Lokum Deweloper prezentuje wyniki finansowe po III kwartałach 2023 r.

Lokum Deweloper, należący do czołowych deweloperów działających na dolnośląskim i małopolskim rynku nieruchomości, po III kwartałach 2023 r. odnotował 215,7 mln zł przychodu, co stanowi wzrost o 51% w stosunku do 143,2 mln zł wypracowanych w analogicznym okresie rok wcześniej.

Po trzech pierwszych kwartałach 2023 r. Grupa Lokum Deweloper wypracowała 215,7 mln zł przychodu ze sprzedaży, poprawiając ubiegłoroczny wynik o 51%. Skonsolidowany zysk brutto ze sprzedaży sięgnął 79,8 mln zł, wobec 54,3 mln zł rok wcześniej. Zysk netto przypadający akcjonariuszom podmiotu dominującego wyniósł 43,1 mln zł, co przełożyło się na marżę netto w wysokości 20%.

Wynik trzech kwartałów 2023 r. został rozpoznany z 366 lokali (+34% r/r). Na koniec września br. Grupa miała w ofercie 469 mieszkań (z czego 220 w inwestycjach zakończonych) i prowadziła budowy obejmujące 487 lokali.

Poprawa wyników finansowych i efektywności Grupy wynikała głównie z faktu, że w bieżącym roku sprzedawaliśmy mieszkania gotowe, zrealizowane w niższych kosztach z poprzednich lat. W III kwartale br. zakończyliśmy także budowy dwóch dużych projektów – jednego we Wrocławiu, drugiego w Krakowie. Wszystkie inwestycje zrealizowane zostały na gruntach zakupionych kilka lat temu w korzystnych cenach. Dokonaliśmy również obniżenia zadłużenia, co także miało dobry wpływ na rentowność Spółki. Obecnie poszerzamy ofertę mieszkań w inwestycjach, dla których posiadamy pozwolenia na budowę, jak też pracujemy nad nowymi pozwoleniami – mówi Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper.

W III kwartale 2023 r. deweloper zakończył budowę etapu IIIb inwestycji Lokum Vista w Krakowie, a także III etapu inwestycji Lokum Verde na wrocławskim Zakrzowie, finalizując tym samym realizację całego osiedla. We wrześniu br. Grupa poszerzyła ofertę, wprowadzając do sprzedaży 138 mieszkań w nowej inwestycji Lokum la Vida, realizowanej przy ul. L. Herbsta na Sołtysowicach we Wrocławiu.

Z początkiem listopada br. Grupa poinformowała o ustanowieniu programu emisji obligacji o maksymalnej łącznej wartości 70 mln zł. Obecnie na rynku giełdowym w obrocie są obligacje serii H oraz I Grupy Lokum Deweloper o łącznej wartości nominalnej 150 mln zł oraz terminie zapadalności kolejno w 2024 i 2025 r.

Lokum Deweloper dysponuje bogatym bankiem ziemi, wynoszącym blisko 75 ha, który pozwala na realizację ok. 12 tys. lokali.

GAMIVO ogłosiło wyniki finansowe za III kw. 2023 r.

GAMIVO, właściciel platformy transakcyjnej z grami i innymi dobrami cyfrowymi, zaprezentował wyniki finansowe za 3Q 2023 r. Notowana na NewConnect spółka wypracowała przychody w wysokości 10,4 mln zł, a zysk netto wyniósł 1 mln złotych. W raportowanym okresie obroty spółki to 45 mln zł, a osiągnięta EBITDA 2,1 mln złotych. Pomimo spowolnienia rynku, długoterminowa implementacja przyjętych strategii pozwoliła GAMIVO nie tylko na osiągnięcie zysku, ale również przygotowanie na spodziewane ożywienie.

Branża gamingu i e-commerce to sektory wskazywane jako stale i dynamicznie rosnące. 2023 rok stoi jednak pod znakiem niesprzyjających uwarunkowań ekonomicznych. Wprawdzie pod koniec III kwartału rynek elektronicznej rozrywki w końcu dostał ożywiające impulsy w postaci premier nowych gier z segmentu AAA, ale niemal wszystkie oczekiwane nowości zostały wydane na przestrzeni zaledwie kilku tygodni. W związku z ograniczonymi możliwościami zakupowymi graczy i spowolnieniem wzrostu rynku spowodowało to wzrost kosztu pozyskania klienta. Mimo dużej konkurencji i niesprzyjających okoliczności spółka udowodniła, że przyjęta strategia rozwoju przy stabilnej strukturze przychodowej pozwala jej wciąż się rozwijać.

Łączny obrót na platformie w III kwartale 2023 r. wyniósł 44 586 472 zł, o 26 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2022 r. Przychody GAMIVO wyniosły 10 385 413 zł, notując 8 proc. spadek, zysk netto w 3Q bieżącego roku wyniósł 1 038 331 zł, natomiast wskaźnik EBITDA 2 065 750 zł.

– Chociaż sytuacja rynkowa nie była tak dobra, jak można było się się spodziewać, biorąc pod uwagę liczbę planowanych premier, opracowana przez nas strategia ciągłego rozwoju, udowodniła że jesteśmy w stanie sobie radzić nawet w niesprzyjających okolicznościach. Pomimo długo wyczekiwanych przez graczy premier, rynek dotknięty recesją i dotkliwą inflacją nie mógł w pełni wykorzystać potencjału oferowanych produkcji. Szeroko występująca niesprzyjająca sytuacja makroekonomiczna powoduje, że klienci ogólnie ograniczają koszty i szukają oszczędności, co odbija się na poziomie wydatków przeznaczonych na hobby. Równoczesne mierzenie się z wzajemną kanibalizacją produktów poprzez ograniczone możliwości zakupowe klientów nie zniechęciło nas do dążenia do zaproponowania klientom popularnych tytułów, tym samym stawiając na maksymalne wykorzystanie ich potencjału sprzedażowego – tłumaczy Mateusz Śmieżewski, prezes GAMIVO.

Spowolnienie wzrostu rynku spowodowane trudną sytuacją ekonomiczną w Polsce i na świecie przy równoczesnym ograniczeniu możliwości wydatkowania przez klientów to główne wyzwania, z którymi mierzyła się spółka. Intensyfikacja liczby premier wymusiła na użytkownikach selektywne podejście do wyboru kupowanych tytułów, a tym samym skokowy wzrost kosztu pozyskania klienta. Odpowiedzią GAMIVO na zaistniałą sytuację jest oferowanie potencjalnym klientom szerokiej bazy najnowszych tytułów, przy równoczesnym usprawnianiu funkcjonowania serwisu, a także rozwijaniu perspektywicznych projektów, które w przyszłości pozwolą spółce na jeszcze większą niezależność od cykli koniunkturalnych. Stale ulepszana usługa GAMIVO SMART pełni dużą rolę w procesie wytwarzania odporności na lokalne kryzysy.

– Przewidujemy procesy zachodzące na rynku i wiemy jak ustalać naszą strategię. Pomimo, że prognozy wzrostu rynku w III kw. 2023 roku były przeszacowane, naszej spółce stale udaje się generować zyski. Podtrzymujemy ten stan od początku istnienia GAMIVO i podejmujemy działania, dzięki którym to się nie zmieni. Stale inwestujemy w rozwój naszej platformy i opracowujemy rozwiązania, które, wykorzystując najnowsze technologie, pozwolą nam zapewnić spółce stabilną przyszłość. Warto zaznaczyć, że prowadzone działania R&D wykorzystują wiedzę i umiejętności już zatrudnionych osób, pozwalając na rozwój niewymagający poniesienia dodatkowych kosztów. Nasz pierwszy projekt niezwiązany bezpośrednio z platformą GAMIVO.com planujemy zaprezentować na przełomie 4Q 2023 i 1Q 2024 – dodaje Mateusz Śmieżewski.

Rozwój platformy

Inwestycje w przyszłość serwisu obejmują działania wokół udoskonalenia procesu zakupowego zorientowanego na zapewnienie klientom najwyższej jakości doświadczeń zakupowych opracowanych z uwzględnieniem najlepszych trendów UX oraz UI, jak i optymalizację pod względem maksymalizacji korzyści biznesowych. Nowy wygląd koszyka w przejrzysty sposób prezentuje korzyści płynące z decydowania się na dodatkowe produkty oferowane przez GAMIVO, a więc CPP (Customer Protection Program) oraz usługę subskrypcyjną GAMIVO SMART. Zespół GAMIVO równocześnie pracuje nad projektem wykorzystującym AI, które umocni dotychczasową działalność platformy, a także stworzy nowe pole do wygenerowania istotnego źródła przychodu.

– Stale myślimy o komforcie ponad 5 milionów użytkowników, którzy regularnie korzystają z naszych usług. Dlatego usprawniliśmy ścieżkę zakupową, zapewniając im jeszcze większą wygodę. Pierwsze dane pokazują również osiągnięcie podstawowych celów biznesowych, a przede wszystkim wzrost konwersji, co jest kluczowe dla każdego sklepu czy platformy e-commerce – podkreśla prezes GAMIVO.

Duży udział w budowaniu rozpoznawalności platformy GAMIVO stanowią cykliczne współprace z liderami swoich branż. Podczas trzeciego kwartału spółka rozpoczęła współpracę z Alior Bankiem oraz przeprowadziła kolejną kampanię ze studiem Wargaming. Rozpoczęto też nową kooperację z popularną siecią sklepów Żabka. Użytkownicy aplikacji mobilnej Żabki dostali możliwość wymiany zebranych punktów na zniżki na platformie GAMIVO.com. Spółka wyszła również naprzeciw oczekiwaniom studentów, istotnej grupy stanowiącej użytkowników platformy, oferując zniżki posiadaczom legitymacji ISIC na terenie Niemiec, Hiszpanii i Portugalii.

– Współpraca z takimi brandami to dla nas nie tylko szansa na dotarcie do nowych klientów, ale również pokazanie, że jesteśmy znaczącym graczem w branży, który szeroko zwiększa obszary swojego działania. Cieszymy się, że współprace zawarte w poprzednich kwartałach, chociażby z Coca-Colą, mogą się rozwijać  – dodaje Mateusz Śmieżewski.

Podział zysku

Zgodnie z decyzją Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy GAMIVO S.A. przeprowadzono emisję akcji gratisowych i ogłoszono skup akcji własnych. Inwestorzy posiadający akcje GAMIVO na koniec notowań 28 czerwca 2023 r. otrzymali jedną gratisową akcję za każdą posiadaną. Kapitał zakładowy spółki został zwiększony poprzez opłacenie emisji akcji gratisowych z kapitału rezerwowego. 11 sierpnia 2023 r. złożono wniosek do Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych o zarejestrowanie 1.007.500 akcji zwykłych serii C o wartości nominalnej 0,10 zł każda. Umowa z emitentem została zawarta 23 sierpnia 2023 r., a 18 września 2023 r. złożono wniosek o wprowadzenie akcji serii C do obrotu na rynku NewConnect. Pierwsze notowanie miało miejsce 17 października 2023 r.

Dodatkowo, w III kwartale odbyły się dwie z co najmniej trzech planowanych rund skupu akcji. Obie cieszyły się dużym zainteresowaniem. 25 sierpnia i 25 września 2023 r. GAMIVO nabyło bezpośrednio po 50.000 akcji, stanowiących 2,48 proc. kapitału zakładowego spółki, po cenie 100,00 zł za jedną akcję. Łącznie przeznaczono na skup 10 mln zł, a spółka posiada teraz 100.000 akcji, stanowiących 4,96 proc. kapitału zakładowego i uprawniających do 100.000 głosów na Walnym Zgromadzeniu Spółki (4,96 proc. ogólnej liczby głosów).

mPay z dużym wzrostem przychodów po III kwartale 2023 r.

  • Przychody mPay, wiodącego polskiego dostawcy rozwiązań i usług z obszaru mobilnych transakcji finansowych, wyniosły 26,9 mln zł w okresie I-III kw. 2023 r., co oznacza wzrost o 41,2% wobec analogicznego okresu ubiegłego roku
  • Łączna wartość transakcji zrealizowanych przez mPay (TTV) wyniosła w minionych 9 miesiącach 43,5 mln zł wobec 29 mln zł rok wcześniej
  • Na koniec października liczba użytkowników aplikacji przekroczyła 1,4 mln, wobec niecałych 1,1 mln przed rokiem
  • Spółka poszerzyła usługi sprzedaży biletów komunikacji i opłat za parkowanie o nowe miasta
  • W obszarze B2B kontynuowano prace rozwojowe oraz zrealizowano pierwsze uruchomienia usług w formie API w obrębie digital wallet oraz closed-loop payments

„Ostatnie miesiące minęły pod znakiem dynamicznego wzrostu naszej podstawowej działalności. Podpisaliśmy kolejne umowy z miastami, które rozszerzają nasze usługi parkingowe i sprzedaż biletów komunikacyjnych. Za pomocą aplikacji można już kupić bilety na przejazdy miejskie w 121 polskich miastach i zapłacić za parkowanie w 88 miastach. Równolegle aktywnie rozwijamy usługi Fintech, wprowadziliśmy do ofert nowy rodzaj ubezpieczeń samochodowych, jesteśmy też na ostatniej prostej uruchomienia własnej karty płatniczej, a w segmencie B2B rozwijamy usługi bazujące na API” – mówi Andrzej Basiak, Prezes mPay.

W aplikacji mobilnej mPay, we współpracy z partnerem KioskPolis, wprowadzono nowy rodzaj ubezpieczeń samochodowych assistance oraz dodatkowe oferty specjalne przewoźników kolejowych. Uruchomiono także nową odsłonę Planera i Rozkładów Jazdy (mPay Go).

W III kwartale 2023 r. Spółka znacznie poszerzyła kompetencje sprzedażowe i projektowe zatrudniając nowe osoby, które zajmują się pozyskiwaniem nowych Partnerów do współpracy.  Efektami ich prac było m.in. podpisanie, już w IV kw., listów intencyjnych: z Paytree, którego celem jest wprowadzenie nowych produktów pożyczkowych tej firmy do aplikacji mPay oraz Korporacją Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych dotyczącą prac koncepcyjnych nad wspólnym opracowanie nowych unikatowych i nierozpowszechnionych na polskim rynku produktów ubezpieczeniowych.

„Biorąc pod uwagę intensywność prac i poszukiwania nowych produktów jestem przekonany, że kolejne znaczące umowy zostaną zawarte przed końcem roku i będą miały znaczący wpływ na przychody i wynik mPay w 2024 r.” – dodaje Andrzej Basiak.

mPay wygenerował 26,9 mln zł przychodów w okresie styczeń – wrzesień 2023 r., co oznacza wzrost o 41,2% wobec analogicznego okresu rok wcześniej. Zysk EBIT wyniósł 0,3 mln zł i był na porównywalnym poziomie jak przed rokiem, a zysk netto 0,1 mln zł, podobnie jak w I-III kw. 2022 r. W samym III kw. 2023 r. przychody sięgnęły 8,7 mln zł wobec 7,4 mln zł rok wcześniej.

Wybrane dane finansowe mPay w I-III kw. 2023 r.

Dane w tys. zł I-III kw. 2022 r. I-III kw. 2023 r.
Przychody księgowe 19 055 26 903
TTV (Total Transaction Value) 28 959 43 515
EBIT 279 291
EBITDA 731 808
Zysk netto 53 86

 

Spółka spodziewa się, że w 2025 r. niemal połowa planowanych przychodów prowizyjnych może pochodzić z usług fintechowych oferowanych przez spółkę, co może przełożyć się na osiągnięcie istotnych wzrostów w liczbie i wartości przetwarzanych transakcji płatniczych. Dlatego mPay dalej sukcesywnie będzie rozwijać portfolio produktów zarówno dla użytkowników aplikacji, jak i partnerów B2B.

Deloitte: Osiem na dziesięć polskich firm stosuje zwinne metody pracy

Dynamika zmian otoczenia biznesowego sprawia, że stosowanie tradycyjnych modeli zarządzania utrudnia organizacjom efektywne zaspokajanie potrzeb klientów. Na znaczeniu zyskuje z kolei zwinny (ang. agile) model działania. Obecnie korzysta z niego osiem na dziesięć polskich firm, a ponad 60 proc. stosuje go w procesie tworzenia produktów, wynika z raportu „Deloitte Agile Maturity Survey przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Głównymi zaletami tego sposobu organizacji pracy są m.in. możliwość lepszego dostosowania produktu lub usługi do oczekiwań klienta, jak i skrócenie czasu potrzebnego do dostarczenia ich na rynek.

Raport Deloitte jest pierwszą publikacją opisującą poziom dojrzałości zwinnej wśród organizacji działających w Polsce. W będącym jego podstawą badaniu uczestniczyło 536 specjalistów, menadżerów średniego szczebla oraz przedstawicieli kadry zarządzającej. Reprezentowali oni blisko 200 podmiotów, zróżnicowanych pod względem wielkości oraz branży.

Organizacje stosujące zwinne metody zarządzania stanowią obecnie 80 proc. wszystkich badanych podmiotów. Adopcja podejścia zwinnego najczęściej wpływa na tworzenie produktów (64 proc. odpowiedzi), zarządzanie portfolio inicjatyw, planowanie i podejmowanie decyzji (63 proc.) oraz na komunikację wewnątrz organizacji (52 proc.).

Jako główne przyczyny przejścia na zwinny model pracy 67 proc. ankietowanych wskazało chęć skrócenia czasu potrzebnego na dostarczenie produktów i usług na rynek. Dwie trzecie odpowiedzi dotyczyło lepszego dostosowania produktów do potrzeb klientów, natomiast co druga zakładała dążenie do zacieśnienia współpracy między biznesem i IT. Rzeczywiste korzyści uzyskiwane dzięki zastosowaniu zwinnych metod pracy są takie same, aczkolwiek ich kolejność jest odwrotna – zacieśnienie współpracy na linii biznes-IT odnotowało 43 proc. ankietowanych, 40 proc. skuteczniej odpowiada na potrzeby klienta, natomiast 35 proc. dzięki agile sprawniej dostarcza produkty i usługi klientom.

Chociaż stosowanie zwinnych metod pracy w Polsce jest relatywnie młodym konceptem, to z roku na rok widzimy rosnące zainteresowanie skalowaniem podejścia agile. Organizacje coraz częściej dostrzegają korzyści płynące ze wspólnej pracy zespołów zwinnych, szybszego i opartego bezpośrednio o perspektywę klienta i cele biznesowe podejmowania decyzji oraz testowania prototypów budowanych rozwiązań. Przewidujemy, że zwinność wyskalowana na poziomie organizacyjnym będzie tak dużą przewagą konkurencyjną, jaką 10-15 lat temu był agile wdrażany na poziomie zespołów – mówi Anna Wiącek-Kocot, partnerka, liderka Technology Strategy & Architecture, Deloitte.

Zwinność małymi krokami

Trzy czwarte badanych podmiotów używa praktyk zwinnych nie dłużej niż 6 lat. Co czwarta firma korzysta ze skalowalnych metod, a jedynie 9 proc. stosuje je w całej organizacji. Zdecydowana większość (80 proc.) decyduje się na stopniowe wdrażanie tych metod poprzez m.in. programy pilotażowe prowadzone w wybranych obszarach (np. rozwój nowego produktu, linii biznesowej lub projektu). Etapowe wprowadzanie zmiany pozwala zminimalizować ryzyka operacyjne oraz ogranicza zagrożenia dla ciągłości działalności. Zdaniem autorów raportu równie istotna jest także możliwość dostosowywania sposobu wprowadzania zmiany w kolejnych krokach, w oparciu o wnioski płynące z poprzednich etapów procesu.

Siedmiu na dziesięciu przedstawicieli organizacji funkcjonujących w modelu zwinnym za główne wyzwanie procesu adopcji zmiany uznaje stosowanie miar umożliwiających ocenę postępu transformacji. Odsetek odpowiedzi wskazujących na brak zrozumienia zasad zwinności oraz niedostateczne zaangażowanie ze strony liderów organizacji był z kolei niemal o połowę niższy (38 proc.). Co trzeci badany z tej grupy wskazał na trudności ze zmianą kultury i przyzwyczajeń pracowników (33 proc.). W przypadku organizacji, które jeszcze nie przystąpiły do działania w sposób zwinny, odsetek ten jest ponad dwukrotnie wyższy i wynosi 69 proc. 58 proc. odpowiedzi dotyczy z kolei braku doświadczenia w zwinnym trybie pracy, a niemal 40 proc. wskazuje na brak odpowiednich kompetencji.

– Podstawą skutecznie przeprowadzonej transformacji w stronę agile jest wyznaczenie konkretnych wytycznych, umożliwiających ocenę skuteczności działań. Jednocześnie należy pamiętać, że wiedza i umiejętności nie są warunkiem koniecznym do przeprowadzenia zmian. Szkolenia pracowników oraz kadry zarządzającej są bowiem integralną częścią adopcji modelu agile, a ewentualne braki w wiedzy zawsze można zapewnić poprzez współpracę z firmami doradczymi. W najbliższych latach możemy spodziewać się rozwoju usług konsultingowych w tym obszarze, co może korzystnie wpłynąć na wzrost adopcji zwinności przez polskie firmy – mówi Daniel Martyniuk, partner, lider Doradztwa Technologicznego, Deloitte.

Agile w Polsce i na świecie

Porównanie odpowiedzi przedstawicieli polskich organizacji z respondentami z innych krajów wykazało, że rodzime podmioty charakteryzują się niższą dojrzałością w wykorzystaniu zwinnych metod pracy. W pełnym modelu agile funkcjonuje bowiem jedynie 9 proc. firm pochodzących z Polski, podczas gdy na rynkach światowych ten odsetek jest o 7 p.p. wyższy. Jednocześnie widać rosnące zainteresowanie stosowaniem podejścia zwinnego na poziomie organizacyjnym – zarówno w Polsce, jak i na całym świecie metody skalowalne wykorzystuje co czwarty badany podmiot. Jako główną oczekiwaną korzyść z wdrożenia tego modelu pracy 52 proc. światowych organizacji wskazuje skrócenie czasu potrzebnego do dostarczania produktów do klientów (o 15 p.p. mniej niż w Polsce). W przypadku osiągniętych korzyści również widać podobieństwa: zarówno w Polsce, jak i na świecie, zmiany korzystnie wpływają w pierwszej kolejności na jakość współpracy w organizacji (odpowiednio 43 oraz 69 proc.). Rozkład odpowiedzi pokazał także zbieżności w zakresie kluczowych wyzwań związanych z transformacją: braku zrozumienia zasad zwinności przez liderów organizacji (39 proc. na rynkach zagranicznych vs 38 proc. w Polsce) oraz sprzecznych priorytetów (31 proc. na rynkach zagranicznych, o 2 p.p. więcej niż w Polsce).

– Mimo, że w porównaniu z resztą świata odsetek polskich organizacji stosujących agile na dużą skalę jest niemal o połowę niższy, to w wielu obszarach widać podobieństwa. Dotyczy to zarówno osiąganych korzyści, jak i wyzwań związanych z transformacją. Czynnikiem, który w najbliższych latach może korzystnie wpłynąć na rozwój powszechności stosowania zwinności w Polsce jest poszukiwanie dobrych praktyk w obszarze zarządzania i elastyczność w sięganiu po nowe modele pracy. Być może niedługo i polski rynek stanie się lokalnym liderem zwinności, stanowiącym wzór do naśladowania dla innych – mówi Anna Wiącek – Kocot.

Start polskiego programu stażowego w strukturach Europejskiej Agencji Kosmicznej

Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) uruchamia rekrutację na prestiżowe, dwuletnie staże w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) dla absolwentów studiów magisterskich. Rekrutacja jest wynikiem porozumienia pomiędzy Ministrem Rozwoju i Technologii a ESA, dotyczycącego Narodowego Programu Stażowego (ang. National Trainee Programme).

W ramach porozumienia, młodzi absolwenci studiów wyższych z Polski będą mieli wyjątkową szansę zdobycia praktycznego doświadczenia w biurach ESA w rożnych rolach związanych z branżą kosmiczną, a także zdobycia szerokich kompetencji zawodowych pracy w środowisku międzynarodowym. Biura ESA znajdują się w Niemczech, we Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Holandii.

Program skierowany jest do absolwentów posiadających stopień magistra (uzyskany w ciągu ostatnich dwóch lat) na kierunkach związanych z szeroko rozumianą branżą kosmiczną. Oferowane są staże w takich obszarach jak inżynieria systemowa, gospodarka kosmiczna, dyplomacja, kontrola misji, technologie związane z obserwacją Ziemi, czy wsparcie dla załogowych lotów kosmicznych. Pełna oferta dla Polski obejmuje aż 33 tematy.

– Za sprawą wykształconych, zdolnych i twórczych pracowników polskiego sektora kosmicznego, polskie technologie stają się coraz bardziej widoczne na rynku międzynarodowym. Otwieramy drugą dekadę członkostwa w Europejskiej Agencji Kosmicznej szczególną możliwością adresowaną do młodych ludzi. Drodzy absolwenci, już od początku waszej kariery zawodowej macie możliwość tworzyć przyszłość. Zachęcamy do aplikowania na staże w ESA – powiedział prezes POLSA prof. Grzegorz Wrochna.

Pierwsza rekrutacja wyłoni do 20 stażystów, którzy rozpoczną pracę w wybranym przez siebie biurze ESA w lutym 2024 r. Program stażowy przewiduje łącznie 30 dwuletnich, płatnych staży.

W ciągu 10 lat członkostwa Polski w ESA opracowano w Polsce 100 technologii kosmicznych, a polskie podmioty zaangażowane były w najbardziej prestiżowe misje naukowe, takie jak na przykład misja JUICE, wystrzelona w kwietniu 2023 r. W ramach coraz ściślejszej współpracy z ESA, w roku 2024 polski astronauta będzie brał udział w locie na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS), podczas którego zostaną zrealizowane eksperymenty polskich inżynierów i naukowców. Staże w ESA przyczynią się do wzrastania nowego pokolenia polskich specjalistów, którzy będą w najbliższych latach budować polskie specjalizacje kosmiczne.

POLSA będzie odpowiedzialna za przeprowadzenie całego procesu selekcji kandydatów we współpracy z ESA. Absolwentów zainteresowanych stażami oraz planujących rozwijać swoją karierę w sektorze kosmicznych serdecznie zachęcamy do zapoznania się z ofertą programu na stronie www POLSA.

Koniec szaleństwa cenowego? Październik przyniósł spore zmiany na rynku nieruchomości

W październiku średnia cena metra kwadratowego mieszkań na rynku pierwotnym nie rosła już tak szybko, jak miesiąc wcześniej. Wyjątkami były Trójmiasto oraz Wrocław.  Eksperci portalu RynekPierwotny.pl wskazują na pierwsze symptomy powrotu do równowagi między popytem i podażą na rynkach mieszkaniowych największych miast. 

Najpewniej efektem dwóch obniżek stóp procentowych, szczególnie tej z początku września, był  wzrost zainteresowania kredytami mieszkaniowymi. I to pomimo, że wyraźnie zmniejszyła się kolejka po „Bezpieczny Kredyt 2%” – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.Wyk. 1 - Ceny mieszkań - październik 2023-kredyty 2

Przytacza dane Ministerstwa Rozwoju i Technologii, z których wynika, że w lipcu br. o „Bezpieczny Kredyt 2%” wnioskowało niemal 24,3 tys. gospodarstw domowych. W sierpniu ubiegało się ich 17,6 tys., we  wrześniu – ponad 21,8 tys., a w październiku nowych wniosków było tylko 14,4 tys. Oczywiście liczba udzielanych kredytów najpewniej wzrośnie, bo banki zmagają się z ogromną liczbą wniosków.Wyk. 2 - Bezpieczny kredyt 2 proc-październik1

Taki rozwój wydarzeń nie jest zaskoczeniem. Gdy w lipcu „Bezpieczny Kredyt 2%” pojawił się w ofercie banków, liczba złożonych wniosków kredytowych skoczyła o prawie 100% z miesiąca na miesiąc. Było ich tyle, ile w najlepszych miesiącach 2021 r., kiedy kredyty mieszkaniowe były rekordowo tanie. Popyt był kumulowany przez kilkanaście miesięcy, ponieważ wiele osób wstrzymywało się za zakupem mieszkania. Jedni z powodu utraty zdolności kredytowej, którą program im przywrócił, inni, aby skorzystać z rządowego dofinansowania. Decyzję zakupową przyspieszyło także wiele osób, które mogą sobie pozwolić na zwykły kredyt hipoteczny, ale nie kwalifikują się do dofinansowania.

–  Jak widać, impuls popytowy związany z „Bezpiecznym Kredytem 2%” nie potrwa długo, jeśli firmy deweloperskie nie zwiększą radykalnie swojej oferty mieszkaniowej w segmencie popularnym – komentuje Marek Wielgo.

Ceny dostępnych na rynku nowych mieszkań osiągnęły poziom, który skutecznie zniechęca nabywców kredytowych. Wskazują na to również październikowe dane BIG DATA RynekPierwotny.pl. W większości metropolii wyraźnie spadła bowiem sprzedaż nowych mieszkań. Na przykład w Poznaniu deweloperzy zawarli aż o 65% mniej umów niż we wrześniu, a w Warszawie – o 17%. Wyjątkiem było Trójmiasto, w którym sprzedaż wzrosła, i to aż o 44% w porównaniu z wrześniem.

Ceny mieszkań na rynku pierwotnym

We wspomnianym Trójmieście najbardziej, bo aż o 5% wzrosła w październiku średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez firmy deweloperskie.Wyk. 3 - Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-M

Tak wysoka podwyżka ceny może wywołać zdziwienie, bo miesiąc wcześniej miał miejsce jej 2% spadek. Jak się okazuje we wrześniu trójmiejscy deweloperzy dostarczyli dużą pulę niedrogich jak na ten rynek mieszkań, co obniżyło ich średnią cenę w przeliczeniu na metr kwadratowy. Skutkowało to wzrostem sprzedaży w kolejnym miesiącu.

Problem w tym, że w październiku z rynku zniknęły mieszkania ze średnią ceną 12 tys. zł za m kw., a w ich miejsce firmy wprowadziły do sprzedaży dużo droższe lokale – średnio po 15,1 tys. zł za metr. Na dodatek skurczyła się sama oferta. W efekcie średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań przekroczyła w Trójmieście pułap 14 tys. zł.  Pytanie, czy w tej sytuacji trójmiejskim deweloperom uda się utrzymać wysokie tempo sprzedaży.

Optymizmem mogą natomiast napawać październikowe dane BIG DATA RynekPierwotny.pl dla Warszawy, gdzie w poprzednich dwóch miesiącach byliśmy świadkami potężnych wzrostów średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów. W sierpniu ta średnia przebiła pułap 15 tys. zł, a miesiąc później – 16 tys. zł za metr.

Natomiast w październiku średnia cena mieszkań w przeliczeniu na metr kwadratowy praktycznie nie drgnęła. Tę stabilizację zawdzięczamy najpewniej wprowadzeniu do sprzedaży najwyższej od niemal półtora roku miesięcznej puli mieszkań z cenami poniżej średniej (po ok. 14,5 tys. zł za m kw.). Z drugiej strony w tym okresie spadła również sprzedaż nowych mieszkań. Jest jednak szansa, że w listopadzie pojawi się więcej klientów w biurach sprzedaży warszawskich firm deweloperskich.

Cieszyć może też przebudzenie z inwestycyjnego letargu krakowskich firm deweloperskich. Także w tym mieście wprowadzonych na rynek było więcej mieszkań niż sprzedanych.Wyk. 4 - Mieszkania sprzedane i wprowadzone do sprzedaży - październik 2023

W efekcie średnia cena metra kwadratowego wzrosła w październiku „tylko” o 1%.  Podobne podwyżki odnotowano we Wrocławiu (dopływ mieszkań po średnio 11,2 tys. zł za m kw.) oraz Łodzi, gdzie mieliśmy do czynienia z potężnym wzrostem nowej podaży mieszkań. Z kolei w Poznaniu i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii średnia cena metra kwadratowego, podobnie jak w stolicy, utrzymała poziom z września.

Po raz kolejny warto zwrócić szczególną uwagę na Łódź, która jest w tym roku fenomenem. Co prawda w październiku średnia cena metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie firm deweloperskich przekroczyła pułap 10 tys. zł., niemniej to miasto wciąż jest oazą stabilności wśród największych metropolii. I to zarówno pod względem wielkości oferty, jak średniej ceny mieszkań, która wzrosła w  tym roku najmniej, bo „tylko” o 6%. W pozostałych metropoliach mieliśmy do czynienia z dwucyfrowymi podwyżkami średniej ceny metra kwadratowego.Wyk. 5 - Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-K

W pierwszej trójce najdroższych metropolii ceny mieszkań nie rosły tak szybko od czasu kryzysu finansowego w 2008 r. W ciągu 12 miesięcy nowe mieszkania dostępne w ofercie krakowskich deweloperów podrożały średnio na metrze aż o 26%, w Trójmieście – o 24%, a w Warszawie – o 18%.Wyk. 6 - Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-R

Zjawisko wyprzedaży najtańszych lokali i podnoszenia ich cen najlepiej obrazuje struktura cen lokali w ofercie firm deweloperskich. W Krakowie, gdzie średnia cena metra kwadratowego wrosła w tym roku najbardziej, oferta lokali z ceną poniżej 10 tys. zł skurczyła się z 21% do 5%. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 15 tys. zł za metr zwiększył się w tym okresie z 18% do 51%.Wyk. 7 - Ceny mieszkań - październik 2023-struktura cena m kw

Spektakularne zmiany w strukturze cenowej odnotowaliśmy również m.in. w Warszawie i Trójmieście. W tej drugiej metropolii we wrześniu 13% mieszkań w ofercie deweloperów miało cenę poniżej 9 tys. zł za m kw. Pod koniec października udział takich lokali zmalał do 9%. Natomiast z 44% do 49% zwiększył się odsetek takich, za które trzeba zapłacić ponad 12 tys. zł za metr.

Od dawna eksperci portali RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że tak gwałtowny wzrost cen mieszkań jest efektem głębokiej nierównowagi między popytem a podażą.Wyk. 8- Ceny mieszkań - październik 2023-ofertaK

Szczególnie dramatyczna jest sytuacja w Krakowie, gdzie pod koniec października w ofercie firm deweloperskich było aż o 49% mniej mieszkań niż jeszcze dziesięć miesięcy temu! W Warszawie oferta lokali skurczyła się w tym okresie o 38%, we Wrocławiu – o 43%, a w Trójmieście – o 29%.  Ale jest szansa, że październik zapoczątkował odwrócenie tego trendu. Na razie w Warszawie, Krakowie i Łodzi oferta wyraźnie wzrosła.

Czy już w przyszłym roku rynek wróci do równowagi popytowo-podażowej? Są ku temu przesłanki. Deweloperom przestały spędzać sen z powiek rosnące koszty budowy. Ponadto, wciąż mają oni spory zapas mieszkań, na które w poprzednich latach uzyskali pozwolenia na budowę, ale ich nie zaczęli.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Złoty jedną z najlepiej radzących sobie walut na świecie

Po jastrzębiej niespodziance RPP złoty zakończył tydzień blisko szczytu zestawienia walut rynków wschodzących i umocnił się względem wszystkich walut G10. Mocnym sygnałem wzrostowym dla polskiej waluty była nie tylko środowa decyzja RPP, lecz także komunikaty płynące z czwartkowej konferencji prezesa Glapińskiego. Mogą one świadczyć o tym, że kolejne obniżki stóp procentowych w Polsce nadejdą dopiero w 2024 r.

Jastrzębi okazał się w minionym tygodniu także prezes Fedu, Jerome Powell, który nie wykluczył kolejnej podwyżki stóp procentowych, co uzasadniał niepewnością wobec trwałości spadków inflacji. W następstwie jego przemowy ponownie wzrosły rentowności amerykańskich obligacji, a sam dolar umocnił się względem niemal wszystkich pozostałych głównych walut. Ceny akcji nie uległy jednak dużej zmianie, co wskazuje na to, że sami inwestorzy wydają się wobec słów prezesa Powella dość sceptyczni. Implikowane rynkowo prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki wynosi aktualnie ok. 30%.

Comiesięczne odczyty inflacji CPI w USA stały się najważniejszymi publikacjami makroekonomicznymi na świecie. W świetle ostatniej jastrzębiości Powella wtorkowy (14.11) raport za październik nabiera jeszcze większej wagi. Inwestorzy oczekują wartości zgodnej ze zanualizowaną inflacją na poziomie 3–4%, a wszelkie odchylenia w górę lub w dół będą miały bardzo duży wpływ na rynki walutowe. W najbliższych dniach dotrze do nas także wyjątkowo dużo danych z Wielkiej Brytanii: raport z rynku pracy we wrześniu (wtorek 14.11) i inflacyjny za październik (środa 15.11). Tydzień dopełni istotny, choć opóźniony, odczyt produkcji przemysłowej w strefie euro we wrześniu (środa 15.11).

PLN

Pomimo bardzo silnego konsensusu rynkowego wobec obniżki o 25 pb., NBP utrzymał referencyjną stopę procentową na niezmienionym poziomie (5,75%). Za sprawą jastrzębiej niespodzianki zgotowanej przez Radę Polityki Pieniężnej złoty zakończył ubiegły tydzień blisko szczytu zestawienia walut rynków wschodzących, umacniając się również względem wszystkich walut G10.

Decydenci wydają się na ten moment ukontentowani poziomem stóp procentowych, uważając go za optymalny do realizacji celu inflacyjnego w średnim okresie, i wiele wskazuje na to, że kolejny ruch w dół dokonany zostanie przez RPP dopiero w 2024 r., a i wówczas rozluźnianie będzie bardzo stonowane i powolne. Rada zaakcentowała niepewność związaną z kształtem przyszłej polityki fiskalnej i regulacyjnej oraz jej wpływem na inflację, co można poniekąd łączyć ze zmianą warty w polskim parlamencie. Podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes Adam Glapiński przybrał jastrzębie pióra, wskazując na to, że w grudniu (a być może także i w styczniu oraz lutym) nie wyklaruje się najpewniej sytuacja związana z polityką fiskalną, a to od niej w dużej mierze zależało będzie podejście RPP wobec polityki monetarnej.

Zainteresowanie wzbudziły także towarzyszące publikacji oświadczenia projekcje inflacyjne oraz gospodarcze NBP. Bank zakłada niższą trajektorię ścieżki inflacyjnej w krótkim oraz średnim terminie (11,3 – 11,5% w 2023 r. i 3,2 – 6,2% w 2024), nie oczekuje jednak w bazowym scenariuszu sprowadzenia inflacji do celu 2,5% ± 1 pp. w horyzoncie prognozy (2,2 – 5,3% w 2025 r.). Nieco lepiej w średnim oraz długim terminie – mimo rewizji w dół prognoz na 2023 r. (-0,1 – 0,6%) – wyglądają także zdaniem NBP perspektywy wzrostu gospodarczego (1,9 – 3,8% w 2024 i 2,4 – 4,7% w 2025).

Podobnie jak i my, Rada zauważa pewne czynniki mogące zwiastować ożywienie koniunktury. We wrześniu odnotowane zostały mniejsza niż w ostatnich miesiącach skala spadku sprzedaży detalicznej w ujęciu rocznym oraz wzrost dynamiki produkcji budowlano-montażowej.

Przed nami publikacje kluczowych danych makroekonomicznych. We wtorek (14.11) dotrze do nas odczyt dynamiki PKB w III kwartale – oczekiwana jest istotna poprawa oraz ponowne osiągnięcie dodatnich wartości zarówno w ujęciu rocznym, jak i kwartalnym. W czwartek (16.11) skoncentrujemy zaś naszą uwagę na październikowej inflacji bazowej. Wysoce zmienne ostatnio ceny paliw oraz uzasadnienie przez NBP niedawnych spadków głównej miary niższymi cenami energii, żywności oraz napojów bezalkoholowych stawiają pod znakiem zapytania kontynuację zapoczątkowanego w kwietniu trendu spadkowego. Poza tym wpływ na kurs złotego będą miały oczywiście czynniki zewnętrzne, w tym znaczący odczyt amerykańskiej inflacji w październiku (wtorek 14.11).

EUR

Ubiegły tydzień nie obfitował w dane ze strefy euro – ani te dotyczące gospodarki, ani polityki banków. Te, które zostały opublikowane, były w większości negatywne dla wspólnej waluty, warto więc zwrócić uwagę na jej odporność, umocniła się bowiem względem większości podobnych walut. Zarówno sprzedaż detaliczna w strefie euro, jak i produkcja przemysłowa w Niemczech skurczyły się we wrześniu silniej, niż oczekiwano, a przy tym zrewidowany zbiorczy PMI pozostał znacznie poniżej granicy 50 pkt. W żaden sposób nie rozwiało to obaw dotyczących możliwości recesji gospodarki bloku, do której to może dojść w II połowie roku.

Rynki niemal w pełni wyceniają pierwszą obniżkę stóp procentowych najpóźniej w kwietniu przyszłego roku, decydenci z Europejskiej Banku Centralnego niezmiennie odsuwają jednak tę narrację. Publikowane z opóźnieniem dane w dalszym ciągu wskazują na stagflację w strefie euro, co naszym zdaniem znacznie utrudnia przeprowadzenie obniżek stóp procentowych jeszcze przez jakiś czas. W tym tygodniu skupimy się na odczytach PKB w III kwartale (wtorek 14.11) i inflacji w październiku (piątek 17.11).

USD

Odczyty makroekonomiczne były w minionym tygodniu za oceanem nieliczne, uwaga rynków skupiła się więc na odebranym jako jastrzębie przemówieniu prezesa Fedu, Jerome’a Powella, które wpłynęło również na ruchy na rynkach walutowych. Publikowane w tym tygodniu dane inflacyjne będą najważniejszym sprawdzianem dla deflacyjnej narracji, zgodnie z którą oczekiwane jest rozpoczęcie przez bank centralny obniżania stóp procentowych już w II kwartale przyszłego roku, a której większość członków Fedu zaprzecza.

Poza wspomnianym raportem inflacyjnym będziemy się przyglądać skutkom obniżenia przez Moody’s oceny perspektyw dla amerykańskiego długu do negatywnej w związku z obawami dotyczącymi deficytu i zarządzania nim. W przeszłości tego typu zmiany miały znikomy wpływ na rynki finansowe, obecnie – w wyniku przekroczenia bariery biliona dolarów zanualizowanych odsetek i braku perspektyw istotnej poprawy w tym zakresie oraz niechęci wobec fiskalnego zacieśniania – stają się jednak coraz bardziej znaczące.

GBP

Opublikowane w zeszłym tygodniu dane o PKB w III kwartale potwierdziły, że brytyjska gospodarka po raz kolejny uniknęła recesji. W ciągu trzech miesięcy do września nie odnotowano co prawda wzrostu, wciąż jest to jednak wynik lepszy od spadkowych oczekiwań. Dane miesięczne były nieco bardziej pozytywne i podtrzymujemy naszą opinię, że w ostatnim kwartale brytyjska gospodarka może odnotować niewielki wzrost.

Najważniejsze w tym tygodniu będą dane dotyczące rynku pracy oraz inflacji. Rynki oczekują kolejnego istotnego spadku miary bazowej, do wciąż jednak wysokiego poziomu 5,8%. Podobnie jak w przypadku dolara można oczekiwać, że funt dość silnie zareaguje na zaskoczenie w dowolną stronę, jest to bowiem odczyt kluczowy dla dalszej polityki monetarnej Banku Anglii. W zeszłym tygodniu prezes Andrew Bailey i główny ekonomista Huw Pill w znacznej mierze powtórzyli ostatnie komunikaty, podkreślając, że droga do obniżania stóp procentowych jest daleka.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

WIBOR znów wzrasta

Nic tak nie straszy kredytobiorców, jak kolejne wzrosty WIBOR. Rynkowa stawka miała jednak w cenach obniżki stóp na listopadowym posiedzeniu i teraz obserwujemy dostosowanie się. Rating Polski bez zmian.

Rośnie koszt pieniądza

Po decyzji Rady Polityki Pieniężnej mamy na rynku kilka ciekawych dostosowań. Rynek walutowy oczywiście przyjął to entuzjastycznie. Inwestorzy, kupując walutę, cieszą się z lepszej stopy zwrotu, którą oferują wyższe stopy procentowe. To tłumaczy, dlaczego mamy takie zainteresowanie polskim złotym na rynkach. Te lepsze okazje do zarabiania widać chociaż na wskaźniku WIBOR. Ostatnie tygodnie parametr ten małymi kroczkami szedł w dół, odpisując kredytobiorcom kolejne złotówki od raty kredytu w momencie aktualizacji rat. Po decyzji jednak szybko się odbił i znów jesteśmy na poziomach, na których byliśmy na początku października. Warto zwrócić uwagę, że niespodzianka na stopach procentowych wynosiła 0,25%. Reakcja na WIBOR-ze na razie wynosi ledwie połowę tego ruchu, co rodzi ryzyko, że trend może być kontynuowany.

Słabsze dane z USA

W piątek poznaliśmy Raport Uniwersytetu Michigan. Głównym parametrem jest tam wynik tworzonego indeksu obrazującego optymizm, ale u konsumentów. Raport powstaje na podstawie 500 gospodarstw domowych ma zatem pewne ograniczenia. Uchodzi jednak za dobry prognostyk. Widać też wyraźny spadek optymizmu, co do przyszłości warunków ekonomicznych. Co ciekawe, rosną również oczekiwania inflacyjne. Teoretycznie nie jest to grupa ekspercka, ale widząc większą akceptację dla wzrostu cen przedsiębiorcy, mają więcej miejsca na podwyżki. Co ciekawe, odbija się to nawet na kontraktach terminowych na stopę procentową. Te drgnęły trochę w górę, jednak nadal nie wystarczająco mocno, by na posiedzeniu za miesiąc oczekiwać wzrostu stóp. To jednak powoduje, że mimo słabszych danych dolar gwałtownie nie tracił na wartości.

Agencja Fitch o ratingu Polski

W piątek agencja ratingowa Fitch nie zmieniła parametrów dla Polski. Nadal mamy ocenę A- zarówno dla długo i średnioterminowych zobowiązań w walucie zagranicznej, jak i krajowej. Wskazano jednak na potencjalne problemy z praworządnością oraz rosnący dług publiczny. Wydaje się, że nowy rząd ma duże szanse oddalić pierwsze ryzyko, patrząc na jego koncyliacyjne podejście do chociażby Unii Europejskiej. Ciężko się zresztą temu dziwić, skoro odblokowanie środków z KPO było tak silnie akcentowane. Z drugiej strony kwestia długu publicznego to spore ryzyko. Wątpliwym jest, by rząd składający się z trzech różnych formacji, spełniających swoje obietnice wyborcze, miał dużą łatwość ograniczania wydatków budżetowych. W negatywnym scenariuszu możemy zatem znów bać się kolejnych aktualizacji ratingu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Polskie firmy coraz śmielej wdrażają sztuczną inteligencję

Wyniki badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – pokazuje, że rodzime przedsiębiorstwa z dużą otwartością podchodzą do wprowadzenia narzędzi opartych o sztuczną inteligencję. Ten proces zakończyło już 20% organizacji, a kolejne 42% jest w jego trakcie. Firmy skupiają się przede wszystkim na rozwiązaniach z zakresu obsługi klienta (50%), sprzedaży (40%) i IT (37%). Modele bazują na danych klientów (54%), transakcyjnych (53%) oraz tekstowych (46%). W kolejnych 18 miesiącach znaczącego zwiększenia wydatków na narzędzia bazujące na sztucznej inteligencji należy spodziewać się w 18% organizacji, a w 41% – nieznacznego. Co szczególnie ważne, firmy które zakończyły proces implementacyjny dwukrotnie częściej deklarują zwiększenie swoich wydatków.

Wyniki badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – wskazuje, że transformacja rodzimych organizacji w kierunku sztucznej inteligencji nabiera tempa. Ten proces zakończyło już 20% organizacji, a 42% jest w jego trakcie. Wśród firm, które przeszły przez całą procedurę implementacyjną aż 80% potwierdziło osiągnięcie przez nich zamierzonych korzyści, a w 2/3 przypadków cały proces wiązał się z koniecznością realizacji szerszej transformacji. Przedsiębiorstwa, które przerwały próbę wdrożenia rozwiązań AI (8% ankietowanych), wskazują przede wszystkim na trudności technologiczne (42%) oraz wysokie koszty (37%).

Polskie firmy z dużym optymizmem przyjęły rozwój narzędzi opartych o sztuczną inteligencję, dostrzegając że sprawna adopcja umożliwia szybsze zbudowanie przewagi konkurencyjnej. Jak wynika z badania zrealizowanego na zlecenie EY otwartość zarządów idzie jednak w parze z przezornością. Wynika to z faktu, że implementacja rozwiązań AI to działanie kompleksowe, a cały proces wdrożeniowy dotyka wielu funkcji w ramach organizacji. Dlatego tak ważne jest klarowne określenie celu, któremu ma służyć wprowadzane rozwiązanie oraz spodziewane korzyści z wdrożenia – mówi Jacek Kędzior, Partner Zarządzający EY Polska.
SZTUCZNA INTELIGENCJA w firmach

Priorytety przy implementacji AI

Głównym motywatorem we wdrażaniu rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji dla firm w Polsce jest usprawnienie / automatyzacja procesów wewnętrznych (40%) oraz możliwość lepszego dotarcia do klientów (34%). Najrzadziej wskazywana była obawa przed zmniejszającą się dostępnością talentów (3%) i działania konkurencji (7%). W ramach tak ujętych biznesowych priorytetów nie może więc dziwić, że rozwiązania AI są wdrażane przede wszystkim w ramach funkcji skupionych na obsłudze klienta (50%), sprzedaży (40%) oraz IT (37%). Relatywnie nisko w tabeli znalazł się obszar HR (17%), co może wskazywać, że w tej dziedzinie liderzy organizacji w dalszym ciągu pokładają zaufanie do działań wykonywanych bezpośrednio przez ludzi, a nie algorytmy. Listę zamykają kwestie prawno-proceduralne (6%), które mimo ewidentnych korzyści automatyzacyjnych rzadko wymienianie były wśród priorytetów.

Priorytety przy implementacji AI

Efektywność narzędzi sztucznej inteligencji w dużej mierze zależy od jakości dostarczonych danych. Do budowy rozwiązań AI firmy w Polsce wykorzystują przede wszystkim dane klientów (bez identyfikatorów osobistych) – 54%. Na dalszych miejscach, choć wciąż w ścisłej czołówce, znalazły się dane transakcyjne (53%) oraz tekstowe (46%). Najmniej wskazań uzyskały dane audio (15%) i video (18%). Jasno wskazuje to, że na ten moment organizacje bazują na swoich podstawowych danych biznesowych zawartych w liczbach i dokumentach . Można spodziewać się jednak, że z biegiem czasu przedsiębiorstwa z coraz większą otwartością będą podchodzić również do uzupełnienia rozwiązań AI o inne rodzaje danych.

Sam proces implementacji narzędzi opartych o sztuczną inteligencję odbywa się przede wszystkim w oparciu o jeden z trzech schematów– wdrożenie w całości przez zewnętrzną firmę (32%), przez wewnętrzny dział przy współpracy z zewnętrznymi dostawcami (29%) oraz wyłącznie w oparciu o zasoby wewnętrzne (26%). Tak bardzo zbliżone rozłożenie wszystkich opcji wskazuje, że przedsiębiorstwa w Polsce wciąż pozostają na etapie testów. Weryfikują różne rozwiązania, aby w przyszłości wybrać to najlepiej dostosowane do własnych możliwości. Wyniki badania wskazują jednak, że wraz ze zdobywanym doświadczeniem firmy chętniej sięgają po wsparcie zewnętrznych ekspertów, posiadających szerszą ekspertyzę.

W zakresie sztucznej inteligencji firmy w Polsce znajdują się na początku technologicznej drogi. Do tych rozwiązań podchodzą z dużą otwartością, ale i pragmatyzmem, który wymusza pewną ostrożność. Przekłada się to na stopniową eksperymentację i adaptację w wybranych obszarach działalności firmy. W kolejnych miesiącach należy spodziewać się dynamicznego rozwoju procesu wprowadzenia rozwiązań sztucznej inteligencji do firm, zwłaszcza wśród organizacji mających za sobą pierwsze doświadczenia. W momencie ukształtowania podstaw wiele przedsiębiorstw, dostrzegając realne korzyści z wprowadzonych zmian będzie chciało zrobić kolejny krok – mówi Ewa Nowakowska, Partnerka w zespole Technology Consulting, EY Polska.

Dalszy wzrost inwestycji

Wyniki badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – nie pozostawiają żadnych złudzeń, budżety będą rosnąć. Aż 63% firm w Polsce w najbliższych 18 miesiącach planuje zwiększyć swoje wydatki na narzędzia oparte o sztuczną inteligencję. W znaczącym stopniu zrobi to 22% ankietowanych firm, a w nieznacznym – 41%. W 23% przypadków wydatki pozostaną na niezmienionym poziomie. Znacząco lub nieznacznie zredukować budżet na AI planuje 3% organizacji, a swoich dokładnych planów nie sprecyzowało jeszcze 12% firm. Co istotne, w przypadku firm które zakończyły już proces implementacyjny, skłonność do znaczącego zwiększenia inwestycji jest dwukrotnie wyższa niż w przypadku ogółu przedsiębiorstw. To jasny sygnał, że wraz z osiąganiem przy wsparciu narzędzi AI pierwszych biznesowych celów, firmy chętniej zwiększają budżety.

Co jednak szczególnie ważne polskie przedsiębiorstwa coraz mocniej dostrzegają konieczność rozwoju narzędzi dostosowanych do indywidualnych potrzeb danej organizacji. Jedynie 6% firm planuje opierać się wyłącznie na ogólnodostępnych narzędziach, a kolejne 7% umożliwi korzystanie z nich nawet przy rozwoju własnych technologii. Dla porównania 35% zamierza zaimplementować narzędzia stworzone przez zewnętrznych dostawców, a 17% opracować je we własnym zakresie. Łączenie obu opcji zastosuje 25% organizacji – jednak bez możliwości korzystania z ogólnodostępnych narzędzi.
SZTUCZNA INTELIGENCJA w firmach strategie

Firmy w Polsce zdają sobie sprawę, że korzystanie z narzędzi sztucznej inteligencji może zwiększyć ich efektywność. Po początkowym okresie testowania ogólnodostępnych rozwiązań, przedsiębiorcy zaczynają dostrzegać potrzebę indywidualizacji, w szczególności w zakresie wykorzystania własnych danych. Jednocześnie, osoby zarządzające w organizacjach obszarami IT czy innowacji, mają świadomość, że dzielenie się danymi przez pracowników niesie za sobą poważne ryzyka. Dlatego firmy będą coraz częściej decydować się na narzędzia dedykowane, adaptować je do swoich potrzeb i wymagań, oraz ograniczać dostęp wyłącznie do obszaru własnej organizacji. Przesunięcie w tym kierunku pociągnie za sobą konieczność dalszych inwestycji – podsumowuje Ewa Nowakowska.

O badaniu
Badanie – Jak polskie firmy wdrażają AI – zostało opracowane na zlecenie EY Polska przez Cube Research w okresie sierpień – wrzesień 2023 roku na próbie 501 dużych i średnich przedsiębiorstw działające w branżach produkcyjnej, usługowej i handlowej.

Na samych planach się kończy? Transformacja cyfrowa po polsku

W ostatnich latach krajowy wskaźnik cyfryzacji wzrósł z 1,8 do 2,4. Jednak, aż 73% polskich firm nie wdrożyło żadnej strategii w tym zakresie[1]. Statystyki wskazują, że polski biznes zwleka z odrobieniem lekcji po doświadczeniach w pandemii. Co jest tego powodem: brak przekonania o długofalowych korzyściach, nieodpowiednia edukacja, a może coś jeszcze innego?

Czy leci z nami pilot?

Choć wydaje się, że o cyfryzacji powiedziano już wszystko i przedstawiono wszystkie „za” i „przeciw”, to nadal tylko 27% polskich przedsiębiorstw w pełni wdrożyło strategię cyfryzacji[1]. W codziennej pracy wciąż brakuje zrozumienia, czym jest cyfryzacja, na czym proces tak naprawdę polega i co przyniesie jego wdrożenie. Transformacja cyfrowa rozumiana jedynie jako konkretne technologie lub systemy, które należy zastosować, to zdecydowanie za mało.

Wraz z rozwojem nowych technologii i powiększania się oferty rozwiązań cyfrowych, zaczynamy zapominać o podstawowych celach digitalizacji. Prowadzi to często do tworzenia procesów cyfrowych dokładnie na podobieństwo analogowych działań, które działały w firmach od dziesięcioleci. Transformacja przeprowadzona w taki sposób przyniesie firmie tylko część korzyści, które można by osiągnąć patrząc na firmę całościowo. Warto wrócić do początku i zastanowić się, jakie rozwiązania będą dla nas najkorzystniejsze i co dzięki digitalizacji chcemy osiągnąć. Czyli nie tylko usprawnić pojedyncze procesy, ale zreformować całe przedsiębiorstwo – poprawić wydajność, podnieść bezpieczeństwo, rozwinąć usługi i zwiększyć rentowność – podkreśla Robert Paszkiewicz, szef regionu CEE OVHcloud.

Zanim jednak dojdzie do wdrożenia jakichkolwiek zmian, aż 70% rozpoczętych działań w ramach transformacji cyfrowej kończy się niepowodzeniem[2]. Digitalizacja przyspiesza procesy, ale samo jej przeprowadzenie może potrwać i kosztować, a dodatkowo wymaga zaangażowania każdego pracownika. By odpowiednio zaplanować wdrożenie długofalowej strategii, niezbędny jest odpowiedni research, a co za tym idzie – wiedza.

Jakie są możliwości?

Znajomość dostępnych rozwiązań, usług i możliwości daje szansę wyboru tych, które przydadzą się w firmie i pozwolą czerpać korzyści w dłuższej perspektywie, wpisując się w strategię całego biznesu. Podstawą cyfrowej transformacji niezmiennie pozostaje cloud computing. To technologia, która umożliwia korzystanie z usług i zasobów komputerowych w chmurze. Jest dostępna w różnych wariantach:

  • Infrastructure as a Service (IaaS): to model infrastruktury dostępnej jako usługa i zakłada jej powierzenie dostawcy usług cloud, który zajmuje się zapewnieniem ciągłości działania, bezpieczeństwem zasobów oraz konserwacją;
  • Platform as a Service (PaaS): to dostęp do platformy programistycznej i/lub rozwojowej przez Internet. Takie rozwiązanie daje swobodę m.in. kodowania projektów bez zajmowania się utrzymaniem platformy;
  • Software as a Service (SaaS): oznacza korzystanie z dostępu do oprogramowania za pośrednictwem sieci. Użytkownik końcowy nie musi zajmować się instalacją i konserwacją: zajmuje się tym dostawca usług.

Dane: waluta XXI wieku

Firmy wciąż mają trudności z wydobywaniem wartości z gromadzonych przez siebie danych. W 2026 roku na świecie będzie przechowywanych już 221 zettabajtów danych[3]. Dane nieustrukturyzowane lub niebędące częścią baz, takie jak luźne pliki, PDF-y, korporacyjne zdjęcia i klipy wideo, zgodnie z analizami Forbes, stanowią prawie 90% rocznie wytwarzanych danych z tempem wzrostu 55-65% każdego roku[4].

Większość danych tworzonych przez organizacje nie jest w żaden sposób analizowane. W związku z tym decyzje biznesowe podejmowane są na podstawie skrawka dostępnych na bieżąco informacji. Transformację najlepiej zacząć od zidentyfikowania tych danych, które wskażą cenne wskazówki do rozwoju działalności firmy i zapewnią jej odpowiednie bezpieczeństwo – dodaje Robert Paszkiewicz.

Dlaczego warto uruchomić bazę danych w chmurze?

Migracja do chmury uwalnia firmy od konieczności sztywnego planowania wydolności infrastruktury i długoterminowych zobowiązań. Rozwiązania cloud computing, do których zaliczają się również usługi baz danych, to sposób na poprawę dynamiki i elastyczności działania, obniżenie kosztów i szybszy rozwój aplikacji. Wśród korzyści można wymienić również przeniesienie kosztów infrastruktury z części inwestycyjnej (CAPEX) do części operacyjnej (OPEX). Bazy danych o otwartym kodzie źródłowym z kolei zmniejszają ryzyko uzależnienia od jednego dostawcy, które pojawia się w momencie wykupienia licencji.

Transformacja cyfrowa już dziś przenosi duże organizacje do świata nowych możliwości. Zgodnie z badaniem IDC, jeśli mniejsze firmy przyspieszą digitalizację, aż 2,3 bln dolarów może zostać dodane do globalnego PKB do 2024 roku[5]. Wdrożenie chmury w polskich firmach i instytucjach publicznych może przynieść gospodarce dodatkowo 121 mld zł w 2030 roku. To nadprogramowe 4 proc. PKB, które stwarzają dodatkową możliwość dla polskiego biznesu i całej gospodarki[6]. Jednak, jak pokazują statystki, nie wszystkie firmy sięgają po szanse na swój przyszły rozwój.

Generatywna AI coraz popularniejsza – potencjał i zagrożenie dla rynku pracy

Blisko połowa konsumentów w Polsce słyszała o generatywnej sztucznej inteligencji (AI). Świadomość istnienia tej technologii deklaruje aż 84 proc. Polaków poniżej 24 r.ż. i tylko 20 proc. osób powyżej 55 r.ż. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte Digital Consumer Trends 2023, 40 proc. użytkowników rozwiązań opartych na generatywnej AI wykorzystuje je przynajmniej raz w tygodniu. Widać również chęć stosowania AI w celu podniesienia efektywności codziennej pracy. Jednocześnie pracownicy obawiają się, że sztuczna inteligencja może zastąpić ich w wykonywaniu obowiązków zawodowych.

Deloitte zapytał ponad 2 tys. polskich internautów w wieku od 18 do 65 lat o ich postrzeganie generatywnej AI, definiowanej na potrzeby badania jako „rodzaj sztucznej inteligencji, która potrafi tworzyć treści, takie jak obrazy, tekst, dźwięk itp.” Autorzy badania zróżnicowali opinie ogółu respondentów oraz osób, które słyszały o nowej technologii, a także tych, które stosowały wybrane narzędzia.

Już jedna czwarta osób, która używała generatywnej AI twierdzi, że korzystała z tych rozwiązań tylko raz czy dwa lub „na próbę”, a 30 proc. sięga po te narzędzia raz w tygodniu. Co dziesiąty użytkownik wykorzystuje generatywną sztuczną inteligencję co najmniej raz dziennie. Znaczącej części zwolenników stosowania nowej technologii nie odstrasza również konieczność płacenia za jej użytkowanie. Ponad jedna trzecia respondentów (39 proc.) obecnie korzystających z rozwiązań generatywnej AI dopuszcza ponoszenie opłat za tego typu narzędzia, podczas gdy jedynie co czwarty zdecydowanie odrzuca taką możliwość.

Podobnie jak w przypadku innych innowacji, to najmłodsi uczestnicy badania najchętniej testowali nowe rozwiązania. W grupie wiekowej 18-24 lata posiadanie bezpośredniego doświadczenia z wykorzystaniem generatywnej sztucznej inteligencji deklaruje aż 80 proc. respondentów.

Potrzeba odpowiednich regulacji dotyczących korzystania z AI w pracy

Z badania Deloitte wynika, że co piąty użytkownik generatywnej sztucznej inteligencji korzysta z niej w związku z pracą zawodową, podczas gdy 57 proc. ogółu respondentów przyznało, że nie wie lub nie ma jasności czy pracodawca zgodziłby się na wykorzystywanie tych rozwiązań do celów służbowych.

W miejscu pracy należy stworzyć odpowiednie ramy, wskazujące w jaki sposób i kiedy pracownicy mogą bezpiecznie korzystać z nowej technologii. Jakie narzędzia oparte na generatywnej sztucznej inteligencji są akceptowane, w jaki sposób weryfikować wyniki, czy jak unikać przekazywania określonych informacji poza organizację. Kluczowa jest komunikacja wprowadzanych polityk zarówno do pracowników, jak i w całym łańcuchu dostaw. Regulacji może wymagać także to, czy i w jakim stopniu informować odbiorców, że dane treści zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję – mówi Zbigniew Łobocki, starszy menadżer, Human Capital, Deloitte.

Jak wynika z badania, dwie trzecie ankietowanych użytkowników wykorzystuje nowe rozwiązania AI do celów prywatnych, a 44 proc. w celach edukacyjnych. Niemal trzy czwarte osób w wieku 18-24 lata korzystających z generatywnej sztucznej inteligencji, robi to właśnie w związku z nauką.

Nie tylko studenci i pracownicy coraz częściej sięgają po rozwiązania bazujące na generatywnej sztucznej inteligencji. Jak pokazał nasz raport Unlocking the power of AI, ponad 90 proc. firm zamierza osiągnąć wyższy poziom dojrzałości w zakresie sztucznej inteligencji w ciągu najbliższych 3 lat, co widzimy także na polskim rynku. Przy szerszym wykorzystaniu możliwości AI pojawia się jednak kwestia zaufania. Aby uspokoić zarówno pracodawców, jak i pracowników, potrzebne jest m.in. przyjęcie efektywnej strategii wdrożenia AI i jej odpowiednia komunikacja – zauważa Marcin Kruczyk, dyrektor w zespole Artificial Intelligence & Data, Deloitte.

Obawa o rywalizację ze sztuczną inteligencją

Jak wynika z raportu, blisko połowa (42 proc.) respondentów z grupy, która słyszała o generatywnej sztucznej inteligencji, uważa, że jej wykorzystanie może przyczynić się do spadku liczby miejsc pracy, a blisko co trzeci badany (28 proc.) spośród grona świadomych istnienia tej technologii uważa, że w przyszłości może ona przejąć część zadań, które wykonuje. Co ciekawe, spośród osób posiadających osobiste doświadczenia w wykorzystaniu nowej technologii, aż 38 proc. obawia się zastąpienia przez AI.

Upowszechnianie technologii AI może również powodować niepokój wśród pracowników, dlatego ważna jest szczególna dbałość o budowanie zaufania i transparentności względem wykorzystania tej technologii w organizacjach oraz właściwego komunikowania strategii AI firmy. W wielu przypadkach rozwój sytuacji w danej organizacji będzie zależał od tego, na ile liderzy będą potrafili zbudować potencjał do wykorzystania nowej technologii, a pracownicy go wykorzystać. 

– Kluczowe jest znalezienie równowagi pomiędzy pozyskiwaniem nowych kompetencji dla organizacji z zewnątrz, a budową ich w istniejących zespołach. Organizacje potrzebują zrozumieć, w jakim stopniu generatywna AI może wkroczyć do ich branży oraz jak w związku z tym wykorzystać potencjał tej technologii, uregulować jej wykorzystanie w ramach organizacji, określić role i zadania z wykorzystaniem nowych możliwości, zidentyfikować potrzebne kompetencje i rozwój brakujących umiejętności oraz jak zatrzymać kluczowych pracownikówwyjaśnia Zbigniew Łobocki.

Ryzyko wpisane w technologię

Jak wynika z badania Deloitte, jedna czwarta wszystkich respondentów przyjęła błędne założenie, że sztuczna inteligencja zawsze generuje odpowiedzi zgodne z prawdą. Tyle samo ankietowanych wskazało, że uzyskiwane odpowiedzi co do zasady mają charakter obiektywny. Jednocześnie jednak ponad 50 proc. badanych w Polsce nie ma jednoznacznej opinii co do niezawodności otrzymywanych wyników lub wiedzy, jak patrzeć na otrzymywane rezultaty.

Jak się okazuje, odsetek badanych korzystających z narzędzi opartych na generatywnej AI przekonanych o bezstronności tych rozwiązań jest większy niż wśród ogółu respondentów, wynosi bowiem 43 proc. w porównaniu do 25 proc. To pokazuje, jak osobiste doświadczenia związane z wykorzystaniem tej technologii przekładają się na skłonność do postrzegania uzyskiwanych odpowiedzi jako niezawodnych i obiektywnych. W miarę ekspansji generatywnej sztucznej inteligencji pojawia się pytanie: jak zapewnić bezpieczeństwo korzystania z AI, zarówno pod kątem etyki i odpowiedzialności, jak i prywatności danych.

W nadchodzącym roku oczekuje się większego nacisku na efektywność i dokładność generatywnej AI, co wymaga świadomości potencjalnych błędów i ryzyk. Ważne jest stworzenie regulacji, które nie tylko chronią prywatność i dane użytkowników, ale także zapewniają odpowiedzialność twórców AI. Kluczowe dla przyszłości sektora będzie zrozumienie takich aktów prawnych jak AI Act w Unii Europejskiej czy GDPR oraz właściwe przeniesienie ich na grunt prawa krajowego i regulacji obowiązujących w firmach. Ważne jest, by konsumenci byli nie tylko dobrze poinformowani o możliwościach samej technologii i konieczności weryfikacji wyników, ale też świadomi istniejącego prawa i ochrony, jaką im daje – podkreśla Piotr Mechliński, partner associate, Risk Analytics & AI, Deloitte.

Przełomowy wyrok TK. Sposób wyliczania podatku za garaż jest niezgodny z Konstytucją

Trybunał Konstytucyjny uznał, że dotychczasowy sposób wyliczania podatku za miejsce postojowe w garażu jest niezgodny z Konstytucją. Jest to przełomowy wyrok, lecz na jego wyegzekwowanie przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Do tej pory obowiązywało podejście, że garaż stanowi samodzielny lokal i nie może być uznany za część składową mieszkania w bloku. Taki porządek ustalił Naczelny Sąd Administracyjny w uchwale z 27 lutego 2012 roku według której, stawki podatku za halę garażową mogły być wyższe, jeżeli wyodrębniona została dla niej osobna księga wieczysta.

Wadliwa konstrukcja definicji budynku i inne błędy w ustawie

Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że sposób interpretowania, a właściwe same przepisy ustawy o podatkach lokalnych są wadliwe. Kluczowa jest bowiem funkcja, jaką pełni garaż czy miejsce postojowe. Nie musi znajdować się ono nawet w obrębie danego budynku. Uznano, że fakt czy garaż jest wyodrębniony od mieszkania, czy tez nie, nie ma znaczenia.  Podczas wyliczania odnoszącego się do niego podatku zawsze należy stosować niską stawkę mieszkalną.

Zdaniem Trybunału, skoro ustawodawca w odniesieniu do garaży nie odwołał się do ustaw niepodatkowych, to powstałe wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść podatników.

Nowe przepisy dopiero w 2025 roku

Pomimo ich stwierdzonej niezgodności z Konstytucją, Trybunał odroczył termin zmiany przepisów. Ustawodawca na ich zmianę ma czas do 31 grudnia 2024 roku. Wynika to z chęci ochrony gmin, ponieważ to do nich trafiają wpływy z podatków od nieruchomości. TK uznał, że nieuzasadnionym byłoby obniżenie ich dochodów w trakcie roku. Tą decyzją, Trybunał Konstytucyjny dał ustawodawcy czas na zmianę przepisów Ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Wobec tego, w obecnym i przyszłym roku, garaże będą opodatkowane jeszcze na dotychczasowych zasadach, a gminy nie stracą wpływów.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie stanowi podstawy do wznowienia postępowań podatkowych ani zmiany reguł dotyczących opodatkowania miejsc postojowych na bieżąco. Dopiero w sytuacji, gdyby ustawodawca do końca 2024 nie zmienił przepisów garaże faktycznie zostaną opodatkowane według stawki mieszkalnej. Przypomnijmy, że obecnie wynosi ona 1 zł za 1 m kwadratowy. Natomiast w przypadku pozostałych budynków, w poczet których zaliczane były dotąd garaże, jest to 9,71 zł.

W konsekwencji, jeżeli obecnie mamy zajmujące 20 m² miejsce postojowe w odrębnie wydzielonej hali garażowej, to na stan obecny podatek od niego wynosi około 195 zł. Gdyby było ono traktowane jak lokal mieszkalny, podatek wyniósłby tylko 20 zł. Różnica jest więc znacząca, bo wynosi aż 175 zł.

W związku z opóźnieniem zmiany przepisów, w przyszłym toku za 20 metrowe miejsce postojowe podatnicy zapłacą 223,40 zł zamiast 23, a więc o 200 zł więcej.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Specjaliści z branży produkcyjnej mogą liczyć na podwyżki nawet 25%

Polska pozostaje atrakcyjną lokalizacją dla zakładów produkcyjnych, jest nadal w czołówce krajów europejskich pod względem wolumenu wyprodukowanych dóbr. Lepsze nastroje niż w sektorze FMCG i wśród producentów sprzętu AGD panowały w branży automotive i elektronicznej. Dotyczyło to także spółek z sektora retail, które inwestowały w nowe centra dystrybucyjne. Specjaliści mogli liczyć na podwyżki rzędu nawet 25%.

Branża produkcyjna łapie oddech

W roku 2023 Polska umocniła swoją pozycję interesującej lokalizacji dla firm produkcyjnych, choć kondycja przedsiębiorstw była zróżnicowana i zależała w dużej mierze od rodzaju wytwarzanego asortymentu.

– Okres pandemiczny był czasem bardzo specyficznym i biznesowo nieprzewidywalnym. Mieliśmy do czynienia  z nieszablonowym wahaniem rynku – dla jednych pierwsze miesiące wiązały się z gigantycznymi spadkami zamówień, jak na przykład w branży automotive, a dla innych był to czas wzmożonej pracy. Szczególnie widoczne było to w obszarze produkcji opakowań, dóbr konsumenckich takich jak AGD czy też branży meblarskiej oraz w szeroko rozumianym sektorze FMCG. Rok 2023 przebiegł pod znakiem całkowitej zmiany tych trendów. Sektor automotive wrócił na właściwe tory, a przez wzgląd na inflację i rosnące ceny energii, cierpi obecnie segment „white goods” i FMCG, w szczególności branża spożywcza. – mówi Jakub Świderski, Executive Manager Michael Page.

– Sytuacja polityczno-ekonomiczna nie sprzyjała też podejmowaniu decyzji o nowych inwestycjach w obszarze budowlanym, tak więc i firmy produkcyjne z tego sektora skupiały się przede wszystkim na optymalizacjach procesów oraz ewentualnej redukcji zatrudnienia. Dyrektywy unijne oraz coraz większa świadomość konsumentów spowodowała rosnącą liczbę nowych inwestycji w Polsce z obszaru paneli słonecznych czy też pomp ciepła. Mamy obecnie w naszym kraju kilka bardzo dużych inwestycji w tym obszarze, a za nimi pojawiają się już kolejne, mniejsze, podążające za kluczowymi klientami dostawców komponentów. Nasi kooperanci z branży pośrednictwa w obrocie powierzchniami produkcyjnymi przewidują mocne odbicie inwestycji na przestrzeni najbliższych 12 miesięcy, co jest pokłosiem znaczącego wzrostu zapytań ofertowych ze strony globalnych producentów.

Warto także zauważyć, że w firmach produkcyjnych następowała automatyzacja procesów, która – w obliczu wzrostu płacy minimalnej – powinna postępować także w kolejnych latach. Pracodawcy poszukiwali w związku z tym osób, które potrafią spojrzeć na konkretne zagadnienie w sposób holistyczny, dokonać właściwej analizy danych i posłużyć się nimi z korzyścią dla organizacji. Firmy rekrutowały m.in. inżynierów, a także menedżerów ds. przemysłu 4.0.

W łańcuchu dostaw stabilnie

W ostatnich miesiącach ustabilizowała się sytuacja w łańcuchu dostaw. Postępująca konsolidacja umożliwiła firmom poszerzenie swoich ofert. Podobnie jak w przypadku branży produkcyjnej, priorytetem organizacji było czerpanie korzyści z analizy danych, dlatego firmy poszukiwały kandydatów z kompetencjami w zakresie planowania sprzedaży i operacji. W porównaniu z rokiem poprzednim, aktywność rekrutacyjna firm była ograniczona.

W obszarze łańcucha dostaw obserwujemy największą stabilizację, zdecydowanie mniejsze zainteresowanie firm rekrutacjami. Mieliśmy na przestrzeni ostatnich 2 lat hossę w obszarze zakupów. Firmy rozwijały do granic możliwości działy zakupów. Stanowiska takie jak category manager, sourcing manager, dyrektor zakupów czy kupiec strategiczny, cieszyły się ogromnym powodzeniem. Nastąpił więc naturalnie okres stabilizacji, ponieważ przedsiębiorstwa mocno się nasyciły. Ogólnie aktywność firm w tym obszarze znacząco spadła. Gdy dziś spoglądamy na sektor łańcucha dostaw, jest relatywnie więcej wyzwań. Ostatnie trzy lata dość mocno nas dotknęły jako społeczeństwo – najpierw pandemia, potem wojna w Ukrainie, inflacja. To wszystko spowodowało, że dzisiaj rynek jest bardzo nieprzewidywalny, więc filmom zależy w dużym stopniu na jeszcze większym wzmocnieniu procesów planowania. Dużą popularnością cieszą się role Demand Planner, Supply Planner, S&OP Manager, czy też Supply Chain Director. Końcówka roku pokazuje natomiast obiecujące perspektywy na 2024 rok w całym sektorze. Obserwujemy zwiększoną liczbę rekrutacji, a ciekawie wyglądają również nowe inwestycje, w pełni zautomatyzowane centra dystrybucyjne – dodaje Jakub Świderski.

Podwyżki pożądane

Kandydaci niezmiennie zwracali uwagę na perspektywy rozwoju w nowym miejscu pracy oraz na możliwość zdalnego świadczenia obowiązków, w pełnym lub ograniczonym zakresie. Pracodawcy stawiają jednak na model hybrydowy. Większość spółek nie była w stanie sprostać oczekiwaniom finansowym osób uczestniczących w rekrutacjach, które spodziewały się wynagrodzenia wyższego nawet o 30-40% od dotychczasowego. Na najwyższe podwyżki płac w organizacjach mogły liczyć osoby zatrudnione na stanowiskach eksperckich. Ich wynagrodzenia w 2023 roku były nawet o 25% wyższe niż rok wcześniej. W przypadku kadry menadżerskiej to 10-15%, a top management mógł liczyć na 3 do 6% wzrostu płac.

– W 2021 roku specjalistę, przykładowo inżyniera procesu, byliśmy w stanie zrekrutować za 8 tysięcy zł brutto, dzisiaj rekrutujemy za 11 tysięcy zł brutto. Oczekiwania finansowe kandydatów niekiedy są nawet na poziomie 40% wyższym niż ich status obecny, więc trzeba bardzo mocno tonować takie nastroje – podsumowuje Jakub Świderski, Executive Manager Michael Page.

Co do zasady, pracodawcy w branży produkcyjnej i supply chain starali się wychodzić kandydatom na rękę w zakresie ich oczekiwań finansowych. Jeżeli one mieściły się w granicach rynkowych, to z reguły pracodawcy przychylali się do propozycji, nie negocjowali, bo wiedzieli, że liczy się tempo rekrutacji i czas. Wyraźnym trendem jest wzrost tempa rekrutacji. Firmy szybciej procesują kandydatów. Jest mniej procesów rekrutacyjnych na rynku niż było w zeszłym roku i w latach poprzednich. Zgodnie z przewidywaniami, ta tendencja będzie się umacniać.

Ceny ropy w górę, kakao najdroższe od 1978 roku

Główne indeksy polskiego rynku akcji spadły w piątek (WIG -1,2 proc., WIG-20 -1,37 proc., mWIG-40 -0,95 proc., sWIG-80 –0,25 proc.). Wśród indeksów sektorowych wzrost zanotowały jedynie WIG-Moto (+0,4 proc.) i WIG-Nieruchomości (+0,06 proc.). Pomimo spadku o 0,95 proc. swe historyczne maksimum ustanowił w trakcie piątkowej sesji WIG-Banki. WIG.MS-FIN osiągnął w piątek najwyższy poziom od 2018 roku, ale ostatecznie spadł o 1,48 proc. WIG.Games zaliczył w piątek swe nowe roczne minimum (-2,13 proc.). WIG-Ukraine był w piątek najniżej od 2014 roku.

Wśród składników WIG-u 20 swe nowe przynajmniej roczne maksima osiągnęły w piątek kurs akcji Alior Banku i Banku Polska Kasa Opieki. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksimum osiągnął kurs akcji GPW, a najniżej od 2020 roku była cena akcji Grupy Azoty. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima ustanowiły w piątek kursy akcji spółek Comp, Sanok Rubber Company i Toya.

Agencja ratingowa Moody’s obniżyła swój rating dla Stanów Zjednoczonych ze stabilnego do negatywnego wskazując na rosnące ryzyko związane z pozycją fiskalną tego kraju. Ruch agencji zbiega się w czasie z rosnącym ryzykiem związanym z tym, że rządu USA ma zapewnione finansowanie do przyszłego piątku.

Piątek przyniósł spadek głównych indeksów europejskiego rynku akcji (DAX -0,77 proc. CAC 40 -0,96 proc.).

Piątkowa sesja zakończyła się na Wall Street wzrostami indeksów (S&P 500 +1,56 proc. DJIA +1,15 proc., Nasdaq 100 +2,25 proc.).

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych lekko w piątek wzrosła do poziomu 4,6558 proc. Rentowność niemieckich 10-latek wyniosła w piątek 2,712 proc. 10-latki polskiego rządu zakończyły w piątek z najwyższa od tygodnia rentownością na poziomie 5,609 proc.

Ceny kontraktów na ropę naftową spadły w minionym tygodniu do swoich najniższych od lipca br. poziomów, a w piątek lekko odbiły w górę (WTI +1,89 proc., Brent +1,77 proc.). Cena notowanych na NYMEX-ie kontraktów na gaz ziemny zaliczyła w piątek swe 3-tygodniowe minimum (-0,26 proc.). Platyna była w piątek najtańsza od roku (-1,99 proc.). Cena palladu spadła do najniższego poziomu od 2018 roku. Cena kontraktów na kakao notowanych na ICE była w piątek najwyższa od 1978 roku.

Kurs EUR/USD utrzymywał się w piątek tuż poniżej poziomu 1,07 (+0,06 proc. ok. godz. 9:30). Kurs USD/JPY atakował w piątek swoje 32-letnie maksimum ustanowione w październiku ub.r.

Kurs EUR/PLN utrzymywał się w piątek nieco powyżej swego 3-letnie minimum ustanowionego pod koniec lipca br. (-0,12 proc.). Kurs USD/PLN oscylował w pobliżu swojego 2-miesięcznego minimum (-0,26 proc.). Kurs JPY/PLN był najniżej od 2008 roku (-0,41 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara utrzymywał się w okolicach poziomu 37000 USD (+0,73 proc. w niedzielę).

Wojciech Bialek, OANDA TMS Brokers S.A. (dawniej: Dom Maklerski TMS Brokers S.A.)

100% wynagrodzenia na L4? To może być kosztowna obietnica wyborcza

Jedna z partii opozycyjnych podczas niedawnej kampanii wyborczej, zaproponowała by pracownicy przebywający na zwolnieniu chorobowym pobierali nie 80%, a 100% przysługującego im wynagrodzenia. I choć pomysł ten na pierwszy rzut oka brzmi bardzo atrakcyjnie, to w dłuższej perspektywie jego realizacja mogłaby przynieść sporo problemów zarówno rządzącym, jak i przedsiębiorcom. Komentarza w tej sprawie udziela ekspert rynku pracy, Mikołaj Zając. Jednocześnie wskazuje na aspekty, którymi – jego zdaniem – w pierwszej kolejności powinien zająć się nowy rząd.

– Wdrożenie w życie tego pomysłu to jeszcze większa zachęta do pobierania zwolnień lekarskich przez pracowników, a ich odsetek i tak jest już bardzo wysoki. To niejako postawienie znaku równości między chorobowym a urlopem. Zeszłoroczna pula 27 000 000 000 zł przeznaczona na zasiłki chorobowe, wzrosłaby o 20% do 32 400 000 000 – 5 dodatkowych miliardów złotych na chorobowe. Znacznie lepiej przeznaczyć te pieniądze na służbę zdrowia – nowoczesny sprzęt medyczny ratujący życie, podwyżki dla pielęgniarek i lekarzy. Celem nie jest przebywanie na zwolnieniu, a jak najszybszy powrót do zdrowia. Czekanie miesiącami na zabiegi i rehabilitację, nie skróci się od wystawiania większej liczby zwolnień chorobowych. W niektórych zakładach pracy utrzymują się kilkunastoprocentowe wskaźniki nieobecności, co ma charakter patologiczny. Zrealizowanie tego wyborczego pomysłu, tylko wzmocniłoby niekorzystny trend. Oprócz państwa najbardziej stratni byliby oczywiście przedsiębiorcy, którzy już teraz mierzą się z inflacją, ciągłymi podwyżkami płacy minimalnej, zwiększaniem zakresu przywilejów pracowników czy właśnie wysokimi wskaźnikami L4. Uważam, że w pierwszej kolejności warto zająć się np. rozwiązaniami systemowymi dotyczącymi teleporad, które obecnie w dużej mierze generują fałszywe zwolnienia chorobowe. Być może w celu zmniejszenia ich atrakcyjności zwolnienie powinno być wystawiane z oznaczeniem „1” – chory musi leżeć, a liczba dni zwolnienia lekarskiego, które można uzyskać w ramach teleporady wynosić np. maksymalnie 3. Ważne jest przede wszystkim kompleksowe podejście rządu i firm do problematyki L4 oraz to, w jaki sposób prowadzić z pracownikami skuteczny dialog wiodący do obopólnych korzyści. Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że z wypracowanych przez firmę 10.000 złotych, połowę pochłania całkowity koszt absencji. Przywrócenie naturalnego poziomu absencji błyskawicznie przekłada się na bieżącą kondycję finansową oraz poprawę możliwości produkcyjnych i realne oszczędności zakładu pracy i na to zwróciłbym uwagę w pierwszej kolejności, zwłaszcza, że polska gospodarka staje się coraz mniej konkurencyjna pod względem rynku pracy i kosztów produkcji – mówi Mikołaj Zając, prezes Conperio, największej polskiej firmy doradczej zajmującej się problematyką absencji chorobowych.

Simteract opublikował wyniki finansowe za III kwartał 2023 r.

Krakowskie studio Simteract w trzecim kwartale utrzymuje przychody netto ze sprzedaży na podobnym poziomie co w poprzednim kwartale. Wynoszą one ok. 2 mln zł. Poprawie uległ nieco zysk netto Spółki w porównaniu do I i II kwartału. Jednocześnie studio szykuje się do wydania nowej gry: “Taxi Life: A City Driving Simulator” w lutym przyszłego roku, której najnowszy trailer zebrał już ponad milion wyświetleń. 

– Trzeci kwartał to przede wszystkim intensywna praca nad naszym symulatorem jazdy. Jesteśmy po obiecujących, zamkniętych beta testach. Liczymy, że gra trafi do szerokiego grona odbiorców z uwagi na niestarzejący się motyw, jakim jest poruszanie się samochodem po mieście. “Taxi Life: A City Driving Simulator” to nie tylko prowadzenie pojazdu, ale także konieczność dostosowania się do zmieniających się warunków w mieście, kontakt z klientami czy wreszcie możliwość zbudowanie od zera własnej firmy transportu osobistego – komentuje Marcin Jaśkiewicz, prezes Simteract.

“Taxi Life: A City Driving Simulator” to druga gra spółki, po wydanym w 2022 roku “Train Life: A Railway Simulator”. W przypadku obu tych gier wydawcą jest francuska firma NACON, która również będzie odpowiedzialna za marketing tytułu. Taxi Life będzie miał premierę od razu w pełnej wersji (bez trybu wczesnego dostępu) zarówno na PC, jak i konsolach obecnej generacji.

W przypadku drugiego tytułu praca jest naprawdę przyjemna. Mamy już stały zespół, który posiada kompetencje w zakresie QA i publikacji na konsolach, a także stworzone wewnętrzne struktury. Te ostatnie kilkanaście miesięcy pracowaliśmy intensywnie nad rozwojem gry pod kątem mechanik, a także uważnie słuchaliśmy społeczności, która zetknęła się z naszym poprzednim tytułem. To procentuje – niedawny trailer z zapowiedzią lutowej premiery Taxi Life zebrał na wszystkich platformach ponad milion wyświetleń – komentuje Marcin Jaśkiewicz, prezes Simteract.

„Taxi Life: A City Driving Simulator” to symulator jazdy taksówką, w którym głównym zadaniem stojącym przed graczami będzie transport pasażerów. Od tego, jak strategicznie i precyzyjnie poradzą sobie z losowymi wydarzeniami na drodze: wypadkami, pracami drogowymi, paradami czy warunkami atmosferycznymi, będzie zależała ich ocena i ewentualne napiwki. Sama jazda będzie się odbywać po realistycznie odtworzonej Barcelonie, gdzie na kierowcy skorzystają z 460 km dróg w skali 1:1 i możliwości eksploracji terenu.

Space Fox Games debiutuje na rynku NewConnect

Dziś, 13 listopada 2023 roku, Space Fox Games jako 12. spółka w tym roku zadebiutowała na rynku alternatywnym NewConnect. Akcje firmy na otwarciu wyniosły 6,76 zł, co oznacza niewielki spadek o 1,46% od ceny odniesienia (6,86 zł).  Ponadto spółka informuje o złożeniu wniosku o dofinansowanie w wysokości 5 mln złotych na projekt badawczy z dziedziny sztucznej inteligencji (AI). 

Space Fox Games to warszawski gamedeweloper, który ma na swoim koncie wieloletnie doświadczenie w produkcji gier. Historia Space Fox Games sięga roku 2014, kiedy firma rozpoczęła działalność pod nazwą World Loom Games. Początkowo skupiała się na produkcji gier mobilnych oraz gier na PC z segmentu casual premium. Obecnie spółka skupia się na grach indie z segmentu AA, których budżet oscyluje wokół 1,5 – 2,5 mln PLN. Przez lata firma nawiązała współpracę z wieloma uznanymi podmiotami rynkowymi, takimi jak Artifex Mundi S.A., Klabater czy Game House. Do tej pory Space Fox Games wydało 12 gier, a kolejne 3 są obecnie w trakcie produkcji. Celem firmy jest wydawanie co najmniej jednej gry rocznie, a już teraz zapowiedziane są dwie premiery na rok 2024. Dodatkowo spółka zajmuje się też outsourcingiem IT.

Debiut na NewConnect to jedno z ważniejszych wydarzeń w naszej historii, ale to nie jest koniec naszej drogi. Jesteśmy pełni zapału i gotowi na nowe wyzwania. Dziękujemy naszemu utalentowanemu zespołowi, naszym inwestorom, partnerom i graczom za ich wsparcie i zaufanie. Razem tworzymy przyszłość Space Fox Games, która zapowiada się niezwykle obiecująco. – mówi Aleksander Korulski, prezes Space Fox Games.

Dziś rano spółka złożyła wniosek o przyznanie dotacji w ramach programu SMART w wysokości 5 milionów złotych. Wnioskowany projekt koncentruje się na obszarze sztucznej inteligencji (AI), który w ostatnich latach stał się niezwykle istotnym tematem w dziedzinie gamingu i technologii informatycznych. Spółka wykorzystuje rozwiązania AI w codziennej pracy od dłuższego czasu, zrealizowała też dwa projekty wdrażające rozwiązania AI w związku z czym c posiada solidne doświadczenie w tej dziedzinie.

Nasza firma posiada imponującą historię pozyskiwania dofinansowań, a w tym roku jako jedyny polski deweloper, otrzymaliśmy grant z Kreatywnej Europy. W duchu ciągłego rozwoju, aktywnie dążymy do pozyskania kolejnych dofinansowań, które pozwolą nam inwestować w innowacyjne projekty badawcze. Dzisiaj rano złożyliśmy znaczący wniosek o dofinansowanie w obszarze sztucznej inteligencji (AI), który traktujemy jako kluczowy kierunek rozwoju, a uzyskana dotacja pozwoli jej jeszcze skuteczniej rozwijać innowacyjne projekty oparte na tej nowoczesnej technologii – komentuje prezes.

W ramach debiutu na NewConnect, Space Fox Games wypuściło na rynek 1.001.000 akcji serii A, stanowiących 100% kapitału zakładowego. Spółka została wyceniona na około 6,9 mln zł, a free float spółki wynosi 28%.

JR HOLDING i EKIPA finalizują inwestycję w Closer Music

JR HOLDING wraz z EKIPA Investments zainwestują łącznie 3 mln zł w, produkującą własne bazy muzyczne, spółkę zależną giełdowego IMS-u. Podpisana umowa jest realizacją zawartego w marcu b.r. porozumienia Term Sheet i potwierdza wycenę Closer Music na poziomie 50 mln zł pre-money.

Closer Music to projekt, którego celem jest produkcja wysokiej jakości własnych baz muzycznych do ich wykorzystywania i zarabiania na wielu polach eksploatacji. Efektem realizacji projektu jest pozyskiwanie wszystkich praw i zezwoleń do utworów, w najszerszym zakresie dopuszczalnym przez prawo. W zamian za 2 mln zł JRH pozyska udziały w spółce Closer Music dające 3,71% udział w kapitale, natomiast EKIPA Investments w zamian za 1 mln zł obejmie 1,86% udziału w kapitale spółki,  wobec czego Closer Music pozyskała łącznie 3 mln zł.

Pozyskane środki Closer Music przeznaczy na dalszy rozwój, w szczególności na działania marketingowe i promocyjne, dalszą budowę wysokiej jakości baz muzycznych oraz pozyskanie nowych klientów – deklaruje Michał Kornacki, Prezes IMS S.A.

Najważniejszą wartością Closer Music są pozyskane utwory, do których Spółka posiada wszelkie prawa. Dzięki temu oferuje swoim odbiorcom muzykę do wykorzystania na wszelkich polach eksploatacji, w tym w nowoczesnych mediach, bez ryzyka prawnego ze strony osób trzecich. Bazy muzyczne, w różnorodnych gatunkach muzycznych, są budowane w oparciu o starannie wyselekcjonowanych twórców o wysokich kompetencjach, posiadających szeroką wiedzę o aktualnych trendach muzycznych.

–  W ostatnich miesiącach kilkukrotnie wzrosły przychody Closer Music, podpisaliśmy i realizujemy porozumienie z ZAiKS oraz zwiększyliśmy bazy muzyczne o kilka tysięcy utworów – dodaje Kornacki.

Powstający kontent muzyczny jest efektem współpracy studiów oraz twórców Closer Music z Polski i USA. Niedawno Closer Music uruchomiła własne studio muzyczne w Las Vegas we współpracy ze studiem DMI, czyli jednymi z najlepszych specjalistów na świecie. Zapewnia to pozyskiwanie utworów na najwyższym światowym poziomie.

Cieszę się, że w wyniku finalizacji transakcji do naszego portfela trafia kolejna perspektywiczna Spółka. Podpisana umowa to współpraca trzech spółek publicznych: IMS, Ekipy i JR Holding. Pokazujemy, że łącząc kompetencje i środki różnorodnych podmiotów możemy kreować wartość dla akcjonariuszy wszystkich tych firm – powiedział January Ciszewski, inwestor i Prezes JR HOLDING.

EKIPA zarobiła blisko 5 mln zł w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r.

Notowana na NewConnect EKIPA Holding S.A. opublikowała wyniki finansowe za pierwsze dziewięć miesięcy bieżącego roku. Skonsolidowany zysk netto wyniósł 4,91 mln zł, a osiągnięte w tym okresie przychody 33,11 mln zł. Na koniec wspomnianego okresu na kontach spółek z grupy znajdowało się ponad 14 mln zł gotówki. Spółka kontynuuje rozpoczęte projekty. 

W samym trzecim kwartale tego roku spółka wygenerowała skonsolidowane przychody na poziomie 12,67 mln zł, przy 6,48 mln zł w analogicznym okresie roku poprzedniego, co oznacza wzrost o 96%. Zysk netto wyniósł w tym czasie 1,83 mln zł w porównaniu do straty w trzecim kwartale 2022 roku wynoszącej 1,50 mln zł. Dzięki dobrym wynikom finansowym, spółka zwiększa swoją pozycję gotówkową. Na koniec trzeciego kwartału 2023 roku na kontach spółek znajdowało się 14,42 mln zł w porównaniu do 12,81 mln zł na koniec pierwszego półrocza bieżącego roku.

Ze względu na to, że spółka weszła na rynek NewConnect poprzez odwrotne przejęcie i jest notowana na nim od 12 maja 2022 roku, wyniki osiągnięte do tej pory w dziewięciu miesiącach tego roku nie są porównywalne z poprzednim rokiem.

Jest to kolejny dobry kwartał naszej spółki i całego teamu. Decyzje podjęte wiele miesięcy w temu odnoszące się do wzmacniania zespołu przynoszą skutek. Cieszy nas wzrost skali działania, co widać po przychodach jakie generujemy, ale tym bardziej jesteśmy zadowoleni z rentowności całej grupy. W naszych spółkach zależnych zgodnie z planem realizujemy kolejne projekty o których będziemy informować w kolejnych kwartałach  – podsumował Łukasz Wojtyca – Prezes Zarządu EKIPA Holding S.A.

Jednym z najważniejszych projektów tego okresu był innowacyjny program pn. „Mafia IRL”, w którym, poza twórcami EKIPY, wzięli udział znani polscy influencerzy, jak Remigiusz „Rezi” Wierzgoń, Lexy Chaplin oraz Kamil “Kaluch” Kaliński. Program nagrywany był w sierpniu br., a premiera oraz emisja 6 odcinków, na kanale Karola “Friza” Wiśniewskiego na YouTube, odbyła się w październiku 2023 r.

Na początku trzeciego kwartału bieżącego roku rozpoczęła działalność nowa platforma sprzedażowa – www.influcenter.pl, gdzie dostępne są wszystkie produkty stworzone przez Twórców skupionych wokół spółki. W jednym miejscu oferowany jest asortyment ze sklepów EKIPA, Indeste i Genzie, nowe produkty od jednego z naszych Twórców, Mortalcia – Immortal, oraz produkty związane z projektem Mafia IRL.

W omawianym okresie odbyło się wiele projektów muzycznych. Utwór „Kinderki” Mortalcia, który miał premierę w lipcu, w okresie raportowania zdobył rekordową liczbę wyświetleń, osiągając aż 13 milionów. 5 sierpnia br. miała miejsce premiera utworu „O Północy”, kolejnego singla Weroniki „Wersow” Sowy. Ten wyjątkowy utwór zdobył ogromne uznanie, zbierając prawie 6 milionów wyświetleń w ciągu 3 miesięcy. 30 września 2023 r. odbyła się premiera kolejnego utworu pt. „Chcesz pobyć sam”, który po ponad miesiącu zgromadził już 1,3 mln wyświetleń.

W październiku rozpoczęła się kolejna trasa koncertowaa grupy Genzie. Twórcy odwiedzili największe kluby w Polsce prezentując swoje największe hity. Bilety na te koncerty sprzedały się w ciągu kilku dni. Koncerty odbyły się w Poznaniu (2 koncerty), Łodzi, Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach oraz Warszawie.

Na początku sierpnia br. spółka portfelowa ESSA CO sp. z o.o. wprowadziła do swojej oferty dwa nowe napoje. 2 sierpnia br. miała premierę noRUSH – woda witaminowa stworzona z myślą o wspieraniu zdrowego stylu życia, dostarczając organizmowi niezbędnych witamin i minerałów dzięki starannie dobranym, naturalnym składnikom. Dwa tygodnie później ESSA wprowadziła RUSH – napój izotoniczny, doskonały towarzysz aktywności fizycznej, uzupełniający utracone elektrolity podczas wysiłku oraz chroniący organizm przed odwodnieniem.

Spółka GGBay, specjalizująca się w tworzeniu i wydawaniu gier, uruchomiła 26 września 2023 r. akcelerator dla twórców gier mobilnych pod nazwą Holonation. Jest to przestrzeń dla twórców, którzy chcą przekształcić swoje kreatywne pomysły w udane produkty i wprowadzić na rynek gotowe gry. Dużym atutem Holonation są możliwości promocji gier, realizowane we współpracy z innymi podmiotami z Grupy EKIPA Holding. GGBay przeznaczyła na finansowanie Holonation 500 tys. zł, jednocześnie rozważając dodatkowe możliwości zwiększenia finansowania projektów we współpracy z podmiotem zewnętrznym, który ubiega się o środki unijne z programu Startup Booster Poland – Smart UP. Ponadto w dniach 31.09-1.10.2023 r. spółka GGBay była partnerem największego stacjonarnego hackathonu w Europie – HackYeah, który odbył się w TAURON Arena Kraków. Spółka była fundatorem nagrody a przedstawiciele spółki sędziami w części game dev. Zwycięski zespół JOYHOP otrzymał od nas nagrodę w wysokości 10 tys zł.

W innej spółce zależnej – Laniakea Pictures ciągle trwają prace nad wysokobudżetowym serialem sci-fi/fantasy. Przedstawiciele spółki biorą udział w licznych wydarzeniach branżowych, które mają na celu wymianę doświadczeń oraz poszukiwanie inspiracji – w ostatnim miesiącu były to m.in. MIPcom w Cannes, Young Horizons Industry, Warszawski Festiwal Filmowy czy Cinekid. Ponadto cały czas trwają rozmowy z potencjalnym dystrybutorem (platformą streamingową) nad harmonogramem produkcji. Serial rozgrywa się w świecie zamieszkałym przez humanoidalne dinozaury, które walczą między sobą przy użyciu cyberwszczepów i laserowych strzelb. Realizowany jest także plan merchandisingowy całego uniwersum.

Co więcej w Laniakea Pictures trwają prace nad kilkunastoma projektami na różnym etapie rozwoju, dla różnych grup docelowych. W najbliższych latach trafią one do dystrybutorów. Będą to zarówno seriale, filmy pełnometrażowe, animacje dla dzieci czy sitcom telewizyjny. Część z nich już teraz jest rozwijana w ramach prestiżowych programów rozwojowych – m.in. Kids Kino Lab czy Let’s be series organizowane przez Netflix i KIPA.

Omenaa Mensah i Rafał Brzoska odznaczeni Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

W uznaniu ich nieocenionego wkładu w rozwój polskiej gospodarki, działalność charytatywną i promocję filantropii, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nadał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski Rafałowi Brzosce i Omenie Mensah.

Rafał Brzoska, znany przedsiębiorca i założyciel InPost, został wyróżniony za swój wkład w rozwój polskiego biznesu zarówno w kraju, jak i za granicą. Jego działalność nie ogranicza się jednak do sfery biznesowej. Jako filantrop i założyciel Rafał Brzoska Foundation, angażuje się w liczne projekty społeczne, skupiając się na pomocy najbardziej potrzebującym.

Omenaa Mensah, prezeska Omenaa Foundation i OmenaArt Foundation, zyskała uznanie za swoje wybitne osiągi w działalności filantropijnej. Jest znana z organizacji inicjatyw humanitarnych, takich jak “Konwój Polskich Serc” dla Ukrainy oraz założenie ośrodka Rio Edu Centrum dla uchodźczyń i ich dzieci. Jej praca wykracza poza granice Polski, obejmując również pomoc dzieciom ulicy w Ghanie i polskim domom dziecka.

Dzięki wspólnym wysiłkom, Mensah i Brzoska zorganizowali imponujący Konwój Polskich Serc do Ukrainy oraz zainicjowali Wielką Aukcję Charytatywną TOP CHARITY, która przyczyniła się do zebrania znaczących sum na cele charytatywne. Te działania nie tylko przynoszą konkretne rezultaty, ale także inspirują innych do angażowania się w filantropię.

HiProMine buduje nową fabrykę w Karkoszowie. Będzie to największy zakład produkcji białka owadziego w Europie

Budowa nowej fabryki staje się strategicznym krokiem, który nie tylko zwiększy nasze możliwości produkcyjne, ale także umocni naszą firmę na liście liderów w branży – mówi Rafał Szczelina, dyrektor budującego się nowego zakładu HiProMine w Karkoszowie. Tu niebawem ruszy hodowla owadów na ogromną skalę.

Branża produkcji białka owadziego staje się coraz bardziej wymagająca, wdrażane innowacje stały się tu kluczowym elementem szeroko pojętej ochrony środowiska. Białko z insektów, jako składnik pasz dla zwierząt, cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

– Ruszamy z budową strategicznego dla nas projektu. To kolejny etap w rozwoju HiProMine, ostatni przed weryfikacją naszej technologii na dużą skalę. Nowy zakład zostanie wyposażony w specjalistyczne, najnowocześniejsze maszyny, sprofilowane pod naszą myśl technologiczną. Uruchomienie zakładu planujemy wczesną wiosną przyszłego roku. W ciągu pierwszych 3-4 miesięcy produkcja powinna sięgnąć około 75% mocy produkcyjnych. Najpóźniej po 12 miesiącach chcielibyśmy wykorzystywać pełne zdolności  produkcyjne. W związku z tym nasz dynamiczny rozwój powinien być zapoczątkowany już w przyszłym roku – mówił kilka miesięcy temu prezes HiProMine Michał Pokorski.

Zakład w Karkoszowie (województwo lubuskie) według założeń, ma zostać uruchomiony wiosną przyszłego roku. Obok prac budowlanych, spółka intensywnie przygotowuje się również do wdrażania procesów produkcyjnych, rekrutuje również pracowników. Wiadomo, że na czele nowego zakładu stanie Rafał Szczelina.

– Nowa fabryka to nie tylko kolejne miejsce pracy i nowoczesna linia produkcyjna. To symboliczny krok w przód – mówi Rafał Szczelina. – Decyzja o budowie nowego zakładu, w którym na masową skalę będziemy hodować owady i produkować z nich komponenty paszowe takie jak białko czy olej, była koniecznością. To nie tylko kwestia metrów kwadratowych, unikatowych maszyn i linii produkcyjnej. To strategia, której celem jest przyszłość i utrzymanie konkurencyjności w erze ciągłych zmian – tłumaczy.

HiProMine obecnie prowadzi swoją działalność w podpoznańskim Robakowie i ta lokalizacja działalności pozostanie – tu Spółka rozbudowuje Centrum Genetyczne. Natomiast zakład w Karkoszowie będzie drugim i skupionym przede wszystkim na produkcji, która szacuje się, że będzie aż 40 krotnie większa niż dotychczas!

– Pierwszym, niezaprzeczalnym atutem budowy nowej fabryki jest zwiększenie mocy produkcyjnych – wyjaśnia Rafał Szczelina. – Od pierwszego dnia funkcjonowania zakładu na pewno nie uda się nam uzyskać maksymalnej wydajności, ale na pewno z czasem do tego dojdziemy. W praktyce oznacza to, że firma będzie w stanie obsłużyć większą liczbę klientów, spełnić rosnące oczekiwania rynku i utrzymać krok z szybko zmieniającymi się trendami. Nowa fabryka to więc nie tylko nowe możliwości, ale także odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie na innowacyjne produkty białkowe. A kolejka po nasze białko jest bardzo długa – dodaje.

Wraz z zwiększeniem mocy produkcyjnych, firma zyska również na elastyczności. Dzięki wdrażaniu nowych technologii, unikatowej linii produkcyjnej i maszynom konstruowanym specjalnie na potrzeby tak niepowtarzalnej produkcji i chowu owadów, przedsiębiorstwo staje się najbardziej topowym w branży w skali całej Europy.

– Nowa fabryka to także przestrzeń dla innowacji – komentuje Rafał Szczelina. – Więcej mocy produkcyjnych oznacza więcej zasobów do inwestowania w badania i rozwój. Firma może skoncentrować się na tworzeniu nowych, innowacyjnych rozwiązań, co z kolei umocni jej pozycję lidera w branży. Nie od dziś wiadomo, że HiProMoine to prawdziwe laboratorium pomysłów – uśmiecha się dyrektor nowego zakładu.

Prócz białka czy oleju z insektów, w Karkoszowie będzie powstawał również ekologiczny, owadzi nawóz..

Proces rekrutacyjny już ruszył. Spółka mocno inwestuje w kadry, zatrudnia specjalistów produkcji zwierzęcej i menagerów, niebawem rozpocznie się również proces zatrudniania pracowników niższego szczebla, w tym pracowników produkcji.

Oddalające się obniżki stóp, gwałtowne ruchy na rynku kryptowalut

Konferencja prezesa NBP oddaliła perspektywę szybkich obniżek stóp procentowych w Polsce. W Chinach odnotowano deflację zarówno w cenach konsumenckich, jak i producenckich. Na rynku kryptowalut kolejne dziwne ruchy.

Adam Glapiński wsparł złotego

Na konferencji prasowej dowiedzieliśmy się, że podjęta decyzja była najlepsza z możliwych. Jako powód są wskazywane dwie kwestie. Z jednej strony wskazał na mniejszą przestrzeń do dalszych obniżek, z drugiej na wzrost niepewności dotyczący spadku inflacji. Co to realnie znaczy? Mniej więcej tyle, że po obniżce we wrześniu i październiku o pełen punkt procentowy zaktualizowano projekcje inflacji, w rezultacie celu inflacyjnego nie powinniśmy zobaczyć bez silnych bodźców zewnętrznych w 2024 roku, a w 2025 dopiero pod koniec. Należy pamiętać, że cel jest oddalony o trzy punkty procentowe, to nie jest przepaść. Wskazano również na to, że obecne obniżki mogłyby wymusić podwyżki w połowie 2024 roku. Rynki zaktualizowały swoje oczekiwania zgodnie ze słowami prezesa. Skoro nie obniżamy stóp procentowych, to złoty zapłaci lepsze stopy zwrotu z instrumentów o niższym ryzyku. W rezultacie nie może dziwić, że po słowach prezesa kurs euro względem złotego spadał.

Zmiana cen w Chinach

Ze stwierdzeniem, że w Państwie Środka jest inaczej niż na zachodzie ciężko polemizować. Wczoraj poznaliśmy np. dane o zmianie cen w Chinach. Deflacja, spadek cen w ujęciu rocznym, okazała się wyższa od oczekiwań. Ceny konsumentów spadają o 0,2% w skali roku. Ceny producentów spadają o 2,6%. Jest to spory kontrast względem tego, co dzieje się w naszej części świata. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że polityka Chin w ramach stymulacji gospodarki była znacznie bardziej ostrożna w czasie pandemii COVID-19. W tamtym czasie wiązało się to z pewnymi problemami. Teraz za to nie walczą z plagą inflacyjną.

Na rynku kryptowalut znów gorąco

Wczoraj byliśmy świadkami gwałtownego wzrostu i jeszcze bardziej gwałtownego spadku ceny najpopularniejszej kryptowaluty świata. W godzinach popołudniowych na fali informacji o możliwych dalszych pozytywnych krokach zmierzających do otwarcia pierwszego kryptofunduszu typu ETF. Taka zgoda ma się podobno pojawić już w przyszłym tygodniu. Dlaczego wzrosty były tak silne? Wyskok ceny w górę spowodował zamykanie krótkich pozycji spekulantów, a te w momencie zamykania musiały odkupywać „monety”, co tylko pogłębiało ruch w górę. Gdy jednak zabrakło dalszego „paliwa” do tego wzrostu, szybko okazało się, że cena nie jest ceną równowagi i zaczął się ruch powrotny. W rezultacie inwestorzy grający na spadek kursu, którzy zmuszeni byli zamknąć pozycje inwestycyjne, stracili wczoraj sporo pieniędzy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Przychody Grupy Kapitałowej GPW wzrosły w III kw. 2023 r. o 19,9% rdr

  • Przychody Grupy Kapitałowej GPW wyniosły 106,1 mln zł w III kw. 2023 r. (+19,9% rdr) oraz 329,0 mln zł w ciągu 9 miesięcy 2023 r. (+10,5% rdr)
  • Przychody z nowych linii biznesowych – Armenia Securities Exchange i GPW Logistics – wyniosły w III kw. 2023 r. łącznie 10,5 mln zł oraz 29,5 mln zł w ciągu 9 miesięcy 2023 r.
  • EBITDA wyniosła 39,7 mln zł w III kw. 2023 r. (+36,1% rdr) oraz 118,5 mln zł w ciągu 9 miesięcy 2023 r. (-6,4% rdr)
  • Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej w III kw. 2023 r. wyniósł 39,7 mln zł (+27,5% rdr) i 111,3 mln zł w ciągu 9 miesięcy 2023 r. (+3,7% rdr)

Grupa Kapitałowa Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GK GPW) w ciągu 9 miesięcy 2023 r. osiągnęła 329,0 mln zł przychodów ze sprzedaży, zysk EBITDA wyniósł 118,5 mln zł, zysk operacyjny 94,8 mln zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej 111,3 mln zł. Skonsolidowane przychody wzrosły w ciągu 9 miesięcy 2023 r. o 10,5% w ujęciu rok do roku. Zwiększyły się zarówno przychody z rynku finansowego (198,1 mln zł, +4,1% rdr), jak i towarowego (116,7 mln zł, +11,0% rdr). Wzrost przychodów GK GPW był również efektem przychodów z nowych linii biznesowych – Armenia Securities Exchange (AMX) i GPW Logistics – które po 9 miesiącach 2023 r. wyniosły łącznie 29,5 mln zł. Wzrost zysku netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej w okresie trzech kwartałów 2023 r. o 3,7% rdr jest m.in. rezultatem wyższego dodatniego salda przychodów i kosztów finansowych (17,2 mln zł, +48,4% rdr) oraz wyższego udziału w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności (23,8 mln zł, +14,8% rdr).

W samym III kw. 2023 r. GK GPW wypracowała 106,1 mln zł przychodów ze sprzedaży, zysk EBITDA wyniósł 39,7 mln zł, zysk operacyjny 32,7 mln zł, a zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej 39,7 mln zł. Skonsolidowane przychody wzrosły o 19,9% wobec III kw. 2022 r. Wzrost jest efektem wyższych przychodów z rynku finansowego (65,7 mln zł, +13,4% rdr) oraz towarowego (35,6 mln zł, +19,3% rdr), jak również przychodów z nowych linii biznesowych (łącznie 10,5 mln zł w III kw. 2023 r.).

Pierwszy raz w historii mamy do czynienia z sytuacją, w której w każdym z trzech kwartałów roku odnotowujemy ponad 100 mln zł przychodów. Skumulowane przychody GPW w latach 2017-2022 wzrosły natomiast  o 25 proc. w porównaniu do lat 2011-2016. Te dane finansowe potwierdzają, że prowadzona przez nas od 2018 roku strategia rozwoju przynosi pożądane efekty – powiedział Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

O potencjale i stabilności GK GPW świadczy również wypłacana rokrocznie, od momentu debiutu spółki na giełdzie, dywidenda dla akcjonariuszy.

Od 2010 r. GPW przekazała akcjonariuszom łącznie ponad 1,23 mld zł – ponad 60 procent tej kwoty trafiło do akcjonariuszy w czasie mojej prezesury – dodał Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

Przychody GK GPW z rynku finansowego wyniosły w III kw. 2023 r. 65,7 mln zł i wzrosły rok do roku o 13,4%, głównie dzięki przychodom AMX (6,0 mln zł) oraz wyższym przychodom z obrotu akcjami (29,0 mln zł, +9,7% rdr). Przychody z obsługi emitentów wyniosły 5,5 mln zł (-0,2% rdr), a przychody ze sprzedaży informacji z rynku finansowego 14,2 mln zł (-0,6% rdr).

Przychody Grupy z rynku towarowego w III kw. 2023 r. wyniosły 35,6 mln zł i były o 19,3% wyższe rdr. Wzrost jest głównie efektem rekordowych kwartalnych przychodów z obrotu energią elektryczną (7,9 mln zł, +135,1% rdr) oraz wyższych przychodów z rozliczania transakcji (10,4 mln zł, +24,9% rdr).

Koszty operacyjne w III kw. 2023 r. wzrosły o 25,7% w porównaniu z tym samym okresem przed rokiem sięgając 74,6 mln zł. Wzrost jest efektem wyższych łącznych kosztów osobowych
(38,1 mln zł, +33,1% rdr) oraz kosztów usług obcych (25,2 mln zł, +36,1% rdr).

Omówienie wyników finansowych Grupy GPW za III kw. 2023 r.

Zysk netto

Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej Grupy GPW w III kw. 2023 r. wyniósł 39,7 mln zł, o 27,5% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.  Wpływ na wzrost zysku netto Grupy GPW miał m.in. rekordowy udział w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności, który wyniósł 10,3 mln zł vs. 8,3 mln zł w analogicznym okresie przed rokiem.

Przychody z rynku finansowego

W III kw. 2023 r. przychody ze sprzedaży na rynku finansowym wyniosły 65,7 mln zł, względem 58,0 mln zł w III kw. 2022 r. oraz 65,9 mln zł w II kw. 2023 r. Przychody z rynku finansowego stanowiły w III kw. 2023 r. 62,0% całkowitych przychodów Grupy GPW.

Na przychody z rynku finansowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, obsługi emitentów, sprzedaży informacji oraz przychody Armenia Securities Exchange.

  • Obsługa obrotu na rynku finansowym

W III kw. 2023 r. przychody z obsługi obrotu na rynku finansowym wyniosły 40,1 mln zł, w porównaniu do 38,2 mln zł w III kw. 2022 r. oraz 38,7 mln zł w II kw. 2023 r.

Wzrost przychodów z obsługi obrotu na rynku finansowym w ujęciu rocznym jest wynikiem wyższych przychodów z obrotu akcjami (29,0 mln zł, +9,7% rdr).

  • Obsługa emitentów

W III kw. 2023 r. przychody Grupy GPW z obsługi emitentów na rynku finansowym wyniosły 5,5 mln zł, tyle samo ile w III kw. 2022 r., w porównaniu do 5,8 mln zł. w II kw. 2023 r. Na wysokość przychodów z tej linii biznesowej składają się opłaty roczne za notowanie i opłaty za wprowadzenie oraz inne opłaty. Przychody są więc w głównej mierze wypadkową aktywności na rynku IPO/SPO, liczby emitentów oraz kapitalizacji spółek.

W III kw. 2023 r. na Głównym Rynku GPW nie zadebiutowały nowe spółki, natomiast do obrotu na NewConnect trafiły trzy nowe podmioty. Łączna wartość ofert publicznych i wtórnych na obu rynkach wyniosła 652,6 mln zł wobec 356,6 mln zł w III kw. 2022 r. Łączna kapitalizacja spółek krajowych i zagranicznych na obu rynkach akcji GPW wyniosła na koniec września 1 332,3 mld zł vs. 978,1 mld zł na koniec września 2022 r.

  • Sprzedaż informacji z rynku finansowego

Przychody ze sprzedaży informacji z rynku finansowego w III kw. 2023 r. osiągnęły poziom 14,2 mln zł, względem 14,3 mln zł w III kw. 2022 r. oraz 15,2 mln w II kw. 2023 r. Liczba abonentów danych GPW na koniec września wynosiła 586,2 tys. wobec 522,5 tys. rok wcześniej.

  • AMX

Przychody AMX w III kw. 2023 r. wyniosły 6,0 mln zł względem 6,2 mln zł w II kw. 2023. Przychody w ramach działalności depozytowej AMX wyniosły 5,0 mln zł wobec 5,2 mln zł kwartał wcześniej, natomiast przychody z działalności giełdowej wyniosły 0,9 mln zł wobec 1,0 mln zł w II kw. 2023 r.

Przychody z rynku towarowego

W III kw. 2023 r. przychody ze sprzedaży na rynku towarowym wyniosły 35,6 mln zł, o 19,3% więcej niż rok wcześniej i o 10,4% mniej niż w II kw. 2023 r. Ich udział w całkowitych przychodach Grupy w III kw. 2023 r. wyniósł 33,5%. Na przychody z rynku towarowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, prowadzenia rejestru świadectw pochodzenia, rozliczenia transakcji oraz sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku towarowym

Przychody z obsługi obrotu na rynku towarowym w III kw. 2023 r. wyniosły 20,0 mln zł, co oznacza wzrost o 26,5% rdr oraz spadek 6,3% kdk. Wyższe rdr przychody z obsługi obrotu to w głównej mierze efekt podwyżek opłat transakcyjnych na rynkach energii elektrycznej i gazu, które weszły w życie w trakcie 2023 r.

Przychody z obrotu energią wyniosły rekordowe 7,9 mln zł w III kw. 2023 r. wobec 3,4 mln zł w III kw. 2022 r. i 6,6 mln zł w II kw. 2023 r.

W III kw. 2023 r. przychody z obrotu gazem wyniosły 3,2 mln zł, co oznacza wzrost o 56,7% rdr oraz 25,3% w stosunku do II kw. 2023 r.

Przychody z tytułu obrotu prawami majątkowymi w III kw. 2023 r. wyniosły 3,9 mln zł, co oznacza spadek o 22,4% rdr i 45,3% kdk.

W III kw. tego roku przychody Grupy TGE z tytułu innych opłat od uczestników rynku towarowego wyniosły 5,0 mln zł, co oznacza spadek o 7,4% rdr i 2,4% kdk.

  • Prowadzenie Rejestru Świadectw Pochodzenia

W III kw. 2023 r. przychody z prowadzenia RŚP wyniosły 4,7 mln zł, o 12,6% mniej niż rok wcześniej i 28,5% mniej niż w II kw. 2023 r. Spadek rdr to przede wszystkim efekt mniejszych umorzeń zielonych certyfikatów, a w drugiej kolejności także mniejszych obrotów tymi instrumentami.

  • Rozliczenie transakcji

Grupa uzyskuje przychody z tytułu prowadzenia działalności rozliczeniowej prowadzonej przez IRGiT, spółkę zależną TGE. Przychody z tego tytułu są pochodną wolumenów obrotu na rynkach prowadzonych przez TGE. Przychody z rozliczenia transakcji w III kw. 2023 r. wyniosły 10,4 mln zł, o 24,9% więcej niż rok wcześniej i o 9,1% mniej niż w II kw. 2023 r.

  • Sprzedaż informacji Grupy TGE

W III kw. 2023 r. przychody ze sprzedaży informacji wyniosły 507 tys. zł, o 57,5% więcej niż rok wcześniej i o 35,2% więcej niż w II kw. 2023 r.

Pozostałe przychody

W III kw. 2023 r. pozostałe przychody GK GPW wyniosły 4,8 mln zł (w tym głównie GPW Logistics 4,5 mln zł) wobec 0,7 mln zł rok wcześniej i 5,1 mln zł w II kw. 2023 r.

Koszty działalności operacyjnej

W III kw. 2023 r. koszty działalności operacyjnej GK GPW wyniosły 74,6 mln zł, wobec 59,3 mln zł w analogicznym okresie przed rokiem, co oznacza wzrost o 25,7% rdr. Koszty były o 0,6% niższe niż w II kw. 2023 r.

Łączne koszty osobowe w III kw. 2023 r. wyniosły 38,1 mln zł wobec 28,6 mln zł w III kw. 2022 r. co stanowi wzrost o 33,1% rdr oraz o 15,8% kdk. Wzrost w ujęciu rdr to efekt wyższych wynagrodzeń, jednorazowego świadczenia inflacyjnego dla pracowników GPWoraz wzrostu zatrudnienia w GK GPW związanego z realizacją inicjatyw strategicznych (głównie przejęcia AMX).

Koszty usług obcych w III kw. 2023 r. wyniosły 25,2 mln zł wobec 18,5 mln zł w III kw. 2022 r., co stanowi wzrost o 36,1%. W porównaniu z II kw. 2023 r. koszty usług obcych spadły o 13,0%. Wyższe rdr koszty to głównie efekt wzrostu kosztów wynikających z konsolidacji GPW Logistics (4,2 mln zł vs. 33 tys. zł), kosztów usług obcych w AMX (2,0 mln zł) oraz wyższych kosztów IT (11,2 mln zł vs. 9,3 mln zł). Inne koszty operacyjne wyniosły 2,3 mln zł, o 45,0% więcej niż rok wcześniej i o 27,7% mniej niż w II kw. 2023 r.

Udział w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności

W III kw. 2023 r. zysk Grupy GPW z tytułu udziału w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności osiągnął najwyższą kwartalną wartość w historii i wyniósł 10,3 mln zł, w porównaniu do 8,3 mln zł przed rokiem. Na wartość tej pozycji w głównej mierze wpływa wynik finansowy uzyskany przez Grupę KDPW. Zysk Grupy KDPW przypadający na GPW wyniósł 10,2 mln zł w porównaniu do 8,2 mln zł rok wcześniej. Poprawa wyników finansowych Grupy KDPW to efekt m.in. wzrostu przychodów z tytułu zarządzania i administrowania funduszami zabezpieczającymi w związku z wysokimi stopami procentowymi oraz wzrostu przychodów z tytułu działalności depozytowej w związku z wyższą kapitalizacją akcji spółek notowanych na rynkach GPW.

Udział w zysku Centrum Giełdowego wyniósł natomiast 109 tys. wobec udziału w zysku na poziomie 123 tys. zł przed rokiem.

Konferencja „Czy warto się dziś rozwijać?” – Mazovia otwiera debatę o wyzwaniach przyszłości

Mazowsze, będące gospodarczym liderem wśród polskich województw, organizuje konferencję „Czy warto się dziś rozwijać?”, która będzie okazją do dyskusji na temat innowacyjności regionu i przyszłości regionalnego ekosystemu innowacji. Wydarzenie współfinansowane przez Europejski Fundusz Społeczny zaplanowano z myślą o wyzwaniach, jakie stoją przed małymi i średnimi przedsiębiorstwami oraz rynkiem pracy w kontekście dynamicznie zmieniających się realiów społeczno-gospodarczych na świecie.

Główne założenia programowe konferencji koncentrują się wokół kompetencji przyszłości i adaptacji modeli biznesowych MŚP do nowych warunków rynkowych. Otwarcie konferencji nastąpi 27 listopada o godzinie 10:00 w budynku The Tides (ul. Wioślarska 8, Warszawa).

W programie przewidziano dwa panele dyskusyjne. Pierwszy skupi się na pracowniku przyszłości, badając, jakie kompetencje będą kluczowe w 2030 roku. Pod przewodnictwem Kacpra Nosarzewskiego z 4CF, eksperci tacy jak Tomasz Sieradz z Wojewódzkiego Urzędu Pracy i prof. Joanna Tyrowicz, ekonomistka, członek Rady Polityki Pieniężnej podzielą się swoimi przemyśleniami na temat oczekiwanych zmian na rynku pracy.

Drugi panel moderowany przez Jakuba Sito, będzie poświęcony modelom biznesowym MŚP i ich przystosowaniu do realiów zmieniających się w wyniku postępującej cyfryzacji oraz wdrażania Zielonego Ładu. Uczestnicy, w tym Magdalena Jabłońska z MIT Entrprise Forum CEE oraz Adam Kądziela z Nanosci Ltd., przedyskutują adaptację biznesów do współczesnej codzienności, zaś Anna Momburg z niemieckiego think tanku „neuland 21” opowie o wpływie cyfryzacji na obszary wiejskie. Power speech wygłosi Greg Albrecht.

Po zakończeniu paneli przewidziano czas na lunch i networking, co da uczestnikom doskonałą okazję do wymiany doświadczeń i nawiązania nowych kontaktów biznesowych.

Organizując to spotkanie, Samorząd Województwa Mazowieckiego ma na celu nie tylko prezentację swojej polityki innowacyjności, ale i stworzenie przestrzeni dla wspólnego poszukiwania nowych ścieżek rozwoju. Konferencja będzie ważnym punktem na mapie wydarzeń gospodarczych Polski, umożliwiającym wgląd w przyszłość rynku pracy i biznesu na Mazowszu.

Zarejestruj się już dziś na stronie: https://twoj-event.pl/czy-warto-sie-dzis-rozwijac/,  aby wziąć udział w istotnych dla przyszłości województwa rozmowach i spotkaniach na szczycie.

Więcej informacji uzyskasz, pisząc mail na adres: [email protected] lub poprzez kontakt telefoniczny pod numerem tel. 797 126 411.

Uwaga pracodawcy. Nawet po jednodniowym wyjeździe z Polski pobyt pracownika z Ukrainy może być nielegalny

Od czasu wybuchu wojny w Ukrainie wielu pracodawców w Polsce zatrudnia pracowników zza naszej wschodniej granicy. Na mocy specustawy uzyskują oni status UKR pozwalający na szybsze zalegalizowanie pobytu i pracę w Polsce. W ustawie zapisano, że status ten tracą po wyjeździe z Polski dłuższym niż 30 dni. W praktyce tracą go nawet po 1 dniu, co stawia pod znakiem zapytania legalność pobytu takiego pracownika na terytorium RP.

Status UKR

Na mocy Ustawy z dnia 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa, przewidziano szczególne zasady zalegalizowania pobytu Ukraińców na terytorium Polski, jeśli ma on związek z toczącymi się działaniami wojennymi. Pobyt jest legalny co najmniej do 4 marca 2024 r. dla osób, które przyjechały do Polski od dnia 24 lutego 2022 r. i które zadeklarują zamiar pozostania na jej terytorium. Po przekroczeniu granicy obywatel Ukrainy ma 30 dni na złożenie w organie gminy wniosku o nadanie numeru PESEL ze statusem UKR. Ci, którzy uzyskali PESEL przed wejściem w życie specustawy, mogą wystąpić z wnioskiem o nadanie im statusu UKR. Uzyskanie tego statusu uprawnia do korzystania z opieki medycznej, świadczeń socjalnych i pomocy społecznej oraz z innych przywilejów wynikających ze specustawy. Od 1 kwietnia 2023 r. Ukraińcy z numerem PESEL UKR mogą ubiegać się o pobyt czasowy w urzędach wojewódzkich, związany z: zezwoleniem na pobyt czasowy i pracę, zezwoleniem na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie wymagającym wysokich kwalifikacji oraz zezwoleniem na pobyt czasowy w celu prowadzenia działalności gospodarczej.

Specjalny rejestr prowadzony przez Komendanta Głównego Straży Granicznej

W art. 11 ust. 2 specustawy ukraińskiej zastrzeżono, że po opuszczeniu granic Polski na okres przekraczający 30 dni, obywatel Ukrainy traci uprawnienia, o których mowa w art. 2 ust. 1, a zatem nie tylko traci legitymację do korzystania z ww. świadczeń, ale i jego pobyt przestaje być legalny. Przepis ten nie ma zastosowania jedynie do pracowników skierowanych do pracy poza granicami RP przez przedsiębiorców prowadzących działalność w Polsce. Zgodnie z art. 4 ust. 17f osobom, którym zmieniono status UKR na inny, status ten może zostać ponownie nadany w wyniku przybycia na terytorium Polski z terytorium Ukrainy w związku z działaniami wojennymi. W tym celu opuszczenie terytorium Ukrainy musi zostać udokumentowane lub zarejestrowane w specjalnym rejestrze prowadzonym przez Komendanta Głównego Straży Granicznej. I tu właśnie pojawia się problem.

Diia.pl

Obywatelom Ukrainy, którzy przekroczyli granicę ukraińsko-polską po 24 lutego 2022 r. wydawany jest elektroniczny dokument „diia.pl” (Дія пл) w ramach aplikacji mObywatel. Poświadcza on legalność pobytu w Polsce, pozwala na potwierdzenie tożsamości np. na potrzeby korzystania ze świadczeń socjalnych, czy przy podejmowaniu pracy. Od 23 lipca 2022 roku diia.pl wraz z paszportem uprawnia do przekraczania granic RP, jak również granicy zewnętrznej UE oraz do przemieszczania się w ramach strefy Schengen przez 90 dni w ciągu każdego 180-dniowego okresu. W praktyce, okazanie na granicy samego papierowego poświadczenia nadania numeru PESEL bez elektronicznego dokumentu diia.pl nie pozwoli na ponowny wjazd do Polski, ani podróżowanie po strefie Schengen. Oznacza to, że nawet jeśli obywatel Ukrainy wyjedzie z Polski na kilka godzin, a wracając nie zadeklaruje przed funkcjonariuszem Straży Granicznej, że ucieka przed wojną, utraci swój status UKR.

Utrata statusu UKR

Problem jest na tyle powszechny, że Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował się interweniować w tej sprawie. Sekretarz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Paweł Szefernaker odpowiedział Rzecznikowi, że każdy cudzoziemiec wjeżdżający na terytorium RP jest zobowiązany do wskazania celu i warunków planowanego pobytu. Osoba przybywająca na terytorium Polski z Ukrainy w związku z działaniami wojennymi prowadzonymi na obszarze tego państwa, jest zobowiązana każdorazowo deklarować taki cel wjazdu i planowanego pobytu i to bez względu na długość pobytu poza granicami Polski. Przekroczenie granicy przez osobę posiadającą dokument diia.pl oraz deklarującą korzystanie z ochrony czasowej zostaje wówczas zaewidencjonowane w ww. rejestrze prowadzonym przez Komendanta Głównego SG. Jeśli podczas kontroli granicznej obywatel Ukrainy nie okaże dokumentu diia.pl i nie zadeklaruje, że przyjeżdża w związku z toczącą się w swoim kraju wojną, jego wjazd zostanie zaewidencjonowany poza tym rejestrem. Jego status UKR zostanie zmieniony na status NUE – nadawany cudzoziemcom z spoza UE i EFTA.

Przywrócenie statusu UKR

Mając na uwadze regulację art. 11 ust. 2 w zw. z art. 2 ust. 1 specustawy ukraińskiej, utrata statusu UKR powoduję, że pobyt Ukraińca w Polsce zostaje pozbawiony przymiotu legalności na potrzeby tej ustawy, a zatem pozbawia uprawnienia do korzystania z nadanych tą ustawą przywilejów. Pod znakiem zapytania stawia więc ważność uzyskanego na podstawie tego statusu pozwolenia na pobyt czasowy i pracę, w tym na prowadzenie działalności gospodarczej.

Sekretarz MSWiA wyjaśnia, że status UKR można odzyskać, deklarując na granicy, że ucieka się przed wojną. Przywrócenie nastąpi wówczas automatycznie. Przywrócić go można również składając ponownie wniosek o nadanie numeru PESEL w trybie ustawy pomocowej. Sekretarz dodał, że wraz z ukraińską ambasadą planuje się uruchomienie kampanii informacyjnej w celu podniesienia świadomości obywateli Ukrainy co do formalności, jakie muszą spełnić by zachować status UKR.

Pomoc prawna

Jeśli dojdzie do ww. sytuacji ważne jest aby podjąć odpowiednie działania, które pozwolą na zachowanie legalności pobytu w Polsce i związanych z tym przywilejów i uprawnień. Z konsultacji z odpowiednimi instytucjami, albo z porady prawnej, skorzystać powinien w tym celu nie tylko obywatel Ukrainy, ale i pracodawca. Nierzadko pracownicy z Ukrainy o utracie swoich uprawnień dowiadują się dopiero wtedy, gdy ZUS wstrzymuje im wypłatę świadczeń.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Ponad 12% aktywów rezerwowych Polski stanowi złoto

Narodowy Bank Polski (NBP) już 7. raz z rzędu kupuje złoto. Październikowe zakupy były o około 1,75 mld USD większe od poprzednich. Natomiast według danych Światowej Rady Złota za III kwartał br. znaleźliśmy się na drugim miejscu największych nabywców tego kruszcu. Przed nami były jedynie Chiny.

Od kwietnia br. NBP kontynuuje strategię zabezpieczania stabilności finansowej kraju poprzez systematyczne zwiększanie swoich rezerw złota monetarnego. Od początku roku wartość złota monetarnego w polskim skarbcu wyrażona w USD wzrosła o ponad 55%. Obecnie posiadamy niemal 340 ton, po dołożeniu 6,2 ton w ramach październikowych zakupów.

Zakupy te pozwoliły nie tylko zwiększyć strategiczny bufor bezpieczeństwa finansowego kraju, ale także zbliżyć NBP pod względem udziału złota w rezerwach dewizowych do wyznaczonego – przez prezesa NBP – celu 20%. Na koniec października wartość aktywów rezerwowych NBP wyniosła niecałe 177 mld USD, z czego kruszec stanowił 21,83 mld USD. Daje to nam więc ponad 12%.

Niewątpliwie posiadanie złota podnosi poziom bezpieczeństwa kraju. Zagraniczni analitycy często zwracają uwagę na fakt, że te relatywnie duże zakupy złota mają także związek z tym, że Polska ma własną walutę, podatną na wahania w okresach zawirowań na rynkach, których obecnie nie brakuje – wskazuje Aleksander Pawlak, prezes firmy Tavex. Złoto daje również pewnego rodzaju niezależność, ponieważ nie jest związane z nim ryzyko kredytowe, a także bezpośrednio polityka gospodarcza konkretnego kraju. Dlatego państwo posiadające duże rezerwy złota jest bardziej wiarygodne w oczach inwestorów i pożyczkodawców – dodaje.

Jak wskazują najnowsze dane Światowej Rady Złota, trend złotych zakupów kontynuowany jest również przez inne kraje. Banki centralne łącznie kupiły 337 ton w III kwartale br. Co składa się na 800 ton kupionych od początku roku, a nasz NBP miał w tym swój spory udział. W przedostatnim kwartale roku największymi nabywcami był bowiem Ludowy Bank Chin (78 ton) oraz Narodowy Bank Polski (57 ton).

Jeżeli sytuacja ta pozostanie bez zmian i kraje w dalszym ciągu będą powiększać swoje skarbce o złoto, rok ten, po raz kolejny, może okazać się historycznym pod względem posiadanych rezerw złota przez banki centralne. Dużo jednak zależeć będzie od ostatniego kwartału br., historycznie wysoki poziom zakupów w Q4 2022 może być bowiem trudny do przebicia.

Jak widać, banki centralne nadal chętnie zwiększają swoje rezerwy. Niepokoić może natomiast to, dlaczego tak aktywnie tego dokonują. Czy szykują się na jakieś negatywne, geopolityczne wydarzenia? – zastanawia się Tomasz Gessner, główny analityk Tavex. Czy może na kolejną rundę uderzenia w siłę nabywczą walut fiducjarnych, która miałaby miejsce w przypadku powrotu do luzowania polityki monetarnej, co nawiasem mówiąc w ujęciu globalnym już się dzieje? A może jest to zabezpieczenie na wypadek poważnych zmian w systemie monetarnym, w którym złoto odegra, zresztą nie po raz pierwszy w historii, znaczącą rolę? – dodaje.

Prywatne akademiki na radarze studentów pomimo wzrostu cen

Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield publikuje „Poland Student Accomodation Report” analizujący sytuację na rynku akademików w Polsce. Dostępność publicznych i prywatnych domów studenckich w naszym kraju nie nadąża za coraz wyższym popytem. Co więcej, duża popularność akademików wśród osób studiujących w Polsce utrzymuje się mimo rosnących stawek czynszowych, a to z kolei buduje atrakcyjność segmentu PBSA (Purpose-Built Student Accommodation) wśród zagranicznych inwestorów.

Jak podaje GUS, w Polsce funkcjonuje 359 uczelni wyższych, na których w poprzednim roku akademickim studiowało łącznie ponad 1,2 mln osób, z czego ponad 105 tys. stanowili obcokrajowcy. Jednym z głównych wyzwań, na które w polskich miastach napotykają studenci, jest bez wątpienia mała liczba miejsc noclegowych w uczelnianych akademikach. Jak wynika z danych Cushman & Wakefield, obecnie na rynku działa jedynie 444 akademików publicznych, oferujących 115,3 tys. miejsc.

Dostępność łóżek w akademikach w Polsce można opisać jednym słowem – jako deficytową. Według szacunków Cushman & Wakefield, jedynie 9% studentów może liczyć na zakwaterowanie w akademikach należących do uczelni. Z kolei prywatne, nowoczesne obiekty, pomimo podwojenia oferty w ciągu ostatnich 10 lat, pokrywają obecnie zapotrzebowanie zaledwie 1% osób studiujących naszym kraju, komentuje Karolina Furmańska, Ekspertka ds. Sektora Living w Cushman & Wakefield.

Większość z tych obiektów jest przestarzałych, a tylko nieliczne budynki były na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat kompleksowo remontowane i modernizowane. Dodatkowo, aby otrzymać miejsce w akademiku publicznym, musimy spełnić szereg wymogów co do miejsca zamieszkania, studiowania na konkretnej uczelni czy nawet zamożności. Większość studentów, nie mając wyboru, znajduje zakwaterowanie na rynku mieszkaniowym. Z uwagi na rosnące stawki czynszów, wynajem kawalerki czy większego, samodzielnego mieszkania w dużym mieście nie jest rozwiązaniem tanim i dodatkowo jest pozbawione niewątpliwej zalety, jaką w przypadku domów studenckich jest możliwość aktywnego udziału w życiu społeczności akademickiej. Natomiast dla cudzoziemców znalezienie mieszkania na wynajem i podpisanie umowy, często oferowanej wyłącznie w języku polskim, jest szczególnie trudne. To z kolei kieruje uwagę studentów na akademiki prywatne.

Na podstawie danych Cushman & Wakefield wiemy, że na rynku prywatnych akademików w Polsce do dyspozycji studentów oddano do tej pory ponad 11,5 tys. miejsc, a kolejne 6 tys. łóżek znajduje się w przygotowaniu. Na razie prywatne akademiki nie cieszą się u nas taką popularnością jak na przykład w USA, w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech, ale rynek szybko się rozwija i budzi coraz większe zainteresowanie inwestorów. W Wielkiej Brytanii liczba miejsc oferowanych w akademikach prywatnych w 2023 r. przekroczyła ponad 60% wszystkich miejsc w domach studenckich. Z roku na rok liczba łóżek powiększa się średnio o prawie 4%, a nadal występuje niedobór ok. 370 tys. miejsc. Równie intensywnie rozwija się ten rynek w innych częściach Europy, dodaje Karolina Furmańska.

Czynsze coraz wyższe

W akademikach publicznych, w porównaniu do roku 2020, miesięczne czynsze za pokoje współdzielone wzrosły o około 12%, podczas gdy za pokoje jednoosobowe – nawet o około 40%, a aktualne stawki wahają się od 280 do nawet 1650 PLN w zależności od liczby łóżek i standardu pokoju. Najniższą, miesięczną stawkę za dwuosobowy pokój (bez prywatnej łazienki) w akademiku publicznym można znaleźć w Łodzi – 320 PLN miesięcznie, podczas gdy najwyższy czynsz za podobny pokój w jednym z warszawskich akademików wynosi 900 PLN.

Najbardziej przyjaznym budżetowo miastem, z przeciętnym miesięcznym czynszem wynoszącym 590 PLN, jest Łódź. Natomiast najdroższą pod tym względem polską aglomeracją jest Wrocław, gdzie czynsze wynoszą średnio 810 PLN miesięcznie. Poznań z kolei oferuje najszerszą gamę opcji cenowych w całej Polsce – czynsze za prywatny pokój w publicznym akademiku wahają się od 610 do nawet 1650 PLN, dodaje Tatiana Murwajowa, Junior Investment Consultant, Cushman & Wakefield.

A co, jeśli brakuje miejsc lub nie przysługuje nam uczelniany akademik? Wprawdzie zgodnie z danymi Otodom Analytics dostępność mieszkań na wynajem systematycznie rośnie i we wrześniu wróciła do poziomu sprzed wybuchu wojny w Ukrainie, ale wcale nie oznacza to, że łatwo o znalezienie atrakcyjnej oferty.
Na bardzo wysokim poziomie, wciąż wyższym niż przed wojną, utrzymuje się aktywność poszukujących oraz rotacja ogłoszeń. Najemcy, którzy w ubiegłym roku w warunkach bardzo okrojonej oferty oraz rosnących stawek czynszów byli w pewnym stopniu pozbawieni wyboru, dziś poszukują mieszkań o atrakcyjniejszych parametrach, a przede wszystkim cenach. Oczywiście nie mogą oczekiwać, że wobec dalszego wzrostu kosztów eksploatacyjnych stawki czynszów zaczną nagle spadać. Mogą się jednak spodziewać, że większa podaż, a tym samym wzrost konkurencji, zwiększy skłonność wynajmujących do negocjacji cen. To wciąż jednak oznacza polowanie na okazję, a nie powrót rynku najemcy. Potwierdzać to może fakt, że mimo istotnego wzrostu podaży nie rośnie czas życia ogłoszenia w serwisie, komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

Jak podaje Otodom średni wzrost stawek czynszów w III kw. 2023 r, wyniósł 10% r/r, a mediana czasu aktywności ogłoszenia spadła do 22 dni wobec 25 dni w II kw. 2023 r.
średni wzrost stawek czynszów

Należy też pamiętać, że do stawek czynszowych mieszkaniach na wynajem należy doliczyć koszt opłat eksploatacyjnych i mediów. W tych okolicznościach rozwiązanie w postaci pokoju lub łóżka w prywatnym domu studenckim może stać się idealnym rozwiązaniem. Oczywiście, o ile znajdzie się w nim miejsce i pozwoli na to budżet. Warto jednak podkreślić, że czynsze w akademikach prywatnych są nadal atrakcyjne w porównaniu do mieszkań na wynajem (w szczególności, gdy uwzględnimy wszystkie opłaty, które należy uiścić za mieszkanie, czyli koszty energii elektrycznej, gazu, wody, podczas gdy ceny w akademikach są często podane jako all-in). W bardzo nielicznych przypadkach należy uiścić dodatkowe opłaty, które zazwyczaj wynoszą od 200 do 300 PLN miesięcznie. Czynsze poza samym pokojem obejmują ochronę, dostęp do internetu oraz takie udogodnienia, jak np. sale fitness, pralnie, czy nowocześnie urządzone strefy do nauki i relaksu.

Jak wynika z raportu Cushman & Wakefield, najatrakcyjniejsze opcje najmu łóżka w prywatnych akademikach znajdziemy w Lublinie i Łodzi z przeciętnymi czynszami wynoszącymi odpowiednio 1646 i 1832 PLN miesięcznie. Z kolei najdroższym miastem, podobnie jak w przypadku akademików publicznych, jest Wrocław, gdzie średni miesięczny czynsz wynosi 2542 PLN. Natomiast najdroższe, bo kosztujące ponad 4000 PLN miesięcznie pokoje jednoosobowe można znaleźć w Krakowie.

Z danych Cushman & Wakefield wynika, że w ciągu ostatnich trzech lat czynsze w akademikach prywatnych, podobnie jak w publicznych, wzrosły o 44-47%. Tylko w tym roku stawka za pokój jednoosobowy podskoczyła o 17%, a o 19% podskoczył czynsz w pokojach współdzielonych. Jednakże musimy wziąć pod uwagę, że wysokość czynszu zwykle uwzględnia już wszystkie opłaty za media i elektryczność, a to one najbardziej podrożały w ciągu roku, – komentuje Karolina Furmańska.

Miastem wyróżniającym się najbardziej znaczącym, 29-procentowym wzrostem stawek r/r za łóżko w akademiku prywatnym, jest Łódź. Inne miasta, w których odnotowano wyraźny skok czynszów to Poznań (23% r/r), Kraków (22% r/r), Gdańsk (21% r/r), Lublin i Wrocław (po 20% r/r). Z kolei średni wzrost za łóżko w Warszawie wyniósł 11%, a jedynym miastem ze stabilnym poziomem stawek w tym roku były Katowice.
stawki w akademikach

Wzrost popularności prywatnych akademików sprawia, że rynek ten stał się atrakcyjnym obszarem do inwestowania zarówno dla prywatnych inwestorów, jak i dużych przedsiębiorstw. Fundusze inwestycyjne, coraz śmielej lokują powierzony im kapitał w tym sektorze. W Polsce, podobnie jak w innych częściach Europy zwiększa się skala inwestycji w tym segmencie, a same zapowiedziane w mediach projekty zakładają budowę w przeciągu najbliższych 2-4 lat ponad 6 tys. miejsc w projektach studenckich. Można się spodziewać, że kolejne kilka tysięcy wciąż pozostaje tajemnicą handlową i zostanie wprowadzone na rynek w ciągu najbliższych 5 lat, podsumowuje Karolina Furmańska.

Scanway z ponad 2-krotnym wzrostem przychodów ogółem w III kwartale 2023 roku

Scanway opublikował wyniki za III kwartał 2023 roku w którym wypracował 2,6 mln zł przychodów ogółem, co oznacza wzrost o 130% w ujęciu rok do roku. Wiodąca firma z branży technologii obserwacyjnej z kosmosu i wizyjnej kontroli jakości w przemyśle kontynuuje swój dynamiczny rozwój także w ujęciu narastająco, gdzie po trzech kwartałach 2023 roku przychody ogółem wyniosły 4,9 mln zł, dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Za tak znaczący wzrost przychodów odpowiada postępująca komercjalizacja rozwijanych przez Scanway linii biznesowych, czyli projektów przemysłowych oraz działalności kosmicznej. Backlog Spółki w postaci podpisanych i realizowanych kontraktów wyniósł na koniec III kwartału 4,7 mln zł. Scanway zamierza zrealizować i rozliczyć jego znaczną część do końca 2023 roku.

W minionym kwartale koncentrowaliśmy się na dalszym skalowaniu naszego biznesu, zarówno w obszarze projektów przemysłowych, jak i działalności kosmicznej. Naszym celem niezmiennie jest dynamiczny wzrost na poziomie przychodów poprzez komercjalizację istniejących i nowych produktów, na które mamy zidentyfikowane wysokie zapotrzebowanie rynkowe zarówno w krótkim, jak i dłuższym terminie. Widzimy ten wzmożony popyt nie tylko na rynku UE, ale także globalnie, w tym podczas SmallSat Conference w Utah w sierpniu br., największym wydarzeniu w branży małych satelitów w USA, gdzie zaprezentowaliśmy swoje rozwiązania jako pierwsza Polska firma w historii. Rozpoczęte tam rozmowy biznesowe są przez nas kontynuowane i utwierdzają nas w przekonaniu co do bardzo dobrych perspektyw dla branży i stopnia dopasowania naszej oferty do oczekiwań różnych grup klientów potrzebujących wysokiej klasy urządzeń optycznych do zobrazowania Ziemi z kosmosu. Utworzyliśmy już w USA spółkę celową, tak aby móc jeszcze efektywniej obsłużyć to zainteresowanie komentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

Przychody ogółem Spółki, liczone jako suma przychodów netto ze sprzedaży oraz uzyskanych dotacji, głównie na projekt PIAST i EagleEye w ramach działalności kosmicznej, wyniosły w III kwartale 2023 roku 2,6 mln zł, co przekłada się na wzrost w ujęciu rok do roku o 130%. Za 75% przychodów odpowiadały projekty dla przemysłu, a za 25% działalność kosmiczna. EBITDA w omawianym okresie wyniosła -0,46 mln zł w stosunku do 0,42 mln zł w III kwartale ubiegłego roku. Spółka zanotowała stratę netto na poziomie -0,67 mln zł w porównaniu do zysku 0,35 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Przepływy z działalności operacyjnej wyniosły 0,02 mln zł, a środki pieniężne na dzień 30.09.2023 roku wzrosły do 6,4 mln zł na co w największym stopniu wpływ miało zaksięgowanie środków z przeprowadzonej w czerwcu br. oferty publicznej w której Scanway pozyskał 9,0 mln zł brutto.

Narastająco po trzech kwartałach przychody ogółem wyniosły 4,9 mln zł, co oznacza wzrost o 102% r/r. Za 80% przychodów odpowiadały projekty dla przemysłu, a za 20% działalność kosmiczna. EBITDA w omawianym okresie wyniosła -0,41 mln zł w stosunku do 0,21 mln zł w ubiegłym roku. Spółka zanotowała stratę netto na poziomie -0,96 mln zł w porównaniu do zysku 0,11 mln zł w poprzednim roku. Przepływy z działalności operacyjnej były dodatnie i wyniosły 0,48 mln zł. Backlog w postaci podpisanych i realizowanych kontraktów na dzień 30.09.2023 roku osiągnął poziom 4,7 mln zł.

Nasze przychody ogółem wzrosły ponad dwukrotnie po trzech kwartałach 2023 roku i wyniosły 4,9 mln zł przy marży bezpośredniej w wysokości 1,8 mln zł. Rozpoczęliśmy także wzmożone inwestycje dzięki pozyskanym środkom w wyniku zakończonej z sukcesem w czerwcu br. oferty publicznej, co odbywa się obecnie kosztem rentowności, natomiast na każdym sprzedawanym produkcie generujemy pozytywną marżę brutto. W tym roku to linia przemysłowa będzie odpowiadała za większość wygenerowanej przez nas sprzedaży, natomiast biorąc pod uwagę postępy w realizowanych przez nas projektach w segmencie kosmicznym i rozmowach jakie aktualnie toczymy z ESA, krajowymi instytucjami i firmami komercyjnymi, a także mając na względzie informację o zwiększeniu polskiej składki do ESA o 295 mln euro na lata 2023-2025, proporcje te powinny ulec zmianie w kolejnych latach. W uzasadnieniu do dokumentu udostępnionego przez MRiT dot. podziału krajowej składki do programów opcjonalnych ESA, Scanway został wymieniony jako potencjalny konsorcjant w kilku misjach i programach, których łączna wartość wynosi około 9,0 mln euro. Dodatkowo warto podkreślić stan naszego backlogu na koniec III kwartału w wysokości 4,7 mln zł. Te podpisane i realizowane kontrakty zamierzamy w istotnej mierze skonwertować na przychody, które zostaną zaksięgowane w IV kwartale 2023 roku dodaje Jędrzej Kowalewski.

Scanway rozwija i komercjalizuje dwie linie biznesowe: produkty dla sektora kosmicznego (instrumenty optyczne do obserwacji Ziemi i autodiagnostyki satelitów) oraz dla przemysłu (systemy wizyjne). Dzięki misji STAR VIBE i wystrzeleniu na początku 2023 roku satelity wyposażonego w system wizyjny oraz teleskop optyczny opracowany i wyprodukowany w laboratoriach firmy, Scanway uzyskał flight heritage – potwierdził niezawodność oraz funkcjonalność swoich rozwiązań w warunkach kosmicznych. Polski satelita regularnie dokonuje nowych zobrazowań Ziemi, a Spółka otrzymuje najlepsze uzyskane dotąd przez polskie instrumenty badawcze zdjęcia z kosmosu. Kolejne projekty z wykorzystaniem ładunku optycznego Scanway to komercyjne misje OTTER i XD, które mają znaleźć się na orbicie do końca 2023 roku. Ostateczne daty zostaną wyznaczone przez klientów, dla OTTER jest to DLR (Niemiecka Agencja Kosmiczna), a dla XD podmiot z rejonu Azja-Pacyfik. Scanway jest ponadto kluczowym konsorcjantem w największych projektach kosmicznych w Polsce m.in. w misji EagleEye zaplanowanej na 2024 rok oraz misji PIAST zaplanowanej na 2025 rok.

W ramach rozwiązań dla przemysłu Scanway specjalizuje się w tworzeniu autorskich systemów wizyjnych do kontroli jakości wyrobów gotowych, surowców oraz procesu produkcyjnego. Oferta produktowa Spółki przyczynia się do wprowadzenia filozofii Przemysłu 4.0 poprzez automatyzację i optymalizację procesu kontroli jakości m.in. w branży opakowaniowej i poligraficznej, automotive, spożywczej czy farmaceutycznej. Technologia hiperspektralna stosowana przez Scanway pozwala na prowadzenie ciągłej kontroli jakości 100% produktów na liniach o bardzo dużej przepustowości, co pozwala m.in. na obniżenie kosztów produkcji klienta.

Spółka w czerwcu br. z sukcesem przeprowadziła ofertę publiczną, która objęła 200.000 szt. akcji zwykłych na okaziciela serii C, wartość oferty wyniosła 9,0 mln zł brutto, a popyt na akcje kilkukrotnie przewyższył jej wielkość. Środki pozyskane z oferty publicznej akcji zostaną przeznaczone na rozwój działu zaawansowanej wizji maszynowej, a także linii produkcyjnej instrumentów satelitarnych i linii produkcyjnej systemów wizyjnych, wspierając działalność Scanway prowadzoną w dwóch segmentach: przemysłowym oraz kosmicznym. Scanway zadebiutował na rynku NewConnect 11 października 2023.

Gen AI w biznesie – podsumowanie debaty IBM

IBM Institute for Business Value opublikował najnowsze globalne badanie „Seizing the AI and automation opportunity„, będące analizą 2000 wywiadów z kadrą kierowniczą z różnych branż. Z raportu wynika, że przedstawiciele kadry zarządzającej dostrzegają operacyjne, a ostatecznie również finansowe korzyści płynące z inteligentnej automatyzacji. Według raportu, aż 92% menedżerów do 2026 roku spodziewa się digitalizacji procesów pracy w swojej organizacji i wykorzystania automatyzacji opartej na sztucznej inteligencji. Co więcej, 8 na 10 menadżerów uważa, że korzyści płynące
z generatywnej AI są warte potencjalnego ryzyka.

Ankietowani dyrektorzy spodziewają się mniej więcej podwoić wzrost przychodów dzięki automatyzacji operacji, opartej na AI w ciągu najbliższych trzech lat. Jednocześnie 66% z nich twierdzi, że ich inicjatywy w zakresie transformacji cyfrowej nie odniosą sukcesu bez zintegrowanej strategii dotyczącej danych i sztucznej inteligencji.

„Udostępniana przez IBM platforma rozwiązań gen AI, IBM watsonx, jest platformą integrującą, jako pewnego rodzaju studio developerskie, wszystkie elementy pozwalające na przygotowanie, wdrożenie i uruchomienie oraz zarządzanie modelem AI”- mówił Marcin Gajdziński, Dyrektor Generalny IBM na Polskę, Kraje Bałtyckie i Ukrainę podczas debaty organizowanej w ramach konferencji IBM TechConnect w Warszawie.

Firmy o wysokim poziomie cyfryzacji mogą posiadać na tyle złożone systemy pracujące z olbrzymią ilością danych, że ich samodzielne monitorowanie przez specjalistów staje się praktycznie niemożliwe. Jest to jeden z obszarów, w którym automatyzacja staje się nie tylko ciekawym dodatkiem, ale wręcz koniecznością biznesową. Jak podkreślają eksperci IBM, odpowiednie narzędzie do automatyzacji może monitorować ogromne ilości informacji szybciej niż jakikolwiek ludzki mózg i ostrzegać o problemach w oparciu o wstępnie zdefiniowane reguły, dotyczące na przykład zużycia energii, pojemności pamięci masowej, kosztów i innych krytycznych czynników biznesowych.

„Nasza platforma IBM watsonx obejmuje zarówno elementy związane z danymi i doborem optymalnego modelu, jak i to, co w mojej ocenie jako członka zarządu polskiej spółki jest najistotniejsze, a mianowicie governance, czyli umiejętność odpowiedzi na pytanie skąd pochodzą dane. Udowodnienia, że model, z którego korzystam nie jest modelem wykluczającym i nie zawiera uprzedzeń. Do tego firmom potrzebny jest partner technologiczny,” podkreślał Marcin Gajdziński z IBM.

Generatywna AI nie tylko monitoruje, ale także identyfikuje i uczy się wzorców. Ostrzega również inżynierów o problemie, sporządza raporty na temat prawdopodobnych przyczyn i sugeruje rozwiązania – co najistotniejsze, wszystko to dzieje się jeszcze przed wystąpieniem problemu.

Wielu liderów biznesu obecnie rozważa sposób, w jaki można wdrożyć technologię w miejscu pracy i wzmocnić w tej dziedzinie kompetencje pracowników. Wyniki badania IBM Institute for Business Value pokazują, że ponad połowa ankietowanych menadżerów wysokiego szczebla (54 proc.) twierdzi, że rozważa rolę automatyzacji i sztucznej inteligencji w opracowywaniu nowych sposobów pracy.

„Od wielu lat rozwijamy automatyzację procesów, a sztuczna inteligencja to kolejna rzecz jaka nas czeka jako organizację. Cały miniony rok poświęciliśmy robotyzacji procesów, wdrażanej wspólnie z IBM. Dzisiaj mamy kolejkę kilkudziesięciu chętnych, którzy chcą się pozbyć nudnych zadań. Na pewno musi nastąpić przełom mentalny, żeby zacząć korzystać z AI i wprowadzać zmiany, ale na zasadzie ewolucji nie rewolucji. Szybsza i lepsza obsługa klienta wymaga AI,” podkreślał Mariusz Świątek, dyrektor działu IT, CIO w Santander Consumer Multirent Polska podczas debaty.

„Jako Tuatara mamy doświadczenie w wykorzystaniu rozwiązań z zakresu szeroko pojętego machine learningu, gdzie rozwinięciem jest tutaj Generative AI. Nasze wdrożenia potwierdzają, że udaje nam się osiągać zamierzone rezultaty, czyli przyspieszyć i poprawić jakość obsługi klienta oraz zautomatyzować procesy. Dzięki temu przyspieszona jest praca” – dodaje Tomasz Kostrząb, CTO w firmie Tuatara.

Wpływ generatywnej sztucznej inteligencji jest odczuwalny w wielu branżach i dotyczy wielu pracowników na całym świecie. W rezultacie praca rozszerzona (augmented work) staje się coraz ważniejszym czynnikiem branym pod uwagę przez przedsiębiorstwa, co wywołuje debatę o przyszłości umiejętności, miejsc pracy i miejsca pracy jutra. Uczelnie wyższe mogą skutecznie zintegrować edukację z obszaru generatywnej AI ze swoim programem nauczania, aby zapewnić studentom odpowiednie umiejętności i wiedzę niezbędną do wykorzystania tej technologii w środowisku biznesowym. Na tym polu IBM Polska współpracuje m.in. z Uniwersytetem WSB Merito w Gdańsku, gdzie, jak dotąd, w trakcie procesu certyfikacji studenci uzyskali aż 236 certyfikatów. „To znaczący sukces, pokazujący, że można dostosować procesy nauczania do wymagań partnerów biznesowych, zapewniając odpowiedni poziom kształcenia” – podkreśla prof. Cezary Orłowski, kierujący centrum badawczym IBM CAS i prowadzący proces certyfikacji dla przedmiotu Internet Rzeczy na Uniwersytecie WSB Merito. „Nasz proces dydaktyczny jest nakierowany na praktykę, stąd przygotowujemy naszych studentów do tego, aby byli gotowi projektować systemy sztucznej inteligencji.”

Dlaczego automatyzacja?

Firmy przechodząc transformację cyfrową, integrują dane oraz technologie w swoich działaniach. Te procesy stwarzają możliwość automatyzacji inicjatyw biznesowych – zarówno dla małych, jak i dużych organizacji – takich jak zadania administracyjne, przepływy pracy, monitorowanie i integracja między platformami. Jednocześnie transformacja cyfrowa znacznie zwiększa złożoność systemów technologicznych, platform i rozbudowanej infrastruktury, na których firmy opierają swoją działalność. Nic więc dziwnego, że organizacje IT przodują w automatyzacji. Kadra kierownicza biorąca udział w badaniu IBM spodziewa się, że wskaźniki automatyzacji w zarządzaniu usługami IT, DevSecOps i zarządzaniu operacjami IT co najmniej się podwoją w ciągu najbliższych trzech lat.

Gdzie połączenie generatywnej AI i automatyzacji może okazać się skuteczne?

Od poszczególnych działów i pracowników oczekuje się obecnie szybszego przetwarzania większej ilości informacji oraz zarządzania większą ilością danych za pośrednictwem większej liczby, niekiedy niekompatybilnych narzędzi i platform. Cyfrowa transformacja stwarza okazję do automatyzacji i zastosowania generatywnej AI. Liderzy biznesowi, którzy chcą znaleźć sposoby na zastosowanie tej technologii powinni zacząć od sprawdzenia, gdzie automatyzacja może wywierać, a być może już wywiera, znaczący wpływ na ich organizacje.

Metodologia badania

IBM Institute for Business Value, we współpracy z Oxford Economics, przeprowadził wywiady i ankiety z ponad 2000 menedżerami o równoważnych rolach i stanowiskach, w tym Chief Automation Officer (CAO), Chief Supply Chain Officer (CSCO), Chief Operations Officer (COO), Chief Information Officer (CIO) i Chief Financial Officer (CFO).

Respondenci pochodzili z 21 krajów, 10 sektorów w tym energetyki, usług użyteczności publicznej, branży petrochemicznej, przemysłowej, elektronicznej, telekomunikacji, administracji rządowej, opieki zdrowotnej/nauk przyrodniczych, konsumenckiej oraz TSL, z których każdy stanowił od 5% do 15% naszej całkowitej próby respondentów.

Wielkość badanych organizacji, pod względem przychodów, waha się od 500 milionów do 500 miliardów dolarów.

Relacja z konferencji „Co dalej przedsiębiorco? Co Cię czeka w ciągu najbliższych miesięcy?”

Podczas konferencji: „Co dalej przedsiębiorco? Co Cię czeka w ciągu najbliższych miesięcy? Otoczenie makro, wyzwania mikro”, która odbyła się na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, eksperci BCC ocenili aktualną sytuację gospodarczą Polski oraz przedstawili analizę i kierunki działań na najbliższe miesiące. Podczas spotkania zaprezentowano także raport dotyczący polityki imigracyjnej autorstwa Joanny Torbé-Jacko, ekspertki BCC ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych oraz prezentację Marcina Mrowca, ministra gospodarki Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, głównego ekonomistę Grant Thornton.

Gości powitała Elżbieta Glapiak, dyrektor Instytutu Interwencji Gospodarczych Business Centre Club, następnie głos zabrał dr Łukasz Bernatowicz, prezes ZP Business Centre Club. Mówił m.in. o przewodnictwie BCC przez ostatni rok w Radzie Dialogu Społecznego – udało się wówczas zgłosić pakiet nowelizacji ustawy o RDS, w tym ścieżki legislacyjnej. Przewodniczący ZP BCC ponownie podkreślił, że wbrew mocnemu mandatowi ustawowemu, Rada nie jest niestety traktowana w sposób należyty, a główny problem tkwi właśnie w legislacji.

Pod koniec października, decyzją premiera Mateusza Morawieckiego, przewodnictwo           w RDS zostało przekazane stronie rządowej.

 Można zadać sobie pytanie – jakie ta decyzja będzie miała konsekwencje i wpływ na efektywność prac Rady oraz jaki nowo powołana przewodnicząca minister Marlena Maląg – ma mandat do składania wiążących deklaracji w imieniu rządu, który powinien jedynie administrować państwem przez kilka nadchodzących tygodni. – powiedział dr Łukasz Bernatowicz.

Na zakończenia prezes ZP BCC zwrócił uwagę na skalę wyzwań jaka stoi przed nowym rządem.

W drugiej części dr Marcin Mrowiec, minister gospodarki w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC przedstawił raport o sytuacji makroekonomicznej.

Globalne otoczenie makroekonomiczne, w którym przyjdzie działać naszej gospodarce w przyszłym roku, nie będzie łatwe: prognozy zakładają niższe tempo wzrostu gospodarki światowej niż to miało miejsce w tym roku, słabe odbicie gospodarcze jeśli chodzi o Unię Europejską.

Jeśli chodzi o gospodarkę Polski możemy liczyć na systematyczną odbudowę tempa wzrostu PKB, po dołku, który najprawdopodobniej osiągnęliśmy w połowie roku bieżącego. Istotnym czynnikiem wzrostu będzie wzrost realnego funduszu płac, wyhamowanie inflacji, która dotąd konsumowała znaczną część nominalnego wzrostu płac. Jeśli chodzi o inwestycje, które od wielu lat są piętą achillesową naszej gospodarki, pozostając na poziomach zbyt niskich, to rok 2024 może tutaj przynieść istotne przyspieszenie, ale jest zbyt wcześnie, aby o tym przesądzać, wiele zależeć będzie od decyzji nowego rządu. Z punktu widzenia gospodarki ważne byłoby ograniczenie niepewności dotyczącej regulacji biznesowych, uporządkowanie i wyprostowanie tych regulacji, które są najbardziej problematyczne dla biznesu, ustabilizowanie procesu tworzenia nowego prawa, zadbanie o konsultacje społeczne, a także możliwie długie vacatio legis. – podczas swojej prezentacji stwierdził Marcin Mrowiec, minister gospodarki Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC.

Istotnym wyzwaniem dla przedsiębiorców będzie, wynikający z procesów demograficznych, dalszy systematyczny spadek liczby osób w wieku produkcyjnym. Czynnikiem osłabiającym był i będzie wzrost poziomu aktywności zawodowej. Przedsiębiorcy będą musieli liczyć się z dalszym systematycznym wzrostem płac w gospodarce. Proces ten będzie miał pozytywne przełożenie na wzrost siły nabywczej konsumentów, ale równocześnie będzie stawiał coraz wyższe wymagania przed przedsiębiorcami, szczególnie tymi, którzy dotąd swoją przewagę konkurencyjną widzieli w niskim poziomie wynagrodzeń w Polsce. Wobec ogólnego niedoboru pracowników najprawdopodobniej obserwować będziemy proces „podkupowania” pracowników z firm mikro i małych przez firmy duże, które charakteryzują się większą wartością dodaną na pracownika.

Wyzwaniem dla firm mikro, małych i średnich będzie poprawianie produktywności, tak aby sprostać coraz wyższym kosztom pracy. Mogą to osiągać przez coraz większy stopień automatyzacji i robotyzacji, poprawę ekonomii skali działania (np. poprzez łączenie się z innymi firmami bądź ich przejmowanie, a także poprzez ekspansję eksportową), usprawnienia organizacyjno-procesowe. – dodał ekspert BCC.

Kolejna część spotkania dotyczyła pilnej konieczności zmiany polskiej polityki migracyjnej.

Przepisy dotyczące zatrudnienia cudzoziemców są rozchwiane, ale najważniejsze jest to, że brak jest spójnej wizji zarządzania napływającymi imigrantami. Dlatego absolutnym priorytetem dla polskiej polityki wewnętrznej powinien stać się postulat przyjęcia jednolitego i kompleksowego programu polityki migracyjnej i azylowej. Pomiędzy skrajnymi stanowiskami prezentowanymi w dyskusjach ideologicznych jest przestrzeń. W niej jest miejsce na rzeczową dyskusję, na równowagę, na kompromis i mądrą pomoc. Państwo, zwłaszcza w dzisiejszej dobie, musi posiadać przemyślaną politykę imigracyjną i azylową.        – mówiła Joanna Torbé-Jacko, ekspertka BCC ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

Imigracja jest szansą – szansą na wypełnienie luk na rynku pracy i na wpłynięcie na trendy demograficzne. Jeżeli nadal polityka imigracyjna będzie prowadzona w taki sposób, będzie to szansa stracona. Podstawowe założenie mówiące, że polityka migracyjna powinna być dostosowana do priorytetów rynku pracy dawno zostało zapomniane. Przykładem jest choćby błąd polegający na przyjęciu, że z uwagi na napływ uchodźców z Ukrainy, wypełnią oni samoistnie i naturalnie luki na rynku pracy. Nie wzięto przy tym pod uwagę, że główną grupą uchodźców są kobiety i dzieci, co spowodowało, że branże, w którym prace wykonują głównie mężczyźni znalazły się w katastrofalnej sytuacji. – podsumowała ekspertka BCC.

Październik – drugim miesiącem z rzędu ze wzrostem rejestracji nowych maszyn rolniczych

Coś drgnęło? Drugi miesiąc z rzędu w tym roku Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych notuje wzrost rejestracji – czyli de facto sprzedaży – nowych ciągników. Podobnie jest z nowymi przyczepami. W październiku ich rejestracji było więcej niż we wrześniu, ale mniej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Znacznie lepsze wyniki są na rynku tych dwóch podstawowych kategorii maszyn rolniczych „z drugiej ręki”. Tu widoczny jest stały trend wzrostowy.

Czy trend spadkowy, jaki Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR) notowała od początku roku w rejestracji – czyli de facto sprzedaży – 2 podstawowych kategorii nowych maszyn rolniczych: ciągników i przyczep, uległ zahamowaniu? Październik to już bowiem drugi miesiąc z rzędu w tym roku, kiedy Izba notuje lekki, ale jednak, wzrost rejestracji nowych ciągników rolniczych. Było ich o 22 szt. więcej niż we wrześniu. Użytkownicy tych maszyn zarejestrowali ich w całym październiku 960. To również więcej niż w październiku 2022, kiedy to liczba ich rejestracji wyniosła 937.

– To dobrze rokuje, choć – jak na razie – na podstawie tych cząstkowych danych za dwa miesiące – trudno jeszcze określić, czy będą one zaczynać nowy trend – komentuje „na gorąco” Hubert Seliwiak z Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR), przypominając jednocześnie, że od początku roku zarejestrowano 8126 szt. nowych ciągników, czyli jednak wciąż o 1670 szt. mniej niż przed rokiem, co oznacza spadek o 17 proc. Najpopularniejsze marki to John Deere, New Holland, Kubota, Deutz Fahr i Case IH, zaś najwięcej rejestracji nowych ciągników notują województwa mazowieckie i wielkopolskie.

Zbliżona tendencja zarysowuje się w segmencie drugiej podstawowej kategorii maszyn rolniczych, jaką stanowią nowe przyczepy. W październiku br. zarejestrowano ich 414. To o 66 szt. więcej niż przed miesiącem, ale o 82 szt. mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. W ciągu dziesięciu miesięcy br. zarejestrowano 5466 szt. nowych przyczep rolniczych. To jednak o 1606 szt. mniej niż w tym samych okresie w 2022 roku. Wynik ten oznacza spadek rok do roku o 22,7 proc. Najpopularniejsze marki to Pronar, Metal-Fach, Metaltech, Wielton i Wodziński.

– Kolejne miesiące dadzą nam odpowiedź, czy rolnicy, i to w większym niż obecnie stopniu, gotowi są na rejestrację czyli zakup nowych maszyn. Wiązałoby się to ze stopniowym odzyskiwaniem optymizmu, tak potrzebnego przy przezwyciężaniu obiektywnych trudności – zastanawia się Hubert Seliwiak. Przypomina przy tym, że pogorszenie nastrojów wśród producentów rolnych, a więc nabywców maszyn rolniczych, spowodowane było dotąd m.in. rosnącymi cenami energii, inflacją, niepewnością związaną z wojną w Ukrainie czy trudnościami ze sprzedażą płodów rolnych (np. zboża), a co za tym idzie – pełnymi w wielu przypadkach od ponad 2 lat magazynami w dużej części gospodarstw. Kłody pod nogi rolników rzuciła też przyjęta pośpiesznie na wiosnę ustawa o pożyczkach lombardowych, która – zdaniem PIGMiUR – wprowadza chaos na rynku sprzedaży nowych maszyn rolniczych, de facto uniemożliwiając w znacznym stopniu ich leasing, a to on stanowi w wielu przypadkach wkład własny konieczny do ich zakupu.

– Stan nastrojów wśród przedsiębiorców z naszej branży miał dotąd tendencję zniżkową. Jaki był w upływającym właśnie półroczu, wiedzieć będziemy już wkrótce, bowiem co 6 miesięcy badamy je, opracowując kompleksowy raport na ten temat – informuje Hubert Seliwiak.

Stały wzrost notowany jest natomiast w segmencie maszyn używanych, co – jak zaznacza Izba – świadczy o stałej, ale dostosowanej do aktualnych możliwości i nastrojów – chęci rozwijania się wśród rolników. Na koniec października 2023 roku PIGMiUR notuje rejestrację 18794 szt. ciągników „z drugiej ręki”. To o 1983 szt. więcej niż w tym samym okresie 2022 roku. Wzrost wynosi więc 11,8 proc. W okresie styczeń-październik 2023 roku zarejestrowano 5427 szt. przyczep używanych. To o 499 szt. więcej niż przed rokiem. Oznacza to, że obecnie notowany jest wzrost na rynku wtórnym o 10,1 proc.

Idzie dobry czas dla akcji spółek dywidendowych

W kończącym się niebawem 2023 roku, spółki dywidendowe radziły sobie słabo, jednak koniec podwyżek stóp procentowych i rosnące obawy o recesję sprawiają, że ponownie stały się warte uwagi. Długoterminowo, to właśnie reinwestowane dywidendy stanowiły aż 58 proc. średnich zwrotów z giełdy z ostatnich 20 lat. Jest to także dobre zabezpieczenie przed inflacją.

Akcje spółek dywidendowych były w tym roku wielkimi przegranymi rynku kapitałowego, Wyniki funduszu ETF zawierającego spółki o wysokiej stopie dywidendy –  iShares Core High Dividend ETF (HDV) są w tym roku o ponad 20 punktów gorsze niż wyniki funduszu SPDR S&P 500 ETF (-5 proc. vs. +16 proc.). Wysoki poziom stóp procentowych FED – 5,5 proc. wywołał mocna konkurencję ze strony innych aktywów oferujących atrakcyjne oprocentowanie bez ryzyka. To wywołało m.in. napływ 1 biliona dolarów do amerykańskich funduszy pieniężnych w tym roku. Wydaje się, że w obecnej sytuacji, warto wrócić do akcji dywidendowych, ponieważ globalne banki centralne znajdują się na szczycie cyklu podwyżek stóp procentowych, a na horyzoncie pojawiają się już cięcia. W Polsce doszło już do dwóch obniżek stóp w sumie o 1 pp., choć w listopadzie RPP nie zdecydowała się na kolejną obniżkę stóp. Jednocześnie, po świecie krąży widmo spowolnienia gospodarczego, potencjalnie zwiększając zainteresowanie bardziej defensywnymi strategiami inwestycyjnymi.

Globalne spółki giełdowe wypłaciły w ubiegłym roku akcjonariuszom dywidendy o wartości 1,6 biliona dolarów, co oznacza wzrost o 8 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Najwięcej z tej kwoty wypłaciły banki – 27 proc. oraz branża produktów konsumenckich – 17 proc. Z firm największymi płatnikami dywidend pozostają Nestle, HSBC oraz Mercedes.

Patrząc historycznie, dywidendy stanowią doskonałe długoterminowe zabezpieczenie przed inflacją. W ciągu ostatnich 20 lat, ceny konsumpcyjne w USA i Wielkiej Brytanii wzrosły o 63 proc., podczas gdy firmy płacące dywidendy z S&P 500, podniosły wypłacane kwoty przeciętnie o 84 proc.

Warto zauważyć, że reinwestowane dywidendy stanowią aż 48 proc. długoterminowych zwrotów z globalnych rynków akcji. Globalne akcje wzrosły o 170 proc. w ciągu ostatnich 20 lat, ale po wliczeniu reinwestowanych dywidend, wzrost ten wynosi aż 320 proc. Dla najważniejszych rynków, średnia jest jeszcze wyższa i wynosi 58 proc. Na rynku amerykańskim, poziom jest niższy i wynosi 47 proc. w S&P500, a to dlatego, że popularna praktyką jest tam wykupowanie własnych akcji jako alternatywę dla wypłaty dywidend. Popularne w USA spółki technologiczne raczej reinwestują swoje zyski niż wypłacają dywidendy. – dla NASDAQ średnia wynosi tylko 15 proc.

Paweł Majtkowski, analityk eToro

Niespodzianka z RPP

Ostatnimi czasy na posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej pewne są chyba tylko niespodzianki. Zobaczymy, co usłyszymy dzisiaj na pierwszej po wyborach konferencji prasowej.

Stopy procentowe bez zmian

Przewidywanie działań obecnej Rady Polityki Pieniężnej to coś, co może łatwo zrównać poważnych analityków z amatorami. Niespodzianki znów nie udało się uniknąć. Okazuje się, że pomimo spadku inflacji w ujęciu rocznym o imponujące 1,7% względem ostatniego miesiąca stopy pozostały bez zmian. Wiele osób zastanawia się, co się stało, że wcześniej była przestrzeń na obniżki stóp procentowych, a teraz już jej nie ma. Można tutaj oczywiście wskazywać kontekst wyborczy, aczkolwiek Rada Polityki Pieniężnej jest przecież niezależna i nie włączyłaby się w bieżącą walkę polityczną. Prawda? Ciekawa będzie dzisiejsza konferencja prasowa prezesa NBP. Na pewno wspomni o sile polskiej waluty, bo to, że złoty się umocnił po niespodziewanym nieobniżeniu stóp procentowych, nikogo nie powinno dziwić.

Spadki cen gazu

Nie tylko ropa tanieje na rynkach w ostatnich dniach. W dół idą również ceny gazu. Na rynku mamy co prawda wyższe poziomy niż w zeszłym roku, ale są one wielokrotnie niższe niż te, które widzieliśmy po rosyjskiej agresji na terytorium Ukrainy. Na przyszłość mamy też przynajmniej jeden bardzo dobry prognostyk. Magazyny ropy są niemal w pełni napełnione, co powoduje, że tak lubiane przez stronę rosyjską szantaże gazowe lub po prostu „awarie” nie będą miały takiego przełożenia na sytuację w Unii Europejskiej. Powinno to powodować większą stabilność cen.

W Rumunii bez zmian

O ile w Polsce na posiedzeniu grona decyzyjnego Banku Centralnego mieliśmy spore emocje, o tyle w Rumunii zawiało nudą. Było 7%, oczekiwano 7%, pozostało 7%. Rumuni w tym roku mieli jedną podwyżkę w styczniu i od tego czasu mają coś, co dzięki prezesowi NBP przeszło do języka finansów jako płaskowyż. Jak się nietrudno domyślić rynki walutowe taką decyzją nie były szczególnie zaskoczone. Notowania rumuńskiej lei zwyczajowo są mocno przyklejone do parytetu wymiany do euro, co w przypadku kraju zmierzającego do strefy euro nie powinno dziwić. Kurs po decyzji jednak niemal nie drgnął.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Rumunia – decyzja Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rynek mieszkaniowy nadal nie sprzyja rodzinom

Rodziny planujące zakup mieszkania nie mają łatwo. Pomimo nadziei wiązanych z programem BK 2% ich sytuacja na rynku nieruchomości nie uległa znacznej poprawie. Wzrost popytu pociągnął bowiem za sobą wzrost cen, wahający się w największych miastach od 11% r/r aż do 23% r/r. Wysokie ceny i niewystarczająca podaż mieszkań odpowiadających potrzebom rodzin z dziećmi, oznaczały dla części z nich konieczność poszukiwania ofert poza centrami miast czy wręcz w mniejszych miastach aglomeracji. Czy istnieje szansa, że te tendencje się odwrócą, a rynek nieruchomości stanie przyjaźniejszy dla rodzin?

Z raportu „Szczęśliwy dom. Rodziny – współbudowanie szczęścia”, przygotowanego przez Otodom, Politykę Insight i SWPS wynika, że obecnie 75% polskich rodzin posiada nieruchomość na własność, co pozytywnie wpływa na ich poczucie dobrostanu. W trudniejszej sytuacji znajdują się jednak rodziny lub pary, które w ostatnim czasie chciały nabyć pierwsze lub znaleźć nowe lokum.

Jakie są główne wyzwania, z którymi się mierzą? Przede wszystkim szybki wzrost cen oraz malejąca dostępność lokali, które odpowiadają ich potrzebom. Mieszkania, zwłaszcza te mieszczące się w limicie rządowego programu BK %, czyli w kwocie do 800 tys. zł, w ostatnich miesiącach szybko znikały z rynku. Między drugim a trzecim kwartałem tego roku liczba aktywnych ofert takich lokali spadła o ponad 21%, przy czym największe spadki odnotowano w metropoliach[1] Łatwiej można było znaleźć takie mieszkania na obrzeżach największych miast i w sąsiadujących z aglomeracjami powiatach. Jak wskazują dane z „Kwartalnika Mieszkaniowego” Otodom i Polityki Insight w III kwartale w średnich i małych miastach liczba ofert, których ceny nie przekraczały  800 tys. zł wzrosła o łącznie 1,3 tys. Tak więc możliwość zakupu mieszkania o upragnionym metrażu, liczbie pokoi i w takim budżecie dla części rodzin mógł oznaczać konieczność wyprowadzki poza miasto.

Coraz mniejsze mieszkanie dla rodziny

Zgodnie z europejskimi standardami[2] przykładowa rodzina z jednym dzieckiem, aby zapewnić sobie komfort codziennego funkcjonowania powinna zajmować 3-pokojowe mieszkanie o powierzchni ok. 50-70 mkw. Natomiast potrzeby czteroosobowej rodziny zaspokoi lokal o metrażu min. 60 mkw. z trzema lub czterema pokojami. Według danych z raportu „Szczęśliwy dom. Rodziny – współbudowanie szczęściapolskie rodziny mieszkają średnio na 82 mkw. To nie aż tak dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że część z nich zamieszkuje domy wolnostojące. Blisko jedna piąta rodzin, które wzięły udział w badaniu Otodom wskazuje na to, że w miejscu zamieszkania brakuje im przestrzeni.

Wraz z rosnącymi cenami spada metraż mieszkań, na zakup których są w stanie sobie pozwolić nabywcy W październiku br. średnia cena ofertowa mieszkania deweloperskiego w Warszawie osiągnęła 16 tys. zł/mkw., w Krakowie 14,5 tys. zł/mkw., we Wrocławiu przekroczyła 13 tys. zł/mkw. Oznacza to, że na zakup mieszkania o metrażu ok. 60 mkw. trzeba wydać tam średnio od 800 tys do 1 mln zł. I to pod warunkiem, że takie znajdziemy. Dla wielu rodzin są to kwoty zaporowe, dlatego z roku na rok dopuszczają mniejszy minimalny metraż na którym są w stanie zamieszkać – wskazuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.średnie ceny mieszkań

Na koniec 2022 r. aż 41% rodzin planujących zakup nieruchomości na rynku pierwotnym deklarowało, że dopuszcza zakup mieszkania o minimalnym metrażu nie przekraczającym 50 mkw., a 31% była w stanie zaakceptować nawet takie o 10 mkw. mniejsze[3].

Przedmieścia dają więcej możliwości ale …

Nie mniej ważna od metrażu i liczy pokoi jest najbliższa okolica. W badaniu „Szczęśliwy Dom” wśród jej najważniejszych atutów przedstawiciele rodzin wskazali m.in. bliskość terenów zielonych, bezpieczeństwo oraz dostęp do sklepów, infrastruktury dla dzieci i placówek edukacyjnych oraz komunikacji miejskiej.

Jednak bliskość takich udogodnień, szczególnie w największych miastach  wiąże się z wyższymi kosztami zakupu. Dane z narzędzia Cenoskop Otodom wskazują, że bliska, ale nie za bliska odległość od infrastruktury dla dzieci np. takiej jak plac zabaw jest związana z wyższą wyceną nieruchomości. Przykładowo, w Krakowie estymowana cena mieszkań zlokalizowanych w spacerowej odległości 250-600 mkw. od tego typu udogodnienia jest wyższa o 160 zł/mkw. od przeciętnej. Elementy takie w zdecydowanie mniejszym stopniu wpływają na ceny nieruchomości w mniejszych miejscowościach.

– Niższa cena oraz rosnący wraz z dostępnością finansową wybór mieszkań dość często kierują uwagę potencjalnych nabywców w stronę przedmieść czy miast w obwarzankach największych aglomeracji. Miejscowości takie poza ofertą tańszych lokali oferują też wiele udogodnień istotnych z punktu widzenia rodzin np. lepszy dostęp do żłobków, przedszkoli czy szkół. Są też jednak minusy, z którymi nabywcy muszą się liczyć, a wśród nich konieczność dojazdów do pracy. Utarło się przekonanie, że w dobie upowszechnienia pracy zdalnej czy hybrydowej nie jest to czynnik przesądzający. Dla wielu rodzin może stać się jednak z czasem elementem, który determinuje codzienne funkcjonowanie wszystkich członków rodziny – mówi Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom 

Potwierdzają to wyniki raportu „Szczęśliwy dom. Rodziny – współbudowanie szczęścia”, według którego czynnikiem najbardziej obniżającym poczucie szczęścia rodzin z dziećmi w okolicy zamieszkania jest jakość komunikacji miejskiej i dojazdu. Kwestie związane z codziennym przemieszczaniem się przeszkadzają blisko jednej trzeciej przebadanych rodzin.

Deweloperzy próbują przywrócić równowagę

Czy sytuacja rodzin na rynku mieszkaniowym może stać się łatwiejsza? Pewną nadzieję może dawać wzrost podaży na rynku pierwotnym.

W październiku deweloperzy działający na siedmiu największych rynkach wprowadzili do oferty o ponad jedną trzecią więcej mieszkań niż w poprzednim miesiącu i aż o 158% więcej niż przed rokiem. To pozwoliło zrównoważyć podaż i zatrzymać dalszy gwałtowny spadek oferty. Nabywcy w aglomeracjach mogą liczyć na większy wybór mieszkań, jednak ich ceny wciąż rosną – zaznacza Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Ekspertka podkreśla, że na spadki cen nie powinniśmy liczyć. Mobilizacja deweloperów daje wprawdzie nadzieję na delikatne spowolnienie dynamiki ich wzrostu, co mogliśmy obserwować na przykładzie października. Nierównowaga na rynku spowodowana przez zwiększony w ostatnich miesiącach dostęp do kredytów w ramach rządowego programu jest jednak tak duża, że nawet przy utrzymaniu lub zwiększeniu skali podaży na poziomie z października nadrabianie tego dystansu będzie długotrwałe. Wciąż też występują czynniki makroekonomiczne sprzyjające wzrostowi cen. To czy pojawią się rozwiązania, które faktycznie zmienią dostępność mieszkań dla poszczególnych grup odbiorców, w tym właśnie rodzin, będzie zależało od wprowadzonych rozwiązań polityki mieszkaniowej nowego rządu, zwłaszcza w kontekście dalszych losów programu dopłat do kredytów.

[1] Kwartalnik mieszkaniowy Q3 2023, Otodom i Polityka Insight,

[2] Eurostat, overcrowding rate, 2021

[3] Raport Otodom & JLL, Preferencje nabywców mieszkań 2022

Łódzkie z potencjałem na 2,5 mln mkw. nowych inwestycji magazynowych

Unikalnie różnorodna w skali kraju grupa najemców magazynowych, jedyny w Polsce „ring autostradowy”, który wzmocni rozwój logistyki e-commerce oraz nowoczesna, przyciągająca globalnych graczy infrastruktura magazynowa – tak w skrócie przedstawia się sytuacja na rynku powierzchni magazynowych w regionie łódzkim, którą podsumowuje najnowszy raport międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield. Co więcej, jak wynika z analizy „Uszyj biznes w Łodzi. Rynek magazynowo- produkcyjny Polski Centralnej”, potencjał zabezpieczonych przez deweloperów gruntów daje możliwość na realizację inwestycji o łącznej powierzchni nawet 2,5 mln mkw.

Magazyny w regionie łódzkim z miejscem na podium

Polska Centralna z zasobami magazynowymi na poziomie około 4,33 mln mkw. jest trzecim pod względem wielkości rynkiem magazynowym w Polsce, ustępującym jedynie województwu mazowieckiemu i śląskiemu.

Gdy jednak spojrzymy w statystyki głębiej, okazuje się, że ponad 50% istniejącego w regionie łódzkim wolumenu ma niecałe 5 lat, a w ciągu ostatnich 10 lat liczba metrów kwadratowych magazynów urosła tu ponad czterokrotnie. Mamy zatem do czynienia z absolutnie nowoczesną infrastrukturą magazynową, będącą kołem zamachowym zarówno dla lokalnych przedsiębiorstw, krajowych firm, jak i międzynarodowych koncernów, które właśnie w województwie łódzkim odnalazły idealne miejsce dla swojego biznesu, komentuje Damian Kołata, Partner, Head of Industrial & Logistics Agency Poland, Head of E-Commerce CEE, Cushman & Wakefield.

W strukturze podaży magazynowej Polski Centralnej dominują projekty typu „big-box”, których średnia powierzchnia użytkowa przekracza 30 000 mkw., zaś minimalne moduły magazynowe oferowane do wynajęcia zaczynają się od ok. 2000 – 3000 mkw. Od kilku lat dużą popularnością cieszą się również mniejsze projekty magazynowe z segmentu logistyki miejskiej, nazywane przez niektórych deweloperów jako tzw. „City Flex” czy „City Logistics”. Projekty te zlokalizowane są zazwyczaj w centralnej strefie aglomeracji łódzkiej, na terenie Łodzi lub w jej bezpośrednim otoczeniu, a średnia wielkość tego typu budynku to ok. 10 000 mkw.

Na koniec pierwszej połowy 2023 roku na rynku Polski Centralnej w realizacji pozostawało ok. 377 000 mkw. powierzchni magazynowej, odpowiadającego za 18% krajowego wolumenu budów. W tym czasie większy wolumen inwestycji mogliśmy jedynie obserwować w województwie mazowieckim, gdzie powstawało 448 000 mkw. Warto podkreślić, że łódzki rynek jest postrzegany przez inwestorów jako dojrzały, ale wciąż perspektywiczny. Dlatego też nie brakuje firm, które w dzisiejszych „niepewnych” czasach są w stanie podjąć większe ryzyko inwestycyjne realizując na dużą skalę projekty spekulacyjne, dodaje Adrian Semaan, Senior Research Consultant, Industrial & Logistics Agency.

Potwierdzeniem tego jest ponad 240 000 mkw., czyli 64% wolumenu inwestycji, które w czerwcu 2023 roku nie były zabezpieczone umowami przednajmu.

W najbliższych latach w Polsce Centralnej może powstać nawet 2,5 mln mkw. dodatkowej powierzchni magazynowej. Taki potencjał tkwi w ramach zabezpieczonego przez deweloperów banku gruntów położnych w atrakcyjnych lokalizacjach miejskich, jak i w pobliżu głównych dróg szybkiego ruchu. To doskonała wiadomość dla wielu inwestorów, również tych obecnych już w regionie łódzkim, tym bardziej, że z naszych rozmów z wieloma klientami jasno wynika, że Łódź i okolice to dla nich absolutny top magazynowych lokalizacji inwestycyjnych w tej części Europy, tłumaczy Damian Kołata.

Polska Centralna logistyką stoi

Jak wynika z najnowszego raportu Cushman & Wakefield, przy podziale aktywnych w Polsce Centralnej najemców na dwa podstawowe sektory przeważający udział mają w tym regionie firmy związane z logistyką, które stanowią blisko 71%, natomiast klienci z branży produkcyjnej to ok. 29%.

Największy procentowy odsetek firm z sektora logistycznego skupiony jest w rejonie Strykowa oraz Piotrkowa Trybunalskiego. Z kolei biorąc pod uwagę firmy z sektora produkcyjnego widzimy, że ich udział procentowy w okolicach Łodzi jest większy niż średnia w całym regionie i wynosi ok. 33%. Podobnie sytuacja wygląda w takich miastach jak Koluszki, Kutno czy Radomsko, gdzie najemcy produkcyjni stanową ok. 39%, komentuje Katarzyna Misztal, Negocjator, Industrial & Logistics Agency.

Z kolei klasyfikując aktywne w regionie Polski Centralnej firmy na branże, które reprezentują, autorzy raportu wskazują dwie główne grupy przedsiębiorstw – przedstawicieli branży retail z udziałem ok. 33% oraz firmy z branży logistycznej (3PL), które stanowią 22% tego rynku. Kolejne grupy z mniejszym już udziałem na poziomie ok. 10% to firmy z sektora inżynierii, budownictwa i maszyn. 9% stanowią platformy sprzedażowe (e-commerce) oraz klienci z branży elektronicznej oraz sprzętu domowego (głownie ich producenci) 8%.

Województwo łódzkie jest świetnym przykładem synergii nowoczesnych przestrzeni produkcyjnych, ogromnych centrów dystrybucyjnych dla e-commerce, w tym dla największych globalnych platform modowych i marketplace, a także powierzchni logistycznych obsługiwanych przez znane światowe marki działające w ramach 3PL (ang. third party logistics). Oznacza to, że Polska Centralna tworzy unikalną w skali kraju sieć potencjalnych partnerów biznesowych, mogących stworzyć logistyczny system naczyń połączonych, działających już od pierwszych dni jak dobrze naoliwiona maszyna, dodaje Damian Kołata.

Lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja

Jednym z głównych elementów wpływających na tak dużą atrakcyjność Polski Centralnej, jest oczywiście jej perfekcyjna lokalizacja oraz bardzo dobrze rozwinięta infrastruktura drogowa.

Lokalizacja regionu łódzkiego stała się czynnikiem tak oczywistym, że nie stanowi już nawet dodatkowej kategorii w analizach typu network study. Natomiast w ostatnim czasie o samej Łodzi było znowu głośno w kontekście oddania do użytku trasy S14, dzięki której stała się jedynym w Polsce miastem z tzw. „ringiem autostradowym”. Jest to pierwszy tak duży obszar aglomeracyjny w Polsce wokół którego domknięto „ring” szybkiego ruchu, co będzie miało niebagatelny wpływ między innymi na dalszy rozwój logistyki e-commerce w aglomeracji łódzkiej, ja dalszy wzrost atrakcyjności inwestycyjnej całego regionu, podsumowuje Renata Krzyżanowska, Associate, Industrial & Logistics Agency, Cushman & Wakefield.

Pustka w kalendarzu makro oraz zaskoczenie RPP

Ostatnie komentarze przedstawicieli Rezerwy Federalnej choć nie były przełomowe, to jednak pozwoliły dolarowi na odrobienie części strat poniesionych na początku listopada. Wczoraj Powell nie odniósł się w żaden sposób do perspektyw polityki monetarnej Fed-u, dlatego dziś oczy inwestorów będą skierowane ponownie na przewodniczącego Rezerwy Federalnej, który weźmie udział w panelu dyskusyjnym Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Będzie on dotyczył wyzwań dla polityki pieniężnej. W Polsce rynek został zaskoczony brakiem obniżki stóp procentowych przez RPP na skutek czego zyskał złoty oraz akcje banków. W kalendarzu makro dziś liczba publikacji jest mocno ograniczona.

Kiedy kluczowe publikacje makro są za nami a w kalendarzu wieje nudą, rynek skupia się na innych elementach. Teraz w centrum uwagi są wypowiedzi poszczególnych przedstawicieli Fed-u oraz samego przewodniczącego Powella. One jak na razie niczego nowego nie wniosły. Decydenci staraj się jednak tłumić nastroje i wciąż „grają” pod otwartą furtkę dla dalszego zacieśniania monetarnego. Jednocześnie członkowie FOMC próbują ostrzec rynek, aby nie wyciągał on pochopnych wniosków z jednego, słabego raportu z rynku pracy i podkreślają, że kluczowe dla grudniowej decyzji będą kolejne publikacje. Rynek pracy jest ważny ale nie kluczowy, a o pauzie lub podwyżce na ostatnim posiedzeniu dużo będzie zależeć od dalszego kształtowania się dynamiki wzrostu cen. Wskaźniki CPI dla USA za październik zostaną podane już w najbliższy wtorek i prawdopodobnie będzie to dzień podwyższonej zmienności rynkowej. Dalsze potwierdzenia spadku inflacji w Stanach Zjednoczonych będą osłabiać dolara i powodować, że ponownie uaktywni się popyt na ryzyko.

We wrześniu NBP zaskoczył dużą obniżką co spowodowało lawinowe osłabienie złotego. Wczoraj rozczarowanie rynkowe wynikało z braku zmian poziomu stóp procentowych, co w konsekwencji przyczyniło się do aprecjacji PLN. Para EUR/PLN spadła na moment poniżej 4,43 a kurs USD/PLN wyrównał minima z początku listopada i ponownie zbliżył się do poziomu 4,14. Rynek otrzymał kolejne potwierdzenie, że decyzje NBP są mało przewidywalne. Komunikacja z rynkiem wciąż jest piętą achillesową instytucji. Czy brak obniżki to efekt wyników wyborów parlamentarnych? Możemy jedynie spekulować. Założenie, że w nowej rzeczywistości politycznej RPP zmieni front i ponownie jako priorytet będzie traktować stabilizację cen a nie wzrost gospodarczy, zaczyna się sprawdzać. Na dzisiejszej konferencji możemy zatem usłyszeć, że ruch wrześniowo-październikowy (łączna obniżka o 100 pb), był jedynie dostosowaniem polityki monetarnej do aktualnej sytuacji makro w kraju. Jeśli otrzymamy jasny sygnał, że stopy pozostaną na wysokim poziomie przez dłuższy czas a poprzednie zmiany parametrów nie są początkiem regularnego cyklu obniżek stóp procentowych, wówczas złoty ma szanse na dalsze umocnienie.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

ABSL: Talenty przyciągają globalne inwestycje

Jak wynika z corocznego raportu ABSL „Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce 2023”, 40 proc. firm z tego sektora postrzega dostępność talentów w Polsce jako podstawową barierę rozwoju oraz napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Ponad 50 proc. uważa, że w ciągu najbliższych 5 lat niedobór talentów będzie znaczący, co spowoduje konieczność dostosowania strategii pozyskiwania pracowników. ABSL opublikował raport „ABSL Talent Strategic Foresight Report 2023”, którego celem jest przygotowanie organizacji do proaktywnego kształtowania przyszłości sektora zatrudniającego obecnie 435 300 osób z czego 364 000 osób pracuje w centrach należących do inwestorów zagranicznych.

Związek Liderów Usług Biznesowych (ABSL) zrzeszający ponad 250 największych na świecie firm z tego sektora, jest jednym z największych pracodawców w Polsce. Dostęp do pracowników w sektorze o strategicznym znaczeniu, będzie miał istotny wpływ na rozwój gospodarczy w ciągu najbliższych pięciu lat. W tym okresie rynek pracy ulegnie przeobrażeniom w sferze politycznej, a co za tym idzie prawnej i gospodarczej. Do utrzymania konkurencyjności sektora na globalnym rynku potrzebne są systemowe rozwiązania, które wymagają współpracy między firmami, rządami, organizacjami pozarządowymi i instytucjami edukacyjnymi.

Kompetencje przyciągają zagraniczne inwestycje

Analizy Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) oraz Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), wyraźnie pokazują, że kraje o wyższym poziomie wykształcenia i bardziej wykwalifikowanej puli talentów mają tendencję do przyciągania większej liczby projektów bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Wraz z transformacją sektora usług biznesowych w kierunku ról opartych na wiedzy, kluczowym czynnikiem wzrostu jest dostępność pracowników z zaawansowanymi umiejętnościami. Jak wskazano w raporcie ABSL, biorąc pod uwagę zmianę jakościową w zakresie oferowanych usług i stopień ich  umiędzynarodowienia, oprócz umiejętności językowych czy znajomości technologii, również kompetencje miękkie, zarządcze oraz zdolność do pracy w różnorodnym środowisku stają się niezwykle ważne.

To, co mogłoby pomóc Polsce w organicznym rozwoju obecnego portfolio usług i przyciąganiu nowych inwestorów, to inwestycje w rozwój kompetencji przedsiębiorczości i umiejętności cyfrowych niezbędnych w dobie przyspieszonej cyfryzacji i rozwoju sztucznej inteligencji. To jest nasze wspólne wyzwanie: zapewnić pracowników posiadających kompetencje przyszłości i przekonać inwestorów, że oferujemy doskonałe zaplecze kadrowe, pomimo niekorzystnych uwarunkowań demograficznych. – podkreśla Anna Berczyńska, wiceprezeska ds. talentów w ABSL.

Jedną ze strategii umożliwiających wypełnienie luki w umiejętnościach, wskazanych w raporcie, są wewnętrzne szkolenia dla obecnych pracowników mające na celu podniesienie lub zmianę kwalifikacji. W nadchodzących latach mobilność wewnętrzna będzie zyskiwać na znaczeniu, pomagając obecnym talentom w przystosowaniu się do nowych ról, zapewniając im umiejętności i szkolenia potrzebne do rozwoju.

Praca zdalna jedną z głównych wartości pracowniczych w sektorze

Pozyskiwanie talentów i zarządzanie nimi jest jednym z najbardziej złożonych i wielowymiarowych aspektów sektora usług biznesowych. Trafne dopasowywanie propozycji wartości pracowniczych (Employee Value Proposition) oraz wsłuchanie się w potrzeby i oczekiwania różnych grup funkcyjnych, pokoleniowych i społecznych jest kluczowym wyznacznikiem tego, jak skutecznie firmy przyciągają talenty – informuje Daniel Wocial, współautor raportu talentowego, dyrektor zarządzający iSourceTec.

Obok wynagrodzenia i świadczeń, raport ABSL jako główne wartości poszukiwane przez pracowników wymienia elastyczność pracy w dowolnym miejscu i czasie, w tym pracę zdalną, wykonywanie pracy o dużym znaczeniu, wewnętrzne możliwości rozwoju, zdobywanie nowych umiejętności, a także wrażliwość organizacji i aspekty zrównoważonego rozwoju, w tym ESG.

Praca zdalna nadal jest atrakcyjną propozycją, szczególnie dla wysoko wykwalifikowanych pracowników. Według raportu ABSL praca hybrydowa (57,2 proc.) była dominującą formą pracy w firmach świadczących usługi biznesowe w 2023 roku. Ponad 45 proc. firm rekrutowało pracowników z dowolnego miejsca w Polsce a kolejne 13 proc. z dowolnego miejsca na świecie.

Grupy mniej aktywne zawodowo szansą dla sektora

W raporcie ABSL wskazano, że jedną ze strategii pozyskiwania talentów jest aktywizacja nowych grup pracowników, które wcześniej były niedostatecznie reprezentowane w sektorze usług biznesowych.

Elastyczność pracy zdalnej otwiera dostęp do pracowników, którzy wcześniej byli poza zasięgiem. Dotyczy to osób z mniejszych miejscowości w Polsce oraz z zagranicy z państw członkowskich Unii Europejskiej, oraz z krajów partnerskich w Azji i Afryce. Aby lepiej wykorzystać potencjał kompetencyjny z zagranicy, ważnym jest wzmocnienie wspólnych działań sektora z uczelniami w Polsce, stworzenie połączonej oferty studiów i pracy oraz wspólne tworzenie programów edukacyjnych dla absolwentów do pełnienia różnych funkcji w firmach z sektora.

Kolejną szansą na rozwój sektora jest aktywizacja mniej aktywnych zawodowo grup na polskim ryku (osoby młode, osoby bez doświadczenia zawodowego oraz seniorzy). Obecnie w sektorze usług biznesowych zatrudnienie osób w wieku do 26 lat stanowi 18 proc., podczas gdy odsetek osób powyżej 55 roku życia wynosi 7,6 proc.

Badania pokazują, że na całym świecie do końca 2030 roku będzie brakować ok 85 milionów pracowników, a co szósta osoba będzie w wieku co najmniej 65 lat. Obecna sytuacja gospodarcza, wysoki wskaźnik inflacji sprawiają, że starsi pracownicy opóźniają przejście na emeryturę. Wielu z nich deklaruje, że praca jest im w życiu bardzo potrzebna i jest dla nich czymś znacznie więcej niż tylko źródłem dodatkowych dochodów. Chodzi o poczucie sensu, kontakty towarzyskie czy poczucie przynależności. Grupa 55+ to ogromny potencjał na rynku pracy. – tłumaczy Edyta Janas, Dyrektor ds Sprzedaży, Randstad Sourceright, EMEA.

Zmiany w składzie Zarządu Mabion S.A.

  • 8 listopada 2023 roku Rada Nadzorcza Spółki powołała dr n. med. Julitę Balcerek w skład Zarządu Spółki na stanowisko Członka Zarządu, Dyrektora ds. Operacyjnych
  • Julita Balcerek będzie odpowiadała za zarządzanie, nadzorowanie i integrację obszarów operacyjnych w Spółce, jak również planowaną w ramach drugiego etapu realizacji strategii budowę nowego zakładu produkcyjnego Mabion 2
  • Rozdzielenie kompetencyjne części naukowej i jakościowej od operacyjnej oraz rozszerzenie składu Zarządu to kolejny etap transformacji Mabion w spółkę o profilu CDMO

„Wraz z rozpoczęciem współpracy z Novavax w 2021 roku Mabion zainicjował transformację modelu biznesowego, którego koncepcja wykrystalizowała się jednoznacznie wraz z przyjęciem Strategii 2023-2027 w kwietniu bieżącego roku. Reorganizacja struktury zarządzania Spółką i poszerzenie składu Zarządu będą w naszym przekonaniu korzystne dla Spółki, jej akcjonariuszy oraz innych interesariuszy, w tym pracowników. Julita Balcerek swoją wieloletnią pracą w Mabion udowodniła, że jest menedżerem potrafiącym zorganizować i zoptymalizować kluczowe procesy operacyjne w Spółce, czego doskonałym przykładem były wzorowo poprowadzone transfer i walidacja procesu wytwarzania szczepionki białkowej firmy Novavax. Powołując Julitę Balcerek – wieloletniego Dyrektora ds. Operacyjnych i Naukowych – na stanowisko Członka Zarządu i Dyrektora ds. Operacyjnych wyrażamy jako Rada Nadzorcza nasze pełne poparcie dla dalszych wysiłków transformacyjnych zarządu w rozszerzonym składzie”mówi Robert Koński, Przewodniczący Rady Nadzorczej Mabion S.A.

Julita Balcerek, jest absolwentką Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku biotechnologia. Tytuł doktora nauk medycznych uzyskała w zakresie biologii molekularnej i komórkowej uczestnicząc w programie doktoratu wdrożeniowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. W ramach projektu doktorskiego opracowała innowacyjną platformę do wyprowadzania stabilnych linii komórkowych do ekspresji białek rekombinowanych dla zastosowań biofarmaceutycznych. Julita Balcerek jest tegoroczną absolwentką Polsko-Amerykańskiego Programu Studiów MBA Uniwersytetu Łódzkiego oraz posiada kwalifikacje certyfikowanego Kierownika Projektu IPMA-C.

Julita Balcerek jest związana z Mabion S.A. od 2008 r., gdzie zbudowała zespół i jego kompetencje w zakresie rozwoju, wytwarzania i kontroli biologicznych produktów leczniczych. Pełniła funkcję Kierownika Projektu „Transferu i walidacji procesu wytwarzania szczepionki białkowej firmy Novavax”, zakończonego sukcesem i w efekcie podjęciem długoterminowej współpracy z Novavax w zakresie produkcji kontraktowej antygenu szczepionki przeciwko SARS-CoV-2. Julita Balcerek od lat projektuje i aktywni e wspiera rozwój kompetencji menedżerskich na poziomie wyższego i średniego szczebla zarządzania w Mabion. W ramach Programu Akademia Lidera, który zaprojektowała i wdrożyła w 2021 r., wspiera liderów zespołów w budowaniu kompetencji zarządczych.

Po dokonanych zmianach osobowych podział kluczowych obszarów i zadań w Spółce na poziomie Zarządu jest następujący:

  • Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu, Dyrektor Generalny, CEO – kieruje pracami zarządu i koordynuje pracę pozostałych członków zarządu. Do głównych zadań Prezesa Zarządu należy opracowanie strategii biznesowej Spółki i jej polityki inwestycyjnej oraz pozyskiwanie partnerów biznesowych i strategicznych dla Spółki. Prezes Zarządu odpowiada również za zarządzanie ryzykiem, obszar obowiązków informacyjnych i relacji inwestorskich oraz nadzór nad poprawnością realizacji działalności operacyjnej i finansowej Spółki.
  • Julita Balcerek, Członek Zarządu, Dyrektor ds. Operacyjnych, COO – odpowiedzialna za zarządzanie, nadzorowanie i integrację obszarów operacyjnych w Spółce w zakresie działań rozwojowych, wytwórczych, inwestycyjnych oraz utrzymania ruchu i kwalifikacji. Odpowiada za tworzenie i implementację nowych technologii procesowych oraz rozwój analityki charakteryzującej produkty i procesy biologiczne. Nadzoruje aktywności związane z procesami zakupowymi, magazynowymi, transportu i inwestycji.
  • Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu, Dyrektor Finansowy, CFO – odpowiedzialny za zarządzanie polityką finansową Spółki. Odpowiada za pozyskiwanie finansowania, raportowanie zarządcze w tym tworzenie planów finansowych Spółki oraz księgowość i sprawozdawczość finansową.
  • Sławomir Jaros, Członek Zarządu, Dyrektor ds. Naukowych i Jakościowych, CSO, CQO – odpowiedzialny za kształtowanie polityki naukowej i jakościowej Spółki, tworzenie, wdrażanie i zapewnienie strategii regulacyjnej i jakościowej oraz rozwój i wdrażanie rozwiązań informatycznych firmy wspierającej rozwój Spółki. Ponadto uczestniczy w procesach planowania i wdrażania w zakresie nowych technologii i usług. Dodatkowo, wspiera obszar Rozwoju Biznesu w budowaniu relacji biznesowych i branżowych służących rozwojowi Spółki.
  • Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu, Dyrektor ds. Rozwoju Biznesu, CCO – odpowiedzialny za rozwój biznesu Spółki, pozyskiwanie nowych klientów, budowanie nowych relacji branżowych oraz prowadzenie wybranych projektów strategicznych związanych z ekspansją międzynarodową Spółki. Z jego inicjatywy został zainicjowany i rozpoczęty kontrakt z kluczowym klientem Spółki – Novavax.
Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.
Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

„Przeprowadzone zmiany to kolejny etap transformacji Mabion w kierunku CDMO. Rozdzielenie funkcji wytwórczych i kontrolnych jest standardem i dobrą praktyką w branży. Takie podejście gwarantuje, iż produkt końcowy usług CDMO jest realizowany zgodnie z regulacjami i wytycznymi, co jest z kolei kluczowe z punktu widzenia możliwości rejestracji, komercjalizacji oraz bezpiecznego leczenia pacjentów. Podział zarządzania tymi obszarami wpisuje się w transformację Mabion i jest również podyktowany oczekiwaniami naszych klientów oraz naszym przekonaniem co do konieczności nieustannego zwiększenia naszej wydajności i skuteczności procesowej. Dołączenie do Zarządu Julity Balcerek przyczyni się do dalszego udoskonalenia naszych procesów i pozwoli na osiągnięcie tych ambitnych celów. Dodatkowo, zwiększona aktywność Sławomira Jarosa w obszarze naukowym pozwoli rozbudować portfolio usług zgodnie z najnowszymi technologiami i oczekiwaniami klientów. Nowa definicja ról w Zarządzie umożliwi również większe zaangażowanie Sławomira Jarosa w procesy rozwoju biznesu, gdzie niezbędna jest jego szeroka wiedza i relacje w branży”komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Grupa InPost w Q3: Dwucyfrowe tempo wzrostu wolumenów, przychodów oraz zysku EBITDA

Grupa InPost w trzecim kwartale 2023 roku kontynuowała wzrost pod względem liczby przesyłek, przychodów oraz zysków. Przychody w trzecim kwartale wzrosły o 22% r/r osiągając 2,067 mld zł, skorygowana EBITDA zwiększyła się o 40% r/r osiągając wartość 639 mln zł, EBIT wzrósł o prawie 75% r/r, natomiast wolumen obsłużonych przesyłek wzrósł w trzecim kwartale o 18% r/r, sięgając 210 mln sztuk.

W trzecim kwartale odnotowaliśmy wyjątkowy sukces, skorygowana EBITDA Grupy InPost wzrosła o imponujące 40%. Co więcej nasza sieć punktów odbioru – w tym urządzeń Paczkomat® – rośnie bardzo szybko i jest już dostępna w ponad 60 000 lokalizacji. Ten znaczący wzrost jest efektem naszej dynamicznej ekspansji zarówno na rynku krajowym jak i na rynkach międzynarodowych.

Z dumą możemy powiedzieć, że na rynku brytyjskim staliśmy się liderem pod względem liczby automatów paczkowych – w UK jest już 5 710 urządzeń Paczkomat® InPost. Co istotne w III kwartale bieżącego roku osiągnęliśmy dodatni skorygowany zysk EBITDA na tym rynku – co oznacza realizację obietnicy, którą złożyliśmy inwestorom na początku tego roku. Nie poprzestajemy na tym, naszym następnym celem będzie rozszerzenie oferty na rynku brytyjskim o B2C.- Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu Grupy InPost

KLUCZOWE INFORMACJE

  • W trzecim kwartale Grupa obsłużyła 210,4 mln przesyłek, co stanowi wzrost o 18% rok do roku. Silną zwyżkę liczby przesyłek Grupa zanotowała zarówno w Polsce, jak i na rynkach międzynarodowych, osiągając wzrost rok do roku odpowiednio o 13% i 28%.
  • Grupa zanotowała także znaczący wzrost przychodów, do poziomu 2 067,2 mln zł, czyli o 22,3% rok do roku. Wynik ten był efektem większych wolumenów na wszystkich rynkach.
  • Skorygowany zysk EBITDA Grupy osiągnął poziom 639,4 mln zł co oznacza wzrost o 40,3% rok do roku, przy skorygowanej marży EBITDA na poziomie 30,9%. EBIT Grupy wzrósł o 74,9% rok do roku, a marża EBIT wzrosła do 16% w III kwartale 2023 r. wobec 11,2% rok wcześniej. W trzecim kwartale 2023 r. Grupa InPost osiągnęła dodatnie wolne przepływy pieniężne (FCF) w wysokości 310,9 mln zł.
  • W Polsce InPost ustanowił nowy rekord wolumenów dla III kwartału, obsługując 140,4 mln przesyłek. To kolejny kwartał, w którym odnotowany wzrost był szybszy niż wzrost całego rynku, mimo spowolnienia rynkowego we wrześniu. W Polsce liczba przesyłek zwiększyła się o 13%, przy rozwoju rynku na poziomie 10,6% r/r[1].
  • W III kwartale Mondial Relay obsłużył o 10% więcej przesyłek r/r co wynikało przede wszystkim ze znacząco wyższej dynamiki w segmencie B2C, o 24% r/r. Jest to zgodne ze strategią Grupy na rynkach, na których działa Mondial Relay.
  • W Wielkiej Brytanii InPost dostarczył 13,4 mln paczek, osiągając przychody w wysokości 125,2 mln zł (wzrost o 138,9% r/r). Wielka Brytania wypracowała swój pierwszy w historii rentowny kwartał pod względem skorygowanego zysku EBITDA, w wysokości 11,3 mln zł.
  • Grupa konsekwentnie realizuje swoje plany dotyczące zwiększania wolumenów i rentowności.

Perspektywy na 2023

Grupa InPost oczekuje, że 2023 rok zakończy ze zwiększonym udziałem na kluczowych rynkach (Polska, rynki Mondial Relay i Wielka Brytania). W Polsce pod względem skorygowanej marży EBITDA Grupa oczekuje wzrostu w porównaniu do 2022 roku.

Na rynkach obsługiwanych przez Mondial Relay Grupa oczekuje mniejszej marży w wyniku dalszych inwestycji w rozwój sieci, zdobywaniu udziału w rynku, przy jednoczesnym zarządzaniu rosnącymi kosztami związanymi ze wzrostem płac. W Wielkiej Brytanii w IV kwartale Grupa spodziewa się dodatniej skorygowanej EBITDA i kontynuacji tego trendu w 2024 roku.

Na koniec 2023 roku Grupa oczekuje dodatnich przepływów gotówki (FCF) oraz utrzymania niskiego wskaźnika zadłużenia netto w IV kwartale 2023 roku w porównaniu z końcem 2022 roku.

Październik przyniósł dobre sygnały o poziomie sprzedaży, po słabym zakończeniu III kwartału. Grupa przewiduje, że dynamiki wzrostu wolumenów w IV kwartale rok do roku dla Grupy, będą zbliżone do wzrostów osiągniętych w III kwartale 2023 roku.

[1] Szacunki własne oparte na statystykach i raportach rynkowych

Systemy przeciwpożarowe w serwerowniach – jakie wybrać?

Serwerownie stanowią serce wielu firm, gromadząc nie tylko dane, ale również kluczowe zasoby. Utrata tych zasobów z powodu pożaru może przynieść znaczne straty finansowe i zakłócić działalność przedsiębiorstwa.

W serwerowniach panują specyficzne warunki pracy, związane z utrzymaniem odpowiedniej wilgotności, temperatury, które mają na celu zabezpieczenie urządzeń przed awarią zasilania. Jednak, nawet przy zachowanych środkach ostrożności, pożary w serwerowniach nie są rzadkością. Mogą być spowodowane różnymi czynnikami, włączając w to ludzkie błędy, stan instalacji elektrycznych czy kwestie związane z wentylacją. Aby się przed nimi uchronić niezbędne są właściwe systemy przeciwpożarowe.

Jak zabezpieczane są serwerownie?

Do najczęstszych środków zabezpieczeń w celu utrzymania ciągłości pracy urządzeń serwerowni stosuje się co najmniej dwa źródła zasilania oraz zasilacze awaryjne oraz kilka złączy internetowych. Serwerownie często wyłożone są specjalnymi dywanami i matami zapobiegającymi gromadzeniu się ładunków elektrostatycznych. Stosowane są również podłogi technologiczne, a dostęp do samej serwerowni jest ograniczony przez systemy kontroli dostępu.

Pomimo zastosowania tak rozległych środków bezpieczeństwa, pożary w serwerowniach zdarzają się tak samo, jak i w innych środowiskach pracy maszyn i urządzeń. Z tego względu konieczna jest profesjonalna ochrona przeciwpożarowa, która pozwoli uniknąć niebezpieczeństwa.

Ochrona przeciwpożarowa dla serwerowni

Kluczowe dla bezpieczeństwa serwerowni jest wczesne wykrycie pożaru lub wybuchu zanim dojdzie do nieodwracalnych szkód.

Chętnie wykorzystywane są do tego procederu systemy wykrywania i gaszenia iskier, które współpracują z innymi systemami przeciwpożarowymi i za pomocą jednej centrali sterującej realizują następujące zadania:

  • uruchomienie systemów przeciwpożarowych,
  • uruchomienie systemu gaszenia,
  • usuwanie dymu z dróg ewakuacyjnych na terenie obiektu poprzez system zasysający,
  • usuwanie dymu z obszarów niebezpiecznych,
  • uruchomienie alarmu w celu przeprowadzenia ewakuacji ludzi i sprzętu,
  • powiadomienie służb ratowniczych.

Jakie środki gaśnicze mogą być stosowane w serwerowniach?

W serwerowniach stosuje się różne środki i metody gaśnicze, które są dobrze dostosowane do unikalnych wymagań i zagrożeń dla tego miejsca. Jest to przykładowo:

Gaszenie mgłą wodną  – systemy gaszenia mgłą wodną składają się z zespołów detekcji i sterowania, zasilania wodnego i pneumatyki oraz instalacji rurowej zakończonej dyszami odpowiedzialnymi za generowanie mgły.

Gaszenie pianą – piana generowana jest poprzez mechaniczne spienienie roztworu środka pianotwórczego, powstałego w wyniku zmieszania koncentratu AFFF z wodą. W zależności od istniejącego zagrożenia pożarowego, system gaszenia pianą może generować pianę ciężką, średnią lub lekką.

Gaszenie gazemmoże bazować na gazach chemicznych zamiennikach halonu lub na gazach obojętnych i może wykorzystywać: czysty argon, czysty azot, mieszaninę azotu oraz argonu, mieszaninę azotu, argonu i dwutlenku węgla.

Co jakiś czas dochodzi do pożarów w serwerowniach – nawet tych profesjonalnie zaprojektowanych i wyposażonych. Istotnym elementem wykrywania pożaru jest odpowiednia instalacja urządzeń wczesnego wykrywania zdolnych do powiadomienia służb i działania, zanim pożar zacznie się rozprzestrzeniać.

Na zlecenie Firefly Poland Sp. z o.o.