Przedsiębiorcy stawiają na nowe technologie: 5G, komputery kwantowe i przetwarzanie brzegowe

Wyniki badania EY – Reimagining Industry Futures Study – wskazują, że przedsiębiorcy na całym świecie, również w Polsce, chcą zwiększać inwestycje w nowe technologie, m.in. w 5G, przetwarzanie brzegowe i Internet Rzeczy. W sieć 5G w ciągu trzech lat zamierza zainwestować 57% przebadanych organizacji, wykorzystując to rozwiązanie głównie do poprawy warunków pracy zdalnej, optymalizacji procesów i systemów, a także do uruchomienia video w jakości ultra-HD. Kolejnymi najbardziej przyszłościowymi technologiami okazują się rozwiązania z zakresu komputerów kwantowych – inwestycje planuje 42% respondentów – oraz przetwarzanie brzegowe (40% wskazań).

Czwarta edycja badania EY – Reimagining Industry Futures Study – wskazuje, że firmy rozwijają wybrane nowe technologie i są skłonne inwestować w kolejne rozwiązania. Ma to związek nie tylko z chęcią budowania przewagi konkurencyjnej i umacniania swojej pozycji na rynku, ale także z wymaganiami płynącymi z ich wewnętrznych polityk ESG. Większość ankietowanych (76%) jest zdania, że nowoczesne technologie mogą odegrać kluczową rolę w ograniczaniu emisji dwutlenku węgla przez ich organizację i wesprą zrównoważony rozwój.

Technologie najbliższej przyszłości

W bieżących inwestycjach firm priorytet stanowią robotyka z automatyką oraz analityka i AI, jednak w perspektywie trzech najbliższych lat tendencja ta może się odwrócić na korzyść technologii 5G, komputerów kwantowych (ang. quantum computing), przetwarzania brzegowego (ang. edge computing) oraz Internetu Rzeczy. W tę pierwszą planuje zainwestować aż 57% ankietowanych, podczas gdy zaledwie 7% stwierdziło, że jest ona zupełnie nieistotna dla ich organizacji.

Za pierwszoplanowe działania związane z siecią 5G ankietowani uznali zbadanie możliwych powiązań z innymi nowoczesnymi technologiami (41% odpowiedzi) oraz wskazanie zalet w porównaniu z Wi-Fi i 4G (37%). Na zainteresowanie ankietowanych firm siecią 5G i Internetem Rzeczy wpływają czynniki zewnętrzne, które zakłócają ich działalność biznesową. Do głównych zaliczymy problemy z łańcuchami dostaw (82% odpowiedzi), kwestie związane z ESG (76%) oraz rosnące koszty energii (69%).

Drugą w kolejności technologią, w którą w ciągu najbliższych trzech lat zamierza zainwestować najwięcej przedsiębiorców, są procesy związane z komputerami kwantowymi (42%), a trzecią – przetwarzanie brzegowe (40%). Podczas gdy ta pierwsza jest mało popularna (wdrożyło ją zaledwie 13% respondentów), rozwój edge computing już teraz jest finansowany przez 45% firm. Jednocześnie aż 75% badanych jest zdania, że ich organizacja potrzebuje lepszego zrozumienia sposobów wykorzystania tego rozwiązania.

Przedsiębiorcy coraz lepiej rozumieją, że od nowych technologii nie ma już odwrotu. Pytanie nie brzmi już, czy inwestować, tylko w jakie rozwiązania i jak przełoży się to na rozwój biznesu. Wachlarz dostępnych technologii jest naprawdę szeroki, a głównym wyzwaniem firm będzie wybór tych, które najszybciej pomogą osiągnąć stawiane cele i wpisują się w długofalową strategię. Ważnym aspektem jest również edukacja pracowników w zakresie innowacji, aby rozumieli wartość płynącą z ich implementacji oraz umieli je wykorzystać do dalszego skalowania biznesu. Nowoczesne technologie i związane z nimi nowe modele biznesowe pozwalają nie tylko oferować konkurencyjne produkty i usługi, ale wpływają pozytywnie również na działanie samej organizacji poprzez ułatwienie codziennych operacji i zwiększanie wydajności pracowników – tłumaczy Mateusz Mazur, Partner EY, lider zespołów Cloud Enablement oraz IT Advisory.

Modele zakupowe i regulacje

Z badania EY wynika, że przedsiębiorcy są otwarci na różnorodne modele zakupu rozwiązań internetu rzeczy w oparciu o sieć 5G. Zakup częstotliwości 5G w celu unowocześniania istniejących możliwości mobilnych pozostaje najpopularniejszą opcją, wskazywaną przez 62% ankietowanych. Na drugim miejscu (60%) znalazł się zakup częstotliwości 5G i aplikacji przez pośrednika, np. wirtualnego operatora sieci. Połowa badanych (50%) mogłaby zbudować swoją własną sieć 5G, na przykład dzięki zakupowi częstotliwości.

Chociaż firmy na świecie mają do wyboru szeroką gamę modeli zakupowych 5G i chcą inwestować w tę technologię, nie opuszczają ich obawy dotyczące osiągnięcia odpowiedniego poziomu zwrotu z inwestycji oraz regulacji prawnych, co odnosi się m.in. do rynku polskiego.

Rozwój nowoczesnych technologii wymusza zmiany w prawie, ale nie jest to proste ze względu na konieczność dostosowania regulacji lokalnych do przepisów unijnych. Komisja Europejska już w 2016 roku ogłosiła plan na rzecz sieci 5G w UE w celu wdrożenia infrastruktury i usług 5G na całym jednolitym rynku cyfrowym. Wskazano również, że kompleksowe pokrycie sieciami 5G powinno nastąpić do 2025 roku. Europejscy operatorzy telefonii komórkowej współpracują z producentami sprzętu i liderami z różnych sektorów gospodarki w zakresie pilotaży wykorzystania sieci 5G w różnych przypadkach usługowych z punktu widzenia biznesu lub konsumenta. Nowe usługi w ramach sieci 5G będą musiały być zgodne z wymogami prawa. Nie chodzi tu jedynie o kwestie nowych regulacji dotyczących technologii czy cyberbezpieczeństwa, ale również dotyczących konkretnych zastosowań technologii 5G. Choć stanowi ona wielką szansę na rozwój usług i wdrożenie nowych rozwiązań, firmy w Polsce powinny bacznie śledzić zmieniające się regulacje w obszarze prawa nowych technologii, a także być przygotowane na długą i krętą drogę do celu – dodaje Justyna Wilczyńska-Baraniak, Partnerka, Liderka Zespołu Prawa Własności Intelektualnej, Technologii, Danych Osobowych w Kancelarii EY Law.

Przedsiębiorcy na pełną możliwość wykorzystania sieci 5G nad Wisłą będą jeszcze musieli poczekać. Ogólnokrajowa aukcja na cztery częstotliwości z zakresu 3480 GHz-3800 GHz została ogłoszona przez Urząd Komunikacji Elektronicznej dopiero w czerwcu br. po tym, jak odłożono ją w 2020 r. z powodu wybuchu pandemii. W efekcie biznes traci szansę na wykorzystanie najnowocześniejszych technologii, a rozwój sieci nowej generacji w Polsce jest jeszcze bardziej opóźniony w stosunku do innych krajów UE, USA, Japonii czy Korei Południowej.

O badaniu
Badanie – Reimagining Industry Futures Study – zostało przeprowadzone online w listopadzie 2022 r. wśród 1325 przedsiębiorców na całym świecie, w tym w Polsce. Dotyczyło postrzegania sieci 5G wśród respondentów z różnych branż, którzy w co najmniej umiarkowanym stopniu posiadają wiedzę na temat inicjatyw swojej organizacji w zakresie IoT i 5G.

Sprawdzamy podatkowe obietnice wyborcze Prawa i Sprawiedliwości

Program wyborczy Prawa i Sprawiedliwości pod hasłem “Bezpieczna przyszłość Polaków” obejmuje 14 kluczowych dla partii tematów, ale nie przedstawia znaczących zmian w systemie podatkowym. W ciągu najbliższych lat PiS planuje utrzymanie statusu quo wprowadzonego tzw. Polskim Ładem. Partia chce jednak wprowadzić zmiany na rynku pracy i dbać o dobrobyt polskich firm. Ekspert inFakt analizuje obietnice podatkowe PiS.

W ramach cyklu “inFakt Check – Wybory 2023” eksperci z firmy inFakt analizują obietnice wyborcze pięciu komitetów wyborczych – Polski 2050, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Lewicy. W każdym materiale eksperci biorą pod lupę kwestie dotyczące przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

Brak większych zmian w podatkach

Program “Bezpieczna przyszłość Polaków” nie porusza wprost kwestii zmian podatkowych. Zawiera za to aneks “Silna gospodarka, stabilny budżet, bezpieczna Polska”, w którym zaprezentowano wyniki badań pokazujące pozytywne skutki polityki podatkowej prowadzonej dotąd przez PiS. W programie pojawia się obietnica wprowadzenia preferencji podatkowych dla firm jako narzędzie tworzenia miejsc pracy w małych miejscowościach i na wsi.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt: – Osiem lat rządów PiS przyniosło wiele zmian podatkowych, w tym podwyższenie kwoty wolnej, obniżenie stawki w pierwszym progu oraz zwiększenie kwoty drugiego progu podatkowego. Najistotniejsze zmiany przyniósł tzw. Polski Ład w 2022 r., który był wielokrotnie modyfikowany. Ostateczne zmiany wprowadzono 1 lipca 2022 r. z mocą obowiązywania większości przepisów od 1 stycznia 2022 roku .

Zaprezentowany przez partię program nie zawiera żadnych zmian w podatkach na najbliższą kadencję. Może to oznaczać, że czas rewolucjonizowania przepisów już za nami. Jednak w mojej ocenie warto byłoby zastanowić się nad modyfikacjami, chociażby w ustawie o zryczałtowanym podatku od przychodów ewidencjonowanych. Po ostatnich zmianach przedsiębiorcy najczęściej wybierają jako formę opodatkowania właśnie ryczałt. Dla wielu osób ta opcja stała się najbardziej atrakcyjna, głównie za sprawą wysokości składki zdrowotnej. Niestety, przepisy ustawy powodują wiele problemów, zwłaszcza w doborze odpowiedniej stawki podatku do profilu prowadzonej działalności.

Przedsiębiorczość: ochrona polskich firm

W swoim programie Prawo i Sprawiedliwość prezentuje następujące propozycje dla przedsiębiorców:

  • ochrona firm rodzinnych przed nadużyciami i nieuczciwymi praktykami większych konkurentów;
  • stworzenie jasnej definicji umowy franczyzy;
  • losowy przydział spraw upadłościowych syndykom dla ochrony wierzycieli;
  • cyfryzacja usług publicznych, w tym wprowadzenie aplikacji mBiznes, która pozwoli bezpłatnie prowadzić jednoosobową firmę.

– Proponowane zmiany w cyfrowych usługach, takich jak możliwość elektronicznego założenia działalności czy rejestracji do urzędów, już dziś są dostępne w ramach platformy biznes.gov.pl. Propozycja Prawa i Sprawiedliwości zakłada wypełnianie formalności związanych z zakładaniem firmy przez jedną aplikację, a nie za pośrednictwem kilku osobnych systemów, tak jak obecnie. W mojej ocenie propozycje są kosmetyczne i nie wnoszą wielu nowości dla przedsiębiorców – wskazuje ekspert inFakt.

Godna i nowoczesna praca

PiS przeznaczył osobną część programu na wsparcie polskich rodzin i godnych warunków pracy. Partia proponuje m.in. dofinansowanie tworzenia stanowisk pracy zdalnej dla osób młodych, a także system dotacji na inwestycje. PiS chce również wspierać rozwój firm i miejsc pracy dla przedsiębiorstw, które lokują kapitał w małych miastach i na wsiach. W programie znalazł się też zapis o zobowiązaniu wszystkich urzędów oraz przedsiębiorstw korzystających ze środków publicznych do zamieszczania ofert pracy w Centralnej Bazie Ofert Pracy i aplikacji ePraca. PiS chce również usunąć dodatek za szczególne warunki pracy z minimalnego wynagrodzenia.

Dodatkowo partia zwraca uwagę na potrzebę aktywizacji zawodowej. W ramach działalności instytucji publicznych PiS proponuje stworzenie programu deglomeracyjnego, obejmującego m.in. usprawnienie lokalnego transportu i infrastruktury. Ma to wpłynąć na aktywizację zawodową na obszarach wiejskich. Partia chce również rozwijać program „Maluch+”, by zwiększyć liczbę miejsc w żłobkach, klubach dziecięcych oraz u dziennych opiekunów, umożliwiając rodzicom łączenie aktywności zawodowej z wychowywaniem dzieci.

– W ramach aktywizacji zawodowej partia proponuje różne formy dotacji i systemów wsparcia. Brakuje jednak konkretnych informacji o wysokości świadczeń i warunkach skorzystania z nich. Zastanawiające są dofinansowania zdalnych miejsc pracy. Czy to oznacza, że pracodawcy dostaną dodatkowe środki na zakup narzędzi dla pracowników w miejscu ich zamieszkania? – zastanawia się Piotr Juszczyk.

ZUS i świadczenia socjalne: rodzina w centrum

Ważną pozycję w programie wyborczym partii zajmują świadczenia społeczne. PiS proponuje wprowadzenie elastycznego grantu na pracę zdalną dla rodzica powracającego na rynek pracy (do wysokości 3-krotności minimalnego wynagrodzenia) oraz grant na pracę zdalną dla opiekuna osoby niepełnosprawnej (do wysokości 12-krotności minimalnego wynagrodzenia). Ponadto partia rządząca chce przyznawać emerytury stażowe po 38 latach pracy dla kobiet i 40 latach pracy dla mężczyzn, a także wspierać finansowo uniwersytety trzeciego wieku.

– Granty do pracy zdalnej przy dofinansowaniu stanowisk zdalnych pokazują kierunek promowania przez PiS zatrudnienia właśnie w tej formie. Jeśli chodzi o emerytury , to moim zdaniem powinny one funkcjonować na innych zasad niż aktualnie. Dzisiaj jedynym kryterium jest wiek. Przy takich zapisach prawnych mężczyzna, który ma 65 lat może przejść na emeryturę. Może się jednak okazać, że do momentu przejścia na emeryturę przepracował nawet 47 lat. Wprowadzenie emerytur stażowych pozwoliłaby mu skończyć karierę nawet 7 lat wcześniej. Z drugiej strony, na obecnym rynku pracy dla wielu osób szybsze przejście na emeryturę nie byłoby opłacalne. Dziś obserwujemy sytuacje, w których nawet po osiągnięciu odpowiedniego wieku wielu pracowników nie decyduje się przejść na emeryturę. W proponowanych zmianach w ZUS brakuje według mnie modyfikacji wyliczania składki zdrowotnej, która od 2022 r. mocno się zmieniła. Aktualny sposób jej kalkulacji spowodował, że przedsiębiorcy, niezależnie od formy opodatkowania, dużo na niej stracili – wskazuje ekspert inFakt.

W nadchodzącej kadencji politycy PiS nie planują wielu zmian w kwestii podatków. Chcą skupić się na kontynuowaniu dotychczasowych działań, szczególnie na wsparciu dla rodzin oraz dalszej cyfryzacji życia publicznego w Polsce.

Inwestorzy w Polsce obawiają się o stan gospodarki, ale są bardziej optymistyczni co do swoich portfeli

Przed wyborami parlamentarnymi w Polsce, inwestorzy nadal obawiają się o krajową gospodarkę. Pomimo niepewności, są bardziej optymistycznie nastawieni do swoich portfeli.

  • Stan polskiej gospodarki jest nadal postrzegany jako najważniejsze ryzyko dla polskich inwestorów indywidualnych w ciągu najbliższych 3 miesięcy – około 32 proc. inwestorów wymienia je jako największe potencjalne zagrożenie.
  • Obawy o inflację wśród polskich inwestorów wzrosły w krótkim okresie z 7 proc. w II kwartale do 11 proc. obecnie.

W ciągu najbliższych 3 do 12 miesięcy, polscy inwestorzy indywidualni są bardziej zaniepokojeni stanem polskiej gospodarki, wynika z danych z najnowszego badania Puls Inwestora Indywidualnego platformy inwestycyjnej eToro.

Badanie 10 000 inwestorów z 13 krajów pokazało kilka interesujących danych dotyczących nastrojów inwestorów w Polsce. Okazuje się, że około 32 proc. inwestorów przyznaje, że najbardziej obawia się o stan polskiej gospodarki, plasując ten czynnik na pierwszym miejscu potencjalnych ryzyk zewnętrznych w ostatnim kwartale 2023 roku. Co więcej, 31 proc. respondentów uważa to za największe zagrożenie w ciągu najbliższych 12 miesięcy, w całym 2024 roku.

Drugie i trzecie miejsce należy do wysokich stóp procentowych (15 proc.) i inflacji, przy czym ta ostatnia wzrosła do 11 proc., w porównaniu do 7 proc. w poprzednim kwartale. Warto pamiętać, że ostatnie gwałtowne zmiany stóp procentowych RPP i zbliżające się wybory w październiku mogą powodować tymczasową zmienność w tym obszarze.

Dane z badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro pokazują również, że w tym kwartale ponad połowa (54 proc.) inwestorów nadal nie czuje się pewnie co do lokalnej gospodarki.

Z drugiej strony, gdy inwestorzy indywidualni zostali zapytani o to, jak pewnie czują się w innych aspektach życia w ciągu ostatnich trzech miesięcy, okazało się, że liczba osób pewnych swoich portfeli inwestycyjnych wzrosła z 70 proc. w czerwcu do 77 proc. obecnie, podczas gdy ci optymistycznie nastawieni do globalnej gospodarki to obecne 46 proc. badanych (wcześniej 38 proc.) w tym samym okresie. Może to sugerować, że polscy inwestorzy nadążają za światowymi rynkami i szukają alternatyw dla ekspozycji.

Komentując dane, analityk rynku eToro, Paweł Majtkowski, powiedział: Polscy inwestorzy mniej martwią się o inflację, a bardziej o stan gospodarki. Widać jednak, że obawy o recesję również spadają. O ile w poprzednim kwartale stan polskiej gospodarki był powodem do niepokoju dla 61 proc. respondentów, obecnie odsetek ten spadł do 54 proc. Wynika to z oczekiwań na poprawę sytuacji gospodarczej.

Polscy inwestorzy, podobnie jak inwestorzy globalni, są również pewni tego jak kształtują się ich portfele inwestycyjne i dość optymistycznie patrzą na pozostałą część 2023 roku. Konsensus wśród globalnych inwestorów nadal przewiduje trwałą hossę w pierwszej połowie przyszłego roku. Wydłużyłoby to 23-procentowy wzrost globalnych akcji od najniższego poziomu z października 2022 r.

Zwiększenie zaufania związanego z inwestycjami skutkuje bardziej optymistycznym podejściem, jeśli chodzi o wielkość składek inwestycyjnych. Według danych, 40 proc. inwestorów planuje zwiększyć wielkość swoich regularnych wpłat w ciągu najbliższych trzech miesięcy, przy czym grupa ta przewyższa liczebnie tych, którzy planują zmniejszyć wpłaty inwestycyjne (5 proc.) w stosunku 8:1. Co więcej, wśród inwestorów panują optymistyczne nastroje: 31 proc. spodziewa się, że pierwsza połowa 2024 r. będzie hossą, a 23 proc. twierdzi, że rynek byka może ruszyć do końca tego roku.

Tabela: Jak obawy inwestorów indywidualnych zmieniły się z inflacji na recesję w 2023 r.

Potencjalne ryzyko dla inwestycji w ciągu najbliższych 12 miesięcy Marzec Wrzesień
Inflacja 27% wskazało jako największe ryzyko 11% wymieniło jako największe ryzyko
Stan gospodarki krajowej (potencjalna recesja) 8% wskazało jako największe ryzyko 32% wymieniło jako największe ryzyko
Wysokie stopy procentowe 10% wymieniło jako największe ryzyko 15% wymieniło jako największe ryzyko
Konflikt międzynarodowy 22% wymieniło jako największe ryzyko 8% wymieniło jako największe ryzyko

Dolar łapie wiatr w żagle, euro słabnie

Ostatnie tygodnie to silny rajd dolara względem euro. Rynki znów wyraźnie bardziej preferują amerykańską walutę niż europejską. Patrząc na to, co dzieje się na rynku, szczególnie w danych i stopach procentowych, są ku temu powody.

Spadają szanse na dalsze wzrosty stóp w USA

Szansę na zmianę sóp procentopwych ocenia się na rynku przeważnie patrząc na wycenę kontraktów. Jeżeli kontrakty są handlowane powyżej obecnych poziomów, pokazuje to, że inwestorzy oczekują wzrostu stóp. Obecnie mamy taką sytuację w USA, chociaż ta nadwyżka cenowa się kurczy. Jeszcze miesiąc temu prawdopodobieństwo utrzymania stóp procentowych na obecnym poziomie wynosiło 44,5%. Dzisiaj jest to już 64,1%. Pokazuje to, że coraz więcej inwestorów zakłada, że obecny poziom stóp procentowych będzie szczytem. Z drugiej strony pojawiają się głosy, że na tym szczycie stopy procentowe mogą pozostać dłużej niż dotychczas zakładano, by solidniej zdusić inflację. To właśnie ten element powoduje, że dolar znów łapie wiatr w żagle. Do najsłabszego euro względem dolara od marca brakuje obecnie raptem pół centa.

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy dwa odczyty zza oceanu. Mowa o sprzedaży nowych domów oraz o indeksie zaufania konsumentów. Oba te odczyty okazały się słabsze od oczekiwań. Z drugiej strony zarówno poziom, na którym jest sprzedaż nowych domów, jak również ten, na którym znalazł się indeks zaufania konsumentów, nie powinny budzić niepokoju analityków. Dane te nie są oczywiście szczególnie optymistyczne, ale nie jest to pesymizm bijący z europejskich odczytów. Ta asymetria jest kolejnym z licznych ostatnio czynników powodujących, że kurs dolara ma się znacznie lepiej niż kurs euro.

Na Węgrzech bez zmian

Pomimo gwałtownie spadającej inflacji, Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych. Od szczytów ze stycznia wzrost cen spowolnił tam z 25,7% na 16,4%. Stopy procentowe nadal pozostają na niezmienionym poziomie 13%. Oznacza to, że są realnie wyższe, a konkretnie mniej ujemne niż w Polsce. Węgrzy nie potrzebują jednak na szybko zmieniać rzeczywistości na nadchodzące wielkimi krokami wybory. W rezultacie mieliśmy krótkie umocnienie forinta po samej decyzji. Powodem były spekulacje, że bank centralny może chcieć powoli obniżać stopy procentowe. Tak się jednak nie stało.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – zamówienia na dobra,

14:30 – Czechy – decyzja CNB w sprawie stóp procentowych.

 Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Dolar amerykański umacnia się w obliczu spowolnienia gospodarczego

Siła amerykańskiej waluty dominuje na rynku. Dolarowy indeks Bloomberg-a urósł do najwyżej wartości od listopada ubiegłego roku. Z kolei wg raportu CFTC pozycja spekulacyjna na USD po raz pierwszy od niespełna roku ponownie jest dodatnia, co oznacza, że przeważają „długie” pozycje. Z ust przedstawicieli Fed-u dowiadujemy się o tym, że jeszcze jedna podwyżka stóp jest potrzebna w tym roku a stopy procentowe pozostaną wysokie przez długi czas. Rynek cały czas koryguje swoją wcześniejsza wycenę, która wskazywała, że do obniżek kosztu pieniądza może dojść jeszcze w I połowie 2024 roku. Teraz taki scenariusz wydaje się być mało prawdopodobny.

Ożywienie siły dolara, które rozpoczęło się w okolicach połowy lipca tego roku cały czas jest kontynuowane, a w ostatnich dniach jeszcze bardziej przyspieszyło. Jastrzębia pauza Rezerwy Federalnej umocniła „zielonego”. Kurs EUR/USD po samej decyzji wyznaczył nowe lokalne minima i „zszedł” najniżej od marca tego roku. Główna para walutowa cały czas podąża w krótkim terminie (od ponad 2 miesięcy) w kanale spadkowym. Siła dolara wynika z faktu, że z posiedzenia na posiedzenie coraz więcej otrzymujemy sygnałów ze strony Rezerwy Federalnej, że wysoki poziom stóp procentowych zostanie utrzymany przez długi czas. Fed podniesie prawdopodobnie już tylko raz koszt pieniądza, ale na ten moment nic nie wskazuje na to, że data pierwszej obniżki będzie mieć miejsce w I połowie roku. Na ten moment rynek wycenia, że jeśli dojdzie do redukcji, nastąpi ona w maksymalnie dwóch ruchach po 25 punktów bazowych każda (łącznie o 50 pb.). Wcześniej zakładano o spadek o 100 pb.

Rynek cały czas zastanawia się czy Stany Zjednoczone zdołają uniknąć załamania gospodarczego pomimo bardziej agresywnego zacieśniania polityki pieniężnej w porównaniu ze strefą euro. Jest to oczywiście możliwe. USA posiadają bardziej elastyczny rynek pracy, co może pomóc w przezwyciężeniu kryzysu. Co więcej, Europa jest znacznie bardziej dotknięta skutkami wojny w Ukrainie a zmiany strukturalne związane z bezpieczeństwem energetycznym mocniej obciążą perspektywy gospodarcze w dłuższym terminie. Ostatnie dane PMI dla USA wsparły optymistyczne prognozy Fed-u. Wskaźnik dla usług wciąż znajduje się powyżej granicznego poziomu 50 pkt.

Żeby doszło do ponownej fali osłabiającej USD rynek musi dostać pewnego rodzaju impuls. Po pierwsze dane makro powinny mocniej pokazywać spowolnienie gospodarcze. Ostatnie dane z rynku pracy wysłały pewnego rodzaju sygnały ostrzegawcze ale nie zrobiły one na inwestorach większego wrażenia. Potem otrzymaliśmy dobry ISM i sytuacja się odwróciła. Jeśli dane NFP mocno zaskoczą negatywnie, a następnie inflacja pokaże wyższy spadek niż wskazuje konsensus, może dojść do odwrócenia ostatniego trendu umacniającego. Wszystko będzie jednak zależeć od skali niespodzianki w danych. Nie wykluczone jest, że zaskoczenie w danych może wypaść w momencie, kiedy główna para walutowa będzie znajdować się w newralgicznym miejscu. Za taki uznaje poziom 1,0520 – czyli minima z marca oraz lutego 2023 roku. Być może to właśnie ten poziom horyzontalny.

Na uwagę zasługuje jednak fakt, że wg CFTF, w ostatnim raportowanym tygodniu, kończącym się 19 września, wynika, że na dolarze amerykańskim pierwszy raz od niespełna roku pojawiła się długa pozycja netto. Do tej pory przeważały „shorty”. Ten sygnał może jednak oznaczać, że siła dolara tak szybko nie odpuści. Na razie jest to jedynie pojedynczy „wyskok” i sygnał ostrzegawczy, ale jeśli tendencja się utrwali, zejście eurodolara poniżej 1,05 jest jak najbardziej realne.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Europejskie sankcje wobec Rosji – szukanie przecieków

Pomimo wysiłków na rzecz egzekwowania sankcji, towary UE objęte zakazem eksportu nadal wydają się trafiać do Rosji za pośrednictwem krajów trzecich.

  • Pomimo wysiłków na rzecz egzekwowania sankcji, towary UE objęte zakazem eksportu nadal wydają się trafiać do Rosji za pośrednictwem krajów trzecich
  • Gwałtowny wzrost eksportu z UE (połowa 2023 w porównaniu do połowy 2019): do Turcji (+58,1%) czy do krajów azjatyckich (Kazachstan +100%, Kirgistan +800% itd.)
  • Także z Polski – wzrost polskiego eksportu na te trzy rynki o +344% (2019 do 2023)
  • Zauważalne zmiany we wzorcach handlowych niekoniecznie dowodzą unikania sankcji, ale mogą być również prawdziwym przekierowaniem handlu
  • Kwestia obchodzenia sankcji jest szczególnie niepokojąca, jeśli chodzi o towary objęte ograniczeniami. Dla eksporterów – ryzyko zarzutu nienależytej staranności

Pomimo wysiłków na rzecz egzekwowania sankcji, towary UE objęte zakazem eksportu w oponii Allianz Trade nadal wydają się trafiać do Rosji za pośrednictwem krajów trzecich.

Mimo że UE nałożyła kompleksowe sankcje na Rosję w następstwie jej inwazji wojskowej na Ukrainę w lutym 2022 r., rosyjska gospodarka nie skurczyła się tak bardzo, jak przewidywały prognozy z 2022 roku. Jednym z powodów może być to, że Zachód chronił sektor surowców energetycznych przed sankcjami w obawie, że pełne embargo spowoduje gwałtowny wzrost cen ropy i doprowadzi światową gospodarkę do recesji. Innym powodem jest to, że towary objęte sankcjami nadal trafiają do Rosji. Patrząc na zagregowany eksport z UE do Rosji, Allianz Trade stwierdza spadek o -52% w porównaniu z pierwszą połową 2019 r. do pierwszej połowy 2023 r. (wykres poniżej). Dane handlowe wskazują jednak, że towary objęte sankcjami UE mogą być w znacznym stopniu eksportowane z UE do krajów trzecich, a stamtąd do Rosji. Są to głównie kraje, które nie nałożyły sankcji na Rosję, takie jak Turcja, lub są historycznie, politycznie i gospodarczo bliskie, takie jak kraje Azji Środkowej. Zwłaszcza w przypadku krajów, które wraz z Rosją tworzą Euroazjatycką Unię Celną, kontrole przy wjeździe towarów do jednego z państw członkowskich są minimalne.

Eksport z UE, w euroEksport z UE, w euro

Źródła: EU Comext, Allianz Research

Na przykład eksport z UE do Turcji wzrósł średnio o +58,1% w okresie od pierwszej połowy 2019 r. do pierwszej połowy 2023 r. Liczby te są jeszcze bardziej uderzające w przypadku gospodarek Azji Środkowej: Wartość eksportu UE do Kazachstanu wzrosła o +100%, do Kirgistanu o uderzające +800%, do Tadżykistanu o +151%, do Turkmenistanu o +78,5% i do Uzbekistanu o +66,6% w porównaniu I poł. 2019 r. do I poł. 2023 r. Samo to nie jest jeszcze dowodem, ale Turcja i gospodarki Azji Środkowej prowadzą również większą wymianę handlową z Rosją. Turecki eksport do Rosji wyniósł 0,4 mld USD w 2019 r. i wzrósł do 0,9 mld USD w 2022 r. Podobnie w Azji Środkowej eksport do Rosji wzrósł o +53,8% z 0,8 mld USD w 2019 r. do 1,2 mld USD w 2022 r.

Zauważalne zmiany we wzorcach handlowych niekoniecznie dowodzą unikania sankcji, ale mogą być również prawdziwym przekierowaniem handlu. Spojrzenie na wzorce ekspozycji handlowej między Rosją a poszczególnymi krajami daje wskazówkę co do obchodzenia dostaw. Większość krajów zachodnich – z wyjątkiem Chorwacji, Łotwy, Słowenii i Cypru – gwałtownie zmniejszyła swój bezpośredni eksport do Rosji, podczas gdy inne, takie jak Chiny, Indie czy Turcja, zwiększyły go (wykres poniżej). Jednak eksport do Rosji przez Azję Środkową lub Turcję wzrósł wszędzie – z wyjątkiem tego z Cypru. Ogólnie rzecz biorąc, większość krajów widzi ogromną nadwyżkę w przepływach eksportowych między tymi krajami, porównując I półrocze 2019 r. do I półrocza 2023 r. Niemniej jednak dane handlowe nie dają odpowiedzi na pytanie, czy europejscy eksporterzy sami są świadomi, że ich produkty trafiają ostatecznie do Rosji.

Polska – na przestrzeni okresu od połowy 2019 r do połowy 2023 roku polski eksport do Rosji spadł o 44%, do Turcji wzrósł o 137%, a do Azji centralnej wzrósł o 251%. Zsumowany polski eksportu na te rynki na przestrzeni ostatnich czterech lat wzrósł o 344%.

Wzrost eksportu do Rosji, Azji Środkowej i Turcji, od I poł. 2019 r. do I poł. 2023 r., w %Wzrost eksportu do Rosji

Źródła: Źródła krajowe, MFW DoTS, Allianz Research

Kwestia obchodzenia sankcji jest szczególnie niepokojąca, jeśli chodzi o towary objęte ograniczeniami. Zgodnie z obowiązującymi sankcjami eksport do Rosji niektórych technologii, w tym zaawansowanych półprzewodników, komponentów elektronicznych i oprogramowania jest zabroniony. Ponadto eksport z UE do Rosji towarów podwójnego zastosowania, takich jak drony lub narzędzia szyfrujące, które mogą być wykorzystywane zarówno do celów cywilnych, jak i wojskowych jest również zabroniony. W tym kontekście dane handlowe pokazują ogromny spadek bezpośredniego eksportu towarów objętych sankcjami do Rosji w transporcie (-90,9%), produktach mineralnych (-83,8%) oraz maszynach i urządzeniach elektrycznych (-71,1%). Jednak te same sektory wykazują również wzrost eksportu z UE do Turcji i Azji Środkowej oraz z Turcji do Rosji (wykres poniżej). Chociaż nie ma problemu, jeśli towary są sprzedawane legalnie, warto zwrócić uwagę na ich drogę przez kraje trzecie. Jeśli produkty objęte sankcjami są eksportowane do krajów trzecich, a następnie reeksportowane do Rosji, leżące u ich podstaw niedociągnięcia w zakresie należytej staranności zostaną uznane za naruszenie przepisów dotyczących sankcji.

Wzrost eksportu sektorowego do Rosji i Turcji, od I poł. 2019 r. do I poł. 2023 r. w %Wzrost eksportu sektorowego do Rosji i Turcji

Źródła: Źródła krajowe, Allianz Research

Motoryzacja notuje wzrosty – także w zadłużeniu

Zadłużenie sektora motoryzacyjnego w ciągu ostatniego roku wzrosło i obecnie wynosi 364,6 mln zł. Z tego 43 proc. należy do firm sprzedających pojazdy, a 33 proc. do podmiotów zajmujących się konserwacją i naprawą pojazdów. W sumie do Krajowego Rejestru Długów jest wpisanych blisko 12,2 tys. przedsiębiorstw z branży motoryzacyjnej. Niemal 3/4 z nich to jednoosobowe działalności gospodarcze. Zdaniem ekspertów nie tylko wysoka inflacja, wzrost kosztów działalności czy spadek ruchu w salonach samochodowych zagrażają motoryzacji. Branża nie wykorzystuje też w pełni narzędzi chroniących płynność finansową. Motoryzacja notuje wzrosty – także w zadłużeniu

Początek bieżącego roku przyniósł znaczną stabilizację na rynku motoryzacyjnym, ale nadal ponad 95 proc. firm produkujących części uskarża się na wzrost kosztów działalności –  wskazuje raport „Przemysł, handel i usługi w motoryzacji” za II kw. 2023 r., przygotowany przez MotoFocus.pl. Rosnące koszty skutecznie pomniejszają też osiągane zyski warsztatów samochodowych, przez co 80 proc. z nich planuje w najbliższym czasie podniesienie cen oferowanych usług.

Jednak motoryzacja to nie tylko produkcja i serwis, ale również sprzedaż. Tu sytuacja też nie należy do najlepszych. Jak wynika z raportu Związku Dealerów Samochodowych i Proxi.cloud, w II kw. br. ruch w salonach spadł o 1/5 w porównaniu do tego samego okresu 2022 r. Wzrosty widać natomiast w imporcie pojazdów używanych. Według Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar w lipcu do Polski sprowadzono prawie 67,5 tys. używanych samochodów osobowych i dostawczych, czyli o 7,5 proc. więcej niż w roku poprzednim. Średni wiek sprowadzonego auta to 13 lat.

Tymczasem, jak donosi raport kwartalny PZPM i KPMG pt. „Branża motoryzacyjna. Edycja Q3/2023”, w III kwartale w krajowych fabrykach wyprodukowano o prawie 43 proc. więcej pojazdów niż w III kwartale 2022 r. Wzrosty widać też w rejestracji nowych aut: pierwsza połowa br. przyniosła 12-procentowy skok w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Trzeba jednak pamiętać, że większość z tych rejestracji dotyczy klientów instytucjonalnych.

Jak widać sytuacja na rynku jest niejednoznaczna i dynamiczna, podobnie jak zadłużenie sektora, które po chwilowym spadku też odnotowało wzrosty i obecnie wynosi 364,6 mln zł.

Sprzedawcy mają przestój

W Krajowym Rejestrze Długów widnieje 12,2 tys. zadłużonych producentów i sprzedawców nadwozi, przyczep, naczep, części, akcesoriów i pojazdów, a także firm zajmujących się konserwacją i naprawą pojazdów samochodowych. Średni dług jednej firmy z tego sektora to 30 tys. zł.

Najwięcej, bo 158 milionów złotych, muszą oddać wierzycielom firmy zajmujące się sprzedażą hurtową i detaliczną pojazdów samochodowych. Nieco mniej, bo 119 milionów złotych, to długi warsztatów, zaś 54 miliony złotych należy do sprzedawców części i akcesoriów. Zadłużone firmy motoryzacyjne w największym stopniu zalegają podmiotom finansowym: firmom windykacyjnym i bankom. Mają też problem z regulowaniem usług leasingowych, faktoringowych i ubezpieczeniowych. W sumie branży finansowo-ubezpieczeniowej zalegają na 271,5 milionów złotych. Pozostała kwota to przeterminowane zobowiązania wobec biznesu i długi administracyjne – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Zdecydowana większość dłużników (74 proc.) to jednoosobowe działalności gospodarcze, które mają na koncie 232,2 mln zł przeterminowanych zobowiązań finansowych. Pozostała część zadłużenia należy do spółek prawa handlowego.

Największe zadłużenie (93,4 mln zł) i najwyższą liczbę dłużników motoryzacyjnych (2385) znajdziemy na Mazowszu. Drugą pozycję zajmuje Górny Śląsk (40,5 mln zł i 1449 dłużników), a trzecią Wielkopolska (39 mln zł i 1252 dłużników). Najmniej problemów z finansami notują firmy w Opolskiem (4,3 mln z i 213 dłużników).

Rekordowy dług należy do producenta części i akcesoriów z centralnej Polski, który względem banku, hurtowni farb i firmy ubezpieczeniowej zalega blisko 5,3 mln zł.

Zatory na własne życzenie

Ale firmy motoryzacyjne mają też swoich dłużników, którzy są im winni blisko 51 mln zł. W większości to kontrahenci prowadzący działalność handlową, transportową i przemysłową. Zdaniem ekspertów zatory finansowe w przemyśle motoryzacyjnym byłyby znacznie mniejsze, gdyby właściciele tych firm częściej brali pod lupę swoich partnerów biznesowych.

Na przestrzeni ostatnich 5 lat przedsiębiorcy motoryzacyjni pobrali z KRD 350 tysięcy raportów gospodarczych, aby zweryfikować kontrahentów przed zawarciem umowy. Dla porównania firmy budowlane w tym samym czasie pobrały 1,3 miliona raportów. Nie jest to więc imponująca liczba i, jak można się spodziewać, nie uchroniło to branży moto przed zatorami płatniczymi. Nierzetelni kontrahenci są jej winni 51 milionów złotych, z czego najbardziej stratne są hurtownie i sklepy z częściami i akcesoriami samochodowymi, oferujące przedsiębiorcom sprzedaż z odroczonym terminem płatności. Przeciętny dłużnik jest im winien 10,8 tysiąca złotych – komentuje Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Wciąż więcej firm zamyka się niż otwiera

Od stycznia do lipca br. do rejestru CEIDG wpłynęło 179,2 tys. wniosków dot. założenia jednoosobowej działalności gospodarczej, co oznacza niewielki spadek – o 1,2% rdr. Do tego odnotowano ponad 110 tys. wznowień, czyli o 16,6% więcej niż rok wcześniej. Wniosków dotyczących zamknięcia tego typu firm było 116,4 tys. To skok o 0,2% rdr. Z kolei najczęściej wnioskowano o zawieszenie. Takich przypadków było 201,9 tys. I tu nastąpił wzrost o 7,9% rok do roku. Pod każdym względem najaktywniejsze były podmioty niepodające miejsca wykonywanej działalności. A biorąc pod uwagę poszczególne województwa, w każdym zestawieniu na czele było mazowieckie.

Mniej otwarć, ale więcej wznowień

Dane Ministerstwa Rozwoju i Technologii pokazują, że od stycznia do lipca br. do rejestru CEIDG wpłynęło 179,2 tys. wniosków dot. założenia jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 1,2% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku – 181,3 tys. Analizując statystyki z pierwszych siedmiu miesięcy tego roku, widać też, że wniosków o założenie JDG było o 62,8 tys. więcej niż dotyczących zamknięcia. Podobnie było w ubiegłym roku. Tylko wtedy różnica była większa i wynosiła 65,1 tys.

– Kwestia liczby zakładanych JDG nie powinna dziwić. Polacy na razie raczej się wstrzymują z taką aktywnością. Chcą zwyczajnie przeczekać okres perturbacji. Spowolnienie gospodarcze raczej nie wpływa pozytywnie na podejmowanie tego typu decyzji. I dopóki to się nie zmieni, sytuacja będzie podobnie wyglądała do końca roku, a nawet może i przez cały I kwartał 2024 r. Co prawda, badania rynkowe potwierdzają, że nastroje konsumentów trochę się poprawiają, ale – w mojej opinii – jeszcze daleka jest droga do optymizmu – ocenia Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.

W ww. okresie zdecydowanie najwięcej wniosków o otwarcie JDG złożyły firmy bez określonego obszaru wykonywanej działalności – 77,8 tys. (w ub.r. 68,7 tys.). Natomiast biorąc pod uwagę dane dot. poszczególnych województw, największy wynik padł w mazowieckim – 17,9 tys. (rok wcześniej – 18,4 tys.). Dalej w zestawieniu widać woj. małopolskie – 10,3 tys. (rok wcześniej – 11,3 tys.), wielkopolskie – 9,4 tys. (10,3 tys.), śląskie – 9,3 tys. (10,9 tys.), a także dolnośląskie – 8,4 tys. (10,1 tys.). Z kolei najmniej wniosków było w woj. opolskim – 1,8 tys. (2,2 tys.). Przed nim na liście znalazło się świętokrzyskie – 2,7 tys. (3,7 tys.), a także podlaskie – 2,8 tys. (2,9 tys.).

– Zwiększenie liczby tzw. pustych rejestracji, czyli bez wskazanego województwa, może wynikać z rosnącej mobilności osób zakładających firmy, a także z większej elastyczności w dotarciu do potencjalnych klientów, którzy nie są ograniczeni jedynie do konkretnego obszaru. Z kolei różnice w liczbie podmiotów prowadzących działalność w województwach potwierdzają obecność zróżnicowanego rozwoju regionalnego, co w równym stopniu można również dostrzec w innych statystykach – mówi Sebastian Sajnóg, analityk z zespołu makroekonomii z Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE).

W pierwszych siedmiu miesiącach br. do rejestru CEIDG wpłynęło również ponad 110 tys. wniosków dot. wznowienia JDG. To o 16,6% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku – 94,3 tys. I podobnie, jak w przypadku zakładania działalności, najaktywniejsze pod tym względem były firmy bez określonego obszaru wykonywania działalności – blisko 20 tys. (rok wcześniej – 14,2 tys.). A biorąc pod uwagę poszczególne województwa, na pierwszym miejscu jest mazowieckie – 12,6 tys. (poprzednio – ponad 11 tys.). Dalej widać woj. pomorskie – 10,5 tys. (9,9 tys.), małopolskie – 8,9 tys. (7,8 tys.), śląskie – 8,3 tys. (7,5 tys.) oraz zachodniopomorskie – 7,9 tys. (7,7 tys.). Natomiast zamyka zestawienie woj. opolskie – 1,7 tys. (1,5 tys.), świętokrzyskie – ponad 2 tys. (1,8 tys.), a także lubuskie – 2,1 tys. (1,8 tys.).

– Wzrost liczby wznowień jednoosobowych działalności potwierdza fakt rynkowych badań, które pokazują, że konsumenci są w trochę lepszej kondycji. Jednak, aby to oceniać w pełni pozytywnie, należy dalej obserwować ten trend i wyciągać wnioski z dłuższych okresów porównawczych. Osobiście uważam też, że w IV kwartale br. te statystki nieco się pogorszą, ponieważ nadchodzi zima, a część z tych firm z pewnością zajmowała się sezonową działalnością. Natomiast w późniejszym okresie sytuacja powinna wyglądać w miarę stabilnie, o ile rządzący znowu nie zafundują nowych ustaw i obostrzeń, bo to w tej chwili – po spowolnieniu gospodarczym – jest drugą przyczyną niezakładania JDG – twierdzi Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.

Zamykanie firm na lekkim minusie

Według danych resortu, od stycznia do lipca br. do rejestru CEIDG wpłynęło 116,4 tys. wniosków dot. zakończenia JDG. To o 0,2% więcej niż w analogicznym okresie ub.r. – 116,2 tys. – Problem zamykania się działalności gospodarczych w Polsce jest widoczny od dłuższego czasu. Niestety, stale rosnące koszty oraz niestabilność prawna sprawiają, że w naszym kraju nie jest łatwo prowadzić firmę – podkreśla Szymon Witkowski, Dyrektor Forum Pracy ZPP.

Najwięcej zamknięto firm niewskazujących terenu wykonywania działalności – 20,7 tys. (rok wcześniej – 15,9 tys.). Patrząc na poszczególne województwa, listę otwiera mazowieckie – 15,2 tys. (rok wcześniej – 15,7 tys.). Dalej widać śląskie – 10,2 tys. (poprzednio – 10,5 tys.), wielkopolskie – 9,5 tys. (9,7 tys.), małopolskie – 8,3 tys. (8,9 tys.) oraz dolnośląskie – 7,7 tys. (7,8 tys.). Na końcu zestawienia mamy opolskie – 2,1 tys. (rok wcześniej – 2,1 tys.), podlaskie – 2,5 tys. (2,6 tys.) oraz lubuskie – 2,8 tys. (2,8 tys.).

– Ilość firm zamykanych w poszczególnych województwach wynika przede wszystkim z nasycenia danego rynku. W mazowieckim zamyka się znacznie więcej podmiotów niż w podlaskim, ale nie oznacza to procentowej przewagi. Przy tym czynniki, takie jak bardzo znaczący wzrost płacy minimalnej w przyszłym roku, mogą doprowadzić do tego, że procentowo właśnie w mniejszych i uboższych regionach zacznie znikać więcej firm – uważa Dyrektor Witkowski.

Zawieszenie coraz bardziej popularne

W analizowanym okresie złożono też 201,9 tys. wniosków o zawieszenie JDG. Rok wcześniej było ich 187,1 tys. Zdaniem prof. Pawła Wojciechowskiego, przewodniczącego Rady Programowej Instytutu Finansów Publicznych i byłego ministra finansów, wzrost o 7,9% rdr. głównie wynika ze spowolnienia gospodarczego i z utrzymującej się dwucyfrowej inflacji. Mamy do czynienia z recesją konsumencką oraz producencką. Produkcja przemysłowa rdr. maleje. Oznacza to niższe zamówienia, co wprost odbija się na działalności mikroprzedsiębiorców, świadczących usługi dla przedsiębiorstw w układzie B2B. Cześć zawieszeń może być związana z chaotycznymi zmianami podatkowymi Polskiego Ładu i ucieczką w szarą strefę lub z przeniesieniem działalności do bardziej atrakcyjnej, stabilnej jurysdykcji podatkowej.

– W poprzednim roku nastroje przedsiębiorców były dużo bardziej pesymistyczne, co potęgował szok energetyczny i skokowy wzrost cen surowców energetycznych. Wskaźnik WWUK w ubiegłorocznym najniższym punkcie w październiku wyniósł -35,7 pkt. Duża niepewność co do przyszłej sytuacji przyczyniła się do decyzji większej części przedsiębiorców o zawieszeniu prowadzenia działalności – tłumaczy Sebastian Sajnóg.

Jak komentuje Szymon Witkowski, wielu przedsiębiorców, zawieszając firmę, ucieka przed jej zamknięciem, mając nadzieję na poprawę sytuacji na rynku. Niestety nie zawsze się to udaje. Od czasu pandemii Polska znajduje się w trudnej sytuacji gospodarczej. Niski wzrost gospodarczy, a nawet ostatnio techniczna recesja w połączeniu z wysoką inflacją bardzo silnie odbijają się na kondycji finansowej polskich firm. Do tego Adrian Parol dodaje, iż zawieszenie firmy to pierwszy istotny sygnał do tego, że dzieje się źle. I z reguły po jakimś czasie taki podmiot jest zwyczajnie likwidowany.

Blisko połowę wniosków o zawieszenie dotyczyło firm, które nie wskazały obszaru prowadzenia działalności – 44,5 tys. (rok wcześniej – 33,7 tys.). Natomiast spośród poszczególnych województw na czele zestawienia jest mazowieckie – 26,5 tys. (26,8 tys.). Dalej widać śląskie – 17,5 tys. (17,1 tys.), małopolskie – 15,7 tys. (15,3 tys.), wielkopolskie – 14,8 tys. (13,9 tys.) oraz dolnośląskie – 13,8 tys. (12,8 tys.). Listę zamyka opolskie – 3,4 tys. (3,1 tys.), podlaskie – 3,8 tys. (3,6 tys.), a także świętokrzyskie – 3,8 tys. (3,7 tys.).

Przedsiębiorcy w końcu wyjdą z dołka?

– W najbliższym czasie prawdopodobnie będzie utrzymywał się trend przewagi zamykanych i zawieszanych działalności nad otwieranymi i wznawianymi. Jednocześnie wraz z poprawą sytuacji gospodarczej należy spodziewać się ustabilizowania i powrotu do działalności wielu przedsiębiorców – przekonuje Szymon Witkowski, Dyrektor Forum Pracy ZPP.

Z kolei prof. Paweł Wojciechowski przewiduje, że w kolejnych kwartałach gospodarka będzie wychodzić z dołka spowolnienia. Badania GUS potwierdzają, że nastroje konsumentów systematycznie poprawiają się. W sierpniu ocena bieżącej (BWUK, -22,3 pkt), jak i przyszłej (WWUK, -10,5) sytuacji kształtowała się na najwyższym poziomie od przeszło dwóch lat. Z taką prognozą zgadza się doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński. I zaznacza, że taka poprawa może nadejść. Jednocześnie ekspert wskazuje na to, że wiele może zmienić się po wyborach. Jeżeli do władzy dojdzie szeroko pojęta opozycja, to jest większa szansa na poprawę bytu przedsiębiorców, a to wprost powinno się przełożyć na liczbę nowych firm.

– Prognozuję, że w nadchodzących miesiącach liczba działających przedsiębiorstw utrzyma się na stabilnym poziomie, reagując głównie na fluktuacje sezonowe. W najbliższych miesiącach można spodziewać się wzrostu liczby firm, które zawieszają swoją działalność. Ten trend jest jednak powiązany z naturalnym ograniczeniem aktywności w okresie zimowym w wybranych branżach, szczególnie obserwowanym w takich sektorach, jak budownictwo, rolnictwo czy turystyka. Dynamiki rok do roku nie powinny ulegać jednak istotnym zmianom – stwierdza ekspert z PIE.

Natomiast doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol podsumowuje, że oprócz zmiany władzy i nastrojów społecznych musi się też drastycznie zmienić podejście organów państwa do przedsiębiorców, bo cześć rzeczy zwyczajnie nie jest do zaakceptowania. Prowadzenie działalności w dzisiejszych czasach – szczególnie tej jednoosobowej – jest bardzo trudne. I jak nic się w tej kwestii nie poprawi, to ww. statystki dalej będą tylko dryfować na granicy lekkiego plusa bądź minusa. A nam potrzebny jest zryw gospodarczy z prawdziwego zdarzenia i to szczególnie wśród tych mikroprzedsiębiorstw, małych i średnich firm.

Rynek kredytowy w sierpniu 2023 r.

W sierpniu 2023 r., w porównaniu do sierpnia 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej trzech rodzajów produktów kredytowych: kredytów mieszkaniowych o (98,6 proc.), kredytów ratalnych o (+49,9 proc.), kredytów gotówkowych (+6,3 proc.). Mniej o (-6,8 proc.) przyznano limitów w kartach kredytowych. W ujęciu wartościowym również banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość trzech produktów kredytowych: kredytów mieszkaniowych (+133,7 proc.), kredytów ratalnych (+20,9 proc.), kredytów gotówkowych (+18,2 proc.). Spadła natomiast wartość przyznanych limitów na kartach kredytowych (-0,2 proc.).

W okresie styczeń – sierpień br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+55,7 proc.), wydały więcej kart kredytowych (+22,2 proc.) oraz udzieliły więcej o (+6,7 proc.) kredytów gotówkowych. O (-26,0 proc.) spadła liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały o (+26,7 proc.) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej, o (18,3 proc.) udzieliły wyższą wartość kredytów ratalnych oraz o (+12,1 proc.) wyższą wartość kredytów gotówkowych. O (-22,5 proc.) spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie stosowne wnioski oraz formułując opinie i komentarze, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę udzielania poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w tym samym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, sierpniowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym sierpniu 2023 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w sierpniu 2023 r. jest efektem wniosków składanych zarówno w samym sierpniu jak i w lipcu 2023 r.

Po drugie, z uwagi na konstrukcję Indeksów Jakości, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w ich odczytach dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty, ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

Sierpień 2023 r. potwierdza dobrą koniunkturę na rynku kredytów gotówkowych

– Sierpniowe dodatnie dynamiki sprzedaży w ujęciu liczbowym (+6,3 proc.) oraz wartościowym (+18,2 proc.) potwierdzają dobrą sytuację na rynku kredytów gotówkowych. Dla pełnej oceny sytuacji należy wziąć pod uwagę, że dynamiki wartości pokazujemy w ujęciu nominalnym. Gdyby jednak posłużyć się ujęciem realnym, oczyszczonym z inflacji, to roczna dynamika wzrostu wartości udzielonych kredytów gotówkowych również jest dodatnia na poziomie ok. +8 proc. Trochę słabiej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w sierpniu br. r/r odnotowały niższy wzrost. Jeżeli oceniamy kondycję rynku kredytów gotówkowych po ośmiu miesiącach, to w ujęciu wartościowym wzrost w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku wynosi +12,1 proc. nominalnie, a w ujęciu liczbowym +6,7 proc.

Analizując rynek kredytów gotówkowych według przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, nadal zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł. W przedziale tym, w okresie pierwszych ośmiu miesięcy 2023 r. wystąpiły najwyższe dodatnie dynamiki zarówno w ujęciu liczbowym (+15,4 proc.), jak i w wartościowym (+18,2 proc.). To samo zjawisko występowało również w 2021 r.

Skutkiem tego zjawiska jest wyższa dynamika akcji kredytowej w ujęciu wartościowym niż liczbowym. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12 proc. liczby udzielonych w okresie styczeń – sierpień br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (48,7 proc.) łącznej wartości sprzedaży kredytów gotówkowych udzielonych w tym okresie. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, dzięki której udzielane są kredyty na wyższe kwoty – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kredyty ratalne – na fali wzrostowej szczególnie w ujęciu liczbowym

– W okresie styczeń – sierpień br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+91,5 proc.). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+141,0 proc.). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to w większości efekt przekształcania niespłaconych w okresie bezodsetkowym zobowiązań z odroczonym terminem płatności (BNPL) w kredyt ratalny poprzez zakup powstałej wierzytelności przez banki. Natomiast nadal, podobnie jak w całym 2022 r., ujemną dynamiką sprzedaży w ujęciu liczbowym charakteryzowały się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (-2,7 proc.). Ale w ujęciu wartościowym odnotowały one już dodatnią dynamikę (+4,2 proc.). Są to w większości kredyty na zakup droższych dóbr trwałych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Średnia wartość kredytu gotówkowego w sierpniu 2023 r. wyniosła 21 807 zł – to wzrost o 11,1 proc. w stosunku do sierpnia 2022 r. Natomiast średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w sierpniu 2023 r. to 2 776 zł i jest ona niższa niż w sierpniu rok temu o 19,3 proc.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na akceptowalnym, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – sierpniowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,84 proc. – tylko o 0,3 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Sierpniowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 5,17 proc.

– W porównaniu do sierpnia 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 0,69 pkt proc. Analogiczny Indeks dla kredytów ratalnych wzrósł o 0,51 p.p. Nadal należy więc bardzo uważnie śledzić odczyty Indeksów w kolejnych miesiącach. Poprawie jakości powinny sprzyjać niższe stopy procentowe – wyjaśnia prof. Rogowski.

Kredyty mieszkaniowe – ożywienie trwa

– Dla kredytów mieszkaniowych sierpień wypadł bardzo dobrze, potwierdzając tym samym widoczne od kilku miesięcy duże ożywienie. W ujęciu liczbowym banki udzieliły 13,3 tys. kredytów i jest to najwyższy od maja zeszłego roku poziom miesięcznej akcji kredytowej. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 5,1 mld zł – również najwyższą od maja 2022 r. Jakie są źródła wzrostu akcji kredytowej? Jest ich klika. Jest on zarówno wynikiem ożywienia popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie wzrostu zdolności kredytowej, do którego przyczyniła się zarówno liberalizacja wymagań nadzorczych w zakresie liczenia zdolności kredytowej – zmniejszenie wymaganego poziomu bufora na stopę procentową, spadek poziomu WIBOR-u w oczekiwaniu na spadki stóp procentowych, wyhamowanie dynamiki wzrostu cen (dezinflacja), jak i wzrosty wynagrodzeń. Wzrost zdolności kredytowej przełożył się na wzrost wartości udzielanego kredytu – obecnie średnia wartość udzielanego kredytu wynosi 384,24 tys. zł i jest wyższa o 17,6 proc. niż przed rokiem. W sierpniowej akcji kredytowej widać już wyraźne przejawy uruchomienia rządowego Programu „Kredyt 2 proc.”. Cztery na dziesięć kredytów mieszkaniowych banki udzieliły w ramach tego Programu. Rosnące ceny nieruchomości przyspieszają również decyzję o zaciągnięciu kredytu mieszkaniowego osób, które z przyczyn formalnych nie mogą być beneficjentami rządowego programu – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Do 31 sierpnia 2023 r. banki zaraportowały 1,147 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi o wartości 284 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w sierpniu 2023 r. wyniósł 1,54 proc. W ostatnich 12 miesiącach (od sierpnia 2022 r. do sierpnia 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,62 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest gorszy od tego sprzed miesiąca (pogorszenie o +0,09 p.p.). W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie znacznie ograniczony. I tak się stało. Szkodowość kredytów złotowych jest na niskim poziomie. Natomiast to, co obecnie zaczyna budzić mój niepokój, to pogarszanie się jakości kredytów walutowych, w większości udzielonych we franku szwajcarskim. Przyczyną tego zjawiska nie jest ryzyko kredytowe, które mogłoby wynikać z problemów finansowych kredytobiorców. Źródłem ryzyka nie jest więc sytuacja finansowa gospodarstwa domowego, a ryzyko prawne związane z prowadzonymi procesami sądowymi. Dodatkowymi czynnikami ryzyka dla tego portfela jest umocnienie kursu franka i dalszy możliwy wzrost stóp procentowych w Szwajcarii – wyjaśnia Waldemar Rogowski.

Karty kredytowe – w sierpniu spadki, czyżby koniec dobrej passy?

– W sierpniu 2023 r. dynamika sprzedaży była ujemna zarówno liczby (-6,8 proc.) jak i wartości (-0,2 proc.) kart kredytowych w porównaniu do sierpnia 2022 r. Może to sugerować przerwanie dobrej koniunktury na tym rynku, choć dynamiki z okresu styczeń – sierpień 2023 w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku nadal są dobre (+22,2 proc.) w ujęciu liczbowym oraz (+26,7 proc.) w ujęciu wartościowym. Wartość Indeksu Jakości w sierpniu wyniosła 4,15 proc. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się – wzrosła o (+0,32 p.p.) i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższa wartość Indeksu ze wszystkich Indeksów produktowych – tłumaczy Waldemar Rogowski.

Aktualne informacje o rynku kredytowym publikowane są na: www.bik.pl/newsletter-kredytowy oraz w sekcji Analizy rynkowe BIK.

Dyrektorzy finansowi tną koszty. Firmy wstrzymują inwestycje w wielu istotnych obszarach

  • Niemal wszyscy ankietowani przez EY światowi liderzy finansowi (90 proc.) planują zmniejszyć lub wstrzymać inwestycje w wielu istotnych obszarach działalności firm, w tym nawet w rozwój pracowników pomimo, że jest to jeden z ich najważaniejszych priorytetów długofalowych. Co więcej, aż połowa badanych (50 proc.) twierdzi, że realizuje wyłącznie krótkoterminowe cele finansowe ograniczając wydatki na programy związane ze zrównoważonym rozwojem, a ponad jedna trzecia (37 proc.) podnosi, że w ciągu najbliższego roku nastąpią dalsze cięcia kosztów w tym obszarze.
  • Wiele organizacji ogranicza również wszystkie inwestycje zapowiadając koncentrację w kolejnym roku wyłącznie na realizowaniu krótkoterminowych założeń finansowych pomimo braku akceptacji dla takiej polityki ze strony inwestorów-aktywistów i inwestorów instytucjonalnych.
  • Ponad trzy czwarte (78 proc.) respondentów podkreśla, że najbardziej wymagającym wyzwaniem dla dyrektorów finansowych jest obecnie umiejętne zawieranie kompromisów między realizacją priorytetów krótko i długoterminowych. Podobny odsetek (76 proc.) uważa, że niestabilne otoczenie rynkowe wpływa na zwiększoną presję wywieraną na nich w obszarze bieżącej poprawy efektywności kosztowych oraz realizacji krótkoterminowych zysków.

Dyrektorzy finansowi wdrażający innowacyjne zmiany w dziedzinie finansów mogą uwolnić ukryty potencjał uzyskując wartość dodaną m.in. poprzez zwiększenie wydajności pracy swoich zespołów. Jednak w ciągu najbliższych trzech lat tylko niewielka część z nich (14 proc.) planuje zrealizować odważne programy transformacji funkcji zarządzania finansami przesiębiorstw. Ma to związek z określaniem na nowo ich roli w strukturze firm oraz wynika ze sprzecznych ze sobą zadań, które są im powierzone do realizacji. Oczekuje się od nich z jednej strony generowania długoterminowej wartości, ale z drugiej poddaje ciągłej presji znajdowania krótkoterminowych efektywności kosztowych. Dlatego, aż 67 proc. z nich zwraca uwagę, że w ich zespołach często dochodzi do związanych z tym napięć i licznych nieporozumień. Dlatego postawienie ludzi jako najważniejszego elementu powiązanego ściśle z wprowadzanymi zmianami może ponad dwukrotnie zwiększyć prawdopodobieństwo odniesienia transformacyjnego sukcesu z 28, aż do 73 proc. – wynika z globalnego badania EY „Imperatyw CFO. Jak zdeterminowani CFO mogą przeformułować swoją rolę w firmach, aby poprawić ich wyniki finansowe”?

Przeanalizowane przez ekspertów EY dane pozyskane od wielu organizacji, które dokonały cięć  kosztów wskazują, że najbardziej ucierpiały na tym takie obszary jak: ESG (43%), technologia i innowacje cyfrowe (43%), odporność łańcucha dostaw (37%), optymalizacja portfela zamówień (34%), talenty pracownicze i kultura pracy (37%), doświadczenie zdobyte przez klienta i powiązane z tym ofertowanie potencjalnych nabywców (36%), ekosystemy i zawierane partnerstwa (29%) oraz wejście lub wyjście z rynku geograficznego (28%).

Dyrektorzy finansowi powinni szczególnie ostrożnie podchodzić do cięcia wydatków w obszarze ESG biorąc pod uwagę znaczenie zrównoważonego rozwoju w budowaniu wartości biznesów i długoterminowej wartości dodanej dla różnych interiusariuszy. Dokonywanie wyborów pomiędzy realizacją krótko i długofalowych priorytetów może nieść ze sobą skrajnie różne konsekwencje dla wielu istotnych obszarów działalności firm. Mogą one odbić się negatywnie na samych zespołach fianansowych oraz spowolnić technologiczne zmiany niezbędne do przebudowy finansów i strategicznego wykorzystania danych finansowych. Niezbędna jest bieżąca aktualizacja strategii w zależności od zmieniających się okoliczności zewnętrznych, a także konsekwentna poprawa wskaźników wydajności – mówi Anna Zaremba, Partnerka EY.

Właściwe raportowanie wyników finansowych ułatwia zarządzanie oczekiwaniami interesariuszy

Badanie EY podnosi, że ujednolicenie sposobu ujawniania informacji z zakresu ESG w ramach usprawnionego modelu sprawozdawczości korporacyjnej mogłoby wypełnić lukę zidentyfikowaną w ankiecie EY Global Corporate Reporting and Institutional Investor Survey. Aż 80 proc. inwestorów stwierdziło w nim, że wiele firm nie potrafi odpowiednio uzasadniać długoterminowych wydatków na zrównoważony rozwój.

Dlatego dyrektorzy finansowi regularnie nadają priorytet rozwojowi cyfrowemu funkcji finansowych wspierając w ten sposób zrównoważony i długoterminowy wzrost. Dostrzegają oni konieczność opracowania ambitnych strategii dotyczących efektywnego wykorzystania danych, które umożliwią efektywne i szybkie przetwarzanie, analizowanie i wizualizowanie ich ogromnych ilości pozyskiwanych z różnych źródeł. Co więcej, grupa dyrektorów finansowych podejmujących odważne działania transformacyjne kładzie największy nacisk na zmiany technologiczne jako najważniejszy element przebudowy funkcji finansów. Niemal połowa (44 proc.) z nich traktuje je priorytetowo, w porównaniu z 36 proc. bardziej zachowawczych pod tym względem respondentów. Natomiast 36 proc. zdetermiowanych liderów skupia się na kwestiach związanych z zaawansowaną analityką, podczas gdy pozostali ankietowani stanowią pod tym względem 26 proc.

Dzisiejsi liderzy rozwijają umiejętności przywódcze swoich następców

Grupa dyrektorów finansowych wyższego szczebla, która wprowadza odważniejsze zmiany jest również bardziej skoncentrowana na realizacji konkretnych celów wśród których ważnym zagadnieniem jest kwestia sukcesji i rozwijanie umiejętności przywódczych następnego pokolenia liderów finansowych. Prawie jedna trzecia (30 proc.) respondentów z tego grona traktuje ten aspekt priorytetowo, w porównaniu do 22 proc. pozostałych uczestników badania. Niemniej dwie trzecie (66 proc.) biorących udział w badaniu EY dostrzega otwartość firm na przyjmowanie do pracy niedoświadczonych dyrektorów finansowych odnotowując, że droga przyszłego CFO stała się znacznie trudniejsza w ciągu ostatnich trzech lat, a trzy czwarte (76 proc.) wskazuje na „umiejętności strategiczne” jako niezbędny warunek awansu na to stanowisko.

Wyniki badania wskazują ponadto, że przyszli liderzy w dziedzinie zarządzania finansami powinni wyróżniać się wysoko rozwiniętą inteligencją emocjonalną i doświadczeniem w efektywnej współpracy z ludźmi, empatią, umiejętnościami interpersonalnymi oraz właściwe rozumieć niuanse powiązane z kwestiami różnorodności, dobrostanu pracowników i osiąganiem równowagi pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym. W celu należytego zgłębienia znaczenia inteligencji emocjonalnej EY podjął niedawno współpracę badawczą z Saïd Business School Uniwersytetu Oksfordzkiego, z której wynika, że wielu dyrektorów finansowych nie zapewnia wystarczającego wsparcia swoim pracownikom, aby sprostać presji psychologicznej i emocjonalnej spowodowanej przez realizację programów wdrożeń transformacji funkcji finansowej.

Informacje o badaniu
Badanie zostało sporządzone w oparciu o ankietę przeprowadzoną wśród tysiąca dyrektorów finansowych w 21 krajach i 13 segmentach branżowych. 70 proc. respondentów reprezentowało organizacje przynoszące przychody od 1 mld USD do 5 mld USD, a 30 proc. generujące zysk przekraczający 5 mld USD rocznie.

Wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. może mieć istotny wpływ na prawa podatników

W przypadku stwierdzenia niedochowania przez stronę terminu do spełnienia zobowiązań administracyjnych, w tym podatkowych, w okresie obowiązywania w Polsce stanu epidemii, organy miały obowiązek informowania o uchybieniu i wyznaczania stronie dodatkowych 30 dni na złożenie wniosku o przywrócenie terminu – potwierdził w wyroku z 2 sierpnia 2023 r. WSA w Gorzowie Wlkp.

Jak się okazuje zdarzało się, że organy zapominały informować podatników i inne podmioty o należnych im uprawnieniach. A to stanowi naruszenie otwierające tym osobom i firmom furtkę do uchylenia niekorzystnych rozstrzygnięć organów administracji publicznej o szerokim zakresie: podatków, zezwoleń, koncesji, przekazywania przez spółki comiesięcznych składek i raportów do ZUS, składania sprawozdań finansowych przez niektórych przedsiębiorców, ofert przetargowych i innych czynności kształtujących prawa i obowiązki.

Uchybienie terminu

W sierpniu 2022 r. podatnik złożył zgłoszenie SD-Z2 o nabyciu majątku po zmarłej matce. Cztery miesiące później naczelnik urzędu skarbowego wymierzył mu zobowiązanie w podatku od spadków i darowizn w wysokości 5 857 zł z powodu niedochowania 6-miesięcznego terminu na zgłoszenie nabycia spadku, które zwolniłoby go z tego opodatkowania. Sąd rejonowy prawomocnie stwierdził bowiem nabycie spadku 2 marca 2021 r.

Okres ochronny w czasie epidemii

Podatnik nie zgadzał się z tą decyzją organu powołując się na fakt panującej epidemii koronawirusa w okresie nabywania spadku. A przepis art. 15zzr uchwalonej w trakcie pandemii Ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, stanowił, że w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 bieg przewidzianych przepisami prawa administracyjnego terminów od zachowania których jest uzależnione udzielenie ochrony prawnej przed sądem lub organem, jak i do dokonania przez stronę czynności kształtujących jej prawa i obowiązki, nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu na ten okres.

Jednak naczelnik zwrócił uwagę, że przepis, na który powołał się podatnik, został uchylony 16 maja 2020 r., czyli przed dniem powstania obowiązku podatkowego (nabycie spadku nastąpiło 2 marca 2021 r.). Stanowisko naczelnika potwierdził dyrektor izby administracji skarbowej wskazując, że bieg terminów opisanych w art. 15zzr ust. 1 ustawy o COVID uległ zawieszeniu tylko na 54 dni, w okresie od 31 marca 2020 r. do 23 maja 2020 r.

Organ miał obowiązek poinformować podatnika o jego uprawnieniach, o czym zapomniał

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wlkp. zwrócił uwagę, że obie strony sporu – zarówno podatnik, jak i organy – zapomniały o istnieniu art. 15zzzzzn2 przedmiotowej ustawy. A przepis ten stanowi, że w przypadku stwierdzenia uchybienia przez stronę w okresie obowiązywania stanu epidemii COVID przewidzianych przepisami prawa administracyjnego terminów, organ administracji publicznej zobowiązany był zawiadomić stronę o uchybieniu terminu i wyznaczyć jej 30-dniowy termin na złożenie wniosku o przywrócenie terminu. Chodzi o terminy: a) od zachowania których jest uzależnione udzielenie ochrony prawnej przed organem administracji publicznej, b) do dokonania przez stronę czynności kształtujących jej prawa i obowiązki, c) przedawnienia, d) których niezachowanie powoduje wygaśnięcie lub zmianę praw rzeczowych oraz roszczeń i wierzytelności, a także popadnięcie w opóźnienie, e) zawitych, z niezachowaniem których ustawa wiąże ujemne skutki dla strony, f) do dokonania przez podmioty lub jednostki organizacyjne podlegające wpisowi do właściwego rejestru czynności, które powodują obowiązek zgłoszenia do tego rejestru, a także terminów na wykonanie przez te podmioty obowiązków wynikających z przepisów o ich ustroju.

Przepis ma zastosowanie w obszarze prawa administracyjnego, także podatkowego

WSA wskazał, że choć wśród organów podatkowych panuje przekonanie, że prawo podatkowe jest odrębną od prawa administracyjnego gałęzią prawa, i dlatego ów przepis nie ma zastosowania do zobowiązań podatkowych, to jednak sądy administracyjne stoją na przeciwnym stanowisku. Dlatego też, wracając na grunt przedmiotowej sprawy, jeśli podatnik nie dotrzymał terminu na zgłoszenie nabycia spadku, to organ zobowiązany był poinformować go o tym uchybieniu i wyznaczyć dodatkowy, 30-dniowy termin na złożenie wniosku o przywrócenie terminu na zgłoszenie. Informując o tym organ winien był również pouczyć podatnika o konieczności uzasadnienia wniosku o przywrócenie terminu, uprawdopodobniające, że uchybienie nastąpiło bez jego winy.

Naruszenie zasad praworządności

Gorzowski sąd uchylając zaskarżoną przez podatnika decyzję dyrektor izby administracji skarbowej, jak i poprzedzającą ją decyzję naczelnika urzędu skarbowego orzekł: „Zaniechanie to zdaniem Sądu stanowiło naruszenie ogólnych zasad O.p. określonych w art. 120, art. 121 i art. 122 O.p., zgodnie z którymi organy stoją na straży praworządności, podejmują wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz załatwienia sprawy, zobowiązane są prowadzić postępowanie w sposób budzący zaufanie jego uczestników do władzy publicznej, kierując się zasadami proporcjonalności, bezstronności i równego traktowania” (sygn. akt I SA/Go 125/23).

Podatnicy, przedsiębiorcy, pracodawcy mogą wnieść o stwierdzenie nieważności niekorzystnych decyzji

WSA nakazał organom przy ponownym rozpoznaniu sprawy podatnika uwzględnić dyspozycję art. 15 zzzzzn2 ustawy covidowej. Co będzie oznaczało, że pokrzywdzony naruszeniem przez organy prawa podatnik będzie mógł wystąpić z wnioskiem o przywrócenie terminu na złożenie deklaracji uwalniającej go od ciężaru zapłaty podatku. A jeśli podatek zapłacił – zażądać jego zwrotu. Co bardzo ważne – nie wystarczy tylko złożyć wniosek. Należy go właściwie uzasadnić.

Jednak ten wyrok ma istotny wpływ nie tylko na prawa podatników. Nieważności wydanych decyzji mogą się domagać wszyscy „petenci”, którzy nie zostali poinformowani również przez każdy inny niż podatkowy organ administracji publicznej o możliwości skorzystania z dodatkowego 30-dniowego terminu na dopełnienie określonych obowiązków mających wpływ na ich prawa. Może tu chodzić np. o odmowę przyznania, przedłużenia pozwolenia, koncesji, rejestracji danego podmiotu albo czynności, odrzucenie oferty przetargowej, ukaranie za niezłożenie w terminie sprawozdania finansowego do szefa KAS, za niedopełnienie określonych obowiązków w ZUS, i wiele innych. Stan epidemii obowiązywał w Polsce od 20 marca 2020 r. do 15 maja 2022 r. Zasadniczo na wystąpienie o stwierdzenie nieważności decyzji każdy ma 10 lat od dnia doręczenia lub ogłoszenie decyzji.

Wyrok WSA w Gorzowie Wielkopolskim z dnia 02.08.2023 roku, wydany w sprawie I SA/Go 125/23 nie jest prawomocny.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Rosną koszty polis i wysokość szkód ataków hakerskich. Do 2025 wysokość cyberubezpieczeń wzrośnie do 22 mld USD

  • Do 2025 wysokość składek cyberubezpieczeń osiągnie wartość 22 miliardów dolarów.
  • Średni globalny koszt naruszenia bezpieczeństwa danych w 2023 r. wyniósł 4,45 mln dolarów, czyli o 15% więcej niż w 2020 r.
  • W pierwszym kwartale 2023 roku składki ubezpieczeniowe wzrosły o 11%
  • Podmioty korzystające z oprogramowania ransomware zarobią na ofiarach prawie 900 mln dolarów

Liczba ataków hakerskich rośnie a wraz z nią wysokość szkód. Ostatnie dane wskazują na średni globalny koszt dla firm w wysokości 4,45 mln USD (o 15 % więcej niż w 2020 r). Do 2025 wysokość składek cyberubezpieczeń osiągnie wartość 22 miliardów dolarów.

Wraz ze wzrostem liczby cyberataków uzyskanie ochrony ubezpieczeniowej jest trudniejsze. Dzieje się tak dlatego, że straty finansowe wynikające z naruszenia stały się nieproporcjonalne do składek pobieranych przez ubezpieczycieli. – mówi Tom De Laet z firmy Check Point Software.

Według raportu IBM Cost of a Data Breach Report 2023 średni globalny koszt naruszenia bezpieczeństwa danych w 2023 r. wyniósł 4,45 mln dolarów, czyli o 15% więcej niż w 2020 r., natomiast firma Chainalytic zajmująca się analizą technologii blockchain ustaliła, że podmioty korzystające z oprogramowania ransomware zarobią na ofiarach prawie 900 mln dolarów. intratności ataków świadczą niedawne głośne incydenty, w tym atak ransomware na MGM Resorts, w wyniku którego wiele systemów firmy zostało odłączonych od sieci, a środki zaradcze mają kosztować miliony. Niektórzy nawet sugerowali, że może istnieć związek przyczynowy pomiędzy oprogramowaniem ransomware a ubezpieczeniem cybernetycznym, gdyż osoby atakujące wykorzystują wykradzione polisy ubezpieczeniowe w celu dyktowania żądań okupu.

Poruszanie się po trudnym rynku ubezpieczeń

W pierwszym kwartale 2023 roku składki ubezpieczeniowe wzrosły o 11% . Ten wzrost kosztów potęguje fakt, że ubezpieczyciele zaczynają wątpić, czy ich dotychczasowe składki odpowiednio pokrywają ryzyko związane z zagrożeniami cybernetycznymi. – W odpowiedzi na te rosnące obawy ubezpieczyciele zaostrzają swoje standardy ubezpieczeniowe i podnoszą poprzeczkę w zakresie minimalnych wymagań w zakresie cyberbezpieczeństwa dla ubezpieczających – zwraca uwagę ekspert Check Pointa.

Aby zrównoważyć wypłaty, niektórzy ubezpieczyciele podjęli kroki w celu cięcia niektórych kosztów. Na przykład spółka Lloyds of London ogłosiła w zeszłym roku, że nie będzie już uwzględniać ataków na państwa narodowe w swoich polisach ubezpieczeniowych w zakresie cyberbezpieczeństwa, ponieważ „naraża to rynek na ryzyko systemowe, z którym syndykaty mogłyby mieć trudności z zarządzaniem”. Tymczasem w Australii gigant ubezpieczeniowy Chubb wygrał sprawę przeciwko firmie Inchcape świadczącej usługi motoryzacyjne, która próbowała uzyskać zwrot kosztów poniesionych w związku z usunięciem i późniejszą próbą odzyskania danych po ataku ransomware. Sąd uznał, że jest to pośrednia strata finansowa, która nie jest objęta polisą.

Możesz się zastanawiać, co obejmuje Twoje ubezpieczenie cybernetyczne. Czy otrzymasz rekompensatę za straty powstałe w wyniku kliknięcia przez pracownika wiadomości phishingowej? Czy Twój ubezpieczyciel będzie honorował wypłatę, jeśli dobrowolnie zapłacisz za okup? Kwestia ta może stać się problematyczna, gdy kraje takie jak Australia i Stany Zjednoczone rozważają wprowadzenie zakazu płatności okupu cyberprzestępcom.

– Często polisa ubezpieczenia cybernetycznego pokrywa głównie koszty reakcji na incydent (IR), badania kryminalistyczne i koszty odzyskiwania danych po ataku. Większość firm chętnie ubezpiecza się na tej podstawie, ponieważ koszt takiego dochodzenia może niekorzystnie wpłynąć na przepływ środków pieniężnych, wiedząc, że koszt naruszenia bezpieczeństwa danych będzie jeszcze większy. Jednak wielu nie brało pod uwagę rzeczywistych skutków finansowych, takich jak utrata udziału w rynku i wpływ, jaki ma to na cenę akcji. – mówi Tom De Laet.

Jeśli firma zajmująca się cyberubezpieczeniem zajmuje się dochodzeniem i odzyskiwaniem skutków ataku, może zaangażować swoje zatwierdzone zespoły prawne i zespoły ds. IR, które specjalnie sprawdzają, czy którekolwiek ryzyko można objąć ubezpieczeniem i jaki jest tego koszt. Nie dążą do przeprowadzenia oceny zgodności w sposób uwzględniający wszystkie potencjalne ryzyka biznesowe wymienione powyżej.

Istnieją również zwiększone kary za naruszenia bezpieczeństwa danych, co może skłonić niektóre organizacje do natychmiastowego skorzystania z ubezpieczenia cybernetycznego, aby spróbować pomóc w pokryciu tych kosztów. Jest jednak mało prawdopodobne, aby jakikolwiek ubezpieczyciel je uwzględnił.

Uniknij roszczeń dzięki zapobiegawczym środkom bezpieczeństwa cybernetycznego

Szczegóły tego, co jest, a co nie jest objęte polisą, będą w dużej mierze zależeć od ubezpieczyciela, ale ogólnie rzecz biorąc, powinieneś oczekiwać, że ubezpieczyciele dokładnie przyjrzą się Twoim praktykom bezpieczeństwa. Potrzebują potwierdzenia, że wdrożone zostały środki zapobiegawcze, aby przede wszystkim ograniczyć ryzyko i zapobiec atakowi. Sprawdzą wszystko, od bezpieczeństwa poczty e-mail, statusu uwierzytelniania wieloskładnikowego i procedur tworzenia kopii zapasowych po punkty końcowe, szyfrowanie, zapory ogniowe i świadomość użytkowników.

– Jedna z firm branży usług finansowych, która miała do czynienia z ogromnymi składkami ubezpieczeniowymi i tylko dwiema ofertami przedłużenia umowy, po wdrożeniu zaawansowanych usług bezpieczeństwa cybernetycznego, otrzymała nagle sześć konkurencyjnych ofert i udało jej się obniżyć składki aż o 80% w porównaniu z rokiem poprzednim! Wynikało to z ich zdolności do reagowania na incydenty i przeprowadzania kompleksowych dochodzeń przed skorzystaniem z roszczeń ubezpieczeniowych. – zapewnia specjalista firmy Check Point Software. Taki poziom kontroli pozwolił im podejmować świadome decyzje, ograniczając niepotrzebne aktywacje ubezpieczeń i związane z nimi koszty.

Długoterminowa rentowność cyberubezpieczeń jest wciąż przedmiotem debaty, jednocześnie zapobieganie to najskuteczniejszy sposób na pokazanie, jak poważnie firma podchodzi do bezpieczeństwa. Aby przetrwać incydenty grożące ich zasobom cyfrowym, firmy muszą poszerzyć swoją bazę opcji obrony, zamiast polegać na ubezpieczeniu cybernetycznym. Najlepszym zabezpieczeniem jest bardziej proaktywne wdrażanie narzędzi oraz procesów, by zrobić wszystko, co możliwe, aby uniknąć naruszenia.

Bezrobocie w Polsce bez zmian. W UE widać już sygnały spowolnienia

Stopa bezrobocia nie spadła w tym roku tak mocno jak w 2022 roku, ale wynik na poziomie 5% to nie jest nic, czego powinniśmy się wstydzić. Szczególnie biorąc pod uwagę problemy gospodarcze Unii, o których wprost mówi prezes EBC.

Bezrobocie bez zmian

Zgodnie z oczekiwaniami analityków wczoraj bezrobocie utrzymuje się na niezmienionym poziomie 5%. To już trzeci miesiąc z rzędu mamy ten sam wynik. Warto jednak zwrócić uwagę, że to pogorszenie sytuacji względem zeszłego roku. W 2022 roku mieliśmy trzy miesiące, kiedy stopa bezrobocia spadła poniżej 5%. W tym roku na razie żadnego, a biorąc pod uwagę czynniki sezonowe, jest bardzo mała szansa, że to się wydarzy. Oznacza to, że należy spodziewać się pewnej stabilizacji na rynku. Z drugiej strony rosnące zatrudnienie i brak rąk do pracy były elementami, które korzystnie wpływały na nasze wynagrodzenia. Teraz presja na wzrost wynagrodzeń będzie słabsza. Nie znaczy to, że pensje przestaną rosnąć. Po prostu mogą nie rosnąć tak szybko, jak rosłyby, gdyby przedsiębiorcy musieli mocniej walczyć o pracownika.

Wystąpienie Christine Lagarde

Poniedziałek był kolejnym trudnym dniem dla europejskiej waluty. Powodem było wystąpienie Christine Lagarde. Pani prezes powiedziała, że już w trzecim kwartale mogą być widoczne sygnały spowolnienia gospodarczego. Biorąc pod uwagę, że trzeci kwartał kończy się za cztery dni, można zakładać, że mowa już o najbliższych danych.  W rezultacie kurs EURUSD spadł pierwszy raz od marca poniżej poziomu 1,06. Jeżeli utrzyma się ta sytuacja, możemy być świadkami kolejnych wielomiesięcznych minimów euro względem dolara. Sytuację dla euro pogarsza jeszcze oczekiwanie utrzymywania się wysokich stóp w USA przez dłuższy czas. Dzieje się tak, ponieważ rynki boją się, że EBC walcząc ze spowolnieniem, będzie obniżał wkrótce stopy procentowe.

Korekta cen ropy

Ostatnie dni przyniosły nam spadek cen ropy. Obecnie ma to dla polskiego konsumenta dokładnie żadne znaczenia, bo mamy ceny wyborcze a nie rynkowe na stacjach, ale po 15 października można spodziewać się urealnienia cen. W rezultacie spadek cen surowca w ostatnich dniach ma szansę zaoszczędzić nam trochę na tankowaniach w ostatnich miesiącach roku. Warto zwrócić uwagę, że pomimo tego, że nawet po spadku ceny baryłki z 95 na 91 dolarów nadal aktualne są prognozy osiągnięcia 100 dolarów w tym roku. Biorąc jednak pod uwagę potencjalne spowolnienie gospodarcze. Z drugiej strony nie brakuje opinii, że zwyżka powinna mieć charakter tymczasowy, a jej wpływ na inflację wcale nie będzie tak duży, jak jeszcze niedawno oczekiwano.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski  – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Bain&Co. : Ponad połowa producentów oprogramowania korzysta ze sztucznej inteligencji

Ponad połowa producentów oprogramowania korzysta w swoich firmach z asystentów kodowania opartych na generatywnej sztucznej inteligencji (Gen AI), wynika z badania firmy doradczej Bain & Company. Zdecydowana większość jest zadowolona z zastosowania nowych technologii, wymieniając wśród korzyści szybsze wprowadzenie produktu na rynek, wyższą jakość i niższe koszty.

Asystentów kodowania opartych na modelach bazowych i generatywnej AI oficjalnie wprowadziło lub jest w trakcie wdrażania 57 proc. producentów software’u. Ponadto w 33 proc. firm programiści używają tych rozwiązań na własną rękę. W zaledwie 7 proc. ankietowanych firm nie używa jeszcze technologii AI wspierających tworzenie oprogramowania. Istnieje również grupa firm – 3 proc., które odrzucają używanie AI w procesie tworzenia oprogramowania.

– Generatywna sztuczna inteligencja rewolucjonizuje rynek oprogramowania – mówi Paweł Szreder, partner w Bain & Company. – Często pierwszym i najbardziej powszechnym jej zastosowaniem  są chatboty i inne interfejsy obsługujące komunikację z klientami wewnętrznymi i zewnętrznymi, ale wachlarz wykorzystujących je produktów i usług jest dużo szerszy. Z punktu widzenia samego procesu tworzenia oprogramowania, najważniejszy jest radykalny wzrost produktywności programistów.

Asystenci kodowania AI to nowy rodzaj narzędzi, które wykorzystuje się na etapie tworzenia i testowania kodu. Wspierają programistów w pracy, przyspieszają proces pisania kodu i zwiększają jego bezpieczeństwo.

Wśród firm, które korzystają z asystentów kodowania opartych na generatywnej AI, 75 proc. jest zadowolonych z rezultatów, w tym w 35 proc. przypadków generatywna AI spełniła oczekiwania, a w 40 proc. przekroczyła je. W zaledwie 8 proc. nie spełniła oczekiwań.

Przyspieszenie wejścia produktu na rynek to najważniejsza korzyść z używania narzędzi opartych na AI wymieniana przez 76 proc. ankietowanych. Na drugim miejscu znalazła się jakość kodu – wskazana przez 63 proc. respondentów oraz redukcja kosztów 58 proc. Na dalszych pozycjach znalazło się usprawnienie procesu testowania oraz poprawa dokumentacji – odpowiednio 39 i 31 proc.

Szybkość tworzenia kodu to niezaprzeczalna wartość asystentów kodowania, jednak równie ważną zaletą tych narzędzi jest zdolność wychwytywania błędów i poprawienie procesu testowania – dodaje Paweł Szreder. – Pozwala to na redukcję liczby korekt w programie i ogólne podniesienie jakości oprogramowania.

Firmy wytwarzające oprogramowanie nie są jedynymi, które w coraz większym zakresie korzystają ze sztucznej inteligencji. Z badania Bain & Company wynika, że firmy z innych branż najczęściej wdrażają lub testują narzędzia takie jak interfejsy konwersacyjne oparte na czacie, asystenci kodowania oraz centra obsługi klienta wykorzystujące sztuczną inteligencję. Najbardziej powszechnie wykorzystuje się narzędzia oparte na AI w branży integratorów systemów – 90 proc. firm choć raz skorzystało z tych technologii, oraz w marketingu i reklamie – 86 proc.

W opinii Bain & Company innowatorzy, którzy najszybciej sięgnęli po technologie AI w tworzeniu oprogramowania wygrywają walkę konkurencyjną.

Enea kupiła od PAD RES farmę fotowoltaiczną o mocy 35 MW zlokalizowaną w Wielkopolsce

Położona pod Koninem Farma Fotowoltaiczna Genowefa o mocy 35 MW powiększyła moce wytwórcze OZE Grupy Enea. Działająca instalacja została zakupiona od firmy PAD RES, która jest wiodącym deweloperem w sektorze czystych źródeł energii. To kolejna z ogłoszonych w ostatnich tygodniach inwestycji Enei realizujących strategię konsekwentnego zwiększania zainstalowanej mocy OZE Grupy.

Szacuje się, że zlokalizowana w okolicach Kleczewa (wielkopolskie) Farma Fotowoltaiczna Genowefa może w pierwszym latach swojej pracy wyprodukować rocznie ponad 35.000 MWh zielonej energii, zapewniając czystą energię dla ok. 17 500 gospodarstw domowych. Budowa instalacji rozpoczęła się w kwietniu 2022 r., a farma rozpoczęła produkcję energii w sierpniu 2023 r. Instalacja składa się z 65 420 szt. paneli i zajmuje obszar ok. 40 ha.

– W ostatnich miesiącach deklarowaliśmy wyraźne przyspieszenie naszych działań związanych ze zwiększaniem mocy zainstalowanej Grupy Enea w odnawialnych źródłach energii. Ostatnie tygodnie i kolejne inwestycje, tak jak kupno Farmy PV Genowefa są potwierdzeniem realizacji naszych zobowiązań i wkładem w transformację sektora energetycznego. Kolejne nasze instalacje są w przygotowaniu, a obecnie, w ramach spółek Grupy posiadamy projekty z określonymi warunkami przyłączenia na ok. 525 MW. Z kolei
w
2024 r. planujemy dysponować projektami na ok. 800 MW z wydanymi pozwoleniami na budowę powiedział Paweł Majewski, prezes zarządu Enea S.A.

W ostatnich miesiącach Grupa Enea znacząco zwiększyła swoje moce wytwórcze OZE, w tym m.in. nabywając farmy fotowoltaiczne Tarnów i Tykocin, a ostatnio nowo budowaną farmę wiatrową Bejsce o mocy 19,8 MW. Równolegle Enea prowadzi prace nad kolejnymi akwizycjami oraz własnymi projektami (tzw. greenfield), które są na różnym etapie zaawansowania.

PAD RES to joint venture Griffin Capital Partners i Kajima Europe. Projekt w Kleczewie jest ważnym kamieniem milowym w rozwoju PAD RES, ponieważ jest to pierwsza kompleksowo zrealizowana inwestycja od momentu przejęcia większościowych udziałów przez Kajima Europe i Griffin Capital Partners we wrześniu 2021 r. PAD RES odpowiadał za budowę, oddanie do użytku i transakcję sprzedaży farmy Genowefa.

Transakcja wpisuje się również w strategię biznesową PAD RES, która polega na aktywnym poszukiwaniu nowych możliwości inwestycyjnych, przejmowaniu projektów deweloperskich na wczesnym etapie rozwoju oraz realizacji tych inwestycji, gwarantując ich sprawne oddanie do użytku, aby mogły zapewniać Polsce czystą energię, zwiększając jednocześnie możliwości inwestycyjne PAD RES na globalnym rynku.

Genowefa jest doskonałym przykładem zaangażowania firmy Kajima w dostarczenie potrzebnej polskiej gospodarce czystej energii. Sprzedaż tej farmy fotowoltaicznej świadczy o trwającej transformacji polskiego sektora energetycznego i rosnącym zapotrzebowaniu na odnawialne źródła energii. Wspólnie z PAD-RES i Griffin Capital Partners planujemy dostarczać kolejne aktywa i umacniać naszą pozycję rynkową w Polsce – komentuje Chris Gill, Investments Director & Head of Renewables w Kajima.

Decydując się na wejście na rynek energii odnawialnej w Polsce, dostrzegliśmy duże możliwości rozwoju i wzrostu w tym segmencie. Sukcesy naszych platform inwestycyjnych w ostatnich miesiącach potwierdzają, że trafnie zidentyfikowaliśmy ten potencjał. Dzięki naszym wspólnym działaniom, moc odnawialnych źródeł energii PAD RES przekroczyła 2 GW, plasując spółkę w czołówce polskiego sektora OZE – mówi Jędrzej Socha, Senior Vice President Investments w Griffin Capital Partners.

Z radością nawiązaliśmy współpracę z Eneą, jedną z największych polskich grup energetycznych i drugim co do wielkości producentem energii elektrycznej w Polsce. Naszą wspólną misją jest aktywny udział w transformacji sektora energetycznego i rozwój odnawialnych źródeł energii. Jako PAD RES, tylko od 2022 r. nabyliśmy 13 projektów o łącznej mocy 450 MW, z których wszystkie posiadają pozytywnie rozpatrzone wnioski o warunkach przyłączenia do sieci przesyłowej. Mamy także aktywne plany inwestycyjne – w tym roku planujemy rozpocząć realizację kolejnych projektów fotowoltaicznych o łącznej mocy 140 MW – dodaje Julian Rudd-Jones, Dyrektor w PAD RES Group.

Duże spadki na giełdach. Amerykański dolar nadal się umacnia

S&P 500 osiągnął w poniedziałek swój najniższy poziom od czerwca br., ale zakończył wczorajszą sesję lekkim wzrostem (+0,4 proc.). W zeszłym tygodniu wykres tego indeksu raczej ewidentnie opuścił dołem 3-miesięczna formację „głowy z ramionami” rozpościerającą się pomiędzy poziomami ok. 4350 pkt. a 4600 pkt. Lekkie wzrosty zanotowały również średnia przemysłowa Dow Jonesa (-0,13 proc.) i Nasdaq 100 (+0,46 proc.). Dziś ok. godz. 9:55 kontrakty na S&P 500 taniały o 0,55 proc.

Trwała wyprzedaż europejskich akcji. Niemiecki DAX (-0,53 proc. ok. godz. 9:40) i francuski CAC 40 (-0,86 proc.) znalazły się na najniższych poziomach od marca br.
WIG-20 zaliczył dziś rano swój najniższy poziom od końca maja br. (-0,47 proc. ok. godz. 9:55). Najniżej od 10 lat były dziś kurs akcji Cyfrowego Polsatu. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne minima osiągnęły dziś ceny akcji spółek Grodno i Captor Therapeutics.

Swe nowe cykliczne maksima osiągnęły rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w takich krajach jak USA (4,546 proc.), Kanada, Francja, Finlandia, Hiszpania, Niemcy, Belgia, Australia i Nowa Zelandia. Rentowność 10-latek polskiego rządu osiągnęła dziś rano swój najwyższy poziom od pierwszej połowy lipca br. (5,833 proc.).

Kurs EUR/USD spadł wczoraj poniżej poziomu 1,06 proc. i dotarł do swego najniższego poziomu od pół roku, a dziś rano trzymał się w pobliżu wczorajszego zamknięcia (-0,07 proc.). Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jedna osiągnął swój kolejny najwyższy poziom od października ub.r. (USD/JPY +0,13 proc. ok. godz. 9:35).

Polski złoty był dziś rano stabilny (EUR/PLN +0,07 proc., USD/PLN +0,15 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadł wczoraj do najniższego poziomu od ponad tygodnia, a dziś rano nieznacznie zniżkował (-0,09 proc. ok. godz. 9:40).

Ceny kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE atakował dziś rano poziomy swych 2-tygodniowym minimów (WTI -1,37 proc., Brent -1,36 proc. ok. godz. 9:25). Kurs kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie po wczorajszym 10-proc. skoku w górę (zmiana serii) do najwyższego poziomu od 1,5 miesiąca spadał dziś ok. godz. 9:25 o 1,51 proc. Taniały metale (złoto -0,32 proc, srebro –0,9 proc., platyna -1,05 proc., pallad -1,03 proc., miedź -0,99 proc.). Dziś rano zmiany cen kontraktów na pszenicę, soję i cukier były kosmetyczne. O ponad 1 proc. taniały kontrakty na bawełnę na ICE.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Strategia retencji pracowników w procesach fuzji i przejęć jest kluczowym elementem powodzenia transakcji

W trakcie fuzji i przejęć dochodzi do połączenia zespołów, procesów organizacyjnych, sposobów pracy, wizji i kultur firm będących w procesie integracji. Skuteczni inwestorzy są świadomi złożoności procesu integracji i już na etapie poszukiwania firm do przejęcia zwracają uwagę na kwestie zasobów ludzkich, a następnie odpowiednio je analizują podczas Due Diligence w kontekście celów transakcji. Kluczowa jest również umiejętność zarządzania nimi podczas każdego etapu transakcji.

W czasie procesu fuzji lub przejęcia innej firmy wiele organizacji koncentruje się na zatrzymaniu kadry kierowniczej przejmowanej spółki, nie uwzględniając pracowników na niższych stanowiskach, od których w dużym stopniu zależy utrzymanie bieżącej działalności i jej rozwój. Obawy, niepewność i stres, które pojawiają się wśród pracowników na każdym etapie transakcji M&A, od ogłoszenia transakcji, poprzez jej zamknięcie, aż po integrację po jej zakończeniu, mogą doprowadzić do utraty trudnych do zastąpienia osób.

Badania rynkowe pokazują, że pracownicy organizacji przejmowanej są dwa razy bardziej skłonni do odejścia niż pracownicy podmiotu przejmującego. Niestety, w największym stopniu dotyczy to najbardziej kompetentnych osób, ze względu na to, że mają wiele możliwości i perspektyw na rynku pracy. Dużym wyzwaniem podczas przeprowadzania transakcji jest też integracja odmiennych kultur organizacyjnych spółek. Skuteczna realizacja celów integracji wymaga holistycznego podejścia do retencji konkretnych grup pracowników w zaistniałych okolicznościach.

Profesjonalnie opracowana strategia retencji i zaangażowania pracowników i dwustronna komunikacja są niezbędne w procesie fuzji i przejęć.

Firmy planujące przejęcie lub fuzję z innym podmiotem powinny przygotować strategię retencji pracowników dla każdego z trzech etapów transakcji. Przed podpisaniem umowy transakcyjnej należy zidentyfikować najbardziej kluczowe osoby (tzw. talenty) na różnych szczeblach organizacji, dokonać oceny potencjalnego ryzyka oraz określić priorytety retencyjne. Pomiędzy ogłoszeniem transakcji, a jej zamknięciem, niezbędne jest zabezpieczenie know-how posiadanego przez pracowników. Kluczowa jest bezpośrednia komunikacja kadry zarządzającej z pracownikami oraz przygotowanie oferty dla pracowników – np. bonusów retencyjnych. W ostatnim etapie, jakim jest integracja po zakończeniu transakcji, należy wdrożyć długofalową propozycję rozwiązań i benefitów dla pracowników połączonych firm – czyli Employer Value Proposition, która ma na celu utrzymanie pracowników w organizacji – mówi Iwona Sprycha, Partner, Szef Zespołu HR Advisory & Change Management oraz Szef Zespołu Forensic w Departamencie Deal Advisory w KPMG w Polsce.

Sławomir Czarnecki nowym prezesem Grupy Muszkieterów

Wraz z początkiem września br. Sławomir Czarnecki objął stery Grupy Muszkieterów jako  Prezes Zarządu ITM Polska, zastępując tym samym Davida de Bosschère’a. Nowy Prezes jest właścicielem sklepu Bricomarché w Świeciu i posiada wieloletnie doświadczenie w handlu, a także wewnętrznych strukturach Grupy. Będzie odpowiadał za dalszy rozwój sieci Intermarché i Bricomarché w Polsce po udanej transformacji przeprowadzonej za kadencji swojego poprzednika. Sławomira Czarneckiego wspierał będzie nowy zarząd złożony wyłącznie z właścicieli prowadzących punkty sprzedaży w Polsce.

Polski przedsiębiorca na czele Grupy Muszkieterów

Sławomir Czarnecki zastąpi na czele Grupy Davida de Bosschère’a, który przez ostatnie 6 lat był odpowiedzialny za efektywne przeprowadzenie Grupy przez okres intensywnych zmian: restrukturyzację Intermarché i przyspieszenie rozwoju Bricomarché. Z początkiem września przekazał swoją misję w ręce polskiego przedsiębiorcy, doskonale znającego obecne realia i wyzwania rynku detalicznego w Polsce.

Nowy Prezes będzie stał na czele centralnej jednostki w strukturze Grupy Muszkieterów, odpowiedzialnej za zarządzanie całą organizacją w Polsce, nadzór i koordynację działań struktur centralnych, a także za rozwój sieci Intermarché i Bricomarché.

Sławomir Czarnecki członkiem Grupy został w 2010 r. Wspólnie z żoną prowadzi sklep Bricomarché w Świeciu. W 2020 r. został członkiem Zarządu ITM Polska, a w kwietniu br. jego Wiceprezesem. W przeszłości pełnił kluczowe funkcje w Grupie Muszkieterów, odpowiadając za rozwój sieci i zarządzanie jej majątkiem. Miał także duży udział w tworzeniu Funduszu Stacji Paliw Intermarché, a także przewodniczył Radzie Nadzorczej Grupy Inwestycyjnej Bricomarché. Przed przystąpieniem do Grupy Muszkieterów jako pracownik korporacji zajmował stanowisko regionalnego dyrektora sprzedaży, ale podążył za hasłem przewodnim Grupy Muszkieterów, „Odmień swoje życie” i dołączył do największego europejskiego zrzeszenia niezależnych przedsiębiorców.

– Objęcie funkcji Prezesa Zarządu Grupy Muszkieterów stanowi jednocześnie zaszczyt oraz wyzwanie. Wierzę, że  doświadczenie, które zdobyłem jako menadżer w dużej międzynarodowej firmie oraz to, pozyskane w strukturach Grupy Muszkieterów, pozwolą mi zrealizować powierzoną misję. Równocześnie cieszę się, że wraz z nowym Zarządem będziemy mogli aktywnie uczestniczyć w procesie rozwoju Grupy.  Przejęcie odpowiedzialności przez polskich przedsiębiorców jest wyrazem wejścia Grupy w Polsce w kolejną fazę samodzielności biznesowej mówi Sławomir Czarnecki, Prezes Zarządu Grupy Muszkieterów w Polsce.

Unikatowy model partycypacyjny – niezależność we współzależności

Grupa Muszkieterów zrzesza blisko 500 niezależnych polskich przedsiębiorców zarządzających supermarketami spożywczymi Intermarché oraz supermarketami typu „dom i ogród” Bricomarché. Daje właścicielom sklepów niezależność i wspiera ich w prowadzeniu własnego biznesu. Równocześnie przedsiębiorcy biorą odpowiedzialność za funkcjonowanie całej Grupy pełniąc kluczowe funkcje w ramach jej struktur. Jest to unikatowy model biznesowy, który opiera się na kulturze współtworzenia. Potwierdzeniem tego modelu jest powołanie nowych członków Zarządu Grupy w Polsce, który stanowią trzej właściciele sklepów Intermarché oraz 3 właściciele sklepów Bricomarché:

  • Paweł Bigos (właściciel Intermarché w Rawie Mazowieckiej i Brzezinach),
  • Thierry Klupczynski (właściciel Intermarché Gdańsk),
  • Marcin Dudka (właściciel Intermarché w Słubicach),
  • Eric Perinelle (właściciel Bricomarché w Nowym Tomyślu),
  • Alfred Pawlak (właściciel Bricomarché w Brodnicy i Rypinie),
  • Tomasz Ocetek (właściciel Bricomarché w Dębicy i Jaśle).

Bioceltix SA zbliżył się do komercjalizacji leku na zwyrodnienie stawów u psów

Kolejny kamień milowy w historii Bioceltix SA. Giełdowa spółka biotechnologiczna
o profilu weterynaryjnym otrzymała właśnie ostateczne, pozytywne wyniki badań klinicznych nad jednym z jej kluczowych projektów. Potwierdzają one pełną skuteczność opracowanej przez Bioceltix terapii. A to znacznie przybliża spółkę do komercjalizacji jej pierwszego leku.

W świetle najnowszych danych badawczych uważam, że jesteśmy już naprawdę blisko zostania pierwszą firmą na świecie, posiadającą dopuszczenie do komercyjnego obrotu dla produktu leczniczego zawierającego psie komórki macierzyste – podkreśla dr inż. Paweł Wielgus, członek zarządu Bioceltix SA, komentując ostateczne wyniki niezależnego, międzynarodowego badania klinicznego produktu BCX-CM-J na zwyrodnienie stawów u psów.

Wstępne wyniki badania spółka przedstawiła w lipcu br. Ostateczne rezultaty okazały się lepsze niż te pierwotnie prognozowane. W badaniu klinicznym – po weryfikacji danych – populacja zwierząt wyniosła łącznie 102 pacjentów, w tym 67 pacjentów w grupie badanej produktem BCX-CM-J i 35 pacjentów w grupie kontrolnej (otrzymali sól fizjologiczną jako placebo). Na podstawie zweryfikowanych wyników stwierdzono, że około 70% psów w grupie badanej osiągnęło podstawowe kryterium skuteczności przyjęte w protokole badania klinicznego (tzw. primary endpoint). W grupie, która otrzymała placebo, ten sam wskaźnik sukcesu osiągnęło około 26% pacjentów. Skuteczność weryfikowana była w dniu 30. (z odchyleniem maksymalnie 3 dni) licząc od daty podania produktu lub placebo.

Z biznesowego i naukowego punktu widzenia te liczby są jednoznaczne: badanie kliniczne zakończyło się zdecydowanym sukcesem i potwierdziło skuteczność oraz jakość naszej technologii. To wyczekiwane przez nas i rynek potwierdzenie statystycznej istotności wyników w badaniu klinicznym osiągnęliśmy w bardzo dobrym stylu. Końcowe wyniki są jeszcze lepsze niż te wstępnie raportowane. Oprócz tego nasze wyniki wypadają bardzo dobrze w porównaniu z wynikami badań klinicznych dla innych weterynaryjnych produktów leczniczych, które są już dopuszczone do obrotu – zaznacza Paweł Wielgus.

Na dziś Bioceltix SA rozwija w komercyjnym kierunku jeszcze dwa inne produkty lecznicze – na atopowe zapalenie skóry (AZS) u psów oraz jeden przeznaczony dla koni cierpiących na zapalenie stawów. W przypadku AZS spółka już wcześniej informowała o bardzo dobrych wynikach z pilotażowego badania klinicznego. Już teraz lek na AZS u psów postrzegany jest przez globalną big pharmę jako unikalny, bardzo ciekawy projekt. W tej chwili Bioceltix dołącza również do nielicznego grona innowacyjnych firm mierzących się z psią osteoartrozą. Wkrótce spółka otrzyma opisową część badania klinicznego, odnoszącą się do zaprezentowanych liczb i przedstawi je publicznie w czasie webinaru z udziałem zespołu naukowego.

Osteoartroza u psów staje się coraz ważniejszym tematem biznesowym w weterynarii. Zobaczymy to za chwilę w wynikach sprzedaży przeciwciała monoklonalnego, które uzyskało dopuszczenie do obrotu niecały rok temu. Branża zacznie postrzegać osteoartrozę inaczej, podobnie jak to było kiedyś z atopowym zapaleniem skóry. Dla nas dochodzi do tego jeszcze element emocjonalny – jesteśmy dumni, że możemy skutecznie pomóc chorującym psom. To satysfakcja, którą trudno ująć liczbami – mówi Paweł Wielgus.

Choroba zwyrodnieniowa stawów poprzez przewlekły stan zapalny prowadzi do stopniowej degeneracji chrząstki stawowej. Przyjmuje się, że choruje na nią 2/3 psów powyżej 7. roku życia. Podstawowymi objawami rozwoju osteoartrozy jest dyskomfort zwierzęcia wynikający z przewlekłego bólu, który manifestuje się kulawizną, chwiejnym i sztywnym chodem, problemami ze wstawaniem, ogólną niechęcią do aktywności fizycznej. Tradycyjnie stosowane metody leczenia podawane przewlekle i mające charakter leczenia objawowego, są obarczone ryzykiem skutków ubocznych (niesterydowe leki przeciwzapalne, sterydy, leki przeciwbólowe). Leki biologiczne na bazie komórek macierzystych, oprócz redukowania bólu, wykazują działanie przyczynowe, dzięki temu mogą stać się bardzo dobrą alternatywą dla innych terapii.

Obniżka maksymalnej ceny energii – ile oszczędzi rynek nieruchomości komercyjnych?

Podpisana 21 sierpnia br. przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacja ustawy o ochronie odbiorców energii elektrycznej obniża cenę maksymalną za energię elektryczną z 785 zł/MWh do 693 zł/MWh. Ile faktycznie na około stuzłotowym rabacie zyskają najemcy i właściciele budynków komercyjnych? Jak szacuje MVGM, jeden z europejskich liderów w zakresie zarządzania nieruchomościami, biurowiec o powierzchni ok. 12 000 mkw. GLA przez trzy miesiące (bo tyle będzie obowiązywać nowela) oszczędzi w ten sposób ok. 30 000 PLN. I o ile każda złotówka w napiętych budżetach nieruchomościowych jest niezwykle cenna, o tyle, jak zwracają uwagę eksperci MVGM, w długiej perspektywie czasu kluczowe jest wdrożenie kompleksowych strategii i narzędzi, które optymalizują zużycie mediów i pozwalają oszczędzać bez względu na zmienne środowisko makroekonomiczne.

Z niższej ceny energii będą mogły skorzystać samorządy, mali i średni przedsiębiorcy oraz wrażliwe podmioty użyteczności publicznej, takie jak szpitale, szkoły, przedszkola, żłobki, noclegownie czy placówki opieki nad osobami niepełnosprawnymi. Nowelizacja ustawy zacznie obowiązywać 1 października tego roku.

Podpisana nowelizacja oznacza realne oszczędności dla uczestników rynku nieruchomości w Polsce, choć ich skala będzie różnić się w zależności od wieku budynku, jego rodzaju, a także systemów, aplikacji i rozwiązań technologicznych, z których korzysta właściciel i zarządca danego obiektu. Dla przykładu, w przypadku portfela MVGM oszczędności wygenerowane dzięki niższej, kwartalnej cenie energii mogą osiągnąć ok. 3 000 000 PLN w trakcie obowiązywania ustawy. W przypadku tylko jednej nieruchomości biurowej, budynku oddanego do użytku w 2019 roku o powierzchni 12 000 mkw. GLA możemy oszczędzić nawet 30 000 PLN”, – komentuje Mariusz Kanabrocki, Technical Director, MVGM.

Jak dodaje Mariusz Kanabrocki, publiczne programy wspierające przedsiębiorców są ważne, ale cały sektor nieruchomości musi koncentrować się przede wszystkim na długofalowych programach optymalizacyjnych, które chronią budżety operacyjne właścicieli i najemców przez nieoczekiwanymi wydarzeniami rynkowymi.

Kryzys energetyczny w 2022 roku bardzo mocno odbił się na portfelach inwestorów nieruchomościowych, deweloperów i najemców oraz zmusił cały rynek do przyspieszonej edukacji w zakresie procesów kontraktacji energii czy implementacji rozwiązań, które każdego dnia pomagają optymalizować zużycie mediów. W MVGM prowadzimy działania optymalizacyjne w sposób ciągły, weryfikując koszty zużycia mediów i wychwytując ich ponadnormatywne zużycie, regulując centrale wentylacyjne czy wprowadzając systemy analityczne typu smart metering. Bardzo ważne w tym procesie są też prowadzone działania edukacyjne, które pomagają naszym klientom również w osiąganiu założonych celów ESG”, – dodaje Leszek Sybura, Director of Operations, MVGM.

Polacy odpuścili fast foody i pizzerie. Branża w wakacje zaliczyła dwucyfrowe spadki

Inflacja mocno weszła do restauracji z szybkim jedzeniem i wypłoszyła część klientów. Polacy w wakacje zdecydowanie ograniczyli wyjścia do pizzerii i fast foodów. Potwierdzają to wyniki badania, które zostało przeprowadzone na próbie blisko 458 tys. osób. I tak od początku czerwca do końca sierpnia br. łącznie ww. restauracje straciły rok do roku ponad 13% klientów i 14% wizyt. Skrócił się też statystyczny czas przebywania w lokalach. Do tego w analizowanym okresie badani spędzili tam średnio nieco ponad 4 godz. Ciekawe jest też to, że pizzerie odnotowały ponad 2-krotnie gorszy wynik niż fast foody. Eksperci, komentujący te dane, tłumaczą, że pod wpływem wzrostu cen konsumenci zmienili swoje zachowania. Wizyty w restauracjach stały się mniej popularne, na czym skorzystały sklepy z gotowymi daniami.

Wakacje z dwucyfrowymi spadkami

Analitycy firmy technologicznej Proxi.cloud i platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH zbadali ruch w 1,8 tys. pizzerii i fast foodów w okresie od początku czerwca do końca sierpnia br. i porównali wyniki te z ubiegłorocznymi. Łącznie przeanalizowali zachowania blisko 458 tys. konsumentów. Z tak zebranych danych wynika, że rynek w relacji rocznej stracił 13,3% klientów. Zmniejszyła się również liczba wizyt w ww. lokalach – o 14,1% rdr. Do tego w niewielkim stopniu spadła częstotliwość odwiedzin. Powodem, dla którego klienci wydają mniej pieniędzy w ww. lokalach, są oczywiście rosnące ceny.

– Wysoka inflacja od dłuższego czasu mocno obciąża budżety konsumentów. Przez to nawet wizyty w restauracjach, uważanych przez lata za stosunkowo niedrogie, przestają być już powszechne i dostępne dla każdego. I faktycznie okazują się droższe niż przed rokiem. Na rynku widać też, że Polacy tną wydatki na codzienne, podstawowe zakupy w większym stopniu niż wcześniej. A jeśli tak się dzieje, to z pewnością przekłada się to na usługi gastronomiczne, z których korzystanie przecież nie jest pierwszą potrzebą – mówi dr Nikodem Sarna z firmy Proxi.cloud.

Wina jest po stronie inflacji

Z takim wyjaśnieniem zjawiska zgadza się ekspert rynku retailowego, dr Maria Andrzej Faliński. Przyznaje, że wnioski wyciąga nie tylko z danych, ale i własnego doświadczenia, gdyż zdarza mu się odwiedzać jedną z popularnych restauracji fast food. Widzi, że ceny wyraźnie wzrosły. Zauważa przy tym paradoks. Jakość jedzenia i obsługi oferowana w polskich lokalach typu fast food jest wyższa niż w wielu krajach zagranicznych, ale nie zatrzymało to odpływu klientów.

– Polskie lokale na tle innych mają dobre opinie. Jedzenie przygotowywane jest ze świeżych produktów, personel zna się na swojej pracy, a lokale prezentują wysoki poziom higieniczny. Uważam, że konsumenci ograniczają wyjścia do takich miejsc wyłącznie ze względów finansowych. Myślę też, że w porównywanych okresach odeszli przede wszystkim klienci najbiedniejsi, z dołu drabinki dochodowej – mówi dr Faliński.

Jednak, zdaniem eksperta, ta sytuacja się zmieni. Odbicie tendencji spadkowej może nastąpić już w nieodległej przyszłości i może być skutkiem zwiększenia wysokości świadczeń socjalnych, w wyniku których dochody osób najbiedniejszych będą przyrastały szybciej niż inflacja.

Fast foody częściej odwiedzane niż pizzerie

Z badania wynika ponadto, że w niewielkim stopniu zmniejszeniu uległ przeciętny czas spędzony w danej restauracji. W minione wakacje konsumenci spędzili w fast foodach nieco ponad 4 godz. i 5 min. (obejmuje to cały okres 3 miesięcy). W pizzeriach było to trochę ponad 1 godz. i 30 minut, a w fast foodach – 3 godz. i 12 min. Rodzi to pytanie, dlaczego goście najwięcej czasu spędzają w tych drugich lokalach, a odwiedziny w pizzerii trwają prawie 2 razy krócej. Miłosz Sojka, ekspert z Proxi.cloud, uważa, że skrócenie przeciętnego czasu spędzonego w ww. restauracjach to naturalna konsekwencja spadku natężenia ruchu. Kolejki są mniejsze, a w konsekwencji oczekiwanie na złożenie i odbiór zamówienia skraca się. Nie można też jednoznacznie wykluczyć, że konsumenci szybciej opuszczają restauracje, bo kupują mniej dań. Powodów dysproporcji może być jeszcze więcej.

– Fast foodów, w tym lokali z kanapkami i daniami z kurczaka, jest więcej na rynku niż pizzerii, przez co z większym prawdopodobieństwem są odwiedzane. Ponadto czas oczekiwania jest istotny dla klientów, którzy chcą zjeść coś szybko. Ma to swoje odzwierciedlenie także w średniej liczbie wizyt w placówkach tych formatów, więc jeżeli pizzerie zanotowały ich mniej w badanym okresie, to naturalne jest, że średni łączny czas spędzony w tych lokalach był krótszy – dodaje Miłosz Sojka.

Dr Maria Andrzej Faliński powodu skracania czasu w omawianych typach lokali doszukuje się także w rosnącej popularności usługi drive-in, czyli możliwości złożenia i odebrania zamówienia bez wychodzenia z samochodu, oraz automatów do ich składania. Ekspert zwraca uwagę na to, że sam koncept fast foodów zakłada szybką obsługę, więc nie powinno dziwić, że klienci faktycznie spędzają tam niewiele czasu. Jak wyjaśnia, to podnosi przepustowość sprzedaży. Tak właśnie wygląda strategia nowoczesnego retailu. Do tego dodaje, że skrócenie czasu pobytu nie jest jedynym wnioskiem płynącym z badania. W wakacje ub.r. zanotowano dużą liczbę wizyt trwających mniej niż 10 minut, a w tym roku ich udział jeszcze wzrósł. Jest on szczególnie wysoki w przypadku pizzerii i przekracza 30%.

– Może wynikać to ze wzrostu liczby zamówień na wynos lub realizowanych poprzez aplikacje dostarczające posiłki. Jeśli tak jest, to daje istotny sygnał dla marketerów i zachęca do pogłębienia wiedzy o klientach i przyczynach, dla których coraz chętniej zamawiają oni dania zdalnie. Warto też przyjrzeć się temu kanałowi sprzedaży i przeanalizować jego potencjał do skalowania – mówi dr Nikodem Sarna.

Z kolei dr Faliński podsumowuje, że coraz więcej pizzerii sieciowych nie zachęca klientów do zajęcia stolika, ale wydają pizzę „zza lady”. Ekspert nazywa to organizacją „walk in”, czyli klient wchodzi, odbiera zamówienie i właściwie od razu wychodzi.

Ponad 70% pracowników na świecie zmaga się ze stresem i wypaleniem zawodowym

Zainteresowanie firm tematem zdrowia psychicznego i dobrego samopoczucia ich zespołów jest już zjawiskiem o skali globalnej. Mimo to, wciąż ponad 7 na 10 pracowników na świecie zmaga się ze stresem i wypaleniem zawodowym. Pod tą statystyką kryje się jednak większy problem. Najnowsze badanie GoodHabitz wskazuje, że brakuje komunikacji między pracownikami a menedżerami w zakresie zdrowia psychicznego, a istniejąca luka wykraczająca poza sam dyskomfort. Problemem jest niedobór kluczowych umiejętności niezbędnych do empatycznej komunikacji i rozwiązywania problemów.

Połowa pracowników na świecie ukrywa stres i wypalenie zawodowe przed pracodawcami

Szereg wydarzeń globalnych mających miejsce w ostatnich latach – takich, jak pandemia, wojna, wzrost inflacji i kosztów życia czy niestabilna sytuacja gospodarcza – sprawia, że jeszcze więcej osób na świecie zmagało się w ostatnim czasie ze stresem i wypaleniem. Podkreśla to pilną potrzebę zaadresowania problemów związanych z szeroko pojętym dobrostanem psychicznym.

Szczególnie alarmujące są dane wskazujące na to, że spośród osób doświadczających trudności mentalnych, aż połowa zdecydowała się stawić czoła swoim problemom samodzielnie, bez szukania wsparcia u przełożonych (50%). Ten „cichy kryzys” podkreśla potrzebę tworzenia środowisk, w których otwarte rozmowy na temat zdrowia psychicznego są nie tylko mile widziane, ale aktywnie się do nich zachęca. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o rozmowę. Chodzi o wyposażenie ludzi w umiejętności i zasoby, których potrzebują do prowadzenia wyrozumiałych i pełnych współczucia dyskusji – mówi Daniel Idźkowski, Country Director w GoodHabitz Polska.

Stres i wypalenie zawodowe rzucają cień na pracowników na całym świecie. Aby uzyskać wszechstronny obraz dotyczący zmieniającej się sytuacji pod kątem zdrowia psychicznego w kontekście zawodowym, firma GoodHabitz wraz z agencją badawczą Markteffect przeprowadziła badanie wśród 24 235 pracowników na całym świecie. Wyniki badania dostarczają kluczowych informacji, które umożliwiają lepsze zrozumienie rozmaitych aspektów wpływających na dobre samopoczucie pracowników. Co więcej, spostrzeżenia te stanowią praktyczny kompas, wskazujący skuteczne strategie, które organizacje mogą z łatwością wdrożyć.

Polska w grupie z największymi problemami

Wśród krajów znajdujących się pod globalnym mikroskopem, nieoczekiwane odkrycia wyłaniają się z analizy danych dla Hiszpanii, Polski, Portugalii, Szwecji i Danii. Około czterech na pięciu pracowników w tej grupie otwarcie przyznaje, że zmaga się ze stresem i wypaleniem zawodowym. Polska jest druga na liście wskazań twierdzących – Polacy zapytani o to, czy w ciągu ostatniego roku doświadczyli jakichkolwiek oznak stresu/wypalenia zawodowego, w 82% potwierdzają, że taka sytuacja miała miejsce. Powyżej naszego kraju znalazła się tylko Hiszpania. Zaskakującym może być fakt, iż Szwecja i Dania – znane z wysokiej jakości życia i wysokiego wskaźnika szczęścia wśród społeczeństwa, obecnie borykają się z wysokim wskaźnikiem stresu i wypalenia zawodowego.

Choć również pod kątem swobody rozmowy wśród pracowników Polskę cechuje niechlubny wynik, to szczegółowa analiza danych wskazuje, że pierwotna przyczyna wykracza poza sam dyskomfort związany z rozmową z przełożonym. Wyniki uwypuklają także, że liderom brakuje kluczowych umiejętności potrzebnych do skutecznej komunikacji, empatii i rozwiązywania problemów. We wszystkich objętych badaniem krajach radzenie sobie ze stresem jawi się jako najważniejsza umiejętność pozytywnie wpływająca na dobrostan (35%). Jednak na tym lista się nie kończy. Umiejętności komunikacyjne, praca zespołowa, coaching i zarządzanie, a także umiejętności przywódcze są prawie równie ważne. Podkreśla to pilną potrzebę kompleksowych szkoleń zarówno dla menedżerów, jak i zespołów w organizacjach.

Co ciekawe, większość pracowników (63%) woli, aby ich przełożeni regularnie sprawdzali ich samopoczucie. Wymaga to częstszego szkolenia przywódców w tym temacie. Rozwiązanie tego problemu wymaga nie tylko wsparcia w zakresie zdrowia psychicznego, ale także praktycznych narzędzi i umiejętności. Menedżerów zachęca się dziś do wzmacniania swojego przywództwa poprzez szkolenia w zakresie regularnych kontroli samopoczucia zespołu.

Przełożeni powinni dziś promować kulturę dobrego samopoczucia psychicznego, tworząc bezpieczne i wspierające środowisko, w którym bezbronność i uczciwość są akceptowane. Liderzy muszą dawać właściwy przykład, dzielić się własnymi doświadczeniami na temat samopoczucia i przezwyciężania wyzwań. Warto zachęcać zespoły do znaczących rozmów – poświęć czas na spotkaniach, aby wysłuchać, jak naprawdę czują się ludzie w firmie. Zadawać właściwe pytania i dawać przestrzeń, której potrzebują do rozmowy – mówi Gijs Coppens, założyciel OpenUp & iPractice, psycholog opieki zdrowotnej.

Rozwój osobisty a szczęście w pracy

Raport GoodHabitz rzuca światło na kluczowy, choć często niedoceniany element poprawy dobrostanu i produktywności pracowników. Jak wynika z badań, nagrody finansowe w dalszym ciągu odgrywają kluczową rolę w zadowoleniu z pracy. Jednocześnie znaczenie rozwoju osobistego stale rośnie. Nie ulega wątpliwości, że źródłem szczęścia w pracy jest spełnienie, które towarzyszy rozwojowi osobistemu. W skali globalnej prawie czterech na pięciu pracowników widzi korelację między byciem szczęśliwym w pracy a tym, jak wpływa to na ich ogólne samopoczucie (78%). To pokazuje, jak bardzo praca i życie prywatne są ze sobą powiązane.

Raport odzwierciedla założenie, że pielęgnowanie rozwoju osobistego wspiera dynamiczną kulturę pracy i poprawia wskaźnik szczęścia w zespołach. Liczby te wskazują na aspekty, które obserwuję na co dzień, pełniąc funkcję specjalisty ds. HR. Uważam, że postępowe firmy muszą dostrzegać nieodłączny związek między ogólnym dobrostanem swoich pracowników a ich szczęściem w pracy. Menedżerowie muszą przejść szkolenia, aby skutecznie zająć się tym powiązaniem i wspierać je, tworząc pozytywne i dobrze prosperujące środowisko pracy – mówi Sandrien Boogaard, Dyrektor HR w GoodHabitz.

Po polskich drogach jeździ już prawie 50 tys. samochodów całkowicie elektrycznych

Według danych z końca sierpnia 2023 r., w Polsce były zarejestrowane łącznie 48 533 osobowe i użytkowe samochody całkowcie elektryczne (BEV). Przez pierwsze osiem miesięcy b.r. ich liczba zwiększyła się o 15 137 sztuk, tj. o 67% więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.

Pod koniec sierpnia 2023 r. po polskich drogach jeździło 84 947 samochodów osobowych z napędem elektrycznym. Flota w pełni elektrycznych, osobowych aut (BEV, ang. battery electric vehicles) liczyła 43 567 szt., a park hybryd typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 41 380 szt. Liczba samochodów dostawczych i ciężarowych z napędem elektrycznym wynosiła 5 010 szt., z czego BEV stanowiły ponad 99%. Stale rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec sierpnia składała się z 18 506 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 600 742 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 984 szt.

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec sierpnia 2023 r. w Polsce funkcjonowały 3003 ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych (6006 punktów). 33% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 67% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W sierpniu uruchomiono 50 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (122 punkty).

Zwykle okrągłe liczby są powodem do świętowania, cieszymy się zatem, bo ostatnie dane dają taką możliwość. Niebawem po polskich drogach będzie jeździło 50 tysięcy wszystkich rodzajów samochodów bateryjnych – w tym 5 tysięcy samochodów dostawczych i ciężarowych, 1 000 autobusów, 200 pojazdów wodorowych, 600 tysięcy hybryd a także 18,5 tysiąca motocykli i motorowerów. Do tego dochodzą 3 tysiące stacji z 6 tysiącami ogólnodostępnych punktów ładowania. Oczywiście porównując się do tak rozwiniętych krajów jak Francja czy Niemcy mamy jeszcze sporo do zrobienia, ale dynamika wzrostów jednoznacznie pokazuje, że nisko- i zeroemisyjność to kierunek, w którym polska branża motoryzacyjna będzie podążała. Jednak już dziś musimy zrobić wszystko, żeby ten trend nie spowodował pojawienia się Europy dwóch prędkości, w której Polska pozostanie w grupie krajów wolniej rozwijających się w tym obszarze – mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM.

W 15 miastach z największą liczbą ogólnodostępnych stacji ładowania znajduje się niemal połowa (1337) wszystkich takich urządzeń w Polsce. W samej tylko Warszawie funkcjonuje więcej stacji niż w województwach świętokrzyskim, lubelskim, lubuskim, podlaskim i podkarpackim łącznie. Instrumenty sprzyjające wyrównywaniu dysproporcji pomiędzy poszczególnymi regionami Polski w zakresie rozbudowy infrastruktury ładowania będą jednym z tematów, które omówimy w gronie kluczowych intersariuszy (w tym przedstawicieli administracji publicznej i samorządowej, OSD oraz wiodących opertorów) podczas rozpoczynającego się już dziś Kongresu Nowej Mobilności – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

Cloud Technologies ponownie notuje wzrost marży oraz kolejny rekordowy kwartał

Notowana na GPW Cloud Technologies, jeden z wiodących globalnych dostawców danych, dzięki konsekwentnej realizacji strategii rozwoju ponownie wypracowała bardzo dobre wyniki finansowe.  W I półroczu 2023 r. wskaźnik EBITDA osiągnął 13,5 mln PLN, a w II kwartale b.r. 7,2 mln PLN, co oznacza wzrost o 43% r./r. Drugi kwartał 2023 r. był również rekordowy w kluczowym dla rozwoju spółki segmencie sprzedaży danych. Cloud Technologies wypracowała 11,8 mln PLN przychodów w tym segmencie, co oznacza wzrost o 41,7% r./r. Jest to najlepszy sprzedażowo drugi kwartał w historii spółki. W I półroczu 2023 r. marża EBITDA sięgnęła 47,6%, a w II kwartale b.r. zbliżyła się do 50%.

– Postawiliśmy na wysokomarżowy segment sprzedaży danych, dzięki czemu nadal szybko rośniemy i poprawiamy wyniki. Wypracowaliśmy rekordową sprzedaż w tym segmencie – po raz trzeci w historii powyżej 10 mln PLN w ujęciu kwartalnym. Marża segmentu wynosi obecnie już blisko 67% i ze względu na charakterystykę modelu biznesowego może dalej rosnąć. W świetle rosnącego globalnego zapotrzebowania na wysokiej jakości dane cyfrowe oraz możliwych nowych zastosowań naszej technologii w sektorze sztucznej inteligencji z dużym optymizmem patrzymy na przyszłość Cloud Technologies – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

W I półroczu tego roku Cloud Technologies wypracowało przychody w wysokości 28,4 mln PLN i zysk netto w wysokości 5 mln PLN. EBITDA w kluczowym dla spółki segmencie sprzedaży danych wyniosła 14,8 mln PLN, co oznacza wzrost o 49,6% r./r. Marżowość EBITDA segmentu przekroczyła 66%. W drugim kwartale tego roku wskaźniki te wyniosły odpowiednio: przychody – 14,5 mln PLN, zysk netto – 2 mln PLN, a EBITDA segmentu sprzedaży danych – 7,9 mln PLN. Notowana na GPW spółka, która 30 czerwca br. wypłaciła akcjonariuszom 1 PLN dywidendy na akcję (łącznie 4,6 mln PLN), w raportowanym okresie odnotowała dodatnie przepływy operacyjne w wysokości 3,7 mln PLN.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników w I półroczu. Drugi kwartał jest dla nas ponownie rekordowy. Efekty realizacji naszej strategii rozwoju widoczne są obecnie przede wszystkim we wzroście EBITDA i marży EBITDA oraz marży kluczowego segmentu sprzedaży danych. Jednocześnie, pomimo 2,7 mln PLN ujemnych różnic kursowych w II kwartale b.r. – dla porównania w II kwartale 2022 r.  odnotowaliśmy 1,6 mln zł dodatnich różnic kursowych – wypracowaliśmy satysfakcjonujący nas zysk netto. Zwiększając marżowość kluczowego dla nas segmentu oraz ograniczając działalność Grupy poza tym segmentem, czego przykładem jest zawarta 25 września b.r. umowa sprzedaży 100% udziałów spółki zależnej Audience Network, dążymy do dalszej poprawy wyników Grupy, konsekwentnie realizując cele przyjęte w perspektywie do 2025 roku – komentuje Piotr Soleniec, dyrektor finansowy i członek zarządu Cloud Technologies.

Koncentracja działalności Cloud Technologies na międzynarodowej sprzedaży danych jest kluczowym elementem strategii rozwoju spółki na lata 2023 – 2025. Dzięki zawartej 25 września br. umowie sprzedaży 100% udziałów spółki zależnej Audience Network sp. z o.o. Cloud Technologies koncentruje się na strategicznym segmencie i upraszcza strukturę grupy kapitałowej, co pozytywnie przełoży się na efektywność kluczowych procesów biznesowych. Audience Network to agencja reklamowa dostarczająca usługi z zakresu marketingu internetowego, której działalność koncentruje się przede wszystkim na rynku polskim. Transakcja nie będzie miała istotnego wpływu na poziom EBITDA grupy kapitałowej, natomiast w jej wyniku ograniczone zostaną przychody prezentowane w segmencie pozostałej działalności. Celem strategicznym Cloud Technologies jest dalszy dynamiczny rozwój międzynarodowej sprzedaży danych w obecnych i nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu. W ramach realizacji strategii rozwoju spółka zamierza przeznaczyć na rozwój do 100 mln PLN w latach 2023 – 2025. Szczegółowy plan zakłada przeznaczenie do 60 mln PLN na potencjalne akwizycje i inwestycje, około 10 mln PLN na prace badawczo-rozwojowe, a także około 30 mln PLN na skup 250 000 akcji w ramach programu motywacyjnego dla pracowników. Jednocześnie Zarząd Cloud Technologies zarekomendował ustanowienie polityki dywidendowej, z dywidendą w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA.

Jak oszczędzać na płatnościach firmowych w USD? Strategie dla przedsiębiorców

Oszczędzanie na płatnościach firmowych w USD to klucz do sukcesu w dzisiejszej globalnej gospodarce. Dlatego tak istotne są skuteczne strategie, które pomogą zminimalizować koszty transakcji w dolarach amerykańskich. Jakie są praktyczne sposoby na zwiększenie zysków oprócz monitorowania kursu dolara? Odkryj tajniki oszczędzania na walutach i umacniaj pozycję swojej firmy na międzynarodowym rynku.

Wybór optymalnej metody płatności i konta walutowego w USD

Transakcje w obcej walucie, ze względu na dodatkowe koszty przewalutowań, wymagają dokładnej analizy i zarządzania ryzykiem. Dlatego przedsiębiorstwa, aby chronić swoje interesy finansowe, priorytetowo powinny traktować optymalizację kosztów i płatności w USD.

Najczęstszą formą płatności i rozliczeń z zagranicznymi kontrahentami są międzynarodowe przelewy. Warto wybrać taką opcję, aby koszty przelewów były jak najmniejsze. Możesz skorzystać z oferty banku lub wybrać serwis wymiany walut online, który oferuje kompleksowe usługi dla firm, w tym również przelewy międzynarodowe w dolarach. Warto wziąć pod uwagę bezpieczeństwo transakcji oraz jej szybkość, a także szeroką ofertę metod wpłat.

Nie można też zapomnieć o konieczności założenia konta walutowego, na którym przechowywana będzie zagraniczna waluta, np. dolar amerykański. Przy wyborze konta rozliczanego w USD zwróć uwagę na warunki jego prowadzenia, dodatkowych opłat i prowizji. Sprawdź dostępność przelewów i innych usług, których potrzebujesz, aby sprawnie prowadzić firmowe rozliczenia.

Negocjacje z dostawcami i kontrahentami

Każda firma, niezależnie od tego czy działa jedynie na terenie swojego kraju, czy też współpracuje z przedsiębiorstwami z zagranicy, powinna negocjować warunki płatności. W przypadku faktur wystawianych w dolarach warto np. wziąć pod uwagę długość terminu płatności. Im dłuższy termin, tym więcej produktów sprzedaż z danej dostawy, dzięki czemu faktura będzie łatwiejsza w opłaceniu. Co więcej, w przypadku faktur w obcych walutach, dzięki dłuższemu terminowi możesz znaleźć dogodniejszy kurs wymiany i nie stracić na różnicy.

Platforma wymiany walut online, czyli korzystny kurs dolara

Platformy oferujące wymianę waluty online to przede wszystkim wygoda i oszczędność czasu. Siedzisz we własnym biurze lub w domu, sprawdzając kurs USD i wymieniasz o dowolnej porze, niezależnie od tego, czy jest środek tygodnia, weekend lub święta. Nie musisz tracić czasu na dojazdach, a jak wiadomo w przypadku prowadzenia interesów, dobra organizacja pracy jest podstawą. Platformy wymiany walut, takie jak np. Walutomat są też bardzo bezpieczne. Korzystają ze wszelkich możliwych zabezpieczeń, abyś czuł, że Twoje pieniądze nie są w żaden sposób zagrożone. To jednak nie wszystkie zalety, o których chcieliśmy wspomnieć. Największą korzyścią zaufania platformie wymiany online może okazać się kurs dolara https://www.walutomat.pl/kursy-walut/usd-pln/. Co to dokładnie oznacza? Często kurs USD jest korzystniejszy w porównaniu do placówek bankowych czy kantorów stacjonarnych. Ponadto masz możliwość wymiany USD PLN po zaproponowanym przez siebie kursie. Możesz również skorzystać z opcji alertów walutowych – otrzymasz wówczas powiadomienie, kiedy dolar amerykański osiągnie oczekiwany przez ciebie kurs.

Automatyzacja i optymalizacja procesu płatności

Prowadzisz działalność międzynarodową? Współpracujesz z zagranicznymi firmami i chcesz skorzystać z możliwości automatyzacji takich zadań jak wymiana walut w firmie? Serwis Walutomat daje ci szereg wygodnych możliwości, również dostępnego API https://www.walutomat.pl/firmy/. Dzięki temu procedura rozliczeń w obcych walutach będzie znacznie przyjemniejsza i łatwiejsza.

Innowacyjne metody zarządzania przedsiębiorstwami to dzisiaj nic nadzwyczajnego. Dlatego coraz więcej firm decyduje się na wprowadzenie automatyzacji procesów księgowych oraz płatności związanych np. z takimi strefami jak wymiana walut. Wiąże się to bezpośrednio z wieloma zaletami. Wśród nich należy wymienić m.in. oszczędność czasu oraz zasobów. Wybrane procesy wpływają też na zwiększenie wydajności pracy. Dzięki możliwości szybszego załatwienia niektórych spraw oraz wielu ułatwieniom, jakie daje automatyzacja, stawiane przed pracownikiem zadania są łatwiejsze w realizacji. Co wpływa na poprawę jego samopoczucia. Co z kolei ma znaczenie w kontekście zaangażowania.

 

Wzrost gospodarczy w strefie euro: Aktualizacja

Według najnowszego raportu S&P Global Ratings, prognozy wzrostu PKB dla strefy euro nie uległy zmianie, pozostając na poziomie 0,6% na rok 2023 oraz 0,9% na kolejny rok. Niemniej jednak prognozy geograficzne nieco się różnią. Oczekuje się, że gospodarka Niemiec doświadczy większej kontrakcji, podczas gdy Hiszpania zanotuje większy wzrost.

Głównym czynnikiem wpływającym na 2024 rok będzie odporność rynku pracy. Wzrost płac przy jednoczesnym spowolnieniu inflacji będzie miał pozytywny wpływ na rzeczywisty dochód rozporządzalny gospodarstw domowych w przyszłym roku, wspierając konsumpcję.

Dynamika eksportu strefy euro nie wskazuje jeszcze na straty w globalnym handlu, ale nadwyżka handlowa jest niższa niż przed wybuchem kryzysu energetycznego. Stopy procentowe prawdopodobnie osiągnęły szczyt, a Rada EBC może rozpocząć obniżanie stóp dopiero w drugiej połowie 2024 roku.

Skutki dla gospodarki

Oczekuje się, że wzrost gospodarczy w strefie euro spadnie do 0,6% w tym roku w porównaniu do 3,4% w 2022 roku. Wzrost będzie minimalny w 2024 roku (0,9%) przed potencjalnym powrotem do wzrostu rocznego na poziomie 1,5% w latach 2025-2026.

Zmieniła się natomiast geograficzna kompozycja wzrostu. Krajami, które najbardziej ucierpiały, są te zależne od handlu zewnętrznego i gdzie rynek nieruchomości doświadcza szybkich korekt, takie jak Niemcy i Holandia. Natomiast kraje, w których spowolnienie inflacji jest szybsze i rynek pracy bardziej odporny, takie jak Hiszpania i Belgia, doświadczają lepszych wyników.

Jednakże ogólny trend spowolnienia jest zauważalny. Wysoka inflacja i rosnące stopy procentowe znacząco ograniczają popyt, a korzystne wiatry po pandemii zanikają.

Inflacja i rynki pracy

Prognoza inflacji na rok 2023 została znacząco obniżona do 5,6%, głównie z powodu szybszego niż przewidywano spadku cen energii w drugim kwartale. Inflacja na 2024 rok ma wynieść 2,7%.

Rynek pracy będzie kluczowym czynnikiem decydującym o perspektywach wzrostu na przyszły rok. Mimo pewnych znaków spowolnienia, rynek pracy pozostaje mocny.

Eksport i polityka EBC

Wzrost eksportu strefy euro spowolnił się, ale nie wskazuje na straty na globalnym rynku. Niemniej jednak, handel strefy euro z resztą świata pozostaje mniej rentowny niż wcześniej.

W odniesieniu do polityki pieniężnej, EBC sygnalizuje, że stopy procentowe mogą pozostać niezmienione przez dłuższy czas.

Podsumowanie:

Gospodarka strefy euro stoi przed wieloma wyzwaniami. Odporność rynku pracy, globalna dynamika handlu i polityka EBC będą miały decydujący wpływ na kształtowanie się gospodarki w najbliższych latach.

Jastrzębi Fed wspiera dolara, GBP traci na gołębiości BoE. Frank słabnie

Kurs EUR/PLN zakończył tydzień spadkiem do 4,60, wspierany m.in. przez werbalne interwencje. Równolegle wiele z odczytów gospodarczych z ubiegłego tygodnia zaskoczyła w górę, co może wskazywać na pierwsze oznaki odzyskiwania przez gospodarkę gruntu pod nogami. W tym tygodniu czekamy jeszcze na wstępny odczyt wrześniowej inflacji CPI – wszystko wskazuje, że znalazła się już na poziomie jednocyfrowym.

Jastrzębie komunikaty Fedu, sugerujące, że FOMC może jeszcze podnieść stopy procentowe i nie spieszy mu się do ich obniżania, sprawiły, że rentowności na całym świecie ponownie wzrosły. Drogę wskazały im rentowności kluczowych 10-letnich obligacji skarbowych w USA, które wzrosły do najwyższego poziomu od 2007 r. Aktywa ryzykowne na całym świecie znacznie straciły, ceny akcji i surowców spadły, a spready kredytowe rozszerzyły się.

Wpływ na rynki walutowe był mieszany. Dolar przez większość czasu zyskiwał, ale typowe safe haven, jak frank szwajcarski i jen japoński, osłabiły się przez gołębie zaskoczenia ze strony właściwych banków centralnych. Funt brytyjski również nie radził sobie dobrze po tym, jak w obliczu niższej od oczekiwań inflacji w sierpniu Bank Anglii niespodziewanie zagłosował za utrzymaniem stóp procentowych na niezmienionym poziomie.

Wrześniowe posiedzenia najważniejszych banków centralnych są już za nami, uwaga skupi się więc na danych gospodarczych. Polityka monetarna stała się jeszcze bardziej niepewna i nieprzewidywalna, niż była od 2021 r. Banki centralne żywią nadzieję, że obecne poziomy stóp procentowych wystarczą, by inflacja podążała stałym trendem spadkowym – z tego względu nadchodzące dane dotyczące dynamiki cen są istotniejsze niż kiedykolwiek. Najważniejsze w tym tygodniu będą wstępny odczyt inflacji HICP w strefie euro we wrześniu i odczyt inflacji PCE w USA w sierpniu – oba poznamy w piątek 29.09.

PLN

Po serii strat przyszedł czas na aprecjację złotego. Kurs EUR/PLN zakończył tydzień spadkiem do 4,60 – pomogły mu po części siła grawitacji, a po części komentarze bankierów centralnych. Prezes Glapiński przyznał, że przestrzeń do dalszych obniżek stóp zawęziła się, co sugeruje, że bank raczej nie będzie nadmiernie agresywny, podejmując kolejne decyzje. Członek RPP Henryk Wnorowski wysłał podobny sygnał, dodając, że osłabienie złotego jest lekcją dla banku. Werbalne interwencje – zarówno wcześniejsze, poczynione przez oficjeli spoza banku centralnego, jak i niedawne przedstawicieli NBP – sugerują, że nadmiernie słaby złoty nie jest mile widziany. Należy jednak pamiętać o dwóch rzeczach: za rogiem są wybory parlamentarne, a bank we wrześniu niespecjalnie podążał za tym, co wcześniej sygnalizował – właściwie był od tego dość daleko.

 

W ubiegłym tygodniu opublikowano również wiele odczytów gospodarczych. Większość z nich przebiła oczekiwania, a szczególnie zachęcające były wzrosty sprzedaży detalicznej i produkcji budowlano-montażowej. Możliwe, że to pierwsze oznaki odzyskiwania przez gospodarkę gruntu pod nogami. W tym tygodniu skupimy się na piątkowym (29.09) wstępnym odczycie inflacji CPI we wrześniu. Oczekuje się, że główna miara ponownie doświadczy silnego spadku i tym razem znajdzie się na poziomie jednocyfrowym.

EUR

W ubiegłym tygodniu euro ponownie straciło grunt względem dolara, tempo deprecjacji jednak spada i możliwe, że dolnym ograniczeniem będą okolice poziomu 1,06. Kontrast między prężną amerykańską gospodarką i tkwiącą w zastoju europejską oraz pesymizm wobec ożywienia chińskiej gospodarki są poważnymi przeszkodami dla wspólnej waluty. Uważamy jednak, że w jej wycenie zawarty jest już bardzo ponury scenariusz, a dane z Chin zaczynają zaskakiwać w górę.

Najważniejszy dla euro będzie tegotygodniowy odczyt inflacji HICP (piątek 29.09). Rynki oczekują znacznego spadku zarówno miary głównej, jak i bazowej. Wszelkie rozczarowania na tym froncie prawdopodobnie spowodują silną aprecjację euro. W poniedziałek przemawiać będzie prezeska Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde, nie spodziewamy się jednak, że dowiemy się czegoś innego niż po ostatnim posiedzeniu Rady Prezesów.

USD

Rezerwa Federalna wstrzymała się z podwyżką stóp procentowych – co było powszechnie oczekiwane – jednocześnie jednak zrewidowała mocno w górę oczekiwania dotyczące przyszłych poziomów stóp procentowych w dot plocie. Mediana na 2023 r. pozostała niezmienna względem czerwcowych projekcji i wskazuje wciąż na jeszcze jedną podwyżkę w tym roku, prognozy na 2024 i 2025 r. wzrosły zaś o 0,5 pp. To dla rynków jasny sygnał, że inflacja jest daleka od przezwyciężenia – szczególnie biorąc pod uwagę siłę amerykańskiej gospodarki – a stopy procentowe będą musiały pozostać wysokie przez dłuższy czas, niż wcześniej sądzono.

Opublikowany wcześniej w tym miesiącu raport dotyczący inflacji konsumenckiej sugerował, że nie jest ona w pełni pod kontrolą. Niezwykle istotny będzie piątkowy (29.09) odczyt inflacji PCE, czyli preferowanej przez Fed miary dynamiki cen. Rynki oczekują kolejnego umiarkowanego odczytu, który mógłby uspokoić obawy dotyczące dalszych podwyżek stóp procentowych Fedu i być może ograniczyć na razie aprecjację dolara.

GBP

Bank Anglii skorzystał na opublikowanych wcześniej w tym miesiącu pozytywnych wieściach dotyczących inflacji i utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie – rozkład głosów był jednak bardzo wyrównany i wyniósł 5:4. Rada nie zamknęła drzwi do dalszego zacieśniania, powszechnie uważa się jednak, że bank przygotowuje się do zakończenia cyklu podwyżek. Sugerują to zmiany wycen po posiedzeniu – w kontraktach swap prawdopodobieństwo finalnej podwyżki stóp procentowych o 25 pb. przed końcem roku wynosi ok. 50%.

Funt na tę gołębiość zareagował negatywnie – zakończył tydzień spadkiem o ponad 1% względem dolara i był najgorzej radzącą sobie walutą G10. Zachowanie funta jest wyraźnie powiązane z oczekiwaniami dotyczącymi brytyjskich stóp procentowych, a te z kolei będą zależały od kolejnych odczytów inflacyjnych. Decydenci wyrazili również zwiększone obawy dotyczące perspektyw brytyjskiej gospodarki, obniżając jednocześnie ocenę wzrostu PKB w III kwartale do niemal zera. W czwartek (28.09) opublikowane zostaną zrewidowane dane o wzroście w II kwartale, biorąc jednak pod uwagę, jak dawnego okresu dotyczą, handel funtem powinien w naszej ocenie zależeć raczej od wydarzeń poza granicami kraju.

CHF

Frank szwajcarski zakończył ostatni tydzień w dolnej części zestawienia walut G10, co zdarza się rzadko. Było to spowodowane w dużej mierze zaskakującą decyzją Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB), który utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie, podczas gdy rynki spodziewały się podwyżki o 25 pb. SNB wydaje się coraz bardziej zaniepokojony spowolnieniem gospodarczym, w mniejszym stopniu zaś inflacją, jak można sądzić po zrewidowanych w dół projekcjach na 2025 r. – dynamika cen ma spaść do 1,9%, czyli do celu banku. Bank nie wykluczył całkowicie dalszego zacieśniania, jego prawdopodobieństwo jest jednak naszym zdaniem bardzo niskie.

Gołębi zwrot SNB niewątpliwie jest negatywny dla szwajcarskiej waluty, co potwierdziła największa od czerwca, natychmiastowa jej wyprzedaż w parze z euro po ogłoszeniu decyzji. Bank nie zrezygnował jednak ze swojej deklaracji dotyczącej możliwości interwencji, co oznacza, że frank wciąż może być wspierany przez jego sprzedaż walut. Ten tydzień powinien być dla franka spokojniejszy. Rynki skupią się na danych dotyczących sentymentu, szczególnie publikowanym w piątek (29.09) indeksie KOF.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Nastroje konsumentów w Polsce poprawiają się

Coraz mniej respondentów spodziewa się pogorszenia sytuacji gospodarczej w Polsce. Rośnie też odsetek osób, które deklarują, że są w stanie oszczędzać z bieżących dochodów.

Tak optymistyczne wyniki znalazły się w najnowszej edycji badania „Sytuacja na rynku consumer finance”, opracowywanego co kwartał przez Związek Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (ZPF) oraz Instytut Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej (IRG SGH).

– Nastroje konsumentów są w trendzie wzrostowym. Jednak utrzymanie go nie jest przesądzone – wskazuje dr Sławomir Dudek, ekonomista SGH i współautor badania.

Maleją obawy przed bezrobociem. Ale „daleko nam do poziomów, gdy koniunktura była bardzo dobra”

W edycji badania zrealizowanej w trzecim kwartale 2023 r. uwagę zwraca m.in. spadek liczby respondentów oczekujących wzrostu bezrobocia w kolejnych miesiącach. Takiego scenariusza obawia się 42 proc. ankietowanych, podczas gdy w drugim kwartale ich odsetek sięgnął 53 proc., a przed rokiem – 60 proc.

– Stopa bezrobocia w Polsce utrzymuje się na poziomie około 5 proc. Oznacza to, że pomimo obaw związanych ze spowolnieniem gospodarczym mamy jeden z najniższych wskaźników bezrobocia w Europie – mówi Marcin Czugan, prezes ZPF. – Pewność utrzymania miejsc pracy wpływa też na poprawę ocen sytuacji finansowej gospodarstw domowych – dodaje.

Widać to m.in. w danych poświęconych obsłudze zobowiązań finansowych. Według badania 55 proc. respondentów spodziewa się, że terminowa spłata zobowiązań (np. rat kredytów i pożyczek) nie będzie sprawiać im problemów. Przed rokiem odsetek optymistów w tym zakresie wynosił 47 proc.

Dodatkowo, lepsze nastroje wśród Polaków potwierdza również fakt, iż 55 proc. ankietowanych deklaruje, że ma nadwyżki finansowe i jest w stanie oszczędzać z bieżących dochodów – ich odsetek wzrósł o 4,5 pkt. proc. r/r.

Wśród powodów wzrostu optymizmu konsumentów dr Sławomir Dudek wskazuje m.in. doniesienia o spadku inflacji oraz analizy mówiące o tym, że spowolnienie gospodarcze w tym roku może nie być tak głębokie, jak pierwotnie prognozowano.

– Z drugiej strony daleko nam do poziomów, gdy koniunktura była bardzo dobra – zauważa ekonomista.

Barometr Rynku Consumer Finance w górę. Co to oznacza?

Efektem badania ZPF i IRG SGH jest Barometr Rynku Consumer Finance (BRCF). W trzecim kwartale wartość tego wskaźnika wyniosła 97 pkt. Oznacza to, że wzrósł on o 2,7 pkt. k/k. To jednocześnie czwarty kwartał z rzędu, gdy odczyty BRCF idą w górę.

ZPF - BRCF Q3 2023

Należy jednak zwrócić uwagę, że chociaż widać wyraźny trend wzrostowy, to jednak wartość barometru pozostaje na poziomie poniżej 100 pkt. Tymczasem w okresie przed pandemią przekraczała ona nawet 110 pkt.

Barometr Rynku Consumer Finance – o projekcie

„Sytuacja na rynku consumer finance” to badanie realizowane od 2006 r. w odstępach kwartalnych przez ZPF oraz IRG SGH. Jest prowadzone za pomocą ankiety badawczej metodą testu koniunktury.

Efektem badania jest m.in. wskaźnik BRCF – pokazuje on aktualne nastroje konsumentów, pozwalające przewidywać m.in. ich skłonność do zaciągania nowych zobowiązań.

3 tys. zł kary za położenie paragonu na ladzie. Przepisy milczą, urzędy skarbowe wręczają mandaty

Trzy tysiące złotych – tyle miała zapłacić sprzedawczyni w jednej z lodziarni w Polsce, którą urząd skarbowy ukarał mandatem za położenie paragonu na ladzie sklepu. Kara została ostatecznie uchylona przez Krajową Administrację Skarbową. Jednak przepisy nie regulują sposobu wręczania paragonów konsumentom, co prowadzi do kuriozalnych sytuacji.

Sytuacje, w których sprzedawcy wydają paragony i zamiast dać je klientowi do ręki, kładą je na ladzie są powszechnym zjawiskiem. Często konsumenci też odmawiają przyjęcia pokwitowania. Powstaje więc pytanie czy w przypadku, gdy klient coś kupuje, a sprzedawca wręcza mu paragon i kładzie go na ladzie to czy jest to niepoprawne zachowanie? Jeśli akurat zachodzi kontrola to faktycznie mogłoby wydawać się, że paragon nie został wręczony klientowi osobiście. To kuriozalna sytuacja, biorąc pod uwagę, że wielu podatników zwyczajnie nie chce odbierać paragonów. Z kolei przepisy w żaden sposób nie regulują, w jaki sposób paragony mają być wydawane klientom.

Warto zastanowić się, jak punkty gastronomiczne i inne sklepy mają wydawać konsumentom paragony. Sprzedawcy mogliby dawać je razem z torbami czy, w tym przypadku, z wafelkiem. Wtedy nie byłoby wątpliwości, że dokument trafił bezpośrednio do ręki klienta.

W mojej ocenie przypadek lodziarni to przykład naruszenia zasad kontroli. Tego typu sytuacje nie powinny mieć miejsca, a takie działania organów podatkowych powinny być wyjątkiem, a nie regułą. Wręczanie mandatów za takie “przewinienia” działa na niekorzyść zaufania podatników do organów podatkowych i państwa i sprzeczne z wszelkimi zasadami.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Czy to koniec oszustw telefonicznych? Od dzisiaj nowe obowiązki operatorów

Dziś wchodzi w życie polska ustawa o zwalczaniu nadużyć w komunikacji elektronicznej. Przepisy mają utrudnić oszustom podszywanie się pod numery telefonów i osoby celem wyłudzenia danych lub pieniędzy. Problem jest coraz poważniejszy – cyberprzestępcy codziennie dokonują tysięcy ataków na użytkowników mobilnych, podszywając się pod banki, dostawców energii czy kurierów – przekonują eksperci Check Point Software. Czy akt prawny choć częściowo zredukuje problem?

E-maile lub SMS-y phishingowe są ważnym narzędziem w arsenale każdego hakera, ponieważ można je szybko wdrożyć i mogą dotrzeć do milionów użytkowników przy stosunkowo niskich kosztach. Dają one cyberprzestępcom możliwość wykorzystania reputacji marek, w celu przejęcia danych osobowych lub istotnych informacji handlowych i – w efekcie – korzyści finansowych – mówi Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.

Aby ograniczyć taki proceder od 25 września obowiązuje w Polsce nowe prawo, dzięki któremu Polacy mają rzadziej otrzymywać fałszywe wiadomości czy połączenia telefoniczne. Operatorzy telekomunikacyjni będą od teraz zobowiązani do blokowania SMS-ów, które zawierają konkretne znamiona smishingu, a także połączeń głosowych, których celem jest podszywanie się pod inną osobę lub instytucję. Kolejnym nałożonym na nich obowiązkiem jest automatyczne blokowanie dostępu do fałszywych domen internetowych.

Ponadto Urząd Komunikacji Elektronicznej prowadzić będzie wykaz numerów, który ograniczy możliwość podszywania się pod urzędy oraz instytucje. Telekomy wspierać będzie również zespół CSIRT NASK, który przekazywać ma im wzorce wiadomości, które wyczerpują znamiona przestępstwa, jakim jest smishing.

– Urządzenia mobilne nadal stanowią kuszący cel dla hakerów, czy to w kontekście kradzieży danych, czy do zdalnego śledzenia użytkownika. Cyberprzestępcy atakują m.in. popularne, powszechnie używane aplikacje, które użytkownicy uznaliby za bezpieczne, lub wykorzystują nowe luki w systemach Android i iOS w celu rozprzestrzeniania wszelkiego rodzaju złośliwego oprogramowania. To ważne przypomnienie, że większość urządzeń mobilnych jest nadal niedostatecznie chroniona pomimo ilości przechowywanych na nich wrażliwych danych osobistych i firmowych. – zauważa Alexander Chailytko, menedżer działu badań i innowacji w Check Point Software.

Nowa ustawa może w znacznym stopniu ograniczyć oszustwa telefoniczne i SMS-owe, takie jak szeroko zakrojona kampania smishingowa, której autorzy w zeszłym podszywali się pod PGE, grożąc odcięciem prądu w przypadku nieuregulowania rachunku za prąd. Nie oznacza to jednak, że użytkownicy smartfonów będą w pełni bezpieczni. Eksperci Check Point Software podkreślają, że urządzenia mobilne są nadal jednym z ulubionych celów dla cyberprzestępców, pozwalającym na wiele form infekcji: od zainfekowanych aplikacji mobilnych, przez złośliwe załączniki odbierane na telefonach czy właśnie fałszywe wiadomości wzywające do pobrania aplikacji lub uregulowania rachunku.

PRCH: Polacy chcą powrotu niedziel handlowych

Polska Rada Centrów Handlowych od 8 lat konsekwentnie opowiada się za możliwością prowadzenia handlu w niedziele. Za przywróceniem niedziel handlowych przemawia szereg argumentów ekonomicznych i społecznych. Dla handlu były one dniem największych obrotów w trakcie tygodnia, co dla gospodarki przekładało się na większe zatrudnienie i wyższe wpływy podatkowe. Konsumenci korzystali z komfortu wygodnych zakupów, nic więc dziwnego, że Polacy chcą powrotu niedziel handlowych. Podobne oczekiwanie konsekwentnie wyraża Zarząd PRCH, popierając jednocześnie gwarancje dla praw pracowników handlu.

Dziś istniejąca infrastruktura centrów handlowych, którą trzeba ogrzewać, ochraniać i sprzątać nie jest wykorzystywana w niedziele. To nie tylko generuje koszty dla najemców i właścicieli obiektów, ale też realne straty dla gospodarki. Tymczasem powrót do możliwości handlu w niedziele pozwoliłby na wzrost zatrudnienia, zwiększył obroty handlu o około 4% i przyniósł państwu dodatkowe wpływy podatkowe. Dla klientów, otwarte sklepy oznaczałby większą swobodę i komfort robienia zakupów. Obecnie zdecydowana większość krajów członkowskich Unii Europejskiej nie stosuje żadnych ograniczeń handlu w niedziele – mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Skutki przywrócenia handlu w niedziele:

  • wzrost zatrudnienia w handlu, głównie w galeriach handlowych, o 20-40 tys. pracowników,
  • wzrost elastycznego zatrudnienia osób w niepełnym wymiarze pracy, np. studentów,
  • około 4% wzrost obrotów handlu,
  • zwiększone wpływy podatkowe z VAT w handlu,
  • przywrócenie możliwości zakupów, z której przed 2018 r. korzystało około 75% Polaków.

Polacy w większości nie chcieli wprowadzania ustawowego zakazu handlu w niedziele. Potwierdzały to badania opinii, choćby TNS (obecnie Kantar) z 2016 r. Ponadto, już w 2016 r. w ramach akcji „TAK dla otwartych niedziel”, zorganizowanej przez Polską Radę Centrów Handlowych, tylko w jeden weekend na terenie 50 centrów handlowych w całym kraju zebrano około 100 tys. podpisów pod petycją wyrażającą sprzeciw wobec ograniczania handlu w niedziele.

Po wprowadzeniu ograniczeń w niedzielnym handlu opinie Polaków się nie zmieniły. Z badań opinii publicznej wynika, że ograniczenia popiera tylko około 35% Polaków, a 50% oczekuje powrotu handlu w niedziele (m.in. badania Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna czy ARC Rynek i Opinia). Takie preferencje potwierdza również najnowsze badanie IBRiS z września 2023 r., w którym aż 77% respondentów, po zapowiedzi rządu o planowanym wprowadzeniu wolnej od pracy Wigilii (w 2023 r. wypada w niedzielę handlową), opowiedziało się za wyznaczeniem drugiej niedzieli handlowej w grudniu 2023 r.

Wyniki Bio Planet za I półrocze 2023 r.

Pierwsze półrocze 2023 roku przyniosło spółce Bio Planet kolejne pozytywne wyniki. Lider wśród dostawców żywności ekologicznej zanotował przychody na poziomie 130,5 mln zł. Oznacza to wzrost o 27% w stosunku r/r. Coraz lepsza sytuacja spółki jest wynikiem odważnej, ale przemyślanej polityki w zakresie konsolidacji rynku. Jednym z najważniejszych kroków w tym kierunku było przejęcie części aktywów dwóch spółek – NaturaVena oraz Smak Natury. Na kolejne miesiące Bio Planet ma równie ambitne cele.

„Dobre wyniki sprzedaży jakie osiągnęliśmy w I półroczu są efektem długofalowej strategii konsolidacji rynku, którą realizujemy. W pierwszych miesiącach roku wprowadziliśmy do dystrybucji marki oferowane do IV kwartału 2022 roku przez spółki NaturaVena i Smak Natury. Ważnym wydarzeniem w życiu spółki było także uruchomienie obsługi dropshippingowej sklepów internetowych. W przyszłości planujemy rozwijać i udoskonalać tego typu usługi dla coraz większej liczby sklepów internetowych. W naszej opinii te działania, a także rosnąca popularność produktów eko, którą widzimy chociażby w zmianie struktury odbiorców dają nadzieję na długofalowy rozwój” – Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Dzięki przejęciu części aktywów dwóch spółek – NaturaVena oraz Smak Natury Bio Planet poszerzyło ofertę oraz liczbę klientów. Lista oferowanych produktów zwiększyła się do około 8.000 produktów. Poszerzona oferta oraz nowe sieci supermarketów, których obsługą wcześniej zajmowały się NaturaVena oraz Smak Natury przyczyniła się również do wzrost udziału w przychodach sieci sklepów ogólnospożywczych, z 8 do 18%.

Zysk netto za pierwsze półrocze 2023 roku wyniósł 1,6 mln zł i był o 11 % niższy od zysku netto w analogicznym okresie w 2022 roku, kiedy wynosił 1,8 mln zł. Jak podkreśla jednak Sylwester Strużyna jest to zjawisko wynikające z dużego wzrostu wielu kosztów rynkowych w tym utrzymujących się wysokich stóp procentowych. Spółka dąży do tego, aby już w najbliższych miesiącach wzrost przychodów był wyższy od wzrostu kosztów funkcjonowania, co przełoży się na trwałą poprawę rentowności działania.

Zrealizowane w I półroczu inwestycje przyniosły spółce 26 % wzrost przychodów w stosunku do I półrocza 2022 roku. Jak zapewnia Prezes Strużyna, Bio Planet posiada potencjał logistyczny i operacyjny do realizacji dalszego wzrostu przychodów ze sprzedaży w kolejnych okresach. Pozytywnym czynnikiem wpływającym na sytuację spółki i pozwalającym patrzeć z optymizmem w przyszłość jest stopniowo malejąca inflacja oraz zbliżająca się perspektywa kolejnej obniżki stóp procentowych. Ta ostatnia może znacznie obniżyć koszty kredytowe, z jakimi mierzy się obecnie spółka, a które wpływają na wynik netto oraz przełożyć się na powrót optymizmu konsumentów płacących często wysokie odsetki od zaciągniętych kredytów hipotecznych.

W średnim okresie czasu Bio Planet planuje koncentrować się m.in. na rozwoju eksportu oraz przygotowaniu odpowiednich środków finansowych, które umożliwią dokończenie i uruchomienia nowoczesnych zakładów konfekcjonowania. „W 2022 roku zakończyliśmy pierwszy etap budowy, osiągnięty został stan surowy zamknięty. Planujemy wznowić budowę po zebraniu odpowiednich środków własnych lub po obniżce stóp procentowych. Zależy nam, aby dokończyć budowę, jednak nie chcemy narażać firmy na zbyt wysokie odsetki od kredytów. Zawarliśmy aneks do umowy kredytu inwestycyjnego, dzięki czemu jego wartość została zmniejszona do kwoty 10 mln zł. Ten ruch również pozytywie wpłynie na naszą kondycję finansową. Szukamy też alternatywnych źródeł finansowania naszych działań marketingowych, stąd decyzja dotycząca podpisania umowy o dotacje z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa. Druga kwestia, na której chcemy się skupić to eksport. W ostatnim czasie badamy możliwości sprzedaży do krajów spoza Unii Europejskiej i udało nam się znaleźć odbiorcę w Katarze. Eksport to obecnie około 4 % naszej sprzedaży, jednakże jego udział w strukturze sprzedaży stopniowo wzrasta” – podsumowuje Prezes Bio Planet.

Czy „Widmo Wolności” przywróci CD Projekt dawny blask?

CD Projekt to spółka pod wieloma względami wyjątkowa na rynku polskim. To właśnie za sprawą dzieł Redów, polski gaming stał się rozpoznawalny na całym świecie, a seria gier wiedźmińskich, z „Dzikim Gonem” na czele pokazała, że ich produkcje stawiają nową poprzeczkę dla produkcji klasy AAA. Po świetnej sprzedaży III części Wiedźmina, podbitej później dodatkami „Serce z Kamienia” oraz „Krew i Wino”, oczekiwania względem kolejnych produkcji studia były jeszcze większe.

Przyszła kolej Cyberpunka, który dla wielu miał być grą niemal idealną ze względu na jedną z pierwszych na rynku gier tak dużych prób podjęcia tematyki uniwersum dystopicznego świata nafaszerowanego futuryzmem. Niestety, połączenie zbyt wielkich oczekiwań oraz błędów technicznych na początku premiery gry nadszarpnęło reputację spółki w oczach graczy oraz inwestorów. Tak w skrócie można podsumować dotychczasowe dokonania studia CD Projekt, które teraz stoi przed szansą na przywrócenie dawnego blasku. Wszystko będzie zależeć od opinii graczy po premierze dodatku „Widmo Wolności”, który ujrzy światło dzienne już 26 września.

Nie grałeś, to wygrałeś… aktualizacja 2.0

Jedno jest pewne, podstawowa wersja Cyberpunk 2077 to nie ta sama gra, którą otrzymaliśmy wraz z oficjalną premierą. Liczne aktualizacje oraz łatki do gry na przestrzeni lat naprawiły większość błędów, z którymi musieli zmagać się gracze. CD Projekt lubi robić show i w tej materii nie można im niczego zarzucić. Wraz z nadchodzącą premierą Widma Wolności cała gra zmieniła się jeszcze bardziej, a to za sprawą aktualizacji 2.0., która poprawiła działanie pewnych mechanik w grze, zoptymalizowała pracę wydajnościową produkcji oraz co najważniejsze, wprowadziła kluczowe zmiany niezbędne do pełnego zanurzenia się w cyberpunkowym świecie jeszcze raz.napływ graczy przed ekrany komputerów

Połączenie premiery Widma Wolności oraz aktualizacji 2.0. wywołały masowy napływ graczy przed ekrany komputerów. Obecne zainteresowanie Cyberpunkiem jest tak duże, że swoimi zasięgami pobiło to obserwowane wraz z premierą serialu Cyberpunk: Edgerunners. Stan ten ma również odzwierciedlenie w samej sprzedaży. Gry Cyberpunk 2077 oraz przedpremierowy Cyberpunk 2077: Phantom Liberty plasują się obecnie na drugim oraz czwartym miejscu światowych bestsellerów sprzedaży na platformie Steam. Źródło: SteamDB

Marketing na mistrzowskim poziomie

Jednym z najmocniejszych atutów studia CD Projekt jest z pewnością ich umiejętność operowania narzędziami marketingowymi, które w połączeniu z aktywizacją gwiazd najwyższych lotów, tworzą wielowątkowy mix umożliwiający pełną immersję świata przedstawionego w grze. Tego nie zabraknie w „Widmie Wolności”, który w fabularnej  ścieżce umożliwi nam interakcję z m.in. Idrisem Elbą wcielającego się w tajnego agenta Nowych Stanów Zjednoczonych, Keanu Reevesem kreującym postać gwiazdy rock’a o zamiłowaniach antyrządowych czy nawet Sashą Grey wcielającą się w postać znanego w uniwersum gry DJ’a. Widmo wolności to dodatek fabularny utrzymany w klimacie szpiegowskiego thrillera, który jak wynika z wczesnych recenzji, jeszcze bardziej stawia na dokonywaniu ciężkich wyborów, które w dużej mierze zadecydują o zakończeniu nowej historii V. Ma być mrocznie, intrygująco i przede wszystkim ujmująco…, a wejście w ten stan ma zagwarantować skomponowany przez Dawida Podsiadło nie jeden utwór, lecz cały muzyczny motyw przewodni.

Recenzje wspierają nastroje

Uwaga graczy oraz inwestorów skupia się teraz na tym, co o samej grze piszą media branżowe, które miały już okazję „ograć” nowy dodatek i wraz ze zdjęciem embarga, rozpoczęli masowo dzielić się swoimi opiniami o grze. Na ten moment Redzi nie mają, na co narzekać, a można wręcz rzec, że jest bardzo dobrze.opinie dotyczące nowego dodatku

Jak wynika z danych zebranych przez agencję OpenCritic, opinie dotyczące nowego dodatku do gry są niemal euforyczne, a ten stan ewidentnie uwydatnia porównanie recenzji z podstawową wersją gry, która była rekomendowana zaledwie przez 64% ankietujących (208 agencji). Źródło: OpenCritic

Rynek giełdowy obawia się powtórki z przeszłości?

Nieco odmienne zdanie względem obecnej euforii wokół gry wydają się mieć inwestorzy, którzy się nie reagowali dotychczas przesadnie na dobre recenzje krytyków. Rynek giełdowy względem dodatku Widmo Wolności zdaje się przyjmować stanowisko „nie uwierzę, dopóki nie zobaczę”. Pośrednio możemy wiązać to z wyprzedażą akcji CD Projektu, która w 2021 roku przyspieszyła po „nieudanej” premierze bazowej wersji Cyberpunka oraz utrzymującym się negatywnym sentymentem, podsycanym przez wciąż znaczną liczbę spekulacyjnych pozycji krótkich, utrzymywanych przez niektóre fundusze hedgingowe. Z drugiej jednak strony, ostatnie osłabienie złotego, jeśli zostanie utrzymane, powinno wesprzeć wyniki sprzedażowe polskich firm gamingowych z rynków zagranicznych. Może być to teoretycznie dobry prognostyk dla CD Projekt, którego gry w ostatnim tygodniu powróciły do listy światowych bestsellerów oraz odnotowały masowy powrót graczy przed ekrany komputerów oraz telewizorów.

Podsumowanie: Dzień sądu dla CD Projekt

Premiera „Widma Wolności” w przypadku CD Projekt nabiera zupełnie innego znaczenia, niż wielu mogłoby się wydawać. Jest to zaledwie dodatek do pełnoprawnej gry, ale również będzie to swoiste podsumowanie przygód graczy w mieście Night City, które jeśli wypadnie zgodnie z oczekiwaniami, może w dużej mierze wymazać pierwsze wpadki studia oraz na nowo ugruntować Redom pozycję lidera polskiego rynku gamingowego. Tego wydają się oczekiwać gracze oraz inwestorzy, którzy w przypadku sukcesu mogliby jeszcze chętniej oczekiwać na nowe gry studia, które ze względu na swoje enigmatyczne nazwy (Project Orion, Project Hadar oraz Project Polaris) z dużym prawdopodobieństwem napędziłyby falę euforycznych oczekiwań na nowe produkcje studia. Jedno jest pewne, premiera Widma Wolności będzie swoistym testem dla CD Projekt i to właśnie odbiór tej premiery może zadecydować o dalszej pozycji studia na globalnym rynku gamingowym.

Zrównoważone Uzdatnianie Wody: Klucz do Ekologicznej Równowagi

W dzisiejszych czasach ekologiczne podejście do życia jest nie tylko modne, ale i niezbędne. Dotyczy to również sposobów, w jaki dbamy o nasze ogrody. Zastosowanie metod odzysku wód popłucznych oraz uzdatnianie wody chłodniczej to klucz do zdrowszego i bardziej zrównoważonego ogrodu.

Odzysk Wód Popłucznych

Odzysk wód popłucznych to proces, w którym woda zużyta jest oczyszczana i ponownie wykorzystywana. Oczyszczona woda może być używana do podlewania roślin w ogrodzie, co jest szczególnie ważne w czasach, gdy woda jest coraz bardziej cennym zasobem. To rozwiązanie jest nie tylko ekonomiczne, ale także przyjazne dla środowiska.

Sprawdź: https://www.blog.prominent.pl/odzysk-wod-poplucznych-na-basenach-obniz-koszty-eksploatacyjne-i-chron-srodowisko-naturalne/

Uzdatnianie Wody w Ogrodach

Woda prosto z kranu może zawierać szereg niepożądanych substancji, takich jak chlor, które mogą negatywnie wpływać na rośliny. Uzdatnianie wody umożliwia usunięcie tych substancji i dostarczenie roślinom czystej i zdrowej wody. Istnieje kilka metod uzdatniania wody, takich jak:

  • Filtracja
  • Odwrócona osmoza
  • Oczyszczanie UV
  • Odmiedziacz

Korzystając z tych metod, można znacząco poprawić jakość wody używanej w ogrodzie i tym samym wpływ na zdrowie roślin.

Zobacz więcej: https://www.blog.prominent.pl/uzdatnianie-wody-w-ogrodach-zoologicznych-i-akwariach/

Uzdatnianie Wody Chłodniczej

Uzdatnianie wody chłodniczej to proces mający na celu ochronę systemów chłodzenia przed korozją, osadami i zanieczyszczeniami. W efekcie, uzdatniona woda chłodnicza może znacząco przedłużyć żywotność systemów chłodzenia i zapewnić ich optymalną wydajność.

Zobacz również: https://www.blog.prominent.pl/wydajne-uzdatnianie-wody-chlodniczej-w-obiegach-przemyslowych/

Praktyczne Korzyści

Implementacja tych rozwiązań może przynieść wiele korzyści, takich jak:

  • Oszczędność wody
  • Ochrona roślin przed szkodliwymi substancjami
  • Przedłużenie żywotności systemów chłodzenia
  • Oszczędności finansowe

Ekologiczne Podejście do Uzdatniania Wody

Ekorozwój i zrównoważony rozwój to kluczowe koncepcje współczesnego świata. Ekologiczne metody uzdatniania wody są nie tylko przyjazne dla środowiska, ale także korzystne z ekonomicznego punktu widzenia. Poprzez zastosowanie naturalnych metod oczyszczania wody, takich jak fitooczyszczalnie czy naturalne metody filtracji, jesteśmy w stanie zminimalizować nasz wpływ na środowisko naturalne, a jednocześnie korzystać z wysokiej jakości wody. Dodatkowo, ekologiczne podejście do uzdatniania wody może pomóc w redukcji zużycia energii, co przekłada się na mniejsze rachunki za energię.

Innowacje w Uzdatnianiu Wody

W dziedzinie uzdatniania wody nieustannie pojawiają się nowe, innowacyjne technologie, które pozwalają na jeszcze skuteczniejsze oczyszczanie wody. Dzięki rozwojowi nauki i technologii możliwe jest uzyskanie wyższej jakości wody przy niższych kosztach operacyjnych. Nowoczesne systemy uzdatniania wody, takie jak membrany nanofiltra, są w stanie eliminować nawet najmniejsze zanieczyszczenia, co pozwala na uzyskanie krystalicznie czystej wody, bezpiecznej dla ludzi i roślin. Innowacje te są kluczowe dla przyszłości i zrównoważonego rozwoju, umożliwiając dostęp do czystej wody dla coraz większej liczby ludzi.

Podsumowanie

Odpowiednie uzdatnianie wody i jej odzysk to kluczowe elementy dbania o ekosystem ogrodu. Wykorzystanie takich rozwiązań jest korzystne zarówno dla nas, jak i dla środowiska, pozwala zachować zasoby naturalne i chroni rośliny przed niepożądanymi substancjami. Dbałość o jakość wody w ogrodzie to inwestycja w zdrowie i urodę naszych roślin, a także sposób na oszczędność wody i pieniędzy.

Czy EUR/USD podąża w kierunku dołka z marca?

Piątkowa sesja w USA charakteryzowała się redukcją ryzyka przez inwestorów. Indeksy giełdowe traciły, co skutkowało tym, że SP500 zanotował najgorszy tydzień od marca. Rynek pozostaje zaniepokojony tym, że Fed prawdopodobnie utrzyma stopy procentowe na wyższym poziomie przez dłuższy czas. Dolar umiarkowanie zyskał a euro straciło po słabych wstępnych danych PMI za wrzesień dla Europy. Jen osłabił się po decyzji BoJ. Decyzje głównych banków centralnych potwierdziły, że w niektórych przypadkach koniec cyklu został osiągnięty lub znajduje się w niedalekiej odległości.

Oznaki recesji w Europie stają się coraz bardziej wyraźniejsze. Potwierdziły to piątkowe dane PMI. Wskaźnik dla usług strefy euro – wiarygodny barometr gospodarczy – nie podniósł się po sierpniowym załamaniu. Pomimo niewielkiego wzrostu do 48,4 pkt. pozostaje on wyraźnie w strefie wskazującej na recesję. Indeks dla sektora produkcyjnego, na poziomie 43,4 pkt., również nie daje nadziei na poprawę sytuacji. Kolejna podwyżka stóp procentowych EBC w nadchodzących miesiącach staje się coraz mniej prawdopodobna jeśli spojrzymy na zestaw takich danych. Widać, że słabość gospodarcza nie koncentruje się jedynie w Niemczech, które szczególnie ucierpiały z powodu wysokich cen energii. Podwyższone stopy procentowe w strefie euro (łączna zwyżka o 450 punktów bazowych) realnie przekłada się na spowolnienie we wszystkich krajach należących do niej. Dziś będzie przemawiać Christine Lagarde w parlamencie UE. Prawdopodobnie potwierdzi ona stanowisko EBC, które można określić jako „wait and see”. Dlatego też uwaga rynku będzie pomału koncentrować się na piątkowych danych o inflacji wstępnej dla strefy euro, która być może potwierdzi dezinflacyjny trend. Jeśli wyniki będą niskie, wówczas euro ponownie może znaleźć się pod presją spadkową a przełamanie poziomu 1,06 na EUR/USD może się w końcu zmaterializować.

Rynek cały czas zastanawia się czy Stany Zjednoczone zdołają uniknąć załamania gospodarczego pomimo bardziej agresywnego zacieśniania polityki pieniężnej w porównaniu ze strefą euro. Jest to oczywiście możliwe. USA posiadają bardziej elastyczny rynek pracy, co może pomóc w przezwyciężeniu kryzysu. Co więcej, Europa jest znacznie bardziej dotknięta skutkami wojny w Ukrainie a zmiany strukturalne związane z bezpieczeństwem energetycznym mocniej obciążą perspektywy gospodarcze w dłuższym terminie. Dane PMI dla USA wsparły optymistyczne prognozy Fed-u. Wskaźnik dla usług wciąż znajduje się powyżej granicznego poziomu 50 pkt.

EURUSD cały czas znajduje się w średnim terminie w obrębie kanału spadkowego. Wszystko na to wskazuje, że w najbliższym czasie ponownie zobaczymy próbę przełamania poziomu 1,0620. Jeśli ona okaże się udana, wówczas otworzy się droga w kierunku 1,0520, gdzie zlokalizowane są minima z lutego oraz marca 2023 roku.

Jen ponownie stracił na wartości po decyzji Banku Japonii. Co prawda decyzja o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie była szeroko oczekiwana, ale rynek oczekiwał, że otrzyma jakieś wskazówki kiedy ultra-luźna polityka monetarna może zostać zakończona. Wg prezesa Kazuo Uedy BoJ będzie kontynuował łagodzenie polityki pieniężnej w obecnych ramach. Japonia ma obecni najbardziej ujemne realne stopy procentowe. Innym bankom centralnym udało się je podwyższyć, dzięki spadającej inflacji i dotychczasowemu zacieśnieniu polityki monetarnej. Jen znalazł się ponownie pod presją a kurs USD/JPY „wyszedł” ponad poziom 148,50 – najwyższy od listopada 2022 roku.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Koniunktura w Europie słabnie

Wygląda na to, że do słabych perspektyw europejskich gospodarek należy się po prostu przyzwyczaić. Kolejne już spowolnienie gospodarcze Europa radzi sobie gorzej niż USA i po raz kolejny czujemy to na głównej parze walutowej.

Indeksy PMI w Europie

W piątek poznaliśmy dane z indeksów PMI w Europie. Kolejny raz gorzej od oczekiwań wypadł indeks przemysłowy. Dzieje się to już tak regularnie, że jak zauważają złośliwi, należy oczekiwać, że wynik znajdzie się poniżej oczekiwań. Warto zauważyć, że perspektywy dla przemysłu osiągnęły drugi najgorszy rezultat od czasów pandemicznych. Teoretycznie odczyt dla usług wypadł lepiej, ale raczej należy użyć stwierdzenia mniej źle. Wynik jest bowiem lepszy od oczekiwań, ale 48,4 pkt to poniżej ważnej granicy 50 pkt rozdzielającej rozwój od recesji. Pokazuje to, że strefa euro nie ma przed sobą najlepszych perspektyw, skoro spodziewane jest pogorszenie koniunktury. Euro blisko wielomiesięcznych minimów względem dolara jest tego najlepszym dowodem.

Koniunktura za oceanem

Dane z USA na temat koniunktury okazały się lepsze niż z Europy. Wynik dla usług nieznacznie, bo o zaledwie 0,2 pkt przekracza kluczową granicę 50 pkt. Jest to poziom, który rozdziela przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. W przypadku usług wynik 48,9 pkt również daje nadzieję na przyszłość. To właśnie lepsze perspektywy amerykańskiej gospodarki stoją za ostatnimi umocnieniami dolara. Nie przeszkadza amerykańskiej walucie również to, że nadal są spore szanse na podwyżkę stóp procentowych w grudniu. Wycena kontraktów terminowych daje temu scenariuszowi nadal ponad 40%.

Mniej odwiertów ropy

Rynek ropy naftowej to coś obecnie bardzo dziwnego. Z jednej strony ciągle czytamy o nadchodzącym spowolnieniu gospodarczym, co powinno spowodować spadek zapotrzebowania na surowiec. Z drugiej strony zarówno OPEC+, jak i USA ograniczają wydobycie. W piątek poznaliśmy liczbę wież wiertniczych dla rynku ropy w USA. Spadła ona o kolejne 1,5% w ciągu tygodnia. Przy tak silnym spadku produkcji cena jest sztucznie windowana w górę. W rezultacie obecne spekulacje o tym, czy ropa dobije w tym roku do poziomu 100 dolarów za baryłkę, to nie jest pytanie tylko o koniunkturę na świecie. To przede wszystkim pytanie, czy producenci będą na tyle solidarni względem siebie, by ją tam dociągnąć.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Telefon na raty – na co zwrócić uwagę?

Obecnie smartfon stanowi niezbędne narzędzie do pracy, komunikacji oraz rozrywki, nie wyobrażamy sobie już codziennego funkcjonowania bez niego. Producenci telefonów stale wprowadzają coraz lepsze modele na rynek, jednakże uzyskanie smartfona z najwyższej półki wiąże się ze znacznymi kosztami, szczególnie jeśli chodzi o tzw. flagowe modele. Te telefony rzadko są dostępne w ofertach abonamentowych, co oznacza, że konieczne jest zakupienie ich za gotówkę lub na raty. Wybór drugiej opcji jest popularny, ale czy naprawdę opłaca się na nią zdecydować?

Dlaczego warto kupować smartfon na raty?

To jest atrakcyjna opcja dla osób, które potrzebują wyższej klasy smartfona, ale nie chcą lub nie mogą zainwestować od razu całej kwoty. Przykładowo, przedsiębiorca może skorzystać z tej formy finansowania, aby nie zamrażać swoich środków, zachowując płynność finansową, a jednocześnie zdobyć niezbędne narzędzie do prowadzenia swojej działalności.

Kupowanie telefonu na raty stanowi również atrakcyjną alternatywę wobec tradycyjnych abonamentów telekomunikacyjnych. Oferty operatorów często nie są konkurencyjne, a podpisanie umowy abonamentowej zwykle wiąże się z długotrwałym zobowiązaniem. W przypadku zakupu na raty jest to o wiele bardziej elastyczne, a jeśli nagle pojawi się nadwyżka środków, można ją wykorzystać do wcześniejszej spłaty i uwolnienia się od długu.

Osoby, które są zdecydowane na konkretne modele smartfonów, ale nie dysponują wystarczającymi środkami, mogą również rozważyć zakup na raty. Dzięki tej opcji można rozłożyć koszty na kilka miesięcy lub lat, co może okazać się wygodnym rozwiązaniem. Ponadto istnieje możliwość wcześniejszej spłaty długu, co daje dodatkową elastyczność.

Telefon na raty dla zadłużonych – jak to wygląda w praktyce?

Pewna grupa osób może zadawać sobie pytanie: Czy mogę kupić telefon na raty będąc zadłużonym? W wielu przypadkach wystarczy skontaktować się z własnym operatorem sieci komórkowych, aby poznać dostępne oferty. Warto porównać je z ofertami innych operatorów komórkowych. Zakup telefonu na raty staje się bardziej opłacalny, gdy znajdzie się atrakcyjną ofertę na konkretny model telefonu w niskiej cenie. Warto zaznaczyć, że proces składania wniosku o zakup telefonu na raty u operatora jest bardzo prosty. Procedury są maksymalnie uproszczone, a wymagania minimalne, co sprawia, że praktycznie każdy może zdobyć nowe urządzenie. Dodatkowo często nie ma potrzeby płacenia dodatkowych odsetek, zwłaszcza jeśli trafimy na ofertę telefonu na raty bez dodatkowych kosztów.

Operatorzy zazwyczaj nie przeprowadzają szczegółowej weryfikacji zdolności kredytowej klienta ani nie sprawdzają historii kredytowej lub wpisów w bazach dłużników. Sytuacja jest inna w przypadku banków i firm pożyczkowych, które współpracują z niektórymi operatorami GSM. Tam zazwyczaj konieczne jest dokładne sprawdzenie każdego klienta, co oznacza, że ​​osoby zadłużone mogą mieć trudności z uzyskaniem telefonu na raty.

Zadłużenie prywatnych gabinetów lekarskich rośnie

Choć coraz więcej klientów korzysta z prywatnych usług medycznych, branża ta zmaga się z zadłużeniem sięgającym 172 mln zł. Mimo że ceny pakietów medycznych rosną, to rośnie też liczba dłużników. Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów BIG SA, jest ich już 2849.

W 2022 roku prywatne wydatki na ochronę zdrowia stanowiły aż 1/4 wszystkich wydatków na służbę zdrowia. Ludzie coraz częściej korzystają z prywatnych przychodni, gabinetów lekarskich, pracowni rehabilitacyjnych i fizjoterapeutycznych czy praktyk pielęgniarek i położnych. Jak wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń, na koniec pierwszego półrocza 2023 r. w Polsce na taki wydatek chętnych było 4,56 mln osób. Dla porównania, w III kwartale 2022 r. było to nieco ponad 4 mln Polaków.

Pakiety medyczne nie tanieją, wręcz przeciwnie. Jak podaje portal Mediccentre.pl, w 2022 roku ceny prywatnych pakietów zdrowotnych wzrosły o 20-30 proc. Nie zatrzymuje to jednak pracodawców w zapewnianiu swoim pracownikom takich pakietów jako benefitu pozapłacowego.KRD Zadłużenie prywatnych gabinetów lekarskich

Mimo wzrostu liczby klientów, prywatnych i instytucjonalnych, zadłużenie branży wynosi 172 miliony złotych. 2849 medyków ma nieopłacone faktury wobec swoich wierzycieli. Średnio na jeden prywatny zadłużony gabinet lekarski przypada ponad 60 tysięcy złotych długu. Zaległości te jednak nie maleją, jak mogłoby się wydawać, ale rosną. W zeszłym roku było ich o 10 mln mniej niż obecnie. Nie pomaga w tym wysoka inflacja i podwyżki stóp procentowych, które podrożyły raty kredytów i leasingów – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Rekord leży w centrum

Najbardziej zadłużone są prywatne gabinety medyczne z województwa mazowieckiego – mają prawie 43 mln zł przeterminowanych zobowiązań finansowych. Drugie miejsce należy za to do województwa śląskiego (22 mln zł). Na trzecim miejscu znajduje się Wielkopolska złącznym długiem ponad 17 mln zł. Z tego regionu pochodzi też rekordzista – właściciel prywatnej praktyki lekarskiej, który ma do oddania ponad 2 mln złotych m.in. firmom faktoringowej i wydawniczej.

Kosztowne wyposażenie

Niemal 69 mln zł branża medyczna jest winna wtórnym wierzycielom, czyli firmom windykacyjnym i funduszom sekurytyzacyjnym. Prawie 1/3 całego zadłużenia zalega bankom komercyjnym – to ponad 56 mln zł. Firmom oferującym usługi leasingowe, prywatne placówki lekarskie muszą zwrócić ponad 17 mln zł.

Placówki i lekarze prowadzący prywatną praktykę medyczną posiłkują się kredytem i leasingiem, aby wyposażyć gabinety w sprzęt, meble i oprogramowanie, a także finansują w ten sposób zakup samochodów. Nie muszą ponosić jednorazowo wysokich kosztów, co jest dla nich korzystnym rozwiązaniem, zwłaszcza na początku działalności. Od poziomu zaawansowania sprzętu zależy bowiem jakość diagnozy i szybkość leczenia pacjenta. Nie zawsze jednak udaje się medykom zrównoważyć przychody z działalności z kosztami jej prowadzenia i pojawiają się problemy z uregulowaniem zobowiązań. Trzeba też wziąć pod uwagę, że kolejne podwyżki stóp procentowych miały wpływ na wzrost kosztów kredytów i leasingu. I właśnie te niezapłacone raty leasingowe oraz kredytowe najbardziej ciążą właścicielom prywatnych gabinetów – wyjaśnia Adam Łącki.

Winowajcą nie są spółki

Wśród zadłużonych przedsiębiorstw blisko 3/4 stanowią jednoosobowe działalności gospodarcze. Mają też 127,4 mln zł długu. Spółki prawa handlowego stanowią 27 proc., a ich zadłużenie wynosi 44,6 mln zł.

Placówki medyczne same też mają swoich dłużników. Inne firmy i konsumenci są im winni prawie 6,5 mln zł. Z tego 4,2 mln należy do przedsiębiorstw i instytucji, a 2,3 mln zł do konsumentów.

Zerowe stopy procentowe już nie powrócą

Jeszcze niespełna dwa lata temu stopy procentowe największych banków centralnych były bliskie zera. W USA przedział stopy procentowej był wyznaczony na 0-0,25%, w strefie euro podstawowa stopa wynosiła 0%, a w Polsce 0,1%. Dla wszystkich wymienionych gospodarek były to historycznie poziomy. Od tego czasu nastąpił szybki cykl podwyżek stóp procentowych. NBP zakończył cykl już rok temu, a w tym miesiącu zdecydował się na pierwszą obniżkę. Wydaje się, że również FED i EBC niedługo ostatecznie zakończą cykl podwyżek stóp procentowych.

Nie zmienia to jednak faktu, że stopy procentowe znalazły się na najwyższych poziomach od czasu kryzysu finansowego, kiedy to rozpoczęła się „nowa era” w polityce monetarnej. W tym okresie stopy procentowe były utrzymywane na bardzo niskich poziomach, co dodatkowo było wspierane kolejnymi programami ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej (QE).

Jak długo jednak stopy procentowe będą utrzymywane na wysokich poziomach i czy powrócą one do poziomów bliskich zera?

Obecnie cykl podwyżek mamy już prawdopodobnie za sobą, aktualnie dyskusja przechodzi w stronę cięcia stóp procentowych, co jest motywowane obserwowanym spowolnieniem gospodarczym oraz spadającą inflacją.

Na początek skupię się na Polsce i działaniach RPP. Za nami pierwsza obniżka stóp procentowych o 75pb i to przy wciąż wysokiej, 10%-owej inflacji. Patrząc na ostatnią opublikowaną projekcję inflacji NBP widzimy, że inflacja nie wraca do celu (2,5%) w horyzoncie przedstawionej prognozy, czyli do końca 2025 r. Dodatkowo istnieje ryzyko, że RPP zbyt wcześnie podjęła decyzję o obniżkach stóp procentowych. Jeżeli okaże się, że inflacja nie zostanie opanowana RPP będzie pod presją skorygowania swojej polityki monetarnej w stronę dłuższego utrzymania wyższych stóp procentowych. Jak pamiętamy stopa referencyjna została obniżona do 0,1% głównie w imię walki ze skutkami gospodarczymi pandemii koronawirusa. Wcześniej stopy zostały obniżane m.in. ze względu na deflację, którą obserwowaliśmy w 2015-2016 r. Pandemia się zakończyła, a deflacja nam nie grozi. Jeżeli nie przytrafi się kolejny „czarny łabędź” to nie będzie podstaw do obniżenia stóp procentowych ponownie do takich poziomów.

W strefie euro i USA jeszcze nie zapadły ostateczne decyzje, co do zakończenia cykli podwyżek stóp procentowych. Wydaje się, że banki centralne na pierwszym miejscu stawiają walkę z inflacją i dążą do jej opanowania. Większe pole do manewru wydaje się mieć FED, dane z gospodarki USA wskazują na możliwość „miękkiego lądowania”. Inflacja w USA jednak wciąż przekracza cel, bazowy wskaźnik w sierpniu wyniósł 4,3%. Szeroki CPI w ujęciu rocznym natomiast ponownie wzrósł względem poprzedniego miesiąca i wyniósł 3,7%. Strefa euro z kolei prawdopodobnie nie uniknie recesji. Inflacja wciąż utrzymuje się powyżej 5% r/r, a dynamika jej spadku w ostatnich miesiącach wyhamowała.

Jak zatem mogą kształtować się stopy procentowe w przyszłości?

Wydaje się, że do 2021 r. świat zapomniał o inflacji i czym grozi jej nieopanowany wzrost. Od czasu kryzysu finansowego nawet zerowe stopy procentowe i liczne programy QE nie wywołały mocnego wzrostu inflacji. Przez ten czas nie mieliśmy „walki z inflacją”, a wręcz niekiedy była to „walka o inflację”, aby gospodarka nie wpadła w deflacje. Jak pokazały ostatnie 2 lata, zbieg i kumulacja różnych czynników wywołały niespotykaną przez lata inflację. Tego scenariusza nikt z pewnością nie chce powtarzać, a zarówno banki centralne, jak i zwykli obywatele będą pamiętać, jak ciężki był to (i jest nadal) okres. Banki centralne, poza kanałem stopy procentowej, coraz częściej sięgają po niestandardowe instrumenty jak np. ratowanie banków przez FED. Te działania mogą wpływać na konkretne sektory gospodarki i lepiej przeciwdziałać konkretnym szokom. Stopa procentowa nie jest jedynym instrumentem, którym banki centralne mogą kontrolować podaż pieniądza i wypełniać swoje cele i od czasu kryzysu finansowego te niestandardowe instrumenty nabierają coraz większego znaczenia.

O ile stopy procentowe są obecnie wysokie, a ich cięcie w niedalekiej przyszłości (po opanowaniu inflacji) praktycznie przesądzone, to prawdopodobne jest to, że obniżki mogą zatrzymać się na „neutralnym poziomie”. Np. dla gospodarki USA, jak wynika z wykresu fed dot plot, w długim terminie jest to poziom ok. 2,5%-3%. Jak wynika z opracowań banków centralnych podwyższona inflacja, taka przekraczająca cel, ale być może mieszcząca się w kanale, będzie z nami jeszcze jakiś czas. Jak wskazałem wyżej, już obecnie widać, że EBC czy FED, niekiedy wbrew oczekiwaniom, podnoszą stopy procentowe w imię walki z inflacją, nawet kosztem recesji gospodarczej. Dodatkowo patrząc na przykład polski polityka fiskalna w coraz większym stopniu wpływa na gospodarkę i tym samym może potęgować lub niwelować efekty działań banków centralnych. W przedstawionych warunkach decydenci w przyszłości powinni podejmować decyzje w zakresie stóp procentowych bardzo rozważnie, pamiętając doświadczenia z niedawnego kryzysu inflacyjnego. Mając na uwadze powyższe powrót stóp do zerowych poziomów wydaje się nierealny.

Autor: Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Deloitte: 85 proc. kadry kierowniczej chce publicznego raportowania dobrostanu pracowników

Wzmożone zainteresowanie pracodawców dobrostanem pracowników ma swoje realne przyczyny. Ponad 90 proc. osób zatrudnionych uważa, że menedżer powinien choć częściowo odpowiadać za ten obszar, a więcej niż co trzecia ankietowana osoba poważnie rozważa zmianę pracy na taką, która lepiej wpływałaby na ich samopoczucie, wynika z raportu Well-Being at Work Survey, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Trend troski o well-being wpisuje się w szerszy krajobraz ekonomiczny. Jest elementem nurtu zrównoważonego rozwoju i społecznej odpowiedzialności biznesu.

Badanie Deloitte, przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Australii i Stanach Zjednoczonych wśród ponad 3 tys. pracowników, menedżerów, członków i członkiń zarządów sugeruje wysoką potrzebę znaczących zmian w obszarze zarządzania zasobami ludzkimi. Zdaniem autorów raportu well-being w firmie zależy od licznych czynników. Chodzi nie tylko o atmosferę i dostęp do benefitów, lecz również przełożenie pracy na życie prywatne. 91 proc. pracowników i 97 proc. przedstawicieli kadry kierowniczej twierdzi, że praca ma znaczący wpływ na ich dobrostan psychiczny i fizyczny. To, czy jest to wpływ pozytywny, czy negatywny znacznie różni się w obu grupach.

Istnieje ogromny rozdźwięk między perspektywą pracowników a kadrą wyższego szczebla w postrzeganiu dobrostanu w pracy. Większość pracowników twierdzi, że ich samopoczucie w ubiegłym roku pogorszyło się lub pozostało na tym samym poziomie, a tylko około jedna trzecia deklaruje, że ich stan zdrowia uległ poprawie. Mniej niż dwie trzecie z nich twierdzi, że ich samopoczucie fizyczne i psychiczne jest „doskonałe” lub „dobre” (odpowiednio 63 proc. i 58 proc.), a jeszcze mniej uważa swoje samopoczucie społeczne (45 proc.) i finansowe (35 proc.) za dobre. Członkowie kadry kierowniczej oceniają jednak sytuację zupełnie inaczej: ponad trzy czwarte menedżerów błędnie uważa, że dobrostan ich pracowników poprawił się, co sugeruje, że liderzy nie mają pełnej wiedzy na temat tego, jak naprawdę radzą sobie ich zespoły.

Pracownicy na niższych stanowiskach znacznie rzadziej niż członkowie kadry kierowniczej twierdzą, że ich codzienne obowiązki zawodowe korzystnie działają na samopoczucie. Niemal trzy czwarte reprezentantów niższych stanowisk twierdzi, że ma trudności z wzięciem wolnego lub oderwaniem się od pracy, a tylko mniej niż połowa deklaruje, że „zawsze” lub „często” wykorzystuje cały swój urlop w danym roku. Jedynie 45 proc. śpi co najmniej siedem godzin, a tylko 42 proc. ma wystarczająco dużo czasu dla przyjaciół i rodziny.

– W obliczu postpandemicznego kryzysu zdrowia psychicznego i zmieniających się oczekiwań pracowników, coraz więcej firm zauważa potrzebę wprowadzenia rozwiązań sprzyjających dobrostanowi. Wnioski z naszego raportu potwierdzają, że żyjemy w społeczeństwie zmęczenia. Choć zwiększa się ogólna świadomość w tym zakresie, to większość firm jedynie deklaruje chęć zajęcia się tym tematem. Optymistycznym prognostykiem na przyszłość może być fakt, że zarządzający wywodzący się z pokolenia millenialsów i pokolenia Z wiodą prym w opiece nad pracownikami. Ponad 90 proc. z nich publicznie zobowiązało się do poprawy dobrostanu w ich firmach, podczas gdy wśród przedstawicieli pokolenia baby boomers odsetek ten był trzykrotnie niższy – mówi John Guziak, partner Deloitte, lider zespołu ds. Kapitału Ludzkiego w Polsce.

Rola zarządzania

Prawie wszyscy badani pracownicy (94 proc.) uważają, że ich przełożony powinien ponosić przynajmniej część odpowiedzialności za ich dobre samopoczucie, z czym zgadza się 96 proc. menedżerów. Jednocześnie zaledwie co drugi kierownik deklaruje, że wspiera swoich pracowników poprzez np. pytanie jak sobie radzą (54 proc.), dbanie o rozsądne obciążenie pracą (48 proc.), upewnianie się, że pracownicy robią krótkie przerwy w trakcie dnia (47 proc.) czy zachęcenie do korzystania z płatnego urlopu (37 proc.)

Warto jednak zauważyć, że większość menedżerów i menedżerek nie jest wyposażona w odpowiednie narzędzia i know-how. 70 proc. ankietowanych z tej grupy uważa, że nie ma bezpośredniego wpływu na bariery organizacyjne, takie jak polityka firmy (np. sztywne wymagania dotyczące harmonogramu), duże obciążenie obowiązkami czy niewspierająca kultura pracy. W rezultacie tylko 42 proc. menedżerów twierdzi, że może pomóc swojej firmie zrealizować zobowiązania dotyczące dobrego samopoczucia.

Autorzy raportu podkreślają, że istotną rolę muszą zatem odegrać liderzy organizacji. Prawie trzy czwarte osób z zarządu uważa, że premie kadry kierowniczej powinny być powiązane ze wskaźnikami dobrostanu pracowników. Wielu twierdzi, że ich organizacje już stosują taką formę odpowiedzialności (66 proc.) lub planują to zrobić w przyszłości (23 proc.). 78 proc. menedżerów wierzy z kolei, że kierownictwo firmy powinno się zmienić, jeśli nie będzie w stanie utrzymać akceptowalnego poziomu dobrostanu pracowników.

Upublicznianie informacji

Trzy czwarte ankietowanych przedstawicieli kadry kierowniczej uważa, że należy mierzyć i monitorować dobrostan pracowników, aby osiągnąć postęp w zakresie odpowiedzialności. 83 proc. twierdzi, że należy te kwestie omawiać na poziomie zarządu. Ponadto 85 proc. z nich sądzi, że organizacje powinny mieć obowiązek publicznego raportowania wskaźników dobrostanu pracowników – i to nie tylko dlatego, że mogłoby to zapewnić lepsze funkcjonowanie zdrowotne ich pracowników. Większość liderów (83 proc.) uważa, że publiczne raportowanie wskaźników pomogłoby zbudować zaufanie między pracownikami a firmą, a ośmiu na dziesięciu twierdzi, że udostępnianie tych informacji pomoże im przyciągnąć talenty.

Pomimo tych korzyści i stosowania przez liderów bardziej przejrzystych strategii, jasne jest, że ich organizacje jeszcze nie nadrobiły zaległości. Tylko około połowa ankietowanych twierdzi, że ich firma publicznie ogłasza wskaźniki dobrostanu takie jak choroby i urazy związane z pracą (48 proc.), skalę nadgodzin (52 proc.), liczbę służbowych maili wysyłanych poza czasem pracy (51 proc.) czy wykorzystanie zwolnień lekarskich (49 proc.).

Upublicznianie informacji dotyczących dobrostanu pracowników jest ważne, ale aby było efektywne należy również wyznaczyć jasne, osiągalne cele w tym zakresie i dążyć do ich osiągnięcia. Nasze badania pokazują, że kadra kierownicza to rozumie. 81 proc. menedżerów twierdzi, że ich firma odczuwa presję, aby podjąć takie zobowiązania. Trend w kierunku rozważania dobrostanu w trakcie podejmowania decyzji o dalszej karierze jest silnie widoczny. Jeśli pracodawcy nie poprawią swoich mechanizmów i polityk well-beingowych to prawdopodobnie nie uda im się przyciągnąć największych talentów na rynku – mówi Zbigniew Łobocki, starszy menedżer w zespole ds. Kapitału Ludzkiego w Polsce, Deloitte.

Human sustainability

Nie do przeoczenia jest większa zmiana, która postępuje w miarę wykraczania koncepcji dobrostanu pracowników poza obecnie zatrudnionych i stawia na pierwszym miejscu długoterminowy zrównoważony rozwój człowieka. Autorzy raportu definiują to pojęcie jako tworzenie wartości dla obecnych i przyszłych zatrudnionych oraz szerzej, dla ludzi i społeczeństwa. Organizacje stosujące tę koncepcję pomagają swoim pracownikom stać się zdrowszymi, stwarzają możliwości podnoszenia kwalifikacji zawodowych, wspomagają w odnalezieniu poczucia celu i przynależności, a także wspierają dostawców i społeczności, w których działają.

Większość ankietowanych menedżerów (89 proc.) twierdzi, że ich firma w pewnym stopniu przyczynia się do wspierania zrównoważonego rozwoju człowieka. Jednak tylko czterech na dziesięciu pracowników z niższych szczebli zgadza się z tym stwierdzeniem. Badanie wykazało również, że wiele osób zatrudnionych oczekuje od swojej organizacji podjęcia konkretnych działań związanych ze zrównoważonym rozwojem człowieka.

Wśród pracowników rosną oczekiwania względem pracodawcy. Wypłata i urlop wynikające z przepisów prawa przestają wystarczać. Pracownicy liczą na możliwości rozwoju osobistego i kariery. Wraz z postępem ekonomicznym i społecznym rośnie świadomość dobrych praktyk, takich jak równa płaca czy innowacyjne rozwiązania w stylu czterodniowego tygodnia pracy. Coraz większe znaczenie ma także poczucie sensu i przynależności. Wydaje się, że w najbliższej przyszłości te firmy, które nie zatroszczą się o całościowy wpływ na swoich pracowników i ich otoczenie, będą miały problem z utrzymaniem lub osiągnięciem pozycji liderów w swoich branżach – komentuje John Guziak.

O badaniu:

Wyniki badań opierają się na ankiecie przeprowadzonej przez Deloitte i Workplace Intelligence w czterech krajach: Stanach Zjednoczonych (57 proc. respondentów), Wielkiej Brytanii (14 proc.), Kanadzie (14 proc.) i Australii (14 proc.), Ankietę przeprowadzono w dniach 3–14 marca 2023 r. i objęto nią kadrę kierowniczą, menedżerów oraz pracowników pracujących na pełen etat w wieku od 18 do 76 lat. Łącznie przebadano 3150 osób: 1050 liderów najwyższego szczebla, 1050 menedżerów i 1050 pracowników.