Nawet banki centralne nie wiedzą gdzie zawędruje inflacja

Za nami 2 tygodnie, podczas których otrzymaliśmy kolejne decyzje banków centralnych. Niespodzianki, które otrzymaliśmy (BoE, Norges Bank, wcześniej BoC oraz RBA), dowodzą, że instytucje reagują na ryzyko inflacyjne. Jednocześnie świadczy to również o wysokim poziomie niepewności tych podmiotów co do przyszłej ścieżki dynamiki wzrostu cen.

W tym momencie nawet banki centralne nie do końca wiedzą, jak rozwinie się sytuacja z inflacją. Instytucje musza być zatem przygotowane na ewentualną szybką rezygnację z pierwotnych planów polityki pieniężnej. Dodatkowo decyzje, które zapadły w minionym dniach świadczą o tym, że ryzyko wydaje się być obecnie przechylone na stronę zaskakująco wysokiej inflacji.

Euro w piątek zareagowało osłabieniem na wstępne dane PMI, które okazały się rozczarowujące. Ponownie wzmogły się rynkowe obawy o recesję. Dane na temat PMI wskazują, że ożywienie koniunktury w krajach Starego Kontynentu w najbliższych miesiącach staje się coraz mniej prawdopodobne. Gospodarka strefy euro w II połowie roku prawdopodobnie skurczy się. Indeks PMI dla usług spadł z 55,1 pkt. do 52,4 pkt. Wskaźnik dla sektora produkcyjnego zniżkował jeszcze mocniej do poziomu 43,6 pkt. Rynek coraz bardziej będzie grał na „pivot” EBC. Wyniki wstępnych rezultatów PMI za czerwiec mogły wnieść dużo niepewności w szeregi Rady Prezesów EBC. Dotychczasowe prognozy instytucji zakładały bowiem, że w drugiej połowie roku gospodarka strefy euro będzie nadal wyraźnie rosnąć. Publikacje zmniejszają prawdopodobieństwo, że bank centralny będzie wciąż mocno restrykcyjny. Rosną spekulacje o zmianie retoryki.

Teraz w centrum uwagi znajdą się dane o CPI ze strefy euro. Publikacja zaplanowana jest na ten tydzień. Jeśli zaskoczą one na plus, będzie to wskazywać na globalny trend utrzymującej się wyższej inflacji. Wysokie odczyty będą wpisywać się w obraz, który aktualnie obowiązuje w Wielkiej Brytanii, krajach skandynawskich, Australii czy w Kanadzie.

W najbliższym czasie waluty, które mogą wciąż zyskiwać to te, których banki centralne pozostaną na restrykcyjnej ścieżce pomimo faktu, że gospodarka zaczyna gwałtownie hamować.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Pracownicy 50+ pożądani na rynku pracy

Prognozy demograficzne wskazują, że w nadchodzących dziesięcioleciach starzenie się ludności Unii Europejskiej będzie postępować coraz szybciej. Statystycy Eurostatu przewidują, że do 2050 r. udział osób 55+ w populacji osiągnie ponad 40 %, a jednocześnie o 13,5 % skurczy się liczba osób przed 55 rokiem życia. Proces starzenia się społeczeństwa odzwierciedlenie znajduje również na rynku pracy. Minęły czasy, gdy pracodawcy niechętnie zatrudniali osoby powyżej 50 roku życia. Wręcz przeciwnie – obecnie ich angaż może przynieść przedsiębiorcom wiele zalet.

Nowe pokolenie Silversów

Dziś Silversi (bo takim terminem czasem określane są osoby po 50-tym roku życia) to często pełni energii, wysoce wykwalifikowani i doświadczeni pracownicy, którzy preferują zawodową stabilizację. Cechują je określone kompetencje i bezcenne doświadczenie nabyte po blisko 30 latach pracy. Dodatkowo, większości osób znajdujących się przed emeryturą nie dotyczy już wykluczenie cyfrowe, w tak dużym stopniu jak miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu.

– W przeciwieństwie do młodszych pokoleń Z, czy tzw. Millenialsów, których przedstawiciele bardzo często przepracowują maksymalnie dwa-trzy lata w jednym miejscu, Silversi chętniej zostają w jednej firmie na dłużej. Ponadto jest to nowe pokolenie 50-latków, które nabyło już pewne kompetencje cyfrowe – każda z tych osób przez lata pracowała na określonych programach czy systemach. Między innymi z tych względów pracownicy 50+ są dziś bardzo cenieni i poszukiwani na rynku pracymówi Mikołaj Zając, ekspert rynku pracy, prezes Conperio.

Mniej skorzy do kombinowania

To jednak nie wszystko. Z badań Conperio, największej polskiej firmy doradczej zajmującej się problematyką absencji chorobowych, wynika że osoby pracujące po 50-tym roku życia przejawiają najmniejszą skłonność do pobierania fikcyjnych „L4”.

– Nasza wieloletnia praktyka i statystyki wyraźnie pokazują, że grupa 50+ to pracownicy najbardziej stabilni pod względem absencji chorobowej. Być może wynika to z faktu, że chcą spokojnie przepracować czas pozostały im do emerytury, tego okresu nie przedłużać, stąd po prostu nie kombinująwskazuje Mikołaj Zając.

Wsparcie w zatrudnianiu pracowników 50+

Dodatkowym argumentem za zatrudnieniem Silversa mogą być korzyści oferowane pracodawcom przez państwo. Zgodnie z uaktualnionym 19 sierpnia 2022 r. ogłoszeniem Urzędu Pracy m.st. Warszawy, pracodawcy mogą składać wnioski o dofinansowanie do wynagrodzeń za zatrudnienie bezrobotnego, który ukończył 50 rok życia. Wysokość dofinansowania wynosi maksymalnie do 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę miesięcznie. Ale to nie jedyne benefity.

– Mowa m.in. o krótszym okresie opłacania wynagrodzenia chorobowego przez pracodawcę. Art. 92 Kodeksu pracy stanowi, że pracownicy zachowują prawo do wynagrodzenia za pierwsze 33 dni niezdolności do pracy w ciągu roku kalendarzowego. Jednak w przypadku osób, które ukończyły 50 rok życia, okres ten wynosi tylko 14 dni. Od 15 dnia choroby wypłatę wynagrodzenia chorobowego w postaci zasiłku chorobowego przejmie ZUS – mówi Mikołaj Zając.

Co z ochroną przedemerytalną?

Pewnym zniechęceniem dla pracodawców może być mechanizm ochrony przedemerytalnej. Według obowiązującego prawa wiek emerytalny dla kobiet to 60 lat, a dla mężczyzn – 65 lat. Zgodnie z Kodeksem pracy, ochrona przedemerytalna dotyczy osób, które osiągną wiek emerytalny nie później niż za 4 lata. Przed zwolnieniem chronione są zatem 56-letnie kobiety oraz 61-letni mężczyźni. W okresie trwania ochrony przedemerytalnej pracodawca nie może, z mocy prawa, rozwiązać stosunku pracy za wypowiedzeniem. Z ochrony przedemerytalnej mogą skorzystać pracownicy zatrudnieni tylko w oparciu o umowę o pracę. Jak wskazuje Mikołaj Zając są jednak sytuacje, kiedy ochrona przedemerytalna nie ma racji bytu.

– Ochrona przedemerytalna nie dotyczy m.in. pracowników, którym do osiągnięcia wieku emerytalnego brakuje mniej niż 4 lata, ale wraz z osiągnięciem tego wieku nie będą posiadali okresów zatrudnienia uprawniających do emerytury. Ponadto przepis nie dotyczy pracowników, których pracodawca chce zwolnić dyscyplinarnie, którzy uzyskali prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy, a także pracowników zakładu pracy, względem którego ogłoszono upadłość lub likwidacjęwyjaśnia Mikołaj Zając.

Wakacje kredytowe: jaki jest (niemal) roczny bilans?

Prawie rok temu zostały wprowadzone ustawowe wakacje kredytowe. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili przyjrzeć się skutkom tego rozwiązania. 

Rok temu nastroje wśród kredytobiorców były gorsze niż obecnie. Wielu z nich obawiało się, że cykl podwyżek stóp procentowych NBP jeszcze będzie trwał. Niedługo później okazało się, że Rada Polityki Pieniężnej jeszcze dwa razy podniosła stopy procentowe NBP (w tym główną stopę z 6,00% do 6,75%). Rząd w celu ustabilizowania sytuacji wprowadził natomiast darmowe wakacje kredytowe ustawą z dnia 7 lipca 2022 r. o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych i pomocy kredytobiorcom. Po niemal rocznym okresie obowiązywania rządowych wakacji kredytowych eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili przekrojowo opisać skutki wprowadzenia tego rozwiązania.

Rząd ustanowił dość liberalne zasady zwolnienia z rat

Na wstępie przypomnijmy, że według ustawy z dnia 7 lipca 2022 r. wakacje kredytowe przysługiwały posiadaczom „złotówkowych” kredytów mieszkaniowych przez okres wynoszący po 2 miesiące w trzecim i czwartym kwartale 2022 r. Tegoroczne wakacje są natomiast dostępne na identycznych warunkach w łącznym wymiarze 4 miesięcy (1 miesiąc w każdym z kwartałów 2023 r.). Podstawowym kryterium było i nadal jest zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych dzięki kredytowi. Co ważne, wakacje kredytowe dotyczą całej raty, a czasu ich trwania nie wlicza się do okresu spłaty.

Jednak nie wszyscy skorzystali z rządowych wakacji …

Jak wskazuje portal RynekPierwotny.pl brak dodatkowych ograniczeń oraz jakichkolwiek kosztów związanych z wakacjami kredytowymi sprawił, że z tego rozwiązania zaczęły korzystać nawet osoby znajdujące się w dobrej kondycji finansowej. Dla nich kusząca okazała się perspektywa nadpłacenia kredytu środkami uzyskanymi dzięki „zamrożeniu” spłaty. Takie rozwiązanie w przypadku modelowego kredytu na 400 000 zł (okres spłaty: 30 lat, marża: 2,20%) udzielonego w styczniu 2021 roku, zapewniało oszczędności na poziomie 36 928 zł. Podany spadek kosztów kredytu był możliwy przy nadpłacie wynoszącej 14 579 zł jako sumie równych rat z okresu sierpień – listopad 2022 r.

Powyższy przykład potwierdza, że korzyść z darmowych wakacji kredytowych mogła być spora. Myli się jednak ten, kto sądzi, że możliwość zaoszczędzenia pieniędzy wybrały praktycznie wszystkie uprawnione osoby. Najnowszy raport NBP o stabilności systemu finansowego wskazuje, że od października 2022 r. do lutego 2023 r. udział kredytobiorców korzystających z wakacji wynosił 65% – 70%. Mówimy o wyniku obliczonym względem wartości wszystkich „złotówkowych” kredytów mieszkaniowych. Natomiast BIK informuje, że do 30 kwietnia 2023 r. z ustawowego wstrzymania spłaty skorzystali posiadacze 1,13 mln kredytów mieszkaniowych. Ta statystyka potwierdza, że ustawowe wakacje dotyczyły około połowy wszystkich kredytów mieszkaniowych (po doliczeniu „hipotek” rozliczanych w walucie obcej).

Banki jeszcze w 2022 r. „przełknęły” większość kosztów

Skoro mówimy o korzyściach dla kredytobiorców, to warto również zwrócić uwagę na koszty z perspektywy banków. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z faktu, że krajowe banki rozliczyły większość kosztów kredytowych wakacji jeszcze w 2022 r. Konkretniej rzecz ujmując chodzi o zaksięgowanie ok. 13 mld zł w koszty lipca ubiegłego roku. Ta sytuacja tłumaczy, dlaczego lipcowy wynik finansowy banków znacząco się pogorszył. Później kredytodawcy mogli jednak odrobić poniesione koszty i zakończyć miniony rok z dodatnim wynikiem finansowym na poziomie 12,4 mld zł. Rok wcześniej analogiczny zysk niewiele przekraczał 6 mld zł.

Pomimo pomocy spłacalność kredytów się pogorszyła

Opinie ekspertów dotyczące ustawowych wakacji kredytowych są podzielone. Przykładowo, Narodowy Bank Polski we wspomnianym już czerwcowym raporcie o stabilności systemu finansowego zwraca uwagę, że koszt wakacji kredytowych dla banków okazał się nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do redukcji kosztów ryzyka kredytowego. NBP obliczył, że sektor bankowy zapłacił za wstrzymanie rat tyle samo, co przy minimum pięciokrotnym wzroście sumy złotowych kredytów mieszkaniowych z utratą wartości. Bank centralny zwraca uwagę, że konstrukcja wakacji kredytowych nie zakłada ich powiązania z faktyczną sytuacją finansową kredytobiorcy.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zastanawiają się natomiast, czy lepszym rozwiązaniem nie byłaby bardziej rozbudowana i jednocześnie precyzyjniej ukierunkowana pomoc dla osób, które faktycznie popadły w kredytowe tarapaty. W tym kontekście warto podkreślić, że rządowe wakacje kredytowe nie zapobiegły pogarszaniu się ogólnej spłacalności kredytów mieszkaniowych. Na szczęście nie są to jeszcze drastyczne zmiany, które mogłyby grozić stabilności sektora bankowego. Według danych BIK, wartościowy udział „hipotek” opóźnionych o ponad 90 dni wzrósł z 2,8% (grudzień 2021 r.) do 3,8% (maj 2023 r.). Informacje na temat spłacalności kredytów mieszkaniowych rząd powinien brać pod uwagę przy okazji podejmowania decyzji o wydłużeniu wakacji kredytowych na 2024 r. Taka pomoc prawdopodobnie będzie uzależniona od sytuacji finansowej kredytobiorcy i lepiej ukierunkowana.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

W ramach programu Bezpieczny Kredyt 2% zdolność kredytowa może wzrosnąć nawet o 30-40%

KNF stworzył możliwość liberalnego szacowania zdolności kredytowej w programie Bezpieczny Kredyt 2%. Jeśli banki skorzystają z tej opcji, to zdolność wzrośnie o 30% – 40%.

Lektura znowelizowanej Rekomendacji S wskazuje, że nadzór finansowy pozostawił bankom dość dużo swobody przy obliczaniu zdolności kredytowej w ramach programu Bezpieczny Kredyt 2%. Kredytodawcy będą mogli podczas wyliczania zdolności kredytowej uwzględniać ratę pomniejszoną o dopłatę i stosować niski bufor na wypadek wzrostu stóp procentowych (podobny jak przy kredytach ze stałą stopą na 10 lat). Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili sprawdzić, jak bardzo może wzrosnąć zdolność kredytowa jeśli banki zastosują liberalne zasady jej oceny w programie BK 2%.

Wzrost zdolności o 35% – 40% będzie realny …

Poniższa tabela prezentująca wyniki obliczeń ekspertów RynekPierwotny.pl porównuje możliwą zdolność kredytową singla oraz rodziny „2+1” w ramach rządowego programu i tradycyjnej oferty banków. Zestawienie uwzględnia następujące kredyty:

  • Bezpieczny Kredyt 2% (25 lat) z oprocentowaniem 3,10% na 5 lat po uwzględnieniu dopłaty i buforem na wypadek wzrostu stóp procentowych wynoszącym 2,00%
  • tradycyjny kredyt (25 lat) z oprocentowaniem zmiennym 8,90% – takim jak średnia wartość według danych NBP i buforem na wypadek wzrostu stóp procentowych wynoszącym 3,00% (kredyt spłacany w równych ratach)

Warto zwrócić uwagę, że w obydwu przypadkach modelowy bank uwzględnił bufory bezpieczeństwa nieco wyższe od minimów (z większym zapasem w przypadku tradycyjnej „hipoteki”). Jeśli bank w ramach programu Bezpieczny Kredyt 2% dodatkowo weźmie pod uwagę dopłaty, to zdolność kredytowa może wzrosnąć nawet o 35% – 40% względem tradycyjnej „hipoteki” ze zmiennym oprocentowaniem. Taki kredyt bez dopłat nieprzypadkowo został wybrany jako punkt odniesienia. Wydaje się on bowiem bardziej opłacalny w perspektywie obniżek stóp procentowych NBP niż zwykła „hipoteka” ze stałą stawką na 5 lat.

Teraz piłka jest już po stronie siedmiu banków

Analiza ekspertów portalu RynekPierwotny.pl potwierdza, że program Bezpieczny Kredyt 2% zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami rządu może znacząco podnieść zdolność kredytową młodych Polaków. Ostateczna decyzja należy jednak do każdego z co najmniej siedmiu banków, które mają wziąć udział w rządowym programie. Mogą one dość znacząco różnicować zasady obliczania zdolności kredytowej.Tab. 1 - Możliwy wzrost zdolności kredytowej w BK 2%

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Zatrzymać Blackout – przedsiębiorcy i parlamentarzyści o złej sytuacji energetycznej

Transformacja energetyczna to jedno z największych wyzwań, przed którymi stoi Polska w XXI wieku. Aby osiągnąć sukces w tym procesie, konieczne jest uzyskanie konsensusu wszystkich głównych sił politycznych. Transformacja energetyczna ma kluczowe znaczenie dla konkurencyjności polskich przedsiębiorstw oraz możliwości dalszego rozwoju społeczeństwa. Obecnie Polska stoi przed poważnymi problemami związanych z inwestycjami w infrastrukturę energetyczną, ograniczeniami wiatrakowymi, blokadą środków na inwestycje i wsparciem dla firm, oraz brakiem jasnej polityki energetycznej państwa.

Postulaty Komisji Transformacji Energetycznej Business Centre Club (BCC) wyznaczają drogę do osiągnięcia skutecznej transformacji energetycznej.

POSTULATY KOMISJI TRANSFORMACJI ENERGETYCZNEJ BCC:

Inwestycje w infrastrukturę energetyczną

Zauważamy załamanie inwestycji w infrastrukturę sieciową: przesyłową                           i dystrybucyjną, a bez jej rozbudowy i modernizacji transformacja energetyczna nie będzie możliwa. Katastrofalne ograniczenie inwestycji w infrastrukturę energetyczną (sieciową) już spowodowało poważne perturbacje na rynku wykonawców.

Nałożyły się na to monopolistyczne warunki handlowe w umowach między inwestorami (praktycznie spółkami Skarbu Państwa) a wykonawcami, które doprowadziły do wielu upadłości firm wykonawczych. Dodatkowo brak pieniędzy z KPO jest zabójczy dla rozwoju transformacji energetycznej i rynku firm wykonawczych.

Optymalizację i rozwój infrastruktury sieciowej

Postulujemy:

  • stosowanie cable pooling’u (efektywniejsze wykorzystanie istniejących zasobów sieciowych)
  • propagowanie stosowania przyłączeń komercyjnych (jednolitych rozwiązań ustawowych dla całej branży, dzięki czemu kapitał prywatny mógłby angażować się w rozwój i modernizację sieci dystrybucyjnej);
  • zapewnienie transparentności systemu udostępniania mocy w sieci dystrybucyjnej;
  • liberalizację obecnego modelu dostaw przez linię bezpośrednią, łączącą instalację wytwórczą z odbiorczą,
    z pominięciem sieci elektroenergetycznej;
  • rozważenie koncepcji autonomicznych sieci energetycznych z rolą samorządów jako inwestorami w sieci.

Zmiana ustawy wiatrakowej 10H

Uchwalona niedawno i podpisana przez Prezydenta ustawa, nie da oczekiwanego i koniecznego impulsu dla nowych inwestycji. Najpierw długie blokowanie, a teraz ograniczenie odległości wiatraków do min. 700 m, skutecznie zniechęca inwestorów i wprowadza element niepewności co do dalszego rozwoju energii odnawialnej w Polsce. Regulacje dla energetyki wiatrowej powinny być tak sformułowane, by wygospodarować dla niej jak najwięcej terenów pod inwestycje.

W latach 2016-2022 odmówiono przyłączenia na 30GW mocy w wiatrakach, skutki inwazji rosyjskiej  to import węgla, który nie byłby potrzebny, gdyby nie zahamowanie OZE.

Pilne odblokowanie środków na inwestycje i bezpośrednie wsparcie przedsiębiorstw

Chodzi głównie o środki już zaplanowane, ale nadal nie ma możliwości ubiegania się o nie (KPO, FENIKS, FENG).

Rozważenie wsparcia pośredniego dla firm inwestujących w OZE i transformację energetyczną

Przykładem takiego rozwiązania może być mechanizm pozwalający obniżenie zobowiązań w zakresie inwestycji w OZE, podobnie jak to miało miejsce w przypadku ulgi na robotyzację wprowadzonej w styczniu 2022 roku. Takie rozwiązania przynajmniej częściowo pozwoliłyby zmniejszyć początkowe wysokie koszty inwestycji w OZE.

Wdrażanie  nowoczesnych, cyfrowych systemów zarządzania stroną popytową (DSR) na rynku energetycznym

Systemy te jednocześnie musza być otwarte na konkurencję sektora prywatnego

Pilne zdjęcie aktywów węglowych z bilansów polskich firm energetycznych

Pozwoli to realizować inwestycje w alternatywne źródła wytwarzania energii

Pilne przedstawienie zasad polityki energetycznej państwa

Zasady powinny przedstawiać precyzyjny harmonogram dekarbonizacji wraz                z wiarygodnym programem inwestycji w nowoczesne sieci i jakościowy rozwój energii odnawialnej. Powinny również proponować Komisji Europejskiej przedłużenie wsparcia dla węglowego systemu rezerwy mocy w horyzoncie roku 2030.

Polska, podobnie jak Niemcy, postawiła na gaz, jako paliwo przejściowe w okresie transformacji energetycznej i już dzisiaj widać, że ten model jest nie do zrealizowania. Musimy zatem mieć możliwość przedłużenia funkcjonowania rezerwy mocy w polskim systemie przez energetykę opartą na węglu.

Pilne rozpoczęcie procesu dekarbonizacji ciepłownictwa, również objętego systemem ETS

Nowe projekty kogeneracyjne w ciepłownictwie, mogą wygenerować 7-10 GW zielonej energii dla polskiego systemu energetycznego.

Kontynuacja programów inwestycyjnych w energię wiatrową na morzu i energetykę jądrową

Należy mieć świadomość, że energetyka jądrowa jest w stanie zacząć działać w dużej skali w Polsce w drugiej połowie lat 30-tych, natomiast energetyka morska, w horyzoncie 5-10 lat.

Dobrze, że w Polsce obowiązuje konsensus polityki dla rozwoju energetyki jądrowej, źle, że realizacja „dużego” atomu z udziałem Państwa i SSP, odbywa się jak dotąd w sposób nietransparentny, bez informowania opinii publicznej o negocjacjach z dostawcami technologii, warunkach komercyjnych i przede wszystkim systemu wsparcia atomu przez Państwo, czyli podatnika.

Zdefiniowanie roli państwa w energetyce

Państwo powinno skupić się przede wszystkim na wypełnianiu roli regulatora rynku.

Ponadto powinno, w pierwszej kolejności, budować infrastrukturę bezpieczeństwa energetycznego – linie przesyłowe, dystrybucyjne, ewentualne źródła rezerwowe wyprowadzone poza rynek. To powinna również być rola państwowych spółek.

Nie zbiednieją od tego, to najbardziej dochodowa część energetycznego biznesu.

Można również opracować mechanizm wdrożenia (na ściśle określony czas) usługi publicznej w postaci rezerwy systemowej chroniącej system, co pozwoliłoby na przebudowę części starszych bloków węglowych według podanej wyżej recepty i niewyłączanie ich tak długo, jak długo będzie to niezbędne dla bezpieczeństwa systemu.

Wytwarzanie, dystrybucja, przesył i regulacje nie mogą być w jednym ręku, nawet, jeśli to jest ręka państwa, praktyki monopolistyczne likwidujące funkcjonowanie rynku są najgorsze, co może spotkać naszą gospodarkę.

Należy odejść od centralistycznego myślenia o energetyce, gdyż taka strategia się nie sprawdza.

Prosumencka energetyka obywatelska

Problem za co budować „nową energetykę” jest wydumany. 450 tys. polskich rodzin już w nią zainwestowało kwotę 32 mld PLN, budując własne „elektrownie” na dachach, tworząc w ten sposób solidne podwaliny dla prosumenckiej energetyki obywatelskiej.

Dziesiątki dużych inwestorów, w tym firmy przemysłowe, chętnie włączyłoby się również w ten proces, gdyby udostępnić im tereny i warunki przyłączenia nowych mocy. Dlatego większe znaczenie przywiązywalibyśmy do wydzielenia z pionowo skonsolidowanych grup spółek dystrybucyjnych, by zapewnić pole uczciwej konkurencji wszystkich podmiotom na rynku, bez względu na formę własności. Tak się stało z PSE przed 18 laty: powstał operator, który starał się być obiektywny wobec inwestorów. Dziś 80% nowych mocy w UE podłączanych jest do sieci OSD, nie OSP.

Transformacja energetyczna jest największym wyzwaniem dla Polski

W najbliższym czasie, dlatego też jej strategia powinna być oparta na konsensusie wszystkich głównych sił politycznych. Jest to duże wyzwanie dla polskiej klasy politycznej, która musi się porozumieć w kwestii transformacji energetycznej, gdyż  od tego zależy konkurencyjność polskich przedsiębiorstw i możliwości dalszego rozwoju polskiego społeczeństwa. Wojna na Ukrainie i wzrost cen surowców energetycznych nie musi być przekleństwem, tylko unikalną szansą dla transformacji polskiej energetyki.

Polską racją stanu jest jak najszybsza dekarbonizacja, energetyka prosumencka, obywatelska, rozproszona, zdecentralizowana i zdemonopolizowana.

Nie może być udanej transformacji bez interakcji społeczeństwa, samorządów, przedsiębiorców i Polski lokalnej. Bez tych zasad Polska stanie się sanatorium Europy. Temat nie może być traktowany po macoszemu, bo jest to główne wyzwanie rozwojowe stojące przed naszym krajem w XXI wieku.

Podwyżka składek ZUS najdotkliwsza dla MŚP i jednoosobowych działalności

Podwyżka składki przedsiębiorców do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych będzie w 2024 roku rekordowa. To skorelowane ze wzrostem płacy minimalnej oraz wzrostem średniej krajowej, od której wysokość składki jest uzależniona. – Niestety jesteśmy świadkami bicia rekordów w obciążaniu przedsiębiorców zobowiązaniami. Najpierw gigantyczny wzrost płacy minimalnej, a teraz rekordowy wzrost składek ZUS. Przedsiębiorcy patrzą na rok 2024 z przerażeniem. Nie można rozpędzać kosztów związanych ze zobowiązaniami przedsiębiorców, gdy na horyzoncie mamy spowolnienie gospodarcze. To jest proszenie się o wielkie, gospodarcze problemy – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Sztucznie kreowany wzrost średniej krajowej winduje wzrost składek”

W 2023 roku składka do ZUS była miesięcznie ponad 200 złotych większa niż w 2022 roku. W 2024 roku podwyżka wyniesie ponad 20%. Nie liczymy tutaj ubezpieczenia zdrowotnego. Obciążenia będą dotyczyć również przedsiębiorców, którzy dopiero zaczynają działalność gospodarczą.

– Informacje o wzroście składek na ubezpieczenie społeczne dla przedsiębiorców od 2024 r. do poziomu ok. 1600 zł to bardzo zła wiadomość. Wzrost jest zbyt drastyczny, bo oparty o wskaźnik nie mający realnego odzwierciedlenia w sektorze mikro i małych przedsiębiorstw, którego sprawa dotyczy. Jest to sztucznie kreowany wzrost, bowiem oparty o prognozowany dla budżetu wzrost przeciętnego wynagrodzenia, które prognozowane jest na poziomie 7794 zł – komentuje Michał Wojtas, ekspert podatkowy i gospodarczy, skarbnik Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Ten wskaźnik jest obliczany w oparciu o przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej. Przecież ten wskaźnik nie jest miarodajny dla tych celów – bo jest obliczany od sumy wynagrodzeń brutto oraz honorariów wypłaconych w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 9 osób, do przeciętnej liczby zatrudnionych osób w danym okresie dla przedsiębiorstw. To pomylenie skali. Mikro nie mają takich obrotów i zysków, a koszty muszą ponosić podobne – dodaje Michał Wojtas.

Przedsiębiorcy: „Podwyżka składek ZUS zmiecie małe firmy z planszy”

Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk przyznaje, że obecna sytuacja jest szczególnie dotkliwa dla sektora MŚP.

– Małe firmy zrównuje się obciążeniami z dużymi – przyznaje Prezes Mojsiuk.  – Nie dość, że najmniejszy biznes ma relatywnie najwyższe koszty, to nie ma możliwości zmiany form prawnych ze względu na zbyt małą skalę. Zatem nie ma jak uniknąć tych wyższych składek. Dla części mikro firm może to być impuls do poddania się i zaprzestania prowadzenia działalności. Odbieramy wiele sygnałów od przedsiębiorców, którzy mówią, że nie ma szans, by poradzili sobie z nowymi obciążeniami. To cios w sektor MŚP, a najbardziej w małe firmy usługowe i handlowe oraz w gastronomie czy miejsca pracy opierające swój zysk na małych marżach. Zmiany więc odczują osoby samozatrudnione, freelancerzy i przedstawiciele sektora kreatywnego. Jeden z przedsiębiorców powiedział mi: „ZUS zmiecie małe firmy z planszy”. Trudno się nie zgodzić z taką diagnozą – mówi Prezes Hanna Mojsiuk.

Banki centralne zaskakują rynki

Wydawać by się mogło, że decyzje banków centralnych są mocno przewidywalne. Jednak wczorajszy dzień pokazał nam, że wcale tak być nie musi. Wyższe od oczekiwań podwyżki miały miejsce na Wyspach, w Norwegii, ale również w Turcji.

Wielka Brytania podnosi stopy

Wczoraj, zgodnie z oczekiwaniami, 7 z 9 członków gremium decyzyjnego w Banku Anglii zagłosowało za podwyżką sóp procentowych. To, co było niespodzianką to fakt, że głosowali za podwyżką o 0,5%, a nie jak wcześniej sądzono o 0,25%. Bank Anglii wyraźnie zmienia nastawienie w walce z inflacją. Wynik 8,7% jest obecnie wyższy od średniej unijnej o 1,6%. W rezultacie szybsze podniesienie sóp procentowych, by dać wyraźny sygnał dla rynków, wydaje się rozsądnym podejściem. O tym, że część analityków liczyła się z takim ruchem, najlepiej świadczy reakcja rynków, które nie odpowiedziały wczoraj zbyt silnie. Co ciekawe, ruch ten miał miejsce dzisiaj w godzinach porannych, kiedy to nagle funt zaczął się umacniać. Zyskuje on niemal 1% na wartości względem pozostałych walut.

Norwegia też zaskakuje

Norwedzy publikowali swoją decyzję 3 godziny przed brytyjczykami, ale podobnie jak Wyspiarze, również podnieśli stopy procentowe mocniej niż oczekiwał rynek. W przypadku Norwegii podwyżki stóp procentowych to również próba walki z osłabiającą się koroną norweską. Jeszcze przed pandemią za jedno euro płacono niecałe 10 koron. W tym roku przebijaliśmy już poziom 12 koron za jedno euro. Jeszcze dobitniej widać to względem złotego. W połowie zeszłego roku korona norweska sięgała 48 groszy, dzisiaj jest to niecałe 38 groszy. To właśnie dlatego część z emigrantów zarobkowych zaczyna postrzegać wybór Norwegii jako coraz słabszy. Pomimo podwyżki sóp i wczorajszego umocnienia się korony, dzisiaj rano już jesteśmy poniżej wczorajszych poziomów. W rezultacie problem się pogłębia mimo lekarstwa.

Turcja podniosła stopy procentowe o 6,5%

Tak, nie pomyliliśmy się. Stopy procentowe wzrosły w Turcji z 8,5% na 15% na jednym posiedzeniu. Jest to wyraźna zmiana polityki monetarnej. Okazuje się, że po fiasku obecnych działań prezydent Erdogan postanowił postawić na sprawdzone metody. To prawdopodobnie w tym celu ściągnął nową osobę na stanowisko prezesa tureckiego banku centralnego. To właśnie problemy gospodarcze były powodem, przez który prezydent prawie stracił władzę. Najwyraźniej pragmatyzm utrzymania się przy sterze powoduje, że pożegnał się on ze swoją kontrowersyjną doktryną ekonomiczną. Jest to dobra wiadomość dla mieszkańców Turcji. Inflacja wyraźnie przekraczająca wzrost płac była powodem gwałtownego ubożenia społeczeństwa. Co ciekawe, rynki liczyły na wzrost stóp do 21% w związku z czym lira i tak traciła po decyzji i to 7% względem dolara. Jest to kuriozalna sytuacja, gdy po najlepszej decyzji od lat waluta traci, ale rynki mocno uwierzyły w nową Panią prezes i w cenach było po prostu więcej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na publikację wskaźników koniunktury PMI.

 Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Firma w upadłości – czy jej majątek może być ubezpieczony?

W momencie ogłoszenia upadłości przez firmę, kwestia jej polisy ubezpieczeniowej staje się poważnym problemem. Upadłość często powoduje zaprzestanie opłacania składek, co oczywiście prowadzi do zamknięcia polisy. Nawet jednak w przypadku chęci kontynuowania ubezpieczenia, samo opłacanie składek nie zawsze prowadzi do zabezpieczenia interesów masy upadłości a tym samym wierzycieli. Czy polisa, która była aktualna przed ogłoszeniem upadłości jest aktualna także po jej ogłoszeniu? Czy w ogóle można ubezpieczyć majątek przedsiębiorstwa w upadłości? – tłumaczą eksperci firmy doradczej Lege Advisors.

Według GUS, w I kwartale 2023 roku odnotowano 122 upadłości podmiotów gospodarczych, czyli o 38,6 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Dane te nie obejmują jednak upadłości konsumenckich ogłaszanych przez osoby prowadzące wcześniej działalność gospodarczą. Należy więc przyjąć, że w rzeczywistości sytuacja wygląda o wiele gorzej. Dla wielu firm z kłopotami dobrze działające ubezpieczenie majątku jest kwestią strategiczną.

Ubezpieczenie majątku to wrażliwa kwestia dla syndyka

Ubezpieczenie majątku ma znaczenie zarówno w przypadku funkcjonujących przedsiębiorstw, jak i firm będących w upadłości pod zarządem syndyków. Dobra polisa powinna zapewnić bezpieczeństwo aktywów lub działalności operacyjnej, a tym samym interesów zarządów, syndyka oraz wierzycieli.przekonuje Szymon Mojzesowicz, CEO firmy doradczej Lege Advisors.

W przypadku firm w upadłości, sąd wyznacza syndyka i tym samym staje się on odpowiedzialny za masę upadłości. Syndyk bardzo często musi zmierzyć się z sytuacją, w której polisa firmy istnieje, ale nie działa, lub działa niewłaściwie. A to, zdaniem ekspertów, jest niezwykle wrażliwa kwestia z punktu widzenia wierzycieli i samego syndyka.

– Zazwyczaj polisy zawarte przed ogłoszeniem upadłości nie zadziałają już po jej ogłoszeniu, a podczas zwierania polisy zadawane jest istotne pytanie: czy w stosunku do firmy wszczęte zostało postępowanie upadłościowe, likwidacyjne lub ogłoszona została upadłość lub powołany został zarząd przymusowy oraz czy ubezpieczone mienie znajduje się w zarządzie syndyka masy upadłościowej lub zostało zajęte przez komornika sądowego – tłumaczy Marcin Łazarczyk, ekspert rynku ubezpieczeń firmy doradczej Lege Advisors.

– Co więcej, w ogólnych warunkach ubezpieczenia możemy przeczytać, że: Ubezpieczający zobowiązany jest zawiadamiać Zakład Ubezpieczeń każdorazowo o zmianie wyżej wymienionych okoliczności niezwłocznie po otrzymaniu o nich wiadomości. Zakład Ubezpieczeń nie ponosi odpowiedzialności za skutki okoliczności, które z naruszeniem ustępów poprzedzających nie zostały podane do jego wiadomości. Następstwem niewykonania takiego zawiadomienia będzie odmowa wypłaty odszkodowania – dodaje ekspert.

Co w zakresie polisy powinien zrobić syndyk (doradca restrukturyzacyjny)?

Według ekspertów powinien dokonać niezależnego audytu istniejącej polisy pod kątem okoliczności upadłościowych. Polisa dla dobrze funkcjonującego przedsiębiorstwa może być zupełnie inna niż dla masy upadłości, choć to ten sam majątek. Zapisy ogólnych warunków ubezpieczenia mogą regulować kwestie związane z upadłością, ale trzeba wiedzieć jak je ocenić w kontekście aktualnej sytuacji – nie działają w pełni systemy bezpieczeństwa, urządzenia są wyłączone z ruchu, nie są spełnione wymogi przepisów przeciwpożarowych lub brakuje nadzoru.

Niedoubezpieczenie to bardzo poważny problem w tego typu przypadkach. Ubezpieczyciel może zastosować zasadę proporcji, co spowoduje drastyczne obniżenie wypłaconego odszkodowania w razie wystąpienia szkody. A to może pokrzywdzić wierzycieli. Syndyk powinien więc pozyskać polisę ubezpieczenia dla aktualnego stanu majątku. – wyjaśnia Marcin Łazarczyk.

Ubezpieczenie do aktualnych wartości rynkowych/odtworzeniowych

Syndyk masy upadłości powinien także z pomocą odpowiedniego specjalisty dokonać oceny wartości ubezpieczonego mienia, analizy sum oraz warunków ubezpieczenia. Musi zweryfikować dotychczasowe kwoty i zakresy, uwzględnić okoliczności upadłościowe (nowe ryzyka) i ubezpieczyć masę do wysokości aktualnych wartości rynkowych/odtworzeniowych. Dzięki temu zabezpieczy interesy wierzycieli.

– Wydaje się, że na początku postępowania upadłościowego są ważniejsze wydatki niż aktualizacja polisy. Jednak należy brać pod uwagę, że w najlepiej pojętym interesie wierzycieli jest przede wszystkim zabezpieczenie majątku mającego służyć do spłaty ich wierzytelności. Kierując się tą logiką, syndyk powinien spojrzeć na polisę nie z perspektywy wysokości składki, a z perspektywy sum ubezpieczenia i tego czy na pewno zadziała w razie szkody. Niezbędne jest zatem zaangażowanie specjalistów od majątku – rzeczoznawców majątkowych, biegłych specjalistów od wyceny maszyn, urządzeń, linii produkcyjnych – i ocena sum ubezpieczenia w kontekście potencjalnych ryzyk. Szczególnie, gdy mamy do czynienia z nieoczywistym majątkiem. Taka ocena sum ubezpieczenia w połączeniu z audytem polisy powinna być jedną z pierwszych czynności syndyka po objęciu masy i jest bardzo dobrym uzupełnieniem spisu inwentarza – tłumaczy Szymon Mojzesowicz.

Czy ChatGPT naprawdę tworzy nowe treści? 5 niepokojących faktów o AI

ChatGPT z każdym miesiącem cieszy się coraz większą popularnością. Jednak narzędzie, z którego korzysta już ponad 100 milionów[1] użytkowników na całym świecie, wciąż kryje w sobie wiele tajemnic. Chester Wisniewski, dyrektor ds. technologii w firmie Sophos, odpowiada na pięć trudnych i budzących niepokój pytań związanych ze sztuczną inteligencją opracowaną przez OpenAI.  

Z ChatGPT poza zwykłymi internautami korzystają też inżynierowie zajmujący się cyberbezpieczeństwem oraz cyberprzestępcy. Ci ostatni przygotowują przy jego pomocy fałszywe wiadomości e-mail i SMS, które mają na celu wyłudzenie danych od nieświadomych użytkowników. Z kolei specjaliści z firmy Sophos opracowali bazujący na sztucznej inteligencji skuteczny filtr antyspamowy.

Model językowy firmy OpenAI jest tak zaawansowany, że w wielu krajach rozpoczęła się dyskusja na temat prawnego uregulowania korzystania z narzędzia. W marcu 2023 r. organizacja Future of Life Institue w liście otwartym do firm i laboratoriów zajmujących się sztuczną inteligencją wzywała do zaprzestania prac na okres sześciu miesięcy. Pod apelem podpisały się także znane w branży osoby, takie jak Elon Musk (Tesla, SpaceX) i Steve Wozniak (współzałożyciel firmy Apple), ale nie przyniósł on spodziewanego efektu.

Chester Wisniewski, dyrektor ds. technologii w firmie Sophos, zwraca uwagę na pięć kwestii, o których powinien wiedzieć każdy użytkownik ChatGPT.

  1. Czy znamy wszystkie możliwości najnowszej wersji ChatGPT?

Wersja modelu językowego oznaczona numerem 4 wydaje się inteligentniejsza i dokładniejsza od swojego poprzednika. W porównaniu do wcześniejszych generacji jest jej też bliżej do uzyskania zdolności, które moglibyśmy określić mianem „myślenia”. Nie znamy jednak wszystkich możliwości narzędzia. Ważne jest, aby pamiętać, że chociaż ChatGPT coraz rzadziej się myli i przeinacza fakty, to wciąż daleko mu do bycia nieomylnym.

  1. Czy publiczne udostępnienie narzędzia, z którego mogą korzystać także przestępcy, jest w ogóle etyczne?

Nawet kiedy postęp technologiczny staje się niewygodny, nie można go po prostu zatrzymać i schować w niewidocznym dla innych miejscu. Z zaawansowanymi modelami językowymi jest podobnie. Wszystkich zalet wynikających z używania sztucznej inteligencji będzie prawdopodobnie znacznie więcej niż potencjalnych niebezpieczeństw. Właściwe wykorzystanie tych narzędzi może uczynić wiele dobrego.

  1. Czy kiedykolwiek powstanie sztuczna inteligencja odporna na nadużycia cyberprzestępców?

Zabezpieczenia można ominąć, także te zastosowane w modelu językowym ChatGPT. Twórcy takich programów zdają sobie z tego sprawę i robią wszystko, aby łatać znalezione przez cyberprzestępców luki. Z każdą kolejną próbą wykorzystania AI do niecnych celów niezgodnych z prawem, złamanie mechanizmów ochronnych staje się więc trudniejsze. Żyjemy jednak w czasach, w których nawet uczeń podstawówki może nauczyć się hakowania algorytmów sztucznej inteligencji, wyszukując w sieci informacje na ten temat. W przyszłości stanie się to bardziej wymagające, choć wciąż będzie możliwe.

  1. Czy ChatGPT w ogóle tworzy nowe treści czy tylko przetwarza dane, z których sam się uczył?

Jedyne, co ChatGPT potrafi stworzyć samodzielnie, to kłamstwa. Sztuczna inteligencja jest naprawdę przekonującym, ale i zapatrzonym w siebie kłamcą. Do szkolenia modelu bez wątpienia wykorzystano także informacje, które nie są prawdziwe. Nie da się przewidzieć, w którym momencie ChatGPT wykorzysta je do udzielenia odpowiedzi na zadane mu pytanie. Przewagą człowieka nad AI jest prawdziwa kreatywność i to, że ma możliwość podjęcia świadomej decyzji czy chce skłamać, czy nie.

  1. Czy istnieje rozwiązanie problemu prywatności danych, które użytkownicy wprowadzają do narzędzi takich jak ChatGPT?

Obecnie możemy polegać wyłącznie na obietnicach złożonych w umowach licencyjnych, na które się zgadzamy, gdy zaczynamy korzystać z narzędzi AI. Nie zakładałbym, że powstanie coś na wzór „otwartej” sztucznej inteligencji, która nie zbiera danych o użytkownikach. Najbardziej zaawansowane modele należeć będą do wielkich firm, które włożyły ogromne pieniądze w ich opracowanie. Trzeba pamiętać, że trenowanie algorytmów wymaga bardzo dużo mocy obliczeniowej, ale korzystanie z nich już nie. Można spodziewać się, że w niedalekiej przyszłości starsze wersje AI wciąż będą udostępniane za darmo wszystkim, którzy będą chcieli z nich korzystać Jednak tylko od ich właścicieli będzie zależało, co zrobią z wprowadzonymi przez swoich klientów informacjami.

[1] Źródło: https://www.reuters.com/technology/chatgpt-sets-record-fastest-growing-user-base-analyst-note-2023-02-01/

Do 30 czerwca spółki muszą rozliczyć podatek. Kto może zapłacić niższy CIT?

Zbliża się czas rozliczenia podatku dochodowego od osób prawnych, w tym spółek z ograniczoną odpowiedzialnością oraz spółek akcyjnych. Wszyscy, którzy są do tego zobowiązani, będą musieli złożyć formularz CIT-8, czyli zeznanie roczne za rok 2022. W tym roku termin składania tego dokumentu został przesunięty z 31 marca na 30 czerwca.

Zasada ogólna mówi, że stawka CIT wynosi 19 proc. Niemniej, niektórzy podatnicy mogą skorzystać z niższej stawki, która wynosi 9%. Obniżona wysokość CIT dotyczy tzw. małych podatników, czyli podmiotów, których przychody nie przekraczają 2 milionów euro rocznie.

Żeby móc skorzystać z 9 proc. stawki CIT w 2022 roku, spółka nie mogła w 2021 jaki i w 2022 roku osiągnąć przychodu większego niż 2 miliony euro. Limit ten jest obliczany na dwa różne sposoby:

  • Jeśli firma w 2021 roku osiągnęła przychód w wysokości maksymalnie 9 188 000 zł, to może płacić CIT według stawki 9 proc. Limit ten jest liczony na podstawie kursu euro z pierwszego dnia roboczego w październiku danego roku.
  • Jeśli w 2022 roku firma przekroczyła próg 9 178 000 zł przychodu to musiała płacić CIT według stawki 19 proc. W tym przypadku limit przeliczany jest według kursu euro z pierwszego dnia roboczego w styczniu 2022 roku.

Ważne jest również to, że limit możliwości skorzystania z 9 proc. stawki CIT dla przychodów o maksymalnej wysokości 9 188 000 zł jest liczony tylko na podstawie przychodów brutto ze sprzedaży towarów i usług. Przy liczeniu progu w trakcie roku, czyli tego w wysokości 9 178 000 zł, uwzględnia się wszystkie przychody, ale już w formie netto.

Dla nowych spółek, czyli powstałych w 2022 roku, nie ustala się limitu z 2021 roku. Spółki takie mogą automatycznie skorzystać z niższej stawki CIT. Jednak ważne jest pilnowanie bieżących przychodów i ewentualnego ich przekroczenia.

Wyrównanie podatku przy wyższych przychodach

Pozornie wydaje się, że obowiązuje jeden limit 2 milionów euro. Jednak oba progi – 9 178 000 zł i ten o 10 tys. zł wyższy, trzeba będzie analizować odrębnie. Jeśli w 2022 roku przekroczono limit 2 milionów euro, od miesiąca przekroczenia należy płacić stawkę 19 proc. Jednak teraz składając formularz CIT-8, trzeba wyrównać podatek, który nie został pobrany. Dla przykładu: jeśli przedsiębiorca od stycznia do listopada płacił CIT w wysokości 9 proc., a w grudniu przekroczył próg 2 milionów euro przychodów rocznych, to za grudzień zapłaci CIT w stawce 19 proc., a do 30 czerwca 2023 r. dokona wyrównania za 11 miesięcy w wysokości 10 proc. podatku.

Należy podkreślić, że stawka 9 proc. nie dotyczy przychodów z zysków kapitałowych. Dotyczy ona tylko sprzedaży towarów i usług związanych z działalnością gospodarczą. Pozostałe przychody podlegają stawce 19 proc.

Dominika Zuber, Menadżerka Ogólnopolskiego Biura Rachunkowego, inFakt

Słabe dane PMI dla strefy euro

Słabe dane PMI dla strefy euro. Wskaźnik PMI dla przemysłu w czerwcu wyniósł 43,6 wobec 44,8 miesiąc wcześniej. Tak niska wartość jest negatywnym zaskoczeniem (prognozy 44,8) i pokazuje, że spowolnienie w przemyśle w dalszym ciągu się pogłębia.

Wskaźnik dla usług wyniósł w czerwcu 52,4 wobec 55,1 w maju. Konsensus zakładał, że wskaźnik wyniesie 54,5. Spadek w usługach wydaje się ciekawszym zjawiskiem. Wskaźnik utrzymał się powyżej 50 pkt, jednak wzrost aktywności nie jest już tak mocny, jak w poprzednich miesiącach. Schodząc do poszczególnych krajów widzimy, że aktywność w Niemczech pozostaje wysoka (54,1), natomiast we Francji już się kurczy (48,0).

Zbiorczy wskaźnik PMI dla strefy euro wyniósł 50,3 (konsensus 52,5), czyli niewiele powyżej poziomu oddzielającego wzrost od spadku aktywności. Sektor produkcyjny pozostaje hamulcem dla gospodarek, a sektor usług już nie jest tak mocny. Ze względu na powyższe dane, nieco wzrosło prawdopodobieństwo, że PKB strefy euro w kolejnym kwartale również spadnie.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Banki centralne nie składają broni w walce z inflacją

Banki centralne zaskakują i pokazują, że nie składają broni w walce z inflacją. Zmiana nastawienia na bardziej restrykcyjne może jednak powodować, że rynek zacznie spekulować, że instytucje próbują za wszelką cenę gonić wskaźniki CPI, co oznacza, że w którymś momencie popełniły błąd, rozpoczynając proces zacieśniania zbyt późno lub podnosząc stopy w zbyt wolnym tempie.

Bank Anglii (BoE) i Norges Bank podniosły stopy procentowe o 50 pb – więcej niż oczekiwano, odpowiednio do 5 proc. i 3,75 proc.. Gubernator BoE Andrew Bailey powiedział, że „gospodarka radzi sobie lepiej niż wynikało z prognoz, ale inflacja jest nadal zbyt wysoka i musimy sobie z tym poradzić”. Dla norweskiego banku centralnego była to 11 z rzędu podwyżka stóp procentowych. Bank zobowiązał się do dalszego zacieśniania polityki pieniężnej w celu przeciwdziałania uporczywej inflacji i słabej walucie.

Z kolei Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) zgodnie z oczekiwaniami podniósł stopy procentowe o 25 pb do 1,75 proc. Prezes SNB Thomas Jordan powiedział, że „to nie koniec – najprawdopodobniej konieczne będą kolejne podwyżki stóp, aby trwale obniżyć inflację poniżej 2 proc.”. Duża zmiana nastąpiła w Turcji. Instytucja podniosła koszt pieniądza o 650 pb do 15 proc. To duży krok jednak to wciąż mniej niż szeroki konsensus. Rynek zakładał zmianę do poziomu 20 proc. W tym wypadku wczorajsza decyzja rozpoczęła długo oczekiwany zwrot, mający na celu odbudowanie wiarygodności polityki monetarnej.

Podczas drugiego dnia zeznań na Kapitolu przewodniczący Fed Jerome Powell powtórzył komunikat o dalszych podwyżkach w tym roku. Stwierdził, że „właściwe będzie ponowne podniesienie stóp procentowych w tym roku, a być może nawet dwukrotnie”.

Funt w relacji do dolara umocnił się jedynie na chwilę. Również korona norweska zyskała na krótko. Para EUR/NOK spadła poniżej 11,55 ale już dziś notowania wskazują 11,80. Od wczorajszego popołudni widać ponownie przewagę USD. Dziś rano poznaliśmy indeksy PMI z Europy, które negatywnie zaskakują. Euro traci zdecydowanie a główna para walutowa spada w okolice 1,0860. Francuski wskaźnik dla usług spadł poniżej 50 pkt. do poziomu 48 pkt., fatalnie wypadł indeks dla niemieckiego przemysłu (41 pkt.). Można powiedzieć, że rozczarowanie jest widoczne na całej linii, co napędza spekulacje, że EBC niebawem złagodzi swój ton ze względu na hamującą gospodarkę.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rynek PRS na ścieżce wzrostu. Nowe gwiazdy na horyzoncie

Całkowite zasoby rynku najmu instytucjonalnego w Polsce na koniec maja 2023 r. wynoszą ok. 12 000 jednostek mieszkalnych. Sektor powoli, acz stabilnie rozwija się m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Łodzi, Trójmieście i Katowicach. Według zapowiedzi deweloperów do 2027 roku oferta sektora powinna zostać wzbogacona o kolejne 21 000 mieszkań. W ostatnich kilku miesiącach również w inwestycjach PRS – analogicznie do najmu prywatnego – średnie czynsze wzrosły o około 20-30%. AXI IMMO prezentuje specjalną publikację „Sektor PRS w Polsce – na ścieżce wzrostu”.

Na koniec maja 2023 r. całkowite zasoby sektor PRS w Polsce wyniosły ok. 12 000 mieszkań i był to wzrost o ok. 40% w ponad pół roku (dane za AXI IMMO, wrzesień 2022 r.). Według zapowiedzi deweloperów i funduszy kolejne ok. 9 000 mieszkań pozostaje na etapie przygotowania lub budowy, a ok. 12 000 znajduje się w planach inwestorów na najbliższe lata. Sumarycznie w następnych czterech latach całkowite zasoby sektora powinny wzrosnąć o ok. 21 000 jednostek mieszkalnych. Na dziś największym polskim rynkiem PRS pozostaje Warszawa z ok. 5 000 jednostek do wynajęcia, na kolejnych miejscach plasują się Wrocław (ok. 2 250) i Poznań (ok. 1 700). Wymienione trzy miasta odpowiadają za 75% całkowitych zasobów w sektorze, a sama stolica za 42% tego rynku.

„Spośród lokalnych rynków PRS powinniśmy zwrócić uwagę na rozwój sektora w Łodzi. Na dziś zasoby tego miasta nie przekraczają 5% całkowitego wolumenu. Przy czym według naszych wyliczeń wraz z pomyślną realizacją wszystkich zapowiadanych projektów, rynek ten powinien urosnąć i osiągnąć udział 12% w strukturze zasobów, co będzie oznaczać najwyższe tempo wzrostu w okresie najbliższych czterech lat we wszystkich regionach w Polsce. Niemniej sytuacja w sektorze PRS jest na tyle dynamiczna i niejednorodna, że zakup dużego pakietu mieszkań przez jeden większy podmiot lub decyzja o budowie bloku mieszkalnego może szybko zweryfikować zapowiadany rozkład wielkości lokalnych rynków,” analizuje Lidia Zawiła, Manager w Dziale Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO.

Rynek PRS na ścieżce wzrostu

Rys. 1. Największe rynki PRS w Polsce. Opracowanie własne AXI IMMO.

Najwięcej nowych jednostek mieszkalnych w przygotowaniu i w planach znajduje się w Warszawie (8 500), Łodzi (3 300) oraz w Krakowie (3 000). W puli miast, w których zauważalne jest tempo rozwoju najmu instytucjonalnego, znajdują się także Trójmiasto i Katowice. W tych lokalizacjach na etapie realizacji znajduje się łącznie 2 500 mieszkań w formule PRS.

„Spodziewamy się, że wraz z profesjonalizacją rynku najmu instytucjonalnego oferta PRS będzie się poszerzać, a na mapie Polski pojawią się kolejne wschodzące lokalizacje. Za przykład mogą posłużyć Szczecin oraz Elbląg, gdzie PFR Nieruchomości planuje uruchomienie projektów z mieszkaniami na długoterminowy najem,” wskazuje Joanna Lewandowska, Associate Director w Dziale Rynków Kapitałowych, AXI IMMO.

W sektorze PRS w Polsce funkcjonuje stabilna grupa ok. 20 platform, wśród których największymi podmiotami z portfelami składającymi się z ponad 2 000 mieszkań należy wskazać platformę Resi4Rent należącą do R4R Sarl i Echo Investment, rynkową część programu PFR – Fundusz Mieszkań na Wynajem oraz Vantage Rent kontrolowaną i rozwijaną przez fundusz TAG Immobilien. Z kolei w grupie platform posiadających największy zasób projektów w przygotowaniu warto wyróżnić LifeSpot (Griffin Real Estate, Ares, Murapol) i Heimstaden.

„Warto podkreślić, że coraz więcej deweloperów decyduje się na dywersyfikację swojej strategii biznesowej i otworzenie się na współpracę z podmiotami instytucjonalnymi w różnych formach. Niektórzy decydują się na budowanie elastycznie, tworząc równolegle projekty odpowiadające zarówno preferencjom funduszy inwestycyjnych, jak i potrzebom nabywców indywidualnych,” wyjaśnia Joanna Lewandowska.

W ostatnich kilku miesiącach na rynku najmu instytucjonalnego, podobnie do prywatnego sektora najmu, zaobserwowano wzrost stawek czynszu o ok. 20-30%. Najdroższym lokalem w zestawieniu jest 4-pokojowy apartament (+65 mkw.) z segmentu premium w Warszawie, gdzie ceny przekraczają poziom nawet 10 000 PLN/miesiąc. Koszty najmu w miastach regionalnych pozostają raczej na zbliżonym, niższym poziomie. Do czynszu najmu należy doliczyć jeszcze opłaty za media, a także opcjonalnie koszt wynajmu komórki lokatorskiej lub miejsca postojowego (nawet 500-700 PLN/miesiąc). Niezmiennie standardowy czas trwania umowy najmu w sektorze PRS to zazwyczaj od 6 do 12 miesięcy, przy czym niektóre podmioty zachowują większą elastyczność co do długości kontraktu.

Rynek PRS na ścieżce wzrostuRys. 2. Średni miesięczny koszt najmu mieszkań z sektora PRS w Polsce. Opracowanie własne AXI IMMO.

„W nadchodzących latach sektor PRS będzie stawiał czoła trudnościom związanym z niepewnością prawną i podatkową, wysokimi stopami procentowymi w strefie euro oraz koniecznością wprowadzenia rozwiązań z zakresu zrównoważonego budownictwa. Ponadto, wprowadzenie programu tanich kredytów hipotecznych może utrudnić sytuację dla funduszy, które chcą wejść na polski rynek PRS. Z drugiej strony, duże zainteresowanie wynajmem wynika z dwóch czynników: wzrostu liczby uchodźców oraz ograniczeń w zdolności kredytowej osób zainteresowanych zakupem nieruchomości. Decyzje podmiotów działających na rynku będą również kształtowane przez wprowadzenie programu ograniczającego masowe zakupy mieszkań. Pomimo tego, wynajem instytucjonalny zdobywa na popularności, co potwierdzają liczne planowane projekty PRS na przyszłe lata oraz wysoki poziom komercjalizacji tych projektów, który często osiąga 100%,” podsumowuje Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych i Wycen, AXI IMMO.

Specjalna publikacja „Sektor PRS w Polsce – na ścieżce wzrostu” powstała na potrzeby brunchu biznesowego organizowanego przez firmy AXI IMMO Group, Norton Rose Fulbright i Paczuski Taudul Doradcy Podatkowi.

Sprzedaż kredytów w Polsce – maj 2023 r.

W maju 2023 r., w porównaniu do maja 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych (+60,8%), kart kredytowych (+19,7%) oraz kredytów gotówkowych (+5,9%). Spadek (-26,6%) odnotowały kredyty mieszkaniowe. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość limitów na kartach kredytowych (+28,2%), kredytów ratalnych (+22,1%) i kredytów gotówkowych (+9,6%). O (-23,1%) spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

W pierwszych pięciu miesiącach br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły o (+60,0%) więcej kredytów ratalnych, kart kredytowych wydały więcej o (+34,7%) oraz przyznały więcej o (+6,6%) kredytów gotówkowych. Liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych spadła o (-46,3%).

W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały o (+38,3%) wyższą wartość limitów na kartach kredytowych, wartość kredytów ratalnych wzrosła o (15,5%), a kredytów gotówkowych o (+9,1%). Na wartość niższą o (-46,4%) udzielono kredytów mieszkaniowych.

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie stosowne wnioski oraz formułując opinie i komentarze, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę udzielania poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, majowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym maju 2023 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w maju 2023 r. jest efektem wniosków składanych głównie w kwietniu 2023 r., a nawet w marcu 2023 r.

Po drugie, z uwagi na konstrukcję Indeksów Jakości, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w ich odczytach dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty (czyli trzech niezapłaconych miesięcznych ratach), ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

Maj 2023 r. kolejnym miesiącem wzrostów w kredytach gotówkowych

– Majowe dodatnie dynamiki sprzedaży w ujęciu liczbowym (+5,9%) oraz wartościowym (+9,6%) potwierdzają dobrą sytuację na rynku kredytów gotówkowych. Jednak dla pełnej oceny sytuacji należy wziąć pod uwagę, że dynamiki wartości pokazujemy w ujęciu nominalnym. Gdyby jednak posłużyć się ujęciem realnym, oczyszczonym z inflacji, to roczna dynamika wzrostu wartości udzielonych kredytów gotówkowych w maju wypada już znacznie gorzej, a wręcz byłaby ujemna na poziomie ok. -3,5%. Inaczej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w pięciu pierwszych miesiącach odnotowały wzrost 6,6%. W ujęciu wartościowym wynosi on +9,1% nominalnie, ale około -4% realnie – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Analizując rynek kredytów gotówkowych według przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, nadal zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł. W przedziale tym, w okresie pierwszych pięciu miesięcy 2023 r. wystąpiły jedne z najwyższych dodatnich dynamik w ujęciu liczbowym (+11,5%) oraz najwyższa w wartościowym (+13,9%). To samo zjawisko występowało również w 2021 r. Z odmienną sytuacją mieliśmy natomiast do czynienia w roku 2022, gdy najwyższa dodatnia dynamika dotyczyła kredytów niskokwotowych do 5 tys. zł. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12% liczby udzielonych w okresie styczeń – maj br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (49,2%) łącznej wartości sprzedaży kredytów gotówkowych udzielonych w tym okresie. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, która odpowiada za połowę akcji kredytowej. Jedna czwarta wartości udzielonych kredytów gotówkowych to drugi i kolejny kredyt, co pokazuje konieczność korzystania z kolejnych kredytów w przypadku części gospodarstw domowych – dodaje.

Kredyty ratalne – kontynuacja wysokich odczytów, głównie jednak w ujęciu liczbowym

– W okresie styczeń – maj br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+99,3%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+155,4%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to w większości efekt przekształcania zobowiązań z odroczonym terminem płatności w kredyt ratalny poprzez zakup wierzytelności przez banki.

– Natomiast nadal, podobnie jak w całym 2022 r., ujemną dynamiką sprzedaży charakteryzowały się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (-6,4% L oraz -3,5% W). Są to w większości kredyty na zakup droższych dóbr trwałych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Średnia wartość kredytu gotówkowego w maju 2023 r. wyniosła 21 818 zł – to wzrost o 3,6% w stosunku do maja 2022 r.

Natomiast średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w maju 2023 r. to 2 590 zł i jest ona niższa niż w maju rok temu o 24,1%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na akceptowalnym, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – majowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,67%. Tylko o 0,25 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Majowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 5,13%.

– W porównaniu do maja 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 1,16 pkt proc. Nadal należy więc bardzo uważnie śledzić sytuację w kolejnych miesiącach – mówi główny analityk Grupy BIK.

Kredyty mieszkaniowe powoli w górę

– Dla kredytów mieszkaniowych maj pomimo długiego weekendu na tle ostatnich miesięcy wypadł bardzo dobrze. W ujęciu liczbowym wynik był bardzo dobry, bowiem banki udzieliły 10,9 tys. kredytów, poziom nie widziany od czerwca zeszłego roku. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 3,969 mld zł – najwyższą w ostatnich 12 miesiącach. Skąd ten wzrost akcji kredytowej? Jest on wynikiem ożywienia popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie wzrostu zdolności kredytowej, do którego przyczyniła się zarówno liberalizacja wymagań nadzorczych w zakresie liczenia zdolności kredytowej – zmniejszenie wymaganego poziomu bufora na stopę procentową, jak i wzrost nominalny wynagrodzeń. Obecnie jako scenariusz bazowy przyjmuję trwalsze i dłuższe ożywienie na rynku kredytów mieszkaniowych, szczególnie w drugim półroczu br., jak do gry wejdzie odroczony popyt związany z kredytami z dopłatą. Potwierdza się moja opinia, że 2023 r. z uwagi na dużą zmienność będzie bardzo ciekawy na rynku kredytów mieszkaniowych – ocenia prof. Rogowski.

Do 28 maja 2023 r. banki zaraportowały 1,134 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi na wartość 281 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w maju 2023 r. wyniósł 1,42%. W ostatnich 12 miesiącach (od maja 2022 r. do maja 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,70 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest gorszy od tego sprzed miesiąca (pogorszenie o +0,31 p.p.). W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie znacznie ograniczony. Jednak partycypacja w moratoriach kredytowych nie wystarczyła, by w pełni wyhamować wzrost szkodowości złotówkowych kredytów mieszkaniowych. To, co obecnie zaczyna budzić niepokój, to pogarszanie się jakości kredytów walutowych, w większości udzielonych we franku szwajcarskim. Przyczyną tego zjawiska nie jest ryzyko kredytowe, które mogłoby wynikać z problemów finansowych kredytobiorców. Jest nim ryzyko prawne – puentuje prof. Rogowski.

Karty kredytowe – renesans popularności

W maju 2023 r. banki wydały 53,0 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 455 mln zł.

– W maju 2023 r. odnotowaliśmy wzrost dynamiki sprzedaży liczby (+19,7%) i wartości (+28,2%) kart kredytowych w porównaniu do maja 2022 r. Jest to częściowo efekt niskiej bazy z maja zeszłego roku, jak i wynikiem ożywienia na rynku finansowania z odroczoną ponad 50-dniową płatnością. Jednak należy również zauważyć, że renesans popularności kart kredytowych może być rezultatem potrzeby dodatkowego źródła finansowania gospodarstw domowych. . Wartość Indeksu Jakości w maju wyniosła 4,10%. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się – wzrosła o (+0,68 p.p.) i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższy wskaźnik ze wszystkich Indeksów produktowych – mówi Rogowski.

Lepsze nastroje konsumenckie – koniunktura w czerwcu 2023 r.

Według najnowszych danych GUS w czerwcu odnotowano poprawę zarówno obecnych, jak i przyszłych nastrojów konsumenckich w stosunku do ubiegłego miesiąca.

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) wynosi 28,2  i jest o 1,7 p. proc. wyższy od wyniku majowego. Natomiast w odniesieniu do czerwca 2022 r. obecna wartość BWUK jest wyższa aż o 15,6 p. proc.

Najbardziej poprawiły się oceny obecnej możliwości dokonywania ważnych zakupów (wzrost o 3,7 proc.) oraz obecnej sytuacji ekonomicznej kraju (wzrosty o 2,5 p. proc.). Wyższe wartości osiągnęły również oceny przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego oraz przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju (wzrosty odpowiednio o 1,2 p. proc. i 1,1 p. proc.).

Ta poprawa ma miejsce po silnym spadku konsumpcji w pierwszym kwartale 2023 roku oraz po znacznym spadku tempa wzrostu cen, zatem niższej inflacji CPI               w ostatnich 5 miesiącach. – podsumowuje prof. Stanisława Gomułki, główny ekonomista Business Centre Club i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC.

Najważniejsza w tej chwili jest  prognoza MFW 1% dla wzrostu PKB w roku 2023 oraz brak wzrostu realnych płac. Pomimo  niemal zerowego tempa wzrostu, stopa bezrobocia jest niska  i niemal stabilna. Wskaźnik ufności podtrzymuje także zapowiedziana w przyszłym roku podwójna waloryzacja rent i emerytur oraz duży wzrost płacy minimalnej. – dodaje główny ekonomista  BCC.

GUS podaje, że niższą wartość odnotowano dla oceny możliwości przyszłego oszczędzania pieniędzy (spadek o 2,6 p. proc.).

W odniesieniu do roku 2024 mamy dużą niepewność dotyczącą inflacji, która będzie nadal odległa od celu 2,5%, oraz dotyczącą skali wzrostu relacji długu publicznego do PKB. Na niskim poziomie utrzyma się także poziom inwestycji             w środki trwałe w relacji do PKB. – dodaje Stanisław Gomułka.

Kupujemy więcej ale ostrożniej

Polepszająca się koniunktura poprawia nastroje konsumenckie przede wszystkim        w kontekście ważnych zakupów do gospodarstw domowych. Odczuwają to przede wszystkich branża elektrohandlu, materiałów budowlanych do te związane                z  remontami i produkcją mebli. Nie są to jednak zakupy na poziomie sprzed kilku lat. Konsument jest ostrożniejszy niż wcześniej i uważniej planuje wydatki, czekając co będzie się działo w kolejnych miesiącach roku. – mówi Lukas Jeznach,                ekspert BCC ds. handlu i e-commerce.

Czeka nas powrót sprzedaży mieszkań do poziomów sprzed 2 lat? Prognozy deweloperów są optymistyczne

Rynek nieruchomości mieszkaniowych dynamicznie się zmienia. W ostatnich sześciu miesiącach przede wszystkim z powodu planowanego w najbliższym czasie startu programu Bezpieczny Kredyt 2%. Czego w kontekście jego wprowadzenia w życie możemy się spodziewać? Jakie w związku z tym plany mają deweloperzy na drugą połowę 2023 roku? O to RynekPierwotny.pl zapytał przedstawicieli firm deweloperskich w Polsce.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Pod względem sprzedaży mieszkań, początek bieżącego roku zadziwił wszystkich. W I kwartale wolumen transakcji powrócił niemal do poziomów z początku 2021 roku, sprzed wybuchu wojny w Ukrainie i był dwukrotnie wyższy, niż miesięczna średnia dla całego 2022 r. Najbardziej zaskoczeni byli chyba sami deweloperzy, którzy nie nadążali z zaproponowaniem podaży odpowiedniej dla rosnącego popytu, przez co zakres dostępnej na rynku oferty zmniejszył się w ciągu ostatniego roku o blisko 20%.

W obecnych warunkach trudno o długofalowe prognozy – za naszą wschodnią granicą wciąż toczy się konflikt zbrojny, inflacja mimo tendencji spadkowej wciąż jest bardzo wysoka, podobnie jak stopy procentowe. Nie może więc dziwić, że w tej sytuacji deweloperzy ostrożnie podchodzą do rozpoczynania nowych inwestycji. Nastroje są jednak zdecydowanie lepsze niż parę miesięcy temu, ożywił się także rynek kredytów hipotecznych, m.in. dzięki zapowiadanemu rządowemu programowi Pierwsze Mieszkanie. Gdyby trend z początku roku utrzymywał się, z pewnością podaż lokali uległaby poprawie. Choć w ostatnich miesiącach deweloperzy rozpoczynali mało nowych projektów, to jednak cały czas procedowali kolejne decyzje o pozwoleniach na budowę. W sprzyjających warunkach rynkowych inwestycje te zostaną w końcu uruchomione.

Cezary Grabowski, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Bouygues Immobilier Polska

Od trzech kwartałów obserwujemy sytuację, w której liczba sprzedawanych mieszkań przewyższa liczbę lokali wprowadzanych na rynek. To oznacza, że dostępność oferty zmniejsza się z tygodnia na tydzień. Wpływa na to również ożywienie ze strony klientów, którzy po decyzji o Bezpiecznym Kredycie 2 proc. zaczęli aktywnie poszukiwać mieszkań. To wzmożone zainteresowanie już widać i przewidujemy, że wzrośnie ono w drugiej połowie roku, gdy program wejdzie w życie. Dla nas pierwsze półrocze było naprawdę rekordowe, a od początku roku zawarliśmy ponad 430 umów rezerwacyjnych – zarówno z klientami gotówkowymi, jak i osobami wspierającymi się kredytem. Czerwiec to miesiąc, w którym zakończyliśmy sprzedaż osiedla M Bemowo. Rekordy popularności bije także Osiedle Lumea 2. Sprzedaż rozpoczęliśmy w marcu, a obecnie mamy wolnych jedynie 13 z 127 mieszkań. Ta sytuacja, tylko na naszym przykładzie, pokazuje jak szybko topnieje oferta. Biorąc to pod uwagę i odpowiadając na zapotrzebowanie rynku, w drugiej połowie roku wprowadzimy do sprzedaży blisko 400 nowych mieszkań w różnych dzielnicach Warszawy. Po wakacjach dostępne będą również nowe etapy cieszących się dużym zainteresowaniem projektów na Bemowie. Wszystkie będą położone w bardzo dobrze skomunikowanych i pożądanych przez klientów lokalizacjach. Budynki zostaną wykonane w wysokim standardzie, a kupujący będą mogli wybierać wśród funkcjonalnie zaprojektowanych mieszkań o zróżnicowanych metrażach.

Boaz Haim, Prezes RONSON Development

Nasze prognozy dotyczące 2023 roku jak na razie się sprawdzają. Spodziewaliśmy się znacznej poprawy nastrojów konsumenckich i rzeczywiście tak się stało. Pokazują to nasze wyniki sprzedażowe za pierwszy kwartał tego roku i wzrosty o ponad 50 proc. względem czwartego kwartału 2022 roku.

Rynek nieruchomości odnotował odbicie, a tendencja wzrostowa utrzymała się także w pierwszych dwóch miesiącach drugiego kwartału – kwiecień i maj na rynku były jeszcze lepsze niż pierwsze miesiące roku. W czerwcu odnotowaliśmy delikatne spowolnienie w zakresie decyzyjności klientów, które może być związane ze wzmożoną aktywnością w miesiącach poprzedzających, tuż po ogłoszeniu założeń programu Bezpieczny Kredyt 2%. Natomiast spodziewamy się ponownego pobudzenia popytu w sierpniu i wrześniu, kiedy rządowy program zacznie realnie działać.

Cały ubiegły rok potraktowaliśmy jako czas przygotowań na odbicie rynkowe. Kupiliśmy 12 nowych działek, a nasz bank ziemi jest zabezpieczony na 5 479 lokali. Spodziewane uruchomienie kolejnych inwestycji i nowych etapów dotychczas realizowanych sprawia, że jesteśmy spokojni o podaż.

Nasze ambicje i możliwości wynikające z poziomu aktualnej oferty najpewniej pozwolą nam na powrót do poziomów sprzedaży odnotowywanych w latach 2020-2021. Natomiast dobre wyniki sprzedażowe, jakie osiągnęliśmy do czerwca tego roku, dają nam mocne przekonanie, że będzie to możliwe właśnie w tym roku.


Małgorzata Ostrowska,  Dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Przewidujemy, że w drugiej połowie 2023 roku na rynku mieszkaniowym nadal dużą aktywnością będą odznaczać się inwestorzy. Traktują oni zakup mieszkania jako bezpieczną lokatę kapitału, z korzystną stopą zwrotu. Mają również na względzie sukcesywny, wysoki wzrost wartości nieruchomości, co również stanowi dużą zachętę dla osób posiadających wolny kapitał.

W naszych biurach sprzedaży zauważalny jest także trend zakupu apartamentów inwestycyjnych przez przedsiębiorców, z VAT na poziomie 23 proc., co stanowi dla nich optymalizację podatkową. Szczególnym zainteresowaniem tej grupy Klientów cieszy się nasza inwestycja premium – Pileckiego 59 – zlokalizowana na warszawskim Ursynowie.

Na drugą połowę roku patrzymy optymistycznie również ze względu na wchodzącą w życie od lipca ustawę “Pierwsze mieszkanie”, której jednym z flagowych założeń jest kredyt 2 proc. Dzięki niemu popyt będzie stymulowany przez Klientów kredytowych, którzy dotychczas nie mieli zdolności kredytowej lub zwlekali z podjęciem decyzji o zakupie własnych czterech kątów z uwagi na sytuację gospodarczą, wysoką inflację i poziom stóp procentowych i związane z tym bardzo wysokie koszty kredytów.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

Z pewnością na rynek nieruchomości w drugiej połowie 2023 roku wpływ będzie miał Program Pierwsze Mieszkanie – Bezpieczny kredyt 2%. Jeśli system zadziała sprawnie i nie będzie nadmiernie zbiurokratyzowany, prawdopodobnym jest, że wiele osób skorzysta z okazji. Na ten moment jednak jesteśmy w sytuacji, w której zaledwie jeden bank ogłosił przystąpienie do programu, tylko bez szczegółowych informacji. Poza uprzywilejowaną grupą 2%, zakup mieszkań rozważają też standardowi Klienci. Widać, że rynek zaczyna iść w górę, ale trzeba pamiętać o tym, że startował z bardzo niskich poziomów i wciąż daleko mu do sytuacji rynkowej z 2021 roku. Niemniej jednak zachowujemy w ACCIONA optymistyczne nastroje, spodziewając się raczej spokojnego wzrostu bez gwałtownych „peaków”.

Karolina Opach, Kierownik Działu Sprzedaży w spółce Q3D Locum.

Krakowski rynek nieruchomości wrócił do dawnej dynamiki i nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała ulec pogorszeniu. Złagodzenie kryteriów przy wyliczaniu zdolności kredytowej pomogło w powrocie klientów kredytowych do zakupu własnych mieszkań. Spodziewamy się także wzmożonego zainteresowania ofertami sprzedaży nieruchomości, które będą kwalifikowały się do programu Bezpieczny Kredyt 2%. Duże wyzwanie stoi przed deweloperami – w ostatnich miesiącach podaż nowych inwestycji jest stosunkowo niewielka, a zakup atrakcyjnych działek oraz wybudowanie nowych projektów przy zachowaniu rozsądnych kosztów – coraz trudniejsze. Wiedzą już o tym klienci, którzy rozumieją, że na spadek cen nie ma co liczyć, a odpowiedni czas na zakup jest właśnie teraz.

Tomasz Delowski, Tętnowski Development

Z uwagi na bardzo dużą ilość czynników, na które nie mamy wpływu, prognozowanie jest niestety obarczone dużym błędem. Sama trudność w sformułowaniu realnej prognozy stanowi znaczące zagrożenie dla rynku, gdyż powstrzymuje nas przed rozpoczynaniem inwestycji, utrudnia określenie przyszłych kosztów i cen sprzedaży, a to powoduje, że mimo polepszających się nastrojów rynkowych, musimy podczas analiz finansowych przyjmować bardziej pesymistyczne scenariusze. Te czynniki sprawiają, że niezależnie od sukcesu programu „2%”, mieszkań w ofercie zacznie ubywać, co siłą rzeczy spowoduje wzrost cen. Jednocześnie nieopłacalne stają się inwestycje w gorszych lokalizacjach i mniejszych miastach, gdyż przy obecnych kosztach wytworzenia, ceny mieszkań nawet w małych miastach musiałyby się zbliżyć do 10 tys./m2. W efekcie pod koniec roku powinno rozpocząć się więcej inwestycji w tzw. dobrych lokalizacjach, natomiast te gorsze będą musiały poczekać. Poza tym należy spodziewać się również spadku opłacalności projektów PRS. Przy ustabilizowanych czynszach i bardzo dużym koszcie pieniądza oraz wytworzenia inwestorzy przy kolejnych projektach będą musieli godzić się na niższe stopy zwrotu bądź też podejmą decyzję o inwestycjach w inne aktywa.

274 tys. ojców nie płaci alimentów na swoje dzieci

Unikających łożenia na wychowanie potomstwa mężczyzn jest w Polsce prawie tylu co mieszkańców Katowic. Jak wynika z danych prowadzącego rejestr dłużników BIG InfoMonitor długi alimentacyjne na sumę 13,9 mld zł ma już 274 tys. ojców. Panowie stanową 94 proc. spośród wszystkich wpisanych do bazy BIG InfoMonitor dłużników alimentacyjnych.

Profil statystycznego dłużnika alimentacyjnego, to mężczyzna w wieku między 35 a 54 lata z przeciętnym długiem przekraczającym już 50 tys. zł. Niesolidny tata rekordzista ma 45 lat i pochodzi z Wielkopolski, winien jest swoim dzieciom ponad 867 tys. zł. Najczęściej niepłacący alimentów tata zamieszkuje Śląsk lub Mazowsze. Jak wynika z danych BIG InfoMonitor na koniec maja, świadczeń alimentacyjnych o wartości 13,9 mld zł nie uregulowało 274 tysięcy ojców.

Mimo, że najliczniejszą grupę ojców unikających łożenia na dzieci stanowią panowie z Górnego Śląska – 30 318, Mazowsza – 27 731 oraz z Dolnego Śląska – 24 486, to jednak najwyższe prawdopodobieństwo nieotrzymania alimentów mają dzieci z Olsztyna i innych miejscowości Warmii i Mazur. Na tle kraju niepłacących ojców wśród dorosłej populacji jest tam najwięcej, kolejny region niechlubnego rankingu to woj. lubuskie, a dalej pomorskie i dolnośląskie.

– Przytaczane statystyki, to jedynie fragment smutnej rzeczywistości, bowiem dotyczą wyłącznie dłużników zgłoszonych na listy biur informacji gospodarczej, a nie każdy dłużnik alimentacyjny trafia do rejestru. Według Krajowej Rady Komorniczej czynnych postępowań alimentacyjnych jest ponad 600 tys., z czego ok. 370 tys. egzekucji, to te w których wierzycielem jest Fundusz Alimentacyjny. Pozostałe – 40 proc. – to sprawy zgłaszane głównie przez matki, które nie dostają alimentów od ojców, ale nie kwalifikują się do pomocy funduszu. Mamy więc ponad 600 tys. dłużników i zdecydowanie więcej, około miliona poszkodowanych dzieci. A to oznacza, że może to być problem co dziesiątego dziecka w kraju – zaznacza Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

– Brak wsparcia finansowego sprawia, że duża część rozbitych rodzin z dziećmi jest skazana na życie w bardzo trudnej sytuacji materialnej, a nawet w ubóstwie. Opiekunowie często nie mogą sobie pozwolić na zapewnienie dzieciom takiego poziomu życia jaki mają ich rówieśnicy. Z naszych badań wynika, że aż 40 proc. takich dzieci nie może korzystać z żadnych odpłatnych zajęć, z lekcji języka, zajęć sportowych, korepetycji, czy letnich obozów. Gdy inni na pozaszkolnych kursach uczą się angielskiego, czy ćwiczą judo, one siedzą w domu. Zdecydowanie rzadziej niż rówieśnicy spędzają też wakacje, czy inne wolne dni od nauki na zorganizowanych wyjazdach – dodaje Sławomir Grzelczak.

Na koniec maja tego roku liczba dłużników alimentacyjnych wpisanych do Rejestru Dłużników prowadzonego przez BIG InfoMonitor przekroczyła 291 tys. osób, a ich łączna zaległość osiągnęła rekordową kwotę 14,5 mld zł. Wśród ogółu dłużników alimentacyjnych matki stanowią 6 proc. W ciągu roku liczba niepłacących rodziców wzrosła o 27 302 osoby, a kwota zaległości zwiększyła się o 3,2 mld zł.

Creotech Instruments rozpoczął współpracę z Hanwha Systems, globalnym dostawcą rozwiązań obronnych z Korei Płd.

Creotech Instruments zawarł 20 czerwca 2023 roku porozumienie o współpracy z Hanwha Systems, wiodącym koreańskim podmiotem sektora obronnego. Firma jest częścią Hanwha Group, jednego z największych konglomeratów przemysłowych w Korei Płd. Celem współpracy jest wykorzystanie potencjału technologicznego partnerów dla stworzenia wspólnej oferty produktowej dla sektora militarnego i przemysłowego.

Creotech Instruments jest jeszcze przed zasadniczą komercjalizacją opracowywanych przez nas technologii w obszarze zaawansowanej elektroniki i systemów satelitarnych, a mimo to nasze rozwiązania już teraz budzą wielkie zainteresowanie globalnych, wiodących podmiotów w obszarze high-tech, takich jak koreański Hanwha Systems, z którym właśnie zawarliśmy porozumienie o współpracy. Będziemy wspólnie działać nad rozszerzeniem oferty produktów do różnych zastosowań w obszarze militarnym i przemysłowym, w szczególności w obszarze małych satelitów opartych o platformę HyperSat opracowywaną przez Creotech komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Hanwha Systems to firma o zasięgu globalnym z siedzibą w Korei Płd., specjalizująca się w dostarczaniu inteligentnych technologii wykorzystujących synergiczne połączenie zaawansowanej elektroniki obronnej i przyszłościowej technologii ICT. Oferuje m.in. zintegrowane rozwiązania dla wywiadu oraz operacji dostarczając technologie w zakresie dowodzenia, kontroli, komunikacji, informatyki czy cyber-bezpieczeństwa. Zakres działalności firmy obejmuje m.in. technologie obronne mające zastosowanie na lądzie, morzu, w przestrzeni powietrznej oraz w komosie – dostarczając m.in. elektrooptykę i sensory podczerwieni dla średnich i dużych satelitów zwiadowczych.

To już kolejny projekt Creotech w obszarze militarnym, po umowie z Agencją Uzbrojenia w maju br., co może stanowić jeden z wiodących kierunków dla naszej firmy w przyszłości. Hanwha Systems to podmiot stanowiący część Hanwha Group, postrzeganej na świecie jako firma, która osiągnęła olbrzymi sukces technologiczny i komercyjny, mający wpływ na globalny rozwój technologii. Dołożymy wszelkich starań, aby obie strony szybko osiągnęły realne korzyści z zawiązanego porozumienia – dodaje dr hab. Grzegorz Brona.

W maju br. Creotech Instruments podpisał umowę ze Skarbem Państwa – Agencją Uzbrojenia na realizację projektu „Przemysłowe studium wykonalności projektu konstelacji mikrosatelitów optoelektronicznych Ziemi”, obejmującego fazę 0 i A przygotowania konstelacji zgodnie z metodologią ECSS (European Collaboration for Space Standarization). Fazy 0 i A są pierwszymi fazami projektów kosmicznych w nomenklaturze ECSS. Projekt wykonywany jest w konsorcjum, w którym liderem jest Spółka, a członkiem Airbus Defence And Space z siedzibą we Francji. Wartość kontraktu dla tej fazy projektu wynosi około 6,5 mln PLN, z czego większa część przypada na Creotech.

Creotech Instruments jest firmą działającą w obszarze systemów satelitarnych i zaawansowanej elektroniki m.in do zastosowań kwantowych. Jako jedyna firma w Polsce Creotech osiągnął zdolność do budowy mikrosatelitów, czyli satelitów o wadze od 10 kg do kilkudziesięciu kg. Krokiem milowym w rozwoju Spółki jest projekt satelity EagleEye do obserwacji Ziemi w paśmie widzialnym budowanego na autorskiej platformie mikrosatelitarnej HyperSat. Platforma ta pozwala na realizację różnego rodzaju misji, od technologicznych i naukowych, poprzez misje obserwacyjne i telekomunikacyjne, aż po misje w daleki kosmos. Jej modułowa konstrukcja zapewnia pełną skalowalność satelitów w zakresie 10-60 kg, a w przyszłości także ponad 100 kg. Wyniesienie satelity EagleEye na orbitę wokółziemską planowane jest w 2024 roku na rakiecie amerykańskiej firmy SpaceX. Spółka jest też współrealizatorem projektu PIAST, w ramach którego planuje umieścić na orbicie konstelację trzech małych satelitów obserwacyjnych w 2025 roku, także opartych na platformie HyperSat.

Sejm ocalił gotówkę

  • Sejm przegłosował uchylenie przepisów obniżających limit płatności gotówkowych z 15 do 8 tys. zł. Firmy będą mogły płacić banknotami do 15 tys. zł także w 2024 roku.
  • Większy limit płatności gotówką da oddech tysiącom mikrofirm HoReCa, które w przeciwnym razie musiałyby ponosić większe koszty i dłużej czekać na finalizację rozliczenia.
  • Na większym limicie płatności gotówkowych skorzystają także rolnicy sprzedający towary na giełdach rolno- towarowych.
  • Ponad 80 proc. Polaków nie chce jednak, żeby gotówka została całkowicie wycofana.

Sejm uchwalił 16 czerwca nowelizację ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych i ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Wcześniejsza wersja ustawy z 29 października 2021 r., wprowadzona w ramach Polskiego Ładu, zmniejszała limit obrotu gotówkowego z 15 000 zł do 8 000 zł. Ograniczenie miało obowiązywać od 1 stycznia 2024 r. Eksperci zwracali jednak uwagę, że mogło to powodować problemy przy transakcjach jednorazowych. Przy braku możliwości płatności gotówką konieczne byłoby korzystanie z innych form, w szczególności poprzez przelew bankowy. Generowałoby to problemy w rozliczeniach na giełdach spożywczych, bazarach, targowiskach, gdzie zaopatrują się mikro- i mali przedsiębiorcy. W takich miejscach często płaci się tylko gotówką.

– Sprzedający towar przedsiębiorcy, w tym rolnicy, mogliby się zderzyć z takimi oczekiwaniami kupujących: „skoro nie mogę zapłacić takiej kwoty gotówką, to zapłacę przelewem. Poproszę o termin 30 dni”. Sprzedający towar ma wtedy dylemat – nie zgodzić się na tak długi czas oczekiwania i zrezygnować z zarobku, czy zaczekać na pieniądze i ewentualnie skrócić czas na przelew przyspieszając go np. u faktora. To generuje koszty, choć nie tak duże jak np. na szybko pozyskane pieniądze w firmie pożyczkowej – mówi Marek Sikorski z Finea, firmy zajmującej się mikrofaktoringiem.

HoReCa i rolnicy wygranymi

Większy limit płatności gotówką to dobra wiadomość szczególnie dla przedsiębiorców z branży spożywczej i gastronomicznej, turystycznej czy owocowo-warzywnej, która w całości opiera się na gotówce. Giełdy rolno-towarowe sprzedające latem do gastronomii i turystyki w większości nie przyjmują przelewów. Rolnicy sprzedają za gotówkę, a większe partie towaru kupowane przez restauracje czy hotele, generują kwoty przekraczające 8 tys. zł. Przy czym ograniczenia nie dotyczą rolników ryczałtowych.

Przedsiębiorcy z branży gastronomicznej i turystycznej są u progu sezonu, który może zadecydować o być albo nie być ich biznesu. Ostatnią rzeczą, której teraz potrzebują są dodatkowe koszty i utrudnienia w rozliczeniach. Większy limit płatności gotówką daje im szersze możliwości i usprawnia działanie. Oczywiście są firmy, które rozliczają się fakturami z odroczonym terminem przelewu, finansując je, ale u innych, wyższe limity mogłyby powodować zaniechanie transakcji i utrudniać drobny handel – mówi Kamil Fac, wiceprezes faktura.pl

Przeciętna polska firma gastronomiczna w pierwszym kwartale tego roku miała przychody o 23% wyższymi niż przed rokiem jednak przy średniej kwartalnej inflacji na poziomie 17% oraz wzrostach cen produktów na poziomie 20%, realny wzrost przychodów stopniał do zaledwie 2-3%. (dane Dotykačka).

Wyższe limity płatności gotówką, to szybszy obieg pieniądza w gospodarce

Obowiązek dokonywania rozliczeń za pośrednictwem rachunku bankowego generowałby większe koszty transakcji, który przełożony na wzrost cen towarów i usług dla konsumentów byłby bardzo niemile przyjmowany np. przez korzystających latem z restauracji.

Konieczność korzystania z rachunku bankowego przy nawet stosunkowo niewielkich kwotach transakcji, to dla mikrofirm pewne ryzyko. Terminy płatności przelewów to w Polsce średnio 12 dni (dane faktura.pl), a w przypadku wielu branż przekraczają 20 dni. Średnio, zatem są przedsiębiorcy czekający miesiąc czy dwa. Proszę sobie wyobrazić firmę gastronomiczną czekającą latem tak długo na przelew. Wiele z nich musiałoby ratować się szybkimi pożyczkami, żeby zasypać dziurę i czas oczekiwania na przelew. Widzimy to także po faktoringu, bo w sezonie letnim rośnie liczba wniosków o finansowanie faktur wystawianych przez mikrofirmy obsługujące ruch turystyczny. To nie czas, kiedy mogą spokojnie czekać na pieniądze przez kilka tygodni – mówi Marek Sikorski, Finea.

W Polsce blisko połowa transakcji jest zawierana w gotówce (49 proc. – dane Europejski Bank Centralny, grudzień 2020). W Skandynawii udział już 2 lata temu nie przekraczał 20 proc. Pandemia zwiększyła udział płatności bezgotówkowych, także w Polsce. Ponad 80 proc. Polaków nie chce jednak, żeby gotówka została wycofana (sondaż IBRiS dla Radia Zet). Tylko niespełna 16 proc. chciałoby, żeby płatności kartą, telefonem, czy zegarkiem całkowicie zastąpiły banknoty i monety.

Salesforce: Pracownicy twierdzą, że dzięki sztucznej inteligencji zaoszczędzą miesiąc pracy rocznie

Generatywna sztuczna inteligencja pojawia się coraz częściej w kontekście wykorzystywania jej przez biznes. Firmy coraz chętniej sięgają po możliwości zwiększenia produktywności i poprawy doświadczeń klientów. Jednak wśród tych innowacji czai się nowe ryzyko dla przedsiębiorstw: jak zapewnić bezpieczeństwo danych? Z drugiej strony pracownicy szacują, że dzięki SI mogą zaoszczędzić nawet 5h tygodniowo.

Najnowsze wyniki badania Generative AI Snapshot Research Series firmy Salesforce, a obejmującego ponad 4000 pracowników zatrudnionych na pełny etat, pokazują, że aż 73% z nich uważa, że generatywna sztuczna inteligencja wprowadza nowe zagrożenia związane z bezpieczeństwem, choć większość z badanych i tak już korzysta lub planuje korzystać z tej technologii w przyszłości. Badania wyraźnie pokazały, że niewielu pracowników wie, jak chronić swoje firmy przed tymi zagrożeniami.

Podczas gdy 61% pracowników używa lub planuje używać generatywnej sztucznej inteligencji w pracy, prawie 60% z nich nie wie, jak to zrobić korzystając z zaufanych źródeł danych lub zapewniając bezpieczeństwo danych wrażliwych.*

Wdrażanie generatywnej sztucznej inteligencji postępuje szybko

Pracownicy dostrzegają potencjał generatywnej sztucznej inteligencji i już ją aktywnie wykorzystują lub planują wykorzystać w najbliższej przyszłości. Wskazują oni na liczne korzyści płynące z SI, w tym lepszą obsługę klientów i oszczędność czasu, jako główne powody korzystania z tego nowoczesnego rozwiązania.

  • 68% pracowników twierdzi, że generatywna sztuczna inteligencja pomoże im lepiej obsługiwać klientów.
  • 67% twierdzi, że generatywna sztuczna inteligencja pomoże im lepiej wykorzystać inne technologie, takie jak inne narzędzia AI i modele uczenia maszynowego.

Pracownicy szacują, że dzięki korzystaniu z SI zaoszczędzą średnio pięć godzin tygodniowo, co daje równowartość jednego miesiąca pracy  rocznie w przypadku pracowników zatrudnionych na pełen etat.

Pracownicy nie wiedzą jeszcze, jak odpowiedzialnie wykorzystywać sztuczną inteligencję

W miarę jak generatywna SI jest coraz szerzej stosowana, pojawiają się obawy dotyczące zaufania i bezpieczeństwa. Przy niewielkiej wiedzy na temat tego, jak odpowiedzialnie wykorzystywać to narzędzie, pracownicy ryzykują wystąpieniem nieścisłości czy incydentów bezpieczeństwa.

  • 73% respondentów uważa, że generatywna sztuczna inteligencja wprowadza nowe zagrożenia dla bezpieczeństwa
  • 54% obawia się, że wyniki generatywnej sztucznej inteligencji nie są dokładne
  • 59% respondentów obawia się, że dane generowane przez sztuczną inteligencję są nieobiektywne

Generatywna sztuczna inteligencja będzie miała większy wpływ na codzienną pracę pracowników, niż na pracę kadry kierowniczej. Jednak badania pokazują, że to kierownictwo jest zbyt pewne swojej zdolności do odpowiedzialnego wykorzystywania generatywnej sztucznej inteligencji, co naraża poszczególnych pracowników na ryzyko.

  • 83% liderów firm (z poziomu CEO) twierdzi, że wie, jak korzystać z generatywnej sztucznej inteligencji przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa danych. Dla porównania zaledwie 29% ich pracowników ma takie samo przekonanie.

Zaufane dane, bezpieczeństwo i budowanie podstaw etycznych mają kluczowe znaczenie dla ustanowienia generatywnej sztucznej inteligencji jako zaufanej technologii. Pracownicy twierdzą, że te elementy są wymagane do pomyślnego jej wykorzystania w ich organizacji.

Zatrudnieni wymieniają następujące cztery elementy, jako niezbędne do skutecznego korzystania z tej technologii na ich stanowiskach

  • 60% twierdzi, że konieczny jest nadzór ludzki nad technologią
  • 59% twierdzi, że należy ulepszyć środki bezpieczeństwa
  • 58% twierdzi, że muszą w pełni ufać danym o swoich klientach
  • 58% twierdzi, że konieczne jest wprowadzenie wytycznych dotyczących etycznego wykorzystywania SI

„Generatywna sztuczna inteligencja ma potencjał, aby pomóc firmom łączyć się z odbiorcami w nowy, bardziej spersonalizowany sposób” – powiedziała Paula Goldman, Chief Ethical and Humane Use Officer w Salesforce. „Ponieważ firmy już korzystają tej technologii, muszą się upewnić się, że istnieją jasne wytyczne, co do etyki wykorzystania SI.”

Metodologia badań

Salesforce przeprowadził ankietę dotyczącą generatywnej sztucznej inteligencji we współpracy z YouGov w dniach 18-25 maja 2023 roku. Dane powyżej odzwierciedlają odpowiedzi od 4 135 pełnoetatowych pracowników z działów sprzedaży, usług, marketingu i handlu. Respondenci reprezentują firmy różnej wielkości i z różnych sektorów w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii. Ankieta została przeprowadzona online. Dane zostały zważone i są reprezentatywne dla wszystkich pełnoetatowych pracowników w USA, Wielkiej Brytanii i Australii zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin (w wieku powyżej 18 lat).

*Respondentów zapytano, czy wiedzą, jak „bezpiecznie korzystać z generatywnej sztucznej inteligencji (np. korzystając z zaufanych źródeł danych klientów i przechowując dane własne)”.

**(średnio 5 godzin tygodniowo zaoszczędzonych przy użyciu „generatywnej sztucznej inteligencji” x 52 tygodnie w roku) / 8-godzinny dzień pracy dzień = średnio 32,5 dnia lub miesiąc zaoszczędzony w ciągu roku.

Wakacje w USA są 40 proc droższe niż przed pandemią

Przeciętny koszt wakacji w USA będzie w tym roku o 5 proc. niższy niż w ubiegłym. Jednak to mała pociecha dla planujących wakacje, ponieważ ceny są cały czas o prawie 40 proc. wyższe niż przed pandemią. Rodzina, która na 10 lat temu na wyjazd do USA wydała 10 tys. zł, by powtórzyć swój wyjazd dziś, musiałaby przygotować się na wydatek ponad 17 tys. zł.

Inflacja oraz silny dolar spowodowały, że ceny wakacji w USA dla Polaków są w ostatnich latach rekordowo wysokie. Od 2019 roku, czyli ostatniego roku przed pandemią COVID-19, ceny przeciętnych wakacji w USA wzrosły o 37,3 proc. Jedynie w 2022 roku, ceny dla Polaków wzrosły o rekordowe 40,9 proc. Pewną pociechą pozostaje tu fakt, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy, ceny spadły o 4,81 proc. Czyli wakacje w tym roku mogą być odrobinę tańsze niż w ubiegłym.

W perspektywie 10 lat, wzrosty cen wakacji w USA są jeszcze bardziej spektakularne. Jeśli weźmiemy pod uwagę wyjazd, za który w 2013 roku rodzina zapłaciłaby 10 000 zł – obecnie jego koszt wyniósłby 17132 zł, czyli 71 proc. więcej.

Analizując ceny wakacji w USA, wzięliśmy pod uwagę “wakacyjny koszyk”, na który złożyły się ceny: przelotów wewnątrz USA (udział w koszyku 22 proc.), hoteli (22 proc.), jedzenia poza domem (22 proc.) wynajmu samochodów (12 proc.), paliwa (11 proc), oraz biletów na wydarzenia muzyczne (11 proc.). Nie uwzględniliśmy kosztów przelotu z Polski do USA i z USA do Polski. Tak zbudowany koszyk zaktualizowaliśmy zgodnie ze zmianami kursu złotego wobec dolara. Braliśmy pod uwagę ceny i kursy na dzień 30 kwietnia każdego roku.

Koszt wakacyjnego wyjazdu do USA dla Polaków w poszczególnych latach [wykres]

Koszt wakacyjnego wyjazdu do USA dla Polaków w poszczególnych latach
Źródło: eToro

Jak zmieniały się ceny wakacji w USA dla Polaków w poszczególnych latach [wykres]

Jak zmieniały się ceny wakacji w USA dla Polaków w poszczególnych latach
Źródło: eToro

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Potężne napływy do technologicznych ETF

Euforia na rynku akcji napędzana technologią AI i perspektywa zbliżającego się końca podwyżek stóp procentowych w USA sprawiła, że kapitał inwestorów zaczął w rekordowym tempie napływać do technologicznych funduszy ETF. Rynkowe byki spoglądają przede wszystkim w stronę mocno wyprzedanego w zeszłym roku indeksu Nasdaq 100. Istnieje spora szansa, że pierwsze półrocze tego roku będzie należało do rekordowych pod względem pozytywnej zmiany na indeksie.

Kapitalizacja siedmiu największych, technologicznych firm w USA wzrosła od początku roku o rekordowe niemal 3,8 bln USD.  Do grona wycenianych na ponad 1 bln USD firm w maju dołączyła Nvidia, która przewodzi szalonemu wzrostowi akcji producentów półprzewodników. Giełdowe wahadło jest znów w ruchu – od paniki i straszeniem powtórki wyprzedaży z bańki ‘dot-com’ przeszliśmy płynnie do ekstremalnej euforii. W jej trakcie akcje Apple czy Microsoft znalazły się już na nowych, historycznych szczytach, a technologiczne fundusze ETF dawno nie notowały tak olbrzymich napływów. Z czego wynikają?

ETF – zdywersyfikowana i łatwa ekspozycja na rozwój technologiczny?

Olbrzymi napływ kapitału spowodowany jest bezpośrednio euforią rynku wynikającą ze sztucznej inteligencji. Ta bez wątpienia jest technologicznym kamieniem milowym – może wpływać na marże i wyniki wielu firm. Wciąż jednak nie wiadomo w jakim stopniu, przez co trudno wycenić przyszły wpływ AI na przychody i marże tysięcy spółek. To pobudza wyobraźnię i skłania inwestorów do płacenia coraz wyższych cen za akcje. Szczególnie tych spółek, które mają prawdziwą szansę skalować biznes dzięki nowej technologicznej rewolucji jak Nvidia czy Microsoft posiadający udziały w OpenAI. Akcje największego w Stanach producenta ropy, Exxon Mobil spadły o 4% od początku roku. W tym samym czasie Apple zaliczyło 47% rajd, a kapitalizacja spółki zbliża się do zawrotnych 3 bln USD.

Wielu inwestorów poszukuje pasywnej ekspozycji na technologiczny trend ponieważ o sztucznej inteligencji słyszy się już niemal wszędzie. Część z nich nie ma czasu aktywnie zarządzać portfelem lub nie uważa tej metody za optymalną w swoim przypadku. Istnieje też spora grupa inwestorów, którzy preferują inwestowanie w szeroki indeks spółek, co potencjalnie ogranicza ryzyko wynikające z błędnych inwestycji. Nabywając udziały w funduszach ETF inwestor ma pewność, że jego inwestycja będzie odzwierciedlała ‘średnią’ – w dobrych dla technologii czasach ‘średnia’ może być jednak bardzo zadowalająca.

Wpływy netto do technologicznych ETFów znacznie przyspieszyły w ostatnim czasie, co zbiega się jednocześnie z kompletnym wyciąganiem funduszy ze strony ETFów energetycznych. Ponad 400 największych funduszy technologicznych funduszy ETF na świecie (głównie amerykańskich i azjatyckich) przyciągnęło netto ponad 12 mld USD w przeciągu ostatniego roku, natomiast z ponad 300 funduszy energetycznych wyciągnięto netto ponad 17 mld USD. Dla porównania widać, że inne sektory takie jak rynek nieruchomości, sektor materiałowy, czy sektor ochrony zdrowia nie cieszył się popularnością. Jedynie sektor finansowy zaliczał dosyć spore napływy, choć mniejsze niż w przypadku spółek technologicznych.

Potężne napływy do technologicznych ETF
Przepływy netto wśród największych funduszy akcyjnych na świecie. Źródło: Bloomberg, XTB

Warto przytoczyć kilka przykładów. Świetny wynik – niemal 45% wzrost od początku stycznia odnotował Nasdaq 100 PLN Hedged Portfelowy FIZ (ETFBNDX.PL). Świetnie radzą sobie także iShares S&P 500 Information Technology (IUIT.UK) oraz iShares Nasdaq UCITS (CNDX.US), które należą do najbardziej popularnych ETFów na świecie i mogą pochwalić się roczną zmianą na poziomie 37% i odpowiednio 30%. Należy jednak pamiętać, że w tych ETFach największe udziały mają najbardziej znane spółki takie jak Apple, Microsoft czy Nvidia. Udział mniejszych spółek, które były gwiazdami rajdu sztucznej inteligencji (takich jak C3.AI, który od początku roku zyskał niemal 300%) jest znikomy. Pośrednio euforia Nasdaq oraz słabszy amerykański dolar udzieliły się rynkom wschodzącym, m.in. Indiom, gdzie w indeksach spory udział mają spółki technologiczne jak Saksoft czy Cyient. Jak widać ETF-y oferują ekspozycję, nawet na tak egzotyczne rynki – od marcowego dołka iShares MSCI India (NDIA.UK) zyskuje już ponad 15%, a perspektywie rocznej jest to wzrost na poziomie ok. 10%. 

Szanse i zagrożenia

Warto podkreślić, że od początku roku euforia wokół technologii ma miejsce w otoczeniu marazmu na akcjach spółek z pozostałych segmentów gospodarki. Odpływ kapitału notują ETF-y na spółki energetyczne, które w 2022 radziły sobie świetnie. Perspektywa recesji i niższe ceny surowców, w tym ropy (ropa Brent straciła 15% od początku roku, a w ujęciu rocznym jest to spadek o ponad 30%) zniechęcają inwestorów do ekspozycji na sektor przemysłowo-energetyczny. Rajd technologicznych firm jest jednak olbrzymi, a bez ‘wspaniałej siódemki’ S&P500, notowany byłby na poziomach ze stycznia. W czasie od początku roku, gdy ropa traciła, Nasdaq wzrósł o blisko 40%.

Wobec tego część inwestorów może szukać ekspozycji na ETFy, które ograniczają ryzyko związane z ew. korektą największych (technologicznych) spółek z indeksu, ale wciąż oferują ekspozycję na szeroki rynek akcji. Takie ETFy zrównują udział wszystkich spółek w indeksie np. XTrackers Equal Weight S&P500 (XDEW.UK). Od początku stycznia ten fundusz notuje rekordowe wpływy sięgające 700 mln USD (127 mln USD w drugim tygodniu czerwca). Napływ kapitału do “bezpieczniejszego” funduszu ETF jest spowodowany tym, że inwestorzy obawiają się rosnącego wpływu spółek technologicznych, których udział w indeksie S&P czy Nasdaq 100 jest przeważający. W przypadku recesji lub dalszego wzrostu stóp procentowych można oczekiwać, że kapitał zacznie migrować do sektorów, w których obecnie zaangażowanie inwestorów pasywnych jest mniejsze.

Podstawowym zagrożeniem dla technologicznych ETF-ów obecnie jest ryzyko spowolnienia gospodarczego, które mogłoby znacznie ‘ostudzić’ euforię. Dodatkowo inflacja w wielu krajach, także w USA może okazać się bardziej uporczywa, skłaniając banki centralne do dalszego zacieśniania polityki monetarnej i w efekcie – głębszego spowolnienia. Wyższe stopy procentowe mogą skłonić inwestorów do szukania bezpiecznego sposobu na alokację kapitału i ograniczyć zaciąganie kredytów na inwestycje na rynku akcyjnym (czyli tzw. margin). Na ta chwilę bazowym scenariuszem w USA jest ‘miękkie lądowanie’, czyli brak lub bardzo płytka recesja. Jest to scenariusz bardzo pozytywny dla rynku akcji, ale niekoniecznie wydaje się tym najbardziej prawdopodobnym.

Autorzy: Eryk Szmyd, Mateusz Czyżkowski i Bartłomiej Mętrak – analitycy XTB

Budownictwo mieszkaniowe wciąż w stanie hibernacji

Najnowsza informacja GUS, prezentująca statystyki budownictwa mieszkaniowego w maju oraz pierwszych pięciu miesiącach bieżącego roku, nie zakomunikowała istotnych zmian. Oznacza to, że kreowane już od dziesięciu miesięcy pesymistyczne akcenty w GUS-owskich danych, potwierdzające uporczywe hamowanie w statystykach inwestycyjnych pierwotnego rynku mieszkaniowego, ulegają dalszemu utrwaleniu.

Pomimo poprawiającej się z miesiąca na miesiąc sytuacji popytowej pierwotnego rynku mieszkaniowego, produkcja nowych mieszkań coraz bardziej stabilizuje się na rekordowo od lat niskich poziomach. Tendencję tę widać zarówno w przypadku inwestorów indywidualnych jak i deweloperów, przede wszystkim w danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego najważniejszych z punktu widzenia oceny bieżącego stanu koniunktury, czyli  dotyczących inwestycji rozpoczętych.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl w sumie w maju ruszyła budowa zaledwie 16,4 tys. mieszkań i domów, co oznacza spadek w relacji rdr o ponad jedną czwartą, natomiast w odniesieniu do poprzedniego miesiąca zanotowano skromny progres rzędu niespełna 13 proc. Tym samym po kosmetycznym odbiciu w marcu, rynek wciąż nie wykazuje większych możliwości wyjścia ze stanu inwestycyjnej depresji. Sami deweloperzy z rezultatem 8,7 tys. rozpoczętych lokali rok do roku zniżkują z nowymi budowami dokładnie o jedną trzecią, co nie najlepiej koresponduje z bieżącym przyśpieszeniem wolumenu kontraktacji. Być może lekkie odbicie względem poprzedniego miesiąca jest pierwszą jaskółką poprawy sytuacji.Wyk. 1 - Statystyki GUS budownictwa mieszkaniowego

Z kolei od początku roku we wszystkich rodzajach budownictwa rozpoczęto budowę niespełna 70 tys. mieszkań, co oznacza spadek o ponad 27 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Tym samym rynek w dalszym ciągu nie może się zdecydować na odbicie od dna, co niestety sugeruje, że to właściwe znajduje się jeszcze niżej.

Tymczasem dane GUS dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym w maju zanotowały jeden z najgorszych rezultatów ostatnich lat. Wynik ogółem na poziomie 18,5 tys. decyzji administracyjnych jest już o blisko 40 proc. rok do roku słabszy. Natomiast rezultat z pięciu miesięcy br. na poziomie 91 tys., jest o jedną trzecią gorszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2022 r. Także i w tej grupie danych statystycznych z miesiąca na miesiąc obserwujemy pogłębiający się regres.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl w przypadku samych deweloperów zarówno wynik z maja na poziomie blisko 11,3 tys. pozwoleń, jak i od początku roku – 60 tys., to rezultaty wyjątkowo słabe, wręcz nieporównywalne do osiąganych w minionych latach inwestycyjnej prosperity. Uwzględniając jednak konieczny okres czasu na pozyskanie przedmiotowej decyzji administracyjnej, trudno przesądzać, czy widoczny w tej kategorii danych pesymizm inwestycyjny deweloperów jest na chwilę obecną wciąż aż tak znaczący.

Ze wszystkich trzech kategorii danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego w dalszym ciągu zdecydowanie najlepiej prezentują się  statystyki lokali oddanych do użytkowania, nieco mniej istotne dla oceny bieżącej koniunktury. Wprawdzie w maju z wynikiem ogółem 17,7 tys. nieco skorygowały swoje notowania w relacji miesiąc do miesiąca, jednak licząc rok do roku sytuacja w tej kategorii danych ma się wciąż bardzo dobrze.  Wynik od początku roku rzędu 94 tys. oznacza poprawę rdr o 2,5 proc. W tym przypadku zdecydowanego regresu nie należy oczekiwać w najbliższej przyszłości, co jest oczywistym efektem charakteru tej kategorii danych, odzwierciedlających stan koniunktury rynkowej sprzed około 2 lat. W końcu jednak i tu zawita tendencja spadkowa, czego jednak nie należy oczekiwać wcześniej niż w perspektywie najbliższych dwóch-trzech kwartałów.

Najnowsze dane GUS budownictwa mieszkaniowego zgodnie z oczekiwaniami nie poprawiły zdecydowanie pesymistycznej wymowy inwestycyjnego obrazu mieszkaniowego rynku pierwotnego w ostatnich miesiącach. Widać wyraźnie utrwalanie statystycznego dna, od którego póki co próżno szukać symptomów wyraźniejszego odbicia w przewidywalnej przyszłości. W przypadku samych deweloperów jest to tym bardziej dziwne, że w ubiegłym roku bardzo szybko ograniczyli produkcję mieszkań w odpowiedzi na topniejący popyt, w bieżącym z kolei nie specjalnie reagują na poprawę sytuacji. Wygląda to tak, jakby nie przywiązywali większej wagi do ruszającego na dnach programu mieszkaniowych kredytów preferencyjnych. Czy to odpowiednia strategia, okaże się zapewne już w niedalekiej przyszłości.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Błędne wystawienie faktury VAT nie upoważnia skarbówki do karania podatnika

Błędne zakwalifikowanie na fakturze transakcji jako podlegającej opodatkowaniu VAT i niezłożenie korekty nie stanowią wystarczających przesłanek do nakładania na podatnika sankcji przewidzianych w art. 108 ust. 1 ustawy o VAT. Sąd w Białymstoku stanął po stronie podatnika, który mylnie zakwalifikował sprzedaż zorganizowanej części przedsiębiorstwa jako sprzedaż nieruchomości.

Wystawienie faktury równa się z obowiązkiem zapłaty wykazanego na niej VAT

Zgodnie z art. 108. ust 1 ustawy o podatku od towarów i usług już sam fakt wystawienia faktury, w której podatnik wykaże VAT zobowiązuje go do jego zapłaty. Oczywiście jeśli faktura zostanie wprowadzona do obrotu. Sankcję tę ustanowiono w ramach walki z procederem wyłudzania VAT i wystawiania tzw. pustych faktur, czyli niedokumentujących rzeczywistych zdarzeń gospodarczych. Przepis ten ma zastosowanie także do faktur wykazujących kwotę VAT wyższą od kwoty podatku należnego. Nie zawsze jednak przedsiębiorca jest świadomym uczestnikiem oszustwa podatkowego, albo do uszczuplenia należności Skarbu Państwa nie dochodzi.

Puste faktury

W marcu 2022 r. naczelnik urzędu celno-skarbowego zakwestionował dokonane przez przedsiębiorcę rozliczenia w podatku od towarów i usług za wybrane miesiące 2018 i 2019 roku. Organ ustalił, że znajdują się w nich faktury wystawione przez spółkę A, która uczestniczyła w łańcuchu podmiotów obracających pustymi fakturami – bez przepływu towaru. Naczelnik zakwestionował więc prawo przedsiębiorcy do odliczenia ponad 750 000 zł VAT z faktur wystawionych przez tę spółkę, choć w rzeczywistości przedsiębiorca posiadał towar wykazany na fakturze. Chodziło o to, że dostawcą towaru był inny podmiot niż wystawca faktury.

Błędna faktura VAT, bo przedmiotem transakcji była ZCP a nie nieruchomość

Jednocześnie organ stwierdził, że w badanym okresie przedsiębiorca sam wystawił fakturę VAT dokumentującą sprzedaż na rzecz innej spółki B. Jednak błędnie zakwalifikował ją jako zbycie nieruchomości, podczas gdy wchodzący w jej skład grunt zabudowany halą produkcyjną wraz częścią socjalną i infrastrukturą techniczną, w rzeczywistości składał się na zorganizowaną część przedsiębiorstwa (ZCP), której sprzedaż nie podlega VAT. Powołując się na art. 108 ust. 1 ustawy o VAT organ zażądał zapłaty wykazanego na fakturze podatku. Choć naczelnik UCS przyznał, że faktura dokumentowała czynności niepodlegające VAT, to jednak przedsiębiorca wprowadził ją do obrotu, bowiem firma kupująca ujęła je w swoich księgach rachunkowych.

Celowe oszustwo podatkowe

Organ stwierdził, że ponieważ to przedsiębiorca miał być ostatecznym beneficjentem korzyści podatkowej, to był on świadomy ewidentnego oszustwa fakturowego, stąd zbędne jest badanie istnienia jego dobrej wiary, czy też dochowania należytej staranności. Ani sprzedający, ani nabywca nie podjęli starań w celu wyeliminowania faktury z obrotu. Organ uznał, że dokumentowanie sprzedaży przedsiębiorstwa fakturą VAT skutkowało ryzykiem uszczuplenia wpływów Skarbu Państwa. Przedsiębiorca w rzeczywistości nie wpłacił VAT wynikającego z tej sprzedaży, bo kompensował go VAT-em z zakwestionowanych, pustych faktur zakupowych od nierzetelnej spółki A.

Sprzedaż zorganizowanej części przedsiębiorstwa

WSA w Białymstoku przyznał, że spółka kupująca przejęła od przedsiębiorcy zakład produkcyjny wraz z pracownikami i kontynuowała jego działalność. A ponieważ kontynuacji podjęła się wyłącznie na bazie majątku przejętego od zbywcy, to oznacza, że całość tego mienia umożliwiała prowadzenie niezależnej działalności gospodarczej. Zatem prawidłowo naczelnik UCS ustalił, że przedmiotem sprzedaży był zespół składników materialnych i niematerialnych wyodrębniony organizacyjnie, finansowo i funkcjonalnie, czyli zorganizowana część przedsiębiorstwa.

Nielogiczne rozumowanie organów

Sąd uznał jednak za nielogiczne rozumowanie organów I i II instancji w kwestii celowego działania przedsiębiorcy ukierunkowanego na osiągnięcie korzyści podatkowej. Przedsiębiorca osiągnąłby bowiem tę korzyść, ale tylko wówczas gdyby nie wystawił faktury VAT przy zbyciu ZPC. Dzięki temu podatkiem naliczonym na pustych fakturach otrzymanych od spółki A obniżałby swoje zobowiązanie w VAT, swój podatek należny, a w przypadku nadwyżki wystąpiłby do urzędu skarbowego o jej zwrot.

Sankcja z art. 108 bez względu czy działanie było celowe, czy w wyniku błędu

Białostocki sąd potwierdził, że dla uruchomienia sankcji przewidzianej w art. 108 ust. 1 ustawy o VAT nie ma znaczenia, czy wykazanie VAT na fakturze było celowe, czy nastąpiło na skutek błędu. Istotne jest więc wykazanie ryzyka narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie wpływów podatkowych. A w sprawie tej organy ograniczyły się do argumentacji, że zarówno sprzedający ZPC, jak i nabywca nie podjęli żadnych działań naprawczych w celu wyeliminowania faktur z obrotu. „W ocenie sądu sam fakt wystawienia faktury dokumentującej czynność niepodlegającą podatkowi od towarów i usług oraz brak dokonania korekty w tym zakresie nie stanowią wystarczającej podstawy do zastosowania art. 108 ust. 1 u.p.t.u.” (wyrok z 29 marca 2023 r., sygn. akt I SA/Bk 483/22).

Jak podsumował sąd odmowa prawa do odliczenia VAT z faktury w sytuacji, gdy nie doszło do uszczuplenia podatku zamyka drogę do wydania decyzji ustalającej kwotę VAT z tej faktury na podstawie art. 108 ust. 1. Wydanie takiej decyzji stanowiłoby naruszenie zasady neutralności podatku od towarów i usług, na straży której powinny, i są zobowiązane, stać organy podatkowe.

Dla fiskusa każdy powód jest dobry na zwiększanie wpływów podatkowych

Doradztwo podatkowe, doradztwo prawne, zastępstwo prawne i procesowe – to dziś usługi, bez których przedsiębiorcom coraz trudniej wyobrazić sobie prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce. Działania organów skarbowych są silnie nakierowane na maksymalizację wpływów podatkowych, jak pokazuje przykład tej sprawy – kosztem majątku przedsiębiorców. Skomplikowane przepisy i ujęte w nich sankcje są skrupulatnie wykorzystywane przez organy, nawet bez logicznego uzasadnienia. Jednak trudno się dziwić, skoro urzędnicy nie mają nic do stracenia, a wielu przedsiębiorców nawet nie podejmie się obrony. I to pomimo, że w wyroku z 21 kwietnia 2015 r. (sygn. akt P 40/13) Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 108 ust. 1 nie może być regulacją o charakterze sankcyjnym. Wynikające z niego zobowiązanie podatkowe nie powinno więc stanowić źródła dodatkowych wpływów Skarbu Państwa, a jedynie rekompensować ewentualne ich uszczuplenie.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Rekordowy rok mimo gospodarczych wyzwań w Millennium Leasing

56-procentowym wzrostem rok do roku może pochwalić się Millennium Leasing. Spółka opublikowała właśnie raport roczny za 2022 rok.

Ubiegły rok był dla Millennium Leasing, podobnie jak dla całej gospodarki, rokiem pełnym wyzwań. Wojna w Ukrainie nałożyła się na już wcześniej widoczne zagrożenia związane z rosnącą inflacją i w ślad za nią, rosnącymi stopami procentowymi. 2022 rok Millennium Leasing zakończył z wynikiem brutto na poziomie 54,2 mln zł. To oznacza 56-procentowy wzrost rok do roku. Spółce udało się uzyskać 4,6% udziału w rynku leasingu ogółem (ruchomości i nieruchomości). Uruchomiła 16 696 umów, przekazując w leasing przedmioty o wartości 3 543 mln PLN.

Dla naszej działalności kluczowe pozostawały trzy obszary: upraszczanie i zwiększenie efektywności operacyjnej, digitalizacja (już 87% naszych klientów korzysta z Elektronicznego Biura Obsługi Klienta) oraz finansowanie transformacji energetycznej polskich przedsiębiorstw. W programie MilleSun oferowaliśmy klientom już nie tylko leasing paneli i instalacji fotowoltaicznych, ale również pomp ciepła i magazynów energii. Przystąpiliśmy do rządowego programu Mój elektryk, w dalszym ciągu oferowaliśmy leasing zabezpieczony gwarancją Banku Gospodarstwa Krajowego. Wspieranie naszych obecnych klientów, starannie ukierunkowana akwizycja i zapewnianie satysfakcji z obsługi posprzedażowej przy wykorzystaniu najlepszych praktyk Grupy Millennium – pozostaną naszymi priorytetami. – mówi Marcin Balicki, Prezes Millennium Leasing.

W tym roku spółka może się też pochwalić znaczącym poszerzeniem oferty zielonego finansowania. W kwietniu 2023 r. uruchomiła leasing proekologicznych przedmiotów. Dzięki niemu firmy mogą sfinansować kompleksowo i na preferencyjnych warunkach aż 53 grupy zielonych aktywów, wśród nich szeroki wybór maszyn i urządzeń.

Millennium Leasing należy do grupy kapitałowej Banku Millennium. Jest jedną z najdłużej funkcjonujących firm leasingowych na polskim rynku. Działa już ponad 30 lat. Zajmuje się finansowaniem zakupu różnorodnych środków trwałych: samochodów osobowych i dostawczych, maszyn i urządzeń dla większości branż, środków transportu ciężkiego (w tym: drogowego, kolejowego, wodnego i powietrznego), a także nieruchomości. Do grona klientów spółki należą zarówno mikro przedsiębiorcy, jak i korporacje.

XTPL z ceną emisyjną w ofercie akcji serii V ustaloną na 133 zł

Oferta akcji serii V spotkała się z dużym zainteresowaniem inwestorów do których była kierowana – cena emisyjna jednej akcji została ustalona na 133,00 zł. Wielkość oferty wyniesie 36,6 mln zł, XTPL emituje 275.000 akcji zwykłych na okaziciela serii V.

– W wyniku roadshow Zarząd podjął decyzję o skierowaniu oferty wszystkich 275.000 akcji serii V po cenie emisyjnej 133,00 zł, co oznacza dyskonto na poziomie 1,5% względem średniej ważonej wolumenem obrotu dla kursu z okresu 30 dni przed walnym zgromadzeniem uchwalającym emisję akcji. Jesteśmy zdeterminowani, aby z pomocą środków z oferty i ciężkiej pracy zrealizować plan inwestycyjny na kwotę około 60 mln zł w latach 2023-2026 i tym samym kontynuować dynamiczny rozwój wszystkich trzech naszych linii biznesowych, z dużym naciskiem na projekty nakierowane na wdrożenia przemysłowe, które będą najważniejszym akceleratorem dalszego wzrostu Spółki oraz jej wyników. Do 2026 roku zamierzamy osiągnąć przychody ze sprzedaży produktów i usług w wysokości 100 mln zł, co oznacza 10-krotny wzrost względem ubiegłego roku, a potencjał wszystkich 9 projektów przemysłowych nad którymi pracujemy, szacujemy na około 400 mln zł średniorocznych przychodów. W 3 z nich jesteśmy już na etapie budowania prototypowego urządzenia przemysłowego z naszym modułem drukującym, co oznacza, że jesteśmy coraz bliżej finalnych testów naszej technologii w docelowym dla niej środowisku – na przemysłowych liniach największych producentów elektroniki nowej generacji komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL.

W maju br. XTPL ogłosił plan 10-krotnego zwiększenia przychodów, do 100 mln zł w 2026 roku, a potencjał z wszystkich 9 rozwijanych obecnie projektów przemysłowych szacuje na ok. 400 mln zł średniorocznych przychodów. Aby go zrealizować, zamierza przeprowadzić inwestycje w kwocie ok. 60 mln zł w latach 2023-2026, mających zintensyfikować i przyspieszyć rozwój Spółki m.in. zwiększając zdolności produkcyjne, wspierając działania sprzedażowe oraz prace z zakresu B+R. W ramach zaplanowanych inwestycji XTPL planuje wykorzystać środki pozyskane z emisji akcji, a pozostała część finansowania ma pochodzić głównie z środków własnych w ramach działalności operacyjnej, grantów i finansowania dłużnego.

– W latach 2023-2026 wdrożymy program inwestycyjny w kwocie około 60 mln zł, który pozwoli efektywnie wykorzystać nasz potencjał komercyjny i obsłużyć spodziewane, przyszłe strumienie przychodów. Cieszy nas, że w Polsce jest miejsce dla Spółek z branży deep tech, które mają aspiracje oraz perspektywy do stania się globalnym brandem. Pozytywne jest też aktualne otoczenie ekonomiczno-biznesowe. Mam tu na myśli mi.in. ambitne cele Unii Europejskiej w zakresie przemysłu półprzewodnikowego – zwiększenie z 10 proc. do 20 proc. światowej produkcji półprzewodników w Europie dzięki potężnym strumieniom pieniężnym na foundry w Europie w wys. 43 mld euro (European Chips Act). Dodatkowo korzystna jest decyzja firmy Intel z ubiegłego tygodnia o wybudowaniu w Miękini, miejscowości położonej w linii prostej od naszej siedziby o około 12 km, Zakładu Integracji i Testowania Półprzewodników o wartości 4,6 mld dolarów. Jesteśmy przekonani, że biznes XTPL znajduje się w dobrym miejscu i w dobrym czasie, a przed nami wiele lat dalszego rozwoju i wierzę, że licznych sukcesów w których partycypować będą dotychczasowi oraz nowi inwestorzy, którzy zdecydowali się objąć oferowane przez nas akcje dodaje Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych o wysokim potencjale do generowania strumieni przychodów, wspieranych pracami B+R oraz ochroną IP dla zachowania długoterminowej przewagi konkurencyjnej. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS (Delta Printing System) oraz nanotusze przewodzące prąd elektryczny. Spółka posiada na zaawansowanych etapach rozwoju 4 projekty nakierowane na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, które obejmują wszystkie 3 strategiczne dla Spółki obszary: zaawansowane płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display) z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

W 2022 roku XTPL wygenerował 12,8 mln zł przychodów, blisko 3x więcej w ujęciu rok do roku, z czego przychody ze sprzedaży produktów i usług przekroczyły poziom 10,0 mln zł i dokonały skokowego, blisko 5-krotnego wzrostu względem 2,1 mln zł osiągniętych w 2021 roku. Oznacza to niemal 80% udział w przychodach ogółem sprzedaży komercyjnej, za pozostałą część odpowiadają pozyskiwane dotacje. EBITDA w całym 2022 roku, przy wyłączeniu kosztu programu motywacyjnego, zanotowała dodatni poziom i wyniosła 0,4 mln zł, rosnąc o 4,9 mln zł w ujęciu rok do roku. Osiągnięte wyniki przełożyły się na istotne zredukowanie straty netto, o blisko 4,5 mln zł, dzięki czemu strata za 2022 rok wyniosła -2,1 mln zł w porównaniu do -5,7 mln zł w 2021 roku. Przepływy pieniężne netto zanotowały dodatni poziom i wyniosły 1,5 mln zł, notując wzrost o 7,3 mln zł w ujęciu rok do roku, z czego przepływy z działalności operacyjnej osiągnęły 4,7 mln zł, wzrost o 8,5 mln zł rok do roku. Saldo gotówki Spółki na dzień 31.12.2022 wzrosło do 6,0 mln zł.

XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do czerwca 2023 roku.

W 2022 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 51 mld USD (+8% r/r), a w 2026 roku prognozowana jest na poziomie 66 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2022-2026 na poziomie 7%.

W procesie trwającej oferty akcji serii V Spółkę wspiera cc group – Doradca IR i Doradca Finansowy, a Firmą Inwestycyjną i Zarządzającym Księgą Popytu jest Trigon Dom Maklerski S.A.

Dyrektywa MCP – kary (nie) do przewidzenia?

O ile całkowicie zeroemisyjna gospodarka UE wydaje się jeszcze pieśnią przyszłości, o tyle dyrektywa MCP (ang. Medium Combustion Plants – średnie obiekty energetycznego spalania) bardzo szybko i realnie uderzy w cały przemysł. Pierwszy ważny deadline mija za 1,5 roku – 1 stycznia 2025 r. wejdą w życie nowe standardy emisyjne dla średnich obiektów energetycznego spalania o mocy większej niż 5 MW. Czy zderzenie z unijnymi regulacjami będzie szokiem? Ile ryzykują spóźnialscy? Których terminów lepiej nie przegapić?

Kary (nie) do przewidzenia

W Polsce kary, po dokładnej kontroli, nakłada Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.

Możemy je ogólnie podzielić na dwa typy – biegnąca kara finansowa uzależniona od ilości określonych substancji wyemitowanych do atmosfery lub konieczność zamknięcia instalacji. W tym roku stawki za emisje gazów i pyłów do powietrza są wyższe niż w 2022 roku. Wzrosły one nieznacznie, średnio o 5,2%. Dyrektywa MCP wymierzona jest w emisje 3 rodzajów zanieczyszczeń powietrza: dwutlenku siarki, tlenków azotu, pyłów. W 2023 r. stawki wyglądają następująco: za  SO2 i NOx zapłacimy 0,61 zł/kg (w zeszłym roku było to 0,58 zł), a za pyły ze spalania paliw 0,41 zł/kg (w zeszłym roku stawka wynosiła 0,39 zł). Podstawę stawek stanowią dwa dokumenty – Obwieszczenie Ministra Klimatu i Środowiska z dnia 7 października 2022 r. i Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 22 grudnia 2017 r. – informuje Łukasz Byczkowski, dyrektor sprzedaży i marketingu w grupie DUON.

Wyliczenie wysokości opłat nie jest jednak takie proste. – Na ustalenie wymiaru kary biegnącej wypływa kilka bardzo specyficznych czynników, m.in. wielkość stwierdzonego naruszenia w skali doby albo godziny oraz termin (dzień lub pełna godzina), od którego kara biegnąca będzie naliczana. Co ważne, inspektor może naliczyć karę wstecz. Wystarczy, że będzie miał obiektywną podstawę, aby ustalić poziomy emisji, o co wcale nie jest tak trudno, jeśli dysponuje np. specyfikacją techniczną instalacji czy informacją o intensywności eksploatacji. Ostateczna kwota do zapłaty bywa więc piorunująca, ponieważ kary wynoszą 20-krotność jednostkowej stawki – ostrzega Łukasz Byczkowski.

Terminy – trzymaj rękę na pulsie

Jak wspomnieliśmy, instalacje o mocy większej niż 5 MW powinny dostosować się do nowych standardów emisyjnych do 1 stycznia 2025 r. Trochę więcej czasu zyskały instalacje o mocy do 5 MW – dla nich termin mija 1 stycznia 2030 r.

Pamiętajmy, że dyrektywa MCP zakłada też system obowiązkowej rejestracji:

  • obiekty nowe (czyli oddane do użytkowania po 20 grudnia 2018 r.) – rejestrowane są od dnia przekazania do użytkowania,
  • obiekty istniejące o nominalnej mocy cieplnej większej niż 5 MW – od 1 stycznia 2024 r.,
  • obiekty istniejące o nominalnej mocy cieplnej nie większej niż 5 MW – od 1 stycznia 2029 r.

Czego jeszcze możemy spodziewać się po dyrektywie MCP?

Wiele mówi się o limitach i karach wynikających z dyrektywy MCP. Ale to dużo więcej. To kompleksowy system uzyskiwania pozwoleń, rozbudowanej kontroli, mechanizmów sprawozdawczych. Dokument obejmuje m.in. wymóg dla operatorów obiektów monitorowania emisji, sygnalizowania wszelkich nieprawidłowości, podejmowania konkretnych działań. Dyrektywa przewiduje powołanie na poziomie krajowym systemu inspekcji środowiskowych dla MCP lub innych rozwiązań kontrolujących. Mowa też o tym, aby w rejonach, w których jakość powietrza nie spełnia wyznaczonych standardów, stosować nawet surowsze limity – komentuje Łukasz Byczkowski.

Kto emituje, ten płaci

Tak można by w skrócie podsumować unijne dążenia. Dyrektywa MCP jest tylko przystankiem na drodze do dekarbonizacji całej Wspólnoty. Co prawda z polskiej perspektywy to aktualnie jedno z największych wyzwań stojących przed ciepłownictwem i firmami wykorzystującymi węgiel do spalania, jednak dyrektywa powinna uruchomić w nas myślenie perspektywiczne.

Choćby dlatego, że ceny uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu EU ETS będą rosły. Luty tego roku przeszedł do historii z rekordowym 100 euro za tonę. Co więcej, uprawnienia do emisji w ramach systemu EU ETS nie będą dostępne w nieskończoność… Podniesienie przez UE celu redukcyjnego oznacza, że bezpłatny przydział uprawnień może zakończyć się już w 2040 r.

Dyrektywa MCP jest częścią dużo większego pakietu „Czyste powietrze” z 2013 r., który wpisuje się w kierunek polityki Europejskiego Zielonego Ładu i założeń pakietu Fit for 55.

Polska firma B-Act pozyskała kontrakty na 25 mln PLN w ramach odbudowy Ukrainy

B-Act, spółka inżynieryjna specjalizująca się w doradztwie i nadzorze inwestycji budowlanych pozyskała znaczące kontrakty na ukraińskim rynku. To nie jedyne zlecenia polskiej spółki w Ukrainie. Firma uczestniczy m.in. w inwestycji związanej z budową mostu nad Dniestrem łączącym Mołdawię i Ukrainę.

B-Act zawarła w ostatnim czasie trzy nowe umowy dotyczące usług doradztwa inżynieryjnego oraz nadzoru technicznego nad projektami budowlanymi związanych z odbudową infrastruktury Ukrainy. Łączna ich wartość wynosi 25 mln złotych. Projekty mają być zrealizowane do końca 2024 roku. Ze względu na zapisy poufności firma nie może zdradzać szczegółów związanych z tymi inwestycjami.

To jednak nie jedyne umowy spółki w tym kraju. Rządu Ukrainy i Mołdawii w ubiegłym tygodniu podpisały porozumienie o budowie i finansowaniu mostu Jampol – Koseuts na Dniestrze. To dobra informacja nie tylko dla tych dwóch krajów, ale również B-Act. Spółka posiada kontrakt nad nadzorem nad przygotowaniami do budowy. Zielone światło na start prac budowlanych przyspieszy realizację kontraktu bydgoskiej firmy, który jest wart 2 mln euro.

Most o długości 1400 metrów to strategiczna inwestycja dla tych dwóch krajów. Ukraina dzięki temu połączeniu poprawi komunikację z Mołdawią, która szczególnie w obliczu wojny jest ważnym szlakiem komunikacyjnym. Do tej pory w tym miejscu przejście graniczne funkcjonowała dzięki przeprawie promowej. Ta nie działa już od kilku lat. Inwestycja jest finansowana z budżetów obu krajów.

Nowe kontrakty pokazują nie tylko nasz rozwój. To również dowód na to, że odbudowa Ukrainy już dzieje się na naszych oczach. Cieszymy się, że możemy dać swój wkład w ten niezwykle ważny proces dla naszego sąsiada. Jest to możliwe również z tego powodu, że odpowiednio wcześniej uwierzyliśmy w potencjał tego rynku. Od wielu lat w Kijowie działa nasze przedstawicielstwa i jesteśmy wiodącą firmą w naszej branży w Ukrainie – podkreśla Adam Białachowski, prezes B-Act.

Spółka w pierwszej połowie przyszłego roku zamierza zadebiutować na giełdzie. Jeszcze w tym roku planuje pozyskać kapitał. – Dzięki nowym inwestorom i obecności na giełdzie chcemy zapewnić sobie finansowanie przyszłych projektów i wzmocnić finansowe fundamenty naszej ekspansji zagranicznej, która dotyczy nie tylko ukraińskiego rynku – zaznacza Adam Białachowski.

Spółka w 2022 r. osiągnęła ponad 13,8 mln PLN przychodów, co w porównaniu z 2019 r., kiedy wyniosły 4,7 mln PLN, oznacza blisko trzykrotny wzrost. Ukraina jest drugim co do wielkości rynkiem, a wygenerowane na nim przychody stanowią ok. 20 proc. całości. B-Act prowadzi swoją działalność głównie w Europie, ale również realizuje projekty w Brazylii czy na Bliskim Wschodzie, m.in. biorąc udział przy budowie stadionu na mundial w Katarze. Największa część przychodów pochodzi z kontraktów realizowanych na polskim rynku. Firma planuje debiut na NewConnect w pierwszej połowie 2024 r.

Płace rosną wolniej, Czesi nie zmieniają stóp procentowych, a Szwajcarzy podnoszą

Wczorajsze dane na temat wzrostu płac od jakiegoś czasu nie cieszą, mimo że procentowo liczony jest już w dwucyfrowym wyniku. Czesi nie zmieniają stóp procentowych, za to Szwajcarzy je podnoszą.

Dalszy wzrost płac

Wczoraj poznaliśmy dane na temat wzrostu zatrudnienia i co chyba bardziej interesujące wynagrodzeń. Przeciętnie w gospodarce płace rosną obecnie o 12,2%, to symboliczne pół punktu procentowego poniżej oczekiwań. Na uwagę zasługuje wzrost zatrudnienia. Pomimo znajdowania się na bardzo wysokich poziomach rośnie ono o 0,4% w skali roku. Co to oznacza? Zarobki nadal rosną wolniej niż inflacja, czyli średnio biedniejemy jako społeczeństwo, bo kupić możemy mniej niż przed rokiem za nasze pensje. Dodatkowo mówimy o średniej, w związku z czym branże, w których są słabsze podwyżki lub nie ma ich wcale, są w jeszcze gorszej sytuacji. Z drugiej strony ciągły wzrost zatrudnienia powoduje, że na rynku będzie brakować specjalistów, co utrzyma presję płacową.

Stopy procentowe na świecie

Wczoraj Czesi utrzymali stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Jest to wartość 7%, czyli o 0,25% wyższa niż w Polsce. Trzeba pamiętać, że Czesi trochę lepiej radzą sobie obecnie z inflacją niż Polska. W rezultacie potencjalnie szybciej mogą się tam zacząć obniżki. Zakładając oczywiście, że obydwa banki centralne będą miały taką samą politykę. Biorąc pod uwagę rok wyborczy w Polsce można mieć wątpliwości, czy nie spowoduje to przyspieszenia cyklu. Ewentualne obniżki stóp przekładają się na rynku walutowym na spadki. Skoro spada stopa zwrotu z inwestycji, część inwestorów zamyka pozycje i przenosi się na inne waluty.

Szwajcarzy podnoszą stopy procentowe

Stopy procentowe w Szwajcarii rosną o kolejne 0,25%. Jest to ruch zgodny z oczekiwaniami, aczkolwiek część analityków miała wątpliwości czy do niego dojdzie. Była też grupa, która liczyła na więcej, o czym najlepiej świadczy fakt, że frank szwajcarski po decyzji się jednak osłabia. Skoro się osłabia, to najprawdopodobniej to właśnie ci nadmiernie optymistyczni inwestorzy domykają swoja pozycje. Ruch ten ma jeszcze jedną konsekwencję ważną dla Polski. Kredyty frankowe są oparte o stopę rynkową, która po wzroście stóp procentowych wzrośnie, zatem w górę powinny iść raty kredytów frankowych. To w konsekwencji może spowodować większy ruch zarówno w sądach, po ostatnich wyrokach Trybunału, jak również w sprawie ugód.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na decyzję w sprawie stóp procentowych w Turcji. Okazuje się, że po wyborach doszło tam do dużych zmian i rynek spodziewa się o 13:00 olbrzymiej podwyżki stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Polskie firmy wciąż daleko od celów klimatycznych

Polskie firmy chętnie deklarują walkę ze zmianami klimatu, ale większość z nich uważa, że nie osiągnie 45% redukcji emisji do 2030 r. 56% organizacji planuje w ciągu roku zwiększyć wydatki na ograniczanie negatywnego wpływu na środowisko naturalne, a jedynie 28% identyfikuje główne źródła emisji gazów cieplarnianych. Jedną z kluczowych przeszkód w realizacji agendy ESG jest brak odpowiednio wykwalifikowanych pracowników – tak uważa 34% respondentów badania EY Badanie zrównoważonej wartości 2023.

Zmiany klimatyczne i walka z nimi stają się nierozerwalną częścią strategii firm. Wymagają tego liczni interesariusze: inwestorzy, pracownicy i konsumenci. Firmy przebadane przez EY publicznie deklarują walkę ze zmianami klimatu. Jednak przedsiębiorstwa w Polsce są na dość wczesnym etapie wdrażania agendy klimatycznej. Jak wynika z raportu Badanie zrównoważonej wartości 2023, przedsiębiorstwa działają za wolno, by zrealizować ogólnie przyjęte cele walki ze zmianami klimatycznymi.

Polskie firmy chętnie zakładają redukcję emisji, ale cele redukcyjne są niższe niż wśród badanych firm średnio na świecie. Wśród badanych organizacji w Polsce tylko 21% zadeklarowało ujemną emisję dwutlenku węgla, a 13% zerową. Większości firm nie uda się osiągnąć 45% redukcji emisji do 2030 roku, by powstrzymać wzrost średniej temperatury o więcej niż 1,5 stopni.

Firmy muszą wiedzieć, że działania wynikające z ograniczania wpływu na środowisko naturalne przyczyniają się do budowy wartości organizacji, a co za tym idzie lepszych wyników finansowych. Chcąc przygotować odpowiednią strategię trzeba być o wiele ambitniejszym niż do tej pory – mówi Jarosław Wajer, Partner EY, Lider usług doradczych dla zrównoważonego rozwoju w regionie CESA.

Proszę wskazać swój poziom zaufania do poniższych stwierdzeń (odpowiedzi jestem zdecydowanie pewny oraz jestem pewny)
walka ze zmianami klimatu

Dlaczego inwestować w redukcję emisji?

Sześć na dziesięć wszystkich firm biorących udział w badaniu EY planuje w ciągu roku zwiększyć wydatki na ograniczanie negatywnego wpływu na środowisko naturalne. W przypadku polskich organizacji jedna trzecia nie zamierza zwiększać wydatków, 33% twierdzi, że trochę je zwiększy, a 23% planuje zdecydowanie je zwiększyć.

Respondenci badania EY zarówno w Polsce, jak i na świecie, zdają sobie sprawę, że inwestowanie w przeciwdziałanie zmianom klimatycznym to budowanie wartości. Najczęściej wskazują wartość dla konsumentów (75% firm na świecie i 77% w Polsce). Równie ważna jest wartość dla społeczności (69 i 72% odpowiednio) oraz planety (48% firm na świecie i 66% w Polsce). Dopiero potem, w przypadku polskich firm, jest wartość finansowa (58%, na świecie 68%).

Świadomość związku pomiędzy finansowymi i innymi formami wartości może ułatwić firmom wdrożenie całościowych, ambitnych strategii klimatycznych. I w ten sposób przynieść wymierne korzyści biznesowi, społeczeństwu i planecie – uważa Rafał Hummel, Partner EY, Lider grupy ds. strategii i raportowania ESG.

Mierzenie ESG wyzwaniem w Polsce

Analizując najlepsze strategie walki z klimatem widać, że liderzy uświadomili sobie, jak złożonym procesem jest rzeczywista realizacja agendy ESG, dlatego wprowadzili możliwość mierzenia postępów. Mierzenie i raportowanie obejmują identyfikację głównych źródeł emisji gazów cieplarnianych. Zrobiła to prawie jedna trzecia polskich firm (28%), na świecie – 41%.

Firmy chętnie zmieniają już istniejące produkty i usługi, by ograniczyć ich emisyjność. To jest główne działanie skierowane do konsumentów, podejmowane przez ponad jedną piątą firm w Polsce (22%) i prawie jedną trzecią na świecie (33%).

Polacy mają jednak problemy ze stworzeniem nowych linii biznesowych, by wykorzystać szanse związane z przeciwdziałaniem zmianom klimatycznym. Zrobiło to zaledwie 10% firm, na świecie aż 30%. Brakuje też inwestycji w technologie związane z klimatem, np. służące do wychwytywania dwutlenku węgla (w Polsce stosuje je tylko 10% firm, a na świecie 30%).

Widać wyraźnie, że firmy w Polsce bardziej niż średnio na świece borykają się z możliwością mierzenia postępów. To z kolei może wpływać na postrzeganie inicjatyw ESG przez polskich menedżerów jako tych, które wnoszą mniejszą wartość do biznesu. Polskim liderom stosunkowo trudno jest wdrożyć rozwiązania ESG w organizacji, przez co zostają w tyle za innymi krajami we wdrażaniu strategii klimatycznej – mówi Rafał Hummel.

Porównując podejście menedżerów z Polski i wyniki średnio dla świata widać, że patrzą bardziej na doraźne efekty działań, nawet jeśli są to działania w mniejszej skali. Za to globalnie liderzy częściej wybierają działania dające długoterminowe efekty.

Które z poniższych stwierdzeń najlepiej opisuje podejście Twojej organizacji do zmian klimatycznych?
zmiany tematyczne
Firmy nie są jednak skazane na wypełnianie wszystkich zadań samodzielnie. Nawiązują współpracę z innymi w ramach i poza swoim sektorem. Jedna czwarta polskich przedsiębiorstw nawiązała strategiczną współpracę ze swoimi konkurentami.

Z jakimi podmiotami firma nawiązuje strategiczne partnerstwa w zakresie zmian klimatu?strategiczne partnerstwa w zakresie zmian klimatu

Przeszkody w walce ze zmianami klimatu

Kluczową przeszkodą w realizacji agendy ESG jest brak odpowiednio wykwalifikowanych pracowników – uważa 34% respondentów badania EY. Tylko jednej piątej polskich firm udało się pozyskać konieczne talenty, 46% jest w trakcie poszukiwania i zatrudniania, a 23% zamierza to zrobić w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

Firmy, które chcą zrealizować cel dotyczący wdrażania agendy klimatycznej powinny zbudować plan transformacji. W ramach tego planu powinny pojawić się priorytety. Kluczowa jest wizja zmiany, która wskaże pracownikom jak będzie wyglądać przyszłość przedsiębiorstwa w nowej rzeczywistości oraz zatrudnienie odpowiednich kompetencji do organizacji. Oba priorytety (i nie tylko one), w efekcie prowadzą do wzrostu wartości przedsiębiorstwa. Zbudowanie jasnej wizji, zbudowanie potencjału pracowników i rozpowszechnienie kompetencji ESG w organizacji umożliwi zintegrowanie działalności firmy z priorytetami zrównoważonego rozwoju – uważa Artur Miernik, Partner EY Polska, lider praktyki Workforce Advisory w zespole People Advisory Services.

Zewnętrzne ograniczenia oraz niepewność co do regulacji są kolejnymi najczęściej wymienianymi ograniczeniami. Aż 42% polskich respondentów badania EY wskazało otoczenie regulacyjne (27% światowych) oraz geopolityczne (na świecie 29%) jako utrudniające i wstrzymujące podejmowanie ambitniejszych działań.

Skuteczne działania w zakresie zrównoważonego rozwoju muszą być skoncentrowane na budowaniu wartości i stanowić imperatyw biznesowy. Zrównoważony rozwój staje się bowiem najważniejszym priorytetem dla inwestorów, klientów i kontrahentów, a zielone referencje mogą być nie tylko korzyścią dla firmy, ale po prostu stać się koniecznością – podsumowuje Jarosław Wajer.

O badaniu
Badanie EY Sustainable Value Study zostało przeprowadzone w okresie lipiec- październik 2022 r. na próbie 506 dyrektorów ds. ESG w 21 krajach na całym świecie, by zrozumieć, jakie działania firmy podejmują, by przeciwdziałać zmianom klimatycznym. Respondenci globalnej próby badania reprezentowali firmy o przychodach ponad 1 mld USD, które skupiają się w swojej strategii na wdrażaniu inicjatyw ESG co sprawia, ze wyniki badania nie są reprezentatywne dla średniej światowej wyników. Badanie zrównoważonej wartości 2023 zostało przeprowadzone na rzecz EY wśród 105 polskich respondentów, osób odpowiedzialnych za politykę klimatyczną w organizacji. Najwięcej było reprezentantów firm produkcyjnych, handlu, nieruchomości i hotelarstwa oraz produktów konsumenckich. Przychody 38% firm mieszczą się w grupie 50-99 mln USD, 14% osiąga przychody do 299 mln USD, 18% do 499 mln USD, 15% do 999 mln USD i 14% powyżej 1 bln USD.

Fundacja Rodzinna – to warto wiedzieć. Korzyści, możliwosci i ograniczenia

Małgorzata Rejmer, doktor nauk prawnych i prezes Kancelarii Finansowej Lex, udziela odpowiedzi na pytania dotyczące korzyści i możliwości związanych z fundacją rodzinną. W swojej ekspertyzie przekazuje cenne informacje na temat tego, jakie zalety niesie za sobą ta forma organizacji oraz jakie możliwości otwiera dla przedsiębiorców.

Chcesz poznać bardziej szczegółowe informacje? Przeczytaj artykuł: Fundacja rodzinna, co to? Jakie niesie korzyści?

Fundacja rodzinna dedykowana jest przede wszystkim rodzinom, ale czy również osoby w związku partnerskim mogą ją założyć?

Wbrew przyjętej nazwie –  Fundacja RODZINNA – ustawodawca nie przyjął żadnych ograniczeń, co do kręgu fundatorów. Fundację mogą założyć zarówno:

  • osoby pozostające w związku małżeńskim
  • osoby w związkach partnerskich (bez względu na płeć)
  • rodzeństwo
  • rodzic i dziecko
  • ale także osoby zupełnie niespokrewnione (np. koledzy prowadzący wspólnie biznes).

Trzeba jednak pamiętać, że w zależności od tego, kim będą fundatorzy, różne będą skutki podatkowe dla beneficjentów fundacji. 

Przykład 1: fundację powołuje partner i partnerka. W kręgu beneficjentów znalazły się ich dzieci z pierwszych związków oraz dzieci z ich związku:

  • dzieci partnerki – nie zapłacą podatku od połowy otrzymanego świadczenia (czyli tej części, która przypada na udział mamy jako fundatora), a od drugiej połowy zapłacą 15% (bo w stosunku do partnera mamy są w trzeciej grupie podatkowej);
  • dzieci partnera – analogicznie, jak wyżej;
  • wspólne dzieci partnerów – nie zapłacą podatku z tytułu otrzymania świadczenia (zerowa grupa podatkowa).

Beneficjentami w fundacji mogą być także sami fundatorzy. Jeżeli fundacja będzie im wypłacać świadczenia – wówczas mechanizm podatkowy będzie analogiczny, jak w przypadku dzieci z pierwszych związków (czyli połowa świadczenia będzie zwolniona z podatku, a połowa będzie objęta podatkiem 15%).

Gdyby fundację powołał tylko jeden z partnerów, oznaczałoby to, że wypłaty świadczeń dla beneficjentów:

  • byłyby korzystniejsze dla dzieci tego fundatora z pierwszego związku (100% świadczenia zwolnione z podatku)
  • korzystniejsze dla niego samego (100% świadczeń zwolnione z podatku)
  • bez zmian dla dzieci ze związku partnerskiego (nadal świadczenie w pełni zwolnione z podatku)
  • niekorzystne dla partnera (całość świadczenia objęta dodatkowym 15% podatkiem, a nie tylko połowa)
  • niekorzystne dla dzieci partnera ( całość świadczenia objęta dodatkowym 15% podatkiem, a nie tylko połowa).

W opisanej sytuacji należy rozważyć, czy korzystniej jest powołać jedną fundację, w której fundatorami będzie każdy z partnerów, czy jednak każdy z partnerów powinien powołać swoją fundację. Rekomendacja zależy od wielu czynników (m.in. struktury majątku wnoszonego do fundacji) i wymaga indywidualnego doradztwa.

Zdaniem niektórych ekspertów, przepisy w zakresie opodatkowania świadczeń w przypadku zastosowania mechanizmu proporcji (jeśli fundatorami jest więcej niż jedna osoba) nie są precyzyjne i budzą wątpliwości, dlatego wymagać one będą indywidualnych interpretacji podatkowych. Najlepszym rozwiązaniem docelowym byłaby zmiana w tym zakresie w przepisach dotyczących fundacji rodzinnej i przepisach podatkowych, tak, aby nikt nie miał wątpliwości w tym zakresie.

Przykład 2: fundację powołuje ojciec (przedsiębiorca). W kręgu beneficjentów znalazły się takie osoby, jak:

  • żona – nie zapłaci podatku z tytułu otrzymania świadczenia (zerowa grupa podatkowa)
  • syn –   nie zapłaci podatku z tytułu otrzymania świadczenia (zerowa grupa podatkowa)
  • synowa – zapłaci podatek z tytułu świadczenia w wysokości 10% (druga grupa podatkowa).

Jeżeli fundację powołałby ojciec i syn i wnieśliby wkład po połowie, wówczas kwestie podatkowe wyglądałyby inaczej:

  • żona (a jednocześnie mama syna – fundatora) –  nie zapłaci podatku z tytułu otrzymania świadczenia (zerowa grupa podatkowa)
  • synowa – nie zapłaci podatku od połowy otrzymanego świadczenia (w relacji z synem jest w związku małżeńskim), a od drugiej połowy zapłaci 10% (bo w stosunku do teścia jest w drugiej grupie podatkowej).

Czy po śmierci jednego z partnerów beneficjenci fundacji nie będą mieli problemów z członkami rodziny, którzy będą ubiegali się o prawa do pozostawionego majątku?

Zasadniczą zaletą fundacji rodzinnej jest to, że fundator, wnosząc określone mienie do fundacji, traci prawo własności, bo prawo to przejmuje właśnie fundacja.

Z perspektywy takiego fundatora to nie jest problem, bo może wprost z tego majątku korzystać, jako beneficjent fundacji (zasady wypłaty świadczeń na żądanie może zamieścić w statucie).

Natomiast z perspektywy rodziny jednego z partnerów (fundatorów) – jest to zasadnicza zmiana. Rodzina traci bowiem prawa do tego majątku na podstawie prawa spadkowego.

Jeżeli do śmierci partnera – fundatora doszło po upływie 10 lat od wniesienia tego majątku – rodzina traci także prawo do zachowku, bo majątek wniesiony do fundacji nie będzie stanowił masy spadkowej. 

Jeżeli do śmierci dojdzie przed upływem 10 lat od wniesienia majątku – wówczas rodzina nie ma nadal prawa do majątku, ale pozostaje jej prawo do zachowku. Fundator (partner) może jednak w statucie zawrzeć postanowienie, że jeśli osoba mająca prawo do zachowku i będąca jednocześnie beneficjentem wystąpi z żądaniem zachowku, utraci prawo do świadczeń z fundacji.

Jak widać, i tę kwestię można rozwiązać wariantowo.

Fundacja wprowadza istotne zmiany w ustalaniu i wypłacaniu świadczeń dla osób pominiętych w testamencie. Jakie to są zmiany?

Te zmiany dotyczą zachowku, o którym pisałam powyżej.

Do 22 maja 2023 roku obowiązywały przepisy, które stanowiły, że jeśli osoba najbliższa (mąż, dziecko, wnuk, rodzice) mieliby prawo do spadku na podstawie dziedziczenia ustawowego, a spadkodawca sporządził testament i nie powołał ich jako spadkobierców lub zapisobierców, wówczas nabywali oni prawo do zachowku. Na roszczenie mieli 5 lat od śmierci spadkodawcy.

Aktualnie zasady dotyczące zachowku:

  • istotnie się zmieniły, jeśli majątek był wniesiony do fundacji (opisałam to w punkcie wcześniejszym)
  • w zasadzie nie uległy istotnej zmianie w odniesieniu do majątku, który pozostał poza fundacją.
  • przy okazji ustawy o fundacji rodzinnej wprowadzono zmianę dotyczącą możliwości rozłożenia zobowiązania z tytułu zachowku w czasie lub w bardzo wyjątkowych przypadkach jego zmniejszenia – zawsze musi to wynikać z decyzji sądu.

Jako pierwsi w Polsce złożyli Państwo dokumenty do założenia fundacji rodzinnej. Jak wygląda cały proces i ile trwa założenie fundacji?

Proces należy podzielić na kilka faz:

Faza 1: Doradztwo w zakresie sukcesji biznesu

  • pamiętajmy, że fundacja rodzinna nie jest celem samym w sobie
  • jest to przede wszystkim wehikuł sukcesyjny, a jeśli tak, bez doradztwa w tym zakresie trudno będzie podjąć odpowiedzialną decyzję, czy fundacja rodzinna to jest instrument prawny, po który należy sięgnąć.

Faza 2: Jeżeli w pierwszej fazie odpowiedź była pozytywna co do uzasadnienia do wykorzystania fundacji rodzinnej, należy podjąć decyzję w zakresie kilku kwestii strategicznych:

  • kto ma być fundatorem (z uwzględnieniem aspektów podatkowych, o których była mowa powyżej)
  • jakie prawa nadać fundatorowi w kontekście świadczeń dla niego realizowanych przez fundację
  • co ma być wniesione do fundacji i w jakim czasie (ta kwestia także wymaga analityki finansowej)
  • kto ma być beneficjentem i na jakich warunkach
  • kto ma być w zarządzie i jakie kompetencje ponadstandardowe ma mieć zarząd
  • jakie organy należy powołać (oprócz dwóch obowiązkowych, czyli zarządu i zgromadzenia beneficjentów)
  • jakie przyjąć zasady, co do opcji zmiany statutu w przyszłości (kto może zmieniać, co może zmieniać, kiedy może zmieniać, w jakim trybie może być zmiana)
  • kiedy i na jakich warunkach fundacja może być rozwiązana
  • jak sformułować statut, aby uwzględniał wszystkie najistotniejsze kwestie związane z funkcjonowaniem fundacji.

Czas na realizację fazy 1 i 2 jest uzależniony przede wszystkim od 3 czynników:

  • dojrzałości przedsiębiorcy w zakresie sukcesji biznesu i gotowości do podejmowania wiążących decyzji w tym zakresie (faza 1)
  • sprawności, co do decyzji w zakresie kształtu fundacji rodzinnej (faza 2)
  • decyzji, czy przedsiębiorca samodzielnie chce przejść przez fazę 1 i 2, czy ma wolę skorzystać z profesjonalnego wsparcia.

Z naszego doświadczenia wynika, że faza 1 i 2 trwają zwykle od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy.

Faza 3: Przygotowanie aktu założycielskiego i statutu przez notariusza

  • czynności te wymagają formy aktu notarialnego
  • notariusz musi otrzymać od fundatora bardzo dokładne wytyczne, czyli wszystkie decyzje wynikające z fazy 2
  • opcjonalnie, jeśli fundator korzysta ze wsparcia profesjonalnej kancelarii, to w standardzie jest, że kancelaria przygotowuje drafty wszystkich dokumentów
  • na realizację tej fazy wystarczy kilka dni.

Faza 4: Złożenie wniosku w Sądzie

  • przygotowanie wniosków o rejestrację fundacji rodzinnej do Sądu Okręgowego w Piotrowie Trybunalskim (to jest jedyny Sąd w Polsce, który ma uprawnienia do rejestracji fundacji rodzinnych)
  • aktualnie wnioski można składać tylko w formie papierowej (nie obowiązuje wersja elektroniczna)
  • złożenie kompletu dokumentów do Sądu
  • na realizację tej fazy należy zarezerwować sobie od 24 do 72 godzin.

Faza 5: Obowiązki administracyjne

  • uzyskanie numeru REGON / NIP – trzeba to zrobić samodzielnie;
  • ten proces zajmuje około 2 – 4 tygodni (czas zależy od Urzędu Statystycznego i Urzędu Skarbowego).

Faza 6: Rejestracja fundacji rodzinnej

  • rejestracja fundacji rodzinnej przez Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim (na podstawie dokumentów opisanych w fazie 4);
  • czas realizacji – do 6 miesięcy

Faza 7: Czynności operacyjne związane z bieżącym funkcjonowaniem fundacji

  • założenie konta bankowego – aktualnie banki są dopiero w procesie opracowywania oferty w tym zakresie
  • ta czynność jest możliwa do przeprowadzenia dopiero po zarejestrowaniu fundacji przez Sąd (faza 6)
  • samo zakładanie konta w banku zajmie od 24 do 48 godzin
  • wybór biura rachunkowego, które będzie prowadzić rachunkowość fundacji
  • czas realizacji zależy od obecnych doświadczeń fundatora
  • jeśli obecne biuro księgowe rozszerzy swoją ofertę o fundacje rodzinne – to będzie kwestia przygotowania umowy i jej zawarcia
  • jeśli fundator będzie potrzebował wykonania przeglądu ofert na rynku – może to zająć nawet kilka tygodni (tę pracę można rozpocząć dużo wcześniej, np. zaraz po złożeniu wniosku rejestracyjnego do Sądu (faza 4).

Jak widać, powołanie fundacji do życia wymaga działania wieloaspektowego. Jednak wiele czynności administracyjnych i operacyjnych jest analogicznych, jak w przypadku powoływania spółki prawa handlowego. Najistotniejsze w całym procesie są faza 1 i 2. Jeśli zostaną one błędnie zaprojektowane, będzie to miało swoje poważne skutki prawne, podatkowe i biznesowe.

Na jakie problemy można natrafić przy zakładaniu fundacji?

W zasadzie na to pytanie odpowiedziałam powyżej. Reasumując, szczególną uwagę należy zwrócić na następujące kwestie:

  • wybór kancelarii, która wyspecjalizowała się w doradztwie sukcesyjnym (jeżeli fundator chce z takiego wsparcia skorzystać);
  • takich kancelarii jest bardzo mało na rynku;
  • prawnicy, którzy nie mają tej specjalizacji i nie mają do tego kompetencji podatkowych mogą nieświadomie dokonać uproszczonego doradztwa, skutkującego błędnymi rozwiązaniami sukcesyjnymi i / lub podatkowymi w zakresie fundacji rodzinnej
  • bilans otwarcia– szczegółowa analiza aktywów, które chcemy wnieść do fundacji, ich rynkowa wycena (bo za to odpowiada prawnie zarząd fundacji) oraz uzasadnienie do ich alokacji w fundacji
  • taki bilans otwarcia robi się przed złożeniem wniosku o rejestrację fundacji rodzinnej
  • właściwe zdefiniowanie celu fundacji – jeżeli fundacja ma być instrumentem do optymalizacji podatkowej jest to obarczone dużym ryzykiem zakwestionowania jej uprawnień przez organ podatkowy
  • nadrzędnym celem musi być chęć ochrony majątku, tworzenia firmy na pokolenia i zabezpieczenia beneficjentów, a pozytywne skutki podatkowe, które zapewnia fundacja rodzinne są niejako „przy okazji”, a nie mogą stanowić celu samego w sobie;
  • zintegrowanie skutków prawnych powołania fundacji z doradztwem spadkowym
  • fundacja zapewnia interesujące rozwiązania w zakresie skutków spadkowych, ale podobnie, jak w przypadku podatków, nie powinien to być cel nadrzędny
  • niezależnie od faktu powołania fundacji, należy sporządzać testamenty, bowiem nie wszystkie kwestie spadkowe znajdą swoje rozwiązanie w ramach fundacji.

Dla jakiej grupy fundacja będzie najciekawszym rozwiązaniem?

  • przede wszystkim dla firm rodzinnych, bo fundacja rodzinna to wehikuł stworzony z myślą o skutecznej sukcesji biznesu
  • takich firm jest w Polsce od 800 tys. do 3,5 mln (w zależności od przyjętej metody badań);
  • dla spółek prowadzonych przez 2-3-4 osoby niespokrewnione ze sobą(np. grupę przyjaciół), którzy chcą chronić interesy swoich rodzin, nie narażając jednocześnie spółek na ryzyko tzw. „wspólników pasywnych”, czyli osób, które odziedziczyłyby udziały / akcje, a które nie są zaangażowane w rozwój spółki (rodzi to bardzo poważne konsekwencje zarówno dla samej spółki, jak i dla pozostałych wspólników, ale także dla takich spadkobierców)
  • fundacja rodzinna pozwala chronić interes najbliższych osób bez ryzyka konfliktu w spółce;
  • to jest także rozwiązanie dla osób, które mają ponadprzeciętny majątek, ale nie prowadzą działalności gospodarczej (np. majątek pochodzący z darowizny, spadku, wygranej w Lotto lub z innych źródeł), a które to osoby chciałyby sensownie zarządzić tym majątkiem na pokolenia.

Małgorzata Rejmer – doktor nauk prawnych i prezes Kancelarii Finansowej Lex

Sprzedaż detaliczna w Polsce

Kolejny miesiąc spadku sprzedaży detalicznej w Polsce. W ujęciu miesięcznym zaliczyliśmy spadek o 1,1%. Sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych wyniosła -6,8% r/r. W danych o sprzedaży widoczny jest realny spadek konsumpcji. Wpływ miała na to wysoka inflacja, w tym realny spadek wynagrodzeń, który prowadził do ograniczenia realnej siły nabywczej gospodarstw domowych. Konsumenci byli zmuszeni do zmian struktury swoich wydatków, zmian jakościowych lub rezygnacji z części z nich. W kolejnych miesiącach ze względu na postępujący spadek inflacji konsumpcja nie powinna dalej spadać, jednak jej istotnego wzrostu nie przewidujemy – Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Zakupy spożywcze Polaków coraz droższe, niezależnie od malejącej inflacji

Według najnowszych danych GUS w maju 2023 r. w porównaniu z kwietniem 2023 r. odnotowano wzrost wartości sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących (o 4,1%). Udział sprzedaży przez Internet w sprzedaży „ogółem” zwiększył się z 8,1% w kwietniu 2023 r. do 8,5% w maju br. 

Sprzedaż detaliczna, w tym ta w kanale internetowym, kształtuje się pod wpływem wielu czynników zewnętrznych. Jednym z nich jest sezonowość i tu trzeba brać pod uwagę fakt, że maj jest przede wszystkim okresem zakupów pod kątem uprawiania aktywności fizycznej i turystyki, ale to też czas planowania remontów. Druga kwestia to inflacja, zarówno ta podawana przez GUS jak i ta realnie odczuwana przez konsumentów, oraz jej przełożenie na stan portfeli Polaków. W tym przypadku, jak pokazują najnowsze badania ASM Sales Force Agency, za zakupy wciąż płacimy coraz więcej, natomiast średnia wartość koszyka zakupowego obejmującego najpopularniejsze produkty spożywcze zbliżyła się w maju do 300 zł. I choć oficjalny odczyt inflacji w maju pokazał jej wyraźny spadek względem poprzedniego miesiąca, to wg analizy ASM SFA ceny podstawowych produktów spożywczych i przemysłowych w tym miesiącu były średnio o 22,4% wyższe niż przed rokiem, czyli dynamika wzrostu była tu niemal dwukrotnie wyższa niż wskaźnika cen podawanego przez GUS.

Ciekawie też prezentują się wyniki dla kanału e-grocery, czyli sprzedaży art. spożywczych przez internet. Tu, inaczej niż w przypadku innego rodzaju asortymentu sprzedawanego online, polscy konsumenci nie poczują ulgi względem zakupów stacjonarnych – wg ASM SFA wartość koszyka e-grocery wzrosła w skali roku o ponad 40% (maj 2023 r. względem maja 2022 r.).

Co przed nami? W kolejnym miesiącu nie spodziewałbym się przełomu w kwestii cen i zakupów. Jesteśmy u progu wakacji, a to czas, który rządzi się swoimi prawami także w handlu. Niezmiennie jednak o decyzjach zakupowych i skali wydatków Polaków decydować będą też czynniki makroekonomiczne, które często kształtują się niezależnie od działalności sprzedawców – Maciej Pawłowicz – Dyrektor sprzedaży i rozwoju w ASM Group

Kurs dolara na przedwojennym poziome. 8-dniowy wzrost kursu Bitcoina

Po wczorajszym spadku głównych indeksów rynku akcji w USA (S&P 500 -0,52 proc., DJIA -0,3 proc., Nasdaq 100 -1,35 proc.) dziś rano nadal na giełdach dominowały zniżki. Japoński Nikkei 225, który w ostatnich dniach znalazł się na najwyższym poziomie od 33 lat stracił 0,92 proc. Nieco większa przecena obserwowana była ok. 9:40 na głównych europejskich rynkach akcji (DAX -1,06 proc., CAC 40 -1,43 proc.). Kontrakty na S&P 500 traciły 5-ty dzień z rzędu (-0,26 proc.)

Mniejszy spadek notował ok. godz. 9:55 WIG-20 (-0,21 proc.). Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne notowały dziś kursy akcji Wawelu, Echo Investment i Synektiku.

Lekko dziś rano rosła rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA, ale pozostawała poniżej poziomu 3,8 proc. Aż o ok. 1 pkt. procentowy wyższa od rentowności 10-latek była rentowność amerykańskich 2-letnich obligacji skarbowych (bardzo silna inwersja krzywej rentowności). Rentowność 10-latek polskiego rządu spadła poniżej poziomu 5,95 proc.

Utrzymywanie przez japoński bank centralny wysokości podstawowej stopy procentowej na ujemnym poziome (-0,1 proc.) przy wzroście wysokości podstawowych stóp procentowych w USA i strefie euro do najwyższych poziomów od lat 2007-2008 cały czas przekłada się na słabnięcie japońskiej waluty. Jen był dziś rano najsłabszy względem euro od września 2008 roku. Kurs EUR/USD wzrósł wczoraj do najwyższego poziomu od 11 maja br., a dziś o rano próbował utrzymać zdobyty teren (EUR/USD +0,02 proc.).

Kurs amerykańskiego dolara względem polskiego złotego był wczoraj najniżej od 23 lutego ub.r. (dzień później Rosja zaatakowała zbrojnie Ukrainę). Po kwietniowym wyłamaniu się w dół z 13 miesięcznej formacji „głowy z ramionami” utworzonej w strefie ok. 4,23-5,01 PLN można do końca br. oczekiwać spadku kursu USD/PLN do okolic najniższego od wiosny 2018 poziomu 3,57 PLN. Na krótszą metę istnieje poziom wsparcia wyznaczany jest w strefie 3,93-3,97 PLN przez minimum z lutego 2022 i szczyty z października 2020 i marca 2021, gdzie może rozpocząć się jakaś korekta trwającego spadku. Dziś ok. 10:00 zmiany kursów walut były niewiele (EUR/PLN +0,03 proc., USD/PLN -0,06 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara tydzień temu zdołał obronić znajdujący się w okolicach poziomu 25000 USD kluczowy poziom wsparcia wyznaczany przez jego lokalne maksima z sierpnia ub.r. i lutego br. W ciągu minionych 8 dni kurs BTC/USD wzrósł o ok. 20 proc. osiągając poziom swego kwietniowego szczytu. To najsilniejszy 8-dniowy wzrost kursu BTC/USD od marca br. Wspomniany poziom 25000 USD można interpretować jako poziom „linii szyi” opuszczonej górą w marcu br. 9-miesięcznej formacji „odwróconej głowy z ramionami”. Jej rozmiary – pomiędzy ok. 15000 USD i ok. 25000 USD – sugerują istnienie na tym rynku sporego – do ok. 40000 USD? – średnioterminowego potencjału wzrostowego.

Lekko taniały dziś rano po wczorajszym wzroście ceny kontraktów na ropę naftową (WTI -0,15 proc., Brent -0,19 proc. ok. godz. 9:40). Nieznacznie drożał gaz ziemny na NYMEX-ie (+0,65 proc.). Ponownie taniały metale szlachetne (złoto -0,26 proc., srebro -1,05 proc., platyna -0,73 proc., pallad –0,69 proc.). W pobliżu swego 1,5 miesięcznego maksimum utrzymywała się cena miedzi na COMEX-ie (+0,05 proc. ok. godz. 9:45).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Ponad 40 proc. przedsiębiorstw odczuwa pogorszenie warunków prowadzenia działalności gospodarczej

Z najnowszego „Barometru rynku pracy” Gi Group Holding wynika, że ponad 40 proc. przedsiębiorstw odczuwa pogorszenie warunków prowadzenia działalności gospodarczej. Najtrudniejsze elementy to rosnące koszty wynikające z podwyżek, w tym cen energii oraz rosnących płac. To powoduje, że firmom coraz trudniej utrzymać płynność finansową i coraz trudniej prowadzić działalność. Natomiast dobrą wiadomością jest to, że firmy nie planują obniżenia poziomu zatrudnienia. Optymalizują procesy produkcyjne, ceny usług i produktów oraz zmniejszają inwestycje związane z reklamą i wizerunkiem. Bardzo ostrożnie planują też dalsze kroki w obszarze rozwoju. Biznes w Polsce ma bardzo dobrą pamięć. Przedsiębiorcy wiedzą, że najważniejszą przewagą konkurencyjną są zasoby ludzkie.

– Firmy chcą utrzymać poziom zatrudnienia – wiedzą, jak trudno jest odzyskać utraconego, dobrego pracownika. To jest najważniejsze założenie strategiczne każdego segmentu biznesowego – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Antonio Carvelli, Wiceprezes Zarządu Gi Group Poland S.A. –Jednocześnie, według naszych badań ponad 78 proc. pracowników odczuwa skutki bardzo wysokiej inflacji i oczekuje w najbliższym czasie podwyższenia wynagrodzenia. Zakładają też, że aby utrzymać poziom życia, będą musieli szukać pracy dorywczej. Myślą również o zmianie pracy lub o przebranżowieniu się. W tym okresie, kiedy sytuacja rynkowa jest niepewna a koszty utrzymania rosną, Polacy są zainteresowani emigracją zarobkową. To jest paradoks, gdyż w Polsce mamy bardzo niską stopę bezrobocia, a pracodawcy cały czas szukają pracowników – wskazuje Carvelli.

Fundusze obligacji korporacyjnych z pierwszym wzrostem, ale pieniądze i tak odpływają

Fundusze obligacji korporacyjnych zanotowały pierwszy w tym roku wzrost aktywów i to o zatrważające 4,29 mln zł. Był to jednak kolejny miesiąc odpływów z tej klasy aktywów, tym razem na poziomie około 60 mln zł netto. I również jest to najlepszy wynik w tym roku! Wcześniej odpływy kształtowały się na poziomie ponad 100 mln miesięcznie netto.

Aktywa funduszy długu firm wzrosły dzięki dodatniemu wynikowi na zarządzaniu. Wynik ten wyniósł w maju +0,90%. Tym samym za ostatnie 12 miesięcy fundusze obligacji korporacyjnych średnio zarobiły +7,10%, a od początku roku 4,70%. Brak materializacji ryzyka kredytowego, wysokie stopy procentowe przy oprocentowaniu większości długu opartego o WIBOR oraz dobra sytuacja na rynku Catalyst. To wszystko czynniki przemawiające za dalszymi, dobrymi wynikami tej grupy aktywów.Fundusze obligacji korporacyjnych

No właśnie. „Dalszymi”. Wyniki są dobre i prawdopodobnie w średnim terminie wciąż takie pozostaną. Mimo to inwestorzy wciąż netto wypłacają pieniądze z funduszy obligacji korporacyjnych. Od września 2021 r. właściwie co miesiąc (z przerwą w styczniu 2023 r. i obecnie) aktywa systematycznie spadają pomimo rosnących stóp zwrotu. Prawdopodobnie w ślad za wynikami pójdą również napływy kapitału. Pozostaje pytanie „kiedy”, bo póki co inwestorzy nie wydają się przekonani.Fundusze obligacji korporacyjnych 2

Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA), Michael / Ström Dom Maklerski

Spada liczba zadłużonych Polaków, ale za to rośnie średni dług do oddania

Na koniec I kw. br. w trzech różnych rejestrach rdr. nieznacznie ubyło dłużników – od 0,1% do 3,1%. Ostatnio było ich od prawie 1,5 mln do blisko 2,7 mln. Jednocześnie zwiększyło się średnie zadłużenie Polaków. W Krajowym Rejestrze Długów rdr. wzrosło o 2,3%. W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK urosło o 4,7% rdr. Z kolei wg ERIF, zwiększyło się rdr. o 15,7%. Dwa pierwsze źródła podają, że „liderami” pod tym względem są mieszkańcy woj. mazowieckiego. Z kolei ERIF wskazuje na osoby z woj. lubelskiego. Do tego KRD informuje, że bardziej zwiększyło się średnie zadłużenie mężczyzn niż kobiet.

Mniej dłużników, ale większe zadłużenie

Na koniec I kw. br. w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) widniało blisko 2,4 mln dłużników. To 3,1% mniej niż rok wcześniej, gdy ich liczba przekraczała 2,4 mln. Według Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK nastąpił spadek o 0,1% rdr. – w obu ww. okresach niespełna 2,7 mln osób z długami. Z kolei w ERIF liczba zadłużonych konsumentów spadła rdr. o 3% – z ponad 1,5 mln do niespełna 1,5 mln.

– Podwyżka stóp procentowych ograniczyła grupę Polaków biorących nowe kredyty, a tym samym – potencjał wzrostu liczby dłużników. Mniej osób zaciąga długi i ma problemy z obsługą zadłużenia. Tym, którzy już widnieli w rejestrach, mogły pomóc programy rządowe, m.in. wakacje kredytowe. Mogło też być tak, że w przypadku części dłużników nastąpiła pewna mobilizacja – znowu głównie ze względu na wzrost kosztów kredytu – komentuje ekonomista Marek Zuber.

Według KRD, na koniec I kw. br. średnie zadłużenie wynosiło 19,1 tys. zł. To oznacza wzrost rdr. o 2,3% – z 18,7 tys. zł. W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, ostatnio średnia zaległość na osobę wyniosła 29,8 tys. zł, czyli o 4,7% więcej niż rok wcześniej – 28,4 tys. zł. Z kolei w ERIF średnie zadłużenie konsumenta zwiększyło się rdr. o 15,7%, tj. z 16,1 tys. zł do 18,7 tys. zł.

– Widać, że ubyło zarejestrowanych dłużników, a wzrosło średnie zadłużenie. To pozwala wnioskować, że konsumentom udało się pospłacać niższe kwoty. I pozostały w rejestrach osoby z większymi zobowiązaniami, których trudno się pozbyć. W największych tarapatach mogą być ci, którzy zaciągnęli najwyższe kredyty, np. na poczet zakupu dużych posiadłości – zwraca uwagę radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński.

Jak stwierdza dr Andrzej Tokarski z Uniwersytetu WSB Merito Toruń, kumulacja negatywnych zdarzeń z ostatnich lat zbiera teraz swoje żniwo. Sytuacja części dłużników robi się coraz poważniejsza. – Świadczy o tym to, że mają coraz więcej do oddania. Ponadto niepokojąca jest liczba ogłaszanych upadłości konsumenckich. Dane Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej za I kw. br. pokazują, że w ciągu zaledwie 3 miesięcy bankructwo ogłosiło 5,4 tys. osób, co odpowiada 1/3 ich liczby w całym 2022 roku. COIG przewiduje, że obecny rok może być rekordowy i liczba niewypłacalności może przekroczyć poziom 20 tys. – informuje dr Tokarski.

„Liderzy” wśród zadłużonych

Z danych KRD wynika, że w I kw. br. największe średnie zadłużenie dotyczyło mieszkańców woj. mazowieckiego – 22,1 tys. zł (rok wcześniej – 21,2 tys. zł), lubelskiego – 21,3 tys. (19,6 tys. zł), a także pomorskiego – 20,6 tys. zł (19,4 tys. zł). W przypadku Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK na czele widać osoby z woj. mazowieckiego – 42,4 tys. zł (rok wcześniej – 40,1 tys. zł), pomorskiego – 30,9 tys. zł (29,3 tys. zł), a także zachodniopomorskiego – 30,8 tys. zł (29,3 tys. zł). W ERIF najwyższa średnia wartość zobowiązania (wraz z długami alimentacyjnymi) dotyczy dłużników z woj. lubelskiego – 24,2 tys. zł (rok wcześniej – 9,8 tys. zł). Za nimi są mieszkańcy woj. mazowieckiego – ponad 11 tys. zł (9,3 tys. zł).

– Zdolność kredytową determinuje przede wszystkim wysokość dochodu kredytobiorcy. To ona wpływa na wolumen kredytu i okres spłaty zobowiązania. W woj. mazowieckim przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw to – według danych GUS – 8856 zł. Dodatkowo w  najbardziej zaludnionych województwach więcej osób może mieć zaległe płatności – wyjaśnia dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito Gdynia.

Biorąc pod uwagę podział na płeć, widać, że w KRD średnie zadłużenie mężczyzn zwiększyło się w I kw. br. o 2,9% rdr. (z 21,3 tys. zł do blisko 22 tys. zł). W przypadku kobiet wzrosło o 0,4% (z prawie 14 tys. zł do ponad 14 tys. zł). Jak zauważa doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol, mężczyźni częściej niż kobiety prowadzą własną działalność gospodarczą. Trudności związane z niestabilnością prawa, a także wywołane pandemią, wysoką inflacją i wojną w Ukrainie, niejednokrotnie zmuszają przedsiębiorców do ratowania swoich biznesów kosztem prywatnych własności. Ekspert obserwuje też tendencję do zaciągania zobowiązań osób fizycznych w celu ratowania firm.

– Wśród głównych powodów niższych długów kobiet może być większa świadomość ekonomiczna w porównaniu do mężczyzn. Do tego warto dodać skrupulatność przy zawieraniu umów oraz ostrożność w zaciąganiu kredytów. Kobiety mają mniejszą tendencję do zadłużania się, a jeśli podejmują zobowiązania finansowe, to rzadziej niż mężczyźni spóźniają się z ich spłatą. W ogólnym rozrachunku mężczyźni odpowiadają za blisko 65% negatywnych zobowiązań finansowych w Polsce i w przeważającej większości są dłużnikami alimentacyjnymi – komentuje dr Andrzej Tokarski.

Uwzględniając wiek dłużników, w KRD największe średnie zadłużenie dotyczy osób w wieku 46-55 lat – 27,5 tys. zł (rok wcześniej – 26,7 tys. zł, wzrost rdr. o 3,2%). W przypadku Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK najwyższa średnia zaległość na osobę dotyczy grupy wiekowej 45-54 lata – 42,2 tys. zł (rok wcześniej – 39,5 tys. zł, wzrost rdr. o 6,9%). Z kolei w ERIF najwyższa średnia wartość jednego zobowiązania negatywnego (nie na jedną osobę i z wykluczeniem długów alimentacyjnych) dotyczy osób po 65. roku życia – 6,7 tys. zł (rok wcześniej – 7,1 tys. zł, spadek rdr. o 5,9%).

– Osoby w wieku 46-55 lat mają przeważnie kredyty hipoteczne o dużej wartości, zaciągnięte kilka lat wcześniej. Często wpadają w spiralę zadłużenia albo też na skutek rosnącej inflacji nie są w stanie akumulować już gotówki w postaci oszczędności. W związku z tym sięgają po zewnętrzne źródła finansowania. Ta grupa ma dzieci w szkole średniej albo na studiach, co generuje dodatkowe wydatki na edukację czy pomoc w usamodzielnieniu się ich pociech – analizuje dr Rybacka.

Natomiast ekspert z Uniwersytetu WSB Merito Toruń podkreśla, że część seniorów może mieć problemy finansowe, wynikające z obniżenia stopy życiowej, spowodowanej wzrostem cen żywności, energii oraz paliw. Wysoka inflacja powoduje spadek realnie uzyskiwanych dochodów, a tym samym – kłopoty ze spłatą zobowiązań.

Wpływ na poziom zadłużenia

– Druga połowa roku nie powinna przynieść radykalnych zmian. Z jednej strony koszt kredytu będzie dalej wysoki, a z drugiej – sytuacja konsumentów może już trochę się poprawić. Dla przykładu, wynagrodzenia w stosunku do cen w sklepach powinny wrócić na plus – przewiduje Marek Zuber.

Zdaniem dr Rybackiej, kluczowy wpływ na zadłużanie się Polaków będzie miało wyhamowanie inflacji. Przełoży się to na ożywienie gospodarcze, co zachęci do inwestowania zarówno przedsiębiorstwa, jak i gospodarstwa domowe. Dodatkowo spadek kosztów związanych z kredytami pozwoli części osób na ponowne podjęcie zobowiązania, celem inwestycji czy zakupu dóbr i usług.

– Najbliższy rok będzie okresem hamowania inflacji. Ale jej powrót do zdrowego poziomu jest odległy, a droga prowadzi przez zubożenie wielu gospodarstw domowych i stagnację konsumpcji. Na razie wynagrodzenia rosną nieco wolniej niż inflacja. To też może spowodować, że siła nabywcza Polaków spadnie, więc możliwe jest, że więcej osób będzie miało trudności finansowe – ostrzega dr Tokarski.

Jak podsumowuje ekspertka z Uniwersytetu WSB Merito Gdynia, niebawem zostanie wprowadzone rozwiązanie kredytowe dla osób do 45. roku życia nieposiadających dotychczas własnych mieszkań. To przełoży się na wyższe zainteresowanie kredytami hipotecznymi i pobudzi popyt na rynku nieruchomości. Ponadto wybory, które jesienią odbędą się w Polsce, mogą mieć znaczenie przy dalszym kształtowaniu się poziomu stóp procentowych. Sytuacja ekonomiczna i polityczna w kraju w II poł. br. będzie znacząco oddziaływała na rynek kredytowy.

Inwestuj odpowiedzialnie! O czym pamiętać, gdy zaczynasz przygodę z rynkiem Forex?

Inwestowanie na rynku Forex może się wydawać atrakcyjnym sposobem na zarobienie dodatkowych pieniędzy, ale w praktyce nie jest to tak proste, jak mogłoby się wydawać. Operacje na walutach oraz innych instrumentach finansowych, zawsze wiążą się z ryzykiem. Decydując się na jakikolwiek ruch na rynku, trzeba mieć je na uwadze. O czym jeszcze warto pamiętać na początku przygody z tradingiem?

Po pierwsze – rozsądnie planuj budżet na inwestycję i pamiętaj o ryzyku

Potencjalne zyski z Forex mogą być kuszące. Zaczynanie inwestowania od dużych kwot nie jest jednak dobrym pomysłem. W praktyce nie masz gwarancji zarobku. Dane pokazują wręcz, że większość inwestorów notuje straty, szczególnie jeśli handluje bez odpowiedniego przygotowania.

Statystyki UKNF (Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego) pokazują, że w 2022 roku na minusie było prawie 80% polskich inwestorów detalicznych na Foreksie. Straty wynikają m.in. ze stosowania dźwigni finansowej, która pozwala otwierać transakcje o wartości wyższej niż rzeczywisty depozyt inwestora. Dźwignia może zwiększać zysk w razie powodzenia akcji, jednak jeśli przewidywania inwestora okażą się mylne, naraża jego portfel na znaczący uszczerbek.

Decydując się na działanie na rynku Forex poprzez inwestycje w kontrakty CFD, musisz więc liczyć się z ryzykiem utraty kapitału. Nigdy nie inwestuj środków, które pierwotnie planowałeś przeznaczyć na niezbędne potrzeby, np. opłacenie rachunków czy ratę kredytu. Powinny być to wyłącznie wolne pieniądze, na których stratę możesz sobie pozwolić.

Po drugie – zadbaj o edukację

Inwestowanie na rynku Forex wymaga pewnej wiedzy. Zanim rozpoczniesz realne działania, koniecznie sprawdź, na jak działa rynek, w co można na nim inwestować i z czym to się wiąże.

Forex jest największym rynkiem na świecie, wyróżnia go wysoka płynność, a za tym idzie także zmienność. Przedmiotem handlu są tu waluty, na których wartość ma wpływ wiele czynników, w tym wydarzenia polityczne czy sytuacja ekonomiczna na świecie.

Walutami można obracać na kilka sposobów. Jednym z możliwych jest fizyczny zakup oraz sprzedaż, gdy cena wzrośnie i pojawi się zysk. Jednak w praktyce większość inwestycji na Foreksie to transakcje o charakterze spekulacyjnym, najczęściej wykonywane na instrumentach pochodnych, np. kontraktach CFD. Oznacza to, że otwierając pozycję, obstawiasz czy dana waluta straci, czy zyska na wartości, ale nie kupujesz jej fizycznie.

Po trzecie – znajdź zaufanego brokera

Aby móc handlować na Foreksie, trzeba założyć rachunek u brokera. Wybór odpowiedniej firmy w teorii wydaje się prosty, jednak w sieci działa ich tak wiele, że łatwo się pogubić. Co więcej, na rynku nie brakuje oszustów. Powierzenie pieniędzy nieuczciwemu brokerowi może być ryzykowne, a ich odzyskanie – niemożliwe lub bardzo trudne.

Jak uniknąć takich sytuacji? Przed założeniem rachunku należy sprawdzić, czy wybrany broker ma licencję, czyli zezwolenie na prowadzenie działalności finansowej. W Polsce organem kontrolującym ten sektor jest Komisja Nadzoru Finansowego.

Warto jednak pamiętać, że w związku z członkostwem Polski w Unii Europejskiej podmioty, które posiadają zezwolenie właściwego organu w innych państwach członkowskich, również mogą świadczyć usługi w Polsce, zarówno w formie oddziału, jak i transgranicznie (zasada jednolitego paszportu).

Na stronie internetowej brokera powinna znajdować się informacja o numerze zezwolenia. Dla pewności można także sprawdzić, czy dany podmiot widnieje na liście ostrzeżeń publicznych KNF. W dużym uproszczeniu trafiają na nią firmy, w przypadku których zaistniało podejrzenie, że w związku z ich działalnością popełniono określone przestępstwo. Warto jednak pamiętać, że umieszczenie na liście nie oznacza, że przestępstwo faktycznie popełniono – decyduje o tym niezawisły sąd.

Jeśli szukasz zaufanego brokera, licencjonowanego w Unii Europejskiej, sprawdź ofertę AvaTrade. Za pośrednictwem naszej platformy możesz handlować szeregiem instrumentów finansowych, w tym kontraktami CFD na pary walutowe i wiele więcej.

Przedstawione w niniejszym opracowaniu treści posiadają wyłącznie charakter informacyjny oraz edukacyjny. Wszelkie opinie, analizy, wyceny oraz prezentowane materiały nie stanowią usługi doradztwa inwestycyjnego, ani rekomendacji ogólnej w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Wydawca nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje podjęte na ich podstawie, ani za potencjalnie poniesione szkody lub zyski, które mogą wynikać z bezpośredniego, czy też pośredniego wykorzystania powyższych informacji.

Składki ZUS wzrosną o ponad 12%

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) przedstawia wyliczenia składki na ubezpieczenia społeczne osób prowadzących działalność gospodarczą na rok 2024. Z rządowych założeń wynika, że średnia płaca w przyszłym roku wyniesie 7794 zł brutto miesięcznie. Standardową podstawą wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne przedsiębiorców jest 60% tej kwoty. Oznacza to, że osoby prowadzące działalność gospodarczą, które nie są uprawnione do preferencyjnych zasad opłacania składek przysługujących głównie młodym firmom, w 2024 r. z tytułu samych tylko ubezpieczeń społecznych będą zobowiązane do opłacania danin w kwocie 1594,18 zł miesięcznie.

Na kwotę tę składają się:

  • Składka emerytalna – 912,83 zł
  • Składka rentowa – 374,11 zł
  • Składka wypadkowa – 78,10 zł
  • Składka na Fundusz Pracy – 114,57 zł
  • Składka chorobowa – 114,57 zł (przedsiębiorca może zrezygnować z podlegania temu ubezpieczeniu)

„Rząd przedstawił założenia projektu budżetu państwa na 2024 r., które zawierają m.in. prognozę przyszłorocznego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, na podstawie którego od 1 stycznia obliczane będą składki na ubezpieczenia społeczne osób prowadzących działalność gospodarczą. W stosunku do obecnego roku, składki wzrosną o 12,4%, tj. 175,70 zł w ujęciu kwotowym. Będzie to mniejszy wzrost niż ten, jaki nastąpił na przełomie 2022 i 2023 r. – kiedy to składki zwiększyły się o 17,1%, czyli kwotowo o 207,20 zł. Jest to jednak w dalszym ciągu istotny wzrost na tle poprzednich lat. Przedstawione wyliczenia pomijają składkę zdrowotną – która po zmianach wprowadzonych w ramach tzw. Polskiego Ładu opłacana jest na odrębnych zasadach. Jej wielkość zależy od dochodu lub przychodu przedsiębiorcy, w zależności od wybranej przez niego formy opodatkowania. Minimalna kwota składki zdrowotnej, konieczna do opłacenia nawet w przypadku osiągnięcia niewielkiego zysku lub straty, uzależniona jest od poziomu płacy minimalnej. W związku z proponowanym przez rząd wzrostem minimalnego wynagrodzenia do 4242 zł od 1 stycznia 2024 r., najniższa składka osiągnie poziom 381,71 zł. Oznacza to, że przedsiębiorcy od Nowego Roku będą płacić składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne w łącznej kwocie co najmniej 1975,96 zł. W praktyce większość z nich będzie opłacać wyższe składki” – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Wpływ podwyżek w przyszłym roku na przedsiębiorców będzie nierówny. Dla części z nich będzie oznaczać – w połączeniu z wysokimi cenami energii, materiałów, usług obcych oraz pozostałych elementów – dodatkowy element presji kosztowej. Będzie również grupa, dla których podwyżki nie będą istotnie odczuwalne – gdyż już do tej pory stanowiły one niewielkie obciążenie w relacji do ich całościowego wyniku finansowego. Ten zróżnicowany wpływ podwyżek składek na przedsiębiorców wynika z faktu, iż ich wysokość jest ustalana dla każdej firmy na identycznym poziomie – stąd zawsze dla wielu z nich będzie ona zbyt wysoka, a dla innej części natomiast zbyt niska. Aby uniknąć tych problemów, konieczna jest reforma obecnego systemu, który już wiele lat temu przestał się sprawdzać. Wysokość składek przedsiębiorców powinna zostać zindywidualizowana i powiązana z ich faktyczną sytuacją finansową. Tylko wtedy będą mogą one zostać ustalone na poziomie adekwatnym dla każdego przedsiębiorcy.

Przedsiębiorcy zapłacili nawet o 7,2 mld złotych więcej składki zdrowotnej za 2022 niż za 2021 r.

Od 2022 roku w ramach Polskiego Ładu zmieniły się zasady wyliczania składki zdrowotnej. W związku z tym przedsiębiorcy zapłacili o 80% więcej składki za 2022 rok niż za 2021.Tabela - wysokość składki zdrowotnej

Dla przedsiębiorców, którzy rozliczają się na skali podatkowej i podatku liniowym, składka zdrowotna stanowi co najmniej 9 proc. minimalnego wynagrodzenia, ale jej właściwą podstawą jest dochód z działalności gospodarczej. Przykładowo, dla skali podatkowej i podatku liniowego w roku 2022 minimalna składka zdrowotna wynosiła 270,90 zł, podczas gdy w roku 2021 wynosiła 381,81 zł. Jednak, w 2021 roku składka była stała, a od 2022 r. dla dochodu 10000 zł przedsiębiorca na skali zapłaci już 900 zł.

Odliczenie już nie jest możliwe

Należy również wziąć pod uwagę zmiany w skali podatkowej i to, w jaki sposób wpłynęły one na przedsiębiorców, którzy mogli zapłacić mniejszy podatek z racji kwoty wolnej. Przed zmianami, w roku 2021, przedsiębiorcy mogli odliczyć część składki zdrowotnej od podatku, co oznaczało, że jej faktyczna wartość wynosiła 53 zł miesięcznie. Po zmianach najniższa składka zdrowotna dla przedsiębiorców była w teorii niższa niż w roku 2021, ale za cały rok 2022 przedsiębiorcy łącznie zapłacili jej aż 16,2 miliarda złotych. W porównaniu z rokiem 2021, kiedy łączna suma zapłaconych składek wyniosła 9 miliardów złotych, różnica to 7,2 miliarda złotych, czyli około 80 proc. więcej.

Warto jednak zauważyć, że przedsiębiorcy w roku 2021 mogli odliczyć łącznie 7,75 miliardów złotych składki zdrowotnej od zaliczki na podatek, co oznaczało, że faktyczny koszt składki po odliczeniu wynosił 1,25 miliarda złotych. W porównaniu z rokiem 2022, kiedy odliczenia nie były już możliwe, różnica wynosi około 15 miliardów złotych.

Obecnie podatnicy rozliczający się według zasad ogólnych nie mają możliwości odliczania składki zdrowotnej. Przedsiębiorcy rozliczający się na podatku liniowym w 2022 r. mogli odliczyć od podstawy opodatkowania maksymalnie 8700 zł. Oszczędność w podatku w ciągu roku wyniosła dla nich maksymalnie 1653 zł. W 2021 było to natomiast ponad 3900 zł. Dodatkowo od 2022 r. wysokość składki zdrowotnej jest nielimitowana.

Natomiast przedsiębiorcy rozliczający się ryczałtem mogą od podstawy opodatkowania odliczyć 50% zapłaconej składki zdrowotnej. Jednak, podobnie jak w przypadku osób rozliczających się liniowo, oszczędność na podatku w żaden sposób nie niweluje podwyżki składki zdrowotnej. Nie ma więc złudzeń: stała się ona istotnym elementem obciążającym przedsiębiorców, którzy – aby wybrać optymalną formę opodatkowania – muszą również brać pod uwagę jej wysokość.

Największy wzrost nastąpił u przedsiębiorców prowadzących działalność od wielu lat

Największą różnicę można zauważyć w przypadku przedsiębiorców rozliczających się na zasadzie tzw. Dużego ZUS. W roku 2021 składka zdrowotna dla nich wyniosła około 7 miliardów złotych, podczas gdy w roku 2022 wzrosła do 13,8 miliarda złotych, co stanowi różnicę 6,8 miliarda złotych, czyli blisko 100% skok.

Dla podatników rozliczających się na uldze na start, czyli nowych przedsiębiorców, którzy płacą tylko składkę zdrowotną, wartość składki wynosiła 514 milionów złotych w roku 2021, podczas gdy w roku 2022 było to 562 miliony złotych.

Dla podatników rozliczających się na Małym ZUS, czyli firm funkcjonujących do 30 miesięcy, składka zdrowotna wyniosła 1,8 miliarda złotych w roku 2022, podczas gdy w roku 2021 opiewała na 1,4 miliarda złotych.

Realne obciążenie wynikające ze sposobu wyliczania składki zdrowotnej i braku możliwości odliczania jej od podatku spowodowało rażący wzrosty danin dla przedsiębiorców, bo łącznie aż o 15 mld zł. Z pewnością dla niektórych z nich kompensacja nastąpiła w postaci wyższej kwoty wolnej na zasadach ogólnych. Jednak w mojej ocenie nie jest to wystarczające, należałoby dokonać oceny, ilu podatników rozlicza się na skali podatkowej. Przedsiębiorcy na pozostałych formach opodatkowania nie otrzymali żadnej kompensaty. Jednoznacznie należy stwierdzić, że składka zdrowotna stała się istotny obciążeniem dla przedsiębiorców. System wyliczania od dochodu/przychodu stał się bardziej sprawiedliwy względem pracowników, jednak brak możliwości odliczenia spowodował, że przedsiębiorcy są grupą, która poniosła negatywne skutki zmian które zaszły od 2022 r.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Brytyjski rząd zachęca polskich przewoźników do akredytacji Border Force. Jak uniknąć kary za przewóz nielegalnych imigrantów?

Brytyjski rząd na swojej oficjalnej stronie zachęca polskich przewoźników do udziału w programie akredytacji Civil Penalty Accreditation Scheme. Został on stworzony przez służby Border Force UK, by zmniejszyć zagrożenie karą za przewóz nielegalnych imigrantów. Obniżenie jej wysokości może wynieść nawet 50 proc.

  • Służby Celne Border Force UK mogą nałożyć wysokie kary na przewoźników oraz kierowców, nawet gdy ci nie zdają sobie sprawy, że w ich pojeździe lub na naczepie znajdują się nielegalni imigranci;
  • Kary finansowe wynikają ze zmienionych regulacji prawa o odpowiedzialności przewoźnika, które ustanowiono w lutym br., a weszły w życie 1 kwietnia;
  • Teraz brytyjski rząd zachęca polskich przewoźników do udziału w programie akredytacji Civil Penalty Accreditation Scheme.

Na oficjalnej stronie brytyjskiego rządu (www.gov.uk/government/publications/civil-penalty-accreditation-scheme/civil-penalty-accreditation-scheme-polish) znalazła się obszerna informacja o tym, jak przystąpić do systemu akredytacji Civil Penalty Accreditation Scheme. Zachęcanie polskich przewoźników do udziału w programie wynika ze zmienionych regulacji prawa o odpowiedzialności przewoźnika, które ustanowiono w lutym tego roku, a weszły one w życie 1 kwietnia.

– Brytyjskie służby celne Border Force mogą nałożyć kary za znalezienie nielegalnych imigrantów w pojazdach czy naczepach, które podczas transportu nie są odpowiednio zabezpieczone. Kary są bardzo wysokie, dlatego brytyjski rząd zachęca do przystąpienia do systemu akredytacji Civil Penalty Accreditation Scheme. Przewoźnicy muszą spełnić szereg warunków i wdrożyć odpowiednie procedury, m.in. przygotować systemy zabezpieczające przed dostaniem się do pojazdów nielegalnych imigrantów, przeprowadzić szkolenia kierowców, monitorować skuteczność tych zabezpieczeń – wyjaśnia Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

Wysokie kary

Jak czytamy w piśmie brytyjskiego Departamentu Transportu „wysokość kary wynosi do 10 000 funtów za każdego wykrytego, nielegalnego imigranta i 6000 funtów w przypadku stwierdzenia, że ​​pojazd jest niewłaściwie zabezpieczony, ale nie zostaną wykryci nielegalni imigranci”. Przystąpienie do programu akredytacyjnego daje możliwość zmniejszenia kary nawet o połowę lub w ogóle jej uniknięcia.

– Jak słusznie przekonuje brytyjski rząd przewoźnicy, którzy wprowadzą skuteczny system, rzadziej spotykają się z incydentami z udziałem osób nielegalnie przekraczających granicę. Trzeba też pamiętać o tym, że nielegalne incydenty związane z wjazdem mogą często prowadzić do uszkodzenia towarów i opóźnień na granicy, a to wiąże się z kolejnymi stratami finansowymi – dodaje Joanna Porath.

Procedura otrzymania akredytacji

Co trzeba zrobić, by uzyskać akredytację Civil Penalty Accreditation Scheme?  Firma przewozowa musi spełnić wymagania w kilku obszarach. W pierwszej kolejności chodzi o zapewnienie i utrzymanie bezpieczeństwa pojazdów. Należy zapewnić każdemu kierowcy wystarczającą liczbę zabezpieczeń (zamków, plomb z unikalnymi numerami, linki lub pasek TIR). Koniecznie trzeba prowadzić rejestr wszystkich urządzeń zabezpieczających wydanych każdemu kierowcy, wyszczególniając ich liczbę i datę ich wydania.

Kolejnym krokiem jest zapewnienie dokumentów do rejestrowania kontroli. Każdy kierowca musi posiadać odpowiednią liczbę list kontrolnych, które umożliwią rejestrację standardowych kontroli dla każdej podróży. Należy prowadzić ich rejestr i przechowywać kopie wypełnionych list kontrolnych przez okres 6 miesięcy. Kierowcy, którzy realizują przewozy do Wielkiej Brytanii muszą znać szczegółowe instrukcje, m.in. wiedzieć jak zabezpieczyć pojazd, jak rejestrować i przeprowadzać kontrole pojazdu, jak wypełnić i zachować listę kontrolną, co należy zrobić w przypadku, gdy kierowca podejrzewa, że w pojeździe znajdują się osoby nielegalnie przekraczające granicę.

Ważnym krokiem jest też szkolenie kierowców, by posiadali wiedzę w zakresie zabezpieczania pojazdu ciężarowego i zapobiegania nielegalnym wjazdom. Każda firma powinna prowadzić rejestr takich szkoleń (włącznie z nazwiskami przeszkolonych osób, kiedy zostały one przeszkolone, miejscem szkolenia, szczegółami, które obejmuje szkolenie) i zaleca się ich ponowne przeprowadzenie raz na 6 miesięcy.

Ważny podkreślenia jest fakt, że wcześniejsze incydenty osób nielegalnie przekraczających granice w pojeździe nie uniemożliwiają firmie transportowej ubieganie się o udział w programie.

– Wymogów formalnych jest bardzo dużo, ale należy rozważyć korzyści wynikające z uczestnictwa w programie akredytacyjnym. Gdy nawet dojdzie do sytuacji z przewozem nielegalnych imigrantów, przewoźnik posiadający certyfikat akredytacyjny może złożyć wyjaśnienia i uniknąć wysokiej kary, a co za tym idzie także ograniczyć ryzyko swojej działalności w zakresie transportu drogowego – mówi Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.