Zbliża się Halloween, czyli okres, kiedy zwykliśmy celowo się straszyć. Staramy się bardzo, żeby przestraszyć innych, czasem także siebie. Ale w ostatnich latach rzeczywistość, także ta ekonomiczna i inwestycyjna, przepełniona jest strachem. Według polskiego przysłowia strach ma wielkie oczy. Ale dziś możemy też powiedzieć, że ma swoją cenę. O czym każdego dnia mogą przekonać się Polacy tankujący na stacjach benzynowych drogie paliwo. Ekonomicznie ostatnie 12 miesięcy było prawdopodobnie najstraszniejsze od 2022, a może nawet od 2008 roku.
Coraz popularniejszy w Polsce Halloween to dzień, w którym zakładamy maski i przebieramy się za różne demoniczne postacie. Prawdopodobna geneza tego święta to dawne zwyczaje, w których takie działanie miało odstraszać złe duchy. Istotą Halloween jest chęć wzbudzania strachu, zarówno w innych, jak i w sobie. Jednak może w tym roku powinniśmy straszyć się trochę mniej, skoro ekonomiczna rzeczywistość dostarcza nam tylu powodów do niepokoju. Zastanówmy się zatem, co w ostatnim czasie straszyło nas najbardziej i czego najbardziej się obawiamy. A tu na pierwszy plan wysuwają się: sztuczna inteligencja, konflikt na Bliskim Wschodzie, inflacja, utrzymanie wysokiego poziomu życia, bezrobocie czy ceny gazu i prądu. To one straszą nas dziś bardziej niż najlepsze przebrania czy horrory.
Na giełdzie warto przy tym odróżnić ryzyko od strachu. Ryzyko dotyczy niepewności przyszłego wyniku inwestycji, w tym możliwości poniesienia straty. Strach jest naszą emocjonalną reakcją na tę niepewność. Może chronić przed nieprzemyślaną inwestycją, ale może też skłonić do sprzedaży akcji wtedy, gdy ich cena uwzględnia już bardzo pesymistyczny scenariusz. Inwestując warto unikać zbyt wielu emocji, a szczególnie właśnie strachu.
Najważniejszym inwestycyjnym strachem ostatnich miesięcy i tygodni jest sztuczna inteligencja. Straszy nas nie tylko wizjami zagłady ludzkości, ale także wysokimi nakładami inwestycyjnymi i wycenami spółek z tej branży. Wiele osób obawia się bańki podobnej do internetowej z początku wieku. Uważam, że analogii jest mniej, niż niektórym się wydaje. Wielu dzisiejszych liderów ma bowiem ogromne przychody i zyski. Sama Nvidia w kwartale zakończonym w lipcu zarobiła netto blisko 60 mld dolarów. Jednak ostatnie przeceny pokazują, że inwestorzy coraz ostrożniej oceniają perspektywy części firm powiązanych z AI. Ogromne wydatki zwiększają znaczenie selekcji spółek. Warto szukać tych, które potrafią przekładać inwestycje na rosnące przychody i zyski, a dalszy rozwój finansować bez nadmiernego zadłużenia. Tym bardziej że wyższe stopy procentowe zwiększają koszt pożyczania pieniędzy.
Drugi strach to Iran i Bliski Wschód, który czujemy każdego dnia w cenach benzyny. Baryłka ropy Brent kosztuje około 115 dolarów. Płacimy zarówno za rzeczywiste ograniczenia dostaw, jak i obawę przed kolejnymi. Od końca lutego do końca września światowe zapasy ropy i produktów naftowych zmniejszyły się o ponad 500 mln baryłek. Strach objawia się w premii, jaką rynek dolicza do ceny ropy z powodu możliwości dalszego pogorszenia sytuacji, a zagrożenie podnosi koszty ubezpieczenia i transportu surowca. Rynek patrzy teraz na amerykańskie wybory do Kongresu zaplanowane na 3 listopada. Donald Trump wykluczył kolejne uderzenie na Iran przed głosowaniem, ale doniesienia o przygotowaniach wojskowych podtrzymują obawy przed eskalacją po wyborach.
Ten strach trochę przyćmił nasze wcześniejsze obawy dotyczące wojny w Ukrainie, które jednak co jakiś czas powracają. A przed nami jeszcze zima i możliwy drogi gaz. Polskie magazyny gazu są wypełnione niemal w 100 proc., a unijne w około 75 proc. Zapasy poprawiają bezpieczeństwo dostaw, ale nie chronią nas przed wzrostem cen na europejskim rynku. Sroga zima mogłaby dodatkowo podnieść notowania gazu, które już osiągnęły najwyższe poziomy od grudnia 2022 roku. Europa ma ograniczony dostęp do katarskiego LNG i musi konkurować o dostawy z Azją. Gospodarstwa domowe mają zapewnioną niezmienioną cenę sprzedaży gazu do końca roku. Firmy odczuwają zmiany cen zależnie od warunków swoich umów, a wyższe koszty mogą z czasem przenosić na odbiorców swoich produktów.
Trzecim strachem jest wspomniana już inflacja. We wrześniu wyniosła w Polsce 4,1 proc. wobec 3,4 proc. w sierpniu. Program CPN, czyli obniżki podatków i maksymalne ceny paliw, powinien ograniczać inflację w ostatnich miesiącach roku. Jednak ta osłona jest czasowa, a dalszy przebieg inflacji będzie zależał także od tego, co stanie się po jej zakończeniu. Droższe paliwo zwiększa koszty transportu i produkcji, które z czasem mogą trafić do cen innych towarów. A obawa przed utrwaleniem inflacji wpływa na wzrost ceny pieniądza. Stopy podniosły już EBC i amerykański Fed. Jeśli wzrost cen energii zacznie trwale przenosić się na inne ceny i oczekiwania inflacyjne, również RPP może stanąć przed koniecznością podwyżek.
Te ekonomiczne strachy dały nam się we znaki, jednak przyszłość nie musi wyglądać tak źle, jak sugerują dzisiejsze obawy. Jeśli po wyborach nie dojdzie do kolejnych uderzeń na Iran, część premii za ryzyko może zacząć znikać z cen ropy jeszcze przed zawarciem trwałego porozumienia. Tańsza energia pomogłaby ograniczyć inflację, a łagodna zima zmniejszyłaby presję na gaz. W optymistycznym scenariuszu część spółek związanych z AI może przełożyć dzisiejsze ogromne nakłady inwestycyjne na rzeczywiste, wysokie przychody. Może się zatem okazać, że za rok część obecnych strachów będziemy wspominać ze znacznie większym spokojem.



