W ciągu ostatniego tygodnia ceny benzyny 95 i oleju napędowego ponownie wzrosły, niemal w takim samym stopniu jak tydzień wcześniej. Cena benzyny 95 wzrosła o 1 grosz za litr, a cena diesla o 4 grosze.
Cena ropy Brent na giełdzie w Rotterdamie pozostała stosunkowo stabilna. W piątek, 11 lipca, utrzymywała się nieco powyżej psychologicznego poziomu 70 dolarów za baryłkę, jednak w poniedziałek, 14 lipca, spadła poniżej tej granicy i pozostała na tym poziomie przez resztę tygodnia. W porównaniu ze średnią z czerwca, wynoszącą 62,75 dolara, cena nieznacznie wzrosła, ale w ujęciu rocznym jest o ponad 14% niższa niż ubiegłoroczna wartość 81,20 dolara. W ciągu ostatniego miesiąca cena spadła o niemal 9%. Na kształtowanie się cen wpływa obecnie kilka kluczowych czynników.
W ostatnich miesiącach organizacja OPEC+ zmieniła swoją strategię – odchodzi od krótkoterminowego manipulowania cenami na rzecz długofalowego utrzymywania i stopniowego zwiększania udziału w rynku. Dzięki pozycji największego i najtańszego producenta z największymi rezerwami, OPEC+ może elastycznie reagować na zmiany rynkowe. Nowa strategia ma na celu znalezienie równowagi między maksymalizacją przychodów (poprzez wyższe ceny), a utrzymaniem udziału w rynku. Przejawem tej zmiany jest zaplanowane zwiększenie produkcji – niespodziewany wzrost o 548 000 baryłek dziennie od sierpnia oraz zniesienie dotychczasowego limitu produkcyjnego wynoszącego 2,2 mln baryłek dziennie od września.
W ramach 18. pakietu sankcji UE obniżono pułap cenowy na ropę z Rosji ze 60 do 47,60 dolarów za baryłkę, aby ograniczyć przychody tego kraju. Limit ten będzie dynamicznie dostosowywany do cen rynkowych. Sankcje obejmują również zakaz importu rosyjskich produktów naftowych z krajów trzecich oraz działania wymierzone w tzw. „flotę cieni” tankowców. Skuteczność tych środków pozostaje jednak niepewna – Stany Zjednoczone nie przyłączyły się do obniżonego limitu, a Rosja wciąż eksportuje ropę do Chin i Indii. Ten krok może spowodować niewielki wzrost cen, jeśli inni producenci nie zrekompensują zmniejszonej podaży.
Kolejnym istotnym czynnikiem jest prawdopodobne niedoszacowanie przez rynek rezerwowych mocy produkcyjnych OPEC. W swojej analizie Standard Chartered wskazuje, że rzeczywiste moce są znacznie mniejsze, niż powszechnie się zakłada, co może doprowadzić do wzrostu cen ropy nawet o 15 dolarów za baryłkę. Goldman Sachs również podniósł swoją prognozę – dla Brent do 66 dolarów, a dla WTI do 63 dolarów za baryłkę w drugiej połowie 2025 roku, powołując się na niskie zapasy ropy w krajach OECD, ograniczone możliwości produkcyjne Rosji i ryzyko zakłóceń w dostawach. Prognoza ta sugeruje możliwość wzrostu cen w dłuższej perspektywie, choć w krótkim okresie rynek może pozostawać pod presją spodziewanej nadpodaży w 2026 roku.
Napięcia geopolityczne wciąż stanowią ryzyko dla rynku ropy. Choć konflikt między Izraelem a Iranem w ostatnich tygodniach nieco przycichł, nadal istnieje zagrożenie zakłóceń w kluczowych szlakach transportowych, takich jak Cieśnina Ormuz. Każda eskalacja mogłaby prowadzić do krótkoterminowych wahań cen.
Jeśli ceny ropy utrzymają się na obecnym poziomie, prawdopodobna jest stabilizacja cen paliw. W dłuższej perspektywie kierunek zmian będzie zależny od opisanych powyżej czynników.
Komentarz przygotował Marcin Wawrzkiewicz, Country Manager Malcom Finance w Polsce






