Boom na karty kredytowe nie dotyczy dziś już tylko banków. W sektorze pożyczkowym produkt ten stał się jednym z najszybciej rosnących narzędzi finansowania krótkoterminowego. Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej (BIK), w okresie od stycznia do września 2025 roku wartość przyznanych limitów kart kredytowych przez firmy pożyczkowe wzrosła o 23% rok do roku, a łączna wartość zadłużenia z tego tytułu była wyższa aż o 70%.
Rynek kart kredytowych w sektorze pożyczkowym rośnie szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Z jednej strony zwiększa to dostępność finansowania, z drugiej – mnoży ryzyka związane z nadmiernym zadłużeniem. Zmiana strategii pożyczkodawców, rosnąca popularność „kredytowania przez karty” i słabsza spłacalność wymagają reakcji nie tylko konsumentów, ale i regulatorów. W przeciwnym razie ten segment, zamiast wspierać elastyczne finansowanie, może stać się kolejnym źródłem problemów dla najbardziej wrażliwych uczestników rynku.
Ten dynamiczny wzrost, w połączeniu z wysoką utylizacją limitów w zaledwie kilka dni po ich aktywacji, rodzi pytanie o rolę kart kredytowych w strategii pożyczkodawców. Czy stanowią one faktyczny instrument kredytowy, czy raczej sprytny sposób budowania lojalności i utrzymania klientów w systemie krótkoterminowego zadłużenia?
Segment pożyczkowy przyspiesza, banki w defensywie
Choć bankowe karty kredytowe nadal dominują wolumenem i mają bardziej ugruntowaną pozycję na rynku, ich rozwój od lat pozostaje stabilny, a w ostatnim czasie – nawet hamuje. Liczba posiadaczy kart bankowych wynosi obecnie 4,4 mln osób, co oznacza spadek w ujęciu rocznym, a wartość nowo przyznanych limitów wzrosła zaledwie o 7% w pierwszych trzech kwartałach 2025 r.
Tymczasem pożyczkodawcy dynamicznie przyciągają nowych użytkowników – oferta kart kredytowych wydawanych przez firmy pożyczkowe trafiła już do ponad 200 tys. klientów. Wysokie oprocentowanie najczęściej idzie tam w parze z uproszczonym procesem pozyskania limitu i natychmiastową dostępnością środków.
Wysoka utylizacja, szybkie zużycie
Jednym z najbardziej zaskakujących elementów rynku kart pożyczkowych jest tempo, w jakim klienci wykorzystują przyznany limit. Według danych BIK:
- 83,5% – średni poziom wykorzystania limitu na karcie w sektorze pożyczkowym,
- 91,7% – średnie wykorzystanie przy limicie 2 tys. zł,
- 89% – wysokość wykorzystania limitu już w pierwszych dniach po otrzymaniu karty.
Dla porównania, w bankach średnie wykorzystanie limitu wynosi 48,7%, a w pierwszych dniach od aktywacji karty – zaledwie 24%. Można zatem przypuszczać, że w wielu przypadkach karta kredytowa w firmie pożyczkowej staje się substytutem standardowej pożyczki ratalnej – z pozoru wygodnym, ale droższym i obarczonym większym ryzykiem opóźnień.
Spłacalność pod lupą: ryzyko rośnie
Dane dotyczące nieterminowej spłaty zobowiązań stawiają oba segmenty rynku w wyraźnym kontraście:
- 13,7% kart pożyczkowych ma opóźnienia >90 dni w spłacie,
- 7,6% – taki odsetek w przypadku kart bankowych.
Jeszcze większa różnica widoczna jest, gdy spojrzymy szerzej: aż 25,7% posiadaczy kart pożyczkowych ma przeterminowane zobowiązania w całym sektorze finansowym (bankowym i pozabankowym), podczas gdy wśród użytkowników kart bankowych odsetek ten wynosi zaledwie 5,7%.
Pożyczkowe karty kredytowe – ograniczyć ryzyko, zanim wpadnie się w spiralę
Sytuacja na rynku kart kredytowych wydawanych przez firmy pożyczkowe wymaga uwagi. Wysoka dostępność limitów, szybka utylizacja i znaczne ryzyko nieterminowej spłaty mogą prowadzić do zadłużenia trudnego do opanowania, zwłaszcza w przypadku klientów o niższej zdolności kredytowej.
Ochrona konsumentów przed spiralą zadłużenia powinna być odpowiedzialnością całego sektora finansowego – zarówno banków, jak i firm pożyczkowych. Transparentna informacja o kosztach, odpowiedzialna ocena zdolności kredytowej i monitoring poziomu zadłużenia to absolutne minimum, które może pomóc ograniczyć ryzyka systemowe i indywidualne.
Źródło danych: BIK, sektorowy monitoring instytucji finansowych, wrzesień 2025.






