Rada Nadzorcza Banku Pekao S.A. wybrała nowego prezesa i dwóch wiceprezesów zarządu

Rada Nadzorcza Banku Pekao S.A. zdecydowała, że od 5 października 2024 r. prezesem banku będzie Cezary Stypułkowski pod warunkiem uzyskania do tego czasu zgody Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Od 10 lipca w skład zarządu jako wiceprezes wejdzie Robert Sochacki, który wcześniej był oddelegowany z Rady na stanowisko wiceprezesa, kierującego pracami zarządu. Od 18 lipca do zarządu na stanowisko wiceprezesa dołączy Dagmara Wojnar.

Mamy za sobą bardzo udany proces rekrutacyjny z udziałem renomowanej firmy doradczej. Dzięki niemu pozyskaliśmy do zarządu Banku Pekao S.A. osoby o niekwestionowanej wiedzy i kompetencjach. Cieszę się na współpracę z Cezarym Stypułkowskim, który obejmie stery zarządu. Jestem przekonany, że jego energia, doświadczenie w bankowości oraz ubezpieczeniach, jak również renoma jako managera i lidera, odegrają kluczową rolę w rozwoju i transformacji grupy Pekao S.A. – powiedział Artur Olech, przewodniczący Rady Nadzorczej Banku Pekao.

Robert Sochacki złożył rezygnację z członkostwa w Radzie z dniem 9 lipca, a do 5 października będzie kierował pracami zarządu.

Powołanie nastąpiło po rozstrzygnięciu postępowania kwalifikacyjnego na stanowiska prezesa i wiceprezesów zarządu ogłoszonego 8 maja. Rada postanowiła, że postępowanie konkursowe na pozostałe stanowiska pozostaje otwarte.

Jeżeli Cezary Stypułkowski nie otrzyma zgody KNF do 5 października, to do chwili jej uzyskania będzie pełnił funkcję wiceprezesa kierującego zarządem.

Długi sądowe wynoszą już prawie miliard złotych

967,8 mln zł – to suma orzeczonych a niezapłaconych grzywien, kosztów sądowych, kar porządkowych i innych zobowiązań finansowych wpisanych do Krajowego Rejestru Długów przez organy wymiaru sprawiedliwości. Od ich płacenia uchyla się blisko 174 tysiące Polaków.

Grzywny, kary zastępcze, nawiązki na rzecz Skarbu Państwa, kwoty pieniężne stanowiące przedmiot przepadku, koszty sądowe, pieniężne kary porządkowe na podstawie prawomocnego orzeczenia sądowego wydanego w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie – to lista kar orzekanych przez sądy, które na mocy znowelizowanego w 2015 roku Kodeksu Karnego mają trafiać do biur informacji gospodarczej, jeśli nie zostaną opłacone w wyznaczonym terminie. Wpisanie dłużnika w intencji ustawodawcy miało wspomóc wymiar sprawiedliwości w ściąganiu długów.

Wpis do Krajowego Rejestru Długów utrudnia lub wręcz uniemożliwia korzystanie z wielu usług, takich jak choćby zaciągnięcie kredytu czy pożyczki. Dlatego wielu dłużników motywuje do spłaty zobowiązań – podkreśla Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Mapka KRD dłużnicy sądowi

Mazowsze i Śląsk na czele

W praktyce na szeroką skalę sądy zaczęły to robić od 2017 r., kiedy ruszyła specjalna platforma ułatwiająca ten proces pracownikom wymiaru sprawiedliwości.

Wówczas z tego obowiązku wywiązywało się 216 sądów. W KRD było 116 tysięcy niezapłaconych kar sądowych o łącznej wartości 114 milionów złotych. Dziś jest nie tylko więcej dłużników, bo 174 tysiące, oraz zadłużenie rośnie sukcesywnie, ponieważ liczba wierzycieli się zwiększyła. Łączny dług wynosi prawie miliard złotych, a wpisu dokonało 357 sądów spośród 377 działających w Polsce – mówi Adam Łącki.

Najwyższe łączne zadłużenie sądowe należy do mieszkańców Mazowsza (189,8 mln zł), ale najwięcej dłużników wpisanych przez wymiar sprawiedliwości mieszka na Śląsku (22,2 tys. osób). Niewiele mniej, bo 22,1 tys. dłużników nie ma w rejestrze przypisanego adresu zamieszkania (sądy, wpisując do KRD taką informację gospodarczą, nie zamieściły powyższych danych). Najmniej dłużników sądowych znajdziemy w województwie świętokrzyskim (3,4 tys. osób), mają też najniższe zaległości (12,4 mln zł).

Sądowi milionerzy

– Najszybciej spłacane są najniższe grzywny, te do 500 złotych. Problem w tym, że nowych wpisów wciąż przybywa, a rzadkością przestają być wielotysięczne lub nawet wielomilionowe zobowiązania – dodaje prezes KRD.

Średnie zadłużenie sądowe przypadające na jednego dłużnika wynosi 5568 zł, ale wśród rekordzistów są prawdziwi milionerzy, jak pewien 51-letni mężczyzna z województwa pomorskiego z długiem wobec sądu rejonowego na ponad 75 mln zł, czy 55-letni mieszkaniec Mazowsza z długiem na blisko 25 mln zł wobec sądu okręgowego.

W gronie dłużników przeważają mężczyźni. Jest ich prawie 7-krotnie więcej niż kobiet (151,3 tys. wobec 22,5). Mają też niemal 8 razy większe zadłużenie łączne (856,6 mln zł wobec 111,2 mln zł).

Biorąc pod uwagę wiek, najliczniejszą grupę dłużników stanowią osoby w wieku 36-45 lat (to ponad 55 tys. osób). Niewiele mniejsze grono – ponad 50 tys. dłużników – tworzą osoby z przedziału wiekowego 26-35 lat. Zdecydowanie najmniej liczną grupą konsumentów zadłużoną wobec sądów są seniorzy (6179 osób). Największe długi zgromadziły jednak osoby w wieku 46-55 lat (ponad 309,1 mln zł).

Dorabianie do etatu w Polsce – co na to firmy i jak często o tym wiedzą?

Chęć poprawy własnej sytuacji ekonomicznej jest głównym powodem, dla którego pracownicy szukają dodatkowego zarobku poza miejscem stałego zatrudnienia. Według różnych danych sytuacja ta dotyczy nawet 30-40 proc. osób obecnych na rynku pracy. Niektórzy dorabiają za wiedzą przełożonego, inni nie informują go o swoich planach. Z najnowszego raportu Aplikuj.pl wynika, że ponad połowa pracodawców chciałaby, by prawo pozwalało im na weryfikację dodatkowych form zarobku podejmowanych przez pracowników.

Prawo jest po stronie dorabiających

Jeszcze do 2023 roku Kodeks pracy nie regulował kwestii wpływu pracodawcy na możliwość podjęcia przez pracownika dodatkowego zatrudnienia. Przełomową zmianą okazały się dwie unijne dyrektywy z 2019 roku. Pierwsza dotyczy przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej, druga zaś – równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Wdrożenie dyrektywy zaskutkowało nowym przepisem w polskim kodeksie pracy, który mówi wprost, że pracodawca nie może zakazać pracownikowi jednoczesnego pozostawania w stosunku pracy z innym pracodawcą lub jednoczesnego pozostawania w stosunku prawnym będącym podstawą świadczenia pracy innym niż stosunek pracy[1]. Jak podkreśla Anna Pokusa-Wantoła, Kierownik Regionalny Work&Profit spółka z o.o. Agencja Pracy Tymczasowej, od tej reguły jest wyjątek.

– Przepisy są tutaj jasne. Kodeks pracy nie zabrania pracownikom podejmowania dodatkowej działalności na podstawie umowy o pracę, umowy zlecenia czy umowy o dzieło, o ile nie narusza to ich obowiązków wynikających z głównej umowy o pracę – mówi Anna Pokusa-Wantoła, Work&Profit spółka z o.o. Agencja Pracy Tymczasowej.

Jaki stosunek do tych zapisów mają osoby zajmujące się rekrutacją i zarządzaniem? Według badania Aplikuj.pl aż 55 proc. pracodawców uważa, że prawo powinno umożliwiać im weryfikację dodatkowych form zatrudnienia. Przeciwnego zdania są liderzy, managerowie i specjaliści HR – 65 proc. z nich uznaje aktualne przepisy za słuszne.

Wyniki badań przeprowadzone wśród samych pracodawców są pewnego rodzaju odzwierciedleniem ich obaw. Dotyczą one przede wszystkim ryzyka utraty pracownika, który z czasem może zamienić swoje dodatkowe źródło zarobku na pracę etatową. Inną kwestią jest obawa, że pracownik będzie wykonywał zadania dla innej firmy w godzinach pracy, a nie poza nimi. Dotyczy to zwłaszcza osób zatrudnionych w trybie home-office wyjaśnia Izabela Foltyn, Dyrektor Handlowy, Aplikuj.pl.

Co drugi przełożony nie wie o dorabianiu do etatu pracowników

Badania Aplikuj.pl pokazują, że zaledwie 14 proc. respondentów wie o tym, że ich pracownicy podejmują dodatkową pracę. Ponad 40 proc. zna tylko niektóre takie przypadki, a pozostali albo nie mają na ten temat wiedzy, albo jedynie się domyślają, że taka sytuacja ma miejsce. Według Izabeli Foltyn z Aplikuj.pl, wyniki te mówią wiele o relacjach między przełożonymi i pracownikami.

Ewentualne skutki dodatkowej pracy rodzą obawy nie tylko wśród pracodawców, lecz także pracowników. Ci drudzy nie wiedzą, jak ich przełożony zareaguje na informację o realizacji zleceń dla innej firmy, nawet jeśli profil jej działalności jest zupełnie inny. Otwartość w tym zakresie jest zdecydowanie większa, gdy w przedsiębiorstwie panuje atmosfera wzajemnego zaufania. dodaje Izabela Foltyn.

Firmy nie regulują kwestii dodatkowej pracy?

Z raportu Aplikuj.pl wynika, że kwestię zakazu konkurencji uregulowała co druga firma. Oznacza to, że mimo że pracodawcy chcieliby mieć prawną możliwość weryfikowania dodatkowych form zatrudnienia pracownika, większość z nich nie korzysta z opcji, które dają im aktualne przepisy. W opinii Anny Pokusy-Wantoły, Kierownika Regionalnego Work&Profit spółka z o.o. Agencja Pracy Tymczasowej, taka sytuacja daje zielone światło pracownikowi.

O ile w umowie o pracę nie ma klauzuli zakazu konkurencji i o ile dodatkowa praca nie narusza obowiązków wynikających z głównej umowy, pracownik może bez przeszkód podjąć dodatkowe zatrudnienie. Warto podkreślić, że polskie prawo pracy nie wymaga informowania pracodawcy o podejmowaniu dodatkowej pracy, chyba że taki obowiązek wynika z wewnętrznych przepisów zakładu pracy lub zawartej umowy. To daje pracownikom swobodę w poszukiwaniu dodatkowych źródeł dochodu lub realizacji pasji bez konieczności konsultacji z głównym pracodawcą podsumowuje Anna Pokusa-Wantoła, Work&Profit spółka z o.o. Agencja Pracy Tymczasowej.

Polscy pracownicy coraz częściej dorabiają do etatu, pozyskując dodatkowe zlecenia lub podejmując drugą stałą pracę. Zatem, czy firmy wiedzą o dodatkowej działalności osób zatrudnionych. Jakie jest ich nastawienie do tego typu sytuacji. W raporcie porównano co na ten temat myślą zarówno managerowie, leaderzy i HR, jak i właściciele firm/ pracodawcy. Sprawdź czy są zgodni, czy coś ich dzieli.

Odpowiedzi na te i inne pytania znajdują się w raporcie Aplikuj.pl „Dorabianie do etatu w Polsce – co na to firmy i jak często o tym wiedzą?”

[1] Art. 261. § 1., Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy

Projekt tzw. ustawy schronowej: za dużo niewiadomych i za mało czasu

Przy założeniach, że każda inwestycja wielorodzinna będzie musiała wkrótce posiadać w garażach podziemnych miejsca doraźnego schronieniach, wzrost ceny metra kwadratowego nowych mieszkań będzie sięgać kilkuset złotych. Zrealizowanie inwestycji, którą w drodze decyzji administracyjnej trzeba będzie wyposażyć w schrony, będzie natomiast o 30 proc. droższe niż standardowego projektu – wynika z wyliczeń Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

PZFD szczegółowo przeanalizował rządowy projekt ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej oraz projekt rozporządzenia wykonawczego do niego. Wnioski?

W ocenie branży potrzeba zwiększania poziomu ochrony ludności w sytuacjach zagrożenia jest konieczna i prywatni inwestorzy powinni stanowić jeden z elementów systemu obrony, tym niemniej m.in. tempa w jakim wprowadzane mają być zmiany w żaden sposób nie da się pogodzić z czasem prowadzenia procesu inwestycyjnego.

Za szybko i bez szans na dostosowanie

Projektodawca zakłada wejście w życie nowych przepisów już w 30 dni po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw. A to oznacza, że wkrótce każdą nową inwestycję wielorodzinną trzeba będzie projektować z uwzględnieniem nowych regulacji dotyczących chociażby zapewnienia miejsc schronienia. Biorąc pod uwagę, że sam etap projektowania i uzgodnień projektu budowalnego budynku to kilkanaście miesięcy, 30-dniowe vacatio legis w praktyce oznaczać będzie odsunięcie w czasie startów planowanych inwestycji o kilka miesięcy do przodu. Będzie to gigantyczny regres, branża będzie hurtowo przeprojektowywać inwestycje, żeby otrzymać pozwolenia na budowę zgodne z ustawą schronową. Dlatego konieczne jest stosowne wydłużenie vacatio legis, żeby uniknąć paraliżu – wskazuje Bartosz Guss, dyrektor generalny w Polskim Związku Firm Deweloperskich.

Największy wpływ na produkcję nowych mieszkań będzie miał art. 73 projektu. Zgodnie z nim kondygnacje podziemne w budynkach użyteczności publicznej lub budynkach mieszkalnych wielorodzinnych oraz garaże podziemne, jeżeli nie przewidziano w nich schronu lub ukrycia, projektuje się i wykonuje w sposób umożliwiający zorganizowanie w nich miejsc doraźnego schronienia. Miejsca doraźnego schronienia to najniższa z kategorii obiektów mających zapewnić ochronę ludności cywilnej, która ma być wkrótce powszechnym elementem nowych inwestycji. Szkopuł w tym, że projekt rozporządzenia wykonawczego procedowany wraz z ustawą o ochronie ludności nie podaje, jakie kryteria mają spełniać takie miejsca. Zamiast tego mówi o ukryciach doraźnych. To tylko jeden z przykładów niespójności w nazewnictwie znajdujący się w rządowych drukach. Ukrycia doraźne powinny natomiast m.in.:

  • posiadać wydzielenie strefy ochronnej w garażach (dla liczby osób w nich przebywających do 300) ścianami grubości 40 cm z podwójnymi drzwiami ochronno-hermetycznymi,
  • zapewniać zasilanie oświetlenia awaryjnego z akumulatorni,
  • mieć zaprojektowane dodatkowe wyjścia z garażu poza obszarem zgruzowania w przypadku zawalenia się budynku,
  • zostać wyposażone w ręczne zasuwy (przepustnice) wentylacyjnych o klasie szczelności D,
  • posiadać w garażach urządzenia nasłuchowe (odbiornik UKF z anteną wyprowadzoną do szybu wyjścia zapasowego) oraz higrograf i

Kto za to zapłaci?

Realizowanie wszystkich z wymienionych elementów wiązać się będzie z dodatkowymi kosztami.

  • Z analizy jednej z firm zrzeszonych w PZFD wynika, że w tym momencie na rynku nie ma dostępnych przepustnic wentylacyjnych o wskazanej w rozporządzeniu klasie, podobnie jak i drzwi/bram ochronno-hermetycznych. Ich ceny mogą więc wkrótce stanowić przedmiot spekulacji i doprowadzić do jeszcze wyższych kosztów realizacji. Dziś w przypadku konieczności realizowania ukryć doraźnych, wzrost kosztów szacujemy na 300 zł do metra kwadratowego powierzchni użytkowo-mieszkalnej – wskazuje Aleksandra Kordalewska, radca prawny w Polskim Związku Firm Deweloperskich

Zgodnie z art. 83 projektu ustawy organy ochrony ludności (np. burmistrz czy prezydent miasta) będą mogły przekazywać środki na pokrycie kosztów budowy budowli ochronnych. Finansowanie ma jednak dotyczyć do 80 proc. poniesionych wydatków. A to oznacza, że nakłady na dodatkową infrastrukturę ochronną będą mogły, ale nie będą musiały, być refinansowane. A jeśli już, to nie w pełnej wysokości.

Na trudnościach w oszacowaniu kosztów lista problemów się nie kończy.

  • W przypadku większych projektów mieszkaniowych (powyżej 300 mieszkańców) w garażach podziemnych będzie trzeba wydzielać dodatkowe strefy Obowiązek ten może kłócić się z zapisami w planach miejscowych, które często wskazują limity powierzchni kondygnacji podziemnej. Pojawienie się tej sprzeczności zablokuje realizację planowanej inwestycji. Duże trudności wiązać będą się również z obowiązkiem zapewniania dodatkowego wyjścia z garażu poza tzw. obszarem zgruzowania w przypadku zawalenia się budynków. Taka inwestycja będzie wyzwaniem dla projektów powstających na granicach działek budowlanych, gdzie trzeba będzie projektować specjalne szyby pionowe – wyjaśnia mec. Kordalewska.
  • Dlatego tak ważne jest poprawienie projektu. Rynek deweloperski dostrzega konieczność zwiększenia poziomu ochrony ludności cywilnej i widzi zaangażowanie z jakim powstają W aktualnym jednak kształcie tworzą nadmierne obciążenia i konieczna będzie ich stosowna modyfikacja – puentuje Kordalewska.

W poszukiwaniu impulsów przed Powellem

Przy pustym kalendarzu makro poszukiwanie rynkowych impulsów staje się trudniejszym zadaniem. Dlatego na jeszcze mocniejszy akcent wtorkowej sesji wyrasta wystąpienie szefa Fed w amerykańskim Senacie. Złoty przed południem utrzymuje dobrą pozycję, ale niestety dla niego dolar wykazuje coraz większą chęć korekty swojego osłabienia z ostatnich dni.

Niełatwy początek w Europie

Wtorkowa sesja zaczyna się na Starym Kontynencie w przynajmniej lekko negatywnych nastrojach. Nie wskazywała na to sytuacja w Azji, gdzie indeksy giełdowe zamykały się znaczącymi zwyżkami, na czele z japońskim Nikkei (blisko +2%). Europa w pierwszych godzinach handlu nie potrafi pójść za tym przykładem, ale obciążenie nie rozkłada się równomiernie. Delikatne wzrosty utrzymuje holenderski AEX, blisko punktu odniesienia znajduje się włoski FTSE MiB, niemiecki DAX oddaje 0,3%, a najmocniej (bez niespodzianki) risk off uderza we francuski CAC40 (-0,5%). Po lekkim wytchnieniu przy braku zwycięstwa Zgromadzenia Narodowego do świadomości inwestorów przebija się bardzo trudna sytuacja powyborcza we Francji. Stworzenie stabilnej większości parlamentarnej może być ekstremalnie trudne, a to będzie oznaczało wielomiesięczny impas polityczny w drugiej gospodarce UE.

PLN broni się przed USD

Francuski czynnik ryzyka ma też zapewne wpływ na notowania wspólnej waluty. Kurs EUR/USD po wyznaczeniu wczoraj nowych lokalnych szczytów powyżej 1,084 $ dziś wykazuje więcej chęci do korekty niż kontynuacji ruchu na północ. Umocnienie USD na szerokim rynku nie jest dobrą informacją dla złotego, ale rodzima waluta trzyma się jeszcze dzielnie, co wcale nie jest takie oczywiste w kontekście koszyka EM (Emerging Markets – rynki wschodzące), czy naszego regionalnego CEE (Europa Środkowo-Wschodnia). Przed godz. 11 kurs euro jest wciąż blisko 4,26 zł, kurs dolara balansuje na 3,94 zł, a kurs franka to 4,38 zł. Mimo wszystko handel w dużej części rynku walutowego jest dość płaski, co może wskazywać na wyczekiwanie ze strony inwestorów na impuls. Takowy ma szansę nadejść z waszyngtońskiego Kapitolu, gdzie po południu przed senacką komisją swoje co półroczne sprawozdanie z prowadzenia polityki monetarnej przedstawi szef Fed. Znając Jeroma Powella, zapewne będzie on się starał studzić oczekiwania (to wciąż wydaje się aktualna taktyka członków FOMC) co do wrześniowej obniżki stóp za oceanem, która jest coraz powszechniej oczekiwana przez rynki. Taka narracja powinna wzmocnić dolara i rozwinąć rodzącą się korektę na EUR/USD, co pośrednio uderzy też w PLN.

HUF uderzony inflacją

W koszyku walut CEE mamy we wtorkowy poranek przynajmniej jednego przegranego, którym jest forint węgierski. HUF traci do głównych walut ok. 0,4% i podobnie zachowuje się w stosunku np. do PLN. Osłabienie forinta to efekt czerwcowych danych inflacyjnych, które nadeszły z Budapesztu. Co prawda dynamika cen na poziomie 3,7% w ujęciu rocznym to wciąż wysoki rezultat, ale analitycy spodziewali się aż 4%, co miało potwierdzić inflacyjne odbicie (od 3,6% w marcu do 4% w maju). Wskaźnik CPI niższy od prognoz sugeruje, że Narodowy Bank Węgier ma przestrzeń do kontynuacji cyklu obniżek stóp procentowych (główna stopa od października spadła z 13% do 7%), może nawet szybciej od aktualnych oczekiwań. Właśnie ta perspektywa uderza dziś w HUF. Trochę jakby inwestorzy zignorowali drugi odczyt, czyli inflację bazową (bez cen energii i żywności), która też sprawiła niespodziankę, ale negatywną i wzrosła do 4,1%. A przynajmniej w teorii to ta miara powinna mieć większe znaczenie dla decydentów, ponieważ jest lepszym odnośnikiem dla działań monetarnych. Decyzyjne posiedzenie węgierskiego banku centralnego już 23 lipca.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – wystąpienia szefa Fed w Senacie.

Adam Fuchs, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Czerwiec na rynku nieruchomości: lekki wzrost sprzedaży, stabilizacja cen i oczekiwanie na rządowe programy

Czerwiec w sektorze deweloperskim upłynął pod znakiem ​ lekkiego odbicia sprzedaży i stabilizacji cen. Według danych Otodom Analytics deweloperzy działający na siedmiu rynkach głównych sprzedali o 6% więcej lokali niż miesiąc wcześniej. Z kolei średnie stawki za mkw. utrzymały się na zbliżonym do majowego poziomie. Wiele wskazuje na to, że rynek ze spokojem obserwuje, co dzieje się z planowanym nowym programem wsparcia kredytobiorców i nie poddaje się gorączce, jaka rozpoczęła się przy zapowiedziach jego poprzednika, czyli BK2%.

Czerwiec przerwał widoczne od lutego spadki sprzedaży mieszkań. Według danych Otodom Analytics deweloperzy działający na siedmiu głównych rynkach (Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa i Wrocław) sprzedali ​ 3,2 tys. lokali. ​ To co prawda o 1/3 mniej niż rok wcześniej, ale o ponad 6% więcej w porównaniu do maja. Jak wskazują eksperci, to efekt wzmożonej aktywności marketingowej deweloperów oraz większego otwarcia na rozmowy z kupującymi o cenie końcowej.

Nie czekając na nowy program wsparcia kredytobiorców, deweloperzy zintensyfikowali działania prosprzedażowe: na inwestycjach pojawiło się więcej dni otwartych, część firm wprowadziła dodatkowe promocje lub zwiększyła wydatki marketingowe. Sukcesy tych aktywności widać w wynikach sprzedażowych w czerwcu. Na razie jednak trudno jednoznacznie określić czy jednorazowy skok, czy też może początek odwrócenia trendu spadkowego obserwowanego od trzech miesięcy – podkreśla Marcin Krasoń, ekspert rynku mieszkaniowego, Otodom Analytics.

Coraz szersza oferta i coraz dłuższy czas wyprzedaży

Od października ubiegłego roku oferta dostępnych mieszkań deweloperskich sukcesywnie rośnie. W czerwcu do sprzedaży na 7 rynkach głównych do sprzedaży trafiło 4,9 tys. lokali, czyli o 15% więcej niż w maju i o 31% więcej niż przed rokiem. Tym samym na koniec pierwszego półrocza w granicach największych miast kupujący mogli wybierać spośród 49,8 tys. nowych mieszkań.

Najwięcej, bo ponad 11,5 tys. lokali deweloperskich, na koniec czerwca miała do zaoferowania Warszawa. Na drugim miejscu znalazła się Łódź z bazą liczącą ponad 8,5 tys. Z kolei trzecie należało do Poznania i Wrocławia (po ok. 7 tys. ofert). Pod względem sprzedaży w czerwcu również przodowała stolica, w której nabywcy zdecydowali się na zakup blisko 1000 mieszkań. Natomiast najsłabiej w wypadły Katowice z ponad 200 sprzedanych lokali.

Wprowadzenia, sprzedaż i oferta deweloperówWidoczna przewaga nowych mieszkań trafiających na rynek nad poziomem sprzedaży spowodowała we wszystkich miastach wzrost wskaźnika czasu wyprzedaży (parametru liczonego na podstawie wysokości oferty i aktualnej sprzedaży, pokazującego, czy na danym rynku nie występuje nadpodaż bądź niedobór mieszkań). W ubiegłym roku Kraków, Trójmiasto, Warszawa i Wrocław borykały się z niewystarczającą ofertą (czas wyprzedaży poniżej 2 kwartałów). Obecnie sytuacja diametralnie się zmieniła – czas wyprzedaży oferty w tych miastach wynosi 4-5 kwartałów i stale rośnie. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w Katowicach i w Poznaniu ( ok. 6 kwartałów). Z kolei najwyższą wartość tego wskaźnika odnotowano w Łodzi (9 kwartałów), co wskazuje ​ na nadpodaż mieszkań na tamtejszym rynku.Czas wyprzedaży oferty miastami

Stabilizacja cen mieszkań

W czerwcu ceny mieszkań przestały rosnąć. Lekki wzrost średnich stawek widoczny był jedynie w Warszawie, gdzie nabywcy mieszkań od deweloperów musieli liczyć się z wydatkiem rzędu ok. 17,5 tys. zł/mkw. W Katowicach, Krakowie i Łodzi ceny praktycznie nie zmieniły się. Niewielkie spadki odnotowano natomiast w Trójmieście i w Poznaniu. W stolicy Wielkopolski kupujący mogli zapłacić ok. 75 zł/mkw. mniej niż miesiąc wcześniej, a w Trójmieście – ok. 275 zł/mkw. mniej.

Ceny mieszkań na rynku deweloperskimAnalizując ceny na rynku deweloperskim od początku roku, można zauważyć, że najszybciej drożejącym miastem jest Łódź. Od początku roku średnie stawki za nowy lokal wzrosły tam o 13%. W Krakowie, Warszawie i we Wrocławiu w ostatnim półroczu ceny skoczyły o 7-8%. Natomiast w Katowicach, Poznaniu i Trójmieście – praktycznie stanęły. Warto jednak zauważyć, że w porównaniu do ubiegłego roku we wszystkich miastach mamy do czynienia z dwucyfrowym wzrostem cen.

Deweloperzy pozytywnie patrzą w przyszłość

Chociaż czerwiec przyniósł wzrost sprzedaży, to cały ostatni kwartał nie był zbyt łaskawy dla deweloperów. W ciągu ostatnich trzech miesięcy sprzedali oni na 7 rynkach głównych 9,7 tys. mieszkań. To najmniej od ostatniego kwartału 2022 roku i o 16% mniej niż w I kwartale br. Jednak dane Głównego Urzędu Statystycznego o aktywności deweloperów wskazują, że patrzą oni raczej pozytywnie w przyszłość – liczba pozwoleń na budowę powoli rośnie, a nowych budów rozpoczyna się więcej niż w ubiegłym roku. Co więcej, wygląda na to, że na planowany nowy program wsparcia kredytobiorców rynek reaguje ze spokojem.

#NaStart może mieć dużo mniejszy wpływ na sytuację na rynku mieszkaniowym niż jego poprzednik BK2%. Głównie ze względu na wbudowane w nim „bezpieczniki” mające na celu powstrzymanie galopady cen. Dużo większe znaczenie dla sektora będzie miało wprowadzenie wsparcia dla strony podażowej. Wszystkie dotychczasowe programy skupiały się na stymulowaniu popytu, co wprost prowadziło do wzrostów cen. Tymczasem obecnie słyszymy zapowiedzi uwolnienia gruntów pod zabudowę. Na takie rozwiązanie czekają deweloperzy – podsumowuje Marcin Krasoń, ekspert rynku mieszkaniowego, Otodom Analytics.

GK Murapol podsumowuje pierwsze półrocze 2024 r.

GK Murapol w 1H2024 r. – powtarzalna sprzedaż, rekordowy portfel projektów w realizacji oraz rozbudowana oferta nowoczesnych lokali.

  • 1438 umów deweloperskich i przedwstępnych podpisanych z klientami detalicznymi w 1H2024 r. wobec 1363 w 1H2023 r. (wzrost o 5,5% r/r)
  • Szeroka i atrakcyjna oferta postawiona do dyspozycji klientów detalicznych – pokaźny poziom ponad 4,5 tys. lokali w ofercie na dzień 30.06.2024 r.
  • Rekordowy portfel projektów w realizacji obejmujący na dzień 30.06.2024 r. blisko 8,5 tys. lokali w 14 miastach.
  • 1295 lokali w 12 miastach przekazanych klientom detalicznym w 1H2024 r. wobec 1592 w 1H2023 r.
  • Duży, zdywersyfikowany i regularnie odnawiany bank ziemi pod budowę ponad 21,9 tys. lokali na dzień 30.06.2024 r. – wejście do dwóch nowych lokalizacji: Kielc i Częstochowy.

SPRZEDAŻ

Łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych GK Murapol, zrealizowana w 1H2024 r. wyniosła 1521 lokali (umowy deweloperskie, przedwstępne oraz opłacone umowy rezerwacyjne, po wyeliminowaniu rezygnacji), wobec 1539 w 1H2023 r.

Spółka zawarła z klientami 1438 umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 1363 w 1H2023 r. (wzrost o 5,5%). W samym drugim kwartale podpisane zostały 683 umowy deweloperskie i przedwstępne wobec 653 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Pozostałe 83 lokale ujęte w sprzedaży za pierwsze półroczne br. to opłacone umowy rezerwacyjne (po wyeliminowaniu rezygnacji) na dzień 30.06.2024 r. (na koniec 1H2023 r. było ich 176).

PRZEKAZANIA

Klientom detalicznym przekazane zostały klucze do 1295 lokali wobec 1592 wydanych
w analogicznym okresie ub.r., co było zgodne z oczekiwaniami Spółki. W samym drugim kwartale przekazane zostały 543 lokale, wobec 511 rok wcześniej.

WPROWADZENIA DO OFERTY

W okresie od stycznia do czerwca 2024 r. GK Murapol wprowadziła do oferty 2285 lokali w 9 miastach, m.in. we Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Gdańsku, Aglomeracji Śląskiej, a także w nowej lokalizacji na mapie działalności – w Lublinie (wobec 1831 lokali w 1H2023 r.). Nowa oferta obejmuje lokale zaprojektowane zarówno w nowych przedsięwzięciach deweloperskich, jak i kolejnych etapach realizowanych już inwestycji. Na dzień 30 czerwca 2024 r. oferta GK Murapol obejmowała 4530 lokali w 16 miastach. 

LICZBA LOKALI W BUDOWIE

Na dzień 30 czerwca 2024 r. portfel projektów w budowie Grupy Murapol obejmował rekordowe 8 494 lokale powstające w ramach 29 projektów na terenie 14 miast Polski.

BANK ZIEMI

GK Murapol systematycznie odnawia i rozbudowuje aktywny bank ziemi. Na koniec pierwszego półrocza 2024 r. GK Murapol dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę ponad 21,9 tys. lokali o łącznej powierzchni użytkowej netto blisko 945 tys. mkw. w 19 miastach. W minionym półroczu zakontraktowała grunty w dwóch nowych lokalizacjach – Kielcach i Częstochowie.

– Minione półrocze charakteryzowało się większą stabilizacją na rynku mieszkaniowym, po zeszłorocznych wzmożonych zakupach, bowiem część klientów odkładała decyzję o zakupie własnego lokum w oczekiwaniu na decyzje odnośnie uruchomienia rządowego programu #naStart. Grupa Murapol, oferując produkt uniwersalny, optymalnie wpisujący się w preferencje klientów pod kątem funkcjonalności i użyteczności, odnotowała zadowalające wyniki sprzedaży w ujęciu półrocznym. Perspektywy drugiego półrocza oceniamy pozytywnie, cel roczny jest ambitny i do niego dążymy. Mamy jedną z największych na rynku ofert – ponad 4,5 tys. lokali w 16 miastach oraz perspektywę jej dalszego rozbudowania na bazie zasobnego banku ziemi. Wspomnę, że w drugim kwartale zakontraktowaliśmy grunty w dwóch nowych lokalizacjach – Kielcach i Częstochowie. To w połączeniu z licznymi projektami będącymi na końcowym etapie przygotowań pozwala nam z optymizmem patrzeć w przyszłość – mówi Nikodem Iskra, prezes zarządu Murapol S.A.

W ciągu ponad 23 lat działalności (do 30 czerwca 2024 r.) GK Murapol zrealizowała
84 wieloetapowe inwestycje
, w ramach których powstały 434 budynki obejmujące łącznie ponad 29,6 tys. lokali o łącznej powierzchni użytkowej blisko 1,33 mln mkw.

Inwestorzy czekają na zeznania Powella i raport inflacyjny

Na Wall Street w poniedziałek dominowały wzrosty. SP500 urósł o 0,1 proc. ustanawiając nowy rekord wszechczasów. Nasdaq Composite zyskał blisko 0,3 proc. Przemysłowy Dow Jones zakończył dzień pod kreską z wynikiem -0,08 proc. Inwestorzy wyczekują na dwudniowe zeznanie szefa Rezerwy Federalnej na Kapitolu (wtorek, środa) a także na czwartkowy raport inflacyjny z USA. Dolar wczoraj lekki zyskał na wartości a rentowności amerykańskich obligacji na krótkim końcu krzywej dochodowości urosły. Euro było stabilne dzień po wyborach parlamentarnych we Francji.

Francja stoi w obliczu zawieszenia parlamentu, ponieważ żaden z sojuszy nie osiągnął większości. Lewicowa koalicja, Nowy Front Ludowy, zdobyła 182 z 577 mandatów w Zgromadzeniu Narodowym, a na drugim miejscu uplasował się centrowy sojusz prezydenta Emmanuela Macrona ze 168 mandatami. Zjednoczenie Narodowe Marie Le Pen wypadło gorzej niż oczekiwano i zajęło trzecie miejsce z 143 mandatami. Frekwencja wyborcza wyniosła 66,6 proc. i była najwyższa od 1997 roku.

Euro ledwo zareagowało na wydarzenia we Francji. Kurs EUR/USD otworzył się wczoraj kosmetyczną luką spadkową, która została w szybkim tempie domknięta. Podczas całego dnia obserwowaliśmy konsolidację. Rentowności francuskich 2-letnich obligacji rządowych na początku handlu urosły po czym zaczęły ponownie kierować się na południe. Indeks CAC40 po porannych wzrostach w drugiej części dnia stracił i ostatecznie spadł o 0,63 proc.

W USA wydarzeniem dnia będą zeznania Powella w Senacie. Jest bardzo mało prawdopodobne, aby złożył on jakiekolwiek jasne oświadczenia dotyczące tego, kiedy Fed zyska wystarczającą pewność, aby obniżyć stopy procentowe. Powell jest po prostu zbyt doświadczonym „graczem” w wysyłaniu w rynek komunikatów i prawdopodobnie jego wypowiedzi będą mocno dyplomatyczne aby nie zwiększać zmienności rynkowej. Między wierszami może jednak zasugerować, czy niedawne dalsze osłabienie rzeczywistych danych gospodarczych wzbudziło początkowe wątpliwości co do jego fundamentalnego podejścia. Jeśli rynek dostrzeże takie wątpliwości, USD może znaleźć się pod dalszą presją spadkową. Po ostatnich danych NFP lekko wzrosło implikowane prawdopodobieństwo pierwszej obniżki stóp proc. we wrześniu. Prawdopodobnie większe emocje przyniesie czwartkowy odczyt CPI z USA. Prognozy wskazują na dalszy spadek zasadniczego wskaźnika w ujęciu rok do roku do poziomu 3,1 proc. oraz stabilizacji bazowego (3,4 proc.). Dynamika miesiąc do miesiąca prawdopodobnie wyniesie odpowiednio 0,1 proc. oraz 0,2 proc. Jeśli liczby okażą się niższe od prognoz, dalsza deprecjacja dolara ma szanse być kontynuowana.

Początek tygodnia jeśli chodzi o dane makro jest dość ubogi. Przypadku danych z USA otrzymaliśmy roczne oczekiwania inflacyjne New York Fed na czerwiec. Wyniosły one 3 proc., tyle samo co konsensus rynkowy i mniej niż 3,2 proc. w maju.

Na wczorajszej sesji złoty zdecydowanie zyskał na wartości. PLN był chwilowo słabszy na otwarciu, ale trwało to dosłownie chwilę. Z godziny na godzinę popyt na naszą walutę rósł co przełożyło się na spadek pary walutowej EUR/PLN w okolice 4,2650 a USD/PLN do 3,93. Siła złotego wynika w dużej mierze z restrykcyjnego nastawienia RPP – Glapiński zasugerował na ostatniej konferencji prasowej, że być może przestrzeń do obniżek pojawi się dopiero w 2026 roku. Aprecjacja PLN to również pokłosie wciąż dobrych nastrojów na GPW. WIG20 zakończył dzień z wynikiem +0,81 proc. a szeroki WIG zyskał +0,79 proc.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Inflacja na Węgrzech kolejny raz zaskoczyła pozytywnie

Inflacja na Węgrzech kolejny raz zaskoczyła pozytywnie i wyniosła 3,70 proc. wobec oczekiwań rynku na poziomie 4,00 proc. Inflacja m/m pozostała natomiast bez zmian.

Inflacja na Węgrzech spada pomimo kontynuowanego cyklu obniżek stóp procentowych (ostatnia obniżka w czerwcu o 25 pb. do poziomu 7,00 proc.). Warto w tym miejscu przypomnieć, że stopy procentowe na Węgrzech jeszcze we wrześniu zeszłego roku wynosiły 13,00 proc.

Podsumowując, Europejski Bank Centralny obniża, nasi sąsiedzi obniżają, wydaje się, że FED jest coraz bliższy obniżek. NBP jest natomiast ostoją jastrzębiej retoryki, a obniżek na horyzoncie nie widać.

Szymon Gil, Doradca Inwestycyjny Michael / Ström Domu Maklerskiego

Skup akcji własnych cyber_Folks potrwa do 24 lipca

Zarząd cyber_Folks uchwalił skup akcji własnych i opublikował zaproszenie do składania ofert sprzedaży akcji. cyber_Folks chce skupić do 42 500 akcji, które stanowią 0,34 proc. kapitału spółki, po cenie 160 zł za jedną akcję. Wartość skupu wyniesie maksymalnie 6,8 mln zł. Oferty sprzedaży akcji można składać w swoim biurze maklerskim, w terminie 10-24 lipca 2024 r. Zgodnie z decyzją Akcjonariuszy, skup akcji własnych jest elementem rekordowej dystrybucji zysku do akcjonariuszy – wcześniej spółka wypłaciła 21,2 mln zł dywidendy. Po dzisiejszej sesji, akcje cyber_Folks dołączą do indeksu mWIG40.

– Skup akcji własnych to dalszy etap dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami. Doceniamy zaufanie naszych inwestorów i chcemy premiować ich zaangażowanie. Nasza obecna sytuacja gotówkowa jest bardzo dobra. Po sprzedaży Profitroom-u istotnie spada nasze zadłużenie, a dodatkowo rosną zarówno nasze możliwości wypłaty dywidendy w przyszłym roku, jak również znacząco wzrasta nasz potencjał akwizycyjny – mówi Robert Stasik, wiceprezes cyber_Folks.

cyber_Folks od lat dzieli się zyskiem z akcjonariuszami. 26 czerwca do akcjonariuszy trafiło 21,2 mln zł. Pozostała część ubiegłorocznego zysku netto spółki zostanie przeznaczona na skup akcji własnych o wartości do 6,8 mln zł. Skup obejmie nie więcej niż 42 500 akcji po cenie nie wyższej niż 160 zł. Zakupione przez spółkę akcje zostaną przeznaczone na realizację istniejącego programu ESOP. Szczegóły związane z programem skupu akcji własnych dostępne są m.in. na stronach spółki i w komunikatach.

Uruchomienie skupu akcji własnych zbiegło się w czasie z korektą indeksów giełdowych, w wyniku której akcje cyber_Folks dołączą do indeksu mWIG40 już po sesji w dniu 8 lipca br. Do tej pory akcje technologicznej spółki wchodziły w skład indeksu sWIG80.

– Awans do mWIG40 oznacza, że dołączamy do grona 60-ciu wiodących spółek notowanych na polskiej giełdzie. To realizacja kolejnego kamienia milowego w naszej historii. Jego osiągniecie było możliwe dzięki intensywnej i przemyślanej pracy nad wzrostem biznesu. W konsekwencji istotnie wzrosła nasza kapitalizacja i zainteresowanie inwestorów, którym niezmiennie dziękujemy za zaufanie. – mówi Jakub Dwernicki, prezes zarządu cyber_Folks.

Harmonogram skupu akcji własnych:

Data publikacji zaproszenia: 8  lipca 2024 r.
Termin rozpoczęcia przyjmowania ofert sprzedaży: 10  lipca 2024 r.
Termin zakończenia przyjmowania ofert sprzedaży: 24  lipca 2024 r.
Przewidywany dzień rozliczenia transakcji nabycia akcji: 29  lipca 2024 r.

 

Osłabienie obaw politycznych umacnia złotego

Już wyniki I tury pozwoliły stwierdzić, że najgorsze dla rynków scenariusze związane z wyborami parlamentarnymi we Francji nie ulegną materializacji. II tura potwierdziła, że każdej z frakcji daleko od bezwzględnej większości i konieczne będą kompromisy zmiękczające wyborcze obietnice. Zmniejszenie premii za ryzyko polityczne oraz słabe dane gospodarcze z USA wzmocniły większość walut względem dolara. Złotemu pomogło także ubiegłotygodniowe posiedzenie RPP.

Kluczowe punkty:

  • Premia za ryzyko polityczne w Europie spada, po drugiej turze wyborów we Francji utrzymuje się jednak niepewność.
  • Dolar doświadcza wyprzedaży względem wszystkich innych walut, ponieważ dane ekonomiczne rozczarowują, a sentyment względem ryzyka ulega poprawie.
  • Rosną przypuszczenia, że Kamala Harris może zastąpić Joe Bidena w wyścigu prezydenckim w USA.
  • Partia Pracy odnosi miażdżące zwycięstwo w wyborach w Wielkiej Brytanii. Brak reakcji funta.
  • NBP rewiduje prognozę inflacji na 2025 r. o 1,65 pp. w górę (do 5,25%).

Główne źródło obaw inwestorów – bezwzględna większość lewicy (NFP) lub skrajnej prawicy (RN) – stanowiąca zagrożenie związane z rewolucją w polityce fiskalnej zarysowywaną w przedwyborczych postulatach, nie ulegnie materializacji. Najważniejszym motywem II tury jest zaskakujące zwycięstwo lewicy – towarzyszy mu jednak największe we współczesnej historii Francji rozbicie parlamentu Wydaje się, że u inwestorów optymizm związany z porażką Zjednoczenia Narodowego wyrównuje się z obawami dotyczącymi zwycięstwa Nowego Frontu Ludowego. W związku z tym kurs euro nie zmienił się istotnie od zamknięcia handlu w piątek, jest jednak bezsprzecznie wyższy niż tuż po ogłoszeniu wyborów.  Redukcja premii za ryzyko polityczne i słabość danych gospodarczych z USA sprawiły, że niemal wszystkie głównie waluty świata umocniły się względem dolara amerykańskiego.

Niepewność polityczna dotycząca kandydatury Bidena na prezydenta USA nie ma na razie istotnego wpływu na rynek, uwaga skupi się więc teraz na politycznych dyskusjach dotyczących zawieszonego francuskiego parlamentu, w którym każda ze stron daleka jest od liczby mandatów pozwalającej na samodzielne rządy. Ekonomiści koncentrować będą się zaś nie na obserwowanym ostatnio spowolnieniu amerykańskiej gospodarki, a na inflacji, jako że w czwartek (11.07) opublikowany zostanie raport za czerwiec. Przewidują oni optymistycznie, że wzrost bazowej dynamiki cen wyniesie 0,2% w skali miesiąca, co sygnalizowałoby powrót momentum do normalności i celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej, pozwalając bankowi na rozpoczęcie cięć stóp procentowych we wrześniu.

PLN

Ubiegłotygodniowe posiedzenie RPP przyniosło pewne zaskoczenia i pomogło złotemu utrzymać siłę. Nowe prognozy inflacji pokazały znaczną rewizję w górę na 2025 r. – środek przedziału został podniesiony o 1,65 pp. do 5,25%. Ma to związek z kwestią regulowanych cen energii, które mają wzrosnąć dwukrotnie – nie tylko w lipcu, ale i w styczniu. Zarysowywany przez NBP obraz wydaje nam się jednak nazbyt pesymistyczny.

Rewizja prognoz stanowi również tło dla jastrzębich wypowiedzi prezesa Adama Glapińskiego, który rozwiał wszelkie wątpliwości dotyczące obniżek stóp procentowych i zasygnalizował, że mogą one pozostać na niezmienionym poziomie do początku 2026 r. Stopień jego jastrzębiości jest zaskakujący. Niewykluczone, że miało to na celu zbilansowanie ryzyka dla oczekiwań inflacyjnych wynikającego ze wzrostu cen regulowanych. Jednocześnie wydaje się, że jest to w chwili obecnej podejście zbyt ostrożne – a w przyszłości coraz trudniejsze do uzasadnienia w obliczu zmieniającej się sytuacji gospodarczej. Nie przekonał nas swoimi słowami (podobnie jak rynku, który zredukował wycenianą sumę obniżek stóp procentowych do końca roku o zaledwie 15 pb.). Bacznie przyglądamy się jednak sytuacji, szczególnie w kontekście oczekiwań inflacyjnych i ciasności rynku pracy.

Jeśli NBP utrzyma w przyszłym roku stopy procentowe na niezmienionym poziomie, podczas gdy główne banki będą rozluźniały politykę monetarną, nawet nasze prognozy kursu EUR/PLN na poziomie 4,20 mogą okazać się zbyt pesymistyczne dla złotego. Poza poniedziałkowym (08.07) raportem inflacyjnym od NBP w tym tygodniu nie będzie innych istotnych wieści z kraju, uwaga skupi się więc zapewne na wydarzeniach z zagranicy.

EUR

Euro przez cały tydzień umacniało się w reakcji na słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy i nadzieję na zawieszony parlament we Francji, który nie dałby pełnej władzy ani prawicy, ani lewicy. Wyniki potwierdziły oczekiwania, lepszy od szacunków wynik lewicowego Nowego Frontu Ludowego może jednak ograniczyć aprecjację euro w krótkim terminie.

Dane z bloku miały w ostatnich dniach niewielki wpływ na wspólną walutę. Nieco bardziej uporczywa od oczekiwań inflacja bazowa, która ustabilizowała się na poziomie 2,9%, nie zmienia istotnie ogólnego obrazu – zarówno rynek, jak i my spodziewamy się dwóch cięć stóp procentowych EBC przed końcem roku. Kalendarz dla strefy euro na ten tydzień jest dość pusty, handel wspólną walutą będzie więc zależał w dużej mierze od reakcji na nagłówki polityczne z Francji i raportu inflacyjnego z USA (czwartek 11.07).

USD

Jest jeszcze za wcześnie, by rynek walutowy zaczął wyceniać większe prawdopodobieństwo wygranej Trumpa w listopadowych wyborach prezydenckich, kierują nim więc oznaki osłabienia odczytów gospodarczych w USA. Raport NFP (non-farm payrolls) z rynku pracy wskazywał na spowolnienie – stopa bezrobocia wzrosła do 4,1%, wcześniejsze dane o kreacji nowych etatów zostały zrewidowane w dół, a wzrost płac osłabł. Dane nie są jeszcze jednoznaczne, ale w połączeniu z oczekiwanym spadkiem inflacji CPI w czerwcu mogą pozwolić Fedowi na dwukrotne obniżenie stóp procentowych w 2024 r., począwszy od września. Jeśli tak się stanie, dolar naszym zdaniem powinien przed końcem roku oddać część zysków, które odnotował w pierwszej jego połowie.

GBP

Powszechnie oczekiwana pokaźna większość Partii Pracy w wyborach parlamentarnych była w dużej mierze wyceniana przez rynki, nie miała więc istotnego wpływu na notowania funta. Należy przy tym zaznaczyć, że skala zwycięstwa laburzystów została uwydatniona przez charakterystykę brytyjskiego systemu wyborczego (jednomandatowe okręgi wyborcze) – ogólne poparcie partii (34%) jest na znacznie niższym poziomie niż procent uzyskanych przez nią mandatów (63%).

Uwaga skupia się teraz ponownie na gospodarce – w czwartek (11.07) poznamy szereg danych za maj, w tym produkcję przemysłową i miesięczną dynamikę PKB. Po raz pierwszy od czerwcowego posiedzenia (20.06) przemawiać będą także decydenci Banku Anglii.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Prezes SUNEX obejmie 2 mln akcji spółki

Rada nadzorcza i zarząd SUNEX podjęły uchwały o przeprowadzeniu w ramach możliwego kapitału docelowego emisji 2 mln akcji. Emisja będzie skierowana do prezesa i akcjonariusza spółki Romualda Kalycioka, a cena emisyjna wynosząca 12 zł będzie taka sama jak ta w ABB przeprowadzonym przez prezesa na początku roku.  

Po podwyższeniu kapitału zakładowego prezes SUNEX będzie posiadał, pośrednio i bezpośrednio, taką samą liczbę akcji SUNEX jak przed ABB. Nowo wyemitowane akcje SUNEX zostaną objęte przez Romualda Kalycioka w zamian za wkład niepieniężny w postaci 100 proc. posiadanych przez niego udziałów w niemieckiej spółce instalacyjnej Drolsbach oraz konwersji wierzytelności z pożyczek udzielonych spółce przez prezesa o wartości 13,26 mln zł.

Proces ABB (przyśpieszona budowa księgi popytu) Romuald Kalyciok przeprowadził w lutym tego roku. Liczba sprzedanych akcji wyniosła 2 mln (9,86% kapitału zakładowego spółki) po 12 zł za sztukę.

Podwyższenie kapitału i wcześniejszy proces ABB umożliwiły spółce przeprowadzenie akwizycji oraz rozwój infrastruktury produkcyjnej w Raciborzu.

Czy Polskie firmy są gotowe na transformację ESG?

Największe polskie firmy mierzą się lub już wkrótce będą musiały się zmierzyć z obowiązkiem raportowania działań nakierowanych na zrównoważony rozwój, wynikającym z unijnej dyrektywy CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive). Dla organizacji zrównoważony rozwój oznacza kompleksowe podejście do zarządzania biznesem, które ma na celu wzrost rentowności w długim okresie, z jednoczesną dbałością o środowisko i zasoby naturalne (czynnik środowiskowy – E), troską o zdrowie i dobrostan ludzi (czynnik społeczny – S) oraz etycznymi i transparentnymi normami i politykami prowadzenia firmy (ład korporacyjny – G). Firmy, które nie funkcjonują zgodnie z zasadami ESG, narażają się na rosnącą niechęć inwestorów, klientów czy pracowników oraz ograniczają swoje możliwości rozwoju w długim okresie.

Badania CBRE przeprowadzone w 2023 r. i opublikowane w raporcie „Organizacja ESG. Czy jesteśmy w Polsce gotowi na strategie zrównoważonego rozwoju?” wskazują, że wprowadzanie w życie zrównoważonego rozwoju stanowi priorytet dla 71 proc. firm, 26 proc. respondentów potwierdza ten fakt zdecydowanie. Tylko co dziesiąty badany uważa, że ESG nie jest aspektem priorytetowym dla jego pracodawcy.

Niezależnie od tego, czy zagadnienia ESG są dla organizacji priorytetem strategicznym, większość firm podejmuje pewne działania w tych obszarach, co potwierdza 74 proc. osób.  Jednak obecność jasno określonych celów zrównoważonego rozwoju w swoich strategiach biznesowych zadeklarowało 20% polskich firm z sektora handlowego i FMCG, wynika z danych PwC (2024).

„Zaledwie 25% ankietowanych przedsiębiorstw zrealizowała lub realizuje znaczącą liczbę procesów związanych z raportowaniem zrównoważonego rozwoju. To niepokojąco niewielki odsetek, zwłaszcza biorąc pod uwagę wchodzące w życie regulacje zobowiązujące do raportowania, jak np. unijna dyrektywa CSRD. Co więcej, aż 81% respondentów nie jest obecnie gotowych w aspekcie technologicznym do takiego raportowania” – czytamy w raporcie „Wyboista droga do zrównoważonego rozwoju. ESG w dobrach konsumenckich i handlu detalicznym”.

Tymczasem w przypadku firm z centralą zagraniczną odsetek ten wzrasta do 67%. Wyższa świadomość uwzględnienia zrównoważonego rozwoju w polityce firmy wynika z obecności na wielu rynkach i wymagań regulacyjnych innych państw. Przykładem może być polski oddział firmy amerykańskiej Brown-Forman. – Naszą wizją zrównoważonego rozwoju jest odpowiedzialny rozwój naszych marek i firmy przy jednoczesnej ochronie i wzbogacaniu środowiska naturalnego, od którego jesteśmy zależni. Zrównoważony rozwój przyczynia się do tworzenia 'value’ dla pracowników, poszanowania różnorodności, kultury włączenia, relacji społecznych i odpowiedzialności jaką niesie za sobą branża alkoholi premium. Kwestie Environmental, Social and Governance (ESG) są kluczowymi filarami firmy i są zintegrowane z naszą strategią biznesową – podkreśla Beata Mirowska, dyrektor ds. finansów w Polsce, Czechach i na Słowacji.

Autorzy raportu podkreślają, że doświadczenia globalne pokazują, że największe firmy z sektora już od wielu lat podejmują działania w obszarze ESG, począwszy od ograniczenia wykorzystania surowców nieodnawialnych, redukcji emisji CO2, aż po aktywne wspieranie społeczności lokalnych, ochronę praw człowieka i poprawę warunków pracy. Ich zaangażowanie w kwestie ESG jest często kluczowym elementem strategii biznesowych, których celem jest zarówno generowanie zysków, jak i tworzenie pozytywnego wpływu społecznego i środowiskowego. Przez ostatnie lata zauważyć można znaczący wzrost zainteresowania aspektami ESG ze strony firm na rodzimym rynku. Warto jednak podkreślić, że wciąż około połowa badanych firm nie posiada kompletnej strategii zrównoważonego rozwoju.

Sektor dóbr konsumenckich i handlu detalicznego jest szczególnie wrażliwy na kwestie zrównoważonego rozwoju. Oczekiwania wobec firm są wysokie – dziś konsumenci, chociaż wciąż wrażliwi na czynnik cenowy, coraz większą uwagę przykładają do czynników środowiskowych i społecznych. Ich wybory są bardziej świadome niż jeszcze kilka lat temu. W życie wchodzą także liczne regulacje, które kładą nacisk na transparentne działania i większą odpowiedzialność przedsiębiorstw. Dlatego dziś, jeśli firmy chcą zachować przewagę konkurencyjną i wciąż prężnie się rozwijać, nie mogą pomijać kwestii ESG. Jednak branża dóbr konsumenckich wciąż ma tu wiele do zrobienia – mówi Mieczysław Gonta, partner PwC Polska, lider zespołu ds. handlu detalicznego i dóbr konsumpcyjnych w PwC CEE i w PwC Polska.

Jak zauważają eksperci w Polsce istnieje relatywnie mała świadomość i liczba podejmowanych działań dotyczących systemu wartości, relacji z dostawcami i użytkownikami końcowymi. Dużym wyzwaniem pozostaje również obszar komunikacji firm z interesariuszami na tematy związane z ESG, w tym na obszar ładu korporacyjnego (emisji GHG i zużycia energii (20%), dobrostanu pracowników (18%) oraz szkoleń i rozwoju (18%).

Potwierdzają to badania CBRE wskazujące, że ponad połowa pracowników polskich firm nie angażuje się w prace nad strategią zrównoważonego rozwoju w swojej firmie, a w firmach zakres kompetencji w tym zakresie jest ograniczony do zarządu (65 proc. firm) lub marketingu i PR (62 proc.).

Eksperci są zgodni, że sposób postrzegania ESG w Polsce powinien się zmienić, bo ESG to nie tylko środowisko, ale też ludzie. Bez gwarancji odpowiednich procesów zapewniających odpowiednie, sprawiedliwe warunki pracy, przedsiębiorstwa nie będą w stanie odnieść sukcesów  – Wciąż potrzebujemy lepszych, bardziej kompleksowych strategii różnorodności, które uwzględnią potrzeby np. osób o różnych odmianach i stopniach niepełnosprawności oraz zwalczają dyskryminację – podkreśla Małgorzata Rybak-Dowżyk, Corporate Communication & ESG Department Director T-Mobile Polska.

Zjednoczenie nie porządzi, EUR zyskuje

Wyniki drugiej tury wyborów parlamentarnych we Francji zaskoczyły wielu obserwatorów, ale przynajmniej na poniedziałkowym otwarciu dołożyły cegiełkę do budowanego optymizmu inwestorów. Nastroje poprawiły się już w piątek po mieszanych danych amerykańskiego Departamentu Pracy, które jednak według rynkowej narracji przybliżają wrześniową obniżkę stóp za oceanem. Niebagatelne znaczenie dla nastrojów będzie miał zaczynający się w tym tygodniu sezon wynikowy spółek z Wall Street.

Wyborcze uspokojenie, powyborcza niepewność?

Francuskie wybory parlamentarne, rozpisane naprędce przez prezydenta Emmanuela Macrona po porażce jego ugrupowania w elekcji do europarlamentu, wprowadziły sporo zamieszania na rynkach. Obawy związane były głównie z możliwością przejęcia władzy przez określane jako skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe. Niepewność dotyczyła z jednej strony kierunku polityk nowego rządu (w tym stosunków z UE), a z drugiej możliwego paraliżu zarządzania państwem w związku z kohabitacją z prezydentem z innego obozu. Pierwsza tura była jeszcze zwycięska dla ZN, ale z powodu konstrukcji systemu wyborczego (jednomandatowe okręgi) jeszcze o niczym nie rozstrzygała, ponieważ większość mandatów pozostała do obsadzenia w drugiej turze. A ta okazała się porażką dla partii Marine Le Pen, która kończy wyścig dopiero na trzecim miejscu. Na pierwszym dotarł szeroki lewicowy Front Ludowy, a na drugim centrowy obóz Macrona. Zablokowanie ZN przed przejęciem władzy we Francji może przez chwilę wnosić pozytywny efekt na rynkach i dokładać do budowanego risk on. W porannych godzinach dostrzeżemy to zarówno na giełdach (francuski CAC40 +0,65%), jak i na walutach, gdzie EUR/USD próbuje wybić piątkowy szczyt przy 1,084 $. Jednak ten miesiąc miodowy może nie potrwać długo, jeśli do świadomości inwestorów przedostanie się nowe zagrożenie. Zbudowanie koalicji rządzącej w tak skonstruowanym parlamencie nie będzie wcale łatwe, a przy dużej reprezentacji ugrupowań lewicowych w nowym rządzie może oznaczać zwiększenie wydatków budżetowych. To niekoniecznie spodoba się inwestorom, którzy już z zaniepokojeniem spoglądają na deficyt budżetowy (5,5% w 2023 r.) i dług publiczny (110% w zeszłym roku).

USD w defensywie, PLN korzysta

Piątkowe dane amerykańskiego Departamentu Pracy za czerwiec miały być kluczowe w zeszłotygodniowym, handlowo krótszym za Atlantykiem tygodniu (4 lipca był Dzień Niepodległości). Na pierwszy rzut oka nie wyglądały one źle, wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym (+206 tys.) był wyższy od prognoz (191 tys.). Jednak im dalej w las, tym gorzej, ponieważ wyniki za poprzednie dwa miesiące zostały zrewidowane w dół aż o 111 tys. Płace rosną w niższym tempie (3,9% rdr), a stopa bezrobocia zaskakująco poszła w górę do 4,1%. Ostatecznie rynek zweryfikował te odczyty jako objaw spowolnienia na rynku pracy, co miałoby przybliżyć możliwość wrześniowego cięcia stóp za oceanem (aktualnie szansa na ten scenariusz szacowana jest na ok. 75%). Spadkiem zareagowały rentowności obligacji, amerykańskie 10-latki spadły poniżej 4,3%, a 2-latki do 4,6%, czyli najniżej od przełomu marca i kwietnia. Wywołało to pozytywny efekt na Wall Street, a indeksy zamknęły się nowymi historycznymi rekordami. Równocześnie ucierpiał dolar, a kurs EUR/USD wyszedł powyżej 1,084 $, gdzie ostatnio był widziany prawie miesiąc temu. Okazało się to świetną informacją dla złotego, który w poniedziałek kontynuuje dobrą passę. Przed południem kurs euro coraz wyraźniej schodzi poniżej 4,28 zł (miesięczne minimum), kurs dolara wynosi 3,94 zł (również miesięczny dołek), a kurs franka zbliża się do psychologicznej granicy 4,40 zł.

Dzisiaj brak istotnych odczytów w kalendarzu makro, ale w tygodniu warto zwrócić uwagę na:

  • Wtorek: Początek zeznań szefa Fed w Kongresie
  • Środa: Inflacja w Chinach, Zapasy ropy naftowej w USA
  • Czwartek: Inflacja konsumencka w USA
  • Piątek: Inflacja producencka w USA

Adam Fuchs, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Rynki spokojnie przyjęły wyniki wyborów we Francji

Wyniki francuskich wyborów są zaskakujące ale nie powodują dużej zmienności na rynku. Nowy Front Ludowy – lewicowa koalicja – ma szansę zdobyć najwięcej mandatów. Euro lekko dziś straciło podczas sesji azjatyckiej. Osłabieniu uległ również złoty. Skala deprecjacji jest jednak symboliczna. Rentowności francuskich obligacji wzrosły w poniedziałek rano. W piątek rynki żyły raportem NFP, który pokazał kolejne dowody schłodzenia amerykańskiego rynku pracy. Dolar stracił na wartości. Wzrosło rynkowe prawdopodobieństwo wrześniowej obniżki stóp przez Fed.

Rynek przyjął wstępne wyniki wyborów parlamentarnych we Francji z dużym spokojem. Nie zrealizował się najczarniejszy scenariusz – zdecydowana wygrana partii Le Pen – choć po I turze wiele na to wskazywało. Nie widać rajdu ulgi, bo rezultat niedzielnego głosowania, wskazuje, że Francję czeka trudny polityczny okres. Druga tura wyborów parlamentarnych we Francji przyniosła zaskakujący wynik. Lewicowa koalicja, Nowy Front Ludowy, ma szansę zdobyć najwięcej mandatów (170-210). Wciąż będzie to jednak za mało, by uzyskać zdecydowaną większość 289 mandatów w 577-osobowej izbie niższej parlamentu. Nowy Front Ludowy składa się z Francji Nieujarzmionej (na czele której stoi Jean-Luc Melenchon) a także z Socjalistów i Zielonych.

Po I turze spodziewano się, że najwięcej mandatów zdobędzie partia Le Pen. Prawdopodobnie jednak rezultat ten będzie zdecydowany gorszy (113-152 mandaty) i da dopiero trzecie miejsce. Na drugim stopniu podium uplasuje się centrowy sojusz prezydenta Emmanuela Macrona (150-180 mandatów). Oznacza to, że po wyborach Francja znajdzie się z zawieszonym parlamentem z jedną partią bliską większości. Melenchon już zażądał aby jego koalicja została wezwana do rządzenia krajem. Obiecał jednocześnie wdrożenie swojego programu, który jest kosztowny. Zawiera on m.in. wzrost płacy minimalnej o 14 proc. czy podwyżki wynagrodzeń w sektorze publicznym. Do tego dochodzi zasiłek mieszkaniowy czy ograniczenie cen energii.

Przechodząc do wydarzęń makro, piątkowy raport NFP pokazał, że amerykański rynek pracy wytraca impet. Jest to mniej widoczne w liczbie nowych miejsc pracy. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym uplasowało się na poziomie 206 tys. co jest lepszym wynikiem (ale nieznacznie) od oczekiwanej liczby 190 tys., a dodatkowo wyniki majowy i kwietniowy zostały zrewidowane mocno w dół łącznie o 111 tys. Na uwagę zasługuje wzrost stopy bezrobocia do 4,1 proc. przy prognozach braku zmian. Jak na razie Fed jest jeszcze w komfortowej sytuacji i może jedynie martwić się o inflację ale za jakiś czas sytuacja może się zmienić.

Można uznać, że wszystkie składowe raportu prezentowanego przez BLS wskazują na ochłodzenie. Mocna rewizja w dół wzrostu zatrudnienia w kwietniu i maju oznacza, że trend jest słabszy niż zakładano. Przyzwoity wynik czerwcowy został wzmocniony przez 70 tysięcy nowych miejsc pracy w sektorze rządowym. Prywatne firmy najwyraźniej wstrzymują się z zatrudnianiem nowych pracowników. Zarobki godzinowe rosną wolniej (0,3 proc. m/m oraz 3,9 proc. r/r) co powinno cieszyć Rezerwę Federalną bo w ten sposób presja płacowa będzie w mniejszym stopniu wpływać na inflację. Stopa bezrobocia rośnie stopniowo a nie skokowo co też powoduje, że Fed nie musi działać stanowczo i radykalnie. Widać, że gospodarka USA zwalnia do czego przyczyniają się wysokie stopy procentowe. Jak na razie scenariuszem bazowym jest „miękkie lądowanie” a ostatnie dane (nie tylko z rynku pracy) na to wskazują.

Po miesięcznym raporcie NFP implikowane prawdopodobieństwo obniżki kosztu pieniądza w USA we wrześniu wzrosło do poziomu prawie 75 proc. z okolic 71 proc. przed publikacją. Grudzień wciąż jest brany pod uwagę jako drugi krok w procesie luzowania przez Rezerwę Federalną. Reakcja rynku jest stonowana. Kurs EUR/USD pozostał wciąż na poziomie powyżej 1,08 a większą zmienność obserwowaliśmy po raporcie ISM dla usług. Spadły rentowności amerykańskich obligacji, 2-latki w okolice 4,63 z 4,68 proc. przed danymi. Na Wall Street piątkowy handel charakteryzował się kolorem zielonym. Pamiętajmy jednak, że wycena akcji jest już wysoka, indeksy znajdują się w obrębie historycznych maksimów, więc do mocniejszego ruchu w górę rynek potrzebuje czegoś więcej.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Ariane 6 gotowa do startu, kamery Scanway zarejestrują kluczowe fazy lotu największej europejskiej rakiety

Inauguracyjny lot największej europejskiej rakiety nośnej Ariane 6 odbędzie się jutro około godz. 20:00 polskiego czasu z europejskiego portu kosmicznego w Gujanie Francuskiej. Podczas swojego pierwszego lotu rakieta wyniesie na orbitę łącznie 18 ładunków agencji kosmicznych, firm, instytutów badawczych oraz uniwersytetów, w tym satelitę YPSat (ang. Young Professionals Satellite) z zamontowanymi kamerami Scanway. Dwukamerowy zestaw optyczny dostarczony przez Spółkę pozwoli na monitorowanie dwóch kluczowych faz lotu: procesu rozkładania głównej owiewki rakiety podczas startu, a także rejestrację separacji poszczególnych ładunków użytecznych na niskiej orbicie Ziemi na wysokości ok. 600 km. Dane pozyskane i dostarczone przez Scanway posłużą Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA do szczegółowych analiz oraz optymalizacji kolejnych lotów Ariane 6. Prace nad rakietą rozpoczęły się w 2014 roku, a koszt jej stworzenia wyniósł ok. 4 mld EUR.

Rakieta Ariane 6 to bezpośredni następca użytkowanej w latach 1996-2023 rakiety Ariane 5, która wykonała łącznie 117 lotów, z czego 112 zakończyło się sukcesem. Ariane 6 jeszcze przed swoim inauguracyjnym startem ma zakontraktowanych 30 lotów.

Inauguracyjny lot Ariane 6, największej europejskiej rakiety nośnej, to historyczny moment dla całego sektora kosmicznego i kluczowy sprawdzian dla Europy, która pilnie potrzebuje odzyskać niezależność w zakresie własnych środków wynoszenia, które utraciła wraz z odejściem w ubiegłym roku z aktywnej służby rakiety Ariane 5 wykorzystywanej przez 27 lat w ponad 100 lotach kosmicznych. Nowa rakieta pozwoli wynosić blisko 22 ton ładunków użytecznych na niską orbitę Ziemi, co jest wartością o ok. 70% wyższą od konkurencyjnej rakiety Falcon 9 z firmy SpaceX. Z drugiej strony, Ariane 6 nie będzie rakietą odzyskiwalną. Z ilością 30 zakontraktowanych startów, z pewnością jednak odegra znaczącą rolę w rozwoju europejskiego sektora kosmicznego, a my jako Scanway, będziemy mieć w tym swój udział podczas jej pierwszego lotu. Nasze kamery zamontowane na satelicie YPSat uchwycą najważniejsze fazy lotu rakiety, w tym moment rozkładania głównej owiewki oraz przebieg separacji ładunków użytecznych na wysokości ok. 600 km. Dostarczone przez nas dane posłużą ESA do szczegółowych analiz, a dla nas są potwierdzeniem zasadności i potrzeby budowania tego rodzaju systemów wizyjnych, umożliwiających śledzenie kluczowych etapów misji kosmicznych czy wykonywanie autodiagnostyki satelitów już na orbicie. To nasilający się trend, który zidentyfikowaliśmy jeszcze kilka lat temu, a Ariane 6 dostarczy nam bardzo mocnej referencjikomentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

Projekt rakiety Ariane 6 był realizowany przez Europejską Agencję Kosmiczną ESA we współpracy z podmiotami z 13 krajów europejskich, a głównym wykonawcą odpowiadającym za budowę rakiety została firma kosmiczna ArianeGroup – spółka joint venture pomiędzy Airbus Defence and Space oraz Safran. Struktura rakiety pozwala wynieść na niską orbitę Ziemi od 10,3 ton do 21,6 ton, a na orbitę geostacjonarną od 4,5 ton do 11,5 ton, w zależności od użytej konfiguracji. Ariane 62 wykorzystuje dwa boostery, a Ariane 64 cztery boostery. Ich liczba determinuje wysokość rakiety, która mierzy od 56 metrów do 62 metrów.

Celem rakiety nośnej Ariane 6 jest uzyskanie niezależności Europy w zakresie wynoszenia ładunków na orbitę oraz zwiększenie konkurencyjności na rynku komercyjnych lotów kosmicznych i zaoferowanie alternatywy dla popularnej rakiety Falcon 9 od amerykańskiej firmy SpaceX. Rakieta Ariane 6 może być wykorzystywana do wynoszenia na orbity okołoziemskie zróżnicowanych ładunków m.in. satelitów komunikacyjnych, misji naukowych oraz eksploracyjnych.

YPSat (ang. Young Professionals Satellite) to europejski projekt mający na celu uchwycić kluczowe fazy inauguracyjnego lotu rakiety Ariane 6. Scanway dostarczył w ramach niego dwukamerowy zestaw optyczny, który w pierwszej fazie lotu (ok. 3 min. i 39 sek. od startu) będzie monitorował proces separacji głównej owiewki rakiety, a w dalszej fazie lotu (ok. 66 min. od startu) będzie rejestrował przebieg separacji ładunków użytecznych zamieszczonych na rakiecie. System kamer Scanway składa się z 2 szerokokątnych kamer, elektroniki i interfejsów mechanicznych, zdolnych do dostarczania obrazu w dwóch trybach: wideo do 1080p i 30 fps lub 720p i 60 fps oraz foto z rozdzielczością 12,3 Mpix.

Europejska Agencja Kosmiczna ESA zarządza europejskimi programami transportu kosmicznego, w tym programem Ariane 6. Rolą ESA w rozwoju Ariane 6 jest nadzorowanie zamówień, a także odpowiadanie za cały system startowy. ESA jest operatorem inauguracyjnego lotu Ariane 6.

ArianeGroup jest głównym wykonawcą w zakresie rozwoju i produkcji systemu rakiet nośnych Ariane 6. Nadzoruje cały łańcuch dostaw, w tym sprzęt i konstrukcje, produkcję silników, integrację różnych etapów oraz integrację rakiety nośnej w europejskim porcie kosmicznym w Gujanie Francuskiej.

Arianespace świadczy usługi wynoszenia dla wszystkich typów satelitów i na każdą z orbit okołoziemskich. Od drugiego lotu Ariane 6, Arianespace będzie obsługiwać w imieniu swoich klientów loty rakiety od momentu startu.

Polska pozostaje liderem na rynku powierzchni przemysłowo-logistycznych w Europie Środkowo-Wschodniej

Całkowita podaż nowoczesnych powierzchni przemysłowo-logistycznych w regionie 13 państw Europy Środkowo-Wschodniej (CEE-13[1])  wynosi ponad 67 mln mkw. Jak wynika z najnowszego raportu Colliers pt. „ExCEEding Borders: Navigating the Industrial Landscape and Workforce in CEE-13” (Sytuacja w sektorze przemysłowym i na rynku pracy w regionie CEE-13), Polska pozostaje największym rynkiem przemysłowo-logistycznym w całym regionie CEE-13 z podaż całkowitą ponad 31 mln mkw., co stanowi 45% całkowitych zasobów regionu.

Całkowita podaż nowoczesnych powierzchni przemysłowo-logistycznych na rynkach stołecznych w regionie CEE-13 wynosi prawie 25 mln mkw. oraz ponad 67 mln mkw. na poziomie krajowym. Pomimo różnic we wskaźnikach pustostanów pomiędzy krajami CEE-13 (najniższy wskaźnik pustostanów zanotowały Albania (0%) oraz Czechy (1,8%), a najwyższy Czarnogóra – 9%) popyt na powierzchnie przemysłowo-logistyczne w ostatnich latach był duży. Najwyższym popytem brutto może pochwalić się Polska – w 2023 r. wyniósł on 5,7 mln mkw.

Napędzały go głównie sektory, takie jak spedycja, handel detaliczny i dystrybucja. W 2023 r. w większości krajów odnotowano jednak spadek popytu, przypisywany częściowo czynnikom gospodarczym i geopolitycznym.

Pomimo spadku popytu i powierzchni w budowie w 2023 r., rynek powierzchni przemysłowych i logistycznych w Polsce jest nadal w bardzo dobrej kondycji. Atutami świadczącymi o konkurencyjności Polski na arenie europejskiej są wykwalifikowana kadra, która jest tańsza niż w Europie Zachodniej oraz jedne z najniższych stawek czynszu za powierzchnie przemysłowe i logistyczne w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. W Polsce bazowe stawki czynszu wahają się od 3,4 do 7 EUR za mkw. miesięcznie, a dla porównania w Czechach są to kwoty rzędu 7,5-7,7 EUR za mkw. – wyjaśnia Maciej Chmielewski, Senior Partner, Dział Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers.

Magazyny w topie zakupów inwestycyjnych

Sektor przemysłowo-logistyczny pozostaje kluczowym celem inwestycji w regionie Europy Środkowo-Wschodniej – na koniec 2023 r. udział magazynów w wolumenie inwestycyjnym w Polsce wyniósł ok. 50%, a np. w Czechach i na Słowacji poniżej 20%.

Obserwujemy znaczne zainteresowanie aktywami przemysłowo-logistycznymi. Inwestorzy poszukują różnych możliwości, takich jak nabywanie gruntów, pojedyncze aktywa, duże portfele czy umowy sprzedaży i wynajmu zwrotnego przynoszące długoterminowy dochód. Sektor ten nie jest jednak odporny na czynniki ekonomiczne i geopolityczne, w tym wyższe koszty finansowania, rozbieżność oczekiwań cenowych między kupującymi i sprzedającymi oraz ograniczoną dostępność produktów – wskazuje Dominika Jędrak, Dyrektorka Działu Doradztwa i Badań Rynkowych w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, Colliers.

Magazyny w CEE-6 najbardziej zielone

Kraje CEE-6 od dawna wdrażają zielone rozwiązania w budynkach, czego efektem jest rosnąca liczba obiektów z certyfikatami BREEAM czy LEED, także na najwyższych poziomach (przykładem może być projekt przemysłowo-logistyczny firmy Panattoni w Polsce, który w 2023 r. jako pierwszy otrzymał najwyższy poziom certyfikacji BREEAM – Outstanding).

Inicjatywy w zakresie zrównoważonego rozwoju w regionie CEE-6 dotyczą znacznej części całkowitych zasobów nowoczesnej powierzchni przemysłowej i logistycznej. Postępy w spełnianiu wymogów ESG różnią się w poszczególnych krajach CEE-6, ale pod tym względem jest to najbardziej rozwinięta grupa krajów spośród całej grupy CEE-13 – tłumaczy Silviu Pop, dyrektor ds. badań w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i Rumunii.

Dynamika rynku pracy w regionie CEE-13

Na rynku pracy w regionie CEE-13, szczególnie w sektorach produkcji i logistyki, pomimo znacznych różnic w poziomach płac między krajami, w grupie CEE-6 zaobserwowano istotny wzrost wynagrodzeń. Przyczynił się do tego trend nearshoringu (przenoszenie produkcji do państw sąsiednich) w logistyce i automatyzacji procesów produkcyjnych. Podczas gdy sektor produkcyjny odnotowuje znaczny wzrost rok do roku, sektor logistyczny rośnie w skromniejszym tempie. Zwiększające się zapotrzebowanie na wykwalifikowany personel w obszarach logistyki i produkcji skłania firmy do ekspansji i rozwoju w regionie Europy Środkowej.

[1] W raporcie “ExCEEding Borders” przeanalizowano rynki 13 krajów Europy Środkowo-Wschodniej, dzieląc je na grupy: CEE-6, do której należą: Bułgaria, Czechy, Węgry, Polska, Rumunia i Słowacja; kraje bałtyckie, czyli Estonię, Litwę i Łotwę, a także SEE-4, do których zaliczane są: Albania, Chorwacja, Czarnogóra i Słowenia.

Nowi liderzy na rynku magazynowym

Prawie 80 proc. nowoczesnych zasobów magazynowych w Polsce znajduje się w sześciu głównych regionach. Jednocześnie obserwujemy pewne zmiany w rozkładzie sił. Województwo dolnośląskie jest praktycznie na ostatniej prostej, żeby wyprzedzić Polskę Centralną i zamiast niej zająć ostatnie miejsce na podium – mówi Jakub Kurek, dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w Newmark Polska.

Pod koniec pierwszego kwartału tego roku w budowie znajdowało się 2 mln 323 tys. mkw. powierzchni przemysłowej i magazynowej. W analogicznym okresie 2023 r. było tych metrów trochę mniej, bo 2 mln 123 tys. mkw., a w 2022 roku – aż 4 mln 737 tys. mkw. Co te liczby mówią nam o aktualnej sytuacji na rynku – gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy?

Jakub Kurek, dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych, Newmark Polska: Odpowiadając krótko: jesteśmy w dobrym momencie i rozwijamy się w zdrowym, spokojnym tempie. Liczby to nie wszystko. Ogromna liczba metrów magazynowych w budowie w 2022 roku była wynikiem nagłych zmian zapoczątkowanych przez pandemię, jak i wojnę w Ukrainie, co przełożyło się na redefinicję globalnych łańcuchów dostaw oraz przenoszenie handlu, pracy i wielu innych aspektów życia do internetu. Niemniej pierwsze rokowania, co do skali wzrostów e-commerce okazały się zbyt wygórowane, chociaż sektor ten nadal rozwija się w dobrym tempie i wynajmuje magazyny. Porównując jednak te 4,7 mln metrów w budowie – tak do lat poprzedzających, jak i kolejnych, możemy stwierdzić, że nie była to norma czy trend długotrwały, a raczej bardzo wyjątkowa sytuacja czy rynkowe anomalia. Tezę tę potwierdzają również wolumeny powierzchni będącej w budowie odnotowywanych w pozostałych pierwszych kwartałach od 2018 roku, które nie przekraczały 2,51 mln metrów kwadratowych w budowie.

Dlatego w żaden sposób nie odnosiłbym ostatnich wyników do 2022 roku. Ponad 2 mln metrów w budowie, które odnotowaliśmy przez dwa ostatnie lata, pokazują, że rynek jest stabilny i nadal rośnie w dobrym, spokojnym tempie. Oczywiście branża nowoczesnej powierzchni produkcyjnej i magazynowej ma dzisiaj swoje problemy, które musi rozwiązywać, jednak po stronie podażowej, ciągle ogłaszane są nowe inwestycje, dzięki czemu najemcy mają wybór.

Z jakimi największymi trudnościami mierzy się sektor magazynowy?

Kolejny rok zmagamy się z efektami wysokiej inflacji – rosnącymi kosztami budowy i finansowania inwestycji. Obniżki stóp procentowych, których spodziewamy się po wakacjach, powinny też bardziej zachęcić fundusze do inwestowania w nieruchomości komercyjne.

Dużym wyzwaniem dla przedsiębiorców są wysokie rachunki za prąd, przez które bardzo rosną ich koszty operacyjne. Jednym z rozwiązań ma być transformacja energetyczna i większe wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, które nie tylko wygeneruje realne oszczędności, ale ze względu na wymogi unijne, staje się koniecznością. W efekcie coraz więcej właścicieli parków logistycznych inwestuje w instalacje fotowoltaiczne, systemy zarządzania energią, recykling oraz technologie redukujące emisję CO2.

Ciekawym przykładem w dość spektakularny sposób potwierdzającym ekotrendy jest GLP Warsaw VI Logistics Centre w miejscowości Stary Konik. W parku o powierzchni 38 tys. mkw. do konstrukcji budynków wykorzystano drewno pozyskane ze źródeł objętych certyfikatem PEFC, potwierdzającym jego pochodzenie wyłącznie z lasów zarządzanych w odpowiedzialny sposób. Inną inwestycją wartą wymienienia jest MDC2 Park Łódź South, w którym ślad węglowy został zredukowany aż o 49 proc. wobec średniej krajowej.

Polityka ekologiczna stwarza też pewne możliwości rozwoju dla rynku nowoczesnych magazynów…

To prawda. Do 2030 roku Polska zobowiązała się do posiadania 31,5 proc. energii w ogólnym miksie energetycznym z OZE. Będzie to wymagało potężnych inwestycji nie tylko w samą sieć, ale też w infrastrukturę magazynową potrzebną do przechowywania elementów niezbędnych do budowy farm fotowoltaicznych i wiatrowych.

Oddzielnym wątkiem, który jako Newmark Polska wielokrotnie poruszaliśmy, są farmy wiatrowe na wybrzeżu. Ogromnym powodzeniem w tym kontekście cieszą się powierzchnie produkcyjne i magazynowe w Gdańsku i Gdyni, zlokalizowane w sąsiedztwie portów. Na celowniku inwestorów z sektora OZE znalazł się również Szczecin, szczególnie po potwierdzeniu na początku roku budowy dwóch fabryk turbin i elementów farm wiatrowych przez firmy Vestas i Windar Renovables.

W ubiegłym roku odnotowaliśmy najwyższy, jak do tej pory, bo aż 40-procentowy poziom renegocjacji w całym popycie na magazyny. Czy może Pan skomentować, jakie były tego powody?

Jedną z przyczyn, dla których wielu najemców zdecydowało się renegocjować umowy i pozostać w dotychczasowych lokalizacjach, był gwałtowny wzrost kosztów budowy oraz finansowania, który przełożył się na wyższe czynsze w nowo powstających magazynach. Tym samym zwiększyły się różnice stawek obowiązujących w nowych obiektach w stosunku do czynszów na rynku wtórnym.

Innym powodem rosnącej liczby renegocjacji był utrudniony dostęp do pracowników i obawa przed utratą części załogi po relokacji. Przy aktualnych kłopotach z pracownikami w niektórych lokalizacjach, jest to bardzo zrozumiała obawa. Pamiętajmy, że nawet udany proces rekrutacji może być niezwykle kosztowny i czasochłonny, szczególnie w przypadku pozyskiwania wykwalifikowanych pracowników. Pracownik, zanim osiągnie pełną samodzielność w wykonywaniu obowiązków, przechodzi długie okresy wdrożeniowe, które w niektórych przypadkach mogą trwać nawet rok.

Jakie przewagi w Europie ma dzisiaj nasz rynek magazynowy? Czym możemy zachęcić przedsiębiorców do wynajmowania powierzchni produkcyjnej i magazynowej w Polsce?

Polska nadal ma wiele atutów. Nasza gospodarka rośnie nieustannie od ponad 20 lat. Podaż nowoczesnych magazynów utrzymuje się na wysokim poziomie. W każdym regionie najemcy mogą znaleźć hale produkcyjne i magazynowe dostępne od zaraz.

Ważnym argumentem są też stawki czynszu – 3,50 – 5,50 euro za mkw. – nadal bardzo konkurencyjne w porównaniu z resztą Europy. Nie tylko w porównaniu z Niemcami czy Francją, ale również państwami w Europie Środkowej, jak Rumunia (4,25 – 4,80 euro / mkw.), Węgry (5,00 – 5,90 euro) czy Czechy (6,00 – 7,75 euro).

W ubiegłym roku deweloperzy oddali na rynek łącznie ponad 3,7 mln mkw. powierzchni magazynowej, a w pierwszym kwartale tego roku kolejne 852 000 mkw. Gdzie najmocniej kumuluje się ta podaż?

Powierzchnie magazynowe powstają w całym kraju, jednak największa aktywność tak deweloperów, jak i najemców nadal skupia się na sześciu głównych rynkach – w Warszawie, na Górnym i Dolnym Śląsku, w Polsce Centralnej, Poznaniu i Trójmieście. Na te regiony przypada łącznie ponad 80 proc. nowoczesnych zasobów powierzchni magazynowej w kraju.

Jednocześnie obserwujemy pewne zmiany w ramach samej wielkiej szóstki. Województwo dolnośląskie jest praktycznie na ostatniej prostej, żeby wyprzedzić Polskę Centralną i zamiast niej, zająć ostatnie miejsce na podium. Pod względem całkowitych zasobów te regiony dzieli już tylko trochę ponad 80 tys. mkw. Jednocześnie Wrocław i okolice w ostatnim czasie odnotowują największą aktywność deweloperów. O czym świadczy np. 215 000 mkw. ukończone w okresie 2023 r. – 1 kw. 2024 r. w ramach Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub – prawie 33% całkowitej nowej podaży na Dolnym Śląsku w tym okresie. Czy fakt, że na koniec pierwszego kwartału tego roku powstawało tam najwięcej nowych obiektów, o łącznej powierzchni prawie 686 tys. mkw., w tym jeden z największych hubów magazynowych zlokalizowany Kątach Wrocławskich (ponad 345 000 mkw. w budowie). Łącznie inwestycja ma potencjał na budowę 430 tys. mkw. magazynów.

Po dynamicznych latach rozwoju ilościowego, rynek magazynowy zwolnił, ale zmienia się jakościowo. Jakie trendy będziemy obserwowali w najbliższym czasie?

Kluczowe staje się strategiczne położenie magazynów, dlatego na znaczeniu zyskują centra logistyczne położone blisko głównych szlaków transportowych. Istotne będą również lokalizacje pozwalające na połączenie kilku opcji transportowych i wykorzystanie transportu intermodalnego. W miastach o ograniczonej przestrzeni rośnie też zainteresowanie magazynami wielopoziomowymi, które maksymalizują wykorzystanie dostępnej powierzchni pionowej. Ważnym hasłem staje się elastyczność i możliwość łatwego dostosowania magazynów do potrzeb biznesowych.

Historyczne osiągnięcie polskich inżynierów – polska rakieta suborbitalna ILR-33 BURSZTYN 2K sięgnęła kosmosu

Pierwsza na świecie rakieta, w której jako utleniacz zastosowany został nadtlenek wodoru o stężeniu 98%, została przetestowana w docelowej konfiguracji i osiągnęła pułap 101 km. Tym samym data 3 lipca 2024 roku przejdzie do historii polskich dokonań na rzecz rozwoju technologii kosmicznych. W testy rakiety zaangażowana była Polska Agencja Kosmiczna, która współfinansowała to przedsięwzięcie.polska rakieta suborbitalna ILR-33 BURSZTYN 2K

Na przełomie czerwca i lipca inżynierowie z Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa zrealizowali zagraniczną kampanię startową, której celem było przygotowanie polskiej rakiety suborbitalnej ILR-33 BURSZTYN 2K do lotu w warunkach kosmicznych. Już 3 lipca o godz. 13:09, przeprowadzone przez nich testy zakończyły się sukcesem. Rakieta, wystrzelona z Andøya Space Sub-Orbital w Norwegii, osiągnęła pułap 101 km.

„Jesteśmy dumni z faktu, że zainaugurowany przez śp. prof. Piotra Wolańskiego projekt rozwoju polskiej rakiety suborbitalnej, w której jako rakietowy materiał pędny zastosowany został nadtlenek wodoru o stężeniu 98%, świętuje międzynarodowy sukces. Osiągnięcie przez ILR-33 BURSZTYN 2K pułapu 101 km to wydarzenie przełomowe w historii polskiej nauki i dokonań polskich inżynierów w zakresie technologii kosmicznych. Tym wynikiem udowodniliśmy, że naukowcy z naszego Instytutu potrafią znaleźć niszę, tworzyć i wdrażać przełomowe technologie oraz są pionierami w tym, że elementy zrównoważonego rozwoju mają zastosowanie w przestrzeni kosmicznej” – mówi dr inż. Paweł Stężycki, dyrektor Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa.

Rakieta suborbitalna, którą opracowali inżynierowie z Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa, porusza się z prędkością blisko 1,4 km/s. Wiele zastosowanych w niej technologii może z sukcesem zostać wykorzystanych w innych systemach rakietowych. Godny uwagi jest fakt, że głowica wraz z przedziałem ładunku użytecznego zgodnie z planem wpadły do Morza Norweskiego 135 km od miejsca startu i została odzyskana.

„Przekroczenie przez, opracowaną w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa, rakietę ILR-33 BURSZTYN 2K bariery kosmosu jest historycznym momentem. Nigdy w naszej historii polska rakieta nie osiągnęła takiego pułapu. Jest to historyczny dzień dla Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa, ale także historyczny moment dla całego polskiego środowiska rakietowego. To również dowód na to, iż cywilne środowisko konstruktorów rakiet może skutecznie wesprzeć wojskowe projekty. Mam nadzieję, że ten sukces zwiększy uwagę Ministerstwa Obrony Narodowej na kompetencje polskich inżynierów pracujących w cywilnych ośrodkach zajmujących się projektowaniem rakiet suborbitalnych” – mówi dr Michał Wierciński, wiceprezes Polskiej Agencji Kosmicznej.

Po sukcesie 4 testów lotnych rakiet ILR-33 BURSZTYN oraz ILR-33 BURSZTYN 2K, które miały miejsce na krajowych poligonach, Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa zorganizował zagraniczną misję wystrzelenia rakiety. Ze względów bezpieczeństwa odbyła się ona w centrum kosmicznym przeznaczonym dla testowania systemów suborbitalnych (Andøya Space) w Norwegii. „To, że polska rakieta suborbitalna osiągnęła pułap 101 km jest wynikiem zaangażowania i determinacji całego zespołu badawczego, odpowiedzialnego zarówno za zaprojektowanie technologii kosmicznej, jak również jej testowanie i systematyczne ulepszanie. Zarówno wystrzelenie rakiety, jak i podjęcie głowicy z morza przebiegło zgodnie z założonym scenariuszem misji” – wyjaśnia dr inż. Sylwester Wyka, zastępca dyrektora ds. badawczych w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa.

Osiągnięty pułap jest wynikiem systematycznie prowadzonych udoskonaleń, które inżynierowie Instytutu wdrażali po każdym z lotów testowych w Polsce. Mowa między innymi o: powiększonych silnikach pomocniczych, silniku hybrydowym głównego stopnia o wydłużonym czasie pracy, rozbudowanej infrastrukturze startowej – m. in. mobilnej wyrzutni rakiet suborbitalnych WR-2. Dodatkowo ulepszono i dostosowano do wymogów zagranicznych poligonów organizację lotów.

„Dzięki testom w Norwegii, udowodniliśmy, że rakieta ILR-33 BURSZTYN 2K jest kompletnym i dojrzałym rozwiązaniem technicznym. Konsekwentna realizacja programu BURSZTYN sprawiła, że dziś dysponujemy wykwalifikowaną kadrą oraz zapleczem badawczym, niezbędnymi do rozwoju złożonych systemów kosmicznych, a nie tylko komponentów lub podsystemów. W Polsce możliwy jest rozwój rakiety nośnej, która pozwoliłaby na wynoszenie małych satelitów na niską orbitę ziemską. Tym samym polskie satelity mogłyby być wynoszone za pomocą krajowej konstrukcji, zapewniającej nam niezależny dostęp do orbity. Jest to niezwykle istotne pod kątem rosnącej roli danych satelitarnych zarówno pod kątem aplikacji cywilnych, jak i wojskowych” – mówi dr inż. Adam Okniński, dyrektor Centrum Technologii Kosmicznych w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa.

Prawie 2000 kilometrów do Warszawy

Organizacja zagranicznej misji kosmicznej zajęła pół roku, co było ambitnym wyzwaniem. Zespół inżynierów i naukowców z Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa nie tylko odpowiadał za przygotowanie rakiety suborbitalnej do misji zagranicznej, ale także wybór miejsca startu i logistykę kampanii. Po szczegółowej analizie zdecydowano o tym, że testy odbędą się w Norwegii, w Andøya Space zlokalizowanym prawie 2000 km od Warszawy. Przeprowadzenie testów było możliwe dzięki współpracy z Polską Agencją Kosmiczną, Ministerstwem Obrony Narodowej, Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwem Rozwoju i Technologii, Ministerstwem Spraw Zagranicznych oraz Łukasiewicz – Instytutem Przemysłu Organicznego.

„Organizacja całej logistyki wymagała przewozu nie tylko rakiety ILR-33 BURSZTYN 2K, będącej demonstratorem technologii, ale także mobilnej wyrzutni WR-2, systemów awioniki, infrastruktury wspomagającej integrację obiektu oraz materiałów pędnych. Konieczne było pozyskanie odpowiednich pozwoleń eksportowych i realizacja bezpiecznego specjalistycznego transportu” – podsumowuje mgr inż. Michał Pakosz, kierownik Działu Technologii Rakietowych oraz kierownik projektu ILR-33 BURSZTYN 2K w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa.

Warto wiedzieć, że wszystkie prace projektowe związane z budową rakiety suborbitalnej ILR-33 BURSZTYN 2K zostały zrealizowane w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa. ILR-33 BURSZTYN 2K stanowi kompletny system rozwijany na bazie standardów kosmicznych. Jest to pierwsza na świecie rakieta suborbitalna, w której zastosowany został jeden z najbardziej ekologicznych materiałów pędnych, czyli nadtlenek wodoru o stężeniu 98%+. Z nadtlenkiem wodoru, choć o znacznie mniejszym stężeniu mamy styczność w codziennym życiu. Przykładem jest woda utleniona (roztwór o stężeniu 3%) czy perhydrol stosowany w przemyśle chemicznym przy m.in. wybielaniu tkanin (roztwór o stężeniu 30%). O ile nadtlenek wodoru był wykorzystywany w technologiach rakietowych już kilkadziesiąt lat temu, to ówczesna technologia nie pozwalała na realizację długotrwałych misji, co ograniczało zakres jego zastosowania. Rozwiązanie opracowane w Łukasiewicz – Instytucie Lotnictwa daje perspektywy aplikacji materiału pędnego także w platformach satelitarnych i innych długotrwałych misjach kosmicznych.

cyber_Folks sfinalizował proces sprzedaży Profitroom-u za prawie 100 mln zł

cyber_Folks podpisał umowę sprzedaży wszystkich posiadanych akcji (33,34 proc.) w spółce Profitroom. Kwota transakcji opiewa na 97,5 mln zł, a wpływ netto, po uwzględnieniu kosztów transakcyjnych i podatku od zysku, wyniesie ok. 83 mln zł. W efekcie cyber_Folks odnotował blisko 3-krotny zwrot kapitału, który przeznaczył na zakup 33 proc. udziałów spółki. Nabywcą Profitroom-u jest MCI DC Alternatywna Spółka Inwestycyjna. Pozyskane środki wzmacniają pozycję finansową cyber_Folks  zarówno w zakresie dystrybucji zysków do akcjonariuszy, dalszego rozwoju i promocji produktów, jak i potencjału akwizycyjnego Grupy. Transakcja zbiegła się w czasie z korektą indeksów giełdowych, w wyniku których akcje cyber_Folks dołączą do mWIG40.

– Sprzedaż Profitroom-u pozwala nam jeszcze śmielej spoglądać w kierunku nowych akwizycji, rozwoju produktów własnych oraz kontynuacji wypłaty systematycznie rosnącej dywidendy. W Profitroom zainwestowaliśmy w 2020 roku. Po transakcji sprzedaży odnotowaliśmy około 3-krotny zwrot zainwestowanego wówczas kapitału. Chcemy koncentrować się na produktach, które pozwalają na globalny skok, nasz ekosystem to m.in. flagowe produkty _Now i _Stores. Stajemy się liderem w sektorze e-commerce i coraz więcej ludzi kojarzy naszą markę z rozwojem biznesu online – wyjaśnia Robert Stasik, wiceprezes zarządu cyber_Folks.

Sprzedaż akcji przez cyber_Folks związana jest z realizacją przyjętej strategii Grupy, która koncentruje się na produktach dedykowanych do szerokiego grona klientów SME, bez względu na sektor ich działalności. cyber_Folks pozyskany kapitał zamierza przeznaczyć na dalszy rozwój ekosystemu produktów, w tym szczególności _Now i _Stores. Spółka dąży do pozycji lidera w obszarze dostarczania narzędzi do prowadzenia biznesu online. Największe szanse cyber_Folks upatruje w globalnej sprzedaży _Now, czyli napędzanego przez AI kreatora stron internetowych.

– Już po I kwartale 2024 roku odnotowaliśmy znaczny spadek zadłużenia do poziomu 1,2 względem rocznej EBITDA. Po uwzględnieniu wpływów z transakcji Profitroom-u, zadłużenie netto spadnie mocno poniżej 1, a do końca roku może spaść nawet do zera. Co istotne, wyników Profitroom nie konsolidowaliśmy metodą pełną, dlatego sprzedaż naszych akcji nie wpłynie na przychody i zysk operacyjny Grupy cyber_Folks. Odnotujemy za to skokowy wzrost zysku netto, a także wzrost zasobów gotówki. Sprzedaż Profitroom daje nam możliwości do przeznaczenia większych kwot na prace R&D, czyli zwiększenia innowacyjności naszego biznesu. Będziemy chcieli także zwiększyć nakłady na promocję naszych rozwiązań, zarówno w Polsce, jak i zagranicą – dodaje Robert Stasik.

Akcje cyber_Folks dołączą do indeksu mWIG40 już po sesji w dniu 8 lipca br. Do tej pory akcje technologicznej spółki wchodziły w skład indeksu sWIG80.

– Awans do mWIG40 oznacza, że dołączamy do grona 60-ciu wiodących spółek notowanych na polskiej giełdzie. To realizacja kolejnego kamienia milowego w naszej historii. Jego osiągniecie było możliwe dzięki intensywnej i przemyślanej pracy nad wzrostem biznesu. W konsekwencji istotnie wzrosła nasza kapitalizacja i zainteresowanie inwestorów, którym niezmiennie dziękujemy za zaufanie. – mówi Jakub Dwernicki, prezes zarządu cyber_Folks.

cyber_Folks ma za sobą rekordowy kwartał, od stycznia do marca br. spółka odnotowała ponad 24 mln zł zysku netto. To wzrost o ponad 70 proc. w porównaniu z wynikiem uzyskanym w analogicznym okresie ub. roku. W omawianym okresie skonsolidowane przychody netto wyniosły przeszło 144 mln zł (30 proc. wzrost r/r), a skorygowana EBITDA prawie 40 mln zł (26 proc. wzrost r/r).

26 czerwca br. spółka wypłaciła 21,2 mln zł dywidendy, to największa kwota, która została dotychczas przeznaczona przez spółkę na podział zysku. Pozostała część zysku netto została zarezerwowana na skup akcji własnych o wartości 6,8 mln zł. Skup obejmie nie więcej niż 42 500 akcji po cenie nie wyższej niż 160 zł. Zakupione przez spółkę akcje zostaną przeznaczone na realizację istniejącego programu ESOP.

Develia notuje imponujący wzrost. Sprzedaż mieszkań skoczyła o 65% w I półroczu 2024 r.

Develia w I półroczu 2024 r. sprzedała 1949 mieszkań wobec 1184 w I półroczu 2023 r., co oznacza wzrost o 65%. Spółka przekazała 1057 mieszkań, czyli 59% więcej w porównaniu do 666 lokali rok wcześniej.

W I półroczu br. Develia sprzedała na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych 1949 mieszkań, z czego 42 to lokale w inwestycjach realizowanych wspólnie z Grupo Lar Polska.

Deweloper na koniec czerwca br. miał również zawartych 235 umów rezerwacyjnych, których znaczna część zostanie przekształcona w umowy deweloperskie w najbliższym okresie.

– Jesteśmy zadowoleni z poziomu sprzedaży mieszkań w I półroczu 2024 r., ponieważ odnotowaliśmy istotny wzrost wobec analogicznego okresu ubiegłego roku. Poprawa jest widoczna także analizując II kwartał. Nasze wyniki za ten okres wyróżniają się również pozytywnie na tle rynku. W związku z przesunięciem terminu rozpoczęcia programu „Kredyt na start” na przyszły rok, spodziewamy się stabilizacji rynku w kolejnych miesiącach – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Po I półroczu jesteśmy spokojni, jeśli chodzi o realizację celu sprzedaży 2900-3100 mieszkań, jaki wyznaczyliśmy sobie na ten rok. Posiadamy produkt dobrze dopasowany do różnorodnych potrzeb i oczekiwań klientów na rynkach największych miast, w których wciąż brakuje oferty – dodaje Andrzej Oślizło.

W II kwartale 2024 r. spółka sprzedała 911 lokali wobec 651 w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli o 40% więcej. Najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach: Bemosphere w Warszawie, Przemyska Vita w Gdańsku i Ceglana Park w Katowicach. W okresie kwiecień-czerwiec br. Develia przekazała 459 lokali, głównie w inwestycjach: Cynamonowa Vita we Wrocławiu oraz Lizbońska i Bemosphere w Warszawie.

Glapiński umacnia złotego. Funt nie reaguje na wybory. Raport NFP w centrum uwagi

Dziś rynek patrzy na raport z amerykańskiego rynku pracy publikowany przez BLS. Giełda w USA była wczoraj zamknięte z powodu święta Dnia Niepodległości. Według sondaży exit poll Parta Pracy odniosła ogromne zwycięstwo co będzie oznaczać zmianę władzy w Wielkiej Brytanii. Funt nie reaguje na wyniki wyborów. W niedzielę odbędzie się druga tura wyścigu politycznego we Francji. Złoty zdołał się umocnić po mocno „jastrzębim” komunikacie ze strony prezesa NBP.

W Wielkiej Brytanii oficjalne sondaże exit poll pokazały, że Partia Pracy pod przywództwem Keira Starmera odniosła zdecydowanie najlepszy wynik uzyskując ok 410 z 650 miejsc w Izbie Gmin. To wyraźna zmiana w porównaniu ze słabym rezultatem w 2019 r., kiedy to ugrupowanie zdobyło tylko 202 mandaty. Jednocześnie sondaże wskazały, że Partia Konserwatywna kierowana przez premiera Rishiego Sunaka uzyskała 131 mandatów, w porównaniu z 365 mandatami w 2019 roku. Aktualnie para GBP/USD wskazuje poziom 1,2770. Wzrosty z ostatnich dni to jednak głównie pokłosie słabszego dolara amerykańskiego. Funt jest niewrażliwy na czynniki polityczne.

We Francji druga tura wyborów parlamentarnych odbędzie się w tę niedzielę. Na podstawie ostatnich sondaży, skrajnie prawicowa partia – Zjednoczenie Narodowe – kierowana przez Jordana Bardellę i Marie Le Pen, wraz ze swoimi sojusznikami, jest na dobrej drodze do zdobycia od 190 do 250 z 577 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym. Sugeruje to jednak, że temu ugrupowaniu zabraknie kilkudziesięciu miejsc wymaganych do uzyskania bezwzględnej większości. W pierwszej turze wyborów, która odbyła się 30 czerwca, partia ta zdobyła 33,2 proc głosów. Przewiduje się, że lewicowy Nowy Front Ludowy, kierowany przez Jean-Luca Melenchona, zdoła uzyskać od 140 do 200 mandatów. Centrowy Sojusz Ensemble prezydenta Emmanuela Macrona może liczyć na rezultat od 95 do 162 mandatów. Francuski indeks CAC40 od kilku dni ponownie rośnie. Na wykresie widoczna jest potencjalna formacja podwójnego dołka, co może sugerować, że szykuję się większe odreagowanie po przecenie z pierwszej połowy czerwca. Skala odbicia będzie jednak uzależniona od tego, o ile słabszy rezultat od oczekiwanego uzyskają prawicowe partie.

Dziś w centrum uwagi znajdzie się czerwcowy raport NFP. Konsensus Bloomberga zakłada wzrost o 190 tys. oraz stabilizację stopy bezrobocia na poziomie 4 proc. Mediana ankiety agencji pozostaje stabilna od dłuższego czasu i znajduje się w przedziale 180-200 tys. O ile inne wskaźniki dotyczące rynku pracy sygnalizują jego ochłodzenie, miesięczne dane wciąż utrzymują się na solidnym poziomie. Pytaniem, na które rynek stara się uzyskać odpowiedź, jest to czy dzisiejsza publikacja wzmocni szanse na wrześniową obniżkę stóp czy ją osłabi. Po ostatnim raporcie ISM dla usług wzmocniły się spekulacje, że w wymienionym terminie Fed zacznie luzować politykę monetarną. Dolar w ostatnich dniach wyraźnie osłabł a kurs EURUSD znalazł się powyżej poziomu 1,08.

Prezes NBP podczas wczorajszej konferencji wysłał w rynek „jastrzębi” komunikat odrzucając całkowicie możliwość obniżki stóp procentowych w tym roku i zasugerował jednocześnie, że pole do takiego ruchu może dopiero pojawić się w 2026 roku, pod warunkiem, że inflacja będzie się obniżać. Zaostrzenie „forward guidance” w zdecydowany sposób pomogła polskiej walucie. Złoty uległ aprecjacji. Kurs EUR/PLN zniżkował wczoraj do 4,28 a dziś rano ten poziom jest już przełamywany w dół. USD/PLN aktualnie wskazuje 3,9530 podczas gdy jeszcze we wtorek notowania wyznaczyły lokalny szczyt w okolicy 4,04. Silniejszy złoty to również pokłosie wzrostów eurodolara i dobrych nastrojów na giełdach.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Bio Planet kontynuuje dobrą passę – sprzedaż w czerwcu wyższa o 9% r/r

Bio Planet kontynuuje dobrą passę i odnotowuje kolejny wzrost sprzedaży. Lider polskiego rynku żywności ekologicznej od dłuższego czasu poprawia wyniki sprzedaży, potwierdzając tym samym swoją dominującą na rynku pozycję. W czerwcu 2024 roku Spółka osiągnęła przychód na poziomie 20,8 mln złotych. Wartość ta jest wyższa o 9 % od sprzedaży w czerwcu 2023 roku, która wynosiła wówczas 19 mln złotych. Sprzedaż narastająco po 6 miesiącach 2024 roku osiągnęła pułap 140,4 mln złotych.

„Czerwiec jest kolejnym miesiącem, w którym odnotowaliśmy wzrost sprzedaży. Jest to trend, który obserwujemy już od dłuższego czasu. Wynika on zarówno z konsolidacji rynku,
jak i regularnego poszerzania naszej oferty.
W stosunku r/r poprawiliśmy sprzedaż o 9 % osiągając poziom 20,8 mln złotych. W kolejnych miesiącach planujemy skupić się na dalszym rozwoju, szczególnie w obszarach: zwiększenia efektywności pracy w magazynie, udoskonaleniu naszych usług dropshippingowych i zwiększeniu eksportu. Wierzymy, że zarówno eksport, jak i sprzedaż internetowa to ważne kierunki dla dalszego stabilnego rozwoju Bio Planet.” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Sprzedaż w całym drugim kwartale osiągnęła 63,4 mln złotych, co oznacza wzrost o 3%
w stosunku do sprzedaży w czerwcu 2023 roku. W pierwszych 6 miesiącach 2024 roku wyniosła z kolei 140,4 mln złotych osiągając tym samym wzrost o 8 % w stosunku do sprzedaży w analogicznym okresie roku ubiegłego, kiedy wyniosła 130,5 mln złotych.

Bio Planet S.A. jest liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność Spółki skupia się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ok. 8,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku produkty Bio Planet S.A. posiadają certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

Grupa Klepsydra przejmuje USKOM za 5 mln zł

Grupa Klepsydra podpisała umowę inwestycyjną, w ramach której przejmie za 5 mln zł łącznie 96,46% kapitału zakładowego spółki Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych „USKOM” Sp. z o.o. ze Szczecina, jednej z największych firm pogrzebowych działających w województwie zachodniopomorskim. Realizacja przejęcia ma nastąpić do 30 listopada 2024 roku. Grupa zamierza sfinansować przejęcie ze środków własnych.

Grupa Klepsydra USKOM od lewej - Marek Cichewicz, Marek Chmielewski USKOM, Paweł Łapiński
od lewej – Marek Cichewicz, Marek Chmielewski USKOM, Paweł Łapiński

USKOM to już trzecia spółka, z którą Grupa Klepsydra podpisała umowę inwestycyjną w ciągu ostatniego roku, realizując swoją strategię konsolidacji rynku pogrzebowego w Polsce. Po realizacji tego przejęcia, Grupa Klepsydra będzie posiadała w swoich strukturach 6 spółek pogrzebowych, działających na rynkach: warszawskim, łódzkim, krakowskim, toruńskim oraz szczecińskim.

Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych „USKOM” to jedna z największych firm pogrzebowych działających w województwie zachodniopomorskim. Spółka powstała w 1993 r. i świadczy kompleksowe usługi funeralne w Szczecinie oraz jego okolicach. W 2023 roku firma przeprowadziła 760 pochówków oraz wypracowała przychody na poziomie 4,7 mln zł i zysk netto w wysokości 860 tys. zł.

„Naszym celem jest konsolidacja polskiego rynku pogrzebowego, na którym działamy już od 30 lat. I konsekwentnie to realizujemy. Od roku jesteśmy spółką notowaną na warszawskiej giełdzie i już zapowiadamy kolejną, trzecią akwizycję na rynku pogrzebowym. Do naszej grupy kapitałowej dołączy niedługo spółka USKOM, która ma kilkudziesięcioletnie doświadczenie w branży i jest jedną z największych firm pogrzebowych w województwie zachodniopomorskim. Tym samym rozszerzamy nasze pokrycie geograficzne o kolejny region Polski. Pracujemy nad następnymi przejęciami, przyglądamy się kolejnym firmom, które mogłyby być wzmocnieniem oraz uzupełnieniem Grupy Klepsydra” – powiedział Marek Cichewicz, prezes zarządu spółki holdingowej Grupa Klepsydra.

JR Holding podpisuje list intencyjny w sprawie inwestycji w CampusAI

JR Holding rozważa przystąpienie do umowy inwestycyjnej zawartej pomiędzy CampusAI i Maciejem Zientarą i zaangażowanie w niej do 50%, na analogicznych zasadach oraz objęcie nowoemitowanych akcji CampusAI, zadeklarowały strony w podpisanym liście intencyjnym.

Inwestowanie w projekty oparte o AI jest osią działalności JR Holding określoną w strategii spółki na lata 2024-2027. Firma inwestycyjna już posiada w swoim portfelu liczne spółki, które swoją działalność opierają na narzędziach wykorzystujących AI lub wspierają sztuczną inteligencją swoje modele biznesowe. Potencjalna inwestycja w CampusAI jest kolejnym etapem realizacji tej strategii. Maciej Zientara właściciel Supernova Group, a od niedawna także partner inwestycyjny JR Holding, ogłosił w ub. miesiącu podpisanie umowy inwestycyjnej z CampusAI opiewającej na 10 mln USD.

Przyglądamy się projektowi CampusAI i uważamy, że jest bardzo przemyślaną i dobrze już funkcjonującą platformą. Na obecnym etapie osiąga ona przychody i, co ważniejsze, jest rentowna. Kluczowe, naszym zdaniem, dla globalnego sukcesu CampusAI będzie błyskawiczne skalowanie i ekspansja zagraniczna. W tym celu spółka już rozwija wersje platformy w językach angielskim i hiszpańskim. Rozważamy przystąpienie do umowy inwestycyjnej zawartej przez Macieja Zientarę z CampusAI i objęcie nowoemitowanych akcji w spółce. Środki z tej inwestycji mają umożliwić spółce bardzo szybki rozwój platformy i zajęcie strategicznego miejsca w skali globalnej – powiedział January Ciszewski, główny akcjonariusz i prezes JR Holding ASI.

Strony podpisanego listu intencyjnego zastrzegły, że JRH przystąpi do projektu pod warunkiem potwierdzenia w umowie tożsamych warunków inwestycji i uprawnień jakie posiada Maciej Zientara. Zawarcie transakcji uzależnione jest od wyników badania due diligence, koncentrującego się na aspektach technologicznych oraz prawnych i finansowych.

CampusAI rozwija platformę służącą do edukacji i współpracy z AI, jest ona oparta na autorskich technologiach i rozwiązaniach. Działa w pełni wirtualnie, dostosowując edukację technologiczną do indywidualnych potrzeb użytkowników. Dla początkujących oferuje interaktywne kursy wykorzystujące najnowszą technologię awatarów do nauki praktycznych umiejętności. Dla bardziej zaawansowanych użytkowników dostarcza marketplace, gdzie mogą zaoferować swoje kompetencje. Przedsiębiorcom platforma proponuje wsparcie transformacji cyfrowej, podnoszenie umiejętności pracowników oraz zwiększanie efektywności organizacji dzięki technologiom sztucznej inteligencji.

Platforma została założona i w dużej części stworzona przez Aureliusza Górskiego, przedsiębiorcę z dużym doświadczeniem, który postanowił stworzyć rewolucyjne środowisko rozwijania wiedzy i umiejętności w obszarze AI oraz dalszego jej wdrażania i wykorzystania biznesowego. Prace nad rozwojem platformy wspiera doświadczony zespół, który tworzą również m.in. Szymon Piekarz, współzałożyciel CampusAI, przedsiębiorca i programista, dr Bartosz Soroczyński, posiadający doświadczenie w zarządzaniu czołowymi globalnymi firmami, a w radzie naukowej CampusAI zasiadają prof. Aleksandra Przegalińska i prof. Dariusz Jemielniak. Aleksandra Przegalińska jako pierwsza zdecydowała się sklonować swój wizerunek i pełnić w rolę ekspertki w wirtualnym świecie CampusAI pod postacią swojego awatara.

W CampusAI zmieniamy sposób, w jaki ludzie patrzą na sztuczną inteligencję. Pokazujemy, że może ona nie tylko pomagać w automatyzacji, ale przede wszystkim znacznie zwiększać ludzki potencjał. Mamy dowody, że to dobry kierunek. Mamy również technologię i metodologię, jak szybko podnieść kompetencje dużej liczby osób. Nie mamy za dużo czasu. Zwlekanie z regulacjami i edukacją spowodowało już wiele negatywnych konsekwencji dla osób, które stały się ofiarami nieetycznego wykorzystania tej technologii. A będzie jeszcze gorzej. Firmy, które nie przygotowały swoich pracowników do korzystania z AI, mogą wkrótce mieć kłopoty, takie jak utrata talentów, wycieki danych i spadek konkurencyjności. – powiedział Aureliusz Górski, założyciel i CEO CampusAI.

– Inwestycja Macieja Zientary przyciągnęła duże zainteresowanie naszą platformą, także poza Polską. Planujemy wejść na 10 nowych rynków w tym roku i na 100 rynków w ciągu najbliższych dwóch lat. Wsparcie od inwestorów takich jak Maciej Zientara i JRH jest kluczowe – potrzebujemy zaangażowanych i doświadczonych partnerów, którzy pomogą nam skalować organizację – dodał Górski.

BCC apeluje do Ministerstwa Finansów o pracę nad Dużą Reformą Podatkową

4 lipca w Ministerstwie Finansów odbyło się spotkanie przedstawicieli przedsiębiorców z ministrem finansów Andrzejem Domańskim, podczas którego eksperci Business Center Club zaapelowali do Ministerstwa Finansów o pilne rozpoczęcie prac nad gruntowną reformą systemu podatkowego.

W czwartkowym spotkaniu uczestniczyli m.in. dr Jacek Goliszewski, prezes BCC, dr Łukasz Bernatowicz – prezes Związku Pracodawców BCC, Michał Borowski, przewodniczący Komisji Podatkowej BCC i partner w Crido, jak również szefowie pozostałych komisji branżowych, eksperci i licznie przybyli przedstawiciele firm członkowskich.

Eksperci BCC pod kierownictwem Michała Borowskiego, przewodniczącego Komisji Podatkowej BCC, opracowali 12 postulatów, które nazwali Dużą Reformą Podatkową i którą przedstawili ministrowi finansów.

  • Po ponad 30 latach transformacji Polskę i polskich przedsiębiorców stać na adekwatny do pozycji i ambicji społeczno-gospodarczych naszego kraju, przejrzysty, spójny i przewidywalny system podatkowy. Komisja podatkowa BCC opracowała 12 rekomendacji dla takiej właśnie Dużej Reformy. W dokumencie tym nie ma żadnej propozycji, dotyczącej oczekiwanej stawki PIT czy VAT. Jest to dokument systemowy, wskazujący strukturalne słabości i nieefektywności obecnego systemu oraz postulaty i rekomendacje ich rozwiązania, jak również te promujące dialog i współpracę z administracją skarbową. To wszystko po to, by zarządzanie przedsiębiorstwem, w tym coraz bardziej kompleksowym i złożonym, niestabilnym, niejednoznacznym i nielinearnym otoczeniu, było prostsze. By procesy decyzyjne, planowania i analiz były łatwiejsze i obarczone jak najmniejszą ilością błędów, związanych z niepewnymi założeniami. – mówił dr Jacek Goliszewski, prezes BCC.

Eksperci BCC podkreślali, że  dobry system podatkowy pełni nie tylko funkcję fiskalną, ale ma także kluczowe znaczenie dla podejmowania ryzyka i wspierania inwestycji przez przedsiębiorców, które są od wielu lat na krytycznie niskim poziomie.

Michał Borowski, przewodniczący Komisji Podatkowej BCC streścił 12 zagadnień uwzględnionych w projekcie Dużej Reformy Podatkowej.

Kluczowe postulaty BCC dotyczą zwrócenia uwagi na następujące kwestie:     

  • Radykalne zmniejszenie obowiązków sprawozdawczych po wprowadzeniu JPK_CIT i KSeF

BCC postuluje, między innymi, o sformułowanie wytycznych w zakresie sposobu wykazywania w plikach JPK-KR transakcji ujmowanych w księgach pomocniczych oraz podanie, jako rozwiązania alternatywnych możliwości, wykazania transakcji zawartych w księgach/rejestrach pomocniczych w sposób zbiorczy.

– Gruntowna rewizja i uspójnienie systemu ulg i benefitów podatkowych

BCC apeluje o zwrócenie uwagi na ich zasadność, skutki dla budżetu, zakres zastosowania  i cele jakim służą oraz zwraca uwagę, że zmniejszenie punktowych ulg może też pomóc w stworzeniu przestrzeni dla obniżenia podatków.

– Rewizja matrycy obniżonych stawek VAT i zasad ich stosowania na rzecz bardziej przejrzystego i prostszego systemu, zgodnego z regulacjami UE

  • Gruntowna rewizja Ordynacji podatkowej na rzecz szybszych procedur i „równości broni” w relacji fiskus – podatnik
  • Zmiana systemu nadzoru nad pracą urzędników Krajowej Administracji Skarbowej

Patrząc na 2024 r., poza wspomnianymi już porządkami w systemie podatkowym, należałoby zwrócić w pierwszej kolejności uwagę na konieczność rzeczywistej trwałej zmiany mentalności i podejścia urzędników do podatników, ale również wyposażenie ich w narzędzia do transparentnego prowadzenia dialogu i mediacji z podatnikami – nawet w trudnych sprawach oraz dokonywania w tym względzie wiążących ustaleń. – podkreślali Michał Borowski przewodniczący Komisji Podatkowej BCC.

Taka zmiana, póki co, następuje bardzo powoli – a wybiegi skarbówki, chociażby związane  z instrumentalnym wszczynaniem postępowań karno-skarbowych, blokadami rachunków bankowych, czy niekończącymi się kontrolami i wstrzymywaniem zwrotów VAT na pewno tego pozytywnego obrazu nie budują. Warto rozpocząć prawdziwy dialog z przedsiębiorcami – i tymi najmniejszymi i tymi naprawdę dużymi – aby wprowadzane zmiany w systemie podatkowym oraz w sposobie stosowania prawa podatkowego przyczyniały się do rozwoju naszej gospodarki i firm. – dodał ekspert BCC.

Przedstawiciele BCC zwracają uwagę, że urzędnik nie może bać się podejmowania decyzji korzystnych dla podatnika, jeśli są uzasadnione merytorycznie, ani też traktować podatnika jak potencjalnego przestępcę.

BCC zaapelowało także o znacznie szersze oparcie się o rozwiązania typu Cooperative Compliance, w tym o dalszy rozwój Programu Współdziałania.

Takie długofalowe działania stanowią strategiczny kierunek dla zrównoważonego rozwoju systemu podatkowego nowoczesnej gospodarki rynkowej i są formą wspierania przedsiębiorczości poprzez dopuszczanie ido udziału w programie kolejnych kandydatów oraz popularyzowanie jego idei. – podkreślał dr Jacek Goliszewski, prezes BCC.

Michał Borowski zwrócił uwagę, że szczegółowe postulaty BCC ujęte w przekazanym ministerstwu dokumencie dotyczą obszarów obecnego systemu podatkowego, takich jak: składka na ubezpieczenie zdrowotne, podatek  u źródła, raportowanie JPK_KR, zmiany w Polskiej Strefie Inwestycji, implementacja dyrektywy UE w zakresie globalnego podatku minimalnego oraz zmiany w podatku od nieruchomości, które niezależnie od reformy systemu podatkowego powinny zostać uwzględnione po to, by zaadresować najpilniejsze potrzeby i wyzwania podatników.

Minister Domański potwierdził, że Ministerstwo Finansów ma świadomość, że system podatkowy w Polsce jest nieefektywny i że jest otwarte na dialog ze stroną przedsiębiorców. Jak zapewnił, jego resort będzie organizatorem dyskusji dedykowanych tym kwestiom.

DUŻA REFORMA PODATKOWA (DRP) – REKOMENDACJE BUSINESS CENTRE CLUB

Kluczowe postulaty dotyczą zwrócenia uwagi na następujące kwestie strategiczne:

  1. Radykalne zmniejszenie obowiązków sprawozdawczych, szczególnie po wprowadzeniu JPK_CIT i KSeF
  2. Właściwy balans pomiędzy wysokością opodatkowania pracy i opodatkowaniem kapitału (z uwzględnieniem również okołopodatkowych należności, opłat i składek)
  3. Zmianę systemu nadzoru nad pracą urzędników Krajowej Administracji Skarbowej – urzędnik nie może bać się podejmować decyzji korzystnych dla podatnika, jeśli są uzasadnione merytorycznie, urzędnik nie może traktować podatnika jak potencjalnego przestępcę
  4. Gruntowną rewizję i uspójnienie systemu ulg i benefitów podatkowych, ich zasadności, skutków dla budżetu, zakresu zastosowania i celów jakim służą – zmniejszenie punktowych ulg może też pomóc w stworzeniu przestrzeni dla obniżenia podatków
  5. Rewizję matrycy obniżonych stawek VAT i zasad ich stosowania na rzecz bardziej przejrzystego i prostszego systemu, zgodnego z regulacjami UE
  6. Gruntowną rewizję Ordynacji podatkowej na rzecz szybszych procedur i „równości broni” w relacji fiskus – podatnik. Znacznie szersze oparcie się                  o rozwiązania typu Cooperative Compliance, takie jak Program Współdziałania, które długofalowo stanowią strategiczny kierunek dla zrównoważonego rozwoju systemu podatkowego nowoczesnej gospodarki rynkowej.

Ponadto, szczegółowe postulaty dotyczą kluczowych obszarów obecnego systemu podatkowego, takich jak składka na ubezpieczenie zdrowotne, podatek u źródła, raportowanie JPK_KR, zmiany w Polskiej Strefie Inwestycji, implementacja dyrektywy UE w zakresie globalnego podatku minimalnego oraz zmiany w podatku od nieruchomości, które niezależnie od reformy systemu podatkowego powinny zostać uwzględnione po to, by zaadresować najpilniejsze potrzeby i wyzwania podatników.

1. Składka na ubezpieczenie zdrowotne

Od 2022 r. zostały wprowadzone nowe zasady obliczania składki na ubezpieczenie zdrowotne dla przedsiębiorców – metoda kalkulacji składki na ubezpieczenie zdrowotne uzależniona została od wybranego sposobu opodatkowania (skala podatkowa/stawka liniowa/ryczałt od przychodów ewidencjonowanych).

Dodatkowo zrezygnowano z możliwości odliczenia części (7,75%) zapłaconej składki na ubezpieczenie zdrowotne od podatku należnego (zarówno w przypadku pracowników, jak i przedsiębiorców).

Wprowadzone zmiany dotyczące składki na ubezpieczenie zdrowotne wpłynęły istotnie na wzrost obciążeń publicznoprawnych dla pracowników i przedsiębiorców. W przypadku specjalistów i wyższej kadry menadżerskiej (jako osób wyżej zarabiających) zmiany skutkowały pojawieniem się większej presji płacowej z ich strony, co ma bezpośrednie przełożenie na wzrost kosztów pracodawców.

Omawiane zmiany wprowadziły również dodatkowe obowiązki po stronie przedsiębiorców, tj. roczne rozliczenie składki zdrowotnej.

Postulaty:

Wprowadzenie (i) ujednoliconego modelu ustalania podstawy wymiaru składki niezależnie od wybranego przez przedsiębiorcę reżimu podatkowego (np. w analogicznej formie, jak teraz ma to miejsce przy ryczałtowej formie opodatkowania) i (ii) możliwości odliczenia części lub całości zapłaconej składki na ubezpieczenie zdrowotne od podatku.

2. Podatek u źródła

Od 2022 roku obowiązuje system Pay&Refund w podatku u źródła (WHT), natomiast od 2019 roku obowiązują przepisy dotyczące należytej staranności płatnika w podatku u źródła oraz nowa definicja tzw. rzeczywistego właściciela płatności. Wprowadzone przepisy znacząco komplikują skorzystanie z preferencji w podatku u źródła, co może skutkować koniecznością pobierania 19% lub 20% podatku od wypłat dywidend, należności licencyjnych czy odsetek dokonywanych przez polskie spółki. W 2023 roku Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt objaśnień w zakresie podatku u źródła, który dodatkowo znacząco potęguje wątpliwości i brak jasności stosowania nowych przepisów.

Nowe przepisy mają istotny wpływ na stosowanie preferencji w WHT, co z kolei przekłada się na:

  • bardzo duży wzrost ryzyka podwójnego opodatkowania należności takich jak dywidendy, należności licencyjne czy odsetki;
  • brak możliwość realnej oceny zwrotu z inwestycji dla inwestora;
  • percepcję Polski przez zagranicznych inwestorów jako kraju o nietransparentnym systemie opodatkowania.

Postulaty:

  • Znacząca rewizja projektu objaśnień w podatku u źródła i wypracowanie                     – z uwzględnieniem głosu biznesu – nowego projektu, który będzie uwzględniał aspekty racjonalności biznesowej i ekonomicznej.
  • Nowelizacja przepisów w podatku u źródła, w szczególności w aspekcie definicji rzeczywistego właściciela płatności oraz należytej staranności płatnika – w tym ostatnim zakresie, stworzenie wytycznych, które w sposób systemowy pozwolą płatnikom zweryfikować stawiane przed nimi oczekiwania

3. JPK_KR (tzw. JPK_CIT)

Zgodnie z art. 9. ust. 1 Ustawy o CIT „podatnicy są obowiązani do prowadzenia ewidencji rachunkowej, zgodnie z odrębnymi przepisami, w sposób zapewniający określenie wysokości dochodu (straty), podstawy opodatkowania i wysokości należnego podatku za rok podatkowy”. Szczegółowe zasady prowadzenia ksiąg rachunkowych są określone w Ustawie o Rachunkowości. W Ustawie tej wskazana jest możliwość korzystania z ksiąg pomocniczych przy ewidencji księgowej. Księgi pomocnicze mogą być stosowane między innymi do ewidencji sprzedaży, operacji magazynowych, ewidencji środków trwałych. W dotychczasowej praktyce przygotowywania JPK-KR podatnicy często uwzględniali transakcje szczegółowo ewidencjonowane w księgach pomocniczych w sposób zbiorczy zgodnie z tym jak te transakcje były rejestrowanie w księdze głównej. Takie podejście dla części transakcji uniemożliwia podawanie niektórych szczegółowych informacji transakcyjnych, przykładowo numer KSeF. Podawanie zapisów w JPK-KR dla każdej pojedynczej transakcji rejestrowanej w księgach pomocniczych wymagałoby zmiany sposobu dokonywania księgowań dwustronnych oraz zasadniczej przebudowy systemów księgowych, które zostały opracowane na podstawie praktyki księgowej ukształtowanej na przestrzeni dziesię Możliwości modyfikacji systemów księgowych mogą być utrudnione, szczególnie wśród podmiotów działających w ramach międzynarodowych grup kapitałowych lub korzystających z systemów księgowych o zagranicznym pochodzeniu. Część informacji zawartych w księgach pomocniczych jest dostępna w innych strukturach JPK (JPK-FA, JPK-MAG) lub w odniesieniu do środków trwałych w odrębnym dedykowanym węźle w znowelizowanej strukturze JPK-KR. Informacje zawarte w księgach pomocniczych mogą być również dostarczane na żądanie administracji podatkowej, niekoniecznie muszą być elementem pliku JPK-KR. W związku z powyższym szczegółowe wykazywanie w pliku JPK-KR transakcji rejestrowanych w księgach pomocniczych może być nadmiernym wyzwaniem i obciążeniem technicznym oraz systemowym dla podatników. Oczekiwanie zmiany sposobu dokonywania księgowań dwustronnych dla operacji wykazywanych w księgach pomocniczych i znaczne ograniczenie możliwości wykorzystania tych ksiąg w polityce rachunkowości podatników należy także ocenić przez pryzmat ewentualnej niezgodności z Ustawą o Rachunkowości.

Postulat:

Postulujemy o sformułowanie wytycznych w zakresie sposobu wykazywania w plikach JPK-KR transakcji ujmowanych w księgach pomocniczych oraz podanie jako rozwiązanie alternatywne możliwości wykazania transakcji zawartych w księgach/rejestrach pomocniczych w sposób zbiorczy.

Projektowane regulacje nie precyzują, w jakim trybie należy dokonywać kwalifikacji i klasyfikacji zapisów księgowych na potrzeby rozliczenia podatku dochodowego. Czy ma się to odbywać w trakcie bieżącej, pierwotnej ewidencji księgowej i w systemie księgowym, czy możliwa jest aktualizacja/uzupełnienie informacji w tym zakresie w późniejszym czasie, bez konieczności korekty zapisów księgowych, w odrębnym module do generowania struktur JPK. Nowy JPK-KR wymaga nie tylko określenia kwalifikacji podatkowej transakcji (opodatkowana/nieopodatkowana), ale również ich klasyfikacji (rodzaje i typy w węźle „Rozliczenie”). Dodatkowo, interpretacja podatkowa transakcji do momentu złożenia deklaracji podatkowej może podlegać zmianie względem kwalifikacji dokumentu w momencie pierwotnej ewidencji księgowej, przykładowo w wyniku otrzymania interpretacji indywidualnej lub całościowej analizy złożonych zdarzeń gospodarczych obejmujących szereg indywidualnych zapisów księgowych, opartej na innych źródłach (weryfikacja postępu prac w kontraktach długoterminowych). W efekcie ostateczna kwalifikacja i klasyfikacja transakcji na potrzeby kalkulacji podatku dochodowego jest często elementem procedur zamknięcia miesiąca lub roku podatkowego w przedsiębiorstwach. Odzwierciedlenie ostatecznej kalkulacji podatkowej na poziomie zapisów księgowych w wielu przypadkach może wiązać się znaczną ilością korekt tych zapisów, co będzie pracochłonne, a niejednokrotnie nieużyteczne dla administracji podatkowej. Wskazane byłoby doprecyzowanie, iż w zakresie informacji wymaganych w węźle „Rozliczenie” podatnicy będą mieli prawo dokonywania aktualizacji pierwotnych zapisów księgowych pod kątem podatkowym w odrębnych modułach systemowych lub rozwiązaniach informatycznych służących do przygotowania plików JPK, niekoniecznie poprzez modyfikację zapisów w systemie księgowym.

Postulat:

Postulujemy  o umożliwienie podatnikom szczegółowej kwalifikacji i klasyfikacji podatkowej zapisów księgowych wykazywanej w węźle „Rozliczenie” w odrębnych modułach systemowych oraz sformułowanie wytycznych w tym zakresie.

Zgodnie z art. 9. ust. 1 Ustawy o CIT „podatnicy są obowiązani do prowadzenia ewidencji rachunkowej, zgodnie z odrębnymi przepisami, w sposób zapewniający określenie wysokości dochodu (straty), podstawy opodatkowania i wysokości należnego podatku za rok podatkowy”. Szczegółowe zasady prowadzenia ksiąg rachunkowych zostały określone w Ustawie o Rachunkowości. Wydaje się, że niektóre z wymogów dotyczących znowelizowanego JPK-KR wykraczają poza obowiązki przewidziane w nadrzędnych źródłach prawa. Rozumiejąc perspektywę administracji podatkowej, iż zakres informacji w JPK-KR w dotychczasowej postaci mógł nie być wystarczający do przeprowadzenie efektywnych kontroli podatkowych, pozostaje wątpliwość, czy część z wymaganych w znowelizowanym JPK-KR informacji jest rzeczywiście niezbędna i znajdzie praktyczne zastosowanie w trakcie czynności analitycznych i kontrolnych prowadzonych przez administrację podatkową.

Postulat:

Końcowo, w naszej ocenie istotne jest omówienie z przedsiębiorcami zakresu raportowanych danych, ich rzeczywistej przydatności dla administracji podatkowej w kontekście kosztów i nakładów po stronie podatnika.

4. Polska Strefa Inwestycji – podejście projektowe

Kluczową zmianą wynikającą z brzmienia przepisów Polskiego Ładu jest zmiana art. 17 ust. 1 pkt 34a ustawy o CIT (oraz jego odpowiednika w ustawie o PIT), poprzez wskazanie, że zwolnieniu podatkowemu będą podlegać wyłącznie dochody podatnika z działalności gospodarczej osiągniętej z realizacji nowej inwestycji określonej w decyzji o wsparciu. Podobna zmiana pojawia się także dla art. 17 ust. 4 przywołanej ustawy, tj. że zwolnienie podatkowe, o którym mowa w ust. 1 pkt 34a, przysługuje podatnikowi wyłącznie z tytułu dochodów uzyskanych z realizacji nowej inwestycji na terenie określonym w decyzji o wsparciu. Oznacza to, że literalnie, zwolnienie podatkowe w związku z realizacją nowej inwestycji dotyczyć będzie wyłącznie dochodu wygenerowanego przez inwestora w związku z realizacją tej nowej inwestycji (tzw. podejście projektowe, bardzo mocno abstrakcyjne).

Jedyną szansą dla skorzystania z szerokiego zakresu zwolnienia (tj. analogicznie jak w specjalnych strefach ekonomicznych, czyli zwolnienia podatkowego dla dochodu całego zakładu, na terenie którego realizowana jest inwestycja, zgodnie z przedstawioną w treści zezwolenia listą kodów PKWiU działalności korzystającej ze wsparcia) jest wpisywanie się w nieprzejrzyste przesłanki koncepcji tzw. ścisłych związków wskazane przez Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju w interpretacji ogólnej z dnia 25 października 2019 r. oraz rozwinięte w objaśnieniach podatkowych z dnia 6 marca 2020 r. Co więcej, ze względu na obowiązywanie interpretacji ogólnej, podatnik (inwestor) nie jest w stanie potwierdzić formalnie spełnienia przesłanek dla tzw. ścisłych związków (Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej odmawia wydawania interpretacji indywidualnych w tym zakresie, przerzucając odpowiedzialność w całości na podatników, ponoszących niekiedy setki milionów PLN nakładów inwestycyjnych na terenie kraju). Brak racjonalności jak chodzi o wymóg wydzielenia dochodu stricte z nowej inwestycji “spośród” dochodu całego zakładu, w ponad 20 wyrokach potwierdził także NSA (warto pamiętać, że nowe inwestycje to obecnie na ogół modyfikacja/ “domaszynowienie” w ramach istniejących już ciągów produkcyjnych).

Postulaty:

Przywrócenie brzmienia treści art. 17 ust. 1 pkt 34 oraz ust. 4 ustawy o CIT (oraz ich odpowiedników w ustawie o PIT) sprzed wejścia w życie przepisów Polskiego Ładu oraz uchylenie interpretacji ogólnej Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju z dnia 25 października 2019 r.

5. Możliwie najszybsza implementacja dyrektywy UE, w zakresie globalnego podatku minimalnego (tj. Pillar II)  w Polsce ORAZ LIKWIDACJA KRAJOWEGO PODATKU MINIMALNEGO

Polska ma obowiązek wprowadzenia Dyrektywy Rady UE 2022/2523 z 14 grudnia 2022 r.  w sprawie zapewnienia globalnego minimalnego poziomu opodatkowania międzynarodowych grup przedsiębiorstw oraz dużych grup krajowych w Unii do końca 2023 r. Do dziś nie powstał projekt polskiej ustawy implementującej Dyrektywę UE, a z zapowiedzi MF wynika, że planowaną datą wejścia w życie tych przepisów jest 2025 r.

Brak ustawy implementującej dyrektywę oraz odpowiedniego podatku wyrównawczego płaconego w Polsce, który skorygowałby efektywną stawkę podatkową, tym samym powodując brak obowiązku płacenia podatku wyrównawczego w innym państwie, prowadzi do dużej niepewności dla biznesu co do przyszłych obciążeń podatkowych. Warto podkreślić, że brak terminowej implementacji Dyrektywy Pillar II nie powoduje wyłączenia Polski z tego mechanizmu. Międzynarodowe grupy kapitałowe, które prowadzą działalność w Polsce, nadal będą zobowiązane do obliczenia efektywnej stawki podatku w Polsce. Jeśli ta stawka nie osiągnie docelowego poziomu 15%, konieczne będzie zapłacenie podatku wyrównawczego, ale Polska nie będzie beneficjentem wpływu z tego podatku. Opóźnienie implementacji Dyrektywy Pillar II doprowadzi więc do przesunięcia w czasie wprowadzenia krajowego podatku wyrównawczego, a w konsekwencji będzie wiązało się to z utratą przez Polskę części dochodów. Dla przedsiębiorców oznacza to szereg komplikacji związanych m.in. z ryzykiem konieczności zapłaty podatku wewnątrzgrupowo wraz z brakiem możliwości stosowania przepisów przejściowych.

Powyższe prace powinny zostać skoordynowane z likwidacją krajowego podatku minimalnego wprowadzonego przez poprzedni Rząd. Głównym założeniem krajowego podatku minimalnego jest opodatkowanie tych podatników, którzy osiągają straty podatkowe lub osiągają niskie dochody (udział dochodów w przychodach w wysokości nie większej niż 2%). Zapłacony podatek minimalny może potencjalnie zostać zaliczony na poczet podatku kalkulowanego na zasadach ogólnych, o ile poprawi się dochodowość podatnika. Należy wskazać, że podatek minimalny wprowadzony został pierwotnie w 2022 r., niemniej jednak z uwagi na fakt, że ówczesne przepisy mogły w dużej mierze uderzać w przedsiębiorstwa komunalne wprowadzono pewne zmiany w zakresie jego funkcjonowania. Przepisy o podatku minimalnym znalazły pełne zastosowanie począwszy od 2024 r.

Wprowadzone przepisy prowadzą do sytuacji, gdzie obciążenie podatkiem dochodowym od osób prawnych pojawia się również w przypadku podatników ponoszących straty podatkowe (co samo w sobie jest sprzeczne z logiką podatku dochodowego) oraz może w szczególności uderzyć w branże, które z uwagi na charakter swojej działalności, cechują się niskim poziomem marżowości. Szczególnie w przypadku tych ostatnich, dodatkowe obciążenie podatkowe może prowadzić do chęci przerzucenia tego kosztu na konsumentów, co z kolei może się przełożyć na wzrost cen oraz spadek konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. Dodatkowo, poziom skomplikowania przepisów o podatku minimalnym będzie prowadził do nałożenia dodatkowych obowiązków na zespoły podatkowo-księgowe oraz sporów co do prawidłowej wykładni tych przepisów.

Postulaty:

Jak najszybsze wprowadzenie ustawy implementującej dyrektywę oraz wprowadzenie odpowiedniego podatku wyrównawczego płaconego w Polsce, który skorygowałby efektywną stawkę podatkową w ramach Pillar II celem uniknięcia płacenia podatku wyrównawczego, którego Polska nie będzie beneficjentem.

Likwidacja krajowego podatku minimalnego.

6. Zmiany w obszarze opodatkowania podatkiem od nieruchomości PRZY ZACHOWANIU STATUS QUO WYSOKOŚCI OPODATKOWANIA PRZEDSIĘBIORCÓW

Od ponad 25 lat nikt na poważnie nie zaopiekował się podatkiem od nieruchomości, pomimo tego, że jest on drugim – zaraz po podatku VAT – generującym najwięcej sporów sądowych podatkiem w Polsce. Sytuacji tej nie pomaga fakt decentralizacji systemu poboru tego podatku przez ponad 2 400 organów podatkowych na terenie całej Polski. Dla podatników oznacza to nie tylko konieczność składania osobnych deklaracji na terenie każdej gminy, w której posiadają majątek, lecz także konieczność monitorowania stawek, które różnią się pomiędzy gminami, a niekiedy także różnego podejścia do kwalifikacji samego przedmiotu opodatkowania, czy możliwości stosowania zwolnień.

Omawiane zagadnienie stanowi strategiczne wyzwanie nie tylko dla podatników (na których ciąży ekonomiczny ciężar tego podatku), lecz także dla samorządów (których dochód stanowi). Cieszy zatem przedstawiony projekt zmian w tym zakresie, niemniej wymaga on zwrócenia uwagi na kilka kluczowych aspektów merytorycznych.

Szeroki zakres wyzwań związanych z podatkiem od nieruchomości powoduje, że do ich rozwiązania należy podejść kompleksowo.

Postulaty:

  • znowelizować podstawowe definicje określające precyzyjnie co najmniej przedmiot opodatkowania, tj. „budynek” i „budowlę” – co wymuszają dwa ostatnie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, ale także praktyka. Bez oceny skutków regulacji poprzedzonej zgromadzeniem i przeanalizowaniem danych (w tym wysokości wpływów z tytułu opodatkowania konkretnych budowli, a nie zbiorczo), których obecnie nikt nie zbiera, nowelizacja ta powinna mieć jednak charakter jedynie przejściowy (a nie rewolucyjny); jednocześnie proponowane nowe przepisy nie powinny dodatkowo obciążać przedsiębiorców, lecz pozwolić na zachowanie status quo obecnego poziomu opodatkowania.
  • uprościć deklaracje podatkowe składane przez osoby prawne tak, by grunty, budynki i budowle wymieniane były w odrębnych załącznikach – ograniczy to ilość dokumentów składanych przez podatników, a samorządom ułatwi ich analizę;
  • usunąć konieczność corocznego wydawania decyzji określających osobom fizycznym (decyzja raz wydana przez samorząd powinna obowiązywać do momentu doręczenia nowej decyzji np. po zmianie stawek podatku lub pojawieniu się u podatnika nowego przedmiotu opodatkowania);
  • doprecyzować przepisy wskazujące jak należy obliczać podstawę opodatkowania budynkó Obecnie przepisy wskazują, że podstawę opodatkowania stanowi powierzchnia mierzona po wewnętrznej stronie ścian, choć praktyka stosowania tego przepisu pokazuje, że w wielu przypadkach konieczne jest mierzenie również po innych płaszczyznach niż ściany;
  • umożliwić udział samorządów w postępowaniach przed sądami administracyjnymi na prawach strony w sprawach wydawanych przez nie decyzji – z jednej strony umożliwi to samorządom obronę swoich interesów na poziomie sądowym, z drugiej może przyspieszyć postępowania prowadzone przez samorządy w sprawach podatku od nieruchomości.

Jednocześnie, niezbędne jest wprowadzenie cyfryzacji do podatku od nieruchomości. Pozwoli to na usprawnienie jego poboru, ale także zebranie danych umożliwiających  w końcu jego realną analizę. W tym aspekcie priorytetami są:

  • wprowadzenie możliwości elektronicznego składania deklaracji przez osoby prawne;
  • nowy ujednolicony wzór deklaracji;
  • powiązana z nowym wzorem deklaracji ogólnopolska platforma pozwalająca na kompleksowe zebranie informacji co opodatkowują przedsiębiorcy z poszczególnych branż i jak jest to kwalifikowane przez poszczególne gminy.

Kluczowe z perspektywy skuteczności systemu jest też zaprojektowanie wsparcia kompetencyjnego dla samorządów, SKO oraz sądów administracyjnych w zakresie tego podatku.

Biorąc również pod uwagę skalę prowadzonych przez samorządy kontroli w tym podatku (a właściwie ich brak), wsparcie na poziomie centralnym mogłoby również obejmować wsparcie analityczne w zakresie typowania do kontroli (przy czym do tego potrzebne jest zbieranie danych – o czym powyżej – i następnie ich analiza).

7. POSTĘPOWANIA PODATKOWE – KONIECZNE KRYTYCZNE ZMIANY

Postępowania i kontrole podatkowe prowadzone są obecnie w sposób przewlekły. Ponadto, obowiązujące obecnie przepisy w praktyce są niejednokrotnie nadużywane przez organy podatkowe.

Od lat organy podatkowe wykorzystują instytucje procesowe do:

  • Instrumentalnego zawieszania/przerywania okresu przedawnienia zobowiązań podatkowych, co w praktyce powoduje, że kontrole czy postępowania podatkowe bezkarnie prowadzone są latami bez ich formalnego zakończenia;
  • w sytuacji postępowań wszczynanych na wniosek podatników, w szczególności składanych wniosków o wydanie interpretacji podatkowej, organy skupiają się na poszukiwaniu możliwości rozstrzygnięcia sprawy w formie postanowienia o odmowie wydania interpretacji zamiast merytorycznym rozpoznaniu sprawy;
  • obecnie brak jest również realnej możliwości przyśpieszenia postępowań lub dyscyplinowania organów w sytuacji prowadzenia postępowań przez wiele lat. Sprzyja temu zarówno brak skutecznych rozwiązań procesowych chroniących podatników, jak i sama konstrukcja przebiegu postępowania (przykładowo, statystyki MF pokazują, że dwuinstancyjność bywa iluzoryczna).

Dodatkowo, w trakcie postępowania podatkowego niejednokrotnie brakuje dialogu z podatnikami oraz wykorzystywania dostępnych instrumentów takich jak rozprawa administracyjna czy mediacje, aby w pełni wykorzystać koncyliacyjne metody rozwiązywania sporów.

Proponowane poniżej zmiany mają dla podatników charakter strategiczny, gdyż zapewniają realizację podstawowych praw podatników.

Postulaty:

Wprowadzenie tzw. „quick fixes” w zakresie czasu prowadzenia postępowań podatkowych mających zapobiegać prowadzeniu ich w sposób przewlekły, tj.:

  • likwidacja kontroli podatkowych, przy jednoczesnym wprowadzeniu możliwości dokonania korekty w toku postępowania podatkowego;
  • albo, w przypadku braku ich likwidacji:
    • w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w toku kontroli niezwłoczne wszczęcie postępowania po kontroli (obecnie obowiązujący termin 6 miesięcy dany organom na wszczęcie postępowania nie jest niczym uzasadniony, skoro organ już zidentyfikował nieprawidłowości w toku kontroli);
    • w przypadku braku stwierdzenia nieprawidłowości w toku kontroli – nadanie protokołowi kontroli waloru chroniącego podatnika; wzmocnienie instytucji ponaglenia – wprowadzenie krótkiego i wiążącego terminu na jego rozpoznanie lub domniemania prowadzenia postępowania w sposób przewlekły w sytuacji braku rozpoznania ponaglenia w ustawowym terminie, ujęcie w Ordynacji podatkowej katalogu kar jakie mogą być nałożone na organ I instancji w przypadku stwierdzenia przewlekłości; albo w przypadku braku wprowadzenia zmian w instytucji ponaglenia – usunięcie tej instytucji i umożliwienie podatnikom składanie od razu skargi na bezczynność / przewlekłość bezpośrednio do WSA (wraz z wprowadzeniem wiążącego terminu na rozpoznanie skargi);
  • wprowadzenie możliwości rezygnacji z rozpoznania sprawy w II instancji na wniosek strony; możliwość prowadzenia przesłuchania w urzędach na odległość oraz zastąpienie klasycznego protokołowania nagraniem czynności i transkrypcją;
  • utrzymanie możliwości zdalnego uczestniczenia w rozprawach (na wniosek strony) – wprowadzenie i dostosowanie systemu do rozpraw online wiązało się z dużym nakładem środków finansowych, stąd wracanie do rozpraw stacjonarnych jest nie tylko niepraktyczne, ale też niegospodarne;
  • Otwarcie się administracji skarbowej na wykorzystywanie dostępnych instrumentów koncyliacyjnego rozwiązywania sporów – w szczególności rozprawy administracyjnej przewidzianej w Ordynacji Podatkowej oraz mediacji przewidzianej w Kodeksie Postępowania Administracyjnego;
  • konieczność doręczenia wezwania do zapłaty po decyzji wydanej w II instancji zamiast natychmiastowej egzekucji;
  • wprowadzenie krótkiego i wiążącego terminu na przekazanie akt przez WSA do organu po wydaniu wyroku uchylającego decyzję;
  • wprowadzenie klauzuli nadużycia prawa przez organy – jako jednej z naczelnych zasad postępowania, co mogłoby zdyscyplinować organy i ukrócić m.in. instrumentalne wszczynanie KKS, nadawanie bezzasadnie rygoru natychmiastowej wykonalności, wydawanie bezpodstawnych decyzji zabezpieczających czy też uniknięcie tak skrajnych przypadków bezprawnego działania organów, jak kwestionowanie rozliczeń podatników w sytuacji braku uszczuplania czy też kwestionowanie decyzji gospodarczych lub przyjętego modelu biznesowego;
  • zapewnienie kontroli nad procesem wydawania interpretacji indywidualnych, w szczególności monitorowanie przyczyn i przypadków wydawania postanowień o odmowie wydania interpretacji.

8. Program Współdziałania – WIZYTÓWKA POLSKIEJ ADMINISTRACJI PODATKOWEJ

Program Współdziałania, jako forma współpracy dużych przedsiębiorców z Krajową Administracją Skarbową (KAS) oparta na wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu oraz transparentności, jest dostępny od 1 lipca 2020 r. Obecnie działa w formule pilotażu przewidującego udział 20 kandydatów, zaś po Programu przystąpiło na dziś łącznie 11 firm.

Obowiązujący obecnie katalog korzyści wynikających z udziału w programie zakłada przede wszystkim zapewnienie zgodności z przepisami podatkowymi i pewne ułatwienia proceduralne.

Podpisanie umowy o współdziałanie poprzedzone jest audytem wstępnym KAS trwającym od 9 miesięcy do 2 lat.

Spełnienie wymagań dotyczących uczestników Programu Współdziałania w wielu wypadkach wiąże się z potrzebą poniesienia dodatkowych nakładów i obciążeniami administracyjnymi.

Badanie przeprowadzone przez Akademię Leona Koźmińskiego wskazuje,                          że znaczna część przedsiębiorców spełniających warunki przystąpienia do Programu Współdziałania nie posiada wystarczającej wiedzy na jego temat.

Postulaty:

  • Dalszy rozwój Programu Współdziałania jako formy wspierania przedsiębiorczości poprzez dopuszczanie kolejnych kandydatów do udziału w nim i popularyzowanie jego idei;
  • Wprowadzenie większej roli doradców podatkowych w miejsce audytorów i biegłych rewidentów w zakresie przeprowadzania tzw. Niezależnych Audytów Funkcji Podatkowej (liczne afery z udziałem audytorów oraz materia ściśle podatkowa będąca przedmiotem analiz w ramach tego narzędzia powodują, iż to doradcy podatkowi powinni pełnić kluczową rolę w przeprowadzaniu przedmiotowych prac).
  • Przygotowanie i wdrożenie koncepcji „ograniczonego” Programu Współdziałania (dostępnego również dla podmiotów nieosiągających przychodu na poziomie 50 mln euro rocznie) w celu promowania dobrych standardów tworzenia ram rozwoju biznesu;
  • Stworzenie możliwości przystąpienia do Programu Współdziałania przez grupy spółek;
  • Rozszerzanie katalogu korzyści związanych z podpisaniem umowy o współdziałanie.

9. POROZUMIENIE INWESTYCYJNE – KONIECZNE ZMIANY

Od 2022 roku przedsiębiorcy realizujący w Polsce inwestycje o wartości przekraczającej  100 mln zł otrzymali możliwość ubiegania się o zawarcie porozumienia inwestycyjnego. Instrument ten miał służyć zwiększeniu bezpieczeństwa finansowanego oraz zarządzaniu ryzykiem podatkowym. Taki efekt miał zostać zagwarantowany przez formę zawarcia porozumienia – umowa pomiędzy przedsiębiorcą a Ministrem Finansów zawierana po kompleksowym zbadaniu wszystkich aspektów istotnych dla określenia skutków podatkowych inwestycji. Dodatkowa korzyść związana z wprowadzeniem tego narzędzia miała polegać na zwiększeniu atrakcyjności Polski jako miejsca lokowania inwestycji i skutecznym konkurowaniu z gospodarkami pozostałych krajów regionu. W ciągu 22 pierwszych miesięcy obowiązywania przepisów nie zawarto ani jednej tego typu umowy.

Zawarcie porozumienia instytucyjnego wiąże się z potrzebą uiszczenia wysokiej opłaty wstępnej (50 tys. zł) na etapie złożenia wniosku oraz opłaty głównej (od 100 tys. do 500 tys. zł). Opracowane wzory wniosków o zawarcie porozumienia inwestycyjnego sugerują, że ochrona przedsiębiorcy wynikająca z tego instrumentu może zostać uzyskana – w analogicznym zakresie – przez uzyskanie dostępnych wcześniej tańszych narzędzi. Również sposób procedowania dotychczasowych wniosków wskazuje, że możliwości kompleksowego zbadania sprawy związane z konsensualnym trybem uzyskiwania porozumienia inwestycyjnego są wykorzystywane przez Ministerstwo Finansów jedynie                  w ograniczonym zakresie.

Sama idea tego narzędzia jest bardzo dobra i może przyciągać zagranicznych inwestorów do Polski a także zachęcać wszystkich inwestorów do nowych inwestycji. Niestety jednak dotychczasowe próby zawarcia porozumienia inwestycyjnego rozbijały się o brak chęci podjęcia realnego dialogu z przedsiębiorcami nad złożonymi zagadnieniami merytorycznymi.

Postulaty:

  • Zmiana sposobu postrzegania porozumienia inwestycyjnego jako interpretacji indywidualnej (lub innego instrumentu służącego wykładni prawa) za dużo większe pieniądze. Pełne wykorzystanie potencjału narzędzia typu cooperative compliance zakładającego dialog i umożliwiającego analizę wszystkich oferowanych przez inwestora informacji, opinii biegłych, możliwość bezpośredniego zapoznania się z procesami produkcji i wykonywania działalności. Ministerstwo Finansów nie może unikać zawierania porozumień inwestycyjnych, stosując zabiegi formalne lub niejasną wykładnię.

10. Koszty finansowania dłużnego jako koszty podatkowe – istniejący limit

Od 2018 r. obowiązują przepisy, które wprowadzają limity w zakresie zaliczania do kosztów uzyskania przychodów kosztów finansowania dłużnego przekraczających określone w ustawie o CIT progi. Próg liczony jest jako 3M PLN lub 30% tzw. podatkowej EBITDA (którakolwiek wartość jest wyższa). Koszty finansowania przekraczające tę wartość w trakcie roku podatkowego są wyłączane z wyniku podatkowego. Polskie regulacje zostały wprowadzone w życie jako implementacja regulacji tzw. Dyrektywy ATAD, przy czym dyrektywa ta jako limit ustaliła wartość 3M EUR (a nie 3M PLN).

Jakkolwiek postulat stojący za wprowadzeniem powyższych regulacji jest zrozumiały (przeciwdziałanie zjawisku unikania opodatkowania poprzez zawyżanie kosztów finansowania dłużnego), o tyle motywy wprowadzenia limitów kosztowych znacznie niższych niż tych przewidzianych przez Dyrektywę ATAD trudno zrozumieć w kontekście chociażby wysokości aktualnych stóp procentowych. Krajowe przepisy efektywnie powodują obniżenie konkurencyjności polskich firm względem unijnej konkurencji. Finansowanie dłużne jest najpopularniejszą metodą pozyskiwania kapitału przez przedsiębiorców i jest to często najprostsza i najszybsza opcja na uzyskanie zewnętrznych środków pieniężnych.

Postulaty:

Nowelizacja przepisów polegająca na zwiększeniu limitu kosztów finansowania dłużnego, które mogłyby podlegać zaliczeniu do kosztów uzyskania przychodów do wysokości 3M EUR (zgodnie z Dyrektywą ATAD).

11. Zmiany w obsadzaniu stanowisk sędziów sądów administracyjnych

Dobór kandydatów i sposób oceny wniosków o powołanie na sędziego sądu administracyjnego w praktyce powoduje, że nieproporcjonalna liczba sędziów wywodzi się z administracji publicznej, w szczególności skarbowej. Istnieje bardzo niewielka liczba sędziów, którzy posiadają doświadczenie biznesowe lub doradcze, znających praktyczne problemy i sposób działania przedsiębiorców w obszarze podatkowym.

Równocześnie, droga dojścia do urzędu sędziego rozpatrującego sprawy podatkowe powinna być otwarta (na analogicznych zasadach jak dla radców prawnych i adwokatów) dla doradców podatkowych posiadających wykształcenie prawnicze, czyli osób posiadających największą praktyczną wiedzę w tym zakresie.

Rozpoznanie sporu podatkowego częstokroć wymaga uwzględnienia realiów gospodarczych branży, w której działa podatnik. W sytuacji, w której – upraszczając – większość sędziów stanowią byli urzędnicy KAS, istnieje potrzeba wzmocnienia sądów o osoby posiadające nie tylko wiedzę prawniczą, ale i doświadczenie praktyczne, biznesowe.

Postulaty:

Znowelizowanie przepisów regulujących ustrój sądownictwa, w kierunku ułatwiającym dostęp do zawodu sędziowskiego praktykom i wyrównanie dopływu kadr sędziowskich pomiędzy administracją publiczną a biznesem.

12. Zakaz amortyzacji nieruchomości mieszkalnych

Na mocy Polskiego Ładu od 2022 roku nastąpiło wyłączenie z kosztów podatkowych odpisów amortyzacyjnych od budynków i lokali mieszkalnych zarówno w podatku dochodowym od osób prawnych, jak i podatku dochodowym od osób fizycznych. Efektywnie koszty wytworzenia lub nabycia takich nieruchomości mogą być rozpoznane dopiero w chwili ich sprzedaży i nie ma możliwości dokonywana sukcesywnych odpisów amortyzacyjnych

W przypadku podatku dochodowego od osób fizycznych, z uwagi na równolegle wprowadzone zmiany dotyczące opodatkowania przychodów z najmu prywatnego, w praktyce zmiana ta dotyczyła przedsiębiorców, których przychody są opodatkowane według skali progresywnej lub liniowo.

Zmiana wprowadzona przez Polski Ład spowodowała nieuzasadnione ograniczenie wydatków zaliczanych do katalogu kosztów uzyskania przychodu. Nieruchomości mieszkalne są normalnym środkiem trwałym, który jak każde inne aktywo może być wykorzystywane w prowadzonej działalności gospodarczej. Pozbawienie podatników prawa do rozpoznawania kosztu wytworzenia / nabycia nieruchomości mieszkalnej  w drodze odpisów amortyzacyjnych jest rozwiązaniem profiskalnym i uderzającym w podstawową zasadę podatku dochodowym, którą jest opodatkowanie różnicy między przychodem a kosztem jego uzyskania. Powyższe doprowadza do skokowego wzrostu zobowiązań podatkowych podatników prowadzących taką działalność.

Ministerstwo Finansów uzasadniało, że wartość nieruchomości mieszkalnych wzrasta, a nie spada, a tym samym, nie jest zasadne przyznanie preferencji w tym zakresie. Stwierdzenie to nawiązywało do aktualnej wtedy sytuacji na rynku nieruchomości, a nie było uzasadnieniem o ekonomicznym charakterze. W szczególności, biorąc pod uwagę planowane zwiększenie podaży nieruchomości, np. mieszkań z przeznaczeniem na tani wynajem lub zakup w ramach kredytu 0%, można spodziewać się cyklicznego odwrócenia tendencji wzrostowej na rynku nieruchomości mieszkalnych. W takiej sytuacji argumentacja ustępującego kierownictwa MF byłaby zupełnie bezzasadna. Co więcej, obecne przepisy uniemożliwiają wliczenie w koszty nakładów poniesionych na ulepszenie nieruchomości, co wiąże się z podniesieniem wartości początkowej środka trwałego – takich wydatków nie można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów jednorazowo, a wobec braku możliwości amortyzacji takich wydatków do kosztów zaliczyć nie można w ogóle.

Zmiana wprowadzona Polskim Ładem naruszała prawa nabyte przez podatników przed wejściem w życie ww. regulacji z uwagi na brak jakichkolwiek przepisów przejściowych. Zasada ochrony praw nabytych jest jedną z najistotniejszych z punktu widzenia praw obywateli zasadą wchodzącą w skład polskiego systemu prawa, która wywodzi się z konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego oraz znajduje swoje odzwierciedlenie w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego. Pozbawienie podatników możliwości amortyzacji nieruchomości mieszkalnych, która rozpoczęła się przed 2022 r., stanowiło naruszenie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Postulaty:

Zmiana przepisów przez określenie nowych zasad amortyzacji nieruchomości mieszkalnych, uwzględniająca w szczególności naruszone prawa nabyte podatników, traktująca w równy sposób nabywców zarówno nieruchomości nowych, jak i używanych.

Pierwsze obniżki stóp procentowych najwcześniej w połowie 2025 r.

RPP utrzymała stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami. Dzisiaj odbyła się konferencja prezesa Glapińskiego. Jak wynika z wypowiedzi – obniżek stóp procentowych szybko nie zobaczymy.

Argumentami za utrzymywaniem wysokich stóp procentowych jest wzrost inflacji w drugiej połowie roku, spowodowany stopniowym uwalnianiem cen energii. Do tego dochodzą mocne dane o wynagrodzeniach, których dwucyfrowa dynamika może utrzymać się w całym roku. Na koniec roku inflacja może zbliżyć się do 5 proc. Następny skok inflacji – po całkowitym uwolnieniu cen energii oczekiwany jest w pierwszym kwartale.

Po tym okresie inflacja ma zacząć spadać, aby w 2026 r. ponownie osiągnąć cel i właśnie wtedy, czyli od 2026 r. prezes upatruje szans na pierwsze obniżki stóp procentowych. Taki scenariusz wydaje się jednak zbyt jastrzębi, ale jeżeli prognozy NBP będą się sprawdzać to wydaje się, że przestrzeń na pierwsze obniżki stóp procentowych pojawi się najwcześniej w połowie 2025 r. – w momencie, gdy inflacja będzie ponownie spadać.

Oczekiwany termin potencjalnych ruchów stóp procentowych sukcesywnie się przesuwa. Jeszcze jakiś czas temu rozpoczęcie obniżek w 2024 r. było bardzo prawdopodobne. Teraz ten scenariusz stał się nierealny. Sojusznikiem RPP w obecnej narracji nie jest z pewnością bank centralny Czech, który sukcesywnie obniża stopy procentowe. Inne banki centralne (w tym EBC) również myślą o luzowaniu polityki monetarnej, chociaż wydaje się, że cykle te będą mocno rozciągnięte w czasie lub rozpoczną się później niż dotychczasowe oczekiwania rynków (np. w USA).

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Sprzedaż Sfinksa rośnie o 14% w II kwartale 2024 r.. Nowe lokale napędzają wzrost

Sprzedaż gastronomiczna grupy Sfinks Polska w II kwartale 2024 r. wzrosła o 14% r/r do 52,02 mln zł. W całym półroczu grupa odnotowała przychody gastronomiczne w wysokości 99,5 mln zł, co oznacza wzrost o 10,8% r/r. Obroty sieci porównywalnej zwiększyły się o 11,5% r/r do 47,63 mln zł  w II kwartale br., zaś w całym półroczu sprzedaż L4L wzrosła o 10,5% do 92,39 mln zł.

Wyniki II kwartału jasno pokazują, jak dużą wartością jest dla nas nowa sieć. Znaczna część wzrostu sprzedaży gastronomicznej została osiągnięta właśnie dzięki nowym lokalom, które w bardzo krótkim czasie dochodzą do oczekiwanego poziomu wyników. Uruchomione w I półroczu restauracje, jak np. SPHINX w Gliwicach czy w Toruniu, już w pierwszym miesiącu osiągnęły docelowy poziom sprzedaży i  utrzymują go w kolejnych miesiącach. To pokazuje, jak duże znaczenie ma nasza systematyczna praca  zapewniająca utrzymanie odpowiedniego stosunku ceny do jakości. Na razie przyrost nowych restauracji statystycznie nie jest duży, bo średniomiesięcznie mamy zaledwie pół restauracji więcej niż w ubiegłym półroczu, ale kolejne nowe otwarcia będą powiększać bazę coraz wydajniej pracującej sieci, dając efekt kuli śnieżnej. Szczególnie cieszy, że sprawdziła się nasza strategia na I półrocze tego roku i wzrost L4L jest realizowany głównie poprzez wzrost liczby gości, a nie przez cen, których w pierwszym półroczu generalnie nie podnosiliśmy. To pokazuje, że nasza  oferta jest atrakcyjna i coraz więcej osób z niej korzysta. Niestety rosnące koszty zmuszają nas do korekty cen na II półrocze, ale według naszych badań i tak zostaną one na atrakcyjnym poziomie w stosunku do oferty konkurencji.  Pozwoli to nam utrzymać wzrost sprzedaży znacznie powyżej inflacji, co komunikowaliśmy w naszej strategii na najbliższe sześć lat – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Raportowana przez Sfinks Polska sprzedaż gastronomiczna obejmuje przychody ze sprzedaży netto osiągane przez lokale, własne i franczyzowe, działające w ramach sieci zarządzanych przez spółkę, które są objęte bieżącym monitoringiem sprzedaży systemów informatycznych Sfinksa. Na koniec czerwca Spółka zarządzała 74 lokalami SPHINX, The Burgers, Chłopskie Jadło i Lepione&Pieczone by Chłopskie Jadło. Sprzedaż gastronomiczna nie obejmuje przychodów sieci Piwiarnia. Jednocześnie spółka zwraca uwagę, że sprzedaż gastronomiczna nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży osiąganymi przez Sfinks Polska. Na te składają się przychody ze sprzedaży gastronomicznej wypracowywanej przez restauracje własne oraz przychody z opłat franczyzowych naliczane od sprzedaży gastronomicznej realizowanej przez restauracje franczyzowe. W tym drugim przypadku przychody ze sprzedaży gastronomicznej stanowią przychód franczyzobiorców.

Fitch podwyższył rating pierwszych listów zastawnych Millennium Banku Hipotecznego do najwyższego poziomu AAA

Agencja ratingowa Fitch podwyższyła ocenę ratingową dla listów zastawnych serii 1 Millennium Banku Hipotecznego do poziomu AAA z perspektywą „Stabilną” w dniu 3 lipca 2024 roku. Decyzja agencji jest następstwem podwyższenia w dniu 28 czerwca 2024 r. Long-Term Issuer Default Rating Banku Millennium S.A., który jest poziomem referencyjnym dla ratingu listów zastawnych Millennium Banku Hipotecznego, do poziomu BB+ z perspektywą „Pozytywną”.

Artur Kulesza, Członek Zarządu Millennium Banku Hipotecznego
Artur Kulesza, Członek Zarządu Millennium Banku Hipotecznego

Cieszymy się z podniesienia ratingu pierwszych listów zastawnych Millennium Banku Hipotecznego do poziomu AAA – najwyższego w skali agencji ratingowych. Odzwierciedla on wysoką jakość portfela wierzytelności hipotecznych, stanowiących zabezpieczenie naszych listów zastawnych. Mamy nadzieję, że ta wysoka ocena Agencji Fitch wpłynie na powodzenie naszych kolejnych emisji listów zastawnych i przyczyni się do budowania większego zaufania wśród inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych do tego typu papierów dłużnych – powiedział Artur Kulesza, Członek Zarządu Millennium Banku Hipotecznego.

Rating Fitch dotyczy pierwszej emisji 3-letnich hipotecznych listów zastawnych o łącznej wartości nominalnej 300 mln zł przeprowadzonej w czerwcu br. Emisja skierowana została do inwestorów instytucjonalnych. Łączny popyt przekroczył 1,1 mld zł. Hipoteczne listy zastawne wyemitowane zostały w ramach Programu Emisji Hipotecznych Listów Zastawnych Millennium Banku Hipotecznego na podstawie Prospektu Podstawowego zatwierdzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego w dniu 15 kwietnia 2024 roku. Instrumenty te zostały również dopuszczone do obrotu na rynku równoległym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Dzień emisji listów zastawnych przypadł na 12 czerwca 2024 roku, a dzień ich zapadalności na 11 czerwca 2027 roku. Instrumenty zostały wycenione w procesie budowy księgi popytu na 57 pkt bazowych ponad stawkę WIBOR 3M i zostały ostatecznie zaoferowane do grona 50 inwestorów.

Tragiczna sytuacja przewoźników drogowych – zapowiadają protesty

Przewoźnicy drogowi będą protestować, bo ich sytuacja jest gorzej niż dramatyczna. Północna Izba Gospodarcza apeluje do Rządu o większe zaangażowanie w ten temat.

– Nie rozmawiamy o sytuacji teoretycznej, a naprawdę realnym zagrożeniu falą bankructw, szczególnie wśród mniejszych firm. Przewoźnicy drogowi i ogólnie sektor transporty jest narażany na rosnące koszty, przy jednoczesnym drastycznym ograniczaniu możliwości zarabiania pieniędzy. Uważamy, że postulaty tej grupy zawodowej są słuszne i należy doprowadzić do tego, by Ministerstwo Infrastruktury oraz Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej doprowadziło do ich realizacji. Bierność ze strony tych instytucji jest dla nas niepokojąca – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Apel do Ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie blisko współpracuje z Zachodniopomorskim Stowarzyszeniem Przewoźników Drogowych. Jesteśmy świadomi, że regularne protesty na ulicach Szczecina i województwa zachodniopomorskiego są dla mieszkańców kłopotliwe, szczególnie w sezonie wakacyjnym. Nie możemy jednak ignorować racjonalnych postulatów silnej grupy zawodowej, która znalazła się w bardzo trudnym momencie funkcjonowania.

Północna Izba Gospodarcza jest gotowa podjąć się mediacji między przewoźnikami, a merytorycznymi ministerstwami.

– Pismo, które otrzymaliśmy od Pana Piotra Małolepszaka, podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury jest napisane w bardzo koncyliacyjnym tonie, zapewniającym o chęci współdziałania przy rozwiązywaniu problemów sektora transportowego, bardzo nas to cieszy, ale jednocześnie nie mamy wrażenia, by Rząd potraktował ten temat priorytetowo, a sytuacja ewidentnie tego wymaga – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Otrzymaliśmy informację, że resort infrastruktury zwrócił się do Pani Agnieszki Dziemianowicz- Bąk, Ministry Rodziny, pracy i Polityki Społecznej  akceptację rozwiązań prawnych w zakresie postulatu tymczasowego zmniejszenia obciążeń z tytułu składek ubezpieczeniowych dla przedsiębiorców wykonujących międzynarodowe przewozy towarowe drogą lądową. Propozycja ma być analizowana. Apelujemy do Pani Ministry o to, by zajęła się sprawą pilnie. Przedsiębiorcy potrzebują wsparcia, ważne, by te akcenty postawione były teraz na wspieranie branży, która wypracowuje kilka procent polskiego PKB, a obecnie chyli się ku upadkowi – mówi Hanna Mojsiuk.

„Jesteśmy mniej konkurencyjni niż Litwa, Rumunia i Bułgaria”

Tymczasem Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych szykuje się do trzeciego w ciągu trzech tygodni protestu w Szczecinie i zapowiada działanie do skutku.

– Otrzymujemy deklaracje pomocy, ale jednocześnie Ministerstwo Infrastruktury nie mówi o liczbach i skali pomocy, a ta nie jest pod żadnym pozorem wystarczająca. Wielokrotnie mówiliśmy, że na tle konkurencji z innych krajów np. Litwy, Rumunii czy Bułgarii jesteśmy około 500 Euro poniżej poziomu finansowego, który możemy zaoferować naszym klientom. To drastycznie zmniejsza naszą konkurencyjność – mówi Piotr Krzyżankiewicz, wiceprezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

– Pojawiają się odpowiedzi na pisma, ale nie powodują one rozwiązania problemu. Jesteśmy zmuszeni więc do protestowania. Nasi posłowie również nie kwapią się do pomocy i podjęcie realnych działań – dodaje Krzyżankiewicz.

Północna Izba Gospodarcza kolejny raz będzie interweniować w tym temacie. Tym razem adresatem naszego stanowiska będzie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Kluczowy odcinek drogi ekspresowej S1 między Podwarpiem a Dąbrową Górniczą oddany do użytku

Wraz z początkiem wakacji oddany został do użytku kolejny odcinek drogi ekspresowej S1 między Podwarpiem a Dąbrową Górniczą. Ukończony przez Budimex SA etap liczy 7 km i jest jedocześnie jednym z odcinków wschodniej obwodnicy Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego.

Docelowo droga ekspresowa S1 o długości 135 km ma połączyć lotnisko w Pyrzowicach i autostradę A1 z granicą ze Słowacją w Zwardoniu. Trasa powstaje w śladzie starej drogi krajowej. Dodatkowo odcinek od Podwarpia do Dąbrowy Górniczej jest również fragmentem wschodniej obwodnicy Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Umożliwi ona wyprowadzenie ruchu tranzytowego z obszarów miejskich na czym zyskają mieszkańcy aglomeracji górnośląskiej i środowisko naturalne.

W ramach kontraktu główny wykonawca Budimex SA zmodernizował istniejący ślad jezdni i dostosował go do wszystkich parametrów drogi ekspresowej. Oprócz tego, zgodnie z zapisami kontraktu, Budimex SA był odpowiedzialny m.in. za budowę dwóch węzłów drogowych (Dąbrowa Górnicza Ząbkowice, Dąbrowa Górnicza Pogoria), zapewnienie dróg dojazdowych, budowę zatok dla służb, przebudowę infrastruktury dla pieszych i rowerzystów. Kontrakt przewidywał również przebudowę istniejącej infrastruktury podziemnej, w tym sieci wodociągowych, sieci energetycznych i kanalizacji, a także nadziemnej w postaci modernizacji sieci energetycznej, oświetlenia, urządzeń kolejowych, zbiorników retencyjnych, itd. Budimex odpowiedzialny był również za zapewnienie infrastruktury ochrony środowiska, czyli m.in. przejść dla zwierząt  i przepustów ekologicznych, a po zakończeniu robót, pełną rekultywację terenu.

Kluczowy odcinek drogi ekspresowej S1 oddany do użytku

„W ramach inwestycji powstał nowy dwujezdniowy odcinek drogi ekspresowej S1 o długości 6,61 ‎km wraz z węzłem Dąbrowa Górnicza Ząbkowice. Wybudowano 13 obiektów inżynierskich: dwa ‎mosty, cztery wiadukty, dwie kładki dla pieszych oraz siedem przejść dolnych dla zwierząt. ‎Zrealizowano także drogi dojazdowe o łącznej długości około 5,8 km oraz 4,6 km dróg ‎łącznikowych. Przebudowano 2,3 km istniejących lokalnych dróg. Na inwestycji zyskali nie tylko ‎kierowcy, bowiem wraz z budową dróg, powstało ponad 2,2 km ścieżek rowerowych, które ‎znacząco usprawniły komunikację lokalną dla okolicznych mieszkańców. Za ograniczenie hałasu ‎z ruchu komunikacyjnego odpowiada ponad 3,8 km wybudowanych ekranów akustycznych” – mówi Andrzej Czyż, Dyrektor Kontraktu Budimex.

Budowa drogi to również bezpieczeństwo i roboty branżowe.

Przybyło szereg urządzeń ‎bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zamontowaliśmy m.in. 27 kilometrów barier ‎energochłonnych, 11 000 m2 oznakowania poziomego, ponad 13 km ogrodzeń (w tym blisko 4 ‎km wygrodzeń herpetologicznych dla zwierząt) i innych urządzeń bezpieczeństwa ruchu. ‎Doświetlono nowo powstałe węzły i drogi łącznikowe za pomocą blisko 450 latarni, a woda ‎opadowa z nowo powstałej kanalizacji deszczowej znajdzie swoje ujście m.in. w pięciu nowych ‎zbiornikach retencyjnych wyposażonych w dwie przepompownie – mówi Andrzej Czyż.

Roboty branżowe objęły wykonanie sieci kanalizacji sanitarnej i deszczowej, przebudowę ‎wielkośrednicowych wodociągów miejskich i wody przemysłowej należącej do Huty Katowice, a ‎także przebudowę gazociągów przesyłowych należących do PSG i GAZ-SYSTEM. Przebudowano ‎także kolidującą z realizowaną drogą ‎ekspresową linię wysokiego napięcia, sieci teletechniczne ‎oraz elektroenergetyczne – dodaje Andrzej Czyż.

Po otwarciu pozostaną jeszcze ograniczenia w ruchu na węźle drogowym Dąbrowa Górnicza – Pogoria. W tym miejscu trzeba rozebrać stary wiadukt w ciągu drogi wojewódzkiej nr 796 i postawić nowy. Tu prace zrealizowane są w ok. 35 proc. Wg planów węzeł Pogoria zostanie oddany do użytkowania wraz z nowo wybudowanym wiaduktem 31 grudnia 2024 roku.

Umowa z Generalnym Wykonawcą została podpisana 11.09.2020 r. Całkowita wartość projektu wyniosła 302,5 mln zł.

Decyzja RPP i dane z USA na korzyść złotego

Dziś, ze względu na Dzień Niepodległości w Stanach Zjednoczonych, gramy bez Amerykanów. Środowa sesja w USA była również skrócona, a to w połączeniu ze słabymi odczytami zza oceanu ciążyło dolarowi. Nieporadność USD wykorzystał PLN, który dodatkowo jest wspierany przez Radę Polityki Pieniężnej.

Dane z USA

Środowe publikacje ze Stanów Zjednoczonych sukcesywnie osłabiały amerykańską walutę, a odpływ kapitału z dolara był widoczny już od samego rana. Sesję na głównej parze walutowej świata rozpoczęliśmy poziomem 1,073 USD, o godzinie 12:00 było to już 1,075 USD. Po południu otrzymaliśmy kilka odczytów z USA. Raport Challengera, czyli planowana liczba zwolnień spadła z 63 tys. do 48 tys., co było korzystną daną z punktu widzenia USD. Jednak chwilę później nastroje stonował Raport ADP, który mimo wzrostowych prognoz, wskazał spadek zatrudnienia w sektorze prywatnym, poza rolnictwem. To pogłębiło poranne starty amerykańskiej waluty. Akceleracja ruchu nastąpiła o godzinie 16:00, kiedy to poznaliśmy słaby raport ISM dla usług z USA. Wynik 48,8 pkt. (pomijając załamanie covidowe) jest najgorszym wynikiem od 2009 roku. Oznacza to jednocześnie wejście badanego sektora w strefę dekoniunktury (poniżej neutralnego poziomu 50 pkt.). Publikacja okazała się kolejnym ciosem wymierzonym w „zielonego”. Notowania eurodolara poszybowały przebijając poziom 1,081 USD ok. godziny 17:00.

Umocnienie złotego

Osłabienie dolara dobrze wykorzystała krajowa waluta. Jest to efekt ujemnej korelacji, która występuje pomiędzy wyżej wskazanymi. Gdy USD traci, lepiej mają się aktywa bardziej ryzykowne, do których należy PLN. Wczorajszą sesję na wykresie USD/PLN zaczynaliśmy w okolicach 4,01 PLN. Po godzinie 16:00 było to już 3,97 PLN. Na aprecjację złotego, oprócz słabości USD, miały również wpływ decyzja RPP oraz najnowsza prognoza dotycząca inflacji i wzrostu PKB w Polsce. Koszt pieniądza, bez zaskoczenia, pozostał na niezmienionym poziomie. Rada zmieniła jednak swoje prognozy. Aktualne dane mówią o wyższym tempie wzrostu cen konsumenckich w 2024 i 2025 oraz o obniżonym tempie wzrostu PKB w latach 2024-2026 względem prognoz z marca. To utrwala tezę utrzymania kosztu pieniądza w naszym kraju na dotychczasowym poziomie do końca roku, a w mediach pojawiły się pierwsze głosy mówiące i o całym pierwszym półroczu 2025. To kolejny argument wspierający krajową walutę.

Dobre nastroje w usługach strefy euro

W środę poznaliśmy również europejskie odczyty indeksów PMI dla sektora usługowego. Większość danych znalazła się w strefie rozwoju, czyli powyżej poziomu 50 pkt. Wyjątkiem byli Francuzi, którzy mimo wzrostu z 49,3 pkt na 49,6 pkt. pozostali w strefie recesji. Ostatecznie wynik dla całej strefy euro to 52,8 pkt. co było lepsze od rynkowych prognoz (52,6 pkt.). Pozytywne dane były korzystne dla wspólnej waluty i pomogły jej w umocnieniu do słabego wczoraj dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – strefa euro – Protokół z posiedzenia EBC
15:00 – Polska – Wystąpienie publiczne szefa NBP (prof. Adam Glapiński)

Dawid Górny, dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Grupa SUNEX miała szacunkowo ponad 49 mln zł skonsolidowanych przychodów w II kwartale 2024 r.

  • Przychody Grupy SUNEX sięgnęły 49,3 mln zł w II kw. 2024 r. wobec 88,13 mln zł rok wcześniej w analogicznym okresie przed rokiem, który był dla SUNEX rekordowy
  • Narastająco przychody skonsolidowane w pierwszym półroczu 2024 r. wyniosły 86,4 mln zł wobec 188,7 mln zł w pierwszym półroczu 2023 r.
  • Pierwsza połowa tego roku charakteryzowała się słabszą koniunkturą w branży OZE na najważniejszych dla spółki rynkach niemieckim i austriackim, a także na rynku polskim
  • W oczekiwaniu na ożywienie sektora SUNEX uruchomił produkcję elementów do zbiorników w nowo nabytej hali, otrzymał pozytywną decyzję NCBiR o dofinansowaniu projektu innowacyjnych zasobników, prowadzi due diligence w austriackiej spółce instalacyjnej, a w najbliższych miesiącach do Grupy aportem będzie wniesiony niemiecki Drolsbach kupiony przez prezesa Romualda Kalycioka.

SUNEX, czołowy polski producent innowacyjnych rozwiązań bazujących na OZE, w II kwartale 2024 r. miał szacunkowo 49,3 mln zł skonsolidowanych przychodów, o 44,1 proc. mniej niż w tym samym okresie przed rokiem. Narastająco w pierwszym półroczu 2024 r. skonsolidowane przychody wyniosły 86,4 mln zł, o 54,2 proc. mniej r/r.

Szacunkowe przychody: 

(dane w tys. PLN) II kw. 2024 Zmiana r/r I-II kw. 2024 Zmiana r/r
Przychody skonsolidowane 49 303 -44,1% 86 359 -54,2%
Przychody jednostkowe 28 210 -56,5% 51 986 -64,5%

  – Na wyniki pierwszego półrocza 2024 r. wpływ miała utrzymująca się słaba koniunktura na rynku ekologicznych urządzeń grzewczych, w tym zwłaszcza niekorzystna sytuacja makroekonomiczna w Niemczech, opóźnienie w uruchomieniu dotacji na tym rynku oraz wysokie stany magazynowe firm z branży OZE. Wysokie stopy procentowe w strefie euro przełożyły się zaś na znaczny spadek nowych inwestycji – mówi Romuald Kalyciok, prezes SUNEX. Od stycznie bardzo dobrze wystartował rynek austriacki, który wraz z uruchomieniem atrakcyjnych dotacji na urządzenia OZE zaprocentował rekordowymi zamówieniami. Pierwsza połowa roku to także bardzo dobra dla SUNEX informacja o pozytywnej decyzji Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w sprawie dofinansowania kwotą 15,2 mln zł naszego projektu autorskiej technologii wytwarzania kompozytowych zbiorników CWU w instalacjach grzewczych – dodaje prezes SUNEX.

Zarząd obserwuje poprawę koniunktury na strategicznych dla spółki rynkach.

– Rynek OZE jest bardzo perspektywiczny i będzie się dynamicznie rozwijał. Liczymy na wzrost zamówień w Niemczech oraz Austrii i będziemy na nie gotowi, także w zakresie świadczenia usług instalacyjnych i serwisowych, m.in. dzięki akwizycjom spółek specjalizujących się w tych usługach na obu rynkach. Do spółki trafi niemiecki Drolsbach, a potencjalne przejęcie spółki austriackiej jest na etapie due dilligence dodaje Romuald Kalyciok.

W lipcu SUNEX przeniósł produkcję elementów do zbiorników kompozytowych z wynajmowanego zakładu do własnej, nabytej w maju hali.

Od początku roku SUNEX przeznaczył na inwestycje – rozbudowę infrastruktury i realizację projektu zasobników kompozytowych – łącznie 13,7 mln zł.

Fed bliżej obniżki stóp procentowych? Wrzesień coraz bardziej prawdopodbny

Wczorajsze dane makro z USA spowodowały, że rynek coraz mocniej wierzy, że Rezerwa Federalna we wrześniu obniży po raz pierwszy poziom stóp procentowych. Oprócz słabszych od oczekiwań danych z rynku pracy wczoraj został opublikowany raport ISM dla amerykańskich usług, który wskazał, że sektor skurczył się w najszybszym tempie od czterech lat. Gwałtownie spadły rentowności długu USA, na Wall Street technologiczny Nasdaq Composite oraz Sp500 zyskały a na rynku walutowym kurs eurodolara pokonał poziom 1,08. Złoty zyskiwał na wartości po decyzji RPP o utrzymaniu aktualnego poziomu stóp proc. Protokół z ostatniego posiedzenia FOMC nie przyniósł żadnych przełomowych informacji. Dziś wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii.

Indeks ISM dla amerykańskiego sektora usług był wczoraj prawdziwym zaskoczeniem. Większość analityków spodziewała się wartości indeksu w przedziale 52-53,5, a najbardziej pesymistyczne głosy oczekiwały wyniku w okolicy poziomu 51,5. Ostatecznie wyniósł on 48,8 pkt. Statystyki wyraźnie pokazują, że to najgorszy wynik od czasu załamania związanego z koronawirusem wiosną 2020 roku. ISM dla przemysłu już od pewnego czasu znajduje się na niskich poziomach. Teraz słabe dane z usług dopełniają obrazu amerykańskiej gospodarki, która nie rozwija się tak dobrze jak ostatnio. Spadł indeks aktywności biznesowej do 49,6 pkt. oraz indeks zatrudnienia do 46,1 pkt. Obniżył się również wskaźnik cen płaconych z 58,1 pkt. do 56,3 pkt.

Sygnały ochłodzenia płynęły również z rynku pracy. Liczba Amerykanów, którzy ubiegali się o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu nieznacznie wzrosła i utrzymała się na poziomie zbliżonym do rocznego maksimum, głównie z powodu dużych wzrostów w Nowym Jorku, New Jersey i Kalifornii. Z kolei Prywatny raport ADP wskazał, że zmiana zatrudnienia w sektorze prywatnym wyniosła 150 tys. Oczekiwano 159 tys. Poprzednia wartość została zrewidowana w górę do 157 tys. Teraz Rynek spekuluje, że piątkowy raport NFP również rozczaruje.

Reakcja rynku była dość zrozumiała. Z racji tego, że po gorszych danych wzmocniła się narracja wrześniowej obniżki stóp przez Fed, dolar umocnił się i stracił około 0,5 proc. w relacji do średniej walut G10. To największy spadek od początku czerwca. Rentowności obligacji rządu USA na całej krzywej dochodowości obniżyły się. Rynek amerykański jest dziś zamknięty z okazji Dnia Niepodległości

Interpretacja rynku obecnie wygląda tak, że im silniej rośnie gospodarka USA, tym bardziej Fed może skoncentrować się na problemie inflacji i dlatego będzie skłonny poczekać z obniżkami do momentu, aż minie to zagrożenie. Dodatkowo jeśli gospodarka USA rozwija się zdecydowanie szybciej od europejskiej, to sam ten efekt stanowi istotny powód, aby oczekiwania dotyczące rentowności inwestycji w Stanach Zjednoczonych były wyższe od tych związanych z zwrotem z inwestycji w strefie euro. Jeśli te dwa czynniki ulegają odwróceniu, dolar traci na wartości, czego byliśmy świadkami wczoraj.

Dziś odbędą się wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Najnowsze sondaże wskazują na zdecydowane zwycięstwo opozycyjnej Partii Pracy pod przewodnictwem Keira Starmera. Partia Pracy ma przewagę średnio około 18 punktów nad obecną Partią Konserwatywną kierowaną przez premiera Rishiego Sunaka. Do uzyskania większości w 650-osobowej Izbie Gmin potrzeba 326 mandatów. W tym tygodniu funt zyskuje względem euro oraz dolara. Para EUR/GBP obniżyła się do 0,8460 a „kabel” urósł wczoraj do 1,2775, co oczywiście wynika w dużej mierze ze słabości dolara.

Krajowym wydarzeniem była decyzja RPP, która nie przyniosła żadnych niespodzianek. Stopa referencyjna wciąż wskazuje poziom 5,75 proc. a Rada cały czas podtrzymuje „jastrzębie” stanowisko. Komunikat po posiedzeniu zawierał nowe projekcje inflacyjne oraz te dotyczące wzrostu gospodarczego. NBP zakłada, że inflacja w tym roku uplasuje się na poziomie 3,7 proc. w przypadku gdy tarcze zostaną przedłużone. Tu mamy rewizję w górę z 3,55 proc. (z marca). Zdecydowanie wyższą dynamikę cen oczekuje NBP w kolejnym roku. Prognoza na 2025 rok została podwyższona z 3,6 proc. do 5,25 proc. Można zatem zakładać, że inflacja do celu banku centralnego powróci dopiero w pierwszym półroczu 2026 roku. Projekcje PKB zostały zrewidowane w dół z 3,5 proc. do 3 proc. w tym roku oraz z 4,25 proc. do 3,8 proc. w kolejnym. Złoty zyskiwała wczoraj względem głównych walut co spowodowało spadki EUR/PLN do 4,2950 oraz USD/PLN do 3,975. Dziś od rana rosną stawki kontraktów FRA na stopę procentową.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

GfK: bardzo dobre półrocze nastrojów konsumenckich w Polsce

Tak dobrego półrocza w zakresie badań nastrojów konsumenckich w Polsce nie było od lat. Przez 6 miesięcy wskaźnik utrzymywał się prawie na niezmiennym poziomie, ale konsekwentnie „nad kreską”. Stabilizacja to bardzo dobra wiadomość dla branży handlowej i firm, które planują sprzedaż w drugiej połowie roku.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK – An NIQ Company, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, w czerwcu 2024 r. wyniósł 3,5 pkt, co oznacza praktycznie identyczny wynik w porównaniu do poprzedniego miesiąca (spadek o zaledwie 0,1 pkt m/m). Od początku bieżącego roku wynik Barometru utrzymuje się na plusie, po raz pierwszy od wybuchu pandemii w marcu 2020 roku.
Wciąż w gorszych – ale w systematycznie poprawiających się – nastrojach konsumenckich znajdują się przedstawiciele większości państw unijnych. W ich przypadku średnia dla czerwca br. wyniosła -12,9, czyli 0,3 jednostki lepiej niż przed miesiącem.
nastroje konsumenckie w Polsce wciąż na plusieZ danych GfK – An NIQ Company wynika, że w czerwcu br. pogorszyła się część kluczowych wskaźników – np. w zakresie oceny obecnej sytuacji własnych finansów oraz przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju. Lepiej niż przed miesiącem oceniamy skłonność do wydatków na dobre trwałe oraz z większym optymizmem spoglądamy na stan naszych portfeli w przyszłości. Wciąż bardzo wyraźne zmiany obserwujemy w perspektywie długofalowej. Przed rokiem składowe barometru były nawet o kilkanaście jednostek gorsze.

W czerwcu zniknęła, widoczna jeszcze przed miesiącem, dysproporcja wyników w podziale na płeć. Wyniki dla kobiet i mężczyzn okazały się tym razem niemal identyczne. Wciąż bardzo duże różnice zaobserwować można w przypadku podziału na wiek, ale są one znacznie mniejsze niż w maju – sięgają ponad niespełna 25 jednostek (w maju różnica wynosiła nawet 40). W najlepszych nastrojach konsumenckich niezmiennie znajdują się ludzie młodzi (od 15 do 29 lat), gdzie wskaźnik to nawet ponad 20 na plusie. Dla porównania badani z grupy 50-59 i powyżej 60 lat odnotowali średnik wskaźnik nastrojów na poziomie sięgającym kolejno -4,3 i -2,8 jednostki, co stanowi bardzo dużą poprawę w relacji miesiąc do miesiąca.

– „Trójka” widoczna obecnie w Barometrze to wynik, który jeszcze przed rokiem każdy przedsiębiorca „brałby w ciemno”. Brak widocznych zmian w głównym wskaźniku to sygnał od konsumentów, że czują się oni po prostu bezpiecznie. I trudno się temu dziwić. Brak silnych zawirowań gospodarczych, stabilizacja na rynku pracy i silne hamowanie inflacji to czynniki, które pozwalają na nieco szersze niż dotychczas otwarcie portfeli oraz odmrożenie wydatków nie należących do tych pierwszej potrzeby. To dobry czas dla rynku, który – mamy nadzieję – będzie trwać jeszcze długo – mówi Barbara Lewicka, Senior Director w GfK – An NIQ Company.

W czerwcu 2024 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich

Informacje o badaniu
Badanie zrealizowano w dniach 7-12 czerwca 2024 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna Barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Liczba ataków hakerskich na Polskę wzrosła od początku roku o 200 procent

Polska firma doświadcza blisko 1800 ataków tygodniowo. To wzrost o ponad 60 proc. zaledwie w ciągu jednego kwartału – alarmują eksperci firmy Check Point Software Technologies zajmującej się bezpieczeństwem cybernetycznym. Co więcej od początku roku 2024, liczba cyberataków na Polskę wzrosła o 200 procent! Tym samym znaleźliśmy się w czołówce państw Europy Centralnej, które stanowią cel ataków cybernetycznych w 2024 roku.Ataki wykres

Co tydzień polskie organizacje atakowane są średnio 1754 razy w skali tygodnia, podczas gdy instytucje na Węgrzech czy w Niemczech 1000 razy. Najczęściej atakowanymi sektorami polskiej gospodarki są nadal instytucje administracji państwowej i wojska (ponad 1600) oraz użyteczności publicznej. –To kluczowe przedsiębiorstwa, stanowiące podstawowe filary organizacji każdego państwa. Stąd tak duże zainteresowanie właśnie tymi sektorami – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software w Polsce.

Sytuację potwierdzają równeiż dane MON, z których wynika, że tylko w 2023 roku doszło do 5 tys. ataków na sieci wojskowe. Tymczasem z ujawnionych przed kilkoma dniami przez wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego informacji wynika, że Polska jest dzisiaj najbardziej atakowanym państwem UE. Według oświadczeń przedstawicieli rządu wszystko wskazuje na to, że większość tych ataków pochodzi z Rosji i Białorusi.  – Z dnia na dzień obserwujemy liczbę incydentów rosnącą skokowo – poinformował wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Najnowsze dane Ministerstwa Cyfryzacji mówią o liczbie 600-700 interwencji, podejmowanych przez polskie służby dziennie. To wzrost o 100 procent w porównaniu do roku 2023 i o 400 procent w stosunku do 2022 roku. Z analiz firmy Check Point Software wynika, że tylko od początku roku 2024, liczba cyberataków na Polskę wzrosła o blisko 200 procent! (z 890 w styczniu 2024 do 1.754 w czerwcu).

To pokazuje, że Polska jest już na cybernetycznej zimnej wojnie z Rosją i jednym z głównych spotkań tutaj w Stanach Zjednoczonych były rozmowy dotyczące wzmocnienia cybertarczy RP w ramach współpracy z Białym Domem – przyznał Minister Cyfryzacji w wypowiedzi dla PAP podczas wizyty w USA. Według ministra, Polska jest głównym celem rosyjskich ataków ze względu na wsparcie dla Ukrainy i bycie „głównym szlakiem transportowym dla logistyki i sprzętu” wysyłanego Ukraińcom.

Analitycy Check Point Research, zwracają uwagę, że w tym roku kilkukrotnie wykrywano kampanie cyberszpiegowskie zaaranżowane przez powiązaną z Rosją grupę TAG-70, (znaną również jako Winter Vivern), APT28, NoName 057(16), których celem były podmioty rządowe, wojskowe i infrastruktury krajowej, głównie w Gruzji, Polsce i Ukrainie, a także w Azji Środkowej i Europie.  Na szczęście, Polska dotąd bardzo dobrze radzi sobie z rosyjskimi cyberatakami na infrastrukturę krytyczną, a jej służby są oceniane przez USA za jedne z najlepszych na świecie.

– Polska – jako jeden z najbardziej aktywnych sojuszników Ukrainy – stała się celem ataków grup haktywistów, którzy wykorzystać cyberprzestrzeń jako kolejne pole bitwy. Naturalnym celem ich działań są ataki na infrastrukturę krytyczną państwa, systemy informacyjne, chcąc siać niepokój i dezorganizując życie społeczeństwa. Dlatego należy zachować szczególną ostrożność i korzystać z najlepszych rozwiązań bezpieczeństwa i zabezpieczeń prewencyjnych. W przeciwnym razie podobnych ataków będzie coraz więcej – ostrzega Wojciech Głażewski, dyrektor Check Point Software Technologies w Polsce.

Zdecydowana większość złośliwych plików (70%) jest dystrybuowana za pośrednictwem poczty elektronicznej i podobną tendencję obserwujemy na całym świecie. Najpopularniejszym typem zainfekowanych plików w polskich sieciach były pliki .EXE (81%), następnie .XLS (13%).

Cyberprzestępcy nie ustępują w swoich działaniach, wyciągając coraz potężniejsze działa przeciwko firmom, administracji państwowej, organizacjom non-profit czy użytkownikom indywidualnym. Krajobraz zagrożeń zależny jest jednak od regionu. Eksperci uważają, że Afryka stanowi najbardziej zagrożony kontynent, choć w Azji organizacje atakowane są również nadzwyczajnie często – średnio blisko 2200 razy tygodniowo.

Popyt na kredyty mieszkaniowe nadal wysoki, ale niższy niż rok temu

O 51,8% r/r wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w czerwcu 2024 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w czerwcu 2024 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 51,8% w porównaniu do czerwca 2023 r.

W czerwcu 2024 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 27,45 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 22,01 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost r/r prawie o ¼. W porównaniu do maja 2024 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy również wzrosła o 1,7%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w czerwcu 2024 r. 442,83 tys. zł i była wyższa o 15,9% niż w czerwcu 2023 r. W porównaniu do maja 2024 r. nieznacznie wzrosła o 1,7%.
popyt hipoteki czerwiec 2024
– Popyt na kredyty mieszkaniowe, po zakończeniu przyjmowania wniosków w ramach Programu Bezpieczny Kredyt 2%, jest obecnie niższy o około 30-40% niż w II półroczu 2023 roku. Pomimo obaw nie spadł on jednak do poziomu sprzed uruchomienia Programu, bowiem pozostaje wyraźnie wyższy, w porównaniu z I półroczem ub.r.

Istotnym czynnikiem wpływającym na poziom bieżącego odczytu Indeksu Popytu jest większa liczba wnioskodawców, która wzrosła z 22,01 tysięcy w czerwcu 2023 roku do 27,45 tysięcy w czerwcu tego roku. Ten około 25% wzrost liczby osób wnioskujących jest w dużej mierze efektem ówczesnego „zamrożenia” popytu na kredyty mieszkaniowe w wyniku wysokiego poziomu stóp procentowych oraz realnego spadku wynagrodzeń, a także wstrzymywania się z wnioskowaniem o kredyt na rynkowych warunkach w oczekiwaniu na uruchomienie programu wsparcia. W efekcie mamy teraz efekt niskiej zeszłorocznej bazy, który częściowo odpowiada za czerwcowy nadal wysoki poziom Indeksu. Jednak efekt ten będzie stopniowo zanikał w kolejnych miesiącach na rzecz odwrotnego skutku, tj. wysokiej bazy II półrocza 2023 r. W rezultacie przyczyni się to do spadku wartości Indeksu w kolejnych miesiącach bieżącego roku. Brak nowego rządowego programu wsparcia spowoduje stabilizację liczby wnioskodawców na poziomie około dwudziestu paru tysięcy osób – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Drugim ważnym aspektem determinującym poziom BIK Indeksu Popytu na kredyty mieszkaniowe jest wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do historycznie rekordowej wartości 442,83 tys. zł – to kwota o prawie 16% wyższa niż w czerwcu 2023 r. Jest to efekt nadal rosnących cen nieruchomości, niewątpliwie sprzyja też temu wyższa zdolność kredytowa wynikająca z realnego wzrostu wynagrodzeń przy stabilnym poziomie stóp procentowych – dodaje.

Warto podkreślić, że wzrost zapytań o kredyty mieszkaniowe jest również efektem poprawy historii kredytowej wielu potencjalnych kredytobiorców. Stabilizacja rynku pracy oraz lepsza sytuacja ekonomiczna przyczyniły się do tego, że historia kredytowa wielu osób uległa poprawie, co umożliwiło im złożenie wniosków o wyższe kwoty kredytów na zakup nieruchomości.

Polski sektor przetwórstwa owoców i warzyw: rosnący potencjał na tle wyzwań

Polska jest jednym z największych producentów i eksporterów świeżych oraz przetworzonych owoców i warzyw w Unii Europejskiej. Jabłka czy gruszki z naszych sadów cieszą się dużym uznaniem wśród klientów z pozostałych krajów Wspólnoty, a jako światowy lider w produkcji i eksporcie pieczarek, zyskujemy coraz większe znaczenie w skali globalnej. Choć na pierwszy rzut oka nasz rynek nie powinien mieć powodów do obaw, tak wzrost kosztów produkcji surowców w wyniku zmian klimatycznych i ich wpływu na wielkość zbiorów czy rosnące potrzeby inwestycyjne, mogą zachwiać płynnością finansową firm i przyczynić się do zaciągania nowych zobowiązań. Tych przeterminowanych jest coraz więcej, a jak pokazują dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK, nieuregulowane płatności branży przetwórstwa owoców i warzyw wynoszą już ponad 256 mln zł, czyli o prawie 36 mln zł więcej niż rok temu.

Polski sektor przetwórstwa warzyw i owoców to ogromny i obiecujący rynek. W przypadku surowców, których do prowadzenia działalności potrzebuje branża przetwórcza, Polska plasuje się w europejskiej czołówce. Według danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w latach 2019-2023 roczne zbiory owoców wynosiły (w zależności od roku) od 3,9 mln ton do 5,4 mln ton, co powoduje, że nasz kraj zajmuje 3. miejsce w UE pod względem wolumenu produkcji owoców. Jednocześnie, krajowe zbiory surowców z drzew w zależności od warunków pogodowych wahają się od 3,5 do 4,8 miliona ton rocznie, z czego około 80 proc. stanowią jabłka. Polska jest kluczowym krajem pod względem zbiorów wiśni, malin i porzeczek. Jesteśmy również ważnym producentem truskawek, agrestu, borówek i aronii. Co ważne, ponad połowa krajowej produkcji owoców trafia do przetwórstwa, a w przypadku jabłek, w latach obfitych zbiorów, jest to aż 70 proc.[1]

Z kolei w przypadku warzyw z produkcją na poziomie 5-5,5 mln ton Polska plasuje się na 4. miejscu w UE. Jesteśmy jednym z głównych producentów kapusty, marchwi i cebuli w całej Unii. Co ciekawe, nasz kraj jest także światowym liderem w produkcji i eksporcie pieczarek. Od kilku lat obserwuje się trend wzrostowy w powierzchni upraw oraz zbiorach tych grzybów. W 2023 r. zebrano ich ok. 355 tysięcy ton. Większość krajowych zbiorów pieczarek jest przeznaczona na eksport, co potwierdza sezon 2022/2023, w którym wyeksportowano 239 tysięcy ton świeżych pieczarek oraz 80 tysięcy ton przetworów. [2]

Popularność owoców i warzyw przeznaczonych na potrzeby przetwórstwa widać też na poziomie wyborów zakupowych naszego społeczeństwa. W drugiej połowie ub.r. preferencje Polek i Polaków w tym zakresie postanowił sprawdzić Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw. Badanie zlecone przez organizację pokazało, że aż 85 proc. respondentów zaplanowało zakup przetworów owocowych i warzywnych jesienią i zimą. Największą popularnością cieszyły się soki owocowe, których zakup deklarowało 15,4 mln Polaków (48 proc.), tuż za nimi – popularne wśród 14,7 mln populacji – były kiszonki (46 proc.). Podium zamknęły dżemy, na które wskazało 14,5 mln Polaków (45 proc.). W dalszej kolejności wybieraliśmy mrożonki, co deklarowało 11,9 mln mieszkańców Polski (37 proc.), herbatki owocowe (10 mln osób – 32 proc.), konfitury (7,8 mln osób – 24 proc.) i suszone owoce (6,5 mln osób – 20 proc.).[3]

Rozkwit w produkcji surowców a kłopoty przetwórców

Choć dane dot. potencjału i wielkości produkcji samych surowców dają powody do zadowolenia, niepokoić może rosnące zadłużenie wśród przetwórców owoców i warzyw.

Łączne zaległości firm wpisanych do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz widocznych w bazie informacji kredytowych BIK w grupie przetwarzania i konserwowania owoców i warzyw (PKD 10.3) wyniosły na koniec kwietnia br. prawie 256 mln zł. A to oznacza, że każdy przedsiębiorca z tej kategorii, który spóźnia się ze swoimi zobowiązaniami finansowymi, jest zadłużony na średnio – aż 1,08 mln zł. – Podobnie odsetek wszystkich przetwórców owoców i warzyw z nieuregulowanymi płatnościami wobec banków i kontrahentów utrzymywał się w ostatnich pięciu latach na wysokim poziomie (spadek z ok. 9 proc. w 2020 r. do 7,5 proc. obecnie). Ryzykowny dla całej branży może być także znaczący wzrost całkowitego zadłużenia w tym samym badanym okresie. Jeszcze w kwietniu 2020 r. wynosiło ono 159,1 mln zł, by w kolejnych czterech latach zwiększyć się o prawie 97 mln zł (61 proc.). A to oznacza bardzo niepokojący trend – twierdzi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Saldo zadłużenia w branży przetwarzania i konserwowania owoców i warzyw w latach 2020-2024

W najgorszej sytuacji znajdują się firmy wyspecjalizowane m.in. w produkcji dżemów, marmolady, galaretek, artykułów spożywczych z orzechów czy te wytwarzające gotowe potrawy z owoców i warzyw (PKD 1039Z). Ich przeterminowane zobowiązania sięgają obecnie niespełna 214 mln zł (ok. 84 proc. całkowitego zadłużenia branży), a przeciętna firma ma długi na kwotę 1,26 mln zł. To prawie dwa razy więcej niż wynoszą średnie zaległości (ponad 646 tys. zł) nieterminowego producenta soków (PKD 1032Z).

Wśród poszczególnych uczestników rynku wyraźnie dominuje wspomniany już wcześniej podsektor specjalistycznego przetwarzania i konserwowania owoców i warzyw (PKD 1039Z), który pięć lat temu zaczynał z zadłużeniem w wysokości ponad 122 mln zł, powiększonym dzisiaj o blisko 92 mln zł (75 proc. wzrost). Marginalny udział w całkowitej strukturze zadłużenia posiadają natomiast przedsiębiorcy przetwarzający i konserwujący ziemniaki (PKD 1031Z). Między 2020 a 2023 ich zaległości spadały z poziomu 2 do prawie 1,5 mln zł, by dzisiaj zanotować spektakularny spadek do kwoty zaledwie 7,3 tys. zł dla całej branży widocznej w rejestrze BIG InfoMonitor i bazie BIK.

Branża w dobie przemian i walki o globalnego klienta

Sektor przetwórców owocowo-warzywnych jest w Polsce zróżnicowany zarówno pod względem wielkości firm, jak i modeli biznesowych oraz oferowanych produktów. Dzięki temu przejawia większą odporność na zmiany sytuacji na rynkach konkretnych owoców i warzyw. – Na obecną wysokość długu wpłynął niższy wolumen zebranych owoców, który przełożył się z kolei na wzrost kosztów surowca, a w związku z tym wyższy koszt produkcji, niewspółmierny do wzrostu cen, który mógłby je zrekompensować. Nakłady na inwestycje także odcisnęły swoje piętno. Cały sektor od lat zadłużony jest ze względu na duże inwestycje w majątek trwały np. maszyny, przechowalnie oraz majątek ruchomy (samochody dostawcze) i nakłady w zdobywanie nowych rynków zbytu. Ponadto zakłady przetwórcze prowadzą duże inwestycje związane z transformacją energetyczną w celu efektywnej działalności gospodarczej. Poziom i dynamika zadłużenia jest wywołana również wtórnie przez trudną sytuację w okresie pandemii i wojną w Ukrainie. Branża jest jednak bardzo rozwojowa. Przyrost polskiego eksportu przetworów warzywnych w latach 2020-2023 wzrósł o 50 proc. do 935 mln euro, a przetworów owocowych o 44 proc. do 1,95 mld euro – komentuje Tomasz Smoleński z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Państwowego Instytutu Badawczego.

Rynek owocowo-warzywny w Polsce systematycznie się rozwija, na co niewątpliwie ma wpływ szeroki wybór dobrych jakościowo warzyw i owoców, rozbudowana baza przechowalnicza i przetwórcza oraz niższe zużycie pestycydów w porównaniu z krajami zachodnimi. Mimo ewidentnie mocnych stron sektora widać na horyzoncie kilka wyzwań, którym branża będzie musiała stawić czoła. – Unijna strategia Zielony Ład i związane z nią rosnące koszty produkcji, a także konkurencja ze strony rosnącego importu z krajów spoza Unii Europejskiej już teraz są rzeczywistością. Szansą dla branży może być większa aktywność w eksporcie produktów poza UE. Aby jednak tak się stało, zarówno producenci, jak i przetwórcy owoców i warzyw będą musieli przygotować się technologiczne do coraz wyższych wymagań odbiorców hurtowych i detalicznych. Będzie to związane z rosnącymi wymogami jakościowymi, większą liczbą wymaganych certyfikatów oraz procesów gwarantujących bezpieczny eksport na odległe rynki zbytu – komentuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Jak podaje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), w produkcji przetworów owocowych w Polsce dominuje ta przeznaczona na rynek soków zagęszczonych. W ostatnich dwóch sezonach notowała ona wzrosty, wynosząc odpowiednio 410 tys. ton w sezonie 2021/2022 oraz 441 tys. ton w sezonie 2022/2023. W trwających zbiorach 2023/2024 eksperci Instytutu prognozują już jednak spadek do poziomu 378 tys. ton. Najbardziej stabilną sytuację IERiGŻ odnotowuje w przypadku produkcji na potrzeby dżemów, marmolad, konfitur, powideł czy przecierów. W dwóch poprzednich sezonach mieściła się ona w przedziale od 138 do 140 tys. ton prognozowanych także w tym roku. [4]

[1] Dane przygotowane przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Państwowy Instytut Badawczy na podstawie danych GUS

[2] https://www.gov.pl/web/rolnictwo/owoce

[3] https://www.gov.pl/web/rolnictwo/owoce

[4] https://polskiesuperowoce.pl/268673-popularnosc-przetworow-w-polsce-wyniki-badania-kantar

Blisko 46 proc. Polaków dobrze ocenia proces zachodzącej w Polsce transformacji energetycznej

Według najnowszego raportu, 45,9% rodaków dobrze ocenia prowadzony w Polsce proces modyfikacji gospodarek i sieci energetycznych na bardziej zrównoważone. 29,9% Polaków uważa wręcz odwrotnie, a 24,2% nie ma wyrobionej opinii w tej kwestii. Pozytywne noty najczęściej wystawiają osoby w wieku 65-74 lat, z miesięcznymi dochodami powyżej 9 tys. zł na rękę. Z kolei negatywne opinie pochodzą głównie od ankietowanych mających 35-44 lat lub 75-80 lat i uzyskujących co miesiąc 5000-6999 zł netto. Autorzy badania przewidują, że zadowolenie z kierunku transformacji energetycznej i uczestnictwa Polski w tym procesie będzie rosło w społeczeństwie, ponieważ świadomość ekologiczna jest coraz większa. Do tego gospodarka oparta na OZE to jedyny sposób na trwałe powstrzymanie wzrostu cen prądu i realne oszczędności gospodarstw domowych.

Obecnie 45,9% rodaków uważa, że Polska dobrze prowadzi proces modyfikacji gospodarek i sieci energetycznych na bardziej zrównoważone, czyli mniej zależne od paliw kopalnych, a także efektywniejsze oraz korzystniejsze dla klimatu, zdrowia publicznego i środowiska naturalnego. 29,9% Polaków jest przeciwnego zdania, a 24,2% pozostaje niezdecydowanych. Tak wynika z raportu UCE RESEARCH i DGA S.A. Jest on oparty na badaniu przeprowadzonym w ramach projektu „Droga do zatrudnienia po węglu”.

– Uważam, że przekonanie o dobrym kierunku transformacji energetycznej i poprawnym uczestnictwie w tym procesie Polski będzie coraz częściej spotykane. Zadowolenie będzie rosło, ponieważ społeczeństwo jest coraz bardziej świadome ekologicznie. Zaczyna też zdawać sobie sprawę z tego, że takie działania są koniecznością. Do tego coraz bardziej widać determinację Unii Europejskiej i samej Polski do sprawnego wprowadzania zmian – mówi Anna Szymańska, jedna ze współautorek badania, wiceprezes  zarządu DGA S.A.

Autorzy badania zauważają, że w ostatnich latach bardzo zmieniła się polska mentalność. – Na pewno widzimy to, że gospodarka energetyczna Polski nie może opierać się wyłącznie na węglu. Dostrzegamy to, że coraz więcej energii można wytworzyć z odnawialnych źródeł. Jednocześnie do Polaków docierają twarde dane dotyczące węgla. Jego zasoby się kończą, wydobycie spada, a koszty wciąż rosną. Eksperci alarmują, że średni wiek elektrowni węglowych to już 50 lat – komentuje Magdalena Franciszczak, druga ze współautorek badania z DGA S.A.

W ocenie Anny Szymańskiej, niemal 30% respondentów źle oceniających proces modyfikacji gospodarki odzwierciedla obawy społeczne. – W ostatnich latach wzrosły ceny energii, zablokowano rozwój energii pochodzącej z wiatraków na lądzie, a w ubiegłym roku Polska sprowadziła ok. 17 mln ton węgla. Mogliśmy też spotkać się z wieloma fake newsami na temat sektora energetycznego. Dane kampanii „Energia NaPrawdę” z września 2023 roku pokazują, że ponad 500 tys. przebadanych wpisów internetowych w jakimś stopniu powielało nieprawdę. Myślę, że przed nami jest długa droga do rzetelnej informacji na ten temat – stwierdza Anna Szymańska.

Jak informują analitycy z UCE RESEARCH, dobrą ocenę w ww. kwestii częściej wystawiają mężczyźni niż kobiety – 49,4% vs. 42,5%. W pozytywny sposób wypowiadają się głównie osoby w wieku 65-74 lat – wśród nich – 54,9%, z miesięcznymi dochodami netto powyżej 9 tys. zł – 51%, a także z wykształceniem zasadniczym zawodowym – 53,4%. Przeważnie dotyczy to mieszkańców miejscowości liczących od 20 tys. do 49 tys. ludności – 54,9%. Przeciwną opinię nieco częściej wyrażają mężczyźni niż kobiety – 30,7% vs. 29,1%. Zazwyczaj krytyka pochodzi od Polaków w wieku 35-44 lat lub 75-80 lat – po 33,3%, jak również zarabiających 5000-6999 zł netto miesięcznie – 37,5%. Najczęściej są to osoby z wyższym wykształceniem – 34,8%, a także mieszkańcy miast mających od 100 tys. do 199 tys. ludności – 35,2%.

– Jak pokazało badanie firmy konsultingowej EY „Nawigacja w transformacji energetycznej” z tego roku, już 19% Polaków doświadcza ubóstwa energetycznego, czyli przeznacza powyżej 10% budżetu na energię. W mojej opinii, tzw. zwykły Kowalski jest więc częściowo przekonywany do transformacji energetycznej stopniem zasobności portfela. Tak naprawdę zwracanie się ku zrównoważonej gospodarce opartej na OZE to jedyny sposób na trwałe powstrzymanie wzrostu cen prądu i realne oszczędności gospodarstw domowych – podsumowuje Magdalena Franciszczak.

***
Opis metody badawczej

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i DGA S.A. w ramach projektu „Droga do zatrudnienia po węglu”. Wzięło w nim udział 1010 dorosłych Polaków.

Ericsson Mobility Report: 5G zmienia strategię firm telekomunikacyjnych

  • 5G umożliwia coraz większej liczbie dostawców FWA oferowanie planów taryfowych opartych na wysokiej prędkości
  • Do końca 2029 roku prognozowana liczba subskrypcji 5G wyniesie blisko 5,6 mld
  • Przewiduje się również, że do końca 2029 r. ruch danych mobilnych będzie rósł o 20 procent rocznie

ericsson-traffic-forecast-Fixed Wireless Access (FWA) connections ericsson-traffic-forecast-Mobile subscriptionsStały dostęp bezprzewodowy nadal zyskuje na popularności jako rozwiązanie 5G dla dostawców usług komunikacyjnych na całym świecie. Zauważalnie wzrosła liczba podmiotów oferujących to rozwiązanie w ciągu ostatniego roku – wynika z najnowszej analizy Ericsson Mobility Report z czerwca 2024 roku.

Spośród 310 dostawców usług komunikacyjnych na całym świecie, którzy zostali uwzględnieni w badaniu Ericsson Mobility Report, w kwietniu 2024 aż 241 oferowało stały dostęp bezprzewodowy. W tej grupie ponad połowa operatorów (około 53 procent) udostępniała 5G FWA. Oznacza to wzrost o dwanaście punktów procentowych w stosunku do analogicznego okresu w 2023 roku, co przekłada się na wzrost o 29 procent.

W ubiegłym roku odnotowano prawie 50-procentowy wzrost liczby dostawców, którzy oferują taryfy oparte na prędkości 5G FWA. Obecnie 40 procent wszystkich operatorów usług FWA wprowadziło takie rozwiązanie. Stały Dostęp Bezprzewodowy jest teraz drugim, po rozszerzonym mobilnym szerokopasmowym dostępie do Internetu (eMBB), najczęściej stosowanym zastosowaniem technologii 5G. Szybkość, możliwość transmisji danych oraz niskie opóźnienia 5G FWA zwiększają atrakcyjność planów taryfowych FWA, opartych na prędkości dla dostawców z parametrami podobnymi do ofert kablowych lub światłowodowych.

„Uważam, że po uruchomieniu 5G w Polsce na początku tego roku, zastosowania 5G można wdrożyć już teraz. Wprowadzenie 5G Standalone pozwoli na stworzenie zróżnicowanych i programowalnych sieci, które dadzą możliwość rozwinięcia dodatkowych zastosowań 5G, takich jak segmentacja sieci i udostępnianie interfejsu API sieci na polskim rynku” – mówi Martin Mellor, szef firmy Ericsson w Polsce. „Czerwcowy Ericsson Mobility Report pokazuje dalszy silny wzrost liczby subskrypcji 5G z eMBB i stałym dostępem bezprzewodowym, jako wiodącymi zastosowaniami. Uwidacznia również potrzebę zwiększonego wdrożenia technologii 5G Standalone, aby w pełni wykorzystać jej potencjał”.

Około 300 dostawców usług komunikacyjnych na całym świecie oferuje obecnie usługi 5G, z czego około 50 uruchomiło 5G Standalone (5G SA).

Jeśli chodzi o subskrypcje, 5G nadal rośnie ona we wszystkich regionach. W pierwszych trzech miesiącach 2024 roku na całym świecie dodano około 160 milionów subskrypcji 5G, co daje łączną liczbę ponad 1,7 miliarda. Do końca roku przewiduje się, że wartość ta powiększy się prawie o kolejne 600 milionów.

Według szacunków analityków do końca 2029 roku liczba subskrypcji 5G wyniesie blisko 5,6 miliarda, a globalny zasięg 5G poza Chinami kontynentalnymi podwoi się z 40 procent na koniec 2023 roku do 80 procent do końca 2029 roku. Przewiduje się też, że do końca 2029 roku 5G będzie stanowić około 60 procent wszystkich subskrypcji mobilnych.

W ujęciu regionalnym szacuje się, że Ameryka Północna będzie miała najwyższą penetrację do końca 2029 r. – aż 90 procent (lub 430 milionów) subskrypcji ma stanowić 5G.

W Indiach oczekuje się, że liczba subskrypcji 5G wzrośnie ze 119 milionów na koniec 2023 roku (około dziesięciu procent wszystkich subskrypcji mobilnych w kraju) do około 840 milionów (65 procent wszystkich subskrypcji) do końca 2029 roku.

W kwestii jakości obsługi, statystyki wiodącego dostawcy usług pokazują, że 97 procent wszystkich działań użytkowników w średnim paśmie 5G osiągnęło czas oczekiwania na treść krótszy niż 1,5 sekundy, w porównaniu do 67 procent w niskim paśmie 5G i zaledwie 38 procent w 4G (wszystkie pasma).

Zasięg 5G w średnim paśmie poza Chinami kontynentalnymi osiągnął 35 procent. Ameryka Północna i Indie dokonały szybkich wdrożeń, osiągając odpowiednio 85 i 90 procent zasięgu średniego pasma.

W porównaniu z listopadową wersją dokumentu (raport z 2023 roku) ruch danych w sieciach komórkowych w ujęciu rok do roku został skorygowany w dół. Zmiany w danych bazowych nastąpiły w drugiej połowie 2023 roku i wynikały z kilku czynników, takich jak niższe wartości zgłoszone przez organy regulacyjne i dostawców usług na rynkach o dużej populacji.

Między końcem marca 2023 r. a końcem marca 2024 r. ruch danych w sieciach komórkowych wzrósł o 25% r/r,  napędzany głównie migracją abonentów do nowszych generacji i usług wymagających transferu dużej ilości danych,  jak na przykład treśći wideo.

Zdaniem analityków do końca 2029 roku mobilny transfer danych będzie rósł ze skumulowaną roczną stopą wzrostu wynoszącą około 20 procent. Na zakończenie zeszlego roku około jedna czwarta wszystkich danych w sieci mobilnej była obsługiwana przez 5G. Prognozy wskazują, że na koniec 2029 r. odsetek ten wzrośnie do około 75 procent.