Luka podażowa staje się faktem przy rekordowym popycie na biura w Warszawie

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w Warszawie” w pierwszym kwartale 2022 r. aktywność najemców na stołecznym rynku nieruchomości biurowych osiągnęła najwyższy kwartalny poziom w historii dla pierwszych trzech miesięcy roku, a współczynnik pustostanów rozpoczął trend spadkowy.

Aktywność najemców w I kw. 2022 r. osiągnęła poziom niespotykany dotychczas na warszawskim rynku biurowym w pierwszym kwartale roku. W tym czasie najemcy podpisali umowy najmu na prawie 273 200 mkw., co świadczy o tym, że wiele transakcji wstrzymywanych m.in. przez pandemię zostało sfinalizowanych. Największym zainteresowaniem firm cieszyły się lokalizacje centralne, w których wynajęły one prawie 213 100 mkw., co stanowi 78% całkowitego popytu w analizowanym okresie.

– Pierwszy kwartał 2022 r. na stołecznym rynku nieruchomości biurowych rozpoczął się bardzo optymistycznie – aktywność najemców osiągnęła najwyższy kwartalny poziom w historii dla pierwszych trzech miesięcy roku, a pustostany zaczęły spadać. Wysoki popyt jest wynikiem podpisania kilku znaczących umów najmu. Obserwowane zakłócenia łańcuchów dostaw, wzrost kosztów pracy i materiałów budowlanych oraz trwający konflikt za naszą wschodnią granicą z pewnością wpłyną na kondycję polskiej gospodarki, a także rynku biurowego. Przewidujemy opóźnienia w realizacji inwestycji, aranżacji powierzchni, a także wzrost kosztów budowy nowych budynków biurowych oraz kosztu wykończenia biur – mówi Joanna Bartosiewicz, Senior Associate w Dziale Reprezentacji Najemców Biurowych, Newmark Polska.

Na koniec I kw. 2022 r. całkowite zasoby powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły prawie 6,24 miliona mkw., a nowa podaż przekroczyła 93 400 mkw. W tym czasie oddano do użytku łącznie sześć nowych budynków biurowych. Wśród największych ukończonych inwestycji znalazły się: Forest Tower (51 500 mkw., Północne Centrum), LIXA C (19 400 mkw., Zachodnie Centrum) czy SKYSAWA I (8500 mkw., Centralny Obszar Biznesu).

– Wolumen powierzchni w budowie utrzymuje się na jednym z najniższych poziomów w historii warszawskiego rynku biurowego. Obecnie powstaje niecałe 260 000 mkw., z czego prawie 80% ma zostać oddane do użytku do końca 2023 r., co sprawia, że prognozowana na lata 2024-2025 luka podażowa powoli staje się faktem – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Newmark Polska.

Od początku stycznia do końca marca 2022 r. nowe umowy najmu miały 27,7% udział w strukturze popytu, renegocjacje i odnowienia 26,8%, a umowy przednajmu stanowiły 24,5% całkowitego wolumenu. Na pozostałe 21% złożyły się ekspansje (13%) i transakcje na potrzeby własne (8%). Na szczególną uwagę zasługuje wyraźny wzrost udziału umów ekspansji, który w całym 2021 r. wyniósł niewiele ponad 6%.

Najbardziej aktywnymi najemcami na warszawskim rynku biurowym w I kw. 2022 r. były firmy z sektora finansowego (49,0%) oraz IT (17,2%). Największymi podpisanymi umowami najmu były dwa przednajmy: PKO BP na 34 500 mkw. w kompleksie SKYSAWA oraz poufnego najemcy z sektora bankowego na 30 000 mkw. w Forest Tower.

Na koniec marca 2022 r. poziom pustostanów w Warszawie wyniósł 12,2%, co stanowi spadek o 0,5 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem i wzrost o 0,8 p.p. r-d-r. Według prognoz ilość dostępnej powierzchni biurowej w stolicy będzie się stopniowo zmniejszać ze względu na przewidywaną na najbliższe lata lukę podażową. Wzrost kosztów budowy i użytkowania biur (głównie z powodu podwyżek cen mediów) może przełożyć się na większe zainteresowanie najemców lokalizacjami poza centrum.

W I kw. 2022 r. na stołecznym rynku powierzchni biurowych zaobserwowano presję na wzrost czynszów. Jednocześnie właściciele budynków biurowych ograniczali pakiety zachęt, szczególnie w lokalizacjach o najniższym wskaźniku pustostanów.

Sprzedaż mieszkań w stolicy ze sporym spadkiem, ceny w stolicy wciąż wysokie

Na koniec I kwartału tego roku w ofercie mieszkaniowej w Warszawie pozostawało 13 036 lokali, z czego 4 857 to nowo wprowadzone mieszkania. Względem I kwartału 2021 roku odnotowano wzrost oferty mieszkań o blisko 10%, natomiast względem IV kwartału 2021 wzrost o 9,28 % (więcej o 1108 mieszkań). Spadek natomiast zaobserwować można, jeśli chodzi o sprzedaż mieszkań w ujęciu kwartalnym. Średnia cena mieszkań wciąż rośnie i na koniec I kwartału 2022 wynosi ok. 13,3 tys. zł za metr kwadratowy – wynika z danych serwisu nieruchomościowego tabelaofert.pl.

Tabela 1. Oferta mieszkań w Warszawie na koniec kwartału

* I kw. 2022 – dane wstępneOferta mieszkań w Warszawie na koniec kwartału

Źródło: redNet Consulting dla tabelaofert.pl

– Powyższe dane pokazują wzrost podaży, spowodowany niższą sprzedażą – zauważa Maciej Dymkowski, prezes zarządzający serwisem tabelaofert.pl.

Sprzedaż w stolicy ze sporym spadkiem

Nieco mniej pesymistycznie niż zakładano wyglądają wyniki sprzedaży za I kwartał tego roku, w porównaniu do IV kwartału 2021r. O 1168 mniej mieszkań zostało sprzedanych w trzech ostatnich miesiącach roku (-26%).

Tabela 2. Kwartalna sprzedaż mieszkań w Warszawie – IV kw. 2021 i I kw. 2022

* I kw. 2022 – dane wstępneKwartalna sprzedaż mieszkań w Warszawie – IV kw. 2021 i I kw. 2022

Źródło: redNet Consulting dla tabelaofert.pl

Spadek ten związany jest przede wszystkim z wysokim poziomem stóp procentowych oraz sytuacją geopolityczną. Jestem ostrożna w stawianiu diagnozy dotyczącej tego, czy tendencja spadkowa się utrzyma z racji wciąż trwającej inwazji rosyjskiej. Zobaczymy jak zachowa się rynek w kolejnych kwartałach, ale na razie można mieć pewność, że doskonałe wyniki sprzedażowe z ubiegłego roku nie są do powtórzenia – ocenia Katarzyna Tworska, dyrektor zarządzająca redNet 24, firmy specjalizującej się w sprzedaży mieszkań deweloperskich.

Ceny w stolicy wciąż wysokie

Średnia cena mieszkań w Warszawie na koniec I kwartału tego roku wynosiła ok. 13,3 tys. zł za metr kwadratowy. To wzrost o blisko 4% w porównaniu z końcem IV kwartału 2021, kiedy za metr kwadratowy własnego „M” trzeba było zapłacić 12,8 tys. zł. Deweloperzy wprowadzili na rynek o blisko 2% więcej mieszkań, niż na koniec zeszłego roku, a o prawie 12% więcej w ujęciu rok do roku.

Tabela 3. Nowo wprowadzone mieszkania na rynek warszawski

* I kw. 2022 – dane wstępneNowo wprowadzone mieszkania na rynek warszawski

Źródło: redNet Consulting dla tabelaofert.pl

– Dane redNet Consulting wykazują stabilność rynku mieszkaniowego w stolicy. W porównaniu do IV kwartału 2020 roku, w pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku deweloperzy wprowadzili na rynek blisko 30% więcej nowych mieszkań. Oczywiście nie jest to liczba tak duża jak w II kwartale zeszłego roku, ale nie jest to drastyczny spadek. Mimo stale rosnących cen, zainteresowanie rynkiem nieruchomości w Warszawie utrzymuje się wciąż na wysokim poziomie, co nie zmienia się od wielu latmówi Katarzyna Tworska, dyrektor zarządzająca redNet 24, firmy specjalizującej się w sprzedaży mieszkań deweloperskich.

Zmiany w systemach podatkowym i ubezpieczeniowym – co spowodować mogą dla usług pogrzebowych?

Zmiany systemów podatkowego i ubezpieczeniowego obejmą również branżę pogrzebową, która przez ostatnie tygodnie czekała w tej sprawie na pozytywny dla siebie sygnał od rządu. – Włączenie firm funeralnych do listy mogących korzystać z nowych przepisów kategorii przedsiębiorstw to dziś swego rodzaju antidotum na szalejącą inflację i pozwoli na utrzymanie cen za usługi pogrzebowe na dotychczasowym poziomie – uważa Robert Czyżak z Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Sektor funeralny ostrzegał wcześniej przed wzrostem cen za swój serwis w związku m.in. z galopującą drożyzną nośników energii i apelował do władz o podjęcie stosownych działań, które mogłyby ochronić klientów firm pogrzebowych.

O możliwym wzroście cen za usługi funeralne Polska Izba Branży Pogrzebowej informowała w marcu. Przedsiębiorców niepokoił przede wszystkim lawinowy wzrost kosztów energii, który mógł w krótkim czasie spowodować znaczne nawet podwyższenie cen serwisów w tym segmencie gospodarki. Izba apelowała do władz o podjęcie stosownych działań chroniących przed możliwym wzrostem kosztów. Kilka tygodni temu rząd zapowiedział zmiany w systemach podatkowym i ubezpieczeniowym będących – jak powszechnie wiadomo – elementem składowym wprowadzonego na początku roku Polskiego Ładu. Dziś wiadomo już, że będzie mogła z nich korzystać branża pogrzebowa.

– Włączenie firm funeralnych do listy mogących korzystać z nowych przepisów kategorii przedsiębiorstw to dziś swego rodzaju antidotum na szalejącą inflację i pozwoli na utrzymanie cen za usługi pogrzebowe na dotychczasowym poziomie – uważa Robert Czyżak z Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Dodaje, że przedsiębiorcy z reprezentowanej przez niego gałęzi usług z ulga przyjęli te informacje, bowiem zapowiadane zmiany pomogą firmom pogrzebowym zapanować w dużym stopniu nad rosnącymi, i to niemal z dnia na dzień, kosztami działalności ich firm,a w konsekwencji sprawi, że tym razem obędzie się bez podwyżek cen usług.

W myśl zaprezentowanych przez rząd modyfikacji, przedsiębiorcy mogli będą m.in. mogli skorzystać z obniżonej stawki podatkowej, a przede wszystkim – także z możliwości odliczenia wysokości składki zdrowotnej od dochodu, co – jak zaznaczają – bardzo im dziś pomoże.

Przypomina, że początek tego roku nie był zbyt obiecujący dla właścicieli firm pogrzebowych, która zatrudnia ponad 100 tyś osób. – Szalejące ceny energii elektrycznej, gazu i paliw płynnych spowodowały podwyżkę cen kupowanych przez branżę trumien urn i utensyliów pogrzebowych, ceny rosły z dostawy na dostawę, i nie widać było końca szalejącej inflacji – przypomina Robert Czyżak. Jego zdaniem, dzisiaj, dzięki obietnicy rządu, sytuacja w miarę się ustabilizowała. – Przewidywana obniżka chociażby stawki podatkowej pozwoli na złapanie koniecznego oddechu – przyznaje prezes Izby. Wskazuje też, że pamiętać należy również o tym, że usługi funeralne to także branża, która korzysta z różnego rodzaju kredytów lub leasingów, a ich koszt rośnie z miesiąca na miesiąc.  – Mamy świadomość, że spowodowane to jest przede wszystkim wojną na Ukrainie – zauważa Robert Czyżak. Przestrzega również przed możliwymi w niedalekiej nawet przyszłości ograniczeniach w dostawach gazu, co spowodować może zaburzenie działania branży.

GfK: polski rynek dużego sprzętu AGD wart już ponad 10 mld zł i rośnie dwucyfrowo

W 2021 r. wartość sprzedaży urządzeń dużego AGD w Polsce wzrosła o 19 proc. w porównaniu do 2020 r. i osiągnęła blisko 10,8 mld zł. Konsumenci najczęściej kupowali lodówki, pralki oraz kuchnie (kuchnie wolnostojące i piekarniki). Wzrosty w ubiegłym roku odnotował również cały rynek dóbr technologicznych i trwałego użytku*. Tym samym sprzedaż dóbr trwałych osiągnęła łącznie blisko 50 mld zł, co oznacza wzrost o 14 proc. w porównaniu do 2020 r. Takie dane płyną z analiz przeprowadzonych przez firmę badawczą GfK.

W 2021 r. wartość rynku technologicznego i dóbr trwałego użytku w Polsce osiągnęła blisko 50 miliardów złotych. Skala zakupów polskich konsumentów jest ogromna. Dla porównania, przed kilkoma dniami, za 19 miliardów złotych Ministerstwo Obrony Narodowej zakupiło 250 amerykańskich czołgów Abrams.

Warto podkreślić, że znaczące wzrosty odnotował zwłaszcza rynek dużego AGD. Zgodnie z analizą GfK tworzy go 9 grup produktowych: pralki, suszarki bębnowe, okapy, płyty do zabudowy, kuchnie (w tych kuchnie wolnostojące i piekarniki), kuchenki mikrofalowe, zmywarki do naczyń, lodówki oraz zamrażarki. – Branża AGD zakończyła miniony rok znaczącymi wzrostami wartości sprzedaży. W porównaniu do 2020 r. ten rynek wzrósł o 19 proc. Galopująca inflacja sprawia, że Polacy zamiast oszczędzać są skłonni do zwiększenia wydatków, między innymi na sprzęt dużego AGDkomentuje Artur Noga-Bogomilski, Head of Market Intelligence / Proxy.

Potwierdzają to również wyniki badania Corona Mood zrealizowanego przez GfK w listopadzie ubiegłego roku. Aż 73 proc. Polaków deklarowało wówczas zwiększenie wydatków na dobra trwałe, w tym na artykuły gospodarstwa domowego. Rok wcześniej taki zamiar miało zaledwie 29 proc. konsumentów.

Polacy w pierwszej kolejności wybierają wygodę

W sprzedaży dużego sprzętu AGD niezmiennie dominują trzy kategorie, kolejno są to lodówki, pralki oraz kuchnie (kuchnie wolnostojące i piekarniki) . Z kolei najszybciej rosnącą kategorią są suszarki bębnowe. – W 2021 r. ich sprzedaż w Polsce wzrosła o ponad 40 proc. w porównaniu do 2020 r. Oznacza to, że w minionym roku Polacy wydali na nie o 276 mln zł więcej. Polakom coraz bardziej zależy na wygodzie, a grupa suszarek bębnowych staje się istotną częścią dużego sprzętu AGD – podkreśla Artur Noga-Bogomilski.

Rynkowy sukces nie dla każdego

Mimo ogólnych wzrostów wartości sprzedaży dóbr trwałych, analiza 7 największych marek na rynku pralek jasno pokazuje, że nie wszystkie marki odnotowały finansowy sukces. – Łącznie dynamika wartości sprzedaży tych firm pokazuje wzrost rynku o 14 proc. rok do roku. Należy jednak podkreślić, że są wśród nich marki, które odnotowały spadki. Rosnący rynek to szansa, ale nie gwarancja sukcesu markipodkreśla Artur Noga-Bogomilski.

*MDA, SDA, IT, Teleco, Consumer Electronics, Photo, Multifunctional Technical Goods

Aż 61% kandydatów chciałoby poznać opinie o potencjalnym szefie przed podjęciem współpracy

Niezmiennym od lat czynnikiem wpływającym na decyzje zawodowe specjalistów pozostaje wynagrodzenie. Istotne dla profesjonalistów są również możliwości rozwoju oraz charakter wykonywanej pracy. Jednak jak wynika z badań Hays Poland, coraz większe znaczenie dla pracowników ma także bezpośredni przełożony. Kwestia nie najlepszych relacji z szefem wielu motywuje do odejścia z dotychczasowego miejsca pracy, jak i uważnego przyjrzenia się potencjalnemu menedżerowi w nowej firmie.

Specjaliści mają coraz większą świadomość w kontekście swoich oczekiwań zawodowych. Śmielej komunikują wymagania płacowe i chętniej podejmują negocjacje. Więcej oczekują też od samej pracy. Dążą do tego, aby była ona źródłem satysfakcji i rozwoju, odpowiadała ich osobistym przekonaniom i wartościom, a także by pozwalała na funkcjonowanie w przyjaznej atmosferze. Jeśli jeden z powyższych elementów nie zostaje spełniony, pracownicy wychodzą na rynek pracy, na którym obecnie nie brakuje atrakcyjnych ofert.

Dla części specjalistów ważnym argumentem za zmianą miejsca zatrudnienia jest również postać przełożonego. Jak zauważa Agnieszka Kolenda, Dyrektor Wykonawcza w Hays Poland: „W mocy pozostaje znane powiedzenie mówiące, że pracownicy przychodzą do firmy, a odchodzą od szefa. Jeśli między przełożonym i podwładnym jest porozumienie i tzw. chemia, to ryzyko utraty cennego pracownika znacznie maleje.

Każdego roku relacje z szefem zajmują wysokie miejsce na liście powodów, dla których pracownicy rozważają odejście z firmy. W badaniach Hays przeprowadzonych na rzecz Raportu płacowego, w roku 2017 taki powód wskazało 6 proc. respondentów, natomiast w 2022 już 15 proc.

Najważniejsze powody rozważania zmiany pracy

Wynagrodzenie 65%
Brak możliwości rozwoju 42%
Charakter wykonywanej pracy 19%
Zbyt duży lub za mały nakład pracy 18%
Brak równowagi pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym 16%
Bezpośredni przełożony 15%

Sześć najczęściej wymienianych powodów. Respondenci mogli zaznaczyć maksymalnie trzy odpowiedzi.

Źródło: Raport płacowy 2022, Hays Poland

Potencjalny przełożony wpływa na decyzje kandydatów

Elementem ogłoszeń o pracę, który najbardziej przyciąga uwagę kandydatów, niezmiennie pozostaje wynagrodzenie, poziom stanowiska oraz zakres obowiązków. Jednak w przypadku wielu podobnych ofert, specjaliści zwracają uwagę także na inne aspekty, poznawane zazwyczaj na etapie rozmów rekrutacyjnych.

Poza benefitami, kulturą organizacyjną czy ścieżkami rozwoju, dla kandydatów niezmiernie ważna jest postać potencjalnego przełożonego. Jak wynika z badania Hays Poland, przeprowadzonego wśród ponad 1600 respondentów, aż 63 proc. specjalistów deklaruje, że potencjalny przełożony odgrywa istotną rolę w decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu oferty pracy.

Czy potencjalny przełożony odgrywa istotną rolę w Twojej decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu oferty pracy? 

Tak 63%
Trudno powiedzieć 18%
Nie 19%

Źródło: Badanie Hays Poland, luty-marzec 2022

Niemal 1/5 respondentów zadeklarowało, że potencjalny szef nie odgrywa istotnej roli w decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu propozycji zawodowej, a 18 proc. nie było w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Należy jednak podkreślić, że nawet w tych przypadkach nie jest to równoznaczne ze stwierdzeniem, iż osoba potencjalnego przełożonego jest aspektem zupełnie nieznaczącym.

W sytuacji, gdy konkurencja o wysoko wykwalifikowanego pracownika jest tak duża, kandydaci bardzo często decydują się na zmianę pracy wyłącznie wtedy, gdy oferta spełnia wszystkie ich oczekiwania. Jeśli pomiędzy kandydatem a rekrutującym menedżerem zostanie nawiązana nić porozumienia, to szansa na podjęcie współpracy rośnie. Z drugiej strony, jeśli tego elementu zabraknie, to nawet najciekawsza i najbardziej atrakcyjna oferta może zostać odrzucona. Wiele zależy natomiast od preferencji i wcześniejszych doświadczeń kandydata – wyjaśnia Agnieszka Kolenda z Hays Poland.

Opinie o nowym szefie

Skoro część pracowników chce opuścić dotychczasową firmę ze względu na złe relacje z przełożonym, to nie dziwi fakt, iż chcieliby, aby w nowym miejscu pracy układały się one lepiej. Co, jeśli kandydat przed podjęciem decyzji o związaniu się z firmą, mógłby zweryfikować, jak w praktyce wygląda współpraca z przyszłym szefem?

Jak wynika z badania Hays, aż 61 proc. specjalistów chciałoby zapoznać się z referencjami udzielonymi menedżerowi przez byłych podwładnych. Innymi słowy, wielu pracowników chętnie poznałoby opinie o przyszłym szefie, jeszcze przed rozpoczęciem współpracy, gdyby tylko mieli taką możliwość. Byłoby to rozwiązanie analogiczne do tego stosowanego przez pracodawców, którzy przed złożeniem oferty sprawdzają referencje kandydata. Taka praktyka potencjalnie mogłaby ograniczyć sytuacje, w których niedopasowanie pracownika do zespołu lub stylu zarządzania menedżera zostaje zweryfikowane dopiero podczas okresu próbnego.

Czy przed przyjęciem oferty pracy chciał(a)byś zapoznać się z referencjami udzielonymi przełożonemu przez byłych podwładnych?

Tak 61%
Nie wiem 17%
Nie 22%

Źródło: Badanie Hays Poland, luty-marzec 2022

Jednocześnie niemal co czwarty respondent deklaruje, że nie chciałby zapoznać się z referencjami dotyczącymi potencjalnego przełożonego. Może to wynikać z indywidualnych preferencji. Choć „chemia” pomiędzy przełożonym a pracownikiem sprzyja współpracy, to nie dla każdego kandydata relacje w miejscu zatrudnienia są decydującym czynnikiem. Czasami atrakcyjność warunków współpracy jest na tyle duża, że kandydat nie przykłada zbyt dużej uwagi do pozostałych elementów. Część specjalistów zapewne wychodzi też z założenia, że woli wyrobić sobie swoją własną opinię, niż posiłkować się subiektywnymi ocenami innych osób.

Czy dobry przełożony może zatrzymać pracownika w firmie?

Warto przeanalizować także sytuację odmienną, gdy pracownik w obecnej firmie ma bardzo dobre relacje z przełożonym, lecz ogólne warunki współpracy mogą nie być dla niego w pełni satysfakcjonujące.

Od bezpośredniego przełożonego w dużej mierze zależy satysfakcja z pracy, zaangażowanie, poczucie docenienia i atmosfera w zespole. Poza warunkami zatrudnienia bardzo często są to czynniki kluczowe z perspektywy pracowników, gdyż kształtują środowisko, w którym na co dzień funkcjonują. Jeśli pracownik dogaduje się z przełożonym, to jego odejście z firmy staje się mniej prawdopodobne – tłumaczy Agnieszka Kolenda z Hays Poland.

Warto dodać, że wpływ relacji z szefem na ogólną satysfakcję z pracy uwypukliła pandemia i nowe wyzwania postawione przed kadrą menedżerską. W tym okresie obie strony mogły doświadczyć, jak kluczową rolę w partnerstwie biznesowym odgrywa zaufanie. Osoby pracujące zdalnie doceniały fakt, że przełożony jest dla nich dostępny, dostrzega i docenia ich wysiłek, a także oferuje niezależność. W czasie, gdy wiele firm znajdowało się w procesie zmiany, charakterystyka dobrego menedżera jeszcze silniej opierała się na poczuciu, że w razie potrzeby wstawi się on za podwładnymi i zadba o ich interes. Obecnie jest podobnie – w dobie dynamicznych zmian rynkowych i geopolitycznych  specjaliści często potrzebują wsparcia menedżera. Jeżeli jest to osoba empatyczna i godna zaufania, pracownicy chętniej zwrócą się do niej o pomoc.

Relacja z przełożonym i oferowane przez niego możliwości mają coraz większy wpływ na decyzje zawodowe profesjonalistów, lecz nadal pracujemy głównie po to, aby mieć środki na prowadzenie preferowanego stylu życia. Jeśli praca w firmie pozostawia na tym polu wiele do życzenia, to nawet najlepszy szef nie zatrzyma pracownika w organizacji – dodaje Agnieszka Kolenda.

Najczęściej nawet najlepszy menedżer nie będzie w stanie wynagrodzić braku satysfakcji z kluczowych elementów pracy – wynagrodzenia, stanowiska, benefitów itp.

Ropa znowu powyżej 100 dolarów za baryłkę

We wtorek zarówno ropa Brent jak i WTI zdrożały o ponad 6 proc. i ponownie przekroczyły cenę 100 dolarów za baryłkę. W ostatnich dniach zapowiedź uwolnienia światowych rezerw ropy sprowadziła cenę surowca poniżej tej granicy. Teraz jednak informacje o zmniejszeniu intensywności lockdownu w Szanghaju oraz dalszych rozmowach w ramach Unii Europejskiej o możliwym embargu na rosyjską ropę podbiły jej cenę.

Informacje z Szanghaju, o poluzowaniu wprowadzonego w tym mieście lockdownu, oznaczają zmniejszenie obaw o poziom chińskiego popytu na ropę. Dodatkowo, Unia Europejska cały czas rozmawia o wprowadzeniu embarga na rosyjską ropę, choć przedstawiciele OPEC ostrzegają, że może to wywołać poważny szok podażowy na rynku. Pełne zastąpienie rosyjskiej ropy przez surowiec z innych źródeł jest niemożliwe. Cenę ropy podbijają także obawy o nową rosyjską ofensywę w Ukrainie i dalszą eskalację konfliktu.

Cena ropy szybko odbiła po kilku dniach spadków związanych z zapowiedziami uwolnienia jej rezerw. W zeszłym tygodniu USA i inne kraje zapowiedziały uwolnienie oraz sprzedaż na rynku ropy z rezerw strategicznych (SPR – Strategic Petroleum Reserve). Proces uwolnienia rezerw będzie polegać na sprzedaży przez USA do 1 mln baryłek ropy dziennie (co odpowiada 1 proc. światowego popytu na ropę) przez okres 6 miesięcy. W tym samym czasie dodatkowe 60 mln baryłek ropy mają sprzedaż ze swoich rezerw państwa zrzeszone w Międzynarodowej Agencji Energetycznej (należy do niej także Polska jako członek OECD). Zapowiedź uwolnienia rezerw zbiła cenę ropy tylko na chwilę, a w dłuższej perspektywie może nawet przynieść odwrotny skutek. Sprzedawanej ropy jest bowiem zbyt mało, by w pełni zrównoważyć spadek produkcji rosyjskiej ropy, który wynosi 3 mln baryłek dziennie. Na dłuższą metę by się ustabilizować, rynek potrzebuje stałego zwiększania produkcji ropy lub ograniczenia popytu na ten surowiec.

Planowana wyprzedaż, może zbliżyć amerykańskie rezerwy do ich minimalnego dopuszczalnego przepisami poziomu. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wymaga by państwa utrzymywały rezerwy na poziomie 90 dni własnego importu ropy netto (czyli różnicy pomiędzy importem a eksportem ropy). W przypadku USA wyliczony w ten sposób minimalny poziom rezerw wynosi 315 mln baryłek. Oznacza to, że zapowiadane obniżenie rezerw w ciągu 6 miesięcy do 385 mln baryłek, pozostawi niewielki bufor bezpieczeństwa wynoszący zaledwie 70 mln baryłek. To może stanowić problem w sytuacji dodatkowych zagrożeń, jakimi są możliwość dalszego spadku wydobycia w Rosji (w wyniku nowych sankcji lub kolejnej ofensywy), ograniczona elastyczność dostaw ze strony OPEC (a nawet zmniejszenie wydobycia w odpowiedzi na uwolnienie rezerw) oraz opóźnienia w procesie wydobycia ropy z łupków w USA.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Co wolno komornikowi, czyli jak naprawdę wygląda egzekucja komornicza?

„Nie zapłaciłam kilku rat kredytu za mieszkanie. Czy bank od razu naśle na mnie komornika? „Boję się, że komornik zabierze jedyny komputer, przy którym uczy się moje dziecko!”, „Czy komornik może mnie nachodzić i nękać w środku nocy?” – takich dramatycznych wpisów na forach poświęconych pomocy prawnej czy dłużnikom, można znaleźć w Internecie mnóstwo. Jeśli zaciągamy zobowiązanie finansowe, które w pewnym momencie zaczyna przerastać nasze możliwości i we właściwym czasie nie porozumieliśmy się z wierzycielem w sprawie dobrowolnej spłaty, może się zdarzyć, że i nam przyjdzie stanąć twarzą w twarz z komornikiem i zjawiskiem egzekucji komorniczej. A jak pokazują powyższe cytaty, strach przed tym, czego nie znamy, jest paraliżujący i na pewno nie pomaga w sytuacji i tak już dużego stresu finansowego, w jakim znajduje się osoba zadłużona. Warto więc wiedzieć, na jakiej podstawie może dojść do egzekucji komorniczej, jak ona przebiega oraz jakie obowiązki ma wobec nas komornik, i jakie my w tym procesie mamy prawa. O tym w kolejnym materiale Intrum z cyklu „Ogarniam finanse”.

Jak dług trafia w ręce komornika?

Na początek warto mieć świadomość, że jedna-dwie opóźnione raty kredytu lub nieodebrany telefon z banku w sprawie zaległości nie spowodują, że naszą zaległością od razu zajmie się komornik. Oddanie sprawy w jego ręce to dla wierzyciela ostateczność i zawsze poprzedza je szereg innych działań, które mają na celu ustalenie przyczyny braku spłaty. Zdarza się bowiem, że za niemożnością uregulowania zobowiązania stoją przyczyny losowe: nagłe pogorszenie sytuacji materialnej czy ciężka choroba, które mogą niezależnie od woli, wpłynąć na stan naszych finansów. Dlatego pierwszym etapem odzyskiwania należności jest windykacja polubowna. W chwili, gdy przestaniemy spłacać zobowiązanie, możemy spodziewać się najpierw kontaktu albo bezpośrednio ze strony wierzyciela, albo firmy windykacyjnej, która działa w jego imieniu. Windykator może się z nami kontaktować telefonicznie, listownie i osobiście. Warto ten kontakt podjąć jak najszybciej, by wykorzystać go jako szansę na profesjonalną pomoc w uregulowaniu zobowiązania, ponieważ celem windykacji polubownej jest ustalenie takiego harmonogramu spłat, aby był możliwy do spełnienia przez osobę zadłużoną, ale i jednocześnie będzie satysfakcjonujący dla wierzyciela. W ten sposób wierzyciel zyska pewność, że są realne szanse na odzyskanie należności bez konieczności kierowania sprawy do sądu, a więc bez udziału komornika.

Egzekucja komornicza – czym jest i kiedy następuje?

– Jak widać, warunków, które muszą zaistnieć dla rozpoczęcia egzekucji komorniczej jest całkiem dużo. Dlatego od momentu, kiedy osoba zadłużona przestanie spłacać raty do chwili, gdy jej sprawą zajmie się komornik, nierzadko mija nawet od kilku do kilkunastu miesięcy. Informację o wszczęciu postępowania egzekucyjnego otrzymujemy za pośrednictwem poczty, listem poleconym. Ważne, aby nie unikać korespondencji kierowanej do nas przez komornika. Uporczywe uchylanie się od kontaktu może doprowadzić do sytuacji, kiedy to w miejscu zamieszkania urzędnik pojawi się osobiście dodaje Anna Ptasińska, ekspert Intrum.

Z czego komornik może ściągnąć dług?

Niektórzy obawiają się, że z momentem wydania decyzji o egzekucji, komornik może dowolnie zajmować majątek osoby zadłużonej, byle tylko jak najszybciej pokryć zaległe należności. Nic bardziej mylnego – każde podjęte przez niego działanie także jest ściśle regulowane przez prawo, również to, z jakich składników majątku może „ściągnąć” dług i jaką część środków pieniężnych czy mienia może zająć. W pierwszej kolejności nie sięgnie po samochód ani nie eksmituje nas z mieszkania (a tego przeważnie boją się osoby za zaległym długiem, kiedy słyszą komornik), najpierw będzie szukał możliwości pokrycia długu z bieżących środków na koncie osoby zadłużonej. Dużo zależy także od rodzaju długu i formy zatrudnienia osoby zadłużonej. Składniki majątku, z których może nastąpić egzekucja to:

  • Wynagrodzenie – to pierwszy ze składników majątku, w którym urzędnik będzie szukał należnych wierzycielowi pieniędzy, ale wg prawa komornik musi respektować tzw. kwotę wolną od zajęcia komorniczego[2], co w praktyce oznacza, że na koncie pracownika zatrudnionego na umowę o pracę musi zostawić równowartość najniższej płacy minimalnej obowiązującej w danym roku podatkowym. W 2022 r. wynosi ona 3010 zł brutto, czyli na rachunku bezwzględnie musi pozostać kwota netto: 2363,56 zł. Z tej ochrony nie mogą skorzystać jedynie osoby, które zalegają ze spłatą alimentów, ponieważ dobro dzieci jest w tym wypadku dla państwa ważniejsze niż ochrona środków rodzica uchylającego się od obowiązku finansowego, dlatego w ich przypadku komornik może zająć 60% wynagrodzenia, niezależnie od tego, ile zarabiają.
  • Emerytura i inne świadczenia z ZUS – tutaj też liczy się rodzaj długu: jeśli jest to zaległość względem placówek zdrowotnych – zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych, domów pomocy społecznej lub zakładów opiekuńczo-leczniczych, urzędnik ma prawo zająć 50% miesięcznej emerytury. Jeśli to dług alimentacyjny, zajęciu podlega 60% emerytury, a przy każdym innym długu: to 25% kwoty emerytury. W przypadku emerytury komornik także musi zostawić do dyspozycji minimalną kwotę określoną przez prawo. Najniższa emerytura od 1 marca 2022 to 1338,44 zł brutto, czyli 1217,98 zł netto – i ta kwota jest zawsze wolna od zajęcia komorniczego. W przypadku świadczeń rentowych obowiązują takie same warunki, jeśli chodzi o rodzaj długu i odpowiadający mu procent zajęcia świadczenia.
  • Rachunki bankowewarto wiedzieć, że komornik ma prawo szukać środków na wszystkich kontach należących do osoby zadłużonej, nie tylko na tym, na które wpływa wynagrodzenie.
  • Udziały, akcje i obligacje – czyli egzekucja z tzw. praw majątkowych.
  • Ruchomości – komornik zajmuje majątek ruchomy na podstawie spisanego protokołu, po czym przedmiot sprzedawany jest na licytacji komorniczej, a pieniądze ze sprzedaży idą na pokrycie zaległej należności.
  • Nieruchomości – komornik może zająć mieszkanie, dom lub inny lokal. Najpierw zostaje oszacowana jego wartość, potem dokonywany jest stosowny wpis do księgi wieczystej, a nieruchomość podlega licytacji. Podczas tej procedury sporządzany jest też drobiazgowy opis poszczególnych składników nieruchomości i obiektów na niej się znajdujących.

Zadaniem komornika sądowego jest odzyskanie zaległego długu, ale prawo zostało skonstruowanie tak, by niezależnie od rodzaju i kwoty zaległości, osoba zadłużona nie pozostała bez środków do życia. Gwarantuje to nie tylko istnienie kwoty wolnej od potrąceń, ale także to, że komornik musi stosować się do treści wniosku złożonego przez wierzyciela: to znaczy, że nie może zajmować majątku w wymiarze szerszym lub wykraczając poza składniki majątku wskazane przez wierzyciela właśnie we wniosku, skierowanym do komornika sądowego. Warto też pamiętać, że nawet dług, którym zajmuje się komornik to nie koniec świata: nawet wtedy można rozmawiać i zwrócić się o ustalenie planu spłaty. Oczywiście w tym wypadku zgodę na wszelkie warunki: kwoty i terminy musi wyrazić nie sam komornik, a wierzyciel, w imieniu którego działa, i tylko od niego zależy, czy zgodzi się na rozłożenie długu na raty lub zwolnienie spod zajęcia składników majątkowychpodpowiada Anna Ptasińska, ekspert Intrum.

Tego komornik na pewno nie zabierze i tego mu nie wolno

A co z cytowanymi pytaniami, które pojawiły się na początku tego tekstu – czy takie obawy są uzasadnione? Otóż nie, bo komornik nie ma prawa zabrać niektórych sprzętów: są to m.in. przedmioty niezbędne do codziennego funkcjonowania, takie jak np. kuchenka czy właśnie wspomniany komputer, który jest wykorzystywany przede wszystkim przez dziecko do nauki. Spod zajęcia egzekucyjnego wyłączone są też m.in. rzeczy osobiste takie jak ubrania, które nie mają ponadprzeciętnej wartości rynkowej, pościel, podstawowe zapasy żywności, opału. Komornik nie zajmie także sprzętów rehabilitacyjnych lub innych koniecznych ze względu na niepełnosprawność osoby zadłużonej czy jej członków rodziny. Nie przejmie więc wózka inwalidzkiego, specjalistycznego łóżka medycznego, nawet jeśli mają znaczną wartość. Egzekucji komorniczej nie podlegają też niektóre świadczenia, takie jak: świadczenia alimentacyjne, wychowawcze, w tym „500 Plus”, świadczenia rodzinne i z pomocy społecznej, dodatki rodzinne, pielęgnacyjne, porodowe i dla sierot zupełnych, zasiłki dla opiekunów. Takie świadczenia są traktowane przez prawo szczególnie, bo zrozumiałym jest, że dotyczą tych najsłabszych i najbardziej potrzebujących.

A czy komornik ma prawo odwiedzić osobę zadłużoną w środku nocy? Nie, ponieważ jak każdy urzędnik państwowy ma ściśle regulowane godziny pracy, a to znaczy, że mitem jest to, że może nachodzić osobę zadłużoną w dowolnych godzinach i dniach. Jak potwierdza Anna Ptasińska, ekspert Intrum:

Według przepisów[3] komornik może wykonywać czynności poza kancelarią komorniczą tylko w dni robocze od poniedziałku do soboty, w godzinach od 7.00 do 21.00. Gdyby chciał odwiedzić osobę zadłużoną w dni ustawowo wolne od pracy lub poza wyznaczonymi godzinami, musi najpierw uzyskać zgodę prezesa właściwego sądu rejonowego.

Ekspert Intrum, Anna Ptasińska, dodaje również:

Aby podnosić świadomość społeczną, wciąż warto podkreślać, że komornik jest funkcjonariuszem państwowym i działa według prawa. A to prawo dba również o interesy osób zadłużonych. Ustawy o komornikach sądowych i egzekucji oraz o kosztach komorniczych były dotąd wielokrotnie nowelizowane m.in. po to, by mogły jak najlepiej chronić prawa tych, którzy podlegają egzekucji komorniczej. Wiele razy precyzowano przepisy dotyczące mienia niepodlegającego zajęciu, a także wzmacniano nadzór nad postępowaniem komorników. Długi mogą zdarzyć się każdemu, dlatego tak ważne jest, aby prawo było w tym zakresie zrozumiałe, a procedury przejrzyste dla każdego obywatela.

[1] Zakres obowiązków komornika wyznacza Kodeks postępowania cywilnego, część: Postępowanie egzekucyjne (Dz.U.2021.1805) oraz Ustawa o komornikach sądowych, z dnia 22 marca 2018 r. oraz ustawa o kosztach komorniczych, która została uchwalona 28 lutego 2018 roku.

[2] Art. 87(1). – [Kwoty wolne od potrąceń] – Kodeks pracy.

[3] art. 810 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego.

Przedsiębiorcy płacą odsetki od niesłusznie naliczonych kar administracyjnych w czasie lockdownu

– Jesteśmy zaskoczeni  sytuacją z jaką borykają się przedsiębiorcy, którzy ukarani zostali karami za otwarcie restauracji czy innych obiektów w czasie lockdownu. Jeżeli sądy uchylają kary administracyjne sanepidu to oczywiste powinno być także, że przedsiębiorcom zostaną zwrócone wszelkie odsetki, koszty procesowe czy koszty windykacyjne. Otrzymujemy informacje, że niektórzy są stratni nawet kilkanaście tysięcy złotych, co jest absolutnie niedopuszczalne. Apelujemy do Ministerstwa Finansów o przygotowanie przepisów, które będą adekwatne do sytuacji, jaka ma miejsce, gdy sądy podejmują decyzje o uchyleniu kary – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Tak naprawdę do dzisiaj nie znamy skali gospodarczych konsekwencji pandemii. Wiele firm po prostu zniknęło”

Stanowisko Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie to odpowiedź na poniedziałkową publikację portalu wSzczecinie.pl, który opisał sprawę Tomasza Fornalskiego. Przedsiębiorca prowadzi lodowisko, które na czas lockdownu zamieniło się w kwiaciarnię. Sprytny fortel nie spodobał się ani policji, ani sanepidowi. Na przedsiębiorcę nałożono karę w wysokości 60 tysięcy złotych i podczas egzekucji komorniczej ściągnięto pieniądze z konta firmy razem z odsetkami i kosztami windykacji. Przedsiębiorca wygrał przed sądem udowadniając, że kary były nielegalne. Zwrócono mu po ośmiu miesiącach 60 tysięcy złotych, ale nie zwrócono ponad 11 tysięcy złotych kosztów egzekucji.

– Przyznam szczerze, że obciążanie przedsiębiorców karami windykacyjnymi i odsetkami od niesłusznie nałożonych kar finansowych to sytuacja zdumiewająca i nie do zaakceptowania . Niestety potwierdza to nasze wcześniejsze wrażenia: w przypadku lockdownów dochodziło  do  niesprawiedliwych i dotkliwych  działań wobec przedsiębiorców. Ilu z nich upadło przez takie działanie? Ilu zamknęło firmy, a nie dostało odpowiedniej pomocy w czasie pandemii? Tak naprawdę do dzisiaj nie znamy skali gospodarczych konsekwencji pandemii. Wiele firm po prostu zniknęło – mówi Hanna Mojsiuk. – Pan Tomasz Fornalski pokazał, że przedsiębiorcy  potrafią dochodzić swoich praw. Nie wyobrażam sobie sytuacji płacenia odsetek od niesłusznie nałożonych kar. To sytuacja kompromitująca polski wymiar sprawiedliwości oraz osoby opracowujące przepisy administracyjne dotyczące karania przedsiębiorców w czasie pandemii – dodaje Hanna Mojsiuk.

„Należność powinna być zwrócona wraz z odsetkami”

Prawnicy całą sytuacją nie są zaskoczeni. Kary za otwieranie sklepów, restauracji, siłowni czy innych obiektów w czasie pandemii są masowo uchylane.

– Zjawisko uchylania przez sądy administracyjne kar nakładanych przez Sanepid w związku z lockdownowymi obostrzeniami jest już powszechnie. Należy wskazać, ze jeśli sąd administracyjny uchyla lub stwierdza nieważność decyzji nakładającej karę administracyjną za nieprzestrzeganie obostrzeń epidemicznych, organ który wydał taką decyzję zobowiązany jest do zwrotu poniesionej (wpłaconej) sumy. Z całą mocą podkreślić należy, że wpłacona należność powinna być zwrócona wraz z odsetkami za okres od chwili wpłaty do chwili zwrotu, gdyż od początku stanowiła ona tzw. nienależne świadczenie. Uiszczone koszty windykacji nie stanowią świadczenia objętego wprost decyzją o wymierzeniu kary.  Jak wynika z powyższego także w tym przypadku należy złożyć stosowny wniosek do organu, który przeprowadził egzekucję wykazując, że decyzja nakładająca wyegzekwowaną karę została uchylona. Płonne pozostają bowiem nadzieje na to, że organ egzekucyjny wyda stosowną decyzję o zwrocie omawianych kosztów z urzędu – komentuje mec. Dariusz Sosnowski z kancelarii Wódkiewicz Sosnowski ze Szczecina.

– Zatem, jak to najczęściej bywa w relacjach z organami administracji, w tym podatkowymi, tylko aktywna postawa przedsiębiorców a więc złożenie dwóch niezależnych wniosków w dwóch instytucjach stanowić może podstawę skutecznego domagania się zwrotu odsetek kosztów bezzasadnej windykacji  – dodaje mec. Sosnowski.

Podatnicy boją się skutków Polskiego Ładu. Wzrosła liczba wniosków o wydanie indywidulanej interpretacji

  • Dane z KIS: Blisko 20% wzrost rdr. liczby wniosków o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej
  • Tylko w dwa miesiące podatnicy złożyli blisko 6 tys. wniosków o wydanie indywidualnej interpretacji

W styczniu oraz w lutym br. złożono o 19% więcej wniosków o indywidualną interpretację podatkową niż w analogicznym okresie ub.r. Jak przekonują znawcy tematu, dane są niepokojące i mają związek z wprowadzonymi zmianami podatkowymi, głównie z Polskim Ładem. Ostatnio zdecydowanie najwięcej wniosków dotyczyło PIT-u. Ich liczba wzrosła rok do roku o prawie 41%. Na kolejnych miejscach w tym zestawieniu widzimy VAT oraz CIT.

Większe zainteresowanie

Jak wynika z danych udostępnionych przez Krajową Informację Skarbową, w ciągu dwóch pierwszych miesięcy br. Polacy złożyli 5784 wniosków o indywidualną interpretację podatkową (styczeń – 3010, luty – 2774). Natomiast w analogicznym okresie ubiegłego roku stwierdzono takich przypadków 4862 (styczeń – 2192, luty – 2670).

– W zasadzie mieliśmy wcześniej do czynienia z tendencją spadkową dotyczącą zainteresowania indywidualnymi interpretacjami podatkowymi. Niestety, bardzo niska jakość nowych przepisów spowodowała, że podatnicy w dużo większym zakresie postanowili zabezpieczyć się przy pomocy właśnie interpretacji urzędowych. Mam na myśli nie tylko regulacje, które weszły w tzw. Polskim Ładzie, ale również inne nowelizacje – komentuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Dane są niepokojące. Pokazują bowiem poziom skomplikowania i niedoskonałość wprowadzonych przepisów, o czym przekonuje Marek Niczyporuk, doradca podatkowy i radca prawny z Kancelarii Ars AEQUI. Według eksperta, wyraźnie widać, że podatnicy nie mają zaufania do organów państwa i interpretacji przepisów podawanej na konferencjach prasowych czy w mediach społecznościowych. Ponadto nowe regulacje oraz mnogość przepisów budzą wątpliwości. Podatnik może je wyjaśnić przede wszystkim w drodze interpretacji indywidualnej.

– Mamy wzrost liczby wniosków, a przecież znacznie zdezawuowała się wartość interpretacji urzędowych. Wciąż pojawiają się spory, czy np. podatnik prawidłowo przedstawił stan faktyczny, a w konsekwencji, czy otrzymana interpretacja ma walor ochronny. To zniechęca do wnioskowania. Wzrost liczby dziwi, gdy weźmiemy pod uwagę, że pojawiły się nowe narzędzia, takie jak wiążąca informacja stawkowa czy akcyzowa, które charakteryzują się większym bezpieczeństwem dla podatnika. Pomimo tych przeciwności, doradcy podatkowi często rekomendują klientom wystąpienie z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnych – mówi dr Jacek Matarewicz, partner w Kancelarii Ożóg Tomczykowski, ekspert BCC.

Jak zaznacza radca prawny Niczyporuk, w ostatnim czasie wiele podmiotów zaczęło się zastanawiać nad zmianą formy opodatkowania lub rozpoczęciem działalności gospodarczej w oparciu o spółkę prawa handlowego. Decyduje o tym chęć uniknięcia negatywnych konsekwencji finansowych wprowadzenia Polskiego Ładu. Podatnicy zamierzali więc upewnić się, że podejmowana przez nich działalność będzie prawidłowo opodatkowana.

– Zmiana przepisów to jest najczęstsza przyczyna składania wniosków o taką interpretację. Czasami motywacją są inwestycje. Podatnik np. sprzedaje nieruchomości, łączy spółki lub planuje przejąć jakiś biznes. I chce wiedzieć, jak to prawidłowo rozliczyć – dodaje dr Matarewicz.

PIT na czele

Według danych Krajowej Informacji Skarbowej, wnioski o indywidualną interpretację podatkową składane są w ośmiu obszarach. W pierwszych dwóch miesiącach br. zdecydowanie największe zainteresowanie wzbudził PIT. Ostatnio w tym zakresie wnioskowano 3356 razy (w styczniu – 1800, w lutym – 1556), a w ubiegłym roku – 2383 (odpowiednio 1113 oraz 1270). Jak stwierdza prof. Modzelewski, nieudany wysiłek legislacyjny Polskiego Ładu dotyczył przede wszystkim podatku dochodowego od osób fizycznych oraz płatnika tej daniny. Stąd też zdecydowanie największe zainteresowanie było właśnie tym obszarem.

– Patrząc na dane dot. PIT, taki wzrost procentowy rok do roku jest w mojej ocenie efektem uchwalenia tzw. Polskiego Ładu. Nie ma innej przyczyny. Podatników zainteresowała np. możliwość przejścia na ryczałt w odniesieniu do określonych usług, gdzie zmieniały się zasady opodatkowania. Ponadto część osób postanowiła przejść z umowy o pracę na działalność gospodarczą. W dużej mierze są więc to tematy związane z samozatrudnieniem – analizuje ekspert z BCC.

Na kolejnych pozycjach w zestawieniu widzimy wnioski o indywidualną interpretację podatkową z zakresu VAT-u – 1662 (w ub.r. – 1754) i CIT-u – 487 (469). Dalej są PCC – 158 (124), SD – 55 (60), akcyza – 53 (43), a także inne – 7 (25) oraz OP – 6 (4).

– W przypadku VAT-u więcej zmian było w ubiegłym roku. Ponadto to jest podatek, w którym nowelizacje pojawiają się w trakcie roku. Mniej problemów rodzą przepisy np. Ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych czy Ustawy o podatku od spadku i darowizn. To jednak także jest naturalną konsekwencją małej objętości tych regulacji w porównaniu np. z ustawami o podatkach dochodowych. Oczywiście też powstają tu spory interpretacyjne. Jednak jako doradcy podatkowi rzadziej rekomendujemy składanie wniosków z zakresu PCC czy SD – opisuje dr Jacek Matarewicz.

Z kolei prof. Modzelewski zaznacza, że Polski Ład oraz nowelizacje dotyczące akcyzy i VAT-u stworzyli tzw. ludzie z rynku. Zdaniem eksperta, to raczej ostatni taki występ w roli legislatorów osób, które do resortu dobrano z biznesu podatkowego. Niestety, ich umiejętności w tej dziedzinie okazały się bardzo skromne. To spowodowało, że do dzisiaj nie jesteśmy w stanie ustalić stanu prawnego.

– Większa liczba wniosków o indywidualną interpretację podatkową spowoduje również wydawanie większej ilości interpretacji – także tych negatywnych. To z pewnością przełoży się na więcej skarg do sądów administracyjnych. W związku z tym, podatnicy wciąż chętnie będą korzystać z możliwości zapewnienia sobie bezpieczeństwa prawnego w obliczu niejasnych przepisów – podsumowuje Marek Niczyporuk z Kancelarii Ars AEQUI.

Wyniki finansowe Nest Banku za 2021 rok

Nest Bank zakończył 2021 rok z zyskiem w wysokości 4 mln złotych netto. Grupa Nest Bank S.A., w której skład wchodzi bank oraz spółka faktoringowa Faktoria, również wypracowała w 2021 roku zysk – w wysokości 2,1 mln zł.

Przełomowy rok dla Nest Banku

– W 2021 rok weszliśmy z klarowną strategią, której podstawowym celem było osiągnięcie rentowności. Cel ten został osiągnięty. Zarówno Nest Bank, jak i Grupa odnotowały w ubiegłym roku najlepsze od wielu lat wyniki finansowe, powiększyły bazę klientów, zwiększyły zakres świadczonych usług i dynamicznie kontynuowały gruntowną transformację cyfrową, inwestując w nowoczesne technologie i procesy – mówi Piotr Kowynia, Prezes Zarządu Nest Banku.

Zysk, cyfrowy rozwój, innowacyjność i społeczna odpowiedzialność

W 2021 roku Nest Bank pozyskał blisko 20 tys. nowych klientów. Ponadto Nest może się pochwalić jednym z najwyższych w Polsce wskaźników kont zakładanych online – ponad 65% rachunków indywidualnych i firmowych zostało otwartych w kanałach zdalnych w 2021 roku.

Jako pierwsi na polskim rynku udostępniliśmy proces kredytowy, dzięki któremu firma nie mająca jeszcze relacji z bankiem może uzyskać kredyt całkowicie online i podpisać umowę zdalnie. We wrześniu 2021 roku jako pierwsi na świecie przeprowadziliśmy pilotaż VISA Mobile – nowej usługi płatności kartą w internecie. Potwierdziliśmy tym naszą zdolność do wdrażania innowacyjnych, skalowalnych projektów z największymi globalnymi partnerami – mówi Piotr Kowynia, Prezes Zarządu

W ubiegłym roku nie tylko wypracowaliśmy najlepsze od wielu lat wyniki finansowe , ale także podnieśliśmy sobie poprzeczkę w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu. Znacząco podwyższyliśmy nasze standardy w obszarze polityk praw człowieka, kodeksu postępowania pracowników czy kodeksu postępowania dostawców. Zrealizowaliśmy wiele ważnych inicjatyw społecznych. Dołączyliśmy także do organizacji United Nations Global Compact. W 2022 roku i kolejnych latach będziemy kontynuować nasze działania w tym obszarze – dodaje.

Plany Nest Banku na 2022 rok – kontynuacja strategii i kolejne innowacje

Nest Bank zapowiada, że w 2022 roku będzie kontynuował strategię skoncentrowaną na cyfrowych usługach finansowych dla osób indywidualnych i przedsiębiorców. Na początku kwietnia bank zmienił logotyp oraz identyfikację wizualną i zapowiada kolejne zmiany.
Kontynuujemy strategię innowacyjnej, mobilnej bankowości dla klientów indywidulanych oraz wysokiej jakości cyfrowych usług finansowych dla przedsiębiorców. Nasze usługi są konkurencyjne cenowo, innowacyjne i dostępne 24/7, wszędzie tam, gdzie przedsiębiorcy zarabiają pieniądze i budują wartość swoich biznesów – mówi Piotr Kowynia, Prezes Zarządu Nest Banku. – Aby podkreślić strategię banku i jej charakter zmieniliśmy, w 2022 roku, naszą identyfikację wizualną. Nowe logo podkreśla naszą dynamikę, strategiczne skupienie na przedsiębiorcach i ich potrzebach z dbałością o nowoczesność, jakość i wygodę proponowanych usług – dodaje.

Bank zapowiada także, że jeszcze w tym roku wprowadzi klika nowości do swojej oferty. Należą do nich między innymi kredyt dla spółek, karta wirtualna, nowy proces zakładania rachunku z wykorzystaniem tzw. selfie czy Visa Mobile.

Szczyt inflacji bazowej w USA? Czy dolar ma szanse na dalsze umocnienie?

Pomimo wysokich odczytów inflacji z USA, główna para walutowa nie zdołała przełamać kluczowego wsparcia na 1,0815. Dołek z 7 marca został osiągnięty. Giełda w USA finalnie skończyła dzień na minusie. Majowa decyzja Fed-u jest już raczej przesądzona. Rynek zdołał już to wycenić. Czy dolar ma szanse na dalsze umocnienie?

Inflacja w USA wzrosła w marcu z 7,9% do 8,5%. Jeśli ceny ropy naftowej nie wzrosną ponownie gwałtownie, może to być szczyt. Jednak nawet w takim przypadku nie należy się spodziewać szybkiego spadku inflacji. Fed cały czas pozostaje więc pod presją.

Wskaźnik bazowy wyniósł 6,5 proc. choć oczekiwano wyniku na poziomie 6,6 proc. Wzrost cen w marcu był spowodowany głównie droższą energią. Na przykład, cena benzyny w USA wzrosła o 18,3% w porównaniu z lutym. Poza tym, presja inflacyjna miała tendencję do pewnego osłabienia. Zerknijmy na ceny używanych samochodów, które to spadły o 3,8%, po tym jak w ubiegłym roku spowodowały wzrost inflacji. Ogólnie rzecz biorąc, ceny towarów poza energią i żywnością spadły o 0,4%. Może to wynikać również z faktu, że zachowania zakupowe konsumentów wróciły nieco do normy, tzn. w miarę ustępowania pandemii konsumenci ponownie zgłaszają zapotrzebowanie na więcej usług, a mniej na towary.

Nie tylko na rynku walutowy nie widać było reakcji. Również na kontraktach na przyszłą stopę procentową (FRA) nie było dużej zmienności. Kontrakt pokazujący stopy za pół roku wzrósł jedynie na moment do 1,97 (aktualnie jest na 1,8720) a kontrakt z terminem za rok spadł poniżej 2,85. Oznacza to, że stopy procentowe w najbliższym czasie wzrosną, ale jeśli chodzi o dalszy termin, rynek zaczął się zastanawiać do jakiego poziomu dojdzie Fed, i czy być może w przyszłym roku Rezerwa Federalna nie będzie musiała wycofywać się ze zbyt agresywnej polityki monetarnej. Istnieje pewne ryzyko, że zbyt dynamiczne podwyżki mogą za mocno zdusić gospodarkę.

Inflacja w USA tak czy inaczej pozostanie wysoka przez dłuższy czas. Zwiększa to ryzyko, że oczekiwania inflacyjne ulegną zakotwiczeniu i rozpocznie się spirala płacowo-cenowa. Długoterminowe oczekiwania powinny pozostać w miarę stabilne tylko wtedy, gdy Amerykanie będą ufać, że Fed opanuje wzrost cen w przewidywalnej przyszłości.

Łukasz Zembik, DM TMS Brokers

Rozpoczynają się zapisy w ramach transzy Zarządu na oferowane akcje EKO-OZE S.A. w ramach emisji akcji serii O

Notowana na NewConnect Spółka EKO-OZE S.A. rozpoczyna przyjmowanie zapisów w ramach transzy zaproszeń kierowanych przez Zarząd na akcje serii O. Spółka zamierza w ramach oferty publicznej akcji pozyskać do ok. 6,2 mln zł, które planuje przeznaczyć na rozwój działalności w branży OZE, w szczególności na budowę, zgodnie z przedstawionymi przez Spółkę założeniami, parku fotowoltaicznego w miejscowości Brzeziny koło Łodzi poprzez potencjalną spółkę zależną Metis Electric Sp. z o.o., w której Spółka planuje nabyć udziały po zakończeniu oferty akcji serii O. Emisja akcji jest jednym z elementów nowej Strategii Rozwoju na lata 2021-2024, która zakłada wejście oraz rozwój Spółki w branży OZE. Akcje serii O w ramach rozpoczętej dzisiaj transzy zostaną zaoferowane inwestorom wybranym przez Zarząd Spółki. Firmą inwestycyjną pośredniczącą w ofercie akcji jest Dom Maklerski INC S.A. Zapisy trwają do 19 kwietnia br.

EKO-OZE S.A. prowadzi obecnie działania mające na celu rozpoczęcie działalności na rynku odnawialnych źródeł energii. 27 września ubiegłego roku. Spółka opublikowała założenia nowej strategii rozwoju, które zakładają:

  • Wejście Spółki w segment fotowoltaiki;
  • Prowadzenie projektów fotowoltaicznych, bezpośrednio przez Spółkę jak i podmioty, w których Spółka będzie udziałowcem;
  • Realizacja parków fotowoltaicznych oraz współpraca z producentami paneli i osprzętu segmentu fotowoltaiki, a także montaż parków fotowoltaicznych;
  • Przygotowanie dokumentacji związanych z projektowaniem i tworzeniem parków fotowoltaicznych;
  • Akwizycje w zakresie fotowoltaiki;
  • Wejście Spółki w obszar przetwarzania i zarządzania odpadami.

– Środki z emisji pozwolą nam na rozpoczęcie realizacji założeń opublikowanej strategii. Jednym z nich jest zapłata drugiej transzy za udziały w spółce realizującej duży park fotowoltaiczny w Brzezinach pod Łodzią. Jest to jeden z najbardziej nasłonecznionych terenów w Polsce, w związku z czym stanowi on idealny obszar na inwestycje fotowoltaiczne. Jednocześnie przepisy, które weszły w życie z początkiem kwietnia mogą stanowić dużą szansę dla projektów farmowych oraz parków PV – komentuje Mariusz Kowalewski, Członek Zarządu EKO OZE S.A.

Spółka planuje częściowo sfinansować wybudowanie nowej farmy fotowoltaicznej przez potencjalną spółkę zależną na działce o powierzchni 10,051 ha, wydzierżawionej od Urzędu Miasta Brzeziny na przynajmniej 29 lat przez drugiego właściciela spółki celowej. Realizacja inwestycji będzie przebiegać w 2 niezależnych etapach. Każdy z nich zakończy się oddaniem do użytku farmy fowotoltaicznej o mocy 3,2 MW w pierwszym etapie i 4 MW w drugim.

Oferta publiczna akcji Spółki serii O z uwzględnieniem prawa poboru zakłada emisję do 41.573.865 nowych akcji po cenie emisyjnej 0,15 zł. Pozyskane środki Spółka zamierza przeznaczyć na realizację następujących celów :

  • Sfinalizowanie umowy z udziałowcami Metis Electric sp. z o.o. – zapłata II raty ceny za 50% udziałów tej spółki od trzech obecnych jej udziałowców;
  • Częściowe sfinansowanie budowy pierwszego etapu parku fotowoltaicznego przez potencjalną spółkę zależną w miejscowości Brzeziny koło Łodzi o mocy 3,2 Docelowa moc całej inwestycji ma wynieść 7,2 MW;
  • Zakup paneli fotowoltaicznych, falowników, a także osprzętu do montażu oraz produktów z segmentu magazynowania i zarządzania energią, w tym m.in. osprzęt i instalacje elektroniczne i energetyczne – zwiększenie stanu zapasów;
  • Przejęcia spółek z gotowymi projektami farm fotowoltaicznych oraz spółek z segmentu magazynowania i zarządzania energią, w tym m.in. w osprzęt i instalacje elektroniczne i energetyczne;
  • Finansowanie bieżącej działalności Spółki.

– Po zakończeniu zapisów dla naszych Akcjonariuszy posiadających prawo poboru rozpoczynamy zapisy dla inwestorów, których zaprosimy do oferty. Otrzymać zaproszenie od Zarządu może każdy, kto zawrze z Domem Maklerskim INC bezpłatną umowę przyjmowania i przekazywania zleceń. Osoby zainteresowane otrzymaniem zaproszenia z naszej strony zachęcamy do kontaktu z Domem Maklerskim INC, który pełni rolę firmy inwestycyjnej pośredniczącej w ofercie i przeprowadzi Państwa przez całą procedurę informuje Mariusz Kowalewski.

Zapisy w ramach transzy Zarządu będą trwały do 19 kwietnia br. Osoby zainteresowane udziałem w ofercie powinny wejść na stronę Domu Maklerskiego INC (https://dminc.pl/kontakt) oraz napisać wiadomość za pośrednictwem formularza kontaktowego z informacją o chęci zapisu na akcje EKO OZE S.A. serii O.

Strony poświęcone emisji: http://ekoozesa.pl/oferta-publiczna, https://dminc.pl/eko-oze

Szczegółowy harmonogram oferty publicznej z prawem poboru akcji serii O:

Harmonogram Oferty
18 listopada 2021 r. Ostatni dzień sesyjny, w którym można nabyć na rynku NewConnect, prowadzonym jako Alternatywny System Obrotu przez w GPW Warszawie S.A. Akcje Spółki z przysługującym Prawem Poboru do objęcia Akcji Serii O
22 listopada 2021 r. Dzień Prawa Poboru
17 marca 2022 r. Publikacja Memorandum Informacyjnego
18 marca 2022 r. Rozpoczęcie przyjmowania zapisów w wykonaniu Prawa Poboru i Zapisów Dodatkowych
1 kwietnia 2022 r. Zakończenie przyjmowania zapisów w wykonaniu Prawa Poboru i Zapisów Dodatkowych.
12 kwietnia 2022 r. Przydział Akcji Oferowanych objętych w wykonaniu Prawa Poboru oraz w Zapisach Dodatkowych
13 kwietnia. – 19 kwietnia 2022 r. Przyjmowanie Zapisów na Akcje Oferowane nieobjęte w wykonaniu Prawa Poboru i w zapisach dodatkowych przez podmioty, które odpowiedzą na zaproszenie Zarządu Emitenta
20 kwietnia 2022 r. Przydział akcji podmiotom, które odpowiedzą na zaproszenie Zarządu Emitenta

Zapisy na akcje serii O będą mogły być składane zgodnie z zasadami dystrybucji oferowanych papierów wartościowych, które zostały przedstawione w Memorandum Informacyjnym z dnia 17 marca 2022 r. dostępnym pod adresami: http://ekoozesa.pl/oferta-publiczna,  https://dminc.pl/eko-oze

Wojna w Ukrainie. Kto ma przewagę na froncie?

Gdyby porównywać moc oddziaływania Rosji i Ukrainy w całym konflikcie – to u Rosjan zawiodła ocena sił własnych i ukraińskich. Przeszacowali oni swoje zdolności i nie doszacowali ukraińskich we wszystkich aspektach. Zarówno pod względem morale, możliwości oddziaływania, zdolności działania czy kalkulacji czasowych. Głównym uwarunkowaniem jest ocenianie przez siły zbrojne możliwości własnych dla decydentów. Taktyka próby obejścia Charkowa się nie powiodła, ponieważ wystąpiły okoliczności niesprzyjające operacji z wykorzystaniem ciężkiego sprzętu rosyjskiego – ze względu na pogodę. Lekka zima powoduje miękki grunt, czyli transporter ugrzęźnie – co determinuje korzystanie z utwardzonych szlaków komunikacyjnych. To skanalizowało ruch wojsk rosyjskich. Jest to też kalkulacja czasu – przemieszczanie jest wtedy wolniejsze.

– Mamy faktografię, widzimy, że podczas pierwszych dni u Rosjan plany legły w gruzach. Musieli je szybko weryfikować, zmieniać wojska, szukać odwodów, zmieniać dowódców, przegrupowywać się, ściągać cięższy sprzęt. Po dwóch, trzech dniach nastąpiła taktyka zmieniania działań – czyli zaczęły się ostrzały artyleryjskie – powiedział serwisowi eNewsroom pułkownik rezerwy Maciej Matysiak, były zastępca Służby Kontrwywiadu Wojskowego. – Niedoceniony opór Ukraińców, morale i możliwości – Ukraina z 2014 roku to zupełnie inny kraj pod względem możliwości militarnej niż obecnie. Rezerwiści ukraińscy też mieli okazję ostrzelać się na froncie z Republiką Doniecką i Ługańską. Te czynniki są powodem tego, co się teraz dzieje. Natomiast trzeba pamiętać, że cały czas Rosja posiada przewagę w ilości sprzętu – mimo sporych zniszczeń i determinacji do zrealizowania założonych celów. Zajmują główne szlaki komunikacyjne, miejscowości leżące na tych szlakach i zostawiają za sobą przestrzeń, którą w teorii opanowali, ale nad nią nie panują – wyjaśnia Matysiak.

Treść przycisków w serwisach i sklepach internetowych do weryfikacji. Jest głośny wyrok TSUE

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał orzeczenie dotyczące skuteczności zawierania umów przy użyciu środków elektronicznych. To kontynuacja głośnej w Niemczech sprawy rezerwacji na Booking.com i przycisku “Sfinalizuj rezerwację”.

TSUE w komunikacie prasowym wskazał: “aby konsument był skutecznie związany taką umową, powinien on być w stanie jednoznacznie zrozumieć, na podstawie samej treści sformułowania umieszczonego na przycisku zamówienia, że z chwilą kliknięcia w ten przycisk powstanie po jego stronie obowiązek zapłaty”. To ważna informacja również dla polskich firm oferujących towary i usługi przez internet.

Takie przepisy obowiązują w Unii Europejskiej od dawna, niemniej fakt, że w sprawie musiał wypowiedzieć się TSUE pokazuje, jak bardzo problematyczne może być prawidłowe ich zastosowanie w serwisach internetowych i że regulamin czy polityka prywatności to nie wszystko. Ważne jest również to jak wygląda ścieżka zakupowa– komentuje Zofia Babicka-Klecor, CEO i założycielka kancelarii Legal Geek, ekspertka w zakresie e-commerce i praw konsumentów.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 7 kwietnia 2022 r. w sprawie C-249/21 Fuhrmann-2 odnosi się do przepisów dyrektywy 2011/83 oraz jej transpozycji do prawa krajowego, które m.in. regulują treść, jaka powinna znajdować się na przycisku zamówienia w sklepach internetowych. – W tym konkretnym wypadku chodziło o sformułowanie “Sfinalizuj rezerwację” – używane w niemieckojęzycznej wersji serwisu Booking.com, ale wyrok ma znaczenie w zasadzie dla wszystkich serwisów internetowych – wyjaśnia Zofia Babicka-Klecor z kancelarii Legal Geek, ekspertka w zakresie e-commerce i praw konsumentów, która przygotowała poniższy komentarz w tej sprawie.

– Jak wskazał TSUE, z dyrektywy jasno wynika, że przycisk zamówienia musi zawierać sformułowanie, które czytelnie i jednoznacznie informuje o tym, że jego kliknięcie skutkuje zaistnieniem obowiązku zapłaty. Treść znajdująca się tam musi być nieodzownie kojarzona przez “przeciętnego konsumenta, czyli konsumenta właściwie poinformowanego oraz dostatecznie uważnego i rozsądnego” z powstaniem takiego obowiązku – mówi Zofia Babicka-Klecor.

– Należy też podkreślić, że w orzeczeniu TSUE wskazuje na to, że używane w dyrektywie 2011/83 sformułowanie “zamówienie z obowiązkiem zapłaty” jest tylko przykładem treści, jaka znaleźć się może na przycisku zamówienia. Kraje członkowskie w swoim prawodawstwie mogą zezwolić przedsiębiorcom na używanie dowolnych, ale równoważnych sformułowań, które nie będą budziły żadnych wątpliwości co do tego, że po kliknięciu powstaje obowiązek płatności. Polski ustawodawca, w ustawie o prawach konsumenta, wymaga, aby przyciski do składania zamówień były oznaczone w czytelny sposób, słowami „zamówienie z obowiązkiem zapłaty” lub innymi równoważnymi jednoznacznymi sformułowaniami. Właśnie te “inne równoważne sformułowania” są kluczowe, ponieważ pozwalają nam na bezpieczne stosowanie takich treści jak “Kup” czy “Kup teraz”, co z pewnością ucieszy specjalistów od UX. Słowo “Kup” bezpośrednio wskazuje na zawarcie odpłatnej umowy sprzedaży. Nie będzie natomiast wystarczające słowo “Zamawiam” – wyjaśnia Zofia Babicka-Klecor.

– Pozostaje tylko mieć nadzieję, że wyrok ten będzie właściwie zrozumiany i nie cofniemy się do czasów, w których niewłaściwie interpretowane przepisy prawa znacząco wydłużyły przyciski w sklepach internetowych – mówi Zofia Babicka-Klecor.

Prawie 1/3 Polaków nie zdaje sobie sprawy z faktu posiadania subskrypcji

W ostatnich latach popularność subskrypcji zdecydowanie wzrosła i możemy spodziewać się utrzymania tego trendu w przyszłości. Raport Deloitte Digital „Mity i fakty usług subskrypcyjnych” prezentuje najpopularniejsze przekonania dotyczące modelu abonamentowego. Powszechnie zakłada się, że wygoda jest najważniejszym czynnikiem wpływającym na decyzję o zakupie subskrypcji, jednak 47 proc. Polaków wskazuje na korzyści finansowe. Z kolei faktem jest, że usługi abonamentowe zwiększają lojalność klientów oraz ich wydatki.

Raport Deloitte Digital bada rozwój modeli biznesowych opartych na subskrypcji w ostatnich latach. Celem było poznanie preferencji konsumentów w zakresie usług abonamentowych, w tym ich zachowań, motywacji i barier. Badanie prezentuje głos klientów z 9 rynków Europy i Azji Zachodniej – Polski, Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Niemiec, Francji, Bułgarii i Turcji.

Początek XXI wieku przyniósł ewolucję cyfryzacji oraz wzrost znaczenia wygody. Otworzyło to drzwi do rozwoju subskrypcji rozpowszechnioną przez prekursorów takich jak Netflix, Spotify czy Amazon. W Polsce ten model biznesowy zyskał szczególną popularność w ostatnim roku, kiedy mogliśmy obserwować rynkowy debiut firm takich jak Aion Bank czy Plenti – mówi Wiesław Kotecki, lider zespołu Customer Strategy & Design w regionie Europy Centralnej, Deloitte Digital.

Fakt: Subskrypcja zwiększa lojalność klientów i ich wydatki

Z badania Deloitte Digital wynika, że 41 proc. Polaków po zakupie subskrypcji skróciło czas poświęcany na inne podobne usługi lub ograniczyło korzystanie z alternatywnych produktów czy sklepów internetowych. Jednocześnie, wprowadzenie abonamentu może przynieść znaczne zwiększenie zysków – 59 proc. polskich konsumentów przyznało, że jak już zaczęło z niego korzystać, wydają więcej.

Użytkownicy coraz częściej preferują opcje zapewniające im natychmiastowe korzyści, a ponieważ tradycyjny program lojalnościowy nie zawsze zaspokaja ich potrzeby, model subskrypcyjny może pomóc zatrzymać klientów. Jednocześnie, prawie 1/4 Polaków posiadających taką usługę zaczęła spędzać więcej czasu lub częściej korzystać z ofert innych dostawców. Pokazuje to, że subskrypcja buduje przyzwyczajenie do danego typu usług lub produktu oraz zwiększa zainteresowanie ofertą konkurencji.

Mit: Wygoda kluczowa dla subskrypcji

Najważniejszym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o subskrypcji są korzyści finansowe, zadeklarowało tak 47 proc. badanych. Widać to szczególnie w przypadku decyzji o zakupie subskrypcji sklepów internetowych, gdzie najważniejszymi motywatorami są zniżki i oferty specjalne (72 proc.), oszczędności na dostawie (64 proc.) oraz darmowa dostawa przy zwrocie produktu (53 proc.). Istotne stają się także kryteria związane z wygodą, bądź pozbyciem się niewygody. W przypadku subskrypcji usług cyfrowych, połowa Polaków za najistotniejsze uznała brak natarczywych reklam.

Niska cena to także główna motywacja, która może skłonić klienta do rozważenia zmiany dostawcy subskrypcji bądź zakupu dodatkowego abonamentu od innego dostawcy. W tym przypadku korzyści finansowe mają ponad dwukrotnie wyższe znaczenie niż inne czynniki. Oznacza to, że atrakcyjna cena ma jeszcze większy wpływ na decyzję klienta, niż w przypadku zakupu subskrypcji po raz pierwszy.

Koszt akwizycji klientów od konkurencji może okazać się wysoki, stąd warto zostać pionierem modelu subskrypcyjnego i podjąć działania wcześniej niż inni. Polska plasuje się wśród krajów o umiarkowanej otwartości na tego typu usługi. Jednak model abonamentowy jest wciąż u nas nowością, stąd może się on stać jednym z najbardziej perspektywicznych dla nowych graczy rynków europejskich, którzy spróbują zbudować swoją pozycję przed konkurencją – mówi Daniel Majewski, lider zespołu Strategii Cyfrowej, Deloitte Digital.

Mit: Popularność subskrypcji wynika z rosnącego zainteresowania klientów

Wyniki badania jasno pokazują, że nie wszyscy konsumenci są świadomi posiadania subskrypcji. Nie wszystkie regularne płatności traktują jako subskrypcje – średnio 42 proc. respondentów w Europie i Azji Zachodniej nie zdawało sobie sprawy, że korzysta z abonamentu aż do chwili, gdy przedstawiono im przykłady takich usług. Najczęściej spotykane subskrypcje, które zazwyczaj nie są kojarzone z tym pojęciem, to media, usługi telekomunikacyjne, ubezpieczenia czy telewizja. Na tle badanych krajów Polacy wyróżniają się świadomością konsumencką, tylko 30 proc. nie umiało zidentyfikować rodzaju świadczeń. Dla porównania na Słowacji było to 57 proc.

Klienci nie wiedzą i nie muszą wiedzieć, czym jest subskrypcja. Jest to model biznesowy, który ma znaczenie z perspektywy dostawców, a nie użytkowników. Jej różne definicje charakteryzują się jedną wspólną cechą – zawsze mówią o regularnych płatnościach za korzystanie z usługi lub produktu na określonych warunkach. Streaming wideo czy muzyki to oczywiste przykłady subskrypcji, jednak regularne płatności dotyczą również takich usług jak długookresowe bilety komunikacji miejskiej, karnet na siłownię czy prenumerata gazety – mówi Marta Krześlak, manager w zespole Strategii Cyfrowej, Deloitte Digital.

Jednorazowe wydatki atrakcyjniejsze niż abonament wśród Polaków

W celu zidentyfikowania najbardziej pożądanych produktów i usług w modelu subskrypcyjnym przeanalizowane zostały preferencje Polaków dla 48 typów abonamentów. W większości przypadków polscy konsumenci preferowali płatności jednorazowe. Najbardziej oczywistą przyczyną dokonania takiego wyboru jest częstotliwość korzystania, szczególnie w przypadku użytkowników okazjonalnych.

Polscy klienci najchętniej chcieliby korzystać z subskrypcji platform zakupowych typu „marketplace”. W pierwszej piątce znalazły się również usługi telekomunikacyjne i internetowe, kosmetyki i chemia w modelu subskrypcji e-commerce i produktów, oraz ubezpieczenia. Polacy zdecydowanie preferują jednorazowe zakupy, kiedy decydują się na dobra luksusowe czy podróże.

Produkty i usługi naturalnie postrzegane jako subskrypcje, takie jak streaming wideo czy muzyki, nie znalazły się wśród najbardziej pożądanych w modelu abonamentowym. Może mieć na to wpływ kilka czynników. Po pierwsze, subskrypcja jest często korzystniejsza niż płatność jednorazowa. Po drugie, klienci zazwyczaj nie mają innego wyboru. Niektórzy dostawcy nie dają innej opcji niż zakup abonamentu, np. w przypadku usług streamingu wideo często nie ma w ofercie jednorazowego dostępu – mówi Daniel Majewski, lider zespołu Strategii Cyfrowej, Deloitte Digital.

Raport wskazuje także główne powody, dla których polscy klienci nie decydują się na usługi subskrypcyjne. Ponad połowa (53 proc.) chce kupować wtedy, kiedy pojawi się konkretna potrzeba, 48 proc. nie dostrzega w takiej usłudze istotnych korzyści, zaś 32 proc. ma niechętny stosunek do stałych zobowiązań lub jest okazjonalnym użytkownikiem.

Atrakcyjna cena nie jest jedynym elementem wpływającym na decyzję o zakupie abonamentu. Odpowiednia propozycja wartości powinna być kombinacją korzyści cenowych oraz udogodnień (lub braku niedogodności). W większości przypadków punktem wyjścia będzie model freemium oferujący darmowy dostęp do produktu lub usługi w ograniczonej wersji z opcją zakupu płatnego pakietu premium. Pozwoli to z jednej przetestować produkt, z drugiej doświadczyć niedogodności związanych z ograniczeniem funkcjonalności – podsumowuje Wiesław Kotecki, lider zespołu Customer Strategy & Design w regionie Europy Centralnej, Deloitte Digital.

Trwająca w Ukrainie wojna może przyczynić się do wstrzymania części inwestycji w regionie Europy Środkowo-Wschodniej

Ceny paliw, energii i materiałów budowlanych będą mieć kluczowy wpływ na budowę, eksploatację, finansowanie, rozwój i nabywanie nieruchomości komercyjnych w 2022 r. i w kolejnych latach. Towarzyszyć im będą wyzwania związane z zachowaniem łańcucha dostaw, nearshoring, czyli przenoszenie produkcji bliżej rynków zbytu, oraz szybko rosnąca inflacja. Wszystkie wymienione czynniki przełożą się także na ceny sprzedaży nieruchomości i wysokość czynszów płaconych przez najemców – wynika z raportu Colliers pt. „CEE Investment Scene 2021/2022”.

Pomimo zakłóceń związanych z pandemią, wolumen inwestycyjny za rok 2021 wzrósł o 6% rok do roku i wyniósł łącznie 11,07 mld euro. Był jednak o 20% niższy niż w 2019 r. W ostatnim kwartale roku nastąpiło wyraźne ożywienie, przy czym niektóre rynki nadal borykały się z brakiem dostępnych produktów. Polska z 57-proc. udziałem w wolumenie w regionie CEE, jest jednym z nielicznych krajów, który powrócił do swojej 5-letniej średniej sprzed pandemii.

– Polska wychodzi z okresu pandemii wzmocniona, z większą płynnością i rekordami wycen w większości sektorów rynku. Polski rynek udowodnił, że pomimo obostrzeń pandemicznych i związanych z tym ograniczeń dla inwestorów cieszy się dużym i wciąż dynamicznie rosnącym zainteresowaniem globalnego kapitału i będzie odgrywał coraz większą rolę wśród kluczowych europejskich rynków nieruchomości – mówi Piotr Mirowski, Senior Partner, Dyrektor Działu Doradztwa Inwestycyjnego w Colliers w Polsce.

Przed wybuchem wojny w Ukrainie eksperci Colliers szacowali, że tegoroczne wolumeny mogą przekroczyć 12 mld euro, jednak konflikt za naszą wschodnią granicą negatywnie wpłynął na te prognozy.

– Obserwujemy, że z powodu trwającej w Ukrainie wojny niektórzy inwestorzy wstrzymują się z podejmowaniem decyzji inwestycyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Niektórzy z najemców zdecydowali się na zawieszenie negocjacji leasingowych lub wycofanie się z procesów. Jednym z powodów tej sytuacji jest rosyjska struktura właścicielska niektórych z nich, kolejnym jest niepewność związana z wojną, która toczy się blisko krajów regionu. Nie wszyscy jednak realizują tę strategię – nawet w najtrudniejszych czasach znajdą się bowiem inwestorzy, którzy poszukują nowych możliwości inwestycyjnych i je znajdują – mówi Kevin Turpin, Dyrektor ds. Rynków Kapitałowych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w Colliers.

Stopy zwrotu dla najlepszych nieruchomości

W 2021 r. eksperci Colliers odnotowali ograniczone wahania stóp zwrotu dla najlepszych nieruchomości na wielu rynkach w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, głównie ze względu na ciągły brak danych o transakcjach, które wsparłyby dalsze ruchy cenowe w niektórych sektorach i na niektórych rynkach. Wyjątkiem są stopy zwrotu za najlepsze obiekty magazynowe, które od I kwartału 2020 r. spadły średnio o prawie 100 punktów bazowych w całej Europie Środkowo-Wschodniej, a w Polsce o ponad 180 punktów bazowych. Nadal uważamy, że na niektórych rynkach nastąpi dalsza kompresja, chociaż pandemia i skutki wojny w Ukrainie powodują presję inflacyjną, presję na stopy procentowe i negatywną presję gospodarczą.

Magazyny na czele

W ubiegłym roku nieruchomości magazynowe, po raz pierwszy od 2008 roku, znalazły się na pierwszym miejscu wśród najatrakcyjniejszych aktywów inwestycyjnych. Ich udział w całkowitym wolumenie w regionie CEE w 2021 r. wyniósł 38%. Pomimo dość małej podaży atrakcyjnych aktywów nieruchomości biurowe i mieszkaniowe nadal regularnie odnotowują stabilny poziom wolumenu transakcji. Z kolei przedmiotem transakcji na rynku nieruchomości handlowych są w dalszym ciągu parki handlowe i supermarkety. Nadal ograniczona jest aktywność transakcyjna w sektorze nieruchomości hotelowych.

Europejski kapitał na zakupach

W 2021 r. za 36% wolumenu transakcji odpowiadały fundusze z Europy Zachodniej i Północnej, w szczególności z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Austrii i Szwecji. Bardzo aktywni byli również inwestorzy z Europy Środkowo-Wschodniej, których udział wyniósł 32%. Największą aktywność wykazywał kapitał czeski – 18-proc. udział w całkowitym wolumenie w regionie CEE. Inwestorzy z Czech odpowiadali także za 52% czeskiego wyniku rocznego i 68% słowackiego. Transakcje kupna z ich udziałem odnotowano również w Polsce, Rumunii, na Węgrzech i w Bułgarii.

Wskaźniki i czynniki ekonomiczne

W związku z trwającymi kryzysami geopolitycznym i pandemicznym trudno jest przedstawić prognozy gospodarcze, gdyż ulegają one dynamicznym zmianom. Obecna sytuacja jest bardzo złożona – ma wpływ na gospodarkę i najprawdopodobniej jeszcze w 2022 r. ulegnie pogorszeniu, by odbić w kolejnych latach. Wojna w Ukrainie i związane z nią sankcje, czynniki i zakłócenia wynikające z pandemii, jak również kwestie związane z ochroną środowiska, społeczną odpowiedzialnością i ładem korporacyjnym (ESG), będą mieć wpływ na rynki nieruchomości w zakresie podaży, popytu i cen. Nie wszystkie z tych oddziaływań są negatywne, jednak różnią się w zależności od segmentu rynku nieruchomości.

– Rynek bacznie przygląda się uważnie zarówno rosnącej inflacji, jak i stopom procentowym, kończy się bowiem trwający od dłuższego czasu okres utrzymywania tych ostatnich na wyjątkowo niskim poziomie. Wpłynie to nie tylko na wyceny i koszty kredytów, lecz także na wiele innych kosztów ponoszonych przez inwestorów, deweloperów, najemców i konsumentów – dodaje Kevin Turpin.

ESG w polu zainteresowania inwestorów

Istnieje coraz pilniejsza potrzeba uwzględnienia czynników ESG w procesie podejmowania decyzji przez inwestorów działających na rynku nieruchomości. Jest to szczególnie istotne ze względu na duże zróżnicowanie metod analizy i wdrażania ESG w poszczególnych sektorach rynku w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

– Elementy, które składają się na ESG, już teraz są ważne dla strategii inwestycyjnych, a w przyszłości staną się jeszcze ważniejsze. Przeprowadzenie analizy ESG w trakcie procesu due diligence może pomóc inwestorom zidentyfikować zagrożenia związane z transakcją oraz kluczowe możliwości poprawy wskaźników ESG po dokonaniu zakupu. Jednocześnie wskazują na aspekty, które nie spełniają standardów zrównoważonego rozwoju i nie spełniają wymogów regulacji prawnych – mówi Oana Stamatin, Dyrektor ds. ESG na region Europy Środkowo-Wschodniej i Rumunii w Colliers.

Matt Komorowski dołącza do Volt po prawie dziesięciu latach pracy dla PayPal

Firma Volt powołała znanego w branży płatniczej Matta Komorowskiego na stanowisko Chief Revenue Officer (CRO). 

Matt Komorowski dołącza do firmy Volt po prawie dziesięciu latach pracy dla PayPal, gdzie przez ostatnie trzy lata kierował działalnością popularnego procesora płatności w dziale partnerstw w regionach APAC, LATAM oraz MEA. Wcześniej Matt Komorowski odegrał kluczową rolę w osiągnięciu przez PayPal rekordowych wzrostów, pełniąc różne funkcje handlowe i kierownicze w Europie Północnej, Środkowej i Wschodniej.

Rolą Matta Komorowskiego w firmie Volt będzie wspieranie jej rozwoju oraz popularyzacja otwartej bankowości wśród klientów i dostawców usług płatniczych na całym świecie.

Zatrudnienie Komorowskiego to kolejny krok w kierunku realizacji globalnych planów rozwoju firmy Volt, które są odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie na płatności w czasie rzeczywistym. Jego międzynarodowe doświadczenie w globalnej branży płatności wyniesione z PayPal jest wzbogacane m.in. przez wcześniejsze sukcesy w budowaniu organizacji sprzedaży portalu Groupon w Polsce, a także doświadczenie zdobyte w Boston Consulting Group, gdzie doskonalił swoje umiejętności i strategiczne podejście do rozwijających się organizacji.

Firma Volt zgromadziła w swych szeregach znakomite grono ekspertów branżowych. Jej założyciel i dyrektor generalny, Tom Greenwood, założył wcześniej firmę IFX Payments, zajmującą się płatnościami finansowymi. Jej prezes, Robert Kraal, był członkiem zespołu założycielskiego i dyrektorem operacyjnym firmy Adyen, zanim założył firmę Silverflow. Globalne ambicje firmy Volt oraz sprawdzone i dopasowane do rynku produkty już doprowadziły do pozyskania rekordowej rundy finansowania w wysokości 23,5 mln USD – największej Serii A w branży otwartej bankowości.

– Jesteśmy zachwyceni, że Matt dołączył do nas. W kluczowym dla naszej firmy momencie wnosi on bogate doświadczenie w dziedzinie płatności oraz w zarządzaniu wzrostem w dużych organizacjach – mówi Tom Greenwood, założyciel i dyrektor generalny firmy Volt. – Matt odnosił sukcesy w zakresie optymalizacji przychodów i strategicznego wzrostu dla globalnych firm. To, w połączeniu z jego doświadczeniem we wprowadzaniu innowacyjnych modeli płatności na nowe rynki, jest nieocenioną pomocą przy realizacji naszej wizji płatności w czasie rzeczywistym na całym świecie.

Moja rola będzie się koncentrować na przyśpieszeniu adaptacji naszych produktów otwartej bankowości na rynkach i w pionach biznesowych, a także na budowaniu odpowiedniej organizacji i zatrudnianiu najlepszych talentów, aby rozpocząć hiperskalowanie – komentuje Matt Komorowski, Chief Revenue Officer w Volt. – Kultura firmy Volt koncentruje się na budowaniu organizacji, w której działy sprzedaży i rozwoju produktów działają razem i bardzo szybko wymieniają się informacjami, co daje pewność, że klienci otrzymują usługi, których potrzebują. W miarę rozwoju firmy Volt, chcemy mieć pewność, że ta część kultury pozostanie w centrum jej strategii.

W sektorze płatniczym na całym świecie istnieje ogromny potencjał transformacyjny. Wynika to z rosnących potrzeb konsumentów, którzy chcą mieć swobodę zarządzania swoimi finansami i ich kontrolowania. Nie bez znaczenia pozostają wysokie wymagania sprzedawców, którzy chcą mieć możliwość przyjmowania płatności w czasie rzeczywistym na całym świecie płynnie i bez wysokich opłat – wszystko to w ramach jednego systemu.  Jestem podekscytowany, że mogę stać się częścią firmy Volt, której misją jest zapewnienie pełnej wolności w zakresie płatności – niezależnie od tego, gdzie się znajdujesz i kim jesteś – podkreśla Matt Komorowski.

Kadry zarządzające są gotowe do reagowania na nadchodzące trendy i transformacje

  • Przedsiębiorstwa twierdzą, że najbardziej prawdopodobne są transformacje w zakresie technologii (68%) i strategii zrównoważonego rozwoju (62%).
  • ESG zajmuje ważne miejsce na liście priorytetów kadry zarządzającej: trzy czwarte badanych firm planuje zwiększyć inwestycje w inicjatywy związane ze zrównoważonym rozwojem, a większość podjęła publiczne zobowiązania dotyczące szeregu kwestii ESG.
  • Badania wskazują jednak na rozdźwięk między intencjami a działaniami.

Mazars, międzynarodowa firma audytorska, podatkowa i doradcza, opublikowała najnowszą edycję cyklicznego raportu Barometr kadry zarządzającej na rok 2021: Czas na działanie. Powstał on na bazie dogłębnego badania przeprowadzonego w IV kwartale 2021 roku, w którym wzięło udział ponad 1 000 członków zarządów i kadry kierowniczej przedsiębiorstw z 39 krajów na całym świecie.

Mark Kennedy, Partner i członek Zarządu Grupy Mazars, komentuje: „Przeprowadzamy nasze coroczne badanie, aby usłyszeć i zrozumieć możliwości i wyzwania, przed którymi stoją nasi klienci. Jednym z najbardziej godnych uwagi wniosków płynących z naszego najnowszego barometru jest poczucie pewności i odporności, które odkryliśmy w firmach na całym świecie. Bez wątpienia są to cechy, które powinny pomóc przedsiębiorstwom zmierzyć się z wyzwaniami wynikającymi z wpływu pandemii na biznes, rosnącej inflacji i przerażającego ataku Rosji na Ukrainę.”

Perspektywy transformacji w zakresie technologii i zrównoważonego rozwoju

Badanie Mazars pokazuje, że liderzy oczekują przekształceń w swoich firmach, przy czym najbardziej prawdopodobne są przekształcenia związane z technologią i zrównoważonym rozwojem: prawie dwie trzecie z nich (62%) oczekuje, że w najbliższych latach przekształci swoją strategię zrównoważonego rozwoju, co plasuje ich na drugim miejscu po przekształceniach technologicznych (68%).

Poczucie pewności i odporności

Przedsiębiorstwa są przekonane, że potrafią reagować na nadchodzące trendy: 94% jest przekonanych, że potrafią reagować na trendy w zakresie technologii/innowacji; 91% jest przekonanych, że potrafią reagować na oczekiwania w zakresie zarządzania, etyki i odpowiedzialności społecznej; a 90% jest przekonanych, że potrafią reagować na nowe lub wyższe wymagania prawne. Większość (88%) uważa też, że jest odporna na kryzysy. W obliczu rosnącego ryzyka cybernetycznego, większość (68%) jest przekonana, że ich dane są w pełni chronione.

ESG na agendzie C-suite: czas przekształcić zamiary w strategie, które można wykorzystać w działaniu

Przedsiębiorstwa oczekują przekształcenia swoich strategii zrównoważonego rozwoju, zwiększenia inwestycji w inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju i podejmują publiczne zobowiązania dotyczące szeregu kwestii ESG. Wyraźnie widać, że ESG jest w centrum zainteresowania kadry zarządzającej.

Chris Fuggle, współprzewodniczący działu zrównoważonego rozwoju w Mazars, komentuje: „Dużym wyzwaniem jest przekształcenie intencji i zobowiązań w realizowalne strategie. Kluczowe jest zbudowanie zrozumienia kwestii ESG na najwyższym szczeblu, włączenie ich do głównej strategii biznesowej i opracowanie planu, który będzie realizowany na co dzień. Nie da się tego zrobić szybko, ale najważniejsze jest, aby rozpocząć tę podróż.”

Od strategii do działania

Biorąc pod uwagę oczekiwane transformacje, pewność siebie w reagowaniu na trendy, planowane inwestycje i podjęte zobowiązania w zakresie ESG, wydaje się, że istnieje rozdźwięk między zamiarami a działaniami.

Kluczowe znaczenie będzie miało posiadanie odpowiednich programów i właściwych liderów z odpowiednimi umiejętnościami. W naszym badaniu określiliśmy trzy najważniejsze kompetencje, których liderzy będą potrzebować w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat: wizja i planowanie strategiczne; myślenie analityczne i rozwiązywanie problemów; innowacyjność i kreatywność. Biorąc pod uwagę nacisk, jaki kładzie się na kwestie ESG i duże zaufanie do oczekiwań w zakresie zarządzania, etyki i odpowiedzialności społecznej, być może zaskakujące jest, że „poczucie celu w odniesieniu do przyszłości organizacji”, „silna etyka pozwalająca na odpowiedzialne kierowanie i przewodzenie” oraz „inteligencja emocjonalna” znalazły się na niższych pozycjach na liście.

Mark Kennedy komentuje: „Konkurencja o talenty jest zacięta, szczególnie w obliczu wzrostu znaczenia kwestii ESG i oczekiwań ludzi co do tego, jak powinny zachowywać się firmy. Organizacje, które potrafią zaprezentować swoje wartości i wizję oraz które potrafią rozwijać, rekrutować i wyposażać swoich pracowników we właściwe umiejętności, mają szansę zbudować przewagę konkurencyjną.”

„Nasze badanie pokazuje, że firmy z całego świata, pomimo wielu zawirowań, czują się pewne siebie i przygotowane, by szybko i skutecznie reagować na nadchodzące rynkowe zmiany, sprostać nowym trendom i być gotowym na transformacje. To napawa optymizmem. Aby jednak spełnić swoje obietnice, firmy te muszą skoncentrować się na inwestycjach oraz upewnić się, że ich strategie biznesowe są możliwe do zrealizowania. Teraz jest bowiem czas na konkretne działania.” – podsumowuje Michel Kiviatkowski, Partner Zarządzający Mazars w Polsce.

Informacje o badaniu

Barometr Mazars C-suite został zaprojektowany i przeprowadzony przez GQR Research we współpracy z Mazars. Dane zostały zebrane za pomocą ankiety internetowej w okresie od 24 września 2021 r. do 25 października 2021 r. Całkowita próba wynosi N=1130, z czego 1096 pochodzi z paneli internetowych, a 34 osoby zostały zaproszone drogą mailową bezpośrednio przez Mazars.

Kolejny rekord drożyzny na rynku materiałów budowlanych

Zgodnie z oczekiwaniami marzec na rynku materiałów budowlanych okazał się kolejnym wzrostowym miesiącem. Tym razem dynamika cen monitorowanej przez PSB grupy towarowej wyniosła 30 proc., czyli o 3 pp. więcej licząc miesiąc do miesiąca. Zdaniem ekspertów portalu RynekPierwotny.pl, biorąc pod uwagę diametralnie różne warunki okołorynkowe z lutego i marca br., wynikające z wybuchu wojny w Ukrainie, taki ruch cen należy uznać za dość umiarkowany.

Teza, zakładająca decydujący wpływ wojny w Ukrainie na ceny materiałów budowlanych w perspektywie najbliższych miesięcy, wydaje się nie do podważenia. Data jej wybuchu nie pozwoliła na reakcję rynku w poprzednim miesiącu, wobec czego w danych lutowych nie było widać jeszcze jej wpływu na dynamikę stawek prezentowanych w comiesięcznej informacji Grupy PSB. Zmiany warunkowane konfliktem zbrojnym za naszą wschodnią granicą pojawiły się w marcowym odczycie i wyniosły 30 proc., o 3 pp. więcej niż w lutym.  Jest to wyraźna zwyżka, jednak jak na zaistniałe okoliczności okołorynkowe, z pewnością nie porażająca.Srednia dynamika cen rdr materiałów budowlanych

Tego typu sytuacja wynika z faktu malejącej w marcu dynamiki cen trójki liderów nakręcanej drożyzny materiałów budowlanych, czyli izolacji termicznych, płyt OSB oraz suchej zabudowy, które od dłuższego czasu wyróżniają się na tle pozostałych horrendalną wręcz skalą zwyżki. Za to wszystkie bez wyjątku pozostałe grupy towarowe solidarnie zaliczyły wyraźną zwyżkę dynamiki, co w sumie dało średnią na poziomie równym 30 proc. Niestety dość ograniczony wpływ wojny w Ukrainie na cenowe stawki materiałów budowlanych w marcu jest raczej marnym pocieszeniem na przyszłość. Bardziej wydaje się prawdopodobne, że to dopiero początek kolejnej fali wzrostów stymulowanej konfliktem zbrojnym za naszą wschodnią granicą. Dynamika cen mat. budowlanych

W krajowy rynek materiałów budowlanych uderzają przede wszystkim sankcje nałożone na Rosję, ale przede wszystkim na Białoruś, a także wstrzymanie importu z Ukrainy. Przykładowo, import z tych trzech krajów zaspokajał jedną trzecią krajowego popytu na materiały metalowe i żelazne. A to tylko jeden rodzaj towarów wykorzystywanych w budowlance, a sprowadzanych do niedawna ze wschodu. Z początkiem marca Unia Europejska, w reakcji na współudział Białorusi w rosyjskiej agresji na Ukrainie, zakazała importu z tego kraju całego szeregu surowców, półproduktów i materiałów z cementem, produkcją drzewną, wyrobami metalowymi, żelaznymi i gumowymi na czele.

Wg ekspertów portalu RynekPierwotny.pl na tej liście największe znaczenie z punktu widzenia rynku materiałów budowlanych ma cement, który Polska importowała z Białorusi w ilości około pół miliona ton rocznie, a w drugiej kolejności drewno, w ilości około jednej czwartej całego krajowego importu tego surowca. W efekcie jednocyfrowa dotychczas dynamika cen cementu i wapna, drożejących dotychczas najwolniej z dwudziestki grup towarowych monitorowanych przez PSB, z miesiąca na miesiąc skoczyła do 22 proc., czyli blisko dwuipółkrotnie.

Oczywiście obok nieubłaganie windowanych cen materiałów budowlanych dodatkowym, jednak nie mniej dokuczliwym dla uczestników rynku problemem jest ciągłość ich dostaw, która także pozostawia coraz więcej do życzenia.

Tymczasem już obecnie pierwszoplanowym problemem, wynikającym z sytuacji na rynku materiałów budowlanych, jest rosnące niemalże z dnia na dzień ryzyko masowego zrywania kontraktów budowlanych i opuszczania przez firmy placów budów.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

GfK: Polacy kupują najtańsze produkty spożywcze

Ponad 40 proc. polskich nabywców deklaruje, że będzie kupować tańsze artykuły spożywcze. Konsumenci coraz rzadziej sięgają po polską i lokalną żywność. Na popularności tracą także trendy ekologiczne. Takie dane płyną z raportu „Current Consumer Mood” zrealizowanego przez GfK w marcu 2022 roku.

Inflacja oraz wybuch wojny w Ukrainie zmieniły zwyczaje zakupowe Polaków. Aż 76 proc. konsumentów obawia się dalszych podwyżek cen żywności. W efekcie głównym kryterium wyboru produktów spożywczych dla 41 proc. Polaków jest niska cena. – Jeszcze w październiku ubiegłego roku po najtańsze produkty sięgał co trzeci konsument. Obecnie ten czynnik wzrósł o 8 punktów procentowych. To znacząca zmiana w trendach konsumenckich, która wynika z obecnej sytuacji gospodarczej ale także niepewności co do przyszłościpodkreśla Dominika Grusznic-Drobińska, director marketing & consumer intelligence w GfK.

Mniejsze wsparcie rodzimego biznesu

Z danych GfK wynika, że w związku z obserwowanym spadkiem nastrojów konsumenckich nabywcy w coraz mniejszym stopniu wspierają polską i lokalną gospodarkę. Obecnie tym kryterium przy wyborze żywności kieruje się 30 proc. Polaków. Z kolei co piąty konsument zwraca uwagę na lokalne pochodzenie produktów, co oznacza spadek o 13 punktów procentowych w porównaniu do października 2021 roku, kiedy było to najważniejszym czynnikiem podczas zakupów

Eko traci

Zgodnie z badaniem „Current Consumer Mood” zmalała również popularność produktów bezpiecznych dla zdrowia, ekologicznych czy organicznych. – W ostatnich latach Polacy coraz bardziej dbali o zdrową i zbilansowaną dietę, a trendy eko wyraźnie zyskiwały na popularności. Jednak wraz z pogorszeniem sytuacji ekonomicznej uważniej oglądamy każdą złotówkę. W efekcie na przestrzeni 5 miesięcy kryteria takie jak eko i bio, straciły na popularności aż o 12 punktów procentowychpodkreśla Dominika Grusznic-Drobińska.

Paulina Kołodziejczyk objęła stanowisko Multi Property Managera sieci Leonardo Hotels w Polsce

Z początkiem kwietnia Paulina Kołodziejczyk objęła stanowisko Multi Property Managera sieci Leonardo Hotels w Polsce.  Do jej nowych obowiązków od teraz należy m.in. zarządzanie NYX Hotel Warsaw, Leonardo Royal Warsaw oraz Leonardo Boutique Krakow Old Town. Awans związany jest z planami ekspansji Fattal Hotels Group na polskim rynku.

Paulina Kołodziejczyk współpracę z izraelską Fattal Hotels Group rozpoczęła w 2017 roku, obejmując stanowisko General Managera, pierwszego obiektu w Polsce – Leonardo Royal w Warszawie. Ten szybko stał się jednym z najchętniej odwiedzanych hoteli w stolicy. Odniesiony sukces przyspieszył decyzję sieci o otwarciu nowego brandu Leonardo pod nazwą – NYX Hotel Warsaw. To lifestylowa i bardzo nowoczesna formuła marki, która przełamuje konwenanse i wychodzi naprzeciw utartym schematom – wprowadzając na rynek nową jakość w sektorze guest service.

Jako Dyrektor Generalna wybudowanego w styczniu 2020 roku NYX Hotel Warsaw, Paulina Kołodziejczyk dokonała niemal niemożliwego. Nie tylko otworzyła nową przestrzeń w czasie panującej pandemii, ale umiejętnie nią zarządzając wraz ze swoim zespołem sprawiła, że nowy hotel na mapie Warszawy stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i wyrazistych miejsc w stolicy. Nie bez przyczyny przypadł do gustu turystom, trendsetterom i influenserom oraz kreatywnej branży MICE.

W lutym 2022 roku portfolio sieci rozszerzyło się o nowy obiekt Leonardo Boutique Old Town w Krakowie.  Paulina Kołodziejczyk odpowiedzialna była za przejęcie i otwarcie hotelu.

Paulina Kołodziejczyk to absolwentka ekonomii Uniwersytetu Jagiellońskiego i pasjonatka hotelarstwa. Ponad 16-letnie doświadczenie w branży zdobywała w międzynarodowych hotelach sieciowych na stanowiskach różnego szczebla.  Z izraelską Fattal Hotels Group związana jest od 5 lat. Wraz z awansem na stanowisko Multi Property Managera Paulina Kołodziejczyk będzie odpowiedzialna za rozwój sieci Leonardo w Polsce. Izraelski brand aktualnie w swoim portfolio posiada 221 obiektów w 19 krajach na świecie.

7 państwo w Unii z dwucyfrową inflacją

Z każdym kolejnym miesiącem klub dwucyfrowej inflacji w Unii Europejskiej robi się coraz liczniejszy. Dzisiaj wbrew oczekiwaniom analityków dołączyła Rumunia. Trzeba pamiętać, że wzrost inflacji to również wyższe koszty obsługi długu.

Lepsze dane z Wysp

Wielka Brytania przedstawiła właśnie bardzo dobre dane ze swojego rynku pracy. Bezrobocie spadło z 3,9% na 3,8%. Przy okazji spadła liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, co często jest ze sobą silnie powiązane. Wynagrodzenia rosną w ciągu roku o 5,4% z uwzględnieniem bonusów. Należy pamiętać, że są to dane z lutego, czyli wtedy był to poziom niemal dokładnie równy inflacji. W marcu jednak wzrost cen na Wyspach przyspieszył. Lepsze dane makroekonomiczne powodują, że funt umacnia się względem euro.

Inflacja w Rumunii dwucyfrowa

Prognozy mówiły co prawda o poziomie 9,4%, ale wzrost cen wyniósł 10,15%. Tym samym Rumunia dołącza do ekskluzywnego grona, na razie 7 państw, które w Unii Europejskiej uzyskują wynik dwucyfrowy. Jeżeli komuś wydaje się, że strefa euro gwarantuje ochronę przed tym problemem, warto przypomnieć, że dwa najwyższe wyniki i jedyne powyżej 15% to państwa strefy euro – Litwa i Estonia. Państwa te w przeciwieństwie do Polski, Czech, Węgier czy wspomnianej już Rumunii nie mają jednak możliwości dopasowywania stóp procentowych do zmieniającego się otoczenia. Sytuacja Rumunii ze względu na powiązanie waluty z kursem euro jest jednak bardziej skomplikowana. Sytuacja tutaj i tak wydaje się znacznie lepsza niż chociażby w Bułgarii, której kurs jest w pełni usztywniony, a inflacja już sięga 10%.

Coraz droższy deficyt

Wzrost stóp procentowych to nie tylko droższe kredyty hipoteczne. Więcej płaci także państwo za pożyczanie pieniędzy na rynku. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych przekroczył w piątek 6%, dzisiaj jest już to ponad 6,2%. W ramach punktu odniesienia, przez większość pandemii rentowność polskich obligacji wynosiła poniżej 1,5%. Rosnąć zaczęła jeszcze przed wzrostem stóp procentowych wraz z przyspieszającą inflacją. Od tego czasu widzimy niemal ciągły ruch w górę. Co to oznacza dla budżetu? Nowe obligacje wypuszczamy na wyższej marży niż dotychczas, a to podnosi istotny element w budżecie, jakim są koszty obsługi długu. Wzrost rentowności jest jednak typowym zjawiskiem dla wzrostu stóp procentowych i nie musi świadczyć o niższym zaufaniu inwestorów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Kwestie (braku) zaufania i popytu oraz wstrząsy w cenach energii – czego w 2022 spodziewają się eksporterzy?

W jaki sposób obecne warunki na rynku międzynarodowym wpływają na eksporterów i ich gotowość do prowadzenia handlu? Allianz Trade postanowił sprawdzić nastroje firm w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech i Niemczech. Przeprowadzono dwie ankiety – jedną przed i jedną po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę, w których wzięło udział prawie 3.000 przedsiębiorstw.

Inwazja na Ukrainę spowodowała znaczne spowolnienie globalnego ożywienia gospodarczego

Zanim zagłębimy się w wyniki Globalnego Badania Allianz Trade, przyjrzyjmy się naszym prognozom gospodarczym. Po inwazji na Ukrainę obniżyliśmy prognozę wzrostu światowego PKB do +3,3% w 2022 i +2,8% w 2023 roku (w porównaniu z +5,9% w 2021 roku), czyli odpowiednio o -0,8 i -0,4 punktu procentowego. Prawie dwie trzecie wprowadzonej korekty w dół wynika ze spadku zaufania i problemów w łańcuchach dostaw, a pozostała część – z wyższych cen surowców. Globalna inflacja będzie również wyższa i bardziej stabilna (6% w 2022 roku, korekta w górę o +1,9 punktu procentowego) z powodu wyższych cen energii i dłuższych niż oczekiwano zakłóceń w łańcuchu dostaw, które w równym stopniu przyczynią się do presji cenowej.

„Choć trwające negocjacje między Ukrainą a Rosją mogą zapewnić drogę do zawieszenia broni, nie można wykluczyć dalszej eskalacji, która doprowadzi do jeszcze ostrzejszych sankcji i kontrsankcji (w tym na dostawy energii). W przypadku wystąpienia tak niekorzystnego scenariusza, globalna inflacja wzrosłaby w tym roku do 7%, podczas gdy wzrost gospodarczy spadłby do +2,5%, a następnie gospodarka światowa wpadłaby w 2023 roku w recesję (-0,3%)”, dodaje Ana Boata, Szefowa Globalnego Działu Analiz Ekonomicznych w Allianz Trade.

 

Oczekujemy również, że w 2022 roku wzrost światowego handlu zmniejszy się o co najmniej -2 punkty procentowe do +4% w ujęciu ilościowym, czyli nieco poniżej długoterminowej wartości średniej. Spadki zaufania i popytu spowodują w 2022 utratę 480 mld USD w eksporcie do Rosji i krajów strefy euro. Tymczasem eksporterzy netto towarów na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Łacińskiej mogą odnieść korzyści z powodu wyższych cen towarów i potencjalnych efektów odejścia od towarów importowanych z Rosji. Jeśli chodzi o koszty handlu, utrzymujące się wyższe ceny ropy naftowej mogą doprowadzić do nowego rekordu poziomu stawek frachtowych w II kwartale roku (+40% w stosunku do poprzedniego szczytu). Ponadto, ogniska zakażeń Covid-19 w Chinach i polityka „zero Covid” spowodują przedłużenie wąskich gardeł w łańcuchu dostaw i wydłużenie terminów dostaw przez dostawców.

Po inwazji na Ukrainę, udział respondentów oczekujących wzrostu obrotów eksportowych spadł z 94% do 78%

Ubiegły rok był wyjątkowy dla eksporterów: ogółem 7 na 10 zadeklarowało wyniki eksportowe wyższe od oczekiwanych. Szczególnie dobre wyniki odnotowano w Stanach Zjednoczonych i Niemczech, gdzie odpowiednio 75% i 76% firm zadeklarowało, że osiągnęło poziom eksportu wyższy od oczekiwanego. Mimo to, eksporterzy musieli dostosować się do nowych warunków w handlu w kontekście utrzymujących się lockdownów i wąskich gardeł w transporcie. W jaki sposób? W USA, gdzie firmy najbardziej ucierpiały z powodu szoku w zakresie podaży, oznaczało to zwiększenie zapasów (48%), poszukiwanie nowych dostawców (45%) i ukierunkowanie się na nowe rynki eksportowe (43%) w celu pobudzenia wzrostu. Ponad jedna trzecia eksporterów z Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii twierdzi, że również była zmuszona znaleźć nowych dostawców, aby poradzić sobie z zakłóceniami w łańcuchu dostaw, podczas gdy 39% niemieckich eksporterów twierdzi, że skupiło się na nowych rynkach eksportowych, głównie tych blisko ich kraju, takich jak Francja i Hiszpania.

 

Gdy ledwie wyszliśmy z kryzysu związanego z Covid-19, a już mamy do czynienia z gospodarczymi skutkami inwazji na Ukrainę dla światowego handlu, czego eksporterzy spodziewają się w 2022 roku? Przed inwazją na Ukrainę firmy najwyraźniej uważały, że rok 2022 przyniesie im jeszcze więcej możliwości niż 2021: ogółem 94% przedsiębiorstw spodziewało się wzrostu obrotów w eksporcie, przy czym najbardziej optymistyczne były firmy z Francji i Włoch (97%). Większość eksporterów planowała w 2022 roku rozszerzenie działalności na nowe rynki (79%), zwłaszcza firmy chińskie i amerykańskie (odpowiednio 92% i 84%).

 

Jednak agresja militarna na Ukrainę i olbrzymie sankcje nałożone na rosyjską gospodarkę zmieniły sytuację. „Nic dziwnego, że wojna zachwiała tymi oczekiwaniami: udział respondentów oczekujących wzrostu obrotów eksportowych spadł z 94% do 78% (-16 punktów procentowych). We Włoszech i Francji, gdzie firmy były najbardziej optymistyczne, odpowiednio 29% (+26 pkt proc.) i 23% (+20 pkt proc.) firm spodziewa się spadku obrotów eksportowych w 2022 roku. Nawet jeśli Rosja i Ukraina nie są kluczowymi rynkami końcowymi dla europejskich eksporterów, sytuacja wojenna wpływa na handel światowy poprzez skutki pośrednie (łańcuchy dostaw, surowce, energia), obniżając możliwości eksportowe firm”, dodaje Françoise Huang, Starsza Ekonomistka ds. Handlu Światowego i Regionu Azji i Pacyfiku w Allianz Trade.

Ceny energii zawsze były głównym zmartwieniem dla eksporterów (a tym bardziej od czasu inwazji na Ukrainę)

„Wielkie ponowne otwarcie” gospodarki światowej w 2021 roku było dla firm jak przejażdżka kolejką górską, ponieważ zakłócenia w globalnym łańcuchu dostaw spowodowały, że koszty transportu i ceny energii poszybowały do rekordowych poziomów. Ankietowane przez nas firmy stwierdziły, że pięć głównych zagrożeń, które miały wpływ na wzrost eksportu w 2021 roku, to niepewność co do popytu z powodu Covid-19 (40%), wysokie ceny energii (35%), braki i koszty siły roboczej (35%), koszty transportu (33%) i niedobory czynników produkcji (30%).

Czy rok 2022 przyniesie trochę wytchnienia? Jeszcze przed inwazją na Ukrainę firmy nie były do końca przekonane. Ceny energii były już wtedy zdecydowanie największym problemem: 72% firm oczekiwało, iż będą one nadal wyzwaniem w 2022 roku, a ponad jedna trzecia spodziewała się, że w tym roku staną się jeszcze większym problemem. Odsetek eksporterów oczekujących, że ceny energii staną się większym wyzwaniem w 2022 roku jest najwyższy we Włoszech (46%), następnie w USA (38%) i Francji (37%).

Od czasu inwazji na Ukrainę wysokie ceny energii stały się jeszcze większym zmartwieniem dla europejskich eksporterów. „Udział europejskich korporacji, które spodziewają się, że wysokie ceny energii staną się większym wyzwaniem, wzrósł z 37% do 56%, przy czym najbardziej zaniepokojone są kraje o największej zależności od importu gazu: Włochy (66% w porównaniu z 46% przed wojną), Wielka Brytania (62% w porównaniu z 47% przed wojną) i Niemcy (52% w porównaniu z 34% przed wojną). Fakt, że Francja ma najniższy odsetek firm zaniepokojonych wysokimi cenami energii (46% w porównaniu z 37% przed wojną) prawdopodobnie odzwierciedla wdrożenie rządowego „Planu Odporności”, który uwzględnia koszt rachunków za energię dla większości korporacji”, mówi Ano Kuhanathan, Szef Dział Analiz Korporacyjnych w Allianz Trade.

Ponad połowa respondentów w Europie spodziewa się wzrostu ryzyka braku płatności w perspektywie najbliższych sześciu do dwunastu miesięcy

Ekspozycja eksporterów na ryzyko braku płatności wydaje się wzrastać w ostatnim czasie: z naszej ankiety wynika, że – ogólnie rzecz ujmując – problemy związane z brakiem płatności miały umiarkowany lub znaczący wpływ na działalność eksportową w ciągu ostatnich 12 miesięcy w przypadku prawie 60% firm, przy czym najwyższy udział mają tu Francja (66%), Chiny (65%) i USA (58%). Ponadto, pomimo silnego odbicia gospodarczego w 2021 roku, gromadzenia gotówki w wielu przedsiębiorstwach i solidnego ożywienia w handlu światowym, 50% naszych respondentów deklaruje, że czasy płatności wydłużyły się w 2021 roku, szczególnie we Francji (62% firm). Co ciekawe, wśród firm, które podjęły się digitalizacji – po której spodziewalibyśmy się usprawnienia przebiegu transakcji – 58% respondentów nadal deklaruje dłuższe terminy płatności.

Ryzyko braku płatności pozostanie problemem dla eksporterów również w 2022 roku: Przed inwazją na Ukrainę prawie 1 eksporter na 3 oczekiwał, że terminy płatności wydłużą się, a ryzyko braku płatności wzrośnie. Po inwazji i wynikających z niej skutków dla gospodarki światowej, ponad połowa respondentów w Europie spodziewa się wzrostu ryzyka braku płatności w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy. Podobnie ponad 40% europejskich eksporterów oczekuje teraz, że po wybuchu wojny terminy płatności ulegną wydłużeniu.

Strategia międzynarodowa: eksporterzy wspierają lokalną produkcję i samofinansowanie

Przy wszystkich obawach o początek końca globalizacji, kryzys Covid-19 nie wywołał w 2021 roku fali relokacji działalności do macierzystych krajów. Jednakże większość firm biorących udział w naszym badaniu (79%) nadal woli produkować na rodzimym gruncie – od 74% w Wielkiej Brytanii do 89% w Chinach.

Jak firmy będą finansować swoje aspiracje w 2022 roku? Przed inwazją na Ukrainę przepływy pieniężne były głównym źródłem finansowania dla ponad połowy eksporterów (53%), następnie kredyty bankowe (49%) i kredyty od dostawców (36%). Odsetek eksporterów planujących wykorzystanie gotówki był najwyższy w Wielkiej Brytanii (64%), następnie w USA (57%) i Chinach (54%).

Po inwazji na Ukrainę 44% europejskich eksporterów twierdzi, że będzie dążyć do zwiększenia inwestycji w rozwój międzynarodowy w porównaniu z wcześniejszymi planami, prawdopodobnie w celu dywersyfikacji rynków, a nie wycofania się lub zmniejszenia ambicji eksportowych w następstwie wojny. Tymczasem 15% przedsiębiorstw nie planuje inwestycji lub ograniczy swoje plany inwestycyjne z powodu wojny.

Wsparcie ze strony państwa: Od ratunku do morfiny dla korporacji?

Z naszego badania wynika, że większość firm eksportujących (54%) otrzymało w ciągu ostatnich 12 miesięcy jakąś formę wsparcia ze strony państwa, szczególnie w Chinach (70%) i we Włoszech (60%). Co więcej, dwie trzecie respondentów potwierdza, że takie wsparcie po części pomogło ich firmie przetrwać kryzys. Około jedna czwarta respondentów twierdzi, że dzięki temu mogło również zainwestować w nowe moce produkcyjne i zdywersyfikować dostawców, a około 20% twierdzi, że było w stanie skrócić terminy płatności dla dostawców.

Jak rządy mogą dalej wspierać firmy? „Ponieważ wiele gospodarek w Europie zmaga się z niedoborem wykwalifikowanej siły roboczej, 44% firm we Francji, 45% w Niemczech i 53% we Włoszech wzywa swoje rządy do wdrożenia polityki podnoszenia kwalifikacji siły roboczej. Ponadto – co nie jest zaskoczeniem – po kilku latach nieco protekcjonistycznej polityki USA i po roku od Brexitu, prawie połowa firm z USA i Wielkiej Brytanii chce, aby ich rządy zawarły nowe umowy o wolnym handlu”, odpowiada Ana Boata.

Chociaż wydaje się, że najgorszy okres pandemii mamy już za sobą, około 50% europejskich eksporterów twierdzi, że dodatkowe wsparcie ze strony państwa w postaci zwiększenia gwarantowanych przez państwo pożyczek i bezpośrednich dotacji pomogłoby ich przedsiębiorstwu lepiej znieść skutki wojny. W rzeczywistości, jeszcze przed rozpoczęciem wojny ponad 30% wszystkich ankietowanych firm oczekiwało, że wsparcie państwa pozwoli na sfinansowanie ich działalności w 2022 roku. Wydaje się, że finansowe wsparcie państwa stało się dla niektórych firm „nową normalnością”.

Dwucyfrowa inflacja w Polsce to kosztowny skutek błędów i zaniedbań

Jeszcze przed pandemią Polska znalazła się w sytuacji grożącej wysoką inflacją. Już wiele miesięcy temu byliśmy na pograniczu tego, aby płace zaczęły się gonić z inflacją. A teraz pandemia i wojna podniosła te zagrożenia. Dlatego obecnie bardzo ważna jest odpowiedzialna i dobra polityka pieniężna, która pomaga sobie radzić z kłopotami w trudnych sytuacjach.

– Jeśli zadajemy sobie pytanie jak wiele inflacji pochodzi od Putina, a jak wiele z błędów naszej polityki – opinie są oczywiście różne. Rząd będzie nas przekonywać, że problemy wyłącznie biorą się z powodu Putina – a gdyby nie to, w ogóle inflacji nie mielibyśmy. NBP podobnie – jeszcze zanim zaczęła się wojna, Prezes przekonywał, że już w następnym miesiącu inflacja spadnie, że absolutnie pewne jest, że nie będzie w Polsce inflacji – powiedział serwisowi eNewsroom  profesor Witold Orłowski, ekonomista, Rektor Akademii Finansów i Biznesu VISTULA. – Niestety jest oczywiste, że Polska w sytuacji inflacyjnej, zagrożenia bardzo poważną inflacją, znalazła się wiele miesięcy temu. Na długo zanim zaczęła się wojna w Ukrainie – a nawet właściwie zanim zaczęły się jeszcze podwyżki cen energii związane z wychodzeniem świata z pandemii. Gdybyśmy mieli rozsądniejszą politykę, gdyby nasz Narodowy Bank nie zrezygnował z dużej części swojej wiarygodności przez nieumiejętne działania, nieumiejętną komunikację, a może też takie polityczne chciejstwo – to dzisiaj byłoby nam znacznie łatwiej radzić sobie z inflacją – analizuje Orłowski.

W II półroczu 2021 r. obroty w centrach handlowych wróciły do poziomów z 2019 r., choć klientów było mniej

Z najnowszego raportu Retail Research Forum, przygotowanego przez Polską Radę Centrów Handlowych, wynika, że kluczowy wpływ na II połowę 2021 r. wciąż miała pandemia.
Mimo to, dla branży centrów handlowych był to okres poprawy wyników i nadrabiania strat, spowodowanych przez lockdowny z pierwszej połowy roku.
Obroty najemców od maja wykazywały stałą tendencję wzrostową i były tylko o 0,75 proc. niższe niż w 2019 r. (130,1% obrotów porównując do II półrocza 2020 r.). Odwiedzalność z kolei osiągnęła poziom 92,4 proc. w porównaniu do II połowy 2019 r. i 126,8 proc. do II półrocza 2020 r.

Dane pokazują też pozytywną zmianę na rynku inwestycyjnym. W II półroczu 2021 r. do użytku oddano 250 tys. mkw. nowej powierzchni handlowej (GLA), w porównaniu do ok. 90 tys. mkw. GLA w ciągu pierwszych 6 miesięcy. Tym samym, na polskim rynku łączne zasoby powierzchni handlowej osiągnęły poziom ok. 12,63 mln mkw. Z kolei transakcje na rynku nieruchomości komercyjnych w całym 2021 r. wzrosły o 7 proc. w stosunku do 2020 r. i wyniosły 5,7 mld EUR, w tym 900 mln EUR na nieruchomości handlowe.

– Analizując raport widzimy, że branża centrów handlowych nadrabiała w II półroczu 2021 r. straty spowodowane pandemią. Poziomy obrotów były już porównywalne z 2019 r., mimo, że odwiedzalność, w związku z wciąż trwającą pandemią i ostrożnością klientów, była wciąż niższa niż przed pandemią. Wzrosła wartość średniego koszyka zakupowego, co napawa optymizmem, szczególnie w przypadku dużych centrów z szeroką ofertą handlową. Pozytywnie nastraja też fakt, że w 2021 r. inwestorzy wydali ponad 5,7 mld Euro na nieruchomości komercyjne. Choć to niższy poziom od rekordowych obrotów z 2019 r., to w porównaniu do 2020 r. widać już 7 proc. wzrost. Oznacza to, że polski rynek inwestycyjny wraca do formy – ocenia Krzysztof Poznański, Dyrektor Generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W drugiej połowie 2021 roku polski rynek handlowy wzbogacił się o ponad 250 tys. mkw. nowej powierzchni handlowej. Największe nowe obiekty to Fabryka Norblina, handlowa część inwestycji Capital Park w Warszawie (26 000 mkw. GLA); centrum handlowe Galeria Andrychów (24 000 mkw. GLA), park handlowy w Lipniku (18 800 mkw. GLA) oraz rozbudowane centrum Focus Mall w Zielonej Górze (15 000 mkw. GLA). Jednocześnie, w wyniku zamknięcia kilku obiektów starszej generacji, których głównym najemcą była sieć Tesco, o ponad 110 tys. mkw. GLA zmniejszyła się podaż powierzchni handlowych.

Najpopularniejszym formatem pozostają centra handlowe, które stanowią 84% wszystkich zasobów. Udział parków handlowych wzrósł do około 14%, a 2% stanowią centra wyprzedażowe, tzw. outlety. Ponad połowa (54 proc.) powierzchni handlowej zlokalizowana jest w największych aglomeracjach, 34 proc. w miastach poniżej 200 tys. mieszkańców i 21 proc. w grupie miast do 100 tys. mieszkańców. Na koniec 2021 r. nasycenie powierzchnią centrów handlowych osiągnęło 330 m w. na1000 mieszkańców.

Nie ma kary bez ustawy. Sanepid musi oddać przedsiębiorcy 10000 złotych wraz z odsetkami

Rzecznik MŚP Adam Abramowicz skutecznie obronił przedsiębiorcę. Sąd po raz kolejny orzekł, że urzędnicy nie mogą karać przedsiębiorców, jeżeli nie ma do tego podstawy ustawowej

W dniu 9 marca 2022 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu w sprawie, do której Rzecznik MŚP przystąpił w obronie przedsiębiorcy z branżyfitness, uchylił w całości decyzję Wielkopolskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora w Poznaniu oraz umorzył w całości postępowanie przeprowadzone przez Inspekcję Sanitarną w Poznaniu w przedmiocie wymierzenia przedsiębiorcy kary pieniężnej za naruszenie ograniczeń związanych z zapobieganiem skutków epidemii COVID-19.

Organy Inspekcji Sanitarnej nałożyły na przedsiębiorcę prowadzącego siłownię w kwietniu 2021 r. administracyjną karę pieniężną w wysokości 10.000 zł.

To kolejny wyrok korzystny dla przedsiębiorcy, a także utwierdzenie ukształtowanej już sądowej linii orzeczniczej, że zakazy działalności gospodarczej nie mogą być wydawane na podstawie legislacji podustawowej takiej jak Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 19 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. 2021 r. poz. 512 ze zm.)
Rzecznik MŚP po raz kolejny przyczynia się do kształtowania korzystnej linii orzeczniczej dla przedsiębiorców prowadzących siłownie. Niejednokrotnie inspekcja sanitarna już na etapie postępowania administracyjnego umarzała postępowania w sprawie administracyjnych kar pieniężnych, bez konieczności angażowania sądów administracyjnych, o co wielokrotnie zabiegał Rzecznik MŚP.

Rosnąca inflacja i konflikty międzynarodowe na szczycie listy ryzyka dla inwestorów indywidualnych w Polsce

  • Rosnąca inflacja pozostaje największym ryzykiem dla polskich inwestorów indywidualnych (59 proc.), mimo że spadła z poziomu 66 proc. w IV kwartale 2021 r.
  • 56 proc. inwestorów indywidualnych twierdzi, że konflikt międzynarodowy stanowi największe zewnętrzne ryzyko dla inwestycji. To znaczący wzrost w stosunku do 32 proc. z IV kwartału 2021 r.
  • Większość polskich ankietowanych inwestorów detalicznych jest pewna swoich portfeli (76 proc.), a 56 proc. dokonuje repozycjonowania w obliczu tego ryzyka.
  • “Dom twój gdzie serce twoje” – polscy inwestorzy indywidualni przejawiają większe zainteresowanie akcjami krajowymi (35 proc.) i obligacjami (26 proc.) w porównaniu z zagranicznymi akcjami (22 proc.) i obligacjami (11 proc).

Rosnąca inflacja i konflikt międzynarodowy znalazły się na szczycie listy ryzyka wśród polskich inwestorów indywidualnych. Jest to spowodowane inwazją Rosji na Ukrainę – wywołała ona silne wstrząsy na światowych rynkach finansowych.

Według najnowszego badania „Puls Inwestora Indywidualnego”, przeprowadzonego przez społecznościową platformę inwestycyjną eToro, rosnąca inflacja jest największym ryzykiem dla 59 proc. polskich inwestorów. W ubiegłym kwartale na inflację jako największe zagrożenie dla inwestycji wskazało 66 proc. respondentów, co jest zaskakujące w świetle stale rosnącej inflacji w Polsce.

Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro, komentuje: „Obawy Polaków o inflację nie dziwią, skoro w marcu jej poziom wyniósł aż 10,9 proc. Mało tego, przed nami potencjalnie kolejne wzrosty. To już drugie badanie, w którym – ze wszystkich narodów poddanych badaniu – to Polacy obawiają się inflacji najbardziej. Co ciekawe, Czesi, u których inflacja jest jeszcze wyższa niż w Polsce, obawiają się jej mniej. Warto również zauważyć, że badanie zostało przeprowadzone w marcu, kiedy odczyt inflacji za luty wskazywał na jej spadek do 8,5 proc. Widać więc, że obawy o inflację są głęboko zakorzenione w DNA polskiego inwestora.”

Ponad połowa (56 proc.) polskich respondentów stwierdziła, że konflikt międzynarodowy stanowi drugie największe ryzyko zewnętrzne dla ich inwestycji, co oznacza duży wzrost w stosunku do danych odnotowanych w czwartym kwartale 2021 r.  – wówczas było to 16 proc.

Aż 40 proc. inwestorów nadal obawia się o wpływ polskiej gospodarki na inwestycje, a w dalszej kolejności wymieniają: rosnące stopy procentowe (30 proc.), stan globalnej gospodarki (29 proc.), rosnące podatki (20 proc.) i wzrost długu publicznego (12 proc.).inwestycje obawy

Globalny strateg rynków w eToro, Ben Laidler, komentuje: „Tragiczne wydarzenia na Ukrainie są dla inwestorów potrójnym ciosem w postaci niezdrowego połączenia: zwiększonej niepewności na rynku, wyższej inflacji spowodowanej gwałtownie rosnącymi cenami surowców oraz niższego wzrostu gospodarczego wynikającego z przerwania sankcji”.

Podczas gdy wzrost zmienności stwarza trudne warunki dla każdego inwestora, większość polskich inwestorów detalicznych objętych badaniem pozostaje wierna swoim portfelom (76 proc.), przy czym tylko 56 proc. decyduje się je repozycjonować pod wpływem ryzyka. Ponad ⅓ badanych (36 proc.), planuje konsekwentnie inwestować tę samą kwotę pieniędzy w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

„Historia pokazuje, że geopolityka często nie ma długotrwałego wpływu na rynki światowe. Fundamenty pozostają solidne, zyski spółek rosną, gospodarki otwierają się ponownie po pandemii, wyceny giełdowe spółek są obecnie tańsze, a rynki w pełni oczekują, że banki centralne znacznie podniosą stopy procentowe” – dodaje Laidler.

Rosnące napięcia geopolityczne spowodowały, że niektórzy inwestorzy indywidualni przedkładają rynki krajowe nad inwestycje zagraniczne i szukają pocieszenia w aktywach, które są im lepiej znane. Inwestorzy indywidualni w Polsce chętniej inwestują w akcje krajowe (35 proc.) i obligacje (26 proc.) w porównaniu z akcjami zagranicznymi (22 proc.) i obligacjami (11 proc.). Na pytanie, jaki jest co kieruje nimi przy wyborze akcji krajowych, 56 proc. respondentów odpowiedziało, że lepiej rozumieją te rynki. Zaś 20 proc. uważa, że rynki zagraniczne są zbyt ryzykowne, chociażby ze względu na niestabilność polityczną i wahania kursów walut.

Co zaskakujące, pomimo obecnej sytuacji geopolitycznej na świecie i sytuacji gospodarczej w Polsce, 35 proc. lokalnych inwestorów indywidualnych czuje się jeszcze pewniej, jeśli chodzi o bezpieczeństwo zatrudnienia (88 proc. vs 86 proc. w IV kwartale 2021 r.) i spodziewa się, że będzie ono jeszcze większe w ciągu najbliższych 12 miesięcy (35 proc. vs 29 proc. w IV kwartale 2021 r.). Blisko 76 proc. czuje się pewnie, jeśli chodzi o swoje inwestycje (vs 77 proc. w IV kwartale), ale mniej pozytywnie ocenia ich przyszłość w ciągu najbliższych 12 miesięcy – 36 proc. vs 45 proc. w IV kwartale 2021 r. Liczba polskich inwestorów, którzy dokonali repozycjonowania swojego portfela wzrosła z 51 proc. w IV kwartale do 56 proc. To potwierdza rosnącą potrzebę ochrony inwestycji przed ryzykiem zewnętrznym.

Największy od ponad miesiąca spadek S&P 500

Wczorajsza sesja na Wall Street zakończyła się największym od 7 marca spadkiem S&P 500 (-1,69 proc.). Indeks ten osiągnął w poniedziałek najniższy poziom od ponad 3 tygodni docierając do potencjalnego wsparcia wyznaczanego przez lokalne maksimum z początku marca. Nasdaq Composite spadł wczoraj o 2,18 proc., a średnia przemysłowa Dow Jonesa 1,19 proc. Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 spadała o dalsze 0,33 proc.

W trakcie dzisiejszej sesji na giełdach Azji i Oceanii jedynymi głównymi indeksami, które zwyżkowały był indeksy chińskie (Shanghai Composite +1,46 proc., Hang Seng +0,41 proc.; Shanghai B-Share +0,95). Shanghai B-Share był w trakcie dzisiejszej sesji najwyżej od 2019 roku. Najsilniej – o 0,91 proc. – koreański Kospi.

Trwała nadal bessa na globalnym rynku obligacji skarbowych. Dziś rano rentowności 10-letnich obligacji skarbowych ustanawiała nowe cykliczne maksima w Australii, Indonezji, Południowej Korei, Malezji, Singapurze, Austrii, Belgii, Niemczech, Hiszpanii, Francji, Włoszech, Holandii, Portugali i Stanach Zjednoczonych. Najwyżej od 2011 roku były wczoraj rentowności polskich 10-latek.

Europejskie giełdy otworzyły się w zdecydowanej większości na minusach. Najsilniej spadały w ok. 9:40 rosyjski RTS (-2,7 proc.), niemiecki DAX (-1,69 proc.) oraz francuski CAC 40 (-1,62 proc.). Nie inaczej było na GPW (WIG-20 -1,29 proc.). Wśród indeksów sektorowych GPW najsilniej dziś rano spadał WIG-Banki (-1,92 proc.).

Pod wczorajszym spadku do poziomu marcowego minimum odbijały dziś rano w górę ceny kontraktów na ropę naftową (+2,6-2,7 proc.). Najwyżej od września 2008 były dziś ceny kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie (+2,12 proc.). Wczoraj swój nowy historyczny rekord ustanowiły ceny kontraktów na owies, a cena kontraktów na sok pomarańczowy była najwyżej od 5 lat.

Kurs euro wobec amerykańskiego dolara zbliżał się powoli (-0,15 proc.) do swojego dołka z początku maja.

Po silnym wczorajszy spadku o +1,79 proc. odbijał się dziś rano w górę kurs BTC/USD.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Pandemia zahamowała rozwój pracowników

Z danych zebranych przez ADP wynika, że w trakcie pandemii możliwości rozwoju zawodowego prawie 30 proc. Polaków obniżyły się. Pracodawcy dostrzegają tę tendencję i w rozpoczynającym się roku zamierzają wspierać zatrudnionych w obszarze podnoszenia ich kompetencji.

Choć rynek pracy znajduje się obecnie w okresie bardzo dynamicznego rozwoju, wśród pracowników zapanowała stagnacja. Jak wskazują dane Santander Consumer Bank – w ciągu ostatniego roku prawie 80 proc. Polaków nie podejmowało żadnych działań w kierunku podniesienia swoich kompetencji zawodowych. Jeśli chodzi o pozostałe 20 proc. – ponad połowa tej grupy skupiała się na zdobywaniu umiejętności związanych z wykonywaną obecnie pracą. Co piąty jej przedstawiciel działał z myślą o przekwalifikowaniu, nieco mniejszy odsetek (17 proc.) postawił na kompetencje uniwersalne – naukę języków obcych.

Więcej czasu, mniej możliwości

Pracownicy nie rozwijają się przede wszystkim dlatego, że nie mają do tego warunków – potwierdzają to wyniki badania dotyczącego wpływu pandemii COVID-19 na działalność firmy przeprowadzonego przez ADP, światowego lidera usług kadrowo-płacowych. Firma zapytała respondentów o to, czy koronawirus wpłynął na możliwości rozwoju wewnątrz ich przedsiębiorstwa. Ponad połowa badanych nie odnotowała żadnego wpływu. 28 proc. ankietowanych stwierdziło, że w trakcie pandemii ich możliwości rozwoju obniżyły się. Tylko 21 proc. pracowników uważa, że w okresie pandemii poprawiły się ich możliwości rozwoju zawodowego.

– W chwili wybuchu pandemii COVID-19 cały świat się zatrzymał – w tym również segment szkoleń pracowniczych. Z dnia na dzień większość zajęć została odwołana lub przeniesiona na bliżej nieokreślony czas. Mimo że po pewnym czasie część szkoleń została przeniesiona do online-u, to jednak zwolennicy z tej formuły nie skorzystali wszyscy zainteresowani – mówi Anna Barbachowska, HR Business Partner w ADP Polska. – Z drugiej strony mamy natomiast pewien odsetek pracowników, którzy dzięki pracy zdalnej zyskali więcej wolnego czasu i mogli go poświęcić na szkolenia online, których w czasie pandemii pojawiło się znacznie więcej niż do tej pory – dodaje Barbachowska.

Młodzi muszą się rozwijać

Pracodawcy dostrzegają jednak stagnację pod względem wzrostu kompetencji pracowników
i planują kroki mające pobudzić ich rozwój. Wiele firm zamierza zacząć zmiany od góry, czyli od kadry menadżerskiej, wychodząc z założenia, że szef, który sam nie podnosi swoich kwalifikacji, nie będzie wzorem dla personelu. Z danych zebranych przez ManpowerGroup wynika, że programy rozwojowe dla menedżerów i liderów planuje wdrożyć w I połowie 2022 roku co piąty pracodawca (20 proc.), natomiast 12 proc. przedsiębiorców – mimo deklarowanej chęci organizacji szkoleń w przyszłości – nie potrafi określić ich terminu. Jest jednak również druga strona medalu – blisko czterech na dziesięciu pracodawców (41 proc.) nie przewiduje wprowadzania programów rozwojowych dla menedżerów.

– Rynek pracy, na którym już teraz widać wyraźny wpływ pandemii, w przyszłości będzie jeszcze szybciej ewoluował. Przedstawiciele pokolenia rozpoczynającego obecnie aktywność zawodową w ciągu swojej kariery statystycznie będą zmieniać miejsce zatrudnienia znacznie częściej niż ich rodzice czy dziadkowie. Kluczowe wydaje się zatem rozwijanie umiejętności uniwersalnych – interdyscyplinarnych i interpersonalnych – ponieważ przygotuje to pracowników na wyzwania przyszłości. Ważne jest także otworzenie ich na zmiany i zaadaptowanie myślenia, że zmiana obowiązków może być szansą, a nie degradacją – podkreśla Anna Barbachowska.

Rynek biurowy w Warszawie I kw. 2022 r. – dane PINK

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) publikuje zagregowane dane dotyczące warszawskiego rynku najmu powierzchni biurowych w pierwszym kwartale 2022 r. Źródłem danych są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark Polska, Savills), a informacje dotyczą zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych projektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec marca 2022 r. zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie przekroczyły 6 238 000 mkw.

W I kwartale 2022 r. na stołeczny rynek dostarczono ponad 93 400 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej w sześciu projektach. Największymi z nich były Forest Tower o powierzchni 51 500 mkw. oraz kolejny budynek w ramach kompleksu LIXA, bud. C (19 400 mkw.) obydwa zlokalizowane w strefie Centrum.

Na koniec I kwartału br. w Warszawie wskaźnik pustostanów osiągnął wartość 12,2% (spadek o 0,5 pp. w porównaniu z poprzednim kwartałem i wzrost o 0,8 pp. w odniesieniu do porównywalnego okresu w 2021 roku). Dostępność powierzchni biurowej wynosiła 759 700 mkw. W strefach centralnych współczynnik pustostanów wyniósł 12,1%, natomiast poza centrum miasta sięgnął 12,3%.

W pierwszym kwartale 2022 r. popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe osiągnął prawie 273 200 mkw. Największym zainteresowaniem najemców cieszyła się strefa Centrum.

W okresie od stycznia do końca marca 2022 r. najwyższy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom – 52% (włączając umowy przednajmu). Renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 27% zarejestrowanego popytu, ekspansje za 13%, a powierzchnia wynajęta na potrzeby własne właścicieli – 8%.

Największymi transakcjami I kwartału 2022 r. były dwie umowy przednajmu, a mianowicie: PKO BP w kompleksie biurowym SKYSAWA na ponad 34 500 mkw. oraz poufnego najemcy z sektora bankowego w Forest Tower na 30 000 mkw., a następnie umowa renegocjacji i ekspansji Grupy ING w Placu Unii na 23 500 mkw. oraz przedłużenie poufnego najemcy z sektora bankowego w Generation Park X na 18 800 mkw.

EUR/USD może doświadczyć odbicia pod koniec tygodnia

Obawy, że wojna w Ukrainie potrwa jeszcze przynajmniej jakiś czas, i napięcie związane z wyborami prezydenckimi we Francji sprawiły, że w ubiegłym tygodniu euro było najgorzej radzącą sobie walutą G10. W najbliższych dniach sytuacja waluty może się jednak odwrócić – wiele zależy od czwartkowego posiedzenia decyzyjnego EBC.

Rzeź na amerykańskim rynku długu trwa – rentowności 10-letnich obligacji skarbowych wzrosły w ciągu tygodnia o zdumiewające 30 pb. Naturalną reakcją dolara w tym kontekście było umocnienie względem wszystkich głównych walut świata z wyjątkiem kilku zmiennych walut emerging markets. Chwiejność rubla trwa i obecnie znajduje się on wyżej niż przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji. Waluta jest jednak wyjątkowo niepłynna, a jej notowania rynkowe coraz bardziej tracą na znaczeniu. Juan chiński udowadnia swoją stabilność mimo rynkowej niepewności, umacniając się w ujęciu ważonym handlem mimo spowolnienia chińskiej gospodarki i twardych pandemicznych lockdownów.

Posiedzenie EBC w tym tygodniu najprawdopodobniej będzie bardzo istotne. Jak pokazały minutki z poprzedniego zebrania, wybuchł przewidywany przez nas od jakiegoś czasu konflikt między jastrzębiami i gołębiami. Po kilku ostatnich nieprzyjemnych odczytach inflacyjnych spodziewamy się, że czwartkowe komunikaty banku to odzwierciedlą. W tym tygodniu dowiemy się, jak kształtowała się marcowa inflacja w USA (wtorek 12.04) oraz Wielkiej Brytanii (środa 13.04) i poznamy zrewidowane dane dla Polski (piątek 14.04).

PLN

Polski złoty w ubiegłym tygodniu radził sobie lepiej od innych walut regionu i mimo niesprzyjającego otoczenia zewnętrznego nie osłabił się w parze z euro. Zakładamy, że walucie pomogła mocna podwyżka stóp procentowych ze strony Rady Polityki Pieniężnej, która zaskoczyła i nas, i konsensus ruchem o 100 pb. Nie był on dobrze wyjaśniony, niemniej sugestia prezesa Glapińskiego, że nie jest to front-loading (mocny ruch, który mógłby pozwolić na szybsze zakończenie cyklu) wzmocniła już wcześniej rosnące oczekiwania rynkowe w zakresie podwyżek stóp w Polsce, co jest korzystne dla waluty. Obecnie oczekiwania dotyczące tego, gdzie WIBOR 3M znajdzie się za pół roku, zbliżają się do 7%.

W tym tygodniu skupimy się na otoczeniu zewnętrznym. Rynkowy sentyment powinien mieć największe znaczenie dla złotego, aczkolwiek zmiany wycen w zakresie podwyżek stóp – tak w Polsce, jak i głównych krajach – też pozostaną istotne. Kluczowym czynnikiem ryzyka pozostaje wojna w Ukrainie, niemniej wybory prezydenckie we Francji i sytuacja covidowa w Chinach też mogą wpływać na sentyment.

EUR

Wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji był lekko pozytywny dla euro. Wydaje się, że Macron w drugą turę wkracza z nieco silniejszą pozycją niż oczekiwano. Dodatkowo pozytywny dla wspólnej waluty był chór jastrzębich wypowiedzi członków EBC i pewne kąśliwe uwagi w minutkach z marcowego posiedzenia, dotyczące niemal niezrozumiale optymistycznych prognoz inflacji banku (która zgodnie z oczekiwaniami ma ponownie znaleźć się blisko celu już w 2023 r.). Wydaje się, że żadne z nich nie miało jednak dużego wpływu na rynek, i wszystkie oczy są teraz zwrócone ku posiedzeniu EBC w ten czwartek (14.04). Uważamy, że nawet subtelna zmiana tonu gołębiej dotąd prezeski Christine Lagarde mogłaby mieć nieproporcjonalnie korzystny wpływ na kurs euro względem głównych walut.

USD

Minutki z posiedzenia Rezerwy Federalnej ujawniły agresywny – bardziej niż oczekiwano – plan zmniejszania rozmiaru bilansu Fedu poprzez ograniczenie reinwestycji obligacji skarbowych i papierów zabezpieczonych hipoteką posiadanych przez bank centralny. Oczekiwania rynkowe dotyczące podwyżek stóp Fedu nadal rosną, a wyceny wskazują, że zdaniem rynku stopy już w pierwszej połowie 2023 r. osiągną ponad 3%. Rynkom trudno będzie wycenić jeszcze większą jastrzębiość Rezerwy Federalnej bez jakiegoś zmniejszenia luki między oczekiwaniami względem działań Fedu i EBC. Sprawia to, że naszym zdaniem euro może niedługo doświadczyć odbicia, szczególnie jeśli, jak zakładamy, Macron za dwa tygodnie wygra drugą turę wyborów prezydenckich.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Nowe przepisy pakietu mobilności – obowiązek uzyskania licencji na transport do 3,5 tony

Już od 5 lutego 2022 roku można ubiegać się w Polsce o licencję dla firm, które wykonują przewozy pojazdami o dopuszczalnej masie całkowitej od 2,5 ton, czyli busami. Nowe przepisy, wynikające ze zmiany Ustawy o transporcie drogowym i pakietem mobilności[1] oznaczają, że najpóźniej do 20 maja br., konieczne jest uzyskanie licencji, a także wypisów na każdy pojazd dla firm, wykonujących międzynarodowy zarobkowy przewóz rzeczy, pojazdami od 2,5 do 3,5 tony DMC.

Kto nie musi ubiegać się o licencję wspólnotową

Warto zaznaczyć, że wymóg uzyskania licencji na podstawie nowych zasad nie dotyczy przewozów pojazdami od 2,5 do 3,5 tony:

  • Krajowych i międzynarodowych przewozów osób,
  • Wyłącznie krajowych przewozów rzeczy,
  • Międzynarodowych przewozów rzeczy na potrzeby własne.

Obowiązki dla firmy z licencją na transport międzynarodowy

Firmy transportowe, które posiadają już licencję wspólnotową dla dużych pojazdów, ale wykonują zarobkowe przewozy międzynarodowe pojazdami lub zespołami pojazdów od 2,5 do 3,5 tony, muszą dokonać zgłoszenia takiego pojazdu do zezwolenia oraz wystąpić o wypis z licencji wspólnotowej. Aby to zrobić, należy skorzystać z druku LM8, a wniosek można już składać od 21 lutego 2022 roku.[2]

Jak zaznacza Główny Inspektorat Transportu Drogowego, „od dnia 21 lutego br. otrzymuje on właściwość do rozpatrywania wniosków dla przedsiębiorcy, posiadającego obecnie zezwolenie na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego oraz licencję wspólnotową prowadzący transport pojazdami powyżej 3,5 tony.”[3] 

Aby uzyskać wypis, niezbędne są dowody, poświadczające spełnienie wymogu zabezpieczenia finansowego na każdy pojazd. W przypadku, gdy przewoźnik posiada już wypisy na inne pojazdy, to kwota zabezpieczenia na pojazd o DMC 2,5 – 3,5 tony  wynosi 900 euro – komentuje Mateusz Włoch, ekspert Grupy Inelo i dodaje, że kierowcy, którzy nie są obywatelami UE, muszą dodatkowo uzyskać świadectwo kierowcy, wydawane na podstawie badań zdrowotnych oraz psychologicznych.

Transport do 3,5 tony – wymagania dla przewoźnika bez licencji

Jak wygląda sprawa z firmą transportową, wykonującą zarobkowe przewozy międzynarodowe wyłącznie pojazdami bądź zespołami pojazdów od 2,5 do 3,5 tony, która nie posiada jeszcze licencji wspólnotowej? W tej sytuacji od przewoźnika wymagane jest spełnienie kilku wymogów. Konieczne jest między innymi uzyskanie zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego, którego opłata wynosi 1000 zł.

Ponadto, taka firma musi posiadać stałą i rzeczywistą siedzibę, a w tym odpowiednią liczbę miejsc parkingowych, która odpowiada przynajmniej 1/3 liczby pojazdów zgłoszonych przez przewoźnika do organu, wydającego zezwolenie na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego. – Wtedy przewozy muszą być organizowane w taki sposób, żeby pojazdy wracały na jedną z baz w kraju siedziby, raz na co najmniej 8 tygodni, a lokale firmy muszą mieć dostęp do oryginalnych dokumentów dotyczących głównej działalności przedsiębiorstwadodaje Włoch.

Co więcej, przewoźnik musi posiadać dobrą reputację oraz być zabezpieczony finansowo. Osoba spełniająca wymóg dobrej reputacji nie może być skazana za poważne przestępstwa ani nie mogą ciążyć na niej sankcje za poważne naruszenia, w szczególności przepisów wspólnotowych związanych z transportem drogowym. Z kolei wartość wykazanego zabezpieczenia finansowego na każdy pojazd, w przypadku pojazdów od 2,5 do 3,5 tony wynosi:

  • 1 800 EUR na pierwszy wykorzystywany pojazd,
  • 900 EUR na każdy dodatkowy, wykorzystywany pojazd.

Firma transportowa musi także wyznaczyć zarządzającego transportem, posiadającego certyfikat kompetencji zawodowych. Kierowcy, którzy nie są obywatelami UE, podobnie jak we wcześniejszym przypadku, muszą uzyskać świadectwo kierowcy.

Do działania niezbędne jej będzie uzyskanie licencji oraz wypisów na każdy pojazd. Opłata za udzielenie licencji dotyczącej międzynarodowego zarobkowego przewozu drogowego rzeczy na okres:

  • do 5 lat wynosi 4 000 zł + 440 zł za każdy wypis z licencji,
  • powyżej 5 lat (do 10 lat) wynosi 8 000 zł + 880 zł za każdy wypis z licencji.

Podsumowując, przedsiębiorcy, wykonujący międzynarodowe zarobkowe przewozy rzeczy busami od 2,5 do 3,5 tony DMC, najpóźniej w okresie do 20 maja 2022 muszą spełnić wymienione wymogi administracyjne.  Następne zmiany związane z wykonywaniem tych przewozów ukażą się w lipcu 2026 roku – wtedy obowiązkowe w tych pojazdach staną się tachografy, a kierowcy będą musieli rejestrować czas pracy oraz przestrzegać m.in. przepisów rozporządzenia 561/2006/WE.

[1] https://inelo.pl/ustawa-o-transporcie-drogowym-i-czasie-pracy/

[2] https://www.gov.pl/web/gitd/informacje-pojazdy-2.5-3.5t

[3] https://www.gov.pl/web/gitd/informacje-pojazdy-2.5-3.5t

10 pytań i odpowiedzi o usługę „Twój e-PIT” i rozliczenie PIT-37

Obowiązek złożenia PIT-37 mają podatnicy, którzy w 2022 byli zatrudnieni na podstawie umowy o pracę, zlecenie lub o dzieło oraz otrzymali od pracodawcy PIT-11. Ekspertka z firmy inFakt przedstawia dziesięć najczęściej zadawanych pytań o rozliczenie się z fiskusem przez formularz PIT-37 i korzystanie z usługi „Twój e-PIT”.

Czy podczas składania e-PIT należy sprawdzać rozliczenie przygotowane przez Ministerstwo? Czy może ono zawierać błędy?

Niestety tak, błędy w zaciągniętych do e-deklaracji danych się zdarzają. Najczęściej są to:

  • błędne wykazywanie w usłudze „Twój e-PIT” uprawnienia do zastosowania ulgi prorodzinnej. Warto sprawdzić, czy faktycznie występuje ona w rozliczeniu i czy naliczona kwota jest prawidłowa.
  • brak PIT-11 w usłudze „Twój e-PIT”.

Trzeba też mieć świadomość, że ministerstwo nie wie jakie ulgi przysługują konkretnemu podatnikowi, dlatego należy je zastosować samodzielnie. Warto też zweryfikować, czy uprawnienia, z których korzystano poprzednich latach, a zostały automatycznie przeniesione do deklaracji za obecny rok, nadal przysługują.

Czy jeśli nie dostałem PIT-11 od swojego pracodawcy to mogę skorzystać z usługi Twój e-PIT?

Tak, jest to możliwe jeśli podatnik posiada lub założy Profil Zaufany.

Czy korzystając z usługi „Twój e-PIT” mogę rozliczyć się wspólnie z małżonkiem?

Tak, w usłudze można zmienić swoje rozliczenie indywidualne na:

  • wspólne z małżonkiem,
  • osoby samotnie wychowującej dziecko.

Czy mogę modyfikować kwoty na moim rozliczeniu?

Tak, ale trzeba pamiętać, że jeśli wartości automatycznie zaciągnięte do formularza przez Ministerstwo Finansów zostaną zmienione, to należy je udokumentować. Oczywiście jeśli w swoim rozliczeniu podatnik widzi np. pominiętą umowę o pracę, zlecenie czy dzieło, lub też uzupełnia rozliczenie o przychody, od których zaliczki odprowadza się samodzielnie (np. z działalności niezarejestrowanej), to te informacje muszą być wykazane przez niego samodzielnie w PIT.

Czy mogę nie robić nic i oczekiwać, że deklarację PIT rozliczy za mnie Urząd? Czy wtedy dostanę zwrot podatku? Skąd dowiem się jaką kwotę muszę zwrócić w razie powstania niedopłaty?

Można nie podejmować żadnych czynności. Wtedy 2 maja 2022 roku deklaracja zostanie automatycznie wysłana do fiskusa. Jeśli z rozliczenia wychodzi, że należny jest zwrot podatku, to zostanie on przelany na rachunek bankowy lub dostarczony na adres wykazany jako miejsce zamieszkania w terminie 45 dni kalendarzowych. Jeśli z rozliczenia wynika, że trzeba dopłacić do podatku, warto sprawdzić należną kwotę w usłudze „Twój e-PIT”. Urząd Skarbowy przesyła informację o zaległościach listem poleconym lub za pomocą systemu e-PIT – wtedy podatnik ma 7 dni na zapłatę.

Czy jeśli do umowy o pracę w 2022 dodatkowo uzyskiwałem dochody z najmu, to mogę rozliczyć się poprzez usługę „Twój e-PIT”?

Można złożyć deklarację przez „Twój e-PIT”, ale Urząd nie zna przychodów i kosztów z najmu. W takim przypadku należy modyfikować rozliczenie (PIT-36 lub PIT-28).

Dostałem PIT-11 już po rozliczeniu się. Co zrobić?

W takim przypadku należy sporządzić korektę rozliczenia. Poprawioną deklarację trzeba wysłać ponownie, ale jako korygującą.

W 2022 miałem jedną umowę o pracę i kilka umów o dzieło i zlecenie. Czy wszystkie należy wykazać w jednym rozliczeniu? Co jeśli jeden z pracodawców nie wystawił mi PIT-11 – czy przychody te należy wykazać samodzielnie? Czy zawsze trzeba skorzystać z przygotowanego przez Ministerstwo rozliczenia, czy mogę rozliczyć się w innym programie?

Co do zasady wszystkie przychody z różnych źródeł powinny znaleźć się w deklaracji, która jest automatycznie udostępniona w usłudze „Twój e-PIT”. Trzeba pamiętać, aby zachować ostrożność i uważnie sprawdzić wszystkie dane w przygotowanym rozliczeniu. Jeśli podatnik nie otrzymał PIT-11, to należy go wykazać poprzez dokonanie modyfikacji w opisanych wysokościach przychodu, składek itp.

Usługa „Twój e-PIT” ma być ułatwieniem dla podatników, którzy mogą, ale nie muszą z niej korzystać. Dla niektórych konieczność logowania i zakładania Profilu Zaufanego może być uciążliwa. Rozliczenie można też przygotować i złożyć we właściwym Urzędzie Skarbowym samodzielnie, na podstawie otrzymanych dokumentów źródłowych.

Prowadziłem działalność gospodarczą jednocześnie pracując na umowę o pracę. Czy mogę skorzystać z usługi Twój e-PIT?

Tak, ale samodzielnie trzeba uzupełnić dane dotyczące działalności gospodarczej. Można też samodzielnie dokonać całego rozliczenia .

Czy w „Twój e-PIT” automatycznie naliczy mi się ulga na dziecko? Czy otrzymam zwrot nawet wtedy, gdy ulga przewyższy kwotę należnego podatku? Czy dziecko uczące się też można rozliczyć za pomocą usługi „Twój e-PIT”?

Jeśli chodzi o ulgę na dzieci, to naliczana jest ona automatycznie. W tym zakresie jednak warto zweryfikować poprawność danych w deklaracji. W przypadku gdy zapłacony podatek jest mniejszy niż przysługująca kwota ulgi, można uwzględnić dodatkowy limit – sumę zapłaconych składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Niestety w tym zakresie zdarzają się błędy w przygotowanym przez Ministerstwo zeznaniu. Część składek zostaje pominięta, czego konsekwencją jest naliczenie niższej kwoty ulgi.

W przypadku dziecka uczącego się, można rozliczyć je korzystając z usługi, ale urząd nie posiada informacji o tym, czy dziecko kontynuuje naukę. Taką informację trzeba dodać samodzielnie lub usunąć odliczenie z przygotowanej wcześniej deklaracji.

Joanna Grochala, księgowa w firmie inFakt

Indeks GIP60: Giełdowy Indeks Produkcji odrabia wojenne straty

Polscy producenci z Giełdy Papierów Wartościowych doświadczyli solidnej wyprzedaży w pierwszych tygodniach wojny w Ukrainie. Jednak doświadczenie w radzeniu sobie z problemami w zaopatrzeniu nabyte podczas pandemii i stosunkowo niskie zaangażowanie na rynkach za Bugiem spowodowały, że kolejne spółki odzyskiwały zaufanie inwestorów już w marcu. W konsekwencji GIP60 odrobił w marcu lwią część strat wywołanych wojną i wzrósł o 15,96% do 964,72 punktów.

Analitycy z DSR podsumowali Giełdowy Indeks Produkcji (GIP) za miesiąc marzec. W poniższym komunikacie dr Maciej Zaręba – analityk i współtwórca GIP, z DSR S.A. pisze:

„Kolejny raz prognozy zespołu DSR okazały się trafne i zostały zrealizowane z niemal 100% skutecznością. W komentarzu za luty, kiedy wojna w Ukrainie zdążyła już wywołać falę wyprzedaży na giełdach akcji, zwracaliśmy uwagę na liczne analogie do sytuacji z pierwszych dni pandemii: „przecena na GPW jest drastycznie silna, również na spółkach produkcyjnych, co może sugerować, że podobnie jak w podczas pandemii korekta jest mocno przesadzona i daje okazję do naprawdę tanich zakupów porządnych polskich firm produkcyjnych”. Ten optymistyczny scenariusz zrealizował się już w marcu, kiedy Giełdowy Indeks Produkcji wzrósł o 15,96%, wyłamując się tym samym z wielomiesięcznego trendu spadkowego.

Wzrost ceny akcji w marcu zaobserwowano w przypadku 50 z ogółu 60 polskich spółek produkcyjnych tworzących Giełdowy Indeks Produkcji, a dla pełnego obrazu należy dodać, że równo połowa producentów z GIP60 zwiększała swoją wycenę rynkową w tempie dwucyfrowym. Największe odbicie stało się udziałem spółek z branży chemicznej, które po wybuchu wojny zostały mocno przecenione z powodu dużego uzależnienia od surowców z Rosji, głównie gazu – w marcu mediana stóp zwrotu dla producentów chemicznych wyniosła 19,11%. Mocno zyskiwały również spółki z przemysłu lekkiego (mediana 17,44%), branży spożywczej (13,64%) i tzw. projektanci czyli producenci i dystrybutorzy odzieży (13,29%). Dwucyfrowe mediany miesięcznych stóp zwrotu w tych branżach dowodzą, że przecena z początku wojny miała wiele cech panicznej wyprzedaży. Tymczasem, kolejny raz w ciągu zaledwie kilku ostatnich kwartałów polskie spółki produkcyjne notowane na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych skutecznie radzą sobie z presją negatywnych czynników zewnętrznych, co ujawnia ich duży potencjał, w który uwierzyli inwestorzy aktywni na GPW.

Na pierwszym miejscu marcowej klasyfikacji Giełdowego Indeksu Produkcji znalazła się spółka Ursus S.A., która mimo widma bankructwa jakie rozpościera się nad spółką od niepamiętnych czasów, po raz kolejny została zidentyfikowana przez spekulantów jako spółka, która może skorzystać na zmianie warunków otoczenia, a jej kurs akcji odbił od dna zyskując 74,46%. Tym razem bodźcem pobudzającym wyobraźnię spekulantów był udział Ursusa w wojskowych zamówieniach. Co do tego, że wydatki na armię wzrosną nie ma wątpliwości, ale zdania są podzielone w szacowaniu korzyści jaka przypadnie w udziale spółce, o czym świadczy równie szybki spadek kursu w pierwszych dniach kwietnia, niwelujący niemal cały entuzjastyczny wzrost z marca.

Drugie miejsce dla spółki z branży spożywczej Polskiego Koncernu Mięsnego DUDA S.A. za miesięczną stopę zwrotu równą 66,29%. Zgodnie z teorią ekonomii spółki z branży spożywczej jako producenci dóbr podstawowych, powinny cechować się mniejszą elastycznością popytową dlatego, że konsumenci w obliczu spadku dochodów mogą ograniczać ilość jedzenia tylko do pewnego poziomu, poniżej którego pojawiać się może głód, który z kolei sprowokuje ich do przeznaczenia większej części dochodu na żywność kosztem pozostałych dóbr, takich jak ubrania, dobra luksusowe, rozrywka itd. Dodatkowym wzrostowym bodźcem dla branży spożywczej będzie zwiększenie  liczby konsumentów w Polsce o ponad 2 miliony uchodźców. Nie dziwi więc wzrost wartości wielu producentów żywności z GPW. Nie dziwi również problem z powrotem indeksu WIG-SPOZYW do poziomu sprzed wojny, gdyż wiele spółek wchodzących w skład tego subindeksu to producenci żywności z Ukrainy.

Najniższy stopień podium marcowej klasyfikacji GIP60 dla Grupa Azoty S.A. za miesięczną stopę zwrotu na poziomie 34,53%. Podobnie jak pozostałe zakłady chemiczne w Polsce, Grupa Azoty w wyniku wojny stanęła przed obliczem wielu nowych ryzyk związanych z dostępnością surowców niezbędnych do produkcji, w tym przede wszystkim rosyjskiego gazu ziemnego. Każda informacja wpływająca na uspokojenie nastrojów w tej grupie ryzyk jest dla spółek chemicznych paliwem do sporych wzrostów.

Oczywiście wpływ wojny w Ukrainie na sytuację polskiego przemysłu jest ciągle destabilizujący. Spadają nowe zamówienia i produkcja, a ceny paliw i energii wyznaczają nowe okresowe maksima, do tego ciągle żywe problemy z łańcuchami dostaw jeszcze się pogłębiły w wyniku rosyjskiej inwazji. W tej sytuacji wiele spółek zintensyfikowało proces budowy zapasów bezpieczeństwa, wracając do strategii, która okazała się skuteczna podczas pandemii. Wahania kursu złotówki, popytu na wyroby, podaży materiałów i surowców, oraz rosnąca inflacja, która w przemyśle od dawna utrzymuje się na dwucyfrowym poziomie nie wpływają dobrze na nastroje producentów. Jednak zauważamy również oczekiwania stosunkowo szybkiej poprawy warunków, o czym świadczy kontynuacja długiego trendu tworzenia nowych miejsc pracy w polskich fabrykach. ”

Pierwsza runda wyborów prezydenckich we Francji za nami

We Francji odbyła się pierwsza runda wyborów prezydenckich. Po przeliczeniu 97 proc. oddanych głosów ubiegający się o reelekcję prezydent Emmanuel Macron zdobył 27,6 proc. głosów, „prawicowa” Marine Le Pen 23,41 proc. a „lewicowy” Jean-Luc Melenchon 21,95 proc. Tak więc w drugiej turze wyborów za 2 tygodnie zmierzą się – podobnie jak w poprzednich wyborach prezydenckich we Francji w 2017 roku – Macron i Le Pen. 5 lat temu w pierwszej rundzie Macron zdobył 24,01 proc., zaś Le Pen 21,3 proc. W drugiej rundzie Macron pokonał Le Pen zdobywając 66,1 proc.

Kurs EUR/USD nie reagował w jakiś silniejszy sposób na wynik pierwszej tury wyborów we Francji. W piątek EUR/USD zamknął się na poziomie 1,08777, dziś po godz. 9-tek kurs tej pary walutowej wynosił 1,08818. Kurs amerykańskiego dolara wobec japońskiego jena wyszedł dziś na nowy najwyższy poziom od 2015 roku i był o milimetry od swego szczytu z czerwca 2015. Jeśli go pokona to znajdzie się na najwyższym poziomie od 20 lat, co nie zdarzyło się na tej parze walutowej w ciągu minionych przynajmniej 50 lat. Najwyżej od 1,5 roku był dziś kurs amerykańskiego dolara względem dolara tajwańskiego. Złoty dziś rano lekko słabł (EUR/PLN +0,31 proc., USD/PLN +0,14 proc.). Kurs dolara do rosyjskiego rubla, która to waluta Rosji w okresie minionego miesiąca odrobiła prawie całość wojennych strat, rósł dziś rano o 6,07 proc.

Piątkowa sesja na rynku akcji w USA miała dosyć zróżnicowany charakter. Z jednej strony S&P 500 i Nasdaq Composite lekko spadły (o odpowiednio -0,27 proc. i 1,34 proc.), ale średnia przemysłowa Dow Jonesa dla odmiany wzrosła o 0,4 proc. Swój kolejny historyczny rekord ustanowiła Dow Jones Utilities Average, natomiast Dow Jones Transportation Average zamknęła się na najniższym od pół roku poziomie.

Na giełdach Azji i Oceanii dziś rano przeważały spadki. Najsilniejszy notował Hang Seng (-3,29 proc.). Na drugim biegunie był indonezyjski JCI (+0,41 proc.), który ustanowił dziś po raz kolejny swój nowy historyczny rekord.

W Europie najsilniej dziś rano tracił rosyjski RTS (-4,77 proc.). Turecki XU100 był dziś na najwyższym poziomie w swej historii. Niemiecki DAX tracił dziś rano 0,68 proc., zaś francuski CAC 40 0,16 proc. WIG-20 zyskiwał dziś rano +0,44 proc. odbijając się z najniższego od 3 tygodni poziomu.

W wielu krajach rentowności 10-letnich obligacji skarbowych ustanawiały dziś swe nowe cykliczne rekordy. W Azji i Oceanii z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w Australii, Indonezji, Indiach, Korei Południowej i Singapurze. Rentowności 10-latek rządu USA wyszły dziś na najwyższy poziom od stycznia 2019. Z nowymi cyklicznymi szczytami rentowności 10-latek mieliśmy też do czynienia na wielu europejskich rynkach.

Ceny kontraktów na ropę naftową spadały dziś rano o ponad 2 proc. zbliżając się do swoich minimów z okresu minionego miesiąca. W piątej najwyżej od 11 lat były ceny kontraktów na uran na Comexie. Swój historyczny rekord ustanowiły w piątek ceny kontraktów na owies. Do poziomu swego szczytu z 2018 roku doszły ceny kontraktów na sok pomarańczowy.

Kurs bitcoina względem USD spadał dziś rano o 0,84 proc.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Inflacja nadal straszy na rynkach

Inwestorzy pilnie oglądają wskaźniki zmian cen, gdyż to one najmocniej wpływają na zmiany stóp procentowych. Im szybciej rosną z kolei stopy, tym mocniej umacniają się waluty państw, których to dotyczy.

Inflacja w Czechach przyspiesza

Poranne dane od naszych południowych sąsiadów nie napawają optymizmem. Ceny wciąż przyspieszają i odczyt za marzec wynosi imponujące 12,7%. To najwyższy poziom od 25 lat. Odwoływanie się do tak odległych czasów na zupełnie innym poziomie rozwoju jest zawsze ryzykowne. Problemem jest jednak przywołanie stóp procentowych z tamtych czasów. Stopy procentowe miały wówczas szczyt na poziomie 15%. To jest coś, co wydaje się w tej chwili niemożliwe. Z drugiej strony jeszcze niedawno przedstawiciele władz monetarnych w wielu krajach opowiadali o spadku inflacji od początku roku. Czeska korona przyjęła te dane neutralnie. Powodem jest fakt, że rynki i tak oczekują dalszych wzrostów stóp procentowych na kolejnych posiedzeniach Banku Centralnego.

Inflacja to nie tylko ceny dla konsumentów

Najpopularniejszą metodą patrzenia na wzrost cen jest zdecydowanie CPI. Skrót pochodzi od consumer price index i pokazuje, o ile zmieniły się w badanym okresie ceny dla konsumentów. Publikowany jest jednak analogiczny wskaźnik dla producentów. Jest on o tyle istotny, że pozwala z pewnym wyprzedzeniem przewidywać zmiany cen dla konsumentów. Do pewnego momentu zmiany cen producentów mogą być amortyzowane marżą detalistów. Pewnych rzeczy się jednak przeskoczyć nie da. Problem ten występuje obecnie w wielu krajach, które zaniżają inflację kosztem marż. Widać to w Chinach, gdzie inflacja dla konsumentów rośnie o 1,5% a dla producentów o 8,3%. Nie jest to jednak żadne ekstremum w Norwegii, jest to 4,5% oraz absurdalne 79,4%. Tak nie przesunął się tutaj przecinek. Oznacza to, że kraj ten może spodziewać się wkrótce gwałtownego problemu ze wzrostem cen. Być może nawet wyraźnie przekraczającego tego, który jest obecnie w Europie Środkowowschodniej.

Czy reelekcja jest zagrożona?

W weekend odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji. Zgodnie z oczekiwaniami konieczna będzie druga tura, by wyłonić zwycięzcę. Za zwycięzców można uznać obecnego prezydenta Emmanuela Macrona, który wygrał tę rundę wynikiem około 27%. Na drugim miejscu jest (delikatnie mówiąc kontrowersyjna) Marine Le Pen z około 24%. Wielkim przegranym jest kandydat lewicy Jean-Luc Melenchon z ponad 21% głosów. Pomimo tak dobrego wyniku nie zobaczymy go bowiem w drugiej rundzie. Na razie sondaże mówią o przewadze Macrona nad Le Pen, ale przewaga ta się kurczy. Biorąc pod uwagę jawne sympatie wschodnie kandydatki, nie możemy wykluczyć, że w najbliższych dniach dojdzie do jakichś przełomowych wydarzeń we Francji. Prowadzenie obecnego prezydenta jest neutralne dla rynków walutowych, ewentualna przewaga Le Pen powinna mieć negatywny wpływ na kurs euro, szczególnie względem dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Bez szybkich zmian w prawie dekarbonizacja w Polsce nie przyspieszy

Polska powinna jak najszybciej wdrożyć zmiany legislacyjne, by przyspieszyć inwestycje w odnawialne źródła energii (OZE) i zmniejszyć uzależnienie od importu paliw kopalnych, uważają prawnicy międzynarodowej kancelarii prawnej DLA Piper. Kluczową barierą w rozwoju zielonej energii są obecnie regulacje dotyczące budowy lądowych farm wiatrowych oraz procedury związane z przyłączeniami nowych projektów do sieci przesyłowych.

W obecnej sytuacji geopolitycznej i trwającej wojnie w Ukrainie, wiele krajów Unii Europejskiej, w tym Polska, zapowiedziało intensyfikację działań w celu ograniczenia importu surowców energetycznych z Federacji Rosyjskiej i zastąpienia ich m.in. zieloną energią. Polski rząd zadeklarował pod koniec marca, że do 2030 roku łączna moc zainstalowana OZE wzrośnie do ok. 50 GW, czyli wyniesie niemal tyle, ile obecnie ma cały system energetyczny w Polsce. Moc zainstalowana zielonych źródeł energii przekracza dziś 17 GW, z czego połowa przypada na projekty fotowoltaiczne.

Jak wskazują eksperci DLA Piper, kluczową kwestią dla przyspieszenia rozwoju sektora energii odnawialnej będzie w najbliższym czasie zmiana regulacji dotyczących inwestycji w lądowe farmy wiatrowe. Rząd wielokrotnie zapowiadał liberalizację tzw. ustawy odległościowej, jednak jak dotychczas żadne prace legislacyjne w parlamencie nie zostały podjęte. Tymczasem według Komisji Europejskiej osiągnięcie celów klimatycznych będzie wymagać zwiększenia mocy lądowych farm wiatrowych w Polsce do 17-27 GW w 2030 roku z obecnych 7,6 GW.

– Wojna w Ukrainie zdecydowanie przyspieszyła działania UE w kierunku poszukiwań nowych źródeł energii i zmniejszenia uzależnienia od paliw z Rosji. Pojawiają się głosy, także w Polsce, o możliwym powrocie do węgla, jednak naszym zdaniem jest to scenariusz całkowicie nierealny, biorąc pod uwagę cele klimatyczne i wysokie ceny uprawnień do emisji – powiedział Łukasz Jankowski, Counsel i szef praktyki energetycznej w warszawskim biurze DLA Piper. – Polska ma szansę w krótkim czasie skokowo zwiększyć moce wytwórcze zielonej energii, jeśli zostaną zniesione bariery blokujące rozwój farm wiatrowych i usprawnione procedury związane z przyłączeniami nowych projektów do sieci.

Rozwój energetyki wiatrowej hamuje tzw. ustawa 10H, która w 2016 roku wprowadziła zakaz lokowania instalacji w odległości mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości wiatraka od najbliższych zabudowań. Przepisy w Polsce są najsurowsze w UE. W większości państw członkowskich turbiny mogą powstawać w odległości 500 m od zabudowań. Jak szacuje think-tank Ember zasada 10H wyłączyła z inwestycji wiatrowych ponad 99 proc. polskich gruntów i ograniczyła łączną moc zainstalowaną w tej technologii maksymalnie do około 10 GW.

– Zwiększanie produkcji energii ze źródeł odnawialnych nie jest kampanią wyłącznie o przyszłość planety, czy lepszą jakość powietrza, ale również kwestią bezpieczeństwa energetycznego. Odblokowanie rozwoju lądowej energetyki wiatrowej pomoże Polsce w uniezależnieniu się od rosyjskiego węgla i gazu – dodał Łukasz Jankowski.

Sprawą liberalizacji zasady 10H zajmuje się Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które pod koniec ubiegłego roku skierowało projekt do konsultacji publicznych. Według informacji Ministerstwa, nowelizacją ustawy odległościowej parlament miałby się zająć w drugim kwartale 2022 roku.

Prawnicy DLA Piper podkreślają, że kolejnym czynnikiem, który blokuje rozwój energetyki odnawialnej są nieprzejrzyste procesy administracyjne. Skutkują one znacznymi opóźnieniami w przyłączaniu do sieci nowych projektów prowadzonych zarówno przez inwestorów jak i prosumentów. Poważnym wyzwaniem jest także włączenie odnawialnych źródeł energii do planowania przestrzennego i środowiskowego i złożony system uzyskiwania pozwoleń dla farm wiatrowych czy fotowoltaicznych.

Kluczowy dla przyspieszenia inwestycji w OZE i spełnienia przez Polskę celów klimatycznych będzie również rozwój sieci elektroenergetycznych, który według szacunków rządowych może wymagać inwestycji w infrastrukturę przesyłową i dystrybucyjną rzędu nawet 100 mld złotych.

– Budowa farm wiatrowych wymaga znacznych nakładów finansowych, ale o to najmniej bym się dziś obawiał – powiedział Jacek Giziński, partner współzarządzający warszawskim biurem DLA Piper. – Od lat widzimy ogromne zainteresowanie inwestorów projektami związanymi z zieloną energią, czego najlepszym przykładem jest szybkie tempo rozwoju fotowoltaiki. Polski rynek OZE jest bardzo atrakcyjny dla inwestorów zagranicznych, w tym funduszy infrastrukturalnych, podmiotów zarządzających aktywami i deweloperów.

Z szacunków Agencji Rynku Energii w lutym br. wynika, że pod względem mocy zainstalowanej OZE stanowiły około 30 proc. wszystkich źródeł energii. Realna produkcja OZE była jednak znacznie niższa i wyniosła około 17 proc.

Łódź na fali wysokiego popytu

Polska Centralna cieszy się wysokim zainteresowaniem najemców i deweloperów powierzchni magazynowych. Dzięki doskonałej lokalizacji region jest atrakcyjny szczególnie dla firm logistycznych, dystrybucyjnych oraz branży e-commerce.

Polska Centralna jest trzecim największym rynkiem magazynowym w kraju. Jej zasoby wynoszą 3,48 mln mkw. nowoczesnej powierzchni przemysłowej i magazynowej, z czego tylko w latach 2018 – 2021 na rynek trafiło ponad 1,7 mln mkw. Największym atutem regionu jest jego centralne położenie, na skrzyżowaniu autostrad A1 i A2 oraz drogi ekspresowej S8, które łączą aglomeracje: wrocławską, łódzką i warszawską. Dzięki lokalizacji i rozbudowanemu systemowi dróg Polska Centralna dla wielu firm stała się punktem przeładunkowym do dystrybucji towarów po Polsce, jak i dalej, za granicę.

Boom podażowy w okolicach Łodzi

W grudniu 2021 r. aż 18,3 proc. wszystkich metrów magazynowych powstających w kraju było w budowie w województwie łódzkim. – Na koniec ubiegłego roku tylko 38 proc. z tej powierzchni zabezpieczone było umowami najmu, co oznacza, że pozostałe 62 proc. powstawało spekulacyjnie – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań i Doradztwa w Newmark Polska, i wyjaśnia, że powierzchnia w budowie pozwoli w najbliższych kwartałach złagodzić w Polsce Centralnej niedobór magazynów dostępnych od zaraz. A o tym, że tych powierzchni od jakiegoś czasu w regionie brakuje, świadczą rekordowo niskie pustostany, które na koniec ubiegłego roku kształtowały się w województwie łódzkim na poziomie 3,2 proc.

– Na dynamiczny rozwój powierzchni magazynowych w Polsce Centralnej wpłynęła pandemia. Nigdy wcześniej nie notowaliśmy takiego zapotrzebowania na hale, jak w ubiegłych dwóch latach. W 2021 roku popyt kształtował się na poziomie 907 tys. mkw., co jest ponad 26-procentowym wzrostem w porównaniu z wolumenem odnotowanym w roku 2020 – mówi Katarzyna Bojanowicz, Business Development Director w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych Newmark Polska. – Tak duży popyt dodał deweloperom odwagi, żeby budować spekulacyjnie. We wcześniejszych latach – w 2018 czy 2019 roku, inwestycje niezabezpieczone umowami były ograniczone. Dlatego, gdy w 2020 roku firmy nagle zaczęły wynajmować, wygranymi okazali się deweloperzy, którzy posiadali wolne powierzchnie.

Według statystyk Newmark Polska, w regionie najwięcej budują: Panattoni, Hillwood i 7R, a największymi powstającymi tam projektami są: Panattoni Park Zgierz, Panattoni Park Pabianice, Hillwood Stryków II (BTS dla Oponeo) oraz Panattoni Park Stryków IV – Beta Wschód i Zachód. Natomiast największe projekty oddane w 2021 roku to: Loogic Park Radomsko, 7R Park Łódź West II oraz 7R Park Łódź East.

Coraz dalej na zachód

Polska Centralna była jedną z pierwszych lokalizacji na rynku nowoczesnej powierzchni przemysłowej i magazynowej, które zaczęły się dynamicznie rozwijać w Polsce na początku pierwszej dekady tego wieku. Historycznie najwięcej budowało się na Widzewie i w Strykowie. Dzisiaj w tych okolicach coraz trudniej o grunty przygotowane pod infrastrukturę magazynową. Same lokalizacje nie są już też tak atrakcyjne dla najemców, jak jeszcze 10 lat temu, ponieważ duże zagęszczenie parków w tej okolicy powoduje korkowanie się dróg dojazdowych – mówi Agnieszka Marczak, Starszy Doradca w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych Newmark Polska. – Jednocześnie otwarcie nowych dróg, między innymi drogi ekspresowej S14, czyli tzw. zachodniej obwodnicy Łodzi i Pabianic, umożliwiło rozwój innych lokalizacji na mapie logistycznej Polski Centralnej. Nowe inwestycje powstają przede wszystkim w Konstantynowie Łódzkim, Pabianicach, Zgierzu oraz w okolicach Aleksandrowa. Nie znaczy to oczywiście, że we wschodnich rejonach nic się już nie buduje. W okolicach autostrady A1 cały czas powstają nowe obiekty.

W poszukiwaniu pracowników

Kolejnym powodem rozwoju nowych lokalizacji w aglomeracji łódzkiej jest poszukiwanie przez deweloperów miejsc z lepszym dostępem do pracowników. Dotychczasowe lokalizacje, które cieszyły się największym zainteresowaniem inwestorów ze względu na nasycenie rynku, nie są już tak atrakcyjne. – Obecni tam pracodawcy z powodzeniem zaangażowali potrzebnych im wykwalifikowanych pracowników, dbając jednocześnie o warunki zatrudnienia. To sprawia, że nowi inwestorzy musieliby się mierzyć z wyzwaniami rekrutacyjnymi, ze względu na deficyt pracowników. Często oznacza to konieczność ciągłego konkurowania poziomem wynagrodzeń, a nie zawsze pozwalają na to budżety inwestorów. Taka sytuacja na rynku pracy sprzyja większemu zainteresowaniu obszarami inwestycyjnymi w regionie, dotychczas rzadziej wybieranymi przez firmy – twierdzi Małgorzata Mudyna, Randstad Professionals Regional Manager, Randstad Polska.   Decyzje inwestorów wpływają na sytuację na lokalnym rynku pracy. – Widzimy zwiększone zapotrzebowanie na pracowników magazynowych, zawody techniczne związane z produkcją, w tym elektryków, elektromechaników, elektromonterów, spawaczy, a także budowlańców – murarzy i tynkarzy, operatorów sprzętu budowlanego i monterów instalacji. Poszukiwani są również kierowcy samochodów ciężarowych – dodaje Małgorzata Mudyna.

Łódź napędzają logistycy oraz e-commerce

Ze względu na swoje położenie, Polska Centralna jest lokalizacją typowo przeładunkową z przewagą powierzchni przeznaczonej pod magazynowanie. Najbardziej aktywne w regionie w poprzednim roku były firmy z sektora e-commerce oraz operatorzy logistyczni. Rekordowo wysokie transakcje najmu zawarł w tym okresie Jysk, renegocjując kontrakt na 70 tys. mkw. w Logistic City – Piotrków Distribution Center oraz wynajmując 54 tys. mkw. w Loogic Park Radomsko. W sumie w 2021 roku firmy w województwie łódzkim wynajęły prawie 907 tys. mkw., co jest ponad 26-procentowym wzrostem w porównaniu z wolumenem transakcji odnotowanym w 2020 roku.

Czynsze coraz wyższe

Ostatnie tygodnie to czas zmian i wzrostu stawek czynszu. Czynsze bazowe w Strykowie kształtują się na poziomie 3,00 – 3,40 euro/mkw./miesięcznie. Zdecydowanie drożej jest w Łodzi, gdzie za wynajem hali trzeba zapłacić 3,50 – 4,00 euro/mkw., a za powierzchnie Small Business Units nawet powyżej 4 euro/mkw. Trochę taniej magazyn można wynająć jeszcze w zachodniej części miasta, gdzie stawki zaczynają się od 3,50 euro/mkw. Jednak zdecydowanie najtańszą lokalizacją w regionie zawsze był i jest Piotrków Trybunalski, gdzie czynsze bazowe wahają się w przedziale 2,70 – 3,10 euro/mkw.

– Biorąc pod uwagę fakt, że łódzkie magazyny znajdują się w bliskich centrum częściach miasta, a nie na jego obrzeżach, to stawki czynszu w Łodzi są naprawdę bardzo atrakcyjne i kształtują się na podobnym poziomie, jak np. w drugiej strefie Warszawy. Dużo taniej niż w stolicy województwa magazyny można wynająć w Strykowie i Piotrkowie Trybunalskim, jednak w tych lokalizacjach najemcy muszą liczyć się z większymi trudnościami w znalezieniu pracowników – twierdzi Katarzyna Bojanowicz. – W Strykowie aktualnie powstaje mniej nowych inwestycji, a w ofercie przeważają starsze hale. Jednak właściciele tych parków dostosowują je do obecnych standardów, wymieniając oświetlenie na energooszczędne LED-y i przeprowadzając inne niezbędne prace remontowe. Stryków na pewno wybiorą firmy, dla których istotna jest cena. Również najemcy obecni już w tym rejonie, dalej będą chcieli „rosnąć” w tych samych albo sąsiadujących parkach.

Jak jednak twierdzi Agnieszka Marczak, czynsze w Polsce Centralnej, podobnie, jak w całym kraju, będą wzrastać, przede wszystkim ze względu na rosnące ceny działek oraz koszty wykonawstwa i materiałów budowlanych. – Ubiegły rok w Polsce Centralnej upłynął pod znakiem dużych transakcji i rekordowego wolumenu nowych umów najmu, co przyczyniło się do znacznego spadku wskaźnika pustostanów. Trudno też dzisiaj oceniać, jak na rynek magazynowy w Polsce Centralnej wpłynie sytuacja polityczno-gospodarcza na wschodzie Europy, spodziewamy się wydłużenia procesów budowlanych i zmniejszenia liczby obiektów budowanych spekulacyjnie – podsumowuje Agnieszka Marczak.

Na zdjęciu od lewej: Małgorzata Mudyna, Randstad Professionals Regional Manager, Randstad Polska; Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań i Doradztwa w Newmark Polska; Katarzyna Bojanowicz, Business Development Director w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych Newmark Polska; Agnieszka Marczak, Starszy Doradca w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych Newmark Polska

W sektorze budowlanym obowiązuje „cena dnia” na materiały. Eksperci: może nie być czym, za co i kim budować

Budownictwo na poważnym zakręcie. „W wielu hurtowniach obowiązuje cena dnia. Następnego dnia już jest inna”.

Przedsiębiorcy są zgodni – budownictwo dotychczas charakteryzowało się pewną stabilnością i przewidywalnością. Można było ocenić ile kosztować będą materiały budowlane, jak szybko dotrą na teren inwestycji, jak można szacować wartość całego zadania, jak wysokie będą koszty pracownicze. Ostatnie miesiące, które przyniosły galopującą inflację oraz wojnę w Ukrainie zmieniły cały rynek nie do poznania. Eksperci nie mają wątpliwości, że przed nami poważne problemy, które odbiją się na całej gospodarki. – Słyszałam już głosy, że nie będzie komu budować, nie będzie czym budować i nie będzie za co budować – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Cena dnia” – czyli dzisiaj płacisz tyle, a jutro możesz już dużo więcej. Budownictwo w gigantycznym kryzysie

Jak mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie sytuacja wielu przedsiębiorców jest bardzo trudna, a kolejne miesiące mogą ją tylko zweryfikować negatywnie. Realizowanie inwestycji w roku 2022 w ramach budżetu negocjowanego w latach 2018-2020 to dla firm często konieczność wykonywania prac poniżej kosztów rentowności.

– Informacje, które otrzymujemy od przedsiębiorców są niestety bardzo niepokojące. Mówią nam o tym, że dostępność materiałów budowlanych spadła już w czasie pandemii, a obecna wojna jest wręcz dobijająca dla całego sektora. Ciężko jest zamówić stal, ceny styropianu wzrosły o 30-40%, dostajemy informacje, że przedsiębiorcy otrzymują informację o „cenach dnia”. Czyli dzisiaj płacisz określoną kwotę, która nieaktualna może być już jutro. W takich warunkach nie da się prowadzić dużych inwestycji infrastrukturalnych, nie da się planować inwestycji gospodarczych, ale i często po prostu budowa domu czy remont biura jest po prostu niemożliwy do czasowej realizacji w ramach zaplanowanych budżetów – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Budownictwo musi mieć zapewnioną stabilność finansowania inwestycji. To bardzo poważny problem, bo w obecnym czasie wiele firm nie może liczyć na dodatkowe wsparcie banków komercyjnych, co oznacza przestój w inwestycji. No i wreszcie brakuje rąk do pracy, bo wiele osób z Ukrainy wróciło do swoich ojczyzn – dodaje Hanna Mojsiuk.

„Jak dzisiaj ktoś chce kupić dachówkę to wpisujemy go w kolejkę. Nie ma pewnego czasu realizacji czy kosztów tej dachówki”

Przedstawiciel Klastra Budowlanego przy Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie Andrzej Kozakowski również nie kreśli optymistycznych scenariuszy.

– Nie ma na całą sytuację prostego rozwiązania. Posuwamy się po omacku do przodu, ale wielkimi kosztami dla przedsiębiorców. Jak dzisiaj ktoś chce kupić dachówkę to wpisujemy go w kolejkę. Nie ma pewnego czasu realizacji czy kosztów tej dachówki. Poza tym towary są raczej dostępne, ale ceny zmieniają się nie z miesiąca na miesiąc, a z dnia na dzień. Walczymy o wszystko: o ceny, o terminy, o załatwianie spraw w hurtowniach i w magazynach. Sektorowi budowlanemu coraz częściej jest być w służbie klienta – mówi Andrzej Kozakowski. – Staramy się jednak wypierać negatywne scenariusze i kończyć to, co zaczęliśmy – dodaje ekspert Izby.

– Ludzie kupowali nieruchomości jak były niskie stopy procentowe i wysoka inflacja. Teraz wszystko zaczyna się zmieniać i na rynku obowiązuje strach. Część klientów nie wie do końca, co ma robić. Popyt na mieszkania może spadać. Jeżeli marzymy o mieszkaniu to należy dokładnie zbadać swoje finanse, szukać oszczędności. Czujemy, że jest obecnie moment wyczekiwania. Czy mamy na tyle odwagi, by zaryzykować inwestycje? Budując dom czy porywając się na inwestycje infrastrukturalne musimy mieć bufor finansowy – dodaje Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Poznaj możliwości Windows 11

Pojawił się jesienią 2021 i zachwycił. Chociaż wciąć prowadzone są nad nim prace i wydawane poprawki to nowy system od Microsoftu, Windows 11 jest niewątpliwie jego najlepszym systemem od lat. Zainstaluje, wprowadź oryginalny klucz i ciesz się wszystkimi zaletami tego wyjątkowego oprogramowania dla Twojego komputera.

Microsoft Windows 11

System Windows 11 to najnowsze dziecko światowego giganta w dziedzinie oprogramowania komputerowego, jakim jest firma Microsoft. Wydany w wersji Home, Professional i Enterprise umożliwia pracę na komputerze zarówno użytkownikom domowy, biznesowym, jak i wielkim korporacjom. Każda wersja oferuje poszczególnym użytkownikom wiele różnych możliwości i każda wersja robi to w świetny sposób. Od czasów jego poprzednika — systemu Windows 10, który został wydany w 2015 roku, na rynku multimediów, sprzętu komputerowego i oprogramowania zmieniło się bardzo dużo, zaś Windows 11 z całą pewnością wyprzedza te zmiany i daje ogrom możliwości. Chcesz wiedzieć jakich?

Zalety systemu Windows 11

Wraz z rozwojem sieci Internetu na świecie zwiększyła się liczba oszustw i przestępstw elektronicznych. Popularne stały się wyłudzenia czy kradzież danych, a także pieniędzy z kont bankowych. Handel każdym rodzajem danych stał się tak powszechny, że hakerzy zbierają swoje żniwa i prześcigają się w coraz nowszych sposobach przestępstw wirtualnych. Najnowsza wersja systemu Windows, pod nazwą Windows 11 to szeroki zakres nowoczesnych zabezpieczeń, które zapobiegają w znacznym stopniu utracie plików i wrażliwych danych z Twojego komputera. Jeśli połączysz ją z dobrej jakości programem antywirusowym, to w znacznym stopniu utrudnisz przestępcom dostęp do wszystkich informacji, jakie przechowujesz na swoim komputerze. Zwłaszcza jeśli korzystasz z sieci. Microsoft do swojego nowego systemu wprowadził szereg zabezpieczeń, między innymi szyfrowanie urządzenia, które znacznie ograniczają dostęp do niego osobom postronnym. Jednak wyższy poziom bezpieczeństwa to nie jedyne zmiany w systemie Windows 11.

Na szczególną uwagę zasługuje całkowicie odświeżony wygląd samego systemu operacyjnego. Zupełnie odmienione menu Start i dużo czytelniejsza obsługa okienek to coś, co przypadnie do gustu wielu użytkownikom. Jednocześnie Microsoft zrezygnował z wielu niepopularnych funkcji, które tylko spowalniały działanie Windowsa. Dzięki temu komputer wyposażony w Windows 11 działa płynniej i umożliwia obsługę wielu nowoczesnych aplikacji, dzięki którym codzienne korzystanie będzie łatwiejsze i przyjemniejsze. Co więcej, Windows 11 pozwala na swobodne rozmieszczanie okienek i tworzenie wirtualnych pulpitów. Dlatego łatwo dostosujesz jego wygląd do swoich potrzeb.

Wymagania sprzętowe dla Windows 11

System Windows 11 to wiele nowych możliwości, ale co za tym idzie także dużo większe wymagania sprzętowe. Od kondycji komputera, jaki posiadasz, zależy czy będzie on działać poprawnie. Wymagania systemowe Windows 11 są większe niż jego poprzednika i dotyczą głównie procesora i karty graficznej. Starsze urządzenia mogą sobie nie poradzić. Zanim dokonasz instalacji, możesz sprawdzić na oficjalnej stronie Microsoft czy Twój komputer będzie obsługiwać najnowszy system tego wydawcy.

Za pośrednictwem usługi Windows update? Jak zainstalować Windows 11

Jeśli masz na swoim komputerze zainstalowany system Windows 10, to w łatwy sposób możesz uaktualnić go do najnowszej wersji. Zrobisz to poprzez Windows Update. Instalacja się nie powiedzie, jeśli Twój komputer nie spełnia minimalnych wymagań sprzętowych, ale jeśli mimo to chciałbyś mieć możliwość korzystania z systemu, możesz pobrać nową wersję tego systemu w formie obrazu płyty z oficjalnej strony Microsoft i przeprowadzić instalację z poziomu rozruchu komputera. Czy warto to robić, musisz przemyśleć sam. Przed taką instalacją, ważne jest utworzenie kopii zapasowej plików.

Do pełnego korzystania z systemu potrzebujesz klucz aktywacyjny, który znajdziesz na stronie kluczesoft.pl. To sprawdzony dostawca legalnych kluczy do oprogramowania komputerowego, w tym Windows 11, dlatego masz pewność, że Twój system będzie otrzymywać wszystkie uaktualnienia i poprawki, a także będzie kompatybilny z innymi programami wydawanymi przez Microsoft.

Windows 11 – podsumowanie

Windows 11 to przede wszystkim duże bezpieczeństwo w trakcie korzystania z komputera, które zwiększają także automatyczne aktualizacje zabezpieczeń. Co więcej, sam możesz zadbać o proces aktualizacji. Typowa aktualizacja funkcji systemu to stała ochrona przed nowymi zagrożeniami, jakie pojawiają się w sieci, ale też znacznie łatwiejsza obsługa komputera na co dzień. Windows 11 to nie tylko nowy wygląd samego systemu, ale także jego aplikacji jak Microsoft Edge, Paint czy Microsoft Teams, który ułatwia komunikację w pracy. Jeśli tylko Twój komputer spełnia minimalne wymagania sprzętowe, to warto zainstalować najnowszą wersję Windows. Jeśli zrobisz to za pośrednictwem Windows update, będziesz mieć 10 dni na powrót do Windows 10. Dlatego, nie musisz pozostawać przy nowym systemie, gdy ten nie przypadnie Ci do gustu. Wierzymy jednak, że szybko polubisz najnowszą wersję Windowsa, która zadowoliła już wielu użytkowników.