COVID-19 w znaczącym stopniu wpłynął na rozwój przemysłu farmaceutycznego

  • W 2021 roku w Polsce przeprowadzono rekordową liczbę ponad 800 badań klinicznych
  • Ponad 70 proc. innowacji farmaceutycznych na świecie pochodzi ze źródeł zewnętrznych

W reakcji na pojawienie się w ciągu ostatnich 22 miesięcy wielu nowych i stale ewoluujących zagrożeń, branża zdrowotna wdrożyła innowacyjne sposoby pracy, optymalizując procedury i upowszechniając cyfryzację badań klinicznych. Z przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte raportu Nurturing growth. Measuring the return from pharmaceutical innovation 2021 wynika, że firmy biofarmaceutyczne wyciągnęły wnioski z doświadczeń zdobytych dzięki projektom dotyczącym walki z pandemią COVID-19, a procesy badawcze i rozwojowe związane z nowymi lekami stały się krótsze i bardziej rentowne.

Nurturing growth. Measuring the return from pharmaceutical innovation 2021 to dwunasty coroczny raport Deloitte Center for Health Solutions, badający wyniki branży biofarmaceutycznej i jej zdolność do generowania zwrotów z inwestycji w innowacyjne nowe produkty. Zebrane dane pokazują, że duże firmy biotechnologiczne coraz powszechniej bazują na zewnętrznych innowacjach, dzięki czemu są w stanie efektywnie minimalizować ryzyko potencjalnych niepowodzeń, szybciej budują portfel produktów i zapewniają sobie większe korzyści ze sprzedaży. Między rokiem 2017 a 2021 odsetek innowacji pochodzących z zewnętrznych źródeł wzrósł ponad dwukrotnie – z 33 proc. do 71 proc. Co więcej, udział wartościowy projektów na późnych etapach, realizowanych wspólnie z podmiotem zewnętrznym, zwiększył się z 32 proc. w 2020 r. do 46 proc. w roku ubiegłym.

Źródłem zewnętrznych innowacji często są nieduże spółki, działające w oparciu o inwestycje funduszy venture capital. Ich finansowanie może też pochodzić ze środków publicznych zaangażowanych w ciekawy pomysł naukowy, którego autorzy nie mają możliwości pokrycia kosztów dalszych kapitałochłonnych faz badania. Z tej szansy próbują korzystać polskie młode spółki biotechnologiczne. Przykładowo, duży międzynarodowy gracz biotechnologiczny Galapagos już współfinansuje projekty polskich spółek giełdowych OncoArendi Therapeutics oraz Ryvu Therapeutics – mówi Krzysztof Wilk, partner, lider praktyki Life Sciences & Health Care Poland w Deloitte.

Jak wynika z raportu, dzięki uproszczeniu procedur i cyfryzacji procesów wprowadzonych w czasie walki z koronawirusem, w 2021 r. po raz pierwszy od 7 lat skróceniu uległ proces rozwoju nowych terapii.

Potencjał, jaki niesie ze sobą cyfryzacja procesów badań klinicznych przełożył się także na uruchomienie inwestycji w technologie informatyczne w tym zakresie. Dodatkowo, koszty związane z wprowadzeniem na rynek nowych produktów sukcesywnie spadały w ciągu ostatnich trzech lat, a w tym samym czasie wzrastały przewidywane wartości sprzedaży. W efekcie można się spodziewać, że poprawi się rentowność firm sektora biofarmaceutycznego – mówi Paweł Kuśmierowski, partner associate, Life Sciences & Health Care Poland w Deloitte.

Globalny wzrost liczby projektów i prognozowanej sprzedaży, którą firmy mogą wygenerować, znajduje też odzwierciedlenie na polskim rynku. Rok 2021 był w Polsce rekordowy pod względem liczby badań klinicznych – przeprowadzono ich ponad 800, w porównaniu do ok. 600 rok wcześniej.

Obszary rozwojowe wprowadzania innowacji farmaceutycznych

Jak wskazują eksperci Deloitte, w zakresie sposobu projektowania badań nad lekami stopniowo rośnie udział podejścia adaptacyjnego w stosunku do tradycyjnego – opartego na sekwencyjnych, niemodyfikowalnych fazach. Adaptacyjne badania kliniczne zakładają możliwość dopasowania określonych aspektów procesu, co opiera się zazwyczaj na analizie tymczasowych danych uczestników, uzyskanych w trakcie badania i w rezultacie znacznie skraca czas rozwoju leku.

Ciekawą i perspektywiczną inicjatywą jest Accumulus Synergy. To wspólne przedsięwzięcie 10 dużych firm biotechnologicznych, zakładające stworzenie jeszcze w tym roku platformy informatycznej, która ma między innymi usprawnić jednoczesną rejestrację leków w wielu krajach i zapewnić sprawną globalną wymianę danych.

W związku z pandemią zarówno na świecie, jak i w Polsce, można zaobserwować wzrost udziału badań dotyczących infekcji. Zjawisko to utrzyma się przez jeszcze przez parę lat. Szukanie ratunku na zagrożenie covidowe spowodowało, że 3. faza badań trwała w tym przypadku prawie 4 razy krócej niż pozostałe badania związane z infekcjami. Doświadczenia zdobyte w branży dzięki projektom dotyczącym COVID-19 przekładają się obecnie na skracanie cyklu rozwoju wszystkich terapii infekcyjnych – mówi Paweł Kuśmierowski.

Duży nacisk na walkę z koronawirusem nie zmienił największego udziału badań onkologicznych na późnych etapach – wynosi on ok. 35 proc. i jest stabilny rok do roku. Liczba projektów w tym obszarze kontynuuje kilkuletni już wzrost, przy stale wzrastającej złożoności i czasie trwania poszczególnych procesów wprowadzania innowacji onkologicznych.

Eksperci w dalszej perspektywie spodziewają się rozwoju zaawansowanych technologii opartych o modyfikacje genotypów (jak CAR-T) i indywidualizacje terapii. Choć tego typu podejście jest już refundowane i oferowane w czterech ośrodkach w Polsce dla pacjentów w wieku do 25 lat z ostrą białaczką limfoblastyczną z komórek B, ze względu na wysokie koszty nie należy niestety spodziewać się jego większej dostępności w najbliższych kilku latach.

Utrzymanie tempa zmian po COVID-19

Wzrost, którego branża biofarmaceutyczna doświadczyła w minionym roku, powinien znaleźć odzwierciedlenie w większej produktywności przyszłych procesów badawczo-rozwojowych oraz bardziej sprawiedliwym i szybszym dostępie do nowoopracowanych terapii. Raport Deloitte wskazuje kilka postulatów, których spełnienie może przyczynić się do podtrzymania tempa zmian obserwowanego w ostatnich niemal dwóch latach.

Upowszechnienie możliwości wymiany danych klinicznych pozwoli prowadzić badania w oparciu o wcześniej wypracowaną wiedzę i ograniczyć powielanie wysiłków badawczych. Przydatne tu będzie wykorzystanie możliwości narzędzi chmurowych w różnych ekosystemach. Zbudowanie cyfrowej puli talentów oraz współpraca przy ich pozyskiwaniu ma na celu szersze wykorzystanie rozproszonej wiedzy naukowej. Niezbędne jest większe globalnie zorientowanie wysiłków branży na pacjentach i ich potrzebach oraz troska o takie istotne dla nich wartości jak humanizm, przejrzystość podejścia, równy dostęp do terapii i ich skuteczność.

Wreszcie branża nie powinna zapominać o konieczności integracji inicjatyw środowiskowych, społecznych i dotyczących ładu korporacyjnego (czynniki ESG) z procedurami badawczo-rozwojowymi. W tym celu konieczne jest wzięcie pod uwagę ich długofalowych konsekwencji oraz rozważenie trwałości środowiskowych śladów badań klinicznych i wykorzystywanych łańcuchów dostaw, a także spełnienie oczekiwań społecznych dotyczących równego dostępu do eksperymentalnych i zatwierdzonych terapii.

Kluczowym czynnikiem umożliwiającym opracowanie szczepionek była ścisła współpraca firm biofarmaceutycznych z organami regulacyjnymi, a także skala i zakres partnerstwa wypracowanego w całym ekosystemie zdrowia. Te doświadczenia pokazały kierunki zmian, które należy wprowadzić systemowo, aby być gotowym na niespodzianki typu COVID-19 w przyszłości – mówi Paweł Kuśmierowski.

Pięć szczególnie znaczących w 2022 roku rodzajów cyberataków

Cyberprzestępcy w 2022 roku nie zwalniają tempa, a firmom i użytkownikom prywatnym na pewno nie będzie łatwiej bronić się przed ich działalnością niż w ubiegłym roku. Analitycy z FortiGuard Labs firmy Fortinet wskazują pięć nowych rodzajów ataków, na które trzeba będzie szczególnie uważać.

Ataki na Linuksa

Do niedawna Linux znajdował się poza obszarem zainteresowania cyberprzestępców. Zaczęło się to jednak zmieniać. Obecnie ataki na ten system, jak i działające na nim aplikacje, są już tak samo powszechne, jak ataki na systemy z rodziny Windows.

Jest to problem dla wielu firm, które, co prawda, są przyzwyczajone do obrony przed atakami na systemy Windows, ale nigdy nie patrzyły na Linuksa z punktu widzenia ochrony przed złośliwym oprogramowaniem. Powagi sytuacji nadaje fakt, że środowiska linuksowe często zawierają cenne dane uwierzytelniające, certyfikaty, nazwy użytkowników aplikacji i hasła – mówi Derek Manky, szef działu Security Insights i Global Threat Alliances w FortiGuard Labs firmy Fortinet.

Ataki na sieci satelitarne

Wraz ze wzrostem liczby połączeń wykorzystujących oferowany już przez kilku dostawców internet satelitarny, prawdopodobieństwo pojawienia się nowych eksploitów wymierzonych w te sieci także będzie większe. Najważniejszym celem ataków będą firmy, które polegają na łączności satelitarnej, aby eliminować opóźnienia w transmisji danych. Jest to istotne np. w grach online, zapewnianiu usług o znaczeniu krytycznym w odległych lokalizacjach, dla jednostek użyteczności publicznej czy branży transportowej. Zainteresowanie przestępców tymi obszarami sprawia, że ponownie wzrośnie możliwy zakres ataku, ponieważ firmy za pomocą sieci satelitarnych łączą te systemy, które wcześniej nie były połączone z siecią, jak np. zdalne urządzenia stosowane w środowiskach technik operacyjnych (OT).

Ataki na portfele kryptowalutowe

Coraz więcej rodzajów złośliwego oprogramowania potrafi wykraść dane uwierzytelniające do portfeli kryptowalut, takie jak klucze prywatne Bitcoin, adresy portfeli i inne istotne informacje. Ataki tego rodzaju często rozpoczynane są kampanią phishingową, w ramach której wykorzystywane są klasyczne działania socjotechniczne, polegające na dołączaniu złośliwego dokumentu Microsoft Word do wiadomości e-mail.

Przykładem narzędzia atakującego portfele kryptowalutowe jest też nowy trojan zdalnego dostępu (RAT) o nazwie ElectroRAT. Połączono w nim inżynierię społeczną z niestandardowymi aplikacjami kryptowalutowymi, a także zapewniono funkcję keyloggingu (przechwytywania znaków wpisywanych za pomocą klawiatury), wykonywania zrzutów ekranu, wysyłania i pobierania plików oraz wykonywania poleceń.

Ataki na systemy przemysłowe i infrastrukturalne (OT)

Ataki typu ransomware są coraz częściej wymierzone w infrastrukturę krytyczną, a do opisania charakteru niektórych z tych incydentów używa się sformułowania „killware”. Chociaż ataki te nie muszą stanowić bezpośredniego zagrożenia dla ludzkiego życia, to użycie tego terminu jest zasadne, ponieważ złośliwe oprogramowanie, które zakłóca pracę szpitali i innej infrastruktury krytycznej, ma bezpośredni wpływ na ludzi.

Cyberprzestępcy prowadzą ataki na infrastrukturę OT w taki sposób, aby miały one znaczący wpływ na świat fizyczny. Niemal powszechna konwergencja sieci IT i OT ułatwia im dostęp do krytycznych systemów za pośrednictwem sieci domowych i urządzeń pracowników zdalnych. Dodatkowym czynnikiem zwiększającym ryzyko jest fakt, że przestępcy nie muszą posiadać specjalistycznej wiedzy technicznej na temat systemów ICS i SCADA, ponieważ narzędzia do prowadzenia ataków można kupić w Darkwebie.

Ataki na brzegową infrastrukturę sieciową

Wzrost liczby osób pracujących zdalnie naraził infrastrukturę sieci korporacyjnych na wiele zagrożeń występujących tradycyjnie w sieciach domowych. Znaczne rozszerzenie brzegu infrastruktury sieciowej oznacza, że powstaje więcej miejsc, w których mogą być ukryte zagrożenia typu „living off the land”. Stosujący tę technikę przestępcy wykorzystują złośliwe oprogramowanie stworzone na podstawie istniejących już wcześniej, niegroźnych zestawów narzędzi, dzięki czemu ich ataki wyglądają jak normalna aktywność systemu. Ataki tego typu mogą być również łączone z trojanami dostępu brzegowego (EAT). Unikające wykrycia złośliwe oprogramowanie zlokalizowane w środowiskach brzegowych może wykorzystywać lokalne zasoby do obserwowania działań i danych na brzegu sieci, a następnie wykradać je lub szyfrować i żądać okupu za przywrócenie dostępu do nich.

Ochrona przed nowymi i starymi zagrożeniami

Przedsiębiorstwa powinny z pewnością potraktować priorytetowo wzmocnienie systemów ochronnych bazujących zarówno na Linuksie, jak i na systemie Windows. Wdrażając nowe rozwiązania, firmy powinny kierować się przede wszystkim bezpieczeństwem. Przed dodaniem nowych rodzajów połączeń, np. za pomocą łączności satelitarnej, należy upewnić się, że są one odpowiednio chronione. Należy również pamiętać o tym, że cyberprzestępcy stosują wybraną taktykę tak długo, jak przynosi ona korzyści. Obrona zarówno przed nowymi, jak i już znanymi zagrożeniami, wymaga zintegrowanego podejścia do bezpieczeństwa. Aby z nimi walczyć należy zastosować taką platformę ochronną, która została zaprojektowane z myślą o współpracy jej poszczególnych elementów.

“Minutki” nie psują klimatu inwestycyjnego

Wczorajsze zapiski Fed z ostatniego posiedzenia nie dają jasnych sygnałów odnośnie przyszłych działań w polityce monetarnej. Ryzyko eskalacji konfliktu na granicy Rosja-Ukraina oddalone, do rozwiązania problemu jednak daleka droga. Złoty w korekcyjnym ruchu, kilka tematów działa na niekorzyść.

Minutki z gołębim przesłaniem

Wydarzeniem wczorajszego wieczoru była prezentacja minutek Fed. Inwestorzy, którzy
liczyli na konkrety dotyczące zacieśniania monetarnego, mogą czuć się nieco zawiedzeni. Amerykańscy decydenci widzą zagrożenie w postaci wysokiej inflacji, chcą reagować, podnosić stopy procentowe i redukować bilans banku centralnego, ale kiedy, w jakim tempie, tego nie wiemy. Jastrzębich tonów więc nie było i tak naprawdę wyceniana podwyżka stóp w marcu o 50 pkt bazowych jest wciąż niepewna. Nie mówiąc już, że oczekiwania analityków mówiące o nawet 7-krotnej podwyżce kosztu pieniądza na ten rok wydają się mocno przesadzone. A skoro wydźwięk komunikatu miał raczej charakter gołębi to nie może dziwić fakt kontynuacji wzrostów na giełdach. Również rentowność obligacji spadała, co świadczy o tym, że rynek wycenia stopy procentowe w USA na nieco niższym poziomie, niż chociażby tydzień temu. Stracił też amerykański dolar, ale było to pokłosie ruchów na rynku długu.

Skomplikowana sytuacja

Na ten moment nieco przygasł czynnik ryzyka w postaci ataku Rosji na tereny Ukrainy i próby zajęcia Kijowa. Od początku tygodnia widzimy, że szereg rozmów dyplomatów wysokiego szczebla przyniosło rozwiązanie. Rosja zapowiedziała wycofanie wojsk z terenów przygranicznych. I w teorii wydawać, by się mogło, że konflikt zażegnany. Tyle tylko, że obserwacje NATO wskazują na to, że wojska rosyjskie wcale nie podjęły próby wycofania. Cały czas więc eskalacja napięcia jest możliwa i widać to dzisiaj po rynkach akcyjnych, gdzie dominuje raczej pasywny handel. Cała sprawa jest bardzo ciężka do rozwiązania, brak reakcji świata na imperialistyczne plany Putina to jakby zielone światło do działania, a po Ukrainie na cel mogą zostać inne kraje wzięte na celownik. Z drugiej ostra reakcja świata, wsparcie dla Ukrainy może być odczytane przez Rosjan jako akt agresji. Mamy więc spory problem, którego nie da się rozwiązać ot tak w ciągu tygodnia czy miesiąca i będzie to ciążyć rynkom.

Kilka podażowych czynników

W przypadku krajowej waluty również widzimy efekt strachu, w związku z możliwym cały czas konfliktem militarnym tuż przy naszej granicy. Złoty korekcyjnie oddaje część zysków z poprzednich dni, EUR/PLN jest znów ponad granicą 4,50. Do problemów naszej waluty z pewnością należy dorzucić temat odrzucenia skargi Polski i Węgier w TSUE dotyczącej mechanizmów warunkowości. W teorii więc UE ma teraz narzędzia, by każde pieniądze wstrzymać dla tych krajów. Widać, że konflikt między naszymi władzami, a Komisją Europejską to tak naprawdę kwestia czasu. Nie trzeba przekonywać nikogo jak pieniądze z UE są ważne dla Polski, by kontynuować wzrost gospodarczy. Pytanie, czy podobnego zdania będzie nasz rząd, bo jeśli nie, to scenariusz polexitu znów będzie grany i będzie hamulcem dla aprecjacji złotego.

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy w InternetowyKantor.pl

Jak wysokiej inflacji możemy spodziewać się w 2022 roku?

Rok 2021 zapisze się w historii jako rok wyjątkowo szybkiego wzrostu cen w gospodarce. W grudniu inflacja CPI w Polsce zdecydowanie przekroczyła 8% i osiągnęła najwyższy poziom od 21 lat. Jednak jak prognozują eksperci w roku 2022 inflacja w Polsce i na świecie wciąż będzie bardzo wysoka. W tym roku będą ją napędzać ceny energii i żywności – ale również przenoszenie wysokich kosztów energii oraz pracy na ceny wyrobów gotowych. Również poza Polską inflacja będzie bardzo wysoka. Szacujemy, że globalna inflacja w tym roku przeciętnie wyniesie około 4,5 proc. To jest prawie dwa razy tyle, ile w roku 2021. W Stanach Zjednoczonych widzimy inflację średnio prawie pięcioprocentową, w strefie euro średnio prawie 3 proc.

– W Polsce w tym roku średnia inflacja wyniesie około 9%. Będziemy widzieć dwa szczyty wskaźnika CPI. Dwa razy przebijemy poziom 10% – w styczniu i w sierpniu – jeżeli tarcze będą trwały tylko dwa kwartały. Jesteśmy w szczycie wysokiej inflacji, wysokiej dynamiki cen. Trochę będzie się to zmieniać w trakcie roku. Pomału zacznie wygasać wpływ cen ropy, ale wciąż bardzo duży będzie wpływ cen energii, gazu, żywności – powiedział serwisowi eNewsroom Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – Na przełomie roku 2022 i 2023 coraz silniej będzie widać efekty tzw. drugiej rundy – czyli przerzucania przez przedsiębiorstwa na ceny detaliczne wysokich kosztów energii, ale również płac. Bardzo istotne – nawet jeśli inflacja troszkę spadnie na przełomie roku 2022/23, to jednak wciąż pozostanie bardzo wysoka i powyżej celu banku centralnego – prognozuje Benecki.

Polsko-estoński startup eAgronom pozyskał 8 mln USD

Start-up eAgronom ma na celu stać się wiodącym dostawcą wysokiej jakości kredytów węglowych.

  • Rynek kompensacji emisji dwutlenku węgla szykuje się na duże wzrosty ze względu na zmiany w światowej polityce klimatycznej
  • W eAgronom rolnicy zarządzają już ponad 1 milionem hektarów ziemi w całej Europie co stwarza farmerom możliwość wygenerowania do 30 milionów euro przychodów w związku z redukcją emisji dwutlenku węgla
  • Przyznane fundusze zostaną wykorzystane na ekspansję na nowe rynki, w tym poza Unię Europejską, poprawę technologii monitorowania sekwestracji dwutlenku węgla i uruchomienie protokołu węglowego opartego na blockchain Solid World DAO
  • Nowi inwestorzy przynieśli dla eAgronom doświadczenie finansowe i technologię blockchain

eAgronom, startup, który dostarcza rolnikom oprogramowanie do zarządzania gospodarstwem rolnym (FMS) i usługi doradcze wspierane przez sztuczną inteligencję, zebrał 8 milionów dolarów dofinansowania. Nowa runda akcji serii A była prowadzona przez Yolo Investments i ZGI Capital, z udziałem Trind VC, Iron Wolf Capital i United Angels VC.

Rolnicy od pokoleń

Spółka została założona w 2016 roku w Estonii. Jej twórcami byli ojciec i syn pochodzący z rodziny o wielopokoleniowej tradycji w rolnictwie. Bazując na znajomości branży i problemów, z którymi muszą radzić sobie farmerzy w zarządzaniu gospodarstem eAgronom stał się dostawcą nowoczesnego oprogramowania dla rolnictwa. Spółka została wsparta przez inwestorów i rozpoczęła swoją ekspansję rynkową. Już w 2018 roku eAgronom pojawił się w Polsce, a do grona funduszy wspierających startup dołączył Black Pearls VC, który zainwestował w spółkę w ramach dwóch kolejnych rund finansowania.

Spółka szybko pozyskiwała kolejnych klientów. eAgronom pomaga już ponad 1500 firmom rolniczym, które obejmują ponad milion hektarów gruntów ornych w całej Europie i pomagają dostarczać żywność dla ponad trzech milionów konsumentów. Ponadto spółka wspiera swoich klientów w osiąganiu wyższych plonów i dochodów dzięki technologii i usługom doradczym. Na bazie wcześniejszych doświadczeń i osiąganych sukcesów zespół zaczął poszukiwać nowych możliwości wspierania rolników. Naturalnym kierunkiem stała się polityka klimatyczna UE i ambitne plany ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.

Jak zmienić branżę emitującą najwięcej CO2?

Chociaż rolnictwo jest obecnie jednym z głównych źródeł globalnych emisji dwutlenku węgla, daje ono również szansę na usuwanie CO2 z atmosfery. Poza oceanami, gleby stanowią największy pochłaniacz dwutlenku węgla, a naukowcy szacują, że mogą one pochłaniać ponad miliard dodatkowych ton węgla rocznie. By to osiągnąć wymagane jest przyjęcie zrównoważonych praktyk rolniczych na dużą skalę. Jednak ograniczenia finansowe i skomplikowane przepisy pozostają kluczowymi przeszkodami dla wielu rolników w podejmowaniu działań. Jednocześnie kompensacja emisji dwutlenku węgla została poddana wzmożonej kontroli ze względu na brak przejrzystości i mierzalności.

eAgronom aplikacjaeAgronom jako jeden z największych dostawców oprogramowania do zarządzania gospodarstwem w Europie ma realny wpływ na wprowadzenie trwałych zmian w rolnictwie, które wpłyną na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych. Dzięki zebranej rundzie finansowania spółka uruchomi platformę kredytów węglowych opartych na rolnictwie, kontynuując ekspansję na nowe rynki (w tym poza UE). Od dłuższego czasu eAgronom pracuje nad ulepszeniem swojej technologii śledzenia dwutlenku węgla, m.in. dzięki technologii blockchain i zaangażowani społeczności Web3 zorganizowanej w ramach Solid World DAO. Dzięki temu rozwiązanie oferowane przez spółkę pomoże rolnikom i innym projektom węglowym w finansowaniu sekwestracji CO2.

Dzięki naszemu doświadczeniu w pomaganiu rolnikom w zakresie wdrażania nowych technologii, mamy wyjątkową pozycję, aby wykorzystać globalną szansę rolno-węglową. Na sam początek wykorzystaliśmy nasze kontakty z rolnikami zarządzającymi gospodarstwami o powierzchni ponad 1 miliona hektarów, ale nie możemy na tym poprzestać. Aby walczyć ze zmianami klimatycznymi musimy zapewnić przejrzyste monitorowanie i dostęp do kapitału wszystkim firmom zajmującym się walką o przyrodę. Wierzymy, że istnieje wynik, który może zapewnić zwycięstwo rolnikom, konsumentom, środowisku i firmom, które chcą zwiększyć swoją ekologiczność, wprowadzając najbardziej rygorystyczne standardy pomiaru i certyfikacji sekwestracji dwutlenku węgla. Naszym celem jest stać się wiodącym dostarczycielem wysokiej jakości kredytów węglowych. – Robin Saluoks, współzałożyciel i dyrektor generalny eAgronom

We wcześniejszych rundach inqwestycyjnych eAgronom zebrał łącznie 12 milionów dolarów wsparcia od inwestorów. W ciągu najbliższych 12 miesięcy eAgronom skoncentruje się na optymalizacji wdrażania rolników, tworzeniu globalnych dealerów i prefinansowaniu przejścia na emisje dwutlenku węgla. Polska jest największym z europejskich rynków, na których działa spółka. Zaufanie rolników i wysoka jakość rozwiązań pozwoliły zespołowi eAgronom na zdobycie licznych nagród m.in. Złotego Medalu na targach MTP.

Polscy rolnicy zdają sobie sprawę, że przyszłość leży w cyfryzacji rolnictwa i zrównoważeniu praktyk dlatego zaufali eAgronom i współpracują z nami na wielu płaszczyznach. eAgronom to pierwsza w Polsce firma z tak zaawansowanym programem węglowym, który przygotowaliśmy kładąc główny nacisk na dobro planety i pomoc rolnikom we wprowadzaniu zmian przyjaznych dla środowiska. Wiemy, że gdyby nie to zaufanie ze strony rolników opierające się min. na tym, że w eAgronom słuchamy ich potrzeb, taki sukces nie byłby możliwy. – Adam Mikołajczak, dyrektor generalny eAgronom Polska

Wiele firm chce być w Web3, ale eAgronom i Solid World DAO mają rzeczywiste zastosowania. Dobrowolnym rynkom emisji brakuje przejrzystości i płynności, a blockchain to najlepsza technologia zapewniająca oba te elementy. Cieszymy się, że możemy wykorzystać nasze doświadczenie w kryptowalutach, aby wesprzeć firmę.” – Tim Heath, General Partner w Yolo Investments

To rodzaj innowacji, której świat potrzebuje, aby stawić czoła zmianom klimatycznym: taki, który łączy sukces finansowy z pomocą dla planety. Oprogramowanie monitorujące i sieci rolników dają firmie przewagę na starcie. W połączeniu z globalnym dążeniem do uzyskania 0 emisji netto, eAgronom jest ekscytującym biznesem, którego częścią można być. – Normunds Igolnieks, General Partner w ZGI Capital

Polscy CEO chcą pozyskać kompetencje ESG poprzez akwizycje

Blisko trzy czwarte ankietowanych prezesów z Polski chce rozwijać firmę przez fuzje i przejęcia. Dla 20% prezesów celem akwizycji jest poprawa wskaźników ESG – wynika z Badania CEO Outlook Survey 2022 przeprowadzonego przez EY.

Pandemia zredefiniowała sposób w jaki funkcjonują przedsiębiorstwa i zarządzający nimi menedżerowie. Obecnie dużo większym wyzwaniem dla prezesów jest utrzymanie wzrostu wartości zarządzanego przez nich przedsiębiorstwa: często sytuacja wymusza na nich rewizję portfela i zmianę podejścia do otaczającego ich ekosystemu.

Po ubiegłorocznych rekordach, gdy na świecie odnotowano fuzje i przejęcia o wartości 5,5 bilionów USD, apetyt CEO w Polsce na akwizycje jest bardzo wysoki. Rodzimi prezesi deklarują, że skupiają się na wzroście organicznym i równolegle 71% ankietowanych CEO wskazuje, że spodziewa się aktywnie poszukiwać możliwości fuzji i przejęć w ciągu najbliższych 12 miesięcy. To 12 pkt. proc. więcej niż światowa średnia na poziomie 59%, która jest na najwyższym historycznie poziomie – wynika z badania CEO Outlook Survey 2022 przeprowadzonego przez EY.

– Transakcje wciąż są kluczowym instrumentem w wachlarzu inwestycji będącym do dyspozycji prezesów. Pomimo, że CEO, którzy sfinalizowali w ostatnich miesiącach transakcje, skupią się na integracji aktywów, działalność transakcyjna w Polsce powinna pozostać na wysokim poziomie również w tym roku – mówi Arkadiusz Gęsicki, Partner EY-Parthenon, odpowiedzialny za działalność EY-Parthenon w Polsce i krajach bałtyckich.

ESG napędza transakcje

Wśród poszukiwanych przez polskie firmy możliwości transakcji, najczęściej wskazywane są mniejsze przejęcia w ramach tej samej branży w celu zwiększania udziałów (20% ankietowanych). Również 20% prezesów deklaruje zainteresowanie akwizycjami, które mogą pomóc poprawić wskaźniki odpowiedzialności społecznej (ESG), czy ranking środowiskowy.

ESG napędza transakcjeESG napędza transakcje

– Globalny trend wzrostu znaczenia czynników odpowiedzialności środowiskowej, społecznej i zarządczej (ESG) dociera powoli do polskich firm. Najszybszą drogą do pozyskania kompetencji w tym obszarze dla rodzimych korporacji i menedżerów jest rozwój przez akwizycje. Wyzwaniem w realizacji tej strategii może być integracja takich podmiotów, często różniących się kulturą korporacyjną, stąd rola fachowego doradcy jest nie do przecenienia – mówi Arkadiusz Gęsicki.

Pandemia przeszkadzała finalizacji transakcji

Przejęcia i akwizycje to również spora dawka ryzyka. W ciągu ostatnich 12 miesięcy większość (88%) planowanych transakcji w Polsce nie doszło do skutku. W 41% odpowiadała za to pandemia, w 20% obawy o ocenę regulatora w ramach ochrony konkurencji, a w 18% – napięcia geopolityczne lub interwencja regulacyjna. Czołowi menedżerowie w polskich firmach obawiają się, że tendencja ta utrzyma się w kolejnych miesiącach – 78% ankietowanych CEO obawia się zmian prawnych i interwencji rządu w fuzje i przejęcia. To dużo więcej niż średnia światowa na poziomie 52%.

Polskie firmy przede wszystkim chcą planować wzrost nieorganiczny poza granicami kraju: jedynie 27% ankietowanych deklaruje, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy najprawdopodobniej będzie szukać celu przejęcia w Polsce. Spośród rynków zagranicznych najczęściej podawano Wielką Brytanię (36%) a następnie Belgię, Kanadę, Danię i Niemcy (po 9%). Na świecie najczęściej wybieranym celem akwizycji jest USA (47%), po Chinach (16%), Wielkiej Brytanii (15%), Indiach (13%) i Niemczech (9%).

Zrównoważony rozwój napędza M&A

Część rodzimych prezesów ankietowanych przez EY wskazuje czynniki zrównoważonego rozwoju jako powód zainteresowania transakcjami M&A. CEO interesuje przede wszystkim możliwość poprawienia ratingu ESG (26% odpowiedzi), długoterminowa kreacja wartości ze wskaźnikami KPI skoncentrowanymi na zrównoważonym rozwoju (26% wskazań) oraz redukcja ryzyka kosztów związanych z brakiem spełnienia kryteriów ESG (24%).

Zrównoważony rozwój napędza M&A

Zrównoważony rozwój napędza M&A

Z badania EY wynika, że CEO w Polsce do wdrożenia zrównoważonego rozwoju w firmach zachęcają czynniki zewnętrzne. Presja państwa, regulatorów i społeczeństwa jest na tyle silna w opinii prezesów, że w ich ocenie stanowić będzie główny powód wprowadzania strategii zrównoważonego rozwoju w biznesie (32%). Za niemal równie istotny prezesi uważają dostosowanie swojego modelu biznesowego w celu wpływania na zmiany u konkurencji i klientów (30%). 20% spodziewa się, że takie działania mogą przynieść wymierne korzyści – obniżenie kosztów kapitału w firmie. 18% jest zdania, iż pozycja lidera zrównoważonego rozwoju umożliwi im pozyskanie przewagi konkurencyjnej. Żaden z przebadanych przez EY prezesów nie uznał, że zrównoważony rozwój jest podstawą długoterminowej strategii rozwoju zarządzanej przez niego firmy.

– Pandemia przyspieszyła rozwój zrównoważonej transformacji wśród CEO na świecie. Ponad trzy czwarte respondentów naszego globalnego badania określiło aspekty ESG jako niezwykle ważne lub ważne przy podejmowaniu strategicznych decyzji, a jedna czwarta respondentów wyraźnie dostrzega przewagę konkurencyjną wynikającą z uzyskania pozycji lidera w dziedzinie zrównoważonego rozwoju. Spodziewam się, że polscy prezesi również będą coraz mocniej stawiać na ESG – mówi Arkadiusz Gęsicki.

Pandemia przyspieszyła rozwój zrównoważonej transformacji wśród CEO

Pandemia przyspieszyła rozwój zrównoważonej transformacji wśród CEO

Z badania EY wynika, że prezesi w Polsce coraz śmielej patrzą w kierunku zrównoważonego rozwoju, a na ich realne działania ma wpływ presja ze strony akcjonariuszy: 8 na 10 prezesów spotkało się z oporem inwestorów lub udziałowców we wprowadzaniu strategii ESG. To o 15 pkt. proc więcej niż średnia światowa (65%). Połowa CEO w Polsce deklaruje, że inwestorzy i udziałowcy chcą najpierw sprawdzić skuteczność realizacji strategii ESG przez konkurencję, 48% prezesów uważa, że inwestorzy i udziałowcy nie są przekonani co do kosztów i długoterminowego zwrotu z inwestycji w ESG.

O badaniu
Ankieta CEO Outlook Survey 2022 jest częścią serii CEO Imperative, wskazującej kierunki działania, które mają pomóc prezesom w określeniu i ewentualnym przeformułowaniu sposobu funkcjonowania zarządzanych przez nich organizacji. Badanie przeprowadzono w 45 krajach na całym świecie. Pytania zadawano CEO firm z 13 sektorów w okresie listopad-grudzień 2021. Ankieta w Polsce objęła 50 prezesów dużych firm. Badane przedsiębiorstwa w 82% stanowiły firmy notowane na giełdzie, a spośród nich 78% to spółki portfelowe funduszy private equity.

W Polsce mamy prawie 40 tys. osobowych samochodów elektrycznych. Rośnie liczba stacji ładowania

Według danych z końca stycznia 2022 r., w Polsce było zarejestrowanych 39 328 samochodów osobowych oraz 1 738 samochodów użytkowych z napędem elektrycznym. W styczniu ich liczba zwiększyła się odpowiednio o 1 451 szt., tj. o 88% w pierwszej grupie i o 81 szt. czyli o 145% w drugiej, w porównaniu z analogicznym okresem w 2021 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.

Licznik elektromobilności: rośnie liczba stacji ładowania w Polsce

Pod koniec stycznia 2022 r. po polskich drogach jeździło 39 328 elektrycznych samochodów osobowych. Pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. battery electric vehicles) odpowiadały za 49%  (19 430 szt.) tej części parku pojazdów, a pozostałą część (51%) stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 19 898 szt. Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 1 738 szt. W dalszym ciągu rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec stycznia składała się z 10 667 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 334 929 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 655 szt.

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec stycznia 2022 r. w Polsce funkcjonowały 1 992 ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych (3 893 punkty). 28% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 72% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W styczniu uruchomiono 60 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (109 punktów).

– Przez ostatnie trzy miesiące w Polsce uruchomiono prawie trzy razy więcej ogólnodostępnych stacji ładowania (280) niż na przełomie 2021 i 2020 r. (101). Mimo licznych barier systemowych operatorzy inicjują również działania w zakresie podwyższania mocy istniejących punktów oraz zwiększania liczby ładowarek w już zajętych lokalizacjach. Rozbudowę sieci z pewnością zdynamizuje również uruchomiony przez NFOŚiGW program wsparcia infrastruktury ładowania. Pierwsze efekty wdrożenia systemu wsparcia, przekładające się na wzrost liczby uruchamianych punktów, mogą być widoczne w II połowie 2022 r. – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

– Styczeń 2022 r. był miesiącem, w którym zarejestrowano blisko trzy razy więcej samochodów dostawczych i ciężarowych z napędem elektrycznym niż w tym samym okresie roku 2021. Liczba pojazdów użytkowych zwiększa się bardzo dynamicznie, bo z jednej strony niemal wszyscy producenci oferują już elektryczne pojazdy dostawcze i rośnie liczba producentów, którzy w swojej ofercie mają również elektryczne pojazdy ciężarowe do 16 t. Z drugiej strony coraz więcej miast będzie zamykało swe centra przed dostawami realizowanymi pojazdami spalinowymi. Ten trend w najbliższych latach będzie się z całą pewnością umacniał. Ponadto, mimo rosnącej liczby publicznych punktów ładowania, ich ilość jest wciąż niewystarczająca. Jednakże w przypadku firm transportowych ten problem daje się stosunkowo łatwo rozwiązać dzięki budowie dedykowanych punktów ładowania zlokalizowanych w bazach transportowych mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM.

Ford testuje odgłosy kroków i dźwięki dzwonków rowerowych jako rodzaj inteligentnych ostrzeżeń dla kierowców

  • Ford testuje użycie konkretnych głośników do wskazywania kierunku, z którego zbliżają się ludzie i przedmioty.
  • Inżynierowie testują też znajome dźwięki – dzwonki rowerowe, kroki i odgłosy pojazdów, które mogą ostrzegać kierowców, gdy w pobliżu znajdują się inni użytkownicy drogi lub piesi.
  • Naukowcy odkryli, że korzystając z kierunkowych ostrzeżeń dźwiękowych, kierowcy częściej poprawnie identyfikują rodzaj i lokalizację innych użytkowników dróg i pieszych.

Ford testuje odgłosy kroków i dźwięki dzwonków rowerowych Ford testuje odgłosy kroków i dźwięki dzwonków rowerowychOstrzeżenia dla kierowców – w formie wizualnych wskazań i ostrzegawczych dźwięków – pomagają w codziennym poruszaniu się po drogach. A co by było, gdyby takie dźwięki symulowały odgłos potencjalnego zagrożenia i pozwalały kierowcom lepiej ocenić, z której strony się zbliżają?1)

Ford testuje zaawansowaną technologię inteligentnych ostrzeżeń dla kierowcy, która działa dokładnie w taki sposób. Inżynierowie sprawdzają możliwość wykorzystania systemu audio w samochodzie do wyraźnego wskazania lokalizacji innych użytkowników drogi lub pieszych. Ponadto, badają również użycie w tym celu intuicyjnych dźwięków – takich, jak odgłos kroków, dźwięk dzwonka rowerowego i szum przejeżdżających samochodów – zamiast jednostajnego, pojedynczego tonu.

Wstępne testy wykazały, że kierowcy korzystający z kierunkowych ostrzeżeń dźwiękowych są znacznie precyzyjniejsi, jeśli chodzi o identyfikację potencjalnych zagrożeń i określenie ich pozycji.

– Dzisiejsze dźwięki ostrzegawcze już informują kierowców, kiedy muszą zachować ostrożność i być czujnym. Nowa technologia może ich ostrzec zarówno o tym, czym dokładnie jest zagrożenie, jak i z którego kierunku się zbliża – powiedział Oliver Kirstein, inżynier oprogramowania SYNC i Enterprise Connectivity w Ford of Europe.

Jak to działa?

Samochody Forda są obecnie wyposażone w systemy wspomagające kierowcę, które wykorzystują zestaw czujników do identyfikacji pieszych, rowerzystów i innych pojazdów w pobliżu. Zapewniają one ostrzeżenia wizualne i dźwiękowe, a w razie potrzeby mogą uruchomić hamowanie awaryjne.

Kierunkowy sygnał ostrzegawczy przenosi te ostrzeżenia na wyższy poziom zaawansowania. Oprogramowanie opracowane przez firmę Ford wykorzystuje informacje z czujników, aby wybrać odpowiedni dźwięk i odtworzyć go przez głośnik, który znajduje się najbliżej przeszkody.

Testy w symulowanym środowisku wykazały, że kierowcy ostrzegani przez dźwięk kierunkowy prawidłowo identyfikują charakter i źródło zagrożenia w aż 74% przypadków. Już samo wyemitowanie z odpowiedniego głośnika zwyczajnego dźwięku umożliwia kierowcy prawidłowe umiejscowienie obiektu w 70 procentach przypadków.

Inżynierowie przygotowali również rzeczywistą sytuację drogową na torze testowym – auto wycofuje się z miejsca parkingowego, a w jego najbliższym otoczeniu porusza się pieszy. W tym momencie emitowano dźwięk kroków. Uczestnicy testu pozytywnie reagowali na ten dźwięk zwłaszcza, gdy sygnał ostrzegawczy był odtwarzany przez konkretny głośnik.

Inżynierowie uważają, że w przyszłości reakcje kierowców mogą być jeszcze lepsze, gdy zastosuje się przestrzenny dźwięk 3D podobny do tego, który jest używany w kinach i w grach, co umożliwi kierowcom jeszcze lepszą identyfikację źródła zagrożenia.

1) – Systemy wspomagające kierowcę mają funkcję uzupełniającą i nie zastępują uwagi kierowcy, oceny sytuacji i konieczności panowania nad samochodem.

Obroty w sklepach tradycyjnych rosną przez wzrosty cen

Dane M/platform za pierwszy miesiąc 2022 roku potwierdzają kontynuację trendów, jakie obserwowaliśmy już w ostatnich miesiącach ubiegłego roku. Przeciętny styczniowy koszyk był podobny pod względem wielkości do koszyka sprzed roku, ale jego wartość wzrosła aż o 8,1%. Polski konsument średnio wydał podczas jednej wizyty w sklepie tradycyjnym o 1,98 zł więcej niż przed rokiem.

W styczniu 2022 odwiedzaliśmy sklepy spożywcze z taką samą częstotliwością jak przed rokiem. Podobny pod względem wielkości był także nasz koszyk zakupowy i zawierał średnio 5,3 produktu. Duże zmiany zachodzą natomiast nieustanne w zakresie wartości tego koszyka, co oczywiście powiązane jest z rosnącymi cenami produktów. Średnia wartość koszyka zakupowego w ostatnim miesiącu była wyższa o 8,1% od wartości koszyka w styczniu 2021 roku, a to z kolei przełożyło się na wzrost obrotów w handlu tradycyjnym o 7,6%.Obroty w sklepach tradycyjnych rosną przez wzrosty cen

Największe pod względem wartości sprzedaży kategorie odnotowały ponownie spadki sprzedaży – wyroby tytoniowe o 4,4%, wódka o 5,6%, zaś piwo o 6,2%. Spadek wartości sprzedaży o 1,7% odnotowały także słone przekąski. Do wzrostu obrotów w całym kanale przyczyniały się zaś produkty świeże na wagę (mięsa, wędliny, warzywa, owoce, sery itd.), których łączna wartość sprzedaży wzrosła rok do roku o ponad 29%, ale także takie kategorie jak nabiał (+8,0%), alkohole mocne jak whisky, rum, likiery, gin (+7,0%), kawa, herbata i kakao (+2,3%) czy napoje bezalkoholowe (+1,2%).

Dane za styczeń 2022 nie były niestety zaskoczeniem, jeśli chodzi o poziom cen produktów oferowanych przez sklepy tradycyjne. W stosunku do analogicznego okresu sprzed roku, mogliśmy zaobserwować wysokie wzrosty cen dla ogromnej większości grup produktowych. Ponownie rekordowe wzrosty cen odnotowała kategoria oleje i oliwy (+42,9%). Kilkunastoprocentowe wzrosty cen towarzyszyły kategoriom wódki (+17,7%), alkoholi mocnych jak whisky, rum, gin czy likiery (+12,7%), nabiału (+11,9%) czy żywności suchej (+11,0%) – skomentowała badanie Ewa Rybołowicz, dyrektor ds. analiz rynkowych M/platform.Badanie danych M/platform dla segmentu handlu tradycyjnego

Analiza przygotowana na podstawie danych reprezentatywnej próby sklepów = 3660 sklepów wybranych spośród ponad 12 000 sklepów handlu tradycyjnego z M/platform.

Dlaczego przy takiej samej kwocie kredytu jednym rata rośnie szybciej niż innym?

Podniesienie stóp procentowych powoduje wiele pytań o wysokość raty kredytu. Pojawiają się pytania, czy jeśli w tym miesiącu rata wzrosła mi o 500 zł czy za miesiąc wzrośnie o tyle? W jaki sposób stopa procentowa wpływa na wysokość raty? I co z tym wszystkim ma wspólnego WIBOR? Odpowiada Natalia Panocha-Raczkiewicz, ekspertka kredytowo-ubezpieczeniowa z Grupy ANG

„Bardzo często w rozmowach z klientami spotykam się z taką sytuacją. Osoby rozważające zakup nieruchomości i sfinansowanie jej kredytem hipotecznym, proszą o symulacje ofert kredytowych i sugerują, że WIBOR powinien być taki sam we wszystkich bankach. Więcej, wskazują oni, że nawet jeśli tak nie jest dziś, to niebawem będzie on taki sam i proszą o wykonanie estymacji w oparciu o taką samą wartość wskaźnika WIBOR. Powyższy przykład świadczy o tym, jak wiele osób myli pojęcie stopy procentowej i WIBOR” – mówi Natalia Panocha-Raczkiewicz z Grupy ANG.

„Stopa procentowa, o której przy okazji ich podniesienia przez Radę Polityki Pieniężnej dużo słyszymy w mediach, to koszt kapitału, czyli cena, jaka przysługuje posiadaczowi kapitału z racji pożyczenia go innym na określony czas. Wskaźnik wyrażony jest w stosunku rocznym jako procent (w skali roku). WIBOR to wskaźnik procentowy, po którym banki pożyczają między sobą pieniądze. WIBOR wyrażony jest najczęściej w średniej 3 lub 6 miesięcy. To oznacza, że co 3 lub 6 miesięcy jest on ustalany ponownie. Na czas ten czas jest ustalany taki procent jaki jeden bank drugiemu ma zapłacić za pożyczone pieniądze na dany okres” – wyjaśnia ekspertka kredytowo-ubezpieczeniowa z Grupy ANG.

Stopy procentowe i WIBOR– co oznaczają dla kredytobiorców?

„W okresie od października 2021 do lutego 2022 średnia stopa procentowa wzrosła o 2,5%. To jednak nie oznacza, że oprocentowanie kredytobiorcy wzrosło o 2,5%! O co zatem chodzi? Otóż wzrost stopy procentowej oznacza, że wzrósł wskaźnik, w oparciu o który banki będą ustalać nową średnią WIBOR na określony czas. I tu warto pamiętać, że każdy bank ma inny wskaźnik WIBOR, mimo takiej samej średniej okresu, na postawi którego go wylicza. Dzisiaj większość banków (w kredytach hipotecznych) opiera się o wyliczenia oprocentowania w oparciu o WIBOR 6M (miesięcy)” – wskazuje mówi Natalia Panocha-Raczkiewicz z Grupy ANG. „Czy to dobrze? Przy rosnących stopach to dobrze, bo prawdopodobieństwo zmiany raty będzie rzadsze. Jest jednak pewne, że jeśli dojdzie do zmiany, osoby posiadające kredyt odczują znaczącą zmianę w wysokości raty” – wyjaśnia ekspertka kredytowo-ubezpieczeniowa z Grupy ANG.

Zmiany w ratach kredytu w wysokości 300 000 zł. – analiza przypadku

„Ania ma kredyt na 300 000 zł. W październiku płaciła ratę 1200 zł. Przy oprocentowaniu 2,31%. Mając w banku oprocentowanie ustalane o WIBOR 6M. Kolejna jej zmiana będzie miała miejsce za 6 miesięcy i wtedy np. oprocentowanie będzie już 5,31%. To oznacza, że zapłaci o ok. 600 zł. więcej raty przez kolejne pół roku. Kasia posiada również kredyt w wysokości 300 000 zł. Na podobnym oprocentowaniu co Ania w banku, który oprocentowanie określa w skali WIBOR 3m. Kasi rata wzrośnie mniej, ale częściej. Jeśli panie się spotkają i zaczną rozmawiać o swoich kredytach jedna powie drugiej: moja rata wzrosła o 300 zł. Druga, że 600! Każda z nich mówi prawdę. Kasia miała dotychczas jedną podwyżkę – za chwile odczuje drugą. Różnica bowiem to tylko kwestia intensywności zmian WIBOR-u i czasu, kiedy dojdzie do rozmowy między paniami” – analizuje Natalia Panocha-Raczkiewicz, ekspertka kredytowo-ubezpieczeniowa z Grupy ANG.

Od powyżej opisanej zasady banki mają również wyjątki. Czasami bowiem w regulaminach banków zdarzają się zapisy o tym, że jeśli średnia WIBOR-u z np. 3 miesięcy przekroczy określony wskaźnik, mogą one wcześniej zaktualizować oprocentowanie.

„Oczywiście tak jak na początku podkreślam WIBOR nawet z tego samego okresu różni się między bankami. Terminy ustalanych zmian są również inne. Dzisiaj zatem wybierając bank z 6 miesięcznym WIBOR-em w jednym banku będzie on na poziomie 3%, a w innym 3,40%. Oferty zatem będą się między sobą różnić. Ważne, aby znać zasadę tych różnic i wiedzieć czego możemy się spodziewać we wciąż zmieniającym się świecie ekonomicznym” – podsumowuje Natalia Panocha-Raczkiewicz z Grupy ANG.

Złoty nadal mocny

Wczorajszy protokół FOMC wskazał na rychłą podwyżkę stóp procentowych w marcu. Ton zapisek był jednak mniej jastrzębi i rynek zareagowała dość pozytywnie. Indeksy giełdowe lekko urosły a dolar został przeceniony. Zmienność była jednak stosunkowo niska a układ na wykresach nie zmienił się w szczególny sposób.

We wczorajszym protokole z ostatniego posiedzenia FOMC wyrażono obawy o podwyższoną inflację i stwierdzono, że jeśli nie zostanie ona obniżona zgodnie z oczekiwaniami, wówczas właściwe będzie aby Rezerwa Federalna zniosła akomodacyjną politykę pieniężną w szybszym tempie. Wzrost stóp procentowych będzie prawdopodobnie bardziej dynamiczny od tego z 2015 roku. Redukcja bilansu została rozpocznie się po pierwszej podwyżce, komunikat nie zawierał jednak informacji, kiedy dokładnie miałoby się to wydarzyć. Nieco spadły oczekiwania rynku do wzrostu kosztu pieniądza w USA o 50 bps. Były one wyższe tu po publikacji ostatniego CPI (7,5 proc. r/r). Po wczorajszym protokole obniżyły się. Dolar zareagował minimalnym osłabieniem a indeksy giełdowe wzmocniły się, jednak skala tych zwyżek nie jest imponująca.

Wczoraj sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg ostrzegł, że liczba rosyjskich żołnierzy w pobliżu granicy wciąż rośnie. Wskazał również, że on nie widzi żadnej deeskalacji konfliktu. Wręcz przeciwnie, wygląda na to, że Rosja kontynuuje rozbudowę militarną. Rosja nie zaatakowała 16 lutego. Jeszcze kilka dni temu spekulacje krążyły wokół tej daty. Konflikt nie został jednak żadne sposób rozwiązany, dlatego też napięcie pozostanie na wysokim poziomie, co będzie ograniczać wzrosty ryzykownych aktywów.

Złoty nadal jest mocny a para walutowa EUR/PLN oscyluje wokół poziomu 4,50. Przypomnijmy, jeszcze w poniedziałek kurs był 8 groszy wyżej. Aktualnie notowania znajdują się na wsparciu technicznym, którego pokonanie otwiera drogę do 4,45. Jednak aby tak się mogło stać musielibyśmy otrzymać kolejne pozytywne (wiarygodne) informacje dotyczące geopolityki. Złoty można powiedzieć, że był niewrażliwy na wczorajszy „news” o tym, że Unijny trybunał odrzucił skargi Polski i Węgier. Instytucja uznała mechanizm warunkowości za zgodny z europejskim prawem. Co to oznacza dla nas? Unia będzie mogła blokować wypłaty z budżetu Unii dla państw, które nie przestrzegają zasad rządów prawa.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Polski Ład: leasing samochodu mniej opłacalny

Z początkiem 2022 roku weszły w życie przepisy zmieniające warunki firmowego leasingu aut. Nowe regulacje zmieniają zasady ich wykupu i odsprzedaży. Według ekspertów, wraz z implementacją przełomowej reformy gospodarczej ta forma finansowania samochodu przez przedsiębiorców przestanie być opłacalna.

Dotychczas leasing operacyjny stwarzał niezwykle atrakcyjne warunki dla przedsiębiorców, którzy mogli spłacać pojazd w stałych, miesięcznych ratach oraz dokonać wykupu auta na koniec zawartej umowy leasingowej. Dotyczyło to osób prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze oraz wspólników spółek cywilnych. Co istotne, przedsiębiorca mógł korzystnie rozliczyć sprzedaż samochodu wykupionego z leasingu – wystarczyło bowiem odczekać 6 miesięcy i sprzedać nabyty w ten sposób pojazd bez jakichkolwiek obciążeń podatkowych (tj. podatku dochodowego).

Dłuższy okres karencji

Zasady Polskiego Ładu zmieniają warunki finansowe zakończenia leasingu operacyjnego. Najbardziej istotne modyfikacje dotykają kwestii przeniesienia auta do majątku prywatnego i późniejszego odsprzedania pojazdu.

Przedsiębiorca musi się liczyć między innymi z koniecznością opłacenia wyższego niż dotychczas podatku VAT. Do końca 2021 roku naliczany był on od ostatniej raty leasingowej, czyli tzw. raty wykupu, która stanowiła najwyżej kilkuprocentową wartość samochodu.  Według nowych przepisów przedsiębiorca zapłaci podatek VAT  od realnej wartości rynkowej samochodu – mówi Teresa Warska, specjalista ds. księgowości w Systim.pl.

Dodatkowym ciosem dla przedsiębiorców jest fakt, że w świetle nowych przepisów  pieniądze uzyskane ze sprzedaży auta wykupionego z leasingu są uznawane za przychód z działalności gospodarczej. Oznacza to, że taka transakcja również jest obciążona podatkami, a okres obowiązywania tego przepisu został wydłużony z pół roku do aż 6 lat, licząc od momentu spłaty ostatniej raty leasingowej. Nowe regulacje odnoszą się również do tych przedsiębiorców, którzy po wykupieniu auta do majątku prywatnego zdecydują się zamknąć działalność gospodarczą.

Furtka w przepisach

Okazuje się jednak, że istnieje sposób na obejście niekorzystnych przepisów podatkowych. Jak podkreśla Teresa Warska z Systim.pl, jedną z takich metod jest przekazanie leasingowanego samochodu w ramach darowizny osobie bliskiej, najlepiej z pierwszej grupy podatkowej, aby uniknąć podatku od darowizny. – Nowy właściciel auta nie będzie musiał czekać ze sprzedażą 6 lat, a jedynie pół roku od uzyskania darowizny. Po tym okresie sprzedaż nie będzie podlegała opodatkowaniu. Taki scenariusz wynika z przepisów zawartych w ustawie z dnia 26 lipca 1991 roku o podatku dochodowym od osób fizycznych (ustawa weszła w życie  dnia 1 stycznia 1992 roku), gdzie wskazane jest, iż jednym ze źródeł przychodów, jest  przychód z odpłatnego zbycia składników majątku, a nie jego całości – podkreśla ekspertka.

Wzrost znaczenie wynajmu długoterminowego

Zasady Polskiego Ładu związane z wykupem samochodu z leasingu operacyjnego  są z pewnością mniej korzystne dla polskich przedsiębiorców, ale nie oznacza to, że przestają się całkowicie opłacać. W nowej rzeczywistości gospodarczej istnieje wciąż możliwość obniżenia kosztów prowadzenia działalności i wrzucania wydatków związanych z leasingiem do kosztów uzyskania przychodu. Tym samym przedsiębiorcy mogą pomniejszyć podstawę opodatkowania, a w konsekwencji płacić niższą kwotę podatku. Niemniej, może się okazać, iż rosnąć będzie znaczenie innych form finansowania auta – głównie wynajmu długoterminowego, który nie jest obciążony takimi zobowiązaniami jak leasing, a Polski Ład nie zmienił zasad jego dotychczasowego funkcjonowania.

Zalet wynajmu długoterminowego jest wiele. Przedsiębiorca nie musi martwić się o koszty związane z ubezpieczeniem czy serwisem, a jedynie jest zobowiązany do opłacania określonej w umowie wynajmu miesięcznej raty. Nie musi się również martwić o późniejszą sprzedaż takiego pojazdu, ponieważ po zakończeniu okresu abonamentu zwyczajnie oddaje samochód – wylicza Warska.

Na koniec warto podkreślić, iż do tej pory metoda leasingu operacyjnego była najbardziej powszechną formą finansowania samochodu firmowego. Możliwe jednak, że już wkrótce tendencja ta się odwróci, a przedsiębiorcy zaczną masowo korzystać z najróżniejszych form wynajmu pojazdów.

Serwisy z ogłoszeniami puchną od nowych ofert pracy. Wzrosty są nawet trzycyfrowe

W ub.r. w serwisie OLX zamieszczono o 40% więcej unikalnych ofert pracy niż rok wcześniej. W przypadku Pracuj.pl wzrost wyniósł prawie 80%. Z kolei na portalu Praca.pl liczba ogłoszeń zwiększyła się o przeszło 14%. Sporo propozycji związanych było z handlem i ze sprzedażą, sektorem IT, a także z obsługą klienta. Ponadto duże wzrosty zaobserwowano w takich branżach jak e-commerce, HR oraz logistyka.

Więcej ofert

W 2021 roku w serwisie OLX opublikowano 1,4 mln unikalnych ofert pracy. To o 40% więcej niż rok wcześniej, kiedy zamieszczono ich 1 mln. Natomiast w przypadku Pracuj.pl widzimy wzrost rok do roku o prawie 80%, z 542,5 tys. do ponad 974 tys. ogłoszeń. Ostatnio większy wybór mieli też użytkownicy serwisu Praca.pl. W 2020 roku liczba ofert pracy wyniosła tam przeszło 422 tys. W kolejnym roku podskoczyła o ponad 14% i przekroczyła 481 tys.

– Obserwujemy trend intensywnego wzrostu liczby ofert na rynku pracy. Już w drugim kwartale 2021 roku widzieliśmy przyrost o 29,6%. I ta dynamika utrzymuje się. Nie dziwi to w kontekście intensywnego wzrostu produkcji o 21% w ciągu dwóch ostatnich lat. Równocześnie luka demograficzna i odpływ pracowników cudzoziemskich w czasie pandemii nadal są odczuwalne – komentuje Katarzyna Lorenc, ekspert BCC ds. rynku pracy.

Jak zaznacza Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, 2020 rok był okresem bardzo dużej niepewności w odniesieniu do perspektyw na przyszłość. Firmy czasowo wstrzymywały swoje plany związane z rekrutacją. Zrobiły tak z uwagi na zmniejszony obrót w okresie lockdownów, a także potrzebę zabezpieczenia swojej płynności finansowej oraz wypłacalności w obliczu tej sytuacji. Natomiast ub.r. był czasem ożywienia gospodarczego oraz odrabiania strat po najtrudniejszej w wymiarze ekonomicznym fazie pandemii. W związku z tym firmy realizowały odłożone na później dotychczasowe plany rekrutacyjne oraz zwiększały zatrudnienie.

– Urzędy pracy nie mają kandydatów do zaoferowania przy niskim, strukturalnym bezrobociu. Poszukiwania pracowników stają się bardziej nerwowe. W pandemii jeszcze bardziej nabrały znaczenia ogłoszenia w sieci. Jednocześnie należy pamiętać, że pracodawcy często dają ogłoszenia w wielu miejscach, stąd w moim przekonaniu podane przyrosty dot. serwisów internetowych mogą być zawyżone w porównaniu z sytuacją na rynku – dodaje Katarzyna Lorenc.

Branże z pracą

W 2021 roku w Pracuj.pl najpopularniejszymi kategoriami były handel i sprzedaż – ponad 265 tys. ogłoszeń (27% wszystkich ofert), IT – przeszło 218 tys. (22%) i obsługa klienta – 145 tys. (15%). Natomiast rok wcześniej na czele zestawienia znajdowały się również handel i sprzedaż (33%), obsługa klienta (18%) i IT (14%). Z kolei w serwisie Praca.pl odnotowano w ubiegłym roku spory wzrost liczby ofert z obszaru IT – ok. 85 tys. (2020 rok – 49,7 tys.). Ostatnio na kolejnych miejscach znalazły się sprzedaż i obsługa klienta – 70 tys. (2020 rok – 67,5 tys.), a także praca fizyczna – 44 tys. (2020 rok – 17,9 tys.). Patrząc na ubiegłoroczne dane z OLX, widać, że trzycyfrowe wzrosty nastąpiły w takich kategoriach, jak e-commerce, HR i logistyka. Silny wzrost zapotrzebowania widoczny jest także w przypadku specjalistów z obszaru obsługi klienta i sprzedaży.

– Znaczna liczba ofert w branżach związanych z handlem i ze sprzedażą oraz z obsługą klienta ma związek z odbudową popytu konsumenckiego w 2021 roku. Dodatkowym czynnikiem była konieczność zwiększenia obsady kadrowej w wielu firmach. Przesądził o tym rosnący odsetek osób, które nie wykonywały pracy w danym czasie na skutek przebywania na kwarantannie, izolacji lub sprawowania opieki nad dziećmi w okresie nauki zdalnej w szkołach. Z kolei IT dynamicznie się rozwija, a znaczna liczba ofert adresowanych do specjalistów z tej branży świadczy również o niedoborze potencjalnych kandydatów do pracy – analizuje główny ekonomista FPP.

Jak przekonuje Katarzyna Lorenc, logistyków potrzebujemy więcej z powodu zerwanych łańcuchów dostaw i zmian w ich obszarze oraz rosnącej produkcji. Pandemia nałożyła się na megatrend technologiczny. Brak dalszych lockdownów w Polsce dał nam sporą przewagę nad krajami UE, które odnotowały niewielki wzrost produkcji. Według eksperta BCC, gdyby nie rosnąca inflacja i wzrosty cen głównych mediów oraz zmiany podatkowe moglibyśmy patrzeć z dużym optymizmem na rynek.

– Wiele wskazuje na to, że pomimo ochłodzenia koniunktury w 2022 roku, aktywność rekrutacyjna firm nadal pozostanie ożywiona. Wynika to z występujących w dalszym ciągu niedoborów kadrowych oraz nadal silnego popytu na rynkach krajowym i zagranicznym. Ponadto firmy, dostrzegając problemy z pozyskaniem pracowników, stale są aktywne w sferze rekrutacji. Chcą być bowiem gotowe na zaspokojenie popytu, kiedy koniunktura ponownie zacznie się poprawiać. Dynamika wzrostu liczby ofert prawdopodobnie będzie znacznie niższa niż w ub.r. Jednak spodziewam się, że w dalszym ciągu będzie przybywać propozycji – stwierdza Łukasz Kozłowski.

Rynek pracy w pozyskaniu właściwych kandydatów był bardzo trudny już od 2018 roku, co zaznacza Katarzyna Lorenc. I dodaje, że portale stanowią dziś jedynie wsparcie dla rekrutacji oraz miejsce spływu CV. Nabór jest mocno wspomagany mediami społecznościowymi oraz działaniami lojalnościowymi pracowników organizacji. Jak stwierdza ekspert BCC, w najbliższych miesiącach wiele firm na nowo przeliczy koszty i rentowność działalności po zmianach prawnych i podwyżkach. O wyraźnych trendach będziemy mogli mówić dopiero w drugim i trzecim kwartale.

Famed Żywiec kolejny rok na plusie i z perspektywą na impuls popytowy

Przychody ze sprzedaży na poziomie ponad 84 milionów złotych – co oznacza 14 proc. wzrost rok do roku – taki wynik osiągnął w 2021 roku czołowy polski wytwórca sprzętu medycznego. Famed Żywiec zanotował również wzrost zysku netto oraz EBIDTA (20 proc. r/r).

– Osiągnięte wyniki oceniamy jako bardzo satysfakcjonujące, a przed nami pozytywnie rysujące się perspektywy – komentuje Marek Suczyk, wiceprezes żywieckiej spółki.

Polski sprzęt na nowych rynkach

Największy wzrost, ponad 20 proc., spółka zanotowała na krajowym rynku. Natomiast wśród państw, do których żywiecki wytwórca eksportuje swoje wyroby największy procentowy przyrost wartości sprzedaży wygenerowały rynki krajów rozwijających się – Algierii, Jordanii, Boliwii, Kolumbii, Indii oraz Nepalu, a także regionu Europy Środkowej i Wschodniej tj. Czech, Rumunii, Białorusi i Ukrainy. Emerging markets to główna grupa docelowa Famedu.

– Jesteśmy mocni w Polsce, a zdobywanie kolejnych rynków i umacnianie pozycji na nich otwiera przed nami coraz szersze możliwości. Najważniejszym czynnikiem, który mimo niełatwej sytuacji makroekonomicznej pozwolił osiągnąć niezwykle satysfakcjonujący nas wynik, była konsekwentna realizacja planu działań uwzględniającego doświadczenia z pierwszego roku pandemii, kiedy to doświadczaliśmy m.in. skokowych zmian kosztów transportu czy wahań podaży surowców i komponentów niezbędnych w naszej produkcji. Umiejętna reakcja na te aspekty, doskwierające przedsiębiorcom także w 2021, w połączeniu z elastycznością produkcji, dostosowaną do zmieniającego się popytu na sprzęt z poszczególnych segmentów, były najistotniejsze, aby móc rozwijać się we wciąż niestabilnej rzeczywistości – komentuje Marek Suczyk.

– Przekroczyliśmy zaplanowany budżet, zarówno w obszarze sprzedaży jak i rentowności, rozwijając firmę o kolejnych kilkanaście procent i zwiększając naszą produktywność – dodaje Paweł Tomala, wiceprezes i dyrektor finansowy Famedu.

Zdaniem wiceprezesa Famedu zakończone niedawno targi Arab Health pozwalają patrzeć
w przyszłość z optymizmem.

– To impreza będąca papierkiem lakmusowym kondycji branży, a duża frekwencja i rozmowy jakie odbyliśmy podczas ostatniej edycji świadczą wyraźnie, że należy spodziewać się impulsu popytowego. Planujemy dalszy dynamiczny rozwój – mówi Marek Suczyk.

Kompleksowość rozwiązań coraz istotniejsza

Famed Żywiec w ubiegłym roku w coraz większym stopniu zapewniał swoim klientom kompleksowe rozwiązania. Przykładem może być obsługa dostaw do powstającego w Poznaniu Wielkopolskiego Centrum Zdrowia Dziecka. W ramach kontraktu Famed dostarczył do placówki m.in. blisko 200 łóżek Famed Nexo, z których część posłuży do wzmożonego nadzoru oraz intensywnej terapii starszych dzieci, wyposażonych w materace liczne akcesoria oraz elementy, które znajdą się na wyposażeniu pokoi pobytowych.

– Kiedy w 2018 roku liczba dostarczonych szpitalom łóżek przekroczyła liczbę przekazanych do odbiorców stołów operacyjnych, stanowiących wcześniej największy wolumen sprzedaży naszej spółki, był to dla nas niezwykle symboliczny moment. Ta zmiana uwypuklała skalę potencjalnych możliwości naszego rozwoju. Kompleksowe rozwiązania, których sprzedaż istotnie zwiększyliśmy w minionym roku, to kolejny z obszarów, który pozwoli nam utrzymać trend wzrostowy – deklaruje Marek Suczyk.

Czołowy europejski wytwórca sprzętu medycznego kontynuuje także współpracę z GE Healthcare, będąc wyłącznym przedstawicielem amerykańskiego koncernu w Polsce, w obszarze dystrybucji urządzeń dedykowanych do obrazowania medycznego.

– Po raz kolejnym udowodniliśmy GE Healthcare jak skutecznym i solidnym partnerem biznesowym jesteśmy. Pokuszę się o stwierdzenie, że najlepszym w naszej części Europy – ocenia Suczyk.

Żywiecka spółka dobre wyniki osiąga kolejny rok z rzędu

– Dobre zarządzanie spółką w trudnych czasach znajduje odzwierciedlenie w wynikach, ale przede wszystkim w nowych produktach i ekspansji na kolejne rynki. W ostatnich trzech latach osiągnęliśmy niemal 220 mln złotych przychodów ze sprzedaży, a średnioroczny wzrost tego wolumenu kształtował się poziomie 12 procent. Nasz sprzęt m.in. wyposażenie sal operacyjnych i oddziałów intensywnej terapii trafia obecnie już do 109 krajów na świecie. Z pewnością na tym nie poprzestaniemy – podsumowuje Marek Suczyk.

Morele w drodze do TOP 3 polskiego rynku e-commerce

840 nowych sprzedawców i ok. 2,1 mln ofert – marka Morele podsumowuje działalność swojego marketplacu w 2021 roku. Kiedy firma dołączy do grona gigantów na polskim rynku e-handlu?

Tradycyjny marketplace to nic innego jak platforma sprzedażowa, na której klienci znajdą produkty oferowane przez różnych sprzedawców. Wśród najpopularniejszych w naszym kraju tego typu platform wymienia się Amazon, Allegro czy AlliExpress. Marka Morele jest na dobrej drodze, aby w ciągu najbliższych kilku lat dołączyć do grona największych graczy polskiego rynku e-commerce. Kluczem do sukcesu ma być nie tylko jej hybrydowa platforma sprzedażowa, która łączy zalety tradycyjnego sklepu internetowego z marketplacem, ale również jej dynamiczny rozwój.

Początki firmy Morele sięgają 2005 roku, natomiast dopiero w 2019 roku marka zdecydowała się na otworzenie swojego marketplacu. Po pierwszym roku działalności z platformy korzystało 120 sprzedawców, którzy wystawili blisko 250 tys. ofert.

Sprzedawcą w naszym marketplace może zostać każda osoba, która posiada zarejestrowaną działalność gospodarczą w Polsce lub na terenie Europy. Każdy zainteresowany ewentualną współpracą podlega procesowi weryfikacji, który przebiega według określonych standardów. Do współpracy dochodzi wyłącznie w momencie, gdy dany przedsiębiorca pozytywnie przejdzie ten proces. Pod koniec ubiegłego roku swoje ofert wystawiło u nas aż 1426 sprzedawców, w stosunku do 2020 roku ich liczba wzrosła o 840 osóbmówi Paweł Kosturek, dyrektor marketplace Morele.

Następstwem ponad 140 proc. wzrostu liczby sprzedawców był wzrost liczby dostępnych ofert. W 2020 roku klienci marketplacu Morele mogli dokonywać wyboru spośród 938 724 ofert, a pod koniec ubiegłego roku już z 2,1 mln, czyli w ciągu roku liczba ta wzrosła o blisko 125 proc. Co ciekawe w porównaniu z pierwszym rokiem działalności marketplacu Morele liczba ofert pod koniec ubiegłego roku wzrosła ponad 8 razy.

W co inwestować w 2022 roku? Jakie akcje kupić?

Pomimo tego, że w Polsce utrzymuje się duża liczba zachorowań na wariant Omicron koronawirusa – można powiedzieć, że z punktu widzenia rynkowego pandemia się już skończyła. Rynek zazwyczaj wycenia rzeczy z wyprzedzeniem. Paliwo napędowe, jakim była pandemia, zaczęło wygasać tak naprawdę już rok temu. Cały 2021 r. nie był najlepszy dla sektora biotechnologii.  Produkcja leków na Covid-19 jest małym ułamkiem zadań realizowanych w tym sektorze. Problem z biotechnologią jest zawsze taki sam – dużo bardziej, niż w przypadku innych sektorów, zachowanie poszczególnych spółek jest zerojedynkowe – zależy od tego, czy uda się opracować konkretny lek oraz czy trafi on do produkcji i stanie się popularny. Z tego powodu wyrokowanie na poziomie koszykowym o tym, co się będzie działo z akcjami spółek biotechnologicznych, jest bardzo trudne i może prowadzić do powstawania przekłamanego obrazu faktycznej sytuacji. Jedna duża spółka, jaką na warszawskiej giełdzie jest np. Mabion, może bardzo silnie wpływać na zachowanie całego koszyka.

– Wydaje się, że po krótkiej przerwie, jaką będzie luty, rok 2022 nie okaże się łaskawy dla spółek wzrostowych – powiedział serwisowi eNewsroom Kamil Cisowski, Dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Xelion. – W Polsce trwają podwyżki stóp procentowych, a za chwilę stopy zacznie podwyższać FED. O tym, że podwyżek nie będzie, nie jest przekonany już Europejski Bank Centralny. W takim otoczeniu inwestorzy zazwyczaj zaczynają się interesować podmiotami, które oferują stabilne, wysokie stopnie dywidendy oraz są atrakcyjnie wycenione – czyli spółkami value. Prawdopodobnie spółki wzrostowe nie poddadzą się bez walki, która nastąpi w najbliższych tygodniach. W perspektywie kilku miesięcy nie powinny to być sektory wyróżniające się – szczególnie, że cały czas dobrze zachowuje się sektor surowców. Jest to kolejny element potencjalnej relatywnej siły sektora value i np. spółek wydobywczych – tłumaczy Cisowski.

Prezes Orlenu z wizytą na Węgrzech

Ekspansja geograficzna na rynkach, które są kluczowe z punktu widzenia rozwoju całej Grupy ORLEN, obejmuje budowę sieci stacji paliw na Węgrzech, co zapewni Koncernowi dołączenie do liderów w regionie. Podczas spotkania Prezesa Zarządu PKN ORLEN Daniela Obajtka z premierem Węgier Victorem Orbánem poruszone zostały m.in. strategiczne kwestie związane z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego w tej części Europy.

W rozmowie uczestniczył także Zsolt Hernádi, Prezes Zarządu i Dyrektor Generalny węgierskiej Grupy MOL, którą PKN ORLEN wybrał jako partnera do realizacji środków zaradczych w obszarze detalicznym w związku z prowadzonym procesem przejęcia Grupy LOTOS.

– Premier Viktor Orbán, Prezes Zarządu PKN ORLEN Daniel Obajtek oraz Zsolt Hernádi, Prezes Zarządu i Dyrektor Generalny Grupy MOL, omówili suwerenność energetyczną w Europie Środkowo-Wschodniej i wzmocnienie korytarza energetycznego Północ-Południe. Spotkanie dotyczyło również ogłoszonego kilka tygodni temu porozumienia pomiędzy Grupą MOL a Koncernem. Dzięki wymianie aktywów między spółkami, MOL wejdzie na polski detaliczny rynek paliw, gdzie może stać się trzecim największym graczem, z kolei PKN ORLEN będzie czwartym koncernem na Węgrzech pod względem liczby stacji. Ta współpraca doskonale świadczy o dynamice gospodarczej obu krajów. Wzmacnia również współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej i przynosi korzyści relacjom gospodarczym Europy Środkowo-Wschodniej. Podczas spotkania premier dał jasno do zrozumienia, że węgierski rząd jest zadowolony z akwizycji planowanej przez MOL i jednocześnie wita polskiego inwestora na Węgrzech, ponieważ polscy i węgierscy klienci zyskają dzięki uczciwej konkurencji rynkowej obu firm – podało biuro premiera Viktora Orbána.

– Nasze decyzje biznesowe budują nie tylko mocną pozycję Koncernu w Europie Środkowo-Wschodniej, ale przede wszystkim niosą korzyści dla całego regionu. To ogromna wartość, że jako Koncern mamy potencjał, aby zabezpieczyć ten region i zapewnić mu niezależność w kwestii dostaw paliw i źródeł energii. Węgry, gdzie jesteśmy już obecni na rynku hurtowym, są dla nas naturalnym kierunkiem rozwoju, tym razem w segmencie detalicznym. Skutecznie realizujemy wyznaczoną strategię. Nasz plan rozwoju zakłada wejście na kolejne rynki zagraniczne i to właśnie się dzieje. Jestem przekonany, że partnerskie relacje między naszymi krajami, wynikające ze wspólnej historii i doświadczeń, pozwolą w pełni wykorzystać możliwości Koncernu i siłę rynku – powiedział Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Zgodnie z podpisaną z Grupą MOL umową, PKN ORLEN zyska 144 stacje paliw na Węgrzech, co przybliży Koncern do realizacji strategicznych założeń. W ramach jednej transakcji wymiany aktywów PKN ORLEN uzyska ponad 7% udziału na detalicznym rynku Węgier i będzie czwartym koncernem w tym kraju pod względem liczby stacji. Już teraz na węgierskim rynku hurtowym PKN ORLEN posiada 5% udziału w przypadku benzyny i 4% w przypadku oleju napędowego.

PKN ORLEN planuje dalszą ekspansję w regionie i rozwój segmentu detalicznego, który stanowi jeden z kluczowych obszarów dla dalszego budowania mocnej pozycji Grupy ORLEN zarówno w Polsce, jak i za granicą. W ostatnich latach notuje rekordowe wyniki. Strategia ORLEN2030 zakłada jego dalsze wzmacnianie, m.in. poprzez rozbudowanie sieci stacji paliw. Do końca tej dekady w regionie Europy Środkowo-Wschodniej pod polską marką ORLEN ma działać co najmniej 3,5 tysiąca stacji, w tym udział stacji zagranicznych w całej sieci ma wzrosnąć z 37% do 45%. Efekty tych działań bezpośrednio przełożą się na wyniki finansowe Koncernu. Szacuje się, że w obszarze detalicznym do 2030 roku EBITDA wzrośnie półtorakrotnie, czyli do ok. 5 mld zł.

Rekompensaty na granicy z Białorusią obejmą więcej firm. Skuteczna interwencja Rzecznika Przedsiębiorców

Firmy współpracujące z obiektami zamkniętymi albo których przychody zostały znacznie uszczuplone w związku z ograniczeniami wolności i praw na skutek wprowadzenia stanu wyjątkowego, a następnie zakazu przebywania – na obszarze części województw podlaskiego i lubelskiego, takie jak pralnie, sklepy z pamiątkami, firmy przewozowe, czy zakłady świadczące różnego rodzaju usługi (także spoza branży hotelarskiej, gastronomicznej, czy turystycznej) – mogą składać wnioski do właściwego wojewody o rekompensaty.

Na skutek interwencji Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Adama Abramowicza w Ministerstwie Rozwoju i Technologii oraz Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie pomocy dla przedsiębiorców wykonujących działalność gospodarczą, którzy zostali silnie dotknięci konsekwencjami ograniczeń wolności i praw w związku z wprowadzeniem stanu wyjątkowego, a następnie zakazem przebywania na obszarze części województw podlaskiego i lubelskiego – przyjęto pakiet rozwiązań legislacyjnych umożliwiających w uzasadnionych przypadkach przyznanie przez wojewodę rekompensaty również innym podmiotom (wykonującym działalność w innych branżach), niż wymienione w pierwotnym brzmieniu ustawy o rekompensacie w związku z wprowadzeniem stanu wyjątkowego na tych obszarach.

Przypomnijmy, iż dnia 2 września 2021 r. został wprowadzony stan wyjątkowy na obszarze części województwa podlaskiego oraz części województwa lubelskiego, położonym w bezpośrednio przy granicy z Republiką Białorusi. Ustanowiono również zakres ograniczeń konstytucyjnych praw i wolności, co umotywowano potencjalnym zagrożeniem bezpieczeństwa i porządku publicznego. Mając na względzie dotkliwość ograniczeń wobec niektórych rodzajów i sektorów działalności gospodarczej, przyjęto ustawę z dnia 29 września 2021 r. o rekompensacie w związku z wprowadzeniem stanu na obszarze części województwa podlaskiego oraz części województwa lubelskiego. W ustawie określono zamknięty katalog podmiotów uprawnionych (hotelarstwo, gastronomia, turystyka i z nimi powiązane) do rekompensaty oraz zasady jej obliczania i wypłaty.

Ze względu na niestabilną sytuację na pograniczu białoruskim, wprowadzono na objętych wcześniejszym stanem wyjątkowym terenach zakaz przebywania, co przyczyniło się do pogłębienia problemów ekonomicznych tamtejszych przedsiębiorców.

Pomimo rekompensat, na ręce Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców skierowano jednak wiele wystąpień pochodzących od przedsiębiorców z sektorów nieobjętych pomocą, którzy jednak równie silnie, choć nie zawsze bezpośrednio ponoszą straty na skutek obowiązujących restrykcji.

Dzięki interwencji podjętej przez Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców– dnia 18 grudnia 2021 r. weszła w życie ustawa o zmianie ustawy o podatku akcyzowym, która w art. 4 dodaje w ustawie o rekompensacie w związku z wprowadzeniem stanu na obszarze części województwa podlaskiego i oraz części województwa lubelskiego – przepis (art. 3 ust. 8) umożliwiający przyznanie przez wojewodę na udokumentowany wniosek za zgodą ministra właściwego ds. administracji publicznej, w szczególnie uzasadnionych przypadkach, rekompensaty również innym podmiotom, które wykonują działalność gospodarczą na obszarze objętym zakazem przebywania (wcześniej stanem wyjątkowym), gdy okoliczności, a zwłaszcza poziom strat, utracone korzyści lub ciężkie położenie materialne – wskazują, że wymagają tego względy słuszności.

Ponad miliardowa inwestycja budowy dostępowej sieci światłowodowej. Nexera prezentuje roczne dane biznesowe

Na koniec 2021 r. Nexera objęła zasięgiem swojej światłowodowej sieci dostępowej 280 tys. gospodarstw domowych zlokalizowanych w 2 500 miejscowościach na obszarach centralnej i północno-wschodniej Polski. Liczba operatorów detalicznych świadczących usługi na sieci firmy wzrosła niemal dwukrotnie w porównaniu z 2020 r. i wynosi 38. W ubiegłym roku łączna wartość zrealizowanych przez Nexerę inwestycji światłowodowych przekroczyła miliard złotych.

280 tys. gospodarstw domowych w 2500 miejscowościach

Na koniec 2021 r. w zasięgu sieci Nexery znalazło się 280 tys. gospodarstw domowych w 2 500 miejscowościach, zlokalizowanych w czterech Regionach Polski – Świętokrzyskim, Łódzkim, Kujaw z Pomorzem i Mazowszem oraz w Regionie Warmii i Mazur. Dla porównania, w 2020 r. sieć Nexery obejmowała 100 tys. gospodarstw domowych w 900 wsiach i miasteczkach. Ponadto dzięki działaniom operatora Ogólnopolska Sieć Edukacyjna (OSE) dociera obecnie do ponad 1800 lokalizacji. W 2021 roku wzrosła średnia prędkość usług (z 340 do 380 Mbps), a także liczba operatorów świadczących usługi na sieci Nexery – z 22 do 38.

Mieszkańcy znajdujący się w zasięgu sieci Nexery na jednym światłowodzie zyskują dostęp do ofert wielu detalicznych dostawców usług. Na niektórych obszarach można wybierać z oferty nawet 10 operatorów. Internauci mogą również łatwo zmienić swojego dostawcę, bez konieczności ponownego podłączania do sieci. To unikatowa korzyść na skalę ogólnopolską. Mieszkańcy nawet największych aglomeracji w Polsce nie mają możliwości tak szerokiego wyboru usług i operatorów jak mieszkańcy Regionów Nexery – mówi Paweł Biarda, członek zarządu Nexery.

Intensywny rok 2021, to wciąż dopiero początek dynamicznego rozwoju

Od początku swojej działalności firma realizuje złożone projekty infrastrukturalne na rozległych geograficznie obszarach, wdraża także nowe standardy współpracy z operatorami detalicznymi. W 2021 r. Nexera otrzymała dofinansowanie od konsorcjum banków w wysokości ponad 1 mld zł, co podkreśla nie tylko wiarygodność planów inwestycyjnych firmy, lecz także dobre perspektywy rozwoju rynku hurtowego w Polsce.

– Rok 2021 to dla nas czas intensywnych działań i wielu sukcesów. Przede wszystkim niemal trzykrotnie zwiększyliśmy liczbę gospodarstw domowych w zasięgu sieci oraz liczbę wsi i miasteczek, do których dociera nasz światłowód. Nasza wielofunkcyjna i innowacyjna platforma API została zatwierdzona jako proof of concept przez MEF (Metro Ethernet Forum). Wdrożone we współpracy z Partnerami rozwiązanie optymalizuje proces dostarczania usług w technologii światłowodowej oraz usprawnia kooperację między operatorami, a w dłuższej perspektywie pozwoli zbudować jednolite, równorzędne i optymalne zasady działania na rynku. Ponadto, jako trzecia polska firma zostaliśmy przyjęci do grona członków międzynarodowej organizacji FTTH Council Europe, z czego jesteśmy wyjątkowo dumni. Członkostwo w jednej z najbardziej prestiżowych organizacji branżowych na świecie zapewni nam możliwości współpracy i wymiany doświadczeń z czołowymi telekomami działającymi na arenie europejskiej i międzynarodowej – mówi Jacek Wiśniewski, prezes zarządu Nexery.

W 2021 roku Nexera uzyskała również godło Teraz Polska, a intensywna wewnętrzna działalność na rzecz rozwoju i zapewnienia dobrego miejsca pracy pracownikom firmy spotkała się z uznaniem przekładającym się na tytuł Dream Employer 2021.

Ponad 100 mln kroków na cele charytatywne

Od początku działalności firmy pracownicy Nexery aktywnie włączają się w akcje społeczne na rzecz rozwoju Regionów, w których operator buduje sieć światłowodową. W ramach oddolnej inicjatywy NEXERA Heroes tylko w 2021 roku firma wsparła 9 organizacji pomocowych i charytatywnych (m.in.: Dom Dobrego Pasterza dla Samotnych Matek w Żołędowie, Stowarzyszenie Rodziców i Opiekunów Dzieci Niepełnosprawnych „Naszym Dzieciom” i Schronisko DISEL w Wygodzie).

W projekcie NEXERA Heroes biorą udział pracownicy podzieleni na cztery zespoły odpowiadające czterem Regionom, w których budujemy swoją sieć. Drużyna, która w ciągu kwartału zrobi najwięcej kroków, wybiera cel, na który przeznaczamy pieniądze. Za każde 1000 kroków postawionych przez naszych pracowników firma przekazuje złotówkę na wybrany cel charytatywny. Zebrane pieniądze zostały przeznaczone m.in. na zakup sprzętu, remont placówek bądź wsparcie rehabilitacyjne osób z niepełnosprawnościami. Wierzymy, że pomoc finansowa Nexery to nie tylko doraźna inwestycja w wybrane organizacje, ale przede wszystkim impuls do poprawy życia lokalnych społeczności – mówi Paweł Biarda, członek zarządu Nexery.

W ramach dodatkowych działań pomocowych w 2021 roku Nexera wsparła finansowo udział 5 uczestnikom Akademii Przywództwa Liderów Oświaty Instytutu Humanites, (APLO) oraz 5 uczestniczkom Uniwersytetu Sukcesu. Firma została partnerem Akademii SkillUp, platformy wspierającej zdobycie kompetencji cyfrowych oraz zasponsorowała roczny program treningowy dla kolarek: Katarzyny Kornasiewicz i Moniki Grzybczyńskiej.

W 2021 r. zysk netto EDPR wzrósł o 18% do 655 mln EUR

  • EDPR dodała również rekordowe 2,6 MW nowej mocy, zwiększając łączną moc zainstalowaną do 13,6 GW
  • Spółka konsekwentnie realizuje swój plan strategiczny i stopniowo zbliża się do celu  20 GW mocy zainstalowanej, założonego w planie biznesowym na lata 2021-2025 .    
  • EDPR realizowała też z powodzeniem strategię sprzedaży aktywów, przewyższając zakładane zyski kapitałowe.

EDP Renewables (Euronext: EDPR), czwarty co do wielkości producent energii odnawialnej na świecie, osiągnął w 2021 r. zysk netto w wysokości 655 mln EUR, poprawiając tym samym ubiegłoroczny wynik o 18%. Pod koniec 2021 r. spółka zarządzała portfelem o łącznej mocy zainstalowanej 13,6 GW, z których 12,5 GW było w pełni skonsolidowane, a 1,1 GW było skonsolidowane kapitałowo (Hiszpania, Portugalia, USA i sektor offshore).

Na przestrzeni roku EDPR dodała łącznie 2584 MW mocy zainstalowanej w obiektach wiatrowych i fotowoltaicznych, z których 2273 MW jest w pełni skonsolidowane. W Europie przybyło 682 MW mocy, w Ameryce Północnej 1204 MW, w Brazylii 359 MW, a w regionie Azji i Pacyfiku (APAC) 28 MW. Przyrost mocy zainstalowanej skonsolidowanej kapitałowo wyniósł 311 MW za sprawą oddanych do użytku morskich elektrowni wiatrowych. Powyższe dane odzwierciedlają konsekwentne działania spółki zmierzające do osiągnięcia celu, którym jest zwiększenie łącznej mocy zainstalowanej do 20 GW do 2025 r.

W ramach realizacji strategii sprzedaży aktywów EDPR z powodzeniem zamknęła w USA transakcję sprzedaży 80% udziałów w operacyjnym portfelu wiatrowym o mocy 405 MW, transakcję sprzedaży 80% udziałów w projekcie fotowoltaicznym o mocy 200 MWac oraz zbycie 100% udziałów w projekcie elektrowni wiatrowej typu B&T o mocy 302 MW. W Europie z kolei EDPR zamknęła sprzedaż 100% udziałów w portfelu wiatrowym o mocy 221 MW w Portugalii. W sumie skonsolidowany portfel aktywów EDPR odnotował przyrost netto o 1411 MW r/r.

W grudniu 2021 r. EDPR była zaangażowana w budowę nowych projektów o łącznej mocy zainstalowanej 1,8 GW, z których 1592 MW stanowiły inwestycje w lądowe farmy wiatrowe, a 232 MW – projekty fotowoltaiczne.

W 2021 r. EDPR wygenerowała 30,3 TWh czystej energii (+6% r/r), co oznacza uniknięcie emisji 18 mln ton CO₂. Poprawa wyników względem poprzedniego okresu wynika z przyrostu mocy zainstalowanej na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy oraz z dość stabilnie dostępnych zasobów odnawialnych.

Miguel Stilwell d’Andrade, dyrektor generalny EDP i EDP Renewables, komentuje: – EDPR odnotowała rekordowy wzrost pomimo trudnych warunków operacyjnych w 2021 r. Ogłoszone dane odzwierciedlają nasze konsekwentne postępy w kierunku realizacji celów, które założyliśmy w planie strategicznym. Nasza silna obecność na rynku międzynarodowym, razem z solidną strategią rozwoju biznesu oraz odnowioną i zaangażowaną kadrą zarządzającą stawiają nas w uprzywilejowanej pozycji do odgrywania wiodącej roli w naszej branży w skali światowej.

Wyniki finansowe

W 2021 r. EDPR odnotowała łączne przychody w wysokości 1758 mln EUR, co oznacza wzrost o 2% względem poprzedniego roku. Należy podkreślić, że przychody wynikające z przyrostu mocy zainstalowanej (+198 mln EUR r/r) oraz wyższej średniej ceny sprzedaży (+33 mln EUR r/r, wyłączając transakcje sprzedaży aktywów) nie zostały osłabione przez nieco niższą dostępność zasobów odnawialnych (-12 mln EUR r/r), transakcje sprzedaży aktywów i niekorzystne kursy wymiany walut.

EBITDA w wysokości 1760 mln EUR (+6% r/r) oraz EBIT w kwocie 1151 mln EUR (+9% r/r) wynikają przede wszystkim z wyższych zysków kapitałowych, częściowo skompensowanych przez przychody w Ameryce Północnej po jednorazowym zdarzeniu pogodowym w USA w pierwszym kwartale, niższą średnią dostępność zasobów odnawialnych w USA i niekorzystne transakcje wymiany walut.

W grudniu 2021 r. zadłużenie netto spółki wyniosło 2935 mln EUR, co odzwierciedla strategię inwestycyjną równoważoną przez zwiększenie kapitału w kwietniu oraz przychody z transakcji sprzedaży aktywów.

Sektor usług dla biznesu 2022: wzrost zatrudnienia, wyższe płace, nowe lokalizacje

Najwyższy wzrost ofert pracy w sektorze usług dla biznesu (BSS) jest zauważalny w zawodach związanych z łańcuchem  dostaw, HR i obsługą płac oraz obsługą klienta. Zarobki pracowników branży zwiększyły się na przestrzeni ostatniego roku o 6-11 proc. i nadal będą rosły. Największe ośrodki BSS to Kraków i Warszawa, a najwięcej nowej powierzchni biurowej przybędzie w Katowicach i Krakowie – to główne wnioski  szóstej edycji raportu „Business Services 2022”, opracowanego przez Grafton Recruitment.  

Najnowsze dane rynkowe dotyczące branży BSS wskazują na wzmocnienie ubiegłorocznego trendu. Następuje silne odbicie na rynku rekrutacji i długo wyczekiwana poprawa jego dynamiki. Rozwojowi sektora towarzyszy zarówno wzrost liczby ofert pracy, jak i płac – podkreśla Joanna Wanatowicz, dyrektor zarządzająca Grafton Recruitment.

Jak zauważają eksperci, sektor BSS szybko odnalazł się w sytuacji pandemicznej. „Nowa rzeczywistość” zadziałała jak akcelerator zmian – przyspieszyła digitalizację i automatyzację procesów, zmianę modeli i form pracy, stworzyła nowe możliwości zawodowe dla pracowników. Obecnie w Polsce działa ponad 1600 centrów usług wspólnych (CUW), to jeden z najdynamiczniej rozwijających się sektorów polskiej gospodarki. Wytwarza ok. 3,5 proc. polskiego PKB, zatrudnia ponad 360 tys. osób.

Zatrudnienie w sektorze BSS względem zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw
* prognoza przy założeniu stopy wzrostu w wysokości 0,4 tempa dla BSS i 0,3 tempa dla GUS średniej stopy rocznej wzrostu liczby pracowników z lat 2016-2021

Więcej ofert pracy

Liczba ofert pracy w sektorze BSS wróciła do poziomu sprzed pandemii już na przełomie 2020 i 2021 roku. Koniec ubiegłego roku przyniósł duże ożywienie i wzrost o 62 proc. w porównaniu z czwartym kwartałem 2019 roku. Także ten rok zapowiada się optymistycznie – komentuje Ewa Michalska, dyrektor ds. rekrutacji Grafton Recruitment.

Największy wzrost ofert pracy – porównując liczbę ogłoszeń na wybranych portalach w czwartym kwartale roku 2019 i 2021 –  dotyczył zawodów i ról związanych z łańcuchem dostaw (103 proc.), HR i płac (91,7  proc.) oraz marketingu (82,7 proc.), a także finansów (63,7 proc.), obsługi klienta (60,3 proc.) oraz księgowości (47,1 proc.).

Liderem na rynku zatrudnienia w BSS pozostaje Kraków, warte zauważenia jest większe tempo wzrostu w Warszawie, a także w miastach i aglomeracjach takich, jak: Łódź, Katowice oraz Trójmiasto. Największe wzrosty liczby pracowników r/r odnotowano w Warszawie (13,7 proc.), Krakowie (11 proc.) i Łodzi (10,2 proc.), nieco mniejsze w Trójmieście (8,2 proc.) i Katowicach (7,5 proc.).

Prężne centra usług wspólnych znajdują się w miastach, które są największymi ośrodkami akademickimi w Polsce. To dobra lokalizacja, gdyż dla BSS studenci i absolwenci uczelni wyższych są  bardzo ważnymi kandydatami do pracy. Pozytywną informacją dla branży jest zatrzymanie wieloletniego spadku liczby studentów w Polsce – według GUS w roku akademickim 2020/2021 wzrosła ona o około 1 proc.

Obecnie najwięcej budynków biurowych o najwyższym standardzie (klasa A) znajduje się w Krakowie i Wrocławiu. W budowie jest kolejnych 800 tys. m2 powierzchni biurowej – przybędzie jej przede wszystkim w Katowicach i Krakowie.

Wynagrodzenia w górę

Raport „Business Services 2022” zawiera zestawienie wynagrodzeń dla 190 stanowisk zgrupowanych 70 ról, z czego 34 role według schematu: entry level, specjalista, starszy specjalista, team leader, manager.

Największy wzrost wynagrodzeń w sektorze BSS zanotowano na przestrzeni ostatniego roku w obszarze HR – o 11,2 proc., w łańcuchu dostaw – o 10,5 proc. oraz IT – o 10 proc. Na kolejnych miejscach plasuje się bankowość i usługi finansowe (9,3 proc. wzrostu), finanse i księgowość (8,9 proc.), obsługa klienta i sprzedaż (7,7 proc.) oraz marketing (6,2 proc).Wzrosty wynagrodzeń na wybranych stanowiskach w sektorze BSS 2022 vs. 2021

Coraz ważniejsza rola języków obcych

Analitycy Grafton Recruitment przeanalizowali potencjał inwestycyjny w dziewięciu miastach oraz wielkość zatrudnienia. Po raz pierwszy zbadali też popyt na role językowe w całej Polsce.

Przegląd ofert pracy na wymagające znajomości języków obcych stanowiska związane z obsługą klienta pokazał, że najbardziej poszukiwanym językiem obcym, oprócz „obowiązkowego” już angielskiego, jest niemiecki, a następnie francuski, włoski i hiszpański. Znajomość języków obcych ma wpływ na wysokość zarobków – rosną o 10-30 procent w zależności od języka i stopnia jego opanowania.

Z roku na rok zwiększa się złożoność i kompleksowość procesów realizowanych w centrach usług wspólnych w Polsce. Zagraniczni inwestorzy wybierają nasz kraj na miejsce prowadzenia działalności ze względu na wygodne, centralne położenie w Europie oraz dostęp do wykształconych, wykwalifikowanych i znających języki obce pracowników.

Chociaż Indie utrzymują swoją pozycję lidera wśród najczęściej wybieranych destynacji przez firmy z branży SSC, Polska jest coraz częściej postrzegana jako kraj drugiego wyboru. Polskie miasta regionalne wzmocnią swoją pozycję, przyciągając międzynarodowe firmy z branży SSC, ale także B+R – podsumowuje Jan Banasikowski, Associate Director CBRE.

Formy pracy w BSS

Eksperci rynku zwracają uwagę na popularyzację pracy zdalnej i hybrydowej w sektorze BSS. Ten model pracy znacznie zwiększył możliwości pozyskania kandydatów przez centra usług wspólnych. Wpłynął także na „wypłaszczenie“ wynagrodzeń. Praca zdalna oznacza również większe szanse zatrudnienia dla kandydatów, którzy mogą ubiegać się o zatrudnienie bez względu na lokalizację firmy.

O RAPORCIE

„Business Services 2022” to szósta edycja Raportu Grafton Recruitment. Przygotowane na przełomie 2021 i 2022  opracowanie zawiera analizę stawek wynagrodzeń dla ponad 70 ról (190 stanowisk)  w sektorze BSS, analizę potencjału inwestycyjnego oraz zatrudnienia w dziewięciu polskich miastach. Raport dopełniają komentarze ekspertów dotyczące aktualnej sytuacji na rynku centrów usług wspólnych oraz prognoz i możliwych kierunków rozwoju sektora.

Grafton Recruitment to jedna z największych w Europie niezależnych firm rekrutacyjnych z ponad 40-letnim doświadczeniem w branży i 35 biurami w Polsce, Niemczech, Francji, Holandii, Wielkiej Brytanii, w Czechach, na Słowacji, Węgrzech i Rumunii. Od 2018 roku jest częścią Gi Group, międzynarodowej agencji pracy, należącej do czołówki światowych liderów branży rozwiązań rekrutacyjnych, z biurami w 58 krajach w Europie, Azji, Afryce i Amerykach.

Więcej: www.grafton.pl

Mamy Polski Ład, mamy i wyłudzenia na Polski Ład

„Uwaga! Urzędy skarbowe i Ministerstwo Finansów nie prowadzą telefonicznej ani mailowej weryfikacji rozpatrywanych spraw. Są to próby wyłudzeń ze strony oszustów, którzy chcą uzyskać od nas pieniądze lub informacje”[1]. Takie ostrzeżenie pojawiło się na stronie Ministerstwa Finansów zaledwie kilka tygodni po wprowadzeniu Polskiego Ładu – tyle wystarczyło, aby przestępcy wykorzystali zamieszanie wokół nowego systemu podatkowego do ataku na dane i… pieniądze! Zdezorientowani są obecnie i podatnicy, i urzędnicy, tymczasem oszustwa „na Polski Ład” zdążyły już przybrać kilka różnych form: podszywania się pod oficjalne numery instytucji państwowych, przechwytywania danych pod pozorem wypełnienia PIT-2, czy wyłudzeń skanów dowodów osobistych. Takie ataki kończą się nie tylko przejęciem pieniędzy z konta „ofiar”, ale i kradzieżą danych, dzięki którym przestępcy są w stanie zaciągnąć długi, z którymi poszkodowani będą się później borykać latami.  Z pewnością można powiedzieć, że oszustwa na „Polski Ład” właśnie weszły do repertuaru przestępców. Jak je rozpoznać i jak się przed nimi bronić?  Gdzie zgłosić próby oszustwa na Polski Ład? Przeczytaj, zanim oszust zgłosi się także do Ciebie!

(Nie)prawdziwy telefon ze skarbówki, czyli spoofing caller ID

Ataki spoofingowe zalewają Polskę już od jakiegoś czasu. Polegają na tym, że przestępcy podszywają się pod dowolny numer, który w aparacie odbiorcy identyfikuje się jako określona nazwa i numer kontaktu. Dotychczas oszuści podszywali się głównie pod konsultantów z infolinii banków, ale ostatnio ofiary ataków widzą na ekranach swoich telefonów p.. nazwę. „Urząd Skarbowy Warszawa”, lub „Krajowa Informacja Skarbowa” – przy czym na ekranie oprócz nazwy, widnieje także prawdziwy(!) numer instytucji. Gdy ofiara ataku odbiera telefon, jest informowana o tym, że ma np. niewielką niedopłatę podatku, co wyniknęło ze zmian wprowadzonych w ramach Polskiego Ładu i natychmiast musi wyrównać niedopłatę, inaczej czeka ją wysoka grzywna. Fałszywy urzędnik mówi, że te niewielką kwotę można uiścić od razu podczas rozmowy, co rozwiąże problem. Następnie przesyła link, za pomocą którego ofiara ma się zalogować do swojej bankowości elektronicznej. Dzięki linkowi (a dokładniej dzięki złośliwego oprogramowaniu, które jest pod nim zaszyte) przestępcy przechwytują login i hasło, po czym opróżniają nasze konta. Inny scenariusz może być taki, że wcale nie chodzi o niedopłatę, a wręcz przeciwnie: rzekomy urzędnik twierdzi, że danej osobie należy się wysoka ulga podatkowa i aby ją otrzymać, wystarczy uzupełnić pewne informacje. Oferując pomoc w wypełnieniu wniosku, wyłudzają wrażliwe dane: np. numer PESEL, numer i serię dowodu osobistego albo skan dokumentu tożsamości.

– Spoofing telefoniczny jest bardzo niebezpieczny, ponieważ bazuje na zaufaniu do instytucji publicznych, w tym wypadku do Urzędu Skarbowego czy Ministerstwa Finansów, przed którymi czujemy szczególny respekt. W dodatku, na ekranie telefonu widzimy prawdziwy numer i nazwę instytucji. Ale nie dajmy się zmanipulować: jeśli tylko rozmowa wzbudzi nasze wątpliwości, poprośmy o imię i nazwisko rozmówcy, jego stanowisko i podanie dokładnej nazwy jednostki, z której dzwoni. Potem rozłączmy się i zadzwońmy do instytucji z pytaniem, czy naprawdę taki urzędnik wykonał do nas połączenie. Absolutnie nie zdradzajmy żadnych danych informacji o sobie, ani nie wykonujmy poleceń dzwoniącego, bo to może skutkować po pierwsze wyczyszczeniem konta, a po drugie utratą danych, dzięki którym przestępca będzie mógł zaciągnąć na nasze nazwisko kredyt, podpisać nielegalne umowy, a nawet założyć fikcyjną firmę, co dla ofiary jest gwarancją obciążenia niezawinionymi długami – mówi Aneta Miszczak, ekspert Intrum.

SMS lub mail dotyczący PIT-2? To może być atak na Twoje pieniądze!

Wraz z wprowadzeniem Polskiego Ładu wszyscy zatrudnieni w Polsce dowiedzieli się, czym jest dokument podatkowy PIT-2. Gorączkowe rozważania na temat tego, czy złożyć oświadczenie, czy nie rozgorzały w społeczeństwie i mediach. Tę niepewność i poruszenie wykorzystują już przestępcy! Oszuści zaczęli rozsyłać maile i SMS-y, które informują o konieczności złożenia lub aktualizacji formularza PIT-2.

Jako nadawca takiej wiadomości widnieje konkretny urząd skarbowy z nazwą miejscowości albo resort finansów, ale są też przypadki, że odbiorcy wiadomości widzą w niej nazwę firmy, w której pracują i są przekonani, że wezwanie pochodzi od ich pracodawcy! Skąd przestępcy mają tak dokładne informacje o swoich ofiarach? Oczywiście z Internetu: nasze nazwiska i maile służbowe często są przecież zamieszczane na oficjalnych stronach firm, a my sami oznaczamy miejsce pracy choćby w mediach społecznościowych. Przestępcy coraz dokładniej „skanują” sieć w poszukiwaniu takich informacji, a dzięki temu, że więcej od nas wiedzą, ich atak może być bardziej skuteczny! W e-mailach zdarzają się także załączniki, które zawierają wirusy. Ich ściągnięcie powoduje zainstalowanie na urządzeniu oprogramowania szpiegującego, które kopiuje hasła do bankowości elektronicznej. Takie wiadomości i SMS-y mogą też zawierać linki do formularzy, których wypełnienie grozi utratą oszczędności i danych.

– Rozsyłając SMS-y i e-maile, w których mowa o PIT-2, oszuści liczą, że zadziałamy impulsywnie, przekonani, że wypełniamy pilny obowiązek wobec urzędu lub pracodawcy. Ale jeśli chodzi o bezpieczeństwo naszych finansów, pośpiech zawsze jest złym doradcą. Dlatego pod żadnym pozorem nie klikajmy w linki lub załączniki takich wiadomości. Żadna z instytucji administracji publicznej nie poprosi o nasze dane osobowe i bankowe. Polecenia takie jak „wyślij te dane w ciągu 24 godzin” lub „padłeś ofiarą przestępstwa, kliknij tutaj natychmiast” to próba wywarcia presji i bezpośredni atak na nasze pieniądze i dane, które pozwolą przestępcom wzbogacić się naszym kosztem – podpowiada Aneta Miszczak, ekspert Intrum.

O jakie dane i działania nie ma prawa nas prosić urzędnik?

Aby skutecznie bronić się przed wyłudzeniami finansowymi, nie tylko tymi na „Polski Ład”, musimy przede wszystkim wiedzieć, kto i w jakim celu ma prawo wymagać przekazania określonych danych. Oto działania i informacje, o które NIE MA PRAWA prosić nas żaden urzędnik (ani nikt inny!):

  1. Login i hasło do bankowości internetowej.
  2. Numer karty płatniczej i jej kod CVV.
  3. Zainstalowanie dodatkowych aplikacji na telefonie i komputerze: jeśli dzwoniący nakłania Cię do ściągnięcia i zainstalowania programów typu TeamView lub QuickView lub jakichkolwiek aktualizacji wtyczek, to na pewno oszust! – są to aplikacje, które pozwalają na zdalne przechwycenie obrazu z Twojego ekranu, a więc przestępcy zobaczą stan Twojego konta i dane logowania.

Szczególne zasady bezpieczeństwa obowiązują też, jeśli chodzi o udostępnianie oryginału lub skanu naszego dowodu tożsamości lub prawa jazdy.

O okazanie (fizyczne) oryginału mogą nas zgodnie z prawem prosić jedynie:

  1. Po decyzji o rozpoczęciu kontroli: pracownik skarbowy, pracownik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
  2. Funkcjonariusze: Policji, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Służby Więziennej, Straży Leśnej.
  3. Pracownik hotelu (przy zameldowaniu).
  4. Sprzedawca alkoholu.
  5. Osoby działające w imieniu zarządcy drogi oraz pracownicy ochrony osób i mienia.

– Pamiętajmy, że wyżej wymienione osoby mogą prosić jedynie o fizyczne okazanie dowodu lub prawa jazdy, ale ani służby, ani urzędy nie będą nigdy prosić o przeskanowanie dokumentów i wysłanie tych skanów mailem. Nie dajmy się także namówić na zatrzymanie dowodu np. „pod zastaw”, np. przez pracowników firmy, w której wypożyczamy sprzęt czy auto. Pozostawienie dokumentów w rękach nieuprawnionej osoby to prosta droga do znalezienia się w długach – podkreśla Aneta Miszczak, ekspert Intrum.

W przypadku podejrzanego telefonu lub innej próby wyłudzenia danych, które dotyczą Ministerstwa Finansów, Urzędów Skarbowych czy Krajowej Administracji Skarbowej, należy zgłosić incydent pod adres mailowy: [email protected]. A jeśli utraciłeś dowód osobisty, prawo jazdy lub ktoś wyłudził od Ciebie jego skan, natychmiast zastrzeż dokument i zgłoś się na Policję w celu powiadomienia o przestępstwie!

[1]Źródło: https://www.gov.pl/web/finanse/ostrzegamy-przed-osobami-podszywajacymi-sie-pod-pracownikow-mf-i-urzedow-skarbowych

Rośnie liczba rozpatrywanych spraw dotyczących legalizacji pobytu cudzoziemców

W 2021 r. urzędy wojewódzkie rozpatrzyły rekordową liczbę wniosków dotyczących udzielenia zezwolenia na pobyt dla cudzoziemców. Decyzje otrzymało nieco ponad 270 tys. osób. To o 30 proc. więcej zakończonych spraw niż w 2020 r.

Cudzoziemcy migrują do Polski głównie w celu podejmowania pracy. W związku z tym najpopularniejszymi regionami, w których się osiedlają są województwa z dużymi aglomeracjami miejskimi. W 2021 r. najwięcej decyzji dotyczących zezwoleń na pobyt wydały: Mazowiecki Urząd Wojewódzki – 80,5 tys., Małopolski Urząd Wojewódzki – 31,8 tys., Wielkopolski Urząd Wojewódzki – 28,5 tys. oraz Dolnośląski Urząd Wojewódzki – 26,3 tys.

W ubiegłym roku wszystkie urzędy zakończyły więcej postępowań z zakresu legalizacji pobytu cudzoziemców niż w 2020 r. Największy procentowy wzrost wydanych decyzji odnotowały: Dolnośląski Urząd Wojewódzki – o 100%, Warmińsko – Mazurski Urząd Wojewódzki – o 76%, Kujawsko – Pomorski Urząd Wojewódzki – o 50% oraz Śląski Urząd Wojewódzki – o 41%.

Z wydanych w ubiegłym roku rozstrzygnięć urzędów wojewódzkich, prawie 81% stanowiły decyzji pozytywne o udzieleniu zezwolenia na pobyt. Udział decyzji negatywnych wyniósł 15%, a nieco ponad 4% spraw umorzono. Najwięcej rozstrzygnięć otrzymali obywatele Ukrainy (190 tys. osób), Białorusi (20 tys. osób) oraz Gruzji (9 tys. osób).

Stale wzrasta również liczba rozpatrywanych spraw odwoławczych z zakresu legalizacji pobytu. W poprzednim roku Urząd do Spraw Cudzoziemców zakończył prawie 110 proc. więcej postępowań niż w 2020 r.

Od 29 stycznia br. obowiązuje nowelizacja ustawy o cudzoziemcach i niektórych innych ustaw. Wprowadza ona szereg ułatwień dla obcokrajowców migrujących do Polski w celu podejmowania pracy. Nowe przepisy mają przyczynić się do dalszego usprawniania prowadzonych postępowań z zakresu legalizacji pobytu i pracy cudzoziemców.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa po raz kolejny wprowadza alarm ALFA-CRP – komentarz eksperta

Od wtorku 15 lutego do 28 lutego obowiązuje w Polsce stopień alarmowy ALFA-CRP, wprowadzony w celu przeciwdziałania zagrożeniom w cyberprzestrzeni. Alarm jest najprawdopodobniej szybką odpowiedzią na ataki DDoS przeprowadzone na ukraińskie strony ministerstwa obrony oraz czterech banków. Nie bez znaczenia jest również fakt, że polski sektor rządowo-wojskowy jest częstym celem cyberprzestępców. Z danych udostępnionych przez Check Point Research wynika, że polska administracja oraz wojsko co tydzień muszą odpierać średnio 753 ataki hakerskie. Co więcej w 2021 roku sektor ten doświadczył aż 73 proc. wzrostu liczby ataków.

Wprowadzony przez polską administrację państwową alarm dotyczący zagrożeń terrorystycznych w cyberprzestrzeni – ALFA-CRP, ma charakter prewencyjny i najprawdopodobniej wynika z cyberataków, jakie w ostatnich dniach przeprowadzono na strony ukraińskich banków, ministerstwa obrony oraz sił zbrojnych. Celem cybernapastników było zablokowanie dostępu do stron oraz serwisów internetowych, a tym samym paraliż administracji ukraińskiej. Należy podkreślić, że już po raz drugi w ciągu miesiąca polski rząd wprowadza alarm bezpieczeństwa pierwszego stopnia… Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia oraz fakt, że w Polsce sektor rządowo-wojskowy jest drugim najczęściej atakowanym, z 753 atakami na organizację tygodniowo, ogłoszenie alertu ALFA-CRP wydaje się być właściwym krokiem – powiedział Wojciech Głażewski, Country Manager firmy Check Point Software Technologies w Polsce.

Tarcze zakłamują rzeczywistą inflację w Polsce. Złoty na fali

Pozytywne doniesienia z frontu wschodniego z pozytywnym wydźwiękiem szczególnie na rynkach giełdowych. Czarny scenariusz analityków się nie sprawdził, CPI “tylko” na poziomie 9,2%. Bogaty dzień pod względem prezentowanych danych makro.

Ulga, nie rozwiązanie problemu

Na rynkach zapanowała ulga po tym, jak Rosja zapowiedziała wycofanie się swoich wojsk z terenów znajdujących się tuż przy granicy z Ukrainą. Inwestorzy tym samym mocno uwierzyli, że konflikt uda się załatwić drogą dyplomatyczną. Nadal jednak nie ma co popadać w euforię, gdyż problem z ambicjami imperialistycznymi prezydenta Putina nadal pozostaje. Wczoraj “głowa” Rosji zapewniała wizytującego kanclerza Niemiec o tym, że chce całą sytuację rozwiązać pokojowo. Trudno nie szukać podtekstów, bo jak można załatwić tę sprawę pokojowo, skoro dotyczyła możliwego ataku na tereny innego państwa? Do tego Putin chce deklaracji, że Kijów nie zostanie przyjęty do NATO. Dlaczego na tej kwestii tak mu zależy? Tutaj można snuć różne przypuszczenia, np. takie, że kraje NATO mają się wspierać i bronić swoich granic. Abstrahując od domysłów na ten moment, sytuacja wygląda tak, że zapanował optymizm na rynkach, a spore odbicie widzimy szczególnie na giełdach. Traci też dolar w relacji do euro.

Złoty cały czas na fali

Nadal szerokim echem odbija się wczorajszy odczyt inflacji CPI z Polski, który wyniósł “zaledwie” 9,2%, co oznacza, że był wyższy o 0,6% od tego prezentowanego w poprzednim miesiącu. Rozstrzał prognoz analityków był tym razem naprawdę spory, część oczekiwała wyniku ponad 10%. Wcale to nie oznacza, że presja inflacyjna spada, bo zakłamują rzeczywistość wszelakie tarcze, które obniżyły podatki na wiele produktów. Trzeba jednak pamiętać o tym, że wszelakie pomoce z państwa powodują, że pieniędzy w portfelach zostaje więcej i w efekcie moment szczytowy wzrostu cen jedynie opóźniają w czasie. Jeśli chodzi o złotego, to tak wysoki odczyt CPI spowodował, że rośnie pewność, iż w marcu RPP po raz kolejny podwyższy stopy procentowe w Polsce i jest to argument za kupowaniem PLN. Na razie w kuluarach pojawiają się plotki, że Rada może po raz ostatni podnieść koszt pieniądza o 50 pkt bazowych, a potem będzie dokonywała skromniejszych ruchów. Jeśli faktycznie takie głosy będą pojawiać się częściej to niewykluczone, że wstrzyma to aprecjację PLN. EUR/PLN na ten moment zadomowił się poniżej poziomu 4,50.

Sporo punktów zaczepienia

Dzisiaj całkiem sporo danych ze świata. Wczesnym rankiem poznaliśmy odczyt CPI z Chin i trzeba przyznać, że problemu inflacji w tej części świata na razie nie widać. Może to być jednak kwestia czasu, patrząc na wynik inflacji producenckiej, która wyniosła, aż 9,1%. Nieco później również dynamikę cen poznaliśmy z Wysp Brytyjskich. Wskaźnik wyniósł 5,5% i był wyższy o 0,1% niż miesiąc wcześniej. Może być to argument dla BoE, by już na kolejnym posiedzeniu podnieść stopy o więcej niż 0,25 pkt bazowego, szczególnie że podczas ostatniego posiedzenia, aż 4 członków chciało podnieść koszt pieniądza o 50 pkt bazowych, finalnie było to 0,25 pkt. Warto tutaj też wspomnieć o takim wskaźniku wyprzedzającym CPI, czyli PPI, który wyniósł 13,6%, co będzie wpływało na to, że producenci z czasem wyższe swoje koszty przerzucą na konsumenta i pobudzą wzrosty cen. O 14.30 dzisiaj sprzedaż detaliczna z USA, ale nie powinna ona zbytnio wpłynąć na dolara, którym rządzą doniesienia z frontu Rosja-Ukraina. O 20 poznamy natomiast zapiski z ostatniego posiedzenia Fed i tutaj, jeśli zobaczymy jakieś niespodzianki, mogą one przynieść większą zmienność na USD.

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy w InternetowyKantor.pl

4. kwartał 2021 w wykonaniu Grupy AFORTI

AFORTI Holding opublikowała raport podsumowujący wyniki osiągnięte w 4. kwartale 2021 roku. Zgodnie z danymi Grupa w tym czasie odnotowała przychód ze sprzedaży w wysokości 667 mln PLN, co oznacza wzrost o 50%.

14 lutego Grupa Kapitałowa AFORTI przedstawiła wyniki uzyskane w 4. kwartale 2021 roku. W treści raportu znalazły się między innymi: skrócone skonsolidowane sprawozdanie finansowe Grupy wraz ze sprawozdaniem jednostkowym dla AFORTI Holding, komentarz Emitenta i skrót wydarzeń medialnych. Poza danymi liczbowymi zostały omówione kluczowe dla działalności Grupy wydarzenia.

To był dobry kwartał dla nas, pomimo pandemii cały czas zwiększamy swoje przychody oraz wolumeny sprzedażowe Grupy i to już jest taki moment, kiedy grupa regularnie kwartał w kwartał poprawia swoje wyniki. Tak też było w 4Q. (…) Liczba klientów, którą mieliśmy na koniec 2021 roku to 6635 osób, co mocno nas cieszy. Systematycznie zwiększamy wolumeny sprzedażowe – to jest dla nas kluczowe. Koncentracja na biznesie, ale także bardzo restrykcyjna polityka w zakresie ryzyka kredytowego oraz w zakresie nowych projektów, podsumowuje Klaudiusz Sytek, Prezes Zarządu AFORTI Holding.

  • Wypracowana przez Grupę kwota przychodów w wysokości 667 mln PLN stanowi wzrost
    w porównaniu do minionego roku o 50%.
  • Zysk netto całej Grupy Kapitałowej AFORTI w raportowanym okresie wyniósł prawie 700 tys. PLN.
  • Na koniec grudnia 2021 wartość łączna ogółu aktywów wyniosła ponad 304 mln PLN, a więc więcej o prawie 7,5% w porównaniu do analogicznego okresu 2020 roku. Zmiana wartości aktywów trwałych związana była ze zmniejszeniem wartości firmy z konsolidacji, odpisami amortyzacyjnymi środków trwałych i wartości niematerialnych oraz prawnych, przy równoczesnym zwiększeniu aktywów finansowych, zgodnie z realizacją Strategii Grupy.
  • W wachlarzu świadczonych przez AFORTI usług dla przedsiębiorców znajdują się zlecenia windykacyjne, realizowane przez AFORTI Collections. Spółka w samym 4. kwartale 2021 przyjęła do windykacji zlecenia o wartości ponad 173 mln PLN, co jest wynikiem lepszym o 8% niż rok wcześniej.

W coraz szybszym tempie rozwija się projekt AFORTI.BIZ, w skład którego wchodzą usługi wymiany walut oraz faktoring dla firm.

  • W ostatnim czasie spółka AFORTI Exchange odnotowuje bardzo dobre wyniki. W czwartym kwartale 2021 obroty na platformie wymiany walut w Polsce wyniosły blisko. 1,5 mld PLN, co stanowi wzrost o 55% w porównaniu do analogicznego okresu.
  • Ze względu na sytuację gospodarczą spowodowaną COVID-19 zaostrzono procedury analizy ryzyka, co wpłynęło na udzielanie finansowania przedsiębiorcom. Od początku tego roku sfinansowano wierzytelności o łącznej wartości 1, 743 mln PLN.

Pozycję Grupy w ostatnich miesiącach ugruntowała aktywacja licencji EMI przez Centralny Bank Cypru. W ślad za tym został złożony wniosek o paszportyzację licencji na kraje Unii Europejskiej. To wydarzenie przybliży Grupę do realizacji, zaplanowanej w strategii na lata 2021-2023, ekspansji zagranicznej.

Grupa AFORTI zakończyła rok operacyjnym startem działalności faktoringowej w Rumunii w ramach AFORTI Factor IFN S.A. Spółka zrealizowała pierwsze transakcje, następnie sfinansowała faktury.

Lider, przywódca, wizjoner według Józefa Wancera

Na czym polegają różnice między byciem liderem a przywódcą? Czego potrzebują liderzy i przywódcy, by być bohaterami w oczach swoich pracowników? Jak planować karierę i budować relacje w środowisku zawodowym? I w końcu, dlaczego stabilność w firmie jest zdradliwa? To przykładowe pytania, na które odpowiedzi znajdziemy w 10-odcinkowym cyklu Wykładów NNO zrealizowanym przez Fundację Nienieodpowiedzialni pt.: „Moja wizja przywództwa” z udziałem Józefa Wancera, nestora polskiej bankowości.

Józef Wancer jest absolwentem ekonomii w City College Uniwersytetu Nowojorskiego oraz zarządzania i stosunków interpersonalnych na Uniwersytecie Webster w Wiedniu. Uchodzi za nestora polskiej bankowości i jest liderem z szerokim doświadczeniem w międzynarodowej bankowości. Dziś jest Honorowym Przewodniczącym Rady Nadzorczej BNP Paribas Bank Polska. Cykl wykładów z udziałem Józefa Wancera powstał w ramach projektu społecznego NNO i jest dostępny na nno.pl oraz kanale YouTube Nienieodpowiedzialnych. Jak wygląda wizja przywództwa według Józefa Wancera?

Bycie liderem to nie to samo co bycie przywódcą

Lider dla mnie to osoba, która posiada bardzo duże umiejętności organizacyjne. To osoba, która potrafi organizować procesy, odpowiada za jakość produktów i za wykonanie obowiązku, celu. Natomiast przywódca to osoba, która myśli o świecie, o ekosystemie i o tym, co należy zrobić, aby zachowana była symbioza między tym co firma robi, a tym czego wymaga środowisko. Przywódca interesuje się tym, co dzieje się na świecie, w regionie, w kraju i w branży. To osoba, która patrzy na wszystko z lotu ptaka, strategicznie. Bardzo często jest wizjonerem.

Harmonia pomiędzy wartościami firmy a wartościami pracowników

Każda firma tworzy swoją kulturę korporacyjną, która zawiera wartości. Wydaje mi się, że dla lidera czy przywódcy bardzo ważne jest to, aby zdobyć zaufanie pracowników, inwestorów i klientów. A więc ta wartość jest nadzwyczaj istotna. Drugą wartością, która była i jest ważną dla mnie, jest dawanie pracownikom możliwości, aby byli szczęśliwi jako pracownicy i żeby jednocześnie mogli połączyć pracę z domem.

Różnorodność nie boli, różnorodność to nie choroba

Różnorodność jest jedną z najważniejszych cech, która powinna być częścią każdej kultury korporacyjnej. Różnorodność nie boli. Różnorodność to nie choroba. Inność to też nie choroba. Różnorodność dotyka równouprawnienia. Równouprawnienie pokazuje, że jesteśmy wszyscy traktowani w równy sposób i mamy takie same szanse. Do szczęścia.

Odpowiedzialność i zaangażowanie społeczne

Firmy rozumieją dzisiaj, że ich przyszłość jest uzależniona od akceptacji społeczeństwa. W związku z tym są one odpowiedzialne za to, co się dzieje w kraju, w naszym środowisku, społeczeństwie. Chodzi o to, żeby finansować te podmioty, które są ważne dla życia społecznego, a więc na przykład szkoły, artystów, uzdolnioną młodzież. To wszystko jest po to, żeby ratować świat, społeczeństwo. A to oznacza również, że ratuje się własne firmy.

Zarządzanie przez angażowanie i poczucie wolności

Trudno powiedzieć jaki styl zarządzania powinno się wybrać w danym momencie, bo wszystko jest uzależnione od okoliczności. Jeżeli cele są natury projektowej, kryzysowej to najlepiej mieć przywódcę, który charakteryzuje się tym, że lubi podejmować decyzje solo, czyli styl bardziej autokratyczny. I takie osoby w takich momentach są najbardziej skuteczne. Problem polega na tym, że jeżeli ma to miejsce w dłuższym okresie to psuje tkanki kultury korporacyjnej. Po drugiej stronie mamy styl bardziej liberalny, który bardzo mi odpowiada. Dlatego że to jest styl, który wywołuje bardzo przyjemne wstrząsy w firmie. Dążymy ku lepszemu, nawet jeżeli jest jakiś chaos w firmie, to taki styl zarządzania doprowadza do tego, że pracownicy zaczynają się angażować. A to najważniejsza rzecz w firmie, żeby pracownicy wzięli na siebie odpowiedzialność za to, co mają wykonać.

O karierę trzeba dbać hamując swoje ego i zachowując pokorę

Kariera to jest coś, co żyje z nami przez cały okres życia zawodowego. Osoba, która myśli o swojej karierze to osoba, która potrafi zaplanować swoją karierę. Kariera jest również uzależniona od relacji – to wynik pracy i tego co się dostaje od innych, jak również tego co się daje innym. Jeżeli nie ma tej symbiozy, równowagi to nie można mówić o ciekawej karierze.

Pułapki, których nie można przewidzieć, ale z którymi trzeba dać sobie radę

Zawsze powinniśmy mieć przed sobą, że jest coś, co jest bardzo trudne do osiągnięcia. Człowiek nie powinien się bać zwrócić się o pomoc do innych osób. Trzeba wierzyć innym i mieć zaufanie do ludzi.

Relacje są kluczowym elementem sukcesu człowieka

Dialog jest najlepszym narzędziem do tego, żeby nawiązywać relacje i żeby utrzymywać odpowiednie relacje. Trzeba nauczyć się przede wszystkim wsłuchiwać się w to, co ludzie mówią. Trzeba starać się więcej słuchać a mniej mówić. Nie należy z tym przesadzać dlatego, że inni też chcą dowiedzieć się czegoś o tobie.

Stabilność w firmie jest zdradliwa

Wydawałoby się, że wszystkie firmy chcą osiągnąć stabilność i do pewnego poziomu jest to zrozumiałe. Natomiast jeśli trwa to za długo oznacza to, że firma nie widzi co dzieje się na rynku, bo rynek ciągle się zmienia. Okoliczności się zmieniają i środowisko się zmienia i w związku z tym potrzeby klientów również się zmieniają. Dlatego bardzo ważne jest, żeby lider czy przywódca od czasu do czasu wbijał kij w mrowisko i testował to, co się dzieje.

NNO – po stronie odpowiedzialności

NNO to miejsce rozmów, społeczność i ośrodek niezależnych treści. Do rozmów, dyskusji i debat prowadzonych w NNO zapraszamy przedstawicielki i przedstawicieli szeroko rozumianej nauki – filozofów, etyków, psychologów, socjologów, działaczki i działaczy praw człowieka, ekologów oraz liderki i liderów biznesu. NNO powstało w wyniku rozwoju projektu społecznego Nienieodpowiedzialni o charakterze filozoficzno-biznesowym, realizowanym przez Fundację Nienieodpowiedzialni. W jego skład wchodzi serwis nno.pl (dawniej nienieodpowiedzialni.pl), Magazyn NNO, seria książek “Rozmowy o odpowiedzialności” oraz coroczna Konferencja Nienieodpowiedzialni.

NNO i Fundacja Nienieodpowiedzialni powstały z inicjatywy Grupy ANG S.A. – ogólnopolskiej firmy pośrednictwa finansowego, która od lat działa na rzecz budowania i rozwoju etycznej, odpowiedzialnej sprzedaży, biznesu oraz odpowiedzialności społecznej. Projekt działa i jest rozwijany dzięki środkom pozyskiwanym od darczyńców i partnerów.

Hakerzy zaatakowali ponad 140 tys. komputerów klientów Amazona, Google’a, Microsoftu oraz 57 innych firm

Trojan bankowy Trickbot zainfekował przeszło 140 tys. urządzeń należących do klientów 60 światowych korporacji – ostrzegają eksperci Check Point Research. Wśród ofiar są również polscy użytkownicy. Trickbot jest obecnie drugim najpowszechniejszym typem malware’u w skali globalnej i czwartym najczęściej wykrywanym w Polsce. Zdaniem specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa, narzędzie to doskonale radzi sobie z naruszaniem i wykradaniem wrażliwych danych.

Od listopada 2020 roku cyberprzestępcy, za pomocą znanego trojana bankowego Trickbot, przeprowadzają działania mające za cel przejęcie danych klientów światowych korporacji, m.in. Amazona, Microsoftu, Google czy PayPala. Jak do tej pory popularny malware zainfekował ponad 140 tys. komputerów, na całym świecie, wynika z analiz Check Point Research.

Dotychczas udokumentowano ataki na klientów 60 korporacji z całego świata. Zdaniem ekspertów Trickbot wybiera swoje cele bardzo selektywnie, potrafiąc jednocześnie sprawnie ukryć się przed mechanizmami antywirusowymi. Co więcej, infrastruktura Trickbota może być wykorzystywana przez inne rodziny złośliwego oprogramowania (jak np. Emotet czy różne warianty ransomware) do generowania jeszcze większych szkód na zainfekowanych urządzeniach.

– Liczby Trickbota są oszałamiające. Udokumentowaliśmy ponad 140 000 zainfekowanych maszyn należących do klientów największych i najbardziej renomowanych firm na świecie. Trickbot atakuje m.in. znane ofiary, aby wykraść dane uwierzytelniające i zapewnić swoim operatorom dostęp do portali z poufnymi danymi, na których mogą wyrządzić jeszcze większe szkody. Jednocześnie wiemy, że operatorzy infrastruktury mają duże doświadczenie w tworzeniu złośliwego oprogramowania na wysokim poziomie. Połączenie tych dwóch czynników sprawia, że Trickbot pozostaje niebezpiecznym zagrożeniem już od ponad 5 lat. Gorąco zachęcam wszystkich użytkowników do otwierania dokumentów tylko z zaufanych źródeł i używania różnych haseł na różnych stronach internetowych – ostrzega Alexander Chailytko, kierownik ds. cyberbezpieczeństwa, badań i innowacji w Check Point Software Technologies.

Trickbot to obecnie drugie najpopularniejsze złośliwe oprogramowanie na świecie, z wpływem na co najmniej 2,2 proc. organizacji oraz czwarte najczęściej wykorzystywane przeciwko polskim firmom. W styczniu 2022 roku wykryto go w około 1,8 proc. polskich sieci firmowych.

Kampanie przeprowadzane z jego udziałem zaczynają się od bazy skradzionych e-maili, pod które hakerzy wysyłają złośliwe dokumenty. Gdy użytkownik otworzy dokument pobierany jest główny ładunek Trickbota, który instalowany jest na komputerze. Dzięki zaawansowanym kodom, malware potrafi doskonale stawić opór systemom bezpieczeństwa. To jednak nie wszystko, cyberprzestępcy mogą zdalnie uruchamiać dodatkowe moduły, które pozwalają na dalsze eksplorowanie komputerów i sieci firmowych. Ich funkcje są różne: mogą przykładowo rozprzestrzeniać malware dzięki zhakowanej sieci firmowej, kraść dane uwierzytelniające czy przechwytywać dane logowania do stron bankowych. Do tej pory potwierdzono 20 modułów rozwijających możliwości Trickbota.

Czeka nas paraliż ruchu lotniczego cargo nad Polską?

Już w najbliższych tygodniach może dojść do paraliżu ruchu lotniczego cargo. Pogłębiający się kryzys w PAŻP na linii p.o. Prezesa Janusza Janiszewskiego – związki zawodowe spowodował, że ponad 82% pracowników (ACC i APP Warszawa) rozwiązało umowy o pracę, łącznie 175 z 208 kontrolerów ruchu lotniczego. Najwięksi polscy i światowi przewoźnicy, w przypadku braku porozumienia, będą musieli liczyć się z poważnymi opóźnieniami, a wręcz paraliżem dostaw.

Ruch lotniczy cargo na świecie

Ogólno-branżowe tonokilometry cargo (CTK) wzrosły o 9,4% w październiku 2021 roku
w porównaniu do tego samego miesiąca w 2019 r. jak podaje IATA w swoim raporcie. W ciągu ostatnich  miesięcy wolumeny ładunków lotniczych wykazywały tendencję wzrostową. Lotnicze przewozy towarowe korzystają z dogodnych warunków panujących w łańcuchach dostaw, zwłaszcza na potrzeby szybkiego dostarczania towarów przez przedsiębiorstwa[1].  Oczekuje się, za danymi Światowej Organizacji Handlu, że globalnie handel w tym roku wzrośnie o 9,5 proc., a w przyszłym roku o 5,6 proc.

Cargo w Polsce na wznoszącej

Pozytywny trend i wzrosty światowe mają również swoje odzwierciedlenie jeśli popatrzymy
na ilości obsłużonego cargo on board (w kg) w polskich portach lotniczych w ruchu krajowym i międzynarodowym w trzech kwartałach lat 2020-2021[2]

  • 94 670 208 (2021)
  • 71 426 012 (2020)
  • Dynamika: (+32,5%)

„Średnio kontroler ruchu lotniczego obsługuje jednocześnie 15-21 samolotów w jednym sektorze kontroli. Obecnie Polska podzielona jest na 16 sektorów, co oznacza, że jeżeli nie będzie zapewniona pełna obsada stanowisk kontrolerskich opóźnienia w ruchu będą trudne  do przewidzenia, a być może co drugi samolot w ogóle nie wyleci.    

Kryzys w PAŻP związany z masowymi odejściami, nie dotyczy tylko kontrolerów obszaru dotyczy również kontrolerów zbliżania najważniejszych polskich lotnisk.

Jeśli tak drastycznie zmniejszy się liczba kontrolerów, to nawet wprowadzony bardzo ryzykowny system pracy SPO nie pozwoli na przepustowość taką jaką mamy obecnie. W efekcie już w marcu i kwietniu będziemy obserwować opóźnienia w obsłudze samolotów cargo należących m.in. do Polskich Linii Lotniczych LOT SA Cargo, DHL Global Forwarding, DB Schenker, czy UPS. Sytuacja w PAŻP może wpłynąć na ograniczenia w ruchu lotniczym nad Polską i polskimi lotniskami, przerwanie niektórych łańcuchów dostaw, co potencjalnie niesie ryzyko kosztów i odszkodowań o jakie firmy będą występować”-  powiedział Maciej Bartosz Sosnowski, Przewodniczący ZZKRL.

Istota sporu w PAŻP

Od 23 grudnia 2021 toczy się spór zbiorowy w PAŻP. Podstawą sporu jest organizacja pracy kontrolerów ruchu lotniczego, informatorów służby informacji powietrznej oraz personelu wsparcia operacyjnego. Z powodu drastycznego spadku w zakresie kultury bezpieczeństwa, prowadzonego procesu zwolnień grupowych i wypowiedzeń zmieniających w połączeniu
z wprowadzeniem nowych zasad wynagradzania, ponad 86% pracowników APP Warszawa oraz 81% pracowników ACC Warszawa rozwiązało umowy o pracę.

Kwestie sporne dotyczą m.in. SPO czyli pojedynczo obsługiwanego stanowiska przeznaczonego dla dwóch kontrolerów, notorycznego nierespektowania raportów bezpieczeństwa i fatalną atmosferę w pracy. Postulatem ZZKRL jest odstąpienie od zmian niektórych postanowień wprowadzonego regulaminu pracy, wycofanie się przez Ministerstwo Infrastruktury z prac legislacyjnych związanych z podniesieniem nominału czasu pracy i odebrania konstytucyjnego prawa do strajku.

„Proces się rozpoczął i nieuchronnie zmierza do zapaści. Tym samym, nie jesteśmy w stanie określić wielkości opóźnień w ruchu lotniczym spowodowanych brakami kadrowymi personelu operacyjnego. Przyczyną opóźnień, które wystąpiły pod koniec grudnia ubiegłego roku, oraz które występują obecnie, jest wadliwa organizacja pracy przez kierownictwo PAŻP”podsumował Sosnowski, Przewodniczący ZZKRL

[1] https://www.iata.org/en/iata-repository/publications/economic-reports/air-freight-monthly-analysis—october-2021/

[2] Opracowanie ULC na podstawie informacji uzyskanych z portów lotniczych, Warszawa, grudzień 2021, https://www.ulc.gov.pl/_download/statystyki/wg_org_cargo_3kw2021.pdf

Firmy budowlane będą więcej budować, ale mniej inwestować

Subindeks Barometru EFL na I kwartał br. dla branży budowlanej wyniósł 49,4 pkt., o 2,6 pkt. mniej niż kwartał wcześniej. To najniższy wynik od roku. W styczniu 2021 roku odczyt był porównywalny i wynosił 48,8 pkt. Na odczyt największy wpływ miały nieliczne plany inwestycyjne. Tylko 1% prognozuje nowe przedsięwzięcia, a zdecydowana większość (85%) nie spodziewa się w tym obszarze żadnych ruchów. Lepiej zapowiada się sprzedaż – 39% firm budowlanych liczy na więcej zamówień na początku tego roku, o 13 p.p. więcej niż pod koniec 2021 roku.

– Najnowsze dane Związku Polskiego Leasingu wskazują, że branża budowlana ubiegły rok może zaliczyć do dobrych. Od stycznia do grudnia firmy leasingowe sfinansowały sprzęt budowlany o wartości 88 mld zł, co oznacza 30,7 % wzrost w porównaniu do 2020 roku. Widzimy więc ruch w branży. Barometr EFL, który wybiega w przyszłość, jednoznacznie nie wskazuje na powrót koniunktury, bo ciągle utrzymuje się stagnacja w obszarze inwestycyjnym, ale pokazuje, że same firmy budowlane liczą na utrzymanie się dobrej sytuacji dzięki realizowanym zleceniom – powiedział Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Sprzedaż w górę, inwestycje w dół

Subindeks Barometru EFL na I kwartał br. dla branży budowlanej wyniósł 49,4 pkt. Budownictwo, jak wszystkie pozostałe badane branże, odnotowało spadek w ujęciu kwartalnym – o 2,6 pkt. Uzyskany wynik jest najniższym od roku, kiedy w styczniu 2021 wartość odczytu wyniosła 48,8 pkt. Niestety utrzymuje się poniżej progu ograniczonego rozwoju (który wynosi 50 pkt.), co oznacza, że firmy cały czas nie widzą dużych szans na rozwój swojego biznesu.

Na wartość subindeksu Barometru EFL dla budownictwa największy wpływ miały prognozy w obszarze inwestycji. Tylko 1% firm budowalnych planuje nowe przedsięwzięcia, 85% nie spodziewa się w tym obszarze żadnych ruchów.

Zdecydowanie lepiej zapowiada się sprzedaż. 39% firm budowlanych prognozuje wzrost zamówień od stycznia do marca br. Pod koniec ubiegłego roku odpowiedział tak co czwarty przedsiębiorca. Obok usług (40% wskazań), jest to najwyższy wskaźnik wśród badanych branż.

Finanse o stabilnych fundamentach

Większe zamówienia pozytywnie wpływają na płynność finansową. Jej poprawy spodziewa się 31%. przedsiębiorców. To również obok usług (39%) najwyższy wynik.

Firmy budowlane należą do tych, które zgłaszają najmniejsze zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne, które w dobie pandemii większości podmiotom jest konieczne do prowadzenia bieżącej działalności. 7,5% „budowlańców” planuje pozyskać większe wsparcie finansowe – tylko firmy produkcyjne potrzebują go mniej (5% wskazań).

Wartość głównego indeksu Barometru EFL na I kwartał 2022 roku wyniosła 48,9 pkt. Osiągnięty poziom jest o 1,4 pkt. niższy niż w IV kwartale 2021 roku.

Rynek handlowy w coraz lepszej formie. 2021 r. z ponad 338 tys. mkw. nowej podaży w centrach handlowych.

Po oddaniu ponad 338 tys. mkw. GLA powierzchni, całkowita podaż w sektorze centrów handlowych na koniec 2021 r. wyniosła ponad 12,3 mln mkw. GLA, a nasycenie powierzchnią wzrosło do 320 mkw. na 1 000 mieszkańców. Według danych Colliers wskaźniki te są wyższe niż w 2020 r., a także w przedpanedmicznym 2019 r. i zbliżają się do wyników odnotowanych w latach 2017 i 2018.

Najważniejsze wydarzenia i trendy 2021 na rynku handlowym

Małe centra w mniejszych miastach

W 2021 r. oddano do użytku 34 nowe obiekty, zaś 9 kolejnych rozbudowano. Do największych otwarć zaliczyć należy Galerię Andrychów (23,2 tys. mkw.) oraz Saller Lipnik (12,8 tys. mkw.). Powierzchnia żadnego nowo oddanego obiektu w 2021 nie przkroczyła 25 tys. mkw. GLA, a nowa podaż zlokalizowana jest przede wszystkim w mniejszych miejscowościach – ponad 80% oddanej w 2021 r. powierzchni handlowej powstało w ośrodkach poniżej 100 tys. mieszkańców.

– Decyzję deweloperów i inwestorów o lokalizacji obiektów handlowych wspiera rosnąca siła nabywcza mieszkańców mniejszych miejscowości, ale i duża konkurencja na większych rynkach. Wciąż ogromną popularnością wśród konsumentów cieszą się parki handlowe, które umożliwiają korzystanie z usług, handlu i gastronomii w sąsiedztwie miejsca zamieszkania. Małe i średnie obiekty handlowe wykazują wyższą odporność na wprowadzane restrykcje związane z pandemią – mówi Katarzyna Michnikowska, Dyrektor w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

2 lockdowny

I poł. 2021 r. upłynęła pod znakiem dwóch lockdownów, które znacznie ograniczyły funkcjonowanie centrów handlowych. Pojawiły się także dodatkowe koszty związane z wymogami sanitarnymi. Jednocześnie centra handlowe aktywnie włączyły się w walkę z pandemią, stając się jednym z miejsc, gdzie można było przyjąć szczepionkę przeciw COVID-19.

Debiuty na rynku

W 2021 r. w Polsce zadebiutowały m.in. sieć JD Sports zajmująca się sprzedażą odzieży sportowej, sieci oferujące artykuły do wyposażenia domu i wnętrz (Duxiana, MRP Home, Rolf Benz), a także marki modowe (Philipp Plein, Bimba y Lola, Camicissima, Yargici). Pierwsze sklepy w naszym kraju otworzyła firma Lego oraz sieć Rituals Cosmetics. Spektakularny debiut odnotowała marka Half Price – nowy koncept off-price polskiej Grupy CCC, która otwiera sklepy także w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Sieci wychodzą z Polski

Podaż na niektórych największych rynkach zmniejszyła się wraz z zakończeniem procesu wycofywania się z Polski sieci Tesco, który nie pozostał bez wpływu na wzrost współczynnika pustostanów (5,3% w sierpniu 2021 r. vs. 4,8% w sierpniu 2020 r.). Ponad 300 lokalizacji po sklepach brytyjskiej sieci przejął Salling Group, otwierając w ich miejscach supermarkety Netto. Wybrane lokalizacje po Tesco zajęły również sklepy sieci Kaufland, Carrefour, E.Leclerc czy DIY Leroy Merlin i Castorama. Niektóre obiekty zostały zakupione w celu przekonwertowania ich na parki handlowe lub projekty mixed-use i mieszkaniowe.

– Inwestorzy poszukują nowych rozwiązań dla najstarszych obiektów. Potencjalne scenariusze zaobserwować można na przykładzie obiektów sieci Tesco, które nie zostały przejęte przez operatorów spożywczych. Przestrzenie zajmują także operatorzy DIY, a wybrane obiekty przekształcane są na cele parków handlowych. Na rynkach o dużej konkurencji oraz presji na intensyfikację zagospodarowania terenu, spodziewać można się realizacji projektów wielofunkcyjnych – mówi Dominika Jędrak, Dyrektor Działu Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Polski rynek, poza siecią Tesco, w latach 2020-2021 opuściły również m.in. marki Salamander, Promod, Camaieu, Sportisimo czy Tape à l’oeil. Do końca 2022 roku zamknięte mają zostać także sklepy Uterque należącej do sieci Inditex, a ze sklepów stacjonarnych w Polsce rezygnuje Gino Rossi.

  1. Nowoczesne oblicza handlu

Po znacznym wzroście znaczenia e-commerce w handlu detalicznym, zaobserwowanym wraz z pierwszą falą pandemii w 2020 r., ubiegły rok przyniósł stabilizację wskaźników. Udział sprzedaży e-commerce w handlu detalicznym w 2021 r. wahał się między 7,4% w lipcu do 11,4% w listopadzie.

Do najważniejszych wydarzeń dla branży e-commerca należy m.in. wprowadzenie w Polsce usługi Amazon Prime, debiut pochodzącej z Singapuru platformy Shopee, a także uruchomienie przez Decathlon platformy marketplace.

W 2021 r. obserwowano przyspieszoną cyfryzację rynku zakupów codziennych. Dynamiczny rozwój spotkał również format q-commerce, na którym funkcjonują m.in. Glovo, Lisek, Jokr, Bolt, Wolt czy Jush należący do właściciela sieci Żabka, która prężnie rozwija nowoczesne koncepty. W ubiegłym roku otwarte zostały pierwsze bezobsługowe punkty Żappka, zaś w ramach współpracy z siecią Decathlon powstał pierwszy punkt Żabka Nano.

Prognozy na 2022 r. dla rynku handlowego

285 tys. mkw. nowej powierzchni handlowej

W budowie znajduje się na obecny moment ok. 285 tys. mkw. GLA. Większość projektów, którą stanowią parki handlowe, realizowanych jest w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców. Wśród największych powstających obiektów są m.in. Karuzela Kołobrzeg i II faza parku handlowego Atut Ruczaj w Krakowie. Wybrane obiekty, które dotychczas związane były z funkcjonowaniem hipermarketów Tesco, przekształcone zostaną z centrów handlowych w parki handlowe.

Trend na mixed-use

Różnicowanie się formatów handlowych niesie za sobą wzrost inwestycji typu mixed-use. Koronny przykład projektu o funkcjach mieszanych, oddanego do użytku w ubiegłym roku, stanowi Fabryka Norblina w Warszawie. Obecnie trwa realizacja kolejnych dużych kompleksów tego rodzaju m.in. Fuzji oraz Widzewskiej Manufaktury w Łodzi i inwestycji na terenie Młodego Miasta w Gdańsku. Deweloperzy oraz inwestorzy specjalizujący się dotąd w nieruchomościach handlowych, a także sieci handlowe obecne dotychczas jedynie w centrach handlowych poszukiwać będą nowych opcji inwestycyjnych w celu dywersyfikacji portfeli.

Dojrzewanie rynku e-commerce

W najbliższym roku możemy spodziewać się kontynuacji trendów, które zaistniały już wcześniej m.in. wzrostu udziału e-commerce i q-commerce w handlu detalicznym, wzmożoną aktywność na platformach sprzedażowych i rozwój różnych form dostaw. Rozwijany będzie model sprzedaży i komunikacji wielokanałowej (omnichannel), coraz większe znaczenie dla branży będą miały również nowe technologie. Wraz z dojrzewaniem rynku, w najbliższym roku może dojść do pierwszych konsolidacj w tym segmencie. Rozwój e-commerce wpłynie również na rynek magazynowy – wraz ze wzrostem znaczenia sprzedaży on-line rośnie presja na rozwój oferty logistyczno-magazynowej do obsługi sektora.

Handel pod znakiem ESG

Podobnie jak w innych sektorach, planowany jest wzrost znaczenia społecznej, środowiskowej i ekonomicznej (ESG) odpowiedzialności w branży. Spodziewane są przebudowy i renowacje budynków, które mają na celu ograniczenie zużycia energii oraz emisji. Przykładem rozwijanych działań w branży handlowej jest wprowadzenie opakowań wielokrotnego użytku czy biodegradowalnych reklamówek, dążenie do zmniejszenia negatywnego wpływu procesu dostaw i zwrotów towarów na środowisko. Wzrastać będzie rola zarządzania, sprawiedliwego wynagradzania, inwestycji w kapitał ludzki czy dbania o interesy społeczności lokalnej. Przykładem działań spod znaku sustainability jest otwieranie w centrach handlowych butików oferujących ubrania i przedmioty z drugiej ręki jak np. koncept Ubrania do Oddania czy salon Kimono w Galerii Bemowo.

Pandemia już nie taka straszna?

Wraz ze wzrostem poziomu wyszczepienia społeczeństw i normalizowania się sytuacji epidemicznej w poszczególnych krajach, również w Polsce powoli zmniejsza się ryzyko i próg wprowadzenia znacznych obostrzeń dla obiektów handlowych. Konsekwencje poprzednich lockdownów – w 2020 i 2021 r. – branża może jednak odczuwać jeszcze przez kilka najbliższych lat.

Polski Ład – nowe uprawnienia skarbówki w karaniu przedsiębiorców

Obowiązujący od 1 stycznia 2022 roku Polski Ład niesie ze sobą nie tylko zmiany w zakresie obowiązków podatkowych dla przedsiębiorców. Wyposaża też skarbówkę w nowe narzędzia kontroli i karania mające zabezpieczyć źródła wpływów do budżetu Skarbu Państwa. Wyjaśniamy czym jest „nabycie sprawdzające”, „tymczasowe zajęcie ruchomości” i jak zmieniają się zasady egzekucji w PGK i grupach VAT.

„Kryzys związany z pandemią COVID-19 przekłada się nie tylko na zmniejszenie wpływów budżetowych, ale także na zwiększone wydatki, w tym na obsługę zadłużenia i świadczenia społeczne. Z tego względu Państwo zmuszone jest do szukania nowych rozwiązań, wspierających wzrost oraz stabilizację nadwyrężonych wpływów budżetowych” – czytamy w uzasadnieniu ustawy z dnia 29 października 2021 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw, zwanej potocznie nowym Polskim Ładem.

Państwo szuka nowych rozwiązań wspierających wzrost wpływów budżetowych, których zdecydowaną większość, bo ok. 90%, stanowią wpływy podatkowe. Dla realizacji ww. zadań urzędnicy skarbowi potrzebują większych uprawnień, a Polski Ład im je daje.

Tymczasowe zajęcie ruchomości

Od 1 stycznia 2022 r., dla zwiększenia skuteczności egzekucji administracyjnej należności pieniężnych, funkcjonariusz Służby Celno-Skarbowej w toku prowadzonej kontroli będzie mógł dokonywać tymczasowego zajęcia ruchomości (TZR) przedsiębiorcy (podatnika) do 96 godzin. Zajęcie to polega na czasowym pozbawieniu zobowiązanego prawa do rozporządzania zajętą ruchomością po wpisaniu jej przez funkcjonariusza do protokołu tymczasowego zajęcia.

Kiedy funkcjonariusze SCS będą mogli zastosować takie zajęcie wobec podatnika? W sytuacji gdy:

  • egzekucja dotyczy należności pieniężnych;
  • organem egzekucyjnym jest naczelnik urzędu skarbowego;
  • tytuły wykonawcze obejmujących egzekwowane należności pieniężne łącznie przekraczają 10 000 zł;
  • zajęciu podlegają również ruchomości znajdujące się we władaniu innych osób, ale należące do zobowiązanego.

Kwota ww. należności nie obejmuje odsetek, kosztów upomnienia i egzekucyjnych. Zajęciu nie podlegają ruchomości, których wartość znacznie przekracza egzekwowaną należność, choć nie jest doprecyzowane, co dokładnie oznacza sformułowanie „znacznie”. Tymczasowe zajęcie ruchomości nie może trwać dłużej niż 96 godzin od chwili podpisania protokołu tymczasowego zajęcia ruchomości przez dokonującego go funkcjonariusza. Ulega ono przekształceniu w zajęcie egzekucyjne z dniem wydania postanowienia o jego zatwierdzeniu, pod warunkiem, że nastąpiło ono nie później niż przed upływem 96 godzin od podpisania przez funkcjonariusza ww. protokołu.

Polski Ład przewiduje wyłączenia od stosowania tymczasowego zajęcia ruchomości. Funkcjonariusz skarbówki nie będzie mógł objąć nim zwierząt oraz ruchomości ulegających łatwemu zepsuciu, jak i tych podlegających wyłączeniu z egzekucji.

Nabycie sprawdzające

W celu weryfikacji, czy przedsiębiorca wywiązuje się z obowiązków ewidencjonowania sprzedaży na kasie rejestrującej i wydawania paragonu urzędnicy skarbówki będą mogli przeprowadzić tzw. nabycie sprawdzające towarów lub usług, czyli de facto niezapowiedzianą kontrolę. Na żądanie przedsiębiorcy urzędnik będzie zobowiązany do okazania legitymacji służbowej oraz stałego upoważnienia do przeprowadzenia nabycia, wydanego przez naczelnika urzędu skarbowego lub urzędu celno-skarbowego.

Po nabyciu, sprawdzający (którym może być osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej KAS wykonująca czynności służbowe w urzędzie skarbowym lub urzędzie celno-skarbowym wraz z podległymi oddziałami celnymi lub funkcjonariusz Służby Celno-Skarbowej pełniący służbę w urzędzie celno-skarbowym wraz z podległymi oddziałami celnymi) zwróci towar sprzedawcy wraz z paragonem, chyba że towar stanowi dowód przestępstwa lub nie nadaje się do zwrotu. Jeśli w ramach nabycia sprawdzającego urzędnik nie stwierdzi nieprawidłowości, sporządzi notatkę służbową, której jeden z egzemplarzy przekaże kontrolowanemu. W przypadku nieprawidłowości, sporządzi protokół, w oparciu o który naczelnik odpowiedniego urzędu uruchomi u sprzedawcy kontrolę lub postępowanie podatkowe.

Już nie podejrzany, a osoba fizyczna

Obecnie na żądanie Szefa Krajowej Administracji Skarbowej lub naczelnika urzędu celno-skarbowego wydane w związku z wszczętym postępowaniem przygotowawczym lub czynnościami wyjaśniającymi w sprawach przestępstw lub wykroczeń, także skarbowych, bank jest obowiązany do sporządzania i przekazywania informacji dotyczących podejrzanego lub osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej.

Od 1 lipca 2022 r. również naczelnik urzędu skarbowego będzie mógł wystąpić z pisemnym żądaniem przekazania takich informacji. Najważniejsza jednak zmiana dotyczy zastąpienia słowa „podejrzany” zwrotem „osoba fizyczna”. Twórcy Polskiego Ładu dostrzegli, że jak dotąd na etapie wszczęcia postępowania karnego skarbowego w sprawie, a nie przeciw osobie, skarbówka nie mogła występować do banku o udzielenie informacji, bowiem na tym etapie postępowania nie ma mowy o podejrzanym. Polski Ład pozwoli występować z żądaniem ich udzielenia o osobie fizycznej, bez konieczności nadania jej statusu podejrzanego.

Egzekucja w PGK i grupach VAT

Na mocy dotychczasowych przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji organy mogły kierować egzekucję do całych podatkowych grup kapitałowych. Polski Ład umożliwi im prowadzenie jej także wobec poszczególnych podmiotów tworzących PGK. Podobnie będzie w przypadku grup VAT.

10 000 zł kary

Od 1 stycznia 2022 r. Szef Krajowej Administracji Skarbowej może nałożyć karę pieniężną w wysokości do 10 000 zł na podmiot, który pomimo prawidłowego wezwania Szefa KAS, naczelnika UCS lub US, w wyznaczonym terminie nie przekazał informacji albo danych dotyczących kontrolowanego lub strony postępowania w postępowaniu prowadzonym w oparciu o przepisy Ordynacji podatkowej w zakresie przeciwdziałania unikaniu opodatkowania.

Inne kary

Polski Ład rozszerza także katalog kar przewidzianych w Kodeksie karnym skarbowym. Chodzi o:

  • wprowadzenie grzywny do 720 stawek dziennych za naruszenie obowiązków związanych ze sporządzeniem dokumentacji cen transferowych, a więc za: niesporządzenie lokalnej dokumentacji cen transferowych, niedołączenie do niej grupowej dokumentacji cen transferowych, niesporządzenie informacji o cenach transferowych, lub za jej niezgodność z lokalną dokumentacją lub stanem rzeczywistym, oraz 240 stawek dziennych za sporządzenie informacji o cenach transferowych po terminie;
  • możliwość nałożenia na podatnika kary do 720 stawek dziennych lub pozbawienia wolności, a nawet obu tych kar łącznie, jeśli organy stwierdzą, że skłamał lub zataił prawdę w informacji przekazywanej przez wypłacającego należności do podmiotu prowadzącego rachunki papierów wartościowych albo rachunki zbiorcze.

Podsumowanie

Polski Ład stanowi ogromne wyzwanie dla firm nie tylko w zakresie nowych obciążeń i obowiązków podatkowych, ale także w sferze odnalezienia się w nowym systemie kontroli i kar dostępnych fiskusowi. Tak szeroki wachlarz uprawnień urzędników skarbowych może prowadzić do licznych nadużyć, zwłaszcza w początkowym okresie obowiązywania nowych przepisów, w którym kluczowe znaczenie dla ukształtowania się długofalowych praktyk urzędników i wiążącej wykładni prawnej będą miały prawomocne orzeczenia sądów w sporach przedsiębiorców z fiskusem.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Prognozy na 2022 – Grzegorz Maliszewski o konsumpcji, inwestycjach i rosnącej inflacji

Rok 2021 był rokiem dynamicznego odbicia gospodarki po pandemicznym szoku. Według wstępnych danych GUS, dynamika PKB w całym mienionym roku wyniosła 5,7%. Wynik ten przebił nawet najbardziej optymistyczne prognozy z początku minionego roku. Polska gospodarka powróciła do poziomu sprzed wybuchu pandemii już po 2 kw. 2021. To dwa kwartały wcześniej niż gospodarka całej Unii Europejskiej. Gospodarka napędzana była przez konsumpcję prywatną oraz nadbudowę zapasów. Należy jednak zauważyć, że silniej od oczekiwań rosły też inwestycje przedsiębiorstw w środki trwałe. Pomimo utrzymującej się niepewności inwestycje dużych przedsiębiorstw wzrosły w okresie styczeń-wrzesień ubiegłego roku o 11,6% r/r nominalnie.

Ostatnie miesiące przynoszą jednak nasilenie ryzyk dla wzrostu gospodarczego w średnim okresie. To przede wszystkim wysoka inflacja, której poskromienie wymagać będzie radykalnych podwyżek stóp procentowych. W swoim scenariuszu zakładam wzrost stopy referencyjnej do 4%. To skok o 390 pkt. baz. w stosunku do początku cyklu  w październiku 2021. Tak dużej skali zacieśnienia monetarnego nie było w najnowszej historii gospodarczej Polski. To w oczywisty sposób negatywnie wpłynie na konsumpcję, ale
i inwestycje, choć należy pamiętać, że dominującą część nakładów inwestycyjnych firmy finansują ze środków własnych. Wyhamowanie konsumpcji będzie potęgowała wysoka inflacja, która ograniczy siłę nabywczą dochodów. Perspektywy inflacji pozostają niekorzystne, a rosnące ceny energii oraz oczekiwania inflacyjne, które przekładają się na wzrost żądań płacowych zwiększają ryzyko utrzymania podwyższonej inflacji przez dłuższy czas. W najbliższych dwóch latach inflacja CPI będzie znacznie odbiegać od celu banku centralnego.

Wyhamowanie popytu konsumpcyjnego ograniczy z czasem możliwość przerzucania przez producentów i handlowców wyższych kosztów produkcji i zaopatrzenia na ceny detaliczne. Z dużym przekonaniem można założyć, że koszty wynagrodzeń oraz koszty energii będą rosły. Oznacza to, iż pogorszenie wyników finansowych firm jest realną perspektywą. Nie tylko wysokie koszty będą zakłócały prowadzenie biznesu. W styczniu br. po raz pierwszy w historii badania GUS tj. od 2001 roku niespójne i niestabilne przepisy prawa były dla firm przetwórstwa przemysłowego silniejszą barierą prowadzenia działalności niż wysokość obciążeń podatkowych. W sektorze handlu i budownictwa nastąpiło to już kilka miesięcy wcześniej. Niesprzyjające otoczenie prawno-instytucjonalne stało się jedną z dominujących ograniczeń działalności gospodarczej. To niewątpliwie efekt chaosu przy wprowadzeniu Polskiego Ładu.

Takie uwarunkowania nie sprzyjają inwestycjom, a potrzeby inwestycyjne są znaczne. Wysokie wykorzystanie mocy wytwórczych, popularyzacja e-commerce, a przede wszystkim konieczność poprawy efektywności energetycznej wiążą się z koniecznością zwiększania nakładów inwestycyjnych. To warunek poprawy konkurencyjności gospodarki, która w minionym roku zaczęła się pogarszać, czego odzwierciedleniem jest spadek terms of trade. W tym roku wzrost gospodarczy wciąż będzie przyzwoity,
w dużej mierze dzięki dobrym wynikom z 2021, i tzw. efekt przeniesienia wyniesie w mojej ocenie 4,5%. Niemniej średniookresowe perspektywy wzrostu pogarszają się.

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium

Rynek biurowy w Polsce. Luty 2022

Na koniec stycznia 2022 roku zasoby powierzchni biurowej w Polsce wyniosły 13,5 mkw. W budowie znajdowało się 1,2 mln mkw. dodatkowej, nowoczesnej powierzchni biurowej. Jeśli chodzi o wolną powierzchnię w budynkach istniejących oraz tych w budowie, na koniec stycznia na rynku dostępne były 2,9 mkw biur, które nie zostały jeszcze zaabsorbowane przez popyt.

W styczniu 2022 odnotowaliśmy delikatne zmiany w wolnej powierzchni dostępnej do wynajęcia. Wolna powierzchnia w obiektach w budowie w styczniu 2022 spadła o ponad 64 tys.mkw. i wyniosła 746 tys. mkw. Spadła też liczba wolnej powierzchni biurowej w istniejących obiektach i wyniosła 2,1 mln mkw. – Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD

Warszawa: Obserwujemy spadek liczby wolnej powierzchni „od zaraz”

Jak pokazują dane REDD zasoby powierzchni biurowej w Warszawie osiągnęły 7,1 mln mkw. Główną część danej powierzchni przypada na obiekty biurowe klasy A.

Dzieląc warszawskie obiekty biurowe na klasy, otrzymujemy następujące dane:

  • 5 mln mkw. stołecznej powierzchni biurowej znajduje się w budynkach klasy A,
  • 2 mln mkw. – w obiektach klasy B
  • 103 tys. mkw. – w budynkach klasy C

Współczynnik pustostanów dla Warszawy w styczniu 2022 roku wyniósł 10,05 proc. i jest to spadek z poziomu 11,75 proc. na koniec grudnia. Spadła liczba wolnej powierzchni „od zaraz”. Na koniec grudnia w Warszawie było 941 tys. mkw. dostępnej „od zaraz”, a na koniec stycznia było to już 876 tys. mkw. – Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD

W ciągu najbliższych 3 miesięcy zasoby biur dostępnych natychmiast może zasilić kolejne 55 tys. mkw. biur, w których obecni najemcy nie przedłużają umów najmu.

Według danych REDD w budowie znajdowało się w Warszawie 374 tys. mkw. mkw. biur. Najwięcej nowej powierzchni pojawi się na Woli (195 tys. mkw.), jest to 50 proc. wszystkich warszawskich powierzchni w budowie.

W pozostałych dzielnicach:

  • na Śródmieściu przybędzie 35 tys. mkw.
  • we Włochach – 95 tys. mkw.
  • na Mokowie – 29 tyś. mkw.

Średni czynsz w Warszawie wyniósł 13,86 EUR/miesiąc. Z kolei wzrósł stołeczny REDD Index. Na koniec stycznia stanowił 475 dni. Przypominamy, że REDD INDEX – to liczony w dniach wskaźnik średniego czasu, jaki potrzebny jest na wynajęcie powierzchni biurowej.

Oświadczenie przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w sprawie wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE

Trybunał Sprawiedliwości potwierdził dziś ważność rozporządzenia w sprawie ogólnego systemu warunkowości. Z zadowoleniem przyjmuję te wyroki, które są zgodne ze stanowiskiem, jakiego Komisja, Parlament Europejski, Rada i dziesięć państw członkowskich broniły w trakcie postępowania.

Trybunał podtrzymał zgodność z prawem tego ważnego narzędzia, które pozwala nam lepiej chronić budżet UE i interesy finansowe Unii przed naruszeniami zasad praworządności.

Mechanizm ten zapewnia ochronę i wykonanie budżetu Unii zgodnie z zasadami należytego zarządzania finansami, z korzyścią dla wszystkich obywateli Unii.

Komisja dokładnie przeanalizuje teraz uzasadnienie wyroków i ich ewentualny wpływ na dalsze działania, jakie podejmiemy na mocy rozporządzenia.

Na podstawie tych wyroków w najbliższych tygodniach przyjmiemy wytyczne obejmujące wyjaśnienia co do sposobu stosowania tego mechanizmu w praktyce.

Złożyłam obietnicę, że żadna sprawa nie przepadnie. I dotrzymałam tej obietnicy.

Od czasu wejścia w życie rozporządzenia Komisja monitoruje sytuację we wszystkich państwach członkowskich i przeprowadza dogłębną ocenę niektórych przypadków.

Jeżeli warunki określone w rozporządzeniu zostaną spełnione, będziemy podejmować zdecydowane działania.

Dzisiejsze wyroki potwierdzają, że nasze postępowanie jest słuszne.

Trybunał Sprawiedliwości UE oddalił wniesione przez Węgry i Polskę skargi w całości

Środki ochrony budżetu Unii: Trybunał Sprawiedliwości, orzekając w pełnym składzie, oddalił wniesione przez Węgry i Polskę skargi podważające mechanizm warunkowości, który uzależnia korzystanie z finansowania z budżetu Unii od poszanowania przez państwa członkowskie zasad państwa prawnego.

Mechanizm ten został przyjęty na właściwej podstawie prawnej, zachowuje spójność z procedurą ustanowioną w art. 7 TUE i nie przekracza granic kompetencji przyznanych Unii, a także szanuje zasadę pewności prawa.

W dniu 16 grudnia 2020 r. Parlament i Rada przyjęły rozporządzenie1, które ustanawia ogólny system warunkowości służący ochronie budżetu Unii w przypadku naruszeń zasad państwa prawnego w państwach członkowskich. Aby osiągnąć ten cel, rozporządzenie to umożliwia Radzie przyjęcie, na wniosek Komisji, środków ochrony takich jak zawieszenie płatności z budżetu Unii lub zawieszenie zatwierdzenia programu lub programów finansowanych z tego budżetu2.

Zarówno Węgry, jak i Polska wniosły do Trybunału skargę, domagając się stwierdzenia nieważności tego rozporządzenia. W skargach tych Węgry i Polska powołały się w szczególności, odpowiednio, na brak w traktatach UE i FUE właściwej podstawy prawnej do jego przyjęcia, na obejście procedury ustanowionej w art. 7 TUE3, na przekroczenie przyznanych Unii kompetencji oraz na naruszenie zasady pewności prawa. Na poparcie swojej argumentacji Węgry i Polska przywołały poufną opinię Służby Prawnej Rady, która dotyczyła pierwotnego projektu spornego rozporządzenia, na co Trybunał wyraził zgodę, pomimo obiekcji Rady, z uwagi na nadrzędny interes publiczny, w którym leży przejrzystość procesu stanowienia prawa.

W tych dwóch sprawach Węgry i Polska wzajemnie się popierały, natomiast Belgia, Dania, Niemcy, Irlandia, Hiszpania, Francja, Luksemburg, Niderlandy, Finlandia, Szwecja i Komisja poparły Parlament i Radę. Na wniosek Parlamentu Trybunał rozpoznał te sprawy w trybie przyspieszonym. Ponadto Trybunał rozpatrzył je w pełnym składzie z uwagi na wyjątkowe znaczenie poruszanych w nich kwestii dotyczących stwarzanych przez traktaty możliwości pozwalających Unii na ochronę jej budżetu i jej interesów finansowych przed naruszeniami zasad państwa prawnego w państwach członkowskich.

W pierwszej kolejności, odnośnie do podstawy prawnej rozporządzenia, Trybunał stwierdził, że przewidzianą w tym rozporządzeniu procedurę można zainicjować tylko wtedy, gdy istnieją uzasadnione powody, by uznać nie tylko, że w danym państwie członkowskim doszło do naruszeń zasad państwa prawnego, ale przede wszystkim, że naruszenia te wpływają lub stwarzają poważne ryzyko wpływu – w sposób wystarczająco bezpośredni – na należyte zarządzanie finansami w ramach budżetu Unii lub na ochronę jej interesów finansowych. Ponadto środki, jakie można przyjąć na podstawie owego rozporządzenia, odnoszą się wyłącznie do wykonywania budżetu Unii i wszystkie one mogą prowadzić do ograniczenia finansowania z tego budżetu stosownie do znaczenia, jakie dla wspomnianego budżetu mają taki wpływ lub takie poważne ryzyko wpływu. W rezultacie celem zaskarżonego rozporządzenia jest ochrona budżetu Unii przed wystarczająco bezpośrednim wpływem na niego naruszeń zasad państwa prawnego w państwie członkowskim, a nie samo w sobie nakładanie kar za takie naruszenia.

W tym względzie Trybunał przypomniał, że poszanowanie przez państwa członkowskie wspólnych wartości, na których opiera się Unia, które zostały określone i są przez te państwa podzielane, a zarazem definiują samą tożsamość Unii jako wspólnego owym państwom porządku prawnego4, a wśród nich wartości państwa prawnego i solidarności, stanowi podwaliny wzajemnego zaufania między tymi państwami. Wobec tego, że owo poszanowanie stanowi warunek korzystania ze wszystkich praw wynikających ze stosowania traktatów do danego państwa członkowskiego, Unia powinna być w stanie, w granicach swoich uprawnień, bronić tych wartości.

Trybunał uściślił w tym zakresie, po pierwsze, że poszanowanie wspomnianych wartości nie może zostać sprowadzone do obowiązku, którego państwo kandydujące jest zobowiązane dopełnić w celu przystąpienia do Unii i od którego mogłoby się uchylić po przystąpieniu. Po drugie, Trybunał podkreślił, że budżet Unii jest jednym z głównych instrumentów pozwalających na skonkretyzowanie w politykach i działaniach Unii podstawowej zasady solidarności między państwami członkowskimi, a urzeczywistnienie tej zasady za pomocą owego budżetu opiera się na wzajemnym zaufaniu, że wspólne zasoby zapisane w tym budżecie będą wykorzystywane w sposób odpowiedzialny.

Tymczasem należyte zarządzanie finansami w ramach budżetu Unii i jej interesy finansowe mogą zostać poważnie zagrożone wskutek naruszeń zasad państwa prawnego w państwie członkowskim. Takie naruszenia mogą skutkować w szczególności brakiem gwarancji, że wydatki pokrywane z budżetu Unii spełniają wszystkie warunki finansowania przewidziane w prawie Unii i w konsekwencji odpowiadają celom realizowanym przez Unię, gdy finansuje ona takie wydatki.

W rezultacie „mechanizm warunkowości” horyzontalnej, taki jak ustanowiony w spornym rozporządzeniu, który uzależnia korzystanie z finansowania z budżetu Unii od poszanowania przez państwa członkowskie zasad państwa prawnego, może wchodzić w zakres przyznanej Unii przez traktaty kompetencji do określania „zasad finansowych” dotyczących wykonywania budżetu Unii.

W drugiej kolejności Trybunał stwierdził, że wprowadzona tym rozporządzeniem procedura nie stanowi obejścia procedury ustanowionej w art. 7 TUE i nie przekracza granic przyznanych Unii kompetencji.

Procedura ustanowiona w art. 7 TUE ma bowiem na celu umożliwienie Radzie karania poważnych i stałych naruszeń każdej ze wspólnych wartości, na których opiera się Unia i które definiują jej tożsamość, tak aby wymusić na danym państwie członkowskim położenie kresu tym naruszeniom. Natomiast omawiane rozporządzenie ma na celu ochronę budżetu Unii, i to jedynie w przypadku, gdy w państwie członkowskim dojdzie do naruszenia zasad państwa prawnego, które wpływa lub stwarza poważne ryzyko wpływu na prawidłowe wykonywanie tego budżetu. W konsekwencji procedura ustanowiona w art. 7 TUE i procedura ustanowiona tym rozporządzeniem służą realizacji odmiennych celów i każda z nich ma wyraźnie odmienny przedmiot.

Ponadto z uwagi na to, że sporne rozporządzenie zezwala Komisji i Radzie na badanie tylko takich sytuacji lub działań, które można przypisać organom państwa członkowskiego i które mają znaczenie dla należytego wykonywania budżetu Unii, uprawnienia powierzone tym instytucjom owym rozporządzeniem nie wykraczają poza granice przyznanych Unii kompetencji.

W trzeciej kolejności, odnosząc się do argumentu Węgier i Polski opartego na naruszeniu zasady pewności prawa, w szczególności w związku z tym, że omawiane rozporządzenie nie definiuje pojęcia „państwa prawnego” ani jego zasad, Trybunał podkreślił, że przywołane w tym rozporządzeniu zasady, jako składowe tego pojęcia5, zostały w znacznym stopniu doprecyzowane w jego orzecznictwie, że mają one swoje źródło we wspólnych wartościach uznanych i stosowanych również przez państwa członkowskie w ich własnych porządkach prawnych, a także że wynikają one z koncepcji „państwa prawnego”, którą to koncepcję podzielają, i którą godzą się uznawać za wartość wspólną ich tradycjom konstytucyjnym. W rezultacie Trybunał stwierdził, że państwa członkowskie same są w stanie określić, z wystarczającą precyzją, istotę każdej z tych zasad oraz wynikające z nich wymagania.

Ponadto Trybunał uściślił, że sporne rozporządzenie wymaga, dla przyjęcia przewidzianych w nim środków ochrony, ustalenia rzeczywistego związku między naruszeniem zasady państwa prawnego a wpływem lub poważnym ryzykiem wpływu na należyte zarządzanie finansami Unii lub na jej interesy finansowe, a także ustanawia warunek, że takie naruszenie musi dotyczyć sytuacji lub działania organu państwa członkowskiego i mieć znaczenie dla należytego wykonania budżetu Unii. Trybunał wskazał, że pojęcie „poważnego ryzyka” zostało doprecyzowane w przepisach finansowych Unii i podkreślił, że środki ochrony, jakie będzie można przyjąć, powinny być ściśle proporcjonalne do znaczenia stwierdzonego naruszenia dla budżetu Unii. W szczególności w ocenie Trybunału środki te mogą dotyczyć działań i programów innych niż te dotknięte takim naruszeniem jedynie wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne do osiągnięcia celu, jakim jest ochrona tego budżetu jako całości. Wreszcie, wskazawszy, że Komisja powinna przestrzegać – co jest poddane kontroli sądu Unii – rygorystycznych wymogów proceduralnych, które wiążą się między innymi z przeprowadzeniem szeregu konsultacji z zainteresowanym państwem członkowskim, Trybunał stwierdził, że sporne rozporządzenie odpowiada standardom zasady pewności prawa.

W tych okolicznościach Trybunał oddalił wniesione przez Węgry i Polskę skargi w całości.

  1. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE, Euratom) 2020/2092 z dnia 16 grudnia 2020 r. w sprawie ogólnego systemu warunkowości służącego ochronie budżetu Unii (Dz.U. 2020, L 373, s. 94; sprostowanie Dz.U. 2021, 373, s. 94).
  2. Rozporządzenie chroni jednak w takich przypadkach uzasadnione interesy odbiorców końcowych i beneficjentów takich funduszy.
  3. Artykuł 7 TUE przewiduje, w przypadku poważnego naruszenia wartości Unii lub w przypadku wyraźnego ryzyka takiego naruszenia, możliwość wszczęcia wobec państwa członkowskiego procedury przewidzianej w tym postanowieniu.
  4. Wskazane w art. 2 TUE wartości, na których opiera się Unia i wspólne dla państw członkowskich obejmują zasady poszanowania godności ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka w społeczeństwie opartym między innymi na niedyskryminacji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn.

Polska może stracić pozycję lidera w obszarze produkcji elektroniki i AGD, branżę czekają nowe wyzwania

Branża produkcyjna od dłuższego czasu musi mierzyć się z poważnymi wyzwaniami, związanymi między innymi z łańcuchami dostaw czy dostępnością surowców. W ciągu roku od początku wybuchu pandemii koronawirusa, zarówno podsektory elektroniki użytkowej, jak i AGD w Polsce, zdołały zwiększyć swoją wartość. Według szacunków APPLiA, związku pracodawców artykułów gospodarstwa domowego, wartość eksportu dużego AGD przekroczyła 20 mld złotych w 2020 roku, co oznacza wzrost o 6% od 2019 roku. Stanowiło to 91% wartości produkcji sprzedanej w całym sektorze AGD i odpowiadało 22,7 mln sztuk urządzeń wielkogabarytowych. Polski rynek sprzętu AGD i RTV zdominowany jest przez międzynarodowe marki. Wśród globalnych firm posiadających zakłady produkcyjne w Polsce są: BSH, Electrolux, Whirlpool, LG i Samsung Electronics.

Jak podkreślają eksperci EMIS z ISI Emerging Markets Group, organizacji zajmującej się agregowaniem danych służących do pogłębionych analiz ekonomicznych, sektor produkcji elektroniki użytkowej i artykułów gospodarstwa domowego jest istotnym elementem polskiej gospodarki. W 2020 roku nad Wisłą wyprodukowano najwięcej AGD w Unii Europejskiej. Niestety, na co wskazują prognozy twórców raportu „Poland Consumer Electronic Sector Report 2022-2023”, zmiany w przyzwyczajeniach konsumentów i nowe regulacje unijne mogą sprawić, że coraz trudniej będzie utrzymać pozycję lidera.

Polska produkuje elektronikę na eksport

Polski sektor produkcji sprzętu elektronicznego w głównej mierze nastawiony jest na eksport. W 2020 roku w obszarze urządzeń elektrycznych 65% przychodów pochodziło ze sprzedaży za granicę (dając sumę 26,7 mld złotych). W przypadku elektroniki użytkowej było to 68,9% (61,2 mld złotych). Największe zakłady produkcyjne w Polsce to LG Electronics Mława, z przychodami operacyjnymi w 2020 roku na poziomie 10,6 mld złotych oraz Displays Polska, producent telewizorów LCD i OLED TPV, w Gorzowie Wielkopolskim z przychodami równymi 3,6 mld złotych. W minionym roku, dwie największe firmy w segmencie produkcji elektroniki użytkowej stanowiły odpowiednio Xiaomi (telefony komórkowe – 64%) i Samsung (wideo domowe – 60,4% wolumenu sprzedaży detalicznej). Liderem rynku komputerów było natomiast Lenovo (13,7% udziału). Na drugim miejscu uplasował się Samsung z 12,4%.

Głównymi przedsiębiorstwami w segmencie AGD w 2020 roku były spółki BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego, której przychody operacyjne wyniosły 7,5 mld złotych oraz Electrolux Poland z przychodami na poziomie 5,4 mld złotych. Od momentu wejścia na polski rynek, Electrolux zainwestował w naszym kraju ponad 130 mln euro, zatrudniając ponad 5 tysięcy osób. Na początku 2021 r. firma ogłosiła zamiar zwiększenia nie tylko mocy produkcyjnej, ale i zatrudnienia. Mimo to wyniki z zeszłego roku pokazały, że Electrolux spadł na miejsce drugie, ustępując firmie Whirlpool. Obie spółki były największymi firmami w segmencie pralek domowych i urządzeń chłodniczych, z udziałami odpowiednio 11,5% i 11,2% (Electrolux) oraz 13,6% i 11% (Whirlpool). Wszystkie firmy działające w branży AGD zainwestowały w Polsce w ciągu lat 2017-2020 łączną kwotę 5 mld złotych. Według danych zebranych przez ekspertów EMIS, w segmencie dużych urządzeń kuchennych w 2021 roku nadal dominowała Amica, choć jej udział spadł do 24,7%. Na drugim miejscu plasował się BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego z udziałem 10,6%. Z końcem sierpnia 2021 roku cały sektor elektroniki użytkowej zatrudniał łącznie 59 tysięcy osób.

Polska produkcja oraz eksport elektroniki użytkowej i sprzętu AGD jest nie tylko kluczowym sektorem gospodarki krajowej, ale odgrywa również wiodącą rolę w Europie. Ze względu na strategiczne położenie, wykwalifikowaną siłę roboczą i stosunkowo niskie koszty pracy, wiele dużych, międzynarodowych koncernów posiada nad Wisłą swoje zakłady wytwórcze. Oprócz doskonałych wyników w obszarze sprzętu AGD, w ramach podsektora elektroniki użytkowej, w 2021 r. Polska była drugim co do wielkości w Europie i czwartym na świecie producentem telewizorów.

Wyzwania polskiej branży AGD i elektroniki użytkowej

W marcu 2021 roku w życie weszła ustawa wprowadzona przez Komisję Europejską, potocznie nazywana „prawem do naprawy” (ang. „right to repair”). Ma ona na celu zapewnienie dłuższej żywotności sprzętów elektronicznych oraz artykułów gospodarstwa domowego. Zgodnie z dyrektywą, producenci będą musieli wytwarzać trwalszy sprzęt, a jego naprawa powinna być ułatwiona tak, aby można było ją wykonać przy użyciu standardowych narzędzi. Ma to pomóc w ograniczeniu ilość elektrośmieci. Przewiduje się, że nowe prawo negatywnie wpłynie na rynek sprzedaży elektroniki. Konsumenci mniej chętnie kupią nowy sprzęt, gdy mogą naprawić stary. Duże wyzwanie stanowią również niedobory niektórych kluczowych komponentów. Pod koniec ubiegłego roku nastąpiły duże podwyżki cen konsumpcyjnych, zarówno w branży RTV, jak i AGD. Wynika to m.in. ze wzrostów cen stali, miedzi i plastiku, a także mikroprocesorów wykorzystywanych przy produkcji elektroniki. Zdrożał również transport.

Pandemia COVID-19 sprawiła, że rządy zdecydowały się na zamknięcie lokali usługowych, takich jak restauracje czy kina oraz wprowadzenie ograniczeń w poruszaniu się. Z kolei biznes musiał przejść na model pracy zdalnej, co przełożyło się na większe wykorzystanie urządzeń elektronicznych oraz sprzętów AGD w zaciszu domowym. Konsumenci starali się ułatwić sobie życie i uczynić je bardziej komfortowym np. decydując się na przearanżowanie przestrzeni, w której na co dzień przebywają. Kupowali sprzęt, który pomagał im w wykonywaniu codziennych czynności lub umożliwiał miłe spędzenie czasu bez potrzeby wychodzenia z domu. Pomimo dobrych wyników sprzedaży w ostatnich dwóch latach, branże elektroniczną i AGD czeka trudny czas. Jak wynika z prognoz ekspertów EMIS trudno oczekiwać, że uda się utrzymać doskonały rezultat z 2020 i 2021 r., a to oznacza potencjalne problemy dla polskiej gospodarki. Inflacja, wzrost cen energii czy wprowadzone na początku roku zmiany w systemie podatkowym sprawiły, że konsumenci z Polski będą ostrożniej podchodzili do wydatków i mogą odłożyć w czasie inwestycje w nowy sprzęt elektroniczny traktując ją jako mniej priorytetową. Zdaniem analityków EMIS, Polacy będą również mniej chętnie decydowali się na remonty, które w dużej mierze napędzały sprzedaż w branży AGD.

Źródło: Poland Consumer Electronic Sector Report 2022-2023

ORLEN wnioskuje do UOKiK o zgodę dla spółki ORLEN Synthos Green Energy

PKN ORLEN złożył wniosek do UOKiK o wyrażenie zgody na powołanie spółki joint venture ORLEN Synthos Green Energy, która ma odpowiadać za przygotowanie i komercjalizację w Polsce technologii mikro i małych reaktorów jądrowych. Do zarządu nowej spółki PKN ORLEN będzie rekomendował Dawida Jackiewicza, doradcę zarządu spółki ORLEN Unipetrol, należącej do Grupy ORLEN.

Umowa inwestycyjna zakładająca utworzenie nowej spółki została podpisana w grudniu 2021 roku przez PKN ORLEN i Synthos Green Energy. Zakres działalności spółki ma obejmować przygotowania do budowy mikro i małych reaktorów jądrowych, a w szczególności reaktorów BWRX-300 GE Hitachi Nuclear Energy oraz wspieranie rozwoju rozwiązań prawnych, badanie poszczególnych lokalizacji pod kątem budowy instalacji, realizację wspólnych inwestycji, a docelowo także produkcję energii i ciepła z wykorzystaniem tych technologii na potrzeby własne, komunalne i komercyjne.

– Naszym celem jest wdrożenie jednej z najbardziej efektywnych, najtańszych i bezpiecznych technologii wytwarzania energii i budowa pierwszego w naszym kraju małego reaktora jeszcze w tej dekadzie. Powołanie nowej spółki, z którą będziemy to robić, przybliży nas do osiągnięcia strategicznego celu – budowy niskoemisyjnego i innowacyjnego segmentu energetyki. W ORLEN Synthos Green Energy wykorzystamy kompetencje, umiejętności i doświadczenie osób, które już pracują w Grupie ORLEN, znają naszą strategię i wiedzą, że kluczowe jest dla nas wykorzystanie potencjału polskiej gospodarki i krajowych dostawców. Dlatego rekomendujemy do zarządu naszej nowej spółki Dawida Jackiewicza, który wcześniej z ramienia polskiego rządu m.in. nadzorował firmy z sektora energetycznego i jest cenionym ekspertem w branży paliwowo-energetycznej– mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Obecnie Dawid Jackiewicz jest doradcą Zarządu spółki ORLEN Unipetrol. Pełni też funkcję wiceprezesa Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych zajmującego się tematyką bezpieczeństwa energetycznego, liberalizacji rynku gazu, zarządzania finansami przedsiębiorstw energetycznych oraz zagadnieniami efektywności projektów infrastrukturalnych w energetyce. W latach 2015-2016 jako Minister Skarbu Państwa nadzorował spółki sektora energetycznego. Wcześniej w Parlamencie Europejskim należał do Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii oraz Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów. Gdy zasiadał w polskim sejmie, był członkiem Komisji Nadzwyczajnej ds. Energetyki i Surowców Energetycznych, Komisji Skarbu Państwa oraz Komisji Administracji i Cyfryzacji.

Technologia reaktorów BWRX-300 GE Hitachi Nuclear Energy, na którą zdecydował się PKN ORLEN, jest obecnie najbardziej zaawansowaną na świecie technologią na drodze do komercjalizacji. Dodatkowo szeroki dostęp do potencjalnych lokalizacji, bogata historia realizacji dużych projektów inwestycyjnych oraz szerokie doświadczenie w uruchamianiu nowoczesnych technologii w energetyce sprawiają, że Grupa ORLEN jest w dogodnej pozycji dla przygotowania i wdrożenia mikro i małych reaktorów jądrowych.

Stworzenie reaktora BWRX-300 zajmuje tylko ok. 1/3 czasu potrzebnego na budowę tradycyjnej dużej elektrowni jądrowej. Dodatkowo koszty budowy są o ok. 30 proc. niższe za każdy MW w porównaniu z konwencjonalnymi projektami atomowymi. Mały reaktor o mocy ok. 300 MWe jest w stanie rocznie wytworzyć energię potrzebną do zasilania ok. 150-tysięcznego miasta, a więc wielkości np. Zielonej Góry. Szacowany koszt produkcji 1 MWh energii elektrycznej będzie docelowo o około 30 proc. niższy niż w przypadku energii z gazu. Co równie ważne, pojedynczy reaktor modułowy o mocy około 300 MWe może zapobiec emisji do od 0,3 do 2,0 mln ton dwutlenku węgla rocznie, w zależności od rodzaju zastępowanego paliwa (np. węgla kamiennego lub brunatnego).

Powołanie spółki joint venture ORLEN Synthos Green Energy nastąpi po uzyskaniu odpowiednich zgód organów antymonopolowych.

Pracodawcy nie chcą, by pracownicy testowali się zbyt często. Kwarantanny blokują działanie firm

Pracownicy nie chcą się testować na COVID-19. Coraz częściej również pracodawcy naciskają, by pracownik, który źle się czuje poszedł na pracę zdalną lub na jakiś czas został w domu, ale nie poddawał się testom. Takie sygnały w ostatnim miesiącu intensywnie trafiały do stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom. – Przedsiębiorcy mieli gigantyczne problemy z brakami kadrowymi spowodowanymi piątą falą pandemii. Pracownicy masowo piszą do nas z pytaniami czy mogą się nie testować i jak reagować, gdy szefostwo wyrazi taką prośbę, a często nawet polecenie służbowe. Oczywiście widzimy, że zachorowań jest coraz mniej i sytuacja zdaje się zmierzać w stronę regresu pandemii, ale naciski nie ustają. Niektóre firmy są bardzo poważnie nadwyrężone operacyjnie ostatnią falą pandemii i zdarzały się momenty, że nie było komu pracować – mówi Małgorzata Marczulewska, Prezes stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom.

Jak mówi Małgorzata Marczulewska w wielu sektorach gospodarki sytuacja jest poważna i odczuwalna w bieżącej organizacji pracy firm. Najdotkliwiej pandemię odczuwa obecnie transport, bo kierowcy na kwarantannie lub z pozytywnym testem automatycznie wiążą się z uziemionymi transportami i poważnymi konsekwencjami finansowymi dla przedsiębiorców. Braki kadrowe odczuwalne są również w przemyśle, handlu czy nawet w urzędach, skąd dostawaliśmy wiele sygnałów od pracownic, które ze względu na kwarantanny u dzieci bardzo często zgłaszały brak wyrozumiałości pracodawców na taką sytuację.

W ostatnim czasie odbieramy wiele sygnałów od pracowników i pracodawców odnośnie tego, czy obecna sytuacja wymaga szerokiego testowania, jeżeli zachodzi podejrzenie, że pracownik może być chory lub po prostu gorzej się czuje. – Mamy zwolenników i przeciwników testowania się. Nie brakuje zgłoszeń od pracowników, że rośnie ilość sugestii, by pracownicy nie testowali się, bo pozytywny test oznaczać będzie kwarantannę i utrudnienia w operacyjnej działalności firmy. Nie każdy chce przebywać dłuższy czas w domu na kwarantannie lub po prostu jego przekonania idą w taką stronę: byłem już chory, byłem szczepiony, nie będę się testować, bo wyjdzie pozytywny i będę mieć problemy w pracy. Pojawiają się wiadomości, że pracownicy zwyczajnie nie wiedzą co robić i obawiają się o swoją pracę – mówi Małgorzata Marczulewska.

– Czasami docierały do nas konkretne skargi, czasami pracownicy informowali nas o sugestiach, by nie być nadgorliwym jeżeli chodzi o testowanie się. Skala skarg nie była tak wielka jak w przypadku problemu szczepień czy pracy w niedzielę, ale można uznać, że zjawisko jest obecne i trudno oceniać je pozytywnie  – mówi Małgorzata Marczulewska.

Ostatnie dni przynoszą wyraźny spadek ilości zakażeń COVID-19 i zapowiedź znoszenia ograniczeń. Do naszego stowarzyszenia wciąż regularnie docierają skargi w temacie konfliktów wywołanych np. sugestią konieczności zaszczepienia się czy ostatnio problemów z premiami rocznymi dla osób niezaszczepionych. Najwięcej skarg dociera do nas z sektora handlu oraz coraz więcej z budżetówki i sektora publicznego.

Partners Group i Peakside przejmują portfel nieruchomości logistycznych o powierzchni 150 000 m2 w Warszawie

  • Wejście nowych graczy na polski rynek obiektów logistycznych
  • Po zakończeniu planowanych prac modernizacyjno-adaptacyjnych na rynek trafi 150 000 m2 nowoczesnej powierzchni
  • Oczekiwany popyt ze strony najemców z branży logistyki miejskiej i
    e-commerce

Spółka joint venture („JV”) utworzona przez Partners Group, czołową firmę inwestycyjną o zasięgu globalnym („Partners Group”), oraz Peakside Capital Advisors AG („Peakside”), firmę specjalizującą się w zarządzaniu inwestycjami wraz z grupą dodatkowych współinwestorów zewnętrznych, nabyła portfel nieruchomości magazynowych. Kwoty transakcji nie ujawniono.

Nieruchomości zlokalizowane są w Warszawie i okolicach. W skład portfela wchodzi park magazynowy na warszawskim Targówku, w Raszynie oraz w Piasecznie. Po zakończonej modernizacji obiekty dostarczą na rynek ok. 150 000 m2 nowoczesnej powierzchni logistycznej.

Planowana jest modernizacja i przebudowa nieruchomości z myślą o stworzeniu efektywnej powierzchni logistycznej i magazynowej wysokiej jakości, spełniającej wysokie standardy ESG. Dzięki doskonałej lokalizacji obiekty będą w stanie zaspokoić potrzeby najemców z sektora e-commerce i tym samym pozwolą wykorzystać zmiany strukturalne zachodzące na rynku. Celem JV jest rozwój nowej platformy poprzez nabywanie kolejnych aktywów logistycznych w celu budowy nowych lub przebudowy istniejących obiektów.

Rahul Ghai, dyrektor zarządzający i jeden z dyrektorów działu Private Real Estate Europe w Partners Group, mówi: – Dostrzegamy doskonałą okazję do zainwestowania na polskim rynku nieruchomości magazynowych, zwłaszcza w kontekście rosnącego popytu na miejskie aktywa logistyczne z przeznaczeniem dla branży e-commerce, umożliwiające sprawną realizację mniejszych i bardziej rozdrobnionych zamówień z krótszym czasem dostawy.

Lucas Krup, z działu Private Real Estate Europe w Partners Group dodaje: – Cieszymy się, że będziemy mogli pracować nad planem tworzenia wartości, którego głównym celem będzie podnoszenie standardów zrównoważonego rozwoju w przekroju całego portfela. Na bieżąco monitorujemy rynek w poszukiwaniu nowych możliwości inwestowania w aktywa logistyczne w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Roman Skowroński, dyrektor zarządzający Peakside Capital Advisors w Polsce, komentuje: – Jakiś czas temu podjęliśmy decyzję o rozbudowie dotychczasowego modelu biznesowego w Polsce i stworzeniu portfela nieruchomości magazynowo-przemysłowych. Nabycie portfela w Warszawie to dla nas pierwszy krok na rynku nieruchomości logistycznych w Polsce, który będzie stanowić dopełnienie działalności firmy na rynku europejskim.

Po przebudowie, częściowym zagęszczeniu i modernizacji, łączna powierzchnia najmu brutto GLA w trzech lokalizacjach wyniesie niemal 150 000 m2. Aktywa, które przejdą rebranding, będą obejmować:

  • City Point Targówek, park logistyczny przy ul. Matuszewskiej 14 w warszawskiej dzielnicy Targówek
  • Logistics Point Raszyn, park logistyczny przy ul. Sokołowskiej 10 w Raszynie
  • Logistics Point Piaseczno, obiekty przy ul. Raszyńskiej 13 w Piasecznie.

Peakside będzie odpowiadać za zarządzanie aktywami i rozwój nieruchomości.

Rozpoczynają się prace budowlane na terenie City Point Targówek, obejmujące wyburzenie istniejących budynków. W ich miejscu powstanie nowoczesny park logistyczny, przeznaczony dla szerokiego grona najemców i spełniający wysokie standardy zrównoważonego rozwoju. Wszystkie nowe obiekty mają zostać objęte certyfikacją BREEAM na poziomie Excellent. Park jest położony zaledwie 9 km od centrum Warszawy, co sprawia, że jest to idealna lokalizacja dla firm kurierskich i innych najemców poszukujących miejskiej powierzchni logistycznej. Znajdą się w nim małe moduły magazynowe, powierzchnia pod lekką produkcję, obiekty dostosowane do konkretnych potrzeb najemców oraz nowoczesna powierzchnia biurowa. Przebudowa parku została podzielona na kilka etapów, a po jej ukończeniu kompleks będzie oferować 90 000 m2 powierzchni.

Prace związane z modernizacją istniejących budynków w Logistics Point Piaseczno i Logistics Point Raszyn zaplanowano na późniejszy termin. Logistics Point Raszyn oferuje dwa magazyny o łącznej powierzchni GLA 31 000 m2. Jest dogodnie zlokalizowany w pobliżu zjazdu z drogi ekspresowej S8, zaledwie 15 km na południowy zachód od centrum Warszawy. Logistics Point Piaseczno zostanie rozbudowany do 25 000 m2 powierzchni GLA w ramach dwóch obiektów. Park położony jest w pobliżu drogi krajowej nr 79 i stacji kolejowej w Nowej Iwicznej, zaledwie 16 km na południe od centrum stolicy.

W transakcji spółce JV doradzali prawnicy Marta Bijak-Haiduk, Jan Bagatela, Konrad Bisiorek, Dominik Górski i Dominika Sulak-Seyfried. Pozostałe usługi doradcze świadczyły firmy Deloitte, Gleeds i JLL.