Sunday Energy z decyzją GPW o wprowadzeniu akcji do obrotu

Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie podjął uchwałę w sprawie wprowadzenia akcji serii A i B do obrotu na rynku NewConnect spółki Sunday Energy – dostawcy rozwiązań z rynku OZE. W grudniu 2020 roku firma przeprowadziła ofertę publiczną akcji o wartości 4 mln zł. Zarząd spółki zapowiada publikację strategii rozwoju, wyznaczającej nowe kierunki wzrostu wartości. Jednocześnie wiosną br. zostanie przeprowadzony rebranding Sunday Energy.

4 lutego Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie podjął uchwałę w sprawie wprowadzenia do alternatywnego systemu obrotu na rynku NewConnect akcji zwykłych na okaziciela serii A (1 000 000 akcji) i serii B (160 000 akcji), o wartości nominalnej 0,10 zł każda.

– Decyzja GPW zbliża nas do debiutu na rynku NewConnect, który będzie bardzo istotnym krokiem w historii działalności spółki. Jednocześnie w ciągu najbliższego miesiąca planujemy zaprezentować obecnym i potencjalnym inwestorom nową, rozszerzoną strategię rozwoju spółki, połączoną z rebrandingem. Dokument będzie wskazywał nasze priorytety biznesowe w perspektywie krótko i średniookresowej, których celem jest wzrost pozycji konkurencyjnej spółki i dalsza budowa jej wartości. W strategii większy udział będą mieć komplementarne technologie rynku OZE wobec energii uzyskiwanej ze słońca – mówi Michał Sochacki, Prezes Zarządu Sunday Energy S.A.

Działalność Sunday Energy opiera się na imporcie i sprzedaży klientom profesjonalnym paneli fotowoltaicznych oraz innych komponentów OZE (m.in. inwertery, pompy ciepła, magazyny energii). Spółka kieruje swoją ofertę również do klientów indywidualnych poprzez sklep e-commerce sundayenergy.pl i rozwija projekty deweloperskie własnych farm fotowoltaicznych. Dodatkowo firma rozwija marketplace: outletOZE.pl

– Debiut na NewConnect stanowi zamknięcie ważnego etapu rozwoju spółki, zapoczątkowanego emisją akcji z grudnia 2020 roku. Dzięki niej szybciej osiągnęliśmy zakładane cele, takie jak rozszerzenie oferty handlowej o panele klasy premium ZNShine czy japońskiego lidera rynku – firmy LEAPTON Solar, rozwój nowej linii biznesowej, związanej z używanymi komponentami OZE czy też uruchomienie serwisu  OutletOZE.pl – dodaje Michał Sochacki.

Jak konflikt na Ukrainie wpłynie na rynki finansowe?

Ryzyko konfliktu na Ukrainie już wpłynęło na rynki kapitałowe – powodując załamanie rosyjskich akcji w końcówce ubiegłego roku oraz na początku 2022 r. W tym momencie rynek rosyjski odbija się z tego dołka – co traktowane jest jako sygnał świadczący o prawdziwości tezy mówiącej o tym, że do prawdziwego konfliktu zbrojnego na Ukrainie nie dojdzie. Nie można wykluczyć natomiast jakiejś formy konfliktu hybrydowego. Rosja nie ma żadnego interesu w tym, aby spowodować sankcje amerykańskie czy europejskie. Z drugiej strony, konflikt miałby poważne konsekwencje – przykładowo dla cen ropy, które już biją swoje wieloletnie rekordy. W sytuacji, gdy państwa rozwinięte walczą z najwyższą inflacją od dekad, jest to potencjalnie bardzo poważny problem. Należy jednak pamiętać o tym, że zima się skończy – a wraz z malejącym popytem na gaz ziemny, na wartości straci bardzo silna karta przetargowa, jaką mają w ręku Rosjanie.

– Dojdzie do deeskalacji konfliktu na granicy ukraińsko-rosyjskiej, ale będzie on stopniowy i zapewne przeciągnięty w czasie – tak, żeby obie strony mogły zachować twarz. Joe Biden mógłby ogłosić, że zapobiegł wojnie, a  Władimir Putin w Rosji, że uzyskał ustępstwa od NATO – powiedział serwisowi eNewsroom Kamil Cisowski, dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Xelion. – Akcje rosyjskie były niezwykle tanie na tle wszystkich globalnych rynków akcji w dołku. Obecnie ich cena wzrosła – ale wciąż wydają się być atrakcyjną inwestycją, nawet pomimo ryzyka krótkoterminowego. Co więcej, deeskalacja konfliktu na Ukrainie może doprowadzić do ponownego zainteresowania polskimi akcjami, które po świetnym rozpoczęciu roku mają za sobą kilka trudniejszych tygodni. Z kolei na podstawie analizy indeksów amerykańskich podczas poprzedniego ataku Rosji na Ukrainę można wysnuć wniosek, że rozwój obecnego konfliktu miałby zaledwie dwu-, trzydniowy wpływ na rynek amerykański – podsumowuje Cisowski.

Przemysł motoryzacyjny nadal w pandemicznym poślizgu

Perturbacje w łańcuchach dostaw wciąż dają się we znaki przemysłowi motoryzacyjnemu. Skutki podażowe pandemii najmocniej dotknęły producentów części i komponentów na pierwszy montaż. Z jednej strony otrzymują oni mniej zamówień od koncernów samochodowych, z drugiej zaś muszą mierzyć się zarówno z ograniczoną dostępnością materiałów do produkcji, jak również z wysokimi cenami surowców i komponentów, ale też energii, czy dalszą presją na wzrost wynagrodzeń. Ponadto przed nimi lokalne utrudnienia: niezwalniający licznik zakażeń oraz podatkowe niejasności. W dłuższej perspektywie wyzwaniem będzie adaptacja do przyspieszającego rozwoju elektromobilności. Dobre zakończenie roku 2021 skłania jednak przedsiębiorców do optymistycznego spojrzenia w najbliższą przyszłość.

Jak pokazują wyniki najnowszego barometru Przemysł, handel i usługi w motoryzacji. Podsumowanie sytuacji po IV kwartale 2021 r. i prognozy, przygotowanego przez Santander Bank Polska, Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych oraz Grupę MotoFocus, miniony rok zakończył się dla polskiej branży motoryzacyjnej nieźle i przyniósł odbicie po rynkowym załamaniu z 2020 roku. Skorzystali na nim między innymi producenci części samochodowych na rynek wtórny: 62% z nich zanotowało ponad 15-procentowy przyrost przychodów, a w przypadku kolejnych 19% wzrost wyniósł 10–15%. W mniejszym zakresie ożywienie odczuli producenci części do nowych aut. 65% z nich zwiększyło produkcję, przy czym u około 1/4 był to wzrost o ponad 10%. Jednak 30% firm z tej grupy zanotowało obniżenie produkcji, tymczasem wśród producentów części na rynek wtórny spadek przychodów dotknął jedynie 6%.

Analogiczne różnice widać też w prognozach na I kwartał 2022 roku. Dostawcy części na aftermarket w zdecydowanej większości (78%) spodziewają się wzrostu przychodów rok do roku. Mniejsze przychody prognozuje jedynie 9% firm z tej grupy. Z kolei wśród producentów części na pierwszy montaż niemal dwie trzecie spodziewa się wzrostu produkcji, 22% przewiduje brak zmian, a 13% – zmniejszenie wolumenu, jednak nie większe niż o jedną dziesiątą. Producenci z tej grupy nadal odczuwają bowiem znaczne zakłócenia w łańcuchach dostaw. Tylko 22% z nich wskazuje, że produkcja wróciła już do poziomów sprzed pandemii, a aż 48% szacuje, że ten powrót możliwy będzie dopiero w 2023 roku lub nawet później.

Pandemiczne zawirowania w najmniejszym stopniu dotknęły dystrybutorów części motoryzacyjnych. Wręcz przeciwnie, korzystają oni na niskiej dostępności nowych pojazdów, a przez to konieczności dłużej eksploatacji i naprawy obecnie posiadanych przez właścicieli aut. Dla nich nawet rok 2020 zakończył się wzrostem przychodów, a w 2021 roku dynamika była jeszcze większa – 67% dystrybutorów odnotowało zwiększenie przychodów o ponad 15%. 92% z nich spodziewa się też wzrostów w pierwszym kwartale 2022 (38% prognozuje przychody większe o ponad 15%).

Będzie drożej

Nowy rok polska branża motoryzacyjna – tak jak cała gospodarka – rozpoczęła na fali rosnących cen. Gwałtowne podwyżki na rynku energii napędzają obawy wśród producentów części samochodowych –28% z nich uważa, że wyższe opłaty za prąd i ciepło to duże wyzwanie dla funkcjonowania ich firm w 2022 roku. Największym zmartwieniem okazują się jednak wysokie koszty surowców i komponentów – jako główne wyzwanie wskazało je aż 54% producentów.

„Największym ograniczeniem dla produkcji i sprzedaży pojazdów pozostają zaburzenia w łańcuchach dostaw, przede wszystkim problemy z dostawami półprzewodników. Jednak dostępność niektórych ich typów istotnie wzrośnie dopiero po uruchomieniu nowych mocy produkcyjnych, co jest planowane głównie poza Europą i to dopiero na 2023 rok. Powrotu do wcześniejszych poziomów dostaw spodziewamy się z kolei najwcześniej od drugiej połowy 2022 roku. Dalsza dostępność wielu surowców i pozostałych komponentów do produkcji motoryzacyjnej będzie zależała od m.in. ceł i kontyngentów stosownych przez największych eksporterów i importerów, dostępności energii, cen energii wpływającej na opłacalność energochłonnych ogniw łańcuchów, ponownego uruchamiania mocy produkcyjnych, zaburzeń logistyki międzykontynentalnej, czy polityki monopolistów. A to wszystko przy wysokim popycie na materiały ze strony wielu innych sektorów” – mówi Radosław Pelc, analityk sektora motoryzacyjnego w Santander Bank Polska.

Rosną też koszty pracy, co widać po danych z warsztatów samochodowych. W 2021 wzrost przychodów odnotowało 54% właścicieli warsztatów, choć wzrost liczby klientów – tylko 46%. Właściciele warsztatów powszechnie (86%) wskazują, że stawki za roboczogodzinę poszły w górę. Najliczniejszą grupę (44%) wśród ankietowanych stanowią zaś ci, u których był to wzrost ponad 10-procentowy.

Nie tylko koszty

Rosnącym kosztom towarzyszy w Polsce widmo dalszego trwania pandemii i potencjalnych, wymuszonych przez piątą falę zastojów. Źródłem obaw są też niejasności związane z nowym systemem podatkowym. Jednocześnie nieco dalej na horyzoncie widać już kolejne wyzwania w postaci regulacji i trendów prośrodowiskowych. Co trzeci producent elementów samochodowych już teraz deklaruje, że w ciągu najbliższego roku zamierza zwiększyć zaangażowanie na rzecz zrównoważonego rozwoju. Ze średniej dla trzech grup (dystrybutorzy, producenci IAM oraz producenci OE) wynika, że największy odsetek firm (34%) zamierza zwiększyć zaangażowanie w obszarze „sustainability”. Największe zaangażowanie deklarują producenci OE, co wynika z faktu, że ich kontrahenci, a więc producenci samochodów, wymagają od dostawców deklaracji śladu węglowego i to często w całym łańcuchu dostaw. Branża musi jednak przygotować się też na rozwój elektromobilności.

„Wśród firm dostarczających części samochodowe na rynek wtórny aż 28% wskazuje, że połowa ich asortymentu nie znajdzie zastosowania w samochodach elektrycznych. Wśród producentów części na pierwszy montaż odsetek ten jest jeszcze wyższy i wynosi 44%. Przetrwanie wielu przedsiębiorstw może więc zależeć od skutecznej zmiany w ofercie. Jednocześnie firmy spodziewają się w naszym kraju wolniejszego rozwoju segmentu samochodów elektrycznych i hybrydowych, niż prognozują to niektórzy eksperci rynkowi. Ewentualna pomyłka w ocenie sytuacji może okazać się bardzo kosztowna” – zauważa Radosław Pelc.

Według danych Cambridge Econometrics najbardziej prawdopodobny scenariusz to udział pojazdów elektrycznych, w tym hybrydowych typu plug-in, w parku samochodowym Polski w perspektywie 10 lat na poziomie blisko 25%. Jednak aż ¾ polskiej branży uważa, że nie osiągniemy tego poziomu, a zdaniem 35% badanych nie przekroczymy 10%.

Dystrybutorzy – duże wzrosty sprzedaży i eksportu

Segment dystrybucji części samochodowych przed pandemią notował rokrocznie poprawę wyników. Po zawirowaniach w pierwszej fazie 2020 roku, odbudowa popytu nastąpiła szybko i cały rok dystrybutorzy zamknęli ze wzrostem przychodów. Mimo problemów w łańcuchach dostaw, w 2021 roku obserwowano dalszą poprawę ich wyników. Ponad 2/3 dystrybutorów w badaniu zadeklarowało, że ich przychody w ubiegłym roku wzrosły o ponad 15% rok do roku, a jedynie 4% zanotowało spadek.

Już dla prawie jednej trzeciej badanych firm udział sprzedaży zagranicznej w przychodach przekracza 30%. Dla jednej piątej mieści się on w granicach 20 do 30%. Dla połowy badanych firm dystrybuujących części sprzedaż zagraniczna jest więc istotna z punktu widzenia osiąganych wyników. Optymistyczne są także prognozy na I kwartał bieżącego roku – żaden z respondentów nie spodziewa się spadku przychodów, a prawie 60% oczekuje dynamiki przynajmniej na poziomie 10%.

Długoterminowym wyzwaniem rynku będzie rosnąca liczba samochodów elektrycznych i hybryd typu plug-in w polskim parku samochodowym. Trend ten będzie wymuszał zmianę zakresu usług warsztatów samochodowych i dostosowanie ich do innego rodzaju napraw. Według badania połowa dystrybutorów zamierza podjąć działania wspierające warsztaty motoryzacyjne w przygotowaniu do pojawienia się na większą skalę samochodów elektrycznych i hybryd typu plug-in.

Warsztaty – rosnące stawki motorem wzrostu

Podobnie jak w przypadku segmentu produkcji części na aftermarket oraz dystrybutorów, sytuacja niezależnych warsztatów motoryzacyjnych w 2021 roku była dobra. W porównaniu do 2020 roku, w ubiegłym roku prawie połowa warsztatów zanotowała wzrost liczby klientów. Warto jednak pamiętać o spadkach w pierwszej połowie 2020 roku, a więc niskiej bazie, do której odwołują się warsztaty. Mimo to, prawie jedna czwarta warsztatów wskazała na spadek liczby klientów, a prawie 1/3 jedynie utrzymała dotychczasową liczbę wizyt w warsztatach.

W 2021 roku wzrost cen za usługi odnotowało aż 86,5% respondentów. Przyczyną tego zjawiska są rosnące koszty prowadzenia działalności m.in. opłat za media czy wynagrodzeń. Trend ten prawdopodobnie utrzyma się roku obecnym, co potwierdzają zebrane prognozy przedstawicieli warsztatów.

Wśród największych wyzwań właściciele warsztatów wymieniają dostosowanie się do nowych wymogów związanych z elektromobilnością. Ich właściciele jako główne obawy wskazują konieczność zakupu dodatkowych urządzeń (57% wskazań) oraz dostęp do specjalistycznej wiedzy (50%), a także przeszkolenie lub pozyskanie personelu (36%). Jednak jak wspominaliśmy, mechanicy mogą liczyć na wsparcie ze strony dystrybutorów. Połowa z nich planuje bowiem podjąć działania, które mają pomóc warsztatom w dopasowaniu się do epoki elektromobilności.

Czy przedsiębiorcy, którzy po obniżce VAT nie obniżą cen dla konsumentów, są narażeni na sankcje ze strony UOKiK?

Prezes UOKiK zapowiedział, że w związku z będącą częścią Tarczy Antyinflacyjnej obniżką VAT na produkty spożywcze z 5% do 0%, będzie od 1 lutego 2022 roku wraz z Inspekcją Handlową monitorował ceny wybranych artykułów żywnościowych oraz piętnował negatywne praktyki sprzedawców . Jednak eksperci Stowarzyszenia Ochrony Konsumentów Aquila zwracają uwagę, że potencjalne sankcje wobec przedsiębiorców nie mają de facto podstaw prawnych, a wprowadzona obniżka stawki podatku nie jest jedynym czynnikiem, który wpływa na wysokość cen.

Specjaliści podkreślają, że jedyną prawnie dopuszczalną metodą powszechnego ograniczenia cen jest wprowadzenie cen maksymalnych, dokonane ustawą lub rozporządzeniem. Takie rozwiązanie budzi z reguły duże kontrowersje, więc stosuje się je niezwykle rzadko i to tylko w przypadkach, gdy wymaga tego ważny interes społeczny. – Aktualnie takich przepisów nie ma, więc ani UOKiK, ani Inspekcja Handlowa nie dysponują narzędziami prawnymi, by stosować wobec sklepów jakiekolwiek sankcje – podkreśla Małgorzata Miś, Prezes Stowarzyszenia Ochrony Konsumentów Aquila. Zwraca przy tym uwagę, że nie może być także mowy o zastosowaniu istniejących przepisów mówiących o ochronie naruszonego zbiorowego interesu konsumentów, za co grozi kara finansowa w wysokości do 10 proc. ubiegłorocznego obrotu. – Aktualnie ceny podlegają zasadom gospodarki wolnorynkowej i tak długo, jak ustawodawca nie wprowadzi cen maksymalnych, tak długo przedsiębiorcy mogą w zasadzie dowolnie ustalać ceny.

Brak stosownych regulacji prawnych bądź przesłanek ochrony zbiorowego interesu konsumentów to jednak nie jedyne powody, by poddawać w wątpliwość zasadność zapowiadanych przez UOKiK działań. Problemem jest również to, że wprowadzona obniżka VAT jest „zjadana” przez tempo inflacji i związany z tym wzrost kosztów działalności przedsiębiorców. W samym tylko grudniu 2021 ceny żywności wzrosły według GUS o 2,1 proc. w porównaniu do listopada, w tym dla masła wartość ta wyniosła 4,5 proc., a dla owoców – aż 6 proc. – Biorąc pod uwagę prognozy utrzymania się wysokiej inflacji, trudno liczyć na to, że obniżenie VAT zrekompensuje konsumentom odczuwalny, szybki wzrost cen. Pamiętajmy też, że wprowadzona obniżka podatku to rozwiązanie czasowe, obowiązujące tylko do sierpnia 2022 roku. Gdy zostanie zniesiona, przedsiębiorcy zapewne od razu będą musieli uwzględnić to w swoich kosztach i przez to podnieść ceny o wartość przywróconego VAT-u – zwraca uwagę Małgorzata Miś.

Wszystko wskazuje więc na to, że tak długo, jak nie zostaną wprowadzone ceny maksymalne, funkcję kontrolną rynku będą w największym stopniu sprawować konsumenci. To od ich świadomych wyborów, opartych na obserwacji i porównywaniu cen u konkurujących ze sobą przedsiębiorców zależeć będzie, czy ci ostatni nie będą wykorzystywać trudnej sytuacji gospodarczej ponad miarę.

Małgorzata Miś, prezes Stowarzyszenia Ochrony Konsumentów „Aquila”

Komentarz ZPP w sprawie minimalnego globalnego podatku CIT – problem unikania opodatkowania jest realny, ale właściwe rozwiązanie to podatek przychodowy

Minimalny globalny podatek CIT jest propozycją jednolitego opodatkowania dochodów przedsiębiorstw międzynarodowych od 2023r. Projekt daniny jest efektem kilku miesięcy negocjacji na poziomie OECD oraz G20, które zakończyły się zawarciem porozumienia w lipcu 2021r. z udziałem 136 krajów (na 140 biorących udział w pracach) w przedmiocie ustanowienia globalnego minimalnego podatku CIT na poziomie 15 proc.[1]

Porozumienie zostało przyjęte przez wielu światowych przywódców z entuzjazmem, w tym przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen[2] czy Prezydenta USA Joe Bidena.[3] Jednak przewidywany wpływ z podatku jest najwyższy dla gospodarek rozwiniętych, podczas gdy kraje o niskich dochodach w niewielkim stopniu będą partycypować we wzroście wpływów podatkowych.

Intencją porozumienia jest wprowadzenie podatku, od którego korporacje międzynarodowe nie będą mogły się uchylić, pomimo wykazania straty lub niskiego dochodu. W efekcie ma on zwiększyć dochody budżetowe oraz uniemożliwić zagraniczny transfer zysków do rajów podatkowych. Jednocześnie celem jest zagwarantowanie płatności podatku w miejscu rzeczywistej działalności przedsiębiorstwa i uzyskiwania dochodu.

Zasada ta ma teoretyczne odzwierciedlenie także w polskim prawie. Artykuł 3 ust. 1 ustawy o podatku od osób prawnych nakłada nieograniczony obowiązek podatkowy na osobę prawną mającą siedzibę lub zarząd na terenie Polski. Natomiast, art. 3 ust. 2 ustanawia obowiązek podatkowy od dochodów uzyskanych na terytorium RP dla podatników niemających siedziby w Polsce.[4] W praktyce jednak konstrukcja podatku dochodowego sprawia, że zyski uzyskiwane przez przedsiębiorstwa międzynarodowe są często transferowane i rozliczane w krajach o preferencyjnych systemach podatkowych.

Proponowane porozumienie w sprawie globalnego minimalnego podatku CIT składa się z dwóch filarów. Pierwszy z nich dąży do wprowadzenia bardziej zrównoważonego rozkładu dochodów podatkowych poprzez zatrzymanie transferu z krajów, gdzie zysk jest osiągany, do państw o korzystniejszych regułach podatkowych. Rozwiązanie to miałoby dotyczyć firm, które posiadają obrót w wysokości 20 mld euro oraz rentowność na poziomie 10 proc., w tym również firmy z branży cyfrowej.

Drugi filar przyjmuje minimalną stawkę podatku CIT w wysokości 15 proc. wobec wszystkich przedsiębiorstw, które posiadają roczny przychód większy niż 750 mln euro. W celu ochrony bazy podatkowej nakłada on barierę dla konkurencji polegającej na obniżaniu wysokości podatku CIT, która jest stosowana do przyciągania zagranicznych inwestorów.[5]

ZPP od dawna wskazuje na problem unikania opodatkowania przez niektóre korporacje. Uważamy, że jego praprzyczyna tkwi w samej konstrukcji podatku dochodowego, w ramach której możliwe jest – zwłaszcza przy dużym wsparciu wyspecjalizowanych kancelarii – niemal dowolne manipulowanie wysokością dochodu do opodatkowania, poprzez sztuczne zwiększanie kosztów. Tym samym, adekwatną receptą jest w naszym przekonaniu wprowadzenie prostego i powszechnego podatku przychodowego. Do propozycji wprowadzania globalnego minimalnego CIT odnosimy się zatem negatywnie, zwłaszcza że opiera się ona w istocie na zamiarach niemożliwych do zrealizowania. W naszym przekonaniu nie ma szans na globalną (obejmującą wszystkie kraje) konwergencję systemów podatku dochodowego od osób prawnych.

Jednocześnie, sprzeciwić należy się – pojawiającym się w dyskursie wokół erozji bazy podatkowej i transferom zysków – pomysłom wprowadzania nowych obciążeń o charakterze sektorowym. Dodatkowe opodatkowanie konkretnych, arbitralnie wybranych branż, nie stanowi żadnego rozwiązania problemu, a przy okazji komplikuje system i doprowadza do istotnych zaburzeń gospodarczych.

Realną odpowiedzią na problem unikania CIT powinno być wprowadzenie jasnych i jednolitych zasad opodatkowania. Wprowadzenie rozwiązań mających realnie przeciwdziałać zjawisku transferu zysków musi się dokonać przez kompleksową zmianę systemu podatkowego od osób prawnych. Uważamy, że rozszerzanie obecnego anachronicznego modelu opartego na podatku dochodowym nie rozwiąże w dłuższe perspektywie problemu ściągalności CIT. Postulujemy zatem zastąpienie obecnego modelu podatku od osób prawnych z daniny opartej na kryterium dochodowym na należność mierzoną od przychodu (tzw. podatek przychodowy). Uważamy, że przystaje on lepiej do realiów współczesnej gospodarki rynkowej i w lepszym stopniu zapewniłby efektywne objęcie podatkiem przedsiębiorstw międzynarodowych.

[1] https://www.oecd.org/tax/international-communit…
[2] https://ec.europa.eu/commission/presscorner/det…
[3] https://www.whitehouse.gov/briefing-room/statem…
[4] https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/…
[5] https://www.oecd.org/tax/beps/statement-on-a-tw…

Co rynki chciały usłyszeć?

Inwestorzy tak bardzo chcieli mieć powód, by kupować euro, że byli skłonni nawet niewielki sygnał interpretować jako twardą zapowiedź podwyżek stóp procentowych. Wczorajsza konferencja nie uzasadnia jednak obecnej reakcji, co powoduje silne ryzyko korekty.

Co się stało w EBC?

Wczorajsze posiedzenie EBC dla niewtajemniczonego obserwatora było absolutnie nudne. Brak jakiejkolwiek decyzji i do tego komunikat zbliżony do poprzednich. Dlaczego zatem rynki postanowiły, że warto kupować euro? A konkretniej doprowadzić do 1,5% umocnienia euro względem dolara. W komentarzach pojawiło się kilka sformułowań, z których analitycy wywnioskowali, że podwyżki stóp procentowych mogą mieć miejsce szybciej, niż dotychczas oczekiwano. Owszem, padło sformułowanie, że Rada Prezesów EBC jest zaniepokojona inflacją. Mowa o ludziach, których celem jest dbanie o stabilność cen. To, że są zaniepokojeni, owszem może być sygnałem zmiany retoryki. Ale może być też końcem zaklinania rzeczywistości i przyznaniem, że nawet jak się zjawisko nazwie przejściowym, to ono samo nie zniknie. W dalszym ciągu pojawia się jednak informacja o przewidywanym złagodzeniu inflacji. Zaklinanie rzeczywistości trwa zatem nadal.

Wielka Brytania podnosi stopy

Wczoraj Brytyjczycy zgodnie z oczekiwaniami decyzją Banku Anglii zerwali z polityką rekordowo niskich stóp procentowych. Główna stopa wynosi obecnie 0,5% i nadal jest wyjątkowo niska, biorąc pod uwagę 5,4% inflacji. Wczoraj funt po samej decyzji chwilę zyskiwał. Potem ciężko tak naprawdę ocenić, gdyż najpopularniejszym punktem odniesienia dla funta jest wspólna europejska waluta. Ta z kolei na fali nagłego optymizmu po konferencji EBC wyskoczyła tak mocno w górę, że zamazała zupełnie obraz.

Czesi nie biorą jeńców

Nasi południowi sąsiedzi postanowili naprawdę walczyć z inflacją. W tym celu wczoraj doszło do podwyżki stóp procentowych o 0,75%. To nie sama wysokość podwyżki budzi emocje, ale obecna wysokość stóp procentowych. Główna stawka w Pradze to teraz 4,5%. Ostatnie posiedzenia tempo wzrostu zwalnia, ale po ruchach 1,25%, 1,00% i 0,75% bardzo szybko Czesi osiągnęli najwyższy poziom stóp procentowych od 20 lat. Inflacja wynosi tam wciąż 6,6%, aczkolwiek nawet przy tak silnych wzrostach na efekt przyjdzie nam chwilę poczekać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – stopa bezrobocia,
14:30 – Kanada – stopa bezrobocia.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Grupa ORLEN planuje dalszy rozwój energetyki wiatrowej na Bałtyku

Grupa ORLEN złożyła wnioski o przyznanie 7 nowych koncesji na budowę farm wiatrowych na Bałtyku. Po uruchomieniu kolejnego etapu procedury administracyjnej, Koncern będzie wnioskował o przyznanie pozostałych 4 koncesji na tym obszarze. Łączna moc możliwa do uzyskania na obszarach objętych złożonymi wnioskami szacowana jest na ok. 7 GW. Grupa ORLEN, wnioskując o jak największą liczbę koncesji, chce wykorzystać efekt skali i dotychczasowe doświadczenia w realizacji projektów morskiej energetyki wiatrowej.

– Strategia Grupy ORLEN do 2030 roku zakłada, że kluczowym obszarem rozwoju będzie energetyka oparta głównie o odnawialne źródła energii. Plany dotyczące budowy nisko- i zeroemisyjnych mocy energetycznych opieramy na najbardziej efektywnych technologiach, umożliwiających modernizację tego segmentu działalności. Dlatego chcemy inwestować w morskie farmy wiatrowe, które stanowią jeden z najważniejszych kierunków rozwoju nie tylko naszego Koncernu, ale i całej polskiej gospodarki. Mamy wiedzę i odpowiednie zasoby, aby być liderem tego procesu. Dlatego chcielibyśmy pozyskać jak największą liczbę nowych koncesji. To istotne ze względu na pożądany efekt skali, który umożliwi udział biznesowy i maksymalizację wkładu polskich przedsiębiorców w łańcuch wartości dla morskich elektrowni wiatrowych – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Z uwagi na wysoką efektywność produkcji, morska energetyka wiatrowa jest najdynamiczniej rozwijanym źródłem energii odnawialnej w Europie. Na wodach Bałtyku zainstalowanych jest obecnie ok. 2,2 GW mocy, a według szacunków ekspertów, do 2050 roku mogą one osiągnąć poziom nawet 93 GW. Potencjał Morza Bałtyckiego wynika przede wszystkim ze sprzyjających energetyce wiatrowej warunków, takich jak jego niskie zasolenie, stosunkowo niewielka głębokość i stałe, silnie wiejące w skali całego roku wiatry.

Według założeń „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.”, na polskich wodach ma powstać od 9 do 11 GW mocy zainstalowanych w morskiej energetyce wiatrowej. Grupa ORLEN planuje stać się jednym z liderów w tym obszarze, m.in. dzięki realizacji strategii ORLEN2030. Do końca dekady na inwestycje w nowoczesną energetykę, w tym na projekty offshore wind, Koncern przeznaczy 47 mld zł.

Rozbudowa potencjału energetycznego na Bałtyku jest jednym z najważniejszych projektów rozwojowych Grupy ORLEN, realizowanych przez portfel spółek zależnych: ORLEN Neptun i Energa Morskie Farmy Wiatrowe. Swoje kompetencje i doświadczenie w obszarze morskiej energetyki wiatrowej Koncern rozbudowuje m.in. poprzez realizację projektu Baltic Power – morskiej farmy wiatrowej o mocy do 1,2 GW, powstającej w partnerstwie z kanadyjską spółką Northland Power. Jej budowa, zgodnie z harmonogramem, planowana jest na lata 2024 – 2026. Zlokalizowana ok. 23 km od brzegu na wysokości Łeby i Choczewa farma o mocy do 1,2 GW docelowo zasili nawet milion polskich gospodarstw domowych.

Cyberprzestępcy zaatakowali dystrybutorów paliw w Niemczech

Skuteczny atak ransomware na dwie spółki zależne Marquard & Bahls – niemieckiej firmy operującej na rynku dostaw paliw – zmusił czołowych dystrybutorów paliw w Niemczech do wstrzymania działań. Cyberatak spowodował, że największa krajowa sieć dystrybucyjna Aral, musiała zaopatrywać część swoich stacji benzynowych (233 na 2300) z alternatywnych źródeł. W ataku ucierpiała również firma Shell, która poinformowała, że w efekcie cyberataku przekierowuje dostawy ropy do innych magazynów.

Zdaniem ekspertów ESET odpowiedzialna za atak grupa cyberprzestępców ALPHV buduje model franczyzowy dla ataków z użyciem oprogramowania ransomware. 

Niemiecka gazeta Handelsblatt przywołuje wewnętrzny raport dotyczący incydentu, który miał miejsce w ostatnich dniach stycznia, który stwierdza, że „systemy Oiltanking zostały naruszone przez oprogramowanie ransomware BlackCat poprzez nieznaną wcześniej lukę.”

– Przykład ten kolejny raz pokazuje, jak ważne dla sprawnego funkcjonowania infrastruktury krytycznej są małe i średnie firmy – ich unieruchomienie lub zakłócenie pracy blokuje całe łańcuchy dostaw. Można założyć, że choć zaszyfrowanie danych miało miejsce w ostatnich dniach, to cyberprzestępcy uzyskali dostęp do sieci firmowej dużo wcześniej. Zwykle bowiem przed ostatecznym etapem ataku ransomware, czyli szyfrowaniem firmowych danych, przestępcy  szczegółowo badają system, który znalazł się na ich celowniku. Atak na firmy z branży paliwowej to przykład dobitnie pokazujący jak wiele pozostało do zrobienia w zakresie bezpieczeństwa IT w organizacjach – mówi Kamil Sadkowski, starszy specjalista ds. cyberbezpieczeństwa w ESET

Użyte podczas tego ataku oprogramowanie ransomware Black Cat i stojąca za nim grupa cyberprzestępcza ALPHV pozostawały nieznane do końca 2021 r.

Ekspert ESET zwraca uwagę na fakt, że oprogramowanie ransomware pozostaje jedną z najbardziej dochodowych gałęzi działalności dla organizacji cyberprzestępczych. Rosnąca liczba udanych ataków ransomware i wysokość zapłaconego okupu może w przyszłości doprowadzić do zmian na rynku ubezpieczeń przed skutkami cyberataków.

Atak cyberprzestępców na firmy paliwowe nie jest nowością. W ubiegłym roku amerykański koncern paliwowy Colonial Pipeline musiał uporać się z atakiem typu ransomware. W wyniku działań cyberprzestępców sparaliżowane zostały usługi biznesowe spółki, co doprowadziło do braku dostępu do gazu na wschodnim wybrzeżu USA przez blisko tydzień. W kontekście bieżących wydarzeń geopolitycznych i zwiększających się cen surowców, w tym ropy i gazu, eksperci spodziewają się kolejnych ataków ransomware na firmy branży surowcowej na świecie.

Jastrzębie nadlatują

Po tym jak w ubiegłym tygodniu jastrzębiego zwrotu dokonała Rezerwa Federalna, kolejne banki centralne dołączają do grona instytucji normalizujących politykę pieniężną oraz tych, które planują podwyższać koszt pieniądza. Czwartek na rynkach finansowych został zdominowany przez decyzje Banku Anglii oraz Europejskiego Banku Centralnego.

W trakcie lutowego posiedzenia Bank Anglii podwyższył główną stopę procentową o 25 punktów bazowych, ale rozkład głosów (5:4) wskazuje, że realnym scenariuszem był ruch o 50pb w górę. Główna stopa procentowa wynosi obecnie 0,5 proc. Ponadto zdecydowano, że nie będzie reinwestowania środków w obligacje skarbowe. W dalszej kolejności mają być redukowane pakiety obligacji przedsiębiorstw. Ogólnie rzecz biorąc, stało się jasne, że BoE z pewnym niepokojem obserwuje procesy inflacyjne. Wzrost cen w części ma charakter podażowy (towary importowane i ceny energii powodują silny wzrost cen konsumpcyjnych). Aby zapobiec rozkręceni się tzw. spirali inflacyjnej BoE widzi konieczność dalszego zacieśnienia polityki pieniężnej. Mimo, że prezes Andrew Bailey próbował stłumić oczekiwania na podwyżkę stóp, nie do końca mu się to udało. W każdym razie oczekiwania rynku na kontynuację zacieśniania monetarnego wzrosły jeszcze bardziej.

Chwilę później decyzję ws. poziomu stóp procentowych zakomunikował Europejski Bank Centralny. Bez zaskoczeń EBC utrzymał główne parametry polityki pieniężnej na niezmienionym poziomie, jednak konferencja prezes Lagarda rozwiała nieco gołębich nastrojów. Lagarde wyraźnie komunikowała, że EBC widzi pewne ryzyko inflacyjne i choć nie podejmuje w tej chwili aktywnych działań, to będzie gotowe przeciwdziałać rozpędzeni się spirali cenowo-płacowej. Przy zachowaniu pełnej skali (EBC wciąż jest najbardziej gołębie nastawionym ważnym bankiem centralnym) widać pewną zmianę retoryki w kierunku ciaśniejszej polityki, a przede wszystkim werbalne interwencje nakierowane na zakotwiczenie oczekiwań. Kurs eurodolara wyraźnie odbił, gdyż rynek w retoryce EBC dostrzegł zmianę nastawienia na zdecydowanie bardziej jastrzębie.

Również w Polsce bank centralny kontynuuje działania w kierunku normalizacji polityki pieniężnej. Po kolejnych podwyżkach stóp procentowych wśród decydentów widać przede wszystkim oczekiwania silniejszego złotego. Zdaniem prezesa Glapińskiego „aprecjacja złotego wspierałaby zacieśnienie polityki pieniężnej i byłaby spójna z jej kierunkiem. Kurs złotego jest istotnym kanałem wpływu na gospodarkę.”. Bank centralny walczy o odetkanie kanału kursowego, co być może pozwoliłoby uniknąć bardzo silnych podwyżek stóp procentowych (silniejszy złoty obniża inflację importowaną). Złoty zyskał w ostatnich dniach szczególnie wyraźnie względem dolara. Kurs USD/PLN spadł w piątek do 3,9650.

Maciej Madej, analityk DM TMS Brokers

Blackstone kupuje portfel nieruchomości logistycznych o wartości 520 mln euro

Międzynarodowa firma doradcza Savills, we współpracy z Eastdil Secured, doradzała Macquarie Capital Principal Finance oraz Elite Partners Capital przy sprzedaży paneuropejskiego portfela nieruchomości logistycznych Elite Logistics Fund I funduszowi Blackstone European Property Income Fund (BEPIF) za kwotę 520 mln euro.

W skład budowanego od dwóch lat portfela aktywów wchodzi 12 nieruchomości logistycznych i magazynowych na terenie Wielkiej Brytanii, Polski, Hiszpanii, Niemiec i Czech. Wśród najemców dominują czołowi operatorzy logistyczni 3PL, a jeden z obiektów, wybudowany w formule BTS, zajmuje wiodąca globalna firma z branży spożywczej.

„Ponad 40% całkowitej powierzchni najmu brutto tych nieruchomości ulokowane jest w Polsce: w Mszczonowie pod Warszawą i Gdańsku. Świadczy to o rosnącym popycie i znaczeniu polskiego rynku dla inwestorów w sektorze magazynowym i logistycznym” – mówi John Palmer, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego dla sektora nieruchomości magazynowych w Savills w Polsce.

Co to jest pozycjonowanie lokalne?

Marketing internetowy to działania mające na celu zwiększenie widoczności i rozpoznawalności marki w sieci. Agencja zajmująca się reklamą w Google zna mechanizmy działania algorytmów wyszukiwarki, może więc z łatwością zoptymalizować witrynę internetową tak, by była ona przyjazna zarówno dla robotów indeksujących Google, jak i dla użytkowników. Optymalizacja strony przekłada się na wyższą pozycję w wynikach wyszukiwania. Istotą tego procesu jest znalezienie się w TOP 10 na konkretne, powiązane z profilem działalności firmy frazy kluczowe. Dla biznesów działających regionalnie idealnym rozwiązaniem jest pozycjonowanie stron internetowych. Na czym ono polega?

Lokalne pozycjonowanie stron www – co to?

SEO (ang. Search Engine Optimization), nazywane również pozycjonowaniem, to nic innego jak optymalizacja stron pod wyszukiwarki internetowe. Działania SEO obejmują:

  • techniczną optymalizację witryny;
  • przygotowanie i publikowanie wysokiej jakości treści, uwzględniającej frazy kluczowe, na które pozycjonowana jest strona (ang. content marketing);
  • budowanie wartościowej bazy linków przychodzących (ang. link building).

Lokalne pozycjonowanie strony www różni się od ogólnego SEO tym, że witryna pozycjonowana jest na frazy kluczowe w kontekście konkretnego regionu, np. miasta czy dzielnicy (np. fryzjer Poznań Jeżyce).

Lokalne SEO – w jaki sposób Google tworzy ranking stron?

Właściwie poprowadzona kampania SEM (ang. Search Engine Marketing – reklama w wyszukiwarce), ukierunkowana na wypromowanie wśród lokalnych odbiorców, sprawi, że pozycjonowana witryna będzie wyświetlała się osobom z najbliższej okolicy, a więc realnie zainteresowanych Twoją ofertą. Google wyświetla strony w lokalnych wynikach wyszukiwania, bazując na szeregu istotnych czynnikach. O pozycji strony decydują w tym przypadku m.in. trafność, odległość oraz rozpoznawalność marki.

Trafność

Firmy powinny zadbać o to, aby rzeczowo i konkretnie podawać informacje dotyczące profilu swojej działalności. Istnieje wtedy większa szansa na to, że wyszukiwarka połączy daną witrynę z zapytaniem użytkownika i zaproponuje ją w zaprezentowanych wynikach.

Odległość

Użytkownik może sam wskazać lokalizację (np. fryzjer Poznań), wówczas bez względu na to, skąd fizycznie padło zapytanie, wyszukiwarka podpowie wyniki odpowiadające wskazanej lokalizacji. Jeśli jednak nie zostanie ona określona (np. wpisana zostanie fraza ogólna: fryzjer), Google sam określi lokalizację i w przypadku, gdy użytkownik znajduje się w Poznaniu, podsunie pasujące propozycje.

Rozpoznawalność marki

Pozycjonowanie strony w wyszukiwarce Google jest dużo prostsze, gdy firma jest rozpoznawalna. Google zbiera informacje o firmie z różnych miejsc: blogów, forów, artykułów, katalogów. O pozycji strony w lokalnych wynikach wyszukiwania decyduje także liczba uzyskanych ocen i opinii na temat firmy.

Zalety pozycjonowania z wykorzystaniem geolokalizacji

Przy bardzo wysokim poziomie konkurencji, zwłaszcza w branży e-commerce, strategia reklamy online powinna być starannie przemyślana. Pozycjonowanie lokalne stron www może stanowić doskonały wstęp do pozycjonowania ogólnego – pierwszym krokiem jest w tym przypadku zbudowanie pozycji silnej marki na rynku lokalnym, a kolejnym jej dalszy rozwój o kolejne obszary geograficzne.

Jeśli frazy kluczowe ściśle powiązane z geolokalizacją zostały odpowiednio dobrane (np. hydraulik Opole, tanie noclegi Kraków stare miasto), a optymalizacja przeprowadzona we właściwy sposób, taka reklama w Internecie z pewnością przyniesie zamierzone efekty.

Do największych zalet lokalnego SEO należą:

  • generowanie organicznego ruchu, odznaczającego się wysokim stopniem konwersji,
  • stosunkowo krótki jak na pozycjonowanie stron internetowych czas, po którym pojawiają się pierwsze wyniki,
  • mniejsza niż na rynku ogólnokrajowym konkurencja,
  • niższe koszty niż w przypadku pozycjonowania na frazy ogólne,
  • możliwość dotarcia do dużej liczby potencjalnych klientów z najbliższej okolicy,
  • budowanie wizerunku branżowego lidera w regionie.

Agencja SEO – współpraca, która się opłaci

Lokalne pozycjonowanie strony w Google to działania przynoszące wymierne korzyści. Z tej metody reklamy w Internecie korzystają głównie niewielkie biznesy, dla których grupę docelową stanowią lokalni odbiorcy, lub większe firmy, działające tylko na danym obszarze. Pozycjonowanie sklepów internetowych, prowadzących wyłącznie sprzedaż wysyłkową, odbywa się zazwyczaj z uwzględnieniem fraz ogólnych.

Jeżeli masz wątpliwości co do tego, jaką strategię wybrać i czy w Twoim przypadku lokalne SEO na pewno się sprawdzi, profesjonalna firma zajmująca się reklamą w Internecie z pewnością zaproponuje optymalne rozwiązanie.

Więcej informacji na stronie Agencji SEO SEMPIRE pod adresem: https://www.sempire.pl/pozycjonowanie-lokalne.html

Męskie stylizacje półformalne – poznaj nasze inspiracje

Są takie wyjścia, kiedy garnitur wydaje się zbyt formalny, a jeansy z koszulką zbyt swobodne. Wtedy też dobrze sprawdzi się stylizacja półformalna, inaczej smart casualowa. Jak ją stworzyć i czego w naszej garderobie zabraknąć nie może?

Na wstępie wyjaśnijmy, co właściwie kryje się pod pojęciem smart casual. Jest to styl, który w zgrabny sposób łączy eleganckie części garderoby z casualowymi. Jest pomostem między zestawieniami formalnymi i codziennymi.

Jakie ubrania można wykorzystać do stylizacji półformalnej?

Absolutną podstawą są sportowe marynarki męskie. To jeden z najważniejszych elementów naszej stylizacji. Pamiętajmy przy tym, by zawsze zakładać marynarkę casualową, a nie tą do garnituru. Sportową marynarkę poznamy po innym kroju, przeszyciach, kieszeniach. W zależności od pory roku nosi się marynarkę bawełnianą, wełnianą bądź tweedową.

Drugim ważnym elementem są spodnie chinosy męskie. To wygodne materiałowe spodnie, które z powodzeniem założymy zamiast jeansów. W tradycyjnej wersji są w kolorze beżowym, ale nie brakuje modeli czarnych, szarych, granatowych bądź w kratkę. Ponieważ chinosy są obecne w niemal każdej stylizacji, najlepiej zaopatrzyć się w kilka par.

Następne są koszule, swetry i golfy. Koszule powinny być bawełniane, ewentualnie lniane. Sprawdzą się takie barwy jak biel, błękit albo krata typu vichy. Pod marynarkę możemy założyć też dopasowany golf, cienki sweter z dekoltem w serek i koszulki polo.

Nie możemy zapominać o obuwiu. Są Panowie, którzy przy stylizacjach smart casualowych zakładają buty sportowe. Jednak niekoniecznie wygląda to dobrze i nie dla każdego taka ekstrawagancja to dobra propozycja. Bezpieczniejszą propozycją są skórzane półbuty. Sprawdzą się na przykład oksfordy, brogsy bądź mokasyny.

Przykładowe stylizacje półformalne

Najbardziej klasycznym i uniwersalnym zestawieniem jest połączenie granatowej marynarki, beżowych chinosów i białej koszuli. Kolory możemy odwrócić i zamiast beżowych spodni założyć beżową marynarkę.

Idąc na imprezę lub przyjęcie, możemy wziąć pod uwagę również coś wyraźniejszego. Bordowe chinosy będą dobrze komponować się z granatową marynarką i koszulą w błękitno-białe paski. Możemy do tego dobrać granatowy gładki krawat.

Kiedy będziemy wychodzić jesienią lub zimą, zamiast koszuli możemy postawić na gładki dopasowany golf. Będzie rewelacyjnie wyglądać w połączeniu z marynarką i chinosami. Na marynarkę załóżmy płaszcz typu dyplomatka lub bosmanka.

Ciekawą i elegancką stylizację uzyskamy, kiedy koszulę połączymy ze swetrem z dekoltem serek. Wystarczy do tego dodać płaszcz lub kurtkę i mamy modne stylowe zestawienie.

Kiedy sprawdzi się styl smart casual?

Okazji, na które możemy się tak ubrać, jest mnóstwo. Taka stylizacja sprawdzi się, kiedy jesteśmy umówieni z klientem (pod warunkiem, że w firmie nie obowiązuje formalny dress code), zamierzamy wybrać się do restauracji, na randkę, na przyjęcie w gronie rodzinnym. Zatem wszędzie tam, gdzie powinniśmy wyglądać elegancko, ale nie musimy zakładać garnituru.

Samochód na firmę – płać abonament RTV

Bez wątpienia przeważająca większość pojazdów poruszająca się po drogach wyposażona jest w odbiorniki radiowe, a każdy nowy pojazd trafiający na taśmę produkcyjną jako element wyposażenia obowiązkowego posiada radio. Powszechną informacją jest konieczność regulowania opłat za korzystanie z odbiorników radiowych czy telewizyjnych, ale czy powinniśmy dodatkowo płacić za odbiornik zamontowany w samochodzie firmowym?

Obowiązkowy abonament

Czy wiesz, czy i kiedy jesteś zobowiązany do opłacania abonamentu RTV? Masz samochód w firmie i podczas jazdy korzystasz z radia?  Bazując na informacjach zawartych w art.2. 1 Ustawy z dnia 25 kwietnia 2005 roku o opłatach abonamentowych, za korzystanie z odbiorników radiofonicznych czy telewizyjnych uiszcza się opłaty abonamentowe. Ważne, by pamiętać, że samo posiadanie odbiornika zobowiązuje nas już do zgłoszenia tego faktu i opłacania stosownych opłat.  Wspomniana ustawa szczegółowo wskazuje podmioty, które są zobowiązane do ponoszenia opłat, oraz opisuje, kto jest zwolniony z tego obowiązku. Zapisy nie dotyczą osób fizycznych i samochodów prywatnych, jeśli w gospodarstwie domowym zarejestrowane i opłacane są odbiorniki radiowe i telewizyjne, możemy bez obaw korzystać z odbiornika w samochodzie. Przepisy dotyczą jednak przedsiębiorców, którzy są zobligowani do płacenia za każdy odbiornik radiowy czy telewizyjny, będący na wyposażeniu firmy, również taki umieszczony w samochodzie służbowym

Rejestracja odbiornika radiowego 

Obowiązkiem pracodawcy jest zarejestrowanie odbiornika na nazwisko pracownika, który będzie samochód użytkował. Abonament należy opłacać oddzielnie, za każde auto firmowe, które jest wyposażone w odbiornik. Zaletą jest możliwość odliczenia kosztu abonamentu od podatku, co niewątpliwie jest ułatwieniem dla firm, które posiadają dużą ilość samochodów. Pracownicy Poczty Polskiej zajmują się sprawdzaniem płatności i mimo, iż kontrole zdarzają się rzadko, to nigdy nie wiadomo kiedy zostanie się sprawdzonym. 

Leasing? Abonament również obowiązuje

Obowiązek rejestracji i opłacania abonamentu RTV dotyczy również leasingobiorców. Obowiązek informowania leasingobiorców o konieczności zarejestrowania odbiorników radiowych na poczcie, spoczywa na firmach leasingujących. Jednakże nie każdy leasingobiorca płaci abonament, co wynika zazwyczaj z niewiedzy lub celowego działania. Warto jednak pamiętać, że za niewywiązywanie się obowiązku mogą grozić wysokie kary finansowe, które mogą być aż 30-krotnością miesięcznej opłaty abonamentowej. Taka kara potrafi mocno zaburzyć firmowy budżet, lepiej więc sprawdzić czy nie jesteśmy zobowiązani do uiszczania opłat abonamentu RTV.

Cyberatak na europejski system dystrybucji paliw. Sektor użyteczności publicznej coraz bardziej narażony na ataki

Cyberprzestępcy zaatakowali krajowy system dystrybucji paliw w Niemczech. Atak, wymierzony w wiodącego dostawcę handlującego ropą, zakłócił płatności na setkach stacji benzynowych. Handlująca paliwami firma Mabanaft powołała się na tzw. siłę wyższą w związku z brakiem możliwości realizacji dostaw paliwa.

Firma Mabanaft GmbH & Co. KG wraz z Oiltanking Deutschland, które przechowują i dystrybuują duże ilości paliwa w Niemczech, poinformowały, że ich systemy informatyczne zostały naruszone, a działalność zakłócona. W środę pojawiły się informacje o problemach z pracą licznych terminali w centrum handlu ropą Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia.

Incydenty przypominają, jak cyberbezpieczeństwo staje się coraz większym problemem w przemyśle naftowym. W zeszłym roku firma Colonial Pipeline Co. zapłaciła okup po tym, jak włamanie zmusiło ją do zamknięcia największego rurociągu paliwowego w USA, co spowodowało braki na stacjach benzynowych i skoki cen.

– Cyberprzestępcy lubią uderzać w najbardziej wrażliwe punkty infrastruktury. Ten atak jest potwierdzeniem rosnącego trendu. Według najnowszego raportu dotyczącego bezpieczeństwa firmy Check Point Research (CPR) w 2021 r. globalny sektor usług użyteczności publicznej odnotował 274% wzrost liczby średniotygodniowych ataków w porównaniu z 2020 r.  Wybór ataku na Oiltanking Deutschland był przemyślany przez cyberprzestępców. Wiedzieli oni bowiem, że wszelkie zakłócenia w Oiltanking Deutschland mogą stać się problemem krajowym i europejskim. Efektem mogą być zmiany cen gazu, które wymkną się spod kontroli. A to ma wpływ na życie mieszkańców.  Zabiegi te są dokonywane w celu wywarcia presji i zmuszenia do zapłaty okupu.  Motywacje wyboru Oiltanking Deutschland jako celu są podobne do tych, którymi przestępcy kierowali się w przypadku Colonial Pipeline w USA – mówi Wojciech Głażewski, dyrektor generalny firmy Check Point w Polsce.

Rzecznik MŚP: Obniżka VAT nie daje podstaw do kontroli cen

Stanowisko Rzecznika MŚP Adama Abramowicza w sprawie zapowiedzi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i Inspekcji Handlowej, stałego monitoringu cen wybranych artykułów żywnościowych i piętnowania negatywnych praktyk sprzedawców.

Na podstawie ustawy z dnia 13 stycznia 2022 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług obniżono stawki VAT na szereg produktów.

  1. UOKiK zapowiedział kontrole Inspekcji Handlowej i te działania w tej chwili trwają.
  2. Należy mieć świadomość, że obniżenie stawek VAT nie zawsze zagwarantuje obniżenie ceny brutto (końcowej dla konsumentów), gdyż na tę cenę składają się: koszty operacyjne w tym koszty zakupu towarów i marża i dopiero do tak wyliczonej kwoty dodaje się VAT. Jeżeli koszty operacyjne będą wzrastały, to przy zachowaniu stałej marży cena musi rosnąć.
  3. Firmy w Polsce działają na wolnym rynku, którego ograniczenie może być wprowadzone wyłącznie na drodze ustawy. Obecnie nie ma ustawy, która ograniczałaby dowolne kształtowanie marży handlowej przez sprzedającego, a co za tym idzie ceny końcowej dla konsumenta. Zgodnie z art. 3531 KC obowiązuje zasada swobody umów i stanowiąc podstawowy element konstytucyjnej wolności działalności gospodarczej, należy ona do kluczowych zasad ustrojowych. Zasada swobody umów przesądza, że strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Powyższa zasada dotyczy zakupów, także codziennych, podczas których każdorazowo dochodzi do zawierania umów, choć nie spisanych na piśmie. Nabywca faktycznie wyraża wtedy zgodę na cenę poprzez dokonanie zapłaty. Sprzedawca, ustalając zbyt wysokie ceny, ryzykuje, że nie sprzeda towaru i odnotuje straty, dlatego na tak konkurencyjnym rynku, jaki mamy obecnie w Polsce, nie ma możliwości, aby ceny w poszczególnych sklepach różniły się znacznie od cen akceptowalnych przez konsumentów.
  4. Należy podkreślić, że zapowiedziane przez UOKiK kontrole u przedsiębiorców muszą być uzasadnione, nie mogą być przeprowadzane przez nieupoważnione podmioty
    i w dowolnym trybie. Przed rozpoczęciem kontroli należy zapoznać się z Rozdziałem 5 – Ograniczenia kontroli działalności gospodarczej – Prawa przedsiębiorców (Konstytucja Biznesu) i stosować się ściśle do zasad w nim zawartych. W okresie stanu epidemii przepisy te w pełni obowiązują.
  5. Obniżki VAT nie dają w żadnym razie bezpośredniego uprawnienia do wiążącego urzędowego przesądzania czy cena zastosowana przez sprzedawcę jest właściwa, mimo nawoływania społeczeństwa do kontroli cen w sklepach. Zapowiadane przy tym środki, które mają być podejmowane przez instytucje państwowe, nie zostały dotychczas legislacyjnie sprecyzowane i wdrożone. Zgodnie z art. 6 Kodeksu Postępowania Administracyjnego, organy administracji publicznej obowiązane są do działania na podstawie przepisów prawa.
  6. Zgodnie z art. 8 i 9 Prawa przedsiębiorców (Konstytucja Biznesu), przedsiębiorca może podejmować wszelkie działania, z wyjątkiem tych, których zakazują przepisy prawa. Przedsiębiorca może być obowiązany do określonego zachowania tylko na podstawie przepisów prawa. Przedsiębiorca wykonuje działalność gospodarczą zgodnie z zasadami uczciwej konkurencji, poszanowania dobrych obyczajów oraz słusznych interesów innych przedsiębiorców i konsumentów, a także poszanowania oraz ochrony praw i wolności człowieka.
  7. Przedsiębiorcy powinni działać zgodnie z „dobrymi obyczajami” zarówno zgodnie z założeniami Prawa przedsiębiorców (Konstytucja Biznesu), jak i przepisów o ochronie konkurencji i konsumentów. Chociaż pojęcie to nie jest precyzyjnie zdefiniowane, to należy przyjąć, że w żadnym wypadku nie narusza go ustalanie cen przez przedsiębiorców w oparciu o ponoszone bieżące koszty i stosowną marżę stanowiącą wynagrodzenie. Producent i sprzedawca nie będą w stanie funkcjonować, prowadząc działalność bez marży i poniżej kosztów, nawet pomimo obniżonych stawek podatkowych.
  8. Jeżeli przedsiębiorca z sektora MŚP zostanie poddany kontroli i uzna, że sama kontrola oraz wynikające z niej decyzje administracyjne naruszają prawo w szczególności są niezgodne z wyżej wymienionymi zasadami ma możliwość złożenia wniosku o interwencję do Rzecznika MŚP. Jeżeli wniosek będzie uzasadniony Rzecznik MŚP wejdzie do postepowania administracyjnego i będzie bronił przedsiębiorcę przed organami kontrolnymi i sądami.

Tak złych nastrojów dawno nie było. Pozytywne wiadomości jedynie z rynku pracy

Indeks nastrojów przedsiębiorców „Busometr” na pierwsze półrocze 2022 roku znalazł się na rekordowo niskim poziomie. Wyniósł on jedynie 34,4 punku, a zatem zmniejszył się o 7,8 punktu w stosunku do ostatniego badania dotyczącego nastrojów na II półrocze 2021 r.

„Busometr” czyli Indeks Nastrojów Gospodarczych MŚP jest wskaźnikiem pokazującym stopień optymizmu małych i średnich przedsiębiorców oraz ich planowane działania w perspektywie najbliższych dwóch kwartałów. Składają się na niego trzy komponenty: koniunktury gospodarczej, rynku pracy i inwestycji. Wartości prezentowane są w przedziale od 0 do 100. Wyniki poniżej 50 oznaczają pesymizm, a powyżej optymizm przedsiębiorców. Badanie zrealizowano w styczniu 2022 r. na grupie badawczej 580 przedstawicieli sektora MŚP.

Wynik badania wskazuje na bardzo złą ocenę sytuacji gospodarczej Polski przez przedsiębiorców. Początek 2022 r. to wyjątkowo trudny czas dla biznesu z powodu często kilkukrotnego wzrostu rachunków za gaz, ogrzewanie i energię elektryczną oraz wzrostu obciążeń dla przedsiębiorców spowodowanego wprowadzeniem Polskiego Ładu. Nie bez znaczenia pozostaje również wciąż widoczny wpływ pandemii.

„Kryzys wywołany pandemią COVID-19 wciąż jest widoczny w wielu polskich firmach. Gospodarka nie zdążyła się jeszcze w pełni odbudować, a już stoimy w obliczu kolejnych wyzwań, takich jak inflacja, rosnące koszty energii, czy zamieszanie z Polskim Ładem” – mówi Marcin Nowacki – wiceprezes ZPP.

Koniunktura gospodarcza uzyskała wynik 30,5 punktu i był to drugi najgorszy rezultat w historii badania. Zaledwie 12% ankietowanych uważa, że w najbliższym półroczu ulegnie ona poprawie, podczas gdy aż 67% spodziewa się jej pogorszenia.

Zdecydowanie najgorzej prezentuje się parametr „inwestycje”, który osiągnął najgorszy wynik w historii badania – 24,8 punktu. Od początku pandemii parametr ten był bardzo niski, jednak w stosunku do ostatniego badania spadł aż o 5,1 punktu.

„Firmy obawiają się inwestować i widzimy to już od co najmniej kilku fal badania. Oznacza to, że realizowana strategia wsparcia inwestycji kolejnymi ulgami podatkowymi jest nieskuteczna. Z punktu widzenia biznesu kluczowa jest przewidywalność i stabilność prawna, a tego dzisiaj w sposób szczególny brakuje.” – mówi Jakub Bińkowski – członek zarządu i dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji ZPP.

Jedynym pozytywnym akcentem w przeprowadzonym badaniu jest rynek pracy, który został oceniony na 51,9 punktu. Zaledwie 7% ankietowanych firm planuje redukcję zatrudnienia, zaś 13% chce zatrudnić nowych pracowników. Pozostali nie planują zmian w tym zakresie zmian. Mimo kryzysu rynek pracy utrzymuje dobrą pozycję, co potwierdzają również wskaźniki bezrobocia rejestrowanego podawane przez GUS, które w grudniu 2021 r. wyniosło 5,4%.

Ceny paliw w Polsce spadły, w innych krajach pozostają wysokie

Obniżka podatku VAT zredukowała ceny benzyny w Polsce o 60-80 groszy na litrze. Jednak poza Polską trudno o niższe ceny paliwa z powodu wysokiej ceny ropy naftowej. Wczoraj przedstawiciele OPEC zdecydowali o niewielkim wzroście produkcji ropy, który w obecnej sytuacji nie przełoży się na spadek cen.

Zmiana podatku VAT z 23 na 8 proc. obniżyła ceny benzyny na polskich stacjach benzynowych o 60-80 groszy na litrze. Cena paliwa w Polsce wróciły do poziomu jaki obserwowaliśmy, gdy ropa kosztowała na świecie 40-50 dolarów za baryłkę. Teraz jednak ropa pozostaje znacznie droższa. A to oznacza, że poza Polską ceny paliwa pozostają wysokie. Widać to chociażby na stacjach przy granicy ze Słowacją czy Niemcami, gdzie tworzą się kolejki zagranicznych klientów. Warto też pamiętać, że obniżka VAT spowodowała skokowy spadek ceny paliwa, jednak dalej jego cena jest zależna od rynkowej ceny ropy. I gdy ropa będzie drożeć, ceny na stacjach będą rosnąć.

Wczoraj przedstawiciele państw OPEC Plus, na spotkaniu trwającym tylko 16 minut, postanowili o umiarkowanym wzroście produkcji ropy o 400 tys. baryłek dziennie. Jest to potwierdzenie planu, który został zatwierdzony w lipcu zeszłego roku. Wzrost produkcji ma nastąpić od przyszłego miesiąca. Jednak w ostatnim okresie organizacja zwykle nie wypełnia w pełni postawionych celów wzrostu wydobycia, stąd rzeczywisty wzrost produkcji może być niższy.

Obecnie cena ropy oscyluje w okolicach 90 dolarów, jest to poziom jakiego nie obserwowaliśmy od ostatniego cyklu wzrostu ceny z lat 2011-2014. Obecna decyzja OPEC o niewielkim zwiększaniu produkcji, prawdopodobnie nie zatrzyma dalszego wzrostu ceny surowca. Ropa jest droga z powodu silnego popytu na świecie i ograniczonej podaży. Inwestorzy wykorzystują także ropę, podobnie jak inne surowce, jako narzędzie zabezpieczenia przed wysoką inflacją.

Duże znacznie dla tego rynku mają także obawy związane sytuacją na linii Rosja-Ukraina. Ewentualna eskalacja mogłaby w szybkim tempie podbić ceny ropy do jeszcze wyższych poziomów. W takiej sytuacji OPEC byłby prawdopodobnie poddany sporej presji na wzrost wydobycia. Rosja jest jednak jednym z kluczowych członków OPEC Plus (jej przedstawiciel jest wiceprzewodniczącym organizacji), co nie pozostaje bez wpływu na decyzje grupy związane z Ukrainą. Przez ostatnie miesiące OPEC dość skutecznie opierał się presji USA i innych dużych konsumentów surowca na zwiększenie produkcji.

Paweł Majtkowski, analityk eToro na polskim rynku

Przedsiębiorcy oceniają miesiąc Polskiego Ładu: chaos rośnie zamiast maleć

Każdego dnia do Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie docierają informacje od przedsiębiorców o tym, że Polski Ład generuje nadal większy chaos niż porządek, a kolejne informacje o nowelizacjach, zmianach czy uzupełnieniach tej reformy budzą popłoch w działach kadrowych i finansowych. – Przedsiębiorcy stanęli przed wyzwaniem niemożliwym, wprowadzenia w życie ustawy, która nowelizowana jest na bieżąco i wciąż łatane są w niej kolejne luki. To jest zadanie karkołomne, które sprawia, że pierwszy miesiąc nowego roku zamiast myśleć o rozwoju, ekspansji, radzeniu sobie z bieżącymi problemami wynikającymi z pandemii COVID-19, musieli wdrażać rewolucje podatkową i rozliczeniową, której i tak nie wdrożyli, bo jest tak felerna, że sami ustawodawcy to przyznają – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Należy wycofać się z Polskiego Ładu i to natychmiast. Jeżeli Rząd chce nam przygotować podatkową rewolucje, to niech to zrobi tak żeby to miało ręce i nogi – dodaje.

„Nie stać nas na rewolucje z kartonu. Rachunek za nieudolnie napisane ustawy wystawiony jest przedsiębiorcom”

Polski Ład to blisko 700 stronnicowa ustawa. Reforma podatkowa zmieniająca kilkadziesiąt innych ustaw i aktów prawnych. Rewolucja kadrowa, księgowa, podatkowa, finansowa – zmiana niemal na każdym szczeblu funkcjonowania firmy. Północna Izba Gospodarcza po miesiącu od wejścia w życie zmian apeluje: należy zawiesić Polski Ład, bo przedsiębiorcy nadal nie są w stanie bez komplikacji wdrożyć go w życie. A czas goni.

– Do 20 lutego należy zdecydować czy będziemy rozliczali się według ryczałtu czy skali podatkowej. Na tej podstawie naliczane będą już bieżące wynagrodzenia i zobowiązania, w tym wysokość składki zdrowotnej. Tak naprawdę przedsiębiorcom zostało kilka dni na podjęcie decyzji o tym, jak mają kształtować przyszłość swojej firmy. Pytań wciąż jest całe mnóstwo, mamy wrażenie, że nikt nie potrafi udzielić na nie odpowiedzi. Przedsiębiorcy na co dzień borykają się z dziesiątkami wątpliwości, a coraz częściej także pretensji. Niektórym pracownikom wychodzą niższe wyliczenia pensji, inni mają pretensje o sposób rozliczenia na umowie cywilnoprawnej, a jeszcze innych Polski Ład zmusza do zmiany formuły działalności np. na spółkę – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– To nie jest czas na takie rewolucje – dodaje. – Przedsiębiorcy walczą z inflacją, podwyżkami cen mediów, układaniem harmonogramów pracy pod kwarantanny i wciąż rosnące zagrożenie pandemiczne. Żyjemy w czasach, gdzie zmiany muszą być albo dobrze przygotowane albo należy je przenieść w czasie – mówi Hanna Mojsiuk. – Nie stać nas na rewolucje z kartonu. Rachunek za nieudolnie napisane ustawy wystawiony jest przedsiębiorcom – dodaje.

„Plany nie są prawem, a często przedsiębiorcy muszą opierać bieżącą działalność na przewidywaniu co jeszcze się może w Polskim Ładzie wydarzyć”

Jak mówią eksperci Północnej Izby Gospodarczej należy docenić webinary i szkolenia organizowane m.in. przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych czy Izbę Skarbową. To jednak wciąż za mało, by można było mówić o powodzeniu projektu. Przedsiębiorcy po miesiącu wejścia w życie Polskiego Ładu wciąż nie są w stanie wdrożyć go w życie.

– Polskim Ładem zajmuje się od wielu miesięcy, trudno więc oceniać mi go w perspektywy tego jednego miesiąca. To był miesiąc braku pochylenia się przez rząd nad faktycznym stanem przepisów, które były przygotowane chaotycznie, w pośpiechu. Efekt? Nikt ich nie rozumie i nawet urzędnikom jest ciężko je interpretować – mówi Michał Wojtas, ekspert podatkowy. – Problem jest taki, że skala zmian, szczególnie tych dotyczących sektora MŚP, że cały Polski Ład powinien być zawieszony na rok i dopracowany. System jest skomplikowano, jedna zmiana powoduje efekt domina na innych polach. Firmy analizują czy mają zmienić formę prawną i podejmują decyzje na obowiązujących przepisach, a nie na planowanych zmianach. Plany nie są prawem, a często przedsiębiorcy muszą opierać bieżącą działalność na przewidywaniu co jeszcze się może w Polskim Ładzie wydarzyć – dodaje Michał Wojtas, który jest jednocześnie członkiem Prezydium Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Czekając na banki centralne

Czwartek jest wyjątkowo bogaty w decyzje banków centralnych. Zapowiada się, że EBC się wstrzyma, Bank Anglii symbolicznie podniesie stawki, a Czesi podejmą realną walkę z inflacją.

Problemy za oceanem

Do wczoraj mało który z analityków wskazywał na problemy rynku pracy w USA. Wczorajsze dane pokazują spadek liczby miejsc pracy o 301 tysięcy zamiast oczekiwanego wzrostu o 200 tysięcy. To względem prognoz różnica o pół miliona. Wiadomo, rynek pracy jest tam wyraźnie większy niż w Polsce, ale to nadal różnica przeszło 0,3% łącznej liczby pracujących. Nie powoduje to oczywiście, że o tyle wzrośnie bezrobocie, ale symbolicznego wzrostu należy się spodziewać. Jest to również bardzo negatywny sygnał dla dolara. Problemy rynku pracy mogą powodować wstrzymanie normalizacji stóp procentowych, a to spowoduje odwrócenie pozycji przez inwestorów. Spadek nie jest tak silny, jak można by się tego spodziewać. Powodem były sygnały płynące w ostatnich tygodniach z danych o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych.

Stabilizacja cen ropy

Bariera 90 dolarów za baryłkę ropy wydaje się obecnie istotnym ograniczeniem. Mowa o ropie notowanej w Londynie, aczkolwiek amerykańska ropa jest raptem o dolara tańsza za baryłkę. Luzowanie ograniczeń pandemicznych powoduje, że popyt na surowiec rośnie, jednakże z jakiegoś powodu inwestorzy uważają barierę 90 dolarów za górny opór. Nie można wykluczyć, że po ewentualnym przebiciu tego poziomu będziemy świadkami dalszego marszu w górę. Obecnie droga ropa to jeden z czynników, dzięki któremu Rosja może pozwolić sobie na tak ostre rozgrywanie tematu Ukrainy.

Czekając na EBC

Dzisiaj pierwsza część dnia upłynie w oczekiwaniu na decyzję EBC. Nie można jednak pomijać tego, że wcześniej poznamy decyzję Banku Anglii w sprawie polityki monetarnej. W cieniu tych wydarzeń poznamy również decyzję Czeskiego Narodowego Banku. W przeciwieństwie do swoich większych odpowiedników ten jednak powinien wyraźnie podnosić na dzisiejszym posiedzeniu stawki i to być może aż do 4,5%.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:45 – strefa euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 -strefa euro – konferencja po decyzji EBC,
14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych.
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
16:00 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Piotr Kuczyński, analityk rynków finansowych Xelion, o kondycji polskiej giełdy

W Warszawie rok 2021 nie był tak spektakularnym rokiem na giełdzie, jak na przykład w Stanach Zjednoczonych. Należy jednak odnotować, że na GPW indeksy wzrosły, a WIG nawet ustanowił rekord. Niestety, WIG20 był dużo słabszy. Gdyby miał ustanowić rekord, musiałby zyskać jeszcze około 70% – ponieważ do historycznego rekordu z 2007 roku brakowało około 1700 punktów. Sytuacja ta ma związek z zależnością większości spółek z WIG20 od Skarbu Państwa, a tego rynki zagraniczne nie lubią.

– PGNiG ma sprzedawać gaz o 25% taniej, „a my to jakoś to kiedyś wyrównamy” – tak zostało to powiedziane ze strony rządu. Można powiedzieć PGE „wyemituj akcje, bo potrzebne będą te pieniądze”, a kilka lat temu powiedziano, że trzeba przejąć kopalnie na utrzymanie. Takie ruchy bardzo niepokoją inwestorów. Orlen kupując Polska Press też pokazał inwestorom, że można się spodziewać niespodzianek – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Kuczyński, analityk rynków finansowych Xelion. – Dlatego nasz rynek kapitałowy jest stosunkowo słaby. Lekarstwem dla niego byłyby lepsze relacje z Komisją Europejską, otrzymanie środków z Krajowego Planu Odbudowy – bo to są bardzo potrzebne pieniądze, szczególnie na inwestycje. Wtedy poprawiłaby się znacznie sytuacja zarówno złotego, jak i naszego rynku akcji – ocenia Kuczyński.

Dla logistyki Omikron jest gorszy niż Delta

– Mamy swoje procedury i staramy się działać możliwie bez zakłóceń, ale sytuacja całego rynku nie jest łatwa. Na pewno Omikron, jego szeroka zaraźliwość oraz indywidualne restrykcje poszczególnych krajów mocno wpływają na to, jak wygląda praca w logistyce od początku 2022 roku – mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz. Jak mówi Pani Prezes Omikron jest wariantem przynoszącym sektorowi TSL większe komplikacje niż Delta. – Firmy są przygotowane na utrudnienia, bo pandemia jeszcze się nie skończyła. Nie da się jednak ukryć, że mieliśmy nadzieję, że to wszystko będzie zmierzać w lepszą stronę. Problemem w Polsce wciąż pozostaje zbyt mała liczba szczepień – dodaje Laura Hołowacz.

Omikron atakuje. W firmach logistycznych pełna mobilizacja

Rekordowe liczby jeżeli chodzi o zakażonych w Polsce, ale i szybujące do góry statystyki w całej Europie – nowy wariant COVID-19 nie ma litości i znów sieje spustoszenie w europejskiej gospodarce. Niektóre kraje już szykują się do znoszenia restrykcji, a niektóre – jak Polska – dopiero czekają na szczyt zachorowań. Piąta fala koronawirusa jest czasem trudnym. Sektor TSL, firmy transportowe, agencje celne, nie były przygotowane, że kolejne miesiące mogą przynieść utrudnienia porównywalne do jesieni 2020 i wiosny 2021.

– Pandemia wywiera wpływ na logistykę. Komplikacje zaczęły się po świętach i sylwestrze, gdzie zaczęło brakować kierowców czy pracowników obsługi. Opóźnienie dostaw to bardzo poważna sprawa i wiele firm logistycznych musiało robić wszystko, by dostarczyć klientom produkty i surowce na czas. Nie mam informacji o tym, by jakieś firmy musiały wstrzymywać produkcję, ale na pewno od firm logistycznych wymaga się obecnie pełnej mobilizacji – mówi Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz.

– W Grupie CSL zdarzały się przypadki zachorowań i zauważamy, że obecna mutacja COVID-19 zabiera nam pracowników na 3-4 tygodnie. Dzielimy się na strefy, pracujemy zdalnie, staramy się automatyzować procesy logistyczne, by obsługa klientów była jak najsprawniejsza. Na pewno jest to sytuacja trudna, bo wszyscy liczyliśmy, że COVID-19 będzie już w odwrocie – mówi Laura Hołowacz.

Cała Europa walczy z V falą pandemii

Sytuacja w branży TSL w dużej mierze zależy od tego, jak szybko cała Europa poradzi sobie z Omikronem. Ważne jest, by przedsiębiorcy przestrzegali zasad bezpieczeństwa, szczególnie Ci, którzy prowadzą działalność o charakterze międzynarodowym.

– W mojej ocenie ta fala pandemii będzie z nami jeszcze przez miesiąc, ale na logistykę nie można patrzeć z punktu widzenia jednego kraju. Co z tego, że Skandynawia poradzi sobie z wirusem, jak kolejna fala przetaczać się będzie przez Niemcy czy przez Polskę? Tylko horyzontalny odwrót daje nam szanse na to, by wrócić do standardowego działania i sprawniejszej komunikacji. Tłumaczymy naszym klientom, że najważniejsze jest tempo działania i jak możemy przygotować transport szybciej to należy to zrobić. Niepewności jest bardzo dużo – mówi Prezes Laura Hołowacz.

Sektor TSL w Polsce musi  bardzo uważnie obserwować, co dzieje się w Europie. Komplikacji jest sporo, ale logistyka jest mocno wzmocniona progresywnym rozwojem branży e-commerce. – W przypadku drogi morskiej nie obserwujemy żadnych wahnięć. Terminale mają trochę problemów z zakażeniami i trudnościami logistycznymi. Najwięcej trudności mają na pewno firmy transportowe, bo tam najwięcej zależy od ludzi, a kierowcy bardzo często chorują – mówi Laura Hołowacz

Konflikt Rosja–Ukraina. Sankcje mogą być dotkliwe dla polskich firm

Spodziewana inwazja Rosji na Ukrainę w połączeniu z sankcjami, którymi w odwecie grożą państwa zachodnie, mogą boleśnie uderzyć również w polski biznes. To już kolejna w ostatnich latach lekcja tego, jak ważne jest zarządzanie ryzykiem w obszarze zgodności z przepisami. Oto z jakimi wyzwaniami powinni liczyć się eksporterzy i importerzy, jeśli dyplomacja zawiedzie.

Zamrożenie płatności, brak możliwości wymiany rubla na twarde waluty, jak dolar czy euro, niewypłacalność kontrahentów i wreszcie odcięcie Rosji od międzynarodowego systemu rozliczeń SWIFT – te wszystkie hipotetyczne ryzyka nabiorą realnych kształtów, jeżeli zrealizuje się scenariusz ataku Rosji na Ukrainę.

Bank centralny Rosji broni stabilności finansowej kraju. To początek problemów?

Centralny Bank Federacji Rosyjskiej poinformował w ub. tygodniu, że nie będzie skupował walut obcych na rynku. Interwencja ta miała na celu zahamowanie giełdowego krachu, masowej wyprzedaży rosyjskich obligacji rządowych, a także gwałtownej deprecjacji rubla. W ostatnim tygodniu stycznia kurs USD/RUB doszedł do poziomu 78–79 – to najniższy poziom od ponad roku. Poważny kryzys przechodzi też ukraińska hrywna, która tylko od początku roku straciła do dolara już ponad 6 proc.

Tak znaczące osłabienie tych walut jest niekorzystne dla polskich eksporterów. Według danych GUS w okresie I–XI 2021 r. sprzedali oni do Rosji towary o wartości ponad 33 mld zł (+15 proc. r/r). To oznacza, że Rosja jest drugim pozaunijnym partnerem eksportowym Polski. Z kolei eksport na Ukrainę przekroczył w tym okresie 26 mld zł (+23 proc. r/r).

Jeżeli rosyjska inwazja na Ukrainę dojdzie do skutku, polski eksport za wschodnią granicę ucierpi nie tylko z powodu gwałtownych wahań walutowych. Kluczowym wyzwaniem, przed którym staną polskie firmy, może okazać się bieżąca współpraca z kontrahentami ze Wschodu.

Egzekwowanie sankcji przez instytucje finansowe. Co to oznacza dla eksporterów?

Jeszcze kilka lat temu ryzyko prowadzenia biznesu związane z sankcjami gospodarczymi mogło kojarzyć się eksporterom przede wszystkim z tak egzotycznymi rynkami jak Iran czy Korea Północna.

Jednak od 2020 r., gdy UE rozpoczęła nakładanie kolejnych sankcji na Białoruś, ta kwestia stała się wielu polskim firmom znacznie bliższa. Problemy, które z powodu sankcji nałożonych na Rosję mogą dotknąć polskich przedsiębiorców, to chociażby: wydłużenie czasu transportu towaru, problemy finansowe kontrahentów i opóźnienia w płatnościach. A w skrajnym scenariuszu nawet całkowity brak możliwości rozliczeń za pośrednictwem systemu międzybankowego. Mówiąc wprost: nie można wykluczyć, że firmy nie będą w stanie bezgotówkowo przekazywać sobie środków.

Działaj zgodnie z normami – czyli?

Historia pokazuje, że istotną rolę w egzekwowaniu sankcji gospodarczych odgrywają instytucje finansowe. Dzieje się tak, ponieważ zgodnie z prawem rządy delegują na nie obowiązek monitorowania transakcji, ich weryfikacji i w końcu blokowania podejrzanych transferów pieniężnych.

Jednak eksporterzy, którzy do tej pory nie mieli do czynienia z tematem sankcji, powinni wiedzieć, że mogą skorzystać z wiedzy ekspertów z instytucji płatniczych i banków. W jaki sposób?

W ramach przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu działające w UE instytucje finansowe są zobowiązane do tego, by monitorować transakcje swoich klientów z kontrahentami. Jeśli ci działają w krajach objętych sankcjami, może to skutkować dłuższym czasem rozliczeń – choćby ze względu na konieczność weryfikacji statusu klienta (tzw. screening). Z drugiej strony instytucje płatnicze analizują transakcje także po to, by np. w porę wstrzymać przelew do podmiotu objętego sankcjami. A skoro tak, to również polska firma współpracująca z instytucją płatniczą może zyskać cenną wiedzę o niepokojących sygnałach dotyczących jej zagranicznych partnerów.

Z tego względu jest niezwykle istotne, by we współpracy z instytucją finansową kierować się zasadą całkowitej przejrzystości i udzielać wyczerpujących odpowiedzi na zadawane przez jej pracowników pytania dotyczące prowadzonej działalności. Taka otwarta komunikacja pozwala skuteczniej zarządzać ewentualnym ryzykiem związanym z działalnością – zarówno z perspektywy instytucji finansowej, jak i klienta.

Sankcje: jak się do nich przygotować?

Agresja Rosji wobec Ukrainy mogłaby doprowadzić do głębokiego załamania polskiego eksportu na Wschód. Byliśmy już świadkami tego w 2014 r., gdy po zajęciu Krymu eksport z Polski na Ukrainę spadł o ok. 30 proc. r/r, a do Rosji o ok. 15 proc.

Nasze rozmowy z klientami oraz sygnały z innych źródeł pokazują, że na wypadek eskalacji konfliktu niektórzy eksporterzy rozważają ograniczenie dostaw. Jednocześnie – jak podkreśla KUKE, zajmująca się ubezpieczaniem należności – na razie nie odnotowano sygnałów wskazujących na rosnącą niewypłacalność firm np. na Ukrainie i związaną z tym szkodowość rynku. Według KUKE widać wręcz szybszy spływ należności od wschodnich kontrahentów.

By jednak dobrze zarządzić ryzykiem związanym z potencjalnymi sankcjami, polscy eksporterzy i importerzy powinni:

  • Bardzo wnikliwie weryfikować kontrahentów

Warto niezwłocznie odświeżyć wiedzę o kondycji i statusie swojego partnera, korzystając np. z pomocy izb, wiarygodnych baz danych czy wyspecjalizowanych firm.

  • Zgromadzić wszelkie dokumenty dowodzące celowości przeprowadzanych transakcji

To np. faktury i listy przewozowe potwierdzające wymianę towarów w zakresie zgodnym z prowadzoną działalnością (wpisem do PKD). Jeżeli bowiem jakaś transakcja budzi podejrzenia instytucji finansowej, ta ma obowiązek ją zweryfikować, a w razie konieczności nawet wstrzymać przelew.

  • Pilnować zgodności zapisów kontraktu handlowego z kwotami i opisami zlecanych transakcji

Jeżeli np. umowa przewiduje płatności w rublach, a środki są wysyłane w innej walucie, odpowiednie zapisy powinny wyraźnie definiować kurs wymiany. W przeciwnym razie instytucja finansowa może wstrzymać transakcję.

  • Być na bieżąco ze szczegółami dotyczącymi sankcji

Jeżeli firma prowadzi handel z kontrahentem z kraju, który już jest bądź może zostać objęty sankcjami, powinna okresowo aktualizować informacje posiadane na temat klienta i jego statusu.

  • Rozważyć ubezpieczenie należności, m.in. od ryzyka politycznego

To rozwiązanie może okazać się szczególnie istotne dla firm, których nie łączą jeszcze długoletnie relacje z partnerami ze Wschodu.

  • Rozważyć zabezpieczenie kursu walutowego

W okresach niepokoju czy wręcz paniki na rynkach finansowych, gdy kurs walut gwałtownie się waha, zabezpieczenie i rozliczanie należności po z góry określonym kursie może być jedynym narzędziem chroniącym przed stratą.

O umiejętnym zarządzaniu ryzykiem regulacyjnym powinny też pamiętać wszystkie firmy, które zamierzają rozpocząć handel na nowym rynku. Należy bardzo dokładnie sprawdzić m.in. czy sprzedawane towary nie będą budzić zastrzeżeń prawnych.

Przykładowo dotyczy to sytuacji, gdy pewne komponenty mogą być wykorzystane zarówno w produkcji maszyn, jak i broni. Wówczas partnerzy handlowi, by nie narazić się na problemy, powinni być w stanie udowodnić cel współpracy.

Warto wspomnieć, że potencjalny konflikt zbrojny pomiędzy Rosją a Ukrainą to nie jedyne ryzyko, z którym w 2022 r. będą musieli zmierzyć się polscy przedsiębiorcy. Te rysują się także na innych frontach – podatkowym, prawnym i biznesowym. Warto już teraz przyjrzeć się im wszystkim, aby dobrze się przygotować i mądrze nimi zarządzić.

Autorzy: Michał Sas, Compliance & MLRO Officer Eastern Europe w Ebury Polska,

Krystian Wolff, Head of FX Dealing w Ebury Polska

Wartość transakcji Savills IM w 2021 r. osiągnęła 4,1 mld EUR

  • W 2021 roku transakcje w zakresie akwizycji osiągnęły wartość ponad 2,1 mld EUR i 1,2 mld EUR w zakresie sprzedaży
  • Wiodącymi były sektory magazynowy z transakcjami o wartości ponad 1,5 mld EUR, a następnie biurowy i handlowy
  • Łącznie zrealizowano w 2021 roku 90 transakcji w 13 krajach – wzrost o 21% w stosunku do 2020 roku
  • DRC SIM udzielił finansowań w wysokości 760 mln EUR w całej Europie w 2021 r.

Savills Investment Management (Savills IM), międzynarodowy menedżer inwestycyjny rynku nieruchomości, w 2021 r. zrealizował transakcje o wartości powyżej 3,4 mld EUR na całym świecie, w tym ok. 2,6 mld EUR w Europie oraz ok. 670 mln EUR w Azji.

W skali globalnej transakcje obejmowały około 2,1 mld EUR akwizycji i około
1,2 mld EUR sprzedaży, co odpowiada inwestycji netto w wysokości 900 mln EUR. Spółka zarządza obecnie aktywami (AuM) o wartości ok. 24,8 mld EUR.

W 2021 r. spółka Savills IM zrealizowała 90 transakcji w 13 krajach, odnotowując wzrost o 21% w porównaniu z rokiem poprzedzającym. Rok 2021 był również kolejnym doskonałym rokiem dla sektora magazynowego– w tym okresie zawarto transakcje o wartości ponad 1,5 mld EUR. Sektory biurowy i handlowy również odnotowały wysoką aktywność. W ciągu roku w każdym z tych sektorów zawarto transakcje o wartości ponad 580 mln EUR.

Do najważniejszych transakcji w Europie w 2021 r. należało nabycie centrum logistycznego A2 Warsaw Park w Adamowie w Polsce w imieniu funduszu Savills IM European Logistics Fund 3, a także nabycie centrum lokalnego Bos en Lommerplein w Amsterdamie dla funduszu European Food Retail. Savills IM sfinalizował również sprzedaż wielu aktywów, które przekroczyły zakładane stopy zwrotu, z korzyścią dla zysków inwestorów.

Piotr Trzciński, Head of Investment Poland w Savills Investment Management, skomentował:

„W post-pandemicznym świecie utrzymującej się inflacji, wysokich cen akcji oraz zmienności na rynku obligacji, nieruchomości nadal oferują zalety w postaci dywersyfikacji, atrakcyjnych zwrotów o niskiej korelacji z płynnymi klasami aktywów, zabezpieczenie przed inflacja i ochronne wartości kapitałowej. Z wartością transakcji ok 6 mln EURO, w 2021 roku rynek polski był świadkiem powrotu aktywności i zaufania inwestorów, dążących do zwiększenia alokacji kapitału przede wszystkim w sektorze magazynowym i living.

Jestem zadowolony z naszych wyników w Polsce, gdzie przeprowadziliśmy transakcje na ponad 280 milionów EURO, głównie w sektorze magazynowym. W imieniu naszych klientów nabyliśmy takie obiekty jak BTS Castorama, A2 Warsaw Park, czy 7r Beskid Park II. Dzięki tym zakupom oraz umiejętnemu zarządzaniu aktywami, wartość portfela zarządzanego przez nas w Polsce przekroczyła 1.7 mld EURO wg stanu na styczeń 2022. W nowym roku będziemy poszukiwać atrakcyjnych nieruchomości w naszych fundamentalnych sektorach magazynowym i living, co nie wyklucza taktycznych zakupów w innych sektorach takich jak convenience retail.”

W regionie Azji i Pacyfiku Savills IM sfinalizował pierwsze zakupy dla swojego nowo uruchomionego funduszu Asia-Pacific Income and Growth, w tym nabycie 241 O’Riordan Street, 11-piętrowego biurowca w atrakcyjnej dzielnicy Mascot w Sydney w Australii, wraz
z nabyciem 10 aktywów zlokalizowanych w popularnych dzielnicach mieszkaniowych
w centrum i na obrzeżach Tokio, w centrum Osaki i w centrum Nagoi, dla funduszu Japan Residential Fund.

DRC SIM, dedykowana platforma Savills IM zajmująca się finansowaniem nieruchomości komercyjnych, odnotowała wyjątkowo dobry rok, udzielając finansowania na 16 nowych inwestycji o łącznej wartości ok. 760 mln EUR. Zrealizowano inwestycje w ramach wszystkich trzech strategii kredytowych DRC SIM: Core Plus Senior, Whole Loans oraz High Yield Debt.

DRC SIM pozyskała również kolejną kwotę nowego kapitału w wysokości ok. 1,0 mld EUR,
w ramach wszystkich trzech strategii kredytowych.

Alex Jeffrey, dyrektor generalny, Savills IM, skomentował:

„Pomimo wyzwań związanych z globalną pandemią jesteśmy podbudowani faktem, że nasza sieć ekspertów w 17 biurach w 14 krajach skutecznie realizuje atrakcyjne inwestycje dla naszych klientów. Do najważniejszych wydarzeń ubiegłego roku należy finalizacja naszego aliansu strategicznego z wiodącym południowokoreańskim ubezpieczycielem Samsung Life, pełne przejęcie DRC Capital, a także rozpoczęcie inwestowania w ramach strategii dla brytyjskich centrów handlowych typu retail park oraz funduszu Asia-Pacific Income and Growth. Jestem niezwykle usatysfakcjonowany naszymi osiągnięciami jako firmy w 2021 roku i jestem przekonany, że posiadamy doskonały punkt wyjścia do osiągania dobrych wyników w 2022 roku i w kolejnych latach”.

Dale Lattanzio, partner zarządzający, DRC Savills IM, skomentował:

„DRC SIM jest jednym z niewielu kredytodawców na rynku, którzy posiadają wieloletnie doświadczenie w udzielaniu kredytów zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i na kontynencie europejskim. Nasze portfele kredytowe zostały zbudowane z naciskiem na dywersyfikację sektorową i geograficzną, co jest atrakcyjne nie tylko dla naszych inwestorów, ale także dla kredytobiorców, którzy chętnie zawierają transakcje z doświadczonym podmiotem działającym we wszystkich głównych regionach Europy. W 2022 r. zamierzamy kontynuować pozyskiwanie dyskrecjonalnego kapitału i realizować dobrze rokujące inwestycje, które pojawiły się już na horyzoncie.”

Kiran Patel, CIO i zastępca dyrektora generalnego, Savills IM, skomentował:

„W perspektywie roku 2022 korekta na amerykańskim rynku akcji oraz ryzyko utrzymującej się inflacji z pewnością znajdą się w centrum uwagi inwestorów na rynku nieruchomości, dlatego przestrzegamy przed wybieraniem aktywów o niskiej rentowności, które mogą się okazać najbardziej podatne na zagrożenia. Naszym zdaniem w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy należy skupić się sektorze mieszkaniowym oraz sektorze magazynowym (tzw. ‘beds and sheds’), a zwłaszcza na ich obiecujących podsektorach, takich jak logistyka miejska i logistyka ostatniej mili, średnio-powierzchniowe obiekty magazynowe i chłodnie.  Atrakcyjne zyski skorygowane o ryzyko dostrzegamy też w strategiach dłużnych rynku nieruchomości, które dodatkowo oferują zabezpieczenie przed spadkami w nieruchomościach zadłużonych”.

7,7 mld zł odliczyli Polacy w ramach podatkowej ulgi termomodernizacyjnej. Jej popularność rośnie

Podatkowa ulga termomodernizacyjna cieszy się znacznie większym powodzeniem niż dopłata do termomodernizacji w programie Czyste Powietrze – wynika z danych do których dotarł portal GetHome.pl.

– Ministerstwo Finansów poinformowało nas, że w 2020 r., czyli w drugim roku obowiązywania podatkowej ulgi termomodernizacyjnej, skorzystało z niej aż 459 tys. podatników, a łączna kwota odliczeń sięgała 7,7 mld zł – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

I dodaje, że po dopłatę do termomodernizacji sięgnęło do tej pory niespełna 313,6 tys. beneficjentów programu Czyste Powietrze. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podaje, że wypłacono im niespełna 2,4 mld zł.

– A przecież statystyki dotyczące ulgi termomodernizacyjnej nie obejmują 2021 r. Po terminie składania zeznań podatkowych resort finansów będzie potrzebował jeszcze co najmniej pół roku na ich przeanalizowanie. Można jednak śmiało przyjąć, że prawdopodobnie ponad 600 tys. właścicieli i współwłaścicieli domów jednorodzinnych odliczy wydatki na termomodernizację w rozliczeniach podatkowych za ubiegły rok – ocenia Marek Wielgo.

Przypomina, że w pierwszym roku obowiązywania ulgi termomodernizacyjnej skorzystało z niej przeszło 207,4 tys. podatników. Jak widać, rok później ich liczba, ale także wartość odliczeń, podwoiła się. Przy czym przynajmniej część z rozpoczętych w 2019 r. przedsięwzięć termomodernizacyjnych było kontynuowanych w 2020 r. Ustawa podatkowa dopuszcza bowiem nawet trzyletni okres ich realizacji.

– Także kwota odliczeń robi wrażenie, choć świadczy też o tym, że przecięta wartość inwestycji w termomodernizację domów nie była wysoka, bo sięgała 16,8 tys. zł. Tymczasem dopuszczalny odpis wydatków na materiały, urządzenia i usługi związane z realizacją przedsięwzięcia termomodernizacyjnego wynosi 53 tys. zł – mówi ekspert GetHome.pl.

Według niego, Polacy chętnie korzystają z ulgi termomodernizacyjnej, bo jej zasady są proste w przeciwieństwie do programu Czyste Powietrze, w którym formalności są skomplikowane. Ekspert przyznaje jednak, że ulga termomodernizacyjna najpewniej nigdy nie dorówna popularnością uldze remontowej, z której w latach 1997-2003. korzystało rocznie nawet osiem milionów Polaków. Z ulgi remontowej można było bowiem skorzystać np. malując mieszkanie czy wymieniając kafelki w łazience. Ponadto obejmowała ona domy i mieszkania. Natomiast z ulgi termomodernizacyjnej mogą skorzystać wyłącznie właściciele i współwłaściciele domów jednorodzinnych. Dlaczego tylko ich?

– Bo to domy jednorodzinne są największymi trucicielami powietrza – odpowiada Marek Wielgo.

I cytuje dane Ministerstwa Środowiska, z których wynika, że domy jednorodzinne odpowiadają prawdopodobnie za 40% emisji pyłu zawieszonego PM10 oraz 78% emisji wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, w tym rakotwórczego benzo(a)pirenu.

Żeby zorientować się, jaki jest stan techniczny budynków oraz czym są one ogrzewane, rząd zobowiązał ich właścicieli i zarządców do zgłoszenia źródła ciepła do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB). Na dopełnienie tego obowiązku pozostało im niespełna pięć miesięcy. Jak przebiega ta akcja? Z danych Geoportal.gov.pl wynika, że w naszym kraju jest ponad 6,2 mln budynków mieszkalnych. Tymczasem – jak podaje Główny Urząd Nadzoru Budowlanego (GUNB) – do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków trafiło do tej pory niespełna 1,2 mln. W zarejestrowanych do tej pory w CEEB budynkach przeważają kotły, piece i kuchnie na paliwa stałe, czyli m.in. węgiel. Stanowią one przeszło połowę wszystkich źródeł ciepła.Komunikat-ulga termomodernizacyjna-2020

Marek Wielgo zwraca uwagę, że sens ekonomiczny ma tylko termomodernizacja kompleksowa. Nie wystarczy więc sama wymiana starego kotła węglowego. Trzeba też ocieplić budynek. Oznacza to duże wydatki, często wymagające rozłożenia w czasie. Niestety, nie wszystkich na to stać. W efekcie, jak pokazują dane Eurostatu, przeszło 1,2 mln Polaków nie jest w stanie ponosić kosztów ogrzewania, tak aby zapewnić sobie komfort cieplny zimą.

Komunikat-ulga termomodernizacyjna-2020-1

Ekspert GetHome.pl przypomina, że dopłaty w programie Czyste Powietrze oraz ulga termomodernizacyjna nie są jedynymi rozwiązaniami, których celem jest pobudzanie aktywności inwestycyjnej w kwestii termomodernizacji.

Od 1999 r. funkcjonuje program, w ramach którego właściciele budynków, także wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, mogą liczyć na specjalną premię termomodernizacyjną, która obecnie wynosi 16% kosztów przedsięwzięcia.  Bank Gospodarstwa Krajowego wypłacił do tej pory blisko 36,3 tys. takich premii o łącznej wartości blisko 1,9 mld zł.

Źródło: portal GetHome.pl

Czy EBC umocni euro?

Wczorajsze wstępne dane dotyczące inflacji w strefie euro pokazują, że presja cenowa jest wciąż spora. Jeśli do tego dodamy wskaźniki z poszczególnych krajów Starego Kontynentu, widzimy, że wczorajszy wysoki odczyt nie jest osamotniony. Wskaźniki dla Włoch również zaskoczyły wysokim poziomem. Dane makro powodują, że Christine Lagarde może zacząć mieć dylemat w jaki sposób prowadzić politykę monetarną.
Czy EBC nadal będzie udawać, że nic się nie dzieje i uznawać, że inflacja jest zjawiskiem jedynie przejściowym? Tego prawdopodobnie dowiemy się dzisiaj podczas konferencji prasowej, która zaplanowana jest po posiedzeniu. Stopy procentowe w Europie nie zmienią się dziś, to pewne. Rynek jednak zaczyna spekulować, czy podejście europejskich decydentów nie uleganie zmianie, szczególnie po danych, które poznaliśmy w tym tygodniu.

Wbrew rynkowym oczekiwaniom wczorajsza inflacja ze strefy euro pokazała dynamikę 5,1 proc. Bazowy wskaźnik (bez cen energii, żywności, alkoholu i papierosów) spadł z 2,6 do 2,3 proc. Spadek ten wynika jednak w dużej mierze z efektów specjalnych (zakończenia obniżki podatki VAT w Niemczech).

Na początku tego roku ceny energii wzrosły jeszcze bardziej niż w pierwszych miesiącach 2021. Trend prawdopodobnie utrzyma się. Presja cenowa w strefie euro to nadal również wypadkowa nierozwiązanego problemu zjawiska „wąskich gardeł” występujących głównie w przemyśle. Perspektywy poprawy w tym obszarze są dość ponure. Wszystko zaczyna się w Chinach, gdzie każde nowe przypadki zakażeń prowadzą do zamykania całych regionów i fabryk.

EBC prawdopodobnie podniesie dziś swoje prognozy inflacyjne na 2022 rok. Do tej pory bank szacował, że wzrośnie ona w pierwszym kwartale o 4,1 proc. Rewizja w górę jest już niemalże pewna. Lagarde być może będzie dziś podkreślać, że dalsze decyzje będą podejmowane w oparciu o napływające dane. Jednocześnie zakładam, że szefowa EBC będzie starała się nie podawać jakichkolwiek konkretów aby nie wiązać sobie rąk i podsycać jednocześnie oczekiwań na podwyżki stóp procentowych. Ciekawe jest to, czy zostanie powtórzone stwierdzenie z grudnia, że podwyżki są mało prawdopodobne w 2022 roku. Jeśli to zostanie usunięte, rynek może zinterpretować to jastrzębio. Wówczas euro ma szanse na umocnienie. Interesujące wydaje się również to, czy Lagarde powtórzy powody spadku inflacji w średnim terminie. Być może prezes EBC chcąc złagodzić swoją wypowiedz ponownie użyje argumentu, że trwałe ustabilizowanie się inflacji na poziomie 2 proc. wymaga wzrostu płac o 3 proc. co jest aktualnie niewidoczne.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

O 21,1% spadła w styczniu 2022 r. wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe

Wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM) informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych. Wartość Indeksu oznacza, że w styczniu 2022 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 21,1% w porównaniu do stycznia 2021r. Pierwszy tegoroczny odczyt Indeksu jest na zbliżonym poziomie do najniższych w okresie pandemii odczytów z kwietnia (-28,1%) i maja 2020 r. (-24,4%).

W styczniu 2022 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 28,03 tys. potencjalnych kredytobiorców, w porównaniu do 37,82 tys. rok wcześniej – jest to spadek o 25,9%. W porównaniu do grudnia 2021 r. osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy było mniej o 15,5%. Średnia wartość wnioskowanego kredytu w styczniu br. wyniosła ponad 355,4 tys. zł i była wyższa o 12,1% w relacji do wartości ze stycznia 2021 r., ale niższa o 1,1% niż w grudniu 2021 r.

– Na styczniową wartość Indeksu negatywnie wpłynął bardzo duży spadek liczby wnioskodawców. Styczniowa liczba osób wnioskujących jest piątym najniższym wynikiem miesięcznym od stycznia 2007 r. Liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy w styczniu 2022 r. jest na takim samym poziomie, jak w kwietniu 2020 r., czyli miesiącu największej paniki związanej z pandemią COVID-19. Jeżeli natomiast odniesiemy liczbę osób wnioskujących o kredyty w styczniu 2022 r. do liczby osób wnioskujących w marcu 2021 r. (rekordowy wynik w całej pandemii) to spadek wynosi aż 28 771 osób (ponad 50%) – podsumowuje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

– Spadek liczby wnioskujących o kredyty mieszkaniowe nie jest czymś nowym. Od kwietnia 2021 r. w ujęciu m/m odnotowujemy spadek liczby wnioskujących, o czym pisałem w wcześniejszych komentarzach. Zjawisko to może zostać jeszcze bardziej pogłębione w 2022 r. w wyniku kolejnych podwyżek stóp procentowych, wzrostu kosztów utrzymania i ewentualnego braku złagodzenia tych negatywnych aspektów wzrostem dochodów – dodaje.

– Tym, co częściowo ograniczyło negatywny wpływ spadku osób wnioskujący o kredyt na wartość Indeksu, jest średnia kwota wnioskowanego kredytu, która w styczniu 2022 r. jest wyższa od kwoty ze stycznia 2021 r. o 38 432 zł (12,1%). Jednak również w przypadku średniej kwoty wnioskowanego kredytu mamy zmianę, bowiem średnia kwota w ujęciu m/m rosła prawie nieprzerwanie (z wyjątkiem stycznia 2021 r.) od 18 miesięcy, czyli od czerwca 2020 r. Jednak ta dobra passa w styczniu 2022 r. została przerwana. Może być to efekt niskiej bazy ze stycznia br. Porównując z wartością wniosków w grudniu 2021 r., średnia wartość wnioskowanego kredytu w styczniu 2022 r. nieznacznie, ale spadła – jest o 1,1% niższa.

Materializuje się opisywany wcześniej negatywny scenariusz, w którym spadającej liczbie osób wnioskujących o kredyt zaczyna towarzyszyć spadek średniej kwoty wnioskowanego kredytu. O skali spadku średniej kwoty zadecyduje bezpośrednio sytuacja cenowa na rynku nieruchomości oraz sytuacja na rynku pracy i polityka monetarna.

– Kluczowym wydaje się to, na ile spadający niewątpliwie popyt na nieruchomości finansowane kredytem, zostanie zastąpiony popytem gotówkowym. W mojej opinii nie będzie substytucji 1:1, tym bardziej, że popyt gotówkowy ze strony indywidualnych nabywców był napędzany spadkiem opłacalności inwestowania wolnych środków pieniężnych w depozyty bankowe i obligacje skarbowe. Podwyżki stóp procentowych niewątpliwie uatrakcyjnią tę formę oszczędzania na tle inwestowania w nieruchomości. Na razie popyt generowany przez inwestorów instytucjonalnych nie jest tak duży, aby ograniczyć negatywny odpływ osób, które nie uzyskają kredytu na sfinansowanie zakupu nieruchomości, co przy rozpędzonej podaży nieruchomości powinno wpłynąć stabilizująco na ceny nieruchomości – tłumaczy prof. Rogowski.

– W skrajnie niekorzystnym scenariuszu, gdy wartość popytu istotnie spadnie, ceny nieruchomości, szczególnie w mniej atrakcyjnych lokalizacjach, mogą nawet spaść. Kolejnym czynnikiem, który będzie kształtował popyt na kredyty mieszkaniowe jest zdolność kredytowa. W tym przypadku kluczowym będzie to, na ile wzrost dochodów gospodarstw domowych ograniczy negatywny wpływ na wysokość zdolności kredytowej wzrostu stóp procentowych i wzrostu kosztów utrzymania. Wierząc oczekiwaniom rynkowym, stopy powinny wzrosnąć do 4,5-5%, jednak w oparciu o ostatnie wypowiedzi Prezesa NBP, można nawet założyć ich wzrost do 6%. Jeżeli wzrost dochodów netto gospodarstw domowych będzie niewielki lub w przypadku spadku dochodów netto, to w skrajnie negatywnym przypadku można założyć duży, mocno odczuwalny spadek zdolności kredytowej – dodaje prof. Rogowski.O 21,1% spadła w styczniu 2022 r. wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe

Z uwagi na fakt, że wnioski o kredyt mieszkaniowy o wartości powyżej 1 mln zł stały się już czymś naturalnym, a nie anomalią zniekształcającą wartość indeksu, począwszy od 2022 r, od styczniowego odczytu wartości Indeksu, zdecydowaliśmy się na przesunięcie ograniczenia, a co za tym idzie wyłączenia z obliczeń zapytań o kredyty mieszkaniowe przekraczające 10 mln zł. Przy ograniczeniu do 1 mln zł, na jakim był dotychczas obliczany Indeks, styczniowy odczyt wyniósłby (-23,6%).

Metodyka indeksu:

Wskaźnik BIK Indeks – PKM obliczany jest w przeliczeniu na dzień roboczy po wyłączeniu zapytań o kredyty mieszkaniowe
na kwoty przekraczające 10 mln zł oraz zapytań o tego samego klienta w kolejnych 90 dniach. Metodyka indeksu została opracowana przez Biuro Informacji Kredytowej we współpracy z Instytutem Rozwoju Gospodarczego SGH. Indeks publikowany jest co miesiąc.

Coraz więcej kradzieży w sklepach. Wzrost przestępstw rok do roku jest dwucyfrowy

W 2021 roku policja stwierdziła ponad 24% więcej przestępstw kradzieży w sklepach niż rok wcześniej. Analizując ubiegłoroczne dane, widać już wzrost o blisko 44% względem 2019 roku. Ostatnio najwięcej takich zdarzeń odnotowano w województwie mazowieckim, ponad 19% ze wszystkich w kraju. Najmniej było ich w podlaskim. Z kolei liczba wykroczeń kradzieży w sklepach wzrosła w 2021 roku o ponad 6% w porównaniu z 2020 rokiem. 4 na 5 takich sytuacji miało miejsce w placówkach wielkopowierzchniowych.

Więcej przestępstw…

Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, w 2021 roku stwierdzono 24 995 przestępstw kradzieży w sklepach. To więcej niż w 2020 roku, kiedy było ich 20 103. W ubiegłym roku nastąpił też wzrost względem 2019 roku. Wówczas takich zdarzeń odnotowano 17 386.

– Dane są niepokojące, ale też nie aż tak zaskakujące. Najprostszym wyjaśnieniem tendencji wzrostowej przestępstw kradzieży jest powrót złodziei sklepowych do aktywności. Nadrabiają zaległości z okresów twardych lockdownów, kiedy mieli ograniczoną przestrzeń do działania. Było to do przewidzenia i prawdopodobnie obrazuje determinację środowiska, które w ten sposób zarobkuje – komentuje Łukasz Grzesik, ekspert ds. zapobiegania kradzieżom sklepowym.

Co więcej, Grzegorz Wojtasik, wiceprezes zarządu Impel Facility Services, podkreśla, że dane są niepokojące, ponieważ oznaczają one realny wzrost przestępczości. W związku z obostrzeniami pandemicznymi klienci wchodzą do sklepów z zasłoniętą twarzą. Taka sytuacja wymaga od pracowników ochrony dodatkowej czujności, aby móc zidentyfikować potencjalne zagrożenie i skutecznie działać. Ekspert zaznacza też, że spora część pracowników ochrony ma dodatkowe obowiązki, polegające m.in. na sprawdzaniu, czy klienci stosują maseczki.

– Nie można też ignorować innych skutków pandemii i inflacji. One sprawiły, że część budżetów gospodarstw domowych wyraźnie ucierpiała. W efekcie rosnąca presja na zaspokojenie podstawowych potrzeb może być kolejnym powodem wzrostu kradzieży – dodaje Łukasz Grzesik.

Z policyjnych statystyk wynika, że w 2021 roku najwięcej przestępstw kradzieży w sklepach stwierdzono w województwie mazowieckim – 4 807. Dalej w zestawieniu odnotowano dolnośląskie – 4 102, śląskie – 3 178, pomorskie – 1 797 i kujawsko-pomorskie – 1 691. Z kolei najmniej takich zdarzeń odnotowano w podlaskim – 330, świętokrzyskim – 411 i opolskim – 426. Ponadto w piętnastu województwach liczba przestępstw kradzieży w 2021 roku była większa niż w 2019 roku. Wyjątkiem jest podlaskie, gdzie w ubiegłym roku odnotowano spadek względem zarówno 2020 roku (417), jak i 2019 roku (489).

– O liczbie przestępstw kradzieży w danym województwie decyduje wiele czynników. Istotna w tym przypadku jest również wielkość aglomeracji i zagęszczenie handlu. Obiekty handlowe o dużym potencjale, z wieloma markami i towarami, znajdujące się w bliskiej odległości, będą atrakcyjnym miejscem dla osób zajmujących się kradzieżą. Ale duża aktywność złodziei może w realny sposób przełożyć się na czas reakcji służb. Co prawda większość nie uniknie zatrzymania, ale zanim to nastąpi, może dojść do kilku skutecznych prób – stwierdza ekspert ds. zapobiegania kradzieżom sklepowym.

… i wykroczeń kradzieży

Ponadto z policyjnych danych wynika, że w 2021 roku stwierdzono 186 312 wykroczeń kradzieży w sklepach. Rok wcześniej odnotowano ich 175 597. Patrząc na dane bardziej szczegółowe, widać, że do takich zdarzeń dochodziło głównie w sklepach wielkopowierzchniowych. W 2020 roku odnotowano ich tam 144 390, a w 2021 roku – 150 654.

– W dużych sklepach złodzieje czują się bardziej anonimowi. Pracownicy ochrony są mocniej skupieni na linii kas oraz dodatkowych obowiązkach związanych z pandemią. Oczywiście, często w takich placówkach są stanowiska monitoringu. Pracownicy obserwują obraz z kamer, ale anonimowość utrudnia wskazanie czy wyłapanie osób, które podejrzanie się zachowują – wyjaśnia Grzegorz Wojtasik.

Z kolei Łukasz Grzesik zaznacza, że drobnych kradzieży zazwyczaj dokonują pojedyncze osoby. Działania te podyktowane są głównie zaspokojeniem podstawowych potrzeb lub chęcią posiadania modnej rzeczy. Natomiast towary o większej wartości są domeną grup zorganizowanych. Jak podkreśla ekspert, kradzione są przede wszystkim ubrania i dodatki, buty, artykuły drogeryjne i higieniczne, a także sprzęty elektroniczne. Należy również wspomnieć o produktach tak podstawowych, jak żywność, alkohol czy chemia gospodarcza, które napędzają drobne kradzieże. W minionym okresie świątecznym mogło być również większe zainteresowanie zabawkami.

– Część wykroczeń ma miejsce w wielkopowierzchniowych sklepach budowlanych. Z nich stosunkowo łatwo można wynieść jedną rzecz czy kilka drobnych, np. wiertła, tarcze itd. Te placówki handlowe nie posiadają bramek antykradzieżowych. Nie ma takich sytuacji, że system zasygnalizuje, że towar jest wynoszony. Obowiązek weryfikacji ma kasjer oraz pracownik ochrony, któremu monitoring wskaże podejrzaną osobę – informuje wiceprezes Impel Facility Services.

Natomiast w sklepach małopowierzchniowych stwierdzono w ubiegłym roku 35 658 wykroczeń kradzieży. To o 14,2% więcej niż w 2020 roku, kiedy takich zdarzeń odnotowano 31 207. Jak zaznacza Grzegorz Wojtasik, placówki handlowe próbują optymalizować koszty. Najłatwiej zmniejszyć wydatki na usługi, które nie są bezpośrednio związane z biznesem. I część podmiotów ogranicza ochronę, co też ma wpływ na policyjne statystyki.

– W bieżącym roku należy spodziewać się dalszej dynamiki wzrostów przestępstw i wykroczeń kradzieży ze względu na presję powodowaną głównie czynnikami ekonomicznymi. Rosnące potrzeby będą determinować większą aktywność złodziei. Im większa będzie presja oraz im łatwiej będzie zbyć skradziony towar, tym bardziej portfele detalistów skurczą się w wyniku kradzieży – podsumowuje Łukasz Grzesik, ekspert ds. zapobiegania kradzieżom sklepowym.

Import maszyn i części z Chin – co należy wiedzieć?

Importowanie maszyn oraz części z Chin to coraz powszechniejsze zjawisko. Warto wiedzieć w jaki sposób zabrać się za import, jak dobierać pośredników oraz na jakich konkretnie etapach skupić się najbardziej. Dzięki temu cała procedura importowania towarów z Chin zakończy się wielkim sukcesem, a biznes prowadzony w Polsce zdoła się znacząco rozwinąć.

Maszyny z Chin – najważniejsze informacje

Import maszyn z Chin ma bardzo duży sens, ponieważ pozwala zaoszczędzić spore pieniądze. Kluczowe znaczenie ma jednak znalezienie odpowiedniej prowincji, w której produkuje się wysokiej klasy maszyny, tak aby można było sprowadzić je do Polski. Warto stawiać na maszyny z Chin pochodzące z takich prowincji, jak:

  • Zhejiang,
  • Shandong,
  • Jiangsu,
  • Henan,
  • Guangdong.

Ważną rolę w całym tym procesie odgrywają również odbywające się w Chinach targi maszynowe. Wskazana jest oczywiście pomoc w imporcie z Chin, tak aby niektóre etapy przyspieszyć i nie musieć regularnie podróżować do Państwa Środka.

Skąd sprowadza się maszyny i części z Chin?

Jeśli w grę wchodzi import z Chin krok po kroku warto zastanowić się nad tym skąd konkretnie można pozyskać maszyny oraz części z Chin. Realizując import maszyn z Chin w pierwszej kolejności analizuje się powyższe prowincje, lecz jednocześnie nie można zapominać o najpopularniejszych targach maszynowych. Mowa m.in. o Bauma China (głównie pojazdy górnicze i maszyny budowlane), China Power Transmission & Control Technology Exhibition (maszyny elektryczne, górnicze i budowlane) oraz Qingdao International Machine Tool Exhibition (obrabiarki, sprzęt do cięcia i produkcji oraz sprzęt morski). Jak widać import maszyny z Chin musi być poprzedzony wnikliwymi analizami.

O czym jeszcze należy pamiętać przy imporcie maszyn z Chin?

Bezpieczny import z Chin jest uzależniony m.in. od profesjonalnego doboru pośrednika. Co najważniejsze pośrednik przy imporcie z Chin musi wykazywać się sporym doświadczeniem oraz znajomością rynku. Dzięki temu obsługa importu z Chin będzie realizowana na najwyższym z możliwych poziomów. Pośrednik w imporcie z Chin powinien się odznaczać posiadaniem wielu kontaktów biznesowych.

Godne podkreślenia jest to, że importer maszyn z Chin musi sprawdzić jakość sprowadzanych maszyn i części oraz ich dokumentację techniczną. Robi się to na miejscu (w Azji), aby import z Chin do Polski przebiegł bez przykrych niespodzianek. Nie da się ukryć, że import towarów z Chin krok po kroku składa się z wielu różnych etapów. Kluczowa jest m.in. obecność tabliczek znamionowych oraz przestrzegania Deklaracji Zgodności CE (przy urządzeniach mechanicznych). Decydując się na import z Chin krok po kroku warto mieć przy sobie wyspecjalizowanych fachowców.

MCI.EuroVentures obejmie 55% udziałów w eSky

W wyniku transakcji MCI.EuroVentures obejmie 55% akcji w eSky. Założyciele Grupy eSky pozostaną aktywnymi akcjonariuszami kontrolującymi łącznie 45% udziałów. Kwota transakcji to 157 mln zł i obejmuje również dokapitalizowanie spółki. MCI Capital chce wesprzeć eSky w umacnianiu swojej pozycji na globalnym rynku i realizacji strategii budowy przewagi technologicznej nad konkurencją.

– Nasze wzajemne relacje z MCI Capital sięgają 2012 roku. Wnikliwie obserwowaliśmy efekty działań funduszu w sektorze e-commerce & IT, w którym się specjalizuje, i widzieliśmy, że potrafią dynamicznie budować wartość inwestycji poprzez odpowiednie wsparcie dla Zarządów swoich spółek – tłumaczy wybór tego właśnie partnera Łukasz Kręski, Przewodniczący Rady Nadzorczej w Grupie eSky.

– To nie pierwszy fundusz inwestujący w naszą spółkę. Mamy pozytywne doświadczenia ze współpracy z sektorem PE/VC. Wychodzący obecnie ze spółki Syntaxis, który zainwestował w eSky w 2014 roku, zrealizuje w tej transakcji znaczące zyski. Przeszliśmy razem bardzo trudny okres i udowodnili, że są dobrym partnerem. Jednocześnie udało się ułożyć pozytywne relacje z Wirtualną Polską, której opcja PUT zgodnie z zawartą w grudniu 2021 r. ugodą, została w całości zrealizowana. Jako założyciele kontrolujący 45% akcji, pozostajemy po transakcji we władzach spółki w roli stałych członków operacyjnych Rady Nadzorczej. Naszym celem wspólnie z MCI i Zarządem spółki jest wsparcie eSky w rozwoju na całym świecie – mówi Łukasz Kręski.

– MCI od ponad 20 lat jest aktywnym inwestorem branży digital travel i transportowej. Byliśmy lub jesteśmy inwestorami w takich spółkach jak Travelplanet, Invia, Travelata i Tatilbudur oraz Gett. COVID przyśpieszył transformację cyfrową w branży turystycznej, więc najnowszą inwestycją wpisujemy się w ten trend. Warte podkreślenia jest także to, że jesteśmy w przededniu długoterminowego trendu wzrostowego w sektorze cyfrowej turystyki – mówi Tomasz Czechowicz, Prezes MCI Capital.

– Grupa eSky wykorzystała niesprzyjającą sytuację na rynku związaną z pandemią do umocnienia swojej pozycji, oraz znaczącej poprawy efektywności. 2021 rok, na poziomie zysku operacyjnego, spółka zamknęła z wynikiem prawie dwukrotnie lepszym niż w rekordowym 2019 roku. Dotychczasowa strategia ekspansji międzynarodowej odegrała zatem kluczową rolę w umocnieniu naszej pozycji. Dzięki inwestycji ze strony MCI pozyskamy środki na realizację naszych kolejnych strategicznych celów, w tym znaczną automatyzację procesów z obszaru obsługi klienta, zwiększenie świadomości marki eSky na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej oraz transformację w wiodącego gracza na rynku dynamicznego pakietowania – mówi Łukasz Habaj, Prezes Zarządu w Grupie eSky.

– eSky jest niekwestionowanym liderem rynku biletów lotniczych w Europie Środkowo-Wschodniej, ale tak naprawdę jest już spółką globalną oferującą swoje usługi w ponad 60 krajach świata. Pomimo, że pandemia bardzo silnie uderzyła w cały przemysł lotniczy, to dzięki zaangażowaniu Zarządu i właścicieli, spółka wychodzi z tego okresu silniejsza niż wcześniej. Chcemy wesprzeć Zarząd w strategii budowania globalnego „market challengera” w oparciu o przewagę technologiczną i jakość serwisu oferowanego dla klienta. Planujemy dalsze umacnianie pozycji spółki, zarówno poprzez przejęcia jak i dynamiczny wzrost organiczny – mówi Michał Górecki, Senior Investment Director MCI Capital.

Grupa eSky na przestrzeni ostatnich lat prowadziła intensywną ekspansję międzynarodową, która przyczyniła się do dynamicznego rozwoju spółki. Zaledwie w cztery lata do portfolio Grupy dołączyło 45 krajów z całego świata, w tym tak odległe rynki, jak APAC (Hong-Kong, Malezja, czy Singapur), a także rynki afrykańskie – Maroko, Kenia, Egipt, czy Nigeria. Aktualnie Grupa prowadzi sprzedaż w ponad 60 krajach na całym świecie.

Ubiegłoroczna sprzedaż Grupy eSky wyrażona w TTV (Total Transaction Value), wyniosła w 2021 roku 1,6 mld złotych. Wynik ten jest większy o 34% w porównaniu do 2020 roku. Zysk operacyjny Grupy w 2021 roku wzrósł o 167% w stosunku do 2019 roku, co plasuje ubiegły rok jako najlepszy w historii firmy pod kątem zysku operacyjnego.

Warto zaznaczyć, że w 2021 roku połowa przychodów Grupy eSky wyrażona w TTV została wygenerowana w Europie kontynentalnej, a udział sprzedaży w Europie Zachodniej był wyższy niż sprzedaży w Europie Środkowo-Wschodniej o 12 p.p. i wyniósł 38% i 26% odpowiednio. Grupa eSky umocniła też swoją pozycję w Stanach Zjednoczonych, odpowiadających za ok 11% udziału w sprzedaży, gdzie dynamika przychodów wyniosła ponad 54% w stosunku do 2020 roku.

Zamknięcie transakcji jest uwarunkowane zgodą UOKIK oraz instytucji finansowych.

Czy EBC pójdzie w ślady Fedu?

Jastrzębi zwrot Fedu zwiększył wagę posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego w najbliższy czwartek, podobnie ostatnie zaskoczenie w górę inflacją w strefie euro. Czy przyspieszy to zwrot EBC w stronę wyższych stóp? Jeśli nie dojdzie do zmiany tonu na bardziej jastrzębi, euro może doświadczyć większej deprecjacji, co zepchnęłoby w dół kurs EUR/USD i oddziaływałoby w kierunku wzrostu kursu USD/PLN.

Zeszłotygodniowe komunikaty po zebraniu Fedu były nawet bardziej jastrzębie, niż oczekiwał rynek. W następstwie słów Jerome’a Powella, który nie wykluczył podwyżek stóp na każdym posiedzeniu w tym roku, rynek wycenia pięć tego typu ruchów w 2022 r., a kurs EUR/USD spadł poniżej 1,12, czyli do najsłabszej pozycji od czerwca 2020 r. Wywindowało to też kurs USD/PLN do poziomu 4,10.

Niedługo później euro odzyskało jednak siłę, kurs EUR/USD powrócił powyżej poziomu 1,12, a USD/PLN poniżej 4,10. Stało się to w związku z publikacją danych o inflacji w Niemczech, które pokazały, że dynamika cen znacznie przewyższa oczekiwania, a momentum inflacyjne jest mocne. Później wspólną walutę wsparły też najnowsze dane dla strefy euro.

Wykres 1: Kursy USD/PLN i EUR/USD (2020 – 2022)

Wykres 1 Kursy USD PLN i EUR USDŹródło: Bloomberg Data: 02.02.2022

Coraz głośniejsze jastrzębie głosy w Radzie Prezesów

Zaskoczenia inflacyjne w strefie euro są jedną z kluczowych kwestii, na które rynek zwracał uwagę w ostatnich tygodniach. Najnowsze dane z 02.02 dla wspólnego bloku pokazały, że główna stopa inflacji wzrosła w styczniu do 5,1%, a bazowa wyniosła 2,3%. Obie okazały się znacznie wyższe od oczekiwań, a w przypadku pierwszej jest to rekordowa wartość.

Nadwyżka inflacji już wcześniej zwracała uwagę decydentów i część członków Rady Prezesów wyraża pewne zaniepokojenie rosnącymi cenami oraz w szczególności prognozą inflacji EBC, która zakłada wyraźny spadek dynamiki cen do 1,8% w 2023 i 2024 r.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Jak koronawirus zmienił zwyczaje i postawy młodzieży w Polsce?

Koronawirus wywarł ogromny wpływ na młodych ludzi, którzy musieli przystosować się do życia w nowych warunkach. Wprowadzane restrykcje, izolacja, system nauki zdalnej oraz strach o zdrowie bliskich doprowadziły do zmiany ich dotychczasowych zwyczajów i postaw. Jak wynika z badania Mindshare Polska, co trzeci nastolatek zmienił osobistą hierarchię wartości w wyniku pandemii, doceniając zdrowie, relacje rodzinne i przyjacielskie oraz wolność. Co istotne, 50% młodych osób z tej grupy było przekonanych, że zmiana ta ma trwały charakter.Jak koronawirus zmienił zwyczaje i postawy młodzieży w Polsce

Zmiany wywołane pandemią

Bez względu na płeć i wiek każdy zaobserwował wpływ pandemii na swoją codzienność. W wyniku badania zrealizowanego przez Mindshare Polska w grupie nastolatków, w wieku 15-18 lat, wiemy, które obszary życia młodych ludzi rozwinęły się lub ucierpiały podczas pandemii oraz jak sami młodzi oceniają te zmiany. Ponad 50% nastolatków uważa, że zdecydowanie na plus rozwinęły się ich kompetencje cyfrowe. Blisko połowa pozytywnie ocenia zmianę związaną z samodzielnością, a 37% wskazuje na polepszenie relacji z rodzicami i rodzeństwem.

Zdecydowanie w złym kierunku, zdaniem młodzieży, ewoluowały ich relacje z rówieśnikami oraz kondycja psychiczna. Taką odpowiedź wskazała prawie połowa ankietowanych. Obszarem, który został niejednoznacznie oceniony jest zdrowe odżywianie. Zmiany w tym zakresie zyskały głosy na plus i na minus od takiej samej części młodych respondentów.

Zmartwienia młodzieży

Badanie Mindshare pokazuje, że w ocenie blisko połowy nastolatków w ciągu ostatniego roku pogorszeniu uległa ich kondycja psychiczna.

Analizując wyniki badania przeprowadzonego w maju 2021, widzimy, że młodzież najczęściej martwiła się zdrowiem najbliższych oraz swoją przyszłością i edukacją. Należy pamiętać, iż w część respondentów była wówczas w trakcie egzaminów maturalnych lub tuż po egzaminie ósmoklasisty, co mogło wpłynąć na wyniki badania – komentuje Ludmiła Lib, manager w pionie Business Planning, Mindshare Polska.

Źródłem obaw są jednak nie tylko sprawy prywatne, ale również problemy dotyczące całego społeczeństwa. 69% badanych młodych ludzi martwi się stanem środowiska naturalnego, a 60% niepokoi sytuacja polityczna w kraju.

Obszary zmian

W trakcie pandemii relacje umocniły swoje miejsce w hierarchii nastolatków. Jakie zmiany w życiu codziennym miały wpływ na ich budowanie? Niemal połowa badanych spędzała więcej czasu na posiłkach z bliskimi czy rozmowach na tematy związane ze szkołą. Około 40% respondentów w wyniku pandemii zwiększyło częstotliwość rozmów z rodzicami o organizacji codziennego życia oraz własnych problemach. Młodzi ludzie więcej czasu zaczęli poświęcać także na wspólne oglądanie telewizji oraz korzystanie z platform VoD.

Ciągłe przebywanie w domu oraz nauka zdalna przyczyniły się do zwiększenia częstotliwości sięgania przez nastolatków po urządzenia, takie jak smartfon, komputer, TV oraz konsola, a także wzmożonej aktywności w mediach społecznościowych. Około 65% badanych zadeklarowało, że w trakcie pandemii więcej czasu spędzało na korzystaniu z komputera i smartfona (poza nauką) niż przed jej rozpoczęciem. Ponad połowa badanych częściej sięgała także po gry, dostęp do platform VoD oraz media społecznościowe. Nieco mniej, bo 44% młodych wskazało, że więcej czasu poświęcało na oglądanie telewizji.

Ponadto, w porównaniu z okresem przed pandemią, w trakcie jej trwania prawie co drugi nastolatek więcej swojego czasu angażował w czynności takie jak gotowanie i obowiązki domowe oraz rozrywkę lub zabawę nie związaną z przebywaniem przed ekranem komputera, telewizora czy smartfona. Pandemia sprzyjała także czytaniu książek, opiece nad pupilami oraz rozwojowi hobby, jednak dla licznej grupy nastolatków wiązała się także z ograniczeniem kontaktów ze znajomymi na żywo (50%), rzadszym przebywaniem na świeżym powietrzu (37%) oraz mniejszą aktywnością fizyczną (34%).

Nowe umiejętności zdobyte podczas pandemii

Blisko 40% młodych ludzi potwierdziło, że pandemia przyczyniła się do zdobycia przez nich nowej umiejętności, z czego co piąta osoba wskazała nową kompetencję w zakresie obsługi komputera i programów potrzebnych podczas nauki zdalnej. Młodzi niemal równie często deklarowali podjęcie aktywności związanych ze zdrowiem i sportem (17%) oraz podjęcie nowego lub rozwój już uprawianego hobby (15%).

O badaniu

Badanie ilościowe „Młodzież 2021” zostało zrealizowane w maju 2021 roku metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) na próbie N=454 osoby. Badani to polscy internauci w wieku 15-18 lat, stanowiący reprezentatywną grupę dla badanej populacji pod względem płci, wieku i wielkości miejsca zamieszkania.

GfK: Polscy konsumenci w słabych nastrojach na początku roku

Styczeń 2022 r. stał pod znakiem kontynuacji spadku nastrojów konsumenckich. W obliczu wysokiej inflacji, wzrostu cen w sklepach i rosnących kosztów energii Polacy coraz mocniej obawiają się o kondycję domowych finansów. Badani spodziewają się także pogorszenia sytuacji gospodarczej kraju.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w styczniu br. -13,3 i spadł o 2,8 p.p. w stosunku do poprzedniego miesiąca. Tym samym jest to już czwarty kolejny miesiąc, w którym utrzymuje się tendencja spadkowa. Na początku bieżącego roku znaczącemu pogorszeniu uległa m.in. ocena przyszłej sytuacji finansowej gospodarstw domowych (spadek o 6 p.p.) oraz prognoza sytuacji gospodarczej kraju (-8,2 p.p.).

W styczniu – po raz pierwszy od wielu miesięcy – ujemne nastroje konsumenckie odnotowano we wszystkich kategoriach wiekowych. Najniższy wskaźnik (-21,9) utrzymuje się w grupie osób w przedziale 50-59 lat. Najwyższy wynik dotyczy z kolei najmłodszej grupy (15-22 lata) i wynosi on
-0,5. W przypadku podziału na płeć, wyraźnie gorsze nastroje konsumenckie można zaobserwować wśród kobiet (-15), co jest wynikiem o ponad 3 p.p. niższym niż w przypadku mężczyzn.

Dysproporcje zauważalne są również na różnych poziomach wykształcenia. Zdecydowanie najsłabsze nastroje konsumenckie dotyczą grupy osób z wykształceniem wyższym (-18,5). Na drugim biegunie znajdują się osoby z wykształceniem podstawowym (-7,9) i średnim (-11,3).

Ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem rosnących cen i sprawiły, że w styczniu nastroje konsumenckie znów spadły. Nabywcy wzmocnili przekaz, co do negatywnego nastawienia wobec swojej przyszłej kondycji finansowej oraz wyrazili dalsze obawy w kwestii przyszłej sytuacji gospodarczej kraju. Luty to miesiąc, w którym w życie wchodzą zapisy tarczy antyinflacyjnej, a zatem spodziewane obniżenie cen istotnych dla każdego gospodarstwa domowego składników: żywności, energii, paliwa. Oczekując krótkookresowej poprawy nastrojów, kluczowe jest aby w kolejnych miesiącach skutecznie zadbać o zniwelowanie problemu u źródła. W innym przypadku, zaraz po zdjęciu tarczy antyinflacyjnej, czekają nas poważne problemy i powszechne niezadowoleniemówi Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

W styczniu br. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:

  • nastąpiło nieznaczne pogorszenie ocen bieżącej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego – składowa spadła o 0,8 p.p., z poziomu -10,6 do -11,4.
  • nastąpił gwałtowny spadek ocen przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego – składowa spadła o 6 p.p., z poziomu -12,5 do -18,5;
  • nastąpił duży spadek ocen przyszłej sytuacji gospodarczej kraju – składowa spadła o 8,2 p.p., z poziomu -35,8 do -44;
  • nastąpił wzrost w zakresie skłonności do zakupów – składowa wzrosła o 3,6 p.p., z poziomu 17,1 do 20,7.

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 6-12 stycznia 2022 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Połowie polskich przedsiębiorczyń przybyło obowiązków zawodowych, a 40 proc. prowadzenie firmy utrudnia życie rodzinne

Już 60 proc. polskich przedsiębiorczyń dzieli się obowiązkami domowymi i rodzinnymi, lub przynajmniej stara się to robić, jak wynika z nowego raportu Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką. Jednak niemal 40 proc. przyznaje, że prowadzenie firmy utrudnia im życie rodzinne. Dodatkowo pandemia sprawiła, że połowa badanych ma obecnie więcej obowiązków zawodowych. Aż ⅕ pracuje nawet ponad 50 godzin tygodniowo.

Jak wynika z nowego raportu „Bizneswoman Roku” Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką, niemal 40 proc. badanych polskich przedsiębiorczyń twierdzi, że prowadzenie firmy utrudnia im życie rodzinne. Przeciwnego zdania jest nieco ponad 30 proc. respondentek, które uważają, że dzięki m.in. elastycznym godzinom pracy własny biznes łatwo pogodzić z zajmowaniem się domem i rodziną. Co ciekawe, wśród kobiet, które nie prowadzą własnej działalności, ale chciałyby to robić, w podobnym pytaniu proporcje były odwrotne – nieco ponad 30 proc. przypuszczało, że praca na własny rachunek utrudnia życie rodzinne, a niemal 40 proc., że ułatwia. Tylko 7 proc. uznało, że prowadzenie firmy nie wywiera na nie szczególnego wpływu – wśród przedsiębiorczyń tę odpowiedź wskazało aż 20,5 proc.

Kwestia życia rodzinnego, związanych z nim obowiązków i obawy o jego jakość powtarzają się jak mantra w rozmowach, debatach i badaniach na temat przedsiębiorczości kobiet. Od 13 lat pracujemy nad zmianą tych nierówności, uświadamiając, ucząc, nie tylko biznes, ale i jednostki, bo to czasem od ich decyzji zależy zmiana. Nie da się osiągnąć równouprawnienia w biznesie czy w polityce, dopóki nie będzie go w domach, dopóki kobiety będą musiały wybierać między rodziną a realizacją własnych ambicji zawodowych. Chwilowo tę sytuację pogorszyła pandemia, m.in. przez konieczność opieki nad dziećmi uczącymi się zdalnie – komentuje Olga Kozierowska, Prezeska Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką i pomysłodawczyni konkursu Bizneswoman Roku

⅕ polskich przedsiębiorczyń pracuje ponad 50 godzin tygodniowo

Trochę ponad ¼ Polek prowadzących własne firmy poświęca na obowiązki zawodowe ok. 40 godzin tygodniowo, czyli czas odpowiadający pracy na pełen etat. Nieco ponad ⅕ pracuje ok. 20 godzin tygodniowo. Najwięcej respondentek – prawie ⅓ – spędza w pracy między 41 a 50 godzin tygodniowo, a ⅕ nawet ponad 50 godzin tygodniowo. Ta ostatnia liczba powinna budzić niepokój. Jak wynika z badań Światowej Organizacji Zdrowia, praca powyżej 55 godzin na tydzień zwiększa ryzyko udaru mózgu o 35 proc. i zgonu z powodu choroby niedokrwiennej serca o 17 proc. w porównaniu do pracy 35-40 godzin w tygodniu. Dodatkowo 40 proc. ankietowanych przedsiębiorczyń ma problemy ze snem.

Obowiązki rodzinne hamują ambicje zawodowe kobiet

Na tę sytuację ogromny wpływ miała pandemia – połowa respondentek ma obecnie więcej obowiązków zawodowych niż przed nią, mniej niż ⅓ nie odnotowała takiej zmiany. Na szczęście niemal 60 proc. badanych dzieli się obowiązkami domowymi i rodzinnymi z partnerem lub partnerką, albo przynajmniej stara się to robić. Jednak nadal aż u niemal ¼ tego podziału brakuje. Obowiązki związane z posiadaniem rodziny niestety często stają na drodze kobiecych ambicji zawodowych – jak podaje GUS, jest to najczęstsza przyczyna bierności zawodowej kobiet w wieku produkcyjnym. Wśród mężczyzn są to czynniki losowe, jak choroba lub niepełnosprawność. Według wcześniejszego badania Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką 14 proc. kobiet przed przyjęciem awansu powstrzymywałaby obawa, że nie dadzą rady pogodzić pracy z wychowaniem dzieci, a zdaniem 12 proc. istotny wpływ na taką decyzję miałyby wsparcie w opiece nad dziećmi i większe partnerstwo w związku.

IPO Watch: Rekordowy rok na europejskich giełdach. Debiut Inpost największą ofertą w Europie i piątą na świecie w 2021 roku

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w 2021 roku wyniosła 75 mld euro – to wzrost o 269% w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku (20,3 mld euro). To także najbardziej aktywny rok na rynku IPO w Europie – odnotowano 422 debiuty, wobec 135 w 2020 roku. Debiut InPost na Euronext w Amsterdamie, z ofertą ponad 3,2 mld euro, okazał się największym IPO w Europie i 5. na świecie. GPW w Warszawie odnotowała największą liczbę debiutów (44 łącznie na rynku głównym i NewConnect) od 2013 r.

W 2021 roku  na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie było 40 debiutów wobec 19 w roku ubiegłym. Łączna wartość przeprowadzonych ofert na GPW w minionym roku (łącznie na rynku regulowanym oraz NewConnect) wyniosła 9,313 mld  zł (2,050 mld euro), co oznacza spadek o 15% w porównaniu do 2020 r (warto zaznaczyć, że zeszłoroczne statystyki zdominowało IPO Allegro.eu o wartości 10,6 mld zł).

Wśród 12 debiutów na warszawskim parkiecie, największym była oferta Pepco Group 3,698 mld zł  (818,3 mln EUR), uplasowana na 20. miejscu największych IPO w Europie. Kolejne trzy miejsca pod względem wielkości oferty zajęły spółki Huuuge Games (1,666 mld zł / 371,8 mln euro), Grupa Pracuj (1,120 mld zł / 239,1 mln euro) oraz STS holding (1,078 mld zł / 234,7 mln euro).

Na alternatywnym rynku NewConnect było w 2021 roku 32 debiutów. Dużą popularnością nieprzerwanie cieszyły się spółki z branży technologicznej – przede wszystkim gamingowe. Największym debiutem, na nieregulowanym rynku, było IPO producenta gier komputerowych Render Cube  (wartość oferty wyniosła 16,3 mln zł). Na drugim i trzecim miejscu uplasowały się spółki Creotech Instruments z branży przemysłu kosmicznego (11,3 mln zł) oraz spółka technologiczna Woodpecker.co (11,0 mln zł).

„Miniony rok był zdecydowanie najlepszym okresem aktywności IPO na warszawskiej giełdzie od lat. Największa od 2013 liczba debiutów na obu rynkach łącznie, najwięcej debiutów na głównym rynku od 2016, oraz wysyp, jak na nasze warunki, dużych transakcji. W 2021 r. warszawski parkiet przyjął 4 oferty o wartości przekraczającej 1 miliard zł, w tym dwie spółek zagranicznych, co jest wydarzeniem bez precedensu i buduje obraz rynku zasilanego regularnie dużymi debiutami o międzynarodowym zasięgu. Mimo nieco rozczarowujących wyników niektórych „spadkowych” IPO, zainteresowanie debiutem potencjalnych emitentów jest wciąż wysokie, a plany giełdowe i stosowne przygotowania coraz więcej spółek rozpoczyna z perspektywą 2-3 letnią. Po stronie inwestorów utrzymuje się z kolei zainteresowanie dobrze przygotowanymi i wycenionymi spółkami” – mówi Bartosz Margol, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC.

Europejski rynek ofert pierwotnych w 2021 r.

Zgodnie z danymi uzyskanymi przez PwC, łączna wartość IPO w Europie w minionym roku wyniosła 75,0 mld euro i znacząco wzrosła w porównaniu do roku 2020 (o 54,7 mld euro). Na europejskich parkietach zadebiutowały 422 spółki (wobec 135 w 2020 roku). Odnotowano 14 tzw. mega ofert, czyli IPO, których wartość przekroczyła 1 mld euro.

„W skali Europy, rok 2021 był wyjątkowy, zarówno pod względem liczby debiutów, jak i wartości ofert. 422 IPO, z czego 14 debiutów z ofertami powyżej 1 mld euro potwierdzają optymizm na rynku po okresie niepewności wywołanym pandemią. Prognozy na rok 2022 pozostają ostrożnie pozytywne, należy spodziewać się w szczególności jeszcze większej selektywności inwestorów wynikającej zarówno z niepewnej sytuacji geopolitycznej i gospodarczej, jak i z obserwowanych spadków notowań wielu zeszłorocznych debiutantów”  – dodaje Bartosz Margol.

Najwięcej środków podczas oferty w 2021 r. pozyskała spółka InPost, debiutująca na giełdzie Euronext – Amsterdam. IPO miało wartość 3,2 mld euro. Na kolejnych miejscach uplasowały się Volvo Car AB (oferta warta 2,3 mld euro przeprowadzona na Nasdaq Nordic – Stockholm) oraz Vantage Towers AG (debiut na niemieckim parkiecie – Deutsche Boerse z ofertą na poziomie 2,2 mld euro).

Największą aktywność na europejskim rynku ofert pierwotnych w minionym roku wykazała giełda w Londynie (100 debiutów przy łącznej wartości 19,5 mld euro), za którą znalazła się Nasdaq Stockholm, z 78 IPO i z wartością ofert 11,9 mld euro. Na trzecim miejscu w Europie, pod względem wartości pozyskanego kapitału, uplasowała się giełda Euronext – Amsterdam (11,4 mld euro z 24 debiutami).

Aktywność na europejskim rynku IPO od 2017 roku*Aktywność na europejskim rynku IPO od 2017 roku 1

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2017 r.*Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2017

* Daje obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na polskim rynku IPO od 2010 rokuAktywność na polskim rynku IPO od 2010

O raporcie IPO Watch Europe

Bieżąca i poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch. Dostępne są również podsumowania roczne za lata 2004-2021.

Raport IPO Watch Europe obejmuje wszystkie debiuty na głównych giełdach w Europie (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii i Szwajcarii) i jest publikowany kwartalnie. Debiuty podmiotów, które przeprowadzały wcześniej pierwszą ofertę publiczną oraz przeniesienie pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 stycznia do 31 grudnia 2021 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Począwszy od raportu za II kwartał 2019 roku IPO Watch Europe obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch Europe zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku w Warszawie, niezależnie od ich wartości.

MŚP zaczynają rok pod kreską, bez nowych planów inwestycyjnych

Pierwszy tegoroczny odczyt Barometru EFL wyniósł 48,9 pkt. i jest o 1,4 pkt. niższy niż w ostatnim kwartale ubiegłego roku. Jest to pierwszy odczyt „pod kreską”, czyli poniżej progu 50 pkt., od roku, co może wskazywać na gorsze nastroje polskich przedsiębiorców. Jednak eksperci zwracają uwagę, że tegoroczny wynik nie odbiega od poziomu Barometru w pierwszych kwartałach poprzednich lat, kiedy także oscylował wokół 49 pkt. Z raportu wynika także, że im mniejsza firma tym potrzebuje większego finansowania zewnętrznego, bo gorzej radzi sobie z trwającą sytuacją pandemiczną.

– Pierwszy tegoroczny wynik – choć niski i nie napawający optymizmem – nie odbiega od sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia na początku 2021, 2020 czy nawet przedpandemicznego 2019 roku. Pierwsze pomiary ze stycznia najczęściej należą do jednych z najniższych w roku, gdyż są zbierane w okresie największej niepewności i niewiedzy na temat tego, co może wydarzyć się w nowym roku. Także na najnowszy wynik patrzę z nadzieją, że tendencje dotyczące wahań nastrojów wśród mikro, małych i średnich przedsiębiorców wracają do normy sprzed pandemii COVID-19. I spodziewam się, że w kolejnym pomiarze realizowanym wiosną wartość wskaźnika – podobnie jak w latach przed pandemią – wzrośnie – mówi Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Na granicy możliwości

Próg OR to poziom ograniczonego rozwoju firm z sektora MŚP, który wynosi co najmniej 50 pkt. w Barometrze EFL. Stanowi algorytm stworzony na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców dotyczących 4 sfer: poziomu sprzedaży, planowanych inwestycji w środki trwałe, płynności finansowej i zapotrzebowania na zewnętrzne finansowanie. Przyjmuje wartości od 0 do 100, przy czym zagregowany wynik powyżej 50 pkt. oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju sektora MŚP, natomiast wynik niższy oznacza, że warunki te są niekorzystne. Poziom 48,9 pkt. osiągnięty na początku tego roku nie przekroczył progu OR, co oznacza, że mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa widzą mniejsze szanse na rozwój w najbliższych miesiącach.

Pieniądze potrzebne na bieżącą działalność, nie na inwestycje

Dane z ostatnich pomiarów wskazują na stagnację pod względem inwestycji. Odsetek firm planujących ich wzrost trzeci kwartał z rzędu utrzymuje się poniżej 10 proc., przy czym najnowszy wynik jest najgorszym z dotychczasowych. W I kwartale 2022 roku tylko 2 proc. przedsiębiorców planuje więcej inwestować, podczas gdy większość (88 proc.) nie przewiduje żadnych „ruchów” w tym obszarze.

Opinie dotyczące inwestycji nie pokrywają się z tymi dotyczącymi zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne. W najnowszym pomiarze odsetek firm przewidujących wzrost zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne wzrósł z 14 proc. w IV kwartale 2021 roku do 17 proc. w I kwartale 2022 roku. Jest to trend, z którym mamy do czynienia właściwie od początku pandemii. Przedmiotem finansowania zewnętrznego nie są planowane inwestycje, ale potrzeby związane z prowadzeniem bieżącej działalności. A te w wybranych branżach zwiększają się wraz z perspektywą dalszego trwania restrykcji związanych z pandemią.

W przypadku dwóch pozostałych wskaźników w bieżącym pomiarze odnotowano lekki wzrost optymistów. 29% przedsiębiorców liczy na więcej zamówień (o 3,2 pkt. proc. więcej niż w IV kwartale 2021), a 26% spodziewa się lepszej płynności finansowej (o 1,2 pkt. proc. więcej niż w IV kwartale 2021).

Więksi radzą sobie lepiej z pandemią

W najnowszym pomiarze ponownie widać niewielkie różnice pomiędzy poszczególnymi działami sektora MŚP, a optymizm przedsiębiorców rośnie wraz z liczbą zatrudnianych pracowników. W przypadku firm mikro Barometr EFL wyniósł jedynie 48,3 pkt, w małych firmach – 48,7 pkt, zaś w średnich 50,7 pkt. Niezależnie od wielkości podmiotu, w każdym przypadku został odnotowany spadek w ujęciu kwartalnym.

W trzech na cztery badane obszary mamy do czynienia z trendem, zgodnie z którym im większa firma tym więcej wskazań na poprawę sytuacji. Są to jednak niewielkie różnice – o ok. 4 pkt. proc. na przykład 28% mikro firm liczy na wzrost sprzedaży, podczas gdy wśród średnich podmiotów ten odsetek wynosi 32,5%. Tylko z finansowaniem zewnętrznym jest sytuacja odwrotna – 15,5% mikro i 21% małych firm spodziewa się większego zapotrzebowania na zewnętrzne fundusze, podczas gdy tylko 9% „średniaków”. Może to oznaczać, że najwięksi uczestnicy sektora MŚP radzą sobie lepiej niż ich mniejsi koledzy i nie potrzebują tak dużego wsparcia finansowego.

Odwilż na wiosnę?

– W dotychczasowych pomiarach pomiędzy I a II kwartałem nastroje wśród MŚP wyraźnie się poprawiały, o około 5 pkt. Wyjątkiem był pierwszy pandemiczny 2020 rok. Choć bardzo liczymy na taki obraz również w tym roku, to realnym celem jest ponowne wejście na szczebel powyżej progu 50 punktów – mówi prezes EFL.

Marwin Ramcke nowym CEO Grupy EOS

1 lutego 2022 r. Marwin Ramcke przejął obowiązki prezesa zarządu Grupy EOS, międzynarodowego inwestora i dostawcy usług finansowych należącego do Otto Group. 42-latek zastąpił na tym stanowisku Klausa Engberdinga, który odchodzi z firmy z powodów osobistych.

Marwin Ramcke do tej pory był członkiem zarządu Grupy EOS odpowiedzialnym za region Europy Wschodniej. W ciągu ostatnich lat Grupa stała się międzynarodowym inwestorem finansowym, który generuje większość dochodów poza ojczystym rynkiem niemieckim. Ramcke w roli CEO będzie kontynuował ten proces.

– Rola CEO w jednej z wiodących firm zarządzających wierzytelnościami w Europie to dla mnie przywilej. Kieruje mną potrzeba ciągłego postępu. Moim celem na nowym stanowisku jest nie tylko utrzymanie EOS w czołówce sektora, ale także wyznaczanie standardów dla całej branży finansowej. – mówi Ramcke, który pracuje w Grupie EOS od 2007 roku. – Dużą szansę dla rozwoju naszej firmy widzę w różnorodności. Chciałbym przenieść współpracę pomiędzy wszystkimi spółkami i pracownikami EOS na wyższy poziom.

 Silny wzrost w Europie Wschodniej

Obowiązki Marwina Ramcke w zarządzie Grupy EOS przejmie Carsten Tidow, dotychczasowy dyrektor zarządzający na Europę Wschodnią.

W ciągu ostatnich lat Grupa odnotowała znaczny wzrost w tym regionie. W roku finansowym 2020/21 zainwestowała tu 195,3 mln euro w NPL (non-performing loans). EOS staje się również inwestorem finansowym zorientowanym na technologię.

– W nadchodzących latach Europa Wschodnia nadal będzie ekscytującym rynkiem wzrostu dla naszej firmy  – podkreśla Tidow. – Jako nowy członek zarządu EOS chciałbym kontynuować osiągnięcia Marwina Ramcke i nadal rozwijać naszą działalność w tym regionie.

Wpływ restrukturyzacji górnictwa na gospodarkę i bezpieczeństwo energetyczne

Eksperci WiseEuropa przygotowali raport „Konieczny krok. Wpływ restrukturyzacji górnictwa na gospodarkę i bezpieczeństwo energetyczne” o przyszłości węgla na Śląsku i konsekwencjach transformacji energetycznej dla regionu i Polski. Jego głównym tematem jest zaplanowanie działań wokół restrukturyzacji górnictwa w taki sposób, aby uniknąć poważnego szoku gospodarczego i społecznego na Śląsku.Wpływ restrukturyzacji górnictwa na gospodarkę i bezpieczeństwo energetyczne

Umowa społeczna dla górnictwa podpisana w maju 2021 jest przedstawiana przez stronę rządową oraz związki zawodowe jako jedyny sposób na uniknięcie poważnego szoku gospodarczego na Śląsku oraz zapewnienie dostaw węgla zapewniających bezpieczeństwo energetyczne Polski. Teza ta nie znajduje jednak potwierdzenia w danych ani historycznych doświadczeniach regionu.

Rzeczywistą alternatywą dla wieloletniego wsparcia operacyjnego dla nierentownych kopalni jest restrukturyzacja branży w oparciu o rynkowe sygnały cenowe oraz z wykorzystaniem istniejących mechanizmów osłonowych (SRK). Ze względu na duże zróżnicowanie wydajności wydobycia surowca w śląskich kopalniach, jedynie część z nich będzie musiała zostać zamknięta, by przywrócić równowagę finansową branży.

Biorąc pod uwagę czynniki takie jak: naturalny spadek wydobycia węgla, stan zatrudnienia w górnictwie w regionach górniczych oraz potencjalny niższy poziom przychodów z PIT eksperci WiseEuropa proponują następujące rozwiązania, które mogły zmniejszyć zarówno finansowe jak i społeczne obciążenia związane z transformacją energetyczną.

  • zmodyfikowanie obecnego kształtu umowy społecznej dla górnictwa w sposób zakładający rezygnację ze wsparcia operacyjnego dla nierentownych zakładów i wyznaczający harmonogram wygaszania kopalni w oparciu o rentowność wydobycia,
  • zmianę w zasadach wypłat dla pracowników odchodzących z sektora w kierunku rozłożenia części wypłaty w czasie i powiązania jej z podjęciem i utrzymaniem pracy w innej branży (dodatki aktywizacyjne), przy jednoczesnym wzroście całkowitej wypłacanej kwoty w przekroju udzielanego wsparcia (czynnik motywacyjny),
  • oferowanie pakietów wspierających zmianę i podnoszenie kwalifikacji dla wszystkich osób zmieniających zawód i branżę, w sposób otwarty dla wszystkich kategorii pracowników likwidowanych kopalni (nie tylko górników) oraz we współpracy z inwestorami (szkolenia pod otwierane miejsca pracy),
  • modyfikację obecnych zasad nabywania uprawnień emerytalnych przez górników: odejście od jednorazowego nabywania całości uprawnień do wcześniejszej emerytury po osiągnięciu wymaganego stażu pracy w kierunku stopniowego obniżania wieku emerytalnego z każdym kolejnym rokiem przepracowanym w kopalni. Takie rozwiązanie pozwoli na rezygnację ze stosowania urlopów górniczych oraz wyeliminuje istotny czynnik zniechęcający do przebranżawiania się: zmiana branży wiąże się z całkowitą utratą całości potencjalnych przywilejów emerytalnych wynikających z dotychczasowego stażu pracy,,
  • uzupełnienie umowy społecznej o bezpośrednie wsparcie finansowe dla samorządów pokrywające utracone dochody budżetowe z tytułu opłat uzyskiwanych od kopalni. Utrata dochodów związanych z PIT będzie przy tym łagodzona przez działania aktywizacyjne i osłonowe skierowane bezpośrednio do pracowników odchodzących z sektora.

2021 rok potwierdził odbicie w branży oponiarskiej w Polsce

Sprzedaż w 2021 roku zwiększyła się we wszystkich segmentach: opony do samochodów osobowych +27%, SUV +41%, ciężarowych +14%, dostawczych +44%, rolniczych +31%, motocyklowych +0,3%, a przemysłowych +11%. Wzrosty widać też w większości segmentów na rynkach europejskich. Udział opon premium ponownie wzrósł o +1 pp. – w klasie opon do samochodów osobowych, SUV i dostawczych, o +2 pp. w klasie opon ciężarowych. Spada natomiast udział opon budżetowych w rynku. W 2021 roku o ponad +40% rosła sprzedaż opon zimowych i całorocznych, a letnich o prawie +15%.2021 POLSKA 2021 Q4 POLSKA

W czwartym kwartale 2021 roku zanotowano jeszcze większe wzrosty: w segmencie opon osobowych o +44%, SUV +37%, dostawczych +65%, ciężarowych +3%, rolniczych +1%, motocyklowych +12,4%, a przemysłowych +18%.

– Ostatni rok był dla producentów i importerów rekordowy. Popyt na opony wszystkich segmentów przewyższył nawet dane z 2019 roku. Mimo trudności na rynku pierwszego montażu – spowodowanych problemami z produkcją aut, rynek wtórny z nawiązką te problemy zrekompensował. Większa o ponad 7 proc. liczba rejestracji aut przełożyła się także na rynek opon. Na to także nałożył się trudny rok 2020, po którym rynek musiał się odbudować. Wszystkie fabryki w Polsce i Europie pracowały pełną mocą, żeby odpowiedzieć na zapotrzebowanie rynku. Co ważne, bardzo dobrze sprzedawały się opony klasy premium – zarówno w segmencie aut osobowych, jak i ciężarowych – w skazuje Radosław Bółkowski, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO). – To bardzo ważne elementy nie tylko dla ekonomiki jazdy, długości eksploatacji opon, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa na drodze. W segmencie opon ciężarowych opony premium są wybierane najczęściej i mają już 42% udziału w rynku. To pokazuje trend, którym będą podążać pozostałe segmenty – w kategorii opon do samochodów osobowych, dostawczych i SUV opony premium osiągnęły 30% udział w rynku i cały czas widać tu wzrosty.– dodaje.SEGMENTY RYNEK OSOBOWE SEGMENTY OSOBOWE

SEGMENTY RYNEK CIĘŻAROWE SEGMENTY CIĘŻAROWEW czwartym kwartale sprzedaż opon do samochodów osobowych, SUV i dostawczych przebiła wszelkie oczekiwania. Tak duże wzrosty nie były już dawno notowane. Ale w całym roku na uwagę zasługują też wyniki w segmencie opon rolniczych. To bardzo ważna kategoria i cieszymy się, że opony stały się równie ważnym elementem, jak sama maszyna do pracy w polu. Widzimy też, że kierowcy coraz więcej uwagi przykładają do opon z homologacją zimową. Na pewno zima w ubiegłym roku miała na to wpływ. Opony całoroczne stanowią obecnie 17 proc. rynku i ich dynamika wzrostu nieco wyhamowała – co również jest skutkiem ostrej zimy w sezonie 2020/2021. Z kolei opony zimowe stanowią 47 proc. rynku i ich dynamika wzrostu była 40 proc. To pokazuje odpowiedzialność, która jest istotna dla bezpieczeństwa na drodze w okresie jesienno-zimowym oraz wiosną. Idąc za tym spodziewamy się podobnych wzrostów w segmencie letnim – przy wiosennym sezonie wymian – potwierdza Piotr Sarnecki, dyrektor generalny PZPO.

Europejski rynek opon

2021 Q4 EUROPA2021 SEGMENTY EUROPARok 2021 był pozytywny i przyniósł ożywienie dla branży oponiarskiej w Europie. Tylko segment opon do samochodów osobowych odnotował spadek o -8%, głównie w związku z niedoborem chipów. Segment opon ciężarowych odnotował znaczący wzrost o +25%. Silny popyt był widoczny w segmentach opon całorocznych (+35%) i zimowych (+9%). Wzrosła też sprzedaż opon do samochodów ciężarowych i motocykli odpowiednio o +12% i +14%.

– Pomimo bardzo wymagającego otoczenia, producenci opon stoją przed wieloma możliwościami. Branża szybko się rozwija w odpowiedzi na nowe osiągnięcia w technologii pojazdów, mobilność i polityki regulacyjne. W 2021 roku sprzedaż opon była odporna na pandemię i mamy nadzieję, że ten pozytywny trend potwierdzi się w 2022 roku, co pozwoli na powrót do wolumenów z 2019 roku – powiedziała Fazilet Cinaralp, sekretarz generalna Europejskiego Związku Producentów Opon i Gumy (ETRMA).

Polacy rezygnują z dużych domów oraz wybierają mniejsze działki

2021 rok przyniósł zmiany w niektórych trendach dotyczących budowy domów. Jak wynika z raportu Oferteo.pl, Polacy wybierali mniejsze działki oraz budowali mniej domów o dużym metrażu. Był to też kolejny rok, który minął pod znakiem pandemii. Inwestorzy odczuli to między innymi w postaci problemów z dostępem do materiałów.

Raport o budowie domów w Polsce jest corocznie publikowany przez Oferteo.pl, największy polski serwis łączący poszukujących usług budowlanych z ich dostawcami. Celem raportu jest przedstawienie najważniejszych trendów dotyczących budowy domów w Polsce oraz podejścia Polaków do posiadania własnego domu.

W tegorocznym raporcie przedstawione zostały wyniki badania zrealizowanego przez Oferteo.pl w styczniu 2022 roku wśród osób, które w roku 2021 budowały dom.

Procesy inwestycyjne, które miały miejsce w 2021 roku, podobnie jak te z 2020 roku, były naznaczone trwającą pandemią. Spowodowało to wiele trudności, z którymi zmagali się budujący. Niepewność źródeł dochodu oraz wzrastające ceny skłoniły wielu Polaków do ponownego przekalkulowania kosztów planowanej inwestycji. Najbardziej negatywnie na cały proces wpłynęły jednak opóźnienia w dostawie materiałów oraz w dostępie do ekip budowlanych – wynika z badania.

Zainteresowanie mniejszymi działkami wzrasta

Wykres zbiorczy działka

Raport Oferteo.pl pokazał, że zainteresowanie budową domów na mniejszych działkach wciąż się utrzymuje. W 2020 roku, tak jak i w 2019, zaledwie 32% Polaków wybierało działki o powierzchni wynoszącej od 5 do 10 arów. W tegorocznej edycji badania wynik ten był 6 punktów procentowych wyższy (38%). Z kolei popularność działek o wielkości od 10 do 20 arów w 2021 (31%) względem 2020 roku (40%) zmalała o aż 9 punktów procentowych.

Wybór inwestorów w większości przypadków padał na działki położone na terenach wiejskich (56%) lub w niewielkich miasteczkach do 20 tys. mieszkańców. Najmniej popularne okazały się miasta, w których żyje powyżej 250 tys. do 500 tys. osób.

Spadła popularność dużych domówWykres zbiorczy metraż

Z badania Oferteo.pl wynika, że najczęściej wybieranym metrażem, podobnie jak w roku wcześniejszym, był ten mieszczący się w przedziale od 100 do 150 m2. Wskazało go 50% respondentów. Inaczej sytuacja wyglądała w przypadku budynków z powierzchnią mieszkalną większą od 150 do 200 m2 włącznie. W porównaniu z ubiegłorocznym raportem, zainteresowanie takimi domami zmalało o 7 punktów procentowych.

Najwięcej ankietowanych zdecydowało się na domy parterowe z poddaszem użytkowym (48%). Mniej popularne były budynki parterowe – wybrało je 32%. Zaledwie 1,4% wybudowało dom liczący powyżej dwóch pięter.

Domy murowane najczęściej wybierane

Jeśli chodzi o technologię, w jakiej budowane były domy, niezmiennie największą popularnością cieszyła się tradycyjna metoda murowana. Została ona wybrana przez 76% respondentów. Znacznie mniej, jedynie 10% inwestorów, zdecydowało się na budową drewnianych domów w technologii szkieletowej (kanadyjskiej). W 2020 roku było ich o 2 punkty procentowe więcej.

Nie zmieniły się także preferencje budujących dotyczące pokrycia dachu. Większość z nich użyła blachy lub blachodachówki (42%) oraz dachówki ceramicznej (34%).Wykres ogrzewanie

Najczęściej wskazywanym sposobem ogrzewania w nowo budowanych domach było ogrzewanie gazowe. Zdecydowało się na nie 40% osób. Coraz więcej ludzi preferuje ekologiczne pompy ciepła, na co mogą mieć wpływ dostępne programy dofinansowań, takie jak „Moje ciepło” i „Czyste powietrze 2022”. W 2021 roku takie rozwiązanie wybrało 34% ankietowanych, czyli o niespełna 8 punktów procentowych więcej niż w 2020. Stosunkowo niskim zainteresowaniem – 17% – cieszyły się kotły na paliwo stałe, takie jak: węgiel, ekogroszek, miał, drewno opałowe, biomasa czy słoma.

Metodologia badania

Przedstawione dane pochodzą z badania ankietowego przeprowadzonego w styczniu 2022 roku metodą CAWI na próbie 416 osób, które w 2021 roku budowały dom.

Jaka przyszłość czeka Metaverse? Czy wirtualny świat będzie rewolucją na miarę Internetu?

Eksperci prognozują, że do 2024 r. rynek Metaverse będzie wart 800 miliardów dolarów. Świat biznesu w 2021 został postawiony przed wizją ogromnej zmiany we wszystkich aspektach.   Zdaniem najbardziej wpływowych ludzi biznesu, mamy do czynienia ze zmianą na miarę tej z 1995 roku, kiedy to narodził się Internet.  Inni natomiast dostrzegają, że Internet przechodzi już ewolucję od wymiany informacji do wymiany wartościowych dóbr.

Myron Scholes, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, przedstawia trzy sposoby, jakimi technologia blockchain może zmienić świat na lepsze. Po pierwsze kompresja czasu – Gdy robisz coś szybciej, trudniej jest ludziom oszukać system. Po drugie dostrzeżenie, że tworzenie rzeczy zindywidualizowanych ma ogromną wartość. Technologia ta pozwoli nam uczynić rzeczy bardziej zindywidualizowanymi, ponieważ będziemy mieli większy zakres opcji, a tym samym ceny. Ostatni powód to elastyczność. Według Myrona Scholesa służenie jednostce ma ogromną wartość. Wprowadzenie większej ilości danych sprawia, że w proces angażuje się więcej osób, a to zwiększa wydajność.  Nie brakuje jednak ocen krytycznych. Wzrost popularności NFT upowszechnił digital scarcity rozumianą jako koncepcję ograniczonego cyfrowego nakładu – która legła u podstaw kryptowalut. To właśnie ograniczony cyfrowy nakład jednostek i popyt, determinuje ich wartość.

Założyciel Secondlife – Philip Rosedale powątpiewał, że Metaverse będzie dla każdego i stanie się masowym doświadczeniem. Sceptycy zauważają również nadmierne osaczenie przez technologię, pewną nienaturalność całej warstwy technologicznej. Są dziś tacy, dla których technologia do noszenia, tzw. wearables to już za dużo, a co dopiero przebywanie godzinami w zestawie VR na głowie i poddawanie się hipersensorycznym interakcjom.

Na jakim więc etapie jesteśmy na początku 2022 roku?

Obecnie popularne jest ujęcie, że Metaverse to albo stopień digitalizacji życia codziennego albo moment w czasie, do którego docieramy już od ponad 20 lat. Powszechne stały się już znaczące inwestycje w cyfrowe nieruchomości i “ziemię” w jednym z szybko rozwijających się Metaversów – Decentraland. Decentraland posiada własną walutę i wiele istotnych partnerstw z globalnymi markami. W Decentraland powstaje obecnie Krypto Dzielnica, będąca odpowiednikiem nowojorskiego Wall Street. Póki co wygląda trochę surowo i mało przekonująco, ale z czasem z pewnością będzie robiła piorunujące wrażenie. Oczywiste stają się pomysły, by posiadacz zakupionego NFT mógł tego używać, np. jednej konkretnej posiadanej małpy z Bored Ape Club, jako własnego awatara w Metaverse. Inne upowszechnione już porównanie to: “Metaverse to taki Minecraft, tylko że dla dorosłych”, jednak dzisiejsi użytkownicy Metaverse to w istotnej części dzieci i nastolatki, zatem firmy stają przed wyzwaniem jak przyciągnąć starszych użytkowników. Roblox i Epic Games, są najbardziej zaawansowane w budowaniu Metaverse.

Jaką zatem zbudujemy przyszłość w Metaverse?

Przyszłość przyniesie na pewno różne zastosowania NFT i smart kontraktów. Mimo głośnych “narodzin” NFT w świecie sztuki, aukcji w domu aukcyjnym Christie’s i sprzedaniu dzieła artysty Beeple za 69 milionów dolarów, ale też w polskim Desa Unicum, coraz jaśniejsze staje się, że NFT to jednak koncepcja o wiele bardziej pojemna niż tylko technologiczny gimmick w świecie sztuki. Sztuka, zarządzanie, sieci społecznościowe, dokumenty prawne, obsługa klienta, programy lojalnościowe, ubezpieczenia, certyfikaty, media, software, IP to tylko przykłady dziedzin, w których dla NFT najpewniej zostaną odkryte zastosowania. Jest to po prostu zindywidualizowany obiekt cyfrowy poddawany szybkim transakcjom. Ta technologia ma gigantyczny potencjał.

Zdaniem Marka Cubana, że kluczem do zrozumienia NFT jest „przezwyciężenie przekonania, że muszę fizycznie być w stanie go dotknąć”. Młode pokolenia coraz bardziej doceniają dobra cyfrowe być może już nawet bardziej niż dobra rzeczywiste. Wychowali się przecież na giełdach obiektów pozyskiwanych w grach. NFT jest dla nich tak naprawdę płynną ewolucją, a nie czymś szokującym, czego może doświadczać np. pokolenie X.

Siostra Marka Zuckerberga, Randi Zuckerberg, podkreślała niedawno, że istotne komponenty Metaverse to własna tożsamość i sieć społecznościowa, i wydaje się wspierać tym samym nowe pozycjonowanie facebooka jako firmy mającej “zawłaszczyć” Metaverse, który to zamiar ujawnia nowa nazwa firmy – Meta. Jednak taka centralizacja nie powinna mieć w przyszłości miejsca, ponieważ silny jest już trend ogólnej cyfrowej decentralizacji. Łatwo podważyć ten argument mówiąc, że gigantyczny kapitał i ilość użytkowników Facebooka – Mety, pozwoli im zmiażdżyć konkurencję w zalążku, ale ta retoryka pomija jeden ważny punkt. Facebook to dziecko Web2 – internetu, w którym platformy mogły robić z użytkownikiem, co im się żywnie podobało i bardzo trudno będzie Meta, nawet po zmianie nazwy zmienić taką percepcję. Ideowe przesunięcie paradygmatu w stronę decentralizacji jest już zauważalne i 300 000 użytkowników dopiero raczkującego Decentraland może właśnie tego dowodzić. Co zrozumiałe, Facebook może dążyć do promocji utrzymywania u nich metaversowej tożsamości, poruszającej się po innych Metaversach, bo ta tożsamość złożona z avatara i informacji o sobie gwarantuje przychód wynikający z używania wszystkich istotnych mechanizmów społeczno-relacyjnych, jak ten powszechny mechanizm informowania własnych decyzji za pośrednictwem decyzji innych (będę miał to co on/ona).

Model Play 2 Earn, który będzie rządził rozgrywką w Metaverse, ma u swoich podstaw transakcje kryptowalutami, to znaczy uzysk w grze wypłacany jest graczom w formie kryptowaluty. Niestabilność kryptowalut i ich bliskość do finansowego podziemia to tylko jeden z problemów, które zostaną poprawione na drodze adaptacji. Taką drogę trudnych zmian przechodziło wiele nowych technologii. Nie da się zanegować wiary najważniejszych graczy świata biznesu i finansów w tę technologię argumentem o jej tymczasowej chwiejności. PayPal ogłosił już pracę nad własnym stable coinem – dużo mniej chwiejną, nową wersją kryptowaluty.

Komercyjne zastosowania Metaverse są jeszcze bardziej wzmocnione w wyniku kształtowania się nowych zachowań wokół kupowania produktów i usług. Zachowania te budowane są głównie przez stale rozwijający się sektor handlu internetowy  czy społecznościowy. Ważne jest, aby już wchodzić w trudną ścieżkę eksperymentów, prototypowania, testów, błędów i budowania wyprzedzających konkurencję strategii by z zyskiem zaistnieć w Metaverse. To nowa przestrzeń interakcji, nowe zatarcie fizycznych granic, i nowa, wielka odpowiedzialność za wartości i zasady na jakich ten świat zostanie zbudowany.

Adrian Smarzewski – Prezes BTC Studios