Ministerstwo Finansów ogłasza koniec obniżonej stawki VAT na żywność

Ministerstwo Finansów poinformowało, że obniżona stawka VAT 0% na podstawowe produkty spożywcze nie zostanie przedłużona po 31 marca 2024 roku. Decyzja ta została podjęta na podstawie danych o inflacji oraz prognoz dynamiki cen żywności.

Obniżona stawka VAT obowiązywała od 1 lutego 2022 roku. Została wprowadzona w odpowiedzi na wysoką inflację, która w styczniu 2022 roku wyniosła 9,2% (r/r).

Według wstępnych danych GUS inflacja w styczniu 2024 roku spadła do 3,9% (r/r). Jest to najniższy poziom od marca 2021 roku. Tempo wzrostu cen żywności i napojów bezalkoholowych również spadło do 4,9% (r/r), najniżej od września 2021 roku.

Szacuje się, że inflacja i tempo wzrostu cen żywności utrzymają się w trendzie spadkowym w lutym i marcu 2024 roku. Spadkowym tendencjom cen żywności sprzyjają spadki na światowych rynkach rolnych oraz silny efekt bazy, wynikający z wysokiego wzrostu cen żywności w 2023 roku.

Dane o inflacji i cenach żywności za styczeń i luty 2024 roku (z uwzględnieniem nowych wag) GUS opublikuje 15 marca 2024 roku.

Czy inflacja w USA zaskoczy? Dolar i giełdy czekają na kluczowe dane

Dziś głównym daniem dla rynku będzie publikacja inflacji w USA za luty. Dolar z pewnością będzie reagował na dane a skala zmian na rynku walutowym będzie uzależniona od wielkości niespodzianki, jeśli w ogóle ją otrzymamy. Kurs głównej pary walutowej po wyznaczeniu w piątek lokalnego maksimum na 1,0980 znajduje się poniżej tego poziomu ale cały czas powyżej 1,09. Giełda na Wall Street wczoraj zachowywała się w sposób mało zdecydowany. Nasdaq Composite oraz SP500 straciły a Dow Jones lekko zyskał. Złoto po wyznaczeniu przed weekendem nowego rekordu, konsoliduje się.

W ostatnich miesiącach wydawało się, że dezinflacja nieco utknęła w martwym punkcie. Oczywiście roczne stopy nadal spadały, choć nie tak szybko jak kilka miesięcy temu. Stopa bazowa prawdopodobnie będzie kontynuować zniżki, ale tempo nie będzie tak imponujące jak w 2023 roku.

Co ważniejsze, miesięczne wskaźniki zmian wykazują ostatnio tendencję wzrostową. Prognozy wskazują, że CPI urośnie z 0,3 proc. do 0,4 proc. natomiast bazowy ma lekko się obniżyć z 0,4 proc. do 0,3 proc. W ujęciu rocznym konsensu rynkowy wskazuje stabilizację głównej miary na poziomie 3,1 proc. oraz spadek bazowej z 3,9 proc. do 3,7 proc. Początek roku przyniósł znaczący wzrost cen usług. W lutym widoczny będzie z pewnością wzrost cen paliw. Ceny towarów bazowych prawdopodobnie obniżyły się. Mimo, że preferowaną przez Fed miara inflacji jest deflator PCE, rynek będzie prawdopodobnie mocno reagował w przypadku zaskoczeń w publikacji. Dzieje się tak dlatego, że wskaźniki CPI są przedstawiane wcześniej i dają pewnego rodzaju wskazówkę, jak mogą wypaść miary PCE.

Rynek przez pryzmat dzisiejszych danych będzie oceniał szanse na obniżkę stóp przez Fed już w czerwcu. Na ten moment zakłada, że szansa na start na początku wakacji plasuje się w okolicach 60 proc. Niższa od oczekiwań inflacja powinna spowodować, że wzrośnie to prawdopodobieństwo, przestrzeń do korekty jest dość duża.

Wciąż wysoko znajduje się złoto, które w piątek wyznaczyło poziom ATH (all time high). W krótkim terminie tak dynamiczne wzrosty, które obserwowaliśmy w ostatnim tygodniu są nie do utrzymania, więc naturalną koleją rzeczy będzie techniczna korekta spadkowa. Czy ją zobaczymy dziś? Niewykluczone. Sugerowałbym obserwowanie poziomu ok 2135 USD – czyli poprzedniego rekordu ustanowionego na początku grudnia 2023 roku. Uncja obecnie kosztuje blisko 2180 USD.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Akt o usługach cyfrowych (DSA) – co zmieni w e-commerce?

Pod koniec lutego w życie weszło ostatecznie rozporządzenie Unii Europejskiej, znane powszechnie jako „akt o usługach cyfrowych” (DSA – Digital Services Act). Nowe regulacje mają znaczący wpływ na e-sklepy, platformy internetowe oraz wyszukiwarki. Jakie zmiany dla e-commerce niosą nowe przepisy? Oto opinia eksperta IdoSell.

Akt o usługach cyfrowych zaczyna od definicji hostingu, opisując go jako proces przetwarzania informacji przekazanych przez użytkownika oraz na jego żądanie. Na jego mocy firmy hostingowe, działające w chmurze, zostaną zobowiązane do stosowania tych regulacji. W praktyce oznacza to, że muszą dostosować swoje regulaminy usług tak, żeby uwzględniały wszystkie aspekty wskazane przez DSA. Jednym z kluczowych elementów nowych przepisów jest wprowadzenie mechanizmów umożliwiających zgłaszanie nielegalnych treści. Dlatego każdy dostawca usług hostingowych powinien udostępnić na swojej stronie internetowej odpowiedni formularz do składania takich zgłoszeń.

– Kluczowym elementem jest tu przeniesienie procedury, dotychczas regulowanej przez artykuł 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, do nowego aktu prawnego. Procedura ta dotyczy działań podmiotu hostingowego w przypadku otrzymania oficjalnego zawiadomienia lub wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze przechowywanych danych na stronach internetowych – wyjaśnia Rafał Malujda, radca prawny w IdoSell – najbardziej efektywnej sprzedażowo polskiej platformie sklepowej. – To przeniesienie wprowadza istotne zmiany w obowiązkach hostingodawcy w sytuacjach, gdy otrzyma on uzasadnione informacje o potencjalnych naruszeniach prawa.

Regulacje dotyczące usług hostingowych stanowią podstawę również dla przepisów dotyczących platform internetowych, które są ich szczególną podkategorią. Platforma internetowa, będąc usługą hostingu, przechowuje i udostępnia informacje na żądanie użytkownika. Malujda zwraca tu uwagę na kwestie związane z wiarygodnością informacji pochodzących np. z zagranicznych sklepów internetowych oraz na konieczność podjęcia decyzji przez hostingodawcę – czy zgodnie z nowym rozporządzeniem, może on usunąć treści z danego serwisu internetowego, któremu udostępnia swoją usługę.

– Jednym z głównych celów „aktu o usługach cyfrowych” jest przeciwdziałanie dezinformacji i wprowadzaniu w błąd, w tym stosowaniu tzw. „zwodniczych interfejsów” (ang. „dark patterns”) – szczególnie tym związanym z opisami produktów czy informacjami o towarach, które mogą wpłynąć na decyzje zakupowe. Choć niektóre z tych praktyk były już nielegalne, nowe przepisy ukierunkowane są na jeszcze bardziej skuteczne zwalczanie nieetycznych działań – wyjaśnia Rafał Malujda z IdoSell. – Dostawcy platform internetowych nie mogą bowiem projektować, organizować ani obsługiwać swoich interfejsów internetowych w sposób, który wprowadza w błąd odbiorców usługi lub nimi manipuluje lub w inny istotny sposób zakłóca lub ogranicza zdolność odbiorców ich usługi do podejmowania wolnych i świadomych decyzji.

W świetle DSA operatorzy platform będą musieli teraz podjąć tzw. „działania moderacyjne” w przypadku uzasadnionych informacji o nielegalnych treściach. W praktyce oznacza to wstrzymywanie publikacji i usuwanie treści naruszających regulamin.

– W DSA wprost wskazane są przykłady takich nielegalnych treści, którymi może być udostępnianie obrazów przedstawiających niegodziwe traktowanie dzieci w celach seksualnych, bezprawne udostępnianie prywatnych obrazów bez zgody, cyberstalking, sprzedaż produktów niespełniających wymogów lub podrobionych, sprzedaż towarów lub świadczenie usług z naruszeniem prawa ochrony konsumentów, nieuprawnione wykorzystanie materiałów chronionych prawem autorskim, nielegalne oferowanie usług zakwaterowania lub nielegalna sprzedaż żywych zwierząt – wymienia Rafał Malujda.

Jak zaznacza prawnik, na akt o usługach cyfrowych powinni zwrócić uwagę głównie ci sprzedawcy, którzy sprzedają w modelu cross-border.

– Ważne jest zwracanie uwagi na przepisy obowiązujące w państwie dostawy, aby uniknąć ryzyka naruszenia prawa. Nowe przepisy mają na celu przeciwdziałanie praktykom szkodliwym, a ich skutki będą odczuwalne już w najbliższych miesiącach – podkreśla radca prawny IdoSell.

Zarówno DSA, jak i planowane regulacje, takie jak „AI Act”, kierują branżę e-commerce w stronę nowych wyzwań, nakładając konieczność dostosowania się do rozwiniętych standardów i przepisów. Wprowadzanie tych zmian wymaga od rynków e-commerce dostosowania swoich praktyk do coraz bardziej rygorystycznych norm regulacyjnych.

Lider na miarę transformacji biznesowej to lider elastyczny i dojrzały

Rok 2023 był czasem wyzwań i zmian na rynku pracy. Zawirowania gospodarcze i brak stabilizacji wpływały na trendy w zatrudnieniu, także w odniesieniu do wyższego szczebla zarządzania. Aktualne wyzwania to efektywne planowanie sukcesji talentów oraz potrzeba nowego zdefiniowania roli zespołów. W tych warunkach szczególnie ważny stał się dojrzały leadership, czyli umiejętność odnalezienia się w transformacji biznesowej. To wnioski z ogólnopolskiego badania Page Executive, firmy rekrutującej kadrę kierowniczą.

Leadership na miarę czasów

W minionym roku wiele firm zetknęło się z problemem ograniczonego potencjału wzrostu przychodów, który wynikał wprost ze słabnącego popytu wewnętrznego. Organizacje stanęły więc przed koniecznością zawieszenia planów rozwojowych. Większość przedsiębiorstw starała się nie ograniczać zatrudnienia. Jednak dużym wyzwaniem okazał się deficyt dostępnych talentów i rosnące oczekiwania kandydatów. Takie warunki wykreowały nowe oblicze leadershipu, na miarę czasów i aktualnych potrzeb. Świadome przywództwo, myślenie ukierunkowane na zarządzanie zmianą, empatia i relacyjność to cechy nowoczesnego lidera, który jest w stanie odnaleźć się w zmiennych i nieprzewidywalnych warunkach transformacji biznesowej. Organizacje poszukiwały przede wszystkim osób, które potrafią zainspirować swoje zespoły, nakreślić przed pracownikami perspektywy rozwoju, przekonać ich do pozostania w firmie i zbudować ścieżkę sukcesji.

2024 rok to będzie czas ludzi, którzy mają bardzo duże doświadczenie, którzy zarządzali już w niestandardowych sytuacjach i wcześniej sobie z nimi poradzili. Ten pożądany leadership zakłada doświadczenie pełnego „overview”, czyli kompleksowego spojrzenia na organizację. A poza tym „hands on” –  czyli nowy lider to nie jest przywódca, który zarządza wielką idealną strukturą i ma stu wykonawców. Lider na miarę obecnych czasów nie powinien siedzieć w swojej pięknej wieży i jedynie wytyczać nowe drogi. To ma być człowiek, który zejdzie do niższego poziomu i zrozumie, jakie ludzie mają problemy, będzie z nimi blisko, będzie dla nich inicjatywą jak i nową perspektywą. Powinien wdrażać docelową strategię, natomiast wszystko z ludźmi, a nie obok nich – przekonuje Marta Grochal, Senior Partner & Head of Page Executive Poland & Baltics.

Paweł Wierzbicki, Executive Director także zwraca uwagę na specyficzne warunki, które dziś określają funkcjonowanie w biznesie.

Obecny czas to forma dynamicznej transformacji multipoziomowej. Wymaga ona podejścia i zdefiniowania siebie na nowo. Postawienia pytania: kto to jest lider? Dziś wszystkie dogmaty z ostatnich 30 lat, które wypracowaliśmy,  zostały wywrócone do góry nogami. Ten stół się przewrócił. Dlatego musimy być dzisiaj otwarci i chcieć zrozumieć, że te dogmaty będą się układać na nowo, a być może już nigdy nie zostaną ułożone i wszystko będzie po prostu płynne – dodaje ekspert Page Executive.

Przystosować się na nowo

Ostatnie miesiące były wyzwaniem dla przedsiębiorców, którzy obawiali się trudności
w pozyskaniu pracowników.  Zmiany personalne nie zachodziły tak dynamicznie, jak w minionych latach, a mniejsza rotacja w zespołach była m.in. efektem spadku skłonności pracowników do częstej zmiany pracy w warunkach prognozowanego spowolnienia.  Osoby decydujące się na podjęcie nowego zatrudnienia spodziewały się wynagrodzenia wyższego nawet o 20-30% od dotychczasowego. W większości przypadków firmy nie były w stanie sprostać takim wymaganiom. Z trudem przychodziło im także spełnianie oczekiwań finansowych własnych pracowników. Na największe podwyżki (ok. 6-12%), mogły liczyć osoby zajmujące stanowiska specjalistyczne i eksperckie. W procesie budowania jak i poszerzania zespołów szczególne znaczenie zyskała umiejętność wpasowania się w zastaną strukturę.

– Tak naprawdę punktem wyjściowym, w tym przypadku dla właścicieli, stało się pytanie: Czy ci ludzie będą w stanie ze sobą pracować nie za rok, za dwa, ale czy będzie z tego tak naprawdę faktyczny owoc za pięć do dziesięciu lat? A to nie jest kwestia kompetencji samych w sobie. Chodzi o dopasowanie kulturowe – na ile poszczególne osoby jako jednostki będą w stanie ze sobą współpracować? Na ile zarówno jedna jak i druga strona potrafi być elastyczna  i chce zrozumieć tego drugiego człowieka? Dopasowanie kulturowe jest kluczowe, a dopiero później pojawia się sam challenge. I tak naprawdę od tego rozpoczyna się rozmowa z większością kandydatów: „Czy ja do nich pasuję?” – mówi Marta Grochal, Senior Partner & Head of Page Executive Poland & Baltics.

Jak przyciągnąć talenty?

Wśród kluczowych czynników przyciągających talenty na szczeblu zarządzającym były
w ubiegłym roku i zgodnie z prognozami będą nadal – elastyczność, możliwości rozwoju i programy motywacyjne. Stymulująca dla pracowników okazała się premia za wyniki i długoterminowy plan motywacyjny. Dlatego standardem w wielu branżach są dziś programy LTI (ang. long term incentives). Organizacje, które ich nie oferują, są postrzegane jako mniej atrakcyjni pracodawcy. Jednak na tym lista oczekiwań się nie kończy.

– Bardzo często kandydaci oczekują też, że będą mieli poczucie wpływu – chcą o czymś realnie decydować. Chcą poczuć, że są traktowani po partnersku. Odbiór spotkania rekrutacyjnego jako takiego to jedno, ale drugie to negocjacje, gdzie coraz częściej kadra menedżerska pyta o możliwość otrzymania części pakietu finansowego na np. udziały w spółce. Ludzie, którzy są na wysokich stanowiskach i mają ogromną wiedzę, chcą poczuć, że budują coś więcej dla siebie niż tylko pensję i bonus roczny. Pojawia się myślenie refleksyjne na zasadzie „jestem już na zaawansowanym poziomie seniorskim, nikomu nie muszę już nic udowadniać, ponieważ udowodniłem już sobie i światu. Teraz już chcę sobie przygotować te najbliższe 10 lat w kontekście przyszłej emerytury.”  Bo to jest przecież faktycznie 10-15 ostatnich lat, aby zbudować swój kapitał emerytalny –  zauważa  Paweł Wierzbicki, Executive Director Page Executive.

Podejście zrównoważone i inkluzywne

Trudności, z jakimi w ostatnich miesiącach mierzyły się firmy działające na polskim rynku, nie zahamowały trwających w organizacjach procesów, stanowiących odpowiedź na obserwowane zmiany społeczne i wyzwania środowiskowe. Świadczy o tym wciąż rosnące znaczenie takich obszarów jak ESG czy DE&I i wzrost zapotrzebowania na ekspertów w tych dziedzinach. Zagadnienia te zyskały na znaczeniu także w oczach samych kandydatów. W swoich decyzjach o przyjęciu lub odrzuceniu oferty, uwzględniali oni takie aspekty, jak choćby korzyści dla społeczeństwa, wynikające z działalności danej spółki. Działaniami potencjalnego pracodawcy w obszarze zrównoważonego rozwoju większe zainteresowanie przejawiali kandydaci na stanowiska Top Executives. Na uwagę zasługuje także zmiana poziomu wynagrodzeń w tym obszarze. W związku z rosnącym zapotrzebowaniem na role w tym zakresie, osoby odpowiedzialne za ESG mogły liczyć na wyraźnie korzystniejsze warunki finansowe niż przed rokiem.

Pełen raport do pobrania: https://www.pageexecutive.com/advice/region/continental-europe/salary-survey/poland/2024.

31% firm w Polsce planuje nowe rekrutacje, ale 46% nie przewiduje zmian kadrowych. O zwolnieniach myśli już 21% pracodawców

W II kwartale 2024 roku 31% organizacji w Polsce wskazuje na chęć wzmacniania kadr, a 46% z nich nie chce niczego zmieniać w swoich strukturach. Z ewentualnością zwolnień liczy się 21% pracodawców, co jest wynikiem o 5 p.p. wyższym niż w pierwszych miesiącach tego roku. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski na nadchodzący II kwartał, będąca odzwierciedleniem nastrojów rekrutacyjnych, to +11%. Takie dane płyną z opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup, prezentującego plany rekrutacyjne firm na czas od kwietnia do końca czerwca 2024. Jakie branże deklarują największe potrzeby rekrutacyjne, a które z obszarów myślą o zwolnieniach? W którym z regionów Polski będzie najwięcej ofert pracy? Jakie organizacje chcą w największym stopniu wzmacniać zespoły? Więcej w najnowszym raporcie „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”.

ManpowerGroup opublikował dziś najnowszy raport „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”, w ramach którego firmy zdradzają swoje plany zatrudnienia na drugi kwartał 2024 roku. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski, która pokazuje chęci firm związane z pozyskiwaniem nowych kadr, wyniosła tym razem +11%, co jest wynikiem niższym o 5 punktów procentowych w porównaniu z prognozą deklarowaną na pierwsze miesiące tego roku, ale wyższym o 1 punkt procentowy w porównaniu rocznym. Oznacza to, że rynek pracy jest nieco mniej dynamiczny, nieco się ustabilizował, ale firmy nadal planują powiększanie zespołów, choć z mniejszym optymizmem niż zimą.

– Po umiarkowanie optymistycznym starcie tego roku, na rynku można zauważyć stabilizację i oznaki wyhamowania wielu branż. Choć prognoza netto zatrudnienia jest niższa od tej deklarowanej przez firmy nad Wisłą jeszcze kilka miesięcy temu, nie możemy zapominać o tym, że wciąż jest to optymistyczny, dwucyfrowy wynik – mówi Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce. – Żyjemy w czasach, gdy regularnie powracać do nas będą huragany związane z globalną sytuacją ekonomiczno-polityczną- musimy do nich przywyknąć, przygotować się do wyzwań płynących z tego typu turbulencji. Organizacje muszą mierzyć się nie tylko z niedoborem talentów, brakiem pracowników sezonowych, ale też wieloma sytuacjami zupełnie nie do przewidzenia – takimi jak wojny, konflikty polityczne czy wzrosty cen surowców. Rynek pracy jest bardzo wrażliwy na wszelkie tego typu zawirowania, dlatego zauważalna jest ostrożność w planowaniu nowych rekrutacji ze strony organizacji – dodaje ekspert.

Zatrudnienie nowych pracowników planuje 31% badanych przedsiębiorstw, o konieczności zwolnień mówi 21% organizacji, a jedynie 2% firm nie zna planów zatrudnienia na nadchodzący czas. Pozostawienia kadr na identycznym poziomie jak dotychczas chce 46% pracodawców znad Wisły.

Jak podkreśla Tomasz Walenczak, drugi kwartał tego roku przyniesie adaptację i skupienie organizacji na reskillingu, upskillingu pracowników. – Firmy śmielej implementują elementy sztucznej inteligencji, optymalizują za jej pomocą procesy i podnoszą efektywność. Pamiętajmy jednak, że w centrum AI niezmiennie pozostaje człowiek, a skupienie pracodawców na swoich zespołach z pewnością jest najlepszą formą inwestycji – uspokaja ekspert.

Branża dóbr i usług konsumpcyjnych najbardziej otwarta na nowe talenty

Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia pokazuje, że w II kwartale 2024 roku firmy w sześciu z ośmiu analizowanych obszarów planują zwiększenie liczby pracowników. Najwięcej ofert pracy mogą spodziewać się kandydaci obszaru dóbr i usług konsumpcyjnych (+32%), nauk przyrodniczych i opieki zdrowotnej (+30%), a także energetyki i usług komunalnych (+26%). Nieco niższe, choć wciąż optymistyczne prognozy zatrudnienia deklarują pracodawcy branży finansów i nieruchomości (+16%), przemysłu i surowców (+14%) oraz IT (+6%). Na niewielkie redukcje etatów powinni być przygotowani przedstawiciele transportu, logistyki & motoryzacji (-5%), a także usług komunikacyjnych (-12%).

– Pracodawcy branż transportu, logistyki i motoryzacji, a także usług komunikacyjnych liczą się z koniecznością niewielkiej redukcji etatów. Z drugiej jednak strony, nadchodzące miesiące rozpoczynają wzmożony sezon wielu branż, stąd między innymi chęć nowych rekrutacji ze strony pracodawców dóbr i usług konsumpcyjnych. Wzrosty zatrudnienia w obszarze nauk przyrodniczych i opieki zdrowotnej to natomiast konsekwencja rozwoju obszaru badań klinicznych, organizacje i startupy otrzymały też granty do rozwoju, co generuje zapotrzebowanie na talenty sprawujące opiekę nad projektami, działające w tym obszarze. Duże firmy farmaceutyczne wciąż przenoszą także część swojej działalności do Polski, co także wpływa za wzmocnienie prognoz zatrudnienia. Firmy branży energetyki i usług komunalnych będą w najbliższych miesiącach wciąż wzmacniać swoje zespoły w związku z nowymi inwestycjami, ale także rozwojem obszaru zielonej energii. Wzrost zapotrzebowania na pracowników wynika dodatkowo z umacniania pozycji Polski jako globalnego lidera produkcji baterii do samochodów elektrycznych – mówi Tomasz Walenczak.

W centrum Polski rekrutacje, a na północy zwolnienia

Analiza ManpowerGroup prezentuje dane w podziale na regiony Polski. Wynika z nich, że firmy zlokalizowane w centralnym (+17%) oraz południowo-zachodnim (+12%) obszarze kraju mają największy apetyt rekrutacyjny. W nieco mniejszym stopniu, na podobnym poziomie powiększanie zespołów planują pracodawcy z Polski Wschodniej (+9%), południowej (+8%), a także południowo-zachodniej (+7%). Firmy zlokalizowane na północy zadeklarowały prognozę zatrudnienia na poziomie -2%, co oznacza niewielkie zwolnienia.

– Patrząc na dane dla regionów Polski można zauważyć, że pracodawcy w znacznej części Polski patrzą na drugi kwartał tego roku z umiarkowanym optymizmem, planują rekrutacje. Największe potrzeby zgłaszają firmy z centrum i północnego-zachodu Polski. To rezultat nie tylko wspomnianych sezonowości, ale również planowanych nowych inwestycji. W północnym regionie kraju prognoza zatrudnienia jest ujemna, co w praktyce oznacza, że kandydaci poszukujący zatrudnienia będą mieli niestety mniej możliwości zmiany niż dotychczas – dodaje dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce.

Duże firmy z najwyższymi prognozami rekrutacyjnymi

Analiza planów rekrutacyjnych pracodawców ManpowerGroup uwzględnia podział na sześć wielkości organizacji. Dane wskazują, że w II kwartale 2024 roku najbardziej otwarte na powiększanie zespołów są spółki mające w swoich strukturach powyżej 5000 talentów (+33%) oraz 1000-4999 pracowników. Na nieco niższy optymizm rekrutacyjny na podobnym poziomie wskazują firmy z kadrami na poziomie 250-999 osób (+11%) a także w przedziale 10-49 pracowników (+10%). Na najmniejsze zapotrzebowanie na nowe talenty wskazują przedsiębiorstwa, których kadra mieści się w przedziale 50-249 pracowników (+7%) a także mikrofirmy (do 10 pracowników) z prognozą +5%.

Polska na tle regionu EMEA

Analizując dane na drugi kwartał 2024 roku dla regionu Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA) można zauważyć, że średni wynik dla wszystkich zlokalizowanych w nim krajów to +15%, co jest wynikiem niższym o 6 punkty procentowe w porównaniu kwartalnym, a także spadkiem o 4 punkty procentowe rok do roku. Firmy zlokalizowane w Holandii (+32%), Południowej Afryce (+29%), a także Szwajcarii (+29%) deklarują największą potrzebę rozbudowywania zespołów. Na konieczność niewielkiej redukcji zatrudnienia wskazują natomiast pracodawcy z Rumunii (-2%).

Złoty najsilniejszy od czterech lat

Złoty w poniedziałkowy poranek sięgnął najwyższych od lutego 2020 r. poziomów względem referencyjnego euro. Wśród czynników korzystnych dla polskiej waluty w ostatnim czasie uwaga koncentruje się na kwestii różnicy w perspektywach stóp procentowych między Polską a głównymi gospodarkami.

Podczas gdy Europejski Bank Centralny zasugerował cięcie stóp w czerwcu, nie wykluczając jednak przy tym całkowicie ruchu w kwietniu, słabszy raport z amerykańskiego rynku pracy pozwala przewidywać podobny terminarz w przypadku Rezerwy Federalnej. Bardziej uporczywa inflacja w Wielkiej Brytanii oznacza zaś, że perspektywa cięć stóp ze strony Banku Anglii jawi się jako bardziej odległa.

Ubiegłotygodniowe ruchy walut odzwierciedlały powyższe: dolar osłabił się względem pozostałych walut G10, funt zaś radził sobie lepiej niż euro. Zwycięzcą tygodnia był jednak jen japoński, który doświadczył silnej aprecjacji po sygnałach sugerujących, że Bank Japonii może rozpocząć podnoszenie stóp procentowych z ujemnych poziomów nawet w tym miesiącu.

Ten tydzień będzie niezwykle istotny dla narracji, zgodnie z którą inflacja jest pod kontrolą, a banki centralne są gotowe na cięcia, we wtorek (12.03) poznamy bowiem lutowy raport dotyczący inflacji CPI w USA. Najważniejsza będzie miesięczna miara bazowa, która nie uwzględnia zmiennych cen żywności i energii. W strefie euro nie będzie działo się wiele, dla funta ten tydzień może być jednak pełen zmienności – we wtorek (12.03) opublikowany zostanie raport z brytyjskiego rynku pracy w lutym, a w środę (13.03) miesięczny PKB w styczniu. Publikacje makroekonomiczne z rodzimego rynku nie będą liczne, a uwaga skupi się na piątkowym (15.03) odczycie lutowej inflacji, która – zgodnie ze słowami prezesa Glapińskiego z czwartkowej konferencji – znajdzie się u celu inflacyjnego NBP (2,5% ± 1 pp.).

PLN

Złoty zakończył tydzień na szczycie regionalnej tabeli walut. Co więcej, na początku obecnego tygodnia para EUR/PLN spadła do najniższego od lutego 2020 r. poziomu 4,27. W kraju uwaga w ostatnich dniach skupiła się na posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, w szczególności na retoryce prezesa Adama Glapińskiego i nowych projekcjach makroekonomicznych. Bank spodziewa się silniejszego wzrostu gospodarczego i niższej inflacji niż przewidywał w listopadzie.

Jednocześnie wciąż obecna jest niepewność dotycząca cen regulowanych, a mało prawdopodobny, najczarniejszy z przedstawionych przez bank scenariuszy zakłada wzrost inflacji do 8,4% w IV kwartale. Rynek w ostatnich dniach ponownie ograniczył oczekiwania dotyczące cięć stóp procentowych w Polsce. Nie możemy wykluczyć dalszego umocnienia złotego, jeśli NBP nie będzie rozluźniał polityki monetarnej, podczas gdy w głównych gospodarkach stopy zaczną spadać. W tym tygodniu najistotniejsze będą dane o lutowej inflacji (piątek 15.03). Oczekuje się, że po blisko trzech latach inflacja w końcu powróci do celu (2,5 ± 1 pp.), a konsensus Bloomberga przewiduje odczyt na poziomie 3,2%. Warte uwagi będą również publikowane tego samego dnia dane o rachunku bieżącym, chociaż szanse, że odczyt ten wywrze istotny wpływ na złotego, są niewielkie.

EUR

Zeszłotygodniowe posiedzenie EBC pozostawiło na rynkach wrażenie, że wielkimi krokami zbliżają cięcia stóp procentowych – nie na kwietniowym posiedzeniu, ale na kolejnym, w czerwcu. Prezeska Christine Lagarde powiedziała, że nie rozpoczęto jeszcze dyskusji o obniżkach stóp, EBC zrewidował jednak w dół swoje projekcje inflacji, a Lagarde wprost stwierdziła, że do czasu czerwcowego posiedzenia bank będzie miał więcej informacji.

Przebłyski dobrych wieści w ostatnich danych gospodarczych wspierają obniżkę później niż w kwietniu – wskaźniki PMI podniosły się z minimów, wciąż jednak wykazują co najwyżej stagnację. Dzięki wysokim wpływom z turystyki – szczególnie od odwiedzających z USA – Francja, Hiszpania i Włochy radzą sobie powyżej oczekiwań, kompensując bardzo słabe notowania niemieckiego przemysłu. Wciąż jednak istnieje przepaść między wynikami gospodarczymi po obu stronach Atlantyku, uważamy więc, że aprecjacja euro może być krótkotrwała.

USD

Raport z rynku pracy nieco zawiódł. Mimo że liczba nowych miejsc pracy utrzymała się na dobrym poziomie, odnotowaliśmy pokaźną rewizję w dół danych za styczeń, co zgasiło optymizm. Stopa bezrobocia niespodziewanie wzrosła o 0,2 pp. (wciąż jednak znajduje się na niskim poziomie), a co ważniejsze, rozczarował wzrost płac, który w skali miesiąca był najniższy od dwóch lat – trzymiesięczna średnia spadła tuż poniżej 4% w ujęciu zanualizowanym.

Raport ten potwierdza narrację Fedu, zgodnie z którą trend dezinflacyjny utrzymuje się, gospodarka nie nabiera tempa i potrzebne może być pewne rozluźnienie polityki monetarnej, najprawdopodobniej w czerwcu. Wskutek tego ucierpiał dolar, osłabienie było jednak stonowane, nowe dane nie wpłynęły bowiem w znacznym stopniu na różnice w oczekiwaniach dotyczących wysokości stóp procentowych w USA i pozostałych gospodarkach G10 – rozluźniania polityki oczekuje się również we wszystkich innych głównych gospodarkach z wyjątkiem Japonii.

GBP

Wiosenny budżet nie zaskoczył rynków – zawarta w nim stymulacja podatkowa była umiarkowana i w dużej mierze wyceniana. Jak oczekiwano, składki na ubezpieczenie społeczne zostały obniżone o 2 pp. do 8%, rozszerzono podatek od nadzwyczajnych zysków dla producentów ropy i gazu, progi podatku dochodowego pozostały zaś niezmienione. Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (Office for Budget Responsibility, OBR) zrewidowało w górę prognozy wzrostu do 2026 r., zgodnie z lepszymi odczytami z brytyjskiej gospodarki, które obserwujemy w tym roku.

Istotniejsze będą publikowane w tym tygodniu dane z rynku pracy i miesięczny PKB. Oczekuje się, że rynek pracy jest wciąż w stanie pełnego zatrudnienia, dynamika płac wynosi ponad 6%, a gospodarka powraca do wzrostu. Odczyty te będą kluczowe dla przyszłotygodniowego (21.03) posiedzenia Banku Anglii. Obecnie rynki nie wyceniają w pełni obniżki stóp procentowych przed sierpniem – to stosunkowo jastrzębia postawa, która zapewnia funtowi solidne wsparcie.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

49% firm produkcyjnych inwestuje w rozwiązania AI, a 21% już je wdrożyło

Przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją przemysłową coraz odważniej implementują sztuczną inteligencję, aby wykorzystać jej transformacyjny potencjał. Z badania EY – CEO Outlook Survey – wynika, że 45% CEO z branży produkcyjnej uważa tę technologię za siłę napędową, która może mieć pozytywny wpływ na wydajność biznesową i innowacje. Już teraz blisko połowa przedsiębiorstw z tego sektora (49%) aktywnie inwestuje w rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Podobną aktywność wykazują producenci nad Wisłą. Badanie EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – pokazuje, że 21% ankietowanych z branży zakończyło już implementację, zaś kolejne 41% jest w trakcie tego procesu.

Podczas gdy przedsiębiorstwa produkcyjne od dłuższego czasu wykorzystują dobrze znane rozwiązania oparte na AI, takie jak uczenie maszynowe (ML), upowszechnienie generatywnej sztucznej inteligencji (GenAI) wzbogaca możliwości tej technologii i wpływa na plany rozwojowe wielu organizacji. Jak wskazują wyniki globalnego badania EY, już teraz 49% ankietowanych zajmujących się zaawansowaną produkcją aktywnie finansuje innowacje oparte na sztucznej inteligencji, a w przeciągu roku planuje to zrobić kolejne 41% firm z tego sektora. Oznacza to, że tylko 10% organizacji nie zamierza na razie rozwijać się w oparciu o AI.

Na tym tle przedsiębiorstwa z Polski wypadają dobrze pod kątem poziomu implementacji nowej technologii. Z badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – wynika, że co piąta średnia i duża firma produkcyjna (21%) korzysta już z tego rozwiązania wewnątrz organizacji, zaś kolejne 41% właśnie je wdraża. Zaledwie 9% ankietowanych nie planuje podjęcia żadnych działań związanych z AI w perspektywie dwóch najbliższych lat. Co ciekawe, połowa (51%) z przedsiębiorstw produkcyjnych które wdrożyły lub są w trakcie procesu implementacji narzędzi AI, należy do nowych użytkowników rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, stosując je od maksymalnie 2 lat. Oznacza to, że niekoniecznie mają wdrożone własne rozwiązania, ale wykorzystywali te, które były powszechnie dostępne. Dużą grupę w tym gronie organizacji (39%) stanowią ankietowani, którzy aktywnie stosują technologię AI od 2 do 5 lat, zaś 7% firm to prekursorzy, którzy bazują na niej od 5 do 10 lat.

Wpierw cyberbezpieczeństwo, potem AI

Aby bezpiecznie i w pełnym wymiarze wdrożyć rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, w pierwszym kroku sektor produkcyjny musi zadbać o kwestię swojej cyfrowej odporności. Główną bolączką w procesie rozwijania AI w firmach są kwestie związane z prywatnością i zarządzaniem danymi. Organizacje, które nie mają odpowiednich kompetencji w tym zakresie, często opóźniają proces implementacji nowoczesnych technologii. Co piąty ankietowany (20%) z sektora produkcyjnego w Polsce stwierdził, że jedną z istotnych barier w podjęciu decyzji o wdrożeniu rozwiązań z obszaru sztucznej inteligencji były obawy o bezpieczeństwo, w tym danych.

– Inwestycja w poprawę poziomu cyberbezpieczeństwa jest kluczowa, dla procesu transformacji w branży produkcji przemysłowej. Wraz ze wzrostem poziomu cyfryzacji i skomplikowania systemów produkcyjnych, a także generowaniem coraz większej ilości danych podatność na ataki wzrasta. Inwestycje w cyberbezpieczeństwo ograniczają ryzyko strat związanych m.in. z przestojami instalacji technologicznych. Dopiero w bezpiecznym, odpornym na cyberataki środowisku wdrażanie rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji przyniesie spodziewany efekt – zauważa Leszek Mróz, Partner EY w centrum kompetencji EY dla usług doradztwa biznesowego OT/IoT.

NIS2 motorem zmian

Dla firm produkcyjnych motywacją do usprawnienia działań w obszarze cyberbezpieczeństwa może być wejście w życie 18 października br. dyrektywy NIS2. Nowa odsłona unijnych przepisów nakłada obowiązek zapewnienia zgodności z przepisami o cyberbezpieczeństwie na większą liczbę podmiotów oraz umożliwia nakładanie kar. Wśród tzw. podmiotów ważnych znajdą się m.in. producenci żywności. Niepokoi fakt, że co trzecie przedsiębiorstwo (32%) nie zwiększy swojego budżetu na cyberbezpieczeństwo mimo większych potrzeb, na co wskazuje raport – W oczekiwaniu na NIS2: stan przygotowań – opracowany przez CSO Council, EY Polska oraz Trend Micro.

– Wiele firm z Polski wciąż nie wprowadziło wymaganych usprawnień w zakresie cyberbezpieczeństwa, a nawet nie wie, że są objęte dyrektywą NIS2. Dlatego w pierwszym kroku przedstawiciele branży produkcyjnej – o ile jeszcze tego nie zrobili – powinni sprawdzić, czy obejmują ich nowe regulacje. Zwodnicze może być kierowanie się wyłącznie kryterium wielkości. Dyrektywa NIS2 obejmie bowiem także mikro i małe przedsiębiorstwa, jeśli spełniają one warunki wskazujące na ich kluczową rolę dla społeczeństwa, gospodarki czy określonych branż lub typów usług. Obserwujemy, że organizacje, które były już ujęte w ramach NIS lub podlegały wytycznym sektorowym, są bardziej zaawansowane w przygotowaniach. Z kolei pozostałe podmioty w większości przypadków czeka dużo pracy, by dostosować się do nowych wytycznych. A czasu zostało niezwykle mało – stwierdza Patryk Gęborys, Partner EY, Zespół Bezpieczeństwa Informacji i Technologii.

Wprowadzenie NIS2 jest odpowiedzią na coraz częstsze i bardziej wyrafinowane cyberataki, na które narażone są także firmy produkcyjne. Tego typu zagrożenia mogą doprowadzić do przestojów, generując nie tylko duże straty finansowe, ale także negatywnie wpływając na odbiór przedsiębiorstwa w oczach jego partnerów biznesowych, a także zakłócając łańcuchy dostaw. Wymogi płynące z dyrektywy unijnej pokazują kluczowe działania w obszarze ryzyk teleinformatycznych, których spełnienie pomoże firmom zbudować cyfrową odporność na coraz bardziej wymagającym i nieprzewidywalnym środowisku cyberprzestrzeni.

Niepewne łańcuchy dostaw i niedobór pracowników

Obok kwestii cyberbezpieczeństwa sektor produkcji przemysłowej zmaga się z innymi wyzwaniami. Pierwszą bolączką jest konieczność dostosowania łańcuchów dostaw w celu zwiększania odporności. Z badania EY CEO Outlook Survey 2023 wynika, że zdaniem 29% dyrektorów generalnych z tej branży będzie to jedno z najważniejszych działań strategicznych w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Z drugiej strony niemal co trzeci ankietowany (32%) twierdzi, że opóźnił swoje plany dotyczące łańcucha dostaw w związku ze zmieniającym się krajobrazem geopolitycznym. Prawie połowa (49%) dyrektorów generalnych ds. produktów przemysłowych dostosowuje łańcuchy dostaw poprzez dywersyfikację dostawców, gromadzenie zapasów, inwestycje technologiczne, wzmocnioną współpracę i przenoszenie produkcji bliżej domu.

Ambicje firm przemysłowych w zakresie sztucznej inteligencji mogą zostać zahamowane także przez brak odpowiednich talentów technologicznych. Zdaniem 27% dyrektorów generalnych z branży zaawansowanej produkcji jednym z ich najważniejszych celów w ciągu najbliższych sześciu miesięcy jest przyjęcie nowych modeli pracy i opracowanie strategii w zakresie przyciągania i zatrzymywania pracowników. Dla co czwartej firmy (26%) niedobór i koszt pozyskania talentów z odpowiednimi kompetencjami stanowią największą przeszkodę w rozwoju ich działalności. W związku z tym 35% organizacji planuje zwiększyć inwestycje w pracowników, chcąc także zadbać o ich dobrostan i rozwój umiejętności.

– W kontekście rozwoju sztucznej inteligencji sektor produkcyjny znajduje się w szczególnym położeniu, w znaczącym stopniu opierając się na fizycznej pracy przy liniach montażowych. Choć w coraz większym stopniu pracowników wspierają roboty, rola ludzi w dalszym ciągu jest kluczowa. Dlatego tak ważne będzie zbudowanie zaufania do innowacji wśród pracowników, aby mieli przeświadczenie, że AI to najlepszy asystent człowieka. Firmy, które poradzą sobie z połączeniem tych dwóch zasobów, czyli ludzi wspieranych przez sztuczną inteligencję, będą zdobywać przewagę rynkową – podsumowuje Artur Miernik, Partner EY Polska, Lider zespołu People Consulting.

Pięć kroków do efektywniejszego wdrożenia AI

Eksperci EY wskazali pięć inicjatyw, które pozwolą firmom z branży produkcji przemysłowej wdrożyć rozwiązania z obszaru sztucznej inteligencji w sposób strategiczny i efektywny operacyjnie, a jednocześnie przynoszący komercyjną opłacalność.

Utworzenie zespołu dbającego o realizację celów związanych ze stosowaniem AI.

Jego rolą będzie kontrolowanie zasobów związanych ze sztuczną inteligencją oraz przekładanie jej wykorzystania na wyniki biznesowe. Kolejne ważne zadanie stanowi dzielenie się wiedzą z zakresu tej technologii ze wszystkimi pracownikami

Dostosowanie strategii AI do rynku i dyrektyw międzynarodowych.

Identyfikując korzyści związane z implementacją sztucznej inteligencji, firmy mogą skuteczniej alokować zasoby i ustalać priorytety, by budować swoją przewagę konkurencyjną. Jednocześnie muszą działać zgodnie z międzynarodowymi regulacjami, m.in. AI Act czy NIS2. Skuteczne wdrożenie AI nie będzie możliwe bez zadbania o kwestie cyberbezpieczeństwa i ochrony danych.

Opracowanie planu przekwalifikowania pracowników.

Dzięki regularnym szkoleniom pracowników ze wszystkich szczebli będą oni mogli skutecznie wykorzystywać AI w codziennej pracy. To pozwoli się im rozwinąć w nowych obszarach, w których do tej pory mogło im brakować odpowiednich kompetencji.

Stworzenie mapy drogowej w celu uaktualnienia architektury danych.

Ma to kluczowe znaczenie dla skutecznego wdrożenia AI w całej organizacji. Duże modele językowe (LLM) powinny zostać przeszkolone w zakresie procedur operacyjnych i najlepszych firmowych praktyk. Jednak wiele z tych informacji często znajduje się tylko w głowach pracowników i może nie być formalnie skodyfikowana, a tym bardziej przechowywana w formie cyfrowej.

Rozwijanie partnerstw w ekosystemie AI.

Firmy produkcyjne są przyzwyczajone do zarządzania złożonymi ekosystemami partnerów w łańcuchu dostaw, gdzie zakres działań jest podobny jak w przypadku wdrożenia nowej technologii. Kluczową rolę odgrywa weryfikacja partnerów, ustalenie standardów wydajności i zarządzanie kosztami. W przypadku partnerstw AI wymagana jest jeszcze większa złożoność działań, ponieważ te rozwiązania muszą łączyć się z systemami centralnymi, być adaptowalne i zarządzane w czasie. Dodatkowo każdy partner technologiczny zwiększa koszty integracji, a w przypadku nieskutecznej współpracy może wyrządzić większe szkody niż tradycyjni partnerzy w łańcuchu dostaw.

O badaniu
Komunikat powstał na bazie globalnych badań EY przeprowadzonych w 2023 r. wśród członków wyższej kadry zarządzającej z sektora produkcyjnego w ramach CEO Outlook Survey. Dodatkowo wykorzystano dane z lokalnego badania – Jak polskie firmy wdrażają AI – zrealizowanego w sierpniu i wrześniu 2023 r. metodą CATI i CAWI. Próba objęła 501 średnich i dużych firm, z których 40% stanowiły przedsiębiorstwa produkcyjne. Ostatnim źródłem danych jest raport W oczekiwaniu na NIS2: stan przygotowań opracowany przez CSO Council, EY Polska oraz Trend Micro.

Marcin Gołębiewski Dyrektorem Generalnym UPS na Europę Środkową

Marcin Gołębiewski został powołany na stanowisko Dyrektora Generalnego UPS w Europie Środkowej. Będzie odpowiedzialny za nadzór operacji logistycznych oraz kierowanie rozwojem biznesu i strategią Regionu obejmującego 6 rynków: Polskę, Czechy, Słowację, Rumunię, Węgry i Ukrainę.

„Cieszę się, że mogę wrócić do Polski. Tutaj rozpoczynałem swoją karierę, a teraz będę miał zaszczyt pracować z wyjątkowym zespołem oraz rozwijać biznes w Regionie, który jest jednym z najbardziej dynamicznych w Europie. Przed nami wiele zadań. Jednym z nich jest wspieranie lokalnych przedsiębiorców, aby otworzyć przed nimi nowe możliwości handlowe, zarówno w kraju jak i za granicą.” – mówi Marcin Gołębiewski.

UPS w Europie Środkowej zatrudnia ponad 2100 pracowników i posiada 5 wiodących obiektów logistycznych zlokalizowanych również w Polsce, m.in. w Mysłowicach i Łazach. Obiekty te mają na celu wsparcie rynku Europy Środkowej, na którym przodują Czechy i Słowacja biorąc pod uwagę użytkowników internetu kupujących towary i usługi online (E-shoppers) na poziomie 85% i 84%. Według najnowszego raportu eCommerce Europe, odsetek ten wynosi odpowiednio 78% i 73% na Węgrzech i w Polsce.

Marcin Gołębiewski dołączył do UPS w 2004 r. jako Kierownik ds. Księgowości. Na przestrzeni lat obejmował wiele ról finansowych w Regionie, w Polsce i we Włoszech, aby następnie awansować na stanowisko Dyrektora Finansowego UPS na Europę Środkową, Bliski Wschód i Afrykę. Przed objęciem aktualnego stanowiska Marcin koncentrował się rozwoju komercyjnym i usprawnieniach operacyjnych zwiększających konkurencyjność UPS. Z sukcesem prowadził kilka projektów wpływających pozytywnie na satysfakcję klientów i mających istotny wpływ na optymalizację operacji.

Marcin Gołębiewski swoje obowiązki będzie realizował w Warszawie, a jego bezpośrednim  przełożonym została Kim Ruymbeke, która właśnie objęła stanowisko Prezeski Dystryktu East EMEAI UPS. Kim nadzorujerealizację strategii UPS w Niemczech i krajach Alpejskich, w Europie Środkowej, Turcji, a także na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Jej przywództwo odegra kluczową rolę we wspieraniu synergii między tymi zróżnicowanymi regionami, aby zapewnić ciągły rozwój i doskonałość w świadczeniu usług.

Polacy wciąż niechętnie kupują online za granicą – badanie UCE RESEARCH

Według najnowszego sondażu, łącznie 33,2% konsumentów regularnie kupujących online nabywa produkty w zagranicznych e-sklepach. Ale tylko 10,2% z nich stale robi takie zakupy, a 10,9% niezbyt często to praktykuje. Z kolei 12,1% przyznaje, że naprawdę bardzo rzadko korzysta z ww. możliwości. Ponadto 1,9% respondentów nie pamięta, czy im się to zdarza. Do tego największa grupa ankietowanych w ogóle nie dokonuje zakupów w tego typu sklepach – 64,9%. Te osoby tłumaczą swoją niechęć głównie obawą o ewentualny proces zwrotu towaru. Następnie wskazują na barierę językową, a także na długi czas oczekiwania na produkt. Często też twierdzą, że boją się wysokich kosztów dostawy, jak również obsługi posprzedażowej. Natomiast najrzadziej zniechęca je utrudniony proces śledzenia przesyłek, obawa przed podrobionym towarem, a także brak zaufania do zagranicznych podmiotów.

Z sondażu UCE RESEARCH wynika, że 33,2% konsumentów regularnie nabywających produkty w sieci dokonuje zakupów w zagranicznych e-sklepach. Wśród nich 10,2% robi to z bardzo dużą częstotliwością, 10,9% – niezbyt często, a 12,1% – naprawdę bardzo rzadko. – Tylko co trzeci respondent deklaruje, że przynajmniej od czasu do czasu kupuje w zagranicznych e-sklepach. To wyraźnie pokazuje, że istnieje znaczny potencjał wzrostu dla międzynarodowego handlu elektronicznego. Jednak też widać, że Polacy wciąż obawiają się zagranicznych zakupów, choć – w mojej opinii – nie do końca słusznie. Do tego tracą mnóstwo dobrych okazji, oczywiście pod warunkiem, że przestrzegają zasad zdrowego rozsądku – mówi Maciej Tygielski, współautor badania, wieloletni obserwator i ekspert rynku e-commerce.

Ekspert podkreśla również, że w niektórych krajach UE, ze względu na mniejszy rynek wewnętrzny lub wyższe zaufanie do zagranicznych e-sklepów, odsetek konsumentów często robiących w nich zakupy może być wyższy. – Oceniając wyniki, warto jednak podkreślić, że otwartość na zagraniczny e-commerce zależy od naprawdę wielu czynników, w tym m.in. od dostępności lokalnych alternatyw, oferujących podobne produkty lub lepsze warunki – dodaje współautor badania.

Ponadto badanie wykazało, że 64,9% shopperów w ogóle nie dokonuje zakupów w zagranicznych e-sklepach. Z kolei 1,9% konsumentów nie pamięta, czy nabywa coś w takich sklepach. – Fakt, że dwóch na trzech badanych nie robi takich zakupów, może świadczyć o istnieniu pewnych barier – kulturowych, językowych czy ekonomicznych – hamujących większą otwartość na międzynarodowy e-commerce. W niektórych przypadkach może też chodzić o uprzedzenia wobec jakości, np. produktów z Chin, które w Polsce mocno się promują, szczególnie w social mediach. Jednak ich jakość pozostawia wiele do życzenia. I konsumenci – w przeważającej większości – to widzą – twierdzi Maciej Tygielski.

Z kolei analitycy z UCE RESEARCH uważają, że w wielu przypadkach istotnym ograniczeniem może być brak świadomości o możliwościach zakupów za granicą lub niski poziom zaufania do nieznanych, nawet z nazwy, sprzedawców. Obawy może budzić już samo bezpieczeństwo transakcji. Ponadto niechęć może wynikać ze złożoności procesu zwrotów czy reklamacji. Do tego dochodzi bariera językowa i mamy całe najważniejsze spektrum problemów, które – w ocenie konsumentów – mogą być nie do przejścia.

– Odsetek klientów nierobiących zakupów w zagranicznych e-sklepach może zmieniać się w kolejnych latach w zależności od kilku czynników. Wśród nich można wymienić m.in. rozwój infrastruktury logistycznej i zmiany w regulacjach celnych. Do tego należy dodać też poprawę świadomości konsumentów o prawach kupujących w UE, której wciąż brakuje. Z jednej strony rosnąca globalizacja i ułatwienia w międzynarodowym handlu mogą przyczynić się do wzrostu zakupów w zagranicznych e-sklepach. Z drugiej strony jednak silny lokalny e-commerce i poprawa oferty mogą utrzymać konsumentów przy zakupach wewnętrznych. Bez interwencji, mających na celu zmniejszenie barier, odsetek na poziomie blisko 65% może pozostać stabilny lub zmieniać się bardzo powoli – przewiduje ekspert rynku e-commerce.

Uczestnicy sondażu, którzy nie robią zakupów w zagranicznych e-sklepach, wskazali 5 głównych powodów braku takiej praktyki. Z ich odpowiedzi wynika, że najczęściej obawy budzi ewentualny proces zwrotu towarów – 36,7%, kwestia bariery językowej – 33,4%, a także długi czas oczekiwania na produkt – 29,4%. Do tego konsumenci boją się wysokich kosztów dostawy – 20,8%, jak również obsługi posprzedażowej – 18,4%.

– Powody te bezpośrednio wiążą się z ryzykiem oraz niepewnością związaną z tego typu zakupami. Proces zwrotu może być skomplikowany lub kosztowny, szczególnie w przypadku przesyłek międzynarodowych. Bariera językowa utrudnia zrozumienie opisu produktu, warunków zakupu czy procesu reklamacji. Długi czas oczekiwania i wysokie koszty dostawy mogą być demotywujące, szczególnie gdy lokalne e-sklepy oferują szybszą i pewniejszą wysyłkę. Obawy dotyczące obsługi posprzedażowej wiążą się z trudnościami w komunikacji oraz ewentualnymi problemami w rozwiązywaniu sporów. Te powody są istotne, bo bezpośrednio wpływają na zadowolenie i doświadczenie klienta – stwierdza Tygielski.

Natomiast najrzadziej podawanym powodem braku zakupów w zagranicznych e-sklepach jest utrudniony proces śledzenia przesyłek – 4,7%. Dosyć rzadko konsumenci wskazują też na obawę przed podrobionym towarem – 7,1%, a także na brak zaufania do zagranicznych podmiotów – 9,2%.

– Te powody mogą być postrzegane jako mniej istotne, ponieważ dotyczą aspektów, które są albo niepowszechne, albo łatwiejsze do zweryfikowania przed zakupem. Utrudniony proces śledzenia może być mniej problematyczny dzięki rozwijającym się technologiom i usługom. Obawa przed podrobionym towarem może być mniejsza w przypadku zakupów w zaufanych, renomowanych sklepach zagranicznych. Nieufność do obcych podmiotów może być kwestią indywidualną lub zależeć od konkretnych doświadczeń, ale nie jest to bariera uniwersalna dla wszystkich konsumentów. W miarę globalizacji i wzrostu ufności do międzynarodowego handlu elektronicznego, te obawy mogą być jeszcze mniej znaczące – podsumowuje Maciej Tygielski.


***
Opis metody badawczej

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH na próbie 1007 dorosłych Polaków, którzy regularnie (tj. przynajmniej kilka razy w miesiącu) robią wszelkiego rodzaju zakupy online.

Prowadzenie fanpage’a firmy na FB – jak to zrobić?

Facebook jest jednym z popularniejszych kanałów społecznościowych – możesz go wykorzystać do skutecznej komunikacji ze swoimi klientami. Dowiedz się jak założyć firmowy fanpage na FB i wykorzystać go, aby zwiększyć widoczność i budować wizerunek marki.

Dlaczego warto posiadać firmową stronę na Facebooku?

Dzięki biznesowej stronie na Facebooku możesz promować swoją markę, budować zaufanie, a także informować o nowościach w ofercie i generować sprzedaż. Kluczowe korzyści z prowadzenia fanpage’a na Facebooku to również wzrost rozpoznawalności i dotarcie do nowych grup odbiorców.

Firmowy fanpage na FB – czego potrzebujesz?

W prowadzeniu firmowego fanpage’a przyda Ci się niezawodny internet. Brak szybkiego transferu danych może wpłynąć negatywnie na wydajność firmy, co obniży satysfakcję klientów. Mobilny internet z dużą ilością GB jest kluczowy do zarządzania profilem firmy na FB z każdej lokalizacji – dzięki temu szybko odpowiesz na zapytania klientów w messengerze.

Szybki i bezpieczny internet (w tym z zasięgiem 5G) w abonamencie komórkowym znajdziesz w Orange. W każdym planie zyskasz 300 GB na pół roku z możliwością dodania 5 GB przy zakupie online. Sprawdź szczegóły oferty dla firm: https://www.orange.pl/male-srednie-firmy/abonament-dla-firm

 Jak stworzyć fanpage na Facebooku krok po kroku?

Nie wystarczy po prostu tworzyć losowych postów na Facebooku – najlepiej mieć jasną strategię content marketingową. Oto jak założyć fanpage na FB:

1.    Zdefiniuj cel prowadzenia fanpage’a

Zanim zaczniesz publikować treści na Facebooku, określ, jaki cel i strategię chcesz realizować np.:

  • zwiększenie świadomości marki;
  • przekierowanie ruchu na stronę internetową;
  • zbieranie opinii i recenzji.

2.    Stwórz atrakcyjny profil firmy

Firmowy fanpage na FB to wizytówka Twojej marki w social media. Dlatego warto zadbać o to, aby strona na Facebooku prezentowała się atrakcyjnie i profesjonalnie. Najważniejsze elementy to:

  • nazwa – zgodna z nazwą Twojej firmy i łatwa do zapamiętania;
  • zdjęcie profilowe – wyraźne i kojarzące się z Twoją marką, np. logo;
  • zdjęcie w tle – oddające klimat firmy, np. zdjęcie zespołu, biura, grafika w kolorach marki;
  • opis – krótki i zachęcający z podstawowymi informacjami o ofercie i wartościach.

3.    Twórz wartościowe i zróżnicowane treści

Treści, które publikujesz, są kluczowe dla budowania zasięgu i zaangażowanej społeczności. Oto najważniejsze zasady ich tworzenia:

  • dostarczaj wartość – twórz treści, które rozwiązują problemy, odpowiadają na pytania, dostarczają wiedzy i inspirują odbiorców.
  • dopasuj treści do grupy docelowej – zbadaj zainteresowania i zachowania swoich odbiorców. Następnie pisz treści ich językiem!
  • używaj różnych formatów – wykorzystuj różne typy contentu, np. tekst, zdjęcia, wideo, grafiki, quizy, ankiety, live, stories, aby zwiększyć atrakcyjność i zainteresowanie.
  • zachęcaj do interakcji – zadawaj pytania, proś o opinie, organizuj konkursy, inicjuj dyskusje i odpowiadaj na komentarze.
Stwórz harmonogram publikacji
Uwzględnij święta oraz dni specjalne, a także zaplanuj różnorodne serie postów. Dobrze, aby Twoja komunikacja nie skupiała się jedynie na promocji produktów i usług, ale również na pokazywaniu pracy „od kuchni”.

4.    Zajmij się promocją i optymalizacją

Chcesz dotrzeć do jak największej liczby odbiorców? Musisz nie tylko tworzyć, ale także promować i optymalizować swoje treści. Niektóre ze sposobów to:

  • płatne reklamy – wykorzystaj możliwości, jakie oferuje FB Ads, aby zwiększyć zasięg i konwersje, np. poprzez promowanie postów, tworzenie kampanii, targetowanie grup i testowanie wariantów reklam.
  • wykorzystuj organiczny ruch – możesz też zwiększyć swoją widoczność organicznie, czyli bez płatnych reklam, np. poprzez dodawanie hashtagów, tagowanie innych firm, osób i stron, udostępnianie treści na innych kanałach i grupach na Facebooku oraz współpracę z influencerami.

Zacznij skutecznie prowadzić stronę firmową na FB

Prowadzenie fanpage’a firmy na Facebooku wymaga czasu i zaangażowania. W śledzeniu wyników i wyciąganiu wniosków pomogą Ci wewnętrzne narzędzia analityczne – „Meta Business Suite” oraz Menedżer firmy w Meta.

Potrzebujesz internetu do prowadzenia fanpage’a na Facebooku? Orange oferuje rozwiązania skrojone na potrzeby biznesu. Z abonamentu komórkowego dla firm skorzystasz już za 0 zł przez pierwsze 6 miesięcy przy zamówieniu online! 

Mieszane dane z USA: indeksy giełdowe na minusach, bitcoin rośnie

W piątek rynek żył publikacją danych na temat amerykańskiego rynku pracy. Wyniki okazały się mieszane. Indeksy giełdowe zakończyły dzień na minusach a Nasdaq Composite stracił 1,2 proc. Kurs EUR/USD wzrósł po publikacji do 1,0980 ale dzień zakończył na nico niższym poziomie. Rentowności amerykański obligacji spadły ale w drugiej części dnia zredukowały część tego ruchu. Rynek miał problem z jednoznaczną interpretacją. Dziś rano cena bitcoina przekracza poziom 71 tys. USD.

Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym w USA wzrosło w lutym o 275 tys. osób, czyli więcej niż oczekiwano (konsensus 200 tys.). Poziom styczniowy został jednak zrewidowany w dół o 167 tys. Stopa bezrobocia wzrosła z 3,7 proc. do 3,9 proc. (prognoza 3,7 proc.). Średnie zarobki godzinowe wzrosły zaledwie o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca, a wskaźnik rok do roku spadł z 4,4 proc. 4,3%.

Dzisiejszy raport o zatrudnieniu po raz kolejny pokazuje, jak ważne jest, aby nie przywiązywać zbyt dużej wagi do poszczególnych miesięcznych danych, zwłaszcza, że często podlegają one znacznym korektom. Na przykład cztery tygodnie temu raport o zatrudnieniu za styczeń zaskoczył ogromnym wzrostem nowych miejsc pracy, podczas gdy liczba przepracowanych godzin była słaba, a płace gwałtownie wzrosły. Teraz wzrost zatrudnienia w grudniu i styczniu został zrewidowany w dół do odpowiednio 229 i 275 tysięcy (zamiast 333 i 353 tysięcy), podczas gdy liczba przepracowanych godzin została zrewidowana w górę w obu miesiącach, a płace w dół. Wzrost stopy bezrobocia, który opiera się na mniej wiarygodnym badaniu prywatnych gospodarstw domowych, jest tym razem równie zaskakujący. Zmienne dane mogą odzwierciedlać fakt, że odsetek odpowiedzi w odpowiednich ankietach znacznie spadł, przez co wyniki są mniej reprezentatywne.

Ogólny obraz rynku pracy wskazuje na dość stabilną sytuację. Nie ma sygnałów alarmowych zatem wizja recesji na ten moment jest mało prawdopodobna. Sytuacja nieco się pogarsza, ale proces ten jest umiarkowany i postępuje bardzo wolno. Niedawno opublikowane dane dotyczące wolnych miejsc pracy (dalszy niewielki spadek) i wskaźnika rezygnacji z pracy (powrót do poziomów sprzed pandemii) również wskazują na dalszą normalizację na rynku pracy. Fed może zatem poczekać na dalsze dane przed zainicjowaniem oczekiwanych cięć stóp procentowych. Bank centralny nie ma powodu na ten moment, żeby działać szybciej ale z drugiej strony brak też argumentów za tym, aby start łagodzenia warunków monetarnych przesunąć znacznie w przyszłość. Rynek w tym momencie wycenia ok 65 proc. szans na to, że czerwiec przyniesie pierwszą obniżkę i aktualnie nie ma powodów, żeby zakładać inny scenariusz.

Dziś kalendarz makro jest ubogi. Brak pozycji opisujących stan amerykańskiej gospodarki. Inwestorzy czekają na wtorkowe dane CPI, które pokażą w jaki sposób kształtowała się dynamika wzrostu cen konsumenckich w lutym.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Dolar słabnie, bitcoin rośnie – co słychać na rynkach?

Ostatnia seria danych z USA nie wpłynęła korzystnie na notowania dolara. Biorąc pod uwagę, że bezrobocie podskoczyło o 0,2%, nie można się dziwić. Jest jednak światełko w tunelu. Inflacja spada na Węgrzech, a cyfrowy pieniądz bije kolejne rekordy.

Odwrotu od dolara ciąg dalszy

Ostatnie dni na rynkach są bardzo trudne dla amerykańskiej waluty. Piątkowe dane z rynku pracy nie odwróciły tej tendencji. Inwestorzy mocno wystraszyli się wzrostu bezrobocia do poziomu 3,9%. Wzrost o 0,2% w ciągu miesiąca to obiektywnie dużo. Warto jednak zwrócić uwagę na pewną specyfikę kalendarza. W tych miesiącach przeważnie mamy wzrosty bezrobocia w USA. Zjawisko to spowodowane jest sezonowością pewnych prac. W zeszłym roku w lutym też bezrobocie podskoczyło o dokładnie 0,2%, po czym kolejne dwa miesiące znów spadało. To, co zasługuje na uwagę, to lepsze dane z rynku pracy. Jak tylko na rynku skończy się lęk przed zbliżaniem się bezrobocia do ważnego symbolu, jakim jest wartość 4%, dane te powinny przekładać się na umocnienie amerykańskiej waluty. Wyższa od oczekiwań liczba nowych miejsc pracy powinna jednak sugerować stabilizację. Powinna, jednak po samych danych dolar wyraźnie testował ruch w stronę poziomu 1 dolara i 10 centów za 1 euro. Gdyby doszło do osiągnięcia tego poziomu, trafilibyśmy na głównej parze świata na poziomy z przełomu grudnia i stycznia.

Spadek inflacji na Węgrzech

Po tym, jak w zeszłym miesiącu tempo wzrostu cen spadło z 5,5% na 3,8%, oczekiwano efektu jojo i delikatnego odbicia w górę. Dane za luty okazały się nie iść na 4%, tylko być kolejnym spadkiem do 3,7%. Co ciekawe, dane te spowodowały umacnianie się forinta względem euro. Dlaczego jest to takie dziwne? Szybciej spadająca inflacja zwyczajowo powoduje, że przyspieszają oczekiwania względem spadku stóp procentowych. To z kolei zwyczajowo osłabia walutę, gdyż perspektywy na stopy zwrotu z niej maleją. Tutaj jednak mieliśmy efekt dokładnie odwrotny. Powodem jest fakt, że tempo spadku stóp procentowych na Węgrzech już jest określane przez niektórych jako szalone. Nie wygląda na to, jakby w ogóle była opcja na jego przyspieszenie, nawet przez szybciej spadającą inflację.

Bitcoin wyznaczył nowe szczyty

Jeszcze w piątek doszło do próby przebicia kolejnego ważnego psychologicznego poziomu. Mowa o bitcoinie za 70 000 dolarów. Próba okazała się nieudana i kurs szybko odbił. W weekend byliśmy świadkami kolejnych prób, gdyż w przeciwieństwie do większości tradycyjnych giełd, tutaj notowania nie są wstrzymywane. Odbicie weekendowe nie było tak silne jak z piątku, co mogło sugerować to, co wydarzy się od rana. Od momentu otwarcia europejskich parkietów zaczął się szał. Bitcoin bardzo szybko wyskoczył o około 5%, przebijając nie tylko poziom 70 000 dolarów, ale meldując się na czas pisania tego tekstu na poziomie 71 500 dolarów. Przy aktualnym kursie dolara jest to już ponad 280 000 złotych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych, aczkolwiek warto brać pod uwagę, że Amerykanie już zmienili czas na letni.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Jak uzyskać zwolnienie L4 przez internet?

Zwolnienie lekarskie, potocznie zwane L4, jest dokumentem niezbędnym w przypadku, gdy pracownik potrzebuje czasu wolnego z powodu choroby lub urazu. Tradycyjnie, aby uzyskać zwolnienie lekarskie, konieczna jest wizyta u lekarza, co często wymaga spędzenia czasu w kolejkach. Jak otrzymać zwolnienie bez wychodzenia z domu?

W dobie rozwoju technologii cyfrowej wiele spraw można załatwić online, w tym również uzyskać zwolnienie L4. Może ono być wystawione przez lekarza poprzez konsultacje online. Takie zwolnienia są w pełni legalne, jeżeli są wystawiane przez licencjonowanych lekarzy, np. na https://halomed.pl, oraz spełniają wszystkie niezbędne wymogi prawne.

Ważne jest, by do konsultacji lekarskich wybierać sprawdzone strony lub platformy telemedyczne, działające zgodnie z przepisami i regulacjami dotyczącymi opieki zdrowotnej.

Lekarz, który wystawia zwolnienie L4, musi przeprowadzić odpowiednią ocenę medyczną i postępować zgodnie z obowiązującymi procedurami. Poniżej przedstawiamy przewodnik krok po kroku, jak uzyskać zwolnienie L4 przez internet.

Znajdź zaufaną platformę telemedyczną

Pierwszym krokiem jest znalezienie wiarygodnej platformy telemedycznej. Platformy te umożliwiają konsultacje lekarskie online przez wideokonferencje lub czat. Wybierz stronę, która jest popularna i dobrze oceniana przez użytkowników, oraz daje możliwość wystawienia zwolnienia lekarskiego.

Zarejestruj się i wypełnij formularz

Na platformie telemedycznej należy założyć konto, a następnie zalogować się. Konto pacjenta pozostaje, więc korzystając z usługi ponownie, wystarczy się zalogować.

Następnie wypełnij formularz medyczny, który zawiera pytania odnośnie do Twojego stanu zdrowia i objawów choroby. Na tym etapie możesz wybrać dogodny termin konsultacji. Podczas wizyty online omów swoje symptomy i dolegliwości z lekarzem. Odpowiedz na zadane pytania. Poproś o wystawienie L4. Lekarz wypisze zwolnienie, jeśli uzna, że to konieczne.

Przeczytaj również: E-zwolnienie – wszystko, co musicie wiedzieć o elektronicznym zwolnieniu

Po zakończeniu konsultacji lekarz wyda elektroniczną kopię zwolnienia lekarskiego. Prześlij ją do swojego pracodawcy zgodnie z wewnętrznymi procedurami firmy. Upewnij się, że dokument został dostarczony w odpowiednim terminie.

Czy wszyscy pracodawcy respektują L4 online?

Zdarza się, że pracodawcy poddają zwolnienie lekarskie weryfikacji, aby upewnić się, że zostało ono wystawione przez prawdziwego lekarza i nie jest fałszywe. Kontaktują się wówczas z placówką medyczną lub platformą telemedyczną, aby potwierdzić autentyczność dokumentu.

Niektóre firmy mają własne wytyczne dotyczące zwolnień lekarskich i wymagają dodatkowej dokumentacji lub procedur w przypadku L4 wydanych online.

Gdy pracodawca ma uzasadnione wątpliwości co do stanu zdrowia pracownika lub ważności wystawionego zwolnienia, może poprosić o dodatkowe informacje medyczne. Ma również prawo do przeprowadzenia kontroli właściwego wykorzystywania L4 przez pracownika.

Nazwa dla firmy — im oryginalniejsza, tym lepiej!

Każda osoba, która zdecydowała się na pracę na własny rachunek i założenie firmy, stanęła przed bardzo trudnym zadaniem — wymyślenia nazwy dla swojego przedsiębiorstwa. Jak się okazuje, nie jest to tak łatwe zadanie, choć na początku tak właśnie się wydaje. Przedsiębiorcy patrzą na ten aspekt nie tylko pod względem zaspokojenia swojego gustu, ale też przez pryzmat marketingu i reklamy. Bardzo istotne są czynniki prawne, gdyż istnieją konkretne przepisy mówiące o tym, jak blisko konkurencja będzie mogła przybliżyć się ze swoją nazwą. Sprawdź najciekawsze historie związane z nazewnictwem firm, najistotniejsze zasady oraz czym powinna cechować się oryginalna nazwa!

Największe firmy na świecie — ciekawe historie związane z ich nazwami

Źródłem inspiracji, do stworzenia oryginalnej nazwy dla Twojej firmy, mogą stać się historie gigantów znanych na całym świecie. Nie chodzi o kopiowanie, a sprawdzenie, jak znane dzisiaj globalnie marki poradziły sobie w swoich czasach z wymyśleniem nazwy!

Jednym z największych koncernów kosmetycznych jest L’Oreal. Powstał w 1907 roku dzięki inicjatywie Eugena Schullera. Opracował on innowacyjną formułę farbowania włosów na kolor jasny, blond. Nazwa koncernu wzięła się od słowa aureola, które po francusku brzmi: L’Aureale. Chodzi w niej o to, że włosy po farbowaniu nowoczesną farbą są miękkie, naturalne i delikatne niczym włosy anioła.

Pepsi to kolejny niesamowity przykład globalnej marki. Powstała w 1893 roku dzięki farmaceucie Celebowi Bradhamowi. Chciał stworzyć skuteczny lek na niestrawność, w tym celu połączył ze sobą cukier, wodę gazowaną, wanilię i orzeszki coli. W 1898 roku napój został udoskonalony, a nazwa marki zmieniona z Brad’s Drink na Pepsi-Cola. Pierwsza część nazwy pochodzi o enzymu służącego do trawienia, czyli pepsyny. Cola z kolei to orzeszki zawierające kofeinę. Jak widać, nazwa ta pozostała do dzisiaj i funkcjonuje z sukcesem. 

Oryginalna nazwa dla Twojego przedsiębiorstwa — czym powinna się cechować?

Kreatywne nazwy firm to nie lada wyzwanie dla zwykłych przedsiębiorców, którzy chcą rozpocząć swoje działania na rynku. Nazwy firm posiadają różnorodną konstrukcję, etymologię czy znaczenie, jednak ich wspólną cechą powinna być oryginalność. Tylko taka nazwa będzie w stanie wyróżnić się na tle konkurencji. Więcej na temat nazw dla firm przeczytasz na stronie: https://rmarket.pl/nazwy-firm-i-produktow/.

Polski rynek zalewany jest nazwami, które powstają przez zastosowanie się do kilku wyświechtanych porad. Najpopularniejszą koncepcją jest dodawanie końcówki -ex bądź -pol. Warto jednak pamiętać, że taka nazwa szybko zaniknie w gąszczu i nie powie nic wartościowego o profilu firmy czy jej usługach.

Dobrze jest szukać takiej nazwy, by odbiorca od razu się nią zainteresował. Nazwa przedsiębiorstwa ma intrygować, zachęcać potencjalnego klienta do zastanowienia się, co może kryć się pod tym konkretnym szyldem. Choćby sprawdzenie nazwy w sieci jest już częścią sukcesu, gdyż potencjalny klient czy użytkownik poświęca czas na zastanowienie się, na sprawdzenie, a przez to zapamięta nazwę na dłużej. Trzeba pamiętać, że tylko unikalne nazwy firm zwracają na siebie uwagę!

Pamiętaj o tym, tworząc nazwę dla własnej firmy!

Nazwa firmy powinna być krótka, gdyż tylko w ten sposób klienci szybciej ją zapamiętają. Warto zadbać o trafną nazwę, która będzie trafiać prosto do grupy docelowej. Uniwersalność językowa jest kluczem do furtki, która nazywa się ekspansją na zagraniczne rynki. Nazwa Twojego przedsiębiorstwa musi się dobrze kojarzyć. Pozytywne skojarzenia sprawią, że klienci na dłużej zapamiętają Twój biznes i to, co chcesz im zaoferować. 

Inspiracja do nazwy może być czerpana z historii firmy, a jeśli nie ma jeszcze żadnych ciekawych wydarzeń, można czerpać z sieci. Pomóc w tym mogą strony rozrywkowe, jak i branżowe. Ciekawą opcją może okazać się sięgnięcie po słownik synonimów czy Słownik Języka Polskiego. Warto tworzyć neologizmy, kombinować, łączyć ze sobą nieoczywiste słówka, jednak trzeba robić to z głową. W sytuacji, kiedy ciężko jest Ci samodzielnie stworzyć nazwę dla swojej firmy, możesz zdecydować się na pomoc kompetentnej agencji zajmującej się namingiem.

W obecnym tempie zniwelowanie różnic w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn zajęłoby… 93 lata

Polska – różnica w płacach mniejsza niż w wielu innych wysoko rozwiniętych krajach (średnio 9%, wobec 13% w Niemczech, 14% w Czechach, UK i Szwajcarii czy 15% w Finlandii), ale 295 minut poświęcanych średnio przez polskie kobiety na prace domowe jest jednym z wyższych wyników, co zmniejsza ich aktywność zawodową.

  • Pomimo postępów w edukacji i reprezentacji politycznej kobiet w ciągu ostatnich 30 lat, walka o równość płci trwa nadal. Różnica między płciami pozostaje w dużej mierze niezmieniona, na co wpływ mają nierówności systemowe, które utrudniają rozwój zawodowy kobiet
  • Przy obecnym tempie postępu potrzebowalibyśmy jeszcze 46 lat, aby kobiety osiągnęły wskaźnik aktywności zawodowej mężczyzn, prawie dwa razy więcej (93 lata), aby zniwelować różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz 33 lata, aby zniwelować różnice w reprezentacji politycznej kobiet i mężczyzn w krajach OECD
  • W tym kontekście malejące finansowanie inicjatyw na rzecz równości płci jest powodem do niepokoju. Większe wsparcie publiczne jest potrzebą chwili, aby zlikwidować bariery, z którymi borykają się kobiety
  • Polska – niski współczynnik aktywności zawodowej kobiet 51% (a średnia OECD to 53%, a w Niemczech, Wlk. Brytanii czy w Norwegii odpowiednio 56%, 59%, 64%) powiązany z ich dużym na tle innych, zwłaszcza rozwiniętych krajów zaangażowaniem w obowiązki domowe średnio 295 minut dziennie (wobec np. odpowiednio 242, 249 i 227 minut we wspomnianych Niemczech, Wlk. Brytanii i Norwegii)

Kobiety w krajach OECD odnotowały uderzającą poprawę w zakresie zdrowia, edukacji i udziału w życiu politycznym – wynika z analiz Allianz Trade. W tym tygodniu Francja stała się pierwszym krajem na świecie, który zapisał prawo do aborcji w swojej konstytucji. Jednak odrodzenie skrajnie prawicowych partii wywarło presję na prawa reprodukcyjne w innych krajach rozwiniętych, sugerując że jesteśmy na rozdrożu na drodze do globalnej równości płci. W tym kontekście oceniamy wzmocnienie pozycji ekonomicznej kobiet w krajach OECD, analizując pięć wymiarów: życie i zdrowie, edukację, pracę, udział w podejmowaniu decyzji i emeryturę. Okazuje się, że w dziedzinie edukacji poczyniono ogromne postępy. Przykładowo, 44,7% kobiet w wieku od 25 do 64 lat ukończyło studia wyższe, w porównaniu do zaledwie 36,7% mężczyzn. To z kolei pomogło w poprawie niektórych ważnych wskaźników rozwoju, takich jak wskaźnik urodzeń nastolatek na tysiąc kobiet (w wieku od 15 do 19 lat), który znacznie spadł z prawie 30 w 1993 roku do 13,4 w 2023 roku. Lepsze wykształcenie kobiet przełożyło się również na ich większą reprezentację polityczną. Na początku lat 90. kobiety zajmowały mniej niż 16% miejsc w parlamentach krajowych. Trzydzieści lat później liczba ta wzrosła ponad dwukrotnie do 32,5%, co stanowi nieistotną poprawę, choć nadal pozostaje poniżej 50%.

Jednak wyniki w zakresie (równouprawnienia pod względem) pracy i finansów pozostają w tyle, ponieważ kobiety spędzają więcej czasu na nieodpłatnej pracy. Współczynnik aktywności zawodowej kobiet nie podąża za szybką trajektorią dynamiki edukacji, wzrastając o około 5 punktów procentowych ze średnio 48% w 1993 r. do 53% w 2023 r. (w Polsce 51%). Niezwykle istotnym (a niedocenianym) elementem negatywnie wpływającym na udział kobiet w rynku pracy jest praca nieodpłatna, ponieważ kobiety nadal w przeważającej mierze przejmują obowiązki związane z prowadzeniem gospodarstwa domowego. Wykres 1 przedstawia zależność między współczynnikiem aktywności zawodowej kobiet a czasem pracy nieodpłatnej (domowej) poświęcanym przez kobiety w minutach dziennie. W krajach OECD kobiety poświęcają średnio 127 minut więcej na pracę nieodpłatną niż mężczyźni i około pół godziny więcej niż mężczyźni na pracę ogółem – płatną i nieodpłatną. W Chinach, jedynym innym kraju spoza OECD, któremu się przyjrzeliśmy, kobiety spędzają 143 minuty dziennie więcej na pracy nieodpłatnej niż mężczyźni i 94 minuty więcej na pracy ogółem w porównaniu do swoich rówieśników płci męskiej.

Wykres 1: Współczynnik aktywności zawodowej kobiet i czas poświęcany przez kobiety na pracę nieodpłatną w krajach OECD

Współczynnik aktywności zawodowej kobiet i czas poświęcany przez kobiety na pracę nieodpłatną

Źródła: OECD, Bank Światowy, Allianz Research

Z analiz Allianz Trade wynika, że różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn również nie zmieniła się znacząco w ciągu ostatnich trzech dekad, spadając z 18,9% do 12,1%. Wykres 2 przedstawia różnicę w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej, który jest wykorzystywany jako miara rozwoju gospodarczego. Znaczną część różnic w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn tłumaczy się branżą zatrudnienia, rodzajem umów, zatrudnieniem w niepełnym wymiarze godzin i przerwami w karierze. Są to jednak objawy tego samego zaburzenia: kobiety nadal borykają się z systemowymi nierównościami, które tworzą bariery dla ich rozwoju zawodowego. Na przykład w dziedzinach STEM (nauki ścisłe, technologia, inżynieria i matematyka) kobiety były zmuszane do rezygnacji z kariery akademickiej z powodu nękania[1] . Odejście kobiet z takich dziedzin ogranicza ich możliwości zarobkowe i uniemożliwia stworzenie nowego pokolenia mentorek, które mogłyby wprowadzić jeszcze więcej kobiet do tej dziedziny. Badania[2] konsekwentnie pokazują, że mentorki odgrywają kluczową rolę w niwelowaniu nierównowagi płci w różnych zawodach,[3] zapewniając wsparcie psychospołeczne i wsparcie rozwoju kariery, sponsoring i coaching.

Wykres 2: Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz PKB na mieszkańca w PPP (parytet siły nabywczej) w krajach OECD

Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz PKB na mieszkańca w PPP

Źródła: OECD, MFW, Allianz Research

Przy obecnym tempie postępu (w niwelowaniu różnic pomiędzy płciami) potrzebowalibyśmy jeszcze 46 lat, aby kobiety osiągnęły wskaźnik aktywności zawodowej mężczyzn, prawie dwa razy więcej (93 lata), aby zniwelować różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz 33 lata, aby zniwelować różnice w reprezentacji politycznej kobiet i mężczyzn w krajach OECD. Szwecja, Dania i Norwegia znajdują się na szczycie naszego rankingu ze względu na ogromne postępy poczynione w celu wyrównania szans kobiet i mężczyzn, zwłaszcza w dziedzinie zdrowia i edukacji, a także środowiska pracy, reprezentacji politycznej i wyników emerytalnych kobiet. Kraje takie jak Meksyk, Chiny i Turcja mają przed sobą długą drogę do osiągnięcia równości płci.

W tym kontekście większe wsparcie publiczne jest potrzebą chwili, aby zlikwidować bariery, które utrudniają kobietom osiągnięcie pełnego potencjału – uważa Allianz Trade. Znaczna część postępów zaobserwowanych w ciągu ostatnich trzech dekad była wynikiem finansowania ukierunkowanego na cele zrównoważonego rozwoju. Jednak oficjalna pomoc rozwojowa (ODA) krajów OECD związana z zarządzaniem i mająca na celu równouprawnienie płci spada. Oficjalna pomoc rozwojowa na wsparcie organizacji i ruchów na rzecz praw kobiet oraz instytucji rządowych spadła średnio do 684 mln euro rocznie w latach 2021-2022, z 824 mln euro w latach 2019-2020. Bez dodatkowego wsparcia zniwelowanie różnic w traktowaniu kobiet i mężczyzn będzie odległym marzeniem, zwłaszcza w przypadku krajów z dołu naszego rankingu.

Na następnych stronach dostępne są dane szczegółowe, będące podstawą niniejszej analizy.

Tabela 3: Ranking umacniania się pozycji ekonomicznej kobiet

Ranking umacniania się pozycji ekonomicznej kobiet

Dane do wykresów nr 1 i nr 2

Współczynnik aktywności zawodowej kobiet i czas poświęcany przez kobiety na pracę nieodpłatną w krajach OECD

Współczynnik aktywności zawodowej kobiet i czas poświęcany przez kobiety na pracę nieodpłatną w krajach OECD

Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz PKB na mieszkańca w PPP (parytet siły nabywczej) w krajach OECD

Kraj ISO PKB na mieszkańca, parytet siły nabywczej Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn, w %
Australia AUS                     62 026                                       10
Austria AUT                     66 889                                       12
Belgia BEL                     63 268                                         1
Kanada CAN                     58 316                                       17
Chile CHL                     29 221                                       11
Chiny CHN                     21 404                                       13
Kolumbia COL                     18 720                                         2
Kostaryka CRI                     25 000                                         1
Czechy CZE                     47 955                                       14
Dania DNK                     71 332                                         6
Egipt EGY                     16 174                                       28
Finlandia FIN                     58 445                                       15
Francja FRA                     56 305                                       12
Niemcy DEU                     64 086                                       13
Grecja GRC                     37 526                                         7
Węgry HUN                     42 121                                       13
Islandia ISL                     67 176                                       10
Irlandia IRL                   132 359                                         7
Izrael ISR                     51 990                                       25
Włochy ITA                     51 827                                         6
Japonia JPN                     49 090                                       21
Korea Południowa KOR                     53 845                                       31
Łotwa LVA                     39 167                                       25
Litwa LTU                     47 107                                       10
Luksemburg LUX                   141 333                                         3
Meksyk MEX                     23 548                                       17
Holandia NLD                     70 728                                       15
Nowa Zelandia NZL                     51 962                                         9
Norwegia NOR                     78 014                                         4
Polska POL                     43 624                                         9
Portugalia PRT                     42 692                                       12
Słowacja SVK                     40 211                                       14
Hiszpania ESP                     47 711                                         7
Szwecja SWE                     66 091                                         7
Szwajcaria CHE                     86 262                                       14
Turcja TUR                     39 314                                       10
Wielka Brytania GBR                     54 824                                       14
Stany Zjednoczone USA                     76 343                                       17

 

[1] Reidy D., Salazar L., Baumler E., Wood L., Daigle L. Sexual Violence against Women in STEM: A Test of Backlash Theory Among Undergraduate Women. J Interpers Violence. 2023 Jul; 38 (13-14): 8357-8376. doi: 10.1177/08862605231155124. Epub 2023 Feb 20. PMID: 36803036.

[2] Crawford K., Windsor L. Women and Minorities Encouraged to Apply (Not Stay). 2021. SSRN.

[3] Eurofound. Europejskie badania warunków pracy. 2021.

Złoto bije rekordy! Czy to początek hossy?

W tym tygodniu na uwagę zasługuje rynek złota. Wyznaczenie historycznego rekordu na metalu zdarza się nie tak często, choć dwa ostatnie „wystrzały” miały miejsce w odstępstwie zaledwie trzech miesięcy. Aktualny rekord to poziom 2180 USD oraz 1991,5 euro. W tym kontekście rynek wskazuje przede wszystkim na rosnące nadzieje na obniżki stóp procentowych przez Fed. Inwestorzy coraz bardziej są pewni czerwcowej daty a wystąpienia Powella w Kongresie potwierdziły wysokie prawdopodobieństwo realizacji takiego właśnie scenariusza.

Na koniec tygodnia złoto zyskuje po raporcie NFP, który okazał się słabszy, mimo, że zmiana zatrudnienia w sektorze rolniczym uplasowała się powyżej oczekiwań.. Na uwagę zasługuje mocna rewizja w dół wyniku sprzed miesiąca a także wzrost stopy bezrobocia powyżej prognoz. Fed weźmie też pod uwagę spadające płace.

Ten ostatni silny ruch na cenie złota jest prawdopodobnie pokłosiem zwiększenia liczby długich pozycji inwestorów spekulacyjnych. Potwierdzeniem tego będą najnowsze dane, które zostaną opublikowane w najbliższy wtorek przez CFTC. Na rynku funduszy ETF, które replikują fizyczne złoto, w ostatnim czasie dominowały odpływy kapitału i tu jak na razie nie widać poprawy sytuacji. Jeśli ten rynek ponownie zostanie zaktywowany, wówczas może on być dodatkowym impulsem wzrostowym dla złota w kolejnych miesiącach.

Przyszły tydzień w głównej mierze sprowadza się do jednej, kluczowej publikacji, którą będzie wtorkowa inflacja z USA. Dane o PPI nie będą tak mocno elektryzować rynku ale tez mogą wywołać nieco większa zmienność. Oceniana będzie również siła amerykańskiego konsumenta przez pryzmat wyniku sprzedaży detalicznej. Z danych krajowych otrzymamy wskaźnik CPI (piątek) a także najnowszy raport o inflacji NBP (poniedziałek).

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Glapiński triumfuje, EBC bez zmian, złoto bije rekordy

Perspektywa obniżek stóp procentowych w strefie euro niby się oddala, ale z kolei jastrzębie widzą szansę na przyspieszenie. Rynki są jednak coraz bardziej pogodzone, nawet jeżeli dojdzie w tym półroczu do obniżek, to bardzo niedużych.

Neutralna konferencja prezesa NBP

Wczorajsze wystąpienie prof. Adama Glapińskiego można określić jako triumfalne. Bardzo silnie podkreślane jest sprowadzenie inflacji do celu inflacyjnego. Teoretycznie brakuje nam jeszcze 0,3%, ale patrząc na obecną tendencję, wydaje się to mocno prawdopodobne. Warto też pamiętać, że NBP posiada cząstkowe dane, dzięki czemu może z większym prawdopodobieństwem wygłaszać takie tezy. Zapowiedziana została też nowa prognoza inflacji. Jest ona korzystniejsza dla naszych portfeli względem poprzedniej. Nie zabrakło oczywiście przypomnienia, że posiadamy obecnie obniżone stawki podatkowe na pewne produkty i zamrożone ceny energii. Gdyby doszło do uwolnienia tych cen, należy się oczywiście spodziewać, że wskaźnik inflacji ponownie wyskoczy.

EBC nie zmienia stóp procentowych

Na wczorajszym posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego nie doszło do zmian stóp procentowych. Pozostały one na poziomie 4,5%. Warto jednak zwrócić uwagę, że pojawiają się już głosy o możliwych obniżkach stóp procentowych jeszcze przed letnią przerwą. Taką opinię wygłosił Joachim Nagel, czyli szef Bundesbanku, osoba, z której opinią warto się zapoznać. Oznacza to w praktyce, że mówimy o posiedzeniu 18 lipca, czyli nadal nie jest to obniżka w pierwszym półroczu 2024 roku. Jest on tzw. jastrzębiem, czyli osobą, która preferuje utrzymywanie relatywnie wyższych stóp procentowych, by mocniej dusić inflację. Jeżeli z takiej perspektywy spojrzymy na te słowa, jest to tym istotniejszy sygnał za obniżkami stóp. Rynki jednak patrzą na ogólny wydźwięk posiedzenia jako na bardzo zachowawczy, co przekłada się na umocnienie euro względem dolara po publikacji danych.

Kolejne rekordy złota

Złoto kontynuuje swój marsz w górę. Już trzeci dzień z rzędu bijemy dzisiaj rekord wszechczasów. Mamy za sobą również imponującą serię 7 sesji wzrostowych z rzędu. Złośliwi sugerują, że konserwatywni inwestorzy pozazdrościli młodszym wzrostów na kryptowalutach i realizują swoją własną hossę na dużo starszym aktywie. Podobnie jednak jak w przypadku kryptowalut należy się zastanowić, gdzie są granice tego ruchu. Ciężko bowiem wyjaśnić racjonalne powody tego ruchu. Nie mieliśmy od początku marca żadnych ważnych wydarzeń uzasadniających wzrosty. Może się jednak okazać, że w tle tego ruchu są jakieś gigantyczne zakupy realizowane przez któryś lub któreś z banków centralnych. O tym jednak dowiemy się dopiero z raportów tych instytucji.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Przegląd rynku PRS w Polsce – podsumowanie H2 2023 roku

Podobnie jak w pierwszej połowie 2023 roku, najczęstsze wskazywane przez inwestorów wyzwanie na kolejne 12 miesięcy stanowią utrzymujące się wysokie stopy procentowe. Natomiast w  porównaniu do wyników sprzed 6 miesięcy, zmiany legislacyjne spadły z drugiej pozycji na czwartą, na rzecz obaw dotyczących dalszego subsydiowania sektora mieszkań na sprzedaż. Nasi ankietowani niemal jednogłośnie zgodzili się, że w 2024 roku rynek czeka dalszy wzrost cen najmu. Zasób gotowych lokali wzrósł w drugiej połowie 2023 roku o około 2 000 jednostek, a to niemal dwukrotnie gorszy wynik niż w pierwszej połowie 2023. Jednocześnie liczba lokali w budowie wzrosła o 1000 jednostek – wynika z raportu PwC Polska “Najem instytucjonalny – przyszłość rynku w świetle nowych perspektyw. Przegląd rynku PRS w Polsce – podsumowanie H2 2023 roku”.

Obecne ramy prawne umożliwiają realizację inwestycji PRS pomimo, że tego typu przedsięwzięcia nie są uregulowane ‘wprost’ w przepisach. Realizując przedsięwzięcia PRS należy “zaadaptować” przepisy odnoszące się do innych rodzajów inwestycji. Rok 2023 obfitował w zmiany w prawie (m.in. reforma planowania i zagospodarowania przestrzennego, istotne zmiany w warunkach technicznych), które niewąpltiwie będę miały wpływ na rynek nieruchomościowy zarówno w krótszej, jak i w dłuższej perspektywie. Zmiany te należy mieć na względzie również w kontekście inwestycji PRS.

Druga połowa 2023 roku, nie przyniosła wzrostu w liczbie transakcji w porównania do pierwszych sześciu miesięcy. Nie oznacza to jednak, że inwestorzy „spoczęli na laurach”. Negocjacje dotyczące zakupu nowych projektów trwają, natomiast proces nabycia jest wydłużony, a inwestorzy zachowują się bardziej zachowawczo i nie ujawniają szczegółów prowadzonych rozmów. Optymizm widać w odpowiedziach na naszą ankietę, w której ponad 90% ankietowanych zapowiedziało zakup nowych projektów w 2024 roku.

“Oprócz przedstawienia aktualnego stanu rynku PRS, w tegorocznej edycji raportu, piszemy również o trendach, które są obecne na bardziej rozwiniętych rynkach najmu instytucjonalnego i odnosimy je do naszej lokalnej rzeczywistości. Jednym z trendów, który wskazali inwestorzy w naszym badaniu, jest tworzenie dodatkowej wartości dla najemców, poprzez budowanie wspólnoty i organizowanie aktywności, co zarówno zrzesza społeczność, jaki i sprzyja w zwiększeniu lojalności klientów.  W naszym raporcie, tak jak w poprzednich, koncentrujemy się na siedmiu najbardziej aktywnych miastach. W obecnej edycji przedstawiamy aktualizację zagadnień prawnych istotnych dla sektora PRS, które znalazły się w naszym raporcie z 2022 roku” – mówi Kinga Barchoń, partnerka PwC Polska i liderka zespołu ds. usług dla rynku nieruchomości.

Po analizie wypowiedzi przedstawicieli rynku nieruchomości oraz obserwując zagadnienia prawne, z jakimi zmagają się inwestorzy, w naszej ocenie należy rozważyć kilka kluczowych zmian legislacyjnych. Po pierwsze, biorąc pod uwagę istotność zmian wprowadzonych reformą planistyczną która weszła w życie w 2023 roku należy rozważyć, czy niektóre przepisy – w szczególności dotyczące “okresu przejściowego” – nie wymagają korekty. Po drugie, inwestowanie na terenach oddanych w użytkowanie wieczyste wiąże się z pewnymi ograniczeniami oraz dodatkowymi obciążeniami. Dlatego rozszerzenie możliwości ‘przekształcenia’ prawa użytkowania wieczystego w prawo własności może pozytywnie wpłynąć na rozwój inwestycji PRS. Regulując kwestię ‘odpłatności’ przekształcenia – należy zwrócić uwagę również na unijne przepisy dotyczące dozwolonej pomocy publicznej (de minimis). Po trzecie, stworzenie ram prawnych dla wehikułów inwestycyjnych w postaci REIT-ów (eng. Real Estate Investment Trusts) – umożliwiłoby polskim inwestorom indywidualnym udział w inwestycjach na  rynku nieruchomościowym, w tym realizację inwestycji PRS.

“Do tej pory nie uchwalono przepisów “dedykowanych” dla inwestycji PRS. W II połowie ubiegłego roku wprowadzono jednak zmiany, które będą miały wpływ na ten segment rynku. Zmiany te dotyczą między innymi: sposobu uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, rodzajów aktów planowania przestrzennego i możliwości wydawania warunków zabudowy. Dodatkowo 1 kwietnia 2024 roku wejdzie w życie zmiana rozporządzenia Ministra Rozwoju i Technologii ws. tzw. “Warunków Technicznych”, której założeniem jest ograniczenie tzw. “Patodeweloperki” – mówi Marta Hincz, counsel i senior manager PwC Legal Polska, liderka Praktyki Prawa Nieruchomości.

Na koniec II półrocza 2023 Warszawa oferowała ok. 7,5 tys. lokali na wynajem, a kolejne 5,8 tys. było w budowie. W ciągu półrocza w stolicy liczba lokali wzrosła o blisko 1 000 jednostek. Największe zasoby mieszkań posiadają kolejno Resi4Rent (ponad 2,3 tys., natomiast wszystkie projekty, które w ubiegłym roku znajdowały się w budowie zostały oddane do użytku i aktualnie Resi4Rent nie posiada nowych projektów w budowie), Heimstaden Bostad (830 istniejących lokali oraz 811 w budowie), PFRN (blisko 600 istniejących lokali i 205 w budowie), LRC Group (543 istniejące lokale), NREP (500 lokali istniejących i 757 w budowie). Właściciele portfeli PRS wybierają centralne lokalizacje w pobliżu centrów biurowych m.in. w Śródmieściu, Woli czy też Mokotowie.

Na wrocławskim rynku w ciągu ostatniego półrocza nie nastąpiło wiele zmian. Stolica dolnego śląska pozostaje niezmiennie zdominowana przez dwa podmioty: Vantage Rent, który wciąż posiada 1 149 mieszkań oraz Resi4Rent z 962 lokalami (przyrost o 391 jednostek). Pozostała część rynku rozproszona jest między mniejszych graczy takich jak PFRN (245 lokali), LifeSpot (244 lokale) czy G City Europe (138 lokali). Projekty w budowie również skupione są na dwóch głównych graczach, Resi4Rent do początku 2025 roku wybuduje dodatkowo 960 lokali, Vantage Rent natomiast 415 jednostek na Starym Mieście.

Na koniec II połowy 2023 roku w Krakowie było ponad 2,1 tys. lokali do wynajęcia, oraz 3 tys. w budowie. Zmiany w obu kategoriach względem I połowy roku dotyczyły przekazania 2 inwestycji na rynek przez AFI Europe, które wystartowało z najmem 219 lokali na ulicy Bunscha oraz Van der Vorm, który rozpoczął wynajem 50 lokali na ulicy Romanowicza. Rynek PRS w Krakowie tworzą Resi4Rent (536 lokali), Lew Invest (411 lokali), AFI Europe (374 lokali), PFRN (249 lokale), Van Der Vorm (240 lokali), Heimstaden (117 lokali), G City Europe (109 lokali) i Aurec Capital (78 lokali). Pomimo niewielkiego spadku liczby lokali w budowie, Kraków posiada drugą, po Warszawie największą ilość budowanych lokali, co świadczy o dużym zainteresowaniu inwestorów zwiększaniem portfolio w stolicy małopolski.

W drugiej połowie 2023 roku w Trójmieście zanotowano wzrost liczby budowanych lokali o 821 jednostek, przy czym liczba jednostek gotowych nie uległa zmianie. Liczba dostępnych lokali w Łodzi wzrosła o 336 jednostek, co odzwierciedla oddanie dwóch inwestycji przez Vantage Rent oraz PFRN. Jednocześnie liczba lokali w fazie budowy została zmniejszona o tę samą liczbę. Łączne zasoby dostępne na koniec 2023 roku wyniosły 1 564 lokale. Nowe inwestycje w budowie powiększą istniejące zasoby o 287 jednostek. Katowice do początku 2025 roku powinny zwiększyć swoje zasoby PRS dwukrotnie. W pierwszej połowie 2023 rozpoczęto pierwszą inwestycję PRS w Lublinie. Projekt, którego właścicielem jest PFRN zakłada budowę 388 lokali mieszkalnych i 20 lokali usługowych, planowane oddanie powinno nastąpić pod koniec 2025 roku.

Mieszkania dotowane

W naszej analizie nie uwzględniamy lokali, które są subsydiowane (dopłaty do czynszu przez gminy) lub w których obowiązują kryteria selekcji najemców. Takich lokali, będących własnością PFRN, jest na Polskim rynku ok. 2,900 a dodatkowy 1,000 jest w budowie.

Prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski p.o. dyrektorem NCBR

Minister nauki Dariusz Wieczorek powołał prof. dr hab. inż. Jerzego Małachowskiego na pełniącego obowiązki dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Funkcję tę prof. Małachowski sprawuje od 7 marca br.

Prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski jest absolwentem Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Tytuł profesora w dziedzinie nauk technicznych nadano mu w roku 2019. Obszar jego prac naukowo-badawczych i wdrożeniowo-technologicznych skupia się na trzech głównych zagadnieniach: rozwój metod badań materiałów i konstrukcji, rozwój metod badań komputerowych i analiz symulacyjnych w zagadnieniach związanych z bezpieczeństwem i obronnością oraz rozwój metod badań w zagadnieniach związanych z inżynierią biomedyczną.

Kierował licznymi projektami oraz uczestniczył jako wykonawca w ponad 30 tego typu przedsięwzięciach ukierunkowanych na prace naukowe, rozwojowe i wdrożeniowe, finansowane m.in. przez NCN, NCBR, EU (FP6, FP7 i Horyzont 2020), EDA (European Defence Agency) i Science for Peace and Security (SPS-NATO). Efekty tych badań to m.in. 9 uzyskanych patentów oraz 3 kolejne w zatwierdzeniu; srebrny medal na Światowych Targach Wynalazczości, Badań Naukowych i Nowych Technik „Brussels INNOVA 2009”; 8 wdrożeń rozwiązań technologicznych zrealizowanych na rzecz podmiotów gospodarczych oraz kilkanaście ekspertyz technologicznych.

Był i jest członkiem komitetów naukowych ponad 40 konferencji krajowych i międzynarodowych. W ostatnim okresie prof. Małachowski pełni i pełnił funkcje w radach i komitetach naukowych m.in. jako członek Komitetu Mechaniki PAN, członek Sekcji Mechaniki Konstrukcji i Materiałów Komitetu Inżynierii Lądowej i Wodnej PAN, przewodniczący Rady Dyscypliny Naukowej Inżynieria Mechaniczna WAT, członek Rady Instytutu Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa (2019-2023), członek Rady Naukowej Wojskowego Instytutu Medycznego, członek Rady Naukowej IPPT PAN, członek Rady Doskonałości Naukowej (kadencja 2024-2027), członek Rady ds. Innowacyjności Przemysłu Województwa Łódzkiego (od grudnia 2022), ekspert Ministerstwa Edukacji i Nauki do oceny osiągnięć ewaluacyjnych w ramach jakości działalności naukowej za lata 2017-2021 oraz vice przewodniczący Kolegium Dziekanów Wydziałów Mechanicznych Polskich Uczelni Technicznych w kadencji 2020-2024. Prof. Jerzy Małachowski od roku 2016 pełni funkcje Dziekana Wydziału Inżynierii Mechanicznej WAT.

Regularnie wykonuje liczne recenzje artykułów naukowych w czasopismach z listy JCR. Jego dorobek publikacyjny to ponad 600 pozycji. W ostatnim okresie prowadził i prowadzi stałą współpracę międzynarodową z licznymi ośrodkami i uniwersytetami w Europie. Jest stypendystą fundacji NATO Fellowship Programme i US Research Council, dzięki którym mógł odbyć staże naukowe na Florida State University i Indiana State University.

Prof. Jerzy Małachowski w roku 2023 został nagrodzony za znaczące osiągnięcia w zakresie działalności naukowej (nagroda zespołowa). W roku 2022 otrzymał wyróżnienie zespołową nagrodą Rektora-Komendanta WAT za osiągnięcia organizacyjne. W roku 2019 otrzymał Medal Wydziału Budowy Maszyn i Zarządzania Politechniki Poznańskiej, a w roku 2016 został nagrodzony medalem im. Prof. J. Szmeltera.

W roku 2010 otrzymał Złoty Krzyż Zasługi od Prezydenta RP, a w roku 2011 Medal Komisji Edukacji Narodowej.

NCBR pod nadzorem Ministra nauki

7 marca br. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, po nieco ponad półtorarocznej przerwie, powróciło pod nadzór ministra właściwego ds. nauki i szkolnictwa wyższego. Nastąpiło to w efekcie wejścia w życie Ustawy z dn. 26 stycznia 2024 roku o zmianie ustawy o NCBR oraz ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

W okresie od 1 sierpnia 2022 roku do 6 marca 2024 roku nadzór nad Narodowym Centrum Badań i Rozwoju sprawował minister właściwy do spraw rozwoju regionalnego.

EURUSD powyżej 1,09 a giełdy ponownie w górę

Prezeska EBC Christine Lagarde wykonała wczoraj kolejny ostrożny krok w kierunku pierwszej obniżki stóp procentowych. Wspomniała o czerwcu jako możliwym terminie, ale była ostrożna co do tempa przyszłego luzowania polityki pieniężnej. Z kolei Powell podczas drugiego dnia zeznań w Kongresie przyznał ,że Fed jest bliski osiągnięcia pewności, która pozwoli na rozpoczęcie cyklu łagodzenia warunków monetarnych. Kurs EUR/USd na samą decyzję EBC zareagował spadkiem do 1,0860 po czym wykonał ruch w przeciwną stronę do poziomu 1,0950. Dax zyskał 0,7 proc., Nasdaq Composite 1,5 proc., Sp500 urósł o 1 proc. a Dow Jones zakończył dzień z dodatnim wynikiem 0,3 proc. Dziś uwaga przenosi się na raport NFP.

W swoim oświadczeniu EBC powtórzył swój pogląd, że obecny poziom kluczowych stóp procentowych, jeśli zostanie utrzymany „przez wystarczająco długi czas”, doprowadzi inflację z powrotem do celu 2% w dłuższej perspektywie. Ponadto prezes EBC Lagarde po raz pierwszy zasugerowała, że EBC uważa, że pierwsza obniżka stóp procentowych w czerwcu jest możliwa. Powiedziała, że EBC będzie miał więcej danych na kwietniowym posiedzeniu i dużo więcej w czerwcu, aby zdecydować, czy problem inflacji został rozwiązany na dłuższą metę. Jeśli chodzi o tempo potencjalnych cięć stóp, Lagarde pozostała ostrożna i podkreśliła, że przyszłe decyzje będą zależały od danych. Nowe projekcje inflacji oraz PKB zostały zrewidowane w dół. Dynamika wzrostu cen ma wynieść średnio w 2024 roku 2,6 proc. a w 2025 2,1 proc. Wzrost gospodarczy w bieżącym roku wg założeń ma uplasować się na poziomie 0,6 proc. a w kolejnych latach 1,5 proc. oraz 1,6 proc. Lagarde przyznała, że EBC nie będzie czekać z obniżkami aż cel banku zostanie osiągnięty.

Powell podczas zeznań przed Komisją Bankową Senatu jasno wskazał, że Fed jest bliski bycia pewnym, że inflacja trwale kieruje się w stronę celu banku centralnego. To jest kluczowy warunek do rozpoczęcia cięć kosztu pieniądza. Stwierdzenie to nie jest przełomowe ale dodatkowo spowodowało osłabienie dolara amerykańskiego, wzrosty indeksów giełdowych oraz spadki rentowności na rynku długu.

W czwartek otrzymaliśmy również konferencję prasową prezesa NBP. Na początku zostało podkreślone, że cel inflacyjny został osiągnięty ale jednocześnie Glapiński zaznaczył, że utrzymanie stóp na restrykcyjnym poziomie wynika z wielu czynników niepewności, w skład których wchodzą dalsze działania rządu dotyczące tarcz antyinflacyjnych. Został zaprezentowany wykres projekcji inflacji w dwóch scenariuszach: pierwszy zakłada przedłużenie działań osłonowych (Vat na żywność, ceny nośników energii) a drugi wycofanie się z nich. W pierwszej opcji wg prognoz banku inflacja w II połowie roku może wzrosnąć w okolice 8 proc. W obydwu opcjach dynamika wzrostu cen ma osiągnąć wartość zbliżoną do celu w horyzoncie prognozy. NBP jest zadowolony z silnej aprecjacji złotego, a siła PLN wg banku wynika m.in. z solidnych fundamentów polskiej gospodarki. Glapiński jednocześnie zaznaczył, że ewentualne działania Fed-u oraz EBC (obniżki) w połowie roku nie będą w żaden sposób determinować RPP do podjęcia decyzji o szybszym łagodzeniu warunków monetarnych. Złoty pozostał wczoraj mocny a dziś rano widzimy lekki osłabienie naszej waluty. EUR/PLN zbliża się do 4,31 a USD/PLN jest przy 3,94.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Uwagi BCC do projektu ustawy o zmianie ustawy o cudzoziemcach

Związek Pracodawców Business Centre Club przedstawił opinię do projektu ustawy z dnia 7 lutego 2024 roku – o zmianie ustawy o cudzoziemcach. W ocenie ekspertów BCC projekt powinien być poddane dogłębnej analizie i zmianom, a następnie ponownym konsultacjom. Najwięcej uwag dotyczy procedury legalizacji pracy za pośrednictwem Modułu Obsługi Spraw (MOS).

BCC ma uwagi do następujących punktów:

  1. Założenie dotyczące elektronicznego składania wniosku o wydanie zezwolenia pobytowego wyłącznie w formie elektronicznej.

Projekt zakłada zmianę sposobu składania wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy, zezwolenia na pobyt stały oraz zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego UE, a w przypadku  wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy również z obowiązkowymi załącznikami formalnymi poprzez zastąpienie obowiązku złożenia ww. wniosków w formie papierowej podczas osobistego stawiennictwa w urzędzie wojewódzkim obowiązkiem złożenia ww. wniosków w postaci elektronicznej z wykorzystaniem MOS.

Faktyczna sytuacja cudzoziemców nie pozwala  na to aby ustawowo wyłączyć możliwość składania wniosków o legalizację pobytu w formie tradycyjnej (wnioski papierowe). Nie pozwala na to również obecna wersja systemu MOS.

Rozwiązanie, jakie zakłada Projekt prowadzące do wykluczenia możliwości składania wniosków pobytowych w innej formie aniżeli forma elektroniczna jest w ocenie BCC nie do zaakceptowania. Należy wziąć pod uwagę, że istnieje grupa cudzoziemców dotkniętych wykluczeniem cyfrowym, w tym są to osoby starsze czy osoby z niepełnosprawnościami. Przyjęcie, że procedura ta jest jedynym możliwym sposobem na złożenie wniosku spowoduje, że wiele osób zostanie wykluczonych z możliwości złożenia wniosku o pobyt.

BCC stoi na stanowisku, że jakkolwiek należy wspierać korzystanie z nowych technologii również na etapie procedury dotyczącej legalizacji pobytu cudzoziemców to ścieżka ta może być dzisiaj jedną z możliwych dróg – alternatywą dla możliwości złożenia wniosku w formie papierowej. Obie te formy powinny być dopuszczalne tak długo, jak długo nie zostanie rozwiązany problem osób wykluczonych cyfrowo.

Istotną kwestią jest także niedopracowanie systemu MOS, w którym brakuje m.in funkcji śledzenia statusu sprawy.

  1. Problem związany z posiadaniem przez cudzoziemca podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego. Projekt przewiduje, że cudzoziemiec będzie podpisywał wniosek z użyciem podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego. Tymczasem pozyskanie tych podpisów wiąże się z koniecznością posiadania numeru PESEL. Projektodawca nie dostrzega, że w praktyce cudzoziemcy często mają problem z pozyskaniem numeru PESEL (jest to odrębna procedura administracyjna, która nie odbywa się na zasadach automatyzmu), w szczególności wtedy gdy nie podsiadają oni meldunku. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku, gdy cudzoziemiec nie posiada ważnego dokumentu podróży lub innego dokumentu stwierdzającego tożsamość i obywatelstwo, podczas gdy dokumenty są niezbędne do uzyskania numeru PESEL. Na problem związany z pozyskiwaniem numeru PESEL wskazują nie tylko cudzoziemcy, ale również pracodawcy. Wprowadzenie do Projektu ścieżki legalizacji pobytu za pośrednictwem systemu MOS z użyciem podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego wyłączy z możliwości legalizacji pobytu tę grupę cudzoziemców, która nie posiada numeru PESEL i napotkała trudności w jego pozyskaniu.
  2. Formalizm związany ze składaniem wniosku za pośrednictwem MOS. BCC zawraca uwagę na aspekt praktyczny złożenie wniosku w systemie MOS. Aby skutecznie złożyć wniosek cudzoziemiec musi wypełnić wszystkie pola wniosku, przy czym wykluczone jest wielu miejscach zastosowanie formy opisowej. Jednocześnie niewypełnienie któregokolwiek z pól nie pozwala na wysłanie wniosku. W obecnym stanie prawnym w przypadku, w którym cudzoziemiec nie potrafi wypełnić całego wniosku, bądź nie pamięta np. w jakich dokładnie datach przebywał ostatnio w Polsce często wypełnia wniosek stosując opisową formę lub pozostawiając określone pola do wypełnienia po zasięgnięciu informacji we właściwym urzędzie. Konstrukcja nowego wniosku rodzi ryzyko, iż cudzoziemcy będą wskazywali we wniosku jakiekolwiek informacje tylko po to, aby faktycznie doszło do złożenia wniosku.
  3. Wyłączenie utworzenia konta w MOS przez pełnomocnika. Niezrozumiałe dla BCC jest wyłączenie z kręgu podmiotów, które mogą założyć konto w MOS pełnomocników, którzy legalizują pobyt dla cudzoziemca oraz de facto wyłączenie możliwości złożenia wniosku przez pełnomocnika z wykorzystaniem podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego pełnomocnika. W ocenie BCC jest to sytuacja niedopuszczalna pozbawiająca cudzoziemców możliwości skorzystania z pomocy pełnomocnika przy legalizacji pobytu. Niezrozumiała i naruszająca podstawowe prawa cudzoziemców jest konstrukcja Projektu zmierzająca do ograniczenia (a wręcz wyeliminowania) kontaktu pełnomocnika ustanowionego przez cudzoziemca z właściwymi urzędami (brak możliwości założenia konta w systemie MOS przez pełnomocnika, brak możliwości dołączania spraw do konta pełnomocnika, brak zapisów dotyczących sposobu powiadamiania pełnomocnika o korespondencji doręczonej do danej sprawy za pośrednictwem MOS). W tym zakresie Projekt wymaga licznych zmian zmierzających do umożliwienia pełnego korzystania systemu MOS przez pełnomocników oraz umożliwienia im reprezentacji cudzoziemcó
  4. Problem rozwiązań przewidzianych w Projekcie dotyczących złożenia załącznika do wniosku. Jak wynika z Projektu czynnością warunkującą skuteczne złożenie wniosku Projekt czyni złożenie za pośrednictwem MOS załącznika opatrzonego kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem osobistym lub podpisem zaufanym przez podmiot powierzający wykonywanie pracy, organizatora stażu, jednostkę organizacyjną, na rzecz której cudzoziemiec ma wykonywać świadczenia jako wolontariusz, czy jednostkę prowadzącą BCC postuluje aby wyłączyć przesłankę złożenia załącznika do wniosku z wymogów formalnych skutecznego złożenia wniosku.

Jednocześnie BCC podkreśla, że jest to jedna ze zmian budząca największy niepokój.  Pomysłodawcy Projektu uzależniają bowiem samą skuteczność złożenia wniosku od działania osób trzecich. Zmiana ta będzie miała negatywne skutki w co najmniej dwóch obszarach. Po pierwsze, cudzoziemiec, który nie będzie w dniu składania wniosku posiadał załącznika będzie zaznaczał we wniosku jakikolwiek inny cel pobytu (niezgodnie ze stanem faktycznym), który nie obliguje do złożenia załącznika. Po drugie, zmiana może przyczynić się do zwiększenia czarnego rynku zatrudnienia w przypadku niektórych usług a co najmniej do utrudnienia ograniczania rozrastania się czarnego rynku, zwłaszcza w przypadku usług opieki i pomocy domowej. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że osoba starsza zatrudniająca opiekuna lub osoby zatrudniające pomoc domową będą wypełniały załącznik opatrując go elektronicznym podpisem. BCC stoi na stanowisku, że złożenie omawianego załącznika nie powinno być warunkiem skutecznego złożenia wniosku bowiem załącznik ten nie jest dokumentem niezbędnym do wszczęcia postępowania o legalizację pobytu.

BCC postuluje wprowadzenie do Projektu dodatkowej zmiany. Obecnie stroną postępowania o wydanie zezwolenia na pobyt i pracę (tzw. zezwolenie jednolite) jest wyłącznie cudzoziemiec. Warunki i tryb wydawania tego zezwolenia reguluje art. 114 i następne ustawy z dnia 12 grudnia 2013 roku o cudzoziemcach (t.j. Dz.U. z 2023 r., poz. 519; dalej jako: „Ustawa o cudzoziemcach”). Podobnie, również stroną innych postępowań, tj. o zmianę zezwolenia jednolitego czy jego wycofania, jest wyłącznie cudzoziemiec, który otrzymał zezwolenie jednolite na pobyt i pracę.

W praktyce uzyskanie zezwolenia jednolitego na pobyt i pracę wymaga również podania wielu informacji dotyczących pracodawcy i wykonywanej pracy. Dlatego właściwe urzędy rozpoznające wnioski składane przez cudzoziemców kierują do cudzoziemców pisma, w których zobowiązują ich do przedstawiania dokumentów, których cudzoziemcy nie posiadają i które często objęte są tajemnicą przedsiębiorstwa (np. kontraktów z klientami, stanu kont, zaświadczeń o niezaleganiu z opłacaniem należności publicznoprawnych). Równie często zdarza się, że w pismach adresowanych do cudzoziemca wyznaczane są terminy na dostarczenie informacji przez samego pracodawcę.

Przypomnieć należy, co nie pozostaje bez znaczenia, że stroną postępowania o wydanie samego zezwolenia na pracę jest pracodawca.

Zakładając racjonalność ustawodawcy, który przyjmuje, że: stroną postępowania o uzyskanie tytułu pobytowego jest cudzoziemiec a stroną postępowania o zezwolenie na pracę jest pracodawca, należałoby przyjąć, że prawo do czynnego udziału w postępowaniu powinien mieć zarówno cudzoziemiec, jak i pracodawca.

Obecna sytuacja, w której stroną postępowania jest wyłącznie cudzoziemiec, prowadzi do wielu nieporozumień i nieprawidłowości na etapie rozpoznawania wniosków, a finalnie do błędnych decyzji.

Jednocześnie, BCC postuluje aby z uwagi na obecną praktykę wydane zostały wytyczne zakazujące urzędom zamieszczania w pismach adresowanych do cudzoziemców zobowiązań kierowanych do pracodawców lub żądania od cudzoziemców dokumentów znajdujących się w wyłącznym posiadaniu przedsiębiorcy (podmiotu zatrudniającego). Proponowanym działaniem byłoby też określenie katalogu informacji i dokumentów, których można żądać na etapie rozpoznawania wniosków bowiem w obecnym stanie prawnym dochodzi do sytuacji żądania np. oświadczeń, których treść i forma nie ma żadnego oparcia w przepisach prawa (np. są to oświadczenia, których złożenia urzędy wymagają pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, choć nie ma do tego żadnej podstawy ustawowej). Należałoby w tych wytycznych zwrócić uwagę, iż urząd prowadzący postępowanie administracyjne ma prawo zwrócić się bezpośrednio do pracodawcy, ale nie może kierować zobowiązań adresowanych do przedsiębiorców w pismach, które nie są im doręczane.

  1. Niedoprecyzowane przepisy dotyczące UPO. Zgodnie z przepisami Projektu wniosek o udzielenie zezwolenia na pobyt uznaje się za założony w przypadku, gdy m.in. cudzoziemiec lub inna osoba uprawniona do złożenia wniosku otrzyma urzędowe poświadczenie odbioru przez wojewodę. W Projekcie brak jest regulacji, które w jakikolwiek sposób precyzowałyby moment, w którym takie urzędowe poświadczenie odbioru miałoby być wysyłane. W ocenie BCC Projekt powinien wyraźnie i w sposób niebudzący wątpliwości precyzować, że UPO doręczane jest cudzoziemcowi automatycznie po wysłaniu wniosku. Nie sposób bowiem przyjąć, że cudzoziemiec mógłby pozostawać w niepewności do tego czy złożył wniosek czy też nie, zwłaszcza mając na uwadze skutki, jakie niesie za sobą złożenie wniosku o legalizację pobytu we właściwym terminie.
  2. Niedoprecyzowane przepisy dotyczące wydawania zaświadczenia potwierdzającego złożenie wniosku. Równie niejasna jest zawarta w Projekcie regulacja przewidująca wydanie cudzoziemcowi przez wojewodę zaświadczenia potwierdzającego złożenie wniosku o legalizację pobytu. Jakkolwiek rozwiązanie to jest już obecnie stosowane przez urzędy to jednak BCC postuluje aby w Projekcie doprecyzowano, w którym momencie takie zaświadczenie ma zostać wydane, choćby przez wprowadzenie terminu instrukcyjnego.

W tym miejscu warto zauważyć, że obecnie obowiązujące przepisy generują sytuację, w której cudzoziemcy (a co za tym idzie również powierzający im pracę przedsiębiorcy) pozostają w niepewności co do swojego statusu pobytowego. Sytuacja ta wynika stąd, że o ile cudzoziemiec starający się o pobyt czasowy w Polsce jest zobligowany do złożenia wniosku to samo złożenie wniosku nie wszczyna postępowania administracyjnego. Zgodnie z art. 108 ust. 1 Ustawy o cudzoziemcach jeżeli termin na złożenie wniosku o udzielenie cudzoziemcowi zezwolenia na pobyt czasowy został zachowany i wniosek nie zawiera braków formalnych lub braki formalne zostały uzupełnione w terminie:

  • wojewoda umieszcza w dokumencie podróży cudzoziemca odcisk stempla potwierdzającego złożenie wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy;
  • pobyt cudzoziemca na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej uważa się za legalny od dnia złożenia wniosku do dnia, w którym decyzja w sprawie udzielenia zezwolenia na pobyt czasowy stanie się ostateczna.

Konstrukcja przepisów powoduje, że legalny pobyt w trakcie oczekiwania na wydanie decyzji uzależniony jest m.in. od tego, czy składany wniosek zawiera braki formalne czy też nie. Przy czym zaznaczenia wymaga, że brakami formalnymi, których nieuzupełnienie skutkuje brakiem możliwości wszczęcia postępowania są: poprawie uzupełniony i podpisany formularz wniosku, fotografie, oryginał dokumentu podróży, odciski linii papilarnych oraz załącznik nr 1 wniosku o pobyt czasowy w przypadku zezwolenia jednolitego. Zarówno cudzoziemiec jak i zatrudniający go przedsiębiorca nie mają w takiej sytuacji pewności czy pobyt cudzoziemca jest legalny czy też nie. Taka sytuacja ma miejsce w szczególności wtedy, gdy cudzoziemiec, w okresie legalnego pobytu, składa listownie wniosek o pobyt czasowy, jednak nie zostaje przez dłuższy czas wezwany do złożenia odcisków linii papilarnych, a co za tym idzie nie posiada stempla w paszporcie (ani też zaświadczenia). Należy wyraźnie wskazać, że niektóre urzędy wojewódzkie prowadzą postępowania  trwające od 12 do 18 miesięcy, jednocześnie pozostawiając cudzoziemca bez jakichkolwiek informacji na temat toku sprawy.

Sytuacja opisana powyżej jest w ocenie BCC poważna i wymaga szybkiej zmiany. Aktualnym i właściwym kierunkiem byłoby zwolnione cudzoziemca z obowiązku składania odcisków linii papilarnych na etapie składania wniosku o pobyt czasowy (czynność ta byłaby wykonywana na etapie odbioru decyzji pobytowej). Ponadto postępowanie winno być wszczynane  na podstawie złożonego wniosku, a ewentualne braki formalne winny być uzupełniane w jego trakcie.

Wskazać należy, że Projekt nie rozwiązuje opisanego problemu, a  z uwagi na niejasne regulacje będzie jeszcze te wątpliwości potęgował.

  1. Brak terminów obligujących urzędy do przeprowadzenia określonych czynności. W Projekcie brak jest w wielu miejscach terminów (nawet instrukcyjnych), w jakich urzędy powinny podjąć określone czynności, w szczególności brak terminu dla urzędu do wezwania cudzoziemca do osobistego stawiennictwa w urzędzie po złożeniu wniosku. Powoduje to, że procedura legalizacji pobytu będzie rozciągnięta w czasie bez żadnych gwarancji zakończenia jej w rozsądnym terminie.
  2. Przerzucenie obowiązku pobierania odcisków linii papilarnych na organy gminy. BCC postuluje obciążenie obowiązkiem pobierania od cudzoziemców odcisków linii papilarnych oraz pozostałych czynności, które mają być dokonane podczas wizyty stacjonarnej w urzędzie aby obowiązki te zostały przekazane do organów gminy tj. jednostek najbliższych cudzoziemcowi pod względem miejsca jego zamieszkania.
  3. Możliwość samozatrudnienia dla posiadaczy Niebieskiej Karty UE. W uzasadnieniu do Projektu wskazano, że związku z tym, że art. 15 ust. 5 dyrektywy 2021/1883/UE pozwala państwom członkowskim Unii Europejskiej na dopuszczenie posiadaczy Niebieskiej Karty UE do samozatrudnienia, które jednakowoż musi mieć charakter uzupełniający względem głównej działalności prowadzonej przez daną osobę na podstawie Niebieskiej Karty UE, projektodawca proponuje, aby cudzoziemcy, którym udzielono zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie wymagającym wysokich kwalifikacji oraz zezwolenia na pobyt czasowy w celu mobilności długoterminowej posiadacza Niebieskiej Karty UE, zostali uprawnieni do podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej na takich samych zasadach jak obywatele polscy, a zatem również na podstawie wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. BCC proponuje aby podjąć w Projekcie próbę zdefiniowania i dookreślenia, jakie znaczenie winno się nadać sformułowaniu „uzupełniający charakter względem głównej działalności prowadzonej przez daną osobę na podstawie Niebieskiej Karty UE”. Jest to sformułowanie niejasne, które w praktyce może prowadzić do rozbieżnej praktyki.

Kobiety zajmują mniej niż 1/3 stanowisk liderskich na całym świecie. 60% z nich rozważa zmianę pracy w tym roku

Jak wskazują dane zebrane przez ManpowerGroup, kobiety zajmują mniej niż 1/3 stanowisk kierowniczych oraz liderskich na całym świecie, choć stanowią połowę globalnej populacji aktywnej zawodowo. W połączeniu z faktem, że w ubiegłym roku na każdych 100 mężczyzn awansowanych ze stanowiska podstawowego na menedżera przypadło zaledwie 87 kobiet, niemal dwie trzecie specjalistek rozważa zmianę pracy w najbliższych miesiącach. Jakie działania podejmują przedsiębiorstwa, aby zmienić tę sytuację i wspierać inicjatywy na rzecz równości zawodowej?

Choć po wybuchu pandemii Covid-19 miliony specjalistek zrezygnowały z pracy, w zaledwie trzy lata globalny poziom zatrudnienia kobiet powrócił do stałego poziomu. Co więcej, to właśnie one przewodzą postpandemicznej odbudowie rynku pracy. W skali światowej, współczynnik aktywności zawodowej kobiet wynosi obecnie nieco ponad 50%.Specjalistki w wieku 25-54 lat należą do najbardziej aktywnych – rozwinęły one zupełnie nowe ścieżki kariery, opowiedziały się za lepszym wynagrodzeniem i benefitami, a także skorzystały z modelu pracy hybrydowej. Ich odsetek na globalnym rynku pracy osiągnął rekordowy poziom. – Stopień aktywizacji zawodowej kobiet rośnie. To doskonała wiadomość, ale warto także dodatkowo zadbać o to, by coraz więcej specjalistek znalazło się w pulach kandydatek na stanowiska kierownicze i związane z rozwojem rynku. Przykładowo, pomimo niedoboru talentów technologicznych w skali globalnej, kobiety nadal stanowią mniej niż 1/3 pracowników w branżach związanych z innowacjami – mówi Agnieszka Adamiec, Senior Business Development Manager w Manpower.

Z najnowszego raportu ManpowerGroup „Perspektywy świata pracy dla kobiet na rok 2024” wynika, że obecnie mniej niż połowa (41%) pracodawców na całym świecie deklaruje osiągnięcie pełnej równości płci w miejscu pracy. Niektóre branże czynią jednak znaczne postępy w tym zakresie – są to przede wszystkim sektory towarów i usług konsumpcyjnych (69%), finansów i nieruchomości (68%), usług komunikacyjnych (67%), opieki zdrowotnej i nauk przyrodniczych (67%) oraz technologii informacyjnych (66%). – Wiedza o tym, czego kobiety oczekują i potrzebują w ramach realizacji zawodowej, jest podstawą budowania równości. Aktywne podnoszenie kwalifikacji, zapewnienie autonomicznego wyboru modelu pracy czy wykorzystanie nowych technologii w celu zwiększenia elastyczności, mogą nam pomóc w uwolnieniu potencjału pracownic – dodaje ekspertka.

Tegoroczne dane ManpowerGroup pokazały, że na całym świecie inicjatywy firmowe na rzecz równości płci są realizowane w przypadku mniej niż połowy stanowisk. 1/3 respondentów uważa, że choć w ich przedsiębiorstwie podjęto inicjatywy na rzecz różnorodności, równości, włączenia społecznego i przynależności (DEIB), postęp w realizacji tych celów jest powolny lub niewielki. Wśród pozytywnych rekomendacji dla firm, które chciałyby przyspieszyć ten proces, warto zawrzeć:

– Zwiększenie elastyczności – ponad jedna trzecia respondentów na całym świecie (37%) potwierdza, że elastyczne zasady pracy są najskuteczniejsze w zatrzymywaniu i przyciąganiu różnorodnych talentów. Inne najważniejsze inicjatywy to: rozwój przywództwa (30%), kultura włączająca w spółce (29%), coaching/mentoring (28%) i partnerstwa akademickie (24%).

– Możliwość rozwoju liderskiego – 3 na 10 organizacji (30%) twierdzi, że programy rozwoju przywództwa skutecznie zawężają luki, które w przeszłości uniemożliwiały awans na stanowisko kierownicze.

– Wprowadzenie innowacji technologicznych – 65% pracodawców twierdzi, że nowe technologie pomogają im zwiększyć elastyczność, co promuje większą równość płci, 62% z nich uważa, że technologia dywersyfikuje ich źródła talentów IT, a 52% – że narzędzia oparte na sztucznej inteligencji pomagają w rekrutacji najlepszych kandydatów bez względu na płeć.

– Reskilling, upskilling, elastyczne świadczenia – rozwój umiejętności cyfrowych oraz przeprowadzanie ankiet pracowniczych w celu zachowania odpowiedniego work-life balance i modelu pracy sprzyjają zatrzymaniu w firmie najbardziej utalentowanych specjalistek.

Co wiemy po konsultacjach w sprawie KSeF

Pomiędzy 16 lutego a 1 marca 2024 r. trwały konsultacje ws. Krajowego Systemu e-Faktur. Zainteresowanie wdrożeniem e-faktur w Polsce jest duże – na 9 spotkaniach łącznie było ponad 10 tys. uczestników. Jakie wnioski nasuwają się po spotkaniach?

Ważne terminy

W styczniu Ministerstwo Finansów ogłosiło przetarg na przeprowadzenie audytu dotyczącego KSeF. Obecnie czekamy na jego wyniki. Natomiast 1 marca zakończyły się konsultacje, w których wzięli udział przedsiębiorcy, interesariusze i eksperci Ministerstwa Finansów. W trakcie spotkań omówione zostały najważniejsze kwestie dotyczące e-fakturowania i samego systemu. W efekcie w drugiej połowie marca będę opublikowane projekty zmian do KSeF. Finalnie nową datę startu obowiązkowego systemu, poznamy na przełomie kwietnia i maja, a cały proces legislacyjny ma się zakończyć do końca czerwca 2024 roku.

Co wiemy po konsultacjach w sprawie KSeF

Jakie zmiany w KSeF?

Ministerstwo Finansów od samego początku informowało, że w w zakresie samego systemu jak i aktów prawnych, nie zajdą znaczące przekształcenia. Zmiany po konsultacjach, nie będą rewolucyjne, będą natomiast spełniały funkcję uzupełniającą i naprawczą. Obecnie brakuje jeszcze wielu wytycznych, chociażby do samego kodu QR, czy też funkcjonowania trybu awaryjnego systemu. Z zapowiedzi wynika, że specyfikacja ma być opublikowana wraz z aktami prawnymi.

Nie jest też znana wydajność samego systemu. Ministerstwo Finansów posiada informacje o tym, jakiego dnia wystawianych jest najwięcej faktur, ale jest to informacja z pliku JPK. Te dane mogą odbiegać od rzeczywistości.

Faktury w KSeF

Istotnym problem systemu jest brak informacji, z jakiego powodu odrzucona jest faktura. W związku z tym planowane jest wdrożenia rozwiązania powiadamaiającego. Dzięki temu będziemy wiedzieli, w którym miejscu popełniony został błąd przy wystawieniu faktury.

Ministerstwo jest też otwarte na rozmowy ws. udoskonalenia wystawiania faktur na pracowników. Obecnie proponowany jest identyfikator pracownika, jednak ten sposób wymaga zmian. Pracownik, który przy zakupie nie poda swojego identyfikatora lub poda błędny, nie będzie podlegał korekcie lub uzupełnieniu.

Największym znakiem zapytania są jednak faktury konsumenckie. Na konsultacjach zarówno po stronie Ministerstwa Finansów, jak i uczestników nie wypracowano rozwiązania. W mojej ocenie faktury konsumencie nie powinne znaleźć się w systemie.

Płatność za e-Faktury

MInisterstwo Finansów zapowiedziało, że pozostawi obowiązek oznaczania płatności w tytule przelewu 35 znakowym numerem KSeF. Jednocześnie za brak numeru nie będą póki co przewidywane kary. Przy czym obowiązku podawania numeru nie będzie, jeśli zapłaty dokonamy szybkimi płatnościami czy BLIKiem. Obowiązkiem oznaczania objęte będą “zwykłe przelewy”. System też umożliwi pobranie identyfikatora zbiorczego w przypadku płatności kilku faktur dla jednego kontrahenta, również w przypadku płatności częściowych.

Uprawnienia i pełnomocnictwa

Od 1 lipca 2024 r. planowane jest włączenie opcji pobierania certyfikatów, które mają zastąpić tokeny. Tokeny będą funkcjonowały do 31.12.2024 r. Biuro rachunkowe posiadające pełnomocnictwo będzie miało możliwość wskazania konkretnego pracownika, który uzyska dostęp do klienta. W związku z tym pracownicy biur nie będą mieli dostępu do wszystkich klientów.

Kiedy wejdzie KSeF?

Nowy termin wejścia obowiązkowego KSeF poznamy na przełomie kwietnia i maja. Na jednej z konsultacji rozważano wejście KSeF w etapach. Przy czym większość uczestników i pracowników Ministerstwa Finansów uznało, że ten pomysł może wprowadzić więcej zamieszania. Etapowość sprawdziła się np. w pliku JPK, gdzie odbiorcą plików jest Ministerstwo Finansów, jednak w tym mamy jeszcze drugiego przedsiębiorcę.

Autor: Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt

EBC nie zmienił stóp procentowych

EBC pozostawił stopy procentowe na obecnym poziomie. EBC utrzymuje tak wysokie stopy już od kilku miesięcy. Inflacja zmierza do celu 2 proc., jednak szczególną uwagę trzeba teraz przyłożyć do odczytów inflacji bazowej. Prezes Lagarde podkreśla, że obniżki nastąpią wtedy, kiedy EBC będzie pewny, że proces dezinflacji jest trwały i doprowadzi do celu.

Wydaje się, że EBC może poczekać z decyzjami jeszcze kilka miesięcy. Ważne będą dane o inflacji (wskazujemy tutaj szczególnie na inflację w usługach) – i kondycji rynku pracy. Presji na EBC nie wywierają także decyzje FEDu czy Banku Anglii, które również nie spieszą się z obniżkami. W związku z powyższym, pierwszych obniżek ze strony EBC spodziewamy się najwcześniej w czerwcu.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

NBP: Inflacja w lutym w zakresie celu, ale niepewność co do dalszych działań

Jako że środowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu po raz piąty z rzędu stóp procentowych na niezmienionym poziomie (5,75%) nie stanowiła najmniejszego zaskoczenia, uwaga skoncentrowała się w marcu na nowych projekcjach makroekonomicznych i konferencji prasowej prezesa Rady. Ta, jak podkreślił sam Adam Glapiński, stała zaś pod hasłem: „niepewność”.

Choć właściwe dane na ten temat otrzymamy dopiero za nieco ponad tydzień (15.03), to zgodnie ze słowami prezesa NBP według wstępnych szacunków inflacja znalazła się w lutym w zakresie celu inflacyjnego (2,5% ± 1 pp.). Owa informacja stanowiła jeden z najbardziej uwypuklonych elementów marcowej konferencji, choć – zgodnie z retoryką prezesa – prawdopodobnie nie będzie miała większego wpływu na ruchy w zakresie polityki monetarnej banku w najbliższych miesiącach.

Uwaga koncentruje się wciąż na niepewności dotyczącej kształtowania się dalszej ścieżki inflacji oraz przekonaniu banku, że w drugiej połowie roku zaobserwujemy jej ponowny wzrost. Wspomniana niepewność wynika z dwóch kluczowych czynników:

  • Możliwego powrotu pięcioprocentowego podatku VAT na żywność, który mógłby według szacunków NBP wpłynąć na wzrost dynamiki cen o niecały punkt procentowy (0,9 pp.).
  • Potencjalnej likwidacji tarcz antyinflacyjnych, wpływających na zakotwiczenie cen energii elektrycznej czy gazu.

O ile pierwszy z elementów może przestać być niewiadomą już w najbliższych dniach (patrząc na zintensyfikowane komunikaty ze strony władz), o tyle druga kwestia może nie zostać rozwiązana aż do czerwca, do kiedy obowiązuje obecna ustawa. Utwierdza nas to w przekonaniu, że przynajmniej do tego czasu Rada nie zdecyduje się ani na zmianę poziomu stóp procentowych, ani na komunikaty, które mogłyby sytuację w zakresie przyszłych ruchów na płaszczyźnie polityki monetarnej nieco rozjaśnić.

Choć mało prawdopodobny, to najczarniejszy ze scenariuszy banku zakłada powrót inflacji do 8,4% na koniec IV kwartału br. W czasie samej konferencji przedstawione zostały dwie – zależne od działań w zakresie cen regulowanych – możliwe ścieżki kształtowania się ścieżki inflacyjnej. Obie zakładają jednak unormowanie się jej w zakresie celu w horyzoncie prognozy.

Pełny raport o inflacji opublikowany zostanie w poniedziałek, już dziś powiedzieć możemy jednak, że bazowa projekcja inflacyjna banku zakłada, ze roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 2,8–4,3% w 2024 r., 2,2–5,0% w 2025 r. oraz 1,5–4,3% w 2026 r. Stanowi to rewizję w dół względem stanu z listopada – szczególnie pokaźną dla roku bieżącego.

Wykres 1: Projekcje inflacyjne NBP [środek przedziału] (listopad ’23 vs. marzec ’24)Projekcje inflacyjne NBP [środek przedziału]

Źródło: NBP Data: 07.03.2024

Rewizję w górę odnotowaliśmy zaś w zakresie prognoz gospodarczych. Bank oczekuje, że roczny wzrost PKB znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 2,7–4,3% w 2024 r., 3,2–5,3% w 2025 r. oraz 2,0–4,5% w 2026 r. Bardziej optymistyczny ogląd gospodarczy został przez prezesa Glapińskiego przedstawiony także i w czasie samej konferencji, choć – co podkreślił – słabe notowania Niemiec – głównego partnera gospodarczego Polski – mogą stanowić w owym względzie istotny czynnik ryzyka.

Wykres 2: Projekcje PKB NBP [środek przedziału] (listopad ’23 vs. marzec ’24)Projekcje PKB NBP [środek przedziału]

Źródło: NBP Data: 07.03.2024

Choć kurs EUR/PLN niemal nie drgnął, to komunikaty prezesa można odebrać jako nieco mniej jastrzębie aniżeli w miesiącu poprzednim. Podkreślał on niejednokrotnie, że RPP jest w stanie z dużą precyzją przewidzieć kształtowanie się sytuacji inflacyjnej jedynie do końca czerwca. Do momentu, gdy sprecyzowane zostaną plany rządu w zakresie ewentualnej kontynuacji programu tarcz antyinflacyjnych, wątpliwym wydaje się, aby posiedzenia Rady mogły przynieść istotną zmianę retoryki. Wygląda na to, że na obniżki jeszcze w tym roku możemy liczyć tylko, jeżeli spełni się jeden z bardziej optymistycznych dla Banku scenariuszy, oznaczający utrzymanie w dużej mierze status quo w zakresie cen regulowanych.

Autor: Michał Jóźwiak – analityk Ebury

Stopy procentowe bez zmian: RPP i Kanada trzymają kurs, USA zaskakuje słabszymi danymi o zatrudnieniu

Wczorajsza decyzja w sprawie stóp procentowych nie zaskoczyła rynków. Raport ADP może sugerować potencjalną zadyszkę tamtejszego rynku pracy. Kanada podobnie jak Polska nie zmienia stóp procentowych.

RPP nie zaskoczyła

Zgodnie z oczekiwaniami wczorajsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej nie spowodowało zmian stóp procentowych. Nadal główna stopa znajduje się na poziomie 5,75%. Należy zwrócić uwagę, że to nadal o 0,5% mniej niż Czechy i 1,25% mniej niż Rumunia, nie wspominając o Węgrzech, gdzie mimo serii silnych cięć nadal stopy są na poziomie 9%. Patrząc na inne państwa w podobnej sytuacji, mamy jeszcze sporo przestrzeni, by czekać z obniżkami, mimo silnie spadającego poziomu inflacji. Dzisiejsza konferencja ma jednak spory potencjał zamieszać w notowaniach złotego. Spadek tempa wzrostu cen był bowiem na tyle silny, że możemy oczekiwać pewnego złagodzenia tonu wypowiedzi prezesa NBP, Adama Glapińskiego. Gdyby faktycznie zmieniła się narracja, byłby to sygnał osłabiający złotego. Biorąc pod uwagę ostatnie wystąpienie i deklaracje braku zmian do końca roku, wydaje się, że ciężko sobie wyobrazić obecnie jakąś wypowiedź istotnie umacniającą złotego.

Słabsze dane zza oceanu

Wczoraj poznaliśmy wynik raportu ADP na temat zatrudnienia. Wygląda, że liczba nowych miejsc pracy tworzonych w USA jest niższa, niż oczekiwano. 140 tysięcy to niby „tylko” 10 tysięcy mniej od oczekiwań. Te 10 tysięcy to jednak okazał się wystarczający powód, by sięgnąć do najniższych poziomów dolara względem euro od końca stycznia. Powodem tej reakcji jest oczywiście obawa inwestorów o kondycję amerykańskiego rynku pracy. Mniej tworzonych miejsc pracy to potencjalnie sygnał możliwego nadchodzącego wzrostu poziomu bezrobocia.

Kanada nie zmienia stóp procentowych

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami analityków Bank Kanady nie zmienił stóp procentowych. Pozostały one na niezmienionym poziomie 5%. Wygląda na to, że kanadyjscy decydenci czekają na ruch swojego jedynego sąsiada lądowego. Do momentu, kiedy FED nie ruszy stóp, nie należy się zatem nastawiać na zbyt wiele. Obecne prognozy mówią o obniżce stóp w USA dopiero na czerwcowym posiedzeniu. Taki scenariusz zamroziłby na 3 miesiące stopy procentowe, mimo inflacji poniżej 3%. Patrząc jednak na wczorajsze reakcje rynków, część inwestorów już grała pod niespodziankę, bo po samej decyzji zamykali swoje pozycje, czym wywołali umocnienie dolara kanadyjskiego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz decyzji RPP warto zwrócić uwagę na:

14:15 – strefa euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:45 – strefa euro – konferencja prasowa po posiedzeniu EBC,
15:00 – Polska – wystąpienie szefa NBP.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

84% dyrektorów ds. compliance spodziewa się wzrostu presji ze strony organów regulacyjnych w ciągu najbliższych 2 lat – raport KPMG

Stale zmieniające się regulacje i wymogi prawne sprawiają, że rośnie presja i oczekiwania względem działów ds. etyki i zgodności z przepisami (ang. compliance). Rosną również potrzeby kadrowe – 72% międzynarodowych Chief Compliance Officers (CCOs) deklaruje zwiększenie liczby pracowników w swoich zespołach w ciągu najbliższego roku. Wśród priorytetów znalazło się również zwiększenie wydatków na technologie oraz dostosowywanie działań organizacji do wymogów ESG – wynika z badania KPMG przeprowadzonego wśród 765 dyrektorów ds. etyki i zgodności.

Aż 84% dyrektorów ds. etyki i zgodności, którzy wzięli udział w badaniu KPMG spodziewa się, że w ciągu najbliższych dwóch lat będzie musiało stawiać czoła presji związanej z rosnącymi oczekiwaniami i kontrolami organów regulacyjnych. Nowe wymogi prawne i regulacyjne, a także dynamicznie zmieniające się trendy i oczekiwania względem działów compliance sprawiają, że zarządzający tym obszarem w firmach muszą dostosować swoje plany do sytuacji na rynku. Poprawa wydajności działań compliance ma być realizowana poprzez rozwój zespołów, ale też inwestycje w najnowsze rozwiązania technologiczne, szczególnie te związane z analityką danych i cyberbezpieczeństwem.

Nowe technologie w służbie compliance

70% respondentów planuje zwiększenie budżetu na rozwój nowych technologii w ciągu najbliższego roku. Dla 36% CCOs priorytetem ma być poprawa cyberbezpieczeństwa, a dla 35% ochrony danych osobowych. Natomiast 30% ankietowanych jako obszary największych wyzwań na najbliższe dwa lata wskazuje analitykę danych i modelowanie predykcyjne. Dyrektorzy ds. compliance wskazali, że w ich firmach w ciągu najbliższych dwóch lat priorytetowymi obszarami do automatyzacji będą m.in. ocena ryzyka, monitorowanie, testowanie i mapowanie regulacyjne.

Automatyzacja procesów i analityka zgromadzonych danych w celu zbudowania mechanizmów wykrywania potencjalnych zagrożeń, nieprawidłowości lub nadużyć wydają się znaczącym krokiem rozwoju działów compliance, szczególnie gdy firmy chcą podążać za najnowszymi trendami oraz standardami ESG.

Dynamiczne i zmieniające się otoczenie regulacyjne wymaga ciągłego monitorowania i dostosowywania strategii zgodności z przepisami. To skłania dyrektorów ds. compliance do nieustannego rozwoju swojej funkcji. Przykładem takich zmian jest np. wprowadzenie ustawy o sygnalistach w Polsce, które będzie wymagało elastycznego dostosowania strategii compliance. W kontekście postępu technologicznego, dyrektorzy ds. compliance pozostają odpowiedzialni za efektywne wykorzystanie analityki danych do monitorowania ryzyka oraz zarządzania zgodnością m.in. w obszarach takich jak ESG, cyberbezpieczeństwo i ochrona danych osobowych. Jednak ich głównym zadaniem jest kształtowanie kultury organizacyjnej, promowanie etycznego zachowania wśród pracowników oraz budowanie zaufania zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz firmy. Skonfrontowanie się z tymi wyzwaniami wymaga nie tylko głębokiej wiedzy z zakresu przepisów, ale również zdolności strategicznego myślenia i elastycznego dostosowywania się do dynamicznie ewoluujących warunków biznesowych – mówi Iwona Sprycha, Partner w Dziale Deal Advisory, Szef Zespołu HR Advisory & Change Management oraz Szef Zespołu Forensic w KPMG w Polsce.

Nadążyć za wymogami ESG

Zaledwie 7% ankietowanych dyrektorów ds. etyki i zgodności uznaje własne programy zgodności ze standardami ESG za w pełni rozwinięte, natomiast 41% ankietowanych przyznaje, że programy te są w ich firmach nadal w fazie planowania lub przygotowań. W wielu organizacjach proces wdrażania wymogów ESG jest na wczesnym etapie – trwa zapoznawanie się z nowymi przepisami i rozważanie różnych modeli biznesowych, odpowiadających standardom. Jednocześnie interesariusze coraz częściej rozliczają firmy z realizacji wymogów ESG, więc kluczowe staje się wprowadzenie mechanizmów kontrolnych, które będą uwzględniać wpływ organizacji na środowisko i społeczeństwo. Rolą dyrektorów compliance jest projektowanie i wdrażanie solidnych ram zgodnych z korporacyjną strategią ESG. To podstawa do monitorowania ryzyka w obszarze zrównoważonego rozwoju oraz raportowania danych niefinansowych.

O RAPORCIE:

Raport „KPMG Global Chief Ethics and Compliance Officer survey”, powstał na podstawie badania przeprowadzonego wśród 765 dyrektorów ds. compliance z największych firm z sześciu sektorów przemysłu: opieki zdrowotnej i nauk przyrodniczych; bankowości, rynków kapitałowych i ubezpieczeń; produkcji przemysłowej; rynków komercyjnych i handlu detalicznego; technologii, mediów i telekomunikacji; energii i zasobów naturalnych.

Na podstawie odpowiedzi udzielonych przez respondentów przedstawiono aktualną sytuację oraz dwuletnią perspektywę dotyczącą złożoności przepisów, wyzwań operacyjnych, kształtowania etycznej kultury organizacyjnej, aspektów ESG oraz dynamicznego rozwoju technologii w kontekście compliance.

Inwestorzy nie dostrzegają problemów gospodarczych

Jeszcze w połowie lutego widać było chęć rozpoczęcia korekty na Wall Street oraz GPW, ale potem sytuacja zmieniła się diametralnie. Korektę zakończyła publikacja 21 lutego raportu Nvidii, która jest czołowym producentem układów scalonych wykorzystywanych przez sztuczną inteligencję (AI). Ta jedna spółka pociągnęła w górę notowania dużych firm. 

Luty, który jest zwykle trzecim z najgorszych miesięcy roku, nie potwierdził więc tym razem tej statystki. W USA, jak pisze Bloomberg, rynek był atakowany przede wszystkim przez tzw. casino crowd, czyli tłum traktujący giełdę jak kasyno. Analitycy Citigroup twierdzą, że stawiających na wzrost indeksów jest najwięcej od trzech lat. Indeks CNN, który pokazuje nastroje od skrajnej chciwości po skrajny strach, ciągle jest na polu „skrajna chciwość” albo blisko niego.

Dziwnie to wszystko wyglądało. Widać było, że rynek gotów jest do korekty. Problem jednak w tym – jak piszą główne agencje informacyjne – że hossa wystraszyła obóz niedźwiedzi. Zwykle gra on na spadki indeksów, ale tym razem boi się mocno angażować po spadkowej stronie rynków.

Na rynku surowców złoto pozazdrościło wzrostów bitcoinowi. Powoli drożało, ale pokonało opór na poziomie 2070 dolarów wybijając się powyżej 2100 dolarów. Jeśli zapomnieć o dziwnym i chwilowym wyskoku ceny z 4 grudnia 2023 roku, to śmiało można powiedzieć, że cena złota biła w lutym rekordy.

Na rynku walutowym niewiele się w lutym zmieniło. Po początkowym umocnieniu dolara (i osłabieniu złotego) druga połowa lutego przyniosła zwrot i cały miesiąc zakończył się praktycznie neutralnie. Nie było widać wielkiego efektu tego, ze Komisja Europejska odblokowała KPO i środki spójności (w sumie blisko 140 mld euro). Ten fakt już dawno rynki zdyskontowały. Nie ulega jednak wątpliwości, że silny zloty pozostanie z nami na dłużej.

Wróćmy do fundamentów. W Chinach sytuacja gospodarki nadal była niedobra. Nadal mocno ciążył jej rynek nieruchomości i duże problemy deweloperów. Było tak źle, że bank inwestycyjny Goldman Sachs napisał wprost: nie inwestujcie w Chinach. We wtorek 5 marca rozpoczęło się posiedzenie chińskiego parlamentu, skąd napływały niejednoznaczne sygnały. Z jednej strony były pozytywy (np. zapowiedź utrzymania w 2024 roku pięcioprocentowego wzrostu PKB), ale nie było obietnicy wsparcia gospodarki potężnymi środkami rządowymi, czego rynki się domagają.

Nastroje wokół Chin są według mnie na absolutnym dnie, od którego mogą się odbić. Po 2023 r., kiedy to – wbrew trendom na innych giełdach – indeksy w tym kraju spadały, rok 2024 może się okazać dużo lepszy. Jak pisze Bloomberg, Chiny zobowiązały się wykorzystać wszystkie zasoby, by dokonać przełomu w nauce i stać się liderem w dziedzinie sztucznej inteligencji oraz produkcji układów scalonych. Ja bym Chin nie lekceważył. W wyścigu naukowych osiągnięć, który podobny jest do wyścigu zbrojeń z XX wieku, zdecydowanie nie są one na przegranej pozycji.

W USA warto odnotować pogarszające się wskaźniki gospodarki. Słabnie sprzedaż detaliczna, produkcja, nastroje konsumentów, sprzedaż dóbr trwałego użytku, a inflacja co prawda spada, ale nie tak mocno jak tego oczekiwano (zamiast 2,9 proc. zobaczyliśmy 3,1 proc.). Jaki z tego wniosek? Że istnieje ryzyko pojawienia się stagflacji, czyli dość wysokiej inflacji i słabego wzrostu gospodarczego.

Na razie głosy na ten temat są bardzo ciche i słychać je na obrzeżach rynków. Inwestorzy to jednak takie stado, które bardzo łatwo jest popchnąć w jednym kierunku. Pogodzili się już z tym, że Komitet Otwartego Rynku obniży stopy w tym roku nie sześć, jak oczekiwali optymiści, a jedynie trzy razy. Na razie jednak nie boją się stagflacji. Gdyby tak się stało, to na rynkach zapanuje prawdziwa korekta.

Piotr Kuczyński, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

Luty na rynku deweloperskim: deweloperzy nadrabiają braki podażowe, chętnych na mieszkania przybywa

Luty na rynku deweloperskim potwierdził, że mimo wygaszenia programu BK2% nie brakuje chętnych na zakup mieszkań. Na 7 największych rynkach w Polsce deweloperzy sprzedali bowiem 4,6 tys. lokali, czyli o 9% więcej m/m i o 17% więcej r/r. Równocześnie wprowadzili do oferty 4,7 tys. mieszkań. Nie był rekordowy wynik w skali ostatnich 12 miesięcy , ale widać, że w większości miast oferta mieszkań się odbudowuje. Natomiast ceny wciąż rosną, a do grona miast z ze średnią ceną powyżej 15 tys. zł/mkw. dołączył Kraków.

Deweloperzy działający na 7 największych rynkach w Polsce mogą uznać luty za całkiem udany miesiąc. 4,6 tys. sprzedanych przez nich lokali to wynik zbliżony do średniej z ostatniego półrocza, ale o 9% lepszy niż miesiąc wcześniej i o 17% wyższy w porównaniu do ubiegłego roku. Wiele wskazuje więc na to, że poziom sprzedaży mieszkań deweloperskich stabilizuje się na poziomie ok. 4,4 tys. miesięcznie.

Większe zmiany widoczne były natomiast po stronie podażowej. Po okresie wzmożonego popytu w drugim półroczu ubiegłego roku deweloperzy wciąż bowiem nadrabiają braki w ofercie. Według danych Otodom Analytics w lutym na 7 największych rynkach wprowadzili oni do sprzedaży 4,7 tys. nowych lokali, czyli o 12% mniej niż w styczniu. To jednak nadal dobry wynik – czwarty najwyższy w ciągu ostatnich 12 miesięcy i aż o 139% wyższy niż rok wcześniej.

W efekcie na koniec miesiąca łączna oferta deweloperska w Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Trójmieście, Warszawie i we Wrocławiu była o blisko 3% wyższa niż w styczniu i wyniosła 41,2 tys. lokali. To jednak nadal o 8 % mniej niż w lutym 2023 r.

Wzrost w lutym o ponad tysiąc lokali oferty deweloperów w porównaniu ze styczniem, zaskakuje. Na pierwszy rzut oka nie znajduje bowiem uzasadnienia w nadwyżce liczby mieszkań wprowadzonych do sprzedaży i sprzedanych przez firmy deweloperskie w lutym. Na 7 największych rynkach deweloperzy wprowadzili do sprzedaży zaledwie kilkadziesiąt mieszkań więcej niż sprzedali. Skąd zatem wziął się wzrost liczby oferowanych przez nich mieszkań? Źródłem takich anomalii są najczęściej mieszkania, które “wracają do oferty”, czyli te, które we wcześniejszym okresie zostały zarezerwowane lub sprzedane. Tak też było w lutym, kiedy niemal 800 lokali zarezerwowanych przez klientów w poprzednich miesiącach, zasiliło ponownie ofertę deweloperów. Wiele wskazuje na to, że były to mieszkania zarezerwowane z nadzieją na uzyskaniem finansowania w ramach Programu BK 2%. W danych z lutego – podobnie jak w danych z badania styczniowego – widoczne są efekty działania rządowego programu Pierwsze Mieszkanie, który formalnie został wygaszony na przełomie 2023 i 2024 roku. – podkreśla Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań Otodom Analytics.1 mieszkania w sprzedaży

Nierówna sytuacja w miastach

Mimo ogólnie stabilnego poziomu sprzedaży i odbudowującej się oferty, sytuacja na największych polskich rynkach nie jest jednolita, a luty przyniósł pewne niespodzianki.

We Wrocławiu po kilku słabszych miesiącach, nabywcy znów ruszyli po zakup mieszkań. W lutym deweloperzy sprzedali na tamtejszym rynku blisko 700 lokali – o połowę więcej niż miesiąc wcześniej i najwięcej od września 2023 roku. I chociaż liczba nowych wprowadzeń w lutym była w tym mieście o połowę niższa niż w styczniu, to kupujący mieli do dyspozycji nieco ponad 5 tys. mieszkań, czyli 2% więcej niż miesiąc wcześniej.

Z kolei Poznań zaskakująco uplasował się na drugim miejscu pod względem liczby wprowadzonych do sprzedaży lokali deweloperskich, zaraz za Warszawą. W stolicy Wielkopolski na rynek trafiło ponad 890 nowych mieszkań. To trzeci najwyższy wynik w Poznaniu w historii, a zarazem więcej niż przybyło w lutym łącznie w Krakowie i w Trójmieście.

Natomiast W Krakowie od początku roku widoczny jest spadek aktywności deweloperskiej. W styczniu i w lutym do oferty w mieście dołączyło w sumie nieco ponad 1000 lokali. A to, jak podkreślają eksperci Otodom, zdecydowanie za mało na potrzeby tak dużego rynku. Równocześnie poziom sprzedaży w Krakowie nie należy do imponujących (poniżej 600 mieszkań w lutym), co może wynikać nie tyle z niechęci klientów do zakupów, ale z niskiego poziomu oferty.

Widać poprawę, a ceny nadal rosną

Analizując czas wyprzedaży oferty, w lutym widać było stopniową poprawę w miastach, w których sytuacja była trudna. Gdyby sprzedaż utrzymała się na poziomie z ostatnich trzech miesięcy, a do oferty nie trafiały nowe projekty, nadal najszybciej wyczerpałaby się ona w Warszawie (2,3 kw.) oraz w Krakowie (2,4 kw.). To jednak odpowiednio o 0,5 kw. i 1 kw. dłużej niż we wrześniu 2023 roku.

W miastach, gdzie sytuacja była korzystna, widać natomiast większe ryzyko nadpodaży mieszkań deweloperskich. Dotyczy to przede wszystkim łódzkiego rynku, na którym oferta przy poziomie sprzedaży z ostatnich trzech miesięcy wystarczyłaby na półtora roku.

2 mieszkania w wyprzedażPoprawiająca się sytuacja pociągnęła za sobą dalsze wzrosty cen. W lutym do grona miast, w których trzeba zapłacić średnio powyżej 15 tys. zł/mkw., dołączył Kraków. Tym samym obok Warszawy (średnio 16,5 tys. zł/mkw.) i Gdańska ( 15,1 tys. zł/mkw.) stał się jedną z najdroższych lokalizacji w Polsce. A gdzie jest najtaniej? Wciąż w Łodzi, chociaż i tutaj po przebiciu w styczniu granicy 10 tys. zł/mkw. ceny wzrosły w lutym o ok. 300 zł/mkw.

Niestety nie mamy dobrych wiadomości dla tych, którzy rozważając zakup mieszkania, czekają na spadki cen. Wnioski z analizy cen mieszkań w inwestycjach deweloperskich wprowadzanych do sprzedaży w lutym w największych polskich miastach są jednoznaczne. Na wszystkich analizowanych rynkach mieszkania we wprowadzonych w lutym projektach były droższe od tych, które były już oferowane. Zmiana warunków technicznych, której wejście w życie w 2024 roku jest przesądzone, będzie niestety sprzyjała dalszym wzrostom. – podsumowuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań Otodom Analytics.3 mieszkania ceny

Inwestycje na rynku nieruchomości komercyjnych przyspieszą w drugiej połowie roku

W 2024 roku inwestycje w nieruchomości komercyjne w Polsce nabiorą tempa i mogą wzrosnąć o 10 proc. rok do roku – wynika z raportu „Market Outlook 2024” CBRE. Tendencja będzie widoczna szczególnie w drugiej połowie roku, w sektorach przemysłowym i logistycznym oraz mieszkaniowym. Na rynku biurowym w największych miastach w Polsce najemcy będą utrzymywać wysoką aktywność, a rynek handlowy do rozwoju pobudzi niższa inflacja i rosnąca siła nabywcza konsumentów. Czynnikami ryzyka pozostają sytuacja geopolityczna oraz wysoka inflacja bazowa.  

Prognozy dotyczące gospodarki i rynku nieruchomości komercyjnych pozwalają na optymistyczne spojrzenie w przyszłość. Negatywne tendencje, takie jak niższy wzrost PKB, wysoka inflacja i stopy procentowe, zaczynają się odwracać. Opóźniony wpływ wyższych stóp procentowych pozwala przewidywać szybszy wzrost gospodarczy, co powinniśmy zacząć odczuwać szczególnie w drugiej połowie 2024 roku. Polska będzie także beneficjentem wzrostu globalnej aktywności. Według naszego badania przeprowadzonego wśród inwestorów Polska znalazła się na trzecim miejscu w pierwszej dziesiątce krajów, w których oczekiwany jest najwyższy zwrot z inwestycji w nieruchomości w 2024 roku. Dodatkowo Warszawa jako jedyna stolica krajów Europy Środkowo-Wschodniej znalazła się na liście dziesięciu najbardziej atrakcyjnych europejskich kierunków inwestycyjnych – mówi Katarzyna Gajewska, dyrektorka w dziale badań i analiz rynku w CBRE.

Jak wynika z prognoz CBRE, w 2024 roku wolumen inwestycji w całej Europie, także w Polsce, może wzrosnąć nawet o 10 proc. w ujęciu rocznym. Najbardziej pożądanymi sektorami będą przemysł i logistyka, na który wskazała ponad jedna trzecia respondentów zapytanych w badaniu CBRE „Investor Intentions Survey 2024” oraz rynek mieszkaniowy (28 proc. wskazań).

Stabilne magazyny

Dzięki solidnym fundamentom, rynek przemysłowo-logistyczny okazał się jednym z najbardziej stabilnych, mimo spowolnienia w 2023 roku. Aktywność najemców w Polsce tym okresie przekroczyła oczekiwania – wynajęto 5,7 mln mkw. powierzchni. To trzecia najwyższa wartość w historii rynku, mimo spadku o 15 proc. w porównaniu do 2022 roku.

Mieszkania z potencjałem

Sektor instytucjonalnego wynajmu mieszkań w Polsce dopiero się rozwija. Pomimo dużego zainteresowania inwestorów tego typu lokale stanowią niecały 1 proc. zasobu mieszkaniowego w 6 największych miastach kraju. Rynek boryka się z niską podażą. Dalszy rozwój sektora będzie kształtowany m.in. przez zmiany prawne, dotyczące m.in. planowania przestrzennego, warunków technicznych dla nowych budynków, w tym świadectw charakterystyki energetycznej, oraz wejście w życie przepisów tzw. nowej ustawy deweloperskiej. A potencjał wzrostu rynku instytucjonalnego najmu mieszkań jest duży – niemal jedna czwarta inwestorów z regionu CEE rozważa ulokowanie środków w tym sektorze.

Biura coraz wyższej jakości

Na rynku biurowym w Polsce dominującymi trendami są optymalizacja powierzchni i poprawa jej jakości. Wynikają one z potrzeby lepszej kontroli kosztów i podnoszenia atrakcyjności biur, w celu skuteczniejszego zachęcania pracowników do pracy stacjonarnej i walki o talenty. W efekcie rośnie aktywność najemców. W 2023 roku w Warszawie popyt wyniósł 749 tys. mkw., a więc o 15-20 proc. więcej niż w latach pandemii (2020-2021), a w miastach regionalnych okazał się rekordowy. Sięgnął 740 tys. mkw., czyli o 9 proc. więcej niż dotychczasowy rekord.

Polski handel w internecie

Niższa inflacja i rosnąca siła nabywcza w 2024 roku powinny pobudzić sprzedaż detaliczną. Rozwijać się będzie szeroko pojęta integracja świata zakupów stacjonarnych z kanałem online. Udział e-commerce w polskim rynku handlowym znajduje się na stosunkowo wysokim poziomie, o ponad 2 lata do przodu biorąc pod uwagę trend wzrostowy sprzed pandemii. W handlu stacjonarnym wciąż dominować będą parki handlowe. Pojawią się także nowe zagraniczne marki, które coraz chętniej otwierają w naszym kraju swoje sklepy.

Na jakie zarobki mogą liczyć specjaliści od nieruchomości i budownictwa w 2024 roku?

Jakich wynagrodzeń mogą spodziewać się w tym roku talenty w branży budownictwa i nieruchomości? Które z trendów kształtujących ten rynek pracy będą najmocniejsze? Na jakie oferty powinny aplikować osoby planujące zmianę organizacji? Jak wynika z „Raportu Trendów & Wynagrodzeń 2024”, przygotowanego przez ManpowerGroup we współpracy z portalem pracy rocketjobs.pl, pracownicy sektora budowlanego mogą liczyć na podwyżki w wysokości 10-15%, a największym zainteresowaniem w branży nieruchomości cieszyć się będą „zielone kołnierzyki”.

Rok 2023 w branży budowlanej to czas dążenia do stabilizacji po wyzwaniach będących konsekwencją pandemii i wojny w Ukrainie. Wyzwanie dla sektora stanowiły kwestie finansowe związane z presją budżetową, stabilizującymi się cenami materiałów i surowców i wzrostem kosztów transportu, energii oraz prowadzenia działalności.

– Pomimo spowolnienia inwestycji, zapotrzebowanie na wyspecjalizowaną kadrę utrzymywało się na wysokim poziomie. Ten rok dla działów HR w branży będzie czasem wyzwań związanych z rotacją spowodowaną motywacją finansową, jak również odpływem inżynierów do innych sektorów. Wyzwaniem będzie też niedobór kadr. Zmiana pokoleniowa wyznacza nowe trendy na rynku, dlatego jednym z kluczowych czynników sukcesu firm będzie umiejętność budowania zespołów i zarządzania kooperacją nawet czterech pokoleń – mówi Olga Nowakiewicz, Recruitment Business Partner w Manpower. – Utrzyma się wzrost zainteresowania specjalistami do prowadzenia inwestycji w zakresie energooszczędnych technologii, zielonej energii, a także specjalistów ESG. Wciąż poszukiwani są kierownicy robót branżowych, zwłaszcza elektrycznych i sanitarnych, a także kierownicy kontraktów z doświadczeniem w nadzorze dużych inwestycji przemysłowych. Pracodawcy wzmacniają działy ofertowania i zatrudniają managerów do pozyskiwania kontraktów. Cyfryzacja i automatyzacja budownictwa powodują wzrost zainteresowania specjalistami z tego zakresu, m.in. w obszarze BIM czy też harmonogramowania – dodaje ekspertka.

Jak wskazują dane zebrane w raporcie, wynagrodzenia w branży utrzymują się na stabilnym poziomie, a najlepiej płatne stanowiska to dyrektor kontraktu, dyrektor handlowy, kierownik projektu i kierownik budowy. Okazuje się, że coraz więcej kandydatów jest zainteresowanych pracą w modelu działalności gospodarczej, a w kontekście finansowym oczekują na co najmniej 10-15% brutto więcej niż w ubiegłym roku. – Pracodawcy są otwarci na wykraczanie poza siatkę płacową, ale głównie w przypadku kluczowych stanowisk. Rosną oczekiwania wobec nowych pracowników. Coraz częściej oprócz kompetencji technicznych, wymagane są umiejętności miękkie, takie jak krytyczne myślenie, umiejętność zarządzania zespołem i koordynacji działań – podsumowuje Olga Nowakiewicz.
wynagrodzenia budownictwo

„Zielone kołnierzyki” poszukiwane

Ubiegły rok przyniósł wiele zaskakujących wydarzeń dla branży nieruchomości i jej pracowników. Sektor doświadczył kilku zmian na poziomie zarządczym. Rynek mieszkaniowy był rozgrzany do czerwoności, a wprowadzenie kredytu 2% spowodowało jego dalsze ożywienie. Pod względem transakcji, 2023 rok nie należał również do najdynamiczniejszych.

– Sytuacja rynkowa, mająca swój początek w gospodarczym spowolnieniu, odcisnęła piętno na zapotrzebowaniu na nowych pracowników. Spółki posiadające wewnętrzny HR częściej zatrudniały pracowników z wewnętrznych poleceń, a wiele wakatów nie było przedmiotem zewnętrznych rekrutacji. System i wielkość wynagrodzeń nie uległy zmianie, a proponowane stawki pozostały na niezmienionym poziomie lub były nawet niższe niż we wcześniejszych latach. W najbliższym czasie branża będzie na pewno aktywnie poszukiwać ekspertów powiązanych z ESG. Największą popularnością cieszyć się będą fachowcy mogący udzielić wsparcia w tzw. „tematach zielonych”, związanych z poziomem emisyjności dwutlenku węgla czy procesem dekarbonizacji, gdyż jest to mocno związane z globalnymi trendami. Poszukiwani będą również skuteczni eksperci zajmujący się komercjalizacją – mówi Grzegorz Kózka, Recruitment Business Partner w Manpower.
wynagrodzenia nieruchomości

MLP Group z sukcesem finalizuje emisję obligacji o wartości 41 mln Euro

MLP Group uplasowało wszystkie oferowane obligacje o wartości 41 mln EUR. W ramach oferty publicznej kierowanej do inwestorów kwalifikowanych papiery objęło łącznie 35 podmiotów. Za organizację i przeprowadzenie transakcji odpowiadał mBank. Doradcą prawnym MLP Group było warszawskie biuro globalnej kancelarii prawnej Taylor Wessing, natomiast mBank doradzała kancelaria CMS Cameron McKenna Nabarro Olswang.

W ramach przeprowadzonej przez MLP Group emisji obligacji przydzielone zostały wszystkie oferowane papiery korporacyjne. Inwestorzy objęli 41.000 niezabezpieczonych obligacji na okaziciela serii G o wartości nominalnej 1000 EUR za jedną obligację. W efekcie MLP Group pozyskało kwotę 41 mln EUR. Oferta była skierowana do inwestorów kwalifikowanych. Termin wykupu obligacji został określony na dzień 4 grudnia 2026 roku. Za organizacje i przeprowadzenie emisji odpowiadał mBank.

Obligacje będą podlegać zmiennemu oprocentowaniu w wysokości stawki EURIBOR dla 3-miesięcznych depozytów bankowych w EUR powiększonej o marżę. MLP Group będzie ubiegać się o wprowadzenie obligacji do obrotu w alternatywnym systemie obrotu organizowanym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.

– Sfinalizowaliśmy kolejną, a jednocześnie pod względem wartości największą z naszych emisji obligacji w euro na przestrzeni ostatnich trzech lat. To niewątpliwie olbrzymi sukces potwierdzający również stale rosnące zainteresowanie inwestorów chęcią finansowania naszego dalszego rozwoju. Ich zaangażowanie w tym zakresie wyraża także zaufanie i docenienie naszego modelu biznesowego, silnego standingu finansowego oraz konsekwentnie realizowanej strategii rozbudowy portfolio nieruchomościowego na rynku europejskim. Sukces emisji to również efekt zaangażowania wszystkich naszych doradców, a w szczególności mBanku odpowiadającego za organizację i przeprowadzenie transakcji. Pozyskane środki standardowo wykorzystywane będą głównie na finansowanie budowy obiektów magazynowych oraz zakup gruntów pod kolejne projekty – powiedziała Monika Dobosz, CFO w MLP Group S.A.

MLP Group rozwija działalność na rynku polskim, niemieckim, austriackim i rumuńskim oraz planuje ekspansję w kolejnych krajach.  Zgodnie ze strategią „build & hold” MLP Group po zakończeniu budowy parków logistycznych utrzymuje je w swoim portfelu i samodzielnie nimi zarządza. Wszystkie projekty realizowane przez Grupę wyróżnia również bardzo atrakcyjna lokalizacja parków logistycznych, stosowanie rozwiązania typu built-to-suit oraz wsparcie najemcy w trakcie trwania umowy najmu.

Polski rynek magazynowy w 2023 roku: stabilny wzrost i dominacja sektora w inwestycjach

Sektor magazynowy z wynikami na stabilnym poziomie zakończył 2023 rok. Udział transakcji magazynowych dominował w całkowitym wolumenie inwestycji, stanowiąc 47%. Aktywność najemców na poziomie 5,6 mln m kw. ustąpiła jedynie wynikom z dwóch poprzednich lat. Deweloperzy dostarczyli drugi co do wielkości wolumen powierzchni magazynowej.

Zasoby rynku magazynowego w minionym roku wzrosły o 12% względem 2022 roku i szacowane były na ponad 31,7 mln m kw. Aktywność deweloperów była drugim pod względem wielkości zrealizowanym wolumenem po rekordowym 2022 roku, a na rynek trafiło 3,7 mln m kw.

„Stabilny wzrost sektora, chociaż nie tak dynamiczny jak podczas pandemii, jest silnie związany z kilkoma czynnikami. Za inwestowaniem w Polce przemawia strategiczna lokalizacja w centralnej części Europy, jak również wciąż konkurencyjne stawki wynagrodzeń i zachęty dla przyszłych inwestorów,” – komentuje Szymon Sobiecki, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Biorąc pod uwagę główne obszary koncentracji, największy wolumen zrealizowano na rynkach wschodzących (900 000 m kw.), a następnie w warszawskim obszarze koncentracji (700 000 m kw.) oraz na Górnym Śląsku (600 000 m kw.). Z kolei, największymi oddanymi do użytku projektami były Panattoni BTS Zalando Bydgoszcz (146 000 m kw.), Panattoni Park Wrocław Logistics Sount Hub (125 000 m kw.) oraz DL Invest Psary (120 000 m kw.).

„Prognozy względem dalszego wzrostu rynku magazynowego są dobre. Na koniec 2023 roku w realizacji znajdowało się 2,8 mln m kw. nowoczesnej powierzchni logistycznej. W samym IV kwartale 2023 roku inwestorzy rozpoczęli projekty o powierzchni 830 000 m kw. Warto jednocześnie dodać, że połowa powierzchni w budowie jest już zabezpieczona umowami najmu,” – komentuje Szymon Sobiecki.

W IV kwartale 2023 roku aktywność najemców zanotowała 25% wzrost zarówno względem do III kwartału, jak i analogicznego okresu w 2022 roku.

„Zainteresowanie najemców powierzchnią magazynowo-logistyczną utrzymuje się na stabilnym poziomie. Popyt w 2023 roku wyniósł ponad 5,6 mln m kw., a imponujący wynik ustąpił jedynie dwóm rekordowym dotychczas latom w 2021 i 2022 roku. Na celowniku firm znalazły się w większości obiekty zlokalizowane w kluczowych obszarach koncentracji: Warszawa, Dolny Śląsk i Górny Śląsk. To tam podpisane umowy dotyczyły blisko 60% całkowitego wolumenu,” – wyjaśnia Przemysł Jankowski, dyrektor działu wynajmu powierzchni magazynowych i przemysłowych w Knight Frank.

W strukturze umów na rynku magazynowym połowę wynajętej powierzchni stanowiły nowe umowy. Renegocjacje odpowiadały za 40% umów, a na ekspansje przypadło 10% udziału w całkowitym wolumenie.

Niższy popyt w 2023 roku w porównaniu do poprzedniego roku oraz część zrealizowanej na zasadzie spekulacyjnym powierzchni, która nie została jeszcze skomercjalizowana, wiązały się ze wzrostem współczynnika pustostanów. Na koniec grudnia osiągnął poziom 7,4%, co było wynikiem wyższym o 3,3% względem analogicznego okresu w 2022 roku.

Najgorszy miesięczny wynik od 5 lat. Kolejny spadek sprzedaży nowych maszyn rolniczych w lutym (PIGMiUR)

Najgorszy miesięczny wynik od 5 lat – tak Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR) komentuje dane dotyczące liczby rejestracji (czyli de facto sprzedaży) nowych ciągników w lutym 2024 roku. Podobna tendencja utrzymuje się w drugim podstawowym segmencie nowych maszyn rolniczych, jakim są przyczepy. Luty jest tu najgorszym miesiącem od dwóch lat. Stale natomiast rośnie liczba rejestracji rolniczych maszyn z rynku wtórnego.

Tylko 528 zarejestrowanych sztuk w drugim miesiącu tego roku. Luty to najgorszy miesiąc pod względem zarejestrowanych (a więc de facto zakupionych) nowych ciągników od analogicznego okresu w 2019 roku, kiedy było ich 521 – wynika z najnowszego zestawienia, jakie co miesiąc, na podstawie danych CEPiK, prezentuje Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). – Porównując do lutego 2023, gdy zarejestrowano 782 nowych ciągników, mówimy o spadku o 32,5 proc. – dowiedzieć się można z dotyczącego drugiego miesiąca tego roku raportu PIGMiUR o rejestracji maszyn rolniczych.

Rejestracja nowych ciągników w styczniu i lutym: spadek o ponad 18 procent

Izba wskazuje tu też, że w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2024 roku zarejestrowano 1224 nowe ciągniki, i jest to o 270 szt. mniej niż w tym samym okresie zeszłego roku. – To daje spadek o 18,1 proc – podsumowuje tę podstawową kategorię maszyn rolniczych PIGMiUR. Najpopularniejszymi markami zarejestrowanych nowych ciągników w ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku okazały się New Holland (206 sztuk), Kubota (175) i John Deere (163). Na dalszych miejscach uplasowały się m.in. Deutz Fahr i Solis. W ciągu 2 pierwszych miesięcy tego roku, pod względem rejestracji nowych tego typu maszyn rolniczych, przodowały województwa mazowieckie, łódzkie i kujawsko pomorskie.

Rejestracja nowych przyczep też ze spadkiem

Podobna tendencja ma się w przypadku drugiej podstawowej kategorii maszyn rolniczych. Są nią nowe przyczepy. W lutym zarejestrowano ich 392, co stanowi najmniejszą liczbę

rejestracji w ciągu ostatnich dwóch lat. – W 2023 roku, w lutym, zarejestrowano ich 454. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku zarejestrowano ich zaś 806, i jest to o 150

mniej niż przed rokiem. Spadek wynosi tu zatem 15,7 proc – dowiedzieć się można z przygotowanego przez Izbę zestawienia. Pozycję lidera w tym segmencie utrzymuje marka Pronar z ilością 213, a kolejne miejsca zajmują Metal-Fach i Metaltech.

– Jest ewidentnie coraz gorzej – komentuje wyniki rejestracji nowych maszyn rolniczych Hubert Seliwiak – kierownik marketingu PIGMiUR. Jego zdaniem to efekt coraz większego pesymizmu i spowodowanej nim ostrożności, z jaką do ewentualnych inwestycji w nowy sprzęt rolniczy podchodzą jego potencjalni nabywcy. – Kłopoty, jakie przytrafiły się im od 2022 roku, czyli np. faktyczny brak możliwości opłacalności sprzedaży płodów rolnych czy zapełnione wciąż magazyny ze zbożem to efekt nawarstwionego w ciągu ostatnich 2 lat negatywnego procesu, z jakim borykają się producenci rolni – uważa Hubert Seliwiak.

Nabywcy nowych maszyn wstrzymują się z decyzją o zainwestowaniu. Coraz gorzej z wkładem własnym

Do wymienionych przez niego przyczyn coraz gorszych nastrojów wśród potencjalnych nabywców nowych maszyn rolniczych dochodzą także m.in. coraz większa biurokracja czy malejące na rynkach światowych ceny zboża, a także brak rozładowania dotychczasowego kryzysu wywołanego przez niekontrolowany zalew polskiego rynku przez produkty zza wschodniej granicy. – Mimo że polscy producenci rolni mogliby skorzystać z różnych form dofinansowania zakupów nowych maszyn np. ze środków unijnych, wstrzymują się  z podjęciem kluczowych dla siebie decyzji inwestycyjnych. Coraz gorzej im też z pozyskiwaniem tzw. wkładu własnego, bowiem możliwość zaciągania przez nich tzw. pożyczki leasingowej została im w styczniu mocno ograniczona ustawą o pożyczkach lombardowych – komentuje przedstawiciel PIGMiUR i przypomina, że właśnie pożyczka leasingowa to główna forma pozyskiwania własnych środków na zakup nowych maszyn rolniczych. – Dopiero po ich zdobyciu, nabywcy skorzystać mogą np. z dofinansowania ze środków unijnych na zakup nowego ciągnika bądź przyczepy – zauważa. Zaznacza przy tym, że sytuacja na rynku maszyn rolniczych daleka jest jednak od stagnacji, bowiem stale rośnie ich zakup na rynku wtórnym.

– Widać pewnego rodzaju asekurację w podejściu do inwestycji wśród producentów rolnych, którzy inwestują, mając jednak na to ograniczone środki – np. w postaci własnych oszczędności. Pozwalają one na nabycie maszyny tańszej i wymagającej częstszego serwisowania. Dzięki niej jednak można cały czas rozwijać gospodarkę, nawet, jeśli będzie to bardziej ograniczone niż w przypadku używania nowego sprzętu – sądzi Hubert Seliwiak.

Rynek wtórny maszyn rolniczych cały czas rośnie

Na rynku wtórnym, po dwóch miesiącach tego roku, PIGMiUR notuje 4845 rejestracji ciągników. To o 663 więcej niż w po dwóch miesiącach 2023 roku. Wzrost wynosi tu więc 15,8 proc. Liderem jest tu w lutym John Deere (833 rejestracji), i to aż w trzech kategoriach wiekowych: 3-5, 6-10 i 11-20 lat. W najstarszej zaś, a więc powyżej 20 lat, liderem

jest polski Ursus. Jeszcze większy wzrost PIGMiUR zauważa w segmencie przyczep z drugiej ręki. W okresie styczeń-luty zarejestrowano ich 1283, czyli o 236 więcej

niż przed rokiem. – Oznacza to, że obecnie notujemy tu wzrost na rynku wtórnym o 22,5 proc. – komentuje w zestawieniu za luty Izba.

Rosyjscy hakerzy próbują atakować polskie firmy. Tym razem na celowniku aplikacja mPay

Powiązana z Rosją grupa haktywistów NoName057(16) ogłosiła wspólny atak na szwedzką infrastrukturę internetową wraz z grupami: People’s CyberArmy, 22C, CyberDragon, Horus Team, UserSec i Pheonix – informują w raporcie OSINT analitycy Check Point Research. Wśród celów prorosyjskich hakerów miały się znaleźć również witryny mPay.pl oraz obywatel.gov.pl.

Powiązane z Rosją grupy hakerskie twierdzą, że zaatakowały strony internetowe wielu szwedzkich władz, a także witrynę obywatel.gov.pl, polskiego operatora płatności mobilnych mPay, jak również strony internetowe poświęcone władzom Republiki Czeskiej. O ataku DDoS na polskie instytucje poinformowała grupa NoName057(16) na swoim kanale Telegram.Telegram NoName057

W tej chwili obie polskie strony internetowe funkcjonują sprawnie, zatem po raz kolejny działania prorosyjskich hakerów okazały się nieskuteczne, a w najlepszym razie jedynie na chwilę zakłóciły działanie polskich portali. – Celem rosyjskich grup jest zaburzanie sprawnego działania instytucji publicznych i wzmożenie niepokoju w Polsce jako aktywnym partnerze, wspierającym Ukrainę podczas wojny – komentował wcześniejsze próby ataków Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.
Coraz powszechniejsze ataki DDoS to jednak nie jedyne zagrożenie. Specjaliści Check Point Research zwracają uwagę na zjawisko nasilającego się haktywizmu, wspieranego przez państwa (głównie Rosję) przy zauważalnym wzroście działań cybernetycznych związanych z konfliktami geopolitycznymi. Cyberprzestępcy mają stosować coraz bardziej wyrafinowane techniki, wykorzystując m.in. luki typu zero-day, w celu przeprowadzenia ataków dla okupu (ransomware). – Tylko w 2023 roku odnotowano ponad 5000 ofiar jawnych ataków dla okupu – to wzrost o 90-proc. w porównaniu do 2022. Ransomware stanowi dziś już 10 proc. wszystkich szkodliwych programów atakujących sieci komputerowe na świecie. – ostrzegają autorzy Check Point’s 2024 Cyber Security Report.

Związek Cyfrowa Polska i Women Go Tech będą wspólnie działać na rzecz wspierania kobiet w sektorze ICT

Aktywizacja społeczna i zawodowa w dziedzinie nowych technologii, ze szczególnym uwzględnieniem roli kobiet – to główny cel współpracy Związku Cyfrowa Polska z inicjatywą Women Go Tech. W środę (6 marca) podpisano list intencyjny, w którym obie organizacje deklarują wsparcie między innymi na polu edukacyjnym oraz transgranicznej współpracy biznesowej.

Women Go Tech to inicjatywa z Litwy, która wspiera rozwój kobiet w biznesie w sektorze cyfrowym. Organizacja odpowiada między innymi za program mentorski i szkoleniowy, który jest prowadzony dzięki wsparciu globalnych firm technologicznych, jak i lokalnych partnerów korporacyjnych. W ciągu ostatnich sześciu lat w szkoleniach udział wzięło niemal 11 tys. kobiet, a ponad 600 z nich rozpoczęło karierę w sektorze IT.

Teraz polska branża cyfrowa reprezentowana przez Związek Cyfrowa Polska łączy siły z Women Go Tech. Główny cel? Wesprzeć kobiety w kraju w rozwoju ich kariery w świecie technologii. Jak przekonuje Marta Kokoszka, Członkini Zarządu Cyfrowej Polski, większy udział kobiet jest niezbędny do odpowiedniego rozwoju sektora ICT. – Wśród kobiet znajduje się wiele talentów, które mogą pomóc w rozwoju branży cyfrowej. Trzeba wydobyć ten potencjał, dlatego tak ważne jest zachęcanie kobiet, aby częściej wybierały zawody techniczne i angażowały się w wykorzystanie własnych pasji oraz umiejętności – mówi Marta Kokoszka.

Jarūnė Preikšaitė, CEO Women Go Tech, wymienia główne cele, jakie przyświecają organizacji: – W sytuacji pilnego zapotrzebowania na talenty w sektorze ICT, jesteśmy liderem w promowaniu kariery kobiet. W ten sposób wspieramy różnorodność, ale także wnosimy świeże spojrzenie na innowacje i rozwiązania. Wzmocnienie pozycji kobiet w branży technologicznej to nie tylko słuszna sprawa; to także ruch niezbędny do napędzania przyszłych rozwiązań w gospodarce cyfrowej – podkreśla Jarūnė Preikšaitė.

Inicjatywy edukacyjne podstawą współpracy

Jak czytamy w liście intencyjnym, obie organizacje będą działać na rzecz tworzenia i promocji otwartego środowiska w pracy i na uczelniach, wspierając kobiety do rozwijania swoich technologicznych umiejętności, a także wzmacniając rolę kobiet w nowopowstających zawodach przyszłości.

Nasza współpraca będzie opierać się między innymi na organizacji wspólnych warsztatów, konferencji, sesji mentoringowych. Będziemy podejmować różnorodne inicjatywy edukacyjne, a dodatkowo zacieśniać współpracę pomiędzy polskim a litewskim środowiskiem biznesowym – wylicza Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. I zapowiada, że w ramach jego organizacji powstanie Komitet zadaniowy do spraw inkluzywności w branży ICT.  Przedstawicielki firm należących do Cyfrowej Polski będą wspólnie koordynować projekty w zakresie wzmacniania obecności kobiet w sektorze cyfrowym oraz – szerzej – w biznesie.

Związek Cyfrowa Polska i Women Go Tech planują również rozszerzyć współpracę na inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej w ramach zainicjowanej przez Cyfrową Polskę koalicji branży cyfrowej z 14 krajów naszego regionu – CEE Digital Coalition.

RPP utrzymuje stopy bez zmian. Co na to rynek?

RPP utrzymuje stopy procentowe bez zmian i jest to kontynuacja polityki od października, kiedy to dokonano ostatniej zmiany stóp procentowych. Dzisiejsza decyzja była zgodna z oczekiwaniami rynku, choć tym razem musieliśmy na nią poczekać nieco dłużej, co mogło być związane z tym, że Rada zapoznawała się z nowymi projekcjami inflacyjnymi, a oprócz tego Rząd najprawdopodobniej zdecydował się na powrót stawki VAT na żywność do poziomu 5%, co z pewnością doprowadzi do odbicia inflacji. Jak NBP widzi inflację teraz w porównaniu do sytuacji z listopada?

Według najnowszych projekcji inflacyjnych, tempo cenowe ma być niższe niż według listopadowych projekcji. W komunikacie możemy przeczytać: “roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 2,8 – 4,3% w 2024 r. (wobec 3,2 – 6,2% w projekcji z listopada 2023 r.), 2,2 – 5,0% w 2025 r. (wobec 2,2 – 5,3%) oraz 1,5 – 4,3% w 2026 r.” Jednocześnie NBP wskazuje na to, że dalsze losy inflacji będą zależeć od czynników związanych z cenami administrowanymi. Już niemal pewny jest powrót stawki VAT na żywność do poziomu 5% i najprawdopodobniej można oczekiwać dostosowania cen energii do wyższych poziomów. Podczas poprzedniej konferencji prasowej, prof. Adam Glapiński wskazywał, że w najgorszym scenariuszu inflacja mogłaby sięgnąć 8-9% w tym roku, co jednak kłóci się z obecną projekcją. Można wobec tego domniemywać, że projekcja nie zakładała podwyżek cen administrowanych. Warto podkreślić, że projekcja nie zakłada obniżek stóp procentowych w tym roku. Co na to rynek?

Rynek wciąż widzi szanse na obniżki stóp procentowych w tym roku, ale taki ruch mógłby być możliwy dopiero w końcówce roku, prawdopodobnie w ostatnim kwartale tego roku. Kluczowe będą publikacje inflacji od połowy tego roku, dlatego nie powinniśmy sugerować się spadkiem inflacji za marzec nawet do poziomu celu inflacyjnego.

Warto też przyjrzeć się sytuacji u naszych sąsiadów. W przypadku Czech obserwowaliśmy drastyczny spadek inflacji do poziomu 2,3%, choć wynika to z dosyć wysokiej bazy z zeszłego roku i dalsza część roku może być bardzo podobna do tego, co będziemy obserwować w Polsce. Niemniej bank centralny w Czechach przyjął nieco inną strategię. Obniżki stóp procentowych nastąpiły w grudniu oraz lutym, razem o 75 pb do poziomu 6,25%. Oczekuje się również, że stopy procentowe będą cięte dalej w tym roku, choć pozostaną na restrykcyjnym poziomie względem inflacji.

Czy w takim razie jest szansa na to, że obniżki pojawią się również w Polsce? Cały czas będzie to zależało od tego jak inflacja wypadnie po podwyżkach cen żywności i energii. NBP cały czas oczekuje spadku inflacji bazowej, która wyklucza te najbardziej zmienne ceny, ale oczekuje tego, że będzie to spadek wolniejszy niż dotychczas.

Złoty umacniał się przed decyzją o wysokości stóp procentowych RPP i na parach USDPLN czy EURPLN wyznaczony został dzienny dołek tuż przed decyzją. Złoty umocnił się jednak wyraźniej w trakcie publikacji komunikatu. Pomimo tego, że komunikat pokazał mocniejszy spadek inflacji niż w listopadzie, to jednak wyraźnie wynika z niego, że na ten moment obniżki stóp procentowych są wykluczone, biorąc pod uwagę dużą niepewność. Za euro po publikacji komunikatu płaciliśmy 4,2980 zł,  natomiast za dolara 3,9480 zł.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

W 2023 r. w sądach przybyło ponad 35 proc. r/r spraw frankowych. W tym roku liczba pozwów nadal będzie rosła dwucyfrowo

Z oficjalnych danych sądów okręgowych wynika, że w ub.r. liczba spraw frankowych w całym kraju zwiększyła się o ponad 35% r/r. Warto jednak zaznaczyć, że w prawie połowie sądów odsetek pozwów wzrósł aż trzycyfrowo. Widać zatem wciąż wyraźny trend aktywnego dochodzenia swoich praw przez frankowiczów, co istotnie wzmacnia ich pozycję w walce z kredytodawcami. Ta determinacja pokazuje bankom, że ich dotychczasowe działania nie odnoszą zamierzonego skutku. Wręcz można powiedzieć, że działają zupełnie odwrotnie. Dlatego banki nie mają wyjścia i muszą coraz częściej oferować korzystniejsze propozycje ugodowe bądź dalej stosować taktykę przedłużania postępowań sądowych. Patrząc jednak na ich dotychczasową praktykę, można założyć, że mimo wszystko będą kontynuować strategię wydłużania postępowań i proponowania umiarkowanych ugód, aby zarządzać ryzykiem finansowym i rozłożyć ewentualne wypłaty w czasie, bo to im się obecnie najbardziej opłaca.

Problem kredytów frankowych wciąż nie odpuszcza. Jest wręcz przeciwnie. Jak wynika z oficjalnych danych pochodzących ze wszystkich sądów okręgowych, w 2023 roku wpłynęło do nich blisko 87 tys. spraw frankowych. To o ponad 35% więcej niż w 2022 roku. Znaczący wzrost świadczy o wyraźnym trendzie wśród frankowiczów do aktywnego dochodzenia swoich praw. Kluczowym momentem, który mógł przyczynić się do tego wzrostu, było wyraźne stanowisko Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), które definitywnie wykluczyło możliwość naliczania przez banki dodatkowego wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w kontekście nieuczciwych klauzul umownych.

Orzeczenie TSUE potwierdziło to, co frankowicze i ich prawnicy długo argumentowali, zwiększając ich przekonanie o słuszności swojej sprawy. Taka decyzja mogła zmotywować jeszcze większą liczbę kredytobiorców do inicjowania postępowań sądowych, mając nadzieję na unieważnienie niekorzystnych umów kredytowych lub uzyskanie lepszych warunków. Wpływ orzeczeń TSUE, w połączeniu z coraz większą świadomością i dostępem do informacji na temat praw konsumentów, zdecydowanie podbił liczbę pozwów.

Równie ważnym czynnikiem jest fakt, że coraz więcej spraw kończy się pozytywnie dla frankowiczów, którzy chętnie dzielą się swoimi sukcesami w mediach społecznościowych i na forach internetowych. Taka wymiana doświadczeń tworzy łańcuch motywacyjny, inspirując innych kredytobiorców do podjęcia działań prawnych. Sukcesy znajomych, którzy odnieśli korzyści z postępowań sądowych, działają jak katalizator, zachęcając kolejne osoby do dochodzenia swoich praw. To zjawisko społecznej solidarności i wzajemnego wsparcia przyczynia się do budowania społeczności frankowiczów, którzy czują się silniejsi i bardziej zmotywowani do walki o sprawiedliwe traktowanie w sądach niż kiedykolwiek wcześniej.

Wpływ prawie 87 tysięcy spraw frankowych w 2023 roku istotnie wzmacnia pozycję frankowiczów, demonstrując bankom ich determinację w dochodzeniu swoich praw. Ta zdecydowana postawa kredytobiorców pokazuje, że próby zastraszenia przez banki, w tym groźby pozwami wzajemnymi, nie odniosły skutku, a nawet przyczyniły się do zwiększenia solidarności frankowiczów. W obecnej sytuacji kredytodawcy właściwie znajdują się na straconej pozycji, a strategia opóźniania postępowań sądowych wydaje się być jedynie próbą odroczenia nieuniknionej przegranej.

Jest też tego dodatkowy plus. W obliczu rosnącej presji banki mogą oferować korzystniejsze propozycje ugodowe. Jednak raczej nie będą robiły tego na szeroką skalę. Taka masowa akcja mogłaby przekroczyć ich możliwości finansowe związane z wypłatą nadpłaconych środków. Dlatego można się spodziewać, że banki będą kontynuować strategię wydłużania postępowań i proponowania umiarkowanych ugód, aby zarządzać ryzykiem finansowym i rozłożyć ewentualne wypłaty w czasie.

Już przed 2023 rokiem mówiło się o sporej liczbie składanych pozwów frankowych. Patrząc na dane za ubiegły rok, widać dalszy wzrost. Choć jest on znaczący i ciągły, nie prowadzi do paraliżu sądów i spowolnienia tempa pracy orzeczników. Świadczy o skutecznym dostosowaniu się systemu sądowego do obecnej sytuacji. Zauważalne jest to, że sędziowie z czasem zdobywają coraz większe doświadczenie w prowadzeniu tego typu spraw, co przekłada się na ich rosnącą sprawność i efektywność. Procesy te stają się dla nich bardziej rutynowe, a dzięki temu mogą być prowadzone szybciej i płynniej. Dlatego sądy radzą sobie z obecnym obciążeniem.

Analiza szczegółowych danych wskazuje również na to, że w 2023 roku najwięcej spraw frankowych wpłynęło do Sądu Okręgowego w Warszawie – nieco ponad 18 tys. Jednocześnie tylko tam nastąpił spadek rok do roku – o prawie 31%. Dalej w zestawieniu widać Sąd Okręgowy w Poznaniu – lekko ponad 7 tys. tego typu spraw i wzrost o blisko 74% rok do roku, SO Warszawa-Praga w Warszawie – niecałe 7 tys. i ponad 134%, SO w Gdańsku – przeszło 6 tys. i ponad 38%, a także SO we Wrocławiu – niecałe 5 tys. i ponad 126% rdr. Natomiast na końcu listy mamy Sąd Okręgowy w Przemyślu – blisko 120 i skok o przeszło 11% rok do roku.

Spadek liczby spraw frankowych w SO w Warszawie przy jednoczesnym wzroście w innych sądach okręgowych był spodziewanym efektem wprowadzonych zmian w Kodeksie Postępowania Cywilnego. Miały one na celu decentralizację i bardziej równomierne rozłożenie obciążenia sprawami po całym kraju, a także zwiększenie efektywności wymiaru sprawiedliwości dla kredytobiorców.

W niemal połowie sądów wzrosty rok do roku są trzycyfrowe. Największy z nich nastąpił w Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu, bo aż o ponad 550%. W pierwszej piątce widać też Zamość – blisko 204%, Opole – niecałe 182%, Krosno – prawie 165%, a także Radom – niecałe 159%. Choć te wyniki świadczą o skutecznym rozproszeniu spraw, istotne będzie obserwowanie, jak poszczególne sądy poradzą sobie z nowym obciążeniem. Kluczowe będzie, aby zdołały dostosować swoje zasoby i procesy w celu zapewnienia sprawnego rozpatrywania spraw bez znacznego wydłużania czasu oczekiwania na wyroki.

Biorąc pod uwagę to, że nadal ponad połowa frankowiczów nie podjęła żadnych kroków prawnych w związku ze swoimi kredytami, można oczekiwać, że liczba pozwów frankowych nadal będzie rosła. Wiele osób wciąż czeka na rozwój sytuacji lub zbiera informacje, co oznacza, że potencjał do zwiększenia liczby spraw jest nadal znaczny. W miarę jak coraz więcej kredytobiorców będzie zdobywać świadomość swoich praw i możliwości, jakie daje orzecznictwo, pozwów będzie przybywać. W Sądzie Okręgowym w Warszawie ich liczba dalej może maleć, dzięki efektowi nowych regulacji, podczas gdy w mniejszych sądach okręgowych będą notowane wzrosty.

Autorem komentarza jest Adrian Goska, publicysta prawny i wieloletni ekspert ds. problemów frankowych w sądownictwie, radca prawny w Kancelarii SubiGo

Stopy procentowe bez zmian? Ekonomiści nie spodziewają się niespodzianek

Marcowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych będzie już trzecim w tym roku. Ekonomiści zgodnie przewidują, że nie powinniśmy spodziewać się zmian, a raczej utrzymania stopy referencyjnej. Posiedzenie będzie zaś inne niż poprzednie, ponieważ podejmowane przez Radę decyzje będą oparte o znajomość najnowszej projekcji inflacji Narodowego Banku Polskiego. Nie można jednak zapomnieć o niepewności kształtu polityki fiskalnej i nacisku na utrzymywane obecnie tarcze antyinflacyjne. Komentarza udzielił ekspert Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex.

Przed nami kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. To, co różni je od poprzednich, to podejmowanie decyzji przez Radę na podstawie znajomość najnowszej projekcji inflacji Narodowego Banku Polskiego. Od wielu miesięcy inflacja systematycznie schodzi na coraz niższe poziomy, zbliżając się obecnie w kierunku górnego przedziału odchyleń od celu. Przypomnijmy, że cel inflacyjny wynosi w Polsce 2,5%, z dopuszczalnym pasmem odchyleń +/- 1 p.p. Z kolei ostatni odczyt inflacji CPI za styczeń to 3,9%.

Chłodzenie inflacji i obowiązujące już od kilku miesięcy realnie dodatnie stopy, mogłyby zatem faworyzować scenariusz rozważenia obniżki stóp procentowych. Należy jednak pamiętać, że Rada będzie podejmowała decyzję w obszarze niepewności związanej z kształtem polityki fiskalnej, z naciskiem na dalsze losy utrzymywanych obecnie tarcz antyinflacyjnych. Jeśli te zostałyby po sezonie grzewczym usunięte, presja wzrostu cen energii i żywności zapewne uaktywni się ponownie w drugiej połowie roku i na to ryzyko RPP musi brać poprawkę w trakcie dzisiejszej dyskusji.

 

Stabilny poziom wskaźników WIBOR może też sygnalizować, że inwestorzy na rynku finansowym nie wyceniają żadnej zmiany ceny pieniądza na obecnym posiedzeniu. Jej utrzymanie jest także konsensusem większości działów analiz instytucji bankowych. Obecnie stopa referencyjna wynosi 5,75%.

Jednym z elementów wpływających na wysokość stóp procentowych w Polsce są także decyzje władz monetarnych najważniejszych banków centralnych, z naciskiem na amerykańską Rezerwę Federalną. Z uwagi na pojawiające się sygnały kolejnego uaktywniania presji inflacyjnej za oceanem, ponownie odsuwa się w czasie moment pierwszej obniżki stóp procentowych. Jeszcze parę tygodni temu konsensus zakładał możliwość podjęcia takiej decyzji już na posiedzeniu zaplanowanym na 20 marca. Obecnie rynkowe wyceny pierwszej obniżki stóp za oceanem przesunęły się na posiedzenie czerwcowe, co daje również Radzie Polityki Pieniężnej nieco więcej przestrzeni do pozostawienia stóp na niezmienionym poziomie.

Dużo więcej światła na dalsze perspektywy kształtowania się stóp procentowych rzuci zapewne jutrzejsza konferencja prezesa Narodowego Banku Polskiego, w trakcie której prawdopodobnie odniesie się on już do projekcji inflacji i wówczas ruszy zapewne nowa fala prognoz dotyczących poziomu stóp procentowych w dalszej części tego roku.

48% firm gotowa na zatrudnienie lub kontynuowanie współpracy z mamą po urlopie macierzyńskim, rodzicielskim czy wychowawczym

Niemal połowa firm (48 proc.) deklaruje, że jest przygotowana na zatrudnienie lub kontynuowanie współpracy z mamą, która po długiej przerwie wraca do pracy i chętnie podejmie taki krok, wynika z badania Grypy Progres. Coraz więcej przedsiębiorstw poważnie podchodzi też do tematu równouprawnienia i wdraża konkretne rozwiązania w tym obszarze. Ponad połowa – 54 proc. – wprowadziła lub zmodyfikowała ostatnio kodeksy etyki i programy oraz rozwiązania dedykowane równemu traktowaniu kobiet i mężczyzn.  

W 2023 r. na polskim rynku pracy aktywnych zawodowo było niemal 8 mln kobiet, a średnio ponad 233 tys. miało status osoby bezrobotnej. Tylko w IV kw. 2023 r. na etat po przerwie wróciło 88 tys. bezrobotnych pań. Aż 764 tys. jako powód swojego bezrobocia podawało obowiązki rodzinne i związane z prowadzeniem domu (GUS). Życie prywatne i opieka nad dziećmi zabierają sporo czasu i mogą faktycznie utrudniać nie tylko podjęcie pracy, ale też codzienną aktywność zawodową. W styczniu 2024 r. zasiłek macierzyński pobierało w Polsce 221 tys. osób, a liczba dni zasiłkowych wynosiła w sumie 6,688 mln (dane ZUS). W przypadku świadczeń opiekuńczych również była ona wysoka i wyniosła w sumie 1,311 mln dni.

Mimo że pogodzenie życia prywatnego z zawodowym nie jest łatwe, to kobiety radzą sobie z tym bardzo dobrze. Co więcej, na realizowanie obowiązków służbowych poświęcają niemal tyle samo czasu, co mężczyźni. Jak wynika z danych GUS, przeciętna liczba godzin przepracowanych w pracy głównej i dodatkowej przez mężczyzn wynosi 41,1 h tygodniowo, a w przypadku kobiet – 38,1 h tygodniowo.  Niestety wśród najczęstszych stereotypów, którymi kierują się pracodawcy, nadal występuje ten związany z przekonaniem, że kobieta nie będzie tak efektywnym pracownikiem, jak pozostali kandydaci.

– Na szczęście wiele firm myśli zupełnie inaczej, a do tego aktywnie pomaga paniom w powrocie do pracy czy w rozwoju zawodowym. To dobry znak i zmiana, na którą niestety czekaliśmy zbyt długo. Dobrze jednak, że ona nastąpiła i że kolejne organizacje wdrażają w życie prokobiece rozwiązania. Co potwierdza badanie Grupy Progres, niemal połowa firm – 48 proc. – deklaruje, że jest przygotowana na zatrudnienie lub kontynuowanie współpracy z mamą, która po długiej przerwie wraca na etat  mówi Magda Dąbrowska, wiceprezeska Grupy Progres. – Co więcej, aż 54 proc. organizacji wprowadziło lub zmodyfikowało ostatnio kodeksy etyki i programy oraz rozwiązania dedykowane równemu traktowaniu kobiet i mężczyzn, ale też wspierające aktywnych zawodowo rodziców. Ta grupa, mimo spadku urodzeń, jest liczna i warto o nią dbać – tylko w 2023 r. na świat przyszło 272 tys. dzieci – dodaje Magda Dąbrowska.

Wśród podstawowych i najczęstszych form wsparcia oferowanych przez firmy jest ubezpieczenie na życie i opieka medyczna dla pracowników z możliwością rozszerzenia pakietu usług dla ich rodzin, możliwość pracy z domu, w elastycznych godzinach lub na część etatu.

38 proc. firm udziela pomocy merytorycznej – w powrocie do pracy po urlopie macierzyńskim, rodzicielskim czy wychowawczym – w postaci specjalnie zaprojektowanego programu szkoleń przypominających i wdrażających. Część przedsiębiorców przyznaje, że rozumie wyzwania związane z pogodzeniem roli rodzica i pracownika, z organizacją czasu i emocjonalną karuzelą, dlatego w ramach specjalnego programu finansuje konsultacje psychoterapeutyczne z osobami specjalizującymi się w kwestiach rodzicielstwa.

– Działania i rozwiązania wdrażane w polskich firmach pokazują, jak wielu pracodawców w naszym kraju prowadzi biznes odpowiedzialny społecznie i dojrzało do pełnego poszanowania praw kobiet, które wcześniej niejednokrotnie były spychane na margines lub traktowane stereotypowo. Na szczęście obserwowane zmiany dowodzą, że przedsiębiorcy nie tylko deklarują, ale też faktycznie dbają o to, by kobiety rozwijały swoją karierą, a także bez obaw o utratę pracy mogły założyć rodzinę i poświęcać jej czas – mówi Maciej Owczarek, wiceprezes Business Centre Club. – Rozumienie przez przełożonych wyzwań związanych z pogodzeniem roli rodzica oraz pracownika i organizacją czasu czy wsparcie emocjonalne warto traktować nie jako wydatek, a jak inwestycję. Bardzo szybko przynosi ona efekt w postaci zaangażowanych pracowników, wzrostu ich efektywności czy mniejszej rotacji zespołu. Może ona pomóc również w budowaniu lub umocnieniu pozytywnego wizerunku pracodawcy, co z biznesowego punktu widzenia jest dla firmy korzystne zarówno w krótko-, jak i długoterminowej perspektywie  zaznacza Maciej Owczarek.

Niektórzy idą o krok dalej – 40 proc. firm deklaruje, że wspiera rodziców, również tych samodzielnych. Mogą oni skorzystać z dofinansowania do żłobka czy przedszkola, a nawet niani. Inne z form wsparcia materialnego to prezenty dla noworodka, pokrycie kosztów kolonii czy wyprawki dla pierwszoklasisty.

Oferowane są też dni wolne np. dodatkowy urlop na dziecko po wykorzystaniu regularnej puli czy czas wolny od obowiązków zawodowych w międzynarodowym dniu rodziny. Firmy organizują również wydarzenia dedykowane zatrudnionym u nich rodzicom i ich dzieciom np. pikniki, dzień dziecka, mikołajki. Nie stwarzają też problemów w sytuacjach „awaryjnych” i gdy do nich dojdzie, pozwalają pracownikom przyprowadzać do biura ich pociechy.

Pomoc nie zawsze dotyczy zwiększenia wynagrodzenia czy premii. Często ma też inną formę – pozapłacową. Przełożeni oferują nie tylko standardowe benefity. Jak wynika z badania SeniorApp, szefowie płacą za zakupy, zajęcia medytacyjne, sprzątanie mieszkania, a nawet pomoc rodzicom pracownika, jeśli wymagają oni wsparcia. Wiele organizacji zaczyna zwracać uwagę i dbać również o prywatny czas oraz życie rodzinne zespołu. Opieka przełożonego nie zaczyna się w biurze o godz. 8. i nie kończy o 15, coraz częściej przenosi się też do mieszkań pracowników. Do tej pory musieli oni sami dbać o załatwianie spraw prywatnych. Obecnie tym obszarem obowiązków domowych zajmuje się ich firma, a dokładnie usługodawca, któremu szefowie płacą za zrealizowanie działania wybranego przez pracownika. Co więcej, gdy obowiązki zawodowe wymagają przebywania poza domem dłużej niż zwykle lub w nietypowych godzinach, przełożony na ten czas zapewnia pracownikowi nianię dla dziecka czy zadba o czworonoga.

– Polski biznes jest w dużym stopniu oparty na aktywności zawodowej kobiet, które na równi z mężczyznami angażują się w rozwój krajowych organizacji. Różnorodność jest ogromną siłą przedsiębiorstw, a zrównoważenie płci w zespołach i zarządach firmy przekłada się na jej lepsze wyniki finansowe, innowacyjność i rozwój. Polityka prorodzinna i wsparcie kobiet w ich rozwoju i powrocie do pracy po urodzeniu dziecka jest bardzo ważne. Jednak nie każda z mam potrzebuje opieki w tym samym zakresie. Dlatego, żeby pomagać mądrze, najlepiej dobrze zaplanować takie działanie i dostosować je do konkretnych, indywidualnych potrzeb, a nie podciągać wszystkich pod jeden mianownik. Dobrze też nie wykluczać z takich programów mężczyzn, którzy zostali ojcami. Oni też potrzebują różnego rodzaju wsparcia, żeby zaangażować się w życie rodzinne i odciążyć swoje partnerki w opiece nad dzieckiem – podkreśla Maciej Owczarek, wiceprezes Business Centre Club.

Magda Dąbrowska, wiceprezeska Grupy Progres dodaje, że zmiana w podejściu polskich firm, które zaczynają stawiać na politykę prokobiecą i prorodzinną, jest nie tylko ważna, ale też konieczna z perspektywy równości płci i walki z dyskryminacją. Zapewnienie wsparcia merytorycznego i emocjonalnego dla kobiet wracających do pracy po urlopie macierzyńskim czy wychowawczym nie tylko pomaga im w szybszym i łatwiejszym wdrożeniu w obowiązki służbowe, ale także równoważy szanse zawodowe między kobietami i mężczyznami. Takie działanie poprawia atmosferę w miejscu pracy i tworzy bardziej przyjazne środowisko dla wszystkich pracowników, niezależnie od płci. Jest też konieczne, mimo że liczba skarg zgłoszonych do Państwowej Inspekcji Pracy odnosi się do naruszania przepisów dotyczących uprawnień pracowników związanych z rodzicielstwem. W 2020 r. było ich 249, w 2021 r. – 241, a w 2022 r. – 243.