Murapol: wzrost sprzedaży i przekazań w 2023 roku

  • Łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych i na rzecz PRS na poziomie 3 724 lokali w 2023 r. wobec 3 652 w 2022 r.
  • 2 801 lokali w 16 miastach przekazanych klientom detalicznym w 2023 r. wobec
    2 653 w 2022
  • Stale rozbudowywana oferta mieszkań i apartamentów inwestycyjnych postawionych do dyspozycji klientów – ponad 3,5 tys. lokali w ofercie na dzień 31.12.2023 r.
  • Rozbudowany portfel projektów w realizacji obejmujący na dzień 31.12.2023 r. ponad 6,2 tys. lokali w 14 miastach.
  • Duży i regularnie odnawiany bank ziemi pod budowę ponad 21 tys. lokali na dzień 31.12.2023 r.

SPRZEDAŻ

Łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych GK Murapol, zrealizowana w 2023 r. wyniosła 3 031 lokali (umowy deweloperskie, przedwstępne oraz opłacone umowy rezerwacyjne, po wyeliminowaniu rezygnacji) (2 988 w 2022 r.), w tym 2 889 umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 2 783 w 2022 r.

W samym 4Q 2023 r. GK Murapol podpisała z klientami detalicznymi 840 umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 732 w 4Q 2022 r.

Ponadto, na koniec 2023 r. Grupa posiadała 142 opłacone umowy rezerwacyjne (po wyeliminowaniu rezygnacji), wobec 205 na koniec 2022 r.

W analizowanym okresie, deweloper dokonał sprzedaży w segmencie PRS (na rzecz instytucjonalnego najmu lokali) 693 lokale w formule design&build (wobec 664 w 2022 r.), w tym 444 w 4Q 2023.

Podsumowując 2023 r., łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych oraz na rzecz segmentu PRS wyniosła 3 724 lokale wobec 3 652 w 2022 r.

PRZEKAZANIA

Klientom detalicznym przekazane zostały klucze do 2 801 mieszkań (4Q 2023 r. – 567) wobec 2 653 lokali wydanych w analogicznym okresie ub.r. (wzrost o 5,6%), 448 w 4Q 2022 r.

WPROWADZENIA DO OFERTY

W 2023 r. GK Murapol wprowadziła do oferty 3 770 lokali w 13 miastach, w tym m.in. w Poznaniu, Gdańsku, Krakowie oraz miastach aglomeracji śląskiej (wobec 2 631 lokali w 2022). Nowa oferta obejmuje mieszkania oraz apartamenty inwestycyjne zaprojektowane zarówno w nowych projektach nieruchomościowych, jak i kolejnych etapach realizowanych już inwestycji. Na dzień 31 grudnia 2023 r. oferta GK Murapol obejmowała ponad 3,5 tys. lokali w 15 miastach. 

LICZBA LOKALI W BUDOWIE

Na dzień 31 grudnia 2023 r. portfel projektów w budowie Grupy Murapol obejmował 6 238 lokali  powstających w ramach 23 projektów na terenie 14 miast Polski.

BANK ZIEMI

GK Murapol systematycznie odnawia i rozbudowuje aktywny bank ziemi. W 2023 r. uzyskała 19 ostatecznych decyzji o pozwoleniu na budowę blisko 6,6 tys. lokali na gruntach w 11 miastach, w tym w Gdańsku, Łodzi, Krakowie, Wrocławiu, Chorzowie, Gliwicach i Toruniu. Na koniec 2023 GK Murapol dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę ponad 21 tys. mieszkań w 17 miastach.

– Miniony rok był dla nas szczególny – 15 grudnia 2023 r. zadebiutowaliśmy na GPW
w Warszawie,
a przez ponad 2 dekady pomagamy Polakom spełniać marzenia o ich własnym domu. Kilka ostatnich miesięcy równoległej pracy – na ścieżce IPO oraz nad wynikami operacyjnymi i podstawowym biznesem Grupy Murapol, rozmowy z inwestorami, krajowymi i zagranicznymi, konfrontacja naszej wizji rozwoju, tego co nas wyróżnia na rynku, z ich oczekiwaniami, utwierdziły nas w przekonaniu, że zmierzamy we właściwym kierunku.  Potwierdziła się także skuteczność naszego modelu biznesowego i sprawność operacyjna. Utrzymaliśmy w kolejnym roku kierunek zrównoważonego rozwoju, popartego stabilnymi wynikami sprzedaży i przekazań do klientów detalicznych, wspartymi realizacją inwestycji PRS w formule design&build na rzecz spółki z portfela naszego głównego akcjonariusza. Stoi za tym skuteczność Grupy Murapol w stałym poszerzaniu oferty produktowej, co jest uwarunkowane systematyczną akwizycją gruntów oraz procedur pozwoleniodawczych. Dziś wiemy, że naszą sprawność działania doceniają nie tylko klienci, którzy wybierają mieszkania z oferty Grupy Murapol. Zaufali nam również inwestorzy, którzy zainwestowali swój kapitał w akcje naszej spółki. Posiadamy liczne przewagi konkurencyjne, w tym ugruntowaną pozycję rynkową, ofertę produktową skierowaną do szerokiego grona klientów oraz sprawdzony model biznesowy, który okazał się skuteczny także w okresie zmiennej koniunktury minionych lat. – mówi Nikodem Iskra, prezes zarządu Murapol S.A.

W ciągu blisko 23 lat działalności (do 31 grudnia 2023 r.) GK Murapol zrealizowała 83 wieloetapowe inwestycje, w ramach których powstały 424 budynki obejmujące łącznie blisko 28,5 tys. lokali o łącznej powierzchni użytkowej ponad 1,26 mln mkw.

Mniej rekrutacji, ale zarobki w branży IT wciąż rosną, średnio nawet o 20-25 proc.

Portal z ogłoszeniami o pracy No Fluff Jobs tradycyjnie jak od 6 lat opublikował raport „Rynek pracy IT w Polsce w 2023 roku”, podsumowujący miniony rok w polskiej branży IT.  Upłynął on pod znakiem zwolnień i mniejszej liczby otwartych rekrutacji, co poskutkowało wzrostem średniej liczby aplikacji na jedną ofertę pracy aż o 138 proc. w stosunku do 2022 r. W najpopularniejszych kategoriach, takich jak Frontend czy Mobile, liczba kandydatów i kandydatek wzrosła nawet pięcio- i czterokrotnie. Wzrost zarobków w branży IT nieco wyhamował, jednak w niektórych specjalizacjach i tak wyniósł nawet 20-25 proc., zwłaszcza w medianie dolnych widełek. Najwyższe mediany oferowanych zarobków odnotowano w kategorii Architecture – 26,9-32 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 20-27 tys. na brutto umowie pracę.

Od blisko dziesięciu lat polski portal z ogłoszeniami o pracy No Fluff Jobs wyznacza standardy rekrutacji i jest liderem wiedzy na temat polskiej branży IT. Dlatego po raz kolejny opublikował swój doroczny raport z podsumowaniem minionego roku. W 2023 r. średnia liczba CV wysyłanych w odpowiedzi na jedno ogłoszenie w kategorii IT wzrosła aż o 138 proc. rok do roku. W 2022 r. na pojedynczą ofertę aplikowało średnio 17 osób, a w 2023 już 40. Jednocześnie ofert pracy w branży było aż o połowę mniej niż w 2022 r. Ta sytuacja dotyka nie tylko początkujących kandydatów i kandydatek, lecz również tych o większym poziomie doświadczenia.

Jak zauważają eksperci z No Fluff Jobs, dużą część podmiotów na polskim rynku IT stanowią tzw. software houses, czyli firmy tworzące oprogramowania dla innych, często zagranicznych zleceniodawców. Dlatego wstrzymywanie lub anulowanie przez nich projektów mocno odbiło się na kondycji polskich firm.

Rok 2023 minął pod znakiem zaskoczeń na rynku pracy IT. Zaskoczeń, bo chyba mało kto spodziewał się, że nie tylko juniorzy będą mieli problem ze znalezieniem pracy – komentuje Tomasz Bujok, CEO No Fluff JobsZnów dała o sobie znać stara maksyma „nigdy nie mów nigdy”, bo w obliczu braku nowych zleceń i anulowania istniejących zamówień sporo polskich firm IT musiało pożegnać się nawet z doświadczonymi pracownikami. Począwszy od wakacji, skrzynki pocztowe rekrutujących zaczęły pęcznieć od aplikacji w rekordowym tempie – to zjawisko, z którym polskie IT do tej pory się nie mierzyło. Jeśli na jedną ofertę przypada trzy, cztery lub pięć razy więcej zgłoszeń niż rok wcześniej, to jasny znak, że dzieje się coś niezwykłego. Ten trend będzie prawdopodobnie zauważalny jeszcze w pierwszych miesiącach nowego roku – czas pokaże, czy sytuacja się ustabilizuje.

 

Ogromna konkurencja w popularnych specjalizacjach IT

W specjalizacji Frontend średnia liczba aplikacji na jedną ofertę pracy w stosunku do 2022 r. wzrosła aż pięciokrotnie, a w Mobile – czterokrotnie. Ponad trzykrotnie więcej kandydatów i kandydatek wysyłało CV na jedną ofertę w specjalizacjach takich jak Backend i Fullstack. Te cztery kategorie należą do najpopularniejszych, w których ofert pracy jest zwykle najwięcej.

 

Zarobki próbują nadążyć za inflacją

Zauważalny od kilku lat ciągły wzrost zarobków w branży IT wyhamował w trzecim i czwartym kwartale 2023 r. Jednak, porównując widełki wynagrodzeń rok do roku, i tak w niektórych kategoriach widać wzrost nawet o 20-25 proc. Najwyższe zarobki oferowano w specjalizacji Architecture: tu mediany dolnych i górnych widełek płacowych wyniosły 26,9-32 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 20-27 tys. zł na brutto umowie o pracę. Drugie miejsce pod tym względem zajęła specjalizacja DevOps: 21,8-28,6 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 16,2-23 tys. zł brutto na umowie o pracę. Kolejne najbardziej opłacalne specjalizacje to Data20,2-28,5 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 16-22 tys. zł brutto na umowie o pracę, ERP –  20,2-27,9 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 14-20 tys. zł brutto na umowie o pracę oraz AI –  18-26 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 15-22 tys. zł brutto na umowie o pracę.

 

Jak się okazuje, nieco gorszy gospodarczo rok zupełnie nie oznacza, że zarobki w IT przestaną rosnąć. Branża technologiczna to od lat domena, która charakteryzuje się wysoką innowacyjnością i dostępem do najlepszych talentów. Rozwój AI, cloud computingu czy rozwiązań w zakresie cyberbezpieczeństwa napędza dalej trend na inwestycje w firmy IT, tym samym zwiększając w nich budżet na pozyskiwanie większej liczby pracowników o wysokich kwalifikacjach – mówi Tomasz Bujok, CEO No Fluff Jobs Jednocześnie wciąż widoczny jest trend, że jeśli pracodawca ma kogoś zatrudnić, to raczej woli wydać więcej, by mieć osobę o wyższych kompetencjach, gotową do pracy na najwyższych obrotach. Przy takich potrzebach sektora technologicznego to naturalne, że pensje będą dalej rosnąć, nawet w kryzysowym czasie.

Dane pochodzą z raportu No Fluff Jobs – „Rynek pracy IT w Polsce w 2023 roku”, który można bezpłatnie pobrać ze strony No Fluff Insights.

Partnerem raportu jest HSBC.

Deweloperzy i inwestorzy nieruchomości w Europie Środkowej coraz bardziej optymistyczni

Branża nieruchomości stopniowo dostosowuje się do zakłóceń spowodowanych wojną w Ukrainie. W związku z tym firmy deweloperskie wykazują się znacznie większym optymizmem niż rok wcześniej. 40 proc. z nich zapowiada wzrost ogólnej aktywności rynkowej – wynika z raportu Real Estate Confidence Survey for Central Europe 2024, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Ponad 70 proc. respondentów z Polski przewiduje również zwiększony dostęp do produktów inwestycyjnych.

Po raz szósty członkowie zarządów, menadżerowie oraz specjaliści działający w branży nieruchomości w krajach Europy Środkowej (w tym również Polski) wzięli udział w badaniu Deloitte Real Estate Confidence Survey for Central Europe. Badanie zostało przeprowadzone w grudniu 2023 roku. Eksperci Deloitte sprawdzali nastroje panujące wśród uczestników sektora, zmiany jakie zaszły w tym obszarze na przestrzeni ostatnich miesięcy oraz przewidywania uczestników rynku nieruchomości dotyczące przyszłości.

Koncentracja na nowym sektorze rynku

Jednym z najbardziej znaczących trendów wśród deweloperów w 2024 r. może okazać się zmiana głównej gałęzi działalności. Co czwarty badany deklaruje, że w najbliższych miesiącach przeniesie swoją uwagę na inny obszar. Tendencja do zmian jest najsilniejsza wśród deweloperów biurowych i handlowych – odpowiednio trzech na czterech i co drugi deklaruje skupienie się na innych sektorach w 2024 r. Ankietowani chcą skoncentrować się najczęściej na projektach mixed-use oraz mieszkaniach na wynajem.

Jest to jeden z ciekawszych trendów zaobserwowanych w naszym tegorocznym badaniu. Z jednej strony wynika on ze zmniejszonego zainteresowania określonymi klasami aktywów, takimi jak biura czy centra handlowe. Z drugiej strony, może to być tylko czasowa strategia na przetrwanie ciężkich czasów. Na pewno będziemy z uwagą przyglądać się temu tematowi w kolejnych badaniach – mówi Dominik Stojek, partner, lider grupy nieruchomościowej, szef zespołu doradztwa nieruchomościowego Deloitte.

Pod względem możliwości inwestycyjnych za najbardziej atrakcyjny wciąż jest uznawany sektor magazynowy. Rosnącą popularnością zarówno wśród deweloperów, jak i inwestorów cieszy się również branża mieszkaniowa, dobrze rokuje także sektor PRS (najem instytucjonalny). Ponad 60 proc. deweloperów planuje sprzedawać projekty bezpośrednio po ich ukończeniu, podobne deklaracje w ostatnim kwartale 2022 roku składało rekordowo niewielu (27 proc.) respondentów. Odwrócenie tej tendencji to sygnał powrotu do bardziej proaktywnej postawy w branży. Ta zmiana jest szczególnie widoczna wśród deweloperów mieszkaniowych, aż trzy czwarte z nich planuje szybką sprzedaż ukończonych projektów.

Deweloperzy wymieniają różne wyzwania, którym będą musieli stawić czoła w przyszłym roku. Za największe uznawana jest kwestia finansowania (26 proc.), jednym z głównych celów stało się też zabezpieczenie działek na czas ożywienia gospodarczego (23 proc. odpowiedzi). W tym obszarze, w szczególnej sytuacji znajduje się polski rynek ze względu na nowelizację ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z lipca 2023 r., która w pesymistycznych scenariuszach może zmniejszyć liczbę dostępnych działek pod zabudowę.

Wzrost aktywności inwestycyjnej

Opinie uczestników badania dotyczące inwestycji są spolaryzowane, ale świadczą o znacznie większym optymizmie niż w ostatnim kwartale 2022 r. Rok temu jedynie 16 proc. ankietowanych spodziewało się wzrostu wolumenu transakcji, obecnie aż połowa zapatruje się na tę kwestię pozytywnie. Niemal jedna trzecia respondentów przewiduje, że inwestycje zostaną na tym samym poziomie, spadek zapowiada tylko 19 proc. (w porównaniu do 51 proc. w 2022). Warto dodać, że z perspektywy czasu prognozy przedstawione w poprzednich edycjach raportu Deloitte okazały się bardzo trafne, co czyni badanie wiarygodnym materiałem w kontekście predykcji rynkowych.

Dwukrotnie więcej niż w ostatnim kwartale 2022 r., bo aż 31 proc. inwestorów zamierza skupić się na nowych inwestycjach. Co piąty z tej grupy respondentów najwięcej czasu poświęci na pozyskiwanie nowych funduszy. Jeden na trzech spodziewa się poprawy efektywności swojego portfela – to dwa razy więcej niż tych, którzy oczekują jej pogorszenia. Znacząca większość doradców (55 proc.) przewiduje obecnie, że inwestorzy będą aktywnie angażować się zarówno w akcje kupna, jak i sprzedaży. Jednocześnie prawie dwie trzecie tej grupy badanych uważa, że inwestycje pozostaną na podobnym poziomie jak w 2023 roku.

Rekordowo wysoka liczba (64 proc.) respondentów uważa, że dostępność produktów inwestycyjnych wzrośnie w ciągu najbliższych trzech lat, a tylko 8 proc. jest przeciwnego zdania. Najlepsze nastroje w tej kwestii prezentują ankietowani z Polski i Czech – odpowiednio 71 i 74 proc. przewiduje zwiększony dostęp do produktów inwestycyjnych. Prawie połowa ankietowanych spodziewa się, że dostępność finansowania dłużnego w nadchodzących miesiącach pozostanie na podobnym poziomie jak obecnie. Panuje przekonanie, że branżę czeka kolejny trudny rok pod względem pozyskiwania finansowania.

Przewidywania dotyczące otoczenia podatkowego w Europie Środkowej są najbardziej entuzjastyczne od 6 lat, lepsze nawet niż w latach przed pandemią. Aż 82 proc. ankietowanych oczekuje, że klimat podatkowy pozostanie taki sam. Poziom negatywnych nastrojów spadł o 17 p.p. do rekordowo niskich 10 proc.

W porównaniu do poprzednich edycji raportu polscy respondenci wykazują się bardzo dużym optymizmem w kwestii klimatu podatkowego, aż 40 proc. respondentów uważa, że warunki podatkowe ulegną poprawie. Z kolei ankietowani z Czech podchodzą do tematu podatków pesymistycznie, prawie połowa przewiduje pogorszenie w nadchodzących miesiącach. Spojrzenie na ogół wyników tegorocznego badania sugeruje stopniowe pozytywne zmiany oraz rosnącą dynamikę na rynku nieruchomości – dodaje Dominik Stojek.

O badaniu

Raport Deloitte Real Estate Confidence Survey for Central Europe jest publikowany corocznie. Badanie przeprowadzono w grudniu 2023 roku. W ankiecie wzięli udział członkowie zarządów, menadżerowie i specjaliści z zakresu rynku nieruchomości operujący przede wszystkim w Polsce, Czechach i na Węgrzech, a także na terenie całej Europy Środkowej. Kwestionariusz składał się z dwóch części. Pierwsza skupiała się na opiniach respondentów dotyczących poszczególnych aspektów ogólnych warunków ekonomicznych w Europie Środkowej w 2024 r. Druga dotyczyła indywidualnych perspektyw biznesowych każdego uczestnika.

Roch Baranowski partnerem zarządzającym Bain & Company w Polsce

Dwaj partnerzy z warszawskiego biura Bain & Company awansowali w strukturach firmy. Jacek Poświata, senior partner zarządzający dotychczas polskim biurem, objął funkcję Chairmana na region Europy Środkowo-Wschodniej. Tymczasem polski oddział Bain & Company od początku roku ma nowego szefa – stanowisko Partnera Zarządzającego objął Roch Baranowski.

Bain & Company to jedna z największych firm doradczych na świecie, wspierająca zarządy spółek w podejmowaniu kluczowych decyzji z zakresu strategii, organizacji, fuzji i przejęć oraz we wdrażaniu innowacyjnych technologii. Konsultanci warszawskiego biura wspierają fundusze private equity w przejęciach i budowaniu wartości spółek portfelowych oraz doradzają czołowym przedsiębiorstwom z sektora przemysłowego, chemicznego, zdrowia czy handlu detalicznego, między innymi przy transformacji cyfrowej i wdrażaniu strategii zrównoważonego rozwoju.

– Od ponad 12 lat Bain & Company dynamicznie rozwija się na polskim rynku i w Europie Środkowo-Wschodniej – mówi Jacek Poświata, Chairman Central and Eastern Europe. – Chcemy kontynuować tę drogę i wzmacniać naszą pozycję, pomagając klientom w kraju i jednocześnie budując coraz silniejszą obecność w regionie. Będziemy również wspierać inwestorów i przedsiębiorców zaangażowanych w odbudowę Ukrainy po zakończeniu brutalnej wojny.

Jacek Poświata ma ponad 30 lat doświadczenia w doradztwie strategicznym, które zdobywał w Europie, Kanadzie i USA. Z Bain & Company związany jest od 2012 roku, gdy jako partner zarządzający od podstaw zbudował warszawskie biuro. Doradzał funduszom private equity i inwestorom, korporacjom i firmom prywatnym w zakresie due diligence, tworzenia strategii rozwoju, budowania wartości firmy, poprawy efektywności operacyjnej oraz przy fuzjach i przejęciach. Pracował w branżach handlu detalicznego, dóbr konsumpcyjnych, ochrony zdrowia, telekomunikacyjnej, nowych technologii, chemicznej oraz przemysłowej.

Roch Baranowski jest ekspertem w zakresie transformacji energetycznej i elektromobilności. Doradzał klientom z branży energetycznej, naftowej i gazowej, technologicznej, produkcyjnej, a także inwestorom finansowym i funduszom private equity – w zakresie strategii rozwoju, due diligence, tworzenia wartości po przejęciu i przy planowaniu wyjść z inwestycji. Roch ma również wieloletnie doświadczenie w sektorze ochrony zdrowia.

– Mimo wielu wyzwań gospodarczych i geopolitycznych w ostatnim czasie, w nowy rok wchodzimy z optymizmem, mając nadzieję, że spodziewany wzrost gospodarczy i niższa inflacja stworzą bardziej przyjazne środowisko dla rozwoju biznesu naszych klientów i inwestorów – mówi Roch Baranowski, Partner Zarządzający Bain & Company Poland. – Obszary takie jak transformacja energetyczna czy digitalizacja, w tym wdrażanie narzędzi opartych o AI, będą kluczowe dla rozwoju firm w najbliższych latach. I są to dziedziny, w których jako zespół Bain & Company, dysponujemy wiedzą i doświadczeniem.
Obaj partnerzy objęli nowe stanowiska z początkiem roku.

Jak zmontować film – krótki poradnik

Montaż filmowy to nieodzowny etap procesu tworzenia materiału video, który wywiera ogromny wpływ na ostateczny efekt. Odpowiednio wykonana edycja potrafi uczynić standardowe nagranie niezwykłym, podkreślając istotne momenty, budując napięcie oraz prowadząc widza przez narrację. Poniżej przedstawiamy krótki poradnik dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z montażem filmowym.

Wybór ujęć

Jak zmontować film? Przed rozpoczęciem montażu warto przeanalizować cały materiał, zwracając uwagę na kluczowe momenty narracyjne oraz strukturę treści, którą pragniesz przekazać widzowi. Eliminuj ujęcia, charakteryzujące się niską jakością techniczną, takie jak te nieostre, aby zachować profesjonalizm produkcji. Kierując się aspektem emocjonalnym, wybieraj kadry, które najefektowniej oddają intencje sceny i wprowadzają widza w odpowiedni nastrój. Różnorodność w perspektywach oraz odległościach pomoże utrzymać zainteresowanie odbiorcy, tworząc dynamiczną, przyciągającą narrację wizualną. Nie wahaj się eksperymentować z nietypowymi ujęciami, mogącymi nadać produkcji unikalnego charakteru.

Timing

Podczas podejmowania decyzji dotyczących timingu, warto skupić się na naturalnym rytmie sceny, uwzględniając oprawę muzyczną, narrację i akcję. Początek oraz zakończenie każdego ujęcia powinny być starannie wyważone, aby uniknąć uczucia nagłego przerwania treści. Kreatywna manipulacja timingiem może wzmocnić napięcie, budować emocje, a także podkreślać istotne momenty w narracji. Ważne jest również utrzymanie równowagi pomiędzy tempem, dostosowując je do charakteru filmu. W miarę potrzeb można skorzystać z technik, takich jak przyspieszanie czy zwalnianie, aby uzyskać pożądane efekty. Nie zapominaj o spójności czasowej w całej produkcji, dbając o płynne przejścia między scenami.

Dźwięk

Pierwszym krokiem jest skrupulatne zebranie i selekcja odpowiednich dźwięków, dialogów oraz ścieżki dźwiękowej. Dobór dźwięku powinien być zgodny z emocjami i atmosferą danej sceny, wspierając narrację, a także wzmacniając wrażenia wizualne. Kiedy zaczynasz montaż dźwięku, zwróć uwagę na precyzję synchronizacji z obrazem, aby uniknąć nieprawidłowo prezentujących się efektów. Sprytnie skonstruowana ścieżka dźwiękowa, z dbałością o dynamikę i równowagę, potrafi podnieść poziom napięcia, nadając filmowi głębi oraz trójwymiarowości. Dodatkowo, wykorzystanie efektów dźwiękowych pomoże stworzyć bardziej immersyjne środowisko, angażując widza. Niezależnie od tego, czy pracujesz nad dźwiękiem naturalnym, a może eksperymentujesz z dźwiękiem nierealnym, istotne jest, żeby dźwięk idealnie współgrał z obrazem, tworząc spójną całość.

Efekty specjalne

Włączenie efektów specjalnych do produkcji filmowej otwiera drzwi do kreatywnych możliwości, jednak ich umiejętne zastosowanie wymaga rozwagi. Przede wszystkim, zanim zaczniemy je dodawać, ważne jest, aby zrozumieć ich cel i zgodność z narracją. Niewłaściwe użycie efektów może zaszkodzić autentyczności produkcji, dlatego zawsze trzymaj się zasady „mniej znaczy więcej”. Dobierając efekty specjalne, zwróć uwagę na spójność stylistyczną z resztą filmu. Staraj się, aby efekty nie odciągały uwagi od fabuły, a jedyna ją wzbogacały. Pamiętaj o subtelności – czasem delikatny efekt może wywrzeć większy wpływ niż ten spektakularny. Przy montażu efektów specjalnych, dbaj o płynność przejść między ujęciami, unikając nagłych zmian, które mogą zakłócić oglądanie.

ERP w chmurze – Kompleksowy przewodnik po korzyściach i implementacji

Systemy ERP w chmurze to nowoczesne podejście do zarządzania zasobami przedsiębiorstwa, które wykorzystuje technologię cloud computing. W tym artykule omówimy podstawowe zasady działania ERP w chmurze, różnice między tradycyjnym systemem ERP, a ERP w chmurze oraz korzyści wynikające z implementacji tego rozwiązania. Zaprezentujemy także aspekty związane z bezpieczeństwem przechowywania systemów ERP w chmurze oraz przykład bezpiecznej platformy (IntoCloud) dla tego typu systemów.

Czym jest ERP w chmurze?

Systemy ERP jako systemy do zarządzania i planowania zasobów przedsiębiorstw są od lat cenione i wykorzystywane przez właścicieli firm niemalże każdego szczebla. Popularne EPR’y są zazwyczaj oparte na jednej bazie danych w której są gromadzone i przetwarzane wszystkie informacje z poszczególnych obszarów działalności przedsiębiorstwa. Tak więc trzymając się powyższej definicji – ERP w chmurze to system zarządzania zasobami przedsiębiorstwa oparty na technologii cloud computing. Krótko mówiąc jest to stary dobry ERP ale działający w oparciu o bazę danych i zasoby dostępne właśnie w chmurze. Pozwala to na zdalny dostęp do danych i funkcji systemu przez użytkowników, co ułatwia zarządzanie procesami biznesowymi. W kolejnych sekcjach omówimy definicję i zasady działania chmury ERP, różnice między tradycyjnym ERP, a ERP w chmurze oraz rolę technologii cloud computing w tym rozwiązaniu.

Definicja i podstawowe zasady działania ERP w chmurze

Chmura ERP to usługa, która umożliwia korzystanie z systemu ERP przez internet, bez konieczności instalowania oprogramowania na lokalnych serwerach przedsiębiorstwa. Dostawca chmury ERP odpowiada za utrzymanie infrastruktury, aktualizacje oprogramowania oraz zapewnienie bezpieczeństwa danych. Dzięki temu przedsiębiorstwa mogą skupić się na swojej działalności, a nie na zarządzaniu infrastrukturą dla systemu ERP.

Różnice między tradycyjnym ERP a ERP w chmurze

W przypadku tradycyjnego ERP oprogramowanie jest instalowane na wewnętrznych serwerach przedsiębiorstwa (bazy danych) oraz komputerach lokalnych działających w trybie terminali, co wiąże się z koniecznością zarządzania infrastrukturą, aktualizacjami i bezpieczeństwem danych. W ERP w chmurze te zadania są przeniesione na dostawcę usług, co pozwala przedsiębiorstwom zaoszczędzić czas i zasoby. Ponadto, środowisko użytkownika w ERP w chmurze jest zwykle bardziej elastyczne i dostosowane do potrzeb przedsiębiorstwa, co ułatwia korzystanie z systemu.

Technologia cloud computing jako fundament ERP w chmurze

Cloud computing, czyli przetwarzanie w chmurze to technologia umożliwiająca zdalny dostęp do zasobów komputerowych, takich jak moc obliczeniowa, pamięć czy przestrzeń dyskowa. W przypadku ERP w chmurze, technologia cloud pozwala na korzystanie z systemu przez internet, bez konieczności instalowania oprogramowania na lokalnych serwerach przedsiębiorstwa. Dzięki temu ERP w chmurze oferuje szereg zalet, takich jak: elastyczność, skalowalność, redukcja kosztów oraz łatwość w zarządzaniu.

Korzyści wynikające z implementacji ERP w chmurze

Wdrożenie ERP w chmurze przynosi wiele korzyści dla przedsiębiorstw, takich jak elastyczność systemu, redukcja kosztów, wsparcie klienta, szybkie uruchomienie oraz zawsze aktualna wersja oprogramowania. W kolejnych sekcjach omówimy te korzyści szczegółowo.

Elastyczność systemu a planowanie zasobów firmy

Elastyczność systemu w przypadku przeniesienia ERP do chmury pozwala na łatwe dostosowanie funkcji i zasobów do potrzeb firmy, co ułatwia planowanie zasobów przedsiębiorstwa. Dzięki temu, przedsiębiorstwa mogą szybko reagować na zmieniające się warunki rynkowe, (np praca zdalna) rozwijać się i skalować swoją działalność. Elastyczność systemu ERP w chmurze sprawia, że jest on idealnym rozwiązaniem dla firm o różnych rozmiarach i branżach.

Redukcja kosztów dzięki technologii cloud computing

Implementacja ERP w chmurze pozwala na redukcję kosztów związanych z utrzymaniem infrastruktury IT, aktualizacjami oprogramowania oraz zapewnieniem bezpieczeństwa danych. Dzięki technologii cloud computing, przedsiębiorstwa nie muszą inwestować w drogie serwery i sprzęt, a także zatrudniać specjalistów do zarządzania systemem. Ponadto usługa ERP w chmurze zazwyczaj oferuje elastyczne modele płatności w zależności od wybranego pakietu co pozwala na dostosowanie kosztów do potrzeb i możliwości finansowych firmy.

Wsparcie klienta i szybkie uruchomienie systemu

Firmy oferujące środowisko dla systemów ERP w chmurze zapewniają kompleksowe wsparcie klienta na wysokim poziomie, co ułatwia rozwiązywanie problemów i wątpliwości związanych z systemem. Dostawcy chmury ERP oferują różne formy wsparcia, takie jak pomoc telefoniczną, e-mailową czy chat online. Ponadto, szybkie uruchomieniesystemu ERP w chmurze pozwala na natychmiastowe korzystanie z jego funkcji, co przyspiesza proces wdrożenia i adaptacji w firmie.

Zawsze aktualna wersja – korzyść z chmury ERP

Jedną z głównych zalet wykorzystania technologii chmurowych w firmie jest fakt, że przedsiębiorstwa zawsze korzystają z aktualnej wersji oprogramowania. Dostawca chmury ERP odpowiada za regularne aktualizacje systemu, co pozwala na korzystanie z najnowszych funkcji i rozwiązań a także najwyższego poziomu zabezpieczeń. Dzięki temu przedsiębiorstwa mogą skupić się na swojej działalności, a nie na zarządzaniu infrastrukturą i środowiskiem dla systemu ERP

Bezpieczeństwo ERP w chmurze

Wraz z rosnącą popularnością ERP w chmurze, kwestia bezpieczeństwa erp staje się kluczowym aspektem dla przedsiębiorstw. W tym rozdziale omówimy zabezpieczenia i dostępność usług w chmurze oraz przedstawimy rozwiązanie IntoCloud jako przykład bezpiecznej platformy dla ERP w chmurze.

Zabezpieczenia i dostępność usług w chmurze

Dostępność usług oraz ich zabezpieczenia są niezwykle istotne dla przedsiębiorstw korzystających z ERP w chmurze. Dostawcy chmury dbają o to, aby systemy były chronione przed atakami, awariami oraz utratą danych. W tym celu stosują różnorodne rozwiązania, takie jak:

  • Automatyczne tworzenie kopii zapasowych danych przynajmniej raz na 24h,
  • Korzystanie z najlepszych centr danych oraz ich replikacja w różnych lokalizacjach geograficznych,
  • Zastosowanie szyfrowania danych zarówno w trakcie ich przechowywania, jak i przesyłania (bezpieczne połączenie VPN)
  • Stosowanie wielopoziomowych zabezpieczeń, takich jak uwierzytelnianie wieloskładnikowe.
  • Monitorowanie i analiza ruchu sieciowego w celu wykrywania zagrożeń.

Dzięki tym rozwiązaniom przedsiębiorstwa mogą korzystać z ERP w Chmurze, mając pewność, że ich dane są bezpieczne i dostępne w każdym momencie.

IntoCloud jako przykład bezpiecznej platformy dla ERP w Chmurze

Jednym z przykładów bezpiecznej platformy dla ERP w chmurze jest usługa IntoCloud. Oferuje ona szeroki wachlarz funkcji pozwalających na szybkie i bezpieczne uruchomienie popularnego oprogramowania firmy Insert w chmurze. Główne składniki oferty to starannie przygotowane rozwiązania pakietowe takie jak Subiekt GT czy Subiekt Nexo w Chmurze ECO.

Rozwiązanie proponowane przez IntoCloud to przede wszystkim:

  • Bezpieczeństwo danych i użytkowników – wszystkie dane przechowywane są na zabezpieczonych serwerach, co minimalizuje ryzyko ich utraty w wyniku awarii sprzętu czy ataków hakerskich mających na celu np. na zablokowanie dostępu do aplikacji czy baz danych, lub przejęcie danych uwierzytelniania poszczególnych użytkowników.
  • Elastyczność i wieloplatformowość – możliwość pracy za pośrednictwem niemalże dowolnego urządzenia posiadającego dostęp do internetu, niezależnie od systemu operacyjnego. Twój Insert w chmurze IntoCloud działa zarówno na MacOS, Androidzie, i Linuxie.
  • Automatyczne aktualizacje – oprogramowanie jest zawsze aktualne, co pozwala na korzystanie z najnowszych funkcji i usprawnień, a także zapewnia najwyższy poziom bezpieczeństwa.
  • Skalowalność – możliwość łatwego dostosowania rozwiązania do potrzeb każdej firmy, zarówno pod względem ilości użytkowników, jak i dodatkowych funkcjonalności.

Wybierając platformę taką jak IntoCloud, przedsiębiorstwa mogą skorzystać z zaawansowanych rozwiązań bezpieczeństwa oraz dostępności usług, co pozwala im w pełni wykorzystać potencjał działania z ERP w chmurze.

Podsumowanie

W artykule przedstawiliśmy najważniejsze aspekty związane z ERP w chmurze, takie jak jego definicja, różnice między tradycyjnym ERP a ERP w chmurze oraz technologię cloud computing jako fundament tego rozwiązania. Omówiliśmy również korzyści wynikające z implementacji ERP w chmurze, takie jak: elastyczność systemu, redukcja kosztów, wsparcie klienta, szybkie uruchomienie systemu oraz zawsze aktualna wersja oprogramowania.

Ważnym elementem artykułu było również przedstawienie kwestii bezpieczeństwa ERP w chmurze, w tym zabezpieczeń i dostępności usług w chmurze oraz przykładu bezpiecznej platformy dla ERP w chmurze – IntoCloud. Dzięki tym informacjom, czytelnicy mogą lepiej zrozumieć, jakie korzyści niesie ze sobą korzystanie z rozwiązań chmurowych oraz jakie są kluczowe aspekty związane z bezpieczeństwem tego rozwiązania.

Nowy rok bez zmian w stopach. Pierwsza decyzja RPP za nami

Rada Polityki pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami nie zdecydowała się na zmianę stóp procentowych podczas pierwszego posiedzenia w tym roku. Oznacza to, że główna stopa pozostaje na poziomie 5,75%. Zgodnie z oczekiwaniami prof. Glapińskiego inflacja dalej spada i za ostatni miesiąc 2023 roku sięgnęła 6,1%. Według projekcji inflacyjnych z listopada inflacja ma uśrednić się na poziomie 4,6% w tym roku, co oznaczałoby, że w pewnym momencie realna stopa procentowa stałaby się dodatnia, jeśli nie dojdzie do zmian w dalszej części tego roku.

Członkowie RPP w tym prof. Glapiński wielokrotnie wskazywali, że nie ma co liczyć na zmiany stóp procentowych do marca, kiedy to pojawi się kolejny raport o inflacji. Raport listopadowy wskazuje na umiarkowany spadek inflacji w tym roku i sięgnięcie zakresu celu inflacyjnego na koniec 2025 roku. Jeśli marcowy raport utrzyma obecną trajektorię spadku dynamiki cen lub nawet pokaże szybszy powrót do celu, wtedy obniżki stóp procentowych powinny pojawić się w dalszej części tego roku. Z drugiej strony bank centralny może w większym stopniu zwracać uwagę na politykę fiskalną nowego rządu. Jeśli uzna ją za nadmiernie inflacyjną, nie można wykluczyć utrzymania stóp procentowych przez dłuższy czas.

Szef RPP wskazywał również, że NBP działa w tym momencie w podobnym trybie jak EBC oraz Fed, czyli w pełni analizuje nadchodzące dane i podejmuje decyzje na ich podstawie. Wobec tego dalszy spadek inflacji lub obniżki stóp w największych bankach centralnych na świecie mogłyby skłonić RPP do wznowienia obniżek.

Niemniej warto podkreślić jeszcze raz, że według listopadowych projekcji inflacja ma się uśrednić w tym roku na poziomie 4,6%, natomiast w 2025 roku na poziomie 3,7%, co oznacza, że obniżki nie będą zbyt duże. Najprawdopodobniej można liczyć na to, że stopy w Polsce zostaną obniżone w tym roku o 75-100 punktów bazowych, jeśli do obniżek dojdzie najpierw w Stanach Zjednoczonych. Wcześniejsze obniżki w Polsce niż za oceanem mogłyby doprowadzić do niekorzystnych przepływów środków inwestorów zagranicznych.

Po decyzji złoty zredukował część wcześniejszych strat. EURPLN cofnął się poniżej poziomu 4,35 zł i przed godziną 15:00 był notowany na poziomie 4,3427 zł. Z kolei za dolara płaciliśmy 3,9690 zł.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Monika Perekitko dołącza do zarządu Dom Development S.A.

Z początkiem roku do zarządu Dom Development S.A. dołączyła Monika Perekitko. Objęła ona funkcję członka zarządu, odpowiedzialnego za zarządzanie całością działalności deweloperskiej spółki w Warszawie. Wcześniej, z dniem 31 grudnia 2023 roku, z pełnienia funkcji wiceprezesa zarządu zrezygnowała Małgorzata Kolarska.

Monika Perekitko ma 20-letnie doświadczenie w branży nieruchomości. Przez blisko 13 ostatnich lat była związana z firmą Matexi, gdzie również pełniła funkcję członka zarządu. Wcześniej pracowała w MT Development (fundusz Private Equity zarządzany przez Europa Capital) na stanowisku Dyrektora ds. Zakupów i Rozwoju oraz w Orco Property Group, gdzie była Ekspertem ds. Rozwoju i Badań. Od 5 lat jest członkiem zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

– Dołączenie do zespołu rynkowego lidera, który jest punktem odniesienia dla innych deweloperów, to duży zaszczyt. Bardzo się cieszę, że będę mogła kontynuować karierę w branży nieruchomości, współpracując z najlepszymi i realizując niezwykle różnorodne i ambitne projekty – mówi Monika Perekitko, członek zarządu Dom Development.

– To olbrzymi sukces, że udało nam się pozyskać do naszego zespołu tak wysokiej klasy, doświadczoną menedżerkę z wieloma dokonaniami biznesowymi w branży nieruchomości. Jest to dla nas gwarancją dalszego, stabilnego rozwoju firmy – mówi Jarosław Szanajca, prezes zarządu Dom Development.

Monika Perekitko jest absolwentką Międzywydziałowego Studium Gospodarki Przestrzennej w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie oraz studiów podyplomowych z zakresu „Wycena Nieruchomości” na Politechnice Warszawskiej.

Przebudowa biur na mieszkania trudna, ale nieunikniona

W USA czy Europie Zachodniej projektów związanych z zamianą powierzchni biurowych na mieszkaniowe jest coraz więcej. W Polsce to nadal nieliczne, odosobnione przypadki. „Brak zachęt do przekształcania nierentownych biurowców w mieszkania i apartamenty skutecznie blokuje wiele inwestycji. Wolimy dziś wyburzać, zamiast przebudowywać – pytanie tylko, czy nas jako społeczeństwo na to stać” – mówi dr Jan Gąsiorowski, associate w warszawskim biurze Wolf Theiss.

W USA czy Kanadzie przekształcenia biurowców w obiekty mieszkaniowe to temat szeroko komentowany i coraz częściej realizowany przez tamtejszych inwestorów. Uwarunkowania, jakie skłaniają do przebudowy budynków biurowych na mieszkaniowe, są podobne do tych obserwowanych w Polsce – rosnące stopy procentowe i pandemia doprowadziły do gwałtownego wzrostu liczby niespłacanych kredytów komercyjnych i pustostanów, zwłaszcza w starszych budynkach biurowych, oferujących mniej prestiżowe lokalizacje i mniej udogodnień.

Poziom pustostanów w USA czy Kanadzie jest dość podobny do rynku w Polsce. Według firmy CBRE poziom pustostanów biurowych na Manhattanie w maju br. wyniósł 15%. Dla porównania w Polsce od II kwartału 2022 roku wskaźnik pustostanów na głównych regionalnych rynkach biurowych znajduje się w trendzie wzrostowym i na koniec III kwartału 2023 roku wyniósł 17,3% – podkreśla dr Jan Gąsiorowski.

Jak zauważa ekspert, w wielu dużych ośrodkach za oceanem trwa boom na budowę nowych biur, ponieważ większe firmy przenoszą się do budynków oferujących nowoczesną powierzchnię, szereg udogodnień i rozwiązania zgodne ze strategiami ESG. Oznacza to degradującą się powierzchnię biurową w centrach miast, przy jednoczesnym deficycie mieszkań. Naturalnym krokiem powinna być zatem konwersja budynków biurowych na mieszkalne – jako tańsze i prostsze rozwiązanie. Okazuje się jednak, że taka konwersja jest bardzo trudna zarówno z uwagi na przeszkody regulacyjne, jak i finansowe.

Wiele władz lokalnych w USA i Kanadzie skłania się do przygotowania zachęt dla firm, dzięki którym zamiana powierzchni biurowych na mieszkaniowe staje się dla inwestorów bardziej przyjazna i wykonalna. Tym samym unika się kosztownych i uciążliwych wyburzeń w centrach miast, które wraz z nowymi budowami generują znacznie więcej emisji CO2 niż konwersja istniejących budynków – zauważa dr Jan Gąsiorowski.

Jednym z liderów w zakresie takich konwersji jest miasto Calgary w Kanadzie. Z kolei władze San Francisco starają się dostosować obecne przepisy budowlane do potrzeb konwersji, a w Waszyngtonie burmistrz chce przeznaczyć istotne środki na program ulg podatkowych wspierających takie przekształcenia. Głośno jest także o pomysłach burmistrza Nowego Jorku, który forsuje zmiany w przepisach związanych z zagospodarowaniem przestrzennym, zaś strefa przemysłowa w centrum Manhattanu ma umożliwiać wykorzystanie jej również pod kątem powierzchni mieszkaniowych.

Z podobną sytuacją mamy do czynienia w Niemczech, gdzie coraz silniej odczuwalny jest deficyt mieszkań. Według specjalistów z firmy JLL konwersje powierzchni biurowych na mieszkalne nie odegrały do tej pory szczególnej roli na tamtejszym rynku, jednak zmiany już są widoczne. Jak wyliczyli specjaliści, we Frankfurcie liczba konwersji wzrosła ponad dwukrotnie w ciągu ostatnich 15 lat, a wolna powierzchnia biurowa w siedmiu głównych miastach ma potencjał przekształcenia pustostanów w 20 tys. mieszkań do 2025 roku. Odpowiada to około 40% zapotrzebowania na przestrzeń mieszkalną w metropoliach, które pojawi się w ciągu najbliższych 2 lat.

Tymczasem w Polsce borykającej się z równie bolesnym deficytem mieszkań liczba konwersji przestrzeni biurowych na mieszkaniowe jest niewielka w porównaniu ze skalą wyburzeń. Być może sytuację w kraju zmieni rozwijający się rynek PRS, gdzie inwestorzy mogą pokusić się o spektakularne przebudowy np. w dzielnicach tradycyjnie kojarzonych z biurowcami. Przykładem takiego trendu może być sprzedaż przez Fundusz Octava biurowca Obrzeżna Center inwestorowi, który zamierza go przebudować i zmienić jego funkcję na mieszkaniową. Obrzeżna Center to budynek zlokalizowany przy głównym skrzyżowaniu Mokotowskiego Obszaru Biznesowego – nazywanego przez warszawiaków potocznie Mordorem.

Część nieruchomości biurowych w Polsce, zwłaszcza tych starszych, podobnie jak w USA czy Niemczech, jest w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. Często sprzedaż takich aktywów oznacza likwidację budynku. Widać to po dużej liczbie wyburzeń, jakie w ostatnim czasie można zaobserwować w centrach polskich miast – tłumaczy dr Jan Gąsiorowski.

Przykładowo z krajobrazu Warszawy znika Atrium International, a Empark Mokotów Business Park zostanie radykalnie przebudowany. Podobnie dzieje się w każdym większym mieście w Polsce. W Krakowie znika galeria Plaza, a we Wrocławiu biurowiec Impela. Specjaliści zwracają jednocześnie uwagę, że brakuje zachęt, czy to finansowych, czy to regulacyjnych, do przekształcania i przebudowy istniejących projektów. 16 sierpnia 2022 r. Ministerstwo Rozwoju i Technologii opublikowało projekt ustawy o zmianie sposobu użytkowania niektórych budynków niemieszkalnych na budynki mieszkalne, który później przemianowano na projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo budowlane oraz ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących. Konwersja wg projektu miała być przeprowadzana bez konieczności uzyskania pozwolenia na budowę, z wyjątkiem elementów konstrukcyjnych budynku. Mankamentem projektu, który miał być przyjęty przez Radę Ministrów w III kwartale 2023 r. był jednak ograniczony czas w jakim konwersje mogłyby zostać przeprowadzone. Miało to nastąpić tylko w ciągu 2 lat od wejścia przepisów w życie. Dodatkowo zawarto w projekcie zapisy, zgodnie z którymi gmina otrzyma preferencyjną ofertę zakupu lokali czy budynków mieszkalnych odpowiadających co najmniej 5% łącznej powierzchni inwestycji, co znacznie podniosłoby koszt takiej konwersji. Aktualnie brak jest zapowiedzi dotyczących dalszych losów tych przepisów.

Brak regulacji stymulujących przekształcanie powierzchni biurowych na mieszkaniowe stawia takie ambitne i ciekawe projekty w trudnej sytuacji. Obecnie inwestorzy mają jedynie możliwość skorzystania z przepisów i trybu w ramach tzw. lex deweloper, co nie zawsze promuje konwersję jako pożądany kierunek przebudowy. Przykład płynący zza oceanu, gdzie mamy zachęty zarówno podatkowe, jak i prawne, jest ciekawym kierunkiem, który umożliwia władzom lokalnym stymulowanie i realne wpływanie na przestrzeń miejską. Odpowiednie przepisy dedykowane konwersji budynków biurowych na mieszkalne mogą zwiększyć liczbę tego typu projektów przeprowadzanych na polskim rynku i tym samym zapewnić istotny wzrost dostępnej powierzchni mieszkaniowej w największych miastach w Polsce – podsumowuje dr Jan Gąsiorowski.

Zgodnie z obliczeniami JLL na rynku niemieckim koszty konwersji biur na powierzchnie mieszkalne w głównych miastach wynoszą średnio blisko 50% mniej niż w przypadku nowych budynków, pomimo szeregu wyzwań związanych z konstrukcją i dostosowaniem takich budynków. Ponadto emisja CO2 jest znacząco niższa w przypadku renowacji. Według najnowszych badań budynki odpowiadają za 38% światowych emisji CO2, przy czym 28% pochodzi z eksploatacji budynków, a pozostałe 10% spowodowane jest zużyciem energii niezbędnej do produkcji materiałów i technologii wykorzystywanych w budownictwie.

66% firm w Polsce wskazuje na niedobór talentów z niezbędnymi umiejętnościami

W Polsce aż 66% organizacji ma trudności w obsadzaniu stanowisk pracy nowymi pracownikami o pożądanych kompetencjach. To wynik o 6 punktów procentowych mniejszy niż w 2023 roku (72%), a także niższy niż średnia globalna (75%) – tak wynika z opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup „Niedobór talentów”. Badanie pokazuje, że najtrudniejszymi do znalezienia wśród kandydatów są umiejętności z obszaru IT & analizy danych, co sygnalizuje 23% organizacji, a także te techniczne, o czym mówi 22% firm znad Wisły. Chcąc przeciwdziałać niedoborowi talentów, organizacje chcą m.in. zwiększyć elastyczność pracowników w zakresie miejsca i czasu pracy, a także podwyższać wynagrodzenie.

Najnowszy raport ManpowerGroup wskazuje, że organizacje w Polsce deklarują największą trudność w zrekrutowaniu odpowiednich kandydatów z kompetencjami w obszarze IT & analizy danych, o czym sygnalizuje 23% respondentów. Na drugim miejscu znalazły się umiejętności techniczne (22%), a następnie te z zakresu logistyki & operacji (19%), sprzedaży & marketingu (19%), a także obsługi klienta (18%).

– Choć wciąż poziom niedoboru talentów w Polsce jest wysoki, spadek o 6 punktów procentowych w porównaniu z zeszłorocznych badaniem wskazuje na to, że sytuacja na polskim rynku zaczyna nieco się poprawiać – mówi Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce i dodaje, że globalnie rekrutacja kandydatów o pożądanych umiejętnościach jest dla firm jeszcze większym wyzwaniem, wskazuje na nie bowiem 75% pracodawców.

– Rynek pracy przechodzi technologiczną transformację, szybko dążąc ku wykorzystaniu sztucznej inteligencji, digitalizacji i automatyzacji wielu procesów, dlatego właśnie umiejętności pracowników z zakresu IT & analizy danych są tymi najbardziej poszukiwanymi przez organizacje. Pomimo wielu wyzwań rynkowych, pracodawcy nieustannie powinni skupiać się na pracownikach, ich nastrojach, utrzymaniu talentów w przedsiębiorstwach. Kładąc nacisk na rozwój, upskilling lub reskilling w obrębie organizacji, będą w stanie zbudować zespoły z najlepszymi ekspertami na rynku dostosowując je jednocześnie do ewoluującego rynku pracy – dodaje ekspert.

Finanse & nieruchomości z największą konkurencją o pożądane talenty

Branżą, w której pracodawcy mówią o największych wyzwaniach rekrutacyjnych są finanse & nieruchomości – aż 74% organizacji z tego sektora deklaruje problem ze znalezieniem odpowiednich do pracy kandydatów. Wysoki deficyt w tym zakresie odczuwają też organizacje z obszaru dóbr & usług konsumenckich (71%) oraz energetyki & usług komunalnych (70%). O trudności w rekrutacji pracowników z pożądanymi umiejętnościami na podobnym poziomie mówią także firmy sektora transportu logistyki & motoryzacji (69%), a także nauk przyrodniczych & opieki zdrowotnej (68%).

Duże firmy z najmniejszymi wyzwaniami rekrutacyjnymi

Raport ManpowerGroup uwzględnia podział na sześć wielkości organizacji. Dane wskazują, że na największe wyzwania w rekrutacji kandydatów o pożądanym profilu wskazują organizacje mające w swoich strukturach 250-999 pracowników (71%) oraz ponad 5000 zatrudnionych osób. Na niedobór talentów na podobnym poziomie wskazują także pracodawcy z zespołami liczącymi 10-49 (67%), a także 50-249 pracowników. Nieco mniejszy problem z obsadzeniem stanowisk pożądanymi kandydatami mają pracodawcy z kadrą nieprzekraczającą 10 osób (63%). Najniższy niedobór odpowiednich kandydatów deklarują natomiast firmy zatrudniające 1000 – 4999 talentów.

– Można śmiało stwierdzić, że gwarantem sukcesu na rynku pracy jest umiejętność zwinnego dopasowywania się do zmieniającego się świata, gotowość do ponoszenia kontrolowanego ryzyka. Istotne jest też sprawne korzystanie z technologii, sztucznej inteligencji, wyjście poza strefę komfortu, oraz jasno zdefiniowane mądre przywództwo, włączając w to konieczność i umiejętność poodejmowanie niepopularnych decyzji. Dla kandydatów kluczowa jest potrzebaciągłego uczenia się oraz rozwoju kompetencji, adaptacji do szybko zmieniających się technologii. Rynek pracy nieustannie potrzebuje specjalistów z umiejętnościami IT, nie uciekniemy bowiem od wszechobecnej cyfryzacji i automatyzacji – mówi Szymon Rudnicki, dyrektor Talent Solutions ManpowerGroup w Polsce.

Firmy chcą inwestować w rozwój talentów

Respondenci znad Wisły, którzy zadeklarowali w badaniu niedobór kandydatów o pożądanych umiejętnościach, zostali także zapytani o to, jakie działania zamierzają podjąć, by przeciwdziałać temu zjawisku. Najwięcej z nich w celu wypełnienia tej luki planuje zwiększenie elastyczności w zakresie miejsca i czasu pracy (45%), a także zwiększenie wynagrodzenia (39%). Pracodawcy w Polsce chcieliby również otworzyć się na bardziej elastyczne formy względem czasu pracy, jak zatrudnienie na niepełny etat oraz dobór godzin pracy (30%) czy utrzymywanie zespołów na niezmienionym poziomie, nawet jeśli pewne role nie są niezbędne w organizacji (30%).

– Talenty będące w organizacji są niezwykle istotnym elementem strategii każdej firmy. Elastyczność w zakresie miejsca i czasu pracy to jeden z ważniejszych punktów branych przez kandydatów pod uwagę podczas oceny pracodawcy. Praca w niepełnym wymiarze etatu wciąż jest w Polsce mało popularna, w przeciwieństwie do krajów Europy Zachodniej. Cieszy zatem fakt, że coraz więcej firm otwiera się na takie rozwiązanie, zyskując tym samym szanse na pozyskanie dodatkowych specjalistów. To działanie, które wyróżnia oraz umacnia pozycję pracodawcy na rynku – mówi Luiza Luranc-Jaworek, dyrektor sprzedaży w ManpowerGroup. – Dla kandydatów coraz ważniejsze jest środowisko do jakiego dołączają, stwarzanie szans na rozwój z jednoczesnym mentoringiem, wsparciem przełożonych w prowadzeniu ścieżki kariery. Osoby planujące zmianę organizacji poszukują również szansy na realizację własnych pomysłów, bycia częścią firmy, zmian i usprawnień, które powinny nieustannie zachodzić. Dostosowanie się do potrzeb kandydatówjest zatem dziś niezbędne, jeśli celem jest pozyskanie z rynku najlepszych specjalistów – podkreśla ekspertka.

Niedobór talentów na świecie i w regionie EMEA

Dane pokazują, że z niedoborem talentów borykają się firmy na całym świecie. Problem ze zrekrutowaniem odpowiednich talentów zgłasza globalnie aż 75% firm, co jest wynikiem wyższym o 9 punktów procentowych w porównaniu z deklaracjami polskich pracodawców. Wskaźnik ten jest niższy o 2 punkty procentowe w porównaniu rocznym, powrócił do globalnego poziomu niedoboru deklarowanego przez organizacje w 2022 roku (75%). Biorąc pod uwagę poziom trudności w zrekrutowaniu pożądanych pracowników wśród sąsiadujących z nami krajów, identyczny poziom niedoboru deklarują firmy w Czechach (66%). O większym niż w kraju nad Wisłą niedoborze talentów mówią natomiast słowackie (79%) niemieckie firmy (82%), wśród których konkurencja o pożądane talenty jest jedną z największych spośród badanych krajów.

Badanie „Niedobór talentów” zostało zrealizowane na próbie 525 pracodawców w Polsce i ponad 40 000 firm na świecie. Celem badania było zmierzenie skali trudności w pozyskiwaniu nowych pracowników o pożądanych kompetencjach. Raport prezentuje dane w podziale na 6 regionów Polski i 8 sektorów rynku. W raporcie znajdują się również dane na temat umiejętności najtrudniejszych do znalezienia u kandydatów. Badanie zostało zrealizowane pomiędzy 2 a 31 października 2023 roku, zatem odzwierciedla najbardziej aktualne nastroje rekrutacyjne w Polsce.

Transition Technologies MS przejmuje szwajcarską firmę Pixel Plus

Spółka Transition Technologies MS S.A. (TTMS), planująca debiut na GPW, będąca szybko rosnącym dostawcą nowoczesnego outsourcingu IT dla renomowanych światowych firm, podpisała umowę zakupu 55% akcji w szwajcarskiej spółce Pixel Plus AG. Nabycie pakietu większościowego wpisuje się w strategię TTMS w obszarze rozbudowy międzynarodowej sieci sprzedaży. W opinii Zarządu akwizycja umożliwi wzmocnienie obecności TTMS na rynku szwajcarskim oraz w pozostałych krajach niemieckojęzycznych. Transakcja finansowana jest ze środków własnych TTMS. TTMS wchodzi w skład Grupy Kapitałowej Transition Technologies, jednej z największych polskich grup informatycznych.

Pixel Plus AG to firma informatyczna z biurem w Zurichu, działająca na rynku od 2015 roku. Oferuje szeroki zakres usług IT dla znanych, międzynarodowych korporacji, których główne siedziby znajdują się w Szwajcarii. Pixel Plus współpracuje także z dynamicznie rozwijającymi się start-upami i scale-upami, odpowiadając w tych firmach za strategię rozwoju i wdrożenia w obszarze IT. Firma specjalizuje się w realizacji projektów w oparciu o technologię Adobe Experience Manager (AEM), usług doradczych oraz dostarczaniu zaawansowanych rozwiązań IT dla sektora bankowego, publicznego, przemysłu i sportu. Swoimi kompetencjami i doświadczeniem wspiera klientów w tworzeniu skutecznych i innowacyjnych platform cyfrowych.

Pixel Plus AG wpisuje się w strategię rozwoju TTMS w obszarze akwizycji zagranicznych. Model biznesowy spółki jest zgodny ze sposobem działania TTMS, a profil technologiczny pokrywa się z jego kluczowymi kompetencjami. Duży popyt na nowoczesny outsourcing IT w Szwajcarii tworzy szansę na rozwój dla tego rodzaju inicjatyw. Usługi świadczone wspólnie przez TTMS i Pixel Plus będą oparte o near-shoring z Polski (czyli outsourcing usług do rejonów zbliżonych geograficznie i kulturowo), w ramach efektywnie współpracujących zespołów polsko-szwajcarskich. W transakcję były zaangażowane: firma doradcza Arthos Corporate Finance GmbH z Monachium oraz kancelaria prawna Sawaryn i Partnerzy.

Partnerstwo z Pixel Plus AG to kolejny ważny krok w realizacji strategii międzynarodowego rozwoju Grupy TTMS. Jestem przekonany, że ta akwizycja przyspieszy rozwój obu firm. Kierunek, który obrał TTMS nie jest przypadkowy – ponad 70% sprzedaży Grupy TTMS w 2023 roku była skierowana do klientów, których główne siedziby znajdują się w Szwajcarii. Posiadanie lokalnego przedstawicielstwa pozwoli nam na rozszerzenie współpracy z obecnymi klientami i dotarcie do nowych, działających na tym atrakcyjnym rynku. Szwajcaria stała się szóstym krajem, w którym mamy spółkę zależną, dołączając do Polski, Danii, Malezji, UK i Indii. Transakcja przybliża nas także do realizacji głównego celu, którym jest zdobycie pozycji globalnego dostawcy usług ITmówi Sebastian Sokołowski, Prezes Zarządu Transition Technologies MS S.A.

Akwizycje są ważnym elementem naszej strategii. Warto w tym kontekście przypomnieć m.in. udane przejęcie z 2021 r., kiedy to TTMS podpisał umowę zakupu 56% akcji w duńskiej spółce ConCor A/S, uznanego dostawcy outsourcingu IT w Skandynawii. Teraz spółka ta działa pod nazwą TTMS Nordic i stanowi ważny element w naszym rozwoju w Europie Północnej, notując wzrosty obrotów i zyskowności dodaje Sebastian Sokołowski.

Rozwój w kierunku globalnej firmy międzynarodowej to kolejny etap rozwoju Grupy Transition Technologies. Organizacja zatrudnia ponad 2000 osób mając własne oddziały lub spółki zależne m.in. w USA, Wlk. Brytanii, Francji, Niemczech, Ukrainie, Malezji, Tajwanie. Grupa koncentruje się na nowoczesnych usługach outsourcingowych dla największych korporacji zagranicznych oraz specjalizowanych dostawach i usługach IT dla sektorów energetyki i gazu, przemysłu i medycyny.

Kolejne akwizycje międzynarodowe to naturalny krok w rozwoju naszych firm. Tworzymy spółki w różnych krajach które są zarządzane przez lokalnych managerów lub inwestujemy w pakiety większościowe firm zagranicznych. Dobry początek roku 2024 to na pewno nie koniec, planujemy kolejne akwizycje m.in. w USA oraz organizację kolejnych spółek w Indiach i na Bliskim Wschodzie. Strategia GK TT wpisuje się w szerszą ofensywę polskich firm IT które powoli będą coraz bardziej widoczne na świecie. Budowanie silnej międzynarodowej pozycji wymaga cierpliwości i starannego planu. My go mamy. Jeszcze przed 2025 rokiem chcemy być firmą informatyczną o przychodach co najmniej 1 mld zł, działającą na sześciu kontynentach. Dodatkowo mocno zyskujemy w oczach międzynarodowych partnerów z uwagi na nasz duży nacisk na kwestie związane z ESG i zeroemisyjność, którą osiągniemy już w 2025 r.” – podsumowuje prof. Konrad Świrski Prezes GK TT.

Rok 2024 – długi zmaleją, ale bankrutów nie ubędzie

Gospodarka w 2024 r. wyraźnie odbije, zwłaszcza w II półroczu. Przełoży się to na kondycję finansową tak firm, jak i konsumentów. Liczba dłużników i wartość ich zadłużenia będzie malała, choć nie należy spodziewać się tu spektakularnych zmian. Nie zmniejszy się liczba bankructw, a na poprawę trzeba będzie poczekać do 2025 r. Mimo lepszej koniunktury zatory płatnicze nadal będą jedną z głównych barier rozwoju, a rynek zarządzania wierzytelnościami zanotuje kolejne wzrosty.

Rok 2023 w annałach gospodarczych nie zapisze się dobrze. Rekordowa inflacja, rosnące ceny energii i paliw oraz wysokie oprocentowanie kredytów sprawiły, że zarówno życie przeciętnego konsumenta, jak i funkcjonowanie wielu firm było niezwykle trudne. Co trzeci ankietowany przez Krajowy Rejestr Długów Polak deklarował, że jego oszczędności w ostatnim okresie zmalały, a musiał po nie sięgnąć głównie, by pokryć bieżące wydatki. Rosło też zadłużenie notowane w Krajowym Rejestrze Długów. Do końca listopada 2023 r. długi przedsiębiorców poszybowały o 1,1 mld zł, a konsumentów o 2,4 mld zł. Dodatkowo zwiększyło się średnie zadłużenie – w przypadku firm osiągnęło pułap 36,6 tys. zł, a statystyczny konsument miał do oddania 20,3 tys. zł. To dowód, że pogarszała się przede wszystkim sytuacja tych, którzy już wcześniej odczuwali kłopoty.

Rekordy biły dane o bankructwach. W 2023 r. sądy ogłosiły 21 tys. upadłości konsumenckich, wynik jakiego nie było jeszcze w historii. W tym czasie niewypłacalność ogłosiło 4,65 tys. firm – o 70 proc. więcej niż rok wcześniej.

Wiele wskazuje na to, że najgorsze mamy już za sobą. Wstępne dane za grudzień pokazują, że będziemy mieli niewielki spadek zadłużenia, zarówno wśród konsumentów, jak i przedsiębiorców. Ten trend powinien się pogłębiać w nowym roku, ale przestrzegam przed nadmiernym optymizmem. Spadki nie będą na tyle duże, żeby zatory płatnicze przestały być jedną z głównych barier w rozwoju polskich firm. Liczba dłużników nadal będzie spora, więc przy doborze klientów wskazana jest ostrożność – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Wzrost gospodarczy nie rozwiąże wszystkich problemów finansowych

Niewątpliwie na lepszą kondycję polskiej gospodarki będzie miała wpływ nie tylko poprawa koniunktury w Europie, ale też odblokowanie przez nowy rząd pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy. Choć tu raczej efektów wykorzystania unijnych środków należy się spodziewać dopiero w II półroczu 2024 r. i w  2025 r. W przypadku konsumentów już zwiększa się siła nabywcza ich pensji, w ostatnim czasie wzrosty wynagrodzeń zaczęły wyprzedzać inflację. Dotyczy to co prawda tylko zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw, ale planowane podwyżki dla budżetówki, w tym 30-proc. wzrost pensji nauczycieli, powinny sprawić, że polepszy się także sytuacja finansowa pracowników sektora publicznego.

Przewidywany w związku z tym wzrost konsumpcji będzie nie tylko silnym impulsem pobudzającym gospodarkę, ale sprawi też, że wzrośnie dyscyplina płatnicza. Z naszego ponad 20-letniego doświadczenia wynika, że zawsze wtedy, gdy Polakom przybywa pieniędzy w kieszeniach, są bardziej skłonni do spłacania swoich zobowiązań. Wzrost siły nabywczej pensji sprawi, że ludzie będą mieli więcej gotówki na bieżące wydatki, ale także na uregulowanie kredytów i pożyczek – dodaje Adam Łącki.

Choć w tym roku długi będą maleć, nie należy się spodziewać spadku liczby niewypłacalności. Bankructwo jest bowiem zawsze skutkiem wieloletniego narastania problemów finansowych, kiedy wielkość długów przekracza wartość majątku dłużnika. W 2024 r. do sądów trafią zatem wnioski o upadłość bądź restrukturyzację tych konsumentów i firm, których problemy finansowe mają początek w latach 2021-2022.

Zaległa faktura to darmowy kredyt

Jakub Kostecki, prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, zwraca uwagę, że sama koniunktura nie jest jedynym czynnikiem, który decyduje o tym, czy zatory płatnicze rosną czy maleją. Duże znaczenie ma też mentalność i etyka. W minionym roku wyraźnie powróciło zjawisko kredytowania się przez firmy kosztem kontrahentów. Wiele przedsiębiorstw, i to niezależnie od ich wielkości, przeciąga płatności tak długo, jak się da i wykorzystuje pieniądze należne sprzedawcom do finansowania bieżącej działalności, zamiast zaciągać na ten cel drogie kredyty obrotowe.

W czasach niskich stóp procentowych było ono marginalne. Kredyty były łatwo dostępne i nisko oprocentowane, nie opłacało się więc tak postępować. Sytuacja uległa zmianie pod koniec 2021 roku, kiedy stopy procentowe zaczęły gwałtownie rosnąć. W ubiegłym roku kredytowanie kosztem kontrahentów było już mocno widoczne. Przy przewidywanym na ten rok poziomie inflacji 5-6 procent to „wygodne” podejście przedsiębiorców będzie się utrzymywać. Zwłaszcza że – jak wynika z naszych badań – 44 procent firm akceptuje takie działaniemówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Z badania „Etyka płatnicza przedsiębiorców”, przeprowadzonego na zlecenie Kaczmarski Inkasso w III kwartale 2023 r., wynika że prawie 9 na 10 mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw zwleka przynajmniej kilka dni, zanim upomni się o zaległą płatność u kontrahenta. Co 5. monituje dopiero po upływie kilku tygodni.

Zdaniem Jakuba Kosteckiego w nowym roku rynek windykacyjny będzie rósł w podobnym tempie, jak w ub.r., czyli 10-12 procent. Ożywienie gospodarcze, to większa liczba transakcji, z których część nie zostanie zapłacona w terminie lub wcale, zatem zwiększy się liczba zleceń do windykacji polubownej. Znaczący wpływ na ich wzrost będzie miała też postępująca cyfryzacja zarządzania finansami małych firm i możliwość przekazywania zleceń windykacyjnych za pośrednictwem platform finansowo-księgowych.

W przypadku konsumentów dwukrotna podwyżka płacy minimalnej sprawi, że dłużnicy będą mieli więcej pieniędzy, zatem łatwiej będzie im regulować długi. Ale z drugiej strony płaca minimalna jest podstawą do wyliczenia kwoty wolnej od zajęcia komorniczego. Utrudni to komornikom egzekwowanie długów. Może to być zachętą dla wierzycieli, aby szybciej reagowali na zaległości finansowe, oddając sprawy do windykacji.

Deficyt zaufania

To nie będzie łatwy rok w budowaniu etyki w biznesie. Jak wynika z niedawnego raportu Rzetelnej Firmy „Zaufanie w biznesie”, aż 43 proc. ankietowanych przedsiębiorstw z sektora MŚP doświadczyło w ciągu ostatnich 6 miesięcy nieuczciwości ze strony swoich partnerów biznesowych. Najwięcej takich przypadków zgłaszano w budownictwie (63 proc.) oraz transporcie (51 proc.). Ankietowani jako główne przejawy nierzetelności wskazywali nieterminową realizację usług (35 proc.), opóźnienia w opłacaniu faktur (34 proc.) oraz utrudniony kontakt (31 proc.).

– Tylko 34 procent właścicieli małych i średnich firm swoje zaufanie do kontrahentów opiera na zweryfikowanych danych. Reszta polega na pozorach, co niestety często kończy się rozczarowaniem. Ten rok też będzie trudny w budowaniu etycznego biznesu, bo w kryzysie wielu przedsiębiorców przedkłada krótkoterminowe korzyści nad budowanie długotrwałych relacji opartych na zaufaniu. Ale ci, którzy będą się zachowywać uczciwie, zyskają – podsumowuje Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Nvidia wchodzi do Chin, ropa naftowa szoruje po minimach

W teorii lokalnie wydarzeniem wtorkowej sesji będzie decyzja RPP w sprawie stóp procentowych. Nikt jednak nie wierzy w to, by dzisiaj zmienił się koszt pieniądza. Ropa naftowa znów szoruje po ostatnich minimach. Nvidia na białym rumaku prowadzi kontratak na parkietach.

Spokojnie, to nie marzec

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy przyzwyczailiśmy się, że decyzje Rady Polityki Pieniężnej podnoszą temperaturę na lokalnych rynkach. Dziś jednak oczekiwania analityków sugerują, że absolutnie nic się nie wydarzy. Dotyczy to nie tylko samych stóp procentowych, ale prawdopodobnie również komunikat nie ulegnie żadnym korektom. Co więcej, nikt nie czeka z wypiekami na twarzy nawet na jutrzejszą konferencję prasową prezesa Glapińskiego. Ten ostatnio dość wyraźnie oznajmił, że do marca nie należy się spodziewać żadnych ruchów. Wynika to z faktu, że na koniec pierwszego kwartału NBP będzie dysponować nowymi predykcjami ekonomicznymi. Zostanie wtedy przesunięty ich zakres czasowy, co daje nadzieję, że przynajmniej na horyzoncie pojawi się inflacyjny powrót do celu. Rynek powoli jednak zmienia narrację z dynamicznej dezinflacji, na dostrzeganie zagrożeń do podbicia dynamiki cen w drugiej połowie roku. Wygasną wtedy administracyjne kotwice, które trochę sztucznie zaniżają bieżące ceny. Dodatkowo powinny się pojawić pierwsze konsekwencje zwiększonych wydatków budżetowych, czy podwyżki płacy minimalnej. Nie da się ukryć, że obecna Rada nie jest przychylna nowemu rządowi, co może sugerować, że wykorzysta taki pretekst do zaostrzenia polityki pieniężnej.

Ropa pretekstem?

Wiele interesujących rzeczy ostatnio dzieje się na ropie naftowej. Mogłoby się wydawać, że ze względu na wzrost ryzyka geopolitycznego w okolicach Morza Czerwonego, kurs czarnego złota będzie rosnąć. Ten jednak obecnie szoruje po długookresowych minimach, zwłaszcza po wczorajszej dynamicznej przecenie. Rynek powoli dostrzega w tym okazję do wywierania nowej presji na FED, gdyż tania ropa jest bardzo pomocna w zwalczaniu inflacji. W nowy rok inwestorzy wchodzili z solidną wiarą, że już w marcu rozpoczniemy cykl obniżek stóp procentowych. Z każdym kolejnym dniem szanse na to jednak maleją. Wczorajsze wypowiedzi członków FOMC m.in. Bostica kolejny raz wskazują, że koszt pieniądza powinien pozostać restrykcyjny przez dłuższy okres. Rynek uznał jednak, że jak nie drzwiami to oknem i skoro cięcia stóp się oddalają, to rozkręcana jest dyskusja nad hamowaniem programu QT. Od dłuższego czasu amerykańska Rezerwa Federalna ściąga z rynku nadmiar pieniądza. Pojawiają się sugestie, że już w kwietniu rozpocznie się powolne wygasanie tego zacieśniania.

Nvidia wchodzi do Chin

Początek roku należał do dolara, a jednocześnie widzieliśmy zachowanie pewnego dystansu wobec bardziej ryzykownych aktywów. Nie był to udany okres dla rynków akcyjnych. Aż do wczoraj, choć pierwsza część sesji nie zwiastowała poprawy sentymentu. Później jednak na rynek trafiła informacja, że Nvidia już w drugim kwartale tego roku uruchomi produkcję chipów, które mimo nałożonych restrykcji przez administrację prezydenta, będą mogły trafić na chiński rynek. Wywołało to niemałą euforię, która na fali optymizmu wymazała znaczną część strat z ostatnich dni. Zeszłoroczna rewolucja AI spowodowała, że akcje Nvidii stały się nowym barometrem sentymentu na rynku. Tę poprawę nastrojów widać także na forexie, co wspiera naszego złotego. Dolar jeszcze wczoraj kolejny raz myślał o testowaniu pułapu 4 złotych, obecnie znajduje się 4,5 grosza poniżej tego poziomu. Również euro po odbiciu od górnego ograniczenia konsolidacji wróciło do 4,33 zł.

Krzysztof Adamczak  dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Lęk przed AI. Większość pracowników obawia się rozwoju tej technologii

AI, czyli artificial intelligence (sztuczna inteligencja), a może anxiety intelligence (inteligencja lęku)? Jak pokazuje najnowsze badanie EY, powszechne wdrażanie innowacyjnych rozwiązań wzbudza niepokój u 71% pracowników. Źródłem obaw są m.in. ryzyka etyczne i prawne oraz możliwość utraty pracy lub szansy na awans. Niemal połowa badanych (48%) stwierdziła, że jest bardziej zaniepokojona sztuczną inteligencją niż rok wcześniej. Z drugiej strony większość ankietowanych uważa, że dzięki tej technologii będą bardziej produktywni (81%).

Choć różne formy sztucznej inteligencji są używane od wielu lat, wprowadzenie GenAI okazało się przełomem. Rosnący poziom wykorzystania tego rozwiązania powoduje, że coraz częściej słychać głosy o wynikających z niego zagrożeniach dla rynku pracy czy konkurencyjności biznesu. Te niepokoje potwierdza najnowsze badanie EY – AI Anxiety in Business – pokazując, że ponad dwie trzecie badanych (71%) obawia się tej technologii. Niemal połowa respondentów (48%) jest również bardziej zaniepokojona sztuczną inteligencją niż rok wcześniej, a z tej grupy 41% uważa, że rozwija się ona zbyt szybko.

Jednocześnie badani wskazują na pozytywne aspekty korzystania z rozwiązań opartych na AI. Aż 90% z nich stosuje na co dzień przynajmniej jedno z nich, przy czym najpopularniejszym narzędziem jest generatywna sztuczna inteligencja (54% wskazań), a następnie chatboty (45%) i wirtualni asystenci (44%). Zdaniem ankietowanych wdrożenie najnowszych technologii sprawi, że będą oni bardziej wydajni (82%) i bardziej produktywni (81%).

– Biznesowa popularność generatywnej sztucznej inteligencji notuje dynamiczne wzrosty, jednak nie każda firma ma przygotowany plan działania na jej wykorzystanie. W efekcie zdarza się, że to rozwiązanie wdrażane jest zbyt szybko, co przekłada się na niezadowalające efekty. Pod uwagę należy wziąć nie tylko aspekty typowo technologiczne, ale również kwestie regulacyjne, jak i te związane z bezpieczeństwem danych oraz przeszkoleniem pracowników. Kadra zarządzająca musi także zadbać o to, aby wszystkie kwestie dotyczące jej stosowania były jasno komunikowane wewnątrz firmy. Jeśli tego brakuje, rosną obawy wobec sztucznej inteligencji – w tym strach przed utratą pracy. Implementacja AI wiąże się z koniecznością wprowadzenia zmian na wielu szczeblach w ramach organizacji. Sprawia to, że priorytetem powinna stać się odpowiednia analiza rozwiązań, których dane przedsiębiorstwo w realnie potrzebuje – radzi Radosław Frańczak, Partner EY, Lider obszaru Technology Consulting.

Największe obawy pracowników

Biorąc pod uwagę rosnącą niepewność związaną z użyciem AI w miejscu pracy, zarówno pracownicy, jak i firmy przygotowują się na zakłócenia. Z badania EY wynika, że 75% ankietowanych obawia się, że z powodu sztucznej inteligencji niektóre zawody staną się przestarzałe, zaś dwie trzecie (65%) martwi się, że zabierze im ona pracę. Badani mają świadomość, że technologia z pewnością wpłynie na ich dobrobyt finansowy i rozwój zawodowy. Zdaniem 72% będą otrzymywać mniejsze wynagrodzenie, zaś 67% uważa, że straci szansę na awans z powodu braku wiedzy na temat korzystania z AI.

Nowe niepokoje podsyca również niewystarczająca liczba wskazówek od liderów w zakresie odpowiedzialnego korzystania ze sztucznej inteligencji. Większość ankietowanych obawia się ryzyka prawnego (77%) oraz związanego z cyberbezpieczeństwem (75%). Niemal dwie trzecie pracowników (65%) nie wie, jak korzystać z AI w sposób etyczny. Badanie EY wykazało, że 77% z nich czułoby się bardziej komfortowo, stosując nowe technologie, gdyby osoby ze wszystkich szczebli organizacji były zaangażowane w proces ich wdrażania oraz gdyby kierownictwo wyższego szczebla promowało korzystanie z nich w sposób odpowiedzialny i etyczny.

– Przed zarządami firm stoi niełatwe zadanie przeprowadzenia transformacji technologicznej przy równoczesnym stawianiu człowieka w centrum. To pracownicy oraz ich emocje pozostają kluczowym podmiotem w czasie tej zmiany i wymagają szczególnej uwagi. Bez połączenia obszaru operacyjnego z obszarem ludzkim implementacja nowych technologii będzie jedynie połowiczna i w nie przyniesie spodziewanych efektów. Liderzy powinni zadbać o podnoszenie kwalifikacji w obszarze AI u jak najszerszego grona pracowników. Ważna jest również zmiana myślenia, by zacząć odbierać sztuczną inteligencję jako rozszerzoną inteligencję, która współpracuje z człowiekiem. Te dwa elementy powinny się dopełniać, a nie wykluczać. Transformacja technologiczna wymaga proaktywnego przekształcania procesów pracy w taki sposób, aby uniknąć ograniczania pracowników do roli obserwatorów – zauważa Artur Miernik, Partner EY Polska, Lider zespołu People Consulting.

Potrzeba wskazówek, przejrzystości i regulacji

Rozwój AI prócz obaw niesie ze sobą też chęć wypróbowania nowych rozwiązań. Z badania EY wynika, że 67% pracowników osobiście naciskało na wdrożenie sztucznej inteligencji w swojej organizacji. Co więcej, oczekują od przełożonych konkretnych działań, gdyż zdaniem 73% ankietowanych ich firma nie oferuje wystarczającej liczby szkoleń. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że 63% obawia się, że nie będzie mieć dostępu do możliwości poznania bliżej technologii AI.

Pracownicy domagają się również przejrzystości, a większość z nich twierdzi, że postrzegaliby organizację bardziej pozytywnie, gdyby oferowała pracownikom szkolenia z zakresu odpowiedzialności lub etyki AI (80% wskazań) i utworzyła grupę zadaniową w tym obszarze (77%). Jeśli chodzi o wprowadzanie regulacji dotyczących korzystania ze sztucznej inteligencji, według 81% pracowników to firmy powinny w większym stopniu się samo regulować. Niemal tyle samo osób (78%) stwierdziło, że większą rolę w regulowaniu technologii AI powinien odgrywać rząd.

O badaniu
Badanie AI Anxiety in Business zostało przeprowadzone online w dniach 5-16 października 2023 r. wśród 1000 Amerykanek i Amerykanów zatrudnionych w pełnym lub niepełnym wymiarze czasu pracy.

Mark Mudler nowym dyrektorem handlowym Girteki

Girteka kontynuuje proces reorganizacji, ukierunkowany na zapewnienie wyjątkowej jakości usług na całym kontynencie. Zmiany te wspierać będzie teraz Mark Mudler, który dołączył do Girteki od 2 stycznia 2024 r. obejmując  stanowisko dyrektora handlowego (CCO). To strategiczne posunięcie jest kolejnym kamieniem milowym w działalności Girteki na drodze do wzmocnienia globalnej rozpoznawalności marki oraz pozycji zorientowanego na klienta dostawcy innowacyjnych i zdigitalizowanych usług logistycznych.

Mark Mulder wnosi do Girteki bogate doświadczenie i znaczące osiągnięcia w branży transportowej oraz logistycznej. Jego nominacja na stanowisko dyrektora handlowego potwierdza zaangażowanie Girteki w działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, efektywności biznesowej i zwiększania satysfakcji klientów poprzez innowacyjne rozwiązania. Mark Mudler dołącza do nowo utworzonego zespołu połączonych firm Girteka Nordic i Girteka Europe West.

„Z prawdziwym entuzjazmem dołączam do zespołu Girteki” – mówi Mark Mulder. „Jest dla mnie zaszczytem bycie częścią firmy o tak silnej pozycji na rynku. Moim celem jest wykorzystanie naszych wspólnych, mocnych stron oraz rozwój elastycznych i skutecznych zespołów w całej organizacji. Naszym celem jest nie tylko dostarczanie wyjątkowej jakości usług w całej Europie, ale także bycie pierwszym wyborem dla klientów poszukujących odpowiedzialnego, zrównoważonego i przyszłościowo myślącego dostawcy usług” – dodaje.

Jeroen Eijsink, CEO Grupy Girteka, z zadowoleniem komentuje dołączenie Marka Muldera do zespołu: „Duże doświadczenie Marka w pracy w różnych kulturach i na globalnych rynkach czyni go idealnym liderem dla naszych międzynarodowych aspiracji. Jego doświadczenie w kierowaniu zespołami w złożonej dynamice rynku doskonale współgra z naszym zaangażowaniem w innowacje i doskonałość, która wykracza poza granice. Jesteśmy przekonani, że wizja Marka w znacznym stopniu przyspieszy nasze dążenia do stania się globalnie rozpoznawalnym liderem logistyki”.

Kariera Marka Muldera wyróżnia się znaczącymi osiągnięciami – zajmując kluczowe stanowiska kierownicze w P&O Ferrymasters, Hoyer Multimodal i innych firmach logistycznych, wykazał się wyjątkową zdolnością do podnoszenia poziomu satysfakcji klientów i efektywności operacyjnej. Jego międzynarodowe doświadczenie uzupełnia biegła znajomość kilku języków obcych, w tym holenderskiego, angielskiego i niemieckiego, a także wykształcenie w zakresie Maritime Business Administration.

Jako dyrektor handlowy Mark Mulder będzie odpowiadać za zarządzanie nowym zespołem utworzonym w ramach zmian reorganizacyjnych, przeprowadzonych w ostatnim czasie w Girtece. Jego zespół ma nadzorować połączone operacje Girteka Nordics i Girteka Europe West.

Rolą Marka Muldera jest zapewnienie, że oferowane rozwiązania logistyczne efektywnie spełniają oczekiwania zarówno obecnych, jak i potencjalnych klientów Girteki.

Połączenie operacji Girteki Nordics i Girteki Europe West wynika z założeń nowego, strategicznego kierunku rozwoju firmy, którego celem jest optymalizacja usług oraz wzrost efektywności i elastyczności rozwiązań logistycznych oferowanych w całej Europie.

Obniżka stóp Fedu już w marcu coraz mniej prawdopodobna

Rynki walutowe, podobnie jak i inne rynki finansowe, dokonały na początku 2024 r. zwrotu o 180 stopni. Tracą aktywa ryzykowne oraz surowce, umacnia się zaś dolar, co jest poniekąd pokłosiem spadku zakładów za bardzo prędkim rozpoczęciem cięć stóp procentowych przez Rezerwę Federalną.

Obniżek trudno oczekiwać także i na dobiegającym końca we wtorek posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, która – co można powiedzieć z dużą dozą pewności – po raz trzeci z rzędu utrzyma stopy na niezmienionym poziomie. Uwagę skupimy na zmianach w oświadczeniu oraz środowej konferencji prasowej prezesa Glapińskiego.

W tym tygodniu uwaga skupi się na prawdopodobnie najważniejszym dla rynków na całym świecie odczycie makroekonomicznym, czyli inflacji CPI w USA (czwartek 11.01). Oczekuje się, że grudniowe dane wykażą dalszą normalizację bazowej presji cenowej. Jeżeli otrzymamy w owym zakresie zaskoczenie w górę, zakłady za rozpoczęciem rozluźniania polityki monetarnej przez Fed w marcu spadną jeszcze silniej, umacniając dolara.

Tydzień dopełnią listopadowe twarde dane makroekonomiczne ze Starego Kontynentu, w tym produkcja przemysłowa w Niemczech (wtorek 09.01) oraz odczyt PKB Wielkiej Brytanii (piątek 12.01). Odbędzie się także szereg wystąpień oficjeli Rezerwy Federalnej i Europejskiego Banku Centralnego. Rynki powoli wychodzą ze świątecznego letargu, wzrosną więc wolumeny handlowe, a co za tym idzie, płynność.

PLN

Kurs EUR/PLN utrzymuje się blisko poziomu 4,35 po tym, jak wzbił się z ponadtrzyletnich minimów, które osiągnął w połowie grudnia. Ostatni spadek PMI dla przemysłu marginalnie osłabił optymizm wobec perspektyw odbicia polskiej gospodarki, wciąż jednak są one bardzo dobre. Zgodnie z ostatnią ankietą makroekonomiczną NBP konsensus ankietowanych oczekuje wzrostu PKB o 3% w tym roku. Wzrost niższy od tej wartości byłby dla nas zaskoczeniem.

W tym tygodniu (wtorek 09.01) odbędzie się pierwsze w 2024 r. posiedzenie RPP, nie odegra jednak raczej szczególnie istotnej roli. Mimo nieoczekiwanie silnego spadku inflacji z 6,6% w listopadzie do 6,1% w grudniu, o którym dowiedzieliśmy się w piątek, obniżenie stóp procentowych byłoby ogromnym zaskoczeniem i nie jest oczekiwane ani przez rynki, ani przez konsensus, ani przez nas. Uważamy, że bank będzie podejmował ostrożne działania i w dalszym ciągu podkreślał niepewność, w tym związaną z niedawną zmianą rządu. Poza posiedzeniem skupimy się na danych o rachunku obrotów bieżących w listopadzie – w 2023 roku złoty korzystał na jego pozytywnej ewolucji.

EUR

Trwa rozdźwięk między wyraźną jastrzębiością EBC i kiepskimi odczytami gospodarczymi w strefie euro. Dane o inflacji w grudniu były mieszane. Miara główna wzrosła w związku z wycofaniem dotacji do energii, istotniejsza miara bazowa w dalszym ciągu jednak spada i obecnie znajduje się tuż poniżej stopy depozytowej EBC.

W tym tygodniu nie napłynie do nas wiele wartościowych z naszej perspektywy danych. Uwaga skupi się na przemówieniach oficjeli EBC, w szczególności głównego ekonomisty Philipa Lane’a. Może on rozjaśnić pogląd banku co do trwającej słabości gospodarki strefy euro i jej wpływu na politykę monetarną. Rynki finansowe w dalszym ciągu dostrzegają spore prawdopodobieństwo rozpoczęcia rozluźniania polityki pieniężnej w Europie w I kwartale, oczekiwania te są jednak odsuwane w przyszłość podobnie jak w innych gospodarkach na całym świecie.

USD

Mieszany grudniowy raport z amerykańskiego rynku pracy (non-farm payrolls, NFP) dostarczył sprzecznych sygnałów: kreacja miejsc pracy utrzymała się na niezłym poziomie, podobnie jak wzrost płac, istotnie spadło jednak uczestnictwo w rynku pracy. Początkowo inwestorzy zareagowali na silny przyrost miejsc pracy pozytywnie, dzięki czemu dolar doświadczył aprecjacji, szybko jednak stracił zyski, gdy uświadomili sobie, że rewizja danych z października i listopada w dół o 71 tys. jest większa niż nadwyżka w ostatnim miesiącu roku.

W dalszym ciągu charakteryzuje go pełne zatrudnienie, przybywa jednak oznak ochłodzenia. Wszystko to zostanie jednak przyćmione przez odczyt inflacji CPI w grudniu (czwartek 11.01). Uważamy, że rynki wciąż zbyt wysoko wyceniają prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych Fedu już w marcu (obecnie blisko 2/3 wobec ok. 100% na koniec roku), a dane o inflacji przyczynią się do rozstrzygnięcia tej kwestii.

GBP

Funt brytyjski był w ubiegłym tygodniu jedyną walutą G10, która dotrzymywała kroku dolarowi. Istotne w tym kontekście były dwa czynniki: widoczna w danych odporność popytu i stosunkowa jastrzębiość Banku Anglii, która owocuje najwyższymi stopami procentowymi w grupie G10 i relatywnie niespiesznym harmonogramem ich obniżania w 2024 r.

W tym tygodniu uwaga skupi się na listopadowym odczycie PKB (piątek 12.01). Inwestorzy oczekują zdrowego wzrostu po październikowym spadku, co byłoby zgodne z szerokim odbiciem obserwowanym we wskaźnikach PMI dla aktywności biznesowej. Po rewizji w dół danych za III kwartał nie można wykluczyć technicznej recesji w końcówce roku. Uważamy jednak, że groźba ta zostanie zażegnana, gdy w połowie lutego opublikowany zostanie oficjalny odczyt za IV kwartał.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Grupa SUNEX miała 51 mln zł skonsolidowanych przychodów w IV kwartale 2023 r.

  • Skonsolidowane przychody Grupy SUNEX w IV kw. 2023 r. wyniosły 51,2 mln zł (wobec 79,6 mln zł w IV kw. rok wcześniej). Narastająco w 2023 r. sięgnęły 320,5 mln zł wobec 289,5 mln zł rok wcześniej
  • Na wyniki wpłynęły m.in. osłabienie koniunktury gospodarczej w drugiej połowie 2023 r. na rynku niemieckim oraz niepewność co do kształtu programów dopłat dla urządzeń OZE
  • Na początku 2024 r. zarząd SUNEX obserwuje wyraźne ożywienie w sektorze OZE na rynku austriackim i spodziewa się uruchomienia większych niż w 2023 r. programów dofinansowań dla urządzeń OZE w Niemczech

SUNEX w IV kwartale 2023 r. miał ponad 51,2 mln zł skonsolidowanych przychodów wobec 79,6 mln zł w tym okresie rok wcześniej. Narastająco w całym 2023 r. skonsolidowane przychody wyniosły ponad 320,5 mln zł, wobec 289,5 mln zł w 2022 r.

Po bardzo udanym pierwszym półroczu 2023 r., w którym Grupa SUNEX notowała wysokie dynamiki przychodów na strategicznych rynkach oraz odczuwała duże zainteresowanie ekologicznymi technikami grzewczymi, druga połowa roku była słabsza dla sektora OZE i działających na nim firm. Złożyło się na to kilka czynników, w tym osłabienie koniunktury, wysokie stany magazynowe firm sektora OZE, zmiany regulacji prawnych na strategicznym dla SUNEX rynku niemieckim i wstrzymanie się tamtejszych klientów z zamówieniami urządzeń OZE do czasu unieruchomienia nowych dofinansowań, które – wg zapowiedzi – mają być korzystniejsze niż obecnie obowiązujące. To wszystko przełożyło się na słabszy popyt i niższe przychody w końcówce 2023 r.

(dane w tys. PLN) IV kw. 2023 Zmiana r/r I-IV kw. 2023 Zmiana r/r
Przychody skonsolidowane 51 221 -35,64% 320 519 +10,71%
Przychody jednostkowe 25 994 -65,3% 226 098 -16,6%

 

Zarząd SUNEX obserwuje ożywienie w Austrii i spodziewa się poprawy na rynkach niemieckim i polskim.

– Od pierwszych dni 2024 r. odnotowujemy wzrost zamówień na rynku austriackim. Klienci kupują urządzenia OZE korzystając z programów dofinansowań, które zostały uruchomione na początku roku. Dobre perspektywy są także dla naszego najważniejszego sprzedażowo rynku – Niemiec. Na ostatniej prostej są kwestie formalne dotyczące kryteriów przyznania dofinansowania. Spodziewamy się, że po uruchomieniu programów wzrosną zamówienia, także tych klientów, którzy wstrzymywali się z inwestycjami w oczekiwaniu właśnie na nowe programy. Dobrze rokuje także nasz rodzimy rynek po zapowiedzi, że 5 mld EUR przyznanej Polsce zaliczki z KPO w całości ma być przeznaczone na inwestycje w OZE i sieci energetyczne. Mamy nadzieję, że z pieniędzy skorzystają gminy i samorządy na modernizacje instalacji czy zeroemisyjny transport – mówi Romuald Kalyciok, prezes SUNEX.

Na poprawę ożywienia w sektorze OZE w dłuższej perspektywie wpływ będą mieć także unijne regulacje kładące nacisk na gospodarkę niskoemisyjną krajów członkowskich.

Develia z rekordową sprzedażą mieszkań w 2023 roku

W 2023 r. Develia, na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych, sprzedała 2674 lokale, o 63 proc. więcej niż rok wcześniej. W minionym roku deweloper przekazał 2751 mieszkań wobec 2016 lokali w 2022 r. W samym IV kwartale 2023 r. spółka sprzedała 615 lokali i przekazała 1453.

Na koniec 2023 r. Develia miała zawarte 572 umowy rezerwacyjne, które po podjęciu decyzji przez klientów mogą w najbliższym okresie przekształcić się w umowy deweloperskie. Na koniec 2022 r. deweloper miał podpisanych 95 takich umów.

Miniony rok w historii Develii był rekordowym pod względem sprzedaży. Znaleźliśmy nabywców na 2674 mieszkania, czyli wyraźnie przekroczyliśmy nasz cel na 2023 r., który zakładał sprzedaż na poziomie 2500-2600 lokali. Warto zwrócić uwagę na znaczny przyrost w 2023 roku umów rezerwacyjnych, które przełożą się na sprzedaż lokali na początku 2024 r. Konsekwentnie zwiększamy udział w rynku dostarczając na rynek mieszkania poszukiwane i cenione przez klientów. Przekroczyliśmy również plan dotyczący liczby przekazanych mieszkań. Wydaliśmy klucze do 2751 lokali, co również jest rekordowym osiągnięciem Develii. W ostatnich miesiącach widzimy, że coraz więcej klientów kupuje mieszkania za gotówkę lub posiłkuje się tradycyjnym kredytem. Trend uzupełnia popyt generowany przez program „Bezpieczny Kredyt 2%”.– mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

W IV kwartale 2023 r. Develia sprzedała 615 lokali w porównaniu do 411 w analogicznym okresie 2022 r. Przekazania wyniosły 1453 lokale wobec 1390 przed rokiem.

Największą roczną sprzedaż Develia odnotowała w projektach: Aleje Praskie,  Krakowska Vita, Lizbońska, Ursynów#22 w Warszawie, Orawska i Ślężna Vita we Wrocławiu, Centralna Park i Grzegórzecka 77 w Krakowie, Via Flora w Gdańsku oraz Ceglana Park w Katowicach.

Czy Polacy w 2024 roku planują zmienić zawód lub podnosić swoje kompetencje?

Weź udział w ankiecie Aplikuj.pl

Najbliższe lata mogą być kluczowe dla rynku pracy również w Polsce m.in za sprawą dynamicznego rozwoju nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji. Wdrażanie rozwiązań AI w wielu firmach zmienia nie tylko sposób wykonywania pracy, ale i niejednokrotnie wymaga od pracowników pozyskiwania nowych umiejętności, a nawet przebranżowienia. Zatem, czy Polacy w 2024 roku będą otwarci na zmianę zawodu lub podnoszenie swoich kwalifikacji? Czy obawiają się wpływu sztucznej inteligencji na rynek pracy? Czy będą elastyczni i pozytywnie nastawieni do zmian czy może pełni obaw? Weź udział w badaniu Aplikuj.pl i podziel się z nami swoim podejściem do tematu przebranżowienia i podnoszenia swoich kompetencji zawodowych.  

 

Twoja opinia pozwoli szerzej spojrzeć na kluczowe wyzwania obecne na polskim rynku pracy i zbadać podejście Polaków do kwestii przebranżowienia. Co więcej, umożliwi również sprawdzenie czy pracownicy są chętni do nabywania nowych kompetencji zawodowych, zwłaszcza w obliczu dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji.

Wszystkie wnioski z badania zostaną opublikowane w formie ogólnopolskiego branżowego raportu Aplikuj.pl, którego patronem medialnym jest redakcja: Manager Plus

Ankieta jest anonimowa i nie zajmie Ci więcej niż 5 minut: https://www.aplikuj.pl/ankieta/pracownicy/przekwalifikowanie-sie-i-zmiana-kompetencji-zawodowych

Zebrane dane pozwolą m.in. zobrazować to jak Polacy podchodzą do zmiany kwalifikacji zawodowych i podnoszenia swoich kompetencji. Poznając najważniejsze czynniki decydujące o obu tych zjawiskach, pracodawcy, rekruterzy czy specjaliści ds. HR będą mogli lepiej zrozumieć potencjalnych kandydatów i trafniej odpowiedzieć na ich potrzeby, a to z pewnością przełoży się na efektywność całego procesu rekrutacyjnego. Dzięki badaniu poznamy również nastawienie polskich pracowników do rozwoju AI, dowiemy się, czy się go obawiają czy może wręcz przeciwnie – postrzegają go jako szansę na obranie nowej ścieżki zawodowej – komentuje Izabela Foltyn, Aplikuj.pl.

Aplikuj.pl działa na rynku od 15 lat i jest jednym z największych w Polsce portali pracy z dziesiątkami tysięcy ofert z wielu branż. Co miesiąc odwiedzany jest przez około 1 mln unikalnych użytkowników. To stawia go w czołówce najpopularniejszych serwisów pracy dostępnych w kraju, w którym obok ogłoszeń o pracę znajduje się również baza z poradami dla pracowników i pracodawców.

Dolar rośnie, euro słabnie, złoty traci

Dobry rynek pracy w USA w połączeniu ze słabymi odczytami o zamówieniach z głównej gospodarki Wspólnoty doprowadził do wahnięć notowań głównej pary walutowej świata. Ostatecznie euro nie może znaleźć siły, aby przeciwstawić się rosnącemu w siłę dolarowi. Źle znosi to złoty. W Szwajcarii wzrasta inflacja konsumencka.

Dane z USA

Zacznijmy od piątkowego wahnięcia na edku. Przez pierwszą połowę dnia notowania eurodolara wahały się w przedziale 1,09-1,092 $. O godzinie 14:30 kurs EUR/USD osunął się do poziomu 1,088 $ USD. Był to efekt dobrych payrolls’ów, wskazujących większą zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym i pozarolniczym. Dodatkowo stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 3,7% (mimo spodziewanego wzrostu). Umocnienie “zielonego” nie trwało długo, gdyż po chwili rozpoczęło się błyskawiczne odreagowanie, które o godzinie 16:00 zostało spotęgowane spadkiem wartości indeksu ISM dla usług w USA. Odczyt na poziomie 50,6 pkt. (poprzednio 52,7 pkt.) zbliżył się do granicy 50 pkt. oddzielającej rozwój od recesji. Spadek wskaźnika doprowadził do wyprzedaży dolara, na korzyść euro doprowadzając kurs EUR/USD do 1,099 $.

Odpowiedź “zielonego”

Koniec piątkowej sesji na “edku” to odrabianie strat przez walutę zza oceanu. W poniedziałek notowania głównej pary walutowej świata nadal wskazują na siłę dolara. Od samego rana, znajdujemy się poniżej poziomu 1,094 $, którego dwukrotnie nie udało się pokonać. Wspólnej walucie nie pomagają poranne odczyty zamówień w przemyśle z Niemiec wskazujące spadek o 4,4% w ujęciu rocznym. Zestawienie miesięczne na poziomie 0,3% (przy oczekiwanym jednoprocentowym wzroście) to również marny wynik. Do tego gorzej od oczekiwań wypadł także Indeks Sentix (-15,8 pkt.). W otoczeniu słabnącego EUR, źle radzi sobie PLN, który traci do euro, dolara i franka. Kurs EUR/PLN około godziny 10:00 doszedł do 4.355 PLN, a kurs USD/PLN to 3,985 PLN.

U Helwetów odbicie cen

W poniedziałek z samego rana poznaliśmy odczyt inflacji konsumenckiej ze Szwajcarii. Indeks CPI wrócił do 1,7% (poprzednio 1,4%). Nie jest to poziom, przy którym wzrost cen jest uciążliwy i ktokolwiek mógłby się pokusić o postawienie tezy, że daje to mocny impuls dla helweckich decydentów do rozważenia podwyżki stóp procentowych. Mimo to, symboliczny skok CPI umocnił franka na szerokim rynku tuż po publikacji danych. Z aprecjacją CHF nie poradził sobie złoty. Kurs CHF/PLN dziś rośnie i o godzinie 10:00 znajduje się powyżej 4,68 PLN.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
11:00 – strefa euro – sprzedaż detaliczna.

Dawid Górny – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Dane NFP i ISM nie wpłynęły na kurs EUR/USD

Kurs EUR/USD w piątek na skutek danych NFP oraz ISM wykazywał podwyższoną zmienność, natomiast na koniec dnia notowania znalazły się w okolicach poziomu sprzed publikacji. Indeksy z Wall Street zakończyły dzień na kosmetycznych plusach. Najwięcej zyskał Nasdaq Composite, który urósł o 0,2 proc. Dolar nie był stanie trawle się umocnić, pomimo, że zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wyniosła ponad 200 tys. a stopa bezrobocia nie wzrosła tylko pozostała na niezmienionym poziomie 3,7 proc.

Na pierwszy rzut oka piątkowy raport NFP wydaje się być solidny. Jeśli jednak wejdziemy w szczegóły, wówczas widzimy pewne „pęknięcia” i oznaki, że sytuacja mimo wszystko się pogarsza. Tu należy spojrzeć na rewizję poprzednich danych. Przyrost miejsc pracy z listopada został skorygowany w dół, a tygodniowa liczba przepracowanych godzin spadła. Obniżył się również wskaźnik aktywności zawodowej z 62,8 proc. do 62,5 proc. Na korzyść dolara przemawiały dane na temat średniej płacy godzinowej. Tu nastąpił wzrost o 4,1 proc. r/r oraz o 0,4 proc. m/m/.

Wnioski jakie płyną z piątkowego raportu są takie, że sektor pracy pozostaje wciąż stosunkowo silny. Rynek jednak najwyraźniej nie jest gotowy na dokonanie znaczących korekt w sowich oczekiwaniach dotyczących cięcia stóp procentowych przez Fed.
Problemy z umocnieniem USD mogły także wynikać z rozczarowującego raportu ISM, co prawda główny wskaźnik utrzymał się powyżej granicznego poziomu 50 pkt. ale wypadł poniżej oczekiwań (52,5 pkt.) i wyniósł 50,6 pkt. Mocno rozczarował subindeks zatrudnienia, który spadł z 50,7 pkt. do 43,3v pkt. Obniżył się również wskaźnik nowych zamówień. Lekko lepszy od oczekiwań ale gorszy niż w listopadzie okazał się ten dotyczący cen płaconych.

Teraz oczy inwestorów skierowane są na czwartek, kiedy to poznamy grudniowe dane na temat inflacji w USA. Wskaźnik zasadniczy oraz bazowy ma wzrosnąć wg prognoz o 0,2 proc. w relacji miesiąc do miesiąca. Taka dynamika spowolni dotarcie inflacji do 2 proc. celu Rezerwy Federalnej. W ujęciu rocznym oczekuje się, że wskaźnik CPI wzrośnie do 3,2 proc. z kolei bazowy ma obniżyć swoją dynamikę z 4 proc. w listopadzie do 3,8 proc. w grudniu.
Ostatni protokół z posiedzenia FOMC podkreślił niepewność związaną z polityką pieniężną. Rynek wciąż się zastanawia czy przypadkiem ostatnie słowa Powella nie zostały zbyt mocno potraktowane jako „gołębie”.

Kurs EUR/USD wyznaczył w piątek minima lekko poniżej 1,09 i tym samym zbliżył się do dolnej bandy kanału wzrostowego. Dodatkowo dołek wypadł na poziomie zniesienia wewnętrznego Fibo (38,2 proc.). Na ten moment para napotkała na barierę techniczną, której sforsowanie może nie być tak oczywiste. Dziś brakuje danych z USA, z kolei publikacje ze strefy euro nie powinny w jakiś istotny sposób wpłynąć na wycenę euro.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Zaitra i SatRev nawiązują partnerstwo w ramach projektu SKAISEN Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA)

Dwie wiodące firmy, Zaitra i SatRev, ogłaszają swoje partnerstwo w projekcie SKAISEN Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Celem tego projektu jest rozwój zaawansowanej technologii sztucznej inteligencji (AI) do przetwarzania obrazów na statkach kosmicznych. Projekt jest prowadzony przez Zaitra we współpracy z SatRev oraz dwoma innymi partnerami z krajów członkowskich ESA. Partnerstwo jest połączeniem unikalnych kompetencji tych firm w celu wspólnego osiągnięcia sukcesu w tym innowacyjnym projekcie.

SatRev jest zaszczycony udziałem w projekcie SKAISEN, współpracując z liderem branży, Zaitra, oraz innymi partnerami. Ten wyjątkowy moment napawa nas dumą, ponieważ nasze innowacyjne podejście do przetwarzania obrazów w kosmosie kształtuje przyszłość tej fascynującej dziedziny. Jesteśmy pełni entuzjazmu co do przyszłych osiągnięć, które wraz z naszymi partnerami planujemy wprowadzić, przyczyniając się do rewolucji w technologii kosmicznej.” – powiedział Grzegorz Zwoliński, dyrektor generalny SatRev.

Współpraca obejmuje zapoznanie Zaitra z platformą UniBus, dostarczanie obrazów przez SatRev do szkolenia modelu opartego na AI oraz rozwój platformy testowej i rozwojowej.

Projekt SKAISEN planuje również przeprowadzenie funkcjonalnych i środowiskowych testów, aby potwierdzić, że algorytm Zaitra w połączeniu z technologią edge-computing jest gotowy do wysłania na orbitę. To ambitne przedsięwzięcie ma na celu zrewolucjonizowanie obrazowania w kosmosie, a SatRev jest dumny ze swojej roli w tym innowacyjnym projekcie.

Finansowanie startupów w 2024r. Poznaj najlepsze źródła dla młodych przedsiębiorców

Start-upy to ważna część gospodarki, gdyż stymulują rozwój nowych technologii, pomysłów i szeroko rozumianą innowacyjność. Źródłem finansowania działalności startupu mogą być: fundusze inwestycyjne, prywatni inwestorzy, czy dofinansowania dla firm w 2024 roku. Pozyskanie pieniądzey na start to coś, z czym musi zmierzyć się przedsiębiorca ze świeżym pomysłem, chcący rozpocząć działalność gospodarczą.

Rozwój startupów w Polsce

Według raportu Startup Poland „Polskie startupy 2023” Polska znajduje się w gronie państwa rozwiniętych jednak wciąż dużo brakuje jej do czołowych europejskich gospodarek. Nasza gospodarka potrzebuje innowacji. W tym właśnie momencie swoją rolę mają do odegrania startupy i ekosystem skupiony wokół nich. Na ten sektor powinno być szczególnie ukierunkowanie wsparcie finansowe zarówno państwa jak i inwestorów finansowych. Główne wnioski jakie wynikają z raportu obejmują:

  • Nowoczesne technologie – za kluczowe startupy chcące oddać charakter ich produktu lub usługi uznają słowo AI (Sztuczna inteligencja), deeptech i IoT (Internet rzeczy).
  • Przeważającą grupą pracowników startupów są mężczyźni. Są także grupy, w których przeważają kobiety. Procentowo największy udział kobiet można zauważyć w startupach o charakterze działalności związanej z cyberbezpieczeństwem czy branży fintech/insurtech.
  • Startupy w regionach – aktywne startupy w kraju przeważają na Mazowszu oraz Dolnym Śląsku. Do tego rankingu należy wliczyć także woj. małopolskie, wielkopolskie, pomorskie oraz łódzkie.
  • Sytuacja przychodowa startupów w tym roku jest lepsza niż w roku poprzednim. Większość startupów generuje większe przychody w porównaniu z rokiem ubiegłym.
  • Finansowanie działalności startupu – najczęściej w ramach źródła finansowania zewnętrznego startupów są wskazywane krajowe fundusze Venture Capital (VC). W następnej kolejności znajduje się udział Aniołów Biznesu wspierających finansowanie startupów.
  • W celu monitorowania zmian zachodzących w prawie startupy korzystają jako ze źródła wiedzy głównie z branżowych portali. Znaczny udział procentowy startupów czerpie wiedzę także z artykułów z pracy, programów TV, mediów społecznościowych oraz z oficjalnych stron unijnych. Odnośnie zmian prawnych, stratupowcy posiadają negatywne opinie. Startupy zmagają się głównie z problemami w interpretacji zmian, zbyt dużą ilością zmian oraz problemami w odnalezieniu zmian, które dotyczą ich startupu.
  • Koszty zatrudnienia są kluczową barierą rozwoju działalności startupu. W drugiej kolejności znajduje się bariera obejmująca pozyskanie kapitału w kolejnych fazach rozwoju. Dochodzi do tego także bariera związana z nadmierną biurokracją oraz zbyt długie i kosztowne zakładanie startupu.
  • Obszary wymagające wsparcia. Polskie startupy podkreślają, że przede wszystkim obszarem wymagającym wsparcia są formy finansowania. Oczekują one pomocy w znajdowaniu źródeł finansowania oraz w zakresie współpracy z inwestorami. Ponadto wsparcie przydatne byłoby także w ramach zarządzania firmą i zarządzaniu zespołem oraz w dostosowaniu się do zmian prawnych. W raporcie wymieniono także aspekt wsparcia związany z cyberbezpieczeństwem.
  • Inwestorzy finansowi oraz i zachowania. Młodzi przedsiębiorcy narzekają głównie na brak feedbacku po spotkaniu z inwestorem oraz krytykują to, że inwestorzy wykorzystują niewiedzę foundera. Startupowcy narzekają także na zbyt agresywną politykę inwestora w zakresie warunków współpracy.

Skuteczne rozwinięcie biznesu na skalę światową to kompleksowy proces, wymagający solidnego fundamentu w postaci inspirującej idei, długofalowego planowania i umiejętnego zarządzania. Kluczową rolę odgrywa nie tylko założyciel firmy, ale także elastyczny, zdolny do adaptacji zespół pracowników. Budowanie trwałych relacji z innymi przedsiębiorcami, inwestorami i ekspertami, zarówno na poziomie lokalnym, jak i międzynarodowym, staje się istotnym czynnikiem ułatwiającym skalowanie biznesu.

Kreatywne podejście do marketingu, wykraczające poza utarte schematy, umożliwia zdobycie pozycji na rynku i dotarcie do klientów. Jednak równie ważne są cechy osobiste założyciela, takie jak odporność na stres i umiejętność przekształcania trudnych doświadczeń w pozytywne efekty. Wreszcie, integralność, stabilność i skupienie są kluczowymi cechami liderów, które przyczyniają się do utrzymania spójności działań i podejmowania mądrych decyzji, zarówno w biznesie, jak i w życiu osobistym. To kompleksowe podejście pozwala na osiągnięcie sukcesu na skalę światową.

Sposoby finansowania dla przedsiębiorstw we wczesnej fazie rozwoju działalności

Środki finansowe na rozwój startupów dostępne są w ramach bezzwrotnych dotacji, funduszy Venture Capital, inwestycji Aniołów Biznesu, crowdfundingu udziałowego, programów akceleracyjnych, państwowych inicjatyw dla startupów czy poprzez finansowanie startupu pożyczką.Finansowanie startupów odbywa się głównie poprzez kolejne rundy inwestycyjne, podczas których kapitał dostarczany jest przez inwestorów. Rundy inwestycyjne w przypadku finansowania startupów mogą obejmować różne etapy pozyskiwania kapitału w trakcie rozwoju przedsiębiorstwa. Najczęściej spotykanymi rodzajami rund są Runda pree-seed, Runda seed, Runda serii A, Runda serii B, C oraz Runda IPO (Initial Public Offering).

Pozyskanie kapitału poprzez sprzedaż udziałów

Fundusze VC

Fundusze Venture Capital (VC) są instytucjami finansowymi, które inwestują kapitał w startupy i firmy nowo powstałe, oferując wsparcie finansowe oraz strategiczne. Fundusze VC pozyskują kapitał od różnych źródeł, inwestują kapitał w obiecujące startupy w zamian za udziały w firmie, nie tylko dostarczają kapitał, ale również oferują wsparcie strategiczne i zarządcze, monitorują postępy przedsiębiorstw, w które inwestują, specjalizują się w inwestycjach na etapie wysokiego ryzyka a także oczekują wysokich zwrotów z zysków z udziałów w firmach, które osiągną sukces na rynku. Ich celem jest osiągnięcie korzyści z wyjścia z inwestycji, co może obejmować sprzedaż udziałów na rynku wtórnym, fuzję, przejęcie lub wejście na giełdę (IPO). Finansowanie startupów poprzez fundusze VC wspiera ekosystem startupowy, umożliwiając przedsiębiorstwom zdobycie środków na rozwój, a jednocześnie przyspiesza innowacje i tworzenie nowych technologii.

Anioły biznesu

Anioły biznesu (ang. business angels) to jednostki, zazwyczaj przedsiębiorcy lub inwestorzy indywidualni, którzy udzielają finansowego wsparcia dla startupów na wczesnym etapie rozwoju. Specjalizują się w udzielaniu finansowego wsparcia na wczesnych etapach rozwoju startupów, kiedy są one jeszcze w fazie rozwoju koncepcji lub prototypowania. Anioły biznesu często dzielą się swoim doświadczeniem biznesowym i oferują cenne doradztwo. Mogą pełnić rolę mentorów dla przedsiębiorców. Anioły biznesu inwestują swoje własne środki w przedsięwzięcia, co oznacza, że są bardziej elastyczni i mogą podejmować szybkie decyzje inwestycyjne. Angażują się one także aktywnie w rozwój startupów, nie tylko poprzez finansowe wsparcie, ale również poprzez swoją wiedzę branżową i kontakty.

Fundusze private equity

Fundusze private equity wspierają firmy na etapie rozwoju bardziej zaawansowanym niż anioły biznesu czy fundusze venture capital. Są one instytucjami finansowymi, które inwestują kapitał w przedsiębiorstwa, zazwyczaj poprzez nabycie udziałów lub akcji. Fundusze private equity zajmują się inwestowaniem w przedsiębiorstwa, często w formie prywatnych transakcji, aby uzyskać kontrolę lub znaczny wpływ na zarządzanie firmą. Zazwyczaj fundusze private equity planują okres trwania inwestycji, a następnie dokonują sprzedaży swoich udziałów, często na rynku publicznym, przekazując zyski inwestorom.

Programy akceleracyjne

Finansowanie startupów w ramach akceleratorów. Programy akceleracyjne dla startupów są inicjatywami, które oferują wsparcie w zakresie mentoringu, szkoleń, infrastruktury, a także kapitału, aby pomóc przedsiębiorstwom na wczesnym etapie rozwoju w przyspieszeniu ich wzrostu. W niektórych przypadkach programy akceleracyjne inwestują bezpośrednio kapitał w startupy. Mogą to być granty, inwestycje seed, czy też oferty finansowania na korzystnych warunkach.

Wsparcie startupów w ofercie Funduszy Europejskich na 2024 rok

Pozyskanie kapitału oferuje w ramach Funduszy Europejskich program FENG – Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, program FEPW – Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej z działaniem Platformy Startowe dla nowych pomysłów, a także fundusze regionalne. Wsparcie publiczne oferuje m.in. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR). Finansowanie startupu pożyczką jest możliwe w ramach oferty znajdującej się na stronie Banku Gospodarstwa Krajowego. Poza tym dostępne są także strony krajowych i zagranicznych funduszy inwestycyjnych.

Startupy na rynki i środki na rozwój ich działalności w ramach wsparcia z UE. Wsparcie finansowe dla startupów w ramach oferty FENG to takie inicjatywy jak:

  • BRIdge up – mający na celu wsparcie projektów B+R realizowanych przez nowopowstałe spółki technologiczne,
  • Granty na eurogranty – dla MŚP, dotacja ukierunkowana na realizację prac B+R nad rozwiązaniami technologicznymi, których potrzeba przeprowadzenia zostanie zdefiniowana przez partnerów Wspólnego Przedsięwzięcia Badawczego.
  • INNOSTART – ukierunkowany na wsparcie MŚP rozpoczynających działalność innowacyjną, które nie posiadają doświadczenia w realizacji projektów B+R.
  • Wsparcie transformacji cyfrowej polskich MŚP (Dig.IT) – wsparcie MŚP na zakup i wdrożenie rozwiązań IT służących transformacji cyfrowej.
  • Startup Booster Poland – wsparcie w ramach programów rozwojowych o charakterze akceleracyjnym i post-akceleracyjnym dla innowacyjnych przedsiębiorstw na wczesnym etapie rozwoju (startupów).
  • Startups are us – wsparcie na zintegrowanie ekosystemu startupowego, intensyfikację i rozwój działań przeznaczonych dla startupów, które są ukierunkowane i/lub mają potencjał na skalowanie działalności (również w wymiarze globalnym).
  • Instrumenty kapitałowe – wsparcie w formie instrumentów kapitałowych dla MŚP znajdujących się na wczesnym etapie rozwoju, które wdrażają lub mają zamiar wdrożyć lub rozwinąć innowacyjne rozwiązania (produktowe, usługowe, procesowe, organizacyjne i marketingowe) i które ze względu na wysokie ryzyko związane z wczesnym etapem rozwoju potrzebują finansowania wysokiego ryzyka (venture capital) z elementem smart money, co ma wesprzeć je w odniesieniu komercyjnego sukcesu.

W ramach programu dla Polski Wschodniej FEPW w 2024 roku odbędą się kolejne rundy składania w wniosków z dotacji Platformy startowe dla nowych pomysłów, Komponent IIa – Wsparcie rozwoju działalności gospodarczej startupu.

Więcej informacji dotyczących dotacji unijnych związanych z rozwojem startupów, znaleźć można na stronie internetowej firmy Sekwencja Consulting – https://www.sekwencja.eu/, na której znajduje się bezpłatna wyszukiwarka dotacji unijnych na lata 2021-2027.

O 421% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w grudniu 2023 r.

O 421% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w grudniu 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w grudniu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 421% w porównaniu do grudnia 2022 r.

W grudniu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 46,34 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 12,3 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost o 277% r/r. W porównaniu do listopada 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 16,4%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w grudniu 435,27 tys. zł (najwyższa w historii) i była wyższa o 25,1% niż w grudniu 2022 r. W porównaniu do listopada 2023 r. wzrosła ona o 1,3%.

– Potencjalni kredytobiorcy złożyli w grudniu 2023 roku wnioski kredytowe na wartość ponad czterokrotnie wyższą niż rok wcześniej. Indeks Popytu osiągnął historycznie najwyższy poziom. Popyt na kredyty mieszkaniowe jest rekordowo wysoki, na co wpływ ma kilka czynników.

Pierwszym z nich jest większa liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy, która wzrosła z 12 tysięcy w grudniu 2022 r. do 46 tysięcy w grudniu 2023 r. (najwięcej od marca 2022 r.). Jest to w dużej mierze efektem zainteresowania programem „Kredyt 2%”. Wśród osób ubiegających się o kredyt mieszkaniowy w grudniu, aż 73% osób to potencjalni beneficjenci tego programu.

Rośnie też popyt na kredyty mieszkaniowe wśród potencjalnych kredytobiorców, którzy z przyczyn formalnych nie mogą być beneficjentami programu. Sprzyja im poprawa zdolności kredytowej w wyniku realnego wzrostu wynagrodzeń (powyżej inflacji). Stawka WIBOR 3M, po wzroście w listopadzie o 0,2 pkt proc., w grudniu pozostała dość stabilna i była niższa o 1,1 pkt proc. niż pod koniec 2022 roku, co wspierało decyzje o zaciąganiu kredytów.

Istotnym czynnikiem determinującym poziom Indeksu jest także wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do rekordowej wartości 435 tys. zł – to kwota aż o 1/4 wyższa niż w grudniu 2022 r. Tak wysoka wartość średniej wnioskowanej kwoty wynika zarówno ze wzrostu cen nieruchomości, jak i z faktu, że duża część osób chcących skorzystać z programu „Kredyt 2 proc.” składa wnioski na kwoty zbliżone do górnego poziomu ograniczenia w tym programie (500 tys. zł dla singli i 600 tys. zł dla małżeństw) – wyjaśnia Sławomir Nosal z Biura Informacji Kredytowej.

O 421% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w grudniu 2023 r

Uzasadnienie po wyroku SN ws. frankowej ostro krytykowane

Znane jest już pisemne uzasadnienie głośnego wyroku z września ub.r. Sąd Najwyższy (SN) zajął wówczas niekorzystne stanowisko dla frankowiczów. Uznał, że sądy pierwszej i drugiej instancji nie powinny unieważnić umowy kredytowej. Komentujący wyrok prawnicy stwierdzają, że w tym przypadku pominięto dorobek orzeczniczy TSUE. Pojawiają się nawet określenia o prywatnym polexicie. Sąd Apelacyjny ma rozważyć, czy zamiast klauzuli spreadowej można wprowadzić kurs rynkowy albo średni NBP. Eksperci też zgodnie podkreślają, że nieuczciwych postanowień nie można zastępować innymi. I nie wykluczają, że jedyną opcją, żeby to jednoznacznie wyjaśnić, będzie skierowanie do TSUE pytań w ww. kwestii.

Kontrowersje wokół wyroku

Znane jest już pisemne uzasadnienie głośnego wyroku Sądu Najwyższego z września ubiegłego roku, który wzbudził zainteresowanie ekspertów zajmujących się sprawami frankowymi. W marcu 2008 roku konsumenci zaciągnęli kredyt na zakup lokalu mieszkalnego w dawnym Polbanku EFG (obecnie Raiffeisen Bank International AG) na kwotę 400 tys. zł indeksowanego kursem CHF. Sądy w pierwszej i drugiej instancji uznały umowę za nieważną, ze względu na nieuczciwość mechanizmu indeksacji. Jednak SN uznał, że to nie był wystarczający powód, a umowa jest ważna. Mamy więc do czynienia z orzeczeniem odmiennym od kilkuset innych wydanych do tej pory przez SN.

– Podstawowym zarzutem wobec treści tego wyroku jest całkowite zlekceważenie orzeczeń TSUE, które w sporej części były wydawane w odpowiedzi na pytania polskich sądów w analogicznych sprawach dotyczących kredytów frankowych. Ten wyrok oznacza, że przynajmniej tych trzech sędziów nie czuje obowiązku przestrzegania prawa unijnego i lojalnej współpracy w ramach UE. Można więc go nazwać prywatnym polexitem. Dlatego, że odrzucając prawo unijne i wyroki TSUE, Polska odłącza się od Unii Europejskiej, a prywatnym, gdyż to stanowisko tych trzech konkretnych sędziów, a nie większego grona sędziów SN – komentuje adwokat dr Jacek Czabański, który w ww. sprawie reprezentuje konsumentów.

Jak stwierdza adwokat Agnieszka Plejewska, Sąd Najwyższy pominął dorobek orzeczniczy TSUE w tzw. sprawach frankowych. Przede wszystkim nie wziął pod uwagę tego, że ryzyko zmiany kursu, „nieobjęte górnym pułapem”, nie powinno w ogóle pojawić się w umowie konsumenckiej. Zatem klauzula ryzyka walutowego już tylko z tego powodu jest abuzywna, a więc z umowy wyeliminować należy mechanizm indeksacji w całości, a nie tylko klauzule spreadowe. Ponadto TSUE wykluczył możliwość uzupełnienia umowy po wyeliminowaniu z niej klauzul kursowych. Trybunał także jednoznacznie wskazał, że art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu umowy. Ta kwestia pojawiła się m.in. w wyroku TSUE z 3 października 2019 roku w sprawie państwa Dziubaków, których ekspertka reprezentowała.

– Wyrok SN kontrastuje z rozstrzygnięciami TSUE, w szczególności w sprawie wyżej wspominanych państwa Dziubaków. Trybunał podkreślał nieuczciwość klauzul w umowach kredytowych denominowanych we frankach szwajcarskich, akcentując konieczność ochrony konsumentów. Ten wybryk orzeczniczy, incydentalny, jednostkowy jest wyrazem ignorancji prawa, wieloletniego dorobku orzecznictwa TSUE. To również bezprecedensowy przykład tego, że brak doświadczenia w orzekaniu, w szczególności w Sądzie Najwyższym, może przynieść niepowetowane szkody – podkreśla radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo.

Z kolei adwokat Milena Mocarska z Kancelarii MBM Legal zaznacza, że ten wyrok nie powinien w ogóle zapaść. On budzi ogromne poruszenie wśród frankowiczów. Po wielu latach walki o ukształtowanie linii orzeczniczej na korzyść konsumentów dzieje się coś, co mocno zaburza ich przekonanie o możliwości uzyskania pozytywnego rozstrzygnięcia. Zdaniem prawniczki, nie wpłynie to na zmniejszenie zainteresowania dochodzeniem ochrony interesów kredytobiorców w postępowaniach sądowych. Natomiast banki będą powoływać się na to orzeczenie w każdej sprawie. Niemniej nie wpłynie to na orzecznictwo sądów powszechnych. Nie jest to też wyrok wiążący w innych postępowaniach.

– Jak wynika z treści uzasadnienia, sędziowie doskonale rozumieją, że prawo europejskie i jego wykładnia, dokonywana przez TSUE, zakazują im wydania takiego wyroku, jaki wydali. Jednak robią to z pełną świadomością lekceważenia wyroków Trybunału. Kierują się przy tym rzekomą obroną suwerenności Polski przed wpływem złego orzecznictwa TSUE, który – ich zdaniem – przekracza swoje kompetencje i wchodzi w obszar zastrzeżony dla polskiego ustawodawcy i co najwyżej polskiego Trybunału Konstytucyjnego – dodaje dr Czabański.

Klauzula spreadowa pod lupą

Z orzeczenia Sądu Najwyższego wynika, że wadliwość klauzuli spreadowej nie musi powodować upadku całej umowy. Sąd Apelacyjny ma rozważyć, czy zamiast ww. klauzuli można wprowadzić kurs rynkowy albo kurs średni NBP. Jak podkreśla mec. Czabański, TSUE już odpowiadał na pytanie dotyczące możliwości podziału klauzul przeliczeniowych na klauzulę spreadową oraz klauzulę ryzyka i możliwość utrzymania umowy w mocy przy wprowadzeniu zamiast kursów bankowych kursu rynkowego lub NBP. Taka możliwość była bowiem rozpatrywana przez polskie sądy kilka lat temu. Ostatecznie ww. koncepcja została wykluczona przez TSUE m.in. w wyroku z 18 listopada 2021 roku. Jedynym nowym argumentem jest to, że teraz SN nakazał polskim sądom ignorowanie orzecznictwa TSUE. Jednak ekspert nie sądzi, żeby jakikolwiek sąd powszechny zdecydował się na to.

– Sama wadliwość klauzuli spredowej nie jest jedyną przesłanką upadku całej umowy frankowej. Nieważność takich porozumień wynika z tego powodu, że wprowadzały one mechanizm narażający konsumentów na nieorganiczne ryzyko zmiany kursu waluty do złotego, a tym samym – na niekontrolowany wzrost salda zadłużenia. Rozwiązanie to zakładało także, iż umowa na dzień jej zawierania, a tylko ten moment jej obowiązywania bada się w sprawach frankowych, nie określała salda zobowiązania. Konsument nie znał więc wartości zaciąganego długu – analizuje radca prawny z Kancelarii SubiGo.

Milena Mocarska powołuje się na orzecznictwo TSUE. Zgodnie z nim, nieuczciwych postanowień nie można zastępować innymi. Jak zaznacza ekspertka, wprowadzenie do umowy kursu średniego NBP albo rynkowego nie ma podstawy ani w umowie, ani w przepisach prawa. Takie działanie oznaczałoby uznanie umowy kredytu za ważną i utrzymanie jej w mocy. Kredytobiorcy należałoby zwrócić nadpłaconą kwotę, a na przyszłość bank ustalałby raty według kursu średniego NBP. Dla kredytodawcy byłaby to sytuacja idealna. Nieuczciwe działania wobec konsumenta, polegające na niedoinformowaniu klienta o ryzyku związanym z umową oraz wprowadzeniu do niej własnych kursów walut, kończyłoby się uniknięciem jakichkolwiek negatywnych konsekwencji.

– W istocie już w sprawie państwa Dziubaków TSUE podkreślił, że wyeliminowanie z umowy klauzul kursowych prowadziłoby nie tylko do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych. Doszłoby również do zaniku ryzyka kursowego, bezpośrednio związanego z indeksacją przedmiotowego kredytu do waluty. Dalej Trybunał stwierdził, że wobec tego, iż klauzule dotyczące ryzyka wymiany określają główny przedmiot umowy kredytu, to obiektywna możliwość utrzymania jej obowiązywania wydaje się w tych okolicznościach niepewna – podkreśla adwokat Agnieszka Plejewska.

Scenariusz z pytaniami do TSUE

Zdaniem dr. Czabańskiego, oczywiście banki będą się powoływać na ten i dwa inne, analogiczne wyroki wydane przez ten sam skład sędziowski. Ale to razem tylko trzy korzystne dla kredytodawców orzeczenia Sądu Najwyższego, a tych niekorzystnych w ciągu ostatnich dwóch lat Sąd Najwyższy wydał już kilkaset. Jak podkreśla ekspert, do tej pory żadni inni sędziowie nie zdecydowali się na wezwanie do ignorowania wyroków TSUE. Teraz w sprawach, które wskutek orzeczeń SN wracają do ponownego rozpoznania, sędziowie będą musieli  wziąć pod uwagę wykładnię prawa dokonaną przez SN i wydać wyrok zgodny z prawem UE. Być może jedyną opcją będzie skierowanie pytań do TSUE, czy orzeczenie Sądu Najwyższego jest zgodne z prawem UE, aby następnie móc zignorować wytyczne SN.

– Gdyby TSUE miał odpowiedzieć na pytania, to najprawdopodobniej podtrzymałby swoje dotychczasowe prokonsumenckie stanowisko. Od sprawy państwa Dziubaków kilkukrotnie już tak postępował. Ponadto wyrokiem z 10 czerwca 2021 roku podniósł kwestię ryzyka do rangi samodzielnego argumentu w sporze z bankiem. Zatem już tylko z tego powodu taki wyrok jak przedmiotowe orzeczenie Sądu Najwyższego nie powinien w ogóle zapaść. Sądy w Polsce – poza pewnymi wyjątkami – rozstrzygając sprawy frankowe, biorą pod uwagę bogate orzecznictwo TSUE. Nie przewiduję, by ten odosobniony wyrok SN miał wywrzeć wpływ na toczące się sprawy – zaznacza adwokat Plejewska.

Natomiast Milena Mocarska nie widzi innej możliwości niż uzyskanie w TSUE korzystnego dla konsumentów stanowiska, które zostało już wyrażone w sprawie państwa Dziubaków. Zdaniem prawniczki, sądy nie wstrzymają się z orzekaniem dalej na korzyść konsumentów.

– Jest całkiem realne, że Sąd Apelacyjny zwróci się z pytaniami do TSUE, szczególnie w świetle niejednoznacznego orzeczenia Sądu Najwyższego. Takie działanie byłoby korzystne zarówno dla frankowiczów, jak i banków. Pozwoliłoby na uzyskanie wyjaśnień w kwestiach spornych i mogłoby przyczynić się do zwiększenia jednolitości orzeczniczej. Jeśli Sąd Apelacyjny nie zwróci się z pytaniami do TSUE, to rozstrzyganie podobnych spraw w przyszłości może być poważnie utrudnione – podsumowuje radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo.

Tydzień kluczowych wydarzeń dla rynków finansowych i globalnej gospodarki

W nadchodzącym tygodniu czeka nas ekscytujący zestaw wydarzeń makroekonomicznych, które będą miały znaczenie dla każdego inwestora i obserwatora rynku. Oczekujemy kluczowych danych dotyczących inflacji z dwóch czołowych światowych gospodarek, ważnej decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP) oraz przemówienia Adama Glapińskiego. Również na horyzoncie znajduje się potencjalnie przełomowa decyzja dotycząca ETF-u na bitcoina, początek sezonu raportowania wyników finansowych dla największych banków z giełdy nowojorskiej oraz istotne wybory w Tajwanie.

Poniedziałek, 8 stycznia

  • Rozpoczęcie tygodnia bez większych przełomów w danych gospodarczych.
  • Skupienie się na niemieckim handlu zagranicznym i zamówieniach w przemyśle za listopad.
  • Śledzenie styczniowego odczytu indeksu Sentix dla strefy euro, bazującego na ocenie bieżącej sytuacji gospodarczej i oczekiwaniach inwestorów na najbliższe pół roku.

Wtorek, 9 stycznia

  • Decyzja RPP w sprawie stóp procentowych w Polsce. Rynek nie oczekuje zmian.
  • Znaczące dane o stopie bezrobocia w strefie euro i produkcji przemysłowej w Niemczech za listopad.
  • Amerykanie udostępnią informacje o bilansie handlu zagranicznego i tygodniowych zapasach ropy.

Środa, 10 stycznia

  • Konferencja prezesa NBP Adama Glapińskiego.
  • Decyzja SEC w sprawie spotowego ETF-u na bitcoina.
  • Oczekiwany raport EIA o zapasach paliwa w USA.

Czwartek, 11 stycznia

  • Dane o inflacji z USA i odczyt inflacji z Czech.
  • W Polsce opublikowany zostanie protokół z grudniowego posiedzenia RPP.

Piątek, 12 stycznia

  • Dane inflacyjne z Chin, produkcji przemysłowej i PKB z Wielkiej Brytanii oraz amerykańskiej inflacji producenckiej.
  • Rozpoczęcie sezonu wynikowego na Wall Street z raportami od JP Morgan, Bank of America, Wells Fargo i Black Rock.

Sobota, 13 stycznia

  • Wybory w Tajwanie, które mogą wpłynąć na stosunki USA-Chiny.

5 tematów, które mogą zdominować rynki finansowe w 2024 roku

Prawdopodobnie to będzie słaby rok dla dolara, a dla złotego problem może stać się chroniczna inflacja. To jeden z pięciu tematów, które mogą okazać się najistotniejsze dla inwestorów.

Udostępnienie ChataGPT tak szeroko i za darmo w końcówce 2022 było niczym oświetlenie ulic Manhattanu przez Edisona 140 lat wcześniej. Pchnęło to też gigantów technologicznych do bardziej wytężonej rywalizacji i niejako pozwoliło na „demokratyzację” użycia sztucznej inteligencji w znacznie szerszych kręgach.

To proces, którego nikt nie zatrzyma. Pozostaje pytanie, jak to przełoży się na tempo wzrostu i wyniki spółek. AI powinna zmieniać nasze podejście do długofalowych perspektyw rynków.

– Coś co jest dziś drogie w efekcie euforii, jutro może być jeszcze droższe. Nie jest łatwo kupować wysoko wycenionych aktywów, ale dopóki nie jest absurdalnie drogo regularne inwestowanie umiarkowanych sum w najlepsze spółki może nie być złym pomysłem – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Geopolityka to taki temat, do którego rynki budzą się raz na jakiś czas i szybko o nim zapominają. Jednak wkrótce przed nami wyjątkowo istotne wydarzenie, to wybory na Tajwanie, zaplanowane na 13 stycznia, które będą miały wpływ na relacje chińsko-tajwańskie. Sondaże przedwyborcze za najbardziej prawdopodobny wariant uznają utrzymanie politycznego status quo.

Tajwan jest super istotny dla światowego rynku półprzewodników, koncern TSMC ma 58% udziałów rynkowych, gdy jego największy konkurent (Samsung) 12,4%.

– Chiny wydają się tanie, ale ryzyko inwestowania tam jest dość duże, a formą dywersyfikacji portfeli z myślą o geopolityce mogą być też metale szlachetne, nawet jeśli złoto nie jest dziś szczególnie tanie.

Ponad rok temu, na przełomie października i listopada, dominującą narracją była recesja i kryzys energetyczny w Europie. Na rynku dominował pesymizm. Obecnie jesteśmy dokładnie na drugim biegunie rynkowych nastrojów. Nie chodzi jedynie o poziom wycen, ale też scenariusz makroekonomiczny, który jest zakładany. Jest jak happy end w komedii romantycznej.

Wiele wątków w gospodarce w 2023 r. ułożyło się nad wyraz dobrze. Inflacja w świecie zachodnim spadała szybciej niż oczekiwano, a co więcej znikały z jej struktury sygnały mogące budzić obawy o jej uporczywość. Jednocześnie gospodarka oparła się spowolnieniu, które wydawało się nieuniknione. Nie dość, że konsumpcja nie spadła, PMI/ISM usług trzymają się solidnie, to jeszcze wzrosły wskaźniki optymizmu konsumentów.

– Pogoda makroekonomiczna obecnie jest naprawdę dobra, jednak nie wszystko musi nadal iść dobrze, tym bardziej warto obserwować napływające dane – komentuje trzeci z wybranych tematów ekspert XTB.

Fed wykonał nienajgorszą pracę w zakresie inflacji, szczególnie, że był dość mocno spóźniony. Inwestorzy czekają na pivot, obstawiają że Fed zdecyduje się już w marcu na pierwszą obniżkę stóp procentowych. Miękkie lądowanie, dezinflacja, cięcia stóp – w takich okolicznościach trudno nie obstawiać hossy.

Bardziej konserwatywni inwestorzy mają ten luksus, że mogą część środków „przechować” w ETFach rynku pieniężnego, bądź też krótkoterminowych obligacji.

Czy to będzie rok słabego dolara? Faktyczny pivot Fed, to zła wiadomość dla dolara. Natomiast to, czy amerykańska waluta będzie tracić nie jest przesądzone. Po pierwsze, makroekonomicznie Europa jest w gorszej sytuacji i tu presja na obniżki stóp może okazać się większa, bo większe jest ryzyko recesji. Ale przede wszystkim dolar słabo radzi sobie w scenariuszu szybkiego wzrostu gospodarczego. Weźmy na przykład lata 2016-2017 – przyspieszenie wzrostu po „chińskim kryzysie” i odsunięcie w czasie zacieśnienia przed Fed dały wtedy duży impuls do osłabienia dolara. Rynek ma obecnie nadzieję na podobny scenariusz (w zakresie przyspieszenia wzrostu), a wręcz go wycenia. Tym samym przynajmniej częściowo jest to już wycenione, a jednak jesteśmy po okresie potężnego zacieśnienia i scenariusz wzrostu może do końca się nie ułożyć. Tym niemniej dolar nie jest dziś na tyle tani, aby bezrefleksyjnie kupować go tylko i wyłącznie w kontrze do rynkowego optymizmu.

Dolar nadal nie jest specjalnie tani. Obecnie dyskontowany scenariusz, czyli miękkie lądowanie i cięcia stóp, to potencjalnie najgorszy scenariusz dla amerykańskiej waluty, która miałaby tracić podobnie jak na przełomie 2016/17.

Dodając jeszcze kwestię wyceny złotego. Jesteśmy trochę w takim miesiącu miodowym. Nowy rząd, KPO, klepanie się po… ramionach w Brukseli. Z drugiej strony perspektywy chronicznie wyższej inflacji niż u partnerów handlowych, które będą potęgować pojawiające się już przewartościowanie złotego. Prawda jest jednak taka, że średnioterminowo jedziemy na tym samym wózku globalnego wzrostu – jeśli 2024 faktycznie będzie rokiem przyspieszenia, dolar będzie tracić, a złoty zyskiwać i to ta globalna perspektywa będzie rozstrzygająca.

Dolar poniżej 4 złotych może wydawać się tani, ale bardzo tani jeszcze nie jest. Tak jak przy 5 złotych wydawał się skrajnie nieatrakcyjny, a powyżej 4,50 skłaniał do inwestowania w ETF-y zabezpieczone walutowo, tak teraz dominować powinien stosunek bardziej neutralny.

– Złoty jest lekko przewartościowany, podobnie jak przewartościowany jest dolar, ale to nie są jakieś ekstrema – komentuje piąty wątek rozmowy Przemysław Kwiecień z XTB. – Dla dolara najgorsze jest, gdy Fed tnie stopy procentowe i jednocześnie mamy dobre nastroje na rynkach, bo wówczas kapitał płynie od dolara w kierunku innych walut.

Fed i EBC sygnalizują koniec podwyżek, ale najgorsze dopiero przed nami

Masowe podwyżki stóp procentowych przez banki centralne spowolniły gospodarkę USA oraz strefy euro. Ostatnio Fed i EBC zasygnalizowały, że to koniec podwyżek. Amerykański bank centralny zrobił nawet krok dalej i wskazał na 3 obniżki stóp w 2024 roku. Rynek w pewnym momencie wycenił redukcję aż o 150 punktów bazowych, co w dużym stopniu jest przesadzone i być może niebawem będzie musiało dojść do redukcji tych zbyt optymistycznych założeń.

Grudniowy raport z rynku pracy USA nie wykazał większej słabości. Stopa bezrobocia nie wzrosła i utrzymała się na poziomie 3,7 proc. a zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym uplasowała się powyżej 200 tys. Pamiętajmy jednak, że polityka pieniężna działa z dużym opóźnieniem, więc najgorsze skutki masowych podwyżek kosztu pieniądza prawdopodobnie dopiero przed nami. W Stanach Zjednoczonych polityka fiskalna, która przez długi czas kompensowała hamujące skutki polityki pieniężnej kosztem eskalacji deficytów budżetowych, w tym momencie nie jest w stanie zapewnić pozytywnych bodźców. Dla gospodarki USA II kwartał może być trudnym okresem, kiedy to konsumenci oraz przedsiębiorstwa będą hamować swoje decyzje zakupowe. Jeśli chodzi o Europę ciężko sobie w tym momencie wyobrazić zauważalne ożywienie po słabej II połowie 2023 roku. Pozytywnym czynnikiem byłyby masowe obniżki stóp przez EBC, ale jak na razie na to się nie zapowiada.

Oczywiście jeśli koniunktura w USA będzie się zdecydowanie osłabiać a w Europie kondycja gospodarki będzie wciąż słaba i jednocześnie jeśli inflacja będzie się obniżać, obydwie instytucje rozpoczną cykl obniżek w 2024 roku. Po grudniowych posiedzeniach banków centralnych wynika, że Fed jest bliższy daty pierwszej redukcji. Kluczowe jednak będą prawdopodobnie dane za styczeń, które mogą być pewnego rodzaju punktem wyjścia do oceny aktualnej sytuacji.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Grupa Dom Development z mocną sprzedażą i rekordową liczbą mieszkań przekazanych nabywcom

Grupa Dom Development publikuje wstępne informacje o wynikach za IV kwartał i cały 2023 rok.

SPRZEDAŻ

  • Grupa Dom Development sprzedała w 2023 roku 3 906 lokali netto, tj. o 26% więcej niż w 2022 roku, kiedy sprzedaż netto wyniosła 3 093 lokale (bez segmentu PRS).
  • W samym IV kwartale 2023 roku Grupa sprzedała 980 lokali netto wobec 831 w IV kwartale 2022 roku (wzrost o 18% r/r), w tym 455 lokali w Warszawie, 275 w Trójmieście, 145 we Wrocławiu oraz 105 w Krakowie.
  • Największą kwartalną sprzedaż Grupa odnotowała w projektach: Osiedle Przy Ryżowej (80 lokali) i Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód (75) w Warszawie, Osiedle Synteza (38 lokali), Dynamika (36) i Doki (36) w Trójmieście, Osiedle Braniborska (40 lokali) i Osiedle Międzyleska (32) we Wrocławiu oraz Górka Narodowa (64 lokale) w Krakowie.

PRZEKAZANIA

  • W całym 2023 roku Grupa przekazała nabywcom rekordową liczbę 3 831 lokali wobec 3 666 lokali w 2022 roku.
  • W IV kwartale 2023 roku Grupa przekazała nabywcom 1 298 lokali (wobec 1 068 w IV kwartale 2022 roku), w tym 704 lokale w Warszawie, 193 w Trójmieście, 331 we Wrocławiu oraz 70 w Krakowie.
  • Na wynik finansowy za IV kwartał 2023 roku wpłynęły głównie przekazania w projektach: Apartamenty Ludwiki (408 lokali) i Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód (190) w Warszawie, Konstelacja (67 lokali) i Las (46) w Trójmieście, Osiedle Chociebuska 11 (174 lokali) i Osiedle Zielna (133) we Wrocławiu oraz Górka Narodowa (70 lokali) w Krakowie.

OCENA SYTUACJI RYNKOWEJ

„Sytuacja na rynku mieszkaniowym w IV kwartale 2023 roku sprzyjała osiąganiu bardzo dobrych wyników sprzedaży przez deweloperów, którzy dysponowali odpowiednią ofertą. Należy do nich Grupa Dom Development.

Popyt na mieszkania utrzymywał się na wysokim poziomie, z rosnącym udziałem zakupów finansowanych kredytem hipotecznym, do czego istotnie przyczynił się program „Bezpieczny kredyt 2%”. W przypadku Grupy Dom Development, program ten pozytywnie wpłynął na sprzedaż lokali przede wszystkim w Trójmieście (w szczególności w takich lokalizacjach jak Rumia czy Pogórze k. Gdyni), a także we Wrocławiu i Krakowie. Na wysokim poziomie utrzymuje się także popyt o charakterze inwestycyjnym, o czym może świadczyć znaczący udział transakcji gotówkowych – stanowiły one 55% łącznej sprzedaży Grupy Dom Development w IV kwartale 2023 roku.

Silny popyt przyczynił się z kolei do dalszego wzrostu cen mieszkań, przy czym ceny rosły wolniej niż w poprzednich kwartałach ze względu na zwiększoną podaż.

Biorąc pod uwagę wysoki poziom sprzedaży mieszkań, Grupa Dom Development sukcesywnie uzupełnia swoją ofertę. W IV kwartale 2023 roku wprowadziliśmy do sprzedaży zarówno zupełnie nowe projekty, takie jak Osiedle Harmonia Mokotów w Warszawie, jak i kolejne etapy już realizowanych inwestycji, w tym: Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód i Osiedle Przy Ryżowej w Warszawie, Osiedle Synteza i Osiedle Beauforta 2 w Trójmieście oraz Górka Narodowa w Krakowie.

Sytuacja na rynku mieszkaniowym w kolejnych kwartałach będzie w znacznej mierze zależała od losów następcy programu Pierwsze Mieszkanie, który zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Rozwoju i Technologii może ruszyć w połowie tego roku, w postaci programu Mieszkanie na start. W zależności od finalnych uregulowań związanych z kryteriami udzielenia planowanego wsparcia, wdrożenie tego rozwiązania pozwoli bardziej zdecydowanie planować nowe inwestycje, doprowadzając do większej równowagi na rynku, ustabilizowania wolumenu sprzedaży i cen nieruchomości. Z drugiej strony czynnikami wspierającymi popyt w średnim i długim terminie będą wciąż oczekiwany spadek inflacji i dalszy wzrost realnych wynagrodzeń” – komentuje Jarosław Szanajca, Prezes Zarządu Dom Development.

Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development
Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development

„Grupa Dom Development bardzo dobrze funkcjonuje w obecnym otoczeniu makroekonomicznym. W 2023 roku umocniła swoją wiodącą pozycję rynkową w Polsce pod względem sprzedaży, osiągając wzrost o 26% r/r do 3 906 lokali netto. Jednocześnie przekazała nabywcom rekordową liczbę 3 831 lokali, tj. o 165 więcej niż w dotychczas rekordowym 2022 roku, kiedy przekazała 3 666 lokali. Przełoży się to pozytywnie na poziom rozpoznanych przychodów i wyniku finansowego Grupy za rok 2023.

Do naszych przewag konkurencyjnych należą m.in. duży, stale uzupełniany i zdywersyfikowany bank ziemi oraz wchodzący w skład Grupy wewnętrzni generalni wykonawcy – Dom Construction i Euro Styl Construction, co zapewnia stałą i wysoką jakość wykonania, terminową realizację wszystkich inwestycji, efektywność kosztową oraz osiąganie satysfakcjonujących marż” – wskazuje Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development.

Bloober Team zadebiutuje na GPW już 10 stycznia

Bloober Team, jeden z największych developerów gier z Polski, zadebiutuje 10 stycznia na Głównym Rynku GPW. Przeniesienie notowań akcji serii A, B, C, D i E spółki nastąpi bez emisji nowych akcji.

Debiut Bloober Team jest zwieńczeniem imponującego rozwoju spółki, która zdobyła uznanie zarówno wśród krytyków, jak i graczy. Popularność tytułów takich jak „The Medium” czy „Layers of Fear” przyczyniła się do dynamicznego wzrostu wartości spółki.

Nowa strategia spółki na lata 2023-2027 przewiduje dynamiczny rozwój z dotarciem do znacznie szerszej grupy odbiorców. Mocne fundamenty i ambitne plany nie uszły uwadze inwestorów i partnerów branżowych. Największym akcjonariuszem spółki został gigant branży gier – Tencent.

„Cieszymy się, że otwieramy w tym roku debiuty na warszawskiej giełdzie. To dla nas niezwykle symboliczne na wielu poziomach. Przejście na GPW jest dla nas naturalnym krokiem w rozwoju i poniekąd zwieńczeniem piętnastu lat ciężkiej pracy. Jesteśmy przekonani, że ta decyzja pozytywnie wpłynie na naszą pozycję na rynku oraz umożliwi nam efektywną realizację naszych długoterminowych planów” – komentuje Piotr Babieno, prezes Bloober Team.

Obecnie głównymi projektami, nad którymi pracuje spółka jest remake kultowej gry SILENT HILL 2 wraz z Konami oraz projekt C – gra oparta o własne IP we współpracy z Private Division (Take-Two Interactive).

W ramach realizacji strategii 2nd party, w ramach której Bloober Team współpracuje z zewnętrznymi partnerami dostarczając horrorowe know-how powstaje m.in. projekt I. Gra VR zostanie stworzona we współpracy z Meta Platforms Technologies oraz Played With Fire na Oculus Quest, a jej premiera planowana jest na 2025 r. Pod koniec 2023 roku Bloober Team podpisał także umowę licencyjno-wydawniczą z amerykańską firmą Skybound (właściciela m.in. The Walking Dead i Invincible), na podstawie której polska spółka stworzy grę o kodowej nazwie R w oparciu o IP posiadane przez Skybound. Premiera projektu planowana jest na 2025 r.

Zarząd spółki odbył w ubiegłym tygodniu serię spotkań studyjnych w Los Angeles, a już wkrótce spotka się z partnerami branżowymi na DICE w Las Vegas. Rozmowy te związane są z realizacją strategicznych planów na lata 2023-2027, a część efektów ma być widoczna już w bieżącym roku.

Inflacja w Niemczech pod presją cen energii, bezrobocie w USA może wzrosnąć

W ciągu miesiąca inflacja w Niemczech wzrosła z 3,2% na 3,7%. Nie ma jednak powodów do niepokoju. Nadchodzi wzrost bezrobocia w USA. Indeksy koniunktury dla usług wyraźnie lepsze niż przemysłowe.

Odbicie cen za Odrą

W grudniu ceny za naszą zachodnią granicą znów rosły szybciej. Odbicie cen surowców energetycznych w grudniu przełożyło się negatywnie na wskaźnik wzrostu cen. Grudzień co prawda zakończył się finalnie spadkiem, ale przez dużą część miesiąca ropa sięgała 80 dolarów za baryłkę. Jednak nie to było głównym problemem. Rok temu rząd dał subsydium na koszty grzania domów. Obecny rok odwoływał się zatem nie do cen rynkowych a cen po interwencji rządowej. Stąd duży wpływ energii na zachowanie wskaźnika wzrostu cen. Dlatego też, wiedząc o tej specyfice, analitycy oczekiwali, że w grudniu ceny odbiją w górę, ale jest to jednorazowe wydarzenie i nie oczekują jego kontynuacji. Należy też pamiętać, że Niemcy używają bardzo dużo gazu w ogrzewaniu, a ten jest zdecydowanie tańszy niż rok temu, co amortyzuje brak wspomnianych dopłat w tym roku. Ten wzrost inflacji nie powinien mieć wpływu na tempo obniżek stóp przez EBC.

Dane z USA

Dane z amerykańskiego rynku pracy zaczynają sugerować, że jutro powinniśmy być świadkami wzrostu stopy bezrobocia z 3,7% na 3,8%. Wynika to z mniejszej liczby tworzonych miejsc pracy zarówno w sektorze pozarolniczym, jak i prywatnym. Teoretycznie po wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych tego jeszcze nie widać, ale trzeba pamiętać, że ten wskaźnik nie radzi sobie z długotrwałym bezrobociem. Jak ktoś traci prawo do zasiłku, to wypada z tych statystyk. Co to powoduje? USA bardzo mocno zwraca uwagę na ten wskaźnik, wydaje się, że jest on bardziej istotny niż w Europie. Rosnące bezrobocie przybliża nas do obniżek stóp procentowych. Wynika to z faktu, że niższe stopy procentowe to tańsze kredyty, a tańsze kredyty powinny pobudzić inwestycje.

Indeksy dla usług

Wczoraj poznaliśmy również odczyty indeksów PMI dla usług. Wypadły one w strefie euro lepiej od oczekiwań, uzyskując 48,8 pkt wobec oczekiwanych 48,1 pkt. Jest to już bardzo blisko ważnej granicy 50 pkt, rozdzielającej przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Ostatni wynik powyżej tej granicy miał miejsce w lipcu. Indeksy dla usług są przeważnie wyższe od tych przemysłowych. Z jakiegoś powodu menedżerowie w tej branży bardziej pozytywnie patrzą w przyszłość. Symbolicznie lepiej wypadł również wynik w USA. 51,4 pkt to obiektywnie już dobry wynik, aczkolwiek oczekiwania przekroczył o zaledwie 0,1 pkt.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy,
14:30 – Kanada – sytuacja na rynku pracy.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Inflacja CPI w strefie euro niższa niż konsensus

Inflacja CPI w strefie euro w grudniu wyniosła 2,9 proc. r/r w porównaniu z 2,4 proc. w poprzednim miesiącu. Odczyt okazał się lekko niższy niż konsensus (3,0 proc.). Trend spadku inflacji w ujęciu rocznym się zatrzymał. Inflacja utrzymuje się w usługach, w ciągu miesiąca ceny wzrosły o 0,7 proc. Inflacja bazowa z kolei spada już kolejny miesiąc. W grudniu wyniosła 3,4 proc. r/r wobec 3,6 proc. r/r miesiąc wcześniej. Jest to pozytywny sygnał, że presja cenowa wciąż maleje.

Odczyt niewiele zmienia w kontekście działań EBC. Dane potwierdzają przewidywania EBC, co do ścieżki kształtowania się inflacji. O przyszłej polityce monetarnej będą decydować kolejne napływające dane z gospodarek strefy euro. EBC pozostaje jeszcze w trybie pauzy i częściowo studzi oczekiwania, co do szybkich obniżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Rzetelność w reklamie a kara dla T-Mobile: kluczowe wybory w komunikacji reklamowej

Ostatnie decyzje Prezesa Urzędu Konkurencji i Konsumenta w sprawie spółki T-Mobile Polska s.a. i ich konsekwencje w kontekście naruszenia przepisów dotyczących promocji „1200 GB za darmo przez rok” stanowią punkt wyjścia do zrozumienia powagi dezinformacji w reklamie. Organ nałożył bowiem ponad 25 mln złotych kary pieniężnej na giganta technologicznego za stosowanie reklam oferty pre-paid „1200 GB za darmo przez rok” na bilbordach, citylightach na przystankach komunikacji miejskiej, w bankomatach i na terminalach płatniczych, w języku polskim i ukraińskim [1] od lutego 2022 r. do marca 2023 r. Zgodnie z decyzją UOKiK, obietnica darmowych gigabajtów była daleka od rzeczywistości. Zmusza to do refleksji nad etyką reklamową oraz jej wpływem na odbiorców w erze cyfrowej. [1: 1200 GB za darmo przez rok od T-Mobile? Ani za darmo, ani 1200 GB – Informacja Prezesa UOKIK [online:] https://uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=20204 ]

Reklamy T-Mobile wyróżniały się swoją prostotą, chwytliwym hasłem oraz wyrazistymi kolorami, co pozwoliło im skutecznie przyciągnąć uwagę konsumentek i konsumentów w miejskim zgiełku. Niemniej UOKiK jednoznacznie zauważył, że choć obietnica „1200 GB za darmo przez rok” sugerowała jednorazowy pakiet danych na rok, to faktyczna oferta zobowiązywała konsumentów do comiesięcznego doładowania konta o minimalną kwotę 35 zł, w zamian za 100 GB. W rzeczywistości więc oferta była ukrytym „ratalnym” systemem, który po roku składał się na kwotę 420 zł, całkowicie przeczącym pojęciu „za darmo”. Kluczowe informacje na temat warunków promocji były mało widoczne – często umieszczone w niewielkiej czcionce na końcu reklamy lub nawet zupełnie pomijane (w zależności od nośnika).

UOKiK w swojej decyzji [2] odwołał się do psychologicznych mechanizmów wykorzystanych w treści reklamy, takich jak efekt zakotwiczenia, procesy poznawcze oraz do psychologi percepcji, w tym techniki eyetrackingu. Czego więc unikać w przekazie reklamowym? [2: Decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Kosumentów z 27 grudnia 2023 r., sygn. akt DOZIK-6.610.2.2022.MP]

Oczywiście, kluczowym celem przekazu reklamowego jest przyciągnięcie uwagi i zainteresowania konsumenta i skłonienie do zakupu reklamowanej usługi lub produktu. Jednak nieuczciwe praktyki, takie jak celowe ukrywanie istotnych informacji dotyczących reklamowanego produktu czy usługi, są niedopuszczalne.

Hasło „za darmo” wykorzystuje silne mechanizmy psychologiczne: konsumenci i konsumentki mogą zachowywać się nieracjonalnie w obliczu możliwości otrzymania czegoś za darmo. To może wynikać z lęku przed utratą danej korzyści. W konsekwencji hasła reklamowe odwołujące się do możliwości otrzymania czegoś „za darmo” w silny sposób oddziałują na adresatów. Organ powołał się tu na tzw. efekt zakotwiczenia – proste i chwytliwe hasło obiecujące coś „za darmo” miało za zadanie „zakotwiczyć się” w umysłach konsumentów i wzbudzić ich zainteresowanie.

Reklama T-Mobile została przy tym dodatkowo zaprojektowana z myślą o czytania w ruchu – wyrazisty kolor tła, krótkie, lapidarne hasło, dodatkowo zawierające zwrot „za darmo”, który wzbudza ciekawość i tym bardziej przyciąga uwagę konsumenta. Informacja dotycząca mechanizmu promocji (legal) była zaś zawarta na samym dole – tam, gdzie ludzki wzrok pada na końcu (albo w ogóle, jak w ruchu). Zgodnie z regułami eyetrackingu, najpierw odbiorca spostrzega bowiem środek plakatu (gdzie było wielkie hasło „1200 GB za darmo przez rok”). Następnie przesuwa wzrok kolejno w: lewy górny róg, prawy górny, lewy dolny, a na końcu prawy dolny. Na ostatni róg pada najmniej spojrzeń.

W przypadku reklam T-Mobile dodatkowo rozmiar zastosowanej czcionki sprawiał, że ta informacja była w zasadzie niewidoczna dla konsumenta – Różnice w rozmiarze czcionek poszczególnych elementów reklamy były bardzo duże.

Zatem jeśli hasło główne jest wykonane dużą czcionką, a informacja legal jest wykonana niewielką czcionką, co sprawia że z odległości odbierania reklamy jest ona dla konsumenta niewidoczna, to tak jakby tej informacji nie było w ogóle. Podobnie może manipulować komunikat, w którym legal został umieszczony w mało widocznym miejscu.

Rolą konsumenta nie jest bowiem śledzenie i wykrywanie „nieścisłości” w otaczających go reklamach. Tym bardziej, że ilość czasu, jaką konsument poświęca reklamie, jest minimalna. W przypadku T-Mobile konsumenci mieli styczność z reklamą w drodze do szkoły lub pracy, często w pośpiechu, gdy zdolność percepcji jest ograniczona. Zatem sposób, w jaki odbierali te reklamy, można opisać jako „omiatanie” ich wzrokiem. Podobnie bywa w krótkich reklamach telewizyjnych czy radiowych. Z tego też powodu konsumenci często nie mają fizycznej możliwości szczegółowej analizy przekazu reklamowego, w związku z czym mają prawo oczekiwać, że prezentowane mu oferty reklamowe będą uczciwe i bez tzw. „haczyków”.

UOKIK podkreślił, że hasło „1200 GB za darmo przez rok” mogło wpływać na konsumentów w ten sposób, że wzbudzając lęk przed utratą darmowych gigabajtów, motywowało ich do zawarcia umowy na warunkach, które nie były rzetelnie i uczciwie przedstawione. Gdyby konsument zdawał sobie sprawę, że zamiast obiecanych 1200 GB za darmo przez rok, otrzyma co miesiąc pakiet 100 GB za 35 zł, mógłby nie zdecydować się na skorzystanie z promocji.

Równie istotny jest wpływ reklamy na postrzeganie atrakcyjności T-Mobile jako przedsiębiorcy oferującego „darmowe” korzyści. Reklama wywołuje bowiem nie tylko bezpośrednie korzyści, ale także benefity długofalowe związane z budową dobrego wizerunku marki, co w dalszej perspektywie również może wpływać na decyzję przeciętnego konsumenta (jego skłonności do wyboru produktów marki T-Mobile spośród innych produktów), stąd też kluczowe jest aby przekaz otrzymywany przez konsumenta odpowiadał prawdzie, co – jak wskazał UOKIK – w analizowanej sprawie nie miało miejsca.

Reklama to sztuka przekonywania, ale też musi być oparta na uczciwości i przejrzystości. Przykład reklamy T-Mobile pokazuje, jak łatwo można manipulować przekazem. Karę nałożoną przez UOKiK na giganta telekomunikacyjnego można przy tym traktować jako sygnał dla całej branży: czy reklamodawcy zrozumieją, że przejrzystość i rzetelność w przekazie reklamowym to klucz do zaufania klientów, czy też będą nadal stawiać na chwytliwe, lecz mylące hasła?

Autorka – r.pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Associate w Kancelarii Prawnej „Chałas i Wspólnicy”

[1] 1200 GB za darmo przez rok od T-Mobile? Ani za darmo, ani 1200 GB – Informacja Prezesa UOKIK [online:] https://uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=20204 
[2] Decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Kosumentów z 27 grudnia 2023 r., sygn. akt DOZIK-6.610.2.2022.MP

GfK: Na przestrzeni roku nastroje konsumenckie w Polsce mocno w górę

W grudniu 2023 r. wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce nieznacznie spadł, do poziomu -3 jednostek. Jednak na przestrzeni całego roku wskaźnik znacząco wzrósł. W styczniu znajdował się 13 kresek na minusie, zaś w marcu aż 17 punktów poniżej „neutralnego” poziomu. Od maja nastroje mocno się ustabilizowały i ten trend utrzymał się do końca roku. Takie dane płyną z Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK– An NIQ Company.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK – An NIQ Company, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, w grudniu 2023 r. wyniósł -3 punkty, co oznacza spadek o 1,7 jednostki w stosunku do poprzedniego miesiąca. Kluczowy pozostaje jednak długoterminowy trend barometru, który od maja 2023 r. utrzymuje się na bardzo zbliżonym poziomie. Wcześniej wskaźnik notował bardzo silne, nawet kilkunastopunktowe wahania w skali miesiąca.

Równolegle, nieznaczną poprawę nastrojów konsumenckich można zauważyć dla średniej unijnej, gdzie uśredniony wynik wzrósł w relacji do poprzedniego miesiąca o 1,5 punktu wynosząc -16, a więc o 13 jednostek mniej niż w Polsce.Nastroje konsumenckie GfK_wykres_12_2023

Dane GfK – An NIQ Company wskazują, że w grudniu. kluczowe parametry barometru nieco się pogorszyły, z jednym wyjątkiem – mowa o przyszłej sytuacji gospodarczej kraju, na którą Polacy zapatrują się nieco bardziej optymistycznie niż w przed miesiącem. Wyraźnie gorzej niż w listopadzie wypadła za to ocena bieżącej i przyszłej kondycji domowych budżetów. I to właśnie te rubryki zaważyły o tym, że barometr, zamiast zbliżyć się do zera, nieznacznie się od niego oddalił.

Silny wpływ na ujemny wynik barometru mają wciąż utrzymujące się obawy społeczeństwa związane z potencjalnym wzrostem cen oraz załamaniem na rynku pracy. Aż 82 proc. badanych spodziewa się, że ceny w najbliższych miesiącach będą rosnąć, przy czym większość jest zdania, że tempo wzrostu będzie podobne lub mniejsze niż dotychczas. Jednocześnie 1/3 Polaków obawia się, że w najbliższych 12 miesiącach stopa bezrobocia w kraju wzrośnie.

– Gdy w listopadzie barometr otarł się o zero, większość analityków i ekonomistów spodziewała się nieuchronnego wyjścia „na plus” wraz z końcem roku. Przyjemna, pozytywna atmosfera Świąt i nadchodzącego Nowego Roku, sprzyjająca rosnącej konsumpcji, okazała się jednak niewystarczająca. Zmiana polityczna w naszym kraju jednych cieszy, innych martwi. Inflacja dalej jest zbyt duża, aby udało się szybko zbliżyć do zera. Do wysokich poziomów barometru sprzed pandemii jeszcze wiele brakuje. Czy to jednak powód do zmartwień? Niekoniecznie, zwłaszcza jeśli spojrzymy na to jak olbrzymi wzrost nastroje konsumenckie dokonały na przestrzeni roku oraz jak mocno wynik Polski wyprzedza dziś średnią unijną. Utrzymanie tego poziomu zadowoli cały rynek, a już na pewno detalistów i producentów – mówi Barbara Lewicka, Senior Director w GfK An NIQ Company.

W grudniu 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 8-13 grudnia 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

EUR/USD: inflacja strefy euro i raport NFP zdecydują o kierunku kursu

Dziś o kursie EUR/USD będzie decydować wynik inflacji ze strefy euro a w szczególności miesięczny raport na temat kondycji amerykańskiego rynku pracy. EBC oraz Fed z dużym prawdopodobieństwem zakończyły cykl podwyżek stóp procentowych. Aktualnie trwają zakłady, który bank centralny jako pierwszy rozpocznie ruch w przeciwną stronę.
Zarówno w przypadku EBC, jak i Fed, rynek znacznie przyspieszył swoje oczekiwania dotyczące obniżki stóp. Dziś głównym pytaniem dla EURUSD jest to, czy dane potwierdzą te oczekiwania.

Dzisiejszy wzrost grudniowej inflacji w strefie euro nie powinien zbytnio dziwić. Będzie to wynikać z faktu, że ceny energii gwałtownie obniżyły się w grudniu 2022 roku, stąd będzie wynikać to prawdopodobne podbicie wskaźnika HICP. Wczoraj poznaliśmy wynik dla Niemiec. Tam inflacja wzrosła z 2,3 proc. do 3,8 proc. (HICP) oraz z 3,2 proc. do 3,7 proc. (CPI) w ujęciu rok do roku. Dzisiejsze dane nie powinny spowodować, że rynek znacząco zrewiduje swoje oczekiwania. Wydaje się, że dopiero dane za styczeń będą istotniejsze dla EBC. Wiele przedsiębiorstw dostosowuje swoje ceny na początku roku. Dlatego też kolejna publikacja CPI/HIPC będzie prawdopodobnie miała większy wpływ na zmienność rynkową, bo będzie pewnego rodzaju punktem wyjścia. Jeśli spadek inflacji do poziomu docelowego potrwa dłużej, EBC prawdopodobnie obniży stopy później, co byłoby pozytywnym sygnałem dla euro. Obecnie oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych mogą niebawem wymagać pewnej korekty.

Termin startu obniżek jest tak samo istotny dla Rezerwy Federalnej. W przypadku danych z USA, rynek oprócz inflacji obserwuje rynek pracy. Doskonale wiemy, że Fed ma podwójny mandat i oprócz dbania o stabilność cen ma za zadanie także kontrolować zatrudnienie. Dziś mamy pierwszy piątek miesiąca, zatem tradycyjnie poznamy raport NFP. Wczorajszy ADP zaskoczył wyższym wynikiem, ale to nie oznacza od razu, że oficjalne dzisiejsze dane również będą lepsze. Prognozy wskazują wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym na poziomie 175 tys. i zmianę stopy bezrobocia z 3,7 proc. do 3,8 proc. Cały czas jednak wynik powyżej 100 tys. wskazuje, że rynek pracy jest w dość dobrej kondycji. Moim zdaniem dopiero spadek poniżej tego poziomu mógłby w większy sposób wpłynąć na zmienność rynkową. Tak czy inaczej gorsze dane z 14:30 będą osłabiać USD. O skali deprecjacji będzie decydować wielkość negatywnego zaskoczenia.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

W 2024 r. Polacy chcą ograniczyć zbędne wydatki i oszczędzać więcej

Polacy sceptycznie podchodzą do noworocznych postanowień. Jak wynika z Barometru Providenta, dotrzymać ich zamierza niecałe 30 proc. Zdecydowanie ważniejsze są dla nas realne założenia dotyczące finansów. Zaledwie 17,8 proc. respondentów przyznaje, że nie ma żadnych planów dotyczących finansów osobistych w 2024 r.

Wśród Polaków znajdziemy niemal tylu finansowych optymistów, co pesymistów. Z badania wynika, że 42 proc. respondentów oczekuje poprawy swojej sytuacji materialnej w nadchodzącym roku. Niewiele większy odsetek, bo 44,2 proc. deklaruje, że 2024 r. będzie dla nich gorszy pod względem finansowym. Nie dziwi więc, że Polacy bardzo poważnie traktują temat planowania wydatków na nowy rok.

Zaplanować budżet

Nieco ponad połowa Polaków już teraz zakłada, jakie największe wydatki będą ich czekać w 2024 roku.

– Wcześniejsze myślenie o wydatkach to domena grupy w wieku 25-54 lat. Wśród nich założenia odnośnie najważniejszych pozycji przyszłorocznego budżetu ma już około 55 proc. respondentów. Jeśli spojrzymy na najmłodszych oraz osoby w wieku 55+ ten odsetek nie przekracza połowy – komentuje Karolina Łuczak, Rzeczniczka Prasowa Provident Polska.

Najpopularniejszym wydatkiem uwzględnianym w budżetach na przyszły rok są wyjazdy wakacyjne. Wskazało je niemal 39 proc. badanych. Na drugim miejscu znalazł się remont mieszkania lub domu, który zaplanowało 35,1 proc. ankietowanych. Podium zamykają codzienne wydatki, takie jak rachunki czy koszt zakupów – aż co trzeci Polak, robiący założenia dotyczące kosztów życia – już w tym momencie uwzględnia je w swoim budżecie.
Planowane wydatki w dużej mierze zależą od wieku respondentów. Niemal połowa badanych w wieku 45-54 lata uważa, że ich budżet na 2024 r. znacząco obciąży remont mieszkania lub domu. Respondenci z pokolenia Z częściej niż starsi ankietowani spodziewają się kosztów związanych z zakupem samochodu (22,1 proc. vs 12,4 proc. wśród ogółu badanych) oraz eventów, świąt i uroczystości rodzinnych (18,6 proc. vs 8,6 proc.)

– W ramach badania zapytaliśmy także Polaków, jak planują sfinansować najbardziej obciążający wydatek zaplanowany na 2024 r. – mówi Karolina Łuczak. – Niemal połowa, bo 45,5 proc. respondentów deklaruje, że sięgnie do oszczędności, a 30,1 proc. sfinansuje go z bieżących dochodów. Cześć badanych planuje zwrócić się o pomoc do instytucji finansowej – 8,7 proc. zamierza dokonać zakupu na raty, a 6,3 proc. weźmie kredyt lub pożyczkę w banku – dodaje.

Finanse wpisane do kalendarza na 2024 r.

Wśród planów finansowych, które Polacy zamierzają wdrożyć w 2024 r. zdecydowanie najpopularniejszym jest ograniczenie zbędnych wydatków – deklaruje tak aż 45,3 proc. badanych. Aż 27,3 proc. ankietowanych za cel stawia sobie utrzymanie swojej aktualnej sytuacji materialnej, a 21,4 proc. respondentów chce spłacić zadłużenie. Co piąty badany zamierza dokładnie planować swój budżet. Niewiele mniejszy odsetek optuje za dodatkowym źródłem dochodu oraz zakupami na wyprzedażach.

– Planując budżet lubimy stawiać sobie wysoko poprzeczkę. Aż 42,5 proc. badanych deklaruje, że w nowym roku zamierza oszczędzać więcej niż w poprzednim – podkreśla Karolina Łuczak. – Warto zauważyć, że to najmłodsi respondenci mają największą determinację, by zmienić swoje postawy. Celem aż 80 proc. z nich jest oszczędzanie większych sum niż w 2023 r.

Gdzie Polacy szukają oszczędności? Do wydatków, które planują ograniczyć w 2024 r. należy jedzenie na mieście lub na wynos (wskazane przez 42,7 proc.), rozrywka i kultura (29,7 proc.) oraz oszczędności w domu jak np. rachunki (26,6 proc.). Co czwarty ankietowany chce oszczędzić na wyjazdach urlopowych czy zakupach odzieżowych.

Postawienia? Nie, dziękujemy

Polacy lubią planować, nie są jednak entuzjastami postanowień noworocznych. Aż 70,8 proc. badanych nie robiło żadnych postanowień na 2024 r. Pozostali najczęściej skupiali się na kwestiach zdrowia (57,3 proc.), sprawności fizycznej (48 proc.), finansów (31,1 proc.), rozwoju osobistego (31 proc.) oraz zmian w diecie (30,5 proc.).

– Jedyną grupą wiekową, w której odsetek osób robiących postanowienia przekracza 50 proc. są osoby w wieku 18-24 lat. Dla młodych najważniejszymi kwestiami są finanse, wskazane przez niemal 45 proc. oraz rozwój osobisty, który znalazł się w deklaracjach 43,3 proc. ankietowanych z tej grupy – komentuje Karolina Łuczak.

O badaniu:

Barometr Providenta to cykliczne badanie Polaków, które pozwala na lepsze rozumienie zachowań i decyzji finansowych konsumentów. Badanie zostało zrealizowane przez Danae sp. z o.o. metodą CAWI na próbie N=1000 dorosłych Polaków, w grudniu 2023 r.

Inflacja CPI w Polsce niższa niż konsensus rynkowy

Inflacja CPI w grudniu wyniosła 6,1 proc. r/r. Odczyt okazał się niższy niż konsensus rynkowy (6,5 proc.) i niższy niż miesiąc wcześniej (6,6 proc.). W ujęciu miesięcznym wskaźnik wzrósł o 0,1 proc. Koniec roku przyniósł najniższy odczyt inflacji od września 2021 r. Inflacja bazowa także spadła, w okolice 7 proc.

Odczyt jest pozytywną niespodzianką, jednak nie wydaje się, żeby mocno wpłynął na działania RPP. Do powrotu inflacji do celu jeszcze długa droga. Początek roku może przynieść dalsze hamowanie wskaźnika, jednak już w drugiej połowie roku możemy doświadczyć kolejnych wzrostów. Dużo będzie zależeć od dalszych decyzji administracyjnych, tempa oczekiwanego ożywienia i wzrostu płac.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Rynek tworzyw sztucznych w 2024 roku. Spełnienie wymagań GOZ kluczowe dla branży

W obliczu rosnącej produkcji tworzyw sztucznych, która może osiągnąć 1 miliard ton rocznie do 2050 roku, wyzwania zrównoważonego rozwoju stają się coraz bardziej palące. Fundacja Ellen MacArthur alarmuje, że bez odpowiedzialnego wykorzystania i lepszego recyklingu materiałów, cel Unii Europejskiej dotyczący pierwszego klimatycznie neutralnego kontynentu może nie zostać osiągnięty. Kluczową rolę w tej przemianie odgrywa projektowanie opakowań z myślą o recyklingu, pozwalające na śledzenie ich wpływu na środowisko i promujące gospodarkę o obiegu zamkniętym. Co to oznacza dla branży producentów tworzyw sztucznych? Co będzie kluczowe w nadchodzącym roku?

Do 2030 roku Unia Europejska chce, żeby wszystkie opakowania plastikowe nadawały się do recyklingu, a do 2025 jednorazowe butelki trzeba będzie produkować z udziałem co najmniej 25% recyklatów. Według raportu Ellen MacArthur Foundation, produkcja tworzyw sztucznych w ciągu następnych 10 lat wzrośnie aż o 40%. To szansa, by materiały opakowaniowe, które mają trafić do obiegu w ciągu kolejnych dwóch dekad produkować odpowiedzialnie. Nie zadzieje się to bez systemu zaprojektowanego w taki sposób, by spełniać wymagania gospodarki o obiegu zamkniętym.

Projektowanie pod recykling

Światowa produkcja tworzyw sztucznych wzrosła o 4% do ponad 390 mln ton w 2021. Projektowanie opakowań pod kątem recyklingu jest najbardziej pożądanym kierunkiem i kluczowym, żeby spełnić wymagania obiegu zamkniętego. Wyznaczniki tego procesu to przede wszystkim śledzenie całego łańcucha wartości. Pomaga to określić rzeczywisty wpływ opakowania na środowisko na podstawie zweryfikowanych danych i sprawdzić czy materiał opakowaniowy rzeczywiście jest neutralny klimatycznie. W ten sposób można zaprojektować cały cykl życia opakowania – od pochodzenia surowca, przez wykorzystanie energii odnawialnej w produkcji, czy wybór środka transportu. A na końcu mieć pewność, że opakowanie jest zgodne z normami recyklingu.

Projektowanie pod recykling powinno być punktem startowym w produkcji każdego opakowania z tworzyw sztucznych. Co jednak ważne – to proces, który nawet najdokładniej zaprojektowany przez producenta nie przyniesie wymiernych korzyści, jeśli otoczenie systemowe nie będzie sprzyjało pełnemu przejściu na obieg zamknięty – podkreśla Mariusz Musiał, Dyrektor Zarządzający ALPLA w Polsce.

Efektywny system kaucyjny

Regulacje unijne są pokłosiem zmapowanych przez wspólnotę wyzwań – zwłaszcza związanych z finansowaniem i technologią przetwarzania odpadów. Dlatego z coraz większą determinacją dąży się do tworzenia ustawodawstwa, które obliguje cały rynek opakowań do dążenia do gospodarki o obiegu zamkniętym. Bo co warto podkreślić – tworzywa sztuczne doskonale nadają się do tego, żeby ten system stworzyć.

Pierwszym z brzegu przykładem jest butelka PET, którą można z powodzeniem przetwarzać wiele razy, jest lżejsza niż opakowania z innych surowców, przez co wygodniejsza w transporcie, a proces jej produkcji i przetwarzania ogranicza emisję CO2 względem alternatywnych materiałów opakowaniowych. Co jednak ważne – nie może ona trafiać bezpośrednio do środowiska – musi być odpowiednio zbierana i przetwarzana. System kaucyjny to duża szansa dla tego surowca.

Jak pokazał przykład Litwy – system kaucyjny może być skuteczny. Dzięki wprowadzonemu w 2016 roku systemowi kaucyjnemu do USAD, litewskiego operatora kaucji, trafia 92% butelek PET, 93% puszek oraz 85% opakowań szklanych objętych systemem kaucyjnym. Co więcej – przeprowadzone badania wskazały, że cały system działa motywująco dla obywateli. Według przeprowadzonego sondażu 97% konsumentów w kraju zadeklarowało, że system kaucyjny jest niezbędny, a 95% zauważyło znaczną redukcję skali zaśmiecenia. Wysoka efektywność systemu ma miejsce również w innych krajach – w Niemczech zwrot opakowań odbywa się na łącznym poziomie 97% (system obejmuje: butelki plastikowe, szklane i puszki), w Finlandii 93% (system obejmuje: plastik, metal i szkło), a w Holandii 95% (system obejmuje plastik).

W Polsce pod koniec listopada opublikowano rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska, w którym określono wysokość kaucji doliczonej do opakowań – 50 gr. Według rządowych wytycznych system ma ruszyć w 2025 roku. Co ciekawe – w Dyrektywie Single-Use Plastic wymaga się, by w 2025 roku jednorazowe butelki PET do napojów zawierały 25% recyklatu, a od 2030 roku – 30% bez względu na rodzaj tworzywa. Wiele podmiotów z branży tworzyw sztucznych widzi w tym poważne Żeby osiągnąć założone przez Wspólnotę cele nie możemy pozostać na poziomie niespełna 10% recyklingu tworzyw sztucznych, jak obecnie. Mamy 2023 rok – już za dwa lata powinniśmy zrealizować pierwsze cele, a jeśli chodzi o system kaucyjny – to poza wysokością kaucji trwają jeszcze rozmowy, w jaki sposób efektywnie go zorganizować – zaznacza Mariusz Musiał, Dyrektor Zarządzający ALPLA w Polsce.

Większy udział recyklatów w produkcji

Unijne cele w zakresie wykorzystania recyklatów w produkcji opakowań z tworzyw sztucznych będzie trzeba spełnić już w 2025 roku. To oznacza, że zostaje bardzo niewiele czasu, by zwiększyć możliwości krajowego systemu pozyskiwania surowców do powtórnego przetworzenia. Co jednak warte podkreślenia już teraz odzyskuje się do dalszego przetwarzania wysokiej jakości surowce, z których tworzy się materiały opakowaniowe. Robi się to jedynie na dość niesatysfakcjonującym poziomie.

Wskazuje się, że oficjalnie poziom recyklingu tworzyw sztucznych w Polsce wynosi od 27 proc. (wg. danych fundacji PlasticsEurope) do nieco ponad 30 proc. (wg. danych agend rządowych), ale poziom realnego recyklingu nie przekracza 10 proc. Biorąc pod uwagę wszystkie niuanse cenowe na tym rynku, w roku 2021 polscy recyklerzy przetworzyli ok. 400 tys. ton odpadów z tworzyw. Tymczasem, w tym samym okresie na polski rynek wprowadzono ok. 4 mln ton pierwotnych tworzyw. Reszta odpadów z tworzyw zostaje spalona albo ląduje na wysypiskach śmieci.

To, co wymieniliśmy jako ostatni trend, tak naprawdę powinno znaleźć się na pierwszym miejscu. Jednak, żeby móc pozyskiwać satysfakcjonujący poziom recyklatów, które będziemy mogli wykorzystać w produkcji opakowań z tworzyw sztucznych, potrzebujemy stworzyć całą ramę systemową, która pozwoli nam to zrobić. Jedno jest pewne – wykorzystanie pełnego potencjału materiałów opakowaniowych z tworzyw sztucznych zależy od całego ekosystemu – podsumowuje Mariusz Musiał, Dyrektor Zarządzający ALPLA w Polsce.

Rolnicy z coraz większymi długami. Wolniej je też spłacają

Na koniec trzeciego kwartału ub.r. w Krajowym Rejestrze Długów było o prawie 4% mniej rolników – przedsiębiorców niż rok wcześniej. Z kolei według Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, o ponad 2% spadła rdr. liczba dłużników z kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. Bazując na danych z ww. podmiotów, można zauważyć, że rdr. wzrosło zadłużenie wymienionych grup, odpowiednio o 5,8% i 0,2%. Natomiast w przypadku średnich kwot długów widać wzrosty rok do roku o 10% i blisko 2,5%. Według ekspertów, dalsze prognozy nie napawają optymizmem. W najbliższym czasie rolnicy mogą mieć jeszcze większe trudności w ww. zakresie.  

Mniej dłużników, ale za to są większe kwoty

Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów (KRD), na koniec trzeciego kwartału ub.r. w tym rejestrze było 3,7 tys. rolników – przedsiębiorców zajmujących się uprawą roli i hodowlą zwierząt. To o 3,8% mniej niż rok wcześniej, kiedy było ich 3,9 tys. Natomiast w przypadku Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, o 2,1% spadła rdr. liczba dłużników z kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. Na koniec września ub.r. było ich 1,6 tys. (dokładnie 1563). Rok wcześniej odnotowano 1,6 tys. (1597).

– Dane te mogą wskazywać, że problemy dotyczą tylko wybranych kierunków produkcji, a nie całego rolnictwa. Wiele gospodarstw otrzymało bezpośrednie lub pośrednie wsparcie w związku z COVID-19 czy wojną, co zmniejszyło presję na zaciąganie kredytów. Dodatkowo, zadłużonych rolników może ubywać z powodu procesów koncentracji zachodzących w rolnictwie i spadku liczby gospodarstw rolnych w Polsce. Nie bez znaczenia jest tu niechęć do zadłużania się przy tak wysokich stopach procentowych – komentuje dr hab. Mariusz Hamulczuk z Katedry Ekonomii Międzynarodowej i Agrobiznesu w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Jak stwierdza dr inż. Agnieszka Ginter z Wydziału Nauk Rolniczych na Uniwersytecie w Siedlcach, spadki liczby dłużników są niewielkie. Natomiast w myśl ekonomii postulatywnej, zarysowana tendencja zmian jest w pożądanym kierunku i wskazuje na poprawę. Zdaniem ekspertki, sytuację z zadłużonymi rolnikami należy postrzegać jako niepokojącą, szczególnie w małych gospodarstwach. Należy zwrócić uwagę przede wszystkim na obecnie trudne do przewidzenia uwarunkowania produkcji rolnej, w tym geopolityczne, które niekorzystnie wpłynęły na rynek rolny. Najważniejsza w kwestii zadłużenia jest jego obsługa, czyli zdolność rolników do terminowego regulowania należności.

– W mojej ocenie, prezentowane dane z rejestrów nie oddają rzeczywistych problemów finansowych, ponieważ sytuacja rolników jest dużo gorsza. Wielu z nich ma długi, ponieważ produkcja jest nieopłacalna i związana z licznymi ryzykami, na które oni nie mają wpływu. Mowa tu choćby o cenach skupu. W efekcie wytwórcy nie uzyskują nawet pokrycia wyłożonych środków finansowych na uruchomienie produkcji. Ponadto, w KRD umieszczani są dłużnicy, którzy zaciągnęli zobowiązania w firmach mających podpisane umowy z Biurami Informacji Gospodarczej – analizuje Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny specjalizujący się w sektorze rolnym.

Według danych KRD, na koniec III kwartału ub.r. zadłużenie rolników – przedsiębiorców wyniosło blisko 274 mln zł. To o 5,8% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku, kiedy było na poziomie prawie 259 mln zł. Natomiast z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że rdr. wzrosła o 0,2% kwota zaległości dłużników z kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. Ostatnio wyniosła ona prawie 516 mln zł, a rok wcześniej – blisko 515 mln zł.

– Te dane potwierdzają pogorszenie koniunktury, co wynikało m.in. z badania opinii rolników przeprowadzonego przez GUS. W czerwcu ponad 50% tych respondentów wskazało, że ich ogólna sytuacja pogorszyła się w ciągu minionego półrocza. Natomiast, w mojej opinii, nie jest to bardzo silne nominalne pogorszenie sytuacji, biorąc pod uwagę ujęcie realne i panujące w Polsce trendy inflacyjne, tzn. wzrost cen nawozów, energii czy sprzętu używanego do produkcji – mówi dr hab. Hamulczuk.

Długi pod lupą i wizja problemów

Na koniec września ub.r. w KRD średnie zadłużenie rolnika – przedsiębiorcy wyniosło 73,4 tys. zł. To o 10% więcej niż rok wcześniej, kiedy mowa była o 66,7 tys. zł. Z kolei z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że średnia kwota zaległości wzrosła rdr. o 2,4% w kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. W statystykach z końca III kwartału ub.r. widzimy 329,9 tys. zł, a rok wcześniej – 322,7 tys. zł. Radca prawny Adrian Parol podkreśla, że na ww. wyniki wpływ ma znaczący wzrost kosztów produkcji w ostatnich miesiącach, co jest związane z wysoką inflacją. Jak zaznacza ekspert, ceny skupu poszły w górę, ale rolnicy i tak nie otrzymują za swoją pracę ekwiwalentnego wynagrodzenia.

– Mamy wzrost zadłużenia, w ujęciu nominalnym, przy jednoczesnym spadku liczby zarejestrowanych zadłużonych. To może wskazywać, że w rejestrach zostali ci dłużnicy, którzy mieli większe zadłużenie i mogą mieć kłopoty z jego spłacaniem – analizuje ekspertka z Uniwersytetu w Siedlcach.

Z danych KRD także wynika, że na koniec III kw. ub.r. statystyczny rolnik – przedsiębiorca z tego rejestru zalegał ze spłatą zobowiązań średnio 955 dni. Natomiast rok wcześniej było to 795 dni. Jak stwierdza dr inż. Agnieszka Ginter, dane te wskazują na brak płynności finansowej producentów rolnych. Ich kontrahenci spóźniają się z zapłatą za towary, co ma miejsce w praktyce gospodarczej. Spadek dochodów rolniczych oznacza mniejsze możliwości wywiązywania się z zobowiązań, zwłaszcza długoterminowych. Według ekspertki, wydłużenie tego okresu jest niepokojące, ale nie wydaje się zaskakujące. Należy przypuszczać, że spłata zobowiązań stanie się coraz większym problemem dla rolników. Może to spowodować spiralę nadmiernego zadłużania się.

– Sytuacja w rolnictwie może ulec drobnej poprawie. Perspektywy zmian koniunktury ogólnie wydają się być nieco lepsze. A z reguły to powoduje wzrosty inwestycji i zadłużenia. Główną determinantą zwyżek zadłużenia są jednak spadki stóp procentowych, a za tym idzie wzrost dostępności kredytów i skłonności gospodarstw rolnych do ich zaciągania. Zatem może zwiększyć się zarówno liczba zadłużonych rolników, jak i średnia kwota zadłużenia – prognozuje ekspert z SGGW w Warszawie.

W opinii dr inż. Ginter, sytuacja w rolnictwie nie napawa optymizmem. Długi i okres ich spłaty mogą ulegać zwiększeniu. Nie jest też wykluczone, że rolnicy, w obliczu braku środków finansowych, będą podejmować kolejne zobowiązania. Zrobią to, aby rozpocząć lub kontynuować działalność rolniczą w celu osiągania dochodów. Jak podkreśla ekspertka, prognozowanie wyników finansowych na rynkach rolnych nie jest łatwe ze względu na zależność od wielu zmiennych. Doraźne rozwiązania, jakie na początku grudnia ub.r. zaproponował rząd Mateusza Morawieckiego w postaci wsparcia finansowego do hektara kukurydzy, nie rozwiążą problemów. Należy dążyć do systemowego podejścia w naprawianiu trudnych sytuacji w rolnictwie.

– Dalsza sytuacja rolników będzie zależała w dużej mierze od decyzji nowego rządu. Mam nadzieję, że  zostanie wdrożony program, który ochroni ich przed znaczącymi wahaniami cen skupu produktów rolnych. I ewentualnie pojawi się też rozwiązanie umożliwiające pozyskiwanie finansowania gwarantowanego przez państwo. Ono wreszcie powinno zainteresować się rolnikami – podsumowuje radca prawny Adrian Parol.

MŚP: 24% firm ma planowane budżety, 45% mikrofirm improwizuje

Tylko 24 proc. przedsiębiorstw z sektora MŚP ma zaplanowany budżet, czyli zestawienie przewidywanych przychodów i wydatków, na cały rok. Co 4. firma w ogóle nie planuje budżetu, a decyzje podejmowane są w niej z dnia na dzień. Co do kosztów, jedynie duże inwestycje są planowane na 12 miesięcy z góry, a w przypadku zakupów firmowych większość właścicieli firm wybiera planowanie półroczne. To wyniki badania Kaczmarski Group „2024 rok z perspektywy mikro, małych i średnich przedsiębiorstw”.

Na bezpieczeństwo finansowe każdej organizacji mają wpływ zarówno czynniki makro- i mikroekonomiczne, jak i wewnętrzna polityka budżetowa przedsiębiorstwa. O ile jednak tych pierwszych przedsiębiorcy nie są w stanie kontrolować, o tyle budżet jest narzędziem niezbędnym do efektywnego prowadzenia biznesu. Dobrze skonstruowany pozwoli ustalić cele handlowe, określić prognozowany zysk, a także zaplanować wydatki i zoptymalizować koszty. I choć wydawałoby się, że ta zasada powinna przyświecać każdemu właścicielowi mikro-, małej i średniej firmy, to nie do końca tak jest. Badanie przeprowadzone w grudniu 2023 r. na grupie 620 firm z sektora MŚP przez IMAS International na zlecenie Kaczmarski Group pokazuje, że wśród przedsiębiorców nie istnieje coś takiego jak jednakowy model planowania przychodów i wydatków. W dodatku wielu z nich zamiast planować, woli improwizować.

Firmy średnie mają plan

– Najwięcej, bo 28 procent firm, ma zaplanowany budżet na pół roku. Jedynie 24 procent ma już rozplanowany cały rok, a co czwarta firma w ogóle nie prowadzi planowania budżetu, tylko podejmuje decyzje z dnia na dzień. Tymczasem to właśnie prognozowanie przychodów i kosztów determinuje bezpieczeństwo finansowe firmy. Bez takiego zestawienia trudno w ogóle podejmować kluczowe decyzje biznesowe. Jeszcze trudniej wyznaczać sobie cele i kierunki rozwoju. To jak dryfowanie po oceanie bez mapy – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Zwolennikami planowania długoterminowego są przede wszystkim firmy budowlane i produkcyjne oraz częściej spółki niż jednoosobowe działalności gospodarcze. Pod względem wielkości, wśród firm, które mają już zaplanowany cały rok w zakresie przychodów i wydatków, pozytywnie wyróżniają się firmy średnie (zatrudniające od 50 do 249 pracowników) – blisko 30 proc. z nich ma taki plan. Ale im mniejsza firma z sektora MŚP, tym mniejsza potrzeba planowania. Aż 45 proc. mikrofirm (zatrudniających do 9 pracowników) przyznaje, że nie ma długoterminowego planowania budżetu i podejmuje decyzje z dnia na dzień. Z kolei w firmach średnich taką postawę prezentuje zaledwie 5 proc. respondentów.

30 proc. mikrofirm czeka z zakupami na lepszy moment

Na pytanie: z jakim wyprzedzeniem planowane są zakupy firmowe na 2024 r., najwięcej, bo 24 proc. przedsiębiorców wskazuje, że planuje tylko pierwsze pół roku. Niewiele mniej, bo 23 proc. planuje cały rok, a 22 proc. z kwartału na kwartał. Jedynie 16 proc. przedsiębiorców zakupy towarów i usług niezbędnych do prowadzenia działalności, takich jak produkty, półprodukty, licencje, oprogramowanie – woli w 2024 r. dokonywać na bieżąco.

– Największą spontanicznością, na poziomie 24 procent, wykazują się firmy usługowe. Ale one, w odróżnieniu na przykład od firm z branży przemysłowej, nie są uzależnione od komponentów czy surowców niezbędnych do produkcji konkretnego rodzaju materiałów i mających wpływ na prowadzenie działalności. W firmach produkcyjnych jedynie 6 procent pozwala sobie na taką spontaniczność, bo tam bardzo często samo negocjowanie cen jest procesem długotrwałym, a znalezienie zaufanych dostawców trwa niekiedy wiele miesięcy. W przypadku drobnych zakupów firmowych przedsiębiorcy dość często wolą szukać okazji ad hoc, by kupić coś w konkurencyjnych cenach i jednocześnie nie zapełniać niepotrzebnie swoich magazynów. Wielu ma również nadzieję, na stopniowy spadek cen w 2024 roku, więc tym bardziej woli poczekać na korzystniejszy moment – tłumaczy Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.

W gronie „czekających” mistrzami są mikroprzedsiębiorcy. Aż 30 proc. z nich deklaruje, że nie ma długoterminowego planowania. Z kolei zakupy firmowe zaplanowane na cały rok ma już co trzecia firma średnia i 31 proc. firm handlowych.

Duże inwestycje lepiej zaplanować zawczasu

Nieco inaczej wygląda sytuacja z większymi wydatkami związanymi z działalnością, takimi jak zakup maszyn lub sprzętów, wynajem bądź zakup lokalu czy samochodu. Tutaj już większość firm, bo 30 proc., planuje od razu cały rok, a tylko 15 proc. w ogóle nie planuje podobnych inwestycji z wyprzedzeniem. Zwolennikami planowania dużych wydatków są przedsiębiorcy z branży produkcyjnej – 38 proc. i średnie firmy – 37 proc. Również i w tym wypadku mikrofirmy w największej części (18 proc.) zamierzają tego typu decyzje podejmować z dnia na dzień.
– Prowadzenie budżetu oraz określenie możliwych wydatków, jakie firma będzie musiała ponieść w najbliższym czasie, pozwala jej zabezpieczyć swoje finanse. Ta wiedza jest niezbędna do optymalizacji kosztów i ochrony płynności. Badanie Kaczmarski Group pokazuje jednak, że w segmencie MŚP nie jest to reguła i w przedsiębiorstwach istnieją wyraźne różnice w zarządzaniu finansami. Ogromny wpływ na sposób planowania budżetu i wydatków mają przede wszystkim: wielkość firmy, branża oraz profil działalności – podsumowuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Ogólnopolskie badanie „2024 rok z perspektywy mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw” zostało przeprowadzone w grudniu 2023 r. na grupie 620 firm z sektora MŚP przez IMAS International na zlecenie Kaczmarski Group.