Polska słońcem i wiatrem stojąca: odnawialne źródła energii Europy Środkowo-Wschodniej

Mimo że Europa Środkowo-Wschodnia nie jest zbyt dużym graczem w światowym sektorze energii odnawialnej, to w latach 2018-2022 odnotowała znaczący wzrost. Region zwiększył w tym okresie moc pochodzącą z OZE o ponad 33 GW, co na koniec 2022 roku dało łącznie 115 GW. Na szczególną uwagę zasługuje tu Polska – przede wszystkim ze względu na ilość przyłączonej energii słonecznej i wiatrowej.

Polska w dalszym ciągu opiera się na elektrowniach węglowych, które wytwarzają ponad 70 proc. energii elektrycznej kraju. Stanowi to największą część spośród wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej. Warto jednak zauważyć, że w ostatnich latach Polska realizowała program, który zakłada stopniowe zmniejszanie zużycia paliw kopalnych i coraz większe wykorzystanie odnawialnych źródeł energii (OZE). Sektorowi energii odnawialnej Polski, jak i całej Europy Środkowo-Wschodniej[1] przyjrzeli się analitycy EMIS (ISI Emerging Markets Group). Wnioski zgromadzono i udostępniono w raportach „Poland Renewable Energy Sector Report 2023-2024” oraz „CEE Renewable Energy Sector Report 2023-2024”.

Europa Środkowo-Wschodnia

Analitycy EMIS podkreślają, że w 2022 roku dostarczana przez Europę Środkowo-Wschodnią (CEE) moc pochodząca z odnawialnych źródeł energii – 115 GW – stanowiła zaledwie 15 proc. mocy z OZE całej Europy (globalnie było to już 3,4 proc.). Co ważne, wartość 115 GW oznacza kolejny już z rzędu wzrost wykorzystania energii odnawialnej w CEE. W 2018 roku było to 81,9 GW i od tamtej pory cały czas rośnie. Dominującym źródłem energii odnawialnej w regionie pozostają elektrownie wodne, na koniec 2022 roku zapewniały one aż 50 GW. Natomiast moce produkcyjne z energii słonecznej i wiatrowej wyniosły odpowiednio 32 GW i 26 GW.

Krajem CEE, który obecnie posiada największą moc zainstalowaną pochodzącą ze źródeł odnawialnych, jest Turcja. Kraj ten może pochwalić się aż 55,9 GW – z tego 31,6 GW pochodzi z energii wodnej, 11,4 GW z wiatru, 9,4 GW ze słońca, 1,9 GW z bioenergii, a 1,7 GW z energii geotermalnej. Warto zaznaczyć, że Turcja jest w Europie Środkowo-Wschodniej zdecydowanym liderem, jeśli chodzi o moc z energii geotermalnej (posiada 99,2 proc. całości). Pozostałymi krajami CEE, które wykorzystują ten rodzaj energii, są Chorwacja i Węgry. Posiadają zaledwie odpowiednio 0,01 GW i 0,003 GW mocy zainstalowanej.

Polska na tle CEE

Jak zaznaczyli analitycy EMIS, liderem pod względem ilości mocy zainstalowanej z OZE w Europie Środkowo-Wschodniej niezmiennie pozostaje Turcja. Na drugim miejscu znalazła się Polska, która na koniec 2022 roku posiadała 22,7 GW mocy zainstalowanej pochodzącej z OZE. Polska zajęła 10. miejsce w Europie pod względem mocy zainstalowanej z OZE i miała 3-procentowy udział w całej europejskiej mocy z odnawialnych źródeł energii. Udział ten w ostatnich 5 latach uległ podwojeniu (w 2018 roku wynosił zaledwie 1,5 proc.). Polska najlepiej wypada w segmencie energetyki słonecznej, gdzie pod względem mocy zainstalowanej zajmuje siódme miejsce w Europie, z udziałem 5 proc.

Polska z bliska – słońce i wiatr

Odnawialne źródła energii stanowiły około 40 proc. całego miksu energetycznego Polski. Jednak nawet mimo to elektrownie węglowe wytwarzały aż 70 proc. całej energii elektrycznej kraju (a odnawialne źródła energii zaledwie 20 proc.). Najwięcej mocy zainstalowanej z odnawialnych źródeł energii zapewniały farmy fotowoltaiczne – było to 19 proc. całości energii (a 49 proc. z OZE). Następne w kolejności były farmy wiatrowe z 13 proc. ogółu (i 35 proc. OZE).

Zarówno segment energii słonecznej, jak i wiatrowej odnotował w ostatnich latach znaczny wzrost. Moc instalacji fotowoltaicznych wzrosła z 300 MW w 2017 roku do 11,2 GW na koniec 2022 r. W Polsce działa obecnie ponad 1,1 mln małych instalacji fotowoltaicznych o mocy poniżej 50 kW. W 2022 roku Polska przyłączyła do sieci instalacje fotowoltaiczne o mocy 4,9 GW, co okazało się trzecią co do wielkości liczbą w Unii Europejskiej – po Niemczech i Hiszpanii.

W latach 2017-2022 Polska dodała 2,2 GW mocy w energetyce wiatrowej. Jednak tempo wykorzystania energii wiatrowej jest wolniejsze niż tej słonecznej, głównie ze względu na wprowadzenie „zasady 10H” w 2016 r. Rozporządzenie wymaga, aby turbiny wiatrowe były umieszczane w odległości co najmniej dziesięciokrotności ich wysokości od najbliższego domu lub rezerwatu przyrody.

Plany na przyszłość

W kwietniu 2023 roku polskie Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło scenariusz Polityki energetycznej Polski do 2040 r. (PEP 2040), który wyznacza ramy transformacji energetycznej kraju. Do 2030 roku łączna moc zainstalowana z odnawialnych źródeł energii, obejmująca energię słoneczną, wiatrową, biomasę, biogaz i energię wodną, może osiągnąć 50 GW. Patrząc jeszcze dalej w przyszłość, przewiduje się, że do roku 2040 moc ta znacznie wzrośnie i osiągnie 88 GW. Ponadto Polska w coraz większym stopniu koncentruje się na energetyce jądrowej, której moc zainstalowana ma wynieść 7,8 GW docelowo na rok 2040, co pokryje około 23 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Źródła:

EMIS Insights „Poland Renewable Energy Sector Report 2023-2024”

[1] W raporcie pojęcie Europy Środkowo-Wschodniej obejmuje: Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę Polskę, Rumunię, Słowację, Słowenię, Turcję i Węgry

Leasing to nadal druga najczęściej wykorzystywana forma finansowania

Najnowsza, 4 już edycja badania „Leasing Index” zrealizowanego przez Santander Leasing wskazuje, że korzystanie z leasingu (obecnie lub
w przeszłości) deklaruje obecnie 36 proc. małych firm. Zainteresowanie leasingiem wzrosło o 19 pp. wśród firm, które zatrudniają od 10 do 49.

Wykres 1: Korzystanie z zewnętrznych form finansowania wśród firm

Wykres 1: Korzystanie z zewnętrznych form finansowania wśród firm

W porównaniu do badania Leasing Index przeprowadzanego w poprzednich latach, w 2023 roku spadło wykorzystanie wszystkich zewnętrznych form finansowania. Korzystanie z leasingu (obecnie lub w przeszłości) deklaruje obecnie 36 proc. przedsiębiorstw zatrudniających na stałe do 49 pracowników. Odsetek korzystających spadł więc o 13 pp. w porównaniu do 2021 roku, a w porównaniu do 2019 roku – o 7 pp. Natomiast wykorzystanie wynajmu długoterminowego obecnie deklaruje 13 proc. badanych firm. W porównaniu do 2021 roku odsetek ten spadł o 2 pp.

– Warto w tym miejscu zaznaczyć, że spadek zainteresowania leasingiem odnotowano w grupie małych firm, które zatrudniają maksymalnie 9 pracowników. Jednak zupełnie odwrotną tendencję zaobserwowano wśród większych firm, zatrudniających więcej niż 10 pracowników, gdzie w porównaniu do naszego badania z 2021 r. wzrost wyniósł aż 19 pp. – podkreśla Tomasz Jąder, prezes zarządu Santander Leasing. – Ten poziom wzrostu odzwierciedla również dynamikę inwestycji w pierwszym półroczu br., gdzie w naszym przypadku wartość udzielonego finansowania na ich realizację wzrosła o 16 proc. r/r. Na pewno pozytywny wpływ na to miała dynamika zamówień w przemyśle, a także zwiększona dostępność pojazdów, które odgrywają główną rolę w naszej branży. Te czynniki z pewnością będą determinować kolejne wzrosty odnotowane w poszczególnych segmentach rynku, co potwierdzają prognozy Związku Polskiego Leasingu. Zakładają one,
że
łączne aktywa finansowane przez firmy leasingowe na koniec roku 2023 mogą wynieść rekordowe ponad 100 mld zł, co oznaczałoby wzrost rok do roku na poziomie 16 proc. r/r.  – dodaje.

Jeśli chodzi o zewnętrzne źródła finansowania największy spadek w porównaniu do poprzednich fal badania odnotowano w przypadku kredytów (o 23 pp.),
na co oczywiście wpływ mogła mieć obecna sytuacja na rynku kredytowym
i wysokie stopy procentowe. Duży spadek można zauważyć także w obszarze dotacji i subwencji krajowych (o 17 pp.), co jest odzwierciedleniem ograniczenia dotacji dla przedsiębiorców po okresie covidowym. Należy jednak zaznaczyć,
że obecne korzystanie z dotacji krajowych wciąż utrzymuje się na wyższym poziomie niż przed pandemią.

Wnioski ze zrealizowanej czwartej edycji badania Leasing Index są jednoznaczne – leasing zadomowił się wśród polskich przedsiębiorców. Nie zmieniła tego zarówno epidemia COVID, wybuch wojny w Ukrainie czy też kryzys gospodarczy,
z którym obecnie przedsiębiorcy się zmagają.

– Badane przez nas firmy potwierdzają apetyt  na  zewnętrzne finansowanie w formie leasingu. Spośród wszystkich przebadanych podmiotów aż 33 proc. planuje skorzystać z leasingu w przypadku przyszłych zakupów samochodów, maszyn czy sprzętu. Pod tym względem leasing wyprzedził kredyty i pożyczki bankowe, które jeszcze w 2021 roku były wskazywane częściej niż leasing – mówi Mariusz Włodarczyk, dyrektor zarządzający Santander Leasing.

Wykres 2: Źródła finansowania brane pod uwagę w przypadku przyszłych inwestycjiWykres 2: Źródła finansowania brane pod uwagę w przypadku przyszłych inwestycji

Branże korzystające z leasingu oraz czynniki wyboru zewnętrznego finansowania

Jak wynika z badania Leasing Index, różnice w świadomości zalet leasingu zależą od wielkości firmy oraz od sektora, w którym firma prowadzi działalność. Aż 54 proc. firm z sektora produkcyjnego wskazuje, że obecnie korzysta z leasingu,
z handlowego 41 proc., budowlanego 36 proc., a usługowego 20 proc.

Czynniki pozacenowe odgrywają najważniejszą rolę przy wyborze leasingodawcy w przypadku firm, które już korzystają z leasingu. 27 proc. badanych wybiera firmę leasingową w oparciu o polecenie znajomego lub innego przedsiębiorcy.
Z kolei w przypadku wynajmu długoterminowego dla 28 proc. firm najważniejszym czynnikiem jest dopasowanie oferty do ich potrzeb. Przedsiębiorcy zazwyczaj są zadowoleni z warunków, na których oferowane są formy finansowania. Niemniej, poziom ich zadowolenia z większości z nich spadł w porównaniu do 2021 roku. Leasing i wynajem długoterminowy są jednymi z najlepiej ocenianych źródeł finansowania, jednakże więcej badanych oceniło warunki, na których są oferowane jako „raczej dobre” (66 proc.
w przypadku leasingu i 70 proc. w przypadku wynajmu) niż „zdecydowanie dobre” (kolejno 12 proc. i 18 proc.).

Wykres 3: Czynniki decydujące o wyborze firmy leasingowejWykres 3: Czynniki decydujące o wyborze firmy leasingowej

– Trend wzrostowy istotności czynników pozacenowych zaobserwowany
w poprzednim badaniu utrzymuje się także w 2023 roku. Należy jednak zaznaczyć,
że większe niż dotychczas znaczenie zyskało posiadanie wcześniejszych doświadczeń
z firma leasingową, zarówno poprzez polecenie, jak i własne doświadczenia
we współpracy usługodawcą. Najwyższa istotność aspektów związanych
ze znajomością partnera finansowego nie dziwi w obecnej sytuacji rynkowej, gdzie firmy, zwłaszcza w cięższych dla siebie czasach, szukają sprawdzonych dostawców usług finansowych. Największe spadki zaobserwowaliśmy w ocenie istotności dopasowania oferty do potrzeb (o 18 pp.) oraz kwestii najniższej ceny (o 27 pp.).
W 2021 roku czynniki te znajdowały się na pierwszych dwóch miejscach, obecnie odpowiednio trzecie i piąte miejsce
– podsumowuje Mariusz Włodarczyk.

Atak Hamasu na Izrael podnosi ceny surowców i umacnia dolara

Sobotni atak Hamasu na Izrael spowodował w poniedziałkowy poranek wzrost cen kontraktów na ropę naftową o kilka procent. W miarę upływu czasu skala zwyżki nieco malała i ok. godz. 10:00 wynosiła +2,78 proc. w przypadku WTI na NYMEX-ie oraz +2,41 proc. w przypadku Brent na ICE. Cena kontraktów na złoto na COMEX-ie, która w piątek znalazła się na najniższym poziomie od marca br., podskoczyła dziś rano o ok. 1 proc. Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie, która w minionym tygodniu przełamała w górę swe lokalne maksima z okresu minionych 7 miesięcy, rosła dziś ok. godz. 10:00 o 1,68 proc. i była najwyższa od stycznia br.

Piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy okazał się zaskakująco mocny. Liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym urosła do 336 tys. (oczekiwano 170 tys.). Wynik sierpniowy uległ rewizji w górę z poziomu 187 tys. do 227 tys. Stopa bezrobocia została na tym samym poziomie 3,8 proc.

Michelle Bowman z FED powtórzyła swój pogląd, że inflacja jest nadal zbyt wysoka pomimo „znacznego” postępu w jej obniżaniu, a Fed prawdopodobnie będzie musiał dalej zacieśniać politykę pieniężną. Kontrakty terminowe Fed Fund wyceniają 18% szans na podwyżkę stóp o 25 pb w listopadzie i łącznie 38% do grudnia.

Kurs amerykańskiego dolara do izraelskiego szekla wzrósł do najwyższego poziomu od 2016 roku. Swój najwyższy poziom w historii osiągnął dziś kurs USD względem tureckiej liry. Po trzech sesjach wzrostu kurs EUR/USD spadał dziś ok. godz. 10:05 o 0,64 proc. Kurs USD/JPY, który w minionym tygodniu został zestrzelony przez domniemaną interwencję z osiągniętego po raz pierwszy od roku poziomu powyżej 150 JPY, trzyma się uparcie nieco poniżej tej bariery (dziś ok. godz. 10:10 -0,12 proc.).

Lekko osłabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,1 proc., USD/PLN +0,7 proc. ok. godz. 10:10).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara wrócił poniżej poziomu 28000 USD (-0,36 proc. ok. godz. 10:25).

Izraelski indeks rynku akcji TA-35 spadł w niedzielę o 6,5 proc. w okolice swoich lokalnych minimów z początku roku, a dzisiaj rano jego spadek był niewielki.

W piątek po danych z rynku pracy w USA S&P 500 i DJIA wzrosły do swoich najwyższych poziomów od tygodnia (S&P 500 +1,18 proc., DJIA +0,87 proc.), a Nasdaq 100 (+1,7 proc.) osiągnął najwyższy poziom od ponad 2 tygodni. Dziś ok. godz. 10:10 kontrakty na główne indeksy amerykańskiego rynku akcji spadały o 0,7-0,9 proc.

Zniżkowały na początku nowego tygodnia również główne indeksy w Europie (DAX -0,77 proc., CAC 40 -0,75 proc. ok. godz. 10:25).

Stosunkowo mocno radziła sobie natomiast GPW (WIG-20 +0,94 proc. ok. godz. 10:40). Najniżej od 2012 roku był kurs akcji Cyfrowego Polsatu. Wśród składników mWIG-u 40 i sWIG-u 80 swe nowe historyczne minima osiągnęły ceny akcji spółek Grenevia, Sunex i Photon Energy NV, zaś najwyżej w swej historii była dziś cena akcji spółki Auto Partner

Autor: Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Wojna na Bliskim Wschodzie: inwestorzy obawiają się eskalacji

Ostatnie lata mogły nas przyzwyczaić do tego, że na świecie było jednak trochę bezpieczniej niż obecnie. Oprócz oczywistej tragedii ludzkiej te konflikty to również bardzo silne bodźce do nerwowych reakcji inwestorów.

Wojna na Bliskim Wschodzie?

Na wypadek, gdyby ktoś w weekend był odcięty od doniesień medialnych, to w Izraelu mamy poważny konflikt militarny. Do ataków przyznaje się Hamas, aczkolwiek w mediach nie brakuje szerszego obwiniania Palestyńczyków jako całości. Obecna liczba ofiar i wystrzelonych pocisków rakietowych idzie w tysiące, co powoduje, że mamy do czynienia z jednym z największych nasileń działań zbrojnych w wieloletniej historii. To właśnie dlatego na rynkach zaczęły się bardzo nerwowe reakcje. Panikę najmocniej wzmocniło to, że ataki zaczęły się na początku weekendu, kiedy rynki nie mogły reagować. W rezultacie dzisiaj na otwarciu wiele z tych panicznych ruchów miało swoje rozwiązanie. W piątkowy wieczór za jednego dolara płacono 3,85 szekli izraelskich. Dzisiaj w nocy na otwarciu rynków w Azji było to już 3,90 szekli, a podczas pisania tych słów sięgnęło 3,93 szekli. Na ropie naftowej tydzień zakończył się uspokojeniem po silnych spadkach w okolicy 84-85 dolarów za baryłkę brent. Dzisiaj od rana widzieliśmy 88 dolarów, ale tutaj sytuacja się uspokaja, a nie eskaluje.

Dane z amerykańskiego rynku pracy

Piątek był bardzo dziwnym dniem pod kątem danych zza oceanu. Na pierwszy rzut oka było słabo i bezrobocie nie spadło z 3,8% do 3,7%, jak oczekiwali analitycy. Z drugiej jednak strony w sektorze pozarolniczym pracę znalazło 166 tysięcy osób więcej, niż oczekiwano. W sektorze prywatnym 103 tysiące, ale to nadal bardzo dobry wynik. Trzeba pamiętać, że aby przesunąć bezrobocie o 0,1%, potrzeba ok. 160 tysięcy mniej bezrobotnych. W rezultacie amerykański rynek pracy nie tylko nie rozpoczyna zwolnień przygotowujących firmy do kryzysu, ale w trakcie, gdzie w jednych firmach były głośne zwolnienia, inne nadal zatrudniają. Płace w skali roku rosną co prawda zaledwie o 4,2%, ale w USA po ostatnich spadkach tempa wzrostu cen, jest to realny wzrost płac. Na głównej parze walutowej świata inwestorzy nie mogli się zdecydować. Najpierw wyraźnie umacniał się dolar względem euro, po czym wrócił w okolice punktu wyjścia.

Dobre dane z Kanady

Równocześnie z publikacjami z USA mieliśmy te z Kanady. Tam stopa bezrobocia wbrew oczekiwaniom nie wzrosła. Podobnie też jak w USA przybyło więcej od oczekiwań miejsc pracy. Na szczególną uwagę zasługuje jednak fakt, że ponad 75% tych miejsc pracy to miejsca na niepełny etat. To nadal dobry wynik, ale to zawsze ta mniej korzystna opcja. Po tych danych dolar kanadyjski umacniał się względem waluty swojego jedynego sąsiada.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, co nie zmienia faktu, że na rynkach się dużo dzieje po weekendzie.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

NBP kupił ok. 100 ton złota w ciągu 6 miesięcy

Narodowy Bank Polski (NBP) od kwietnia br. kontynuuje strategię zabezpieczania stabilności finansowej kraju poprzez systematyczne zwiększanie swoich rezerw złota monetarnego. Dokupując we wrześniu kolejne tony, zrealizował dzięki temu swoją obietnicę z 2021 roku. Prezes NBP deklarował wówczas chęć dalszego powiększenia rezerw o kolejne 100 ton. Jak wynika z niedawnej aktualizacji aktywów rezerwowych oraz własnych wyliczeń, obecnie w skarbcu mamy niecałe 334 ton złota (około 333,72 tony). Nasze obecne rezerwy wskazywałyby, że zdołaliśmy wyprzedzić teraz także Arabię Saudyjską pod względem posiadanych rezerw kruszcu.

Złote skarbce NBP

Od kwietnia br. Narodowy Bank Polski kupił ok. 100 ton. W kwietniu 14,8 ton, maju 19,9 ton, czerwcu 13,7 ton, lipcu 22 tony, sierpniu 14,9 ton i ostatnio we wrześniu – z własnych wyliczeń – ponad 19 ton. Co daje nam łącznie w skarbcu niecałe 334 ton złota (około 333,72 tony).

Warto wiedzieć, że złoto monetarne jest idealnym elementem dywersyfikującym strukturę rezerw. W długim terminie zachowuje siłę nabywczą, a przechowywane pod własną kontrolą pozbawione jest ryzyka kontrahenta. Ponadto jest aktywem o bardzo wysokiej płynności, które można niemal natychmiast zamienić na dowolną walutę, a popyt na ten kruszec występuje praktycznie na całym globie. Niewątpliwie jego posiadanie podnosi więc poziom bezpieczeństwa.

Zagraniczni analitycy często zwracają uwagę na fakt, że te relatywnie duże zakupy złota mają także związek z tym, że Polska ma własną walutę, podatną na wahania w okresach zawirowań na rynkach, których obecnie nie brakuje. Ostatnie tygodnie zdominowane są chociażby informacjami o postępującej wyprzedaży amerykańskich obligacji, a miniony weekend to z kolei potężny skok ryzyk geopolitycznych związanych z napięciami na Bliskim Wschodzie.

Coraz wyżej w rankingu

Według Światowej Rady Złota w II kwartale br. to właśnie Polska miała największe wzrosty pod kątem nabytego kruszcu (48,41 tony), wyprzedzając tym samym Chiny, które w tym czasie zwiększyły swoje zasoby złota o nieco ponad 45 ton. Nasze aktualne 334 ton oznaczałoby więc awans o kilka oczek w górę (licząc od stanu z II kwartału br.), z miejsca 21. na 15. Wyprzedzając m.in. Arabię Saudyjską, Kazachstan, Liban i Wielką Brytanię.

Jednak na oficjalnie potwierdzanie awansu w zestawieniu rezerw złota przypadających na kraj musimy poczekać do aktualizacji rankingu na koniec III kwartału br. przez Światową Radę Złota. Wówczas dowiemy się jakich zakupów dokonywały inne kraje w tym samym czasie. Możemy się więc spodziewać, że polskie zakupy złota nie są odosobnione. Na świecie wiele banków centralnych od dłuższego czasu systematycznie kupuje kruszec – wskazuje Aleksander Pawlak, prezes firmy Tavex. Nasze zakupy złota pozwoliły nie tylko zwiększyć strategiczny bufor bezpieczeństwa finansowego kraju, ale także zbliżyć NBP pod względem udziału złota w rezerwach dewizowych do średniej w bankach centralnych na świecie. Pozostając przy wartościach wyrażonych w USD stanowią one 11,1% – dodaje.

Gdzie jest nasze złoto?

W ostatnich latach coraz więcej banków centralnych zdaje sobie sprawę z ryzyka przetrzymywania złota poza krajem. Według przeprowadzonych wśród banków centralnych oraz funduszy majątkowych badań Invesco Global Sovereign Asset Management Study, których wyniki opublikowane zostały w lipcu tego roku, coraz większa liczba krajów podejmuje kroki mające na celu repatriację złota. Trend ten przyspieszył też po nałożeniu sankcji przez Zachód na Rosję w 2022 roku, w związku z agresją na Ukrainę. Do wspomnianego trendu sprowadzania złota do kraju przez banki centralne przyłączył się także Narodowy Bank Polski. Około 100 ton złota sprowadzonych zostało z Londynu jesienią 2019 roku. Wcześniej w Polsce przechowywano jedynie 4,9 tony.

Według sprawozdania finansowego NBP z 31 grudnia 2022 roku, w Polsce znajdowało się 104,9 ton, natomiast 123,8 ton zdeponowanych było poza granicami. Trzymając się deklaracji z 2021 roku, w kolejnym kroku NBP powinien podjąć działania zmierzające do repatriacji całych, tegorocznych zakupów – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex. Jednak obiektywnie patrząc, przetrzymywanie części aktywów rezerwowych w złocie poza granicami, np. w skarbcach w Londynie, może mieć także pewne zalety. A największą z nich jest płynność – dodaje.

Kraków chce być centrum innowacji obronnych NATO

Akademia Górniczo Hutnicza w Krakowie wspólnie z Krakowskim Parkiem Technologicznym starają się o utworzenie w Krakowie polskiego oddziału akceleratora innowacji obronnych NATO w ramach programu DIANA (Defence Innovation Accelerator for the North Atlantic). Celem działań akceleracyjnych jest wsparcie rozwoju nowoczesnych technologii podwójnego zastosowania, które można wykorzystać na potrzeby bezpieczeństwa Sojuszu.

Dla Polski to szansa na wsparcie modernizacji technologicznej sektora obronności i rozwój firm w obszarze nowych i przełomowych technologii podwójnego zastosowania. Akcelerację biznesową ma zapewnić przede wszystkim KPT, natomiast akcelerację technologiczną oraz dostęp do infrastruktury badawczej i laboratoryjnej AGH.

Celem akceleratora DIANA, tworzonego przez NATO, jest połączenie kompetencji naukowców, innowatorów oraz start-upów współpracujących nad rozwiązaniami „głębokich technologii” (ang. deep tech) z jednostkami sektora obronnego i wojskowego. W obszarze zainteresowań DIANA znajdą się przełomowe, nowe technologie, do których zaliczają się m.in. sztuczna inteligencja, przetwarzanie dużych zbiorów danych (big data), technologie kosmiczne, kwantowe, autonomiczne, informacyjne i komunikacyjne, a także biotechnologia oraz nowoczesne materiały.

Program powstał z myślą o rozwoju technologii z potencjałem tzw. podwójnego zastosowania, czyli  zarówno do celów cywilnych jak i obronnych. Dołączenie do programu niesie ze sobą ogromną szansę na dynamiczny ich rozwój, dalszą komercjalizację oraz szybszą adaptację przez sojuszników NATO. Konsorcjum AGH oraz KPT powstało z myślą o zwiększeniu potencjału akceleracyjnego Polski i włączeniu krajowego ekosystemu innowacji do systemu natowskiego, obejmującego już dzisiaj 12 akceleratorów w innych krajach NATO, i przeszło 90 centrów testowych DIANA.

W trakcie inauguracji roku akademickiego w AGH gościem wydarzenia był Dyrektor Zarządzający Akceleratora Innowacji Obronnych NATO (DIANA), profesor Deeph Chana. W trakcie wystąpienia przybliżył założenia inicjatywy, której Polska jest aktywnym uczestnikiem, przedstawił szanse dla polskich innowatorów związane z udziałem w programie akceleratora oraz zaprezentował możliwości zaangażowania sektora akademickiego. W szczególność prof. D. Chana w trakcie wystąpienia wyjaśnił: – Zależy nam na wypracowaniu trwałych rozwiązań, które będą służyły społeczeństwom i uczynią nasz świat lepszym i bezpieczniejszym. Podobnie jak Kopernik przedefiniował postrzeganie świata także nam zależy na nowym zrozumieniu tego czym jest bezpieczeństwo.
W związku z tym pragniemy przedefiniować pojęcie bezpieczeństwa. Z tym właśnie przychodzimy do świata akademickiego w ramach programu DIANA, który powstał z myślą o budowaniu całej generacji uczelni, firm, startupów, pracujących wspólnie nad nowymi rozwiązaniami w sposób kompleksowy.

Prof. Jerzy Lis, Rektor AGH w Krakowie podkreśla: – W dołączeniu do programu DIANA pokładamy ogromne nadzieje. Dla naszej uczelnianej społeczności to szansa na wzmocnienie i rozwój kluczowych obszarów badawczych. Wsparcie merytoryczne, mentoring ekspertów rynkowych są także nieocenione w tym przedsięwzięciu. Jednocześnie mamy poczucie, że jesteśmy gotowi wnieść do programu DIANA najbardziej innowacyjne rozwiązania powstające w murach naszej uczelni. Będziemy także zachęcać naszą kadrę naukową, studentów i uczelniane spin offy do udziału w tzw. „wyzwaniach” programu DIANA, w ramach których mogłyby testować i doskonalić powstające rozwiązania technologiczne w najlepszych i najbardziej zaawansowanych centrach badawczych i akceleratorach w krajach należących do NATO. 

Tadeusz Zaremba, prezes zarządu Krakowskiego Parku Technologicznego,
w którym odbyło się spotkanie Dyrektora Zarządzającego DIANA ze środowiskiem polskich innowatorów dodaje: – Krakowski Park Technologiczny od lat w swoich działaniach kieruje się misją publiczną. Trudno sobie dzisiaj wyobrazić ważniejszy obszar działalności niż wykorzystanie nowych technologii w celu zwiększenia bezpieczeństwa Polski oraz całego Paktu Północnoatlantyckiego. W KPT bardzo ważne są dla nas działania ukierunkowane na współpracę i realizację projektów pomiędzy nauką a biznesem, dlatego też tworzymy konsorcja z małopolskimi uczelniami, tak jak w tym przypadku z AGH. Zarówno ta współpraca, jak i wieloletnie doświadczenie w pracy z bardzo wymagającymi sektorami przemysłu stanowią doskonałe przygotowanie do realizacji projektu DIANA. To wszystko pozwala nam nie tylko identyfikować nowe technologiczne możliwości, ale także skutecznie wdrażać je w praktyce. Dlatego cieszę się, że NATO inwestując w innowacje patrzy także w naszym kierunku.

Nabór do pilotażowej edycji akceleratora DIANA został uruchomiony w czerwcu tego roku. Udział w akceleratorze jest nadzorowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej.

Szczegółowe informacje dotyczące programu DIANA dostępne są na stronie: https://www.diana.nato.int/

TEP: Glapiński niszczy reputację NBP

Jesteśmy oburzeni treścią wypowiedzi Prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, który podczas konferencji w dniu 5 października bezpodstawnie zarzucał ekonomistom oraz dziennikarzom brak obiektywizmu, upolitycznienie, a nawet – szkodzenie Polsce.

Podczas konferencji Prezesa NBP pojawiło się wiele bulwersujących wypowiedzi, których nie da się pogodzić z powagą pełnionego urzędu i jego ustawową apolitycznością. Dotyczy to zarówno treści, jak i formy, które drastycznie odbiegają od standardów komunikacji banków centralnych w krajach demokratycznych. Skutkiem tego rodzaju komunikacji są ogromne szkody dla reputacji NBP, co w konsekwencji może negatywnie wpływać na zaufanie podmiotów inwestujących na polskim rynku finansowym. Komunikacja banku centralnego z otoczeniem rynkowym w żaden sposób nie może zawierać epitetów pod adresem osób, prezentujących odmienne analizy. Nie jest wówczas możliwa dyskusja, która powinna prowadzić do zwiększenia przejrzystości i skuteczności polityki pieniężnej.

Eksperci oraz dziennikarze mają prawo w nieskrępowany sposób uczestniczyć w debacie publicznej, tym bardziej że dotyczy ona bardzo ważnych dla ogółu społeczeństwa zagadnień. Etyka i odpowiedzialność społeczna wręcz wymaga tego, by informować opinię publiczną o możliwych problemach czy wyzwaniach, niezależnie czy jest to zgodne z oceną Prezesa NBP czy rządu.

W imieniu Towarzystwa Ekonomistów Polskich apelujemy o debatę, w której jedyną formą walki są merytoryczne argumenty.

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Jak przygotować się do branżowej konferencji?

Konferencje branżowe stały się nieodłącznym elementem współczesnego biznesu. Umożliwiają nawiązanie kontaktów, wymianę doświadczeń i zdobycie nowych informacji o aktualnych trendach w danej branży. W odpowiednim momencie i miejscu mogą otworzyć przed Tobą drzwi do nowych możliwości i perspektyw. Jak zatem odpowiednio się do nich przygotować? Oto kilka kluczowych kroków, które pomogą w pełni wykorzystać potencjał takiego spotkania.

Do czego służą konferencje branżowe?

Konferencje branżowe odgrywają kluczową rolę w dynamicznie zmieniającym się świecie biznesu. Stanowią platformę, na której eksperci, praktycy, przedsiębiorcy oraz inwestorzy mogą spotkać się twarzą w twarz, aby dzielić się wiedzą i doświadczeniem. Dzięki temu uczestnicy mają możliwość zdobywania najnowszych informacji o innowacjach, trendach rynkowych oraz przyszłościowej wizji rozwoju danej branży.

W trakcie takich spotkań często prezentowane są nowatorskie rozwiązania technologiczne, badania rynkowe oraz analizy case study. Konferencje pozwalają również na bezpośrednią wymianę opinii, co może prowadzić do ulepszania produktów, usług lub strategii biznesowych.

Ponadto, konferencje branżowe są idealnym miejscem do nawiązywania nowych kontaktów biznesowych. Umożliwiają budowanie relacji z potencjalnymi klientami, partnerami czy dostawcami, a także pogłębianie już istniejących więzi. Wielu uczestników korzysta z nich również jako z okazji do promocji swojej firmy, mając na sobie na przykład koszule firmowe z nadrukiem czy bluzy firmowe z firmowym logo.

Ostatecznie, konferencje branżowe stanowią miejsce inspiracji, gdzie można czerpać motywację do dalszego działania, uczyć się od liderów rynku i dążyć do ciągłego rozwoju w swojej dziedzinie.

Jak dobrze zorganizować konferencję branżową?

Organizacja udanej konferencji branżowej to prawdziwe wyzwanie, wymagające zarówno dokładnego planowania, jak i elastyczności w działaniu. Pierwszym krokiem jest zrozumienie potrzeb i oczekiwań potencjalnych uczestników. Kluczem jest dostarczenie wartościowej treści, która przyciągnie właściwą grupę odbiorców.

Wybór odpowiedniej lokalizacji jest kolejnym istotnym elementem. Miejsce powinno być dostępne komunikacyjnie, komfortowe i dostosowane do liczby uczestników. Ważne jest także, aby posiadało niezbędne udogodnienia techniczne, takie jak nowoczesny sprzęt audio-wizualny czy szybkie łącze internetowe.

Opracowanie atrakcyjnego programu konferencji z zaproszeniem ekspertów i liderów branży to gwarancja wysokiej jakości prelekcji i warsztatów. Zapewnienie czasu na networking pozwoli uczestnikom na nawiązanie wartościowych kontaktów biznesowych i wymianę doświadczeń w mniej formalnej atmosferze.

Kolejnym aspektem jest promocja wydarzenia. Skuteczne działania marketingowe, takie jak kampanie w mediach społecznościowych, e-mail marketing czy reklama w mediach branżowych, pomogą dotrzeć do szerszej grupy odbiorców. Istotne jest również stworzenie atrakcyjnych materiałów promocyjnych, takich jak koszule firmowe, ulotki czy gadżety z haftem na koszulach. Taką odzież można znaleźć choćby na  https://stacjanadruku.pl.

Na koniec, nie można zapomnieć o logistyce. Zapewnienie uczestnikom wygodnego zakwaterowania, cateringu oraz transportu podniesie standard wydarzenia i przyczyni się do pozytywnych opinii po jego zakończeniu.

Jaki strój obowiązuje na konferencji branżowej?

Strój na konferencji branżowej to nie tylko odzwierciedlenie osobistego stylu, ale przede wszystkim wizerunku firmy, którą się reprezentuje. Choć wybór ubioru zależy od charakteru i branży konferencji, istnieją pewne ogólne zasady, które warto mieć na uwadze.

Tradycyjnie, konferencje biznesowe wymagają bardziej formalnego podejścia do stroju. Dla mężczyzn oznacza to zazwyczaj garnitur w stonowanych kolorach, białą lub delikatnie wzorzystą koszulę oraz eleganckie buty. Dla kobiet odpowiednikiem może być elegancki kostium, sukienka biznesowa czy spódnica w połączeniu z bluzką.

Jednakże, w miarę upowszechniania się start-upów i branż związanych z nowymi technologiami, konwencje dotyczące ubioru stają się bardziej elastyczne. W takim środowisku można spotkać osoby w casualowych koszulkach z logo firmowym, dżinsach czy nawet w bluzach z logo – dobrym miejscem do wykonania takowych jest https://stacjanadruku.pl/nadruki-na-bluzach.

Warto jednak pamiętać, że niezależnie od formalności stroju, najważniejsza jest jego czystość, schludność i dopasowanie do sylwetki. Detale takie jak koszule firmowe czy bluzy firmowe mogą dodatkowo wzmocnić pozytywny wizerunek firmy wśród uczestników.

Ostateczna decyzja o wyborze stroju powinna zależeć od charakteru konferencji oraz publiczności, do której jest ona skierowana. Zawsze warto zastanowić się, jak chcemy być postrzegani oraz jakie pierwsze wrażenie chcemy wywrzeć na innych uczestnikach.

Czy umieścić logo firmy na koszuli firmowej?

Umieszczenie logo firmy na koszuli firmowej to ważna decyzja marketingowa, która może wpłynąć na wizerunek przedsiębiorstwa w oczach innych. Logo jest bowiem często pierwszym elementem, jaki kojarzony jest z marką, a odpowiednie jego eksponowanie może przynieść liczne korzyści.

Przede wszystkim, koszulki z logotypem firmowym zwiększają rozpoznawalność marki. W miejscach, gdzie gromadzą się profesjonaliści z danej branży, taki strój stanowi doskonałą reklamę. Uczestnicy konferencji czy targów często zwracają uwagę na logo firm obecnych na takich wydarzeniach, co może skutkować nawiązaniem nowych kontaktów biznesowych.

Co więcej, koszule firmowe z logotypem budują poczucie jedności i przynależności wśród pracowników. Noszenie ubrań z logo przedsiębiorstwa może zwiększyć zaangażowanie zespołu i wzmocnić ducha korporacyjnego.

Jednak decyzja o umieszczeniu logo na koszuli firmowej nie powinna być podejmowana pochopnie. Ważne jest, aby logotyp był estetyczny, dobrze zaprojektowany i widoczny, ale nie dominujący. Warto także zastanowić się nad techniką naniesienia logo. O ile nadruk na koszulach może być bardziej ekonomiczny i pozwala na uzyskanie bardziej żywych kolorów, o tyle haft na koszulach jest trwalszy i dodaje koszulce elegancji.

Podsumowując, umieszczenie logo firmy na koszuli firmowej to skuteczny sposób promocji, ale wymaga przemyślenia wielu aspektów, by efekt był zgodny z oczekiwaniami i potrzebami marki.

Podsumowanie

Konferencje branżowe są nie tylko miejscem wymiany wiedzy, ale również doskonałą okazją do promocji firmy i nawiązania wartościowych kontaktów biznesowych. Kluczowym elementem przygotowania do takiego spotkania jest profesjonalizm – zarówno w zakresie organizacji, jak i prezentacji samego siebie. Dzięki odpowiedniemu strojowi, w tym koszulom firmowym z logo, można wzmocnić pozytywny wizerunek firmy i zyskać uznanie w oczach innych uczestników.

Jak przygotować firmę na kryzys? Odporność organizacji w obliczu zmian

Zaburzenia gospodarcze ostatnich lat udowodniły jak duże znaczenie dla zapewnienia ciągłości funkcjonowania biznesu w czasie kryzysu ma odporność organizacji. Firmy, które potrafią nie tylko szybko adaptować się do nowej sytuacji, lecz również dobrze przygotować na potencjalne wyzwania natury społecznej czy gospodarczej, zyskują przewagę operacyjną. Jak pokazała pandemia, elastyczność i gotowość do wdrażania zastępczych rozwiązań może decydować o sukcesie danego podmiotu w okresach niestabilności. Ów sukces firmy najczęściej mierzą za pomocą wskaźników finansowych, stosowanych przez sześć na dziesięć badanych przedsiębiorstw, wynika z raportu One size doesn’t fit all: Four postures toward resilience firmy doradczej Deloitte.

Celem budowania odporności organizacji jest umożliwienie sprawnego przejścia przez trzy etapy zarządzania kryzysem: reakcję, odbudowę i powrót do pełnej funkcjonalności. Reakcja powinna być dostosowana do rodzaju zdarzenia niepożądanego. Zupełnie inaczej firmy podejdą do jednostkowych, ograniczonych do danej organizacji zakłóceń, np. awarii systemu IT niż do problemów dotykających całej branży, jak np. załamania na giełdzie czy perspektywa nowych ograniczeń legislacyjnych. Na tym etapie kluczowe dla sukcesu przedsięwzięcia jest nie tylko uprzednie dobre przygotowanie się, lecz również zachowane elastyczności, która pozwala rewidować i dostosowywać odpowiedź w zależności od szczegółowych okoliczności.

Na podstawie badania jakościowego przeprowadzonego wśród przedstawicieli kadry kierowniczej firm operujących w Europie, Ameryce Północnej i krajach Azji i Pacyfiku, Deloitte opracowało raport analizujący postawy organizacji względem potencjalnych kryzysów. Ustalono zakres strategii budowania odporności, charakter działań, podatności i zagrożenia, wyzwania i przeszkody oraz taktyki budowania odporności i KPI.

Odporność organizacji to wciąż mało rozpoznany temat. Choć globalna gospodarka wymaga zachowania ciągłości działania, nie wszyscy zdają się traktować temat z należytą powagą. Tymczasem odporność ma znaczenie strategiczne. Może nie tylko uratować biznes, ale także wspomóc jego pozytywną transformację. Jej budowanie powinno być jednym z priorytetów dla menadżerek i menadżerów – mówi Julia Patorska, partnerka, liderka zespołu ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

Kierownictwo pozostaje w defensywie

Analiza wyników badania pozwoliła wyodrębnić cztery podejścia do budowania odporności. Pierwszym z nich jest postawa defensywna operacyjna, która skupia się na natychmiastowych działaniach w odpowiedzi na pojedyncze zakłócenia. Jej głównym celem jest wsparcie zagrożonej części organizacji w szybkim usunięciu problemu i „uniknięciu katastrofy”. Co trzeci rozmówca deklaruje, że jest to podejście dominujące w ich organizacjach.

Drugim kierunkiem, przyjmowanym przez co czwartego rozmówcę jest postawa defensywna ogólnofirmowa. Polega ona na budowaniu odporności poprzez skoordynowaną strategię, umożliwiającą przedsiębiorstwu szybkie wyjście z kryzysu. Podejście ofensywne operacyjne, reprezentowane przez 10 proc. badanych firm, charakteryzuje się większą aktywnością, jednak ogranicza się jedynie do części organizacji, zazwyczaj najbardziej narażonej na zakłócenia. Przedsiębiorstwa chcą nie tylko przetrwać dany incydent, lecz dostrzegają w nim szansę wejścia na nowe rynki, rozwoju działalności czy poprawy wyników.

Ostatnia z reprezentowanych postaw – ofensywna ogólnofirmowa – traktuje odporność jako holistyczny cel strategiczny. W jej ramach organizacja podejmuje aktywne działania, aby przygotować się na ewentualne incydenty. W perspektywie długoterminowej dla tego rodzaju przedsiębiorstw zakłócenia stanowią źródła nowych możliwości. W taki sposób działa 30 proc. badanych przedsiębiorstw.

Większość analizowanych przez Deloitte firm przyjmuje postawy defensywne. Jest to w pewien sposób zrozumiałe. W klasycznym biznesie przywykło się bowiem traktować zakłócenia jako kryzysy, które jak najszybciej należy zażegnać. Nie jest to błędne myślenie, ponieważ umożliwia zachowanie płynności działania i szybki powrót do stałych przychodów – mówi Alexander Muravitski, dyrektor, lider usług Crisis & Resilience w Europie Środkowej, Deloitte. – Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że takiemu myśleniu brakuje długoterminowej perspektywy i szerszych aspiracji. Te firmy, które w kryzysie widzą potencjał skokowego rozwoju, mogą zyskiwać przewagę konkurencyjną, dzięki proaktywnemu rozwijaniu swoich usług, produktów czy systemów. Takie podejście pozwala nie tylko lepiej funkcjonować w spokojnych czasach, lecz również skuteczniej radzić sobie z potencjalnymi tąpnięciamidodaje.

Wysokie nakłady finansowe i czasowe

Budowanie odporności w firmie wymaga wzmożonych działań kadry kierowniczej, nakładów finansowych na dokładne analizy, a dodatkowo w znacznym stopniu angażuje zasoby poznawcze pracowników. Jedną z głównych przeszkód w budowaniu odporności jest, zdaniem ankietowanych, zarządzanie w sposób nieskoordynowany. Poszczególne działy w firmie, opracowując własną część strategii, nie są pewne, jak umieścić ją w szerszej wizji firmy czy ujednolicić z innymi jednostkami organizacji. W przedsiębiorstwach, które przyjmują postawę operacyjną, jest to wyraźnie istotniejszy problem, jednak nawet te, które starają się działać na poziomie całej organizacji często twierdzą, że brakuje im dobrego zarządzania.

Problem stanowi również niskie zainteresowanie tematem budowania odporności. Wskazało na niego 30 proc. badanych reprezentujących firmy o postawie defensywnej i co dziesiąty wywodzący się z podmiotów o postawie ofensywnej. Przy temacie wymagającym tak szerokiego spojrzenia, świadomości nie tylko swojej branży, lecz również ogólnego otoczenia biznesu i wydarzeń bieżących, kluczowym jest zaangażowanie entuzjastycznych pracowników. Wśród innych problemów napotykanych na drodze do zbudowania odporności, kierownictwo wymienia również: krótkowzroczność, trudność pomiaru efektów i wysokie koszty działania.

Powody budowania odporności

Każde przedsiębiorstwo, któremu zależy na długofalowej i efektywnej działalności, wyznacza wskaźniki sukcesu. Podobny mechanizm należy zastosować przy ocenie skuteczności działań antykryzysowych. Najpopularniejszymi wśród uczestników badania miernikami, z którymi kierownicy chcą porównywać wyniki sprzed kryzysu i po nim, są wskaźniki finansowe – zyski i straty, przepływy pieniężne, sprzedaż. Mają one największe znaczenie dla 65 proc. rozmówców. Ponad połowa badanych wskazuje również na dużą wartość wskaźników operacyjnych – dywersyfikacji, redundancji, kondycji dostawców.

W celu podjęcia decyzji o sposobie budowania odporności należy wziąć pod uwagę dwie podstawowe kwestie. Pierwszą z nich jest ryzyko niepodejmowania działań. Cena płacona za przygotowanie się do potencjalnego kryzysu jest wysoka. Niemniej jednak rozpatrywanie odporności w wąskiej perspektywie stwarza ryzyko, że przy następnym zagrożeniu, jakie pojawi się na horyzoncie, przedsiębiorstwo nie podejmie właściwych działań.

Drugą sprawą, nad którą warto się pochylić jest podejście do budowania odporności. Po decyzji o podjęciu działań należy wystrzegać się innej skrajności – nadmiernej ingerencji w procesy operacyjne. Budowanie infrastruktury potrzebnej do przyjęcia postawy ofensywnej ogólnofirmowej przynosi korzyści, jednak nie każdy kryzys wymaga gruntownej transformacji. Niekiedy wystarczające są szybkie działania odbudowujące.

System reagowania na zagrożenie

Aby skutecznie odpowiedzieć na kryzys należy zidentyfikować mocne strony swojego przedsiębiorstwa i w oparciu o nie budować systemy reagowania. Firmy o postawie defensywnej operacyjnej w swoich działaniach skoncentrują się np. na przygotowaniu pracowników i wyznaczeniu tradycyjnych mierników skuteczności – wskaźników finansowych, operacyjnych i nastrojów interesariuszy.

W tym samym czasie przedsiębiorstwa ukierunkowane ogólnofirmowo ofensywnie, skupią się na rozwoju komunikacji, kultury organizacyjnej i infrastruktury.

Warto zwrócić uwagę na podejścia ofensywne, cechujące się dużym udziałem innowacji w strategiach antykryzysowych i perspektywicznym myśleniem. Prezes niemieckiej firmy motoryzacyjnej, z którym rozmawialiśmy, odpowiednio zareagował na wzrost zainteresowania pojazdami elektrycznymi. Postawił na komunikację jako podstawę strategii budowania odporności. W jej ramach uruchomiono platformę dla pracowników, poprzez którą mogli oni wcześniej zgłaszać potencjalne incydenty i dzielić się pomysłami na zmianę procesów biznesowych, zanim wystąpi sytuacja kryzysowa. Platforma udowodniła swoją wysoką przydatność w czasie pandemii – mówi Alexander Muravitski.

Niezależnie od przyjętej postawy ważne jest traktowanie odporności jako ważnego aspektu funkcjonowania firmy. Minione kilka lat udowodniło, że większość biznesów jest podatna na liczne czynniki pozostające poza ich kontrolą, takie jak: ceny energii, skutki kryzysu klimatycznego czy nieoczekiwane migracje ludności.

O badaniu:

Raport powstał w oparciu o przeprowadzone w 2022 r. badanie jakościowe – rozmowy z przedstawicielami kadry kierowniczej firm z różnych części świata. Wszyscy rozmówcy zajmowali stanowiska w zarządzie lub pełnili funkcję wiceprezesa wykonawczego w przedsiębiorstwach wycenianych na kilka miliardów dolarów (przychody na poziomie co najmniej czterech mld dolarów rocznie) oferujących usługi na rzecz przedsiębiorstw i klientów detalicznych w: Ameryce Płn. (7), Wielkiej Brytanii/Unii Europejskiej (6) i regionie Azji i Pacyfiku (7) w różnych branżach (branży dóbr konsumpcyjnych, telekomunikacyjnej, technologicznej, motoryzacyjnej, detalicznej, produkcyjnej, ochrony zdrowia i life sciences oraz usług finansowych).

Jak zostać influencerem na Instagramie: Przewodnik krok po kroku

Instagram to platforma społecznościowa, która stała się miejscem, gdzie pasje, kreatywność i osobiste zainteresowania mogą przekształcić się w karierę influencera. Jeśli masz pasję, chcesz się nią dzielić i budować społeczność online, to jesteś na dobrej drodze, aby stać się influencerem na Instagramie. Oto krok po kroku przewodnik, który pomoże Ci osiągnąć ten cel.

Kim jest influencer?

Influencer to nie tylko osoba z tysiącami lub milionami obserwujących na mediach społecznościowych; to kreator, który potrafi inspirować, motywować i wpływać na innych w pozytywny sposób. To jednostka, która dzieli się swoimi pasjami, wiedzą i doświadczeniem, tworząc wartościową treść, która przyciąga społeczność online. Influencer to osoba, która jest otwarta na budowanie autentycznych relacji z obserwującymi i angażuje się w rozmowy na tematy bliskie jej sercu. To także ktoś, kto może przekazywać ważne przesłania, podnosić świadomość społeczną i działać na rzecz dobra wspólnego. Influencer to kreator, który jest odpowiedzialny za swoje działania i który może być pozytywnym wzorcem dla innych. To osoba, która potrafi wykorzystać swoją platformę do tworzenia pozytywnego wpływu na świat i inspirowania innych do osiągania swoich celów i marzeń.

Jak zarabiają influencerzy?

Influencerzy zarabiają na różne sposoby, wykorzystując swoją popularność i wpływ w świecie mediów społecznościowych. Jednym z głównych źródeł dochodu dla influencerów są płatne współprace z markami. Firmy chętnie współpracują z influencerami, aby promować swoje produkty lub usługi. W ramach tych współprac influencerzy tworzą treści, takie jak zdjęcia, filmy lub recenzje, które promują produkty danej marki. W zamian otrzymują wynagrodzenie, często w formie płatności gotówkowej lub produktów.

Dodatkowo, influencerzy mogą zarabiać na reklamach, które pojawiają się na ich profilach lub w ich treściach. Mogą także tworzyć własne produkty lub usługi i sprzedawać je swojej społeczności. Innym źródłem dochodu są udział w wydarzeniach i sesjach fotograficznych, udzielanie konsultacji, prowadzenie warsztatów i szkoleń, a także udział w kampaniach firmowych.

Co to znaczy Collaboracja / Kolaboracja na Instagramie?

Collaboracja / Kolaboracja na Instagramie (w skrócie collab), to niezwykle ekscytujący aspekt bycia influencerem i budowania społeczności online. W języku polskim collaboracja tłumaczona jest czasem jako „współpraca”, ale częściej słyszy się wersję angielską, gdyż lepiej wskazuje istotę sprawy. Jest to zatem termin, który odnosi się do relacji biznesowej między influencerami, markami lub innymi kreatywnymi osobami w celu stworzenia wspólnych treści. Collaboracje mogą przybierać różne formy – od wspólnych zdjęć, filmów, konkursów, aż po udział w wydarzeniach czy projektach. To nie tylko sposób na rozszerzenie zasięgu swojej społeczności, ale także na wymianę wiedzy i doświadczeń. Współpracujący influencerzy często dzielą się swoimi unikalnymi perspektywami i talentami, tworząc treści, które są inspirujące i angażujące dla ich obserwujących. Collaboracje pozwalają na budowanie silniejszych relacji, zarówno z innymi influencerami, jak i z markami, co może prowadzić do nowych możliwości i ekscytujących projektów. To także sposób na tworzenie więzi społeczności online i przekształcanie mediów społecznościowych w miejsce pełne inspiracji i kreatywności.

Ile zarabiają influencerzy?

Zarobki influencerów są niezwykle zróżnicowane i zależą od wielu czynników. Liczba obserwujących jest jednym z kluczowych czynników, który wpływa na potencjalne zarobki. Influencerzy z większą liczbą Instagram followers mają możliwość zawierania bardziej lukratywnych umów i kampanii z markami. Jednak warto podkreślić, że nawet mniejsi influencerzy mogą osiągać znaczące dochody, jeśli mają bardzo zaangażowaną i lojalną społeczność.

Dodatkowo, warto zaznaczyć, że influencerzy z różnych branż mogą osiągać różne zarobki. Na przykład influencer z branży urody czy mody może otrzymywać większe wynagrodzenie niż influencer z dziedziny zdrowego stylu życia. Wartościową umiejętnością influencera jest także umiejętność negocjacji i budowania trwałych relacji z markami, co może przekładać się na wyższe zarobki. Jednak, żeby udzielić Wam konkretnej odpowiedzi, możemy uśrednić, że większość influencerów w Polsce zarabia od kilkuset do kilku tysięcy zł za zapostowanie jednego zdjęcia na Instagramie.

Pierwsze kroki jak zostać influencerem na Instagramie

Krok 1: Wybierz swój obszar zainteresowań

Pierwszym i najważniejszym krokiem jest wybór obszaru zainteresowań, którym jesteś naprawdę pasjonujący. To może być cokolwiek, od mody i urody, przez podróże, po zdrowy tryb życia, gotowanie, technologię, aż po literaturę czy fotografię. Kluczowe jest to, aby wybrać coś, co naprawdę Cię interesuje i co jest bliskie Twojemu sercu, ponieważ autentyczność jest kluczowym elementem bycia influencerem.

Krok 2: Stwórz swój unikalny profil

Teraz, kiedy masz już wybrany obszar zainteresowań, stwórz swój unikalny profil na Instagramie. Wybierz nazwę użytkownika, która jest związana z Twoją pasją i jest łatwa do zapamiętania. Dodaj zdjęcie profilowe, które Cię reprezentuje, oraz opis, który opisuje Twój obszar zainteresowań i przyciąga uwagę potencjalnych obserwujących.

Krok 3: Twórz wartościową treść

Treść jest kluczem do przyciągnięcia i zatrzymania obserwujących. Twórz wysokiej jakości zdjęcia i filmy, które są atrakcyjne wizualnie i przekazują wartość. Bądź kreatywny, eksperymentuj z różnymi stylami i tematami, ale zachowaj spójność w swoim profilu. Treść powinna być inspirująca, edukacyjna lub rozrywkowa, w zależności od Twojego obszaru zainteresowań.

Krok 4: Bądź aktywny i angażujący

Aktywność i zaangażowanie to kluczowe czynniki w budowaniu społeczności online. Odpowiadaj na komentarze, inicjuj rozmowy, zadawaj pytania i bądź dostępny dla swoich obserwujących. Buduj relacje i zaangażowanie poprzez autentyczność i interakcję.

Krok 5: Rozwijaj swoją społeczność

Rozwijanie społeczności to długotrwały proces. Promuj swój profil na innych platformach społecznościowych, korzystaj z odpowiednich hashtagów i uczestnicz w wydarzeniach branżowych. Buduj relacje z innymi influencerami i zrzeszaj się w grupach, które są związane z Twoim obszarem zainteresowań.

Krok 6: Współpracuj z markami

Kiedy Twój profil zyska na popularności, zaczną się pojawiać pierwsze możliwości współpracy z markami. Będą one zainteresowane promowaniem swoich produktów lub usług za pośrednictwem Twojego profilu. Pamiętaj, aby wybierać tylko te współprace, które są zgodne z Twoimi przekonaniami i wartościami, oraz które przynoszą wartość Twoim obserwującym.

Krok 7: Bądź cierpliwy i konsekwentny

Sukces na Instagramie nie przychodzi natychmiast. Bądź cierpliwy i konsekwentny w tworzeniu treści i budowaniu swojej społeczności. Poświęć czas na naukę i rozwijanie swoich umiejętności.

Krok 8: Kup followersów na Instagramie

Kupowanie followersów może zapewnić początkowy zastrzyk widoczności, przyciągając uwagę potencjalnych obserwujących, którzy są bardziej skłonni do zaufania kontom z większą liczbą followersów. Ponadto, większa liczba obserwacji, followersów, fanów czy alternatywnie comprar seguidores no Instagram może otwierać drzwi do nowych możliwości współpracy z markami czy przyciągania uwagi mediów.

Jak zostać influencerem na Instagramie – na zakończenie

Bycie influencerem na Instagramie to nie tylko źródło dochodu, ale także sposób na wyrażenie siebie, dzielenie się swoimi pasjami i budowanie relacji z lojalnymi obserwującymi. Oprócz tego, możesz skorzystać z opcji Comprar Seguidores Instagram, która pomoże Ci przejść przez ten cały proces. Pamiętaj, że autentyczność jest kluczem do sukcesu, więc pozostań wierny sobie i swoim wartościom, a z czasem osiągniesz swój cel i zostaniesz influencerem, którego społeczność szanuje i docenia.

Jak zdobyć popularność na Instagramie? – Poznaj najlepsze sposoby

Instagram stał się jednym z najważniejszych mediów społecznościowych na świecie, przyciągając miliony użytkowników dzięki swojej wizualnej naturze i interaktywności. Dla wielu osób, zarówno influencerów, jak i firm, Instagram stał się platformą do budowania marki, rozwoju biznesu i komunikacji z szeroką społecznością. Jeśli marzysz o zdobyciu popularności na Instagramie, oto kilka praktycznych wskazówek, które pomogą Ci osiągnąć sukces.

Co to jest Instagram i do czego służy?

Instagram to dynamiczna platforma społecznościowa, która zdobyła ogromną popularność na całym świecie. Służy ona głównie do dzielenia się zdjęciami i krótkimi filmikami, ale pełni także wiele innych funkcji. Instagram pozwala użytkownikom wyrazić siebie i swoje zainteresowania poprzez estetyczne posty, a jednocześnie budować społeczność online. To miejsce, gdzie można śledzić ulubionych influencerów, odkrywać nowe trendy, komunikować się ze znajomymi i rodziną oraz być na bieżąco z wydarzeniami na całym świecie. Jest doskonałym narzędziem do promowania marek, produktów i usług, co przyciąga również wielu przedsiębiorców i firm. Instagram łączy w sobie elementy kreatywności, inspiracji i interakcji społecznej, tworząc unikalną platformę, która jest źródłem rozrywki, informacji i inspiracji dla milionów użytkowników każdego dnia.

Kto korzysta z Instagrama?

Instagram to platforma społecznościowa, która przyciąga szeroką gamę użytkowników o różnych zainteresowaniach i potrzebach. To miejsce, gdzie znajdziemy zarówno młodsze pokolenia, takie jak Milenialsi i Generacja Z, które są bardzo aktywne na platformie, jak i osoby starsze, które coraz częściej odkrywają uroki Instagrama. Wśród użytkowników Instagrama znajdują się zarówno osoby prywatne, które dzielą się swoimi chwilami życiowymi i pasjami, jak i influencerzy, którzy budują swoje marki osobiste i inspirują innych. Firmy i przedsiębiorstwa również korzystają z Instagrama, aby promować swoje produkty lub usługi oraz komunikować się z klientami. To miejsce, gdzie artyści, fotografowie i twórcy treści mogą eksponować swoją twórczość, a celebryci utrzymywać kontakt ze swoimi fanami. W związku z tym, Instagram jest wyjątkową platformą, która łączy różne grupy ludzi i służy jako źródło inspiracji, rozrywki i informacji dla wielu osób na całym świecie.

Poznaj 11 najlepszych sposobów na zdobycie popularności na Instagramie

  1. Kup Instagram followers

Warto rozważyć zakup Instagram followers, w szczególności od Instagram follower kaufen z kilku korzystnych powodów. Po pierwsze, może to pomóc w szybszym wzroście twojego profilu, szczególnie jeśli jesteś początkującym użytkownikiem lub firmą, która chce zdobyć pierwszą bazę obserwujących. To działa jako pewnego rodzaju skok na start, dając wrażenie większej popularności i przyciągając uwagę potencjalnych obserwujących. Po drugie, większa liczba followersów może zwiększyć twoją widoczność na platformie, co jest szczególnie ważne dla influencerów i firm, które chcą dotrzeć do większej grupy odbiorców. Po trzecie, większa liczba obserwujących może działać jako swego rodzaju „social proof” popularności, co przyciąga uwagę innych użytkowników i buduje zaufanie.

Jednak kluczową kwestią jest wybór renomowanego dostawcy, który oferuje autentycznych i aktywnych followersów, aby zachować autentyczność swojego profilu. Kupowanie Instagram followers to narzędzie, które, odpowiednio wykorzystane, może wspomóc twój rozwój na Instagramie, ale zawsze powinno być połączone z dostarczaniem wartościowej treści i budowaniem autentycznych relacji z obserwującymi, co przynosi trwałe korzyści dla całej społeczności.

  1. Twórz wartościową treść

Jednym z kluczowych czynników, które przyciągają obserwujących na Instagramie, jest dostarczanie wartościowej treści. Twoje zdjęcia i filmy powinny być estetyczne, interesujące i angażujące. Przemyśl swój styl, temat i narrację, aby stworzyć spójny profil, który przyciągnie uwagę.

  1. Różnorodność treści

Monotonia na Instagramie szybko się nudzi. Dlatego warto eksperymentować z różnymi rodzajami treści, takimi jak zdjęcia, filmy, Instagram Stories czy IGTV. Różnorodność pozwala przyciągnąć różne grupy odbiorców i utrzymać ich zainteresowanie.

  1. Użyj odpowiednich hashtagów

Hashtagi są kluczowe dla zwiększenia widoczności twoich postów. Zidentyfikuj popularne hashtagi związane z twoją tematyką i wykorzystuj je w swoich postach. To pomoże innym użytkownikom znaleźć twoje treści.

  1. Bądź aktywny

Regularna aktywność na Instagramie jest kluczowa. Nie ograniczaj się tylko do publikacji własnych treści. Lajkuj, komentuj i udostępniaj treści innych użytkowników. To pomaga budować społeczność i zyskiwać nowych obserwujących.

  1. Interakcja z obserwującymi

Budowanie relacji z obserwującymi to klucz do sukcesu na Instagramie. Odpowiadaj na komentarze, zadawaj pytania w opisach swoich postów i zachęcaj do aktywności. Tworzenie zaangażowanych relacji przyciąga lojalnych obserwujących.

  1. Planuj i kalendarz treści

Regularność publikacji ma duże znaczenie na Instagramie. Stwórz plan i kalendarz treści, aby utrzymać spójność i zachęcić obserwujących do śledzenia twojego profilu.

  1. Współpracuj z innymi

Współpraca z innymi użytkownikami lub influencerami może przynieść korzyści obu stronom. Wspólne projekty i wspomnienia na swoich profilach mogą przyczynić się do wzrostu popularności.

  1. Reaguj na trendy

Śledź bieżące trendy i wydarzenia. Publikowanie treści związanych z popularnymi tematami może przyciągnąć nowych obserwujących.

  1. Korzystaj z narzędzi analizy

Instagram oferuje narzędzia analizy, które pomagają śledzić efektywność twoich działań. Korzystaj z nich, aby dostosować swoją strategię do potrzeb swojej społeczności.

  1. Cierpliwość i wytrwałość

Budowanie popularności na Instagramie to proces, który wymaga cierpliwości i wytrwałości. Nie spodziewaj się natychmiastowych wyników, ale pracuj systematycznie i konsekwentnie.

Co daje duża liczba obserwujących na Instagramie?

Duża liczba obserwujących na Instagramie niesie ze sobą wiele korzyści. Przede wszystkim, to oznacza szerszy zasięg i widoczność twoich treści. Im więcej osób śledzi twój profil, tym większa szansa, że twoje posty zostaną zauważone przez nowych obserwujących. To z kolei może przyczynić się do zwiększenia zaangażowania, ilości polubień, komentarzy i udostępnień, co dodatkowo podnosi widoczność twoich treści w algorytmach Instagrama. Duża liczba obserwujących może również wpłynąć na twoją wiarygodność i zaufanie innych użytkowników. Dla influencerów i firm to oznacza większe szanse na pozyskanie współprac i docieranie do większej grupy odbiorców. Ponadto, większa społeczność online to szansa na budowanie autentycznych relacji, dzielenie się pasjami i pomaganiem innym.

Jak zdobyć popularność na Instagramie? – wnioski

Warto pamiętać, że popularność na Instagramie polega przede wszystkim na zdobyciu dużej liczby obserwujących, ale również nie wolno zapomnieć na tworzeniu wartościowej społeczności online i budowaniu autentycznych relacji. Kup obserwujących na Instagramie, a następnie działaj z pasją. Korzystając z tych wskazówek pewnego dnia Twoje treści staną się źródłem inspiracji dla wielu użytkowników tej fascynującej platformy społecznościowej.

Polityka FED tłumi ceny złota. NBP tnie bez rozterek

Cena złota w dalszym ciągu znajduje się pod presją mocnego dolara i wysokiej rentowności amerykańskich obligacji z uwagi na postawę FED. „Wyżej na dłużej” to postulat utrzymywania stóp procentowych na obecnym poziomie przez dłuższy czas. NBP nie ma rozterek i tnie stopy przy znacznie wyższej inflacji.

Cena złota kwotowana w dolarze amerykańskim osiągnęła poziomy, które ostatni raz mogliśmy widzieć w marcu tego roku, oscylując w ostatnich dniach wokół poziomu 1 820 dolarów amerykańskich za uncję.

Za taki stan rzeczy odpowiedzialny jest FED i jego kampania „wyżej na dłużej”, która zapowiada utrzymanie stóp procentowych na obecnym (lub wyższym) poziomie przez dłuższy czas. Realne stopy procentowe w USA są obecnie dodatnie (przewyższają inflację), co sprawia, że dolar jest mocniejszy, rośnie rentowność obligacji, w związku z czym obligacje i lokaty bankowe są dla wielu uczestników rynku bardziej atrakcyjne niż złoto.

Dla wielu, ale nie dla wszystkich – niska cena złota przyciąga tych, dla których złoto pełni funkcję bezpiecznika, czy też sposobu na zmagazynowanie wartości niezależnie od tego, co dzieje się na rynkach. I popyt w dalszym ciągu utrzymuje się na wysokim poziome.

Warto zatem zwrócić uwagę na dwie rzeczy: złoto jest obecnie mocno wyprzedane, a FED, pomimo zapowiedzi „wyżej na dłużej”, z uwagi chociażby na dług publiczny, nie będzie mógł utrzymywać stóp procentowych na tak wysokim poziomie przez długi czas. Prędzej czy później będzie zmuszony do cięć.

Czy FED podniesie jeszcze stopy w tym roku?

Według FedWatch Tool prawdopodobieństwo, że amerykański bank centralny podniesie stopy w listopadzie wynosi jedynie 19,6 proc. W grudniu zaś jest to 29,4 proc. Z każdym tygodniem wartości te maleją, zaś publiczne wypowiedzi poszczególnych przedstawicieli instytucji mają dwojaki wydźwięk: albo będziemy mieli koniec cyklu podwyżek, albo w tym roku zobaczymy jeszcze jedną podwyżkę o 25 punktów bazowych.

To pokazuje, że pomimo silnej deklaracji „wyżej na dłużej”, tak naprawdę Rezerwa Federalna nie jest jednogłośna, i jest to bardziej postawa „wait and see” (w wolnym tłumaczeniu: pożyjemy, zobaczymy). Sam Jerome Powell powiedzieć miał w Jackson Hole: „nawigujemy według gwiazd pod zachmurzonym niebem”, co ostatecznie oddaje charakter nierównej walki z inflacją w USA.

Od czerwca ubiegłego roku inflacja w USA spadała z poziomu 9,1 do 3 proc. w czerwcu tego roku. Jednak lipiec i sierpień przyniosły podwyżki pomimo podwyższonych stóp procentowych. Było to odpowiednio 3,2 i 3,7 proc.

NBP nie ma rozterek

Po gwałtownym cięciu we wrześniu, w październiku NBP ponownie dokonał obniżki, tym razem jednak jedynie o 25 pb. Złoty nie zareagował już tak ostro, choć i nie umocnił się jakoś szczególnie. Spadła za to inflacja – we wrześniu ceny rosły w tempie 8,2 proc. rocznie (wobec 10,1 proc. w sierpniu) i był to pierwszy raz od lutego 2022, kiedy wynik ten był jednocyfrowy.

Tutaj jednak warto wgłębić się w niuanse – o 7 proc. spadły ceny paliw do prywatnych środków transportu. Jednak tempo wzrostu cen żywności i nośników energii spadło nieznacznie, i wynosi obecnie 10,3 proc. oraz 9,9 proc.

Niższa inflacja we wrześniu może posłużyć do legitymizacji aktualnych działań Rady Polityki Pieniężnej, a co za tym idzie, może prowadzić do kolejnych cięć stóp procentowych pomimo faktu, iż w Polsce realne stopy procentowe są ujemne.

Autor: Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Rynki finansowe w IV kw. 2023 r. – prognozy ekspertów

Za nami 9 miesięcy 2023 roku, co oznacza, że jedynie jeden kwartał dzieli nas od zakończenia pierwszego roku wolnego od globalnej pandemii, choć z problemami m.in. w postaci wciąż wysokiej inflacji. Inwestując swoje pieniądze na początku tego roku najlepiej wyszli na tym ci inwestorzy, którzy obstawili spółki technologiczne. Ponownie spółki wzrostowe okazały się być odporne na globalne problemy związane ze wzrostem. Bardzo dobrze radził sobie Bitcoin, który zyskał ponad 60% od początku tego roku! Z kolei surowce mają za sobą bardzo płaskie ostatnie 9 miesięcy, choć perspektywie 12 miesięcy wcale nie jest lepiej. Co w takim razie czeka nas w ostatnich 3 miesiącach? Co warto posiadać w swoim portfelu lub co warto obstawić na spadki?

Sytuacja makroekonomiczna (opracowali Bartłomiej Mętrak i Filip Kondej)

Perspektywy makroekonomiczne na najbliższy kwartał owiane są dużą warstwą niepewności. W szczególności, że na samym początku doszło do rozpoczęcia wojny między Izraelem, a Palestyną. Choć konflikt ten z perspektywy geograficznej wydaje się odległy, to jednak zaangażowanie się większej liczby państw może doprowadzić do pełnoskalowej lokalnej lub nawet światowej wojny. Na ten moment trudno mówić o jakichkolwiek perspektywach związanych z tym wydarzeniem, ale z pewnością dodaje ono dużo zmienności i dużo niepewności na rynkach.

Ryzyko przyspieszenia inflacji w końcówce roku pozostaje realne. Warto pamiętać, że szczyt inflacji w USA miał miejsce mniej więcej w połowie ubiegłego roku, a następnie dynamika wzrostu cen zaczęła wyraźnie zwalniać. Oznacza to, że w końcówce 2023 roku efekt bazy nie będzie już tak korzystny jak miało to miejsce w pierwszej połowie roku. Ponadto, silny wzrost cen ropy w ostatnim czasie dodatkowo zwiększa ryzyko wzrostu inflacji w ostatnim kwartale.

Niewykluczone, że sprowadzenie inflacji do celu będzie wymagało dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Oczywiście potrzeba czasu aby podwyżki stóp wywarły wpływ na gospodarkę i nie można wykluczyć, że utrzymanie wysokich poziomów stóp przez dłuższy czas będzie koniecznością. Będzie się to negatywnie odbijać na popycie w gospodarce, a dodatkowo wysokie stopy rynkowe będą zwiększały koszt obsługi długu. W rezultacie oprócz słabszego popytu będziemy mieli do czynienia z ograniczeniem wydatków rządowych co jest zabójczą kombinacją dla perspektyw wzrostu.

Trzeba jednak podkreślić, że jest to scenariusz raczej na najbliższe kilka kwartałów niż na sam IV kwartał 2023 roku. Rynek pracy w USA pozostaje silny, a pozostałe dane z amerykańskiej gospodarki nie wskazują na rychłą katastrofę, co powinno pozwolić amerykańskiej gospodarce na przejście przez ostatni kwartał 'suchą stopą’. Niemniej dalsze zacieśnianie warunków kredytowych będzie zwiększało ryzyko twardego lądowania w przyszłym roku.

Rynek walutowy (opracowali Michał Stajniak i Łukasz Stefanik)

EURUSD przez większość tego roku pozostawał wysoko, ale ostatni potężny rajd amerykańskich rentowności spowodował, że dolar ponownie znalazł się w głównej grze. Dalsze losy najważniejszej waluty będą zależeć od tego, czy jakakolwiek gospodarka na świecie będzie mogła dorównać nie tyle siłą, co odpornością, co przez ostatnie miesiące pokazują Stany Zjednoczone. Potężna siła drzemie w potencjalnej sprzedaży amerykańskiego dolara – waluta ta pozostaje mocno wykupiona w perspektywie ostatnich lat, ale jest to związane z bardzo jastrzębim Fed oraz brakiem alternatywy na świecie. Jeśli Bank Japonii zdecydowałby się na rewizję polityki, mogłoby to doprowadzić do jeszcze większego zamieszania na globalnym rynku długu i doprowadzić do sporej korekty na parze USDJPY.

Patrząc z kolei na złotego widzimy, że większość mozolnie wypracowanego zysku została zneutralizowana przez zaskakującą decyzję RPP o silnej obniżce stóp procentowych we wrześniu. Stopy zostały obniżone kolejny raz na początku października i najprawdopodobniej czeka nas jeszcze jedna obniżka w tym roku. Niemniej obecnie wydaje się, że większość negatywnych informacji jest już wyceniona w złotym. Dodatkowo po wyborach, bez względu na ich wynik będzie szansa na to, aby inwestorzy zrealizowali swoje zyski na krótkich pozycjach na złotym. Właśnie dlatego na koniec roku jest szansa, abyśmy zobaczyli wyraźnie mocniejszego złotego, choć nie można wykluczyć kontynuacji umiarkowanej słabości do listopada, kiedy to poznamy najnowszy raport o inflacji.

Surowce (opracował Michał Stajniak)

Ten rok lub ostatnie 12 miesięcy nie było najlepsze dla surowców. Szeroki indeks surowców Bloomberga, który w dużej mierze jest zależny od ropy stracił w obu okresach ok. 6%. Co ciekawe w tym samym czasie ropa wyszła niemal na zero, a powodem spadków całego indeksu surowców w dużej mierze były metale przemysłowe czy zboża. Jedymi surowcami, które radziły sobie naprawdę dobrze były tzw. softy czyli kakao, cukier czy do pewnego stopnia nawet bawełna. Patrząc na perspektywy najbliższych 3 miesięcy można zadać sobie pytanie, czy obecne trendy będą kontynuowane czy zbliża się odwrócenie obencych trendów.

Patrząc na surowce przemysłowe i energetyczne, w dużej mierze będzie to zależało od postawy amerykańskiego dolara. Wierząc w jego odwrót, można postawić na metale przemysłowe, ropę która doświadcza potężnego deficytu czy również na metale szlachetne, które w ujęciu ostatnich miesięcy są bardzo mocno wyprzedane przez ekstremalnie wysokie rentowności. Jeśli Fed będzie chciał uniknąć finansowej katastrofy, w końcu będzie musiał zmienić swoją politykę na czym powinno skorzystać złoto czy srebro.

Ropa w ujęciu 9 czy 12 miesięcy wygląda bardzo płasko, ale patrząc na zwrot od połowy tego roku, wzrosty były naprawdę solidne i prawdopodobnie będą one kontynuowane patrząc na spory deficyt na rynku. Nawet problemy popytowe nie powinny doprowadzić do tego, że ropa znów będzie handlowana w zakresie 60-70 dolarów za baryłkę, choć w pewnym momencie było do tego blisko. Wojna pomiędzy Izraelem a Palestyną zatrzymała jednak ostatnią wyprzedaż na ropie wywołaną niepewnością związaną z amerykańskim popytem.

Oczywiście warto również zwrócić uwagę na sytuację w Polsce w której paliwa przez bardzo długi czas nie taniały, pomimo niskich cen ropy do połowy roku, a obecnie ceny nie rosną lub nawet spadają, pomimo wysokich cen ropy obecnie. Można powiedzieć, że jest to uśredniane cen, ale jeśli ropa sięgnie 100 dolarów za baryłkę, a RPP zdecyduje się na mocniejsze cięcia stóp, co doprowadzi do słabości złotego – w takim wypadku ceny paliw w końcu będą musiały zareagować i wrócą do zakresu 6,50-6,60 lub nawet wyżej. Ceny baryłki Brent w Polsce spadły na początku października z 420 do 370 zł, ale aby utrzymać średnią cenę z tego roku za PB95 przy 6,50, cena baryłki musiałaby oscylować blisko poziomu 340 zł.

Kryptowaluty (opracował Eryk Szmyd)

Sezonowo ostatni kwartał roku był dla rynku kryptowalut mocny, a Bitcoin przywitał październik dynamicznymi wzrostami. Wydaje się, że kluczowe do utrzymania tego stanu rzeczy w kolejnych miesiącach będą nie tyle czynniki związane z sama branżą crypto, co nastroje globalne. Kluczowym czynnikiem ryzyka dla kryptowalut jest dalszy wzrost rentowności obligacji, które osiągnęły w ostatnim czasie rekordowe od kilkunastu lat poziomy. Słabnący dolar, spadek rentowności i sezonowość – napędzana także czekającym w 2024 roku halvingiem potencjalnie mogą pchnąć Bitcoina ponownie powyżej 30,000 USD w IV kw. roku.

Jednocześnie w Stanach Zjednoczonych zbliża się sezon wyników finansowych spółek za III kwartał. Dane makro z USA w III kw. (także te dot. nastrojów konsumentów i konsumpcji) były relatywnie mocne co może wskazywać na relatywnie udany sezon i zyski przedsiębiorstw. Jeśli sezon wyników będzie przeważnie udany, spółki technologiczne rozpędzą Nasdaq, gospodarka pozostanie mocna a Rezerwa Federalna zdecyduje się utrzymać stopy bez zmian w listopadzie (co prawdopodobnie wymagałoby dalszego, konsekwentnego spadku inflacji oraz niższych cen ropy) – możemy spodziewać się Bitcoina na nowych, rocznych szczytach. Zainteresowanie halvingiem historycznie rozpędzało cenę Bitcoina w miarę zbliżania się do tego wydarzenia.

Altcoiny jednak prawdopodobnie pozostaną jednak wyciszone, w cieniu Bitcoina. Jako aktywa ekstremalnie ryzykowne i spekulacyjne historycznie zyskiwały od Bitcoina więcej gdy rynek stawał się niemal pewny ‘kolejnej hossy Bitcoina’. Ta – nawet jeśli cena przebije 30,000 USD wciąż opatrzona będzie pewnego rodzaju atmosferą niepewności. Czynniki związane z ryzykiem recesji, która ostatecznie może zawitać do gospodarki USA w czasie gdy stopy procentowe są najwyższe od ponad 20 lat może także osłabiać kapitał napływający do altcoinów. Spo

Wzrost apetytu na ryzyko może wesprzeć Bitcoina w IV. kwartale i prowadzić go na nowe, roczne szczyty. Stopień ryzyka wydaje się ‘korzystnie’ zbalansowany z potencjalnymi katalizatorami wzrostu cen Bitcoina. Pozytywnym wydaje się fakt, że Bitcoin przez wielu analityków zaczyna być postrzegany także jako aktywo potencjalnie redukujące ryzyko portfela z uwagi na okresy odwrotnej korelacji lub jej zupełny brak z rynkami globalnymi. W ogólnym rozrachunku jednak bezpiecznie jest przyjąć, że Bitcoin będzie zyskiwał w czasie gdy duży kapitał będzie płynął także na rynek akcji.

Rynek akcji (opracowali Filip Kondej i Mateusz Czyżkowski)

Jeśli na rynku dojdzie do faktycznego końca cyklu zacieśniania monetarnego, a Stanom Zjednoczonym uda się oddalić widmo zamknięcia rządu oraz presji zadłużeniowej, możemy spodziewać się odbicia przede wszystkim w sektorze spółek technologicznych.

Takie spółki co do zasady są odwrotnie skorelowanego do rentowności amerykańskich papierów dłużnych, które teraz mocno rosną, ale jak wynika z danych cząstkowych banków inwestycyjnych, już teraz na rynku obserwowane są pierwsze napływy kapitału do tych spółek. Zwracamy również uwagę na przedsiębiorstwa, które notowały wyraźne spadki wycen, ale nie były one podyktowane rewizjami w dół przewidywań dotyczących zysków w najbliższej przyszłości, właśnie odnotowano rewizje w górę tych przewidywań (umożliwi nam to ekspozycję zarówno na możliwe odbicie momentum na wyprzedanych spółkach oraz alokację kapitału w spółkach atrakcyjniejszych fundamentalnie). W przypadku sektorów amerykańskich pozytywne rewizje w ujęciu kwartalnym odnotowały przede wszystkim technologie (+4,4%), nieruchomości (3,6% r/r) oraz  służba zdrowia (+2,0%). Największe rewizje w dół odnotowały materiały (-12,8%), dobra podstawowe (-6,5%) oraz użyteczność publiczna (-4,6%). Średnia rewizja dla gospodarki wyniosła -1,1%.

Z drugiej strony warto pamiętać, że w tym roku ekspozycja rynkowa zdominowała spółki o wysokiej kapitalizacji, które w oczach inwestorów stanowią korzystniejsze zabezpieczenie przed sytuacjami skrajnymi w związku z ich stabilną pozycją rynkową. Scenariusz zakładający powrót popytu na ryzyko mógłby poprawić pozycję low capów na giełdzie.

Jak zdobyć płatne współprace na Instagramie: Zarabianie na Instagramie

Instagram stał się nie tylko miejscem do dzielenia się chwilami z życia, ale także źródłem dochodu dla wielu influencerów. Zdobywanie płatnych współprac na Instagramie może być wyzwaniem, ale z odpowiednim podejściem i strategią można osiągnąć sukces w świecie influencer marketingu. Oto praktyczne wskazówki, które pomogą Ci rozwinąć swoją karierę w social media, nawiązać lukratywne współprace z markami i zarabiać na Instagramie.

Czym jest influencer marketing?

Influencer marketing to strategia reklamowa opierająca się na współpracy firm z influencerami w celu promowania swoich produktów lub usług. Jest to dynamiczny obszar marketingu cyfrowego, który wykorzystuje popularność i wpływ znanych osobistości internetowych na swoją korzyść. W ramach influencer marketingu, influencerzy dzielą się swoimi doświadczeniami związanych z danym produktem lub usługą, prezentując je w atrakcyjny i autentyczny sposób. Ta autentyczność jest kluczowa, ponieważ obserwujący bardziej ufają rekomendacjom swoich ulubionych influencerów niż tradycyjnym reklamom. Influencerzy, dzięki swojemu oddanemu gronu fanów, pomagają firmom dotrzeć do konkretnych grup docelowych, co czyni influencer marketing efektywną strategią reklamową. Jest to również win-win dla obu stron: influencerzy mogą zarabiać na swojej pasji, a firmy zyskują dostęp do zaangażowanej społeczności online. W dzisiejszym świecie influencer marketing jest nie tylko kreatywnym podejściem do reklamy, ale także sposobem na budowanie autentycznych relacji z klientami i zdobywanie lojalności wśród społeczności online. Więcej na temat influencer marketingu możesz dowiedzieć się ze strony Acheter des Followers Instagram, która od wielu lat niezawodnie promuje influencerów w całej Europie.

Kto może zostać influencerem?

Wielką rzeczą w byciu influencerem jest to, że jest to możliwe do osiągnięcia absolutnie dla każdego, kto ma pasję, chęci i zdolności do tworzenia wartościowej treści. Influencerem może zostać każda osoba, niezależnie od wieku, płci czy pochodzenia, o ile posiada autentyczność i pasję w wybranej dziedzinie. To nie tylko celebryci czy znane osobistości, ale także zwykli ludzie, którzy dzielą się swoimi zainteresowaniami i wiedzą w sposób inspirujący. Otwarte podejście i różnorodność w świecie influencerów sprawiają, że każdy może znaleźć swoje miejsce i budować społeczność online wokół swojej pasji. W rzeczywistości, to właśnie różnorodność influencerów sprawia, że media społecznościowe stają się ciekawym i inspirującym miejscem, gdzie każdy może znaleźć coś dla siebie i być częścią globalnej społeczności, która dzieli wspólne zainteresowania. Influencerem może zostać każdy, kto ma coś do powiedzenia i chce dzielić się tym z innymi, tworząc przy tym wartość i inspirację dla swojej społeczności online.

Wskazówki jak zdobyć płatne współprace na Instagramie

  1. Buduj autentyczny i spójny profil

Pierwszym krokiem do zdobycia płatnych współprac jest stworzenie autentycznego i spójnego profilu. Wybierz temat, który pasuje do Twoich zainteresowań i pasji, a także jest atrakcyjny dla potencjalnych sponsorów. Twoje zdjęcia, opisy i ogólny styl powinny odzwierciedlać Twą tożsamość, co przyciągnie lojalnych obserwujących i potencjalnych partnerów.

  1. Zbuduj zaangażowaną społeczność

Wielkość Twojej społeczności ma znaczenie, ale nie jest to jedyny czynnik, który przyciąga marki. Ważniejsze jest zaangażowanie Twoich obserwujących. Odpowiadaj na komentarze, inicjuj rozmowy, prowadź konkursy i zachęcaj do interakcji. Aktywność i wierność Twoich obserwujących zwracają uwagę marek.

  1. Kreuj wartościową treść

Wartościowa treść jest kluczem do przyciągnięcia uwagi zarówno obserwujących, jak i marek. Twórz wysokiej jakości zdjęcia i filmy, które są inspirujące, edukacyjne lub rozrywkowe. Twoja treść powinna być unikalna i wyróżniać się na tle innych profili.

  1. Umiejętność negocjacji

Gdy już zdobędziesz uwagę marek, ważne jest, abyś potrafił negocjować umowy. Zdefiniuj swoje oczekiwania co do wynagrodzenia, formy współpracy i czasu trwania kampanii. Pamiętaj, że Twoja wartość rośnie wraz z wzrostem liczby obserwujących i poziomem zaangażowania.

  1. Zbuduj portfolio

Posiadanie portfolio z wcześniejszymi udanymi współpracami może zwiększyć Twoją wiarygodność w oczach marek. Regularnie publikuj treści związane z markami, z którymi współpracowałeś i wyróżniaj je na swoim profilu.

  1. Wyszukaj platformy dla influencerów

Istnieje wiele platform i agencji, które łączą influencerów z markami. Zarejestruj się na takich platformach i zgłaszaj się do dostępnych kampanii. To może być doskonały sposób na zdobycie płatnych współprac.

  1. Buduj relacje z markami

Kontakty z przedstawicielami marek są kluczowe. Buduj trwałe relacje, uczestnicz w wydarzeniach branżowych i spotykaj się z przedstawicielami marek osobiście. To może przyczynić się do zaproszeń do kolejnych kampanii.

  1. Bądź cierpliwy

Zdobycie płatnych współprac na Instagramie może być procesem czasochłonnym. Bądź cierpliwy i nie rezygnuj po pierwszych niepowodzeniach. W miarę jak rośnie Twoja popularność, wzrosną również szanse na lukratywne oferty.

  1. Kup Instagram followers

Jeśli nie masz zbyt dużo czasu na pracę nad swoim kontem, a chcesz szybko zacząć zarabiać na Instagramie, to istnieje jeden sposób, dzięki któremu możesz przyspieszyć cały proces. Jest to właśnie kupowanie followersów, np. w ofercie Comprare Follower Instagram! Z pomocą doświadczonych ekspertów, na Twój Instagramowy profil może trafić sporo nowych fanów, a Ty zaoszczędzisz cenny czas, który możesz poświęcić na inne zadania przybliżające Cię do zgarniania płatnych zleceń.

Zarabianie na Instagramie – Ile się zarabia na Instagramie?

Zarabianie na Instagramie jest fascynującym i zróżnicowanym obszarem, który nie ma stałych, określonych z góry zasad. Generalnie, kwoty u polskich influencerów zaczynają się od kilkuset złotych za publikację jednego postu. Suma, jaką można zarobić na Instagramie, jest jednak zależna od wielu czynników, takich jak liczba obserwujących, poziom zaangażowania, branża, w której działa influencer, oraz rodzaj współpracy. Dla niektórych influencerów, szczególnie tych z ogromnymi społecznościami i znaczącym wpływem, zarobki mogą być bardzo wysokie, sięgając tysięcy złotych za jedną kampanię. Jednak nawet mniejsi influencerzy mogą cieszyć się przyzwoitymi zarobkami, szczególnie jeśli ich społeczność jest bardzo zaangażowana i wierna. Dodatkowo, influencerzy mogą zarabiać również na różnych innych źródłach dochodu, takich jak sprzedaż produktów własnej marki, udzielanie konsultacji, prowadzenie warsztatów czy uczestnictwo w wydarzeniach branżowych. Istnieje ogromna różnorodność możliwości, które pozwalają influencerom tworzyć stabilny i opłacalny biznes na Instagramie.

Jak zdobyć płatne współprace na Instagramie – słowa końcowe

Pamiętaj, że jako influencer masz wpływ na swoją społeczność Instagram followers, dlatego zachowuj jakość i promuj produkty i usługi, które są zgodne z Twoimi przekonaniami. Zdobywanie płatnych współprac na Instagramie to nie tylko źródło dochodu, ale także okazja do dzielenia się wartościowymi informacjami i inspiracji. Życzymy powodzenia!

Słabe sygnały ochłodzenia rynku pracy nie zmieniają planów Fed

Indeksy giełdowe kończą tydzień na minusie. Dolar jest silniejszy. Kurs głównej pary walutowej spadł w minionych dniach poniżej 1,05 a tydzień kończy się w okolicach tego okrągłego poziomu. Rentowności 2 letnich obligacji USA rosły na początku tygodnia, następnie otrzymaliśmy spadki w środę oraz czwartek, a w piątek ponownie obserwowaliśmy wzrosty. Rynek pracy USA okazuje się, że wciąż jest silny a lekkie sygnały ochłodzenia są na tyle małe, że inwestorzy zakładają, że Fed podniesie stopy procentowe jeszcze raz w tym roku i utrzyma je przez długi czas w 2024 roku.

Amerykański rynek pracy radził sobie zaskakująco dobrze we wrześniu. Zatrudnienie silnie wzrosło o 336 tys. Co więcej, dane za poprzednie miesiące zostały znacząco zrewidowane w górę. Dotychczasowy trend spadkowy wzrostu zatrudnienia został tym samym w pewien sposób zakwestionowany. Rynek będzie pewnie szukał tego potwierdzenia w kolejnych publikacjach.

Tym samym presja na kolejną podwyżkę stóp w USA rośnie. Co prawda wzrost płac ponownie nieco spadł we wrześniu, co jest pozytywne dla perspektyw inflacji. Reszta danych nie sugeruje jednak, że rynek pracy zmierza w kierunku lepszej równowagi podaży i popytu. Teraz Fed zastanawia się pewnie, czy złagodzenie płac jest trwałe czy jest jedynie chwilowym zjawiskiem.

Do kolejnego posiedzenia (31 października – 1 listopada) nie otrzymamy już żadnych danych o zatrudnieniu, zatem uwaga rynku będzie skupiona w przyszłym tygodniu na inflacji ze Stanów Zjednoczonych, które to dane mogą być kluczowe dla Fed do podjęcia kolejnej decyzji.

Ciekawie jest również na rynku surowcowym. W połowie ostatniego tygodnia września cena ropy brent wciąż zmierzała w kierunku psychologicznej bariery 100 dolarów za baryłkę. Aktualnie notowania znajdują się już poniżej 85 USD. W minioną środę na rynku doszło do największej dziennej starty od ponad roku. Można powiedzieć, że sentyment rynkowy nieco się zmienił. Nie wiadomo na jak długo. Uwaga przeniosła się z ograniczonej podaży na obawy o słabszy globalny popyt. Można powiedzieć, że odwrócenie trendu nastąpiło w momencie, kiedy Departament Energii USA poinformował, że średni popyt na benzynę w Stanach Zjednoczonych w ciągu ostatnich czterech tygodni spadł do najniższego poziomu o tej porze roku od 25 lat.

Przyszły tydzień przyniesie kolejne raporty amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej, OPEC oraz Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Prawdopodobnie potwierdzą one obraz niedostatecznej podaży na rynku i być może ropa powróci do wzrostów a ruch z ostatnich dni będzie trzeba potraktować jedynie jako korektę spadkową w panującej w średnim terminie tendencji zwyżkowej. Być może instytucje będą musiały lekko zrewidować swoje prognozy popytu w dół, ale nadal obraz deficytu na rynku w tym roku powinien być aktualny.

Spadki z tego tygodnia nie zostały powstrzymane przez zalecenia Wspólnego Ministrialnego Komitetu Monitorującego OPEC+ (JMMC), które dotyczyły uzgodnionych celów produkcyjnych. Minister energii ZEA określił prowadzoną przez kartel politykę jako „właściwą” dla rynku ropy naftowej. Dodatkowo Arabia Saudyjska oraz Rosja potwierdziły, że ograniczą podaż do końca roku, tak jak wcześniej deklarowały.

Tak czy inaczej w kilka dni cena brent ora WTI skorygowała wzrosty budowane przez niemalże cały wrzesień. Bieżące spadki są największe w całym impulsie wzrostowym, który rozpoczął się pod koniec czerwca. Notowania przełamały linię trendu i z technicznego punktu widzenia otrzymaliśmy negatywny sygnał. Jak na razie mocny raport z rynku pracy USA w niewielkim stopniu spowodował wzrost cen surowca.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Gaming Factory: nowa strategia i plany rozwoju

W ramach aktualizacji swojej strategii wydawniczej Gaming Factory, notowany na GPW producent i wydawca gier, przyjął plan w zakresie realizacji działań służących wsparciu swoich strategicznych celów. Spółka zamierza skoncentrować się na swoich największych tytułach oraz zwiększyć zaangażowanie kluczowego personelu i współpracowników poprzez ustalenie programu motywacyjnego. Gaming Factory docelowo chce pełnić rolę samodzielnego wydawcy  swojej największej gry Japanese Drift Master, dlatego rozważa zapewnienie możliwości pozyskania dodatkowych środków finansowych. Pozyskane środki pozwoliłyby na szybsze przejście JDM na nowy silnik Unreal 5 oraz wprowadzenie trybu multiplayer.

Za dynamicznym rozwojem Gaming Factory stoją nasi pracownicy oraz współpracownicy, którzy codziennie budują wartość spółki. Zatrudniamy doświadczonych menadżerów oraz posiadamy własne działy marketingu, testów i produkcji. Są to osoby, które pracowały w największych polskich studiach i to one decydują o jakości naszych kluczowych tytułów, między innymi Japanese Drift Master. Naszym obowiązkiem jest odpowiednio zadbać o ich pełne zaangażowanie oraz zapewnić komfort pracy. W naszej ocenie ustalenie programu motywacyjnego pozwoli nam na utrzymanie naszych najważniejszych współpracowników na kolejne lata. – informuje Mateusz Adamkiewicz, prezes zarządu Gaming Factory SA.

Program motywacyjny za lata 2024-2025 zakłada objęcie przez uczestników nie więcej niż 112 000 akcji, o wartości nominalnej 0,10 zł każda i o łącznej wartości nominalnej 11 200,00 zł. Uczestnicy będą mogli przystąpić do programu motywacyjnego po spełnieniu ustalonych kryteriów finansowych i niefinansowych. Cena emisyjna akcji emitowanych w związku z realizacją programu motywacyjnego, byłaby równa ich wartości nominalnej, a emitowane z tego tytułu akcje objęte byłyby lock-upem wynoszącym nie krócej niż 12 miesięcy.

Gaming Factory rozważa także możliwość dodatkowego podwyższenia kapitału zakładowego poprzez emisję nowych akcji, tym razem skierowanych do zewnętrznych podmiotów. Zakładana emisja obejmowałaby nie więcej niż 450 221 nowych akcji wartości nominalnej 0,10 zł, jednak ewentualna cena emisyjna oferowanych akcji nie mogłaby być niższa niż 10,00 zł.

Jest to odpowiedź na rosnące zainteresowanie ze strony  inwestorów instytucjonalnych, którzy dostrzegają duży potencjał produkcji Japanese Drift Master. Potencjalne środki pozwoliłyby na znaczną rozbudowę tytułu oraz samodzielne wydanie gry bez wsparcia zagranicznych wydawców przy jednoczesnym zachowaniu środków finansowych na pozostałe produkcje Gaming Factory. Przedstawione działania będą miały znaczący wpływ na wyniki spółki w kolejnych latach.

– Posiadamy tytuł w zaawansowanym etapie produkcji, który cieszy się ogromnym zainteresowaniem graczy. Popularność Japanese Drift Master zauważają również zagraniczni wydawcy, którzy zgłaszają się do nas z propozycją współpracy wydawniczej, natomiast na ten moment nie mamy ofert od podmiotów działających w grach wyścigowych czy szerzej sportowych. Póki co nasze działania marketingowe doprowadziły do wielkiego zainteresowania tytułem na całym świecie, i uważam, że posiadamy wystarczające kompetencje, aby udźwignąć ciężar tak dużej premiery. Naszą intencją jest zatem samodzielne wydanie gry oraz pełna kontrola nad dalszym rozwojem produkcji. – informuje Mateusz Adamkiewicz, prezes zarządu Gaming Factory SA. – Sytuacja finansowa spółki pozwala zarówno na dokończenie Japanese Drift Master, jak też jego promocję i sprzedaż na zagranicznych rynkach. Chcielibyśmy jednak wyjść naprzeciw oczekiwaniom rynku i możliwie szybko dostosować naszą produkcję do Unreal Engine 5 oraz wprowadzić tryb multiplayer, a także oddać graczom maksymalnie dużą zawartość już w momencie premiery planowanej na przyszły rok. Takie działania będą wiązały się ze wzrostem kosztów w nadchodzących miesiącach, ponieważ oznaczają  dodatkową rekrutację i powiększenie zespołu . Wiemy, że stoimy przed szansą, która może wnieść spółkę na nowy etap i być katalizatorem do dalszego dynamicznego rozwoju, dlatego chcemy zabezpieczyć sobie możliwość pozyskania dodatkowych środków finansowych i dynamicznie reagować na zmieniającą się sytuację rynkową. – dodaje prezes Gaming Factory SA.

Płaciłeś za kontakt z infolinią Orange? Zgodnie z decyzją Prezesa UOKiK możesz żądać zwrotu kosztów

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKiK) zakwestionował dwie praktyki spółki Orange Polska. Pierwsza polegała na pobieraniu opłat za połączenia z infoliniami obsługowymi Orange i nju mobile, również w sytuacji, gdy konsument miał w ofercie darmowe rozmowy do sieci komórkowych i stacjonarnych. Jak się okazuje, Orange naliczała opłaty również za czas oczekiwania na rozmowę z konsultantem, który w praktyce niejednokrotnie przewyższał czas faktycznej rozmowy. UOKiK poinformował, że jeżeli sieć posiada ofertę darmowych rozmów, to za próbę skontaktowania się z usługodawcą, nie powinny być pobierane żadne opłaty.

UOKiK zdecydował, że działania Orange Polska mogły być niezgodne z ustawą o prawach konsumenta., dlatego też dzięki zobowiązaniu do zmiany praktyk Orange zwróci konsumentom zakwestionowane opłaty. Możliwość łatwego odzyskania pieniędzy jest ważna w sytuacji, gdy ze względu na stosunkowo niską wartość roszczeń poszkodowane osoby mogą nie zdecydować się na dochodzenie swoich praw w bardziej skomplikowany sposób, np. przed sądem. ​

Kto może ubiegać się o zwrot?

Obecni i byli klienci Orange i nju mobile, którzy dzwonili na infolinię od 12 marca 2022 do 12 marca 2023 r., zawarli nową umowę lub zmienili jej warunki po 25 grudnia 2014 r.,w czasie kontaktu z infolinią posiadali pakiet z nielimitowanymi rozmowami na telefony komórkowe; nie złożyli reklamacji w zakresie kosztów połączenia z infolinią lub otrzymali negatywną odpowiedź.

Jak otrzymać zwrot?

Obecni klienci usług Orange i nju będą mogli wypełnić specjalny formularz dostępny przez 3 miesiące od daty jego publikacji na stronie internetowej Orange. Osoby, które nie wypełnią formularza, również otrzymają zwrot pieniędzy. Zapłacą mniej za rachunek lub dostaną doładowanie konta.

Osoby, które nie są już klientami usług Orange i nju mogą otrzymać zwrot opłat, ale będą musiały w tym celu wypełnić formularz na stronie operatora, na co będą miały 3 miesiące od publikacji przez operatora informacji o decyzji.

Zwrot opłat za diagnozę

Drugą zakwestionowaną praktyką jest pobieranie opłat za diagnozę, czy doszło do zgłaszanego w reklamacji przez konsumenta uszkodzenia w wysokości 49 zł. UOKiK zobowiązał Orange do zaprzestania pobierania ww. opłat oraz do zwrotu.

Rekompensata będzie przysługiwała klientom, którzy od 7 czerwca 2022 r. do dnia zaprzestania pobierania opłaty zapłacili za diagnozę uszkodzenia. Jeśli ponieśli ten koszt więcej niż jeden raz, otrzymają wielokrotność 49 zł.

Jak otrzymać zwrot w tym przypadku?

Należy skontaktować się z Orange poprzez czat lub bezpłatną infolinię. Zwrot opłaty klienci otrzymają na podane przez nich konto bankowe. Obecni klienci Orange, którzy nie skontaktują się z operatorem, również otrzymają rekompensatę. Orange pomniejszy ich płatności o 49 zł lub wielokrotność tej kwoty.

Autor: Radca prawny Sylwia Werpachowska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy
Link do strony internetowej UOKiK, gdzie zamieszczono źródła ww. artykułu, czyli: Decyzja nr DOZIK-8/2023 , Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego , Komunikat prasowy, https://uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=19928

Firmy odzieżowe radzą sobie dobrze mimo spadków popytu na ubrania

Akcje 10 największych europejskich spółek high street fashion wzrosły w ciągu ostatniego roku o 24,9 proc., a akcje polskiej firmy LPP, poszły w górę bardziej niż akcje Inditexu czy H&M. Branża radzi sobie całkiem nieźle mimo spadającego popytu. Ceny ubrań w Europie uległy stabilizacji, a w Polsce od początku roku spadły o 1,4 proc.

High street fashion to ważny element krajobrazu europejskiej branży modowej. Do tej grupy zaliczają się takie marki jak Zara (Inditex), H&M czy Reserved (LPP). Dzięki dużemu potencjałowi w dostosowaniu się, udało im się z sukcesem przejść przez pandemie oraz okres wzrostu kosztów związanym z globalną inflacją. Odpowiadają także na potrzeby konsumentów, który coraz częściej chcą kupować online a nie w standardowych sklepach. Klienci wymuszają także większą dbałość o środowisko oraz dobrostan pracowników wytwarzających ubrania. Wyzwaniem dla wielu firm pozostaje obecna sytuacja gospodarcza i ograniczanie przez konsumentów swoich wydatków.

Po okresie znaczących wzrostów, ceny ubrań na rynku europejskim przestały piąć się w górę. Według danych GUS, w Polsce w ciągu ostatnich 12 miesięcy (do końca sierpnia 2023) ceny ceny ubrań i obuwia wzrosły o 6,7 proc. Jednak jest to efekt wzrostu cen jeszcze w 2022 roku, bo od początku 2023 roku, ceny spadły o 1,4 proc. A tylko w sierpniu ubrania staniały o 0,7 proc. Spada także sprzedaż detaliczna odzieży i obuwia, w cenach stałych w sierpniu była o 4,9 proc. niższa niż rok wcześniej.

Podobne trendy możemy obserwować w całej Europie, gdzie inflacja mocno spada. Jednocześnie, z powodu sytuacji gospodarczej, konsumenci ograniczają swoje wydatki, w tym także na ubrania. W takiej sytuacji, spółki high street fashion radzą sobie całkiem nieźle. Akcje 10 największych giełdowych europejskich spółek z tej branży wzrosły w ciągu ostatniego roku o 24,9 proc. Ta branża radziła sobie lepiej niż szeroki indeks europejskich akcji Stoxx 600, który w tym samym czasie zyskał 9,2 proc., a 10 największych marek luksusowych zwiększyło swoja kapitalizację o 16 proc.

Liderem wzrostu w ciągu ostatniego roku okazały się akcje polskiej spółki LPP, które podwoiły swoja wartość. W tym samym czasie, akcje Inditexu wzrosły o 38,2 proc, a H&M – o 32,5 proc. Na drugim biegunie pozostały akcje dużych internetowych sprzedawców ubrań – akcje ASOS spadły o 36,8 proc., a Zalando – o 8 proc. O ile w ciągu ostatnich 12 miesięcy branży udało się ponad dwukrotnie pobić szeroki rynek europejskich akcji (indeks Stoxx 600 – 9,2 proc.), to we wcześniejszych latach wyniki branży były znacznie gorsze od rynku. W dłuższej perspektywie, znacznie lepiej radziły sobie luksusowe spółki odzieżowe, których akcje w ciągu ostatnich 3 lat wzrosły o ponad 85 proc.

Wyniki akcji poszczególnych spółek z branży high street fashion 

OKRES INWESTYCJI ŚREDNIA INDITEX H&M LPP NEXT JD SPORTS ZALANDO ASOS
W 2023R 3,3% 38,2% 34,0% 15,2% 20,1% 14,4% -40,1% -26,7%
1 ROK 24,9% 55,5% 32,5% 50,0% 38,6% 33,7% -8,0% -36,8%
2 LATA -24,4% 6,7% -13,8% -15,0% -13,3% -32,5% -74,3% -87,0%
3 LATA 9,5% 41,3% -6,3% 76,0% 13,1% -9,1% -75,5% -93,1%
5 LAT 11,8% 34,6% -10,6% 42,3% 28,7% 58,5% -40,6% -93,4%

Źródło: Refinitiv, obliczenia własne eToro

Średnia obejmuje 10 największych największych brytyjskich i europejskich detalistów z branży masowej mody według kapitalizacji rynkowej. Dane na dzień 4.10.2023

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

USD w rękach amerykańskiego rynku pracy

Dziś ponownie oczy inwestorów będą skierowane na miesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy. Ostatnie miesiące pokazały, że traci on impet, jednak wciąż jest stosunkowo silny. Publikacje tego tygodnia przyniosły mieszany obraz. Wtorkowa ankieta JOLTS zaskoczyła na plus, środowy ADP na minus, z kolei wczorajsza liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych uplasowała się na niskim poziomie. EUR/USD po spadku poniżej poziom 1,05, w ostatnich dniach wykonuje korektę wzrostową.

Wtorkowa ankieta JOLTS pokazała ponad 9,6 mln wakatów na amerykańskim rynku pracy. Oczekiwano wyniku zdecydowanie mniejszego. Liczba ta pokazuje, że popyt na pracę jest wciąż duży. Prywatny raport ADP – przedstawiający zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym – rozczarował wynikiem 89 tys., ale jak wiemy, nie jest to wskaźnik, który jest idealnym prognostykiem przed rządowym raportem NFP. Z kolei najświeższe dane tygodniowe nie wniosły żadnego sygnału alarmowego.

Ankietowani przez agencję Bloomberg ekonomiści spodziewają się, że zmiana zatrudnienia wyniesie 170 tys. – mniej niż miesiąc wcześniej (187 tys.). Jednocześnie konsensus wskazuje na spadek stopy bezrobocia z 3,8 proc. do 3,7 proc. Dynamika średniej płacy godzinowej ma wynieść 4,3 proc. w ujęciu rocznym (podobnie jak poprzednio) oraz 0,3 proc. w relacji miesiąc do miesiąca (oznacza to wzrost z poziomu 0,2 proc.). Wchodząc w jeszcze większe szczegóły, współczynnik aktywności zawodowej ma się nie zmienić i wynieść 62,8 proc. Pokazuje on jaki procent populacji pracuje lub aktywnie poszukuje pracy. Wskaźnik ten sukcesywnie rośnie od momentu załamania pandemicznego i pomału wchodzi na poziomy, które były obserwowane w okresie poprzedzającym okres lockdown-u.

Podsumowując, rynek pracy USA wykazuje coraz wyraźniejsze oznaki pożądanego przez Fed ochłodzenia. W ciągu trzech miesięcy do sierpnia zatrudnienie wzrosło średnio o zaledwie 150 tys. miejsc pracy, co jest znacznie wolniejszym tempem niż wzrost o 400 tys. miesięcznie w 2022 roku. Ponadto liczba wolnych miejsc pracy wyraźnie spadła (pomimo ostatniego odbicia). Obecnie popyt na pracę maleje co pomału przekłada się na spadek (choć wciąż powolny) dynamiki wzrostu płac.

Wczorajsze komentarze po raz kolejny potwierdziły, że rozwój sytuacji na rynku pracy odgrywa ważną rolę dla Fed. Mary Daly z San Francisco powiedziała, że stopy procentowe mogą pozostać bez zmian, jeśli rynek pracy i inflacja nadal będą się ochładzać. Jeśli tak się nie stanie, Rezerwa Federalna może zareagować i dalej podnosić kluczową stopę procentową. Dlatego też zrozumiałe jest to, dlaczego rynek koncentruje się na dzisiejszej publikacji. Zakładam, że po ostatnim dynamicznym umocnieniu USD, rynek walutowy może zareagować bardziej wrażliwie na negatywną niż na pozytywną niespodziankę.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

ORLEN kupuje dwie farmy wiatrowe o łącznej mocy 60 MW

ORLEN zawarł warunkową umowę zakupu dwóch farm wiatrowych ze spółką należącą do brytyjskiego Octopus Renewables Infrastructure Trust PLC. Instalacje o łącznej mocy ok. 60 MW znajdują się w województwach wielkopolskim i zachodniopomorskim. Uruchomione w 2022 roku farmy produkują tyle energii, ile rocznie zużywa ponad 100 tys. gospodarstw domowych. Po finalizacji transakcji ORLEN będzie posiadał już blisko 1 GW mocy zainstalowanych w odnawialnych źródłach.

– Skutecznie realizujemy strategiczne cele, które zakładają uzyskanie 9 GW mocy zainstalowanych w odnawialnych źródłach energii do 2030 roku. Analizujemy wszystkie atrakcyjne projekty pojawiąjące się na rynku. W ten sposób do naszego portfolio już niedługo będą mogły dołączyć kolejne dwie farmy wiatrowe o łącznej mocy ok. 60 MW. To nowoczesne jednostki o dużym potencjale, które przez kolejne kilkadziesiąt lat będą produkowały tanią i czystą energię. Skorzystają na tym Polacy, a także polska gospodarka, która dzięki naszym konsekwentnym inwestycjom w nowoczesne i czyste źródła energii stale wzmacnia swoją konkurencyjność – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Transakcja realizowana przez Grupę ORLEN obejmuje zakup dwóch lądowych farm wiatrowych. Pierwsza z nich – Kuślin – położona jest w Wielkopolsce, w pobliżu miejscowości Nowy Tomyśl. Farma została zbudowana w grudniu 2022 roku, a jej możliwości produkcyjne przewidziane są na ok. 30 lat. Łączna moc zainstalowana farmy wynosi ok. 40 MW. Wykorzystuje ona m.in. 12 turbin Vestas o mocy 2,4 MW każda. Druga farma – Krzęcin – zlokalizowana jest w woj. zachodniopomorskim, w pobliżu Choszczna. Powstała w lutym 2022 roku. Jej żywotność także szacowana jest na 30 lat. Farma składa się z 8 turbin Nordex o mocy 3,3 MW każda, a jej łączna moc zainstalowana przekracza 19 MW.

Warunkową umowę na zakup farm zawarła spółka ORLEN Wind 3, należąca do Grupy ORLEN. Transakcja powinna zostać sfinalizowana jeszcze w tym roku.

Farma wiatrowa Kuślin to kolejna inwestycja Grupy ORLEN w odnawialne źródła energii w Wielkopolsce. Działa tam już farma wiatrowa Przykona o mocy ok. 33 MW oraz farma fotowoltaiczna Gryf o mocy ok. 25 MW. Z kolei w drugiej połowie lipca br. koncern zawarł warunkową umowę z EDP Renewables Polska na zakup trzech farm wiatrowych położonych w Wielkopolsce, w pobliżu miejscowości: Ujazd (o mocy 30 MW), Dobrzyca (o mocy 49,9 MW) oraz Dominowo (o mocy 62,4 MW). Natomiast wchodząca w skład Grupy spółka Energa Wytwarzanie podpisała z firmą Greenvolt umowę przedwstępną dotyczącą projektów Opalenica i Sompolno o łącznej moc 59 MW. W planach Energi jest też budowa farm fotowoltaicznych PV Mitra (65 MW) i PV Żuki (2,4 MW).

Grupie ORLEN inwestuje także w budowę pierwszej morskiej farmy wiatrowej o mocy do 1,2 GW, która powstanie na polskich wodach Bałtyku. Baltic Power jest najbardziej zaawansowanym projektem offshore wind w Polsce, którego realizacja znacząco wpłynie na zmianę polskiego miksu energetycznego. Wraz z zakończeniem budowy w 2026 roku, farma rozpocznie produkcję czystej energii, która pozwoli zasilić ponad 1,5 mln gospodarstw domowych w Polsce. Natomiast już teraz realizacja tej inwestycji umożliwia tworzenie nowych miejsc pracy.

Równolegle spółki z Grupy ORLEN na początku października uzyskały pięć kolejnych koncesji na budowę morskich farm wiatrowych na Morzu Bałtyckim, na których mogą powstać aktywa o łącznej mocy ok. 5,2 GW. Koncern posiada już łącznie 6 lokalizacji morskich farm wiatrowych o potencjale 6,4 GW.

Zgodnie ze strategią, do końca 2030 roku Grupa ORLEN będzie dysponować odnawialnymi źródłami energii o łącznej mocy ponad 9 GW. Wśród nich znajdą się m.in. morskie i lądowe farmy wiatrowe, fotowoltaika oraz jednostki wytwórcze na biogaz i biometan. W tym czasie koncern będzie też produkować energię z wykorzystaniem małych modułowych reaktorów jądrowych (SMR). W sumie do końca dekady na zielone inwestycje koncern przeznaczy aż 120 mld zł. Wszystko to, wykorzystując synergie oraz potencjał połączonego koncernu multienergetycznego, ma zapewnić Polakom tanią, bezpieczną i czystą energię w przyszłości.

Develia z rekordową sprzedażą mieszkań w III kwartale 2023 r.

Develia na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych sprzedała 2060 lokali w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2023 r., wobec 1225 mieszkań w analogicznym okresie ubiegłego roku, co oznacza wzrost o 68%. W samym III kwartale br. deweloper sprzedał 876 lokali wobec 261 w III kwartale 2022 r., czyli o 236% więcej.

Od początku 2023 r. Develia sprzedała 2060 lokali i miała zawarte także 268 umów rezerwacyjnych, które po podjęciu decyzji przez klientów mogą przekształcić się w umowy deweloperskie w najbliższym okresie.

Mamy za sobą kwartał z najwyższą sprzedażą w historii spółki. Sukcesywnie zwiększamy nasz udział w rynku i umacniamy się w czołówce deweloperów. Od kilku miesięcy obserwujemy zdecydowaną poprawę sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Niewątpliwie czynnikiem wspierającym popyt jest program „Bezpieczny Kredyt 2%, natomiast widzimy też powrót do biur sprzedaży pozostałych klientów posiłkujących się kredytem oraz wysoką aktywność klientów gotówkowych. Naszym głównym priorytetem na IV kwartał są przekazania i praca nad projektami, które powiększą ofertę na przełomie roku – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

W III kwartale 2023 r. najwięcej mieszkań znalazło nabywców w inwestycjach Aleje Praskie i Krakowska Vita w Warszawie, Orawska we Wrocławiu i Ceglana Park w Katowicach.

W okresie lipiec-wrzesień 2023 r. Develia przekazała 632 lokale wobec 420 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Od początku roku deweloper przekazał 1298 lokali w porównaniu do 626 w tym samym okresie 2022 r., czyli o 107% więcej. Zgodnie z harmonogramem projektów, kumulacja przekazań nastąpi w IV kwartale br., co pozytywnie wpłynie na wyniki Develii za 2023 r.

W lipcu br. Develia nabyła 100% udziałów polskich spółek zależnych od Nexity, francuskiej firmy deweloperskiej. Na dzień zakupu Nexity posiadała w Polsce ok. 1400 lokali na różnych etapach budowy oraz bank ziemi na poziomie ok. 2100 lokali. Ponadto Nexity zawarło umowy przedwstępne nabycia gruntów umożliwiających realizację kolejnych ok. 2300 mieszkań. Po przejęciu spółek Nexity bank gruntów Develii wynosi ok. 10 tys. lokali.

Creotech Instruments z ceną emisyjną w ofercie Akcji Serii J ustaloną na 150,00 PLN

W wyniku zakończenia budowy księgi popytu w ramach oferty Akcji Serii J producenta satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, cena emisyjna jednej Akcji Serii J została ustalona na 150,00 PLN. Creotech Instruments zamierza zaoferować wybranym inwestorom 396.557 akcji zwykłych na okaziciela Serii J. W przypadku objęcia wszystkich oferowanych Akcji Serii J po ustalonej cenie emisyjnej wielkość oferty brutto wyniesie około 60 mln PLN.

Zgodnie z harmonogramem zakończyliśmy proces budowy księgi popytu i Zarząd Spółki podjął decyzję o skierowaniu do inwestorów ofert objęcia łącznie 396.557 Akcji Serii J po cenie emisyjnej 150,00 PLN każda akcja. Pozyskanie środków w takiej wielkości istotnie przyspieszy nasz rozwój i w połączeniu z realizacją w najbliższych latach inwestycji Spółki w strategiczne obszary obejmujące przede wszystkim: rozbudowę portfolio produktowego, zwiększenie zdolności produkcyjnych i wzmocnienie działu sprzedażowego, przyczyni się do osiągnięcia przez Creotech Instruments pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiejkomentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W lipcu br. Creotech Instruments przedstawił strategię finansowania projektów kosmicznych. Zgodnie z przedstawioną strategią, w celu osiągnięcia pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych, Spółka zamierza zrealizować w kolejnych latach szereg inwestycji wzmacniając m.in. trzy strategiczne obszary: rozbudowę portfolio produktowego, w tym przeskalowanie autorskiej platformy HyperSat do 200 kg, zwiększenie zdolności produkcyjnych, w tym rozwój i doposażenie zaplecza produkcyjnego oraz laboratoryjnego, a także rozbudowę działu sprzedażowego, w tym podwojenie dedykowanego zespołu i intensyfikacja działań nakierowanych na budowę globalnej rozpoznawalności Creotech Instruments.

Zaplanowane inwestycje mają zostać sfinansowane ze środków pozyskanych z emisji Akcji Serii J (pomniejszonych o koszty tej emisji) w proporcji około 60%-70% środków na rozbudowę portfolio produktowego, około 15%-25% środków na zwiększenie zdolności produkcyjnych i około 15%-20% środków na wzmocnienie działu sprzedażowego. Wskazane powyżej proporcje mają charakter wstępny i szacunkowy, a także mogą podlegać zmianom na późniejszym etapie w zależności od m.in. sytuacji w sektorze, warunków makroekonomicznych, pozyskanych przez Spółkę kontraktów i harmonogramu realizowanych projektów.

Wybrani czterej akcjonariusze Creotech Instruments posiadający łącznie ok. 50,2% akcji Spółki, tj. Pan Grzegorz Brona, Pani Katarzyna Kubrak, Pan Paweł Kasprowicz i Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. zawarli (28 września 2023 r. w przypadku Agencji Rozwoju Przemysłu S.A.) lub zawrą (w przypadku pozostałych akcjonariuszy) w dniu 13 października 2023 r. lub w zbliżonym terminie umowy typu lock-up, zgodnie z którymi zobowiążą się, że w okresie do dnia 31 lipca 2024 r. nie będą rozporządzać, w tym m.in. zbywać, posiadanych akcji bez uzyskania zgody wskazanych w umowie lock-up Menadżerów Oferty, z zastrzeżeniem typowych wyjątków od zakazu rozporządzania akcjami określonych w umowach lock-up. Ponadto umowy lock-up, które zostaną w przyszłości zawarte przez trzech ww. akcjonariuszy Spółki będą przewidywały wyjątek umożliwiający zbycie przez każdego z nich nie więcej niż 30.000 akcji Spółki po dniu 31 stycznia 2024 r., m.in. pod warunkiem przeznaczenia środków pozyskanych ze sprzedaży takich akcji w pierwszej kolejności na rozliczenie i spłatę wierzytelności danego akcjonariusza wobec Agencji Rozwoju Przemysłu S.A., a także pod warunkiem, że sprzedaż akcji zostanie przeprowadzona z zachowaniem pozostałych warunków szczegółowo określonych w umowach lock-up. Jednocześnie akcje posiadane przez Pana Grzegorza Kasprowicza (stanowiące łącznie ok. 9,7% wszystkich akcji Spółki) pozostają objęte zobowiązaniem lock-up wynikającym z umowy akcjonariuszy Spółki do dnia 12 października 2024 r.

W procesie oferty Akcji Serii J Spółkę wspiera cc group – stały doradca IR oraz doradca finansowy, a Menadżerami Oferty są Pekao Investment Banking S.A., Trigon Dom Maklerski S.A. oraz Bank Polska Kasa Opieki S.A. – Biuro Maklerskie Pekao.

Zastrzeżenia prawne

Niniejsza publikacja ma charakter wyłącznie informacyjny i nie służy w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, promowaniu oferty, emisji i subskrypcji Akcji Serii J i nie jest materiałem promocyjnym ani reklamą, w rozumieniu art. 22 Rozporządzenia UE 2017/1129 („Rozporządzenie Prospektowe„), przygotowanym lub opublikowanym przez Spółkę na potrzeby promowania Akcji Serii J lub ich subskrypcji albo zachęcania, bezpośrednio lub pośrednio, do ich objęcia. Spółka nie opublikowała dotychczas jakichkolwiek materiałów mających na celu promocję Akcji Serii J lub ich subskrypcji.

Niniejsza publikacja nie stanowi prospektu ani jakiegokolwiek innego memorandum lub dokumentu informacyjnego ani ofertowego. W związku ze sprawami będącymi przedmiotem niniejszej publikacji nie będzie udostępniany prospekt a sporządzenie takiego prospektu nie jest wymagane zgodnie z Rozporządzeniem Prospektowym. Niniejsza publikacja nie zawiera ani nie stanowi oferty sprzedaży ani objęcia papierów wartościowych ani zaproszenia do złożenia oferty nabycia papierów wartościowych lub zachęty/rekomendacji do nabycia papierów wartościowych, w tym nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia w sprawie nadużyć na rynku (Rozporządzenie (UE) nr 596/2014) oraz Rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2016/958 z dnia 9 marca 2016 uzupełniającego Rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku oraz w żadnych okolicznościach nie stanowi podstawy do podejmowania decyzji o nabyciu papierów wartościowych Spółki.

Akcje Serii J nie były i nie będą przedmiotem rejestracji, zatwierdzenia lub notyfikacji zgodnie z przepisami Rozporządzenia Prospektowego lub Amerykańskiej Ustawy o Papierach Wartościowych z 1933 r., ze zmianami („Amerykańska Ustawa o Papierach Wartościowych”) i nie mogą być oferowane ani sprzedawane poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej (w tym na terenie innych państw Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki), chyba że w danym państwie taka oferta lub sprzedaż mogłaby zostać dokonana zgodnie z prawem, bez konieczności spełnienia jakichkolwiek dodatkowych wymogów prawnych przez Spółkę i jej doradców. Każdy inwestor zamieszkały bądź mający siedzibę poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej powinien zapoznać się z właściwymi przepisami prawa polskiego oraz przepisami praw innych państw, które mogą się do niego stosować w tym zakresie.

Niniejsza publikacja nie jest przeznaczona do rozpowszechniania ani wykorzystywania przez żadną osobę lub podmiot w jakiejkolwiek jurysdykcji, gdzie takie rozpowszechnienie lub wykorzystywanie byłoby sprzeczne z miejscowymi przepisami prawa lub innymi regulacjami, lub które kreowałyby obowiązek w zakresie autoryzacji, notyfikacji, zezwolenia lub innych wymogów wynikających z odpowiednich przepisów. Rozpowszechnianie niniejszej publikacji oraz innych informacji z nią związanych może być ograniczone przepisami prawa, a osoby, które wejdą w posiadanie jakiegokolwiek dokumentu lub innych informacji, o których mowa w niniejszym materiale, powinny zasięgnąć informacji o takich ograniczeniach oraz je przestrzegać. Nieprzestrzeganie wspomnianych ograniczeń może stanowić naruszenie przepisów prawa dotyczących papierów wartościowych w danej jurysdykcji. W niektórych jurysdykcjach rozpowszechnianie niniejszej publikacji może być niezgodne z prawem.

NINIEJSZA PUBLIKACJA NIE JEST PRZEZNACZONA DO ROZPOWSZECHNIANIA, BEZPOŚREDNIO LUB POŚREDNIO W DO STANÓW ZJEDNOCZONYCH AMERYKI (W TYM TERYTORIÓW ZALEŻNYCH I POSIADŁOŚCI ZAMORSKICH STANÓW ZJEDNOCZONYCH I DYSTRYKTU KOLUMBII), AUSTRALII, KANADY, JAPONII LUB RPA LUB JAKIEJKOLWIEK INNEJ JURYSDYKCJI, W KTÓREJ TAKIE DZIAŁANIE STANOWIŁOBY NARUSZENIE ODPOWIEDNICH PRZEPISÓW W DANEJ JURYSDYKCJI ORAZ Z ZASTRZEŻENIEM OKREŚLONYCH WYJĄTKÓW, AKCJE SPÓŁKI NIE MOGĄ BYĆ OFEROWANE ANI SPRZEDAWANE W TAKICH JURYSDYKCJACH ANI TEŻ NA RZECZ LUB NA RACHUNEK OBYWATELI STANÓW ZJEDNOCZONYCH, AUSTRALII, KANADY, JAPONII LUB RPA LUB OSÓB POSIADAJĄCYCH MIEJSCE STAŁEGO ZAMIESZKANIA LUB SIEDZIBĘ W TYCH KRAJACH.

Niniejsza publikacja nie stanowi zaproszenia do gwarantowania, składania zapisów ani innego nabycia lub zbycia jakichkolwiek papierów wartościowych w jakiejkolwiek jurysdykcji. Niniejsza publikacja nie stanowi rekomendacji dotyczącej decyzji inwestora odnośnie do oferty Akcji Serii J. Każdy inwestor lub potencjalny inwestor powinien przeprowadzić swoje własne badanie, analizę i ocenę działalności i danych opisanych w niniejszej publikacji oraz publicznie dostępnych informacji. Cena i wartość papierów wartościowych może zarówno wzrastać, jak i spadać. Wyniki z przeszłości nie stanowią wskazówki co do wyników w przyszłości.

Birkenstock na giełdzie: czy powtórzy sukces Crocsów?

  • 10 największych globalnych marek obuwniczych odnotowało łączny wzrost cen akcji o 387 proc. w ciągu ostatniej dekady, w porównaniu do 155 proc. wzrostu indeksu S&P 500. 
  • Marki obuwnicze Deckers (685 proc.) i niegdyś nielubiane Crocs (546 proc.) przewodzą stawce.
  • Niektóre z ostatnich debiutów giełdowych obuwia zakończyły się niepowodzeniem, w tym Dr Martens i Allbirds.

Dla wszystkich inwestorów indywidualnych rozważających Birkenstock przed przyszłotygodniowym, hitowym IPO, analiza eToro może ujawnić, że inwestowanie w największe światowe marki obuwnicze może okazać się lukratywną rozrywką.

Platforma tradingowa i inwestycyjna eToro przyjrzała się wynikom cen akcji 10 największych firm związanych z obuwiem [patrz: Tabela 1] na świecie i odkryła, że cena ich akcji wzrosła łącznie o 387 proc. w ciągu ostatniej dekady (w oparciu o indeks ważony równomiernie). To ponad dwa razy więcej niż 10-letnie zwroty z indeksu S&P 500 (155 proc.).

Jednak ostatnie IPO dla popularnych firm obuwniczych, spadły – Allbirds odnotował spadek o 96 proc. od debiutu giełdowego w 2021 r., a Dr Martens – również notowany w 2021 r. – spadł o 64 proc. Szwajcarska marka obuwnicza On Holding, która weszła na giełdę w 2021 r., poradziła sobie lepiej, spadając o 27 proc. od czasu debiutu, ale o 60 proc. w tym roku.

Birkenstock ma wejść na giełdę w przyszłym tygodniu i celuje w wycenę 10 miliardów dolarów, co uczyniłoby ją piątą co do wielkości marką obuwniczą na świecie pod względem kapitalizacji rynkowej.

Ben Laidler, Strateg rynków globalnych eToro, powiedział: Marka Birkenstock stała się niemal synonimem Niemiec i jest wiele emocji związanych z tym IPO. Nasze badania sugerują, że ten szum może być uzasadniony, ponieważ największe światowe marki obuwnicze w przeszłości nagradzały inwestorów. Dane wskazują jednak również na konieczność długoterminowego skupienia się na dywersyfikacji, ponieważ niektóre marki generują duże zyski dopiero kilka lat po wejściu na giełdę, a niektóre z ostatnich ofert obuwia zmagały się z trudnościami.

Najcenniejszy na świecie producent obuwia Nike odnotował wzrost ceny akcji o 160 proc. w ciągu ostatnich 10 lat, przy skromniejszym wzroście o 12 proc. w ciągu ostatnich pięciu lat. Niemieccy giganci Adidas i Puma również odnotowali znaczne wzrosty cen akcji w ciągu ostatniej dekady, odpowiednio o 105 proc. i 171 proc.

Być może jednak, bardziej godne uwagi dla inwestorów rozważających IPO niemieckiej kultowej marki Birkenstock są wyniki cen akcji Crocs. Przez lata nie ciesząca się sympatią i postrzegana przez niektórych jako niemodna, popularność Crocs eksplodowała w ostatnich latach, a cena akcji spółki wzrosła o 318 proc. w ciągu zaledwie pięciu lat i 546 proc. w ciągu dekady, przy czym tylko Deckers osiągnął lepsze wyniki (685 proc.).

Wśród dziesięciu największych marek związanych z obuwiem, tylko VF Corporation, której marki obejmują Timberland i Vans, odnotowała 10-letni spadek cen akcji, spadając o 65 proc.

Ben Laidler dodaje: Historie Birkenstocków i Crocsów nasuwają na myśl naturalne porównania, ponieważ obie marki w ostatnich latach przeszły z obrzeży mody do głównego nurtu, a Birkenstock z pewnością będzie miał nadzieję, że po wejściu na giełdę będzie mógł cieszyć się taką samą trajektorią cen akcji jak Crocs. Jednak obraz w tej branży nie jest różowy, a konsumenci często są kapryśni. Jak pokazują nasze badania, niektóre popularne marki, takie jak Dr Martens i Allbirds, nie spełniły oczekiwań po wejściu na giełdę.

Tabela 1: Pokazuje 10-letnie wyniki cen akcji dziesięciu największych globalnych marek obuwniczych

Spółka Rok wejścia na giełdę Kapitalizacja rynkowa (mld USD) Kurs akcji od początku roku Kurs akcji w ciągu 5 lat Wyniki cen akcji – 10 lat
Nike 1980 144.7 -19% 12% 160%
Adidas 1995 30.1 29% -23% 105%
Deckers 1993 13.5 30% 344% 685%
Li Ning 2004 10.7 -51% 345% 495%
Puma 1986 9.3 6% 37% 171%
On holding 2021 8.3 52% N/A N/A
Skechers 1999 7.6 17% 79% 372%
VF Corporation 1951 6.4 –40% -81% -65%
Asics 1999 6.1 77% 209% 205%
Crocs 2006 5.4 -19% 318% 546%
Koszyk marek obuwniczych eToro N/A N/A 3% 124% 387%
S&P 500 N/A N/A 12% 47% 155%

Źródło: Refinitiv na dzień 2 października 2023 r.

*Wyniki osiągnięte w przeszłości nie są wyznacznikiem przyszłych wyników.

Lokum Deweloper: sprzedaż w III kwartale 2023 r. o 90% wyższa niż rok wcześniej

Grupa Lokum Deweloper, należąca do czołowych deweloperów działających na dolnośląskim i małopolskim rynku nieruchomości, w III kwartale br. odnotowała znacznie wyższe wyniki sprzedaży niż w analogicznym okresie 2022 r. Od lipca do września br. deweloper podpisał 196 umów przedwstępnych i deweloperskich, co stanowi poprawę o 90% r/r.

Lokum Deweloper, oferujący mieszkania o podwyższonym standardzie, w samym III kwartale 2023 r. objął umowami deweloperskimi i przedwstępnymi 196 lokali: 146 we Wrocławiu oraz 50 w Krakowie. Z końcem września Grupa miała też zawarte 52 umowy rezerwacyjne (+86% r/r). W okresie od 1 stycznia do 30 września 2023 r. deweloper podpisał 558 umów deweloperskich i przedwstępnych, co stanowi poprawę raportowanego wyniku o 99% w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej.

Na przestrzeni pierwszych trzech kwartałów tego roku Grupa rozpoznała w wyniku 366 mieszkań (+34% r/r): 189 we Wrocławiu i 177 w Krakowie. W samym III kwartale br. Lokum Deweloper przekazał klientom 135 lokali, o 26% mniej niż rok wcześniej, co ma związek z harmonogramem realizacji poszczególnych etapów inwestycji.

Od początku 2023 r. do końca września deweloper zrealizował potencjał rozpoznań w 66%, na co składa się 858 lokali, które zostały rozpoznane lub są objęte umowami deweloperskimi, przedwstępnymi bądź rezerwacyjnymi.

– Od początku roku doświadczamy dużej poprawy nastrojów na rynku. Cieszy nas lepsza sytuacja finansowa naszych klientów, która pomimo rosnących cen pozwala im realizować odłożone w czasie potrzeby mieszkaniowe. Na przestrzeni trzech kwartałów notujemy dzięki temu stabilną sprzedaż na poziomie dwukrotnie wyższym niż w zeszłym, kryzysowym roku. Obawy klientów budzi jednak coraz szybciej malejąca oferta mieszkań na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, co w konsekwencji prowadzi do dynamicznego wzrostu ich cen. Szczególnie widoczne jest to w Krakowie. I nic w tym dziwnego, zważywszy na niską sprawność w wydawaniu pozwoleń na budowę przez tamtejszy magistrat. Im mniej nowych inwestycji na rynku, tym większy wpływ na cenę mieszkań ma rynek wtórny, gdzie ceny dyktowane są nie przez pryzmat ponoszonych kosztów – jak to jest w przypadku deweloperów – a przez apetyt sprzedających. Aby spowolnić wzrost cen mieszkań recepta wydaje się oczywista – należy przyspieszyć uchwalanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, wydawanie decyzji środowiskowych i pozwoleń na budowę dla nowych inwestycji, o czym winni myśleć odpowiedzialni włodarze miasta. We Wrocławiu dostrzegamy istotną zmianę w rozumieniu tej sytuacji. Bez odpowiedniej oferty mieszkaniowej metropolie przestaną się rozwijać, bo nie będzie możliwe sprowadzenie nowych przedsiębiorstw bez zapewnienia oferty mieszkaniowej dla ich przyszłych pracowników. Dlatego coraz chętniej odpowiedzialne samorządy sięgają po dostępne narzędzia w tym zakresie – w tym specustawę mieszkaniową, dzięki której w krótkim czasie w istotny sposób można poprawić sytuację na lokalnym rynku mówi Bartosz Kuźniar, prezes Lokum Deweloper.

Na koniec III kwartału br. deweloper miał w ofercie 469 mieszkań, w tym 220 w inwestycjach zakończonych. Ostatniego dnia września Grupa prowadziła budowy obejmujące 487 lokali.

Lokum Deweloper dysponuje bogatym bank ziemi, który poza inwestycjami w budowie obejmuje powierzchnię 75 ha, co pozwala na realizację blisko 12 tys. lokali.

Międzynarodowe holdingi spółek będą pozbawiane zwolnienia z CIT

Przy wypłacie dywidendy i należności odsetkowych na rzecz zagranicznej spółki firma, która je wypłaca ma obowiązek zweryfikować kto jest beneficjentem rzeczywistym płatności. Przede wszystkim musi sprawdzić czy podatek dochodowy zostanie zapłacony na terytorium UE. Jeśli nie, zobowiązana jest pobrać 19% lub 20% podatek u źródła (WHT).

Spółki muszą weryfikować dopuszczalność niepobrania podatku u źródła

Spółki wypłacające zyski kapitałowe zagranicznym podmiotom muszą sprawdzać, czy trafiają one do beneficjenta rzeczywistego tej płatności oraz w jaki sposób odbiorca zostanie opodatkowany. Tak orzekł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 31 stycznia 2023 r. (w sprawie II FSK 1588/20). To stanowisko NSA kształtuje linię orzeczniczą sądów niekorzystną dla holdingów spółek zagranicznych, wykorzystujących międzynarodowe struktury organizacyjne w swojej działalności.

Konstrukcja holdingu spółek zagranicznych bez CIT i podatku u źródła

Polska spółka z o.o., działająca w ramach międzynarodowego holdingu spółek, stała na stanowisku, że jest zwolniona z obowiązku poboru zryczałtowanego podatku dochodowego od osób prawnych przy wypłacie dywidendy i odsetek na rzecz cypryjskiej spółki holdingowej. Jedynym udziałowcem spółki na Cyprze jest spółka z siedzibą na Wysypie Guernsey. Dzięki konstrukcjom odpowiednich umów w sprawie unikania podwójnego opodatkowania, cypryjska spółka nie płaciła CIT na Cyprze, a przy wypłacie należności do swojego jedynego udziałowca na Guernsey nie musiała pobierać podatku u źródła.

Zgodnie z art. 21 ust. 3c ustawy o CIT, zwolnienie z podatku dochodowego co do wypłacanych należności ze źródła położonego na terytorium RP w ramach holdingu spółek ma zastosowanie pod warunkiem, że zagraniczna spółka holdingowa, będąca beneficjentem rzeczywistym należności, nie korzysta ze zwolnienia z opodatkowania podatkiem dochodowym od całości swoich dochodów, bez względu na źródło ich osiągania.

Wypłata dywidendy przez polską spółkę nie podlega opodatkowaniu na Cyprze

Polskie organy podatkowe ustaliły, że taka konstrukcja holdingu spółek sprawia, że wypłata dywidend i odsetek nie zostanie opodatkowana ani podatkiem dochodowym ani podatkiem u źródła na obszarze Unii Europejskiej. Według oświadczeń spółki cypryjskiej to ona jest beneficjentem rzeczywistym wypłacanych przez polską spółkę z o.o. dywidend i odsetek. Pełnomocnik polskiej firmy argumentował, że cypryjska spółka spełnia przesłanki do objęcia zwolnieniem z CIT w Polsce, określonym w art. 22 ust. 4 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Zgodnie z prawem cypryjskim, dywidendy uzyskane przez udziałowca od polskich spółek są zwolnione z podatku dochodowego na Cyprze pod warunkiem, że spółki te nie ujmą wypłaconych dywidend w swoich kosztach uzyskania przychodu.

Polska spółka była przekonana, że jako płatnik przy stosowaniu zwolnienia i niepobieraniu podatku u źródła nie musi badać kto jest rzeczywistym właścicielem po stronie odbiorcy płatności, jak i tego, czy faktycznie jest zwolniony w całości z opodatkowania w kraju swojej rezydencji.

Organy ustaliły, że kto inny jest beneficjentem

Organy ustaliły jednak, że działalność cypryjskiej spółki finansowana jest przez jedynego udziałowca – spółkę z Wyspy Guernsey. W rzeczywistości więc to nie spółka na Cyprze, a z Guernsey jest beneficjentem rzeczywistym wypłacanych udziałów w zyskach, bowiem to do niej trafiają należności od spółek zależnych, w tym od polskiej spółki z o.o. To ona posiada wykwalifikowaną kadrę zarządzającą, złożoną z 10-osobowej rady dyrektorów, która to podejmuje strategiczne decyzje w holdingu spółek. A Polska nie ma podpisanej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania z Wyspą Guernsey.

W oparciu o polskie przepisy, podatek dochodowy od osiąganych na terytorium RP dochodów z odsetek przez zagraniczne spółki wynosi 20% ich wartości, a z tytułu udziału w zyskach kapitałowych 19%. Za jego pobranie odpowiedzialny jest płatnik, czyli spółka, która te odsetki i dywidendy wypłaca.

Podatek dochodowy od zysków kapitałowych musi zostać zapłacony na terytorium UE

W wyroku z 5 lipca 2023 r. na rozstrzygnięcie NSA powołał się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie. Powtórzył za NSA, że celem unijnej dyrektywy 2011/96/UE w sprawie wspólnego systemu opodatkowania mającego zastosowanie w przypadku spółek dominujących i spółek zależnych różnych państw członkowskich jest zwolnienie dywidendy i innych form podziału zysku wypłacanych przez spółki zależne spółkom dominującym od podatków potrącanych u źródła dochodu i wyeliminowanie podwójnego opodatkowania na poziomie spółki dominującej. Niezgodna z tym celem jest okoliczność nieopodatkowania wypłaty dywidendy wypłaconej spółce z państwa członkowskiego UE lub EOG, która nie będąc jej beneficjentem rzeczywistym jedynie pośredniczy w przekazaniu dywidendy kolejnej spółce mającej siedzibę w raju podatkowym. Nie dochodzi wtedy bowiem do eliminacji podwójnego opodatkowania, a do podwójnego nieopodatkowania źródła dochodu. Obarczenie spółki wypłacającej dywidendę obowiązkiem zweryfikowania statusu jej odbiorcy służy zapobieganiu nadużywania przepisów o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Mechanizmy unijnej dyrektywy nie mogą być wykorzystywane niezgodnie z ich celem. Jak ocenił NSA, słuszne są więc polskie przepisy, które przy poborze podatku u źródła (WHT) warunkują możliwość zastosowania zwolnienia z WHT od dochowania przez płatnika należytej staranności poprzez sprawdzenie czy odbiorcą należności jest jej beneficjent rzeczywisty. Dopuszczalne jest skorzystanie z tej preferencji podatkowej w sytuacji, gdy wypłata dywidendy odbywa się tylko do pośrednika, który przekazuje ją do rzeczywistego beneficjenta, pod warunkiem, że beneficjent ten ma siedzibę na terytorium UE lub EOG. Jeśli bowiem beneficjentem okaże się spółka z rezydencją spoza UE, zwolnienie wypłaty dywidendy z opodatkowania w unijnym państwie jej źródła sprawiłoby, że w ogóle nie zostałaby ona opodatkowana na terytorium UE. Wyspa Guernsey do UE nie należy.

Podsumowanie

Kolejny raz administracja skarbowa przerzuca na właścicieli firm obowiązek szczegółowego dochodzenia w jaki sposób ich zagraniczny partner rozliczy otrzymaną dywidendę ze swoim fiskusem. Przede wszystkim jednak taki kierunek linii orzeczniczej sądów i stanowiska organów podatkowych sprawi, że możliwość skorzystania przez przedsiębiorców zgrupowanych w holdingach zagranicznych spółek z przewidzianego w przepisach zwolnienia podatkowego stanie się fikcją. A wymogi, jakich spełnienia od spółek oczekują organy i sądy by skorzystać ze zwolnienia nie wynikają z przepisów. Wręcz przeciwnie, są sprzeczne z unijną dyrektywą w sprawie wspólnego systemu opodatkowania holdingów. Pozbawianie przedsiębiorców ulg, podczas gdy rosną inne daniny i ciężary publicznoprawne, koszty zatrudnienia i ubezpieczeń społecznych, może zniechęcić zagranicznych i krajowych inwestorów do prowadzenia tu biznesu. A to przyniesie odwrotny skutek do zakładanego przez fiskusa zwiększenia wpływów podatkowych.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

SatRev wyniesie w 2024 r. dedykowanego satelitę dla TelePIX

Wrocławska spółka z sektora kosmicznego, SatRev podpisała umowę z południowokoreańską firmą TelePIX. Spółka opracuje w ramach kontraktu 10 kilogramowego satelitę 6U zawierającego na pokładzie instrument optyczny AI firmy TelePIX. Wyniesienie satelity planowane jest na 2024 r.

TelePIX jest wiodącym koreańskim dostawcą rozwiązań elektrooptycznego obrazowania o wysokiej rozdzielczości do obserwacji powierzchni Ziemi, a także oprogramowania i usług analizy dużych zbiorów danych obrazów satelitarnych oraz funkcjonowania stacji naziemnych. Kontrakt podpisany jest w ramach programu satelitarnego TelePiX Blue Carbon AI. SatRev wraz z TelePiX wspólnie opracują dedykowanego satelitę na bazie opracowanej przez SatRev platformy ScopeSat oraz opracowanego przez TelePiX instrumentu optyczny średniej rozdzielczości (GSD 3.8@500km Panchromatyczny) oraz pierwszego na świecie pokładowego porcesora (OBP) przeznaczonego do wykorzystania przez algorytm monitorujący AI „blue carbon”. Projekt zakłada opracowanie platformy, integrację i wyniesienie oraz operowanie satelitą.

Porozumienie zawiera także umowę licencyjną na zdjęcia wykonane przez satelitę, dzięki czemu współpraca zaowocuje płynnym dostępem do obrazowania południowo-koreańskiego partnera dla klientów w Unii Europejskiej.

W projekcie zostaną wykorzystane opracowane już przez nas rozwiązania takie jak technologie stworzone w celu obsługi rewolucyjnego rozkładanego instrumentu optycznego DeploScope oraz wiele innych modułów stosowanych już w naszych satelitach operujących na orbicie. Jest to też szansa na opracowanie nowych rozwiązań, co daje nam także perspektywę na dalszą współpracę zarówno z TelePIX jak i innymi partnerami – deklaruje Grzegorz Zwoliński, założyciel i Prezes SatRev.

W razie powodzenia misji przewidywana jest dalsza współpraca zakładająca opracowanie kolejnych satelitów w podobnych gabarytach. W dalszej perspektywie możliwa jest wspólny rozwój platformy o wielkości 16U w celu integracji jeszcze większego instrumentu optycznego.

Propav Infraestructuras i KUKE podpisały umowę o współpracy

Polska agencja wsparcia eksportu KUKE i Propav Infraestructuras, międzynarodowa firma specjalizująca się w rozwoju infrastruktury na rynkach Afryki i Ameryki Południowej, podpisały porozumienie o współpracy, które umożliwi polskim eksporterom włączenie się w łańcuchy dostaw w ramach globalnych projektów koncernu. To pierwsza tego typu umowa w historii KUKE.

Wychodzenie na zagraniczne rynki i samodzielne poszukiwanie na nich odbiorców to dla małych i średnich firm zadanie trudne, kosztowne i obarczone ryzykiem. Skorzystanie ze wsparcia doświadczonego partnera biznesowego sprawi, że znacznie rosną szanse na zdobycie atrakcyjnych kontraktów i rozpoczęcie bądź wzmocnienie międzynarodowej ekspansji.

KUKE nie tylko ubezpiecza należności handlowe, inwestycje i zapewnia finansowanie polskim i zagranicznym przedsiębiorcom, ale też pomaga im znajdować biznesowe okazje, by mogły szybciej się rozwijać.

Temu służy nasz program Shop in Poland. Globalne podmioty, najczęściej generalni wykonawcy, zgłaszają nam informacje o zapotrzebowaniu na produkty czy usługi niezbędne w realizowanych przez nie przedsięwzięciach. My przekazujemy to polskim firmom, które zgłosiły nam zainteresowanie skorzystaniem z takich możliwości. Później pozostaje tylko uzgodnienie warunków kontraktu między stronami. A my w tym czasie organizujemy finansowanie projektu i dbamy o to, by polski dostawca na pewno otrzymał zapłatę. Propav Infraestructuras to ceniony ekspert od rynków wschodzących i pierwszy zagraniczny podmiot, z którym KUKE sformalizowała współpracę w ramach programu Shop in Poland”– mówi prezes KUKE Janusz Władyczak.

Dzięki porozumieniu polscy eksporterzy będą mogli w łatwy sposób szukać możliwości dołączenia jako dostawcy do projektów realizowanych przez Propav Infraestructuras.

Umowa wyznacza początek strategicznego sojuszu, który – jesteśmy pewni – przyniesie obopólne korzyści. Widzimy mnóstwo możliwości zaangażowania w nasze projekty polskich eksporterów. Koncentrujemy się początkowo na inicjatywach związanych z kontynentem afrykańskim, szczególnie w sektorach infrastrukturalnym, kolejowym, energetycznym i wodociągowym. Jesteśmy podekscytowani perspektywą współpracy z KUKE i nie możemy się doczekać realizacji projektów, które przyczynią się do wzrostu gospodarczego i zrównoważonego rozwoju w regionach gdzie jesteśmy aktywni” – dodaje Cristiano Becker Hees, dyrektor ds. strukturyzowania transakcji w Propav Infraestructuras.

Umowa zakłada m.in., że KUKE będzie ułatwiać bezpośrednie kontakty polskich firm z Propav Infraestructuras, by udostępniać oferty współpracy i ich warunki. Pierwszą okazją są wspólne warsztaty dla krajowych eksporterów podczas warszawskiego Forum Biznesu 2023 organizowanego przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu. Strony będą także prowadzić szkolenia i dzielić się z polskimi przedsiębiorcami wiedzą na temat specyfiki rynków afrykańskich, co będzie wsparciem dla internacjonalizacji ich działalności.

Udział polskich dostawców w projektach Propav Infraestructuras umożliwi udzielenie przez KUKE wsparcia w postaci ubezpieczenia od ryzyka politycznego i kredytowego, ułatwiając finansowanie tych przedsięwzięć.

KUKE i Propav Infraestructuras angażują się w realizację inwestycji zagranicznych w zgodzie z zasadami zrównoważonego rozwoju, zapewniając wzrost jakości życia społeczności lokalnych i w poszanowaniu środowiska naturalnego.

Analiza 100 obietnic Koalicji Obywatelskiej na pierwsze 100 dni rządów

Koalicja Obywatelska w „100 konkretach na pierwsze 100 dni rządów” obiecuje demokratyczną Polskę pozbawioną korupcji. Wizja, którą proponuje komitet, obejmuje zmiany podatkowe, udogodnienia dla mam wracających do pracy i ułatwienia dla przedsiębiorców. Ekspert inFakt analizuje obietnice KO dotyczące polskiego systemu podatkowego i konsekwencje, które mogą one nieść dla przedsiębiorców.

W ramach cyklu „inFakt Check – Wybory 2023” eksperci z firmy inFakt analizują obietnice wyborcze pięciu komitetów wyborczych – Polski 2050, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Lewicy. W każdym materiale eksperci biorą pod lupę kwestie dotyczące przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

Niższe podatki, wyższa kwota wolna

Koalicja Obywatelska proponuje obniżkę podatków, w wyniku której osoby zarabiające do 6 tys. zł brutto (także na działalności gospodarczej) i pobierające emeryturę do 5 tys. zł brutto nie będą płaciły podatku dochodowego. Powyższe zostałoby zrealizowanie poprzez zwiększenie kwoty wolnej od podatku z 30 tys. do 60 tys. zł dla podatników rozliczających się według skali podatkowej, w tym dla przedsiębiorców i emerytów.

KO zapowiada również zniesienie podatku od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatku Belki, dla oszczędności i inwestycji, w tym także o wartości do 100 tys. zł notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych powyżej jednego roku. KO postuluje też obniżkę VAT dla sektora usług kosmetycznych (salonów fryzjerskich, kosmetycznych, salonów SPA, gabinetów oferujących usługi manicure, pedicure i depilacji) do 8% i wprowadzenie 0% stawkę VAT na transport publiczny.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakcie: Największą zmianą proponowaną przez Koalicję Obywatelską jest dwukrotne podniesienie kwoty wolnej od podatku. Dzięki temu dochód do 60 tys. zł w ciągu roku nie byłby opodatkowany. Przy stawce 12% da to podatnikom oszczędność w kwocie 7 200 zł rocznie. Trzeba jednak pamiętać, że kwota wolna dotyczy wyłącznie skali podatkowej, czyli m.in. umów o pracę i zlecenie, ale także działalności gospodarczej rozliczanej w tej formie. Przy takiej konstrukcji prawa pracownicy zarabiający do ok. 6 080 zł brutto miesięcznie i emeryci z emeryturą do kwoty 5 tys. zł nie zapłaciliby podatku. W mojej ocenie w takim modelu wystąpi duża progresywność. Pierwsze 60 tys. zł byłoby nieopodatkowane. Dochód do 120 tys. zł byłby opodatkowany stawką 12%. Po przekroczeniu 120 tys. zł stawka podatku nagle wzrastałaby do 32%. Warte rozważenia byłoby wprowadzenie pomiędzy stawką 12% a 32% pośredniej wartości, np. 20%. To spowodowałoby łagodniejsze przejście przez kolejne etapy obciążenia podatkiem. Przykładowo dla dochodu 15 tys. zł miesięcznie, w pierwszym progu podatek wynosi 1 800 zł, a dla stawki 32% jest to aż 4 800 zł. Nagle pensja jest niższa o 3 tys. zł.

Kolejna propozycja KO to zniesienie, pod pewnymi warunkami, podatku Belki. Komitet proponuje wprowadzenie kwoty wolnej od opodatkowania tą daniną w wysokości 100 tys. zł, ale pod warunkiem trzymania oszczędności na lokacie co najmniej przez rok. W programie partii znajdują się też obietnice obniżki podatku VAT w branży beauty, którą odczują klienci indywidualni. Z kolei wprowadzenie 0% podatku VAT na transport publiczny może zwiększyć dostępność tego sposobu przemieszczania się.

Przedsiębiorczość: Kasowy PIT i wakacje od składek

Koalicja Obywatelska chce wspierać przedsiębiorczość, zarówno wśród młodych, jak i starszych obywateli. Jedną z jej propozycji jest wprowadzenie tzw. kasowego PIT, czyli zasady, według której przedsiębiorcy zapłacą podatek dochodowy dopiero po otrzymaniu środków z tytułu zapłaconej faktury. Kolejna obietnica dotyczy „urlopu dla przedsiębiorców”. Osoby prowadzące działalność gospodarczą byłyby zwolnione z płacenia składek na ubezpieczenie społeczne przez jeden miesiąc, a świadczenie za czas urlopu wynosiłoby połowę kwoty płacy minimalnej. KO chce również ograniczyć czas kontroli skarbowych mikroprzedsiębiorców do 6 dni w skali roku.

 – Wprowadzenie kasowego PIT-u wpłynęłoby na płynność przedsiębiorców, ale powstaje pytanie, ilu z nich korzystałoby z tego rozwiązania. Dziś mamy podobne rozwiązanie w VAT, jednak niewielu przedsiębiorców z niego korzysta. Może zamiast kasowego PIT-u warto zastanowić się nad zmianą w uldze na złe długi, która pozwala odzyskać podatek od niezapłaconych faktur. Żeby móc korzystać z tej ulgi, trzeba spełnić konkretne warunki, m.in. faktura, której dotyczy ulga, nie mogła zostać jeszcze zapłacona, zarówno wierzyciel jak i dłużnik mają status czynnych podatników VAT oraz od dnia wystawienia niezapłaconej faktury nie minęły trzy lata. Moim zdaniem warto byłoby zlikwidować te kryteria i zostawić tylko warunek braku płatności. To rozwiązanie w mojej ocenie byłoby rozsądniejsze.
Zaskakująca jest propozycja wprowadzenia urlopu dla przedsiębiorców. Obecnie opłaty na ZUS bez składki zdrowotnej to około 1 400 zł miesięcznie. Jeśli doliczymy do tego świadczenie w wysokości połowy minimalnego wynagrodzenia, czyli 1 800 zł, da to dla przedsiębiorcy dodatkowe 3 200 zł korzyści  miesięcznie. Program KO nie podaje szczegółów w kwestii warunków korzystania oraz dostępności tego rozwiązania. Co więc z przedsiębiorcami zatrudniającymi pracowników?  – zastanawia się Piotr Juszczyk.

1 500 zł babciowego dla mam

Koalicja Obywatelska ma również propozycję wsparcia dla mam wracających do pracy po urodzeniu dziecka. Partia chce im dawać 1 500 zł tzw. babciowego miesięcznie na opiekę nad dzieckiem.

 – Dodatkowe 1 500 zł na opiekę nad dzieckiem to rozwiązanie, które pozwoli rodzicom na znalezienie opieki dla dzieci i powrót do pracy. Świadczenie miałoby być wypłacane przez 3 lata. W tym czasie rodzice sami mogą zdecydować, czy będą przeznaczać środki na żłobek, opiekunkę czy może inny cel. Jest to ciekawe rozwiązanie, bo daje rodzicom swobodę wyboru. Warto zaznaczyć, że większość mam korzystałaby z tego świadczenia nie dłużej niż przez 2 lata, bo przez rok mamy mają prawo do płatnego urlopu macierzyńskiego tłumaczy ekspert inFakt.

Świadczenia socjalne: Chorobowe płaci ZUS

KO, podobnie jak Polska 2050, proponuje, by zasiłek chorobowy był wypłacany przez ZUS już od pierwszego dnia nieobecności pracownika. Komitet proponuje również wprowadzenie ryczałtowego systemu rozliczania składki zdrowotnej, a także likwidację tej daniny od sprzedaży środków trwałych. KO zapowiada utworzenie bonu opiekuńczego w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia dla aktywnych zawodowo opiekunów osób niesamodzielnych.

 – Przeniesienie wypłaty zasiłku chorobowego od pierwszego dnia choroby pracownika na ZUS byłoby dużym ułatwieniem dla przedsiębiorców. Dziś w sytuacji choroby są oni zobowiązani do wypłaty wynagrodzenia przez pierwsze 33 dni niezdolności do pracy osób poniżej 50. roku życia lub przez pierwsze 14 dni dla osób powyżej 50 lat. Pracodawcy wypłacają pracownikom wynagrodzenie również w czasie urlopu przez 20 lub 26 dni roboczych w roku. Po zsumowaniu tych okresów może się okazać, że pracownik jest nieobecny w firmie przez prawie 3 miesiące, a pracodawca musi nadal wypłacać wynagrodzenie ze swoich środków. Zmiany w sposobie rozliczania składki zdrowotnej wprowadzone w 2022 roku najbardziej odczuli przedsiębiorcy. Składka zdrowotna w 2021 r. po odliczeniu jej od podatku była wydatkiem rzędu 53 zł. Obecnie składka zdrowotna to koszt w wysokość co najmniej 314,10 zł – to najniższa stawka, ale może wynieść dużo więcej, bo nie istnieje górna wysokość tej daniny. Propozycja KO zawiera powrót do zryczałtowanej składki zdrowotnej. Brakuje jednak informacji o tym, czy składka będzie też w części odliczana od podatku, tak jak było to przed zmianą tłumaczy Piotr Juszczyk.

Toyota zdecydowanym liderem polskiego rynku po trzech kwartałach 2023 r.

  • Od początku roku zarejestrowano w Polsce już 67 118 aut osobowych Toyoty
  • Marka ma aż 19,2% udziału w polskim rynku
  • Corolla najpopularniejszym modelem. 18 405 zarejestrowanych egzemplarzy
  • Aygo X, Yaris, Yaris Cross, Corolla, Toyota C-HR, PROACE City oraz Hilux liderami swoich segmentów

Po trzech kwartałach 2023 roku Toyota utrzymuje pozycję lidera polskiego rynku samochodów osobowych. W pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku zarejestrowano już 67 118 aut marki, co jest wynikiem o 21% lepszym niż od stycznia do września 2022 roku. Prawie co piąte nowe auto, które wyjeżdża na polskie drogi w tym roku to Toyota, a 19,2% udziału marki w rynku to wynik o 1,7 p.p. lepszy niż w roku ubiegłym.

W samym wrześniu zarejestrowano 8495 nowych Toyot, to więcej niż dwie kolejne marki razem wzięte. To o ponad trzy tys. egzemplarzy lepszy wynik niż we wrześniu 2022 roku (54% wzrostu). Toyota jest najchętniej wybieraną marką zarówno przez klientów indywidualnych (2458 egzemplarzy, 23% udziału), jak i przez firmy (6037 egzemplarzy, 21,3% udziału).

Corolla najczęściej rejestrowanym autem w 2023 roku

Niezmiennie najpopularniejszym autem osobowym w Polsce jest Toyota Corolla. Japoński kompakt przewodzi liście dziesięciu najczęściej rejestrowanych modeli, na której po trzech kwartałach jest w sumie aż pięć modeli Toyoty. Od stycznia do września z salonów wyjechało już 18 405 egzemplarzy Corolli, co jest wynikiem lepszym od ubiegłorocznego o 14%. W samym tylko wrześniu zarejestrowano 2726 Corolli, która dostępna jest jako hatchback, sedan oraz kombi.

Drugim najpopularniejszym autem w Polsce jest Yaris. W trzech kwartałach zarejestrowano już 11 513 egzemplarzy tego miejskiego hatchbacka. Na czwartym miejscu plasuje się Yaris Cross (9812 egzemplarzy), szóste miejsce zajmuje Toyota C-HR (7602 egzemplarzy), a na dziesiątej lokacie sklasyfikowano model RAV4 (5923 egzemplarzy).

Po dziewięciu miesiącach liderami swoich segmentów jest aż pięć modeli Toyoty. W klasie najmniejszych aut najlepszy wynik uzyskał Aygo X z wynikiem 2550 zarejestrowanych aut. Przełomowy crossover ma aż 33,1% udziału w swoim segmencie. Wśród miejskich aut przewodzi Yaris z 29,5-procentowym udziałem, a Yaris Cross jest najczęściej rejestrowanym przedstawicielem w segmencie B-SUV. Samochód Toyoty ma 23% udziału w swojej klasie. W segmencie C niepodważalna jest dominacja Corolli (27,3% udziału), a w segmencie C-SUV pierwsze miejsce należy do Toyoty C-HR (13,5% udziału).

Toyota Professional z coraz mocniejszą pozycją

Na rynku samochodów dostawczych swoją pozycję umacnia Toyota Professional. Po trzech kwartałach 2023 roku marka ma wynik 5206 zarejestrowanych aut. 52-procentowy wzrost w stosunku do roku ubiegłego jest tym bardziej imponujący, że w tym samym czasie cały rynek samochodów dostawczych powiększył się o 3%. Toyota Professional po dziewięciu miesiącach ma już 11% udziału w tej części rynku (3,5 p.p więcej r/r).

Wrzesień dla dostawczych samochodów Toyoty był szczególnie udany. W dziewiątym miesiącu 2023 roku zarejestrowano 658 aut, czyli aż o 114% więcej niż we wrześniu ubiegłego roku.

Najczęściej rejestrowanym dostawczym modelem Toyoty jest PROACE CITY, który od 2021 roku jest nieprzerwanie liderem segmentu CDV. We wrześniu zarejestrowano 403 egzemplarze tego kombivana, a od początku roku już 2933, co daje modelowi aż 29,4% udziału w segmencie.

Najpopularniejszym pick-upem w Polsce pozostaje Hilux. We wrześniu salony opuściło 146 egzemplarzy tego niezawodnego i wytrzymałego auta. Od początku roku zarejestrowano już 1163 Hiluxów, a model ten ma 41,3% udziału w segmencie pick-upów.

W bardzo konkurencyjnym segmencie MDV miejsce w czołówce utrzymuje model PROACE z 13,6-procentowym udziałem. We wrześniu zarejestrowano 91 egzemplarzy tego vana, od początku roku już 755.

Fala renowacji nieruchomości w Europie

Aż 75 proc. istniejących budynków w Unii Europejskiej jest nieefektywna energetycznie i zgodnie z regulacjami UE będzie wymagać renowacji. Co więcej, wg UE tempo modernizacji nieruchomości powinno być dwukrotnie szybsze niż obecnie, przy czym wciąż jest to znacznie poniżej szybkości zmian zalecanej przez inne czołowe branżowe ośrodki analityczne, takie jak The Buildings Performance Institute Europe. Niedostosowanie się budynku do nowych wymogów niesie ze sobą ryzyko kar dla właściciela oraz utratę konkurencyjności w oczach najemców i inwestorów. W najnowszym raporcie pt. „Europe’s Renovation Wave” eksperci Colliers analizują presję regulacyjną i społeczną, która obecnie napędza modernizację budynków, oraz proaktywne działania, które inwestorzy, właściciele i najemcy podejmują, lub mogą podjąć, aby ich aktywa nie pozostały w tyle w wyścigu o dekarbonizację budownictwa do 2050 roku.

Czynniki rynkowe napędzające falę modernizacji

Według Colliers fala modernizacji zwiększa ryzyko, że niektóre nieruchomości komercyjne staną się przestarzałe, jeśli nie dostosują się do nowych wymogów regulacyjnych i rynkowych. W tym momencie inwestorzy, właściciele i najemcy są w trakcie oceny działań, które muszą podjąć, aby dostosować swoje aktywa i procesy do przepisów UE, długoterminowych celów finansowych oraz własnych zobowiązań w zakresie standardów ESG.

– Obserwujemy wyraźny wzrost aktywności rynkowej w zakresie modernizacji budynków. Zmiany te są napędzane przez ciągłe działania UE i rządy krajowe oraz szerszą presję społeczną. Jednak bardzo istotne są także czynniki rynkowe – w tym dążenie do obniżenia kosztów energii i kosztów pracy – mówi Sam Addison, dyrektor ds. zarządzania projektami korporacyjnymi w dziale usług dla najemców w regionie EMEA, Colliers.

Andrzej Gutowski, Dyrektor ds. ESG Colliers w Polsce
Andrzej Gutowski, Dyrektor ds. ESG Colliers w Polsce

– W Polsce nawet do 70% budynków jest w złym lub bardzo złym stanie technicznym. Rozpoczęcie planowania renowacji i modernizacji jest olbrzymią szansą na oszczędności. Inwestycja w energoefektywność zawsze będzie opłacalna, pytanie jedynie jak szybko się zwróci. Z uwagi na wymogi raportowania śladu węglowego, obowiązujące coraz większą liczbę firm, emisyjność i efektywność nieruchomości stają się jednymi z ważnych parametrów wyboru budynku, warunkującym dostęp do finansowania, czy wpływającym na jej potencjał inwestycyjny – Andrzej Gutowski, dyrektor ds. ESG, Colliers w Polsce.

Zwrot z inwestycji

Analiza Colliers wskazuje, że początkowe koszty poniesione na inwestycje w modernizację, mogą w dłuższej perspektywie zaowocować wzrostem czynszów i wartości nieruchomości. Eksperci firmy szacują, że jeśli zostaną wprowadzone znaczące modyfikacje w zakresie oszczędności energii, średni potencjalny wzrost wartości nieruchomości może wynieść 10 proc. poprzez uzyskanie dodatkowego „czynszu energetycznego”, bez dodatkowych kosztów po stronie najemcy.

Przykładem firm, które już teraz czerpią korzyści z proaktywnych strategii modernizacji w swoich nieruchomościach są Bupa, Electrolux i Manpower Group, których działania opisano w raporcie Colliers.

Duża niepewność

Dwa główne obszary zainteresowania inwestorów w obszarze modernizacji obiektów to efektywność energetyczna i redukcja emisji dwutlenku węgla z działalności operacyjnej. W dalszej kolejności jest zmniejszenie zużycia wody i związanej z tym emisji. Jednak badanie Colliers (Global Investor Outlook Survey 2023) wykazało również, że wśród inwestorów nadal istnieje duża niepewność co do kosztów i źródeł finansowania kompleksowych modernizacji energetycznych.

– Prawie połowa inwestorów (44 proc.) nadal nie wie, ile będzie kosztować modernizacja energetyczna. Szacuje się, że może to pochłonąć do 10 proc. wartości zarządzanych aktywów, ale niektórzy uważają, że koszty mogą być wyższe. Co więcej, badani nie wiedzą, w jaki sposób sfinansować te modernizacje. Być może będą mogli skorzystać z instrumentów finansowych stworzonych z myślą o inwestycjach zmierzających do zeroemisyjności, takich jak zielone obligacje, ale będzie to musiało zostać ocenione w ramach audytu portfela. Ważne jest, aby zrobić to wcześniej niż później, ponieważ wielu inwestorów (45 proc.) przewiduje zbycie do 20 proc. swojego portfela w ciągu najbliższych pięciu lat, jeśli aktywa zostaną uznane za „niezgodne ze standardami ESG – mówi Damian Harrington, dyrektor działu badań na region EMEA oraz działu badań globalnych rynków kapitałowych w Colliers.

Jak zaplanować modernizację wg ekspertów Colliers

  1. Audyt obecnego portfela w celu zidentyfikowania obszarów, w których istnieje wyraźna możliwość modernizacji energetycznej, a także obiektów w przypadku których modernizacja może być nieopłacalna i wymagałaby zmiany przeznaczenia budynku lub jego zbycia.
  2. Rozważenie nawiązania współpracy z podmiotami zewnętrznymi w celu przeprowadzenia dekarbonizacji. Współpraca z organizacjami mającymi specjalistyczną wiedzę z zakresu ESG przyspieszy osiągnięcie postępów i zakładanych rezultatów.
  3. Ocena i identyfikacja zielonych instrumentów finansowych (takich jak zielone obligacje) w celu zagwarantowania wymaganych modernizacji, aby umożliwić spełnienie zaostrzających się wymogów regulacyjnych.
  4. Uwzględnienie wszystkich nakładów kapitałowych w obliczeniach zwrotu z inwestycji, w tym zarówno kosztów modernizacji, certyfikacji, jak i finansowania.
  5. Dostosowanie swojej strategii inwestycyjnej w oparciu o kluczowe wnioski dotyczące dekarbonizacji.

Sfinks chce rosnąć znacznie powyżej inflacji i rozwijać nowe koncepty

Strategia Grupy Sfinks Polska na lata 2024-2029 zakłada zakończenie procesu restrukturyzacji w spółce oraz dalszy rozwój sieci. Wśród priorytetów na ten okres znajduje się spłata dotychczasowych zobowiązań, jak również systematyczna poprawa rentowności grupy. Sfinks zamierza podwoić liczbę restauracji pod własnymi markami przy utrzymaniu wzrostu sprzedaży na porównywalnej sieci znacznie powyżej inflacji. Rozwój ma być realizowany m.in. poprzez koncepty wymagające niższej inwestycji oparte o markę parasolową SPHINX, np. SPHINX Sport Bar czy The Burgers by SPHINX. Ważnym kierunkiem rozwoju ma być również budowanie sprzedaży poza gastronomią w ramach oferty dań gotowych i licencjonowania hoteli.

– Wykonana w ostatnich latach praca stanowi solidny fundament, na którym możemy oprzeć dalszy rozwój grupy. Istniejąca sieć restauracji, silne marki i wypracowany model franczyzowy stanowią nasze istotne przewagi na rynku. To jednak nie jedyne nasze atuty. Program lojalnościowy Aperitif, dania gotowe, które z coraz większym sukcesem od dwóch lat rozwijamy i sprzedajemy do największych sieci sklepów w Polsce, a także – co niezwykle ważne z perspektywy zarządzania siecią gastronomiczną – rozwiązania IT, w które inwestowaliśmy przez ostatnie lata, to narzędzia do wypracowywania dalszych wzrostów. Pokazują też, że solidna, konsekwentna praca procentuje. Nas interesuje systematyczne pokazywanie dobrych wyników w dłuższym okresie. Nadrzędnym celem naszych wszystkich działań jest stworzenie silnych fundamentów do wieloletniego rozwoju grupy Sfinks Polska. To ma tworzyć wzrost wartości spółki dla akcjonariuszy w długim terminie. W przyszłości, po odbudowaniu kapitałów własnych, mamy ambicje bycia spółką dywidendową i  dzielenia się zyskiem z naszymi inwestorami – komentuje Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Strategia rozwoju Sfinks Polska przewiduje, że do końca 2024 roku Sfinks spłaci przewidziane postępowaniem restrukturyzacyjnym zobowiązania handlowe i publicznoprawne, a do sierpnia 2028 roku zamierza spłacić w całości kredyt w BOŚ Banku. Równolegle spółka zamierza kontynuować rozwój sieci w Polsce w oparciu o posiadane marki. Według określonych w strategii celów, sprzedaż na porównywalnej sieci ma rosnąć znacznie powyżej inflacji. Dodatkowo Sfinks planuje w okresie strategii podwoić liczbę restauracji. Głównym modelem rozwoju sieci w grupie będzie model franczyzowy.

– Większość naszych lokali chcemy przekształcić na model franczyzowy, gdyż jest on najbardziej efektywny. Chcemy też w ten sposób dalej rozwijać nasze sieci. Planujemy jednocześnie budować nowe koncepty, które pozwolą na niższy poziom zatrudnienia personelu w restauracjach. Bazą do tego rozwoju ma być nasza najsilniejsza marka – SPHINX, której rozpoznawalność wspomagana przekracza 80%. Chcemy rozwijać sieć gastropubów pod marką SPHINX Sport Bar czy też sieć The Burgers by SPHINX w segmencie quick service restaurants. Planujemy też dalszy rozwój w tym obszarze pod marką Lepione&Pieczone by Chłopskie Jadło. Działanie pod znaną marką pozwoli też wzmocnić naszych franczyzobiorców w pozyskiwaniu korzystniejszych ofert najmu czy też obniżać ich koszty rozpoczęcia działalności dzięki uzyskiwaniu fit out od wynajmujących, czyli lokali już przygotowanych do prowadzenia restauracji. Pozostajemy również otwarci na współpracę z osobami, które już prowadzą restauracje i chciałyby się włączyć do systemu franczyzowego Sfinks Polska – komentuje Sylwester Cacek.

Zgodnie z założeniami strategii, Sfinks przewiduje również rozwój zagraniczny marki SPHINX w oparciu o franczyzę lub masterfranczyzę. Ma być on realizowany poprzez podmiot zależny SPHINX Restaurants. Aktualnie Sfinks posiada list intencyjny dotyczący sprzedaży masterfranczyzy na terenie Egiptu.

Źródłem dodatkowych przychodów, z wykorzystania efektów synergii wynikających ze skali działania, ma być także dla Sfinks Polska współpraca z podmiotami spoza grupy. Dotyczy to przede wszystkim spółki posiadającej marki WOOK i Meta, w której Sfinks ma 24% udziałów czy też spółki, rozwijającej włoską markę Popolo. Marki te już uzupełniają ofertę grupy w ramach łączonych konceptów gastronomicznych.

– Nasi franczyzobiorcy nierzadko otwierają tzw. restauracje combo, gdzie w ramach jednego zaplecza gastronomicznego obsługiwane są zlokalizowane po sąsiedzku restauracje kilku marek, np. SPHINX i  Piwiarnia. Chcemy nie tylko rozwijać ten kierunek, ale także pójść o krok dalej i korzystać z szerokiej oferty dań różnych kuchni także w ramach rozwijanych w grupie dań gotowych – zapowiada prezes Sfinksa.

W ciągu ostatnich dwóch lat w największych sieciach handlowych w Polsce zostały sprzedane już ponad 3 miliony dań gotowych sygnowanych marką SPHINX. Aktualnie oferta w tym segmencie obejmuje ponad 35 pozycji – zarówno dania pod markami własnymi SPHINX, Chłopskie Jadło i Spice Up, obejmującej dania kuchni indyjskiej, jak i – na bazie licencji od współpracujących podmiotów – dania kuchni azjatyckiej WOOK i kuchni włoskiej Popolo.

Sfinks zamierza wykorzystać siłę swoich marek nie tylko do rozwoju w gastronomii. Planuje także rozszerzenie wykorzystania marki SPHINX dla oznakowania hoteli, w których zlokalizowane są restauracje pod tym szyldem. Pierwszy taki obiekt funkcjonuje już przy trasie ekspresowej S8 w Żabiej Woli pod Warszawą.

W ramach działań rozwojowych Sfinks zamierza także kontynuować rozwój narzędzi IT, w tym algorytmów wykorzystujących narzędzia sztucznej inteligencji w celu optymalizacji i profesjonalizacji ofert dla klientów. Będzie to powiązane z rozwojem programu lojalnościowego Aperitif, którego liczba użytkowników w okresie trwania strategii ma wzrosnąć do minimum półtora miliona. Wprowadzane nowoczesne rozwiązania będą wspierać automatyzację procesów.

Realizacja strategii ma być finansowana z wolnej gotówki wypracowywanej przez grupę, a także ze środków pochodzących od franczyzobiorców, którzy zgodnie z zasadami modelu franczyzowego finansują uruchamianie swoich lokali. Będą oni mogli korzystać z modelu finansowania inwestycji wdrożonej przez Sfinks Polska jako franczyzodawcę.

Metaverse w Polsce: perspektywy i wyzwania

Metaverse to technologia, która wzbudza skrajne reakcje. Z jednej strony obserwujemy dynamicznie rozwijające się środowisko wirtualne, z drugiej zaś widzimy spadek zainteresowania tym trendem wśród niektórych sektorów. Jedni bagatelizują Metaverse, inni widzą w nim ogromną szansę. Najbardziej nowoczesne banki dostrzegają ów potencjał i nie pozostają w tyle, angażując się w projekty osadzone w tej przestrzeni. Jednocześnie, mimo rosnącego zainteresowania biznesu, tylko 11% polskich konsumentów zna znaczenie terminu Metaverse, a zaledwie jedna trzecia w ogóle o nim słyszała. Mastercard zbadał ten wirtualny świat oraz postawy konsumentów wobec tego, co się dzieje w tej przestrzeni, tworząc raport pt. „Poland Meets Metaverse”.

Czym jest Metaverse?

Autorzy raportu „Poland Meets Metaverse” oparli się na definicji Metaversu jako internetu w 3D, który został opisany przez Neala Stephensona, twórcę terminu, jako wirtualna przestrzeń, w której użytkownicy nie tylko przeglądają treści, ale stają się ich integralną częścią. Podkreślają oni, że to rozumienie internetu otwiera drzwi dla innych form komunikacji z wykorzystaniem technologii, takich jak rzeczywistość rozszerzona (AR), mieszana (MR) i wirtualna (VR). Możliwości biznesowe związane z Metaversem dopiero się kształtują, ale ich potencjał wydaje się ogromny. Jedyne, co go ogranicza, to dzisiejsze możliwości technologiczne i infrastrukturalne.

Technologie wspierające rozwój Metaversu

Rozwój technologii AR, MR i VR odgrywa znaczącą rolę w popularyzacji Metaversu. Jak wskazują twórcy raportu, nowości technologiczne, w tym nowoczesne gogle, wydają się być kamieniem milowym w rozwoju rzeczywistości mieszanej. Połączenie doświadczeń VR i AR może okazać się kluczowe w przyspieszeniu rozwoju tych technologii. Wyobraźnia i możliwości interakcji w świecie wirtualnym otwierają zupełnie nowe perspektywy dla handlu, komunikacji, rozrywki, czy edukacji. Metaverse może przyczynić się do rewolucji w sposobie, w jaki ludzie wchodzą w interakcje z technologią, otwierając nowe horyzonty dla rozwoju społeczeństwa cyfrowego.

Wykorzystanie pełnego potencjału Metaversu wymaga ewolucji, która postępuje w miarę dojrzewania technologii, pojawiania się nowych przepisów i zmiany zachowań konsumentów. W Mastercard wspieramy rozwój nowych technologii i wprowadzanie innowacji. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się zgłębić potencjał kształtującego się na naszych oczach nowego zjawiska, jakim jest Metaverse. Dostrzegamy jego ogromne możliwości, w tym w zakresie wirtualnego handlu, i chcemy mieć pewność, że rozwija się on w sposób inkluzywny, bezpieczny i bezproblemowy. Nasz raport jest nie tylko obszernym kompendium wiedzy, ale również w praktyczny sposób wskazuje możliwe kierunki rozwoju w wirtualnej przestrzeni dla banków, e-commerce’u i pozostałych branż” – powiedziała Marta Życińska, dyrektorka generalna polskiego oddziału Mastercard Europe.

Polacy i Metaverse

W raporcie poddano również analizie wyniki badania przeprowadzonego przez dom badawczy Minds&Roses. Jego wyniki wskazują, że mimo braku teoretycznej wiedzy na temat Metaversu, około jedna trzecia internautów biorących udział w badaniu deklaruje, że korzystała już z wirtualnej rzeczywistości. Dla 56% respondentów popularność wybranych wirtualnych światów wiąże się z możliwością oderwania się od codzienności i zrelaksowania się. Odsetek zwiększa się do 66% wśród badanych, którzy są aktywnymi graczami[1]. Jednak, jak wskazują twórcy raportu „Poland meets Metaverse”, by Metaverse stał się dla polskich konsumentów codziennością, konieczne jest zmierzenie się z kilkoma wyzwaniami.

Jednym z nich jest obecna średnia prędkość internetu, która musi być większa, aby użytkownicy mogli płynnie i bez przeszkód poruszać się po cyfrowym świecie. Rozwój wirtualnej rzeczywistości ma również zdecydowanie fizyczne ograniczenia. Respondenci wskazywali na problemy z błędnikiem i zdejmowali gogle po kilkudziesięciu minutach interakcji z VR. Ponadto spontanicznie zauważali, że w niewielkich mieszkaniach, czy w ograniczonej przestrzeni może być trudno zapewnić swobodę ruchu, która jest wymagana w niektórych zastosowaniach Metaversu, na przykład związanych z  aktywnością fizyczną.

Mimo że badani dostrzegają bariery, to warto zauważyć, że są też zainteresowani tą technologią. Aż 60% respondentów jest entuzjastycznie nastawionych do interakcji z markami w Metaversie – ich zaangażowanie będzie jednak zależeć od tego, w jaki sposób zaprojektowane zostaną „punkty styku” z klientem. Dla przykładu, badani dostrzegają duży potencjał wirtualnych przestrzeni tworzonych przez marki, które umożliwiają wypróbowanie doświadczeń przed skorzystaniem z ich oferty, tak jak np. możliwość przetestowania wirtualnej kabiny samolotu przed zakupem biletów.

Bankowanie w Metaversie

Jak podkreślają autorzy raportu, Metaverse, pomimo że jest stosunkowo nową koncepcją, znalazł już zastosowanie w ponad 30 branżach, w tym w bankowości – zarówno w instytucjach finansowych za granicą, jak i w Polsce. Jeżeli chodzi o bankowość w Metaversie, Polacy najchętniej skorzystaliby z doradztwa dotyczącego oszczędzania i inwestowania (64%), poznali ofertę banku (65%) oraz złożyli reklamację (58%). Respondenci wysoko ocenili możliwość edukacji finansowej w wirtualnej przestrzeni zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Z raportu wynika również, że około 10% klientów banków byłoby gotowych używać Metaversu jako głównego kanału obsługi.

O raporcie

W raporcie „Poland meets Matervers” opracowanym przez Mastercard Advisors znajdują się informacje na temat samego Metaversu, jego powiązań z technologiami takimi jak rzeczywistość rozszerzona (AR), wirtualna rzeczywistość (VR), technologia blockchain i unikalne tokeny cyfrowe (NFT). Dodatkowo, przedstawione są różne typy wirtualnych światów oraz konkretne przykłady rozwiązań, które cieszą się popularnością wśród polskich konsumentów. W raporcie omawiane są potencjalne zastosowania Metaversu w sektorze finansowym oraz innych sektorach, takich jak handel czy rozrywka. Eksperci Mastercard wskazali w raporcie także potencjalne strategie działań i reakcji na nadchodzące zmiany. Raport dostarcza informacji, które mogą pomóc podmiotom z sektora finansowego w lepszym zrozumieniu potencjału Metaversu i opracowaniu odpowiednich strategii. Stanowi on cenne źródło wiedzy dla osób zainteresowanych eksploracją i wykorzystaniem potencjału tej wirtualnej przestrzeni.

[1] gra w gry na komputerze, konsoli lub smartfonie przynajmniej raz w miesiącu oraz zna przynajmniej jeden z metaversowych światów/ gier wyszczególnionych w badaniu

Lekarze o projekcie „Dobry posiłek”: 25,62 zł to za mało na poprawę jakości szpitalnych posiłków

– Problem został zdiagnozowany prawidłowo: obraz posiłków w szpitalach budzi czasem grymas zażenowania. Pacjenci zasługują na pełnowartościowe, smaczne i estetycznie podane posiłki. Mamy jednak wątpliwości czy proponowane kwoty finansowe, proponowane przez NFZ, spowodują, że polscy pacjenci otrzymają posiłki podobne do tych serwowanych w szpitalach np. niemieckich  – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Na stronach internetowych Narodowego Funduszu Zdrowia opublikowano Rozporządzenie Ministra Zdrowia, które opisuje „program pilotażowy” zakładający poprawę jakości szpitalnych posiłków. Eksperci mają wątpliwości czy proponowana przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ kwota zwiększająca budżet gastronomiczny szpitali przyniesie oczekiwane zmiany.

Jakie nowości przewiduje „program pilotażowy”, jakim jest „Dobry posiłek”? Rozporządzenie Ministra Zdrowia jest dość szczegółowe w zakresie wartości energetycznej posiłków. Realizator zadania będzie musiał dbać o estetykę posiłków oraz publikować ich zdjęcia na swoich stronach internetowych.

Warunki organizacji oraz realizacji świadczeń udzielanych w ramach programu pilotażowego obejmują zapewnienie osoby planującej dietę w wymiarze nie mniejszym niż równoważnik 0,5 etatu. Kolejne warunki to  publikowanie przez realizatora programu pilotażowego na swojej stronie internetowej, codziennie w dni robocze, zdjęć co najmniej dwóch posiłków spośród najczęściej stosowanych diet z danego dnia wraz z odniesieniem do pozycji z jadłospisu.

Rozliczenie świadczeń opieki zdrowotnej udzielanych w ramach programu pilotażowego odbywa się na podstawie umowy na realizację programu pilotażowego, z uwzględnieniem stawki w wysokości 25,62 zł za osobodzień pobytu w szpitalu pacjenta.

Komentarz Prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie Michała Bulsy.

25,62 złotego za „osobo-dzień” pobytu w szpitalu. Czyli mamy poprawić jakość jedzenia na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację mieszcząc się w tej kwocie, a na dodatek jeszcze zmieścić tu choćby połówkę etatu dietetyka, który będzie to opracowywał i wdrażał w życie w konkretnym szpitalu.

Oczywiście nikt nie spodziewał się, że w szpitalu nagle pojawi się sushi, a dietę konsultować będzie Magda Gessler, ale oczekiwania były dość konkretne: posiłki będą nareszcie przygotowywane za większe pieniądze, co pozwoli na poprawę jakości, smaku, wartości kalorycznej. Pojawiła się nadzieja, że szpitalny posiłek przestanie kojarzyć się z wodnistą zupą i cienkim plasterkiem wędliny na śniadanie. Kwota zaproponowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach programu pilotażowego nie gwarantuje widocznych zmian. Obawiamy się więc, że nie uda się znaleźć dietetyków, którzy będą w stanie za takie pieniądze efektywnie pracować nad menu dla pacjentów.

Z ubolewaniem stwierdzam, że program „Dobry posiłek”, choć w założeniach słuszny, pozostanie tylko obietnicą wyborczą. Założenia nie przetrwają zderzenia z rzeczywistością. Nikt nie oczekuje po szpitalu wysublimowanej kuchni, ale ogłaszając taki program, szczególnie po 8 latach rządów, należy wykazać się szacunkiem do pacjentów.

Złoty umocnił się po decyzji RPP, ale rynek czeka na dalsze sygnały

Złoty wciąż pozostaje pod wpływem wczorajszej decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Dzisiaj czekamy na konferencję prasową prezesa NBP Adama Glapińskiego. Globalnie w centrum uwagi pozostaje amerykański rynek pracy. Eurodolar łapie oddech w okolicach 1,05 $.

Czy to niespodzianka?

Wczorajsza decyzja RPP tylko pozornie była zgodna z rynkowym konsensusem. Reakcja na polskim złotym wskazuje, że rynek po cichu liczył jednak na większy ruch. Ostatecznie decyzja o obniżeniu stóp procentowych o 25 punktów bazowych doprowadziła do widocznego umocnienia naszej waluty. Jak zwykle kluczowa pozostaje konferencja prasowa, na której możliwe, że poznamy dalszy pomysł na prowadzoną politykę pieniężną. Spodziewane jest studzenie emocji, co do kolejnych obniżek, czy wręcz deklaracja, że ostatnie dwa posiedzenia wcale nie oznaczają rozpoczęcia cyklu. Złośliwi mogliby dodać, że skoro kolejne zebranie ma się odbyć już po wyborach, to nie ma powodu do dalszych ruchów na koszcie pieniądza. Faktem jest, że inflacja, choć w ostatnim czasie dynamicznie spada, to jednak wciąż znajduje się bardzo daleko od celu NBP. Co więcej, charakter tych ostatnich spadków jest co najmniej dyskusyjny i bardzo wątpliwe, by takie tempo zostało utrzymane. Powoli pojawiają się sugestie, że przedwczesne obniżki stóp mogą doprowadzić do zatrzymania tego trendu w ogóle.

Z rynkowego punktu widzenia warto odnotować, że udało się zatrzymać osłabienie złotego, wywołane zeszłomiesięczną decyzją RPP. Euro powróciło poniżej poziomu 4,60 zł i powoli wygląda na to, że poszuka w tych okolicach jakieś konsolidacji. Dolar od wczorajszego szczytu zszedł już 8 groszy w dół, dochodząc do 4,37 zł. Dzisiaj tanieją również frank i funt brytyjski.

Rynek pracy na rozdrożu

Najważniejszym globalnym odczytem tego tygodnia będą jutrzejsze NFP, czyli rządowy raport na temat zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Analitycy mają pewien problem z pozycjonowaniem swoich oczekiwań. Z jednej strony we wtorek tzw. JOLTS-y okazały się wyjątkowo optymistyczne, z drugiej wczorajszy ADP był już mocno rozczarowujący. Ostateczny wynik był blisko dwukrotnie niższy od predykcji. Inwestorzy przykładają tak dużą wagę do rynku pracy, gdyż wierzą, że może on skłonić FED do zakończenia cyklu podwyżek. Powszechnie wiadomo, że jest on oczkiem w głowie decydentów z Rezerwy Federalnej, dlatego wszelkie oznaki jego słabości, budzą dużo nadziei wśród gołębi. Niezależnie od wczorajszej zawieruchy związanej z ADP, dolar wciąż pozostaje silny. Wiele wskazuje na to, że jutro zakończymy dwunasty z rzędu tydzień spadkowy na głównej parze walutowej globu. Tak jednoznaczny i trwały trend na tej parze zdarza się ekstremalnie rzadko. W przeciągu tych trzech miesięcy euro potaniało już o 8 centów. Dzisiaj jesteśmy już w okolicach 1,05 $, co jest ważnych technicznie poziomem. Jego pokonanie może otworzyć drogę nawet do parytetu.

Dzisiaj brak ważniejszych odczytów makroekonomicznych. Nie zabraknie za to wystąpień członków ciał decyzyjnych z wielu banków centralnych. Nas najbardziej będzie interesować konferencja prezesa Glapińskiego, ale oprócz niego głos zabiorą Nagel i Guindos z EBC oraz Daly, Barkin, czy Kashkari z FED.

Krzysztof Adamczak – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Tym razem RPP nie osłabiła złotego, reakcja rynku znacznie spokojniejsza

Po całkowicie niespodziewanej decyzji RPP sprzed miesiąca o obniżce wysokości swojej głównej stopy procentowej aż o 0,75 pkt. proc. polska waluta gwałtownie słabła. Kurs EUR/PLN skoczył w przeciągu tygodniu z poziomu poniżej 4,5 PLN do prawie 4,7 PLN. Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej – obniżka wysokości stopy referencyjnej z 6 proc. do 5,75 proc. była już zgodna ze średnią oczekiwań (chociaż rozrzut poszczególnych prognoz ekonomistów był bardzo duży), a reakcja rynku znacznie spokojniejsza. Tym razem polska waluta się umacniała. Wczoraj kurs EUR/PLN spadł o 0,49 proc., a dziś ok, godz. 9:55 tracił kolejne 0,32 proc. Rynek terminowy spodziewa się obecnie dalszego spadku wysokości krótkoterminowych stóp procentowych w Polsce o kolejne niecałe 0,5 proc. w końca roku.

Dziś o godz. 15-tek rozpocznie się konferencja prasowa prezesa NBP.

Rentowność 10-letnich obligacji polskiego rządu wzrosła wczoraj i dziś rano osiągając swój najwyższy poziom od połowy czerwca br. (5,98 proc.).

Na GPW WIG-20 zaczynał środową sesję na najniższym poziomie od kwietnia br., ale ostatecznie zakończył dzień zwyżką o 0,81 proc. Dziś ok. godz. 10:05 to odbicie było kontynuowane (+0,33 proc.). Po raz kolejny swe historyczne minimum osiągnął kurs akcji Pepco Group NV. Wśród składników mWIG-u 40 i sWIG-u 80 swe nowe cykliczne minima osiągnęły ceny akcji spółek Grenevia (dawniej FAMUR) i Grodno.

Wczoraj słabsze od prognoz dane ADP (w pozarolniczym sektorze prywatnym w USA przybyło we wrześniu br. 89 tys. zatrudnionych czyli najmniej od stycznia 2021 roku) przełożyły się spadek rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych z osiągniętego wcześniej najwyższego od 2007 roku poziomu (dziś rano 4,74 proc.).

Kurs EUR/USD stabilizował się dziś rano (0,05 proc.) po wczorajszym wzroście. Kurs USD/JPY, który we wtorek po przekroczeniu pierwszy raz od roku poziomu 150 JPY silnie spadł, co uruchomiło spekulacje o domniemanej interwencji banku centralnego lub ministerstwa finansów, trzymał się nieco poniżej poziomu 149 JPY.

Podjęty w poniedziałek przez wykres kursu Bitcoina względem amerykańskiego dolara atak na poziom 28000 USD został odparty, a dziś rano ok. godz. 10:25 kurs BTC/USD lekko spadał o 0,29 proc.

Cena kontraktów na ropę naftową silnie wczoraj spadła do najniższego od miesiąca poziomu (WTI –5,61 proc., Brent -5,62 proc.). Tłumaczono to oczekiwanym spadkiem popytu wskutek kontynuacji spowolnienia gospodarczego na świecie. Dla odmiany swój najwyższy od stycznia br. poziom zaliczył cena kontraktu na gaz ziemny na NYMEX-ie.

RPP obniżyła stopy procentowe. O ile spadną raty kredytów? [WYLICZENIA]

Październikowa obniżka głównej stopy procentowej NBP o 0,25 punktu procentowego jest mniejsza od oczekiwań części analityków. Jak sprawdzili eksperci portalu RynekPierwotny.pl jednak i ona będzie miała znaczenie w kontekście poziomu rat kredytowych.

Warto tutaj odnieść się do obliczeń sprzed niemal miesiąca. Dotyczyły one trzech przykładowych kredytów hipotecznych ze zmiennym oprocentowaniem, posiadających marżę 1,50%. Załóżmy, że oprocentowanie wspomnianych „hipotek” już spadło po uwzględnieniu przez bank stopy WIBOR 3M z samego początku października (spadek z 6,90% do 5,74%). Taka zmiana skutkowałaby następującą obniżką równej raty:

  • Kredyt o wartości 350 000 zł (25 lat) – zmiana z 2 795 zł do 2 528 zł
  • Kredyt o wartości 450 000 zł (30 lat) – zmiana z 3 428 zł do 3 067 zł
  • Kredyt o wartości 550 000 zł (35 lat) – zmiana z 4 067 zł do 3 607 zł

Możemy również założyć, że do początku przyszłego roku nie będzie kolejnych obniżek stóp procentowych NBP. Wówczas bank w styczniu 2024 r. mógłby uwzględnić WIBOR 3M na poziomie 5,50%. Związana z tym obniżka równej raty wyglądałaby następująco:

  • Kredyt o wartości 350 000 zł (25 lat) – zmiana z 2 528 zł do 2 474 zł
  • Kredyt o wartości 450 000 zł (30 lat) – zmiana z 3 067 zł do 2 994 zł
  • Kredyt o wartości 550 000 zł (35 lat) – zmiana z 3 607 zł do 3 514 zł

Dwie obniżki rat przykładowych kredytów ujmowane łącznie na pewno mogą być odczuwalne dla budżetu domowego. Ostatnia decyzja RPP przyczyni się także do wzrostu zdolności kredytowej. Jeśli weźmiemy pod uwagę standardowy kredyt mieszkaniowy ze zmienną stopą (udzielany poza programem BK 2%), to zdolność kredytowa rodziny „2+1” z dochodem netto 8000 zł po październikowym „cięciu” stóp może wzrosnąć z 425 000 zł do 435 000 zł. Podany wynik uwzględnia okres spłaty wynoszący 25 lat, maksymalny stosunek równej raty do dochodu netto na poziomie 50%, bufor na wypadek wzrostu stóp procentowych jako 2,50 punktu procentowego i spadek średniego zmiennego oprocentowania nowych kredytów mieszkaniowych z 8,00% (we wrześniu) do 7,75% (w październiku).Tab. 2 - Możliwy wpływ decyzji RPP na raty spłacanych kredytów

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Dlaczego warto zintegrować sklep Shoper? | Apilo

W dzisiejszych czasach zakładanie biznesu online to nie tylko trend, ale prawdziwa konieczność dla wielu przedsiębiorców. Jednym z popularnych narzędzi wspierających rozwój sklepów online jest platforma Shoper. Jednak kluczowym aspektem sukcesu w handlu internetowym jest umiejętna integracja z innymi narzędziami, co może przynieść szereg korzyści. W tym artykule dowiemy się, dlaczego warto zintegrować sklep Shoper i jakie możliwości daje ta platforma.

Shoper – Platforma e-commerce XXI wieku

Shoper to znana i ceniona platforma e-commerce, która umożliwia tworzenie i zarządzanie sklepami internetowymi. Jej popularność wśród przedsiębiorców stale rośnie, a to za sprawą intuicyjnego interfejsu, szerokiego wachlarza funkcji oraz łatwego dostępu do wsparcia technicznego. Jednak prawdziwy potencjał Shoper ujawnia się w pełni dopiero wtedy, gdy sklep zostaje zintegrowany z innymi narzędziami.

Korzyści z integracji

Poznaj korzyści z integracji Shoper.

Zwiększenie efektywności

Automatyzacja procesów to klucz do efektywnego prowadzenia sklepu internetowego. Integracja Shoper umożliwia automatyczne zarządzanie zamówieniami, co eliminuje ryzyko błędów ludzkich i skraca czas realizacji zamówienia. To z kolei przekłada się na zadowolenie klientów i reputację sklepu.

Dodatkowo, integracja z systemami płatności umożliwia szybką i bezproblemową obsługę transakcji online.

Rozszerzenie możliwości marketingowych

Personalizacja oferty to dzisiaj klucz do przyciągania klientów. Integracja Shoper pozwala na analizę danych klientów i dostosowanie oferty do ich potrzeb i preferencji. Dzięki temu można przyciągnąć nowych klientów i zwiększyć lojalność tych już istniejących.

Synchronizacja z narzędziami do analizy danych oraz marketingu pozwala również na prowadzenie bardziej skutecznych kampanii reklamowych i śledzenie wyników.

Elastyczność w wyborze dostawy i płatności

Klienci oczekują różnorodnych opcji dostawy i płatności. Połączenie Shoper z różnymi dostawcami oraz systemami płatności pozwala zaoferować klientom wybór, co może zwiększyć konwersję i ich zadowolenie.

Wydajność i skalowalność

Przyjrzymy się, dlaczego wydajność i skalowalność są nieodłącznymi elementami udanego sklepu online opartego na Shoper.

Wsparcie dla większej ilości produktów

W miarę rozwoju sklepu, ilość oferowanych produktów może się zwiększać. Shoper oferuje wsparcie dla dużej ilości produktów, a odpowiednia integracja pozwala na płynne zarządzanie nawet bardzo rozbudowanym asortymentem.

Optymalizacja prędkości działania sklepu

Szybkość działania sklepu online to kluczowy czynnik wpływający na doświadczenie klienta. Integracja Shoper pozwala na optymalizację prędkości działania sklepu, co jest istotne zarówno dla SEO, jak i satysfakcji użytkowników.

Rozwój sklepu w miarę wzrostu sprzedaży

Dzięki zintegrowanym narzędziom i skalowalności Shoper, sklep może rosnąć wraz z zainteresowaniem klientów. Nie trzeba obawiać się, że platforma nie będzie w stanie sprostać większemu obciążeniu.

Bezpieczeństwo i ochrona danych

Bezpieczeństwo i ochrona danych klientów to podstawa dzisiejszego handlu internetowego.

Wsparcie dla certyfikatów SSL

Bezpieczeństwo transakcji online to priorytet. Shoper oferuje wsparcie dla certyfikatów SSL, a integracja z odpowiednimi narzędziami pozwala na jeszcze lepszą ochronę danych klientów.

Zabezpieczenia przed atakami internetowymi

Sklepy online są narażone na różne rodzaje ataków internetowych. Zintegrowanie Shoper z narzędziami do monitorowania i ochrony przed atakami pozwala zminimalizować ryzyko utraty danych i przestojów w działaniu sklepu.

Koszty i opłaty związane z integracją

Przed przystąpieniem do integracji warto dokładnie rozważyć koszty z nią związane. Jednak zazwyczaj inwestycja w integrację zwraca się w postaci zwiększenia efektywności i zysków.

Jak zacząć integrację z Shoper?

Jeśli zdecydowaliśmy się na integrację, warto wybrać odpowiedniego dostawcę usług integracyjnych, zaplanować proces oraz zadbać o odpowiednie szkolenie zespołu. To kluczowe kroki w zapewnieniu sukcesu integracji.

Dlaczego warto zintegrować sklep Shoper? Podsumowanie

Integracja sklepu Shoper to kluczowy krok w rozwoju e-commerce. Daje ona przedsiębiorcom dostęp do szeregu narzędzi, które mogą znacząco zwiększyć efektywność, wydajność i bezpieczeństwo działania sklepu online. Zintegrowany sklep może lepiej sprostać oczekiwaniom klientów, co przekłada się na większe zyski i sukces w handlu internetowym.

Podsumowując, integracja sklepu z platformą Shoper to:

  • Efektywność i automatyzacja: Integracja z Shoper pozwala na automatyzację procesów, co skraca czas realizacji zamówień, eliminując ryzyko błędów i zwiększając satysfakcję klientów.
  • Rozszerzone możliwości marketingowe: Dzięki personalizacji oferty i analizie danych klientów, można przyciągać nowych klientów oraz zwiększać lojalność tych już istniejących.
  • Elastyczność i wybór: Synchronizacja umożliwia szeroki wybór dostaw i opcji płatności, co zwiększa konwersję i zadowolenie klientów.
  • Wydajność i skalowalność: Sklep na Shoper może rosnąć wraz z rosnącym zainteresowaniem klientów, zapewniając wydajność i optymalizację prędkości działania.
  • Bezpieczeństwo i ochrona danych: Integracja Shoper oferuje wsparcie dla certyfikatów SSL i narzędzi do ochrony przed atakami internetowymi, co stanowi kluczową kwestię w budowaniu zaufania klientów.
  • Rozsądne koszty i inwestycja ze zwrotem: Pomimo kosztów integracji, inwestycja ta zazwyczaj zwraca się w postaci zwiększonych zysków i efektywności operacyjnej.

Integracje od firmy Apilo

Eksperci z firmy Apilo oferują zaawansowaną platformę multichannel, która umożliwia firmom jednoczesną sprzedaż w wielu kanałach. Tego typu automatyzacja pozwala obniżyć koszty prowadzenia działaności oraz skoncentrować się na osiągnięciu celów strategicznych w prowadzeniu biznesu.

Integracje w naszej ofercie:

  • Integracje z Allegro,
  • Integracje z Shoper,
  • Integracje z Amazon,
  • Integracje z OLX,
  • Integracje z Empik,
  • Integracje z Ebay,
  • Integracje z Woocommerce,
  • Integracje z Ceneo,
  • Integracje z EMAG,
  • Integracje z InPost,
  • Integracje z DPD,
  • Integracje z UPS,
  • Integracje z Orlen Paczka.

oraz wiele innych.

Apilo sp. z o.o.
Pawia 9, 31-154 Kraków

Oddział: Tęczowa 2b, 43-340 Kozy

NIP: 937-271-51-54
REGON: 380848632
KRS: 0000741999

Telefony:
+48 12 44 66 800
+48 728 454 947

Strona WWW: https://apilo.com/pl/

Jak skutecznie przygotować się do długiej podróży samochodem?

Jazda na długim dystansie to nie tylko kwestia wytrzymałości i koncentracji, ale również starannego przygotowania. Czy wiesz, jak zabezpieczyć swój pojazd i co zabrać ze sobą, aby podróż była bezpieczna, komfortowa i jak najmniej stresująca? W tym tekście znajdziesz praktyczne wskazówki i porady, które pomogą przygotować się do długiej podróży samochodem.

Kontrola techniczna pojazdu – co warto sprawdzić przed wyjazdem?

Przed wyruszeniem w długą podróż samochodem kluczowe jest upewnienie się, że Twój pojazd jest w pełni sprawny i gotowy na wyzwania, które mogą pojawić się na drodze. Oto kilka punktów, które każdy kierowca powinien sprawdzić przed wyjazdem:

  • Opony i ciśnienie – Odpowiednie ciśnienie w oponach i ich ogólny stan to podstawa. Zbyt niskie może zwiększyć zużycie paliwa i wpłynąć negatywnie na prowadzenie pojazdu. Z kolei zbyt wysokie ciśnienie może spowodować, że opony będą się nierównomiernie zużywać. Warto również sprawdzić bieżnik i ewentualne uszkodzenia opon.
  • Poziom oleju i płynów – Płyn hamulcowy, płyn chłodniczy, olej silnikowy – są one niezbędne dla prawidłowego działania samochodu. Niezależnie od tego, czy robisz to sam, czy w warsztacie, warto zawsze przed dłuższą trasą sprawdzić ich poziom i jakość.

Inne elementy do sprawdzenia

  • Hamulce – Upewnij się, że klocki i tarcze hamulcowe są w dobrym stanie.
  • Oświetlenie – Sprawdź, czy wszystkie światła (w tym światła awaryjne) działają prawidłowo.
  • Wycieraczki i spryskiwacze – Są one niezwykle ważne, szczególnie jeśli spodziewasz się deszczu lub śniegu.

Odpowiednia kontrola techniczna przed wyjazdem może nie tylko zapewnić spokojniejszą i bezpieczniejszą podróż, ale również znacznie zmniejszyć ryzyko awarii czy drogowego zdarzenia. Dlatego też nigdy nie lekceważ tego etapu przygotowania do dłuższej trasy.

Planowanie trasy i czasu podróży

W długiej podróży samochodem jednym z najważniejszych elementów jest dokładne zaplanowanie trasy.

  • Zbadaj kilka opcji. Korzystając z map online lub nawigacji, zorientuj się, jakie są możliwe trasy i zastanów się, które będą dla Ciebie najbardziej komfortowe.
  • Uwzględnij czas podróży i ruch na drogach. Nie zawsze najkrótsza trasa jest najszybszą. Sprawdź, czy na wybranych odcinkach dróg nie są planowane remonty lub nie ma częstych korków.
  • Zaplanuj postój na nocleg. Jeśli podróż ma trwać więcej niż 6–10 godzin, zastanów się nad przerwą na nocleg. Lepiej zaplanować to z wyprzedzeniem niż szukać miejsca na ostatnią chwilę.

Regularne przerwy są kluczowe

Zaleca się robienie krótkiej przerwy co około dwie godziny jazdy. Może to być moment na rozprostowanie nóg, zjedzenie przekąski czy szybki odpoczynek. Warto korzystać z przerw także na krótkie ćwiczenia rozluźniające mięśnie i poprawiające krążenie.

Korzystanie z nawigacji

Nawigacja GPS jest nieocenionym narzędziem. Korzystaj z takiej, która oferuje informacje w czasie rzeczywistym o sytuacji na drogach, tak abyś mógł na bieżąco dostosowywać swoją trasę.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu OC

Przygotowując się do każdej podróży samochodem, jednym z najważniejszych elementów jest posiadanie aktualnego OC. Jest to obowiązkowe ubezpieczenie samochodu. Jego brak może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych i finansowych.

Wykup dodatkowe ubezpieczenie

Podczas długiej podróży samochodem mogą przydarzyć Ci się wypadek czy kolizje – bądź zatem na nie przygotowany. W ramach Programu Pomocy z Samochodem Zastępczym i Assistance Opony możesz liczyć na holowanie auta na terenie kraju w granicach 100 km oraz otrzymasz pojazd zastępczy na maksymalnie 3 dni.

Zapoznaj się także z ubezpieczeniem Smart Casco. W ramach polisy możesz otrzymać odszkodowanie na wypadek szkody całkowitej, w przypadku kradzieży pojazdu czy uszkodzenia pojazdu przez siły natury w zależności od wybranego wariantu .

Jak i gdzie wykupić ubezpieczenie?

W LINK4 proces zakupu ubezpieczenia OC można dokonać na wiele sposobów. Za pośrednictwem kalkulatora OC masz możliwość szybkiego sprawdzenia, jaką składkę będziesz musiał zapłacić. Możesz też zadzwonić pod numer 22 444 44 44 lub spotkać się z agentem współpracującym z LINK4. Pamiętaj, że ubezpieczenie OC to nie tylko obowiązek, ale i element odpowiedzialnej i świadomej jazdy. Nie warto ryzykować – lepiej zabezpieczyć się na wszelki wypadek. Sprawdź więcej na stronie www.link4.pl.

Szczegółowe informacje o produktach, limitach i wyłączeniach, a także OWU dostępne są na stronie www.link4.pl.

Materiał powstał przy współpracy z LINK4.

Nowa europejska dyrektywa w sprawie efektywności energetycznej – mamy 2 lata na dostosowanie polskiego prawa

Centra danych będą musiały raportować emisję CO2, zużycie energii oraz wody, a w planowanych inwestycjach brać pod uwagę wpływ działalności na środowisko. Takie obowiązki na operatorów centrów danych nakłada nowa dyrektywa efektywności energetycznej (Energy Efficiency Directive) przyjęta przez Parlament Europejski i Radę. Nowe przepisy wchodzą w życie już 10 października. Państwa członkowskie UE będą miały mają 2 lata na dostosowanie prawa krajowego do nowych wymagań. Pierwszym krajem, który uruchomił prace nad nową legislacją są Niemcy.

Dyrektywa EED zawiera szereg zaleceń dla wielu sektorów rynku, w tym dla rynku teleinformatycznego, który odpowiada już za 5-9% globalnego zużycia energii i ponad 2% emisji gazów cieplarnianych. Dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej mówią o 1-1,5% globalnej energii elektrycznej, jaką zużywa aktualnie sektor data center. Jednak prognoza do 2030 roku zakłada wzrost aż do 8%. W europejskiej strategii cyfrowej już wcześniej zauważono, że należy postawić na energooszczędne oraz zrównoważone przetwarzanie i utrzymywanie danych, stąd zalecenie dotyczące transparentnej działalności tego sektora.

Centra danych będą raportować

Nowa dyrektywa sugeruje, aby wszystkie kraje członkowskie wprowadziły wymóg zbierania i raportowania danych o emisji  generowanej przez centra danych. Ale nie tylko. Nowo tworzone obiekty mają być tak zaplanowane, aby minimalizować zużycie energii i wody, stosować systemy wspierające niską emisyjność czy konsumować ciepło z odzysku. Na bazie tych zaleceń kraje członkowskie powinny stworzyć własne, szczegółowe przepisy określające poszczególne wymagania. Mają na to 2 lata.

Nowa unijna dyrektywa ma na celu zmniejszenie zużycia energii o 11,7% do 2030 roku. Obowiązkiem raportowania nt. zużycia energii, wody i emisji oraz realizacji zielonych inwestycji zostaną objęte wszystkie centra danych o mocy przekraczającej 500 kW. Małe, brzegowe centra danych mają zazwyczaj moce energetyczne na około 1 MW, a tradycyjne obiekty dysponują mocą na poziomie nawet kilkadziesiąt mega wattów (MW). Oznacza to, że regulacjom podlegać będzie ogromna większość zarówno już wybudowanych obiektów, jak i tych planowanych – zaznacza Wojciech Stramski, CEO spółki Beyond.pl. – Krajowe regulacje mogą być jednak jeszcze bardziej restrykcyjne, czego najlepszym przykładem są Niemcy. W wypracowywanych regulacjach pułap raportowania chcą nałożyć na centra danych o mocy 300 kW – dodaje Wojciech Stramski.

Efektywność energetyczna priorytetem

Celem nowego prawa jest zmniejszenie zużycia energii w UE do 2030 o 11,7%. Każdy kraj członkowski będzie musiał oszacować swój orientacyjny wkład krajowy. Dodatkowo, poziom rocznych oszczędności energii ma systematycznie rosnąć: z obecnego 0,8% do 1,3% (w latach 2024–2025), następnie 1,5% (2026–2027) i 1,9% od 2028 r.

Nowa dyrektywa wprowadza szereg środków wspierających przyspieszenie „zielonych” działań. W tym przyjęcie ogólnej zasady „efektywność energetyczna przede wszystkim”, która ma obowiązywać nie tylko w polityce energetycznej, ale generalnie. Wyszczególnione są zalecenia dla różnych sektorów – publicznego, budowlanego, a wśród promowanych rozwiązań jest m.in. zielona mobilność oraz rozwój infrastruktury dla pojazdów elektrycznych. Dla sektora ITC i data center zalecenia obejmują np. raportowanie zainstalowanej mocy, ilości danych, zużycia energii, PUE (czyli wskaźnika efektywności energetycznej), wykorzystania ciepła odpadowego, zużycia wody i wykorzystanie energii odnawialnej.

– Te zapisy są bardzo potrzebne, bo wymuszają na operatorach określone działania i wprowadzają do naszej branży konieczną transparentność, z drugiej strony są korzystne dla klientów. Znając parametry energetyczne centrów danych, będą wybierać operatorów konsumujących mniejszą ilość prądu i będą płacić mniej za usługi kolokacyjne. Raportowanie może być jednak wyzwaniem dla operatorów, szczególnie tych, którzy do tej pory nie analizowali swoich wskaźników środowiskowych – zwraca uwagę Wojciech Stramski z Beyond.pl.

Niemcy dostosowują prawo jako pierwsze

Niemcy jako pierwsze w UE uruchomili prace nad nową legislacją. Ustawa o usługach energetycznych zawiera przepisy regulujące obowiązki energetyczne niemieckich centrów danych o mocy wyższej niż 300 kW oraz wprowadza grzywnę w przypadku nieprzestrzegania przepisów.  

Według wypracowywanych regulacji, od 1 stycznia 2024 r. operatorzy centrów danych powinni pokrywać minimum 50% zużycia energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Centra danych, które już funkcjonują bądź rozpoczną działalność przed 1 lipca 2026 r. będą musiały osiągać efektywność zużycia energii (PUE) mniejszą lub równą 1,5. Od 1 lipca 2030 r. efektywność zużycia energii musi być mniejsza lub równa 1,3. Kto nie spełni tego wymogu, będzie podlegał karze grzywny w wysokości do 100 tys. EUR. Efektywność zużycia energii (tzw. wskaźnik PUE) to stosunek całkowitego zapotrzebowania centrum danych na energię vs zapotrzebowanie na energię konieczną do utrzymania urządzeń IT utrzymywanych w obiekcie.

– Gdyby analogiczne przepisy weszły w życie w Polsce, to istotna część obiektów nie spełniłaby wymagań. Podam przykład: nasze główne centrum danych w Poznaniu zbudowaliśmy z myślą o jak najwyższej efektywności energetycznej. Już w 2016 r. osiągnęliśmy wartość efektywności energetycznej (PUE) na poziomie 1.2. Aktualnie średnia wartość PUE w Polsce to 1.4-1.6, a w przypadku wielu serwerowni firmowych, te wartości są znacznie wyższe. W najbliższych latach będziemy więc świadkami kosztownej modernizacji już wybudowanych obiektów lub ich zamykania. Z kolei klienci będą rezygnować z utrzymywania własnych centrów danych i przenosić infrastrukturę do centrów danych spełniających wymagania regulacyjne – zwraca uwagę Wojciech Stramski, CEO Beyond.pl. 

Zaległości biznesu wobec kontrahentów i banków przekroczyły 42,5 mld zł

Choć w III kw. nieznacznie ubyło firm skarżących się na niesolidnych partnerów biznesowych, to zaległości przedsiębiorstw wzrosły i to mocno – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK. Przeterminowane zobowiązania biznesu wobec kontrahentów i banków tylko w dwa wakacyjne miesiące podwyższyły się o 1,25 mld zł i na koniec sierpnia przekroczyły 42,5 mld zł. Jednocześnie odsetek firm informujących o ponad 60-dniowych opóźnieniach w spływie należności spadł z 42 proc. w II kw. do 35 proc. w III kw. – pokazuje cykliczne badanie „Skaner MŚP, zatory płatnicze firm”. Ale poprawę w tym względzie notuje budownictwo i usługi. Reszta branż nie widzi zmian na lepsze.  

Wzrost zaległości przedsiębiorstw w tym roku zdecydowanie przyspieszył, a lipiec należał do rekordowych miesięcy. W tym czasie na kontach przedsiębiorstw pojawiło się ponad 1 mld zł dodatkowych przeterminowanych płatności na rzecz dostawców i banków. Licząc od początku roku do końca sierpnia, nieopłacone należności podwyższyły się o ponad 3 mld zł do 42,5 mld zł. Problemy ma 313,25 tys. firm (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych), o 1,9 tys. więcej niż na koniec ub.r. Na statystyki mają wpływ wierzytelności zgłoszone do rejestru dłużników prowadzonego przez BIG InfoMonitor oraz widoczne w bazie BIK opóźnione o min. 30 dni na kwotę co najmniej 500 zł kredyty. – Kredyty psuły się ostatnio w największym stopniu w mikro firmach z branż usługowej i handlowej. W przypadku małych i średnich przedsiębiorstw wzrosła wartość kredytów przeterminowanych w handlu i produkcji. Poprawę terminowej obsługi swoich zobowiązań kredytowych odnotowały natomiast firmy usługowe i budowlane. Wielkość przedsiębiorstwa ma spore znaczenie dla jakości obsługi kredytów. Im mniejsza skala działalności, tym większe są problemy ze spłatą rat i innych zobowiązań – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Liczba raportów sprawdzających firmy wzrosła o jedną piątą

– Niestety warunki gospodarcze nie sprzyjają biznesowi i dane na temat zaległości są tego najlepszym dowodem. Pogarsza się kondycja finansowa firm, spada też wzajemne zaufanie. Przedsiębiorcy stają się ostrożniejsi, gdy w grę wchodzi sprzedaż z odroczoną płatnością i częściej niż wcześniej decydują się sprawdzać kontrahentów, czy ci nie są dłużnikami. W tym roku liczba pobieranych przez biznes raportów o innych firmach, w porównaniu z zeszłym rokiem, wzrosła o 20 proc. – dodaje Sławomir Grzelczak.

Powodów by sprawdzać jaka jest kondycja płatnicza klienta i dostawcy, którego niesolidność też może mocno zaszkodzić, nie brakuje. Wystarczy podać, że w transporcie od początku roku przybyło 1,2 tys. niesolidnych dłużników, a w przemyśle i działalności profesjonalnej i naukowej po ponad 600. Nawet w budownictwie, gdzie suma zaległości zmieniła się tylko nieznacznie, firm z przeterminowanymi zobowiązaniami jest o ponad 500 więcej niż na koniec 2022 r. Długi piętrzą się i czekają na poprawę płynności finansowej głównie w przedsiębiorstwach z obszaru Działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej (m.in. holdingi, architekci, doradztwo, badania i rozwój oraz projektanci). Zaległości tej branży wzrosły o 15 proc., czyli dwa razy bardziej niż ogółu firm. Ponad 11 procentową zmianę odnotowały biznesy z kategorii Informacja i komunikacja, 10 procentową – Transport oraz Obsługa rynku nieruchomości, ponad 9 procentową – Przemysł i Handel, a niewiele mniej Zakwaterowanie i gastronomia.

– Na razie nie zanosi się, by w najbliższym czasie pojawiły się powody do poprawy sytuacji, szczególnie firm skupionych na sprzedaży na rynku wewnętrznym, bo konsumpcja wciąż utrzymuje się na niższym poziomie niż w zeszłym roku. Obecnie o lepszych perspektywach mogą myśleć co najwyżej wspierani słabym złotym eksporterzy oraz część firm budownictwa, korzystająca na ożywieniu, jaki wywołał Kredyt 2 proc. – przewiduje Sławomir Grzelczak.

Jak podaje GUS, we wrześniu reprezentanci branż – Przemysł, Budownictwo, Handel hurtowy, Handel detaliczny, Transport i gospodarka magazynowa, Zakwaterowanie i gastronomia, Informacja i komunikacja, Finanse i ubezpieczenia – ocenili koniunkturę podobnie lub gorzej niż przed miesiącem. I wszędzie poza handlem detalicznym, wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury znajduje się poniżej średniej długookresowej. W skali roku w większości prezentowanych obszarów gospodarki coraz bardziej dokucza niedostateczny popyt (przede wszystkim w zakwaterowaniu i gastronomii) oraz wysokie koszty zatrudnienia. Zmalało natomiast poczucie niepewności ogólnej sytuacji gospodarczej, choć nadal utrzymuje się ono na wysokim poziomie. Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej donosi z kolei o rekordowej liczbie ogłaszanych każdego miesiąca restrukturyzacji firm. Dłużnicy najczęściej uruchamiają postępowanie o zatwierdzenie układu w trybie uproszczonym.

upadłości transport

Źródło: COIG

Ponad połowa firm handlowych ma problemy z terminowym uzyskaniem płatności od kontrahentów

Nie bez znaczenia dla kłopotów z regulowaniem zobowiązań jest to, jak wygląda ściągalność należności, a ta ostatnio nieco się poprawiła, ale niestety nie wszystkim. W porównaniu z II kw. odsetek firm skarżących się, że w ostatnim półroczu musieli czekać co najmniej dwa miesiące na płatność, spadł z 42 do 35 proc., wynika z cyklicznych badań sektora MŚP wykonanych przez Instytut Keralla Research dla BIG InfoMonitor. Zmiana to głównie zasługa budownictwa, gdzie udział podmiotów informujących, że mają tego typu problemy spadł do rekordowo niskiego poziomu 9 proc. Poprawę zgłaszają też firmy usługowe, gdzie w II kw. problemy miało ok. 40 proc. firm, a w kolejnym 23 proc.

problemy z terminowym uzyskaniem płatności od kontrahentów

problemy z terminowym uzyskaniem płatności od kontrahentów 2

Źródło: Badanie Skaner MŚP zatory płatnicze dla BIG InfoMonitor

W pozostałych sektorach sytuacja była zbliżona do tej z wiosny, w przemyśle co trzecia firma zmagała się z niesolidnymi klientami, w transporcie niemal 4 na 10, a w handlu ponad połowa. W ostatniej z branż od dłuższego już czasu rozliczenia B2B przedstawiają się najgorzej.

Choć według cokwartalnego badania Skaner MŚP na temat zatorów płatniczych, niemal każda firma, bo ok.  90 proc. informuje, że ma klientów, którym zdarza się płacić po terminie. Do sytuacji, w której opóźnienia przekraczają 30 dni dopuszcza co druga, a problemów ciągnących się dłużej niż 60 dni doświadcza więcej niż w co trzecia. – Choć cierpliwość to ogromna zaleta, w takich sytuacjach zupełnie się nie sprawdza. Czekanie pokazuje jedynie, że ktoś może sobie pozwolić na przekładanie naszej faktury na później, a pieniądze w pierwszej kolejności dostają ci, którzy się o nie upominają:  firmy, które na swoich fakturach mają pieczęć informująca, że w razie braku spłaty dłużnik zostanie wpisany do rejestru dłużników BIG; firmy, które dzwonią, rozmawiają, informują, że mogą wpisać kontrahenta do rejestru dłużników, czy przedsiębiorcy wysyłający wezwanie do zapłaty z zapowiedzią wpisu do rejestru, co zresztą naprawdę nieźle działa. Prawie połowa odzyskuje pieniądze w ciągu 14 dni od wysłania wezwania, pokazują badania wśród MŚP – mówi Sławomir Grzelczak.

Badanie zrealizowane w ramach projektu „Skaner MŚP”, przez Instytut Keralla Research, prowadzone co kwartał wśród mikro, małych i średnich firm. Próba = 500, technika: wywiady telefoniczne, termin: lipiec 2023