Dłuższy urlop rodzicielski i nie tylko. Co jeszcze wniosły zmiany w Kodeksie pracy?

Wraz z nowelizacją Kodeksu pracy z dnia 26 kwietnia 2023 roku w Polsce zaczęto wdrażać dwie unijne dyrektywy – tzw. dyrektywę rodzicielską oraz work-life balance. Najważniejsze zmiany dotyczą wydłużenia urlopu rodzicielskiego. Według nowych przepisów jego wymiar będzie liczony łącznie dla obojga opiekunów, przy czym każdy z rodziców otrzyma prawo do wyłącznego wykorzystania 9 tygodni urlopu i prawa tego nie można przenieść na drugiego z rodziców. Co jeszcze niesie ze sobą nowelizacja?

Nowy wymiar urlopu rodzicielskiego

Bycie rodzicem nazywane jest często „drugim etatem”. W ostatnim czasie dużo się mówi się o równowadze między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Wraz ze zmianą art. 1821a § 1 Kodeksu pracy oboje rodziców dziecka ma prawo do urlopu rodzicielskiego w łącznym wymiarze do 41 tygodni – w przypadku urodzenia jednego dziecka przy pojedynczym porodzie oraz 43 tygodni – w przypadku porodu mnogiego. Ponadto każdy z opiekunów otrzymuje indywidualne prawo do 9 tygodni, których nie będzie mógł przenieść na drugiego z rodziców.

– Celem zmian jest wydłużenie urlopu i nadanie jego odrębności dla każdego z rodziców. Do tej pory w większości przypadków to matki wykorzystywały cały ten okres w celu sprawowania opieki nad dzieckiem – tłumaczy Małgorzata Parzych,  Starszy specjalista ds. administracji personalnej i legalizacji zatrudnienia cudzoziemców, Grafton Recruitment.

Oprócz tego pracownicy, których dziecko ma zaświadczenie stwierdzające ciężkie i nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą życiu powstałe w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu, są uprawnieni do dodatkowego wydłużenia urlopu rodzicielskiego o 24 tygodnie. Warto jednak pamiętać, że gdy zostanie on przedłużony odpowiednio do 65 lub 67 tygodni, to w dalszym ciągu 9 tygodni z tego okresu przysługuje na wyłączność jednemu z rodziców.

Zmiany również w zasiłku

Zmiany w urlopach rodzicielskich dotyczą również aspektu płacowego, czyli wysokości zasiłku, jaki przysługuje pracownikowi za okres tego urlopu. Po wejściu w życie nowych przepisów wysokość zasiłku za czas urlopu rodzicielskiego wyniesie 70% lub 81,5% za urlop w pełnym wymiarze (tzw. długi wniosek). Drugie rozwiązanie będzie stosowane, jeśli w ciągu 21 dni po porodzie matka złoży wniosek do ZUS-u lub pracodawcy o wypłacenie jej zasiłku za okres urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego. Wtedy jednak za dodatkowe 9 tygodni urlopu przysługującego drugiemu rodzicowi zasiłek będzie wypłacony w wysokości 70% wynagrodzenia.

Dotychczas wysokość zasiłku macierzyńskiego za czas urlopu rodzicielskiego wynosiła 100% za okres 6 tygodni w przypadku urodzenia jednego dziecka i 8 tygodni w przypadku ciąży mnogiej, a za pozostałą część wypłacane było 60% świadczenia. Pracownik mógł też zdecydować się pobierać za cały okres urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego 80% zasiłku.

Elastyczne formy zatrudnienia dla rodziców dzieci do lat 8

Na podstawie nowych regulacji, każdy pracownik wychowujący dziecko do 8 roku życia może złożyć wniosek o elastyczną organizację pracy. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że jeśli dane uprawnienie przysługuje obojgu rodzicom, muszą oni zdecydować, który z nich będzie z niego korzystał.

Zgodnie z nowymi przepisami rodzice w ramach elastycznej organizacji pracy mogą korzystać m.in. z pracy zdalnej, systemu skróconego tygodnia czy indywidualnego rozkładu czasu pracy. Żeby skorzystać z uprawnienia, pracownik powinien złożyć wniosek w terminie nie krótszymi niż 21 dni przed planowanym rozpoczęciem korzystania z elastycznej organizacji pracy. Pracodawca może odmówić m.in. z uwagi na brak możliwości wykonywania przez pracownika pracy zdalnej. Jest on wówczas zobowiązany poinformować pracownika w postaci papierowej lub elektronicznej o przyczynie odmowy w ciągu 7 dni – tłumaczy Małgorzata Parzych,  Starszy specjalista ds. administracji personalnej i legalizacji zatrudnienia cudzoziemców, Grafton Recruitment.

Odrzucenie wniosku oparte może być także na niezgodności z prawem wnioskowanego rozwiązania. Tak będzie wówczas, gdy wskazana we wniosku organizacja pracy prowadziłaby do naruszania przepisów, np. wniosek o indywidualny rozkład czasu pracy z pracą w każdą niedzielę, co byłoby naruszeniem art. 151(12) k.p. Zgodnie ze zmianami w ustawie pracodawca naruszający przepisy o elastycznej organizacji pracy podlega karze grzywny od 1000 zł do 30 000 zł. Naruszeniem przepisów byłoby m.in. niezachowanie terminu odpowiedzi na wniosek.

Nowe dodatkowe uprawnienia dla rodziców

Pracownicy zyskali także prawo do kolejnego rodzaju urlopu. tj. bezpłatnego urlopu w nowym art. 173 k.p. Zgodnie z tym zapisem pracownik ma prawo do wspomnianego urlopu w celu wsparcia osoby będącej członkiem rodziny lub zamieszkującej w tym samym gospodarstwie domowym z poważnych względów medycznych. Wymiar urlopu opiekuńczego to 5 dni w roku kalendarzowym. Udziela się go na wniosek pracownika najpóźniej na jeden dzień przed planowanym rozpoczęciem. Okres urlopu opiekuńczego jest wliczany do okresu zatrudnienia, od którego zależą uprawnienia pracownicze.

Kolejnym uprawnieniem wprowadzonym 26 kwietnia br. jest prawo do 2 dni lub 16 godzin zwolnienia w pilnych sprawach rodzinnych spowodowanych chorobą, lub wypadkiem  przy zachowaniu prawa do połowy wynagrodzenia za pracę. Wniosek powinien być złożony najpóźniej w dniu wykorzystania zwolnienia w danym roku kalendarzowym.

Jaki jest cel nowych rozwiązań?

Dyrektywa unijna ma być ułatwieniem w osiągnięciu celu, jakim jest wyrównywanie nierówności między kobietami a mężczyznami w obszarze równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.

– Aktualizacja przepisów w ramach dyrektywy work-life balance ma pozwolić na większe wspieranie pracowników-rodziców w prawie do korzystania z uprawnień rodzicielskich i ich pełne zaangażowanie w życie rodzinne. Obecnie główny ciężar rodzicielstwa, szczególnie w początkowym okresie życia dziecka, spoczywa na kobiecie. Nowe rozwiązania w obszarze urlopu rodzicielskiego, które przede wszystkim będą dotyczyć ojców, mają na celu przerzucenie części obowiązków związanych z opieką nad dziećmi na drugiego z rodziców, który zwykle z tego uprawnienia nie korzystał – podsumowuje Małgorzata Parzych,  Starszy specjalista ds. administracji personalnej i legalizacji zatrudnienia cudzoziemców, Grafton Recruitment.

Fundacje rodzinne w ofercie IPOPEMA i CRIDO

W Polsce działa ok. 830 tys. firm rodzinnych, które generują rocznie 332 mld zł. W ciągu najbliższych pięciu lat w ręce kolejnej generacji przejdzie ponad połowa firm rodzinnych, ale tylko 8 proc. następców deklaruje chęć ich poprowadzenia. Jak zabezpieczyć rodzinny majątek?  Na to odpowiedzi chce udzielić fundusz IPOPEMA TFI i firma CRIDO.

Od maja br. wspólnie zaoferują kompleksową usługę planowania sukcesji, zabezpieczenia majątku prywatnego oraz jego efektywnego pomnażania. Potencjał rynku jest duży a przedstawiciele CRIDO podkreślają, że fundacja rodzinna to wyczekana instytucja, która może przyczynić się do nowego otwarcia debaty o sukcesji w polskich przedsiębiorstwach. O ile przedsiębiorcy mieli możliwość korzystania z różnych form prowadzenia działalności gospodarczej, o tyle wciąż brakowało instrumentu, który ułatwiałby elastyczną sukcesję biznesu i jego zachowanie na pokolenia. Braki w tym zakresie miały również szerszy, makroekonomiczny wymiar, bowiem nieudana sukcesja mogła w rezultacie prowadzić do rozproszenia kapitału oraz – pośrednio – powodować większą ekspozycję polskiego biznesu na przejęcia – uważa Mateusz Baran, partner w CRIDO.

Filarem oferty IPOPEMA TFI/ CRIDO ma być nie tylko aktywne zarządzanie zgromadzonymi aktywami rodzin (raportowanie i wycena aktywów, które fundator i zarząd fundacji zdecydują się powierzyć specjalistom IPOPEMA TFI w zarządzanie), lecz także doradztwo podatkowo-prawne związane z przeprowadzeniem procesu sukcesji (planowanie mechanizmu uposażania przedstawicieli młodszego pokolenia w majątek przez założyciela fundacji), doradztwo w strategii ograniczenia ryzyka (przenoszenie określonych aktywów do fundacji w sposób eliminujący regres do tego mienia ze strony potencjalnych wierzycieli fundatora).

– Wraz z CRIDO dokonamy pewnych wspólnych ustaleń, już na etapie tworzenia fundacji rodzinnej, które przełożą się na wygenerowanie optymalnej struktury tworzenia wartości oraz jej dystrybucji na przestrzeni kolejnych pokoleń. Tworząc fundację rodzinną chodzi nam m.in o to, by członkowie rodziny – również ci młodsi – mieli możliwość zrozumienia zasad pomnażania wartości rodzinnych aktywów – podkreśla Maciej Jasiński, dyrektor zarządzający IPOPEMA TFI.

Edukacja beneficjentów i rodzin

Podejście obu firm będzie kompleksowe – stąd w ofercie znajdzie się niespotykany na rynku m.in. dostęp do dedykowanych wydarzeń oraz analiz dotyczących różnych segmentów rynku finansowego czy rozwiązań prawno-podatkowych. Dodatkowo, zarówno CRIDO, jak IPOPEMA TFI będą otwarte na umożliwienie odbywania praktyk studenckich dla zainteresowanych beneficjentów i członków ich rodzin.

W ramach usługi asset management docelowo przewidziany jest szeroki zakres raportowania inwestycyjnego, a także planowanie strategii o długoterminowym horyzoncie. Chcemy wykorzystać doświadczenie 16 lat na polskim rynku w ramach usług zarządzania portfelowego – w tym zdobyte po przejęciu polskiej spółki zarządzającej aktywami z grupy Credit Suisse, czy zarządzania polskim portfelem akcyjnym największego na świecie norweskiego rządowego funduszu emerytalnego – dodaje Maciej Jasiński z IPOPEMA TFI.

Z racji na „uwspólnienie” procesu dotarcia do potencjalnych klientów, IPOPEMA i CRIDO liczą na przewagę konkurencyjną, ze względu na bogate doświadczenie w sukcesji oraz współpracę z podmiotami z zagranicy, gdzie tego typu struktury działają od wielu lat. Dzięki temu będą mogły zaproponować ciekawe, atrakcyjne rozwiązania dla klientów w Polsce.

Podstawą koncepcji nowej, wspólnej oferty na rynku jest wchodząca w życie 22 maja br. ustawa o fundacji rodzinnej. Nowe przepisy wprowadzają do naszego obrotu gospodarczego zupełnie nowy rodzaj osoby prawnej – w bezprecedensowy sposób ułatwiając międzypokoleniowy transfer majątków polskich przedsiębiorców wytworzonych przez ostatnie dziesięciolecia, a także umożliwiając efektywne ekonomicznie pomnażanie tych aktywów. To nowe podejście pozwala zarówno na całkowite zwolnienie z podatku dochodowego od generowanych zysków w ramach fundacji, jak i umożliwia zastosowanie preferencyjnych stawek opodatkowania kwot wypłacanych już końcowym beneficjentom. Dotychczas wielokrotnie zdarzało się, że jedynym rozwiązaniem – zwłaszcza w przypadku znacznego majątku – było skorzystanie z zagranicznych fundacji prywatnych (rodzinnych).

Wprowadzenie do polskiego prawa fundacji rodzinnych to zatem krok w dobrym kierunku. Od strony prawnej taka fundacja daje dużą elastyczność – znacznie większą niż dotychczas obowiązujące przepisy prawa spadkowego – dodaje Mateusz Baran z CRIDO.

Polacy coraz bardziej zamożni

IPOPEMA i CRIDO kierują ofertę do grupy zamożnych klientów indywidualnych o aktywach ponad 5 mln zł oraz przedsiębiorców – właścicieli firm rodzinnych, menedżerów, przedstawicieli wolnych zawodów. Wśród 19 wybranych państw europejskich Polska w bezwzględnej liczbie zamożnych osób (powyżej 1 mln USD) wyprzedza takie kraje jak Portugalia, Finlandia, Grecja czy Czechy. W tym samym rankingu Polska zbliżyła się̨ nieco do Norwegii (177 tys.) oraz Irlandii (182 tys.).

5 najbardziej obiecujących startupów EdTech w Polsce i na świecie

Gwałtowny rozwój nowoczesnych technologii w szeroki sposób wpływa na nasze życie, w tym także na edukację. Najbardziej innowacyjne startupy EdTech (Education Technology) wykorzystują najnowsze rozwiązania technologiczne, aby zrewolucjonizować sposób nauki i zdobywania wiedzy. Zarówno w Polsce, jak i na całym świecie, popularność zdobywają setki projektów EdTech. Warto przyjrzeć się kilku najciekawszym z nich.

Co to jest EdTech?

EdTech to skrót od pojęcia Education Technology, które oznacza Technologię Edukacyjną. Za tą enigmatyczną nazwą kryją się wszelkie rozwiązania technologiczne, których celem jest rozwój edukacji i nauki wśród zainteresowanych osób. Tego typu działalności łączą w sobie praktykę nauczania z nowinkami technicznymi – aplikacjami, platformami internetowymi czy oprogramowaniem komputerowym.

Główne zadania EdTech dotyczą następujących elementów:

  • Pokonywanie przeszkód w nauczaniu wynikających z felernego systemu edukacji.
  • Dopasowywanie sposobu uczenia się do indywidualnych potrzeb ucznia.
  • Wsparcie nauki na wielu płaszczyznach w zakresie edukacji nieformalnej.

Projekty i startupy EdTech oferują zainteresowanym użytkownikom mnóstwo zalet. Wielowymiarowe wsparcie uczących się stwarza szansę na szybszy i skuteczniejszy rozwój nowych umiejętności. Warto jednak pamiętać, że poszczególne starupy mogą adresować inne potrzeby uczących się.

Jeden z najbardziej skutecznych startupów ostatnich lat, który jest dziś potężną i rozbudowaną firmą, to platforma korepetytorska BUKI. Na BUKI znaleźć można ogłoszenia wykwalifikowanych i doświadczonych nauczycieli z całej Polski, zaś innowacyjna platforma EdTech wspiera nowatorskie prowadzenie zajęć online. Projekt ten stale się rozwija, będąc najlepszym dowodem na opłacalność inwestycji w startupy.

Sprawdź, jakich 5 najbardziej obiecujących startupów EdTech warto wypróbować w 2023 roku!

Funtronic

EdTech dotyczyć może również sprzętu elektronicznego, jaki przydaje się w codziennej edukacji, Przykładem firmy realizującej takie zadania, jest polski startup Funtronic. Ten producent interaktywnych urządzeń projekcyjnych krok po kroku rewolucjonizuje podejście do organizacji lekcji w przedszkolach i szkołach.

Urządzenia marki Funtronic nie są jeszcze powszechnie wykorzystywane, choć ich renoma wśród nauczycieli stale rośnie. Dzięki czujnikom ruchu i zdalnemu sterowaniu, sprzęt wykorzystywać można do zajęć ruchowych, jakie inicjują wsparcie nauki poprzez sensorykę. Magiczny Dywan – flagowy produkt tej marki – to idealne rozwiązanie dla nowoczesnych szkół.

Duolingo

Wśród aplikacji mobilnych do nauki języków obcych, to właśnie Duolingo od lat pozostaje najczęstszym wyborem uczniów. Osoby polskojęzyczne mogą tutaj uczyć się wyłącznie angielskiego, lecz ci, którzy znają już angielski, mają znacznie więcej języków do wyboru.

Aplikacja Duolingo jest bardzo często aktualizowana, aby gwarantować użytkownikom coraz bardziej innowacyjne metody nauki. Startup wykorzystuje grywalizację celem motywowania uczniów do regularnej i systematycznej nauki. Wystarczy 15 minut dziennie, aby nauczyć się kilku tysięcy słów w zaledwie parę miesięcy.

Udacity

Użytkownicy języka angielskiego mogą skorzystać z bogatej oferty startupu Udacity. Jest to platforma specjalizująca się w prowadzeniu kursów z zakresu technologii, biznesu czy nauk informatycznych. Dzięki stałej współpracy z czołowymi instytucjami akademickimi i firmami IT, platforma dostarcza najnowocześniejsze rozwiązania EdTech.

Ten startup stale się rozwija, co sprawia, że katalog dostępnych kursów nieustannie się powiększa. Wśród najnowszych kierunków nauki można znaleźć kursy AI, uczenia maszynowego czy też programowania aplikacji mobilnych i webowych. Udacity to dobry wybór dla każdego, kto chce rozwijać się w biznesie.

Coursera

Coursera to międzynarodowy startup EdTech, gdzie znaleźć można wysokiej jakości kursy online. Zajęcia te prowadzone są przez wykwalifikowanych ekspertów z czołowych uniwersytetów i instytucji z całego świata. Firma stale odpowiada na zapotrzebowanie swoich klientów na wysokiej jakości zajęcia przez Internet.

Platforma Coursera umożliwia uczniom zdobycie wiedzy z różnych dziedzin. Należą do nich nauki ścisłe, nauki społeczne, informatyka, biznes, sztuka i wiele innych. Kursy są interaktywne i elastyczne, umożliwiając uczestnikom naukę we własnym tempie i w dogodnym czasie.

Brainly

Pochodzący z Polski startup EdTech o nazwie Brainly, to jeden z najpopularniejszych serwisów społecznościowych w dziedzinie edukacji. Podstawowym kryterium działania platformy jest wzajemna pomoc zarejestrowanych użytkowników. Uczniowie zadają pytania, a inni internauci udzielają na nie odpowiedzi.

Sporą zaletą Brainly jest fakt, że serwis zapewnia dostęp do szerokiej gamy przedmiotów, a także dziedzin nauki. Interaktywne podejście do uczenia się sprawia, że zrozumienie języków obcych czy matematyki może stać się znacznie prostsze. Platforma promuje współpracę i aktywizację użytkowników, co przekłada się na pozytywne efekty w edukacji.

Podsumowanie

Dostępne w sieci najbardziej obiecujące startupy EdTech to tylko wierzchołek góry lodowej, jaką jest dzisiejsza technologia edukacyjna. Wymienione powyżej platformy stanową arcyciekawe rozszerzenie codziennej nauki, z jakiej korzystać można na każdym etapie szkolnictwa. Nie pozostaje nic innego, jak wypróbować oferowane przez serwisy możliwości i znaleźć ten, który idealnie odpowie na Twoje potrzeby, a także oczekiwania.

Rekordzista dopłacił ponad milion złotych składki zdrowotnej

22 maja upłynął termin rozliczania się przedsiębiorców z rocznej składki zdrowotnej za 2022 rok. Według danych ZUS-u rekordzista musiał dopłacić z tego tytułu aż 1,06 mln złotych. Z kolei najwyższa kwota zwrotu, o którą wnioskował podatnik, wyniosła 4,41 mln złotych.

Po raz pierwszy w historii przedsiębiorcy opłacali składkę zdrowotną na podstawie osiąganego dochodu, przez co nabrała ona cech kolejnego podatku dochodowego. Obecnie wielu z nich czeka na wniosek o zwrot składki zdrowotnej. Pieniądze na ich kontach powinny się pojawić do 1 sierpnia, o ile nie mają oni żadnych zadłużeń.

Zatwierdzenie dokumentów tylko do 1 czerwca

Warunkiem otrzymania zwrotu środków jest prawidłowe wypełnienie wniosku (RZSRI). ZUS automatycznie wystawia taki dokument, a zadaniem podatnika jest sprawdzenie poprawności danych w nim zawartych – zwłaszcza numeru rachunku bankowego, na który miałyby zostać przekazane pieniądze – i zatwierdzenie dokumentu.

Obecnie ZUS wystawił już prawie 1,3 miliona takich wniosków, a wróciło do niego tylko 436 000. Łączna kwota nadpłat, o zwrot których wnioskowali przedsiębiorcy, wyniosła ponad 823 miliony złotych. Jak widać, pierwsze historyczne rozliczenie składki zdrowotnej generuje dość spore kwoty zarówno po stronie dopłat, jak i po stronie zwrotów. Warto nie zwlekać ze złożeniem deklaracji, aby mieć pewność, że należne środki wrócą w wyznaczonym przepisami terminie.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Autopoprawka UC 74 – zmiany w Prawie energetycznym niekorzystne dla OZE

Kolejne szkodliwe regulacje na rynku energii. Ministerstwo Klimatu i Środowiska forsuje — w autopoprawce do projektu zmian w Prawie energetycznym (nr UC 74) — rozwiązania niekorzystne dla sektora OZE. To będzie miało opłakane skutki  – uważa Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki.

Projektowane przepisy w sposób skrajnie szkodliwy dla przedsiębiorców modyfikują sposób obliczania odpisu na Fundusz w zakresie uwzględniania przychodów ze sprzedaży gwarancji pochodzenia oraz rozliczeń z tytułu instrumentów finansowych i innych przychodów, wynikających z dodatkowych rozliczeń pieniężnych – zwraca uwagę Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki.

Gwarancje pochodzenia wliczane do limitu ceny

Proponowana przy okazji autopoprawki do projektu nr UC 74 zmiana art. 23 ustawy zamrażającej ceny energii zakłada, że przy obliczaniu odpisu na Fundusz będzie należało uwzględnić także przychody ze sprzedaży gwarancji pochodzenia oraz z rozliczeń dokonywanych w ramach instrumentów finansowych, w zależności od tego, czy uzyskana przez danego wytwórcę cena rynkowa przekracza limit ceny wskazany w przepisach. Zdaniem PSF tego typu propozycje są zbyt dużą ingerencją w rynek, która nie znajduje żadnego uzasadnienia.

Skutki wejścia w życie przepisów w proponowanym przez twórców autopoprawki brzmieniu byłyby katastrofalne dla rynku obrotu gwarancjami pochodzenia, powodując praktyczne zamrożenie transakcji tymi instrumentami” – stwierdza PSF w swoim stanowisku.

Zapłacą wytwórcy, zapłacą odbiorcy. A w finale zapłaci konsument

Projektowane regulacje są także szkodliwe dla potencjalnych odbiorców zielonej energii. Zwłaszcza dla przemysłu, który w ramach unijnych wymogów ESG i korporacyjnych zobowiązań do osiągania neutralności klimatycznej, musi wykazywać, że opiera swoją działalność na zielonej energii. Jedną z metod jest właśnie nabywanie gwarancji pochodzenia.

PSF: Nie niszczyć umów cPPA

Podobnie sytuacja ma się z przychodami z instrumentów finansowych stosowanych przy umowach cPPA. Jest to faktyczne zniechęcanie, poprzez zmiany regulacyjne, do zawierania umów długoterminowych typu cPPA. A są one najlepszym sposobem zapewnienia wytwórcom finansowania nowych źródeł OZE a odbiorcom – stabilności cen.

Proponowane zmiany podtrzymają stagnację na rynku i zablokują zawieranie nowych umów cPPA. Utrudnią też, głównie odbiorcom biznesowym, zabezpieczenie cen energii w długim terminie. Co więcej, dotychczas cPPA były na rynku finansowym traktowane pod względem rentowności niemal analogicznie jak projekty otrzymujące wsparcie z systemu aukcyjnego. Nowe regulacje spowodują, że instytucje finansowe będą co najmniej z rezerwą podchodzić do finansowania inwestycji, które zabezpieczone są tego typu kontraktami, co może przełożyć się na spadek mocy z OZE w systemie.

Przepisy niezgodne z polską racją stanu

Propozycje zmian w ustawie o zamrożeniu cen energii uderzają bezpośrednio w nasze bezpieczeństwo energetyczne. Zbyt wysokie obciążenia i zbyt niskie limity cen mogą wpływać na ograniczenie powstawania nowych projektów i falę upadłości obecnych. Na przestrzeni ostatnich miesięcy źródła odnawialne zapewniały ilość mocy niezbędną do bezpiecznego funkcjonowania Krajowego Systemu Energetycznego w obliczu wielu awarii, wyłączeń i remontów źródeł konwencjonalnych.

Wejście życie tych przepisów będzie kolejnym na przestrzeni ostatnich miesięcy ciosem w rentowność funkcjonujących instalacji OZE oraz przyczyni się do zahamowania rozwoju nowych mocy.  Będzie to miało wypływ konkurencyjność polskiej gospodarki oraz uderzy w odbiorców końcowych, gdyż oznacza nieuchronny wzrost cen energii elektrycznej.

Nowy kapitał, napływający do Polski celuje w tańsze aktywa

W całej Europie w sektorze nieruchomości komercyjnych możemy obserwować w tym roku spadek aktywności inwestorów. Wartość wolumenu inwestycyjnego w pierwszym kwartale 2023 spadła w Polsce o ponad 60 proc. licząc rok do roku, a na niektórych rynkach zachodnioeuropejskich nawet o 90 proc. Polski rynek broni się wyższymi stopami zwrotu niż oferuje Europa Zachodnia i nadal wypada korzystnie na tle rynków europejskich.

– Zmiany w światowej gospodarce i drogie finansowanie projektów wyhamowały działania największych, międzynarodowych graczy. Mocno zmienił się bowiem rynek pieniądza. Wysokie koszty finansowania powodują, że fundusze nie mogą liczyć na optymalne zyski przy zakupie nieruchomości typu core. W przypadku tych aktywów oczekiwania cenowe właścicieli i potencjalnych nabywców są mocno rozbieżne. Stąd mniejsze zainteresowanie nieruchomościami prime i wyczekiwanie dużych podmiotów inwestycyjnych na stabilizację stóp procentowych, a tym samym, stóp kapitalizacji, które odzwierciedlałyby ich poziom. Najwięksi gracze przyjęli strategię wyczekiwania. Niestabilność rynków finansowych powoduje, że rośnie presja na obniżkę wycen aktywów. Większe możliwości niż rynek nieruchomości w Europie w obecnych warunkach stwarza inwestorom na  przykład rynek amerykański – mówi Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner, CEO w Walter Herz.

W 2022 roku jedna trzecia inwestorów aktywnych w Polsce pochodziła z USA, a kolejną, największą grupę stanowił kapitał z Europy Zachodniej. – W 2023 roku nadal względną aktywność wykazują podmioty z USA, mocno osłabło natomiast zainteresowanie inwestowaniem ze strony firm z Europy Zachodniej, przede wszystkim z Niemiec. Polski rynek przyciąga natomiast nowych, lokalnych graczy z regionu CEE, którzy skupiają się na aktywach magazynowych i biurowych. W naszym kraju kupują teraz podmioty z Czech (Investika czy Trigea) oraz Węgier (Indotek czy Adventum) i pojawiają się nowi gracze, m.in. z Litwy jak fundusz Eika Asset Managment czy Lords AB. Ponadto, do Polski napływa nowy kapitał z krajów bałtyckich oraz Skandynawii – mówi Katarzyna Tencza, Associate Director Investment & Hospitality w Walter Herz.

Przede wszystkim zakupy oportunistyczne

Nieruchomości nabywają teraz głównie podmioty, które inwestują środki własne i firmy, które mają możliwość zdobycia finansowania w banku. Bartłomiej Zagrodnik zauważa, że na naszym rynku sporo inwestorów poszukuje okazji. – Inwestorzy nastawieni są na zakupy oportunistyczne. Nie ma jednak transakcji sprzedaży, do których właściciele byliby zmuszeni ze względu na presję i trudności finansowe. Inwestorzy z regionu Europy Środkowo – Wschodniej, którzy zastąpili obecnie podmioty inwestycyjne z Zachodniej Europy nie celują w zakupy portfelowe, ale poszukują pojedynczych nieruchomości, w które można zainwestować i w krótkim czasie podnieść ich wartość i rentowność – informuje.

W pierwszych trzech miesiącach 2023 roku inwestorzy ulokowali w Polsce najwięcej kapitału w nieruchomości z sektora magazynowego. Powodzeniem cieszył się też segment handlowy oraz warszawskie biurowce. Większość zainwestowanego kapitału pochodziła z krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Znacznie mniejszy udział w wolumenie inwestycyjnym mieli gracze z USA i kapitał z Bliskiego Wschodu.

W pierwszym kwartale br. sektor przemysłowo-magazynowym zwiększył ponad dwukrotnie wolumen inwestycyjny w porównaniu r/r. Największym powodzeniem cieszyły się aktywa z rynku pierwotnego zlokalizowane głównie w zachodniej części kraju. Wśród sprzedających w tym segmencie rynku pozycję lidera nadal utrzymuje firma Panattoni. W początkach tego roku największą transakcją magazynową była sprzedaż Panattoni Campus we Wrocławiu o powierzchni 184 tys. mkw. do P3 za 138,5 mln euro.

W sektorze biurowym natomiast w pierwszym kwartale br. debiutujący na polskim rynku, litewski fundusz Eika Real Estate Fund, reprezentowany przez podmiot Eika Asset Management nabył od White Stone warszawski budynek Celebro. W skład portfela Eika wchodzą zdywersyfikowane w różnych segmentach nieruchomości zlokalizowane głównie na Litwie, ale inwestor wychodzi teraz na inne rynki Europy Środkowo-Wschodniej.

Transakcje w sektorze handlowym zdominowały w pierwszych miesiącach 2023 roku oportunistyczne zakupy pojedynczych, niewielkich obiektów, z których największą akwizycją była sprzedaż Atrium Molo Szczecin przez G City Europe za 46,3 mln euro. Wzięcie w tym roku miały regionalne parki handlowe, umożliwiające wzrost wartości po doinwestowaniu. – W sektorze hotelowym także poszukiwane są aktywa value-add, usytuowane w największych polskich aglomeracjach, ale rynek nie oferuje wielu tego typu nieruchomości na sprzedaż – przyznaje Katarzyna Tencza.

Magazyny nadal górą

W drugim kwartale br. nadal największym powodzeniem inwestorów cieszy sektor magazynowy. Panattoni sfinalizowało transakcję sprzedaży centrum logistycznego o powierzchni 33 tys. mkw. w Uniejowie, który jest czwartym obiektem w ramach campusu, który przeszedł w ręce LCN Capital Partners, inwestora inwestor private equity, prowadzącego działalność w Europie i Ameryce Północnej, z którym Panattoni współpracuje od lat. W kwietniu br. LCN Capital Partner nabył również produkcyjno-magazynowy obiekt BTS o powierzchni 30 tys. mkw. zrealizowany przez Panattoni w Tczewie.

Skandynawski fundusz NREP przygotowuje się natomiast  do przejęcia udziałów 7R. W tej sprawie złożony został wniosek do UOKiK. Inwestor planuje umocnić swoją pozycję na polskim rynku nieruchomości przemysłowych i logistycznych. Spółka Nordic Strategies Fund V Limited Partnership z siedzibą w Luksemburgu, należąca do NREP ma w planach przejęcie kontroli nad 7R, która zrealizowała 1,8 mln mkw. powierzchni magazynowej w wielkopowierzchniowych parkach logistycznych w całej Polsce oraz magazynach miejskich pod marką 7R City Flex. Nasz kraj jest pierwszym rynkiem poza Skandynawią, na który wszedł NREP.

W sektorze biurowym natomiast pod koniec kwietnia br. Develia podpisała umowę sprzedaży za 69,3 mln euro warszawskiego biurowca Wola Retro ze spółką WR Office, należącą do funduszu inwestycyjnego zarządzanego przez Adventum Group.

Na rynku handlowym z kolei firma JWG Invest kupiła od międzynarodowego funduszu inwestycyjnego cztery obiekty handlowe – Starą Cegielnię w Szczecinie, Galerię Kosmos w Koszalinie, OK Centrum Wałbrzych i OK Centrum Strzegom.

Eksperci prognozują, że wartość transakcji w tym roku będzie jednak znacznie niższa niż w roku ubiegłym (5,8 mld euro). Główne wyzwania rynku inwestycyjnego to rosnące koszty finansowania i coraz bardziej restrykcyjne warunki udzielania kredytów, niedopasowanie oczekiwań cenowych kupujących i sprzedających oraz widmo spowolnienia gospodarczego w skali globalnej.

7 lat programu Mieszkanie Plus: sukces czy porażka

Minister rozwoju i technologii zapowiedział zamknięcie programu Mieszkanie Plus, który zakłada budowę dostępnych cenowo mieszkań na wynajem. Eksperci portalu GetHome.pl podsumowali siedem lat funkcjonowania tego programu.

Mieszkanie Plus jest częścią Narodowego Programu Mieszkaniowego, która zakłada nie jedną, a trzy formy wsparcia budownictwa czynszowego. W tym także mieszkań komunalnych oraz społecznych czynszowych, budowanych przez gminne spółki zwane towarzystwami budownictwa społecznego (TBS) lub społecznymi inicjatywami mieszkaniowymi (SIM).

Jak przypominają eksperci GetHome.pl rzecz w tym, że te dwie formy wsparcia budownictwa czynszowego funkcjonują od dawna, np. TBS-y od 1996 r., a rząd jedynie modyfikował je w ostatnich latach. Natomiast nowością jest program, który zakłada budowę na zasadach rynkowych dostępnych cenowo mieszkań na wynajem, także z możliwością dojścia do własności. I to właśnie do tej rynkowej części, którą realizuje spółka PFR Nieruchomości, przylgnęła nazwa Mieszkanie Plus. Zgodnie z zapowiedziami ministra Waldemara Budy najprawdopodobniej ta część programu ma zostać zamknięta.

Ile wybudowano mieszkań w ramach programu Mieszkanie Plus?

W komunikatach spółki PFR Nieruchomości trudno obecnie znaleźć informację, ile mieszkań udało się jej wybudować, a ile jest w trakcie realizacji lub w planach inwestycyjnych. W spółce podkreślano, że pierwsze trzy lata funkcjonowania programu należy traktować jako okres przygotowawczy. W 2019 r. rozpoczęto budowę 1244 mieszkań, a prawdziwy wysyp inwestycji miał się zacząć w 2020 r. Spółka zapewniała, że ma zapewnione finansowanie na budowę nawet 50 tys. mieszkań.

Tymczasem dotychczasowe efekty programu Mieszkanie Plus są raczej skromne. W 18 miastach powstało bowiem łącznie 3468 lokali, najwięcej w Katowicach i Krakowie. Warto dodać, że w budowie jest 1571 mieszkań w ramach inwestycji realizowanych w pięciu miastach: Zgorzelcu – 221 mieszkań, Katowicach – 523, Sianowie – 168, Wrocławiu – 469 i Nakle nad Notecią – 190.

Z ostatnich komunikatów PFR Nieruchomości wynika, że w przygotowaniu są inwestycje w kolejnych czterech miastach: Lublinie (388 mieszkań), Elblągu (150), Szczecinie (800) i Wrocławiu (450 lokali). Ministerstwo Rozwoju i Technologii wymienia też Skawinę (168), Warszawę (558) i Sochaczew (246 lokali). Łącznie we wszystkich tych miastach ma powstać niemal 2,8 tys. mieszkań na wynajem.

Warto odnotować, że niektórzy próbują jeszcze przedstawiać program „Mieszkanie Plus” w korzystniejszym świetle dodając statystyki dotyczące mieszkań komunalnych i społecznych czynszowych.Mieszkanie Plus-mieszkania w częsci rynkowej

–  Okazało się, że bez subwencji budżetowej nie da się budować dostępnych cenowo mieszkań czynszowych. Zwłaszcza w warunkach lawinowo rosnących kosztów budowy. Sytuacji nie uratował program „Mieszkanie na Start”, czyli dopłaty do czynszów – komentuje Marek Wielgo, ekspert GetHome.pl.

Jak przyznają eksperci GetHome.pl rząd postawił krzyżyk na rynkowej części Mieszkania Plus, ale równocześnie zwiększył wsparcie budownictwa czynszowego realizowanego przez gminy oraz społeczne inicjatywy mieszkaniowe.

Bo do tanga trzeba dwojga

Od ponad dwóch lat gminy mogą uzyskać dofinansowanie w wysokości nawet 80% kosztów inwestycji, a nie jak wcześniej – 35-45%. Przy czym to dofinansowanie z Funduszu Dopłat przy Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) dotyczy zarówno budowy mieszkań komunalnych, jak też remontów pustostanów. Mimo to, inwestycji mieszkaniowych wciąż nie ma na liście priorytetów większości gmin.

GUS podaje, że w 2022 r. powstało w całym kraju 629 mieszkań komunalnych, czyli o połowę mniej niż rok wcześniej. To bodaj najgorszy wynik po 1989 r.  Fatalne są także statystyki dotyczące rozpoczynanych budów. Lekkim optymizmem mogą napawać tylko dane o pozwoleniach na budowę.

Portal przypomina, że jeszcze na początku tego roku na rządowej stronie internetowej dedykowanej programowi „Mieszkanie Plus” można było znaleźć zapowiedź zwiększenia zasobów mieszkaniowych gmin o ponad 150 tys. lokali czynszowych w okresie od 2019 do 2025 r. W Narodowym Programie Mieszkaniowym rząd zadeklarował, że do 2030 r. zniknie kolejka pod mieszkanie komunalne. Z danych GUS wynika, że w 2021 r. czekało na nie ponad 129 tys. gospodarstw domowych.  Oznacza to, że w kolejnych 9 latach musiałoby powstawać  średnio co najmniej 14 tys. lokali na rok.Mieszkanie Plus-komunalne

Warto zauważyć, że statystykom budowlanym GUS umyka odzyskiwanie tzw. pustostanów, czyli mieszkań opuszczonych z powodu złego stanu technicznego. W całym kraju jest ich blisko 64 tys. Ministerstwo Rozwoju i Technologii podało, że w 2022 r.  dofinansowanie z Funduszu Dopłat przy BGK przyznano 195 gminnym inwestycjom remontowym. Mają one objąć łącznie blisko 4,7 tys. mieszkań.

Z drugiej strony nieudanym okazał się rządowy program „Mieszkania za grunt”, który miał zwiększyć pulę tanich mieszkań czynszowych. Gminy miały je uzyskać od deweloperów w zamian za przekazane im grunty.

Społeczne czynszowe rozpędza się

Mieszkania czynszowe budują też towarzystwa budownictwa społecznego (TBS) i społeczne inicjatywy mieszkaniowe (SIM), czyli spółki, których udziałowcami są najczęściej gminy. Do rozpoczynania inwestycji mają je przekonać nie tylko państwowe grunty przekazane na ten cel z Krajowego Zasobu Nieruchomości, ale i spory zastrzyk gotówki z budżetu państwa. Dotacja dla SIM/TBS z Funduszu Dopłat przy BGK sięga 35% kosztów budowy. Ponadto spółki mogą skorzystać z preferencyjnego kredytu z BGK, zaś lokatorzy partycypujący w kosztach budowy mogą wykupić mieszkania.

Czy przełożyło się to na statystyki budowlane? W 2022 r. TBS-y wybudowały 1,6 tys. mieszkań, czyli niemal o jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. Równocześnie GUS odnotował potężny, bo aż 35% regres, jeśli chodzi o liczbę rozpoczętych mieszkań. W pozwoleniach na budowę wzrost wyniósł 14%.Mieszkanie Plus-społeczne czynszowe

Ten segment budownictwa czynszowego najpewniej będzie się rozwijał. Oczywiście, o ile będą pieniądze na wsparcie TBS i SIM także w kolejnych latach – ocenia Marek Wielgo. Wskazują też na to tegoroczne statystyki budowlane.  GUS podał, że w okresie czterech miesięcy TBS-y i SIM-y rozpoczęły budowę blisko 1,1 tys. mieszkań. To wynik przeszło dwukrotnie lepszy od ubiegłorocznego.

Dlaczego euro spadło poniżej 4,50 zł?

Ostatnie miesiące mogły być dużym szokiem dla osób zainteresowanych kupnem walut obcych. Jeszcze w lutym tego roku widzieliśmy, jak euro dociera do 4,80 zł. Wiele osób zastanawiało się, czy podobnie jak dolar i frank na przełomie III i IV kwartału euro złamie barierę 5 zł. Barierę testowaną chwilowo w pierwszych dniach rosyjskiej agresji. Nie tylko nie doszło ponownie do tego testu, ale od kilku dni oglądamy atak w drugą stronę na poziom 4,50 zł. Co spowodowało te zmiany? Korzenie tego ruchu jak się okazuje, są znacznie głębsze niż nam się na pierwszy rzut oka wydaje.

Czy to naprawdę wina wojny?

Żeby lepiej zrozumieć specyfikę obecnych wydarzeń, trzeba spojrzeć na powody, przez które polski złoty był w tak silnym odwrocie. Oczywiście rosyjska inwazja na terytorium Ukrainy zmieniła trochę na rynkach, ale jej wpływ nie jest tak duży, by wyjaśniać całość problemów. O ile jeszcze kilka miesięcy temu można było mówić o istotnym czynniku inflacyjnym z powodu wzrostu cen surowców energetycznych to obecnie zarówno ropa jak i gaz są wyraźnie tańsze niż przed rokiem. Nie zmienia to faktu, że raz rozpędzoną inflację teraz ciężko jest zatrzymać. A to właśnie utrata siły nabywczej przez pieniądz powoduje, że traci on na wartości. Tym bardziej że Rada Polityki Pieniężnej wstrzymała cykl podwyżek stóp procentowych.

A może w tej inflacji jest trochę naszej winy?

Problem zaczął się znacznie wcześniej. Walka z negatywnymi skutkami pandemii skutkowała rozdawaniem pieniędzy. Dzięki temu stopa życia wielu osób nie ucierpiała gwałtownie pomimo ogromnych problemów. Problem w tym, że rozdaliśmy ich naprawdę dużo, a do tego, by ulżyć kredytobiorcom, gwałtownie obniżyliśmy stopy procentowe. O ile nie ruszyło to chęci przedsiębiorców do inwestycji, ze względu na olbrzymią niepewność, o tyle konsumpcja ruszyła jak szalona. Nie wzbudziło to zaufania inwestorów, co powodowało, że pomimo przyzwoitych danych makroekonomicznych, złoty tracił na wartości. Z drugiej strony czemu dane miały być złe, skoro do kraju napłynęły pieniądze na kredyt. W rezultacie, o ile przed pandemią euro kosztowało 4,20-4,40 zł to od tego czasu rozpoczął się wyraźny ruch osłabiający naszą walutę, który w 2,5 roku doprowadził ją stabilnie pod poziom 4,90 zł.

Co jeszcze przeszkadzało złotemu?

Gdy inflacja zaczęła wymykać się spod kontroli, działania RPP były niespieszne. Owszem reagowała znacznie szybciej niż FED czy EBC, ale też problem był znacznie większy. Władza znacznie bardziej bała się recesji niż inflacji. W rezultacie tańszy pieniądz i słabsza waluta wyglądały zupełnie nie najgorzej. Na to wszystko nakładała się w końcowej fazie tego ruchu jeszcze pewna wizja światowej recesji. Jeszcze kilka miesięcy temu wyglądała ona na znacznie poważniejszą niż obecnie, stąd nie można było się dziwić, że kapitał uciekał do bezpiecznych przystani.

Co się zmieniło, że nagle jest taniej?

Z jednej strony część analityków może powiedzieć, trochę parafrazując prezesa Glapińskiego, że jak coś idzie w górę, to potem spada. Najwyraźniej ta mądrość dotyczy nie tylko stóp procentowych, ale również walut. O ile nie jest to oczywiście frank szwajcarski w długim okresie, o czym kredytobiorcy walutowi na pewno szybko przypomną. Faktycznie po tak długim ruchu nagle się okazało, że złoty zaczął być atrakcyjny dla potencjalnych inwestorów. W rezultacie był to pewien sygnał sugerujący rozpoczęcie korekty. Jest to ciekawa historia, brakuje tylko jednej rzeczy – sygnału do tego ruchu. Z jakiegoś powodu, ktoś zaczął kupować złotego, a reszta podłączyła się do tego ruchu.

Czy wybory pomagają złotemu?

Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę, że jeszcze niedawno z okazji roku wyborczego wielu analityków spodziewało się niesamowitych działań w ramach tzw. kiełbasy wyborczej. Dzisiaj wiemy, że rząd zaproponował darmowe autostrady, waloryzację flagowego projektu 500 oraz finansowanie darmowych lekarstw dla określonych grup. Rynki spodziewały się znacznie więcej, a skoro jest rozsądniej (nie mylić z rozsądnie), to patrzą na Polskę przyjaźniejszym okiem. Do tego warto dodać, że recenzujemy pomysły koalicji dlatego, że one mają szansę wejść w życie. Program głównej siły opozycyjnej jest taki sam tylko bardziej wpływający na inflację i deficyt, za to bez szans na realizację.

Miał być kryzys, a nie ma

Polska oprócz inflacji ma bardzo przyzwoite dane makroekonomiczne. Jest oczywiście pewien problem z inwestycjami, ale przy wysokim koszcie pieniądza nie jest to niczym zaskakującym. Tym bardziej, biorąc pod uwagę niestabilność oczekiwań związanych chociażby z pandemią. Rynek pracy ma się bardzo dobrze. Zatrudnienie cały czas rośnie pomimo wspomnianych problemów. Wyniki wzrostu PKB są solidne. Płace rosną niewiele poniżej inflacji, co powoduje, że wraz z silnymi transferami socjalnymi obecnej władzy wcale tak mocno nie biedniejemy. Rośnie co prawda zadłużenie, ale zaczynaliśmy z relatywnie niskiego poziomu, więc na tle innych państw wciąż nie wygląda to dramatycznie. W rezultacie dane makroekonomiczne wyraźnie wsparły w ostatnim czasie złotego.

Co ze stopami procentowymi?

Kwestia stóp procentowych w dalszej perspektywie wcale nie wygląda bardzo źle. Rynki spodziewały się, że różnica pomiędzy Polską a Zachodem będzie znacznie mniejsza. Teraz jednak trochę oddalają się obniżki u nas w kraju. Wygląda na to, że USA może obniżyć stopy szybciej niż my, mimo że cykl podwyżek zaczęto tam później. Również w strefie euro nie wygląda na to, że w przyszłości stopy osiągną niebotyczne poziomy. W rezultacie powód przeceny trochę znika.

Podsumowując

Polski złoty może nie tyle zyskuje, ile otrzepuje się po stratach z lat 2020-2022. Patrząc jednak, że w sporej części jest to odbicie tamtych osłabień można mieć wątpliwości, jak nisko zejdziemy realnie w tym ruchu. Z drugiej strony za kilka miesięcy czekają nas wybory w kraju. Może pojawić się wiele nowych zmiennych. Scenariuszy jest bardzo dużo, a i na świecie może się jeszcze wiele wydarzyć. Rok 2023 nie powinien być nudny na rynku walutowym.

Autor: Maciej Przygórzewski – Główny analityk walutowy Walutomat.pl

Pierwszy kwartał z rekordową podażą w historii rynku magazynowego

Zainteresowanie powierzchnią logistyczną i przemysłową nie słabnie. Od początku 2023 r. do użytku oddano 1,9 mln mkw. nowej powierzchni magazynowej, co było najwyższą wartością w historii polskiego rynku. Tym samym, zasoby sektora magazynowego osiągnęły 29,6 mln mkw. Eksperci Colliers szacują, że w kolejnych kwartałach wolumen nowej podaży będzie niższy.

Sektor 3PL liderem

W I kw. 2023 r. wolumen popytu brutto wyniósł 1,2 mln mkw. Wśród najemców najwięcej powierzchni w tym okresie wynajęły firmy z sektora 3PL (Third Party Logistics) – 39%. Warto również wspomnieć o branży farmaceutycznej, gdyż odpowiada ona za 10% wolumenu popytu brutto, co w jej przypadku jest wyjątkowo wysokim udziałem w rynku.

Pod względem struktury umów najmu od kilku ostatnich kwartałów widoczna jest zmiana. W I kw. 2023 r. 49% stanowiły nowe umowy i aż 45% ich odnowienia, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku udziały te wynosiły odpowiednio 66% i 27%.

Nowe magazyny i nowe powierzchnie w budowie

Wśród największych inwestycji oddanych do użytku w I kw. 2023 r. można wskazać m. in. obiekt Zalando zrealizowany przez Panattoni w Bydgoszczy (146 tys. mkw.), kolejną fazę Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub (125 tys. mkw.) oraz CTPark Warsaw South (77,6 tys. mkw.) zrealizowany w okolicach Mszczonowa.

Jednak na rynku widoczny jest spadek wolumenu powierzchni w budowie. Obecnie w realizacji jest jej 2,2 mln mkw., podczas gdy w I kw. 2022 r. było to aż 4,8 mln mkw. To efekt decyzji deweloperów, którzy w ciągu ostatniego roku rozpoczęli mniej inwestycji – na początku 2022 r. wolumen nowo rozpoczętych budów wyniósł około 1,5 mln mkw., podczas gdy na koniec roku nowych inwestycji było zaledwie około 300 tys. mkw.

– Spadek powierzchni w budowie widoczny od II kw. 2022 r. spowodowany jest m.in. niepewnością inwestorów, trudnościami związanymi z finansowaniem inwestycji, a także nieprzewidywalnymi kosztami budów – mówi Maciej Chmielewski, Senior Partner, Dział Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers. – W I kw. 2023 r. widzimy jednak wzrost liczby nowo rozpoczętych inwestycji w stosunku do IV kw. 2022 r. O ile na koniec ubiegłego roku było to 300 tys. mkw., o tyle na koniec marca 2023 ich wolumen wyniósł około 830 tys. mkw. Wśród realizowanych obiektów 48% powierzchni stanowią obiekty budowane czysto spekulacyjnie, mimo że obecnie możliwość realizacji tego typu projektów jest ograniczona ze względu na wysokie wymagania podmiotów finansujących.

Coraz więcej pustostanów

Od początku 2022 r. zauważalny jest trend wzrostowy liczby pustostanów. W okresie I kw. 2022 r. – I kw. 2023 r. wzrosła ona o 3,1 p. p., wynosząc na koniec marca 6,2%, co jest najwyższą wartością tego wskaźnika od I kw. 2021 r. Pustostany w obiektach dostarczonych w samym pierwszym kwartale wyniosły aż 31%. Poziom wynajęcia w obiektach w budowie wynosi obecnie 47%, i jest to najniższa wartość tego wskaźnika w ostatniej dekadzie. Analitycy Colliers prognozują, że rok 2023 będzie się charakteryzował wyższą stopą pustostanów niż rok 2022.

– Ta sytuacja będzie spowodowana niższym popytem netto niż w roku ubiegłym. Udział renegocjacji w popycie brutto może stanowić wyższy odsetek niż w ostatnich trzech latach. Wolumen powierzchni w budowie powinien się utrzymać natomiast na poziomie między 2 – 3 mln mkw. Po wysokich fluktuacjach stawek czynszów od początku ubiegłego roku, rok bieżący powinien przynieść ich stabilizację – tłumaczy Antoni Szwech, Analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

– Wzrost wolumenu powierzchni niewynajętej spowodowany był głównie dostarczeniem ogromnej ilości nowej powierzchni w ostatnich latach, która cechowała się relatywnie wysokimi pustostanami. Jednak ich wysoki współczynnik nie powinien niepokoić, gdyż stopa ta wciąż znajduje się na dość niskim poziomie i przy ograniczonym wolumenie nowej podaży zapobiega wystąpienia niedoboru rynkowego i pozytywnie wpływa na konkurencyjność na nim – dodaje Maciej Chmielewski.

Własność intelektualna w dobie pracy zdalnej

Jednym z największych atutów firm technologicznych jest ich własność intelektualna. Popularyzacja pracy zdalnej i umożliwienie korzystania z prywatnych urządzeń w organizacji może wywołać obawy pracodawców dotyczące IP. Kto jest właścicielem praw autorskich do dzieł stworzonych przez pracowników zdalnych? Jak globalne zespoły chronią swoją własność intelektualną?

– Unikalna własność intelektualna (ang. intellectual property – IP) firmy może być zagrożona nie tylko przez hakerów i konkurencję, ale także przez klientów oraz obecnych i byłych pracowników. Aby chronić swoje aktywa, firmy technologiczne muszą posiadać solidne, kompleksowe systemy bezpieczeństwa. Konieczne jest również dostosowanie zasad korzystania z własności intelektualnej do obecnych standardów pracy zdalnej – mówi Liina Laas, dyrektor ds. ekspansji w Europie Środkowo-Wschodniej w Deel. – Home office oznacza, że globalnie rozproszone zespoły mogą pracować niemal wszędzie, o każdej porze dnia. Jednak część pracodawców nie wie o dodatkowych zawiłościach w ochronie ich IP, które pojawiają się, gdy w grę wchodzą przepisy międzynarodowe.

„Workation” a własność intelektualna

Oferowanie elastycznych godzin pracy skutecznie przyciąga i zatrzymuje ekspertów w firmie. To kluczowy czynnik w trwającej walce o talenty. Pracownicy chcą decydować o tym, jak i skąd wykonują swoje obowiązki.

– Wraz ze wzrostem popularności pracy zdalnej powstają nowe narzędzia, oferowane przez firmy takie jak Deel, które pozwalają na szybkie i efektywne zarządzanie zespołami rozproszonymi po całym świecie. Dzięki nim pracownicy mogą wykonywać swoje obowiązki nie tylko na domowej kanapie, ale także na plaży na Malediwach. Pracodawcy z kolei nie muszą martwić się o kwestie związane z ochroną własności intelektualnej firmy – mówi Liina Laas z Deel.

Własność intelektualna stworzona w domu pracownika

Wszelkie wynalazki, utwory, a także kody komputerowe i oprogramowanie, które pracownik stworzył w wyniku wykonywania obowiązków wynikających ze stosunku pracy, w godzinach pracy, przy użyciu sprzętu firmowego, prawnie należą do pracodawcy. Dotyczy to również sytuacji, gdy zatrudniony pracuje w domu, a nie w biurze. Coraz częściej pracownicy zdalni używają własnego sprzętu do celów służbowych i odwrotnie. Dane i dokumentacja na prywatnych urządzeniach są często niekontrolowane i niezabezpieczone przed kradzieżą.

– Jedną z oferowanych przez nas usług jest możliwość wynajmu przez klientów sprzętu, który może być wyposażony w systemy zapewniające bezpieczeństwo własności intelektualnej firmy. Deel współpracuje z globalnym dostawcą sprzętu Hofy, co oznacza, że oprócz naszych usług kontraktowych i płacowych, pracodawcy mogą teraz wypożyczyć wysokiej jakości sprzęt potrzebny do pracy zdalnej – mówi Liina Laas z Deel – Dla polskiej firmy, która chce wypożyczyć niezbędny sprzęt dla pracownika np. w Hiszpanii lub Wielkiej Brytanii, wystarczy kilka kliknięć. Pracodawca może mieć pewność, że wybrany sprzęt dotrze do pracownika w ciągu maksymalnie pięciu dni roboczych, w zależności od lokalizacji.

Pracownik czy pracodawca? Kto ponosi odpowiedzialność za kradzież własności intelektualnej?

Co w sytuacji, gdy pracownik popełni wykroczenie, np. dopuści się kradzieży kodu informatycznego innej firmy, a pracodawca przejmie prawa autorskie do tego utworu? Przełożony może ponosić taką samą odpowiedzialność, jak pracownik, jeżeli: zlecił popełnienie czynu zabronionego, udzielił pomocy w jego popełnieniu lub nakłonił do naruszenia prawa. W pozostałych przypadkach nie powinien martwić się o swoją odpowiedzialność karną.

Co zrobić, aby się chronić?

Co może zrobić firma, aby chronić swoje IP? Przydatne może być szkolenie i ostrzeganie pracowników o konsekwencjach kradzieży własności intelektualnej. Pracodawca powinien również utrzymywać stały kontakt z członkami swojego zespołu. Ponadto, pomocne może okazać się zatrudnienie coraz bardziej pożądanego specjalisty ds. pracy zdalnej, którego głównym zadaniem jest kontrolowanie pracy zatrudnionych wykonujących swoje obowiązki poza biurem.

Nasze rozwiązanie może pomóc w ochronie własności intelektualnej podczas zatrudniania zespołów zbudowanych z osób z różnych zakątków świata. Model pracodawcy Deel oferuje dostosowane, regularnie sprawdzane pod kątem zgodności z lokalnymi przepisami kontrakty, które przenoszą własność intelektualną na pracodawcę. Wspieramy także firmy w podpisywaniu umów z niezależnymi wykonawcami. Wbudowane klauzule dotyczące własności intelektualnej przypisują organizacji całą stworzoną przez nich pracę. W Deel oferujemy również kompleksowe funkcje compliance i onboarding, w tym bezpłatne generowanie i przechowywanie standardowych umów o zachowaniu poufności. Skuteczna ochrona własności intelektualnej pozwoli Twojemu zespołowi rozwijać się na całym świecie – podsumowuje Liina Laas, dyrektor ds. ekspansji w Europie Środkowo-Wschodniej w Deel.

Wyniki Grupy PHN na koniec I kwartału 2023 r.

Grupa Kapitałowa PHN, mimo trudnych warunków rynkowych i makroekonomicznych wypracowała w pierwszym kwartale br. 137,3 mln PLN skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 26 proc. licząc rok do roku. To efekt konsekwentnie realizowanej polityki dywersyfikacji działalności. Dzięki niej oraz ścisłej kontroli kosztów skorygowana EBITDA wyniosła 19,9 mln PLN.

W pierwszym kwartale 2023 r. skonsolidowane przychody ze sprzedaży Grupy PHN, uzyskane w m.in. segmentach najmu, deweloperskim i usług budowlanych wzrosły o 26 proc. do 137,3 mln PLN, w porównaniu do tego samego okresu 2022 r. Grupa, dzięki kontroli kosztów, wypracowała 10,1 mln PLN zysku EBITDA, co jest dużym sukcesem w turbulentnych warunkach rynkowych. Ze względu na wzrost kosztów finansowania dłużnego, spowodowany wysokimi stopami procentowymi oraz zmianę wartości godziwej nieruchomości inwestycyjnych, w pierwszym kwartale 2023 r. Grupa PHN odnotowała stratę z działalności kontynuowanej na poziomie 8,5 mln PLN netto.

Już od ponad trzech lat mierzymy się z dużymi wyzwaniami, jakie przed branżą nieruchomości stawiała najpierw pandemia COVID-19, czy w 2022 r. agresja Rosji na Ukrainę ze wszystkimi konsekwencjami: kryzysem energetycznym, inflacją czy zawirowaniami na rynkach walutowych. Jednak, mimo tych licznych trudności, w pierwszym kwartale 2023 r. udało się nam zwiększyć przychody oraz poprawić wynik z naszego kluczowego segmentu, czyli najmu. Pozostałe segmenty, czyli działalność deweloperska i budowlana, również odnotowały wzrosty, dzięki czemu nasza działalność podstawowa pozostaje dochodowa – powiedział Marcin Mazurek, prezes zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Portfel Grupy PHN obejmuje ponad 150 wydzielonych biznesowo nieruchomości o wartości rynkowej około 3,7 mld  PLN, co plasuje ją w ścisłej czołówce największych firm nieruchomościowych w Polsce. Wzrost przychodów i poprawę wyniku odnotowano we wszystkich perspektywicznych segmentach, czyli najmu powierzchni biurowych i magazynowych.

Wzrost kosztów obsługi zadłużenia to konsekwencja wysokiej inflacji, a zmiana wartości godziwej to efekt wzrostu stóp procentowych w strefie euro i zakładanej przez rzeczoznawcę większej awersji do ryzyka wśród inwestorów zainteresowanych nabyciem nieruchomości. Rynek widzi szansę na pierwsze obniżki stóp w ciągu kilku najbliższych kwartałów, a prognozy wzrostu gospodarczego są podwyższane dla UE, w tym Polski przez coraz więcej firm ratingowych czy instytucji finansowych, co powinno również przełożyć się na poprawę nastrojów na rynku nieruchomości. Pewnym wyzwaniem może być za to umacnianie się złotego wobec euro – wyjaśnił Marcin Mazurek, prezes zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Jednak jak widać po zysku EBITDA dzięki zdywersyfikowanej działalności mamy solidne podstawy, które doceniają inwestorzy finansowi. Przedwczoraj zamknęliśmy emisję obligacji korporacyjnych o wartości 220 mln PLN, pożyczając pieniądze na trzy lata na bardzo dobrych warunkach, np. pod względem marży. Pozyskane środki pozwolą nam na sfinansowanie rozpoczętych inwestycji i przygotowanie kolejnych. Nasze projekty, takie jak na przykład SKYSAWA czy Yacht Park, pokazują, że warto nam zaufać – dodał Marcin Mazurek.

W segmencie biurowym udało się zwiększyć przychody ze wszystkich kluczowych aktywów, jak np. warszawski wieżowiec INTRACO, czy Alchemia II w Gdańsku, głównie dzięki podpisaniu nowych umów, co dodatkowo daje perspektywę na utrzymanie wyników w przyszłości. Jednocześnie Grupa PHN finalizowała aranżację (tzw. fit out) części kompleksu biurowego SKYSAWA klasy A w Warszawie zlokalizowanego w ścisłym centrum stolicy, o łącznej powierzchni około 35 tys. mkw. GLA. Ten prestiżowy, wielokrotnie nagradzany biurowiec, ostatnio przez Stowarzyszenie Architektów Polskich, jako lider rankingu „Zrównoważony rozwój i budynki certyfikowane” został w całości wynajęty przez PKO Bank Polski, największą polską instytucję finansową, która utworzy w nim swoją nową siedzibę. Obecnie odbywają się odbiory 9-piętrowego budynku A, o powierzchni około 10 tys. mkw. GLA, co pozwoli na rozpoznawanie przychodów z najmu tych powierzchni w drugim półroczu br. Wieża B, której wewnętrzna aranżacja już trwa, powinna być przekazana do użytkowania w czwartym kwartale 2023 r., co pozytywnie wpłynie na wyniki segmentu biurowego. Grupa PHN aktywnie poszukuje najemców do INTRACO Prime, drugiego swojego nowego prestiżowego biurowca, zlokalizowanego na warszawskim Muranowie, obok charakterystycznego wysokościowca INTRACO.

W segmencie powierzchni magazynowych również odnotowano wzrosty, po tym jak na początku 2023 r. zakończono rozbudowę parku PHN Pruszków, realizowaną na potrzeby jednego z kluczowych najemców – firmy DPD Polska, która zwiększyła tym samym o blisko 30 proc., tj. do  ok. 18 tys. mkw. powierzchnię zajmowaną w obiekcie zlokalizowanym w podwarszawskim Brwinowie. W związku z ogromnym zainteresowaniem najmem wysokiej klasy powierzchni magazynowych położonych w atrakcyjnych lokalizacjach, przy dużych miastach i trasach szybkiego ruchu, Grupa PHN kontynuuje działania zmierzające do zagospodarowania posiadanych gruntów poprzez budowę nowoczesnych parków logistycznych. Równocześnie trwają prace przygotowawcze przed rozpoczęciem budowy kompleksu logistycznego w Zgorzelcu z potencjałem ok. 220 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej i uzupełniającej powierzchni biurowej, który ma zbudować joint venture PHN i Hillwood – amerykańskiego dewelopera specjalizującego się w budowie i zarządzaniu obiektami z segmentu magazynowo-przemysłowych nieruchomości komercyjnych.

Grupa PHN pozostawała także aktywna w segmencie mieszkaniowym, przekazując lokale w osiedlach w Warszawie – Młoda Białołęka i INSTA 21. Chcąc zapewnić sobie przychody w przyszłych okresach, Grupa PHN kontynuuje budowy dwóch kompleksów mieszkalnych: we Wrocławiu – Osiedla ŁAN oraz z segmentu premium KOLEJ NA 19, z doskonałą lokalizacją w centrum miasta, przy ulicy Kolejowej w Warszawie. Przewidziana podaż z obu lokalizacji to 320 nowych mieszkań, których przekazanie nastąpi w 2024 r. PHN posiada także bank ziemi z potencjałem pod kolejne projekty.

Celem strategicznym Grupy PHN jest konsekwentne zwiększanie wartości aktywów i dalsza poprawa efektywności. Budowane budynki biurowe i mieszkalne charakteryzują się wysoką  jakością i designem. Dzięki stosowaniu innowacyjnych i proekologicznych rozwiązań są nie tylko funkcjonalne, ale też energooszczędne, co plasuje firmę wśród liderów rynku nieruchomości w Polsce. Projekty realizowane przez spółkę znajdują uznanie nie tylko międzynarodowych ekspertów, ale też wśród inwestorów, którzy współfinansują rozwój portfela poprzez udział w emisjach obligacji.

Polacy odzyskują zdolność kredytową. Niektórzy chcą rezerwować mieszkania i kupować je… jesienią

Eksperci rynku nieruchomości przyznają, że osób zainteresowanych zakupem mieszkania w II kwartale 2023 roku jest więcej niż w poprzednich miesiącach. Przyczyn jest kilka – wiele osób liczy na rządowe wsparcie w ramach programu „Bezpieczny kredyt 2%”, a inni przez ostatnie miesiące oszczędzali na wkład własny i obecnie mogą pochwalić się lepszą zdolnością kredytową. – Rynek nieruchomości nie może trwać w stagnacji tyle miesięcy nie dlatego, że deweloperzy mają potrzebę, by sprzedawać mieszkania. Ten ruch zaczyna się, bo klienci podejmują decyzję, że muszą już kupić mieszkanie. Mają dosyć życia u rodziców, mają dosyć wynajmowania mieszkań, takie są podstawowe motywy osób, które w ostatnich dniach do nas przychodzą – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości. Król dodaje jednak, że wiele rodzin rozgląda się, a nawet chce… rezerwować mieszkania. Przyznają oni jednocześnie, że zakup sfinalizowaliby dopiero za kilka miesięcy.

Większe zarobki, oszczędności i nadzieja na „Bezpieczny kredyt 2%”

IV kwartał roku 2022 i I kwartał roku 2023 był fatalny dla sektora nieruchomości. Mieszkań sprzedawało się niewiele, a szacunkowy spadek ilości budowanych obiektów deweloperskich w poszczególnych regionach Polski waha się od 20 do nawet 40%.

Brak zainteresowanych zakupem mieszkań nie sprawił jednak, że ceny nieruchomości zaczęły drastycznie spadać. Inwestycje deweloperskiej niemal utrzymały cenę. Wzrosły ceny kawalerek na rynku wtórnym. Taniej kupimy za to bliźniaki i mieszkania na rynku wtórnym o metrażu powyżej 60 metrów kwadratowych.

– Polacy powoli odzyskują zdolność kredytową w bankach, co jest dobrą wiadomością zarówno dla deweloperów jak i dla klientów. Obniżenie buforów kredytowych w bankach, wzrost wynagrodzeń oraz to, że przez ostatnie miesiące wiele osób intensywnie oszczędzało na wkład własny, powoduje, że widzimy, że transakcji jest coraz więcej – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

– Rynek nieruchomości napędza sytuacja finansowa klasy średniej, a ta się w ostatnim czasie poprawiła. Oczywiście nie jest tak, że sytuacja wróciła do stanu sprzed podwyżki stóp procentowych, ale są już na rynku nieruchomości, które są w zasięgu osób, które mają kilkadziesiąt tysięcy złotych wkładu własnego i planują kredyt na poziomie ok. 300 tysięcy złotych – przyznaje Mirosław Król.

Większe zainteresowanie rynkiem wtórnym. Deweloperzy muszą poczekać

Ekspert dodaje, że w ostatnich miesiącach dziesiątki rodzin decydują się na oglądanie mieszkań, co jest zwiastunem tego, że rozważają zakup nieruchomości.

– Jest zainteresowanie. Szczególnie mieszkaniami na rynku wtórnym o średnim metrażu. Wciąż mniej osób ogląda bliźniaki oraz inwestycje deweloperskie, bo ich ceny są wysokie. Na pewno nadzieje Polaków na mieszkanie rozbudziły polityczne obietnice dotyczące programu „Bezpieczny kredyt 2%”. Wciąż jednak nie wiemy jak w szczegółach on będzie działać i kiedy zostanie uruchomiony konkretnie, stąd rynek nieruchomości ma obawy, że korzystanie z niego nie nastąpi tak szybko, jak wszyscy, by chcieli – dodaje Mirosław Król.

Wśród kupujących pojawiły się osoby, które licytują ceny lub proszą o… rezerwacje nieruchomości.

– To bardzo częste, ale zazwyczaj niemożliwe. Przychodzą klienci, którzy mówią: jak tylko rządowa dopłata do kredytów wejdzie w życie to bierzemy to mieszkanie. Inni proszą żeby poczekać ze sprzedażą tego mieszkania do jesieni, bo wtedy już będą środki. Zazwyczaj nie można na takie zachowanie ze strony sprzedającego liczyć. Podmioty sprzedające mieszkania również czekają na klientów i rezerwowanie mieszkań na wiele miesięcy do przodu nie jest w ich interesie – dodaje Mirosław Król.

Eksperci spodziewają się, że wyraźny wzrost ruchu na rynku nieruchomości będzie mieć miejsce w ostatnim kwartale 2023 roku.

Polski zew migracji zarobkowej – nie przeszkadza nawet brak znajomości języka

Jak wynika z danych raportu IOM „World Migration Report 2022”, zdecydowana większość światowej populacji mieszka w kraju swojego urodzenia. Tylko 1 osoba na 30 jest migrantem szukającym lepszych możliwości na nowych terenach. Analiza danych pokazuje jednak, że z dekady na dekadę zmieniających miejsce zamieszkania jest więcej. Szacuje się, że w 2020 roku migrantów międzynarodowych było około 281 mln. Polaków i osób polskiego pochodzenia za granicą również nie brakuje – jest ich ok. 21 mln (dane Stowarzyszenia Wspólnota Polska). Co więcej, jak wynika z raportu Grupy Progres, żeby dostać etat w innym kraju często nie trzeba nawet mówić w obcym języku – niemal połowa ofert pracy nie wymaga takiej znajomości.

  • Szacuje się, że poza granicami naszego kraju mieszka około 21 mln Polaków i osób polskiego pochodzenia.
  • Główną motywacją Polaków decydujących się na wyjazd jest często chęć zarobku.
  • Sytuacja na rynku pracy za naszymi granicami pozwala na to, by dorobić mógł każdy, kto się na taki wyjazd zdecyduje.
  • Jak wynika z analizy zagranicznych ofert dostępnych w Polsce, przeprowadzonej przez Grupę Progres, jedna czwarta propozycji pracy skierowana jest do osób, które nie mają żadnego doświadczenia zawodowego, a w blisko połowie ogłoszeń (42 proc.) nie wymienia się znajomości języka jako warunku koniecznego do podjęcia zatrudnienia.
  • Co ważne, aż 94 proc. ofert gwarantuje zakwaterowanie, a 16 proc. także transport do miejsca wykonywania obowiązków. Zatrudnienie znajdzie także ktoś, kto wyjechać chciałby ze swoim partnerem czy partnerką, bo 21 proc. przeanalizowanych ofert skierowanych było właśnie dla par.

W 2020 r. migranci międzynarodowi stanowili 3,6 proc. światowej populacji (raport IOM „World Migration Report 2022”). Ta liczba wzrosła w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. W 1990 r. migrantów było o 128 mln mniej niż obecnie, a w 1970 r. swoje ojczyzny opuszczało trzy razy mniej osób niż teraz. Skalę migracji odzwierciedlają również dane, gromadzone przez Bank Światowy, dotyczące międzynarodowych przekazów pieniężnych. Okazuje się, że w ostatnich dziesięcioleciach nastąpił ponad 5,5-krotny wzrost transferów finansowych lub rzeczowych dokonywanych przez migrantów bezpośrednio do rodzin lub społeczności w ich krajach pochodzenia (ze 126 mld USD w 2000 roku do 702 mld w roku 2020). Nie zmieniła tego znacząco nawet pandemia COVID-19. Mimo przewidywań w 2020 r. odnotowano niewielki spadek przekazów w porównaniu do roku poprzedniego (o 2,4 proc.).

Nasi rodacy stanowią ponad 7 proc. wszystkich migrantów międzynarodowych. Szacuje się bowiem, że poza granicami naszego kraju mieszka ich około 21 mln. Najwięcej, bo ok. 10 mln Polaków, mieszka w Stanach Zjednoczonych, jednak od lat najpopularniejszym miejscem poszukiwań nowego domu jest dla nas Europa – najczęściej Niemcy, Francja czy Wielka Brytania. Jak pokazują dane GUS, od 2004 roku – przystąpienia Polski do Unii Europejskiej – do roku 2021 do różnych krajów Starego Kontynentu wyemigrowało ponad 312 tys. osób. W tym samym czasie na tereny Ameryki Północnej i Południowej wyjechało nieco ponad 40 tys. naszych rodaków. We wspomnianym czasie ponad 138 tys. Polaków za nowe miejsce do życia wybrało naszych zachodnich sąsiadów (Niemcy), przeszło 84 tys. – Wielką Brytanię, natomiast amerykański sen postanowiło spełnić więcej niż 30 tys. osób z Polski.

Wyjazdy migracyjne na pobyt stały powodowane są nie tylko kwestiami finansowymi, ale często sytuacją rodzinną, chęcią rozwoju, realizacji marzeń czy po prostu ciekowością świata. Inaczej jest z sezonowym podejmowaniem pracy zagranicą.  Z tym zjawiskiem mamy w ostatnim czasie do czynienia coraz częściej. Główną motywacją Polaków decydujących się na kilkutygodniowy czy kilkumiesięczny wyjazd na Zachód są właśnie pieniądze.

O ile jeszcze jakiś czas temu osoby wyjeżdżające z Polski sezonowo podawały różne powody swojej decyzji, tak z ostatnich badań wynika, że teraz to finanse odgrywają w procesie podjęcia decyzji kluczową rolę. Wszystko tak naprawdę sprowadza się do niewystarczającego wynagrodzenia nad Wisłą. Oczywiście na taki stan rzeczy wpływ ma m.in. sytuacja geopolityczna i gospodarcza. Co więcej, wynagrodzenia nie rosną tak szybko, jak inflacja, więc chęć podreperowania domowego budżetu jest oczywista i zrozumiała. I nie mówimy tu o tzw. budżecie rekreacyjnym – na nasze przyjemności, tylko o pieniądzach na pierwsze i najważniejsze potrzebymówi Magda Dąbrowska, wiceprezes Grupy Progres.

Na szczęście sytuacja na rynku pracy – również sezonowym – za naszymi granicami pozwala na to, by dorobić mógł każdy, kto się na taki wyjazd zdecyduje. Jak wynika z analizy zagranicznych ofert dostępnych w Polsce, przeprowadzonej przez Grupę Progres, jedna czwarta propozycji pracy skierowana jest do osób, które nie mają żadnego doświadczenia zawodowego, a w blisko połowie ogłoszeń (42 proc.) nie wymienia się znajomości języka jako warunku koniecznego do podjęcia zatrudnienia. Co ważne, aż 94 proc. ofert gwarantuje zakwaterowanie, a 16 proc. także transport do miejsca wykonywania obowiązków. Zatrudnienie znajdzie także ktoś, kto wyjechać chciałby ze swoim partnerem czy partnerką, bo 21 proc. przeanalizowanych ofert skierowanych było właśnie dla par.*

Wśród popularnych obszarów, w których Polacy angażują się w pracę sezonową, jest budownictwo. Swoje umiejętności wnoszą zarówno specjaliści budowlani, którzy zwykle wyjeżdżają na z góry określone czasowo kontrakty, ale także robotnicy szukający zleceń na bieżąco. W takich jak Hiszpania, Holandia czy Niemcy, pracownicy sezonowi znajdują zatrudnienie w rolnictwie, szczególnie w okresach zbiorów. Ich praca jest nieoceniona w zapewnieniu wystarczającej siły roboczej w sektorze rolnym, który często wymaga większej liczby pracowników o określonych porach roku. Branża gastronomiczna i hotelarska jest kolejną, w której Polacy odgrywają istotną rolę. Zarówno jako kucharze, kelnerzy, jak i personel hotelowy, przyczyniają się do obsługi gości i tworzenia przyjemnego doświadczenia dla turystów.

Zatrudnienie Polaków w tych różnorodnych sektorach za granicą, nawet na krótki czas, nie tylko przynosi korzyści ekonomiczne obu stronom, ale również przyczynia się do wymiany kulturowej, tworzenia więzi między narodami i rozwoju umiejętności zawodowych. W ten sposób Polacy odgrywają istotną rolę w globalnym krajobrazie pracy, wspierając rozwój i postęp w różnych dziedzinach gospodarki – podkreśla Magda Dąbrowska, wiceprezes Grupy Progres.Nie da się jednak zaprzeczyć, że byłoby lepiej, gdyby kształtowanie współczesnego świata, wpływanie na ekonomię i kulturę, odbywało się z innych przyczyn niż zła sytuacja gospodarcza i niewystarczające zarobki we własnym kraju – dodaje.

*Dane dot. analiz ponad 7 tys. ofert pracy w innych krajach opublikowanych w Polsce na największych portalach rekrutacyjnych.

Pożyczamy coraz więcej

  • Ponad 9,7 mln pożyczek (w tym e-commerce) na kwotę ponad 16 mld zł Polacy mieli w 2022 r. Jest to znaczący wzrost wobec 2021 r., kiedy to blisko 5,5 mln posiadanych zobowiązań opiewało na kwotę ponad 11 mld zł – wynika z danych CRIF Polska.
  • 2,7% zobowiązań pożyczkowych w ramach e-commerce w minionym roku nie było spłacanych regularnie – wskazuje CRIF Polska. Dla porównania rok wcześniej – w 2021 odsetek obciążonych długiem nie przekraczał 1,5%. Natomiast w przypadku zobowiązań gotówkowych odsetek niespłacanych z 2021 – 18,7% nieco spadł w 2022 r. do 18,6%.
  • Czy tak dynamiczny wzrost liczby pożyczek i ich wolumenu świadczy o tym, że portfele Polaków stają się coraz zasobniejsze?

W 2021 r. średnia wartość jednego zobowiązania pożyczkowego (w tym e-commerce) wynosiła 2005 zł, rok później średnia wysokość takiej pożyczki zmniejszyła się o 358 zł. Niemniej skala udzielonych wszystkich udzielonych wsparć zewnętrznych była już znacznie większa – z 9,7 mln zobowiązań wzrosła w perspektywie roku aż do 16 mln! W skład tych pożyczek wchodzą nie tylko tzw. szybkie kredyty gotówkowe na dowolny cel, ale również zakupy na raty lub transakcje e-commerce związane z odroczoną płatnością.

Czy skoro pożyczamy więcej pieniędzy i kupujemy też więcej, to czy można wnioskować, że Polacy się bogacą?

Więcej zarabiamy? Więcej pożyczamy

2 800 zł brutto wynosiła minimalna płaca w Polsce w 2021 r. O 210 zł podniesiono tę kwotę w 2022 r. Dla porównania w 2015 r., czyli 8 lat temu polski pracownik mógł zarabiać minimum 1750 zł brutto, czyli ponad 1700 zł mniej niż obecnie.

Na przestrzeni ostatnich lat płaca minimalna dynamicznie rośnie. W tym roku nawet Polacy zarabiający najmniej mogą liczyć na dwukrotną podwyżkę pensji, jednak sama kwota nie jest właściwym wyznacznikiem bogacenia się społeczeństwa. Warto weryfikować, co za tę minimalną pensję można w danym momencie nabyć. Jednym z takich podstawowych produktów jest chleb – zgodnie z danymi GUS w marcu b.r. cena 0.5 kg bochenka wynosiła 4,81 zł, gdy dla przykładu w analogicznym okresie 2015 r. za taką samą ilość chleba należało zapłacić 2,2 zł. Zatem blisko 100% wzrost pensji minimalnej nie spowodował, że Polacy mogą nabyć więcej tego produktu, wręcz przeciwnie.

Jednocześnie z danych CRIF wynika, że w 2022 r. Polacy chętniej niż w 2021 r. sięgali po zewnętrzne finansowanie w postaci pożyczek – także w ramach zakupów online. Tylko w 2022 r. wartość takich decyzji zakupowych wyniosła w sumie 1,8 mld zł, gdy rok wcześniej CRIF odnotował ich wartość na kwotę prawie 756 mln zł. Pomijając zobowiązania e-commerce, Polacy w 2022 r. zaciągnęli pożyczki na łączną kwotę 14,2 mld zł, czyli o 3,958 mld zł więcej niż w poprzednim roku.

Z pewnością mniejsze zainteresowanie pożyczkami w 2021 r. było spowodowane obawami Polaków wynikającymi z pandemii COVID-19 – lockdownu oznaczającego zamknięcie w domach i ograniczonej możliwości robienia zakupów, chociażby przez limity liczby klientów w sklepie. Wówczas wielu z nas odczuwało również niepewność związaną z zatrudnieniem i płynnością finansową, co przełożyło się na odłożenie niektórych wydatków czy zakupów w czasie. W minionym – 2022 r. sytuacja uległa poprawie, co ma swoje odzwierciedlenie w liczbie zawartych umów pożyczkowych – zauważa Jolanta Pytel z CRIF Polska.

Mamy pożyczki, mamy też długi

W przypadku zobowiązań e-commerce Polacy wykazują się większą dyscypliną w płatnościach – tutaj w 2022 r. procent zobowiązań, których nie spłacaliśmy regularnie wynosił 2,7%, a wartość zadłużenia mierzona na koniec roku, wynosiła blisko 35 mln zł. Dla przykładu, rok wcześniej opóźnienia w płatnościach dotyczyły 1,5% pożyczek, a kwota zaległości nie przekraczała 14 mln zł.

Zobowiązania e-commerce, w postaci głównie odroczonych płatności, z uwagi na swą specyfikę oraz cel, który często niekoniecznie jest związany z czystą potrzebą kredytową, a raczej potrzebą zakupu, za który zapłacimy dopiero po zdecydowaniu się na pozostawienie zakupionego towaru, a także poziom kwot, znacznie niższy niż klasyczna pożyczka, częściej regulowane są w terminie. W 2022 r. średnia wysokość takiej umowy wynosiła ok. 295 zł, więc z pewnością dużo łatwiej jest wygospodarować taką kwotę z domowego budżetu. Pożyczki gotówkowe w tym czasie miały średnią wartość bliską 4 tys. zł, co w wielu przypadkach może wiązać się z wyższą ratą, którą już dużo trudniej jest uregulować wielu pożyczkobiorcom – komentuje Jolanta Pytel z CRIF Polska.

Kto pożycza i kto nie spłaca?

Na umowy pożyczkowe w obszarze e-commerce najchętniej decydują się trzydziestolatkowie. Tylko w zeszłym roku aż 2,5 mln osób w wieku 30-39 lat miało na swoim koncie właśnie taki rodzaj zobowiązania. Osoby w tej grupie wiekowej stanowią też najliczniejsze grono tych, którzy jednocześnie zalegali z regulacją tych zobowiązań – taki dług miało blisko 66,3 tys. osób.

W przypadku pożyczek gotówkowych w 2022 r. prym również wiedli trzydziestolatkowie, choć rok wcześniej chętniej na taką opcję finansowania decydowały się osoby z grupy wiekowej 20-29 lat. Mimo że w 2022 r. aż 1,1 mln osób pomiędzy 30 a 39 r.ż. miało najwięcej zobowiązań tego typu, to jednak częściej w zadłużenia z tego tytułu wpadali młodsi pożyczkobiorcy – 190 tys. osób w wieku 20-29 lat.

Trzydziestolatkowie mają już znacznie częściej ustabilizowaną sytuację zawodową w porównaniu ze swoimi młodszymi koleżankami lub kolegami, co przekłada się na większą płynność finansową i sprawniejsze zarządzanie budżetem, toteż fakt, że lepiej od dwudziestolatków radzą sobie z regulowaniem płatności w terminie jest dość naturalny. Po 39 r.ż. z wiekiem spada z kolei zainteresowanie produktami pożyczkowymi – w przypadku zobowiązań e-commerce odsetek osób po 40 r.ż. jest zdecydowanie niższy – podkreśla Jolanta Pytel z CRIF.

Najchętniej po pożyczki sięgają mieszkańcy Mazowsza i Śląska, natomiast najrzadziej decydują się na takie zobowiązania osoby mieszkające w województwie łódzkim. Również te dwa regiony – woj. mazowieckie i śląskie mają większe problemy ze spłatą pożyczek w porównaniu z innymi obszarami Polski. Co ciekawe, mimo sporadycznego zaciągania pożyczek przez mieszkańców woj. łódzkiego to właśnie na tym terenie występuje jednocześnie największy odsetek osób mających problemy ze spłatą zobowiązań e-commerce – pokazują dane CRIF.

O ile rzeczywiście dane wskazują na wzrost zainteresowania Polaków takimi produktami jak pożyczki gotówkowe, zakupy ratalne czy zakupy z odroczoną płatnością, to ciężko mówić o bogaceniu się społeczeństwa. Sprawy nie ułatwia utrzymujący się kryzys energetyczny, z którym się borykaliśmy, wysoka inflacja, wysokie stopy procentowe, które na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy mocno podniosły raty kredytów. Płaca minimalna rośnie, ale nieustannie rosną także ceny podstawowych produktów spożywczych i rachunki – choćby czynsze. Pożyczki, które zaciągają Polacy, mogą być wynikiem odwlekanych w czasie pandemii zakupów i wydatków, a także aktem wsparcia codziennego budżetu. Dlatego też za każdym razem decyzja o zewnętrznym finasowaniu powinna być podejmowana w kontekście możliwości późniejszej obsługi zaciągniętych zobowiązań i skorelowana z realizacją pragnień, na które nas stać – podsumowuje Jolanta Pytel z CRIF Polska.

Atom w Polsce ma ruszyć w 2033 roku

Duży atom w Polsce ma stanąć w 2033 roku – kiedy według planu ma powstać pierwszy reaktor. Już na dniach mamy poznać model funkcjonowania konsorcjum projektowego – czyli wehikułu, który połączy Polaków i Amerykanów na pokładzie projektu jądrowego. Dodatkowo mamy w tym roku poznać model finansowy po to, aby można było rozpocząć budowę w 2026 roku. Harmonogram jest napięty – nie może być opóźnień, jeżeli chcemy mieć pierwszy reaktor w 2033 roku. Luka twórcza prognozowana przez Urząd Regulacji Energetyki na prawie 5 GW w 2035 roku sprawia, że atom Polski – nawet opóźniony do 2035 roku – i tak musi powstać, bo brakuje elektrowni w systemie elektroenergetycznym. A zatem nawet z opóźnieniem Polska jest wręcz skazana na energetykę jądrową.

– Natomiast w debacie o atomie w Polsce pojawiły się też małe reaktory jądrowe, które są ciekawą propozycją dla przemysłu. Potencjalnie mogą dać stabilne i tanie dostawy energii do różnych zakładów przemysłowych – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert. – Dlatego tym rozwiązaniem interesują się największe firmy w Polsce. Natomiast należy podkreślić, że jest to technologia, która nie weszła jeszcze nigdzie na rynek. Są zapowiadane szybkie kroki na rzecz jej wdrożenia najpierw w Kanadzie, potem w USA i następnie w Polsce. To jest wymagający proces, który może się nieco opóźnić. Jeżeli jednak małe reaktory jądrowe w Polsce powstaną, będą one kolejną formą energetyki rozproszonej – która zapewni stabilne dostawy energii po atrakcyjnej cenie, zwiększając konkurencyjność przedsiębiorstw. Także ze względu na to, że spadnie ich tzw. ślad węglowy – czyli emisja gazów cieplarnianych towarzysząca produkcji przemysłowej. Dlatego jest to bardzo ciekawa opcja. Natomiast przed nią jest jeszcze wiele kroków, aby weszła na rynek – wyjaśnia Jakóbik.

Fed jest skłonny do „pauzy” w czerwcu

Wczoraj poznaliśmy protokół z majowego posiedzenia FOMC, na którym to podjęto decyzję o podniesieniu stóp procentowych o 25 punktów bazowych. W pewnym stopniu odzwierciedla on komentarze, które poznawaliśmy w ostatnim czasie od przedstawicieli Fed-u. Niektórzy z nich wyraźnie uważają, że jest jeszcze dużo do zrobienia, aby ograniczyć inflację. Z kolei kilku urzędników jest zdania, że Rezerwa Federalna do tej pory zrobiła już wystarczająco dużo. W tym momencie rynek w ok 30 proc. wycenia możliwy ruch w górę w kolejnym miesiącu oraz obniżki kosztu pieniądza w II połowie roku.

Czerwcowa „pauza” wydaje się w tym momencie nieco bardzie prawdopodobna, choć nie możemy być do końca jej pewni. „Zapiski” pokazują, że istnieje rozbieżność co do tego, czy będzie potrzeba dalszego zacieśniania monetarnego. „Niektórzy” członkowie uważali, że w oparciu o dotychczasowe doniesienia, powrót inflacji do celu „może być nadal niedopuszczalnie powolny”, co oznaczałoby, że dodatkowe zaostrzenie polityki byłoby prawdopodobnie uzasadnione na przyszłych posiedzeniach. Czytamy również, że kilku uczestników było zdania, że jeśli gospodarka będzie ewoluować zgodnie z aktualnymi prognozami, wówczas zaostrzanie warunków monetarnych nie będzie konieczne. Teraz nasuwa się pytanie ilu przedstawicieli Fed stanowi grupa „niektórzy” a ilu to „kilku” i kto w związku z tym ma przewagę. Warto też zauważyć, że „wielu uczestników” wyraża potrzebę zachowania opcjonalności po tym posiedzeniu i warunkowania dalszych decyzji od napływających danych makro.

Przedstawiciele Fed-u ocenili, że inflacja pozostaje bardzo wysoka, choć stwierdzili, że ryzyko perspektyw dla gospodarki jest „ważone w dół”. W „minutkach” pojawia się stwierdzenie, że pracownicy Rezerwy Federalnej uważają, że skutki oczekiwanego dalszego zaostrzenia warunków udzielania kredytów bankowych, przy już napiętych warunkach finansowych, doprowadzą do łagodnej recesji rozpoczynającej się pod koniec tego roku, po której nastąpi umiarkowane ożywienie.

Protokół odzwierciedla pewnego rodzaju równowagę komentarzy Fed, które padały w ostatnich tygodniach. Jeśli chodzi o samego Powella – on osobiście skłania się ku pauzie. Tak również wynika z ostatniej konferencji prasowej po posiedzeniu oraz z jego wypowiedzi z minionego piątku.

Oczywiście nie brakuje mocno „jastrzębich” słów. James Bullard opowiada się za jeszcze dwoma podwyżkami w tym roku – choć on sam nie należy obecnie do grona głosujących. Z kolei posiadający aktualnie głos Kashkari oraz Waller sugerują, że przedwczesne jest deklarowanie, że cykl zacieśniania się zakończył.

Wydaje się jednak, że opcja pominięcia czerwcowego posiedzenia i ponowne rozważenie sytuacji w lipcu jest dominująca. Ci wszyscy, którzy opowiadają się za takim rozwiązaniem, zgadzają się, że polityka pieniężna działa z dużym opóźnieniem, zanim faktycznie wywrze wpływ na gospodarkę.

Od ostatniego posiedzenia, które skończyło się 3 maja, wycena rynkowa tego co zrobi Fed nieco się zmieniła. Na początku rynek zakładał, że stopy proc. osiągnęły swój szczyt a pierwsze cięcie kosztu pieniądza nastąpi we wrześniu. W tym momencie istnieje 30 proc. szans na to, że zobaczymy ruch o 25 bps. Obniżki wciąż są „w grze” ale już nie w takim stopniu jak kilka tygodni temu.
Wczoraj w godzinach wieczornych nie widać było większej reakcji na dolarze. Aprecjacja USD dziś rano jest kontynuowana i wpisuje się w średnioterminową tendencję. Główna para walutowa osiągnęła dziś nowe lokalne minima w okolicach 1,0720, co oznacza, że kurs jest najniżej od marca.

Do kolejnego posiedzenia FOMC otrzymamy serię danych za maj. Już jutro zaprezentowany zostanie raport na temat wydatków amerykanów. Rynek w szczególności będzie zwracał uwagę na preferowaną przez Fed miarę inflacji – PCE core. Prognozy wskazują stabilizację na poziomie 4,6 proc. rok do roku. Przyszły tydzień to raport NFP. Wskaźnik CPI poznamy dopiero za niespełna 3 tygodnie. Do tej pory z pewnością otrzymamy rozwiązanie sprawy limitu zadłużenia USA.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Galeria musi zwrócić najemcy 100 tys. zł

Sąd Najwyższy, uchylając wyrok Sądu Apelacyjnego, nakazał przyjąć, że praktyka faworyzowania dużych najemców i obciążania tym rabatem małych najemców jest czynem nieuczciwej konkurencji. I wskazał, że czyn nieuczciwej konkurencji powoduje szkodę po stronie małego najemcy i tę szkodę galeria powinna naprawić najemcy przez zwrot nienależnie pobranych opłat wspólnych. Sąd Apelacyjny – będąc związany taką wykładnią Sądu Najwyższego –musiał obliczyć, jaka kwota została nadpłacona przez najemcę, który był reprezentowany przez kancelarię Henclewski&Wyjatek. W wyniku obliczeń uznał, że jest to łączna kwota razem z odsetkami ponad stu tysięcy złotych. Oznacza to, że najemca przez 3-4 lata spłacał bardzo dużą kwotę, nie będąc tego świadomym i Sąd Najwyższy wskazał, gdzie jest ta granica. Wskazał, że należy się zwrot pieniędzy.

– Jest to przełomowy wyrok, pierwszy powołujący się na czyn nieuczciwej konkurencji dokonany przez Galerię Handlową i nakazujący zwrot nienależnie pobranych pieniędzy najemcy. Po drugie. Wyrok wskazuje również, jak należy wyliczyć te nadpłacone kwoty – powiedział serwisowi eNewsroom.pl adw. dr Tomasz Henclewski, partner w Kancelarii Henclewski&Wyjatek. – Wydaje się, że ten wyrok będzie bardzo szeroko komentowany, będzie pewnym wyznacznikiem dla innych składów orzekających oraz dla całego rynku. Teraz nie będzie już tak prosto twierdzić, że dana praktyka faworyzowania dużych najemców kosztem małych jest dopuszczalna i można w sposób bezkarny pobierać dodatkowe opłaty od mniejszych najemców. Wynajmujący nie będą mogli twierdzić, że jest to „standard rynkowy”. Dotychczasowe działania w galeriach handlowych powodują, że duzi stają się jeszcze więksi, a mali są jeszcze słabsi i giną. System faworyzowania dużych najemców kosztem małych wspiera monokultury i nie pozwala wybić się mniejszym lokalnym firmom – ocenia dr Henclewski.

Papier toaletowy będzie droższy

Papier toaletowy to obecnie jeden z najmocniej drożejących produktów codziennego użytku. W kwietniu br. Polacy płacili za niego o ponad 63% więcej niż jeszcze rok temu. Eksperci tłumaczą to m.in. wysokimi kosztami produkcji, które są przerzucane na konsumentów. Jednak złe prognozy dopiero nadchodzą. Kolejny impuls do podwyżek dadzą nowe przepisy unijne. Rada UE zatwierdziła rozporządzenie zapobiegające tzw. wylesianiu. Branża wskazuje, że niektórzy wytwórcy nie są przygotowani do zmian, bo brakuje im odpowiednich certyfikatów. Najtańsze rolki mogą więc zniknąć z rynku. Znawcy tematu dodają także, że w sklepach będzie drożej, ale uleganie panice tylko pogorszy sprawę. Uważają też, że UOKiK powinien już teraz lepiej przyglądać się praktykom retailerów, bo może dojść do zupełnie nieuzasadnionych podwyżek.

Rośnie cena, spada dostępność

Jak wykazała ostatnia analiza pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, papier toaletowy w kwietniu br. podrożał aż o 63,2% rdr. I wśród 100 najczęściej kupowanych przez konsumentów produktów zajął aż 3. pozycję w tym zestawieniu. – Podstawowy produkt higieniczny, jakim jest papier toaletowy, tak mocno drożeje głównie z powodu coraz większych kosztów energii, niezbędnej do jego produkcji. Do tego dochodzą rosnące ceny celulozy, spowodowane jej brakami na rynku. W mojej opinii, jeszcze przez dłuższy czas będą widoczne dalsze wzrosty cen, tylko mniej dynamiczne niż teraz to obserwujemy – komentuje Katarzyna Grochowska, ekspertka rynku retailowego z Hiper-Com Poland.

Ponadto eksperci branżowi zwracają uwagę na widoczny dość gwałtowny wzrost cen produktów higienicznych, głównie wywołany przez kryzys energetyczny. Mówią też o droższej produkcji masy papierniczej, co z kolei przekłada się na podwyżki cen w sklepach. Informują, że np. w Niemczech niektórzy producenci, przez wysokie ceny gazu, musieli nawet zamknąć swoje biznesy. Dodają również, że drożyzna w sklepach jest skutkiem zerwanych w czasie pandemii łańcuchów dostaw i jest spowodowana mniejszym importem taniej celulozy z Azji.

– W przypadku papieru toaletowego kluczowym surowcem do jego produkcji jest makulatura, obok masy celulozowej pierwotnej. W dobrze funkcjonującym systemie selektywnej zbiórki odpadów materiały do produkcji akurat tego wyrobu powinny mieć realistyczne ceny i być dostępne. Potrzebne jest właściwe zarządzanie nimi. Jednak w obecnych czasach podstawowym problemem przedsiębiorstw są wysokie koszty produkcji przemysłowej, w tym energii, chemikaliów, transportu czy pracy. W efekcie tej kumulacji część z nich producenci są zmuszeni przenosić na konsumentów – stwierdza Janusz Turski, dyrektor generalny Stowarzyszenia Papierników Polskich.

Z kolei autorzy ww. indeksu cen zauważają, że konsumenci ostatnio coraz głośniej narzekają na niedostateczne ilości papieru toaletowego w sklepach. – Niedługo wejdą w życie nowe unijne przepisy, które mają zapobiegać deforestacji. Producenci i importerzy produktów, wytwarzanych m.in. z drewna, przygotowują się właśnie do wprowadzenia odpowiednich zmian w zakresie pozyskiwania surowców tylko ze zrównoważonych źródeł. I już teraz podejmują działania, by móc sprawnie funkcjonować. Na rynku faktycznie może więc brakować papieru toaletowego. Nie należy jednak wpadać w panikę, bo masowe wykupowanie towaru gwarantuje puste półki w sklepach i przede wszystkim – wyższe ceny – przekonuje Katarzyna Grochowska.

Nowy impuls do podwyżek

16 maja br. Rada Unii Europejskiej dała ostateczną zgodę na rozporządzenie, którego celem jest zapewnienie, że konsumpcja i handel produktami w UE nie przyczynią się do wylesiania i dalszej degradacji ekosystemów leśnych. Przyjęte rozporządzenie zostanie opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE najprawdopodobniej w czerwcu br. A 20 dni później wejdzie w życie. Eksperci ostrzegają, że od tego momentu kryzys na rynku papieru toaletowego może jeszcze bardziej się pogłębić. I wyjaśniają, że UE chce właściwie zabronić sprzedaży na jej terenie wyrobów, których produkcja w jakiś sposób wiąże się z nielegalną wycinką lasów.

– Zgodnie z zapowiadanymi zmianami w prawie, producenci i handlowcy będą musieli udowodnić, że ich produkty zostały wyprodukowane na gruntach, które nie podlegały wylesianiu po 31 grudnia 2020 roku. Będą też musieli wskazać dowody na to, że powstały one zgodnie ze wszystkimi przepisami obowiązującymi w kraju produkcji. Po wejściu w życie rozporządzenia producenci i importerzy będą mieli 18 miesięcy na przygotowanie strategii działania w nowych uwarunkowaniach prawnych. W mojej ocenie, będzie to duża zmiana, która doprowadzi do pewnego zachwiania rynku – uważa dr Anna Semmerling z Uniwersytetu WSB Merito.

Według znawców tematu, sporo producentów papieru toaletowego obecnie korzysta z materiałów pochodzących ze zrównoważonych i sprawdzonych źródeł. Są jednak też tacy, którzy mieszają surowce, tj. część mają z recyklingu, a resztę – z legalnie pozyskanego drewna, ale też często dokładają do tego jeszcze kolejne materiały. I m.in. dlatego UE chce „uderzyć” swoimi regulacjami właśnie w tych wytwórców. Zdaniem Katarzyny Grochowskiej, wielu z nich zniknie z rynku, a pozostali będą zmuszeni zmienić swoje strategie. To oczywiście przełoży się na podwyżki cen i ograniczenie ilości produktów w sklepach.

– Można się spodziewać, że będzie to kolejny impuls do wzrostu cen w sklepach tego rodzaju produktów. Jednak dużo zależeć będzie od pozostałych czynników, czyli od niestabilnej sytuacji na rynku np. cen nośników energii i od braku stabilizacji inflacji – analizuje ekspertka z WSB Merito. Ponadto niektórzy eksperci z zwracają uwagę na to, że UOKiK powinien już teraz mocno przyglądać się praktykom retailerów w tym zakresie, bo może dojść do zupełnie nieuzasadnionych podwyżek.

Jak podkreśla ekspert ze Stowarzyszenia Papierników Polskich, koszty produkcji rosną również w wyniku zwiększania obciążeń legislacyjnych i administracyjnych. Jednak niektórzy producenci nie są przygotowani do zmian w prawie, bo nie zadbali wcześniej o odpowiednie certyfikaty dot. pochodzenia wykorzystywanych surowców. I oni mogą mieć duże problemy. – Dla własnego bezpieczeństwa konsumenci powinni być czujni w tym zakresie. Tańszy papier toaletowy może być nie tylko gorszy jakościowo lub pochodzić ze źródeł nieposiadających transparentnego śladu środowiskowego. Może też zawierać domieszki substancji chemicznych, które są na liście czynników zagrażających bezpieczeństwu zdrowia i życia ludzkiego – dodaje Turski.

Do tego Komisja Europejska w swoich komunikatach zapowiadała, że powstanie specjalny system oceny, pozwalający producentom stwierdzić, czy surowce pochodzące z danego kraju bądź obszaru wiążą się z wysokim, ze średnim czy z niskim ryzykiem dla środowiska. Wobec tego niektórzy konsumenci obawiają się, że będą musieli kupować głównie zagraniczny papier toaletowy, wyprodukowany z droższego surowca. – Prawo będzie wymagało od producentów podawania informacji nt. współrzędnych geograficznych gospodarstw, z których pochodziły użyte przez nich surowce. Papier toaletowy, skądkolwiek będzie sprowadzany, będzie musiał posiadać odpowiednie certyfikaty. Polscy wytwórcy będą mieli pod tym względem takie same szanse na rynku, jak zagraniczni – podsumowuje dr Anna Semmerling.

Wyniki połączonej Grupy ORLEN za pierwszy kwartał 2023 r.

W efekcie m.in. spadku marży paliwowej wpływ segmentu detalicznego na wynik Grupy ORLEN w pierwszym kwartale tego roku był niewielki. Sprzedaż na stacjach paliw w Polsce odpowiadała zaledwie za ok. 1% zysku operacyjnego EBITDA LIFO. Wynik o połowę niższy w stosunku do poprzedniego kwartału zanotował także segment rafinerii. Połączona Grupa ORLEN wypracowała przychody na poziomie ponad 110 mld zł, z których tylko 8% stanowi zysk netto w wysokości 9,2 mld zł. To proporcje na poziomie zbliżonym do okresu sprzed wojny w Ukrainie. Koncern inwestuje wypracowane zyski. W tym roku na realizację projektów trwale zwiększających bezpieczeństwo energetyczne i niezależność surowcową Polski oraz regionu przeznaczy rekordowe 36 mld zł. Kontynuowane będą inwestycje m.in. w zero- i niskoemisyjną energetykę. Zwiększenie skali działalności połączonej Grupy ORLEN oznacza także wyższe wpływy do budżetu państwa. Jako największy płatnik podatków w Polsce PKN ORLEN w pierwszym kwartale tego roku wpłacił już 16,5 mld zł, znacząco przyczyniając się do rozwoju gospodarczego i społecznego Polski.

-– Inwestujemy w bezpieczeństwo i przyszłość Polaków. Przeznaczamy miliardy złotych na realizację strategicznych projektów, które pozwolą skutecznie przeprowadzić zieloną transformację, a w efekcie zapewnią polskim rodzinom i przedsiębiorcom stabilne dostawy taniej, pewnej i czystej energii. Jako połączona Grupa ORLEN zyskaliśmy solidną bazę do dalszego rozwoju, a wyniki finansowe, które wypracowujemy, umożliwiają nam zwiększenie tempa  realizacji założonego celu. W tym roku nakłady inwestycyjne wzrosły do rekordowego poziomu 36 mld zł. W dużej mierze przeznaczymy je na rozwój energetyki odnawialnej oraz bezpiecznej małej energetyki jądrowej, tworząc tym samym nowe miejsca pracy i napędzając koniunkturę gospodarczą w kraju -– mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

W pierwszym kwartale 2023 r. połączona Grupa ORLEN wypracowała:
– Przychody na poziomie: 110,3 mld zł
– EBITDA LIFO na poziomie: 17,2 mld zł
– Zysk netto w wysokości: 9,2 mld zł

Koncern w lutym br. zaktualizował swoją strategię do 2030 roku, w której mocny nacisk postawił na projekty transformacyjne. Do końca tej dekady nakłady na inwestycje wyniosą w sumie ok. 320 mld zł, z czego ok. 40%, czyli 120 mld zł, Grupa ORLEN przeznaczy na zielone inwestycje, w tym energetykę wiatrową na morzu i lądzie, fotowoltaikę, biogaz i biometan, biopaliwa, elektromobilność oraz zielony wodór. Z łącznej puli środków, 36 mld zł inwestowane jest już w tym roku.

W ramach rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, ORLEN jako pierwszy w Polsce rozpoczął w gminie Choczewo budowę lądowej stacji elektroenergetycznej, która będzie odbierała moc z farmy wiatrowej Baltic Power. Wybrany został również wykonawca bazy serwisowej dla morskich farm w Łebie, a spółka LOTOS Petrobaltic wyposażyła pierwszy w Polsce statek w system wiertniczy pozwalający na prowadzenie badań geologiczno-inżynierskich na głębokości do 120 metrów.

Uruchomione zostały dwie kolejne farmy fotowoltaiczne – PV Wielbark (woj. warmińsko-mazurskie) o mocy 62 MW i PV Gryf (woj. wielkopolskie) o mocy 25 MW, których moc będzie sukcesywnie zwiększana. Grupa ORLEN uzyskała też komplet pozwoleń na instalację 65 MW mocy w ramach budowy pierwszego etapu farmy fotowoltaicznej Mitra.

Koncern rozwija także projekty wodorowe. W marcu tego roku uruchomiona została stacja tankowania wodoru w czeskiej Pradze. Natomiast unijne dofinansowanie, które otrzymała Grupa ORLEN, umożliwi budowę pięciu stacji w Polsce. W pierwszym kwartale ruszyła także pierwsza w kraju Akademia Wodorowa dla studentów. Celem tego innowacyjnego projektu jest szkolenie przyszłych ekspertów, którzy będą budować polski przemysł wodorowy.

Jednym ze strategicznych projektów energetycznych jest także budowa małych reaktorów jądrowych. Przedsięwzięcie to realizuje spółka ORLEN Synthos Green Energy, powołana przez Grupę ORLEN i jej partnera w tym projekcie Synthos Green Energy. W tym roku wybrane zostało siedem potencjalnych lokalizacji, w których prowadzone są dalsze prace geologiczne. Do 2030 roku spółka planuje zbudować w Polsce co najmniej jeden nowoczesny i w pełni bezpieczny SMR, który zapewni Polakom tanią i czystą energię przez 60 lat, z możliwością przedłużenia produkcji do 90 lat.

W Grudziądzu rozpoczęła się budowa jednej z najnowocześniejszych elektrowni gazowych w Europie o mocy 560 MW, która zostanie oddana do użytku w 2025 roku. Rozwój energetyki gazowej wymaga zabezpieczenia odpowiednich wolumenów paliwa, dlatego Grupa ORLEN zintegrowała aktywa wydobywcze w Norwegii, pozyskała również cztery nowe koncesje i ma ich obecnie blisko 100. W Polsce natomiast potwierdziła dodatkowe 500 mln m sześć. gazu ziemnego w złożu Jastrzębiec, w okolicach Biłgoraja.

Koncern w celu optymalizacji transportu LNG rozwija także własną flotę ośmiu nowoczesnych gazowców. W marcu pierwszy z nich dotarł ze Stanów Zjednoczonych do Gazoportu w Świnoujściu z pierwszą dostawą 70 tys. ton skroplonego gazu ziemnego.

Z kolei w styczniu Grupa ORLEN zawarła umowę z Sempra Infrastructure, która przewiduje odbiór 1 miliona ton LNG rocznie z terminalu skraplającego Port Arthur w Teksasie. Kontrakt będzie obowiązywać przez 20 lat, a pierwsze dostawy spodziewane są w 2027 roku.

Grupa ORLEN inwestuje także w rozwój segmentu detalicznego. W pierwszym kwartale br. do 650 obiektów zwiększyła się europejska sieć punktów tankowania paliw alternatywnych Grupy ORLEN, a liczba punktów sprzedaży pozapaliwowej przekroczyła 2,5 tysiąca. Rebranding przeszło już 100 stacji na Węgrzech i Słowacji, ponadto finalizowane było przejęcie 17 stacji w Niemczech.

Dzięki realizacji kontraktu na dostawy ropy z Arabii Saudyjskiej przerób surowca z tego regionu w Grupie ORLEN osiągnął historycznie rekordowy poziom i aktualnie stanowi kluczowy wsad dla rafinerii koncernu. Trwają również analizy dotyczące możliwość realizacji wspólnej inwestycji petrochemicznej w Gdańsku.

W pierwszym kwartale realizowane były też projekty logistyczne, zwiększające bezpieczeństwo energetyczne Polski. Grupa ORLEN inwestuje ponad pół miliarda złotych w terminal do obsługi jednostek morskich na Martwej Wiśle w Gdańsku, który już od 2025 roku umożliwi przeładunek ponad miliona ton produktów, w tym olejów bazowych, paliw żeglugowych czy biododatków do paliw.

W lutym ORLEN uruchomił, wspólnie z PERN, rurociąg paliwowy na trasie Boronów-Trzebinia. Nowo powstały odcinek, liczący 97 kilometrów, zwiększa bezpieczeństwo, stabilność i szybkość dostaw oleju napędowego oraz benzyny dla klientów na Śląsku i w Małopolsce.

Przeznaczając miliardy złotych na inwestycje koncern obniżył jednocześnie w pierwszym kwartale br. zadłużenie o (-) 9,2 mld zł (kw/kw), a stosunek długu netto do wyniku operacyjnego EBITDA kształtował się na poziomie (-) 0,26. W efekcie skutecznie zrealizowanych połączeń PKN ORLEN z Grupą LOTOS i PGNiG oraz mocnych fundamentów finansowych utrzymane zostały najwyższe w historii oceny ratingowe – A3 przyznana przez Agencję Moody’s Investors Service i „BBB+”, która została podniesiona aż o dwa poziomy przez Agencję Fitch Ratings.

Dobra i stabilna sytuacja finansowa oraz konsekwentna realizacja celów biznesowych we wszystkich obszarach działalności umożliwiły Zarządowi PKN ORLEN zarekomendowanie wypłaty dywidendy za 2022 rok na rekordowym poziomie 5,5 zł na akcję. Zgodnie ze zaktualizowaną strategią, spółka będzie chciała utrzymać progresywną politykę dywidendową przy ambitnym programie inwestycyjnym. Finalną decyzję o wysokości dywidendy za 2022 rok podejmie Zwyczajne Walne Zgromadzenie. Jeśli rekomendowana wysokość zostanie zaakceptowana, w drugiej połowie tego roku koncern wypłaci swoim Akcjonariuszom blisko 6,4 mld zł.

W pierwszym kwartale br. zysk operacyjny EBITDA LIFO Grupy ORLEN wyniósł 17,2 mld zł. Przychody przekroczyły 110 mld zł, głównie w efekcie konsolidacji wyników przejętej Grupy LOTOS i Grupy PGNiG, z czego 35% pochodziło ze sprzedaży za granicą. Pozytywny wpływ połączenia na wyniki koncernu odzwierciedlają w szczególności: obszar rafinerii, który zanotował wolumenowo o 26% wyższą sprzedaż (r/r) oraz silny segment wydobycia z łącznymi zasobami 2P ropy i gazu na poziomie ok. 1,3 mld boe (baryłek ekwiwalentu ropy naftowej), który zwiększył średnie wydobycie o ok. 190 tys. boe/d (r/r). Natomiast sprzedaż na stacjach paliw w Polsce odpowiadała za zaledwie ok. 1% całego wyniku EBITDA LIFO.

Segment rafinerii w pierwszych trzech miesiącach wypracował zysk EBITDA LIFO w wysokości 5,5 mld zł, niższy o 5,5 mld zł (kw/kw), z czego 0,9 mld zł to wynik przejętej Grupy LOTOS. Na rezultat osiągnięty przez ten obszar wpłynęło sprzyjające otoczenie makroekonomiczne. Rafinerie Grupy ORLEN pracowały na 90% mocy, przerabiając 9,5 mt surowca. Koncern odnotował wzrost sprzedaży o 26% (r/r), w tym sprzedaż benzyny wzrosła o 21%, oleju napędowego o 25%, LPG o 34%, paliwa lotniczego JET o 36% oraz COO o 20%. W Polsce sprzedaż była wyższa o 54%, przy niższej sprzedaży w Czechach o (-) 8% i na Litwie o (-) 7%.

Zysk operacyjny EBITDA segmentu wydobycia ropy i gazu w ostatnim kwartale wyniósł 2,3 mld zł. Wzrost o 2,1 mld zł (r/r) to przede wszystkim korzystny efekt konsolidacji wyników PGNiG i Grupy LOTOS, które łącznie wyniosły niemal 2,2 mld zł. W pierwszym kwartale br. istotnie wzrosły zasoby ropy i gazu, które na koniec marca wynosiły 1,3 mld boe, a także poziom wydobycia, głównie w Polsce i Norwegii, który osiągnął ok. 190 tys. boe/d.

Ze względu na mniejszy popyt na produkty petrochemiczne w efekcie spowolnienia gospodarczego, segment petrochemii w pierwszych trzech miesiącach br. osiągnął wynik EBITDA LIFO na poziomie 98 mln zł. Jednak zgodnie z prognozami do 2030 roku, wartość globalnego rynku petrochemikaliów i bazowych tworzyw sztucznych będzie systematycznie rosła, dlatego kontynuowane są inwestycje w rozwój aktywów w tym segmencie, w szczególności w obszarze nowoczesnej petrochemii, w tym recyklingu.

Segment energetyki w pierwszym kwartale 2023 roku wypracował EBITDA w wysokości 3,3 mld zł, z czego 2,9 mld zł to wynik przejętej Grupy Energa i PGNiG. W tym czasie 60% energii zostało wyprodukowane z odnawialnych źródeł oraz w jednostkach zasilanych gazem. Łączna produkcja w Grupie ORLEN wyniosła 4,7 TWh energii elektrycznej i 30,2 PJ ciepła.

W efekcie spadku marży paliwowej na wszystkich rynkach segment detaliczny Grupy ORLEN osiągnął w pierwszym kwartale 2023 roku wynik EBITDA na poziomie 233 mln zł, niższy o (-) 352 mln zł (r/r). Wolumeny sprzedaży były porównywalne (r/r). Sprzedaż benzyny wzrosła o 4%, LPG o 3%, z kolei oleju napędowego spadła o (-) 3%. W pierwszym kwartale br. sieć detaliczna Grupy ORLEN zwiększyła się o 244 stacje, głównie w Polsce i na Węgrzech, w efekcie połączenia PKN ORLEN z Grupą LOTOS i realizacji środków zaradczych, a także na Słowacji w wyniku uruchomienia i rebrandingu samoobsługowych stacji przejętych od lokalnej sieci. Tym samym w europejskiej sieci koncernu na koniec marca funkcjonowały już 3122 stacje paliw. O 230 wzrosła także (r/r) liczba punktów sprzedaży pozapaliwowej, których jest już 2530, w tym: 1888 w Polsce, 336 w Czechach, 181 w Niemczech, 62 na Węgrzech, 34 na Słowacji i 29 na Litwie. PKN ORLEN dynamicznie rozwija również sieć tankowania paliw alternatywnych. Obecnie do dyspozycji klientów jest już 650 punktów alternatywnego tankowania, w tym: 503 w Polsce, 128 w Czechach i 19 w Niemczech. Grupa ORLEN inwestuje także w segment usług kurierskich, w efekcie czego „ORLEN paczkę” można już odebrać w ponad 9 tys. punktów w całej Polsce.

W efekcie połączenia z PGNiG segment gazu zanotował w pierwszym kwartale wynik EBITDA na poziomie 6,2 mld zł. Import gazu do Polski wyniósł w tym czasie 33,1 TWh, w tym 51% stanowiło LNG. W terminalu LNG w Świnoujściu rozładowano 14 statków. Wolumen gazu zmagazynowanego przez Grupę ORLEN na koniec marca wyniósł 11,3 TWh. Koncern, by chronić Polaków przed skutkami kryzysu energetycznego wywołanego przez wojnę w Ukrainie, przekaże w tym roku łącznie prawie 14 mld zł na zamrożenie cen gazu dla 7 mln polskich domów i 35 tys. podmiotów wrażliwych (m.in. szpitali, szkół i przedszkoli). To pomoc, która zapewnia milionom Polaków tańsze koszty ogrzewania na poziomie 200,17 zł/MWh. Koncern obniżył także ceny gazu dla klientów biznesowych (m.in. piekarni, cukierni i drobnych zakładów), które w pierwszym kwartale spadły (-) o 55% do poziomu 353,56 zł/MWh.

Grupa Mex Polska szacuje 33 proc. wzrost przychodów i znaczący wzrost zysku netto w I kw.

Mex Polska, notowana na GPW spółka holdingowa zarządzająca m.in. siecią lokali Pijalnia Wódki i Piwa oraz The Mexican, opublikowała szacunkowe skonsolidowane wyniki za I kwartał br. Na koniec podsumowanego okresu Grupa odnotowała 20,1 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, co dało wzrost rdr o 33 proc. Wzrosła także wartość EBITDA do poziomu prawie 2,8 mln zł (+58 proc. rdr). Co istotne, zysk netto osiągnął wartość prawie 0,3 mln zł, kiedy to w analogicznym okresie roku ub. odnotowano stratę na poziomie 0,8 mln zł (wzrost o 1,1 mln zł). W ocenie zarządu odnotowanie znaczącego wzrostu wyników finansowych jest konsekwencją skutecznie obranej strategii rozwoju i dostosowania funkcjonowania lokali gastronomicznych do obecnej sytuacji gospodarczej w kraju.

Grupa Kapitałowa Mex Polska opublikowała szacunkowe dane finansowe za I kwartał 2023 r. Od stycznia do marca br. skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży wyniosły 20,1 mln zł vs 15,1 mln zł w analogicznym okresie roku ub. W minionym kwartale wynik EBITDA wzrósł z poziomu 1,7 mln zł do 2,8 mln zł, notując wzrost rdr o ponad 58 proc. Zysk netto osiągnął wartość 0,3 mln zł w porównaniu do straty 0,8 mln zł w analogicznym okresie roku poprzedniego,notując wzrost o 1,1 mln zł.

Cieszę się, że pomimo utrzymującej się trudnej sytuacji makroekonomicznej i wysokiej inflacji, Grupie Mex Polska udaje się konsekwentnie rozwijać, a nasze lokale przyciągają coraz to szerszą grupę klientów. To zasługa zdywersyfikowanej mapy lokalizacji, odpowiednio dobranej polityki prowadzenia poszczególnych konceptów, przemyślanej oferty, a także kontroli rentowności poszczególnych lokali. Dzięki temu sukcesywnie rośniemy i osiągamy coraz lepsze wyniki finansowe. Zgodnie z szacunkowymi danymi, w I kwartale br. odnotowaliśmy znaczący wzrost zarówno skonsolidowanych przychodów netto ze sprzedaży, jak i wyniku EBITDA, odpowiednio o 33 i 58 proc. rdr. Miniony kwartał to także okres, który dał nam zarobić. Pierwsze trzy miesiące tego roku zamknęliśmy z zyskiem netto na poziomie 0,3 mln zl, kiedy to w analogicznym okresie ub. roku odnotowaliśmy stratę na poziomie 0,8 mln zł. To wynik w pełni nas satysfakcjonujący, który mamy nadzieję zwiększyć w kolejnych okresach rozliczeniowych. – mówi Dariusz Kowalik, członek zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska SA.

Znaczący wpływ na osiąganą sprzedaż Grupy ma oferta rozpoznawalnego w całej Polsce konceptu ,,Pijalnia Wódki i Piwa’’. To marka, która od lat cieszy się ogromnym powodzeniem, zarówno w mniejszych, jak i większych aglomeracjach. Obecnie na wszystkie 44 lokale Grupy, 32 należą do tego konceptu.

Pozostałymi konceptami Grupy są: największa sieć restauracji meksykańskich ,,The Mexican’’, sieć restauracji ,,Pankejk’’, nowoczesny koncept ,,Prosty Temat’’ oraz najnowsza oparta o pomysł shot-baru   marka  w segmencie bistro – ,,Chicas&Gorillas’’.  Pilotażowy lokal uruchomiono w 2022 roku we  Wrocławiu, a najnowszy powstał w styczniu br. w Łodzi.

Nadrzędnym celem Mex Polska pozostaje dalsze skalowanie biznesu, poprzez równoległy rozwój kilku niezależnych i rentownych konceptów gastronomicznych zlokalizowanych na terenie całego kraju.

– Podchodzimy do naszych planów długoterminowo i w takiej perspektywie oceniamy aktualne pozycje naszych konceptów portfelowych. Dlatego chcemy na bieżąco pozyskiwać nowe atrakcyjnie zlokalizowane lokale, których budowa będzie finansowana ze środków własnych lub będzie wynikiem umów franczyzowych. – mówi Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu. – Aktualnie prowadzimy kilka rozmów z  nowymi potencjalnymi partnerami. Liczę, że ich finał przebiegnie pomyślnie i już niedługo będziemy mogli się pochwalić nowymi lokalizacjami  – dodaje.

Inwestycja deweloperska? Dzisiaj tylko z tą analizą

Inwestorzy mają coraz większy problem z zakupem pustych działek w dużych miastach. Bardzo często zmuszeni są wykorzystywać parcele zabudowane, na których koszt przygotowania pod inwestycje jest z oczywistych przyczyn wyższy. Coraz większego znaczenia nabiera więc analiza chłonności inwestycyjnej działki.

Analiza chłonności inwestycyjnej to proces, w wyniku którego ustala się, jaka jest maksymalna możliwa do uzyskania powierzchnia użytkowa: mieszkań (PUM), usług (PUU), budynków użytkowych (PUŻ) lub najmu brutto (GLA) na danym gruncie.

Analiza taka wykonywana jest nie tylko w przypadku wyceny pustego gruntu. Możliwa jest także w przypadku działek zabudowanych w celu oszacowania wartości rynkowej nieruchomości dla najkorzystniejszego sposobu jej wykorzystania, np. przy założeniu rozebrania zabudowań.

– Wskaźniki tej analizy znacznie więcej mówią o realnej wartości działki niż po prostu jej metraż. Są więc niezwykle ważne dla oceny rentowności inwestycji w dany grunt. Taka analiza wykonywana jest zwykle przez architektów na zlecenie potencjalnych inwestorów. Może być ona dobrym źródłem informacji dla rzeczoznawcy majątkowego. – mówi Anna Kowalczyk z firmy doradczej Lege Advisors.

Przy ocenie potencjału inwestycyjnego nieruchomości najważniejszym parametrem branym pod uwagę są uwarunkowania planistyczne. Chodzi o warunki zabudowy i zagospodarowania terenu wynikające z miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu lub studium.

Z dokumentów planistycznych dowiadujemy się nie tylko jakie jest przeznaczenie terenu, ale też jaka jest maksymalna: intensywność zabudowy, wysokość, ilość kondygnacji, powierzchnia zabudowy czy też minimalny wskaźnik powierzchni biologicznie czynnej.

– Profesjonalna i rzetelna analiza chłonności inwestycyjnej gruntu powinna także obejmować następujące parametry: cechy fizyczne działki, w tym kształt, ukształtowanie terenu i jego zagospodarowanie, występowanie stref ochronnych i napowietrznych linii elektroenergetycznych, istnienie i rozmieszczenie infrastruktury podziemnej czy też występowanie cennego drzewostanu, zieleni, czy rowów. – wyjaśnia Anna Kowalczyk z firmy doradczej Lege Advisors.

Każdy z opisanych wyżej parametrów należy przeanalizować pod kątem wpływu na inwestycję oraz na optymalne wykorzystanie terenu wraz z jego maksymalną chłonnością PUM/PUU/PUŻ/GLA. A co za tym idzie, na możliwą do uzyskania cenę nieruchomości. Analiza chłonności pozwala m.in. na odniesienie ceny lub wartości gruntu nie w stosunku do 1 mkw. gruntu, a w stosunku do 1 mkw. PUM/PUU/PUŻ/GLA.

Przedsiębiorcy przeciwni ograniczeniu obrotu gotówkowego. Wskazują szereg zagrożeń

– Pęd do ograniczenia transakcji gotówkowych oraz aktualizacja limitów transakcji to dla nas niezrozumiały temat. Przedsiębiorcy rozumieją, że nowoczesność wymaga od nich tego, by posługiwać się bankowością elektroniczną raz prowadzić rozliczenia z klientami raczej poprzez przelewy niż gotówkę wyciąganą z portfela. Ustawodawca zapomniał jednak, że główna struktura biznesu w Polsce opiera się na sektorze MŚP. A Ci najmniejsi przedsiębiorcy widzą, że zaplanowane od 2024 roku limity płatności spowodują, że system płatności będzie dla nich bardziej skomplikowany, a czas transakcji ulegnie wydłużeniu – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Komplikacje, które najmocniej uderzą w sektor MŚP

Postulat tego, by uchylić ustawę, która wprowadza restrykcyjne limity płatności gotówkowych popiera również Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz. Od przyszłego roku przedsiębiorcy będą mogli płacić gotówką do kwoty 8 tys. zł, a klienci – do 20 tys. zł. W opinii przedsiębiorców zrzeszonych w Północnej Izbie Gospodarczej limit ten jest zbyt niski szczególnie w relacjach przedsiębiorca – przedsiębiorca. Sytuacja może być kłopotliwa dla sektora MŚP, a szczególnie dla handlu.

– Wprowadzanie surowszych limitów dla płatności gotówkowych to ruch, który zdecydowanie zmniejsza swobodę prowadzenia działalności i dysponowania własnymi środkami. Obrót gotówkowy daje poczucie bezpieczeństwa transakcji. Ponadto, jak wskazują dane statystyczne około 19 proc. dorosłych  Polaków nie posiada konta w banku. Wprowadzanie zatem kolejnych limitów stwarza zatem obszar wykluczenia społecznego dla sporej grupy ludzi. Dla przedsiębiorców to sytuacja zupełnie niezrozumiała – mówi dr Piotr Wolny, ekonomista, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Upór rządzących, by ograniczyć transakcje bezgotówkowe będzie mieć konsekwencje dla przedsiębiorców na kilku poziomach. Te podstawowe to przede wszystkim wzrost kosztów prowadzenia działalności, skomplikowanie rozliczeń czy możliwość opóźnień w płatnościach. Gdy dochodzi do transakcji gotówkowej, przedsiębiorca otrzymuje środki od razu, gdy dochodzi do przelewów sytuacja się komplikuje, a wiele faktur jest opłacanych długo po czasie – mówi Prezes Hanna Mojsiuk.

Negatywne konsekwencje zmian: wzrost kosztów, wydłużenie procesów i… nowa przestrzeń dla nieuczciwych przedsiębiorców

Wobec zmian krytyczni są również przedsiębiorcy zajmujący się rozliczeniami finansowymi i współpracą z przedsiębiorcami w zakresie doradztwa finansowego i windykacji.

– To jeszcze większe ograniczanie swobody rozliczeń, nadzoru czy wręcz inwigilacji biznesu. Fiskus i aparat Państwa zapewnił już sobie wcześniej swobodny dostęp do danych na rachunkach bankowych przedsiębiorców, zatem obliczając limity w istocie zmusza wszystkich do ujawniania rozliczeń, nie zawsze tam, gdzie to jest potrzebne – komentuje Michał Wojtas, członek prezydium Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Jeśli taka jest specyfika biznesu – sprzedaż detaliczna na targowiskach, w gastronomii, to niskie limity płatności gotówkowych oznaczają konieczność przechowywania gotówki lub jej wpłaty do banku – w obu przypadkach to albo ryzyka albo koszty. To też kwestia towaru lub usługi, którego wartość przekracza limit gotówkowy dla klientów, np. zakup samochodu z komisu – wydłuży to czas transakcji, bo komis będzie musiał poczekać na zaksięgowanie przelewu, lub zapłaci prowizję od transakcji przez terminal, co z kolei zwiększy koszty transakcyjne. Zatem koszty poniosą przedsiębiorcy realizujący sprzedaż czy usługi poza lokalem będą musiały zapewnić płatności bezgotówkowe. Mieć terminal lub aplikację – dodaje Michał Wojtas.

Windykatorzy obawiają się za to, że nowe limity wykorzystają nieuczciwi przedsiębiorcy i klienci.

– Według statystyk prawie 50% przedsiębiorców odczuwa niepokój związany z terminowością opłaty faktur przez swoich klientów. 72% ma regularny problem z otrzymaniem zapłaty, a średni czas opłacania faktur wynosi 13,2 dnia. Nie ma nic dziwnego w tym, że przedsiębiorcy, szczególnie Ci mniejsi, wybierają gotówkę, a nie transakcje online. Gotówka to dla nich pewność zapłaty. Nowe limity będą to poczucie bezpieczeństwa znów wystawiać na próbę – mówi windykator Małgorzata Marczulewska.

Północna Izba Gospodarcza w tym temacie popiera postulaty Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Uznajemy limity, które mają wejść w życie w 2024 roku za zbyt restrykcyjne.

Rynek nieruchomości magazynowo-przemysłowych w Polsce w I kw. 2023 r.

Firmy Axi Immo, BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman & Wakefield, Knight Frank, Newmark Polska oraz Savills opublikowały zagregowane dane dotyczące polskiego rynku powierzchni magazynowo-przemysłowych w I kwartale 2023 roku. Informacje dotyczą zasobów istniejącej nowoczesnej powierzchni, wolumenu nowej podaży, powierzchni w budowie, wielkości transakcji wynajmu oraz powierzchni niewynajętej.

Na koniec marca 2023 roku rynek nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej osiągnął ponad 29,9 mln m kw., a trzy województwa z największymi zasobami to: mazowieckie (6,133 mln m kw.), śląskie (5,086 mln m kw.) i łódzkie (4,254 mln m kw.).

W I kwartale 2023 roku na rynek dostarczono około 1,903 mln m kw. nowej powierzchni. Najwięcej nowej powierzchni w I kwartale dostarczono w województwie mazowieckim (367 tys. m kw.), śląskim (256 tys. m kw.) oraz dolnośląskim (248 tys. m kw.).

Na koniec marca 2023 aktywność deweloperów wynosiła 2,123 mln m kw. w całej Polsce, a największy jej udział przypadł na województwa: mazowieckie (około 18,3% budowanej powierzchni), łódzkie (16,6%) i śląskie (12,6%).

Na koniec I kwartału 2023 r. wskaźnik pustostanów osiągnął 6,42% (wzrost o 2,3 pkt. proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem i wzrost o 3,2 pkt. proc. w odniesieniu do analogicznego okresu w 2022 roku). Najwyższą wartość odnotowano w województwie świętokrzyskim (12,9%), zachodniopomorskim (10,6%) oraz podlaskim (10,0%). Najniższy poziom wskaźnika pustostanów odnotowano w województwie pomorskim (0,9%), małopolskim (1,7%) i warmińsko-mazurskim (2,6%).

W okresie styczeń-marzec 2023 roku popyt na nowoczesne powierzchnie magazynowo-przemysłowe osiągnął ponad 1,2 mln m kw. Największym zainteresowaniem najemców cieszyły się województwa: mazowieckie (popyt brutto na poziomie 202 tys. m kw.), łódzkie (195 tys. m kw.) oraz śląskie (około 191 tys. m kw.).

Najwyższy udział w strukturze popytu odnotowały nowe umowy (w tym projekty typu BTS) oraz ekspansje – łącznie 55%, a renegocjacje istniejących umów stanowiły 45%.

Tesla w Libero Katowice – pierwszy showroom luksusowych samochodów elektrycznych na południu Polski

Drugi w Polsce salon Tesli powstał w ramach Libero Katowice. To nowoczesna i wyjątkowa koncepcja odchodząca od ram typowego, wielkopowierzchniowego salonu samochodowego. Światowa marka i lider w dziedzinie elektromobilności znacząco wzbogaca portfolio Libero i umacnia innowacyjny charakter galerii.

Nowy salon Tesla w Libero Katowice to prawdziwy symbol nowoczesności, innowacyjnych technologii i elegancji. Klienci mają możliwość obejrzenia najnowszych modeli marki, takich jak Model 3, Y, S lub X (w tym także w najnowszym kolorze Midnight Cherry Red), które łączą w sobie niezwykłe osiągi, fascynujący design i zaawansowane funkcje. Mogą także umówić się na jazdę testową wybranym modelem. Co istotne, samochody do jazd próbnych stacjonują bezpośrednio na parkingu Libero. Personel salonu prowadzi również  indywidualne doradztwo w wyborze modelu i konfiguracji pojazdu, a także udziela niezbędnych informacji na temat marki.

W Libero Katowice stawiamy na nowoczesność, innowacyjne rozwiązania i z entuzjazmem podchodzimy do nowinek technologicznych. Od samego początku jesteśmy także przyjaźni elektromobilności, dlatego wybór naszej galerii na lokalizację drugiego w Polsce i pierwszego, flagowego na południu kraju salonu marki Tesla to dla nas ogromne wyróżnienie. To jednocześnie potwierdzenie silnej pozycji Libero na rynku i dowód stale rosnącego potencjału naszej galerii. Jesteśmy przekonani, że obecność globalnej marki Tesla w Libero Katowice pomoże w popularyzacji tego nowoczesnego transportu przyszłości. Wielkie otwarcie showroomu, które zgromadziło wielu zainteresowanych, jest tego najlepszym potwierdzeniem. – mówi Tomasz Domoń, Dyrektor Regionalny odpowiedzialny za komercjalizację Libero Katowice.

Otwarcie salonu Tesli w Libero Katowice odbyło się w sobotę 20 maja i spotkało się z ogromnym zainteresowaniem klientów. Podczas wydarzenia można było usiąść za kierownicą nowoczesnych elektryków, umówić się na jazdę testową oraz posłuchać interesujących ciekawostek o tym, jakie możliwości oferuje ten jeden z najbardziej innowacyjnych producentów samochodów.

Symbol nowoczesności w Libero

Showroom Tesli w Libero Katowice to drugie takie miejsce w Polsce, w którym stacjonarnie można złożyć zamówienie na te pojazdy. Marka Tesla, której właścicielem jest prekursor i wizjoner Elon Musk, produkuje wyłącznie samochody elektryczne. Tym samym zrewolucjonizowała branżę automotive i we współczesnym świecie stała się ikoną elektromobilności oraz synonimem nowoczesności. Od 2012 roku szturmem zdobywa światowy rynek motoryzacyjny, będąc największym na świecie producentem pojazdów tego typu i wyznaczając trendy w rozwoju. Samochody Tesli znane są z zaawansowanych rozwiązań technologicznych, takich jak możliwość autonomicznej jazdy, daleki zasięg akumulatorów, licznych systemów bezpieczeństwa czy  niesamowitego przyśpieszenia.

Współpraca z Libero Katowice oparta jest o wysokie standardy. Długo poszukiwaliśmy ciekawego i oryginalnego miejsca na lokalizację naszego salonu. Obiekt musiał spełnić liczne, określone wymagania i oferować dogodną lokację, umożliwiającą rozwój nowego showroomu. Niewątpliwie Libero spełniło nasze oczekiwania i umożliwiło nam dogodne miejsce na sukcesywny rozwój. – mówi Bartosz Gorzoch, Store Manager Tesla.

Zmiana przepisów dot. pierwszeństwa dla pieszych na pasach i jej niezamierzone efekty

W dniu 1 czerwca 2023r. mijają 2 lata obowiązywania nowych przepisów Kodeksu drogowego dotyczących pierwszeństwa pieszych na przejściach dla pieszych. W niniejszym artykule dowiesz się, czy i w jaki sposób przepisy te zmieniły zachowania kierowców na drodze, jak w praktyce wygląda przestrzeganie tych przepisów, a także, czy zmiana pierwszeństwa na pasach wpłynęła na liczbę wypadków drogowych.

Pieszy ma pierwszeństwo przed pojazdem

Przypomnijmy, że przed dniem 1 czerwca 2021r. kierowca pojazdu musiał ustąpić pierwszeństwa pieszemu dopiero, gdy pieszy znajdował się już na przejściu dla pieszych. Gdy pieszy dopiero zbliżał się do krawędzi jezdni, a nawet przy niej stał, chcąc wejść na pasy, miał obowiązek przepuścić wszystkie samochody. Zatrzymywanie się kierowców przed tzw. „zebrą” celem umożliwienia osobie pieszej przejścia przez jezdnię, było wyłącznie efektem zwyczajowej uprzejmości.

Od dnia 1 czerwca 2021r. pieszy ma pierwszeństwo przed pojazdami już w momencie wchodzenia na przejście dla pieszych. Jednakże zmiana ta nie dotyczy tramwajów, którym osoba piesza zawsze musi ustępować pierwszeństwa, nawet gdy znajduje się już na pasach.

Jak wygląda stosowanie przepisów w praktyce?

Pomimo że zdecydowana większość kierowców pamięta o pierwszeństwie pieszych i zatrzymuje się przed pasami, widząc zbliżającą się do nich osobę, to jednak nadal bardzo często można zaobserwować przypadki nieustępowania pieszym pierwszeństwa. „Pomimo zmiany przepisów nadal dochodzi do licznych potrąceń na przejściach dla pieszych i to nawet w sytuacjach, gdy chwilę wcześniej na przeciwnym pasie ruchu zatrzymał się inny pojazd, aby ustąpić pierwszeństwa osobie pieszej” – mówi Kamila Barszczewska, Prezes Zarządu AUXILIA S.A. z siedzibą we Wrocławiu, firmy pomagającej od 20 lat ofiarom wypadków drogowych uzyskać adekwatne odszkodowania.

Do takich wypadków często przyczyniają się również sami piesi, którzy uważają, że pierwszeństwo na pasach zwalnia ich z obowiązku sprawdzenia sytuacji na drodze. Tymczasem należy pamiętać, że pomimo korzystnej dla pieszych zmiany przepisów, nadal spoczywa na nich obowiązek zachowania szczególnej ostrożności podczas wchodzenia na pasy i przechodzenia przez jezdnię.

Konsekwencje zaniedbania pieszych w tym zakresie mogą być bardzo dolegliwe. Pomijając tutaj samą kwestię utraty zdrowia a nawet życia w wyniku potrącenia przez samochód, w przypadku niezachowania ostrożności przez pieszego i przyczynienia się do zaistnienia wypadku zakład ubezpieczeń pomniejszy należne pieszemu zadośćuczynienie i odszkodowania o ustalony przez siebie procent przyczynienia. Jak wyjaśnia Kamila Barszczewska z firmy AUXILIA S.A.: „Towarzystwa ubezpieczeń w takich sytuacjach dokonują pomniejszenia należnych poszkodowanemu kwot nawet o 50%. Oczywiście istnieje możliwość podważenia tego przyczynienia i jego znacznego zmniejszenia, a czasami nawet całkowitego wykluczenia, ale najczęściej wiąże się to z koniecznością skierowania sprawy do sądu i powołania biegłego odpowiedniej specjalności.”

Czy zmiana pierwszeństwa na pasach wpłynęła na liczbę wypadków drogowych?

Jak wynika z danych publikowanych przez Komendę Główną Policji, wbrew oczekiwaniom, zmiana przepisów nie wpłynęła na zmniejszenie się liczby wypadków na przejściach dla pieszych. Jest wręcz przeciwnie – statystyki pokazują, że dochodzi do większej liczby potrąceń pieszych, niż przed zmianą!wykres1-wypadki-na-przejsciach-dla-pieszych

Przepisy zostały wprowadzone 1 czerwca 2021r. W celu uchwycenia długofalowych tendencji porównujemy 4 ostatnie pełne lata. Widać wyraźnie, że liczba wypadków na przejściach dla pieszych rok do roku ulegała zmniejszeniu. Jednak w roku 2022, czyli pierwszym pełnym roku obowiązywania nowych przepisów, liczba wypadków na przejściach wzrosła!

2693 takich zdarzeń w roku 2022 w porównaniu do 2586 w roku 2021 daje wzrost wypadków na przejściach dla pieszych o 4,14%. Wydaje się, że cztery procent to niedużo, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w roku 2021 liczba takich zdarzeń zmniejszyła się o 9,93% w porównaniu z rokiem 2020, a rok 2020 do 2019 oznacza 22,32% zmniejszenia liczby wypadków, to widać wyraźnie, że doszło do całkowitego odwrócenia trendu.

Inaczej mówiąc efekt wprowadzenia przepisów dotyczących pierwszeństwa na przejściach dla pieszych okazał się zupełnie odwrotny do zamierzonego.

Pytanie tylko jak to wytłumaczyć? Przecież każdy, kto czyta ten artykuł jest kierowcą – każdy z nas zwalnia i zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych o wiele częściej niż kiedyś. Widać wyraźnie zmiany w zachowaniu innych kierowców. Można by nawet powiedzieć, że na lepsze.

A jednak wypadków na przejściach dla pieszych jest więcej?

Prawdopodobnym wyjaśnieniem może być taka oto okoliczność. W związku ze zmianą przepisów, piesi przyzwyczaili się, że stanowią uprzywilejowanych uczestników ruchu na przejściach. W związku z tym przestali zachowywać ostrożność. Przechodząc przez jednię, robią to niejako „na ślepo”.

Patrząc na tendencję ostatnich 4 latach, liczba ofiar śmiertelnych na przejściach dla pieszych rok do roku malała o dobrych kilkanaście procent – w roku 2020 o 14,8%, w roku 2021 o 25,35%, aż w roku 2022 wzrosła o 1,26%.

W gruncie rzeczy brak wyraźnej zmiany w liczbie osób zmarłych w wyniku takich zdarzeń (161 w 2022 do 159 w 2021) oraz wzrost liczby rannych (2709 w 2022 do 2576 w 2021) może wskazywać na to, że kierowcy faktycznie uważają i zwalniają, ale prawdopodobnie trudno jest zachować pełne bezpieczeństwo, jeśli pieszy wchodzi bezpośrednio pod koła pojazdu!wykres2-ranni-i-zabici-w-wypadkach-na-przejściach-dla-pieszych

W którym momencie kierowca musi się zatrzymać przed pasami?

Wielu kierowców zastanawia się, w którym momencie pieszy uzyskuje pierwszeństwo zbliżając się do pasów, a tym samym kiedy kierowca ma bezwzględny obowiązek zatrzymania się przed przejściem dla pieszych. Na polskich drogach można zauważyć sytuacje, gdy kierowcy samochodów zatrzymują się przed pasami już w momencie, gdy pieszy jest dopiero kilka metrów od krawędzi jezdni.

Nie ma jednak takiej potrzeby, gdyż ustąpienie pierwszeństwa należy traktować jako przeciwieństwo wymuszenia pierwszeństwa. Jeśli więc kierowca, przejeżdżając przez pasy nie zmusza pieszego, zbliżającego się dopiero do jezdni, do zatrzymania się albo zwolnienia kroku, to raczej trudno mówić w takiej sytuacji o nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu. Ale jeśli pieszy znajduje się już na przejściu dla pieszych, to kierowca powinien się przed pasami zatrzymać, aby umożliwić mu swobodne pokonanie jezdni.

Jak wygląda sytuacja na przejściu dla pieszych rozdzielonym tzw. wysepką?

Sytuacja wygląda nieco odmiennie, jeśli przejście dla pieszych jest rozdzielone tzw. wysepką, co najczęściej ma miejsce na drogach dwujezdniowych. Zgodnie z art. 13 ust. 8 ustawy Prawo o ruchu drogowym, w takiej sytuacji przejście na każdej jezdni uważa się za przejście odrębne. Oznacza to, że kierowca, widząc pieszego przechodzącego przez jezdnię na przeciwnym pasie ruchu, który dopiero dochodzi do wysepki, nie musi zatrzymywać się i ustępować mu pierwszeństwa. Natomiast jeśli pieszy znajduje się już na wysepce, to wówczas pojazd trzeba zatrzymać. Z drugiej strony pieszy, który przechodzi przez pasy na pierwszej jezdni, po wejściu na wysepkę powinien sprawdzić sytuację na drugiej jezdni zanim na nią wejdzie. Wejście w takiej sytuacji na przejście dla pieszych bez uprzedniego sprawdzenia sytuacji może zostać potraktowane jako niezachowanie szczególnej ostrożności, a w razie zaistnienia wypadku – jako przyczynienie się do zdarzenia.

Wniosek z analizy statystyk jest jednoznaczny – paradoksalnie zmiana przepisów zaszkodziła bezpieczeństwu

Wniosek z wprowadzenia przepisów jest jednoznaczny. Nie tylko nie pomogły one zachować bezpieczeństwo na przejściach dla pieszych, ale wręcz spowodowały odwrotny skutek.

Co w takim razie dalej? Jak powinien zareagować ustawodawca i co zmienić? Odpowiedź jak zawsze jest prosta – należy zwiększyć bezpieczeństwa uczestników ruchu każdym możliwym i zgodnym z prawem sposobem. Niestety poza obostrzeniami i zwiększaniem kar oraz restrykcji dla uczestników ruchu, pod uwagę należy wziąć psychikę ludzką i behawioralne kwestie dotyczące wszystkich uczestników ruchu – także pieszych.

Sektor telekomunikacyjny apeluje o dialog z regulatorami

Na zakończonej w Sopocie Ogólnopolskiej Konferencji Operatorów Komunikacji Elektronicznej przedstawiciele branży telekomunikacyjnej dyskutowali o wpływie aktualnego otoczenia makroekonomicznego, w szczególności wysokiej inflacji, na polskich przedsiębiorców oraz o inwestycjach w rozwój zaawansowanych usług cyfrowych i infrastruktury szerokopasmowej. Zaapelowali o transparentne wytyczne i wypracowanie zrównoważonych rozwiązań regulacyjnych, które pozwolą minimalizować negatywne skutki wysokiej inflacji i zapewnią dalszy rozwój jednego z najbardziej konkurencyjnych rynków telekomunikacyjnych w Europie. Organizatorami konferencji były Polska Izba Komunikacji Elektronicznej (PIKE) oraz Polska Fundacja Wspierania Rozwoju Komunikacji Elektronicznej PIKSEL.

Operatorzy odnotowują w ostatnich latach znaczne wzrosty kosztów w kluczowych obszarach takich jak ceny energii, koszty pracy, koszty finansowania oraz obsługa wolumenu danych. Najwyższa od trzech dekad inflacja przyczynia się do istotnego ograniczenia możliwości inwestycyjnych operatorów – to główne wnioski z raportu „Wpływ sytuacji makroekonomicznej na funkcjonowanie operatorów telekomunikacyjnych w Polsce”, opracowanego przez firmę doradczą Arthur D. Little dla PIKE.  Aż 98% polskich operatorów odnotowało wzrost kosztów na skutek wzrostu cen energii o ok. 160% w okresie 2018-2022r., a 95% wzrost kosztów wynagrodzeń, spowodowany średniorocznym wzrostem płacy minimalnej i średniego wynagrodzenia.

„Cała branża telekomunikacyjna w Polsce odczuwa znaczne pogorszenie sytuacji finansowej, a przyszłość może być jeszcze trudniejsza. To może przełożyć się na ograniczenie inwestycji. Dlatego dziś firmy, które często zaciekle konkurują i mają odmienne opinie, w tej kwestii są jednomyślne i mówią jednym głosem o konieczności likwidowania barier inwestycyjnych. Jesteśmy otwarci na rozmowy z regulatorami w celu wypracowania rozwiązań pozwalających chronić inwestycje i naszych klientów przed bezprecedensową w ostatnich dekadach sytuacją makroekonomiczną.”  – mówi Jerzy Straszewski, Prezes PIKE.

Podczas jednego z paneli dyskusyjnych w trakcie konferencji PIKE wszyscy przedstawiciele operatorów zwracali uwagę na rosnące koszty energii, pracy i wzrost stóp procentowych, wpływających m.in. na dostępność i koszt kredytów. Mają one znaczenie dla funkcjonowania i przewidywalności biznesu, co jest szczególnie krytyczne w tak kapitałochłonnej branży jak telekomunikacyjna.

Istotne pogorszenie się otoczenia makroekonomicznego operatorów jest szczególnie dotkliwe w związku z prowadzonymi wielomilionowymi nakładami na rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej. Inwestycje są konieczne do utrzymania wysokiej przepływności sieci i nieustannego zwiększania jej pojemności do rosnącego zapotrzebowania na pasmo. Zdaniem operatorów trendy są niepokojące, a sytuacja dojrzała do pilnego wypracowania rozwiązań, które pozwolą zabezpieczyć wysoki poziom inwestycji, gwarantujący stosunek jakości do ceny, do którego przyzwyczajeni są polscy konsumenci.

Jednym z rozwiązań umożliwiających zmniejszenie presji inflacyjnej ma być dążenie do zwiększenia elastyczności kontraktów, by uniknąć skokowych zmian dla konsumentów.

Raport „Wpływ sytuacji makroekonomicznej na funkcjonowanie operatorów telekomunikacyjnych w Polsce” przygotowany przez Arthur D. Little zostanie opublikowany przez PIKE w najbliższych dniach.

Kwiecień miesiącem dla indeksów z grupy WIG

Kwiecień okazał się bardzo dobrym miesiącem dla większości indeksów warszawskiej GPW. Wszystkie główne indeksy z rodziny WIG osiągnęły dodatnie stopy zwrotu. W okresie 31.03-28.04.2023r. stopa zwrotu z szerokiego indeksu rynku WIG wyniosła +7,40%. Wśród segmentów rynku najbardziej wyróżniał się segment największych spółek zgrupowanych w indeksie WIG20TR ze stopą zwrotu na poziomie +9,36%, a następnie małe spółki z indeksu sWIG80TR (+4,94%) oraz średnie spółki z indeksu mWIG40TR (+2,14%).

Ostatni miesiąc nie był zbyt udany dla szerokiego koszyka rynków rozwijających się, jednak mimo to giełdom naszego regionu udało się wypracować wysokie wyniki. Polska giełda również na tym tle się wyróżniła, będąc w kwietniu zdecydowanie najlepszym rynkiem spośród wszystkich analizowanych przez MSCI. Analizując segmenty polskiego rynku akcyjnego widać było relatywną siłę polskich dużych spółek, które, będąc to jedynym segmentem dostępnym dla inwestorów zagranicznych ze względu na ich relatywną płynność, skorzystały m.in. na silnym umocnieniu polskiego złotego. Wzrosty były widoczne we wszystkich sektorach WIG20TR z wyjątkiem usług komunikacyjnych i materiałów, przy czym prym wiodły korzystające z poprawiającego się sentymentu bankipodsumowuje Dawid Bąbol, zarządzający BETA ETF.

W ślad za giełdowymi indeksami podążyły również nasze fundusze BETA ETF, które w kwietniu osiągnęły solidne stopy zwrotu. BETA ETF WIG20TR dostarczył inwestorom zwrot na poziomie +9,31%, BETA ETF mWIG40TR +2,05% a BETA ETF sWIG80TR +4,72%. Warto zwrócić tu uwagę, że to właśnie nasz BETA ETF WIG20TR znalazł się na początku zestawienia stóp zwrotu za kwiecień w kategorii funduszy akcji polskich uniwersalnych. BETA ETF sWIG80TR natomiast osiągnął drugi najwyższy wynik w kategorii funduszy akcji polskich małych i średnich spółek. Zresztą, ten drugi fundusz cały czas plasuje się w absolutnej czołówce funduszy akcji polskich za okresy ostatnich 3, 6 czy 12 miesięcy – dodaje Dawid Bąbol.

Trzy razy więcej subskrypcji i stały wzrost przychodów. PrestaShop publikuje wyniki finansowe za 2022 r.

PrestaShop osiągnęła kolejny krok na drodze do stania się referencyjną platformą handlową wspierającą sklepy internetowe z całego świata. Firma ogłosiła, że w 2022 roku nastąpiło potrojenie liczby subskrypcji oraz 60% wzrost całkowitych miesięcznych przychodów cyklicznych. Otwarcie nowych rynków i uruchomienie w pełni hostowanych usług w połączeniu z rozwiązaniami z portfolio MBE Worldwide (MBE) w zakresie wysyłki i realizacji zamówień, umacnia pozycję firmy jako globalnego, jakościowego partnera handlowego.

Wskaźniki potwierdzają skuteczność strategii rozwoju PrestaShop

W 2021 roku firma PrestaShop osiągnęła bezprecedensowe wyniki – 40% wzrost przychodów i 24 miliardy euro wartości sprzedaży wygenerowanej przez 300 000 sklepów internetowych. Dodatkowo platforma podwoiła liczbę pracowników. Wyniki za 2022 rok, w tym potrojenie liczby subskrypcji i ogólny 60% wzrost miesięcznych przychodów cyklicznych (MRR)*, potwierdziły pozytywną dynamikę rozwoju platformy.

MRR jest krytycznym wskaźnikiem dla e-commerce, ponieważ zapewnia stabilną podstawę przewidywanych przychodów i odzwierciedla zdolność do budowania długofalowych relacji z klientami. Model biznesowy PrestaShop zakłada korzystanie w znacznym stopniu z MRR. W przeszłości platforma działała w oparciu o model open source. Obecnie firma korzysta z możliwości chmury, która wspiera model open source, jednak jest wzmocniona rozwiązaniami SaaS bazującymi na subskrypcji.

Wyniki PrestaShop za 2022 rok to w dużej mierze rezultat monetyzacji własnego ekosystemu poprzez sprzedaż modułów, tworzenie wartościowych partnerstw i cyklicznych usług rozliczeniowych oraz wdrażanie usług wsparcia i szkoleń dla użytkowników platformy. Wyniki te potwierdzają zaufanie, którym sprzedawcy obdarzyli PrestaShop, udowadniając tym samym, że skalowalność, personalizacja i dostępność są nadal podstawowymi wartościami napędzającymi rozwój handlu na całym świecie.

Europejska ekspansja

W zeszłym roku szczególnie dynamicznie rozwijały się rynki w Hiszpanii i we Włoszech. Europa Południowa stanowi obecnie 16% całego rynku e-commerce na kontynencie.

Otwarcie oddziału PrestaShop w Rumunii, a także innych, które mają powstać w Europie Środkowej i Wschodniej, pokazuje europejskie i światowe ambicje firmy, wspieranej przez możliwości i rozwiązania MBE Worldwide (MBE) w zakresie wysyłki i realizacji zamówień. Udział e-commerce w Europie Środkowej stanowi obecnie 10% całego rynku sprzedaży online na kontynencie. Europa Wschodnia również wykazuje ogromny potencjał – aż 46% internautów dokonało przynajmniej jednej transakcji e-commerce w 2021 roku.

„Po wyjątkowym, pod wieloma względami, roku – i biorąc pod uwagę trudny kontekst gospodarczy – PrestaShop udowodniła, że jest solidnym i odpornym na zawirowania rynkowe partnerem, osiągając znaczny wzrost w 2022. Wzrost naszych miesięcznych przychodów cyklicznych w zeszłym roku – które są obecnie kluczowym wskaźnikiem po przejściu na nowy model biznesowy – jest oznaką dobrej kondycji i siły finansowej PrestaShop, co wzmacnia zaufanie do naszego modelu i potwierdza naszą strategię na nadchodzące lata” – mówi Éric Senechal, dyrektor zarządzający PrestaShop.

Nowe technologie pozwalają budować strategiczne partnerstwa biznesowe

Celem PrestaShop od samego początku jest bycie nie tylko zaangażowanym partnerem technologicznym, ale także stanie się wartościowym partnerem biznesowym dla użytkowników platformy. W kontekście zwiększającej się globalnej konkurencji, przy stale rosnących oczekiwaniach konsumentów oraz regulacyjnych, ubezpieczeniowych i finansowych zobowiązaniach przynoszących nowe wyzwania, PrestaShop jest strategicznym sojusznikiem sprzedawców działających na platformie, pomagając im uwolnić ich potencjał i przezwyciężyć ograniczenia.

Wprowadzając niedawno PrestaShop Insurance (ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej w trakcie i po dostawie, ochronę osobistą i profesjonalną ochronę prawną) oraz PrestaShop Capital (natychmiastowe i elastyczne pożyczki biznesowe dla właścicieli sklepów internetowych) , PrestaShop oferuje swojemu ekosystemowi zaawansowane możliwości, z których użytkownicy mogą korzystać w dowolnym momencie i bez ograniczeń, dostosowując je do zmieniających się potrzeb.

W 2022 roku Prestashop uruchomiła PrestaShop Edition . Nowe rozwiązanie, stanowiące rdzeń nowego pakietu produktów PrestaShop, zostało zaprojektowane, aby pomóc sprzedawcom skupić się na strategii biznesowej i sprzedaży bez konieczności martwienia się o techniczne aspekty tworzenia witryny e-commerce.

PrestaShop Edition łączy w sobie wiele usług, które są niezbędne do rozwoju sklepu internetowego: hosting i instalacja, zarządzanie katalogiem, konfiguracja opcji dostawy, ustawienie metod płatności, nieograniczona pomoc techniczna. Za pomocą kilku kliknięć można teraz z łatwością tworzyć i poprawiać wydajność witryny e-commerce. Przewodnik dla początkujących wspiera ich na każdym etapie tworzenia witryny, a oferta obejmuje także nieograniczoną pomoc techniczną od PrestaShop.

„Znajomość rynku i innowacyjność to siły napędowe sukcesu marki PrestaShop, obsługującej rozwój firm na całym świecie. Wyprzedzając konkurencję i wykorzystując nowe technologie i usługi, PrestaShop jest teraz gotowa, aby zrobić krok dalej i stać się głównym partnerem biznesowym dla sklepów internetowych” – mówi Vlad Mihalca, zastępca dyrektora generalnego PrestaShop.

*(MRR) można obliczyć, mnożąc liczbę klientów firmy przez średnią ich miesięcznych subskrypcji

Przedsiębiorcy na uratowanie swoich pieniędzy mają czas tylko do 31 maja. Potem wchłonie je ZUS

Przedsiębiorcy do 22 maja 2023 r. muszą rozliczyć składki zdrowotne za 2022 rok. W przypadku określenia w nich nadpłaty mogą wystąpić o zwrot swoich pieniędzy. A w obliczu licznych zmian podatkowych i zasad rozliczeń z ZUS, o nadwyżkę składek nietrudno. Polski Ład w jej zakresie przygotował pułapkę na przedsiębiorców. Dał im bowiem bardzo krótki czas na złożenie wniosku o zwrot nadpłaty. Z analizy przepisów wynika, że przy znacznych nadwyżkach część pieniędzy może nie zostać przedsiębiorcom zwrócona.

Do 22 maja 2023 r. przedsiębiorcy muszą rozliczyć składki zdrowotne za 2022 r. W przypadku określenia nadpłaty mogą wystąpić o zwrot. Mają na to jednak bardzo mało czasu. Przy znacznych nadwyżkach część pieniędzy może nie zostać przedsiębiorcom zwrócona.

ZUS ma 5 lat na odzyskanie składek, przedsiębiorcy tylko miesiąc, niektórzy 9 dni

Polski Ład wywrócił do góry nogami zasady ustalania podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne osób prowadzących działalność gospodarczą, uzależniając je od formy opodatkowania przedsiębiorcy. Inaczej podstawę składek wyliczają więc prowadzący JDG rozliczający się na zasadach ogólnych, inaczej podatkiem liniowym, ryczałtowcy, a jeszcze inaczej będący na karcie podatkowej. O powstanie różnicy między należnymi a wpłacanymi na bieżąco składek w roku rozliczeniowym jest więc nietrudno. Wystarczy, że kontrahent dostarczy spóźnioną fakturę kosztową, albo któraś z takich faktur zostanie wyjęta z kosztów uzyskania przychodu. W pierwszym przypadku dojdzie do nadpłaty składek, w drugim do niedopłaty. Roczną podstawę wymiaru składki zdrowotnej stanowi bowiem dochód z działalności gospodarczej za dany rok kalendarzowy, czyli różnica między przychodami a kosztami ich uzyskania, pomniejszony o składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, chorobowe i wypadkowe (jeśli nie zostały wcześniej zaliczone do kosztów uzyskania przychodów).

Dostrzegając trudności z rozliczeniem i dochodzeniem wspomnianych różnic, ustawodawca dał ZUS-owi aż 5 lat na ściągnięcie niedopłat. W Polskim Ładzie przemycono natomiast przepisy, które drastycznie dyskryminują i pogarszają sytuację przedsiębiorców chcących odzyskać dokonane nadpłaty składek zdrowotnych zapłaconych za rok 2022.

Przy dużych nadpłatach pieniądze przedsiębiorców po prostu znikną

Na mocy znowelizowanej ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, ubezpieczonemu przysługuje zwrot nadpłaty składek na ubezpieczenie zdrowotne (art. 81 ust. 2i). W art. 81 ust. 2m tej ustawy zastrzeżono jednak, że zwrot kwoty nadpłaty następuje na podstawie wniosku przygotowanego przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych na profilu informacyjnym utworzonym w jego systemie teleinformatycznym (czyli PUE ZUS), po złożeniu rozliczenia rocznego przez płatnika składek. Wniosek ten może zostać złożony jedynie w terminie miesiąca od upływu terminu do złożenia deklaracji podatkowej za poprzedni rok (ust. 2n), a zatem do 31 maja roku następnego. W przypadku niezłożenia wniosku w terminie, kwota zwrotu podlega rozliczeniu na koncie płatnika do końca roku, oraz zaliczeniu na poczet ewentualnych zaległości w zakresie świadczeń z ubezpieczeń społecznych (ust. 2q i 2qa). Ponieważ na rozliczenie składek za 2022 rok przedsiębiorcy mają czas do 22 maja 2023 r., ci, którzy zrobią to w ostatnim dniu terminu będą więc mieć na złożenie wniosku o zwrot nadpłaty zaledwie 9 dni.

Jeśli więc do 31 maja 2023 r. przedsiębiorca nie złoży skutecznego wniosku o zwrot nadpłaty składek zdrowotnych za rok 2022, to zostanie ona zaliczona na poczet zaległości w ZUS i rozliczona wraz z bieżącymi składkami, jakie przedsiębiorca musiałby wnieść do końca roku 2023. Co jednak, gdy na koniec roku okaże się, że nadpłata była większa niż skompensowane należności? Albo przedsiębiorca zamknie działalność? W przepisach takiej ewentualności nie przewidziano. Stąd istnieje duże prawdopodobieństwo że pieniądze przedsiębiorców wpłacone do ZUS z tytułu składek zdrowotnych za rok poprzedni przepadną.

Przepraszamy za utrudnienia, czyli nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi

Sprawa zalegalizowanej możliwości zawłaszczania sobie pieniędzy przedsiębiorców przez ZUS nie byłaby tak bulwersująca, gdyby tym ostatnim zapewniono możliwość samodzielnego wnioskowania o zwrot nadpłat.. Wtedy każdy rozsądny przedsiębiorca miały realną możliwość wnieść w miesięcznym, czy nawet 9-dniowym terminie wniosek o zwrot nadpłaty w oddziale ZUS, nadać go na poczcie, czy drogą elektroniczną. Zgodnie natomiast z art. 81 ust. 2m przywołanej ustawy, wniosek przygotowywany jest przez ZUS w jego systemie teleinformatycznym. Zatem to od sprawności i wydolności elektronicznego systemu (w tym przypadku PUE ZUS) uzależniono prawo przedsiębiorców do odzyskania nadpłaty składki zdrowotnej. Poprawność działania państwowych portali wystawiona zostanie zatem na dużą próbę. Bo wystarczy przywołać nie tak dawne komunikaty: „Przerwa w dostępności usługi Twój e-PIT” z 4 i 5 maja 2023 r., oraz „Problemy techniczne z Wykazem Podatników VAT” z tych samych dni, zamieszczone na portalu podatki.gov.pl, czy „Informujemy, że w czwartek 11 maja 2023 r. od godziny 20:30 do godziny 22:30 część e-usług może być niedostępna. Planowa przerwa wynika z koniecznych prac serwisowych. Przepraszamy za utrudnienia. Zespół Centralnego Ośrodka Informatyki” – na portalu obywatel.gov.pl na stronie informacyjnej o Platformie Usług Elektronicznych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Brak możliwości korekty rozliczenia

To nie wszystko. Przepis art. 81 ust. 2r ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych stanowi, że po dokonaniu zwrotu nadpłaty składki zdrowotnej, rozliczenie rocznej podstawy wymiaru i należnych składek uznaje się za ostateczne. Co to oznacza dla przedsiębiorców? Jeśli po uznaniu przez ZUS zasadności zwrotu przedsiębiorca z jakichś przyczyn skoryguje swój dochód, a więc i podstawę oskładkowania, co spowoduje zwiększenie kwoty nadpłaty, nie będzie się mógł już o tę powstałą nadwyżkę starać, zatem i te należne przedsiębiorcy środki przepadną, a dokładniej ujmując zostaną zawłaszczone przez ZUS.

Podsumowanie

Nowe zasady odzyskiwania nadpłat z tytułu składek zdrowotnych należy ocenić jako mocno dyskryminujące przedsiębiorców. Na wystąpienie o ich zwrot płatnicy mają tylko miesiąc, podczas gdy ZUS ma na wyegzekwowanie niedopłat aż 5 lat. Spóźnienie się z wnioskiem może przynieść największe straty jednoosobowym przedsiębiorcom prowadzącym dochodowe biznesy, generujące wysokie nadpłaty, które nie zostaną do końca 2023 roku w pełni zaliczone na poczet ich zobowiązań w ZUS. Także tym przedsiębiorcom, którzy po dokonaniu rozliczenia składek zamkną swoją działalność. Pozostaje się spieszyć. Na uratowanie swoich pieniędzy przedsiębiorcy mają czas tylko do 31 maja 2023 r.

Zwłaszcza, że przedsiębiorcy, którym będą przysługiwać nadpłaty składki zdrowotnej na ich zwrot mogą czekać aż do sierpnia 2023 r. Zwroty nie będą oprocentowane. Co w sytuacji, gdy do powstania takiej nadwyżki doszło pomiędzy lutym a grudniem roku 2022 może oznaczać nawet 1,5 roczne kredytowanie Skarbu Państwa bez wynagrodzenia. Dla przypomnienia odsetki za zwłokę należne ZUS w sytuacji powstania zwłoki w zapłacie składek wynoszą obecnie (czyli od 8 września 2022 r.) 16,5% w stosunku rocznym.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

GAMIVO zdecydowało o przeprowadzeniu skupu akcji i emisji akcji gratisowych dla akcjonariuszy

Akcjonariusze GAMIVO, spółki notowanej na NewConnect, podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy w dniu 23 maja br., zdecydowali o przeprowadzeniu skupu akcji własnych oraz emisji akcji gratisowych. Jest to alternatywna metoda dystrybucji zysku za rekordowy 2022 rok, względem wypłaty dywidendy, z której WZA zrezygnowało. Skup wyniesie do 20 proc. akcji własnych, a emisja akcji gratisowych odbędzie się w stosunku 1:1, czyli na każdą posiadaną akcje GAMIVO, akcjonariusze dostaną jedną akcję gratisową. Celem tych działań, poza dystrybucją zysku do akcjonariuszy, jest poprawa płynności notowań akcji spółki.

GAMIVO ma za sobą rekordowy okres. W 2022 roku GAMIVO osiągnęło 7,1 mln zł skonsolidowanego zysku netto, co oznacza wzrost o 115 proc. r/r. Zysk jednostkowy wyniósł 16,3 mln zł.

– GAMIVO posiada znaczną nadwyżkę gotówkową i nadal generuje dodatnie przepływy finansowe, co pokazał chociażby I kwartał 2023 roku, kiedy osiągnęliśmy rekordowe 3,5 mln zł zysku. To daje nam wygodną sytuację do podziału zysków między akcjonariuszy. Jedną z opcji, która stanowi alternatywę dla wypłaty dywidendy, jest skup własnych akcji. Jest to elastyczna forma, która pozwala akcjonariuszom samodzielnie zdecydować, czy chcą wziąć udział w skupie i ile akcji sprzedać. Aktywny skup akcji ma pozytywny wpływ na płynność notowań spółki, a także oczekujemy, że przyczyni się do wzrostu wyceny akcji GAMIVO. – komentuje Mateusz Śmieżewski, prezes GAMIVO.

Zgodnie z podjętą uchwałą na NWZA w dniu 23 maja br., GAMIVO wyemituje akcje gratisowe w stosunku 1:1, czyli na każdą posiadaną akcje GAMIVO, akcjonariusze dostaną jedną akcję gratisową. W efekcie ich procentowy udział w kapitale zakładowym nie ulegnie zmianie, a będą posiadać 2-krotnie więcej akcji GAMIVO.

– Emisja akcji gratisowych to kolejne działanie, którego celem jest poprawa płynności notowań i dystrybucja zysku do akcjonariuszy, którzy sami mogą zdecydować czy pozostawić te środki zainwestowane w GAMIVO czy część z nich spieniężyć. Nasze obecne propozycje są więc bardziej elastyczne. – dodaje Mateusz Śmieżewski.

Podwyższenie kapitału zakładowego spółki poprzez emisję akcji gratisowych zostanie opłacone z kapitału rezerwowego utworzonego na sfinansowanie akcji gratisowych. Nie wiąże się więc z żadnym transferem środków od akcjonariuszy, nie muszą się oni zapisywać na akcje. Dostaną je wszyscy akcjonariusze spółki, którzy posiadają akcje na dzień 30 czerwca 2023 r.

GAMIVO po rekordowym 2022 roku nie zwalnia tempa. Spółka w I kwartale 2023 roku wygenerowała 56,3 mln zł obrotu i rekordowe 12,4 mln zł przychodu. Z kolei zysk netto wzrósł o 124 proc. r/r i wyniósł historyczne 3,5 mln zł. Rekordową wartość osiągnął także wskaźnik EBITDA w wysokości 4,3 mln zł. To o 82 proc. więcej niż w pierwszym kwartale 2022 roku. Wpływ na tak dobre wyniki miały zarówno głośne nowości, w tym szczególnie udana premiera Hogwarts Legacy, jak i szereg podejmowanych przez spółkę działań skupiających się na automatyzacji i skalowaniu biznesu.

Polscy producenci sprzedają coraz mniej mebli

Jak wynika z raportu Polskie Meble Outlook 2023, opracowanego przez B+R Studio i dystrybuowanego przez Ogólnopolską Izbę Gospodarczą Producentów Mebli, sprzedaż mebli rośnie pod względem wartości, ale wolumenowo maleje.

Wartość produkcji sprzedanej mebli w 2022 roku osiągnęła poziom 68,5 mld złotych, co stanowi wzrost o 11% wobec roku 2021. Wynik ten jest jednak w dużej mierze efektem inflacji, co widać w niższych niż w 2021 roku wolumenach.

Analiza dynamiki wartości i wolumenu eksportowanych mebli pokazuje wyraźnie, że w 2022 roku w większości badanych grupach mebli odnotowano spadki wolumenu przy jednoczesnym wzroście wartości w porównaniu do roku 2021.

Największy spadek wolumenu przypadł w grupach: meble do sypialni, meble biurowe i elementy meblowe (po 0,90). Wzrost wolumenu dotyczył mebli do siedzenia twardych (1,13) i materacy (1,01), a meble pozostałe to jedyna grupa, w przypadku której wolumen utrzymał się na poziomie z 2021 roku.Dynamika eksportu mebli - źródło BR Studio OIGPM

Według prognoz analityków, w roku 2023 możemy się spodziewać dalszych spadków, jednak ich skala może być mniejsza niż przewidywano jeszcze na początku jesieni.

Duży wpływ na wyniki polskiej branży meblarskiej, oprócz inflacji, będą miały decyzje Lasów Państwowych, od których zależą ceny i dostępność surowca drzewnego oraz jego zgodność z certyfikatami umożliwiającymi sprzedaż polskich mebli na światowych rynkach.

Koniunktura w Europie dalej słabnie

Kolejny raz dane makroekonomiczne straszą nas spowolnieniem gospodarczym na Zachodzie. Co ciekawe, pomimo tych gorszych prognoz polski złoty znów testuje kolejne maksima.

Indeksy PMI w Europie znów nurkują

Wczorajsze dane pokazują jasno, że mamy pewien problem. O ile Francja wypadła przyzwoicie, to Niemcy pokazały najgorszy odczyt od początku pandemii. Gorszy sentyment rozlał się również na łączny odczyt dla całej strefy euro. Wynik 44,6 pkt jest nie tylko słabszy od oczekiwań, ale też obiektywnie jest bardzo słabym prognostykiem. Zapowiada on nadchodzące spowolnienie i zmniejszenie aktywności gospodarczej. Z drugiej strony od tak dawna jesteśmy straszeni spowolnieniem gospodarczym, że w końcu któraś z tych prognoz musi się sprawdzić. Słabsze dane już teraz spowodowały napływ kapitału do USA. Co ciekawe, nie wpłynęło to na polskiego złotego, a jedynie osłabiło euro względem dolara amerykańskiego.

Sprzedaż detaliczna zwalnia

Wczoraj poznaliśmy również dane na temat sprzedaży detalicznej z Polski. W dalszym ciągu mamy wzrost, ale jest on coraz niższy z miesiąca na miesiąc. Dzisiejszy odczyt był również niższy od oczekiwań. Gorzej wypadła również opublikowana produkcja budowlano-montażowa. Rośnie ona o symboliczne 1,2% w skali roku. Nad ranem złoty co prawda chwilę tracił, aczkolwiek ruch zaczął się chwilę przed publikacją. Po publikacji przyspieszył, jednak po południu mieliśmy korektę i finalnie dzień zakończył się kolejnym umocnieniem złotego.

Węgrzy nie zmieniają stóp

Bank Centralny Węgier znów utrzymał stopy procentowe na imponującym poziomie 13%. Jest to absolutnie najwyższy wynik w Unii Europejskiej, w Europie więcej ma tylko Ukraina. Ciężko jednak porównywać sytuację z państwem toczącym wojnę obronną. Absurdalność sytuacji podkreśla jednak fakt, że pomimo posiadania blisko dwukrotnie wyższych poziomów stóp procentowych niż kolejny kraj Unii Węgry posiadają również najwyższą inflację we wspólnocie. 24% budzi wrażenie nawet w Polsce, swoją drogą drugie miejsce w tym wyścigu nie jest nasze, ale należy do Łotwy, która ma wzrost cen na poziomie 15,1%, czyli niemal dwie piąte mniej niż Budapeszt.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na odczyty indeksów PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Czerwono na giełdach. Miedź i KGHM najtańsze od pół roku

Wczorajsza spadkowa sesja na rynku akcji w USA (S&P 500 -1,12 proc., DJIA -0,69 proc., Nasdaq 100 -1,28 proc.) schłodziła dziś rano nastroje inwestorów na giełdach Azji i Oceanii (Nikkei 225 -0,89 proc.) oraz Europy (DAX -1,44 proc., CAC 40 -1,75proc. ok. godz. 9:40). Francuski indeks, który w kwietniu osiągnął swój najwyższy poziom w historii, spadł dziś do najniższego poziomu od końca marca.

Również słabo rozpoczęła się środowa sesja na GPW (WIG-20 -1,24 proc. ok godz. 9:55). Ze zrozumiałych powodów – patrz zachowanie ceny miedzi – o ponad 3 proc. taniały dziś rano akcje KGHM. Ich cena osiągnęła najniższy poziom od pół roku. Najwyżej w historii był dla odmiany kurs akcji PZU. Poziom swych minimów z września-października atakował dziś rano kurs akcji Grupy Azoty wchodzących w skład mWIG-u 40. Wśród składowych sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły ceny akcji spółek Comp, Synektik i Decora.

Różnica pomiędzy rentownością 10-letnich (3,704 proc.) i 2-letnich (4,76 proc.) obligacji rządu Stanów Zjednoczonych nadal przekraczała 0,5 pkt. proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu ciągle znajdowała się nieco ponad poziomem 6 proc.

Kurs EUR/USD balansował dziś ok. godz. 9:20 tuż powyżej swoich najniższych od ostatniej dekady marca br. poziomów (-0,01 proc. ok. godz. 9:20). Kurs USD/JPY był dziś rano tuż poniżej swoich ostatnich prawie półrocznych maksimów (+0,08 proc.). Tu ważny poziom oporu wyznaczany przez szczyty z pierwszej połowy marca i początku maja został przełamany w górę w miniony czwartek i obecnie powinien być postrzegany jako wsparcie.

Wczoraj kurs i dziś kurs EUR/PLN osiągnął swój najniższy od ponad roku poziom (-0,23 proc. ok. godz. 10:00). Dolar taniał względem złotego o 0,3 proc. Najwyżej od 2009 roku był dziś kurs euro względem szwedzkiej korony.

Kursowi Bitcoina względem amerykańskiego dolara znów wczoraj nie udała się próba powrotu ponad „linię szyi” domniemanej 2-miesięcznej formacji „głowy z ramionami” przełamanej w dół prawie 2 tygodnie temu. Dziś ok. godz. 9:15 kurs BTC/USD tracił 1,68 proc. Bardzo silne wsparcie na tym rynku wyznaczane jest w okolicach 25000 USD przez przełamane w górę w marcu br. szczyty kursu z sierpnia 2022 i lutego 2023. Wyznaczają one „linię szyi” formacji „odwróconej głowy z ramionami” rozciągającej się w strefie ok. 15000 USD-ok. 25000 USD, której teoretyczny średnioterminowy potencjał wzrostowy sięga okolic 40000 USD.

Ceny kontraktów na ropę naftową walczyły dziś rano z poziomem oporu wyznaczanym przez ich szczyt sprzed 2 tygodni (WTI +0,89 proc., Brent +0,68 proc. ok. godz. 9,30). Kurs kontraktów na gaz ziemny (Henry Hub) na NYMEX-ie bronił poziomu wsparcia wyznaczanego przez szczyt ceny z drugiej połowy kwietnia br. (+0,96 proc. ok. godz. 9:30). Złoto i pallad próbowały dziś rano nie tanieć (odpowiednio -+0,07 proc. i +0,02 proc.). Natomiast ceny kontraktów na platynę i srebro spadały o odpowiednio 0,4 proc. i 0,57 proc. ok. godz. 9:35. Kontrakty na miedź na COMEX osiągnęły dziś najniższy poziom od końca listopada ub.r. (-1,55 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Niepewność gospodarcza: Europa płaci wysoką cenę

Nakładające się kryzysy utrzymują niepewność gospodarczą na wysokim poziomie, co wiąże się z dużymi kosztami dla Europy: szacujemy, że na obecnym poziomie niepewność gospodarcza może obniżyć wzrost realnego PKB o -0,6 pp do końca 2024 r. W opinii Allianz Trade Europa stoi w obliczu dwukrotnie większego szoku zaufania niż w Stanach Zjednoczonych, a jej wskaźnik niepewności gospodarczej osiągnął rekordowy poziom powyżej trzech odchyleń standardowych od wartości historycznych (zob. Wykres 1). Allianz Trade szacuje, że przy opóźnieniach w planach inwestycyjnych, wyższych stopach oszczędności i wyższych zapasach ta niepewność gospodarcza może obniżyć wzrost realnego PKB o -0,6 pp do końca 2024 r. (zob. Wykres 2).

Wykres 1: Indeks niepewności polityki gospodarczejIndeks niepewności polityki gospodarczej

[USA = USA; Europe = Europa]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Wykres 2: Szacunkowy wpływ wyższej niepewności na wzrost realnego PKB, koniec 2024 r.Szacunkowy wpływ wyższej niepewności na wzrost realnego PKB

[China = Chiny; US = USA; Europe = Europa]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Czy rynek dostosował się do niepewności, a nawet rozsmakował się w niej?

Patrząc na indeksy akcji, Allianz Trade widzi, że inwestorzy próbują przewidzieć ogólne zmniejszenie szerokiej niepewności, mając nadzieję na powrót do pozornej normalności. W rezultacie giełdy odnotowały zaskakująco pozytywne wyniki, oderwane od tradycyjnych miar wartości i fundamentalnych podstaw rynkowych. Zamiast tego ruchy rynkowe ściśle, cyklicznie odzwierciedlały aktualizacje wiadomości, zwłaszcza tych związanych z polityką pieniężną i inflacją.

Ostatnie wzrosty na rynkach, choć korzystne dla inwestorów w ryzykowne aktywa, budzą obawy co do ich trwałości. Chociaż można znaleźć pewne uzasadnienia, wskazuje to na potencjalne ryzyko związane z nagłą zmianą wydarzeń lub pojawieniem się nieprzewidzianego „czarnego łabędzia”, które może szybko zmienić nastroje inwestorów i wywołać znaczną korektę na rynku. Biorąc pod uwagę powyższe czynniki oraz przekonanie, że rynki akcji w końcu dostosują się do fundamentalnych danych i wycen, widzimy ograniczone pole do dalszego ruchu w górę. Zamiast tego prawdopodobne jest, że rynki akcji odnotują stagnację lub nieznacznie ujemne wyniki w porównaniu z obecnymi poziomami. Jeśli chodzi o wrażliwość regionalną, rynki europejskie wydają się bardziej podatne na nagłe zmiany poziomów niepewności w porównaniu z ich odpowiednikami po drugiej stronie Atlantyku, głównie ze względu na względne wyniki europejskich akcji skutkujące silniejszym odchyleniem od danych fundamentalnych w porównaniu z ich amerykańskimi odpowiednikami (Wykresy 3 i 4).

Wykres 3: Niepewność gospodarcza w Europie a wyniki akcji

Niepewność gospodarcza w Europie a wyniki akcji

[Economic uncertainty (y/y – rhs – 3mma) = Niepewność gospodarcza (r/r – prawa skala – trzymiesięczna średnia ruchoma); Euro stoxx (y/y%) = Euro sto xx (r/r%); Recession = Recesja]

Źródło: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Wykres 4: Niepewność gospodarcza w USA a wyniki akcji

Wykres 4: Niepewność gospodarcza w USA a wyniki akcji

[Economic uncertainty (y/y – rhs – 3mma) = Niepewność gospodarcza (r/r – prawa skala – trzymiesięczna średnia ruchoma); S&P 500 (y/y%) = S&P 500 (r/r%); Recession = Recesja]

Źródło: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Podobną sytuację Allianz Trade obserwuje na rynkach kredytów korporacyjnych, zwłaszcza w segmencie produktów (obligacji) o wysokiej stopie zwrotu. Biorąc pod uwagę zarówno akcje, jak i kredyty korporacyjne jako dwie strony tych samych ryzykownych aktywów, staje się oczywiste, że spready kredytów korporacyjnych uwzględniały i nadal przewidują powrót do bardziej znormalizowanego poziomu niepewności gospodarczej. Warto zauważyć, że amerykańskie kredyty korporacyjne wydają się być w korzystniejszej sytuacji w porównaniu z ich europejskimi odpowiednikami, ponieważ europejskie spready kredytowe wydają się nieco węższe, niż sugerowałyby zmiany poziomów niepewności. Jednak niezależnie od podziału regionalnego i biorąc pod uwagę naszą ocenę czynników fundamentalnych i wycen, uważamy, że spready korporacyjne, zwłaszcza w segmencie produktów wysokodochodowych, są zbyt wąskie i niedopasowane do ogólnych wycen ekonomicznych i fundamentalnych. W związku z tym, bardziej gwałtownie niż w przypadku rynków akcji, spodziewamy się odwrócenia spreadów pod koniec roku. Oczekuje się, że zmiana ta zbiegnie się z nadejściem recesji, która wystawi bilanse przedsiębiorstw na próbę zarówno pod względem generowania dochodów, jak i zdolności obsługi zadłużenia (Wykres 5 i 6).

Allianz Trade spodziewa się, że zarówno amerykańskie, jak i europejskie akcje zakończą rok średnio jednocyfrowymi dodatnimi łącznymi zwrotami (około 5%), podczas gdy spready kredytów korporacyjnych o poziomie inwestycyjnym utrzymają się na poziomie około 150 pb dla obligacji USD i około 170 pb dla obligacji EUR. Jednak w przypadku wysokodochodowych kredytów korporacyjnych przewidujemy wzrost o około 40-50 pb w stosunku do obecnych poziomów do końca roku.

Wykres 5: Niepewność gospodarcza w Europie a spready kredytów korporacyjnych

Wykres 5: Niepewność gospodarcza w Europie a spready kredytów korporacyjnych

[Economic uncertainty (y/y – 3mma) = Niepewność gospodarcza (r/r – trzymiesięczna średnia ruchoma); Investment grade (y/y – bps) = Poziom inwestycyjny (r/r – pb); High yield (y/y – bps – rhs) = Produkty wysokodochodowe (r/r – bp – prawa skala); Recession = Recesja]

Źródło: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Wykres 6: Niepewność gospodarcza w USA a spready kredytów korporacyjnych

Wykres 6: Niepewność gospodarcza w USA a spready kredytów korporacyjnych

[Economic uncertainty (y/y – 3mma) = Niepewność gospodarcza (r/r – trzymiesięczna średnia ruchoma); Investment grade (y/y – bps) = Poziom inwestycyjny (r/r – pb); High yield (y/y – bps – rhs) = Produkty wysokodochodowe (r/r – bp – prawa skala); Recession = Recesja]

Źródło: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Grupa Lenovo: Wyniki finansowe za cały rok 2022/23

Grupa Lenovo (HKSE: 992) (ADR: LNVGY) ogłosiła dziś całoroczne wyniki, informując o przychodach Grupy w wysokości 62 mld USD i zysku netto w wysokości 1,6 mld USD, czyli 1,9 mld USD w oparciu o standardy sprawozdawczości finansowej spoza Hongkongu (HKFRS)[1]  . Rentowność była stabilna, przy czym marża brutto i marża operacyjna osiągnęły 18-letnie maksima, a marża netto bez HKFRS pozostała na niezmienionym poziomie rok do roku. Podczas gdy przychody Grupy ucierpiały z powodu słabej koniunktury na rynku urządzeń, przychody z działalności niezwiązanej z komputerami PC osiągnęły najwyższy w roku fiskalnym poziom prawie 40%, napędzany przez zdywersyfikowane motory wzrostu Lenovo – Grupę Rozwiązań i Usług (SSG) oraz Grupę Rozwiązań Infrastrukturalnych (ISG), które zwiększyły przychody do rekordowych poziomów odpowiednio 6,7 mld USD i 9,8 mld USD, co oznacza wzrost o 22% i 37% rok do roku.

Po roku niepewności w branży i na świecie Lenovo dostrzega pozytywne oznaki stabilizacji rynku. Grupa spodziewa się, że w drugiej połowie 2023 r. cały rynek komputerów PC i urządzeń inteligentnych wznowi wzrost rok do roku, a rynek usług IT wznowi stosunkowo wysoki wzrost – razem doprowadzi to do umiarkowanego wzrostu całego rynku IT w 2023 roku. W perspektywie średnio- i długoterminowej cyfrowa i inteligentna transformacja będzie nadal przyspieszać, co doprowadzi do dużego potencjału rozwoju infrastruktury chmurowej i obliczeniowej.

Pozycja gotówkowa Lenovo pozostaje silna, a cykl konwersji gotówki uległ dalszej poprawie. Dzięki dobrej płynności finansowej Grupa nadal inwestuje w badania i rozwój w zakresie „nowego IT” (klient, brzeg sieci, chmura, sieć i inteligencja), aby budować swoje przyszłe kluczowe kompetencje. W ubiegłym roku Lenovo zwiększyło całoroczne inwestycje w badania i rozwój do 2,2 mld USD, co oznacza wzrost o 6% rok do roku.

W czwartym kwartale Grupa rozpoznała jednorazową restrukturyzację i inne opłaty w wysokości 249 mln USD, wśród różnych innych działań, w celu uzyskania około 850 mln USD rocznych oszczędności kosztów grupowych, pomagając w ustanowieniu solidnych podstaw dla działalności Grupy na wymagającym rynku i pozycjonując ją na przyszły wzrost.

Rada Dyrektorów Lenovo ogłosiła ostateczną dywidendę w wysokości 3,8 centa amerykańskiego lub 30,0 centów HK na akcję za rok obrotowy zakończony 31 marca 2023 r.

Najważniejsze dane finansowe:

  FY 22/23

mln USD

FY 21/22

mln USD

Zmiana

 

 
Przychody Grupy 61,947 71,618 (14%)  
Dochód przed opodatkowaniem 2,136 2,768 (23%)  
Zysk netto (zysk przypadający na akcjonariuszy) 1,608 2,030 (21%)  
Zysk netto (zysk przypadający na akcjonariuszy – non-HKFRS) [1] 1,878 2,164 (13%)  
 
Podstawowy zysk na akcję (centy amerykańskie) 13.50 17.45 (3.95)  

 

Cytat prezesa i dyrektora generalnego – Yuanqing Yang:

„Lenovo osiągnęło stabilną rentowność w ostatnim roku fiskalnym, ponieważ nasze zdywersyfikowane motory wzrostu nadal osiągają nowe kamienie milowe. Ich dynamika napędza stały postęp w naszej transformacji opartej na usługach, a udział przychodów z działalności niezwiązanej z komputerami PC wzrósł do prawie 40%. Nasza przejrzysta strategia działa i nasze codzienne działania są odporna, nawet w obliczu globalnej niepewności. W przyszłości będziemy nadal inwestować w badania i rozwój, aby uchwycić kolejną falę możliwości wzrostu, dzięki czemu jesteśmy dobrze przygotowani na przyszłość”.

Solutions and Services Group (SSG): wysoka marża, silny wzrost

Możliwości:

Segmenty usług „New IT” na wartym bilion dolarów rynku usług IT nadal się rozwijają, a rozwiązania Device-as-a-Service (DaaS) i rozwiązania chmurowe zapowiadają wzrosty w tempie dwucyfrowym CAGR do 2025 roku. Wydatki na rozwiązania i usługi pozostaną wysokie, w szczególności w edukacji, inteligentnym handlu detalicznym, inteligentnych miastach i produkcji.

Wyniki za rok obrotowy 22/23:

  • SSG nadal jest motorem wzrostu Grupy i ważnym czynnikiem generującym zyski.
  • Przychody osiągnęły rekordowy poziom, wzrastając o 22% rok do roku do 6,7 mld USD, przy wysokiej marży operacyjnej wynoszącej 21%.
  • Wysoki dwucyfrowy wzrost we wszystkich segmentach, przy czym mieszanka przychodów z rozwiązań i usług niezwiązanych ze sprzętem stanowi obecnie ponad połowę przychodów SSG.

Zrównoważony wzrost:

  • SSG nadal inwestuje w tworzenie skalowalnych i powtarzalnych rozwiązań horyzontalnych lub bloków konstrukcyjnych, które można wdrożyć w dowolnej branży, wykorzystując własność intelektualną Lenovo.
  • Ponadto SSG wzbogaciło swoje portfolio rozwiązań z zakresu cyfrowego miejsca pracy i chmury hybrydowej TruScale.
  • Skalowanie TruScale dla SAP z Private Edition Customer Data Center (PE CDC) i rozszerzenie wyłącznego partnerstwa w celu świadczenia technicznych usług zarządzanych dla klientów SAP PE CDC w Chinach.

Infrastructure Solutions Group (ISG): rekordowe przychody, rekordowy zysk, hiperwzrost

Możliwości:

ISG nadal czerpie korzyści z trwającej modernizacji infrastruktury ICT. Oczekuje się, że do 2025 r. sam rynek serwerów przekroczy 132 mld USD, pamięć masowa osiągnie 36 mld USD, a infrastruktura brzegowa 37 mld USD.

Wyniki za rok obrotowy 22/23:

  • Historyczny pełny rok dla ISG jako dochodowego motoru wysokiego wzrostu. Przychody wzrosły do prawie 10 mld USD, o 37% rok do roku, przy rekordowym zysku operacyjnym w wysokości 98 mln USD.
  • Przychody z działalności serwerowej wzrosły o prawie 30% rok do roku do rekordowego poziomu, czyniąc Lenovo trzecim największym dostawcą serwerów na świecie.
  • Pamięci masowe również osiągnęły rekordowo wysoki przychód, trzykrotnie przewyższając wyniki z poprzedniego roku fiskalnego i awansując z pozycji #8 na świecie na #5. Przychody z oprogramowania wzrosły o 25% rok do roku, co stanowi kolejny rekord.

Zrównoważony wzrost:

  • ISG nadal zwiększa swoje możliwości w zakresie pełnego zakresu, które obejmuje zarówno dostawców usług w chmurze, jak i segmenty przedsiębiorstw oraz małych i średnich firm.
  • Jednocześnie ISG inwestuje w innowacje infrastrukturalne oparte na sztucznej inteligencji (AI), takie jak przetwarzanie brzegowe oparte na AI i chmura hybrydowa.
  • Produkcja wewnętrzna i konkurencyjność kosztowa zostały wzmocnione dzięki dodaniu własnego zakładu w Budapeszcie na Węgrzech.

Intelligent Devices Group (IDG): wiodąca pozycja rynkowa i rentowność

Szansa:

Na działalność firmy wpłynęło kilka kwartałów słabej koniunktury na rynku urządzeń z powodu wyczerpywania się zapasów w kanałach sprzedaży. Ponieważ komputery PC są niezbędnym narzędziem produktywności w dzisiejszej erze cyfrowej, Lenovo przewiduje, że rynek PC powróci do wzrostu w drugiej połowie roku kalendarzowego 2023. Trend cyfryzacji i hybrydowy model pracy nadal napędzają stały wzrost rozwiązań dla inteligentnych przestrzeni.

Wyniki za rok obrotowy 22/23:

  • Przychody IDG spadły rok do roku do 49,4 mld USD, ale udało się utrzymać pozycję lidera na rynku komputerów osobistych z 23,2% udziałem w globalnym rynku i utrzymać wiodącą w branży rentowność na poziomie 7,3%.
  • Mieszanka przychodów z produktów premium wzrosła do prawie 30%.
  • Dział smartfonów był rentowny przez trzy kolejne lata i osiągnął wzrost przychodów w segmencie premium na większości rynków.

Zrównoważony wzrost:

  • IDG będzie ściśle zarządzać wydatkami i dalej ulepszać operacyjne procesy.
  • Będzie nadal inwestować w innowacje technologiczne, koncentrując się na ofercie premium i sąsiednich obszarach, jednocześnie ulepszając inteligentne rozwiązania przestrzenne dla hybrydowych modeli pracy.

Wyniki za czwarty kwartał

Czwarty kwartał roku fiskalnego był najtrudniejszym kwartałem w roku, biorąc pod uwagę presję zarówno ze strony rynku PC, jak i globalnej gospodarki. Lenovo zamknęło kwartał przychodami w wysokości 12,6 mld USD, co oznacza spadek o 24% rok do roku. Przychody z IDG spadły o 33% rok do roku, podczas gdy silna dynamika wzrostu SSG i ISG pomogła zrównoważyć słabość rynku urządzeń. Przychody SSG wzrosły o 18% rok do roku do 1,6 mld USD, a przychody ISG wzrosły o 56% do 2,2 mld USD. Przychody ze sprzedaży produktów innych niż komputery PC osiągnęły w tym kwartale historycznie najwyższy poziom 43%, co oznacza wzrost o 12 punktów procentowych rok do roku.

Najważniejsze wydarzenia operacyjne w IV kwartale

Ocena środowiskowa, społeczna i ładu korporacyjnego – Ocena środowiskowa, społeczna i ładu korporacyjnego Lenovo została niedawno podniesiona do AAA przez MSCI, międzynarodową agencję ratingową. To najwyższa możliwa ocena dla korporacji prowadzących programy ESG. Ponadto firma EcoVadis wyróżniła Lenovo za doskonałość w zakresie zrównoważonych zamówień publicznych w ramach corocznego konkursu Sustainable Procurement Leadership Awards. Firma została również niedawno uznana przez Forbes za jednego z najlepszych pracodawców w zakresie różnorodności w 2023 r., ocenianego na podstawie bezpośrednich rekomendacji, pośrednich rekomendacji i badań kluczowych wskaźników wydajności.

[1] Miara spoza HKFRS została skorygowana poprzez wyłączenie zmian wartości godziwej netto aktywów finansowych wycenianych w wartości godziwej przez wynik finansowy, amortyzacji wartości niematerialnych i prawnych wynikających z fuzji i przejęć, opłat związanych z fuzjami i przejęciami, restrukturyzacji i innych opłat oraz odpowiednich skutków podatku dochodowego, jeśli takie istnieją.

OZE – co to takiego i dlaczego powinieneś to wiedzieć?

Życie w zgodzie z ekologią przestaje być trendem — staje się koniecznością. Znajdujemy się bowiem w dobie wielu kryzysów, których źródło stanowi między innymi pandemia. Coraz częściej uświadamiamy sobie, że aby zapewnić spokojną przyszłość naszym rodzinom i biznesom, musimy dokonać zmian w funkcjonującym dotąd systemie energetycznym. W jego kontekście coraz cenniejsza będzie również samowystarczalność.

OZE — co to takiego?

Najwyższy czas, abyś lepiej poznał energię odnawialną. OZE co to takiego, jak je wykorzystać i w jakie instalacje zainwestować https://suncrew.pl/? O tym przeczytasz poniżej.

OZE to powszechne określenie odnawialnych źródeł energii. Ich nazwa bierze się stąd, że mają one zdolność odnawiania się w krótkim czasie. Podczas gdy zasoby surowców takich jak węgiel czy ropa naftowa kurczą się, z energii słonecznej możemy korzystać bez limitów. Tzw. paliwa kopalne nie tylko są skończone — ich spalanie emituje do atmosfery liczne zanieczyszczenia. Mają one wpływ nie tylko na ocieplenie klimatu, ale także na nasze życie i zdrowie. Mogą bowiem powodować wiele chorób.

OZE co to — jakie źródła odnawialne wyróżniamy?

Zadajesz sobie pytanie: OZE co to? Łatwiej będzie ci zrozumieć to zagadnienie, kiedy uświadomisz sobie, jakie źródła należą do surowców odnawialnych. Wyróżniamy wśród nich:

  • energię słoneczną,
  • energię wiatrową,
  • energię wodną,
  • energię geotermalną,
  • energię jądrową,
  • biopaliwa.

Jak widzisz, istnieje wiele alternatyw dla paliw kopalnych. Natomiast powodów, aby z nich skorzystać, jest jeszcze więcej. Poniżej przedstawiamy najważniejsze spośród nich.

Zalety OZE

  1. Energia odnawialna pozwoli ci osiągnąć niezależność i samowystarczalność energetyczną. Inwestując w fotowoltaikę, możesz zainstalować na swoim terenie nie tylko panele słoneczne, ale także magazyn energii. System pozwoli ci odciąć się od nieustannego wzrostu jej cen.
  2. Odpowiadając na pytanie, co to jest OZE, nie sposób pominąć ich pozytywnego wpływu na środowisko naturalne. Dobrze wiemy, że w dzisiejszych czasach dbanie o jego dobrostan musi stanowić jeden z naszych priorytetów.
  3. OZE są przyjazne nie tylko dla środowiska, ale także dla naszego zdrowia.
  4. Wiele osób nie decyduje się na korzystanie z odnawialnych źródeł energii, ponieważ obawiają się wstępnych kosztów związanych z instalacją. Warto jednak wiedzieć, że w kolejnych latach zwrócą się one z nadwyżką. Aby się o tym przekonać, skorzystaj z kalkulatora fotowoltaicznego dostępnego na stronie internetowej suncrew.pl. 
  5. Jeśli obawiasz się kosztów, sprawdź możliwe do uzyskania dofinansowania, na przykład program Mój Prąd.

OZE — jak zacząć z nich korzystać?

Aby rozpocząć wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii, skontaktuj się z firmą Sun Crew. Jej przedstawiciele zajmują się nie tylko instalacją urządzeń takich jak panele fotowoltaiczne i pompy ciepła, ale także konsultacjami i działaniami serwisowymi. Dlatego możesz być pewien, że twoja inwestycja okaże się optymalna, a w przyszłości uzyskasz fachową pomoc. Możesz również liczyć na wsparcie w zakresie uzyskania dofinansowania.

Na słabej ziemi też można zarabiać, ale szykują się zmiany

  • Uprawa roślin na ziemi słabej jakości wymaga sporego nakładu pracy i środków, co w wielu przypadkach okazuje się nieopłacalne.
  • Jednym z rozwiązań może być wydzierżawienie łąk, nieużytków rolnych lub gruntów o klasie IV i niższej pod farmę fotowoltaiczną. Zyski roczne z takiej dzierżawy oscylują wokół 15-19 tysięcy złotych za hektar.
  • Tymczasem do Sejmu wpłynął projekt zmian w ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym, który zakłada między innymi ograniczenia w stawianiu instalacji solarnych na ziemiach klasy IV. Co na to właściciele gruntów?

W Polsce większość ziem jest niestety średniej jakości. Uprawa roślin jadalnych wymaga dobrej gleby – zwykle o klasach I-III. Tylko one są na tyle żyzne, by zapewnić roślinom odpowiedni wzrost, a także przynieść plon w zadowalającej ilości i jakości. Dla przykładu, najpopularniejsza roślina uprawiana w Polsce, pszenica ozima, potrzebuje bardzo dobrej jakości gleb, należących do klasy III lub wyższej. Nie wszystkie rośliny są tak wymagające i można uprawiać je także na glebie niższej klasy, ale należy liczyć się ze słabszym plonem. Potrzeba także ogromnej wiedzy i często sporych zasobów oraz dużych nakładów pracy, by spróbować przystosować ziemię niskiej klasy pod uprawę, a i tak zasiew może okazać się nieefektywny lub po prostu nieopłacalny.

Ziemie o dobrej klasie bonitacyjnej są zbyt cenne, by oddawać je pod inwestycje, a nie rolę. Jeśli jednak ze względu na niską jakość gleby czy inne przeszkody nie jest to możliwe, warto pomyśleć, jak takie grunty wykorzystać w inny sposób. Jedną z możliwości jest wydzierżawienie nieurodzajnej działki pod farmę fotowoltaiczną. Do tej pory dzierżawa pod taki cel była możliwa w przypadku łąk, nieużytków rolnych i ziem o klasie IV lub niżej. Obecnie jednak trwa dyskusja dotycząca możliwości wykorzystania ziemi o klasie IV pod instalacje o mocy większej niż 150 kW na podstawie decyzji o warunkach zabudowy – komentuje Alicja Piątek, dyrektorka rozwoju projektów fotowoltaicznych Axpo w Polsce.

Farmy PV na gruntach klasy IV – aktualny stan prawny

7 lutego br. Ministerstwo Rozwoju i Technologii złożyło projekt ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw. Najważniejsze zapisy dotyczące rozwoju odnawialnych źródeł energii w Polsce wprowadzają ograniczenia lokalizacyjne dla budowy farm fotowoltaicznych. Planowane jest wyłączenie ziem klasy IV z możliwości dzierżawy ich pod inwestycje PV, a także wprowadzenie ważności decyzji o warunkach zabudowy na okres do 5 lat. Nie ma jeszcze decyzji, kiedy i czy faktycznie nowe przepisy wejdą w życie. Jeżeli jednak właściciel ziem klasy IV rozważa dzierżawę, to dla bezpieczeństwa warto pośpieszyć się z decyzją.

Jakie są wymagania i zyski związane z dzierżawą?

Umowa na dzierżawę działki pod farmę PV trwa kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat i zapewnia stały roczny przychód, który można reinwestować w modernizację gospodarstwa, zakup maszyn czy uprawę na innych działkach o lepszej klasie. Zyski z dzierżawy naliczane są od momentu rozpoczęcia budowy farmy, a ich wysokość zależy między innymi od wielkości terenu. Roczny przychód plasuje się w granicach 15-19 tysięcy złotych za każdy hektar ziemi.

Przed podpisaniem umowy o dzierżawę ziemi pod fotowoltaikę, należy zweryfikować, czy spełnia podstawowe wymagania.

  • Klasa bonitacyjna gleby – Farmy fotowoltaiczne można budować w Polsce tylko na ziemiach klasy IV lub słabszej oraz na łąkach i nieużytkach. W ten sposób farmy nie wpływają na ograniczenie produkcji rolnej – wykorzystuje się pod nie wyłącznie tereny, na których uprawa i tak jest niemożliwa lub nieopłacalna.
  • Słoneczna działka i brak przeszkód w terenie – Przede wszystkim działka nie może znajdować się w mocno zacienionym miejscu, skoro chcemy „łapać” promienie słoneczne. Ponadto na jej terenie nie mogą znajdować się stawy, rzeki, podmokłości, a sam teren powinien być w miarę płaski – bez dużych różnic w wysokościach.
  • Brak obszarów chronionych – Działkę pod dzierżawę dyskwalifikuje obecność na niej pomników przyrody czy umiejscowienie w obszarze Natura 2000, parku krajobrazowym lub narodowym.
  • Odległość od zabudowań i linii SN – Nie bez znaczenia jest też odległość od zabudowań (co najmniej 100 metrów) oraz od linii średniego napięcia (minimum 500 metrów).
  • Brak MPZP – Warunkiem dzierżawy działki jest także brak Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla danego terenu lub uwzględnienie w nim budowy farmy słonecznej.

Przed decyzją o współpracy upewniamy się także co do stanu prawnego ziemi. Grunty muszą być wolne od obciążeń, praw i roszczeń osób trzecich, a także mieć określonego właściciela. Na tym jednak kończą się formalności – dalsze, czyli te już stricte związane z dzierżawą ziemi i realizacją inwestycji, leżą po stronie firmy stawiającej farmę słoneczną. To na niej spoczywa obowiązek uzyskania niezbędnych pozwoleń – tłumaczy Alicja Piątek z Axpo.

Po udanej weryfikacji, właściciel gruntów zawiera umowę z inwestorem na długi okres. Oferty na rynku wahają się między 3 a 29 lat. Dobra współpraca to podstawa, dlatego warto upewnić się, że dana firma jest stabilna i z powodzeniem działa na rynku od dłuższego czasu. Nie bez znaczenia jest także jej zaplecze w postaci międzynarodowego doświadczenia i wysokiego kapitału zakładowego, które potwierdzają, że mamy do czynienia z partnerem godnym zaufania. Warto spojrzeć także na dotychczasowe projekty realizowane przez spółkę. Decyzji nie należy podejmować pochopnie.

Źródło: Axpo Polska

Deloitte: Tylko 40 proc. kobiet otrzymuje od pracodawcy wsparcie w zakresie zdrowia psychicznego

W porównaniu z poprzednimi latami zauważalna jest pewna poprawa sytuacji kobiet na rynku pracy – spadły wskaźniki wypalenia zawodowego oraz ilość zachowań wykluczających. Natomiast przytłaczająca większość badanych (92 proc.) wskazuje, że ich pracodawca nie podejmuje działań na rzecz równouprawnienia płci w pracy. Jak wynika z globalnego raportu Women @ work 2023: A Global Outlook, przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte, kobiety z mniejszości etnicznych oraz należące do społeczności LGBT+ częściej doświadczają dyskryminacji.

Badanie przeprowadzone wśród 5 tys. kobiet z całego świata pokazało, że nadal nie są one usatysfakcjonowane z warunków pracy i traktowania przez pracodawcę. W ciągu ostatnich 12 miesięcy więcej kobiet opuściło swoją organizację, niż miało to miejsce łącznie w 2020 i 2021 roku.  Patrząc natomiast na pozytywne wnioski płynące z raportu, należy wspomnieć, że coraz więcej badanych jest zadowolonych z pracy hybrydowej i w takim trybie chce pracować (74 proc.).

Jedną z przeszkód, na którą wskazują ankietowane kobiety, jest brak elastyczności ze strony pracodawcy. Jednocześnie aż 97 proc. z nich uważa, że prośba o zdalną lub hybrydową pracę wpłynęłaby negatywnie na prawdopodobieństwo awansu. Przy tym 95 proc. twierdzi, że zmiana na bardziej elastyczny model jest mało prawdopodobna w ich organizacji i to właśnie brak elastyczności wskazują jako jeden z trzech głównych powodów, dla których zwolniły się w ciągu ostatniego roku.

Brakuje wzmocnienia pozycji kobiet w miejscu pracy

Z badania wynika, że pracodawcy nie wywiązują się ze swoich zobowiązań na rzecz równości płci. Mimo pozytywnych zmian na rynku pracy w wielu branżach, wciąż jest wiele do zrobienia. Aż 92 proc. kobiet nie wierzy, że ich firma podejmuje konkretne kroki w celu poprawy sytuacji równouprawnienia płci w pracy. Co więcej, niemal połowa (48 proc.) ankietowanych uważa, że w ciągu ubiegłego roku pracodawca nie wykazał się zaangażowaniem we wsparciu ich pozycji w organizacji.

Patrząc na możliwości rozwoju, prawie cztery na dziesięć kobiet (37 proc.) uważa, że ich kariera nie rozwija się tak szybko, jak by tego chciały. Respondentki nie są również na tyle zadowolone ze swojego pracodawcy, aby polecić go znajomym i rodzinie – jedna trzecia badanych nie wskazałaby swojej firmy jako doskonałego miejsca pracy.

Rezultaty naszego badania pokazują, że pracodawcy mają jeszcze sporo do zrobienia w obszarze diversity and inclusion. Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że wzmocnienie pozycji kobiet może przynieść wymierne korzyści dla firmy: według ekspertów Peterson Institute istnieje dodatnia korelacja między udziałem kobiet w zarządach a zyskami. Co więcej, bardziej zróżnicowana płciowo kadra zarządcza oznacza wyższą produktywność, m.in. ze względu na większe zaangażowanie zespołów. Równie istotna jest kwestia zadowolenia pracowników: im większa satysfakcja z pracy, tym mniejsze ryzyko utraty pracownika – mówi Joanna Świerzyńska, Talent Partnerka, liderka zespołu ds. rozwiązań dla pracodawców w dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte Polska.

Badanie wykazało, że pracownicy firm uznanych za liderów DE&I odczuwają większą satysfakcję z pracy i jedynie 3 proc. z nich zauważa u siebie symptomy wypalenia, podczas gdy w ogólnej próbie jest ich o 41 punktów procentowych więcej. Jednocześnie tylko co dziesiąty pracownik firm stawiających na inkluzywność planuje odejście w przeciągu najbliższych 12-24 miesięcy. Odsetek takich osób w firmach pozostających w tyle pod względem działań związanych z wyrównywaniem szans jest sześciokrotnie wyższy.

Wyrównanie szans kobiet i mężczyzn to nie tylko szansa dla firm, ale i gospodarki. Szacunki Banku Światowego wskazują, że likwidacja nierówności na rynku pracy ma potencjał do wygenerowania wzrostu zamożności o 14 proc. w skali globu. Korzyści nie dotyczą jedynie krajów rozwijających się. Wśród krajów OECD potencjalne korzyści są nawet większe i wynoszą średnio 15 proc. Z kolei wyliczenia European Institute for Gender Equality (EIGE) wskazują, że wyrównanie szans kobiet i mężczyzn w perspektywie do 2050 roku dałoby w Unii Europejskiej 10.5 mln dodatkowych miejsc pracy i wzrost PKB o 4-10 proc.

Zdrowie psychiczne powodem do niepokoju

Jak wskazują autorzy raportu, ponad połowa respondentek (56 proc.) martwi się o swoje zdrowie psychiczne. Więcej kobiet czuje się niekomfortowo, poruszając tematy związane ze swoim zdrowiem psychicznym w pracy. Piętno z tym związane niestety się utrzymuje. Tylko jedna czwarta kobiet deklaruje komfort w tym obszarze, co wskazuje na znaczny spadek w porównaniu z 2022 rokiem (43 proc.). Mimo tego, że prawie jedna trzecia badanych wzięła wolne z powodu złego samopoczucia, to tylko 25 proc. z nich czuje się komfortowo, ujawniając przyczynę swojej nieobecności. Te dane ponownie pokazują spadek w stosunku do ubiegłego roku – z 39 proc. na 25 proc. Jedynie 40 proc. uważa, że otrzymuje od swojego pracodawcy odpowiednie wsparcie w tym zakresie (spadek o 4 proc. z 2022 r.).

Problemy z wypaleniem zawodowym i wykluczeniem

Jak wynika z raportu Deloitte, w 2023 roku mniej kobiet czuje wypalenie zawodowe — nieco poniżej 30 proc. w porównaniu z 46 proc. w 2022 roku. Kobiety z mniejszości etnicznych doświadczają wyższego poziomu wypalenia zawodowego niż ogół (33 proc. do 28 proc.). Ta tendencja była zauważalna już w 2022 r. Kobiety należące do mniejszości etnicznych wskazują, że częściej martwią się o swoje bezpieczeństwo finansowe oraz o swoje zdrowie psychiczne. Natomiast nie czują się przy tym komfortowo, aby porozmawiać na ten temat w miejscu pracy i podając to jako przyczynę nieobecności. Ponad połowa (53 proc.) z nich twierdzi, że doświadczyło mikroagresji i/lub nękania w miejscu pracy. Badanie pokazuje również, że kobiety należące do społeczności LGBT+ znacznie częściej doświadczają zachowań wykluczających, a ponad trzy czwarte twierdzi, że doświadczyło ich w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Menstruacja i menopauza wciąż tematami tabu

7 proc. kobiet uważa, że ujawnienie przyczyny wzięcia urlopu z powodu menstruacji negatywnie wpłynęło na ich karierę, a niemal co piąta biorąca wolne z tego powodu nie ujawniła tego faktu swojemu pracodawcy. Tylko 10 proc. badanych twierdzi, że otrzymały w tym względzie wsparcie od przełożonych.

Podobnie wygląda sytuacja kobiet, które przechodzą menopauzę. Jedynie dwie na dziesięć badanych, które doświadczyły problemów zdrowotnych z tym związanych zadeklarowało, że radzi sobie z objawami. I w tym przypadku większość kobiet (52 proc.) uważa, że pracodawcy powinni oferować płatny urlop z powodu objawów menopauzy. Niestety obecnie jest to jedynie 20 proc.

Rezultaty ostatniej edycji badania pokazują, że mimo zmian, do jakich doszło w ostatnich latach, wiele kobiet nadal nie uzyskuje takiego wsparcia od swoich pracodawców, jakiego oczekuje. A to właśnie w interesie firm leży zwiększanie inkluzywności zespołów – nie tylko pod względem płci, co umożliwia ograniczenie rotacji wśród pracowników. Oczywiście na rynku pracy zauważalne są również dobre praktyki ze strony pracodawców. W Deloitte zainicjowaliśmy powstanie sieci mającej na celu wzmacnianie kobiet w miejscu pracy, udzielanie wsparcia oraz edukację. Nasi pracownicy mogą również dołączyć do Sieci społeczności LGBT+ i sojuszników PROUD, sieci zrzeszających rodziców, osoby neuroróżnorodne czy te pochodzące z różnych kręgów kulturowych – mówi Maja Zabawska, partnerka w Zespole ds. rozwiązań dla pracodawców w Dziale Doradztwa Podatkowego, liderka Diversity, Equity & Inclusion (DEI) Deloitte Polska.

Nest Bank z rekordowym wynikiem 47,1 mln zysku netto w 2022 r.

Grupa Nest Bank zakończyła 2022 rok z rekordowym zyskiem w wysokości ponad 47,1 mln złotych netto – Spełniamy oczekiwania użytkowników dzisiejszej bankowości dostarczając najlepszy produkt w najkorzystniejszej na rynku cenie. Nasz model biznesowy – łączący technologicznie zaawansowane rozwiązania z ich praktycznym zastosowaniem w prowadzeniu biznesu, okazał się kluczowy dla sukcesu Nest Banku. – mówi Piotr Kowynia, prezes Nest Banku.

  • 47,1 mln złotych wyniósł zysk netto Grupy Nest Bank w 2022 roku.
  • 8,2% wyniósł wskaźnik ROE, natomiast 9,37% ROTE – co oznacza wzrost wartości Grupy Nest Bank dla udziałowców.
  • 53% wyniósł wskaźnik koszty/przychody (Cost Income Ratio, CIR) za 2022 rok.
  • 13,78% wyniósł TCR – łączny współczynnik wypłacalności na poziomie skonsolidowanym powyżej oczekiwań regulacyjnych.
  • Ponad 33,5 tys. nowych klientów (wzrost o 69% r/r) pozyskał Nest Bank w 2022 roku.
  • Ponad 418 tys. klientów obsługiwanych przez Nest Bank na koniec 2022 roku.
  • 85% kont w Nest Banku założono online.
  • O 60% wzrosło zatrudnienie w obszarze IT.

Rekordowy rok dla Nest Banku

Grupa Nest Bank1 zakończyła rok rekordowym zyskiem finansowym – 47,1 mln złotych netto i zwiększyła rentowność kapitałów własnych – ROE wyniosło 8,2%.

– Spełniamy oczekiwania użytkowników dzisiejszej bankowości dostarczając najlepszy produkt w najkorzystniejszej na rynku cenie. Nasz model biznesowy – łączący technologicznie zaawansowane rozwiązania z ich praktycznym zastosowaniem w prowadzeniu biznesu, okazał się kluczowy dla sukcesu Nest Banku. Jednocześnie konsekwentnie inwestujemy w technologie i przyciągamy najlepszych ekspertów z obszaru IT, gdzie zwiększyliśmy zatrudnienie o 60%. – komentuje Piotr Kowynia, Prezes Zarządu Grupy Nest Banku.

W 2022 roku konsekwentna realizacja strategii, przyjętej w 2020 roku, przyniosła bardzo dobre efekty i pozwoliła na zwiększenie rentowności, wartości dla udziałowców oraz zysków banku. Dzięki temu w 2023 roku możemy dalej rozwijać biznes, wprowadzając jednocześnie kolejne innowacje. – Janusz Mieloszyk, pierwszy Wiceprezes Zarządu Grupy Nest Bank.

Nest! rośnie w siłę i powiększa bazę klientów

W 2022 roku Nest Bank pozyskał ponad 33,5 tys. nowych klientów (czyli o 69% więcej niż w zeszłym roku) i dzięki temu na koniec roku łączna liczba jego klientów wyniosła ponad 418 tys. Stabilnemu rozwojowi bazy klientów towarzyszyły także innowacyjne wdrożenia i rozwój technologiczny. Bank koncentrował się przede wszystkim na projektach chmurowych oraz wprowadzeniu ważnych ułatwień dla przedsiębiorców takich jak NestPOS (terminal płatniczy w telefonie), bramka płatnicza oraz możliwość założenia konta na selfie. Ponadto Nest! jako pierwszy bank na świecie wprowadził płatności Visa Mobile oraz jako pierwszy w Polsce udostępnił nowy format przelewów zagranicznych dla firm Visa B2B Connect.

– Naszym bezpośrednim celem jest realne wsparcie polskich biznesów, dlatego skupiamy się na tworzeniu praktycznych rozwiązań. Nasi klienci doceniają możliwość założenia w pełni mobilnego konta w kilka minut, korzystania z terminala płatniczego w telefonie, czy dostępu do najlepszej na rynku oferty płatności cyfrowych. Pracując nad tymi rozwiązaniami, trzymamy się zasady, że mają one ułatwiać prowadzenie biznesu przedsiębiorcom, którzy coraz częściej są mobile-only i takiego partnera w finansach poszukują, dodaje Janusz Mieloszyk, pierwszy Wiceprezes Zarządu Grupy Nest Banku.

Klienci Nest! coraz bardziej mobilni

Nest! konsekwentnie udostępnia kolejne płatności mobilne i inne rozwiązania ułatwiające bankowanie wyłącznie za pomocą telefonu. W 2022 roku zaowocowało to ponad 58% wzrostem wartości transakcji mobilnych wykonywanych przez klientów. Jednak to nie wszystko – ponad 85% kont otwieranych w Nest Banku to konta założone online (16 punktów procentowych r/r)!

Świetny 2022 rok, ale co dalej? Plany na 2023

Nest Bank już na początku 2023 roku udostępnił swoim klientom kartę wirtualną, teraz szykuje się do wdrożenia przelewów BLIK na telefon. Ponadto, jak podkreśla prezes Piotr Kowynia, Nest! chce mocniej rozwijać obszary swojej działalności wspierane przez AI. -Rewolucja technologiczna, której jesteśmy świadkami stawia ogromne wyzwania przed bankowością – jednocześnie dając możliwości rozwoju, jakich nasza branża nigdy nie widziała. Choć do tej pory rynek finansów wprowadzał innowacje małymi krokami, dopasowując się do zmieniających się trendów konsumenckich, to AI zmieniła rozkład sił. Stajemy przed szansą tworzenia nowych standardów w obsłudze klienta, interaktywnych usług zmieniających status quo, a w efekcie zwiększenia udziału w rynku i podniesienia zyskowności.

Więcej dużych mieszkań w nowych inwestycjach deweloperskich

Analitycy z branży nieruchomości zauważają wzmożone zainteresowanie dużymi mieszkaniami na rynku warszawskim. W ciągu 2022 r. liczba ofert sprzedaży lokali o powierzchni powyżej 90 mkw. była stosunkowo niewielka. Jednak wraz z początkiem 2023 roku, ich odsetek w nowych inwestycjach znacznie wzrósł. Szczególną popularnością wśród nabywców cieszą się apartamenty o nietypowych rozkładach pomieszczeń, m.in. te z możliwością wynajęcia części mieszkania lub z oddzielnym wejściem dla nastolatków.

Według Otodom w 2022 roku zaledwie 6 proc. wszystkich ofert sprzedaży na rynku pierwotnym dotyczyło największych mieszkań. Dzisiaj odsetek nieruchomości o powierzchni powyżej 90 mkw. w ofertach nowych inwestycji, które pojawiły się wraz z początkiem roku, wyniósł aż 15 proc. Z danych Otodom Analytics wynika również, że w pierwszym kwartale 2023 roku średnia miesięczna sprzedaż mieszkań o powierzchni przekraczającej 90 mkw. wzrosła o 58 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Zatem nie tylko jest więcej ofert, ale też nabywców.

Cena przekroczyła 15,5 tys. zł/mkw

Ceny dużych mieszkań oferowanych przez deweloperów w Warszawie przez długi czas były stabilne i mieściły się średnio w granicach 14,3-15,3 tys. zł/mkw. Jednak od sierpnia 2022 roku, czyli od czasu dołka sprzedażowego na rynku mieszkaniowym, obserwujemy delikatny wzrost cen tego typu lokali. Na koniec marca 2023 r., ceny ofertowe mieszkań deweloperskich o powierzchni ponad 90 mkw, przekroczyły 15,5 tys. zł/mkw. W praktyce oznacza to, że za przeciętne     duże mieszkanie nabywca musi zapłacić już blisko 1,5 mln zł, a mimo to w porównaniu do poprzedniego roku zainteresowanie tego typu mieszkaniami rośnie” – mówi Katarzyna Kuniewicz, Head of Research w Otodom Analytics.

O duże mieszkanie pyta już co dziesiąty klient

W kwietniu 12 proc. zapytań dotyczyło wyłącznie dużych mieszkań. Na taki zakup decydują się klienci, którzy cieszą się stabilnością finansową. Zamieniają mieszkania, w których żyją od lat, na większe, by mieszkać w budynku nowocześnie wykończonym i lepiej zlokalizowanym. Częściej obracają oni aktywami, by sfinansować nowe mieszkanie, zamiast brać kredyt. Takie zainteresowanie w ostatnim czasie wśród kupujących zyskała inwestycja Solen Kabaty na Ursynowie, gdzie ponad połowa mieszkań (56 z 102) to apartamenty większe niż 90 metrów kwadratowych – mówi Aleksandra Goller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w spółce mieszkaniowej Skanska.

Szczególnie popularne są mieszkania nietypowe

Zdaniem spółki mieszkaniowej Skanska w ostatnim czasie szczególną popularnością cieszą się lokale o rzadko występujących układach przestrzennych. Są nieczęsto spotykane na rynku i jako pierwsze rezerwowane przez klientów. Takim unikalnym i popularnym rozwiązaniem są na przykład apartamenty z dwoma wejściami, które dają mieszkańcom większą prywatność i możliwość wynajęcia fragmentu mieszkania. Coraz częściej projekty lokali uwzględniają oddzielną sypialnię, a także łazienkę dla nastolatków z osobnym wejściem. Dzięki temu, nie ma konieczności przechodzenia przez całe mieszkanie, co pozwala na większą niezależność i swobodę. Kolejnym trendem są lokale z wydzieloną częścią, którą można wynająć lub wykorzystać jako miejsce do pracy lub prowadzenia biznesu. Takie rozwiązanie może stanowić dodatkowe źródło dochodu dla właścicieli. Ostatnio coraz większą rolę odgrywają również pomieszczenia funkcjonalne, takie jak przestronne garderoby, pomieszczenia gospodarcze czy pokoje do pracy zdalnej.

„Duże mieszkania są specyficznym produktem. Nie zawsze sprzedają się jako pierwsze. Kupujący są zachwyceni, gdy mają okazję je zobaczyć na żywo. W inwestycji takiej jak chociażby Solen Kabaty klient chce ocenić nie tylko widok z panoramicznego okna, ale też to, jak czuje się w przestrzeni i czy faktycznie spełnia ona jego oczekiwania. Można również zauważyć trend zwiększania powierzchni tarasów i balkonów w nowych projektach mieszkań. Jednym z powodów może być rosnące zapotrzebowanie klientów na przestrzeń zewnętrzną, która pozwala na relaks, odpoczynek i spędzanie czasu na świeżym powietrzu” – dodaje Aleksandra Goller.