Prospekt Develii dotyczący publicznego programu emisji obligacji zatwierdzony przez KNF

Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła prospekt Develii umożliwiający emisję obligacji o wartości do 150 mln zł, które będą wprowadzone do obrotu na rynku regulowanym GPW Catalyst.

Zatwierdzenie publicznego programu emisji obligacji przez KNF pozwoli nam na dywersyfikację źródeł finansowania. Do kredytów bankowych oraz obligacji dla instytucji, które aktualnie ze względu na sytuację rynkową nie cieszą się dużym zainteresowaniem, dodajemy komponent obligacji skierowanych do inwestorów detalicznych. Możliwość korzystania z różnych źródeł finansowania postrzegamy jako pewien bufor bezpieczeństwa, który pozwoli nam ze spokojem realizować kolejne projekty. Jednocześnie sytuacja finansowa spółki pozostaje bardzo dobra, a sprzedaż nieruchomości komercyjnych, jak Arkady Wrocławskie i Wola Retro, do której aktualnie dążymy, dodatkowo poprawi płynność Develii – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii. – Pierwszą emisję w ramach publicznego programu chcielibyśmy przeprowadzić w najbliższych miesiącach – dodaje Paweł Ruszczak.

Ustanowiony w lipcu 2022 r. program obligacji pozwala na emitowanie w jednej lub wielu seriach obligacji o wartości do 150 mln zł. Obligacje mogą być emitowane jako obligacje niezabezpieczone, a warunki emisji kolejnych serii będą ustalane indywidualnie. Transakcje będą prowadzone w formie emisji publicznych, a obligacje będą wprowadzane do obrotu na rynku regulowanym GPW Catalyst. Za organizację poszczególnych ofert, w tym tworzenie konsorcjów dystrybucyjnych będzie odpowiadał Michael/Ström Dom Maklerski. Podmiot ten jest wiodącym niebankowym domem maklerskim specjalizującym się w pozyskiwaniu finasowania dla firm na drodze emisji obligacji z dorobkiem blisko 250 transakcji o łącznej wartości przekraczającej 4 mld zł.

Develia w okresie od 2012 r. wyemitowała obligacje o wartości 1 300 mln zł, z czego 920 mln zł zostało już wykupionych. Aktualnie na Catalyst notowane są cztery serie o łącznej wartości 380 mln zł z terminami wykupów między majem 2023 r. a październikiem 2024 r.

Na koniec czerwca 2022 r. Develia posiadała 394,3 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych.

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 6% w trzecim kwartale 2022 r.

Stawki polis cybernetycznych nadal rosną, choć w wolniejszym tempie.

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 6% w trzecim kwartale 2022 r. (spadek z 9% w Q2 2022) – wynika z najnowszego raportu Marsh Global Insurance Market Index, kontynuując trend umiarkowanego tempa wzrostu stawek, datowany od początku 2021 roku. Chociaż jest to 20-sty z rzędu kwartał wzrostu stawek, to w przypadku większości regionów tempo wzrostu cen pozostaje umiarkowane, na co wpływ mają spadki w liniach finansowych i profesjonalnych notowane po raz pierwszy od Q3 2017 r.

Wzrost cen w większości regionów był umiarkowany z uwagi na widoczne spadki w niektórych liniach finansowych i profesjonalnych, w szczególności w polisach D&O. W Stanach Zjednoczonych, ze średnim wzrostem 5% (spadek z 10% w Q2 2022), odnotowano największy spadek cen. Stawki w Wielkiej Brytanii wzrosły o 7% (spadek z 11%), w regionie Pacyfiku o 5% (spadek z 7%), a w Azji o 2% (spadek z 3%). W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach ceny wzrosły o 5% (podobnie jak w Q2), a w Europie kontynentalnej o 6% (tyle samo, co w poprzednich dwóch kwartałach).

Kluczowe wnioski:

  • W skali globalnej ceny ubezpieczeń majątkowych wzrosły średnio o 6%, pozostały więc na tym samym poziomie, co w poprzednim kwartale; jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły średnio o 4% (spadek w porównaniu z 6% w Q2).
  • Po raz pierwszy od 2017 r. linie finansowe i profesjonalne odnotowały spadki cen, dokładnie o 1% w Q3 w porównaniu z 16% wzrostem w drugim kwartale (16% przy uwzględnieniu polis cyber), na co wpływ miały przede wszystkim niższe stawki w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii oraz umiarkowane tempo wzrostu w pozostałych regionach.
  • Po raz pierwszy raport przedstawił osobne dane dla ubezpieczeń cybernetycznych, oddzielając je od wycen linii finansowych i profesjonalnych. Ceny cyber polis na świecie wzrosły o 53% w Q3 2022 r. Na największych rynkach ubezpieczeń cybernetycznych tempo wzrostu nadal pozostało umiarkowane i wyniosło 48% w Stanach Zjednoczonych i 66% w Wielkiej Brytanii, w porównaniu do odpowiednio 79% i 68% w poprzednim kwartale.
  • Wycena nadal pozostaje głównym punktem zainteresowania ubezpieczycieli przy odnowieniu programów, czego powodem są rosnące obawy o inflację.

„Globalne środowisko biznesowe pozostaje pełne wyzwań dla klientów. Trwająca inflacja i niestabilność geopolityczna wpływają na wszystkie sektory, a po huraganie lan spodziewamy się zaostrzenia warunków na już i tak nadwyrężonym katastrofami rynku ubezpieczeń majątkowych.

Prowadzimy ścisłą współpracę z naszymi klientami dla uzyskania jak najlepszych wyników, a także poszukiwania dostępnych możliwości oceny i minimalizacji ryzyka, w tym zapewniania rozwiązań alternatywnych i captive” – komentuje wyniki raportu Lucy Clarke, President, Marsh Specialty and Global Placement.

Blanka Kuzdro-Chodor – Dyrektor Działu Klienta Korporacyjnego w Marsh Polska: „Stawki w ubezpieczeniach majątkowych w 3Q utrzymują swoje wzrosty średnio na poziomie 20%, głównym czynnikiem determinującym jest wskaźniki inflacji. Wzrost cen towarów i usług wpływa na wartość szkody oraz koszty jej likwidacji, co finalnie pogarsza wynik techniczny. Nie należy spodziewać się, że ta sytuacja ulegnie zmianie w najbliższym czasie”.

Marcin Olczak – Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych podkreśla: „Polski rynek ubezpieczeń należności handlowych pozostaje w kontynuuje trend spadku stawek ubezpieczeniowych. Z pewnością dla Ubezpieczających jest to bardzo dobra informacja w dobie szalejącej inflacji i wzrostu kosztów prowadzenia działalności. Aktualnym pozostaje pytanie jak długo taki stan rzeczy będzie możliwy. O ile wskaźniki makro dotyczące np. stopy bezrobocia czy też tempa wzrostu PKB ciągle są pozytywne, to już na poziomie przedsiębiorstw mamy do czynienia ze wzrostem przeterminowań do poziomów nie notowanych od początku pandemii. Pytanie o wzrost szkodowości, a więc i w konsekwencji stawek ubezpieczeniowych, nie jest pytaniem typu „czy”. Zdecydowanie jest to pytanie o moment zmiany podejścia Ubezpieczycieli co wyceny ryzyka”.

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO (ubezpieczenia finansowe i profesjonalne) oraz PEMA (Fuzje i Przejęcia) w Marsh Polska dodaje: „Tendencje dotyczące sytuacji na rynku linii D&O w Europie i UK nie do końca przekładają się na programy D&O polskich klientów i lokalny rynek D&O. Większa konkurencyjność cenowa to aktualnie domena przede wszystkim zagranicznych – obserwujemy, że zwykle są o 15-30% tańsi niż ubezpieczyciele lokalni do tej pory udzielający pokrycia. Ten trend dotyczy przede wszystkim polis nadwyżkowych i nie dotyczy wszystkich sektorów klientów.

Lokalni ubezpieczyciele tłumaczą swoje propozycje cenowe inflacją, co jest zrozumiałe – rosną koszty likwidacji, a szkód jest po prostu więcej. W przypadku określonej grupy klientów, po roku 2023 możemy mieć do czynienia z kolejnym wzrostem szkodowości w linii D&O, co ma odzwierciedlenie w stawkach już teraz.

Podobnie jak w Europie nie narzekamy na ilość ofert  – niepewność związana z przyszłym rokiem i sytuacją gospodarczą z pewnością motywuje ubezpieczycieli, żeby powiększać swoje portfele i już teraz pracować na wynik roku 2023.

Zakresowo nie widzieliśmy w Q3 istotnych zmian w warunkach D&O i apetycie, natomiast w przypadku wybranych klientów, w trakcie oceny ryzyka pojawia się temat ESG – częściej pytania dotyczące tego obszaru pojawiają się od ubezpieczycieli zagranicznych.

W linii cyber – nadal trudny rynek. Spore zwyżki, niewiele ofert, bardzo ostrożna ocena ryzyka. Pojawiają się za to nowi gracze, którzy są skłonni złożyć ofertę, a nawet udzielić ochrony – może więcej optymizmu przyniosą więc kolejne kwartały. Tym bardziej, że zainteresowanie klientów produktem nie słabnie”.

Dolar znów tańszy niż euro

Ostatnie zmiany na rynku powodują, że kapitał wraca do Europy. Tym samym jesteśmy w sytuacji, która zarówno pomaga polskiej walucie, jak i osłabia dolara. Nie może zatem dziwić, że w dwa dni stracił on 10 groszy.

Dolar poniżej 4,75 zł

Pierwszy raz od połowy września dolar zameldował się na poziomach niższych niż euro. Powodem tego ruchu są słabsze dane zza oceanu. Dane z Unii nie są co prawda wyborne, ale są mniej złe niż te z USA, a to wystarczyło, by na rynku odwrócić trend. Patrząc na kontrakty terminowe na stopę procentową, rynek w dalszym ciągu oczekuje wysokich podwyżek stóp procentowych. Zmienia się jednak nastawienie w sprawie tego, jak USA poradzi sobie z recesją, a skoro zmienia się to nastawienie, to też inwestorzy mniej przychylnie patrzą na dolara.

Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych

Pomimo ponad 20% inflacji Węgrzy utrzymali stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Należy pamiętać, że jest to 13%. Zatem efektywnie stopa procentowa jest tam 7,1% poniżej poziomu inflacji. To i tak bardzo dobry wynik biorąc pod uwagę to, co się dzieje obecnie. Trzeba oczywiście pamiętać, że stopy procentowe działają z pewnym opóźnieniem, w związku z czym oczekiwanie wyników od razu jest sporym nadużyciem. W tego typu analizach trzeba też uwzględnić modę ostatnich lat – programy osłonowe. To, co się obecnie dzieje w wielu państwach w ramach walki z inflacją, nie miało sobie w historii wielu równoważnych akcji. Wakacje kredytowe, tarcze antyinflacyjne, czy inne rozwiązania powodują, że podwyżki stóp procentowych mają zdecydowanie mniejszy wpływ na gospodarkę, niż powinny. Forint węgierski nie reagował na te dane. Nie można się dziwić, skoro bank Węgier poinformował, że będzie to koniec serii wzrostów, to właśnie tego oczekiwał rynek.

Odbicie na kryptowalutach

Wczoraj doszło do wyraźnego odbicia na głównej kryptowalucie świata. Zdaniem analityków głównym powodem wybicia była gwałtowna redukcja krótkich pozycji. W takiej sytuacji trzeba odkupić wcześniej sprzedane dobra. Tak duże zakupy spowodowały z kolei wzrost wartości bitcoina. W tle jednak nadal mamy zadziwiający trend. Coraz więcej mocy obliczeniowej podłączanej jest do sieci pomimo spadku cen. W rezultacie z jednej strony spada gwałtownie opłacalność tzw. kopania. Z drugiej strony cała sieć staje się jeszcze droższa, gdyż algorytm dopasowuje trudność obliczeń do ilości podłączonej mocy. W rezultacie w dobie kryzysu energetycznego ta sieć pochłania jeszcze więcej zasobów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ZPPHiU: Dlaczego najemcy dopłacają do kosztów wspólnych w galeriach handlowych?

Wartość kosztów wspólnych musi być w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) alarmuje, że najemcy nie mogą przewidzieć, ile będą musieli zapłacić za koszty wspólne w galeriach handlowych. Właściciele i zarządzający takimi obiektami zawierając umowę przedstawiają wartość zaliczkową kosztów eksploatacyjnych. Jednak na koniec każdego roku oczekują dopłat, nie przedstawiając szczegółowego rozliczenia ani dokumentacji poniesionych kosztów. Dlatego ZPPHiU apeluje, aby wartość kosztów wspólnych była w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota. Najlepiej, jeśli byłaby ona stałym, określonym w umowie, elementem czynszu.

Do kosztów wspólnych wynajmujący zaliczają: utrzymanie powierzchni poza sklepami i punktami usługowymi – takich jak korytarze, toalety, parkingi, wejścia, schody, windy etc. Najemcy ponoszą opłaty za personel zarządcy, sprzątanie, oświetlenie, ochronę – oraz podatek od nieruchomości należny od wynajmującego. Najemcy muszą też pokrywać kary administracyjne nałożone na wynajmującego, koszty odzyskiwania należności, odsetki, ubezpieczenia, itp.

„Wartość kosztów wspólnych jest dla najemców niewiadomą – co na dojrzałym rynku jest zupełnie niezrozumiałe. Zarządca, jako odpowiedzialny profesjonalista, powinien potrafić oszacować koszty funkcjonowania centrum. Naturalnie, jak w przypadku każdego przedsięwzięcia biznesowego, są takie elementy – na przykład zmiany w prawie podatkowym – których przewidzieć nie sposób. Ale to, co jest związane z nieruchomością, jest czynnikiem ryzyka biznesowego jego właściciela. Pełna odpowiedzialność za koszty po stronie właściciela centrum pozwoli na właściwe zbudowanie procesu racjonalnego planowania inwestycji skutkujących obniżką kosztów funkcjonowania obiektu. W dotychczasowym modelu właściciel galerii nie ma motywacji, aby oszczędnie zarządzać kosztami wspólnymi – bo i tak za wszystko płacą najemcy. Dlatego w wielu obiektach dopiero teraz, pod wpływem zagrożenia drastycznym wzrostem koszów energii, pojawił się pomysł wymiany świateł na LED, instalowanie paneli fotowoltaicznych, racjonalizacji usług zewnętrznych, etc. Dlaczego wcześniej wynajmujący tego nie robili? Bo nie musieli! Dopiero w obliczu tak wielkich zagrożeń okazuje się, jak wiele można zrobić, by obniżyć koszty funkcjonowania galerii handlowych. Najemca – planując swój biznes – musi znać koszty jego prowadzenia w centrum handlowym, ma wystarczająco dużo własnych ryzyk biznesowych do oszacowania. Dlatego jako ZPPHiU apelujemy, aby wartość kosztów wspólnych była jednoznaczna i określona na etapie zawierania umowy. Najlepiej, jeśli byłaby stałym, określonym w umowie elementem czynszu”mówi Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) oraz Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU oraz PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.

ZPPHiU wskazuje, że czynsz i opłaty w centrach handlowych powinny być obniżane w przypadku przestojów, utrudnień w działaniu jak choćby brak prądu. Obecnie takie zdarzenia, które nie pozwalają prowadzić najemcom sprzedaży, nie wpływają na obniżenie opłat. Co więcej – centra handlowe nigdy nie obniżyły ani czynszu, ani opłat eksploatacyjnych po zamknięciu handlu w niedziele. Dlaczego najemcy muszą płacić tyle samo także za okresy, w których nie mogą prowadzić sprzedaży?

Uczciwe, równe i partnerskie relacje w biznesie zobowiązują, by niższe koszty przełożyć na swojego partnera biznesowego. Tymczasem właściciele i zarządcy galerii handlowych przekładają na najemców jedynie wzrosty i ryzyka.

ZPF i EY: Wyłudzenia produktów kredytowych i cyberataki wciąż głównym problemem, jednak sektor finansowy czuje się przygotowany do walki z nadużyciami

Wyłudzenia produktów finansowych i cyberataki pozostają najistotniejszym wyzwaniem w kontekście nadużyć w sektorze finansowym – wynika z najnowszego raportu Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (ZPF) i EY Polska „Nadużycia w sektorze finansowym. Edycja 2022”.

W tegorocznej, 15. edycji badania ZPF i EY Polska ankietowani przedstawiciele instytucji finansowych w Polsce ponownie potwierdzili, że kluczowym zagrożeniem dla sektora finansowego w kontekście nadużyć pozostają wyłudzenia produktów kredytowych i pożyczek. Wyniki ujawniły również jak istotnym zagrożeniem są też cyberataki. Zmieniające się i coraz bardziej wyrafinowane schematy działania sprawców nadużyć powodują, że w świetle postępującego rozwoju technologicznego zagrożenie to z roku na rok będzie zyskiwało na znaczeniu. Przestępcy coraz częściej wolą działać w cyberprzestrzeni i zdalnie okradać klientów instytucji finansowej, niż np. wyłudzić pożyczkę za pomocą podrobionych dokumentów, pojawiając się osobiście w placówce.

Wyłudzenia produktów kredytowych i cyberataki

Kiedy w Polsce zgłaszający nieprawidłowości będą prawnie chronieni?

W grudniu 2021 r. weszła w życie Dyrektywa UE o ochronie sygnalistów. W Polsce nadal czekamy na ustawę, która wdroży jej założenia do naszego porządku prawnego. Już niedługo firmy będą zobowiązane do wdrożenia poufnych i bezpiecznych kanałów zgłaszania nieprawidłowości, dostępnych dla szerokiego grona interesariuszy. Jak pokazuje badanie, w tym roku kolejny raz najczęstszym źródłem informacji o nieprawidłowościach byli pracownicy organizacji (33%). Zdaniem sektora finansowego, to oni najlepiej znają organizację i jej procesy, mając najlepszą wiedzę na temat tego, gdzie dochodzi do nadużyć lub gdzie jest ryzyko ich powstawania, niewątpliwie więc powinni oni móc liczyć na odpowiednią ochronę prawną.

– W naszym kraju trwają nadal prace nad ostatecznym kształtem krajowych przepisów implementujących dyrektywę i spodziewamy się, że będzie to ważny krok w procesach zgłaszania nadużyć. Jako ZPF również uczestniczymy w tym procesie legislacyjnym jako strona społeczna. Tegoroczne badanie potwierdza, że branża wydaje się być dobrze przygotowana na tę zmianę. Eksperci z instytucji finansowych deklarują, że już dziś posiadają szereg funkcjonujących rozwiązań dla osób zgłaszających nieprawidłowości – wyjaśnia Marcin Czugan, Prezes Zarządu ZPF.

Sankcje gospodarcze i ich wpływ na kwestię nadużyć

W tym roku dodatkowym wyzwaniem dla instytucji finansowych są nowe sankcje gospodarcze w związku z atakiem Rosji na Ukrainę. Z przeprowadzonego w 2022 r. badania ZPF i EY Polska wynika, że instytucje sektora finansowego czują się odpowiednio przygotowane do egzekwowania nowych sankcji gospodarczych. Prawie połowa badanych (43%) twierdzi, że jest gotowa w pewnym stopniu, a 38% – na bardzo dobrym poziomie. Niemal co czwarty ankietowany ocenia wpływ zmian w zakresie sankcji jako istotny, z kolei zdecydowana większość (64% organizacji) wskazała, że te zmiany w minimalny sposób wpływają na działalność ich instytucji. Jednocześnie ankietowani deklarują, że podjęli szereg konkretnych działań, głównie w zakresie szeroko pojętej weryfikacji stron trzecich. Spośród badanych firm 40% wskazało, że dodatkowo rozszerzyło zakres weryfikacji swoich kontrahentów w ramach badania łańcucha dostaw. Jednocześnie problemem dla instytucji w tym zakresie jest nie tylko brak dostępu do odpowiednich baz danych, ale także możliwości bieżącego monitoringu, zarówno pod kątem zmian po stronie kontrahentów, jak i wpisów na listach sankcyjnych. Może się bowiem zdarzyć, że kontrahent zostanie wpisany na listę sankcyjną tuż po jego zweryfikowaniu przez instytucję finansową.

– W lutym br. byliśmy świadkami ataku Rosji na Ukrainę, na który świat odpowiedział szeregiem sankcji gospodarczych wymierzonych w agresora. Firmy musiały zweryfikować portfolio kontrahentów, wdrożyć nowe procesy zapewniające zgodność z sankcjami lub wzmocnić już istniejące. Z naszego badania wynika, że instytucje finansowe w większości pozytywnie oceniają swoją generalną gotowość do ograniczenia ryzyka naruszenia sankcji, a zmiany w ich zakresie nie wpływają na nie znacząco. Biorąc pod uwagę profil badanych organizacji, nie jest to zaskakujące. Z drugiej strony, ponad 70% respondentów wdrożyło jednak nowe lub dodatkowe procesy w zakresie weryfikacji klientów czy kontrahentów. – mówi Mariusz Witalis, Partner kierujący Działem Zarządzania Ryzykiem Nadużyć EY, lider praktyki w Europie Centralnej i Środkowowschodniej.Wyłudzenia produktów kredytowych i cyberataki 2

Czy sektor finansowy jest gotowy do walki z nadużyciami?

Oceniając stopień przygotowania instytucji do walki z nadużyciami, aż 88% ekspertów stwierdziło, że są one dobrze przygotowane do walki z nieprawidłowościami, gdzie rok temu podobnych odpowiedzi udzieliło 77% respondentów. Jednocześnie o 6 p.p. (do 2%) spadł udział respondentów oceniających, że ich organizacja nie jest dobrze przygotowana. Napawa optymizmem podejście instytucji finansowych, które czują się przygotowane do tego, by odpowiedzieć na zagrożenia powodowane przez nadużycia.Wyłudzenia produktów kredytowych i cyberataki 2

Jakie wyzwania stoją przed branżą w związku z nadużyciami?

Zdaniem instytucji finansowych największym problemem związanym z nadużyciami jest brak świadomości wśród klientów. Aż 36% respondentów ocenia, że klienci nie zdają sobie sprawy z zagrożeń. Nie mniej istotnym problemem są szybko zmieniające się schematy nadużyć. Mając na względzie, jak poważnym zagrożeniem zdaniem instytucji finansowych są cyberataki, może wskazywać to na rosnącą rolę ataków phishingowych i kradzieży z kont, czyli nadużyć dotyczących cyberprzestrzeni, a jednocześnie bazujących na niskiej świadomości klientów.Jakie wyzwania stoją przed branżą w związku z nadużyciami

Z pewnością szerszy dostęp do państwowych baz danych oraz konieczność stworzenia mechanizmów wymiany informacji pomiędzy instytucjami finansowymi pomogłyby w walce z nadużyciami, na co w tegorocznym badaniu wskazało 39% respondentów. Badani wskazują, że dostęp do bazy numerów PESEL lub baz organów podatkowych, aby móc zweryfikować klienta oraz jego deklarowane przychody, z pewnością ułatwiłby działania przeciwko wyłudzeniom.sektor finansowy jest gotowy do walki z nadużyciami

O raporcie
Badanie Nadużycia w sektorze finansowym to cykliczny projekt realizowany od 2009 roku przez ZPFi firmę EY. Jego celem jest zobrazowanie i monitorowanie zmian zjawiska nadużyć występujących w instytucjach działających w różnych sektorach rynku usług finansowych w Polsce. W raporcie poruszane są najbardziej aktualne tematy z punktu widzenia specjalistów zajmujących się zapobieganiem nadużyciom. Raport, który powstaje w oparciu o wyniki badania, przedstawia obserwacje i wnioski istotne w kontekście podnoszenia poziomu ochrony profesjonalnych uczestników rynku finansowego przed wyłudzeniami i oszustwami. Badanie zostało przeprowadzone w formie anonimowej ankiety prowadzonej od maja do sierpnia 2022 roku wśród banków, instytucji pożyczkowych, firm leasingowych – dodatkowo zakładów ubezpieczeń, firm z sektora pośrednictwa finansowego oraz firm z branży FinTech.

Czego oczekują pokolenia Y i Z od pracodawcy?

Przedstawiciele najmłodszych pokoleń dopiero od kilku lat są obecni na rynku pracy lub właśnie zaczynają swoją karierę. Jednak już otwarcie rozmawiają o swoich oczekiwaniach względem pracodawcy i problemach, z którymi zmagają się w środowisku zawodowym. Zadaniem liderów jest empatyczne zarządzanie, słuchanie oraz umiejętne rozwijanie zespołów – zgodnie z ich potrzebami. Szefowie, którzy nie chcą lub nie potrafią dostosować się do zmian na rynku pracy stracą dostęp do puli potencjalnych, młodych talentów.

Warto dbać o pracownika – szczególnie teraz

Okres izolacji społecznej i nowe wyzwania wynikające z przejścia na pracę zdalną niewątpliwie wpłynęły na obecny kształt rynku pracy. W badaniu Michael Page, przeprowadzonym pod koniec 2021 roku, ankietowani kandydaci wskazali, że odczuwają większy poziom frustracji i złości (18 proc.) oraz niższy poziom motywacji i energii (17 proc.) niż przed pandemią. Aż połowa badanych przyznała, że czuje większą presję ze strony pracodawcy. Według 88 proc. respondentów idealne miejsce zatrudnienia powinno pozwalać na utrzymanie odpowiedniej równowagi między życiem zawodowym i prywatnym.

Przychodzą dla firmy odchodzą przez szefa

Podstawą relacji między pracownikiem a pracodawcą jest zaufanie. Można je bardzo łatwo stracić, szczególnie gdy lider nie wywiązuje się ze swoich obietnic.
– Dzisiaj dla ludzi wchodzących na rynek pracy wynagrodzenie nie jest najważniejsze, liczy się reputacja firmy, perspektywy rozwoju, ale także tzw. wellbeing – młodzi nie chcą się zaharowywać, tylko mieć czas na życie prywatne. To, co najbardziej doskwiera pracownikom w postawie szefa, to opór wobec zmian. Praca z nieelastycznym przełożonym zniechęciłaby 43 proc. respondentów, którzy wzięli udział w naszych badaniach – mówi Radosław Szafrański, dyrektor zarządzający w PageGroup Polska.

Wiedzą, czego chcą

Młodzi pracownicy oraz kandydaci doskonale wiedzą, czego oczekują od pracodawcy. Obecna sytuacja na rynku pracy i odczuwalny w wielu branżach deficyt specjalistów oraz wzrost ich wymagań płacowych sprawia, że konkurowanie wysokością wynagrodzenia może nie wystarczyć, aby zatrzymać i przyciągnąć talenty. Od tego, w jakim stopniu firmom uda się zrealizować oczekiwania pokolenia Y i Z, będzie w najbliższej perspektywie zależeć ich konkurencyjność i efektywność.

Podczas organizowanego przez Michael Page webinaru dowiesz się, jak najlepiej dostosować proces rekrutacyjny dla pokoleń Y i Z oraz wykorzystać ich potencjał na rynku pracy.

Worldline przejmuje większościowy udział w polskim fintechu Softpos

Worldline ogłosił zakup pakietu 55% akcji warszawskiego fintechu Softpos.eu. Oprogramowanie Softpos, które zadebiutowało na polskim rynku w lipcu 2020 roku, zamienia dowolne urządzenie mobilne z systemem Android w terminal płatniczy do obsługi płatności elektronicznych. W oparciu o rozwiązania Softpos, Worldline wprowadza na światowy rynek nowy produkt – Wordline Tap on Mobile.

Spółka SoftPos.eu została założona w 2019 roku przez dwóch specjalistów branży płatności – Grzegorza Nowakowskiego i Bisera Jorgowa, wspartych finansowo przez spółkę P2 Invest założoną przez  Howarda Polinskiego. Opracowana przez polską spółkę aplikacja SoftPos (Software Point-of-Sale), którą można zainstalować na smartfonie lub tablecie z systemem operacyjnym Android 8.0 lub nowszym, zamienia urządzenie w mobilny terminal płatniczy. Umożliwia to bezpieczną obsługę transakcji zbliżeniowych dokonywanych zarówno kartami płatniczymi, jak i portfelami cyfrowymi, bez konieczności zakupu dodatkowego sprzętu.

Przejęcie polskiego fintechu wpisuje się w realizację nadrzędnego celu globalnej grupy Worldline, którym jest zapewnienie klientom na całym świecie szerokiego wachlarza rozwiązań płatniczych dostosowanych do potrzeb różnych rodzajów handlu w celu wspierania rozwoju ich biznesu.

W ramach realizacji naszej strategii biznesowej Worldline stale poszukuje nowych możliwości budowania wartości dla klientów poprzez zakup nowych technologii i włączenie nowych produktów do swojej oferty. Nasza dotychczasowa współpraca z SoftPos.eu zaowocowała już kilkoma ciekawymi wspólnymi projektami na rynku polskim, a w trakcie ich realizacji spółka dała się poznać jako nastawiona na dostarczenie wartości dodanej. Dodatkowo jej rozwiązanie zostało docenione w konkursie branżowym „FinTech & InsurTech Awards” jako najbardziej wszechstronne rozwiązanie tego typu na naszym rynku – wyjaśnia Artur Żymańczyk, Country Manager w Worldline.

Worldline był pierwszym dużym graczem, który uwierzył w SoftPos, w nasz zespół i w nasz produkt. W 2020 roku, kiedy rozpoczynaliśmy współpracę, rynek terminali opartych na aplikacji był znacznie mniejszy niż obecnie. Od pierwszego dnia czuliśmy, że tylko przy wsparciu silnego partnera strategicznego wykorzystamy w pełni naszą szansę na rozwój. Teraz widzimy wyraźnie, że mieliśmy rację. Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że uznanie było obustronne i doszliśmy do tego etapu współpracy. SoftPos zbudował zaawansowaną, ale łatwą w użyciu technologię, która jest już aktywnie wykorzystywana przez wielu handlowców w całej Europie. Posiadanie Worldline jako naszego inwestora strategicznego oznacza silne wsparcie zarówno w dalszym rozwoju produktu, jak i wchodzenia z nim na nowe rynki – powiedział Grzegorz Nowakowski, prezes zarządu SoftPos.eu.

Jestem zadowolony, że wizja Grzegorza i Bisera wsparta finansowo przez P2 Invest zaoowocowała stworzeniem lidera rynku, a przejęcie spółki przez Worldline jest najlepszym dowodem obupólnego sukcesu. Jestem przekonany, że przejęcie SoftPOS.eu jeszcze bardziej wzmocni pozycję Worldine jako leadera w sektorze płatności bezgotówkowych – Howard Polinski, Managing Partner w P2 Invest.

W ślad za przejęciem pakietu kontrolnego polskiego fintechu Worldline ogłosił też wdrożenie na całym świecie nowego produktu opartego na technologii SoftPos – Worldline Tap on Mobile. Jest to rozwiązanie end-to-end w postaci aplikacji w systemie Android, która umożliwia właścicielom sklepów – od najmniejszych do największych – akceptowanie płatności za pomocą smartfonu, tabletu lub innego urządzenia mobilnego poprzez jednorazowe zbliżenie („tap”) karty płatniczej lub urządzenia z zainstalowanym portfelem cyfrowym. W zależności od kwoty transakcji system umożliwia płatność z potwierdzeniem za pomocą kodu PIN na ekranie urządzenia lub bez takiego potwierdzenia.

Najważniejsze atuty Worldline Tap on Mobile:

  • Nowoczesne, wygodne, łatwe i szybkie przyjmowanie płatności zbliżeniowych,
  • Elastyczność, bez konieczności zakupu dodatkowego sprzętu, dostosowanie do wszystkich branż,
  • Bezpieczeństwo potwierdzone certyfikatem PCI, z możliwością wprowadzenia potwierdzenia płatności kodem PIN dla transakcji i wysokokwotowych
  • Ekonomiczne rozwiązanie zastępujące lub uzupełniające istniejące metody płatności
  • Możliwość integracji z aplikacjami innych firm

Worldline Tap on Mobile to pierwsza aplikacja płatnicza certyfikowana przez Zebra Technologies – światowego lidera w dziedzinie bezpiecznych technologii dla przedsiębiorstw, który dostarcza urządzenia mobilne dla wielu różnych branż. Najnowszy produkt Worldline został w pełni certyfikowany przez Zebrę, co czyni Worldline pierwszym partnerem płatniczym Zebry na świecie. Dzięki temu partnerstwu wyspecjalizowane firmy wdrożeniowe  i partnerzy ze wszystkich segmentów mogą rozszerzyć ofertę dla swoich klientów o płatności za pośrednictwem urządzeń z systemem Android.

Czy deweloperzy wstrzymują nowe inwestycje ze względu na niestabilny poziom cen usług i materiałów budowlanych?

Czy deweloperzy planują budowę nowych projektów? Jakie mieszkania trafią do oferty? Czy firmy wstrzymują nowe inwestycje ze względu na niestabilny poziom cen usług i materiałów budowlanych? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl.

Robert Stachowiak, prezes zarządu SGI

Końcówka 2022 roku będzie dla nas pracowita. Na ostatni kwartał mamy zaplanowane wprowadzenie do sprzedaży aż trzech inwestycji – dwóch w Warszawie i jednej w Łodzi. W listopadzie na rynku pojawi się oferta osiedla Blu Park zlokalizowanego na Mokotowie. Dostarczy ono 120 mieszkań o podwyższonym standardzie, z dużymi tarasami oraz udogodnieniami dla mieszkańców, jak fitness czy sauna. W tym samym miesiącu w Łodzi wprowadzimy kolejny, już piąty etap inwestycji Sokołówka, w którym znajdzie się 100 mieszkań. Z kolei w grudniu poszerzymy nasze warszawskie portfolio o kolejną dzielnicę, tym razem w Wilanowie. Powstanie tam osiedle 20 domów szeregowych, każdy o powierzchni około 270 mkw.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

W drugiej połowie 2022 roku nie zamierzamy powiększać naszej oferty. Wszystkie projekty zaplanowane na ten rok wprowadziliśmy do sprzedaży przed końcem drugiego kwartału. Jeśli chodzi o koszty materiałów budowlanych, wzrosty cen niektórych z nich w miesiącach wakacyjnych nieco zwolniły. Spodziewamy się jednak, że czekają nas tu jednak dalsze podwyżki, m.in. z uwagi na oczekiwane skoki cen surowców energetycznych, co przełoży się na wzrost kosztów produkcji, materiałów czy obsługi budowy.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. rozwoju w Wawel Service

Jeszcze w tym roku do sprzedaży zostaną wprowadzone nowe inwestycje w Krakowie i na Śląsku. Szczegóły dotyczące obu projektów podamy wkrótce. Inwestycje zaprojektowane zostały zgodnie z aktualnymi potrzebami nabywców. Składają się więc głównie z mniejszych lokali, dwu i trzypokojowych. Zgodnie z potrzebami klientów zadbaliśmy również o dogodną lokalizację inwestycji w otoczeniu zieleni i zaprojektowaliśmy strefy wypoczynku. Wszystkie nasze projekty zostaną zakończone lub rozpoczęte według wcześniejszych ustaleń i planów. Jeżeli chodzi o ceny materiałów to fakt, nadal są wysokie, ale analizy wskazują, że za kilka miesięcy będą o 20 proc. wyższe lub w ogóle niedostępne.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal

Planujemy uruchomić jeszcze w tym roku projekty w Krakowie, Poznaniu, Gliwicach i we Wrocławiu. Oferta w tych inwestycjach nie będzie odbiegać od dotychczasowej. Bardzo rygorystycznie podchodzimy do standardów i ściśle ich przestrzegamy. Każdy współpracujący architekt otrzymuje wytyczne, jakie parametry musi spełniać mieszkanie. Jakakolwiek by więc nie była sytuacja rynkowa, kwestie jakości i komfortu są priorytetem.

Niezmiennie dbamy też o to, aby oferta była atrakcyjna dla różnych grup odbiorców. Nasze projekty zazwyczaj są wieloetapowe, co pozwala na zastosowanie „różnorodnej” struktury mieszkań, odpowiadającej indywidualnym potrzebom. Niemniej jednak klienci najczęściej pytają o mieszkania dwu i trzypokojowe. Przy nowych projektach często są też wyczekiwane duże lokale z tarasami. Znajdują nabywców w pierwszej kolejności. Choćby ze względu na mały odsetek takich lokali w projekcie.

Nie wstrzymujemy się z decyzjami odnośnie realizacji poszczególnych inwestycji. Przesunięcie w czasie może jedynie dotyczyć kolejnych faz projektów wieloetapowych, wielomieszkaniowych, które na tę chwilę mają jeszcze wystarczający poziom podażowy.

Produkcja materiałów w dalszym ciągu uzależniona jest m.in. od cen energii co powoduje, że nie możemy obecnie liczyć na stabilizację w tym obszarze.

Cezary Grabowski, dyrektor marketingu i sprzedaży w Bouygues Immobilier Polska

Mamy w planach wprowadzenie kilku nowych projektów w Warszawie. Będą to inwestycje w trzech dzielnicach: na Bemowie, Bielanach oraz na Białołęce. Nowy projekt na Bielanach to kameralny budynek z zaledwie 57 apartamentami zlokalizowany w okolicy dwóch stacji metra i blisko terenów zielonych. Inwestycja zostanie zaprojektowana w standardzie premium. Bielany to wyjątkowe miejsce na mapie stolicy, dlatego też uznaliśmy, że w takim miejscu powstaną wyjątkowe apartamenty. W budynku znajdą się zarówno lokale studio, jak i o powierzchni ponad 150 mkw. Inwestycja spodoba się zarówno osobom planującym zakup mieszkania w wysokim standardzie w dobrej lokalizacji, jak i inwestorom, którzy szukają pewnej lokaty swojego kapitału.

Pozostałe dwa projekty w Warszawie będziemy realizować na Bemowie i na Białołęce. To  inwestycje z segmentu popularnego z mieszkaniami kompaktowymi, które od kilkunastu lat wprowadzamy z powodzeniem na rynek nieruchomości, a które w obecnej sytuacji gospodarczej cieszą się największym zainteresowaniem klientów. Malejąca zdolność kredytowa Polaków i coraz wyższe stopy oprocentowania sprawiły, że klienci chętniej spoglądają w stronę mieszkań o mniejszym metrażu, ale o wysokiej funkcjonalności. Kompaktowymi mieszkaniami interesują się również inwestorzy, którzy chcą ulokować pewnie swój kapitał i przenoszą go na rynek nieruchomości.

Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca w firmie Constructa Plus

Jesteśmy na końcowym etapie przygotowań czterech projektów. Trzymamy się wypracowanych w firmie rozwiązań i w związku z tym nowe inwestycje nie będą się różnić od naszych wcześniejszych realizacji. Wiemy, że jest istotne grono klientów, którzy chcą mieszkać w centrum miasta, więc nie zmieniamy charakteru lokalizacji. Takim klientom zależy na wysokiej jakości wykończenia, więc standard też pozostaje u nas ten sam. Lokale nie będą też bardziej kompaktowe niż do tej pory. Wiemy, w jakim segmencie rynku się sprawdzamy i jakim klientom potrafimy zapewnić satysfakcjonujący produkt.

Zmienność cen materiałów i prac budowlanych rzeczywiście ostatnio się nieco zmniejszyła, ale moim zdaniem jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o stabilizacji. Z tego względu bardzo mocno rozważamy rozpoczęcie sprzedaży w nowych projektach dopiero po zakończeniu budowy lub przy znaczącym zaawansowaniu prac. Presja ze strony wykonawców jest w dalszym ciągu silna, więc chcemy mieć pewność, że cena będzie odzwierciedlała koszty na przestrzeni całej realizacji.

Boaz Haim, prezes Ronson Development

Obecna sytuacja na rynku nieruchomości jest bardzo dynamiczna i wymaga pełnego skoncentrowania na celu. Mamy przekonanie, że swoją pozycję rynkową umocnią te firmy, które nie wstrzymają aktywności, będą niezmiennie wprowadzać nowe projekty, a tym samym będą gotowe z dobrą ofertą, gdy rynek się odbije. Dzięki bezpiecznej pozycji finansowej realizujemy taką strategię. Zgodnie z planem, w drugiej połowie 2022 roku wprowadziliśmy do sprzedaży sporo nowości, m.in. projekty Nowa Północ w Szczecinie oraz Grunwald Między Drzewami w Poznaniu. Tym samym wysyłamy do naszych klientów jasny sygnał – jesteśmy przygotowani na każdy czas i jesteśmy dla Was stabilnym partnerem.

Oczywiście nasza oferta jest mocno zróżnicowana. Są w niej dostępne mieszkania kompaktowe, idealne w przypadku zakupu pierwszego mieszkania lub jako lokal inwestycyjny, ale mamy także apartamenty, np. w Osiedlu Vola, realizowanym w ścisłym centrum stolicy, na warszawskiej Woli. Efektem różnicowania oferty jest też wprowadzenie do sprzedaży osiedla EKO Falenty, gdzie powstaną domy jednorodzinne w atrakcyjnej cenie globalnej, od 592 tys. zł.

Na przełomie września i października br. planujemy nowy etap cieszącego się ogromną popularnością w Warszawie projektu Nova Królikarnia. Na tym etapie powstanie zaledwie 11 ekskluzywnych domów, na które mamy już oczekujących klientów. Nie czekamy na rozwój wypadków, lecz elastycznie dostosowujemy się do tego, co przynosi nam bardzo wymagający i dynamiczny rynek.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Stawiamy na nieustanny rozwój i nie przewidujemy wstrzymania naszej działalności deweloperskiej. Jeszcze w 2022 roku planujemy wprowadzenie na rynek nowego projektu oraz kolejnego etapu realizowanej już inwestycji. Każda nasza nowa inwestycja jest wyjątkowa i różni się od pozostałych. Planowane projekty należą do segmentu premium, a ich różnorodność zapewni potencjalnym nabywcom możliwość dywersyfikacji portfela inwestycyjnego, odpowiadając przy tym na oczekiwania nawet najbardziej wymagających klientów.

Jeżeli chodzi o zmiany w obszarze cen, na rynku zauważalny jest wzrost kosztów usług budowlanych, natomiast ceny materiałów wahają się w zależności od rodzaju. Niektóre z nich drożeją, innych ceny ustabilizowały się.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

W trzecim kwartale br. w naszej ofercie pojawiła się inwestycja pod nazwą Stacja Centrum. To kompaktowy, unikalny projekt o nowoczesnej architekturze, idealnie wpisujący się w najbliższą okolicę – przyjazną do życia, centralną część Pruszkowa z doskonałą infrastrukturą. Koncepcja osiedla powstała po głębokiej analizie potrzeb przyszłych mieszkańców. W ofercie dominują lokale o najczęściej poszukiwanych metrażach od 25 do 42 mkw. Są też  nieco większe, rodzinne trzypokojowe mieszkania do 60 mkw. Wysoki standard, nowoczesny design, w tym przeszklenia, zabudowane balkony, podwyższona akustyczność ścian i okien sprawiają, że projekt budzi duże zainteresowanie nabywców, zarówno singli, jak i rodzin z dziećmi, także dzięki doskonałemu usytuowaniu 20 min. do centrum Warszawy.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

W ciągu najbliższych miesięcy planujemy wprowadzenie do sprzedaży mieszkań w trzecim etapie inwestycji Moja Północna na  warszawskim Tarchominie, przy czym ostateczna decyzja zostanie podjęta po weryfikacji strony kosztowej. Pozostałe dwie inwestycje na razie wstrzymujemy minimum na 6 miesięcy.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Nieustannie przyglądamy się dynamicznej sytuacji gospodarczej i tej na rynku deweloperskim. Planujemy wprowadzenie na rynek nowych projektów. Rozważamy sprzedaż klientom indywidualny oraz do funduszy inwestycyjnych. Z końcem ubiegłego roku zawarliśmy umowę z funduszem dotyczącą sprzedaży całego budynku na warszawskich Bielanach przy metrze Słodowiec.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Pomimo niesprzyjającej koniunkturze gospodarczej nie zwalniamy tempa i wszystkie projekty realizujemy zgodnie z planem. Obecnie prowadzimy sprzedaż mieszkań w inwestycji Miasteczko Jutrzenki zlokalizowanej na zielonych, warszawskich Włochach. Przygotowujemy się do budowy wyjątkowej inwestycji połączonej z historią miasta Fabrica Ursus oraz osiedla My Forest z prywatnym lasem na warszawskiej Białołęce. Obserwujemy rynek, reagujemy na zmiany i dopasowujemy ofertę do klientów. Nabywcy mają do wyboru przestronne kawalerki od 38 mkw., komfortowe lokale dwupokojowe 44 mkw., a także duże mieszkania trzy i czteropokojowe do 90 mkw.

Rekordowy wzrost cen materiałów budowlanych rynek ma już za sobą. Okres ten przypadł na kwiecień i maj br., gdzie nastąpił wzrost cen materiałów budowlanych o 34 proc. rdr. W sierpniu wzrost cen oscylował na poziomie 25 proc. rdr., więc spadek o 9 punktów w trzy miesiące napawa optymizmem, ale wiadomo, mamy tak niestabilne czasy, że ciężko prognozować, co przyniesie przyszłość.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

Koszty usług i materiałów budowlanych wzrosły znacząco w ostatnich miesiącach. Nie wstrzymujemy naszych projektów, kończymy realizację 1 i 2 etapu nowego Osiedla Natura 2 w Wieliszewie i wprowadziliśmy do sprzedaży etap 3. W okresie spowolnienia gospodarczego prognozujemy, że lepiej będą sprzedawać się mieszkania o mniejszej powierzchni. Uważnie monitorujemy rynek, sytuację gospodarczą i jesteśmy przygotowani na zmiany rynkowe. Trzeba pamiętać, że wzrosty na rynku mieszkaniowym są przeplatane cyklami koniunkturalnymi.

Marcin Michalec, CEO Okam

W sierpniu tego roku otrzymaliśmy prawomocne pozwolenie na budowę CITYFLOW na warszawskiej Woli. Osiedle składać się będzie z czterech budynków z 743 mieszkaniami. W pierwszym etapie powstaną dwa budynki z 334 lokalami o metrażach od 29 do 193 mkw., w tym na ostatnich kondygnacjach również penthouse’y z tarasami na dachu, a także lokal na parterze z przeznaczeniem pod strefę mieszkańca. Atutem projektu będą m.in. tereny zielone,  sąsiedztwo z zewnętrznymi parkami i skwerami oraz wewnętrzne ogólnodostępne przestrzenie zieleni do wyłącznej dyspozycji mieszkańców. Na terenie kompleksu powstanie do wspólnego użytkowania ogródek warzywny, zaciszna enklawa z leżakami i hamakami, amfiteatr oraz plac z mgłą wodną czy część przeznaczona dla miłośników street workoutu. Będzie również teren rekreacyjny dla zwierząt. W każdym mieszkaniu znajdą się oczyszczacze powietrza i podzlewowe filtry do wody. Na terenie osiedla będzie bezpłatna wypożyczalnia rowerów i hulajnóg, punkty do ładowania urządzeń mobilnych i panele fotowoltaiczne na budynkach. Zaplanowana jest stacja serwisu rowerów czy klub mieszkańca. Zakładamy, że pierwszy etap CITYFLOW oddany zostanie do użytkowania w czwartym kwartale 2024 roku.

Przed nami również w perspektywie rozpoczęcie wielofazowej inwestycji na warszawskim Żeraniu, która zostanie rozłożona w czasie na co najmniej kilkanaście najbliższych lat.

Pracownicy chcą równości i różnorodności w firmach

Aż 83% badanych pracowników deklaruje otwartość na pracę w zróżnicowanym
i wielokulturowym zespole, a 67% uważa, że pracodawca powinien edukować
na temat równouprawnienia i różnorodności – tak wynika z najnowszego badania zrealizowanego na zlecenie Sodexo Benefits and Rewards Services Polska. Oprócz bardzo dziś pożądanej stabilności finansowej zatrudnieni zwracają uwagę na przyjazne środowisko, w którym jest przestrzeń na bycie sobą – ma to szczególne znaczenie dla młodych generacji wchodzących na rynek pracy.

Jakich miejsc pracy poszukują obecnie pracownicy? W czasach niepokoju, rosnącej inflacji
i pogarszającej się sytuacji ekonomicznej bardzo istotne są stabilność i poczucie bezpieczeństwa finansowego. Pracownicy oczekują od pracodawców dodatkowego wsparcia i liczą na to, że firma zrekompensuje im trudną rzeczywistość, stąd choćby presja płacowa, obawy o podwyżki czy nacisk na dopasowane do potrzeb świadczenia pozapłacowe. Jednak takie zjawiska jak „Wielka Rezygnacja” (z ang. Great Resignation) czy „Ciche odejścia” (z ang. Quiet quitting) wiążą się również z kwestią bezpieczeństwa psychologicznego. Obecnie kandydaci i pracownicy bardzo mocno stawiają na pracodawców „bez maski”, którzy są autentyczni, prowadzą spójną i przejrzystą komunikację i mają odwagę zmierzyć się z bieżącymi wyzwaniami.

W cenie są takie miejsca pracy, w których jest przestrzeń na różnorodność, a zatrudnieni mogą czuć się sobą. Ma to szczególne znaczenie teraz, gdy część osób pracuje już na stałe w rozproszonych zespołach – pandemia przyspieszyła trend e-mobilności pracowników, którzy bez zmiany miejsca zamieszkania dołączają do międzynarodowych zespołów i zdalnie pracują nad projektami. Do Polski napływa też coraz więcej emigrantów zarobkowych i uchodźców. Szeregi pracowników zasilają eksperci i specjaliści pochodzący z różnych krajów. Ich zatrudnienie wymaga nie tylko dopasowania kompetencyjnego do firmy, ale też otwartości i akceptacji różnic, jak również zadbania o kwestie związane z adaptacją w zespole.

Równe traktowanie – fikcja czy prawda?

Dziś na firmowym pokładzie coraz częściej spotykają się przedstawiciele nie tylko różnych kręgów kulturowych, ale też wielu pokoleń. Szeroko rozumiana różnorodność (dotycząca m.in. płci, wieku, pochodzenia, wyznania, poglądów, doświadczenia etc.) wymaga budowania świadomości zarówno wśród menedżerów, jak i pracowników. Strategiczne zarządzanie tym obszarem staje się coraz bardziej popularne i stanowi raczej domenę dużych firm i korporacji, ale nadal jest jeszcze sporo do zrobienia.

Jak wynika z najnowszego badania zrealizowanego dla Sodexo „Potrzeby pracowników 2022”, 34% badanych pracowników przyznaje, że w ich miejscach pracy nie funkcjonuje strategia zarządzania różnorodnością i budowania otwartej kultury organizacji, np. procedura przeciwdziałania dyskryminacji czy ochrony przed mobbingiem.  18% osób nie wie, czy takie rozwiązanie w ogóle istnieje, a niektóre firmy dopiero pracują nad formalnym dokumentem, co przyznało 14% respondentów. O tym, że strategia funkcjonuje, mówi 35% badanych pracowników. Nadal jest to jednak bardziej powszechne w większych organizacjach – istnienie dokumentu zadeklarowało 40% pracowników dużych firm, natomiast w przypadku małych przedsiębiorstw wspomina o nim 24% zatrudnionych.

To tyle w kwestii formalnych zapisów, a jakie są odczucia zatrudnionych na temat środowiska pracy? Na pytanie o to, czy w firmie stosowana jest zasada równego traktowania wszystkich pracowników, twierdząco odpowiedziała nieco ponad połowa badanych (58,5%), co pokazuje, że warto inicjować dialog z zatrudnionymi i dbać o transparentną komunikację. Poczucie niesprawiedliwości znacząco wpływa na spadek motywacji pracownika, relacje z zespołem, a nawet może doprowadzić do odejścia z pracy. Pracodawca rozdzielający zasoby organizacji nieadekwatnie do stanowiska i wkładu czy faworyzujący członków zespołu postrzegany jest jako nieuczciwy i szybko traci na wiarygodności.

Pracodawca w roli edukatora?

Jak dbać o równość i różnorodność w środowisku zawodowym? Warto zacząć od edukacji, gdyż właśnie tego oczekują sami pracownicy. Tylko 26% respondentów przyznaje, że w ich miejscach pracy organizowane są inicjatywy propagujące równość, a aż 67% badanych twierdzi, że to właśnie pracodawca powinien edukować w dziedzinach równouprawnienia i różnorodności – taką potrzebę dostrzegają pracownicy zarówno małych firm, jak i średnich i dużych organizacji. W kontekście równości zatrudnieni zwracają uwagę również na aspekt równości płci. Prawie połowa badanych uważa, że w ich firmie obowiązuje parytet płci na stanowiskach kierowniczych i specjalistycznych. Rola pracodawcy – edukującego i budującego zróżnicowaną społeczność firmową – będzie stale rosła na znaczeniu, zwłaszcza że na rynek wchodzą kolejne generacje, a zespoły stają się coraz bardziej rozproszone i hybrydowe, tworzone przez przedstawicieli różnych narodowości.

Różnorodność – szansa czy zagrożenie?

Czy wielokulturowość i różnorodność na rynku pracy to szansa czy zagrożenie? Okazuje się, że ponad 80% pracowników postrzega to jako szansę. Większość (83%) deklaruje również otwartość na pracę w zespole zróżnicowanym i wielokulturowym. W środowisku, w którym tego typu kwestie są szanowane, zatrudniony czuje się akceptowany i zyskuje okazję do szerszej wymiany doświadczeń, co korzystnie wpływa na pracę zespołową, kreatywność, efektywność, motywację do działania i satysfakcję zawodową. Organizacje otwarte na różnorodność są lepiej postrzegane przez kandydatów i pracowników, dlatego jest to ważny sygnał dla pracodawców, by już teraz zadbać o wspierające działania. Zarządzanie niejednorodnym zespołem wymaga szerszego spojrzenia na oczekiwania i potrzeby każdego z jego członków, a także rozwijania wiedzy na temat różnic i wzmacniania kompetencji, m.in. międzykulturowych. Przykładowo, jeśli do zespołu dołącza osoba z innego kraju, warto wdrożyć holistyczne rozwiązania: przemyślany proces adaptacji w firmie przy wsparciu opiekuna nowego pracownika, prawidłowe rozpoznanie potrzeb rozwojowych (związanych np. z nauką języka i poznawaniem kultury, poszerzaniem kwalifikacji etc.) czy dotyczących świadczeń pozapłacowych wzmacniających siłę nabywczą pracownika. Na takie wydarzenie należy też przygotować zespół, do którego dołącza osoba z innego kręgu kulturowego, i zaproponować wsparcie, np. poprzez edukację na temat różnic kulturowych.

W obecnych czasach bardzo wzrosła rola liderów w organizacji, gdyż stanowią oni niejako łącznik między pracownikami a pracodawcą. To właśnie od liderów w dużym stopniu zależy, jakie standardy związane z komunikacją i współpracą zostaną wypracowane i przejęte przez zespół. Różnorodne zespoły to szansa, która jednak wymaga pracy i głębszej refleksji, by rzeczywiście stworzyć autentyczne i przyjazne środowisko pracy. Wsparcie emocjonalne, psychologiczne, podobnie jak wsparcie domowego budżetu pracownika, to dzisiaj podstawa motywacji i zaangażowania. Warto zatem rozwijać kulturę doceniania, empatii, życzliwości i wypracowywać dobre praktyki służące różnorodności – podsumowuje Katarzyna Turska, dyrektor HR w Sodexo Benefits and Rewards Services Polska.

O badaniu

Ogólnopolskie badanie „Potrzeby pracowników 2022” – składające się z dwóch części – zostało przeprowadzone na zlecenie Sodexo przez pracownię PBS, w dniach 08.06.2022–15.06.2022 r. W badaniu wzięło udział 1211 pracowników firm zatrudniających powyżej 10 osób, z czego 469 respondentów zatrudnionych w organizacjach liczących pomiędzy 10 a 100 osób.

Partnerskie umowy między najemcami a galeriami handlowymi to konieczność

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) oraz Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) zorganizowały kongres, który miał na celu omówienie najważniejszych kwestii związane z najmem powierzchni w centrach handlowych – zwłaszcza w kontekście dobrych praktyk i równości umów, do której obie strony powinny dążyć. Ważnym celem było budowanie świadomości najemców – aby rozmowy z centrami handlowymi odbywały się na bardziej partnerskich zasadach. Uczciwe, równe i partnerskie relacje w biznesie zobowiązują, by niższe koszty przełożyć na swojego partnera biznesowego. Tymczasem właściciele i zarządcy galerii handlowych przekładają na najemców jedynie wzrosty i ryzyka.

– Staramy się budować świadomość naszych członków – aby kolejne umowy, które będziemy zawierać w tych niepewnych czasach, były bardziej partnerskie, bardziej na równych zasadach. Jako najemcy musimy umieć unikać zapisów, które są bardzo, bardzo ryzykowne i kosztowne. Przykładem jest dobrowolne poddawanie się egzekucji albo koszty wspólne, które są rozliczane w sposób dla nas niejasny – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Ochnik, prezes firmy Ochnik, prezes Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług. – Chcielibyśmy usiąść do stołu z wynajmującymi na zasadach partnerskich i w tym trudnym okresie dogadywać trochę inne warunki umów niż to było do tej pory. W sumie liczba członków znajdujących się w ZPPHiU oraz PSNPH, to jest około 200. Ale nasze firmy bezpośrednio funkcjonujące w centrach handlowych zatrudniają ponad 400 000 osób. To właśnie dzięki najemcom centra handlowe funkcjonują. To my płacimy czynsze i chcielibyśmy, żeby właściciele centrów handlowych też wzięli na siebie część ryzyka biznesowego. Niestety, bardzo często ryzyka są w całości przerzucane na nas, najemców – dodaje Ochnik.

Rynek wtórny samochodów używanych po III kwartale – ceny wciąż w górę i więcej elektryków na sprzedaż

Na rynku motoryzacyjnym w Polsce nieustannie obserwujemy wpływ obecnej sytuacji gospodarczej oraz wojny w Ukrainie. Dane zgromadzone przez autobaza.pl w trakcie III kwartału 2022 roku wskazują, że ceny samochodów na rynku wtórnym wciąż rosną. W stosunku do II kwartału br. zauważalny jest wzrost liczby dostępnych ofert aut, które są najdroższe – tych o cenie powyżej 100 tys. zł przybyło ponad 10%. Jednocześnie najtańszych pojazdów – z przedziału 5-10 tys. zł – jest o 7% mniej. Co ciekawe, na rynek wtórny w ostatnich trzech miesiącach trafiło więcej samochodów elektrycznych – liczba ofert w III kwartale wzrosła o blisko 10%. Czy to efekt prognozowanych podwyżek cen prądu?

Za auta z drugiej ręki zapłacimy więcej

Wojna w Ukrainie wciąż widocznie wpływa na polski rynek samochodów używanych. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że w II kwartale 2022 r. wywieziono z Polski do Ukrainy 110 tys. pojazdów, czyli tyle, co w całym 2021 r. Wiązało się to z czasowym zniesieniem cła na importowane auta przez rząd wschodniego sąsiada Polski. Może mieć to odzwierciedlenie w liczbie dostępnych ofert pojazdów z przedziału 5-10 tys. zł, czyli tych, które obywatele Ukrainy najchętniej nabywali na eksport.Rynek wtórny samochodów używanych po III kwartale

Taki drenaż naszego rynku, dotyczący w większości starszych aut, sprawia, że w Polsce cena samochodów rośnie. Widzimy to w naszych danych z III kwartału br. – ofert aut o cenie ponad 100 tys. zł przybyło ponad 10%, a warto zaznaczyć, że w tej kategorii cenowej znaczny wzrost wystąpił także w II kwartale – osiągnął wtedy aż 12%. Pojazdów z przedziału 5-10 tys. zł jest o 7% mniej, a tych z przedziału 10-25 tys. o 6% mniej. Wiążę się to także z globalnym kryzysem w branży motoryzacji, który jest wypadkową braku półprzewodników i komponentów, co też jest efektem wojny – tłumaczy Marek Trofimiuk, ekspert autobaza.pl. W naszej branży obserwujemy również brak powakacyjnego wzrostu zainteresowania kupnem samochodu – dodaje.Rynek wtórny samochodów używanych po III kwartale 2022

Wskazówką w temacie mniejszego zainteresowania kupnem auta mogą być niższe nastroje konsumentów niż w normalnych czasach. Według raportu GUS „Koniunktura Konsumencka – sierpień 2022 r.” obecna sytuacja na terytorium Ukrainy w przypadku 12,9% ankietowanych stanowi duże zagrożenie dla ich osobistej sytuacji finansowej. Przeciętne zagrożenie odczuwa 32,1% odpowiadających na pytania dotyczące koniunktury konsumenckiej. W takiej sytuacji odłożenie decyzji o poważnym zakupie, jakim jest samochód, nie dziwi, a wręcz jest naturalnym krokiem.

Elektryki na sprzedaż

W związku z wysokimi i stale rosnącymi cenami energii elektrycznej Polacy zaczęli obawiać się e-mobilności. Podwyższenie cenników u jednego z liderów operatorów ładowarek powoduje, że korzystanie z auta elektrycznego w trasie jest tak samo kosztowne jak przemieszczanie się samochodem spalinowym. Ogromne znaczenie ma też zamrożenie cen prądu do 2 000 kWh dla każdego gospodarstwa domowego. Osoby ładujące samochód elektryczny w domu, z pewnością przekroczą ten limit, co dodatkowo obciąży ich budżet. To wszystko może mieć odzwierciedlenie w liczbie ofert samochodów elektrycznych na rynku wtórnym – liczba egzemplarzy „na sprzedaż” w III kwartale wzrosła, w porównaniu do II kwartału, o blisko 10%.

Samochody elektryczne stoją na krawędzi opłacalności i przestają być przyjazne dla portfela. Tak znaczny wzrost liczby ofert elektrycznych aut używanych może oznaczać, że ludzie pozbywają się elektryków z obawy przed jeszcze większymi podwyżkami cen prądu – mówi Marek Trofimiuk, ekspert autobaza.pl.

Mieszanka rocznikówRynek wtórny samochodów używanych po III kwartale 2022 raport

W III kwartale 2022 r., w porównaniu do kwartału II, o 14% wzrosła liczba ofert samochodów z rocznika 2020 i nowszych. Prawdopodobnym wydaje się, że jest to efekt rosnących kosztów życia, w związku z którymi społeczeństwo szuka oszczędności na wszelkie sposoby. Część osób może pozbywać się drogich i nieekonomicznych aut, aby zabezpieczyć swoje finanse na ciężkie czasy lub może mieć problem ze spłaceniem kredytów, które zaciągnęli na zakup nowego samochodu. Wzrost ofert widzimy jednak także wśród aut znacznie starszych. W III kwartale tych z rocznika z 1990-1998 przybyło na rynku wtórnym aż o 10%, a tych z 1999-2002 o blisko 5%.

Najpopularniejsza marka na rynku wtórnym

Eksperci autobaza.pl przyjrzeli się także najczęściej dostępnym na rynku markom pojazdów z drugiej ręki. W III kwartale 2022 r. ich popularność nie zmieniła się w stosunku do II kwartału. Pierwsze miejsce ponownie zajął Volkswagen, tuż za nim uplasował się OPEL, a zwycięską trójkę zamknął FORD. Czwartą najczęściej dostępną marką było BMW, a piątą AUDI. Ranking niezmiennie potwierdza zamiłowanie Polaków do niemieckiej motoryzacji.

Na rynku nieruchomości zastój i wyczekiwanie (badanie nastrojów po III kwartale 2022)

Domy są aktualnie najniżej ocenianym segmentem rynku przez pośredników nieruchomości. To właśnie tam oraz w większych mieszkaniach agenci dostrzegają możliwość spadku cen — wynika z najnowszego indeksu nastrojów pośredników, który opublikował portal ogłoszeniowy Nieruchomosci-online.pl.

Indeks nastrojów pośredników (INPON), będący wskaźnikiem atmosfery na rynku nieruchomości, zanotował kolejny już spadek. W III kw. 2022 r. jego wartość wyniosła 47,2 pkt i była niższa o 1,3 pkt niż w II kw. br.Indeks INPON - tabela z subindeksami Indeks INPON - wykres

– Opinie agentów nieruchomości wskazują na dalsze pogarszanie się sytuacji na rynku głównie przez trudną sytuację kredytową, rosnące koszty życia i wysoką niepewność co do przyszłości, o czym świadczy wartość indeksu poniżej granicy optymizmu wynoszącej 50 na 100 pkt. Wyniki badania pokazują jednak pewną stabilizację, bo spadek wartości indeksu jest nieznaczny (o 1,3 pkt). Wpływa na to wciąż dobra sytuacja na rynku najmu oraz poprawa ocen dotycząca popytu w segmencie sprzedaży mieszkań, co świadczy o chęci do zakupu kawalerek bądź mniejszych mieszkań pod inwestycję lub na własne potrzeby (głównie z własnych środków pieniężnych) – mówi Alicja Palińska z działu analiz portalu Nieruchomosci-online.pl.

– Nastroje dużej części pośredników są pesymistyczne (głównie przy sprzedaży, najem ma lepsze perspektywy), ale nie jest to jeszcze określane jako ucieczka klientów z rynku. Jest to raczej wyczekiwanie i poszukiwanie okazji przez Polaków. Agenci wskazują też, że obecne zmiany nie są niczym nowym. Po okresie wzmożonej sprzedaży rynek zawsze wyhamowuje w wyniku uwarunkowań, z którymi musi się mierzyć – komentuje dr hab. Bogusław Półtorak, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Domy są oceniane niżej niż lokale

Pomimo lekkiego obniżenia nastrojów na rynku najmu, co było efektem m.in. uspokojenia się sytuacji związanej z uchodźcami z Ukrainy, kategoria ta wciąż jest najwyżej oceniana przez agentów – subindeks dla kawalerek wynosi 63,5 pkt (spadek o 1,7 pkt), a dla większych mieszkań 62,7 pkt (spadek o 2,2 pkt).

W III kw. 2022 r. nastroje pogorszyły się we wszystkich badanych kategoriach nieruchomości, poza kawalerkami i większymi mieszkaniami na sprzedaż. Tam można mówić o unormowaniu, ponieważ za takie należy uznać wzrost subindeksów o zaledwie 0,8 i 0,5 pkt, porównując kwartał do kwartału. Wyniki badania pokazują też, że kawalerki sprzedają się znaczne lepiej niż większe mieszkania. Ta ostatnia kategoria – oceniona na 41,3 pkt – znajduje się wyraźnie poniżej progu optymizmu wynoszącego 50 na 100 pkt.

– Uwagę zwraca wyraźne pogorszenie nastrojów w kategorii działek (-4,5 pkt do poziomu 42,4 pkt). Inwestycja w grunty wciąż może być atrakcyjna w kontekście ochrony oszczędności przed inflacją, jednak widać, że popytowa hossa po pandemii się skończyła. Ma na to również wpływ zbliżający się sezon zimowy, kiedy popyt na grunty naturalnie maleje. Warto podkreślić też pogorszenie nastrojów w kategorii domów (-2,4 pkt do poziomu 38,2 pkt). Pierwszy raz w historii naszego badania, a więc od II kw. 2021 r., segment ten został oceniony najniżej. Dotychczas najgorsze nastroje panowały w segmencie lokali biurowych i usługowych, które wciąż nie mogą podnieść się po pandemii – dodaje Alicja Palińska z Nieruchomosci-online.pl.

Rynkowi najmu nie grozi spadek popytu

Autorzy badania tradycyjnie zapytali pośredników o prognozy cenowe na najbliższe miesiące. Jeśli chodzi o sprzedaż, agenci największe prawdopodobieństwo spadku cen ofertowych w IV kw. 2022 r. dostrzegają przy domach (59 proc. opinii) i większych mieszkaniach (58 proc. opinii). Ceny kawalerek i działek powinny ustabilizować się na aktualnym poziomie.

Pośrednicy są natomiast dość podzieleni w kwestii prognoz dla rozgrzanego rynku najmu. W przypadku kawalerek 50 proc. spodziewa się dalszych wzrostów stawek, a 38 proc. stabilizacji i tak już wysokich czynszów. Przy wynajmie większych mieszkań wyższe stawki prognozuje 46 proc. badanych, a stabilizację 40 proc. Ma to związek ze słabnącym, choć wciąż wysokim, popytem ze strony uchodźców z Ukrainy.

Zdaniem pośredników, popyt w IV kw. spadać może szczególnie na rynku domów i większych mieszkań. W przypadku domów mniejsze zainteresowanie przewiduje 55 proc. badanych, a w przypadku dużych mieszkań 49 proc. Spadek popytu nie grozi natomiast rynkowi najmu, co jest dobrą informacją dla inwestorów – tam we wzrost zainteresowania lub przynajmniej utrzymanie wysokiego popytu wierzy ponad 80 proc. agentów.

Najwięcej gotówki przy kawalerkach i działkach

Badanie przeprowadzone przez Nieruchomosci-online.pl i Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu potwierdziło też, że bardzo duża część transakcji odbywa się obecnie wyłącznie z udziałem gotówki. Wynika to z różnych czynników, m.in. zmian wysokości stóp procentowych, polityki kredytowej i depozytowej banków oraz rosnącej inflacji. Szczególnie duży odsetek transakcji przy udziale środków własnych ma miejsce w przypadku kawalerek oraz działek budowlanych – ponad połowa pośredników przyznała, że gotówka pojawia się w więcej niż 80 proc. prowadzonych przez nich transakcji.

Jak długo potrwa odbicie na EUR/USD?

Wczorajsze dane makro z Europy oraz USA należy zaliczyć do publikacji drugiego kalibru. Pomimo tego zmienność głównej pary walutowej była dość duża a kurs został wywindowany powyżej linii trendu spadkowego. Z technicznego punktu widzenia otrzymaliśmy sygnał większego odreagowania na parze EUR/USD.

Indeks Ifo wypadło nieco powyżej oczekiwań. Z kolei ceny nieruchomości w USA w sierpniu spadły nieco bardziej zauważalnie. Zaufanie amerykańskich konsumentów pogorszyło się bardziej niż zakładał rynek. Dane nie spowodowały oczywiście, że pojawił się zupełnie nowy obraz gospodarczy. Euro korzysta na ze względu na dość łagodne prognozy pogody, dobrze zaopatrzone magazyny gazu w Europie a także spadające ceny surowca energetycznego. Strefa euro oczywiście nie uniknie recesji, jednak jej forma może być łagodniejsza, niż jeszcze niedawno zakładano. W czwartek mamy decyzję EBC, która powinna być jastrzębia. To dodatkowo powoduje, że inwestorzy zaczynają się pozycjonować przed zmianą parametrów polityki monetarnej EBC.

Z drugiej strony rynek reaguje z dużą wrażliwością na wszelkie oznaki tego, że możemy być świadkami fundamentalnego odwrócenia. Dotyczy to ryzyka, że w przewidywalnej przyszłości Fed zmieni bieg i będzie mniej agresywnie podnosił stopy procentowe. Przede wszystkim dlatego, że już pojawiają się pierwsze sygnały osłabienia gospodarczego w USA. Po piątkowych doniesieniach Wall Street Journal oczekiwania rynkowe dotyczące ścieżki stóp procentowych w USA zostały zredukowane.

EUR/USD ma przed sobą kilka kolejnych barier technicznych. Parytet dziś nad ranem jest przełamywany. Kolejnym oporem jest poziom 1,0170 a następnie 1,0360.

Nie tylko kurs EUR/USD jest notowany w okolicach parytetu. Również EUR/CHF jest blisko tego poziomu. W tym przypadku zmniejszone ryzyko dotyczące dostaw energii w Europie będzie prawdopodobnie głównym czynnikiem napędzającym. Ostatnie ostrzeżenia SNB, że bank rozważy zakup walut w przypadku deprecjacji franka, prawdopodobnie w niewielkim stopniu będą hamować odbicie na EUR/CHF. Para walutowa zbliża się do oporu technicznego w okolicach 0,9970 – 1,00, ale teoretyczny zasięg formacji odwróconej głowy z ramionami sugeruje, że korekta techniczna może nabrać większych rozmiarów.

Wyższa zmienność może pojawić się dziś na dolarze kanadyjskim. BoC będzie decydować o poziomie stóp procentowych. Konsensus rynkowy zakłada wzrost o 75 punktów bazowych choć pojawiają się opinie, że instytucja zmniejszy tempo podwyżek (50 pb) ze względu na zagrożenie recesją. Dane inflacyjne w Kanadzie wskazują na utrzymującą się na wysokim poziomie presję cenową. CPI za wrzesień wypadł powyżej oczekiwań, choć zauważyć można lekkie spadki w porównaniu do poprzedniego odczytu. Widać, że niższe ceny ropy przyniosły pewną ulgę, jednak wskaźnik bazowy nadal wskazuje duże wartości. Rynek prawdopodobnie będzie uważnie obserwował decyzję w sprawie stóp, a także projekcje Banku Kanady w jego nowym raporcie na temat polityki pieniężnej, co może doprowadzić do ewentualnych korekt w zakresie oczekiwań dotyczących stóp. Jakikolwiek sygnał o spowolnieniu tempa dalszego zacieśniania monetarnego prawdopodobnie osłabi CAD-a.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Podatek dla funduszy PRS może spowodować wzrost cen mieszkań

Planowane przez rząd wprowadzenie podatku od hurtowego zakupu mieszkań może obniżyć atrakcyjność inwestycyjną tego segmentu rynku nieruchomości, a w dłuższej perspektywie doprowadzić do ponownego wzrostu cen mieszkań w Polsce, uważają prawnicy międzynarodowej kancelarii prawnej DLA Piper.

Jak wynika z ubiegłotygodniowych wypowiedzi przedstawicieli rządu, w Ministerstwie Rozwoju i Technologii trwają prace nad wprowadzeniem dodatkowych opłat dla funduszy inwestycyjnych hurtowo kupujących mieszkania od deweloperów. Rząd twierdzi, że popyt od inwestorów instytucjonalnych winduje ceny nieruchomości, uniemożliwiając ich zakup przez klientów indywidualnych.

Trafnie dostrzegając problem rosnących cen mieszkań i czynszów, rząd rozważa ryzykowne rozwiązanie, które w konsekwencji może doprowadzić do efektu odwrotnego niż zamierzony – mówi Michał Pietuszko, partner oraz szef zespołu nieruchomości w warszawskim biurze DLA Piper. – Wprowadzenie dodatkowej daniny publicznej zwiększy koszty transakcji, co w perspektywie czasu może doprowadzić do zmniejszenia atrakcyjności inwestycyjnej zakupu mieszkań w Polsce, a w konsekwencji do zmniejszenia ich podaży i wzrostu cen.

Z powodu gwałtownego spadku zainteresowania ze strony klientów indywidualnych zakupem mieszkań coraz więcej deweloperów kieruje swoją ofertę do nabywców instytucjonalnych działających w segmencie wynajmu PRS (Private Rented Sector). Malejący popyt ze strony klientów indywidualnych to efekt spadku ich zdolności kredytowej, do czego przyczynił się silny wzrost stóp procentowych i kosztów obsługi kredytów hipotecznych, jak również zaostrzenie polityki kredytowej przez banki w związku z rekomendacją Komisji Nadzoru Finansowego.

Rozważana przez rząd koncepcja zdaje się być skuteczna tylko w krótkim terminie. Teraz faktycznie może ograniczyć popyt funduszy i dostarczy budżetowi nowych środków. Natomiast w długim terminie nie sprawdzi się. Tymczasem najem instytucjonalny może odegrać istotną rolę w rozwiązywaniu problemu mieszkaniowego w Polsce, co należy rozpatrywać w kategorii szans a nie wyłącznie zagrożeń. Dobrym rozwiązaniem problemu wskazywanego przez rząd mogłoby być dalsze rozwijanie i zwiększenie atrakcyjności rozwiązań już wprowadzonych do polskiego systemu prawnego, takich jak chociażby w kierunku najmu instytucjonalnego z dojściem do własności – twierdzi Wojciech Sulimierski, associate w zespole nieruchomości w warszawskim biurze DLA Piper.

Jak wskazują prawnicy DLA Piper, rosnące zainteresowanie międzynarodowych funduszy polskim rynkiem mieszkaniowym to efekt stopniowego zrównywania się czynszów za wynajem w Polsce z czynszami w innych krajach zachodnioeuropejskich. Ponadto, w Polsce następuje też zmiana preferencji klientów, którzy na skutek większej mobilności nie dążą do posiadania nieruchomości na własność.

Rola ustawodawcy powinna polegać przede wszystkim na stwarzaniu szans rozwoju zarówno społecznego poprzez zaspokajanie bieżących potrzeb mieszkaniowych, jak również ekonomicznego poprzez dalsze przyciąganie kapitału zagranicznego, przy jednoczesnym ograniczaniu ryzyka uzależnienia dostępności mieszkań od często agresywnych postaw rynkowych – dodaje Wojciech Sulimierski. – Jeśli chodzi o rozwój rynku PRS, należy się cieszyć, że polski rynek mieszkaniowy ma szansę rozwijać się i zyskiwać nowe źródło finansowania w postaci funduszy zagranicznych. Mamy nadzieję, że plany rządu nie doprowadzą do zmniejszenia atrakcyjności nowych rozwiązań, które teraz wchodzą na polski rynek na większą skalę.

Firmy ugrzęzły w inwestycyjnym korku – powodem wysokie ceny i braki w magazynach

Wysoka cena produktów i usług to główna przeszkoda, która uniemożliwia dokonywanie zakupów firmowych. Uważa tak niemal 3/4 badanych firm z sektora MŚP. Ponadto 1/3 właścicieli firm uskarża się też na słabą dostępność asortymentu oraz długi czas realizacji zamówień – wynika z badania NFG „Zakupy firmowe”. Dla wielu przedsiębiorstw wstrzymanie inwestycji może oznaczać koniec działalności.

Wysokie ceny i braki w magazynach hamują apetyt zakupowy przedsiębiorców. Drożyzna towarów i usług jest jedną z głównych barier inwestycyjnych firm – uważa tak 73 proc. przedstawicieli sektora MŚP biorących udział w badaniu NFG „Zakupy firmowe”. Ale to nie jedyne utrudnienie. Wraz ze wzrostem cen zwiększa się też ryzyko projektowe, co dodatkowo wydłuża czas dostawy.

Na materiały, które dotąd można było nabyć w hurtowniach od ręki, obecnie trzeba czekać wiele miesięcy. Tak jest chociażby w branżach: budowlanej, motoryzacyjnej, technologicznej czy produkcyjnej. Ta niska dostępność towarów jest problemem dla 34 procent badanych przez nas przedsiębiorców, a niewiele mniej, bo 32 procent firm, skarży się na długi czas realizacji zamówień. Taka sytuacja skłania kupujących do weryfikacji planów kosztowych i wymusza elastyczne podejście do zakupów – wyjaśnia Emanuel Nowak, ekspert NFG.Firmy ugrzęzły w inwestycyjnym korku – powodem wysokie ceny i braki w magazynach

Impas inwestycyjny

I choć problem wysokich cen można częściowo rozwiązać, korzystając ze wsparcia finansowego w postaci np. kredytu czy leasingu, to raczej trudno coś poradzić na brak dostępności narzędzi, maszyn, surowców czy materiałów w hurtowniach i u dostawców. Tu kupujący albo decydują się na zamienniki, albo godzą na dłuższy czas oczekiwania. W ostatnich miesiącach, jak pokazuje badanie NFG, blisko co 3. przedsiębiorca szukał zamienników, a co 5. rezygnował z zaplanowanych zakupów lub odkładał je w czasie.

Natomiast o ile korzystanie z finansowania zewnętrznego jest zwykle powszechne w dużych firmach, o tyle w sektorze MŚP jest już rzadkością. W badaniu NFG tylko 29 proc. mikro i małych przedsiębiorców deklaruje, że skorzystało z kredytu, pożyczki czy leasingu celem nabycia produktów lub usług niezbędnych do prowadzenia działalności. Zdaniem ekspertów, powodów tego może być kilka.

Jeden z nich to brak wystarczającej zdolności kredytowej: wielu firmom banki po prostu odmówiły finansowania. Drugi powód to wzmożona ostrożność przedsiębiorców, którzy świadomie unikają zaciągania dodatkowych zobowiązań, kiedy sytuacja gospodarcza w kraju i na świecie jest niepewna, a rosnące stopy procentowe zwiększają koszty comiesięcznych rat. Takie przeciążenie budżetu mogłoby się dla nich skończyć utratą płynności finansowej, a w konsekwencji niewypłacalnością – tłumaczy Emanuel Nowak, ekspert NFG.

Warto wiedzieć, że wiele firm, w tym także tych najmniejszych, już straciło zdolność opłacania swoich zobowiązań. Takie firmy nie otrzymają pożyczki czy kredytu z banku.

W Krajowym Rejestrze Długów jest obecnie 260 tysięcy firm posiadających przeterminowane zobowiązania finansowe, z czego 60 procent to jednoosobowe działalności gospodarcze – zaznacza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG SA.

Raty trampoliną dla firm

To, że ostatnie miesiące nie sprzyjały długoterminowym decyzjom finansowym ani nowym inwestycjom, potwierdzają także dane rynkowe. Podmioty zrzeszone w Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) odnotowały spadek sprzedaży kredytów firmowych z 586,24 mln zł w I kw. 2022 r. do 470,01 mln zł w II kw. 2022 r. W głównej mierze spadek ten dotyczył kredytów inwestycyjnych. Z kolei Indeks ZAIR ilustrujący skalę zakupów dokonywanych przez firmy sektora MŚP, opierający się na wskazaniach dotyczących decyzji o inwestycjach i rezygnacji z nich, w III kwartale br. był jednym z najniższych od 2 lat i wynosił minus 68,36 pkt – wynika z danych Keralla Research.

Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie firmy miały rzucić się w wir zakupów. Choć są sektory, dla których przestój może oznaczać koniec działalności.

Co piąty przedsiębiorca z sektora MŚP w ogóle nie planuje zakupów firmowych w kolejnych sześciu miesiącach, a 12 procent jeszcze się waha (to głównie firmy transportowe). Jedynie 68 procent respondentów deklaruje, że ma w planach zakup produktów lub usług dla swojej firmy. To przede wszystkim dwie branże: budowlana i przemysłowa. Takie firmy nie mogą zupełnie wstrzymać inwestycji, bo to by oznaczało dla nich koniec działalności. W celu nabycia nowych narzędzi, surowców czy materiałów, będą częściej rozważać zakupy na raty, szukać tańszych zamienników i polować na okazje cenowe – prognozuje Emanuel Nowak, ekspert NFG.

Według danych NFG, od momentu pojawienia się na rynku Fakturatki (usługi ratalnej dla biznesu), przedsiębiorcy sfinansowali w ten sposób zakupy na łączną kwotę ponad 7 mln zł. Średnia wartość jednego zakupu to 8 tys. zł.

O badaniu:

Ogólnopolskie badanie „Zakupy firmowe” zostało przeprowadzone w sierpniu 2022 r. przez IMAS International na zlecenie firmy faktoringowej NFG na grupie 462 mikro i małych przedsiębiorstw, techniką mieszaną CAWI oraz CATI.

Fiskus robi coraz więcej kontroli podatkowych. Widać dwucyfrowe wzrosty i ponad 1,5 mld zł uszczupleń

Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, w pierwszej połowie br. liczba wszczętych kontroli podatkowych była o ponad 16% większa w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Ostatnio najwięcej takich działań rozpoczął IAS w Warszawie, a najmniej – IAS w Olsztynie. Od stycznia do czerwca br. pozytywnie zakończyło się 97,5% kontroli podatkowych. Rok wcześniej odnotowano wynik 96,6%. Natomiast uszczuplenia wyniosły ostatnio ponad 1,5 mld zł, a poprzednio – przeszło 1,4 mld zł. Zdaniem ekspertów, już teraz można postawić tezę, że nastąpi kolejny wzrost liczby wszczynanych kontroli. Głównie doprowadzą do tego zmiany w przepisach prawa podatkowego, które mogą budzić trudności w praktycznym stosowaniu.

Więcej kontroli

Według danych udostępnionych przez Ministerstwo Finansów, w pierwszej połowie br. wszczęto ponad 8486 kontroli podatkowych. To o 16,4% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich 7293. Jak zaznacza doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika, wzrost w 2022 roku mógł być spowodowany powrotem do normalnego trybu pracy urzędów skarbowych. Wcześniej część z nich pracowała zdalnie ze względu na pandemię.

– W ostatnich latach nastąpiły liczne zmiany w przepisach prawa. W związku z tym pojawiły się nowe trendy i kierunki w zakresie kontroli. Powyższe wpływa wprost na zwiększenie możliwości zakresu działań organów, co przekłada się także na większą liczbę kontroli – mówi prof. Adam Mariański, przewodniczący Komisji Podatkowej BCC i prezes Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych.

Z udostępnionych danych wynika, że w pierwszej połowie br. najwięcej kontroli zostało wszczętych przez IAS w Warszawie – 1613 (I poł. 2021 roku – 1088). Dalej są IAS-y we Wrocławiu – 1071 (801), w Krakowie – 939 (759), Katowicach – 766 (721), a także w Poznaniu – 604 (645). Na końcu listy widzimy Olsztyn –168 (222), Opole – 189 (188), jak również Kielce – 216 (204). Liczba wszczętych kontroli wzrosła rdr. w jedenastu z szesnastu IAS-ów, najmocniej w Warszawie, bo aż o 48,3%. Natomiast największy spadek odnotowano w Olsztynie – o 24,3%.

– Gradacja ilościowa wynika wprost z liczby podatników na danym obszarze, tj. im większa ich liczba, tym więcej kontroli jest wszczynanych. W dużych ośrodkach, takich jak Warszawa czy Łódź, mamy większą liczbę urzędników. To w oczywisty sposób zwiększa możliwości organów w zakresie wszczynanych i prowadzonych kontroli – zaznacza prof. Mariański.

Zakończone kontrole

Z danych przekazanych przez resort wynika też, że od stycznia do czerwca br. zostało zakończonych 7538 kontroli podatkowych, w tym pozytywnych było 7349 (97,5%). W statystykach z analogicznego okresu ubiegłego roku widzimy odpowiednio 6532 i 6312 (96,6%).

– Nie można wykluczyć szukania na siłę nieprawidłowego stosowania lub interpretowania przepisów. Należy też pamiętać o tym, że na podstawie ww. danych nie wiemy, ile wyników z tych pozytywnych kontroli było zaskarżonych do sądów i ile spraw udało się wygrać podatnikom – komentuje Natalia Stoch-Mika.

Według prof. Mariańskiego, z pewnością wzrost pozytywnych wyników jest efektem coraz dokładniejszych narzędzi służących do typowania podatników. Jednak tak wysokie wskaźniki potwierdzają ogólne założenie, iż organ rozpoczynając kontrolę, musi z zasady znaleźć jednak jakieś nieprawidłowości. Ekspert dodaje, że im więcej występuje zmian w przepisach, tym większe jest prawdopodobieństwo znalezienia błędów po stronie podatnika. To oczywiście jest dość niepojącym sygnałem.

– W gąszczu niejasnych przepisów podatkowych mogą pojawiać się błędne interpretacje lub pomyłki. Ale one nie powinny być podstawą do agresywnych działań fiskusa w celu ściągania z firm kolejnych danin. Oczywiście jeśli podatnicy celowo nie płacili podatków, to reakcje urzędów są jak najbardziej prawidłowe. Natomiast zdarzają się takie postępowania, w których podatek jest ustalany przez urzędników, pomimo braku podstaw do kwestionowania dokonanych przez podatników rozliczeń – dodaje doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika.

Uszczuplenia i prognoza

Według danych resortu, w pierwszym półroczu br. uszczuplenia wyniosły 1,508 mld zł. To o 4,5% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy mowa była o 1,443 mld zł. W tym roku największe uszczuplenia zostały stwierdzone przez IAS w Warszawie – 594 mln zł (39,4% ogółu). Dla porównania, w zestawieniu za okres od stycznia do czerwca 2021 roku widzimy 729 mln zł (50,5%).

– Zwiększenie liczby uszczupleń jest efektem wzrostu liczby kontroli, w tym tych zakończonych wynikiem pozytywnym. IAS w Warszawie jest właściwy dla największej liczby podatników, stąd zwykle powinien mieć największe ustalenia w zakresie uszczupleń. Zwiększenie ich obrazuje także większą aktywność organów w obszarze kontroli, szczególnie po ustaniu okresu izolacji całkowitej i pandemii – podkreśla prezes Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych.

Przedsiębiorcy powinni nastawić się na zwiększoną liczbę kontroli podatkowych, o czym przekonuje Natalia Stoch-Mika. Jak zaznacza ekspert, szeroko rozwinięte programy socjalne w Polsce, niedofinansowanie służby zdrowia, szkolnictwa i pandemia przyczyniły się do zwiększenia wydatków państwa. To z kolei powoduje, że obecne źródła finasowania mogą być niewystarczające.

– Z wyników prognoz z ubiegłych lat można konstatować, iż nastąpi kolejny wzrost liczby wszczynanych kontroli. Wynika to z faktu wielu zmian w przepisach prawa podatkowego, które mogą budzić trudności w praktycznym stosowaniu. Są bowiem liczne poprawki, a nie ma instrukcji czy wytycznych. To z kolei daje pole organom do nadinterpretacji przepisów, partykularnego podejścia do ich stosowania, a co za tym idzie – zwiększenia liczby kontroli zakończonych wynikiem pozytywnym – prof. Adam Mariański.

Upadły pomysły na „nową” opłatę planistyczną

Z dużej chmury mały deszcz – upadły pomysły na „nową” opłatę planistyczną i terminowe decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu (WZ).

Opłata planistyczna naliczana w wysokości 30 proc. wzrostu wartości nieruchomości, nawet wtedy gdy nie dochodzi do jej sprzedaży, ostatecznie zniknęła z projektu ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Ministerstwo rezygnuje też z pomysłu, aby decyzje o warunkach zabudowy posiadały termin ważności. Czyżby był to efekt zmasowanej krytyki i szeregu uwag zgłoszonych w ramach konsultacji publicznych?

W ramach zakończonego już etapu konsultacji projektu zmian ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym zgłoszono liczne uwagi, z których uwzględniono kilkanaście.

Z opublikowanych przez Rządowe Centrum Legislacji 19 września podsumowań wynika, że najważniejszymi w stosunku do pierwotnego projektu zmianami są: (i) wycofanie się ze zmian w sposobie naliczania i poboru opłaty planistycznej oraz (ii) rezygnacja z terminowych decyzji WZ.

Przypomnijmy: Ministerstwo proponowało aby opłata za wzrost wartości nieruchomości wynikający ze zmiany przeznaczenia planistycznego tej nieruchomości była należna od razu po dokonaniu takiej zmiany. Obecnie opłata ta staje się należna, dopiero gdy nieruchomość zostaje sprzedana w ciągu 5 lat od zmiany przeznaczenia planistycznego. Sprzedający grunt płaci zatem swojego rodzaju daninę od wzrostu wartości swojej nieruchomości, ale tylko w przypadku sprzedaży takiej nieruchomości.

„Ministerstwo podążyło ścieżką znaną polskim kibicom: „Miało być jak nigdy, a wyszło jak zawsze”. Nowy pomysł Ministerstwa skutkowałby tym, że właściciele lub użytkownicy wieczyści nieruchomości mogliby być zmuszeni do uiszczenia opłaty od teoretycznego wzrostu wartości ich nieruchomości. Teoretycznego, bo ocena wzrostu wartości nieruchomości, co do której nie było planów sprzedaży, obarczona byłaby dużym ryzykiem błędu. Propozycja była więc dość rewolucyjna. Środowisko inwestorów było skonsternowane tym pomysłem, a głos krytyczny zabrały min. Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych oraz Business Centre Club wskazując, że proponowany sposób naliczenia opłaty planistycznej spowodowałbymożliwość nałożenia na tysiące osób fizycznych i prawnych daniny publicznej z tytułu zmiany wartości nieruchomości, której te osoby nie zamierzały sprzedawać. Opłata potencjalnie uderzyłaby w całą rzeszę osób, których mogłoby nie stać na jej zapłacenie”, komentuje Marcin Żak, Senior Associate z zespołu Nieruchomości i Budownictwa warszawskiej kancelarii Wolf Theiss.

Co ciekawe, pomysłodawca nie ukrywał fiskalnego charakteru własnej propozycji. Jak wskazywano w uzasadnieniu, zmiana zasad naliczania opłaty planistycznej miała dawać „większe pole do uzyskiwania wpływów z tytułu wzrostu wartości nieruchomości, które będą mogły być przeznaczane na finansowanie kolejnych działań planistycznych i pokrywanie kosztów ich skutków, np. w postaci wyposażenia nowych terenów budowlanych w niezbędną infrastrukturę”.

Piotr Gajzlerski, Associate z zespołu Nieruchomości i Budownictwa warszawskiej kancelarii Wolf Theiss
Piotr Gajzlerski, Associate z zespołu Nieruchomości i Budownictwa warszawskiej kancelarii Wolf Theiss

„Skoro sama zmiana przeznaczenia nieruchomości powodowałaby konieczność zapłaty opłaty planistycznej, to gminom opłacałoby się szybciej i sprawniej uchwalać plany zagospodarowania, a efekt budżetowy akurat w sytuacji rosnących kosztów i inflacji wcale nie jest bez znaczenia. Obecnie wpływ opłaty planistycznej na budżety gmin jest marginalny, ponieważ relatywnie łatwo jest uniknąć obowiązku zapłaty renty planistycznej – nie płaci się jej, jeśli od momentu zmiany przeznaczenia nieruchomości a datą jej sprzedaży upłynęło 5 lat”, dodaje Piotr Gajzlerski, Associate z zespołu Nieruchomości i Budownictwa warszawskiej kancelarii Wolf Theiss.

Opłata planistyczna, zwana często rentą planistyczną, pozostaje więc w dawnym kształcie i powiązana pozostaje ze sprzedażą nieruchomości.

Projekt Ministerstwa zakładał też ograniczenie terminu obowiązywania decyzji o warunkach zabudowy do 5 lat od dnia, gdy decyzja stała się prawomocna.

„Ministerstwo uzasadniało intencję tym, że w obrocie prawnym funkcjonują decyzje o warunkach zabudowy, wydane kilka lub nawet kilkanaście lat temu. W międzyczasie drastycznie mogło zmienić się sąsiedztwo nieruchomości, których dotyczy taka stara decyzja. Realizacja wydanej wiele lat wcześniej decyzji mogłaby więc wywołać chaos i konflikty przestrzenne. Ponadto Ministerstwo uznało, że określenie terminu obowiązywania decyzji o warunkach zabudowy spowoduje zmniejszenie liczby wniosków o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, uzyskiwanych wyłącznie w celach spekulacyjnych”, tłumaczy motywację pomysłodawców Marcin Żak.

Z tego planu Ministerstwo również się wycofało. Decyzje WZ mają być nadal wydawane bezterminowo, co środowisko inwestorów przyjęło z dużą ulgą. Podczas konsultacji deweloperzy zwracali uwagę na fakt, że 5 lat to nieraz zbyt krótki okres, by przeprowadzić proces zaprojektowania i uzyskania wszelkich pozwoleń służących realizacji inwestycji.

Plan ogólny zostaje

Spośród planowanych zmian jedna z ważniejszych, która ostała się w projekcie nowelizacji, zakłada wprowadzenie, obowiązkowego dla całego obszaru gminy, planu ogólnego w miejsce studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.

Plan ogólny, w odróżnieniu od studium, ma być aktem prawa miejscowego, a jego postanowienia mają być wiążące przy ustalaniu planów miejscowych oraz przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy. W założeniu ma on mieć zwięzłą formę a niewielka liczba ustaleń ma umożliwić jego standaryzację, a co za tym idzie – prostsze ma być odczytywanie planów ogólnych przyjętych w poszczególnych gminach.

„Dążenie do uproszczenia i ustandaryzowania formy planów ogólnych należy ocenić jak najbardziej pozytywnie. Obecna, rozbudowana struktura studium, zróżnicowanie w zakresie stopnia szczegółowości oraz jego niewystarczająca rola przy konieczności uwzględnienia jego postanowień przy ustalaniu warunków zabudowy w formie decyzji, wymagała pilnej zmiany, na którą nadzieję daje właśnie plan ogólny”, uważa Piotr Gajzlerski.

Dla inwestorów niewątpliwą zaletą planów ogólnych ma być to, że organy architektoniczno–budowlane nie będą uprawnione, na podstawie ustaleń danego planu, do wniesienia sprzeciwu od zgłoszenia budowy lub wykonywania robót budowlanych oraz weryfikowania zgodności pomiędzy ustaleniami planu ogólnego a projektem zagospodarowania działki, lub terenu, oraz projektem architektoniczno–budowlanym.

„Wejście w życie planu ogólnego nie będzie, natomiast, powodowało utraty mocy obowiązujących dotychczas planów miejscowych, zaś studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin pozostaną w mocy po wejściu w życie ustawy, do czasu uchwalenia planu ogólnego, jednak nie dłużej niż do końca 2025 r. Przy czym, jeśli gmina nie uchwali planu ogólnego do 1 stycznia 2026 r., nie będzie miała możliwości wydawania nowych decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego lub o warunkach zabudowy aż do czasu uchwalenia tego planu.” – zwracają uwagę eksperci.

Quo vadis nowelizacjo?

Jednym z celów nowelizacji było „uwolnienie gruntów”. Temu zamysłowi służyć miały właśnie mechanizmy, które nie są już częścią projektu: nowa metoda obliczania opłaty planistycznej oraz ograniczone czasem decyzje o warunkach zabudowy. Czy w związku z tym projekt zmiany ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym ma jeszcze sens?

„Ministerstwo próbowało zwiększyć podaż gruntów pod budowę, stosując dość proste, by nie rzec mało wyszukane, środki. Usunięte z projektu pomysły mogłyby wymuszać sprzedaż gruntu (nowa opłata planistyczna) albo dopingować do jego szybszego zagospodarowania (terminowe decyzje o warunkach zabudowy). Oba pomysły upadły, ale sam projekt ustawy, w obecnym brzmieniu, może napawać ostrożnym optymizmem. W nowelizacji pozostają rozwiązania, które w założeniu mają ambitny cel ustandaryzowania i uproszczenia procedur planistycznych. Naszym zdaniem projekt ulegnie jeszcze zmianom, więc na ocenę skuteczności rozwiązań w praktyce przyjdzie nam chwilę poczekać.” – konkluduje Marcin Żak.

Kontynuacja spadków – sprzedaż kredytów w Polsce w 3 kw. 2022 r.

We wrześniu 2022 r., w porównaniu do września 2021 r., banki i SKOK-i udzieliły więcej tylko kredytów ratalnych (+30,8%). Spadek w ujęciu liczbowym odnotowały natomiast kredyty mieszkaniowe (-70,6%), kredyty gotówkowe (-7,5%) i limity na kartach kredytowych (-6,5%). W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały niższą wartość we wszystkich produktach kredytowych. Najbardziej spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych (-71,3%). Wartość kredytów gotówkowych zmalała o (-8,2%), ratalnych o (-4,9%), a kwota przyznanych limitów na kartach kredytowych o (-8,6%).

W pierwszych trzech kwartałach 2022 r. w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku ujemne dynamiki zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym odnotowały kredyty mieszkaniowe (-44,7%, -40,8%) oraz karty kredytowe (-26,5%, -13,6%). Natomiast dodatnie dynamiki liczby i wartości zanotowano tylko w przypadku kredytów ratalnych (+29,4%, +2,0%). O (-0,3%) udzielono mniej kredytów gotówkowych na kwotę niższą o (-2,2%) niż w okresie styczeń – wrzesień zeszłego roku.

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie wnioski oraz formułując stosowne opinie, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, wrześniowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym wrześniu 2022 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych we wrześniu 2022 r. jest efektem wniosków składanych głównie w sierpniu 2022 r.

Po drugie, z uwagi na ich konstrukcję, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w odczytach Indeksów Jakości dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty, ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

We wrześniu 2022 r. kontynuacja niewielkich spadków w kredytach gotówkowych

Wrześniowe dynamiki zarówno liczby, jak i wartości udzielonych kredytów gotówkowych r/r trzeba ocenić negatywnie, natomiast w całym okresie 3 kwartałów sprzedaż była zbliżona do zeszłorocznej.

W trzech kwartałach br. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku kredyty gotówkowe odnotowały dodatnie dynamiki liczbowe i wartościowe jedynie w dwóch skrajnych przedziałach kwotowych: do 5 tys. zł oraz pow. 50 tys. (+10,7% L) i (+6,4% W) oraz (+1,7% L) i (+3,5% W).

Średnia wartość zaciągniętego we wrześniu 2022 r. kredytu gotówkowego to 20 780 zł – jest to spadek o 0,7% w stosunku do września 2021 r.

– Rynek kredytów gotówkowych po trzech kwartałach br. rośnie w skrajnych przedziałach. W przeciwieństwie do zeszłego roku, gdy najwyższa dynamika wzrostów dotyczyła kredytów wysokokwotowych pow. 50 tys. zł, to obecnie najwyższa dynamika występuje w kredytach niskokwotowych. Kredyty do 5 tys. odpowiadają za 4,2% wartości sprzedaży i 35% liczby udzielonych w okresie styczeń – wrzesień 2022 r. kredytów gotówkowych. Stąd dynamika w całym segmencie kredytów gotówkowych w ujęciu liczbowym jest zbliżona do zeszłorocznej, a w wartościowym już bardziej uwidoczniło się wyhamowanie akcji kredytowej – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Dziewięć miesięcy na rynku kredytów gotówkowych należy uznać za w miarę pozytywne uwzględniając pogorszenie nastrojów i serię podwyżek stóp procentowych, które spowodowały, że stopy procentowe wróciły do poziomu sprzed 20 lat. Liczba udzielonych kredytów gotówkowych jest praktycznie na zeszłorocznym poziomie. Natomiast w ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów gotówkowych na niższą wartość, pomimo wysokiej inflacji, co oznacza duże spadki w ujęciu realnym. Jednak sytuacja nie jest do końca tak różowa, bowiem już od kilku miesięcy widzimy spadki liczby udzielanych kredytów gotówkowych. Dobrze widać to na wrześniowych danych o sprzedaży, w których ujemne dynamiki wystąpiły zarówno w ujęciu r/r, jak i m/m. W kolejnych miesiącach zjawisko to w mojej opinii będzie się dalej nasilać, co spowoduje, że cały rok 2022 zamkniemy na poziomach niższych niż rok 2021 – puentuje prof. Rogowski.

Kredyty ratalne we wrześniu: liczbowo na dużym plusie, wartościowo na kilkuprocentowym minusie

We wrześniu 2022 r. wystąpił duży skok liczby udzielonych kredytów ratalnych (+30,8%) i jednocześnie kilkuprocentowy spadek wartości (-4,9%). Jednak po dziewięciu miesiącach tego roku ten produkt kredytowy jest lepszy w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku – liczbowo o (+29,4%) oraz wartościowo o (+2,0%).

Średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego we wrześniu 2022 r. to 3 245 zł i jest ona niższa niż we wrześniu rok temu o 27,3%.

– Kredyty ratalne są jedynym produktem kredytowym, który okres trzech kwartałów br. kończy na plusie. Najwyższy wzrost dotyczył kredytów ratalnych na wartość do 1 tys. zł (+69,7%), których jednocześnie udzielono najwięcej, bo aż (+109,3%). W dużej części to efekt nabywania portfela pożyczek BNPL przez jeden z banków. A segment pożyczek BNPL bardzo dynamicznie rośnie. Co ciekawe, ujemne odczyty odnotowały kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (-11,3% L oraz -12,1% W). Może to wynikać ze zmniejszenia możliwości zakupowych (spadku zdolności kredytowej), a także braku możliwości zakupu droższych rzeczy np. samochodów z uwagi na ograniczenie podaży tych towarów. Należy również zauważyć, że nadal dostępne są oferty zakupu na raty przy zerowej stawce RRSO, głównie artykułów RTVAGD, co przy tak wysokiej inflacji czyni zakupy na raty jeszcze bardziej atrakcyjnymi dla nabywców. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że podobnie jak w pierwszym roku pandemii, to segment kredytów ratalnych ma szansę jako jedyny zakończyć ten rok na plusie – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Jakość kredytów konsumpcyjnych – lekkie pogorszenie we wrześniu

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na bardzo niskim, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – wrześniowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,5%. Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Wrześniowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 4,79%.

– W porównaniu do września 2021 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 0,62 pkt proc. Niepokoi również fakt, że w porównaniu do wartości Indeksu miesiąc, kwartał, pół roku czy dziewięć miesięcy temu, również mamy jego pogorszenie (wzrosty), co wskazuje na co prawda niewielkie, ale jednak systematyczne pogarszanie się jakości tych kredytów. Na uwagę zasługuje również nadal bardzo niski odczyt Indeksu dla kredytów ratalnych. Co prawda, w okresie 12-miesięcznym wartość Indeksu pogorszyła się (wrosła) o 0,32 p.p. pogorszyła się również jeżeli porównamy wartość Indeksu w ujęciu miesięcznym, kwartalnym, półrocznym czy dziewięciomiesięcznym, to i tak wartość Indeksu jest na nadal bezpiecznym poziomie.

– Pomimo, że oba Indeksy pogorszają się w ujęciu 1-, 3-, 6-, 9-, oraz 12 -miesięcznym, to poziom wzrostów nie jest na razie na tyle wysoki, aby budzić istotne obawy co do jakości portfela kredytów gotówkowych i ratalnych. Jednak z uwagi na wzrost ryzyka wynikającego z uwarunkowań globalnych czy sytuacji makroekonomicznej w Polsce, w kolejnych miesiącach należy jeszcze baczniej obserwować zachowanie się Indeksów jakości kredytów ratalnych i gotówkowych, a przede wszystkim należy analizować czy nie ma dynamicznych wzrostów wartości Indeksów, co świadczyłoby o szybkim pogarszaniu się jakości tych kredytów – wyjaśnia główny analityk BIK.

Kontynuacja ogromnych spadków liczby i wartości udzielonych kredytów mieszkaniowych

We wrześniu br. w porównaniu z wrześniem 2021 r., rynek kredytów mieszkaniowych odnotował ogromny spadek liczby (-70,6%) i wartości (-71,3%) udzielonych kredytów. Średnia wartość przyznanego kredytu mieszkaniowego we wrześniu 2022 r. wyniosła 324,87 tys. zł i była niższa w ujęciu rocznym o (-2,4%).

Analizując sytuację w poszczególnych przedziałach kwotowych, określających wartość udzielanego kredytu mieszkaniowego, w okresie styczeń – wrzesień 2022 r. widać pewne zróżnicowanie. Najniższe spadki sprzedaży kredytów mieszkaniowych dotyczyły kredytów z przedziału powyżej 500 tys. zł, w ujęciu liczbowym (-29,6%) i w wartościowym (-27,6%), a najwyższe – w kredytach do 150 tys. zł odpowiednio (-51,8%) oraz (-50,4%).

– Dla kredytów mieszkaniowych wrzesień, podobnie jak poprzednie miesiące, był katastrofalny. Banki udzieliły tylko 7,3 tys. kredytów, co jest wynikiem najniższym od ponad 12 lat, czyli od stycznia 2010 r. W porównaniu do sierpnia br. spadek wyniósł -5,4%. W ujęciu wartościowym banki udzieliły we wrześniu kredytów mieszkaniowych na wartość 2,385 mld zł – to 71,3% mniej niż przed rokiem. Mamy więc apokalipsę na rynku kredytów mieszkaniowych. Rynek pozbawiony sterydów w postaci ultra niskich stóp procentowych i możliwości wydłużania okresu kredytowania powyżej 25 lat (wymóg do liczenia zdolności kredytowej), spada w przepaść, a dno prawdopodobnie nie jest jeszcze widoczne – ocenia prof. Waldemar Rogowski.

– To co może stanowić pewne światełko w tunelu na rynku hipotek, to powolna odbudowa zdolności kredytowej, którą widzimy od kilku miesięcy. Powodem są rosnące wynagrodzenia i tylko niewielka podwyżka stóp procentowych w ostatnich miesiącach – dodaje.

– Scenariusz optymistyczny dla rynku kredytów mieszkaniowych wymagałby łącznego wystąpienia trzech czynników: spadku cen nieruchomości, wzrostu wynagrodzeń i braku dalszych podwyżek stóp procentowych. W scenariuszu pesymistycznym natomiast, gdy ceny nieruchomości utrzymają się, wynagrodzenia nie wzrosną, a stopy procentowe pójdą w górę, wówczas rynek kredytów mieszkaniowych jeszcze bardziej pogłębi spadki. Są to jednak już raczej scenariusze na kolejny rok. Wartość akcji kredytowej z pierwszych trzech kwartałów 2022 r. poniżej 40 mld zł jest najgorszym wynikiem od 2017 r. Nie przewiduję raczej zmiany trendu w ostatnim kwartale tego roku – stwierdza prof. Rogowski.

Do 16 października 2022 r. banki zaraportowały do bazy BIK ponad 1 mln rachunków kredytów mieszkaniowych objętych wakacjami kredytowymi o wartości 258,1 mld zł.
O ustawowe zawieszenie spłat kredytów hipotecznych zawnioskowały w większości osoby młode, w wieku 25-34 lat (65,9 proc.), najczęściej z województw mazowieckiego (57,5 proc.) i dolnośląskiego (55,2 proc.) oraz z miast powyżej 500 tys. mieszkańców (62,4 proc.).

Kredytobiorcy, którzy dotychczas zawiesili spłaty kredytów mieszkaniowych mają także inne zobowiązania. Spłacają oni kredyty gotówkowe, ratalne, limity na kartach kredytowych, pożyczki pozabankowe oraz inne kredyty mieszkaniowe, nieobjęte „wakacjami”. Łącznie są zadłużeni na kwotę 306,4 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych we wrześniu 2022 r. wyniósł 0,99%. W ostatnich 12 miesiącach (od września 2021 r. do września 2022 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,43 p.p.).

– Jak już sygnalizowałem w komentarzach do wcześniejszych Newsletterów czynnikiem, który może niekorzystnie wpłynąć na jakość portfela kredytów mieszkaniowych, są podwyżki stóp procentowych, ponieważ prawie cały portfel złotowych kredytów mieszkaniowych to kredyty na zmienną stopę. Wartość Indeksu Jakości kredytów mieszkaniowych rzeczywiście pogorszyła się (wzrost wartości Indeksu) w ujęciu 1, 3, 6 i 12 miesięcznym, co pokazuje pogorszenie jakości portfela. Obecny odczyt jest najwyższy od 2017 r. W kolejnych kwartałach istnieje ryzyko pogarszania jakości portfela tym bardziej, że niekorzystny trend zaczął się już w maju i nabiera tempa – ostrzega prof. Rogowski.

Karty kredytowe – kontynuacja spadków

We wrześniu 2022 r. banki wydały 47,8 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 375 mln zł.

– We wrześniu 2022 r. ujemna dynamika sprzedaży kart kredytowych wyniosła (-6,5%) w ujęciu liczbowym oraz (-8,6%) w ujęciu wartościowym. Również w okresie trzech kwartałów spadła liczba (-26,5%) wydanych kart w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku i to we wszystkich przedziałach kwotowych. Spadki dotyczą również wartości (-13,6%). Należy pamiętać, że limity kartowe są po kredytach gotówkowych drugim najbardziej ryzykownym produktem kredytowym. Wartość Indeksu Jakości we wrześniu wyniosła 3,91%. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się (wzrosła) o (+0,96) – mówi prof. Rogowski z BIK.

Dla EBC to jeszcze nie czas na wciskanie hamulca

Kolejna podwyżka stóp procentowych o 75 pb. ze strony Europejskiego Banku Centralnego jest niemal pewna. Jakikolwiek mniejszy ruch byłby ogromnym rozczarowaniem dla rynków. Jesteśmy przekonani, że o reakcji euro zdecyduje retoryka banku w kontekście tempa dalszych podwyżek, zwłaszcza przewidywanej ostatecznej wysokości stopy procentowej.

EBC nadrabia dystans względem niemal wszystkich pozostałych banków centralnych G10. Na wrześniowym posiedzeniu w końcu przyspieszył cykl zacieśniania, podnosząc trzy podstawowe stopy procentowe o 75 pb., po podwyżce o 50 pb. w lipcu. Decyzja Rady Prezesów była jednogłośna, komunikaty banku były jednak mniej jednoznaczne. Projekcja inflacji banku na 2022 r. została zrewidowana znacznie w górę, co nie było zaskoczeniem, a prezeska Christine Lagarde stwierdziła, że inflacja pozostaje „zdecydowanie zbyt wysoka”. Wskazała również, że bank planuje dalsze podnoszenie stóp procentowych „na następnych kilku posiedzeniach” i nadchodzące decyzje dotyczące jego polityki będą w dalszym ciągu zależeć od publikowanych danych.

Rynki finansowe były rozczarowane wypowiedziami prezeski Christine Lagarde dotyczącymi wrześniowej podwyżki o 75 pb., ponieważ zasugerowała, że mogła ona być jednorazowa. Bliskie EBC źródła szybko jednak skorygowały tę wiadomość. Uważamy, że wydarzenia w międzyczasie sprawiły, że kolejna podwyżka o 75 pb. na posiedzeniu w tym tygodniu jest niemal pewna.

Rada Prezesów może wydłużyć cykl podwyżek

Od zebrania we wrześniu sytuacja gospodarcza zasadniczo podążała zgodnie z wcześniejszym trendem. Inflacja w strefie euro osiągnęła nowy rekord, nastroje konsumentów jeszcze się pogorszyły, a wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej spadły i znajdują się poniżej kluczowej granicy 50 pkt, wskazując na kurczenie się kluczowych sektorów. Niepewność dotycząca europejskiego kryzysu energetycznego stanowi ryzyko dla wzrostu, uważamy jednak, że decydenci skoncentrują się nie na tym, a na obniżeniu inflacji.

Od jakiegoś czasu powtarzamy, że Rada Prezesów być może będzie musiała podnosić stopy w 2023 r. dłużej, niż spodziewa się rynek. Obecnie wydaje się, że wśród decydentów panuje ogólny pogląd, że ostateczna stopa depozytowa wyniesie mniej więcej 2%, co naszym zdaniem jest zdecydowanie zbyt niską wartością. Wszelkie oznaki, że stopy procentowe będą w 2023 r. podnoszone dłużej i bardziej agresywnie, niż oczekuje rynek, wywołałyby znaczne umocnienie euro w relacji do głównych walut. Wzrost kursu EUR/USD oddziaływałby też w kierunku spadku USD/PLN.

Wykres 1: Inflacja w strefie euro (2013 – 2022)

Inflacja w strefie euro (2013 – 2022)
Źródło: Refinitiv Datastream Data: 24.10.2022

Czy EBC poda szczegóły programu redukcji sumy bilansowej (QT)?

Wszelkie informacje dotyczące daty rozpoczęcia zacieśniania ilościowego (quantitative tightening, QT), czyli procesu redukcji ogromnych zasobów obligacji skarbowych i korporacyjnych banku, również mogą wpłynąć w czwartek na euro. W ostatnich komunikatach Lagarde powiedziała, że decydenci rozpoczęli już dyskusję na temat QT i prawdopodobnie pojawi się ponownie na posiedzeniu w październiku.

Uważamy jednak, że jest wciąż zbyt wcześnie, byśmy poznali dokładną datę rozpoczęcia tego procesu. EBC zapowiedział już, że nie stanie się to przed osiągnięciem przez stopy procentowe neutralnego poziomu, co biorąc pod uwagę perspektywy inflacyjne, zajmie pewnie jeszcze sporo czasu. Przedwczesne ogłoszenie zacieśniania ilościowego przez Wielką Brytanię i ogólna niepewność na globalnych rynkach finansowych mogą wzbudzać dodatkową ostrożność. Poza tym możliwe, że dostaniemy informacje o zmianach dotyczących TLTRO, czyli ukierunkowanych dłuższych operacji refinansujących banku (za ich pomocą bankom udzielane są kredyty na dłuższe terminy na korzystnych warunkach), choć to raczej nie będzie szczególnie istotne dla rynku walutowego.

Możliwe jastrzębie zobowiązanie EBC do obniżenia inflacji

W tym tygodniu nie poznamy nowych projekcji makroekonomicznych EBC, więc reakcja rynków może być mniejsza niż po wcześniejszych zebraniach. Komentarze banku dotyczące stanu gospodarki bloku, w szczególności w świetle niepewności dotyczącej europejskiego kryzysu energetycznego, mogą jednak wpływać na oczekiwania rynkowe.

Jeśli Rada Prezesów wskaże, że wzrost gospodarczy może być niższy niż we wrześniowych projekcjach (co naszym zdaniem jest prawdopodobne) i zasugeruje, że nadchodząca recesja może wpłynąć na cykl zacieśniania, euro znalazłoby się pod presją. Jednocześnie silne zobowiązanie do obniżenia inflacji bez względu na koszty byłoby postrzegane jako jednoznacznie jastrzębie i wsparłoby euro względem głównych walut. Drugi spośród tych scenariuszy jest naszym zdaniem bardziej prawdopodobny.

Istnieje pole do umocnienia euro

W przeciwieństwie do wielu innych podobnych banków centralnych, w tym Banku Anglii, EBC jastrzębio zaskakiwał na większości z ostatnich posiedzeń. Uważamy, że poprzeczka dla kolejnego takiego zaskoczenia w tym tygodniu może być zawieszona nieco wyżej – wydaje się, że członkowie komitetu tym razem lepiej pokierowali wycenami rynkowymi. Jak wspomnieliśmy, nadal jednak kwestionujemy rynkowe szacunki dotyczące tempa podwyżek stóp, jakie będzie konieczne w strefie euro w przyszłym roku. Naszym zdaniem tworzy to przestrzeń dla silniejszej waluty w średnim terminie, nawet jeśli EBC nie wyśle takiego sygnału na czwartkowym posiedzeniu.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek o godz. 14:15, a konferencja prasowa rozpocznie się o 14:45.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

92 proc. internautów przynajmniej raz w miesiącu uruchomiło aplikację z kategorii „zakupy online”

Zgodnie z najnowszym raportem „E-commerce w Polsce” przygotowanym przez firmę Gemius, 77 proc. użytkowników internetu kupuje w sieci. Najwięcej z nich – aż 75 proc. korzysta ze smartfonów, które w ostatnim czasie stały się najpopularniejszymi narzędziami w procesie zakupów online. Przeniesienie dużej części handlu do świata wirtualnego nie tylko poprawiło jakość doświadczeń konsumentów, ale także pozytywnie wpłynęło na rozpoznawalność brandów. Skorzystały na tym szczególnie te firmy, które w ostatnim czasie zainwestowały w nową odsłonę swoich aplikacji mobilnych – nie tylko odświeżając ich wygląd, ale także poprawiając interfejs czy użyteczność, przy jednoczesnym zachowaniu charakteru brandu. Wśród nich można wymienić chociażby Hebe czy Super-Pharm, które w tegorocznym zestawieniu awansowały w zakresie spontanicznej znajomości ich marki. Obie sieci zdecydowały się w ostatnim czasie na stworzenie zupełnie nowych aplikacji mobilnych, których zadaniem jest budowanie lojalności klientów i dawanie im zupełnie nowych doświadczeń.

Dlaczego warto być mobile-friendly?

Rynek e-commerce w Polsce dynamicznie przyspieszył. Według danych uwzględnionych w najnowszym raporcie firmy Gemius już blisko 80 proc. respondentów deklaruje kupowanie poprzez e-platformy. Powszechne zainteresowanie zakupami online przekłada się na sukcesywny wzrost rynku e-handlu w Polsce – od rozwoju kolejnych sposobów dotarcia do klientów po jeszcze lepsze wykorzystywanie udostępnionych przez nich danych. Dogłębna analiza rynku pokazuje, że dodanie nowych kanałów sprzedaży do strategii rozwoju e-commerce jest jednym z najskuteczniejszych sposobów, w jaki firmy mogą przenieść swój biznes na wyższy poziom. Aby utrzymać konsumenta w czasach wysokiej konkurencji, konieczne jest więc szybkie reagowanie na zmiany. A te zachodzą dość dynamicznie, co uwidoczniła tegoroczna, dziesiąta już edycja raportu “E-commerce w Polsce”.

Jak podkreślają jego twórcy po raz pierwszy w jego historii odnotowano przewagę smartfona nad laptopem. To właśnie za pomocą telefonu 75 proc. internautów przechodzi przez cały proces e-zakupów i niewiele wskazuje na to, aby ten trend miał się odwrócić. Warto dodać, że zgodnie z przeprowadzoną analizą czasu, jaki użytkownicy spędzają na przeglądaniu stron i aplikacji z kategorii „zakupy online” najwięcej, bo aż 46 proc. przypada na rozwiązania mobilne. Główną przyczyną tego zjawiska jest nieograniczona dostępność do smartfonów oraz wygoda ich użytkowania.

Komplementarność interakcji z klientem

Wymagania konsumentów są dzisiaj znacznie wyższe niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Polacy chcą kupować w wygodny i szybki sposób. Jak pokazują dane ze wspomnianego raportu aż 75 proc. internautów wybiera sklepy online ze względu na dostępność oferty przez całą dobę. Niewiele mniej, bo 74 proc. użytkowników świata wirtualnego do korzystania z tego typu rozwiązań przekonała możliwość robienia zakupów z dowolnego miejsca. Smartfon jest szczególnie często wykorzystywany do zakupów online przez osoby do 24 r. ż. Co ciekawe, młodsi użytkownicy są gotowi zrezygnować z oferty danego e-sklepu, w sytuacji, gdy marka nie zaproponuje im tego kanału. Stanowi on dla nich ważny element holistycznego doświadczenia digitalowego.

Jednak to nie wszystko! Zmiany nawyków zakupowych klientów i dostępność coraz większej liczby marek w cyfrowej przestrzeni sprawiły, że budowa lojalności wśród konsumentów to aktualnie jedno z kluczowych wyzwań każdego gracza z sektora e-commerce.

Obecnie, aplikacje zakupowe to jedne z najszybciej rozwijających się sposobów lojalizowania klientów branży handlowej. Ich niepodważalnym atutem w stosunku do innych form skupiania społeczności danej marki jest komplementarność interakcji z użytkownikami, a także dwustronna i osadzona w jednym miejscu komunikacja. Za sprawą wykorzystywania narzędzi mobilnych, tego typu programy stały się interaktywnym doświadczeniem, angażującym klientów, dzięki możliwości uzyskania natychmiastowych benefitów.

Kolejną wartością dodaną takich aplikacji jest możliwa za ich pomocą personalizacja. Dzięki powszechnemu wykorzystywaniu ciasteczek, rozpoznają one użytkowników, i na podstawie wcześniejszych decyzji zakupowych oraz odwiedzanych przez nich witryn, dopasowują odpowiednie komunikaty i prezentowane treści. Dobrze funkcjonujące programy mogą zwiększyć częstotliwość zakupów oraz wielkości koszyków konsumentów, co przekłada się na wzrost przychodów przedsiębiorstw.

Więcej dla firm

Najnowszy raport firmy Gemius uwidocznił także, że na posiadaniu aplikacji mobilnej zyskują nie tylko konsumenci, ale również te marki, które decydują się na ich wdrożenie. Firmy, które postawiły w swojej strategii na rozwój omnichannel, mają bowiem świadomość, że sprawnie funkcjonujący kanał mobilny może zwiększyć ich przychody nawet o kilka procent rocznie.

Warto w tym miejscu przywołać przykład Hebe i Super-Pharm, czyli firm, które zanotowały awans w tegorocznym zestawieniu. Spośród 80 proc. wszystkich uczestników najnowszego badania blisko 30 proc. z nich spontanicznie wskazało Hebe jako najbardziej rozpoznawalny sklep z kategorii e-perfumerii lub drogerii, zajmując tym samym drugie miejsce wśród liderów w swojej kategorii. Z kolei Super-Pharm uplasował się na trzeciej pozycji w obszarze aptek internetowych. Dlaczego te marki odnotowały taki wzrost?

W obu przypadkach Future Mind przygotował dla sieci zupełnie nowe aplikacje mobilne. Budowa aplikacji od podstaw pozwoliła na dokładne przeanalizowanie potrzeb i zachowań klientów oraz na uwzględnienie nowych nawyków. Dzięki temu marki zyskały zupełnie nowe narzędzia budowania relacji z klientami, szybkiego odpowiadania na ich potrzeby i dopasowywania się elastycznie do oczekiwań. Ta zmiana bardzo szybko przyniosła efekty, nie tylko w sferze budowy świadomości marki, ale także realnie wsparła codzienną interakcję z użytkownikami.

Wyniki wspomnianego badania jednoznacznie wskazują, jak istotne jest spersonalizowane, a tym samym wielokanałowe dotarcie do klientów.

Czy polskie firmy są gotowe na pakiet Fit for 55? Raport DB Energy

Wymóg dostosowania się do pakietu Fit for 55 sprawia, że przedsiębiorcy muszą zaktualizować swoje długoterminowe strategie biznesowe i choć polskie firmy mają świadomość nałożonego zobowiązania do redukcji emisji CO2, większość wyraża obawy o ich wdrożenie w tak krótkim czasie. Do głównych przeszkód w realizacji w/w założeń zaliczają brak odpowiedniej wiedzy i kompetencji (95% ankietowanych), a także środków finansowych (48,6%) – wynika z raportu „Zeroemisyjność w przemyśle” przygotowanego przez DB Energy.

DB Energy opublikowało raport „Zeroemisyjność w przemyśle”, którego celem jest znalezienie odpowiedzi nt. aktualnej sytuacji polskich przedsiębiorstw w zakresie świadomości dostępnych strategii zeroemisyjnych oraz gotowości na ich wdrożenie.

Publikacja raportu jest odpowiedzią na wdrożony przez Komisję Europejską pakiet Fit for 55, który nakłada m.in. na Polskę zobowiązanie do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych netto o 55% względem 1990 roku. – Transformacja, jaka czeka Polskę, ma być przeprowadzona w niespełna 8 lat, czyli do 2030 roku. To ogromne wyzwanie, biorąc pod uwagę aktualną sytuację geopolityczną, która przekłada się na dużą niepewność w obrębie rynku energetycznego – tłumaczy Krzysztof Piontek, prezes zarządu DB Energy. Jak dodaje: – Jako firma wdrażająca strategie zeroemisyjne i rozwiązania z zakresu efektywności energetycznej, na co dzień wspieramy przedsiębiorstwa edukując, motywując i rozwijając świadomość w zakresie działań i dążeń do neutralności klimatycznej. Przygotowana przez nas publikacja ma być podstawą do dyskusji o tym, jak najlepiej przygotować się transformacji energetycznej w obliczu aktualnej sytuacji na rynku.

Jak wynika z publikacji, dla większości ankietowanych największą przeszkodą we wdrożeniu strategii zeroemisyjnej jest brak możliwości sfinansowania inwestycji. Co czwarta firma przyznała też, że utrudnieniem jest brak wystarczającej wiedzy o możliwościach i sposobach osiągnięcia zeroemisyjności. – Jedną z częstszych obaw powstrzymujących przed wdrożeniem działań mających na celu poprawę efektywności

energetycznej jest brak odpowiednich środków. Tymczasem finansowanie inwestycji energooszczędnych w dostępnym na rynku modelu ESCO pozwala przenieść całość nakładów finansowych oraz większość ryzyk technicznych na generalnego wykonawcę. Po zakończeniu klient od razu uzyskuje część oszczędności, jakie wygeneruje inwestycja. Rozwiązanie to pozwala zmniejszyć emisje, w tym CO2, bez ponoszenia nakładów finansowych, a co za tym idzie, zapoczątkowana inwestycja nie pogarsza wskaźników płynności i nie zwiększa ryzyka kredytowego firmy – dodaje Dominik Brach, wiceprezes DB Energy.

Jak twierdzą eksperci, aktualna sytuacja na rynku energii może sprzyjać wdrożeniu celów określonych w pakiecie. – Jeszcze kilka miesięcy temu z optymizmem odnosiliśmy się do wymogów zawartych w pakiecie Fit for 55. Dziś dużo trudniej wyobrazić sobie konsekwencje związane z dostosowaniem się do tych regulacji. Biorąc jednak pod uwagę sytuację na rynku energii i aktualne koszty paliw, to cele określone w pakiecie Fit for 55 mogą okazać się łatwiejsze do osiągnięcia. Czynnik ekonomiczny wymusza bowiem wprowadzanie rozwiązań służących poprawie efektywności energetycznej, a to z kolei szansa na zmniejszenie skali źródeł potrzebnych do transformacji. Warto podkreślić, że pakiet Fit for 55 będzie wymagał wprowadzenia znaczących zmian. Główne cele nadchodzącej transformacji energetycznej zapewne przesuną się w stronę bezpieczeństwa energetycznego. Niemniej już dziś możemy redukować ryzyka, obniżając emisje i korzystając z nowych technologii, które wykorzystywane są na potrzeby zwiększenia efektywności energetycznej – komentuje Piotr Danielski, wiceprezes DB Energy.

Raport w formie on-line jest dostępny pod linkiem: https://www.dbenergy.pl/publikacje/zeroemisyjnosc-w-przemysle. Partnerami projektu są: Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa oraz Związek Pracodawców Polska Miedź.

Marek Skowroński nowym Dyrektorem Zarządzającym DHL Freight Polska

Marek Skowroński objął stanowisko Dyrektora Zarządzającego DHL Freight Polska, dołączając do struktur DP DHL.

Marek Skowroński jest związany z branżą logistyczną już od ponad 20 lat. W ostatnich latach zajmował stanowisko VP Land Transport w DB Schenker, gdzie odpowiadał za biznes lądowy w 6 krajach. Jego wyróżniki to szeroka wiedza biznesowa, znajomość dynamicznie zmieniającego się rynku oraz specjalistyczne doświadczenie, zdobyte u jednego z czołowych operatorów w zakresie zarządzania łańcuchem dostaw i rozwiązań logistycznych w obszarze transportu drogowego. Marek Skowroński jest także absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach oraz Akademii Psychologii Przywództwa.

Jako Dyrektor Zarządzający w DHL Freight Polska będzie odpowiedzialny za rozwój organizacji na rynku polskim, dynamiczne zwiększanie udziału w rynku oraz poszerzanie portfolio klientów korzystających z usług świadczonych przez firmę. Kluczowym celem będzie stworzenie strategii zapewniającej pełne wykorzystanie potencjału firmy w Polsce.

– Wykorzystamy szerokie możliwości, jakie daje skala naszego biznesu. DHL to globalny lider logistyki i marka doskonale rozpoznawalna wśród klientów. Bycie częścią tak dużej i silnej europejskiej sieci drobnicowej to duży potencjał. Wspólnie z zespołem będziemy pracowali nad zwiększaniem udziałów w rynku. Musimy stawiać sobie ambitne cele, tak, aby wkrótce stać się pierwszym wyborem klientów mających potrzeby w transporcie lądowym – podkreśla Marek Skowroński, Dyrektor Zarządzający w DHL Freight Polska.

Dlaczego musisz pozycjonować swój sklep internetowy?

Pozycjonowanie sklepu internetowego to podstawa, jeśli chcesz generować sprzedaż organicznie: w polskich warunkach nawet 50% transakcji pochodzi z ruchu organicznego. Olbrzymim plusem inwestycji w SEO sklepu jest to, że przynosi wymierne rezultaty przez długi czas po okresie wzmożonej pracy. Można zatem powiedzieć, że jest to działający kanał sprzedażowy, który ze strony właściciela sklepu daje pasywny dochód.

Efekty, których możesz się spodziewać

Pozycjonowanie sklepu to proces długofalowy, w ramach którego wprowadzane są zmiany bezpośrednio przekładające się na wzrost widoczności witryny w wyszukiwarkach, wzrost sprzedaży lub realizacji celów założonych przez klienta (zapisy do newslettera, wejścia na stronę, pozyskanie kontaktu). Przede wszystkim jednak, dobrze przygotowane SEO sklepu przekłada się na wzrost ruchu organicznego, czyli innymi słowy: więcej ludzi wchodzi na stronę Twojego sklepu i zapoznaje się z ofertą. Oprócz oczywistych korzyści takich jak wzrost liczby transakcji, większa liczba osób na stronie pozwala na prowadzenie obserwacji dotyczącej UX, tzw. porzuconych koszyków i współczynników odrzuceń. To może z kolei pomóc Ci budować Twoją ofertę tak, aby sklep odpowiadał faktycznym potrzebom rynku, a strona była w pełni funkcjonalna i intuicyjna dla Twoich odbiorców.

Profesjonalne firmy zajmujące się pozycjonowaniem sklepów pracują również nad wzrostem pozycji na ustalone frazy, którą są dla Ciebie kluczowe z punktu widzenia prowadzenia biznesu. Nawet, jeśli pracujesz w bardzo konkurencyjnym sektorze, jesteś w stanie przebić się na czołowe miejsca w Google: potrzebujesz jednak wsparcia doświadczonych analityków i specjalistów od contentu.

SEO sklepu: jak się do tego zabrać?

Biorąc pod lupę SEO sklepu nie mamy do czynienia z żadną magią, ale twardymi danymi, do których analizy służą konkretne narzędzia. Aby zobaczyć, w jakiej kondycji jest sklep internetowy, profesjonaliści zazwyczaj zaczynają od audytu SEO. Jego efektem jest ocena obecności i unikalności treści na stronie, ale też m.in. szybkość jej ładowania, stopień dostosowania do użytkowania na urządzeniach mobilnych, linkowania wewnętrznego, umieszczenie grafik i struktura opisów META. Przedmiotem zainteresowania specjalistów od pozycjonowania w czasie audytu są również tzw. dane uporządkowane (specjalne znaczniki, które umieszcza się na stronach internetowych celem „komunikacji” z wyszukiwarkami), linki do stron trzecich, przekierowania między adresami www oraz linki, które prowadzą do strony sklepu i stopień ich wiarygodności.

Pozycjonowanie sklepu w praktyce

Po dokładnie przeprowadzonym audycie, specjaliści SEO są w stanie przygotować strategię pozycjonowania. Na pierwszy ogień zawsze idą poprawki w strukturze strony, opisach META, linkowaniu etc. Kolejną kwestią jest przebudowa opisów produktów (np. ich rozszerzenie do odpowiedniej liczb znaków, nasycenie słowami kluczowymi), przygotowanie atrakcyjnego bloga i treści dodatkowych, które nie tylko pozytywnie oddziałują na interpretację strony przez wyszukiwarki, ale są atrakcyjne dla użytkowników i tym samym, mają szansę przyciągać ich do sklepu.

Chociaż narzędzia pozwalające na ocenę kondycji strony są dostępne powszechnie i wielu zakresach bezpłatnie (np. Google Analytics) warto mieć świadomość, że ich profesjonalne stosowanie wymaga odpowiedniej wiedzy i umiejętności. Specjaliści SEO są w stanie zaproponować gotowe rozwiązania dla palących problemów, a efekty ich pracy są mierzalne i przynoszą rezultaty już po pierwszych wprowadzonych poprawkach. Pozycjonowanie sklepu jest w dobie zakupów internetowych kluczowym elementem prowadzenia ecommerce, na którego bagatelizowanie po prostu Cię nie stać.

Media społecznościowe i depresja? Połączenie idealne

Naukowcy są zgodni. Media społecznościowe to dogodne poletko, żeby “pielęgnować” w sobie depresję. Niszcząca choroba może dopaść każdego, kto niezbyt rozważnie korzysta z mediów społecznościowych. Dotyczy to jednak nie tylko biernych obserwatorów, ale też twórców, którzy często muszą mierzyć się nie tylko z hejtem, ale też toczyć boje z bezdusznymi algorytmami napisanymi przez technologicznych gigantów.

Badacze z Uniwersytetu w Arkansas potwierdzili, że media społecznościowe to czynnik, który może mieć duże znaczenie przy procesach tworzących depresje. Zespół zebrany wokół Programu Polityki Publicznej przebadał ponad 1000 osób w wieku 18 do 30 lat, czyli tych, którzy w mediach społecznościowych spędzają najwięcej czasu.

Jak się jednak okazało, typ osobowości ma spore znaczenie. Ludzie, którzy ocenili wysoko ugodowość, byli o 49 procent mniej podatni na depresję niż ludzie z niską ugodowością.

Ludzie z neurotycznym typem osobowości (nadmiernie przeżywający negatywne emocje, cierpiący na stany lekowe lub nieradzący sobie ze stresem) są dwa razy bardziej narażeni na rozwój depresji niż pozostali. Według badaczy z Arkansas wystarczy do tego ledwie pięć godzin przebywania w mediach społecznościowych. To dużo? Według najnowszego raportu o Social Media, stworzonego przez analityków z Inmar Intelligence, aż 80% użytkowników internetu przebywa w mediach społecznościowych co najmniej 4 godziny.

Nic nie zapowiada, żeby ten czas diametralnie się skracał. Social Media wchodzą w niemal każdą dziedzinę życia i będą używane, żeby pobudzić nas jako konsumentów – mówi Michał Jeska, prezes zarządu platformy społecznościowej oyou.me, pasjonat nowych technologii oraz specjalista w budowaniu zaangażowania w internecie.

I dodaje: – Zmienia się bowiem sposób naszego wykorzystywania kanałów w social media. To nadal dla części będzie forma pamiętnika, ale ze wspomnianego raportu wynika też, że już 70% konsumentów podjęło choć jedną decyzję zakupową na podstawie tego co zobaczyło w social media. Marki będą jeszcze mocniej wykorzystywały ten kanał promocji i będą znajdowały coraz to bardziej wymyślne sposoby, żeby przykuć naszą uwagę. Jako odbiorcy musimy zatem wyposażyć się w odpowiednie narzędzia, aby obecność w social media nie narażała naszej psychiki.

Dlaczego media społecznościowe prowadzą do problemów ze zdrowiem psychicznym?

Naukowcy z Arkansas przekonują, że jednym z powodów powiązania depresji z częstym korzystaniem z mediów społecznościowych jest to, że bardziej prawdopodobne jest porównywanie się z innymi, którzy wydają się żyć i wyglądać lepiej od przeciętnego użytkownika internetu. Porównanie się często rodzi zawiść i niską samoocenę.

Leczenie stresu – terapia osteopatyczna

Innym wyjaśnieniem i prawdopodobnie jedną z największych ironii jest to, że media społecznościowe połączyły więcej osób niż cokolwiek kiedykolwiek wcześniej. Jednak więź wytworzona w sieci odbiega od znajomości tradycyjnych i na pewnym etapie może doprowadzić do izolacji i samotności. Zamiast spotkać się z kim, to tylko przewijamy kolejne zdjęcia.

Tworzenie relacji internetowych zwiększa też ryzyko nieporozumień poprzez błędne postrzeganie niektórych gestów czy słów. W ostateczności może to doprowadzić do sporych trudności w realnych związkach. Natomiast samo obserwowanie kontaktów społecznych innych osób może prowadzić do FOMO, czyli leku przed utratą. Tylko patrzenie na radosne relacje innych osób sprawia, że poczucie samotności wzmacniane jest przez zazdrość. Pominięcie pogłębia poczucie wyobcowania, czujemy się gorsi, a ostatecznie, gdy nadarza się okazja do spotkania wstydzimy się, bo myślimy, że nie będziemy na tyle ”fajni” jak ludzie, którzy opublikowali swój filmik z innego spotkania.

Kilka złotych rad. Nie musisz wyrzucać smartfona

Czy zatem należy porzucić internetowe znajomości? Psychologowie z Arkansas przekonują, że to nie jest rozwiązanie.

„Doświadczenia w mediach społecznościowych można poprawić, stając się bardziej świadomymi naszych emocji i relacji z innymi w różnych okolicznościach życiowych i stosując różne narzędzia.  Komunikacja internetowa powinna być bardziej efektywna i odznaczać się troską o innych i siebie” – czytamy w opracowaniu.

Specjaliści nie pozostawiają złudzeń. Nie zrezygnujemy z social mediów, tylko dlatego, że mogą być przyczynkiem do depresji. Podstawową radą, której przestrzeganie pozwoli zminimalizować negatywne skutki korzystania z mediów społecznościowych dla zdrowia psychicznego, to ustalenie limitów czasowych i ścisłe ich przestrzeganie.

Specjaliści zalecają też selektywne dobieranie zarówno kanałów społecznościowych jak i skupienie się tylko na kilku silnych relacjach, bo tylko tak jesteśmy przynajmniej czasami umówić się z tymi ludźmi w realnym świecie.

Należy pamiętać też o tym, aby angażować się w pozytywne interakcje i wybierać te platformy, które ułatwiają takie spędzanie czasu.

Inne rady? Należy spróbować wyciszyć powiadomienia dla wszystkich aplikacji — w tym e-maili i SMS-ów czy komunikatorów. Bez tych ciągłych przypomnień możesz ograniczyć czas spędzany w mediach społecznościowych.

Oczy na twórców – odpowiedzialność również na platformach

Michał Jeska z oyou.me wskazuje na jeszcze jeden problem – na sytuacje ludzi, którzy zarabiają w internecie, czyli influencerów czy twórców, którzy promują swoje prace w mediach społecznościowych.

Jak zaznacza Jeska nie mogą oni liczyć na systemowe wsparcie gigantów technologicznych, którzy jedynie udostępniają platformę i inne narzędzia, nie bardzo przejmując się tym, że na użytkowników platformy spada chociażby niewyobrażalny hejt.

Współtwórca platformy oyou.me przekonuje, że może to wyglądać inaczej i to same platformy powinny brać część odpowiedzialności za tych, którzy publikują na ich serwerach. Wszak też na tym zarabiają. Mają więc zasoby, żeby tworzyć webinary, grafiki czy w innej formie promować zdrowie psychiczne. To technologiczni giganci mogą też wyhamować tworzenie algorytmów, które tylko zachęcają do ciągłej rywalizacji.

Twórcy internetowi i tak mają pod górkę. Nie znam chyba ani jednego, który by nie usłyszał “weź się do normalnej roboty”. Skąd to wiemy? Z rozmów z nimi, bo uważamy, że platformy społecznościowe powinny organizować wspólne działania z aktywnymi użytkownikami. To tam dowiadujemy się o nich najwięcej – komentuje współzałożyciel platformy społecznościowej oyou.me. – Twórców nie można zostawiać samych. Przecież to, co tworzą, często jest piękne, mądre, inspirujące. Po prostu wartościowe i nie może dziwić, że chcą na tym zarabiać. Trzeba ich jednak wyposażyć w narzędzia, które pozwolą im świadomie mierzyć się hejtem, cyberprzemocą czy innymi szkodliwymi interakcjami. Należy im wprost mówić, że to nie jest złe, że mają twórczy kryzys, że nie muszą ciągle dodawać treści, bo inaczej algorytm zniweczy ich dotychczasową pracę. Odpowiedzialna platforma społecznościowa powinna stworzyć taką płaszczyznę do działania, która da oddech twórcom. Nie tylko fani czy obserwatorzy muszą się odrywać od social mediów – dodaje Jeska.

Święta będą skromniejsze. Prawie ⅔ osób planuje ograniczyć wydatki. Zarobią influencerzy

Wzrost kosztów utrzymania przybiera na sile i wpływa na wybory konsumenckie zarówno w Polsce, jak również na świecie. W najbliższe Święta 63 proc. osób ograniczy wydatki, a 40 proc. aktywnie będzie poszukiwać tańszych, alternatywnych ofert lub promocji. Najnowsze badanie Festive Season, zrealizowane przez Channel Factory, przybliża sytuację finansową i najbliższe plany budżetowe konsumentów, a także uwidacznia wyraźne spowolnienie handlu i problem, z jakim przyjdzie się zmierzyć sprzedawcom i marketerom.

Inflacja i kryzys kosztów utrzymania sprawiają, że konsumenci przewartościowują swoje wydatki. W nadchodzącym okresie świątecznym oraz tygodniach go poprzedzających, wielu z nich dysponować będzie mniejszym budżetem na wydatki, a cena będzie głównym czynnikiem determinującym decyzje zakupowe ponad połowy osób.

Prezenty z promocji

Badanie Channel Factory wykazało, że konsumenci będą szukać oszczędności podczas kupowania prezentów świątecznych. 35 proc. badanych stwierdziło, że przeznaczy mniej środków na osobę, ale prezenty wręczy tej samej grupie, co w roku ubiegłym; natomiast 23 proc. zamierza ograniczyć wydatki i liczbę obdarowanych osób.

49 proc. respondentów wskazało, że oszczędności będzie szukać głównie wśród popularnych kategorii produktów, których ceny z reguły są wyższe od przeciętnych, do tej grupy należą: biżuteria, perfumy czy akcesoria technologiczne. Z raportu wynika jednak, że 32 proc. osób zamierza ograniczyć wydatki również na żywność oraz napoje, a 33 proc. na okołoświąteczną rozrywkę.

Sytuację rynkową odczuwają również sprzedawcy, przed którymi staje obecnie szereg wyzwań. Ponad połowa konsumentów wskazuje wyprzedaż, jako przyczynek do zakupu konkretnego produktu, a blisko 20 proc. stwierdziło, że wybierze sklepy oferujące tańszy asortymentem, również w kontekście wydatków na świętowanie. Szansą dla sprzedawców w e-commerce mogą okazać się zbliżające Black Friday, Cyber Monday oraz popularny w USA Giving Tuesday – 85 proc. konsumentów twierdzi, że to właśnie podczas dni wyprzedaży dokona zakupów online.

Konsumenci w dalszym ciągu chcą świętować i dzielić się prezentami z taką samą liczbą osób jak w ubiegłym roku. Jednak ze względu na wzrost kosztów życia wielu z nich nie może sobie na to pozwolić lub zamierza, ale w ramach mniejszego budżetu. Te zachowania powodują, że w nadchodzące święta wielu sprzedawców będzie musiało przemyśleć swoje podejście handlowe – zdecydować się na rabaty czy wyprzedaże lub jak sugeruje badanie, pomyśleć o prezentach grupowych – mówi Lauren Douglass, SVP of Marketing w Channel Factory.

Reklama online kołem zamachowo-zakupowym

Tegoroczny sezon świąteczny to także wyzwanie dla reklamodawców, którzy muszą skoncentrować się wokół dotarcia do grupy docelowej z odpowiednim przekazem, w odpowiednim czasie. Blisko 51 proc. konsumentów deklaruje, że to właśnie reklama z treściami promocyjnymi wpłynie na ich decyzje zakupowe, a reklama online konkretnego produktu będzie dla 22 proc. osób bodźcem do zakupu konkretnej rzeczy. Co więcej, 10 proc. konsumentów deklaruje, że na ich decyzje zakupowe wpłynie influencer promujący dany produkt czy usługę.

Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia platformy, na którą marka decyduje się w kontekście reklamowym. Konsumenci (45 proc.) deklarują, że najpewniej, przy podejmowaniu decyzji zakupowych, czują się po obejrzeniu reklamy na kanale YouTube i przeznaczają (35 proc.) więcej pieniędzy na marki, których reklamy widzą na tej platformie. Badanie wykazało również, że reklamodawcy chcąc zmaksymalizować ROI, powinni postawić na reklamy na YouTube w CTV, których rozpoznawalność jest o 10 proc. większa niż w przypadku telewizji linearnej.

Miesięcznie YouTube gromadzi 25 milionów dorosłych użytkowników w Polsce, a platforma pod kątem zaufania jest wiodącym kanałem. Biorąc pod uwagę przywiązanie użytkowników do serwisu, a także fakt, że aż 89 proc. z nich ufa rekomendacjom twórców na platformie – konieczne staje się wręcz wykorzystywanie funkcji takich jak np. YouTube Shorts. Krótki format wideo pozwala na równoległe prowadzenie kampanii reklamowych i budowanie sprzedaży. Wideo odgrywa coraz większą rolę na ścieżce zakupowej. W kontekście zbliżającego się okresu świątecznego może być to klucz do wzmocnienie wizerunku marki w świadomości konsumentów i realizacji celów biznesowych – dodaje Szymon Szmigiel, Managing Director, Channel Factory Polska.

O badaniu

Badanie zostało przeprowadzone przez wewnętrzny zespół badawczy Channel Factory przy użyciu zewnętrznej platformy branżowej do dystrybucji ankiety, zbierania danych i dostarczania wyników od ponad 2500 respondentów z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji i Holandii.

Nadchodzi tsunami podwyżek cen usług cyfrowych

Trwa publikacja wyników spółek za 3. kwartał. Większość spółek z indeksu S&P500 publikuje wyniki umiarkowania wyższe od prognoz. Jednocześnie firmy starają się poprawić swoje wyniki w kolejnych kwartałach podnosząca marże i ceny swoich usług. Wzrost cen przez Apple i Google może dać początek całej serii podwyżek na rynku subskrypcji i usług cyfrowych.

Apple zapowiedziało w tym tygodniu podwyżkę ceny swoich usług. Podstawowa miesięczna subskrypcja Apple Music zdrożeje w Polsce o 2 zł do 21,99 zł (w USA podwyżka wyniesie o 1 dolara i osiągnie poziom 10,99 dolarów), a wariant rodzinny o 5 zł do 34,99 zł (w USA o 2 dolary, dając łącznie 16,99 dolarów). Odpowiednio drożeją także pakiety usług Apple One w których skład wchodzi Apple Music. Podwyżkę ceny rodzinnego pakietu YouTube Premium o 5 dolarów do 22,99 dolarów zapowiedział także Google (spółka Alphabet). Poza USA podwyżka nastąpiła także na innych rynkach, m.in. w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Japonii. Ogłoszenie podwyżki jednocześnie przez Apple i Google może być sygnałem także dla innych dostawców usług, że przyszedł czas by dokonać podniesienia cen. Wiele usług cyfrowych na rynku utrzymuje swoje ceny mimo wysokiej inflacji, która w USA wyniosła we wrześniu 8,4 proc. r/r, w Unii Europejskiej 10,9 proc., a w Polsce aż 17,2 proc. Wkrótce może nas czekać cały festiwal podwyżek cen usług cyfrowych.

Istotnym trendem, który obserwujemy jest znacząco wyższe podnoszenie cen tzw. „subskrypcji rodzinnych” czyli takich które łatwo można współdzielić, często niezgodnie z regulaminem usługi. Dostawcy słusznie obawiają się, że w okresie recesji i ograniczania wydatków przez konsumentów, będą oni częściej łamać regulaminy i użyczać dostęp do takich subskrypcji osobom spoza rodziny. Podwyżki mają zatem służyć ograniczeniu wywołanego tym spadku dochodów dla firm.

Podwyżki mają podnieść marże i poprawić wyniki spółek. Efekty podwyżek poznamy dopiero w raportach za 4. kwartał 2022 lub dopiero nawet w 2023 roku. Teraz trwa sezon publikacji wyników za 3. kwartał 2022 roku. W tym tygodniu czekają nas publikacje wyników dużych spółek technologicznych. Dziś wyniki opublikuje Twitter, Alphabet i Microsoft, a w kolejnych dniach także Apple i Amazon. Pozostałe duże firmy, które opublikują w tym tygodniu swoje wyniki to Visa i Mastercard oraz Coca-Cola i McDonald’s. W obecnej rynkowej sytuacji zwiększonej zmienności i oczekiwania na dalsze podwyżki stóp przez FED (kolejne posiedzenie 2 listopada) publikacja wyników spółek jest bacznie obserwowana przez inwestorów. Opublikowane dotychczas wyniki pokazują, że wyniki w większości przebijają prognozy. W przypadku indeksu S&P500 z 98 spółek które już ogłosiły wyniki za 3. kwartał 73 przebiło prognozy, 5 było zgodnych z przewidywaniami a 20 osiągnęło wyniki poniżej przewidywań analityków.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Polski deficyt handlowy w 2022 r. może sięgnąć nawet 80 mld zł

2022 r. przyniósł sporo zmian w polskim handlu zagranicznym. Wojna za wschodnią granicą spowodowała przetasowanie w pierwszej dziesiątce najważniejszych kierunków eksportu. Znikła z niej Rosja, największą popularnością cieszą się rynki Słowacji, USA i Czech. Sprzedaż towarów do tych trzech krajów wzrosła o ponad 1/3 w porównaniu rok do roku. Zmiany nie ominęły również bilansu handlowego. Szala salda wymiany towarowej przechyliła się wyraźnie na stronę importu. Ujemny bilans polskiego handlu zagranicznego sięga już prawie 60 mld zł, a według prognoz instytucji płatniczej AKCENTA, na koniec roku może sięgnąć nawet 70-80 mld zł.

W ciągu ośmiu miesięcy br. polski eksport zdołał wysłać za granicę towary o wartości 1024,3 mld zł, o 22,2% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej, wynika z danych GUS. To już więcej niż w całym 2020 r. Eksport pozostaje jednak w tyle za importem, którego wartość zanotowała aż 30,9% wzrost r/r i na koniec sierpnia sięgała 1083,7 mld zł.

Saldo na mocnym minusie

W ubiegłym roku ujemne saldo wymiany towarowej wyniosło 7 mld zł. W 2022 r. kwota na minusie może być już ponad 10-krotnie wyższa, zwraca uwagę Miroslav Novák, główny analityk instytucji płatniczej AKCENTA, obsługującej transakcje walutowe firm zajmujących się m.in. eksportem i importem.

Pierwsze półrocze bieżącego roku zostało negatywnie nacechowane przez dwa czynniki. Pierwszym były zakłócone łańcuchy produkcyjne, co znalazło odzwierciedlenie w wydłużonych terminach dostaw i znacznie wyższych cenach. W ostatnich miesiącach sytuacja w zakłóconych łańcuchach produkcyjnych zaczęła się jednak stabilizować. Drugim czynnikiem, który niestety nadal się utrzymuje, jest niezwykle wysoka dynamika cen surowców energetycznych, przede wszystkim ropy naftowej i gazu ziemnego. W bieżącym roku czynniki te znajdują odzwierciedlenie w znacznie szybszym wzroście importu niż eksportu i w efekcie deficytu obrotów handlowych. Sądzę, że na koniec roku możemy spodziewać się około 70-80 mld zł na minusie w saldzie – wskazuje Miroslav Novák.

Zmiany w TOP10 kierunków

W 2022 r. widać nie tylko zmianę w bilansie handlowym, ale również w kierunkach przepływu towarów. Z listy pierwszych dziesięciu najważniejszych rynków zbytu wypadła Rosja, która na koniec ubiegłego roku zajmowała na niej 8. miejsce i była odbiorcą 2,8% polskiego eksportu towarów. W sierpniu br. udział ten spadł blisko dwukrotnie (1,46%). Ukraina zaś wspięła się już na 12. miejsce, a eksport na tym kierunku wzrósł niemal o połowę (o 47,2%). Wśród 10. głównych rynków zbytu dla polskiego eksportu największy przyrost sprzedaży uzyskały: Słowacja (40,7% r/r), USA (38,8% r/r) i Czechy (34,2% r/r). O niemal jedną trzecią zwiększyła się też wartość wysłanych towarów do Holandii (32,8% r/r).

Zawirowania na rynkach

Dużą rolę w wynikach polskiego handlu zagranicznego w 2022 r. odgrywają też kursy walut i sytuacja na rynkach finansowych. Te ostatnie przeżywają teraz prawdziwą „burzę inflacyjną”, na niespotykaną dotąd skalę. W USA wzrost inflacji rok do roku jest najwyższy od lat osiemdziesiątych, w Niemczech nawet od lat siedemdziesiątych, a w Polsce wzrost cen konsumpcyjnych w ujęciu rocznym jest najwyższy od końca lat dziewięćdziesiątych. Do tego dochodzi obecny kryzys energetyczny w Europie, który w ostatnich miesiącach był głównym akceleratorem wzrostu cen.

Przy wysokiej inflacji, ostrym odwróceniu polityki pieniężnej przez banki centralne oraz oczywiście wojnie w Ukrainie i kryzysie energetycznym, zmienność rynków walutowych jest w tym roku większa niż w 2021 roku. Złoty był wprawdzie w ostatnich miesiącach stosunkowo stabilny w stosunku do euro. Jednak ze względu na niechęć RPP do dalszych podwyżek stóp procentowych oraz możliwy wzrost awersji do ryzyka na rynkach finansowych, do końca tego roku złoty może się osłabić w stosunku do wspólnej waluty przejściowo nawet do poziomu 5 PLN/EUR. Dodatkowo Europejski Bank Centralny zaczął gwałtownie podnosić stopy procentowe, w wyniku czego dodatnia różnica stóp procentowych na korzyść złotówki się zmniejsza. Złoty poniósł także znaczne straty w stosunku do dolara. W tym roku polska waluta osłabiła się w stosunku do amerykańskiej już o około 25%. Kurs na przełomie września i października zszedł już nieco powyżej granicy 5 PLN/USD, co stanowi historyczne minimum dla złotówki. Nie można przy tym wykluczyć dalszego umocnienia USD w IV kwartale br. – analizuje analityk AKCENTY.

Podsumowując, dotychczasowe wydarzenia pokazują, że prawdopodobnie na koniec tego roku i w 2023 r. zmierzamy w kierunku stagflacji, czyli kombinacji zerowego lub ujemnego wzrostu PKB i wysokiej inflacji – dodaje Miroslav Novák.

Nowoczesne technologie w małej firmie – jak je wykorzystać w mikro biznesie?

Umiejętność efektywnego wykorzystania zasobów z myślą o realizacji celów i strategii przedsiębiorstwa jest jednym z kluczowych aspektów decydujących o rynkowym sukcesie. Obecnie do najważniejszych obszarów funkcjonowania firm praktycznie z każdej branży należą nowoczesne technologie. Kto potrafi z nich skutecznie korzystać, ten może zbudować przewagę konkurencyjną. A zatem jak to zrobić? Poznaj dostępne możliwości!

Organizacja pracy

Czasy, w których wszyscy pracownicy siedzieli w jednym biurze czy budynku, o ile jeszcze nie minęły, to zdecydowanie chylą się ku końcowi. Obecnie internet stacjonarny do firmy jest potrzebny w coraz mniejszym stopniu, bo wielu pracowników czy kontrahentów wykonuje zlecone im obowiązki w sposób zdalny, np. z domu. Aby zadbać o organizację pracy online, stosuje się rozbudowane, a zarazem intuicyjne w obsłudze aplikacje w rodzaju Trello czy Asana. Mają one formę tablic, na których można tworzyć karty, przydzielając i rozliczając zadania.

Komunikacja

Najnowsze rozwiązania technologiczne pozwalają na przeprowadzenie osobistej rozmowy czy grupowego spotkania z dowolnego miejsca na ziemi, nawet jeśli każdy uczestnik znajduje się w odległości setek kilometrów od siebie. To, co jeszcze pół wieku temu nikomu nie mieściło się w głowie, dziś jest standardowym narzędziem z powodzeniem wykorzystywanym również przez małe przedsiębiorstwa.

Aplikacji przeznaczonych do komunikacji jest bardzo dużo i obejmują one formę zarówno tekstową, jak i wideo – wśród nich m.in. Microsoft Teams, Facebook Workplace Groups, Slack czy Bitrix24. Możliwe jest też łączenie się przez telefon, jednak urządzenie musi dysponować odpowiednimi parametrami. Do sprawdzenia danych technicznych różnych smartfonów można wykorzystać porównywarkę ofert GSM.

Tworzenie autorskich aplikacji mobilnych

Nowoczesne rozwiązania technologiczne stały się obecnie na tyle powszechne, że na stworzenie własnych aplikacji mogą sobie pozwolić nawet małe firmy. Wiąże się to co prawda z wydatkiem co najmniej kilku tysięcy złotych, jednak mając dobry pomysł na zastosowanie w praktyce tego narzędzia i osiągnięcie za jego pomocą określonych korzyści, zdecydowanie warto zainwestować.

Zarządzanie zasobami

Magazyn, kontakty do klientów, flota pojazdów, finanse – obszarów funkcjonowania małego przedsiębiorstwa, którymi można efektywnie zarządzać dzięki odpowiednio dobranym aplikacjom i systemom IT, jest wiele. Kluczowa decyzja dotyczy wyboru właściwego narzędzia spełniającego potrzeby związane z danym rodzajem działalności i dysponującego funkcjami, które rzeczywiście wspomagają realizację celów i strategii firmy.

Bezpieczeństwo

W tym przypadku chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo fizyczne zasobów przedsiębiorstwa. Miejsce prowadzenia biznesu oraz pojazdy warto chronić m.in. poprzez instalację systemów alarmowych i monitoringu zintegrowanych z Twoim telefonem i obsługiwanych z jego poziomu. To nowoczesne rozwiązania, które pozwalają na otrzymanie błyskawicznej wiadomości w razie wykrycia jakichkolwiek podejrzanych aktywności na obszarze firmy.

Mikropłatności

Jeżeli prowadzisz działalność online, np. część produktów sprzedajesz w sklepie internetowym, poza możliwością wykonania standardowych przelewów pozwól użytkownikom również na mikropłatności, np. za pomocą aplikacji BLIK czy przy użyciu wirtualnego portfela takiego jak choćby Google Pay czy Apple Pay. To wygodne i szybkie rozwiązanie, którego wdrożenie może przełożyć się na wyższą sprzedaż online.

Rosnące wskaźniki inflacji oraz wyższe koszty zwiększają obawy o niedoubezpieczenie

Roczna inflacja w Unii Europejskiej wzrosła w czerwcu 2022 r. do 9,6% (zob. wykres 1), przy czym w poszczególnych krajach występowała duża rozbieżność. Inflacja bazowa wzrosła w czerwcu do poziomu nieco poniżej 4,6%, jednocześnie stopy procentowe ulegały znacznym wahaniom.

Ceny usług budowalnych i koszty budowy również znacząco wzrosły na przestrzeni ostatnich kilku lat, przy czym największe wzrosty widoczne są od 18 miesięcy.

Ponadto, według Europejskiego Banku Centralnego, znaczna większość przedsiębiorstw ze strefy euro spodziewa się, że ceny nadal będą rosnąć w przyszłości. Oczekiwania dotyczące wyższych cen sprzedaży są podzielane przez firmy każdej wielkości.

W takich warunkach, bardziej niż kiedykolwiek ważne jest bycie świadomym ryzyka  niedoubezpieczenia, które może utrudnić przywrócenie działalności, ponieważ wypłaty odszkodowań mogą być niższe niż rzeczywiste wartości utraconych aktywów. Ponadto, zapisy w polisach mogą oznaczać dodatkowe implikacje w przypadku wystąpienia niedoubezpieczenia.

Niedoubezpieczenie występuje zazwyczaj wtedy, gdy deklarowane wartości aktywów (takich jak mienie ruchome, nieruchomości i ich zawartość) i ryzyk są niższe od rzeczywistych ich wartości. Potencjalne konsekwencje takiego stanu rzeczy obejmują:

Limity szkodowe w polisach

Jeśli wartość ubezpieczonych aktywów wzrośnie, a limity odpowiedzialności określone dla poszczególnych ryzyk nie zostaną odpowiednio zwiększone, firma może nie otrzymać pełnego odszkodowania w przypadku wystąpienia poważnej szkody, przekraczającej limit określony w polisie.

Mienie – zastosowanie klauzul proporcjonalnej wypłaty ubezpieczenia lub niedoubezpieczenia

Ustawodawstwo, praktyki na rynku ubezpieczeniowym i wordingi polis różnią się w poszczególnych krajach Europy, ale w większości z nich zastosowanie będą miały klauzule proporcjonalnej wypłaty ubezpieczenia lub niedoubezpieczenia. Większość polis zawiera przynajmniej jeden zapis dotyczący proporcjonalnej wypłaty. Klauzule te umożliwiają ubezpieczycielom proporcjonalnie redukować kwoty odszkodowań. W przypadku wystąpienia niedoubezpieczenia, ubezpieczyciel odpowiednio zmniejszy kwotę, którą jest zobowiązany wypłacić w oparciu o różnicę pomiędzy wartością ubezpieczoną, a rzeczywistą wartością utraconego majątku.

Ubezpieczony deklaruje wartości odtworzeniowe pierwszego dnia obowiązywania polisy, ale ubezpieczyciel pokrywa koszty naprawy lub rekonstrukcji w momencie wystąpienia szkody. Prawidłowość oszacowania wartości oceniana jest retrospektywnie w celu ustalenia czy wartości zadeklarowane przez ubezpieczonego były poprawne na początku okresu ubezpieczenia. Jeśli wartości zadeklarowane w pierwszym dniu obowiązywania polisy okażą się niepoprawne, wówczas ubezpieczyciel może proporcjonalnie zmniejszyć wypłacane odszkodowanie. Aby uniknąć potrąceń z tytułu niedoubezpieczenia, należy upewnić się, że podane ubezpieczycielowi wartości (w momencie rozpoczęcia ubezpieczenia) są właściwe.

W niektórych polisach uwzględniona może zostać podwyżka typu „day one uplift” w celu ochrony przed inflacją. Praktyki rynkowe różnią się jednak w poszczególnych krajach, a także mogą różnić się w zależności od polisy. W poniższym przykładzie deklarowane wartości rosną o więcej niż wynosi ochrona przed podwyżką (uplift) przewidzianą w polisie. Jeśli ochrona przed podwyżką nie jest zapewniona lub jest niewystarczająca, wartość polisy i jej limity muszą zostać skorygowane w połowie okresu ubezpieczenia, aby zapewnić odpowiednią ochronę ubezpieczeniową.

Przerwa w działalności gospodarczej: adekwatność okresu wypłaty odszkodowania

Większość polis dotyczących przerw w działalności zawiera maksymalny okres wypłaty odszkodowania. Jest to najdłuższy okres, w ciągu którego ubezpieczyciele będą wypłacać odszkodowania za straty związane z przerwaniem działalności w następstwie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Są one zazwyczaj ustalane na 12, 18, 24, 30 lub 36 miesięcy od wystąpienia szkody.

Opóźnienia wynikające z tego, że zniszczone mienie nie zostanie naprawione przed upływem okresu odszkodowania za przerwę w działalności mogą prowadzić do wystąpienia dodatkowych kosztów oraz utraty przychodów. 12-miesięczny okres wypłaty odszkodowania w obecnych warunkach może okazać się za krótki i  skończyć się zanim ubezpieczony zdąży pozyskać materiały i rozpocząć odbudowę.

Ponadto, wiele organizacji doświadczyło spowolnienia handlu podczas wczesnej fazy pandemii COVID-19. Do normalnej aktywności zaczynają wracać dopiero teraz, jednocześnie są zmuszeni podnosić ceny, aby uporać się z wyższymi kosztami płac.

Ta sytuacja może powodować znaczną różnicę w kwocie wypłaty ubezpieczenia, jaką przedsiębiorstwo spodziewało się otrzymać w przypadku szkody. Z uwagi na fakt, że braki zaopatrzenia i siły roboczej mogą prowadzić do opóźnień w dostawach i wydłużenia czasu budowy, firmy powinny rozważyć weryfikację tradycyjnych okresów odszkodowawczych, a w razie potrzeby wystąpić o ich wydłużenie.

Przerwy w działalności gospodarczej – deklaracja dotycząca przyszłych zysków. Niektóre polisy ubezpieczenia przerw w działalności zawierają deklaracje ubezpieczonego, w której wskazuje szacunkowy zysk brutto, który według przewidywań zostanie osiągnięty w okresie ubezpieczenia. Choć zapewnia to ochronę przed rosnącymi cenami, to może okazać się niewystarczające dla szybko rozwijających się firm w okresie znacznej inflacji.

Agnieszka Michałowska – Dyrektor Działu Klienta Strategicznego w Marsh Polska podsumowuje: „Problem inflacji może spowodować duże kłopoty finansowe przedsiębiorstwa, i to nie tylko małego czy średniego, ale i dużych firm działających na globalną skalę. Pożar skutkujący szkodą całkowitą przy niedoubezpieczeniu majątku, oznaczać będzie brak wypłaty odszkodowania. Kontynuacja działalności po znacznej stracie może potrwać dłużej niż w przeszłości (opóźnienie w dostawie niektórych aktywów, zakłócenie w łańcuchu dostaw, opóźnienia w odbudowie), niedoszacowanie okresów odszkodowawczych będzie miało wpływ na  stabilność finansową.

Istotna jest weryfikacja wartości majątku pod kątem kosztów odtworzenia. Proces ten niekoniecznie musi być przeprowadzony przez wyspecjalizowane podmioty, ale i w ramach zasobów własnych przy wykorzystaniu dostępnych narzędzi, jak publikacje GUS czy wskaźniki przeliczeniowe. Przedsiębiorcy bardzo często korzystają z opinii własnych pracowników, tak naprawdę to ich inżynierowie techniczni najlepiej znają specyfikę maszyn i instalacji oraz wiedzą jakie są możliwości rynku, co do zakupu danego urządzenia.

 

Warto podkreślić, że przy tak dynamicznej zmianie wskaźników inflacji na rynku, należy dokonywać przeglądu  majątku minimum raz na kwartał. Pozwoli to uniknąć czasochłonnych dyskusji z ubezpieczycielem i niespodzianek w postaci niskiego odszkodowania”.

Konrad Drzewicki – Dyrektor Działu Ubezpieczeń OC w Marsh Polska: „Niewielka inflacja jest normalnym zjawiskiem rynkowym, które nie stanowi problemu w zarządzaniu ryzykiem, natomiast wysoka inflacja odnotowywana na polskim rynku od dwóch kwartałów jest dużym wyzwaniem zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla ubezpieczycieli zajmujących się ubezpieczeniami mienia. Co ważne, ma ona również bezpośrednie przełożenie na polisy OC.

Podobnie jak w ubezpieczeniach mienia, skokowo będą rosły odszkodowania wypłacane z powodu szkód rzeczowych – koszty naprawy uszkodzonego budynku mogą być pokrywane zarówno z polisy ubezpieczenia mienia, jak i z polisy OC sprawcy szkody (o ile, rzecz jasna, taki sprawca będzie istniał). Rosnące ceny materiałów budowlanych oraz usług muszą być zatem uwzględnione w modelach aktuarialnych, również przez ubezpieczycieli OC.

Od dłuższego czasu rośnie nominalna wartość wynagrodzeń, kosztów leczenia, rehabilitacji itp., a co za tym idzie, również roszczeń dotyczących szkód na osobie. Jest to proces, który, w różnym stopniu, widoczny jest od wielu lat. Co istotne, można przyjąć, że presja na zwiększenie wynagrodzeń, nie skończy się w momencie, kiedy inflacja zacznie spadać, ponieważ pracownicy będą dążyć do tego, żeby zwiększyła się również realna wartość płac. Ubezpieczyciele OC muszą być zatem przygotowani na radykalny wzrost wypłacanych odszkodowań z tytułu szkód na osobie.

W połączeniu z innymi czynnikami, np. pandemia COVID-19 oraz wojna w Ukrainie, inflacja jest jednym z czynników destabilizujących procesy dostaw. Presja czasu oraz konieczność poszukiwania nowych, tańszych źródeł towarów wykorzystywanych do produkcji mogą stwarzać pokusę „przymknięcia oka” przez producentów na jakość zamawianych półproduktów lub skrócenie okresu testowania produktów. Efektem może być zarówno większa liczba wycofań z rynku (vide np. raportowany lawinowy wzrost liczby wycofywanych urządzeń medycznych na runku amerykańskim w 2021 r.), jak i zwiększone ryzyko wyrządzenia szkód przez produkt jego finalnym odbiorcom.

Długoterminowym efektem inflacji jest erozja sum gwarancyjnych. Realna wartość sumy gwarancyjnej powinna być uwzględniona w procesie zarządzania ryzykiem. Inflacja na poziomie 15-20% oznacza, że wartość sumy gwarancyjnej na początku oraz na końcu rocznego okresu ubezpieczenia jest istotnie różna. Jeżeli zatem ubezpieczający nie chce zwiększać ekspozycji na ryzyko po swojej stronie, powinien on dostosować umowę ubezpieczenia OC do aktualnych potrzeb, a odnowienia polis OC w okresie inflacji powinny być poddane szczególnie głębokiej analizie.

Od początku 2022 r. inflacja ma coraz większy wpływ na rozliczenie składki należnej ubezpieczycielom z tytułu umów ubezpieczenia zawieranych w 2021 r., które bazują na stawce rozliczeniowej, tj. umów, w których składka stanowi iloczyn osiąganych przychodów oraz umówionej stawki. Ubezpieczający, którzy zawarli takie umowy, muszą nie tylko być przygotowani na wzrost kosztu ubezpieczenia OC w przyszłości, ale również na to, że koszt ubezpieczenia OC może wzrosnąć w odniesieniu do kończących się umów, które będą podlegać rozliczeniu.

Niepewność związana z wpływem inflacji na portfel przyszłych roszczeń, które będą musiały zostać pokryte przez ubezpieczycieli, przekłada się również na margines błędu, który ubezpieczyciele muszą założyć, żeby zapewnić sobie oraz swoim klientom wypłacalność. Niestety, inflacja jest zjawiskiem, które występuje okresowo, ale nie da się precyzyjnie wyliczyć, kiedy zacznie się stabilizować oraz kiedy spadnie do bezpiecznego poziomu. W obecnej sytuacji należy się zatem spodziewać, że ubezpieczyciele będą wywierali presję na zwiększanie składek, co pozwoli im budować możliwie bezpieczne portfele, uwzględniające również scenariusze pesymistyczne, a więc zakładające dalszy wzrost inflacji oraz kosztów szkód”.

Włodzimierz Pyszczek – Dyrektor ds. Kluczowych Klientów w Marsh Polska dodaje: „W związku z promowanym ostatnio na jednej z platform streamingowych serialem, opowiadającym o „powodzi stulecia” z 1997 r. warto podkreślić, że likwidacja szkód ubezpieczeniowych z tamtego okresu silnie naznaczona była problemami związanymi z wysoką wówczas inflacją.

Występowały wówczas problemy związane z likwidacją szkód klientów, których zalane mienie we Wrocławiu było istotnie niedoubezpieczone, a w związku z tym ubezpieczyciele ograniczali wypłaty odszkodowań. Odszkodowanie za całkowite zalanie budynku jednego z banków z trudem wystarczyło na remont jednej z kilku zniszczonych kondygnacji. Aktualne „bicie na alarm” przez środowisko ubezpieczeniowe w sprawie ryzyk związanych z inflacją ma na celu uniknięcie kłopotów, z którymi już kiedyś mieliśmy do czynienia.

Zjawisko inflacji generuje szereg implikacji, głównie negatywnych, w różnych obszarach funkcjonowania firm. Dla klientów oznacza to, że zawierając polisę ubezpieczeniową nie można zignorować inflacji. Należy poświęcić czas, aby zapoznać się z dostępnymi rozwiązaniami, skonsultować się z doradcami i podjąć świadome decyzje o ewentualnym dostosowaniu sum ubezpieczenia, zapisów polisy itp.

Poza „normalnymi” skutkami inflacji dla ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej („topniejąca” realna wartość sum gwarancyjnych, rosnące koszty likwidacji szkód), w przypadku np. polis D&O – inflacja jest sama w sobie czynnikiem podnoszącym poziom ryzyka pojawienia się roszczeń. Zarządy mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za zaniechania polegające na tym, że nie zabezpieczyły się przed zmianami cen (m.in. zapisami w kontraktach z dostawcami, klientami),to tym bardziej w razie powstania szkody majątkowej i niewystarczającej kwoty odszkodowania, niejako naturalnym krokiem może być próba rozliczenia członków władz spółki, z tego co uczynili lub nie uczynili, aby zapobiec stracie, kupując odpowiednie ubezpieczenie”.

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce Q3 2022

Załamanie rynku inwestycyjnego nieruchomości komercyjnych w Polsce? Nic z tych rzeczy!

Podejmowaniu decyzji inwestycyjnych towarzyszą teraz szczególnie wnikliwe analizy. Konflikt w Ukrainie, szalejąca inflacja oraz gwałtownie rosnące stopy procentowe rzutują na wszystkie rynki w Europie Środkowo-Wschodniej. Branża znajduje się w trudnym otoczeniu makroekonomicznym, a na horyzoncie majaczy potencjalny kryzys energetyczny. Mimo to, w pierwszych trzech kwartałach 2022 roku rynek inwestycyjny w Polsce nie wykazał żadnych niepokojących oznak spowolnienia. Wręcz przeciwnie, całkowity wolumen transakcji w sektorze nieruchomości komercyjnych przekroczył wynik z 2021 roku o ponad 20%.

Sektor nieruchomości jest wciąż świetnym zabezpieczeniem przed inflacją z uwagi na rosnący poziom czynszów. Niesfinalizowane wcześniej transakcje przeniosły się na rok bieżący. Avison Young zauważa, że zarejestrowany wynik ukształtowało pięć spektakularnych transakcji, które odpowiadają za 47% całkowitego wolumenu inwestycji w omawianym okresie.

Po dominacji sektora biurowego w pierwszej połowie 2022 roku, w Q3 br. na prowadzenie ponownie wyszedł sektor magazynowy. Rynek biurowy z kolei odnotował wzrost wolumenu transakcji w Warszawie. Sektor handlowy niezmiennie oparty jest na mniejszych obiektach, jak parki handlowe i centra convenience. W sektorze mieszkaniowym zawarte zostały w Q3 dwie transakcje PRS w Warszawie i Wrocławiu.

Jeśli chodzi o źródła kapitału, w minionym kwartale szczególną aktywnością wykazali się inwestorzy i fundusze z Izraela.

  • 4,3 miliarda euro – całkowity wolumen inwestycyjny Q1-Q3 2022
  • 84 transakcje vs. 103 transakcje w Q1-Q3 2021
  • Trzeci najlepszy wynik Q1-Q3 od 2016 roku

SEKTOR BIUROWY

Warszawa wychodzi z cienia rynków regionalnych

Sektor biurowy w Polsce cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem inwestorów. Jednak większość podmiotów inwestycyjnych w tym sektorze zawęziła swoje kryteria w związku z wysokimi kosztami finansowania i koniecznością koncentracji na aspektach ESG. Wzrost kosztów budowy w ciągu ostatnich lat w połączeniu z ciągłym wzrostem stawek czynszowych sprawia, że właściciele istniejących nieruchomości mają przewagę konkurencyjną i lepsze zwroty z inwestycji w porównaniu z nowymi projektami, pod względem ustalania stawek czynszu i strategii najmu.

Z wynikiem 1,77 mld euro, odpowiadającym 41% udziałowi w całym wolumenie transakcyjnym, sektor biurowy dominuje pod względem wartości transakcji, które zrealizowane zostały w Q1-Q3. Tym samym, dystans do sektora magazynowego zmniejszył się z 20% w Q1 2022 do zaledwie 5% w okresie Q1-Q3 2022. Spośród 21 transakcji biurowych przeprowadzonych w pierwszych 9 miesiącach br., 15 zlokalizowanych było na rynkach regionalnych. Niemniej, Avison Young zaznacza, że dwie najbardziej imponujące transakcje zostały zamknięte w Warszawie.

W pierwszej połowie 2022 roku transakcje na rynkach regionalnych stanowiły 80% ilości transakcji w sektorze biurowym. Ich wolumen był natomiast porównywalny z wolumenem wygenerowanym w Warszawie, a to dzięki historycznie największej transakcji zakupu pojedynczego aktywa – The Warsaw HUB. W samym Q3 2022 szala przechyliła się nieznacznie na korzyść stolicy. Czwarta historycznie największa pod względem wolumenu transakcja biurowa w Polsce, czyli zakup Generation Park Y przez Hansainvest, pozwoliła Warszawie wyjść na prowadzenie z udziałem 55% udziału w wolumenie inwestycji biurowych w okresie Q1-Q3 2022.

  • 1,77 miliarda euro – wolumen zrealizowany w sektorze biurowym w Q1-Q3 2022
  • 55% przypadło na Warszawę w Q1-Q3 2022
  • Zrealizowano historycznie największą i czwarta pod względem wielkości transakcję pojedynczymi aktywami biurowymi w Polsce

10 największych transakcji pojedynczymi aktywami biurowymi w Polsce

  Budynek Powierzchnia Dzielnica Rok
1 The Warsaw HUB 101,000 City Centre West 2022
2 Warsaw Spire A 71,200 City Centre West 2019
3 Rondo 1 58,000 CBD 2014
4 Generation Park Y 47,600 City Centre West 2022
5 Warsaw Financial Center 50,000 CBD 2019
6 Q22 53,800 CBD 2016
7 Rondo 1 58,000 CBD 2006
8 Eurocentrum Office Complex 84,100 Jerozolimskie Corridor 2019
9 Metropolitan 38,300 CBD 2021
10 Rondo 1 58,000 CBD 2005

Źródło: Avison Young

SEKTOR MAGAZYNOWY

Rynki wschodzące rządzą

Sektor magazynowy, wielka gwiazda 2021 roku, na celowniku prawie każdego inwestora instytucjonalnego pozostaje na szczycie listy zakupów również w 2022 roku. Inwestorzy nadal chcą kupować nieruchomości magazynowe, jednak ich właściciele nie są jeszcze gotowi do obniżania cen, zauważa Avison Young. Stąd całościowy wolumen sektora notuje relatywnie niższe wyniki. Popyt napędza rekordowo niski poziom pustostanów, który z kolei wpływa na wzrost stawek czynszowych w całej Polsce.

W Q3 2022, sektor magazynowy umocnił swoją pozycję na polskim rynku inwestycyjnym. Nabycie portfela magazynowego Danica przez CBRE IM od Hillwood było drugą największą transakcją odnotowaną w Q1-Q3 2022. Transakcja wpłynęła również istotnie na udział transakcji portfelowych w całkowitym wolumenie sektora magazynowego, który wyniósł 50%. Mimo to, zarejestrowany wolumen 1,54 mld euro nie osiągnął poziomu z 2021 roku (r/r).  Transakcje magazynowe w Q1-Q3 2022 stanowiły 36% całego wolumenu inwestycyjnego, czyli znacznie mniej niż w pierwszej połowie 2022 roku (24%).

Ciekawą prawidłowością obserwowaną przez Avison Young w okresie Q1-Q3 2022 roku w sektorze magazynowym była przewaga rynków wschodzących nad „Wielką Piątką” hubów magazynowo-logistycznych. 47% wolumenu transakcji zrealizowanych zostało na wschodzących rynkach magazynowych. Szczególnie widocznym trendem jest wzrost inwestycji w nieruchomości w Polsce zachodniej na wschodzących rynkach w Szczecinie i w województwie lubuskim, które jest obecnie najintensywniej rozwijającym się rynkiem magazynowym w Polsce.

  • 1,54 miliarda euro – wolumen zrealizowany w sektorze magazynowym w Q1-Q3 2022
  • 50% udział transakcji portfelowych w całkowitym wolumenie sektora w Q1-Q3 2022
  • 47% – udział wschodzących rynków w całkowitym wolumenie sektora w Q1-Q3 2022

SEKTOR HANDLOWY

Convenience i parki handlowe, bo co innego?

Małe formaty handlowe typu convenience niezmiennie dominują w sektorze handlowym w Polsce. Najbardziej pożądane obiekty mają wśród najemców dyskonty spożywcze i sklepy  z kategorii „value retailers”, świetnie prosperujące w obecnych czasach, kiedy kupujący często ograniczają zakupy i zwracają większą uwagę na ceny. Avison Young zwraca uwagę, że Polska nadal oferuje bardzo atrakcyjne stopy kapitalizacji w sektorze parków handlowych (6,8%), który potwierdza, że jest odporny, nie tylko na COVID, ale i recesję.

W nadchodzących miesiącach zapewne poznamy oficjalnie dwóch nowych inwestorów w tym sektorze z Francji i z Izraela, którzy podpisali już przedwstępne umowy zakupu.

W Q1-Q3 sektor handlowy odnotował 26 transakcji, z czego 17 dotyczyło parków handlowych i obiektów typu convenience. W przypadku 5 transakcji dotyczących dawnych hipermarketów oraz centrum handlowego Sukcesja w Łodzi (zaprzestanie działalności w 2020 r.) celem była przyszła przebudowa. Porównywalny udział w transakcjach w sektorze miały centra handlowe, w tym dwa małe obiekty w Płocku i Zielonej Górze oraz ogromna transakcja dwóch Joint Ventures, stworzonych przez EPP na początku roku.

Wolumen transakcji w sektorze handlowym w Q2 i Q3 wyniósł odpowiednio 69 milionów euro i 62 miliony euro, plasując się na trzecim i drugim najniższym miejscu od 2016 roku. Niemniej jednak, ze względu na bezprecedensowe wyniki Q1 2022, całkowity wolumen sektora na koniec września br. wyniósł 859 milionów euro, co przekłada się na 20% udziału w całościowym wolumenie rynku inwestycyjnego w Polsce.

  • 859 milionów euro – wolumen inwestycyjny w sektorze handlowym w Q1-Q3
  • 17/26 udział parków handlowych i obiektów handlowych typu convenience w liczbie transakcji w sektorze
  • 5/26 udział projektów przeznaczonych pod przebudowę w liczbie transakcji w sektorze
  • Dwóch “newcomerów” zadebiutuje w sektorze parków handlowych

SEKTOR PRS

Wschodzący rynek pod lupą inwestorów

Rosnąca inflacja i stopy procentowe spowodowały spowolnienie na rynku sprzedaży mieszkań, co z kolei pozytywnie wpłynęło na wzrost popytu najemców na produkty Sektora Najmu Instytucjonalnego (PRS). Takie czynniki, jak wysokie koszty budowy, wynikające z rosnących cen energii i surowców, niestabilnych łańcuchów dostaw oraz wzrostu kosztów finansowania inwestycji, zmuszają jednak niektórych inwestorów do czasowego zawieszania nowych projektów. Rozpoczęte wcześniej transakcje są zamykane. Łącznie z akademikami sektor PRS ma 3% udziału w całkowitym wolumenie rynku inwestycyjnego w Polsce w okresie Q1-Q3 2022.

W samym tylko w Q3 2022 roku odnotowano dwie nowe transakcje PRS. Grupa Heimstaden sfinalizowała zakup Unique Tower D w Warszawie od Marvipol Development, a Atrium European Real Estate nabyło od Toscom Development Studio Plac Dominikański we Wrocławiu. Rynek inwestycyjny PRS charakteryzuje się przewagą transakcji typu „forward funding”, dlatego wiele projektów jest nadal w fazie budowy. Avison Young ma przyjemność świadczyć szeroki zakres usług doradztwa technicznego, od monitoringu procesu budowy po ostateczne odbiory, dla całego warszawskiego portfela PRS należącego do Grupy Heimstaden.

PROGNOZY

Trudny początek 2022 roku przyniósł wiele niepewności co do kondycji polskiego rynku inwestycyjnego i jego przyszłego kształtu. W miarę upływu czasu, wszyscy gracze rynkowi obserwowali z napięciem rynek, ponieważ nie można było wykluczyć żadnego scenariusza. Odporność polskiego rynku inwestycyjnego przełożyła się jednak znów na niezłe wyniki, przekraczając r/r wolumen inwestycyjny z roku 2021 o ponad 20%.

W najbliższych kwartałach Avison Young spodziewa się wprowadzenia na rynek dużych portfeli magazynowych, które z pewnością skorzystają z rekordowo wysokich wskaźników indeksacji, pozwalających na osiągnięcie takich samych cen mimo rosnących stóp kapitalizacji.

Sektor handlowy może ponownie przyciągnąć uwagę inwestorów dobrze prosperującymi centrami handlowymi, jednak przy znacznie wyższych stopach kapitalizacji niż obserwowane przed pandemią. Miejmy nadzieję – nie wywołując wilka z lasu – że polski rynek inwestycyjny utrzyma ten kurs.

Autor: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager, Avison Young

Michał Sapota: zyski wielu deweloperów nie są zagrożone, a inwestycje mają być kontynuowane

Wysokie stopy procentowe, zaostrzenie regulacji, a także możliwe spowolnienie lub nawet recesja spowodowały, że rynek kredytowy praktycznie zamarł. Zdolność kredytowa właściwie nie istnieje. Mimo że obecne czasy są bardzo wymagające dla całej branży deweloperskiej, firmy działające na tym rynku wciąż sporo inwestują. Wszystko po to, aby jak najlepiej przygotować się na gospodarcze ożywienie.

Gdy zewsząd płyną komunikaty o spadającej sprzedaży mieszkań, eksperci zastanawiają się, co będzie dalej z rynkiem nieruchomości. Czy ceny będą spadać? A może pójdą w górę, ponieważ wciąż istnieje zbyt mało mieszkań? Im więcej komentarzy, tym więcej różnych opinii. Jedno jest jednak pewne. Obecna sytuacja na pewno wzmocni deweloperów. Wszystko dlatego, że sama działalność tej branży ma ogromne znaczenie dla społeczeństwa. Sektor realnie wpływa na rozwój całego kraju, jednocześnie wspierając inwestycje istotne z perspektywy lokalnej społeczności.

Wciąż powstają nowe inwestycje, a te rozpoczęte są kontynuowane. Skąd taka postawa? Rynek nie lubi próżni. Po pierwsze, branży mieszkaniowej nie można rozpatrywać wyłącznie z perspektywy osób, które szukają lokum dla siebie. Znaczna część z nich chce zabezpieczyć środki przed utratą wartości z powodu inflacji, traktując zakup nieruchomości jako inwestycję. Dla takich klientów dostępność kredytów ma zdecydowanie mniejsze znaczenie.

Rynek przez ostatnie lata był stosunkowo mocno rozregulowany, a wzrosty cen bardzo nienaturalne. Unormowanie sytuacji wcale nie musi oznaczać nowych wyzwań dla tych deweloperów, którzy wciąż są w dobrej kondycji finansowej.

Cały czas inwestujemy środki w zakup ziemi i rozpoczynamy zupełnie nowe inwestycje bez zatrzymywania obecnych. Z naszej perspektywy obecnie jest najlepszy czas na inwestowanie między innymi dlatego, że zwiększa się dostępność ekip budowlanych i samych materiałów. Nie koncentrujemy się jednak wyłącznie na budowie mieszkań. Równie dużą wagę przywiązujemy do społecznej odpowiedzialności biznesu. Prowadzimy wiele działań proekologicznych i prospołecznych. Każda inwestycja uwzględnia między innymi udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami, co obecnie wcale nie jest takie oczywiście. Ludzie są naszym największym atutem. Spośród wszystkich podmiotów deweloperskich, mamy prawdopodobnie największy odsetek – 46% – kobiet zatrudnionych w firmie. Ich udział w zarządzaniu sukcesywnie rośnie – komentuje Michał Sapota, prezes Heritage Real Estate Investment Trust.

Zyski wielu deweloperów nie są zagrożone, a inwestycje mają być kontynuowane. Niewiele wskazuje też na to, aby realizowane programy pomocowe miały być likwidowane. Rynek nieruchomości czekają zmiany strukturalne, choć trudno oczekiwać, że największe firmy z branży zrezygnują z realizowanych projektów.

Odbicie obligacji

Obligacje uchodzą za bardzo bezpieczny i stabilny instrument inwestycyjny. Polskie 10-letnie papiery z kolei skaczą w górę i w dół co kilka dni pokazując, że na rynku sporo się dzieje.

Słabsze indeksy koniunktury

Indeksy PMI pokazują to, o czym można od dawna przeczytać w prasie. Entuzjazm w gospodarce spada. Indeks PMI dla przemysłu spadł po raz 8 z rzędu w strefie euro i jest na najniższych poziomach od początku pandemii wirusa COVID-19. Gdyby nie pandemia ostatni raz tak pesymistycznie badani podchodzili do ankiet w 2013 roku. Jeszcze gorsze wyniki pokazuje główna lokomotywa strefy, którą są Niemcy. Niespodziewanie trochę lepiej wypadła Francja. Tutaj nadal jednak mówimy o wynikach wyraźnie poniżej progu 50 pkt odróżniającego rozwój od recesji. Pomimo tych danych wczoraj jednak byliśmy świadkami umocnienia euro do dolara. Dlaczego euro umacniało się przy tak słabych danych z Europy? Głównie dlatego, że indeksy koniunktury w USA wypadły jeszcze gorzej.

Szaleństwo na polskich obligacjach

Rentowność obligacji pokazuje, jak dużo pieniędzy chce rynek, by pożyczyć pieniądze danemu państwu. Wartość ta uwzględnia w dużym uproszczeniu dwie podstawowe kwestie. Pierwszą są alternatywy inwestycyjne. Drugą jest wiarygodność kredytowa danego państwa – w skrócie premia za ryzyko, że zbankrutuje, zanim odda pieniądze. Rentowność polskich papierów sięgnęła na koniec zeszłego tygodnia poziomu ponad 9%. Jest to absolutny niechlubny rekord ostatnich lat. Nawet w 2008 roku w trakcie kryzysu byliśmy ponad 8%. Z drugiej strony nie można upraszczać tego do faktu, że jesteśmy mniej wiarygodni niż wtedy. Dużo wyższe są bowiem stopy procentowe na rynku niż w tamtym czasie. W ciągu ostatnich dwóch dni rentowność obligacji spadła o 1% do poziomu 8%. Pokazuje to, jak duże ruchy kapitału są obecnie na rynku. Pomimo tego złoty jest stabilny.

Chiny nie wracają na starą ścieżkę

Centralnie sterowana gospodarka Chin nie radzi sobie z powrotem na starą ścieżkę wzrostów. Jeszcze przed pandemią głośno mówiło się, że gospodarka traci szansę na kontynuację tak szybkiego wzrostu. Obecnie problemem jest rynek wewnętrzny, gdzie import wzrósł w skali roku o zaledwie 0,3%, co było wynikiem poniżej i tak niskich oczekiwań. Eksport z kolei rośnie o 5,7%, niby nie tak dużo, ale pokazuje, że Chiny wracają na ścieżkę rozwoju na zewnątrz. W rezultacie gospodarka rośnie obecnie o niecałe 4% w skali roku, co z pewnością nie spełnia ambicji tego kraju.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
16:00 – USA – indeks zaufania.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Zamiana faktur na gotówkę coraz popularniejsza – wyniki faktorów po 3 kwartałach 2022 r.

Faktoring w Polsce zyskuje w oczach przedsiębiorców, a oferujący go faktorzy biją kolejne rekordy wysokości udzielonego finansowania. W ciągu trzech kwartałów 2022 r. firmy zrzeszone w Polskim Związku Faktorów wykupiły wierzytelności o wartości zbliżonej do uzyskanej w całym 2021 r. Dziewięć miesięcy tego roku przyniosło im obroty blisko 345,6 mld zł, tj. o prawie 35 proc. więcej niż rok temu. Faktury na gotówkę zamieniło 23,6 tys. przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania prawie 16,3 mln faktur.Zamiana faktur na gotówkę coraz popularniejsza

Polski Związek Faktorów (PZF) zrzesza większość podmiotów świadczących usługi faktoringowe w Polsce. Skupia obecnie 5 banków komercyjnych i 21 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania. Należy do niego także 6 podmiotów o statusie partnera.

– Ostatnie lata były dla przedsiębiorców bardzo trudne. Gospodarka przechodziła od jednego kryzysu do drugiego, co wzbudzało i nadal wzbudza uzasadnione obawy o przyszłość zarówno konsumentów, jak i prowadzących działalność gospodarczą. Trudności z utrzymaniem płynności finansowej mogą doprowadzić firmy do upadłości. Dlatego w obawie o swoją wypłacalność, wielu zarządzających, chcąc poprawić swoją sytuację, decyduje się na skorzystanie z zewnętrznego finansowania firmy w postaci faktoringu. Pozwala on zamienić bieżące faktury na gotówkę, którą następnie można przeznaczyć na realizację zobowiązań płatniczych. – mówi Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF.

wyniki faktorów po 3 kwartałach 2022

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 23,6 tys. przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania 16,3 mln faktur o łacznej wartości 345,6 mld zł.faktoring 2002 3 kwartał

– Naszą rolą jest wspieranie polskich przedsiębiorców i pomaganie im w utrzymywaniu płynności, rozwijaniu biznesu czy poszukiwaniu nowych rynków. Finansowanie faktorantów łączymy z podnoszeniem bezpieczeństwa obrotów handlowych, m. in. poprzez badanie kontrahentów, monitoring i inkaso faktur, a także ubezpieczenie należności. Nasze kompleksowe podejście do klientów powoduje, że wciąż rośnie grono przedsiębiorców sięgających po usługi firm faktoringowych, a co za tym idzie, liczba faktur czy wartość obrotów faktoringowych. – dodaje Konrad Klimek.

Z usług firm faktoringowych najczęściej korzystają firmy, które wystawiają faktury na wysokie kwoty i z dłuższymi terminami płatności. Są to na ogół firmy produkcyjne i dystrybucyjne. Utrzymanie płynności w ich przypadku decyduje o rozwoju lub przetrwaniu. Faktoring umożliwia im zachowanie dobrej kondycji finansowej, a przez to – stabilnej pozycji rynkowej i przewagi konkurencyjnej.struktura faktoringu 2022 3 kw

Orange Polska udostępni Play blisko milion łącz światłowodowych w dostępie hurtowym

Dzięki sieci światłowodowej Orange Polska kolejny operator może oferować swoje usługi superszybkiego internetu swoim klientom. To efekt porozumienia pomiędzy Orange Polska a P4 w sprawie dostępu do sieci obejmującej blisko milion gospodarstw domowych.

Umowa zawarta pomiędzy Orange Polska i P4 – operatorem sieci Play – dotyczy 360 tys. gospodarstw domowych podłączonych w ramach realizowanych przez Orange projektów Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa oraz blisko 560 tys. domów, biur i mieszkań objętych zasięgiem światłowodów pomarańczowego operatora w gminach regulowanych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej.

– Jednym z celów naszej strategii .Grow ogłoszonej w ubiegłym roku jest pełniejsze wykorzystanie i uzyskanie lepszego zwrotu z inwestycji w infrastrukturę, które prowadzimy od kilku lat. Na rozbudowę sieci światłowodowej przeznaczyliśmy już ponad 4 mld zł. Dziś Orange jest nie tylko największym światłowodowym operatorem na polskim rynku detalicznym, ale też największym dostawcą usług hurtowych. Umowa z P4 to kolejny krok zmierzający do wykorzystania potencjału naszej sieci – mówi Maciej Nowohoński, członek zarządu Orange Polska kierujący rynkiem hurtowym.

Zgodnie z ogłoszoną w czerwcu 2021 r. strategią .Grow, Orange Polska planuje do końca 2024 r. znacząco zwiększyć liczbę klientów hurtowych na swojej sieci światłowodowej. Współpraca obejmie zarówno dużych, jak i średnich i małych operatorów. W ostatnim czasie spółka wprowadziła atrakcyjne zmiany w ofercie BSA na światłowodzie – zarówno w zakresie korzystniejszych cen, jak też możliwości technicznych korzystania z usługi. W najbliższym też czasie Orange uruchomi portal do obsługi zamówień na sieci FTTH.

W zasięgu światłowodowych usług Orange jest już 6,8 mln gospodarstw domowych w całym kraju, oferowanych na własnej sieci oraz sieciach dzierżawionych od innych operatorów.

DHL najczęściej wykorzystywaną marką w hakerskich atakach phishingowych

  • W 3 kw. roku przestępcy najchętniej podszywali się pod DHL. Wizerunek firmy wykorzystywany był w 22% wszystkich ataków typu brand phishing
  • Na drugim miejscu uplasował się Microsoft (16%), natomiast na trzecim LinkedIn (11%)
  • Podobne ataki dotyczą także wizerunku Poczty Polskiej czy InPostu, przed czym niedawno ostrzegał CERT Polska.

Cyberprzestępcy w ostatnim czasie najczęściej wykorzystują wizerunek DHL w swoich kampaniach phishingowych – wskazują eksperci Check Point Research. Logo niemieckiej firmy logistycznej wykorzystywane było w 22 proc. ataków typu brand phishing. Innymi popularnymi markami są Microsoft oraz LinkedIn. W Polsce z kolei oszuści korzystają z wizerunku Poczty Polskiej oraz InPostu.

W pierwszych dwóch kwartałach 2022 r. cyberprzestępcy najczęściej podszywali się pod markę LinkedIn. Dziś jest to DHL, którego wizerunek wykorzystywany był w 22% wszystkich ataków typu brand phishing. W trzecim kwartale na drugim miejscu uplasował się Microsoft (16%), a na trzecie spadł wspomniany portal społecznościowy dla profesjonalistów wykorzystywany w 11% wszystkich oszustw, w porównaniu do 52% w pierwszym i 45% w drugim kwartale. Wzrost DHL może być częściowo spowodowany globalną kampanią phishingową, przed którą gigant logistyczny ostrzegał na kilka dni przed rozpoczęciem kwartału. Do czołowej „10” najczęściej wykorzystywanych marek zawitał również Instagram. Należące do Meta medium społecznościowe odegrało główną rolę w głośnej kampanii phishingowej „blue badge”, która została odkryta we wrześniu.

Spedycja jest obecnie jednym z najważniejszych sektorów w atakach brand phishing, ustępując jedynie technologii. Jej znaczenie rośnie wraz ze zbliżającym się najbardziej ruchliwym okresem sprzedaży detalicznej w roku, a przed nami m.in. Halloween czy Święta Bożego Narodzenia. Ataki skierowane są również przeciwko polskim klientom DHL, a także Poczty Polskiej czy InPostu, przed czym niedawno ostrzegał CERT Polska.

– W III kwartale zaobserwowaliśmy potężny spadek liczby prób phishingu z wykorzystaniem marki LinkedIn, co pokazuje, że cyberprzestępcy często zmieniają taktykę, aby zwiększyć swoje szanse na sukces. Nadal jest to jednak trzecia marka najczęściej wykorzystywana w atakach, dlatego zachęcamy wszystkich użytkowników, aby zwracali uwagę na wszelkie e-maile lub komunikaty, które rzekomo pochodzą z LinkedIn  – komentuje Omer Dembinsky, Data Research Group Manager w Check Point Software.

W ataku phishingowym przestępcy próbują podszywać się pod oficjalną witrynę internetową znanej marki, używając nazwy domeny lub adresu URL i projektu strony internetowej podobnego do oryginalnej witryny. Link do fałszywej strony internetowej może zostać wysłany do ofiar za pośrednictwem wiadomości e-mail lub wiadomości tekstowej. Użytkownik może także zostać przekierowany podczas przeglądania sieci lub przez złośliwą aplikację mobilną. Pamiętajmy, że fałszywa strona internetowa zazwyczaj zawiera formularz przeznaczony do kradzieży danych uwierzytelniających użytkowników, szczegółów płatności lub innych danych osobowych, dlatego eksperci Check Point Research zachęcają do zachowania ostrożności podczas dzielenia się jakimikolwiek danymi.

Najpopularniejsze marki phishingowe w III kwartale 2022 r.

  1.            DHL (dotyczy 22% wszystkich ataków phishingowych na świecie)
  2.            Microsoft (16%)
  3.            LinkedIn (11%)
  4.            Google (6%)
  5.            Netflix (5%)
  6.            WeTransfer (5%)
  7.            Walmart (5%)
  8.            Whatsapp (4%)
  9.            HSBC (4%)
  10.         Instagram (3%)

Dobre wyniki Orange Polska za 3 kwartał 2022

Pomimo wymagającej sytuacji makroekonomicznej, zwłaszcza rosnących cen energii, Orange Polska zdołał wypracować w 3 kwartale tego roku dobre wyniki finansowe
i komercyjne.

Przychody firmy wzrosły o ponad 8%, a rentowność operacyjna EBITDAaL o niemal 4% rok do roku. W stabilnym tempie przybywa klientów kluczowych usług: Orange Światłowodu, pakietów Orange Love oraz usług mobilnych. Popyt na cyfrowe usługi przełożył się na ponad 20-procentowy wzrost przychodów z usług ICT dla biznesu.

– Pomimo coraz trudniejszego otoczenia gospodarczego, jakość i dostępność naszych usług pozwala nam realizować cele komercyjne. Dzięki wspólnemu wysiłkowi całego zespołu działamy też bardziej efektywnie. Kryzys energetyczny i szybujące ceny energii pokazują dobitnie, że strategia #OrangeGoesGreen ma głęboki sens nie tylko społeczny, ale też biznesowy. W dłuższej perspektywie podnosi ona naszą efektywność – dzięki odnawialnym źródłom energii zasilającej nasze działania, a także dążeniu do zamykania obiegu –  powiedział Julien Ducarroz, prezes Orange Polska. – Zwłaszcza dziś, w czasie kryzysu, nie możemy zapominać o wspieraniu społeczności, w których działamy. Nie możemy pozwolić na wykluczenie. Dlatego w ubiegłym tygodniu otworzyliśmy w Polsce Orange Digital Center, aby wspierać upowszechnianie nowych kompetencji, tak potrzebnych na rynku pracy – dodaje.

Orange Światłowód, Orange Love i usługi mobilne – liczba klientów i wartość rosną w dobrym tempie

Superszybki Orange Światłowód jest już dostępny dla niemal połowy Polaków – 6,8 mln gospodarstw domowych w całym kraju. W ciągu ostatnich 3 miesięcy zasięg usługi poszerzył się o ponad 280 tysięcy domów i mieszkań, głównie za sprawą współpracy z operatorami hurtowymi. W tym czasie przybyło także 55 tysięcy klientów Orange Światłowodu. Łącznie z tej usługi korzysta już 1,12 mln użytkowników. To o 27% więcej niż przed rokiem.

Stabilnie rośnie liczba klientów pakietów konwergentnych dla domu. W 3 kwartale przybyło 16 tysięcy użytkowników Orange Love, a łączna ich liczba zwiększyła się do 1,6 mln (o 4% rok do roku).

W podobnym tempie (4% rok do roku) rośnie liczba klientów abonamentowych mobilnych usług głosowych. W minionym kwartale przybyło ich 57 tysięcy.

Zainteresowanie szybszymi opcjami światłowodu, bogatszymi pakietami usług, oferującymi więcej za więcej, przekłada się także na wzrost przychodu na jednego klienta (ARPO)
z poszczególnych, kluczowych usług telekomunikacyjnych.

Kluczowe wyniki finansowe – na dobrej drodze do realizacji całorocznych celów

Bezprecedensowy, niemal dwukrotny wzrost kosztów energii w porównaniu z 3 kwartałem ub. roku firma zdołała zrównoważyć z nadwyżką wzrostem przychodów z kluczowych usług, a także oszczędnościami. Dzięki temu rentowność operacyjna EBITDAaL wzrosła o niemal 4% rok do roku (podobny wzrost firma osiągnęła także łącznie za pierwsze
9 miesięcy).

Na przychody za minione 3 miesiące pozytywnie wpłynęły m.in. rosnące przychody
z kluczowych usług telekomunikacyjnych (+5% rok do roku), kolejny bardzo dobry kwartał
w usługach ICT dla biznesu ( wzrost przychodów o 23% rok do roku). Dzięki skutecznym akcjom komercyjnym, o 17% w porównaniu z trzecim kwartałem ubiegłego roku wzrosły przychody ze sprzedaży urządzeń.

Wyniki Orange Polska za 3 kwartał i pierwsze 9 miesięcy roku to dobra baza dla osiągnięcia całorocznych celów finansowych. Wyzwaniem jest jednak stale rosnąca i nieprzewidywalna inflacja. Będzie ona powodować wzrost kosztów, dlatego firma będzie pracować nad rozwiązaniami, które pozwolą w przyszłości ten niekorzystny wpływ ograniczyć.

Pełny raport z wynikami Orange Polska za 3 kwartał 2022 znajduje się na www.orange-ir.pl

Europa mocno spowalnia. Co zrobi EBC?

W tym tygodniu wszystkie oczy będą zwrócone na czwartkowe posiedzenie EBC. Choć łagodne temperatury tej jesieni sugerują, że być może uda się uniknąć dramatycznego kryzysu gazowego, poniedziałkowe indeksy menedżerów zakupów dla strefy euro obrazują, że gospodarka zmierza w kierunku recesji.

Prawdopodobnie dzisiejszy indeks Ifo zasygnalizuje to samo dzisiaj. Wydaje się, że EBC będzie musiał skorygować w dół swoje prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego. Członkowie europejskiej instytucji sygnalizowali, że recesja nie powinna jednak powstrzymać banku centralnego przed kontynuowaniem procesu normalizacji. Wobec bardzo wysokich wskaźników inflacji konieczne byłoby bardziej zdecydowane działanie, gdyż w przeciwnym razie istnieje ryzyko, że oczekiwania inflacyjne ulegną zakotwiczeniu na wysokim poziomie. W przypadku zbyt mało zdecydowanego podejścia istnieje ryzyko, że w późniejszym czasie konieczne będzie ostrzejsze zacieśnienie polityki pieniężnej. Dlatego też rynek oczekuje „jastrzębiej” decyzji w najbliższy czwartek. Prawdopodobnie dojdzie do kolejnego wzrostu stóp procentowych o 75 punktów bazowych. Dodatkowo zostaną zmienione warunki program TLTRO. W ostatnim czasie prawie połowa decydentów europejskich wyraźnie lub pośrednio zasygnalizowała swoje poparcie dla tak dużego kroku. Z wypowiedzi członków Rady wynika, że neutralną stopę procentową – czyli taką, która ani nie spowalnia, ani nie pobudza gospodarki – Rada widzi obecnie na poziomie 2 proc, czyli wyraźnie wyższym niż w pierwszej połowie roku, tak więc kolejna silny ruch w górę wydaje się bardziej konieczny niż dotychczas. O ile wcześniej „gołębie” i „jastrzębie” w EBC dyskutowały o tym, czy polityka pieniężna powinna być zacieśniana ponad poziom neutralny, to teraz wydaje się, że bardziej skupiają się na tym, o ile stopa depozytowa powinna zostać podniesiona ponad ten poziom.

Wczoraj otrzymaliśmy kolejne potwierdzenie, że gospodarka strefy euro znajduje się w kiepskiej kondycji. Indeks menedżerów ds. zakupów w sektorze usług – najbardziej wiarygodny barometr gospodarczy dla tego obszaru – spadł w październiku do poziomu 48,2 pkt. Z kolei indeks dla sektora produkcyjnego obniżył się o 1,8 punktu do 46,6 pkt. Ostatni raz PMI dla usług był tak nisko w lutym 2021 roku, kiedy to pandemia spowodowała chwilowe załamanie gospodarki europejskiej. Ciągła utrata siły nabywczej spowodowana wysoką inflacją odciska coraz głębsze piętno na konsumpcji prywatnej. Szczególnie sektor usług odczuwa to z pełną siłą. Wydaje się, że aktywność w tym sektorze ulega dalszemu spowolnieniu.

Sytuacja w przemyśle wytwórczym jest jeszcze bardziej krytyczna. Nie tylko cierpi on z powodu słabszego popytu ze strony prywatnych gospodarstw domowych. Ogromne podwyżki cen energii elektrycznej i gazu sprawiają, że produkcja niektórych towarów staje się nieopłacalna, dlatego też przedsiębiorstwa ograniczają produkcję pomimo wystarczającej liczby zamówień. Jednocześnie niepewność co do przyszłych dostaw gazu ziemnego sprawia, że firmy są bardziej ostrożne, co przemawia za mniejszymi inwestycjami. Wczorajsze odczyty zwiększają prawdopodobieństwo tego, że w ostatnim kwartale tego roku gospodarka strefy euro wyraźnie się skurczy.

EUR/USD znajduje się w ciekawym miejscu biorąc pod uwagę analizę techniczną. Kurs graniczy z oporem, którym jest górne ograniczenie kanału spadkowego. Jego przełamanie może doprowadzić notowania do parytetu, który był testowany w pierwszych dniach października. Dolar w najbliższych dniach nie otrzyma już wsparcia ze strony przedstawicieli Fed-u, ponieważ jesteśmy w okresie blackout-u, dlatego też widzę większą szansę na kontynuację notowań w kierunku północnym.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Invista S.A. zmienia nazwę na New Tech Capital SA

Porozumienie o współpracy z Advanced Diagnostic Equipment (ADE), firmą nowych technologii, która opracowała nowatorskie rozwiązanie dla cukrzyków – Diabetomat – to nowy kierunek rozwoju giełdowej firmy Invisty S.A., która od czerwca br. zmieniła nazwę na New Tech Capital S.A. Wspólnie z ADE, zarząd giełdowej firmy zamierza prowadzić prace nad pierwszym bezinwazyjnym alkomatem dla cukrzyków. Urządzenie o roboczej nazwie Diabetomat przeszło etap testów i teraz planowana jest jego komercjalizacja.

– Analizowaliśmy kilkanaście projektów, spośród których wybraliśmy polską firmę, najbardziej obiecującą i będącą w fazie wprowadzenia na rynek użytkowy – ujawnia Michał Gabrylewicz, prezes spółki New Tech Capital S.A.

Teraz giełdowa firma podpisuje umowę o współpracy partnerskiej, która w kolejnym etapie przewiduje zaangażowanie kapitałowe na poziomie 50 proc. udziałów w spółce celowej, współfinansowanie badań i komercjalizacji projektu. Środki na finansowanie projektu będą pochodzić ze sprzedanych nieruchomości oraz finansowania zewnętrznego.

Diabetomat działaniem i wyglądem przypomina zwykły alkomat, ale mierzy w wydychanym powietrzu zawartość markerów cukrzycy i tym samym pozwala zdiagnozować poziom cukru organizmie analogicznie jak glukometr. Badania nad bezinwazyjnymi metodami trwają od lat na całym świecie dla różnych chorób. Pomysłodawcami rewolucyjnego rozwiązania są naukowcy z krakowskiej uczelni – Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica – dr hab. inż. Artur Rydosz prof. AGH oraz dr hab. inż. Konstanty Marszałek, prof. AGH.

– Diabetomat mógłby zastąpić klasyczne pomiary stężenia cukru we krwi za pomocą wkłuć i być wykorzystywany zarówno w codziennym użytku diabetyków, jak i do badań przesiewowych, np. w szpitalach, szkołach i domach opieki, aby szybko i bezinwazyjnie móc zdiagnozować chorych. To rewolucyjne rozwiązanie na skalę świata – mówi dr hab. inż. Artur Rydosz, prof. Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Proces komercjalizacji trwa – spółka Advanced Diagnostic Equipment rozpoczęła proces certyfikacji medycznej dla diabetomatu. Certyfikat pozwoli wprowadzić urządzenie do procedur medycznych i znacząco podniesie jakość życia pacjentów z cukrzycą w szczególności dzieci i osób starszych.

W opinii dr hab. inż. Artur Rydosza, postęp i rozwój elektroniki powodują, że wszelkie urządzenia stają się coraz tańsze, ale nie można zapominać o wysokich kosztach badań klinicznych. Stąd niezbędne jest wsparcie sponsorów lub inwestorów. Wstępne szacunki wskazują, że urządzenie powinno być w zasięgu portfela przeciętnego chorego.

Diabetomat może stać się rewolucją dla pacjentów

Diabetomat bazuje na pomiarach lotnych związków organicznych obecnych w wydychanym powietrzu, których koncentracja jest silnie zależna od poziomu glikemii w organizmie ludzkim, w szczególności u osób z cukrzycą. Urządzenie – na razie w formie prototypu – może stać się rewolucją i pozwolić na bezinwazyjne dokonywanie pomiarów – podkreślają autorzy projektu. Skala problemu jest ogromna – a statystyki nieubłagane. Cukrzyca była bezpośrednią przyczyną zgonów u 6,7 miliona osób tylko w 2021 r – co 5 sekund na świecie umiera ktoś na skutek cukrzycy. Tylko w samych Stanach Zjednoczonych cukrzyca przynosi straty sięgające 966 bilionów dolarów i wg IDF koszty te wzrosną o 316% w ciągu najbliższych 15 lat, co pokazuje jak ważny jest to segment medycyny. Dodatkowo blisko 541 milionów osób żyje z zaburzeniami gospodarki cukrzycowej, co będzie skutkować kolejnym zachorowaniem na cukrzycą typu 2, a można byłoby to powstrzymać, gdyby istniało narzędzie do wydajnego testu przesiewowego w sposób całkowicie bezbolesny i bezinwazyjny – podkreśla dr hab. inż. Artur Rydosz.

Inflacja a zwyczaje zakupowe Polaków. Co będziemy kupować częściej w kanale e-commerce?

Klienci sklepów online, w związku z rosnącymi cenami i szukaniem oszczędności, zamierzają ograniczać zakupy w pewnych kategoriach produktowych i zwiększyć je w innych – to wniosek z badania konsumenckiego „Prognozy zakupowe w e-commerce na najbliższe miesiące”. Powodem zmian decyzji zakupowych konsumentów w sklepach internetowych jest m.in. rosnący poziom inflacji w Polsce, który wpływa na znaczący wzrost kosztów życia. Lepsze ceny i większy wybór

Wzrost poziomu inflacji, a co za tym idzie, kosztów zakupów czy rat kredytów powoduje, że coraz większa część konsumentów szuka oszczędności. Zmiana rozporządzalnego dochodu wpływa na zawartość koszyka zakupowego. Niemal ośmiu na dziesięciu Polaków w sklepach szuka tańszych produktów lub zamienników. Z kolei ich cena musi być najczęściej o 20-30% niższa, żeby w ogóle była interesująca[1]. W badaniu niemal 40% respondentów wskazało również, że oszczędzają na produktach spożywczych – 39,8% wskazań.

Interesujących wniosków dostarcza również badanie konsumenckie „Prognozy zakupowe w e-commerce na najbliższe miesiące” przeprowadzone przez analityków DHL Parcel Polska[2]. Firma jako ekspert w obszarze e-commerce dzieli się wiedzą dotyczącą sprzedaży internetowej i bacznie obserwuje sytuację na rynku. Okazuje się, że pomimo powszechnego trendu szukania oszczędności w związku z inflacją konsumenci planują zwiększenie swoich zakupów online w kilku kategoriach: żywność (21%), artykuły biurowe (20%), odzież (19%), artykuły dla zwierząt (18%), kosmetyki i suplementy diety oraz leki (18%). Są to podstawowe kategorie, z zakupu których trudno byłoby zupełnie zrezygnować.

– Trendy wskazują, że konsumenci rezygnują z produktów luksusowych na rzecz tych niezbędnych każdego dnia. Bez wątpienia wiąże się to ze zmniejszeniem budżetów na zakupy przez e-konsumentów. Co ważne jednak, nie oznacza to, że firmy kurierskie będą obsługiwały mniej przesyłek. Głównym sposobem ograniczania zakupów internetowych, stosowanym przez blisko połowę konsumentów szukających oszczędności, jest wybór tańszych zamienników, który ma wpływ na wartość zakupów, ale nie na wolumen przesyłek – wyjaśnia Joanna Bandera–Sikorska, Manager ds. Analiz Marketingowych w DHL Parcel Polska

Z online do offline

Wniosek dotyczący dynamicznego wzrostu sprzedaży dla obszaru e-grocery, czyli segmentu produktów spożywczych i środków czyszczących potwierdzają również inne analizy. Według opracowanych przez PwC perspektyw rozwoju rynku e-commerce w Polsce na lata 2021 – 2026 w kanale e-commerce najszybciej będzie rosła właśnie kategoria produktów żywnościowych. W 2021 r. wartość polskiego rynku e-grocery szacowano na 5 mld zł brutto. Z prognoz Strategy&Polska wynika, że do 2027 r. osiągnie on wartość nawet 13 mld zł brutto.

Jak się okazuje, kupowanie produktów codziennego użytku w sklepach online, związane jest przede wszystkim z przenoszeniem zakupów stacjonarnych do kanału e-commerce, gdzie nierzadko oferowane są niższe ceny i większy wybór. W związku z tym aż 25% badanych użytkowników Internetu planuje zwiększyć częstość i/lub ilość swoich zakupów online.

Dla kogo online a dla kogo offline?

W porównaniu do wszystkich Internautów osoby planujące przenieść przynajmniej część swoich zakupów do Internetu to istotnie częściej osoby od 18 do 44 lat (61% vs 74%) mieszkające w miastach (66% vs 72%). Również kobiety, ze względu na częściej pełnioną rolę głównego kupującego w gospodarstwie domowym, są bardziej zainteresowane przenoszeniem zakupów do kanału online (54% kobiet wśród planujących przenoszenie zakupów do online vs. 50% kobiet wśród wszystkich Internautów).

[1] Według badania UCE RESEARCH i Grupy BLIX „Inflacyjne dylematy Polaków. Na czym oszczędzamy w sklepach?”, Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI na próbie 1269 dorosłych Polaków odpowiedzialnych w swoich domach za codzienne zakupy.

[2] Badanie „Prognozy zakupowe w e-commerce na najbliższe miesiące” przeprowadzone zostało metodą CAWI na panelu Ariadna w sierpniu 2022 roku, 08.2022. Próba reprezentatywna dla populacji internautów 18 lat+, N=1594.

Pasja, odwaga, odpowiedzialność – trzy filary biznesu

Dlaczego w biznesie jest trudno bez pasji?

Pojęcia, które kojarzą mi się z pasją to: marzenia, upór, zaangażowanie, ambicja i dyscyplina. Wszystkie te rzeczy są bardzo pomocne w odniesieniu biznesowego sukcesu. Jeżeli coś co robimy wynika z pasji, znacznie łatwiej o zaangażowanie. Natomiast wielu przedsiębiorcom duży problem sprawia ostatnie pojęcie, czyli dyscyplina. Sukces bez dyscypliny jest możliwy, ale z reguły wynika ze szczęścia, a szczęście w biznesie trwa dość krótko, szczególnie wtedy, kiedy zauważą je konkurenci.

Znam natomiast przykłady sukcesu, który nie ma nic wspólnego ze szczęściem, a jest oparty wyłącznie na dyscyplinie. Osiągają go przedsiębiorcy, którzy zaczynając nie mieli odpowiedniej wiedzy, wykształcenia, natomiast chcieli się uczyć i mieli obsesję na punkcie realizacji postawionych sobie celów. Cieszę się, że jako business advisor uczestniczyłam w kilku takich projektach. Co prawda o taki sukces nie jest łatwo na wysoko konkurencyjnym rynku, ale zawsze może się zdarzyć, że pomoże odrobina szczęścia. Chodzi o to, że dyscyplina jest czymś, co najbardziej pomaga szczęściu. To kwestia prostej matematyki, jeżeli jesteśmy uparci, to więcej razy próbujemy, ale jeżeli więcej razy próbujemy, to rośnie prawdopodobieństwo, że w końcu coś się uda.

Musimy też pamiętać o tym, że właściciel przedsiębiorstwa jest odpowiedzialny za to, aby napędzać je własnymi pomysłami, udoskonalać model biznesowy, szukać nowych możliwości. To wszystko jest bardzo trudne jeżeli praca jest tylko obowiązkiem. Pasja powoduje, że znacznie łatwiej o upór i dyscyplinę, które pomogą nam realizować cele operacyjne. A jeżeli w dodatku dzięki rozpoczęciu działalności gospodarczej uda nam się zrealizować nasze marzenia, otrzymujemy ogromny zastrzyk pozytywnej motywacji i satysfakcji, bez której w dłuższej perspektywie bardzo trudno jest wykonywać jakąkolwiek pracę.

Jak to wszystko powiązać z drugą rzeczą, o której Pani bardzo często mówi, czyli z odwagą?

Zacznijmy od tego, że w biznesie odwaga nie polega na szybkim podejmowaniu ryzykownych decyzji. Jest wręcz przeciwnie. To strach jest dobry, gdyż dzięki niemu znamy zagrożenia i niebezpieczeństwa, możemy działać świadomie. W biznesie odwaga kojarzy mi się z wiedzą, umiejętnościami, doświadczeniem oraz z jeszcze jedną cechą, o której biznesowi doradcy motywacyjni mówią dość często – wyjściem z tak zwanej strefy komfortu.

Odwaga oznacza dążenie do przejęcia inicjatywy, szukania nowych rozwiązań, doskonalenia modelu biznesowego. Samo założenie firmy dla wielu osób jest aktem dużej odwagi.  Założenie firmy często wymaga rezygnacji ze stałych, gwarantowanych dochodów czy zaangażowania oszczędności odłożonych na czarną godzinę. Takich decyzji nie podejmuje się bez namysłu. Muszą one być poparte umiejętnościami, wiedzą, analizami, choć nawet wtedy będziemy mieli do czynienia z wysokim stopniem niepewności.

Pamiętajmy również o tym, że odwaga w każdym momencie musi być wspierana przez dążenie do obniżenia ryzyka. Na każdym etapie realizacji projektu powinniśmy przeprowadzać jak najwięcej testów i eksperymentów. Dzięki temu będziemy w stanie szybko wycofać się z potencjalnie nierentownych projektów i skoncentrować zasoby na przedsięwzięciach perspektywicznych.

To znaczy, że płynnie przeszliśmy do trzeciego pojęcia, o którym mieliśmy rozmawiać, czyli do odpowiedzialności.

Tak, to słuszna uwaga. Chodzi o to, że prowadząc własną firmę nie możemy liczyć na to, że w pewnym momencie przyjdzie ktoś dorosły i posprząta nasz bałagan. Zakładając własną firmę to my stajemy się dorośli. Nie jesteśmy już chronieni przez prawo pracy, prawo konsumenckie, prawo o upadłości konsumenckiej czy przez RODO. Co więcej, wszystkie te instrumenty bardzo często zaczynają działać przeciwko nam. Musimy bardzo uważać na wszystkie dokumenty, które podpisujemy. To my musimy sprzątać bałagan zrobiony przez naszych pracowników, ponieważ to my będziemy ponosić konsekwencje ich działań.

Za zaniedbania względem urzędu skarbowego czy ZUS grożą nam całkiem realne, nieprzyjemne konsekwencje. Źródłem dużych kłopotów może też być brak rzetelności w realizacji zobowiązań. Naszym pracownikom możemy delegować zadania i obowiązki, natomiast bardzo trudno jest delegować odpowiedzialność.

Ponieważ odpowiedzialność bardzo często dotyczy dość skomplikowanych funkcji przedsiębiorstwa, takich jak finanse, księgowość, podatki, umowy z innymi podmiotami czy polityka personalna, dobrze jest zlecać tego rodzaju zadania ekspertom. W ogóle, jedną z najlepszych rzeczy, jakie może zrobić przedsiębiorca jest otaczanie się ludźmi mądrzejszymi od siebie. Wielu ludzi w takiej sytuacji czuje zagrożenie, szczególnie jeżeli ma to miejsce w dużych, zbiurokratyzowanych instytucjach. Jednak jeżeli prowadzimy własną firmę nie musimy się obawiać o to, że ktoś pozbawi nas władzy. Lojalny i kompetentny zespół bardzo ułatwia odniesienie sukcesu.

Beata Drzazga