Inwestorzy tracą apetyt na wegańskie akcje: udziały w alternatywnych produktach mięsnych i mlecznych spadają

Inwestorzy stracili apetyt na tak zwane „akcje wegańskie” w ciągu ostatnich 12 miesięcy, podczas gdy akcje tradycyjnych producentów mięsa radziły sobie znacznie lepiej.

W Światowy Dzień Wegan (1 listopada), eToro publikuje dane zebrane pokazujące, że koszyk 10 największych wegańskich akcji odnotował spadek wartości o 51 proc. w ciągu ostatnich 12 miesięcy i o 36 proc. w ciągu poprzednich dwóch lat. Analogicznie, koszyk akcji najbardziej znanych firm produkujących mięso stracił zainteresowanie inwestorów tylko o 12 proc. w ciągu ostatniego roku i zyskałby 7 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat (w przeliczeniu na dolary amerykańskie).

Jest to odwrócenie trendu obserwowanego w poprzednich latach, kiedy to ceny wegańskich akcji gwałtownie wzrosły. W dłuższym okresie koszyk wegański nadal byłby lepszą inwestycją niż koszyk mięsny, przynosząc 38 proc. vs -10 proc. w okresie trzyletnim i 20 proc. vs 5 proc. w okresie pięciu lat. Wynika to wyłącznie z fenomenalnego wzrostu firmy Celsius Holdings, produkującej wegańskie napoje, u której cena akcji skoczyła o ponad 1500 proc. w ciągu pięciu lat.

Przez pięć lat żaden z koszyków nie przyćmił zysków zapewnianych przez Nasdaq, który wzrósł o 67 proc. Jednak oba radziły sobie w tym okresie znacznie lepiej niż FTSE100, który spadł o 5 proc.

Czas inwestowania Koszyk akcji mięsnych Koszyk akcji wegańskich Nasdaq FTSE100 Mięsne vs wegańskie
1 rok -12% -51% -28% -3% 39%
2 lata 7% -36% -4% 22% 44%
3 lata -10% 38% 35% -3% -47%
5 lat 5% 20% 67% -5% -15%

Dane dotyczące ceny akcji pobrane na zamknięcie rynku 26/10/2022. Wyniki indeksu obliczono w dolarach amerykańskich.

Oprócz Celsius Holdings, koszyk wegański zawierał dobrze znane firmy zajmujące się substytutami mięsa i nabiału, takie jak Beyond Meat i Oatly, z których obie odnotowały gwałtowny spadek cen akcji w 2022 roku, niedługo po wejściu na Nasdaq. Koszyk składał się również z marek skupionych na weganach w innych sektorach, na przykład firmy kosmetycznej ELF Beauty. Koszyk akcji mięsnych obejmował gigantów produkujących mięso, takich jak brazylijska firma JBS, największe przedsiębiorstwo przetwórstwa mięsnego na świecie, oraz amerykański producent mięsa Tyson Foods.

Komentując dane, Ben Laidler, strateg ds. rynków globalnych w eToro, powiedział: Wiele z tak zwanych wegańskich akcji gwałtownie wzrosło podczas szerszego boomu VC i technologii w ciągu ostatnich kilku lat, ale teraz rozbijają się o ziemię wśród trudnych warunków rynkowych, wysokich stóp procentowych i ryzyka recesji. Wiele z tych akcji osiągało fatalne wyniki po stosunkowo niedawnym wejściu na giełdę, choć sukcesy takie jak Celsius pokazują, że w tej przestrzeni na pewno istnieją możliwości.

Jeśli chodzi o to, co napędza ostatnie trendy, podczas gdy ten wegański nadal rośnie, zasiedziałe firmy białkowe i giganci spożywczy o ugruntowanej pozycji obecnie walczą, rozszerzając działalność na nowe linie produktów innych niż mięso, wykorzystując swoją przewagę w zakresie skali i dystrybucji. Tradycyjne akcje mięsne zachowują się bez pośpiechu stabilnie, a spółki te prawdopodobnie korzystają teraz z faktu, że konsumenci kupują tańsze źródła białka w obliczu kryzysu kosztów utrzymania, podczas gdy inwestorzy skłaniają się bardziej ku podstawowym akcjom wartościowym w obecnym klimacie.

Wegańskie akcje Cena akcji w 2022 r. Wyniki w ciągu 5 lat Mięsne akcje Cena akcji w 2022 r. Wyniki w ciągu 5 lat
Beyond Meat -79% N/A Tyson -22% -5%
Oatly -73% N/A Hormel -6% 51%
Local bounti -54% N/A BRF* -40% -83%
Tattooed chef -73% N/A Pilgrims Pride -20% -27%
AppHarvest -57% N/A Archer Daniels 40% 115%
Ingredion -12% -31% JBS* -31% 88%
Olaplex Holdings -84% N/A WH Group* -16% -46%
ELF Beauty 35% 96% Marfrig* -50% 0%
Celsius Holdings 21% 1,561% Minerva* 34% -29%
National Beverage -4% -8% NH Foods* -32% -56%

*Wszystkie dane dotyczące cen akcji są dokładne na dzień zamknięcia rynku 26/10/2022. *Wyniki w dolarach amerykańskich.

STS Holding: wypłata zaliczki na poczet dywidendy za rok 2022

STS Holding – spółka dominująca w Grupie STS, jednego z największych bukmacherów w Europie Centralnej oraz lidera rynku w Polsce – wypłaciła zaliczkę na poczet dywidendy za rok 2022. Do akcjonariuszy trafiło niemal 42,3 mln zł. Kwota zaliczki, przypadająca na 1 akcję, wyniosła 0,27 zł.

W sierpniu 2022 roku STS Holding wypłacił akcjonariuszom dywidendę z zysku za 2021 rok w wysokości 0,37 zł na akcję, czyli łącznie ok. 57,9 mln zł.

Nasza polityka dywidendy zakłada wypłatę akcjonariuszom do 100% wypracowanego zysku netto. W tym roku do naszych akcjonariuszy trafiło łącznie ok. 100 mln zł. Obecnie skupiamy się na maksymalnym wykorzystaniu zbliżających się Mistrzostw Świata w Katarze do wypracowania jak najlepszych wskaźników operacyjnych oraz finansowych mówi Mateusz Juroszek, prezes zarządu STS Holding.

Grupa STS w Q1-Q3 2022 wygenerowała NGR na poziomie 458 mln zł, gdy przed rokiem było to 429 mln zł. Od stycznia do września 2022 roku wartość zawartych zakładów przez klientów Grupy STS wyniosła 3,300 mld zł, gdy przed rokiem było to 3,274 mld zł. W samym Q3 2022 Grupa wygenerowała historycznie najwyższy NGR w ujęciu kwartalnym, wyniósł on 162 mln zł, przed rokiem było to 134 mln zł.

W Q1-Q3 2022 roku liczba aktywnych użytkowników wyniosła 576 tys. Grupa odnotowała od stycznia do września br. 237 tys. nowych rejestracji, a liczba klientów, którzy dokonali pierwszego depozytu wyniosła 163 tys.

Grupa STS jest największym pod względem obrotów bukmacherem w Polsce, który działa również na skalę międzynarodową dzięki licencjom w Wielkiej Brytanii oraz Estonii, skąd oferuje usługi na kilku rynkach. Produkty oferowane przez Grupę obejmują zakłady sportowe, zakłady na sporty wirtualne, kasyno internetowe (poza Polską), BetGames oraz szeroką ofertę zakładów na wyniki wydarzeń esportowych.

Grupa od wielu lat nieprzerwanie wdraża strategię „mobile-first” w oparciu o autorski system bukmacherski. Stale rozwija własną platformę technologiczną, aby sprostać potrzebom klientów i wyznaczać rynkowe trendy. Inwestycje Grupy w portfolio produktowe i rozwiązania technologiczne wyniosły w 2021 r. 29 mln PLN. Ponadto w 2020 roku STS S.A. przejęła kontrolę nad czeską spółką technologiczną Betsys, w której obecnie posiada 74% akcji. Betsys jest głównym dostawcą rozwiązań IT dla bukmachera w Polsce, zarówno na potrzeby kanałów online, jak i retail. Łącznie w Grupie zespół ds. rozwoju produktów i platform Grupy składa się z około 160 wysoko wykwalifikowanych osób, w tym około 85 programistów, 55 innych pracowników zajmujących się rozwojem technologii i platform oraz 20 pracowników zajmujących się business intelligence oraz analityką biznesową.

Rosną obroty centrów handlowych – wyniki za sierpnień 2022 r.

  • Obroty centrów handlowych w sierpniu 2022 r. były o 19,9% wyższe niż w sierpniu 2019 r.
  • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA) wzrost wyniósł 26,2%. Duże obiekty (40-60 tys. mkw. GLA) notowały wzrosty o 14,6%, średnie (20-40 tys. mkw. GLA) o 13,6%, a najmniejsze (5-20 tys. mkw. GLA) o12,6%.
  • W podziale na kategorie obroty rosły odpowiednio: wyposażenie domu z RTV i AGD o 28,1%, odzież o 12,4%, a gastronomia o 38,9%.

– Obroty centrów handlowych pozostają wyższe niż przed pandemią. Ze wskaźnika Turnover Index wynika, że w sierpniu 2022 r. wzrosły o blisko 20% w porównaniu do sierpnia 2019 r. Liczymy, że podobne wyniki utrzymają się także w nadchodzących miesiącach, które są kluczowe dla handlu. Z uwagą obserwujemy wciąż rosnącą inflację i w konsekwencji wzrastające koszty utrzymania, na które dodatkowo wpływają jeszcze ponadnormatywne koszty energii. Z pewnością są to czynniki, które mogą wpływać na postawy konsumentów – mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W czasie wakacji klienci chętnie korzystali z oferty gastronomicznej, proponowanej przez centra handlowe. Wzrost w tej kategorii o blisko 39% pokazuje jak ważny dla klientów jest aspekt społeczny centrów handlowych i potrzeba obcowania z ludźmi po okresie zamknięcia, który wymusiła pandemia. To trend trwający od momentu zniesienia restrykcji sanitarnych.

Polacy chętnie kupują sprzęt RTV i AGD oraz artykuły wyposażenia domu w sklepach stacjonarnych, na co wskazuje ponad 28% wzrost w tej kategorii w sierpniu. Z kolei moda odnotowała ponad 12% wzrost dynamiki obrotów w porównaniu do sierpnia 2019 r.

Odwiedzalność centrów handlowych we wrześniu 2022 r., mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była o 0,7% wyższa niż w sierpniu 2019 r.

Euro stabilne, Brazylia nie

Piątkowe zamknięcie rynków było wyjątkowo spokojne dzięki stabilnym danym z obu stron oceanu. Weekend to jednak nie tylko zmiana czasu, ale również wybory w Brazylii, które mogą jeszcze namieszać.

Dobra dane z Niemiec

Piątkowe dane zza Odry były dobre dla euro. Niekoniecznie dla portfeli Niemców. PKB rośnie wyraźnie szybciej od oczekiwań. 1,1% wzrostu w skali roku to niby nic specjalnego. Należy jednak pamiętać, że spodziewano się raptem 0,7%. Do tego doszedł jeszcze wstępny odczyt inflacji. Wynosi ona 10,4%, co jest wynikiem aż o 0,3% powyżej oczekiwań rynków. Tym samym Niemcy pewniej rozpadają się w klubie dwuprocentowej inflacji. Dane te miały wpływ głównie na relacje pomiędzy euro a dolarem. Pomimo tego, że dolar odbijał się właśnie od najsłabszych poziomów od pierwszej połowy września, piątek zakończył się stabilizacją na głównej parze walutowej.

Neutralne odczyty z USA

Piątkowe dane zza oceanu były mocno neutralne. Wydatki symbolicznie wzrosły, ale 0,1% różnicy to nie jest zmiana kluczowa. Do tego mieliśmy wzrost dochodów zgodny z oczekiwaniami. Na deser o 16:00 dostaliśmy jeszcze równie symbolicznie lepszy raport Uniwersytetu Michigan. Ten z kolei został trochę przykryty przez indeks podpisanych umów kupna domów, który spadł aż o 10,2%. To ponad dwukrotnie mocniej niż oczekiwano. Jest to też największy spadek od lutego 2021, czyli pełnego roku pandemii COVID-19. Dane te tylko utwierdziły stagnację na głównej parze walutowej, przypieczętowując dość spokojne zamknięcie tygodnia.

Wybory w Brazylii

Wybory w Brazylii zakończyły się relatywnie niewielkim zwycięstwem Luiza Inacio Lula da Silva, zwanego w mediach po prostu Lula. Jest on reprezentantem tamtejszej lewicy. Nie jest to nowa postać na tamtejszej scenie politycznej. Pełnił funkcję prezydenta w latach 2003-2011. Wygrał on wybory z dotychczasowym prezydentem Jair Bolsonaro. Są to wyraźnie różne postacie. Ustępująca głowa państwa określana jest bowiem “brazylijskim Donaldem Trumpem”, którego zresztą mocno podziwia. Podobnie jednak jak amerykański prezydent, nie akceptuje on wyniku wyborów i uważa, że zostały one sfałszowane. Różnica 1,8% to niby niewiele, ale to jednak ponad 2 miliony głosów. Same wybory nie powinny mieć większego wpływu na rynki. Co dopiero zamieszanie związane z ich nieuznaniem. To już może mieć realny wpływ.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

10:00 – Polska – wstępny odczyt inflacji.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Euro niewrażliwe na dane o inflacji

Piątkowe wysokie wskaźniki inflacyjne ze strefy euro prawie w ogóle nie wsparły wyceny wspólnej waluty. Być może był to efekt gołębio zinterpretowanego posiedzenie EBC, które zakończyło się konferencją prasową w czwartek . Dzisiejsze dane również nie powinny wpływać jakoś istotnie na kurs euro.

Rynek walutowy wydaje się mieć ustalony pogląd na to, jak obecnie myśli EBC. Fakt, że wspólna waluta nie poruszyła się zbytnio ani w czwartek po posiedzeniu polityki pieniężnej, ani w piątek po danych o cenach obrazuje, że rynek już wcześniej zakładał, że bank centralny będzie realizował mniej restrykcyjny kurs w przypadku zauważalnego schłodzenia gospodarki. Czwartkowe komentarze prezeski Lagarde potwierdziły ten pogląd. Wyższe dane o inflacji w piątek raczej tego nie zmienią, podobnie jak dzisiejsze wyniki dla całej strefy euro.

Inflacja okazuje się na razie być bardziej trwała niż dotychczas zakładano. Ostatnia eskalacja konfliktu w Ukrainie utrwaliła tę tendencję. Fakt, że Rosja wstrzymała umowę zbożową, która ułatwiała eksport ważnych towarów rolnych z Ukrainy, grozi ponownym wzrostem inflacji żywności. Martwić mogą coraz mocniej odklejające się oczekiwania inflacyjne od celu na poziomie 2 proc.

Niektórzy inwestorzy mają nadzieję, że recesja, która nadciąga w zimowym półroczu, zdejmie z banku centralnego znaczną część pracy. W końcu w poprzednich recesjach inflacja zwykle spadała, ponieważ w ich następstwie znacznie zmniejszył się popyt, eliminując w ten sposób istniejący wcześniej nawis popytowy, który wprawił inflację w ruch.

Obecnie gospodarka strefy euro działa na bardzo wysokim poziomie wykorzystania mocy produkcyjnych. Znajduje to odzwierciedlenie w stopie bezrobocia, która jest niższa niż kiedykolwiek od czasu ustanowienia unii walutowej, oraz w wysokim odsetku przedsiębiorstw skarżących się na brak siły roboczej. Obok „wąskich gardeł” podażowych w wielu sektorach i ogromnego wzrostu cen energii jest to jeden z głównych czynników napędzających bardzo wysoką obecnie inflację, na co zwraca uwagę także EBC w swoim ostatnim opracowaniu.

W najbliższych miesiącach popyt będzie spadał. Wynika to z faktu, że ogromny wzrost cen energii zmniejsza siłę nabywczą prywatnych gospodarstw domowych, a wiele firm będzie odkładać projekty inwestycyjne w obliczu znacznie wyższych kosztów. Do tego dochodzi słabszy popyt zagraniczny i pierwsze efekty podwyżek stóp procentowych EBC, które prawdopodobnie będą odczuwalne zwłaszcza w sektorze budowlanym. Wszystko to samo w sobie hamuje popyt, a tym samym inflację.

Jednocześnie jednak firmy stoją w obliczu ogromnego wzrostu kosztów, które chcą w jak największym stopniu przenieść na swoich klientów. Jeśli im się to udaje, to samo w sobie powoduje wzrost inflacji. Jeśli natomiast nie będą w stanie podnieść cen w wystarczającym stopniu, ograniczą produkcję, która nie jest już opłacalna, co widać obecnie w szczególnie energochłonnych sektorach niemieckiego przemysłu wytwórczego, gdzie produkcja spadła od wiosny o 8 proc. Do tego dochodzi wzrost płac. Pracownicy chcą przynajmniej w części zrekompensować realne straty płacowe, jakie ponieśli w ostatnich kilkunastu miesiącach. Jest to tym bardziej prawdziwe, że coraz bardziej 1)wątpią oni w to, że inflacja wkrótce spadnie z powrotem w kierunku celu EBC. Z ankiet przeprowadzonych przez europejską instytucję wynika, że przeciętne gospodarstwo domowe oczekuje obecnie inflacji na poziomie 3 proc. w perspektywie trzech lat. Napięty rynek pracy powoduje, że pracownicy mają dużą szansę na uzyskanie podwyżek.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Złoty jest mocniejszy, ale na jak długo?

Już nie płacimy ponad 5 zł za euro, dolara i franka. Złoty jest mocniejszy, ale na jak długo? Raczej na krótko. Złoty ma szanse stać się mocniejszą walutą dopiero po 2023 r.

Polska waluta skorzystała ostatnio z fali poprawy sytuacji na świecie. W Europie ceny gazu spadły trzykrotnie w porównaniu z ostatnimi dniami sierpnia, kontrakty giełdowe zawierane są przy cenach poniżej 100 euro za KWh, zagrożenia skutkami kryzysu energetycznego osłabły, co wzmocniło euro wobec dolara, a wzmocnienie wspólnej waluty zwykle sprzyja złotemu. Euro jest mocne czy dolar jest słaby?

– Powodów wzmocnienia złotego jest jednak kilka, w pierwszej kolejności wymieniałbym przerwę w sile wzrostowej dolara – mówi w rozmowie z MarketNews24 Maciej Leściorz, ekspert CMC Markets. – Polska waluta była szczególnie słaba, gdy we wrześniu para walutowa EUR/USD zeszła poniżej parytetu, teraz mamy odwrotną sytuację, wynikającą jednak nie tyle wzmocnienie się innych walut wobec dolara, co z osłabienia amerykańskiej waluty.

Ponieważ dolar osłabia się, to zyskują waluty rynków wschodzących. Kapitał wracał na te rynki. Jednak ich wzmocnienie raczej nie będzie trwałe. Bardzo wiele zależeć będzie od dwóch podwyżek stóp procentowych w wykonaniu Fed, zapowiadanych na listopad i grudzień.

We wrześniu rynki obawiały się, że zacieśnienie polityki monetarnej w wykonaniu Fed będzie ostrzejsze niż wcześniej przewidywano. Teraz inwestorzy testują czy będzie pivot, czyli że dojdzie do zwrotu w polityce Fed. Spodziewają się, że podwyżki podstawowej stopy procentowej zatrzymają się nie wyżej niż na 4,5%.

W kontekście tego, co dzieje się w Europie oprócz cen kontraktów na gaz równie ważne jest zacieśnianie polityki monetarnej przez EBC. Rynek wycenia, że EBC walcząc z inflacją podniesie podstawową stopę do 2,25%.

– Inwestorzy wyceniają, że pivot będzie szybszy w wykonaniu Fed niż EBC, ale trwający dłużej w strefie euro problem walki z inflacją niesie z sobą też zagrożenia związane z Europą dwóch prędkości, ponieważ inaczej trzeba będzie działać na Zachodzie, inaczej na Południu ze względu na różne poziomy zadłużenia – wyjaśnia ekspert CMC Markets.

Prognozy dla złotego nie są optymistyczne, a satysfakcja z październikowego wzmocnienia powinna być umiarkowana, skoro złoty wraz z forintem należy do walut, które są słabe, gdy jednocześnie mocna walutą regionu jest czeska korona. W 2022 r. korona zachowała swą siłę wobec euro. Euro wzmocniło się wobec forinta o 12%, a wobec złotego o 5%.

– Widać gigantyczne różnice i dysproporcje w sile tych trzech walut, tym bardziej, że te trzy kraje w podobny sposób walczą z bardzo wysoką inflacją – dodaje M.Leściorz z CMC Markets. – Zaufanie inwestorów do czeskiej gospodarki i polityki monetarnej jest dużo większe bo czeska polityka jest dużo bardziej przewidywalna.

Choć złoty jest w tym samym koszyku walut naszego regionu, to rynek dostrzega narastające problemy związane z konfliktem rządu z UE, zwłaszcza że to już nie tylko bardzo poważna kwestia braku środków z KPO, ale jeszcze poważniejsze zagrożenie związane jest z dostępem do Funduszu Spójności.

Dysproporcje pomiędzy złotym i koroną mogą być jeszcze większe, a dzieje się to wszystko w specyficznej sytuacji na rynku walutowym, ponieważ zmienność jest gigantyczna, od 2020 r. nie było tak dużych wahań na głównych parach walutowych. Teraz dzienne zmiany osiągają poziomy 5%, co jest sytuacją wyjątkową.

Złoty ma szanse stać się mocniejszą walutą, ale dopiero po 2023 r., kończy ekspert.

Rynki finansowe nie przestają wierzyć w pivot

Na decyzje Fed patrzą wszystkie banki centralne. Czy będzie mniej jastrzębi? Rynki finansowe nie przestają wierzyć w pivot, czyli zmianę polityki monetarnej i bliższą datę obniżek stóp procentowych. W takim scenariuszu złoty byłby silniejszą walutą.

Wyobraźnię inwestorów rozpalił odczyt inflacji w USA oraz rynkowe pogłoski, wedle których analitycy BlackRock spodziewają się gołębiego języka ze strony Jerome’a Powella.

Inflacja PCE, która stanowi istotny wskaźnik dla Fedu wzrosła do 5,1% w ujęciu rocznym wobec 5,2% oczekiwań rynku i 4,9% poprzednio. W ujęciu miesięcznym PCE bazowa wzrosła zgodnie z oczekiwaniami, o 0,5% wobec poprzednich 0,6%. Główna inflacja PCE pozostaje na poziomie 6,2% wzrostu rocznie, przy oczekiwanych 6,3%. Przychody Amerykanów okazały się być na niezmiennym poziomie, choć wydatki wzrosły powyżej oczekiwań. Dane rynek zinterpretował ‘na swoją korzyść’ ponieważ nie widać w nich nadmiernego wzrostu inflacji, co stanowi kolejny ‘plusik’ w grze na pivot, czyli zwrot w polityce monetarnej ze strony Rezerwy Federalnej.

– Jeszcze przed dwoma czy trzema tygodniami Fed wydawał się bardzo jastrzębi i można było spodziewać się w listopadzie i grudniu dwóch podwyżek stóp procentowych i to nawet o 75 pkt. bazowych – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – I wyceniano, że w okresie marzec-czerwiec 2023 r. będziemy mieli szczyty podwyżek, natomiast do końca roku spodziewano się już obniżek, nawet o 50 pkt.

Podstawowa stopa procentowa w okresie szczytu byłaby bliska 5%, jednak nie przekraczając tej granicy, co i tak Amerykanie traktują jako bardzo wysoki poziom. Inwestorzy obstawiają, że na koniec przyszłego roku podstawowa stopa obniży się do 4,25%, a może nawet do 4,00%. I właśnie inwestorzy próbują obecnie rozgrywać taki scenariusz. Próbują grać na pivot.

– Pivot oznaczałby, że podwyżki będą mniejsze i skończą się szybciej i dojść może do zmiany związanych z bilansem baku centralnego, gdy obecnie nadal mamy do czynienia z ograniczaniem bilansu – wyjaśnia ekspert XTB. – Pivot w wykonaniu Fed ostatnio miał miejsce w 2018 r. zaczął zwiększać swój bilans, uznając że rynek potrzebuje zwiększonej płynności. Gdyby Fed w tym roku uznał, że rynek potrzebuje większej płynności, to na tym bardzo straciłby amerykański dolar, natomiast zyskałoby Wall Street.

Słabszy dolar to jednocześnie mocniejsze euro. Wzmocnienie euro sprzyjałoby polskiemu złotemu. Sytuacja powinna sprzyjać wzmocnieniu się złotego.

Para USD/PLN bardzo skorelowana jest z parą EUR/USD i amerykańskim rentownościami, im wyższe rentowności tym wyżej USD/PLN (ostatnio w okolicach 4,70 zł).

– Rentowności w USA teraz są powyżej 4%, natomiast oczekiwania dla długoterminowej stopy procentowej to 2,5% – dodaje M.Stajniak z XTB. – I tym kierunku powinny spadać 10-letnie rentowności obligacji. Na razie to tylko spekulacje rynkowe, dlatego z taką uwagą inwestorzy przyglądają się wypowiedziom członków Fed.

Rosyjscy hakerzy z Xaknet mogli stać za atakami na polski Senat. Teraz atakują parlament Słowacji, Izraela i amerykańskie wojsko

  • Rosyjska grupa hakerska XAKNET oświadczyła, że włamała się do Dowództwa Zasobów Ludzkich Armii USA. Eksperci nie wykluczają, że grupa może stać również za atakami na Senat RP
  • Centrum Informacyjne Senatu poinformowało, że atak DDoS miał charakter wielokierunkowy i został dokonany m.in. z Rosji. Ataki na polski parlament były bardzo podobne do blokady stron parlamentu Słowacji w zeszłym tygodniu, a także do ataków w Bułgarii i Izraelu
  • XakNet jest stosunkowo nowy, więc niewiele o nich wiadomo. Wiemy, że są prorosyjscy, atakują proukraińskie cele, oraz lubią atakować za pomocą DDoS.

Rosyjska grupa hakerska XAKNET oświadczyła, że włamała się do Dowództwa Zasobów Ludzkich Armii USA. Charakter ataków DDoS może wskazywać na XakNet również jako autora ostatnich ataków na Polski Senat. Do podobnych wydarzeń, za sprawą prorosyjskich hakerów, doszło w ostatnim czasie również na Słowacji, w Bułgarii oraz w Izraelu.

W opinii ekspertów seria ostatnich ataków cybernetycznych na instytucje publiczne w Polsce, Słowacji, Bułgarii i Izraelu może wskazywać na działanie grupy XakNet, powiązanej z rosyjkimi hakerami z Killnet. Jak wyjaśnia Liada Mizrachi, ekspert ds. bezpieczeństwa Check Point Software, grupa wykorzystuje strategię ataków DDoS.

XakNet to grupa znana z ataków na największą ukraińską prywatną firmę energetyczną i ukraiński rząd w połowie br. Pod koniec października ugrupowanie przyznało się do włamania do Dowództwa Zasobów Ludzkich amerykańskiej armii. Niewykluczone jednak, że XakNet jest również autorem ostatnich ataków na Senat RP – świadczyć może o tym charakterystyka ataku.

Centrum Informacyjne Senatu poinformowało, że atak DDoS miał charakter wielokierunkowy i został dokonany m.in. z Rosji. Ataki na polski parlament były bardzo podobne do blokady stron parlamentu Słowacji w zeszłym tygodniu. Nie były to jedyne cyberataki w naszym regionie w ostatnim czasie. Dwa tygodnie temu zaatakowano strony internetowe bułgarskiego prezydenta oraz rządu. Jak podała PAP, były to ataki DDoS – takie same, jak w przypadku polskiego Senatu. Tamtejszy kontrwywiad przekazał, iż stoją za nimi rosyjscy hakerzy z grupy Killnet, która współpracowała z XakNet, np. podczas ataków na stronę izraelskiego parlamentu.

– XakNet jest stosunkowo nowy, więc niewiele o nich wiadomo. Wiemy, że są prorosyjscy, atakują proukraińskie cele. Ta grupa lubi atakować za pomocą DDoS. Obecnie istnieje około 2 tysięcy kont śledzących grupę na Telegramie. Skala i zakres ich działalności jest jednak w tej chwili niejasny – podkreśla Liad Mizrachi z firmy Check Point.

W opinii ekspertów intencje tych grup są niebezpieczne. – Choć nie zawsze pracują z Rosją, ale wspierają Rosję – uważa mówi Ivan Righi, starszy analityk ds. cyberzagrożeń w firmie zajmującej się bezpieczeństwem Digital Shadows, który badał Killnet.

Agencja informacyjna Bloomberg informowała w czerwcu br., że amerykańska firma Mandiant zajmująca się cyberbezpieczeństwem ujawniła, że ​​rosyjscy agenci wywiadu przekazali skradzione jej poufne informacje do XakNet. Ukraińscy urzędnicy również wskazywali na XakNet jako organizacje stojącą za atakami na DTEK, największą prywatną firmę energetyczną w kraju. Grupa wielokrotnie publikowała informacje o DTEK na swoim 36-tysięcznym abonenckim kanale Telegram.

Fiskus coraz bardziej aktywny. W pół roku urzędnicy zrobili blisko 2 tys. kontroli celno-skarbowych

  • Fiskus robi więcej kontroli celno-podatkowych. Eksperci nie mają złudzeń. Takich działań będzie przybywać
  • Fiskus zrobił więcej kontroli celno-skarbowych niż rok temu. Ponad 90 proc. zakończono pozytywnie

Według danych Ministerstwa Finansów, o ponad 14% wzrosła rdr. liczba wszczętych kontroli celno-skarbowych. Od stycznia do czerwca br. najwięcej takich działań zainicjował UCS Warszawa, a najmniej UCS Kielce. W pierwszej połowie br. pozytywnie zakończyło się przeszło 92% kontroli. To o ponad 3 p.p. więcej niż w początkowych sześciu miesiącach ub.r. Ostatnio ustalenia wyniosły prawie 4,3 mld zł, a rok wcześniej – blisko 3 mld zł. Zdaniem części ekspertów, liczba kontroli celno-skarbowych będzie rosła. Ale nie brakuje głosów, że należy spodziewać się wdrażania kolejnych narzędzi do wykrywania nieprawidłowości w czasie rzeczywistym. A to w wielu przypadkach pozwoli reagować w sposób mniej ofensywny.

Więcej kontroli

Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, w pierwszej połowie br. zostało wszczętych 1967 kontroli celno-skarbowych. To o 14,3% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy takich działań było 1721. W opinii doradcy podatkowego Ewy Flor, procent wzrostu wydaje się znaczący, ale jesteśmy w okresie popandemicznym. Porównujemy więc dane z okresu pełnych restrykcji ze stanem wyjścia z tzw. lockdownów. Według eksperta, wzrost nie powinien więc zaskakiwać.

– Kontroli jest dużo. Moim zdaniem, należy domniemywać, że ma to związek m.in. ze znoszeniem obostrzeń i ograniczeń wynikających z pandemii. Ponadto doszło do znacznego zautomatyzowania procesów kontroli i wcześniejszego wykrywania nieprawidłowości. Przyczyniły się do tego takie rozwiązania, jak wprowadzenie kas online, rozbudowa systemu STIR czy obowiązek składania plików JPK. Organy skarbowe reagują więc znacznie wcześniej niż 4 czy 5 lat, po tym jak nieprawidłowe rozliczenie faktycznie miało miejsce – komentuje Marek Niczyporuk, doradca podatkowy i radca prawny z Kancelarii Ars AEQUI.

Z udostępnionych danych wynika, że w pierwszej połowie br. najwięcej kontroli celno-skarbowych zostało wszczętych przez UCS Warszawa – 253 (rok wcześniej – 221). Dalej są Biała Podlaska – 241 (294 – wówczas pierwsze miejsce w zestawieniu), Toruń – 172 (160), Poznań – 164 (92), a także Kraków – 155 (140). Na końcu zestawienia znajdują się Kielce – 37 (30), Białystok – 40 (49) oraz Gorzów Wielkopolski – 58 (75). Widać też, że w 11 z 16 UCS-ach wzrosła rdr. liczba wszczętych kontroli. Najmocniej zwiększyła się w Szczecinie – 134,5% (I poł. 2021 – 58, I poł. 2022 – 136), Katowicach – 80,7% (z 57 na 103) i Poznaniu – 78,3% (z 92 na 164). Natomiast największy spadek odnotowano w Gorzowie Wielkopolskim – o 22,7% (I poł. ub.r. – 75, I poł. br. – 58).

– W Szczecinie nastąpił największy rdr. wzrost procentowy. Jednak trzeba zaznaczyć, że mówimy o 136 wszczętych kontrolach celno-skarbowych, a przedsiębiorców i instytucji zarejestrowanych w CEIDG działa prawie 63 tys. To oznacza, że podejmowane działania dotyczą znikomej części podmiotów. W mojej ocenie, liczba kontroli nie powinna być niepokojąca – dodaje Ewa Flor.

Skuteczność działań

Ponadto z przekazanych danych wynika, że od stycznia do czerwca br. zostały zakończone 1953 kontrole celno-skarbowe, z czego pozytywnych było 1802 (92,3%). Natomiast patrząc na zestawienie obejmujące pierwszą połowę ubiegłego roku, widzimy odpowiednio 1359 i 1210 (89%).

– Wzrost skuteczności kontroli celno-skarbowych jest w ogólnym rozrachunku bardzo dobrym zjawiskiem. Coraz lepsze typowanie podmiotów do takich działań sprawia, że uczciwe organizacje nie mają czego się obawiać, ponieważ ok. 93% takich kontroli wskazuje na nieprawidłowości. Sytuacja, kiedy skuteczność jest na wysokim poziomie, może być budująca dla firm i instytucji, które nie łamią prawa. One nie będą żyły w strachu, co także ma znaczący wpływ na cały rynek. Ale to niestety bardziej życzenie niż rzeczywistość – stwierdza Ewa Flor.

Na podane wskaźniki należy spojrzeć bardzo ostrożnie, o czym przekonuje Marek Niczyporuk. Jak podkreśla ekspert, podatnicy mają bowiem możliwość odwoływania się oraz składania skarg do sądów administracyjnych. Tam statystyka dla skarbówki z pewnością nie wygląda już tak dobrze. Nie wiemy też, jak będzie wyglądała skuteczność działań egzekucyjnych. Ale typowanie podmiotów do kontroli ma tu kluczowe znaczenie.

– Z doświadczenia wiemy, że urzędy skarbowe podchodzą do sprawy systemowo. Kontrolują np. daną branżę pod kątem wcześniej wykrytych nieprawidłowości. Przykładem mogą być firmy transportowe w zakresie stawek VAT – dodaje Ewa Flor.

Gra o miliardy

Według udostępnionych danych, w pierwszym półroczu br. ustalenia wyniosły 4,297 mld zł. To o 44,2% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy mowa była o 2,980 mld zł. W tym roku największe ustalenia zostały stwierdzone przez UCS Warszawa – 1,104 mld zł (25,7% ogółu). Natomiast w analizach obejmujących I połowę ub.r. widzimy 567,4 mln zł (19%).

– UCS-y kontrolują głównie przedsiębiorców. Największe zaległości są więc w regionach, w których liczba firm jest najwyższa. Natomiast poziom ustaleń zaległości na poziomie UCS jeszcze niewiele oznacza z punktu widzenia budżetu państwa. Podatnicy mogą odwołać się od decyzji. Ponadto niebagatelne znaczenie ma również poziom skuteczności egzekucji należności podatkowych przez organy skarbowe. W poprzednich latach nie był on z pewnością zadowalający – analizuje mec. Marek Niczyporuk.

Jak prognozuje Ewa Flor, jest niemal pewne, że liczba kontroli celno-skarbowych będzie rosła. Urzędnicy postarają się o to, aby wpływy do budżetu były coraz większe. Ekspert zwraca też uwagę na coraz słabszą koniunkturę, co ma związek z inflacją, wojną w Ukrainie i kryzysem energetycznym. W efekcie u niektórych przedsiębiorców będzie występować pokusa, aby zapłacić mniej podatków. To może oznaczać łamanie obowiązujących przepisów.

– W kolejnych miesiącach i latach należy spodziewać się zmian legislacyjnych zmierzających do usprawnienia wykrywania nieprawidłowości w czasie jak najbardziej rzeczywistym. Mam na myśli np. faktury online czy więcej struktur JPK, które będzie trzeba przesyłać do organów skarbowych. To nie musi się przekładać na większą liczbę kontroli. Narzędzia te w wielu przypadkach pozwolą zareagować w sposób mniej ofensywny, np. poprzez skorzystanie z czynności sprawdzających. Powstaje pytanie, czy organy skarbowe będą zainteresowane partnerską współpracą z podatnikami, którzy mogą popełniać błędy niemające znamion przestępstwa – podsumowuje ekspert z Kancelarii Ars AEQUI.

TOP 20 miast z najwyższymi długami czynszowymi w Polsce

Zaległości czynszowe lokatorów i firm wynoszą 194,5 mln zł, a średnia zaległość w kraju już 24 400 zł – wynika z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor. Problem ten dotyka całej Polski, ale patrząc wyłącznie na miasta, najwyższe zaległości czynszowe zgromadzili mieszkańcy  Bydgoszczy oraz Warszawy. W mniejszych miastach również nie brakuje osób i firm, które opóźniają opłaty za mieszkanie lub wynajem lokalu. Co 6. osoba zamieszkująca średnie, duże i wielkie miasto płaci obecnie za czynsz z oszczędności, a co 9. z płatnością zwleka, choć rezerwę finansową posiada.

Problem zadłużenia czynszowego dotyka niemal każdej wspólnoty czy spółdzielni mieszkaniowej. To nie tylko zmora zarządców nieruchomości, ale i mieszkańców płacących w terminie. W sumie wartość długów czynszowych wyniosła z końcem września 2022 r. 194,5 mln zł. Kwota ta w ciągu roku wzrosła o 11 mln zł, a średnia czynszowa zaległość wynosi już prawie 24 400 zł. Rekord łącznego zadłużenia odnotowano w kwietniu tego roku – prawie 204 mln zł. Jednak w wyniku spłaty zaległości przez część dłużników, długów zaczęło ubywać, co pokazuje skuteczność współpracy spółdzielni z BIG InfoMonitor. Skala jest jednak dużo większa, bo według GUS, zobowiązania czynszowe wynoszą około 6,3 mld zł. Nieuregulowane płatności ma co czwarty lokal. Warunków do poprawy sytuacji obecnie nie widać, bo koszty życia rosną, również te związane z utrzymaniem mieszkania. Część osób nie płaci za czynsz nawet mimo posiadanych oszczędności.

Z oszczędności płacimy za czynsz lub choć je mamy nie płacimy wcale

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Quality Watch na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, co szósty Polak, pomimo posiadanych oszczędności, zalegał w ostatnim półroczu z płatnością bieżących zobowiązań, w tym z rachunkami za czynsz. Co drugi musiał po nie sięgnąć w celu sfinansowania swoich podstawowych potrzeb (49 proc.), z czego co siódmy opłacał z budżetu na czarną godziną stałe opłaty jak np. zobowiązania czynszowe. Co szósta osoba zamieszkująca średnie, duże i wielkie miasto płaciła za czynsz z oszczędności, a co dziewiąta choć posiadała oszczędności i tak opóźnia płatności za mieszkanie. – Sytuacja ta pokazuje, jak w wyniku inflacji pogorszyły się warunki finansowe wielu Polaków i jednocześnie jak  może to w niedalekiej przyszłości wpłynąć jeszcze bardziej negatywnie na finanse zarządzających lokalami. Za nieopłacone czynsze można przeprowadzić wiele koniecznych remontów i zrealizować inwestycje poprawiające standard budynków, co pozwoliłoby podnieść komfort życia mieszkańców. Dlatego przede wszystkim potrzebna jest motywacja. Niestety, wielu zadłużonym mieszkańcom jej brakuje. Wydaje im się, że niezapłacenie czynszu nie rodzi żadnych nieprzyjemnych skutków. By skłonić ich do zapłaty trzeba wyprowadzić ich z tego przekonania. Pomoże w tym Rejestr Dłużników, z którym warto aktywnie współpracować – zaznacza Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Ranking miast z najwyższym zadłużeniem czynszowym w Polsce. Najgorzej jest w Bydgoszczy i Warszawie

Największy udział w kwocie zadłużenia lokatorskiego ma województwo kujawsko-pomorskie, w którym zaległości wynoszą prawie 97 mln zł, z tego prawie 88 mln zł zgromadzili wyłącznie mieszkańcy Bydgoszczy. Na drugiej pozycji uplasowało się Mazowsze, którego łączna zaległość z tytułu braku opłat za mieszkanie jest jednak już dużo niższa i wynosi prawie 36,6 mln zł, ale i tu  za większość zaległych zobowiązań czynszowych (ponad 31 mln zł) odpowiadają mieszkańcy stolicy regionu, czyli Warszawy. Trzecie miejsce należy do woj. warmińsko-mazurskiego – 17,2 mln zł, w tym do mieszkańców Elbląga ponad 16,3 mln zł. Następne jest woj. łódzkie i Łódź  – kolejno 13,2 mln zł i 11,2 mln zł. Pozostałe uwzględnione w rankingu miasta mają zaległości nieprzekraczające 10 mln zł – należą do nich Legnica (8,1 mln zł) i Inowrocław (6,1 mln zł), następnie jest Chełm, Pabianice, Radom oraz Płock.

– Rozkład zadłużenia wynika tu z aktywności spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych oraz gmin z tych miejscowości, które zarządzają lokalami i mobilizują dłużników poprzez biura informacji gospodarczej do ich spłaty. Nadal duża grupa spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych nie dyscyplinuje  w ten sposób niesolidnych najemców – wskazuje Sławomir Grzelczak.

Miasto Kwota zaległości (zł) Średnia zaległość  (zł)
Bydgoszcz 87 828 097 30 839
Warszawa 31 046 753 52 622
Elbląg 16 336 135 33 613
Łódź 11 152 378 13 958
Legnica 8 114 639 17 756
Inowrocław 6 117 926 15 528
Chełm 1 845 487 9 816
Pabianice 1 612 972 24 439
Radom 1 016 289 10 477
Płock 592 857 13 474
Nowy Sącz 458 546 8 045
Gdynia 451 722 225 861
Kraków 409 867 68 311
Tychy 395 493 8598
Szczecin 332 123 36 903
Wrocław 325 864 7 948
Poznań 322 366 26 864
Sosnowiec 317 035 7 926
Białystok 285 116 3 609
Gdańsk 248 137 22 558

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Województwo Liczba dłużników Kwota zaległości (zł) Średni dług
KUJAWSKO-POMORSKIE 3 479 96 782 966 27 819
MAZOWIECKIE 1 140 36 553 138 32 076
WARMIŃSKO-MAZURSKIE 575 17 191 678 29 873
ŁÓDZKIE 919 13 196 367 14 354
DOLNOŚLĄSKIE 581 9 139 806 15 739
LUBUSKIE 296 8 092 468 27 334
POMORSKIE 167 4 751 962 28 413
LUBELSKIE 246 2 288 220 9 294
ZACHODNIOPOMORSKIE 146 2 100 904 14 343
ŚLĄSKIE 133 1 697 720 12 768
MAŁOPOLSKIE 104 1 091 869 10 511
WIELKOPOLSKIE 33 524 995 15 793
ŚWIĘTOKRZYSKIE 46 488 398 10 685
PODLASKIE 96 412 916 4 321
PODKARPACKIE 12 175 936 14 114
OPOLSKIE 3 10 865 3 486
Polska 7 977 194 500 209 24 383

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Warto również wspomnieć, że zdecydowana większość zaległości czynszowych dotyczy osób fizycznych, zobowiązania firm stanowią tu jedynie 10 proc. W sumie niepłacących za czynsz w bazie BIG InfoMonitor jest 7 977 podmiotów, z czego tylko 428 to firmy.

Rekord należy do firmy – ma prawie 3 mln złotych nieopłaconego czynszu

Wśród rekordzistów z największymi długami na pierwszym miejscu znalazła się firma z Pomorza – ma ponad 3 mln zł zadłużenia. Druga pozycja należy do 61-letniej mieszkanki Warszawy, która uzbierała zaległości czynszowych na prawie 1,78 mln zł, zaś trzecia do 53-letniego mieszkańca Elbląga – 1,76 mln zł. Równie wysoki dług czynszowy ma firma z siedzibą w Kielcach – ponad 1,6 mln zł.

Nie płacisz czynszu? Zapomnij o kredycie. To hasło przekonuje czynszowych dłużników

Nieterminowe lub całkowicie zaniechane regulowanie zobowiązań czynszowych stanowi dziś jedno z poważniejszych wyzwań, z jakimi muszą mierzyć się spółdzielnie, wspólnoty oraz administratorzy nieruchomości. Dlatego warto zadbać o prewencję i wzmacniać pozytywne wzorce płatnicze wśród mieszkańców. Przekonali się o tym ci, którzy wykorzystali do tego Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i wysłali wezwania do zapłaty lub wpisali do bazy nieuregulowane w terminie opłaty za mieszkanie na prawie 200 mln zł. Co na to zarządcy nieruchomości, którzy wciąż się wahają przed takimi działaniami? Mobilizacja dłużników do spłaty długów wielu zarządcom nieruchomości kojarzy się z czymś skomplikowanym, długotrwałym i kosztownym.  – To fakt, windykacja sądowa powinna być ostatecznością bo jest ryzykowna. Koszty zastępstwa sądowego rosną, a komornik za ustalenie majątku i adresu dłużnika pobiera dodatkowe opłaty bez względu na to, czy uda się odzyskać pieniądze, czy nie. Poza tym pozew zarządcy składają po wieli miesiącach a nawet latach od pierwszego opóźnionego czynszu. Im później proces jest rozpoczynany tym mniejsza skuteczność. Zarządcom pozostają usługi zewnętrznej firmy windykacyjnej lub kancelarii prawnej, która w ich imieniu uruchomi działania na drodze sądowej. To drugie rozwiązanie jest jednak bardziej czasochłonne i kosztochłonne. Dlatego zarządcę, wspólnotę czy spółdzielnię może wesprzeć w tym zadaniu BIG InfoMonitor, który już od pierwszych opóźnionych czynszów wysyła w imieniu zainteresowanych klientów tysiące wezwań do zapłaty miesięcznie, co często skutkuje spłatą zaległości. Informuje także, jakie są konsekwencje niepłacenia. Dzięki BIG InfoMonitor koszty wysyłki korespondencji mogą być znacznie niższe, niż gdy realizuje się ją samodzielnie – przypomina Łukasz Rączkowski, menedżer ds. relacji z klientami w BIG InfoMonitor.

Jak wynika z analiz BIG InfoMonitor, pierwsze wezwanie do zapłaty, o ile jest wysłane szybko, skłania do działania nawet 67 proc. dłużników. Dlatego ważne jest, aby o zaległą płatność upomnieć się jak najszybciej. Reagowanie dopiero wtedy, gdy lokatorowi czy właścicielowi uzbiera się kilka tysięcy złotych zaległości, może skutecznie utrudnić odzyskanie należności.

Wystarczy nie zapłacić za miesiąc i już można zostać wpisanym do rejestru

Od 200 do 700 zł – tyle średnio płacimy miesięcznie za czynsz, tyle też wystarczy, aby znaleźć się w rejestrze dłużników, gdy tego nie zrobimy. Zgodnie z ustawą, do BIG może zostać wpisane zobowiązanie, gdy płatność opóźnia się o co najmniej 30 dni i wynosi co najmniej 200 złotych w przypadku osób prywatnych i 500 złotych, gdy mamy do czynienia z firmą. Gdy osoba lub firma znajdzie się już w bazie dłużników, może napotkać wiele przeszkód w swoich planach dotyczących zakupów ratalnych, kredytów czy innych długoterminowych umów.

Sprzedaż kredytów dla mikrofirm we wrześniu 2022 r.

We wrześniu 2022 r., w porównaniu do września 2021 r., banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom mniej kredytów (-16,4%) i na niższą wartość (-30,0%). W ujęciu liczbowym banki przyznały o (-47,6%) mniej kredytów inwestycyjnych, o (-26,6%) mniej kredytów obrotowych oraz o (-1,0%) kredytów w rachunku bieżącym. Spadła w porównaniu do września 2021 r. wartość udzielonych kredytów inwestycyjnych o (-62,4%), kredytów obrotowych o (-34,9%) oraz kredytów w rachunku bieżącym o (-4,4%).

W okresie trzech kwartałów 2022 r. liczba udzielonych kredytów w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. spadła o (-11,9%) oraz o (-9,8%) w wartościowym. Przy czym w ujęciu liczbowym spadek wystąpił we wszystkich rodzajach kredytów, a najwyższy w przypadku kredytów inwestycyjnych (-33,2%). W ujęciu wartościowym spadek (-31,0%) dotyczył kredytów inwestycyjnych oraz kredytów obrotowych (-9,0%). Dynamika wzrostowa charakteryzowała kredyty w rachunku bieżącym (+3,9%).

JAKOŚĆ PORTFELI KREDYTÓW DLA MIKROPRZEDSIĘBIORCÓW WEDŁUG PRODUKTÓW KREDYTOWYCH

Wrześniowy odczyt BIK Indeksu Jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 5,46% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on na bezpiecznym poziomie. Produktowe Indeksy jakości we wrześniu 2022 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 3,30%, kredyty w rachunku bieżącym 4,20% oraz kredyty obrotowe 9,34%.
We wrześniu 2022 r. w porównaniu do sierpnia 2022 r. pogorszył się (wzrósł) ogólny Indeks jakości o (+0,57). Indeks pogorszył się (wzrósł) również w porównaniu do września 2021 o (+0,91).

W okresie 12-miesięcznym pogorszyły się Indeksy wszystkich trzech rodzajów kredytów. Najwyższe pogorszenie Indeksu wystąpiło w przypadku kredytów obrotowych (+1,23).

SPRZEDAŻ KREDYTÓW DLA MIKROPRZEDSIĘBIORCÓW WEDŁUG SEKTORÓW

Na 11,3 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom we wrześniu br., 5,4 tys. zaciągnęły firmy usługowe (47,6%) i 2,7 tys. handlowe (24,3%). Łącznie więc 71,9% udzielonych we wrześniu 2022 r. kredytów przypada na te dwa sektory. Z całkowitej kwoty 1,427 mld zł, banki udzieliły 533 mln zł (37,3%) kredytów firmom z sektora usług oraz 371 mln zł (26,0%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów to we wrześniu br. 63,3% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom.

Najwyższy spadek r/r liczby udzielonych kredytów dotyczył finansowania handlu (-20,7%) oraz produkcji (-18,6%). W ujęciu wartościowym we wrześniu 2022 r. w porównaniu do września 2021 r. spadek objął kredyty dla wszystkich sektorów. Najwyższa ujemna dynamika dotyczyła wartości udzielonych kredytów firmom handlowym (-39,5%) oraz produkcyjnym (-33,7%).

W okresie styczeń-wrzesień 2022 r. banki udzieliły mniej kredytów w porównaniu do analogicznego okresu ub.r. we wszystkich sektorach. Najbardziej spadła o (-16,8%) liczba kredytów udzielonych firmom handlowym oraz produkcyjnym (-16,0%). W ujęciu wartościowym banki udzieliły w trzech kwartałach br. 2022 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku niższego finansowania firmom z trzech sektorów. Najwyższy spadek dotyczył udzielenia finansowania firmom produkcyjnym (-20,1%) oraz handlowym (-15,4%). W tym okresie wzrosła jedynie wartość udzielonych kredytów firmom budowlanym o (+2,1%).

JAKOŚĆ PORTFELI KREDYTÓW DLA MIKROPRZEDSIĘBIORCÓW WEDŁUG BRANŻ

Według odczytów BIK Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) we wrześniu 2022 r. spłacane były kredyty przez firmy usługowe – wartość Indeksu wyniosła 5,84%. Najlepszy (najniższy) odczyt we wrześniu br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora produkcja i wyniósł 4,89%. W porównaniu do września 2021 r. Indeks pogorszył się (wzrósł) we wszystkich branżach, najbardziej w: handlu (+1,12), budownictwie o (+1,01) oraz usługach o (+0,91).

Wyzwania zdrowotne polskich pracowników i pracodawców

Choroby układu ruchu, choroby psychiczne, nadciśnienie, cukrzyca, trudności w utrzymaniu zdrowego stylu życia. Wyzwania zdrowotne polskich pracowników prezentuje najnowszy raport „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2022”, opracowany przez Medicover.

Medicover corocznie przygotowuje kompleksową analizę stanu zdrowia populacji pracowników korzystających z opieki zdrowotnej oferowanej przez firmę. W ramach tegorocznej, ósmej już edycji raportu „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2022” przeanalizowano dane 471 081 pracowników z 2021 r. w porównaniu do lat 2019-2020. W tym roku dodatkową część raportu stanowi opracowanie badań ankietowych, zrealizowanych z udziałem blisko 1300 pracowników, w ramach których badano parametry składające się na zdrowy styl życia (w tym aktywność fizyczną, dietę, a także zdrowie społeczne).

Z tegorocznej edycji raportu ponownie płynie wniosek, że dostęp do jakościowej opieki zdrowotnej przynosi mierzalne oszczędności. Pracodawca, którego personel znajduje się pod opieką Medicover, może zaoszczędzić co najmniej 1245 zł rocznie na każdego pracownika.

Okiem pracodawcy

Autorzy raportu zaznaczają, że najczęstszym powodem wizyty u lekarza jest konsultacja profilaktyczna (w tym wizyty medycyny pracy) – korzysta z niej ponad 50 proc. badanych (2019-2021 r/r). Stanowi to dwukrotnie wyższy odsetek w porównaniu do ogólnej populacji w Polsce. Drugie wśród najczęstszych powodów do konsultacji są choroby układu oddechowego, na trzecim miejscu znalazły się choroby oczu.

Odsetek osób z otyłością (BMI powyżej 30) systematycznie rośnie w ostatnich latach (wzrost o 1,4% od 2019), co stanowi wzrastające istotne ryzyko zdrowotne. Zgodnie z wynikami badania oceniającego styl życia, będącego komplementarną częścią tegorocznego raportu Medicover, tylko 32,6% (lub 1 na 3 badanych) badanych uprawia co najmniej 30 minut nieprzerwanej aktywności fizycznej zgodnie z rekomendacjami. WHO zaleca wszystkim zdrowym dorosłym (18-64 lat) wykonywanie aktywności fizycznej o umiarkowanej intensywności przez 150–300 minut tygodniowo lub 75–150 minut o dużej intensywności. Aż 67,4% ankietowanych nie spełnia tych norm – zdaniem prawie 30% badanych, przyczyną tego jest brak czasu i chęci. Większość pracowników, pomimo dobrego rozumienia znaczenia stylu życia dla zdrowia, nie przestrzega zaleceń w zakresie prawidłowej diety i rekomendowanej aktywności fizycznej.

Zdaniem 57,1% respondentów biorących udział w badaniu ankietowym oceniającym styl życia: w największym stopniu na utrzymanie dobrego stanu zdrowia wpływa zbilansowana dieta bogata w owoce i warzywa, a zdaniem 49,2% – wystarczająca ilość snu. Tymczasem, oprócz prawidłowej diety, regularna aktywność fizyczna niesie ze sobą znaczące korzyści dla organizmu.

Statystyki związane z aktywnością fizyczną są wciąż niezadowalające. Przeważa bierny sposób spędzania wolnego czasu, co przekłada się na znaczny wzrost czynników ryzyka prowadzących do rozwoju chorób cywilizacyjnych. Ruch i zdrowy sport pomaga utrzymać prawidłową masę ciała, a także zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, zapobiega powstawaniu cukrzycy typu 2 czy depresji, obniża prawdopodobieństwo złamań m.in. kości biodrowej lub kręgosłupa. Dodatkowo osoby aktywne fizycznie maja mniejsze ryzyko zachorowania na raka jelita grubego (okrężnicy), macicy czy piersi (zwłaszcza w wieku menopauzalnym). Zdrowy styl życia nie powinien stać się modą, która chwilowo modyfikuje nasze nawyki. Zmiana zachowań zdrowotnych powinna być systematyczny i stała, dlatego ważną rolą jest wspieranie pracowników w tej zmianie – mówi Beata Wojciechowska, Kierownik Zespołu ds. Profilaktyki i Promocji Zdrowia w Medicover.

Autorzy raportu wskazują ponadto, że korzystanie z wydarzeń kulturalnych i realizacja swoich pasji pozytywnie wpływają na zdrowie społeczne, a także zmniejszają ryzyko wystąpienia poważnych chorób i przedwczesnej śmierci. Co czwarty respondent deklaruje, że ma hobby, jednak na co dzień nie ma na nie czasu.

Zdrowie psychiczne: chorzy ze stresu, zaburzeń depresyjnych i lękowych
W 2021 roku nastąpił znaczny wzrost korzystania z porad u psychologa i psychiatry. Większość problemów psychicznych wpływa na zwiększenie liczby zwolnień z pracy. Wśród najczęstszych problemów związanych ze zdrowiem psychicznym występują: reakcje na stres, zaburzenia lękowe i depresja.

Bardzo ważna jest wczesna pomoc specjalistyczna i przeciwdziałanie pogłębieniu się problemów mentalnych. To właśnie w obszarze zdrowia psychicznego w Medicover w 2021 wystawiono o blisko 50% więcej zwolnień z pracy z powodu reakcji na ciężki stres, a aż o 100% więcej zwolnień z powodu zaburzeń depresyjnych. Sama pandemia COVID-19 przyniosła wiele niekorzystnych efektów wpływających bezpośrednio (problemy psychiczne) lub pośrednio (brak ruchu, rosnąca otyłość) na zdrowie pracowników – komentuje dr n. med. Piotr Soszyński, Dyrektor ds. Strategicznego Doradztwa Medycznego w Medicover.

Bóle pleców, nadciśnienie i cukrzyca

Wzrost liczby zwolnień z pracy utrzymuje się w przypadku bólów pleców, do czego przyczyniać się może siedzący tryb życia, wymuszone pozycje w czasie pracy zdalnej i biurowej oraz niedostateczna aktywność fizyczna.

W 2021 roku nieprawidłowe ciśnienie tętnicze stwierdzono u 28% pracowników, częściej niż w ubiegłych latach. Wysoki odsetek nieprawidłowych wartości ciśnienia stanowi ryzyko rozwoju chorób układu krążenia, w tym udaru mózgu i śmierci. Właściwe leczenie znacząco zmniejsza to ryzyko.

Autorzy raportu podkreślają, że ponad połowa pracowników posiada jeden lub więcej z czynników ryzyka prowadzących do problemów zdrowotnych w przyszłości (nadwaga, cholesterol, cukier, ciśnienie, itd.). Warto zaznaczyć, że nieprawidłowy cholesterol ma blisko połowa badanych, a poziomu cukru co piąty pracownik. Najistotniejszą rolę w profilaktyce odgrywają zmniejszenie masy ciała, właściwa dieta oraz aktywność fizyczna.

Wyżej wymienione dane wskazują na konieczność wprowadzenia działań w celu profilaktyki chorób. Wiąże to się z m.in. koniecznością poprawy stylu życia. Tylko kompleksowa opieka medyczna w połączeniu z profilaktyką (m.in. prawidłowa dieta, aktywność fizyczna) zapewniają poprawę stanu zdrowia, zmniejszenie absencji i sukces zawodowy.

Dzięki dostępowi do koordynowanej ambulatoryjnej opieki zdrowotnej oszczędność, jaką można byłoby osiągnąć w grupie pracujących w Polsce (16 780 tys. osób na koniec Q4 2022 wg GUS) wynosi aż 20 mld 891 mln złotych w skali roku.

O raporcie

Raport „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2022” to kompleksowa analiza stanu zdrowia populacji pracowników znajdujących się pod opieką Medicover Sp. z o.o., opisująca główne problemy zdrowotne i czynniki wpływające na absencję chorobową. Istotną częścią raportu jest uaktualniana kalkulacja kosztów, jakie ponoszą pracodawcy z powodu wybranych chorób pracowników. W 2022 roku ukazała się ósma edycja raportu. Eksperci Medicover przeanalizowali dane 471 081 pracowników z 2021 r. w porównaniu do lat 2019-2020. w przedziale wiekowym 18–67 lat. Raport obejmuje wyniki pracowników produkcyjnych, w tym pracujących zmianowo, biurowych, pracujących mobilnie oraz osób na stanowiskach decyzyjnych. W przygotowaniu raportu wykorzystano również ogólnodostępne analizy ZUS i GUS.

Raport pokazuje rzetelny obraz głównych problemów zdrowotnych i czynników wpływających na absencję chorobową, zawiera informacje o zagrożeniach dla zdrowia, którym można zapobiegać, aby nie stały się przyczyną poważnych chorób w przyszłości. Autorzy przybliżają także, jak okres pandemii COVID-19 wpłynął na zdrowie pracowników.

Do analizy ekonomicznej wybrano najczęstsze problemy zdrowotne występujące wśród pracowników. Należą do nich choroby przewlekłe: nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, bóle pleców, bóle głowy, astma i alergia oraz choroby układu pokarmowego, a także grupa chorób ostrych – infekcje układu oddechowego. Następnie przeprowadzono standaryzację populacji według wieku, co pozwoliło na porównanie populacji Medicover do populacji ubezpieczonych w ZUS. Wówczas obliczono koszty absencji i nieefektywnej obecności w pracy dla pracowników pod opieką Medicover oraz ogólnej populacji ubezpieczonych w ZUS. Uzyskane wyniki przedstawiają koszty danej choroby, ponoszone przez pracodawcę na jednego statystycznego – a nie tylko chorego – pracownika.

Dodatkową częścią raportu „Praca.Zdrowie.Ekonomia. Perspektywa 2022” są wyniki badań ankietowych, przeprowadzonych na próbie reprezentatywnej 1299 pracowników w wieku 18-67 lat z dużych miast Polski (Warszawy, Krakowa, Katowic, Łodzi, Poznania, Wrocławia, Gdańska). Ankieta dotyczyła zdrowego stylu życia (w tym: świadomości nt. możliwości utrzymania dobrego stanu zdrowia, zwyczajów żywieniowych, aktywności fizycznej, zdrowia społecznego).

Polskie firmy coraz bardziej świadome cyberzagrożeń

Skuteczność zorganizowanych grup cyberprzestępczych, wspieranych przez obce państwa jest wielokrotnie wyższa od powszechnych cyberzagrożeń.

Inwazja Rosji na Ukrainę i tocząca się już wiele miesięcy wcześniej cyberwojna istotnie uświadomiła polskim przedsiębiorstwom – szczególnie operatorom usług kluczowych potrzebę inwestycji w cyberbezpieczeństwo i dostosowania bieżących systemów zabezpieczeń do nowych, zaawansowanych zagrożeń.

W obliczu cyberwojny, konieczne jest odświeżenie całościowej analizy ryzyka, tak by właściwie przygotować się na odparcie nowego rodzaju cyberzagrożeń. W przypadku operatorów usług kluczowych należałoby zacząć od proaktywnego poszukiwania śladów zorganizowanych grup cyberprzestępczych, którzy mogą już być w infrastrukturze organizacji. – Michał Kurek, Partner, Business Advisory, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej KPMG w Polsce

Tymczasem według badania KPMG pt. „Barometr Cyberbezpieczeństwa”, w ubiegłym roku aż 69% polskich firm doświadczyło cyberataku. Problem skali i złożoności cyberataków jest stale pogłębiany przez cyfryzację i fakt coraz bardziej powszechnego uzależnienia od technologii.

Systemy informatyczne są dziś niezwykle złożone – zbudowane z setek tysięcy, a często nawet milionów linii kodu. Programiści bardzo często nie mają podstawowej wiedzy na temat bezpieczeństwa. Oprogramowanie tworzone jest pod presją czasu, a w wielu przypadkach bez zdefiniowania jakichkolwiek wymagań związanych z bezpieczeństwem. Nie dziwi więc, że otaczająca nas technologia jest wprost naszpikowana tzw. podatnościami, czyli błędami programistycznymi, które wykryte przez hakerów mogą prowadzić do przejęcia nad nią kontroli. Dodatkowo człowiek jest z natury podatny na manipulację, dlatego cyberprzestępcy skutecznie wykorzystują techniki inżynierii społecznej, by osiągnąć swoje cele. Polskie firmy są coraz bardziej świadome, że pomimo znaczących wysiłków w podniesienie poziomu cyberbezpieczeństwa, przed zaawansowanym atakiem nie jest możliwe się w pełni zabezpieczyć. Inwestują więc, nie tylko w zabezpieczenia prewencyjne, ale również w monitorowanie bezpieczeństwa i reagowanie na cyberataki, tak by zminimalizować skutki nieuniknionych incydentów. – Michał Kurek, Partner, Business Advisory, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, KPMG w Polsce

Organizacje napotykają obecnie szereg trudności w dostosowaniu systemów zabezpieczeń do dzisiejszych wyzwań. Wśród tych barier na pierwszy plan wysuwa się problem w znalezieniu oraz utrzymaniu odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, który dotyczy 64% polskich przedsiębiorstw. Problem ten jeszcze bardziej nabrał na znaczeniu w trakcie pandemii, która poprzez upowszechnienie pracy zdalnej otworzyła lokalny rynek pracy na firmy międzynarodowe. Dla większości organizacji wyzwaniem jest również zdobycie wystarczających środków na sfinansowanie wymaganych inwestycji w cyberbezpieczeństwo. Problem ten pogłębi się w przypadku materializacji globalnego kryzysu ekonomicznego.

Wobec tych wyzwań staje się niezwykle istotne, by kierować ograniczone zasoby tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Z tego powodu znajomość aktywów firmy oraz ich wartości ma fundamentalne znaczenie dla skuteczności systemu zarządzania cyberbezpieczeństwem. Wszystkie decyzje biznesowe powinny być oparte na analizie ryzyka. A dobra analiza ryzyka nie będzie możliwa bez dobrego dialogu biznesu ze specjalistami. – Michał Kurek, Partner, Business Advisory, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, KPMG w Polsce.

Niestety brak właściwej komunikacji to według raportu KPMG w Polsce pt. „Barometr Cyberbezpieczeństwa” trzecia z największych barier polskich firm w budowaniu skutecznych zabezpieczeń.

Między innymi powyższe zagadnienia zostały poruszone podczas panelu pt. „Cyberbezpieczeństwo, cyberwojna – implikacje dla polskich organizacji”, który został zorganizowany w ramach XXXI Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

Ekonomiczne Halloween, czyli co straszyło nas w ciągu ostatniego roku

Coraz popularniejsze w Polsce Halloween to dzień, w którym zakładamy maski i przebieramy się za różne przerażające postacie. Prawdopodobna geneza tego święta to dawne zwyczaje, w których takie działanie miało odstraszać złe duchy. Jest jednak Halloween świetną okazją do zastanowienia się nad tym, co w ostatnim czasie straszyło nas najbardziej i czego najbardziej się obawiamy. A tu na pierwszy plan wysuwają się ekonomiczne strachy: inflacja, utrzymanie wysokiego poziomu życia, bezrobocie czy ceny gazu i prądu. To one straszą nas dziś bardziej niż najlepsze przebrania czy horrory.

Od czasu wybuchu wojny na Ukrainie największa obawa Polaków i Europejczyków dotyczy nośników energii, przede wszystkim gazu ziemnego i prądu. Ten strach objawia się na dwóch płaszczyznach: pierwszą jest obawa o ich ceny i czy przeciętną rodzinę będzie stać na płacenie kilkukrotnie wyższych rachunków za prąd czy ogrzewanie. Drugą jest obawa, czy w ogóle będą one dostępne i czy będziemy mogli zimą ogrzać swoje domy i mieszkania. Strach ten jest dla obecnych pokoleń czymś nowym, ponieważ z takimi problemami w Europie, po raz ostatni mieliśmy do czynienia na przełomie lat 40 i 50-tych poprzedniego wieku.

Odpowiedzią na te strachy są działania polityków, którzy starają się w obniżyć skalę podwyżek a także zapewnić dostęp do deficytowych surowców. Tak dzieje się praktycznie w całej Europie, bez względu na to czy przy władzy są politycy bardziej czy mniej populistyczni. Powszechnie stosowaną metodą są dopłaty i dodatki, a także zamrożenie cen nośników energii. Jak to jednak w życiu bywa, próba opanowania jednego strachu, wywołuje inny. Takie transfery finansowe nie pozostają obojętne dla rynku i powiększą skalę inflacji.

Dokonując codziennych zakupów, przypominamy sobie o kolejnym strachu: nawiedzającej nas inflacji. Wynosi ona w Polsce 17,2 proc. r/r, w Unii Europejskiej 10,9 proc., a w USA 8,4 proc. W Polsce takiego poziomu inflacji nie mieliśmy od 25 lat, a w Europie – nawet od 40 lat. To poważne obciążenie domowych budżetów, tym bardziej, że płace w Polsce rosną wolniej niż inflacja. To znaczy, że powoduje ona spadek zamożności społeczeństwa. Inflacja to jednak bardzo powszechny strach – boją się jej i biedni i bogaci. A szczególnie Ci którzy mają oszczędności i inwestycje, ponieważ obniża ona realną wartość zgromadzonych pieniędzy. Potwierdzają to różne badania, m.in. przygotowywane przez eToro cokwartalne badanie „Puls Inwestora Indywidualnego”.

Inflacji raz mocno rozpędzonej trudno jest się zatrzymać, dlatego główny lęk ekonomistów dziś rodzi pytanie o to, jak szybko inflacja może zacząć spadać za jakiś czas. Czy w tym samym tempie, w jakim jeszcze niedawno rosła, czy może zbicie inflacji zajmie kilka czy nawet kilkanaście lat. Odpowiedzią na inflację są podwyżki stóp procentowych. Mają pomóc w jej zwalczeniu, lecz w tak krótkim terminie, powodują znaczny wzrost kosztów kredytów: zarówno tych nowo zaciąganych jak tych które są już spłacane ze zmienną stopą oprocentowania.

Dla wielu osób, źródłem strachu i stresu były ostatnie miesiące na światowych giełdach. W ciągu roku, amerykański indeks S&P500 spadł o ponad 17 proc. Na rynku panuje obecnie szczególnie duża zmienność, a wszyscy zastanawiają się, kiedy rynek przestanie się cofać. Jednak osiągnięcie dna będzie też początkiem nowych wzrostów, a jednocześnie zrodzi nowe strachy: kiedy sprzedać to co udało nam się kupić na dołku. Doświadczeni inwestorzy patrzą na to wszyscy ze znacznie większym spokojnie, bo już kiedyś to wszystko widzieli m.in. w latach 2008/2009 czy w roku 2000.

Jednak strachy globalnego inwestora to nic wobec tych, które w ostatnim roku można było poczuć na giełdzie w Warszawie. WIG20 w ciągu ostatniego roku skurczył się o ponad 37 proc. Warszawską giełdę kilkukrotnie w mijającym roku ogłaszano najgorszym pod względem wyników parkietem na świecie. A różne wydarzenia co rusz skokowo obniżały wyceny notowanych spółek.

Te ekonomiczne strachy mocno dały nam się we znaki. Minionych 12 miesięcy było ekonomicznie najstraszniejsze od 2008 roku (nie licząc krótkotrwałego okres załamania związanego z pandemią). Jednak warto zauważyć, że przyszłość nie rysuje się aż tak źle jak wydawało nam się kilka miesięcy temu. Ceny gazu zaczęły spadać, czemu pomaga umiarkowana zima. Inflacja w Polsce zbliża się do szczytu (który wyniesie pewnie powyżej 20 proc.) ale potem niechybnie zacznie spadać, w USA już minęła szczyt. Serie podwyżek stóp procentowych najprawdopodobniej zakończą się najpóźniej na początku przyszłego roku. A inwestorzy giełdowi pozostają umiarkowanie optymistyczni co do 4 kwartału oraz kolejnych miesięcy. Może się zatem okazać, że już za rok po naszych obecnych strachach pozostanie tylko wspomnienie.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Koszty energii, pracy i nawozów dobijają polskich sadowników

Tegoroczne zbiory niemal wszystkich gatunków owoców nie odbiegały od standardowych. Nie mieliśmy do czynienia z nadzwyczajnym urodzajem, którym można by usprawiedliwiać trudną sytuację na rynku. Natomiast w niektórych gatunkach zbiory były niższe niż w ubiegłym roku – co nie przełożyło się na atrakcyjne ceny. W rolnictwie najbardziej nieprzewidywalnym, a jednocześnie istotnym czynnikiem jest pogoda. Ma ona ogromny wpływ na wysokość plonów, czy zapasy na czas zimy. Produkcja pod gołym niebem jest bardzo wrażliwa na warunki atmosferyczne – dlatego rolnicy na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o wpływ na rodzaj i wielkość produkcji, stawiają właśnie pogodę. Jednak w ostatnich miesiącach, a nawet latach, coraz bardziej zyskują na znaczeniu czynniki zewnętrzne – polityczne i geopolityczne, które przyczyniają się do obecnej sytuacji polskiego rolnictwa i sadownictwa na równym poziomie, co pogoda. Przykładowo kanały sprzedaży dotychczasowych odbiorców zostały przerwane albo przez działania wojenne, albo przez problemy z logistyką, z transportem, albo wręcz przez ograniczenia importowe niektórych krajów. Kraje Afryki Północnej nie chcą kupować polskich owoców ani warzyw, bo trzymają rezerwy walutowe na zakup zbóż, które są dla nich produktem strategicznym. Dlatego obecny kryzys jest największym w dotychczasowej historii nowożytnej polskiego sadownictwa, czyli po przełomie w latach 80/90.

– Jesteśmy dużym producentem na świecie niemal wszystkich produktów rolnych. W niektórych segmentach produkcja jest tak wysoka, że trzy- czterokrotnie przekracza możliwości spożycia wewnętrznego i niezbędny jest eksport. Tak jest w produkcji ogrodniczej, szczególnie jabłek – gdzie na cztery wyprodukowane w Polsce jabłka trzy musimy wyeksportować po to, aby nie było nadwyżki podaży nad popytem – powiedział serwisowi eNewsroom Mirosław Maliszewski, Prezes Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej. – Ja prowadzę gospodarstwo sadownicze kilkadziesiąt lat i widzę, że obecny kryzys jest jak dotąd największym. To dotyczy zarówno sfery produkcji, jak i sprzedaży. Polscy rolnicy i polscy sadownicy – jako osoby odpowiedzialne, ale także dobrze prowadzące swój biznes – dążyli w ciągu ostatnich miesięcy do tego, aby wyprodukować produkt wysokiej jakości, przy relatywnie niskich kosztach. Niestety, w tym roku ponieśliśmy ogromne nakłady finansowe na to, aby taki produkt wytworzyć w naszych gospodarstwach. Wzrost kosztów, przede wszystkim energii, nawozów i środków ochrony roślin w wielu przypadkach wyniósł kilkaset procent w porównaniu do poprzednich sezonów. Może by nie było problemu, gdybyśmy te produkty mogli sprzedawać na dotychczasowe rynki czy na te rynki, które w ostatnich latach zdobywaliśmy i zdobyliśmy. Niestety do problemu przyłączył się drugi kryzys – mianowicie zerwanie łańcuchy dostaw. Zatem zbiegają się obecnie się dwa niekorzystne zjawiska – wysokie koszty produkcji i brak popytu na wytworzony towar. To oznacza, że ponieśliśmy wyższe koszty, a uzyskujemy niższe ceny za sprzedany produkt. Często te ceny nie gwarantują pokrycia nawet 50-ciu procent kosztów wytworzenia – alarmuje Maliszewski.

Nowa era walki o zainteresowanie

Jeszcze dekadę temu, jeśli chciałeś zwiększyć sprzedaż i pozyskać nowe leady, rozwiązanie było proste — publikuj więcej treści. Dziś nie jest to już takie oczywiste. W świecie przeładowanym nadmiarem bodźców widać coraz większy niedobór tego, co potrzebuje każda informacja, czyli uwagi odbiorców. W epoce Attention Economy zapewne najszybciej odnajdą się firm, które mają ambicje, potrzeby i kompetencje, aby stać się liderem swojego obszaru.

Komunikacja jest jednym z najważniejszych czynników sukcesu nie tylko dla wielkich firm, ale także organizacji, czy wielu osobowości. Żyjemy w epoce „ekonomii uwagi” — Attention Economy. Bogactwo różnorodnych przekazów powoduje spadek zainteresowania i coraz większą potrzebę efektywnego działania wobec nadmiaru źródeł, które mogą ją konsumować. Od dawna znakomicie rozumieją to czołowe koncerny medialne i technologiczne jak m.in.: Google, Yahoo, RASP, Meta, Disney, czy Grupa Polsat. Żaden z tych gigantów nie stałby się liderem rynku, gdyby nie sukcesy właśnie we wdrażaniu strategii pozyskania uwagi jej użytkowników, którą umieją monetyzować.

Dla przykładu, przed laty YouTube platforma autorstwa Marka Bergena zrozumiała, te trendy wiedząc, jak można zamienić na pieniądze chęć do oglądania i bycia obserwowanym. Zaledwie dwa lata po jej uruchomieniu Google przejęło tę firmę za 1,65 mld dol. Obecnie serwis ma ponad dwa miliardy „zalogowanych” użytkowników miesięcznie. W ciągu doby przesyłanych jest ponad miliard godzin wideo, a witryna zawiera największą na świecie kolekcję filmów instruktażowych.

Ile jest warta Twoja uwaga?

Attention Economy znacząco zmieniła, zasady gry dla wszystkich innych sektorów. Ponieważ każda firma w dzisiejszych czasach musi nieustannie rywalizować o najcenniejszy obecnie zasób — uwagę. Konkurujemy z całodobowymi wiadomościami z całego świata, platformami w internecie, outdoorami, mediami społecznościowymi, czy podcastami. Nowoczesne instrumenty przekazu obejmują nie tylko zmysły wzroku i słuchu, ale również dotyk, czy zapach. Wszystko, po to, aby nie tylko pozyskać uwagę, ale również pozostać jak najdłużej w naszej pamięci.

Coraz mniej efektywne stają się stare metody informowania, PR-u i reklamy, które wciąż tracą na znaczeniu. Nowoczesna komunikacja, powinna opierać się na nowych zasadach. Z uwzględnieniem wszystkich dostępnych metod i narzędzi, możemy wybierać najefektywniejszą w danym momencie formę, która często jest hybrydą kilku działań. Jeśli chcemy odnieść sukces w dobie Attention Economy i nie stać się dinozaurem z innej epoki, nadszedł czas, w którym trzeba się odnaleźć w nowej rzeczywistości — gdzie przekaz, konkuruje z “małpą kierującą traktorem” lub transmisją na żywo z debat prezydenckich.

Stary biznes w nowych czasach

Można wykorzystać kilka ogólnych cech, które znacząco pomagają w pozyskiwaniu uwagi. Dla przykładu w ostatnim czasie rynkowym hitem jest — autentyczność, czyli porady od prawdziwych ludzi. Niesamowite, że tak mało firm dostrzegło to, co bije rekordy popularności i napędza największe koncerny medialne. Komunikacja w kanałach mediów społecznościowych mocno konkurujących ze sobą warszawskich centrów handlowych serwuje ten sam “średniowieczny” przekaz — jakby nie wiedziała o jego małej skuteczności i nie zależało jej na pozyskaniu uwagi klientów.

Kolejne pole to personalizacja i treści niszowe. Trend ten stale rośnie na znaczeniu i skoro czytasz ten materiał to przykład, że działa. Odbiorcy mają coraz mniejszy apetyt na treści ogólne, a na znaczeniu zyskują konkretne, przekazy osobiste dostosowane specjalnie dla nich. Dobrym impulsem jest również natychmiastowość i zapewnienie priorytetowego dostępu do kontentu, przed innymi “zwykłymi” odbiorcami. Można to uzyskać na wiele sposobów. To własnie tutaj zaczynają być niezwykle pomocne media społecznościowe: filmy na Instagramie, historie na Snapchacie, Facebook Live, czy TikTok.

Warto też przekaz połączyć z zapewnieniem interpretacji kontekstu dla danego obszaru tematycznego. Bardzo pomocna będzie tu metoda mikro nauczania. Pozwala ona na przekazywanie wiedzy w małych, atrakcyjnych porcjach, które są łatwo dostępne i zapamiętywania na dłużej. Nowoczesne narzędzia, umożliwiają nam również interaktywność, czyli natychmiastową ocenę zwrotną w danej kwestii, co znacznie poprawia zaangażowanie odbiorców i buduje trwalszą relację.

Stare strategie to już za mało…

W zmieniających się czasach warto też pamiętać o dostępności przekazu. Ma to mniej wspólnego z rzeczywistą treścią, a więcej z technologią wspierającą jego dostarczanie i dostęp. Widziałem scenę na lotnisku, gdzie babcia wysłała wiadomość komunikatorem internetowym, aby siedzące w pobliżu 7, 9-letnie wnuki, przerwały oglądanie filmów oraz gier i przeszły do samolotu. To zadziałało, lepiej niż jej słowne prośby. Przykład jedynie ilustruje, jak ewoluują metody komunikacji i pozyskania uwagi.

Inny przykład to format, w jakim dostarczana jest treść. Jednym z wyzwań związanych z treściami cyfrowymi jest to, że są one postrzegane jako mniej wartościowe niż te same na nośnikach fizycznych. Ładnie wydany katalog czy czasopismo, ma lepszy wymiar i wydaje się bardziej wartościowe. Istnieje kilka sposobów, jak marki mogą to wykorzystać w celu zwiększenia wartości postrzegania swoich treści.

Jednym z „grzechów głównych” początków internetowych portali, była walka na ilość, gdzie w większości dominowały treści śmieciowe. W ostatnich latach liderzy rynku walczą już o jakość, widząc, że to ona dostarcza im duże wzrosty. Mamy miliony newsów, piosenek, filmów, podcastów, aplikacji i wszystkiego, co wymaga naszej uwagi. Algorytm wyszukiwania Google jest najbardziej znanym przykładem tworzenia wartości poprzez wyszukiwalność. Powoduje to, że w już strategiach firm ważne staje się odfiltrowywanie nieistotnych treści i eksponowanie pozytywnych. Dobrze przyjęta procedura wesprze możliwości odnalezienia wartościowego przekazu, a zła spowoduje jedynie chaotyczne zanieczyszczenie wyszukiwarek, co będzie obniżało obecnie i przyszłe postrzeganie organizacji czy brandu.

Autor: Adam Białas to doświadczony ekspert marketingu i komunikacji, dyrektor BIALAS Consulting & Solutions, dziennikarz biznesowy

Zaostrzone normy emisji CO2 dla aut osobowych i dostawczych w UE przesądzone

Komisja Europejska, Rada Unii Europejskiej i Parlament Europejski osiągnęły porozumienie w trialogu w sprawie norm emisji CO2 dla samochodów osobowych i dostawczych. Współprawodawcy potwierdzili cel 100% redukcji emisji w 2035 r., rewizję przepisów w 2026 r. oraz ważny dla motoryzacji motyw 9a dotyczący roli paliw neutralnych pod względem emisji CO2 po 2035 r.

Komentując wyniki porozumienia sekretarz generalny CLEPA Benjamin Krieger stwierdził: „Cel 100%, czyli dorozumiany zakaz stosowania silników spalinowych, jest najbardziej ambitnym tego typu celem na świecie. Opowiadamy się za mobilnością neutralną dla klimatu i jesteśmy gotowi dostarczyć technologie, które sprawią, że mobilność neutralna dla klimatu stanie się rzeczywistością. Najbardziej ambitny cel dotyczący pojazdów nie zostanie spełniony, jeśli nie będzie towarzyszyć mu polityka zapewniająca infrastrukturę ładowania i uzupełniania paliwa, zielona energia, dostęp do surowców i sprawiedliwa transformacja”.

Rozporządzenie przewiduje przeprowadzenie w 2026 r. przeglądu, który obejmie nie tylko wprowadzenie pojazdów bezemisyjnych, ale także infrastruktury do ładowania, dostępność zielonej energii i paliw, przystępność cenową pojazdów oraz wpływ na branżę.

Benjamin Krieger wskazał następnie: „Elektryfikacja musi odgrywać ważną rolę we wdrażaniu tego rozporządzenia, ale istnieją pewne wątpliwości, które musimy podkreślić: dostępność surowców, przystępne cenowo pojazdy, ściśle powiązana infrastruktura ładowania i uzupełniania paliwa oraz wystarczająca ilość energii odnawialnej są ważne dla powodzenia tego przedsięwzięcia. Nie tylko w czasach szybko rosnących cen energii. Przy dużym udziale surowców skoncentrowanych w kilku źródłach wzrasta ryzyko nowych zależności. Przegląd powinien być okazją do skorygowania kursu tam, gdzie jest to konieczne.”

Dostawcy motoryzacyjni inwestują miliardy w innowacje, programy przekwalifikowania i nowe obiekty, ale ich możliwości inwestycyjne są zagrożone. Aż 70% producentów części motoryzacyjnych odnotowało spadek rentowności do niespotykanego poziomu z powodu inflacji i rosnących kosztów energii i surowców. Coraz ważniejsze jest znalezienie równowagi pomiędzy potrzebami klimatycznymi, przemysłowymi i społecznymi.
Producenci części motoryzacyjnych od dawna opowiadają się za różnorodnością technologii, aby zapewnić najbardziej wydajne i efektywne podejście do redukcji emisji oraz umożliwić transformację. Różnorodność technologii obejmuje pełną elektryfikację, napędy hybrydowe i pojazdy napędzane wodorem, zarówno w silnikach gazowych, jak i ogniwach paliwowych. Wszystkie te rozwiązania są neutralne dla klimatu, jeśli działają na energię odnawialną, w postaci zielonej energii elektrycznej lub odnawialnego wodoru i paliw.

„Rozporządzenie wzywa do uznania roli paliw odnawialnych również w nowych pojazdach. By to się urzeczywistniło, Komisja ma za zadanie przedstawić propozycję wraz z metodologią analizy cyklu życia w celu zapewnienia skutecznej redukcji emisji”, mówi Krieger.

– Obawy przemysłu motoryzacyjnego są jak najbardziej zrozumiałe i będziemy dalej zabiegać o to by rewolucja, którą obserwujemy w motoryzacji odbyła się w sposób ewolucyjny, niewyłączający nikogo. Dla wielu firm ta decyzja oznacza konieczność szybkiej dywersyfikacji działalności lub też stopniowe kurczenie się rynku. Wsparcie europejskiego prawodawcy i krajowych legislatorów jest obecnie jeszcze bardziej istotne niż w momencie gdy propozycje zmian zostały ogłoszone przez Komisję Europejską. I nie mówię tu tylko o przygotowaniu infrastruktury ładowania, ale o umożliwieniu sprawiedliwej transformacji. Obecnie przez wzrost cen energii, gazu i surowców europejski, w tym więc także polski, przemysł motoryzacyjny ponosi kilkukrotnie wyższe koszty w porównaniu z konkurencją z Azji czy USA. Do tego dochodzą nam najbardziej ambitne cele redukcji CO2. Interwencja rządzących jest więc potrzebna. – mówi Tomasz Bęben, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM), Członek Zarządu CLEPA.

Ambasadorzy i Parlament Europejski muszą jeszcze formalnie ratyfikować umowę zanim rozporządzenie będzie mogło wejść w życie. Kolejnym krokiem jest przyjęcie propozycji norm emisji CO2 dla samochodów ciężarowych przewidywane w nadchodzących miesiącach, rewizja celów redukcji ustalonych w 2019 r. W przypadku samochodów ciężarowych podejście otwarte na technologię jest jeszcze bardziej palące niż w przypadku pojazdów osobowych i dostawczych. Wodór lub paliwa neutralne pod względem emisji CO2 mogą skutecznie zredukować emisje do zera. Elektromobilność w przypadku tej kategorii pojazdów może nie być najbardziej opłacalnym rozwiązaniem przy uwzględnieniu wszystkich potrzeb w zakresie transportu komercyjnego.

Na drodze dalszego zacieśnienia współpracy transatlantyckiej nie może stać protekcjonizm technologiczny

Wojna w Ukrainie pokazała jak bardzo ważna jest współpraca między Europą a Stanami Zjednoczeniem. Cieszę się, że poziom zrozumienia tej kwestii jest znacznie wyższy niż przed 24 lutego – mówił prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik podczas CEE Digital Summit w Warszawie.

Uczestnicy wydarzenia zgodzili się co do tego, że dalsze zacieśnianie współpracy technologicznej między krajami UE i USA jest niezbędne, ale by to osiągnąć potrzebne jest stworzenie przyjaznego środowiska legislacyjnego i wyzbycie się protekcjonizmu technologicznego.

Prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik, zwrócił uwagę, że wydarzenia ostatnich lat czyli pandemia Covid-19 oraz rosyjska napaść na Ukrainę uwypukliły znaczenie współpracy między krajami UE, a Stanami Zjednoczonymi. – Cieszę się, że poziom zrozumienia tej kwestii jest znacznie wyższy niż przed 24 lutego – powiedział. – Musimy zrozumieć, że zarówno Polska jak i region CEE nie są odosobnioną wyspą – dodał.

Zdaniem Kanownika państwa regionu nie powinny rozwijać niezależnie od siebie wielu różnych systemów zabezpieczeń cybernetycznych. – Niewątpliwie będziemy bezpieczniejsi, jeżeli będziemy dzielić się między sobą różnymi rozwiązaniami i doświadczeniami w celu stworzenia wspólnego muru obronnego. Pomoc technologiczna ze strony USA jest tu niezwykle istotna – podkreślił.

Kanownik zaznaczył, że unijne regulacje „powinny stymulować współpracę transatlantycką”. Wskazał ponadto, że w Europie trzeba stworzyć „przyjazne środowisko” dla dalszej współpracy na polu rozwoju technologii i cyberbezpieczeństwa.

Podobne zdanie wyraziła prof. Frances Burwell, przedstawicielka Atlantic Council. W jej opinii największe przeszkody dla dalszej współpracy mogą kreować sami partnerzy czyli USA i Europa poprzez złe ustawodawstwo. – Musimy być bardzo ostrożni gdy tworzymy ramy rozwoju dla poszczególnych systemów, niezależnie czy chodzi o rozwiązania chmurowe, cyberbezpieczeństwo, serwicyzację czy regulowanie internetu rzeczy (IoT).  Musimy się upewnić, że te kwestie się wzajemnie nie wykluczają, a także nie wykluczają firm tylko z racji tego, że albo nie są europejskie albo nie są amerykańskie  – mówiła.  – Jest mnóstwo rzeczy, które możemy wspólnie zdziałać, ale nie możemy tworzyć tych sztucznych barier – stwierdziła Burwell.

Z Burwell zgodził się Mindaugas Ubartas z Infobalt. – Próby zamknięcia rynku europejskiego firmom amerykańskim nie doprowadzi do niczego dobrego -mówił. Jego zdaniem w przyszłości ludzkość dojdzie do gospodarki czasu rzeczywistego (real-time economy), a wówczas unijny protekcjonizm okaże się dużą przeszkodą.

Igor Zgrabjić z Google także odniósł się do kwestii protekcjonizmu rynkowego. – Podziały zawsze stanowiły największe wyzwanie. Szczęśliwie ostatnimi czasy nie widzieliśmy rozłamów w relacjach między UE a Stanami Zjednoczonymi. Musimy jednak trzymać się z daleka od cyfrowego protekcjonizmu”, a także cyfrowego autorytaryzmu – powiedział

Jak podsumował Mark Boris Adrjanic, przedstawiciel Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii (EIT) i były słowacki minister ds. cyfrowej transformacji, w skutek wojny w Ukrainie relacje transatlantyckie się wzmocnią, a co za tym idzie zwiększy się także współpraca między obydwoma kontynentami.

Ransomware atakuje szpitale, banki oraz hurt i detal. W Polsce całkowita liczba ataków wzrosła o 22 proc. r/r

  • Sektor opieki zdrowotnej stał się najbardziej narażony na ataki hakerów i oprogramowania ransomware. Jedna na 42 organizacje z sektora opieki zdrowotnej doświadczyła wpływu ransomware, to 5-proc. wzrost w skali roku.
  • Aż 17-proc. wzrostu ataków ransomware doświadczył sektor bankowo-finansowy. W ubiegłym kwartale jedna na 49 organizacji doświadczyła tego typu kampanii hakerskich. Wzrosty dotyczą również sektora Hurt i Detal – 4,4 proc.
  • Uwzględniając wszystkie typy zagrożeń, doświadczyliśmy 28 proc. wzrostu ataków cybernetycznych na całym świecie w porównaniu do analogicznego okresu 2021 roku. W Polsce w 3 kwartale ataków było więcej o 22 proc. – średnio 756, czyli wartość wyższa niż np. w Ukrainie (750)

Sektor opieki zdrowotnej stał się najbardziej narażony na ataki hakerów i oprogramowania ransomware. Powodem jest wyjątkowo silna presja na spełnienie żądań hakerów – ostrzega Check Point Research. Uwzględniając wszystkie typy ataków, na całym świecie skala zagrożeń wzrosła o 28 proc., w Polsce o 22 proc.

W trzecim kwartale roku co najmniej jedna na 42 organizacje z sektora opieki zdrowotnej doświadczyła wpływu ransomware, to 5-proc. wzrost w skali roku. Eksperci Check Point Research ostrzegają, że zbliżający się okres świąteczny będzie szczególnie trudny dla działów bezpieczeństwa IT. Hakerzy preferują ataki poza godzinami pracy, by maksymalnie wykorzystać swoje szanse. Świąteczny szał ma pomóc w tym zadaniu.

– Gangi ransomware nadal koncentrują swoje wysiłki na atakowaniu szpitali, głównie ze względu na silną presję na te organizacje, aby szybko zareagowały. Atak ransomware na szpital może prowadzić do potencjalnie katastrofalnych konsekwencji, takich jak opóźnione operacje, przestoje w opiece nad pacjentem i przełożone wizyty u lekarza. 1 na 42 śledzone przez nas organizacje opieki zdrowotnej okazały się celem operacji ransomware. Nawet jeśli atak nie zamknie szpitala, może wyłączyć niektóre systemy, odcinając dostęp lekarzy i pielęgniarek do zdygitalizowanych informacji, takich jak rejestry pacjentów i zalecenia dotyczące opieki. – mówi Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce. 

Aż 17-proc. wzrostu ataków ransomware doświadczył sektor bankowo-finansowy. W ubiegłym kwartale jedna na 49 organizacji doświadczyła tego typu kampanii hakerskich. Wzrosty dotyczą również sektora Hurt i Detal – 4,4 proc.

Nie tylko ransomware!

Uwzględniając wszystkie typy zagrożeń, doświadczyliśmy 28 proc. wzrostu ataków cybernetycznych na całym świecie w porównaniu do analogicznego okresu 2021 roku. W Polsce w 3 kwartale ataków było więcej o 22 proc. – średnio 756, czyli wartość wyższa niż np. w Ukrainie (750) – jednak bieżące dane mówią o nasileniu trendu: dziś średnia ilość ataków na przeciętną polską organizację zbliża się do 1100 tygodniowo! Rekordowy był jednak przełom września i października, w którym dochodziło do ponad 1370 ataków w tygodniu.

Zdaniem analityków Check Point Research najczęściej atakowanym na świecie sektorem jest Edukacja i Badania ze średnią tygodniową 2148 ataków! (+18 proc.). Na podium pojawił się również sektor rządowo-wojskowy (1564 i 20-proc. wzrost) oraz opieka zdrowotna (1426) z 60 proc. wzrostem! W Polsce dominują ataki na sektor użyteczności publicznej, z ponad 1300 incydentami w pojedynczej placówce tygodniowo.

Najwięcej ataków w 3Q2022 doświadczyły organizacje azjatyckie – 1778 (+21 proc.), południowoamerykańskie – 1572 (+32 proc.) i Afrykańskie – 1549 (-6 proc.). W Europie było ich średnio 896 (+22 proc.).

Jak zacząć promować mały sklep internetowy? 5 skutecznych metod generowania pierwszych zysków

Mały sklep internetowy może generować duże zyski. Wszystko jednak zależy od tego, jak podejdziesz do kwestii rozpoznawalności marki i pozycjonowania. Podpowiadamy, jakie obszary powinny Cię na początek szczególnie interesować.

Ach, to SEO. Czyli po co Ci pozycjonowanie sklepu

Pozycjonowanie i optymalizacja witryny pod kątem SEO to największa przysługa, jaką możesz sobie zrobić już od pierwszych chwil, gdy stawiasz sklep. Czas zainwestowany na dostosowanie witryny do oczekiwań stawianych przez Google w postaci jego algorytmów wydających ocenę danej strony nigdy nie jest czasem straconym. Dobra wiadomość jest taka, że wdrożenie wskazówek, które regularnie wydaje Google developerom, programistom, projektantom i specjalistom od SEO na pewno przyniesie rezultaty. Zła wiadomość jest taka, że nie jest to najłatwiejsze zadanie, aby posiąść wiedzę w tak szerokim zakresie: jeśli czujesz, że gubisz się w gąszczu informacji, zwróć się do specjalistów, takich jak „Mayko – skuteczne pozycjonowanie sklepów„. Usługa ta niekoniecznie musi Cię słono kosztować, a Ty zyskujesz czas na rozwijanie asortymentu sklepu, marketingu i innych kwestii biznesowych.

Ach, to SEO. Czyli po co Ci pozycjonowanie

Niech Cię zobaczą! Płatne reklamy Google Ads

Opłacanie (z głową!) reklam Google Ads to doskonały sposób na pozyskanie wartościowego ruchu, szczególnie w sektorach ecommerce z wysoką konkurencyjnością, czyli branży odzieżowej, kosmetycznej czy elektronicznej. Dobrze przygotowana kampania pozwala ukierunkować reklamę na konkretnych użytkowników, w tym osoby, które już np. odwiedziły Twoją stronę (tzw. remarketing). Z badań wynika, że działania remarketingowe wykazują się nawet kilkukrotnie większą skutecznością (czyli kończą się transakcją) niż w przypadku zupełnie „świeżych” użytkowników. Umiejętne wykorzystywanie Google Ads do tworzenia bazy użytkowników, którzy są świadomi Twojej marki, to efektywny sposób na pozyskanie pierwszych klientów i klientów powracających: niebywale cenny nabytek dla startującego, niewielkiego sklepu jak Twój.

Niech Cię zobaczą! Płatne reklamy Google Ads

Zawsze świeże treści, czyli sensowny blog

Blog jest idealną przestrzenią do umieszczania contentu zarówno wartościowego dla użytkownika, jak i nasyconego słowami kluczowymi. Aby jednak dowoził stawiane przed nim cele, musi być pisany pod kątem wytycznych SEO: każdy wpis powinien mieć odpowiednią długość, zawierać odpowiednie frazy i odpowiadać na pytanie, które można zdefiniować np. za pomocą Google Search Console. Im częściej będzie aktualizowany Twój blog, tym lepiej: Google lubi strony, na których pojawiają się regularnie nowe i dobre dla użytkownika treści. Nie warto zaniedbywać tego aspektu już od samego początku tworzenia strony: działania contentowe są procesem, który przynosi rezultaty dopiero po pewnym czasie. Tym bardziej spektakularne one będą, im rzetelniej podejdziesz do kwestii publikacji i pisania nowych treści. Wartościowy content jest dla działań promocyjnych paliwem: nieodzownym elementem, bez którego Twój sklep internetowy po prostu „nie pojedzie”.

Zawsze świeże treści, czyli sensowny blog

Bądź tam, gdzie Twoi potencjalni klienci

Google Ads pozwala Ci dotrzeć do wybranych grup klientów, ale wymaga za to odpowiedniej zapłaty. Z kolei social media to kanał, który (przynajmniej teoretycznie) jest bezpłatny i jedynie poświęcając swój czas i kreatywność możesz przykuć uwagę użytkowników, na których Ci zależy. Do najpopularniejszych social media należą oczywiście Facebook, Instagram, YouTube, TikTok. Dobrze jest wykonać odpowiedni research nim założysz konto dla swojego sklepu i ustalić strategię komunikacyjną marki. Z pewnością inne medium wybierzesz, jeśli celujesz w klientów w wieku nastoletnim, a inne, jeśli w osoby po 30. roku życia. To samo z językiem i formą przekazu. Miej na uwadze, że obecnie najlepszym sposobem sprzedaży czegokolwiek (począwszy od wizerunku, poprzez produkty na usługach kończąc) jest format video. Spokojnie, nawet, jeśli nie przepadasz za obecnością przed kamerą, możesz wymyśleć sposób na to, jak wykorzystać ten trend do promocji swojego sklepu. Mimo wszystko brakuje Ci pomysłów? Zwróć się po poradę do profesjonalistów: oni będą wiedzieć, jak Ci pomóc!

Bądź tam, gdzie Twoi potencjalni klienci

Upewnij się, że jesteś widoczny

Mówiliśmy, że social media są teoretycznie darmowe: to prawda, ponieważ co pewien czas pojawiają się informacje na temat tego, że zasięgi poszczególnych stron zostały z różnych względów ograniczone, a dopiero po włączeniu płatnych kampanii „magicznie” wróciły do poprzedniego poziomu. Polityka poszczególnych social media bywa bardzo różnorodna i zmienna, dlatego warto trzymać rękę na pulsie. Oprócz tego, płatne reklamy w kanałach, w których Twoi potencjalni klienci przebywają dla przyjemności i dla nawiązywania relacji z innymi, to zawsze dobry pomysł. Tutaj jednak musisz wykazać się prawdziwym sprytem, kreatywnością i najlepiej znajomością nie tylko trendów marketingowych, ale również obyciem w aktualnych viralach, aby zwrócić na siebie uwagę. Wydaje Ci się, że to duży wysiłek? Być może, ale naprawdę warto: zbudujesz sobie oddane grono osób, które staną się tzw. ewangelistami Twojej marki.

Jak widać, metod na zwiększenie zasięgu już od pierwszych chwil działania małego sklepu jest wiele. Warto zwracać uwagę na to, aby rozwijać się równomiernie, ponieważ Google najbardziej ceni w takich działaniach symetryczność: jeśli zbagatelizujesz jeden aspekt działalności (np. wykupienie certyfikatu SSL lub nie publikowanie tzw. duplicate content), nawet najlepsze działania na innych polach mogą pójść na marne. Dlatego wsparcie doświadczonej osoby specjalizującej się w pozycjonowaniu może Ci znacznie ułatwić życie przedsiębiorcy.

Fałszywi kurierzy i konsultanci – pomysłów na wyłudzenie danych wciąż przybywa

Dodatek węglowy, dopłata do zamówionej paczki, potrzeba aktualizacji danych w banku oraz wiele innych. Sposobów na wyłudzenie danych osobowych wciąż przybywa. Problem w tym, że nadal trafiają na podatny grunt. Wynikające z tego straty sięgają już dziesiątków milionów złotych. Zagrożeni są zarówno seniorzy, jak i młodzi.

Pomimo regularnie publikowanych ostrzeżeń na temat kolejnych metod oszustów wyłudzających dane osobowe, nadal nie brakuje osób, które dają się na to nabrać. Z danych Dokumentów Zastrzeżonych wynika, że w całym 2021 r. udaremniono próby wykorzystania skradzionych danych na łączną kwotę prawie 340 mln zł. To o 32 proc. więcej niż rok wcześniej. Warto zaznaczyć, że mówimy tu tylko o wykrytych przypadkach.

To wszystko jest możliwe dzięki temu, że przestępcy dostosowują swoje działania do bieżących wydarzeń. W ostatnim czasie Ministerstwo Klimatu i Środowiska ostrzegało przed wyłudzaniem danych na dodatek węglowy. Oszuści wysyłali e-maile z linkiem do rzekomego ogólnopolskiego sondażu na ten temat lub do złożenie wniosku o dopłatę. Formularze wymagały oczywiście podania najważniejszych danych osobowych.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez serwis ChronPESEL.pl i Krajowy Rejestr Długów pod patronatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych, najbardziej podatne na takie oszustwa są osoby w wieku powyżej 65 lat. Zaledwie bowiem 12 proc. z nich deklaruje, że nie mieliby żadnych problemów z tym, żeby rozpoznać fałszywą wiadomość. Z drugiej strony do wypełnienia internetowych ankiet zbierających dane osobowe najczęściej przyznają się młodzi Polacy. To nawet 36 proc. ankietowanych w wieku od 18 do 34 r.ż.

Fałszywi kurierzy i konsultanci nadal dzwonią

Wśród najpopularniejszych metod oszustwa nadal króluje podszywanie się pod kurierów. W czasach, w których z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że czekamy na przesyłkę, oszuści chętnie udają Pocztę Polską lub jedną ze znanych firm kurierskich i za pośrednictwem SMS-a lub wiadomości e-mail informują, że nasza paczka z różnych względów została wstrzymana. Żeby rozwiązać ten fikcyjny problem musimy „tylko” kliknąć w umieszczony w komunikacie link kierujący nas na stronę, na której trzeba podać dane osobowe do uwierzytelnienia lub za jej pośrednictwem zalogować się do naszej bankowości elektronicznej.

Zazwyczaj po kliknięciu jesteśmy przekierowani na stronę, która łudząco przypomina serwis naszego dostawcy lub banku, dlatego oszustwo powinniśmy zdemaskować wcześniej. Przede wszystkim jednak, jeśli nic nie zamawialiśmy, nie powinniśmy w ogóle w taki link klikać. W przypadku, gdy czekamy na paczkę, w pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na stylistykę, tytuł wiadomości oraz obecność lub brak identyfikacji wizualnej firmy. Warto także uważnie sprawdzić czy w adresie e-mailowym, z którego otrzymaliśmy wiadomość nie ma jakiejś literówki. Pamiętajmy też, żeby w razie wątpliwości, zanim cokolwiek zrobimy z otrzymanym komunikatem, zadzwonić na infolinię firmy lub instytucji, od której rzekomo otrzymaliśmy wiadomość – mówi Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl, partnera Krajowego Rejestru Długów.

Stałą metodą jest także podszywanie się pod banki, które w obecnych trudnych czasach mają wysyłać informacje o możliwości skorzystania z dodatkowego finansowania lub komunikaty o potrzebie uwierzytelnienia z powodu rzekomej próby wykorzystania naszego konta przez osoby trzecie. W takich przypadkach kontaktuje się z nami fałszywy konsultant, który prosi o podyktowanie danych, np. nr PESEL, loginu i hasła do banki. W ten cyniczny sposób oszuści wykorzystują nasz strach przed wyłudzeniami.

Zdaniem Komendy Głównej Policji od stycznia do sierpnia br. straty wynikające z oszustw phishingowych w bankowości elektronicznej wyniosły ponad 60 mln zł. To tyle, co w całym 2021 r., w którym ten wynik i tak był o 155 proc. wyższy niż jeszcze rok wcześniej. Widać zatem wyraźnie, że skala przestępstw rośnie.

Paradoksalnie ponownie ten sposób działa szczególnie na młodych Polaków. Prawie 30 proc. ankietowanych w wieku 18-24 lata przyznało się do tego, że zdarzyło im się podać komuś swoje dane do logowania.

Egzamin z cyberbezpieczeństwa do poprawki

Jak wynika z przeprowadzonego badania, nikt tak nie boi się wycieków danych osobowych, jak Polacy w wieku studenckim. Za największe zagrożenie uważa ich blisko 38 proc. z nich. Równocześnie młodzi zwracają na siebie uwagę także przesadną pewnością siebie. Co trzeci z nich (32 proc.) jest absolutnie pewien tego, że wie, jak zadbać o bezpieczeństwo danych. To prawie dwukrotnie więcej niż ogół populacji (17 proc.).

O tym, że te obawy są uzasadnione świadczą ostatnie wrześniowe doniesienia medialne na temat wycieków danych z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej oraz łódzkiego Uniwersytetu Medycznego. Niestety, jak wynika z oświadczeń, oprócz danych kontaktowych, w niepowołane ręce mogły trafić także numery PESEL studentów oraz numery i seria ich dowodów osobistych.

Mając takie informacje, przestępcy mogą próbować posłużyć się nimi do zaciągnięcia zobowiązań z wykorzystaniem naszej tożsamości, np. w postaci umowy kredytowej, drogich zakupów lub szybkiej pożyczki. Właściciel wyłudzonych w ten sposób danych dowie się o tym dopiero wówczas, gdy dostanie wezwanie do zapłaty. Myśląc o konsekwencjach wycieków należy zdawać sobie sprawę, że nie zawsze dowiadujemy się o nich od razu. Zdarza się, że administrator danych dopiero po upływie pewnego czasu orientuje się, że doszło do takiego incydentu. To czas, w którym oszuści mogą próbować wykorzystać udostępnione informacje zanim zostanie to zablokowane. Dlatego warto śledzić aktywność swojego numeru PESEL w biurze informacji gospodarczej. Dzięki temu o potencjalnej próbie użycia dowiemy się od razu, co da nam czas na szybką reakcję – wyjaśnia Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Prawie 68 proc. Polaków w wieku studenckim zdaje sobie sprawę z możliwych konsekwencji wycieków danych. Najczęściej obawiają się właśnie zaciągnięcia zobowiązań finansowych (82,5 proc.) oraz tego, że ktoś podszywając się pod nich będzie próbował oszukać ich bliskich (81 proc.). Blisko 2/3 z nich odpowiedzialnością za przeciwdziałanie negatywnym skutkom wycieków obarczają po równo administratora danych, UODO oraz organy ścigania, np. policję.

Badanie na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów pod patronatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych zostało przeprowadzone w I połowie 2022 roku metodą CAWI na reprezentatywnej grupie 1010 respondentów przez IMAS International.

Eksperci nie mają wątpliwości. To nie Rosja jest kluczowa dla światowych gospodarek

Tak napiętej sytuacji geopolitycznej na świecie dawno nie było. Jesteśmy świadkami wojny w Ukrainie, a ponadto zaostrza się konflikt pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Prelegenci XTB Investing Masterclass zwrócili uwagę, że to drugie “starcie” może mieć większe znaczenie dla światowych gospodarek.

Jeszcze do niedawna wydawało się, że żyjemy w czasach pokoju. To złudzenie jednak bardzo szybko prysło niczym bańka mydlana. Obecnie sytuacja geopolityczna na świecie jest niezwykle napięta. Z polskiej perspektywy najwięcej mówi się o tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Mowa oczywiście o brutalnej napaści Rosji na Ukrainę.

Atak rosyjskich wojsk i przeciągająca się wojna spowodowały, że Rosja została wykluczona z normalnego życia – gospodarczego czy kulturalnego. Z drugie jednak strony, obserwujemy szantaż energetyczny, który dotyka całą Europę. Ciągle istnieje również obawa o to, że Władimir Putin widząc nieporadność jego wojsk na ukraińskim polu bitwy, zdecyduje się na bombę atomową. Jednak zdaniem ekspertów, dla losów światowej gospodarki niekoniecznie ten konflikt będzie kluczowy.

Oczy zwrócone na Chiny

Podczas konferencji XTB Investing Masterclass spotkali się czołowi polscy geopolitycy, którzy debatowali o dalszych losach świata. Z wyszczególnieniem obecnego, jak i przyszłego układu sił w gospodarkach. Z przeprowadzonej dyskusji wypływa łatwy wniosek, że nie można zlekceważyć działań prowadzonych przez Chiny.

Jeszcze kilka tygodni temu cały świat żył realną groźbą kolejnego konfliktu zbrojnego na linii Chiny – Tajwan. To natomiast oznaczałoby zaangażowanie takich krajów, jak USA i Japonia. Wówczas realna byłaby groźba III wojny światowej. Ostatecznie skończyło się tylko na strachu. Jednakże już przy samym tylko zagrożeniu bardzo mocno reagowały światowe rynki finansowe. To właśnie m.in. z tego powodu obecnie jesteśmy świadkami wielkich przecen na chińskiej giełdzie.

Zdaniem Krzysztofa Wojczala, ten strach jest nieco wyolbrzymiony. Czołowy geopolityk twierdzi, że Chiny atakując Tajwan i wchodząc w otwarty konflikt z USA miałyby ogromny problem z zaspokojeniem swojej gospodarki.

Chiny są największym importerem gazu i ropy naftowej. Co ważne, najwięcej importują drogą morską. Jak wiadomo, te szlaki handlowe są pod kontrolą hegemona, jakim jest US Navy. Chińska marynarka wojenna jeszcze długo nie będzie mogła się równać z tym, czym dysponują Amerykanie na morzu. Po drugie, infrastruktura w Chinach jest w tym momencie tak rozbudowana, że ci mogliby się odciąć od dostaw gazu i ropy z Rosji praktycznie z dnia na dzień. Natomiast nie ma takiej możliwości po odcięciu szlaków morskich. Trzeba pamiętać, że to również największa droga tamtejszego eksportu – uspokajał Krzysztof Wojczal.

W nieco innym tonie wypowiadał się generał Jarosław Kraszewski. Nie można lekceważyć militarnej potęgi Chin. Może nie jest ona najbardziej imponująca na świecie, jednakże kraj ten ma dostęp do technologii, która może okazać się kluczowa w każdym konflikcie.

Chińczycy opanowali światowy rynek dronów. My bagatelizujemy ten problem. Oczywiście same drony nie wygrają żadnej wojny, ale mogą one stworzyć ku temu realne warunki. Przy takim nasyceniu dronów, ich możliwości rozpoznania terenu są ogromne – przestrzegał generał Kraszewski.

Sen o wielkiej potędze

Ostatni czas był niefortunny dla chińskiej gospodarki. Rozwój wyraźnie zwolnił, a postrzeganie tego kraju na świecie stało się nieco bardziej negatywne. Tak się stało m.in. poprzez COVID-19, który mocno dotknął ten kraj, bliskie relacje z Rosją oraz wielką niepewność związaną z Tajwanem. Jednak przyglądając się temu, co niedawno głoszono na XX zjeździe Komunistycznej Partii Chin, można spodziewać się wielkiej determinacji w drodze do realizacji celów.

Poznaliśmy trzy główne cele na 2035 rok. Pierwszy to zrobienie z Chin społeczeństwa innowacyjnego. Już teraz ten kraj dla Europy Zachodniej czy Stanów Zjednoczonych jest wyzwaniem w kwestii gospodarczej i handlowej, a chce być jeszcze w technologicznej – wskazuje prof. Bogdan Góralczyk, sinolog oraz były dyplomata.

Kolejnym celem jest modernizacja armii. W tym przypadku główny nacisk to flota, flota i jeszcze raz flota. To ma spowodować ich dominację na Morzu Południowochińskim. To jednak nie wszystko. Ważne będzie też zbudowanie siły militarnej w cyberprzestrzeni oraz kosmosie. Już w ostatnich pięciu latach zrobiono ogromny postęp w tym względzie, a teraz ma to tylko przyspieszyć. Natomiast ostatni cel to społeczeństwo dobrobytu i przeskoczenie pod tym względem m.in. Korei Południowej – tłumaczył Góralczyk.

Zdaniem wybitnego sinologa, świat, a w szczególności Stany Zjednoczone nieco przespały dynamiczny rozwój Chin. Te teraz stały się jednym z najważniejszych graczy w światowej geopolityce i to właśnie pomiędzy USA a Chinami dochodzi do strategicznej rywalizacji na wielu płaszczyznach.

To zdanie potwierdzał również generał Waldemar Skrzypczak. Dostrzegł on, że obecnie światowe gospodarki w dużej mierze uzależniły się od Chin. To powoduje, iż kraj ten ma obecnie wiele wpływów na wszystkich kontynentach. Co ciekawe, rozwiązaniem może być odpowiednie zachowanie inwestorów.

My nie budujemy suwerenności technologicznej. W Polsce nie docenia się rozwiązań polskich naukowców, czyli czegoś, co może zapewnić nam niezależność. Dlatego inwestorzy powinni zwracać uwagę na to, aby doceniać polskie rozwiązania – apelował gen. Skrzypczak.

To tam rozstrzygnie się światowa dominacja

Rywalizacja pomiędzy USA a Chinami nabiera tempa. Oba kraje są mocno zaangażowane w wojnę w Ukrainie, ale też w napiętą sytuację polityczną na Półwyspie Koreańskim. Jednak to nie te dwa kierunki mają być kluczowe pod względem geostrategii. Zdaniem prof. Bogdana Góralczyka, trzeba zwrócić uwagę na inne obszary, ponieważ to one mogą pozwolić zbudować realną przewagę.

Wszystko rozegra się z jednej strony wokół Tajwanu. Ten region może pozwolić osiągnąć przewagę technologiczną nad resztą. Natomiast drugim kierunkiem jest światowe południe, czyli z kim będą współpracować Indie, Ameryka Łacińska, Arabia Saudyjska czy Afryka. Z punktu widzenia geostrategii, ten kto wygra wyścig o światowe południe, będzie dominował za dwie-trzy dekady – podsumował debatę geopolityczną na XTB Investing Masterclass prof. Bogdan Góralczyk.

AWS uruchomił Strefę Lokalną w Warszawie

  • Nowa Strefa Lokalna AWS (z ang. AWS Local Zone) umożliwia klientom i użytkownikom końcowym korzystanie z rozwiązań chmurowych oraz hybrydowych z bardzo niskimi czasami opóźnień, liczonymi w jednocyfrowych milisekundach.
  • People Can Fly, Ringier Axel Springer Polska i ZnanyLekarz są jednymi z firm, które oczekiwały otwarcia nowej Strefy Lokalnej AWS w Warszawie

Amazon Web Services (AWS) uruchomił swoją Strefę Lokalną

w Warszawie. Strefy Lokalne AWS to rodzaj infrastruktury, w których usługi AWS, takie jak np. moce obliczeniowe, pamięć masowa, bazy danych czy usługi kontenerowe znajdują się bliżej lokalnych klientów, umożliwiając wdrażanie aplikacji, które wymagają jednocyfrowych milisekundowych opóźnień. Klienci mogą uruchamiać rozwiązania wymagające niskich opóźnień w Strefach Lokalnych, jednocześnie płynnie łącząc się z resztą swoich usług działających w tzw. regionach AWS (Regions).

AWS posiada obecnie 21 stref lokalnych na całym świecie i planuje uruchomienie kolejnych 29 stref. Polska jest jednym z 26 krajów, w których ogłaszane są nowe strefy lokalne AWS. W Europie będą to m.in. Austria, Belgia, Czechy, Dania, Finlandia, Niemcy, Grecja, Portugalia. Te nowe lokalizacje dołączą do 17 Stref Lokalnych AWS w Stanach Zjednoczonych.

Milisekundowe opóźnienia, lokalizacja danych i chmura hybrydowa

Lokalizacja infrastruktury chmurowej ma znaczenie w przypadku aplikacji, które wymagają jednocyfrowych milisekundowych opóźnień lub dane muszą pozostać w określonych granicach geograficznych ze względów regulacyjnych. Większość usług AWS jest uruchamiana w regionie AWS, czyli lokalizacji geograficznej, w której AWS grupuje centra danych w celu obsługi klientów. Jednak, gdy region nie jest wystarczająco blisko, aby spełnić wymagania dotyczące niskich opóźnień lub rezydencji danych, klienci potrzebują infrastruktury AWS bliżej swojego źródła danych lub bliżej użytkowników końcowych. Tradycyjnie wiele firm utrzymywało swoje obciążenia zależne od lokalizacji na lokalnych serwerach lub w zarządzanych centrach danych – wymagało to zakupu, obsługi i utrzymania infrastruktury IT, a także korzystania z innego zestawu interfejsów API i narzędzi dla środowisk lokalnych i AWS, co generowało niepotrzebne koszty i złożoność operacyjną.

Uruchomienie nowej Strefy Lokalnej AWS w Warszawie daje klientom możliwość łatwego wdrażania aplikacji zlokalizowanych blisko użytkowników końcowych. Posiadanie lokalnych stref AWS w pobliżu dużych skupisk ludzi pozwala na osiągnięcie niskich opóźnień np. w grach online, realizacji transmisji strumieniowej na żywo, czy korzystania z rzeczywistości rozszerzonej i wirtualnej. Strefa lokalna może także pomóc klientom działającym w sektorach regulowanych, takich jak opieka zdrowotna, usługi finansowe czy sektor publiczny, które mogą mieć preferencje lub wymagania dotyczące przechowywania danych w określonych granicach geograficznych.

AWS zarządza i obsługuje strefy lokalne, co oznacza, że ​​klienci nie muszą ponosić kosztów i wysiłku związanego z zakupem, obsługą i utrzymaniem infrastruktury w różnych miejscach w celu obsługi swoich aplikacji. Lokalne Strefy AWS mogą również pomóc organizacjom w migracji dodatkowych obciążeń do chmury AWS, wspierając strategię migracji do chmury hybrydowej i upraszczając operacje IT. Klienci mogą łączyć się z lokalnymi strefami AWS za pośrednictwem połączenia internetowego, jak również mogą korzystać z AWS Direct Connect w celu uzyskania bezpiecznych, prywatnych połączeń sieciowych zarówno ze strefą lokalną, jak i dowolnym regionem AWS.

„Dzisiejsze uruchomienie nowej strefy lokalnej AWS w Warszawie przybliża chmurę do klientów AWS. Mogą oni wdrażać obciążenia wrażliwe na opóźnienia, upraszczać migracje do chmury hybrydowej, a w niektórych przypadkach spełniać lokalne wymogi dotyczące rezydencji danych” – mówi Przemek Szuder, Dyrektor Generalny AWS CEE. „Zaprojektowaliśmy strefy lokalne tak, aby wspierać szerokie możliwości użycia – od serwisów transakcyjnych, które muszą szybko reagować na wahania rynku, po interaktywne wydarzenia na żywo i gry. Klienci z różnych branż mogą teraz dostarczać innowacyjne usługi swoim użytkownikom, a wszystko to przy użyciu znanej infrastruktury AWS, usług, interfejsów API i narzędzi.”

Strefa lokalna AWS w Warszawie to najnowszy dodatek do infrastruktury AWS w Polsce, obejmujący lokalizację brzegową Amazon CloudFront oraz lokalizację AWS Direct Connect.

Korzyści dla klientów płynące z otwarcia Strefy Lokalnej AWS w Warszawie

Założone w 2002 roku studio People Can Fly jest pionierem gier akcji w Europie i jednym z trzech najbardziej doświadczonych polskich producentów gier klasy AAA. People Can Fly jest znane z wydania takich gier jak: Painkiller (2004 r.), Bulletstorm (2011 r.), Gears of War: Judgment (2013 r.) i Outriders (2021 r.). „Tworzenie gier AAA w dobie jakości obrazu 4K wymaga zaawansowanych technologii i bardzo niskich opóźnień. Jest to też kluczowe dla efektywności w przypadku pracy zdalnej” – mówi Grzegorz Janicki, Szef Działu IT w People Can Fly. „Każdego dnia chmura AWS pomaga nam skalować się globalnie i wykorzystywać nowe możliwości technologiczne. Uruchomienie strefy lokalnej AWS w Warszawie to coś, na co czekaliśmy z niecierpliwością, ponieważ oferuje ona szybki, bezpieczny dostęp do usług AWS, które z kolei pomagają nam zapewnić dostęp z minimalnym opóźnieniem do naszych aplikacji działających lokalnie.”

Ringier Axel Springer Polska to wiodący wydawca medialny docierający codziennie do 40 milionów osób, posiadający w swoim portfolio takie marki jak Fakt, Forbes, Newsweek i Przegląd Sportowy, a także najpopularniejszy polski portal internetowy Onet.pl. W tym roku Ringier Axel Springer Polska zakończył pełną migrację systemów i aplikacji do chmury AWS. Obecnie serwisy takie jak Onet, Sympatia, Skąpiec, jak również międzynarodowe media korzystające z platformy Ring Publishing są obsługiwane z regionu AWS Europe (Frankfurt) z wykorzystaniem lokalnej sieci Content Delivery Network (CDN) w Warszawie
i innych europejskich lokalizacjach”
– mówi Krzysztof Studziński, Principal Cloud Engineer, Ringier Axel Springer Polska. „W branży mediów i rozrywki każda milisekunda ma znaczenie. Według naszych obliczeń 0,5 sekundy dodatkowego opóźnienia może skutkować nawet o 20 proc. mniejszym ruchem. Wierzę, że strefa lokalna AWS w Warszawie pozwoli nam na skrócenie czasu opóźnień operacji brzegowych do jednocyfrowych milisekund, co przełoży się na jeszcze lepsze doświadczenia naszych użytkowników.”

Serwis ZnanyLekarz, będący częścią grupy Docplanner, tworzy cyfrowe aplikacje i rozwiązania dla lekarzy, klinik, szpitali i pacjentów. Docplanner skorzysta z nowej strefy lokalnej AWS w Warszawie, aby jeszcze mocniej rozwijać oprogramowanie w Polsce” – mówi Łukasz Barulski, Engineering Manager w Docplanner. „Niskie opóźnienia, które umożliwia Lokalna Strefa w Warszawie, pomogą zbliżyć nasze zdalne zespoły programistów do użytkowników końcowych i zdecydowanie przyspieszą dostarczanie nowych funkcjonalności. Wszystko po to, aby odbiór usług z zakresu opieki zdrowotnej stał się jeszcze bardziej bliski człowiekowi.”

Integracja ukraińskich uchodźców wpłynie pozytywnie na PKB Polski i przyczyni się do szybszej odbudowy Ukrainy

Inwazja rosyjska na Ukrainę spowodowała największy kryzys uchodźczy w Europie od czasów II wojny światowej. Szacunki wskazują, że od 24 lutego polską granicę mogło przekroczyć 3,8 mln Ukraińców, z czego ok. 1,5 mln wciąż przebywa w naszym kraju. Jak wynika z raportu Uchodźcy z Ukrainy w Polsce. Wyzwania i potencjał integracji, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, przemyślane, systemowe i długofalowe podejście do integracji obywateli Ukrainy może zaowocować wzrostem PKB od 0,2 do 3,5 proc. Jednocześnie, będzie miało pozytywny wpływ na proces odbudowy zniszczonego wojną sąsiadującego kraju. Zdaniem ekspertów kluczowe są aktywizacja zawodowa uchodźców zgodnie z ich kwalifikacjami i lepszy dostęp do rynku mieszkań.

W pierwszych tygodniach wojny pomoc przybywającym z Ukrainy miała charakter spontaniczny, doraźny i krótkoterminowy. Istnieje silna potrzeba stworzenia kompleksowego, długoterminowego planu, który weźmie pod uwagę możliwość napływu kolejnej fali uchodźców. Aby tak się stało, konieczne jest uporządkowanie i ujednolicenie sposobu komunikacji z uchodźcami. Niejednorodna polityka informacyjna stanowi bowiem jedną z największych przeszkód na drodze do skutecznego włączenia obywateli Ukrainy do polskiego społeczeństwa – mówi Michael Wodzicki, Partner w Monitor Deloitte.

Zdaniem ekspertów Deloitte powodzenie integracji uchodźców z Ukrainy jest zależne od tego, jakie wsparcie otrzymają oni od razu po przyjeździe do Polski. Zagwarantowanie osobom zza wschodniej granicy stabilności, godnego bytowania, a także możliwości rozwoju zawodowego dla dorosłych oraz nauki dla dzieci i młodzieży jest kwestią fundamentalną. Pomoże to Polsce zagospodarować potencjał przyjezdnych z pożytkiem dla obydwu stron.

Polska, jako największy kraj goszczący Ukraińców, musi opracować strategię, która umożliwi minimalizację ryzyka i wykorzystanie szans. Mądrze wdrażany, długofalowy plan może zaowocować wzrostem polskiego PKB do nawet 3,5 proc., w zależności od przyjętych założeń, w których główne zmienne dotykają kwestii wykorzystania kwalifikacji imigrantów. Wpłynie to nie tylko pozytywnie na zmniejszenie problemu niedoboru pracowników, ale też poprawi strukturę demograficzną Polski. Dodatkowo pracujący migranci wysyłają cześć zarobków do Ukrainy, dlatego zwiększenie ich dochodów zwiększy wpływy dla tego kraju i wspomoże jego odbudowę – mówi Julia Patorska, liderka zespołu analiz ekonomicznych w Deloitte. Już w 2019 r. trzecia część wszystkich przekazów pieniężnych na Ukrainę pochodziła z Polski.

Aktywizacja zawodowa uchodźców

Eksperci Deloitte opracowali 5 rekomendacji, kluczowych z punktu widzenia integracji ukraińskich uchodźców w Polsce. Ich wdrożenie upłynni rynek pracy i ułatwi znalezienie imigrantom stałego miejsca pobytu – są to dwie kluczowe kwestie, które wpływają na sukces długoterminowej emigracji.

Z analiz Deloitte wynika, że zatrudnienie osób z Ukrainy dla wielu firm nie jest łatwym procesem. Problemem jest nie tylko bariera językowa, ale także ograniczenia administracyjne oraz brak odpowiedniego doświadczenia zatrudnianych obcokrajowców.

Tymczasem, w związku z wojną w Ukrainie odnotowano znaczące braki pracowników na polskim rynku. Aż 40 proc. przedsiębiorców z sektora budowlanego, transportowego i teleinformatycznego zgłasza niedobory kadrowe. Należy zaznaczyć, że napływ siły roboczej jest niewystarczający, natomiast część osób z Ukrainy będzie szukać zajęcia w innych branżach, takich jak hotelarstwo czy gastronomia, w których problem związany z niedoborem pracowników jest mniejszy.

Likwidacja barier edukacyjnych i językowych

Zdaniem ekspertów Deloitte, aby integracja uchodźców była efektywna, istotna będzie nie tylko ich umiejętność komunikowania się w języku polskim, ale i praca zgodna z kwalifikacjami. Żeby wyeliminować te przeszkody, należy zaoferować im kursy językowe zarówno w formie online, jak i stacjonarnej. Jest to tym bardziej istotne, że zdaniem aż 74 proc. przedsiębiorców znajomość języka polskiego osób, które na skutek wojny przyjechały do naszego kraju, jest słaba albo bardzo słaba (ankieta Deloitte).

Aż 60 proc. Ukraińców przebywających w Polsce ma wyższe wykształcenie. Praca poniżej ich kwalifikacji jest marnotrawstwem kapitału ludzkiego. Dlatego powinniśmy umożliwić imigrantom wykonywanie zawodów wymagających wysokich kwalifikacji lub specjalistycznych umiejętności, poprzez cyfryzację i optymalizację procesów nostryfikacyjnych, a także stworzyć alternatywne formy poświadczania dyplomów, np. możliwość podejmowania egzaminów bez wcześniejszego odbywania kursów – mówi Michael Wodzicki.

Należy również pamiętać, że dwie trzecie uchodźców przyjechało do Polski wraz z dziećmi. Według ekspertów Deloitte aktywizacja zawodowa Ukraińców będzie niemożliwa, jeżeli najmłodsi nie znajdą miejsca w przedszkolach. Jednym z proponowanych rozwiązań jest zakładanie i prowadzenie punktów opieki w ich własnych domach. Innym rozwiązaniem byłoby stworzenie ofert pracy zapewniających możliwość wykonywania zawodu i opiekę nad dziećmi w tym samym miejscu. Taką możliwość mogłyby dawać zakładane przez pracodawców przedszkola, wpierane finansowo przez instytucje publiczne.

Systemowe podejście do mieszkalnictwa

Kolejnym utrudnieniem wobec pełnej integracji jest sytuacja na rynku mieszkaniowym. W związku z pobytem blisko 1,5 mln uciekających z Ukrainy kwestią priorytetową jest zwiększenie zasobów mieszkaniowych i usprawnienie rynku wynajmu.

Jak pokazuje raport Deloitte, rozwiązanie podobnego problemu znalazła między innymi Kanada, gdzie gminy starały się zidentyfikować nieużywane i niezamieszkane lokale, które można byłoby wykorzystać do celów mieszkaniowych i przejmowały nieruchomości dotąd w pełni niewykorzystywane (np. magazyny, akademiki) oraz opuszczone (np. stare szkoły i biura).

W 2021 r. oddano w Polsce do użytku 235 tys. nowych mieszkań, podczas gdy do zaspokojenia potrzeb uchodźców w długim okresie potrzeba ich około 480 tys. Cała procedura budowy osiedla mieszkaniowego w Polsce trwa co najmniej kilka lat, a niejasność przepisów budowlanych jest dużą barierą biznesową, co negatywnie wpływa na wzrost podaży nieruchomości na rynku. To pokazuje skalę problemu na rynku mieszkaniowym – mówi Julia Patorska.

Identyfikacja i modernizacja niewykorzystanych nieruchomości oraz reforma prawa o wynajmie lokali mieszkalnych to działania, które mogą być receptą na rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego. Mowa tu przede wszystkim o identyfikacji miejsc, które mogłoby zostać przekształcone w tymczasowe lub stałe mieszkania, zachęcaniu samorządów do poszukiwania wolnych lokali, zmianach prawnych, które zabezpieczyłyby właścicieli zainteresowanych wynajmem mieszkań obcokrajowcom czy też wprowadzeniu tymczasowych dopłat czynszowych dla uchodźców.

Jak płacą Polacy? Popularne formy płatności

W ostatnich latach zwyczaje płatnicze Polaków uległy sporej zmianie. Jeśli jesteś przedsiębiorcą prowadzącym punkt handlowy czy usługowy, z pewnością sam to zauważyłeś. Coraz mniej osób wybiera gotówkę, popularność z kolei zyskują transakcje bezgotówkowe. W czasach coraz większej konkurencji na rynku warto wyposażyć się w terminal płatniczy, by sprostać oczekiwaniom klientom i ułatwić im zakupy w Twoim punkcie.

Płatności zbliżeniowe na topie – badanie „Zwyczaje płatnicze a rozwój sieci akceptacji w Polsce”

Badanie przeprowadzone na zlecenie Fundacji Polska Bezgotówkowa wykazały, że trend zapoczątkowany w 2020 roku na skutek pandemii stale rośnie. Chodzi o płatności bezgotówkowe: w 2021 roku ich udział w liczbie transakcji realizowanych w punktach handlowych i usługowych wyniósł aż 57%*.

Co ciekawe, wybieranie bezgotówkowych form płatności jest bardzo demokratyczne. Dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet (odpowiednio 59% i 54%), młodych (89% osób między 18 a 24 r.ż.) i seniorów*. Ci ostatni, chociaż są stosunkowo najmniej „ubankowioną” grupą społeczną, coraz chętniej sięgają po nowe sposoby regulowania zobowiązań, doceniają ich wygodę i przejrzystość.

Płatności zbliżeniowe – dlaczego są tak popularne?

Większość transakcji bezgotówkowych dokonuje się za pośrednictwem kart płatniczych. Zmienia się jednak forma – coraz popularniejsze stają się płatności zbliżeniowe. W tym przypadku wystarczy zbliżyć kartę do terminala na odległość kilku centymetrów, by transakcja została zrealizowana. To bardzo wygodne, dlatego nie powinniśmy się dziwić, że udział kart zbliżeniowych w ogólnej liczbie kart płatniczych wynosi aż 88,3%**.

Formy płatności zbliżeniowych – nie tylko karta płatnicza

Technologia NFC, za pomocą której możliwe jest płacenie bezstykowe, wykorzystywana jest także w smartfonach, smartwatchach czy różnego rodzaju opaskach płatniczych. Ich popularność także stale rośnie – w 2021 roku korzystało z nich 22% Polaków*. Takie rozwiązanie ma dla konsumentów dużo korzyści – nie wymaga noszenia ze sobą klasycznej karty, umożliwia zrobienie spontanicznych zakupów w trakcie spaceru z psem czy gdy zapomni się torebki. W przypadku płacenia smartwatchem lub opaską płatniczą wystarczy jeden gest nadgarstkiem, a płatności telefonem – przyłożenie go do czytnika terminala.

Obsługuj płatności bezgotówkowe z terminalem płatniczym

Obsługa różnych form płatności bezgotówkowych jest bardzo prosta. Jedyne, czego potrzebujesz, to odpowiedniego terminala płatniczego lub oprogramowania, które zmieni Twój smartfon z systemem Android w terminal płatniczy. Obsługa takiego urządzenia jest bardzo prosta, a koszt – niewielki. Jeśli prowadzisz małe lub średnie przedsiębiorstwo, możesz skorzystać z Programu Polska Bezgotówkowa i w jego ramach otrzymać terminal płatniczy na 5 miesięcy zupełnie za darmo – bez opłat za dzierżawę czy obsługę transakcji.

 

* https://polskabezgotowkowa.pl/aktualnosci/boom-na-platnosci-bezgotowkowe-nie-slabnie.

** https://www.nbp.pl/systemplatniczy/karty/q_01_2021.pdf.

Kolejne 13-letnie minimum Hang Senga

Spadek kursu Meta Platforms o prawie jedną czwartą i kursu Amazon.com o ponad 16 proc. oraz zniżki cen akcji wielu innych gigantów (Apple -2,71 proc., Microsoft -2,91 proc., Alphabet -2,66 proc.) przełożyła się wczoraj na spadek Nasdaq Composite o 1,6 proc. i S&P 500 -0,61 proc. Wzrosła natomiast średnia przemysłowa Dow Jonesa (+0,61 proc.) osiągając w trakcie sesji najwyższy poziom od 1,5 miesiąca.

Na giełdach Azji i Oceanii zwracał dziś rano kolejny spadek Hang Senga (-3,73 proc.), który osiągnął swój nowy najniższy od 2009 roku poziom. Spadały dziś również inne chińskie indeksy giełdowe (Shanghai Composite -2,25 proc., Shanghai B-Share -1,96 proc.). Główne indeksy giełd w Japonii, Korei Południowej oraz Australii traciły dziś prawie 1 proc.

Słabła dziś rano również większość europejskich rynków akcji (DAX -0,97 proc., CAC 40 -0,85 proc. ok. godz. 9:45). Poza kursem PGNiG spadła na początku piątkowej sesji ceny akcji wszystkich składników WIG-u 20 (ponad 3 proc. zniżki notowały kursy akcji Dino Polska, KGHM i Allegro). Najwyżej w historii był dziś kurs akcji XTB. O ponad 11 proc. zwyżkował dziś rano kurs akcji Rafako. Do najniższego poziomu od ponad 2 lat spadł dziś rano kurs akcji Rafako.

WIG-20, który wczoraj zamknął się po raz pierwszy od miesiąca powyżej poziomu 1500 pkt. dziś rano ponownie wrócił poniżej niego (-1,31 proc. ok. godz. 9:45).

Wczoraj rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu Stanów Zjednoczonych spadła poniżej poziomu 4 proc. Dziś rano rentowności 10-latek w USA i krach strefy euro lekko rosły. Rentowność 10-latek polskiego rządu, który tydzień temu przez chwilę wyszła powyżej poziomu 9 proc., a później spadła, utrzymywała się dziś rano poniżej poziomu 8 proc.

Wczoraj nowy najniższy od sierpnia ub.r. poziom osiągnęła cena kontraktów na kawę na ICE. Dziś rano do najniższego od końca 2020 roku poziomu spadła cena kontraktów na bawełnę na ICE. Wczoraj po spadku o ponad 6 proc. najniżej od 2 lat była cena kontraktów na rudę żelaza na COMEX-ie. Nieco ponad 1 proc. taniały dziś rano kontrakty na ropę naftową oraz amerykański gaz ziemny.

Kurs EUR/USD wrócił wczoraj poniżej poziomu parytetu i ok. godz. 9:20 nadal lekko spadał (-0,19 proc.). Amerykański dolar lekko umacniał się również względem japońskiego jena (+0,4 proc.).

Kurs polskiego złotego względem głównych walut notował dziś rano niewielkie zmiany (EUR/PLN +0,01 proc., USD/PLN +0,2 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadał dziś ok. godz. 9:15 o 0,84 proc., ale utrzymywał się lekko powyżej poziomu 20000.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Deweloperzy kuszą promocjami. Czego można się spodziewać

Z danych opublikowanych przez REDNET Consulting za III kwartał tego roku wynika, że w 36,7% inwestycji prowadzone były akcje promocyjne. To ponad jedna trzecia z 1500 inwestycji deweloperskich przeanalizowanych przez analityków REDNET Consulting na sześciu największych rynkach nieruchomości w Polsce. Były one realizowanie głównie dla dużych projektów z dalekim terminem odbioru. Największe z obniżek dochodziły nawet do zawrotnych 100 tys. złotych!

Tab. 1. Udział inwestycji, w których prowadzone były akcje promocyjne w uwzględnieniem skali projektu.Udział inwestycji, w których prowadzone były akcje promocyjne w uwzględnieniem skali projektu

Źródło: REDNET Consulting

Łącznie zidentyfikowano około 20 różnych typów promocji. Najczęściej pojawiała się promocja cenowa, która występowała w aż 23,6% projektów. Dość wysoki procent zanotowały też inne promocje takie jak, chociażby: notarialna gwarancja ceny (11,5%), harmonogram płatności (10,7%) czy miejsce postojowe (9,1%). Najmniejsze zainteresowanie dotyczyło takich upustów jak komórka lokatorska (0,9%), akt notarialny gratis (1,2%) oraz promocja na wykończenie (2,6%).

Tab. 2. Częstotliwość występowania różnych typów promocji.Częstotliwość występowania różnych typów promocji

Źródło: REDNET Consulting

Najpopularniejsze z wszystkich promocji – cenowe, odnotowano, w co czwartej badanej inwestycji. Były one przyznawane poszczególnym mieszkaniom w konkretnych przedsięwzięciach. Rabaty miały szeroki zakres cenowy, od 14 do 100 tys. złotych. Jeżeli chodzi o zniżki liczone za m2, były one w pułapie od 500 do 1 tys. zł/m2. Wyróżnić możemy również różne promocje cenowe – na ostatnie mieszkania w inwestycji, wyjątkowe oferty dla klientów gotówkowych oraz mieszkania bez VAT.

Tab. 3. Rodzaje promocyjnych harmonogramów płatności. Rodzaje promocyjnych harmonogramów płatności

Źródło: REDNET Consulting

Kolejnym, dość mocno zauważalnym typem promocji był harmonogram płatności, który znalazł się, w co dziesiątej inwestycji. Najpopularniejszą formą płatności była 20/80, gdzie 20% oznacza wkład własny niezbędny przy kupnie nieruchomości na kredyt. Były również dostępne inne warianty takie jak chociażby 10/90, 30/70, 40/60 oraz opcja elastyczna. W porównaniu do najczęściej spotykanej opcji, były one jednak znacznie mniej popularniejsze.

Tab. 4. Rodzaje promocji dotyczących miejsc postojowych. Rodzaje promocji dotyczących miejsc postojowych

Źródło: REDNET Consulting

Dość mocno wyróżniały się też promocje związane z miejscami postojowymi. Można je podzielić na pięć konkretnych rodzajów, które były wykorzystywane w różnych ilościach. Najpopularniejszą była oferta związana z promocyjną ceną miejsca postojowego – wyniosła ona 38,9% z całości. Na drugim miejscu można wyróżnić dodawanie miejsca postojowego za darmo do wybranych mieszkań (27,8%). Podium zamyka promocja związana ze specjalną ofertą takiego miejsca (17,8%).

Ciekawie prezentują się również promocje obejmujące bony rabatowe i karty podarunkowe dla partnerów, które można użyć w sklepach budowlanych i wykończeniowych lub też vouchery do spa. W blisko 6,0% inwestycji skorzystano natomiast z pomocy w uzyskaniu finansowania. Do przywilejów, które można zaliczyć w tej kwestii należały: niższa marża kredytu, niższe koszty wyceny nieruchomości czy mniejszy koszt ubezpieczenia.

– Przed rynkiem mieszkaniowym stoi wiele wyzwań. Popyt na rynku gwałtownie zmniejszył się, ale ceny nie spadły. Spadła natomiast mocno podaż. Wysoka inflacja i kolejne podwyżki stóp procentowych przełożyły się na spadek zdolności kredytowej Polaków, a co za tym samym na ich możliwości zakupowe. Kupujący mieszkań dokładnie analizują i porównują dostępną ofertę, mają więcej czasu na podjęcie decyzji. W związku z tym deweloperzy muszą wkładać więcej wysiłku w celu uczynienia swojej inwestycji atrakcyjnej w oczach przyszłych właścicieli – komentuje Ewa Palus, Szef Działu Consultingu w Rednet Property Group.

EBC podnosi stopy, ale osłabia euro

Wczorajsza decyzja EBC to typowy rollercoaster. Najpierw po samej decyzji zapanował optymizm, który już pół godziny później został zgaszony konferencją prasową.

EBC podnosi stopy procentowe

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami doszło do podwyżek stóp procentowych w strefie euro. Wzrost o 0,75% był najpopularniejszym oczekiwaniem analityków. Nie brakowało jednak takich, którzy widzieli miejsce na mniejszy wzrost. Główna stopa wynosi obecnie 1,5% i jest na bardzo niskim poziomie, biorąc pod uwagę obecną inflację. Wynosi ona w ramach przypomnienia aż 9,9%. Z tego też powodu dużym zaskoczeniem na rynku była konferencja po decyzji EBC. Skoro podnoszono stopy, to rynek oczekiwał konsekwentnego poparcia. Było dokładnie odwrotnie. Wypowiedzi prezes EBC były bardzo ostrożne i dające wrażenie, że bank ogranicza możliwy zakres podwyżek. Przynajmniej tak zrozumiały to rynki. W rezultacie skoro rynek oczekuje niższych podwyżek docelowo, to nagle pomimo wzrostu stóp procentowych byliśmy świadkami spadków na euro.

Złoty niespodziewanie silny

Zwyczajowo polska waluta zyskuje wraz z euro i wraz z euro traci. Wczoraj jednak zyskiwała pomimo słabości europejskiej waluty. W pierwszej połowie dnia było widać osłabienie złotego, po którym przyszła korekta po decyzji EBC. Początkowy ruch można jeszcze tłumaczyć zmianami na polskich obligacjach. W pierwszej połowie obligacje taniały i było widać wycofywanie się z polskiej waluty inwestorów. Z kolei po decyzji nagle zaczęto kupować polskie papiery skarbowe. W rezultacie znów mamy rentowność poniżej 8%, co i tak jest bardzo wysoką stopą zwrotu jak na ten instrument.

Dobre dane z USA

Wczorajszemu odbiciu dolara nie przeszkadzały dane z USA. W pakiecie poznaliśmy lepszy od oczekiwań odczyt PKB. Biorąc pod uwagę, że to dane annualizowane można śmiało mówić o tym, że jest on symbolicznie lepszy. Zamówienia na dobra wypadły trochę słabiej, ale za to lepiej wpadły wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Pokazuje to, że spowolnienie spowolnieniem, ale rynek pracy jest wciąż bardzo mocny. Właśnie to pcha znów dolara na poziomy powyżej 1 euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wydatki Amerykanów,
16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Torby reklamowe – poznaj najlepsze modele do promocji Twojej marki

Torby promocyjne mogą być wykorzystywane do promowania Twojej marki na wiele sposobów. Są one doskonałym narzędziem marketingowym i nadają Twojej marce unikalnego wizerunku. Pomagają one klientom szybciej zapamiętać i znaleźć Twoją firmę, a także nadają Twojej marce dodatkowej estetyki. W tym artykule poznamy najlepsze dostępne obecnie modele toreb promocyjnych i dowiemy się, jak możesz je wykorzystać do skutecznego marketingu swojej marki

Torby bawełniane z nadrukiem ekologicznym – reklama z troską o środowisko.

Torby typu shopper to świetny sposób na promocję swojego biznesu. Ale co jeśli mógłbyś reklamować się za pomocą torby, która nie przyczynia się do zanieczyszczenia środowiska i wylesiania? Otóż możesz! Torby ekologiczne są wykonane z bawełny organicznej, która jest uprawiana bez użycia pestycydów, herbicydów i genetycznie modyfikowanych nasion. Jej uprawa jest również bardziej przyjazna dla środowiska niż w przypadku bawełny konwencjonalnej, która wymaga dużej ilości wody i nawozów.Torba zakupowa z bawełny organicznej

Torba zakupowa z bawełny organicznej

Materiałowe torby promocyjne – dlaczego warto?

Ta kategoria produktów promocyjnych jest idealna dla firm, które sprzedają produkty wykonane z naturalnych materiałów. Ekologiczna żywność, kosmetyki, artykuły gospodarstwa domowego i wszelkie inne produkty przyjazne środowisku są idealne do promowania tym gadżetem. Pozwala to na zachowanie spójnego wizerunku marki.

Pomimo tego, że torby są zwykle używane do reklamowania produktu lub usługi, nic nie stoi na przeszkodzie, aby same stały się cenionym akcesorium! Zwykle odporne na zużycie i używane przez wiele lat mogą być bawełniane torby reklamowe od TampoGadżet.

Dostępne są w wielu kolorach, dlatego z pewnością znajdziesz taką, która będzie pasowała do identyfikacji wizualnej Twojej firmy. Możesz nadrukować na nie swoje logo, wzór firmowy, rysunek lub zabawny cytat. Wybierz coś chwytliwego, ale estetycznego.Torba zakupowa z płótna i juty

Torba zakupowa z płótna i juty

Jakie są rodzaje toreb reklamowych?

Obecnie dostępnych jest wiele różnych rodzajów toreb promocyjnych. Najpopularniejsze są torby papierowe i bawełniane, ale znajdziesz również spory wybór modeli na ramię, plecaków i toreb podróżnych. Główne różnice pomiędzy tymi torbami to rozmiar, ilość przegródek oraz materiał, z którego są wykonane.

Najważniejszą rzeczą, jaką należy wiedzieć, jest to, że torba musi pasować do Twojej marki i jej rynku docelowego. Inny rodzaj toreb zaoferujesz kobietom a inny jeśli Twoimi klientami są mężczyźni. Zwykle firmy wybierają tańsze opcje gadżetów promocyjnych, takich jak torby zakupowe lub worki ze ściągaczem jeśli planują kampanie na dużą skalę. Natomiast w przypadku, gdy Twoja marka wspiera jakieś wydarzenie sportowe i funduje nagrody, można postawić na droższe modele z brandingiem, np. plecak rowerowy lub torbę na siłownię.

Ile kosztują torby prezentowe z logo?

Koszt toreb promocyjnych różni się w zależności od modelu torby i rodzaju materiału. Torby foliowe są zwykle tańsze od papierowych, ale nie zawsze są przyjazne środowisku. Bawełniane będą droższe, ale z pewnością odbiorca doceni je bardziej niż torby jednorazowego użytku. Cena całego zamówienia będzie niższa, jeśli zakupisz większą ilość produktów.

Istnieje wiele różnych rodzajów toreb promocyjnych, a każdy z nich ma inne funkcje, cechy i ceny. Dzięki porównywaniu ich łatwo jest znaleźć najlepszą torbę, która odpowiada Twoim potrzebom. Również tym finansowym.

Prezesi firm są zgodni: w najbliższym czasie czeka nas recesja

7 na 10 pytanych przez think tank Conference Board, uważa, że Europę czeka głębokie spowolnienie. Managerowie narzekają na powszechną drożyznę i rosnącą presję inflacyjną. Koszty produkcji w ciągu ostatnich trzech miesięcy w najlepszym wypadku pozostały na tym samym poziomie. Czy to oznacza zaciskanie inwestycyjnego pasa?

Biznes czuje zbliżającą się recesję. Takie wnioski płyną z ankiety think tanku Conference Board. Niemal wszyscy pytani prezesi (99 proc.) przygotowują się na recesję w Unii Europejskiej. Takie same nastroje jak na Starym Kontynencie panują za oceanem (98 proc.) — Kadra c-level przygotowuje się obecnie na niemal nieuniknioną recesję zarówno w USA, jak i w Europie. — komentuje wyniki badania Roger Ferguson, wiceprezes Business Council, organizacji zrzeszającej największe firmy świata, w tym polskie PZU.

Dwa scenariusze na kryzys

Po obu stronach Atlantyku nastroje są minorowe, jednak scenariusze przebiegu recesji są zupełnie odmienne. Amerykanie są przekonani, że spowolnienie będzie głębokie, ale krótkie (85 proc.). Europejczycy raczej przygotowują na długi kryzys (68 proc.), choć nie brakuje też opinii, że stagnacja przyjmie formę litery V (31 proc.). Recesja powinna skończyć się najpóźniej w 2024 roku. To odległa perspektywa, zważywszy, że inflacja rośnie, a wraz z nią koszty. Dla większości w ciągu ostatnich 3 miesięcy koszty prowadzenia biznesu pozostały na tym samym poziomie (54 proc.) lub wzrosły (19 proc.). Przedsiębiorstwa będą musiały trzymać dyscyplinę finansową, a to może źle wróżyć inwestycjom, które mogą zejść na dalszy plan.

Nadchodzi zima dla inwestycji?

Koniunktura w ostatnich latach była na tyle dobra, że firmy mogły bez problemu finansować modernizację z własnych środków. Jednak obecnie europejski krajobraz inwestycyjny ulega zmianie. Szczególną kategorią wydatków są nakłady na rozwiązania cyfrowe. W ostatnich dwóch latach cyfryzacja nie zatrzymała się, a wielu obszarach przyspieszyła. Tylko w 2021 roku europejski sektor prywatny na technologie informacyjno-komunikacyjne wyda 1,1 bln dolarów. W czerwcu eksperci IDC prognozowali, że przez 4 lata nakłady na ICT w Europie będą rosły w 5 proc. tempie.

Dzisiaj inflacja jest o niemal 2 punkty procentowe wyższa niż w czerwcu, kiedy publikowano prognozy, a przed nami jeszcze zima i perspektywa rosnących rachunków za energię elektryczną i gaz. Drożyzna może odbić się na budżetach alokowanych w digitalizację. Czy optymistyczne scenariusze z lata mają rację bytu jesienią i zimą? — Na pewno część firm może zdecydować o zamrożeniu inwestycji na zasadzie „zaczekajmy i obserwujmy”. Jak powszechne będzie to zjawisko, zależeć będzie od tego, czy spadek koniunktury będzie trwały, czy chwilowy. — tłumaczy Michał Górecko, prezes BPSC.

Polska kluczowym rynkiem dla Brown-Forman International. Polacy awansują w strukturach amerykańskiej firmy

Marki Jack Daniel’s czy Finlandia Vodka to rozpoznawalne marki dla polskich konsumentów. Według badań CMR (2022) Jack Daniel’s Tennessee należy do 3 najczęściej kupowanych marek na rynku – wynika z danych opublikowanych przez magazyn Hurt i Detal. Tymczasem za tymi markami stoi mniej znana niż marki tych trunków amerykańska firma Brown-Forman Polska, która mocno stawia na rozwój kompetencji pracowniczych, promuje swoich menedżerów, zatrudnia uznanych specjalistów z rynku. Polska okazuje się być jednym z kluczowych rynków na świecie. Celem jest dynamiczny rozwój marek w segmencie premium i super premium.

Jak wynika z danych firmy Nielsen IQ, w 2020 roku wolumenowa sprzedaż whisky wzrosła o 15,3 proc. (r/r) a Polska jest bardzo atrakcyjnym rynkiem dla światowych producentów whiskey. Rozmiar i dynamika naszego rynku powodują, że Polska jest obecnie w pierwszej dziesiątce krajów najbardziej perspektywicznych dla rozwoju Brown-Forman, plasując się na 6 miejscu pod względem wielkości.

Brown-Forman Corporation działa obecnie na 170 rynkach na świecie, zatrudnia ponad 5.000 pracowników i jest największą, amerykańską firmą – producentem i dystrybutorem alkoholi na świecie pod względem wartości (IWSR 2021). Polska, obok Brazylii, Meksyku i Chile należy obecnie do największych rynków segmentu Emerging markets – wynika z najnowszego raportu Brown-Forman.

To może uzasadniać ostatnie awanse w strukturach firmy na polskim i międzynarodowym rynku. Po tym, jak przez ostatnie 3 lata Bibianna Konieczna-Sano pełniła obowiązki Dyrektora Generalnego Brown-Forman Polska, w październiku 2022 r. objęła stanowisko Wiceprezesa oraz Chief of Staff i Dyrektora Strategii, Dywizji Rynków Rozwijających Brown-Forman. Teraz Polka będzie odpowiadać za realizację strategii firmy na kilkudziesięciu rynkach Azji, Afryki oraz Ameryki Południowej.

Objęcie przez B.Konieczna-Sano nowego stanowiska jest kolejnym etapem realizacji jej ścieżki zawodowej w Brown-Forman. Polka wejdzie w skład wąskiego gremium kierownictwa Dywizji Rynków Rozwijających amerykańskiej firmy, odpowiedzialnego za budowę i wdrożenie strategii rozwoju w tak ważnej dla Brown-Forman Dywizji.

Moją ambicją jest poznawanie i rozwijanie nowych rynków i konsumentów, budowanie naszych marek, podkreślanie odpowiedzialnej konsumpcji, a także dalszy rozwój naszej efektywnej i zróżnicowanej organizacji – mówi Biba Konieczna-Sano.

Stanowisko Dyrektora Generalnego firmy Brown-Forman w Polsce, obejmuje Filip Popławski. Będzie odpowiadał za realizację strategii rozwoju firmy na polskim rynku. W ramach struktur organizacyjnych polskiej firmy, wspierany będzie przez zespół kierowniczy składający się z Beaty Mirowskiej (dyr. finansowy), Doroty Pałysiewicz (dyr. Human Resources) oraz nowego Dyrektora Marketingu, Pawła Miziołowskiego.

Rozpoczęcie współpracy z Pawłem Miziołowskim to dla amerykańskiej firmy bardzo ważny element strategii wzmacniania portfolio produktów segmentu premium należących do tej firmy. Miziołowski to laureat tytułu Dyrektora Marketingu Roku 2021, którego działania i realizowane kampanie wielokrotnie zdobywały bardzo wysokie oceny w branży. W ramach nowego stanowiska, Miziołowski odpowiedzialny będzie za tworzenie polityki marketingowej firmy w oparciu o jej długookresową strategię oraz budowanie komunikacji marek z portfolio Brown-Forman w Polsce, mi.in. Finlandia Vodka, Jack Daniel’s czy Woodford Reserve.

Brown-Forman Polska od wielu lat stawia na rozwój pracowników, konsekwentną budowę ścieżki kariery pracowników, którzy odnoszą sukcesy zawodowe w globalnych strukturach Brown-Forman International.

Wielu naszych rodaków pełni odpowiedzialne i kierownicze funkcje. Są cenieni za umiejętności przywódcze, strategiczne myślenie oraz za osiągane wyniki, dzięki czemu zajmują coraz wyższe pozycje w organizacji. Wśród nich znajdują się Dorota Pałysiewicz – Dyrektor ds. HR na region Polska, Developing Europe & Iberia, Katarzyna Obuchowicz – prowadząca dział Corporate Affairs dla Europy Wschodniej, czy Agnieszka Przybyłek będąca Dyrektorem Zarządzającym Brown-Forman, odpowiedzialnym za rynki Włoch i krajów alpejskich.

Rosnące koszty budowy i koszty kredytów studzą plany deweloperów

Rosnące koszty budowy oraz wzrost kosztów obsługi kredytów budowalnych studzą plany deweloperów. Najniższy od dekady wolumen powierzchni w budowie, który na koniec III kwartału wynosił 153 700 m kw. wraz ze stabilnym popytem na poziomie 129 000 m kw. sprawia, że wizja luki podażowej na warszawskim rynku biurowym jest bardzo realna. Stabilne od wielu lat stawki czynszu delikatnie wzrosły.

Zasoby biurowe w stolicy na koniec września 2022 roku wzrosły do poziomu 6,34 mln m kw. Przyczyniły się do tego 3 nowe projekty oddane do użytku w III kwartale: Varso Tower (63 800 m  kw., HB Reavis), P180 (32 000 m  kw., Skanska) oraz Poleczki 32 (3 300 m  kw. PID Polska). Pierwsze trzy kwartały 2022 roku przyniosły ponad 228 000 m kw. nowej powierzchni biurowej, co było wynikiem o prawie 25% niższym od wyniku osiągniętego w analogicznym okresie 2021 roku na rynku biurowym w Warszawie.

„W związku z rosnącymi kosztami budowy i finansowania inwestycji, trudno jest oszacować w dłuższej perspektywie czasu finalne nakłady. Przekłada się to na wstrzymywanie decyzji przez deweloperów o rozpoczynaniu nowych budów. Jak wynika z danych, kolejny raz odnotowano w Warszawie najniższy od dekady wolumen powierzchni w budowie. Na koniec III kwartału 2022 roku w realizacji znajdowało się zaledwie 153 700 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Jest to ponad cztery razy mniej niż średnia podaż w budowie notowana w ciągu ostatnich pięciu lat. Trend spadkowy w ilości realizowanej powierzchni biurowej oraz wstrzymywanie rozpoczynania nowych budów na stołecznym rynku, w kolejnych latach może doprowadzić do powstania luki podażowej,” – komentuje Katarzyna Bojar, konsultant w Knight Frank.

Do końca 2022 roku planowane jest oddanie do użytku niespełna około 7 000 m kw. powierzchni biurowej, zaś pozostała część ma zostać dostarczona na rynek w latach 2023-2025. Ponad 60% podaży w budowie jest realizowana w lokalizacjach centralnych, gdzie największymi inwestycjami w trakcie realizacji są The Bridge (47 000 m kw., Ghelamco) oraz LIXA D i E (28 000 m kw. Yareal).

Aktywność najemców od lipca do września była mniejsza w porównaniu do poprzedniego kwartału i wyniosła 129 000 m kw. Niemniej, w ujęciu całościowym od początku 2022 roku podpisano umowy najmu na ponad 608 000 m kw. co jest wynikiem wyższym o ok. 53% w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku. Wysoki wolumen popytu pozwala przewidywać, że na koniec 2022 roku popyt ma szansę powrócić do wartości sprzed pandemii.

W strukturze umów w okresie I-III kw. 2022 roku dominowały nowe umowy, które stanowiły 52% wolumenu, z czego umowy pre-let to 23%. Kolejne miejsce zajęły renegocjacje z wynikiem 38%, a ekspansje wynosiły zaledwie 9%. Warto podkreślić, że w ostatnich latach zauważalna stała się zmiana struktury popytu. W porównaniu z okresem sprzed pandemii znacznie zwiększył się udział renegocjacji (z średnio 30% w latach przed pandemią do około 40% w trakcie i po pandemii), zaś w przypadku nowych umów notowany jest spadek ich udziału w strukturze transakcji (z średnio 60% w latach przed pandemią do około 50% w trakcie i po pandemii).

Pod względem zainteresowania najemców, niezmiennie najwięcej powierzchni w III kw. 2022 roku wynajęto w strefie centralnej – 35%. Na drugim i trzecim miejscu znalazły się Służewiec i Centralny Obszar Biznesu z ponad 20% i 19% udziałem w wolumenie transakcji najmu.

W związku z wysokim wolumenem nowej podaży dostarczonej na stołeczny rynek od lipca do września 2022 roku, a także mniejszym niż w II kw. 2022 roku popytem na powierzchnię biurową, współczynnik pustostanów wzrósł do 12,1%. Na koniec września 2022 roku w Warszawie znajdowało się około 770 200 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej dostępnej od ręki. W porównaniu z końcem II kw. 2022 roku współczynnik wzrósł o 0,2 pp., jednakże w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku odnotowano spadek dostępności powierzchni o 0,3 pp. Najwyższy współczynnik pustostanów zaobserwowano ponownie na Służewcu – 21,2%. W centralnych obszarach Warszawy wyniósł on 11,1% (spadek o 0,5 pp. kw/kw), zaś w strefach poza centrum 13% (wzrost o 0,8 pp. kw/kw).

„Zauważalny jest delikatny wzrost stawek czynszu na stołecznym rynku biurowym. Czynsze wyjściowe w Centralnym Obszarze Biznesu, uwzględniające nowe prestiżowe projekty, kształtują się w przedziale 20-26 EUR/ m kw./miesiąc. W pozostałych lokalizacjach centralnych stawki znajdowały się w przedziale 15-23 EUR/ m kw./miesiąc. Czynsze wywoławcze poza centrum wahają się od 10 do 16 EUR/ m kw./miesiąc. Jednocześnie oczekuje się, że czynsze w budynkach znajdujących się w budowie i których oddanie do użytkowania planowane jest w najbliższych latach będą wyższe niż aktualne stawki wywoławcze ze względu na rosnące koszty budowy (wzrost cen materiałów budowlanych i kosztów pracy), a także wzrost kosztów obsługi kredytów budowlanych. Wciąż zauważalny jest wzrost stawek opłat eksploatacyjnych, z uwagi na postępujący wzrost cen usług oraz mediów, które na koniec września 2022 roku kształtowały się w przedziale od 17 do 30 PLN/ m kw./miesiąc,” – dodaje Izabela Dąbrowska, associate director w Knight Frank.

Hakerzy zaatakowali strony Senatu. Kto stoi za atakiem?

Dziś rano doszło do poważnego ataku hakerskiego na strony Senatu – poinformował marszałek Tomasz Grodzki. Niewykluczone, że atak został dokonany w odpowiedzi na przegłosowanie uchwały ogłaszającej władzę Federacji Rosyjskiej za „reżim terrorystyczny”, co zostało skomentowane przez ukraińskiego prezydenta jako bardzo słuszne posunięcie. – Może to być przypadek lub dobrze zaplanowana strategia – powiedział marszałek Grodzki.

– Wzrost aktywności hakerów związanych z Rosją może mieć związek z toczącą się jednocześnie wojną na naszej wschodniej granicy i cyberwojną – mówi Wojciech Głażewski, Country Manager firmy Check Point Software w Polsce. Zdaniem analityków Check Point Research, wzrost ten jest szczególnie widoczny w kraje Europy Wschodniej – nie tylko Ukraina i Rosja, ale także Polska, Litwa i Rumunia. Wszystkie te kraje należą do 25 najbardziej podatnych na ataki hakerskie. – Najprawdopodobniej nie jest przypadkowe to, że w zeszłym miesiącu w wielu krajach Europy Wschodniej zwiększyła się liczba zagrożeń. Praktycznie wszystkie organizacje są zagrożone i muszą przejść na strategię cyberbezpieczeństwa polegającą na zapobieganiu – dodaje przedstawiciel firmy Check Point.

We wrześniu polskie firmy doświadczyły największego wzrostu i rekordowej liczby cyberataków w 2022 roku. W pierwszym tygodniu miesiąca na jedną organizację było ich 1033, a pod koniec września już 1629 – o 60 proc. więcej

Słaby dolar = droga ropa. Gaz blisko minimów półrocza

Na rynku mamy dość dziwną sytuację. Z jednej strony ropa właśnie odbija w górę, z drugiej strony mamy właśnie odbicie gazu w dół. Pokazuje to, że surowce energetyczne nie są już ze sobą tak silnie powiązane.

Kanada ostrożniejsza

Ostatnie trzy miesiące to spadek inflacji w Kanadzie. Z 8,1% spadła już do 6,9%. Nie zmienia to faktu, że stopy procentowe dalej rosną, by nie dopuścić do eskalacji problemu. Wczoraj spodziewano się podwyżki do poziomu 4%, by osiągnąć ten sam wynik co USA. Bank Kanady zdecydował się jednak na mniejszy ruch i jesteśmy na poziomie 3,75%. Jest to teoretycznie mniej niż inflacja, ale jest to bardzo niewielka różnica jak na państwa zachodnie. Po samej decyzji na rynkach pojawiło się sporo zamieszania. Kurs dolara kanadyjskiego początkowo gwałtownie spadł, ale szybko wrócił na niezmienione poziomy.

Tańszy gaz na zimę?

Rosyjska presja na ceny gazu przestaje być aż tak skuteczna. Analitycy wskazują wiele czynników fundamentalnych, które utrudniają rosyjskiemu agresorowi trzymanie Europy w szachu. Jednym z nich jest wyraźnie cieplejszy od oczekiwań październik. Dzięki temu magazyny w większości państw są wciąż niemal pełne. Rośnie zatem szansa, że sezon grzewczy będzie niezagrożony. Zasoby finansowe, które Rosja mogła przeznaczyć na wykupywanie surowca, też są skończone. Patrząc na stabilizację cen, wielu obserwatorów podejrzewa, że przy zorganizowaniu alternatywnych dostaw do wielu państw Unii ilość zasobów potrzebna na destabilizację zaczyna być poza zasięgiem nawet dyktatury nieliczącej się z kosztami. Dla nas to bardzo dobra wiadomość. Oznacza to, że być może podwyżki cen gazu nie będą aż tak duże.

Słaby dolar = droga ropa

Na rynku jest kilka prawidłowości, które zadziwiają swoją skutecznością. Jedną z nich jest tendencja do wzrostów cen ropy, gdy dolar słabnie oraz jej spadków, gdy dolar zyskuje na sile. Można by sugerować, że wynika to ze stabilności cen w walutach krajów producenckich, aczkolwiek nie tłumaczy to z pewnością siły tych ruchów. Są one bowiem często znacznie silniejsze niż zmiany na dolarze. Tak też było wczoraj. Dolar osłabł o 1,5 centa względem euro, za to ropa podrożała o 3 dolary na baryłce. Procentowo to dwa razy większa zmiana. Warto też zwrócić uwagę na wzrost apetytu na ryzyko na rynkach. Wraz ze słabnącym dolarem kapitał płynął na rynki bardziej ryzykowne, w tym właśnie surowce.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – PKB,
14:30 – USA – zamówienia na dobra,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Małe metraże mieszkań i zakupy za gotówkę

Ceny mieszkań na rynku wtórnym w większości największych miast uległy korekcie w dół. Natomiast na rynku deweloperskim odnotowywane są kolejne rekordy. Wszystko to dzieje się w czasach ograniczonego dostępu do kredytów hipotecznych i niskiej aktywności kupujących. Najnowsze dane dotyczące rynku mieszkań i kredytów hipotecznych przedstawia raport Barometr, przygotowany przez Metrohouse, Credipass i RynekPierwotny.pl.

Kredyty pikują, a kupujących brakuje

Obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym nie napawa optymizmem potencjalnych nabywców, którzy marzą o zakupie mieszkania na własne potrzeby. Wzrastające stopy procentowe przekładają się na coraz większe ograniczenia w dostępie do finansowania kredytem hipotecznym. Często zdarza się, że niska zdolność kredytowa staje się barierą trudną do pokonania dla młodych ludzi, którzy chcą się usamodzielnić i zacząć nowy etap życia „na swoim”. Statystyki, które publikujemy w raporcie Barometr Metrohouse i Credipass III kw. 2022 pokazują, że zachwianie rynku kredytów hipotecznych (23 mld zł wypłaconych kredytów w III kw. 2021 r. vs. ok. 7 mld w analogicznym okresie 2022 r.) powoduje zmiany w preferencjach nabywczych. – Zwiększoną popularnością cieszą się mieszkania do 50 m kw., nabywane poza najbardziej atrakcyjnymi częściami miast. O takie właśnie lokale trwa zażarta rywalizacja pomiędzy nabywcami indywidualnymi a inwestorami, którzy odpowiadają już za prawie połowę wszystkich zakupów na rynku. Najczęściej są to transakcje gotówkowe, co powoduje, że tacy klienci mają bardziej uprzywilejowaną pozycję i większe szanse na uzyskanie satysfakcjonującego rabatu, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse, współautor raportu. – Wolniejszy rynek nie oznacza jednak wcale wydłużenia się czasu sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym. Odnotowywane wyniki w okolicach trzech miesięcy ekspozycji na rynku należy uznać za całkiem przyzwoite – dodaje Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Nowe mieszkania drożeją, rynek wtórny w dół

W Barometrze Metrohouse i Credipass warto przyjrzeć się bliżej porównaniu sytuacji na rynku pierwotnym i wtórnym. Podczas, gdy wśród mieszkań z drugiej ręki widać pewne oznaki obniżek średnich cen mieszkań w transakcjach, to rynek pierwotny jakby nie zwracał uwagi na słabnący popyt i w każdej z analizowanych lokalizacji ceny ponownie pną się do góry. Klienci lawirują więc pomiędzy rynkiem nowych mieszkań i dostępnymi lokalami na rynku wtórnym. Wybór najlepszej opcji wymaga jednak wielu analiz i kalkulacji – zwłaszcza w kontekście opłat około transakcyjnych oraz kosztów potencjalnych remontów.

Największe spadki cen na rynku wtórnym, w porównaniu do poprzedniego kwartału, widoczne są w Gdańsku i Krakowie. W pierwszym z tych miast ceny m kw. nabywanych lokali były niższe o 7,2 proc., a średnia cena w transakcjach wynosi 10 400 zł za m kw. Tylko nieznacznie taniej jest w Krakowie, gdzie spadki wyniosły średnio 5,2 proc., a mieszkania kupujemy w średniej cenie 10 309 zł za m kw. W kolejnych dwóch miastach, czyli w Warszawie i Poznaniu płacimy za mieszkania nieznacznie powyżej 1 proc. mniej niż przed kwartałem. Są jednak lokalizacje, gdzie mimo sytuacji na rynku odnotowujemy wzrosty. Są to Wrocław (+9 proc.) oraz Łódź (+9 proc.). Wrocław z ceną 9704 zł za m kw. powoli dobija do psychologicznej granicy 10 000 zł za m kw. Jednocześnie jest to miasto, gdzie w ostatnim kwartale nabywaliśmy najmniejsze mieszkania (średnio 41 m kw.) – jest to także czynnik powodujący, że średnia cena m kw. rośnie. Natomiast Łódź może pochwalić się najwyższym średniorocznym wzrostem cen, który obecnie przekracza 17 proc. – Warto zwrócić uwagę, że kupujący nie są tak bardzo przywiązani do ceny ofertowej i w przypadku ostatecznych negocjacji są w stanie rozmawiać o obniżkach cen – mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.Tab. 1 - Średnie ceny rynek wtórny III kw

Sytuacja na rynku mieszkań deweloperskich wygląda zupełnie inaczej. Dane portalu RynekPierwotny.pl pokazują, że we wszystkich analizowanych największych miastach w Polsce ceny mieszkań w porównaniu do ubiegłego kwartału wzrosły. Największe, bo aż prawie 7-procentowe podwyżki odnotowywane są we Wrocławiu, gdzie obecnie za m kw. trzeba zapłacić średnio 11 586 zł. Zauważalne zwyżki widoczne są w Łodzi (3,7 proc.), gdzie cena za kw. przekroczyła już 9000 zł. Jak wskazuje Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl jedynie w Warszawie niewielki kwartalny wzrost średniej ceny 1 m kw. może być zakwalifikowany jako przejaw rynkowej stabilizacji. – Na terenie stołecznego miasta w III kw. 2022 r. aż 84% nowych mieszkań miało pięciocyfrową ofertową cenę 1 m kw., a więc wynoszącą co najmniej 10 000 zł. Analogiczne wyniki dla pozostałych największych miast były następujące: Kraków – 80% mieszkań z ceną min. 10 000 zł/mkw., Łódź – 15%, Wrocław – 57%, Poznań – 38% i Gdańsk – 52%. Znaczące zmiany z poprzedniego kwartału dotyczyły między innymi Wrocławia, w którym kwartalny wzrost średniej ceny nowego metrażu wyniósł niemal 7%. To wynik przywołujący na myśl czasy niedawnego boomu, mówi Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl.

We wszystkich badanych miastach można zauważyć istotny wzrost udziału rynkowego nowych lokali z ceną powyżej 11 000 zł/mkw. Najbardziej wyraźna zmiana dotyczyła Wrocławia. W stolicy Dolnego Śląska na rynku pojawiło się sporo lokali kosztujących więcej niż 15 000 zł/mkw. To właśnie dużo większa liczba takich najdroższych „M” z oferty deweloperów skutkowała prawie siedmioprocentowym kwartalnym wzrostem średniej ceny nowych wrocławskich mieszkań.Tab. 1 - Zmiana średniej ceny rynek pierwotny III kw

Kredyty hipoteczne w odwrocie

Już w poprzednim kwartale uwidaczniały się negatywne tendencje w wolumenie nowych umów o kredyt hipoteczny. Okazuje się, że może być znacznie gorzej. W odniesieniu do dostępnych danych autorzy raportu Barometr Metrohouse i Credipass szacują, że III kw. br. zamknął się wartością 7,4 mld zł nowych kredytów. Stanowi to niewiele ponad 50 proc. wyniku z II kw. i zaledwie 31 proc. wolumenu z analogicznego kwartału 2021 r.

Duża w tym zasługa kolejnych podwyżek stóp procentowych – w lipcu o 0,5% i wrześniu o 0,25%, z aktualnym odczytem na poziomie 6,75%, które przekładają się na zdolność kredytową klientów. – O ile jeszcze rok temu singiel zarabiający 5000 zł netto mógł liczyć na kredyt hipoteczny w średniej wysokości 485 tys. zł, dziś jego zdolność wynosi zaledwie 240 tys. zł. Przy obecnych cenach mieszkań znalezienie lokum w podobnej cenie w największych polskich miastach jest prawdziwym wyzwaniem – komentuje Andrzej Łukaszewski, ekspert finansowy Credipass.

Zmiany stóp procentowych oraz dane o inflacji miały ciekawy wpływ na ruchy banków w kwestii oprocentowania stałego kredytów hipotecznych. –  Na przełomie lipca i sierpnia mogliśmy obserwować wyraźne zachęcanie klientów do oprocentowania stałego, które nominalnie było niższe niż zmienne. Od połowy września obserwujemy już wyrównanie się tych wartości. Aktualnie średnie oprocentowanie kredytu hipotecznego ze stałym oprocentowaniem z 20% wkładem własnym wynosi ok. 9,37% a z oprocentowaniem zmiennym 9,32%, mówi Andrzej Łukaszewski z Credipass.

Biopilic design — czyli przyszłość projektowania wnętrz biurowych

Kiedy w 1973 roku słowo „biofilia” zostało użyte po raz pierwszy przez psychoanalityka Ericha Fromma, nikt nie spodziewał się, że kilka dekad później będzie ono inspirować projektantów wnętrz biurowych. Termin ten tłumaczy się jako „miłość do życia”. Związek biofilii z projektowaniem wnętrz biurowych nie jest więc oczywisty. Na czym polega? Dlaczego powszechnie uważa się, że biophilic design jest przyszłością projektowania wnętrz biurowych?

Czym jest biofilia w projektowaniu wnętrz?

Termin „biofilia”, choć stworzony w roku 1973, doczekał się popularyzacji i rozwinięcia dopiero 11 lat później. Dokonał tego Edward O. Wilson na łamach swojej książki o tytule „Biophilia”. Na gruncie jego pracy oraz prac innych fascynatów świata przyrody, do mainstreamu zaczęła przebijać się idea połączenia miejskiej architektury ze światem roślin.

Biofilic design w projektowaniu przestrzeni biurowych oznacza więc wprowadzanie do biur elementów roślinnych. Nie chodzi tu oczywiście o zwykłe zaopatrzenie parapetów w rośliny doniczkowe — projektantów wnętrz stać na znacznie więcej. W realizacjach tego typu natura gra główną rolę. Naturalne materiały, rośliny, woda, kamienie, odpowiednie oświetlenie — wszystko to pozwala kształtować charakter wnętrz biurowych w duchu biofilii.

Jak wprowadzić elementy biofilii do biura?

Jednoznaczna odpowiedź na to pytanie nie istnieje. Oczywiście najważniejszym kryterium jakości biura jest jego funkcjonalność. Praktyczne rozwiązania nie muszą jednak stawać na drodze biofilii. Świetny tego przykład stanowi akustyczna budka do rozmów w pracy marki Hushoffice. Ten nowatorski produkt wyróżnia stylistyka, która świetnie wpasowuje się w estetykę biur tworzonych z miłości do życia.

Zaprojektowanie przestrzeni w nurcie biofilii nie jest trudne. Takie przedsięwzięcie najlepiej jednak oddać w ręce specjalisty. Wykwalifikowany projektant zadba, aby biuro angażowało zmysły, wyróżniało się elementem zmienności i przypominało o jedności człowieka z naturą.

Jak aranżacja w duchu biofilii wspiera pracowników?

Czy jednak projektowanie wnętrz biurowych w trendzie biofilii niesie jakiekolwiek korzyści dla pracowników? Zdecydowanie tak. O pozytywnym wpływie obecności naturalistycznych akcentów w przestrzeni biurowej świadczą liczne badania. Szczególną uwagę warto zwrócić na pracę pod tytułem „Benefits of indoor plants on attention capacity in an office setting”. Wynika z niej, że rośliny wewnętrzne w biurze mogą zapobiec zmęczeniu podczas pracy wymagającej uwagi. Poza tym podkreśla ona korzyści wnikające z pracy w miejscu z widokiem na naturę. Wiele wartościowych informacji zawiera także praca zatytułowana „Plants in the Workplace: The Effects of Plant Density on Productivity, Attitudes, and Perceptions”. Przedstawione w niej badania dowodzą, że obecność roślin w przestrzeni biurowej wpływa na wyższy poziom nastroju pracowników i postrzeganej przez nich atrakcyjności biura.

Raport PINK: rynki biurowe w regionach – dane za trzeci kwartał 2022 r.

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała dane dotyczące rynku powierzchni biurowych na ośmiu głównych rynkach regionalnych w Polsce (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) za trzeci kwartał 2022 roku. Źródłem informacji są firmy doradcze, działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark Polska, Savills), a podsumowanie dotyczy istniejących zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych obiektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec trzeciego kwartału 2022 roku całkowite istniejące zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu głównych rynkach regionalnych wyniosły 6 357 400 m kw. Niezmiennie największymi rynkami biurowymi w Polsce (po Warszawie) pozostawały Kraków (1 651 700 m kw.), Wrocław (1 320 600 m kw.) oraz Trójmiasto (1 011 000 m kw.).

W trzecim kwartale 2022 roku do użytkowania oddano dwa obiekty o łącznej powierzchni 20 200 m kw. Tymi projektami były: Quorum Office Park D (deweloper Cavatina, 16 200 m kw.) oraz L’Uni (deweloper Luni Sp. z o.o., 4000 m kw.). Oba projekty znajdują się we Wrocławiu. Dodatkowo zakończyła się renowacja budynku Centrum Orląt we Wrocławiu (15 900 m kw.), który oferuje teraz powierzchnie komercyjne na wynajem.

Na koniec trzeciego kwartału 2022 roku na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia od zaraz pozostawało 967 200 m kw. powierzchni biurowej, co odpowiada stopie pustostanu na poziomie 15,2% (wzrost o 0,05 p.p. kw./kw. oraz wzrost o 1,7 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu w 2021 roku). Najwyższy współczynnik pustostanów odnotowano w Łodzi – 22,0%, najniższy w Szczecinie – 3,9% (jedyne miasto ze stopą pustostanów poniżej 10,0%).

Całkowity wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w trzecim kwartale 2022 roku wyniósł 106 300 m kw., co jest wartością o 44% mniejszą niż w kwartale ubiegłym, i o 6% mniejszą niż w analogicznym okresie 2021 roku. Najwięcej powierzchni zostało wynajęte w Krakowie (24 800 m kw.), we Wrocławiu (23 300 m kw.) i w Gdańsku (22 900 m kw.).

W trzecim kwartale 2022 roku najwyższy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom: 68% (włączając umowy przednajmu oraz powierzchnie na potrzeby własne właściciela nieruchomości). Renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 25% zarejestrowanego popytu, a ekspansje za 7%.

Do największych transakcji zawartych w trzecim kwartale 2022 zaliczamy: umowę przednajmu poufnego najemcy z sektora IT w budynku Ocean Office Park D w Krakowie (4700 m kw.), umowę ekspansji firmy Keywords Studios w Global Office Park A1 w Katowicach (3800 m kw.), oraz odnowienie umowy najmu firmy TietoEvry w budynku Green 2Day we Wrocławiu (3700 m kw.).

Trzy powody, dla których warto dodawać krówki reklamowe do zamówień Twoich klientów

Krówki to słodkie, kruche na zewnątrz i ciągnące się w środku cukierki, które wielu z nas przypominają dzieciństwo. Dziś są to wręcz kultowe słodycze, które przeżywają swoją drugą młodość. Co więcej, ze zwykłych łakoci zmieniły się w reklamowe gadżety wykorzystywane przez niejedno przedsiębiorstwo. Marki zaczęły dodawać je bowiem do wysyłanych zamówień. Dlaczego? Przedstawiamy trzy powody, dla których firmy decydują się na ten krok, ale zanim do nich przejdziemy, kilka ważnych informacji dotyczących krówek.

Krówki reklamowe z logo – gdzie je kupić?

Krówka reklamowa to nie zwykły cukierek, to nośnik informacji o firmie, przypomnienie klientowi, że istniejemy, jesteśmy i że spełnimy jego potrzeby w najlepszy możliwy sposób. Krówki reklamowe powinny być cukierkami najwyższej jakości, podobnie jak nasze usługi. Tylko jakość sprawi, że słodki gadżet będzie wizytówką naszej firmy i skuteczną zachętą, by klient do nas wrócił. Właśnie dlatego nie możemy pozwolić sobie na wpadkę.

Cukrówki reklamowe to słodkie cukierki, które stworzone zostały z myślą o wydarzeniach biznesowych, eventach, promocjach, ale także o tym, by wskoczyć wraz z zamówieniem do pudełka, w którym wysyłamy towar do klienta i pełnić funkcję miłej niespodzianki. Takie gesty ze strony dostawców są szczególnie ważne w e‑commerce, ponieważ coraz więcej sklepów internetowych stara się, by w przesyłkach znalazło się coś więcej niż tylko złożone przez klienta zamówienie — personalizowane krówki reklamowe to doskonały pomysł, by wyróżnić się na tle konkurencji.

Słodycze reklamowe krówki – słodki upominek dla klientów

Sprzedaż w internecie wymaga odpowiedniego podejścia do klientów i wyjątkowego traktowania ich. Wygrywają te firmy, które zawsze są o krok przed konkurencją, które wiedzą, co oznacza best customer experience, które traktują klientów jak przyjaciół. Dodawanie drobnych upominków do paczek jest jednym z działań marketingowych, które mają wpływ na to, jak nasza marka odbierana jest przez innych. Poniżej podajemy trzy powody, dla których warto dodawać krówki reklamowe do wysyłanych zamówień.

  1. Krówki to słodki upominek, który będzie dobrze kojarzył się klientowi z naszą marką. Wrzucenie kilku, a nawet kilkunastu, w przypadku większych zamówień, krówek do paczki z towarem, pozwala nam pokazać klientowi, że jesteśmy wdzięczni za to, że wybrał nasz sklep. To małe podziękowanie, dodatkowo słodkie i smakowite.
  2. Krówka reklamowa może być dodatkowym nośnikiem informacji. Wewnątrz papierka możemy nadrukować kod rabatowy na kolejne zamówienie. Aby mieć pewność, że klient dostrzeże kod, możemy w liście z podziękowaniem za zamówienie poinformować go, że w każdej krówce znajduje się rabat na kolejne zamówienie. Na każdym papierku może to być inny rodzaj bonifikaty. Dzięki temu klient może skorzystać ze zniżki, darmowej wysyłki lub otrzymać tańszy produkt gratis przy większym zamówieniu od określonej kwoty.
  3. Krówka może pełnić funkcję wypełniacza pudełka. Nie, to nie jest żart. Załóżmy, że wysyłamy klientowi małe rzeczy, takie jak długopisy, kosmetyki, biżuterię. Zamiast pchać do pudełka kolejne rolki folii, warto wsypać trochę krówek na dno, włożyć przedmiot i wypełnić pozostałą przestrzeń kolejnymi krówkami. Otwierająca paczkę osoba, będzie się czuła, jakby miała do czynienia z prezentem pełnym niesamowitości. Takie drobiazgi sprawiają, że obdarowany czuje się naprawdę wyjątkowo.krówkiKrówki reklamowe dostępne na stronie Cukrowki.pl.

    Krówka reklamowa znajdzie wiele zastosowań marketingowych. Warto sięgać po ten słodki gadżet, szczególnie gdy prowadzimy sklep internetowy. Możemy przygotować małe woreczki z krówkami, które będziemy wrzucać do każdej paczki niezależnie od wartości zamówienia, ale też możemy dawać je wybranym klientom. To, w jaki sposób je wykorzystamy, ogranicza jedynie nasza wyobraźnia. Warto spróbować i zobaczyć, jakie efekty przyniesie wybrana przez nas strategia marketingowa.

Sprężyny naciskowe, a naciągowe – sprawdzamy czym się różnią

Istnieją dwa główne rodzaje sprężyn, oba stosowane na dużą skalę. Są to sprężyny naciskowe i sprężyny naciągowe. Choć pozornie podobne, w rzeczywistości znacząco się między sobą różnią. Czego dotyczą te różnice? Czy elementy te można stosować zamiennie? Odpowiadamy!

Sprężyny naciskowe i dociskowe – części specjalistyczne

Zanim szczegółowo porównamy charakterystykę sprężyny naciskowej i rozciąganej, wyjaśnijmy, do jakiej kategorii zalicza się te elementy. Otóż z pozoru są to bardzo mało skomplikowane elementy. W rzeczywistości zestaw sprężyn naciskowych zawiera elementy mocno specjalistyczne. Ich projektowanie wymaga dużej wiedzy technicznej, a wykonanie profesjonalizmu i precyzji.

To warunki konieczne, aby części te dobrze pełniły swoje funkcje i były trwałe. Polecamy zatem wybierać jedynie produkty renomowanych marek. Warto w tym miejscu wskazać na sprężyny naciskowe od Cloos. To firma o ugruntowanej pozycji na rynku, z dużym doświadczeniem.

Różnice dotyczące budowy

Już na poziomie budowy widać różnice między sprężynami dociskowymi i rozciąganymi. Choć trzeba wskazać, że pozornie mogą się wydawać podobne. Przede wszystkim oba elementy są zwojami metalowymi. Zarówno modele naciskowe, jak i naciągowe wykonuje się zwykle ze stali. Również pod względem wymiarów można wskazać na podobieństwa. Dostępne są sprężyny naciągowe długie i krótkie. Podobnie modele naciskowe występują w różnych wersjach. Zatem w czym tkwi różnica?

Otóż sprężyny naciskowe cechują się dużym rozciągnięciem w czasie spoczynku. Jest to bardzo luźny zwój, w którym występują duże przerwy pomiędzy kolejnymi częściami. Natomiast sprężyna naciągowa to zwój mocno zbity, w którym przerw w zasadzie nie ma. Ta niby niewielka różnica ma ogromne znaczenie. W zasadzie decyduje ona o odmiennym zastosowaniu sprężyn obu rodzajów.

Reakcja na oddziaływanie sił zewnętrznych

Co do zasady sprężyna posiada swój stan spoczynkowy, który zmienia pod wpływem oddziałującej z zewnątrz siły. To właśnie w tym miejscu uwydatnia się główna różnica pomiędzy modelami naciskowymi i naciągowymi. Otóż sprężyna naciskowa zmienia swój stan spoczynku pod wpływem oddziaływania sił ściskających. Obciążona ciężarem zmienia swój stan naturalny, stając się bardziej zbitą. Jest to możliwe za sprawą luźnej pozycji spoczynkowej, do której sprężyna wraca po ustaniu oddziaływania siły.

Natomiast sprężyny naciągowe zmieniają swój stan naturalny wskutek oddziaływania sił rozciągających. Dochodzi wtedy do wydłużenia sprężyny i zwiększenia odległości pomiędzy jej poszczególnymi częściami.

Charakterystyka sprężyny naciskowej i naciągowej a ich przeznaczenie

Omówiona powyżej charakterystyka sprężyny naciskowej i naciągowej determinuje przeznaczenie obu rodzajów elementów. Otóż modele naciskowe doskonale spisują się amortyzacji obciążeń. Sprzyja temu ich budowa. Natomiast modele naciągowe lepiej sprawdzają się w łączeniu elementów, których praca polega na oddalaniu się od siebie i powrocie do pierwotnej pozycji.  Ponadto oba typy sprężyn są wykorzystywane do łączenia elementów, nie posiadając przy tym żadnych szczególnych zadań dodatkowych. Należy również wspomnieć  o przejmowaniu obciążeń, co jest wspólnym zadaniem obu rodzajów sprężyn.

Należy podkreślić, że sprężyn naciskowych i naciągowych nie stosuje się zamiennie. Rzeczywiście mają one pewne cechy wspólne, jednak generalnie działają na innej zasadzie. Odmienne jest przeznaczenie tych elementów. Dlatego nie stosuje się ich wzajemnie, lecz doskonale się uzupełniają.

Zadowolenie i satysfakcja pracowników – co na nie wpływa?

Coraz więcej pracodawców stawia na działania, mające poprawić zadowolenie i satysfakcję pracowników. Szczęśliwa kadra sprzyja poprawie wydajności całej firmy, dlatego warto wiedzieć, co wpływa na zadowolenie podwładnych z pracy.

Co wpływa na zadowolenie pracownika z pracy?

Satysfakcja z pracy jest połączeniem wielu czynników. Przede wszystkim zależy od rodzaju wykonywanych obowiązków oraz tego, czy dana osoba lub swoją pracę. Zadowolenie wynika również ze stosunku pracownika do organizacji pracy, miejsca, w którym pracuje oraz atmosfery, jaka tam panuje. Oczywiście nie bez znaczenia jest aspekt finansowy, jednak samo wynagrodzenie może nie wystarczyć, ponieważ wiele osób wymaga przede wszystkim szacunku i poczucia samorealizacji.

Zadowolenie i satysfakcja a motywacja i zaangażowanie pracownika

Kiedy jesteśmy zadowoleni i dobrze się czujemy, potrafimy zrobić więcej, a nasza motywacja do pracy wzrasta. Pracownik, który lubi przychodzić do pracy, ponieważ wie, że to, co robi, ma znaczenie, a dodatkowo czuje się w miejscu pracy komfortowo, będzie wydajniejszy i z większą ochotą podzieli się swoimi pomysłami.

Jeżeli pracownik znajdzie w swoim miejscu pracy to, czego potrzebuje do rozwoju, będzie chciał robić więcej. Dlatego zapewnienie kadrze odpowiednich warunków do wykonywania zadań może w dużym stopniu wpłynąć na ich motywację i zaangażowanie. Pracodawca, który zadba o wszystkie detale, wpływające na komfort i satysfakcję z pracy, ma szansę uzyskać najwyższą wydajność swoich pracowników, a co za tym idzie, zwiększyć obroty firmy i poprawić jej reputację.

Jak projektować biura skazane na sukces?

Atmosfera w miejscu pracy w dużym stopniu zależy od wyposażenia biura. Warto więc postawić na nowoczesne rozwiązania, tworząc wyposażenie, przyjazne pracownikom. W ostatnich latach pojawiło się wiele ciekawych elementów, które z powodzeniem pomogą stworzyć wygodne miejsce pracy. Jedną z innowacji są tzw. chillout roomy, czyli strefy relaksu. Specjalne pokoje na odpoczynek, wyposażone w wygodne sofy, na których pracownik może się odprężyć i uspokoić myśli, mogą wpłynąć na zwiększenie satysfakcji z pracy. Stawiając na takie rozwiązanie, pracodawca pokazuje swoim podwładnym, że docenia, iż potrzebują oni przerwy w wykonywaniu obowiązków służbowych.

Kolejnym krokiem do sukcesu jest stworzenie pracownikom komfortowego stanowiska pracy. Wygodny fotel do biura to must have każdego dobrze wyposażonego zakładu. Zadowolenie z pracy płynie z możliwości dopasowania pozycji do wykonywanych zadań. Dlatego warto zwrócić uwagę na biurka z regulowaną wysokością. Nic tak nie wpływa na skupienie, jak wyciszenie otoczenia. W dużych biurach trudno jest o ciszę i spokój na otwartej przestrzeni. Pomocne w tym przypadku będą budki lub ścianki akustyczne, pozwalające na oderwanie się od hałasu, panującego w biurze.

Satysfakcja pracowników wpływa na dobre samopoczucie, dlatego warto ją pielęgnować. Każdy pracodawca, któremu zależy na dobrych wynikach kadry, powinien zapewnić im jak najlepsze warunki do działania.