Powrót hossy na rynku biurowym?

Polski rynek biurowy na zakończenie II kwartału 2022 r. dysponuje ponad 12,6 mln mkw. nowoczesnej powierzchni. Tradycyjnie liderem w całkowitych zasobach pozostaje Warszawa, przy czym osiem głównych regionalnych rynków z Krakowem i Wrocławiem na czele nie zwalnia tempa. Przykładem jest Trójmiasto, które w drugim kwartale br. dołączyło do grona biurowych milionerów. Z obrazu rynku wyłania się optymizm wynikający z rosnącego popytu. AXI IMMO prezentuje podsumowanie danych za I połowę 2022 roku na polskim rynku biurowym.

Na zakończenie czerwca 2022 r. całkowite zasoby A-klasowej powierzchni biurowej w Polsce wyniosły ponad 12,6 mln mkw. Aktywność deweloperów w drugim kwartale br. wyniosła 103 900 mkw., co odzwierciedliło się w oddaniu do użytku 12 biurowców. Zliczając projekty oddane od stycznia do czerwca 2022 r. na rynek biurowy w Polsce, dostarczono łącznie 34 inwestycji, których łączna powierzchnia wyniosła 440 800 mkw. Wśród największych zrealizowanych w analizowanym okresie biurowców znalazły się budynek Forest Tower (51 500 mkw., HB Reavis, Warszawa), KTW II (39 900 mkw., TDJ Estate, Katowice) oraz Midpoint71 (36 200 mkw., Echo Investment, Wrocław).

W przypadku Warszawy w drugim kwartale br. oddano do użytku dwa projekty tj. SkySAWA (22 800 mkw.) i Intraco Prime (12 800 mkw.), które powiększyły całkowite zasoby stołecznego rynku biurowego do niespełna 6 270 300 mkw. Sumaryczny wynik nowej podaży w stolicy w I poł. 2022 r. to ponad 129 000 mkw. Prawdziwym placem budowy są natomiast regionalne rynki biurowe. Tam, w pierwszym półroczu 2022 r. dostarczono aż 26 inwestycji o łącznej powierzchni 311 800 mkw. Od kwietnia do czerwca br. oddano kolejne 10 projektów, wśród których największym była I faza projektu The Park Kraków (11 700 mkw., White Star) w Krakowie. W kontekście nowej podaży w miastach regionalnych najwięcej projektów oddano w Krakowie (ok. 26 300 mkw.), Trójmieście (18 800 mkw.) oraz Łodzi (18 800 mkw.). Wysoka aktywność deweloperska przełożyła się na wzrost całkowitych zasobów powierzchni biurowej na ośmiu głównych rynkach biurowych (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań, Katowice, Łódź, Szczecin i Lublin) do poziomu 6 335 700 mkw. Największymi centrami biznesowymi po Warszawie pozostają Kraków (1 666 200 m kw.), Wrocław (1 284 500 m kw.) i Trójmiasto (1 010 900 m kw.).

Nowa podaż na rynku biurowym w drugim kwartale 2022 r. nieznacznie wpłynęła na poziom pustostanów. Na polskim rynku znajduje się ok. 1,71 mln mkw. powierzchni dostępnej od ręki. W Warszawie na koniec czerwca 2022 wskaźnik pustostanów wskazał 11,9% (747 700 mkw.), przy czym bardzo wyraźny jest deficyt wolnej powierzchni w strefach centralnych. Z kolei na regionalnych rynkach biurowych do wynajęcia od zaraz pozostaje 961 000 mkw. (15,2%). Najwyższy zarejestrowany współczynnik pustostanów pozostaje w Łodzi (18,6%), a najniższy w Szczecinie (4,9%).

Po pierwszej połowie 2022 r. całkowity wolumen transakcji najmu na polskim rynku biurowym zakończył się z wynikiem 829 500 mkw. W pierwszych trzech miesiącach 2022 roku najemcy podpisali umowy na łącznie 427 700 mkw. (WAW 267 200 mkw.; regiony 160 500 mkw.), z kolei w okresie od kwietnia do czerwca br. wynajęto dodatkowe 401 800 mkw. (WAW 212 200 mkw.; regiony 189 600 mkw.). W II kwartale 2022 r. w miastach regionalnych największy popyt odnotowano w Krakowie (73 900 mkw.), we Wrocławiu (25 600 mkw.) oraz w Trójmieście (25 100 mkw.). W strukturze najmu w stolicy w okresie od kwietnia do czerwca br. najemcy najczęściej decydowali się na renegocjacje (48%), które wyprzedziły nowe umowy (45% wraz z przednajmami) i ekspansje (7%). Natomiast na regionalnych rynkach biurowych w analogicznym okresie najwyższy udział w popycie przypadł nowym umowom (57% włączając przednajmy oraz umowy na potrzeby własne), renegocjacjom (35%) i ekspansjom (8%).

„W Warszawie obserwujemy wysoki popyt, którego wynikiem jest obniżający się poziom pustostanów w strefach centralnych. Najemcy na obecnym etapie nie obawiają się covidu. W przypadku kolejnej fali ponownie zostaną włączone procedury związane z większym bezpieczeństwem sanitarnym jak, chociażby wprowadzenie systemu pracy zmianowej czy home office w większym zakresie. Kolejnym następstwem uspokojenia się najemców w kontekście pandemii jest mniejsza liczba decyzji dotyczącej optymalizacji powierzchni. Wśród branż, które z naszej perspektywy zwiększają swoje zapotrzebowanie na nowoczesną powierzchnię biurową są kancelarie prawne, firmy podatkowe, branża IT, a także operatorzy biur serwisowanych. Na wzrost ostatniej grupy szczególne znaczenie ma rosnąca liczba firm przenoszących swoją działalność ze wschodu, głównie z Ukrainy. Najemcy Ci najczęściej poszukują mniejszej powierzchni dla 4-5 osób na około rok. Wpływ na to, czy firmy ze wschodu staną się znaczącą grupą najemców, która w kolejnych kwartałach zdecyduje się na wynajęcie tradycyjnej powierzchni biurowej będą miały dwa czynniki. Pierwszym jest stopień i czas adaptacji do warunków i rynku pracy w Polsce, z kolei drugim dalsze losy działań militarnych na Ukrainie,” mówi Jakub Potocki, Starszy konsultant w Dziale Powierzchni Biurowych, AXI IMMO.

Wśród największych transakcji zamkniętych na warszawskim rynku biurowym do końca czerwca br. znalazły się dwie umowy przednajmu. W pierwszej PKO BP wynajęło 34 500 mkw. w kompleksie SKYSAWA, w drugiej natomiast poufny najemca z sektora bankowego zajmie 30 000 mkw. w budynku Forest Tower. Podium domyka transakcja z II kwartału 2022 r., w której Samsung Electronic Polska (R&D) odnowiło umowę najmu blisko 21 000 mkw. w budynku Warsaw Spire C. Z kolei w regionach najciekawsze transakcje miały miejsce między kwietniem a czerwcem 2022 r. Capgemini podpisało umowę przednajmu 13 800 mkw. w budynku Fabryczna Office Park B5, a Cisco Systems Poland zdecydowało się na renegocjacje i odnowienie umowy 12 500 mkw. w kompleksie Enterprise Park C. Regionalne podium za pierwsze sześć miesięcy uzupełnia nowa umowa podpisana w budynku KTW II, gdzie PWC zajmie blisko 10 000 mkw.

„Wśród kluczowych trendów na kolejne miesiące warto wskazać, że rosnący popyt i ograniczona podaż z pewnością znajdą odzwierciedlenie w podwyższających się stawkach czynszów. Na dziś trudno oszacować, o ile właściciele nieruchomości, w przypadku nowych najemców, podniosą czynsze wyjściowe. Na obecnym etapie trudniej również wynegocjować zachęty w postaci dłuższych wakacji czynszowych czy większej partycypacji w kosztach fit-outu. Wyceny zaaranżowania powierzchni powoli stabilizują się, na co wpływ ma większa normalizacja cen i większa dostępność materiałów. Wyjściowe stawki za fit-out dla powierzchni Shell&Core w strefach centralnych Warszawy utrzymują się na poziomie 900-1000 EUR/mkw., przy czym średni czas na zrealizowane projektu po klucz od momentu podpisania umowy trwa ok. 5 do 6 miesięcy,” prognozuje Bartosz Oleksak, Starszy konsultant w Dziale Powierzchni Biurowych, AXI IMMO.

„W kontekście średnio i długoterminowych trendów z pewnością należy również wskazać na rosnące koszty za opłaty eksploatacyjne. Spodziewamy się, że tzw. service charge dla mniej energooszczędnych budynków biurowych mogą na początku 2023 r. zaczynać się od 30 PLN/mkw.,” dodaje Jakub Potocki.

Dane Stowarzyszenie PiNK oraz AXI IMMO.

W statystykach widać kolejny wzrost liczby prób samobójczych

  • Dane KGP: Liczba zamachów samobójczych wśród kobiet wzrosła rdr. o ponad 30 proc.
  • 80 proc. wzrost liczby zamachów samobójczych wśród młodzieży
  • Tylko w 5 miesięcy w Polsce doszło do ponad 6 tys. zamachów samobójczych

3xzdrowieWedług danych Komendy Głównej Policji, w ciągu pięciu miesięcy br. odnotowano o blisko 9% więcej zamachów samobójczych niż w analogicznym okresie ub.r. Wśród mężczyzn liczba ataków na własne życie zmniejszyła się rdr. o ok. 1%, a w grupie kobiet wzrosła o ponad 30%. Ostatnio co trzecia taka próba zakończyła się zgonem. Prawie 15% wszystkich zamachów w pierwszych pięciu miesiącach br. dotyczyło osób w wieku 13-18 lat. W tej grupie wiekowej liczba ww. przypadków wzrosła rdr. o prawie 80%. Najwięcej ich było na obszarze działania KWP w Gdańsku.

Narastający problem

Jak wynika z danych KGP, od stycznia do maja br. było 6156 zamachów samobójczych. To o 8,6% więcej niż w analogicznym okresie 2021 roku, kiedy takich prób stwierdzono 5670. Dr Joanna Stojer-Polańska, kryminalistyk z Uniwersytetu SWPS, podkreśla, że zwiększona liczba zamachów samobójczych to informacja o problemach społecznych i emocjonalnych, a także o konfliktach w rodzinie. To sytuacje uwarunkowane wieloczynnikowo i często narastające miesiącami czy latami. Być może teraz bardziej jesteśmy wyczuleni na obserwowanie skutków problemów, które zaczęły się już dużo wcześniej.

– Ostatnio mamy sporo powodów do zmartwień. Konflikt zbrojny na Ukrainie, wysoka inflacja i podwyżki cen, wzrost rat kredytów czy coraz większa liczba zachorowań na COVID. To sytuacje stresogenne, które mogą wzmagać objawy związane z zaburzeniami psychicznymi. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że istotna część społeczeństwa może się z tym borykać, to w połączeniu z kolejnymi wyzwaniami czasem może dojść do tragedii – komentuje psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy pl.

W pierwszych pięciu miesiącach br. najwięcej zamachów samobójczych stwierdzono na obszarze działania KWP w Katowicach – 837 (analogiczny okres ub.r. – 729). Dalej widać Gdańsk – 753 (675), Kraków – 578 (490), Łódź – 576 (596), a także Wrocław – 453 (442). Na końcu zestawienia znajduje się Opole – 106 (80). Przed nim plasuje się Gorzów Wielkopolski – 139 (153) oraz Bydgoszcz – 208 (182). Według policyjnych statystyk, rdr. liczba zamachów samobójczych nieznacznie zmniejszyła się wśród mężczyzn (o 0,7%, ostatnio – 3943, a rok wcześniej – 3971). Natomiast sporo zwiększyła się w grupie kobiet (o 30,3%, ostatnio – 2213, a rok wcześniej – 1699).

– Znajomość trendów samobójstw pozwala na podjęcie w porę działań zapobiegawczych. Niedopuszczanie do tych czynów jest możliwe dzięki wczesnej identyfikacji i leczeniu osób uznanych za skłonnych do zamachu na własne życie. Często samobójstwo jest skutkiem występowania zaburzeń psychicznych. Im jest ich więcej w przypadku danej osoby, tym bardziej wzrasta ryzyko tragedii – mówi Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl.

Ponadto z policyjnych danych wynika, że w ciągu pierwszych pięciu miesięcy br. 2108 zamachów samobójczych zakończyło się zgonem (34,2%). W okresie od stycznia do maja ubiegłego roku było to 2206 (38,9%). Jak podkreśla dr Stojer-Polańska, w Polsce samobójstwo zwykle dokonywane jest przez powieszenie. To jedna z metod, która czyni prawie niemożliwym uratowanie człowieka. Tak samo jest z postrzałem. Ale np. przedawkowanie leków daje już szansę na ratunek. Ekspert z Uniwersytetu SWPS zaznacza, że na pewno nie wszystkie próby zostały odnotowane przez policję. I rzadko mamy dane, w jaki sposób człowiek podejmował działania autoagresywne.

– To, że zamach samobójczy nie kończy się śmiercią, niekoniecznie oznacza, że ktoś chce tylko zwrócić na siebie uwagę. Osoby takie przede wszystkim szukają rozwiązania swoich problemów. Czasem jedynym sposobem, jakim dostrzegają, jest targnięcie się na własne życie. Jeżeli ktoś mówi nam otwarcie o swoich tendencjach samobójczych, to nigdy nie należy tego lekceważyć – dodaje Michał Pajdak.

Trudności młodych

Ostatnio najwięcej zamachów samobójczych dotyczyło Polaków mających 13-18 lat – 894 (od stycznia do maja ub.r. – 499, wówczas 6. miejsce w zestawieniu). Dalej są osoby w wieku 19-24 lat – 718 (w analogicznym okresie ub.r. – 653 i 1. miejsce w zestawieniu) oraz 35-39 lat – 635 (615 – 2. miejsce).

– Od dłuższego czasu kryzys goni kryzys. Najpierw pandemia COVID utrudniła, szczególnie młodym osobom, znalezienie satysfakcjonującej i godnej pracy. Ponadto młodzież, która przecież przyzwyczajona była do częstych spotkań ze znajomymi, cały czas może borykać się z poczuciem izolacji i zmiany częstotliwości kontaktów społecznych. Młodzi ludzie często nie mają wypracowanych sposobów radzenia sobie z wyzwaniami, które pojawiają się w życiu dorosłym. Nie mają też dostępu do specjalistów z zakresu zdrowia psychicznego – psychologów, psychoterapeutów i psychiatrów, którzy często z uwagi na długie kolejki na NFZ przyjmują głównie prywatnie – stwierdza ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

Patrząc na wspomnianą grupę 13-18 lat, widzimy, że rdr. liczba zamachów samobójczych wzrosła aż o przeszło 79%. Na 894 próby samobójcze w tej grupie wiekowej, 171 (tj. ponad 19%) odnotowano na obszarze działania KWP w Gdańsku. Tylko jeszcze jedna komenda ma wynik trzycyfrowy, KWP w Katowicach – 133 (tj. 14,9%).

– Śmierć młodych osób jest sprawą medialną, bo to coś sprzecznego z naturalną koleją rzeczy, ale też o ograniczeniach dot. psychiatrii dziecięcej mówi się od lat. Nowe problemy społeczne związane z pandemią, nowe rodzaje przemocy, np. cyberprzemoc doznawana od rówieśników, konflikty rodzinne – to wszystko ma swoje konsekwencje. One pewnie będą badane przez kolejne lata – dodaje ekspert z Uniwersytetu SWPS.

Ponadto z policyjnych statystyk wynika, że w analizowanych okresach najmniej zamachów samobójczych dotyczyło dzieci w wieku 7-12 lat. Tylko w tym roku było 38 takich zdarzeń w tej grupie wiekowej, a w analogicznym okresie ub.r. – 24.

– Wzrost liczby samobójstw wśród dzieci i młodzieży nie ogranicza się jedynie do Polski. Niestety, zjawisko to obecnie występuje również w innych krajach, w tym nawet bardzo rozwiniętych. Powody tego to m.in. wzrastający wskaźnik zaburzeń nastroju, lęki oraz nadużywania substancji psychoaktywnych. To czynniki zwiększające ryzyko samobójstwa – podsumowuje Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl.

Powściągliwy optymizm czy zapowiedź kryzysu?

Zgodnie z danymi zaprezentowanymi przez GUS w II kwartale 2022 roku wzrosła liczba rejestracji przedsiębiorstw o 1,3 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Łącznie odnotowano 93 tys. 660 rejestracji oraz 80 upadłości, co oznacza o 4,8% mniej niż w II kwartale 2021 roku.

Wzrost liczby firm odnotowano w następujących sektorach: informacja i komunikacja (wzrost o 37,5 proc.) oraz transport i gospodarka magazynowa (wzrost o 13,9 proc.).

Krzysztof Pulkiewicz, Country Manager Unifiedpost Group, odpowiedzialny za rozwój platformy Banqup w Polsce:

Pierwszy raz od dwóch lat mamy sytuację, kiedy drugi kwartał nie przyniósł spadku w rejestracji nowych przedsiębiorstw. Od Q3 2021 obserwujemy sukcesywny wzrost z kwartału na kwartał liczby nowych podmiotów gospodarczych.

Od zeszłego roku zmniejsza się również liczba przedsiębiorstw ogłaszających upadłość – również z kwartału na kwartał sukcesywnie spada. W działaniu przedsiębiorców widać pewien optymizm, który jest efektem poprawy ogólnej koniunktury po pandemii. Jednak sporo czynników działa hamująco na dynamikę, której można było się spodziewać po niemal dwóch latach zamknięcia.

Uwagę zwraca spora aktywność przedsiębiorców w sektorze informacji i komunikacji – tu zarówno pandemia, jak i inflacja zdynamizowały dążenie do szukania rozwiązań technologicznych, optymalizacji w koniecznych procesach digitalizacji biznesu.
Z kolei spadek nastąpił w: zakwaterowaniu i gastronomi (o 15,6 proc.); handlu, naprawie pojazdów samochodowych (o 6,1 proc. ); usługach (o 3,8 proc.); przemyśle (o 3,1 proc.); budownictwie (o 2,5 proc.).

Krzysztof Pulkiewicz:

Spadek w sektorze zakwaterowanie i gastronomia jest niepokojący. Choć pandemia minęła – Polacy nie jadą tłumnie na wakacje. Dane z początku sezonu urlopowego powinny pokazać moment gotowości sektora horeca – tymczasem obserwujemy wyraźnie odwrotny trend.

Widzę tu negatywny wpływ inflacji, która mocno zwiększa koszty prowadzenia biznesu z jednej strony ograniczając inwestycje w już istniejących a z drugiej powstrzymując nowe inicjatywy. Koszt wystartowania z własną firmą i prowadzenia jej w perspektywie choćby roku jest trudny do oszacowania.

Sporym ograniczeniem dla rozwoju stała się wojna w Ukrainie. Konflikt przyniósł niepewność i tym samym ostrożność w podejmowaniu decyzji biznesowych.

Zmiany w systemie podatkowym również wstrzymały nieco przedsiębiorców, którym trudniej było ocenić choćby koszty związane z inwestycją.

Wśród zarejestrowanych działalności w Q2 2022 osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą stanowiły 85,6 proc. wszystkich rejestracji przedsiębiorstw, a spółki z ograniczoną odpowiedzialnością 12 proc. (w Q2 w 2021 roku udziały te wynosiły odpowiednio 84 proc. i 13,5 proc.).

Jaka prognoza na kolejne półrocze?

Krzysztof Pulkiewicz:

Po druzgocących informacjach o rosnącej inflacji i wzroście cen wywołanym rosyjska inwazją, dane o większej liczbie nowych działalności i spadku upadłości są zaskakująco pozytywne. Podziwiam odwagę i determinację przedsiębiorców, którzy rozwijają firmy w trudnych czasach. Takie działania pomagają naszej gospodarce.

Spadki jednak mogą nadejść już w kolejnym kwartale tego roku. Oszczędności przedsiębiorców zaczną już zjadać większe koszty prowadzenia działalności, zaniechane inwestycje mogą odbić się czkawką na wyhamowaniu rozwoju. Nakłaniałbym konsumentów do weryfikacji produktów i usług, z których korzystają, tak by wspierać rodzime marki. Losy firm zależeć teraz będą z jednej strony od lojalności klientów, z drugiej od rozwiązań rządowych wspierających biznes, a z trzeciej – od własnych strategicznych decyzji biznesowych, często wymagających wprowadzenia zmian i elastyczności w stosunku do zachowań na rynku.

Ailleron będzie promować rozwiązanie do zarządzania spotkaniami i zasobami od TIMIFY

Ailleron, polski software house i dostawca rozwiązań IT dla branży finansowej, wraz z TIMIFY, wyspecjalizowanym producentem oprogramowania do planowania spotkań z siedzibą w Monachium, połączyły siły, aby zaoferować rozwiązanie mające idealnie odpowiadać aktualnym potrzebom banków i innych dostawców usług finansowych.

Zapotrzebowanie na możliwość rezerwacji spotkań online rośnie we wszystkich kluczowych gałęziach gospodarki. Regulowany rynek instytucji finansowych nie stanowi wyjątku, a dodatkowo oczekuje oprogramowania zgodnego z prawem, bezpiecznego na wszystkich poziomach i wspierającego doświadczenia klientów w złożonych strukturach organizacyjnych. Dlatego klienci instytucjonalni, w szczególności banki, są bardzo zainteresowani konfigurowalnymi rozwiązaniami IT klasy enterprise, które łatwo dopasować do istniejących strategii omnikanałowych.

„Współpraca z TIMIFY pozwala nam dostarczyć najlepszą w swojej klasie usługę rezerwacji spotkań dla całej branży finansowej. Wspieramy naszych klientów za pomocą zautomatyzowanych procesów planowania spotkań i zoptymalizowanego zarządzania zasobami, które poprawiają obsługę klienta. Dotyczy to zarówno kanałów online, jak i offline, dla klientów detalicznych, jak i biznesowych. Co więcej, kompetencje Ailleron w zakresie oprogramowania omnichannel i doświadczenie w obszarze integracji –  zarówno w infrastrukturze tradycyjnej, jak i chmurowej – pozwalają nam stworzyć wysokiej jakości rozwiązanie dla każdej instytucji finansowej, przy najbardziej optymalnych  parametrach kosztowych.”– zapewnia Maciej Kasprzak, General Manager w Ailleron.

Ailleron jest uznawany za prekursora w branży technologicznej i niezawodnego dostawcę przyszłościowych rozwiązań i usług IT dla banków. Rozwiązania TIMIFY z kolei już teraz pomagają dużym europejskim firmom w zarządzaniu zasobami i ustalaniu terminów spotkań, obsługując ponad 3 miliony rezerwacji miesięcznie.

„Jesteśmy podekscytowani współpracą z Ailleron jako partnerem technologicznym w sektorze finansowym. Razem jesteśmy w stanie pomóc instytucjom finansowym zapewnić bardziej spersonalizowane doświadczenia, zmaksymalizować produktywność i zwiększyć zaangażowanie klientów w wielu kanałach, w jakich się z nimi komunikujemy.” – ocenia Andreas Knürr, współzałożyciel i CEO TIMIFY.

Ailleron będzie promować rozwiązanie do planowania oraz zarządzania spotkaniami i zasobami, oparte na silniku TIMIFY, pod marką Ailleron Appointment Manager. Polski software–house oferuje również usługi integracji IT dla klientów z branży finansowej. Typowy scenariusz wdrożenia oprogramowania dla banku obejmuje back office – zarówno dla centrali, jak i oddziałów – oraz widget dla klientów końcowych, umożliwiający wygodne rezerwacje zarówno online, jak i w oddziałach.

7 milionów Polaków sięgnie po pomoc psychologa w związku z wojną na Ukrainie. Wyniki ogólnopolskiego raportu

Wojna na Ukrainie niewątpliwie wzbudza wiele obaw, 1/3 Polaków boi się zbrojnego ataku na Polskę, natomiast ponad 18% deklaruje, że w przeciągu ostatniego pół roku odczuli potrzebę konsultacji u psychologa lub sięgnęli po jego pomoc. Ma to związek z nasilającym się lękiem –  dowiadujemy się z raportu pt. Czego Polacy boją się najbardziej, w obliczu konfliktu na Ukrainie,  przygotowanego przez Procontent Communication. [i]

Od kilku miesięcy jesteśmy świadkami kryzysu gospodarczego w Europie Wschodniej. Odczuwamy go na wielu płaszczyznach. Ponad połowa badanych (56%) boi się wzrostu cen żywności, a blisko 350 zapytanych osób (39%) twierdzi, że ich największe obawy na ten rok dotyczą inflacji oraz malejącej siły nabywczej. Konsekwencje ataku zbrojnego na Ukrainę mają realny wpływ na codzienne życie Polaków. W rezultacie, lęk odczuwany w obliczu wojny, zaczyna mieć charakter długoterminowy. Przy utrzymującym się stanie niepokoju, potrzebna staje się pomoc specjalisty. Sięgnie po nią nawet 7 milionów Polaków.

Kryzys gospodarczy. Wielowymiarowe zagrożenie?

Polacy wskazali również na najbardziej zagrożone sektory gospodarcze. 57% badanych uważa, że sankcje nałożone na Rosję przełożą się na wzrost cen paliw, a zatem największy kryzys przewidują dla gałęzi transportu. Decyzje o odcięciu się od dostaw rosyjskich surowców, wywołały poważne konsekwencje dla przemysłu energetycznego. Na jego znaczne zagrożenie wskazuje co druga pytana osoba. Wśród najbardziej narażonych na kryzys znalazły się również sektor finansowy oraz opieki zdrowotnej. W konsekwencji, problem dotyka każdej możliwej sfery życia Polaków. Liczba osób, które zdecydowały się sięgnąć po specjalistyczną pomoc nie stanowi zatem zaskoczenia.Czy odczułeś potrzebę lub sięgnąłeś po pomoc psychologa w zwiazku z nasilającym się lekiemJakie sektory polskiej gospodarki będą najbardziej dotknięte wojną na Ukrainie Wyniki.

Niepokój wśród pracowników obszarów gospodarczych

Według danych ostatecznych GUS na koniec 2020 r. liczba pracujących w gospodarce narodowej wyniosła 16 mln osób, czyli 40% Polaków. W dużej mierze to pracownicy zagrożonych sektorów, którzy są szczególnie narażeni na stres związany z postępującym kryzysem. Sprawą priorytetową powinno być zatem dbanie o to, by lęk nie stanowił dla nich przeszkody w codziennej pracy. Mimo to, według raportu, wciąż 1/3 pracodawców nie podjęła żadnych kroków by przeciwdziałać zagrożeniom wynikającym z konfliktu.

– W obliczu trudnych dla wielu branż okoliczności, świetnie sprawdzą się działania Employer Brandingowe i CSR. Pracodawcy powinni rozpocząć dialog ze swoimi pracownikami, który buduje świadomość problemu i pozytywne relacje. Wdrożenie nowych rozwiązań do organizacji, mogłoby znacznie polepszyć samopoczucie pracujących Polaków, a to z kolei przełożyłoby się na efektywność ich pracy. Badania pokazują, że ludzie nie są obojętni wobec trwającej wojny na Ukrainie i nie należy zostawiać tego problemu bez reakcji. Dlatego tak istotna staje się komunikacja w kontekście sfery psychicznej pracowników. Pracodawcy powinni wykazać zrozumienie, iż długotrwały stres faktycznie dotyczy pracujących Polaków i może wpływać na ich funkcjonowanie również w życiu zawodowym. Warto rozważyć zagwarantowanie zatrudnionym w zagrożonych sektorach gospodarczych pracownikom pomocy w postaci psychologa. Specjalistyczna konsultacja może okazać się bowiem niezbędna, w przypadku nieustannie nasilającego się lęku.  – podkreśla Iwona Kubicz z Procontent Communication

[i] Badanie wykonane przez SW Research na zlecenie Procontent Communication, na reprezentatywnej próbie Polaków, 832 dorosłych. Badanie przeprowadzone w okresie 13.05.2022 r. – 19.05.2022 r.

Słaby złoty, przecena bitcoina

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji lekko korygowały wczoraj w górę swe środowe spadki (S&P 500 +0,23 proc., DJIA +0,06 proc., Nasdaq Composite +0,21 proc.). W Azji dziś przeważała lekka słabość rynków akcji (największy spadek – o 1,1 proc. – notował nowozelandzki NZ50). Również europejskie giełdy były raczej słabawe po otwarciu dzisiejszych notowań (DAX -0,42 proc., CAC 40 -0,4 proc.). Swój nowy historyczny rekord osiągnął dziś ponownie turecki XU100.

Najsłabszym w Europie indeksem był dziś w okolicach godziny 9:30 WIG-20 (-1,08 proc.). Ponad 2 proc. taniały dziś rano akcje PGE i KGHM. Wśród składników sWIG-u 80 do najniższego poziom od roku spadł dziś kurs Oponeo.pl (-8,29 proc. ok. godz. 9:25).

Rosły dziś rentowności 10-letnich obligacji skarbowych we wszystkich krajach rozwiniętych.

Ceny kontraktów na ropę naftową traciły dziś rano nieco ponad 1 proc. Lekko taniały dziś metale szlachetne (złoto -0,25 proc., srebro -1,47 proc., platyna –1,1 proc., pallad -0,46 proc.). Wczoraj na CBOT po spadku o 5,75 proc. do najniższego poziomu od roku spadła cena kontraktów na owies.

Amerykański dolar umocnił się dziś względem japońskiego jena do najwyższego poziomu od 3 tygodni (+0,44 proc. ok. godz. 9:05). Dolar był dziś najwyżej względem koreańskiego wona od 2009 roku. Kurs USD względem malezyjskiego ringitta był dziś najwyżej od początku 2017 roku. Wczoraj kurs USD względem ukraińskiej hrywny osiągnął najwyższy poziom w historii. Po wczorajszym spadku o prawie jednego centa do najniższego od miesiąca poziomu kurs EUR/USD był dziś rano stabilny (-0,02 proc. ok. godz. 9:10). Euro zaliczyło dziś swoje kolejne 28-letnie minimum względem izraelskiego szekla. Europejska waluta była również najsłabsza od 1985 roku względem singapurskiego dolara.

Złoty lekko słabł dziś rano (EUR/PLN +0,3 proc., USD/PLN +0,32 proc. ok. godz. 9:15).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, spadał dziś rano o ponad 6 proc. zdecydowanie przełamując w dół rosnącą linię wsparcia miesięcznego trendu wzrostowego. Kurs dotarł w ten sposób do dolnego ograniczenia kanału rozpoczętego 18 czerwca trendu wzrostowego, a zarazem do swej rosnącej średniej 50-sesyjnej.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Nowe zasady gry na rynku nieruchomości

Polski rynek mieszkaniowy od strony popytu wygląda bardzo dobrze, kwestią zasadniczą jest kto, jak i kiedy zaspokoi wynikające z tego potrzeby. Zasada jest dość prosta, jeśli nie kupię to wynajmę, bo mieszkać gdzieś trzeba. Przez ponad dekadę obserwowaliśmy ogólnopolską hossę na rynku deweloperskim. Mieszkania i domy sprzedawały się jak przysłowiowe gorące bułeczki. Jak policzył GUS tylko w 2021 r. Polacy kupili ich ponad ćwierć miliona. Do sprzedaży wystarczał standardowy marketing. Jednak wraz z załamaniem się tej dobrej koniunktury sprzedażowej i zmianom zasad gry, to już zdecydowanie za mało.

Z roku na rok, eksperci wieszczyli kryzys, którego nie było, a zamiast tego odnotowaliśmy kolejne rekordy. W dwucyfrowym tempie rosła zarówno sprzedaż mieszkań, domów, jak i działek. Tylko w 2021 r. Polacy wydali na nieruchomości ponad 197 mld zł, podpisano blisko 702 tys. aktów notarialnych, co oznaczało wzrost o 24,3 proc. w ujęciu rocznym. Ponad ćwierć miliona z nich dotyczyło sprzedaży lokali mieszkalnych. Jeszcze wyraźniej wzrosła liczba podpisanych aktów notarialnych dotyczących sprzedaży działek niezabudowanych, bo o 188 tys. W całym kraju oddano do użytku rekordowe 235 tys. nowych domów i mieszkań.

Dobra koniunktura i duży popyt wynikał nie tylko z faktu, że na rynku wciąż brakowało kilku mln mieszkań, przy jednoczesnym wskaźniku jednej z najniższych średniej liczby pokoi na osobę w UE, ale również z potrzeby ucieczki przed utratą wartości depozytów bankowych. Z drugiej strony Polacy posiłkowali się łatwo dostępnymi kredytami mieszkaniowymi.

W tym roku liczba chętnych na nowe mieszkania mocno spadła, a rynek hipotek przeżywa załamanie. Od kilku miesięcy masowo odpływają z rynku klienci chcący posiłkować się kredytem hipotecznym. Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej, w czerwcu o kredyt mieszkaniowy wnioskowało o blisko 60 proc. mniej potencjalnych kredytobiorców niż rok wcześniej. Nadeszły czasy weryfikacji strategii sprzedażowych i skuteczności podejmowanych działań marketingowych. W sześciu największych polskich miastach deweloperzy sprzedali łącznie ok.19,5 tys. mieszkań, to aż o 50 proc mniej w porównaniu z tym samym okresem r./r. Deweloperzy radykalnie ograniczają kolejne inwestycje – transakcji jest dużo mniej, a wszyscy czekają na rozwój sytuacji.

Kolejne podwyżki stóp procentowych, uruchomiły negatywny mechanizm, podobny do dawnej próby powrotu do parytetu walut w złocie, który w celu zahamowania inflacji zabił rynek. W końcu na rozbudowane programy społeczne, których przybywa — musi ktoś zarobić. Jeśli w krótkim czasie, nie powróci popyt na kredyty, to może grozić nam niestety prowadząca do recesji – spirala kolejnych negatywnych bodźców, które trudno będzie zatrzymać. Jednym z obecnych skutków wysokiej inflacji w Polsce i innych krajach jest również wzrost stóp bazowych, a także kosztów zabezpieczenia kredytów inwestycyjnych. Wysokie stopy procentowe utrzymają się najprawdopodobniej przez dłuższy czas, co może mieć wpływ na kształtowanie się stóp kapitalizacji w najbliższej przyszłości.

Rekordowe ceny i mała liczba kupujących mieszkania zmienia rynek. Deweloperzy wstrzymują kolejne inwestycje, a te już wybudowane kuszą klientów promocjami, zniżkami, czy voucherami. Polacy kupują coraz więcej mieszkań z niższej półki cenowej. Jak wynika z najnowszych danych NBP – mieszkania z drugiej ręki w największych miastach są aż o 15,1 proc. droższe niż przed rokiem. Wzrost cen w przypadku lokali deweloperskich jest jeszcze większy. Na rosnące ceny mieszkań wpływa głównie inflacja, dostępność gruntów, koszty wykonawstwa czy drożejące materiały.

Natomiast klienci z gotówką, coraz częściej interesują się nieruchomościami za granicą. Szczególnie dużo transakcji z ich udziałem notuje się na południu Europy. Największym zainteresowaniem cieszą się nadmorskie apartamenty w zamkniętych kompleksach, a wśród inwestycji premium – luksusowe wille z basenami, a najciekawsze oferty znikają niemal natychmiast. Na znaczeniu rośnie rynek najmu, gdzie ceny również idą w górę. Jak wynika z raportu Expandera i Rentier.io analizującego 15 największych miast, w porównaniu z kwietniem 2021 r. stawki najmu wzrosły średnio o 24 proc. Wkrótce czeka nas kolejny skok popytu, związany z zapotrzebowaniem na kwatery dla studentów.

Choć mieszkanie jest prawem, a nie towarem — szkoda, że w naszym kraju to wciąż tylko teoria. Pod koniec maja ruszył kolejny rządowy program „Mieszkanie bez wkładu własnego”, który podobnie do poprzednich okazał się kompletną klapą.  Publiczne nakłady w sektorze mieszkalnictwa to nie tylko wydatek, ale strategiczna ważna społecznie inwestycja. W ostatniej dekadzie rynek nieruchomości w Polsce rozwijał się głównie za sprawą prywatnych przedsiębiorców. Obecne jego wystudzenie spowodowane wojną w Ukrainie, inflacją i wzrostem kosztów oraz brakiem kadr, jak w soczewce obnaża szereg wieloletnich zaniedbań, które mocno wpływają na rosnące ceny mieszkań. Polska ma wciąż jeden z najniższych wskaźników dostępności mieszkań w Europie, wg szacunków wciąż brakuje ich nawet 2-2,5 mln (nie licząc szacownych na 1-1,5 mln potrzeb uciekających przed wojną rodzin, które osiedlą się u nas na stałe), a także jedną z najniższych średnią liczbę pokoi na osobę. Kto, szybciej i na wiekszą skalę, odnajdzie się w nowych zasadach będzie beneficjentem, powiedzenia  Eckharta Tolle’a — “w każdym kryzysie ukryta jest szansa”…

Autor materiału: Adam Białas – ekspert rynku nieruchomości, dyrektor agencji BIALAS Consulting & Solutions, dziennikarz biznesowy

Columbus wybuduje największy prywatny magazyn energii w Polsce

Columbus kupił spółkę posiadającą warunki przyłączeniowe o mocy 133 MW, które pozwolą na budowę przemysłowego magazynu energii o pojemności 532 MWh. Urządzenie zostanie wybudowane w południowej Polsce.

17 sierpnia br. Columbus nabył 100 proc. udziałów w spółce, która w drugiej połowie lipca br. uzyskała warunki przyłączeniowe na budowę wielkoskalowego magazynu energii o pojemności 532 MWh. Tego typu magazyn jest w stanie zasilić przez całą dobę nawet 150 000 domów.

– Jesteśmy na drodze do realizacji naszego pierwszego wielkoskalowego magazynu energii – mówi Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A. – Co więcej, będzie to pierwsza tak duża prywatna inwestycja w naszym kraju, a w przyszłości planujemy kolejne.

Przemysłowe magazyny energii to kluczowy element w budowie nowoczesnego i niezawodnego systemu energetycznego opartego o źródła OZE. To technologia niezbędna w stabilizowaniu sieci i zwiększaniu efektywności fotowoltaiki oraz innych odnawialnych źródeł energii. Liczę, że ten rynek będzie szybko się rozwijał.

Wartość inwestycji jest szacowana na ok. 1 mld zł i będzie finansowana ze środków zewnętrznych. Realizacja przedsięwzięcia jest planowana na lata 2024-26.

Złoty wciąż słabnie

Dobre dane z USA tylko pogłębiają problemy polskiej waluty. Z jakiegoś powodu pomimo zapowiadanego spowolnienia w gospodarce dane zza oceanu są naprawdę solidne.

Złoty w odwrocie

Ten tydzień rozpoczynaliśmy od poziomu 4,66 zł za euro. To w sumie mocne słowo, że “rozpoczynaliśmy”, bo 15. był świętem narodowym. Zanim przyszliśmy dobrze do pracy, euro kosztowało już 4,68 zł. Kolejne dni przyniosły sporo wahań, ale kierunek się niestety utrzymuje. Dzisiaj rano za 1 euro przyszło nam już płacić 4,72 zł. Powodem słabości złotego nie są ostatnie skandale. Skażenie Odry, czy zastanawiająco wysokie zarobki osób nierzadko pozbawionych najwyższych kompetencji menedżerskich w Spółkach Skarbu Państwa – to wszystko to problemy lokalne. Rynki znacznie bardziej żyją obecnie odpływem kapitału za ocean. USA pomimo mniejszych szans na wyższe podwyżki stóp procentowych we wrześniu w dalszym ciągu przyciąga mnóstwo kapitału, a to szkodzi złotemu.

Ropa znów tanieje

Na rynku ropy po tym, jak jeszcze tydzień temu testowano ponownie poziomy 100 dolarów za baryłkę, obecnie mamy znów odbicie w dół. Cena znajduje się ponownie w okolicach 92-94 dolarów za baryłkę. Mowa oczywiście o ropie Brent notowanej w Londynie. Amerykańska WTI jest obecnie około 6 dolarów tańsza. Powody przeceny są znowu takie same. Skoro spodziewamy się spowolnienia gospodarczego to i prognozy zapotrzebowania na ropę naftową idą w dół. Być może kryzys nie jest czymś, co brzmi optymistycznie. Jest jednak jedno ważne “ale”. Droga ropa sponsoruje rosyjską inwazję na terytorium Ukrainy. Wraz ze spadkiem cen, koszty wojny zaczną być coraz bardziej dotkliwe.

Dolar nowozelandzkie w odwrocie

Wczoraj wzrosły stopy procentowe w Nowej Zelandii z 2,5% na 3%. Był to ruch zgodny z oczekiwaniami analityków. Konferencja prasowa po samej decyzji okazała się jednak znacznie ostrożniejsza, niż dotychczas sądzono. Inwestorzy spodziewali się, że skoro w USA stopy rosną i zgodnie z oczekiwaniami mają silnie dalej rosnąć, to tutaj również narracja banku taka będzie. Niestety tak się nie stało. To właśnie dlatego inwestorzy wycofywali się z dolara nowozelandzkiego po samej decyzji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Szklany problem systemu kaucyjnego

Z ostatnich doniesień medialnych wynika, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska, pomimo apeli organizacji branżowych, nie zamierza wyjść naprzeciw postulatowi wyłączenia szklanych butelek jednorazowych z systemu kaucyjnego. Należy liczyć się z tym, że – ze względu na konieczność przyjęcia odpowiednich regulacji prawnych do końca br. – resort będzie naciskał na szybkie uchwalenie przez Sejm przepisów w proponowanym kształcie. Presja czasu nie może być jednak żadnym usprawiedliwieniem dla przyjęcia szkodliwych zapisów w procedowanej ustawie. Ministerstwo powinno udzielić jednoznacznej odpowiedzi na kwestie podnoszone przez polskich przedsiębiorców.

W ostatnich miesiącach przedstawiciele wielu środowisk apelowali – w listach otwartych, ogłaszanych analizach oraz na łamach mediów – by resort klimatu uwzględnił ich zastrzeżenia odnośnie zasadności włączenia do systemu kaucyjnego szklanych butelek jednorazowych. Na problem zwracają uwagę organizacje branżowe, producenci wprowadzający na rynek napoje w jednorazowych butelkach szklanych, przedstawicieli handlu, producenci opakowań szklanych i organizacje odzysku surowców wtórnych. Jak dotychczas, ze strony MKiŚ nie padła żadna deklaracja uwzględnienia przedstawionych argumentów. W oficjalnych wypowiedziach dla mediów przedstawiciele resortu podtrzymują wcześniejsze stanowisko.

Projektowany system kaucyjny w istotny sposób ingeruje w działalność gospodarczą m.in. handlu detalicznego, na co zwracał uwagę również Instytut Staszica. Włączenie butelek szklanych jednorazowego użytku do systemu kaucyjnego to rozwiązanie, które grozi negatywnymi skutkami. Uderza w polski handel detaliczny i szkodzi konsumentom (m.in. z powodu spodziewanych problemów z magazynowaniem, zagrożeniem dla bezpieczeństwa pracowników, konieczności odnoszenia do sklepów/ recyklomatów gabarytowych i nieporęcznych butelek szklanych).

Już teraz udział zbiórki szkła jednorazowego w systemach gminnych oraz w ramach działających obecnie systemów zorganizowanych i finansowanych przez producentów (butelka zwrotna) jest na bardzo wysokim poziomie i wynosi ok. 70%. Z badań Instytutu Pollster wynika, że prawie 90 proc. Polaków deklaruje segregowanie szkła w ramach zbiórki gminnej. Dlatego, zdaniem ekspertów Instytutu Staszica – obecne systemy zbiórek powinny być kontynuowane i rozwijane. Powinno się utrzymać systemy gminne dla frakcji szklanej (obecny wysoki poziom recyclingu opakowań szklanych został osiągnięty dzięki skutecznym systemom segregacji w gminach) i skutecznie edukować obywateli w zakresie właściwej segregacji odpadów.

Warto zauważyć, że w tych krajach europejskich, w których osiągane są najwyższe poziomy recyklingu szkła, nie zostały wprowadzone systemy kaucyjne dla tego surowca (Szwecja – recykling szkła na poziomie 99%, Norwegia – 98%, Belgia – 98%, Włochy – 87%, Hiszpania – 80%, Bułgaria – 78%).

Instytut Staszica apeluje, by Ministerstwo Klimatu i Środowiska pilnie odniosło się do pytań, które stawiają przedstawiciele branży oraz eksperci, a które pozostają bez odpowiedzi ze strony resortu:

  • Czy Ministerstwo Klimatu i Środowiska ma świadomość, że forsowane regulacje zmierzają do wyparcia z handlu polskich małych i średnich przedsiębiorców, wykluczając ich z systemu kaucyjnego lub czyniąc udział w nim niewykonalny? Czy Ministerstwo ma świadomość, że na takich rozwiązaniach zyskają duże, zagraniczne sieci handlowe kosztem polskich sklepów?

 

  • Czy Ministerstwu Klimatu i Środowiska zależy na efektywnie działającym systemie, a jeśli tak, dlaczego pomija się milczeniem wysokie poziomy odzysku szkła w systemach gminnych?
  • Dlaczego Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje doprowadzić do powstania dwóch równolegle działających systemów zbiórki frakcji szklanej? Czy Polskę stać na dublowanie tych mechanizmów?
  • Dlaczego Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje dopuścić do działania wielu operatorów? Producenci opowiadają się za jednym operatorem, argumentując, że jeden podmiot, niedziałający dla zysku, da równe warunki dla wprowadzających i nie stworzy chaosu dla konsumentów, a także pozwoli uniknąć utrudnień organizacyjnych w zakresie zawierania wielu umów przez małe sklepy. Wielu operatorów jest wg organizacji branżowych zagrożeniem dla systemu kaucyjnego – stwarza ryzyko, że duże sieci będą faworyzowały opakowania ze swoich sklepów i odbiorą klientów małym sklepom. Dodatkowo wielkopowierzchniowe sieci, należące do zagranicznych sieci handlowych mogą uruchomić własne skupy, a zebrane opakowania wywieźć do zakładów przetwórczych w innych krajach, co utrudni dostęp do recyklatu w Polsce rodzimym producentom. Istnieje ryzyko faworyzowania dużych zagranicznych sieci handlowych ze szkodą dla polskiego handlu i polskich producentów (ryzyko wyprowadzania surowców poza granice kraju).

Dobrze działający system kaucyjny wymaga otwartej dyskusji i partnerskiego traktowania interesariuszy przez urzędników. Cały czas jest szansa, by wycofać się z założeń, które stanowią zagrożenie dla polskiej gospodarki. Nie można dopuścić, aby słuszna i pożyteczna idea systemu, który pozwoli efektywnie zagospodarować surowce wtórne, została wypaczona z powodu dążenia do uchwalenia przepisów, które będą stały na przeszkodzie tej efektywności.

Kiedy sprawę opóźnień w płatnościach przejmie windykacja?

  • W ciągu najbliższego roku aż 72% gospodarstw domowych spodziewa się pogorszenia ogólnej sytuacji ekonomicznej, a już teraz blisko 64% Polaków zauważa spadek jakości swojego życia.
  • Mimo bardzo niesprzyjających okoliczności ekonomicznych ponad 68% gospodarstw domowych bezproblemowo obsługuje swoje zobowiązania finansowe, to o 4,5 p.p. więcej niż w pierwszym kwartale 2022 r. Wciąż jednak 33,5% badanych ma problemy ze spłatą długów.
  • Przejęcia zadłużeń przez windykatora można spodziewać się już nawet dzień po upływie terminu spłaty. Co dalej? Nieodbieranie telefonów czy unikanie kontaktu, to nie są najlepsze rozwiązania.

Czerwcowe badania Związku Przedsiębiorstw Finansowych (ZPF) i Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH wykazały, że prawie 64% Polaków dostrzega spadek jakości swojego życia w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. W dużej mierze taki regres jakości życia wynika z ogólnej trudnej sytuacji finansowej – inflacji, tak wskazało 78,2% ankietowanych. Dla ponad 55% uczestników badanych niekorzystny wpływ na ich życie miała wojna na Ukrainie, a dla prawie 26% – konflikt polityczny.

Ten niekorzystny trend widoczny był już w poprzedniej wersji naszego badania „Sytuacja na rynku consumer finance”, który obejmował okres pierwszego kwartału 2022 r. Wówczas wyraźnie rysowały się problemy finansowe Polaków, bo wynikało z tej analizy, że co dziesiąte gospodarstwo domowe popada w długi, a ponad 13% „przejada” własne oszczędności. Taka sytuacja jest wynikiem inflacji, co też osoby biorące w naszym najnowszym badaniu, trafnie zdiagnozowały. Nic dziwnego, tylko w maju tego roku inflacja wyniosła 13,9%, a w czerwcu przekroczyła próg 15%. Taka sytuacja ma swoje potężne odzwierciedlenie w portfelach konsumentów – mówi Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Co więcej, scenariusze na najbliższą przyszłość nie rysują się zbyt optymistycznie – z badania przeprowadzonego przez ZPF wynika również, że 72% polskich gospodarstw domowych spodziewa się pogorszenia ogólnej sytuacji ekonomicznej w perspektywie najbliższego roku. ZPF 1ZPF 2

Jak Polacy spłacają zobowiązania?

Dobrą wiadomością jest, że według najświeższych wyników Barometru Obsługi Zobowiązań (BOZ) opublikowanych przez ZPF, większość osób (ponad 68%) bez większych przeszkód spłaca swoje bieżące zobowiązania. To wynik lepszy niż w pierwszym kwartale 2022, gdy 63,8% respondentów bezproblemowo regulowało zobowiązania.

Niestety obecnie jedna czwarta badanych wskazała też, że ma małe problemy z obsługą rachunków i zadłużeń. Natomiast duże problemy ze spłatą zobowiązań zadeklarowało 6,5% ankietowanych.

W drugim kwartale 2022 r. też znacznie lepiej, niż na początku roku, prezentowały się prognozy dotyczące obsługi zobowiązań w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Ponad połowa Polaków (51,9%) nie przewiduje, że mogą pojawić się problemy w regulacji rachunków. Około 21% badanych myśli, że mogą pojawić się po ich stronie małe problemy, natomiast większe wyzwania przewiduje 8,8%.

Mimo pesymistycznych prognoz dla gospodarki, sytuacja indywidualna gospodarstw domowych jest lepsza, niż w pierwszym kwartale 2022 r. W świetle wzrostu inflacji i stóp procentowych może to świadczyć o tym, że Polacy bardzo świadomie podchodzą do obowiązku regulowania zobowiązań – komentuje prezes ZPF.

Kiedy windykator zapuka do drzwi?

Niestety, w ogólnym rozrachunku sytuacja nie przedstawia się w kolorowych barwach. Blisko 30% osób biorących udział w badaniu w perspektywie najbliższego roku może mieć mniejsze lub większe problemy ze spłatą swoich zobowiązań. W związku z tym prędzej czy później można spodziewać windykacji.

W teorii już nawet dzień zwłoki w spłacie zobowiązań może poskutkować telefonem od windykatora. Zwłaszcza, że w wielu przypadkach zakłada się, że opóźnienie w płatności może wynikać ze zwykłej nieuwagi, a im sprawniejsze poinformowanie osoby zadłużonej o minionym terminie na regulację zobowiązania, tym większa szansa na odzyskanie należności.

W praktyce bardzo często przed podjęciem problemu przez windykatora, przypomnienia o płatności są generowane przez wierzyciela. Mimo to odraczanie spłaty coraz bardziej zbliża osobę zadłużoną do kontaktu ze strony windykatora.

Co robić, gdy dzwoni windykator?

Kontakt windykatora jest szansą dla dłużnika na polubowną spłatę zobowiązań. Wobec tego unikanie kontaktu, zbywanie, przekładanie rozmowy „na później”, to nie są najlepsze rozwiązania. Z perspektywy zarówno wierzyciela, windykatora, jak również osoby zadłużonej, najkorzystniejsze jest możliwie jak najszybsze zamknięcie tematu długu, w czym oczywiście windykator chętnie pomoże, bo ma ku temu właściwe kompetencje i narzędzia – wyjaśnia Marcin Czugan.

W sytuacji, gdy dochodzi do kontaktu osoby zadłużonej z windykatorem, istnieje możliwość zawarcia korzystnych ustaleń – na przykład nowych warunków spłaty zobowiązań, które będą dla obu stron satysfakcjonujące i realnie doprowadzą do pełnej redukcji  długu.

Slim VAT 3 a sprzedaż mieszana – korzystne zmiany dla podatników

Pakiet Slim VAT 3 wprowadza zmiany w systemie proporcji odliczania podatku VAT w sprzedaży mieszanej. Znacząco zwiększona zostanie kwota, która pozwala na odliczenie 100% wysokości podatku naliczonego.

Ze sprzedażą mieszaną mamy do czynienia gdy podatnik prowadzi zarówno sprzedaż opodatkowaną, jak i nieopodatkowaną podatkiem VAT. Prowadząc sprzedaż mieszaną trzeba uzgodnić z naczelnikiem właściwego urzędu skarbowego wartość stosowanego w niej wskaźnika VAT. Wskaźnik ten określa proporcję opodatkowanej i nieopodatkowanej sprzedaży u danego podatnika oraz pozwala ustalić podatek VAT od nabyć mieszanych. Dla przykładu: jeśli u podatnika sprzedaż nieopodatkowana wynosi 20% a opodatkowana 80%, to z faktury zakupowych co do zasady odliczy tylko 80% VAT.

Zmiana przepisów ma dodać regułę, wedle której uzgodnienie współczynnika dla sprzedaży mieszanej nie będzie wymagane, jeżeli u podatnika obrót nie przekroczy 30 tys. zł. Wystarczy wówczas przesłanie zawiadomienia o zaistnieniu sprzedaży mieszanej w działalności gospodarczej.

Zasady odliczenia VAT w sprzedaży mieszanej

Według projekt Slim Vat 3 zwiększona ma zostać kwota podatku naliczonego niepodlegająca odliczeniu, wynikająca z zastosowania proporcji, w skali roku, pozwalająca na odliczenie 100% podatku VAT. Obecnie limit ten wynosi 500 zł, zostanie zaś zwiększony do 10 tys. zł. W praktyce oznacza to, że gdy proporcja sprzedaży opodatkowanej do nieopodatkowanej u przedsiębiorcy wynosi co najmniej 98% sprzedaży opodatkowanej VAT i kwota podatku naliczonego niedolegająca odliczenia z pozostałych 2% nie będzie wyższa niż 10 tys zł, to podatnik będzie mógł odliczać 100% podatku VAT.

Należy jednak pamiętać, że bez względu na wysokość proporcji, w sprzedaży mieszanej podatnik musi dokonać korekty podatku VAT na koniec roku. Obowiązek ten wynika z faktu, że wskaźnik sprzedaży mieszanej ustalany jest z wyprzedzeniem na cały rok. W trakcie roku natomiast mogą wystąpić znaczące zmiany w proporcji czy wartości sprzedaży nieopodatkowanej.

Jeśli realny współczynnik na koniec roku będzie niższy od ustalonego o mniej niż 2%, to korekta nie jest wymagana. Na przykład: jeśli ustalony przez naczelnika urzędu skarbowego współczynnik wyniesie 43%, a realnie na koniec roku okaże się, że jest to 41%, podatnik nie musi dokonywać korekty VAT. W przypadku, jeśli wskaźnik byłby większy, to podatnik będzie miał swobodę w korygowaniu podatku VAT. Należy pamiętać, że większy współczynnik daje możliwość odliczenia większej proporcji VAT, dlatego warto dokonać takiej korekty.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Analiza ruchu w dyskontach: Netto i Aldi zyskują kosztem Biedronki i Lidla. Wzrosty są mocno dwucyfrowe

Według monitoringu zachowań ponad 443 tys. konsumentów, w lipcu w porównaniu do czerwca br. spadł ruch we wszystkich dyskontach. Jednak rok do roku zwiększył się o 13,2%. Sieci Netto i Aldi poszły w górę odpowiednio o 52,3% i 44,7%. Skoki o 9% i 5,8% w Biedronce i w Lidlu są przy tym symboliczne. Zestawiając wyniki z czerwca i lipca tego roku, widać też, że każda sieć straciła unikalnych klientów. Natomiast w stosunku do lipca ub.r. ostatnio zaobserwowano wzrosty – w Netto aż o 46,2%, w Aldi o 32,2%, w Lidlu o 6,3%, a w Biedronce tylko o 0,9%. Z raportu wynika również, że udział poszczególnych dyskontów w łącznym ruchu prawie się nie zmienił w relacji miesięcznej. Ale dane z lipca br. i analogicznego okresu ub.r. jasno pokazują, że sieci Netto i Aldi zyskały kosztem Biedronki i Lidla.

Z raportu firmy technologicznej Proxi.cloud i platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH, opracowanego na podstawie obserwacji przeszło 3,5 mln wizyt ponad 443 tys. konsumentów w dyskontach spożywczych, wynika, że ruch w lipcu w porównaniu do czerwca br. spadł w każdej sieci. W Biedronce obniżył się o 4%, w Lidlu – o 3,8%, w Netto – o 6,4%, a w Aldi – o 6,1%. Łącznie cały segment odnotował spadek na poziomie 4,3%.

– Straty są nieznaczne, zarówno dla poszczególnych sieci, jak i całego kanału dyskontowej sprzedaży. Spadki mogły mieć też związek z okresem wakacyjnym. Część klientów wyjechała za granicę, a w konsekwencji nie odwiedzała sklepów tak często, jak miesiąc wcześniej. Konsumenci, którzy zostali w kraju, ale stołowali się poza domem, np. wypoczywając nad morzem czy w górach, również rzadziej robili zakupy spożywcze – wyjaśnia Mateusz Chołuj z Proxi.cloud, jeden ze współautorów badania.

Jednak porównując sytuację na rynku dyskontów z lipca br. do analogicznego okresu ubiegłego roku, widać wzrost ruchu we wszystkich sklepach. Szczególnie duży procentowy skok można zauważyć w przypadku sieci Netto oraz Aldi – odpowiednio o 52,3% i 44,7%. Z kolei wzrosty w Biedronce i Lidlu są przy tym niewielkie – o 9% i 5,8%. Cały segment w tym zakresie odnotował wzrost na poziomie 13,2%.

– W przypadku Netto kluczowe znaczenie mogło mieć przejęcie Tesco. Ponadto na wzrost liczby wizyt we wszystkich sieciach wpłynęły podwyżki cen. Sprawiły, że klienci odwiedzali więcej sklepów z wyższą częstotliwością, aby znaleźć jak najtańsze produkty lub ich zamienniki, co wyraźnie widać po powyższych danych – tłumaczy Miłosz Sojka, analityk w Proxi.cloud.

Analogiczne statystyki, jak dla ruchu w sklepach, oszacowano dla liczby unikalnych klientów dyskontów.  W lipcu br. w porównaniu do czerwca dyskonty odnotowały łączną stratę na poziomie 2,2%. W Biedronce spadek wyniósł 2,1%, w Lidlu – 2,3%, w Netto – 2,4%, a w Aldi – 4,4%.

– W lipcu w porównaniu do czerwca br. we wszystkich sieciach spadek liczby unikalnych klientów był mniejszy niż strata ruchu. Poza siecią Aldi oscylował w okolicach 2%. W tym wypadku ponownie może to wynikać z tego, iż lipiec jest okresem wakacyjnym, w którym kupujący częściej wyjeżdżają, w związku z czym rzadziej odwiedzają sklepy spożywcze, szczególnie pierwszego wyboru – stwierdza Mateusz Chołuj.

Z kolei w stosunku do lipca 2021 roku ostatnio liczba unikalnych klientów w całym segmencie praktycznie się nie zmieniła. Nastąpił prawie niewidoczny wzrost, który oscylował na poziomie 0,4%. W Biedronce odnotowano niewielki skok – o 0,9%. W Lidlu był on już nieco wyższy i wyniósł 6,3%. W Netto liczba unikalnych klientów zwiększyła się niemal o połowę, bo o 46,2%, a w Aldi – o ponad jedną trzecią, czyli o 32,2%.

– Przez wysoką inflację klienci – w poszukiwaniu okazji cenowych – są zmuszeni odwiedzać sklepy, w których wcześniej nie bywali. Odwiedzają placówki nawet mocno oddalone od ich domów, by zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy na podstawowych produktach. Dlatego popularność Netto i Aldi mogła wzrosnąć. Oczywiście nie oznacza to, że w tych sieciach jest taniej. Po prostu w danym czasie oferują inne obniżki niż Biedronka czy Lidl – komentują analitycy z UCE RESEARCH.

Ostatnim etapem analizy było sprawdzenie udziałów poszczególnych sieci w łącznym ruchu w dyskontach. Porównując wyniki z lipca i czerwca tego roku, wyraźnie widać, że praktycznie nic się nie zmieniło. Biedronka zaliczyła skok o 0,2%. Lidl zyskał 0,1%. Sieć Netto straciła 0,3% w całym ruchu, a Aldi – 0,1%. Spoglądając jednak na dane z lipca br. i analogicznego okresu roku poprzedzającego, można zauważyć wzrost udziału Netto – o 3%, a także Aldi – o 0,8%, kosztem Biedronki i Lidla. Dwie ostatnie sieci zaliczyły spadki – odpowiednio o 2,5% i 1,4%.

– Względnie duży wzrost udziału Netto w rynku dyskontów rok do roku ponownie można wyjaśnić przejęciem sieci Tesco, a co za tym idzie – zwiększeniem liczby sklepów. Mimo wszystko w dalszym ciągu Biedronka, a w drugiej kolejności Lidl wciąż pozostają liderami segmentu – podsumowuje Miłosz Sojka.

Analiza została przygotowana przez firmę technologiczną Proxi.cloud i platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH. Monitoringiem objęto łącznie ponad 443 tys. konsumentów oraz 5056 placówek sieci dyskontowych, znajdujących się we wszystkich województwach. Dane wykorzystane w raporcie zostały uzyskane za pomocą geofencingu, tj. wirtualnych okręgów naniesionych na mapę, które umożliwiają zebranie informacji o pojawieniu się konkretnego konsumenta na danym obszarze i o opuszczeniu go. Wejście było rejestrowane jako wizyta klienta w sklepie, gdy trwało co najmniej 2 minuty i nie dłużej niż 2 godziny. W celu określenia pozycji rynkowych badanych sieci oraz ich zmian, zostały przeanalizowane dane o ruchu we wszystkich dyskontach spożywczych w lipcu 2022 roku w odniesieniu do wyników z miesiąca poprzedzającego (czerwca br.) oraz analogicznego okresu roku poprzedniego (lipca 2021 roku).

Wyniki PKO Banku Hipotecznego w I połowie 2022 roku

  • W pierwszej połowie 2022 roku zysk PKO Banku Hipotecznego przed opodatkowaniem wyniósł 76,5 mln zł, a zysk netto osiągnął 50,8 mln zł.
  • Na koniec czerwca 2022 roku bank, z listami zastawnymi o wartości 9,9 mld zł, niezmiennie zajmował pozycję lidera polskiego rynku banków hipotecznych pod względem salda hipotecznych listów zastawnych pozostających w obrocie. Z końcem czerwca bank przeprowadził ponadto inauguracyjną dla naszego regionu subskrypcję zielonych hipotecznych listów zastawnych w EUR o wartości nominalnej 500 mln EUR, dla których dzień emisji ustalony został na 4 lipca 2022 roku.
  • Portfel kredytowy PKO Banku Hipotecznego na koniec czerwca 2022 roku osiągnął wartość ponad 20,8 mld zł zachowując bardzo wysoką jakość pod względem ryzyka kredytowego.

Pierwsza połowa 2022 roku to w działalności PKO Banku Hipotecznego kolejny okres realizacji stabilnych wyników finansowych, pomimo zawirowań geopolitycznych, związanych z agresją Rosji na Ukrainę i utrzymującej się pandemii Covid-19. Zysk banku przed opodatkowaniem wyniósł 76,7 mln zł, tj. o 20,6 mln zł więcej niż przed rokiem, natomiast zysk netto zrealizowany w tym okresie to 50,8 mln zł, co stanowi wzrost o 16,9 mln zł w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku.

Choć portfel kredytowy sukcesywnie zmniejszał się w wyniku przyspieszonej amortyzacji, to wynik z tytuł odsetek wzrósł, głównie z powodu wzrostu stóp procentowych, o 1,6% w porównaniu z pierwszą połową 2021 roku i osiągnął wartość 155,2 mln zł. Pomimo dotworzenia 2 mln zł rezerw na kredytobiorców pochodzących z Rosji, Białorusi i Ukrainy, wynik z tytułu odpisów na oczekiwane straty kredytowe wyniósł 0,2 mln zł przychodu, wobec 1,5 mln zł straty rok wcześniej, co wynikało głównie z poprawy sytuacji płynnościowej klientów objętych rezerwami w związku z pandemią Covid-19.

Tym samym rentowność banku utrzymuje się na stabilnym poziomie, pomimo konieczności poniesienia kosztów regulacyjnych sięgających 30,9 mln zł oraz kosztów z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych w wysokości 37,0 mln zł.

Suma aktywów na koniec czerwca 2022 r. wyniosła 22,5 mld zł, a jej kluczową pozycję po stronie aktywów stanowiły hipoteczne kredyty mieszkaniowe o wartości 20,8 mld zł. PKO Bank Hipoteczny pozyskuje kredyty do swojego portfela dzięki strategicznej współpracy z PKO Bankiem Polskim, w tym w drodze sprzedaży kredytów mieszkaniowych w największej w Polsce sieci oddziałów, pośredników i agentów, jak również poprzez zakup portfeli wierzytelności od PKO Banku Polskiego. W pierwszej połowie 2022 roku PKO Bank Hipoteczny udzielił kredytów hipotecznych o wartości 121 mln zł, nie realizując nabycia wierzytelności od PKO Banku Polskiego.

– „PKO Bank Hipoteczny zrealizował w mijającym półroczu satysfakcjonujące wyniki finansowe. Utrzymujemy dobrą rentowność portfela kredytów hipotecznych zachowując jego wysoką jakość. Nieustannie poprawiamy również efektywność funkcjonowania i usprawniamy realizowane w banku procesy, w tym, korzystając ze strategicznej współpracy z PKO Bankiem Polskim wdrażamy rozwiązania wspierające naszych klientów”. – mówi Katarzyna Surdy, Wiceprezes Zarządu PKO Banku Hipotecznego.

Wartość pozostających w obrocie na koniec czerwca 2022 roku wyemitowanych przez PKO Bank Hipoteczny hipotecznych listów zastawnych, wyniosła 9,9 mld zł. Stanowiła ona ok. 50,4 proc. łącznej wartości wyemitowanych przez polskie banki hipotecznych listów zastawnych. To klasyfikuje PKO Bank Hipoteczny jako największego w Polsce emitenta hipotecznych listów zastawnych.

Z końcem czerwca 2022 roku bank przeprowadził subskrypcję zielonych hipotecznych listów zastawnych w EUR serii 8 o wartości nominalnej 500 mln EUR, dla których dzień emisji ustalony został na 4 lipca 2022 roku. Była to pierwsza w Polsce oraz Europie Środkowo-Wschodniej emisja zagraniczna zielonych hipotecznych listów zastawnych zabezpieczonych wyłącznie na wysokiej jakości złotowych kredytach mieszkaniowych.

– „Naszym strategicznym celem pozostaje niezmiennie zapewnienie Grupie Kapitałowej PKO Banku Polskiego gotowości do emisji listów zastawnych, w tym w formacie zielonym. Zapewniając możliwości emisyjne zielonych listów zastawnych potwierdzamy znaczenie zrównoważonego rozwoju w działalności naszego banku i Grupy. W czerwcu 2022 roku opublikowaliśmy zaktualizowaną metodologię zarówno wyboru zielonych aktywów jak i zasad emisji zielonych listów zastawnych.  Aktualizacja polegała przede wszystkim na weryfikacji czy przyjęte przez bank kryteria określania aktywów jako zielone, są spójne ze standardem wyznaczonym przez Climate Bond Initiative dla nieruchomości mieszkalnych w Polsce oraz czy zasady te spełniają wymogi określone przez ICMA Green Bond Principles. Szczególnie dumni jesteśmy z faktu, że w lipcu 2022 roku jako pierwszy emitent z Polski przeprowadziliśmy benchmarkową emisję zielonych listów zastawnych w Euro.” – podkreśla Katarzyna Surdy.

Hipoteczne listy zastawne są rodzajem obligacji zabezpieczonych wierzytelnościami z tytułu kredytów hipotecznych. Podstawę emisji listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego stanowią wyłącznie kredyty mieszkaniowe w złotych polskich, które spełniają konserwatywne kryteria ich udzielania, tak w zakresie oceny zdolności kredytowej, jak i wyceny nieruchomości stanowiących ich zabezpieczenie. Wysokie bezpieczeństwo listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego odzwierciedla rating Aa1 nadany przez agencję ratingową Moody’s Investors Service w grudniu 2020 roku. Jest to najwyższy rating, jaki mogą uzyskać polskie papiery dłużne.

Pierwsza połowa 2022 roku stała także pod znakiem dostosowywania się banku do istotnych zmian w otoczeniu prawno–regulacyjnym, związanych z nowelizacją ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych oraz w związku z wejściem w życie ustawy o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych i pomocy kredytobiorcom. W tej ostatniej kwestii bank oszacował wpływ wakacji kredytowych na 644 mln zł, przy założeniu, że 63% klientów skorzysta z zawieszenia spłat, a kwota korekty została ujęta księgach w lipcu 2022 roku.

-„Choć rzeczywisty wpływ rozwiązań w zakresie „wakacji kredytowych” jest jeszcze nieznany, i zależeć będzie między innymi od liczby klientów, którzy skorzystają z tych rozwiązań, to już teraz w tym kontekście warto podkreślić, że sytuacja kapitałowa i płynnościowa banku pozostaje bezpieczna”. – dodaje Jakub Niesłuchowski, Członek Rady Nadzorczej PKO Banku Hipotecznego wykonujący czynności Członka Zarządu.

Co będziemy jeść w czasie recesji? Wegetarianie będą w najtrudniejszej sytuacji

PKB mocno wyhamował w 2. kwartale, a to oznacza, że Polacy ograniczają swoje wydatki w przededniu recesji. Sposobem na niższe rachunki w sklepach jest przestawianie się na tańsze źródła białka. Konsumenci łososia przestawią się na mięso, a wołowiny i wieprzowiny na kurczaka. Wegetarianie są w trudniejszej sytuacji, bo to zwierzęce białko jest obecnie najtańsze.

Ceny paliw na stacjach benzynowych zależą od ceny ropy naftowej, taką zależność zna prawie każdy Bez względu na sytuację ekonomiczną każdy człowiek powinien przyswoić około 0,9 g białka na 1 kg masy ciała. Zatem dorosła osoba o wadze 60 kg by utrzymać zdrowie i mięśnie musi jeść co najmniej 50g białka dziennie. Na to jakie białko wybieramy, wpływają przyzwyczajenia kulinarne, względy etyczne, ale przede wszystkim jego koszt. Gdy na horyzoncie pojawia się recesja, konsumenci ograniczają wydatki. A to zwykle skutkuje wyborem tańszego źródła białka.

Ogólne zapotrzebowanie na białko na świecie rośnie także za sprawą wzrostu populacji. Jeszcze w tym roku ludność świata przekroczy 8 mld, a do końca obecnej dekady przybędzie dodatkowe 500 mln osób. Ocenia się, że popyt na żywność do 2050 roku wzrośnie o 60 proc. A duża cześć z tego wzrostu będzie dotyczyć właśnie źródeł białka.

kryzys jedzenia
Źródło: GUS, dane sieci handlowych

W obecnej sytuacji, gdy wiele krajów znajduje się w przededniu recesji (lub już w nią weszło), konsumenci ograniczają wydatki, co skutkuje przestawianiem się na tańsze źródła białka. Osoby, które dotychczas było stać na jedzenie ryb np. łososia, w celu oszczędności mogą przestawić się na tańsze mięso. Konsumenci wołowiny czy wieprzowiny, mogą zmienić je na kurczaka. W trudniejszej sytuacji pozostają wegetarianie, bo to białko zwierzęce pozostaje obecnie najtańsze i trudno o równie tanie jego substytuty.

Długoterminowy trend wskazuje na rosnącą popularność roślinnych substytutów mięsa, jednak ostatnio, przez decyzje zakupowe oszczędzających konsumentów, został on zastopowany. Zamienniki mięsa pozostają na większości rynków najdroższym źródłem białka (ich cena w USA wynosi przeciętnie około $25 za kg). Widać to wyraźnie w zrewidowanych w dół prognozach producentów takich jak Beyond Meat czy Oatly (producent mleka roślinnego). Jednak w długim okresie ceny substytutów i ich popularność powinny rosnąć.

W najbliższym czasie możemy zatem spodziewać się zwiększonego popytu na tańsze mięso i zmniejszenia na droższe ryby czy roślinne substytuty mięsa. Do takiego stanu warto dostosować swój portfel inwestycyjny, poszukując spółek, które będą beneficjentami takich zmian w zachowania konsumentów.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Presja inflacyjna nie słabnie

Wbrew oczekiwaniom na osłabienie dynamiki wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych, według najnowszych danych GUS, inflacja nadal przyspiesza, sięgając w lipcu 15,6 proc., a więc była nieznacznie wyższa niż miesiąc wcześniej i najwyższa od 1997 r.

Zweryfikowane dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w lipcu wskaźnik inflacji wyniósł 15,6 proc., wobec czerwcowego odczytu na poziomie 15,5 proc. Nadal nie można wykluczyć przewidywań, że mamy do czynienia ze szczytem dynamiki wzrostu cen, choć jest wiele trudno przewidywalnych czynników ryzyka.

Inflacyjna presja w Polsce zaczęła narastać od marca 2021 r. Początkowo tendencja ta nie wyglądała zbyt groźnie, co mogło uśpić czujność zarówno konsumentów, jak i władz monetarnych. Do połowy ubiegłego roku wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych nieznacznie przekraczał 4 proc., co w połączeniu z wysokim tempem wzrostu gospodarczego, nie musiało budzić niepokoju. Jednak gdy w październiku 2021 r. wskaźnik inflacji prawie trzykrotnie przewyższał ustalony przez Narodowy Bank Polski cel inflacyjny (2,5 proc., plus/minus 1 punkt procentowy), Rada Polityki Pieniężnej była zmuszona do zmiany swojego nastawienia i rozpoczęła cykl podwyżek stóp procentowych. Biorąc pod uwagę fakt, że efekty tego typu działań ujawniają się po kilku kwartałach, tę decyzję można uznać za spóźnioną. Na to nałożył się wpływ czynników zewnętrznych, niezależnych od wpływy decyzji władz monetarnych, co skutkowało nasileniem się presji inflacyjnej. Silny wzrost cen surowców energetycznych i towarów rolnych doprowadził do skoku inflacji o 15,5 proc. w czerwcu obecnego roku. To poziom najwyższy od kilkudziesięciu lat. Lipcowy odczyt daje pewną nadzieję na przełamanie tej tendencji, ale prognozy nie są zbyt optymistyczne. Ekonomiści banku centralnego w najgorszym scenariuszu zakładają, że w pierwszych miesiącach przyszłego roku wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych może przejściowo sięgnąć nawet 27 proc. Bardziej optymistyczne są prognozy inflacji średniorocznej. W tym roku ma ona wynieść 14,2 proc., a w przyszłym obniży się do 12,3 proc. Według szacunków Komisji Europejskiej inflacja HICP wynieść ma w tym roku średnio 12,2 proc., a w przyszłym 9 proc. Prognozy te obarczone są jednak sporym ryzykiem błędu, ze względu na wpływ trudno przewidywalnych czynników zewnętrznych, głównie związanych z cenami paliw.

W lipcu o 15,3 proc. wzrosły ceny żywności i napojów bezalkoholowych, co szczególnie uderza w budżet gospodarstw domowych o najniższych dochodach. Ponadto aż o 25,3 proc. w górę poszły koszty użytkowania mieszkania i nośników energii. Opał podrożał o 131,2 proc., a gaz o 44,9 proc. O 27,7 proc. więcej niż przed rokiem trzeba było płacić za transport. Olej napędowy podrożał o 40,3 proc., a benzyna o 34,5 proc. W kategorii produktów żywnościowych największy, sięgający 38,9 proc. wzrost miał miejsc w przypadku mąki, pieczywo podrożało o 29,2 proc., a mięso wołowe o 32,8 proc. Na rynkach światowych mamy do czynienia z niewielkim spadkiem cen większości produktów rolnych, jednak w Polsce na razie tendencja ta nie ma miejsca.

Autor komentarza: Tomasz Rzeski, Country Sales Manager Oddziału Inbank w Polsce

Rynek musi jeszcze poczekać

Protokół z lipcowego posiedzenia FOMC nie wywołał wielkiej zmienności na rynkach. Dolar lekko się osłabił, zmiana notowań EURUSD była jednak kosmetyczna. W pierwszej reakcji po publikacji indeksy giełdowe zyskały. Na koniec dnia jednak zamknęły się na minusie. Rynek nie dowiedział się niczego nowego. Prawdopodobnie do września nie zmieni się nic w nastawieniu Fed-u. Być może nowe wskazówki zostaną zaprezentowane w Jackson Hole – podczas sympozjum bankierów centralnych – choć to też jest wątpliwe.

Po pierwszej reakcji rynku można zakładać, że „minutki” zostały zinterpretowane w sposób „gołębi”. Fed nadal będzie walczyć z inflacją (to już wszyscy wiedzieliśmy). Zostało podkreślone, że w pewnym momencie właściwe będzie spowolnienie tempa podwyżek stóp procentowych. To jednak nie wiadomo kiedy nastąpi i będzie zależeć od oceny wpływu podwyżek na aktywność gospodarczą i inflację. Przyjdzie nam zatem poczekać na rozstrzygnięcie a we wrześniu ponownie w centrum uwagi będą dane CPI za sierpień oraz raport z rynku pracy. Do tego czasu rynek będzie musiał zadowolić się publikacjami drugiego kalibru. Z pewnością sympozjum w Jackson Hole – w Górach Skalistych – będzie bacznie obserwowane (25-27 sierpnia). Wydarzenie może nabrać w pewnym momencie znaczenia, ze względu na przysłowiowy okres ogórkowy oraz fakt, że historycznie to właśnie podczas tego „eventu” dochodziło do ważnych komunikatów ze strony przedstawicieli Fed-u. Nie oznacza to oczywiście, że i tym razem tak będzie.

Dziś decyzje w sprawie stóp procentowych będzie podejmował Norges Bank oraz CBT. Bank centralny Norwegii podniesie prawdopodobnie koszt pieniądza o 50 punktów bazowych do poziomu 1,75 proc. To już jest mocno wycenione. Dane o inflacji zaskoczyły, CPI wzrósł do 6,8 proc. a bazowy wskaźnik do 4,5 proc. Bank będzie musiał skorygować swoje prognozy dotyczące inflacji w nowym raporcie na temat polityki monetarnej we wrześniu. Jeśli Norges Bank będzie dziś restrykcyjny i jednocześnie przedstawiciele banku zasygnalizują kolejny ruch o podobną wartość we wrześniu, wówczas NOK powinien umocnić się względem euro. Z kolei po banku centralnym Turcji oczekuje się pozostawienia stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Średnioterminowe oczekiwania inflacyjne nie są zakotwiczone i osiągnęły poziom około 70% (na koniec tego roku). Kurs USDTRY zbliża się do swoich maksimów z grudnia 2021 roku. To pokazuje, że żadne z działań tureckich decydentów nie przyniosły zamierzonych efektów. Mowa tu o depozytach chronionych przed ryzykiem kursowym, przymusowym przewalutowaniach przez eksporterów czy ograniczeniu sald walutowych dla przedsiębiorstw. Rynek wie, że CBT nie zgodzi się na podwyżkę stóp, byłoby to wbrew woli prezydenta Erdogana.

Łukasz Zembik DM TMS Brokers

SoftBlue notuje 46 proc. wzrost przychodów ze sprzedaży w II kwartale br.

Notowana na NewConnect spółka SoftBlue, w II kwartale 2022 r. wypracowała prawie 5,3 mln zł przychodów ze sprzedaży, co daje 46 proc. wzrost rdr. W całym pierwszym półroczu spółka osiągnęła ponad 11,8 mln zł przychodów ze sprzedaży (+85 proc. rdr) oraz zysk netto w wysokości 204 tys. zł (+34 proc. rdr).

– W II kwartale br. skupiliśmy się na rozwoju trzech kluczowych segmentów naszej działalności, do których należą Software oraz Hardware, rozwiązania IoT oraz telekomunikacja. Wypracowane wyniki potwierdzają, że nasz biznes przynosi oczekiwane efekty. W raportowanym okresie podpisaliśmy także umowy z nowymi klientami z Polski jak i zza granicy. Głównie koncentrujemy się na tych drugich, z uwagi na wysoką marżowość. –  powiedział Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.

Osiągnięte w okresie kwiecień-czerwiec wyniki finansowe to efekt realizowanych projektów informatycznych. SoftBlue podpisało w tym czasie kilka nowych umów dotyczących rozwiązań IT.  Spółka skupiła się również na rozwoju działalności badawczo-rozwojowej oraz telekomunikacyjnej. W II kwartale przychody netto ze sprzedaży wyniosły niespełna 5,3 mln zł, w analogicznym okresie poprzedniego roku było to 3,6 mln zł. Zysk netto wzrósł rdr z 14 tys. zł na 57 tys. zł.

– Osiągnięte wyniki finansowe zawdzięczamy głównie zleceniom z sektora IT. Skupiamy się na tym, aby nasz portfel zamówień był zdywersyfikowany pod względem geograficznym, co ma pomóc nam uchronić biznes przed niekorzystnymi zjawiskami na rynku. Jeśli chodzi o nasze flagowe rozwiązanie z zakresu Eco Solutions, czyli AirDrona, w dalszym ciągu pracujemy nad jego rozwojem, aby zyskał jak największą rozpoznawalność na rynkach zagranicznych. Dywersyfikacja jest dla naszego biznesu niezwykle istotna – dodał Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.

Spółka aktywnie uczestniczy w budowaniu wartości projektów technologicznych. Obecnie SoftBlue buduje własne Centrum B+R, które zostanie oddane o użytku w 2023 r.

Polski złoty w odwrocie. Wzrost PKB wyraźnie spowalnia

Ostatnie tygodnie były łagodne dla polskiej waluty. Dzisiejsze dane o wolniej rosnącym PKB jednak już takie nie są i jesteśmy świadkami wyraźnej przeceny.

Wzrost PKB

Poznaliśmy dzisiaj odczyt wzrostu PKB z Polski. Pomimo gigantycznych transferów społecznych gospodarka wyraźnie łapie zadyszkę. W ujęciu kwartalnym mamy spadek, a w ujęciu rocznym jest to zaledwie 5,3%, podczas gdy kwartał temu było to 8,5%. Należy jednak pamiętać, że rok temu mieliśmy bardzo solidny wzrost 11,3% po spadku pandemicznym i względem tego liczona jest wartość. W poprzednim kwartale z kolei punktem odniesienia nie był dwucyfrowy wzrost, ale spadek. Nie zmienia to faktu, że rynki nie lubią spowolnienia PKB. Tuż po publikacji polski złoty stracił około 3 groszy na wartości względem głównych walut.

Inflacja bazowa w górę

Wczoraj poznaliśmy dane na temat inflacji bazowej w Polsce. Analitycy spodziewali się wzrostu do 9,2%, a finalnie wynik wyniósł 9,3%. O czym nas to informuje? Po pierwsze w dalszym ciągu widać, że za wzrost cen przede wszystkim odpowiedzialne są koszty żywności i energii. Bez nich inflacja wynosi bowiem nie 15,6% a 9,3%. Z drugiej strony widać efekt presji na wzrost cen. Tak się niestety kończy długotrwałe utrzymywanie wysokiej inflacji. W rezultacie, jeżeli inflacja bazowa będzie rosła dalej, to można oczekiwać, że nawet jak się uspokoi sytuacja, na rynku energetycznym w dalszym ciągu będziemy mieć problemy z wysokim wzrostem cen. Rynek nie spodziewa się jednak wyższego wzrostu stóp procentowych, czego najlepszym dowodem jest fakt, że WIBOR nie tylko nie wzrósł, ale wręcz symbolicznie spadł.

Dane z USA wątpliwe

Wczorajsze odczyty w USA trzeba podzielić na dwie części. Z jednej strony mamy dane z rynku budowlanego, z drugiej produkcję przemysłową. Ta druga wypadła jednoznacznie korzystnie. Rośnie o 0,3% szybciej, niż oczekiwali analitycy. Wyższe o tę samą wartość jest również wykorzystanie mocy produkcyjnych. Z drugiej strony jednak na rynku nieruchomości widać spory problem. O ile wyraźnie rośnie liczba pozwoleń na budowę, o tyle coraz mniej z nich jest realizowanych. Liczba rozpoczętych budów spada. Inwestorzy wyraźnie bardziej wystraszyli się rynku nieruchomości i wczoraj po tych danych byliśmy świadkami przeceny dolara. Jest to głównie efekt psychologiczny, kryzys 2008 roku jest bowiem silnie związany z zapaścią na rynku nieruchomości.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
20:00 – USA – protokół z posiedzenia FED.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Brak prądu to realne zagrożenie. Pilnie potrzebne przepisy, wytyczne i procedury

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że w obliczu zagrożenia brakiem prądu w całej Polsce pilnie potrzebne są klarowne przepisy, mechanizmy wsparcia i ochrony oraz jasne wytyczne, lecz również przygotowanie – w dialogu z przedsiębiorcami – wariantowych scenariuszy postępowania w przypadku różnej skali problemów z dostępnością energii i paliw. Z punktu widzenia biznesu zapewnienie nieprzerwanego dostępu do energii elektrycznej, gazu ziemnego oraz węgla stanowi fundament prowadzenia działalności gospodarczej oraz zagwarantowania stabilnych dostaw i dystrybucji produktów niezbędnych do funkcjonowania tkanki społeczno-gospodarczej – od przetwarzania, produkcji i dystrybucji żywności, w tym nabiału, aż po stal niezbędną w wielu branżach gospodarki.

Podjęte dotychczas przez Rząd RP działania wydają się niewystarczające. W przypadku indywidualnych użytkowników pieców węglowych zapewniono im dodatek w wysokości 3 tysięcy złotych, natomiast pominięto inne źródła ciepła i energii – a przecież dotychczas intensywnie promowano wymianę pieców węglowych na inne, aby zmniejszyć emisyjność. Nie wprowadzono mechanizmów przeznaczonych na wsparcie dla ciepłowni zapewniających ciepło systemowe – dostępne są tylko wstępne założenia i deklaracje dotyczące zapewnienia dostaw ciepła i energii oraz ograniczenia drastycznego wzrostu kosztów.

„To sprawa najpilniejsza, gdyż pozostało nam kilka, może kilkanaście tygodni względnego spokoju. Nie możemy zgodzić się na to, by któregoś dnia do przedsiębiorców został skierowany nagły nakaz znaczącego ograniczenia zużywania energii, który sparaliżuje funkcjonowanie zakładu, narażając przedsiębiorcę na straty finansowe, a odbiorców na problemy z zaopatrzeniem. W związku z nadchodzącym sezonem jesienno-zimowym, odbiorcy indywidualni oraz przedsiębiorcy zmagają się z niepewnością dotyczącą zaspokojenia ich dotyczących energii oraz ciepła. Niepewność dotyczy głównie obaw o brak wystarczającej ilości poszczególnych paliw oraz ich dostępności, w szczególności zaś węgla oraz gazu ziemnego. W przypadku węgla problemy dotyczą głównie ciepłowni oraz odbiorców indywidualnych – krajowy oraz importowany węgiel ma charakterystykę właściwą realizacji potrzeb wielkoskalowej energetyki, a nie na celom grzewczym. Może zabraknąć nawet ponad 4 milionów ton węgla opałowego. W przypadku gazu ziemnego pochwalić należy stan zapełnienia krajowych magazynów tego paliwa, jednak nawet to nie gwarantuje pewności dostaw przez cały sezon jesienno-zimowy. Dla zbilansowania ubytku gazu ziemnego sprowadzanego dotychczas z Rosji niezbędne jest zakontraktowanie dostaw przez gazociąg Baltic Pipe, który ma wkrótce zostać oddany do użytku. Według licznych doniesień medialnych oraz wypowiedzi ekspertów zajmujących się rynkiem energetycznym, co najwyżej połowa z dostępnej przepustowości 10 mld metrów sześciennych nowego gazociągu została zakontraktowana. Być może jeszcze w tym roku pojawi się pilna potrzeba zakontraktowania dostaw gazu – o ile będzie to logistycznie możliwe – po cenach rynkowych, co może kosztować miliardy złotych miesięcznie. Uzasadnione są zatem obawy o dostępność gazu dla biznesu i to nie tylko w najbliższych miesiącach, lecz nawet w przyszłym roku, gdy trzeba będzie na nowo zapełnić magazyny, a także zapewnić nieprzerwane dostawy gazu dla odbiorców końcowych” – podkreśla Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Równolegle należy pilnie podjąć działania mające na celu ułatwienie inwestycji energetycznych, które przyniosą ulgę w dłuższym terminie, zmniejszając podatność systemu energetycznego na zewnętrzne wstrząsy. Mowa tu zarówno o rewizji przepisów dotyczących odnawialnych źródeł energii, w tym zliberalizowania nieszczęsnej zasady 10H dla farm wiatrowych, lecz także o umożliwieniu rozwoju linii bezpośrednich, które pozwalają połączyć producenta energii z jej odbiorcą bez udziału powszechnie dostępnej sieci przesyłowej oraz o zachęcaniu przedsiębiorców do rozwijania autoprodukcji energii na własne potrzeby oraz ewentualnej odsprzedaży do sieci.

Linie bezpośrednie zwiększają bezpieczeństwo energetyczne kraju, zmniejszając jego podatność na szoki związane z na przykład poważnymi awariami dużych jednostek wytwórczych, zapewniając stabilne dostawy energii zarówno dla przedsiębiorcy, jak i dla odbiorców – w ramach np. spółdzielni energetycznej bądź klastra energii. Przy okazji odbiorcy końcowi ponoszą niższe koszty z racji braku opłat (m.in. mocowa, dystrybucyjna, OZE), które w istotny sposób zwiększają ostateczny koszt rachunku za energię elektryczną. W przypadku biznesu koszty wynikające z tych opłat i tak są już ograniczane dla sektorów energochłonnych, także nie ma żadnego uzasadnienia dla blokowania rozwoju linii bezpośrednich. Jest to także rozwiązanie korzystne z punktu widzenia konkurencji na rynku energii, gdyż daje odbiorcy wybór. Mniejszy wybór oznacza ochronę monopolu naturalnego oraz prowadzi do wyższych kosztów.

JR HOLDING inwestuje w GREEN LANES

GREEN LANES (dawniej: EAST HEMP), spółka koncentrująca się na rozwoju projektów i technologii w branży przetwórstwa konopi włóknistych, podpisała z JR HOLDING umowę inwestycyjną przewidującą finansowanie spółki w wysokości do 2 mln zł w zamian za 9,9% kapitału.

Spółki zależne GREEN LANES prowadzą aktualnie działalność w celu rozwoju technologii pozyskiwania białka z konopi, o czystości 70-90% oraz opracowania technologii rozpuszczalności białka konopi w wodzie, co umożliwi jego szerszą aplikację w przemyśle spożywczym; rozwoju technologii wytwarzania substytutów mięsa na bazie ziarna konopi oraz opracowania technologii produkcji zamiennika drewna (deski konopnej) i innych materiałów drewnopodobnych o podobnych lub lepszych właściwościach fizyko-mechanicznych oraz podwyższonej odporności na wilgoć i rozwój mikroorganizmów, w tym pleśni.

Umowa z JRH jest ważnym kamieniem milowym w rozwoju GREEN LANES. JRH jest znanym inwestorem w obszarze technologii wspierających zieloną transformację, tym samym doskonale wpisuje się jako inwestor w profil naszej działalności. Realizacja inwestycji, jest dla nas walidacją obranej przez GREEN LANES strategii, polegającej na koncentracji naszej działalności w obszarze przetwórstwa konopi włóknistych i na wykorzystaniu ich proekologicznego potencjału – powiedział Piotr Pietras, Prezes GREEN LANES Sp. z o.o.

GREEN LANES to podmiot o charakterze „venture building” – identyfikuje szanse rynkowe w dynamicznie rozwijającej się branży konopnej (a także innych roślin jednorocznych), tworzy spółki dedykowane zidentyfikowanym szansom biznesowym i rozwija je, korzystając z doświadczenia zespołu zarządzającego i ekspertów. Kluczowym parametrem służącym selekcji projektów o wyjątkowym potencjale jest ich pozytywny wpływ na środowisko naturalne. Konopie, ze względu na swoje proekologiczne właściwości, mają potencjał do odegrania kluczowej roli w gospodarce opartej na tzw. „zielonej ekonomii”.

Obecnie spółka prowadzi trzy projekty, które realizowane są niezależnie w specjalnie w tym celu powołanych spółkach. Na przetwórstwie łodygi konopi koncentruje się The True Green, która opracowała technologię produkcji drewna twardego na bazie konopi. Projekt zajął pierwsze miejsce w kategorii “Environment” w konkursie „Start-up Challenge” organizowanym przez European Tech and Start-up Days podczas XIV Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Przetwórstwem ziarna zajmuje się East Hemp Proteins, która opracowuje technologię ekstrakcji białka konopnego z pozostałości poprodukcyjnych (makuchów konopnych) po tłoczeniu oleju z konopi oraz Green Lanes Foods, w której rozwijane są alternatywy mięsa na bazie teksturyzowanego białka konopi. Spółka w drugim kwartale 2022 roku z powodzeniem wprowadziła na rynek produktów gastronomicznych produkty pod marką HEMPEAT, będące zamiennikami mięsa na bazie konopi. Produkt został bardzo entuzjastycznie przyjęty przez odbiorców, a Spółka już przygotowuje się do realizacji kolejnej rundy inwestycyjnej, celem przyspieszenia rozwoju i skalowania sprzedaży

Konopie, które kiedyś były jedną z podstawowych upraw, zostały w XX w. w dużej mierze wyparte przez tworzywa sztuczne i nieco zapomniane, teraz przeżywają jednak swój renesans. Wszechstronne wykorzystanie produktów bazujących na tym naturalnym, odnawialnym surowcu w branżach takich jak zdrowie, suplementy diety, kosmetyki, branży spożywczej czy technicznej i wielu innych daje  szerokie pole do innowacji, a tym samym stwarza szanse biznesowe. Jako firma inwestycyjna chcemy kreując wartość dla naszych akcjonariuszy również wpływać na rozwój technologii korzystnych dla środowiska, a do takich z pewnością należą te oparte na konopiach. Chcemy być w awangardzie pozytywnych przemian w kierunku bardziej ekologicznej gospodarki – dodał January Ciszewski, główny akcjonariusz i Prezes JR HOLDING ASI S.A.

Co trzeci Polak obawia się pogorszenia swojej sytuacji finansowej

Dynamicznie rosnąca inflacja znacząco wpływa na zachowania konsumenckie Polaków. Co drugi uczestnik badania „Oszczędzanie w obliczu wysokiej inflacji” przeprowadzonego na zlecenie Banku Millennium przyznaje, że obecna sytuacja gospodarcza skłania go do uważnego śledzenia cen w sklepach oraz wybierania tańszych produktów. 40 proc. ankietowanych przyznaje, że uszczupliły się ich oszczędności, głównie przez wzrost cen.

Rosnące ceny odbijają się na portfelach Polaków, którzy coraz uważniej gospodarują domowym budżetem.  Wpływa to na ich codzienne wybory zakupowe i zachowania konsumenckie. Jak wynika z badania Banku Millennium prawie co trzeci badany (29 proc.) obawia się problemów finansowych w związku ze wzrostem cen. Blisko połowa uczestników ankiety (49 proc.) wybiera tańsze produkty, z kolei czterech na dziesięciu badanych rezygnuje z przyjemności i wydatków, które nie są niezbędne do życia (np. tych związanych z rozrywką, jedzeniem na mieście czy dodatkowymi ubraniami). Co piąty badany odsunął w czasie poważniejsze wydatki, jak zakup samochodu, czy sprzętu RTV/AGD. Co dziesiąty, odczuwając skutki inflacji, nie jest już w stanie odkładać części zarobionych pieniędzy. Tylko 15 proc. badanych deklaruje, że nadal utrzymuje taki sam standard życia jak dawniej.

Blisko trzy czwarte ankietowanych (72 proc.) ocenia swoją sytuację finansową jako mało komfortową. Chociaż 43 proc. gospodarstw domowych wystarcza „do pierwszego”, to każdy poważniejszy zakup wymaga z ich strony oszczędzania przez pewien czas. Niemal jedna czwarta ankietowanych (24 proc.) deklaruje, że żyje skromnie i bardzo oszczędnie gospodaruje pieniędzmi. Tylko jeden na czterech badanych (25 proc.) ocenia, że żyje mu się dobrze, a pieniędzy starcza mu na wszystkie potrzeby i to bez konieczności nadmiernego oszczędzania.

– Wyniki badania potwierdzają, że inflacja ma negatywny wpływ na budżety gospodarstw domowych i zmusza konsumentów do zmiany nawyków zakupowych (wybór tańszych produktów, rezygnacja z zakupów dobr i usług, które nie są niezbędne). Konsekwencją wysokiej inflacji, której towarzyszy wzrost stóp procentowych będzie wyraźne wyhamowanie konsumpcji prywatnej, a w ślad za tym wzrostu gospodarczego. Wyniki badania potwierdzają też, że inflacja najbardziej dotyka gospodarstwa domowe emerytów, rencistów, osoby z wykształceniem podstawowym lub średnim. To w tych grupach największy odsetek respondentów ocenia, że żyje się skromnie i na co dzień trzeba bardzo oszczędnie gospodarować pieniędzmi. To emeryci i renciści w największym stopniu muszą rezygnować z przyjemności i codziennych wydatków, które nie są niezbędne. Wysoka inflacja prowadzi zatem do pogłębienia nierówności dochodowych. Dlatego tak ważne jest obniżenie inflacji i powinien być to niewątpliwie priorytet polityki gospodarczej – powiedział Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista w Banku Millennium.

Z badania „Oszczędzanie w obliczu wysokiej inflacji” wynika, że pogorszenia sytuacji finansowej części Polaków to przede wszystkim efekt wzrostu cen artykułów codziennego użytku. Aż 66 proc. badanych wskazuje, że żywność, chemia gospodarcza i inne tego typu produkty, to jedne z trzech grup wydatków, na które w ciągu miesiąca wydaje najwięcej pieniędzy. Drugą najczęściej wskazywaną kategorią wydatków (61 proc. odpowiedzi) były te związane z opłacaniem rachunków i utrzymaniem mieszkania. Jedna czwarta odpowiedzi (24 proc.) dotyczy wydatków na transport (bilety komunikacji, paliwo, opłaty związane z posiadaniem samochodu). Raty kredytu są obecnie jednym z trzech najwyższych kosztów dla co piątego ankietowanego (19 proc.).

Pokrycie codziennych wydatków coraz częściej skłania ankietowanych do sięgania po swoje oszczędności. Aż 40 proc. uczestników badania, którzy mają oszczędności, wskazuje, że od początku roku ich zasoby finansowe zmalały. Dwie trzecie osób z tej grupy (66 proc.) przyznaje, że to rezultat rosnących cen m.in. żywności i opłat. Z kolei 21 proc. odpowiedzi związanych jest ze wzrostem kosztów posiadanych kredytów. Tylko jedna piąta ankietowanych (18 proc.) mogła wydać swoje oszczędności na cel, na który były przeznaczone.

– Jak wskazują badania coraz częściej szukamy oszczędności, wybierając tańsze produkty, kupując mniej czy rezygnując z przyjemności. W oszczędzaniu nawet małe kwoty mają znaczenie. Dlatego proponujemy klientom dodatkową możliwość odkładania pieniędzy. Posiadacze rachunku Millennium 360°, mogą skorzystać z opcji „Zwroty za zakupy” i oszczędzać na zakupach dokonywanych za pośrednictwem aplikacji mobilnej lub bankowości elektronicznej. Rozwiązanie działa np. w popularnych sieciach spożywczych, kosmetycznych czy na platformach handlowych. Osobom, które nie są klientami naszego banku polecamy korzystanie z platformy smartshoppingowej goodie, która też umożliwia otrzymywanie zwrotu części pieniędzy wydanych w kilkuset sklepach internetowych. Warto korzystać z tej opcji – użytkownicy goodie zaoszczędzili już na zakupach ponad 31 mln zł – powiedziała Beata Krupińska, dyrektor Departamentu komunikacji Marketingowej w Banku Millennium.

Według ankietowanych w badaniu Banku Millennium rozważne gospodarowanie pieniędzmi będzie miało również znaczenie w najbliższej przyszłości. Dziewięciu na dziesięciu mieszkańców Polski zakłada bowiem, że ceny będą dalej rosnąć. Najwięcej jest zwolenników poglądu, że tempo inflacji utrzyma się na takim samym poziomie, na jakim jest obecnie (36 proc.). Niewiele mniej (31 proc.) osób twierdzi, że ceny będą rosnąć nieco wolniej, z kolei prawie jedna czwarta ankietowana przewiduje przyspieszenie deprecjacji złotego. Jedynie 6 proc. osób wierzy, że szczyt inflacji został osiągnięty, z kolei prognozujcy spadek cen stanowią zaledwie 3 proc. ankietowanych.

Badanie przeprowadzone dla Banku Millennium na panelu Ariadna w lipcu 2022 roku. Próba ogólnopolska N=1070 osób wieku od 18 lat wzwyż, reprezentatywna ze względu na płeć, wiek i wielkości miejscowości zamieszkania. Metoda: badanie przeprowadzone metodą ankiety internetowej (CAWI).

Rynek M&A krajów Europy Środkowo-Wschodniej odczuł skutki wojny w Ukrainie. Największe spadki liczby fuzji i przejęć w Polsce

Po szokującym początku roku, w drugim kwartale 2022 rynek fuzji i przejęć zaczął się odradzać. W okresie kwiecień – czerwiec w regionie Europy Środkowo-Wschodniej zawarto 524 transakcje na ponad 30 mld euro. Najbardziej aktywne były firmy w branży IT, gdzie doszło do 219 fuzji i przejęć. Wśród największych rynków CEE, to właśnie Polska najbardziej odczuła skutki wojny w Ukrainie. W pierwszej połowie roku liczba transakcji nad Wisłą spadła o 35,7% r/r do zaledwie 108, a ich łączna wartość zmniejszyła się prawie o połowę do 3,9 mld euro. Jedynie Polska spośród innych krajów w regionie, takich jak Czechy, Rumunia czy Turcja, doświadczyła tak znacznego pogorszenia wyników.

W raporcie „Emerging Europe M&A H1 2022” analitycy EMIS z ISI Emerging Markets Group prezentują krajobraz rynku fuzji i przejęć w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, szczególnie w Polsce, Czechach, Rosji, Rumunii i Turcji, w pierwszym półroczu 2022 r. Łącznie w tym regionie sfinalizowano 1020 transakcji, co oznacza spadek o 2,6% r/r, czego przyczyny upatruje się głównie w rosyjskim ataku na Ukrainę. Co jednak istotne, łączna wartość fuzji i przejęć wzrosła w tym czasie o 16,1% do 52,9 mld euro, głównie przez ogromne transakcje związane z największym rosyjskim wydobywcą złota, firmą Polyus. Said Kerimov – syn miliardera, którego Stany Zjednoczone usankcjonowały po raz pierwszy już w 2018 roku – przekazał swoje 46,35% udziałów w Polyus, warte 12 mld euro, Funduszowi Wspierania Fundacji Islamskich w Rosji. Za kwotę 6,27 mld euro, 30% udziałów wydobywcy złota kupił z kolei prywatny inwestor Achmet Palankojew. To właśnie w sektorze wydobywczym w pierwszym półroczu 2022 r. firmy wydały najwięcej pieniędzy, bo aż 20,5 mld euro, doprowadzając do prawie 10-krotnego wzrostu w stosunku do analogicznego okresu w roku 2021. Natomiast największa liczba transakcji, bo aż 219, odbyła się po raz kolejny w sektorze IT. Następne miejsce, z małym spadkiem, zajmują nieruchomości – 139, a podium po niewielkim wzroście zamyka sprzedaż hurtowa i detaliczna z 91 transakcjami.

USA inwestuje w Europie Środkowo-Wschodniej

Najczęstszym i największym inwestorem zagranicznym na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej bezkonkurencyjnie były Stany Zjednoczone, które na 48 transakcji przeznaczyły 3,8 miliarda euro. Pod względem liczby inwestycji kolejne miejsce, z 20 fuzjami i przejęciami zajęły Niemcy, do czego przyczyniło się zwiększenie do 24% udziału Porsche Automobil Holding w chorwackim Rimac Automobili.Natomiast drugim najbardziej hojnym europejskim inwestorem okazała się Hiszpania, wydając 1,5 mld euro – w tym 1,37 mld na zakup 36,1% udziałów akcjonariuszy w Garanti Bankasi, tureckiej firmie świadczącej usługi finansowe, przez Banco Bilbao Vizcaya Argentaria (BBVA), drugi co do wielkości hiszpański bank i jeden z największych w strefie euro.

W Polsce odbyło się o ponad 1/3 transakcji mniej

W pierwszej połowie 2022 r. ogólna liczba transakcji w krajach Europy Środkowo-Wschodniej spadła. Mimo to w Turcji odbyło się 136 fuzji i przejęć (czyli o 15 więcej r/r), w Rosji 327 (czyli o 22 więcej r/r), a w Rumunii 112 (czyli o 24 więcej r/r). W Czechach nastąpił lekki spadek o 2 transakcje w porównaniu do 59 z zeszłego roku. Natomiast w Polsce było ich aż o 60 mniej, bo jedynie 108. Spadła też łączna wartość transakcji dokonanych nad Wisłą. W pierwszej połowie 2022 r. wyniosła 3,9 mld euro, czyli ponad połowę mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Eksperci EMIS nie mają wątpliwości, że na ten stan rzeczy wpływa bezpośrednie sąsiedztwo z pochłoniętą wojną Ukrainą.

W Polsce największy spadek wartości fuzji i przejęć dotknął sektor telekomunikacji. W pierwszym półroczu 2021 r. dokonano transakcji za 1,7 mld euro, a już rok później było to prawie czterokrotnie mniej, jedynie 429 mln euro. Najważniejszym wydarzeniem w polskiej branży telekomunikacyjnej było przejęcie Emitela, jednego z operatorów naziemnej infrastruktury radiowo-telewizyjnej w Polsce, przez brytyjski Cordiant Digital Infrastructure za kwotę 421,4 mln euro.

Analitycy EMIS zwracają uwagę na fakt, że trudno porównywać polski rynek M&A z początku 2021 i 2022 roku. Pierwszy kwartał zeszłego roku, kiedy to wartość transakcji w Polsce osiągnęła rekordowe 7,7 mld euro, był tak udany, że podniósł wyniki całego półrocza, co sprawiło, że oczekiwania na nadchodzący rok były bardzo duże. Wybuch wojny kompletnie zmienił krajobraz biznesowy nad Wisłą.

Google kupuje nieruchomości, Lotos sprzedaje stacje paliw

W Polsce, najwięcej fuzji i przejęć w pierwszym półroczu tego roku odbyło się w branży nieruchomości i budownictwa, gdzie odnotowano wzrost o 50% r/r. Transakcje wyniosły łącznie ponad 1,7 mld euro. Na drugim miejscu znalazła się sprzedaż hurtowa i detaliczna, gdzie wydano ponad pół miliarda euro.

Dwie największe polskie transakcje to:

  • Zakup kolejnych 24,7% akcji w grupie Immofinanz, która jest właścicielem dużej liczby nieruchomości komercyjnych m.in. w Warsaw Spire, przez CPI Property Group. Dzięki temu firma z sektora nieruchomości komercyjnych i hotelowych w Europie Środkowo-Wschodniej i Niemczech stała się największym udziałowcem. Eksperci EMIS szacują, że łączna kwota transakcji to 638 mln euro.
  • Inwestycja  Google w kompleks wieżowców The Warsaw HUB. Dokładnie 582,7 mln euro kosztowało amerykańską spółkę całkowite przejęcie biurowców, których do tej pory była największym najemcą.

W przygotowanym przez analityków EMIS zestawieniu „Top 20 M&A Deals”, zakup firmy Google znalazł się na 15. miejscu i był najważniejszą przeprowadzoną w Polsce transakcją w pierwszej połowie 2022 r. Trzy pozycje dalej umieszczono przejęcie 417 stacji paliw sieci Lotos znajdujących się na terenie Polski przez węgierską spółkę MOL za kwotę 536,5 mln euro (szacowania rynkowe). MOL poinformował w komunikacie prasowym, że dzięki tej transakcji stanie się trzecim największym podmiotem na rynku detalicznej sprzedaży paliw w Polsce.

Europejski rynek M&A nie był przygotowany na to, co wydarzyło się w lutym w Ukrainie. Szczególnie wyniki z pierwszego kwartału bieżącego roku pokazują widoczne załamanie, jednak biznes szybko przystosował się do nowej sytuacji i już w kolejnych trzech miesiącach bilanse poszły w górę. Firmy, mimo niespokojnych okoliczności, starają się kontynuować rozwój napędzany przez fuzje i akwizycje, walcząc o pozycję na rynku w swoich sektorach. Jednak sytuacja może się w każdej chwili zmienić. Eksperci EMIS ostrzegają, że Polska, tak samo jak inne, sąsiadujące bezpośrednio z pogrążoną w wojnie Ukrainą kraje, musi być gotowa na spadek zainteresowania ze strony inwestorów i starać się stworzyć bezpieczne warunki do rozwoju gospodarczego i biznesowego.

Źródło: EMIS Insights M&A Report „Emerging Europe M&A H1 2022”

Luki bezpieczeństwa w mechanizmie płatności mobilnych Xiaomi! Hakerzy mogli dokonywać fałszywych transakcji

Smartfony Xiaomi oparte o chipy MediaTek, posiadają błędy bezpieczeństwa w systemach płatności, a zidentyfikowane luki mogą pozwolić na dokonywanie fałszywych płatności oraz wyłączenie systemu płatności bezpośrednio z nieuprzywilejowanych aplikacji Androida, odkryli analitycy bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Research.

Płatności mobilne stały się bardzo popularną i powszechną formą płatności na całym świecie. Używamy ich codziennie, odsuwając na bok wątpliwości i niepewność. Według najnowszych danych portalu Statistica, w 2021 r. dwie trzecie światowych płatności mobilnych przypadło na Daleki Wschód i Chiny. To około 4 miliardy dolarów w transakcjach w portfelu mobilnym. Tak ogromna kwota z pewnością przyciąga uwagę hakerów.

Eksperci bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Research przeanalizowali system płatności wbudowany w smartfony Xiaomi zasilane chipami MediaTek, które są bardzo popularne przede wszystkim w Chinach. Ich badanie zaskutkowało wykryciem luk bezpieczeństwa, które umożliwiają fałszowanie pakietów płatności lub bezpośrednie wyłączanie systemu płatności z nieuprzywilejowanej aplikacji na Androida. W konsekwencji dokonywane płatności mogą nie zostać rozliczone, a środki zostać przesłane wprost na konto cyberprzestępcy.

Zaufane środowisko wykonawcze (TEE) od wielu lat jest integralną częścią urządzeń mobilnych. Jego głównym celem jest przetwarzanie i przechowywanie poufnych informacji bezpieczeństwa, takich jak klucze kryptograficzne i odciski palców. Telefony Xiaomi oparte o chip MediaTek wykorzystują architekturę „Kinibi” TEE, która tworzy oddzielną wirtualną strukturę do przechowywania kluczy bezpieczeństwa wymaganych do podpisywania transakcji. Przeznaczona jest do uruchamiania zaufanych aplikacji, takich jak „thhadmin”, które są odpowiedzialne za zarządzanie bezpieczeństwem, w tym wbudowaną platformą płatności mobilnych „Tencent Soter”. Zapewnia ona interfejs API dla aplikacji innych firm w celu integracji funkcji płatności.

Specjaliści Check Point Research znaleźli lukę w zaufanym formacie aplikacji, z którego korzysta Xiaomi, a polega ona na braku kontroli wersji oprogramowania. Umożliwia to atak typu downgrade, co oznacza, że podmiot atakujący może zastąpić nowszą, bezpieczniejszą aplikację wersją starszą, podatną na ataki. Eksperci wskazują na dwa potencjalne sposoby ataku na zaufany kod:

  • Z nieuprzywilejowanej aplikacji na Androida: Użytkownik instaluje złośliwą aplikację i uruchamia ją. Aplikacja wyodrębnia klucze i wysyła fałszywy pakiet płatności, aby ukraść pieniądze.
  • Jeśli atakujący ma w rękach urządzenia docelowe: Atakujący rootuje urządzenie, obniża poziom środowiska zaufanego, a następnie uruchamia kod, aby utworzyć fałszywy pakiet płatności bez aplikacji.

Odkryliśmy zestaw luk, które mogą pozwolić na fałszowanie pakietów płatności lub wyłączenie systemu płatności bezpośrednio z nieuprzywilejowanej aplikacji na Androida. Udało nam się włamać do WeChat Pay. Natychmiast ujawniliśmy nasze ustalenia Xiaomi, które szybko pracowało nad wydaniem poprawki – mówi Slava Makkaveev, badacz ds. bezpieczeństwa z Check Point Software.

Luka, którą Xiaomi przypisała CVE-2020-14125, całkowicie narusza platformę Tencent Soter, umożliwiając nieautoryzowanemu użytkownikowi podpisywanie fałszywych pakietów płatności. Eksperci zalecają użytkownikom telefonów komórkowych, aby zawsze aktualizowali system operacyjny swojego telefonu do najnowszej wersji.

Upominki i gadżety reklamowe na lato!

Na to, czy gadżety reklamowe będą skuteczną formą promocji firmy, w dużej mierze wpływa ich funkcjonalność. Ciekawym pomysłem jest nadanie tego typu upominkom bardziej konkretnego charakteru, dopasowując go do okoliczności… albo do pory roku. Lato to czas, w którym korzystamy z wielu różnego rodzaju akcesoriów, które doskonale nadają się na upominki reklamowe. Na jakie produkty warto zatem postawić?

Okulary przeciwsłoneczne z nadrukiem

Co prawda z okularów przeciwsłonecznych można korzystać przez cały rok – dotyczy to zwłaszcza kierowców, jednak to właśnie lato jest czasem, kiedy robimy to najczęściej. Warto zatem tego typu akcesoria włączyć do puli, jaką stanowią wakacyjne firmowe upominki i gadżety reklamowe. Tym bardziej że można tutaj zabłysnąć pomysłowością, bo w asortymencie okularów przeciwsłonecznych o przeznaczeniu promocyjnym mamy do wyboru oryginalne i ciekawe rozwiązania, takie jak:

  • ekologiczne okulary przeciwsłoneczne z włókien słomy pszenicznej
  • bambusowe okulary przeciwsłoneczne
  • okulary przeciwsłoneczne z polaryzacją wykonane z drewna i plastiku z recyklingu

Tworząc bardziej ekskluzywny zestaw upominkowy, do okularów można dołożyć etui wykonane z bambusa lub filcu. Okulary są zazwyczaj znakowane za pomocą nadruku lub grawera. Warto nadmienić, że okulary przeciwsłoneczne przeznaczone na artykuły promocyjne mogą być personalizowane zarówno pod względem rodzaju materiału, z jakiego będą wykonane (plastik, trawa pszeniczna, bambus), ich koloru, jak i rodzaju szkieł.

Wakacyjne upominki i gadżety reklamowe na podróż

Lato to czas wakacji i urlopu, zatem walizki, torby i plecaki to upominki, które z pewnością się przydadzą. Przy czym są to akcesoria niezwykle wdzięczne do znakowania i promocji, jakby nie było podróżują, a tym samym może zobaczyć je dość spora grupa potencjalnych klientów. Poza tym tego typu asortyment jest naprawdę zróżnicowany i z pewnością każdy znajdzie produkty, które w pełni dostosuje zarówno pod względem cenowym, jak i pod kątem dopasowania oferty do profilu firmy. Do wyboru mamy między innymi:

  • plażowe torby ekologiczne
  • worki plecaki ze sznurkiem
  • saszetki biodrowe
  • torby termoizolacyjne
  • plecaki
  • torby podróżne
  • walizki na kółkach

Ciekawym dodatkowym gadżetem i upominkiem reklamowym mogą być zawieszki bagażowe.

Promocyjne gadżety plażowe

Do wakacyjnych upominków i gadżetów reklamowych zaliczyć można wszystkie akcesoria plażowe. Tutaj także wybór artykułów jest naprawdę olbrzymi. Część z nich ma oczywiście zastosowanie o wiele szersze niż tylko typowo plażowe. Do tych najciekawszych i najbardziej popularnych zaliczyć można:

  • materace i artykuły nadmuchiwane (koła do pływania, poduszki, dmuchane uchwyty na puszki, dmuchane fotele, dmuchane zagłówki, nadmuchiwane delfiny itp.)
  • bambusowe wachlarze
  • klapki japonki
  • ręczniki
  • daszki przeciwsłoneczne
  • piłki plażowe
  • frisbee
  • gry plażowe (tenis, badminton)

W tym przypadku również mamy do wyboru artykuły tańsze lub droższe. Dzięki czemu cała oferta jest dość elastyczna, jeśli chodzi o budżet na upominki i gadżety reklamowe.

Nastroje polskich konsumentów ulegają stabilizacji, jednak na dość niskim poziomie

Najnowsza, polska piąta edycja cyklicznego badania EY – Future Consumer Index – pokazuje, że nastroje polskich konsumentów ulegają pewnej stabilizacji, jednak na dość niskim poziomie. W maju 2022 roku, w porównaniu do października 2021 r., odsetek osób, które negatywnie oceniają zmiany w swojej sytuacji na przestrzeni ostatnich miesięcy spadł z 23% do 11%. Należy się jednak spodziewać, że kolejne miesiące przyniosą pogorszenie nastrojów konsumenckich. Już w maju 61% respondentów twierdziło, że wzrost cen i usług sprawiał, że w mniejszym stopniu było ich na nie stać. Wzrost kosztów został przez Polaków w szczególności odnotowany w przypadku gazu/paliwa (94%), świeżej (94%) i pakowanej (90%) żywności, a także artykułów gospodarstwa domowego (82%). W tej ostatniej kategorii konsumenci najczęściej poszukują tańszych zamienników (31%).

Piąta edycja badania EY – Future Consumer Index – pokazuje, że na przestrzeni ostatniego roku nastroje konsumentów uległy poprawie, jednak aktualna sytuacja daleka jest od optymizmu. W październiku 2021 roku jedynie 6% respondentów uznawało, że ich obecna sytuacja jest lepsza niż 3-4 miesiące wcześniej. W maju 2022 r. ten odsetek wzrósł do 28%. Różnica wyniosła 22 punkty procentowe. Równocześnie o 12 punktów procentowych spadła liczba negatywnych odpowiedzi (z 23% do 11%). Taka sytuacja może wynikać z pewnego przywyknięcia konsumentów do zmian rynkowych, będących konsekwencją wybuchu wojny w Ukrainie. Zbliżające się miesiące mogą jednak przynieść ponowne pogorszenie nastrojów. Co szczególnie interesujące najwyższy odsetek – zarówno pozytywnych (30%), jak i negatywnych (19%) wskazań – został odnotowany w gronie respondentów deklarujących swoje zarobki jako „średnie”. Stanowi to potwierdzenie, że jest to grupa najbardziej podatna na zmiany konsumenckie.

Nastroje polskich konsumentów

– Na przestrzeni ostatnich miesięcy odczucia polskich konsumentów można porównać do sinusoidy. Obserwowane od połowy zeszłego roku znoszenie pandemicznych restrykcji pozytywnie wpłynęło na nastroje. Stopniowa poprawa została jednak zastopowana przez galopujący wzrost inflacji. Obecnie mija pierwszy szok cenowy, a sytuację może porównać do stabilnej niepewności. Ma to bezpośrednie przełożenie na decyzje konsumenckie. Polacy zaczęli poszukiwać. Kupują mniej i częściej wybierają zamienniki. Należy przewidywać, że w najbliższej przyszłości to zjawisko będzie się wyłącznie pogłębiać – mówi Łukasz Wojciechowski, Partner, Dział Audytu, Lider Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY.

Niewątpliwy wpływ na delikatne, ale rosnące poczucie stabilizacji miał spadek obaw o zatrudnienie. W maju 2022 roku zaniepokojonych o swoją pracę było 43% Polaków. Chociaż wynik pozostaje wysoki, to jednocześnie oznacza to zmniejszenie o 19 punktów procentowych w porównaniu do października 2021 roku.

Jednakże w perspektywie kolejnych 12 miesięcy, jedynie 29% osób oczekuje poprawy swojej sytuacji finansowej. W porównaniu do października 2021 r. oznacza to spadek o 6 punktów procentowych. Stanowi to najlepsze potwierdzenie, że najbliższą perspektywę czasową konsumenci widzą w coraz ciemniejszych barwach.

Pesymizm przekłada się negatywnie na szereg branż, dalekich od sektora FMCG. Przykładami mogą być deklaracje 76% ankietowanych, że w najbliższych przyszłości nie będą podejmować nowego sportu lub hobby. Jeszcze więcej – bo 80% badanych – nie planuje zakupu nieruchomości.

Wzrost cen = zmiana wyborów konsumenckich

Aż 61% Polaków twierdzi, że wzrost cen produktów i usług sprawia, że stać ich na nie w mniejszym stopniu. Badanie EY – Future Consumer Index – wskazuje, że na przestrzeni ostatnich miesięcy Polacy najczęściej dostrzegali wzrost cen gazu/paliw (94%), a także świeżej (94%) i pakowanej (90%) żywności. Te kategorie przodują również w przewidywaniach dotyczących dalszego wzrostu cen, notując wyniki 92% (gaz/paliwa), 84% (świeża żywność) i 78% (pakowana żywność).

Naturalnym efektem wzrostu cen jest ograniczenie konsumpcji. Badanie EY pokazuje jednak, że Polacy przede wszystkim ograniczają spożycie alkoholu (41%), zakupy odzieży i obuwia (39%) oraz kosmetyków (38%) i pakowanej żywności (37%).

Niemal identyczny odsetek wskazuje na gaz/paliwo (36%), które jednocześnie jest kategorią o najniższym odsetku wykorzystywania zamienników (8%). Ze względu na ścisłą kontrolę regulacyjną nad dystrybucją jest to naturalne zjawisko. W dokładnie odwrotnej sytuacji znajdują się artykuły higieny osobistej oraz gospodarstwa domowego. Najmniejszy odsetek konsumentów (odpowiednio 28% i 30%) decyduje się rezygnować z tych kategorii. Jednocześnie w obu przypadkach respondenci najczęściej poszukują tańszych zamienników – 30% (artykuły higieny osobistej) oraz 31% (artykuły gospodarstwa domowego i środki czystości).

Kategorią, z której najczęściej rezygnują Polacy to elektronika użytkowa (17%), w której równocześnie zaobserwowano najniższy wzrost cen (66% wskazań). Kolejne miejsce na liście – 12% – zajęły zaś napoje alkoholowe. Co warte podkreślenia konsumenci chętniej rezygnują z zakupu napojów bezalkoholowych (7%) niż z odzieży i obuwia (6%).

zmiana wyborów konsumenckich

– Notowany w ostatnich miesiącach znaczący wzrost cen wpłynął na zmianę wyborów konsumenckich. Otwarte pozostaje pytanie, czy to zjawisko przyjmie formę przejściową, czy trwałą. Od tego zależy, czy większy udział tańszych zamienników w koszykach Polaków zostanie utrzymany w dłuższej perspektywie czasu. Należy się jednak spodziewać, że nawet po zmniejszeniu się poziomu inflacji wielu konsumentów na tyle przyzwyczai się do nowych dla nich produktów, że nie będzie chciało od razu dokonać zmiany, nawet dysponując (potencjalnie) większymi funduszami. To olbrzymie wyzwanie dla sieci handlowych oraz producentów z sektora FMCG – podsumowuje Grzegorz Przytuła, Partner EY-Parthenon, ekspert Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY.

O Badaniu
Piąta polska edycja badania EY – Future Consumer Index – przygotowana przez EY Polska przeprowadzona została w dniach 17-27 maja 2022 roku na grupie 1000 osób w wieku 18-65 lat.

Swoim zasięgiem badanie objęło cały kraj i wszystkie grupy społeczne. Respondenci odpowiadali na pytania dotyczące obecnych zachowań zakupowych, nastrojów i przewidywanych postaw w najbliższej przyszłości.

Krajowy rynek złota rośnie. W pierwszym półroczu Polacy kupili 8 ton królewskiego kruszcu

W 2021 roku wielkość polskiego rynku złota – zgodnie z szacunkami firmy Goldenmark – wyniosła 14,2 tony. Pierwsze półrocze 2022 utrzymało popyt na królewski kruszec na wysokim poziomie, który eksperci oszacowali na 8 ton. Dla porównania, w całym roku 2020 Polacy zakupili 9,3 tony złota, a w 2019 – 5 ton.

Jak wynika z raportu „Pierwsze półrocze 2022 na rynku złota” opracowanego przez ekspertów Goldenmark, wiodącego dostawcy metali szlachetnych w Polsce, oznacza to, że rodzimy rynek złota dynamicznie rozwija się, co związane jest z kluczowymi czynnikami ryzyka dotyczącymi ogółu – inflacją i wojną.rynek zlota w polsce popyt na zloto

Czynnikiem, który również wpłynął na polski rynek złota, były rekordowo niskie stopy procentowe w okresie pandemicznym – w okresie od maja 2020 do września 2021 roku stopa referencyjna wynosiła 0,1 proc. Przełożyło się to m.in. na symboliczne oprocentowanie lokat bankowych, co – wraz z rosnącą już wtedy inflacją – sprawiało, że Polacy szukali sposobów na ochronę swoich oszczędności – wyjaśnia Dariusz Świętek, dyrektor sprzedaży w Grupie Goldenmark.

Podobnie jak w poprzednich latach, największą popularnością w Goldenmark cieszyły się monety bulionowe i sztabki o wadze 1 uncji.

Wśród monet prym wiodły najpopularniejsze z nich, czyli Krugerrand, Wiedeńscy Filharmonicy, Australijski Kangur, Kanadyjski Liść Klonowy i Amerykański Orzeł. Klienci chętnie kupowali także małe sztabki o wadze 1, 2 i 5 gramów. Odczytujemy to niezmiennie jako fakt, że w złocie lokują swoje oszczędności także osoby o nieco mniej zasobnych portfelach, ale również mające na uwadze swoje bezpieczeństwo finansowe. To bardzo pozytywny sygnał – dodaje Dariusz Świętek.

Globalny popyt na złoto też rośnie

Jak wynika z danych Światowej Rady Złota, popyt na królewski kruszec w pierwszym półroczu 2022 wyniósł 2188,5 ton i tym samym przewyższał zarówno popyt z analogicznego okresu ubiegłego roku (1950,6 t), jak i z drugiego półrocza 2021 (2070,1 t).

Pod względem struktury popytu najwyższy wzrost widać w kategorii „inwestycje” (złoto fizyczne + fundusze ETF oparte o złoto). W pierwszym półroczu 2021 było to 469,8 ton, w drugim – 537,5 t, zaś w pierwszej połowie 2022 roku – 760,1 ton. Zmalał z kolei popyt biżuteryjny.

Jeśli chodzi o sektor technologiczny, w każdym z tych okresów popyt był podobny i wynosił ok. 160 ton, przy czym najwyższy był w drugim półroczu 2021 i wyniósł 169,3 ton. Tłumaczyć to można faktem, że w drugim półroczu ubiegłego roku przemysł znajdował się jeszcze w tendencji wzrostowej po pandemii, zaś w 2022 roku na fali niepokojów geopolitycznych produkcja w pewnych sektorach znów zaczęła spowalniać – wylicza Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark.

Ponownie wzrosło zainteresowanie złotem wśród banków centralnych, które w pierwszej połowie 2022 roku kupiły około 270 ton królewskiego kruszcu, czyli zdecydowanie więcej niż w drugiej połowie roku ubiegłego. Do największych kupujących należały: Turcja (63,5 t), Egipt (44,11 t), Irak (33,97 t) i Indie (14,71 t).

Wzrosty w kategorii „inwestycje” i „banki centralne” wyraźnie obrazują rosnący popyt na bezpieczeństwo, zaś spadek w kategorii „biżuteria” i lekki spadek technologiczny wskazują jednocześnie na ograniczenie konsumpcji i produkcji, które wynikają z niepewności geopolitycznej oraz rosnącej inflacji – dodaje Michał Tekliński.

Grupa PTWP z rekordowymi wynikami w II kw. i bardzo dobrym zamknięciem I pół. 2022

W II kwartale br. Grupa Kapitałowa PTWP wypracowała rekordowe wyniki w zakresie przychodów skonsolidowanych i zysku brutto. Bardzo dobrze wypada także podsumowanie po II kwartale we wszystkich segmentach działalności i we wszystkich spółkach Grupy. Wpływ na to miały m.in. powrót do działalności eventowej w formule stacjonarnej, wzmocnionej możliwością uczestnictwa online oraz dynamiczny wzrost w obszarze digital.

Narastająco skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży Grupy PTWP po II kwartale 2022 r. wyniosły 48 mln zł, a zysk brutto zanotowano na poziomie 11,6 mln zł. Z kolei wyniki w drugim kwartale br. są rekordowe. Przychody skonsolidowane za okres od kwietnia do czerwca 2022 r. to aż 34 mln zł, przy wypracowanych 12,5 mln zysku brutto.

– W rok 2022 weszliśmy bardzo dobrze przygotowani, a bieżące wyniki są odzwierciedleniem nakładów pracy i  skutecznie przeprowadzonych zmian. W okresie pandemicznym, który nas szczególnie dotyczył i jednocześnie był dla nas bardzo trudny, dostosowaliśmy strukturę kosztów i tak przeformatowaliśmy organizację, aby przystosować ją do nowych warunków, kładąc nacisk na rozwój w kierunku online. Wykonaliśmy dużo organicznej pracy, przygotowując firmę na odbicie, które faktycznie nastąpiło i którego efekty z satysfakcją widzimy w podsumowaniu po II kwartale tego roku – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

W raportowanym okresie Grupa wróciła w pełni do działalności eventowej. Wydarzenia organizowane były stacjonarnie, z bardzo dobrą frekwencją i z uwzględnieniem komponentu internetowego, który zagwarantował poszerzanie zasięgów. Z sukcesami obyły się eventy własne, na czele z rekordową 14. edycją Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. W zarządzanych przez jedną ze spółek Grupy obiektach –Międzynarodowym Centrum Kongresowym i w Spodku, mimo trudnych warunków na początku roku będących pokłosiem sytuacji covidowej, zadbano o dużą zajętość i zrealizowano szereg wydarzeń, m.in. Grupa gościła 11. sesję Światowego Forum Miejskiego pod egidą ONZ – WUF11.

Grupa stawia szczególnie na konsekwentny rozwój spółki PTWP Online, co wpisuje się w strategię dynamicznego wzrostu w obszarze digital, dywersyfikacji produktów i zwiększania przychodów. Każdy z serwisów branżowych jest liderem w swojej specjalizacji i sukcesywnie wzmacnia pozycję w poszczególnych sektorach. Miesięcznie portale Grupy PTWP odwiedza już 12 mln unikalnych użytkowników, a inwestycja w rozbudowę segmentu online jest traktowana priorytetowo.

–  Pracujemy nad jeszcze większym uatrakcyjnieniem naszej oferty i produktami dopasowanymi do aktualnej sytuacji rynkowej. Naszym celem jest rozwój online – organiczny, czyli serwisy internetowe i eventy, ale także inwestowanie w tym obszarze. Analizując podejmowane wysiłki i patrząc na prognozy, a także zakontraktowanie plany eventowe i stopień zajętości w obiektach, widzimy, że druga połowa roku, a więc okres jesienny, zapowiada się bardzo dobrze – podsumowuje Wojciech Kuśpik.

GK Bloober Team z rekordowymi przychodami

Prawie 35,5 mln zł przychodów ze sprzedaży oraz 8,8 mln zł zysku netto wypracowała GK Bloober Team w pierwszym półroczu bieżącego roku. Wynik ten związany jest przede wszystkim z utrzymywaniem się wysokiego poziomu sprzedaży gier The Medium i Observer System Redux, oraz realizacją umów z globalnymi wydawcami.

Nasza konsekwentnie realizowana długoterminowa strategia biznesowa przynosi efekty. Tylko w tym kwartale wypracowaliśmy w całej grupie kapitałowej 17,5 mln zł przychodów ze sprzedaży. Wyniki nie pokazują jednak tego, co najważniejsze z perspektywy wartości spółki – olbrzymiego rozwoju zarówno ilościowego, jak i jakościowego studia oraz jakości projektów nad którymi pracujemy. Powoli zbliżamy się do czasu, kiedy będziemy odsłaniać posiadane przez nas karty – komentuje Piotr Babieno, prezes spółki.

Obecnie Bloober Team pracuje nad projektem Layers of Fears. Jej elementami są odświeżone pierwsza i druga część “Layers o Fear”, które dotychczas ściągnęło już ponad 12 milionów użytkowników. Bloober Team nie realizuje jednak prostego remasteringu gry, lecz tworzy opowieść w zupełnie niespotykanym na rynku dotychczas duchu.  Gra powstaje od podstaw na silniku Unreal Engine 5 i ukaże się na początku 2023 roku na PC, PS5 i Xbox Series X/S. Równolegle spółka pracuje nad dwoma dużymi projektami – Projekt B i Projekt C. Tytuły te powstają we współpracy z największymi podmiotami w branży gamingowej m.in. należącym do  Take Two – Private Division, Rouge Games i japońskim gigantem Konami, z którym firma w zeszłym roku nawiązała strategiczną współpracę.

Dynamiczny i zrównoważony rozwój spółki można zauważyć też na innych płaszczyznach. W tym roku Piotr Babieno został wybrany najlepszym CEO z Polski wg magazynu CEO Today. Jest to pierwszy Polak nagrodzony tą prestiżową statuetką. Z kolei podczas tegorocznej edycji Gamedev & Creative Careers Expo 2022, uhonorowano przedstawicieli Bloober Team nagrodą Creative Employer Award 2022. Wyróżnienie to zostaje przyznane firmom i instytucjom z branży gamedev, które tworzą przyjazne miejsca pracy. Firma zdobyła również rekordową ilość statuetek dla gry “The Medium” na tegorocznych Digital Dragons.

Obecnie spółka zatrudnia lub stale współpracuje z blisko dwustoma osobami. To, wraz z realizowaniem planu średnioterminowego, jakim jest zostanie globalnym liderem gier całego gatunku horror spowodowało, że krakowski deweloper postanowił przenieść swą siedzibę do nowego miejsca. Niedawno ogłoszono, że przyszłe biuro Bloober Team mieścić się będzie w kompleksie Fabryczna Office Park i ma być jedną z najnowocześniejszych przestrzeni w branży gier. Spółka ma nadzieję na przeprowadzkę już na początku 2023 roku.

Przede wszystkim jednak dzięki cudownym ludziom, z którymi mam przyjemność pracować tworzymy przełomowe produkcje. Już wkrótce będziemy mogli powiedzieć o nich znacznie więcej – dodaje Piotr Babieno.

Bloober Team SA będzie obecny na nadchodzących targach Gamescom w Kolonii, a kilka tygodni później przedstawiciele krakowskich mistrzów horroru odwiedzą Japonię, gdzie w ramach misji gospodarczej będą m.in. mieli swoje stoisko na Tokyo Games Show.

Mennica Skarbowa wygenerowała zysk netto o 120% wyższy niż w I półroczu 2021 roku

  • Spółka uzyskała przychód w Q2 o 172 mln lepszy niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku.
  • W I półroczu 2022 roku Mennica sprzedała już niemal 2,4 t złota
    w porównaniu do 1,7 t złota sprzedanego w I półroczu 2021 roku.

Mennica Skarbowa, w II kwartale bieżącego roku sprzedała 0,9 t złota. Oznacza to, że łącznie w pierwszych sześciu miesiącach 2022 roku spółka sprzedała już 2,4 t kruszcu, co stanowi 141% sprzedaży zrealizowanej w I półroczu 2021 roku (1,7 t). Pierwsze półrocze 2022 roku było zdecydowanie lepsze pod względem przychodów ze sprzedaży, które wyniosły 598,5 mln zł w porównaniu do 426,5 mln złotych zanotowanych w analogicznym okresie 2021 r. (wzrost o 40%). Spółka wygenerowała jednocześnie zysk netto na poziomie 20,5 mln zł w porównaniu do 9,2 mln zł w pierwszym półroczu 2021 roku, co oznacza wzrost o ponad 120%. Zarząd Mennicy podkreśla, że tak wysoki wzrost sprzedaży to wielki sukces Spółki, gdyż już 2021 rok był rokiem bardzo korzystnym. W ubiegłym roku rosnące zapotrzebowanie na złoto wynikało z trwającej pandemii oraz chęci lokowania w bezpieczne aktywa. Obecnie do zwiększonego popytu na złoto przyczynia się sytuacja geopolityczna oraz wysoka inflacja.

Prezentowane wyniki to efekt rosnących marż na złocie oraz wysokiego popytu na ten surowiec. Wpływ sytuacji geopolitycznej na poziom zakupów widoczny był zwłaszcza w krajach klasyfikowanych przez WGC jako pozostałe (tzw. „other Europe”), do których należy Polska. Zakupy fizycznego złota w tych krajach w drugim kwartale 2022 roku wyniosły 7,9 mln ton, czyli o 12% więcej niż w analogicznym kwartale 2021 roku. Bez wątpienia taka sytuacja wynika z trwającej wojny w Ukrainie, ale także wysokiej inflacji obserwowanej w większości państw na wszystkich kontynentach. W opinii Zarządu spółki należy się spodziewać dalszego wzrostu popytu na złoto w okresie średnioterminowym, a w Polsce zapewne po raz kolejny zostanie pobity rekord sprzedaży tego kruszcu.

– Popyt na złoto na całym świecie nadal utrzymuje się na wysokim poziomie, choć obserwujemy nieznaczne spadki. Początkowa gorączka zakupowa wywołana wojną w Ukrainie delikatnie osłabła w drugim kwartale. Zakupy fizycznego złota na rynku detalicznym w USA spadły o 4% w stosunku do drugiego kwartału 2021 roku i wyniosły 28,6 ton, jednak w perspektywie długoterminowej wciąż pozostają na wysokim poziomie.  Wolumen zakupów złotych sztabek i monet w Europie również nieznacznie spadł, ale warto podkreślić, że porównujemy go do wyjątkowo wysokich poziomów. Jeśli chodzi o wyniki Mennicy Skarbowej to należy zauważyć, że nasz rekordowy zysk, jaki zanotowaliśmy w I półroczu tego roku to z jednej strony efekt rosnących marż na całym świecie, a z drugiej – niższych kosztów oraz wyższej efektywności naszej spółki. Mennica Skarbowa systematycznie się rozwija, zwiększając udział w rynku oraz sieć sprzedaży – komentuje Jarosław Żołędowski, Prezes Zarządu Mennicy Skarbowej i dodaje: Jesteśmy numerem jeden wśród obecnych na polskim rynku dealerów złota inwestycyjnego. Możemy pochwalić się stabilną kondycją finansową, czego potwierdzeniem może być chociażby niedawne powiększenie przez bank PKO BP SA. naszej linii kredytowej. Zarabiamy zarówno na sprzedaży, jak i skupie złota, co daje nam przewagę nad innymi podmiotami i pozwala, niezależnie od sytuacji rynkowej, systematycznie realizować obraną strategię rozwoju. Naszym priorytetem jest teraz dostosowywanie działań tak, by jak najlepiej obsługiwać wysoki popyt, by generować niezmiennie wysokie wyniki finansowe w dalszych okresach.

W pierwszym półroczu tego roku Mennica Skarbowa sprzedała 2,4 t złota. Największym zainteresowaniem wśród kupujących cieszyły się wciąż sztabki o wadze 100g i 1 uncji, a także monety bulionowe, zwłaszcza Kanadyjski Liść Klonowy i Australijski Kangur. Miesięcznie spółka realizowała kilka tysięcy transakcji sprzedaży złota, zarówno w swojej sieci stacjonarnej, jak i online.

Zysk Mennicy Skarbowej ze sprzedaży złota w pierwszym półroczu 2022 roku wyniósł 25,5 mln zł, czyli ponad połowę więcej niż w pierwszym półroczu 2021 roku (11,9 mln). Wzrost zysku ze sprzedaży wynikał głównie ze wzrostu sprzedaży oraz rosnących marż. Wzrost marży był natomiast efektem trzech czynników: wzrostu sprzedaży mniejszych (wysokomarżowych) produktów, ograniczenia polityki rabatowej oraz wyższego kursu złota. Istotnym czynnikiem, który wpłynął na wysokie wyniki sprzedaży było doświadczenie Mennicy Skarbowej na rynku, relacje biznesowe oraz posiadany kapitał.

Wzrost wolumenu sprzedaży spowodował wzrost aktywów obrotowych Spółki. Stan towarów na koniec drugiego kwartału 2022 roku wyniósł 76,9 mln zł, co oznacza wzrost o 109% w porównaniu do drugiego kwartału 2021 roku. Wysoki stan towarów był wypadkową dwóch czynników. Część towarów stanowiły zamówienia klientów, które zostały odebrane dopiero w lipcu 2022 roku, czyli po zakończeniu kwartału. Drugą część stanowiły towary zgromadzone na poczet sprzedaży w kolejnym okresie. Zaspokojenie ogromnego popytu, jaki wciąż panuje na rynku złota, wymaga bowiem zgromadzenia towaru w celu płynnej realizacji sprzedaży.

Jednocześnie w minionym półroczu Spółka wykonała kolejny krok w zakresie wdrożenia przyjętej strategii rozwoju, mającej na celu ciągłe poszerzanie sieci oddziałów stacjonarnych. W marcu, przy ul. Fordońskiej 2, otwarto oddział w Bydgoszczy – szesnasty punkt Mennicy Skarbowej na mapie naszego kraju i jednocześnie pierwszy w województwie kujawsko-pomorskim. Uruchomienie kolejnego oddziału ma na celu zwiększenie sprzedaży oraz umocnienie pozycji Mennicy Skarbowej jako lidera rynku złota inwestycyjnego w Polsce.

Poziom zobowiązań krótkoterminowych Emitenta zwiększył się nieznacznie z 96,9 mln zł na koniec drugiego kwartału 2022 roku do 103,2 mln zł na koniec drugiego kwartału 2022 roku. Wzrost ten wynikał ze wzrostu zobowiązań handlowych wynikających z wysokiej liczby i wartości zamówień, wzrostu wartości kredytów przeznaczonych na zwiększenie zatowarowania w tym okresie oraz zmniejszenia poziomu zaliczek otrzymanych na dostawy i usługi.

Stan krótkoterminowych aktywów finansowych, w tym środków pieniężnych, zmniejszył się z kolei z 14,2 mln zł na koniec drugiego kwartału 2021 roku do 10 mln zł na koniec drugiego kwartału 2022 roku w związku z przeznaczeniem środków finansowych na zwiększenie stanu towarów. Nadwyżka aktywów obrotowych nad zobowiązaniami bieżącymi korzystnie wpływa na bezpieczeństwo finansowe Emitenta, co w połączeniu
z powtarzalnością wyników świadczy o stabilnej sytuacji finansowej Spółki i zapewnia możliwość strategicznego planowania rozwoju działalności w następnych okresach rozliczeniowych.

Kradzież tożsamości zamiast handlu narkotykami – Cisco Talos wskazuje jak działają cyberprzestępcy

Specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa skupiają się zwykle na największych, najbardziej spektakularnych przypadkach ataków. Jednak jak przekonują eksperci Cisco Talos, większość naruszeń bezpieczeństwa to stosunkowo drobne, mało wyrafinowane przestępstwa, gdzie atakujący wykorzystują brak uwagi użytkowników i wzrost popularności pracy zdalnej. Ich skala jest jednak duża, gdyż wbrew powszechnej opinii, aby zostać cyberprzestępcą nie trzeba posiadać specjalistycznej wiedzy.

W 2021 roku Internet Crime Complaint Center (IC3), wydział FBI zajmujący się analizą zgłoszeń naruszeń cyberbezpieczeństwa, otrzymał ponad 847 tysięcy zawiadomień. Oznacza to niemal dwukrotny wzrost względem 2019 r., kiedy zgłoszonych cyberincydentów było ok. 467 tys. Zdaniem ekspertów Cisco Talos jest on ściśle związany z wybuchem pandemii i masowym przejściem na model pracy i nauki zdalnej, co ułatwiło zadanie osobom chcącym dokonywać przestępstw w przestrzeni cyfrowej. Warto dodać, że zgłaszane zdarzenia wiązały się ze średnią stratą ok. 8 tys. USD.

Cyberprzestępcy nie zawsze noszą białe kołnierzyki

W przeszłości cyberprzestępczość była postrzegana jako domena białych kołnierzyków. Trzeba było posiadać odpowiednią wiedzę, umiejętności i sprzęt. Teraz technologia stała się na tyle integralną częścią naszego życia, że ​​każdy, kto posiada smartfon, może spróbować swoich sił jako cyberprzestępca. Rozwój kryptowalut i związana z tym anonimowość zwracają uwagę osób, które wcześniej popełniały bardziej tradycyjne przestępstwa. Obecnie nie muszą oni wychodzić na ulicę, aby szybko się wzbogać, a jednocześnie ryzyko wpadki znacznie maleje.

„Cyberprzestępcy mogą działać na dwa sposoby – aktywnie gromadzić dane, co może wymagać szczególnej wiedzy w zakresie technologii, łamania zabezpieczeń i mechanizmów działania złośliwego oprogramowania lub po prostu kupić potrzebne im informacje. Istnieje wiele forów, na których cyberprzestępcy mogą pozyskiwać skradzione dane, w tym nazwiska, adresy, numery ubezpieczenia społecznego i inne istotne informacje umożliwiające popełnienie oszustwa lub kradzieży tożsamości” – tłumaczy Nick Biasini z Cisco Talos.

Kradzież tożsamości zamiast handlu narkotykami

W miarę jak coraz więcej przestępców angażuje się w działania w przestrzeni cyfrowej, zmniejszeniu powinna ulec liczba innych rodzajów łamania prawa. Jednak nie wszystkie nielegalne działania są sobie równe, a wyzwaniem staje się jak je porównać. Eksperci Computer Security Incident Response Team (CSIRT) z firmy Cisco zaczęli przyglądać się rodzajom przestępstw, które są powszechnie ścigane w Ameryce i skupili się na tych związanych z narkotykami. Jak wynika z danych policji nowojorskiej (NYPD), liczba przestępstw narkotykowych w ciągu ostatnich ośmiu lat znacząco spadła. Zdaniem specjalistów z Cisco Talos uliczne gangi porzucają tradycyjne formy łamania prawa na rzecz nielegalnych działań w cyberprzestrzeni. Odchodzą od narkotyków i dokonują oszustw online.

Małe cyberataki nikną w tłumie

Jak zauważają eksperci Cisco Talos, atakujący decydują się na dokonywanie oszustw na stosunkowo małe kwoty, gdyż dzięki temu zwiększają szansę, że nie zostaną złapani. Z perspektywy cyberprzestępcy o wiele łatwiej i bezpieczniej jest wykorzystać skradzioną kartę kredytową i np. kupić kartę podarunkową o wartości 500 USD w dużym, sieciowym sklepie niż prać skradzione 10 000 USD w podobny sposób. Im większa skala ataku, tym większe prawdopodobieństwo wzbudzenia zainteresowania ze strony organów ścigania. Tymczasem cyberprzestępcy chcą za wszelką cenę pozostać niezauważeni, niknąc w tłumie wysłanych wiadomości, autoryzacji i transakcji dokonywanych online. Bacznie obserwują trendy i aktywnie szukają nowych możliwości zarobku. Doskonały przykład stanowi pandemia, podczas której cyberprzestępcy dokonywali oszustw związanych z funduszami pomocowymi na COVID-19 i zasiłkami dla bezrobotnych. W wielu przypadkach nie wymagało to specjalistycznej wiedzy z zakresu nowych technologii.

Źródło: https://blog.talosintelligence.com/2022/08/smalltime-cybercrime.html

Eksperci: Prawo nieodpowiednio chroni ofiary mobbingu. A wystarczyłoby tylko zmienić jego definicję

Eksperci postulują, że należy zmienić przepisy i definicję mobbingu, bo trudno go udowodnić przed sądem. Z tego powodu ofiary rzadko decydują się na dochodzenie swoich praw. Ale obecnie w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej nie są prowadzone prace, które miałyby na celu zmianę kodeksowej definicji tego zjawiska. Tymczasem prawnicy zwracają uwagę na to, że wystarczyłoby nawet, aby w samej definicji zamiast przecinka został wstawiony wyraz „lub”. To już sporo by zmieniło. Eksperci dodają też, że dzisiaj zdecydowanie łatwiej jest dowieść fakt molestowania niż mobbingu. Ponadto z ich praktyki wynika, że pozwy przeważnie wytaczają firmom sami mobberzy, by odwrócić sytuację na swoją korzyść, co wydaje się dość dziwną, ale często skuteczną linią obrony.

Ciężar dowodowy

Choć rośnie świadomość na temat występowania mobbingu, to jednak w tego typu sprawach wciąż najtrudniejsze bywa udowodnienie go. Zdaniem adwokata Bartłomieja Raczkowskiego, problem leży w zbyt dużej liczbie przesłanek do spełnienia jednocześnie. Pracownik musi bowiem udowodnić, że miały miejsce działania lub zachowania dotyczące go lub skierowane przeciwko niemu, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie, wyizolowanie lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Sąd może uznać konkretną osobę za ofiarę mobbingu dopiero, gdy zostaną dowiedzione wszystkie ww. okoliczności. I właśnie to, według eksperta, należy zmienić. Wystarczy, że w samej definicji zamiast przecinka zostanie wstawiony wyraz „lub”.

– Poszkodowany musi zbierać wszelkie możliwe dowody, którymi mogą być m.in. zeznania świadków, własne notatki, nagrania, e-maile bądź SMS-y. Jednak i to – w ocenie sądu – może nie wystarczyć. Określenia zawarte w definicji mobbingu mają tak niejednoznaczny charakter, że powodują problemy w ich interpretacji. Rozwiązaniem problemu mogłoby być przeniesienie ciężaru dowodu na pozwanego, który to byłby zobowiązany dowieść, że stosowane przez niego praktyki nie były mobbingiem. Jednak to jest praktycznie niemożliwe, bo w naszym systemie winę trzeba udowodnić, a nie odwrotnie – analizuje dr Barbara Pawełko-Czajka z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

Niemniej mecenas Raczkowski przypomina, że istnieje w polskim prawie pracy odwrócenie ciężaru dowodu. Wystarczy uprawdopodobnić dyskryminację, by pozwany musiał udowodnić swoją niewinność. To jest jednak wyjątek, narzucony przez prawodawstwo unijne. W przypadku mobbingu poszkodowany powinien udowodnić winę mobbera. Natomiast z doświadczenia eksperta wynika, że w praktyce ofiarom zdecydowanie łatwiej jest dowieść, że były molestowane. Oznacza to, że miały miejsce niepożądane zachowania, których celem lub skutkiem jest naruszenie godności człowieka i stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery. Gdyby definicja mobbingu była równie prosta, wówczas częściej byłby przedmiotem procesów. Jak informuje Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, obecnie nie są prowadzone prace legislacyjne, które miałyby na celu jej kodeksową zmianę.

Choroba to za mało?

– Osoba doświadczająca zarówno mobbingu, jak i molestowania jest narażona na wystąpienie objawów psychologicznych i psychosomatycznych, takich jak częste bóle głowy czy dolegliwości żołądkowe, poczucie zmęczenia, a nawet symptomy depresji czy myśli samobójcze. Silny stres przejawiać się może kłopotami z koncentracją, bezsennością, a także obniżeniem odporności organizmu. W takiej sytuacji należy udać się do lekarza pierwszego kontaktu, a także do psychoterapeuty czy nawet psychiatry. Oprócz porad lekarskich, recept i skierowań na dodatkowe badania, należy poprosić o wystawienie zaświadczeń, które mogą okazać się istotnymi dowodami w sprawie – mówi psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

Natomiast mec. Raczkowski zaznacza, że orzeczenie specjalisty jest wręcz konieczne, by udowodnić np. rozstrój zdrowia. Jednak to sąd ostatecznie stwierdza, czy jego źródłem był mobbing. Z obserwacji eksperta wynika, że w tego typu sprawach największe znaczenie mają zeznania świadków. Oczywiście współpracownicy mogą nie chcieć zeznawać przeciwko pracodawcy, ale jeśli zostaną powołani, to muszą stawić się w sądzie, nawet doprowadzeni przez policję.

– Samo udowodnienie tego, że źródłem kłopotów zdrowotnych i emocjonalnych poszkodowanego jest doświadczanie mobbingu, może być dość problematyczne, zwłaszcza jeśli dotyczy wrażliwej czy chorowitej osoby. Jednak to nie osobowość czy predyspozycje pokrzywdzonego mają znaczenie, tylko mobbotwórcza sytuacja w pracy, a także zachowanie samego sprawcy – przekonuje Michał Murgrabia.

Wina bez kary

W opinii adwokata Bartłomieja Raczkowskiego, często bywa tak, że pracodawca daje ciche przyzwolenie na mobbing, bo jest on dobrym i skutecznym pracownikiem, dzięki niemu firma zyskuje lepsze wyniki. I dopiero gdy przeżywający koszmar podwładni dochodzą do kresu wytrzymałości i zaczynają się skarżyć, pracodawca prosi na rozmowę mobbującego szefa zespołu. Tłumaczy mu, że musi postępować z ludźmi nieco łagodniej. Według eksperta, w zdecydowanej większości przypadków kończy się to tym, że mobber, chcąc chronić siebie, oskarża przedsiębiorstwo o stosowanie wobec niego mobbingu.

– Badania pokazują, że z mobbingiem mamy do czynienia szczególnie tam, gdzie część osób posiada nadmierną władzę, niekoniecznie wyrażoną wysokim stanowiskiem. W wielu organizacjach miarą sukcesu jest wynik sprzedaży, produkcji czy finansowy, nawet za cenę ludzkiego zdrowia. Do czasu, kiedy szef deleguje zadania, a pracownik „dowozi” wyniki, wszystko wydaje się być w porządku. W momencie, kiedy nie jest realizowane według jego wizji, szuka się winnych. I wtedy okazuje się, że winą obarczany jest mobbujący menadżer – zauważa Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl.

Jak informuje dr Pawełko-Czajka, na gruncie prawa pracy pracodawca jest jedynym podmiotem odpowiedzialnym za wystąpienie mobbingu w firmie. Jest więc zobowiązany do chronienia przed nim pracowników. Jednak sposób, w jaki powinien to robić, nie został już opisany. W ocenie eksperta, właściwym rozwiązaniem może być wprowadzenie w zakładach pracy obowiązkowej polityki antymobbingowej. Pracodawca określałby działania, jakie prowadzi w celu minimalizacji ryzyka wystąpienia tego typu zachowań. Obowiązkowe powinno być reagowanie na najmniejszy ich przejaw, planowanie i organizowanie pracy, której celem byłoby zminimalizowanie zjawiska, a także utworzenie stanowiska doradcy ds. prewencji w każdej firmie. Należy stworzyć do tego odpowiednie podstawy prawne, których celem będzie zapobieganie problemowi, a nie skupianie się na walce z jego skutkami.

– Tak, jak zostało wskazane, organizacje same mogą prowokować zachowania mobbingowe, np. poprzez stawianie wygórowanych oczekiwań. Natomiast nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że mobberem może być nie tylko pracodawca czy przełożony. Zdarza się, że jest nim podwładny lub współpracownik, który traktuje innych ludzi jak rywali. Gdyby wiedział, że grozi mu za to jakaś kara, problem mobbingu zmniejszyłby się znacząco – zwraca uwagę Michał Pajdak.

Ekspert z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej uważa, że odstraszająca dla faktycznych sprawców kara mogłaby stać się właściwym środkiem represyjnym zmieniającym ich zachowania. Jednak Ministerstwo Sprawiedliwości przypomina, że nie istnieje przestępstwo mobbingu. Kodeks karny zawiera normy prawnokarne dotyczące przestępstw przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową. Żadne z nich nie jest określane jako przestępstwo mobbingu. Jego definicja wynika z przepisów prawa pracy.

– Prawo pracy jest oparte na wyrównaniu szkody, a nie na karaniu. I nie uważam, że warto wprowadzić mobbing do kodeksu karnego, aby sprawcom groziły kary. Można im udowodnić inne czyny, przewidziane przez prawo karne. Natomiast ofiara powinna mieć wybór, kogo chce pozwać – pracodawcę czy mobbera. Jednocześnie zakład pracy zawsze powinien chronić pracownika przed mobbingiem – podsumowuje adwokat Bartłomiej Raczkowski.

Carbon Studio zamyka II kwartał z zyskiem netto i stabilnymi przychodami

Carbon Studio – pionier na europejskim rynku w dziedzinie developmentu gier i aplikacji dedykowanych technologii VR –  wypracował 1,66 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży w II kwartale br. Dało to spółce stabilny wynik vs 1,69 mln zł z analogicznego okresu roku ubiegłego. Jednostkowy zysk netto od kwietnia do czerwca br. osiągnął wartość 0,67 mln zł, EBIT wyniósł 0,65 mln zł. Na wypracowane wyniki pozytywny wpływ miała sprzedaż autorskich projektów Studia. Mowa o serii gier The Wizards oraz tytule Warhammer Age of Sigmar: Tempestfall. Niedawno spółka ogłosiła swój nowy autorski tytuł, pt. Crimen. Budżet gry z gatunku VR slasher wynosi 1,5 mln zł.

Zgodnie z szacunkami, w II kwartale 2022 r. Carbon Studio wypracowało stabilne jednostkowe wyniki finansowe. Od kwietnia do czerwca br. spółka uzyskała 1,66 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży, co dało  wynik zbliżony do tego z ubiegłego roku (1,69 mln zł).  Zysk netto w minionym kwartale osiągnął wartość 0,67 mln zł, EBIT wyniósł 0,65 mln zł.

Drugi kwartał 2022 to okres, który dał nam zarobić i pozwolił na udane transakcje biznesowe. W efekcie czego w raportowanym okresie udało nam się m.in. zakończyć prace nad pierwszymi kamieniami milowymi dla międzynarodowego projektu w technologii Metaverse. Będzie to sandbox, czyli projekt z otwartym światem, który zakłada rozwój kolonii na obcej planecie. Projekt jest crossplatformowy, więc dostępny będzie na platformy PC, PC VR oraz MacBook. Przy projekcie nasz zespół odpowiada za tworzenie komponentów VR oraz zaplecze technologiczne. – informuje Błażej Szaflik, prezes zarządu Carbon Studio SA. – Projekt z pewnością dywersyfikuje nasz biznes i tym samym otwiera przed nami nowe drzwi do dalszego rozwoju dodaje Błażej Szaflik.

Na wypracowane przez spółkę w II kw. br. wyniki finansowe wpływ miała przede wszystkim sprzedaż autorskich projektów Studia: serii gier The Wizards oraz tytułu Warhammer Age of Sigmar: Tempestfall. Drugi tytuł to największy projekt Studia, który 19 maja br. trafił w ręce użytkowników sklepu Meta Store.

Ambicją Carbon Studio jest ciągła rozbudowa portfolia produkcyjnego. W związku z tym niedawno spółka ogłosiła swój nowy autorski projekt, pod nazwą Crimen. Gra z gatunku VR slasher pozwoli użytkownikowi wejść do emocjonującego świata VR z perspektywy pierwszej osoby. Podczas rozgrywki użytkownik wcieli się w różne postacie by w humorystycznym stylu stoczyć walkę z hordami przeciwników. Budżet gry opiewa na 1,5 mln zł.

Wśród planów biznesowych Carbon Studio, do niedawna było również przeniesienie akcji z rynku NewConnect na główny parkiet. Spółka niedawno ogłosiła swoje aktualne stanowisko w tej sprawie. – Z racji niskiej kapitalizacji, obecnie koncentrujemy się przede wszystkim nad zwiększeniem wartości wewnętrznej firmy. Skupiamy się na naszych projektach oraz rozwoju technologii produkcyjnych. Jest to praca żmudna i czasochłonna, a jej efekty zobaczymy w przyszłości. Dlatego też wierzymy, że nasze przyszłe wyniki pozytywnie wpłyną na kapitalizację spółki, a co za tym idzie powstanie zasadność do podtrzymania planów związanych z przejściem na GPW. O kolejnych krokach tego procesu będziemy informowali w późniejszym czasie – komentuje Błażej Szaflik, prezes zarządu Carbon Studio SA.

Rozwój technologii VR/AR w ostatnich latach nabrał znaczącego tempa, co wpłynęło na wzrost przychodów na całym świecie. Z danych rynkowych, opracowanych przez Grupę Carbon Studio wynika, że obecnie najszybciej rozwijającym się rynkiem VR/AR jest Azja. W 2020 roku przychód tylko w Chinach osiągnął 5,8 mld USD, drugie miejsce zajęła Ameryka Północna z wynikiem 5,1 mld USD. Polscy eksperci szacują również, że w samych Stanach Zjednoczonych w 2030 roku wartość rynku VR wyniesie blisko 60 mld USD. Daje to dobre perspektywy wzrostu dla całego segmentu VR/AR, także dla rodzimych biznesów.

Wyniki Cloud Technologies za II kwartał 2022 r.

  • Cloud Technologies, spółka koncentrująca się na sprzedaży cyfrowych danych, wypracowała EBITDA na poziomie 5 mln zł, co oznacza wzrost o 30,9% r/r. To najlepszy drugi kwartał pod względem wskaźnika EBITDA na przestrzeni ostatnich 5 lat.
  • Za dynamiczny rozwój Cloud Technologies odpowiada sprzedaż danych. Przychody w tym segmencie wzrosły w II kw. 2022 r. o 45,9% r/r i wynoszą obecnie 8,3 mln zł, co jest rekordowym wynikiem w historii spółki.
  • Spółka w II kw. 2022 r. wygenerowała zysk netto na poziomie 3,7 mln zł w II kw. 2022 r. To wzrost o 190% r/r. Obecna marża zysku netto spółki wynosi 31,1%. Jest to najlepszy drugi kwartał pod względem zysku netto na przestrzeni ostatnich 5 lat.

 – Skoncentrowanie naszego biznesu na segmencie sprzedaży danych w ramach strategii na lata 2021-2023 przynosi oczekiwane efekty, co odzwierciedlają nasze najnowsze wyniki finansowe. Wypracowana EBITDA wynosząca 5 mln zł oraz zysk netto na poziomie 3,76 mln zł sprawiają, że ostatni kwartał bieżącego roku jest dla nas najlepszym drugim kwartałem na przestrzeni ostatnich 5 lat. Konsekwentnie realizujemy przyjętą przez nas strategię, której jednym z głównych elementów jest rozwój sprzedaży danych, w czym z pewnością pomoże nam akwizycja hiszpańskiej firmy TL1. Warto zauważyć, że na początku sierpnia złożyliśmy prospekt do KNF, co przybliża nas do przeniesienia notowań spółki na rynek główny GPW – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

Ponad 80% przychodów Cloud Technologies w segmencie sprzedaży danych pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i jest rozliczana w dolarach. Jednocześnie większość kosztów spółka ponosi w złotówkach, co przy osłabieniu PLN wobec USD zwiększa rentowność Cloud Technologies.  Sprzedaż danych wzrosła w II kw. o 46% r/r i odpowiada obecnie za 71% całkowitych przychodów spółki. Dynamika ta jest wyraźnie wyższa niż w prezentowanych przez Cloud Technologies raportach miesięcznych z szacunkową dynamiką sprzedaży danych wyliczanych bezpośrednio w USD. Na dynamikę sprzedaży coraz większy wpływ ma również rosnąca baza odniesienia. EBITDA kluczowego segmentu dla Cloud Technologies wynosi 5,2 mln zł co oznacza wzrost o 36,7% r/r. Natomiast marża EBITDA sprzedaży danych w II kw. 2022 r. kształtuje się na poziomie 62,7%. EBITDA w I półroczu 2022 r. jest wyższa o blisko 40% niż w I półroczu 2021 r. i wyniosła 9,6 mln zł, a marża EBITDA w I półroczu jest o 18,1 p. p. wyższa niż w analogicznym okresie 2021 r. Spółka wygenerowała zysk netto na poziomie 3,7 mln zł w II kw. 2022 r. To wzrost o 190% r/r. Na wynik ten wpływ miały również dodatnie różnice kursowe w wysokości 1,7 mln zł. Wartości EBITDA oraz zysku netto uwzględniają normalizację o koszt programu motywacyjnego (0,1 mln zł w Q2 2022) oraz przychód z umorzenia pożyczki PFR (0,9 mln zł w Q2 2021).

– Pierwsza połowa 2022 roku była dla nas bardzo udana. Osiągnęliśmy w ciągu 6 miesięcy prawie 10 mln zł EBITDA oraz 6 mln zł zysku netto. Marżowość EBITDA wyniosła blisko 45%, a zysku netto 27%. Środki pieniężne na koniec czerwca wyniosły ponad 38 mln zł i zwiększyły się w samym II kw. o 5 mln zł. – wskazuje Piotr Soleniec, CFO i członek zarządu Cloud Technologies. – Dobra sytuacja finansowa spółki i wzrosty na amerykańskim rynku sprzedaży danych dają nam komfort działania w zmieniających się warunkach gospodarczych. Jednocześnie mamy środki pieniężne na realizację inwestycji wynikających ze strategii rozwoju na lata 2021-2023 – dodaje.

Spółka konsekwentnie i z powodzeniem realizuje strategię rozwoju na lata 2021-2023. 8 sierpnia br. Cloud Technologies złożyła w Komisji Nadzoru Finansowego prospekt w związku z planem przejścia na główny rynek Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Cloud Technologies zgodnie z założeniami realizuje także politykę akwizycyjną, opartą na określonych kryteriach, generujących synergie dla spółki. W lipcu tego roku Cloud Technologies zawarła umowę inwestycyjną w sprawie nabycia 100% udziałów w hiszpańskiej spółce The Linea1 MKT S.L. za 1,87 mln euro. Jednym z elementów strategii rozwoju na lata 2021- 2023 jest także skup akcji, prowadzony w ramach programu motywacyjnego. Dotychczas, czyli do 30 czerwca 2022 r., w ramach skupu akcji spółka nabyła 44,9 tys. akcji z maksymalnej liczby 250 tys. akcji, przeznaczając na ten cel 1,4 mln zł z maksymalnej kwoty 15 mln zł.

Usługi informatyczne – czym są? Komu warto zlecić?

Obecnie prawie każda zarówno mniejsza, jak i większa firma korzysta z usług informatycznych. Nic dziwnego, dzięki nim można usprawnić wiele procesów, przyspieszyć pracę, a także wykonywać ją niezależnie od miejsca zamieszkania. Aby jednak zoptymalizować koszty, warto zdecydować się na popularny w ostatnim czasie outsourcingu IT, czyli zlecenie usług informatycznych zewnętrznej firmie. Co warto wiedzieć na ten temat? Zachęcamy do lektury.

Usługi informatyczne – czym są? 

Usługi informatyczne to bardzo szerokie pojęcie. To wszystkie usługi, które związane są ze sprzętem komputerowym, oprogramowaniem, technologią, przetwarzaniem danych i bezpieczeństwem cyfrowym w sieci. 

Do usług informatycznych zaliczyć można również konsultacje i wdrożenia, które związane są ze sprzętem komputerowym i oprogramowaniem, skierowane zarówno do osób prywatnych, jak i do firm. Dzięki informatykom i doradcom można zdecydować się na zakup konkretnych urządzeń oraz oprogramowania. Usługi informatyczne to również prace serwisowe i naprawcze sprzętu i oprogramowania.

Do usług informatycznych można również włączyć serwisowanie oraz naprawianie urządzeń.

Jakie są przykłady usług IT? 

Poniżej przedstawiamy kilka wybranych przykładów usług informatycznych:

  • dbanie o bezpieczeństwo IT,
  • zarządzanie siecią w firmie,
  • prognozy, audyty, analizy IT,
  • odzyskiwanie danych, wykonywanie kopii zapasowych,
  • pomoc w instalacji i szkolenia z oprogramowania,
  • konserwacja i naprawa sprzętu komputerowego
  • monitoring systemów IT,
  • wdrożenie RODO,
  • administracja sieciami, chmurami,
  • wsparcie pracy grupowej i zdalnej,
  • pomoc w przypadku różnego rodzaju awarii sprzętu i systemu,
  • konsultacje techniczne i doradztwo.
  • konsultacje dotyczące specjalistycznych, skomplikowanych dziedzin, np. javascript, blockchain, bitomaty.

Usługi IT – czy warto zlecać zewnętrznej firmie? 

Samodzielna obsługa usług informatycznych bywa trudna, ponieważ w tym celu należałoby zatrudnić osoby na stanowiska informatyczne i tym samym utworzyć nowy dział we własnej firmie. Niestety, krok ten bardzo często generuje dodatkowe, niepotrzebne koszty. Chcąc zatem je zoptymalizować, a także powierzyć usługi IT profesjonalistom, warto zdecydować się na współpracę z firmą zewnętrzną. 

Usługi informatyczne Lizard

Jeśli szukasz sprawdzonej firmy, z którą będzie można nawiązać współpracę i powierzyć jej swoje usługi IT, warto zdecydować się na przedsiębiorstwo doświadczone, a także działające na rynku już od kilkunastu lat. Szczególnie polecamy ofertę firmy Lizard. Współpracując z nimi, możesz powierzyć im zarządzanie obsługą informatyczną, administracją informatyczną, obsługę centr handlowych IT i wiele innych. 

Profesjonalne usługi outsourcingu IT pozwolą Twojej firmie nie tylko rozwinąć się niższym kosztem, ale także zdobyć nowych klientów, pomnożyć zyski oraz zniwelować do minimum ryzyko wystąpienia awarii sprzętu IT. 

Do usług IT można zaliczyć między innymi obsługiwanie sprzętu, oprogramowania, zarządzanie bezpieczeństwem w sieci, odzyskiwanie danych, robienie kopii zapasowych, konsultacje techniczne, naprawy i wiele innych. Fachowa obsługa sprzętu informatycznego jest zadaniem trudnym. Warto zatem zdecydować się na współpracę z przedsiębiorstwem zewnętrznym. Szczególnie polecamy usługi informatyczne firmy Lizard, działającej w tej branży od kilkunastu lat.

Tomografia komputerowa – na czym polega?

Rozwój nowoczesnych technologii jest cały czas postępującym zjawiskiem. Na rynku co chwila pojawiają się nowe, innowacyjne technologie i urządzenia, które dzięki swojemu działaniu spełniają coraz to bardziej specjalistyczne zapotrzebowania. Jedną z ciekawszych, prężnie rozwijających się technologii jest tomografia rentgenowska. Znajduje ona coraz częściej zastosowanie nie tylko w dziedzinie medycyny, ale także w różnych gałęziach przemysłu i nauk. Tomografy, czyli urządzenia wykorzystywane do celów kontroli rentgenowskiej, pozwalają zajrzeć do wnętrza badanego obiektu. Charakteryzują się one wszechstronnym zastosowaniem i dużą dokładnością pomiaru. Obecnie dzięki komputerowej rekonstrukcji danych otrzymanych za pomocą tomografu jesteśmy w stanie zobaczyć znacznie więcej, niż kiedyś. Dzięki tzw. tomografii komputerowej możemy zrekonstruować zebrane dane do modelu 3D, otrzymać tym sposobem przestrzenny obraz badanego obiektu i dokładnie przeanalizować jego wnętrze. Co to jest tomografia komputerowa? Co można zobaczyć, dzięki wykorzystaniu tego rodzaju technologii?

Czym jest Tomografia komputerowa?

 

Tomografia Komputerowa jest badaniem, które głównie kojarzone jest z techniką obrazowania wewnętrznych struktur organizmu w medycynie. Tomografia komputerowa należy do szerokiej dziedziny badań z zakresu inspekcji i diagnostyki obrazowej. Umożliwia ona analizę całego wnętrza badanego obiektu, bądź jedynie jego wybranego fragmentu. Jest to połączenie klasycznych technologii rentgenowskich z obliczeniową mocą komputerów. Wszechstronność tomografu oraz jego możliwości sprawiają, że urządzenie to coraz częściej projektowane jest specjalnie do bardzo wymagających zadań np. kontroli jakości lub inspekcji elementów i wyrobów na potrzeby przemysłowe, co nazywane jest przemysłową tomografią komputerową.

Rentgenowska tomografia komputerowa w przemyśle jest jedną z najnowszych, ale również najszybciej rozwijających się dziedzin badań nieniszczących. Jej głównym celem jest zobaczenie, zmierzenie oraz ocenienie tego, co do tej pory było niemożliwe do zobaczenia lub wymagało całkowitego zniszczenia obiektu poddawanego badaniu. Zastosowanie tej techniki w przemyśle stało się możliwe, dzięki wprowadzeniu niezbędnych modyfikacji do konstrukcji klasycznych urządzeń medycznych, a tym samym wykorzystaniu tej techniki obrazowej do innych celów niż diagnozowanie pacjentów.

 

Co obrazuje tomografia komputerowa w przemyśle?

 

Tomografia komputerowa w przemyśle jest nowoczesnym badaniem, które posiada wszelkie cechy badania nieniszczącego. Z uwagi na szerokie spektrum działania, bezinwazyjność oraz duże możliwości, jest coraz częściej wybieranym typem diagnostyki, który pozwala ocenić stan i wnętrze badanego obiektu lub detalu bez jego niszczenia.

Tomografia 3D używana jest w przemyśle do tworzenia szczegółowych, przestrzennych modeli wyrobów, które generowane są na podstawie kliku tysięcy zdjęć rentgenowskich prześwietlanych obiektów. Wykorzystanie tej techniki w przemyśle stało się możliwe, dzięki zastosowaniu najnowszych rozwiązań technologicznych oraz wprowadzaniu pewnych modyfikacji do konstrukcji klasycznego rodzaju tomografu. Specjalistyczne programy komputerowe do obróbki danych uzyskanych z badania tomograficznego, pozwalają obecnie na szybką analizę pozyskanych obrazów. Oprogramowania takie sprawnie łączą tysiące zdjęć w jeden trójwymiarowy obraz badanego obiektu.

Stworzony dzięki tomografii komputerowej model 3D daje niezwykłe możliwości poznawcze badanego obiektu. Badany detal nie tylko jest widoczny trójwymiarowo, ale dzięki rekonstrukcji danych jesteśmy w stanie zajrzeć pod jego powierzchnię i przeanalizować całą jego objętość obiektu. Dzięki temu możliwa jest jego dokładna analiza z zewnątrz oraz wewnątrz. Jest to bardzo przydatne w różnych gałęziach przemysłu, gdyż dzięki temu istnieje możliwość prostego wykonania wnikliwych analiz na różnego rodzaju obiektach bez jego niszczenia. Analiz takich jak na przykład określenie porowatości obiektu, testy poprawności złożeń, inspekcja oraz pomiar ukrytej i trudno dostępnej geometrii, a także poszukiwania defektów, które mogą pojawiać się wewnątrz detali i produktów podczas procesu produkcji i ich eksploatacji.

Diagnostyka obiektów tomografem w przemyśle jest coraz częściej wybieranym badaniem z grupy badań nieniszczących. Jej dokładność, wnikliwość oraz zdolność zajrzenia wewnątrz niewidocznego, pozwala na wprowadzenie niezbędnych poprawek i ulepszenie do procesów produkcji zbadanych obiektów.

Mieszkańcy Podkarpacia i Podlasia najbardziej rzetelni

Uczciwi, sumienni i unikający długów – tak można opisać mieszkańców Podkarpacia i Podlasia. Województwa te wypadły najlepiej w najnowszym Rankingu Rzetelności Konsumentów przygotowanym wspólnie przez Krajowy Rejestr Długów i Rzetelną Firmę. Najgorzej z terminowym regulowaniem zobowiązań finansowych radzą sobie natomiast mieszkańcy Kujawsko-Pomorskiego i Dolnego Śląska.

Jak pokazują dane Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, województwami z najwyższą ogólną sumą zadłużenia konsumentów są Śląsk (6,36 mld zł), Mazowsze (6,27 mld zł) i Dolny Śląsk (4,21 mld zł). Najmniej do oddania w I połowie 2022 r. mieli podlascy (930,4 mln zł), opolscy (1 mld zł) i świętokrzyscy (1 mld zł) konsumenci. Wartość zadłużenia przypadająca na konkretny region nie świadczy jednak o rzetelności płatniczej jego mieszkańców, gdyż poszczególne regiony różnią się pod względem zaludnienia.

Dlatego Krajowy Rejestr Długów i Rzetelna Firma opracowały specjalny Ranking Rzetelności Konsumentów oparty na obiektywnych wskaźnikach uwzględniających zarówno wielkość, jak i zaludnienie danego regionu Polski. Eksperci zestawili kwotę zadłużenia na 1 tys. mieszkańców, średnią wartość zaległości notowanych w KRD dla danego regionu oraz odsetek zadłużonych wśród mieszkańców województwa. Im mniej punktów zdobyło województwo, tym niższe miejsce zajęło w rankingu i tym niższa jest jego rzetelność.

Kujawsko-Pomorskie na dole stawki

W Rankingu Rzetelności Konsumentów najgorzej wypadli mieszkańcy Kujawsko-Pomorskiego z 12 punktami. Region ma wysoką wartość zadłużenia na 1 tys. mieszkańców oraz wysoką średnią kwotę zaległości. Odsetek wpisanych do KRD mieszkańców regionu sięga tu aż 9 proc.

Wysoka kwota ogólna zadłużenia przypadająca na cały region wcale nie musi oznaczać, że jego mieszkańcy są nierzetelnymi płatnikami. Możemy tu wziąć za przykład Mazowsze i Kujawsko-Pomorskie. Całkowita kwota długu pierwszego z nich należy do najwyższych w kraju i wynosi ponad 6 mld zł. Jednak w rankingu rzetelności płatniczej Mazowieckie ulokowało się bliżej połowy stawki, na 10. miejscu. Tymczasem to Kujawsko-Pomorskie zajęło ostatnią pozycję, choć ogólna suma zadłużenia była dwa razy niższa niż na Mazowszu. Stąd dopiero takie ujęcie tematu daje pełny obraz i pozwala na porównania – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestr Długów.

Drugim najmniej rzetelnym województwem jest dolnośląskie (14 punktów). Województwo to ma najwyższą wartość zaległości przypadających na jedną na osobę i drugi najwyższy odsetek zadłużonych wśród mieszkańców. Trzecie od końca miejsce w rankingu z wynikiem 17 punktów ex aequo zajęły Śląsk, Warmińsko-Mazurskie i Zachodnio-Pomorskie. W przypadku tego trzeciego regionu rzetelność szczególnie osłabił najwyższy wśród województw odsetek zadłużonych wśród mieszkańców (9,78 proc.).

Rzetelny jak mieszkaniec Podkarpacia

Pierwsze miejsce wśród najbardziej rzetelnych zajęli konsumenci z województwa podkarpackiego, które ma zarówno najniższy poziom zaległości na 1 tys. osób, jak i odsetek zadłużonych wśród wszystkich mieszkańców (3,75 proc.). Region w rankingu zebrał aż 44 punkty, jako jedyny przekraczając próg 40 punktów.

Sumiennością w płaceniu swoich zobowiązań pozytywnie wyróżniło się także województwo podlaskie, zajmując drugą pozycję w zestawieniu (37 punktów). Trzecie miejsce przypadło w udziale Wielkopolsce i Świętokrzyskiemu, które zanotowały identyczną sumę punktów w rankingu (34). Szczególnie wysoki wynik pierwszego z nich jest ciekawym przypadkiem.

W rankingu nieco lepiej wypadają mniej zaludnione województwa, w których nie ma wielkich aglomeracji, a dominują raczej tereny rolnicze. Mieszkańcy dużych metropolii mają więcej pokus i wydatków niż ludzie z mniejszych ośrodków. Życie tam jest też po prostu droższe. Duża urbanizacja często idzie w parze z wysokim odsetkiem zadłużonych na wyższe kwoty. Jednak nie jest to reguła. Wpływ na sytuację w danym województwie ma wiele czynników, jak dostępność pracy, wysokość wynagrodzeń, ale także obyczaje i stosunek do pieniędzy. Przykładem mogą być mieszkańcy Wielkopolski, którzy znani są ze swojego ostrożnego podejścia do wydatków. W naszym rankingu rzetelności uplasowali się wysoko, bo już na 3. miejscu, co może oznaczać, że ten stereotyp ma w sobie trochę prawdy – analizuje Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

Regionami, które mogą pochwalić się pozycją w pierwszej połowie rankingu, ale poza pierwszą trójką, są kolejno Małopolska, Łódzkie, Opolskie i Lubuskie. Na dalszych pozycjach, coraz bliżej końca, znalazły się odpowiednio województwa lubelskie, mazowieckie i pomorskie.

Ranking Rzetelności Konsumentów
Województwo Zadłużenie na 1000 mieszkańców Pkt. Średnie zadłużenie dłużnika

w KRD

Pkt. Odsetek zadłużonych wśród wszystkich mieszkańców Pkt. Suma punktów

w rankingu

PODKARPACKIE 681 786 zł 16 18 169 zł 12 3,75% 16 44
PODLASKIE 968 416 zł 14 18 522 zł 9 5,23% 14 37
WIELKOPOLSKIE 1 358 779 zł 10 17 543 zł 15 7,75% 9 34
ŚWIĘTOKRZYSKIE 1 000 312 zł 13 18 573 zł 8 5,39% 13 34
MAŁOPOLSKIE 939 891 zł 15 19 637 zł 3 4,79% 15 33
ŁÓDZKIE 1 523 870 zł 8 17 714 zł 14 8,60% 8 30
OPOLSKIE 1 242 353 zł 11 18 916 zł 6 6,57% 11 28
LUBUSKIE 1 623 849 zł 7 17 243 zł 16 9,42% 4 27
LUBELSKIE 1 106 800 zł 12 19 880 zł 2 5,57% 12 26
MAZOWIECKIE 1 438 527 zł 9 21 248 zł 1 6,77% 10 20
POMORSKIE 1 725 627 zł 6 19 503 zł 5 8,85% 7 18
ZACHODNIOPOMORSKIE 1 744 732 zł 3 17 848 zł 13 9,78% 1 17
WARMIŃSKO-MAZURSKIE 1 741 844 zł 4 18 483 zł 10 9,42% 3 17
ŚLĄSKIE 1 726 108 zł 5 18 588 zł 7 9,29% 5 17
DOLNOŚLĄSKIE 1 771 337 zł 1 18 413 zł 11 9,62% 2 14
KUJAWSKO-POMORSKIE 1 754 533 zł 2 19 505 zł 4 9,00% 6 12

Główne amerykańskie indeksy giełdowe najwyżej od końca kwietnia

rednia przemysłowa Dow Jonesa (+0,71 proc.) i S&P 500 (+0,19 proc.) zamknęły się wczoraj na najwyższych poziomach od ostatniej dekady kwietnia. Nasdaq Composite już takie osiągnięcie zaliczył wcześniej i wczoraj lekko spadł (-0,19 proc.).

Dobra koniunktura na rynkach akcji utrzymywała się dziś rano również na giełdach Azji i Oceanii. Spadały tylko koreański Kospi (-0,63 proc.) i Shanghai B-Share (-0,23 proc.). Ponad 1 proc. zwyżkowały filipiński PSEi oraz japoński Nikkei 225.

Sytuacja na rynkach akcji w Europie była mniej jednoznaczna (DAX -0,1 proc., CAC 40 -0,05 proc. ok. godz. 9:30). Swój najwyższy poziom w historii osiągnął dziś rano turecki XU100.

Na GPW WIG-20, który wczoraj atakował poziom swego 2-miesięcznego maksimum dziś rano tracił 0,57 proc. Najwyżej od początku czerwca był dziś sWIG-80 (+0,63 proc. ok. godz. 9:30). Wśród składników tego indeksu swe nowe cykliczne maksima ustanawiały dziś ceny akcji Unimotu, Arctic Paper oraz grupy ZE PAK. Wśród składników mWIG-u 20 najsilniej – o ponad 9 proc. – drożały na początku środowej sesji akcje spółki Benefit System, która podały wyższe o ponad połowę od oczekiwań analityków zyski za II kw. br. (31,6 mln zł).

Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w USA i strefie euro lekko dziś rano rosły, ale pozostawały poniżej poziomów swych lokalnych maksimów z minionego tygodnia.

Cena kontaktów na ropę naftową na ICE (Brent) była wczoraj najniższa od końca lutego, cena kontraktów na ropę na NYMEX-ie spadła zaś do najniższego poziomu od końca stycznia br. Dziś rano ceny tych kontraktów lekko odbijały w górę (+0,64-+0,76 proc.) Kontynuowały hossę kontrakty na bydło opasowe („feeder cattle”) na CME osiągając wczoraj po wzroście o 1,31 proc. najwyższy poziom ceny od 2015 roku.

Po silnych spadkach w piątek oraz poniedziałek i stabilizacji we wtorek kurs EUR/USD dziś rano również wykazywał niewielkie zmiany (-0,06 proc. ok. godz. 9:10). USD lekko umacniał się względem japońskiego jena (+0,22 proc.).

Lekko słabł dziś rano polski złoty (ok. godz. 9:15 EUR/PLN +0,19 proc., USD/PLN +0,21 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w poniedziałek przegrał bitwę o wyjście powyżej poziomu 25000 USD, utrzymywał się na linii miesięcznego trendu wzrostowego (+1,71 proc. ok. godz. 9:10).

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Aż 2/3 pracowników zauważyło u siebie symptomy wypalenia zawodowego

12 sierpnia ustanowiono Światowym Dniem Pracoholika. Jak wskazuje OECD, pracownicy w Polsce plasują się w europejskiej czołówce pod względem liczby przepracowanych w ciągu roku godzin. Przewlekły stres, nadmiar obowiązków czy brak satysfakcji z pracy mogą przyczynić się do wypalenia zawodowego. Niestety, to coraz bardziej powszechny problem – jak wynika z badania Nationale-Nederlanden w 2021 roku aż jedna trzecia Polaków była gotowa zrezygnować z dotychczasowego miejsca pracy z powodu wyczerpania, a jedna piąta właśnie ze względu na wypalenie zawodowe. Co więcej, ponad 40 proc. ankietowanych uważa, że na ich złe samopoczucie istotny wpływ miała pandemia.

Zapracowany jak Polak

Jak wynika z danych zawartych w cyklicznym raporcie „OECD Employment Outlook 2021”, Polacy należą do jednego z najbardziej zapracowanych narodów w Europie. Więcej czasu w pracy spędzają tylko Maltańczycy, Grecy, Rumuni i Chorwaci. W ubiegłym roku polski pracownik spędził w pracy średnio 1830 godzin. W porównaniu z obywatelami Niemiec i Wielkiej Brytanii to więcej odpowiednio o 481 i 333 godziny.

O zachowanie równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym coraz częściej apelują eksperci.  Samopoczucie pracowników stało się dziś aspektem, o którym zaczęto mówić otwarcie i przykładać do niego większą wagę. Zagrożenie zauważyła również Unia Europejska, która w grudniu 2016 roku zaproponowała dyrektywę o równowadze między życiem prywatnym a zawodowym, nazywaną „work-life balance”. Przepisy przyjęto w 2019 roku, a kraje członkowskie zobowiązano do implementacji prawa. W Polsce dyrektywa wciąż czeka na przyjęcie.  Nowe regulacje pozwolą m.in. wydłużyć urlopy rodzicielskie, uregulować zasady pracy zdalnej, a także zwiększą możliwości wyrównywania szans pomiędzy kobietami a mężczyznami na rynku pracy.

Uwikłani w problemy codzienności

Dobrostan psychiczny wpływa na efektywność życia zawodowego i bezpośrednio przekłada się na wymierne korzyści dla całej organizacji. Skutkami złego stanu zdrowia psychicznego może być m.in. utrata wydajności, a w szczególnych przypadkach nawet wypalenie zawodowe, które objawia się poczuciem chronicznego zmęczenia, przepracowania i niezadowolenia z pracy.

Niestety, na gorsze samopoczucie narzeka coraz więcej pracowników. Z badania Nationale-Nederlanden wynika, że aż 75 proc. Polaków odczuwa wzrost stresu w życiu codziennym, a 74 proc. pogorszenie zdrowia psychicznego. Co ciekawe, opinie pracodawców i pracowników dotyczące czynników, które mogą wywołać stres w miejscu pracy znacząco się różnią – ci pierwsi dostrzegają ich dwa razy więcej. Zdaniem 74 proc. przedstawicieli firm jest on spowodowany przede wszystkim presją czasu. Natomiast w grupie pracowników na taką odpowiedź wskazuje jedna trzecia ankietowanych. Jednocześnie już co drugi pracodawca upatruje problem w zwiększonej liczbie obowiązków, podczas gdy takie zjawisko widzi 32 proc. zatrudnionych.

Funkcjonowanie człowieka w warunkach długotrwałego stresu może prowadzić do wypalenia zawodowego. Już ponad połowa pracowników we wszystkich analizowanych branżach uważa swój sektor za narażony na to zjawisko.

Nie tylko pieniądze decydują o zmianie pracy

Eksperci pozostają zgodni, że syndrom wypalenia zawodowego rozwija się przez dłuższy czas i może trwać miesiące, a nawet lata. Według badania Nationale-Nederlanden aż dwie trzecie pracowników zauważyło u siebie w ciągu ostatniego roku objawy tej przypadłości. Najczęściej było to zmęczenie pracą i brak przyjemności z wykonywanych obowiązków. W tej grupie aż 43 proc. uważa, że do takiego stanu rzeczy przyczyniła się pandemia COVID-19.

Niepewna sytuacja makroekonomiczna, długotrwałe przeciążenie obowiązkami czy ciągły stres mogą nieść fatalne skutki. Z naszego badania wynika, że symptomy wypalenia są zauważalne nie tylko u osób z długim stażem pracy, ale coraz częściej także u młodszych pracowników. Może ono prowadzić do spadku produktywności, częstych nieobecności, a nawet rezygnacji z etatu. Blisko 30 proc. ankietowanych potwierdziło, że w ciągu ostatniego roku myślało o zmianie miejsca zatrudnienia, z kolei co dziesiąty utracił wiarę w to, że może dobrze wykonywać swoje stałe obowiązki – mówi Anna Kwiatkowska, menadżer ds. produktów grupowych i oferty benefitowej w Nationale-Nederlanden.

Dbanie o dobrostan psychiczny

Jak pracodawcy mogą dbać o dobrostan psychiczny osób zatrudnionych? Według blisko 60 proc. ankietowanych czynnikiem, który w znacznej mierze wpływa na ich dobre samopoczucie jest jasny system awansów i wynagrodzeń. Dla 46 proc. badanych istotne jest to dofinansowanie do wyjazdów urlopowych, zajęć kulturalnych czy sportowych. Podobna grupa (43 proc.) za ważny benefit uważa ubezpieczenie grupowe, które może zapewnić im świadczenia pieniężne, a jedna trzecia wskazuje na szkolenia lub zajęcia „odstresowujące”.

Pandemia przetasowała ofertę benefitów i zwróciła uwagę pracowników na ważniejsze i niejednokrotnie skuteczniejsze formy dbania o ich komfort. Większość pracodawców w naszym badaniu twierdzi, że podejmuje działania mające na celu poprawę dobrostanu pracowników. Blisko co piąty deklaruje nawet, że takich działań jest wiele. Zapewnienie osobom zatrudnionym odpowiednich warunków pracy, dbanie o ich bezpieczeństwo oraz dobre samopoczucie i zdrowie w obliczu bieżących wyzwań staje się dziś priorytetem – dodaje Anna Kwiatkowska.

Okazuje się jednak, że śmiałe deklaracje pracodawców nie znajdują odzwierciedlenia w opiniach pracowników. Z badania wynika bowiem, że aż 63 proc. Polaków nie czuje, aby kadra zarządzająca starała się zadbać o ich well-being w miejscu pracy. Tymczasem jedynie co dziesiąty respondent uważa, że jego firma podejmuje działania wspierające zdrowie psychiczne. Wśród osób, które oczekują w tym zakresie wsparcia, co czwarty uważa, że dobrze sprawdziłyby się konsultacje z psychologiem.3xzdrowie

Raport „Dobrostan psychiczny w pracy” opracowany przez Smartscope na zlecenie Nationale-Nederlanden został oparty o wyniki reprezentatywnego badania ilościowego. Wywiady zostały przeprowadzone przy użyciu techniki CATI na firmach (N = 293) i CAWI na pracownikach w wieku 16+ (N = 1086). Badanie przeprowadzono na przełomie listopada i grudnia 2021 roku.

Dzień wolny w Polsce a na rynku zmiany

Poniedziałek wolny był tylko w Polsce, rynki działały. W rezultacie w dzisiejszy poranek przyszło nam oglądać większe zmiany niż zwykle. Dolar znów testuje swoje maksima względem euro.

Korekta na dolarze

Jeszcze w czwartek zastanawiano się na rynkach, jak nisko spadnie dolar. Powodem był spadek inflacji i idąca za tym spodziewana mniejsza od oczekiwań podwyżka stóp procentowych. To właśnie dlatego na rynku zapanowała swoista moda na inwestycje bardziej ryzykowne. Wszystko jednak zmieniło się już w piątek. Co ciekawe, odbicie nie było związane ze zmianą oczekiwań względem stóp procentowych. Tutaj w dalszym ciągu wracamy do scenariusza, gdzie dominującą koncepcją jest wzrost o 0,5% we wrześniu. Zobaczyliśmy jednak kilka optymistycznych odczytów w piątek. Znacznie lepiej wypadł raport Uniwersytetu Michigan. Jest to kolejny odczyt odsuwający koncepcję kryzysu w USA. Dwa kwartały spadkowe z rzędu powodują co prawda techniczną recesję, ale rynek pracy ma się wciąż bardzo dobrze, co powoduje, że nie ma dalszych problemów. Przynajmniej na razie. W poniedziałek dane z USA były słabsze, ale nie wywołały korekty na dolarze.

Chiny z zadyszką

Pakiet danych zza Wielkiego Muru opublikowany w poniedziałek wyraźnie rozczarował inwestorów. Spadają ceny i to trzeci miesiąc z rzędu. Jest to zresztą element trendu rozpoczętego od 2019 roku, aczkolwiek dotychczas mówiło się głównie o spowolnieniu wzrostu a nie o spadkach. Do tego mocniej od oczekiwań spowalniają inwestycje w aglomeracjach miejskich. Prognoz analityków nie spełniła również produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna, które rosną o odpowiednio 3,8% i 2,7%. Są to poziomy typowe bardziej dla Japonii niż Chin kontynentalnych.

Inflacja jednak 15,6%

Wygląda na to, że spadek inflacji został za wcześnie ogłoszony. Lipcowa inflacja wyniosła bowiem 15,6% według ostatniego odczytu. Jest to o tyle istotne, że miesiąc temu było to 15,5% mamy zatem dalszy wzrost cen w Polsce. Rynki nadal wierzą, że jesteśmy relatywnie blisko szczytów. W rezultacie nie spodziewają się wzrostu stóp procentowych. Widać to dobrze przynajmniej po stawkach WIBOR. Czarny sen kredytobiorców złotowych WIBOR 3M od ponad 5 tygodni pozostaje na niemal niezmienionych poziomach. Wzrost o 0,04% nie można bowiem uznać za istotną zmianę. W rezultacie dane te nie mają tak dużego wpływu na rynki walutowe, jak w czasach, gdy oczekiwano coraz wyższych stóp procentowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl