Ogromna niepewność w światowym handlu nie pozostanie bez wpływu na polski eksport, w tym na e-handel z zagranicą. Ryzyko globalnej wojny celnej to dla przedsiębiorców nie tylko wyzwanie, ale przede wszystkim szansa na znalezienie nowych rynków i partnerów biznesowych. Perspektywiczne rynki można znaleźć po obu stronach Atlantyku, zaś w części krajów sprzedawcy notują średni wzrost sprzedaży nawet o ponad 20 proc. rocznie.
Rozmowy handlowe USA z Unią Europejską nie przynoszą rezultatów, co będzie skutkować wprowadzeniem 50-proc. ceł na import z krajów Wspólnoty – to opinia prezydenta Donalda Trumpa. Eskalacja konfliktu może doprowadzić do redukcji polskiego PKB o 0,43 proc. – wskazuje z kolei Polski Instytut Ekonomiczny. Jednocześnie w USA trwa batalia sądowa dotycząca przekroczenia uprawnień przez prezydenta Donalda Trumpa i legalności ogłoszonych niedawno ceł.
Rynek finansowy oczekuje rozstrzygnięć w tej sprawie. Tymczasem euro od początku 2025 r. umocniło się do dolara już o prawie 10 proc.
Niepewność związana z polityką celną USA stanowi poważny czynnik ryzyka dla polskich firm, także tych, które działają w sektorze cross-border e-commerce. Sytuacji nie poprawia kondycja gospodarcza Niemiec, a więc największego zagranicznego odbiorcy towarów z polskich sklepów internetowych – według najnowszych prognoz Komisji Europejskiej, Niemcy zakończą 2025 r. z zerową dynamiką wzrostu gospodarczego.
Warto zagospodarować przestrzeń na innych rynkach i skorzystać na wciąż wznoszącym trendzie rozwoju e-commerce. Analiza ECDB z marca br. wskazuje, że o ile globalne przychody sektora cross-border e-commerce przekroczyły w 2024 r. kwotę 1,1 bln dolarów, o tyle prognoza na 2025 r. wskazuje na możliwość przekroczenia wartości 1,2 bln dolarów (+25 proc. wobec 2022 r.).
Polski sektor cross-border e-commerce urośnie w Europie Środkowo-Wschodniej
Wzrost kosztów prowadzenia działalności przekładający się na skok cen towarów, a do tego zmiany w globalnych łańcuchach dostaw, prowadzące do opóźnień w transporcie i dostawach – to podstawowe skutki wojny celnej, których obawiają się przedsiębiorcy prowadzący handel online za granicą. Często porównują obecną sytuację do turbulencji w handlu z Wielką Brytanią, które miały miejsce w następstwie brexitu.
Wówczas polscy eksporterzy wyszli z zamieszania obronną ręką. Wiele wskazuje na to, że tym razem będzie podobnie, choć nie obędzie się bez konieczności znalezienia nowych rynków.
Obserwacje ekspertów Ebury wskazują, że polskie podmioty obecne w sektorze cross-border e-commerce zdecydowanie częściej będą szukać swoich szans w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. To rynki mające duży potencjał w porównaniu do nasyconego, wysoce konkurencyjnego i zdominowanego przez Amazon rynku Europy Zachodniej.
Państwa takie jak Rumunia, Bułgaria, Słowacja, a także znane ze znaczącego udziału e-commerce w handlu detalicznym Czechy stwarzają zdaniem przedsiębiorców większe szanse na bezpieczny rozwój i wyższe marże. A jednocześnie pozwalają optymalizować koszty związane z transportem towarów.
Widać to chociażby po rosnącej aktywności polskich e-sklepów na popularnych w tych krajach platformach marketplace, np. eMag – jak podaje raport „Cross-border z Polski 2024” (przygotowany przez Idosell we współpracy z GOInternational), sprzedawcy e-commerce w Rumunii i Bułgarii odnotowują wzrosty sprzedaży rzędu 20-39 proc. rocznie.
Warto zwrócić uwagę, że chęć rozwoju transgranicznych kanałów sprzedaży przez rodzimych przedsiębiorców wpisuje się w wyraźny ogólnoeuropejski trend – tylko w ubiegłym roku aż 36 proc. zakupów e-commerce w Europie zostało zrealizowanych w modelu cross-border (raport „TOP 500 B2C Cross-Border Retail Europe).
Z kolei w polskim sektorze e-commerce, jak podaje Eurostat, w 2024 r. udział transgranicznej sprzedaży do pozostałych krajów UE sięgnął 6 proc., a do krajów pozaunijnych – ponad 2 proc. (Eurostat: Percentage of turnover from e-commerce).
Polskie firmy coraz śmielej spoglądają za ocean. Szanse w Kanadzie
Niepewność związana z polityką celną USA pozostaje ogromna. Można założyć, że firmy z sektora cross-border e-commerce, dotychczas obecne bądź planujące inwestycje w tym kraju, będą szukać alternatywy i szans na bardziej przewidywalny rozwój.
Nasze rozmowy z przedsiębiorcami wskazują, że dla e-sklepów, które chcą prowadzić sprzedaż poza Europą, perspektywicznym rynkiem w Ameryce Północnej może okazać się Kanada. Relacje handlowe z tym krajem są regulowane przez umowę CETA, która eliminuje cła na większość towarów w wymianie pomiędzy Kanadą a UE. A potencjał kanadyjskiego rynku jest bardzo kuszący – wystarczy wspomnieć o prawie 30 mln konsumentów kupujących online i ponad 30 proc. udziale cross-border w rynku e-commerce.
I chociaż w transgranicznym handlu online w Kanadzie dominuje wymiana towarów z USA, to mówiąc wprost, przedsiębiorcy widzą swoją szansę w pogorszeniu tych relacji, przez wzgląd na cła lub wysoką niepewność z nimi związaną. Liczą na to, że będą mogli zagospodarować część rynku i zaoferować towary kanadyjskim klientom. Jakie kategorie produktów cieszą się powodzeniem? ECDB wskazuje w raporcie z kwietnia br., że największe z kategorii sprzedawanych w Ameryce Północnej w kanale e-commerce to: elektronika, hobby i rozrywka, moda.
Według danych ECDB (kwiecień 2025 r.) rynek e-commerce w Kanadzie rozwija się w tempie 7,1 proc. rocznie. Sprzedaż na nim jest skupiona wokół największych platform marketplace – 57 proc. obrotów generuje czołowa piątka, m.in. Amazon, Walmart i Costco.
Autor: Maciej Michalski, Senior Head of Desk w Ebury






