Roszczeniowa postawa młodych osób, aktualnie wchodzących na rynek pracy, nie zraża pracodawców

0

Dwudziestokilkuletnie, ubiegając się o pierwszy w życiu etat, wyraźnie precyzują swoje oczekiwania. Brak doświadczenia zawodowego nie powstrzymuje ich przed tym, by wymagać np. pensji powyżej średnich zarobków. Nie chcą przy tym poświęcać życia prywatnego dla kariery. Wobec rosnącej liczby wakatów, firmy im ulegają.

Częstą przypadłością młodych ludzi, urodzonych po 1990 roku, jest dość długa lista oczekiwań wobec pracodawców. Jak zauważa Oskar Kasiński, Business Director Wyser Polska, zdarza się, że oczekiwania finansowe dwudziestokilkulatków bardzo często przewyższają średnie, krajowe wynagrodzenia. Zdaniem eksperta, jeżeli mówimy o samej podstawie, to pensja ok. 3 tys. zł netto dla osoby, będącej świeżo po studniach, jest dość rozsądna. Do tego oczywiście może być wynagrodzenie prowizyjne, uzupełnione takimi bonusami, jak opieka medyczna czy karta do klubu fitness. Na początku kariery powyższe warunki powinny być satysfakcjonujące, lecz w praktyce nie zawsze tak jest.

– Osoby, właśnie wchodzące na rynek pracy, często zupełnie bezwarunkowo, słyszały od swoich rodziców, że są po prostu najlepsze. Dlatego, wykazują ogromną pewność siebie i reprezentują postawę roszczeniową wobec pracodawców. To niesie ze sobą dość duże ryzyko niedostosowania się do otoczenia, zwłaszcza w pierwszym miejscu pracy. W praktyce widoczny jest brak akceptacji oczekiwań przełożonych, choćby w tak podstawowym zakresie, jak dress code. Młodzi ludzie wierzą bowiem, że jeżeli dany szef nie jest nimi zachwycony, to następny z pewnością będzie. I rzeczywiście potrafią bardzo szybo zdobywać informacje o nowych stanowiskach w swoich branżach, ale bez takich narzędzi, jak Wi-Fi, stają się już dość bezradni – stwierdza Oskar Kasiński.

W ocenie eksperta, pracodawcy wielokrotnie ustępują dwudziestokilkulatkom w ich roszczeniach. Wynika to z tego, że obecnie mamy rynek pracownika i ilość wakatów w Polsce gwałtownie rośnie. Jak podał GUS, liczba wolnych miejsc pracy wyniosła 119,5 tys. pod koniec pierwszego kwartału 2017 roku i była wyższa o 41,5 tysięcy, czyli aż o 53,2%, niż w poprzednim kwartale. Z kolei, w porównaniu z pierwszym kw. 2016 roku, ta wartość wzrosła o 29,9 tys., tj. o 33,4%. W związku z tym, przedsiębiorcy bardzo często podnoszą wynagrodzenia nawet tym osobom, które dopiero zaczynają karierę zawodową. Zdaniem Oskara Kasińskiego, to już nie wygląda na poszczególne przypadki, lecz na poważną tendencję.

Czytaj również:  Włoska robota, czyli koniec z „apteką dla aptekarza”

– W Warszawie mamy skrajnie niskie bezrobocie, dlatego firmy są zmuszone do czynienia ustępstw w poszukiwaniu pracowników. Coraz częściej zatrudniają najlepszych ludzi z tych, dostępnych na rynku, a nie takich, których faktycznie widzieliby na danym stanowisku. Jak wynika z moich obserwacji, w całej Polsce, w samym tylko IT brakuje nawet miliona osób do pracy. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego za pierwszy kwartał 2017 roku, najwięcej wakatów odnotowano w przetwórstwie przemysłowym – 25,1% i budownictwie – 15,8% – zauważa Oskar Kasiński.