Cisco prezentuje podsumowanie 2021 roku z perspektywy najważniejszych cyberzagrożeń

O ile ciężko jest jednoznacznie przewidzieć, w którym kierunku podążą cyberprzestępcy w 2022 roku, można śmiało szacować, że ataki na duże organizacje oraz te związane z wyłudzaniem okupów (ang. ransomware) będą rosły w siłę. Ponieważ warto uczyć się na błędach, eksperci Cisco przygotowali zestawienie wybranych, najważniejszych wydarzeń z 2021 roku, których analiza pozwoli lepiej przygotować się na to, co może nadejść w rozpoczynającym się 2022 r.

Świat dopiero staje na nogi po jednej z najgroźniejszych kampanii cyberprzestępców i jednym z największych ataków w sieci – SolarWinds. Ostatnie dwanaście miesięcy nie oszczędzało społeczności specjalistów odpowiadających za cyberbezpieczeństwo, przynosząc kolejne wyzwania i zagęszczając mapę zagrożeń. Eksperci ds. bezpieczeństwa w sieci mieli w tym czasie do czynienia niemal z każdym typem cyberincydentów – począwszy od odciętych od sieci rurociągów naftowych, przez podmioty związane z cyberterroryzmem finansowane przez rządy, po wyciek danych całej platformy do streamingu gier, Twitch.

Styczeń:

  • Chociaż atak na łańcuch dostaw SolarWinds został odnotowany po raz pierwszy w grudniu 2020 roku, jego skutki były odczuwalne jeszcze na początku 2021 r. Co więcej, wiele pytań związanych z tą kampanią nadal pozostaje bez odpowiedzi.
  • „Łowcy sami stali się zwierzyną”. Analitycy cyberbezpieczeństwa z całej branży zaczęli być celami cyberprzestępców sponsorowanych przez obce rządy. Kilku analityków Cisco Talos znalazło się wśród osób, do których kierowane były złośliwe linki i wiadomości w mediach społecznościowych z fałszywymi kontami mającymi na celu wyłudzenie informacji.

Luty:

  • Ekspertom Cisco Talos udało się porozmawiać z operatorem złośliwego oprogramowania typu ransomware Lockbit. Dzięki temu otrzymali cenny wgląd w krajobraz ransomware-as-a-service oraz zyskali rzadką relację z pierwszej ręki na temat tego, jak atakujący wybierają swoje cele.
  • Trend związany z bezplikowym złośliwym oprogramowaniem nasilił się wraz z pojawieniem się trojana Masslogger. Ten wariant miał na celu wykradanie danych uwierzytelniania.
  • Rok 2021 nie pozostawił żadnych złudzeń, cyberprzestępcy pracowali dla tych, którzy oferowali najwyższą cenę. Nie byli oni do końca wprost „sponsorowani” przez konkretne państwo atakując inne kraje, ale np. korzystali z ochrony (lub bierności) państwa, z terytorium którego działali. Pierwszą oznaką tego zjawiska była ewolucja działań grupy cyberprzestępców Gamaredon.

Marzec:

  • Kiedy eksperci i analitycy ds. cyberbezpieczeństwa analizowali jeszcze i rozkładali na czynniki pierwsze SolarWinds, na scenie pojawili się nowi gracze, określający się jako HAFNIUM, którzy wykorzystali kilka luk zero-day w Microsoft Exchange Server.
  • Najbardziej niebezpieczna okazała się jedna z luk ujawnionych w ramach tej kampanii, „ProxyLogon”. Atakujący mogli wykorzystać ją, aby docelowo przejąć całkowitą kontrolę nad serwerem.

Kwiecień:

  • Pomimo tego, że szczepionki przeciwko COVID-19 były już powszechnie dostępne, nadal nie oznaczało to powrotu do „regularnego” trybu pracy w biurach. Pracownicy wciąż używali różnych aplikacji do współpracy i komunikacji. Niestety atakujący przystosowali się równie szybko, przejmując zaufane serwery w celu rozprzestrzeniania złośliwego oprogramowania.

Maj:

  • Malware LemonDuck, zaobserwowany przez ekspertów Cisco Talos po raz pierwszy w 2020 roku, stał się bardziej zaawansowany. Złośliwe oprogramowanie zaczęło atakować podatne serwery Exchange z wyżej wymienionymi lukami, a atakujący dodali do swojego arsenału narzędzie Cobalt Strike, pierwotnie wykorzystywane do symulacji cyberataków i testów penetracyjnych, zmieniając je w złośliwego trojana.
  • Atakujący wykorzystujący ransomware DarkSide obrali sobie za cel Colonial Pipeline, największy rurociąg naftowy na wschodnim wybrzeżu USA. Wielu stanom groziło, że w ciągu kilku dni skończy się paliwo na stacjach benzynowych, a te, które nim dysponowały, momentalnie podniosły ceny. Stało się to sygnałem alarmowym dla infrastruktury krytycznej w USA.

Czerwiec:

  • Kilka tygodni po ataku na Colonial Pipeline, grupa DarkSide zawiesiła działalność, likwidując swój portal. Ostatecznie, zmienili nazwę, aby powrócić jako BlackMatter.
  • Firma JBS, zajmująca się masową dystrybucją mięsa na całym świecie, została zaatakowana przez oprogramowanie ransomware i ostatecznie musiała zapłacić 11 milionów dolarów okupu. Mimo że nie ucierpiał żaden poziom działalności operacyjnej przedsiębiorstwa, konsumenci w panice kupowali mięso w sklepach spożywczych w Stanach Zjednoczonych, obawiając się jego niedoboru.

Lipiec:

  • Był to kolejny miesiąc, kiedy atakujący zaczęli wykorzystywać zestaw błędów zero-days Microsoft, tym razem lukę w usłudze Print Spooler systemu Windows. Atak ten był znany pod określeniem „PrintNightmare”.
  • Obchodzony w Stanach Zjednoczony Dzień Niepodległości (4 lipca) w minionym roku nie był czasem wolnym dla specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa. Musieli zmierzyć się z kolejnym atakiem na łańcuch dostaw. Tym razem cyberprzestępcy obrali za cel dostawcę usług zarządzanych Kaseya, aby zainfekować ofiary ransomware REvil.

Sierpień:

  • PrintNightmare znów o sobie przypomniał, tym razem jako exploit wykorzystywany przez grupę ransomware Vice Society. Zespołowi Cisco Talos Incident Response udało się wykryć wiele organizacji, które padły ofiarą ransomware’u w wyniku zastosowania tej techniki.
  • Wraz z rosnącą popularnością aplikacji do dzielenia się zasobami w Internecie, cyberprzestępcy znajdywali kolejne sposoby, aby wykorzystać je do ataków. Platformy typu „proxyware” pozwalają użytkownikom zarobić na dodatkowej przepustowości łącza, którą „wynajmują” innym. Jak wynika z badań Cisco, w niepowołanych rękach umożliwiają one wykorzystanie przepustowości sieci użytkowników bez ich wiedzy, działając w tle na zainfekowanym urządzeniu.

Wrzesień:

  • Atakujący podszywali się pod stronę Amnesty International, aby rozprzestrzeniać fałszywe antywirusy, które rzekomo usuwają oprogramowanie szpiegowskie Pegasus z urządzeń mobilnych. Zamiast tego, instalowało ono złośliwe oprogramowanie i wykradało informacje o ofiarach.
  • Telenowela, której głównym bohaterem jest ransomware-as-a-service rozpoczynała właśnie kolejny sezon, kiedy jeden z członków grupy cyberprzestępczej Conti (autorów oprogramowania ransomware o tej samej nazwie) ujawnił podręcznik jej działania. Dało to kilka wskazówek na temat sposobu funkcjonowania grupy.
  • Rosyjska grupa APT Turla dodała do swojego arsenału nowe oprogramowanie typu backdoor, które w zasadzie służy jako ostatnia deska ratunku, aby pozostać na maszynach ofiar.

Październik:

  • W krajobrazie zagrożeń pojawił się nowy program ładujący złośliwe oprogramowanie (ang. loader) o nazwie SQUIRRELWAFFLE.

Listopad:

  • Przy okazji kolejnej odsłony luk zero-day Microsoft ostrzegał o aktywnych atakach na Windows Installer, które mogły pozwolić cyberprzestępcom na podniesienie swoich uprawnień do poziomu administratora. W międzyczasie luki w serwerze Exchange nadal były celem ataku ransomware’u Babuk.
  • Amerykańskie organy ścigania aresztowały dwie osoby w związku z ich domniemanym udziałem w ataku na łańcuch dostaw firmy Kaseya w ramach działań grupy REvil. W związku z tym pojawiła się również informacja o nagrodzie w wysokości 10 milionów dolarów za wszelkie informacje prowadzące do aresztowania lidera REvil.
  • W Stanach Zjednoczonych podpisano ustawę infrastrukturalną o wartości 1 biliona dolarów, która umożliwiła m.in. dostęp do 2 miliardów dolarów finansowania inwestycji związanych z bezpieczeństwem cybernetycznym. Samorządy lokalne będą mogły ubiegać się o dotacje w 2022 r. w celu zwiększenia bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej i szkoleń z zakresu cyberbezpieczeństwa.
  • Po zlikwidowaniu na początku 2021 r. trojana Emotet przez międzynarodowe organy ścigania, botnet znów wypłynął na powierzchnię i wykazuje oznaki życia.

Grudzień:

  • Eksperci Talos odkryli serię kampanii złośliwego oprogramowania autorstwa cyberprzestępcy o pseudonimie „Magnat”. Wykorzystuje on fałszywe rozszerzenie dla przeglądarki Google Chrome.
  • Luka Log4j rujnuje wszystkim sezon świąteczny, zmuszając zespoły cyberbezpieczeństwa do pracy w godzinach nadliczbowych, a programistów do ciągłego wprowadzania łatek.

Ile mieszkań sprzedali deweloperzy w 2021 roku

Jakie wyniki sprzedaży odnotowały firmy deweloperskie w minionym roku? Czy założenia zostały zrealizowane? Czy do nabywców trafiło więcej lokali niż w poprzednich latach? Jaki był rok 2021 na rynku nowych mieszkań? Sondę opracował serwis nieruchomości dompress.pl

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

Według już opublikowanych oficjalnie danych za okres od stycznia do końca listopada 2021 roku sprzedaliśmy 3911 mieszkań, co oznacza, że nawet bez grudniowej sprzedaży pobiliśmy nasz rekordowy wynik z 2019 roku, w którym do nabywców trafiło 3180 mieszkań. Wyznaczyliśmy sobie cel 4200 podpisanych umów w całym 2021 roku. Na pewno jesteśmy bardzo zadowoleni z liczby sprzedanych oraz przekazanych mieszkań. To coś, z czego możemy być dumni i cieszymy się, że po 2020, w którym piętno odcisnęła pandemia szybko zdołaliśmy wrócić na ścieżkę wzrostu.

Boaz Haim, prezes Ronson Development

2021 rok był dla nas ważny, zarówno ze względu na świętowany jubileusz 20-lecia obecności na polskim rynku, jak i nowe wyzwania. W efekcie pandemii i towarzyszących jej zjawisk rynkowych, m.in. nierównowagi popytowo-podażowej w 2021 roku podjęliśmy strategiczną decyzję, aby tempo sprzedaży dostosować do aktualnej oferty i jeszcze mocniej niż zwykle skoncentrować się na jakości oferowanych produktów i satysfakcjonującej wysokości marży. Na koniec trzeciego kwartału 2021 roku odnotowaliśmy sprzedaż na poziomie 766 lokali. W tym okresie ukończyliśmy 8 projektów z 620 lokalami, w tym inwestycje Vitalia III, Ursus 1a, 2a, Nova Królikarnia 3a, b, c, Nowe Warzymice I, Viva Jagodno I oraz Wilanów Tulip. W ostatnim kwartale roku ukończyliśmy także inwestycje Panoramika 6 w Szczecinie oraz warszawskie projekty Ursus Centralny 2a i Miasto Moje 4. Jednym z priorytetów było także zabezpieczenie banku ziemi. Tylko w 2021 roku rozszerzyliśmy go o 8 lokalizacji, gdzie powstanie ponad 3 000 lokali. Nasza pozycja finansowa jest stabilna i bezpieczna.

Marcin Michalec, CEO Okam

Zgodnie ze strategią w 2021 roku zwiększyliśmy liczbę sprzedanych mieszkań o około 360 proc. w porównaniu do 2020 roku. Tym samym, wartość całej sprzedaży w 2021 zakończymy na poziomie o około 530 proc. wyższym w porównaniu do 2020 roku. Przy tym, miniony rok był dla nas przede wszystkim czasem ważnych inwestycji, które wywarły wpływ na cały sektor. Nabywając 62 ha terenów pofabrycznych na warszawskim Żeraniu dokonaliśmy jednego z największych tego typu nabyć na rynku nieruchomości w Polsce w ramach jednej transakcji. Zakupiliśmy również budynek biurowy przy ulicy Redutowej na warszawskiej Woli, sąsiadujący z działką, która weszła w nasze posiadanie w 2020 roku. Na tym terenie w 2022 roku rozpoczniemy budowę inwestycji mieszkaniowej CITYFLOW. W mijającym roku otrzymaliśmy również prawomocne pozwolenie na budowę naszej, pierwszej inwestycji mieszkaniowej w Łodzi – Strefa PROGRESS, która rusza lada dzień.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Zamykamy rok 2021 z bardzo dobrym wynikiem sprzedaży. Oddaliśmy łącznie 1200 mieszkań w siedmiu projektach, które zrealizowaliśmy w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu. Osiągnęliśmy wszystkie nasze cele na każdym z rynków, na których jesteśmy obecni w Polsce. Mamy więc powody do satysfakcji. Istotny jest również fakt, że tegoroczny wynik wpisuje się w stabilny wzrost naszej firmy w ostatnich latach. Co więcej, to był dla nas rok jubileuszowy. W Polsce działamy już od 20 lat. W tym czasie zrealizowaliśmy w kraju 55 inwestycji mieszkaniowych, łącznie oddając do użytku blisko 8000 mieszkań i lokali usługowych. Najwięcej projektów zrealizowaliśmy w stolicy – 46, oddając ponad 6700 mieszkań i lokali użytkowych. We Wrocławiu sfinalizowaliśmy już sześć inwestycji, a w Poznaniu trzy.

W 2021 roku rozpoczęliśmy również nowe projekty, m.in. Novelia Bemowo w Warszawie, Le Vert we Wrocławiu, Vilda Moderne i Vilda Unique w Poznaniu. Zadebiutowaliśmy również na nowym dla nas rynku trójmiejskim, a dokładnie w Gdyni. Realizujemy tam wysokiej jakości projekt Żeromskiego 7. To budynek z elegancką architekturą, nawiązującą do słynnego gdyńskiego modernizmu z autorskim projektem wnętrz. Trójmiejska premiera to również bardzo pozytywny element w bilansie ubiegłego roku.

Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca w firmie Constructa Plus

Nasze wyniki będą zbliżone do tych sprzed roku, co uznajemy za bardzo satysfakcjonujący rezultat, biorąc pod uwagę utrudnienia wynikające, z jednej strony z niedoboru pracowników na budowach, a z drugiej z niedostępności materiałów budowlanych oraz galopującego wzrostu ich cen. W świetle takich uwarunkowań naszym najważniejszym celem w 2021 roku stało się dotrzymanie terminów w obowiązujących nas harmonogramach. Z perspektywy dnia dzisiejszego mogę z całą mocą potwierdzić, że ten cel zrealizowaliśmy i dotrzymaliśmy tym samym obietnic złożonym klientom. W inwestycjach Matejki 51 oraz Winiarska 40 praktycznie kończymy przekazywanie nieruchomości nowym właścicielom. Zamykamy rok mając świadomość, że wyniki sprzedaży w naszej, trzeciej inwestycji – Kościelna 23 także są satysfakcjonujące. Aktualnie w ofercie pozostaje w niej jeszcze 52 mieszkań, co oznacza, że ponad 2/3 lokali znalazło już nabywców.

Andrzej Oślizło, prezes zarządu Develia S.A.

2021 był dla nas zdecydowanie udanym okresem. Udało nam się przekroczyć założone cele, zarówno jeśli chodzi o sprzedaż, wprowadzanie nowych lokali do oferty, jak i przekazania. Jesteśmy z rezultatów bardzo zadowoleni, są dobrym prognostykiem na 2022 rok, w którym zamierzamy podnieść sobie poprzeczkę jeszcze wyżej.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

2021 był dla nas bardzo dobrym rokiem, zarówno jeżeli chodzi i sprzedaż, jak i wynik finansowy. Trudno jest porównywać 2021 rok z 2020 i z poprzednimi latami. 2020 był wyjątkowym rokiem, nikt nie spodziewał się, że pandemia tak nieznacznie wpłynie na popyt . Wówczas, i kupujący, i deweloperzy wstrzymywali swoje decyzje. W 2021 uruchomiliśmy natomiast dwie opóźnione ze względu na zaistniałą sytuację realizacje. Cały proces inwestycyjny znacząco się wydłużył i przy tak dużym popycie nie nadążamy z produkcją.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Rok 2021 zamknęliśmy rekordową sprzedażą w historii firmy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z uzyskanych rezultatów, bo zdecydowanie przekroczyły nasze oczekiwania. Można powiedzieć, że cel został osiągnięty z nawiązką. Udało nam się sprzedać 523 mieszkań. Z kolei poprzednich latach wyniki sprzedaży oscylowały średnio w okolicy 300 lokali.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development

Rok 2021 zakończył się dla nas bardzo pozytywnie, bowiem zrealizowaliśmy nasze zamierzenia sprzedażowe z nawiązką. Dzięki wprowadzeniu do oferty dwóch dużych projektów nasz wolumen sprzedaży wzrósł względem roku 2020 aż o 76 proc. Szczególny udział w tym sukcesie ma inwestycja FIQUS Marcelin, która przyciąga bardzo zróżnicowane grono klientów, poza osobami kupującymi mieszkania dla siebie, również licznych inwestorów, myślących o wynajmie.

W obszarze inwestycyjnym naszym sukcesem jest zakończenie budowy dwóch obiektów – wieżowca ST_ART Piątkowo w Poznaniu oraz etapu Zbrojowa w Osiedlu Księżnej Dąbrówki w Dąbrówce pod Poznaniem, gdzie trwają procedury odbiorowe i notarialne przeniesienia własności. Zwieńczeniem naszych ubiegłorocznych starań są dwie nagrody, dobrze opisujące nasze podejście do pracy i realizowanych projektów – Przyjazny deweloper oraz Symbol Nowoczesnego Budownictwa.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

W 2021 roku podwoiliśmy sprzedaż mieszkań. Zakończyliśmy sprzedaż w Osiedlu Łomianki, prawie wszystkie mieszkania zostały wyprzedane przed uzyskaniem pozwolenia na użytkowanie. Rozpoczęliśmy też sprzedaż w Nowym Osiedlu Natura 2. Obecnie kończymy sprzedaż mieszkań z pierwszego etapu projektu. W trzech etapach realizujemy w tej inwestycji 230 lokali o metrażach od 29 mkw. do 76 mkw. W przepełnionym zielenią osiedlu powstaje sześć czterokondygnacyjnych budynków z cichymi windami, smart rozwiązaniami, panelami fotowoltaicznymi i podziemnymi garażami.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Bez wapienia można powiedzieć, że 2021 dla całej branży był rokiem wyjątkowym. Szczególnie na tle zmiennego i nieprzewidywalnego roku 2020. Wystarczy spojrzeć na najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego, od stycznia do października ubiegłego roku w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego do użytkowania oddano o 4 proc. więcej mieszkań, a ich powierzchnia była większa już o 10 proc. Liczba pozwoleń lub rozpoczętych budów wzrosła aż o 29,2 proc. To pokazuje, jak dynamiczny jest dziś rynek. Jeśli zaś chodzi o nasze osiągnięcia, to przeszły one wszelkie oczekiwania. Rok 2021 zamykamy ze zrealizowanymi celami, które pierwotnie zaplanowane były na 2 lata. Miniony rok był dla nas, mówiąc najkrócej, rokiem sukcesów.

Jarosław Kozak, prezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Pandemia, lockdowny, obostrzenia… To wszystko sprawiło, że 2021 r. był kolejnym rokiem pełnym wyzwań, z którymi musieliśmy się mierzyć. Mimo tego miniony rok można uznać za bardziej udany niż 2020. Gospodarka ruszyła do przodu, firmy poszukujące powierzchni na wynajem obudziły się, pracownicy coraz częściej wracali do pracy stacjonarnej, więc biura znów stawały się niezbędne.

W ostatnim kwartale podpisaliśmy umowę na wynajem ponad 2000 mkw. w budynku biurowym EQ², dzięki temu mamy 98 proc. wynajęcia powierzchni.

Ponadto, w grudniu sprzedaliśmy ostatnie mieszkanie w gdańskiej inwestycji ATOL.

Jesienią udało nam się również zakończyć – z pozytywnym skutkiem – renegocjacje umów najmu na ponad 8000 mkw. w budynku EQlibrium na warszawskiej Woli. Kontrakty zostały wydłużone o kolejne 3 i 5 lat.

Podsumowując to wszystko, śmiało możemy powiedzieć, że 2021 rok należał do udanych. Pandemiczna rzeczywistość w roku 2020 budziła obawy. Nie wiedzieliśmy, jakie mogą być długofalowe skutki gospodarcze i rynkowe w branży deweloperskiej. Jednak, na podstawie analizy 2021 roku widać, że sektor nieruchomości mieszkaniowych i biurowych ponownie przyspieszył. A my zamierzamy wychodzić naprzeciw pojawiającego się zapotrzebowania w branży nieruchomości.

Rosną rentowności amerykańskich obligacji, dziś przesłuchanie Powella w Senacie USA

Rentowność 10-letnich obligacji USA od początku roku wzrosła z 1,51 proc. na 1,76 proc. Zwykle na początku roku obserwujemy większą niż w innych okresach zmienność rentowności. Teraz dodatkowo rynek wycenia spodziewaną na marzec pierwszą podwyżkę stóp. Dziś o 16 polskiego czasu rozpocznie się przesłuchanie Jerome’a Powella w Senacie USA z związku z nominacją na kolejną kadencję.

Wzrost rentowności 10-letnich obligacji USA na początku roku przypomina sytuacją obserwowaną rok temu. Wtedy w pierwszym kwartale rentowności wzrosły aż o 0,8 p.p. Teraz od początku roku wzrost wynosi 0,25 p.p. (wzrost z 1,51 proc. na 1,76 proc.). Rynek w ten sposób wycenia spodziewaną na 16 marca (z prawdopodobieństwem wynoszącym 70 proc.) pierwszą podwyżkę stóp procentowych w USA. Rynki oceniają, że w tym roku może dojść do trzech podwyżek stóp. A FED przyspieszy też spodziewane zakończenie programu skupu aktywów.

Co przyniósł zeszłoroczny wzrost rentowności obligacji? Przede wszystkim znacznie lepsze wyniki (o 10 proc.) spółek dywidendowych (value) niż spółek wzrostowych (growth). Ten podział spółek jest bardzo popularny na rynku finansowym. Spółki value to te, które generują większe dodatnie przepływy finansowe, rosną jednak wolniej, a inwestowanie w nie wiąże się z niższym ryzykiem. Spółki wzrostowe to te, które mocno zwiększają sprzedaż i stawiają na szybki wzrost. Zwykle wymaga on zewnętrznego finansowania, dlatego ich wyniki są bardziej zależne od ceny kapitału. Zatem gdy rosną rentowności obligacji, firmy te muszą ponosić wyższe koszty finansowe. Ostatnia dekada zdecydowanie należała na giełdach do spółek wzrostowych, a to za sprawą bardzo taniego finansowania i zerowych stóp procentowych na świecie. Teraz ta tendencja powoli ulega zmianie.

Jeśli jednak patrzymy na realną rentowność obligacji (rentowność obligacji po odjęciu inflacji) to wynosi ona wynosi obecnie -5 proc. Jest to najniższy poziom od 50 lat, niższy niż podczas inflacji w latach 70-tych. Zresztą ujemne realne stopy procentowe to nie tylko właściwość USA, z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia w UE (-5 proc.), Wielkiej Brytanii (-5,5 proc.) a także w Polsce (-6,05 proc.).

Dziś rynek będzie się skupiać na rozpoczynającym się o 16 polskiego czasu w Senacie USA przesłuchaniu Jerome’a Powella, związanym z jego nominacją na kolejną kadencję jako szefa FED. W czwartek zaś o tej samej porze odbędzie się przesłuchanie kandydatki na wiceszefową FED Lael Brainard. Oba przesłuchania będą się skupiać wokół problematyki polityki FED wobec inflacji i wzrostu kosztów życia Amerykanów w najbliższych miesiącach. Potwierdzenie każdej z kandydatur wymaga większości w Senacie. Co prawdopodobnie się stanie, pomimo sprzeciwu niektórych Demokratów, oczekujących kandydatów stawiających na ostrzejszą politykę wobec banków oraz bardziej skupionych na przeciwdziałaniu zmianom klimatycznym.

Paweł Majtkowski, analityk eToro na polskim rynku

Efektu świąt nie było. Grudniowe nastroje w handlu dalekie od optymizmu

W grudniu po raz kolejny odnotowano niski poziom nastroju w handlu tradycyjnym. Jak wynika z badań M/platform, wskaźnik NHT w ubiegłym miesiącu wyniósł 36,1 pkt. i choć był wyższy od listopadowego o 12,3 pkt., to jednak znalazł się 8 pkt. poniżej oczekiwań. Prowadzący małe i średnie sklepy handlu tradycyjnego z niepokojem patrzą w przyszłość. Wynik badania oczekiwań w stosunku do stycznia (NHT+1) to jedynie 23 pkt. w skali od 0 do 100.

Grudzień tradycyjnie był najlepszym miesiącem w handlu. Mimo to na nastrojach wśród detalistów odbiła się czwarta fala pandemii oraz galopująca inflacja. Prognozy na styczeń najmocniej determinowane są przez gwałtowne wzrosty cen energii oraz samych towarów.

Dane M/platform za grudzień 2021 nie przyniosły pozytywnych wieści o wydatkach, jakie musiał ponieść na codzienne zakupy polski konsument. Sklepy tradycyjne odwiedzaliśmy podobnie często jak przed rokiem. Standardowo nasz grudniowy koszyk był nieco większy niż w pozostałych miesiącach roku i podobnej wielkości jak w grudniu 2020 – ok. 5,3 produktu na koszyk. Niestety wartość średniego koszyka wzrosła aż o 8,1% w stosunku do ubiegłego roku, co przełożyło się na blisko 2 zł więcej wydane średnio przy każdej okazji zakupowej – skomentowała badanie Ewa Rybołowicz, dyrektor ds. analiz rynkowych M/platform.

Obroty w sklepach tradycyjnych wzrosły w stosunku do grudnia 2020 r. o 6,8%. Wśród kluczowych grup produktowych w tym kanale dystrybucji wzrost sprzedaży odnotował nabiał (+6,9%) czy alkohole mocne, jak whisky, rum, likiery, gin (+5,0%). Spadki ponownie towarzyszyły kategoriom piwa (-6,7%) oraz wódki (-6,1%).

Analitycy M/platform, cyfrowej platformy usług, wspierającej tradycyjne punkty handlowe, na początku każdego miesiąca analizują nastroje wśród właścicieli i kierowników tradycyjnych sklepów. Wyniki badania pozwalają określić ogólne nastroje w handlu detalicznym, a także prognozy na kolejne miesiące.

Metodologia NHT: Wskaźniki mogą przyjmować wartość od 0 do 100. Wynik powyżej 50 świadczy o nastrojach optymistycznych, a poniżej o przewadze opinii negatywnych. Oba wskaźniki będą publikowane na początku każdego miesiąca.

Zagrożenia klimatyczne oraz kryzys społeczny najważniejszymi zagrożeniami w 2022 roku

  • Kryzys klimatyczny, pogłębiające się podziały społeczne, rosnące ryzyko cybernetyczne oraz nierównomierne globalne ożywienie gospodarcze w wyniku pandemii, znalazły się na liście największych zagrożeń.
  • Jak wynika z globalnego badania, tylko 1 na 6 ekspertów patrzy optymistycznie na globalne ożywienie gospodarcze, a przy tym zaledwie 1 na 10 z nich jest przekonany, że może ono gwałtownie przyspieszyć.
  • Powyższe wyzwania wymagają skoordynowanej i wielostronnej reakcji ze strony światowych liderów, nawet jeśli zawęża się pole do współpracy.

Zagrożenia klimatyczne zdominowały globalny krajobraz ryzyk w momencie, gdy świat wkracza w trzeci rok pandemii. Jak podaje Global Risks Report 2022, podczas gdy najważniejsze zagrożenia długoterminowe stanowią ryzyka klimatyczne, do głównych ryzyk krótkoterminowych należą podziały społeczne, brak środków do życia oraz pogorszenie stanu zdrowia psychicznego.

Ponadto, większość ekspertów uważa, że globalne ożywienie gospodarcze pozostanie zmienne i nierównomierne w perspektywie najbliższych trzech lat.

17. wydanie raportu zachęca liderów do wyjścia poza ramy cyklicznych sprawozdań kwartalnych i tworzenia polityk, które będą zarządzać ryzykiem i kształtować międzynarodową agendę  w nadchodzących latach. Publikacja skupia się na analizie nowych obszarów ryzyka: cyberbezpieczeństwo, konkurencja w przestrzeni kosmicznej, nieuporządkowana transformacja klimatyczna oraz presja migracyjna, z których każdy wymaga globalnego współdziałania dla zapewnienia skutecznego zarządzania zagrożeniami.

„Problemy zdrowotne i gospodarcze pogłębiają podziały społeczne. Prowadzi to do napięć  w momencie, gdy współpraca w ramach społeczeństw i społeczności międzynarodowej będzie miała zasadnicze znaczenie dla zapewnienia równomiernej i szybszej globalnej odbudowy. Światowi liderzy powinni działać wspólnie i przyjąć skoordynowane i wielostronne podejście, aby stawiać czoła globalnym wyzwaniom i zbudować odporność przed kolejnym kryzysem”  – podsumowuje wyniki raportu Saadia Zahidi, Managing Director w World Economic Forum.

„W miarę jak firmy wychodzą z pandemii, słusznym dla nich wyborem jest koncentracja na budowaniu odporności organizacyjnej i wiarygodności w kwestiach ESG. W sytuacji gdy zagrożenia cybernetyczne rosną szybciej niż nasze możliwości do ich trwałego wyeliminowania, jasne staje się, że ani odporność, ani zarządzanie nie będą możliwe bez wiarygodnych  i zaawansowanych planów zarządzania ryzykiem cybernetycznym. W podobny sposób organizacje powinny postrzegać ryzyko związane z przestrzenią kosmiczną, w szczególności zagrożenia dla satelitów, od których stajemy się coraz bardziej zależni, biorąc pod uwagę wzrost rywalizacji i napięć geopolitycznych” – komentuje Carolina Klint, Risk Management Leader  w Marsh w Europie kontynentalnej.

„Kryzys klimatyczny pozostaje największym, długoterminowym zagrożeniem, przed którym stoi dziś ludzkość. Niepowodzenia w zakresie łagodzenia skutków zmian klimatycznych mogą spowodować spadek globalnego PKB o jedną szóstą, a zobowiązania podjęte podczas szczytu COP26 są niewystarczające do zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie 1.5 st. C. Nie jest jeszcze za późno na podjęcie przez rządy i organizacje działań przeciwko obecnym zagrożeniom, a także na przeprowadzenie innowacyjnej, zdecydowanej i angażującej społeczeństwa transformacji, która chroniłaby gospodarki oraz ludzi” – dodaje Peter Giger, Group Chief Risk Officer w Zurich Insurance Group.

Artur Grześkowiak – Prezes Marsh Polska dodaje: „Ważne znaczenie dla planowania, inwestowania i realizacji strategii biznesowych mają również działania prowadzone na poziomie kraju czy regionu. Firmy mogą korzystać z wprowadzanych zmian – m.in. w takich obszarach jak łańcuchy dostaw, kodeksy postępowania czy zapewnienie odpowiednich, dostosowanych do zmieniającej się sytuacji warunków pracy.

Jednym z kluczowych wyzwań na rok 2022 pozostają pracownicy. Wkraczamy w trzeci rok pandemii, a to wymaga zweryfikowania dotychczasowych rozwiązań i sposobów pracy oraz zastanowienia się nad ich dalszym usprawnianiem. Budowanie relacji – organizacja spotkań / zapewnienie możliwości interakcji, prowadzenie sprawnej komunikacji, czy rozwój kompetencji wymagają ciągłego dostosowania do zmieniającego się otoczenia ale i rynku pracy, oczekiwań potencjalnych kandydatów. Współpraca pomiędzy zespołami czy przekazywanie wiedzy są ważne zarówno w kontekście zachowania ciągłości obsługi klientów, jak i poszukiwania następców dla konkretnych funkcji w firmie. Warto dodać, iż wśród kluczowych ryzyk społecznych wskazanych w Global Risks Report 2022 znalazły się kryzysy egzystencjalne i pogorszenie stanu zdrowia psychicznego. To obszary równie istotne dla biznesu, wymagające właściwego planowania w strategiach i politykach funkcjonowania organizacji.

Rosnąca zależność cyfrowa, która nasiliła się w czasie pandemii, będzie napędzać cyberzagrożenia. Rozwój technologiczny – m.in. praca zdalna, digitalizacja dokumentów, czy wykorzystanie sztucznej inteligencji wpływają na bezpieczeństwo prowadzenia biznesu, niezależnie od branży czy wielkości przedsiębiorstwa. Oczywiście przynoszą też wiele korzyści i otwierają nowe możliwości dla rozwoju czy doskonalenia procesów biznesowych.

Warto również wspomnieć o nowych regulacjach, które wpływają na działalność firm. Zmiany wymuszają m.in. konieczność przemodelowania wybranych procesów, procedur, ale też stosowanych narzędzi czy rozwiązań. To, w połączeniu z inflacją powoduje wzrosty kosztów prowadzenia biznesu, dlatego firmy coraz częściej będą poszukiwać oszczędności i zmieniać swoje strategie w wybranych obszarach”.

Raport zamykają wnioski płynące z drugiego roku pandemii COVID-19, które przyniosły nowe spostrzeżenia na temat odporności na poziomie krajowym. W rozdziale wykorzystano również opinie grupy ekspertów ds. ryzyka WEF, w celu dostarczenia praktycznych porad dotyczących budowania odporności w organizacji.

Raport Global Risks Report 2022 został opracowany przez radę doradczą ds. globalnego ryzyka Światowego Forum Ekonomicznego, we współpracy z partnerami strategicznymi: Marsh McLennan, SK Group i Zurich Insurance Group, oraz autorytetami akademickimi z Oxford Martin School (Uniwersytet Oksfordzki), Narodowego Uniwersytetu Singapuru oraz Wharton Risk Management and Decision Processes Center (Uniwersytet Pensylwanii).

Podsumowanie Indeksu GIP60 – grudzień 2021

W ostatnim miesiącu roku, szczególnie w okresie okołoświątecznym, rynki akcji odrabiały listopadowe straty. Dobry wynik zanotował również opracowywany przez firmę DSR S.A. Giełdowy Indeks Produkcji, który składa się z 60 największych polskich spółek produkcyjnych notowanych na warszawskiej GPW – w grudniu wzrósł o 9,22% do 1142,89 punktów.

Analitycy z DSR podsumowali Giełdowy Indeks Produkcji (GIP) za miesiąc grudzień. W poniższym komunikacie dr Maciej Zaręba – analityk i współtwórca GIP, z DSR S.A. pisze:

„Wiele wskazuje na to, że czteromiesięczna korekta wartości GIP60 dobiega końca i wkrótce polskie spółki produkcyjne znów zostaną dostrzeżone przez inwestorów, w czym powinien pomóc również powrót warszawskiego parkietu na ścieżkę wzrostu”, tym zdaniem zakończyliśmy zeszłomiesięczny komentarz i dokładnie ten scenariusz zrealizował się jeszcze w 2021 roku. Na początku grudnia  Giełdowy Indeks Produkcji utrzymywał się w okolicach 1050 punktów, czyli wartości z jaką rozpoczął ostatni miesiąc w roku. Jednak kolejne 3 sesje (8-10 grudnia) przyniosły solidny wzrost wartości GIP60 do 1150 punktów i w tych okolicach kurs utrzymywał się już do końca miesiąca. Ostatecznie GIP60 zamknął grudzień i cały 2021 rok wynikiem 1142,89, co daje 9,22% wzrost w grudniu i aż 29,53% w 2021 roku. Tym samym, indeks 60 największych polskich spółek produkcyjnych notowanych na WGPW zaliczył drugi rok z rzędu na plusie (po 11,47% w 2020 r.), a od zeszłorocznego dołka (17.03.2020) wzrósł już o 132%, potwierdzając siłę polskich producentów w trudnym pandemicznym czasie.

Na tle pozostałych spółek z GPW polscy producenci wypadli równie korzystnie, co widać w zestawieniu GIP60 z podstawowymi indeksami WIG. Zrzeszający największe spółki WIG20 od dołka z marca ubiegłego roku do dziś wzrósł o ok. 73%, a więc niemal dwa razy mniej niż polscy producenci.  Najlepiej w tym okresie radziły sobie jednak małe spółki z SWIG80, który wynikiem 121,61% również znalazł się poniżej rezultatu GIP60. Dla porządku warto nadmienić, że indeks szerokiego rynku wzrósł w tym czasie o 85,07%. Z perspektywy wyników za sam 2021 rok przewaga polskich spółek produkcyjnych z GIP60 jest trochę mniejsza, ale ciągle ich wyniki przewyższają popularne benchmarki. Wzrost o 29,53% to znacznie więcej niż 14,26% wypracowane przez WIG20, lub 21,52% dla całego WIG, czy 24,60% dla SWIG80, jednak mniej niż 33,07% wypracowane przez MWIG40.

Analizując grudniowe wyniki spółek z Giełdowego Indeksu Produkcji przez pryzmat branżowy można zauważyć, że za większą część grudniowego wzrostu GIP60 odpowiadają projektanci i dystrybutorzy odzieży z LPP na czele (mediana miesięcznych stóp zwrotu w tej grupie wyniosła za grudzień 3,08%), a w mniejszym stopniu producenci z branży metalurgicznej (mediana 2,72%), tworzyw sztucznych (2,66%) i spożywczej (1,74%). Na przeciwległym biegunie znaleźli się producenci z branży motoryzacyjnej (-5,9%) i farmaceutycznej (-5,54%), w których liderami spadków były spółki Mabion (-16,98% w grudniu) oraz Ursus (-28,55%). W pozostałych branżach mediana grudniowych stóp zwrotu kształtuje się nieznacznie powyżej zera.

Gdański LPP doceniony

Za dużą część wzrostu GIP60 w grudniu odpowiadała największa spółka w portfelu czyli LPP, który ma za sobą bardzo udany czas. Kurs akcji spółki wzrósł ponad granicę 17 000 zł przy której spółka jest wyceniana w sumie na 32 mld zł! W samym grudniu walory spółki zyskały 28,55% dodając do wyceny rynkowej spółki ponad 7 mld zł (sic!).

Drugie miejsce pod względem zwrotu z inwestycji w grudniu przyniosły akcje spółki Famur S.A. Cena akcji spółki wzrosła z 2,7 na koniec listopada do 3,35 na zamknięciu ostatniej sesji grudnia, co dało 24,07%. Podium grudniowej klasyfikacji najlepszych spółek Giełdowego Indeksu Produkcji zamyka Boryszew, której akcje wzrosły z 3,275 do 3,7 zł, co dało 12,98% mdm.

Powiew optymizmu…

W listopadzie produkcja sprzedana przemysłu wzrosła o 15% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku i zdaje się, że grudzień może być dla polskich firm produkcyjnych jeszcze lepszy, o czym świadczą np. korzystne wyniki badań ankietowych. Badania IHS Markit (twórcy PMI) wykazały, że polski przemysł w grudniu rozwijał się w przyspieszonym tempie, tzn. wzrosła zarówno produkcja i zatrudnienia, jak i nowe zamówienia.

Obecnie zauważalny jest spadek uciążliwości problemów z zaopatrzeniem, w czym producenci zwietrzyli swoją szansę i co w konsekwencji doprowadziło do reorientacji systemu produkcji spółek z królującego przed pandemią systemu „just in time”, na zyskujący na popularności obecnie system „just in case”, czyli produkcji na zapas.

…w niepewnych czasach…

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że zwiększona aktywność zakupowa i wzrost zapasów firm jest związana z obawami o wzrost cen i powrót trudności po stronie podaży materiałów, na co może wpłynąć obecna fala zachorowań na COVID-19. Sporym obciążeniem dla firm produkcyjnych w najbliższym czasie będą rosnące koszty energii, paliw i niektórych surowców, co już przełożyło się na dalszy wzrost kosztów produkcji, a więc również na wzrost cen wyrobów gotowych. Dla wielu firm produkcyjnych problematyczna może okazać się również utrzymująca się od dłuższego czasu, wbrew rosnącym stopom procentowym, relatywna słabość naszej waluty.

…może się opłacić!

Giełdowy Indeks Produkcji tracił na wartości od sierpnia, niwelując niemal połowę wzrostu z bieżącego roku, grudzień stanowi w tym kontekście wyłamanie z negatywnego trendu. W tym czasie polskie firmy produkcyjne reagowały w sposób poprawny, zmieniając politykę zarządzania zapasami, do czego przyczyniły się m.in. inwestycje w narzędzia informatyczne ułatwiające planowanie i jeszcze efektywniejsze wykorzystanie własnych zasobów. Widać, że nasi producenci wyciągnęli wnioski i jeśli ich strategia się sprawdzi, możemy być świadkami sporych wzrostów cen akcji polskich wytwórców obecnych na giełdzie.

***

Giełdowy Indeks Produkcji to wspólne przedsięwzięcie firmy DSR, serwisu analitycznego „Produkcja.Expert” oraz Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej.

Indeks obejmuje 60 spółek produkcyjnych notowanych na Rynku Podstawowym GPW i pokazuje zmianę nastrojów inwestorów w stosunku do spółek z branży produkcyjnej. Ze względu na precyzyjną analizę wyników poszczególnych przedsiębiorstw produkcyjnych indeks GIP może stanowić wiarygodny barometr faktycznego stanu sektora produkcyjnego.

Giełdowy Indeks Produkcji jest indeksem typu cenowego, więc przy jego kalkulacji nie uwzględnia się dochodów z tytułu dywidend. Za dzień bazowy (pierwszy dzień publikacji, w którym indeks przyjął wartość 1000) został uznany dzień 1 stycznia 2016 roku.

Ukryta dywidenda w Polskim Ładzie

Polski Ład wprowadza do prawa podatkowego pojęcie „ukrytej dywidendy” i regulacje mające na celu zapobieganie ich wypłacaniu. Nowe przepisy mogą dotknąć podmioty, które dotychczas rozliczały się z udziałowcem w inny sposób niż wypłata dywidendy, w tym w szczególności w oparciu o system prowizyjny zależny od zysku. Co istotne, w wyniku konsultacji społecznych odroczono wejście w życie nowych przepisów do 1 stycznia 2023 r.

Ukryta dywidenda

Nowe regulacje mają na celu zapobieganie sytuacjom, w których podmiot, zamiast wypłacić dywidendę niemogącą stanowić kosztu uzyskania przychodu, decyduje się na wypłatę zysku w inny sposób, np. za usługi niematerialne, które do tej pory mogły zostać zaliczone do kosztów uzyskania przychodu.

O ukrytej dywidendzie możemy mówić w sytuacji, gdy został spełniony chociażby jeden z poniższych warunków:

  1. wysokość tych kosztów lub termin ich poniesienia w jakikolwiek sposób są uzależnione od osiągnięcia zysku przez podatnika lub wysokości tego zysku albo
  2. racjonalnie działający podatnik nie poniósłby takich kosztów lub mógłby ponieść niższe koszty w przypadku wykonania porównywalnego świadczenia przez podmiot niepowiązany, przy czym przy określaniu wysokości tych kosztów stosuje się odpowiednio przepisy o cenach transferowych lub
  3. koszty te obejmują wynagrodzenie za prawo do korzystania z aktywów, które stanowiły własność albo współwłasność wspólnika lub podmiotu powiązanego ze wspólnikiem przed utworzeniem podatnika.

Należy zwrócić uwagę, że powyższe warunki uznania transakcji za tzw. ukrytą dywidendę mają niezwykle ogólny charakter, co z pewnością nie będzie sprzyjać jednoznacznym interpretacjom. Takie brzmienie przepisów oraz cel ich wprowadzenia zawarty w uzasadnieniu pozwalają przyjąć, że jako ukrytą dywidendę należy traktować sytuacje, gdy dokonywane płatności nie są związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, transakcje odbywają się w oparciu o nierynkowy charakter, podatnik jest nadmiernie zadłużony z różnych tytułów względem podmiotów powiązanych z grupy kapitałowej, wynagrodzenie wypłacane za świadczenia uzyskiwane przez podatnika od podmiotów powiązanych uzależnione jest od wysokości zysków osiąganych w tym samym okresie przez takiego podatnika lub podatnik użytkuje składniki majątku należące do wspólnika, które były w posiadaniu takiego wspólnika jeszcze przed utworzeniem podatnika.

Podmiot powiązany

W kontekście przepisów o ukrytej dywidendzie istotne jest zrozumienie, jak ustawa o podatku dochodowym od osób prawnych definiuje pojęcie „podmiotu powiązanego”. Zgodnie z art. 11a ust. 1 pkt 4 ustawy o CIT o podmiotach powiązanych mówimy w sytuacji, gdy:

  1. jeden podmiot wywiera znaczący wpływ na co najmniej jeden inny podmiot lub
  2. występują podmioty, na które wywiera znaczący wpływ:
  • ten sam inny podmiot lub
  • małżonek, krewny lub powinowaty do drugiego stopnia osoby fizycznej wywierającej znaczący wpływ na co najmniej jeden podmiot, lub
  1. transakcja dotyczy spółki niemającej osobowości prawnej i jej wspólników, lub
  2. transakcja dotyczy podatnika i jego zagranicznego zakładu, a w przypadku podatkowej grupy kapitałowej – spółki kapitałowej wchodzącej w jej skład i jej zagranicznego zakładu.

W szczególności problematyczne pozostaje ustalenie wywierania znaczącego wpływu przez członków rodziny. W tym zakresie stosunkowo łatwo jest ustalić i zweryfikować powiązania kapitałowe, jednak ustalenia w zakresie powiązań rodzinnych są już dużo bardziej problematyczne, a od 2023 r. będzie konieczne dokonywanie weryfikacji świadczeń wypłacanych na rzecz takich osób.

Ukryta dywidenda – konsekwencje podatkowe

Stosownie do przepisu art. 16 ust. 1 pkt 15b ustawy o CIT wprowadzonego Polskim Ładem kosztów uzyskania przychodów nie stanowią koszty poniesione przez podatnika będącego spółką w związku ze świadczeniem wykonanym przez podmiot powiązany z tą spółką lub ze wspólnikiem tej spółki, jeżeli poniesienie tego kosztu stanowi ukrytą dywidendę.

W świetle tego przepisu wynagrodzenie menadżerów zatrudnionych w spółce w ramach umowy B2B, którego wysokość jest uzależniona od zysku spółki, może być uznane za ukrytą dywidendę i w konsekwencji nie będzie mogło stanowić kosztów uzyskania przychodów. Taka wykładnia przepisu może stanowić duże ograniczenie i może wymóc zmiany sposobu wynagradzania menadżerów. Podobna sytuacja wystąpi w przypadku, gdy menadżerowie będą udostępniali spółce własne aktywa.

Przepisów w zakresie ukrytej dywidendy nie stosuje się w przypadku, gdy suma poniesionych w roku podatkowym przez podatnika kosztów stanowiących ukrytą dywidendę jest niższa niż kwota zysku brutto w rozumieniu przepisów o rachunkowości, uzyskanego w roku obrotowym, w którym koszty te zostały uwzględnione w wyniku finansowym podatnika.

Podsumowując, w 2022 r. konieczna będzie weryfikacja transakcji dokonywanych z podmiotami powiązanymi w kontekście przepisów o ukrytej dywidendzie i w niektórych przypadkach może okazać się, że spółki będą zmuszone zmieniać modele rozliczeń i transakcji. W przypadku gdyby podmiot nie chciał zmienić modelu rozliczeń, musi upewnić się, że „ukryte dywidendy” nie przekroczą określonego poziomu względem zysku brutto.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Polski Ład to ustawa prowizoryczna przygotowana „na sznurek i zapałki”.

„Dla wielu przedsiębiorców Polski Ład jest jeszcze gorszy niż lockdown”

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie od wielu dni odbiera sygnały od przedsiębiorców, którzy czują się przytłoczeni nie tylko podwyżkami cen prądu i gazu, ale i kłopotami administracyjnymi wynikającymi z Polskiego Ładu. Zmian jest tak wiele, że nie radzą sobie z nimi na bieżąco kancelarie podatkowe oraz firmy zajmujące się prowadzeniem kadr i księgowości. – Polski Ład przez niektórych odczuwalny jest jeszcze gorzej niż lockdown. Słyszymy mnóstwo głosów, że prowadzenie działalności gospodarczej w nowych warunkach jest po prostu nieopłacalne. Oczekujemy, że Rząd widząc co się dzieje zrobi krok w tył i wycofa się z tej reformy – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Północna Izba Gospodarcza apeluje o krok w tył. „To ustawa prowizoryczna”

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie jest świadoma konieczności zmian podatkowych i dostosowywania systemu fiskalnego i kontrolnego do obecnych warunków gospodarczych. Ustawa, która ma 700 stron, zmienia kilkanaście innych, kluczowych dla przedsiębiorców ustaw, zmienia systemy rozliczeń pracodawców i pracowników, powinna być dopięta na ostatni guzik i dopracowana w 100%. W takich przypadkach nie powinno mieć miejsca na żadne niedopowiedzenia. Polski Ład wprowadzany jest w atmosferze chaosu, co powoduje, że wielu przedsiębiorców po prostu nie wie jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości gospodarczej.

– Zafundowano polskim przedsiębiorcom prowizoryczną ustawę. Polski Ład to ustawa klejona na sznurek i zapałkę. Jesteśmy oburzeni tym, jak przygotowano ustawę, która zmienia funkcjonowanie całej gospodarki w Polsce – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Przedsiębiorcy piszą do nas o swoich wątpliwościach. Dotyczą one zarówno naliczania składek zdrowotnych, jak i wyboru sposobów rozliczania się czy kwestii związanych z kadrami i ulgą dla klasy średniej. Wątpliwości interpretacyjnych jest tak wiele, że kancelarie podatkowe i prawne nie są w stanie ich wszystkich szybko wyjaśniać. Do tego przedsiębiorcom na nowy rok zafundowano podwyżki cen mediów. Jest bardzo źle – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Izby. – Polski Ład dla przedsiębiorców jest niczym labirynt, w którym oni odgrywają rolę Tezeusza, nici Ariadny jednak brakuje. Intencje może były dobre, ale wykonanie absolutnie nie do zaakceptowania – dodaje.

– Apelujemy o to, by Rząd RP wycofał się z wprowadzania Polskiego Ładu w roku 2022. Niech ten temat zostanie cofnięty, dopracowany i dopiero wprowadzany w życie. Nie ma zgody przedsiębiorców na psucie prawa – dodaje Prezes Mojsiuk.

Eksperci podatkowi: Polski Ład pełen paradoksów

Eksperci Północnej Izby Gospodarczej z zakresu podatkowego mówią o ogromnej ilości wątpliwości zgłaszanych przez przedsiębiorców.

– Zaczyna się dramatyczna walka z czasem i próbą ustalenia jaka forma prawna lub jaki sposób opodatkowania jest dla przedsiębiorcy optymalny, żeby jak najmniej stracić na Polskim Ładzie. Przedsiębiorcy dowiadują się od doradców podatkowych lub od księgowych, że zapłacą więcej. Dowiadują się, że trudno wyliczyć o ile więcej, bo przepisy są bardzo nieprecyzyjne. Oto przykład: podstawa naliczania składki zdrowotnej będzie wyższa od podstawy PIT przez oskładkowanie wszystkich przychodów podatkowych, w tym też zwolnionych z PIT. Jeśli przedsiębiorca dostanie umorzenie PFR 2.0 – zapłaci od tego składkę zdrowotną w wysokości 4,9% (PIT liniowy) lub 9% (skala)! Jest ona bowiem przychodem podatkowym, od którego zaniechano poboru na mocy rozporządzenia MF. Niemniej, jednak jest to przychód podatkowy – mówi Michał Wojtas, skarbnik Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Prawnicy: przed nami wielkie „gaszenie kolejnych pożarów”

Swoje zastrzeżenia zgłaszają również prawnicy, którzy są odwiedzani przez przedsiębiorców równie często jak doradcy podatkowi.

– Nieprecyzyjne przepisy Polskiego Ładu, w tym te dotyczące tzw. ulgi dla klasy średniej już powodują, że spora część pracowników otrzymała w styczniu mniejsze wynagrodzenia. Zasadniczo, pracownik rezygnujący z w/w ulgi powinien liczyć się z tym, że najprawdopodobniej kwota netto przekazywana mu przez pracodawcę okaże się nieco niższa, co może powodować konflikty na linii pracownik-pracodawca – wyjaśnia mec. Marek Jarosiewcz z kancelarii Wódkiewicz & Sosnowski.

– Niestety, bardzo krytycznie należy ocenić nie tylko samą legislację, ale też komunikację Ministerstwa Finansów z podatnikami – zewsząd docierają do nas głosy, że jeszcze w ostatnich dniach roku podatnicy próbowali np. w ZUS uzyskać konkretne wytyczne dotyczące stosowania nowych przepisów i niestety byli „odprawiani z kwitkiem”. Spodziewam się, że wiele problemów wynikających z niejasnych przepisów Polskiego Ładu będzie rozwiązywanych doraźnie, na zasadzie „gaszenia kolejnych pożarów” – dodaje mec. Jarosiewicz.

Spółdzielnie energetyczne to korzystna opcja w OZE

W Polsce sektor elektroenergetyczny jest bardzo ściśle powiązany z państwem. Państwo kontroluje praktycznie wszystkie grupy energetyczne produkujące prąd, a także sprawuje kontrolę nad sieciami przesyłowymi. Są to bardzo silne powiązania, które skutkują brakiem zmian w systemie energetycznym. Status quo nie musi jednak dalej trwać – zarówno interesariusze prywatni, jak i inwestorzy państwowi mogą działać na rzecz odnawialnych źródeł energiiW Polsce już 700 tys. gospodarstw domowych korzysta z paneli fotowoltaicznych.

– Tam, gdzie państwowa energetyka sobie nie radzi, lub działa zbyt wolno, ludzie biorą sprawy w swoje ręce i sami zaczynają sobie wytwarzać prąd – powiedział serwisowi eNewsroom Bernard Swoczyna, specjalista ds. magazynowania energii WWF. – Wskazuje to na potrzebę zmiany w polskiej energetyce i zwiększenie inwestycji w odnawialne źródła energii. Polska powinna wspierać budowanie społeczności energetycznych – co jest szczególnie istotne ze względu na to, że prawo umożliwiające ich tworzenie już istnieje i parę takich spółdzielni powstało. W tych spółdzielniach energia jest produkowana z odnawialnych źródeł, natomiast są one wciąż połączone z siecią energetyczną – co zapewnia zasilanie przez cały czas. Dzięki korzystaniu z energii odnawialnej ceny w spółdzielniach są niższe. Ci, którzy należą do spółdzielni energetycznych mają ceny prądu zakontraktowane na niskim poziomie i na długie lata – podkreśla Swoczyna.

Nieruchomości komercyjne w nowej odsłonie

Rynek nieruchomości komercyjnych w Polsce od wiosny 2020 roku przeszedł długą drogę. Nigdy wcześniej w tak krótkim czasie nie dokonało się na nim tak wiele zmian. Adaptacja do nowych warunków okazała się najtrudniejsza dla hoteli i handlu. Dla rynku magazynowego z kolei przetasowanie sprzedaży i dostaw stało się trampoliną do serii rekordów. Biura odrodziły się w nowej formie. Sektorowi nieruchomości komercyjnych w naszym kraju drogę wyznaczają nowe trendy, które wpływać będą na kształtowanie się rynku w kolejnych latach. O tym, co się zmienia mówią eksperci z firmy doradczej Walter Herz.

Biura w cenie

– Mimo popularyzacji home office i hybrydowego systemu pracy nie możemy mówić o rewolucji na rynku biur. Sytuacja w sektorze jest dość stabilna. Zmienia się natomiast sposób wykorzystania powierzchni. Najemcy decydują się na przedłużanie umów i zmianę aranżacji przestrzeni, adoptując ją do potrzeb pracowników w nowym otoczeniu rynkowym. Część firm zmniejsza powierzchnię i maksymalizuje jej użytkowanie. Widoczna jest swoista coworkizacja przestrzeni. Firmy tworzą więcej powierzchni do pracy wspólnej, do integracji i spotkań – informuje Mateusz Strzelecki, Partner / Head of Regional Markets w Walter Herz.

Wysypu relokacji do elastycznych biur Mateusz Strzelecki spodziewa się w tym roku. – Ta tendencja była już powszechnie widoczna w minionym roku, ale nasilenia się aktywności firm oczekujemy w roku bieżącym. Wynika to z dłuższego czasu, jaki najemcy potrzebują teraz na podjęcie decyzji, co do wyboru nowego biura, nawet rok czy półtora – przyznaje.

Mateusz Strzelecki wskazuje też na pozytywny symptom widoczny na rynku związany z powrotem zagranicznych firm, które aktywnie poszukują lokalizacji dla swoich siedzib w naszym kraju od jesieni ubiegłego roku. Strzelecki mówi również o świetnej koniunkturze rejestrowanej w segmencie rynku powierzchni flex. – Najemcy preferują teraz krótsze, elastyczne umowy z możliwością wyboru powierzchni. Stąd też coraz większe zapotrzebowanie na biura serwisowane i powierzchnie coworkingowe. Oferują pełen zakres usług i krótkie terminy najmu, co przyciąga najemców. Najczęściej stanowią komplementarne uzupełnienie tradycyjnych powierzchni. Zasoby elastycznych powierzchni szybko rosną, zapewnia je już większość najnowocześniejszych obiektów. W 2022 roku potencjał tego segmentu będzie się zwiększał – przewiduje.

Zamrożone projekty

Z tak dużym optymizmem Mateusz Strzelecki nie mówi już o wzroście zasobów tradycyjnej powierzchni biurowej na rynku. – Ilość powierzchni w budowie, szczególnie na rynku warszawskim jest najniższa od dekady i nic nie zapowiada, żeby w najbliższym czasie miało się to zmienić. Na rynkach regionalnych sytuacja jest lepsza, natomiast w Warszawie większość dużych inwestycji biurowych zostało już oddanych, a pozostałe budowy dobiegają końca. Niemal połowa powierzchni w realizowanych obiektach ma już najemców. Z biegiem czasu wolna powierzchnia będzie topnieć, a oferta rynkowa kurczyć się. Na horyzoncie w perspektywie dwóch lat widoczna jest luka podażowa, bo do realizacji wchodzi śladowa ilość projektów. Niska podaż przy wyższym oczekiwanym popycie może przełożyć się na optymalizację warunków najmu ze strony właścicieli budynków, a nawet wzrost stawek czynszowych w najlepszych budynkach w centralnych lokalizacjach, które cieszą się aktualnie największym powodzeniem. Coraz wyższe ceny mediów wpływać będą z kolei na podwyżki opłat eksploatacyjnych – zauważa Mateusz Strzelecki.

– Rosnące koszty budowy związane z wysoką inflacją i wzrostem stóp procentowych nie zachęcają inwestorów do aktywności. Rosną ceny materiałów budowlanych, usług, gruntów oraz płac. Kontynuacji tego trendu możemy spodziewać się w tym roku. Szacunkowe dane mówią, że koszt dostarczenia budynku biurowego na rynek wzrósł od początku pandemii o ponad 30 proc. Do tego dochodzą trudności związane z terminowymi dostawami materiałów – wylicza Mateusz Strzelecki.

Gorąco w sektorze magazynów

Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner/CEO w Walter Herz zwraca uwagę, że dzięki wielkoskalowym obiektom biurowym, które w zeszłym roku zostały oddane i stanowią atrakcyjne aktywa, tegoroczna wartość transakcji na rynku inwestycyjnym może osiągnąć poziom notowany w Polsce przed pandemią. – W roku 2021 wolumen transakcyjny będzie prawdopodobnie przybliżony do zarejestrowanego rok wcześniej. Prawie połowę udziału w całkowitej wartości będzie miał sektor magazynowo-przemysłowy. Popyt na nieruchomości logistyczne bije rekordy nie tylko na naszym rynku. W Polsce na znaczeniu zyskują także obiekty typu convenience, parki handlowe i lokalne centra codziennych usług, zapewniające dostęp do dóbr codziennej potrzeby. Coraz bardziej doceniane przez inwestorów są również projekty oferujące mieszkania na wynajem instytucjonalny, akademiki, domy seniora i opieki gwarantujące trwałe zabezpieczenie kapitału i atrakcyjny poziom zwrotu – informuje Bartłomiej Zagrodnik.

– Pandemia mocno podbiła tempo rozwoju rynku nieruchomości magazynowych. Na terenie całego kraju w trakcie budowy jest rekordowa ilość powierzchni. Za historycznie wysoką nową podażą podąża równie wysoki popyt, który w trzech pierwszych kwartałach 2021 roku był o jedną trzecią wyższy niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Ta tendencja będzie widoczna również w tym roku ze względu na dalszy rozwój e-commerce i nearshoring’u, lokowania produkcji bliżej strefy zbytu oraz dążenia do skracania łańcucha dostaw – wyjaśnia.

Nowe koncepty

Jak zaznacza Bartłomiej Zagrodnik, na rynek wchodzić będzie coraz więcej magazynów budowanych w nowym standardzie, których wysokość wynosić będzie 12 m. – Deweloperzy zauważają także ogromne zainteresowanie obiektami typu last mile logistics, zlokalizowanymi w rejonie dużych aglomeracji miejskich i będą realizować więcej takich projektów. Tego typu obiekty cieszą się szczególnie dużym powodzeniem wśród dystrybutorów i firm kurierskich, co wiąże się z boomem w sektorze e-commerce. W tym roku spopularyzowany zostanie także w Polsce koncept dark store, który zadebiutował w 2021 roku na naszym rynku. Rozbudowywane będą sieci microcentrów dystrybucyjnych, przypominających sklepy, ale tworzonych wyłącznie do obsługi zamówień składanych on-line z ekspresową dostawą w kilkanaście minut, które funkcjonują już w siedmiu największych miastach w kraju – informuje.

Specjaliści z Walter Herz są zgodni, że inwestycje komercyjne w Polsce obrały kurs na wielofunkcyjność. Wśród projektów przygotowywanych do budowy przeważają kompleksy typu mixed-use, które realizowane będą wieloetapowo. Celem projektowania części inwestycji jest też uzupełnienie zabudowy o dodatkowe funkcje, jak na przykład ma to miejsce w przypadku warszawskiego Służewca biurowego. – Realizację inwestycji z funkcjami mieszkaniowymi, handlowymi, usługowymi, rozrywkowymi i hotelowymi w głównych miastach w kraju mogliśmy obserwować jeszcze przed pandemią. Teraz takie obiekty zdominowały sferę nowych inwestycji. Projekty budowane w myśl zrównoważonego rozwoju wychodzą nie tylko naprzeciw dzisiejszym oczekiwaniom inwestorów, ale także potrzebom użytkowników biur, którzy jeszcze mocniej doceniają zalety lokalności, ale oczekują kompleksowej oferty – mówi Piotr Szymoński, Director Office Agency w Walter Herz. – W Warszawie realizacja nowych, zakrojonych na szeroką skalę inwestycji mixed-use planowana jest między innymi na Bielanach czy Żeraniu. Tego typu kompleksy powstawać będą też na Kabatach i Okęciu – wylicza.

Coraz bardziej zielono

– Nakreślając wybijające się trendy nie sposób nie wspomnieć o standardach ESG (Environmental, Social and Corporate Governance), które stają się coraz bardziej istotnym kryterium w ocenie wartości nieruchomości komercyjnych. Efektywność budynku, emisyjność oraz komfort, jaki zapewnia użytkownikom, potwierdzone certyfikatami, stały się kwestią kluczową dla inwestorów. Aspekt środowiskowy związany z projektami w obliczu zmian klimatycznych jest już równie ważny jak zysk finansowy i w kontekście dyrektyw unijnych w dużym stopniu rzutuje na decyzje biznesowe. Zrównoważone inwestycje osiągają wyższe wyceny rynkowe i są lepiej oceniane przez instytucje finansowe – mówi Piotr Szymoński.

Piotr Szymoński spodziewa się dalszych, coraz bardziej szczegółowych regulacji dotyczących ESG. – Obserwujemy coraz większe dążenie do obniżania kosztów eksploatacyjnych oraz minimalizowania wpływu na planetę, poprzez wykorzystanie energooszczędnych rozwiązań. Obiekty uwzględniające wygodę użytkowników spotykają się też z większym zainteresowaniem najemców. Firmy zwracają uwagę, jak przestrzeń w której pracują oddziałuje na środowisko naturalne. Niektóre organizacje współpracują jedynie z podmiotami, które reprezentują w tej dziedzinie podobne standardy. Można zatem oczekiwać, że z roku na rok na rynku przybywać będzie „zielonych” budynków i wzrastać pod tym względem konkurencyjność rynkowa – dodaje.

NanoSanguis S.A otrzymała finansowanie na przełomowe rozwiązania w terapii choroby Alzheimera

NanoSanguis S.A., podpisała umowę z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju na projekt, którego celem jest skonstruowanie urządzenia dla nowego systemu terapeutycznego do podawania leków bezpośrednio do ośrodkowego układu nerwowego. System będzie miał zastosowanie głównie w leczeniu schorzeń neurologicznych. Rozwiązania NanoSanguis mogą zwiększyć skuteczność terapii w chorobie Alzheimera, autoimmunologicznym zapaleniu mózgu i innych chorobach neurodegradacyjnych.

Wdrażany w ramach programu NCBR/EURONANOMED projekt INTERPIDUS polega na skonstruowaniu urządzenia do opracowania nowego systemu terapeutycznego: nanoporowatych membran do dooponowego (pseudo)podawania leków. Jest to innowacyjna droga aplikacji, która pozwoli zarówno zwiększyć skuteczność terapii, jak i zniwelować możliwe efekty uboczne towarzyszące konwencjonalnym systemom podawania leków. Nowy system pozwoli szybko i efektywnie hamować postęp choroby.

Naszym zadaniem w tym projekcie jest opracowanie miniaturowego urządzenia – implantu, który po wszczepieniu, będzie miał kontakt z płynem mózgowo-rdzeniowym.  Implant ten, dzięki swojej konstrukcji, docelowo pomoże zmniejszyć stężenia białek prowadzących do powstania złogów, tzw. źle pofałdowanego beta amyloidu. Złogi te stanowią swego rodzaju „odpad”, który nie może być rozłożony przez enzymy komórkowe i prawdopodobnie jest głównym czynnikiem odpowiedzialnym za powstawanie choroby Alzheimera. Naukowcy uważają, że choroby neurodegeneracyjne będą plagą kolejnych dziesięcioleci dwudziestego pierwszego wieku. Firma NanoSanguis odpowiedzialna jest za część konstrukcji tego implantu. – mówi prof. Tomasz Ciach z NanoGroup S.A.

Partnerem projektu jest Politechnika Warszawska. Współpracują: Instituto de Investigación Sanitaria del Principado de Asturias (ISPA), reprezentowany przez Fundación para la Investigación y la Innovación Biosananitaria del Principado de Asturias (FINBA), Hiszpania; CNRS-IEM: Institut Européen des Membranes –UMR5635, Francja; „Gheorghe Asachi” Technical University of Iasi, Rumunia; University of Medicine and Pharmacy “Grigore T. Popa” Iasi (UMF Iasi), Rumunia; National Research Centre (Egipt).

Część realizowana przez NanoSanguis S.A. obejmuje prace nad modyfikacją powierzchni membran w celu zapobiegnia procesom bioosadzania komórek i cząsteczek (soli, białek, celu molekularnego etc.) znajdujących się w płynie mózgowo-rdzeniowym. W części projektu realizowanej przez Politechnikę Warszawską przebadane zostaną powłoki wykonane z APTES i jego pochodnych, PAA, PDA, PVP, pochodnych lecytyny oraz tlenków grafenu.

Kwota dofinansowania NCBR to 850 149,43 zł, kwota środków własnych: 108 173,52 zł.

Wyciąganie indeksów na Wall Street

Poniedziałek na Wall Street przebiegał pod znakiem dużej zmienności. Na rynku akcji dominuje obecnie niedźwiedzi sentyment, jednak końcówka sesji przebiegała w atmosferze odbicia. Wprawdzie Dow Jones i S&P500 skończyły poniżej poziomów odniesienia, odpowiednio o 0,45 proc. oraz 0,14 proc., jednak o 0,05 proc. w górę wspiął się technologiczny Nasdaq100.

Kluczowymi czynnikami wpływającym na nastroje globalnych inwestorów są obecnie oczekiwania względem kształtu polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych. W mniejszym stopniu rynek zwraca uwagę na sytuację epidemiczną, choć ta niezmiennie pozostaje czynnikiem ryzyka, który czai się nad rynkiem. Wtorkowy kalendarz publikacji makroekonomicznych jest niemal pusty, co sprawia, że inwestorzy zajmują pozycję przed środowym odczytem inflacji z USA. Odczyt CPI, po danych z rynku pracy (NFP), dopełni obraz Amerykańskiej gospodarki i da odpowiedź na część pytań o tempo podnoszenia kosztu pieniądza w USA.

W grudniu w sektorze pozarolniczym w USA zanotowano wzrost o 199 tys. miejsc pracy. Wynik jest znacząco niższy od prognoz (400 tys. miejsc pracy), a także druzgocąco niższy od raportu firmy ADP (800 tys.). Całość raportu o wydatkach i dochodach Amerykanów przedstawia jednak silny obraz rynku pracy. Firmy otwierają procesy rekrutacyjne, ale problemem pozostaje podaż pracy. Rosnąca dynamika wynagrodzeń sugeruje determinację pracodawców w pozyskiwaniu pracowników, co z perspektywy polityki pieniężnej nie powinno odwlekać podwyżek stóp procentowych. Jeśli dołożymy do tego wysoki odczyt CPI, dostaniemy gotowy przepis na szybsze zacieśnianie polityki pieniężnej. Mediana oczekiwania mówi, że pierwszej podwyżki stóp procentowych Fed może dokonać już w marcu. Takie otoczenie powinno być skrajnie pozytywne dla dolara oraz negatywne dla rynku akcji. Na przestrzeni ostatnich sesji widać jednak, że nastroje wokół ryzykownych aktywów nie są najgorsze. W mojej opinii wynika to z faktu, że jastrzębie tony z Rezerwy Federalnej zostały już uwzględnione w wycenach większości aktywów. Widoczne jest to zarówno w próbie odreagowania na rynku akcji, jak i w zahamowaniu aprecjacji dolara z początku roku.

Rynek próbuje w tej chwili oszacować, czy dobra sytuacja gospodarcza ma szanse zrekompensować odpływ taniego pieniądza. Niebagatelną kwestią pozostaje przygotowanie do sezonu wyników kwartalnych w USA (rozpoczyna się już w piątek). Dość często przy okazji publikacji wyników powtarza się schemat budowania niskiej bazy przed ujawnieniem raportów, co przy okazji pozytywnych rezultatów finansowych daje szansę na większe umocnienie.

W wycenie krajowej waluty widać powoli efekt podwyższania stóp procentowych, ale też coraz bardziej klarowną komunikację banku centralnego z rynkiem. Po ostatniej konferencji prasowej niemal pewnym jest, że koszt pieniądza będzie rósł a docelowy poziom rynek szacuje pomiędzy 3,5 proc. a 4 proc. stopy referencyjnej (skłaniam się bliżej dolnych poziomów). W takim środowisku złoty wciąż ma przestrzeń do umocnienia. Jak to na rynkach finansowych bywa inwestorzy, w obliczu twardych działań (stopy procentowe), pozostawili z boku kwestie polityczne (konflikt na linii Warszawa-Bruksela). Te jednak mogą się objawiać jako czynniki ciążące krajowej walucie.

Maciej Madej, analityk DM TMS Brokers

MLP Group uruchamia największy projekt instalacji fotowoltaicznych „on site” w Polsce

MLP Group – Green Industrial Developer – startuje z realizacją strategicznego projektu budowy farm fotowoltaicznych na dachach 10 parków logistycznych w Polsce. Realizacja przedsięwzięcia została powierzona firmie Quanta Energy. Panele fotowoltaiczne zajmą około 120 tys. mkw. powierzchni, a ich łączna moc wyniesie 5,93 MWp. Zakończenie inwestycji planowane jest w I kwartale 2023 r.

MLP Group panele fotowoltaiczneMLP Group, wiodący deweloper i właściciel wysokiej jakości parków logistycznych, przemysłowych i biznesowych, rusza z programem budowy farm fotowoltaicznych na dachach posiadanych obiektów. Będzie to największy projekt „on site” w Polsce, z przeznaczeniem wykorzystania wytwarzanej energii elektrycznej głównie na własne potrzeby.

W ramach uruchomionego projektu zbudowane zostaną instalacje fotowoltaiczne w 10 zlokalizowanych w Polsce parkach logistycznych należących do MLP Group. Całkowita powierzchnia zainstalowanych paneli wyniesie około 120 tys. mkw., a ich łączna moc osiągnie 5,93 MWp. Za realizację inwestycji odpowiedzialna będzie firma Quanta Energy. W celu zwiększenia bezpieczeństwa do budowy wykorzystana zostanie specjalna, lekka konstrukcja instalacji. Zgodnie z założeniami inwestycja będzie gotowa w I kwartale 2023 roku.

„Ochrona środowiska w pełni wpisuje się w naszą strategię działania jako Green Industrial Developer. Wszystkie nasze nowe obiekty standardowo poddajemy procesowi certyfikacji BREEAM oraz DGNB pod kątem ich ekologiczności oraz funkcjonalności.  We współpracy z Quanta Energy rozpoczynamy teraz kompleksowy i realizowany na dużą skalę program rozwoju farm fotowoltaicznych na dachach naszych obiektów. Celem tych wszystkich działań jest osiągnięcie zerowej emisji CO2 już w perspektywie kilku lat. Zastosowania ekologicznych rozwiązań oczekują od nas także nasi najemcy. Dla klientów branży magazynowej redukcja śladu węglowego to z jednej strony realizacja zobowiązań w zakresie coraz powszechniej deklarowanej ochrony klimatu, a po drugie to także uzyskiwane oszczędności finansowe w ramach ponoszonych kosztów eksploatacji powierzchni komercyjnych” – powiedział Radosław T. Krochta, Prezes MLP Group S.A.

Rosnące ceny energii powodują, że poza ochroną środowiska wynikającą z wykorzystania zielonej energii, inwestycja wpłynie na redukcję kosztów. Instalacje OZE wybudowane na dachach magazynów MLP Group o łącznej mocy 6,3 MWp wyprodukują około 6 GWh energii elektrycznej rocznie.

– Stopy zwrotu sięgają nawet 20 proc., biorąc pod uwagę ceny energii czynnej na 2022 rok, a inwestycje firmowe zwracają się w 5-7 lat. Są to zupełnie inne rentowności od tych, które widzieliśmy jeszcze 3 lata temu. Ceny energii czynnej na 2022 r. w całej Europie, w tym w Polsce wzrosły o 50-100% w zależności od momentu zakupu. To efekt kilku czynników, m.in. rosnących cen uprawnień do emisji CO2, które w ostatnich dniach przekraczają poziom 82 euro za tonę, bezprecedensowego wzrostu zapotrzebowania na energię w 2021 r., wzrostu cen gazu oraz wzrostu kosztu tzw. „kolorów”. Jednocześnie wprowadzona od stycznia 2021 opłata mocowa, wzrośnie w 2022 r. z 76,2 na 102,6 zł / MWh energii, spodziewamy się również nieznacznego wzrostu opłat dystrybucyjnych. Elektrownie fotowoltaiczne to na dzisiaj najskuteczniejsze rozwiązanie problemu rosnącego kosztu energii – podkreślił Piotr Grzybczak, Prezes Quanta Energy S.A.

Maciej Madejak dołącza do MDC2 jako Chief Development Officer

MDC2 – działający na polskim rynku deweloper zrównoważonych powierzchni magazynowych i przemysłowych – ogłosił dołączenie do firmy nowej, kluczowej osoby. Z dniem 3 stycznia 2022 r. stanowisko Chief Development Officer oraz funkcję założyciela i członka zarządu objął Maciej Madejak.

Ta kluczowa nominacja stanowi kolejny ważny krok w rozwoju działalności MDC2 w Polsce. Wcześniej Maciej Madejak zajmował stanowiska kierownicze w wiodących firmach deweloperskich, takich jak ProLogis, Goodman (obecnie GLP) i Panattoni. Wraz z zarządzanymi przez siebie zespołami wybudował blisko 4 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej, co stanowi ponad 20% wszystkich zasobów powierzchni klasy A w Polsce, a także pozyskał ponad 950 ha terenów inwestycyjnych.

Maciej Madejak tak skomentował objęcie nowej funkcji: „Przez ostatnie 11 miesięcy z przyjemnością obserwowałem konsekwentny wzrost i aktywność MDC2 na polskim rynku powierzchni magazynowych. Cieszę się, że będę mógł pracować z zaangażowanym, zintegrowanym zespołem specjalistów. Wierzę, że moje doświadczenie pozwoli na jeszcze bardziej dynamiczny rozwój tej wyjątkowej i zrównoważonej platformy projektów logistycznych w Polsce.”

Maciej, jako Chief Development Officer, będzie odpowiedzialny za rozwój projektów, sprawując nadzór nad pozyskiwaniem gruntów pod nowe inwestycje i ich projektowaniem oraz nad działaniami leasingowymi.

Maciej Madejak posiada ponad 25-letnie doświadczenie w branży nieruchomości logistycznych.

Swoją karierę rozpoczął w 1999 roku w ProLogis, gdzie objął stanowisko Country Leadera na Polskę. W tym czasie zbudował doświadczony zespół specjalistów ds. rozwoju nieruchomości, który dostarczył powierzchnię przemysłową i produkcyjną dla takich najemców jak Antalis, Fagor, Raben i innych.

W 2011 roku Maciej rozpoczął pracę w firmie Goodman (obecnie GLP), w momencie wejścia dewelopera na polski rynek, gdzie pełnił funkcję dyrektora ds. rozwoju biznesu w Polsce (Head of Business Development Poland). Zbudował trzydziestoosobowy zespół, który dostarczył powierzchnię magazynową dla takich klientów jak Amazon, Zalando, Intermarche, Intercars, Mila i wielu innych.

Od 2018 roku Maciej pełnił funkcję Dyrektora Zarządzającego w Panattoni Europe, odpowiadając za rozwój konceptu City Logistics na terenie całego kraju, a także za realizację inwestycji typu big box w południowej Polsce.

„Miałem przyjemność współpracować z Maciejem wiele lat temu. Fakt, że nasze drogi zawodowe ponownie się skrzyżowały jest niekwestionowanym świadectwem rozwoju polskiego rynku nieruchomości na przestrzeni ostatnich 20 lat” – powiedział Hadley Dean, założyciel MDC2. – „Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy powitać Macieja na pokładzie. To sprawdzony i zaufany lider, którego z pełnym przekonaniem możemy określić mianem jednego z kluczowych twórców rynku magazynów w Polsce.”

Obecnie zarząd MDC2 składa się z czterech członków, w tym: Hadley Dean – założyciel, Maciej Madejak – dyrektor ds. rozwoju (CDO) i założyciel, Jeremy Cordery – dyrektor ds. operacyjno-budowlanych (COO) i założyciel oraz Peter Love – dyrektor finansowy i partner.

Licznik elektromobilności: w 2021 r. na polskie drogi wyjechało ponad 20 tys. samochodów z napędem elektrycznym

Według danych z końca grudnia 2021 r., w Polsce było zarejestrowane łącznie 38 001 osobowych oraz 1657 użytkowych samochodów z napędem elektrycznym. W ubiegłym roku ich liczba zwiększyła się o 20 253 sztuki, tj. o 93% więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.

Pod koniec grudnia 2021 r. po polskich drogach jeździło 38 001 elektrycznych samochodów osobowych. Pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. battery electric vehicles) odpowiadały za 49%  (18 795 szt.) tej części parku pojazdów, a pozostałą część (51%) stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 19 206 szt. Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 1 657 szt. W dalszym ciągu rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec grudnia składała się z 10 650 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 325 136 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 651 szt. Od stycznia do grudnia 2021 r. flota elektrobusów powiększyła się o 220 zeroemisyjnych pojazdów.

Wraz ze wzrostem liczby pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec grudnia 2021 r. w Polsce funkcjonowały 1 932 ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych (3 784 punkty). 30% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 70% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W grudniu uruchomiono 119 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (240 punktów).

– Za nami trudny rok 2021, w którym kryzys półprzewodnikowy spowodował bardzo duże zawirowania na rynku motoryzacyjnym. Ponieważ w pojazdach niskoemisyjnych ilość półprzewodników jest znacznie większa niż w pojazdach konwencjonalnych, tym bardziej cieszy, że rosną rejestracje samochodów z napędami alternatywnymi. W 2021 r. Polsce zarejestrowano ich ponad 34%. Warto podkreślić, że od kilku miesięcy obserwujemy znaczny wzrost liczby rejestracji hybryd plug-in, które przy właściwej eksploatacji w czasie jazdy miejskiej mają zalety samochodu elektrycznego bateryjnego zaś poza miastem mają zasięgi porównywalne z samochodami konwencjonalnymi. Rewolucja w branży motoryzacyjnej jest faktem, ale mimo tego, bieżący rok będzie czasem wytężonej pracy legislacyjnej, bo czeka nas wejście w życie kilkunastu dyrektyw i rozporządzeń, z których znaczna część będzie dotyczyła pojazdów niskoemisyjnych – mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM.

Końcówka roku, zgodnie z naszymi oczekiwaniami, zakończyła się mocnym akcentem. Biorąc pod uwagę dane z 12 miesięcy, w grudniu zarejestrowano prawie jedną piątą osobowych BEV i oddano do użytku 21% ogólnodostępnych stacji ładowania. Mimo pewnych obaw związanych z niedoborem półprzewodników w rok 2022 wchodzimy z dużą dawką optymizmu. W 2021 r. wielomiesięczne starania branży przyniosły wymierne efekty w postaci optymalizacji szeregu przepisów prawnych regulujących obszar zeroemisyjnego transportu, w szczególności nowelizacji Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Ukoronowaniem intensywnego dialogu z NFOŚiGW było wdrożenie kompleksowego systemu wsparcia rynku e-mobility obejmującego jego najważniejsze komponenty: pojazdy elektryczne, stacje ładowania oraz niezbędną infrastrukturę elektroenergetyczną. To wszystko sprawia, że rok bieżący ma szansę stać się przełomowym okresem dla rozwoju elektromobilności w Polsce mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA. Licznik elektromobilności w 2021 r

Eksperci z branży prognozują – w 2022 r. kredyty i mieszkania znowu zdrożeją. Opłacalność najmu wyraźnie spadnie

Na rynku nieruchomości zainteresowanie inwestorów nadal będą wzbudzać mieszkania, zwłaszcza dwupokojowe oraz trzypokojowe, a także kawalerki. Ale w bieżącym roku ceny za lokale wzrosną. Według wstępnych szacunków deweloperów, koszty budowy podskoczą o co najmniej 7% i to tylko ze względu na rozwiązania legislacyjne. Eksperci dodają, że kredyty będą też droższe niż dotychczas. Rentowność najmu spadła i ten trend raczej się utrzyma, ale starannie wyszukane inwestycje w dalszym ciągu pozostaną dość opłacalne. Jednocześnie znawcy tematu przekonują, że przyszedł czas na powierzchnie magazynowe.

Jeszcze drożej

W 2021 roku rynek nieruchomości przyciągnął wielu inwestorów. W przestrzeni publicznej pojawiają się pytania, jak będzie wyglądała sytuacja w bieżącym roku. Marcin Jańczuk, analityk rynku mieszkaniowego z Metrohouse, przekonuje, że nie będzie niespodzianek, jeśli chodzi o ulubione produkty inwestycyjne. Nadal powodzeniem będą cieszyć się mieszkania.

– Z roku na rok zapewne nie nastąpią jakieś nadzwyczajne wolty w kwestii najbardziej opłacalnych, jednocześnie najmniej problematycznych i ryzykownych przedmiotów inwestycji mieszkaniowych. Wciąż w czołówce popularności znajdą się lokale dwu i trzypokojowe oraz kawalerki, najlepiej o dość kompaktowych powierzchniach, w dobrych lokalizacjach i wziętych inwestycjach deweloperskich – komentuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Z kolei Konrad Płochocki, wiceprezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich, prognozuje, że cały czas będą wzrastać ceny mieszkań. Wynika to z wielu niezależnych od deweloperów czynników. Obecnie największym wyzwaniem jest dostępność gruntów. Ekspert dodaje, że trwa szacowanie, o ile procent wzrosną koszty budowy z tytułu tegorocznych zmian legislacyjnych. Wyliczenia już mocno przekroczyły 7%, a to jeszcze pewnie nie koniec. Od 1 lipca wchodzi wprowadzony przez UOKiK Deweloperski Fundusz Gwarancyjny, na który składki będą płacić nabywcy. One wyniosą 1% ceny mieszkania. Rząd przedstawił propozycje dalszego zaostrzenia wymagań technicznych, co da kolejne 4-6% w kosztach budowy.

– Polski Ład będzie miał duży wpływ na dochody ludności i ogólnie na gospodarkę. Być może pojawi się budownictwo socjalne w dużo większym zakresie niż do tej pory. Gdzieś czai się widmo podatku katastralnego odnoszącego się do drugiego i kolejnych mieszkań, ale nikt jeszcze głośno nie potwierdził tych zapisów i chyba to szybko nie nastąpi – analizuje Wojciech Kuc, pośrednik w obrocie nieruchomościami, ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Natomiast wiceprezes Płochocki zwraca uwagę na rosnące opodatkowanie działalności gospodarczej. Składki zdrowotnej nie można już odliczać od podatku. Tym samym architekci, inżynierowie i inni samodzielni specjaliści, z których usług korzystają deweloperzy, zażądają więcej za swoje usługi. To przełoży się na ceny mieszkań. Zdaniem eksperta PZFD, realnie należy spodziewać się wzrostów powyżej inflacji, chyba że rząd wycofa się z niektórych propozycji.

– Już od dłuższego czasu krajowy rynek mieszkaniowy jest bardzo mało przewidywalny, a więc trudny do prognozowania. W 2022 roku bardzo prawdopodobny jest jednak pewien spadek popytu na nowe mieszkania wskutek wzrostu stóp procentowych, hamowanie tempa wzrostu cen i wysyp zachęt promocyjnych deweloperów – mówi Jarosław Jędrzyński.

Plusy i minusy

Jak zaznacza Wojciech Kuc, wszystko wskazuje na to, że stopy procentowe wzrosną w 2022 roku. Zaciąganie kredytów będzie zdecydowanie droższe, mniej korzystne niż dotychczas. Ponadto najem robi się coraz mniej opłacalny. Obecnie stanowi obronę kapitału przed inflacją. Według Marcina Jańczuka, zachętą do inwestowania w mieszkania może być wzrost stawek możliwych do uzyskania z wynajmu. Ale zakup też będzie dokonywany po wysokich stawkach, które obniżą rentowność tego typu przedsięwzięć. Ekspert Metrohouse podkreśla, że takie działania nie są już tak atrakcyjne jak przed pandemią i kolejnymi wzrostami cen. Ponadto istnieją fundusze, które skupują, zwłaszcza w największych lokalizacjach, najbardziej popularne segmenty mieszkań na rynku pierwotnym.

– Polacy dobrze wiedzą, że mieszkanie nie tylko przynosi zwrot z inwestycji w postaci czynszu, ale jego wartość wzrasta w czasie, dając zabezpieczenie przed inflacją. Jednak rentowność najmu spadła i ten trend raczej się utrzyma. Zmierzamy w kierunku dojrzałych rynków, gdzie 3-3,5% zwrotu jest normalne – dodaje wiceprezes Płochocki.

Zdaniem Jarosława Jędrzyńskiego, starannie wyszukane inwestycje pod wynajem w dalszym ciągu będą opłacalne. Jednak stopy zwrotu mogą już nie być aż tak korzystne w zestawieniu z rentownościami innych form lokowania kapitałów, czyli np. obligacji skarbowych. Ekspert zaznacza, że szczególnie powinni uważać amatorzy transakcji spekulacyjnych. Nie tylko w br. może być trudno o dwucyfrowe wzrosty cen za mkw. mieszkań deweloperskich w relacji rocznej.

– Inwestując na rynku nieruchomości, trzeba posiadać całkiem pokaźny kapitał. Najtańsze są działki i mieszkania, ale wszystko zależy od lokalizacji. Moim zdaniem, w tej chwili przyszedł czas na komercję – tj. na powierzchnie magazynowe. Ten sektor jest w świetnej kondycji i wciąż dynamicznie się rozwija. To obecnie bardzo dobra inwestycja. Ma to związek z pandemią i gwałtownym rozwojem e-commerce – stwierdza ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Oprócz mieszkań, część osób dość pilnie monitoruje rynek działek budowlanych. Jak podkreśla Marcin Jańczuk, doszło do podwyżek cen ofertowych. Jednak wielu inwestorów specjalizuje się w wyborze i zakupie gruntów, które być może teraz nie są postrzegane jako szczególnie atrakcyjne. Ale w kontekście kilku bądź kilkunastu lat mogą zyskiwać na wartości, np. z racji poprawy okolicznej infrastruktury czy dostępu komunikacyjnego.

– Pod kątem inwestowania w nieruchomości należy obserwować kwestię otoczenia rynkowego. Zmiany w prawie mogą znacząco zmienić atrakcyjność tego sposobu na lokowanie oszczędności. Niestety, w polskich warunkach jest to mało przewidywalne. Przepisy zmienia się bardzo szybko i często bez konsultacji z ekspertami – podsumowuje Marcin Krasoń, ekspert rynku mieszkaniowego z obido.pl.

Walka o opanowanie inflacji w Polsce staje się coraz trudniejsza

Grudniowa inflacja była wyższa niż oczekiwano. Dalsze podnoszenie stóp procentowych jest nieuniknione. Rynkowe oczekiwania są już takie, że podstawowa stopa procentowa wzrośnie co najmniej do 4%.

Nie wiadomo po co przyspieszono obrady RPP, skoro styczniowe podwyżki stóp procentowych były tak niskie. Sytuacja RPP i NBP staje się coraz trudniejsza. Inflacja CPI przyspieszała w grudniu do 8,6%. To już szósty miesiąc z rzędu, gdy rośnie. Tempo wzrostu cen jest najwyższe od 21 lat. Wyższą inflację CPI po raz ostatni odnotowano w listopadzie 2000 r., gdy sięgnęła 9,3 proc.

Inflacja rośnie szybciej niż przewidywali analitycy. Konsensus rynkowy przewidywał w grudniu wynik równy 8,3 proc. Inflacja po raz szósty z rzędu okazała się wyższa, niż oczekiwali analitycy.

– Teraz mamy nerwową sytuację, RPP z jednej strony chciałaby cos zrobić z rosnącą inflacją, ale z drugiej strony boi się, że zrobi za dużo i wyhamuje polska gospodarkę – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – RPP jest w niekomfortowej sytuacji, a przyspieszenie jej obrad o tydzień niczego nie zmieniło.

Banki centralne powinny podejmować decyzje stopniowo, zmieniając stopy procentowe w cyklach. Obniżki jak i podwyżki powinny być rozłożone na wiele miesięcy. Także z tego względu, aby reagować na napływające informacje.

Tuż przed komunikatem GUS o wstępnych danych o inflacji w grudniu, prezes NBP na konferencji prasowej po obradach RPP stwierdził, że będzie rekomendował na pewno jeszcze jedną podwyżkę stóp procentowych, prawdopodobnie o 50 pkt. bazowych, tak jak to się stało na początku stycznia. Przyspieszenie obrad RPP o osiem dni spowodowało, że wielu analityków zastanawiało się czy nie zostanie ogłoszona wyższa podwyżka stóp procentowych. Tak się jednak nie stało.

– Pomimo styczniowej podwyżki stóp procentowych inflacja jest o ponad 6 pkt. proc. wyższa od podstawowej stopy procentowej NBP, dlatego już na początku stycznia warto było zastanowić się czy ta podwyżka nie powinna być wyższa – dodaje ekspert XTB. – Efekt jest taki, że potrzebnych będzie więcej podwyżek w kolejnych miesiącach. Co także istotne rynkowe oczekiwania co do podwyżek po styczniowych obradach RPP nie spadły, obecnie rynek zakłada już, że podstawowa stopa procentowa wzrośnie co najmniej do 4%.

Szczyt inflacji jest też dopiero przed nami. Niedawno NBP oceniał, że stanie się to w styczniu 2022 r., teraz takie przewidywania dotyczą końca pierwszej połowy roku.

– Nie wiadomo, kiedy to się stanie bo skutki podwyżek są bardzo odczuwalne dla społeczeństwa, a rząd ze względów wizerunkowych podejmuje różne działania, aby przesunąć w czasie kolejne podwyżki cen – ocenia P.Kwiecień.

Walka o opanowanie inflacji staje się coraz trudniejsza. Niekorzystna jest sytuacja zewnętrzna, ze względu na podwyżki cen surowców energetycznych w Europie, wzmacniane rosyjską polityka dotyczącą dostaw gazu i rosnącymi cenami kontraktów na emisje CO2, system ETS jest wadliwy, a działania polskiego rządu, aby został zmieniony są słuszne. Jednak na inflację wpływają też czynniki wewnętrzne, próby opanowania wzrostu cen zostały podjęte zbyt późno.

– Szczególnie groźna jest sytuacja, gdy przyzwyczajamy się, że wszystko drożeje bo wysokie oczekiwania inflacyjne mogą okazać się najtrudniejsze do przezwyciężenia – wyjaśnia ekspert XTB.

Odczyty inflacyjne otwierają rok

Obecnie wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, że docelowa stopa procentowa w Polsce wyniesie ok. 4%. Taki pogląd wspiera piątkowy, wstępny odczyt inflacji CPI w grudniu, który po raz kolejny przewyższył oczekiwania, pokazując poziom 8,6%. Uwaga jest teraz zwrócona ku grudniowemu raportowi inflacyjnemu z USA – czy będzie zaskoczenie w górę?

Dłużne papiery skarbowe wciąż kiepsko sobie radzą – Fed wycofuje się z zakupów i nikt inny nie wydaje się nimi zainteresowany. Niezwykłe jest, jak mało dolar zyskał na skoku nominalnych i realnych rentowności, po którym rentowność obligacji 10-letnich znalazła się blisko dwuletniego maksimum w okolicy 1,8%. Pomimo tych zawirowań euro trzymało się zaskakująco mocno i zakończyło tydzień na niemal niezmienionym poziomie w parze z dolarem. Funt doświadczył umocnienia w relacji do głównych walut i ponownie znalazł się na szczycie tabeli G10.

Dla walut rynków wschodzących był to mieszany tydzień, ale biorąc pod uwagę zawirowania na rynku obligacji, ruchy nie były duże. Ostatnie dni były wyjątkowo korzystne dla walut CEE. Wygląda na to, że szukający wyższych stóp zwrotu inwestorzy zaczynają kierować uwagę w stronę regionu, gdzie banki centralne kontynuują podwyżki stóp.

Uwaga jest teraz zwrócona ku grudniowemu raportowi inflacyjnemu z USA, który zostanie opublikowany w środę 12.01. Raporty inflacyjne ukażą się również dla wielu krajów rynków wschodzących. Każdy sygnał, że inflacja osiąga szczyt, może przyczynić się do wzrostu cen instrumentów dłużnych. Nastroje na rynku obligacji są jednak wrażliwe po gwałtownej wyprzedaży w zeszłym tygodniu i kolejne zaskoczenie w górę dotyczące inflacji w USA może być wyzwaniem. Jeśli tak się stanie, chaotyczna wyprzedaż obligacji powinna wesprzeć dolara, przynajmniej w krótkim terminie. 

PLN

W ubiegłym tygodniu zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe podniosła Rada Polityki Pieniężnej. Wszystko wskazuje na to, że stopa referencyjna, obecnie na poziomie 2,25%, jeszcze wzrośnie. Za minimalny poziom można uznać 3%. Stopy na tym poziomie zgodnie z retoryką prezesa NBP Adama Glapińskiego nie zaszkodzą gospodarce. Obecnie szczególnie po piątkowym, wstępnym odczycie inflacji CPI, który po raz kolejny zaskoczył w górę, pokazując poziom 8,6% w grudniu, wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, że docelowa stopa procentowa wyniesie ok. 4%. Zakładamy, że ostatnie umocnienie złotego jest uzasadnione i spodziewamy się kontynuacji aprecjacji polskiej waluty w najbliższych tygodniach.

Liczymy na brak silnej eskalacji sytuacji na Wschodzie, która jest jednym z największych ryzyk dla dalszej aprecjacji złotego, jakie dostrzegamy. W tym kontekście warto będzie obserwować wynik rozmów USA, NATO i OBWE z Rosją odbywających się w trakcie tygodnia. Oprócz tego w piątek 14.01 poznamy bardziej szczegółowe, finalne dane o inflacji CPI w Polsce w grudniu.

EUR

Kolejny miesiąc przyniósł dalsze zaskoczenia inflacyjne w górę w strefie euro. Wbrew oczekiwaniom inflacja ponownie wzrosła. Główna miara osiągnęła poziom 5%, a bazowa ustabilizowała się na poziomie 2,6%, co stanowi kolejny dowód, że presja inflacyjna rozprzestrzenia się również w bloku walutowym.

Uważamy, że kolejną dużą zmianą w polityce EBC będzie zauważenie przez bank centralny, że zacieśnianie polityki nie może czekać do 2023 r. Isabel Schnabel podczas przemówienia w weekend podkreśliła potencjalne konsekwencje inflacyjne przejścia na zieloną energię, co sugeruje, że w radzie EBC zaczyna powstawać jastrzębi sprzeciw. Jeśli i kiedy zmiana podejścia stanie się bardziej widoczna, powinna solidnie wesprzeć euro.

USD

Sygnały płynące z dwóch głównych komponentów amerykańskiego raportu o zatrudnieniu (non-farm payrolls) w grudniu były mieszane – badanie wśród firm pokazało słabsze wyniki, natomiast to wśród gospodarstw domowych znacznie silniejsze. Ogólnie raport sugeruje, że USA znajdują się blisko spełnienia rozsądnej definicji pełnego zatrudnienia i że wzrost podaży nie wystarczy, by złagodzić w najbliższym czasie presję inflacyjną. Perspektywy jakiegokolwiek zacieśnienia fiskalnego pozostają odległe, co tylko zwiększa presję na Fed, by szybciej zacieśnić politykę monetarną.

Obecnie spodziewamy się pierwszej podwyżki stóp procentowych w marcu i uważamy, że realne są cztery podwyżki w 2022 r. Środowy raport inflacyjny pozostaje w centrum uwagi inwestorów na wszystkich rynkach finansowych. Oczekiwany jest kolejny wzrost głównej i bazowej miary do najwyższych poziomów od dekad i nie widzimy powodu, by się z tym nie zgodzić.

GBP

W czasie spokojnego tygodnia poświątecznego funt radził sobie lepiej niż podobne waluty, korzystając wciąż na jastrzębim zwrocie Banku Anglii, który w grudniu podniósł stopy procentowe jako pierwszy z wielkiej trójki banków centralnych. Niemal jednogłośne wówczas głosowanie 8 do 1 sugeruje nam, że kolejna podwyżka stóp w lutym jest teraz bardzo prawdopodobna, a rynek wycenia cztery pełne (o 25 pb.) podwyżki w 2022 r. Bank Anglii byłby wtedy jednym z najbardziej agresywnie zacieśniających politykę banków centralnych G10.

W tym tygodniu nie poznamy wielu wieści makroekonomicznych z Wielkiej Brytanii poza piątkowym odczytem PKB w listopadzie. Nadal widzimy pole do lepszych wyników funta ze względu na niską wycenę waluty i stosunkowo agresywny bank centralny.

CHF

Frank szwajcarski doświadczył w zeszłym tygodniu wyprzedaży, a kurs EUR/CHF powrócił do poziomu powyżej 1,04. Optymizm rynkowy dotyczący wariantu Omikron i zachowanie rynku sugerujące poszukiwanie wyższych stóp zwrotu sprawiły, że waluta radziła sobie gorzej niż większość walut G10.

Jeśli nastroje na rynku będą poprawiać się zgodnie z naszymi oczekiwaniami, frank powinien pozostać pod presją. Wyraźny brak zmartwień Szwajcarskiego Banku Narodowego odnośnie do siły waluty i jego bardzo ograniczone działania w celu jej ograniczenia wskazują, że oczekiwany przez nas wzrost kursu EUR/CHF może mieć jednak nieco mniejszy zakres, niż wcześniej uważaliśmy.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Prospekt Cavatina Holding S.A. dotyczący programu emisji obligacji zatwierdzony przez KNF

Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła prospekt Cavatina Holding S.A., największego polskiego dewelopera biurowego, umożliwiający emisje obligacji o wartości do 200 mln zł, które będą wprowadzone do obrotu na rynku Catalyst GPW. Prospekt został opublikowany na stronie internetowej spółki w poniedziałek 10 stycznia 2022 r.

– Rok 2021 był dla Cavatina Holding S.A. bardzo pracowity. Przeprowadziliśmy ofertę publiczną, zadebiutowaliśmy na GPW, a dzięki dobrej współpracy z bankami mogliśmy pozyskać finansowanie na dalszy rozwój Grupy. Zgodnie z planem przebiega proces realizacji naszego celu strategicznego, czyli osiągnięcia 1 mln mkw. portfela inwestycji w 2025 r. Projekty Cavatina Holding cieszą się zainteresowaniem ze strony najemców i są doceniane za unikalną architekturę oraz dostosowanie do aktualnych wymogów bezpieczeństwa w środowisku pracy. Zgoda KNF na realizację programu emisji obligacji to dla nas kolejne ważne wydarzenie, dzięki czemu będziemy mogli dalej dywersyfikować źródła finansowania mówi Daniel Draga, Wiceprezes Zarządu Cavatina Holding S.A.

Ustanowiony we wrześniu 2021 roku program obligacji pozwala na emitowanie w jednej lub wielu seriach zabezpieczonych obligacji o wartości do 200 mln zł. Transakcje będą prowadzone w formie emisji publicznych, a obligacje będą wprowadzane do obrotu na rynku Catalyst GPW. Za organizację poszczególnych ofert, w tym tworzenie konsorcjów dystrybucyjnych będzie odpowiadał Michael/Ström Dom Maklerski. Podmiot ten jest wiodącym niebankowym domem maklerskim specjalizującym się w pozyskiwaniu finasowania dla firm na drodze emisji obligacji z dorobkiem ponad 200 transakcji o łącznej wartości przekraczającej 3,5 mld zł.

W lipcu 2021 r. Cavatina Holding S.A. przeprowadziła pierwszą emisję publiczną akcji, z której pozyskała 187,5 mln zł brutto i zadebiutowała na rynku głównym GPW w Warszawie. Spółka dotychczas wprowadziła do obrotu na rynku Catalyst obligacje serii E, które są notowane od 8 stycznia 2021 r. oraz obligacje serii E1, które są notowane od 29 czerwca 2021 r. W grudniu 2021 r. Spółka ustanowiła nowy, bezprospektowy  program emisji obligacji do kwoty 200 mln zł, które będą oferowane wybranym inwestorom kwalifikowanym.

Mercedes-Benz obserwuje silny popyt – rośnie sprzedaż ekskluzywnych i zelektryfikowanych modeli z gwiazdą

  • W 2021 r., pomimo „wąskich gardeł” w łańcuchu dostaw półprzewodników, jednostki Mercedes-Benz Cars oraz Vans dostarczyły ponad 2,4 miliona pojazdów
  • Dostawy Mercedes-Benz Cars w czwartym kwartale ub.r. na poziomie 475 968 sztuk (-24,7%) – zgodnie z prognozą firmy
  • Nowe rekordy sprzedaży pojazdów typu xEV oraz ekskluzywnych modeli (Maybach, AMG, Klasa G) podkreślają strategiczny rozwój miksu sprzedaży
  • Sprzedaż samochodów dostawczych Mercedes-Benz wzrosła o 2,6%
  • Oczekiwana zgodność z celami europejskiej floty w zakresie średniej emisji CO2 wyznaczonymi na 2021 r.

Mercedes-Benz nieprzerwanie notuje silny popyt na swoje pojazdy. W 2021 r. auta z rodzin Mercedes-Maybach, Mercedes-AMG i Klasy G pobiły nowe rekordy sprzedaży, podkreślając siłę najcenniejszej marki samochodów luksusowych na świecie.

Dostawy aut osobowych Mercedes-Benz z hybrydowym napędem plug-in oraz zasilaniem elektrycznym osiągnęły w ubiegłym roku rekordowy poziom 227 458 sztuk (+69,3%), z czego 48 936 stanowiły w 100% elektryczne (BEV) samochody osobowe Mercedes-EQ (+154,8%). Jeśli dołączyć do tego smarty oraz pojazdy Mercedes-Benz Vans, całkowita sprzedaż BEV-ów w 2021 r. wzrosła do ponad 99 000 sztuk.

Od chwili debiutu w sierpniu ub.r. elektryczny okręt flagowy EQS zebrał już ponad 16 370 zamówień. W grudniu ruszyła sprzedaż modelu na dwóch największych rynkach zbytu – w Stanach Zjednoczonych i Chinach, co zapewni dalszy przyrost liczby zamówień.

W sumie Mercedes-Benz Cars dostarczył w 2021 r. 2 093 476 pojazdów (-5,0%) – brak półprzewodników ograniczył podaż pojazdów pomimo silnego popytu na samochody osobowe i dostawcze we wszystkich segmentach oraz we wszystkich regionach. W efekcie sprzedaż w czwartym kwartale spadła o 24,7%.

Britta Seeger, członek zarządów Daimler AG i Mercedes-Benz AG odpowiedzialna za marketing i sprzedaż: „W tym niełatwym roku samochody z rodzin Maybacha, AMG i Klasy G ustanowiły nowe rekordy. Poziom zamówień na EQS-a – samochód elektryczny o największym zasięgu dostępny obecnie na rynku – jest bardzo zachęcający. Co więcej, w grudniu ruszyła produkcja pierwszego całkowicie elektrycznego wariantu AMG, rozpoczynając nowy rozdział w historii naszego elektrycznego flagowca. Silny globalny popyt na wszystkie nasze marki zapewnia Mercedes-Benz dodatkową energię – możemy przyspieszyć nasze wejście w nową, elektryczną erę motoryzacji”.

Mercedes-Benz dokłada wszelkich starań, aby zamówienia klientów mogły być zrealizowane jak najszybciej. Przy alokowaniu deficytowych czipów do produkcji pojazdu pod uwagę brana jest data złożenia zamówienia przez klienta. Sytuacja podaży półprzewodników pozostaje zmienna; firma spodziewa się, że w zakresie produkcji i sprzedaży ich niedobór będzie miał wpływ na kolejne kwartały.

W 2021 r. dostawy Klasy S wzrosły o 40%, do 87 064 sztuk, przy czym sprzedaż w Chinach stanowiła 35,5% światowego popytu. Klasa G osiągnęła nowy rekord – 41 174 dostarczonych samochodów. Mercedes-AMG przekazał klientom w ub.r. 145 979 aut (+16,7%). Sprzedaż submarki Mercedes-Maybach wzrosła do 15 730 egzemplarzy (+50,7%), do czego również przyczynili się nabywcy z Państwa Środka, gdzie Mercedesy-Maybachy sprzedają się w tempie ponad 900 miesięcznie.

Sprzedaż samochodów osobowych Mercedes-Benz w poszczególnych regionach

Dostawy Mercedes-Benz w regionie Azji i Pacyfiku od stycznia do grudnia 2021 r. spadły do 1 009 763 egzemplarzy (-1,6%). W Chinach wyniosły 758 863 sztuk (-2%), a w Europie – 696 136 (-11,2%), z czego na Niemcy przypada 213 105 aut (-25,5%). W USA klienci odebrali 276 102 samochodów osobowych z gwiazdą (+0,4%), a sprzedaż w całym regionie Ameryki Północnej osiągnęła wynik 318 456 sztuk (+0,3%).

Jeśli bazować na wewnętrznych obliczeniach, Mercedes-Benz jest na dobrej drodze do osiągnięcia swoich docelowych średnich emisji CO2 dla europejskiej floty nowych samochodów (dla Unii Europejskiej, Norwegii i Islandii) na rok 2021. W 2022 r. spodziewany jest dalszy spadek emisji – wciąż wzrasta bowiem sprzedaż hybrydowych aut plug-in oraz elektrycznych.

Mercedes-Benz Vans: w 2021 r. wzrosła sprzedaż samochodów dostawczych

Sprzedaż aut dostawczych Mercedes-Benz Vans w 2021 r. wzrosła o 2,6%, do 334 210 sztuk. To zasługa silnego popytu w pierwszej połowie roku, zwłaszcza w Chinach i Stanach Zjednoczonych, gdzie dostawy „podskoczyły”, odpowiednio, o 11,3% i 4,8%. W Europie wyjątkowo wysoki wzrost liczby dostaw w ub.r. odnotowano w Hiszpanii – 23,2%. W Stanach Zjednoczonych sprzedano 53 472 egzemplarze modeli Sprinter i Metris, a ten pierwszy ponownie był jednym z motorów napędzających sprzedaż.

W czwartym kwartale „wąskie gardła” w dostawach półprzewodników spowodowały, że wysokie zapotrzebowanie klientów było zaspokajane z opóźnieniem. Dostawy aut dostawczych w porównaniu do wysokich wyników z tego samego okresu 2020 r., gdy rynek odbudowywał się po stratach z powodu pandemii, spadły o 12,9%. Łącznie w okresie październik-grudzień 2021 na całym świecie dostarczono 90 532 sztuk Sprintera, Vito i Citana, przy czym w Europie, a także w USA i Kanadzie zanotowano spadki sprzedaży.
W Chinach dostawy wzrosły jednak o 10,1%.

W ubiegłym roku na potrzeby użytku komercyjnego sprzedano ponad 9000 elektrycznych vanów. To dwukrotnie więcej niż w 2020 r. Tym samym udział pojazdów elektrycznych we flocie samochodów dostawczych ponownie wzrósł. W 2022 r. kolejnych klientów do zakupu elektrycznego auta użytkowego ma szansę przekonać eVito Furgon wprowadzony na rynek w grudniu ub.r. – z pojemniejszym akumulatorem oraz standardową funkcją szybkiego ładowania.

Klaus Rehkugler, szef marketingu i sprzedaży w Mercedes-Benz Vans, powiedział: „W 2021 r. byliśmy w stanie osiągnąć niezwykły wynik Mercedes-Benz Vans pomimo szeregu wyzwań związanych pandemią. Popyt ze strony klientów pozostaje niezmiennie wysoki, a zamówień na nasze w pełni elektryczne vany na użytek komercyjny i prywatny stale przybywa. Ponadto, w czwartym kwartale w Europie zadebiutował zupełnie nowy Citan – dostępny jako Furgon i Tourer, który już został wybrany Międzynarodowym Vanem Roku 2022”.

Wyniki sprzedaży Mercedes-Benz Cars & Vans

  IV kw. 2021 Zmiana w % 2021 Zmiana w %
Mercedes-Benz* 464 130 -24,6 2 054 962 -5,0
smart 11 838 -27,8 38 514 +0,3
Mercedes-Benz Cars 475 968 -24,7 2 093 476 -5,0
Mercedes-Benz Vans (modele dostawcze) 90 532 -12,9 334 210 +2,6
Mercedes-Benz Cars & Vans 566 500           -23,0 2 427 686 -4,0
– w tym: BEVy 35 026 +29,7 99 301 +90,3
         
Sprzedaż aut osobowych Mercedes-Benz w poszczególnych regionach        
Europa 167 956 -29,0 696 136 -11,2
– w tym: Niemcy 60 591 -36,4 213 105 -25,5
Azja-Pacyfik 219 160 -21,3 1 009 763 -1,6
– w tym: Chiny 166 660 -18,6 758 863 -2,0
Ameryka Północna 70 370 -21,1 318 456 +0,3
– w tym: USA 60 326 -22,7 276 102 +0,4

 

*w tym Klasa V i EQV

Dane wstępne – mogą ulec zmianie w oczekiwaniu na raporty końcowe.

Rok 2022 pod znakiem ransomware

Według raportu analityków Sophos, w 2022 roku wśród wszystkich rodzajów cyberataków nadal najpopularniejszy będzie ransomware oraz cryptojacking. W obie te techniki zaangażowane są kryptowaluty – w pierwszym przypadku uzyskiwane są przez hakerów jako okup, a w drugim nielegalnie wykopywane na urządzeniu ofiary. Cyberprzestępcy będą coraz szybciej wykorzystywać luki w urządzeniach i systemach do instalowania złośliwego oprogramowania. Na znaczeniu zyskają też techniki umożliwiające generowanie fałszywych obrazów i dźwięku, które będą wykorzystywane m.in. w atakach phishingowych czy kampaniach dezinformacyjnych.

Ransomware coraz szerzej dostępny

W ubiegłym roku oprogramowanie ransomware odpowiadało za aż 79% wszystkich incydentów bezpieczeństwa. Należy zakładać, że metody działania cyberprzestępców w kolejnych latach będą coraz bardziej adaptowane tak, aby dostarczać kod ransomware’u i cryptojackingu na urządzenia ofiar. Jednocześnie ataki stają się bardziej rozproszone i dostępne dla mniej doświadczonych hakerów. Twórcy złośliwego oprogramowania coraz częściej za opłatą udostępniają je podmiotom zewnętrznym, które zajmują się np. włamaniami do sieci. Działania pojedynczych grup w nadchodzących miesiącach ustąpią miejsca większej liczbie ataków prowadzonych w modelu Ransomware as a Service (RaaS).

Większa presja na opłacenie okupu

W 2022 roku cyberprzestępcy będą rozwijali metody wyłudzania okupów od ofiar ransomware’u. Atakujący przebywają w zinfiltrowanej sieci nawet przez kilka dni lub tygodni, często mają też dostęp do wszystkich firmowych systemów. Zaczynają więc wykorzystywać ten czas na szukanie wrażliwych danych i ich wykradanie. Po zaszyfrowaniu zasobów żądają okupu pod groźbą nie tylko utraty informacji, ale też upublicznienia dokumentów, danych klientów czy kodów źródłowych. W obawie przed karami finansowymi, spadkami kursu akcji czy konsekwencjami prawnymi, wiele firm decyduje się zapłacić przestępcom. Metody wywierania presji będą intensyfikowane, zaobserwowano już wykonywane do ofiar telefony z pogróżkami czy dodatkowe nękanie za pomocą ataków DDoS (Distributed Denial of Service).

Ataki ukierunkowane, ale masowe

W tym roku wzrośnie również popularność ataków hybrydowych. Do tej pory przestępcy stosowali dwie metody. Pierwszą były ataki typu „shotgun”, w których spamowali jak największą liczbę osób lub optymalizowali treść złośliwych stron internetowych pod kątem ich pozycjonowania w wyszukiwarkach (SEO), aby kierować na nie niczego nieświadomych użytkowników. Drugim sposobem były ataki ukierunkowane, wymierzone w precyzyjnie wybraną grupę osób, np. pracujących w danej firmie lub na określonym stanowisku. W 2022 roku coraz więcej będzie ataków łączących obie te metody – cyberprzestępcy będą starali się „zwabić” jak najwięcej ofiar, ale zaatakują tylko te, które spełniają określone kryteria (np. pracujące w obsłudze klienta).

Sfabrykowane filmy i głos pomogą w dezinformacji

W najbliższych latach przestępcy będą również rozwijali ataki typu „watering-hole”, wykorzystujące zaawansowane techniki tworzenia fałszywych obrazów i dźwięku. Sfabrykowane filmy lub głosy będą potężną bronią, wykorzystywaną w wiadomościach phishingowych, kampaniach dezinformacyjnych i innych działaniach socjotechnicznych. Systemy bazujące na sztucznej inteligencji, takie jak OpenAI czy Google AI, już teraz mogą samodzielnie pisać działający kod źródłowy. Jest więc kwestią czasu, gdy cyberprzestępcy zaadaptują sieci neuronowe do tworzenia złośliwego oprogramowania. Ta technika otwiera jednak nowe możliwości także dla specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa – superkomputery mogą rozwiązywać problemy ochrony środowisk IT obecnie uważane za nierozwiązywalne.

Wykrywanie ataku równie ważne jak zapobieganie

Szybkość, z jaką przestępcy rozwijają działania, sprawia, że kluczowe staje się blokowanie lub spowalnianie ataków. W grudniu ubiegłego roku w ciągu tygodnia od odkrycia luki Log4j analitycy Sophos odnotowali kilkaset tysięcy prób ataków wykorzystujących tę podatność. Nawet jedno zainfekowane urządzenie może dać przestępcom dostęp do całej sieci i umożliwić sparaliżowanie działania firmy. Osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo będą musiały badać wszystkie incydenty, nawet pozornie nieistotne, aby szybko wykrywać intruzów w sieci. Dotąd rozwiązania ochronne koncentrowały się przede wszystkim na powstrzymywaniu złośliwego kodu przed zainstalowaniem i uruchomieniem na urządzeniach. W najbliższych latach będą coraz bardziej rozwijane także w kierunku wykrywania samych prób ataków.

Grzegorz Nocoń, inżynier systemowy w firmie Sophos

Rynek ubezpieczeń linii finansowych

  • 74% zgłoszeń szkodowych dotyczyło ubezpieczeń PI i D&O.
  • Oczekuje się, że roszczenia będą coraz poważniejsze ze względu na rosnącą liczbę postępowań sądowych oraz wpływ oprogramowania ransomware na bezpieczeństwo cybernetyczne.
  • Istotne jest, aby firmy w większym stopniu koncentrowały się na budowaniu odporności biznesowej, starając się na bieżąco weryfikować swoje decyzje dotyczące transferu ryzyka, aby móc optymalizować stosowane rozwiązania w zakresie produktów ubezpieczeniowych.

Włodzimierz Pyszczek – Dyrektor ds. kluczowych Klientów w Marsh Polska:

„Warto podkreślić, że specyfika szkód z ubezpieczeń tzw. Financial Lines jest taka, że są to dość różne ubezpieczenia (D&O, cyber, OC zawodowa, ubezpieczenia banków i innych instytucji finansowych), ale praktycznie zawsze są to szkody, którymi żadna firma się nie chwali, stąd też wydawać by się mogło, że takich zdarzeń jest bardzo mało, a jeśli już się dzieją to dotyczą wyłącznie wielkich firm (faktycznie, jeśli już czytamy o takich szkodach w internecie, czy prasie, to wtedy, kiedy dotyczą publicznie znanych osób lub firm).

Marsh odnotował 6 300 szkód w latach 2015- 2020 i na tej podstawie przygotowaliśmy raport podsumowując, ze wskazaniem wybranych trendów w tym obszarze.

To, co wyróżnia szkody z tak różnych linii jak OC zawodowa, D&O, cyber, ubezpieczenia dla instytucji finansowych, to ich silna korelacja z wynikami finansowymi firmy. Działa to jako mechanizm bezpośredni – rozczarowani wynikami spółki akcjonariusze próbują skompensować sobie poniesione straty i szukają ‘winnych’ i często znajdują ich w osobach Członków Zarządu, albo pośrednio, np.: sfrustrowani pracownicy nie wykonują należycie swoich obowiązków, a niekiedy nawet sami próbują odegrać się na swojej firmie, np.: po zwolnieniu. Nie ma chyba wątpliwości, że polska gospodarka nie różni się zasadniczo od rynków innych krajów Europy kontynentalnej, tak więc warto czerpać z doświadczeń rynków dojrzałych i próbować wyciągać wnioski, o których chciałbym wspomnieć poniżej.

Najwyraźniejszym trendem związanym z pandemią jest duży wysyp szkód cyber, a zwłaszcza ataków typu ransomware. Cyber to najszybciej rosnąca kategoria szkód z ubezpieczeń linii finansowych. Pierwsze roszczenia Marsh odnotował w 2016 r., a w 2020 było ich już ponad 100. Jest to, rzecz jasna, zdeterminowane liczbą zawieranych polis z tego tytułu. Mówimy tutaj o wysokich wartościowo szkodach, chociaż ich liczba wciąż nie jest wysoka, jeśli porównamy ją do liczby szkód D&O, czy z OC zawodowej.

Co ciekawe, ubezpieczyciele D&O także obawiają się szkód z ryzyk cybernetycznych, a konkretnie roszczeń udziałowców/akcjonariuszy o niewłaściwe zarządzanie spółką, które doprowadziło do strat firmy na skutek cyber incydentów oraz naruszeń prywatności.

Ogólnie, najczęstsze szkody z ubezpieczeń linii finansowych dotyczą ubezpieczeń OC Zawodowej. Jest to nawet 40% wszystkich tego typu szkód. Często są to roszczenia do różnego rodzaju profesjonalistów (inżynierów, prawników, zarządców nieruchomości itd.,  co nie dziwi biorąc pod uwagę wielość różnych ubezpieczeń tego typu, w tym ubezpieczeń obowiązkowych. Drugą w kolejności grupą szkód są roszczenia z polis D&O (34% wszystkich szkód). Można powiedzieć, że roszczenia do managerów nie są bynajmniej incydentalne, mają taki sam charakter jak roszczenia wobec specjalistów – manager jest postrzegany jako profesjonalista w dziedzinie zarządzania, podobnie jak np.: adwokat w dziedzinie prawa. I tak samo zdarza mu się popełniać błędy.

Czym zazwyczaj zawinili managerowie? Najczęściej zarzuty dotyczą niewykonywania podstawowych obowiązków ustawowych, złamanie zobowiązań umownych, nadużycie zaufania. Na drugim miejscu są sprawy związane z problemami finansowymi firmy i postępowaniami administracyjnymi.

Roszczenia wobec zarządów pojawiają się często jako roszczenie pochodne – po sprawach karnych, administracyjnych wobec spółki – jako zarzut niewłaściwego zarządzania i doprowadzenia tym samym spółek do straty.

Szkody D&O najczęściej kończą się ugodami, bez wyczerpujących i bardzo kosztownych batalii sądowych. Przy czym, kwota ugody to mniej więcej 55 – 60% kwoty pierwotnego roszczenia.

Co ciekawe, w ubezpieczeniu cyber jest obserwowany trend dokładnie odwrotny niż powyższy – pierwotna kwota roszczenia jest z reguły znacznie niższa niż finalne rozstrzygnięcie. W przypadku szkód zgłoszonych do Marsh finalny rozmiar szkód cyber to prawie 3-krotność kwoty, jaką podawano na początku, przy zgłoszeniu szkody. Świadczy to o tym, że klienci jeszcze nie są w stanie ocenić pełnego wpływu zdarzeń cyber na firmę. A może też nie są świadomi tego, jak różne roszczenia/straty/koszty mogą znaleźć pokrycie w ramach polisy cyber.

Generalnie, od początku pandemii ubezpieczyciele boją się rosnącego trendu w szkodowości. W trakcie 2020 r. i na początku 2021 r. wydawało się to nieuzasadnione, bowiem liczby zgłoszonych zdarzeń szkodowych były nawet nieco niższe niż standardowo. Okazuje się jednak, że także w ubezpieczeniach następuje efekt tzw. long covid, należy spodziewać się, że wraz z ustaniem pozytywnego wpływu programów rządowych wspierających przetrwanie przedsiębiorstw nastąpi pogorszenie wyników finansowych firm. A to nieuchronnie doprowadzi do wzrostu liczby i skali szkód ubezpieczeniowych”.

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO (ubezpieczenia finansowe i profesjonalne) i PEMA (fuzje i przejęcia) w Marsh Polska dodaje:

„Wiele tendencji z raportu szkodowego dot. ubezpieczeń Financial Lines zawartych dla naszych europejskich klientów powtarza się w przypadku szkód naszych polskich klientów. Ciągle jednak liczba oraz wartość szkód i odszkodowań są niższe od tych odnotowanych z polis zawartych na silniej rozwiniętych w ubezpieczeniach finansowych rynkach – przede wszystkim we Francji, Włoszech, Niemczech. Świadomość polskich klientów przez ostatnie 5 lat znacząco wzrosła, co przełożyło się zarówno na liczbę polis i wybierane przez klientów limity sum ubezpieczenia (portfel Marsh FINPRO w Polsce zwiększył się w ostatnich 5 latach trzykrotnie) oraz na dynamiczny wzrost liczby zgłoszonych szkód i okoliczności mogących powodować szkody z polis linii finansowych i profesjonalnych.

 

Patrząc na ostatnie 5 lat, najwyższe kwotowo wypłacone dla naszych Klientów pojedyncze odszkodowania to te wypłacone z polis ryzyk bankowych (crime/PI) pokrywających m.in. finansowe konsekwencje sprzeniewierzeń pracowniczych, naruszeń w zakresie cyber bezpieczeństwa (ryzyko „computer crime”) i roszczeń dot. błędów zawodowych pracowników. Tutaj najczęściej szkody dotyczyły finansowych konsekwencji sprzeniewierzenia pracowniczego lub utraty środków klientów banku w wyniku działania cyberprzestępców, a przeciętne odszkodowanie wahało się od kilkuset tysięcy, do kilku milionów złotych. W zakresie ubezpieczenia Crime/PI klienci często zgłaszali też okoliczności, które mogą przerodzić się w realną szkodę. Co więcej, w przypadku głośnych medialnie spraw, sami reasekuratorzy niejako  wymagali na naszych klientach zgłoszenia okoliczności do polisy wygasającej.

 

Zdecydowanie najwięcej zgłoszeń szkodowych odnotowaliśmy w przypadku polis OC zawodowej (PI) grup zawodowych  – liczba notyfikacji naruszeń zawodowych to liczba kilkadziesiąt razy wyższa, niż liczba szkód z polis crime/pi, czy D&O, natomiast średnie odszkodowanie było raczej niskie kwotowo – przeciętnie od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

 

Szkody z polis D&O plasowały się w naszym portfelu pomiędzy liczbami dot. polis ryzyk bankowych i OC Zawodowej – zarówno biorąc pod uwagę ich liczbę (zdecydowanie więcej zgłoszonych okoliczności, niż szkód – szczególnie w przypadku zmiany struktury programu, czy zmiany ubezpieczyciela), jak i wartość (średnie odszkodowanie, najczęściej dotyczące kosztów obrony wynosiło kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy złotych, a średnie kwoty wypłat „zaniżały” relatywnie niewielkie wypłaty dot. refundacji kar administracyjnych). Najwyższe kwotowo pojedyncze wypłaty mogliśmy obserwować w przypadku polis D&O spółek skarbu państwa (rozliczenia decyzji zarządczych starych zarządów przez nowe zarządy) oraz roszczeń zagranicznych właścicieli do lokalnych menedżerów. Pandemia Covid-19 zdecydowanie napędziła szkodowość w ubezpieczeniu D&O biorąc pod uwagę pogorszenie się wyników finansowych niektórych spółek, jednak nie był to jak dotąd przypadek naszego portfela klientów. Spodziewamy się natomiast, że coraz więcej roszczeń, których ofiarą mogą stać się lokalni menedżerowie, będzie dotyczyć decyzji menedżerskich w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu, a przede wszystkim obszaru ESG (environmental, social and corporate governance) i cyberbezpieczeństwa. Tendencji rosnącej możemy też oczekiwać w przypadku szkód związanych z roszczeniami do menedżerów dot. papierów wartościowych, przede wszystkim emitowanych na rynkach zagranicznych, a opartych na instrumentach lokalnych.

Pierwsze szkody z lokalnych polis cyber już odnotowaliśmy, natomiast najciekawsze i najwyższe kwotowo dotyczyły konsekwencji ataku NotPetya i cyber wymuszeń, które dotknęły w ramach ataków naszych klientów. Pokrywane były tutaj głównie koszty firm zarządzania kryzysowego i roszczeń klientów z sekcji OC polis. Biorąc pod uwagę rosnącą liczbę ataków ransomware oraz panujący wszechobecnie tryb home office, szkód z polis cyber, m.in. tych wynikających z przestoju przedsiębiorstw, spodziewamy się jedynie więcej.”

O około 30 tysięcy więcej pogrzebów (w sumie ponad 500 tysięcy) – r/r odnotowała Polska Izba Branży Pogrzebowej

O około 30 tysięcy więcej pogrzebów – czyli w sumie ponad 500 tysięcy – w stosunku do poprzedniego roku odnotowała w ciągu minionych 12 miesięcy Polska Izba Branży Pogrzebowej, która zaznacza, że liczba kremacji w tym okresie, w porównaniu z 2020 rokiem, wzrosła o 12 tysięcy. – To niestety, w znacznej mierze, efekt pandemii, podczas której więcej osób zmarło – zauważają przedstawiciele Izby. Ich zdaniem, w obecnej sytuacji wyraźniej zauważyć można związane z pochówkiem sprawy wymagające szybkiego uporządkowania. Chodzi przede wszystkim o przechowywanie czy transport, także międzynarodowy, zwłok, a także konieczność wprowadzenia wyraźnych wymagań dotyczących zatrudnienia w branży pogrzebowej.

Znacznie większa, w stosunku do średniej z ostatnich lat, liczba zgonów w 2020 i 2021 r. wymusza nowe działania zarówno po stronie podmiotów państwowych, jak i prywatnych, w tym zawodowo zajmujących się pochówkiem.

– Rok 2020 to po raz pierwszy od zakończenia ostatniej wojny rekordowa ilość śmierci, których liczba przekroczyła pół miliona – zauważa Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej i dodaje: – To niestety, w znacznej mierze, efekt pandemii.

W kolejnym, czyli 2021 roku, bilans zgonów przekroczył pół miliona. Zmarło o ponad 100 tys. osób więcej niż w analogicznym okresie 2019 r. i o 42 tys. więcej niż w samym, i tak już rekordowym, 2020.

– O ile okres późnej wiosny, lata i wczesnej jesieni wskazywał, że ilość zgonów nie powinna być większa niż w minionym roku, tak na koniec roku zanotowaliśmy znaczący wzrost i tym samym przekroczenie ilości zgonów w 2020 roku – podaje Robert Czyżak.

Jak wskazuje, wzrost ten (w stosunku do całego 2020 wynoszący 7 procent) to główny powód zamieszania, z jakim do czynienia mieli przede wszystkim bliscy zmarłych.

– Znacząca ilość zgonów oraz min świata Bożego Narodzenia i nowego roku spowodowały, iż czas oczekiwania na pochówek w niektórych rejonach Polski przekracza już dwa tygodnie – odnotowuje prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Zwraca przy tym uwagę na różnicę:

– O ile na cmentarzach wyznaniowych należących do poszczególnych parafii sytuacja nie wygląda najgorzej, tak na cmentarzach komunalnych ten czas jest już bardzo wydłużony. Pamiętajmy też, że okres zimowy to bardzo krótkie dni, gdzie tak naprawdę ilość pochówków staje się bardzo mocno ograniczona – wskazuje Robert Czyżak.

Zaznacza, że w związku z wyższą liczbą zgonów, było o około 30 tysięcy więcej pochówków niż w 2020 roku. Wtedy to ich liczba wyniosła około 470 tysięcy, wobec średniej z poprzednich lat, która oscylowała wokół 400 tysięcy. Wzrosła też liczba kremacji – o około 12 tysięcy. W 2021 roku przeprowadzono ich około 200 tysięcy.

– Rok rocznie przybywa w naszym kraju również pochówków urnowych, i to nawet niezależnie od panującej pandemii. Tutaj też zauważalny jest wzrost tego rodzaju usług.  Należy pamiętać, że następuje tzw. zmiana pokoleniowa i sposób postrzegania przez rodziny samej kremacji zwłok – uważa prezes Izby.

Mimo wcześniejszych obaw dotyczących okresu świąteczno – noworocznego, przechowywanie zwłok odbywa się bez zakłóceń. Generalnie jednak, stanowi ono jedną z głównych kwestii, którą – w opinii Polskiej Izby Branży Pogrzebowej – należy wkrótce uporządkować. Dotyczy to także m.in. transportu zwłok, kremacji czy wprowadzenia precyzyjnych wymagań dotyczących zatrudnienia w firmach pogrzebowych.

– Mamy nadzieję, że stosowny projekt nowelizacji Prawa Pogrzebowego, w pracach nad którym udział brali nasi przedstawiciele, znajdzie się wkrótce w sejmie, a sama ustawa wejdzie w życie w tym roku – mówi Robert Czyżak. Jak podkreśla, to pilna sprawa do załatwienia, bowiem dzienne raporty resortu zdrowia są alarmujące. Według oceny Izby stan taki potrwać może nawet do okresu świąt wielkanocnych.

Na rynku polskim działa obecnie około 4 tysięcy firm pogrzebowych. Mniej więcej tyle samo zajmuje się kamieniarstwem. Funkcjonują też 67 krematoria.

W 2021 roku liczba cyberataków wzrosła o połowę. W Polsce hakerzy atakują głównie bankowość i sektor rządowo-wojskowy.

Cyberataki stanowią coraz poważniejszy problem dla firm, administracji i organizacji pożytku publicznego. W zeszłym roku odnotowano aż 50-proc. wzrost liczby cotygodniowych ataków hakerskich, a ich szczyt przypadł na grudzień, kiedy to została ujawniona luka Log4j. Choć najczęściej atakowanymi są sieci korporacyjne z Afryki, regionu Azji i Pacyfiku oraz Ameryki Łacińskiej, to najwyższy przyrost złośliwych kampanii hakerskich zauważono w Europie – alarmują analitycy Check Point Research.

Cyberprzestępcy nie próżnują i z roku na rok dokonują coraz większej ilości ataków na sieci komputerowe. W 2021 roku analitycy z firmy Check Point Research odnotowali aż 50 proc. wzrost prób ataków w skali świata. Najczęściej atakowanymi były organizacje Afrykańskie, które zmagały się średnio z 1582 próbami infekcji tygodniowo. Sieci Azji i Pacyfiku (APAC) doświadczały 1353 ataków tygodniowo, natomiast latynoamerykańskie 1118 prób. Najlepiej wygląda sytuacja w Ameryce Północnej, gdzie średnia ilość prób ataków oscyluje w okolicach 500 tygodniowo. W Europie odnotowano średnio 670 ataków na organizację, co wiąże się z aż 68 proc. wzrostem w stosunku do roku 2020!

Check Point Research udostępnił również informacje o atakach w Polsce. Rodzime sieci firmowe doświadczały w zeszłym roku średnio 602 ataków tygodniowo – o 46 proc. więcej niż w 2020 roku.

Badania i edukacja wciąż najczęściej atakowanym sektorem

W 2021 r. sektorem, który doświadczył największej liczby ataków były badania i edukacja z średnio 1605 atakami na organizację tygodniowo. Był to wzrost o 75% od 2020 r. Za nim uplasował się sektor rządowy/wojskowy, który odnotował 1136 ataków tygodniowo (wzrost o 47%), oraz branża komunikacyjna, która odnotowała 1079 ataków tygodniowo na organizację (wzrost o 51%). Największy przyrost zanotowali dystrybutorzy oprogramowania – 146 proc. r/r.

W przypadku polskiej sieci brakuje istotnych statystycznie danych dla sektora edukacji. Zdaniem ekspertów Check Pointa wśród najczęściej atakowanych branż w Polsce są z pewnością Finanse i Bankowość (599 ataków) z 46 proc. wzrostem r/r, sektor rządowy i wojskowy (533 ataki), który odniósł spektakularny – 73-proc. wzrost ataków; oraz wytwórczy z niecałymi 400 atakami w skali tygodnia i 20-proc. wzrostem.

Hakerzy wciąż wprowadzają swoje innowacje. W ubiegłym roku odnotowaliśmy 50 proc. więcej cyberataków tygodniowo w sieciach korporacyjnych w porównaniu z 2020 r. Nowe techniki penetracji i metody unikania znacznie ułatwiły hakerom realizację złośliwych zamiarów. Najbardziej niepokojące jest to, że widzimy, jak niektóre kluczowe branże wpadają na listę najbardziej atakowanych. Edukacja, administracja czy opieka zdrowotna znalazły się na liście 5 najczęściej atakowanych branż na całym świecie. Spodziewam się, że liczby te nadal będą rosnąć w 2022 r., ponieważ hakerzy wciąż będą wprowadzać innowacje i znajdować nowe metody przeprowadzania cyberataków, zwłaszcza z wykorzystaniem oprogramowania ransomware. – wyjaśnia Omer Dembinsky, menedżer działu analiz danych w Check Point Software.

Erato Energy objęło 90% akcji spółki 24-miesięcznym lock-upem

Notowana na rynku NewConnect spółka Erato Energy zawarła umowę z akcjonariuszami mniejszościowymi dotyczącą lock-upów na okres 24 miesięcy. Do umowy przystąpili również główni akcjonariusze – Łukasz Gralec, prezes Zarządu oraz Michał Post, przewodniczący Rady Nadzorczej. Łączna liczba akcji objętych umową lock-up wynosi 157.385.037 i odpowiada za 90% wszystkich akcji spółki. Dodatkowo, spółka skupi 2 mln akcji własnych, co było warunkiem części akcjonariuszy mniejszościowych podpisujących lock-up. Po nabyciu akcje zostaną umorzone.

Umowa lock-up obejmuje łącznie 157.385.037 akcji, a po skupie i umorzeniu 2.000.000 akcji własnych 155.385.037 akcji, stanowiących 89,88% wszystkich akcji spółki, notowanych serii A-G oraz nienotowanych H-J. Do 31 grudnia 2022 r. akcje będą objęte pełnym zakazem sprzedaży, a przez kolejne 12 miesięcy podaż będzie istotnie ograniczona – każdy akcjonariusz, który podpisał lock-up będzie mógł sprzedać miesięcznie akcje odpowiadające 5% obrotu z poprzedniego miesiąca.

– Budujemy wartość spółki w długim okresie. Służy temu między innymi znaczące ograniczenie podaży akcji w postaci zawartej umowy lock-up na 90% wszystkich akcji, co sprzyja jednocześnie ochronie interesu akcjonariuszy mniejszościowych. Zagwarantowaliśmy sobie również możliwość weryfikacji umów lock-up i nakładania wysokich kar za rozporządzanie nimi wbrew zawartym ustaleniom, które szczegółowo precyzuje opublikowany przez nas raport bieżący w systemie ESPI. Na lock-up spółka wyda 1 mln zł, ponieważ warunkiem części akcjonariuszy mniejszościowych było skupienie od nich 2 mln akcji. Cena została ustalona na poziomie 0,50 zł za 1 akcję – komentuje Krzysztof Kłysz, wiceprezes Erato Energy. – Zgodnie z informacją z 29 grudnia 2021 r. o złożeniu w KRS wniosku o połączenie spółek w związku z przeniesieniem działalności na rynku OZE z Erato Energy Sp. z o.o. do Erato Energy S.A. (jeszcze ASI), finalizujemy już cały proces połączenia i wkrótce rozpoczniemy ubieganie się o wprowadzenie wszystkich nienotowanych dotąd na NewConnect akcji spółki do obrotu – zaznacza wiceprezes Erato Energy.

Erato Energy należy do beneficjentów stabilnych i długoterminowych trendów makroekonomicznych w postaci  zwiększania udziału zielonej energii i znaczących inwestycji w jej odnawialne źródła. Spółka poza generowaniem zysków ze sprzedaży i montażu instalacji fotowoltaicznych posiada również w ofercie zyskujące na popularności pompy ciepła, a w 2022 r. zamierza rozwijać sprzedaż magazynów energii i stacji ładowania pojazdów. Segment ten wspiera coraz powszechniejsze użycie pojazdów elektrycznych oraz hybryd typu plug-in.

– Nieustannie rozwijamy naszą ofertę i podnosimy jakość świadczonych usług. Nasza główna działalność prowadzona na rynku OZE jest bardzo perspektywiczna. Ceny prądu z roku na rok są coraz wyższe i szerokie grono podmiotów i osób dostrzega potrzebę samodzielnej produkcji tego zasobu i uniezależnienia się od rosnących kosztów.  Moim zdaniem zmiany w zakresie rozliczania prosumentów nie są w stanie odwrócić tego trendu, a ponadto nie obejmują klientów korporacyjnych, których zapotrzebowanie na energię jest wielokrotnie wyższe. W 2022 r. będziemy prowadzić działania mające na celu rozwój w tym segmencie – podkreśla Krzysztof Kłysz. Jednocześnie dalej prowadzimy działalność inwestycyjną, gdzie w 2022 r. liczymy na dynamiczny rozwój i sukcesy naszych spółek portfelowych, m.in. SatRevolution S.A., QNA Technology Sp. z o.o. czy Farm Innovations Sp. z o.o. – zaznacza  wiceprezes Erato Energy.

Rynek fotowoltaiki jest najszybciej rozwijającym się ze wszystkich sektorów odnawialnych źródeł energii w Polsce. Łączna moc zainstalowanej w Polsce fotowoltaiki według danych Agencji Rynku Energii na koniec października 2021 r. wynosiła blisko 6,7 GW, co oznacza ponad czterokrotny wzrost w ciągu ostatnich dwóch lat.

Fundusz JR HOLDING ASI inwestuje w PLANTALUX

Kierowany przez Januarego Ciszewskiego, przedsiębiorcę i inwestora giełdowego, fundusz JR HOLDING ASI S.A. dokonał kolejnej inwestycji. Za 5,4 mln zł JR HOLDING obejmie udziały stanowiące docelowo 15% kapitału zakładowego PLANTALUX. Pozyskane fundusze zostaną przeznaczone na realizację projektów rozwojowych spółki. Jest to pierwsza zrealizowana w nowym roku inwestycja.

PLANTALUX zajmuje się zaawansowaną technologią wspomagania wzrostu roślin w ściśle kontrolowanym środowisku (szklarnie, farmy indoor). Głównymi produktami przedsiębiorstwa są zaawansowane lampy LED oraz systemy sterowania. Odbiorcami produktów Spółki są szklarnie oraz farmy indoor (w tym farmy wertykalne). Produkty PLANTALUX obecne są w wielu krajach, m.in. Kazachstan (szklarnie), Szwajcaria, USA, Macedonia Północna (farmy indoor). Spółka w ubiegłym roku uruchomiła własne laboratorium fotometryczne oraz centrum badawczo rozwojowe typu indoor gdzie nieustannie prowadzone są prace nad nowymi produktami.

Pozyskanie inwestora pozwoli nam na umocnienie pozycji na aktualnie obsługiwanych rynkach oraz wejście na nowe i bardzo perspektywiczne. Na styczniowych Targach Sadownictwa i Warzywnictwa planujemy pokazać nasza nową serię lamp LED do doświetlania roślin w uprawach szklarniowych oraz komputer klimatyczny, który znajdzie się w naszej ofercie od 1 kwartału 2022 roku – deklaruje Jakub Lachowski, dyrektor zarządzający PLANTALUX.

Dzięki pozyskanemu finansowaniu, w najbliższych 3 latach Spółka planuje przede wszystkim zwiększenie obecności na rynkach na których już prowadzi sprzedaż oraz wejście na nowe rynki tj. Rosja (szklarnie), Grecja (farmy indoor, szklarnie, hybrydy) czy Niderlandy (szklarnie). Ten ostatni kraj jest szczególnie istotny ze względów wizerunkowych, bowiem Niderlandy są kolebką upraw szklarniowych. Inwestycja będzie realizowana w czterech transzach pod warunkiem realizowania przez PLANTALUX założonych celów.

PLANTALUX jest kolejną naszą inwestycją, w której pokładamy duże nadzieje. Jest to spółka oferująca innowacyjne, wysokospecjalizowane, produkty i cały czas prowadząca badania w celu rozwoju oferty. Ważne dla nas jest, że jej produkty są już zweryfikowane na rynku i realizacje spółki są duże, jak np. ok. 5500 lamp LED zainstalowanych ostatnio w Kazachstanie – powiedział January Ciszewski.

Polski Ład – można lepiej

  1. Nie jest za późno, by odsunąć Polski Ład do 2023 r.

Obowiązujące od niespełna dwóch tygodni nowe przepisy podatkowe, tzw. Polski Ład, ukazują tak wiele problemów, że już one uzasadniają odsunięcie w czasie obowiązywania nowych rozwiązań co najmniej do początku 2023 r., albo nawet 2024 r. Co gorsza wszystko wskazuje na to, że kolejne problemy są dopiero przed nami – po pełnych trudności rozliczeniach pierwszych wypłat wynagrodzeń, przyjdzie niebawem czas na zastosowanie pozostałej części niezwykle obszernych przepisów podatkowych Polskiego Ładu.

W gospodarce dotkniętej kryzysem wywołanym pandemią, szybującymi cenami energii i znacznie podwyższonej inflacji, dokładanie decyzją ustawodawcy dodatkowych kosztów i ryzyk jest nieodpowiedzialne. Dlatego należy zdecydowanie opowiedzieć się za przesunięciem w czasie stosowania przepisów Polskiego Ładu o co najmniej rok. Jeszcze nie jest za późno, bo nie minął nawet drugi tydzień obowiązywania nowych przepisów. „Przywrócenie” starego stanu prawnego będzie mniej dotkliwie i szkodliwe niż było wprowadzenie rewolucji podatkowej bez odpowiedniego czasu na przygotowanie (vacatio legis).

  1. Minimum to umożliwienie korzystanie z kwoty wolnej od stycznia zarówno dla pracowników i dla zleceniobiorców

Jeżeli nie dojdzie do rozwiązania optymalnego, czyli przesunięcia w czasie obowiązywania Polskiego Ładu do 2023 r., to absolutnym minimum jest umożliwienie skorzystanie przez wszystkich pracujących z nowej kwoty wolnej już od stycznia 2021 r. Obecne rozwiązania wprowadzają wiele zamieszania, są trudne do wykonywania i budzą uzasadnione obawy pracowników i zleceniobiorców.

Dlatego Federacja Przedsiębiorców Polskich proponuje, aby Minister Finansów zwolnił, w trybie art. 22 §1 Ordynacji podatkowej, z poboru zaliczki na PIT płatników w takim zakresie, w jakim uwzględnia to nową kwotę wolną od podatku. Przepis dotyczyłyby zarówno pracowników i zleceniobiorców – którzy jedynie oświadczaliby, czy nie wyczerpują u innego pracodawcy limitu kwoty wolnej.

W ten sposób osiągamy identyczny efekt – czyli ochronę zatrudnionych przed tymczasowym spadkiem wypłacanego im wynagrodzenia – a jednocześnie nie obciążamy przedsiębiorców dodatkowymi zbędnymi obowiązkami i unikamy potencjalnych pułapek, które mogą kryć się za niejasnymi i trudnymi w interpretacji przepisami.

  1. Każda zmiana podatkowa, a tym bardziej tak wielka, powinna być przeprowadzana zgodnie z zasadami poprawnej legislacji i tzw. konstytucją biznesu

Każda zmiana prawa powinna być przygotowana z myślą o adresatach. Tymczasem, drastycznie skrócone vacatio legis, a obecnie – nakaz równoczesnego stosowania przepisów z 2021 r. i nowych – z 2022 r., to podręcznikowy przykład nakładania na przedsiębiorców zbędnych obciążeń administracyjnych. Ten  obowiązek jest szczególnie dotkliwy, ponieważ wielu przedsiębiorców nie dysponuje już systemami informatycznymi z 2021 r. To naraża ich na dodatkowe koszty.

Taka praktyka legislacyjna nie tylko narusza zasady poprawnej legislacji, ale przede wszystkim jest utrapieniem dla stosujących. Tymczasem, należało stosować się do wyraźnych zaleceń płynących z przepisów Prawa przedsiębiorców (tzw. Konstytucji Biznesu), które zawiera wyraźne wskazówki, jak tworzyć prawo dla przedsiębiorców.

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP)

Goldman Sachs o rynku samochodowym w 2022 r.; globalna produkcja w górę o 12,1% r/r

Zdaniem zespołu ekonomistów Goldman Sachs, 2022 rok na rynku motoryzacyjnym upłynie pod znakiem nadrabiania zaległości produkcyjnych. Eksperci GS są nastawieni konstruktywnie i zakładają, że producenci samochodów będą w stanie utrzymać dyscyplinę cenową dzięki ścisłemu zarządzaniu zapasami, zgodnie z polityką przyjętą w czasie pandemii COVID-19. Analitycy GS spodziewają się również, że popularyzacja pojazdów elektrycznych (EV) pozostanie jednym z głównych trendów tego roku. W tym kontekście GS zakłada, że istotnym wyzwaniem dla producentów samochodów będzie przeciwdziałanie tzw. „zielonej inflacji”, co musi oznaczać wyjście poza innowacje jedynie w zakresie baterii, a podejmowane działania powinny objąć także wzrost wydajności pojazdów czy recykling baterii.

Ekonomiści GS ,biorąc pod uwagę perspektywy nadrabiania opóźnień produkcyjnych w 2022 r., prognozują, że globalna produkcja samochodów w 2022 r. wzrośnie o 12,1% r/r do 85 mln sztuk. Byłoby to znacznie powyżej prognozy GS dot. sprzedaży, która jest na poziomie 82,5 mln sztuk (+4,6% r/r). W podziale na główne rynki, GS spodziewa się, że w USA, Europie Zachodniej, Japonii i Indiach będzie można zaobserwować dwucyfrowy (procentowo) wzrost produkcji, co odzwierciedli dążenie producentów do normalizacji zapasów.

Dobre dane zza oceanu

Rynek pracy zarówno w USA, jak i w Kanadzie pokazał w piątek bardzo dobre odczyty. W obydwóch krajach bezrobocie spada. W USA co prawda wyraźnie spowolniło tworzenie nowych miejsc pracy, ale nie może to dziwić, skoro bezrobocie wynosi zaledwie 3,9%.

Rynek pracy w USA jeszcze silniejszy

Zgodnie z naszymi piątkowymi oczekiwaniami stopa bezrobocia za oceanem spadła pierwszy raz od początku pandemii w USA poniżej 4%. W górę szybciej od oczekiwań szła też płaca godzinowa. Ta z kolei rosła z jednej strony 0,6% szybciej od oczekiwań, ale z drugiej strony 4,7% to wyraźnie wolniej niż inflacja. Problemem z punktu widzenia inwestorów okazał się spadek zmiany zatrudnienia. Z jednej strony przy tak niskim bezrobociu nie powinno to dziwić. Z drugiej znowu strony najwyraźniej inwestorzy liczyli na więcej. Dowodem zawieszenia tych oczekiwań jest reakcja rynków walutowych. Po tych danych byliśmy świadkami przeceny dolara względem euro.

Inflacja w Europie

W piątek poznaliśmy dane dla strefy euro na temat inflacji HICP. Jest to harmonizowany indeks cen dla konsumentów. Są to co prawda teoretycznie tylko wstępne dane, ale pokazują dalszy wzrost inflacji w strefie euro. Z drugiej strony „tylko” 0,1% wzrostu cen w ciągu miesiąca to coś, o czym marzy obecnie wiele krajów w tym Polska. Zobaczymy na dane finalne, ale gdyby faktycznie wzrost cen w strefie euro się zatrzymał, narracja o zewnętrznych czynnikach prezentowana przez polskie władze mocno by straciła na wiarygodności.

Poprawa w Kanadzie

Kanadyjski rynek pracy również pokazał w piątek dobre dane. Tam bezrobocie spadło co prawda do 5,9%, co jest zauważalnie słabszym wynikiem niż u swojego jedynego sąsiada. Z drugiej strony zmiany zatrudnienia wypadają tam znacznie lepiej od oczekiwań. Nie tylko ogólny wynik jest korzystny. Spadła ilość osób zatrudnionych na niepełny etat a wzrosła liczba zatrudnionych pełnoetatowych pracowników. Dane te spowodowały nieznaczne umocnienie dolara kanadyjskiego na rynku.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Jak fiskus unika potwierdzenia prawa przedsiębiorcy do preferencyjnych stawek opodatkowania

Jednym z argumentów uzasadniających konieczność wprowadzenia Polskiego Ładu jest według deklaracji jego autorów potrzeba wsparcia przedsiębiorców prowadzących innowacyjną działalność. W tym celu Ministerstwo Finansów stworzyło specjalne zachęty podatkowe, np. w postaci preferencyjnego opodatkowania dochodów z praw własności intelektualnej IP Box stawką 5%. Jak w praktyce wygląda realizacja zapisów ustawy?

Przedsiębiorca – programista osiągał przychody z działalności gospodarczej, pochodzące z przeniesienia praw autorskich do wytworzonego oprogramowania, w wyniku czego jako koszty uzyskania przychodu rozpoznawał wydatki bezpośrednio związane z wytworzeniem poszczególnych praw własności intelektualnej. Zamierzał odliczać te koszty, jak i stosować 5% stawkę opodatkowania osiąganych dochodów, dedykowaną do tego typu źródeł przychodów. Jednak organ podatkowy nie chciał potwierdzić jego prawa do dokonywania takich korzystnych rozliczeń i odmówił mu wydania interpretacji.

Czym jest interpretacja i jaką ochronę zapewnia?

Osoby fizyczne, przedsiębiorcy czy inne podmioty podejmujące czynności w sferze prawno-podatkowej, z uwagi na skomplikowanie i niejasność przepisów podatkowych, mogą mieć problem z właściwym ich zrozumieniem i stosowaniem w praktyce. Remedium na tę niepewność w obrocie gospodarczym stanowić ma instytucja wydawania interpretacji indywidualnych prawa podatkowego dokonywana przez Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej.

Po złożeniu i opłaceniu wniosku Dyrektor KIS ma 3 miesiące (w czasie pandemii koronawirusa termin ten został wydłużony do 6 miesięcy) na wydanie pisemnej interpretacji, w której wskaże, czy wnioskodawca postępuje lub zamierza postępować prawidłowo. Taka interpretacja zapewnia więc podatnikom ochronę przed późniejszymi ewentualnymi represjami ze strony skarbówki.

Furtka dla fiskusa

Właśnie po to, aby podatnik nie mógł powołać się na taki dokument, Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej może odmówić wydania interpretacji. Kiedy to zrobi? Na przykład, gdy elementy stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego wskazanego we wniosku:

  • w dniu jego złożenia są przedmiotem toczącego się postępowania podatkowego, kontroli podatkowej, kontroli celno-skarbowej albo gdy
  • w ich zakresie sprawa została rozstrzygnięta co do jej istoty w decyzji lub postanowieniu organu podatkowego albo w porozumieniu podatkowym (a od 1 stycznia 2022 r. również w porozumieniu inwestycyjnym)

lub gdy istnieje co do nich uzasadnione podejrzenie, że mogą:

  • stanowić czynność lub element unikania opodatkowania,
  • być przedmiotem decyzji wydanej z zastosowaniem środków ograniczających umowne korzyści lub
  • stanowić nadużycie prawa polegające na dokonaniu czynności opodatkowanych VAT (dostawy towarów lub usług, import, eksport, WDT, WNT) w ramach transakcji, która pomimo spełnienia warunków formalnych ustanowionych w przepisach ustawy, miała na celu osiągnięcie korzyści podatkowych.

Organ musi dać wykładnię prawa

Dyrektor KIS, wydając interpretację indywidualną, ocenia przedstawiony przez podatnika opis stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego i uzasadnia swoją ocenę. Może odstąpić od tego uzasadnienia, jeśli uzna, że zajęte stanowisko jest w pełni prawidłowe. W innym przypadku zobligowany jest wskazać, jakie powinno być prawidłowe postępowanie podatnika i podać jego uzasadnienie prawne. Takie obowiązki nie ciążą na organie, gdy odmówi wydania interpretacji z ww. przyczyn.

Tworzenie programów komputerowych, jako prace rozwojowe

Przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą od 2019 r. rozlicza się wg stawki liniowej 19% opodatkowania dochodów. Działalność polega na wytwarzaniu programów komputerowych, które zgodnie z art. 1 ust. 2 pkt 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych są w rozumieniu tej ustawy utworami. Wystąpił więc do organu podatkowego z wnioskiem o wydanie interpretacji, czy słusznie stoi na stanowisku, że część prowadzonej przez niego działalności, polegającej na wytwarzaniu programów komputerowych, stanowi prace rozwojowe w rozumieniu ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, a tym samym jest działalnością badawczo-rozwojową w rozumieniu tej ustawy.

W jego opinii dokonywane przez niego odpłatne przeniesienie prawa autorskiego do programu komputerowego spełnia przesłanki zaliczenia tej czynności jako sprzedaży kwalifikowanego prawa własności intelektualnej. W przypadku potwierdzenia słuszności tego stanowiska przez organ przedsiębiorca chciałby stosować 5% stawkę opodatkowania do tak osiągniętego dochodu, jak i odliczać koszty uzyskania w postaci chociażby kosztu usługi księgowej i doradczej; koszty leasingu i użytkowania samochodu; koszty zakupu sprzętu komputerowego i elektronicznego.

Zgodnie bowiem z art. 30ca ust. 1 ustawy o PIT podatek od osiągniętego przez podatnika w ramach prowadzonej działalności gospodarczej kwalifikowanego dochodu z kwalifikowanych praw własności intelektualnej wynosi 5% podstawy opodatkowania.

Fiskus zażądał sprecyzowania wniosku

Jak relacjonuje w opisie sprawy rozpoznający ją Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie, przedsiębiorca zamieścił we wniosku obszerne wyjaśnienia stanu faktycznego. Pomimo tego Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wezwał go do uzupełnienia braków formalnych złożonego wniosku i doprecyzowanie aż 17 kwestii, tak szczegółowych, jak:

  • czy rozwijanie lub ulepszanie oprogramowania stanowi przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze;
  • czy wszystkie wskazane wydatki są faktycznie poniesione przez wnioskodawcę na prowadzoną bezpośrednio przez niego działalność zmierzającą do wytworzenia, rozwinięcia (ulepszenia) kwalifikowanego IP;
  • czy wnioskodawca jest w stanie przyporządkować konkretną wartość kosztów do tych wytworzeń, ulepszeń;
  • czy wobec chęci korzystania z 5% stawki opodatkowania dochodów ze sprzedaży praw autorskich będzie w przyszłości uzyskiwał te dochody w takich samych okolicznościach faktycznych, jak opisane we wniosku.

Dodatkowo zobowiązał przedsiębiorcę do przeformułowania pytania pierwszego, a następnie przedstawienia własnego stanowiska. Przedsiębiorca odpowiedział na wszystkie szczegółowe pytania organu. Ponownie ocenił, że jego działalność obejmuje prace rozwojowe, bo w swojej pracy rozwija specjalistyczną wiedzę i umiejętności nadające się do wykorzystania także w przyszłości.

Organ nie może dokonać interpretacji, bo przedsiębiorca nie dokonał interpretacji

Jednak w czerwcu 2021 r. organ podatkowy zdecydował się pozostawić wniosek przedsiębiorcy bez rozpatrzenia. Jak uzasadnił, zadaniem wnioskodawcy było złożenie kompletnego wniosku i takie określenie swojego żądania, aby organ mógł ocenić jego stanowisko przez pryzmat przepisów prawa podatkowego. A tego zdaniem organu podatnik nie uczynił. Jak dalej podniósł Dyrektor KIS, przedsiębiorca wyraził jedynie swoją opinię co do prowadzenia przez siebie prac rozwojowych, nie udzielił jednoznacznych odpowiedzi na zadane przez organ pytania, zwłaszcza co do kwalifikacji świadczonych przez siebie usług informatycznych, jako rezultatu działalności B+R, z punktu widzenia ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, zawierającej definicje badań naukowych i prac rozwojowych.

Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych nie zawiera takich definicji. W związku z tym, odsyłając do ww. ustawy, fiskus zrzuca obowiązek dokonania tej kwalifikacji na barki wnioskodawcy.

Zadaniem organu jest ocena stanowiska zajętego przez podatnika

Przedsiębiorca wniósł zażalenie, jednak okazało się ono bezskuteczne. Sprawa trafiła przed Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie, który w wyroku z 18 listopada 2021 r. stanął po stronie podatnika. WSA zwrócił uwagę, że celem interpretacji podatkowej jest wyjaśnienie wątpliwości wnioskodawcy co do niejasnych przepisów prawa podatkowego. Przedmiotem interpretacji nie jest wszak sam stan faktyczny lub zdarzenie przyszłe, a ocena prawna dokonanej przez podatnika oceny prawnej przedstawionego przez niego we wniosku stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego.

Prawo podatkowe to nie tylko przepisy stricte podatkowe

Dalej sąd przywołał wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 16 grudnia 2020 r. (sygn. akt II FSK 2201/18), w którym stwierdzono, że interpretacja podatkowa może odnosić się także do innych aktów prawnych, w sytuacji gdy brak takiego odniesienia mógłby spowodować, że nie zostanie zrealizowany jej cel. Skoro sam ustawodawca posłużył się w przepisie o 5% stawce opodatkowania dochodów z kwalifikowanych praw własności intelektualnej terminem „działalność badawczo-rozwojowa”, to jasne jest, że dokonując jego interpretacji, należy odnieść się do przepisów ustawy zawierającej tę definicję.

Organ podatkowy nie może unikać wydania interpretacji

Szczeciński sąd uchylił zaskarżone przez przedsiębiorcę postanowienie o pozostawieniu jego wniosku o wydanie interpretacji bez rozpoznania. Jak zawarł w swoim wyroku: „Organ interpretacyjny nie dostrzegł, że skarżący już we wniosku o interpretację ocenił, że prowadzi działalność twórczą obejmującą prace rozwojowe, co wynika z wytwarzania nowych koncepcji (…) na tyle nowatorskich, że w znacznym stopniu odróżniają się od rozwiązań już funkcjonujących, przy tym wnioskodawca wykorzystuje własną inwencję twórczą i korzysta z posiadanej wiedzy i umiejętności. (…) To, czy w danych okolicznościach sprawy podejmowane czynności mieszczą się w pojęciu działalności badawczo-rozwojowej, czy też nie, należy do organu, który przepis ten będzie stosował (interpretował), a nie do wnioskodawcy, który jedynie wskazuje własną ocenę prawnopodatkową i wyraża wątpliwości co do własnej oceny. Organ nie może przerzucać ciężaru dokonania prawidłowej wykładni tego terminu na wnioskodawcę” (sygn. akt I SA/Sz 825/21).

Oferujemy ci preferencje i pomożemy w tym, abyś z nich nie skorzystał

Z opisu sprawy wynika, że przedsiębiorca, który rozpoczął działalność w 2019 r., chce prowadzić działalność rozwojową, badawczą, przyszłościową i nowatorską. Aby to robić i móc konkurować z działającymi już od dawna na rynku krajowym i zagranicznym firmami, ubiega się o możliwość korzystania z preferencji oferowanych mu przez jego państwo, dla którego dobra przecież działa, płacąc podatki i tworząc nowe miejsca pracy.

Niestety w praktyce urzędnicy fiskusa robią wszystko, by nie przyznać przedsiębiorcy przysługujących mu preferencji.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Prognozy na 2022 rok – jaki będzie dla polskiej gospodarki?

Polska gospodarka odbudowuje się zaskakująco szybko. Może powiedzieć, że pod tym względem jesteśmy głównym liderem na tle nie tylko krajów europejskich – ale także biorąc pod uwagę państwa na całym świecie. Uwzględniając wpływ różnych czynników oraz fakt ciągłego stymulowania popytu przez np.: tarczę antyinflacyjną lub wzrost przeciętnych wynagrodzeń – to przewidywania mówią, że w 2022 r. PKB powinien wzrosnąć o 4,1 proc. Zdecydowanie lepiej zapowiada się pierwsza połowa roku, aniżeli jego końcówka. Początek roku to również wysokie odczyty, jeśli chodzi o wzrost cen – niesione głównie wzrostem cen towarów. W 2022 r. nie mamy co liczyć na choćby zbliżenie się do celu inflacyjnego NBP. Na osłabienie – ale jednocześnie odłożenie w czasie wzrostu cen – mogą mieć działania rządu przedłużające bądź rozszerzające działanie tarczy antyinflacyjnej. Pozytywny wpływ na rozwój w całym 2022 r. będą mieć także inwestycje, których roczne tempo wzrostu będzie do połowy roku przekraczać 10 proc. Drugim z czynników wpływających na wzrost PKB będzie szybszy rozwój eksportu i przewaga nad importem – co pozytywnie zacznie oddziaływać już w drugim kwartale 2022 r. Za to negatywnie na tempo wzrostu będzie wpływać przemysł, który osłabnie już w drugim kwartale 2022 r.

– Najbliższa przyszłość będzie bardzo skomplikowana – kiedyś prognozy w wariancie bazowym stawiano z niemal 70% pewnością, ale dzisiaj nic nie jest już pewne. Polska prawdopodobnie zakończy ten rok ze wzrostem gospodarczym przekraczającym 5% – tak więc wyraźnie wyjdziemy ponad to, co osiągnęliśmy w 2019 roku. Jest to zupełnie odwrotna sytuacja niż u naszych głównych partnerów, którzy w roku 2021 odrobili dopiero połowę strat sprzed roku. Jeżeli chodzi o przyszły rok, to i on będzie raczej wzrostowy. Natomiast trudno spodziewać się, żeby ta dynamika osiągnęła taki wysoki wynik, jak w tym roku. Wynika to z opóźniania się pewnych procesów w światowej gospodarce – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Sytuacja innych krajów trochę wolniej wraca do normy, a zatem pojawiają się dodatkowe zagrożenia, których się obawiamy. Za tym wszystkim idzie ostrożność konsumentów, a więc poziom popytu i inwestycji może się obniżyć. W związku z tym dynamika wzrostu PKB także może się obniżyć. Mimo tego nadal liczne prognozy mówią o nawet 4-procentowym wzroście gospodarczym w przyszłym roku. Obecna sytuacja na rynku walutowym jest dosyć trudna. Złoty jest wyjątkowo słaby – a przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje się w kilku głównych czynnikach. Przede wszystkim wpływ miała niedopasowana polityka monetarna. W dodatku na rynku wybuchła pewna panika związana z sytuacją monetarną Polski. Mam nadzieję, że już niedługo będziemy obserwować pewnego rodzaju wyrównanie w tym zakresie oraz że złoty zacznie się stopniowo umacniać. Obecnie widzimy systematyczny wzrost inflacji. Okazało się, że rzeczywistość pokonała wszelkie prognozy o nawet kilka procent. Jednak patrząc na to, co dzieje się z walutą – to widzimy, że wpływa ona istotnie na procesy inflacyjne. Widzimy też, jaka sytuacja ma miejsce w przypadku cen wytwarzania – które wpływają na ceny produkcji sprzedanej przemysłu. Pewne jest to, że fala inflacji jest jeszcze przed nami. Wszyscy czekamy także na to, jak zmienią się cenniki od stycznia przyszłego roku. Prognozy mówią, że inflacja osiągnę swój szczyt w lutym – lecz trudno przewidzieć, w którym momencie zacznie spadać – prognozuje Soroczyński.

Szklanka do połowy pusta

Dane z rynku pracy USA osłabiły dolara. Nie spowodowały jednak, że główna para walutowa opuściła przedział wahań, w którym znajduje się już od ponad 2 miesięcy. Z kolei rentowność amerykańskich obligacji wzrosła. Widać, że rynek FX i długu w odmienny sposób interpretują dane NFP.

Zatrudnienie w USA wzrosło w grudniu o 199 tys. osób. Tak wynika z oficjalnych danych. Wzrost uplasował się poniżej oczekiwań, które były zawieszone wysoko na poziomie 450 tys. Wyizolowana cyfra może pokazywać słabość rynku pracy, jednak inne dane pokazują, że sytuacja mimo wszystko ulega poprawie. Stopa bezrobocia spadła do 3,9 proc. Przed pandemią w Stanach Zjednoczonych była ona na poziomie 3,5 proc., zatem różnica nie jest znacząca. Wydaje się bardzo możliwe, że zatrudnienie w sektorze pozarolniczym faktycznie wypadło na nieco wyższym poziomie. Można zakładać, że i tutaj dojdzie do rewizji w górę, podobnie jak to miało miejsce w przypadku dwóch poprzednich odczytów. Za listopad i października NFP wypadło finalnie wyżej łącznie o 141 tys.

Na rynku USA nadal brakuje pracowników i to ten czynnik wpływa na gorszy odczyt. Nie możemy mówić o niechęci firm do zatrudnienia nowych osób. Przedsiębiorstwa raczej konkurują o pracowników. Średnie wynagrodzenia wzrosły miesiąc do miesiąca o 0,6 proc. a w relacji rok do roku aż o 4,7 proc. Rynek zakładał mniejszą dynamikę. Należy pamiętać, że dane z USA nie uwzględniają w pełni jeszcze nowego wariantu Omikron. Styczniowy raport pokaże, w jaki sposób pandemia wpłynęła na gospodarkę.

EUR/USD urósł z okolica 1,13 do 1,1365. Aktualnie ponad połowa tego ruchu została już zredukowana. FX sceptycznie zinterpretował dane, które aż tak słabe w rzeczywistości nie są. Dziś widać, że kiedy kurz opadł, inwestorzy spoglądają na publikację w szerszym kontekście. Rynek długu chyba bardzie skupił się na spadku stopy bezrobocia i zobaczył szklankę do połowy pełną. 10-latki urosły do 1,8050 proc. co oznacza, że znalazły się najwyżej od wybuchu pandemii.

NFP nie spowodowały, że główna para walutowa opuściła dwumiesięczny trend boczny. Cały czas notowania znajdują się w obrębie poziomów 1,1380 i 1,1230, co powoduje, że handel jest po prostu mniej atrakcyjny. Moim zdaniem rośnie ryzyko większej korekty na dolarze, który nadal jest mocno wykupiony po trwającym ponad 6 miesięcznym okresie silnej aprecjacji. Widać, że mocno jastrzębi protokół FOMC oraz wypowiedzi Bullarda nie były wystarczająco silnym paliwem dla dolara.

W całym tym szumie wokół szybkiej podwyżki stóp procentowych przez Fed należy pamiętać, że rynek oczekuje, iż Rezerwa Federalna wcześnie rozpocznie cykl podwyżek (nawet w marcu) i że najpierw pojawią się szybkie ruchy na stopach. Jest jednak mało prawdopodobne, żeby stopa funduszy Fed zbliżyła się lub przekroczyła poziom inflacji w USA (która w ciągu najbliższych kilku lat nadal jest wyceniana przez rynek swapów na poziomie zbliżonym do 3 proc.) Oznacza to wysokie prawdopodobieństwo utrzymywania się realnych stóp procentowych na ujemnym poziomie.

Inflacja konsumencka w Polsce, mierzona wskaźnikiem CPI, wzrosła w grudniu o 8,6 proc. r/r (poprzednio 7,8 proc.). Dynamika wzrostu cen nie hamuje. Napędzana jest przede wszystkim cenami nośników energii oraz żywności. Zapowiedziana przez premiera Morawieckiego tarcza antyinflacyjna zapewne złagodzi ścieżkę CPI, jednak wiele wskazuje na to, że szczyt jeszcze przed nami. Działania RPP nakierowane są na obniżenie inflacji w średnim terminie i naturalnym jest, że przy wysokiej dynamice CPI podwyżki stóp procentowych będą kontynuowane. Taką tezę wygłosił również prezes Glapiński, który potwierdził, że znajdujemy się w cyklu, a przestrzeń do dalszego podnoszenia kosztu pieniądza wciąż istnieje.

Na EUR/PLN jesteśmy po trzy tygodniowym okresie aprecjacji o ponad 10 groszy. To dużo. Para walutowa dotarła do technicznego wsparcia na 4,54 – tam wypadają minima z października 2021. Już w grudniu notowania opuściły kanał trendu wzrostowego, który budował się przez ostatnie 6 miesięcy. W najbliższych dniach oczekuję korekty na EUR/PLN w okolice 4,56. W średnim terminie dalsza aprecjacja jest prawdopodobna.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Spłacać, czy nie spłacać kredyt frankowy?

Wzrost kursu szwajcarskiej waluty pod koniec 2021 r., oznacza, że kredytobiorcy frankowi zapłacą jedne z najwyższych rat w historii. Może to być kolejna kropla, która skłoni wahające się osoby, do wystąpienia z pozwem przeciw bankowi. Coraz liczniejsza grupa klientów całkowicie świadomie decyduje się też na zaprzestanie spłacania kredytu frankowego. Czy to dobra strategia? „Zaprzestanie spłat rat kredytu frankowego, to zawsze ryzyko, ale nie jest tajemnicą, że takich spraw przybywa – zwłaszcza obecnie gdy kurs szwajcarskiej waluty bije rekordy” – mówi mec. Magdalena Pledziewicz, specjalizująca się w sporach dotyczących kredytów waloryzowanych walutami obcymi, głównie frankiem szwajcarskim i EUR.

Analitycy Expandera wyliczyli, że w ciągu ostatnich 6 miesięcy rata kredytu we frankach wzrosła z 1834 zł na 2 022 zł. Wyliczenia dotyczą kredytu hipotecznego we frankach na 300 tys. zł, na 30 lat, zaciągniętego w 2008 roku. Sytuacji, gdy kredytobiorca zaprzestanie spłat kredytu frankowego może być coraz więcej – zwłaszcza że nie widać impulsu, by kurs CHF wrócił poniżej 4 zł. W „Pledzewicz Kancelaria”, sprawy gdzie kredytobiorca zaprzestał spłacania rat kredytu frankowego stanowią dziś około 10 proc. wszystkich prowadzonych spraw w tym segmencie.

„Jak dotąd wszystkie tego typu sprawy zakończyły się wyrokami na korzyść kredytobiorcy. Nie jest to jednak rozwiązanie które rekomendujemy wszystkim, gdyż obarczone jest ryzykiem i nie w każdej sytuacji jest ono najbardziej optymalne” – tłumaczy Magdalena Pledziewicz.

Odkąd bankowy tytuł egzekucyjny (BTE) przestał obowiązywać w Polsce, czyli od 1 sierpnia 2016 roku za sprawą wyroku Trybunału Konstytucyjnego, bank jak każdy inny podmiot gospodarczy musi dochodzić swoich roszczeń w sadzie. Oznacza to, że w momencie zaprzestania spłacania rat – skieruje pozew do sądu przeciw kredytobiorcy.

„Od zniesienia BTE, który był reliktem poprzedniej epoki zmienia się sukcesywnie i radykalnie świadomość klientów banków. Konsumenci są coraz bardziej świadomi swoich praw, co dotyczy nie tylko spraw frankowych. W ostatnim czasie zanotowaliśmy choćby wyrok korzystny dla naszego klienta związany z kredytem opartym o WIBOR. W sytuacji – gdy z różnych przyczyn zaprzestajemy płacenia rat – warto się więc skonsultować z prawnikiem i przygotować na pozew banku który zapewne wcześniej czy później nastąpi. Czasem jest to nawet korzystne dla kredytobiorcy, gdyż nie musi ponosić kosztów związanych z opłatą za pozew. Z drugiej jednak strony – poddany będzie działaniom windykacyjnym. Kluczowe jest też pilnowanie terminów, zwłaszcza terminu odpowiedzi na pozew banku wyznaczony przez sąd” – podkreśla mec. Magdalena Pledziewicz.

Wynik sprawy sądowej zawsze jest pewną niewiadomą. Nawet w sytuacji, jak obecnie, gdy sądy orzekają w 9 na 10 spraw na korzyść frankowiczów, zawsze trzeba się liczyć z możliwością przegranej.

„W sytuacji, gdy kredytobiorca zaprzestał spłacania rat i przegrywa w sądzie, musi liczyć się z tym, że wszystkie nie zapłacone raty niemal natychmiast stają się wymagalne. To bardzo duże ryzyko w takiej strategii, dlatego zalecamy, by niezapłacone raty kumulować na rachunku oszczędnościowym do momentu rozstrzygnięcia sprawy” – dodaje Pledziewicz.

Osobną kwestią jest też sądowe zabezpieczenie – które pozwala kredytobiorcy nie spłacać rat po takiej decyzji sądu. Jest to szczególnie istotne dla konsumentów, którzy mają kredyty w bankach, w których portfel frankowy został wydzielony a pozostała część bankowego biznesu została sprzedana, oraz w przypadku instytucji, których sytuacja ekonomiczna budzi obawy.

„Na polskim rynku pozostało kilka banków, gdzie wniosek o zabezpieczenie jest bardzo zasadny. Sprawy dotyczące tego rozwiązania są szczególnie trudne, a działania strony bakowej bardzo ekspansywne. W jednej ze spraw, nasz klient po uzyskaniu zabezpieczenia sądowego otrzymał wezwanie do zapłaty i groźbę wypowiedzenia umowy – co skutkowało kolejna sprawą sądową. Wspomniana wcześniej świadomość dotycząca tego jak postępują banki rośnie jednak nie tylko po stronie konsumentów, ale również wśród sędziów, co oznacza sukcesywną poprawę pozycji konsumentów na rynku finansowym w sadach”. – podsumowuje Magdalena Pledziewicz.

Jednym z banków, gdzie zostały wydzielone kredyty frankowe jest BPH. 4 listopada 2016 r. z chwilą dokonania wpisu w Krajowym Rejestrze Sądowym, nastąpiło prawne połączenie Alior Banku SA z wydzieloną częścią Banku BPH SA, obejmującą jego podstawową działalność, bez portfela kredytów hipotecznych. Podobną operację przeprowadził w 2019 r. Santander, który przejął wydzieloną część detaliczną oraz business banking Deutsche Bank Polska, w którym został portfel frankowy.

Piotr Gamracy w Radzie Nadzorczej Vivid Games

Nowy rok rozpoczął się dla Vivid Games od zmian w Zarządzie. Wsparciem dla prezesa Wojczakowskiego został Piotr Gamracy, powołany przez Radę Nadzorczą na pięcioletnią kadencję. Nowy członek zarządu ma duże doświadczenie w branży gier. W Vivid Games jest od niemal roku i odpowiadał dotychczas m.in. za reorganizację działu wydawniczego oraz rozwój kultury organizacyjnej międzynarodowego, pracującego zdalnie zespołu.

Przez niemal cały 2021 rok Zarząd Spółki był jednoosobowy. Po rezygacji Remigiusza Kościelnego w styczniu ub. roku, prezesem został Jarosław Wojczakowski.

Zarząd jednoosobowy był z założenia etapem przejściowym. Cieszę się, że Rada Nadzorcza zdecydowała o powołaniu właśnie Piotra Gamracego. Dołączył do nas w Q1 2021 i przez ostatnie miesiące był dla całego zespołu dużym wsparciem. Ma nie tylko doświadczenie w branży, imponującą wiedzę z zakresu trendów czy strategii produktowych, ale również łatwość w budowaniu relacji i bazujący na danych styl zarządzania, co pozytywnie wpłynęło na management spółki i cały zespół. Piotr nie boi się też trudnych decyzji. Zreorganizował dział wydawniczy i już niebawem przedstawimy efekty tych działań – podkreśla Jarosław Wojczakowski, prezes Vivid Games S.A.

Przez ostatnie miesiące zdążyłem poznać i polubić Vivid Games. Siłą spółki, mimo pracy w trybie zdalnym, jest bardzo zgrany i zarazem bardzo zdolny zespół. Jako członek zarządu wykorzystam swoje doświadczenie i kontakty, by ten potencjał wzmocnić i przekuć w dobre – obecne i nowe – gry i dobre wyniki finansowe. Jednym ze sposobów na to jest reorganizacja działu Publishing, która dobiega końca i już niedługo powinna zaowocować. Razem z prezesem Wojczakowskim wiemy, jak zrealizować cele zakreślone w zaktualizowanej strategii i dołożymy starań, by efekty naszej pracy były widoczne już w tym roku – deklaruje nowopowołany członek zarządu Vivid Games S.A., Piotr Gamracy.

Zdrowie w 2021 roku: więcej badań onkologicznych i rosnąca liczba konsultacji psychologicznych

Nadrabianie zaległości onkologicznych i rosnąca liczba konsultacji psychologicznych – tak wyglądał 2021 rok w ochronie zdrowia.

  • W 2021 roku zaczęliśmy nadrabiać zaległości zdrowotne po lockdownach – przede wszystkim w profilaktyce i leczeniu nowotworów. Liczba świadczeń onkologicznych wzrosła średnio o 30%.
  • Narastającym zjawiskiem są też problemy psychologiczne i psychiatryczne – liczba konsultacji psychologicznych wzrosła o 24% a psychiatrycznych o 16%.
  • W 2022 r. trzeba spodziewać się jeszcze dłuższych kolejek do onkologów i psychologów.

W 2021 r. zaczęliśmy nadrabiać zaległości w profilaktyce zdrowotnej po twardych lockdownach, które wymusiła pandemia w roku poprzednim. Potwierdzają to m.in. dane statystyczne SALTUS Ubezpieczenia. Z prywatnych świadczeń medycznych, dostępnych w ramach ubezpieczeń zdrowotnych (indywidualnych i grupowych), w niektórych przypadkach skorzystano dwu- lub nawet trzykrotnie częściej niż rok wcześniej.

Wróciliśmy do regularnego kontrolowania stanu zdrowia. Liczba wykonanych tzw. przeglądów stanu zdrowia, czyli zestawów podstawowych badań diagnostycznych (m.in. lipogram, morfologia, glukoza, EKG) wzrosła o 25%. Zwiększone zainteresowanie profilaktyką wśród pacjentów widać również w liczbie wykonanych szczepień przeciwko grypie. Przeprowadzono ich o 64% więcej niż w roku 2020 i tym samym o 36% więcej niż w 2019 roku.

Duże wzrosty dotyczą jednak przede wszystkim diagnostyki i leczenia nowotworów – łącznie o ok. 30% więcej. Największy wzrost zauważyłam w liczbie wykonanych w 2021 r. badań histopatologicznych, oceniających stadium choroby i pozwalających dobrać leczenie onkologiczne. Wykonano ich aż 2,5-krotnie więcej. O ponad połowę, 53%, wzrosła też liczba konsultacji onkologicznych. Oznacza to niestety, że stan wielu pacjentów, którzy już od jakiegoś czas zmagają się z chorobą, pogorszył się. Przybywają też kolejni. Liczba badań z wykorzystaniem markerów nowotworowych wzrosła w zeszłym roku o 25%. Spodziewam się zatem, że w tym roku zapotrzebowanie na pomoc onkologiczną nadal będzie rosło – mówi Xenia Kruszewska, Dyrektor Działu Ubezpieczeń Zdrowotnych w SALTUS Ubezpieczenia

Coraz więcej osób walczy też z depresją

Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, jeszcze w 2020 roku absencja chorobowa w pracy spowodowana stresem i depresją wzrosła o 40% w stosunku do 2019 roku. Dane dotyczące 2021 r. nie są jeszcze dostępne, ale patrząc na liczbę konsultacji, należy spodziewać się kolejnego wzrostu. Liczba porad psychologicznych zwiększyła się w 2021 r. o 24% w stosunku do 2020 r., a wizyt psychiatrycznych o 16%.

To duże wzrosty, zwłaszcza że w 2020 r. mieliśmy do czynienia z 2,5-krotnym skokiem w stosunku do 2019. Oznacza to, że zjawisko narasta i w tym roku na pewno będzie się pogłębiać. Do problemów wynikających z przedłużającej się pandemii, której koniec wciąż się oddala, dojdą też zapewne te spowodowane sytuację ekonomiczną – rosnącą inflacją, cenami, ratami kredytów. Szczęśliwie, coraz więcej pracodawców zdaje sobie z tego sprawę i dąży do zapewnienia pracownikom wsparcia w utrzymaniu równowagi psychicznej w ramach grupowych ubezpieczeń zdrowotnych – dodaje Xenia Kruszewska z SALTUS Ubezpieczenia

Mniejsza liczba ciąż w 2021 roku

Wśród wielu wzrostów konsultacji lekarskich odnotowano też jeden istotny spadek. W 2021 roku mniej par korzystających z prywatnej opieki medycznej zdecydowało się na dziecko. Liczba prowadzonych ciąż wyniosła 91% w stosunku do roku 2020. Choć spadek ten jest niewielki, to jednak może sygnalizować negatywny trend.

Źródło: SALTUS Ubezpieczenia

Ford marką numer 1 na rodzimym rynku w czwartym kwartale ubiegłego roku

  • W poprzednim roku Ford uplasował się na drugim miejscu w USA pod względem sprzedaży samochodów elektrycznych.
  • Pick-upy serii F pozostają najchętniej kupowanymi samochodami użytkowymi od 45-ciu lat, a także najczęściej wybieranymi autami w USA w ogóle na przestrzeni ostatnich 40 lat.
  • Stale rośnie udział SUV-ów Forda w ogólnej sprzedaży marki.

W 2021 roku Ford odnotował najwyższą w historii sprzedaż samochodów elektrycznych, ustępując jedynie Tesli. Mustang Mach-E znalazł w ubiegłym roku 27.140 nabywców, co czyni go drugim najlepiej sprzedającym się elektrycznym SUV-em w USA, za Teslą Model Y. W 2021 roku sprzedaż Mustanga Mach-E i Mustanga wyniosła w sumie 79.554 egzemplarze. Jej wzrost, w porównaniu ze sprzedażą w 2020 roku, wyniósł 30,2 procent. Mustang Mach-E zakończył ubiegły rok jako jeden z najgorętszych nowych modeli Forda i nadal szybko znika z dilerskich placów.

W nowy 2022 rok Ford wkracza z gamą aut elektrycznych, która szybko będzie się powiększać – już wiosną pierwsi klienci odbiorą pick-upa F-150 Lightning, a nieco później ofertę wzbogaciE-Transit. Obydwa modele przyczynią się do dalszego znaczącego wzrostu udziału samochodów elektrycznych w całkowitej sprzedaży Forda.

W 2021 roku sprzedaż modeli zelektryfikowanych marki Ford rosła o 36 procent szybciej niż całego segmentu. Zaowocowało to nowymi rekordami sprzedaży zarówno w grudniu, jak i w całym roku. W ostatnim miesiącu 2021 roku Ford sprzedał łącznie 12.284 zelektryfikowane samochody, co stanowi wzrost o 121 procent w stosunku do sprzedaży w grudniu ubiegłego roku i ponad czterokrotnie większy przyrost niż całego segmentu w minionym miesiącu.

W czwartym kwartale 2021 roku Ford był w USA marką numer 1 pod względem sprzedaży. Łącznie dostarczono w tym okresie 508.451 samochodów, co stanowi wzrost o 26,8 procent w porównaniu z dostawami w trzecim kwartale, przy ogólnym spadku sprzedaży na rynku motoryzacyjnym o około 3 procent. Ford rozpoczyna 2022 rok z 247.000 samochodów gotowych do odbioru – to o 22.000 egzemplarzy więcej niż w listopadzie i najwięcej w branży.

W ciągu ostatniego miesiąca Ford przyjął 70.000 nowych zamówień detalicznych na samochody – o 58.000 więcej niż w grudniu rok temu. W minionym miesiącu trzydzieści trzy procent sprzedaży detalicznej Forda stanowiła realizacja wcześniejszych zamówień.

Udział Forda w detalicznej sprzedaży modeli segmentu SUV wyniósł w czwartym kwartale około 12 procent, co oznacza 3-procentowy wzrost w stosunku do udziału w analogicznym okresie ubiegłego roku. W porównaniu ze sprzedażą SUV-ów w trzecim kwartale popyt na nie w ostatnich trzech miesiącach 2021 roku był wyższy o 41,4 procent. Strategia Forda polegająca na skoncentrowaniu się na SUV-ach i samochodach dostawczych przynosi korzyści. Sprzedaż SUV-ów marki Ford wzrosła w grudniu o 7,3 procent w stosunku do sprzedaży w listopadzie i o 12,3 procent w 2021 roku w porównaniu ze sprzedażą w roku 2020.

Najnowsze modele Forda cieszą się dużym zainteresowaniem wśród klientów. Łączna sprzedaż Mustanga Mach-E, Bronco, Bronco Sport i Mavericka wyniosła w grudniu 23.825 egzemplarzy, co stanowi 14,2 procent całej gamy Forda. Wszystkie te modele są sprzedawane przez dilerów w ciągu zaledwie 20 dni. W grudniu sprzedaż Forda Bronco wyniosła 9.168 egzemplarzy, czyli o 10,6 procent więcej niż w listopadzie. Bronco oraz Bronco Sport znalazły w grudniu w sumie 15.446 nabywców. Obydwa SUV-y szybko trafiają do klientów – w ciągu, odpowiednio, jedynie 7 i 17 dni od dotarcia do dilera. Zapasy w tranzycie modeli Bronco i Bronco Sport wzrosły o, odpowiednio, 14,4 i 124 procent.

W grudniu sprzedaż nowego Forda Mavericka wyniosła 6.030 egzemplarzy – o 134 procent więcej niż w listopadzie. Co ciekawe model ten pozostaje na placach dilerskich jedynie 4 dni zanim trafi do nowych klientów. Wersja zelektryfikowana – Maverick Hybrid – znalazł 2.159 nabywców. W grudniu sprzedaż pick-upów Forda wyniosła w sumie 75.518 egzemplarzy, zaś w czwartym kwartale – 225.974 samochody.

Pick-upy serii F okazały się najchętniej kupowanymi samochodami użytkowymi 45-ty rok z rzędu i najczęściej wybieranymi autami w Ameryce w ogóle, na przestrzeni ostatnich 40 lat. Modele serii F, ze sprzedażą wynoszącą 726.004 egzemplarze, wyprzedziły najbliższego konkurenta o 156.616 sztuk. Sprzedaż modeli serii F w grudniu wyniosła 62.496 samochodów, czyli o 3,4 procent więcej niż w listopadzie.Ford sprzedał 162.979 egzemplarzy samochodów dostawczych, dzięki czemu marka świętuje 43. rok z rzędu w roli lidera tego segmentu w Ameryce. Najchętniej kupowanym vanem w USA – od czasu wprowadzenia go na rynek w 2015 roku – jest Ford Transit, którego sprzedaż wyniosła 99.745 egzemplarzy. Ford spodziewa się, że do 2030 r. sprzedaż elektrycznych samochodów dostawczych i furgonetek do klientów flotowych i rządowych przekroczy 300 tys. sztuk rocznie.

Nowy CEO Siemens Mobility w Polsce

  • Hubert Meronk nowym prezesem zarządu polskiego oddziału Siemens Mobility
  • Zastąpi na stanowisku dotychczasowego prezesa Krzysztofa Celińskiego
  • W zarządzie na stanowisku CFO pozostaje Katarzyna Halwa

Od początku stycznia 2022 r. Hubert Meronk przejął obowiązki prezesa zarządu Siemens Mobility w Polsce, zastępując na tym stanowisku Krzysztofa Celińskiego, odchodzącego po ponad 40 latach pracy zawodowej na emeryturę.

Hubert Meronk posiada dużą wiedzą z zakresu kolejnictwa, modelowania procesów, budowania oraz wdrażania strategii cyfryzacji i systemów informatycznych na rynku polskim i zagranicznym. Realizował m.in. projekty informatyczne dla kolei norweskich, a w ostatnich latach był członkiem zarządu w Metrze Warszawskim.

Posiada także cenne doświadczenie samorządowe jako radny w gminie Konstancin-Jeziorna w komisji poświęconej zagadnieniom smart city. Doświadczenie managerskie oraz zawodowe zdobywał również pracując na czołowych stanowiskach dla CapGemeni w Norwegii, VincCard w USA oraz w Polsce Banku PKO BP, Banku BOŚ Bank, Polskie Linie Lotnicze LOT, T-Systems Polska oraz Banku Pocztowego. Ukończył studia informatyczne w Norwegii i USA.

Ogromne podziękowania dla Krzysztofa Celińskiego za całokształt jego 5-letniej pracy
i rozwoju na rzecz Siemens Mobility w Polsce i Europie. Polska jest kluczowym rynkiem w regionie z ogromnym potencjałem zwłaszcza w obszarze taboru i infrastruktury kolejowej. Dogłębne zrozumienie przez Huberta zarówno branży kolejowej, jak i cyfryzacji będzie cennym atutem, aby z powodzeniem kontynuować ścieżkę rozwoju Siemens Mobility w Polsce i Europie. Transfer zaawansowanych technologii i bliższa współpraca z silnymi polskimi partnerami są w tym procesie kluczowe –
powiedział Gerhard Greiter, CEO regionu NEE w Siemens Mobility GmbH.

Nowe kierunki rozwoju firmy w Polsce

Siemens Mobility funkcjonuje na polskim rynku od ponad 30 lat, realizując projekty z zakresu taboru, infrastruktury kolejowej, serwisu oraz komponentów. Spółka dostarczyła m.in. pierwsze pojazdy metra Inspiro w Warszawie, tramwaje Combino do Poznania, a od ponad 10 lat jest dostawcą komponentów dla producentów taboru i systemów kolejowych w całej Polsce.

Siemens Mobility jest także największym w Polsce dostawcą i lokomotyw wielosystemowych (Eurosprinter, Vectron oraz Smartron), z których na co dzień korzystają m.in. PKP Intercity, PKP Cargo, DB Cargo Polska, CARGOUNIT, Lotos Kolej oraz Laude Smart Intermodal.

Teraz nadszedł czas na kolejny krok. Chcemy utrzymać pozycje lidera w obszarze lokomotyw wielosystemowych, a także na szeroką skalę wdrożyć inne nasze rozwiązania taborowe obejmujące pociągi regionalne i dużych prędkości oraz systemy elektryfikacji
i sterowania ruchem kolejowym, co przyczyni się do modernizacji całego systemu transportu kolejowego w Polsce. Długofalowo kładziemy także nacisk na cyfryzację, cyberbezpieczeństwo i pojawienie się w Polsce nowoczesnych systemów umożliwiających bezpieczniejsze, łatwiejsze i bardziej wydajne planowanie podróży zarówno dla pasażerów, jak i operatorów kolejowych
– powiedział Hubert Meronk, nowy prezes Siemens Mobility
w Polsce.

Stabilna sytuacja finansowa firmy

Pomimo ogromnych zawirowań makroekonomicznych powodowanych pandemią koronawirusa firma Siemens Mobility odnotowała bardzo wysoki wzrost zamówień
i przychodów w całym 2021 r. Wartość globalnych zamówień w roku finansowym 2021 wyniosła 12,7 mld euro (41 % wzrost), a przychód 9,2 mld euro (3 % wzrost). Zatrudnienie na całym świecie sięgnęło blisko 40 tysięcy pracowników.

Gdzie odcinkowy pomiar prędkości sprawdza się najlepiej?

  • W Polsce funkcjonują już 32 urządzenia do odcinkowego pomiaru prędkości, a w najbliższych latach planowana jest instalacja kolejnych 39.
  • Uruchomiony przed Świętami tunel POW Warszawie jest pierwszym w Polsce tunelem objętym tego typu kontrolą prędkości.
  • OPP najlepiej sprawdza się na drogach szybkiego ruchu, obwodnicach, mostach i właśnie w tunelach – ponad połowa wypadków ma miejsce na prostych odcinkach drogi.

W Polsce mamy już 32 odcinki objęte nadzorem systemów służących do wyliczania średniego czasu przejazdu poruszających się na nich pojazdów. Jednym z ostatnich, który zaczął działać tuż przed Świętami był system oddany do użytku wraz z tunelem na S2 przebiegającym pod Ursynowem w Warszawie w ramach Południowej Obwodnicy Warszawy. To pierwszy tego typu OPP (w tunelu) w Polsce i zapewne nie ostatni. W najbliższych latach w 13 województwach planowany jest montaż kolejnych 39 urządzeń – Główny Inspektorat Transportu Drogowego ogłosił pod koniec roku przetarg. To dobra wiadomość, ponieważ odcinkowe pomiary prędkości o wiele lepiej przyczyniają się do zwiększenia bezpieczeństwa na drodze w porównaniu z klasycznymi fotoradarami.

Sygnały o skuteczności OPP płyną z różnych stron – zarządców dróg, kontroli transportu, a także NIK, której raport jasno pokazał, że pomiary odcinkowe rejestrują średnio o połowę więcej wykroczeń niż fotoradary. W efekcie aż 84% pojazdów porusza się na tych fragmentach dróg zgodnie z dozwoloną prędkością – to pokazują statystyki CANARD. Dlatego uważam, że uruchomienie OPP w tunelu POW w Warszawie było bardzo dobrą decyzją przyczyniającą się do poprawy bezpieczeństwa uczestników ruchu korzystających z nowej infrastruktury – mówi Aleksander Dębski, Kierownik Produktów ITS w Sprint S.A.

Jak skuteczność OPP wygląda w statystykach? Według CANARD, liczba wypadków na odcinkach dróg objętych tego typu kontrolą spadła o 57%, co przełożyło się na 71% mniej ofiar śmiertelnych i o 56% mniej rannych w wypadkach.

Które drogi powinny być wyposażone w OPP?

Dobrą podpowiedzią w typowaniu lokalizacji nowych urządzeń kontrolujących prędkość, są statystyki policyjne. Według ostatnich danych (za 2020 r.), choć najczęstszą przyczyną było nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu (27,2%), to niedostosowanie prędkości do warunków ruchu było prawie równie częstym powodem kolizji – 26,3%. Trzeba też zauważyć, że ponad połowa wypadków – 55,2% – miała miejsce na prostych odcinkach drogi i przy dobrych warunkach pogodowych (65,1%). To pozwala wyciągnąć pewne wnioski.

Odcinkowy pomiar prędkości najlepiej sprawdza się na:

  • autostradach,
  • drogach szybkiego ruchu, w tym obwodnicach,
  • mostach i w tunelach.

Cechą wspólną wszystkich tych odcinków dróg jest możliwość rozwinięcia wysokich prędkości. Wielu kierowców w związku z tym przekracza dozwolone limity, co jak widać ze statystyk, łatwo może doprowadzić do kolizji. Nadmierna prędkość jest szczególnie niebezpieczna na mostach i w tunelach, ponieważ na zjeździe/wyjeździe z nich kierowcy mają zazwyczaj ograniczone pole widzenia, przez co łatwiej o wypadek. Odcinkowy pomiar prędkości jest najprostszym sposobem na skłonienie do przestrzegania przepisów, ponieważ wymusza poruszanie się zgodnie z nimi na całym odcinku objętym kontrolą, a nie tylko przez chwilę, co zapewnia fotoradar. Nie mamy zatem do czynienia z tzw. efektem kangura, czyli gwałtownym hamowaniem przed i przyspieszaniem po minięciu punktu kontroli  – wskazuje Aleksander Dębski ze Sprint S.A.

Najważniejsze zalety OPP

Jak już wspomniano, wymusza on poruszanie się zgodnie z przepisami na całym odcinku objętym pomiarem, a nie tylko w jednym punkcie. To najważniejszy atut tych urządzeń, wpływający na bezpieczeństwo. Niewątpliwą zaletą systemów OPP jest też możliwość wykorzystania istniejącej infrastruktury drogowej, dzięki czemu zarządcy dróg nie muszą ponownie inwestować w drogie rozwiązania infrastrukturalne, jak dodatkowe konstrukcje wsporcze nad pasami ruchu. Ponadto, urządzenia OPP ze względu na swój rozmiar nie wpływają negatywnie na estetykę miejsc objętych nadzorem np. konserwatora zabytków. Zarządca ma możliwość skutecznej kontroli kierowców bez naruszenia niepowtarzalnego charakteru miejsc zabytkowych, takich jak np. wiekowe mosty lub wiadukty.

Źródło: Sprint S.A.

Polski Ład. FPP proponuje, jak rozwiązać problem obniżonych pensji

Pierwsze dni obowiązywania przepisów podatkowych Polskiego Ładu przyniosły szereg problemów i negatywnych efektów związanych z obliczaniem zaliczek na podatek dochodowy. Okazało się, że bieżące wypłaty wynagrodzenia części zatrudnionych (np. nauczycieli), dla których Polski Ład miał być korzystny lub neutralny, obniżyły się o kwoty rzędu 100-400 zł. Ma to związek z likwidacją odliczenia składki zdrowotnej od podatku oraz nieuwzględnianiem kwoty wolnej od podatku u pracowników, którzy nie złożyli oświadczenia PIT-2.

Obecne problemy są jednak wierzchołkiem góry lodowej. Podobna obniżka wypłat czeka również osoby zatrudnione na umowach cywilnoprawnych, głównie zleceniobiorców. Zgodnie z najnowszymi szacunkami GUS, te umowy stanowią podstawowe źródło utrzymania 900 tys. Polaków. Co więcej, te osoby nie mogą obecnie w żaden sposób uchronić się przed obniżką wynagrodzenia – bo zgodnie z przepisami nie są uprawnione do składania PIT-2. Nie jest możliwe więc pomniejszenie ich zaliczek na PIT o kwotę wolną od podatku.

Federacja Przedsiębiorców Polskich sygnalizowała ten problem Ministerstwu Finansów m.in. w piśmie z 14 grudnia 2021 r., proponując odpowiednie rozwiązania, które wyjaśniłyby istniejące wątpliwości oraz pomogłyby uniknąć szokowego efektu zmiany kwot obliczanych zaliczek na PIT.

Ministerstwo Finansów zaproponowało doraźne załagodzenie obecnych problemów przez wydanie rozporządzenia, zgodnie z którym możliwe będzie przedłużenie terminu poboru zaliczek na PIT od nadwyżki zaliczek obliczonych w oparciu o przepisy obecne nad nadwyżkami obliczonymi na podstawie starych przepisów. Konstrukcja tego rozwiązania jest jednak nadmiernie skomplikowana – może więc tworzyć dodatkowe trudności i wątpliwości interpretacyjne dla przedsiębiorców. Nie jest jasny odpowiedni sposób postępowania w przypadku wygaśnięcia przedłużonego terminu poboru zaliczek lub zmiany poziomu dochodów zatrudnionych osób. Sam sposób obliczania różnic dodatnich i ujemnych względem przepisów w obowiązującym i ubiegłorocznym stanem prawnym będzie stanowić dodatkowe obciążenie dla i tak obarczonych licznymi nowymi obowiązkami działów księgowo-kadrowych w firmach.

Uważamy, że możliwe jest znacznie prostsze rozwiązanie istniejącego problemu. Jako Federacja Przedsiębiorców Polskich proponujemy, by Minister Finansów skorzystał z uprawnienia, jakie daje mu art. 22 §1 Ordynacji podatkowej i zwolnił z poboru zaliczki na PIT płatników w takim zakresie, w jakim uwzględnia to nową kwotę wolną od podatku. Przepis dotyczyłyby zarówno pracowników i zleceniobiorców – którzy jedynie oświadczaliby, czy nie wyczerpują u innego pracodawcy limit kwoty wolnej. W ten sposób osiągamy identyczny efekt – czyli ochronę zatrudnionych przed tymczasowym spadkiem wypłacanego im wynagrodzenia – a jednocześnie nie obciążamy przedsiębiorców dodatkowymi zbędnymi obowiązkami i unikamy potencjalnych pułapek, które mogą kryć się za niejasnymi i trudnymi w interpretacji przepisami.

Liczymy, że rząd będzie otwarty na głos przedsiębiorców i skorzysta z przedstawionych mu konstruktywnych rozwiązań.

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP)

Przegląd wydarzeń tygodnia 10.01 – 14.01.2021

Kończący się tydzień upłynął pod znakiem powrotu zmienności po świątecznej przerwie. Porcje danych, głównie z USA, przyniosły świeże paliwo inwestorom, na których wpływ wciąż wywiera jednak epidemia. W kolejnym tygodniu do najważniejszych odczytów należeć będzie inflacja ze Stanów Zjednoczonych, a także porcja danych z brytyjskiej gospodarki.

Najważniejsze wydarzenia: Indeks Sentix, CPI z USA, CPI z Chin, PKB z Wielkiej Brytanii

Wielka Brytania

W Wielkiej Brytanii uwaga inwestorów skupi się na dynamice PKB za listopad. Dane, choć mocno historyczne mogą odegrać swoją rolę w procesie kształtowania polityki pieniężnej. Zdaniem rynku liczba przesłanek za podwyżką stóp procentowych w Wielkiej Brytanii w kolejnych miesiącach rośnie. Jako główny powód przyjmujemy poprawę nastrojów wokół wariantu Omikron koronawirusa. Wprawdzie liczba zakażeń w wielu częściach świata (w Wielkiej Brytanii również) jest znacząca, ale hospitalizacje z powodu nowego wariantu wypadają poniżej statystyk z poprzednich fal. Dane z realnej gospodarki raczej nie będą stanowić przeszkody przeciwko jastrzębim ruchom, co powinno pozytywnie wpływać na funta szterlinga.

USA

W kolejnym tygodniu w USA opublikowany zostanie szacunek inflacji konsumenckiej. Oczekuje się dalszego wzrostu cen, który będzie stanowił kolejny impuls w debacie o podwyższaniu stóp procentowych. Piątkowe dane z rynku pracy nie stanowią żadnej przeszkody w podwyższaniu kosztu pieniądza. Pomimo, iż główny odczyt wypadł znacząco poniżej oczekiwań, to pozycja pracowników jest bardzo mocna. Problemem w USA (i nie tylko tam) jest podaż pracy, a nie popyt na nią. Sądzę, że w kolejnych tygodniach jastrzębie w FOMC będą rosły w siłę, przy czym należy pamiętać, że duża część takich działań jest już wyceniona.

Polska

Złoty pozytywnie kończy tydzień, czemu sprzyjają oczekiwania na kontynuację jastrzębiej polityki pieniężnej przez Radę Polityki Pieniężnej. W kolejnym tygodniu próżno szukać istotnych z punktu widzenia Polski publikacji, a inwestorzy śledzić mogą działania rządu ws. inflacji, a także komentarze ze strony decydentów monetarnych. Konsensusem jest, że stopy procentowe będą nadal podnoszone, co jest odpowiedzią na wysoką dynamikę inflacji (8,6 proc. r/r w grudniu wg. wstępnych szacunków). Taki scenariusz potwierdził prezes Glapiński, który na konferencji przyznał, że wciąż istnieje przestrzeń do podnoszenia kosztu pieniądza.

Maciej Madej, analityk DM TMS Brokers