Luxury Investment Index: wino pokonuje torebki Hermès i whisky

Zgodnie z opublikowanym i opracowanym przez Knight Frank na koniec II kwartału 2021 roku zestawieniem cen dóbr luskusowych Luxury Investment Index, wino pokonało zeszłorocznych liderów rankingu – torebki Hermès i whisky, zajmując pierwsze miejsce. Ceny wina o jakości inwestycyjnej wzrosły o 13 proc. w ciągu 12 miesięcy od końca czerwca 2020 roku i aż o 119 proc. w ciągu ostatnich 10 lat.

Patrząc na dane dotyczące rynku klasycznych samochodów, wydaje się, że jest on w dobrej kondycji, a wartość wybranych najrzadszych i kolekcjonerskich pojazdów na świecie wzrosła o 4 proc. w ciągu roku, od czerwca 2020. Największe zainteresowanie tego typu produktem wykazują kolekcjonerzy i dealerzy, którzy gotowi są płacić najwyższe ceny za najlepsze samochody.

Obok wina i kolekcjonerskich aut, zegarki znajdują się na podium w zestawieniu Luxury Investment Index z 5-cio proc. wzrostem cen w ujęciu rok do roku.

Rynek sztuki w wyniku globalnej pandemii osiągnął duże spadki. Według danych pochodzących z zestawienia Art Market Research All Art Index, który śledzi wartość aukcyjną dzieł wyprodukowanych przez dzisięcu tysięcy najlepszych artystów na świecie, ceny dzieł sztuki pozostawały na niezmienionym poziomie od kwietnia 2020 roku przez kolejne 11 miesięcy, czyli od momentu kiedy to zaliczyły skumulowany spadek wartości o 13 proc. Od kwietnia do lipca 2021 roku rynek sztuki odbił się jednak o 10 proc. Tylko w maju 2021 roku na aukcjach na calym świecie zostały sprzedane dzieła sztuki o wartości 2.9 miliarda dolarów.

Indeks Knight Frank – Luxury Investment Index Q2 2021*

Zmiana 12-m-cy 10 lat
Wina 13% 119%
Zegarki 5% 87%
Samochody 4% 180%
KFLII 3% 122%
Meble 1% 21%
Kolorowe diamenty 0% 27%
Biżuteria 0% 61%
Monety -1% 72%
Sztuka -2% 71%
Torebki -3% 91%
Whisky -4% 483%
Źródła: Opracowane przez Knight Frank Research w oparciu o źródła: Art Market Research (sztuka, monety, meble, torebki, biżuteria, zegarki), Fancy Color Research Foundation (kolorowe diamenty), HAGI (samochody), Rare Whisky 101 i Wine Owners

PINK opublikował dane dotyczące rynku biurowego w Warszawie w III kwartale 2021 roku

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) publikuje zagregowane dane dotyczące warszawskiego rynku najmu powierzchni biurowych w trzecim kwartale 2021 roku. Źródłem danych są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cresa, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Savills), a informacje dotyczą zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych projektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

  • Na koniec września 2021 roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie przekroczyły 6 159 900 m kw.
  • W III kwartale 2021 roku na stołeczny rynek dostarczono 67 600 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej w dwóch projektach, a mianowicie: Fabryka Norblina (budynki Galwan i Plater, oferujące łącznie 39 000 m kw.) oraz Widok Towers (28 600 m kw.). Projekty oddane do użytkowania zwiększyły zasoby nowoczesnych biur w centralnych lokalizacjach w Warszawie.
  • Na koniec III kwartału br. w Warszawie wskaźnik pustostanów osiągnął wartość 12,5% (bez zmian w porównaniu z poprzednim kwartałem i wzrost o 2,9 pp. w odniesieniu do porównywalnego okresu w 2020 roku). Dostępność powierzchni biurowej wynosiła 767 800 m kw. W strefach centralnych współczynnik pustostanów wyniósł 13,2%, natomiast poza centrum miasta sięgnął 11,9%.
  • W pierwszych trzech kwartałach 2021 roku popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe przekroczył 398 100 m kw., w tym 149 300 m kw. przypadło na III kw. 2021 roku. Największym zainteresowaniem najemców cieszyły się strefy Centrum, Centralny Obszar Biznesu oraz Mokotów.
  • W okresie od lipca do końca września 2021 roku najwyższy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom – 53,5% (włączając umowy przednajmu). Renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 42,0% zarejestrowanego popytu, a ekspansje – 4,5%.
  • Największymi transakcjami III kwartału 2021 r. były renegocjacje, podpisane przez między innymi: poufnego najemcę z sektora bankowego w Atrium Garden (ponad 13 900 m kw.), poufnego najemcę z sektora bankowego w Wiśniowy Business Park E (5700 m kw.), Nationale Nederlanden Usługi Finansowe (prawie 5100 m kw.) w budynku biurowym Hortus oraz przednajem 7000 m kw. przez CMS w budynku Varso Tower.

Nice przejmuje Nortek Security & Control

Nice, producent rozwiązań Smart Home, Security oraz Home & Building Automation, ogłosił dzisiaj, że przejął od Melrose Industries, firmę Nortek Security & Control LLC – wiodącego producenta technologii dla sektora security, automatyki domowej, rozrywki audiowizualnej, kontroli dostępu, zdrowia i systemów sztucznej inteligencji (AI) dla rynków mieszkaniowych
i komercyjnych.

Dzięki temu przejęciu Nice rozszerza swoje portfolio o produkty strategicznych, nagradzanych marek, w tym 2GIG®, ELAN®, Linear®, MightyMule®, Proficient®, SpeakerCraft®, Gefen®, Xantech®, Panamax®, Furman®, numera® oraz IntelliVision®. Zapewni w ten sposób pełen zestaw zintegrowanych rozwiązań dla klientów indywidualnych, komercyjnych, przemysłowych i rządowych – od propozycji dla domowych majsterkowiczów po niestandardowe i profesjonalnie instalowane specjalistyczne produkty oraz aplikacje o wysokim poziomie bezpieczeństwa.

Posunięcie to znacząco wzmacnia obecność Nice na rynku północnoamerykańskim i podwaja  zdolności badawczo-rozwojowe firmy w celu dalszego przyspieszenia innowacji i ekspansji zintegrowanych rozwiązań. Zwiększy w ten sposób bazę klientów na szybko rozwijającym się rynku. Nice to globalna firma, która w swych działaniach koncentruje się na lokalnych rynkach. Nice i Nortek Security & Control z pewnością odczują korzyści z ich obecnej – nowej relacji, dzięki połączeniu obu organizacji.

„To przejęcie wzmacnia nasze silne zaangażowanie w Ameryce Północnej i znacznie rozszerza nasz globalny zasięg. Nice zatrudnia obecnie ponad 3000 osób na pięciu kontynentach, reprezentując najróżniejsze środowiska i kultury, posiada 16 centrów badawczo-rozwojowych i zakładów produkcyjnych obsługujących partnerów i klientów w ponad 100 krajach” – powiedział Lauro Buoro, Prezes i założyciel Nice.

„Dzięki rosnącemu portfolio produktów i dodatkowym zasobom umożliwiającym rozwój produktów w przyszłości, Nice wznosi się na wyższy poziom jako globalny dostawca najbardziej kompleksowego, zintegrowanego ekosystemu produktów dla gospodarstw domowych i przemysłu oraz rozszerza możliwości biznesowe w kierunku sztucznej inteligencji i ochrony zdrowia z wykorzystaniem technologii cyfrowych”, dodał Roberto Griffa, Dyrektor Generalny Nice.

„Jesteśmy bardzo podekscytowani dołączeniem do Nice. Nortek Control zbudował swoją reputację dostarczając na rynek innowacyjne platformy. W połączeniu z linią produktów Nice, nasza skonsolidowana organizacja będzie teraz oferować jedno z najszerszych portfolio przełomowych produktów na rynku” – powiedział Christopher Larocca, Prezes i Dyrektor Generalny Nortek Security & Control.

Firma Nortek Security & Control, założona w latach 60. jako Linear Corporation, ma szerokie portfolio produktów, ponad 200 patentów i 12 wiodących marek w zakresie bezpieczeństwa, kontroli dostępu, AV, zarządzania energią, inteligentnego domu, sztucznej inteligencji i ochrony zdrowia.

W marcu firma Nortek Security & Control, dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji i analizie wartości brzegowych, wprowadziła na rynek panel bezpieczeństwa i automatyzacji 2GIG EDGE, zdobywając kilka nagród branżowych. Nowy panel dla rynku zabezpieczeń zapewnił pierwsze w branży bezpieczne bezdotykowe rozbrajanie alarmu wykorzystujące rozpoznawanie twarzy. Opracowana w autorski sposób inżynieria urządzenia zapewnia bezpieczeństwo danych biometrycznych właściciela domu, zapisując je jedynie w panelu.

W Ameryce Północnej Nice, oprócz dobrze znanych rozwiązań dla bram, drzwi, osłon przeciwsłonecznych i inteligentnych zabezpieczeń, oferuje również rozwiązania firm Abode
i HySecurity. Przejęcie Nortek Security & Control zwiększa zasięg i skaluje wzrost poprzez wykorzystanie istniejących kanałów dystrybucji Nice oraz Nortek Security & Control. Klienci obu organizacji skorzystają na usprawnionej komunikacji pomiędzy markami, a z czasem będą mieli dostęp do szerszego portfolio zintegrowanych rozwiązań.

Przez cały 2022 rok obie firmy będą pracowały na dotychczas obowiązujących zasadach, jednakże północnoamerykański oddział Nice natychmiast rozpocznie współpracę z zespołem Nortek Security & Control w zakresie uspójnienia portfolio i działań  w kierunku pełnej integracji
w 2023 roku.

Transakcja o wartości 285 mln USD jest największą dotychczasową inwestycją Nice.

Przy przeprowadzeniu transakcji, Nice współpracowała z firmą Rothschild & Co. jako doradcą ds. finansowych, PwC jako doradcą due diligence ds. finansowych, podatkowych i pracowniczych, Raines Feldman LLP jako doradcą prawnym oraz Bain & Co. jako doradcą biznesowym.

UniCredit Sp.A. Sole Global Coordinator, włoski oddział BNP Paribas, Crédit Agricole Corporate and Investment Bank (oddział w Mediolanie), Crédit Agricole FriulAdria SpA i Natixis SA oddział w Mediolanie, w pełni gwarantowały pakiet finansowania, działając wspólnie z Banco BPM, jako Bookrunner, MLA i Original Lender. Cassa Depositi e Prestiti działała jako MLA i Original Lender w zakresie finansowania.

Kancelaria Legance Avvocati Associati działała jako doradca prawny dla Nice, kancelaria Gianni & Origoni reprezentowała pożyczkodawców.

Kazachstan to strategiczne miejsce do dalszej ekspansji Grupy Selena w tym regionie – Jacek Michalak na Forum Gospodarczym Polska-Kazachstan

W ciągu prawie 20 lat działalności w Kazachstanie Grupa Selena wprowadziła markę Tytan na pozycję jednego z liderów rynkowych. Po znakomitych wynikach sprzedażowych w ostatnich latach planujemy dalsze inwestycje. Kazachstan to dla nas strategiczne miejsce do dalszej ekspansji w tym regionie – podkreślał Jacek Michalak, prezes zarządu Grupy Selena, w trakcie Forum Gospodarczego Polska-Kazachstan, zorganizowanego przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu.

5 października w ramach Forum Gospodarczego Polska-Kazachstan spotkali się przedstawiciele polskiego i kazachstańskiego biznesu oraz instytucji państwowych wspierających sektor prywatny. O możliwościach ekspansji na rynek kazachstański dyskutowali m. in. Aibek Sattybaev, zastępca akima (wicemarszałek) miasta Szymkent, Alim Kirabajew, nadzwyczajny i pełnomocny ambasador Republiki Kazachstanu w Warszawie, Grzegorz Słomkowski, członek zarządu Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu S.A. oraz Jacek Michalak, prezes zarządu Grupa Selena.

Grupa Selena jest obecna na rynku kazachstańskim od 1992 roku. Zaczynaliśmy od biznesu dystrybucyjnego, głównie importując piany montażowe. W ciągu prawie 20 lat działalności w Kazachstanie wprowadziliśmy markę Tytan na pozycję jednego z liderów rynkowych w segmencie pian poliuretanowych, uszczelniaczy silikonowych i klejów montażowych. W 2016 Grupa Selena zainwestowała w fabrykę w Nur-Sułtan, produkująca obecnie kilkadziesiąt tysięcy ton klejów do glazury i materiałów do elewacji rocznie. Nasze obroty w tym kraju systematycznie rosną, zwiększamy także zatrudnienie – opowiadał o działalności spółki w tym regionie Jacek Michalak, prezes zarządu Grupy Selena.

Dobrej passy Grupy Selena na rynku kazachstańskim nie przerwał nawet trudny okres pandemii. W latach 2020 – 2021 spółka odnotowała znaczące wzrosty sprzedaży (w sumie o około 50%) w stosunku do roku 2018, pomimo spadku kursu lokalnej waluty (tenge) względem euro. Wdrożenie nowej strategii Grupy Selena pozwoliło osiągnąć w roku 2021 znaczące udziały w ryku pian, silikonów i klejów.

Jedyna trudność związana z inwestowaniem w Kazachstanie, jaką dostrzegam, to fluktuacje kursu waluty, charakterystyczne dla wschodzącego rynku. Jednak działając tutaj już prawie 20 lat, wypracowaliśmy sprawdzone metody działania. Dodatkowo jesteśmy w trakcie rozmów z lokalnymi bankami o możliwościach finansowania, żeby zminimalizować ryzyko kursowe – wyjaśnia Michalak.

Spółka nie zwalnia tempa rozwoju w tym regionie i ma już w planach kolejne inwestycje na najbliższe lata. Jedną z nich jest projekt budowy fabryki na południu Kazachstanu, planowany na lata 2022-2024.

Kazachstan to dla nas kluczowy rynek, w ostatnich latach jedna z dwóch gwiazd w naszym portfolio pod względem tempa rozwoju, obok Stanów Zjednoczonych. Grupa Selena jest obecna łącznie w 18 państwach na całym globie, poczynając od Chin, poprzez Rosję, Europę Środkową i Południową, aż po Brazylię. Kazachstan jest bardzo dobrze położony, traktujemy ten kraj jako strategiczne miejsce do dalszej ekspansji w tej części świata – dodaje Jacek Michalak, prezes zarządu Grupy Selena.

W trakcie wydarzenia odbyły się prezentacje dotyczące potencjału inwestycyjnego Polski i Kazachstanu, a także sesje plenarne, na których omówiona została pespektywa współpracy w sektorze rolno-spożywczym, produkcyjnym i zielonych technologii.

Lokum Deweloper prezentuje wyniki sprzedaży po trzech kwartałach 2021 r.

Lokum Deweloper, oferujący mieszkania o podwyższonym standardzie we Wrocławiu i w Krakowie, odnotował wzrost sprzedaży względem analogicznego okresu w roku poprzednim. Od stycznia do końca września br. podpisane zostały 524 umowy deweloperskie i przedwstępne (+78% r/r), na koniec kwartału zawartych było także 95 umów rezerwacyjnych (+98% r/r). Po dziewięciu miesiącach br. w wyniku rozpoznanych zostało 379 lokali (+22% r/r).

W samym III kwartale 2021 r. umowami deweloperskimi i przedwstępnymi objętych zostało 145 lokali: 67 na osiedlach wrocławskich i 78 na osiedlach krakowskich. Wzrosła też liczba umów rezerwacyjnych – do 95 sztuk. W lipcu, sierpniu i wrześniu przekazane zostały łącznie 74 lokale, co oznacza wzrost liczby rozpoznanych lokali o 68% r/r. Pochodziły one głównie z inwestycji: Lokum Vista IIa i IIb oraz Lokum Siesta II w Krakowie, a także Lokum Vena we Wrocławiu. Sprzedaż w trzech kwartałach 2021 r. wyniosła 524 umowy: 240 we Wrocławiu i 284 w Krakowie.

– Pomimo rosnących cen, stale obserwujemy silny popyt na mieszkania. W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku zawarliśmy łącznie z rezerwacjami ponad 600 umów – mówi Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper S.A. – Dalej mierzymy się jednak z problemami w uzupełnianiu oferty, które są spowodowane wolnym działaniem administracji – dodaje prezes Kuźniar.

Na koniec III kwartału 2021 r. w ofercie Grupy było 627 lokali (wobec 1107 lokali rok wcześniej) w inwestycjach: Lokum Verde, Lokum Porto, Lokum Vena i Lokum Monte we Wrocławiu i jego okolicy oraz Lokum Salsa, Lokum Vista i Lokum Siesta w Krakowie. W budowie na koniec września znajdowało się 1341 lokali (względem 1355 lokali po III kw. 2020 r.).

Do końca czerwca Lokum Deweloper zrealizował potencjał rozpoznań na 2021 r. w 72% (co oznacza 617 lokali, które zostały rozpoznane bądź są objęte umowami deweloperskimi, przedwstępnymi i rezerwacyjnymi). Ten sam wskaźnik dla roku 2022 wynosi 40% (395 lokali z 987).

Po trzech kwartałach 2021 r. Grupa INPRO zwiększyła sprzedaż o 22%

Grupa Kapitałowa INPRO podsumowała wyniki sprzedaży za III kwartał 2021 roku. Od czerwca do końca września bieżącego roku Grupa zrealizowała przedsprzedaż (rozumianą jako liczbę podpisanych umów przedwstępnych netto) na poziomie 166 umów. Podsumowując pierwsze trzy kwartały 2021 roku sprzedaż netto Grupy wyniosła 576 umów, co stanowi 22% wzrostu w odniesieniu do okresu porównywalnego ubiegłego roku.

W III kwartale 2021 roku Grupa INPRO zrealizowała przedsprzedaż netto na poziomie 166 umów.  Podsumowując trzy kwartały 2021 roku sprzedaż netto wyniosła 576 umów, co stanowi wzrost o 22% w porównaniu do tego samego okresu minionego roku.

Jednocześnie w III kwartale br. Grupa przekazała łącznie 187 lokali, w porównaniu do 144 sztuk w III kwartale roku ubiegłego. Narastająco po trzech kwartałach 2021 roku liczba przekazań wyniosła 408 lokali czyli na podobnym poziome jak rok wcześniej, kiedy wydano 417 lokali. W całym 2021 roku Grupa INPRO planuje oddać do użytkowania około 700 lokali.

„Sytuacja na rynku jest pozytywna. Widzimy stałe zainteresowanie naszą ofertą i staramy się uzupełniać ją o nowe inwestycje. Dotychczas w 2021 roku INPRO wprowadziło do sprzedaży ponad 520 lokali, kolejną inwestycję obejmującą 102 lokale mamy w przygotowaniu jeszcze na ten rok. Dodatkowo nasza spółka zależna Domesta powiększy ofertę o ponad 220 lokali. W planach mamy ekspansje na nowe rynki, zakupiliśmy grunty w Elblągu i w Olsztynie”powiedział Krzysztof Maraszek, Prezes Zarządu w INPRO S.A

W aktualnej ofercie Grupa INPRO posiada blisko 800 mieszkań, domów oraz lokali użytkowych.

RPP podwyższyła stopy procentowe

Rada Polityki Pieniężnej zaczęła cykl zacieśniania polityki pierwszą od 2012 r. podwyżką stóp procentowych. Listopadowa projekcja inflacji zdeterminuje intensywność kolejnych podwyżek.

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) podwyższyła stopy procentowe o 40 pb do poziomu 0,5%. Decyzja podyktowana jest systematycznymi zaskoczeniami ze strony rosnącej inflacji oraz perspektywą przestrzelenia górnej granicy celu inflacyjnego NBP (3,5%) w 2022. Podobne decyzje podejmowały wcześniej wszystkie banki centralne w regionie Europy Środkowowschodniej.

Spodziewamy się, że cykl podwyższania stóp procentowych będzie kontynuowany – jego skalę oraz intensywność determinować będzie kształt listopadowej projekcji inflacyjnej. Uważamy, że zacieśnianie polityki pieniężnej będzie stopniowe – kolejne podwyżki prawdopodobnie nie przekroczą 25 pb. Takie rozwiązanie powinno być kompromisem między oczekiwaniami gołębiego oraz jastrzębiego skrzydła RPP.

Prognozujemy, że do końca 2022 roku stopy procentowe wrócą na poziomy sprzed pandemii (1,5%). Docelowy kształt polityki pieniężnej będzie jednak mocno uzależniony od sytuacji gospodarczej – problemy niedoborów na rynku energii sugerują możliwość wystąpienia zarówno wysokiej inflacji, jak i spowolnienia aktywności gospodarczej.

RPP podnosi stopy procentowe, złoty w górę

Rada Polityki Pieniężnej niespodziewanie podniosła stopy procentowe podczas październikowego posiedzenia decyzyjnego. Stopa referencyjna wzrosła o 40 pb., do 0,50%, czyli poziomu, na którym znajdowała się w kwietniu 2020 r.

Jednocześnie o 50 pb. podniesiono stopę lombardową, a redyskontową i dyskontową weksli – o 40 pb. (do odpowiednio 1%, 0,51% i 0,52%). Stopę depozytową pozostawiono bez zmian. O 150 pb., do 2%, podniesiono też podstawową stopę rezerwy obowiązkowej.

Podobnie jak większość innych analityków – bazując na dotychczasowej retoryce decydentów – oczekiwaliśmy, że RPP rozpocznie cykl podwyżek stóp procentowych najwcześniej w przyszłym miesiącu, po tym jak Rada zapozna się z listopadową projekcją inflacyjną NBP. Decydenci postanowili jednak działać już teraz. W komunikacie po posiedzeniu RPP jako uzasadnienie dzisiejszej decyzji wskazano „ryzyko utrwalenia się dynamiki cen w średnim okresie na poziomie wyższym od celu inflacyjnego”. Nie wykluczamy, że znaczenie miała też ostatnia, silna deprecjacja złotego oraz wola polityczna – dziś rano premier Morawiecki stwierdził: „mam nadzieję, że reakcja NBP [na wyższą inflację] będzie należyta”.

Komunikat po posiedzeniu RPP był dość lakoniczny i nie informował o dalszych krokach w zakresie walki z podwyższoną inflacją. Rynek zakłada, że to nie koniec podwyżek. Rynkowa wycena dotycząca dalszych działań RPP jeszcze przed posiedzeniem zmieniała się bardzo dynamicznie. Wyjątkowo zróżnicowane były również oczekiwania analityków w tym zakresie.

Dzisiejsza decyzja RPP to pozytywny sygnał dla złotego. Utwierdza nas w oczekiwaniach dotyczących aprecjacji waluty w kolejnych kwartałach. Po dzisiejszej wypowiedzi premiera i decyzji RPP polska waluta doświadczyła umocnienia. Kurs EUR/PLN spadł z okolic 4,63 do 4,56.

Obecnie wydaje się, że największym zagrożeniem dla waluty jest sytuacja zewnętrzna. Podjęcie działań przez NBP oznacza, że ryzyko deprecjacji złotego ze względu na czynniki krajowe zmalało. Istotne jednak jest to, czy mamy do czynienia z jednorazową podwyżką stóp czy rozpoczęciem cyklu. Pewnym rozczarowaniem w kontekście komunikatu jest brak informacji o możliwych dalszych krokach. Być może więcej dowiemy się jutro w trakcie konferencji prasowej prezesa Glapińskiego, która rozpocznie się o 15:00.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Groźne konsekwencje korporacyjnego zadłużenia

Zadłużenie firm jako procent PKB na całym świecie jest bliskie 100%, tak samo duże jak dług publiczny (105%) i znacznie powyżej gospodarstw domowych (65%). Ma to ważne konsekwencje, m.in. dla Chin i rentowności obligacji (patrz niżej), ale nie należy jednocześnie przesadzać. Poziom zadłużenia spada wraz z odbiciem PKB i zysków przedsiębiorstw. Koszty finansowania pozostają bardzo niskie, a spready obligacji korporacyjnych niewielkie. Wskaźniki niewypłacalności spółek utrzymują się poniżej 4%, nawet w przypadku najbardziej ryzykownych obligacji śmieciowych, indeks napięć finansowych Fed jest najniższy, a amerykańskie korporacje mają rekordowe 1,8 biliona dolarów w gotówce.

CHINY

Chiny mają zdecydowanie najwyższy na świecie poziom zadłużenia przedsiębiorstw (patrz wykres), ale odnotowały drugą co do wielkości redukcję od zeszłego roku, ponieważ gospodarka odbiła się od dna, a władze zaostrzyły kontrolę sektora nieruchomości – zgodnie z polityką „trzech czerwonych linii”. To stawia problemy drugiego co do wielkości dewelopera Evergrande (03333.HK) i jego 300 miliardów dolarów długu w ciekawym kontekście. Uważamy, że Chiny mają narzędzia do zarządzania tą kwestią – z bardzo wysoką stopą oszczędności, kontrolą kapitału, bankami państwowymi i większością zadłużenia w lokalnej walucie.

NISKIE ZYSKI OBLIGACJI

Rekordowe poziomy zadłużenia są powodem, dla którego rentowność obligacji jest ułamkiem poziomów obserwowanych wcześniej i prawdopodobnie wzrośnie ona tylko nieznacznie. Gospodarki nie mogą zarządzać jeszcze bardziej. Istnieją inne powody utrzymujące niskie stopy zwrotu i pomagające w wycenach. Od starzejących się społeczeństw (kupowanie obligacji na emeryturę), przez rozwój technologii (ograniczenie inflacji) i samą skalę obligacji posiadanych przez banki centralne (wypieranie prywatnych inwestorów), ale wysoki poziom zadłużenia jest z pewnością jednym z powodów.

Ben Laidler, strateg ds. rynków globalnych w eToro

Rumunia i Nowa Zelandia podnoszą stopy procentowe

Polityka Banków Centralnych jest obecnie chyba najważniejszym czynnikiem cenotwórczym na rynku walutowym. Patrząc na poziom inflacji i jej długofalowość napędzaną wzrostami cen ropy nie ma się czemu dziwić.

Czekając na decyzję RPP

To, co obecnie odbywa się w ramach polskiej polityki monetarnej, ma dwie możliwe konsekwencje. Jedną z nich jest to, że właśnie zrewolucjonizujemy naszym ekspertem ten dział nauk ekonomicznych. Druga konsekwencja to fakt, że odbywa się bardzo drogi eksperyment na naszych portfelach. Realna stopa procentowa, czyli taka skorygowana o inflację, jest dzisiaj najniższa w całej Unii Europejskiej. Zwykle niższe stopy procentowe stosowane są przez państwa wyżej rozwinięte gospodarczo. W przestrzeni publicznej przybywa głosów nawołujących do korekty obecnej polityki monetarnej. Biorąc pod uwagę, że już wcześniej 3 członków RPP głosowało za podwyżkami, może uda się na posiedzeniu pozyskać dwa brakujące głosy. To, jak bardzo rynek nie wierzy w ten scenariusz, widać w notowaniach złotego, który wyraźnie słabnie w ostatnich dwóch dniach.

Rumunia podnosi stopy procentowe

Kolejne kraje decydują się na zmianę swojej polityki monetarnej. Wczoraj do tego grona dołączyła Rumunia, która jeszcze w styczniu tego roku obniżyła o ćwierć procenta główną stopę procentową. Wczoraj jednak przywróciła ją na poprzedni poziom. Powód decyzji jest podobny jak w wielu krajach. Jest to szybko rosnąca inflacja, która w Rumunii, co prawda jest o ponad 0,5% niższa niż w Polsce, ale wciąż bardzo wysoka. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w ostatnich latach niższe stopy procentowe spowodowały dewaluacje rumuńskiej lei względem euro. Ruch ten powinien również stabilizować w dłuższym okresie wartość pieniądza.

Nowa Zelandia podnosi stopy procentowe

Dzisiaj o 3:00 w nocy nadszedł komunikat z Nowej Zelandii. Tamtejszy bank centralny zdecydował się zgodnie z oczekiwaniami podnieść stopy procentowe z 0,25% na 0,5%. To pierwsza podwyżka od 7 lat. Powód z punktu widzenia Polski może wydawać się bardzo dziwny. Jest to gwałtownie rosnąca inflacja, wynosząca już 3,3%, przy rosnących cenach paliw oraz gwałtownie rosnące ceny nieruchomości. Już teraz zapowiedziano, że to nie koniec tego ruchu. Analitycy liczyli jednak na mocniejsze deklaracje, dlatego po samej decyzji dolar nowozelandzki był w odwrocie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz decyzji RPP warto zwrócić uwagę na:

14:15 – USA – Raport ADP na temat zatrudnienia.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Aktywność na światowym rynku IPO przekroczyła już ubiegłoroczne wartości. InPost wśród największych debiutantów 2021

Minione trzy miesiące były najbardziej aktywnym trzecim kwartałem dla debiutantów giełdowych na świecie od 20 lat. Motorem wzrostu były rynki regionu EMEIA. W Polsce zadebiutowały 3 podmioty o wartości 261 mln USD. W końcówce roku spodziewana jest dalsza podaż spółek, pomimo rosnącego ryzyka – wynika z badania EY Global IPO Trends.
W trzecim kwartale 2021 r. zadebiutowało 547 spółek na rynkach światowych, a wartość debiutów wyniosła 106,3 mld USD – wynika z najnowszej edycji badania EY Global IPO Trends. Minione trzy miesiące były najbardziej aktywnym trzecim kwartałem na rynku pierwotnych ofert publicznych (IPO) w ciągu ostatnich 20 lat, przewyższając o 18% poprzedni rekordowy wolumen transakcji z 3 kw. 2007 r. i o 11% poprzedni rekordowy 3 kw. 2020 r. W ciągu dziewięciu miesięcy 2021 r. zadebiutowało 1 635 firm, a wartość debiutów wyniosła 330,7 mld USD, co oznacza wzrost odpowiednio o 87% i 99% rok do roku. Aktywność po trzecim kwartale przewyższyła ilość i wartość debiutów giełdowych w całym 2020 r.

– Kluczowym czynnikiem, który zdecydował o wzrostach w trzecim kwartale była kontynuacja ożywienia na rynkach regionu EMEIA (Europa, Bliski Wschód, Indie i Afryka). To dowód, że ten obszar jest stosunkowo odporny na zawirowania w innych częściach świata. Inwestorzy chcą skorzystać z unikalnej koniunktury giełdowej zanim banki centralne zaczną zmniejszać podaż pieniądza na rynki – mówi Bartłomiej Smolarek, Lider Zespołu ds. Fuzji i Przejęć, Partner EY Polska.

Aktywność na światowym rynku IPO

Europa stanowiła prawie jedną czwartą światowego rynku IPO

W regionie EMEIA, który kolejny kwartał z rzędu notuje rekordowe napływy na rynki ofert pierwotnych, zanotowaliśmy 476 IPO o wartości 73,7 mld USD w ciągu trzech kwartałów 2021 r., dając dynamikę odpowiednio o 263% i 313% rok do roku, trzykrotnie wyższą niż wzrosty w ujęciu globalnym.

Za tymi danymi stoją w dużej mierze parkiety europejskie, na których wciąż panuje ożywienie po ubiegłorocznym tąpnięciu spowodowanym pandemią koronawirusa. Na europejskich giełdach zadebiutowało 316 spółek, to wzrost o 320% rok do roku, a wartość debiutów wyniosła 58,7 mld USD, co oznacza wzrost o 276% w tym samym okresie.

– Region EMEIA po raz kolejny zanotował wysokie wzrosty i zwiększył udział w światowym rynku debiutów giełdowych. To nie koniec, bo do debiutów szykuje się szereg kolejnych spółek. Pomimo niepewności, jaką wciąż niesie ze sobą pandemia koronawirusa, gospodarki w regionie zachowują się stabilnie i odnotowują wzrosty. Dla spółek, które chcą zadebiutować w kolejnych miesiącach, kluczowy jest czas. Powinny być dobrze przygotowane do wejścia na giełdę, mieć zabezpieczone inne ścieżki pozyskania kapitału na wypadek niepowodzenia IPO, odpowiednio przygotowaną kadrę wewnątrz organizacji i zewnętrzne wsparcie dla procesu tak, by móc szybko zareagować w najlepszym dla spółki momencie – mówi Anna Zaremba, Partner EY odpowiedzialna za rynek IPO.

Polska spółka w światowej czołówce debiutantów

Działający w Polsce InPost (IPO o wartości 3,9 mld USD) wciąż jest wśród największych tegorocznych światowych debiutów – po trzech kwartałach jest piąty na liście. Światowe zestawienie jest po dziewięciu miesiącach 2021 r. zdominowane przez spółki azjatyckie – 7 z 10 debiutów wywodzi się z Chin, a pozostałe dwa – z Korei Południowej.

Polska spółka w światowej czołówce ipo

Dobre perspektywy dla Polski

Debiuty spółek wywodzących się w Polski miały wartość 4740,7 mld USD po trzech kwartałach (dane te obejmują wartość debiutu giełdowego InPostu). Na warszawskim parkiecie zadebiutowało osiem spółek o wartości 1 695,4 mln USD w ciągu dziewięciu miesięcy 2021 r. (w dane te nie wlicza się spółek przechodzących z NewConnect) W trzecim kwartale 2021 r. mieliśmy do czynienia z trzema debiutami na GPW o wartości 261,2 mln USD. To dużo więcej niż wartości z analogicznego okresu ubiegłego roku i inwestorzy mają apetyt na więcej.

– Szereg spółek złożyło już prospekt w Komisji Nadzoru Finansowego i spodziewam się, że będą chciały wykorzystać unikalną koniunkturę giełdową, jeśli inwestorzy wycenią je w sposób dla nich satysfakcjonujący. To podmioty z sektorów, które wygrały na pandemii koronawirusa (technologie czy medycyna), lub notują silne odbicie w post-pandemicznym świecie (budownictwo). Tradycyjnie widzimy podaż podmiotów z silnego w Polsce sektora gier oraz firm, które oportunistycznie będą realizować IPO, jeśli trafią na okno transakcyjne – mówi Anna Zaremba.

Technologia beniaminkiem inwestorów

Na poziomie globalnym podwyższonym zainteresowaniem inwestorów cieszą się sektory, które są największymi beneficjentami pandemii koronawirusa. Technologia jest po trzech kwartałach tego roku niekwestionowanym beniaminkiem inwestorów (419 transakcji o wartości 116,4 mld USD), notując rekordy transakcyjne pod względem ilości i wartości IPO. Drugi jest sektor ochrony zdrowia (287 transakcji i 49,2 mld USD wartości), za nim plasuje się sektor przemysłowy (204 IPO o wartości 35,3 mld USD).

branże IPO 2021

Zdrowy pipeline na kolejne miesiące

Optymizmem napawa liczba firm, które przymierzają się do debiutu giełdowego. Większość pochodzi z regionu Azji, Australii i Oceanii (5 743 firm, czyli 64% wszystkich podmiotów), w regionie EMEIA pipeline liczy 2 090 spółek (23%), a w obu Amerykach – 1 160 firm, czyli 13% całości.

– Wraz ze zbliżającym się końcem 2021 roku, pojawia kilka niewiadomych, które mogą zwiększyć zmienność rynku i wyzwania związane z udanym IPO. Spodziewamy się dalszej podaży ze strony spółek, które będą chciały wykorzystać dobrą koniunkturę giełdową. Wciąż jednak pozostaje wiele niewiadomych: napięcia geopolityczne, zmiany regulacyjne, ryzyko inflacyjne i możliwość obniżenia podaży pieniądza przez amerykańską Rezerwę Federalną. Jednocześnie, pojawiające się na świecie nowe warianty pandemii COVID-19 zakłócają pełne ożywienie gospodarcze, a problem ten dotyczy większości sektorów. Te czynniki ryzyka sprawiają, że firmy rozważające debiut giełdowy powinny przygotować się do niego jak najwcześniej i możliwie starannie, by w razie potrzeby móc szybko wejść na giełdę wykorzystując sprzyjające warunki. Zalecamy również, by firmy ujmowały w swoich strategiach realizację czynników klimatycznych, społecznych i zarządczych (ESG), ponieważ są one coraz ważniejsze dla inwestorów – mówi Bartłomiej Smolarek.

Grupa Murapol po 3 kw. 2021

W ciągu trzech kwartałów br. Grupa Murapol podpisała z klientami detalicznymi 2 316 umów deweloperskich i przedwstępnych, wobec 2 140 w tym samym okresie rok wcześniej. Od początku stycznia do końca września br. deweloper przekazał klientom klucze do 1 928 mieszkań, a w samym 3. kwartale było to blisko 1 000 lokali. W zakończonym kwartale Grupa stale uzupełniała i rozbudowywała swój aktywny bank ziemi pod realizację projektów mieszkaniowych skierowanych do klientów detalicznych oraz na cele nowo uruchomionej linii biznesowej – segmentu PRS.

W ciągu trzech kwartałów br. GK Murapol wypracowała wysoce satysfakcjonujące wyniki operacyjne.

SPRZEDAŻ

W okresie od stycznia do września 2021 roku Grupa Murapol podpisała z klientami detalicznymi 2 316 umów deweloperskich i przedwstępnych, w tym 841 w trzecim kwartale 2021 r., zachowując zgodny z dotychczasową strategią i zrównoważony poziom w ujęciu rok do roku.

Największym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania GK Murapol w Krakowie i Wieliczce, gdzie nabywców znalazło odpowiednio 416 lokali. Po 311 umów deweloperskich i przedwstępnych Spółka podpisała w Łodzi i Poznaniu. 222 mieszkania zostały sprzedane we Wrocławiu, a 194 w Warszawie. Znaczącą liczbę lokali Grupa sprzedała w Katowicach – 135, Gliwicach – 118, Gdyni – 117 i Toruniu – 103. Po blisko 100 umów zostało podpisanych w Gdańsku, Bydgoszczy i Siewierzu.

Do wypracowanego w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy br. wyniku 2 316 sprzedanych mieszkań klientom detalicznym należy doliczyć łącznie 1 723 lokale, które zostały sprzedane na rzecz instytucjonalnego wynajmu mieszkań. Zatem w sumie, w ciągu trzech kwartałów br. GK Murapol sprzedała aż 4 039 lokali, co jest rekordowym historycznym wynikiem sprzedaży.

PRZEKAZANIA

W ciągu 9 miesięcy br. GK Murapol przekazała klucze do 1 928 lokali mieszkalnych, wobec 2 480 oddanych właścicielom w analogicznym okresie 2020 roku. W samym trzecim kwartale br. Spółka przekazała 981 mieszkań.

W ciągu trzech kwartałów br. najwięcej kluczy do mieszkań zostało wydanych klientom w Krakowie i Wieliczce – 347, w Łodzi – 329, Gdyni – 246 i Wrocławiu – 233. W Poznaniu w ręce nowych właścicieli trafiło 199 mieszkań, 188 w Katowicach. 181 lokali zostało odebranych w Warszawie, a 121 w Mikołowie.

W analizowanym okresie, zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami, nastąpił znaczący, bo blisko dwukrotny względem zarówno pierwszego jak i drugiego kwartału br., wzrost liczby przekazań, sięgający niemal 1 000 mieszkań. Wypracowywanie rocznego wysokiego poziomu przekazań jest zgodne z przyjętą strategią zrównoważonego wzrostu firmy w długim okresie.

WPROWADZENIE DO OFERTY

W okresie od stycznia do końca września br. GK Murapol zaoferowała klientom 2 099 nowych lokali wobec 1 667 w analogicznym okresie ub. r. Wprowadzone do sprzedaży lokale powstają w 11 projektach na terenie 9 miast. Są to zarówno kolejne etapy już realizowanych przedsięwzięć deweloperskich, jak i nowe projekty. Najwięcej, bo 531 mieszkań, zostało zaoferowanych mieszkańcom Poznania, w tym w ramach nowej inwestycji – Murapol Zielony Żurawiniec, realizowanej przy ul. Sielawy. Na rynek Krakowa i Wieliczki trafiła pula 529 lokali mieszkalnych i inwestycyjnych realizowanych w kolejnych etapach przedsięwzięć deweloperskich prowadzonych w tych miastach. Z ofertą 299 nowych mieszkań Grupa powróciła do Gdańska, gdzie rozpoczęła komercjalizację nowego przedsięwzięcia deweloperskiego – Murapol Osiedle Zdrovo, realizowanego przy ul. Niepołomickiej. W Łodzi do sprzedaży trafiło kolejnych 276 lokali mieszkalnych w ramach nowego etapu Murapol Nowa Przędzalnia. Zaś dla klientów w Warszawie deweloper przygotował 41 mieszkań w kolejnym budynku tamtejszego projektu – Murapol Dzieci Warszawy. Nowe lokale pojawiły się także w następnych etapach inwestycji realizowanych w Gliwicach, Toruniu i Sosnowcu.

LICZBA MIESZKAŃ W BUDOWIE

Na koniec września 2021 r. portfel projektów w budowie Grupy Murapol obejmował 6 694 lokale o łącznej powierzchni użytkowej blisko 268,5 tys. mkw., powstających w 75 budynkach, w ramach 21 projektów na terenie 14 miast.

Największy udział w portfelu budowanych inwestycji miały Łódź i Poznań, gdzie powstawało odpowiednio 1 311 i 1 158 lokali. Dalej uplasowały się Wrocław – 835 mieszkań w budowie, a także Kraków z Wieliczką z powstającymi 706 lokalami. 537 mieszkań było budowanych w Warszawie, 378 w Gliwicach, a 340 w Bydgoszczy. Portfel projektów w budowie w Gdańsku obejmował 299 lokali, 280 w Katowicach, a 241 w Sosnowcu. Na koniec września br. kolejne 221 lokali mieszkalnych powstawało w Siewierzu, 220 w Toruniu, a 168 w Gdyni.

BANK ZIEMI

Na dzień 30 września 2021 r. Grupa Murapol dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę ponad 19,9 tys. lokali mieszkalnych o łącznej powierzchni użytkowej blisko 881,5 tys. mkw. Nieruchomości stanowiące własność Grupy miały decyzje o pozwoleniu na budowę blisko 7,9 tys. mieszkań o łącznym PUM ok. 351,5 tys. mkw. Pozostała część aktywnego banku ziemi to tereny inwestycyjne objęte warunkowymi umowami przedwstępnymi, na których powstaną projekty nieruchomościowe, będące obecnie w toku postępowań związanych z wydawaniem odpowiednich pozwoleń administracyjnych,  zakładające budowę ponad 12 tys. lokali mieszkalnych o łącznej powierzchni użytkowej ok. 530 tys. mkw.

Spośród 19,9 tys. lokali wchodzących w skład aktywnego banku ziemi, w budowie znajdowało się 5 276 mieszkań na rzecz klientów detalicznych oraz 1 654 pod segment PRS.

Należy podkreślić, że Grupa Murapol posiada wypracowane przez lata know-how i wysokie kompetencje w zakresie budowania i uzupełniania aktywnego banku ziemi. Z puli 19,9 tys. lokali znajdujących się w banku ziemi, grunty zakupione lub zakontraktowane w okresie od stycznia do września 2021 r. pozwolą na budową ok. 5,5 tys. lokali, z których ok. 3,85 tys. mieszkań zostanie przeznaczone dla klientów detalicznych, zaś pozostałe ok. 1,65 tys. pod segment PRS. Tylko w trzecim kwartale br. Grupa Murapol nabyła lub zakontraktowała tereny inwestycyjne m.in. w Gdańsku, Poznaniu czy Wrocławiu. Na gruntach tych GK Murapol planuje realizację zarówno projektów mieszkaniowych, jak również lokali z przeznaczeniem pod segment PRS. Ponadto, Grupa Murapol, zgodnie z zawartą w lipcu umową ramową ze swoim znaczącym akcjonariuszem (grupa Ares), stale poszukuje kolejnych terenów, które mogą zostać przeznaczone na realizację przedsięwzięć deweloperskich w segmencie PRS i będzie je przedstawiała inwestorowi do akceptacji. Odbywało się to będzie równolegle i komplementarnie względem stałego uzupełniania banku ziemi pod projekty mieszkaniowe skierowane do podstawowego klienta detalicznego. Dla projektów z segmentu PRS będzie bowiem możliwe wykorzystywanie działek, które w planie zagospodarowania przestrzennego są przeznaczone pod zabudowę usługową z funkcją zamieszkania zbiorowego (w szczególności hotele czy akademik) i wykluczają zabudowę mieszkaniową wielorodzinną.

– Za nami kolejny udany kwartał umacniania pozycji rynkowej, realizacji strategii sprzedaży, przekazań i budowy aktywnego banku ziemi, stanowiącego o mocnych fundamentach dla dalszego rozwoju Grupy Murapol. Traktując sprzedaż jako umowy podpisane z klientami detalicznymi i lokale sprzedane na rzecz segmentu PRS, przekroczyliśmy dotychczas nieosiągnięty przez jakikolwiek podmiot z branży poziom 4 tys. sprzedanych mieszkań w zaledwie dziewięć miesięcy. Także przekazania w trzecim kwartale br. znacznie przyspieszyły, co jest wynikiem założonych harmonogramów realizacji inwestycji.mówi Nikodem Iskra, prezes zarządu Murapol S.A. – W zakresie banku ziemi, także możemy pochwalić się sprawnością w jego uzupełnianiu i utrzymywaniu na wysokim, bezpiecznym dla rozwoju Spółki poziomie. Wśród gruntów, które w trzecim kwartale go zasiliły, znajdują się także działki, na których planujemy realizację projektów z przeznaczeniem na rzecz segmentu PRS. Naszym założeniem jest wykorzystywanie koniunktury na szeroko rozumianym rynku nieruchomości, a niewątpliwie obszar instytucjonalnego wynajmu lokali ma przed sobą dobre perspektywy. Jako organizacja, która swoją obecną pozycję rynkową zawdzięcza stałemu wyszukiwaniu i wykorzystywaniu okazji rynkowych, nie możemy ignorować tego trendu – dodaje Nikodem Iskra.

W ciągu ponad 20 lat działalności Grupa Murapol zrealizowała 70 wieloetapowych inwestycji nieruchomościowych, w których powstały 324 budynki z blisko 20 tys. lokalami zamieszkałymi przez ok 60 tys. osób.

Jak fiskus próbuje odbierać przedsiębiorcom nienależne mu pieniądze

Polscy przedsiębiorcy nabywają towary z zagranicy od firm z innych państw członkowskich UE ze specjalną 0% stawką opodatkowania VAT. Następnie odsprzedają ten towar, opodatkowując go stawką VAT obowiązującą w Polsce. W takiej sytuacji wykazany w deklaracji VAT należny z tytułu sprzedaży staje się dla nich VAT-em naliczonym z tytułu zakupu, który mogą odliczyć w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, przedstawiając faktury wewnątrzwspólnotowego zakupu towaru. Krajowe przepisy ustawy o VAT dają im na to czas maksymalnie do 3 miesięcy od upływu miesiąca, w którym powstał obowiązek podatkowy w zakresie obarczonych tym VAT-em towarów. Po upływie tego terminu organy podatkowe odmawiają przedsiębiorcom prawa do odliczenia. Wydany niedawno wyrok wojewódzkiego sądu administracyjnego po raz kolejny potwierdza, że skarbówka nie może tego robić, bo przedmiotowa regulacja polskiej ustawy o podatku od towarów i usług jest sprzeczna z unijną dyrektywą VAT.

Wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów ze stawką VAT 0%

Polska spółka z o.o. spółka komandytowa w październiku 2017 r. sprowadziła towar z zagranicy w ramach wewnątrzwspólnotowego nabycia towaru (WNT). Na początku marca 2018 r. przedsiębiorca złożył korektę deklaracji VAT-7 za październik 2017 r. Ponieważ korektę złożył po upływie 3 miesięcy od końca miesiąca, w którym w odniesieniu do przedmiotowych towarów powstał obowiązek podatkowy, wykazał tylko podatek należny, który opłacił wraz z odsetkami za zwłokę.

W kwietniu 2018 r. spółka wniosła o stwierdzenie nadpłaty w podatku od towarów i usług za październik 2017 r., dołączając faktury zakupu wystawione przez zagranicznych kontrahentów i wykazując dzięki temu kwotę podatku naliczonego z tytułu WNT. W związku z tym w maju złożyła kolejną korektę deklaracji VAT-7 za październik 2017 r.

Fiskus zarzucił przedsiębiorcy uchybienie terminu

Naczelnik urzędu skarbowego odmówił. Na skutek wniesionego przez spółkę odwołania w grudniu 2018 r. dyrektor izby administracji skarbowej uchylił decyzję naczelnika i zwrócił mu sprawę do ponownego rozpatrzenia, ale organ I instancji po 6 miesiącach znów odmówił stwierdzenia nadpłaty. Przyznał, że po sprawdzeniu przesłanych przez spółkę faktur pod kątem ich zgodności z plikiem JPK za październik 2017 r. nie stwierdzono niezgodności w zakresie kwot podatku należnego. To samo dotyczy transakcji udokumentowanych fakturami załączonymi do kwietniowego wniosku o stwierdzenie nadpłaty.

Naczelnik urzędu skarbowego poinformował, że na podstawie poczynionych ustaleń jasne jest, że spółka otrzymała faktury zakupowe do 31 stycznia 2018 r., czyli w 3-miesiecznym terminie na rozliczenie VAT, a więc mogła skorzystać z prawa do odliczenia tego podatku z tychże faktur w korekcie deklaracji za październik 2017 r., na co miała czas właśnie do końca stycznia 2018 r. Ze swego prawa zrezygnowała, uchybiając temu terminowi. Tym razem dyrektor izby skarbowej podtrzymał jego decyzję.

TSUE orzekł o sprzeczności polskiej ustawy o VAT z dyrektywą unijną

Rozpoznający wniesioną przez spółkę skargę Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu przytoczył wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 18 marca 2021 r. w sprawie o sygn. akt C-895/19, „A.” przeciwko Dyrektorowi Krajowej Informacji Skarbowej. W wyroku tym TSUE orzekł, że unijna dyrektywa VAT stoi na przeszkodzie uregulowaniom państwa członkowskiego, uzależniającym możliwość skorzystania z prawa do odliczenia VAT z tytułu WNT od wykazania należnego VAT w deklaracji złożonej w terminie 3 miesięcy liczonych od upływu miesiąca, w którym w zakresie nabytych towarów powstał obowiązek podatkowy.

Żadna kwota w ramach WNT organom skarbowym się nie należy

TSUE przypomniał, że przy dokonywaniu transakcji w ramach WNT opartych o system odwrotnego obciążenia pomiędzy sprzedającym a nabywcą nie dochodzi do żadnej zapłaty VAT-u. Dopiero nabywca jest zobligowany uiścić naliczony w ramach tych transakcji VAT, jednocześnie zyskując prawo do odliczenia kwoty tego samego podatku. Stąd fiskusowi nie należy się żadna kwota z tego tytułu. Prawo podatnika do odliczenia zapłaconego VAT stanowi podstawową zasadę wspólnego systemu VAT w UE, i jako integralna część mechanizmu VAT zasadniczo nie podlega ograniczeniu. TSUE wskazał na warunki materialne i formalne prawa do odliczenia VAT z tytułu WNT. Do warunków materialnych należą:

  • nabycie WNT musi zostać dokonane przez podatnika i musi on być zobowiązany do zapłaty VAT wynikającego z tych nabyć,
  • przeznaczeniem objętych WNT towarów musi być ich wykorzystanie do wykonywania czynności opodatkowanych.

Natomiast warunki formalne regulują szczegółowe zasady i kontrolę wykonywania przedmiotowego prawa, również prawidłowe funkcjonowanie wspólnego systemu VAT oraz obowiązki w zakresie rachunkowości, faktur i deklaracji podatkowych.

Wymogi państwa nie mogą naruszać zasady neutralności VAT

Analizując przepisy unijnej dyrektywy VAT zgodnie z orzecznictwem TSUE, WSA w Poznaniu skonstatował, że z prawa do odliczenia podatku od towarów i usług trzeba skorzystać za okres, w którym to prawo powstało, i w którym podatnik jest w posiadaniu faktury. Podlega ono zatem wykonaniu w tym samym okresie, w którym powstało, czyli z chwilą, gdy podatek stał się wymagalny. Ta sama dyrektywa pozwala upoważnić podatnika do odliczenia podatku, nawet jeśli nie wykonał swojego prawa w ww. okresie, pod warunkiem, że spełnił określone wymogi ustalone przez państwo członkowskie. Państwa UE mogą dla zabezpieczenia prawidłowego poboru podatku i przeciwdziałania oszustwom podatkowym ustanawiać te wymogi, tyle że nie mogą one wykraczać poza to, co jest niezbędne dla osiągnięcia tych celów ani naruszać zasady neutralności podatku od towarów i usług.

Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, że o ile uwarunkowania polskiej ustawy o VAT, wymagające od przedsiębiorcy uzyskania faktury i złożenia deklaracji, są akceptowalne, to już uzależnianie możliwości odliczenia podatku przez przedsiębiorcę od uzyskania tychże faktur i złożenia deklaracji w określonym terminie jest niedopuszczalne. Wg utrwalonego orzecznictwa TSUE wspomniana zasada neutralności VAT w zakresie transakcji odwrotnie obciążonych wymaga, aby odliczenie należało się przedsiębiorcy, nawet jeśli nie zostały spełnione niektóre wymogi formalne, ale za to zostały spełnione wszystkie wymogi materialne.

Jeszcze raz o kwotach fiskusowi nienależnych

Poznański sąd uchylił decyzję dyrektora izby administracji skarbowej, bo – jak orzekł – w świetle orzecznictwa TSUE: „…państwa członkowskie są upoważnione do ustanowienia (…) sankcji w przypadku nieprzestrzegania formalnych warunków wykonywania prawa do odliczenia VAT (…) Natomiast (…) uregulowanie krajowe, które zakazuje w sposób systematyczny wykonywania prawa do odliczenia VAT związanego z nabyciem wewnątrzwspólnotowym w tym samym okresie, w którym ta sama kwota VAT powinna zostać rozliczona, nie przewidując uwzględnienia wszystkich istotnych okoliczności, a w szczególności dobrej wiary podatnika, wykracza poza to, co jest konieczne, po pierwsze, do zapewnienia prawidłowego poboru VAT, w sytuacji, gdy żadna kwota VAT nie jest należna na rzecz organu podatkowego, a po drugie – do zapobiegania oszustwom podatkowym. Mając na uwadze przytoczony wyrok TSUE, stwierdzić należy, że regulacje polskiej ustawy o podatku od towarów i usług w zakresie przepisów mających zastosowanie w niniejszej sprawie uznać należy za sprzeczne z zasadą neutralności VAT” (wyrok WSA w Poznaniu z 4 sierpnia 2021 r., sygn. akt I SA/Po 865/20).

Fiskus liczy na to, że przedsiębiorca nie upomni się o swoje

To kolejny przykład przedsiębiorcy poszkodowanego przez niekorzystne interpretacje zasad rozliczeń VAT przez krajowe organy skarbowe. Oczywiście nie jest to odosobniony przypadek, bo ofiarą takich urzędniczych „pomyłek” czy „błędów” padło wiele, wiele innych firm (tylko dla przykładu: wyrok WSA w Gdańsku z 4 sierpnia 2021 r. sygn. akt I SA/Gd 590/20; wyrok WSA w Białymstoku z 26 maja 2021 r. sygn. akt I SA/Bk 62/21; wyrok WSA w Opolu z 20 maja 2021 r. sygn. akt I SA/Op 463/19; wyrok WSA w Poznaniu z 14 kwietnia 2021 r. sygn. akt I SA/Po 831/20).

Pytanie, jak wielu przedsiębiorców w podobnej sytuacji nie podjęło walki z fiskusem o swoje pieniądze, i ilu nie podejmie jej w przyszłości. Jak widać, mimo wydania wyroku TSUE w marcu 2021 r. skarbówka nadal próbuje zawłaszczać sobie należne przedsiębiorcom pieniądze. Cóż, jak napisał tygodnik „Polityka”, „Większość – ze strachu przed mściwością fiskusa – płaci pieniądze, których nie są państwu winni. Dochodzi nawet do sytuacji, że uczciwi przedsiębiorcy boją się prosić o zwrot należnego im podatku VAT, żeby nie budzić niechęci urzędników. Coraz częściej zdarza się też, że urzędnicy skarbowi straszą podatników grzywnami za niepopełnione przez nich grzechy. Ich pieniędzmi również uszczelnia się dziurawy budżet” („Tak goli fiskus”, Polityka, artykuł z 4 grudnia 2018 r.).

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Michał Kwinta szefem Mindspace w Polsce

Michał Kwinta, który z Mindspace związany jest od początku funkcjonowania polskiego oddziału, awansował na stanowisko City Lead Poland. W nowej roli odpowiedzialny będzie za realizację globalnej strategii operatora w Polsce – głównie za rozwój sieci Mindspace w Warszawie.

Wzrastająca popularność przestrzeni biurowych typu flex, doskonałe zarządzanie powierzoną powierzchnią biurową, świetny zespół i wysoka jakość usług oraz niezwykle pozytywne opinie dotychczasowych klientów Mindspace Koszyki sprawiły, że rynek polski, jest jednym z tych, gdzie operator od lat odnosi znaczące sukcesy. To właśnie w warszawskim oddziale, pomimo pandemii, poziom obłożenia w III kwartale 2021 roku oscylował na poziomie 90%. Wynik ten utwierdza właścicieli Mindspace w przekonaniu, że Warszawa to bardzo dobre miejsce do eskalacji biznesu i poszukiwania nowych możliwości inwestycyjnych. Rozwój sieci Mindspace w Warszawie powierzono Michałowi Kwincie, który z Mindspace Koszyki związany jest od początku jego funkcjonowania.

Michał Kwinta, wprowadzając Mindspace na polski rynek w 2017 roku, objął stanowisko Senior Community Managera. Obecnie pełni rolę City Lead Poland i odpowiada przede wszystkim za rozwój sieci i działalność operacyjną Mindspace w Warszawie. Nadal koordynuje aktywności leasingowe oraz bieżącą współpracę z agentami nieruchomości i najemcami.

Serdecznie gratuluję Michałowi Kwincie awansu na stanowisko City Lead Poland. Jestem przekonany, że pod jego kierownictwem Mindspace w Polsce będzie rozwijał się każdego dnia i –  tym samym – umacniał swoją pozycję wśród kluczowych graczy na polskim rynku nieruchomości biurowych. Fakt, iż Mindspace Koszyki już kilka lat temu z sukcesem wpisał się na mapę nowoczesnych przestrzeni typu flex w Polsce, to przede wszystkim wynik ciężkiej pracy Michała i jego zespołu – powiedział Yotam Alroy, Współzałożyciel i dyrektor ds. rozwoju biznesu w Mindspace.

Jestem bardzo szczęśliwy, iż w nowej roli odpowiedzialny będę za dalszy rozwój Mindspace w Polsce. Dostrzegam ogromny potencjał rynku elastycznych powierzchni biurowych, dlatego zamierzam w pełni wykorzystać możliwości rozwoju stojące przed Mindspace i wzmacniać jego pozycję na polskiej arenie biznesowej. Jestem przekonany, że kolejne lata będą dla tego sektora równie niezwykle obiecujące, jak do tej pory. Gdy w 2017 roku otworzyliśmy Mindspace Koszyki, przestrzeń coworkingowa kojarzyła się głównie z freelancerami, jednoosobowymi firmami i start-upami. Teraz biura w Mindspace wynajmują również korporacje, globalne firmy z różnych branż, które dostrzegły nową jakość pracy w takich miejscach. Ogromnie nas to cieszy, ponieważ codziennie staramy się, aby Mindspace Koszyki był nie tylko przestrzenią biurową, ale też miejscem, które inspiruje do działania i nawiązywania kontaktów – powiedział Michał Kwinta, City Lead Poland w Mindspace.

Polska jest jednym z 7 krajów, w których obecny jest Mindspace. 32 oddziały firmy znajdują się w 17 miastach Europy, Stanów Zjednoczonych i Izraela. Obecnie, społeczność Mindspace tworzy ponad 15 000 członków, którzy mogą korzystać z każdego oddziału marki na świecie (bez dodatkowych opłat) i wielu innych dodatkowych benefitów.

Społeczność warszawskiej lokalizacji tworzą zarówno freelancerzy, małe i średnie firmy oraz duże korporacje. Wśród klientów Mindspace Koszyki znajdują się uznane międzynarodowe marki, m.in. takie jak: globalny operator płatności Adyen, znana marka muzyczna Tidal, Tink – europejski lider z branży bankowości i Billennium – międzynarodowa firma z branży IT.

Po dwóch latach spadku, globalna liczba niewypłacalności wzrośnie w 2022 r. o 15%

  • Dzięki interwencjom państw na masową skalę liczba niewypłacalności na świecie spadła w 2020 r. (-12%) i trend ten utrzyma się na tym samym poziomie w 2021 r. (-6%). Euler Hermes przewiduje, że w 2022 r. liczba niewypłacalności na świecie wzrośnie o +15%, ale nadal pozostanie na stosunkowo niskim poziomie (-4% w porównaniu z danymi sprzed kryzysu).
  • – Wyjątkiem od globalnego trendu wzrostu niewypłacalności będą Stany Zjednoczone, gdzie w latach 2021 i 2022 utrzyma się niski poziom niewypłacalności, podczas gdy w Europie będziemy mieli do czynienia ze zróżnicowanymi trendami, a rynki wschodzące powinny być bardzo uważnie obserwowane.
  • 5 czynników kluczowych dla trendów w dziedzinie niewypłacalności przedsiębiorstw: globalna dynamika ożywienia gospodarczego, tempo wycofywania pomocy publicznej, liczba firm o „kruchych” finansach, pogorszenie sytuacji finansowej firm oraz tempo ożywienia w kwestii tworzenia nowych przedsiębiorstw.

Od 2020 r. publiczne środki wsparcia pomogły większości gospodarek uniknąć dużej fali niewypłacalności przedsiębiorstw, pomimo historycznego wstrząsu gospodarczego spowodowanego kryzysem Covid-19. Czy jednak ich stopniowe wycofywanie spowoduje zawirowania I wzrost liczby niewypłacalności w nadchodzących miesiącach? Ekonomiści Euler Hermes badają tę kwestię w swoim najnowszym raporcie.

Wzrost liczby niewypłacalności na świecie, ale nadal ich liczba na poziomie niższym niż w 2019 r.

Liczba upadłości na świecie zmniejszyła się w 2020 r. (-12%) i nadal się zmniejsza w 2021 r. (-6%), ponieważ rozszerzenie wielu środków wsparcia ze strony państwa w kontekście generalnie przystosowującej się do sytuacji (akomodacyjnej) polityki pieniężnej pomaga w zarządzaniu presją na płynność i wypłacalność przedsiębiorstw.

“Patrząc na poziomy niewypłacalności firm, można powiedzieć, iż rządom udało się pomóc firmom w walce z kryzysem: masowa interwencja państw zapobiegła w 2020 r. jednej na dwie upadłości w Europie Zachodniej i jednej na trzy w USA. Przedłużenie programów pomocy pozwoli utrzymać niewypłacalność na niskim poziomie także w 2021 r., ale to, co stanie się później, zależy od tego jakie działania rządzący będą prowadzić w nadchodzących miesiącach – ocenia Maxime Lemerle, Dyrektor Działu Badań Sektorów i Niewypłacalności w Euler Hermes.

Wycofanie środków wsparcia dla firm według ekonomistów Euler Hermes zapoczątkowuje etap stopniowej normalizacji w kwestii liczby niewypłacalności przedsiębiorstw. Wiodący światowy ubezpieczyciel należności handlowych spodziewa się, że w 2022 r., po dwóch z kolei latach spadku, liczba niewypłacalności na świecie wzrośnie o +15% r/r. Jednak dzięki działaniom precyzyjnie i stopniowo usuwającym skutki kryzysu, powrót do poziomu niewypłacalności sprzed kryzysu jeszcze trochę potrwa: w 2022 r. liczba niewypłacalności na świecie pozostanie na poziomie o -4% niższym niż w 2019 r.

Liczba niewypłacalności w Stanach Zjednoczonych i Azji będzie rosła zdecydowanie wolniej niż w części Europy i na niektórych rynkach wschodzących

Na rynkach wschodzących już obserwujemy powrót do normalnych (przedkryzysowych) liczb upadłości przedsiębiorstw w związku z zarówno nowymi restrykcjami, będącymi odpowiedzią na nowe fale infekcji jak i mniej hojne wsparcie publiczne. Spodziewamy się, że liczba niewypłacalności w Afryce w znacznym stopniu przekroczy poziom sprzed Covid-19 już w 2021 r., a w Europie Środkowo-Wschodniej i w Ameryce Łacińskiej nastąpi to już w 2022 r.

W Azji, po zauważalnym spadku liczby niewypłacalności w latach 2020-2021 spowodowanym szybszym wyjściem z pandemii i związanym z tym ożywieniem gospodarczym, większość krajów regionu odnotuje w 2022r wyższy poziom niewypłacalności (+18% r/r dla regionu). W szczególności Indie odnotują silny wzrost (+69% r/r) ze względu na szczególny (długi) okres zawieszenia działalności sądów w latach 2020-2021 (i odłożonych w czasie orzeczeń o niewypłacalności). Jednak pomimo, iż większość krajów powróci do „naturalnej” liczby i tendencji w zakresie niewypłacalności związanej z ich demografią biznesową i perspektywami gospodarczymi, region ogółem nadal doświadcza mniejszej liczby niewypłacalności w 2021 r. niż w 2019 r. Zmienić to może przedłużający się nawrót kolejnej fali pandemii, powodując zakłócenia w portach, fabrykach i łańcuchach dostaw.

Europa Zachodnia nie jest tak jednolita w zakresie liczby niewypłacalnych przedsiębiorstw: Hiszpania i Włochy najprawdopodobniej już do 2022r. odnotują ich znaczny wzrost (do poziomu odpowiednio 5110 i 10500 niewypłacalności) ze względu na wyższy udział w ich gospodarce sektorów wrażliwych na ograniczenia związane z Covid-19. Z kolei w Niemczech (odpowiednio 16 300 niewypłacalności), Francji (37 000), Belgii (8 150) i Holandii (2 400) powrót do poziomu niewypłacalności sprzed kryzysu potrwa dłużej ze względu na skalę i rozbudowany charakter pakietów wsparcia i / lub przedłużenie środków wsparcia.

Wyjątkiem są Stany Zjednoczone, z niewielką liczbą niewypłacalności prawdopodobnie zarówno w 2021, jak i 2022 r., głównie dzięki połączeniu ogromnego wsparcia (zwłaszcza Program Ochrony Płatności dla sektora MSP w 2020 r. (Paycheck Protection Program) i planu odbudowy w latach 2021-22) oraz najsilniejszego od ponad trzech dekad ożywienia gospodarczego.

Polska jednym z niewielu krajów, w których liczba niewypłacalności nie spadła, ale nawet znacząco wzrosła w czasie pandemii

Wyjątki od reguły, czyli spadku liczby niewypłacalności w wyniku pomocy publicznej dla firm nie były liczne – w 2020 były to m.in. głównie kraje Europy Środkowo-wschodniej: Polska z rekordowym +32% wzrostem niewypłacalności r/r, znacznie więcej niż  4% w Bułgarii czy +13% w Turcji, poza tym Ameryki Łacińskiej czy Chin (+1% r/r). W 2021 r. liczba niewypłacalności ponownie rośnie, w dodatku jak się spodziewamy w dwa razy szybszym tempie r/r.(szacujemy, iż w br. wzrost niewypłacalności wyniesie +62% r/r) – dużo więcej niż w jedynym kraju naszego region doświadczającym także wzrostu liczby niewypłacalności, czyli w Rumunii (+8% r/r za cały 2021).

Wzrost liczby niewypłacalności w Polsce częściowo wytłumaczyć można zmianą przepisów, która wprowadziła nowe postępowanie (uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne) w odpowiedzi na pandemię Covid-19. Wpisuje się to w długoterminowy trend o globalnym zasięgu, który nie zatrzymał się wraz z kryzysem: rosnącą liczbą i częstszym korzystaniem z pozasądowych procedur restrukturyzacyjnych (polubownych/prewencyjnych) w różnych krajach. Różnicą w stosunku do Polski jest to, iż w innych krajach zazwyczaj nie wiążą się one z publikacjami w sądowych, oficjalnych źródłach – nie są więc uwzględniane w oficjalnych statystykach (także jako efekt rozszerzenia ram restrukturyzacji, zwłaszcza w Europie od czasu dyrektywy UE 2019/1023,). Tymczasem nowy rodzaj postępowania w Polsce, znacznie uproszczony i odformalizowany odpowiada za ponad 60% przypadków niewypłacalności.

Sama zmiana prawa nie jest jednak główną przyczyną wzrostu liczby niewypłacalności, ich czynnikiem sprawczym – są nimi jednak realne problem wielu firm zmuszonych do skorzystania z tej formy ochrony, pozwalającej przedsiębiorcom na sprawne oddłużenie przedsiębiorstwa w tych trudnych czasach. Jest więc ono w większym stopniu odpowiedzią na bieżące wyzwania i potrzeby, niż przyczyną zmian – gdyby nie te uproszczone postępowania restrukturyzacyjne zapewne samych postępowań upadłościowych byłoby więcej, może nie aż tyle co niewypłacalności (ponad +60% r./r w 2021 r) ale – znacząco więcej.

5 czynników kształtujących liczbę niewypłacalności w nadchodzących miesiącach

Euler Hermes zidentyfikował pięć czynników (w dużym stopniu powiązanych), które będą nadawać ton w zakresie niewypłacalności na świecie:

  • Globalne tempo ożywienia gospodarczego, decydujące m.in. dla tempa wycofywania środków wsparcia ze strony państw, w konsekwencji wpływając na tempo normalizacji skali niewypłacalności przedsiębiorstw: Większość zaawansowanych gospodarek odnotuje wzrost PKB powyżej poziomu +1,7% (długoterminowy średni minimalny wzrost wymagany do ustabilizowania niewypłacalności) – dla przypomnienia: Euler Hermes szacuje, że globalny PKB wzrośnie o +5,5% w 2021 r. i +4,2% w 2022 r;;
  • Samo wspomniane już tempo wycofywania wsparcia ze strony państw, gdyż wpływa na dynamikę “zużywania” zapasów gotówki przez firmy;
  • Liczba firm o „kruchych” finansach – punkt tym ważniejszy, iż wiele słabych firm, w tym firmy „zombie” sprzed kryzysu (firmy, które jeszcze przed pandemią praktycznie upadły – programy pomocowe były dla nich odroczeniem nieuchronnego), utrzymywane były na powierzchni dzięki środkom nadzwyczajnym, oraz firmy osłabione dodatkowym zadłużeniem wynikającym z kryzysu (koszty stałe, a obroty i przychody mniejsze);
  • pogorszenie sytuacji finansowej przedsiębiorstw zwiększające skalę problemów z obsługą zadłużenia;
  • szybkie ożywienie tendencji zakładania nowych firm, ponieważ wzrost liczby przedsiębiorstw w sposób mechaniczny zwiększy bazę potencjalnych niewypłacalności, szczególnie w sektorach, w których tworzenie przedsiębiorstw jest w dużym stopniu związane z zaspokajaniem nowych potrzeb wynikających z pandemii (np. dostawy do domu), ale w których rentowność jest niepewna.

Rekordowy kwartał PragmaGO: wzrost obrotów o 54% r/r i prawie 4 tys. aktywnych klientów, 99 mln zł obrotu we wrześniu zapowiada kolejne rekordy

Fintechowa spółka PragmaGO SA zanotowała w III kwartale 2021 r. kolejny rekord zrealizowanych obrotów oraz ilości Klientów. Spółka sfinansowała w tym okresie należności o wartości 266 mln zł (+ 54% r/r) dla 3.819 klientów (rok wcześniej 1.221).

„To był dla nas doskonały kwartał. Wzrost obrotów o ponad 50% jest świetnym wynikiem, szczególnie w kontekście udanego III kwartału 2020 (po słabym covidowym maju 2020, już od czerwca ubiegłego roku zdecydowanie zwiększaliśmy nasze wyniki). Baza zatem nie była niska. Szczególnie cieszymy się z ilości przedsiębiorców korzystających z naszych usług, których liczba dynamicznie rośnie – 3,8 tys. klientów to przeszło trzykrotnie więcej niż rok wcześniej. Zaufanie, którym nas darzą, to podstawa do dalszego rozwoju.” – komentuje Tomasz Boduszek, CEO PragmaGO.

Czego PragmaGO spodziewa się w czwartym kwartale?

„Nieustannie wsłuchujemy się w potrzeby klientów i odpowiadamy na nie; cała firma poświęca temu dużo czasu, wobec czego ufam, że kolejny kwartał przyniesie kolejny rekord. Odnotowane we wrześniu 99 mln zł obrotu pozwala myśleć o ambitnych celach, w konkrecie: przekroczenie 1 mld zł obrotu w 2021 r.” – zapowiada Prezes Spółki.

Czekają na raport z rynku pracy

Temat zadłużenia USA został odłożony na półkę i ponownie zostanie aktywowany bliżej 18 października. To termin kiedy Janet Yellen wyznaczyła jako termin podniesienia pułapu zadłużenia USA. Na ten moment liczą się cyfry które poznamy w piątek. Mowa tu o raporcie NFP. Złoty ponownie traci na wartości. Ropa wyznacza nowe maksima.

Pomimo, że dzisiejszy raport prywatnej firmy ADP często rozmijał się z oficjalnym raportem dotyczącym rynku pracy USA, to i tak dzisiaj uwaga inwestorów skupi się w dużej mierze na tym odczycie. W kalendarzu makro brak dziś istotniejszych publikacji, dlatego też uwagę skupią szacunki prywatnej firmy dotyczące rynku pracy. Oczekuje się odczytu na poziomie 430 tys. nowych miejsc pracy. Wszystko co powyżej konsensusu powinno umacniać USD, choć spoglądając na skalę aprecjacji „zielonego” w ostatnim czasie, rośnie ryzyko większej korekty. Powella i spółkę zadowoli w tym momencie „rozsądnie dobry” odczyt piątkowy. Wówczas spełnione zostanie jedno z kryteriów ograniczenia skupu aktywów. EUR/USD ponownie znalazł się poniżej 1,16 a wzrosty piątkowo-poniedziałkowe należy traktować jako lokalne odreagowanie. Wracamy do głównego, średnioterminowego trendu. Kurs głównej pary walutowej jest dobrym odzwierciedleniem powiększenia się dywergencji pomiędzy prowadzonymi politykami monetarnymi EBC oraz Fed-u. Eurodolar zmierza w kierunku ubiegłotygodniowego dołka, który moim zdaniem zostanie pokonany. Wówczas kolejnym przystankiem będzie obszar pomiędzy 1,1500 a 1,1480. Tam zlokalizowany jest szczyt z marca 2020 roku.

Rajd na rynku surowców energetycznych trwa w najlepsze. Ropa drożeje z dnia na dzień. Brent zbliżyła się do 83 USD za baryłkę a cena WTI podeszła pod 80 USD. Pomimo decyzji OPEC+ o zwiększeniu produkcji od listopada o 400 tys. baryłek dziennie, surowiec zdrożał. W obliczu wysokich cen oraz napiętej sytuacji na rynku, wielu uczestników rynku oczekiwało wyraźniejszego zwiększenia podaży. Wzrosty ropy są uzasadnione faktem, że nawet pomimo zwiększenia wydobycia, w IV kwartale będziemy świadkami znacznego deficytu podaży. Popyt jest większy niż wcześniej oczekiwano. Wynika to m.in. z faktu, że wysokie ceny gazu powodują, że w niektórych regionach świata następuje zwiększenie produkcji energii elektrycznej z ropy naftowej. Państwowy saudyjski koncern naftowy szacuje ten dodatkowy efekt popytowy na 500 tys. baryłek dziennie. Co więcej, wzrost wydobycia może nie osiągnąć zakładanego celu (jak to miało miejsce w poprzednich miesiącach). Kraje takie jak Nigeria czy Angola nie są w stanie zwiększyć produkcji o ustaloną ilość. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje, że to był główny powód tego, że w sierpniu wolumen produkcji krajów OPEC+ był niższy (o 860 tys. baryłek) od uzgodnionego poziomu. We wrześniu doszło do ponownego, znacznego odchylenia w dół. Kartel „plus” nie wyjaśnił, czy zostanie to zrekompensowane w przyszłości przez wzrost wydobycia w innych krajach, które posiadają wystarczające wolne moce produkcyjne.

NBP ogłosi dziś swoją decyzję ws. stóp procentowych. Nie zakładamy żadnych zmian podobnie jak konsensus rynkowy. Rada Polityki Pieniężnej będzie chciała poczekać do publikacji projekcji makroekonomicznych, które pojawią się w listopadzie. Na rynku urosły ponownie oczekiwania do wcześniejszych podwyżek stóp procentowych. Widać to głównie na stawkach kontraktów FRA (Forward Rate Agreement). Po publikacji minutek RPP (w ubiegły czwartek) oraz danych na temat CPI (5,8 proc. r/r) złoty umocnił się. EUR/PLN w ciągu trzech dni spadł z 4,6475 do 4,5660. Wczoraj swoją prelekcję miał Adama Glapińskiego na Kongresie 590. Wystąpienie prezesa NBP negatywnie wpłynęło na złotego.

Dziś EUR/PLN ponownie znajduje się powyżej 4,61. Spadki na giełdach (DAX, WIG20) oraz zniżki EUR/USD nie wspierają PLN. W takich warunkach złoty ponownie znajduje się pod presją.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

KPMG uruchamia wieloletni program inwestycyjny mający na celu przyspieszenie globalnych rozwiązań ESG

KPMG planuje przeznaczyć ponad 1,5 miliarda dolarów w ciągu najbliższych trzech lat, aby skupić się na wyzwaniach związanych z ochroną środowiska, społeczną odpowiedzialnością oraz kwestiach dotyczących ładu korporacyjnego (ESG). Powstaną Regionalne Centra ESG wspierające klientów w obszarach ESG, a współpraca z renomowanymi uniwersytetami zapewni kompleksową ofertę szkoleń dla wszystkich pracowników KPMG na całym świecie. Dodatkowo KPMG planuje zwiększać zatrudnienie oraz rozszerzać globalne sojusze, aby wspólnie inspirować pozytywne zmiany.

Globalny program inwestycyjny KPMG ma na celu wspieranie klientów w dokonywaniu pozytywnych zmian związanych ze zrównoważonym rozwojem. Strategia ta jest oparta na odpowiedzialności KPMG za poprawę oddziaływania na świat oraz zobowiązań wobec globalnych wyzwań, które zostały zebrane w dokumencie KPMG: Our Impact Plan.

KPMG będzie koncentrowało się na szkoleniach i rozwoju pracowników na całym świecie, wykorzystaniu danych, przyspieszeniu rozwoju nowych technologii i wspieraniu działań poprzez nowe partnerstwa i sojusze z wiodącymi globalnymi partnerami. Kluczem do transformacji będzie osadzenie czynników ESG we wszystkich działaniach KPMG i rozwiązaniach klienckich, aby umożliwiać dokonywanie wymiernych zmian.

Nowa globalna strategia ESG obejmuje pięć priorytetowych obszarów:

  1. Rozwiązania

Powstanie pięć dedykowanych, nowych centrów dostarczających wiedzę i rozwiązania w zakresie kluczowych kwestii ESG. Będą się one koncentrować m.in. na:

  • Globalnej Dekarbonizacji, w ramach której KPMG będzie pomagało dużym międzynarodowym przedsiębiorstwom w wypełnianiu zobowiązań dotyczących zerowej emisji netto i planowaniu działań na rzecz dekarbonizacji;
  • Globalnym Doradztwie ESG, w ramach którego zespoły doradcze KPMG będą oferowały swoim klientom wiodącą na rynku wiedzę z zakresu ochrony środowiska, społecznej odpowiedzialności oraz ładu korporacyjnego;
  • trzech Regionalnych Centrach ESG w Europie, Azji i Pacyfiku oraz obu Amerykach, zapewniających klientom łatwy dostęp do wiedzy i doświadczenia w zakresie ESG.

Wraz z ogłoszonym programem inwestycyjnym, KPMG planuje rozwijać swoje wiodące rozwiązania i technologie w zakresie ochrony środowiska i ESG, w tym w Climate IQ – cyfrowe narzędzie pomagające organizacjom identyfikować możliwości i ryzyka wynikające ze zmian klimatu.

Uzupełnieniem inwestycji technologicznych, będzie również zwiększenie zatrudnienia, zarówno w obszarze doradztwa ESG, jak i zapewnienia wiarygodności ujawnianych informacji ESG. Dodatkowo KPMG będzie rozwijać swoją własną technologię usprawniającą prace audytorskie, aby umożliwić dostarczanie usług poświadczających w zakresie ESG o takiej samej jakości i takim samym rygorem, jakie firmy KPMG na całym świecie stosują podczas wykonywania audytu finansowego.

  1. Talenty

KPMG przeprowadzi szkolenia z zakresu ESG dla wszystkich 227 tys. pracowników, aby każdy mógł być ambasadorem pozytywnej zmiany. W ramach szkoleń KPMG współpracuje z dwoma wiodącymi ośrodkami akademickimi na świecie – University of Cambridge Judge Business School oraz NYU Stern Executive Education:

  • Partnerstwo z University of Cambridge Judge Business School ma na celu budowanie umiejętności w zakresie ESG. W ramach współpracy opracowane zostaną m.in. ramy nauczania i rozwiązania edukacyjne stosowane w całej globalnej organizacji KPMG.
  • Współpraca z NYU Stern Executive Education będzie polegała na współtworzeniu programu zrównoważonego rozwoju dla KPMG w formie edukacji kadry menedżerskiej wyższego szczebla.
  1. Wspieranie krajów rozwijających się

KPMG uruchomi akceleratory rynków wschodzących (KPMG Emerging Markets Accelerators) dla krajów rozwijających się we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, w Afryce, w regionie Azji i Pacyfiku oraz w Ameryce Łacińskiej. Celem akceleratorów jest zapewnienie wsparcia doradczego krajom pozbawionym specjalistycznej wiedzy i odpowiednich zasobów, w zakresie rozwoju gospodarczego i społecznego w zgodzie z Celami Zrównoważonego Rozwoju ONZ.

  1. Współpraca i sojusze

Wiedząc, że przeciwdziałanie zmianom klimatycznym wymaga kooperacji na szeroką skalę, KPMG rozwija współpracę z takimi organizacjami jak UNESCO, Enactus i Global Reporting Initiative. Poprzez system sojuszy, w tym z Microsoft i ServiceNow, KPMG współtworzy nowe narzędzia i rozwiązania, które dostarczą krytycznych spostrzeżeń opartych na danych, które organizacje mogą wykorzystać do opracowania swojej drogi ESG i wdrażania istotnych zmian w celu realizacji swoich zobowiązań.

  1. Dialog

Aby wesprzeć globalną strategię ESG, KPMG uruchamia również nową kampanię „Głosy na rzecz zrównoważonej przyszłości”, oferując platformę, która wzmocni poglądy uznanych i nowych autorytetów, oddając przestrzeń do komentowania krytycznych kwestii – od zmian klimatycznych po równouprawnienie. Program będzie generował opinie, które pomogą przyspieszyć podróż w kierunku bardziej zrównoważonej przyszłości.

Rozwój firm ma duże znaczenie. Rozwiązania, które dotąd sprawdzały się w biznesie, nie będą wystarczające w przyszłości. Świat stoi w obliczu wielu kryzysów, dlatego też stawiamy agendę ESG w centrum wszystkich naszych działań. ESG będzie stałym elementem naszej globalnej organizacji, począwszy od wzmacniania pozycji naszych pracowników jako ambasadorów pozytywnych zmian, po usługi świadczone dla naszych klientów i współpracę z kluczowymi interesariuszami. KPMG ma globalną skalę, wiedzę, technologie i relacje, które dają nam możliwość i odpowiedzialność wykorzystania naszej pozycji do dostarczania rozwiązań i usług pozwalających przezwyciężyć wyzwania stojące przed naszą planetą i społeczeństwem – mówi Bill Thomas, Global Chairman i CEO KPMG.

Ogłoszony program inwestycyjny jest sygnałem, jak strategicznym obszarem dla KPMG są kwestie związane z ESG i budowanie zrównoważonej przyszłości. KPMG w Polsce już od dłuższego czasu pomaga firmom dostrzec szanse i ryzyka związane z ESG. Kompleksowo wspieramy firmy w transformacji ESG, raportowaniu oraz usługach poświadczających w tym zakresie. Transformacja ESG obejmuje doradztwo związane z planowaniem i realizacją strategii ESG w przedsiębiorstwie oraz dotyka specjalistycznych zagadnień takich jak zmiany klimatyczne i prawa człowieka. Raportowanie ESG obejmuje wszelkie kwestie oceny gotowości przedsiębiorstw na wyzwania z tym związane i przygotowania ich do raportowania wskaźników finansowych i niefinansowych dla potrzeb ESG. Usługi poświadczające z kolei są niezależną oceną raportowania działań przedsiębiorstw o charakterze ESG ­– mówi Stacy Ligas, Senior Partner, CEO KPMG w Polsce.

Firma KPMG konsekwentnie zmienia swój wpływ na środowisko naturalne – m.in. przystąpiła do wewnętrznego programu Global Climate Response, którego celem jest monitorowanie i redukcja emisji gazów cieplarnianych powstałych na skutek jej działalności. KPMG w Polsce, podobnie jak pozostałe praktyki KPMG, dąży do osiągnięcia zerowej emisji dwutlenku węgla netto do 2030 r.

Jest praca w Wielkiej Brytanii – ale czy znajdą się chętni?

Wielka Brytania chce ściągnąć 10.000 zagranicznych pracowników, głównie kierowców ciężarówek i obsługę sektora spożywczego. Ma to być sposobem na uniknięcie zapaści przed Bożym Narodzeniem. Czy Polacy potraktują to jako okazję na szybki zarobek?

Obecne problemy w Wielkiej Brytanii spowodowane są brakami kadrowymi, które bezpośrednio przekładają się na opóźnienia w dostawach paliwa i jedzenia do sklepów. Jeśli sytuacja się przedłuży, Brytyjczycy nie mają co marzyć o dostatnich świętach Bożego Narodzenia. Należy pamiętać, że okres przedświąteczny to złote żniwa dla wielu branż, pozwalające przetrwać znacznie cięższy okres od stycznia do kwietnia.

Bo klienci kupują za dużo?

Brytyjski rząd, podobnie zresztą jak przemysł naftowy utrzymuje, że obecne braki na stacjach benzynowych są wynikiem zachowań konsumentów, wykupujących paliwo w ilości znacznie przekraczającej aktualne potrzeby. To z kolei jest wynikiem działań firm paliwowych, które ostrzegły, że rozważają racjonowanie dostaw z powodu braku kierowców cystern. A jak wiadomo, brak paliwa to brak transportu, a ten bezpośrednio przekłada się na inne dziedziny życia gospodarczego.

Eksperci przekonują jednak, że problem sięga znacznie głębiej. Faktycznie nie chodzi o to, że paliwa na rynku nie ma. Jednak w czasie pandemii wiele krajów wprowadziło „lockdowny”, a w związku z tym gwałtownie spadło zapotrzebowanie na produkcję paliw. Załamał się popyt, a teraz obserwujemy tendencję odwrotną.

Dodatkowo w przypadku Wielkiej Brytanii nie bez wpływu na obecny kryzys pozostaje implementacja umowy „brexitowej”. Przebieg tego procesu był trudny do przewidzenia. Skutki decyzji politycznych widać dopiero teraz, głównie po tym, jak wpływają na inne obszary życia gospodarczo-społecznego Brytyjczyków. Na to, że problemy z paliwem to jednak skutek brexitu, wskazuje fakt, że w Europie żaden inny kraj nie ma obecnie problemów z dostawami paliwa.

Pracowniku wróć!

Szacuje się, że w całym sektorze transportowym potrzebnych jest ok. 100.000 pracowników, głównie kierowców, a po brexicie Wielką Brytanie opuściło 25.000 z nich. Dodatkowo, pandemia COVID-19 prawie na rok wstrzymała proces uzyskiwania kwalifikacji przez nowych pracowników.

Brytyjczycy niekoniecznie chcą pracować w mało płatnych (jak na tamtejsze warunki), a często wymagających zawodach. Warto zauważyć, że dla wielu obcokrajowców, w tym Polaków, trudniących się na Wyspach handlem czy logistyką, była to praca tymczasowa, dorywcza, służąca podreperowaniu sytuacji materialnej w kraju. Po brexicie takie wyjazdy przestały się po prostu opłacać.

Brytyjski rząd wpadł na pomysł wprowadzenia tymczasowego programu wizowego, który ma dać możliwość zatrudnienia 5.000 kierowców ciężarówek oraz 5.500 pracowników w sektorze spożywczym i drobiarskim. Działania te w opinii rządzących pozwolą utrzymać zapasy towaru na półkach supermarketów oraz na stacjach benzynowych. Problem jednak w tym, ze według samych pracowników, oferta nie jest atrakcyjna. Twierdzą, że trzy miesiące to za krótko, aby taki wyjazd był opłacalny.

– Polacy, którzy chcieliby skorzystać z możliwości pracy tymczasowej w Wielkiej Brytanii, muszą wziąć pod uwagę, że kraj ten nie jest już częścią Unii Europejskiej – mówi Adam Lis z portalu Jober.pl, w którym publikowane są oferty pracy z całej Europy. – Dodatkowo w Polsce zmieniły się przepisy dotyczące podwójnego opodatkowania, a to powoduje, że pracownik tymczasowy będzie musiał opodatkować swój zagraniczny dochód w Polsce – podkreśla.

Czy na pewno warto?

Osoby posiadające status osiedleńca, co często wiąże się z uzyskaniem na Wyspach rezydencji podatkowej, mogą spać w miarę spokojnie.

Od 1 stycznia 2021 r., aby ubiegać się o wizę pracowniczą, która jest niezbędna do zarobkowania na Wyspach, trzeba zapłacić od 610 do 1.400 GBP (ok. 3.100-7.200 złotych). Jej otrzymanie wymaga uzyskania co najmniej 70 punktów migracyjnych. Przyznawane są m.in. w zależności od znajomości języka, wykształcenia, doświadczenia w branży, renomy pracodawcy. Pracodawca musi sam zgłosić chęć zatrudnienia obcokrajowca i wydać mu odpowiednie zezwolenie na pracę.

Po przejściu przez te procedury można dostać prawo do pracy w Wielkiej Brytanii nawet na pięć lat. Następnie od razu można się ubiegać o status osiedleńca (settled). Jednak obecnie Wielka Brytania potrzebuje pracowników tymczasowych!

Do świadczenia pracy sezonowej również jest potrzebna wiza: T5 – Temporary Worker – Seasonal Worker visa (wiza sezonowa). Taką wizę otrzymuje się na maksymalnie trzy miesiące. Ubiegający się o nią musi mieć skończone 18 lat oraz analogicznie jak przy dłuższym pobycie, zezwolenie od pracodawcy, a także środki wystarczające na pobyt w Wielkiej Brytanii w tym czasie (min. 1.270 GBP czyli ok. 6.000 zł).

Druga kwestia, być może najważniejsza, to podatki. Te skutecznie potrafią pomniejszyć nawet dobry zarobek. Od 1 stycznia 2021 r. Wielka Brytania traktowana jest jako państwo nienależące do Unii Europejskiej. W Polsce stosuje się wobec niej te zapisy z ustawy o PIT, które mówią o relacjach z krajami trzecimi.

Podstawowym dokumentem, na którym należy się oprzeć, jest tu Konwencja między Rzecząpospolitą Polską a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i od zysków majątkowych (Umowa DTT).

W sytuacji, w której podatnik jest osobą o nieograniczonym obowiązku podatkowym w Polsce (tzw. polskim rezydentem podatkowym), a taka sytuacja będzie miała miejsce w przypadku osób tymczasowo wyjeżdzających do pracy w Wielkiej Brytanii, zobowiązany jest on do zadeklarowania w Polsce całości swoich dochodów, w tym również np. dochodów podlegających opodatkowaniu w Wielkiej Brytanii.

 Rezydentem podatkowym w Polsce jest osoba, która:

  • posiada na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej centrum interesów osobistych lub gospodarczych (ośrodek interesów życiowych) lub
  • przebywa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej dłużej niż 183 dni w roku podatkowym.

Podlega ona opodatkowaniu w kraju swojej rezydencji (w Polsce) niezależnie od tego, czy przychód pochodzi z Polski, czy z zagranicy.

Dzięki konwencji MLI (obowiązującej od 01.01.2020 r.) dla polskich rezydentów podatkowych zarobkujących poza granicami UE, zastosowanie znajdzie metoda proporcjonalnego odliczenia. Osoby, które zarobkują również w kraju trzecim (w tym przypadku w Wielkiej Brytanii) skorzystać mogą z ulgi abolicyjnej. Problem w tym, że dla dochodów osiągniętych od 1 stycznia 2021 r. odliczenie z tytułu ulgi abolicyjnej nie może przekroczyć wysokości kwoty zmniejszającej podatek, tj. 1.360 zł. Ograniczenie możliwości odliczenia ulgi abolicyjnej w prosty sposób prowadzi do zdecydowanego zwiększenia podatku, jaki w Polsce zapłacą jej rezydenci podatkowi (a więc pracownicy tymczasowi) uzyskujących dochody podlegające opodatkowaniu w Wielkiej Brytanii.

– W praktyce, przyjazd do Wielkiej Brytanii najbardziej może opłacać się tym, którzy zamierzają pozostać w tym kraju na dłużej (np. kilka lat), zmieniając przy tym swoją rezydencję podatkową. Wybór Wysp Brytyjskich z myślą o pracy sezonowej, przy obecnych regulacjach prawno-podatkowych może okazać się stosunkowo mało korzystny finansowo – ocenia ekspert z portalu Jober.pl.

Dodajmy, że niedobory kierowców (choć oczywiście nie tak drastyczne jak w Wielkiej Brytanii) są problemem w całej Europie. Stawki, które oferują Wyspiarze, nie są już tak atrakcyjne, w porównaniu do krajów Unii. A w Unii zasady podatkowe są znacznie korzystniejsze.

Answear.com ze sprzedażą online o 73 proc. większą rdr. w III kw. 2021 r.

Answear.com, wiodący e-commerce sprzedający modę w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, według wstępnych danych wypracował w III kw. 2021 r. 161 mln zł sprzedaży on-line, oznacza to wzrost o 73 proc. rdr., co przekłada się na równie dynamiczny wzrost przychodów ze sprzedaży, które w analogicznym okresie urosły o 72 proc. rdr. i wyniosły 155 mln zł.

Trzeci kwartał to okres kontynuacji pozytywnego trendu wzrostu sprzedaży w całym 2021 roku. Roczna dynamika kwartalnej sprzedaży online w wysokości 73 proc. to efekt przede wszystkim dynamicznie zwiększającej się oferty produktowej, szczególnie w segmencie premium, a także wprowadzeniu do sprzedaży wielu znanych marek np.: Superdry, Boss, Paul&Shark, Tiger of Sweden, Aeronautica Militare, Marella, Victoria Victoria Beckham czy Chiara Ferragni. W minionym kwartale Answear.com znacząco poprawił zatowarowanie oraz zwiększył zapasy, dzięki czemu mógł z powodzeniem oferować klientom atrakcyjną propozycję kolekcji również w okresie letnich wyprzedaży.

Cieszy nas konsekwentny wzrost sprzedaży online. To bez wątpienia wynik realizacji strategii zwiększania produktów z segmentu premium, co bezpośrednio przekłada się na średnią wartość zamówienia. Dodatkowo w ostatnich miesiącach kontynuowaliśmy działania marekitngowe na wszystkich rynkach, na których prowadzimy sprzedaż, co bezpośrednio przyczyniło się do dalszego umacniania świadomości i pozycji marki na rynku. Oprócz tego stale zwiększamy zdolności magazynowe i naszą sprawność operacyjną. – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

Answear.com widzi również poprawę na poziomie doświadczenia zakupowego klientów. Ostatni kwartał, to pierwszy pełny okres, w którym Spółka miała uruchomione aplikacje mobilne i zmigrowane wszystkie wersje sklepów do nowej platformy. Nowe środowisko charakteryzuje się wysokim UX (user experience), szybkością działania oraz udoskonalonym procesem zakupowym co przekłada się wprost na wzrosty konwersji i wartości średniego zakupu.

Dodatkowo Spółka systematycznie rozwija markę własną. W minionym kwartale do sprzedaży trafiła nowa specjalna kolekcja Answear.LAB  „Power Girl”, która odwołuje się do siły i niezależności kobiet. Z pewnością stanowi to wyróżnik Answear.com na tle konkurencji i przyciąga wielu nowych klientów.

Warto podkreślić, że Spółka nie zwalnia tempa rozwoju. W ostatnich tygodniach Answear.com dynamicznie rozszerzył skalę swojej działalności. Pod koniec sierpnia spółka rozpoczęła działalność w Grecji, z kolei na początku października weszła na rynek chorwacki.

Konsekwentie realizujemy nasze cele emisyjne IPO, którymi były m.in. ekspansja na kraje w regionie CEE. Wejście na dwa nowe rynki z pewnością wpłynie na dalszy wzrost sprzedaży w kolejnych okresach. Jesteśmy już obecni na 9 rynkach w regionie CEE: w Polsce, Czechach, Słowacji, Węgrzech, Rumunii, Bułgarii, Ukrainie, Grecji oraz Chorwacji. Chcemy być obecni we wszystkich krajach Europy Centralnej i Wschodniej, w tym wszystkich krajach Bałkańskich. –  dodaje Krzysztof Bajołek.

Ciąg dalszy negatywnych nastrojów w handlu. Wskaźniki NHT znów po pesymistycznej stronie

Wrześniowy odczyt wskaźnika nastroju w handlu tradycyjnym (NHT) wśród prowadzących małe sklepy wyniósł 27,1 pkt. i był najniższym odczytem w tym roku. Jedynie 6,3% badanych oceniło wrzesień lepiej niż poprzednie okresy. Poprawy w październiku oczekuje tylko 11,7% detalistów. Wskaźnik wyprzedzający za październik (NHT+) wyniósł natomiast 34,4 pkt. w skali od 0 do 100.

Na rynku panują pesymistyczne nastroje, mimo że we wrześniu zaobserwowaliśmy wzrost obrotów w tym kanale sprzedaży o 2,5%. Podobnie jak w poprzednich miesiącach, wartość sprzedaży wielu kluczowych kategorii, w tym wyrobów tytoniowych (-2,3%), piwa (-7,4%) czy wódki (-4,7%) charakteryzowała się spadkiem sprzedaży.

Na wzrost całkowitych obrotów we wrześniu wpływała grupa produktów świeżych, które częściej niż rok temu pojawiały się na naszych paragonach w handlu tradycyjnym. Także alkohole mocne typu whisky, rum, gin czy likiery zanotowały wzrost wartości sprzedaży o 8,5%. Z naszych danych wynika, że w handlu tradycyjnym liczba transakcji jest od kilku tygodni mniejsza niż przed rokiem, choć jednocześnie nasz koszyk nie zmienia się, jeśli chodzi o jego wielkość. Rosnące ceny powodują jednak, iż za podobny koszyk jak przed rokiem płacimy obecnie o ponad złotówkę więcej – skomentowała badanie Ewa Rybołowicz, dyrektor ds. analiz rynkowych M/platform.

Analitycy M/platform, cyfrowej platformy usług, wspierającej tradycyjne punkty handlowe, na początku każdego miesiąca analizują nastroje wśród właścicieli i kierowników tradycyjnych sklepów. Wyniki badania pozwalają określić ogólne nastroje w handlu detalicznym, a także prognozy na kolejne miesiące.

Metodologia NHT: Wskaźniki mogą przyjmować wartość od 0 do 100. Wynik powyżej 50 świadczy o nastrojach optymistycznych, a poniżej o przewadze opinii negatywnych. Oba wskaźniki będą publikowane na początku każdego miesiąca.

Ponad 24% Polaków zamierza zaszczepić się przeciwko grypie. Eksperci: To najwyższy wskaźnik od lat

W tym sezonie blisko jedna czwarta społeczeństwa zamierza zaszczepić się przeciwko grypie. Natomiast niecałe 60% Polaków nie chce tego robić. W tej grupie prawie jedna trzecia badanych boi się ewentualnych powikłań poszczepiennych, a niemal jedna czwarta zwyczajnie nie wierzy w skuteczność takiego środka ochronnego. Tylko nieliczni tłumaczą, że wolą unikać wizyt w przychodni podczas pandemii. Z kolei chęć przyjęcia szczepionki deklaruje jedna trzecia osób w pełni zaszczepionych przeciwko COVID-19 i prawie jedna dziesiąta niezaszczepionych. Eksperci przypominają, że w zeszłym sezonie taką ochronę zastosowało tylko 6% rodaków. I dodają, że czas pokaże, czy faktycznie te wyniki się potwierdzą i czy pójdzie za tym realne działanie.

Badanie nastrojów społecznych UCE RESEARCH i SYNO Poland, przeprowadzone w drugiej połowie września br. wśród ponad tysiąca dorosłych Polaków, wykazało, że 57,3% z nich nie zamierza zaszczepić się przeciwko grypie w tym sezonie. 24,4% rodaków planuje przyjąć taką szczepionkę. Z kolei 18,3% pozostaje niezdecydowanych.

– Według oficjalnych danych NIZP-PZH, rocznie przeciw grypie szczepi się ok. 4% populacji. Nawet wśród seniorów, którym to szczepienie jest szczególnie zalecane, poziom wyszczepienia wynosi jedynie około 10%. Z moich doświadczeń wynika, iż badania opinii publicznej wskazują na wyższe odsetki zaszczepionych przeciw grypie, niż ma to miejsce w rzeczywistości. Dotąd zdecydowanie mniej osób komunikowało chęć przyjęcia takiej ochrony przed chorobą niż uzyskane we wspomnianym badaniu 24%. Można mieć tylko nadzieję, że teraz za deklaracjami pójdzie działanie – mówi dr Filip Raciborski, ekspert w dziedzinie szczepień ochronnych z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Z kolei prof. Aneta Nitsch-Osuch, przewodnicząca Oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego, członek m.in. Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy (OPZG) oraz europejskich grup eksperckich ds. profilaktyki grypy, informuje, że w zeszłym sezonie zaszczepiło się tylko 6% Polaków. Gdyby teraz szczepienie wykonała jedna czwarta rodaków, byłby to wyższy wskaźnik, ale nadal niski, zwłaszcza w przypadku seniorów czy osób z chorobami przewlekłymi układu oddechowego, krążenia i schorzeniami metabolicznymi. W tych grupach ryzyka WHO zaleca, aby 75% się szczepiło.

– Poziom wyszczepienia populacji przeciw grypie jest w Polsce naprawdę niski. Połączenie IV fali pandemii COVID-19 z sezonem grypowym może stanowić poważne wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia. Chodzi tu zarówno o dodatkowe testy, bo objawy obu chorób są dość podobne, jak i o konieczność leczenia powikłań – ostrzega dr Raciborski.

Z badania również wynika, że Polacy, którzy nie zamierzają się zaszczepić, mogli wskazać trzy najważniejsze tego powody. Jako główne przyczyny najczęściej podawali ewentualne powikłania poszczepienne – 29,2%, a także małą skuteczność tego typu szczepionki – 24,1%. Część osób wyraziła przekonanie, że raczej nie zachoruje – 17,5%.

– Obawa o ewentualne niepożądane odczyny poszczepienne jest wyolbrzymiona. Najczęściej występują one miejscowo i łagodnie w postaci bólu, obrzęku lub zaczerwienienia w miejscu iniekcji. Natomiast skuteczność szczepionki przeciw grypie u zdrowych osób pełnoletnich wynosi – zgodnie z szacunkami WHO – 70-90%. Grypa jest niesłusznie bagatelizowana, podczas gdy co sezon choruje na nią 5-10% populacji dorosłych i 10-20% dzieci – komentuje prof. Aneta Nitsch-Osuch.

Wśród osób, które nie chcą się zaszczepić przeciw grypie, najrzadziej występuje obawa przed zastrzykami – 3,4%. Mało kto tłumaczy też swoją decyzję brakiem czasu – 6%, przeciwskazaniami zdrowotnymi – 6,4%, jak również niechęcią do wizyty w przychodni podczas pandemii. Jak stwierdza dr Raciborski, tego typu kwestie stały się mało istotne, gdyż rzadziej się o nich mówi. Łatwiej jest odwoływać się do argumentów poruszanych w dyskusjach na temat szczepionek przeciw COVID-19, ich skuteczności i bezpieczeństwa. Te wątpliwości zaczęto przenosić na inne szczepienia.

– W praktyce pacjenci nierzadko rezygnują ze szczepienia z powodu lęku przed iniekcją czy ze względu na niechęć do zastrzyków. Dlatego część rodziców chętnie wybiera szczepionkę przeciw grypie do podawania donosowego, którą można zastosować u dzieci i młodzieży w wieku od 2 do 18 lat. Z kolei możliwość wykonania szczepienia np. w miejscu pracy czy w aptece ułatwia przyjęcie szczepionki osobom obawiającym się obecnie wizyt w przychodniach – zaznacza prof. Nitsch-Osuch.

Ponadto badanie wykazało, że w grupie osób w pełni zaszczepionych przeciwko koronawirusowi 33,2% zamierza również zaszczepić się przeciw grypie w tym sezonie. Natomiast 47% z nich nie planuje tego, a 19,8% jeszcze nie podjęło decyzji w tym względzie.

– Szczepienie się przeciw grypie nie jest w Polsce rutynowym działaniem, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Dlatego deklaracje dotyczące chęci wykonania go nie są częste nawet wśród osób, które zaszczepiły się przeciwko COVID-19. Co więcej, ich motywacje mogły być bardzo różne i niezwiązane z prewencją nowych zakażeń, tylko np. z ułatwieniem sobie podróżowania po świecie – przekonuje dr Filip Raciborski.

Natomiast wśród respondentów niezaszczepionych przeciwko COVID-19 zaledwie 9,9% zamierza zaszczepić się również przeciwko grypie. Zdecydowana większość, bo aż 74,2% osób w tej grupie, nie planuje tego. 15,9% badanych jeszcze nie wie, co zrobi.

– Możemy mieć tu do czynienia z pewną formą ogólnej niechęci do szczepień. Jednakże w przypadku części osób mogą być zupełnie inne motywy niezaszczepienia się przeciw COVID-19 i grypie. Zespół Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, pod moim kierunkiem, prowadzi obecnie szeroko zakrojone badania wyjaśniające te zagadnienia. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie będziemy dysponować większą wiedzą na ten temat – podsumowuje dr Raciborski.

Ceny mieszkań wzrosły nawet o 20% w trakcie pandemii – co motywuje Polaków do zakupu?

Pomimo 15-20% wzrostu cen nieruchomości, w stosunku do tych sprzed wybuchu pandemii[1], Polacy nie zaprzestali poszukiwania „czterech kątów”. Jednak to nie potrzeba ochrony środków przed rekordowo wysoką inflacją jest głównym motywatorem do zakupu lokum. Z badania przeprowadzonego w marcu 2021 r. na zlecenie Gumtree.pl wynika, że tylko 15% respondentów kupiło mieszkanie z myślą o lokacie kapitału. Co zatem najczęściej motywuje Polaków do podjęcia decyzji o zakupie własnego „M”, nawet pomimo rosnących cen?

Z II edycji badania „Jak Polacy kupują mieszkania?”, zrealizowanego dla  Gumtree.pl przez ARC Rynek i Opinia[2] wynika, że najczęstszym powodem do zakupu mieszkania jest po prostu chęć zamieszkania we własnej przestrzeni. Aż 42% respondentów, którzy zrealizowali marzenie nabycia własnego lokum, wskazało właśnie ten czynnik jako główną motywację. Jedynie 15% badanych zadeklarowało, że kupiło mieszkanie w celach inwestycyjnych.Ceny mieszkań wzrosły nawet o 20% w trakcie pandemii – co motywuje Polaków do zakupu

Biorąc pod uwagę dane Eurostatu za 2019 rok, z których wynika, że aż 37% Polaków nie miało odpowiedniej przestrzeni do życia w zamieszkiwanych domach, wynik badania Gumtree.pl nie zaskakuje, nawet pomimo nagłego wzrostu cen za metr kwadratowy[3]. Kolejnymi, najczęściej wymienianymi powodami, były chęć wyprowadzki od rodziców lub zbyt niski standard zamieszkiwanego aktualnie mieszkania (obie opcje uzyskały 22% wskazań). Standard mieszkania odgrywał kluczową rolę dla co trzeciego badanego w wieku 35-44 i 45-65.

Co więcej, aż 42% osób z młodszej grupy wiekowej, które w latach 2018-2021 planowały kupić własne lokum, ale odłożyły te plany na przyszłość,  ruszy po zakup nieruchomości właśnie w poszukiwaniu lepszych warunków mieszkaniowych niż obecne.

Młodzi Polacy potrzebują zmian

W porównaniu do rówieśników z Unii Europejskiej (30,5%), młodzi Polacy w grupie wiekowej 25-34 lata (43,9%), zdecydowanie częściej mieszkają z rodzicami[4]. Według badania Gumtree.pl, wśród osób, które wskazały, że zakupiły mieszkanie powodowane chęcią przejścia „na swoje”, aż 53% było w przedziale wiekowym 25-34 lata. Nie dziwi fakt, że podobne motywacje do zakupu mieszkania można zauważyć również wśród najmłodszej grupy respondentów (18-24 lata). Jak wynika z badania Gumtree.pl 53% ankietowanych w tym przedziale wiekowym wskazało wyprowadzkę od rodziców jako główny powód niedawnego zakupu mieszkania.

Wśród osób w przedziale wiekowym 18-24 lata, czyli dopiero wkraczających w dorosłość przeważały odpowiedzi o chęci zamieszkania we własnej przestrzeni i wyprowadzce od rodziców. Jest to o tyle naturalne, że to okres rozwijania skrzydeł, studiów czy pierwszej pracy zawodowej.

Wyraźną zmianę, w porównaniu do pierwszej edycji raportu Gumtree.pl z 2019 roku[5], widać w kwestii chęci podwyższenia standardu jako motywacji do zakupu lokum.  W grupie 18-24 lata opcję tę wybrało 12% (w 2019 roku – 23%), a w grupie 25-34 lata – 15%, w porównaniu do 23% w roku 2019. Dane te pokazują, że w dobie szybko rosnących cen nieruchomości, ważniejszy stał się sam fakt zakupu mieszkania, od jego wysokiego standardu czy dużej powierzchni.   – komentuje Katarzyna Merska, Koordynator ds. Komunikacji Gumtree.pl.

Inwestycja? Przede wszystkim w poczucie bezpieczeństwa

W Polsce nadal poczucie bezpieczeństwa kojarzy się z posiadaniem mieszkania na własność i stabilną pracą. Różnimy się w tym choćby od sąsiadów zza Odry, gdzie bardzo popularny, szczególnie w dużych ośrodkach miejskich, jest najem długoterminowy. Wbrew panującemu przekonaniu, rekordowa podaż na polskim rynku nieruchomości nie wynika z aktywności inwestorów, szukających bezpiecznej formy lokowania kapitału. Jak pokazują wyniki badania Gumtree.pl, aż 87% respondentów deklaruje, że nie traktuje zakupu mieszkania jako inwestycji.

Na zakup mieszkania jako lokaty kapitału częściej decydowały się osoby starsze, które zdążyły zgromadzić dodatkowy kapitał. Jeśli weźmiemy pod uwagę respondentów w wieku 45-65, to 12% z nich dokonało zakupu właśnie w celach inwestycyjnych.

[1] Cenatorium i Puls Biznesu dla Bankier.pl, Dane własne, 2021

[2] Badanie „Jak Polacy kupują mieszkania?”, przeprowadzone przez  ARC Rynek i Opinia na zlecenie Gumtree.pl w marcu i kwietniu 2021 r. na grupie 1014 Polaków w wieku 18-65 lat

[3] Eurostat, Overcrowding rate, 2019

[4] https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=File:Share_of_young_adults_living_with_their_parents,_analysed_by_age_group,_2011,_2015_and_2019_(%25)_LCIE2020.png

[5] Badanie “ Jak Polacy kupują mieszkania?” przeprowadzone przez  SW Research na zlecenie Gumtree.pl w czerwcu 2019.

 

Zerowy PIT dla seniorów, rozszerzona ulga dla klasy średniej. Co zawiera nowa wersja Polskiego Ładu?

1 października Sejm przyjął projekt części podatkowej Polskiego Ładu. Różni się on jednak od propozycji, które rząd przedstawił w lipcu. Zmiany dotyczą m.in. ulgi dla klasy średniej, zerowego PIT czy preferencyjnego rozliczania się samotnych rodziców.

Zmiany w podatku dochodowym

Zapowiadana ulga dla klasy średniej zostanie wprowadzona również dla przedsiębiorców, którzy rozliczają się według skali podatkowej. Według poprzednich zapowiedzi mieli z niej skorzystać wyłącznie podatnicy zatrudnieni na podstawie umowy o pracę.

Przyjęty przez Sejm projekt wprowadza także zerowy PIT dla seniorów, którzy zdecydują się pozostać aktywni na rynku pracy i nie przejdą na emeryturę oraz, przez 4 lata, dla osób powracających z zagranicy. Zwolnienie będzie obowiązywało do kwoty 85 520 zł.

Istotną zmianą w przegłosowanej ustawie jest także likwidacja preferencyjnego rozliczania się samotnych rodziców. Zastąpi je dodatkowa ulga w wysokości 1500 zł. Obecnie rodzice znajdujący się w takiej sytuacji mają możliwość rozliczenia się wspólnie z dzieckiem, a dochody są dzielone na pół. Dzięki temu kwota wolna od podatku jest dla nich podwojona i wynosi 60 tys. zł (2x 30 tys. zł).

Tymczasem w związku z proponowanymi zmianami rodzicowi będzie przysługiwać tylko indywidualna kwota wolna od podatku oraz dodatkowa ulga w wysokości 1500 zł.  W mojej ocenie jest to zmiana niekorzystna, gdyż rodzice, którzy przykładowo mają 5000 zł dochodu miesięcznie i wychowują samotnie jedno dziecko, stracą na niej rocznie około 3000 zł, i to pomimo przyznania im ulgi.

Przesunięcia na 2023 rok

Na 1 stycznia 2023 roku przesunięto termin wejścia w życie kilku zmian. Dotyczy to m.in. zlikwidowania możliwości rozliczania najmu i amortyzacji nieruchomości dla podatników rozliczających się według skali.

W tym samym terminie w życie mają wejść przepisy dotyczące wypłaty tzw. ukrytych dywidend. Prezesi spółek, którzy generują je np. poprzez fakturowanie wynajmu nieruchomości lub świadczenie usług na rzecz spółki, nie będą mogli zaliczać ich do kosztów.

Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w firmie inFakt

Eco5tech coraz bliżej GPW

Eco5tech SA, spółka zajmująca się projektowaniem w sektorze budownictwa i implementacją projektowo-wykonawczą innowacyjnych rozwiązań w zakresie PropTechu („Property Technology”), zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami złożyła Dokument informacyjny na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie. Tym samym Spółka formalnie rozpoczęła procedurę wprowadzenia akcji na rynek NewConnect. Eco5tech chce zadebiutować na małym parkiecie na przełomie czwartego kwartału br. oraz pierwszego kwartału roku 2022.

– Zgodnie z zapowiedziami składamy nasz dokument na GPW. Okres wakacyjny wykorzystaliśmy na przygotowania oraz dopracowanie Dokumentu Informacyjnego. Teraz musimy sprawnie przejść weryfikację. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z naszym planem to jeszcze w tym roku akcje Eco5tech będą notowane na NewConnect. – powiedziała Alicja Gackowska, prezes zarządu Eco5tech.

Eco5tech zajmuje się projektowaniem w sektorze budownictwa i implementacją projektowo-wykonawczą innowacyjnych rozwiązań PropTech. Spółka rozwija także projekty dotyczące energooszczędności i inteligentnego zarządzania budynkiem w dobie pandemii. Pierwszy z nich daje narzędzia do kontroli zużycia energii w domach, zakładach produkcyjnych, obiektach użyteczności publicznej. Drugi to system do zarządzania budynkiem w dobie pandemii, z uwzględnieniem dezynfekcji, wymiany powietrza, optymalizacji poruszania się po obiekcie głównych użytkowników i gości.

Obecnie realizujemy kilkanaście projektów w zakresie przygotowywania dokumentacji projektowo-kosztorysowych m.in. dla budownictwa komercyjnego, infrastrukturalnego, budownictwa przemysłowego, czy budownictwa użytkowności publicznej. Największym naszym kontraktem, który jest w trakcie realizacji to opracowanie dokumentacji projektowych wraz z pełnieniem nadzoru budowy drogi ekspresowej S5 na odcinku Nowe Marzy – Bydgoszcz o wartości ponad 6 mln zł. Łączna wartość obecnie realizowanych projektów wynosi ponad 10 mln zł. – dodała Alicja Gackowska.

Obszar PropTechu stanowi część cyfrowej transformacji w sektorze nieruchomości, która bierze pod uwagę zarówno zmiany technologiczne, jak i mentalne w branży oraz zachowania konsumentów. Gałąź nowych technologii związanych z branżą infrastrukturalną rozwija się niezwykle dynamicznie, o czym mogą świadczyć rosnące z roku na rok nakłady na cyfryzację nieruchomości. Rozwiązania z tego obszaru mogą koncentrować się m.in. na sprawnym przetwarzaniu informacji o budynku, przemieszczaniu się personelu i klientów, zautomatyzowaniu obsługi recepcyjnej albo zarządzaniu parkingiem. Zaletami są m.in. poprawa samopoczucia oraz efektywności pracowników, np. dzięki inteligentnym zintegrowanym systemom do zarządzania instalacjami. Zastosowane rozwiązania mogą również wspierać optymalizację kosztów zużycia energii i mediów.

Pandemia koronawirusa i związane z nią ograniczenia dodatkowo przyspieszyły tempo rozwoju tego sektora. Na rynku nieruchomości, a także wśród przedsiębiorców oraz instytucji publicznych widoczne jest większe zainteresowanie i motywacja do wdrożenia systemów bezpieczeństwa, które ograniczają rozprzestrzenianie się wirusów w obiektach.

Wartość przychodów Eco5tech rośnie w tempie skokowym. W 2018 r. Spółka miała 1,5 mln zł przychodów ze sprzedaży. Natomiast w 2020 r. poziom przychodów wyniósł już 6,5 mln zł, co przełożyło się na 2,4 mln zł EBIT oraz prawie 2 mln zł zysku netto.

Jakimi autami jeżdżą Polacy? Ranking najczęściej ubezpieczanych samochodów

Z każdym rokiem rośnie sprzedaż nowych samochodów, jednak wciąż 71% polskich kierowców jeździ kilkunastoletnimi lub starszymi pojazdami. Ponad połowa z nich została sprowadzona do naszego kraju z Europy, a 1/3 z nich to Volkswageny, Ople, Fordy i Audi. Co jeszcze wiadomo o autach ubezpieczanych przez Polaków, sprawdzili eksperci rankomat.pl.

Na podstawie kalkulacji użytkowników porównywarki rankomat.pl wytypowano najczęściej ubezpieczane w III kwartale 2021 roku modele samochodów. Eksperci sprawdzili również, jakie auta posiadają przedstawiciele wybranych grup kierowców.

Mężczyźni preferują sportowe auta

Na polskich drogach od lat królują Volkswageny, Ople, Fordy i Audi. Od lipca do września 2021 roku aż 35,5% właścicieli takich pojazdów szukało najtańszego OC w porównywarce rankomat.pl.Najczęściej ubezpieczane marki

Na TOP liście najczęściej ubezpieczanych przez kobiety marek samochodów znalazły się (w kolejności od najpopularniejszych): Volkswagen, Opel, Ford, Renault, Toyota. Mężczyźni zgłaszali natomiast do ubezpieczenia najwięcej Volkswagenów, Audi, Opli, Fordów i BMW.

Samochody marki BMW są ubezpieczane głównie przez młodych kierowców (18-25 lat). W III kwartale br. 10,8% osób z tej grupy wiekowej szukało OC na taki samochód. W rankingu popularności nieznacznie wyprzedziło je tylko Audi (11,9%) i Volkswagen (11,1%). Na dalszych pozycjach znalazł się Opel (9,4%) i Ford (6,5%).

Golf na zachodzie, Passat i A4 na wschodzie

Najczęściej ubezpieczano kilkunastoletnie modele samochodów o pojemności silnika do 2,0 l.Najczęściej ubezpieczane modele

Po podziale modeli samochodów według największej popularności w poszczególnych województwach okazało się, że w zachodniej Polsce króluje Volkswagen Golf, natomiast w centralnej zdecydowana większość kierowców zgłasza do ubezpieczenia Opla Astrę.Gdzie ubezpieczają dany model

Jaki jest wiek samochodów zgłaszanych do ubezpieczenia?

Wg danych rankomat.pl kierowcy najczęściej szukali polisy dla samochodów  wieku od 11 do 20 lat (58%). Dwukrotnie mniej użytkowników porównywarki posiadała pojazdy wyprodukowane w ostatniej dekadzie.Wiek auta

Najstarsze ubezpieczane modele (wyprodukowane przed 1991 r.) to przede wszystkim: Volkswagen Golf, Mercedes Benz 124 i Audi 80, natomiast najmłodsze: Opel Astra, Ford Focus, Skoda Octavia i Toyota Corolla.

Preferujemy większą pojemność silnika

Polscy kierowcy ubezpieczają najczęściej samochody z silnikami o pojemności 1,6 l do 1,9 l oraz 2,0 l do 2,5 l (odpowiednio: 34,6% i 29,5% kalkulacji użytkowników porównywarki rankomat.pl). Najmniej osób wybiera natomiast auta z największym silnikiem powyżej 3 l (2,8%).

Pojemność silnika w ubezpieczanych samochodach
do 1,0 l 4,3%
1,1 l do 1,5 l 24,4%
1,6 l do 1,9 l 34,6%
2,0 l do 2,5 l 29,5%
2,6 l do 3,0 l 4,3%
3,1 l lub więcej 2,8%

Źródło: rankomat.pl

Ile kosztuje OC najczęściej ubezpieczanych pojazdów?

W okresie od lipca do września br. OC najczęściej ubezpieczanych aut w wieku 11-20 lat kosztowało średnio 628 zł i było o 4% droższe od średniej w całym kraju. Oferty bardzo zbliżone do przeciętnej ceny wyliczonej dla ogółu kierowców otrzymywali natomiast właściciele samochodów marki Volkswagen.Średnia cena

Towarzystwa ubezpieczeniowe podczas wyceny składki zwracają uwagę nie tylko na dane kierowcy, ale również rodzaj ubezpieczanego samochodu, przy czym każdy z wymienionych wyżej elementów może mieć znaczny wpływ na cenę OC. Przykładowo, za ubezpieczenie kilkunastoletniego auta płacimy z reguły więcej niż za OC nowego pojazdu – komentuje Stefania Stuglik, ekspert ds. ubezpieczeń komunikacyjnych rankomat.pl.

Boom na specjalistów IT

W tym roku zapotrzebowanie na specjalistów IT jest tak duże, że Avenga mogłaby zatrudnić w Polsce ponad dwa razy więcej osób niż zatrudniła w całym roku 2020. Wtedy rekruterzy firmy zrekrutowali 439 specjalistów. Teraz ich ofertę przyjęło już 400 osób, a nadal do obsadzenia pozostało około 700 wolnych miejsc pracy.

Nawet okres wakacyjny nie przyniósł oczekiwanego przestoju w rekrutacjach. W lipcu br. liczba aktywnych zleceń w Avenga była trzykrotnie wyższa w porównaniu z lipcem 2020 roku.

Ciągły wzrost zapotrzebowania na specjalistów IT wynika przede wszystkim z tego, że firmy uruchamiają coraz więcej projektów cyfryzacyjnych. Inwestycje w nowoczesne technologie mają zwiększać konkurencyjność, tworzyć alternatywne kanały prowadzenia działalności i uniezależniać firmy od coraz trudniejszego rynku pracy. Zjawisko dotyczy wszystkich branż, ale najmocniej widoczne jest w telekomunikacji, finansach, ubezpieczeniach i farmacji. W tym roku widać też ponowne uruchomienie rekrutacji w sektorze lotniczym, co może oznaczać wychodzenie tej branży z kryzysu wywołanego pandemią.

– Od zeszłego roku utrzymuje się zapotrzebowanie na osoby z doświadczeniem. Po pierwsze w warunkach pracy zdalnej takie osoby są bardziej samodzielne. Po drugie klienci chcą coraz szybciej komercjalizować efekty wdrażanych rozwiązań. Nie chcą czekać 9-12 miesięcy, ponieważ po takim czasie sytuacja rynkowa może wyglądać zupełnie inaczej – mówi Justyna Wroniak, Talent Acquisition Director Avenga Poland.

Długotrwałe projekty dzieli się więc na mniejsze, zwinne działania, które mają przynosić zyski na inwestycje w kolejne etapy.

W pierwszej trójce najbardziej poszukiwanych kompetencji nadal są: Java (w tym Full Stack), DevOps i Testy Automatyczne. Drobne zmiany widać poza podium, np. na 4. miejscu pewnie uplasował się Frontend, w którym od dawna brakuje doświadczonych deweloperów.

Nadal utrzymuje się ogromne zapotrzebowanie na specjalistów od cyfrowego bezpieczeństwa. Wzięcie mają też specjaliści od robotyzacji, Data Science i analityki danych. W sumie Avenga prowadzi rekrutacje specjalistów IT w ponad 50 specjalnościach.

Za boomem na rynku pracy w IT stoją też inwestycje zagranicznych firm w globalne centra usług (global delivery centers). Avenga rozpoczęła właśnie dla amerykańskiego klienta budowę dwóch takich centrów w Krakowie i we Lwowie.

– Mamy do czynienia z sytuacją, której nie doświadczyłam przez 25 lat pracy. Klienci sami pukają do nas i nie są rzadkością zapytania o pilne stworzenie zespołu liczącego 200-300 osób. Ewidentnie wygrywamy na tym, że mamy w Polsce dobrze wykształconych i bardzo doświadczonych specjalistów IT, których pensje ciągle są niższe niż w innych najbardziej zaawansowanych technologicznie krajach – uważa Małgorzata Wiśniewska, Country Director Avenga Poland.

Ogromny popyt na specjalistów IT w Polsce przekłada się też na wzrost ich wynagrodzenia. Najszybciej rosną stawki osób z dużym doświadczeniem, pracujących zdalnie, ale nie tylko ich. Według portalu Inhire, w trzecim kwartale tego roku po raz pierwszy w historii zarobki juniorów w IT przekroczyły granicę 10 tys. zł. Generalnie na wyższe wynagrodzenia mogą liczyć osoby pracujące zdalnie niż osoby pracujące w biurach pracodawców.

Dobra płaca, czy dodatkowe benefity w pracy specjalistów IT są już standardem. Dlatego w pozyskiwaniu specjalistów duży nacisk kładzie się na atrakcyjność pracy, a przede wszystkim na innowacyjność projektów. Wyróżnikiem jest m.in. możliwość rozwoju kompetencji, praca dla interesujących klientów i pozytywny wpływ na życie milionów ludzi. Najmłodsze pokolenie aktywnych zawodowo specjalistów IT zwraca szczególną uwagę na to, jakimi wartościami kieruje się klient, dla którego mają pracować i czy ESG (Environmental, Social and Corporate Governance) jest u tego klienta elementem tworzenia wartości.

RedCart i Droplo z nowym inwestorem

Platforma sklepowa RedCart oraz projekt Droplo zyskały uznanie i finansowanie ze strony funduszu DC24 ASI, należącego do Piotra Kurczewskiego.

DC24 ASI dostrzegł dotychczasowe poczynania producenta oprogramowania RedCart, który obecnie jest liderem w sektorze integracji e-sklepów z hurtowniami oraz rozwiązaniach dedykowanych do dropshippingu. Platforma sklepowa RedCart działa na polskim rynku od 2008 roku z powodzeniem budując silną markę i stabilny biznes. Firma dostarcza kompleksowe rozwiązania dla przedsiębiorstw z sektora SME, a także realizuje projekty z partnerami z sektora bankowego i liderami e-commerce.

RedCart działa w modelu SaaS dając możliwości dostosowywania oprogramowania do indywidualnych wymagań każdego klienta. Minimalny próg wejścia oraz narzędzia automatyzujące pracę pozwalają na dość proste i szybkie rozpoczęcie przygody z e-commerce osobom, które chcą zdywersyfikować dochód lub zainwestować w biznes bez większego ryzyka. Firma, oprócz pakietu narzędzi pozwalających uruchomić sklep internetowy, dostarcza także usługi komplementarne jak szybkie płatności online, usługi logistyczne, usługi związane z marketingiem internetowym czy rozwiązania pozwalające finansować rozwój e-biznesu.

Jednym z kluczowych projektów w portfelu spółki jest nowa platforma B2B Droplo.com, dzięki której osoby rozpoczynające handel w Internecie mogą w prosty sposób pozyskać gotowe produkty do sprzedaży bezpośrednio od dostawców z całej Europy. Z drugiej strony platforma Droplo.com jest idealnym miejscem dla dostawców, którzy chcą skalować biznes i zbudować sieć sprzedaży online.

W tym roku mija 13 lat odkąd powstał projekt RedCart. To bardzo długi okres w tak dynamicznie rozwijającej się branży jaką jest e-commerce. Wzrost branży szczególnie widać w ostatnich 2-3 latach, a pandemia COVID-19 jeszcze go przyspieszyła. Widzimy obszary do dalszego rozwoju naszego biznesu, stąd potrzeba profesjonalnego wsparcia i kapitału – zarówno finansowego jak i know-how. Wierzymy, że doświadczenie grona firm z grupy DC24 pozwoli nam na szybszy rozwój, a tym samym na dostarczanie profesjonalnych rozwiązań niedostępnych w tej części Europy – mówi Tomasz Cincio, Prezes Zarządu Droplo.”

Inwestycja w spółkę Droplo to największa transakcja w sektorze IT, w regionie, z którego wywodzi się RedCart. Pozyskany w ramach inwestycji DC24 ASI kapitał przeznaczony będzie na zwiększenie zatrudnienia w zespołach projektowych, dalsze skalowanie platformy w Polsce oraz na pozostałych rynkach europejskich, a także uruchomienie największej w Europie platformy B2B umożliwiającej wymianę handlową.

W ramach umowy fundusz DC24 ASI objął pakiet mniejszościowy spółki Droplo. Inwestycja nie wpływa bezpośrednio na działania operacyjne oraz strukturę organizacyjną spółki.

Aktywa inwestycyjne grupy INC osiągnęły prawie 50 mln zł

Grupa kapitałowa INC, specjalizująca się w finansowaniu innowacyjnych podmiotów, opublikowała wybrane szacunkowe dane dotyczące wysokości aktywów finansowych na koniec III kwartału br. Na koniec września 2021 r. Grupa posiadała 49,2 mln zł w środkach pieniężnych i inwestycjach krótkoterminowych. Względem grudnia 2020 r. jest to wzrost o 11,5 mln zł. Grupa konsekwentnie realizuje strategię rozwoju, dzięki czemu zwiększa portfolio klientów oraz osiągane wyniki operacyjne i finansowe.

W 2021 r. Grupa INC aktywnie rozwija wszystkie trzy obszary biznesowe: usługi doradcze, oferowanie instrumentów finansowych oraz inwestycje na rynku kapitałowym. Efektem tych działań są dynamicznie rosnące przychody z działalności usługowej oraz wyraźny wzrost wartości inwestycji. Na koniec września br. wartość rynkowa akcji notowanych wyniosła 29,0 mln zł (+4,3 mln zł w 2021 r.), a wartość bilansowa papierów wartościowych i udziałów nienotowanych wyniosła 12,9 mln zł (+8,3 mln zł w 2021 r.). Poziom gotówki na koniec września wyniósł 7,3 mln zł (-1,0 mln zł w 2021 r.) W III kwartale br. INC S.A. oraz Carpathia Capital ASI S.A. wypłaciły dywidendę w łącznej wysokości 1,9 mln zł.

– Zakładaliśmy osiągniecie w tym roku rekordowych aktywów i ten cel udało się osiągnąć. To efekt m.in. pracowitego III kwartału, realizacji wielu projektów oraz dostosowywania wycen naszych aktywów do wartości rynkowych. – komentuje Paweł Śliwiński, prezes zarządu INC S.A.

Grupa INC realizuje politykę inwestycyjną poprzez alternatywne spółki inwestycyjne (INC Private Equity ASI S.A. oraz Carpathia Capital ASI S.A.), które inwestują przede wszystkim w spółki z obszaru tzw. nowej ekonomii w tym m.in. spółki technologiczne, gamingowe, biotechnologiczne oraz OZE. INC Private Equity rozwija również działalność venture buildingową, wspierając finansowo i know-how firmy na wczesnym etapie rozwoju. W minionym kwartale Carpathia Capital ASI dokonała nowych inwestycji w akcje i udziały w ramach procesu IPO lub pre-IPO sześciu spółkach – jednej z sektora gier, czterech z sektora nowych technologii oraz jednej z sektora produkcyjno-handlowego na kwotę 2,1 mln złotych.

Grupa INC ma ambitne plany na cały 2021 r. W ciągu bieżącego roku chce wprowadzić na giełdę kilkanaście spółek. Dotychczas w 2021 r. INC S.A. jako autoryzowany doradca w debiutach na NewConnect wspierała 8 spółki, podczas gdy w całym ubiegłym roku było to 6 spółek.

– Tegoroczne sukcesy to efekt kilkuletniego przygotowania fundamentów. Jesteśmy gotowi do dalszych wzrostów, mamy ambitne plany na ostatni kwartał 2021 r. oraz na cały 2022 r., na który mamy już kilkanaście projektów w portfolio. – dodaje Paweł Śliwiński.

Grupa INC aktywnie rozwija projekty finansowania społecznościowego. 28 września na platformie Raisemana.com uruchomiony został pierwszy projekt – kampania finansowania gry Nightclub Manager: Violet Vibe. Z kolei 14 października startują zapisy w II transzy publicznej oferty akcji Stars.Space, której warunki prezentowane są na platformie CrowdConnect.pl.

Nowe obowiązki podatkowe w obszarze cen transferowych

Od 2022 r. dokumentację cen transferowych firmy muszą sporządzać dla transakcji o wartości powyżej 500 tys. zł rocznie, realizowanych z podmiotami niepowiązanymi, gdy beneficjentem jest podmiot zarejestrowany w raju podatkowym.

Identyfikacja takich zobowiązań będzie wymagała weryfikacji rozliczeń kontrahentów (powiązanych i niepowiązanych), co w przypadku zidentyfikowania rozliczeń rajowych, będzie skutkować powstaniem obowiązków dokumentacyjnych i sprawozdawczych w obszarze cen transferowych. Nowe przepisy weszły w życie 1 stycznia 2021 r.

– Założenie jest takie, aby zobowiązać podatników do dokumentowania i raportowania nie tylko bezpośrednich rozliczeń rajowych, jak to miało miejsce do końca 2020 r., ale również rozliczeń rajowych dokonywanych za pośrednictwem powiązanych i niepowiązanych kontrahentów – mówi w rozmowie z MarketNews24 Paula Arciszewska, Associate, Kancelaria Ożóg Tomczykowski.

Wprowadzono domniemanie, że beneficial owner’em jest podmiot rajowy, jeżeli kontrahent, z którym podatnik dokonuje transakcji przekraczającej 500 tys. zł w roku, jednocześnie rozlicza się z podmiotem z raju podatkowego. Wystarczą jakiekolwiek rozliczenia kontrahenta z rajem podatkowym, aby zastosowanie miało domniemanie, iż podmiot rajowy jest w takim przypadku rzeczywistym właścicielem. Nie wprowadzono progu kwotowego w tym zakresie. Próg w wysokości 500 tys. zł ma zastosowanie wyłącznie na poziomie rozliczeń podatnika i jego kontrahenta (powiązanego/niepowiązanego). Przy ustalaniu tych okoliczności ustawodawca wymaga od nas dochowania należytej staranności.

Jak dochować należytej staranności przy weryfikacji rozliczeń kontrahenta? Ministerstwo Finansów przygotowało w tym celu projekt Objaśnień podatkowych. Wciąż czekamy na finalną wersję objaśnień, w której ma również zostać doprecyzowana kwestia koncepcji rzeczywistego właściciela.

Z objaśnień wynika, że dla dochowania należytej staranności przy weryfikacji transakcji z podmiotami niepowiązanymi niezbędne będzie uzyskanie oświadczenia wiedzy od kontrahenta, z którego wynika, że nie dokonuje ona żadnych rozliczeń w roku podatkowym z podmiotem rajowym.

Natomiast w relacjach z podmiotami powiązanymi dochowanie standardu należytej staranności wymaga, poza uzyskaniem wspomnianego oświadczenia również weryfikacji informacji otrzymanych od podmiotu powiązanego, takich jak, np. dokumentacja cen transferowych, sprawozdanie finansowe wraz z raportem oraz opinią biegłego rewidenta, struktura właścicielska czy też opinia doradcy podatkowego.

Przed 2021 r. przepisy nakładały na podatników obowiązek dokumentowania wyłącznie transakcji polegających na zapłacie dokonywanej na rzecz podmiotu z siedzibą w raju podatkowym, której wartość w roku podatkowym przekroczyła 100 000 zł. Wskazany próg nadal obowiązuje i dodatkowo będzie miał zastosowanie również do transakcji przychodowych realizowanych z podmiotami rajowymi.

Dokumentacja sporządzana dla transakcji rajowych została rozbudowana o uzasadnienie gospodarcze takiej transakcji, w szczególności opis spodziewanych korzyści ekonomicznych, w tym podatkowych.

Nowe zasady weryfikacji kontrahentów pod kątem rozliczeń rajowych obowiązują już od stycznia bieżącego roku. Czy coś się zmieniło w tym zakresie w ramach projektowanego Polskiego Ładu? Pierwotnie planowano, aby zidentyfikowane pośrednie rozliczenia rajowe skutkowały analogicznymi obowiązkami, jak transakcje realizowane z podmiotami powiązanymi, czyli sporządzeniem dokumentacji cen transferowych wraz z analizą cen transferowych. To w przypadku transakcji z niepowiązanym kontrahentem skutkowałoby nieuzasadnioną koniecznością weryfikacji czy warunki transakcji realizowanej pomiędzy podmiotami niepowiązanymi są zgodne z zasadą ceny rynkowej. Projektowany Polski Ład wprowadza natomiast zwolnienie z obowiązku sporządzania analiz do tego typu transakcji.

– Nowe przepisy wiążą się z nałożeniem na podatników nadmiernych obowiązków dokumentacyjno-sprawozdawczych komentuje P.Arciszewska z Kancelarii Ożóg Tomczykowski. – Natomiast biorąc pod uwagę opublikowany projekt rozporządzenia określającego zakres informacji przekazywanych w formularzu TPR od przyszłego roku, widzimy, że ustawodawca nie wycofuje się z nowych obowiązków nałożonych na podatników.

Z czego wynika popandemiczna inflacja? Prof. Witold Modzelewski

Jednym z ekonomicznych skutków pandemii jest wysoki poziom inflacji. Widać go bardzo dobrze w cenach produktów i usług, które wyjątkowo podskoczyły. Skrajnym przykładem są materiały budowlane i usługi rynku budowlanego – gdzie ceny skoczyły nawet o 40-50% w górę. Co jest przyczyną tak wysokiej inflacji? Ekonomiści wskazują, że nie pandemia sama w sobie – ale decyzje dotyczące lockdownów i zakazów, podjęte na wiosnę i na jesieni zeszłego roku. Jeżeli więc chcemy zatrzymać wzrost inflacji i nie zafundować sobie kolejnego skoku cen, musimy inaczej zareagować na czwartą falę. Co nie oznacza jednak, że jest szansa na to, by ceny spadły.

 

– Od momentu ogłoszenia pandemii i zakazów z tym związanych, robionych na oślep i nieproporcjonalnie – a potem leczenia tej choroby gospodarczej, która była wynikiem lockdownu, obserwujemy opóźniony efekt popytowy. Eksplozję popytu, który wynika z tego, że zostaliśmy obdarowani jednorazowymi  pieniędzmi. Nie było takiego precedensu żeby państwo rozdawało setki miliardów złotych. Teraz wydajemy te pieniądze, co powoduje nieznane dotąd zachowanie rynkowe: inflację popytową – powiedział serwisowi eNewsroom profesor Witold Modzelewski, prezes Instytutu Studiów Podatkowych. – Na potęgę kupujemy na przykład mieszkania, bo mamy niską, w zasadzie ujemną stopę oprocentowania depozytu. Ten czas już się wyczerpuje, żeby nie było wątpliwości – obserwujemy końcówkę tego popytu odłożonego. Dzięki niemu oczywiście powstały określone dobra, mamy na przykład największy w historii trzydziestolecia boom budowlany. Czy za to się płaci wzrostem cen? Oczywiście, że się płaci. Jeśli ktoś lubi wolny rynek selektywnie, to będzie się przeciwko temu buntował. Ale to jest normalna kolej rzeczy nadwyżki popytowej – nałożonego popytu, wydatkowania pieniędzy i niskich stóp procentowych. Czy należy zareagować nerwowo? Jeżeli nikt nie wpadnie na pomysł, żeby nas znowu zamknąć, ten rynek się ustabilizuje. Ale ceny pozostaną wysokie, bo praca stała się droga. Jeśli więc inaczej zareagujemy na czwartą falę, to ten proces wyhamuje – nie będzie rosła inflacja, ale to nie znaczy, że spadną ceny. Będziemy drożsi jako kraj, wszystko będzie droższe i już do poziomu cen sprzed roku nie wrócimy. Musimy się na to zgodzić – wskazuje Modzelewski.

Ulga na złe długi a cesja wierzytelności

Przepisy dotyczące tzw. ulgi na złe długi funkcjonują już od dawna w ustawie o VAT, jednak w dalszym ciągu budzą szereg wątpliwości i sporów pomiędzy podatnikami a fiskusem. Jedną z osi takich sporów była do niedawna kwestia możliwości skorzystania z ulgi na złe długi w kontekście cesji wierzytelności. Niekorzystne stanowisko organów podatkowych i sądów administracyjnych, stanowiące że przy cesji wierzytelności należy podwyższyć podstawę i podatek o całą kwotę wierzytelności, zostało zakwestionowane przez NSA dopiero w 2019 r. Od tego czasu wydaje się, że obowiązuje jednolita praktyka, niemniej fiskus w pojedynczych sprawach próbuje ją zmienić na swoją korzyść.

Przepisy ustawy o VAT

Ulga na złe długi została uregulowana w art. 89a ustawie o VAT. Zgodnie z tym przepisem podatnik może zastosować ulgę na złe długi w VAT polegającą na skorygowaniu podstawy opodatkowania oraz podatku należnego w przypadku wierzytelności, których nieściągalność została uprawdopodobniona, czyli gdy wierzytelność nie została uregulowana lub zbyta w jakiejkolwiek formie w ciągu 90 dni od dnia upływu terminu jej płatności określonego w umowie lub na fakturze. W przypadku uprawdopodobnienia nieściągalności części wierzytelności ulgę stosuje się proporcjonalnie.

Korekta może nastąpić w rozliczeniu za okres, w którym nieściągalność wierzytelności została uprawdopodobniona, tj. w okresie, kiedy minął termin 90 dni od dnia upływu terminu zapłaty. Ustawodawca przewidział dodatkowo warunek, że do dnia złożenia przez wierzyciela deklaracji podatkowej za ten okres wierzytelność nie może być uregulowana lub zbyta w jakiejkolwiek formie (art. 89a ust. 3 ustawy o VAT).

Z kolei w art. 89a ust. 4 ustawy o VAT ustawodawca wskazał, że w przypadku, gdy po dniu dokonania korekty należność objęta ulgą na złe długi została uregulowana lub zbyta w jakiejkolwiek formie, podatnik zobowiązany będzie do zwiększenia podstawy opodatkowania oraz kwoty podatku należnego w rozliczeniu za okres, w którym należność została uregulowana. Przepisy przewidują także, że w przypadku częściowego uregulowania należności podstawę i podatek zwiększa się proporcjonalnie.

Kwestia sporna

W sporze dotyczącym wykorzystania przepisów o uldze na złe długi w przypadku cesji wierzytelności organy podatkowe stwierdzały, że przy cesji dochodzi do zbycia całej wierzytelności, tj. podatnik rezygnuje świadomie z dochodzenia roszczeń objętych fakturą. Skoro zbył całą wierzytelność i nie jest już jej właścicielem, to ulga nie przysługuje mu w całości. Oznacza to, że organy wcześniej interpretowały zbycie wierzytelności w formie cesji, jako przeniesienie na cesjonariusza całości praw związanych z tą wierzytelnością, w tym prawa do zastosowania ulgi na złe długi.

Przełomowy wyrok NSA

Zgodnie z art. 89a ust. 4 ustawy o VAT obowiązującym od 1 stycznia 2013 r. w przypadku uregulowania lub zbycia w jakiejkolwiek formie należności po złożeniu deklaracji podatkowej obejmującej korektę z tytułu ulgi na złe długi, wierzyciel powinien zwiększyć podstawę opodatkowania oraz kwotę podatku należnego w rozliczeniu za okres, w którym należność została uregulowana lub zbyta. Ta sama reguła dotyczy także uregulowania należności w części.

Bazując jedynie na literalnej wykładni wskazanego powyżej przepisu, organy podatkowe i sądy administracyjne wskazywały, że w przypadku cesji wierzytelności, która była objęta ulgą na złe długi nawet po cenie niższej od jej wartości nominalnej, podatnik, będący cedentem, powinien podwyższyć podstawę opodatkowania oraz podatek należny o całkowitą wartość zastosowanej ulgi na złe długi, a proporcjonalnie, uwzględniając cenę zbytej wierzytelności.

Powyższe podejście organów podatkowych i sądów administracyjnych uległo zmianie na skutek wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 26 lutego 2019 r., sygn. akt I FSK 404/17, w którym NSA stwierdził, że w takich sytuacjach powinna zostać zastosowana proporcja, co oznacza, że podatnik do podwyższenia podstawy opodatkowania i podatku należnego powinien odwołać się do wartości zbytej wierzytelności. NSA wskazał w tym wyroku, że odmienne podejście, które było do tej pory aprobowane przez organy podatkowe, prowadzi do naruszenia zasady proporcjonalności i neutralności VAT, które są podstawowymi zasadami tego podatku.

Dzisiejsze stanowisko NSA

W jednym z ostatnich wyroków NSA z 2 września 2021 r., sygn. akt I FSK 1383/18, NSA utrzymał korzystne dla podatników stanowisko, że w przypadku cesji wierzytelności objętej wcześniej ulgą na złe długi korekty podatku dokonuje się proporcjonalnie. NSA podkreślił, że po skorzystaniu z ulgi na złe długi transakcja miała już inną wartość i taka wartość powinna być uwzględniona przy korygowaniu VAT należnego i podstawy opodatkowania. Innymi słowy, w przypadku zbycia wierzytelności należy zgodnie z wyrokiem NSA doliczyć podatek od wartości zbytej, a nie pierwotnej.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Rok 2022 zapowiada się rekordowo pod katem międzynarodowych inwestycji w nieruchomości

Zgodnie z prognozami, w przyszłym roku inwestycje w nieruchomości zagraniczne osiągną wartości rekordowe, jak wynika z nowych badań przeprowadzonych przez Knight Frank.

Raport z 2021 Active Capital Report, który od sześciu lat ukazuje się cyklicznie, bazuje na danych i autorskim modelowaniu w celu przewidywania trendów w zakresie globalnych inwestycji w nieruchomości w perspektywie najbliższych 12 miesięcy. W 2020 r. firma Knight Frank w raporcie Active Capital trafnie przewidziała, że USA będzie na pierwszym miejscu jako kierunek kapitału zagranicznego na rynku nieruchomości w 2021 r., natomiast w ścisłej czołówce znajdą się kraje takie, jak Wielka Brytania, Niemcy, Australia i Francja. 

Główne wnioski płynące z raportu:

  • Według prognoz, USA, Wielka Brytania, Niemcy, Francja oraz Holandia będą w następnym roku najbardziej pożądanymi kierunkami pod względem inwestycji w nieruchomości
  • Szacowana wartość inwestycji w nieruchomości w Polsce wyniesie 7,2 mld USD. W Polsce będą inwestować głównie fundusze z Wielkiej Brytanii (3,2 mld USD), USA (2,3 mld USD), Niemiec (0,7 mld USD), Austrii (0,5 mld USD), RPA (0,4 mld USD) i Belgii (0,1 mld USD)
  • Prognozowany wzrost całkowitego wolumenu inwestycji w regionie EMEA wyniesie 50%, a w regionie Azji i Pacyfiku będzie wyższy o 1/3
  • USA, Kanada, Wielka Brytania i Niemcy znajdują się w czołówce państw, które, zgodnie z prognozami, będą głównym źródłem kapitału inwestowanego w nieruchomości na świecie
  • Segment inwestycji biurowych, dla którego także przewiduje się rekordowy rok, odpowiadać będzie za ponad 50% wolumenu inwestycji w nieruchomości w 2022 r.
  • Dalszy wzrost inwestycji mieszkaniowych i przemysłowych oraz logistyka jako segment pierwszego wyboru dla managerów funduszy inwestycyjnych i inwestorów private equity
  • Wyniki nowych badań ukazują nadwyżkę od ceny sprzedaży budynków biurowych z zielonymi certyfikatami w stosunku do budynków bez certyfikatów w Londynie, Melbourne oraz Sydney
  • London, Szanghaj, Nowy Jork, Paryż i Waszyngton jako najbardziej ekologiczne miasta świata pod względem nieruchomości3

W oparciu o tegoroczny raport Active Capital przewidywany jest ponowny wzrost napływu inwestycji w nieruchomości z możliwością osiągnięcia rekordowego poziomu sprzed czasów pandemii dla najważniejszych segmentów, w tym, biurowego, logistycznego i mieszkaniowego, co świadczy o wyraźnej poprawie zaufania wśród inwestorów.

USA, Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Holandia to według prognoz kraje, gdzie odnotwana zostanie największa liczba inwestycji w nieruchomości zagraniczne w roku 2022, natomiast USA, Kanada, Wielka Brytania i Niemcy w następnym roku mają stać się największymi źródłami kapitału zainwestowanego w nieruchomości.

Ponad 50% największych transakcji zagranicznych zostanie zrealizowanych w segmencie biurowym.

Zgodnie z prognozami, pod względem wartości inwestycji w 2022 r. segment mieszkaniowy ulokuje się na drugim miejscu. Źródła kapitału, zarówno jak i kierunki jego przepływu będą zróżnicowane. Przewiduje się, że największa jego część popłynie w stroną Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii i Japonii.

Managerowie funduszy inwestycyjnych i fundusze private equity, w szczególności te z USA i Kanady, pozostaną według prognoz głównymi graczami na rynku nieruchomości przemysłowych w 2022 r., również lokując swoje inwestycje w zróżnicowanych lokalizacjach, np. w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji czy Holandii, jak również w Hiszpanii, Polsce i Australii.

„Wnioski z tegorocznego raportu napawają optymizmem, sugerując dalsze ożywienie na globalnych rynkach kapitałowych i odrodzenie inwestycji w nieruchomości zagraniczne w skali globalnej. Dzięki najnowszemu modelowaniu danych, w tym roku jesteśmy w stanie przygotować pogłębioną analizę przyszłych trendów pokazującą, gdzie i w jakie sektory zostanie zainwestowany kapitał w nadchodzącym roku. Stanowi ona źródło aktualnych i praktycznych spostrzeżeń, które pomogą inwestorom w poruszaniu się po światowym rynku nieruchomości po pandemii i wyprzedzaniu trendów.”mówi Neil Brookes, Head of Global Capital Markets, Knight Frank.

Wpływ ekologicznego budownictwa na ceny sprzedaży

Korzystając z narzędzi do modelowania cenowego firma Knight Frank po raz pierwszy ustaliła zakres, w jakim ocena ekologiczności budynku wpływa na cenę jego sprzedaży. Wyniki wykazały, że najlepsze biurowce w centrum Londynu, którym przyznano ocenę „excellent” w systemie BREEAM1 osiągnęły 10,5% nadwyżki w porównaniu z identycznymi budynkami bez takiej oceny, natomiast budynki, którym przyznano ocenę „Very good”, osiągnęły nadwyżkę na poziomie 10,1%. Najlepsze budynki biurowe w Melbourne i Sydney z oceną 5+ NABERS2 uzyskały nadwyżkę w wysokości 17,9% od ceny sprzedaży w porównaniu z identycznymi budynkami bez oceny, a te, którym przyznano niższą ocenę w systemie certyfikacji NABERS (narodowy australijski system oceny środowiska) osiągnęły nadwyżkę na poziomie 8,3%.

Najbardziej ekologiczne miasta świata

Z badań Knight Frank3 wynika, że w pierwszej piątce najbardziej ekologicznych miast świata pod względem nieruchomości znajdują się Londyn, Szanghaj, Nowy Jork, Paryż i Waszyngton. Pomiarów dokonywano uwzględniając szereg czynników, np. stopień rozwoju sieci transportu publicznego, wielkość miejskich terenów zielonych, czy liczbę budynków certyfikowanych jako ekologiczne.

Mimo, iż miasta te odnotowują postępy, jeśli chodzi o działania wspierające redukcję śladu węglowego (przynajmniej w stosunku relatywnym na osobę), to jednak żadne z nich nie jest odporne na ryzyka klimatyczne. Również żadne z 286 przebadanych miast z całego świata nie uzyskało oceny dużo wyższej niż 6 w skali od 1 do 10, jeśli chodzi o odporność na zagrożenia klimatyczne, takie jak ekstremalne zjawiska pogodowe.

„Widzimy, że zrównoważony rozwój i ESG stanowią siłę napędową strategii inwestowania w nieruchomości przez instytucje.  Po raz pierwszy udało nam się określić nadwyżkę od ceny dla najwyżej ocenianych ekologicznych budynków na świecie. Jest to ważny sygnał świadczący o tym, że popyt na budynki ekologiczne to zjawisko światowe i jego znaczenie będzie wzrastać. Z badań wynika, iż pomimo tego, że miasta odnotowują postępy jeśli chodzi o działania wspierające redukcję śladu węglowego, to jednak żadne z nich nie jest odporne na ryzyka klimatyczne. Inwestorzy na całym świecie muszą uwzględniać ryzyka związane z nasileniem zjawisk pogodowych, jak i zwiększone ryzyko klimatyczne w przyszłości.”– dodaje Victoria Ormond, CFA; Partner, Capital Markets Research, Knight Frank.

7R sprzedaje portfel nieruchomości logistycznych do CBRE Investment Management

Deweloper 7R sfinalizował transakcję sprzedaży dwóch inwestycji – 7R Park Poznań East i 7R Park Sosnowiec. Kupujący, CBRE Investment Management, działający w imieniu jednego ze swoich funduszy paneuropejskich, przejął od 7R portfel o powierzchni 44 844 mkw. Obiekty są w 100% wynajęte.

Portfolio nabyte przez CBRE Investment Management zawiera łącznie cztery obiekty magazynowe. 7R Park Poznań East składa się z jednego budynku o powierzchni 22 458 mkw., natomiast 7R Park Sosnowiec obejmuje trzy magazyny o łącznej powierzchni najmu 22 386 mkw. Wszystkie cztery nieruchomości zostały zrealizowane w 2019 roku przez 7R w ramach partnerstwa joint venture i są w pełni wynajęte dziesięciu firmom. Średni ważony okres najmu obu parków logistycznych wynosi 5 lat. Do grona najemców należą m.in. InPost, No Limit, TI Automotive i Rhenus.
Ta transakcja typu off-market była rzadką okazją do nabycia w Polsce portfela logistycznego o jakości instytucjonalnej, zapewniającego dostęp do dwóch coraz bardziej atrakcyjnych polskich rynków regionalnych. Trwający wciąż silny wzrost gospodarczy w Polsce zwiększać będzie w najbliższych latach zapotrzebowanie na dobrze zlokalizowane powierzchnie magazynowe wysokiej jakości, ponieważ sektor logistyczny nadal potwierdza swoją odporność w wielu naszych głównych jurysdykcjach, mówi Wojciech Szymaniuk, Transaction Manager CEE w CBRE Investment Management.

Jesteśmy dumni ze sfinalizowania sprzedaży dwóch aktywów do CBRE Investment Management. 7R Park Poznań East i 7R Park Sosnowiec to nowoczesne, proekologiczne magazyny o doskonałej lokalizacji. Udana sprzedaż tego portfela potwierdza, że warto inwestować w wysokiej jakości aktywa magazynowe, dodaje Łukasz Jachna, członek zarządu, Chief Capital Markets Officer w 7R.

Zakupione przez CBRE Investment Management parki magazynowe są dobrze zlokalizowane w obrębie głównych polskich węzłów logistycznych i mają bardzo dobry dostęp do transeuropejskiej sieci transportowej (TEN-T). 7R Park Poznań East, usytuowany w pobliżu miast Poznań i Swarzędz, korzysta z doskonałej łączności z polską siecią drogową poprzez drogę krajową nr 92, drogę ekspresową S5 oraz autostradę A2, która jest główną osią transportową Zachód-Wschód. Park logistyczny znajduje się również w sąsiedztwie intermodalnego terminalu kontenerowego, jak i polskiej fabryki Volkswagena. Budynek oferuje rozwiązania, które znacząco obniżają koszty energii i ogrzewania. Magazyn wyposażony jest w oświetlenie LED, wentylatory oraz najwyższy standard ochrony przeciwpożarowej.

7R Park Poznań East
7R Park Poznań East

Sosnowiec, będący częścią Górnego Śląska, jest dobrze rozwiniętym węzłem komunikacyjnym, położonym w pobliżu granicy z Czechami i Słowacją. 7R Park Sosnowiec zlokalizowany jest tuż przy drodze ekspresowej S1, która łączy się w pobliżu z autostradą A4 – najważniejszym korytarzem komunikacyjnym w południowej Polsce. Obszar ten, będący wcześniej aktywną dzielnicą górniczą, został poddany znaczącej rewitalizacji. Budynek został zaprojektowany zgodnie ze standardami budownictwa ekologicznego 7R i zawiera takie rozwiązania jak panele fotowoltaiczne i ładowarki do samochodów elektrycznych.

7R Park Sosnowiec
7R Park Sosnowiec

CBRE Investment Management jest wiodącym inwestorem i operatorem w europejskim sektorze logistycznym, zarządzającym aktywami o wartości 12,3 mld euro i powierzchnią najmu wynoszącą siedem milionów metrów kwadratowych w 11 krajach.
W portfolio 7R znajdują się wielkopowierzchniowe parki logistyczne oraz magazyny miejskie sieci 7R City Flex Last Mile Logistics. Do tej pory firma oddała łącznie 1 mln mkw. powierzchni, a w przygotowaniu znajduje się ponad 1,6 mln mkw. w różnych lokalizacjach na terenie całej Polski.

Od strony prawnej transakcję po stronie kupującego obsługiwała kancelaria Linklaters, a po stronie sprzedającego – Baker McKenzie.

Dywersyfikacja podstawą cyberbezpieczeństwa

Stare powiedzenie giełdowe mówi „Nie trzymaj wszystkich jajek w jednym koszyku”. Podobnie jest w przypadku bezpieczeństwa informatycznego. Gdy cała infrastruktura oparta jest o jedno rozwiązanie, pojedynczy błąd może kosztować bardzo wiele.

Przypomniała o tym niedawna globalna awaria Facebooka, Instagrama i WhatsAppa. Jak podają media, wszystkie wewnętrzne systemy firmy działały w oparciu o serwery Facebooka. Gdy któryś z pracowników przypadkowo zaktualizował protokół BGP, w konsekwencji zostały wyłączone z użytkowania wszystkie serwery. A że obsługiwały także systemy służące do wewnętrznej komunikacji oraz zapewniające dostęp fizyczny, spowodowało to gigantyczny kryzys.

W przypadku każdego systemu IT, czy to w wielkiej firmie informatycznej, czy w niewielkim rodzinnym przedsiębiorstwie przysłowiową piętą achillesową systemów zabezpieczeń jest człowiek. Nawet najlepsi specjaliści z zakresu cyberbezpieczeństwa nie będą w stanie przewidzieć wszystkich, potencjalnie możliwych poleceń wprowadzanych przez użytkowników, co oznacza, że całkowite wyeliminowanie ryzyka nie jest możliwe. Warto za to skupić się na działaniach, które pozwolą je zminimalizować.

Jednym z nich jest dywersyfikacja wykorzystywanych rozwiązań. Nawet gdy firma decyduje się korzystać przede wszystkim z wewnętrznej infrastruktury lub korzystać z usług jednego wiodącego dostawcy, jednocześnie powinna skorzystać z usług innego. Takie rozwiązanie może wymagać więcej wysiłku i nieść ze sobą dodatkowe koszty, ale pozwala ustrzec firmę przed całkowitym odcięciem od własnych systemów IT.

Tomasz Śleboda, Cloud Solution Architect w firmie 7N

Aktywnie na rynku

Ostatnie dni pokazują nam, że na jakiś czas nuda zniknęła z rynków. Oprócz zamieszania związanego z najwyższą od 20 lat inflacją mamy również gwałtowne wzrosty cen ropy. O ile jutrzejsza decyzja RPP może ograniczyć inflację, o tyle wczorajsze posiedzenie OPEC tylko podniosło ceny ropy.

Zamówienia w przemyśle jednak rosną

Wczoraj mieliśmy od rana widoczną realizację zysków z ostatnich umocnień dolara amerykańskiego. Wieczorem jednak dobre dane z gospodarki spowodowały, że inwestorzy znów zaczęli kupować. Mowa tutaj o zamówieniach w przemyśle. Rosną one o 1,2% w ujęciu miesięcznym, co jest wynikiem o 0,2% lepszym od oczekiwań. W rezultacie znów za jedno euro płaci się mniej niż dolara i 16 centów.

Ropa znowu drożeje

Na giełdzie w Londynie pękła już bariera 80 dolarów za baryłkę. W Nowym Yorku jest to na razie „zaledwie” 78 dolarów. W przypadku londyńskiej ropy są to rekordy od 2018 roku, dla surowca notowanego w USA jest to najwyższy pułap od 2014 roku. Co powoduje te wzrosty? Zdaniem analityków na rynek trafia zbyt mało surowca, a prognozy wzrostu wydobycia w OPEC są niższe, niż zakładano. Do tego w tle dochodzi niedoinwestowanie infrastruktury w niektórych państwach i problemy z utrzymaniem poziomu wydobycia.

Naciski na RPP

W mediach trwa festiwal wypowiedzi ekonomistów na temat polityki monetarnej i jej wpływu na przyspieszenie poziomu wzrostu cen. Otwarte wciąż jest pytanie, czy Rada Polityki Pieniężnej jednak nie pęknie i nie podniesie w środę stóp procentowych przynajmniej z 0,1% na 0,25%. Taki ruch z jednej strony mógłby spowodować, że rynki odzyskałyby część zaufania, a rządowi decydenci domagający się wspierania gospodarki być może byliby skłonni zaakceptować tę niewielką jednak w praktyce, acz silną symbolicznie zmianę. Patrząc na reakcję złotego, inwestorzy wierzą, że do podwyżki może dojść, o czym świadczy umacniający się złoty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego,
16:00 – USA – raport ISM dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Pensje rosną szybciej niż inflacja, mieszkania szybciej niż pensje

Jeżeli przyjmiemy, że średnia cena mieszkania w Szczecinie to obecnie 475 tysięcy złotych, a średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw to 5440 złotych brutto, czyli 3900 złotych na rękę, to by kupić lokal mieszkaniec musi poświęcić 120 pensji. Czyli odkładać całą swoją wypłatę złotówka do złotówki przez 10 lat. – To bardzo proste wyliczenia oparte na danych Głównego Urzędu Statystycznego. Wyraźnie pokazują one, że nawet dobre wynagrodzenie nie pozwala nam na to, by w relatywnie krótkim czasie odłożyć tyle pieniędzy, by spokojnie kupić mieszkanie. Musimy się zadłużać, a to nie jest teraz takie łatwe. Tym bardziej, że ceny mieszkań galopują jak szalone – mówi Filip Kiżuk, doradca gospodarczy.

  • 64-metrowe mieszkanie w Szczecinie kosztuje obecnie 475 tysięcy złotych
  • Średnia pensja brutto w sektorze przedsiębiorstw to 5400 złotych, czyli niecałe 4 tysiące złotych na rękę
  • Uśredniając, mieszkaniec Szczecina pracuje na metr kwadratowy swojego mieszkania… 7 tygodni
  • Uśredniając, jeżeli będziemy oszczędzać całe swoje wynagrodzenie, to kupimy mieszkanie za gotówkę za 10 lat
  • Uśredniając, jeżeli będziemy oszczędzać 1500 złotych miesięcznie, to kupimy mieszkanie za gotówkę za 26 lat
  • Sytuacja na rynku nieruchomości to istne szaleństwo – mówią eksperci

Młodzi ludzie z poczuciem bycia „skazanym na dożywocie”

Statystyki są zatrważające, bo pokazują one zaledwie wycinek sytuacji na rynku nieruchomości. Niektórzy oczywiście zarabiają więcej niż 4 tysiące złotych netto miesięcznie, w niektórych rodzinach do podziału są dwa wynagrodzenia, ale przecież w innych zdarzają się sytuacje, że zarobki są niższe. Wówczas dostęp do kredytu mieszkaniowego zdaje się sprawą wirtualną. Doradcy gospodarczy każdego dnia rozmawiają z osobami zainteresowanymi kupnem mieszkań. Co kwartał te rozmowy są coraz trudniejsze.

– Żyjemy w przeświadczeniu, że społeczeństwo się bogaci i ma coraz szerszy dostęp do dóbr i usług. To nie do końca prawda. W przypadku nieruchomości ceny rosną zdecydowanie szybciej niż wynagrodzenia. To oznacza, że osoby zarabiające średnie wynagrodzenie nie mogą pozwolić sobie na zakup mieszkania bez wysokich kredytów – mówi Katarzyna Michalska, doradca gospodarczy.

64-metrowe mieszkanie w Szczecinie kosztuje obecnie średnio 475 tysięcy złotych. Średnie wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw to 5440 złotych brutto, czyli 3940 złotych netto. Musielibyśmy odkładać całą pensję przez 120 miesięcy, czyli 10 lat, by kupić takie mieszkanie za gotówkę. Jeżeli będziemy oszczędzać 1500 złotych miesięcznie, to mieszkanie za gotówkę kupimy za… 26 lat.

– Takie statystyki frustrują, bo pokazują, że jeżeli młodzi ludzie nie mają rodziców, którzy wesprą ich oszczędnościami, to tak naprawdę skazani są na mieszkania komunalne, wynajem albo kredyty, które wiążą ich z bankiem na 30-35 lat – mówi Katarzyna Michalska. – Niektórzy trochę pół żartem, pół serio mówią, że są w kwestii nieruchomości „skazani na dożywocie” – Ceny nieruchomości rosną drastycznie. Rok do roku jest to wskaźnik przekraczający 14%. W Szczecinie sytuacja jest jeszcze relatywnie dobra, bo metr kwadratowy kosztuje niespełna 7,7 tysiąca złotych. W Warszawie, Trójmieście, Krakowie i Wrocławiu mówimy już o stawkach powyżej 10 tysięcy złotych – mówi Katarzyna Michalska.

Skoro jest tak źle, to dlaczego jest tak dobrze? Kto kupuje tak drogie mieszkania?

Jeżeli o zakup mieszkania jest tak trudno, to jak to możliwe, że rynek nieruchomości jest tak rozgrzany, a mieszkania sprzedają się właściwie z marszu? – To trochę „owczy pęd”. Wszyscy kupują nieruchomości, więc trzeba to robić. Zgadzam się, że być może lepszego momentu niż teraz już nie będzie, bo przecież ceny rosną tak szybko, że nikt nie da nam gwarancji, że mieszkania zaczną tanieć – mówi Filip Kiżuk, doradca gospodarczy.

– Ludzie bardzo często chcą się pozbyć swoich oszczędności. Inflacja pożera gotówkę, pieniądze na lokatach tracą wartość. Jeżeli inflacja w skali toku to ponad 5% to każde 100 tysięcy złotych naszych oszczędności jest skubnięte w skali roku o mniej więcej 5 tysięcy złotych, a przecież wiemy, że matematyka nie jest taka prosta i ogólnie siła nabywcza gotówki słabnie. Mieszkanie jest więc lokatą, która zamraża nam pieniądze od straty – mówi Katarzyna Michalska. – Nie możemy także bagatelizować funduszy i wielkich inwestorów. Wykupują oni całe osiedla, by potem sprzedawać mieszkania drożej. W Szczecinie mamy już takie sytuacje – dodaje.

Google: 3 startupy z Polski w gronie najlepszych europejskich firm

3 startupy z Polski w gronie najlepszych europejskich firm wybranych do akceleratora Google for Startups.

Google zakończył rekrutację do nowego akceleratora dla europejskich startupów w obszarze medycyny i zdrowia. Wybrano piętnaście najbardziej obiecujących firm w tej dziedzinie, wśród których znalazły się aż 3 startupy z Polski: BIOTTS, goodsleeper i MedApp. Rozpoczynający się właśnie program prowadzony będzie przez zespół warszawskiego Campusu Google for Startups i potrwa do końca roku.

Celem akceleratora Google dla startupów jest przekazanie młodym firmom wiedzy i kompetencji bazującej na doświadczeniu ekspertów Google oraz znajomości technologii. Oprócz mentoringu i wsparcia technicznego dla projektów, program obejmuje również warsztaty poświęcone projektowaniu produktów, docieraniu do klientów i wchodzeniu na nowe rynki oraz rozwojowi kompetencji zarządczych wśród założycieli i założycielek startupów.

W ciągu ostatniego roku zagadnienia medycyny, zdrowia i samopoczucia stały się priorytetem na całym świecie. Na przestrzeni ostatnich 6 lat wartość startupów z dziedziny healthtech w Europie wzrosła z 8 mld USD do 41 mld USD, a w samym 2020 r. odnotowano wzrost finansowania dla startupów z tej branży o 750 mln USD. Kwestia demokratyzacji dostępu do opieki zdrowotnej jest coraz bardziej rosnącą potrzebą, dlatego Google ogłosił specjalną edycję programu akceleracyjnego Google for Startups skupioną na wsparciu dla firm technologicznych podejmujących działalność w segmencie zdrowia.

Trzy startupy z Polski będą rozwijać działalność pod okiem Google

W ramach rozpoczynającego się właśnie programu, Google wybrał 15 najbardziej obiecujących europejskich startupów z tej branży, wśród których znalazły się trzy firmy z Polski:

Pierwsza, wrocławska firma BIOTTS, opracowuje autorskie technologie dostarczania leków oraz formuły leków w dziedzinie diabetologii, onkologii i dermatologii. Bazując na ponad trzydziestoletnim doświadczeniu, zespół badawczo-rozwojowy skutecznie tworzy własne leki, rozwiązuje złożone problemy technologiczne i tworzy unikalne rozwiązania, aby pomóc ludziom na całym świecie. Przystępując do programu Google for Startups Accelerator, prezes BIOTTS Paweł Biernat przyznał, że będzie koncentrować się na rozwijaniu umiejętności z zakresu przywództwa, z zamiarem „Wprowadzenia skutecznych metod zarządzania dla szybko rozwijających się młodych organizacji, takich jak nasza, gdzie trudno jest nadążyć za procedurami w zakresie liczby projektów i liczby nowych osób”.

Goodsleeper to startup z Lublina, który oferuje cyfrową samopomoc w leczeniu chronicznej bezsenności, opartą na naukowo sprawdzonych i wolnych od leków metodach. Firma opracowała cyfrowy program leczenia bezsenności oparty na metodach terapii poznawczo-behawioralnej, który pozwala użytkownikom na pokonanie zaburzeń snu w ciągu 6 tygodni, w zaciszu własnego domu. Aplikacja została opracowana przez ekspertów medycyny snu: dr n. med. Małgorzatę Fornal-Pawłowską oraz dr n. med. Michała Skalskiego.

Ostatnia, krakowska firma MedApp rozwija technologie wspierające diagnostykę obrazową i cyfrową medycynę nowej generacji. Ich główne obszary zainteresowań to: sztuczna inteligencja – ciągłe podnoszenie jakości diagnoz przy użyciu nowoczesnych narzędzi informatycznych, obrazowanie 3D – wykorzystanie technologii mieszanej rzeczywistości (MR) i rozszerzonej rzeczywistości (AR) do poprawy diagnostyki i leczenia oraz Big Data Analysis – analiza i obsługa danych zagregowanych przy użyciu wielu urządzeń peryferyjnych w innowacyjnym systemie telemedycznym. Krzysztof Mędrala, prezes MedApp, ma nadzieję, że mentoring od Google pomoże w „skalowaniu biznesu na inne kraje i optymalizacji procesu rozwoju, obejmującego wszystkie działania związane z wprowadzeniem firmy na rynek, takich jak marketing i komunikacja”.

Google for Startups Accelerator to ponad 3-miesięczny, intensywny program, który pomaga młodym, obiecującym startupom rozwinąć swoją działalność. Obejmuje on spotkania i warsztaty z ekspertami, opiekę mentorską ze strony inżynierów Google i zewnętrznych specjalistów oraz dostęp do produktów i wiedzy technicznej Google. Obecna edycja projektu skupia się na poszukiwaniu startupów z całej Europy i Izraela, które wykorzystują technologię, by stawiać czoła wyzwaniom związanym ze zdrowiem publicznym.

SpeedUp Venture Capital Group inwestuje w Scramjet

  • Serverless, czyli chmura bezserwerowa, to młoda technologia, dopiero zyskująca popularność. Daje wyjątkową skalowalność i zwinność, a swoje usługi oparli na niej tacy giganci jak Netflix czy Expedia – jednak nadal jednak rozwiązaniem niszowym.
  • Scramjet zaoferuje usługi chmury obliczeniowej nowej generacji. Pozwalając na łączenie różnych środowisk i platform, zapewni firmom kontrolę i swobodę w kształtowaniu swoich architektur chmurowych.
  • Technologia opracowana przez Scramjet otwiera świat cloud computingu na szereg branż dotychczas wykluczonych z rewolucji chmurowej. Jej potencjał dostrzegł fundusz SpeedUp Venture Capital Group, inwestując w rozwój projektu 1 mln PLN.

Wszystkie średnie i duże firmy potrzebują dziś infrastruktury komputerowej, bez względu na to czy mówimy o utrzymaniu sklepu internetowego, prowadzeniu analiz czy wewnętrznej sieci intranet. Potrzebną moc obliczeniową mogą dostarczyć własne serwery instalowane np. w siedzibie albo te wynajęte u dostawcy (on–premise). Można też sięgnąć po usługi chmurowe jak PaaS (platforma jako usługa) czy IaaS (infrastruktura jako usługa), – w obu opcjach opłaty są stałe, a zasoby do wykorzystania ograniczone. Inaczej jest w przypadku serverless, czyli usług bezserwerowej chmury obliczeniowej. Serverless daje pełną elastyczność – klient płaci jedynie za faktycznie wykorzystane zasoby w chmurze, nie ponosząc jednocześnie kosztów zakupu, najmu i obsługi serwerów.

Patrząc z perspektywy większości firm, utrzymywanie kosztownej infrastruktury ma coraz mniej sensu i jest nieefektywne. Z jednej strony może stać niewykorzystana w okresach poza szczytem (np. od 18 do 7 rano), albo gdy jej zakres znacząco przekracza codzienne potrzeby (tzw. „over–provisioning”). Z drugiej strony może być zbyt słaba na obsłużenie ruchu np. w peaku sprzedaży podczas Black Friday. Do tego ktoś musi ją oprogramować, utrzymać, zabezpieczyć –  to ogromne koszty i dodatkowe ryzyka. Za modelem serverless przemawia logika biznesowa. To najwyższy poziom outsourcingu i automatyzacji infrastruktury IT mówi Wojciech Sacha, CEO Scramjet. Model usług serverless daje wysoką elastyczność również w zakresie rozliczeń, oferując zarówno „pay-as-you-go” jak i abonamenty na „pakiety mocy obliczeniowej” do wykorzystania.

Serverless w okresie dojrzewania

Technologia serverless istnieje od zaledwie kilku lat. Po okresie zachwytów i rozczarowań wchodzi na drogę systematycznego rozwoju i dojrzewania. Z jej zalet z powodzeniem korzystają dziś Netflix, Expedia czy Allegro, na razie jest jednak niszowym rozwiązaniem, zdatnym tylko do określonych zadań. Zarówno giganci chmurowi jak i startupy pracują nad jej dalszym rozwojem i próbują rozwiązać najbardziej palące ograniczenia technologiczne. Dla przykładu, dziś maksymalny rozmiar przetwarzanego w serverless pliku wynosi jedynie 6MB, co wyklucza całe klasy zastosowań (np. Big Data, genetyka, analizy obrazowe). Tym sektorom z pomocą przychodzi technologia Scramjet, która zapewni możliwość przesyłania i przetwarzania nawet gigabajtowych plików.

Kolejnym wyzwaniem jest zjawisko zwane vendor lock–in – czyli uzależnienie od jednego dostawcy chmury publicznej. Migracja pomiędzy ekosystemami poszczególnych dostawców chmurowych jest niezwykle trudna, nieopłacalna, a czasami wręcz niemożliwa ze względu na różnice w oferowanych usługach. Scramjet chce przywrócić firmom kontrolę i swobodę w kształtowaniu swoich architektur chmurowych poprzez dowolne łączenie różnych platform i środowisk (Amazon Web Services, Google Cloud Platform, Microsoft Azure), zarówno między sobą jak i z systemami poza chmurą. – Budujemy platformę, która pozwoli nam świadczyć usługi chmury obliczeniowej nowej generacji. Nasz serverless będzie inny, będzie pracował wszędzie i z każdym mówi Michał Czapracki, CTO i pomysłodawca technologii Scramjet.

Według Wojciecha Sachy usługa Scramjet idealnie wpisuje się w najważniejsze trendy, które definiują nowoczesną infrastrukturę IT:  Najciekawsze kierunki rozwoju w infrastrukturze IT to po pierwsze nowy wymiar automatyzacji, zwinności i wydajności w wydaniu serverlessa i kontenerów, a po drugie otwarcie architektur na różne środowiska i łączenie ich w systemy rozproszone czy hybrydowe, co pozwala na przetwarzanie danych bliżej ich źródła – w tzw. mgle obliczeniowej (fog computing), zamiast w dominujących dziś modelach scentralizowanych. Według Gartnera już za 4 lata 75% danych biznesowych będzie przetwarzane blisko źródła, podczas gdy w 2018 było to zaledwie 10% . Za to przestawienie w dużym stopniu odpowiada Internet Rzeczy i automatyzacja. Nasza platforma sięgnie aż po urządzenia brzegowe, dlatego możemy zaoferować przetwarzanie bezserwerowe także tym branżom.

Obraz rynku

Według analiz Allied Market Research i MarketsAndMarkets(1) rynek serverless będzie rósł 27% CAGR w ciągu najbliższych 5 lat (z 3,2 mld USD w 2017 r. do 22 mld USD w 2025 r.). Główne czynniki napędzające rozwój rynku architektury bezserwerowej to rosnąca potrzeba przejścia z kosztów typu CAPEX na OPEX poprzez usunięcie potrzeby zakupu i utrzymania serwerów, a tym samym zmniejszenie kosztów infrastruktury firm. – W tym przypadku mówimy o bardzo dużym wyzwaniu technologicznym, przed którym staje zespół. Potencjał rynku serverless jest ogromny – zdobywając jedynie 0,5% udziału w rynku, będziemy mieli do czynienia z polskim jednorożcem. Spółka zrobiła na nas wrażenie przede wszystkim głębokim zrozumieniem trendów rynkowych i technologicznych, ale także dotychczasowymi dokonaniami. Z jednej strony stworzyli Scramjet Framework, oprogramowanie z którego korzystają programiści na całym świecie (ponad 300 tysięcy pobrań), z drugiej strony zdobyli finansowanie z Szybkiej Ścieżki oraz przekonali do siebie prywatnych inwestorów. Mają też ambitną wizję: chcą otworzyć świat cloud computing’u na szereg branż dotychczas wykluczonych z rewolucji chmurowej. Swoim produktem mogą stworzyć nowe rynki mówi Tomasz Czapliński, partner zarządzający SpeedUp Group. Fundusz zainwestował w Scramjet milion złotych w ramach programu Bridge Alfa.

Kto skorzysta na technologii Scramjet

Opracowana przez Scramjet przełomowa technologia TaaS (Transform as a Service) już dziś może znaleźć zastosowanie w wielu branżach i procesach. Głównymi adresatami nowej technologii są programiści i firmy chcące uprościć i zoptymalizować przetwarzanie danych, dzięki czemu mogą zwiększyć swoją konkurencyjność oraz zaoferować zupełnie nowe usługi. Jednym z przykładów potencjalnych klientów jest branża informatyki medycznej, operująca na ogromnych zbiorach danych: pojedynczy zapis ludzkiego DNA to 1,5GB danych, czyli 250 razy więcej niż obecny limit pliku w serverless.

Scramjet chce również podbić branżę IoT (Internet Rzeczy), umożliwiając przetwarzanie danych blisko źródła, np. w serwerach sieci 5G lub sieciach brzegowych. – Każdy z tych sektorów rozwija się bardzo dynamicznie, ich potrzeby rosną, a my mamy właśnie to, czego im trzeba  podsumowuje Michał Czapracki.

Czy na giełdach widać strach przed stagflacją?

W obliczu rosnących cen surowców energetycznych i żywności oraz pierwszych oznak spowolnienia gospodarczego giełdy po obu stronach oceanu notują istotne spadki. Czy w ten sposób inwestorzy okazują już swój strach przed widmem stagflacji?

Do stagflacji dochodzi wówczas, gdy rosną ceny, a gospodarka przestaje się rozwijać. Już kilka miesięcy temu, na początku 2021 r., w dobie pandemii i lockdownu analitycy przestrzegali przed takim scenariuszem.

– W stagflacji konsumenci muszą wydawać coraz więcej pieniędzy na paliwa, bo drożeje ropa, a także na ogrzewanie swoich mieszkań czy domów, ponieważ w górę idą ceny gazu, węgla czy drewna. Rosną także ceny żywności. Za podwyżkami cen dóbr tzw. pierwszej potrzeby nie nadążają wzrosty płac. Dlatego ludzie zaczynają rezygnować z innych wydatków, a gdy gaśnie konsumpcja, cofają się perspektywy wzrostu gospodarczego. To z kolei może negatywnie wpływać m.in. na projekcje wyników spółek giełdowych, a tym samym na aktualne notowania indeksów – tłumaczy Daniel Kostecki, analityk Conotoxia Ltd., która świadczy usługę Forex dla użytkowników portalu Cinkciarz.pl.

Giełdowe spadki i oczekiwanie na PMI

Czy zapowiedź takiego trendu obserwowaliśmy w poniedziałek? Tego dnia giełda z Wall Street zakończyła notowania na minusie, indeks Dow Jones spadł o ponad 300 punktów, S&P 500 o ponad 1,5 proc., a Nasdaq o ponad 2 proc., osiągając najniższy poziom od czerwca. W pierwszy dzień tygodnia traciły również europejskie rynki akcji, a frankfurcki DAX spadł np. o blisko 1 proc., do najniższego poziomu od pięciu miesięcy.

– Wydaje się, że Europa, zaraz po Chinach, może zacząć odnotowywać spowolnienie gospodarcze wraz z rekordami inflacji, które mogą paść tej zimy. Więcej powiedzą o tym wskaźniki PMI, które poznamy pod koniec roku. Trzeba liczyć się z tym, że podobnie jak w Chinach odczyty mogą spaść poniżej symbolicznego poziomu 50 pkt, oddzielającego wzrost od regresu – zauważa Daniel Kostecki.

Ropa drożeje, OPEC+ realizuje plan

Baryłka ropy WTI podrożała w poniedziałek do blisko 78 dolarów, czyli najwyższego poziomu od listopada 2014 r. Doszło do tego tuż po decyzji OPEC+ o utrzymaniu planowanego na listopad zwiększenia limitu wydobycia ropy o 400 tys. baryłek dziennie.

Na nic zdała się presja ze strony odbiorców surowca, aby zwiększyć wydobycie ponad planowaną wartość i w ten sposób ustabilizować ceny. OPEC+ konsekwentnie realizuje zatwierdzone w lipcu porozumienie, by co miesiąc zwiększać wydobycie o 400 tys. baryłek dziennie, co najmniej do kwietnia 2022 r.

– To wydaje się kolejnym elementem stagflacyjnej układanki, bo bez spadku cen surowców energetycznych może być trudno o zażegnanie ryzyka stagflacji w trakcie zbliżającej się i prawdopodobnie trudnej gospodarczo zimy – komentuje analityk Conotoxia Ltd.