Napływ samochodów ukraińskich i odpływ polskich – nowe zjawisko na rynku wtórnym

Od momentu wybuchu wojny w Ukrainie do 23 marca br. do Polski wjechało ponad 140 tys. samochodów osobowych – podała Straż Graniczna. Warto wiedzieć, że przepisy obowiązujące u naszego wschodniego sąsiada są inne i wiele z tych aut może nie posiadać aktualnego przeglądu technicznego. Sytuacja ta może okazać się wyzwaniem np. przy chęci ich sprzedaży. Co ciekawe, z czasem trend zaczął się odwracać i według danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Ukrainy, od początku kwietnia coraz więcej samochodów zaczęło z Polski wyjeżdżać za wschodnią granicę. Tylko od 12 kwietnia br. do początku maja było to ok. 30 tys. aut. Jaka jest tego przyczyna?

Wyzwania przed branżą

Wybuch wojny w Ukrainie sprawił, że miliony ludzi uciekło ze swoich domów i szukało schronienia poza granicami kraju. Pierwszym wyborem dla wielu z nich była Polska. Część Ukraińców wyjeżdżając, szczególnie w pierwszych dniach konfliktu, poruszało się swoimi samochodami, którymi mogli wjechać na terytorium Polski dzięki szybkim decyzjom ustawodawczym. Skuteczność takiego działania ma odzwierciedlenie w liczbach – do 23 marca br. przyjechało do Polski ponad 140 tys. samochodów osobowych.

W związku z zaistniałą sytuacją, wyzwaniem stojącym przed polskimi władzami jest wprowadzenie odpowiednich regulacji prawnych, które między innymi zapewnią bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu. Wadliwy samochód może być powodem wielu niebezpiecznych sytuacji na drodze – mówi Marek Trofimiuk, ekspert autobaza.pl. Warto jednak wspomnieć o tym, że brak przeglądów nie jest efektem zaniedbania, a faktu, że w Ukrainie nie jest konieczne przeprowadzanie co roku badania technicznego pojazdu. W efekcie, na polskich drogach może poruszać się więcej niesprawnych aut. Oczywiście w kontekście wojny to mały problem, jednak warto o nim pamiętać, aby każda ze stron czuła się bezpiecznie – dodaje.

W przypadku chęci sprzedaży samochodu bez przeprowadzanych regularnie badań, może pojawić się wyzwanie – w jaki sposób odpowiednio określić jego stan i cenę? Przeszłość takiego pojazdu nie jest do końca znana, a pobieżny ogląd przy kupnie może nie wystarczyć. Jednakże napływ nowych samochodów używanych może też mieć pozytywny wpływ na cały rynek wtórny. Z danych autobaza.pl wynika, że liczba pojazdów z drugiej ręki z przedziału cenowego 50-100 tys. zł wzrosła – w I kwartale 2022 r. – o 16%, a aut o wartości ponad 100 tys. zł było aż 30% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. W przypadku napływu nowych samochodów, trend wzrostu cen może ulec zmianie lub osłabieniu. Jednak, warto nadal zachować czujność i przed zakupem samochodu – nawet atrakcyjnego cenowo – dokładnie go sprawdzić.

A jednak odpływ?

Od niedawna można jednak zaobserwować odwrotne zjawisko do tego z początku konfliktu zbrojnego. Tylko od 12 kwietnia br. do początku maja sprowadzono do Ukrainy z Polski ok. 30 tys. aut – mówią dane Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Ukrainy. Z powodu dużego zainteresowania importem samochodów, m.in. na przejściu granicznym w Dorohusku trzeba spędzić dwie doby, aby przekroczyć granicę z Ukrainą.

Zjawisko to jest efektem zniesienia cła i podatku VAT na import samochodów do Ukrainy. Takie zmiany mogą zmniejszyć ceny pojazdu o 20-30 proc., więc nagły wzrost popytu nie jest zaskakujący. W ten sposób władze Ukrainy chcą umocnić gospodarkę oraz zwiększyć mobilność ludności – wyjaśnia Marek Trofimiuk, ekspert autobaza.pl. Wschodni sąsiedzi Polski kupują samochody nie tylko do prywatnego użytku – wiele z nich wykorzystywanych jest w działaniach militarnych – dodaje.

Od 5 kwietnia br. do początku maja br. na Ukrainę sprowadzono około 30 tysięcy pojazdów. Ponad połowa z nich była warta do ok. 14 300 zł, 11 406 samochodów było wartych od ok. 14 300 do ok. 72 000 zł. Samochody luksusowe były rzadkością wśród importowanych pojazdów – tych wartych około 288 tys. zł wjechało do Ukrainy tylko 40 – wynika z danych Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Ukrainy.

Te państwa powinny obawiać się wstrzymania dostaw rosyjskiej energii

  • UE może z łatwością wprowadzić natychmiastowe embargo na import ropy naftowej z Rosji. W ciągu około dwóch miesięcy członkowie OPEC mogliby zwiększyć produkcję ropy naftowej do poziomu z drugiej połowy 2018 roku (co oznacza +3,3 Mbb/d w stosunku do pierwszego kwartału 2022 roku), a Norwegia, USA i Wielka Brytania mogłyby do światowej produkcji dodać kolejne +0,5 Mbb/d. To z nawiązką zrekompensowałoby obecny eksport ropy naftowej przez Rosję, w wysokości 3 Mbb/d. Jeżeli UE wprowadziłaby embargo dzisiaj, należałoby się spodziewać dwóch miesięcy wyższych i niestabilnych cen ropy na świecie, po czym powinny one spaść do obecnego poziomu.
  • Z analiz Allianz Trade wynika, że natychmiastowe wstrzymanie importu gazu ziemnego z Rosji spowodowałoby jednak prawdopodobnie poważne zakłócenia w dostawach energii dla wielu państw członkowskich UE. W przypadku urzeczywistnienia się scenariusza „odcięcia”, tzn. całkowitego wstrzymania eksportu rosyjskiej energii do III kwartału 2022 roku, państwa silnie uzależnione od rosyjskiego gazu, na przykład Bułgaria, Węgry, Niemcy, Czechy, Słowacja, Holandia, Austria, Rumunia, Włochy i Polska, będą miały kolejnej zimy największe problemy. Pozyskiwanie nowych dostawców, zastępowanie gazu innymi źródłami energii i pewne samoograniczenia ze strony sektora prywatnego w odpowiedzi na niebotyczne ceny nie wystarczą, aby wypełnić powstającą lukę w dostawach gazu.
  • Ponieważ ryzyko wystąpienia scenariusza „odcięcia” jest znaczne, a związane z nim koszty ekonomiczne mogą być znaczące, nadszedł najwyższy czas, aby przygotować się na wszystkie ewentualności. Już teraz należy podjąć działania łagodzące, w tym (i) przygotować opinię publiczną na scenariusz negatywny; (ii) zwiększyć bufory gazowe poprzez działania na rzecz oszczędzania gazu; (iii) uzgodnić unijny program wzajemnego rozliczania niedoborów gazu, jak również program wspólnych zakupów LNG w celu ograniczenia zakłóceń w dostawach, a tym samym kosztów gospodarczych oraz (iv) podjąć decyzję o sprawiedliwym kompromisie w zakresie podziału obciążeń między sektory gospodarki na poziomie krajowym, aby ograniczyć negatywne skutki dla przemysłu, a tym samym dla zatrudnienia.

UE może z łatwością wprowadzić natychmiastowe embargo na import ropy naftowej z Rosji.

Po kilku tygodniach rozmów, Komisja UE przedstawiła w minionym tygodniu nowy pakiet sankcji przeciwko Rosji, obejmujący wycofanie się z importu rosyjskiej ropy naftowej w ciągu sześciu miesięcy oraz wycofanie się z importu produktów rafinowanych do końca roku. Węgry, Słowacja i Czechy byłyby z niego wyłączone do 2024 roku. Kraje te niechętnie odnoszą się do sankcji energetycznych, biorąc pod uwagę ich dużą zależność od rosyjskiej ropy naftowej oraz możliwość dostaw z krajów sąsiadujących, ponieważ są pozbawione dostępu do morza.

Jednak według obliczeń Allianz Trade, Europa mogłaby wprowadzić embargo na ropę naftową natychmiast. Rosja dostarcza około 3 mln baryłek dziennie (Mbb/d) ropy naftowej na rynki światowe. Chociaż nie całość tych dostaw trafia do Europy, ilość ta jest dobrym punktem odniesienia dla ilości ropy naftowej, która musiałaby zostać zastąpiona przez innych dostawców, aby zrównoważyć podaż i teoretycznie ustabilizować ceny w przypadku embarga. W opinii Allianz Trade zdaniem sam OPEC byłby w stanie zastąpić wspomniane 3 Mbb/d ropy, jeżeli w I kwartale 2022 roku zwiększyłby swoją średnią produkcję w wysokości 28,2 Mbb/d do poziomu z drugiej połowy 2018 roku. W tamtym okresie, przy braku uzgodnień dotyczących ograniczenia produkcji ropy naftowej, OPEC dostarczał średnio 31,5 Mbb/d. Jeśli dojdzie do porozumienia, powrót do tego poziomu nie powinien zająć więcej niż jeden lub dwa miesiące.[1] Ponadto szacuje się, że zachodni producenci ropy spoza OPEC (Norwegia, USA, Wielka Brytania) są w stanie w najbliższym czasie dostarczać na rynki europejskie dodatkowe 0,5 Mbb/d ropy. Spojrzenie na światową produkcję ropy naftowej potwierdza nasz pogląd: światowe wydobycie jest obecnie o około 3 Mbb/d poniżej poziomu sprzed pandemii (patrz Wykres 1), podczas gdy wydobycie rosyjskie jest takie samo jak przed pandemią. W związku z tym, producenci spoza Rosji powinni być w stanie zniwelować tę różnicę, lecz po upływie jednego lub dwóch miesięcy.

Wykres 1: Światowa produkcja ropy naftowej (Mbb/d)

Światowa produkcja ropy naftowej
Source: Refinitiv, Dział Analiz Allianz

Source: Refinitiv, Dział Analiz Allianz

W międzyczasie UE mogłaby najpierw wykorzystać swoje rezerwy strategiczne, a następnie uzupełnić je. Embargo wymagałoby jednak pewnej redystrybucji z państw członkowskich o niskiej zależności od rosyjskiej ropy do tych o wysokiej zależności. Jeżeli taka redystrybucja nie jest możliwa od razu, wówczas niektóre kraje, takie jak Węgry i Słowacja, mogłyby na początku zostać oszczędzone przed embargiem – o ile oczywiście sama Rosja nie wprowadzi embarga energetycznego.

Natychmiastowe embargo prawdopodobnie spowodowałoby wzrost światowych cen ropy do przedziału 130-150 USD za baryłkę. Jednak po zamknięciu luki w dostawach z Rosji, ceny ropy powinny powrócić do obserwowanego ostatnio przedziału 100-110 USD/bbl.

Natychmiastowe wstrzymanie importu gazu ziemnego z Rosji spowodowałoby jednak prawdopodobnie poważne zakłócenia w dostawach.

W ostatnich tygodniach dyskutowano również o embargu na import gazu ziemnego z Rosji. Dyskusja ta nabrała dynamiki po tym, jak 27 kwietnia Rosja wstrzymała dostawy gazu do Polski i Bułgarii, które odmówiły przyjęcia nowego rosyjskiego wymogu, aby płatności za energię z UE były regulowane w rublach. Rosja wydaje się zdeterminowana, by zwiększać presję na inne kraje europejskie poprzez groźbę odcięcia dopływu gazu. Nie można wykluczyć, że dostawy gazu do innych krajów UE zostaną wstrzymane w drugiej połowie maja, kiedy ma wypadać szereg płatności za gaz. Taki scenariusz oznaczałby wyprzedzenie przez Rosję decyzji UE o wprowadzeniu embarga.

Jednak w krótkiej perspektywie zastąpienie importu gazu z Rosji będzie dla Europy znacznie większym wyzwaniem. Po pierwsze, wiele państw członkowskich jest o wiele bardziej zależnych od Rosji w zakresie dostaw gazu niż ropy. Co więcej, sytuacja na światowych rynkach gazu jest już bardzo napięta. Dlatego też znalezienie alternatywnych dostawców, takich jak Katar, Algieria czy Nigeria, jest trudniejsze niż to się wydaje. Występują nie tylko praktyczne trudności w szybkim zwiększeniu produkcji, ale same negocjacje także mogą stanowić wyzwanie. Przykład: Niemcy mają trudności z zawarciem umowy z Katarem, biorąc pod uwagę brak porozumienia co do czasu obowiązywania umowy i waloryzacji cen ropy naftowej. Tymczasem USA zgodziły się wysłać do Europy dodatkowe 15 mld metrów sześciennych skroplonego gazu ziemnego (LNG) do końca bieżącego roku. Uważamy, że zamiast całkowicie zrezygnować z importu gazu, można by zmniejszyć lukę w dostawach z Rosji o dwie trzecie, zgodnie z zobowiązaniem UE do zmniejszenia importu gazu o dwie trzecie w ciągu roku.

Aby określić, które kraje europejskie są w stanie udźwignąć zakończenie importu gazu ziemnego z Rosji, a które będą miały problemy nadchodzącej zimy bez rosyjskiego gazu, przeprowadziliśmy symulację ewolucji rezerw gazu w magazynach krajów europejskich w ciągu najbliższych 12 miesięcy. W odniesieniu do każdego kraju uwzględniamy następujące zmienne: aktualną ilość gazu w magazynach; roczną tendencję dziennego zużycia gazu (średnia z 10 lat) w celu uwzględnienia niższego zużycia gazu w miesiącach letnich; założenie, że dostawy gazu spoza Rosji będą nadal płynąć (ale nie wzrosną) oraz założenie, że import gazu z Rosji zostanie wstrzymany 16 maja[2]. Obliczenia przedstawiają więc raczej ostrożny najgorszy scenariusz, pomijając wszelkie potencjalne korekty w zakresie podaży i popytu, jak również potencjalne zastąpienie energii z gazu energią pochodzącą z alternatywnych źródeł. Niemniej jednak, te hipotetyczne obliczenia są pomocne w identyfikacji tych członków UE, dla których wstrzymanie dostaw rosyjskiego gazu byłoby prawdziwym wyzwaniem.

Wykres 2 przedstawia najważniejsze wyniki. Na osi poziomej pokazujemy liczbę dni do wyczerpania zapasów gazu przy powyższych założeniach dla każdego kraju z osobna. Na osi pionowej wykreślamy to w stosunku do zależności od rosyjskiego gazu (import gazu z Rosji jako udział w całkowitym pierwotnym zużyciu energii każdego kraju).

Wytypowaliśmy siedem krajów europejskich, które są tylko w niewielkim stopniu lub wcale nie są zależne od importu gazu z Rosji i bez problemu poradzą sobie kolejnej zimy w przypadku europejskiego embarga na gaz lub odcięcia dostaw z Rosji. Dania i Wielka Brytania prawie w ogóle nie importują gazu z Rosji, więc nie ma znaczenia na przykład to, że Wielka Brytania ma bardzo małe możliwości magazynowania (1% rocznego zapotrzebowania). W Szwecji gaz odpowiada tylko za 1,7% pierwotnego zużycia energii. Wartość ta jest wyższa w przypadku Belgii, Francji, Portugalii i Hiszpanii (między 16% a 28%), ale kraje te pokrywają większość swoich potrzeb z innych źródeł, tak że import z Rosji stanowi mniej niż 5% ich całkowitego pierwotnego zapotrzebowania na energię. Do następnej zimy kraje te powinny być w stanie zastąpić te ilości lub zmniejszyć swoje zużycie stosując rozwiązania mające na celu oszczędzanie energii.

Wykres 2: Zależność od rosyjskiego gazu a wyczerpywanie się zapasów gazu (liczba dni po 15 maja, jeżeli import z Rosji zostałby wstrzymany 16 maja)

Zależność od rosyjskiego gazu a wyczerpywanie się zapasów gazu
Źródła: Eurostat, Gas Infrastructure Europe, Our World in Data, Dział Analiz Allianz

Z drugiej strony okazuje się, że Łotwa jest w znacznym stopniu uzależniona od importu gazu z Rosji: Gaz stanowi 24% pierwotnego zużycia energii na Łotwie, a Rosja jest jej jedynym dostawcą tego surowca. Na Łotwie znajduje się stosunkowo duży magazyn, który obecnie jest wypełniony w 35%. To wystarczyłoby na zaspokojenie potrzeb kraju przez najbliższe dziewięć miesięcy. Jest to jednak jedyny funkcjonalny magazyn w regionie bałtyckim, który do tej pory zaopatrywał w gaz również Estonię, Litwę i Finlandię. Zarówno Estonia, jak i Litwa zdecydowały na początku kwietnia 2022 roku o zaprzestaniu importu rosyjskiego gazu. Nie jest więc do końca jasne, w jaki sposób gaz znajdujący się obecnie w magazynie zostanie rozdzielony pomiędzy kraje regionu. W związku z powyższym, Łotwa może być bezpieczna przez nieco mniej niż dziewięć miesięcy.

Dziesięć innych krajów w Europie Zachodniej i Środkowej jest w dużym stopniu uzależnionych od importu gazu z Rosji i miałoby poważne trudności, aby bez importu poradzić sobie następnej zimy. We wszystkich tych krajach co najmniej 9% pierwotnego zużycia energii było w ostatnich latach pokrywane przez rosyjski gaz, a magazyny gazu mogą okazać się puste w ciągu sześciu miesięcy, jeżeli rosyjskie dostawy zostaną wstrzymane w połowie maja i w najbliższym czasie nie zostaną podjęte żadne działania zastępcze lub mające na celu oszczędzanie energii. Bułgaria, która została odcięta od rosyjskich dostaw gazu przez Gazprom 27 kwietnia, ma w magazynach najmniej gazu, który pokrywa zaledwie 3% rocznego zużycia. Według naszej symulacji, zabrakłoby jej gazu w drugiej połowie maja. Jednak zarówno rząd bułgarski, jak i polski ogłosiły, że zabezpieczyły wystarczające alternatywne dostawy gazu. Na razie jesteśmy skłonni w to uwierzyć, ponieważ odcięcie gazu nie doprowadziło jeszcze do ogłoszenia racjonowania.

Poza Bułgarią, najbardziej narażone na odcięcie od rosyjskiego gazu wydają się być Węgry, gdzie gaz odpowiada za 36% pierwotnego zużycia energii. Bez żadnych środków zaradczych, węgierskie magazyny gazu wyczerpałyby się po 2,5 miesiącach od odcięcia w połowie maja. Następne w kolejce byłyby Niemcy i Czechy (po około 3 miesiącach), po nich Słowacja i Holandia (4 miesiące), Austria i Rumunia (5 miesięcy) oraz Włochy i Polska (6 miesięcy). Przykład Polski pokazuje, że stosunkowo pełne magazyny (77%) nie wystarczą, aby kraj mógł przetrwać cały rok o własnych siłach, jeżeli magazyn jest stosunkowo mały. Jak wskazano powyżej, w przypadku wstrzymania dostaw rosyjskiego gazu prawdopodobne będzie wprowadzenie pewnych środków łagodzących w zakresie podaży i popytu. Jest jednak mało prawdopodobne, aby wszyscy narażeni członkowie UE poradzili sobie kolejnej zimy bez większych kosztów ekonomicznych.

Przygotowanie się na scenariusz całkowitego odłączenia jest niezbędne, aby złagodzić wpływ tej sytuacji na gospodarkę UE.

Odcięcie całej UE lub większości państw członkowskich od dostaw rosyjskiego gazu, lub decyzja UE o wprowadzeniu embarga na import gazu wywołałyby scenariusz „odcięcia”.  Ryzyko wystąpienia takiego scenariusza wyraźnie wzrasta.

Wcześniej obliczyliśmy, że Niemcy mogą stanąć w obliczu 13-procentowej luki w dostawach gazu, biorąc pod uwagę zakres wykorzystania alternatywnych dostawców, środki substytucyjne i samodzielną regulację sektora prywatnego przy bardzo wysokich cenach gazu.[3] Takiego wyniku można, ogólnie rzecz biorąc, oczekiwać w przypadku innych zidentyfikowanych powyżej krajów wrażliwych, przy czym zakres podejmowanych środków będzie się różnił w zależności od stopnia zależności gazowej od Rosji. Na podstawie tych obliczeń i naszej symulacji w niniejszym raporcie stwierdzamy, że tej wielkości luka w dostawach wymagałaby racjonowania gazu.

Chociaż pozostaje znaczna niepewność co do pełnych konsekwencji scenariusza odcięcia dla perspektyw gospodarczych Europy, polityka może pomóc złagodzić jego skutki. Dostrzegamy w szczególności cztery najlepsze praktyki, dotyczące przygotowania się do scenariusza „odcięcia” i radzenia sobie z nim:

  1. Przygotowanie społeczeństwa na scenariusz negatywny: Rządy i decydenci powinni w opinii Allianz Trade uświadomić sobie bardzo wysokie i rosnące ryzyko scenariusza „odcięcia”, aby uzyskać poparcie obywateli. Do tej pory konsumenci gazu zachowywali się jak dotychczas. Rządy powinny włożyć znacznie więcej wysiłku w uświadamianie gospodarstw domowych, jak mogą oszczędzać energię.
  2. Niezwłoczne rozpoczęcie zasilania buforów gazowych: W opinii Allianz Trade rządy powinny już dziś zacząć przygotowywać się na urzeczywistnienie scenariusza „odcięcia”. Każdy dzień i każda terawatogodzina będzie się liczyć, gdy import gazu z Rosji zostanie wstrzymany. Rządy powinny niezwłocznie zacząć zachęcać do oszczędzania gazu i maksymalnie napełniać magazyny (nawet ponad własne potrzeby, jak np. w Austrii, gdzie pojemność magazynów jest wyjątkowo duża), aby zwiększyć poziom zapasów w oczekiwaniu na chłodniejsze miesiące zimowe. Podejmowane działania mogą obejmować racjonowanie gazu dla budynków publicznych, zachęty pieniężne dla gospodarstw domowych utrzymujących zużycie gazu poniżej pewnego progu itp. Mówiąc bardziej ogólnie, rządy powinny powstrzymać się od zagłuszania sygnałów cenowych dotyczących gazu za pomocą limitów cen i bezpośrednich dopłat do nich. Przeciwnie, wsparcie polityczne powinno w dużej mierze przesunąć się na zryczałtowane rekompensaty dla gospodarstw domowych znajdujących się w trudnej sytuacji. W poprzednim raporcie stwierdziliśmy, że ograniczenie podaży ropy i gazu do celów nieenergetycznych zwiększyłoby podaż do celów energetycznych o +10% w Niemczech, +9% we Francji i około +6% we Włoszech, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.[4]
  3. Opracowanie unijnego mechanizmu wzajemnego uzupełniania niedoborów gazu, który pomoże powstrzymać zakłócenia w dostawach: Chociaż państwa członkowskie bardziej zależne od importu gazu z Rosji znajdują się w trudniejszej sytuacji, to jednak cała UE może ucierpieć, jeśli któraś z gospodarek wpadnie w ostrą i długotrwałą recesję. Aby zachęcić silnie narażone gospodarki do podpisania embarga gazowego i zmniejszyć zakłócenia w gospodarkach poszczególnych krajów, UE powinna spróbować zrównoważyć potencjalny niedobór gazu poprzez przedstawienie planu podziału obciążeń, przewidującego cele w zakresie oszczędności gazu dla każdego kraju. Dla przypomnienia, udział rosyjskiego gazu w całkowitym zużyciu energii waha się od 0,5% w Szwecji i Danii do prawie 40% na Węgrzech, ale średnia UE wynosi poniżej 12%. W praktyce oznaczałoby to, że kraje o niskim poziomie zależności (Wykres 3 – lewy dolny kwadrant), takie jak Francja, Belgia i Hiszpania, przekierowałyby oszczędności energii do tych mocno narażonych, w tym na Węgry, do Czech, Słowacji i Niemiec. Redystrybucja gazu w magazynach i import gazu z krajów innych niż Rosja pomiędzy państwami członkowskimi jest z pewnością wyzwaniem, ponieważ trasy dostaw gazu są mało elastyczne. Jednak w połączeniu z przestawieniem się na inne paliwa (np. z gazu na węgiel i energię jądrową) i wykorzystaniem alternatywnych dostawców – poprzez wspólny unijny program zakupu LNG, aby zmaksymalizować siłę przetargową – prawdopodobnie zmniejszy to negatywne skutki ekonomiczne dla najbardziej narażonych krajów.
  4. Zachęcanie do podziału obciążeń między sektorami, aby wszystkim żyło się lepiej: Na poziomie krajowym potrzebne jest również porozumienie w sprawie podziału obciążeń między sektorami. Będzie ono wymagało aktualizacji krajowych planów awaryjnych, które nie są dostosowane do radzenia sobie z poważnymi lub długotrwałymi niedoborami gazu. Konsumentów często traktuje się jako chronioną grupę użytkowników, pozostawiając przemysł jako główny sektor, który ponosi ciężar racjonowania (patrz Wykres 4), nawet jeśli udział zagrożonych miejsc pracy w najbardziej zależnych od gazu gałęziach przemysłu wynosi ponad 15% w Europie Wschodniej i Niemczech (patrz Wykres 5). W rzeczywistości zużycie gazu w gospodarstwach domowych stwarza znaczny potencjał oszczędnościowy: dla Niemiec obliczyliśmy, że za każdy 1 punkt procentowy redukcji zużycia gazu w gospodarstwach domowych można by zaoszczędzić 2,5 mld euro wartości dodanej brutto i ochronić do 25.000 miejsc pracy w przemyśle wytwórczym – nie licząc pozytywnych efektów dodatkowych. Dlatego, aby ograniczyć skutki gospodarcze, ciężar racjonowania powinien być szeroko rozłożony.

Wykres 3: Udział rosyjskiego gazu w całkowitym pierwotnym zużyciu energii (%) w stosunku do zagrożonej wartości dodanej brutto (% całości)
Udział rosyjskiego gazu w całkowitym pierwotnym zużyciu energii (%) w stosunku do zagrożonej wartości dodanej

Wykres 4: Zagrożona wartość dodana brutto (% całości)
Zagrożona wartość dodana brutto
Źródła: Eurostat, Dział Analiz Allianz

Zagrożone zatrudnienie
Źródło: Eurostat, Dział Analiz Allianz

[1] Pozostaje oczywiście pytanie, czy OPEC zgodzi się na zwiększenie produkcji o taką ilość. W ubiegłym tygodniu OPEC+ (do którego należą niektórzy członkowie spoza OPEC, w tym Rosja) postanowił podnieść swój cel produkcyjny na czerwiec o 0,432 Mbb/d, zgodnie z obowiązującym planem odchodzenia od cięć produkcji dokonanych w 2020 roku, kiedy pandemia Covid-19 uderzyła w popyt i ceny. Na najbliższe miesiące, aż do września, planowane są dalsze zwiększenia w tej samej wysokości. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie mają zdolność do szybszego zwiększenia dostaw ropy. Wprawdzie nie ma jeszcze sygnałów, że zamierzają to zrobić, ale uważamy, że istnieje duża szansa, że w końcu zmienią politykę, chociażby ze względu na swoje strategiczne interesy na rynku ropy.

[2] Przyjęta data odcięcia dopływu gazu może zostać zmieniona. Późniejsza data spowodowałaby późniejsze ewentualne wyczerpanie rezerw gazu w magazynach. Dla Polski i Bułgarii przyjęto rzeczywistą datę odcięcia od rosyjskiego gazu (27 kwietnia 2022).

[3] Zob. raport Germany: Limiting economic pain from going cold turkey on Russian Gas [Niemcy: Ograniczenie dolegliwości gospodarczych wynikających z odcięcia się od rosyjskiego gazu].

[4] Zob. raport The (energy) price of war for European households [Cena (energetyczna) wojny dla europejskich gospodarstw domowych].

MLP Group po I kw. 2022 r.

  • Wartość nieruchomości inwestycyjnych zwiększyła się do 3,6 mld zł, +5,3% r./r.
  • Wartość aktywów netto (NAV) wzrosła do 1,88 mld zł, +3% r./r.
  • Wskaźnik FFO wyniósł 20,3 mln zł, + 33,3% r./r.
  • Wysoki popyt na oferowane powierzchnie
  • Bardzo dobra kondycja finansowa
  • Zabezpieczone portfolio gruntów pod nowe inwestycje, realizacja zgodnie z planem
  • Zapewnione finansowanie prowadzonych projektów

Grupa Kapitałowa MLP Group utrzymuje bardzo dobrą kondycję finansową, co potwierdzają opublikowane wyniki za pierwszy kwartał 2022 roku. W pierwszych trzech miesiącach br. Grupa powiększyła wartość aktywów netto (NAV) o 3% do poziomu 1,88 mld zł. Wartość nieruchomości inwestycyjnych wzrosła o 5,3% do około 3,6 mld zł. Skonsolidowane przychody zwiększyły się w ujęciu r./r. o 25,3% i wyniosły 62,6 mln zł. Grupa poprawiła wynik na działalności operacyjnej o 59,4% do 58,4 mln zł. Z kolei wartość środków z działalności operacyjnej FFO (funds from operations) na koniec marca br. wyniosła 20,3 mln zł i odnotowała wzrost w ujęciu r./r. o 33,3%. MLP Group w pierwszym kwartale br. wypracowało 29,7 mln zł zysku netto niemal podwajając osiągniecia w tym zakresie z analogicznego okresu poprzedniego roku.

Strategicznym celem MLP Group pozostaje rozwój w Polsce oraz na rynku niemieckim, austriackim oraz rumuńskim. W najbliższym czasie planowana jest również ekspansja w krajach Beneluksu i na Węgrzech. MLP Group oferuje powierzchnie magazynowe w formacie magazynów big box oraz obiektów typu Business Park (Urban / City Logistics).

– Pierwszy kwartał br. był kolejnym udanym okresem dla MLP Group. Osiągnęliśmy bardzo dobre wyniki finansowe, a przede wszystkim znacznie zwiększyliśmy wolne przepływy gotówkowe, co w dzisiejszych, niestabilnych czasach jest bardzo istotnym wskaźnikiem. Niestabilność globalna, problemy z łańcuchami dostaw, globalną logistyką oraz rosnący sektor e-commerce są kluczowymi czynnikami generującymi popyt na nowe powierzchnie magazynowe. Zgodnie z planem realizujemy wszystkie zaplanowane inwestycje na terenie Polski, Niemiec, Austrii i Rumunii, mamy zapewnione finansowanie tych projektów. Dywersyfikacja geograficzna, a także zróżnicowane branżowo portfolio klientów, zapewnia nam dodatkowo dużą stabilność operacyjną. Naszą bardzo mocną stroną jest również zabezpieczone portfolio działek umożliwiające nam szybki rozwój w najbliższych latach na rynkach europejskich, wejście do nowych krajów a tym samym osiągnięcie założonych celów strategicznych powiedział Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group S.A.

MLP Group na koniec pierwszego kwartału br. wynajmowało łącznie ponad 895 tys. m2 i był to wynik o 31 tys. m2 większy niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. W trakcie budowy i w przygotowaniu pozostawało 210 tys. m2. Potencjał zabudowy na posiadanych gruntach sięga 1,6 mln m2. Dodatkowo Grupa ma zawartych szereg umów rezerwacyjnych na zakup nowych gruntów pod planowane kolejne parki logistyczne w Polsce i na terenie Zachodniej Europy.

Zgodnie ze strategią „build & hold” MLP Group po zakończeniu budowy parków logistycznych utrzymuje je w swoim portfelu i samodzielnie nimi zarządza. Wszystkie projekty realizowane przez Grupę wyróżnia również bardzo atrakcyjna lokalizacja parków logistycznych, stosowanie rozwiązania typu built-to-suit oraz wsparcie najemcy w trakcie trwania umowy najmu.

Gorączkowe rekrutacje w hotelarstwie i gastronomii. Osoby z Ukrainy nie chcą podpisywać umów na cały sezon

Turystyka w ogniu rekrutacji. Brakuje rąk do pracy i nie ma szturmu osób z Ukrainy  chcących pracować sezonowo nad morzem.

Hotele, restauracje, punkty handlowe, centra turystyczne – nad morzem rekrutacje do pracy trwają pełną parą. Sezon lada moment, a sytuacja przedsiębiorców wciąż nie jest dobra. Jak mówią eksperci rynku pracy – mimo napływu uchodźców wojennych z Ukrainy – nie można mówić o tym, że osób gotowych do podjęcia pracy jest nadmiar. – Widzimy pewien ruch pracowniczy skierowany w stronę kurortów nadmorskich, ale spodziewano się, że osób gotowych do pracy będzie więcej. Należy więc już zawczasu obalić takie twierdzenie, że w tym roku hotelarstwo, gastronomia i handel będą przebierać w kandydatach przez to, że jest napływ uchodźców. To nieprawda. Pracodawcy muszą przygotować dobrą ofertę – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, ekspert rynku pracy. Sezon nad morzem zaczyna się od czerwca, ale w niektórych punktach usługowych i hotelach nabory „na sezon” trwają od połowy kwietnia.

„Trudno znaleźć oferty poniżej 25 złotych za godzinę pracy”

Trudno jeszcze przewidzieć jak wyglądać będzie zbliżający się wielkimi krokami sezon wakacyjny – przedsiębiorcy spodziewają się mniejszej ilości turystów z zagranicy, ale sporego obłożenia ze strony Polaków. Przewidując problemy z rekrutacją, wiele hoteli, restauracji czy obiektów handlowych już w kwietniu rozpoczęło poszukiwania pracowników na sezon wakacyjny.

– Sektor turystyczny jest rozczarowany tym, że kandydatów do pracy jest mniej niż się spodziewano – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, ekspert rynku pracy i prokurent w spółce Idea HR Group.

– Osoby, które po 24 lutego trafiły do Polski to uchodźcy wojenni, a nie ekonomiczni. Widzimy, że są to osoby, które bardzo chcą być niezależne i starają się, by szybko znaleźć pracę i godnie żyć w Polsce. Sporo osób z województwa zachodniopomorskiego czy lubuskiego podejmuje pracę w kurortach nadmorskich, ale nie możemy mówić o szturmie. Sytuacja wygląda tak, że nabór idzie bardzo powoli, co martwi sektor turystyczny, który od czerwca spodziewa się dużej ilości turystów – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak.

Brak dużego zainteresowania pracą nad morzem przekłada się na zmianę stawek dla pracowników. Obecnie trudno znaleźć oferty poniżej 25 złotych netto za godzinę pracy. Mowa zarówno o gastronomii, hotelarstwie jak i handlu czy obsłudze turystycznej. – Stawki rosną i będą rosnąć. To kwestia tego, że pracowników jest mało, a potrzeby przedsiębiorców duże. Myślę, że sektor turystyczny bardzo poważnie zastanawia się jak skłonić uchodźców wojennych, szczególnie kobiety, do podejmowania pracy w kurortach – dodaje ekspertka.

Przedsiębiorcy chcą, by pracownicy z Ukrainy zobowiązali się, że zostaną z nimi przynajmniej do końca września. Czy to możliwe?

Do agencji rekrutacyjnych zgłaszają się przedstawiciele hoteli oraz punktów handlowych. W poważnym klinczu znajdują się także sieci dyskontowe, które oferują swoim pracownikom dodatki do wynagrodzeń jeżeli „na sezon” zdecydują się na przeprowadzkę do pracy nad morze. Pilnie poszukiwani są także kucharze, którym oferuje się naprawdę zawrotne stawki, a i tak ich zatrudnienie nie jest sprawą prostą.

– Sytuacja gospodarcza zmusza przedsiębiorców do bardzo poważnej analizy kosztów, w tym kosztów pracowniczych. Spodziewamy się więc, że wzrost wynagrodzeń za pracę sezonową będzie tym większy, im mocniej rosnąć będzie presja ze strony klientów i pracowników. Trudno wyobrazić sobie, by restauracja nad morzem nie miała w sezonie pełnej obsady kelnerskiej czy żeby hotel nie był odpowiednio posprzątany. Przed przedsiębiorcami więc kilka tygodni naprawdę gorączkowych rekrutacji – dodaje Siedziniewska – Brzeźniak.

– Przedsiębiorcy są gotowi do elastycznego działania np. idą na rękę pracownikom z Ukrainy i wypłacają im pensje w trybie tygodniowym. Jest jednak pewne oczekiwanie, że taki pracownik zostanie w hotelu czy w restauracji przynajmniej do końca września. Dla osób z Ukrainy to poważne zobowiązanie i bardzo często nie są one chętne wiązać się na tak długo, nie wiedząc czy zaraz nie wrócą do ojczyzny – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak.

– Przed nami pasjonujący sezon nad morzem. Dla rynku pracy będzie to gigantyczne wyzwanie – mówi ekspertka rynku pracy.

Na giełdach czerwono. Dolar ponownie zyskuje

Negatywne czynniki na rynku biorą ponownie górę. Od rana wczoraj słabo radziły sobie indeksy europejskie a sentyment znacznie się pogorszył kiedy do gry weszli inwestorzy z Wall Street. Benchmarki amerykańskie straciły ponad 4 proc. co jest największa wyprzedażą od ok. 24 miesięcy. Wzrósł tym samym popyt na obligacje, cena ich wzrosła a rentowności obniżyły się.

Odbicie na EUR/USD zostało zatrzymane ale nie całkowicie zniwelowane. Eurodolar ponownie zbliżył się do 1,0460. Widzimy klasyczny odwrót od ryzyka i tym samym USD ponownie zyskuje w takim środowisku. Do obaw o chińską gospodarkę doszło zagrożenie koniunktury USA. Czynnikiem zapalnym był raport sieci handlowej Target, która wykazała słabe wyniki z I kwartał tego roku. Zysk netto spadł o 52 proc. W skrócie można powiedzieć, że firmy mają problem z przerzucaniem galopujących kosztów na konsumentów. Dzień wcześniej sygnał ostrzegawczy wysłał na rynek Walmart. Kurs akcji na wtorkowej sesji spadał najmocniej od 1987 roku.

Indeksy z Wall Street zrównały się lub bardzo mocno zbliżyły się do minimów z ubiegłego tygodnia. Odbicie, które zostało zainicjowane w piątek i utrzymywane na początku tego tygodnia, zostało w dużej mierze zredukowane. Dzisiejsza sesja wydaje się być kluczowa. Z technicznego punktu widzenia dopóki lokalne minima nie zostaną trwale przełamane, iluzoryczna szansa na odreagowanie nadal istnieje. Inwestorzy jednak musieliby uznać ponownie, że na rynku znowu jest promocja i warto kupić przecenione aktywa. Nasdaq cały czas oscyluje wokół dolnej bandy kanału spadkowego, który rozpoczął się na początku roku. Cała kwietniowa fala spadków jest podobnej wielkości w tej chwili do tej, która miała miejsce w okresie styczeń – luty. Mamy zatem regularny układ ABCD, ale to nadal nie daje nam pewności większego odbicia. Sentyment inwestorów w tym momencie może jednak nie zważać na techniczne aspekty. Jeśli zatem niedźwiedzie będą nadal brały górę to gdzie szukać tego właściwego dołka na indeksie technologicznym? Wydaje się, że kolejnym punktem możliwego wyhamowania spadków są okolice 11 tys. pkt. (minima z października i września 2020). W przypadku przemysłowego Dow Jones silnym, horyzontalnym wsparciem wydaje się być szczyt przed-pandemiczny z początku lutego 2020 roku , czyli poziom ok 29 550 pkt.

Łukasz Zembik, DT TMS Brokers

Dlaczego warto wprowadzić system WMS do swojej firmy?

Od kilku lat w Polsce obserwuje się wzrost logistyki magazynowej. Pandemia spowodowała wzrost sprzedaży internetowej także w małych sklepach, a co za tym idzie, programy magazynowe stają się coraz bardziej popularne. Jakie zatem korzyści uzyskamy wprowadzając system WMS do swojej firmy?

Co to jest WMS?

Warehouse Management System tłumacząc na język polski, jest to System Zarządzania Magazynem. System taki pozwala na śledzenie i analizę procesów przepływu towaru w magazynie. Przedstawia również stan realizacji tych procesów dla pracowników kierujących pracą magazynu. Dzięki wdrożeniu takiego systemu mamy możliwość kontrolowania informacji z systemu, dzięki czemu pracownicy mogą na bieżąco podejmować decyzje dotyczące sterowania pracą magazynu. Profesjonalny system WMS kontroluje przydzielone zadania poszczególnym pracownikom i nadzoruje ich poprawne wykonanie. Przebieg każdego zadania jest w odpowiedni sposób dokumentowane, a następnie archiwizowane. Dzięki temu system analizuje dostarczane informacje i na ich podstawie optymalizuje pracę magazynu.

Jakie korzyści uzyskujemy z wprowadzenia systemu WMS?

Pierwszą korzyścią wynikającą z wprowadzenia systemu nadzorującego pracą magazynu jest wydajność. Odpowiednio skonfigurowany WMS pozwala na zwiększenie wydajności magazynu dzięki wcześniej wspomnianej kontroli i optymalizacji wszelkich procesów zachodzących na magazynie. Dzięki zwiększonej wydajności, zdecydowanie zwiększają się również dochody firmy, a co za tym idzie, biznes się rozwija. Wdrożenie systemu pozwala na generowanie analiz i dedykowanych raportów. Odpowiednio dobrany system redukuje koszty utrzymania magazynu. System WMS sprawia, że praca na magazynie jest lepiej zorganizowana, dzięki czemu poprawia się wydajność magazynu. Stwarza to możliwość do redukcji personelu i sprzętu, ale zazwyczaj jest to wykorzystywane na zwiększenie przepływów bez konieczności zatrudniania dodatkowego personelu.

Integracja z innymi programami

Profesjonalny i odpowiednio wdrożony program WMS powinien być zintegrowany z innymi programami, które działają w magazynie. Powinien być połączony z urządzeniami działającymi na magazynie. Największą zaletą nowoczesnych programów WMS, jest ich intuicyjność. Rozumiemy przez to fakt, że program prowadzi pracownika przez szereg zadań w sposób łatwy i przejrzysty. System przejrzyście pokazuje jaka czynność powinna być wykonana. Praca z systemem jest dużo łatwiejsza, wydajniejsza i po prostu przyjemniejsza. Patrząc na to szerzej system WMS, który jest profesjonalny i odpowiednio dobrany do potrzeb naszego magazynu pozwala na zdecydowanie lepsze efekty pracy na magazynie, dzięki czemu wzrasta możliwość większych zysków naszej firmy. Pracownicy dzięki temu mają ułatwioną pracę i zdecydowanie przyjemniejszą, kiedy mają wszystko uszeregowane i kontrolowane.

Kiedy wprowadzić WMS?

Jeżeli system nie jest wprowadzony od samego początku działania firmy to ostatnim momentem na to jest to gdy ilość pracy przekracza możliwości fizyczne pracowników.

Zbyt wysoka wycena doprowadza start-upy do bankructwa

Pozyskując finansowanie, należy oddać jak najmniej procent udziałów inwestorom – takie przekonanie panuje powszechnie wśród start-upów. Tylko doświadczeni zdają sobie sprawę, że zbyt wysoka wycena może stać się brzemieniem, które odstraszy potencjalne fundusze, odcinając tym samym dostęp do kapitału.

Wycena wartości start-upu jest ważna. Jest to jedna z kluczowych zmiennych, która determinuje zainteresowanie inwestorów. Wykładniczy wzrost stanowi atrakcyjny wabik dla kolejnych funduszy, które z czasem będą chciały spieniężyć swoje udziały. Mediana rundy seed w Europie plasuje się w okolicach 1 mln dolarów. Pre-seed w Polsce to najczęściej 1-2 mln złotych. Founder zbierając pierwszą rundę, musi podjąć się ambitnego zadania i odpowiedzieć na pytanie, ile % spółki chciałby oddać inwestorom. To wczesny etap, więc prognozy nie mają sensu, koncepcję ciężko oszacować, a spółek porównywalnych brak. Wycen nie zleca się ekspertom, bo znając arbitralność tego sektora, mało kto bierze sobie do serca ich wyniki. Pozostaje zatem własna intuicja, skierowanie pytania do jednego z autorytetów lub mix jednego i drugiego. W efekcie rodzi się inicjalna wartość, która później – w procesie inwestycyjnym – zamienia się w przeciąganie liny z inwestorami. Każdy chce ugrać jak najlepsze warunki dla siebie, więc zaczyna się walka na argumenty i przerzucanie się faktami. Rynek pokazuje jednak pewną prawidłowość, co – choć nieco wcześnie na to – powinno być potraktowane jako pointa tego artykułu – wycena, w zdecydowanej większości spółek, powinna mieścić się w normach rynkowych, a odchylenia – niezależnie od tego, w którą stroną – powodują problemy. Co to oznacza w praktyce?

Ani zbyt nisko, ani za wysoko

Nad zbyt niską wyceną raczej nie ma sensu się rozwodzić, ponieważ intuicyjnie każdy czuje, że jeśli inwestorzy obejmą zbyt duży pakiet udziałowy – nie starczy miejsca dla kolejnych. Powstaje tzw. broken cap table, czyli nieinwestowalny parytet udziałów. Panuje przekonanie, że do rundy A – powinno się utrzymywać pakiet kontrolny, czyli +51%. Wciąż wśród debiutantów panuje też strach nad utratą realnego wpływu na spółkę, choć mało który VC ma takie ambicje. Co ciekawe, bardzo często założyciele sumują udziały inwestorów, np. pierwsza runda 15% + druga runda 10%, oznacza, że oddają łącznie 25%. Managerowie będąc pierwszy raz w roli CEO, nie wiedzą, że jest to emisja nowych udziałów, która rozwadnia dotychczasowych, w związku czym cap table – zmienia się. Niska wycena przy rundzie powoduje też, że kolejna raczej nie będzie spektakularna, ponieważ już to odstraszy szereg funduszy. W efekcie górny, psychologiczny próg udziałów dość łatwo wyznaczyć.

Paradoksalnie równie duży problem powoduje zbyt wysoka wycena, ponieważ bez względu na to, że jest to odchylenie od normy w stronę przeciwną, efekt jest ten sam – utrudniony dostęp do kapitału. Wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami, w których to spółki zbyt entuzjastycznie oszacowały swoją wartość, przez co nikt nie zaproponował im term sheeta. Wyceny rzędu 50 milionów na etapie pre-seed, są dla większości polskich VC po prostu nieakceptowalne. Founderzy często mówią w takich sytuacjach, że najwyraźniej Polska to nie rynek dla nich i zaczynają pogoń za inwestorami zagranicznymi. Z ciekawości zdarzało mi się obserwować poczynania takich spółek – naprawdę moim zdaniem z ogromnym potencjałem, jednak ze zbyt wyśrubowanymi oczekiwaniami – prawie w każdym przypadku niestety nie udawało się zbierać finansowania na „bardziej rozwiniętych rynkach”, bo fakt, że nikt z Polski nie zdecydował się dać kapitału nie jest najlepszą zachętą do inwestycji.

Dotkliwe konsekwencje

Warto pamiętać, że fundusze Venture Capital choć z natury są wehikułami podwyższonego ryzyka też mają pewien profil ryzyka tzw. stopień awersji, którego się trzymają i nawet ciekawa inwestycja, która nie mieści się w kryteriach po prostu nie otrzyma wsparcia kapitałowego. Jeśli jest ono zbyt duże, tym samym szansa na zwrot jest mała, więc rozmowa się kończy. Sytuację często pogarszają aniołowie biznesu, którzy nie mają zazwyczaj tak szerokiego przeglądu rynku jak VC. Często zatem dają się przekonać do „niezwykłej okazji”, zostają oczarowani przez founderów wizją kolejnego Facebooka i akceptują wyceny, które krytycznie odrzuciły fundusze VC. Brak wystarczającej liczby porównywalnych spółek zakrzywia w pewien sposób percepcję, więc jest to zrozumiałe. Jeśli angel wypali, próbuje się też crowdfundingu, odwróconych przejęć, dotacji – po prostu alternatywnych źródeł pozyskania środków w stosunku do VC. Nad tym etapie zbyt wysoka wycena:

a)    Odstrasza wiele perspektywicznych funduszy, przez co zmniejsza szansę na kapitał i wartościowych partnerów,

b)   Wydłuża znacząco proces inwestycyjny, tym samym spowalnia rozwój spółki,

c)    Zmusza do zbaczania z tradycyjnej ścieżki rozwoju przy wsparciu VC, pchając w stronę alternatywach źródeł kapitału.

Powyższe w efekcie może doprowadzić do tego, że spółka w ogóle nie pozyska finansowania i zbankrutuje, straci szansę na pracę z najlepszymi czy zaburzy swoją dynamikę rozwoju. Z czasem jest jednak trudniej, ponieważ zakładając nawet, że udało się znaleźć inwestora, który wszedł w spółkę z wyśrubowaną wyceną jeszcze na etapie koncepcji. Trzeba zastanowić się jakie będzie miało to implikacje związane z kolejną rundą, która co do zasady powinna się odbyć przy min. 2-4x większej wycenie. Jeśli spółka znalazła finansowanie na etapie pre-seed na 50 mln pln, to co musi się zadziać w te 12 miesięcy, by kolejni inwestorzy weszli przy rundzie 100 czy 200 milionów? Jeśli start-up nie będzie naprawdę niezwykle wyjątkowy, znów wróci do punktów a-c powyżej, przy czym będzie to jeszcze trudniejsze. Co się jednak stanie, gdy wyśrubowane KPI nie zostaną osiągnięte? Pierwszym krokiem będzie przedłużenie rundy lub tzw. runda pomostowa, czyli szukanie kapitału na wydłużenie czasu życia spółki i próbie osiągnięcia kamieni milowych. Jeśli jednak i to się nie uda zostaje tzw. down round, czyli runda która odbywa się przy niższej wycenie niż poprzednia, co dla bardzo wielu VC oznacza skreślenie spółki na zawsze.

Istotne jest to, że spółka zaczynająca od normatywnego pułapu może w relatywnie krótkim czasie osiągnąć sporą wycenę, jeśli dobrze dobierze KPI i będzie je dowozić. Przykład:

Wyceny: Runda pre-seed 8 mln, seed 24 mln, late seed 40 mln, seria A 70 mln.

Niższą wycenę przy rundzie można spokojnie „odrobić” przy kolejnym finansowaniu, bo clou to parametry i odpowiednia dynamika. Chciwość w przypadku wycen spółek jest niekorzystna – niezależnie od tego czy świadoma czy nie i niezależnie od tego czy kieruje się nią start-up, angel czy fundusz venture capital. Warto o tym pomyśleć przy kolejnej rundzie.

Co dalej z cenami paliw?

Wraz ze zbliżającymi się wielkimi krokami wakacjami ceny paliw nie odpuszczają. Powodem jest wciąż droga ropa. Ostatnie dni to lekka korekta, ale dalej jesteśmy na wysokich poziomach.

Nadzieja na tańsze paliwo?

Po tym, jak cena baryłki ropy we wtorek przebiła poziom 115 dolarów, rozpoczęła się korekta. Dzisiaj jesteśmy już poniżej bariery 110 dolarów. To nadal obiektywnie drogo, ale jest szansa, że na stacjach benzynowych ceny nie tylko przestaną rosnąć, ale może trochę spadną przed weekendem. Rynki już przetrawiły wygasanie pandemii koronawirusa w Chinach, a przynajmniej jej oficjalne wskazania. Dane statystyczne z Chin mają bowiem swoją “magię” i podobnie jak magię nie wszyscy traktują te dane poważnie. Z drugiej strony wzrost produkcji rafinerii w USA powoduje, że na rynek będzie docierać więcej surowca. Nie na tyle więcej, by ceny wróciły na poziomy sprzed wojny. Jednak najwyraźniej na tyle więcej, by ustabilizować rynek.

Wzrost cen w Kanadzie

Ostatnimi miesiącami informacja, że ceny rosną szybciej od oczekiwań, pojawia się tak często, że stała się nową normą. Nie inaczej stało się wczoraj w Kanadzie. Inflacja konsumencka wynosi tam co prawda 6,8%, co wcale nie jest złym wynikiem w tych czasach. Prognoza została przekroczona o raptem 0,1%. Większym problemem jest inflacja bazowa, czyli bez żywności i kosztów energii. Ta wynosi już aż 5,7% i została niedoszacowana o 0,3%. Pokazuje to, pomimo iż ceny wcale tak szybko nie rosną, że jest tam relatywnie niewielki udział tych czynników, które na świecie odpowiadają często za większość problemu. Oznacza to również, że problem staje się coraz bardziej strukturalny. Kanada typowo łączy swoją politykę monetarną ze swoim południowym sąsiadem. W tej sytuacji jest to mocno korzystne, bo bez podwyżek stóp wątpliwe jest ustabilizowanie sytuacji przy tak wysokiej inflacji bazowej.

Rynek nieruchomości wciąż silny

Wydawać by się mogło, że rosnące stopy procentowe spowodują wyraźne spowolnienie na rynku nieruchomości w USA. Tak się jednak nie stało, przynajmniej na razie. Wczorajsze dane z rynku nieruchomości w przypadku pozwoleń na budowę były wyższe od oczekiwań. Rozpoczęto nieznacznie mniej budów domów. Z drugiej strony różnica pomiędzy liczbą wniosków o budowy a liczbą rozpoczętych samych budów nie budzi na razie żadnych obaw. Rynek nieruchomości jest w USA obserwowany uważniej przez analityków niż w innych krajach. Powodem tej specyfiki jest silne połączenie go z kryzysem z 2008 roku i szukanie podobieństw. Dolar po tych danych zyskiwał wczoraj i ponownie udało mu się przebić barierę 1,05 dolara za euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

MŚP – stabilizacja z widokiem na kryzys

Bibby MSP Index, który diagnozuje kondycję polskich małych i średnich firm, utrzymał się w maju br. na poziomie z ostatniego, jesiennego badania i wyniósł 51,8 pkt. Poprawy koniunktury wyraźnie spodziewają się firmy z sektora budowlanego i handlu. Niestety, nastroje w firmach usługowych oraz transportowych pikują mocno w dół i mogą wskazywać na potencjalny kryzys.

Bibby Financial Services od dekady bada nastroje polskich przedsiębiorców, ich sytuację płatniczą, oczekiwania i plany biznesowe. W wiosennym odczycie Bibby MSP Index, pierwszym po dwuletnim okresie pandemii, ogólne oceny kondycji firm nie zmieniły się w stosunku do poprzedniej, jesienne, fali. Wskazuje to na stabilizację ogólnej sytuacji w większości małych i średnich firm. Niestety, wyniki dla poszczególnych sektorów nie są już tak jednoznaczne. O ile budowlanka i handel znacząco poprawiły swoje wyniki, to w sektorze usługowym i transporcie poszły one mocno w dół.

Lepsze prognozy sprzedaży

Lepsze prognozy sprzedaży wyciągnęły w górę sektor budowlany (+5,3 pkt) oraz handel (+5,0 pkt). Dobrze radzili sobie także producenci oraz firmy prowadzące tzw. działalność pozostałą, czyli przede wszystkim działające w rynkowych niszach lub dywersyfikujące na kilka różnych aktywności.

W sektorze produkcyjnym odczyt sub-indeksu był najwyższy – wzrósł o 1,3 pkt w stosunku do ostatniego pomiaru i sięgnął 58,8 pkt, co oznacza wzrost optymizmu. Producenci prognozują, że w nadchodzących miesiącach zwiększą sprzedaż i poprawią płynność finansową. Odbędzie się to jednak kosztem poziomu zadłużenia.

– Po wybuchu wojny na Ukrainie, wielu przedsiębiorców wstrzymało oddech. Teraz, są już nieco oswojeni z tą sytuacją i kontynuują działalność. Co więcej, wielu polskich producentów zaczyna też na tym zyskiwać. Wchodzą w miejsce dostawców z Rosji lub Ukrainy, a ich zamówienia rosną. Mamy do czynienia z sytuacją podobną, jak w czasach pandemii. Gdy zostały zerwane łańcuchy dostaw na skutek zamknięcia gospodarek, polscy producenci potrafili szybko wpasować się w luki – wyjaśnia Tomasz Rodak, Dyrektor sprzedaży Bibby Financial Services.

To właśnie produkcja rozpędziła gospodarkę w I kwartale br. – wzrost PKB Polski według wstępnych danych GUS wyniósł 8,5 proc. r/r. Jaki wpływ będą na nią miały wzrosty cen surowców, inflacji i kosztów pracy, pokażą najpewniej dopiero kolejne, jesienne już badania.

W budowlance nastąpiła z kolei największa poprawa nastrojów – obrazuje to wzrost sub-indeksu aż o 5,3 pkt (do 54,9 pkt). Najbliższe 6 miesięcy w tej branży to przede wszystkim założenie o większej sprzedaży, a także poprawa w obszarze płynności finansowej. Reprezentanci budownictwa zamierzają również inwestować i zwiększać zatrudnienie.

Sytuacja w handlu także się poprawiła w porównaniu z jesienią 2021 r. Sub-indeks dla tego sektora to aktualnie 53,5 pkt. (+5,0 pkt.). Największy wzrost notujemy w obszarze zamówień (+5,8 pkt). Handel – na kolejne 6 miesięcy – spodziewa się również poprawy płynności finansowej oraz spadku poziomu zadłużenia.

W przypadku firm sklasyfikowanych jako działalność pozostała, czyli przede wszystkim niszowa lub rozproszona na kilka różnych aktywności, sub-indeks wynosi obecnie 53,0 pkt, co oznacza wzrost o 2,9 pkt. Reprezentanci tego sektora, podobnie jak branże produkcyjna, budowlana i handlowa, prognozują wzrosty przede wszystkim w sprzedaży. Symbolicznie może poprawić się również poziom zatrudnienia i płynność finansowa.

Mniej inwestycji, mniej zamówień

Nastroje przedsiębiorców z sektorów usług i transportu są już zdecydowanie gorsze. W obu przypadkach sub-indeksy spadły do poziomu poniżej 50 pkt, co może zapowiadać kryzys i dalsze pogorszenie sytuacji firm.

W usługach wskaźnik spadł o 7,7 pkt do poziomu 45,6 pkt. Największy spadek dotyczy sprzedaży, ale badani spodziewają się też w kolejnych 6 miesiącach mniejszych inwestycji i spadku zatrudnienia.

– Może to być pierwszy symptom zmian wywołanych wzrostem stóp procentowych, chłodzeniem gospodarki i coraz ostrożniejszym wydawaniem pieniędzy przez konsumentów – dodaje Tomasz Rodak.

W sektorze transportowym koniunktura jest zdecydowanie najsłabsza spośród wszystkich badanych w Bibby MSP Index. Indeks obniżył się już po raz drugo z rzędu – tym razem aż o 9,1 pkt – i wynosi obecnie 41,1 pkt. To efekt przede wszystkim negatywnych prognoz w obszarze inwestycji oraz spodziewanego pogorszenia płynności finansowej w najbliższym półroczu.

– Transportowcy wyraźnie spodziewają się problemów finansowych. Ostatnie lata nie były dla nich łatwe. Najpierw pandemia i zamknięte granice, Brexit, a w tym roku wdrożenie nowych regulacji w ramach unijnego Pakietu Mobilności, inflacja i wreszcie wojna w Ukrainie a wraz z nią odpływ ukraińskich kierowców. To wyzwania, które ewidentnie odbijają się już na kosztach prowadzenia biznesu. Wielu przewoźników może tego, niestety, nie udźwignąć bez zewnętrznego finansowania. Sytuację obserwujemy z uwagą, ponieważ od dawna specjalizujemy się w finansowaniu branży transportowej – mówi Tomasz Rodak z Bibby Financial Services.

Chociaż przedsiębiorcy spodziewają się poprawy w niektórych branżach, to nastroje w innych mocno od tego odbiegają. Ten rozziew w ocenach może wskazywać na pierwsze symptomy spowolnienia polskiej gospodarki.

Jak zbudowane są zbiorniki buforowe?

Zbiorniki buforowe pełnią ważną funkcję w przedsiębiorstwie produkcyjnym, szczególnie w odniesieniu do branży spożywczej. Aby zbiornik odpowiednio spełniał swoją zastosowanie, powinien zostać właściwie zaprojektowany, według obowiązujących norm oraz standardów. Jak zbudowane są zbiorniki buforowe? Co należy uwzględnić podczas ich projektowania? Poniżej inżynierowie Gpi po krótce przybliżają temat zbiorników buforowych.zbiorniki buforowe

Zbiorniki buforowe w przemyśle – przeznaczenie

Według norm projektowych Eurokod przewidziano dobór gatunków w zależności od środowiska eksploatacji zbiorników. Procedura doboru stali poddaje analizie parametry środowiskowe, stan chropowatości powierzchni oraz wymogi konserwacji powierzchni. Przepisy dotyczą elementów nośnych. Branża spożywcza odznacza się szczegółowymi wymaganiami, które należy spełnić, aby dany element był trwały i bezpieczny. W środowisku mającym styczność z produktami spożywczymi kluczowe jest zachowanie wysokich standardów, w czym mają pomóc obowiązujące normy jakościowe. Zbiorniki buforowe muszą być zabezpieczone, a ich materiał wewnętrzny powinien być odporny na właściwości przechowywanego medium.

Podstawowe normy dotyczące konstrukcji ze stali nierdzewnej zawarte są w normie PN-EN 1993. Norma obejmuje informacje dotyczące oddziaływań, właściwości materiałów, wielkości geometrycznych i analizy konstrukcji.

Dobór gatunku stali nierdzewnych

Z racji tego, że zbiornik buforowy w przedsiębiorstwie produkcyjnym skupiającym się głównie w branży spożywczej oraz chemicznej służy najczęściej do magazynowania surowca lub medium, powinien zostać wykonany z wysokiej jakości materiałów i spełniać obowiązujące normy jakościowe. Instalacje wykorzystywane w procesach zachodzących w zbiornikach powinny być odpowiednio zabezpieczone, aby nie narażać instalacji na rozszczelnienie. Wobec tego najczęściej wykorzystuje się stal nierdzewną, która spełnia wszelkie standardy:

  1. Warunki eksploatacji – W przypadku zastosowań przemysłowych szczególnie istotne są żrące związki chemiczne oraz ich stężenie. Dużą rolę w kontekście korozji odgrywa również gromadzenie się osadu powierzchniowego i kwasowość. Na etapie projektowania dotyczącym warunków eksploatacji należy rozpatrzyć także specyfikę konstrukcji w kontekście efektów narażenia na korozję. Dane elementy nie powinny tworzyć preferencyjnej stagnacji medium. Występujące szczeliny powinny zostać zabezpieczone przed gromadzeniem się wody i zanieczyszczeń, szczególnie w odniesieniu do zastosowań w branży spożywczej.
  2. Wykończenie powierzchni – Przechodząc do wykończenia powierzchni, należy rozpatrzyć dwie powierzchnie:
  • o dużej chropowatości może przyśpieszać osadzanie się zanieczyszczeń na powierzchni zbiornika,
  • o niskiej chropowatości (wykończenie gładkie), wykorzystywane głównie z uwagi na zwiększanie odporności korozyjnej.
  1. Technologie wytwarzania – Zastosowane technologie wytwarzania mogą istotnie wpływać na stan pasywny powierzchni stali nierdzewnej.

Przebieg procedury doboru stali nierdzewnych

Po uwzględnieniu kluczowych czynników można przejść do procedury doboru stali nierdzewnych, co przedstawia się najczęściej w formie dwóch etapów:

  1. Wyznaczenie współczynnika odporności korozyjnej obejmującego narażenie zbiornika na chlorki, dwutlenek siarki i wymogi okresowego czyszczenia konstrukcji. Jednocześnie należy pamiętać, że w europejskich warunkach stężenie tlenku siarki pozostaje zazwyczaj na niskim poziomie. Stężenie powinno zostać wcześniej wyznaczone na podstawie normy ISO 9225.
  2. Wyznaczenie klasy odporności korozyjnej – określenie materiału na podstawie klasy CRC i wytrzymałości projektowej oraz umownej granicy plastyczności są niezbędnymi parametrami, które posłużą dostawcy ustalenie faktycznego gatunku stali w ramach klasy CRC.

Warto pamiętać również o elementach towarzyszących wyposażenia zbiorników, do których zalicza się m.in.: drabiny, pomosty obsługowe, systemy mocowania do podłoża, oświetlenie, barierki, aseptyczny kurek poboru próbek, włazy oraz wzierniki.

IGS zajmie się rozwojem technologii dla sektora obronności i zmieni nazwę

Notowana na NewConnect firma IGS, z branży e-sportu i gamingu, zmienia profil działalności, nazwę oraz skład rady nadzorczej. Spółka dodatkowo przeprowadzi split akcji w relacji 1:5 – wynika z projektów uchwał na Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy. W ubiegłym tygodniu w firmie doszło również do zmiany prezesa.

Akcjonariusze Intelligent Gaming Solutions SA zadecydują 23 czerwca br. o dużych zmianach w spółce. Plan nowego zarządu zakłada skupienie się na branży obronności. Firma prowadzi obecnie zaawansowane rozmowy w zakresie pozyskania zespołu, które będzie rozwijał i komercjalizował rozwiązanie technologiczne stosowane w wojsku i innych służbach mundurowych.

– Obecnie jesteśmy w fazie kompletowania zespołu, który również uzupełni Zarząd o kompetencje  w zakresie branży militarnej. Nasz pomysł polega na zaoferowaniu zaawansowanego rozwiązania technologicznego, które może być bardzo pomocne w podnoszeniu kompetencji wojska, służb mundurowych oraz organizacji ochronnych. W najbliższych tygodniach przedstawimy założenia tego rozwiązania jak i również zespół menedżerski z dużym doświadczeniem w sferze obronności – wyjaśnia Piotr Międlar, nowy prezes IGS.

Spółka prowadzi rozmowy o pozyskaniu już funkcjonującego systemu, który jest na etapie wczesnej komercjalizacji.  – Doświadczenie naszego zespołu pozwoli na rozwinięcie potencjału tej technologii oraz szerszą monetyzacje rozwiązania. Uruchomienie sprzedaży byłoby kwestią tego roku. Myślimy również o innych obszarach wsparcia sektora militarnego. Szczegóły będziemy ujawniać po przedstawieniu systemu oraz docelowego zespołu – podkreśla Piotr Międlar.

Grupa STS przedłuża umowę na BetGames

Grupa STS – jeden z największych bukmacherów w Europie Centralnej oraz lider rynku w Polsce – przedłużył umowę z TV Zaidimai Ltd. Tym samym Grupa STS pozostaje jedynym operatorem w Polsce z ofertą zakładów na symulowane gry karciane BetGames. Są one dostępne we wszystkich kanałach sprzedaży bukmachera. Strony umowy uzgodniły również, że będą wspólnie pracować nad rozszerzeniem dotychczasowego portfolio gier. Oferta BetGames wraz ze sportami wirtualnymi odpowiada za kilkanaście procent NGR (przychody netto z gier hazardowych)[1], generowanego przez Grupę STS.

Przedłużona umowa licencyjna zapewnia dostęp do szerokiej gamy zakładów wzajemnych, gdzie typuje się wynik wydarzeń rozrywkowych stanowiących symulowane gry karciane – wojnę, poker i baccarat. W zakładach BetGames można obstawiać zwycięską stronę gier karcianych (np. gracza lub krupiera), stawiając na ostateczne wyniki rozgrywki. W 2020 roku TV Zaidimai zaczęła rozwijać dedykowany dla Grupy STS „polski stół” pokera, w którym można spotkać polskojęzyczne krupierki. Z uwagi na duże zainteresowanie graczy tym produktem, nowa umowa zakłada dalszy rozwój projektu BetGames.

Jesteśmy nie tylko największym, ale najbardziej innowacyjnym bukmacherem w Polsce. Przedłużamy ważną dla nas współpracę, która pozwala nam na wyłączność w Polsce w oferowaniu BetGames. Są one najlepszym produktem w kategorii symulowanych gier karcianych na polskim rynku. Zainteresowanie graczy takim produktem jak BetGames cały czas rośnie, stąd w razem z TV Zaidimai wspólnie inwestujemy oraz personalizujemy ofertę pod polskiego gracza. Efektem tego jest istotny udział tego produktu w generowanym przez Grupę NGR. Grupa STS jest polskim liderem w kategorii zakładów sportowych oraz zakładów na niesportowe zdarzenia jak sporty wirtualne czy BetGamesmówi Mateusz Juroszek, prezes STS Holding.

Cieszymy się, że możemy wzmacniać i pogłębiać nasze owocne partnerstwo przez kolejne lata. STS jest nie tylko liderem rynku w Polsce, ale także liderem innowacyjności w regionie i Europie. Nasza współpraca wpływa na rozwój rynku, co jest wielkim sukcesem dla obu stron. Działamy z STS długoterminowo i naprawdę nie mogę doczekać się dalszych przełomowych rozwiązań, które będziemy krok po kroku wdrażać wraz z ich utalentowanym zespołem. Naprawdę ekscytujące czasy z mnóstwem innowacji przed namimówi Andreas Koeberl, CEO TV Zaidimai Ltd.

Grupa STS jest największym pod względem obrotów bukmacherem w Polsce, który działa również na skalę międzynarodową dzięki licencjom w Wielkiej Brytanii oraz Estonii, skąd oferuje usługi na kilku rynkach. Produkty oferowane przez Grupę obejmują zakłady sportowe, zakłady na sporty wirtualne, kasyno internetowe (poza Polską), BetGames oraz szeroką ofertę zakładów na wyniki wydarzeń esportowych.

Grupa od wielu lat nieprzerwanie wdraża strategię „mobile-first” w oparciu o autorski system bukmacherski. Stale rozwija własną platformę technologiczną, aby sprostać potrzebom klientów i wyznaczać rynkowe trendy. Inwestycje Grupy w portfolio produktowe i rozwiązania technologiczne wyniosły w 2021 r. 29 mln PLN. Ponadto w 2020 roku STS S.A. przejęła kontrolę nad czeską spółką technologiczną Betsys, w której obecnie posiada 74% akcji. Betsys jest głównym dostawcą rozwiązań IT dla bukmachera w Polsce, zarówno na potrzeby kanałów online, jak i retail. Łącznie w Grupie zespół ds. rozwoju produktów i platform Grupy składa się z około 160 wysoko wykwalifikowanych osób, w tym około 85 programistów, 55 innych pracowników zajmujących się rozwojem technologii i platform oraz 20 pracowników zajmujących się business intelligence oraz analityką biznesową.

Grupa STS od stycznia do marca br. wygenerowała rekordowy NGR w skali kwartału, który wyniósł ponad 158 mln zł, w Q1 2021 było to blisko 138 mln zł, w Q4 2021 136 mln zł, a w najlepszym do tej pory kwartale w historii – Q2 2021 – było to niemal 158 mln zł. NGR to wartość zakładów zawartych przez klientów, pomniejszona o wypłacone wygrane i podatek od gier.

W pierwszych trzech miesiącach 2022 roku wartość zawartych zakładów przez klientów Grupy STS wyniosła niemal 1,1 mld zł. Liczba aktywnych użytkowników znalazła się na poziomie 350 tysięcy. Grupa pozyskała 64 tysiące nowych rejestracji, natomiast liczba klientów, którzy dokonali pierwszego depozytu wyniosła 41 tysięcy.

Przewidujemy, że w bieżącym roku NGR Grupy wzrośnie o 15-20%, a marża EBITDA wyniesie ponad 40% dodaje Mateusz Juroszek.

W 2021 roku Grupa STS wygenerowała skorygowaną EBITDA na rekordowym poziomie 216 mln zł, gdy w 2020 roku było to 151 mln zł. Oznacza to wzrost o 43% rok do roku. W 2021 roku przychody Grupy STS wyniosły 498 mln zł, czyli o 28% więcej rok do roku, gdy w 2020 roku było to 389 mln zł. Zysk netto Grupy wzrósł w zeszłym roku o 29% do 131 mln zł. W 2021 roku STS S.A. – główna spółka operacyjna Grupy STS – osiągnęła za to historyczny wynik netto na poziomie aż 153 mln zł, co oznacza wzrost o 21% rok do roku. Grupa STS odnotowała najlepsze w historii wyniki finansowe.

Zyski wypracowywane przez spółki z Grupy STS będą trafiać do STS Holding i następnie, zgodnie z jej polityką dywidendy, będą wypłacane akcjonariuszom. Polityka dywidendy STS Holding zakłada wypłatę 100% jednostkowego zysku netto. Ze względu na holdingową strukturę Grupy będą one wypłacane w transzach.

Grupa na koniec 2021 roku nie posiadała długów zewnętrznych i zobowiązań bankowych, a przyznane linie kredytowe nie zostały uruchomione. Ponadto Grupa STS posiadała ponad 146 mln złotych jako wolne środki finansowe i ekwiwalenty.

Grupa STS w 2021 roku wygenerowała wzrost skonsolidowanego NGR do rekordowych 565 mln zł. Rok wcześniej było to ok. 434 mln zł. Oznacza to wzrost wskaźnika o ok. 30% rdr. W zeszłym roku wartość zawartych zakładów przez klientów Grupy STS wyniosła blisko 4,5 mld zł, gdy w 2020 roku było to niemal 3,6 mld zł. Rok do roku wzrost wyniósł 25%.

W 2021 roku liczba aktywnych użytkowników wyniosła 693 tys., gdy przed rokiem było ich 557 tys., co oznacza wzrost o 24%. Od stycznia do grudnia 2021 roku Grupa odnotowała 370 tys. nowych rejestracji, gdy rok wcześniej było ich 314 tys. Wzrost rok do roku wyniósł zatem 18%. Co więcej, wzrosła również liczba klientów, którzy dokonali pierwszego depozytu. W 2021 roku było ich 249 tys., gdy rok wcześniej ich liczba wynosiła 205 tys. Oznacza to wzrost o 21% rok do roku.

BADANIE: 60 proc. właścicieli w swoich wspólnotach mieszkaniowych widzi problemy natury finansowej

Jak wynika z sondażu przeprowadzonego wśród właścicieli lokali zrzeszonych we wspólnotach mieszkaniowych, dla co czwartej osoby największym problemem pozostają opłaty niewspółmiernie wysokie do aktualnych realiów. Natomiast co piąty respondent twierdzi, że zarząd źle wydatkuje pieniądze na naprawy części wspólnych. Do tego prawie co siódmy badany uważa, że brakuje transparentności w kwestii wydatkowania środków finansowych. Z kolei wśród najrzadziej wymienianych kwestii pojawia się brak bezpośredniego kontaktu z administratorem i utrudnianie dostępu do podstawowych dokumentów. Widać też, że większość właścicieli nie zgłasza swoich zastrzeżeń zarządom. Natomiast ci, którzy to robią, najczęściej twierdzą, że nie doczekali się żadnej reakcji na swoje zgłoszenie.

Największe problemy

Z sondażu przeprowadzonego przez UCE RESEARCH, wiemy, jakie największe problemy funkcjonują obecnie we wspólnotach mieszkaniowych. 24,9% respondentów wskazuje, że opłaty są niewspółmierne do bieżących realiów, np. fundusz remontowy jest za wysoki. W ogólnokrajowym badaniu wzięło udział blisko tysiąc właścicieli lokali, dla których autorzy ankiety przygotowali listę 25 problemów. Każdy ankietowany mógł zaznaczyć 5 najważniejszych, w jego opinii, kwestii.

– Fundusz remontowy zatwierdzony jest przez właścicieli lokali wspólnoty na podstawie uchwały, zatem mają oni realny wpływ na jego wysokość. Stawka uzależniona jest od aktualnej sytuacji rynkowej. Wysoki poziom inflacji, wzrost kosztów energii oraz cen materiałów eksploatacyjnych znajdują odzwierciedlenie w wysokości opłat z tego tytułu – komentuje dr inż. Alicja Gębczyńska z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, specjalista rynku nieruchomości.

Jeśli opłaty są rażąco wygórowane, każdemu z właścicieli przysługuje prawo do zaskarżenia konkretnych uchwał do sądu, co wyjaśnia radca prawny Bartosz Frączyk, jeden ze współautorów badania. I dodaje, że problem może po części wynikać z braku wiedzy, jak właściwie funkcjonuje mechanizm zdrowo zarządzanej wspólnoty. Do tego jak wynika z sondażu, 20,1% ankietowanych stwierdza, że zarząd wspólnoty źle wydatkuje pieniądze na naprawy części wspólnych. Natomiast trzecie miejsce wśród najczęściej wymienianych problemów zajmuje brak transparentności w kwestii wydatkowania środków finansowych wspólnoty – 15,1%.

– To właściciele lokali decydują, jaki remont chcą przeprowadzić w danym roku kalendarzowym i powinni decydować o jego wysokości. Jednak podjęta przez nich uchwała nie zawsze wskazuje wynagrodzenia za wykonanie robót. W takiej sytuacji o tym już samodzielnie rozstrzyga zarząd wspólnoty, co z pewnością w niektórych przypadkach może rodzić sytuacje konfliktowe. Z kolei brak transparentności w kwestii wydatkowania środków wspólnoty jest problemem marginalnym, który często wynika z tego, że właściciele rzadko interesują się takimi szczegółami – komentuje Bartosz Frączyk.

Ponadto 7,9% uczestników badania uważa, że remonty są przeprowadzane zbyt opieszale lub z dużymi opóźnieniami. Z kolei 6,1% respondentów przekonuje, że firma administrująca ogólnie źle wywiązuje się ze swoich obowiązków.

– Wielokrotnie zdarza się, że zarządy nie podpisują odpowiednio zabezpieczających ich interesy umów, co powoduje kłopoty w trakcie prowadzenia inwestycji. Często również członkowie zarządów nie mają wystarczającej wiedzy, koniecznej do nadzorowania inwestycji. Natomiast zewnętrzne firmy administrujące często borykają się ze sprzecznymi interesami samych właścicieli. Przykładowo, mieszkańcy ostatniego piętra są zainteresowani remontem dachu, który nie jest niezbędny w ocenie właścicieli mieszkających na parterze – tłumaczy mec. Frączyk.

Błahostki i zaangażowanie

Z badania wiemy też, jakie problemy są najrzadziej wskazywane przez respondentów. 1,2% ankietowanych stwierdza, że zarząd utrudnia dostęp do podstawowych dokumentów. Tyle samo osób mówi o braku bezpośredniego kontaktu z administratorem wspólnoty. Z kolei 1,7% badanych zaznacza, że zbyt rzadko robione są zebrania właścicieli. 2,1% uczestników sondażu porusza kwestię trudności w skontaktowaniu się z zarządem. Natomiast 3,2% przekonuje, że na terenach wspólnych jest źle utrzymywany porządek.

– To faktycznie są błahe problemy, sporadycznie występujące. Często mają one subiektywny charakter. Na przykład, zebrania właścicieli lokali powinny być organizowane raz do roku, a bardziej zaangażowane w sprawy wspólnot osoby życzyłyby sobie częstszych spotkań. Zdarza się również, że posiadacze nieruchomości oczekują kserowania dokumentacji finansowo-księgowej wspólnoty przez zarząd, co bywa kwestią sporną pomiędzy stronami – dodaje radca prawny Bartosz Frączyk.

Sondaż zawierał też pytanie o to, czy respondenci zgłaszają wskazane problemy zarządom swoich wspólnot mieszkaniowych. 59,2% ankietowanych odpowiedziało przecząco, a 37,3% – twierdząco. Z kolei 3,5% uczestników badania nie pamiętało tego. Ponadto respondenci poinformowali o tym, jak reagowano na zgłaszane nieprawidłowości w działaniu wspólnoty. W 43,2% przypadków właściwie nie było żadnego odzewu. W 14,6% przypadkach reakcja była pozytywna, a 9,8% – negatywna. Z kolei 11,2% badanych nie interesowało się później tą kwestią. Natomiast 21,2% nie pamiętało, jak zareagowali włodarze osiedla.

– Wyniki tego badania są dość spójne i potwierdzają niewielkie zaangażowanie właścicieli lokali w sprawy związane z funkcjonowaniem wspólnoty. Respondenci zgłaszają nieprawidłowości, ale nie są już aktywnie zaangażowani w ich rozwiązanie. Ta tendencja może być konsekwencją aktualnego tempa życia i brakiem czasu na włączenie się w dodatkowe działania. Jednakże każdy właściciel musi mieć świadomość tego, że jest członkiem wspólnoty, a tym samym ma wpływ na jej kształt i funkcjonowanie. To on decyduje o wyborze zarządcy i zarządu nieruchomości, a także o poziomie ponoszonych przez wspólnotę kosztów – podsumowuje ekspert z WSB we Wrocławiu.

Co czwarta firma chce pozyskiwać nowych pracowników

27% polskich firm chce od lipca do września poszukiwać nowych pracowników, podczas gdy o redukcji etatów mówi 17% przedsiębiorstw – to dane z opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup, prezentującego plany zatrudnienia firm na nadchodzący kwartał. Najwięcej ofert pracy będzie w produkcji przemysłowej, IT & technologii, telekomunikacji, komunikacji i mediach a także w budownictwie. Do silniejszej rywalizacji o kandydatów do pracy powinny przygotować się organizacje zlokalizowane w południowo-zachodniej, centralnej i północno-zachodniej Polsce. Przedsiębiorcy zostali zapytani o swoje prognozy w kwietniu, zatem wyniki są odzwierciedleniem nastrojów rekrutacyjnych firm po wybuchu konfliktu w Ukrainie. Więcej w raporcie ManpowerGroup „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”.

ManpowerGroup opublikował dziś swój najnowszy raport, w ramach którego firmy zdradzają swoje plany zatrudnienia na czas od lipca do końca września. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski, która jest barometrem rynku pracy i pokazuje chęci firm związane z pozyskiwaniem nowych kadr wynosi +11%. To wynik wyższy o 5 punktów procentowych od prognozy deklarowanej na bieżący kwartał. Podczas gdy 27% badanych przedsiębiorstw mówi o planach zatrudnienia nowych pracowników, 17% prognozuje redukcje etatów. Jednocześnie co druga firma (54%) chce pozostawić liczbę pracowników na niezmienionym poziomie, a jedynie 2% nie zna planów zatrudnienia na kolejny kwartał.

– Biorąc pod uwagę czas przeprowadzenia badania można uznać, że prognoza dla Polski jest naprawdę optymistyczna. To wynik, który notowaliśmy pod koniec 2021 roku, gdy pracodawcy byli bardzo otwarci na zatrudnienie nowych pracowników. Obecna prognoza nie wskazuje też na recesję czy hamowanie gospodarki, nie widać również tendencji spadkowych na rynku pracy – mówi Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce. – Z drugiej strony na rynku obserwujemy zjawiska, które mogą mieć niekorzystny wpływ na nastroje rekrutacyjne firm. Najnowsze dane z Chin o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej mogą w dalszej perspektywie niekorzystnie wpłynąć na działania przedsiębiorstw w Polsce. Podobnie rosnąca inflacja i podwyżki stóp procentowych mogą doprowadzić do osłabienia jeszcze wysokiego poziomu konsumpcji, choć popyt krajowy będzie wzmacniany przez ponad dwa miliony uchodźców, którzy napłynęli do Polski z Ukrainy. Organizacje, które planowały nowe inwestycje i chciały zrealizować swoje plany rozwoju przy wsparciu kredytów mogą je przesuwać na czas bardziej sprzyjający kredytobiorcom. Analizując te informacje warto pamiętać o tym, że firmy nawet w czasie pandemii podejmowały wszelkie działania, aby zatrzymać w organizacji talenty, które wcześniej z tak dużym trudem pozyskały. Biorąc pod uwagę skalę niedoboru pracowników z pożądanymi kompetencjami, z jaką od lat mierzą się polskie firmy, pracownik, który podąża za potrzebami kompetencyjnymi rynku i swojego pracodawcy, może być spokojny o swoją karierę. Obecna sytuacja, związana z utrzymującym się dużym zapotrzebowaniem na nowe zasoby kadrowe niemal w każdym sektorze rynku i każdym regionie Polski sprzyja zmianie kariery, a pracodawcy są gotowi zapłacić więcej za nowy talent – dodaje przedstawiciel ManpowerGroup.

Produkcja przemysłowa oraz IT i nowe technologie kolejny kwartał z największym optymizmem rekrutacyjnym

Analizując dane dla sektorów rynku najłatwiej o nową pracę będzie w produkcji przemysłowej, gdzie prognoza netto zatrudnienia +33% jest jedną z najwyższych notowanych w blisko 14 letniej historii badania w Polsce. O znacznych potrzebach rekrutacyjnych mówi też sektor IT & technologii, telekomunikacji, komunikacji i mediów (+26%) oraz budownictwo (+19%). Nowych pracowników będą intensywnie poszukiwać restauracje i hotele (+15%) oraz organizacje z sektora bankowości, finansów, ubezpieczeń i nieruchomości (+15%). Na drugim biegunie znajdują się przedsiębiorstwa reprezentujące sektor produkcji podstawowej z planami redukcji zatrudnienia na poziomie -6% oraz handel z prognozą na poziomie 0. W przypadku handlu to drugi najniższy wynik w historii badania, niższy (-4%) odnotowano tylko raz – w szczycie pandemii Covid-19, w trzecim kwartale 2020 roku.

W południowo-zachodniej Polsce najsilniejsza rywalizacja o kadry

Biorąc pod uwagę dane dla regionów to najwięcej nowych pracowników chcą pozyskiwać firmy zlokalizowane w południowo-zachodniej części kraju (+17%), dla której wynik na nadchodzący kwartał jest drugim najwyższym w ciągu ostatnich pięciu lat. Podobnie firmy z centralnej (+14%) i północno-zachodniej Polski (+14%) będą prowadzić intensywne działania rekrutacyjne. Z kolei najmniej nowych rekrutacji możemy się spodziewać na wchodzie (+3%), gdzie ostatnio tak niską prognozę firmy wskazały prawie osiem lat temu. We wszystkich sześciu badanych regionach pracodawcy chcą powiększać swoje zespoły.

Duże organizacje z największymi potrzebami rekrutacyjnymi

Swoje zespoły w największym stopniu chcą wzmacniać duże firmy (250+ zatrudnionych), które wskazują prognozę na poziomie aż +20%. O znacznych potrzebach rekrutacyjnych mówią też średnie przedsiębiorstwa (50-249), z prognozą +15%. Z kolei małe (10-49) i mikroprzedsiębiorstwa (>10) już drugi kwartał z rzędu utrzymują swoje plany zatrudnienia na podobnych, mało optymistycznych poziomach, zapowiadających stagnację a nawet redukcje etatów. Małe firmy mówią o prognozie +1%, a mikroprzedsiębiorstwa wskazują -4%.

– Duże organizacje tradycyjnie już w naszym badaniu są tymi, które co kwartał zgłaszają największe zapotrzebowanie na nowy personel. Tak wysoki wynik dla nadchodzącego czasu to również efekt poszukiwania pracowników na zastępstwo za osoby przebywające na urlopach. Przedsiębiorstwa chcą też zabezpieczyć się na wypadek, gdyby osoby z Ukrainy, które pozostały nad Wisłą, zdecydowały się na powrót do ojczyzny. Również to duże firmy najczęściej mogą sobie pozwolić na zwiększenie wydatków i większą konkurencyjność płacową na rynku. Z kolei firmy małe i mikro mają niestety największy udział w grupie organizacji, które najbardziej ucierpiały w wyniku obostrzeń pandemicznych i jeszcze odrabiają poniesione straty – podsumowuje Tomasz Walenczak.

O badaniu:
„Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia” to kwartalne badanie, które ma na celu zmierzenie intencji pracodawców związanych ze zwiększeniem lub zmniejszeniem całkowitego zatrudnienia w ich oddziale w najbliższym kwartale. Raport wydawany jest globalnie od 60 lat, w Polsce od 14 lat, pozostając jedną z najbardziej wiarygodnych analiz prognostycznych rynku pracy na świecie. To badanie o największym światowym zasięgu, a pracodawcy nie pochodzą z bazy klientów ManpowerGroup. Najnowszy raport „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia” analizuje plany rekrutacyjne pracodawców na III kwartał 2022 roku. Przedstawia prognozy zatrudnienia firm dla 10 sektorów rynku, 6 regionów Polski i 4 wielkości organizacji. Badanie dla III kwartału zostało przeprowadzone od 1 do 29 kwietnia, na reprezentatywnej próbie 522 polskich pracodawców. Globalnie wzięło w nim udział ponad 45 000 firm.

Answear.com z przychodami o 44 proc. większymi rdr. w I kw. 2022 r.

Answear.com, wiodący e-commerce sprzedający modę w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, podsumowuje I kw. 2022 r. Był to okres wysokiego tempa wzrostu mimo niekorzystnych czynników rynkowych, w którym przychody Spółki zwiększyły się o 44 proc. rdr. do 178 mln zł. W I kw. 2022 r. Answear.com przeprowadził m.in. kolejne kampanie TV na wszystkich rynkach działalności mające na celu zwiększanie świadomości marki.

Za nami wymagający kwartał, w którym z jednej strony mierzyliśmy się z wybuchem wojny w Ukrainie i tymczasowym wyłączeniem tego rynku ze sprzedaży. Z kolei z drugiej musieliśmy stawić czoła trudnemu otoczeniu rynkowemu w postaci rosnącej inflacji oraz spowolnieniu w e-commerce. Jednak mimo to udaje nam się wciąż utrzymywać wysokie tempo wzrostu rosnąć o ponad 40 proc. rdr. Dodatkowo umacniamy naszą pozycję na wszystkich rynkach i rozwijamy nowe. Z optymizmem patrzymy również na rynek ukraiński, na który wróciliśmy na początku maja. Widzimy, że mieszkańcy Ukrainy powoli wracają do codziennych zajęć, w których naturalnie jest też przestrzeń na zakupy w interencie. – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy Answear.com zwiększył blisko dwukrotnie liczbę produktów dostępnych w ofercie (SKU) do 185 tys. Spółka poszerza również konsekwentnie asortyment wśród marek premium, które pozytywnie wpływają na marże oraz średnią wartość zamówienia, która w minionym kwartale wyniosła rekordowe 291 zł w porównaniu z 255 zł sprzed roku. Answear.com w minionym kwartale zrealizował kampanię TV na wszystkich 10 rynkach, która miała na celu budowanie świadomości marki. Kampania zakończyła się dużym sukcesem, obejrzało ją więcej osób niż prognozowano, a w kategorii tzw. „share of voice” na większości rynków Answear był liderem, lub jednym z liderów naszej branży w okresie trwania kampanii. Spółka rozpoczęła w marcu również kolejną, jeszcze mocniejszą, kampanię TV.

Paliwem do dynamicznego wzrostu naszego biznesu jest szeroka oferta produktowa z naciskiem na segment premium oraz średniej półki cenowej, konsekwentna budowa świadomości marki realizowana poprzez kampanie marketingowe, rozwój technologii,  a także dalsza ekspansja zagraniczna. Cieszymy się, że konsekwentnie poprawiamy wszystkie strategiczne dla nas drivery wzrostu. Dodatkowo jeszcze w I półroczu br. powinniśmy poinformować o otwarciu kolejnego nowego rynku. – dodaje Krzysztof Bajołek

Elastyczna praca na etacie – kiedy będzie uchwalona?

Od sierpnia 2022 roku mają wejść w życie przepisy prawa pracy implementujące dyrektywę Unii Europejskiej, która wprowadza korzystne rozwiązania dla pracujących rodziców lub opiekunów. Ta dyrektywa odpowiada potrzebom pracowników, którzy chcą łączyć życie zawodowe z prywatnym w ramach koncepcji work life balance. Wdrożona dyrektywa jest pozytywnie odbierana przez pracowników między innymi dlatego, że rozszerza zakres uprawnień urlopowych w zakresie urlopu ojcowskiego, rodzicielskiego, opiekuńczego. Stwarza również większy zakres ochrony stosunku pracy, poszerza zakres informacji, jakie mają być przekazywane pracownikom – a także uelastycznia czas pracy, co jest szczególnie istotne kiedy bywają trudności z połączeniem obowiązków zawodowych z prywatnymi.

– Oczywiście te rozwiązania są korzystne dla pracowników, ale niekoniecznie pozytywnie odbierane przez pracodawców – dlatego, że w pewien sposób zaburzają sprawną organizację pracy. Mogą rodzić szereg wątpliwości i barier zwłaszcza u małych i średnich przedsiębiorstw, gdzie stan zatrudnienia nie jest zbyt duży i każda nieobecność pracownika może rodzić problemy natury organizacyjnej – powiedziała serwisowi eNewsroom Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka prawa pracy w Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Oczywiście większe firmy mogą sobie z tym poradzić, ale generalnie są to dodatkowe obciążenia. Biurokracja, która jest negatywnie odbierana przez pracodawców. I istnieją obawy, czy w ten sposób też przepisy prawa pracy nie będą zniechęcały do zatrudniana w tej formule. Czy czasem bardziej popularne nie będą umowy cywilno-prawne, które aż tylu obowiązków i dodatkowych uprawnień dla pracownika nie wprowadzają. Oczywiście koncepcja worklife balance jest bardzo ważna – należy rozszerzać i wzmacniać różne elastyczne rozwiązania. Jednak w taki sposób, aby one były do przyjęcia przez pracodawców tworzących miejsca pracy właśnie dla pracujących rodziców – analizuje Spytek-Bandurska.

Arena.pl rozpoczyna przegląd opcji strategicznych

Arena.pl S.A., notowany na NewConnect właściciel platformy zakupowej arena.pl, rozpoczyna przegląd opcji strategicznych związanych z dalszym rozwojem Grupy Kapitałowej. Celem tego procesu jest analiza trendów gospodarczych na lata 2022-2025 oraz możliwości rozszerzenia działalności operacyjnej o inne obszary poza sektor e‑commerce.

W efekcie przeglądu opcji Spółka rozważy dokonanie modyfikacji obecnego przedmiotu działalności o inwestycje lub nawiązanie współpracy z potencjalnymi inwestorami z innych dynamicznie rozwijających się branż. Celem nadrzędnym jest  zmaksymalizowanie wartości dla akcjonariuszy.

– Przegląd opcji strategicznych jest wynikiem zmian rynkowych związanych z zakończeniem pandemii oraz wydarzeniami geopolitycznymi. Dostrzegamy, że zaangażowanie również w inne branże może być bardzo korzystne dla rozwoju Grupy oraz dla akcjonariuszy Spółki. – komentuje Maria Bogajewska, prezes Arena.pl.

Do czasu zakończenia przeglądu opcji strategicznych oraz ewentualnych decyzji o przyjęciu nowego modelu biznesowego Spółka będzie kontynuował realizację dotychczasowej strategii, działań i projektów.

Mangata Holding wypracowała 263 mln zł przychodów i 25 mln zł zysku netto w pierwszym kwartale br.

Mangata Holding, polska grupa przemysłowa, działająca w segmentach produkcji: podzespołów dla motoryzacji i komponentów, armatury i automatyki przemysłowej oraz elementów złącznych, wypracowała 263 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, co stanowi 45%-owy wzrost w porównaniu do analogicznego okresu w 2021 r. Segment podzespołów dla motoryzacji i komponentów odnotował największy wzrost przychodów – 146 mln zł, czyli o 35% rdr. Segment ten odpowiada za 55,7% przychodów Grupy. Bardzo dobra sprzedaż przełożyła się na osiągnięcie 41 mln zł EBITDA (wzrost ok. 42% rdr). W pierwszym kwartale 2022 roku, Grupa Mangata wypracował skonsolidowany zysk netto w wysokości 25 mln zł (wzrost o 52%), co stanowi rekordowy poziom w historii Holdingu.

Pomimo niestabilnych warunków rynkowych wynikających w wybuchu wojny w Ukrainie, Mangata Holding osiągnęła rentowność brutto ze sprzedaży na poziomie ponad 23,2%. Z kolei marża EBITDA wyniosła 15,6% wobec 15,9% w I kw. 2021 r. Natomiast rentowność zysku netto w I kw. 2022 osiągnęła poziom 9,6% wobec 9,1% w analogicznym okresie roku ubiegłego.

– Był to kolejny trudny do prognozowania okres dla przemysłu. Rok 2022 rozpoczął się wysokim poziomem popytu na wszystkie produkty oferowane przez segmenty Grupy. Korzystna perspektywa, która zarysowała się na początku roku 2022 została przerwana przez wybuch wojny na Ukrainie. Konflikt w Ukrainie nie wpływa bezpośrednio na działalność Grupy, jednakże wpływa on na globalne rynki surowcowe. Ograniczenie podaży kluczowych surowców (rudy żelaza, surowce energetyczne, metale ziem rzadkich) skutkuje wysoką dynamiką wzrostu ich cen na rynku. Konflikt oraz sankcje nakładane na Rosję przez organizacje międzynarodowe przełożył się również na wzrost cen surowców energetycznych i paliw płynnych oraz silne zakłócenie w łańcuchu dostaw. Pomimo tego, we wszystkich trzech segmentach produkcyjnych, wypracowaliśmy wyższe przychody ze sprzedaży w porównaniu do analogicznego okresu w 2021 roku. – powiedział Leszek Jurasz, prezes zarządu Mangata Holding SA.

Segment Podzespołów dla motoryzacji i komponentów odnotował wzrost przychodów ze sprzedaży na poziomie 35%. W segmencie Elementów Złącznych przychody ze sprzedaży wyniosły prawie 63 mln zł, co stanowiło wzrost o blisko 82% rok do roku. Natomiast segment Armatury i automatyki przemysłowej odnotował przychody ze sprzedaży na poziomie blisko 54 mln zł, co stanowi wzrost o 40%. Wysoki poziom przychodów ze sprzedaży to przede wszystkim efekt zwiększonego popytu rynkowego oraz efekt indeksacji cenowych związanych ze wzrostami cen materiałów.

– W segmencie podzespołów dla motoryzacji i komponentów, miała miejsce odbudowa sprzedaży i utrzymujący się trend wzrostowy popytu rynkowego. W segmencie Elementów złącznych oprócz zwiększonego popytu, na wzrost przychodów ze sprzedaży, miały również podwyżki cen wynikające ze wzrostu cen materiałów. –  powiedział Leszek Jurasz, Prezes Zarządu Mangata Holding SA.

W I kw. 2022 roku Grupa zanotowała wzrosty przychodów ze sprzedaży na wszystkich rynkach z wyjątkiem rynków wschodnich (Rosja i Ukraina) Należy jednak podkreślić, że pozostałe należności handlowe z rynków wschodnich są na niskim poziomie i terminowo regulowane.

Grupa na rynku krajowym realizuje około 33% sprzedaży. Głównymi kierunkami sprzedaży wśród krajów Unii Europejskiej są: Niemcy, Finlandia oraz Czechy. Natomiast w gronie kluczowych rynków pozostają również klienci z USA oraz Szwajcarii. Łącznie produkty z Grupy Mangata trafiają do 75 rynków na całym świecie.

18 maja 2022 roku Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Mangata Holding zdecydowało o  wypłacie dywidendy za rok 2021 na poziomie 4,80 PLN na jedną akcję, tj. łącznie 32 mln PLN. Dzień dywidendy ustalony został na 25.05.2022 r., dzień wypłaty dywidendy przypadnie na 03.06.2022 r.

Osiągnięte w ubiegłym roku rekordowe wyniki finansowe oraz obecna pozycja gotówkowa Grupy umożliwiły nam, jak co roku, podzielenie się zyskiem z naszymi akcjonariuszami. Tak jak wielokrotnie zaznaczaliśmy, naszym celem jest systematyczna realizacja polityki dywidendowej. Również i w tym roku będziemy mogli wypełnić nasze zobowiązania wobec akcjonariuszy Grupy Mangata. – podkreśla Kazimierz Przełomski, wiceprezes zarządu oraz dyrektor finansowy Mangata Holding S.A.

W latach 2016-2021 Mangata Holding wypłaciła swoim akcjonariuszom łącznie 155 mln zł dywidendy. Zgodnie z założeniami strategicznymi Holding planuje przeznaczać około 50 proc. zysku corocznie na wypłatę dywidendy.

Faktyczny stan finansów w ochronie zdrowia jest gorszy niż prognozowane dane

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że wydatki na ochronę zdrowia mogą realnie spaść poniżej 5% w 2022 roku – pomimo, iż w matematycznych wyliczeniach wyniosą więcej niż 6%. Wynika to z nominalnego wzrostu w wyniku inflacji – wydajemy więcej pieniędzy, co matematycznie daje wyższy wskaźnik. Niestety, realnie za te wyższe kwoty nabywamy mniej. Podobnie będzie z wydatkami na ochronę zdrowia. Nominalnie będą one wyższe, ale realnie pozwolą na sfinansowanie znacznie mniejszej ilości zakupów i usług. Wyższa inflacja co do zasady ułatwia realizację ustawy obligującej do zwiększania nakładów na zdrowie (7 procent PKB), bez rzeczywistego wzrostu wydatków w stosunku do PKB w roku bieżącym.

Dynamicznie zmieniająca się sytuacja polskiej gospodarki oraz jej otoczenia ma ogromny wpływ na perspektywy finansowania sektora ochrony zdrowia. Aby osiągnąć poziom wydatków 7 procent PKB przy regule „t-2” wystarczy realnie wydawać na zdrowie jedynie 5,6 procent PKB. Zgodnie z tą regułą porównujemy bowiem wydatki na zdrowie w roku bieżącym, np. 2022, z poziomem PKB sprzed dwóch lat, czyli 2020 r. Jednak spełnianie założeń ustawy przy jednoczesnym braku realnego zwiększenia środków na zdrowie, to jedynie „wzrost na papierze”  – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Obraz finansowania ochrony zdrowia w 2022 r. i kolejnych latach prezentuje się gorzej niż wynikało to z danych z poprzedniego kwartalnika. Jeśli nie zostaną zapowiedziane dodatkowe wydatki z NFZ lub budżetu państwa, realne nakłady na zdrowie w bieżącym roku spadną poniżej 5 proc. PKB, a więc do najniższego poziomu od 2019 r. Mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją, w której poprawia się poziom finansowania ochrony zdrowia zgodnie z kryterium ustawowym (7 procent PKB na zdrowie), ale w świetle obiektywnych wskaźników stosowanych przez GUS i Eurostat musimy liczyć się ze znacznym spadkiem nakładów zdrowotnych w stosunku do PKB.

Czy środki UE mogą być wliczane do wydatków na ochronę zdrowia?

Jak wynika z danych ujawnionych przez Ministerstwo Zdrowia do wydatków na zdrowie za 2022 r. zostały wliczone środki unijne w wysokości 1,6 miliarda zł. Oznacza to, że część środków europejskich w ramach perspektywy finansowej na lata 2021-2027 oraz Krajowego Planu Odbudowy zostanie potraktowana jako zwiększenie nakładów na zdrowie w ramach kryterium ustawowego. Jednak w ustawie o wzroście nakładów na zdrowie nie ma zapisów, które pozwalają na doliczenie środków z funduszy europejskich do wskaźnika wydatków.

Przyjęcie wychodzącej poza zapisy ustawowe definicji wydatków na zdrowie o środki europejskie będzie miało istotne konsekwencje – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Sam napływ funduszy unijnych w 2023 r. może zaspokajać 42 procent wymaganego przez ustawę (7 procent PKB) wzrostu rocznych wydatków na zdrowie. Oznacza to, że realizacja ustawy będzie mogła następować w przyszłym roku przy znacznie mniejszym zwiększaniu wydatków budżetu państwa lub NFZ niż dotychczas zakładano.

Ukazała się II edycja kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHORNY ZDROWIA, projektu Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych dotyczących finansowania systemu ochrony zdrowia w Polsce. Projekt jest realizowany przez Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) i służy informowaniu opinii publicznej o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia.

Co spowodowało wzrosty na EUR/USD?

Główna para walutowa urosła wczoraj do 1,0550 odbijając tym samym od technicznego dołka sprzed kilku lat zlokalizowanego na 1,0350. O zmianie trendu nie ma oczywiście mowy, na razie to jedynie naturalna korekta. Dolar jest mocno wykupiony i realizacja zysków z długich pozycji w USD mogła wpłynąć na ruch w kierunku północnym głównej pary walutowej. Dodatkowo wspólna waluta została wsparta przez wypowiedzi Klaasa Knota – zasiadającego w radzie Prezesów EBC.

Słowa prezesa centralnego banku Holandii o możliwej podwyżce nawet o 50 pb. (wg niego ruch o 25 bp. w czerwcu jest w pełni uzasadniony) jest pewnego rodzaju nowością. W sposób tak jastrzębi wypowiadał się oczywiście Jerome Powell, jednak jak dotąd mało kto był w stanie sobie wyobrazić, że EBC zdecyduje się na taki krok. Knot jest zaliczany do obozu jastrzębi i należy pamiętać, że jego opinia nie odzwierciedla poglądów większości w Radzie. Można jednak uznać, że Holender otwiera nowy rozdział i rozpoczyna nową linię ataku w EBC.

Wczorajszy pogląd Knota będzie wzmocniony przez kolejne wysokie publikacje danych o inflacji w strefie euro. Wówczas rynek może zacząć wyceniać nieco bardziej zdecydowany cykl podwyżek niż do tej pory. Dziś o godz. 11:00 dowiemy się jak kształtował się wskaźnik HICP w kwietniu. Prognozy pokazują wartość 7,5 proc. Jeśli odczyt okaże się wyższy, wówczas euro może zyskać na wartości, co będzie oznaczać postępującą korektę notowań EUR/USD.

Tak naprawdę rynek walutowy najbardziej zainteresowany jest jednak faktem na jakim poziomie stopy procentowe znajdą się finalnie na końcu cyklu oraz to czy bank centralny reaguje z odpowiednim wyczuciem na inflację. Pod tym względem EBC pozostawia wiele do życzenia. Początkowo przedstawiciele instytucji przez długi czas zakładali, że inflacja to zjawisko przejściowe i dlatego nie podejmowali żadnych działań. Teraz to może się zmienić. Wypowiedź Knota jest pewnego rodzaju przełomem.

Łukasz Zembik, DM TMS Brokers

Niewypłacalności na świecie i w Polsce 2022 – analiza Allianz Trade

Allianz Trade przewiduje, że w 2022 liczba niewypłacalnych firm na świecie zwiększy się o +10% a w 2023 roku o kolejne +14%, sięgając tym samym poziom sprzed pandemii.

Wojna w Ukrainie i nowe lockdowny w Chinach znacznie pogorszyły bilans ryzyka, jakiego spodziewać się mogą firmy. Choć w krótkiej perspektywie zgromadzone zapasy gotówki zapobiegną gwałtownemu wzrostowi liczby niewypłacalności, to Allianz Trade, światowy lider w dziedzinie ubezpieczeń należności przewiduje, że nie na długo i liczba niewypłacalnych firm wzrośnie o +10% w 2022 oraz o +14% w 2023 roku, osiągając poziom sprzed pandemii.

3 kluczowe oznaki odporności, opóźniających normalizację poziomu liczby niewypłacalności
Przedsiębiorstwa muszą obecnie ponownie stawić czoła wielu globalnym przeszkodom, począwszy od przedłużających się zakłóceń w łańcuchu dostaw i wąskich gardeł w transporcie, po wysokie koszty i niedobory czynników produkcji, zwłaszcza energii i towarów, ale także siły roboczej. Do tego dochodzą jeszcze wyższe koszty finansowania, ponieważ globalny wzrost inflacji przyspiesza zacieśnianie polityki pieniężnej.

Allianz Trade dostrzega jednak trzy kluczowe oznaki odporności biznesu:

  • Na poziomie globalnym, na początku 2022 roku całkowite zasoby gotówki w posiadaniu firm notowanych na giełdzie były o 30% wyższe niż w 2019 roku.
  • Dane opracowane przez Allianz Trade pokazują, że liczba firm zagrożonych niewypłacalnością (tzn. takich, które mogą w ciągu najbliższych czterech lat utracić zdolność do wywiązywania się ze swoich zobowiązań, na podstawie rentowności, kapitalizacji i pokrycia odsetek na 2021 rok) była w Europie ograniczona a nawet zmniejszyła się, szczególnie we Włoszech (z 11% w 2020 do 7% w 2021 roku) i we Francji (analogicznie z 15% do 12%).
  • Wreszcie, sezon wyników za I kwartał 2022 roku potwierdził, że spółki giełdowe były w stanie w znacznie większym stopniu przełożyć wyższe koszty na ceny.

„Te czynniki sugerują, że gospodarka światowa powinna być w stanie uniknąć dużego skoku liczby niewypłacalności – przynajmniej w krótkiej perspektywie czasowej. Niemniej jednak, firmy będą musiały zachować czujność: Normalizacja liczby niewypłacalności na świecie już się rozpoczęła. W przypadku niektórych krajów dogonienie danych z roku 2019 zajmie kilka lat, ale wracamy do wysokiego poziomu ryzyka braku płatności, zarówno w skali globalnej, jak i lokalnej”, wyjaśnia Clarisse Kopff, Dyrektor Generalna Allianz Trade.

Po raz pierwszy od 2019 roku, globalna liczba niewypłacalności wzrośnie w latach 2022 i 2023

Allianz Trade identyfikuje kilka obszarów podatnych na zagrożenia, które mogą spowodować silny wzrost liczby niewypłacalności w latach 2022 i 2023. Po pierwsze, w 2021 roku zapotrzebowanie na kapitał obrotowy wzrosło szczególnie w Azji (+2 dni), Europie Środkowo-Wschodniej (+2 dni) i Ameryce Łacińskiej (+2 dni) oraz w takich sektorach jak sprzęt gospodarstwa domowego (+8 dni), elektronika (+3 dni) i sprzęt maszynowy (+2 dni).

Strefa euro odnotowała ponadto wyraźne pogorszenie wskaźnika zadłużenia przedsiębiorstw niefinansowych do PKB (o +5, 2 pkt proc. w porównaniu z +3,5 pkt proc. dla USA).

Na koniec należy dodać, że obecna sytuacja międzynarodowa spowodowała spadek realnej siły nabywczej konsumentów, co może stworzyć kolejne ryzyko dla firm w postaci spowolnienia popytu. W odpowiedzi rządy we Francji, Niemczech i Włoszech już przedłużyły istniejące programy przeciwdziałania bezrobociu i wprowadziły nowe formy pożyczek gwarantowanych przez państwo, a im dłużej trwa obecny kryzys, tym więcej środków można się spodziewać.

W związku z powyższym Allianz Trade oczekuje, że liczba niewypłacalności przedsiębiorstw na świecie wzrośnie o +10% w 2022 roku i o +14% w 2023 roku (po tym, jak w 2021 roku spadła
o -12%).

„Po raz pierwszy od 2019 roku spodziewamy się, że w latach 2022 i 2023 liczba niewypłacalności na świecie ponownie wzrośnie, zbliżając się do poziomu sprzed pandemii. We Francji i w Niemczech liczba niewypłacalności wzrośnie w 2022 i 2023 roku (odpowiednio +15% i +33%, +4% i +10%), jednak liczba tych przypadków nadal będzie sztucznie zaniżona ze względu na silne środki wsparcia ze strony państwa, co ponownie opóźni normalizację liczby niewypłacalności przedsiębiorstw”, wyjaśnia Maxime Lemerle, Dyrektor Działu Badań nad Niewypłacalnością w Allianz Trade.

W 2022 roku, jeden na trzy kraje powróci do poziomu liczby niewypłacalności firm sprzed pandemii

W USA (liczb niewypłacalności wzrośnie o +8% w 2022 i +23% w 2023 roku), firmy powinny czerpać korzyści z buforów zgromadzonych od czasu pandemii, wspomaganych przez Program Ochrony Płac masowo przekształcany w dotacje i program odbudowy zysków. Chiny również powinny być w stanie utrzymać upadłości firm pod kontrolą (+1% w 2022, +11% w 2023 roku), dzięki niskiemu punktowi wyjścia, nawet pomimo ponownego pojawienia się zagrożeń dla firm poprzez negatywne czynniki w handlu międzynarodowym. W tych krajach liczba upadłości nie powróci do poziomu sprzed pandemii ani w 2022, ani w 2023 roku.

„Na tym etapie spodziewamy się, że jeden na trzy kraje powróci do poziomu sprzed pandemii w zakresie liczby niewypłacalności w 2022 roku, a jeden na dwa kraje w 2023 roku. Rozbieżne tendencje wystąpią zwłaszcza w Europie Zachodniej: w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii do końca tego roku liczba upadłości przekroczy poziom z roku 2019, podczas gdy we Włoszech, Portugalii i krajach skandynawskich normalizacja nastąpi dopiero w 2023 roku”, dodaje Ana Boata, Dyrektor Działu Analiz Ekonomicznych w Allianz Trade.liczba niewypłacalności 2022 liczba niewypłacalności 2022

Polska

Komentarz Sławomira Bąka, członka Zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Trade

W Polsce przyjęto inną niż w wielu innych krajach strategię walki z brakiem płynności firm – nie zawieszono obowiązków i procedur związanych ze zgłaszaniem niewypłacalności, ale przeciwnie – znacznie odformalizowano i uproszczono postępowanie naprawcze, tworząc nowy jego rodzaj. Firmy miały rozwiązywać problemy na jak najwcześniejszym etapie, nawet bez udziału sądu. To tłumaczy dlaczego liczba niewypłacalności polskich firm nie spadła, a nawet rosła w dobie pandemii – pomimo publicznych programów wsparcia dla biznesu. Programy te były efektywne, ale jednocześnie na rynku przedsiębiorcy stawić musieli czoła wielu problemom – m.in. uderzającym w popyt i możliwość sprzedaży lockdownom.

Uproszczona procedura, z kilkoma zmianami – ale nadal bardzo prosta – została na stałe w polskim prawie naprawczym. Pierwszy kwartał 2022 pokazał, ze nadal jest bardzo użyteczna – po chwilowym spadku liczby niewypłacalności związanym ze wspomniana zmianą prawa, ich liczba znowu znacząco rośnie. 2/3 z tych postępowań to właśnie postępowania restrukturyzacyjne, głównie w nowej uproszczonej formie, a przeprowadzają je głównie rodzinne firmy MSP. Możliwość szybkiego reagowania na zmiany koniunktury na rynku pozwala obserwować bieżące trendy – w tym problemy firm budowlanych (+38% niewypłacalności r/r w I kw.), których rentowność podkopały znaczące, kilkudziesięcioprocentowe wzrosty cen materiałów budowlanych. Spodziewamy się, iż w bieżącym roku nastąpi dalszy, i wciąż istotny bo 12% r/r wzrost liczby niewypłacalności polskich firm – może już nie o tak znaczące prawie 70% r/r jak w 2021 (właśnie z powodu wysokiej bazy), ale za to do rekordowego poziomu. Pomimo bieżących dobrych wyników makroekonomicznych w I kwartale (8%,5 wzrost PKB r/r) – gdyż niewypłacalności są coraz częstsze nie z przyczyn popytowych, ale głównie kosztowych i podażowych: przede wszystkim w związku z drożejącymi energią i surowcami oraz brakiem komponentów i rąk do pracy (także z powodu wojny na Ukrainie – wyjazdem ukraińskich pracowników).liczba niewypłacalności 2022 Polskaliczba niewypłacalności 2022 Polskaliczba niewypłacalności 2022 Polskaliczba niewypłacalności 2022 Polska 3

Euro odzyskuje siłę względem dolara. Kapitał wrócił zza oceanu

Wtorek był dniem wyraźnego powrotu kapitału z USA do Europy. Powodem są spekulacje w sprawie podwyżek stóp procentowych. Sytuację wieczorem trochę uspokoiła wypowiedź szefa FED. Na rynku wciąż jednak dużo się dzieje.

Lepsze dane z Polski

Wczoraj poznaliśmy odczyt wzrostu PKB w Polsce. 8,5% zamiast oczekiwanych 8% to obiektywnie dobry wynik. Można by się zastanawiać, dlaczego w tym kwartale gospodarka tak szybko rośnie. Powodem tego jest punkt odniesienia. Skoro w zeszłym roku, czyli po pierwszym cały roku pandemii, był wynik delikatnie ujemny, bo wynoszący -0,9%, to teraz była większa szansa na odbicie. Suma z dwóch lat wynosi zatem 7,6%. Jest to 3,8% średnio, nadal przyzwoicie, ale delikatnie mówiąc bez fajerwerków. Złoty zyskiwał po tych danych. Głównym powodem był fakt, że były aż o 0,5% wyższe od oczekiwań. Umocnienie jednak nie trwało za długo. Lepsze dane pokazali zresztą nie tylko Polacy, ale również Węgrzy. Bardzo dobre wyniki PKB za ten kwartał, patrząc na pandemię i punkt odniesienia, są zresztą regułą.

Euro zyskuje

Ostatnio na rynku coraz popularniejszy jest pogląd o stopach procentowych w strefie euro rosnących już w lipcu. Najbardziej zainteresowani są najprawdopodobniej Estończycy, którzy przy inflacji na poziomie 18,8% i ujemnych stopach procentowych mają olbrzymie problemy. Nie jest to oczywiście jedyny kraj Unii Europejskiej ze zbyt wysoką inflacją. W celu inflacyjnym nie mieści się bowiem ani jedno państwo, a to już o czymś świadczy. Duży wzrost stóp procentowych to oczywiście olbrzymie ryzyko dla budżetów Grecji i Włoch. Państwa te często występowały w koszyku z Hiszpanią i Portugalią. Polityka gospodarcza na Półwyspie Iberyjskim jest jednak ostatnimi laty wyraźnie bardziej odpowiedzialna, co czyni to połączenie krzywdzącym dla tych dwóch państw. W efekcie zmiany oczekiwań widzimy silne umocnienie euro względem dolara.

Powell uspokaja dolara

Wczorajsze wystąpienie Jerome Powella nie pozostawiło wątpliwości co do dalszych działań kierowanego przez niego FED. Stopy procentowe będą podnoszone tak długo, aż inflacja nie zobaczymy przekonującego spadku inflacji. W praktyce jest to bardzo mocny sygnał potwierdzający, że obecna prognoza podnoszenia stóp procentowych przynajmniej zostanie utrzymana. Jest to jeden z powodów, dla których dolar w nocy ustabilizował spadki i zaczyna znów zyskiwać na wartości.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Kary umowne a PIT

Kary umowne, w odróżnieniu od odszkodowań, stanowią przychód z innych źródeł i są objęte PIT. Przekonał się o tym podatnik, którego sprawa zakończyła się ostatecznie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Warszawie (wyrok NSA z dnia 29 marca 2022 r. sygn. II FSK 1822/19).

Czego dotyczyła sprawa?

Sprawa dotyczyła osoby pokrzywdzonej przez dewelopera, który odmówił zawarcia umowy przyrzeczonej, pomimo, że podpisał umowę przedwstępną sprzedaży lokalu mieszkalnego. W rezultacie, po wygranym procesie cywilnym, deweloper był zobowiązany zapłacić wnioskodawcy blisko 500 tys. zł wraz z odsetkami, kosztami procesu oraz karą umowną.

W związku z powyższą wypłatą deweloper przesłał do wnioskodawcy PIT-8C, gdzie w części D, jako przychody z innych źródeł, wskazał wszystkie wypłacone sumy, poza zwrotem wpłaconych zaliczek. Były wśród nich różne kategorie płatności takie jak: koszty zastępstwa procesowego, które są elementem wynagrodzenia adwokatów, koszty sądowe, które są przychodem Skarbu Państwa, czy kary i odsetki umowne, które są zadośćuczynieniem za opóźnienie w świadczeniu usługi. Ponadto wskazano tam odsetki ustawowe będące odszkodowaniem za bezprawne korzystanie przez dewelopera przez 7 lat ze środków pieniężnych oraz za pozbawienie przedmiotu umowy.

W ramach wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej wnioskodawca zapytał jakie są skutki podatkowe z tytułu odzyskanych i otrzymanych od dewelopera należności, w szczególności, czy w związku z zasądzonymi przez sądy należnościami ma możliwość skorzystania ze zwolnienia przedmiotowego od podatku dochodowego. Ponadto podatnik chciał ustalić czy do kosztów uzyskania przychodu w przedmiotowej sprawie można zaliczyć: straty z wynajmu przedmiotowego lokalu mieszkalnego, lub z oprocentowania środków na lokatach i innych bezpiecznych instrumentach bankowych, lub państwowych produktach finansowych oraz czy do kosztów uzyskania przychodu w przedmiotowej sprawie można zaliczyć: koszty wynajmu mieszkania zastępczego, porównywalnego w stosunku do przedmiotowego, koszty adwokackie (poza kosztami, zasądzonymi przez sąd, zastępstwa procesowego) i koszty obsługi zaciągniętego długu i karę umowną.

Innymi słowy podatnik, pomimo wygranej sprawy przed sądem nie chciał płacić podatku od otrzymanych od dewelopera należności.

Stanowisko fiskusa

Fiskus w wydanej interpretacji stwierdził, że zwrot wpłaconych zaliczek oraz zwrot kosztów procesu nie stanowią przysporzenia majątkowego dla wnioskodawcy. Tymczasem pozostałe płatności z tytułu odsetek za zwłokę ze świadczeniem odszkodowania, czy kara umowna są zasadniczo opodatkowane.

W kwestii kosztów uzyskania przychodów organ wskazał, że jedynie koszty adwokackie są związane z przychodem, a w pozostałym zakresie brak jest związku przyczynowo skutkowego pomiędzy kosztami, a przychodami, co oznacza, że poniesione lub alternatywne wydatki nie mogą stanowić kosztów uzyskania przychodu.

W świetle takiej interpretacji podatnik zobowiązany byłby do zapłaty stosunkowo dużego podatku z uwagi na możliwość zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów jedynie niewielkiej kwoty poniesionej szkody. Ponadto organ zakwalifikował wypłacone kwoty jako kary umowne, a nie odszkodowanie podlegające zasadniczo zwolnieniu z PIT (art. 21 ust. 1 pkt 3b ustawy o PIT).

Wyroki sądów administracyjnych

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oraz Naczelny Sąd Administracyjny były w tej sprawie zgodne stwierdzając, że organ podatkowy prawidłowo wskazał, że nie można uznać kary umownej za odszkodowanie w rozumieniu art. 21 ust.1 pkt 3b ustawy o PIT, bowiem znaczenie tych pojęć jest inne, mimo podobnej funkcji jaką pełnią w obrocie. Dodatkowo na poparcie stanowiska organu oba sądy administracyjne wskazały, że w przypadku, gdy wysokość kary umownej nie zależy od wysokości uszczerbku, nie ma możliwości dokonania analizy, czy otrzymane odszkodowanie zostało przyznane za rzeczywistą stratę (damnum emergens) czy za utracone korzyści (lucrum cessans).

W odniesieniu do kosztów uzyskania przychodów sądy administracyjne potwierdziły, że wnioskodawca może zaliczyć do nich jedynie koszty adwokackie, i to tylko w części, tj. proporcjonalnie do przychodu podlegającego opodatkowaniu. W pozostałej części koszty adwokackie nie będą stanowiły kosztów uzyskania przychodów, gdyż dotyczą przychodu zwolnionego z opodatkowania. W zakresie pozostałych kosztów, czy utraconych korzyści, sądy administracyjne wskazały, że nie można ich kwalifikować do kosztów uzyskania przychodu.

W związku z negatywnym podejściem sądów do kwalifikacji utraconych korzyści jako kosztów uzyskania przychodów warto zastosować nieco inną strategią, zmierzającą do przynajmniej częściowego zrekompensowania podatnikowi strat powstałych w wyniku niemożności osiągnięcia zysków. Dobrze skalkulowane koszty utraconych korzyści mogą bowiem stanowić podstawę do wyliczenia kary umownej, i być dla sądu podstawą do orzeczenia adekwatnej rekompensaty.

Autor: Agnieszka Stachurska, dyrektor biura rachunkowego Skarbiec Corporate Services, z grupy Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Grupa Eesti Energia z rekordowymi wynikami w I kw. 2022 r.

Przychody ze sprzedaży Eesti Energia wzrosły do 571,5 mln EUR w I kwartale 2022 r., co stanowi najlepszy wynik w historii Grupy. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, przychody Grupy wzrosły o 274 mln EUR (+92%).

Skorygowany zysk EBITDA grupy wyniósł 127,3 mln EUR (+88,2%), a skorygowany zysk netto 77,2 mln EUR (+254,2%). Uwzględniając aktualizację przyszłej wartości rynkowej umów długoterminowych, EBITDA Eesti Energia w pierwszym kwartale wyniosła 213 mln EUR, a zysk netto 163 mln EUR.

 

 

  I kw. I kw. Zmiana
2022 r. 2021 r.
Przychody ze sprzedaży mln EUR 571,5 297,3 +92,2%
EBITDA mln EUR 127,3
(213)*
67,6
(72,4)*
+88,2%
Inwestycje mln EUR 59,3 32,1 +84,6%
Zysk netto mln EUR 77,2
(163)*
21,8
(26,5)*
+254,2%
* w tym aktualizacja wartości rynkowej długoterminowych umów zakupu i sprzedaży energii elektrycznej

 

Największy wpływ na wyniki finansowe miały wyższe ceny energii elektrycznej na wszystkich rynkach, na których działa Grupa Eesti Energia. Ponadto pomimo cieplejszej zimy niż w 2021 r. i prawie 6% spadku zużycia energii elektrycznej, wolumen sprzedaży energii elektrycznej Grupy wzrósł o 13% r/r do 2,9 TWh. Sprzedaż w Finlandii, na Łotwie, Litwie i w Polsce stanowiła łącznie 54% całkowitego wolumenu, natomiast w Estonii 46%.

Produkcja energii elektrycznej w I kwartale wyniosła 1,7 TWh (wzrost o 31% r/r), z czego produkcja ze źródeł odnawialnych wyniosła 0,4 TWh. Sprzedaż paliw płynnych spadła o 7% r/r do 104 tys. ton, a produkcja o 15% do 106 tys. ton z powodu planowanych prac konserwacyjnych w zakładach.

Dalszy rozwój zielonej energii

Enefit Green, spółka zależna Eesti Energia, buduje obecnie cztery nowe farmy wiatrowe w Estonii, na Litwie i w Finlandii. Nowe farmy wiatrowe powstają we współpracy z klientami, których umowy zapewniają bezpieczeństwo inwestycji. Istnieje duże zapotrzebowanie na takie umowy sprzedaży energii elektrycznej, które gwarantują dostawę energii ze źródeł odnawialnych po stałej cenie.

Eesti Energia jest obecna poza granicami Estonii za pośrednictwem spółki zależnej Enefit, działającej na polskim rynku od 2017 roku. Oferta Enefit w Polsce jest skierowana do klientów biznesowych i obejmuje zakup energii, a także rozwiązania oraz usługi energetyczne. Spółka operuje także na Łotwie, Litwie i w Finlandii.

Frisbo po rundzie na 1,8 mln EUR szykuje kolejne inwestycje

  • Frisbo planuje zebrać kolejne 10 mln EUR na rozszerzenie działalności, czyniąc next-day delivery standardem na całym kontynencie. Firma na początku roku zebrała już 1,8 mln EUR na skalowanie działalności.
  • Spółka, dla której kluczowym rynkiem jest Polska, chce stać się strategicznym partnerem polskich przedsiębiorstw sprzedających online za granicę. Firma oferuje nie tylko zarządzanie całym procesem logistycznym, ale też wsparcie merytoryczne.
  • Trend next-day delivery, czyli dostawy w dzień po złożeniu zamówienia z roku na rok rośnie w siłę. Rośnie też kwota, którą europejscy e-konsumenci są skłonni dopłacić e-sklepowi, aby dostać swoje zamówienie następnego dnia po zakupie – w 2021 roku to było już nawet 6,2 EUR[1].

Frisbo, czyli sieć ponad 25 centrów fulfillmentowych w Wielkiej Brytanii, Austrii, Hiszpanii, Włoszech, Niemczech, Czechach, Polsce, Rumunii, Bułgarii, Mołdawii, na Węgrzech, Słowacji, a nawet w Chile, może pochwalić się niezwykle dynamicznym tempem wzrostu. W 2021 r. obroty firmy wzrosły o blisko 80% rok do roku. Cel na rok 2022 jest jeszcze bardziej ambitny – zarządzany przez Bogdana Colceriu start-up liczy na podwojenie wyników. Jednocześnie chce intensywnie skalować działalność, by ułatwić ekspansję transgraniczną firmą z branży e-commerce i uczynić next-day delivery standardem na całym kontynencie.

Na ten cel chcemy pozyskać w tym roku nawet 10 mln EUR i widzimy, że inwestorzy podzielają nasze plany. Środki te umożliwią nam na kompleksową realizację usług na terenie Europy Zachodniej. Wierzymy, że cross-borderyzacja środkowoeuropejskiego handlu online nie musi się ograniczać wyłącznie do krajów ościennych. Dlatego poszukujemy partnerów i inwestorów, którzy – tak jak my – dostrzegają potencjał w silnym wzroście e-handlu w Europie Środkowo-Wschodniej oraz otwarciu się firm z regionu na klientów z krajów tzw. starej Unii oraz Wielkiej Brytanii. W takim układzie Polska staje się niejako państwem kontynentalnego środka z racji pełnienia funkcji hubu logistycznego łączącego kraje Europy Wschodniej i Zachodniej – wyjaśnia Bogdan Colceriu, co-founder i CEO Frisbo.

Frisbo na początku roku pozyskało już od inwestorów VC 1,8 mln EUR, po to by przyspieszyć ekspansję na Zachód i podnieść standard dostaw.

Szybka dostawa stanowi o przewadze

Frisbo za klucz do sukcesu w e-handlu uważa szybki czas dostawy. Dane z całej Europy pokazują, że rzeczywiście z roku na rok rośnie kwota, którą europejscy konsumenci są skłonni dopłacić, aby dostać swoje zamówienie już następnego dnia po zakupie. To średnio już 4,2-6,2 EUR w 2021 roku, zależnie od wartości zamówienia – w porównaniu z 3,4-5,2 EUR w roku 2020[2].

Nie dziwią prognozy, że do 2027 roku wartość europejskiego rynku ekspresowej dostawy ma osiągnąć nawet 98 miliardów dolarów[3] – w warunkach wspólnego rynku nierzadko tylko czas dostawy odróżnia sklepy lokalne od tych zagranicznych. W celu zapełnienia tej luki Frisbo oferuje już biznesom z Europy Środkowo-Wschodniej dostęp do ponad 25 centrów logistycznych w 13 krajach. Frisbo nie tylko udziela wsparcia logistycznego, ale również merytorycznego, poprzez bezpośrednie partnerstwo z lokalnymi firmami z branży e-commerce. m.in. podpowiadając, jak wygląda sprzedaż na danym rynku, jak efektywnie obsługiwać wysyłki i zwroty oraz jakie są specyficzne oczekiwania klientów.

– Już teraz naszym partnerom oferujemy wsparcie w ramach największych i najbardziej popularnych w Polsce platform e-commerce – w tym Allegro oraz IdoSell. Na polskim rynku nawiązaliśmy również współpracę z markami takimi jak Shoper czy Zento. Za sprawą zlokalizowanego na miejscu centrum logistycznego, zapewniamy im sprawną realizację usług, na miarę oczekiwań coraz bardziej wymagającego klienta – mówi Bogdan Colceriu. – Jak wskazują liczne analizy rynkowe, dla zamawiających największe znaczenie ma szybka i przewidywalna dostawa. W przypadku przesyłki międzynarodowej bywa, że jest o to trudno. Stąd rozwiązaniem dla firm spoza Polski zainteresowanych tym rynkiem jest np. sprzedaż poprzez Allegro, gdzie – spośród kilku firm współpracujących z Allegro – to Frisbo jest najłatwiejszą i najszybszą platformą do integracji w zakresie fulfillmentu.

W ciągu ostatniego roku liczba klientów korzystających z sieci Frisbo wzrosła o 70%. Jedną z wyróżniających się jest np. Rolv Group sp. z o.o., polska firma, zarządzająca oficjalnym sklepem internetowym Xiaomi w Polsce (mi-home.pl), w Rumunii (mi-home.ro) i na Węgrzech (mi-home.hu).

Dzięki bliskiej współpracy z Frisbo jesteśmy w stanie wykorzystać sprawdzone procesy i dostarczać fanom Xiaomi w Europie Centralnej produkty tej marki, zazwyczaj w ciągu 24 godzin od momentu złożenia zamówienia. Nasza platforma Mi-Home jest już dostępna w 6 krajach i wierzymy, że dzięki wzajemnemu zaufaniu i wspólnym doświadczeniom z Frisbo, jesteśmy w stanie otwierać się na kolejne rynki nawet w 30 dni, co zapewnia błyskawiczny rozwój całego projektu – mówi Tymoteusz Wiśniowski, COO ROLV Group sp. z o.o.

Frisbo jest już zintegrowane ze wszystkimi głównymi platformami e-commerce i marketplaces, takimi jak Shopify, Woocommerce czy Magento, a także eMag Marketplace, Amazon oraz wspomnianym już Allegro.

Niesłabnący potencjał rynku

Już 7 na 10 korzystających z Internetu obywateli Unii Europejskiej w ubiegłym roku miało styczność z zakupami online, najczęściej o wartości od 100 do 500 EUR. Jak wynika z danych Eurostatu, najchętniej w sieci kupują Holendrzy (94 proc.), Duńczycy (92 proc.), Szwedzi (89 proc.) oraz Irlandczycy (88 proc.)[4]. Choć pandemiczny boom w e-commerce nieco przygasł, segment sprzedaży online czekają w najbliższej przyszłości dalsze wzrosty.

Mimo że Polska uznawana jest za najbardziej dojrzały rynek e-commerce Europy Środkowo-Wschodniej, nie oznacza to, że jest to rynek nasycony – w grudniu 2021 r. zakupy online stanowiły zaledwie 10,2 proc. wszystkich transakcji w sektorze handlu[5]. Polskie biznesy jeszcze nie w pełni korzystają zaś z szansy dawanej przez międzynarodowy handel online na wspólnym rynku. Według Eurostatu, w 2020 roku zaledwie co dwudziesta polska firma prowadziła sprzedaż do innych krajów unijnych[6]. Tymczasem w tym roku globalna sprzedaż zagraniczna może stanowić nawet 17,3 proc. wszystkich transakcji w sieci[7].

[1] https://www.statista.com/statistics/1267398/maximum-shipping-costs-for-next-day-delivery-europe/

[2] https://www.statista.com/statistics/1267398/maximum-shipping-costs-for-next-day-delivery-europe/

[3] https://www.prnewswire.com/news-releases/europe-98-billion-express-delivery-market-to-2027-increasing-investments-by-companies-on-same-day-delivery-of-consumer-goods-301334850.html

[4] https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=E-commerce_statistics_for_individuals

[5] https://www.statista.com/statistics/1127349/poland-share-of-sales-via-internet-in-retail-sales/

[6] https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=E-commerce_statistics#Cross-border_web_sales_within_the_EU_not_fully_exploited_by_enterprises

[7] https://blog.hotwax.co/the-role-of-omnichannel-commerce-cloud-in-unified-commerce

Medicofarma Biotech złożyła zgłoszenie patentowe dla terapii nowotworowych w oparciu o technologię RNA

Medicofarma Biotech S.A. złożyła zgłoszenie patentowe dla technologii wykorzystującej RNA w terapii celowanej glejaka, raka piersi, raka jajnika oraz raka trzustki.

Zespół naukowy poznańskiego laboratorium B+R Medicofarma Biotech, pod kierunkiem dr. hab. Katarzyny Rolle, prof. ICHB, prowadzi intensywne badania nad opracowaniem innowacyjnego leku onkologicznego z wykorzystaniem terapii genowej. Oczekiwane opatentowanie technologii zostało określone jako kamień milowy w strategii spółki na ten rok. Realizując zamierzone cele badawcze, Medicofarma Biotech zbliża się do kolejnego etapu, jakim są obecnie badania przedkliniczne, których celem będzie potwierdzenie bezpieczeństwa oraz pożądanych działań terapeutycznych.

  • Opatentowane cząsteczki terapeutyczne będą miały zastosowanie w terapii oraz kontroli progresji rozwoju nowotworu poprzez obniżenie poziomu kluczowego dla jego rozwoju rozwoju białka. Pozwoli to wpłynąć na zahamowanie progresji nowotworu oraz tworzenia przerzutów – tłumaczy hab. Katarzyna Rolle, prof. ICHB.

Dotychczasowe prace naukowców w poznańskim Centrum B+R miały na celu opracowanie bezpiecznego i skutecznego preparatu do leczenia glejaków, ale kolejne badania wskazują na potencjalną możliwość wykorzystania tej techniki także w terapii potrójnie negatywnego raka piersi, raka jajnika i raka trzustki. Nowotwory te charakteryzują się dużą złośliwością, krótkim czasem przeżycia oraz niedoborem efektywnych terapii celowanych.

Według ostatniego raportu Health at a Glance z 2021 roku, nowotwory w Polsce stanowią drugą najczęstszą przyczynę zgonów. Nadzieją na wydłużenie życia i zwiększenie komfortu życia pacjentów mogą być terapie celowane oraz spersonalizowane. Tych jednak nadal w onkologii brakuje.

  • Nowotwory glejaka, piersi, jajnika i trzustki klasyfikują się w dalszym ciągu w obszarze niezaspokojonych potrzeb medycznych. Nasze podejście obejmuje leczenie tych trudnych nowotworów z wykorzystaniem nowoczesnej, bezpiecznej i celowanej terapii – mówi Cezary Kilczewski, prezes Medicofarma Biotech – Technologia RNA już od kilku lat jest wykorzystywana przy opracowywaniu podjeść terapuetycznych, np. przy leczeniu chorób rzadkich czy szczepionkach m.in. przeciwko COVID-19 i szczepionkach onkologicznych. Zaproponowana metoda może mieć ogromne znaczenie kliniczne, ponieważ nasze podejście obejmuje leczenie tych trudnych nowotworów z wykorzystaniem nowoczesnej, bezpiecznej i celowanej terapii, dając tym samym pacjentom szansę na wydłużenie ich życia – mówi Cezary Kilczewski, prezes Medicofarma Biotech.

Złożenie zgłoszeń patentowych jest kolejnym, zapowiadanym na początku grudnia 2021, krokiem Medicofarmy Biotech w zakresie postępu prac nad projektami antynowotworowymi, opartymi o technologię RNA. To pierwsze wnioski patentowe, który zostały złożone przez spółkę. Medicofarma Biotech posiada obecnie prawa do patentów, które zostały uzyskane poprzez zakup licencji lub praw własności.

  • Obrana przez Medicofarmę Biotech strategia projektowania przełomowych leków służących profilaktyce i leczeniu chorób cywilizacyjnych, jest coraz bliżej realizacji. Złożenie wniosków patentowych, to niezwykle satysfakcjonujący moment dla zespołu badawczego i Spółki. To jeden z elementów strategii firmy i jeden z zaplanowanych kamieni milowych. Wiemy, że do zakończenia prac nad gotowym farmaceutykiem jeszcze daleka droga, ale jesteśmy coraz bliżej celu – mówi Cezary Kilczewski, prezes Medicofarma Biotech.

Co daje bieganie? Jakie efekty możemy uzyskać regularnie biegając?

Zastanawiasz się, czy od biegania się chudnie? Niezależnie od tego, czy ćwiczysz na bieżni, czy wolisz pokonywać kilometry na świeżym powietrzu, dobrze jest wiedzieć, ile kalorii spala się podczas biegania oraz jakie efekty daje bieganie. Aby pomóc Ci odpowiedzieć na te pytania, zebraliśmy garść najważniejszych informacji o pozytywnych skutkach tej aktywności fizycznej.

Co daje bieganie efekty

Bieganie to przede wszystkim wspaniały sposób na poprawę sprawności układu krążenia, co zmniejsza ryzyko wystąpienia wszelkiego rodzaju schorzeń, w tym chorób serca, cukrzycy, nadciśnienia i udarów. To także świetny sposób na zrzucenie wagi, o czym dowiesz się w dalszej części artykułu.

Bieganie oprócz korzyści zdrowotnych daje możliwość rywalizacji z innymi sportowcami podczas zawodów i maratonów. Jeśli chcesz połączyć te dwa elementy, warto zainteresować się, który legalny bukmacher w Polsce oferuje zakłady na najpopularniejsze imprezy biegowe. Na szczęście my cię wyręczymy. Wpisz forbet kod promocyjny podczas rejestracji konta, zgarnij atrakcyjne benefity dla nowych graczy i typuj zawody biegowe na całym świecie!

Czy od biegania się chudnie?

Kiedy ludzie chcą wiedzieć, jak bieganie wpływa na Twoje ciało, często mają na myśli, ile kcal w ciągu godzinnego biegu można spalić. Utrata masy ciała polega na równowadze między kaloriami przyjmowanymi a spalanymi, a bieganie to świetny sposób na spalanie kalorii. Każdy przebiegnięty kilometr to około 100 spalonych kalorii. W porównaniu z chodzeniem jest to dwa razy więcej! Aby uściślić, ile kalorii spala się podczas biegania, warto skorzystać z kalkulatora kalorii. Szacuje się, że osoba ważąca około 70 kilogramów w ciągu 30 minut spala średnio 350 kalorii. Wszystko oczywiście zależy od tempa biegu.

Bieganie jest dobre dla zdrowia psychicznego

Bieganie może przynieść korzyści zarówno zdrowiu psychicznemu, jak i sprawności fizycznej. Aktywność fizyczna to Twój własny czas, z dala od stresów dnia codziennego, a przypływ endorfin, który odczuwasz podczas aktywności, jest świetnym dodatkiem. Długofalowe korzyści płynące z uprawiania sportu mogą faktycznie pomóc w zapobieganiu rozwojowi problemów ze zdrowiem psychicznym. Kolejnym pozytywnym efektem biegania jest wpływ na stres. Wiele badań podkreśla, że biegacze amatorzy zauważają 29% wzrost swojej zdolności do radzenia sobie ze stresem już po 20 minutach biegania! Pośrednio korzyści wynikające ze zmniejszenia stresu i poprawy nastroju mogą pomóc w zapobieganiu zaburzeniom funkcji poznawczych.

Bieganie może pomóc w zwiększeniu poziomu witaminy D

Organizm ludzki większość swojej witaminy D otrzymuje z ekspozycji na Słońce, ale ponieważ ludzie spędzają mnóstwo czasu w pomieszczeniach, ciężko jest ją przyswoić. Bieganie na świeżym powietrzu zwiększa poziom witaminy D i zapobiega stanom depresyjnym.

Bieganie poprawia pamięć

Zawsze zapominasz, czy zamknąłeś drzwi, albo czy nie zostawiłeś włączonego żelazka? Zacznij biegać! Regularne treningi aerobowe zwiększają rozmiar hipokampu – obszaru mózgu odpowiedzialnego za pamięć i naukę.

Bieganie wzmacnia kości

Wiesz już, ile kalorii spala się podczas biegania, ale czy wiedziałeś, że wraz z wiekiem możesz doświadczyć utraty gęstości kości, co może prowadzić do osteoporozy? Trening siłowy może być pomocny w budowaniu mocnych kości, ale intensywne ćwiczenia, takie jak bieganie dają lepsze efekty i wpływ na gęstość mineralną kości. Silne kości wspierają również mięśnie i zmniejszają ryzyko kontuzji.

Bieganie utrzymuje odpowiednie ciśnienie krwi i poziom cholesterolu

Ćwiczenia rozszerzają naczynia krwionośne, poprawiając przepływ krwi. Wystarczy około 10 minut energicznego marszu, aby zauważyć efekty. Godzina biegania spala sporo kcal, ale także pomaga obniżyć spoczynkowe ciśnienie krwi, co zmniejsza ryzyko zawału serca i udaru mózgu. Bieganie może również zwiększyć poziom dobrego cholesterolu, jednocześnie stymulując enzymy, które pomagają zmniejszyć ilość cholesterolu LDL we krwi.

Co daje bieganie – dłuższe życie

Wszystkie korzyści zdrowotne płynące z biegania razem wzięte mogą w rzeczywistości pomóc ci żyć dłużej. Biegacze mają od 20 do 40 procent mniejsze ryzyko przedwczesnej śmierci i żyją kilka lat dłużej niż osoby, które nie uprawiają żadnego sportu.

Poprawa odporności

Jeśli czujesz, że jesteś przeziębiony, spokojny 30-minutowy bieg może pobudzić Twój układ odpornościowy, aby pomóc zwalczyć chorobę, zanim zdąży się rozwinąć. Osoby, które wykonują regularnie ćwiczenia aerobowe, cierpią na infekcje dróg oddechowych o 40% rzadziej niż ci, którzy tego nie robią.

 

PFR Ventures inwestuje w Accelero Ventures

PFR Ventures zainwestowało 28 mln PLN w fundusz Accelero Ventures. Dodatkowych 7 mln PLN dostarczyli inwestorzy prywatni. To ostatnia inwestycja w fundusz zalążkowy w ramach pierwszej edycji programu PFR Starter finansowanej z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój.

Accelero Ventures to ostatni zespół, który otrzymał środki w ramach PFR Starter w ramach aktualnej perspektywy unijnej (POIR). Umowa została podpisana z końcem grudnia 2021 roku, a w maju 2022 roku fundusz rozpoczął działalność inwestycyjną.

Kapitalizacja Accelero Ventures wynosi 35 milionów PLN. Fundusz może zainwestować do 4 mln PLN w jedną spółkę. Zarządzający planują skupić się na inwestycjach w czyste technologie (tzw. cleantech), innowacyjne rozwiązania w zakresie produkcji energii zielonej czy wykorzystania OZE oraz na projektach na styku biotechnologii i czystej energii (szczególnie z zakresu wykorzystania biometanu i biowodoru) jak również z obszaru IT/ICT oraz FMCG.

Funduszem Accelero Ventures zarządzają: Marcin Matysik, Agata Pękalska, Jacek Musiał oraz Krzysztof Berdzik. Zespół zamierza finansować projekty o wysokim potencjale wzrostu, ale również wnoszące nowatorskie rozwiązania dla przemysłu np. wpływające na uniezależnianie się od węglowodorów, zwiększające efektywność energetyczną oraz mające pozytywny wpływ na polską gospodarkę i społeczeństwo. Strategia funduszu zakłada wsparcie przedsiębiorców w zakresie branżowego know-how, doświadczenia inwestycyjnego przy pozyskiwaniu kolejnych rund finansowania, a także pomocy przy planowaniu dalszych kierunków rozwoju spółek.

Podsumowanie inwestycji w ramach PFR Starter

PFR Starter to program, którego celem jest pobudzenie inwestycji venture capital (VC) na bardzo wczesnym etapie rozwoju spółek (pre-seed/seed). 14 uruchomionych funduszy VC ma na inwestycje 637 mln PLN. Kapitał pochodzi nie tylko ze środków publicznych – zaangażowanych jest również 130 inwestorów prywatnych, którzy zapewnili około 150 mln PLN. Fundusze działające w ramach PFR Starter sfinansowały już 147 spółek dostarczając im około 250 mln PLN.

Doświadczenia z Krajowego Funduszu Kapitałowego pokazały nam, że potrzebujemy w naszym ekosystemie funduszy skłonnych do podjęcia ponadprzeciętnego ryzyka przy inwestowaniu w start-upy i odpowiednio wczesnego wyłapywania najlepszych projektów. Wiedzieliśmy, że kapitał publiczny odegra tu kluczową rolę, ale zbudowaliśmy też zachęty, które przyciągnęły inwestorów prywatnych. Pomógł między innymi mechanizm asymetrii zysku, który bardziej chroni kapitał prywatny. Można powiedzieć, że namówiliśmy 130 osób do zainwestowania po około 1 mln PLN w polskie start-upy. Patrząc, jak wyglądał nasz rynek, gdy startowaliśmy w 2018 roku, uważam to za duży sukces – komentuje Maciej Ćwikiewicz, prezes PFR Ventures.

Czternaście funduszy działających pod parasolem PFR Starter zostało wybranych na bazie 200 złożonych ofert. Wśród spółek portfelowych funduszy już widać inwestycje, które dzięki wsparciu na samym początku działalności mogły urosnąć dalej i zebrać pokaźne rundy od inwestorów zagranicznych.

Przykłady rozwoju spółek finansowanych w ramach PFR Starter

  Fundusze z PFR Starter, które zapewniły finansowanie zalążkowe Wartość rundy zalążkowej Fundusze zagraniczne, które dołączyły w kolejnych rundach Wartość kolejnych rund
VueStorefront Movens Capital, Smok Ventures 6 mln PLN Creandum, Earlybird Venture Capital, Paua Ventures ~70 mln PLN
SunRoof KnowledgeHub, Smok Ventures 4 mln PLN FD Growth Capital ~30 mln PLN
MoleculeOne Sunfish Partners 1 mln PLN Cherubic Ventures, AME Cloud Ventures, Inventures, Atmos Ventures, Outsized Ventures ~20 mln PLN

Stabilne przychody spółki-córki Bloober Team. Intensywny początek roku Feardemic

Feardemic, wydawca gier z gatunku horror, osiągnął stabilne przychody w pierwszym kwartale 2022r. Strategia rozwoju zakłada dalsze budowanie i wzmacnianie oferty gier wideo na wszystkie najważniejsze platformy sprzętowe. 

Gry, które wydał Feardemic przyniosły stabilne przychody, m.in. ze względu na fakt brania udziału w wyprzedażach i promocjach. Spółka kontynuuje pozyskiwanie praw wydawniczych do gier i produktów z zakresu interaktywnej rozrywki od deweloperów z całego świata, a także nieustannie poszukuje potencjalnych partnerów. Krakowski wydawca planuje wykorzystywać swoje doświadczenie w portowaniu gier na konsole obecnej generacji – PS5 i Xbox serii X I S. Krakowski wydawca kontynuuje także zatrudnianie nowych pracowników – obecnie stały zespół składa się z 11 osób plus outsourcing. By dostosować się do potrzeb pracowników, nawet po zakończeniu pandemii, spółka pozwala zarówno na pracę zdalną, hybrydową, jak i w pełni stacjonarną w swoim biurze w Krakowie. W nowym roku Feardemic skupił się również na rozwoju istniejących już mediów społecznościowych oraz uruchamił oficjalny kanał spółki na Discordzie.

– Poprzez rozwój kanałów społecznościowych chcemy wypełniać naszą misję, kierując się naszymi dwiema głównymi zasadami. Dzięki temu zwiększamy zaangażowanie konsumenta – gracza, który lubi horror jako rodzaj rozrywki i budujemy społeczność, której zapewniamy horrorową rozrywkę wysokiej jakości – komentuje Scott Millard, prezes spółki.

Już w tym roku Feardmic zawarł kilka istotnych umów, poszerzających jego portfolio. Pierwszą z nich była umowa z niemieckim KOCH MEDIA na dystrybucję fizycznej edycji DARQ Ultimate Edition. Feardemic spodziewa się, że będzie ona dostępna we wszystkich sklepach z grami w Europie, Azji, Australii i Stanach Zjednoczonych jeszcze przed Halloween. Na mocy umowy z Titanite Games spółka stała się wyłącznym wydawcą trzech rozdziałów powieści graficznej zatytułowanej Perseverance na komputerach i konsolach. „Perseverance” to horror oparty na narracji, inspirowany takimi dziełami jak „The Walking Dead”. Pierwszą część przekształcono w grę free-to-play, a druga została udostępniona fanom już w pierwszym kwartale. Premiera trzeciej części planowana jest na lato 2022r. Pod koniec roku ma także wyjść na Nintendo Swich oraz PC „Perseverance: The Complete Edition”, która stanowić będzie połączenie wszystkich części w jedno. W lutym zaś podpisano umowę z kalifornijską spółką Unfold Games, na podstawie której Feardemic stał się wyłącznym wydawcą kontynuacji gry DARQ Complete Edition, zatytułowanej „Bloody Hell Hotel” na konsolach. „Bloody Hell Hotel” to trójwymiarowy symulator budowania i craftingu, w którym gracz buduje i zarządza złowrogim hotelem z wieloma dziwnymi elementami np. smokami w piwnicy.

– Cieszymy się, że nasza spółka stale się rozwija. Nowe umowy pokazują, że jesteśmy na dobrej drodze by stać się światowej klasy wydawcą w gatunku horroru – komentuje Scott Millard, prezes Feardemic. – W styczniu „DARQ Complete Edition” został uznany za jedną z dziesięciu najlepszych krótkich gier na PlayStation 5 przez portal Cultured Vultures. Zaś Bloody Disgusting uznało „DARK FRACTURE” za jedną z najbardziej oczekiwanych z nadchodzących gier z gatunku horror. Bardzo nas cieszą te wyróżnienia i zachęcają do dalszej pracy – dodaje.

W marcu Feardemic uruchomił pierwszą edycję Feardemic FearFest, którego założeniem było przedstawienie wszystkich zapowiedzianych dotychczas przez spółkę gier. Każdy z deweloperów miał za zadanie opisać swoją grę, inspiracje i doświadczenia związane z procesem jej tworzenia. Zaprezentowano również nowe zwiastuny. Inauguracyjną prezentację FearFestu poprowadził Hunter Peterson, aktor dubbingowy, reżyser, producent filmowy i doświadczony gospodarz imprez. Spółka planuje przekształcić coroczną prezentację w pełne wydarzenie i samodzielną markę.

Tak jak spółka założycielska Bloober Team, Feardemic także wspiera działania humanitarne w Ukrainie – m.in. utrzymuje kontakty ze społecznościami twórców gier w Ukrainie i nieustannie poszukuje sposobów na opracowanie projektów, które przyniosą korzyści twórcom gier teraz i w przyszłości.

Ponad dwukrotny wzrost sprzedaży SoftBlue w pierwszym kwartale

SoftBlue SA, spółka notowana na NewConnect działająca w dziedzinie IT, w pierwszym kwartale br. wypracowała ponad dwukrotny wzrost przychodów ze sprzedaży (wzrost o 137 proc. rdr) do kwoty 6,63 mln zł. Realizacja wielu projektów informatycznych przełożyła się na 147 tys. zł zysku netto, co oznacza 6 proc. wzrost w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku.

– Pierwszy kwartał był niezwykle pracowitym okresem w naszej organizacji. Zrealizowaliśmy szereg zleceń dla klientów z polski i zagranicy. Podpisaliśmy wiele nowych umów, które przełożą się na nasz dalszy rozwój. – komentuje Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA. – Jest to drugi kwartał z rzędu, w którym przekroczyliśmy 6 mln zł. To najlepiej pokazuje, że obrana przez nas ścieżka rozwoju jest właściwa. – dodaje.

Bardzo dobre wyniki SoftBlue są również konsekwencją i globalnym trendem rozwoju usług IT. Według raportu Grand View Research rynek profesjonalnych usług IT będzie co roku rósł średnio o 11,2 proc., osiągając globalnie wartość 1,9 bln dol. w 2030 r.  Analitycy spodziewają się, że segment outsourcingu IT będzie rósł średniorocznie o 12 proc. do 2030 r.  Specjaliści z Gartner prognozują, iż światowe wydatki na IT w obecnym roku wzrosną o 4 proc. w porównaniu do 2021 r. i osiągną 4,4 bln dolarów.

Chcemy być beneficjentami rosnącego rynku i zachodzących zmian. Skupiamy się na dywersyfikacji naszych działań biznesowych, obszarów geograficznych i branżowych. Dzięki temu zabezpieczymy się przed ewentualnymi niekorzystnymi zjawiskami na rynku. W pierwszym kwartale podpisaliśmy kolejne bardzo ważne zlecenia. Na uwagę zasługuje projekt realizowany dla międzynarodowej firmy świadczącej usługi przemysłowe w zakresie wydobycia ropy naftowej. Powierzone nam zlecenie polega na zaprojektowaniu i dostawie dedykowanych rozwiązań elektronicznych wykorzystywanych w działalności Klienta. Dla tego podmiotu realizujemy już kolejne zlecenie, co świadczy o wielkim zaufaniu do naszych umiejętności oraz posiadanego know-how. – zakończył Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.

Spółka prowadzi działalność na trzech płaszczyznach: Software i Hardware, Rozwiązania IoT oraz Telekomunikacja. W każdej z wyżej wymienionych działalności spółka proponuje rozwiązania skierowane na innowacje i nowoczesne technologie.

W poprzednim tygodniu akcjonariusze na Walnym Zgromadzeniu Spółki zdecydowali o podniesieniu kapitału zakładowego o kwotę 590 tys. zł. Podwyższenie kapitału zakładowego Spółki zostanie dokonane poprzez emisję 5,9 mln akcji zwykłych na okaziciela serii G o wartości nominalnej 0,10 zł. Cena emisyjna wyniesie 0,71 zł. Akcje w ramach oferty prywatnej mają zostać skierowane do obecnego właściciela przejmowanego przez Spółkę podmiotu.

Vercom z marżą brutto większą o blisko 50 proc. rdr. w I kw. 2022 r.

Vercom, spółka technologiczna dostarczająca chmurowe rozwiązania w modelu CPaaS (Communication Platform-as-a-Service), podsumowuje pierwszy kwartał 2022 roku. Był to okres kontynuacji dynamicznego wzrostu, w którym przychody wzrosły o 29 proc. rdr. do 50 mln zł, marża brutto podskoczyła o blisko 50 proc. rdr. i wyniosła 15 mln zł. Z kolei liczba klientów wzrosła o 66 proc. rdr. i przekroczyła 19 tysięcy. W minionym kwartale Spółka pracował również nad finalizacją przejęcia MailerLite, które istotnie przeskaluje biznes Vercom.

Pierwszy kwartał tego roku to dla Spółki okres dynamicznego wzrostu skali biznesu, w którym liczba klientów zwiększyła się o 66 proc. i wyniosła na koniec marca ponad 19 tys. Wśród nowych firm, Vercom rozpoczął współpracę m.in. z Samsung Polska, Empik, Bank Gospodarstwa Krajowego, czy British American Tobacco. Dynamicznie wzrosła również marża brutto, która osiągnęła wartość 15 mln zł, co oznacza wzrost o przeszło 50% rdr.

Konsekwentny rozwój Vercom to zasługa pozyskania nowych klientów, a także zwiększeniu sprzedaży do obecnych. Warto również dodać, iż wzrost rentowności to efekt poprawy miksu produktowego ze względu na rosnące zainteresowanie usługami CPaaS oraz synergii wynikających z naszych poprzednich akwizycji – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

Miniony kwartał to również okres wytężonej pracy związanej przede wszystkim z przeprowadzeniem akwizycji MailerLite – globalnego dostawcy narzędzi do komunikacji e-mail dla klientów biznesowych z główną siedzibą w USA za kwotę ok. 400 mln zł. Jest to największe przejęcie podmiotu zagranicznego przez polską Spółkę w tym roku i jedno z największych w sektorze technologicznym w ostatnich latach.

– Przejęcie MailerLite otwiera przed nami zupełnie nowe możliwości rozwoju. To nie tylko skokowy wzrost skali działalności, ale także mocne wejście na czternastokrotnie większy rynek, które zapewni nam potencjał do dalszego dynamicznego wzrostu organicznego w kolejnych latach. Konsekwentnie wdrażamy strategię, która ma na celu wzmocnienie naszej obecności na międzynarodowym rynku i dołączenie do ścisłej czołówki globalnych graczy – dodaje Krzysztof Szyszka

Akwizycja pozwoli znacznie zwiększyć skalę działalności Spółki pod względem biznesowym oraz finansowym. Po zeszłorocznych akwizycjach FreshMail oraz PushPushGo, które ugruntowały wiodącą pozycję Vercom na rynku usług CPaaS w regionie CEE, następnym ambitnym krokiem Spółki jest dołączenie do grona globalnych graczy CPaaS takich jak Twilio, czy Sinch.

– Jednocześnie, do zespołu Vercom dołączy ok. 100 specjalistów skupionych w 30 międzynarodowych lokalizacjach, co da nam możliwość sprawnej obsługi globalnego portfolio klientów we wszystkich strefach czasowych. Zapewniliśmy sobie tym samym znaczący potencjał w obszarze synergii przychodowych – mówi Tomasz Pakulski, członek zarządu Vercom

W maju minął równo rok od debiutu akcji Vercom na GPW. Spółka w 12 miesięcy od pozyskanych środków i pierwszych notowań na warszawskim parkiecie zrealizowała cele emisyjne przejmując FreshMail, PushPushGo, Oxylion oraz MailerLite.

Zjazd zdolności kredytowej Polaków

Zjazd zdolności kredytowej Polaków. Na jakie mieszkanie na kredyt może sobie pozwolić średnio zarabiająca rodzina?

Drastyczny wzrost stóp procentowych NBP przekłada się na coraz większe raty kredytów, ale także drastycznie uderza w zdolność kredytową tych, którzy dopiero starają się o finansowanie z banku. Spadek ich możliwości w tym zakresie jest bardzo duży. Z danych analityków wynika, że w porównaniu do jesieni zeszłego roku, zanim stopy procentowe zaczęły rosnąć, zdolność kredytowa średnio zarabiającej rodziny z dzieckiem zmniejszyła się aż o ponad połowę. Jeszcze w zeszłym roku przeciętna rodzina z Warszawy mogła sobie pozwolić na zakup na kredyt nawet 140 m2 mieszkania. Dziś jest to niewiele ponad 50 mkw. Kwotowo modelowi kredytobiorcy z jednym dzieckiem mogą liczyć na kredyt mniejszy o  600 – 700 tys. zł niż rok temu.

Sprawie przyjrzeli się analitycy PKO BP. Wzrost kosztów kredytowania w pierwszym kwartale roku wyraźnie przełożył się na spadek akcji kredytowej. W lutym liczba wniosków kredytowych spadła aż o 36,3% r/r, a w marcu o 5,9% r/r. Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że lepsze wyniki marcowe, to nie efekt odbicia, i że w związku z kolejnymi wzrostami stóp procentowych, liczba i wartość nowych wniosków kredytowych będzie mocno spadać w porównaniu do rekordowego roku 2021.

Zdolność kredytowa modelowej rodziny

Analitycy PKO BP porównali zdolność kredytową średnio zarabiającej rodziny z jednym dzieckiem z czasów przed podwyżkami stóp procentowych, a więc do jesieni zeszłego roku, oraz obecnie. Eksperci zbadali zdolność kredytową modelowej rodziny w poszczególnych miastach wojewódzkich przyjmując, że jej dochód to dwukrotność przeciętnego wynagrodzenia dla danego miasta. Zdolność kredytową wyliczono dla umowy na 25 lat.

Porównanie pokazuje zdolność kredytową modelowej rodziny w kwietniu 2022 względem średniego poziomu z roku zeszłego. Wnioski są ponure dla kredytobiorców. Zdolność kredytowa zmniejszyła się, aż o ponad połowę w porównaniu do minionych 12 miesięcy, z czego w 2/3 odpowiada za to wzrost stóp procentowych, a w 1/3 rekomendowane bankom przez KNF zasady wyliczania tejże zdolności.

Z danych banku wynika, że kwotowo największy kredyt mogą uzyskać mieszkańcy Warszawy. Modelowa, średnio zarabiająca rodzina z dzieckiem, gdyby obecnie złożyła wniosek kredytowy, może liczyć na nieco ponad 400 tys. zł. Z danych ekspertów PKO BP wynika jednak, że jeszcze w zeszłym roku miałaby szansę na ponad 1,1 mln zł.wykres-1-GH

Podobny rząd wielkości, jeśli chodzi o kwoty dostępne w ramach kredytowania z banków dotyczą i innych miast wojewódzkich. W Katowicach, czy Krakowie w zeszłym roku średnio zarabiająca rodzina z dzieckiem mogła dostać nawet 1 mln zł kredytu na 25 lat. Teraz jest to 400 tys.  W ujęciu procentowym zdolność kredytowa dla mieszkańców tych miast spadła o ponad 50 proc. W Warszawie spadek jest blisko 60 – procentowy.

wykres-2-GHNajniższą zdolność kredytową mają osoby zatrudnione w Kielcach, Zielonej Górze czy Białymstoku. Nie znaczy to jednak automatycznie, że mogą sobie pozwolić na mniejsze mieszkania. Analitycy skorelowali wysokość możliwego finansowania z banków z cenami mieszkań na lokalnych rynkach.

Ile m2 za kredyt w 2022 r.?

Przeciętnie zarabiająca rodzina dziś z kredytu bankowego, zaciągniętego na 25 lat może sobie pozwolić na kupno mieszkania o metrażu 50 – 70 m2. Jeszcze rok temu w grę wchodził nawet zakup  120 do 160 m2. W porównaniu do roku 2020, gdy ceny mieszkań były niższe, spadek możliwości zakupowych wyrażonych w metrach kwadratowych jest jeszcze wyraźniejszy.

Z danych analityków PKO BP wynika, że na największe mieszkania kupione na kredyt mogą sobie pozwolić mieszkańcy Opola, Katowic i Zielonej Góry. Tu relacja zdolności kredytowej do średniej ceny m2 jest najkorzystniejsza – pozwala na zakup ponad 65 m2. Z kolei na najmniej metrów kwadratowych mogą sobie pozwolić średnio zarabiające rodziny w Szczecinie, Gdańsku i Warszawie. W grę wchodzi nieco ponad 50 mkw.wykres-3-GH

Co dalej?

W ostatnim czasie ponad 60 proc. zakupów na rynku mieszkaniowym dokonywanych było na kredyt. Chodzi głównie o zakupy na własny użytek. Eksperci nie mają wątpliwości, że mocny zjazd zdolności kredytowej Polaków musi przełożyć się na mocny spadek liczby i wartości nowych wniosków kredytowych, a tym samym na spadek popytu na mieszkania.

„Szacujemy, że wartość udzielonych kredytów może spaść w 2022 do 60 mld zł z 85,7 mld zł w 2021, a ich liczba do 170 tys. z ponad 250 tys. w roku ubiegłym” – piszą autorzy raportu PKO BP.

Podkreślają również, że należy się spodziewać spadku popytu inwestycyjnego. „Wobec słabnącej strony popytowej inwestor kalkuluje bowiem coraz wyższe ryzyko spadku cen mieszkań. W tej sytuacji może on kierować się w stronę alternatywnych, bezpiecznych form lokowania środków, które zaczynają się pojawiać w warunkach wyższych stóp procentowych. Popyt inwestycyjny ma większe szanse utrzymać się w dużych miastach, gdzie obserwujemy silną presję na wzrost stawek najmu oraz zainteresowanie ze strony funduszy PRS” – zaznaczają autorzy raportu.

Warto tu zaznaczyć, że badanie PKO BP przeprowadzono pod koniec kwietnia, tymczasem już w maju stopy procentowe znów wzrosły (stopa referencyjna o 0,75 p.b. , do poziomu 5,25 proc.). Tak więc aktualnie porównanie zdolności kredytowej Polaków z zeszłego roku do obecnej wypadłoby jeszcze mniej korzystnie.

Autor: Marcin Moneta, ekspert portalu GetHome.pl

Już za 4 dni wchodzą w życie nowe obowiązki dla przewoźników drogowych

  • Od 21 maja przedsiębiorcy realizujący międzynarodowe przewozy rzeczy pojazdami o dmc od 2,5 do 3,5 tony obok licencji i zezwolenia muszą wykazać się także zdolnością finansową.
  • Pojazdy takie to ponad 70 proc. wszystkich samochodów ciężarowych zarejestrowanych w kraju.
  • Jednym z kryteriów, które potwierdza spełnienie wymogu finansowego, jest polisa OC zawodowej przewoźnika drogowego.

Związek Pracodawców Transport i Logistyka Polska (TLP) wskazuje, że w kraju działa ok. 125 tys. firm transportowych. Duża część z nich to przedsiębiorcy realizujący przewozy samochodami o dopuszczalnej masie całkowitej (dmc) od 2,5 do 3,5 tony. Według Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców w 2021 roku w Polsce zarejestrowanych było ponad 2 mln takich pojazdów. To 70 proc. wszystkich samochodów ciężarowych, z wyłączeniem pojazdów ciężarowo-osobowych oraz rolniczych. I to właśnie dla przedsiębiorców operujących na co dzień takimi środkami transportu wchodzą w życie ważne zmiany europejskiego Pakietu Mobilności. Od 21 maja muszą oni posiadać zezwolenie oraz licencję wspólnotową, a także legitymować się zdolnością finansową. Do potwierdzenia tej ostatniej możliwe będzie przedstawienie polisy odpowiedzialności cywilnej zawodowej przewoźnika drogowego (OCZPD).

Samochody dostawcze jak ciągniki siodłowe

Zezwolenie, a w przypadku transportu za granicę licencję, wydaje właściwy dla siedziby przedsiębiorcy starosta lub Główny Inspektor Transportu Drogowego. Wg TLP w 2021 roku w Polsce było prawie 38 tys. przewoźników posiadających dokumenty umożliwiające międzynarodowy transport drogowy rzeczy. Z tego obowiązku wyłączeni byli dotychczas ci przedsiębiorcy, którzy wykonywali przewozy pojazdami o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. Jednak na skutek nowych wymagań limit ten zostanie obniżony do 2,5 tony dmc. Operujących w tym segmencie rynku będą więc obowiązywały takie same wymagania jak firmy realizujące przewozy o wyższej wadze. Jedynym wyjątkiem będzie przewóz nie więcej niż 9 osób, w przypadku kiedy dmc pojazdu nie przekroczy właśnie 3,5 tony.

Ponad 50 proc. firm transportowych zarejestrowanych w Polsce to indywidualne działalności gospodarcze. Również dlatego nowe wymagania Pakietu mobilności mogą stanowić dla nich dodatkowe problemy. Rynek ubezpieczeniowy oferuje jednak rozwiązania pomagające przedsiębiorcom w spełnieniu wymagań wynikających z unijnej dyrektywy, bez względu na to, jaki segment rynku reprezentują. Takie produkty posiadamy także w naszej ofercie – komentuje Katarzyna Miecińska, Specjalista ds. Klienta Biznesowego w CUK Ubezpieczenia.

Kapitał, ale nie tylko

Przedsiębiorcy, których zmiany dotyczą, będą zobowiązani do przedkładania rocznych sprawozdań finansowych poświadczonych przez osobę upoważnioną. Konieczne stanie się wykazanie zdolności finansowej rozumianej jako dysponowanie kapitałem i rezerwami o łącznej wysokości co najmniej 1800 euro na pierwszy wykorzystywany pojazd oraz 900 euro na każdy kolejny środek transportu. Wśród innych niezbędnych warunków znajdą się m.in. kryteria potwierdzające kompetencje zawodowe i dobrą reputację.

Aby potwierdzić zdolność finansową możliwe będzie m.in., po uzyskaniu zgody organu wydającego zezwolenie, przedstawienie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zawodowej przewoźnika drogowego (OCZPD) wraz z ogólnymi warunkami ubezpieczenia. Jedynie przewoźnicy, którzy na podstawie ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości nie są zobowiązani do sporządzania rocznych sprawozdań, będą mogli udokumentować swoją zdolność finansową za pomocą ubezpieczenia, lub np. gwarancji bankowej, bez konieczności wyrażania zgody organu wydającego zezwolenie.

Polisa OC zawodowej przewoźnika drogowego zgłoszona jako spełnienie wymogu zdolności finansowej musi zawsze zabezpieczać pojazdy zgłoszone do zezwolenia. W tym przypadku należy też zwrócić uwagę na ograniczenia kwot określonych w Rozporządzeniu. Oznacza to, że kiedy polisa zawiera informację o liczbie pojazdów, to tylko taka liczba będzie w myśl przepisów objęta zabezpieczeniem – podkreśla Katarzyna Miecińska z CUK Ubezpieczenia.

Ochrona konieczna, ale nie obowiązkowa

Polisa OCZPD jest skierowana do przewoźników drogowych dysponujących ważną licencją/zezwoleniem lub ubiegających się o dokumenty pozwalające na wykonywanie transportu drogowego rzeczy, lub osób. Pomimo zdefiniowania odpowiedzialności prawnej przewoźników w krajowym Prawie przewozowym oraz konwencji CMR (w przypadku przewozów międzynarodowych) jest ona ubezpieczeniem dobrowolnym. Jednak umieszczenie przez ustawodawcę polisy jako jednego z kryteriów potwierdzających zdolność finansową przewoźnika powinno uświadamiać, jak ważną rolę odgrywa ona nie tylko dla wiarygodności, ale również bezpieczeństwa i stabilnego rozwoju firm tego sektora.

–  Podstawowym celem polisy OC zawodowej przewoźnika drogowego jest ochrona przed roszczeniami finansowymi i zobowiązaniami powstałymi w związku z wykonywaniem przez ubezpieczonego profesji przewoźnika drogowego. Jest to także jedna z możliwości potwierdzenia unijnych wymagań dot. wiarygodności finansowej. Warto zdawać sobie sprawę, że polisa OCZPD ma także więcej korzyści niż np. gwarancja bankowa. Wraz z ochroną OC Przewoźnika Drogowego i innymi ubezpieczeniami korporacyjnymi jest bowiem kluczowym elementem skutecznego zarządzania ryzykiem w przedsiębiorstwie transportowym – dodaje Katarzyna Miecińska z CUK Ubezpieczenia.

Pierwszy kwartał na rynku inwestycyjnym

BNP Paribas Real Estate Poland podsumowuje trzy pierwsze miesiące na polskim rynku inwestycyjnym i zwraca uwagę na m.in.: zmniejszenie apetytu inwestorów i wyczekiwanie spowodowane wojną w Ukrainie, walkę z galopującą inflacją, rosnące koszty surowców, a także nieśmiały początek roku w inwestycjach logistycznych oraz przemysłowych.

Po dwóch latach pandemii, galopująca inflacja oraz wybuch wojny w Ukrainie dociążyły praktycznie każdą gałąź gospodarki, nie omijając również rynku inwestycyjnego w sektorze nieruchomości komercyjnych. Po ostrożnym optymizmie w całym minionym roku, w pierwszym kwartale 2022 roku rynek zaliczył spokojny start. Łączny wolumen transakcji oszacowano na 1,65 mld Euro, a w strukturze dominowały duże umowy, w tym transakcje portfelowe. Najbardziej znaczącą była rekordowa sprzedaż kompleksu The Warsaw HUB, którego nowym właścicielem został Google. Za biurowiec na warszawskiej Woli informatyczny gigant zapłacił 586 mln Euro. Autorzy raportu z BNP Paribas Real Estate Poland podkreślają, że finalizacja sprzedaży dwóch portfeli nieruchomości przez EPP – o łącznej wartości szacowanej ponad 650 mln Euro – oznacza, że w pierwszym kwartale aktywa handlowe wypracowały 75 proc. swojego ubiegłorocznego wolumenu. Najmniej aktywny od stycznia do końca marca był sektor logistyczny i przemysłowy, na który przypadło kilka transakcji obejmujących pojedyncze obiekty. To o tyle interesujące, że w 2020 i 2021 roku to właśnie nieruchomości logistyczne cieszyły się w Polsce największym wzięciem inwestorów.

Nieruchomości logistyczno-magazynowe w ostatnich dwóch latach były na górze listy najatrakcyjniejszych i najbardziej poszukiwanych aktywów inwestycyjnych. Dlatego 200 mln Euro w łącznym wolumenie za pierwszy kwartał, to wynik zdecydowanie niedoszacowany. Szczególnie, że najpierw pandemia, a teraz wojna pokazały, jak ważnym elementem układanki jest rozwój dobrze zaplanowanej i nie zacinającej się logistyki, w tym logistyki magazynowej. Innym czynnikiem wzmacniającym dodatkowo potencjał tego sektora, możliwym do zaobserwowania już w najbliższych miesiącach, może być wzrost popytu, za którym stać będą najemcy zamykający swoje biznesy w Rosji – mówi Mateusz Skubiszewski, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Pierwsze tygodnie wojny i rekordowe wzrosty wskaźnika inflacji nie przynoszą odpowiedzi na pytania, jak będą wyceniane nieruchomości i z jakimi ryzykami będą musieli liczyć się inwestorzy. Eksperci BNP Paribas Real Estate Poland zaznaczają, że stopy kapitalizacji dla najlepszych obiektów w pierwszym kwartale nie uległy znaczącym zmianom. Wyjątkiem okazał się sektor biurowy, który wycenia swoje najlepsze aktywa na poziomie 4.5%. Kompresję o 0,5 p.p. dało się również zaobserwować w segmencie parków handlowych, które konsekwentnie od kilku już kwartałów skupiają na sobie największą uwagę inwestorów.

R22 po I kwartale 2022

Grupa R22 kontynuuje dynamiczny rozwój, zwiększając skalę działalności oraz osiągane wyniki finansowe. W I kwartale 2022 r. przychody wyniosły 84 mln zł, czyli o 25 proc. więcej niż rok wcześniej. Skorygowany wynik EBITDA wzrósł o 21 proc. do 21,3 mln zł, a skorygowany zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej po wzroście o 27 proc. wyniósł 8,7 mln zł. Wzrost wyników wspierany jest przez silną ekspozycję na rosnące segmenty rynku e-commerce. Jednocześnie Grupa w szybkim tempie wychodzi poza rynek CEE, stając się spółką globalną, w szczególności w segmentach CPaaS i SaaS.

We wszystkich trzech głównych segmentach Grupa R22 notuje dynamiczne wzrosty. Na szczególną uwagę zasługują wyniki segmentu cyber_Folks, które głównie w sposób organicznych wzrosły o 21 proc. r/r na poziomie przychodów i 24 proc. na poziomie wyniku EBITDA. W ramach segmentu Grupa rozwija swoją ofertę w szczególności z myślą o e-commerce, który już teraz jest silnie reprezentowaną branżą wśród klientów segmentu. Grupa cyber_Folks obsługuje ponad 40 tys. sklepów internetowych.

– Wypracowane wyniki są bardzo dobre i są rezultatem przemyślanych i skutecznych działań w obszarze rozwoju organicznego oraz akwizycji. To również efekt wykorzystania trendów rynkowych w zakresie cyfryzacji i rozwoju e-commerce, nie tylko w oczywistym obszarze handlu, ale również np. prowadzenia sprzedaży online przez hotele. – komentuje Jakub Dwernicki, prezes R22.

Na uwagę zasługuje również rozwój Profitroom, wartość rezerwacji hotelowych dokonanych za pośrednictwem platformy wzrosła w I kwartale 2022 r. ponad 3-krotnie do 340 mln zł. Korzystnie wpłynęło to  na wypracowane przychody Grupy, które wyniosły 11 mln zł i były wyższe o 77 proc. r/r. Obecnie Profitroom koncentruje się na działaniach zwiększających skalę działalności poprzez ekspansję zagraniczną.

Celem Grupy R22 jest rozwój działalności na globalnych rynkach. Profitroom już jest firmą globalną, intensywnie rozwija działalność na rynkach angielsko- i hiszpańskojęzycznych. Dla segmentu CPaaS istotnym krokiem w globalnym rozwoju jest przejecie MailerLite. Transakcja przeskalowuje ten segment, zwiększając skalę działalności ponad dwukrotnie. To jednocześnie jedna z największych zagranicznych inwestycji polskich technologicznych spółek w ostatniej dekadzie. W krótkiej perspektywie oczekujemy, że 50 proc. przychodów będzie pochodzić spoza Polski. – dodaje Jakub Dwernicki.

Już po zakończeniu I kwartału, Vercom podpisał warunkową umowę sprzedaży MailerLite, czyli globalnego dostawcy narzędzi do komunikacji e-mail dla klientów biznesowych. Transakcja pozwoli blisko trzykrotnie zwiększyć liczbę klientów segmentu CPaaS oraz zapewni obecność na 180 rynkach. Amerykańska spółka zatrudnia około 100 pracowników i obsługuje 38 tys. klientów. Wartość przejęcia to 400 mln zł.

(tys. zł) Q1 2021 Q1 2022 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 67 279 83 920 25%
EBIT 12 682 14 555 15%
Skorygowana EBITDA* 17 671 21 304 21%
Koszty transakcyjne 0 650  
ESOP Vercom 0 156  
Zysk na sprzedaży środków trwałych 0 -224  
Zysk netto 8 518 9 862 16%
Skorygowany zysk netto 8 518 10 333 21%
Zysk netto dla akcjonariuszy jednostki dominującej 6 899 8 479 23%
Skorygowany zysk netto dla akcjonariuszy jedn. dom. 6 899 8 737 27%

 

Zły początek roku w branży motoryzacyjnej

W pierwszym kwartale 2022 roku zarejestrowano 102 tys. nowych samochodów osobowych. W I kwartale br. sprzedaż samochodów osobowych spadła o 13,4% r/r.

W pierwszym kwartale 2022 roku zarejestrowano 102 tys. nowych samochodów osobowych – o 13,4% mniej w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Spadek sprzedaży zanotowały również segmenty samochodów dostawczych (-12,3%), samochodów ciężarowych (-3,4%) oraz przyczep i naczep (-2,8%). Wzrosła natomiast sprzedaż samochodów osobowych z napędami alternatywnymi – w pierwszym kwartale 2022 r. w Polsce zarejestrowano 42 tys. tego typu pojazdów, o 13,5% więcej niż rok wcześniej. Bardzo niepokojące wskaźniki odnotowano w obszarze produkcji pojazdów. W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2022 roku w Polsce wyprodukowano zaledwie 90 tys. pojazdów – co oznacza spadek aż o 33,4% rok do roku. To najniższy od lat wynik pierwszych trzech miesięcy roku.

Od stycznia do marca 2022 roku w Polsce zarejestrowano 102 tys. samochodów osobowych, o 13,4% mniej w porównaniu z pierwszym kwartałem 2021 roku. Tak niskich wyników na początku roku nie notowano od 7 lat. Klienci instytucjonalni w omawianym okresie zarejestrowali 71 tys. pojazdów – co oznacza spadek o 15,9% r/r. Natomiast klienci indywidualni w pierwszym kwartale zarejestrowali 31,2 tys. nowych pojazdów osobowych, czyli mniej o 7,2% niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Spadki, które obserwujemy w kolejnym miesiącu, właściwie we wszystkich kategoriach pojazdów, nie dziwią w kontekście wciąż nierozwiązanych problemów z dostępnością półprzewodników i trwającą wojną w Ukrainie. Warto jednak podkreślić, że po raz pierwszy od wielu lat spadła liczba pojazdów kupowanych przez przedsiębiorstwa. Biorąc pod uwagę to, że sprzedaż pojazdów dostawczych i ciężarowych uznaje się za sygnał wyprzedzający koniunkturę gospodarczą, obecna sytuacja może oznaczać, że przedsiębiorcy myślą o przyszłości bez optymizmu. Cieszy natomiast wzrost liczby pojazdów niskoemisyjnych, a w konsekwencji – bardzo szybki spadek sprzedaży nowych samochodów osobowych z silnikami diesla, których kupujemy już tylko ok. 10 procent – mówi Jakub Faryś, Prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Wśród marek popularnych samochodów osobowych odnotowano 15,2% spadek r/r liczby nowych rejestracji. Względem poprzedniego kwartału wynik był natomiast nieznacznie lepszy (+0,9%). Rośnie znaczenie pojazdów o napędzie alternatywnym, których przybyło o 18,5% więcej niż w I kwartale 2021 roku. Mniej rejestracji marek popularnych odnotowano zarówno w segmencie klientów instytucjonalnych (-18% r/r), jak i indywidualnych (-9,6% r/r).

Rynek samochodów z napędami alternatywnymi wzrósł o 13,5% r/r

W okresie od stycznia do marca 2022 roku Polacy zarejestrowali 42 tys. samochodów osobowych z napędami alternatywnymi, czyli o 13,5% więcej w porównaniu z tym samym okresem 2021 roku.

Rynek aut z napędami alternatywnymi zachowuje dużą dynamikę wzrostu. Na tym rynku dominują samochody hybrydowe, warto jednak zwrócić uwagę na wzrost liczby samochodów w pełni elektrycznych – o 143,5% r/r. Inaczej niż w całej UE, wolumen rejestracji pojazdów bateryjnych wciąż jest nieco mniejszy niż hybryd typu plug-in. Dalszy wzrost sprzedaży może ograniczać niewystarczająca dostępność infrastruktury do ładowania. Z początkiem 2022 roku uruchomiony został w tym celu nowy program wsparcia rządowego na zakup i instalację publicznych oraz przydomowych ładowarek. Jest to kolejny element ekosystemu wsparcia pojazdów zeroemisyjnych, a przypomnijmy, że już od połowy ubiegłego roku nabywcy biznesowi i indywidualni mogą ubiegać się o dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych – Mirosław Michna Partner, Doradztwo Podatkowe, Lider doradców dla branży motoryzacyjnej, Szef biura Doradztwa Podatkowego w Krakowie, KPMG w Polsce.

Spadek sprzedaży samochodów dostawczych, ciężarowych oraz przyczep i naczep

Segment samochodów dostawczych rozpoczął rok 2022 słabym wynikiem. W pierwszym kwartale 2022 roku zarejestrowano w Polsce 16 tys. pojazdów dostawczych, czyli o 12,3% mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Spowolnienie na rynku można zauważyć również w segmencie samochodów ciężarowych. W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2022 roku zarejestrowano 7,2 tys. tego typu pojazdów, co przełożyło się na 3,4% spadek rok do roku.Spadek sprzedaży samochodów dostawczych, ciężarowych oraz przyczep i naczep

Najlepszy od lat wynik sprzedażowy początku roku na rynku motocykli

W pierwszym kwartale 2022 roku zarejestrowano 5 tys. nowych motocykli, czyli o 40,2% więcej niż w analogicznym okresie 2021 roku. Wzrost odnotowano we wszystkich typach motocykli. Rok 2022 rozpoczął się również bardzo optymistycznie na rynku motorowerów – po raz pierwszy od 2019 roku na rynku motorowerów odnotowano wzrost liczby rejestracji w I kwartale. Od stycznia do marca 2022 roku wolumen rejestracji osiągnął 1,9 tys. nowych motorowerów, czyli o 18% więcej r/r.

Produkcja pojazdów samochodowych w Polsce niższa o 33,4%

W I kwartale 2022 roku wyprodukowano w Polsce wolumenowo o jedną trzecią mniej pojazdów samochodowych niż w tym samym okresie poprzedniego roku. To najniższy od lat wynik pierwszych trzech miesięcy roku. Najgłębszy spadek odnotowano w produkcji samochodów osobowych – o 37,2% r/r.

O RAPORCIE:
Raport kwartalny PZPM i KPMG w Polsce „Branża motoryzacyjna”, Edycja Q2/2022 należy do serii raportów kwartalnych, których celem jest przedstawienie bieżących trendów w branży motoryzacyjnej w Polsce, rozumianej zarówno jako rynek motoryzacyjny, jak i produkcja przemysłowa oraz motoryzacyjne usługi finansowe. Analiza oparta jest o najnowsze dostępne dane rejestracyjne, statystyczne i rynkowe. Publikacja jest wspólnym przedsięwzięciem Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego oraz KPMG w Polsce.

Bojkot Auchan, Decathlon i Leroy Merlin znudził Polaków?

Bojkot sieci sklepów, które nie wycofały się z rosyjskiego rynku odbił się szerokim echem w internecie. To z kolei wpłynęło na decyzje zakupowe większości Polaków, którzy w marcu tego roku zdecydowali się na rezygnację z zakupów w sklepach Auchan i Decathlon. W kwietniu temat bojkotu w mediach nieco przycichł, ale czy Polacy o nim zapomnieli? Oto najnowsze badanie ekspertów z aplikacji PanParagon, którzy przeanalizowali paragony z kwietnia 2022 roku. Wyniki zaskakują.

O bojkocie eksperci aplikacji zakupowej PanParagon informowali już w marcu tego roku. Z ich badania wynikało, że udział procentowy paragonów pochodzących ze sklepów Auchan i Decathlon z tygodnia na tydzień spadał. Największy regres w zakupach użytkowników widoczny był w sieci Auchan. W ciągu dwóch tygodni zainteresowanie produktami z tego hipermarketu zmalało niemal o połowę. W sieci sklepów Decathlon spadki nie były aż tak spektakularne jak w przypadku Auchan. Niespodzianką okazał się praktyczny brak działań Polaków w stosunku do sieci sklepów budowlanych Leroy Merlin.

Szczegółowe wyniki poprzedniego badania przedstawia poniższa grafika.zakupy polaków w bojkotowanych sklepach

Czy w kwietniu bojkot był kontynuowany? Podobnie jak w poprzednim badaniu, eksperci uwzględnili najbardziej zakupowe dni tygodnia, czyli soboty. Najnowsza analiza obejmuje następujące dni: 12.03, 19.03, 26.03 oraz 02.04, 09.04, 16.04, 23.04, 30.04.2022 r. Dane przedstawiają procent liczby paragonów z poszczególnych sklepów w stosunku do liczby wszystkich paragonów dodanych do aplikacji PanParagon. Czy Polacy nadal wstrzymują się od zakupów w sieciach Auchan i Decathlon? Bojkot uwidocznił się również w sieci Leroy Merlin?

Decathlon – bojkot, bojkot i po bojkocie

W pierwszej kolejności warto przyjrzeć się danym płynącym ze sklepów Decathlon, który pod koniec marca wycofał się z Rosji. Decyzja ta wynikała jednak z problemów z dostawą produktów do tego kraju, co nie miało związku z powszechnym już w Polsce bojkotem.

Z paragonów wprowadzonych do naszej aplikacji wynika, że na początku kwietnia widoczny był spadek aktywności zakupowej Polaków w sieci sklepów Decathlon. Najmniejsza sprzedaż odnotowana została 16 kwietnia, czyli w Wielką Sobotę. Naturalnym jest, że w dzień przed Wielkanocą zakup rzeczy sportowych i turystycznych schodzi na drugi plan, czego nie powinno się wiązać z bojkotem – komentuje Antonina Grzelak z aplikacji PanParagon. Warto jednak zauważyć, że już pod koniec kwietnia polscy konsumenci chętniej ruszyli na zakupy do sklepów Decathlon. 30 kwietnia sprzedaż produktów tej sieci osiągnęła nawet lepszy wynik niż w sobotę przed nawoływaniem w Polsce do bojkotu. Może to oznaczać, że Polacy puścili w niepamięć politykę tej firmy w stosunku do chęci kontynuowania swojej działalności na terenie Rosji. Z pewnością jest to też efekt rozpoczynającego się już sezonu biwakowego oraz wyjazdów majowych – dodaje.

Polacy przeciwko polityce firmy Leroy Merlin?

Odwrotna sytuacja przedstawia się w sklepach budowlanych sieci Leroy Merlin. W tym przypadku od 9 kwietnia zauważalny jest spadek aktywności zakupowej polskich konsumentów o około 13 proc. w porównaniu do soboty z 12 marca. Może to oznaczać, że Polacy zmienili swój stosunek do tej firmy i wdrożyli w życie działania bojkotujące ten sklep.

W Auchan bojkot trwa w najlepsze

Podobnie jak w poprzednim badaniu największy regres w zakupach użytkowników widać w sklepach Auchan. Porównując dane z soboty z 12 marca do ostatniej soboty kwietnia widać spadek zainteresowania zakupami w tej sieci aż o 51 proc. –  wyjaśnia Antonina Grzelak z aplikacji zakupowej PanParagon.

Warto jednak zauważyć, że w przypadku tej sieci widać delikatny wzrost zakupów w okolicach świąt wielkanocnych, jednak nadal aktywność ta jest mniejsza o 34 proc. w porównaniu z sobotą poprzedzającą działania nawołujące do bojkotu w Polsce.

Szczegółowe dane najnowszego badania przedstawia poniższa grafika.zakupy polaków w bojkotowanych sklepach

Niemal 90% polskich nastolatków ma już pomysł na to, kim chce być w przyszłości

Młodzi Polacy mają już przemyślane zawodowe plany na przyszłość, jednak większość z nich potrzebuje wsparcia w podjęciu ostatecznej decyzji. Firma Coca-Cola HBC, która w ramach swojej strategii zrównoważonego rozwoju wspiera młodych w przygotowaniu do wejścia na rynek pracy, sprawdziła potrzeby polskich nastolatków szukających swojej ścieżki kariery. Aż 86 proc. z nich chciałoby spotkać się z ekspertem wykonującym ich wymarzony zawód, by zweryfikować lub potwierdzić swoje założenia. Tę i wiele innych możliwości da im kolejna odsłona programu YouthEmpowered realizowana we współpracy z należącą do nominowanego do Pokojowej Nagrody Nobla 2022 Junior Achievement Worldwide – Fundacją Młodzieżowej Przedsiębiorczości.

Wybierając szkołę średnią wielu uczniów kieruje się mniej lub bardziej sprecyzowanymi pomysłami na zawodową przyszłość. Kolejnym ważnym momentem są matury, których wyniki mają zaprowadzić ich na wymarzone uczelnie, a dalej na rynek pracy. W badaniu zrealizowanym dla programu YouthEmpowered na grupie młodych Polaków w wieku 15-19 lat, 4 na 10 respondentów zadeklarowało, że wie, co chce robić w przyszłości, a co drugi ma pomysł, jednak jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji co do swojej kariery.

Zarówno osoby wahające się (49,9 proc.), jak i te bez pomysłu na przyszłą pracę (10,9 proc.) szukają różnych form wsparcia w wyborze drogi zawodowej. Według nastolatków pomocne w decyzji byłyby m.in. staże i praktyki, w czasie których mogliby poznać specyfikę określonej pracy (57,8 proc.), spotkania z przedstawicielami wymarzonych zawodów (55,1 proc.), a także rozmowy z rodzicami, bliskimi (37,1 proc.).

Infografika 1_Pomysł na zawodową przyszłość_YEP Infografika 2_Kontakt z przedstawicielem wymaroznego zawodu_YEP Infografika 3_Zalety rozmowy z przedstawicielem wybranego zawodu_YEP Infografika 4_Formy wsparcia w wyborze ścieżki zawodowej_YEP

Coca-Cola HBC, by pomóc młodym ludziom w podjęciu zawodowych decyzji, nawiązała współpracę z Fundacją Młodzieżowej Przedsiębiorczości. Dzięki temu program Moje Finanse, realizowany dla młodzieży w wieku 15-19 lat, zyskał nowego partnera strategicznego, a kolejna edycja akcji YouthEmpowered świeżą odsłonę, która wprost odpowiada na potrzeby młodych ludzi. Celem programu Moje Finanse, objętego honorowym patronatem Ministerstwa Finansów, jest poszerzanie wiedzy uczniów dotyczącej zasad działania sektora finansowego oraz kształtowanie umiejętności, które umożliwią im efektywne zarządzanie finansami osobistymi i budowanie własnego kapitału społecznego–ekonomicznego a także budowanie swojej przyszłości zawodowej w oparciu o liczne kompetencje zdobyte podczas zajęć. Materiały do programu umożliwiają nauczycielowi realizację treści programowych w interesujący i atrakcyjny dla młodzieży sposób, zarówno stacjonarnie jak i zdalnie, w systemie lekcyjnym i poza lekcyjnym. Dzięi tym aktywnościom młodzież ma szansę dowiedzieć się co czeka ich za progiem, w nadchodzącej przyszłości w kontekście wchodzenia na rynek pracy.

Wyniki badania pokazują nam, że młodzież jest bardzo świadoma w kontekście budowania swojej zawodowej przyszłości. Mimo tego, młodzi szukają wsparcia z zewnątrz, potrzebują rozmowy z przedstawicielem wymarzonego zawodu. W ramach programu YouthEmpowered dajemy im tę możliwość. Nasi mentorzy pokazują uczestnikom, jak wygląda ich praca, wskazują na pewne predyspozycje do wykonywania danego zawodu czy możliwe ścieżki rozwoju. Cieszymy się, że możemy kontynuować nasze działania we współpracy z Fundacją oraz wnieść wartość dodaną do realizowanych programów, wzbogacając je także o ekspercką perspektywę biznesu w kontekście wyzwań dotyczących zrównoważonego rozwoju czy kompetencji przyszłości – komentuje Krzysztofa Bełz, Menadżer ds. Partnerstw Zrównoważonego Rozwoju w Coca-Cola HBC.

Wśród największych wartości wynikających ze spotkania z osobą wykonującą wymarzony zawód nastolatków, respondenci wskazali możliwość uzyskania wskazówek dotyczących ścieżki rozwoju zawodowego (63,5 proc.), możliwość zweryfikowania swoich wyobrażeń na temat danej pracy (61,7 proc.), czy zidentyfikowanie swoich mocnych i słabych stron w odniesieniu do konkretnego zawodu (53,5 proc.).

Celem działania naszej Fundacji jest przygotowanie dzieci i młodzieży do życia we współczesnym świecie oraz umożliwienie im zdobycia wiedzy i praktycznych umiejętności ułatwiających realizację planów zawodowych. Założenia i cele Programu YouthEmpowered idealnie wpisują się w naszą działalność, wnosząc do niej niezwykle ważną wartość merytoryczną. Dzięki tej współpracy młode osoby korzystające z naszych programów mają możliwość spotkać się z praktykami biznesu i uzyskać tak potrzebne im wsparcie w podjęciu decyzji dotyczącej ich zawodowej przyszłości – mówi Małgorzata Sobkowicz, prezes Fundacji Młodzieżowej Przedsiębiorczości.

Program YouthEmpowered powstał w 2017 roku z inicjatywy Coca-Cola Hellenic Bottling Company z myślą o młodych ludziach wkraczających na rynek pracy. Do tej pory z narzędzi oferowanych przez partnerstwa w programie w Polsce skorzystało ponad 100 000 osób.

W ramach współpracy z Fundacją Młodzieżowej Przedsiębiorczości, dedykowani eksperci zapraszają na szereg inspirujących spotkań. Właśnie odbyły się pierwsze z nich – webinar poprowadzony przez Karolinę Konecką, specjalistkę z zespołu People & Culture Coca-Cola HBC, a już niedługo w zakładzie produkcyjnym firmy w Radzyminie odbędą się warsztaty inspiracyjne. Materiały, które powstaną w trakcie trwania programu będą dostępne w języku polskim oraz ukraińskim po zalogowaniu na stronie programu Moje Finanse. Uczniowie biorący udział w programie będą mieli także okazję spotkać się z mentorami wyłonionymi z różnych działów firmy Coca-Cola HBC – od produkcji, przez finanse, logistykę, prawo, po marketing i komunikację.

Badanie zostało zrealizowane przez SW Research na zlecenie Coca-Cola HBC Polska metodą CAWI na grupie 644 osób między 15 a 19 rokiem życia, zgodnie z reprezentatywnym rozkładem płci i wieku. Badanie zrealizowano w dniach 30.02 – 06.04.2022 r.

Jak wygląda oferta nowych mieszkań za kredyt bez wkładu własnego?

Na przełomie maja i czerwca 2022 r. w ofercie banków pojawi się kredyt hipoteczny z gwarantowanym przez państwo wkładem własnym. Portal GetHome.pl sprawdził, jak duża jest obecnie w największych miastach oferta mieszkań do kupienia za taki kredyt.

Pole poszukiwań takich mieszkań zawęzi nie tylko limit ceny metra kwadratowego, ale także maksymalna kwota gwarancji dla 10-20% wkładu wymaganego przez banki. Nie będzie ona przekraczać 100 tys. zł, co oznacza to, że ci, którzy nie mają żadnych oszczędności będą musieli znaleźć mieszkanie lub dom, którego cena nie przekracza 500 tys. zł – wyjaśnia ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

I dodaje, że dla mieszkań kupowanych od firm deweloperskich limit cenowy jest nieco wyższy niż dla mieszkań z rynku wtórnego. Trzeba też wiedzieć, że osobne limity obowiązują dla miasta wojewódzkiego, dla gmin z nim sąsiadujących i reszty województwa. Tego rodzaju mechanizm obliczania limitu ceny metra kwadratowego jest stosowany w programie dopłat do czynszów „Mieszkanie na start”. W tym celu Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) publikuje „wskaźniki przeliczeniowe kosztu odtworzenia 1 m kw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych”. Na ich podstawie policzyliśmy, jakie limity będą obowiązywały kupujących mieszkania za kredyt bez wkładu własnego – dla nowych mieszkań limit stanowi 130% wskaźnika przeliczeniowego, a dla mieszkań używanych – 120% wskaźnika publikowanego przez BGK.

Ekspert GetHome.pl zwraca uwagę, że szczególnie w największych miastach, czyli tam, gdzie popyt na mieszkania jest największy, limity cenowe są dużo niższe od średniej cen ofertowych na rynku. Np. na rynku pierwotnym w  Łodzi różnica wynosi ok. 41%.

Niestety, do tej pory czas działał na niekorzyść potencjalnych nabywców mieszkań za kredyt bez wkładu własnego. Wskutek rosnących cen mieszkań na rynku kurczył się udział takich, które spełniając kryteria cenowe programu. Spektakularne zmiany widoczne są szczególnie w Gdańsku. Jeszcze w październiku ubiegłego roku 39% mieszkań w ofercie firm deweloperskich byłoby do kupienia za kredyt z wkładem gwarantowanym przez państwo. Obecnie udział tak tanich lokali wynosi 26%. Jednak wciąż odsetek nowych mieszkań za kredyt bez wkładu własnego jest najwyższy właśnie ofercie gdańskich deweloperów. Z kolei najmniejsze szanse mają potencjalni nabywcy w Łodzi i Krakowie. Kryteria programu spełnia w tym mieście tylko 2% mieszkań z ujawnioną ceną.

Dlatego Ministerstwo Rozwoju i Technologii chce urealnić limity cenowe metra kwadratowego. W projekcie nowelizacji ustawy o gwarantowanym kredycie mieszkaniowym resort proponuje podniesienie limitu z 1,3 do 1,4 wartości wskaźnika odtworzeniowego lokalu dla rynku pierwotnego oraz z 1,2 do 1,3 wartości wskaźnika odtworzeniowego lokalu dla rynku wtórnego. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że taka zmiana poprawiłaby dostępność nowych mieszkań do kupienia za kredyt bez wkładu. W dalszym ciągu najwięcej byłoby ich w ofercie gdańskich deweloperów.

Grafika - Limity a ceny mieszkań

Nie można wykluczyć, że kiedy na rynku pojawi się kredyt bez wkładu własnego, cześć firm deweloperskich zacznie oferować więcej mieszkań spełniających kryteria cenowe programu – komentuje ekspert GetHome.pl.

Ponadto zwraca uwagę, że program zacznie działać po serii podwyżek stóp procentowych, które mogą pokrzyżować plany zakupowe wielu potencjalnych nabywców.  Przede wszystkim spadła ich zdolność kredytowa. W dodatku banki zastosują wyższą marżę, która jest stałym składnikiem oprocentowania.

– Zaciągających kredyty bez wkładu banki będą traktowały jako klientów ryzykownych – mówi Wielgo.

Grupa Develia osiągnęła 13,1 mln zł zysku netto w I kwartale 2022 r.

  • W I kwartale 2022 r. przychody ze sprzedaży wyniosły 97,6 mln zł w porównaniu do 176,5 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego. Spadek przychodów jest efektem mniejszej liczby przekazanych mieszkań, co jest zgodne z harmonogramem realizacji projektów.
  • Zysk netto grupy wyniósł 13,1 mln zł wobec 34,6 mln zł zysku netto w I kwartale 2021 r.
  • W okresie styczeń – marzec 2022 r. deweloper sprzedał 603 lokale wobec 580 w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2021 r. oraz przekazał 186 mieszkań wobec 393 rok wcześniej.
  • W marcu br. Develia sfinalizowała transakcję sprzedaży wszystkich należących do niej udziałów (79,55%) w projekcie Sky Tower we Wrocławiu za cenę 82,4 mln euro.
  • Na koniec marca 2022 r. Develia posiadała 846,5 mln zł gotówki, krótkoterminowych aktywów finansowych i pozostałych aktywów finansowych wobec 478,3 mln zł na koniec 2021 r.
  • Zwyczajne walne zgromadzenie Develii, które odbyło się 17 maja br. zdecydowało o wypłacie 201,4 mln zł dywidendy.

– W pierwszym kwartale 2022 r. odnotowaliśmy bardzo dobre wyniki sprzedaży, porównywalne do analogicznego okresu ubiegłego roku, umacniając pozycję Develii na rynku mieszkaniowym. Czynnikiem, który przyczynił się do tego w dużym stopniu, było zwiększenie oferty o atrakcyjne projekty na przełomie roku – w momencie, w którym problem z uzupełnieniem podaży wciąż był dla wielu deweloperów aktualny. Jednocześnie obserwujemy, że obecnie na rynek silnie oddziałują czynniki, takie jak wojna za wschodnią granicą i wysoki poziom stóp procentowych z perspektywą kolejnych podwyżek, które negatywnie wpływają na popyt na mieszkania. Dostrzegamy zmianę struktury popytu na rzecz klientów inwestycyjnych oraz funduszy PRS i spodziewamy się kontynuacji tego trendu w następnych miesiącach –  mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – W I kwartale br. z powodzeniem realizowaliśmy kolejne cele naszej strategii nakierowanej na rozwój działalności deweloperskiej i dezinwestycje portfela komercyjnego. Finalizacja umowy sprzedaży Sky Tower, zwiększenie komercjalizacji budynku Wola Retro oraz podpisanie listów intencyjnych dotyczących sprzedaży Arkad Wrocławskich i wspólnej realizacji inwestycji magazynowej w Malinie to istotne sukcesy naszego zespołu w minionym kwartale – dodaje Andrzej Oślizlo.

Działalność deweloperska

Develia sprzedała 603 mieszkania w I kwartale br. na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych, wobec 580 mieszkań w 2021 r., co oznacza wzrost o 4% rok do roku. Spółka przekazała 186 mieszkań w porównaniu do 393 lokali rok wcześniej. Mniejsza liczba przekazań wynika z harmonogramu realizacji projektów inwestycyjnych. Cel zarządu to przekazanie 1950-2050 lokali w 2022 r. Większość przekazań jest planowana na IV kwartał br.

W I kwartale br. najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach Aleje Praskie w Warszawie i Centralna Park w Krakowie.

W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2022 r. deweloper wprowadził do oferty 1259 lokali, w tym: 504 lokale w Warszawie, 345 lokali w Gdańsku, 170 lokali w Katowicach, 126 lokali w Krakowie i 114 lokali we Wrocławiu.

Działalność komercyjna

Develia, realizując strategię na lata 2021-2025, stopniowo redukuje swoje zaangażowanie w segmencie komercyjnym. W marcu 2022 r. Develia sfinalizowała transakcję sprzedaży wszystkich należących do niej udziałów (79,55%) w projekcie Sky Tower we Wrocławiu za cenę 82,4 mln euro. W lutym 2022 r. spółka zawarła list intencyjny dotyczący sprzedaży Arkad Wrocławskich ze wstępną kwotą 210 mln zł. Poziom komercjalizacji obiektu wynosi 95%, a Wola Retro, po podpisaniu w marcu br. umowy z EOS Poland na wynajęcie ponad 2100 mkw. powierzchni w warszawskim biurowcu, 86%.

W marcu 2022 r. Develia podpisała list intencyjny z Hillwood Polska dotyczący realizacji projektu magazynowego na posiadanym gruncie w Malinie pod Wrocławiem w ramach współpracy joint venture, w którym deweloper będzie miał 25%. Spółka szacuje, że przychód ze sprzedaży całej nieruchomości gruntowej wyniesie około 35 mln euro. Develia nie przewiduje dodatkowego zaangażowania finansowego w realizację centrum logistycznego. Poza przychodem ze sprzedaży gruntu, deweloper będzie posiadać udział w zyskach z tego projektu. Spółka dąży do maksymalizacji wartości w ramach dezinwestycji tego aktywa, które kupiła w 2007 r., a list intencyjny jest pierwszym krokiem w tym kierunku.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 1Q2022 1Q2021 Zmiana
Przychody 97 559 176 490 -44,72%
Zysk brutto ze sprzedaży 29 314 52 493 -44,16%
Marża brutto ze sprzedaży 30,05% 29,74% +0,31pp
Zysk brutto ze sprzedaży segment deweloperski 20 162 40 532 -50,26%
Marża brutto ze sprzedaży segment deweloperski 26,30% 26,21% +0,09pp
Zysk brutto ze sprzedaży segment komercyjny 9 140 11 948 -23,50%
Marża brutto ze sprzedaży segment komercyjny 43,79% 54,65% -10,86pp
EBITDA 31 504 48 381 -34,88%
EBITDA bez przeszacowań nieruchomości 13 292 40 400 -67,10%
Zysk netto 13 057 34 630 -62,30%
Skorygowany zysk netto* 5 823 29 699 -80,39%

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto – zysk/(strata) z nieruchomości inwestycyjnych – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji

Przychody grupy za I kwartał 2022 r. wyniosły 97,6 mln zł wobec 176,5 mln zł rok wcześniej. Zysk netto grupy wyniósł 13,1 mln zł wobec 34,6 mln zł zysku netto w analogicznym okresie poprzedniego roku. Pozytywny wpływ na wynik grupy w I kwartale 2022 r. miały kursy walutowe, z tego tytułu wynik brutto powiększył się o 10,0 mln zł.

Zysk brutto ze sprzedaży z działalności deweloperskiej za pierwsze trzy miesiące 2022 r. wyniósł 20,2 mln zł przy przychodach 76,7 mln zł. Zysk brutto ze sprzedaży z usług najmu wyniósł 9,1 mln zł przy przychodach 20,9 mln zł.

– Spadek przychodów, który odnotowaliśmy w I kwartale br. jest skutkiem mniejszej liczby przekazanych mieszkań, co wynika z harmonogramu realizowanych przez nas projektów. Kumulacja przekazań powinna nastąpić w IV kwartale br. i przełoży się na istotną poprawę wyników spółki na koniec roku – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes zarządu Develii. – Jednym z elementów naszej strategii jest zwiększenie potencjału dywidendowego spółki do poziomu 650 mln zł do wypłaty w latach 2021-2025. Wpływ środków ze sprzedaży Sky Tower daje nam możliwość podzielenia się z akcjonariuszami dodatkową dywidendą w wysokości 83,8 mln zł. Łącznie do akcjonariuszy trafi 201,4 mln zł – dodaje Paweł Ruszczak.

Zwyczajne walne zgromadzenie Develii, które odbyło się 17 maja br. zdecydowało o wypłacie 117,6 mln zł dywidendy z zysku za 2021 r. Pozostała część zysku netto za ubiegły rok w kwocie 40,3 mln zł zostanie przeznaczona na kapitał zapasowy. Dodatkowo Develia wypłaci akcjonariuszom 83,8 mln zł z kapitału rezerwowego utworzonego z zysku z 2019 r. z przeznaczeniem na wypłaty dywidend i zaliczek na poczet dywidend. Łącznie dywidenda wyniesie 0,45 zł na akcję. Dzień ustalenia prawa do dywidendy to 24 maja 2022 r. Wypłata dywidendy nastąpi 31 maja br.

Na koniec marca 2022 r. Develia posiadała 846,5 mln zł gotówki, krótkoterminowych aktywów finansowych i pozostałych aktywów finansowych wobec 478,3 mln zł na koniec 2021 r., co oznacza wzrost o 77%. Na koniec I kwartału 2022 r. zobowiązania finansowe wyniosły 734,2 mln zł w porównaniu z 956,4 mln zł na koniec 2021 r.