Niższe przychody, wyższa rentowność. Śnieżka podsumowuje I kwartał

  • W I kwartale 2026 r. Grupa Śnieżka wygenerowała 164,8 mln zł przychodów ze sprzedaży, czyli o 4,3% mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku, przy jednoczesnym wzroście przychodów o 14,6% r/r na Węgrzech – największym z zagranicznych rynków.
  • EBITDA Grupy w raportowanym okresie wyniosła 28,7 mln zł (wzrost o 7,9% r/r), a zysk netto 14,0 mln zł (wzrost o 29,8% r/r).
  • Sytuacja na poszczególnych rynkach prezentowała się następująco:
    • Polska: sprzedaż krajowa na poziomie 121,2 mln zł, co stanowi spadek o 5,6% r/r.
    • Węgry: przychody na poziomie 21,7 mln zł, co stanowi wzrost o 14,6% r/r w walucie Grupy oraz o 7,2% w walucie lokalnej.
    • Ukraina: sprzedaż na poziomie 14,8 mln zł, co stanowi spadek o 20,9% r/r w walucie Grupy i spadek o 11% r/r w walucie lokalnej.
  • Grupa utrzymuje dyscyplinę w zakresie struktury zadłużenia – na koniec I kwartału 2026 roku wskaźnik dług netto/EBITDA obniżył się do poziomu 1,1 (wobec 1,6 przed rokiem).

Początek roku to dla nas tradycyjnie okres przygotowania do właściwego sezonu. Wyniki tegorocznego I kwartału są pochodną utrzymującego się nadal niskiego popytu na produkty dekoracyjne. Analizując wyniki podmiotów z branży należy wskazać również na wyjątkowo wymagającą w tym roku zimę, która także mogła wpływać na aktywność konsumencką. Dynamika sprzedaży na kluczowych rynkach Grupy Śnieżka była zróżnicowana – ujemna w Polsce i Ukrainie, a dodatnia na Węgrzech, gdzie przychody w I kwartale 2026 roku wzrosły i gdzie – jak zauważamy – popyt konsumencki odbudowuje się. Przed nami właściwy sezon, a zarówno poziom długu netto, jak i kapitał operacyjny potwierdzają solidną bazę do działania w kolejnych miesiącach – komentuje Witold Waśko, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Finansowy Śnieżka SA.

Podstawowe elementy sprawozdania z całkowitych dochodów Grupy Kapitałowej Śnieżka:

okres 3 miesięcy zakończony dnia 31 marca 2026 roku okres 3 miesięcy zakończony dnia 31 marca 2025 roku Zmiana (r/r)
Przychody ze sprzedaży 164 757 172 238 -4,3%
Koszt własny sprzedaży 77 978 86 947 -10,3%
Koszty SG&A (sprzedaży i ogólnego zarządu) 67 781 67 288 0,7%
Wynik na pozostałej działalności operacyjnej -430 -899 -52,2%
Wynik na działalności finansowej -2 076 -3 787 -45,2%
Udział w zysku jednostki stowarzyszonej -39
Zysk brutto 16 492 13 278 24,2%
Zysk na działalności operacyjnej (EBIT) 18 568 17 104 8,6%
Zysk na działalności operacyjnej + amortyzacja (EBITDA) 28 739 26 634 7,9%
Podatek dochodowy 2 464 2 468 -0,2%
Wynik netto, w tym 14 028 10 810 29,8%
Zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej 13 761 10 603 29,8%

Wyniki Grupy Asseco w I kwartale 2026 roku – wzrost zysków i portfela zamówień

0

W I kwartale 2026 roku Grupa Asseco wypracowała 4,4 mld zł przychodów ze sprzedaży, z czego 3,4 mld zł stanowiła sprzedaż oprogramowania i usług własnych. Zysk operacyjny był o 33% wyższy niż w porównywalnym okresie 2025 roku i ukształtował się na poziomie 513 mln zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej, po wzroście o 68%, wyniósł 228 mln zł. Spółki z Grupy systematycznie budowały backlog na kolejne miesiące.

W raportowanym okresie Grupa rozwijała działalność zarówno w Polsce, jak i za granicą. Przychody ze sprzedaży w segmencie Asseco Poland wzrosły o 12% do 607 mln zł. Wyniki tego segmentu były wspierane przez zaangażowanie Asseco w rozwój ekosystemu cyfrowego państwa, liczne projekty transformacji sektora finansowego oraz realizację kontraktów dla blisko połowy szpitali objętych Krajowym Planem Odbudowy.

Wyniki Grupy są silnie zdywersyfikowane geograficznie – 86% sprzedaży pochodzi z rynków zagranicznych reprezentowanych przez segmenty Formula Systems i Asseco International. Sprzedaż w segmencie Asseco International przekroczyła 1,1 mld zł, co oznacza wzrost o 7% w stosunku do I kwartału 2025 roku. W tym segmencie odnotowano wzrost przychodów w Grupie Asseco Central Europe – szczególnie rozwiązań dla sektorów administracji państwowej w Czechach i na Słowacji, a także systemów ERP oferowanych przez Grupę Asseco Enterprise Solutions. Dobre wyniki sprzedażowe rozwiązań core banking wypracowało Asseco South Eastern Europe. W segmencie Formula Systems przychody wzrosły rok do roku o 9% do poziomu 2,7 mld zł, głównie za sprawą dynamicznie rosnących wyników Matrix IT.

„Szeroka dywersyfikacja działalności, silne kompetencje technologiczne oraz własne rozwiązania informatyczne pozostają fundamentem wzrostu Grupy Asseco. Długoterminowe relacje z klientami i obecność w strategicznych sektorach gospodarki wzmacniają odporność naszego modelu biznesowego. Równolegle zwiększamy skalę działalności zarówno organicznie, jak i poprzez przejęcia – w I kwartale 2026 roku zrealizowaliśmy cztery akwizycje, umacniając pozycję Grupy na rynkach międzynarodowych. Rozbudowujemy również portfel zamówień wspierający nasz dalszy rozwój w 2026 roku i kolejnych latach” – powiedziała Karolina Rzońca-Bajorek, Wiceprezes Zarządu, CFO Asseco Poland.

Skonsolidowany portfel zamówień Asseco na rok 2026, w obszarze oprogramowania i usług własnych, ma obecnie wartość 12,3 mld zł i jest o 21% wyższy niż w tym samym okresie przed rokiem.

Cyberbezpieczeństwo przestaje być domeną działów IT. Zarządy przejmują odpowiedzialność

Europa przez lata budowała swoje bezpieczeństwo w oparciu o klasyczne rozumienie zagrożeń: granice państwowe, potencjał militarny, infrastrukturę krytyczną i bezpieczeństwo energetyczne. Ostatnie lata pokazały jednak bardzo wyraźnie, że współczesny konflikt – niezależnie od tego, czy ma charakter militarny, hybrydowy czy gospodarczy – w ogromnym stopniu toczy się również w cyberprzestrzeni.

Atak na system logistyczny, sparaliżowanie operatora energetycznego, przejęcie danych dostawcy dla sektora zbrojeniowego, zatrzymanie produkcji w zakładzie przemysłowym czy czasowe wyłączenie infrastruktury telekomunikacyjnej mogą dziś wywołać skutki porównywalne z klasycznym sabotażem infrastruktury fizycznej.

Z perspektywy państwa odporność cyfrowa przestała być więc zagadnieniem stricte technologicznym. Stała się elementem bezpieczeństwa narodowego.

Właśnie w tym kontekście należy patrzeć na dyrektywę NIS2.

W debacie publicznej regulacja ta bywa nadal sprowadzana do „kolejnej unijnej dyrektywy IT”. To poważne uproszczenie. W rzeczywistości NIS2 jest próbą zbudowania europejskiego systemu odporności gospodarczej i operacyjnej wobec zagrożeń cybernetycznych, które coraz częściej mają charakter systemowy, państwowy albo quasi-państwowy.

Nieprzypadkowo regulacja pojawia się równolegle z europejską debatą dotyczącą resilience, strategic autonomy, dual use technologies czy odporności infrastruktury krytycznej.

Z punktu widzenia sektora defence, przemysłu strategicznego, logistyki, energetyki czy zaawansowanej produkcji przemysłowej znaczenie NIS2 wykracza daleko poza compliance.

To regulacja o charakterze operacyjnym i strategicznym.

Dyrektywa znacząco rozszerza katalog podmiotów objętych obowiązkami. Nie chodzi już wyłącznie o klasycznych operatorów infrastruktury krytycznej. W praktyce objęte regulacją będą również firmy funkcjonujące w szerokim ekosystemie bezpieczeństwa państwa i gospodarki – producenci przemysłowi, podmioty technologiczne, operatorzy logistyczni, dostawcy usług cyfrowych, część sektora chemicznego, spożywczego czy podwykonawcy funkcjonujący w łańcuchach dostaw dużych grup przemysłowych oraz podmiotów realizujących kontrakty publiczne i obronne.

I właśnie łańcuch dostaw jest dziś jednym z kluczowych obszarów ryzyka.

Nowoczesne operacje cybernetyczne coraz rzadziej polegają na frontalnym ataku na najlepiej zabezpieczony podmiot. Znacznie częściej wykorzystują słabsze ogniwo – mniejszego dostawcę, podwykonawcę, firmę serwisową albo partnera technologicznego. W praktyce oznacza to, że nawet średnia firma przemysłowa, która formalnie nie uważa się za element infrastruktury krytycznej, może stać się punktem wejścia do systemów podmiotu strategicznego.

W sektorze defence to problem fundamentalny. Dzisiejszy przemysł obronny funkcjonuje w oparciu o wielowarstwowe i silnie rozproszone sieci kooperantów. Ryzyko cybernetyczne nie kończy się więc na głównym wykonawcy kontraktu. Ono rozlewa się na cały ekosystem dostawców, integratorów, producentów komponentów, firm software’owych, operatorów infrastruktury i podmiotów logistycznych.

Dlatego właśnie NIS2 bardzo mocno akcentuje bezpieczeństwo supply chain. To jeden z najbardziej niedocenianych aspektów tej regulacji.

W praktyce już dziś obserwujemy, że duże grupy przemysłowe oraz podmioty z obszaru infrastruktury krytycznej zaczynają przenosić wymagania bezpieczeństwa na swoich dostawców. W ciągu najbliższych lat stanie się to standardem rynkowym. W wielu przypadkach brak odpowiednich procedur cyberbezpieczeństwa będzie oznaczał realne ryzyko utraty możliwości uczestniczenia w strategicznych projektach, również tych związanych z obronnością i bezpieczeństwem państwa.

To szczególnie istotne dla polskich przedsiębiorstw przemysłowych i technologicznych, które coraz aktywniej uczestniczą w europejskich projektach infrastrukturalnych i defence.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. NIS2 zmienia filozofię odpowiedzialności. Przez lata cyberbezpieczeństwo traktowane było jako domena działów IT. Zarządy często postrzegały je jako obszar techniczny, delegowany do informatyków, administratorów systemów czy zewnętrznych dostawców usług.

Ta epoka właśnie się kończy.

Dyrektywa wprost przenosi odpowiedzialność na poziom zarządczy. Kadra kierownicza ma nie tylko zatwierdzać środki bezpieczeństwa, ale również aktywnie nadzorować system zarządzania ryzykiem cybernetycznym. Co więcej – ustawodawca europejski wprost mówi o odpowiedzialności za zaniedbania.

To bardzo istotna zmiana z perspektywy corporate governance. Cyberbezpieczeństwo zaczyna funkcjonować podobnie jak compliance, AML czy bezpieczeństwo finansowe – jako obszar osobistej odpowiedzialności członków zarządu i kierownictwa.

W praktyce oznacza to również zmianę oczekiwań wobec rad nadzorczych, audytów wewnętrznych oraz procesów decyzyjnych w spółkach.

W sektorach strategicznych będzie to miało szczególne znaczenie także w kontekście odpowiedzialności kontraktowej, relacji z administracją publiczną oraz zdolności do realizacji zamówień związanych z bezpieczeństwem państwa.

Jednocześnie warto uczciwie powiedzieć: dla wielu organizacji największym problemem nie będzie technologia.

Problemem będzie brak uporządkowanego governance. Brak realnej mapy odpowiedzialności. Brak procedur incydentowych. Brak wiedzy, kto podejmuje decyzje kryzysowe. Brak scenariuszy działania po ataku. Brak kontroli nad dostawcami. Brak świadomości zarządu, jak wygląda rzeczywista ekspozycja organizacji na ryzyko.

A współczesne incydenty cybernetyczne coraz rzadziej mają charakter wyłącznie technologiczny. To dziś często zdarzenia wpływające bezpośrednio na zdolność operacyjną przedsiębiorstwa, ciągłość produkcji, logistykę, realizację kontraktów, bezpieczeństwo informacji, relacje z administracją publiczną czy reputację organizacji.

W kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej trudno traktować te kwestie wyłącznie jako problem regulacyjny. NIS2 należy dziś postrzegać szerzej – jako element budowania odporności państwa, gospodarki i przedsiębiorstw funkcjonujących w strategicznych sektorach.

I właśnie dlatego dyskusja o cyberbezpieczeństwie coraz częściej pojawia się obok debat dotyczących obronności, infrastruktury krytycznej, bezpieczeństwa energetycznego czy resilience państwa. Bo współczesne bezpieczeństwo coraz rzadziej zaczyna się od granicy państwowej.

Coraz częściej zaczyna się od serwera, dostępu uprzywilejowanego, podatności w systemie albo niepozornego dostawcy w łańcuchu dostaw.

Rzecznik MŚP interweniuje w sprawie zwrotu dofinansowań z PFRON

PFRON wszczął względem przedsiębiorcy postępowanie administracyjne dotyczące zwrotu środków z 2019 roku. W uzasadnieniu swojej decyzji powołał się na zapisy ustawy i wskazał na okoliczność opłacania przed przedsiębiorcę składek FUS, FUZ, FP i FGŚP po terminie. Według Funduszu oznaczało to obowiązek zwrotu całej kwoty za okres, w którym wykryto nieprawidłowości.

Decyzją z dnia 11 grudnia 2024 r., Prezes PFRON nakazał przedsiębiorcy zwrot środków z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnoprawnych przekazanych tytułem dofinansowana do wynagrodzeń pracowników niepełnosprawnych za okresy z 2019 r. w kwocie około 732 395,26 zł wraz z odsetkami w wysokości określonej jak dla zaległości podatkowych, wskazując, iż po stronie przedsiębiorcy nastąpiły liczne nieprawidłowości i uchybienia w terminach zapłaty składek na ubezpieczenia społeczne, co skutkować powinno zwrotem całości otrzymanej kwoty.

Prezes PFRON decyzją z dnia 14 kwietnia 2025 r., orzekł, iż utrzymuje w mocy zaskarżoną decyzję w części: dotyczącej zwrotu środków za okresy: 01/2019, 02/2019, 05/2019, 06/2019, 07/2019, 08/2019, 09/2019 (punkt I) oraz uchyla zaskarżoną decyzję  w części dotyczącej zwrotu środków za okresy sprawozdawcze: 03/2019, 04/2019, 10/2019  i w tym zakresie umarza jako bezprzedmiotowe postępowanie administracyjne.

Wojewódzki Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 9 grudnia 2025 r., sygn. akt   V SA/Wa 1626/25 uchylił zaskarżoną decyzję, wskazując, iż w sytuacji gdy przedsiębiorca przedstawia wszystkie, comiesięczne bankowe potwierdzenia wpłat do ZUS z tytułu zapłaty tych składek, zaś sam Zakład informuje organ o licznych zmianach sposobu ich rozliczania z uwagi na składane korekty dokumentów ubezpieczeniowych, to za niewystarczające należy uznać stwierdzenie o braku wiarygodności przedstawionych przez Stronę dowodów bez ich szczegółowego omówienia co do każdego z kwestionowanych okresów.

Ww. wyrok stał się prawomocny. PFRON kolejną decyzją z dnia 30 marca 2026 r. orzekł o uchyleniu swojej decyzji z dnia 11 grudnia 2024 r. w części nakazującej zwrot środków  za okresy dofinansowania w 2019 r. i umorzeniu postępowania w tym zakresie  jako bezprzedmiotowego.

Do dziś przedsiębiorca próbuje odzyskać zajęte w postępowaniu egzekucyjnym środki pieniężne, jednak napotyka na dalsze utrudnienia w związku  z kolejnymi wszczętymi, wobec tego podmiotu postępowaniami administracyjnymi przez PFRON za rok 2023 r.

PFRON w dniu 13 stycznia 2026 r. wydał kolejną decyzję wobec przedsiębiorcy, którą zobowiązał go do zwrotu pozyskanych w 2023 r. dopłat. Przedsiębiorca złożył skargę do WSA.

Jednocześnie, Spółdzielnia od czasu wydania pierwszej niekorzystnej decyzji przez PFRON w grudniu 2024 r. nie otrzymuje bieżących, miesięcznych dofinansowań, a także zaprzestała spłacać zobowiązania wynikających z układów ratalnych zawartych z ZUS.

Wobec powyższego, z uwagi na trudną sytuację przedsiębiorcy, Agnieszka Majewska, Rzecznik MŚP pismem  z dnia 22 maja 2026 r. wystąpił z wnioskiem o wyjaśnienia do Prezesa PFRON oraz oceną prawną zaistniałej sytuacji. Jednocześnie Agnieszka Majewska, Rzecznik MSP przekazała ww. wystąpienie do wiadomości organów państwowych i instytucji celem podjęcia interwencji na rzecz osób niepełnosprawnych i zatrudniającej ich Spółdzielni.

O postępie sprawy i dalszych działaniach będziemy informować.

Podwyżka stóp w strefie euro wydaje się przesądzona

Kolejny głos z EBC sprawia, że podwyżka stóp procentowych w czerwcu na naszym kontynencie wydaje się przesądzona. Porozumienie na linii USA-Iran jest ciągle niepewne,  a uwagę zwraca dysproporcja oczekiwań między rynkiem giełdowym a walutowym. Krajowa waluta w relacji do euro stabilizuje się w okolicach poziomu 4,2350. 

Działać, nie czekać

W ostatnim czasie, wraz z kolejnymi wystąpieniami członków EBC, zarysował się scenariusz, w którym już na czerwcowym posiedzeniu decydenci polityki monetarnej ze strefy euro podniosą koszt pieniądza o 25 pkt bazowych. Według kontraktów na stopę procentową do końca roku EBC ma zdecydować się jeszcze na 2-3 takie ruchy, by tym razem nie zwlekać z zacieśnieniem monetarnym i nie zostać w blokach startowych, jak to miało miejsce po wybuchu wojny w Ukrainie. Inflacja w kwietniu wzrosła do poziomu 3%, a więc znacznie powyżej celu 2%. Członkowie EBC uważają, że – nawet gdyby doszło do porozumienia na Bliskim Wschodzie – to i tak zacieśnianie trzeba rozpocząć, gdyż skutki tej wojny (kryzys energetyczny, wysokie ceny ropy naftowej i gazu ziemnego) wywołały już zbyt głębokie konsekwencje, a czekanie nic nie da. Na notowania EUR/USD ta informacja jak do tej pory nie wywarła większego wpływu, gdyż również z USA mamy sygnały, że podwyżki stóp będą konieczne. Po stronie polityki monetarnej mamy więc status quo, a decydować będą nie oczekiwania, a konkretne decyzje.

Dysproporcja między giełdą a rynkiem FX

Wspominaliśmy już, że trudno w tym momencie prognozować czy i kiedy dojdzie do porozumienia na linii USA-Iran. Już tylko ten tydzień pokazał jakie zwroty akcji mogą nas czekać. Najpierw w poniedziałek euforia, a we wtorek, wraz z atakiem rakietowym USA na cele w Iranie, wszystkie pozytywne scenariusze zostały poddane w wątpliwość. Nadal też nie wiemy co z otwarciem Cieśniny Ormuz, a kolejne dni potęgują tylko kryzys energetyczny. Niepewność jest rozumiana na rynkach dwojako. Jeśli spojrzymy na rynek giełdowy, to możemy stwierdzić, że żadnej wojny nie ma. Wall Street bije kolejne historyczne rekordy, podgrzewane całkiem niezłym sezonem wynikowym. Na rynku walutowym sytuacja wygląda nieco inaczej, można powiedzieć „bardziej normalnie”, bo każda eskalacja napięć spotyka się z umocnieniem dolara amerykańskiego. Kluczową sprawą mogą być jednak zbliżające się wybory połówkowe w Stanach. W obecnej sytuacji, jeśli weźmiemy pod uwagę olbrzymią wagę inflacji dla wyborców, prezydentowi USA będzie zależało na tym, aby kampanię prowadzić już w lepszych nastrojach, z sukcesem w postaci zakończenia wojny. W innym przypadku Republikanie mogą stracić obie izby Kongresu, co byłoby fatalną informacją dla Trumpa.

Stabilizacja na EUR/PLN

Wczoraj obserwowaliśmy delikatne odbicie na EUR/PLN od wsparcia na poziomie 4,23, ale ruch był krótkotrwały, a przebicie poziomu 4,24 tylko chwilowe. Dzisiaj, przy pasywnych ruchach na głównej parze walutowej świata, również na PLN nie obserwujemy wielkich zmian, a kurs EUR/PLN stabilizuje się w okolicach 4,2350. Sytuacja może się nieco zmienić na niekorzyść krajowej waluty, jeśli w czerwcu EBC zdecyduje się na podwyżkę stopy procentowej, a po stronie RPP otrzymamy bardzo prawdopodobną pauzę. Dzisiaj w kalendarzu nie zobaczymy wielu wskazań makro, które mogłyby wpłynąć na notowania głównych walut. Niemniej jednak warto wspomnieć o NZD, który dzisiaj „króluje” na rynku FX. Jest to efekt jastrzębich sygnałów ze strony tamtejszego banku centralnego, mimo że samo posiedzenie przyniosło utrzymanie stóp bez zmian.

Rynki liczą na memorandum pokojowe, ropa spada, a złoty pozostaje mocny

Na rynku znów entuzjazm związany z potencjalnym memorandum pokojowym. W Polsce bezrobocie spada, ale nie tak szybko, jak zwykle o tej porze roku. Na Węgrzech stopy procentowe bez zmian, pomimo inflacji na poziomie 2,1%.

Spadek bezrobocia w Polsce

W kwietniu stopa bezrobocia w Polsce, zgodnie z oczekiwaniami, spadła z poziomu 6,1% do 6%. Czy to dobra wiadomość? I tak, i nie – dobrze, że ten wskaźnik w ogóle spada, ale szkoda, że tak wolno. Bezrobocie w Polsce zwyczajowo rośnie na zimę, a spada gdy zaczynają się prace sezonowe m.in. w rolnictwie. Problem w tym, że w ostatnich latach był on zauważalny już w marcu. W tym roku spadek zobaczyliśmy dopiero w kwietniu, i to zaledwie o 0,1%, a to oznacza, że polski rynek pracy przeżywa obecnie pewne problemy. W teorii słabszy rynek pracy powinien działać na niekorzyść polskiego złotego. Rodzima waluta wciąż jednak znajduje się w bardzo dobrej sytuacji względem euro. Problemy Polski na tle innych krajów UE najwyraźniej nie okazują się takie ważne.

Memorandum na 60 dni?

Na rynku pojawiają się sygnały o możliwości podpisania memorandum na 60 dni pomiędzy USA i Iranem. Informacja nie została jeszcze potwierdzona, ale ropa spadła dzisiaj delikatnie poniżej minimów z poniedziałku. Tym samym cena baryłki po spadku o ponad 3 dolary dzisiaj jest najniższa od połowy kwietnia. Reakcja na rynkach walutowych jest na razie zdecydowanie bardziej stonowana. Widać lekkie odejście od dolara, który skupił dużo kapitału. Nadal trzeba jednak pamiętać, że jesteśmy w sytuacji, w której ceny odzwierciedlają rzeczywiste problemy, a samo otwarcie Cieśniny Ormuz tego nie zmieni. Rynek będzie wyrównywał się tygodniami, bo nie ma dość statków, by w krótkim czasie przetransportować zalegające surowce i towary.

Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych

Wczorajsze posiedzenie Banku Centralnego Węgier nie przyniosło zmian stóp procentowych. Patrząc pobieżnie z boku, trudno zrozumieć tę decyzję. Mówimy przecież o państwie, w którym główna stopa procentowa wynosi 6,25%, a inflacja zaledwie 2,1%. Oznacza to, że realne stopy procentowe są na niespotykanym obecnie w Unii poziomie ponad 4%. Taka analiza jest jednak powierzchowna, bo na Węgrzech wprowadzono wiele programów, które skutecznie ukryły realne problemy. Programy te kiedyś będą musiały się skończyć, a wtedy inflacja wybuchnie. Nie warto więc teraz obniżać stóp procentowych, by za kilka kwartałów w panice je podnosić. Władze na Węgrzech muszą po wyborach wyjaśnić wiele kwestii i podjąć decyzję o tym, które z programów trzeba zakończyć szybko, a które mogą poczekać. W tle mamy oczywiście wojnę w Zatoce Perskiej, która tylko komplikuje temat.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Jawność płac będzie jednym z największych projektów HR ostatnich lat

25 maja zakończyły się uzgodnienia do nowej wersji projektu ustawy wdrażającej unijną dyrektywę
o równości wynagrodzeń. Konsultacje publiczne mają potrwać do 3 czerwca. Tym samym pracodawcy zyskali kilka dodatkowych miesięcy. Eksperci agencji zatrudnienia Trenkwalder ostrzegają jednak, że odkładanie przygotowań do implementacji unijnej dyrektywy może okazać się kosztownym błędem, bo jej wdrożenie nie oznacza tylko policzenia luki płacowej.

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/970 wzmacniająca zasadę jednakowego wynagrodzenia kobiet i mężczyzn za jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości weszła w życie 6 czerwca 2023 r. W praktyce oznacza to dla firm konieczność wykazania, że różnice płacowe wynikają z obiektywnych kryteriów, a nie z uznaniowych decyzji. Projekt ustawy wdrażającej dyrektywę w Polsce pierwotnie miał wejść w życie 7 czerwca, ale okazał się zbyt skomplikowany. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej skierowało projekt do ponownych prac legislacyjnych i konsultacji społecznych, które mają potrwać do 3 czerwca. Wszystko wskazuje na to, że nowe obowiązki zaczną obowiązywać najwcześniej na początku 2027 roku. Zdaniem ekspertów rynku pracy dodatkowy czas nie powinien być traktowany jako „oddech” dla firm, ale jako ostatni moment na rozpoczęcie wielomiesięcznych przygotowań, bo nie chodzi tu tylko o policzenie luki płacowej i raportowanie jej do ministerstwa.

FIRMY DOPIERO ZACZYNAJĄ ROZUMIEĆ SKALĘ ZMIAN

Opóźnienia wynikają przede wszystkim ze skali projektu. Zmiana terminu to efekt zarówno uwag pracodawców, jak i problemów interpretacyjnych zgłaszanych podczas konsultacji. Jak wskazują specjaliści rynku pracy, początkowo zarówno administracja publiczna, jak i firmy nie doszacowały złożoności wdrożenia. W projektach brakowało definicji i precyzyjnych wyjaśnień dotyczących praktycznego stosowania przepisów. Pojawiły się pytania dotyczące m.in. sposobu wyliczania przedziałów wynagrodzeń czy okresu referencyjnego dla porównań płacowych.

Ustawodawca i pracodawcy zrozumieli, że to nie jest projekt o raportowaniu luki płacowej. To jeden z największych projektów HR-owych ostatnich lat, bo dotyczy przebudowy całej organizacji – od kompetencji, przez strukturę stanowisk, aż po politykę wynagrodzeńpodkreśla Ewelina Glińska-Kołodziej, CEO agencji zatrudnienia Trenkwalder i Członek Zarządu Polskiego Forum HR.

Business Centre Club już wcześniej oceniał termin czerwcowy jako nierealny ze względu na skalę i czasochłonność wartościowania stanowisk w dużych organizacjach. Federacja Przedsiębiorców Polskich, zaproponowała jeszcze dłuższy termin – do końca grudnia 2027 roku

TO NIE JEST PROJEKT O LUCE PŁACOWEJ

Ekspertka z agencji zatrudnienia Trenkwalder zwraca uwagę, że największym wyzwaniem dla organizacji nie będzie samo przygotowanie raportów, lecz uzasadnienie, dlaczego dane stanowisko jest wynagradzane w określony sposób.

Wygenerowanie raportu z listy płac nie będzie problemem. Prawdziwa praca zaczyna się wtedy, gdy firma musi udowodnić, dlaczego konkretne stanowiska mają określoną wartość i z czego wynikają różnice w wynagrodzeniachzaznacza Ewelina Glińska-Kołodziej. To nie jest projekt o raportowaniu luki płacowej. To jest projekt o zmianie organizacji, o opisaniu tej organizacji na nowo dodaje ekspertka.

Dyrektywa wskazuje cztery obowiązkowe kryteria wartościowania pracy: umiejętności, wysiłek, zakres odpowiedzialności oraz warunki pracy. Każde stanowisko będzie musiało zostać ocenione właśnie według tych parametrów.

W praktyce oznacza to konieczność stworzenia lub przebudowania systemów wartościowania pracy oraz aktualizacji dokumentacji HR. – mówi Ewelina Glińska-Kołodziej.

Według ekspertów wiele firm posiada dziś częściowe systemy wartościowania, jednak nie są one przygotowane pod nowe wymagania prawne. Problemem może okazać się także niespójność między rzeczywistym zakresem obowiązków a tym, co znajduje się w opisach stanowisk.

OD CZEGO FIRMY POWINNY ZACZĄĆ?

Zdaniem ekspertów pierwszym krokiem powinien być kompleksowy audyt organizacji i dokumentacji HR.

Firmy powinny zacząć od sprawdzenia, czy w ogóle mają aktualne opisy stanowisk, siatki płacowe, systemy premiowe i benefitowe oraz czy dokumentacja odpowiada rzeczywistości. Dopiero później można przejść do wartościowania stanowisk i budowania przedziałów wynagrodzeńmówi Ewelina Glińska-Kołodziej.

Organizacje będą musiały przeanalizować m.in. kluczowe kompetencje w firmie, strukturę działów, rzeczywisty zakres odpowiedzialności poszczególnych stanowisk oraz spójność nazewnictwa. Następnie konieczne będzie przeprowadzenie wartościowania metodą punktową według czterech kryteriów wskazanych w dyrektywie. Dopiero na końcu możliwe będzie stworzenie rzeczywistych widełek płacowych, regulaminów wynagrodzeń oraz raportowanie luki płacowej.

NAJWIĘKSZE RYZYKO? BŁĘDNE WARTOŚCIOWANIE

Specjaliści rynku pracy ostrzegają, że jednym z najczęstszych błędów może być niewłaściwe przypisanie poziomu kompetencji, odpowiedzialności lub wysiłku do konkretnych stanowisk.

Wartościowanie nie powinno być decyzją jednej osoby. Potrzebny jest zespół projektowy, który rzeczywiście rozumie organizację i potrafi ocenić realny zakres odpowiedzialności oraz kompetencji na stanowiskachzaznacza Ewelina Glińska-Kołodziej.

Ryzykowne może być także nadmierne rozbudowywanie opisów stanowisk. W wielu organizacjach pracownikom przypisuje się kompetencje „na zapas”, które w praktyce nie są wykorzystywane. To z kolei może sztucznie zawyżyć wartość stanowiska i zaburzyć cały system wynagrodzeń.

Eksperci podkreślają również, że wdrożenie nowych regulacji będzie wymagało zaangażowania menedżerów i działów HR równolegle do codziennej działalności firmy. W wielu organizacjach może pojawić się także opór wobec zmian, szczególnie tam, gdzie projekty HR są traktowane drugoplanowo.

PROBLEM CZY SZANSA?

Mimo skali wyzwań, nowe przepisy mogą przynieść organizacjom realne korzyści biznesowe.

Transparentne zasady wynagrodzeń mogą bardzo pozytywnie wpłynąć na employee experience
i candidate experience. Kandydaci coraz częściej zwracają uwagę na przejrzystość organizacji i zaufanie do pracodawcy
mówi Ewelina Glińska-Kołodziej.

Uporządkowane systemy wynagrodzeń mogą też usprawnić procesy zarządzania podwyżkami i ograniczyć uznaniowość decyzji płacowych. Wdrożenie dyrektywy może stać się także impulsem do szerszego uporządkowania organizacji, przemyślenia strategii kompetencyjnej oraz automatyzacji części procesów.

Nowe przepisy o jawności wynagrodzeń mogą więc okazać się nie tylko wyzwaniem legislacyjnym, ale również momentem głębokiej transformacji organizacyjnej dla wielu polskich firmpodkreśla Ewelina Glińska-Kołodziej

ZWLEKANIE MOŻE OZNACZAĆ KOSZTY

Odkładanie przygotowań do wdrożenia nowych przepisów może skutkować nie tylko problemami organizacyjnymi, ale także konsekwencjami finansowymi i wizerunkowymi. Brak spójnej polityki wynagrodzeń może prowadzić do konfliktów wewnętrznych, spadku morale, utraty zaufania pracowników oraz odpływu talentów. Problemem mogą być również trudności rekrutacyjne, szczególnie w branżach konkurujących o specjalistów. Nowe przepisy zwiększą także ryzyko kontroli i roszczeń związanych z nierównym traktowaniem. Narzędzia do analizy średnich wynagrodzeń otrzymają też związki zawodowe.

To, że wdrożenie ustawy się przesuwa, nie oznacza, że firmy mogą nic nie robić. Dla dużych organizacji uporządkowanie struktur, opisów stanowisk i systemów wynagrodzeń może zająć nawet rokzaznacza Ewelina Glińska-Kołodziej.

WEWNĘTRZNIE CZY Z POMOCĄ ZEWNĘTRZNYCH EKSPERTÓW?

Eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że wiele organizacji nie będzie w stanie samodzielnie przeprowadzić całego procesu, szczególnie jeśli nie posiadają rozwiniętych struktur HR. Warto rozważyć wsparcie zewnętrzne zwłaszcza wtedy, gdy firma nie ma aktualnych opisów stanowisk, uporządkowanej struktury organizacyjnej, doświadczenia w wartościowaniu pracy lub zasobów do prowadzenia wielomiesięcznego projektu.

Zewnętrzny konsultant nie zastąpi organizacji, ale może uporządkować cały proces, wskazać skład zespołu projektowego, pilnować metodologii i ograniczyć ryzyko błędów. To często oznacza oszczędność czasu i mniejsze ryzyko konfliktów wewnętrznychwskazuje Ewelina Glińska-Kołodziej, CEO agencji zatrudnienia Trenkwalder i Członek Zarządu Polskiego Forum HR.

Zdaniem ekspertki najlepsze efekty przynoszą projekty realizowane wspólnie przez zewnętrznych doradców oraz wewnętrzny zespół złożony z przedstawicieli zarządu, HR i menedżerów poszczególnych działów.

Jawność wynagrodzeń coraz bliżej. 7 czerwca mija termin wdrożenia unijnych przepisów

7 czerwca 2026 r. mija termin wdrożenia unijnych przepisów o przejrzystości wynagrodzeń. Oznacza to, że firmy powinny być gotowe nie tylko na większą jawność zasad płacowych, ale także na nowe obowiązki informacyjne wobec pracowników i kandydatów. Choć prace nad pełnym wdrożeniem dyrektywy w Polsce nadal trwają, kierunek zmian jest już jasny: pracodawcy będą musieli precyzyjniej wyjaśniać, jak ustalają wynagrodzenia i z czego wynikają różnice płacowe.

Część zmian obowiązuje w Polsce już od 24 grudnia 2025 r. Nowelizacja Kodeksu pracy wprowadziła m.in. obowiązek przekazywania kandydatom informacji o proponowanym wynagrodzeniu, jego początkowej wysokości albo przedziale, a także zakaz pytania o wynagrodzenie w obecnym i poprzednich miejscach pracy. To pierwszy etap zmian, które mają zwiększyć przejrzystość zasad wynagradzania jeszcze przed rozpoczęciem zatrudnienia.

Pełne wdrożenie unijnych przepisów będzie jednak oznaczać znacznie więcej. Firmy będą musiały uporządkować zasady wynagradzania, przygotować się do udzielania pracownikom informacji o średnich poziomach płac. Raportowanie luki płacowej obejmie najpierw firmy zatrudniające co najmniej 150 osób z pierwszym terminem do 7 czerwca 2027 r. Od 2031 r. obowiązek rozszerzy się na pracodawców zatrudniających 100–149 osób – Joanna Łuksza, kierownik Zespołu Ekspertów Księgowych w IFIRMA.PL.

Koniec rekrutacji bez informacji o pensji

Jedną z najbardziej praktycznych zmian jest obowiązek informowania kandydatów o proponowanym wynagrodzeniu. Informacja o pensji, jej początkowej wysokości albo przedziale powinna być przekazana z wyprzedzeniem, tak aby kandydat mógł świadomie uczestniczyć w procesie rekrutacyjnym.

Pracodawca może podać te dane w ogłoszeniu o pracę, przed rozmową kwalifikacyjną albo przed zawarciem umowy. W praktyce ma to ograniczyć sytuacje, w których kandydat poznaje budżet stanowiska dopiero po kilku etapach rekrutacji.

Nowe przepisy zakazują również pytania o historię wynagrodzeń. Pracodawca nie powinien żądać informacji o pensji w obecnym ani poprzednich miejscach pracy. Ma to zapobiegać utrwalaniu nierówności płacowych, zwłaszcza wtedy, gdy wcześniejsze wynagrodzenie było zaniżone – dodaje ekspertka IFIRMA.

Jawność wynagrodzeń nie oznacza listy pensji pracowników

Nowe regulacje nie oznaczają, że każdy pracownik pozna pensję konkretnej osoby z zespołu. Wynagrodzenie nadal pozostaje informacją chronioną. Pracownik ma mieć dostęp do danych pozwalających sprawdzić, czy jest wynagradzany zgodnie z zasadą równej płacy. Dyrektywa przewiduje prawo do informacji o średnich poziomach wynagrodzeń w podziale na płeć oraz dla kategorii pracowników wykonujących taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości.

W praktyce może to wzmocnić pozycję pracowników w rozmowach o podwyżkach i dać im argumenty oparte na danych, a nie wyłącznie na intuicji czy nieformalnych rozmowach.

Luka płacowa trafi do raportów

Kolejnym istotnym obowiązkiem będzie raportowanie różnic w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. Pracodawcy będą musieli analizować m.in. średnią i medianę luki płacowej, różnice w premiach i innych zmiennych składnikach wynagrodzenia, a także udział kobiet i mężczyzn w poszczególnych przedziałach płacowych.

Terminy raportowania będą zależeć od wielkości firmy:

  • pracodawcy zatrudniający co najmniej 250 pracowników — pierwszy raport do 7 czerwca 2027 r., następnie co roku;
  • pracodawcy zatrudniający od 150 do 249 pracowników — pierwszy raport do 7 czerwca 2027 r., następnie co trzy lata;
  • pracodawcy zatrudniający od 100 do 149 pracowników — pierwszy raport do 7 czerwca 2031 r., następnie co trzy lata.

Jeżeli luka płacowa w danej kategorii pracowników wyniesie co najmniej 5 proc. i nie będzie wynikała z obiektywnych, neutralnych płciowo kryteriów, pracodawca może zostać zobowiązany do pogłębionej oceny wynagrodzeń oraz wdrożenia działań naprawczych.

Sankcje za brak przejrzystości płac

Dyrektywa zobowiązuje państwa członkowskie do wprowadzenia skutecznych, proporcjonalnych i odstraszających kar za naruszenie nowych obowiązków. W projektowanych polskich przepisach pojawia się grzywna do 60 000 zł za niewykonanie obowiązków związanych z przejrzystością wynagrodzeń.

Konsekwencje mogą być jednak szersze niż sama kara finansowa. Firmy narażają się także na roszczenia pracowników, konieczność korekt wynagrodzeń, utratę zaufania zespołu oraz ryzyka w postępowaniach o zamówienia publiczne. Dyrektywa przewiduje bowiem możliwość wykluczenia wykonawcy, jeżeli narusza obowiązki dotyczące przejrzystości płac albo nie potrafi uzasadnić luki płacowej – mówi Joanna Łuksza.

Od czego powinny zacząć firmy?

Dla pracodawców jawność wynagrodzeń oznacza konieczność uporządkowania polityki płacowej. Firmy powinny sprawdzić, czy mają jasne opisy stanowisk, obiektywne kryteria awansów, przejrzyste zasady premiowania i spójną siatkę płac.

Pracodawca powinien być gotowy wykazać, że różnice w wynagrodzeniach pracowników wynikają z obiektywnych kryteriów, takich jak kompetencje, odpowiedzialność, doświadczenie, wyniki czy warunki pracy, a nie z czynników niezwiązanych z wartością wykonywanej pracy. Najważniejsze działania, które warto podjąć już teraz, to audyt wynagrodzeń, analiza luki płacowej, aktualizacja regulaminów i polityk wynagradzania, przegląd ogłoszeń rekrutacyjnych oraz przygotowanie menedżerów do rozmów z pracownikami o zasadach płacowych – podsumowuje Joanna Łuksza z FIRMA.PL

Dochody gospodarstw domowych w 2025 r. rosły szybciej niż wydatki. Poprawiła się też subiektywna ocena sytuacji materialnej

Sytuacja materialna gospodarstw domowych w 2025 r. poprawiła się w porównaniu z rokiem poprzednim. Jak wynika z danych GUS z badania budżetów gospodarstw domowych, przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wyniósł 3500 zł. Był to wzrost nominalny o 10,5% i realny o 6,7% wobec 2024 r. Jednocześnie przeciętne miesięczne wydatki na osobę osiągnęły poziom 2015 zł, rosnąc nominalnie o 7,3% i realnie o 3,6%. Oznacza to, że dochody rosły szybciej niż wydatki. Udział wydatków w dochodzie rozporządzalnym zmniejszył się z 59,3% w 2024 r. do 57,6% w 2025 r.

Dane wskazują, że mimo wzrostu kosztów utrzymania gospodarstwa domowe przeciętnie zachowały większą część dochodu po pokryciu bieżących wydatków. W ujęciu statystycznym może to oznaczać większą zdolność do oszczędzania, choć sytuacja poszczególnych grup społeczno-ekonomicznych pozostaje wyraźnie zróżnicowana.

Najwyższy przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę odnotowano w gospodarstwach osób pracujących na własny rachunek poza gospodarstwem rolnym. Wyniósł on 4198 zł. Ta sama grupa ponosiła również najwyższe przeciętne miesięczne wydatki, które osiągnęły 2270 zł na osobę. Dochody tej grupy były o 19,9% wyższe od średniej krajowej, a wydatki o 12,6% wyższe od przeciętnego poziomu dla ogółu gospodarstw domowych.

Najniższym przeciętnym dochodem rozporządzalnym dysponowały gospodarstwa domowe rencistów. Wyniósł on 2541 zł na osobę i był o 27,4% niższy od średniej ogólnopolskiej. W tej grupie odnotowano również najwyższy udział wydatków w dochodach — 72,1%. Oznacza to mniejszą przestrzeń finansową po pokryciu bieżących kosztów. Z kolei najniższy udział wydatków w dochodach wystąpił w gospodarstwach rolników i wyniósł 32,7%.

W strukturze dochodów gospodarstw domowych nadal dominowały dochody z pracy najemnej. W 2025 r. stanowiły one 53,5% przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na osobę. Drugim najważniejszym źródłem były świadczenia z ubezpieczeń społecznych, których udział wyniósł 24,0%, w tym emerytury odpowiadały za 21,5% dochodów. Dochody z pracy na własny rachunek stanowiły 10,3%, a dochody z gospodarstwa rolnego 4,4%.

W ujęciu realnym dochody wzrosły w niemal wszystkich grupach społeczno-ekonomicznych z wyjątkiem rencistów. Największy realny wzrost dochodu odnotowano w gospodarstwach rolników — o 21,4%. Najniższy wzrost wystąpił w gospodarstwach emerytów i wyniósł 3,8%.

Poprawa dochodów nie oznacza jednak zaniku nierówności. W gospodarstwach 20% osób o najwyższych dochodach przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wyniósł 6910 zł i był 5,8 raza wyższy niż w grupie 20% osób o najniższych dochodach. W najniższej grupie kwintylowej wydatki przekraczały dochody — ich udział w dochodzie wyniósł 117,9%. Oznacza to, że część najuboższych gospodarstw musiała korzystać z oszczędności, pożyczek lub kredytów.

Istotne różnice widoczne były również między miastami a wsią. Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę w miastach był o 18,7% wyższy niż na wsi. Wydatki w gospodarstwach miejskich były natomiast o 33,4% wyższe niż w gospodarstwach wiejskich. Najwyższe przeciętne dochody na osobę odnotowano w województwie mazowieckim — 4034 zł. Najniższe wystąpiły w województwie opolskim — 2890 zł. W przypadku wydatków najwyższy poziom zanotowano w województwie dolnośląskim — 2303 zł na osobę, a najniższy w województwie świętokrzyskim — 1549 zł.

W strukturze wydatków największą pozycją pozostała żywność i napoje bezalkoholowe. Ich udział w wydatkach ogółem wyniósł 25,1%. Drugą najważniejszą kategorią były wydatki na użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii, które stanowiły 19,4% wydatków. W tej grupie same nośniki energii odpowiadały za 10,9% wydatków.

W 2025 r. poprawiła się także subiektywna ocena sytuacji materialnej gospodarstw domowych. Odsetek gospodarstw oceniających swoją sytuację jako dobrą lub raczej dobrą wzrósł do 59,2% z 57,7% rok wcześniej. Jednocześnie odsetek ocen złych lub raczej złych nieznacznie spadł — z 4,3% do 4,2%. Najlepiej swoją sytuację oceniały gospodarstwa osób pracujących na własny rachunek, gdzie pozytywne oceny stanowiły 78,9%. Najgorzej sytuację oceniali renciści — pozytywne odpowiedzi wskazało 26,0% gospodarstw z tej grupy.

Baseig S.A. komercjalizuje autonomiczny ekosystem AI dla e-commerce. Spółka generuje pierwsze przychody SaaS

Notowana na rynku NewConnect spółka technologiczna Baseig S.A. z powodzeniem zakończyła fazę zamkniętych testów płatnej platformy SaaS, osiągając 35 tys. zł powtarzalnych przychodów miesięcznych (MRR). Autorskie algorytmy Multi-Agent AI, które samodzielnie optymalizują kampanie marketingowe, udowodniły swoją skuteczność również w środowisku R&D Spółki – własna marka e-commerce wygenerowała w kwietniu niemal 105 tys. zł przychodów, rosnąc o 107% m/m. Publiczna premiera platformy zaplanowana jest na czerwiec.

Baseig odpowiada na rosnący problem branży e-commerce: spadającą rentowność, rosnące koszty pozyskania klienta (CAC) oraz zjawisko marnowania budżetów reklamowych. Rozwiązaniem jest pierwszy autonomiczny ekosystem agentów AI, który nie jest tylko doradcą, ale systemem w pełni przejmującym odpowiedzialność za marketing, analitykę i strategię klienta.

Spółka poinformowała o kluczowym kroku w swoim rozwoju: skutecznym przejściu z fazy budowy technologii do etapu komercjalizacji. Zamknięte, płatne wdrożenia wersji beta systemu przyniosły Spółce 35 tys. zł MRR (Miesięcznych Przychodów Powtarzalnych). Stanowi to solidny fundament przed zaplanowanym na czerwiec uruchomieniem otwartej wersji platformy SaaS. Zamiast ponosić wyłącznie koszty trenowania modeli AI, Baseig rozwija i uczy swoje sieci neuronowe w realnym środowisku biznesowym – na własnej marce odzieżowej „Geschaft”.

Nie budujemy wizji bez modelu biznesowego. Baseig nie tylko rekomenduje działania, ale realnie generuje wzrost. Nasza marka e-commerce, która ruszyła ze sprzedażą zaledwie 3 miesiące temu, osiągnęła w kwietniu przychody na poziomie 104,6 tys. zł, co oznacza wzrost o 107% w stosunku do marca. To najlepszy dowód dla naszych przyszłych klientów, że algorytmy Baseig potrafią w krótkim czasie zbudować skalowalną i zyskowną sprzedaż od zera  – komentuje Kamil Stanek, Prezes Zarządu Baseig S.A.

Przewaga technologiczna Baseig opiera się na architekturze Multi-Agent System. Zamiast jednego, ogólnego modelu AI, platforma wykorzystuje współpracujące warstwy: Intelligence (przetwarzanie danych), Decision Engine (planowanie scenariuszy), Execution (autonomiczne zarządzanie budżetami) oraz Reinforcement (stała poprawa wyników w pętli feedbacku).

System przetwarza twarde dane z ponad 70 algorytmów analitycznych budowanych na 3 latach rzeczywistych operacji e-commerce, co stanowi potężną barierę wejścia dla potencjalnej konkurencji. Co więcej, Baseig jako jedna z nielicznych platform na rynku, oferuje głęboką integrację z systemami takimi jak Claude, stając się autonomicznym „mózgiem” zarządzającym Meta Ads, Google Ads oraz platformami sklepowymi w czasie rzeczywistym.

Start otwartej platformy SaaS to tylko jeden z filarów monetyzacji. Spółka poinformowała o zaawansowanym pipeline rozmów B2B dotyczących licencjonowania technologii.

Prowadzimy zaawansowane rozmowy z dużymi podmiotami z różnych sektorów – od rozrywki, mediów i edukacji, aż po rynek FMCG i nieruchomości. Przedmiotem negocjacji jest komercyjne udostępnienie naszej warstwy inteligencji, aby zintegrować i zoptymalizować wielkie, korporacyjne zbiory danych. Szczegółów dotyczących pierwszych współprac oczekujemy na przełomie czerwca i lipca  – dodaje Kamil Stanek.

Docelowo Baseig został zaprojektowany jako technologia „global-first”. Po udanej walidacji biznesowej na rynku polskim, kolejnym strategicznym celem Spółki jest ekspansja na rynek Stanów Zjednoczonych, gdzie już firma założyła spółkę zależną.

CPK wybrał wykonawcę badań archeologicznych wokół planowanego lotniska

W ramach programu inwestycyjnego Port Polska wybrano najkorzystniejszą ofertę na przeprowadzenie archeologicznych badań wykopaliskowych związanych z planowaną budową układu drogowego wokół lotniska. W postępowaniu uczestniczyło sześć podmiotów.

Spółka Centralny Port Komunikacyjny, odpowiedzialna za realizację inwestycji strategicznych Port Polska, wskazała jako wykonawcę konsorcjum, którego liderem jest Przemysław Wierzbicki Pracownia Archeologiczno-Konserwatorska Archeoplan. W skład konsorcjum wchodzi również Archeologiczny Serwis Konsultacyjno-Badawczy Mirosław Kuś.

Planowane prace mają na celu zabezpieczenie dziedzictwa archeologicznego na terenach objętych inwestycją. Zgodnie z decyzjami Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków badania należy przeprowadzić na 18 stanowiskach archeologicznych, zanim rozpoczną się roboty związane z budową układu drogowego wokół lotniska.

Łączna powierzchnia stanowisk przeznaczonych do wyprzedzających badań wykopaliskowych wynosi około 1540 arów. Prace terenowe mają potrwać 12 miesięcy. Kolejny rok zostanie przeznaczony na opracowanie wyników badań.

Jedynym kryterium wyboru wykonawcy była cena. Umowa ma obowiązywać przez 24 miesiące od dnia jej podpisania.

Polskie okna i drzwi z PVC numerem jeden na świecie. Eksport osiągnął prawie 2 mld euro

Polska utrzymała pozycję światowego lidera eksportu plastikowych drzwi i okien – w 2025 roku wartość sprzedaży zagranicznej w tej kategorii osiągnęła 1,97 mld euro. Jednocześnie łączny eksport wyrobów budowlanych z tworzyw sztucznych przekroczył 2,63 mld euro, zapewniając Polsce drugie miejsce na świecie. Branża utrzymuje silną pozycję mimo wymagającego otoczenia rynkowego, na które wpływają m.in. zmienność kursów walut, wysokie ceny ropy oraz niepewność związana z dostawami surowców do produkcji tworzyw sztucznych.

Wiosna i początek lata tradycyjnie sprzyjają remontom oraz inwestycjom budowlanym, co znajduje odzwierciedlenie w silnej pozycji polskich producentów wyposażenia domów i wnętrz na rynkach zagranicznych. Szczególnie widoczna jest wysoka obecność polskich mebli – w 2025 roku wartość ich eksportu sięgnęła 16,5 mld EUR, co oznacza wzrost o 1,5% rdr. Mocną pozycję utrzymuje również sektor wyrobów budowlanych z tworzyw sztucznych. Według danych International Trade Center (ITC) za 2025 rok wartość eksportu tej kategorii wyniosła 2,64 mld EUR, co zapewniło Polsce drugie miejsce na świecie i pierwsze w Europie. Istotną część tej kategorii stanowią drzwi i okna z PVC. Eksport tych produktów osiągnął wartość blisko 1,98 mld EUR, dzięki czemu Polska jest obecnie największym eksporterem tego typu wyrobów zarówno na świecie, jak i w Europie. Polskie okna i drzwi z tworzyw sztucznych trafiają przede wszystkim do Niemiec (618 mln EUR, +7% rdr.) oraz Francji (181,8 mln EUR, +3,3% rdr.).

Wpływ sytuacji geopolitycznej na wzrost kosztów materiałów

Jak wskazują analitycy, ok. 35 proc. globalnego morskiego handlu ropą odbywa się przez Cieśninę Ormuz. Według Banku Światowego ataki na infrastrukturę energetyczną i utrudnienia w żegludze wywołały największy w historii pomiarów wstrząs podażowy na rynku ropy. Nadzieje na postęp w negocjacjach wokół cieśniny Ormuz spowodowały spadek ceny ropy poniżej 100 USD za baryłkę, a dolar pod koniec tygodnia osłabł. To pomogło również walutom regionu, w tym PLN. Natomiast, jeśli napięcia wokół transportu ropy się utrzymają, producenci tworzyw sztucznych odczują dalszy wzrost kosztów.

Najbliższe miesiące mogą być trudne dla europejskiego rynku budowlanego. Produkcja PVC, polimerów oraz komponentów wykorzystywanych m.in. w oknach, drzwiach i izolacjach pozostaje silnie zależna od rynku ropy i gazu. Wyższe ceny energii i problemy logistyczne zwiększają koszty produkcji oraz presję cenową w całym łańcuchu dostaw. Czynnikiem ryzyka pozostaje niepewna sytuacja na rynku surowcowym i zagrożenia dla globalnych łańcuchów dostaw związane z ograniczeniami w transporcie ropy. Ewentualne dalsze wzrosty cen energii i frachtu mogą przełożyć się na większą niepewność w handlu międzynarodowym oraz wyższą zmienność kursów walut. W efekcie branża stolarki otworowej może w kolejnych kwartałach odczuć zarówno wzrost kosztów działalności, jak i większą ostrożność po stronie odbiorców na europejskich rynkach. W takich warunkach firmy eksportowe powinny jeszcze większą uwagę przykładać do zarządzania ryzykiem walutowym i planowania płynności – zauważa Jacek Jurczyński, prezes Akcenta CZ, dostawcy rozwiązań w zakresie płatności zagranicznych i zarządzania ryzykiem walutowym dla firm.

Choć chwilowe osłabienie dolara i spadek cen ropy przejściowo obniżyły koszty importu surowców oraz komponentów, sytuacja pozostaje silnie uzależniona od globalnych napięć geopolitycznych i rynku energii. Dla firm eksportujących w dolarze obecny kurs USD/PLN jest mniej korzystny, a ewentualny powrót wzrostów cen ropy może szybko przełożyć się na wyższe koszty działalności i większą zmienność walutową.

Źródła danych: International Trade Center (ITC), dane za 2025r., wg kategorii:
3925 – Builders’ ware of plastics, n.e.s.;
392520 – Doors, windows and their frames and thresholds for doors, of plastics;
94 – Furniture; bedding, mattresses, mattress supports, cushions and similar stuffed furnishings.

Między efektywnością a etyką. Nauka szuka zasad korzystania z generatywnej AI

Generatywna sztuczna inteligencja coraz mocniej zaznacza swoją obecność w świecie nauki. Pomaga przygotowywać publikacje, analizować dane i tworzyć materiały dydaktyczne. Jednocześnie środowisko akademickie coraz wyraźniej definiuje granice, których AI nie powinna przekraczać – szczególnie tam, gdzie chodzi o odpowiedzialność, etykę i ocenę jakości badań. Takie wnioski wyciągnęli badacze z Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego (OPI), którzy razem z partnerami z Polski, Hiszpanii i Portugalii realizują badanie AIResearchers, które współfinansowane jest ze środków UE z programu Erasmus+.

AI asystentem naukowca

Wyniki badania AIResearchers pokazują, że naukowcy nie odrzucają sztucznej inteligencji. Wręcz przeciwnie, dostrzegają jej praktyczną wartość szczególnie w zadaniach powtarzalnych i czasochłonnych. Wykorzystują AI m.in. do przygotowywania streszczeń, raportów, prezentacji, przeglądów literatury czy wstępnych analiz dużych zbiorów danych. Badacze podkreślają także, że sztuczna inteligencja może wyrównywać szanse w międzynarodowym obiegu naukowym. Narzędzia generatywne pomagają np. osobom, dla których język angielski nie jest językiem ojczystym, lepiej przygotowywać publikacje i dostosowywać je do standardów światowych czasopism.

AI może wykonywać proces, ale nie może przejąć sensu

Mimo rosnącej popularności AI, środowisko naukowe zachowuje ostrożność. Największe obawy budzą tzw. halucynacje modeli językowych, czyli generowanie pozornie wiarygodnych, ale nieprawdziwych informacji. W nauce, której fundamentem jest weryfikowalność i rzetelność, stanowi to bardzo duże zagrożenie. Wyniki badania AIResearchers pokazują także, że naukowcy nie chcą przekazywać AI zadań związanych z ocenianiem studentów, rozstrzyganiem konfliktów, mentoringiem czy podejmowaniem decyzji dotyczących etyki badań, prywatności i własności intelektualnej.

Naukowcy nie negują wykorzystywania AI w swojej pracy. Mówią raczej, iż AI może wykonywać proces, ale nie może przejąć sensu. Technologia może wspierać analizę danych czy organizację pracy, ale odpowiedzialność za interpretację wyników i konsekwencje decyzji musi pozostać po stronie człowieka – mówi dr Grzegorz Banerski, adiunkt z Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego (OPI).

Presja efektywności zmienia naukę

Rozwój AI wpisuje się w rosnącą presję produktywności w szkolnictwie wyższym. Naukowcy muszą publikować szybciej, skuteczniej zdobywać granty i sprawniej analizować dane. W takich warunkach korzystanie z AI może wkrótce stać się standardem pracy badawczej. Jednocześnie pojawia się ryzyko nowych nierówności. Przewagę mogą zdobyć zespoły mające dostęp do najbardziej zaawansowanych, płatnych modeli AI i instytucjonalnych subskrypcji – mówi dr. hab. Tomasz Bartosz Kalinowski, profesor Uniwersytetu Łódzkiego, który jest liderem projektu AIResearchers.

Zdaniem zespołu projektowego rozwój generatywnej AI nie oznacza końca pracy naukowca, ale wymusza ponowne zdefiniowanie jego roli. Kluczowe staje się dziś pytanie nie o to, czy badacze będą korzystać ze sztucznej inteligencji, ale o to, co pozostanie unikalnym ludzkim wkładem w procesie tworzenia wiedzy?

O projekcie AIResearchers

Projekt AI Researchers dotyczy odpowiedzialnego i etycznego wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji w środowisku naukowym i badawczym. Jego celem jest wspieranie opiekunów akademickich oraz początkujących badaczy związanych z europejskimi uczelniami w odpowiedzialnym stosowaniu sztucznej inteligencji w procesie badawczym. Główną formą wsparcia będą praktyczne szkolenia zgodne z założeniami unijnych wytycznych dotyczących godnej zaufania sztucznej inteligencji i odpowiedzialnego wykorzystania generatywnej AI w badaniach oraz europejskich ram kompetencji dla naukowców. Szkolenia mają za zadanie wyposażyć ich uczestników w umiejętności, pozwalające na etyczne i skuteczne wykorzystanie AI jako wiarygodnego narzędzia badawczego. Projekt prowadzony jest w ramach Działania 2 programu Erasmus+, które koncentruje się na współpracy instytucji szkolnictwa wyższego na rzecz innowacji i wymiany dobrych praktyk. Całkowita wartość projektu wynosi 400 000 euro. Liderem projektu AIResearchers jest Uniwersytet Łódzki, a partnerami Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy, Universidade do Porto, Barcelona School of Management, European E-learning Institute, the Accreditation Council for Entrepreneurial and Engaged Universities oraz Feltech Software Innovations.

Mercator Medical z 15,4 mln zł EBITDA w I kwartale 2026 roku

Grupa Mercator Medical, producent rękawic jednorazowych i dystrybutor materiałów medycznych, według szacunkowych danych za I kwartał 2026 r. miała 145,6 mln zł przychodów ze sprzedaży, tym samym utrzymując stabilny poziom sprzedaży względem analogicznego ukresu ub. r. Skonsolidowany wynik na poziomie EBITDA osiągnął 15,4 mln zł, co oznacza wzrost o 185% w porównaniu do 5,4 mln zł rok wcześniej. Z kolei zysk netto Grupy wyniósł 12,9 mln zł – znacząca różnica na zysku netto w porównaniu do analogicznego okresu w 2025 r. wynika głównie z nadwyżki dodatnich różnic kursowych nad ujemnymi.

W pierwszym kwartale rynek rękawic medycznych funkcjonował w warunkach podwyższonej zmienności, wynikającej z czynników geopolitycznych oraz zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw. Z perspektywy Grupy Mercator oznaczało to konieczność elastycznego zarządzania produkcją, zakupami, zapasami i kierunkami sprzedaży pomiędzy Azją, Europą i USA.

Grupa na bieżąco analizuje rynek i dostosowuje działania operacyjne oraz sprzedażowe do zmieniających się warunków. Kluczowe znaczenie ma odporność operacyjna, dywersyfikacja dostaw oraz rozwój produktów o wyższej wartości dodanej, w tym segmentu premium i rozwiązań odpowiadających na rosnące wymagania regulacyjne oraz środowiskowe. Pomimo dużej zmienności i niepewności na rynku utrzymaliśmy rok do roku stabilny poziom przychodów a wyższa marżowość przełożyła się na lepszy wynik EBITDA – mówi Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.

Według opublikowanych szacunków skonsolidowany zysk netto Grupy w okresie styczeń-marzec br. wyniósł 12,9 mln zł, wobec 30,3 mln zł zysku netto w analogicznym okresie 2025 r.

Znacząca różnica zysku netto między I kwartałami 2025 i 2026 r. wynika głównie z nadwyżki dodatnich różnic kursowych nad ujemnymi ujętej w przychodach finansowych, która wyniosła 19,4 mln zł w I kwartale ubiegłego roku, wobec 0,9 mln zł w I kwartale 2026 r.

Dzięki stabilnej sytuacji finansowej Grupa Mercator Medical może realizować strategię rozwoju oraz kluczowe inwestycje. Na koniec marca 2026 r. Grupa dysponowała około 204 mln zł gotówki netto oraz innych aktywów finansowych.

Prezentowane wielkości mają charakter wstępny i szacunkowy. Skonsolidowane i jednostkowe sprawozdanie finansowe za I kwartał 2026 r. są w trakcie przygotowywania, a publikacja wyników jest zaplanowana na 1 czerwca 2026 r.

Rynek najmu zwrotnego w Polsce poluje na nowe sektory. Na celowniku kilka branż

Po rynku już teraz widać, że rok 2026 będzie przełomowy dla najmu zwrotnego w Polsce. Stabilizacja makroekonomiczna oraz dotychczasowe i planowane obniżki stóp procentowych jeszcze wzmocnią go. Oprócz tego do gry wchodzą nowe sektory. Coraz większą rolę odgrywają ponadto instytucjonalni inwestorzy, tacy jak towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne i infrastrukturalne, poszukujące stabilnych aktywów generujących długoterminowy dochód. Nowym, mocnym segmentem staje się również sektor prywatnej opieki zdrowotnej i edukacji.

Czas dojrzałej ekspansji

Jak wynika z raportu UCE RESEACH i INWI, po bieżących danych widać, że w tym roku rynek najmu zwrotnego w Polsce mocno wchodzi w fazę dojrzałej ekspansji. Nie jest to już narzędzie wykorzystywane wyłącznie w sytuacjach ratunkowych lub pod presją zadłużenia, ale standardowy element zarządzania bilansem i kapitałem w firmach o ugruntowanej pozycji rynkowej. Po kilku latach wysokich stóp procentowych, inflacji kosztów budowy i presji na płynność, zarządy coraz częściej dochodzą do wniosku, że kapitał zamrożony w nieruchomościach operacyjnych to jeden z najmniej efektywnych sposobów finansowania działalności. W 2026 roku ta świadomość jest już tak powszechna, że najem zwrotny pomału staje się rozwiązaniem strategicznym, a nie taktycznym.

– Wyraźnie widać, że rosną wolumeny transakcji, ale przede wszystkim zmienia się ich struktura. Coraz większy udział mają transakcje o charakterze portfelowym i korporacyjnym, obejmujące wiele lokalizacji jednocześnie, a nie tylko pojedyncze aktywa. Dla funduszy oznacza to większą skalę i dywersyfikację, a dla firm – możliwość jednorazowego uwolnienia bardzo dużych środków przy zachowaniu pełnej kontroli operacyjnej nad siecią nieruchomości – komentuje Agnieszka Radkiewicz, Business Development Manager w firmie INWI.

Ekspertka rynku nieruchomości komercyjnych wyjaśnia, że w praktyce transakcje typu sale leaseback coraz częściej stanowią alternatywę dla klasycznego finansowania bankowego lub podwyższenia kapitału. Pozwalają przedsiębiorstwom uwolnić kapitał zamrożony w nieruchomościach operacyjnych poprzez ich sprzedaż przy jednoczesnym zawarciu długoterminowej umowy najmu. Dzięki temu spółka zachowuje pełną ciągłość prowadzenia działalności w dotychczasowej lokalizacji, jednocześnie pozyskując środki, które mogą zostać przeznaczone na spłatę zobowiązań, poprawę struktury bilansu i płynności finansowej, a także finansowanie dalszego rozwoju – w tym akwizycji lub inwestycji organicznych.

– Ten rok, jak już widać z obserwacji rynku, przynosi również dalsze skracanie czasu realizacji takich transakcji i większą standaryzację dokumentacji. Najem zwrotny wchodzi do głównego nurtu bankowości inwestycyjnej i doradztwa transakcyjnego. To oznacza, że firmy są w stanie planować go z wyprzedzeniem jako element strategii finansowej, a nie tylko reagować na nagłą potrzebę kapitału. To z kolei przełoży się na większą liczbę transakcji typu forward funding, czyli sprzedaży i wynajmu zwrotnego obiektów jeszcze w trakcie budowy lub rozbudowy – przewiduje Agnieszka Radkiewicz.

W takim modelu inwestor finansuje realizację inwestycji oraz nadzoruje proces jej przygotowania i realizacji, natomiast firma operacyjna – która docelowo staje się najemcą nieruchomości – wspiera projekt w zakresie wymogów technologicznych i funkcjonalnych, niezbędnych do prowadzonej działalności. Istotą tego rozwiązania jest ograniczenie zaangażowania kapitału własnego po stronie najemcy przy jednoczesnym zachowaniu możliwości dalszego rozwoju działalności operacyjnej. W warunkach wysokich kosztów finansowania tego typu struktury stają się coraz istotniejszym elementem rynku nieruchomości operacyjnych.

Sprzyjające warunki

– Stabilizacja makroekonomiczna i oczekiwane dalsze obniżki stóp procentowych w 2026 roku jeszcze bardziej wzmocnią rynek najmu zwrotnego. Wzrośnie apetyt inwestorów instytucjonalnych na długoterminowe, bezpieczne przepływy pieniężne. Fundusze, które w środowisku wysokich stóp mogły osiągać atrakcyjne stopy zwrotu na instrumentach finansowych, w 2026 roku znów będą szukać stabilnych, realnych aktywów z indeksem inflacyjnym i długim okresem najmu – przekonuje ekspertka.

Do tego autorzy raportu dodają, że w środowisku stabilizacji i niższego kosztu pieniądza najem zwrotny nieruchomości stanie się przede wszystkim narzędziem maksymalizacji wartości przedsiębiorstwa. Firmy będą porównywać nie koszt czynszu z kosztem kredytu, ale stopę zwrotu z kapitału uwolnionego z nieruchomości z tym, co są w stanie wygenerować w swojej podstawowej działalności.

– Widać też, że 2026 rok może być również momentem, w którym najem zwrotny zyska największą atrakcyjność dla firm w dobrej kondycji finansowej, bo po raz pierwszy od lat będą one mogły jednocześnie sprzedać nieruchomości po wysokich wycenach i zabezpieczyć sobie długoterminowe finansowanie operacyjne na bardzo konkurencyjnych warunkach. To połączenie wysokich cen aktywów i taniego kapitału inwestycyjnego tworzy idealne środowisko dla dalszego, dynamicznego rozwoju tego rynku – zauważa Agnieszka Radkiewicz.

Struktura inwestorów

Jednym z najważniejszych czynników, które w 2026 roku wynoszą rynek sale leaseback na zupełnie nowy poziom dojrzałości, są zmiana struktury inwestorów – od oportunistów do długoterminowych instytucji. Rynek staje się zbyt duży, płynny i konkurencyjny, aby pozostać tylko domeną inwestorów polujących na okazje. Widać też, że wchodzi w fazę, w której dominować będą inwestorzy długoterminowi, instytucjonalni i wyspecjalizowani, a nie – jak bywało w przeszłości – kapitał oportunistyczny czy fundusze szukające krótkoterminowej spekulacji na nieruchomościach.

– Po rynku widać również, że coraz większą rolę odgrywają fundusze typu core i core+, towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne oraz duże fundusze infrastrukturalne. Dla nich najem zwrotny jest idealnym produktem. Oferuje długoterminowe, przewidywalne przepływy pieniężne, indeksację czynszów do inflacji oraz ekspozycję na realne aktywa, które w długim terminie zachowują wartość. W 2026 roku te podmioty będą nie tylko kupować pojedyncze obiekty, ale coraz częściej całe portfele nieruchomości operacyjnych należących do sieci handlowych, operatorów logistycznych, firm produkcyjnych czy sieci medycznych – stwierdza Agnieszka Radkiewicz.

Jednocześnie bardzo wyraźnie rośnie udział wyspecjalizowanych platform inwestycyjnych, skoncentrowanych wyłącznie na sale leaseback. To są podmioty, które nie postrzegają tych transakcji jako jednego z wielu produktów, lecz jako swój podstawowy model biznesowy. Dzięki temu są w stanie szybciej podejmować decyzje, lepiej rozumieć ryzyko najemcy i bardziej elastycznie strukturyzować umowy, co w 2026 roku staje się kluczowym czynnikiem konkurencyjnym.

Nowi liderzy

– Widać też, że 2026 rok będzie czasem nowych liderów. Obok tych tradycyjnych, takich jak przemysł, logistyka czy duży retail, bardzo silnie wchodzą do gry sektory usług dla biznesu i „asset heavy” z obszaru nowej gospodarki, czyli centra danych, infrastruktura IT, farmacja oraz zaawansowana produkcja technologiczna. Firmy z tych branż inwestują ogromne środki w wyspecjalizowaną infrastrukturę, która szybko się amortyzuje technologicznie, ale ma bardzo wysoką wartość nieruchomościową. Najem zwrotny pozwala im odzyskać kapitał z nieruchomości i reinwestować go w kolejny rozwój technologii, co w 2026 roku jest jednym z kluczowych czynników konkurencyjności – zwraca uwagę ekspertka z INWI.

Nowym, bardzo mocnym segmentem staje się również sektor prywatnej opieki zdrowotnej i edukacji. Prywatne sieci klinik, laboratoriów, szpitali czy szkół międzynarodowych w Polsce rozwijają się w tempie, którego nie są w stanie finansować wyłącznie z bieżących przepływów lub kredytu bankowego. Jednocześnie dysponują one nieruchomościami o bardzo stabilnym profilu najemcy i długoterminowym zapotrzebowaniu na lokalizację. Dla inwestorów to idealne aktywa typu core+, a dla operatorów – sposób na sfinansowanie kolejnych przejęć i ekspansji bez rozwadniania udziałów.

– Wraz z dojrzewaniem rynku coraz większe znaczenie mają nie tylko same transakcje, ale także jakość i struktura umów. W 2026 roku to właśnie elastyczność zapisów, odpowiednie podziały ryzyk między inwestorem a operatorem oraz możliwość dopasowania parametrów najmu do specyfiki biznesu najemcy stają się kluczowym czynnikiem konkurencyjnym. Firmy będą też oczekiwać rozwiązań „szytych na miarę”, które pozwolą im zachować kontrolę operacyjną nad strategiczną infrastrukturą, a jednocześnie uwolnić kapitał na rozwój. Dlatego przewagę zyskują ci inwestorzy i partnerzy finansowi, którzy będą potrafili łączyć kapitał z głębokim zrozumieniem modelu biznesowego najemcy – podsumowuje Agnieszka Radkiewicz.

UOKiK stawia zarzuty H&M i Peek & Cloppenburg. Chodzi o informowanie o obniżkach cen

Prezes UOKiK postawił zarzuty spółkom H&M Hennes & Mauritz oraz Peek & Cloppenburg w związku ze sposobem prezentowania promocji w sklepach internetowych. Zastrzeżenia Urzędu dotyczą przede wszystkim braku informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką albo podawania jej w sposób nieprawidłowy lub niejasny dla konsumentów. W przypadku Peek & Cloppenburg zakwestionowano również możliwość prezentowania fałszywych promocji.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli przedsiębiorca informuje o obniżce ceny, powinien podać również najniższą cenę danego produktu z okresu 30 dni poprzedzających wprowadzenie promocji. Informacja ta ma pozwolić konsumentowi ocenić, czy deklarowana obniżka jest rzeczywista i jak duża jest w praktyce.

– Nieustannie monitorujemy sposób, w jaki sklepy prezentują promocje. Przypominam, że również kupujący online muszą być poinformowani o najniższej cenie, jaka obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem danej obniżki. Taka informacja powinna znajdować się w każdym miejscu, w którym jest to komunikowane. Uważnie przyglądamy się także fałszywym obniżkom. Dochodzi do nich, gdy rzekomo promocyjna cena jest równa lub nawet wyższa od najniższej ceny w okresie 30 dni przed obniżką – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Zastrzeżenia wobec H&M

UOKiK przeanalizował akcje promocyjne organizowane w sklepie internetowym H&M. W przypadku części produktów ceny były prezentowane osobno dla tzw. klubowiczów oraz dla pozostałych użytkowników. Jak wskazuje Urząd, z oferty mógł jednak skorzystać każdy klient, ponieważ dołączenie do klubu wymagało jedynie rejestracji przez podanie adresu e-mail.

Według UOKiK także promocje dostępne w ramach programów lojalnościowych muszą spełniać wymogi dotyczące informowania o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką, jeżeli dotyczą konkretnych produktów lub ich grup. Urząd zarzuca H&M, że sklep internetowy nie we wszystkich przypadkach mógł prawidłowo podawać taką informację. W efekcie konsument mógł nie mieć jasnego punktu odniesienia do oceny realnej atrakcyjności promocji.

Zarzuty wobec Peek & Cloppenburg

W przypadku Peek & Cloppenburg UOKiK badał sposób prezentowania obniżek zarówno w reklamach internetowych, jak i w sklepie online. Zastrzeżenia dotyczą m.in. tego, że przedsiębiorca mógł nie zawsze informować o najniższej cenie towaru z 30 dni przed obniżką albo robić to w sposób niewystarczająco zrozumiały.

Na kartach produktów pojawiało się określenie „30-dniowa najlepsza cena: xx zł”. Zdaniem Urzędu konsument mógł nie wiedzieć, czym dokładnie jest ta cena i do czego się odnosi. UOKiK przypomina, że informacja o cenie powinna być jednoznaczna, zrozumiała i umożliwiać realne porównanie.

Dodatkowo Prezes UOKiK zarzuca Peek & Cloppenburg organizowanie fałszywych promocji. Chodzi o sytuacje, w których cena prezentowana jako obniżona była równa lub wyższa od najniższej ceny obowiązującej w okresie 30 dni przed wprowadzeniem promocji. Jako przykład Urząd wskazał spódnicę oferowaną z rabatem 43 proc., przy cenie po obniżce 199,99 zł, wcześniejszej cenie „oryginalnej” 349,99 zł i „30-dniowej najlepszej cenie” również 199,99 zł.

Fałszywa promocja według prawa

UOKiK przypomina, że cena promocyjna nie może być taka sama ani wyższa od najniższej ceny z 30 dni przed obniżką, jeśli przedsiębiorca przedstawia ofertę jako rabat. Takie stanowisko potwierdził Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie ALDI SÜD z września 2024 r.

TSUE wskazał, że obniżki cen powinny być obliczane w odniesieniu do wcześniejszej ceny, rozumianej jako najniższa cena stosowana przez co najmniej 30 dni przed promocją. Oznacza to, że deklarowany rabat musi odnosić się właśnie do tej wartości, a nie do dowolnie wybranej ceny wcześniejszej, katalogowej czy „oryginalnej”.

Możliwe kary dla przedsiębiorców

Za niewłaściwe informowanie o obniżkach cen przedsiębiorcom grożą kary finansowe do 10 proc. obrotu. Postępowania wobec H&M i Peek & Cloppenburg są kolejnymi działaniami UOKiK dotyczącymi stosowania przepisów o informowaniu o cenach towarów i usług.

Urząd przypomina, że podobne zarzuty zostały niedawno postawione również innym podmiotom, w tym sklepom stacjonarnym Żabka Nano, Peek & Cloppenburg oraz Black Red White.

Mex Polska z 29,5 mln zł przychodów w I kwartale 2026 roku

Grupa Mex Polska S.A. osiągnęła w I kwartale 2026 roku przychody ze sprzedaży zgodne z opublikowanymi szacunkami, kontynuując wzrost skali działalności. Na koniec marca skonsolidowane przychody wyniosły 29,5 mln zł wobec 25,9 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego, co oznacza wzrost o 3,6 mln zł (+14 proc. r/r). Skonsolidowany zysk brutto na sprzedaży w raportowanym okresie wyniósł 2,7 mln zł wobec 1,9 mln zł rok wcześniej, co przekłada się na wzrost o 40,9 proc. r/r. Osiągnięte rezultaty potwierdzają utrzymanie pozytywnego momentum operacyjnego wypracowanego w drugiej połowie 2025 roku oraz skuteczność realizowanej strategii rozwoju, obejmującej dalszą ekspansję sieci, rozwój konceptów gastronomicznych oraz poprawę efektywności operacyjnej Grupy.

Efekty pierwszego kwartału 2026 roku odzwierciedlają stabilny rozwój Grupy Mex Polska oraz skuteczną realizację strategii wzrostu. W raportowanym okresie utrzymaliśmy solidną dynamikę przychodów oraz bezpieczną pozycję gotówkową, co wspiera dalszą ekspansję i rozwój skali naszych sieci. Brak dodatniego wyniku netto w tym okresie ma charakter przejściowy i wynika przede wszystkim z czynników sezonowych oraz intensywnej fazy ekspansji. Tegoroczna, wyjątkowo mroźna i przedłużająca się zima ograniczyła aktywność konsumencką w pierwszych tygodniach roku. Jednocześnie należy podkreślić, że w pierwszych miesiącach bieżącego roku otworzyliśmy cztery nowe lokale, w tym jeden w formacie dark kitchen, realizując już ponad połowę ekspansji na 2026 rok, co przełożyło się na przejściowe obciążenie kosztowe związane z ich uruchomieniem i rozruchem. Wszystkie nowe lokalizacje szybko osiągają zakładane parametry operacyjne, co potwierdza skalowalność modelu biznesowego i jego potencjał do poprawy wyników w kolejnych kwartałach.  – powiedział Dariusz Kowalik, Dyrektor Finansowy i Członek Zarządu Mex Polska S.A.

Na przychody Grupy w pierwszym kwartale pozytywnie wpłynęła dalsza poprawa efektywności operacyjnej oraz utrzymująca się dobra koniunktura w kluczowych segmentach działalności. Wzrost sprzedaży był wspierany zarówno przez rozwój sieci lokali, jak i poprawę wyników istniejących konceptów gastronomicznych. Grupa kontynuowała jednocześnie działania związane z optymalizacją kosztów oraz rozwojem oferty produktowej. Mex Polska konsekwentnie zwiększa udział kanału dark kitchen oraz oferty delivery w strukturze sprzedaży, co wspiera poprawę miksu przychodowego i zwiększa odporność biznesu na zmienność otoczenia rynkowego. Zarząd podkreśla, że obserwowany wzrost ma charakter strukturalny i wynika z konsekwentnie realizowanej strategii obejmującej rozwój sieci, dywersyfikację portfolio konceptów gastronomicznych oraz systemową poprawę efektywności całej Grupy.

W całym 2025 roku Grupa wypracowała ponad 127 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 19 proc. r/r. Szczególnie silna była druga połowa roku, której kulminacją był rekordowy IV kwartał – przychody wzrosły wówczas o 24 proc. r/r, EBITDA zwiększyła się o 47 proc. r/r, a zysk operacyjny EBIT wzrósł do 1,6 mln zł wobec 0,3 mln zł rok wcześniej. Na koniec 2025 r. Grupa osiągnęła również dodatni wynik netto, potwierdzając trwałą poprawę efektywności operacyjnej oraz powrót do rentowności na poziomie całego roku. W ślad za poprawą wyników finansowych Zarząd Spółki podjął w ostatnim czasie decyzję o rekomendowaniu wypłaty 50 proc. skonsolidowanego zysku netto za 2025 rok w formie dywidendy. Łączna kwota przeznaczona na dywidendę wynosi 460 tys. zł, co odpowiada 0,06 zł na jedną akcję. Rekomendacja ta oznacza poziom istotnie wyższy od założeń obowiązującej polityki dywidendowej, zakładającej wypłatę 30 proc. zysku netto.

Grupa Kapitałowa Mex Polska SA zarządza obecnie ponad 60 dochodowymi lokalami gastronomicznymi działającymi pod rozpoznawalnymi markami, takimi jak The Mexican, Prosty Temat, Pijalnia Wódki i Piwa, Chicas & Gorillas, Spoko Taco, Pankejk, Barrio Latino czy Pizzanova, co stanowi solidną bazę dla dalszego rozwoju skali działalności i wzrostu wartości dla akcjonariuszy.

Proacta S.A. powołuje Radę Medyczną wspierającą rozwój ekosystemu certyfikowanych wyrobów medycznych

Proacta S.A., notowana na rynku NewConnect firma bioinformatyczna rozwijająca rozwiązania dla sektora ochrony zdrowia, powołuje Radę Medyczną. Stałe gremium doradcze skupiające uznanych klinicystów specjalizujących się w diabetologii, endokrynologii i chorobach wewnętrznych będzie wspierać rozwój projektów z obszaru medtech, klinicznego AI/ML oraz narzędzi wykorzystywanych w procesach diagnostyczno-terapeutycznych. Inicjatywa potwierdza kliniczną wiarygodność rozwiązań Proacty i wpisuje się w etap rozwoju spółki, w którym coraz większego znaczenia nabierają walidacja kliniczna, komercjalizacja produktów własnych oraz odpowiedzialne wdrażanie technologii opartych na danych.

W skład Rady Medycznej Proacta S.A. wchodzą eksperci łączący praktykę kliniczną, doświadczenie naukowe i kompetencje w obszarze walidacji rozwiązań medycznych. Przewodniczącym Rady został dr n. med. i n. o zdr. Michał Lis, specjalista chorób wewnętrznych, diabetolog i endokrynolog, Ordynator oraz Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Metabolicznych w Szpitalu Czerniakowskim. Radę tworzą również dr n. med. Olga Turowska, diabetolog i specjalistka chorób wewnętrznych, Kierownik Warszawskiego Specjalistycznego Centrum Leczenia Chorób Cywilizacyjnych, zaangażowana w rozwój nowoczesnych technologii monitorowania glikemii, lek. Kamil Wrzosek, diabetolog i specjalista chorób wewnętrznych, Zastępca Ordynatora Oddziału Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Wenętrznych w Szpitalu Czerniakowskim, posiadający doświadczenie w badaniach klinicznych, oraz lek. Paweł Zugaj, lekarz i konsultant ds. medycznych Proacta S.A., odpowiedzialny m.in. za weryfikację merytoryczną algorytmów diagnostycznych i ocenę przydatności klinicznej danych w projektach B+R spółki.

Maciej Grzywacki, wiceprezes Proacta S.A.
Maciej Grzywacki, wiceprezes Proacta S.A.

– Rozwijamy projekty, które znajdują się na styku technologii, medycyny i nauki. Naszą przewagą jest umiejętność łączenia kompetencji bioinformatycznych, klinicznego AI/ML i tworzenia wyspecjalizowanego oprogramowania dla sektora ochrony zdrowia. Taki profil działalności wymaga stałej współpracy z przedstawicielami środowiska klinicznego i naukowego, szczególnie na etapie walidacji założeń produktowych, oceny potencjału wdrożeniowego oraz definiowania kolejnych kierunków rozwoju. Powołanie Rady Medycznej pozwala nam jeszcze lepiej konfrontować nasze rozwiązania z wiedzą ekspertów oraz realnymi potrzebami lekarzy, placówek medycznych i pacjentów – mówi Maciej Grzywacki, wiceprezes Proacta S.A.

Rada Medyczna Proacta S.A. pełni funkcję stałego organu doradczo-walidacyjnego, którego prace są bezpośrednio powiązane z rozwojem ekosystemu certyfikowanych wyrobów medycznych spółki. Jej zadaniem jest cykliczna walidacja i ocena kliniczna rozwiązań Proacta, w tym systematyczna weryfikacja algorytmów, wyników oraz interpretacji generowanych przez ekosystem Smart Lab. Rada zapewnia również bieżący feedback kliniczny, uczestniczy w projektowaniu kolejnych etapów roadmapy produktowej zgodnie ze strategią Digital Trust 2026–2028 oraz wzmacnia podejście Evidence-Based Medicine, na którym spółka opiera rozwój swoich technologii medycznych. Stała współpraca z ekspertami z obszaru diabetologii, endokrynologii i chorób metabolicznych ma wspierać zarówno rozwój funkcjonalny produktów, jak i ich wiarygodność kliniczną.

– Nasze produkty przechodzą z fazy rozwoju do praktycznych wdrożeń i walidacji rynkowej. Już dziś znajdują realne zastosowanie w środowisku medycznym, czego przykładem jest pierwsze komercyjne wdrożenie Digital Breast Cancer Unit, platformy wspierającej diagnostykę i leczenie raka piersi poprzez integrację danych medycznych, wytycznych klinicznych i modeli predykcyjnych. Równolegle rozwijamy platformę Dbam o siebie Smart Lab, certyfikowany wyrób medyczny analizujący dane laboratoryjne i telemedyczne oraz generujący spersonalizowane raporty zdrowotne wspierające profilaktykę i medycynę predykcyjną. W tym procesie szczególnie ważne jest, aby innowacje technologiczne były rozwijane odpowiedzialnie, zgodnie z oczekiwaniami rynku medycznego i w modelu możliwym do skalowania. Współpraca z ekspertami będzie dla nas dodatkowym wsparciem przy ocenie potencjału projektów, priorytetyzacji działań oraz budowie rozwiązań odpowiadających na konkretne wyzwania systemu ochrony zdrowia dodaje Paweł Ciesielka, prezes zarządu spółki.

Działalność Rady Medycznej ma wspierać budowę długoterminowej przewagi Proacta poprzez stały dostęp do wiedzy praktykujących lekarzy specjalistów oraz bieżącą ocenę rozwijanych rozwiązań. Walidacja algorytmów i wyrobów medycznych przez ekspertów klinicznych zwiększa wiarygodność technologii spółki i odróżnia ją od klasycznych rozwiązań IT oraz ogólnych narzędzi AI. Współpraca z uznanymi klinicystami tworzy również istotną barierę wejścia dla konkurencji, ponieważ łączy trudne do skopiowania zaplecze eksperckie z uporządkowanym procesem oceny jakości. Regularna ocena kliniczna i bieżące konsultacje lekarzy mogą przyspieszać rozwój produktów, wspierać procesy certyfikacyjne oraz zwiększać potencjał komercyjny rozwiązań Proacta.

Wyższe przychody, większa skala i nowe projekty. Matexi Polska podsumowuje 2025 rok

Grupa Matexi Polska podsumowała wyniki finansowe osiągnięte w 2025 roku. Deweloper odnotował znaczący wzrost skali działalności, poprawiając skonsolidowane przychody ze sprzedaży mieszkań o ponad połowę względem poprzedniego roku, do blisko 0,5 mld zł. Miniony rok był jednocześnie okresem intensywnej kumulacji przekazań gotowych mieszkań klientom. W 2026 roku grupa planuje przekazać około 300 lokali oraz kontynuować rozwój oferty mieszkaniowej w Warszawie i Krakowie. 

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży mieszkań w minionym roku wyniosły 468,8 mln zł wobec 303,6 mln zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 54,4% r./r. Grupa Matexi Polska osiągnęła jednocześnie 79,9 mln zł zysku netto (bez uwzględnienia wpływu reorganizacji*) w porównaniu do 37 mln zł wypracowanych w 2024 roku.

Miniony rok był okresem bardzo intensywnych przekazań gotowych lokali. W ramach wszystkich projektów oddano klientom łącznie 439 mieszkań, czyli o około 55% więcej niż rok wcześniej, kiedy przekazano 282 lokale.

– Osiągnięte wyniki potwierdzają skuteczność realizowanej strategii rozwoju oraz bardzo dobre przygotowanie organizacji do prowadzenia inwestycji w wymagającym otoczeniu rynkowym. Miniony rok był dla nas okresem kumulacji przekazań gotowych mieszkań, co bezpośrednio przełożyło się na istotny wzrost przychodów i poprawę rentowności. Kluczowe znaczenie miała terminowa realizacja wszystkich projektów zgodnie z przyjętymi harmonogramami oraz utrzymanie wysokiej dyscypliny finansowej. Dzięki temu weszliśmy w 2026 rok z bardzo dobrą kondycją finansową, stabilnym bankiem ziemi i przygotowanym portfelem nowych inwestycji, które będą wspierać dalszy dynamiczny rozwój grupy – podkreśliła Zofia Szymońska, Dyrektorka Finansowa, Członkini Zarządu, Matexi Polska.

W pierwszym kwartale 2026 roku Grupa Matexi Polska przekazała klientom 27 gotowych mieszkań. W całym bieżącym roku deweloper planuje przekazać około 300 lokali.

Grupa konsekwentnie rozwija także swoją ofertę mieszkaniową, koncentrując się przede wszystkim na lokalizacjach, w których posiada już ugruntowaną pozycję rynkową. W pierwszym kwartale br. wprowadziła do sprzedaży projekt Verdea Żoliborz, zlokalizowany przy ul. Przasnyskiej 6A w Warszawie. W siedmiokondygnacyjnym budynku zaplanowano 67 mieszkań, podziemny garaż z komórkami lokatorskimi i boksami rowerowymi oraz 7 lokali usługowych na parterze. Z kolei w połowie maja br. klientom zaprezentowana została unikalna inwestycja Apartamenty Józefińska 16 zlokalizowana w sercu krakowskiego Starego Podgórza. W butikowej rezydencji zaplanowano 45 mieszkań oraz 9 lokali usługowych na parterze. W tym roku deweloper planuje uruchomienie kolejnej inwestycji w Warszawie.

Grupa Matexi Polska dysponuje obecnie bankiem ziemi umożliwiającym realizację ponad 3000 mieszkań, co plasuje ją w gronie czołowych deweloperów działających na polskim rynku.

*W dniu 02.01.2025 r. miała miejsce reorganizacja Grupy Matexi Polska, w ramach której udziały Matexi Polska Sp. z o.o. wyrażone w wartości rynkowej zostały wniesione do Matexi Polska Holding & Finance S.A. – na pokrycie nowopowstałych udziałów. Na wartość rynkową tych udziałów składała się wartość skonsolidowanych aktywów netto powiększona o aktualizację wartości projektów Grupy do ich wartości rynkowej.

W związku z wydaniami w 2025 r. części mieszkań w projektach uwzględnionych w aktualizacji, skonsolidowany wynik netto Grupy za 2025 r. został pomniejszony o wartość ich przeszacowania (ok. 103,4 mln zł w 2025 roku). W efekcie wynik skonsolidowany netto według Skonsolidowanego Sprawozdania Finansowego za 2025 rok wyniósł ok. -23,5 mln zł (strata).

Bio Planet z 4,7 mln zł EBITDA i 2,53 mln zł zysku netto w I kwartale

0

Spółka Bio Planet opublikowała wyniki finansowe za I kwartał 2026 r., notując wzrost przychodów oraz poprawę wyników operacyjnych. Firma osiągnęła przychody na poziomie 91,1 mln zł, co oznacza wzrost o 13 % rok do roku, przy jednocześnie niższej dynamice wzrostu kosztów operacyjnych, które zwiększyły się o 11%. EBITDA wyniosła 4,7 mln zł (+17% r/r), a zysk netto 2,53 mln zł (6 % r/r), co potwierdza poprawę efektywności operacyjnej.

Pierwszy kwartał 2026 roku pokazuje, że Bio Planet skutecznie kontynuuje rozwój przy jednoczesnej poprawie rentowności. Utrzymujemy wysoką dynamikę sprzedaży, a jednocześnie kontrolujemy koszty, co przekłada się na lepsze wyniki operacyjne” – podkreśla Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Spółka utrzymała stabilną marżę brutto na poziomie około 32 %, co wynika z konsekwentnego zarządzania ofertą produktową oraz polityką cenową. W analizowanym okresie Bio Planet kontynuował rozwój działalności operacyjnej, zwiększając sprzedaż produktów chłodniczych o 15 % oraz wprowadzając około 350 nowych produktów do oferty. Spółka jednocześnie realizuje strategię optymalizacji portfolio wycofując wolniej rotujące produkty i w konsekwencji utrzymując liczbę indeksów sprzedażowych na poziomie około 7 000.

Istotnym wydarzeniem w pierwszym kwartale była IX edycja Targów Bio Planet, która przyciągnęła rekordową liczbę uczestników i przełożyła się na bardzo wysoką sprzedaż w marcu.

– „Organizowane przez nas targi pozostają jedną z najważniejszych wydarzeń branży żywności ekologicznej w Polsce. Rekordowa frekwencja i sprzedaż pokazują, że skutecznie budujemy relacje z klientami oraz wzmacniamy naszą pozycję rynkową. Coroczne targi są nie tylko przestrzenią do prezentacji oferty, ale także ważnym miejscem wymiany doświadczeń i obserwowania kierunków rozwoju całego rynku ekologicznego. Wysoka frekwencja pokazuje rosnące zainteresowanie zarówno nowymi produktami, jaki i znanymi markami Bio Planet” – wskazuje Prezes Zarządu.

Równolegle spółka realizuje działania zwiększające efektywność operacyjną i technologiczne uniezależnienie się od dostawców zewnętrznych. W pierwszym kwartale 2026 r. Bio Planet podpisał umowy na zakup kluczowego oprogramowania obejmującego m.in. platformy B2B, system WMS oraz rozwiązania EDI, a także rozwinął infrastrukturę IT we współpracy z operatorem centrów danych Atman.

– „Inwestujemy w rozwój własnych systemów informatycznych, które są fundamentem dalszej skalowalności biznesu. Rozwój narzędzi wspierających analizy, logistykę, sprzedaż oraz zarządzanie procesami magazynowymi pozwala nam zwiększać efektywność operacyjną i lepiej odpowiadać na rosnącą skalę działalności. W dłuższym terminie pozwoli nam to również obniżać koszty operacyjne i zwiększać rentowność” – dodaje Sylwester Strużyna.

Nakłady inwestycyjne w I kwartale 2026 r. wyniosły 355 tys. zł, jednak kluczowym projektem pozostaje budowa nowoczesnych zakładów konfekcjonowania w Lesznie k. Warszawy, które pozwolą obniżyć jednostkowe koszty paczkowania oraz poprawią rentowność Spółki. Łączny koszt inwestycji wyniesie 33,3 mln zł, a rozpoczęcie prac planowane jest na sierpień 2026 r. Zakończenie projektu przewidziano na III kwartał 2027 r. Inwestycja ma zostać sfinansowana częściowo kredytem inwestycyjnym oraz środkami własnymi i kapitałem z planowanej emisji akcji serii E.

Bio Planet konsekwentnie wzmacnia również swoją pozycję finansową. W marcu 2026 r. spółka zawarła umowę kredytu w rachunku bieżącym z mBank S.A. na 10 mln zł, a od czerwca 2026 r. planuje utrzymywać łączne finansowanie obrotowe na poziomie 20 mln zł.

– „Zapewnienie odpowiedniego finansowania pozwala nam bezpiecznie rozwijać skalę działalności i realizować inwestycje. Rozbudowa mocy produkcyjnych to kluczowy element naszej strategii dalszego wzrostu. Chcemy zbudować taką infrastrukturę, która pozwoli Bio Planet obsługiwać większą skalę biznesu przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej jakości i efektywności operacyjna” – podkreśla Prezes Zarządu.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie zdecydowało o przeznaczeniu 30 % zysku netto na dywidendę, a pozostałych 70 % na kapitał zapasowy, co odzwierciedla zrównoważone podejście Spółki do dzielenia się zyskiem oraz finansowania dalszego rozwoju. Spółka przygotowuje jednocześnie emisję do 130 tys. akcji serii E po cenie 32 zł za akcję, której celem jest pozyskanie środków na realizację strategicznych inwestycji.

Bio Planet wskazuje, że na wyniki w kolejnych kwartałach istotny wpływ będą miały czynniki makroekonomiczne, w tym poziom kursu EUR, inflacja oraz sytuacja geopolityczna. Jednocześnie spółka podkreśla utrzymujący się długoterminowy trend wzrostu rynku żywności ekologicznej.

– „Widzimy stabilny wzrost zainteresowania żywnością ekologiczną zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych. Konsumenci przykładają coraz większą wagę do jakości produktów, ich pochodzenia i składu, co długoterminowo wspiera rozwój całego segmentu ekologicznego. Dzięki inwestycjom w infrastrukturę i rozwój oferty chcemy umacniać naszą pozycję lidera i zwiększać skalę działalności w kolejnych latach” – podsumowuje Sylwester Strużyna.

144 mld USD wraca na rynek nieruchomości komercyjnych. Prywatny kapitał utrzymuje dominację już czwarty rok z rzędu

Knight Frank opublikował 20. edycję raportu „The Wealth Report”. Według tegorocznego opracowania 2026 r. może przynieść wyraźne ożywienie na globalnym rynku nieruchomości komercyjnych, wspierane powrotem kapitału instytucjonalnego szacowanego na 144 mld USD.

Zmiana ta następuje w momencie, gdy prywatny kapitał nadal wyraźnie dominuje. Inwestorzy prywatni, w tym osoby ultra-zamożne oraz family offices, już czwarty rok z rzędu pozostają największymi nabywcami nieruchomości komercyjnych na świecie. W 2025 roku ulokowali oni 464 mld USD, wobec 347 mld USD zainwestowanych przez kapitał instytucjonalny.

Dane Knight Frank pokazują, że decyzje inwestycyjne coraz częściej opierają się na fundamentach rynku, a nie na bieżących nagłówkach czy krótkoterminowych nastrojach. Pomimo obecnych napięć geopolitycznych i niepewności regulacyjnej jedynie 15% respondentów badania, reprezentujących aktywa o wartości 1,4 bln USD,  wskazuje politykę krajową jako kluczowy czynnik wpływający na inwestycje. Zaledwie 5% wymienia regulacje i podatki.

Przewaga prywatnego kapitału staje się coraz bardziej widoczna

Szybkość działania, elastyczne struktury finansowania oraz większa tolerancja na ryzyko pozwalają inwestorom prywatnym zawierać transakcje wcześniej w cyklu rynkowym i utrzymywać aktywa mimo zmienności rynku. Tym samym przewaga nad bardziej ograniczonymi i mniej elastycznymi inwestorami instytucjonalnymi stale rośnie.

Odbudowa rynku biurowego napędzana przez popyt najemców

Rynek biurowy dostosowuje się do nowej rzeczywistości pracy. Badanie Knight Frank (Y)OUR SPACE, obejmujące niemal 300 najemców i ponad 60 mln mkw. powierzchni na świecie, pokazuje stabilizację modelu pracy hybrydowej, przy jednoczesnym wzroście znaczenia pracy stacjonarnej, szczególnie wśród firm z sektora finansowego i usług profesjonalnych.

Aktywność najemców potwierdza ten trend na większości głównych rynków. Globalne miasta odnotowują najwyższe od czasu pandemii poziomy wynajmu powierzchni biurowej, ponieważ firmy zwiększają zajmowane powierzchnie, konkurują o najlepsze lokalizacje przy ograniczonej podaży oraz optymalizują swoje portfele nieruchomości. W kluczowych lokalizacjach ponownie obserwowany jest wzrost czynszów, a wraz z nim rośnie zainteresowanie inwestorów segmentem biurowym. Narracja o trwałym kryzysie rynku biurowego coraz bardziej rozmija się z danymi.

Ożywienie rynku handlowego uwidacznia niedoszacowane sektory

Segment nieruchomości handlowych odzyskuje atrakcyjność inwestycyjną dzięki ograniczonej podaży nowych projektów. W Australii sektor ten osiągnął całkowitą stopę zwrotu na poziomie 9,2% w 2025 roku (najlepszy wynik od 2017 roku), wspierany przez lata ograniczonej aktywności deweloperskiej oraz rosnące obroty najemców.

Zmiana wycen ma jednak charakter szerszy niż pojedynczy rynek. Tam, gdzie podaż nowych inwestycji była ograniczona, poprawia się stabilność dochodów z najmu, a sentyment inwestorów wyraźnie się poprawia. Coraz większe możliwości pojawiają się w sektorach, z których kapitał wycofał się zbyt szybko mimo utrzymania solidnych fundamentów.

Duże transakcje w Europie sygnalizują powrót zaufania inwestorów

Europa obserwuje powrót transakcji o dużej skali, przede wszystkim w sektorze biurowym. Prywatni inwestorzy ulokowali w europejskich biurach 18,9 mld USD w ciągu ostatniego roku, a sektor ten jest obecnie jednym z najbardziej pożądanych segmentów inwestycyjnych na świecie na 2026 rok.

Oczekuje się, że kapitał instytucjonalny podąży tym śladem, koncentrując się na najlepszych aktywach spełniających wymogi ESG w centralnych dzielnicach biznesowych (CBD), a także selektywnie na nieruchomościach drugorzędnych, których korekta wycen stworzyła atrakcyjne możliwości inwestycyjne.

Krzysztof Cipiur, Director, Capital Markets w Knight Frank dodaje:

„W Polsce obserwujemy dynamiczny wzrost aktywności zarówno krajowych, jak i zagranicznych prywatnych inwestorów na rynku nieruchomości komercyjnych. Prywatny kapitał znacznie szybciej niż inwestorzy instytucjonalni wykorzystał pojawiające się okazje inwestycyjne, wynikające z silnego wzrostu gospodarczego oraz atrakcyjnych wycen aktywów w Polsce.

Polska należy dziś do grona najszybciej bogacących się krajów świata, a tempo przyrostu liczby miliarderów jest jednym z najwyższych globalnie. Prognozujemy, że w ciągu najbliższych pięciu lat ich liczba wzrośnie aż o 123%.

Rosnąca zamożność krajowego kapitału znajduje już odzwierciedlenie na rynku nieruchomości. Udział polskich inwestorów w całkowitym wolumenie transakcji w 2025 roku był ponad pięciokrotnie wyższy niż wieloletnia średnia i osiągnął poziom 18%. Spodziewamy się dalszego wzrostu udziału prywatnego, lokalnego kapitału w kolejnych latach.”

Odbicie przepływów kapitału w regionie Azji i Pacyfiku

W regionie Azji i Pacyfiku transgraniczne inwestycje osób zamożnych osiągnęły najwyższy poziom od 2019 roku, przy czym kapitał z Chin kontynentalnych odpowiada za 46% zainteresowania zakupami. Aktywność inwestycyjna napędzana jest korektą wycen oraz zmianą podejścia inwestorów.

Młodsi inwestorzy odchodzą od pasywnych zakupów prestiżowych aktywów na rzecz bardziej aktywnych strategii zwiększania wartości nieruchomości w sektorach biurowym, handlowym i hotelowym. Jednocześnie kapitał z Singapuru coraz częściej wraca na rynek krajowy w odpowiedzi na zmienność walutową, co prowadzi zarówno do odbudowy popytu transgranicznego, jak i większej płynności na kluczowych rynkach, takich jak Singapur i Hongkong.

Indie oferują bardziej stabilny punkt wejścia dla globalnego kapitału

Rynek nieruchomości komercyjnych w Indiach został znacząco przekształcony dzięki wzrostowi udziału kapitału krajowego. Po spowolnieniu inwestycji zagranicznych po pandemii udział inwestorów krajowych wzrósł z 11% całkowitych inwestycji private equity do niemal 26% w 2025 roku.

Przy wzroście PKB przekraczającym 7%, spadającej inflacji i silnym popycie najemców rynek pozostaje odporny; zarówno wynajem powierzchni biurowych, jak i logistycznych osiąga rekordowe poziomy, a sektor handlowy stopniowo się odbudowuje. Dzięki silniejszej pozycji kapitału krajowego Indie oferują dziś bardziej stabilne i mniej ryzykowne możliwości dla inwestorów globalnych powracających na rynek.

Fundamenty rynku ważniejsze niż krótkoterminowe nastroje

Raport wskazuje, że rok 2026 będzie sprzyjał inwestorom skupionym na wycenach, dochodowości aktywów i ograniczonej podaży, a nie na krótkoterminowej zmienności czy bieżących nastrojach rynkowych. Rynki takie jak Wielka Brytania nadal przyciągają silne zainteresowanie inwestorów mimo negatywnego sentymentu, co pokazuje rosnącą rozbieżność między percepcją rynku a rzeczywistą alokacją kapitału.

Nick Braybrook, Global Head of Capital Markets w Knight Frank, komentuje:

„Globalny rynek nieruchomości komercyjnych wyraźnie wszedł w nową fazę cyklu, w której korekty wycen, fundamenty podaży i popytu, stabilizujące się stopy procentowe oraz większa przewidywalność dochodów ponownie przyciągają kapitał na rynek. Ostatnie wydarzenia globalne niewątpliwie zwiększyły poziom niepewności, jednak kierunek rynku nadal wynika z fundamentów i pozostaje niezmienny.

Inwestorzy instytucjonalni wracają na rynek nieruchomości, ale to prywatny kapitał nadal nadaje tempo dzięki swojej elastyczności i szybkości działania. W ciągu ostatniej dekady znacząco wzrósł również poziom zaawansowania prywatnych inwestorów. Nieruchomości komercyjne są dziś postrzegane jako kluczowy element zdywersyfikowanego portfela inwestycyjnego, oferujący stabilne dochody, potencjał wzrostu wartości oraz względne bezpieczeństwo. W warunkach nowej fazy rynku najlepiej odnajdą się ci inwestorzy, którzy będą potrafili działać szybko i zdecydowanie.”

Bloober Team z 28 mln zł przychodów i 10 mln zł EBITDA w I kwartale

Ponad 28 mln zł przychodów ze sprzedaży wypracowała grupa kapitałowa Bloober Team w pierwszym kwartale bieżącego roku. EBITDA krakowskiego developera wzrosła o ponad 26 % r/r, osiągając poziom 10 mln zł. Przed spółką jeden z najciekawszych miesięcy w historii, jeśli chodzi o zapowiedzi nadchodzących tytułów. Pierwszych newsów można się spodziewać już w trakcie Summer Game Fest w Los Angeles.

Brak dużej premiery wpłynął na wynik pierwszego kwartału. Nie jest to jednak niczym niespodziewanym, czy zaskakującym. Związane to było głównie z wysoką amortyzacją gry Cronos: The New Dawn. – tłumaczy Piotr Babieno, prezes Bloober Team. Stan środków pieniężnych na koniec omawianego okresu zwiększył się do blisko 28 mln zł.

Już na początku czerwca Bloober Team zaprezentuje się na jednym z najważniejszych wydarzeń branżowych na świecie – Summer Game Fest w Los Angeles. – Idziemy ostro to przodu. Przed nami bardzo gorący okres jeśli chodzi o zapowiedzi. Myślę, że dostarczymy rynkowi porządną dawkę pozytywnych emocji – zapowiada Piotr Babieno.

Polacy znów chętniej się zadłużają. Mocny wzrost kredytów mieszkaniowych, ratalnych i gotówkowych

W kwietniu 2026 r. banki i SKOK-i udzieliły wyraźnie więcej kredytów mieszkaniowych, ratalnych i gotówkowych niż rok wcześniej. Spadek odnotowano jedynie w segmencie kart kredytowych. Dane wskazują na dalsze ożywienie na rynku finansowania gospodarstw domowych, szczególnie w obszarze kredytów mieszkaniowych.

W porównaniu z kwietniem 2025 r. liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o 55,8 proc., kredytów ratalnych o 27,1 proc., a kredytów gotówkowych o 3,8 proc. Jednocześnie liczba wydanych kart kredytowych była niższa o 8,1 proc. W ujęciu wartościowym wzrost objął kredyty mieszkaniowe, których wartość zwiększyła się o 67,0 proc., kredyty gotówkowe ze wzrostem o 15,6 proc. oraz kredyty ratalne, gdzie odnotowano wzrost o 7,7 proc. Wartość przyznanych limitów kart kredytowych spadła natomiast o 2,3 proc.

Podobny obraz wyłania się z danych za pierwsze cztery miesiące 2026 r. W tym okresie, w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, banki i SKOK-i udzieliły o 50,0 proc. więcej kredytów mieszkaniowych, o 27,7 proc. więcej kredytów ratalnych oraz o 5,2 proc. więcej kredytów gotówkowych. Liczba kart kredytowych zmniejszyła się o 6,4 proc. Wartość finansowania wzrosła w przypadku kredytów mieszkaniowych o 62,0 proc., kredytów ratalnych o 13,6 proc. oraz kredytów gotówkowych o 13,2 proc. W segmencie kart kredytowych odnotowano spadek wartości o 1,2 proc.

Rekordowa wartość kredytów mieszkaniowych

Najsilniejsze wzrosty widoczne były na rynku kredytów mieszkaniowych. W kwietniu 2026 r. banki udzieliły ich o 55,8 proc. więcej niż rok wcześniej oraz o 1,3 proc. więcej niż w marcu. Wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o 67,0 proc. rok do roku i o 2,3 proc. miesiąc do miesiąca.

Łączna wartość kredytów mieszkaniowych udzielonych w kwietniu wyniosła ponad 13,65 mld zł. Był to wynik wyższy od poprzedniego miesięcznego rekordu, zanotowanego w marcu 2026 r., o 313 mln zł. Średnia kwota kredytu mieszkaniowego osiągnęła 469,73 tys. zł i była o 7,2 proc. wyższa niż rok wcześniej.

Według dr. hab. Waldemara Rogowskiego, głównego analityka Grupy BIK, wzrost aktywności w tym segmencie wynika przede wszystkim z poprawy zdolności kredytowej klientów. Wpływ na to mają niższe koszty kredytu oraz wzrost wynagrodzeń, zarówno nominalny, jak i realny. W kwietniu 2026 r. wynagrodzenia wzrosły o 6,6 proc. rok do roku.

Analityk wskazuje również na rosnące znaczenie refinansowania wcześniej zaciągniętych kredytów mieszkaniowych. Dotyczy to zwłaszcza zobowiązań opartych na okresowo stałej stopie procentowej, wyższej niż obecnie dostępne warunki rynkowe. Refinansowanie odpowiada już za ponad 30 proc. nowej akcji kredytowej.

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na popyt na kredyty mieszkaniowe jest sytuacja na rynku nieruchomości. Na rynku pierwotnym widoczne było lekkie ożywienie cenowe, a średnie ceny mieszkań w największych aglomeracjach wzrosły rok do roku o około 5 proc. W kwietniu wzrost cen odnotowano również na rynku wtórnym.

Kredyty ratalne utrzymują wzrost

Dane za kwiecień potwierdzają także dalszy wzrost rynku kredytów ratalnych. Liczba takich kredytów była o 27,1 proc. wyższa niż rok wcześniej, natomiast ich wartość wzrosła o 7,7 proc. Jednocześnie przeciętna kwota kredytu ratalnego obniżyła się o 15,2 proc. rok do roku i wyniosła 1 923 zł.

Według BIK wzrost liczby kredytów ratalnych można wiązać z dobrą sytuacją na rynku pracy, wzrostem wynagrodzeń oraz niższym niż rok wcześniej poziomem stóp procentowych. Czynniki te zwiększają możliwości finansowania zakupów przez gospodarstwa domowe, także w przypadku osób spłacających już inne zobowiązania.

Na rynek kredytów ratalnych może wpływać również ożywienie w kredytach mieszkaniowych. Zakup mieszkania często wiąże się z dodatkowymi wydatkami na wyposażenie, w tym sprzęt RTV i AGD, które bywają finansowane właśnie kredytem ratalnym.

Kredyty gotówkowe na coraz wyższe kwoty

W kwietniu wzrosła także sprzedaż kredytów gotówkowych. Liczba udzielonych kredytów zwiększyła się o 3,8 proc. rok do roku, a ich wartość o 15,6 proc. Średnia kwota kredytu gotówkowego wyniosła 29 893 zł, co oznacza wzrost o 11,4 proc. wobec kwietnia 2025 r.

Według prof. Waldemara Rogowskiego kluczowym czynnikiem wzrostu są kredyty o wyższej wartości, coraz częściej przekraczające 50 tys. zł. Średnia wartość kredytu gotówkowego osiągnęła najwyższy poziom w historii i zbliżyła się do granicy 30 tys. zł.

Na wzrost przeciętnej kwoty kredytu wpływają trzy czynniki: wydłużanie okresu kredytowania, niższe oprocentowanie nowych zobowiązań oraz realny wzrost wynagrodzeń. BIK wskazuje również na istotną rolę konsolidacji wcześniejszych zobowiązań. Tego typu kredyty stanowią już prawie 60 proc. wartości nowo udzielonych kredytów gotówkowych.

Karty kredytowe słabsze niż rok wcześniej

Na tle pozostałych produktów kredytowych słabiej wypadły karty kredytowe. W kwietniu 2026 r. liczba wydanych kart spadła o 8,1 proc. rok do roku, a wartość przyznanych limitów była niższa o 2,3 proc. W okresie od stycznia do kwietnia liczba kart kredytowych zmniejszyła się o 6,4 proc., a wartość limitów o 1,2 proc.

Dane te wskazują, że wzrost aktywności kredytowej gospodarstw domowych koncentruje się przede wszystkim w kredytach mieszkaniowych, gotówkowych i ratalnych, natomiast segment kart kredytowych pozostaje pod presją.

Jakość spłat nadal oceniana jako bezpieczna

BIK zwraca uwagę, że jakość spłat kredytów bankowych pozostaje na bezpiecznym poziomie. W ujęciu miesięcznym kwietniowy odczyt poprawił się we wszystkich czterech Indeksach Jakości. Największą poprawę odnotowano w kartach kredytowych oraz kredytach gotówkowych.

W ujęciu rocznym pogorszyły się Indeksy Jakości dla trzech produktów: kredytów ratalnych, gotówkowych oraz kart kredytowych. Mimo to pozostają one na poziomach oznaczających niskie ryzyko kredytowe. Poprawę rok do roku odnotowano natomiast w przypadku kredytów mieszkaniowych.

Pozytywne otwarcie roku na rynku magazynowym. Wyraźny wzrost nowych umów najmu i ekspansji

Jak wynika z najnowszego raportu AXI IMMO pt.: „Rynek magazynowy w Polsce w I kw. 2026 r.”, sektor magazynowo-produkcyjny rozpoczął rok bardzo aktywnie zarówno po stronie najmu, jak i rynku inwestycyjnego. W okresie od stycznia do marca 2026 r. popyt brutto osiągnął poziom 1,58 mln mkw. (+47% r/r), natomiast popyt netto wzrósł do 850 tys. mkw. (+78% r/r), notując najlepsze wyniki od 2022 r. Jednocześnie utrzymał się trend ograniczonej nowej podaży – deweloperzy dostarczyli 653 tys. mkw. (-4% r/r) nowoczesnej powierzchni magazynowej, a współczynnik pustostanów spadł do 7,3% (-1,2 p.p. r/r). Rynek inwestycyjny odnotował z kolei najwyższy udział sektora magazynowo-produkcyjnego w całkowitym wolumenie transakcji, który osiągnął 44%.

Najemcy wracają do nowych projektów

Analitycy największej polskiej firmy doradczej na rynku nieruchomości komercyjnych AXI IMMO wskazują, że pierwszy kwartał 2026 r. na rynku magazynowym w Polsce przyniósł wyraźne ożywienie aktywności najemców. Łącznie wynajęto 1,58 mln mkw. powierzchni magazynowo-produkcyjnej, co oznacza wzrost o 47% rok do roku i najlepszy wynik dla pierwszego kwartału od 2021 r. Szczególnie istotny był wzrost popytu netto – obejmującego nowe umowy i ekspansje – który osiągnął poziom ponad 850 tys. mkw. (+78% r/r). Nowe najmy i ekspansje odpowiadały za 54% całkowitego popytu, podczas gdy renegocjacje stanowiły 35%, a umowy najmu zwrotnego 11%.

Największą aktywność odnotowano w woj. mazowieckim (316 tys. mkw.), wielkopolskim (309 tys. mkw.), dolnośląskim (255 tys. mkw.) oraz łódzkim (228 tys. mkw.). Wśród najemców nadal dominowały firmy związane z handlem internetowym, dystrybucją i sektorem logistycznym. Widoczny był również powrót aktywności operatorów logistycznych. Wśród największych transakcji najmu znalazły się m.in. nowa umowa (67 600 mkw.) firmy produkcyjnej w Marq Wrocław V Logistics Centre w woj. dolnośląskim, dodatkowo zarejestrowano przedłużenie umowy najmu przez firmę z sektora handlowego w Logistic City Piotrków Trybunalski (woj. łódzkie) na 68 300 mkw. oraz przedłużenie i ekspansję przez operatora logistycznego umowy na 48 000 mkw. w Panattoni Park Warsaw South Janki (III) w woj. mazowieckim.

Renata Osiecka, Właścicielka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO, wskazuje: „Pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł poprawę nastrojów, szczególnie w obszarze nowych umów i ekspansji. Firmy coraz częściej wracają do decyzji rozwojowych odkładanych w poprzednich kwartałach, koncentrując się przede wszystkim na optymalizacji sieci dystrybucyjnych oraz poprawie efektywności operacyjnej. Widzimy także większą aktywność operatorów logistycznych, których udział w strukturze najmu zaczyna rosnąć. Rynek pozostaje natomiast selektywny, najemcy większą uwagę zwracają na jakość techniczną projektów, dostępność infrastruktury oraz możliwość elastycznego skalowania działalności”.

Kontrolowana podaż i dalszy spadek pustostanów

Na koniec marca 2026 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce osiągnęły poziom 37,4 mln mkw. (+6% r/r). W pierwszych trzech miesiącach roku deweloperzy oddali do użytkowania 653 tys. mkw., co było najlepszym wynikiem od czterech kwartałów, choć nadal o 4% niższym niż rok wcześniej. Najwięcej nowej powierzchni dostarczono w woj. mazowieckim, pomorskim i śląskim.

W budowie pozostaje 1,46 mln mkw. powierzchni magazynowo-produkcyjnej (+6% r/r), jednak deweloperzy utrzymują ostrożne podejście do projektów spekulacyjnych. Ich udział w całkowitym wolumenie powierzchni w budowie spadł do 37%, kontynuując trend obserwowany od kilku kwartałów.

Pozytywnym sygnałem dla rynku pozostaje dalszy spadek poziomu pustostanów. Na koniec marca 2026 r. wskaźnik powierzchni niewynajętej wyniósł 7,3%, czyli o 1,2 p.p. mniej niż rok wcześniej. Największy spadek odnotowano w woj. dolnośląskim i łódzkim.

Monika Rynkowska, Head of Research, AXI IMMO, wyjaśnia: „Rynek magazynowy w Polsce wszedł w 2026 rok z wyraźnie lepszym bilansem pomiędzy popytem a nową podażą. Widzimy stopniowe odbudowywanie aktywności najemców przy jednoczesnym utrzymaniu ostrożnej polityki deweloperów, szczególnie w zakresie projektów spekulacyjnych. Efektem jest dalszy spadek poziomu pustostanów oraz większa stabilizacja rynku. Coraz bardziej widoczne stają się również różnice pomiędzy poszczególnymi regionami zarówno pod względem struktury popytu, jak i dostępności nowoczesnej powierzchni”.

Magazyny liderem rynku inwestycyjnego

Bardzo mocny początek roku odnotował również rynek inwestycyjny. Wartość transakcji w sektorze magazynowo-produkcyjnym osiągnęła 445 mln EUR (+120% r/r), co stanowiło najwyższy wynik spośród wszystkich segmentów rynku nieruchomości komercyjnych. Udział sektora w całkowitym wolumenie inwestycyjnym wyniósł 44%. Rosnące znaczenie utrzymują również transakcje typu sale & leaseback (sprzedaż i najem zwrotny). Do największych transakcji należał zakup portfela nieruchomości logistycznych Raben Group przez W.P. Carey za ok. 169 mln EUR oraz sprzedaż projektu BOOSTER Zabrze przez LemonTree na rzecz koreańskiego funduszu Vestas Investment Management.

Grzegorz Chmielak, Head of Capital Markets, AXI IMMO, komentuje: „Pierwszy kwartał 2026 roku potwierdził, że sektor magazynowo-produkcyjny pozostaje jednym z najbardziej płynnych i poszukiwanych segmentów rynku inwestycyjnego w Polsce. Kapitał inwestujący w Polsce koncentruje się na dwóch biegunach, nowych aktywach oferujących długoterminowy – najchętniej 20-letni – stabilny dochód oraz najwyższą jakość najemców, jest wówczas skłonny oferować niskie stopy, stopniowo obserwujemy rosnącą akceptację dla projektów zlokalizowanych poza głównymi hubami logistycznymi. Na drugim biegunie pozostają aktywa starsze, wymagające aktywnego zarządzania. Coraz większą rolę odgrywają również transakcje typu sale & leaseback, które odpowiadają na potrzeby firm związane z uwalnianiem kapitału przy zachowaniu kontroli operacyjnej nad nieruchomościami”.

Prognozy: selektywny wzrost i dalsza stabilizacja rynku

Zdaniem ekspertów AXI IMMO kolejne kwartały 2026 r. powinny przynieść utrzymanie stabilnej aktywności najemców, choć decyzje rozwojowe nadal będą uzależnione od sytuacji makroekonomicznej i kondycji poszczególnych branż. Po stronie podaży rynek pozostanie w fazie kontrolowanego wzrostu, a nowe inwestycje nadal będą w dużej mierze uzależnione od poziomu przednajmu.

Renata Osiecka, AXI IMMO, podsumowuje: „Początek 2026 roku potwierdza, że polski rynek magazynowo-produkcyjny wszedł w fazę większej równowagi i dojrzałości. Z jednej strony obserwujemy wyraźny powrót aktywności najemców, szczególnie w obszarze nowych umów i ekspansji, z drugiej utrzymującą się dyscyplinę po stronie podaży oraz bardziej selektywne podejście deweloperów do nowych inwestycji. Taka struktura rynku sprzyja dalszej stabilizacji poziomu pustostanów oraz utrzymaniu relatywnie bezpiecznych fundamentów dla sektora w kolejnych kwartałach. Magazyny pozostają jednym z najbardziej odpornych segmentów rynku nieruchomości komercyjnych w kontekście sektora inwestycyjnego. Sprzyja temu zarówno utrzymująca się aktywność kapitału zagranicznego i regionalnego, jak i stopniowe zawężanie się różnicy oczekiwań cenowych pomiędzy kupującymi a sprzedającymi”.

Towarzystwo Ekonomistów Polskich wybrało nowe władze na kadencję 2026–2028

20 maja 2026 r. odbyło się Walne Zebranie Towarzystwa Ekonomistów Polskich, podczas którego podsumowano działalność organizacji w 2025 roku oraz wybrano nowe władze na kolejną dwuletnią kadencję.Nowa Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich Nowa Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich 2

Podczas obrad zatwierdzono sprawozdanie z działalności Towarzystwa oraz sprawozdanie finansowe za 2025 rok. Walne Zebranie udzieliło także absolutorium ustępującej Radzie TEP oraz Komisji Rewizyjnej. Jak poinformowano, rekomendację w tej sprawie przedstawiła Komisja Rewizyjna po analizie dokumentów finansowych oraz badań przeprowadzonych w 2025 roku.

Na stanowisko przewodniczącego Towarzystwa Ekonomistów Polskich ponownie wybrano dra Jarosława Janeckiego. Funkcje wiceprzewodniczących objęli dr Jarosław Bełdowski oraz prof. Adam Noga. Sekretarzem Generalnym został Andrzej Pawłowski.

W skład Rady TEP na kadencję 2026–2028 weszli również dr Anna Czarczyńska, dr Mateusz Dadej oraz dr Rafał Trzeciakowski. Walne Zebranie wybrało także członków Komisji Rewizyjnej. Zostali nimi Rafał Demba, dr Marcin Murawski oraz dr Urszula Skorupska. Przewodniczący Komisji zostanie wybrany przez jej członków.

Podczas zebrania omówiono również zamierzenia Towarzystwa do końca 2026 roku oraz przyjęto plan finansowy na bieżący rok. Przewodniczący TEP dr Jarosław Janecki podziękował ustępującym członkom Rady, dr Ewie Balcerowicz i Damianowi Olko, za wieloletnią pracę na rzecz organizacji.

Sell in May and go away? Nie w tym roku. Maj przyniósł mocne wzrosty na giełdach

Maj miał być miesiącem ostrożności, a stał się miesiącem wzrostów. Zasada „Sell in May and go away”, czyli sprzedaj akcje w maju i wróć na rynek późną jesienią, w 2026 roku jak dotąd zupełnie się nie sprawdza. Od początku maja indeks S&P 500 wzrósł o 3,7 proc., technologiczny Nasdaq zyskał 5,8 proc., a warszawski WIG urósł aż o 7,3 proc. To mocny kontrast wobec historycznych danych, które pokazują, że okres od maja do października był zwykle znacznie słabszy dla akcji niż miesiące od listopada do kwietnia. Dla pięciu badanych indeksów średnia miesięczna stopa zwrotu w słabszym półroczu wynosiła tylko 0,25 proc., podczas gdy w lepszym okresie rosła do 1,18 proc. Wniosek jest więc prosty, powiedzenie nadal ma sens jako ważna obserwacja, ale nie może zastępować analizy tego, co naprawdę dzieje się na rynku.

Bezrefleksyjne stosowanie zasady „Sell in May and go away” w tym roku mogłoby okazać się kosztownym błędem. Rynek akcji nie zachowuje się obecnie tak, jak sugerowałaby sama sezonowość. Zamiast wakacyjnego osłabienia mamy powrót apetytu na ryzyko, poprawę nastrojów inwestorów i bardzo dobre zachowanie głównych indeksów. Powód jest dość prosty: sezonowy wzorzec został przykryty przez fundamenty. Spółki pokazują mocne wyniki, prognozy zysków są rewidowane w górę, a inwestorzy znów kupują nie tylko bieżącą poprawę, ale także obietnicę wzrostu w kolejnych kwartałach.

Amerykański S&P 500 ma za sobą osiem tygodni zwyżek z rzędu, co jest najdłuższą taką serią od grudnia 2023 roku. To ważny sygnał, bo pojawia się w otoczeniu, które wcale nie jest wolne od ryzyk. Wojna z Iranem ponownie rozbudziła obawy o inflację i ceny paliw, a rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA zbliżają się do 4,6 proc. Jeszcze mocniejszy sygnał płynie z rynku obligacji 30-letnich, których rentowności doszły do poziomów ostatnio widzianych w 2007 roku. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak sprzeczność. Akcje wyceniają dalszy wzrost gospodarki i zysków spółek, a obligacje pokazują, że koszt kapitału może pozostać strukturalnie wyższy niż w poprzednich latach.

Ta sprzeczność jest dziś jednym z najważniejszych tematów dla inwestorów. Droższy pieniądz nie zatrzymuje rynku akcji, ponieważ w tle działa bardzo silna narreacja o rozwoju technologii, sztucznej inteligencji i rosnących nakładach inwestycyjnych. Taki rozwój wymaga jednak kapitału, a kapitał jest dziś droższy niż jeszcze kilka lat temu. Kluczowe pozostaje zatem pytanie, jak długo zyski firm będą w stanie równoważyć środowisko wysokich stóp procentowych i wysokich rentowności obligacji.

Na razie odpowiedź płynąca z wyników spółek jest dla rynku pozytywna. Po publikacji raportów przez 94 proc. firm z indeksu S&P 500 aż 84 proc. pokazało wyniki lepsze od oczekiwań. Średnio zyski za pierwszy kwartał 2026 roku były o 29 proc. wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy przychody wzrosły o 11 proc. To bardzo ważna różnica. Pokazuje bowiem, że spółki nie tylko sprzedają więcej, ale przede wszystkim skutecznie bronią marż. W warunkach droższego finansowania i większej presji kosztowej jest to dla inwestorów informacja nawet ważniejsza niż sama dynamika sprzedaży.

Tegoroczny maj jest zatem dobrym przypomnieniem, że „Sell in May” nie jest strategią inwestycyjną, lecz sugestią opartą o obserwacjach statystycznych. Historyczny wzorzec może pomagać w myśleniu o rynku, ale nie powinien zastępować analizy zysków, płynności i sentymentu. Nie oznacza to jednak, że słynne powiedzenie straciło znaczenie. Wręcz przeciwnie, jego siła wynika z tego, że przez wiele dekad opisywało realną sezonowość rynków akcji. Dane historyczne pokazują, że na światowych giełdach okres od maja do października był wyraźnie słabszy niż sześć miesięcy od listopada do kwietnia. Dla wszystkich pięciu badanych rynków średnia miesięczna stopa zwrotu w okresie od listopada do kwietnia wynosiła 1,18 proc. Tymczasem od maja do października spadała do zaledwie 0,25 proc., a aż trzy miesiące w tym słabszym półroczu przynosiły przeciętnie straty.

Za tą sezonowością stoją konkretne mechanizmy. W pierwszym kwartale spółki często publikują prognozy na cały rok, co może wspierać ceny akcji. W czwartym kwartale wielu inwestorów przebudowuje portfele z myślą o kolejnym roku i dobrze znanym efekcie stycznia. Miesiące letnie są zwykle uboższe w takie pozytywne impulsy, a do tego charakteryzują się niższą aktywnością inwestorów.

W 2026 roku ten historyczny schemat został jednak przykryty przez bardzo konkretne dane. Wzrost S&P 500 o 3,7 proc. od początku maja, wzrost Nasdaq o 5,8 proc. i zwyżka WIG o 7,3 proc. pokazują, że rynek na razie bardziej wierzy wynikom spółek niż kalendarzowi. Inwestorzy nie ignorują ryzyk związanych z inflacją, cenami paliw, rentownościami obligacji i droższym kapitałem. Uznają jednak, że mocne wyniki firm, sztuczna inteligencja i poprawa nastrojów są dziś ważniejsze niż stare giełdowe porzekadło.

Dane historyczne:

Rynek / indeks Średnia miesięczna stopa zwrotu maj–październik Średnia miesięczna stopa zwrotu listopad–kwiecień Różnica
Polska WIG 0,30% 1,12% 0,82 pkt proc.
USA S&P 500 0,27% 1,05% 0,78 pkt proc.
USA Nasdaq Composite 0,68% 1,44% 0,76 pkt proc.
Wielka Brytania FTSE 100 -0,04% 1,09% 1,13 pkt proc.
Niemcy DAX 0,05% 1,22% 1,17 pkt proc.
Średnia dla 5 indeksów 0,25% 1,18% 0,93 pkt proc.

Źródło: LSEG eToro

Wyniki historyczne nie stanowią gwarancji przyszłych stóp zwrotu. Opracowanie przygotowano na podstawie historycznych danych cenowych indeksów do końca 2022 roku. Zakres danych obejmuje WIG od 1999 roku, S&P 500 od 1964 roku, Nasdaq Composite od 1980 roku, FTSE 100 od 1984 roku oraz DAX od 1965 roku. Dla każdego indeksu porównano średnie miesięczne stopy zwrotu w okresach od maja do października oraz od listopada do kwietnia.

Archicom z mocnym otwarciem 2026 roku. Spółka podsumowuje wyniki za I kwartał

Archicom, ogólnopolski deweloper mieszkaniowy z Grupy Echo, sprzedał w pierwszym kwartale 2026 roku 602 lokale, co oznacza wzrost o 14% rok do roku. Jednocześnie spółka przekazała klientom 713 mieszkań wobec 24 lokali rok wcześniej. Wyniki potwierdzają skuteczność strategii opartej na dywersyfikacji geograficznej i produktowej oraz konsekwentnym rozwoju ogólnopolskiej platformy mieszkaniowej.

Na koniec pierwszego kwartału oferta Archicom obejmowała 3238 lokali, a bank ziemi zabezpieczał możliwość realizacji blisko 11 590 mieszkań w kolejnych latach. Spółka ma także stabilną sytuację finansową, osiągnęła 366,7 mln zł przychodów oraz 55,4 mln zł zysku netto, a poziom gotówki wyniósł blisko 290 mln zł.

Zrównoważony wzrost wsparty dywersyfikacją geograficzną i kategorialną

Archicom konsekwentnie rozwija działalność w największych polskich aglomeracjach, budując zdywersyfikowaną platformę mieszkaniową opartą na silnej pozycji regionalnej oraz obecności we wszystkich kluczowych segmentach rynku. Strategicznym celem spółki jest zajęcie miejsca wśród trzech najefektywniejszych sprzedażowo deweloperów mieszkaniowych na sześciu największych rynkach w Polsce. Już dziś Archicom jest numerem 1 w Poznaniu i Łodzi, jednocześnie dynamicznie rozwijając działalność w Warszawie, która pozostaje jednym z najważniejszych obszarów dalszego wzrostu.

Jednym z głównych motorów rozwoju pozostaje segment popularny, będący odpowiedzią na potrzeby klientów kupujących swoje pierwsze mieszkanie. Archicom zakłada, że w 2026 roku jego udział w strukturze sprzedaży wzrośnie nawet do około 50%. Jeszcze w tym roku planuje uruchomienie pięciu projektów w tym segmencie, obejmujących około 900 mieszkań, również na rynku warszawskim.

Jednocześnie spółka rozwija markę Archicom Collection, realizując projekty premium w prestiżowych lokalizacjach. Flagowym przedsięwzięciem pozostaje Towarowa22 w Warszawie (wspólne przedsięwzięcie AFI, Echo Investment i Archicom) – najbardziej spektakularny projekt mixed-use realizowany obecnie w Polsce, łączący funkcje mieszkaniowe, usługowe, biurowe i publiczne w ramach nowego śródmiejskiego kwartału.

– Pierwsze trzy miesiące 2026 roku potwierdziły, że model biznesowy działa skutecznie i zapewnia nam możliwość dalszego, stabilnego wzrostu. Kluczem do naszego rozwoju pozostaje dywersyfikacja – zarówno geograficzna, jak i produktowa. Z jednej strony wzmacniamy pozycję na kluczowych rynkach regionalnych i dynamicznie rozwijamy działalność w Warszawie, z drugiej konsekwentnie rozbudowujemy ofertę w segmencie popularnym oraz premium. Dzięki temu możemy elastycznie odpowiadać na potrzeby różnych grup klientów, jednocześnie budując skalowalną organizację gotową do dalszego wzrostu i ekspansji geograficznej oraz realizacji strategicznego celu wejścia do TOP 3 największych deweloperów mieszkaniowych na wszystkich kluczowych rynkach w Polsce – mówi Dawid Wrona, prezes zarządu Archicom.

Wyniki finansowe i efektywność operacyjna

W pierwszym kwartale 2026 roku Archicom osiągnął 366,7 mln zł przychodów ze sprzedaży wobec 21,5 mln zł rok wcześniej. Zysk netto wyniósł 55,4 mln zł, a marża brutto utrzymała się na poziomie 30,4%, zgodnym z długoterminowymi założeniami spółki.

Wzrost skali działalności był wspierany wysoką liczbą przekazanych mieszkań. W pierwszym kwartale 2026 roku Archicom przekazał klientom 713 lokali wobec 24 rok wcześniej. Jednocześnie spółka kontynuowała działania związane z poprawą efektywności operacyjnej.

– Wysoki wolumen przekazań w pierwszym kwartale 2026 roku zapewnił nam solidny start i przełożył się na dobre wyniki finansowe. Od początku roku sprawnie realizujemy nasz cel, jakim jest przekazanie 3 000 do 3 200 lokali w całym 2026 roku. Co kluczowe, pomimo zmiennych warunków rynkowych, stabilnie utrzymujemy zakładane marże, co potwierdza skuteczność naszego modelu biznesowego. Konsekwentnie udowadniamy, że dynamiczny wzrost łączymy z dyscypliną finansową. Poprzez cyfryzację oraz wdrożenia narzędzi AI systematycznie obniżamy koszty i podnosimy efektywność operacyjną. Dzięki tym działaniom struktura firmy jest w pełni przygotowana na dalsze skalowanie działalności przy zachowaniu niskiej bazy kosztowej – mówi Justyna Kawa, CFO i członkini zarządu Archicom.

Kolejny etap rozwoju

Archicom rozwija kolejne projekty mixed-use i inwestycje realizowane w trybie Lex Deweloper – to jeden z wyróżników spółki na rynku. W pierwszym kwartale 2026 roku spółka uzyskała zgodę rady miasta na realizację projektu Nowy Rytm Kabaty przy al. KEN w Warszawie. Powstanie tam 410 mieszkań, 5 tys. mkw. powierzchni usługowej oraz towarzysząca infrastruktura publiczna. W tej samej formule spółka realizuje również Modern Mokotów i Postępu w Warszawie oraz Astra West we Wrocławiu.

Projekty Archicom zbierają branżowe nagrody. Szkoła na warszawskim Służewcu otrzymała Property Design Awards 2026, a lofty w ramach łódzkiej Fuzji zdobyły CEEQA w kategorii Best Residential & Hotel Project.

Archicom zakłada dalsze zwiększanie skali działalności i utrzymuje cel sprzedaży na poziomie 3200-3500 mieszkań rocznie. Strategia koncentruje się na dalszym wzmacnianiu pozycji w największych polskich aglomeracjach i poprawie efektywności operacyjnej. Spółka sprawnie dygitalizuje procesy oraz wykorzystuje AI w obszarach projektowania, zarządzania i sprzedaży.

Niewypłacalności firm w Polsce spadły po raz pierwszy od pandemii, ale eksperci ostrzegają przed powrotem presji

W kwartale otwierającym 2026 rok po raz pierwszy od czasów przedpandemicznych zanotowano spadek liczby niewypłacalnych firm w Polsce r/r. Jak w swoim raporcie podaje firma Coface, w tym czasie niewypłacalność ogłosiło 1288 przedsiębiorstw w naszym kraju. To o 10,1% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Eksperci ostrzegają jednak, że może być to jedynie rezultat chwilowej stabilizacji, a w nadchodzących miesiącach czeka nas powrót presji finansowej spowodowanej wpływem czynników makroekonomicznych i geopolitycznych, takich jak m.in. napięcia na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz. Co spowodowało zmianę dynamiki niewypłacalności i jak będą wyglądały kolejne kwartały w polskiej gospodarce?

Choć początek 2026 roku przyniósł poprawę kondycji przedsiębiorstw, prognozy dla polskiej gospodarki pozostają dalekie od jednoznacznego optymizmu. W pierwszym kwartale firmy korzystały z silniejszego popytu, poprawy płynności i wolniejszego wzrostu kosztów wynagrodzeń, co przełożyło się na chwilowe odciążenie biznesu. Jednocześnie wzrost aktywności gospodarczej był w dużej mierze wspierany przez działania wyprzedzające. W związku z blokadą cieśniny Ormuz przedsiębiorcy zwiększali produkcję, a konsumenci przyspieszali zakupy w obawie przed możliwymi zakłóceniami podaży i wzrostem cen paliw.

Rośnie znaczenie czynników makroekonomicznych

W ostatnich latach na liczbę niewypłacalnych firm w Polsce silnie wpływał rosnący udział postępowań restrukturyzacyjnych, po które przedsiębiorstwa coraz chętniej sięgały, aby ratować swoją działalność, zamiast ją zamykać. Dziś jednak tempo wzrostu liczby takich postępowań zaczyna wyhamowywać. Jeśli ten trend utrzyma się również w kolejnych kwartałach, na sytuację przedsiębiorstw coraz większy wpływ będą miały już nie zmiany w sposobach restrukturyzacji, lecz czynniki takie jak inflacja, stopy procentowe czy ceny surowców, a także kwestie geopolityczne – w tym sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Skutki zablokowania cieśniny Ormuz mogą odczuć nie tylko rynki ropy naftowej i gazu, ale także wiele innych sektorów zależnych od dostępu m.in. do nawozów, aluminium czy siarki – mówi dr Mateusz Dadej, Główny Ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Należy jednak podkreślić, że w pierwszym kwartale 2026 roku konsekwencje tej blokady dla polskiej gospodarki były raczej ograniczone, a nawet – paradoksalnie – doprowadziły do krótkoterminowego pobudzenia aktywności gospodarczej. Producenci, obawiając się możliwych problemów z dostępnością materiałów, zwiększyli produkcję z wyprzedzeniem, co przełożyło się na istotny wzrost produkcji przemysłowej w marcu – aż o 9,4% r/r. Z kolei gospodarstwa domowe, w obawie przed potencjalnymi podwyżkami cen paliw, przyspieszyły zakupy, podnosząc marcowy odczyt sprzedaży detalicznej do 8,7% r/r – tłumaczy ekspert.

Choć na pierwszy rzut oka dane te mogą świadczyć o sile gospodarki, w rzeczywistości odzwierciedlają one narastające obawy wśród przedsiębiorstw i konsumentów.

Niewypłacalność w budownictwie nadal rośnie

Branżą, w której problemy z płynnością miało najwięcej firm, pozostają usługi (379 przedsiębiorstw, 29% całej liczby niewypłacalności), jednak to budownictwo, jako jedyne z głównych sektorów, zanotowało dalszy wzrost liczby niewypłacalności – 13,1% r/r. Jak wskazują eksperci z Coface, od 2022 roku, czyli od początku zacieśniania polityki monetarnej, budownictwo systematycznie zwiększa swój udział w niewypłacalnościach. W 2026 roku problem z płynnością finansową miało 259 firm z tej branży, co stanowi ok. 20% całej liczby niewypłacalności.

Największy, bo sięgający 36% r/r, spadek liczby niewypłacalnych firm zaobserwowano z kolei w transporcie. Należy jednak zauważyć, że trwający szok paliwowy może sprawić, iż poprawa w tej branży jest jedynie chwilowa. Podobna sytuacja ma miejsce w rolnictwie. Wprawdzie w pierwszym kwartale niewypłacalność spadła tutaj o 25%, ale ekonomiści spodziewają się, że w nadchodzących miesiącach sektor ten znajdzie się pod dużą presją spowodowaną silnym wzrostem cen nawozów.

– Szok energetyczny związany z wyższymi cenami ropy już dziś przyczynia się do pogorszenia nastrojów konsumenckich i ogranicza aktywność gospodarczą. Spodziewane jest również ograniczenie konsumpcji przez gospodarstwa domowe w reakcji na wzrost inflacji czy spowolnienie dynamiki płac, a w efekcie spadek realnych dochodów – mówi Paweł Tobis, Wiceprezes Zarządu ds. Operacyjnych i Oceny Ryzyka Coface. – Pojawia się także ryzyko ponownego zaostrzenia polityki monetarnej. Wymienione czynniki dotkną w pierwszej kolejności budownictwo i przemysł energochłonny, a więc branże, które już obecnie przewodzą w statystykach niewypłacalności (choć rola przemysłu w rozwoju gospodarki maleje coraz bardziej na rzecz usług). Nie pozostaną jednak bez wpływu również na handel czy część usług – dodaje.

Ulga dziś, presja jutro, czyli prognozy na resztę 2026 roku

Rok 2026 będzie dla polskich firm testem wytrzymałości. Choć wiele przedsiębiorstw utrzymuje obecnie dobrą płynność, to wysokie stopy procentowe i presja kosztowa będą stopniowo ograniczać ich zdolność do radzenia sobie z kryzysami. Eksperci z firmy Coface spodziewają się w związku z tym wzrostu niewypłacalności w kolejnych miesiącach. Istotnym czynnikiem będzie więc sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Choć nie wiadomo, jak długo potrwa blokada cieśniny Ormuz, jedno jest absolutnie pewne – każdy kolejny dzień zwiększa skalę negatywnych konsekwencji gospodarczych – mówi dr Mateusz Dadej. –Surowce, do których dostęp został ograniczony, są kluczowe dla funkcjonowania wielu sektorów gospodarki. Energia, produkty ropopochodne, nawozy oraz aluminium stanowią fundament działalności licznych branż, dlatego wzrost ich cen nieuchronnie przełoży się na strukturę kosztów przedsiębiorstw, stopniowo podnosząc presję kosztową w całej gospodarce. Z perspektywy gospodarstw domowych rosnące ceny paliw – częściowo amortyzowane przez interwencje – oznaczają konieczność ograniczenia wydatków na inne dobra i usługi, w dużej mierze wytwarzane przez krajową gospodarkę. Z tych względów Coface aktualnie oczekuje wolniejszego wzrostu gospodarczego niż w zeszłym roku. Według naszych prognoz wyniesie on 3,5% – dodaje.

Sektor przedsiębiorstw utrzymuje obecnie historycznie wysoki poziom płynności, co może mu umożliwić relatywnie długie przetrwanie trudności rynkowych. Dlatego eksperci oczekują, że stopniowy wzrost liczby niewypłacalności rozpocznie się dopiero w późniejszych kwartałach 2026 roku, gdy polskie firmy zaczną tracić swój margines płynności.

Europejskie lotniska obsłużyły rekordowe 2,6 mld pasażerów w 2025 r., a liczba ta ma rosnąć o 4% rocznie w ciągu następnej dekady

Jak wynika z raportu Colliers „Expanding Airport Capacity & Tourism, EMEA”, Europa przeżywa prawdziwy boom na podróże lotnicze. W ubiegłym roku porty lotnicze obsłużyły rekordowe 2,6 mld pasażerów, a w kolejnych latach ruch będzie nadal systematycznie rosnąć – średnio o 4% rocznie do 2034 r. To nie tylko sygnał rosnącej mobilności Europejczyków i turystów z całego świata, ale także wyraźny impuls dla gospodarki – zwłaszcza dla branż takich jak hotelarstwo, handel czy gastronomia.

Rosnąca liczba podróżnych to efekt kilku nakładających się trendów. Z jednej strony obserwujemy trwały powrót do podróży po okresie pandemii oraz dalszy rozwój siatki połączeń, w tym tanich linii lotniczych. Z drugiej – coraz większą rolę odgrywają turyści z rynków pozaeuropejskich, szczególnie z Azji. Wzrost dochodów oraz dynamiczne powiększanie się klasy średniej w krajach takich jak Chiny czy Indie sprawiają, że miliony nowych podróżnych zaczynają traktować dalekie podróże jako dostępny element stylu życia. Europa, jako jeden z najatrakcyjniejszych regionów turystycznych na świecie, naturalnie znajduje się w centrum ich zainteresowania.

Długoterminowe prognozy wskazują, że znaczenie ruchu międzykontynentalnego będzie rosło szybciej niż podróży wewnątrz Europy, choć to właśnie ruch regionalny nadal pozostanie największym źródłem przyjazdów. Oznacza to, że europejskie lotniska i miasta turystyczne będą musiały jednocześnie obsługiwać dwa równoległe trendy: stabilny popyt ze strony podróżnych z kontynentu oraz dynamicznie rosnący napływ gości z odległych rynków. W praktyce przekłada się to nie tylko na większą liczbę pasażerów, ale także na zmianę struktury popytu – w tym rosnące znaczenie turystów o wyższej sile nabywczej.

Lotniska rosną razem z turystyką

Aby nadążyć za dynamicznie rosnącym ruchem pasażerskim, największe europejskie porty lotnicze przyspieszają inwestycje rozwojowe. Wśród nich są m.in. Londyn Heathrow, Paryż Charles de Gaulle, Amsterdam Schiphol czy Stambuł – wszystkie realizują lub planują długoterminowe projekty rozbudowy infrastruktury. To inwestycje liczone w miliardach euro, obejmujące nowe terminale, pasy startowe oraz modernizację istniejącej infrastruktury, które mają zwiększyć przepustowość i poprawić komfort podróżnych.

Rozwój nie ogranicza się jednak tylko do największych hubów. Coraz więcej inwestycji trafia także do regionów silnie uzależnionych od turystyki – m.in. w Europie Południowej i w basenie Morza Śródziemnego, ale także w Europie Środkowo‑Wschodniej. W praktyce oznacza to większą dostępność popularnych kierunków oraz rozwój nowych destynacji, które wcześniej były słabiej skomunikowane. Dla lokalnych gospodarek to ogromna szansa – lepsza dostępność lotnicza zwykle bezpośrednio przekłada się na większy napływ turystów i inwestycji.

Trend rozbudowy infrastruktury lotniskowej jest widoczny także w Polsce, gdzie realizowany jest jeden z najbardziej ambitnych projektów infrastrukturalnych w Europie – Port Polska. Pierwsze roboty budowlane, w tym prace fundamentowe, planowane są jeszcze w tym roku, a uruchomienie lotniska – w pierwszym etapie – przewidywane jest na 2032 r. Docelowo Port Polska ma stać się jednym z najważniejszych hubów transportowych w Europie Środkowo‑Wschodniej, integrując transport lotniczy, kolejowy i drogowy.

– Polski rynek lotniczy przyspiesza szybciej, niż była na to przygotowana infrastruktura. Rekordowe 66 mln pasażerów w 2025 roku to nie tylko odbicie po pandemii, ale sygnał trwałej zmiany stylu podróżowania Polaków i rosnącej atrakcyjności kraju jako destynacji turystycznej. Lotnisko Chopina, pomimo bardzo dobrych wyników, zbliża się do granic przepustowości, co zaczyna realnie ograniczać dalszy wzrost rynku. Dlatego nowe inwestycje, takie jak Port Polska, stają się warunkiem wykorzystania pełnego potencjału gospodarczego i turystycznego kraju. Polska przestaje być wyłącznie rynkiem punktowym – coraz częściej funkcjonuje jako regionalny hub, przyciągający zarówno pasażerów tranzytowych, jak i rosnącą liczbę turystów zagranicznych. Widać to w liczbach: ponad 21 mln turystów zagranicznych i niemal 100 mld zł, które co roku zostawiają w Polsce wszyscy podróżujący – zarówno z zagranicy, jak i krajowi. Lotnictwo i turystyka wspólnie tworzą dziś jeden z coraz ważniejszych silników wzrostu gospodarczego Polski, ale jeśli nie nadążymy z inwestycjami, sukces popytu stanie się barierą dalszego wzrostu – komentuje Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Colliers na region Europy Środkowo‑Wschodniej.

Bliski Wschód inwestuje, ale ryzyko rośnie

Jeszcze bardziej ambitne plany realizowane są na Bliskim Wschodzie, szczególnie w krajach Zatoki Perskiej. Lotniska w Dubaju, Abu Zabi, Dosze czy Rijadzie rozwijają się w błyskawicznym tempie, aspirując do roli globalnych centrów przesiadkowych. Ich przewagą jest strategiczne położenie – na przecięciu szlaków między Europą, Azją i Australią – które pozwala skutecznie przyciągać zarówno pasażerów tranzytowych, jak i turystów.

Jednocześnie sytuacja geopolityczna przypomina, jak wrażliwy jest rynek lotniczy. Nawet krótkotrwałe napięcia czy zakłócenia mogą wpływać na siatki połączeń, decyzje podróżnych i wyniki inwestycji. W praktyce oznacza to, że część ruchu turystycznego może się czasowo przesuwać do bardziej stabilnych regionów – w tym do Europy. Dla inwestorów i operatorów oznacza to konieczność większej elastyczności i przygotowania na różne scenariusze rozwoju sytuacji.

Kto na tym zyska?

Większy ruch pasażerski to bezpośredni impuls dla całego sektora usług. Każdy dodatkowy pasażer to potencjalny klient hotelu, restauracji, kawiarni czy sklepu. W efekcie wzrost liczby podróżnych przekłada się na realny wzrost wydatków turystycznych, które napędzają lokalne gospodarki.

Najbardziej skorzystają lokalizacje dobrze skomunikowane i przygotowane na obsługę rosnącego ruchu – zarówno największe miasta, jak i popularne regiony wypoczynkowe. Kluczowe będzie jednak dopasowanie oferty do zmieniających się potrzeb turystów. Coraz większą rolę odgrywa nie tylko standard zakwaterowania, ale też doświadczenie – dostęp do gastronomii, rozrywki czy zakupów. To właśnie te elementy w dużej mierze decydują o wyborze kierunku podróży i skłonności do wydawania pieniędzy na miejscu.

Elastyczność będzie kluczowa

Choć perspektywy dla turystyki i rynku hotelarskiego są bardzo dobre, branża musi działać w warunkach dużej zmienności. Popyt na podróże może się szybko zmieniać pod wpływem czynników globalnych – od napięć geopolitycznych po decyzje linii lotniczych czy tempo dostaw nowych samolotów.

Dlatego w nadchodzących latach kluczowym wyzwaniem dla inwestorów i operatorów będzie nie tylko wykorzystanie rosnącego popytu, ale także umiejętność szybkiego reagowania na zmiany. Ci, którzy potrafią elastycznie dostosować ofertę – zarówno pod względem lokalizacji, jak i standardu czy segmentu cenowego – będą w najlepszej pozycji, aby skorzystać z długoterminowego boomu na podróże lotnicze.

Zbrojenia, technologia i infrastruktura. Polska buduje nowy ekosystem defence

Europa Środkowo-Wschodnia przyspiesza zbrojenia, budując zaplecze przemysłowe NATO i UE. Polska, z wydatkami na obronność na poziomie 4,8% PKB, liderem transformacji.

Europa Środkowo-Wschodnia (region CEE) przechodzi przyspieszoną transformację sektora obronnego, w której rosnące wydatki publiczne zaczynają bezpośrednio kształtować nowe modele współpracy między państwem a biznesem. Z raportu KPMG pt. „The Underdog Advantage. Central and Eastern Europe – A Growing Opportunity for Multinational Defence and Security”, który analizuje sytuację w Polsce, Czechach, Rumunii, Słowacji, Ukrainie i Węgrzech wynika, że większość krajów regionu przekracza już próg 2% PKB wydatków na obronność, a Polska osiąga poziom ok. 4,8% PKB, plasując się w ścisłej czołówce NATO. Jednocześnie region przechodzi od modelu opartego na zakupie gotowego uzbrojenia do budowy własnych zdolności produkcyjnych i technologicznych. Coraz większą rolę odgrywają europejskie instrumenty finansowania, w tym program SAFE (Security Action for Europe), wspierający rozwój produkcji, wspólne zakupy oraz integrację przemysłową w UE. W Polsce kluczowym trendem jest rozwój technologii dual-use.

Polska jest dziś największym i najbardziej dynamicznie rozwijającym się rynkiem obronnym w regionie, a jednocześnie jednym z najbardziej aktywnych inwestycyjnie rynków NATO. Skala wydatków przekraczająca 4,8% PKB przekłada się na bezprecedensową modernizację sił zbrojnych oraz systemową rozbudowę krajowej bazy przemysłowej. Publikacja raportu zbiegła się w czasie z podpisaniem przez Polskę umowy w ramach programu SAFE. Polska, jako pierwszy kraj UE, uzyska dostęp do finansowania o wartości do 43,7 mld euro na modernizację armii i rozwój zdolności przemysłowych. Według deklaracji rządu znaczna część środków ma trafić do polskiego przemysłu obronnego i firm współpracujących z sektorem defence.

Kluczowym trendem jest rozwój technologii dual-use – rozwiązań cywilnych adaptowanych do zastosowań wojskowych, obejmujących m.in. IT, cyberbezpieczeństwo, zaawansowaną produkcję oraz systemy bezzałogowe. Coraz większą rolę odgrywają firmy technologiczne dostarczające oprogramowanie, systemy dowodzenia i kontroli, rozwiązania AI oraz technologie UAV i antydronowe, które stają się jednym z głównych motorów rozwoju krajowego przemysłu obronnego.

Infrastruktura podwójnego zastosowania (dual-use) zajmuje dziś jedno z centralnych miejsc w planowaniu bezpieczeństwa. Kategoria ta ewoluowała – z technicznego pojęcia funkcjonującego w regulacjach eksportowych stała się pełnoprawnym filarem strategii obronnych. Porty, węzły kolejowe, rurociągi, centra danych czy sieci energetyczne pełnią jednocześnie funkcje cywilne i wojskowe, a ich sprawność bezpośrednio przekłada się na zdolność działania w sytuacjach kryzysowych. Mobilność wojskowa wymaga precyzyjnego planowania inwestycyjnego z myślą o przepływach logistycznych i odporności na zakłócenia. Rosnące znaczenie infrastruktury i technologii dual-use przekłada się również na coraz większe zainteresowanie firm rozwojem oraz sprzedażą produktów znajdujących zastosowanie zarówno w sektorze cywilnym, jak i obronnym. Polska zajmuje wyjątkową pozycję w europejskiej obronności, nie tylko ze względu na skalę wydatków obronnych, lecz także dzięki systemowemu podejściu do kwestii suwerenności przemysłowej. Węzeł logistyczny w Rzeszowie-Jasionce, będący kluczowym korytarzem wsparcia dla Ukrainy, jest doskonałym przykładem tego, jak cywilna infrastruktura lotniskowa może stać się elementem krytycznym dla operacji wojskowych prowadzonych na skalę kontynentalną  – mówi Alina Wołoszyn, Partner i Szef Działu Advisory w KPMG w Polsce i Deal Advisory w Europie Środkowo-Wschodniej.

Istotnym elementem transformacji jest również rozbudowa zdolności produkcyjnych – zarówno w obszarze amunicji (w tym kalibru 155 mm), jak i komponentów uzbrojenia oraz usług serwisowych i modernizacyjnych. Wzmacnia to długoterminową obecność przemysłu w całym cyklu życia sprzętu wojskowego. Polska rozwija jednocześnie zdolności operacyjne, w tym systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej (WISŁA, NAREW, PILICA+) oraz systemy rażenia precyzyjnego, takie jak HIMARS i HOMAR-K. Coraz częściej programy te obejmują komponenty produkowane lokalnie.

Widoczne jest wyraźne przesunięcie w kierunku większej suwerenności przemysłowej i budowy skalowalnego ekosystemu produkcyjnego w ramach europejskiego systemu bezpieczeństwa.

Kluczowym pytaniem towarzyszącym wzrostowi wydatków obronnych pozostaje to, czy środki te pozwolą zbudować trwałą krajową bazę przemysłową. „Local content” w polskich zamówieniach zbrojeniowych nie jest dziś wyłącznie hasłem gospodarczym, lecz elementem suwerenności obronnej. W 2025 roku Agencja Uzbrojenia podpisała 96 nowych kontraktów wykonawczych i 50 aneksów na pozyskanie sprzętu wojskowego o łącznej wartości ok. 105 mld zł brutto, z czego znaczna część trafiła za granicę. Przy tak dynamicznie rosnącym portfelu zakupów każda kolejna transza stanowi szansę na wprowadzenie twardszych wymogów przemysłowych i realnego transferu technologii, wykraczającego poza sam montaż końcowy.

Polska Grupa Zbrojeniowa oraz rosnący sektor prywatnych firm obronnych rozwijają kompetencje w obszarach o najwyższej wartości strategicznej: produkcji amunicji, systemach bezzałogowych, elektronice, kryptografii i integracji systemów. Najlepszym wskaźnikiem postępu nie jest procent wartości kontraktu pozostający w Polsce, lecz odpowiedź na pytanie, czy po zakończeniu kontraktu kraj jest zdolny samodzielnie produkować, naprawiać, modernizować i rozwijać dany system.

Obszarem wymagającym dalszego rozwoju pozostaje dostosowanie ram regulacyjnych – zwłaszcza w zakresie zamówień publicznych i eksportu technologii dual-use – do tempa dojrzewania samych projektów. To naturalny etap dla rynku rozwijającego się tak dynamicznie. Polska dysponuje zarówno ambicją, jak i potencjałem lidera; budowa odpowiednich narzędzi instytucjonalnych stanowi kolejny krok na tej drodze – mówi Alina Wołoszyn, Partner i Szef Działu Advisory w KPMG w Polsce i Deal Advisory w Europie Środkowo-Wschodniej.

Tym, co wyróżnia Polskę na tle innych państw o wysokich nakładach na obronność, jest świadome przejście od prostego modelu zakupowego do budowania suwerenności przemysłowej. Polska realizuje jeden z najbardziej ambitnych programów modernizacji sił zbrojnych w Europie, obejmujący m.in. czołgi K2, armatohaubice K9, Abramsy, samoloty FA-50 i F-35, a także systemy takie jak HOMAR-K i KRAB. Rozbudowa komponentu morskiego obejmuje program okrętów podwodnych Orka oraz fregaty Miecznik. Coraz częściej inicjatywy te wiążą się z transferem technologii oraz lokalizacją produkcji. Równolegle rozwijane są zdolności w zakresie obrony powietrznej i przeciwrakietowej, a także zdolności precyzyjnego rażenia, w tym poprzez rozwój krajowej produkcji rakiet. Jednocześnie rząd oraz Polska Grupa Zbrojeniowa intensywnie rozwijają krajową produkcję zbrojeniową, ze szczególnym naciskiem na produkcję amunicji. Inwestycje w nowe zakłady, łańcuchy dostaw oraz zdolności serwisowe zwiększają potencjał przemysłowy i ograniczają zależność od dostawców zewnętrznych, sygnalizując wyraźny kierunek w stronę większej autonomii przemysłowej w obszarze obronności. Programy te stanowią plan rozwoju krajowych zdolności produkcyjnych, które wykraczają poza pojedyncze cykle kontraktowe. Zbieżność zobowiązań w ramach NATO, instrumentów finansowych Unii Europejskiej oraz dojrzałego środowiska inwestycji zagranicznych, tworzy wyjątkowe okno możliwości dla międzynarodowych firm z sektora obronnego. Wejście na rynek polski i szerzej – regionu Europy Środkowo-Wschodniej – wymaga jednak cierpliwości i budowania lokalnych partnerstw. Złożoność regulacyjna, ewoluujące ramy zamówień publicznych oraz rosnące znaczenie udziału przemysłowego sprawiają, że sukces zależy w równym stopniu od sprawnego poruszania się w otoczeniu instytucjonalnym, jak od kompetencji technologicznych – mówi Iwona Sprycha, Partner w Dziale Deal Advisory w KPMG w Polsce.

Rosnące znaczenie strategiczne regionu Europy Środkowo-Wschodniej

Znaczenie regionu wykracza dziś poza poziom poszczególnych państw. Europa Środkowo-Wschodnia stała się kluczowym obszarem operacyjnym NATO – od Bałtyku po Morze Czarne – oraz istotnym zapleczem logistycznym i produkcyjnym.

Polska i Rumunia, przeznaczające odpowiednio ok. 4,8% i ponad 2,5% PKB na obronność, wzmacniają swoją pozycję jako państwa frontowe, inwestując równolegle w zdolności operacyjne, infrastrukturę oraz partnerstwa przemysłowe.

Czechy, z silną bazą przemysłową i rosnącymi wydatkami w kierunku 2% PKB, rozwijają eksportowo zorientowany sektor obronny i aktywnie uczestniczą w projektach europejskich.

Węgry realizują model selektywnej industrializacji, przyciągając inwestycje zagraniczne i budując wyspecjalizowane kompetencje produkcyjne, podczas gdy Słowacja koncentruje się na integracji z regionalnymi łańcuchami dostaw i modernizacji dostosowanej do skali gospodarki.

Ukraina pozostaje rynkiem o wyjątkowym znaczeniu strategicznym – mimo wysokiego ryzyka operacyjnego rozwija zdolności produkcyjne i innowacyjne, a w dłuższej perspektywie będzie jednym z kluczowych obszarów odbudowy i inwestycji w sektorze obronnym.

budżet na obronność

Nowe modele finansowania przyspieszają rozwój sektora

Ważnym paliwem wzrostu dla sektora obronnego są europejskie instrumenty finansowe, w tym program SAFE (Security Action for Europe), który ma wspierać wspólne zakupy, rozwój zdolności produkcyjnych i integrację łańcuchów dostaw w UE. Znaczenie SAFE dodatkowo wzrosło po podpisaniu przez Polskę umowy w ramach programu. Finansowanie o wartości do 43,7 mld euro może przyspieszyć modernizację sił zbrojnych, rozwój mocy produkcyjnych oraz zwiększyć udział polskich przedsiębiorstw w europejskich projektach obronnych.

W praktyce oznacza to istotną zmianę modelu funkcjonowania rynku – od rozproszonych, krajowych zamówień do projektów o charakterze transgranicznym, w które zaangażowane są konsorcja firm z różnych państw. Dla przedsiębiorstw oznacza to dostęp do większych kontraktów, często o wieloletnim horyzoncie oraz możliwość uczestnictwa w projektach o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa Europy.

Dodatkowo coraz większe znaczenie mają modele finansowania hybrydowego, łączące środki publiczne, fundusze europejskie oraz kapitał prywatny. Tego typu struktury umożliwiają realizację projektów o dużej skali, jednocześnie ograniczając ryzyko inwestycyjne po stronie przedsiębiorstw.

Wyzwania – presja czasu, kadry i regulacje

Pomimo rosnących szans inwestycyjnych, sektor obronny w regionie CEE mierzy się z istotnymi barierami. Jednym z kluczowych ograniczeń pozostaje dostępność wykwalifikowanej kadry. Dynamiczny wzrost sektora generuje zapotrzebowanie na specjalistów z obszarów inżynierii, IT, cyberbezpieczeństwa oraz produkcji zaawansowanej, co prowadzi do rosnącej konkurencji o talenty i presji płacowej. W wielu przypadkach tempo rozwoju projektów przewyższa możliwości rynku pracy.

Kolejnym wyzwaniem jest presja czasowa związana z koniecznością szybkiego zwiększania zdolności produkcyjnych. Skracanie cykli dostaw, budowa nowych zakładów oraz skalowanie produkcji wymagają znacznych nakładów inwestycyjnych i sprawnego zarządzania projektami, co nie zawsze jest możliwe w warunkach złożonych procedur administracyjnych.

Istotną barierą pozostaje również otoczenie regulacyjne. Sektor obronny podlega ścisłemu nadzorowi, a procesy zakupowe, certyfikacyjne i eksportowe są często czasochłonne i skomplikowane. Dla firm oznacza to konieczność budowy kompetencji nie tylko technologicznych, ale również prawnych i compliance.

Dodatkowo rosnące znaczenie lokalizacji produkcji oraz bezpieczeństwa łańcuchów dostaw wymusza na przedsiębiorstwach większe zaangażowanie kapitałowe i operacyjne w krajach regionu. W praktyce oznacza to konieczność budowy lokalnych zakładów, partnerstw oraz długoterminowej obecności rynkowej.

O raporcie:

Raport „The Underdog Advantage: Central and Eastern Europe. A Growing Opportunity for Multinational Defence and Security Investments” powstał w ramach praktyki Defence & Security KPMG w Europie Środkowo-Wschodniej, we współpracy z New Strategy Center. Analizą objęto sześć rynków: Polskę, Rumunię, Czechy, Słowację, Węgry oraz Ukrainę.

Badanie łączy analizę ilościową – obejmującą dane makroekonomiczne, przepływy FDI, poziomy wydatków obronnych i alokacje środków unijnych – z analizą jakościową polityk publicznych, strategii obronnych i potencjału przemysłowego. Uzupełnieniem są wywiady eksperckie oraz doświadczenie projektowe KPMG w regionie.

Perspektywa czasowa obejmuje dane z lat 2021–2025 z prognozami do 2026 roku i w wybranych przypadkach do 2035 roku. Raport nie stanowi porady inwestycyjnej. Dane finansowe są szacunkowe i opierają się na publicznie dostępnych źródłach.

Grupa Pracuj z 63,9 mln zł zysku netto w I kwartale 2026 r.

Skonsolidowane przychody Grupy Pracuj w pierwszym kwartale 2026 roku sięgnęły 209,4 mln zł (+2% r/r). Rosnące przychody z serwisów rekrutacyjnych przełożyły się na wzrosty w Polsce i Ukrainie o odpowiednio 5% i 15%. Rosły także przychody z obszaru HR Software – miesięczne powtarzalne przychody (MRR) wzrosły o 9% r/r zarówno w polskim eRecruiterze, jak i niemieckim softgarden. Wyniki segmentu niemieckiego pozostawały jednak pod wpływem słabego otoczenia makroekonomicznego, które przełożyło się na 20% spadek przychodów z tzw. multipostingu – zautomatyzowanej publikacji ogłoszeń na wielu stronach z ofertami pracy.

Skorygowana EBITDA[1] Grupy Pracuj w minionym kwartale sięgnęła 97,8 mln zł (+1% r/r), a stabilna marża skorygowanej EBITDA utrzymująca się na poziomie około 47% stanowi potwierdzenie odporności modelu biznesowego Grupy w zmiennym otoczeniu.

Zarząd odniósł się także do ogłoszonej rok temu strategii, wskazując, że osiągnięcie celu skorygowanej EBITDA na poziomie co najmniej 400 mln zł w 2027 roku pozostaje w zasięgu Grupy, mimo wpływu bardziej wymagającego otoczenia na poziom przychodów.

– Mija dokładnie rok od ogłoszenia strategii Grupy Pracuj 2030. Mimo wyzwań rynkowych konsekwentnie ją realizujemy, rozwijając nasze dwa filary zrównoważonego wzrostu. W obszarze serwisów rekrutacyjnych utrzymujemy pozycję lidera na polskim i ukraińskim rynku. Zwiększamy udziały rynkowe Pracuj.pl w segmentach Pink i Blue Collars oraz skutecznie rozwijamy kanał eCommerce i modele cenowe dopasowane do różnych segmentów. Poszerzamy zasięg rynkowy i zbudowaliśmy rekordową bazę aktywnych klientów – tworzy to dźwignię, która gdy nastąpi odbicie rynku powinna wzmocnić jego pozytywny wpływ na nasze wyniki. Nasze działania kompensują umiarkowany popyt w segmencie White Collars – założony w strategii wzrost wolumenu w tej kategorii o 10% do 2027 roku wydaje się obecnie dużym wyzwaniem. W obszarze HR Software rośniemy organicznie, zarówno pod względem liczby klientów, jak i przychodów z rozwiązań oferowanych w modelu subskrypcyjnym. Istotnym elementem naszej strategii są selektywne akwizycje. Spadek wycen giełdowych spółek SaaS nie przełożył się jednak na niższe oczekiwania sprzedających na rynku prywatnym, dlatego w minionym roku nie zdecydowaliśmy się na żadne nowe transakcje. W efekcie rośniemy w obszarze post-hire nieco wolniej, niż zakładaliśmy – wskazuje Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

– Ważnym akceleratorem realizacji naszej strategii jest sztuczna inteligencja. AI jest dziś integralną częścią naszych innowacji – zarówno w produktach, jak i w sposobie działania organizacji. Rozwijamy własne rozwiązania AI w Pracuj.pl, eRecruiterze i softgarden – od personalizacji ofert i wsparcia kandydatów, przez dopasowanie i preselekcję, po onboarding i automatyzację obsługi klientów. Dzięki temu zwiększamy zaangażowanie użytkowników, wzmacniamy lojalność klientów i poprawiamy efektywność operacyjną. Jako organizacja wdrażamy AI na szeroką skalę i szkolimy w tym zakresie wszystkich pracowników. W serwisach rekrutacyjnych jesteśmy na dobrej drodze do realizacji celu 25% wzrostu przychodów na pracownika do 2027 roku – informuje Przemysław Gacek.

Ogłoszona w maju 2025 roku strategia Grupy Pracuj 2030 zakłada organiczny wzrost przychodów do 1 mld zł w 2027 roku i 1,4 mld zł w 2030 roku, przy utrzymaniu skorygowanej marży EBITDA na poziomie co najmniej 40%. Oznacza to wartość skorygowanej EBITDA na poziomie co najmniej 400 mln zł w 2027 roku i 560 mln zł w 2030 roku.

– Choć osiągnięcie 1 mld zł przychodów w 2027 roku w obecnych warunkach rynkowych może być wyzwaniem, to wynik EBITDA powyżej 400 mln zł jest jak najbardziej osiągalny i jesteśmy zdeterminowani, by ten cel zrealizować – deklaruje prezes Grupy Pracuj. – Innymi słowy, nawet przy niższym od planowanego wzroście przychodów, podtrzymujemy cel dla wyniku EBITDA określony w strategii. Jest to możliwe dzięki rosnącej efektywności operacyjnej i dyscyplinie kosztowej, które pozwalają nam utrzymywać wysoką rentowność – dodaje Przemysław Gacek.

Polska: konsekwentny wzrost przychodów i zysków

W ujęciu geograficznym, głównym rynkiem działalności Grupy Pracuj, generującym największą część przychodów i zysków, pozostaje Polska. Grupa rozwija tu serwisy rekrutacyjne Pracuj.pl i the:protocol.it, system do zarządzania rekrutacjami eRecruiter dostępny w modelu abonamentowym (SaaS), a także narzędzie do planowania i zarządzania czasem pracy Kadromierz, również oferowane w abonamencie.

W pierwszym kwartale 2026 roku przychody Grupy Pracuj z rynku polskiego wzrosły do 151,4 mln zł (+5% r/r), a skorygowana EBITDA segmentu Polska sięgnęła 86,8 mln zł (+8% r/r).

Pracuj.pl: stabilne wolumeny i wyższe ceny

W pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku liczba projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl utrzymała się na stabilnym poziomie około 130 tys. – mimo umiarkowanego popytu na rynku pracy, zwłaszcza w kategorii ogłoszeń dla menedżerów i specjalistów (White Collars). Stabilność wolumenów była wspierana przez poszerzanie zasięgu rynkowego, dzięki dalszemu rozwojowi kanału eCommerce oraz rosnącemu udziałowi ogłoszeń dla pracowników fizycznych (Blue Collars).

Średnia cena projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl wzrosła w pierwszym kwartale 2026 roku o 4% r/r. Kategoria White Collars pozostaje głównym źródłem przychodów – ceny w tym segmencie wzrosły o około 10% r/r. Jednocześnie rośnie udział ogłoszeń Blue Collars, gdzie dynamika cen również się poprawia.

– Wzrost średniej ceny projektów rekrutacyjnych był efektem konsekwentnego odzwierciedlania w cenniku wartości dostarczanej klientom. Wdrażane w Pracuj.pl rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji przynoszą wymierne efekty biznesowe. Z jednej strony zwiększają trafność dopasowania ofert do kandydatów, wzmacniając wartość serwisu dla pracodawców, a z drugiej – przekładają się na rosnące zaangażowanie kandydatów, czego potwierdzeniem jest rekordowa liczba 13,5 mln kliknięć „aplikuj” – wskazuje Rafał Nachyna członek zarządu i dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

eRecruiter i Kadromierz: więcej klientów, rosnące powtarzalne przychody

Systematyczny wzrost notuje również eRecruiter. W pierwszym kwartale tego roku liczba klientów systemu wzrosła o 12% r/r. Wzrost ten wspierała atrakcyjna oferta startowa oraz udana migracja klientów z HRlink – jako efekt uproszczenia oferty Grupy Pracuj i decyzji o utrzymywaniu na polskim rynku jednego systemu do zarządzania rekrutacją (ATS). Pozwoli to zwiększyć efektywność obsługi i pełniej wykorzystać możliwości platformy w modelu SaaS. Miesięczne powtarzalne przychody eRecruitera wzrosły o 9% r/r, osiągając w marcu 2026 roku poziom 4,55 mln zł.

– Motorem wzrostu powtarzalnych przychodów eRecruitera jest przede wszystkim baza dotychczasowych klientów, co potwierdza skuteczność tzw. upsellingu. Klienci pozyskiwani przy niższej cenie wejściowej mają duży potencjał do zwiększania stopnia wykorzystania funkcjonalności systemu, a w efekcie wartości abonamentu w kolejnych okresach. W pierwszym kwartale tego roku już 44% klientów eRecruitera korzystało z modułu automatyzacji procesów rekrutacji HR Workflows, a 18% było zintegrowanych z partnerami w ramach Marketplace – cyfrowego centrum usług dla obszaru HR. Rozwój tych funkcjonalności wzmacnia przywiązanie klientów do platformy i pomaga utrzymywać wskaźnik rezygnacji klientów wyraźnie poniżej średniej rynkowej – podkreśla Rafał Nachyna.

Kadromierz, system do zarządzania grafikami pracy, który dołączył do Grupy w marcu 2025 roku, odnotował wzrost liczby klientów o 25% r/r. Miesięczne powtarzalne przychody Kadromierza wzrosły o 40% r/r, osiągając w marcu br. poziom 779 tys. zł.

– Dynamiczny rozwój Kadromierza idzie w parze z postępującą dywersyfikacją przychodów. Obecnie branża HoReCa odpowiada za około 55% przychodów. Jest ona dla nas wciąż perspektywiczna, jednak widzimy także wysoki potencjał wzrostu w handlu, ochronie zdrowia i sektorze produkcyjnym Spodziewamy się, że wraz z pozyskiwaniem klientów z innych sektorów, dominacja branży HoReCa w portfolio naszych klientów zmniejszy się do ok. 50%. – informuje dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

softgarden: wzrost przychodów abonamentowych mimo słabej koniunktury

Drugim rynkiem działalności Grupy Pracuj pod względem przychodów jest region DACH (w sprawozdaniu finansowym prezentowany jako segment Niemcy), obejmujący wyniki grupy softgarden, która oferuje kompleksowy system wspierający procesy rekrutacyjne w modelu SaaS. W pierwszym kwartale 2026 roku softgarden odnotował wzrost miesięcznych powtarzalnych przychodów o 9% r/r, do 8,6 mln zł (dynamika w EUR wyniosła 6% r/r), mimo wymagającego otoczenia makroekonomicznego i utrzymującej się stagnacji niemieckiej gospodarki. Wzrost ten był możliwy głównie dzięki skutecznemu zwiększaniu wartości abonamentów wśród dotychczasowych klientów.

Liczba klientów softgarden na koniec marca br. nieznacznie wzrosła (+1% r/r). Spowolnienie przyrostu nowych użytkowników odzwierciedla słabszą aktywność rekrutacyjną pracodawców i pogorszenie nastrojów biznesowych na rynku niemieckim, spowodowane napięciami geopolitycznymi i rosnącymi cenami energii. Jednocześnie utrzymujący się niski wskaźnik rezygnacji potwierdza wysoką retencję i przywiązanie klientów do platformy.

Niższa aktywność rekrutacyjna na niemieckim rynku widoczna jest wyraźniej w spadku o 20% r/r przychodów netto softgarden z usługi multipostingu, która umożliwia zautomatyzowaną publikację ofert pracy w wielu serwisach rekrutacyjnych.

W efekcie łączne przychody segmentu Niemcy w pierwszym kwartale 2026 roku wyniosły 41,5 mln zł (-9% r/r), natomiast skorygowana EBITDA segmentu wyniosła 5,7 mln zł (wobec 11,6 mln zł przed rokiem).

Ukraina: najszybciej rosnący rynek Grupy Pracuj

Ukraina pozostaje wciąż najmniejszym rynkiem Grupy Pracuj pod względem przychodów, ale od pewnego czasu najdynamiczniej rosnącym – mimo trwających działań wojennych. W pierwszym kwartale 2026 roku przychody z tego rynku wzrosły o 15% r/r do 16,4 mln zł, a skorygowana EBITDA segmentu także zwiększyła się o 15% r/r i sięgnęła 5,7 mln zł.

Średnia cena projektów rekrutacyjnych w serwisie Robota.ua wzrosła o 49% r/r w UAH (23% r/r w PLN), z nadwyżką kompensując spadek liczby projektów rekrutacyjnych, spowodowany przerwami w dostawach energii związanych z działaniami wojennymi oraz naturalną wrażliwością cenową popytu. Łączna liczba projektów rekrutacyjnych w serwisie w pierwszym kwartale tego roku wyniosła 316 tys. (-5% r/r), z czego 124 tys. (-10% r/r) stanowiły projekty płatne.

– W warunkach trwającej wojny Robota.ua kontynuuje publikację ofert pracy w modelu freemium, w ramach którego każdy klient może opublikować jedno darmowe ogłoszenie o pracę miesięcznie. Wspieramy w ten sposób lokalnych pracodawców i instytucje państwowe. Jednocześnie widzimy duży potencjał dalszego wzrostu przychodów naszego ukraińskiego serwisu rekrutacyjnego wraz z normalizacją warunków rynkowych. Poziom cen ogłoszeń w relacji do wynagrodzeń pozostaje wyraźnie poniżej średniej na innych rynkach europejskich – wskazuje Rafał Nachyna, członek zarządu Grupy Pracuj.

Grupa Pracuj: solidne wyniki w wymagającym otoczeniu

Łączne przychody Grupy Pracuj ze wszystkich rynków w pierwszym kwartale 2026 roku sięgnęły 209,4 mln zł i były o 2% wyższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wzrosty w Polsce i Ukrainie z nadwyżką skompensowały niższe przychody z rynku niemieckiego.

Skorygowana EBITDA Grupy Pracuj wyniosła w tym okresie 97,8 mln zł i była na zbliżonym poziomie jak rok wcześniej (+1% r/r). Istotny wpływ na wynik z działalności operacyjnej miały wyższe o 4,2 mln zł r/r koszty o charakterze niegotówkowym związane z programem motywacyjnym opartym na akcjach.

– Stabilna, utrzymująca się na wysokim poziomie marża skorygowanej EBITDA, która w pierwszym kwartale br. wyniosła niemal 47%, potwierdza odporność naszego modelu biznesowego w wymagającym i zmiennym otoczeniu oraz utwierdza nas w przekonaniu o realności celów EBITDA określonych w strategii 2030. Jednocześnie, konsekwentnie wysokie przepływy pieniężne z działalności operacyjnej oraz bardzo dobra sytuacja płynnościowa pozwalają nam regularnie dzielić się wypracowanymi zyskami z akcjonariuszami. Biorąc pod uwagę także ograniczone możliwości dokonania znaczącej akwizycji w najbliższym czasie, jako Zarząd zarekomendowaliśmy Walnemu Zgromadzeniu wypłatę dywidendy z zysku za 2025 rok w rekordowej wysokości 3,00 zł na akcjępodsumowuje Gracjan Fiedorowicz, członek zarządu i dyrektor finansowy Grupy Pracuj.

Skonsolidowany zysk netto Grupy Pracuj za pierwszy kwartał 2026 roku wyniósł 63,9 mln zł, wobec 66,3 mln zł rok wcześniej. Istotny wpływ na jego poziom miały wyższe koszty finansowe, obejmujące negatywny wpływ aktualizacji wartości godziwej udziałów Grupy Pracuj w dwóch podmiotach niepublicznych – Pracuj Ventures oraz Beamery Inc. W minionym kwartale ich wycena została obniżona łącznie o ponad 7,4 mln zł, m.in. w związku ze spadkiem mnożników rynkowych spółek porównywalnych. Korekta ta miała charakter niegotówkowy.

Pozytywny wpływ na zysk netto Grupy Pracuj miał natomiast wzrost udziału w wyniku finansowym jednostek wycenianych metodą praw własności – w pierwszym kwartale 2026 roku wyniósł on 10,6 mln zł (+77% r/r). W tej pozycji ujmowany jest przypadający na Grupę Pracuj zysk ukraińskiej spółki prowadzącej serwis rekrutacyjny Work.ua – współlidera rynku w Ukrainie, obok Robota.ua. W minionym roku Grupa Pracuj zwiększyła swój pośredni udział w tej spółce do 52,7%, co oznacza, że przypada na nią większość wypracowanych przez nią zysków.

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Pracuj

(mln zł) 1Q 2026 1Q 2025 Zmiana r/r
Przychody z umów z klientami 209,4 204,9 2,2%
Skorygowana EBITDA 97,8 96,7 1,1%
Marża skorygowana EBITDA 46,7% 47,2% (0,5 p.p.)
Zysk netto 63,9 66,3 (3,6%)

 

[1] Skorygowana EBITDA oznacza zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację, skorygowany o wykazane w skonsolidowanym sprawozdaniu z całkowitych dochodów koszty programów płatności w formie akcji, koszty związane z akwizycjami oraz koszty restrukturyzacji w nabytych spółkach.

Koszyk zakupowy pokazuje presję na budżety najmniejszych gospodarstw domowych

0

Wydatki na codzienne zakupy dla statystycznego singla wzrosły w kwietniu br. o ponad 36 zł w skali roku, co oznacza dynamikę na poziomie 4,99%. Do tego widać, że taka osoba miesięcznie na ww. zakupy musi wydać 770,17 zł. To o 7,09 zł więcej niż w marcu, gdy zanotowano 763,08 zł. Daje to zatem miesięczną dynamikę wzrostu na poziomie 0,93%. Tak wynika z najnowszego raportu pt. „Indeks Miesięcznych Zakupów”, autorstwa dziennikarza ekonomicznego Michała Tomaszkiewicza z PolskieRadio24.pl, UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito.

Singiel wydaje coraz więcej

„Indeks Miesięcznych Zakupów” dla singla wzrósł w kwietniu 2026 roku do 770,17 zł. Oznacza to, że koszt codziennego wyżywienia i podstawowej higieny dla młodej, żyjącej samodzielnie osoby wynosi obecnie średnio 25,67 zł dziennie. Widać zatem, że koszyk ustabilizował się na ścieżce wzrostowej. Względem marca 2026 roku, kiedy to kosztował 763,08 zł, czyli singiel musiał przy kasie wydać o 7,09 zł więcej. Daje to miesięczną dynamikę wzrostu na poziomie 0,93%.

Jeszcze bardziej uderzające są dane w ujęciu długoterminowym. Porównując obecne paragony do kwietnia 2025 roku, gdy wartość koszyka wynosiła 733,59 zł, wydatki na dokładnie ten sam zestaw produktów wzrosły aż o 36,58 zł. To przekłada się na bardzo wysoką, roczną „osobistą inflację” singla wynoszącą dokładnie 4,99%.

Ciche ubożenie

Choć singiel zarabiający najniższą krajową otrzymuje dziś na konto nominalnie więcej niż rok temu, jego realna siła nabywcza systematycznie spada. W kwietniu 2025 roku podstawowy koszyk produktów pochłaniał 20,89% jego ówczesnej pensji, która wynosiła 3510,92 zł netto.

Obecnie, mimo podwyższenia minimalnego wynagrodzenia do poziomu 3605,85 zł netto, ten sam zestaw niezbędnych do życia zakupów zjada już 21,36% domowego budżetu. Do tego widać, że sytuacja pogarsza się z miesiąca na miesiąc, ponieważ jeszcze w marcu 2026 roku wskaźnik ten wynosił 21,16%. Ta systematycznie powiększająca się dysproporcja oznacza w praktyce powolne, ale trwałe ubożenie tego typu gospodarstw.

– Sytuację gospodarstw jednoosobowych dodatkowo pogarsza rynkowy efekt kotwiczenia. Raz podniesiona cena regularna produktu rzadko kiedy spada. Nawet jeśli koszty produkcji czy surowców maleją i stają się dla producentów tańsze, sieci handlowe reagują co najwyżej wprowadzaniem czasowych promocji, zazwyczaj przy zakupie wielopaków. Nie ma to jednak niemal żadnego przełożenia na trwałą obniżkę cen regularnych na półkach – ocenił Michał Tomaszkiewicz, autor badania.

Co podrożało, co potaniało?

Analiza rocznych zmian w cennikach wskazuje, że rynek spożywczy podzielił się na dwa wyraźne segmenty. Konsumenci odczuwają ulgę podczas zakupu produktów tłuszczowych, które w ujęciu rok do roku staniały średnio o 9,5%. Największą dynamikę wzrostu odnotowano w kategorii używek, które podrożały o ponad 8%, oraz słodyczy i deserów ze wzrostem na poziomie 7,6%. Wyższe koszty na stałe zakotwiczyły się także w kategoriach produktów chemicznych i kosmetycznych. Środki higieny osobistej podrożały o 4,5% r/r, a chemia gospodarcza – o 3,6% r/r.

Z miesiąca na miesiąc domowe koszyki najmocniej obciążają skokowe podwyżki w obrębie produktów sypkich, które zdrożały średnio o 13%. Odczuwalne wzrosty dotknęły również chemię gospodarczą (skok o 8,4% m/m) oraz stoiska ze świeżymi produktami. Owoce i warzywa podrożały odpowiednio o 6,4% oraz 6,1% z miesiąca na miesiąc. Równocześnie na sklepowych półkach pojawiły się zauważalne obniżki w działach drogeryjnych. Liderem spadków krótkoterminowych okazały się środki higieny osobistej, taniejąc o blisko 55 zł w stosunku do marca, co w połączeniu z tańszymi o 2,6% wędlinami stanowi główną rynkową przeciwwagę dla drożejących artykułów pierwszej potrzeby.

– Przyczynami wysokich cen pomidorów obecnie są m.in. koszty energii, pogoda, w tym niesprzyjające warunki, które opóźniają zbiory krajowe oraz ceny nawozów i rosnące koszty wynagrodzeń. Ważnym elementem jest również początek sezonu, który sprzyja wyższym cenom – wyjaśnia dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito.

 

***
Metodologia

„Indeks Miesięcznych Zakupów” (IMZ) to cykliczny raport oparty na autorskiej metodologii Michała Tomaszkiewicza, realizowany dla PolskieRadio24.pl we współpracy z UCE Research i Uniwersytetami WSB Merito.

W odróżnieniu od wskaźników inflacji (CPI) podawanych przez GUS, IMZ nie mierzy ogólnego poziomu cen w gospodarce, lecz pokazuje nominalny koszt zakupu ściśle określonego zestawu produktów (FMCG), niezbędnych do funkcjonowania przez miesiąc. Fundamentem wyliczeń są dane z raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito), opartego na analizie 104 tys. odczytów cen w ponad 48 tys. placówkach handlowych (dyskonty, hipermarkety, supermarkety, convience oraz cash&carry) docierających ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Badanie analizuje koszyki dla trzech typów gospodarstw domowych, tj. singla, rodziny 2+2 oraz emeryta. Prezentowany profil singla (osoba 25-35 lat, aktywna, dbająca o wizerunek) stanowi najbardziej wymagający scenariusz ekonomiczny, a koszty jego koszyka odniesiono do płacy minimalnej netto na 2026 rok.

PHN uplasował emisję obligacji o wartości 120 mln zł

Polski Holding Nieruchomości S.A. z sukcesem uplasował emisję obligacji serii F o łącznej wartości 120 mln zł. Oferta obligacji została przeprowadzona na bardzo atrakcyjnych warunkach finansowych – marża została obniżona o 1,3 p.p. względem poprzedniej emisji i osiągnęła jeden z najniższych poziomów w historii emisji obligacji, co potwierdza rosnące zaufanie inwestorów oraz korzystną ocenę sytuacji i perspektyw PHN.

Obligacje serii F zostały wyemitowane w ramach nowego programu emisji obligacji ustanowionego przez PHN w maju 2026 r., umożliwiającego wielokrotne emisje obligacji, których łączna wartość nominalna wyemitowanych i niewykupionych obligacji nie przekroczy 1 mld zł.

W ramach oferty uplasowano 120.000 sztuk obligacji serii F o wartości nominalnej 1.000 zł każda oraz łącznej wartości nominalnej 120 mln zł. Oprocentowanie obligacji zostało ustalone w oparciu o stawkę WIBOR 6M powiększoną o marżę w wysokości 2,5 p.p. Obligacje będą miały termin zapadalności wynoszący 3 lata.

– Sukces emisji obligacji serii F potwierdza skuteczność konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju Grupy PHN, opartej na dywersyfikacji źródeł finansowania, aktywnym zarządzaniu bilansem oraz koncentracji na projektach o najwyższym potencjale wzrostu wartości. Uzyskane warunki finansowania wzmacniają naszą elastyczność inwestycyjną i tworzą solidne podstawy do dalszej realizacji strategicznych celów Grupy, zarówno w segmencie nieruchomości komercyjnych, jak i projektów mieszkaniowych oraz magazynowych – powiedział Wiesław Malicki, Prezes Zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A.

Pozyskane środki zostaną przeznaczone na finansowanie działalności Grupy PHN, w tym realizację programu inwestycyjnego oraz dalszą optymalizację struktury finansowania.

Emisja spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem inwestorów. Na etapie bookbuildingu inwestorzy zgłosili popyt na obligacje na poziomie blisko 300 mln zł, w związku z czym PHN podjął decyzję o redukcji zapisów.

– Zainteresowanie inwestorów oraz warunki, na jakich uplasowaliśmy emisję obligacji serii F, potwierdzają rosnące zaufanie rynku finansowego do Grupy PHN oraz pozytywną ocenę naszej sytuacji finansowej i realizowanej strategii. Cieszy nas również, że grono obligatariuszy zostało poszerzone o nowe instytucje finansowe, co dodatkowo wzmacnia naszą pozycję na rynku kapitałowym. Osiągnięta marża, która jest niższa o 1,3 p.p. względem poprzedniej emisji, jest jedną z najniższych spośród dotychczasowych emisji obligacji PHN. Oznacza to istotne ograniczenie kosztów finansowania oraz potwierdza skuteczność działań podejmowanych przez Spółkę w obszarze finansów i zarządzania zadłużeniem – powiedział Grzegorz Grotek, Członek Zarządu ds. Finansowych Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A.

Emisja obligacji serii F stanowi kolejny etap konsekwentnie realizowanej przez PHN strategii dywersyfikacji źródeł finansowania oraz aktywnego zarządzania strukturą zadłużenia. W ostatnich latach Grupa PHN skutecznie przeprowadziła kilka emisji obligacji oraz zrealizowała wcześniejszy wykup części zadłużenia, wzmacniając swoją pozycję na rynku kapitałowym.

PHN będzie ubiegać się o wprowadzenie obligacji serii F do obrotu w Alternatywnym Systemie Obrotu Catalyst prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.

Organizatorem emisji jest konsorcjum czterech banków, w skład którego wchodzą: PKO Bank Polski S.A., Bank Pekao S.A., mBank S.A., Erste Bank Polska S.A. oraz Dealer serii Dom Maklerski BOŚ S.A.

Jak dobrać uszczelki gumowe, aby uniknąć niespodziewanych przestojów maszyn?

Choć uszczelki gumowe wydają się tylko drobnym detalem, to właśnie od nich zależy ciągłość produkcji i bezpieczeństwo całego zakładu. Niewłaściwy dobór materiału szybko prowadzi do wycieków, awarii maszyn, a w efekcie do kosztownego przestoju całej linii.

Jak działa uszczelka i dlaczego materiał ma znaczenie?

Uszczelka ma za zadanie odkształcić się pod naciskiem i dobrze dopasować do powierzchni, aby zapewnić szczelność. Bardzo ważnym parametrem technicznym jest tzw. odkształcenie trwałe przy ściskaniu (ang. compression set). Im niższa jest jego wartość, tym lepiej uszczelka wraca do pierwotnego kształtu po odciążeniu, co zwykle sprzyja utrzymaniu szczelności i dłuższej trwałości elementu.

Wybór odpowiedniego elastomeru to podstawa sukcesu, ponieważ każda guma ma inną odporność chemiczną i termiczną. Najczęściej stosowane w przemyśle rozwiązania to:

  • EPDM – materiał o doskonałej odporności na warunki atmosferyczne, ozon, promieniowanie UV oraz parę wodną. Często spotykany w instalacjach wodnych;
  • NBR (kauczuk nitrylowy) – standard w hydraulice i systemach paliwowych dzięki wysokiej odporności na oleje mineralne, smary i paliwa;
  • FKM – dobrze znosi wysokie temperatury (nawet do 250°C) oraz wiele agresywnych mediów chemicznych, ale dokładny zakres odporności zależy od mieszanki i warunków pracy;
  • Silikon (VMQ) – często stosowany w przemyśle spożywczym (guma spożywcza) i medycznym. Zachowuje elastyczność w szerokim zakresie temperatur.

Twardość gumy a jej zastosowanie w przemyśle

Przy doborze uszczelnienia nie można pominąć twardości mierzonej w skali Shore A. Standardowe uszczelki przemysłowe mieszczą się zazwyczaj w przedziale od 40 do 90 Shore A.

  • Twardsza guma wykazuje lepszą odporność na wysokie ciśnienie, ale trudniej dopasowuje się do mikronierówności powierzchni.
  • Z kolei miękkie materiały, jak uszczelki piankowe z mikrogumy, doskonale redukują drgania w konstrukcjach o mniejszym docisku.

Należy również pamiętać, że guma starzeje się pod wpływem tlenu i temperatury, co prowadzi do jej twardnienia i utraty elastyczności.

Właściwości te decydują o tym, gdzie dany element sprawdzi się najlepiej, a wyroby gumowe pracują dziś w niemal każdej gałęzi gospodarki. Są niezbędne m.in. w motoryzacji (układy hamulcowe, silniki), energetyce, budownictwie (HVAC) oraz przemyśle morskim, gdzie chronią przed słoną wodą. Specjalne wymagania stawia przed nimi również branża spożywcza i medyczna, w których priorytetem jest wysoka higiena oraz brak reakcji materiału z medium.

Uszczelki na wymiar – optymalizacja kosztów i jakości

Coraz więcej przedsiębiorstw wybiera komponenty produkowane na indywidualne zamówienie. Takie rozwiązanie może zapewnić lepsze dopasowanie, ponieważ pozwala wykonać elementy o różnych kształtach przy użyciu plotera CNC lub metody wykrawania. Dzięki temu skład mieszanki gumowej można dobrać pod kątem konkretnych warunków pracy, co może ograniczyć ryzyko przedwczesnego zużycia uszczelnienia.

W efekcie prawidłowo zaprojektowane uszczelki „szyte na miarę” mogą pracować dłużej niż standardowe zamienniki, co przekłada się na rzadsze przestoje serwisowe i niższe koszty eksploatacji.

Jak uniknąć kosztownych błędów? Postaw na sprawdzone rozwiązania

Najczęstszym błędem przy doborze uszczelek jest zastosowanie niewłaściwego materiału np. gumy EPDM w kontakcie z olejem, co może prowadzić do spuchnięcia, osłabienia właściwości i utraty szczelności. Innym problemem bywa zlekceważenie temperatury pracy lub odkształcenia trwałego, przez co uszczelka z czasem przestaje wracać do pierwotnego kształtu i traci szczelność.

Gdy priorytetem staje się bezawaryjność, odpowiednim partnerem będzie renomowany producent uszczelek. Tutaj poznasz pełną ofertę oraz możliwości produkcyjne firmy Szczel-Plast. Współpraca z profesjonalistami to najprostszy sposób, aby zapewnić ciągłość pracy maszyn i uniknąć strat w zakładzie.

Kwietniowy odczyt stopy bezrobocia w Polsce

Poznaliśmy kwietniowy odczyt stopy bezrobocia w Polsce. Wyniósł 6 proc. i jest to odczyt o 0,1 p.p. niższy niż w poprzednich dwóch miesiącach i zgodny z oczekiwaniami uczestników rynku.

Jest to kolejny z odczytów pokazujący relatywną słabość naszego rynku. Bezrobocie utrzymujące się na poziomie najwyższym od 2021, wyraźnie niższa od prognoz sprzedaż detaliczna, słabszy niż oczekiwany wzrost PKB – wszystkie te czynniki z pewnością będą miały gołębi wpływ na RPP i dopóki inflacja będzie utrzymywała się w zakładanym zakresie odchylenia od celu (do 3,5 proc.), można chyba spodziewać się utrzymywania stóp procentowych na obecnym poziomie.

Maciej Witucki stanie na czele BusinessEurope

Maciej Witucki, przewodniczący Rady Głównej Konfederacji Lewiatan, obejmie funkcję prezydenta BusinessEurope – największej organizacji reprezentującej interesy przedsiębiorców w Europie. Decyzja zapadła podczas posiedzenia Konferencji Prezydentów BusinessEurope, czyli COPRES, które odbyło się w Dublinie. Uczestnicy spotkania wybrali Wituckiego jednomyślnie.

Nową funkcję Maciej Witucki obejmie 1 lipca 2026 roku. Na stanowisku prezydenta BusinessEurope zastąpi Fredrika Perssona. Wybór przedstawiciela polskiej organizacji pracodawców ma znaczenie nie tylko prestiżowe, ale również polityczno-gospodarcze. BusinessEurope odgrywa istotną rolę w debacie o regulacjach unijnych, konkurencyjności europejskiej gospodarki, rynku pracy, transformacji energetycznej, polityce przemysłowej i warunkach prowadzenia działalności gospodarczej w państwach Unii Europejskiej.

Maciej Witucki podkreśla, że obejmuje funkcję w szczególnie wymagającym momencie dla europejskiego biznesu. Jak wskazuje, jego zadaniem będzie reprezentowanie interesów milionów małych, średnich i dużych firm zrzeszonych w federacjach członkowskich BusinessEurope. W jego ocenie jednym z kluczowych wyzwań pozostaje wzmocnienie konkurencyjności Europy, która w ostatnich latach mierzy się z rosnącymi kosztami energii, presją regulacyjną, napięciami geopolitycznymi, skutkami wojny w Ukrainie oraz silną konkurencją ze strony Stanów Zjednoczonych i Azji.

Witucki zaznacza również, że BusinessEurope powinno nadal aktywnie wpływać na agendę gospodarczą Unii Europejskiej. Jego zdaniem silna Europa wymaga współpracy pomiędzy instytucjami publicznymi, organizacjami pracodawców i samymi przedsiębiorstwami. Kontynuacja działań na rzecz konkurencyjności ma być jednym z głównych kierunków jego prezydentury.

BusinessEurope reprezentuje ponad 20 milionów firm

BusinessEurope działa od 1958 roku i jest największą organizacją biznesową w Europie. Reprezentuje ponad 20 milionów przedsiębiorstw zrzeszonych w 42 federacjach pracodawców z 36 krajów. Konfederacja Lewiatan jest jedynym polskim członkiem tej organizacji.

Znaczenie BusinessEurope wynika z jej bezpośredniego udziału w europejskim dialogu gospodarczym. Organizacja przedstawia stanowiska biznesu wobec projektów regulacji unijnych, uczestniczy w konsultacjach, opiniuje kierunki polityki gospodarczej i zabiera głos w sprawach istotnych dla przedsiębiorstw działających na wspólnym rynku.

W ostatnich latach jedną z najważniejszych osi działania BusinessEurope stała się konkurencyjność europejskiej gospodarki. Temat ten nabrał szczególnego znaczenia w kontekście wysokich cen energii, dekarbonizacji przemysłu, cyfryzacji, polityki klimatycznej, bezpieczeństwa łańcuchów dostaw oraz relacji handlowych Europy z największymi gospodarkami świata.

Maciej Witucki wcześniej był wiceprezydentem BusinessEurope

Maciej Witucki nie jest nową postacią w strukturach BusinessEurope. Od listopada 2022 roku do maja 2026 roku pełnił funkcję wiceprezydenta tej organizacji. Był również specjalnym wysłannikiem BusinessEurope do spraw Ukrainy, co miało szczególne znaczenie po rosyjskiej agresji i w kontekście wsparcia ukraińskiej gospodarki oraz odbudowy współpracy biznesowej.

Wcześniej wysoką funkcję w BusinessEurope pełniła także dr Henryka Bochniarz, prezydentka założycielka Konfederacji Lewiatan. W latach 2015–2022 była wiceprezydentką organizacji. Oznacza to, że polska reprezentacja w europejskich strukturach biznesowych była budowana konsekwentnie przez wiele lat.

Obecny prezydent Konfederacji Lewiatan, Marek Górski, zasiada w Konferencji Prezydentów BusinessEurope. COPRES jest najwyższym organem decyzyjnym organizacji. Spotkania odbywają się dwa razy w roku, zwykle w państwie obejmującym kolejną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Uczestniczą w nich prezydenci, dyrektorzy generalni oraz stali przedstawiciele federacji członkowskich.

Głównym celem COPRES jest wypracowanie priorytetów europejskiego biznesu na czas nadchodzącej prezydencji w Radzie UE. Oznacza to, że decyzje podejmowane w tym gronie mają znaczenie dla całej europejskiej agendy gospodarczej.

Zasiłek macierzyński na JDG do 16,5 tys. zł brutto. Co muszą wiedzieć mamy-przedsiębiorczynie?

W 2025 roku kobiety założyły w Polsce 102,8 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych, co stanowiło 39% wszystkich nowo powstałych JDG – wynika z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego i CEIDG. Własna firma daje niezależność, ale wymaga też przemyślanego planowania – zwłaszcza gdy przedsiębiorczyni jest już mamą lub planuje nią zostać.

Prowadzenie działalności oznacza, że w kluczowych momentach życia przedsiębiorczyni musi myśleć nie tylko o klientach, fakturach i płynności finansowej, ale również o ubezpieczeniu chorobowym i przysługujących świadczeniach. W 2026 roku znaczenie mają m.in. nowe kwoty składek oraz zmienione zasady korzystania z Małego ZUS Plus.

Wysokość zasiłku macierzyńskiego przedsiębiorczyni zależy przede wszystkim od podstawy składek ZUS, w tym dobrowolnej składki chorobowej. Ta sama podstawa wpływa również na późniejsze świadczenia, m.in. zasiłek opiekuńczy na dziecko. Znaczenie ma także etap prowadzenia działalności – mówi Joanna Łuksza, kierownik Zespołu Ekspertów Księgowych w IFIRMA.PL.

Macierzyństwo na działalności a ulgi w ZUS

Przez pierwsze sześć miesięcy przedsiębiorczyni może korzystać z Ulgi na start, która zwalnia ją z opłacania składek społecznych. W takim przypadku nie buduje podstawy do zasiłku macierzyńskiego z działalności i przysługuje jej świadczenie rodzicielskie, czyli tzw. kosiniakowe, w wysokości 1000 zł miesięcznie.

Przez kolejne dwa lata prowadzenia działalności przedsiębiorczyni może korzystać z preferencyjnego ZUS-u. W tym czasie składki społeczne naliczane są od obniżonej podstawy, wynoszącej 30% minimalnego wynagrodzenia brutto. Następnie możliwe jest przejście na Mały ZUS Plus. Od 1 stycznia 2026 r. z tej ulgi można korzystać przez 36 miesięcy w każdym 60-miesięcznym okresie prowadzenia działalności, także jeśli przedsiębiorca korzystał z niej przed 2026 r. albo korzysta z niej obecnie.

Dopiero po przejściu na pełny ZUS minimalna podstawa wymiaru składek wzrasta do 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia. To istotne w kontekście planowania macierzyńskiego: jeśli przedsiębiorczyni nie zdecyduje się na podwyższenie podstawy, jej zasiłek macierzyński wyniesie około 4 tys. zł brutto miesięcznie. Warto pamiętać, że podstawę naliczenia składek można podwyższyć bez względu na to na jakim planie opłacanie składek się jest – ważne, żeby był to plan w jakim są opłacane obowiązkowo składki społeczne.

Maksymalna podstawa składek wynosi 23 550 zł miesięcznie. Przy takim wariancie miesięczne składki społeczne i Fundusz Pracy sięgają 8028,20 zł plus składka zdrowotna, ale po 12 miesiącach opłacania maksymalnej podstawy zasiłek macierzyński może wynieść 16 561,85 zł brutto miesięcznie. Podczas pobierania zasiłku macierzyńskiego i prowadzenia firmy przedsiębiorczyni jest zwolniona ze składek społecznych. Jeśli świadczenie wynosi 1000 zł, zwolnienie obejmuje także składkę zdrowotną za każdy pełny miesiąc pobierania zasiłku – dodaje ekspertka IFIRMA.PL.

Zasiłek macierzyński dla przedsiębiorczyń

Po zgłoszeniu do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego i ustaleniu podstawy składek przedsiębiorczyni wybiera sposób wypłaty zasiłku macierzyńskiego. Może otrzymywać 81,5% podstawy wymiaru zasiłku brutto przez 52 tygodnie albo 100% przez pierwsze 20 tygodni i 70% przez kolejne 32 tygodnie.

Wybór warto przeliczyć na konkretnych kwotach, zwłaszcza jeśli część urlopu rodzicielskiego ma przejąć ojciec dziecka. W pierwszym wariancie będzie mu przysługiwać 81,5% podstawy, a w drugim – 70% podstawy.

Przy pełnym ZUS-ie i podstawie składek 5652 zł kalkulacja wygląda następująco: po odjęciu 13,71% składek społecznych podstawa zasiłku wynosi 4877,36 zł. W wariancie 81,5% daje to 3974,84 zł brutto miesięcznie.

Zgodnie z informacjami ZUS zasiłek macierzyński można zacząć pobierać jeszcze przed porodem. Przed narodzinami dziecka można wykorzystać do 2 tygodni zasiłku macierzyńskiego, natomiast po porodzie przedsiębiorczyni ma 21 dni na złożenie dokumentów, jeśli wybiera wariant 81,5%, albo 6 miesięcy, jeśli chce korzystać z wypłaty w proporcjach 100% i 70%. Dokumenty dotyczące części rodzicielskiej trzeba złożyć najpóźniej dzień przed planowanym rozpoczęciem zasiłku – wyjaśnia Joanna Łuksza z IFIRIMA.

Zasiłek macierzyński należy wykazać w PIT i odprowadzić od niego podatek dochodowy. Zwolnienie z podatku, do limitu 85 528 zł, przysługuje m.in. osobom korzystającym z ulgi dla młodych, ulgi na powrót lub ulgi dla rodzin 4+. W przypadku urodzenia wcześniaka, od 19 marca 2025 r. przysługuje dodatkowy zasiłek za okres uzupełniającego urlopu macierzyńskiego – w wysokości 100% podstawy wymiaru zasiłku.

Firma przed i po porodzie: ważne różnice dla przedsiębiorczyń

Przed porodem nie warto zawieszać działalności, jeśli przedsiębiorczyni chce zachować prawo do zasiłku macierzyńskiego. Świadczenie przysługuje tylko wtedy, gdy w dniu porodu jest objęta dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym, a zawieszenie firmy oznacza wyrejestrowanie z tego ubezpieczenia.

Po porodzie sytuacja wygląda inaczej. Przedsiębiorczyni może pobierać zasiłek macierzyński i jednocześnie prowadzić działalność, pracować oraz wystawiać faktury. Jeśli zdecyduje się zawiesić firmę dopiero po urodzeniu dziecka, nadal może otrzymywać zasiłek, a przy świadczeniu w wysokości 1000 zł zaoszczędzić także na składce zdrowotnej. Z raportu “Polki i przedsiębiorczość 2025“ wynika, że z możliwości łączenia macierzyńskiego z pracą korzysta mniej więcej co trzecia młoda mama.

Inne zasady obowiązują na zasiłku chorobowym. Zwolnienie lekarskie oznacza niezdolność do pracy, dlatego aktywność związana z działalnością gospodarczą może pozbawić prawa do świadczenia. W takim przypadku warto wcześniej zaplanować zastępstwo lub przekazanie części obowiązków.

Po zakończeniu macierzyńskiego przedsiębiorczyni ma 7 dni na ponowne zgłoszenie się do ubezpieczenia chorobowego, jeśli chce zachować prawo do świadczeń chorobowych lub opiekuńczych, np. 60 dni rocznie na opiekę nad chorym dzieckiem do 14. roku życia. Trzeba jednak pamiętać, że po jednym pełnym miesiącu pracy podstawa do zasiłku jest naliczana od nowa, co może oznaczać jej obniżenie do minimum – podsumowuje ekspertka IFIRMA.PL.

Archicom i BSH rozpoczynają strategiczną współpracę

Archicom, ogólnopolski deweloper z Grupy Echo, oraz BSH, producent sprzętu gospodarstwa domowego i właściciel marek Bosch, Siemens oraz luksusowej marki Gaggenau, podpisały list intencyjny otwierający drogę do strategicznej współpracy obu firm. Partnerstwo ma na celu podniesienie standardu wyposażenia mieszkań oraz części wspólnych w inwestycjach realizowanych przez Archicom.

List intencyjny podpisali Dawid Wrona, prezes zarządu Archicom, oraz Konrad Pokutycki, prezes zarządu BSH w Polsce. W ramach współpracy klienci korzystający z usługi Archicom pod Klucz, obejmującej kompleksowe wykończenie i wyposażenie mieszkań, zyskają dostęp do wysokiej jakości sprzętów AGD marek Bosch i Siemens. Rozwiązania BSH będą mogły być również oferowane klientom w ramach dodatkowych pakietów wyposażenia mieszkań.

Partnerstwo obejmie także segment premium realizowany pod marką Archicom Collection. Sprzęt luksusowej marki Gaggenau pojawi się w wybranych inwestycjach premium, m.in. w częściach wspólnych M7. Apartamenty M7 powstają w ramach warszawskiego superkwartału Towarowa22. Budynek zaprojektowany przez pracownię JEMS Architekci łączy najwyższą jakość wykonania z unikalnym designem i obecnością sztuki w przestrzeniach wspólnych. Wprowadzenie tam luksusowych urządzeń Gaggenau to naturalny krok w budowaniu standardu premium, który ma zapewniać mieszkańcom bezkompromisowy komfort i nowoczesną funkcjonalność.

– Niezależnie od segmentu rynku – zarówno premium, jak i popularnego – klienci oczekują dziś funkcjonalnych i kompleksowo wyposażonych przestrzeni, które będą komfortowe w codziennym użytkowaniu. Coraz większe znaczenie ma jakość rozwiązań, trwałość wyposażenia oraz możliwość szybkiego i sprawnego urządzenia wnętrz. Dlatego konsekwentnie rozwijamy współpracę z partnerami będącymi liderami swoich kategorii. Wspólnie chcemy tworzyć ofertę, która podnosi standard codziennego życia mieszkańców i odpowiada na realne potrzeby współczesnego rynku mieszkaniowego – mówi Dawid Wrona, prezes zarządu Archicom.

– Rynek mieszkaniowy w Polsce bardzo się zmienia. Klienci coraz częściej oczekują mieszkań gotowych do zamieszkania, wyposażonych w wysokiej jakości rozwiązania. Dlatego połączenie doświadczenia Archicom w tworzeniu mieszkań i marek Bosch, Siemens oraz luksusowej marki Gaggenau zapewnia komfort i spełnia oczekiwania konsumentów – dodaje Konrad Pokutycki, prezes zarządu BSH w Polsce.

Partnerstwo Archicom i BSH zakłada rozwój mieszkań projektowanych w coraz bardziej kompleksowy sposób – od architektury i układu funkcjonalnego, po wyposażenie odpowiadające na codzienne potrzeby mieszkańców. Współpraca ma umożliwić tworzenie spójnych, gotowych do życia przestrzeni, w których jakość wykończenia i zastosowanych rozwiązań staje się równie istotna jak sama lokalizacja inwestycji. Dla obu firm to także możliwość wspólnego rozwijania standardów nowoczesnego mieszkania i odpowiadania na zmieniające się oczekiwania klientów rynku mieszkaniowego.

 

B-Act przeznaczy 881 tys. zł na dywidendę za 2025 rok

0

Zwyczajne Walne Zgromadzenie spółki B-Act S.A., notowanej na rynku NewConnect, zatwierdziło wypłatę dywidendy w wysokości 9 groszy na akcję, co oznacza wzrost o 12,5% r/r. Łączna wartość dywidendy wyniesie 881 tys. zł brutto. Decyzja akcjonariuszy jest zgodna z wcześniejszą rekomendacją Zarządu oraz pozytywną opinią Rady Nadzorczej. Dzień dywidendy ustalono na 10 czerwca 2026 r., natomiast termin wypłaty przypada na 24 czerwca 2026 r. Tym samym B-Act po raz trzeci z rzędu dzieli się wypracowanym zyskiem z akcjonariuszami, konsekwentnie realizując przyjętą politykę budowania wartości dla inwestorów.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie akcjonariuszy B-Act, które odbyło się 25 maja, podjęło uchwałę o podziale zysku za rok obrotowy 2025 r. i przeznaczeniu 881 tys. zł brutto na wypłatę dywidendy, co odpowiada kwocie 0,09 zł na jedną akcję. Pozostała część zysku w wysokości 922 tys. zł zostanie przekazana na kapitał zapasowy, wspierając dalszy rozwój działalności oraz utrzymanie stabilnej sytuacji finansowej spółki. Dzień dywidendy ustalono na 10 czerwca 2026 r., a termin wypłaty przypada na 24 czerwca 2026 r.

Wypłata dywidendy jest efektem konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju oraz rosnącej skali działalności B-Act. Spółka od kilku lat systematycznie poprawia wyniki operacyjne i finansowe. W 2025 r. B-Act osiągnął 33,0 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 18,2% r/r. Zysk netto wyniósł 1,8 mln zł i był wyższy o 6,4% względem 2024 r. Bardzo dobre wyniki przełożyły się również na dalsze umocnienie sytuacji finansowej – na koniec grudnia 2025 r. spółka dysponowała środkami pieniężnymi w wysokości 6 mln zł.

Zarząd podkreśla, że regularne dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami pozostaje jednym z istotnych elementów długoterminowej polityki budowania wiarygodności i atrakcyjności spółki na rynku kapitałowym.

Tegoroczna decyzja Walnego Zgromadzenia ma dla nas szczególne znaczenie, ponieważ potwierdza, że B-Act rozwija się w sposób stabilny, przewidywalny i długoterminowy. Od początku zakładaliśmy, że akcjonariusze powinni uczestniczyć w efektach wzrostu spółki, dlatego konsekwentnie realizujemy politykę dzielenia się wypracowanym zyskiem. Jednocześnie utrzymujemy bardzo dobrą sytuację finansową, która pozwala nam zarówno wypłacać dywidendę, jak i dalej inwestować w rozwój. Chcemy budować spółkę, która systematycznie zwiększa swoją wartość i pozostaje wiarygodnym partnerem dla inwestorów – mówi Adam Białachowski, prezes B-Act.

W ubiegłym roku B-Act wypłacił akcjonariuszom łącznie 783,4 tys. zł brutto dywidendy, co odpowiadało 0,08 zł na akcję. Łącznie od debiutu na rynku NewConnect spółka przekazała inwestorom już ponad 2,3 mln zł w formie dywidendy.

UODO ukarał burmistrza Myślenic za niezgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych

0

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożył administracyjną karę pieniężną w wysokości 7,7 tys. zł na Burmistrza Miasta i Gminy Myślenice. Sprawa dotyczyła opublikowania w Biuletynie Informacji Publicznej petycji zawierającej niezanonimizowane dane osobowe 749 osób, które ją poparły. W dokumencie znalazły się imiona, nazwiska, adresy zamieszkania oraz wzory podpisów mieszkańców.

Do postępowania doszło po skardze jednej z osób, której dane zostały udostępnione. Po przeprowadzeniu czynności Prezes UODO uznał, że doszło do naruszenia ochrony danych osobowych przez administratora danych, czyli Burmistrza Miasta i Gminy Myślenice. Istotne znaczenie miało nie tylko samo opublikowanie pliku z danymi, ale również brak zgłoszenia naruszenia organowi nadzorczemu.

Jak wynika z ustaleń UODO, błędny, niezanonimizowany plik był dostępny w BIP przez kilkanaście dni. Administrator tłumaczył, że publikacja danych była skutkiem niezamierzonego błędu, a nieprawidłowy dokument został później zastąpiony poprawną wersją. Burmistrz argumentował również, że nie dopatrzył się po stronie pracowników zamiaru działania niezgodnego z prawem.

Prezes UODO uznał jednak, że okoliczności sprawy wymagały szerszej oceny niż tylko rozpatrzenie indywidualnej skargi. Organ nadzorczy wszczął postępowanie z urzędu, ponieważ publikacja danych w BIP mogła wskazywać na nieprawidłowości w procesie przetwarzania danych osobowych. Sprawa dotyczyła więc nie tylko naruszenia praw konkretnej osoby, ale także obowiązków administratora wynikających z RODO.

Kluczowym elementem decyzji było stanowisko UODO dotyczące obowiązku zgłaszania naruszeń ochrony danych osobowych. Administrator, po uzyskaniu informacji o incydencie, powinien niezwłocznie przeprowadzić ocenę ryzyka i na tej podstawie zdecydować, czy naruszenie należy zgłosić organowi nadzorczemu. Zdaniem UODO w tej sprawie taki obowiązek istniał.

Organ wskazał, że choć nie stwierdzono wysokiego ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, nie oznaczało to automatycznie braku obowiązku zgłoszenia incydentu. Administrator może odstąpić od zgłoszenia jedynie wtedy, gdy jest mało prawdopodobne, aby naruszenie skutkowało ryzykiem dla praw i wolności osób, których dane dotyczą. UODO podkreślił, że taki wyjątek należy interpretować wąsko.

W praktyce oznacza to, że brak obowiązku zgłoszenia można przyjąć tylko wtedy, gdy administrator ma podstawy do uznania, że ryzyko faktycznie nie występuje. W tej sprawie opublikowano jednak szeroki zakres danych osobowych, w tym adresy zamieszkania i wzory podpisów, a plik był dostępny publicznie przez kilkanaście dni. Takie okoliczności, według organu, wymagały zgłoszenia naruszenia Prezesowi UODO.

Przy wymierzaniu kary Prezes UODO wziął pod uwagę także status administratora. Burmistrz jako organ jednostki samorządu terytorialnego i podmiot publiczny powinien wykazywać się szczególną znajomością przepisów dotyczących ochrony danych osobowych. Organ zwrócił uwagę, że pomimo wezwań i prowadzonego postępowania administrator nie zmienił stanowiska w sprawie obowiązku zgłoszenia naruszenia.

Decyzja UODO ma znaczenie nie tylko dla samorządów, ale dla wszystkich administratorów danych. Pokazuje, że nawet niezamierzony błąd techniczny lub organizacyjny nie zwalnia z obowiązków wynikających z RODO. Po wykryciu naruszenia konieczna jest rzetelna analiza ryzyka, odnotowanie incydentu w wewnętrznej ewidencji oraz — jeżeli wymagają tego okoliczności — zgłoszenie sprawy organowi nadzorczemu.

Sprawa została oznaczona sygnaturą DKN.5131.17.2025.