Wielu pacjentów z zaawansowanym szpiczakiem mnogim zbyt późno trafia do specjalisty. W wykryciu nowotworu pomaga podstawowe badanie OB

0

Szpiczak mnogi to rzadki nowotwór szpiku kostnego, który corocznie wykrywany jest u około 2 tys. Polaków. Większość z nich późno trafia do specjalisty, ponieważ choroba nie daje charakterystycznych objawów, przez co zdiagnozowanie jej jest bardzo utrudnione. Lekarze podkreślają, że pierwszym krokiem w diagnostyce są podstawowe badania moczu, morfologia oraz tanie i szybkie badanie OB, wykonywane przy okazji pobrania krwi. Lekarze mówią o coraz większej liczbie skutecznych leków, jednak większość z nich nie jest dostępna dla polskich pacjentów.

 Standard leczenia szpiczaka mnogiego ewoluuje. Jest to choroba, w której odnotowujemy coraz większy postęp w leczeniu i coraz więcej nowych leków. Standard leczenia zmierza w kierunku immunoterapii, a przełomem są niedawno zarejestrowane przeciwciała monoklonalne. W Polsce leczenie szpiczaka jest na dosyć dobrym poziomie, brakuje w nim jeszcze kilku nowoczesnych leków, które są dostępne w Europie – mówi agencji Newseria Biznes prof. nadzw. dr hab. n. med. Krzysztof Jamroziak z Instytutu Hematologii i Transfuzjologii.

Szpiczak mnogi, nazywany też plazmocytowym, jest bardzo rzadkim nowotworem złośliwym szpiku kostnego. Szacuje się, że stanowi nie więcej niż 2 proc. ogółu chorób nowotworowych. W gronie nowotworów układu krwionośnego jest natomiast drugi pod względem częstotliwości występowania, odpowiadając za 12–15 proc. zachorowań. Co roku w Polsce diagnozuje się go u około 2 tys. pacjentów. Ryzyko zachorowania na szpiczaka wzrasta wraz z wiekiem, a zdecydowana większość (około 90 proc.) przypadków dotyczy pacjentów po 50 roku życia.

– Szpiczak plazmocytowy jest rozpoznawany średnio u pacjentów w wieku 71–72 lata. W ostatnich latach obserwujemy wzrost zachorowań na ten nowotwór również wśród osób młodych – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Fundacja Carita podaje, że w Polsce liczbę pacjentów ze szpiczakiem mnogim szacuje się obecnie na około 10 tys. przypadków. Ten nowotwór często wykrywany jest przypadkowo, ze względu na niecharakterystyczne objawy, które łatwo pomylić z chorobami nerek, infekcjami czy schorzeniami reumatologicznymi. Opóźnienia w postawieniu właściwej diagnozy dotyczą około 20 proc. chorych.

Czytaj również:  IFA 2018: Elektroniczne łyżwy to nowa kategoria mobilnego transportu. Osobiste pojazdy elektryczne przyszłością miejskiej lokomocji

– W odróżnieniu od innych nowotworów rozpoznanie szpiczaka plazmocytowego bardzo często jest dramatycznie opóźnione, co najmniej o kilka miesięcy, a w niektórych przypadkach nawet powyżej roku. Wynika to z faktu, że objawy tej choroby są niecharakterystyczne. Dolegliwości bólowe kości i kręgosłupa, niedokrwistość i białkomocz nie zawsze są łączone w podejrzenie szpiczaka plazmocytowego – mówi prof. Krzysztof Giannopoulos.

 Objawy szpiczaka w 80 proc. dotyczą bólów pleców, z którymi pacjenci zgłaszają się do lekarza pierwszego kontaktu, kojarząc je z jakimś wysiłkiem fizycznym. Szczególnie niebezpieczne są te bóle, które występują w porze nocnej i są związane z podwyższoną temperaturą i potami. Tacy pacjenci zwykle są leczeni niesteroidowymi lekami przeciwzapalnymi i dopiero po pewnym czasie, nawet po kilku latach, trafiają do specjalisty – mówi dr n. med. Piotr Ligocki, ordynator oddziału reumatologii Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.