Między lekarzem, a pacjentką nie może stać duch prokuratora. Stanowisko Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie

– Nie nakręcajcie spirali hejtu wobec lekarzy – apeluje dr Michał Bulsa, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie. – Sprawa z Nowego Targu wymaga wyjaśnienia i wyciągnięcia wniosków na przyszłość. W żadnym przypadku jednak nie należy stosować zbiorowej odpowiedzialności, a niektórzy mówiąc, że „lekarze zabijają pacjentów” uderzają w tysiące medyków, którzy codziennie ratują pacjentki, działając pod coraz większa presją prokuratora, mediów i polityków. Taka presja jest dla lekarzy wyniszczająca –  dodaje dr Michał Bulsa.

„Przestańcie nas zabijać”, „Przestańcie być ulegli wobec systemu”, „Stańcie po stronie pacjentek” – w ostatnich dniach jesteśmy świadkami medialnego i politycznego linczu na lekarzach. Doszło do dramatu zginęła pacjentka, która straciła życie będąc w zagrożonej ciąży. To, czy pacjentkę można było uratować, a lekarze zachowali się w odpowiedni sposób, sprawdzą powołane do tego instytucje. Sprawa powinna być wyjaśniona z wyciągnięciem wniosków w celu uniknięcia takich zdarzeń w przyszłości.

– Jako Izbę Lekarską boli nas, że obecna sytuacja jest swojego rodzaju generatorem hejtu na osoby, które robią wszystko, co w ich mocy, by pomagać pacjentkom i wspierać je w niełatwych warunkach, w jakich przyszło nam działać. Jeżeli politycy chcą nam pomagać, to niech przedkładają projekty ustaw, edukują społeczeństwo i mówią o trudnych sytuacjach pacjentek – nie mają jednak prawa oceniać zbiorczo zachowania wszystkich lekarzy – mówi dr Michał Bulsa.

– Kolejny raz doszło do tragedii młodej kobiety. To wielki dramat, który budzi wielką społeczną złość. Rozumiem to. W tym momencie jedyne, co możemy zrobić to stanąć ramię w ramię i wypracować rozwiązania, by lekarze nie bali się podejmować trudnych decyzji, by nie bali się, że po decyzji o przerwania ciąży do szpitala przybędą politycy, policja i prokuratorzy, a oni sami będą mieć wizytę służb w ich prywatnych domach o świcie – mówi dr Michał Bulsa.

– Opinia publiczna musi być świadoma, że presja, jaka jest wywierana na lekarzach poprzez sformułowania „Przestańcie nas zabijać” jest gigantyczna, niesprawiedliwa i uderzająca w najczulszy punkt naszej codziennej pracy. Na dodatek takie stawianie sprawy powoduje zmniejszenie zaufania do lekarzy we wszystkich specjalnościach. Pomiędzy pacjentką a lekarzem nie może stać duch prokuratora – dodaje dr Michał Bulsa.

Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie spotkał się z posłanką Katarzyną Kotulą, by rozmawiać o rozwiązaniach, jakie należy wypracować, by skutecznie walczyć o prawa pacjentów, przy jednoczesnym szacunku dla wszystkich lekarzy.

– Spotkanie z Panią Poseł mimo jej gorzkich słów w stosunku do lekarzy przebiegało w dobrej atmosferze. Mamy wspólny cel – dobro pacjentów. Nie ma nic cenniejszego niż ludzkie życie i jeżeli zdarzają się sytuacje utraty życia przez pacjentki należy to natychmiastowo wyjaśniać i wdrożyć działania naprawcze. Uważamy, że należy to jednak robić w taki sposób, by nie pozwolić na hejt i nienawiść w kierunku lekarzy  – dodaje Prezes Bulsa.

Perspektywy rynku pracy na III kwartał 2023 roku

W III kwartale 2023 roku 31% polskich pracodawców chce poszukiwać nowych rąk do pracy, podczas gdy redukcję stanowisk deklaruje 17% organizacji. Niemal połowa, bo 48% firm nie chce nic zmieniać w swoich strukturach, a jedynie 4% nie zna planów rekrutacyjnych na najbliższe miesiące. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski, będąca odzwierciedleniem nastrojów rekrutacyjnych organizacji wynosi +12%, co oznacza większą niż w ostatnich miesiącach chęć zatrudnienia nowych talentów. To dane z opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup, prezentującego plany rekrutacyjne firm na czas od lipca do końca września tego roku. Największe zapotrzebowanie na kandydatów zgłaszają przedsiębiorcy z sektora usług komunikacyjnych (+26%) oraz IT (+26%). Są jednak branże, w których pracodawcy nie prognozują zmian lub liczą się z koniecznością zwolnień. Analizując dane dla regionów Polski można zauważyć, że choć nowych rąk do pracy będą potrzebowały organizacje w całym kraju, to na najwięcej ofert mogą liczyć mieszkańcy Południa (+20%). Więcej w najnowszym raporcie „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”.

ManpowerGroup opublikował dziś najnowszy raport „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”, w ramach którego firmy zdradzają swoje plany zatrudnienia na czas od lipca do końca września. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski, która jest barometrem rynku pracy i pokazuje chęci firm związane z pozyskiwaniem nowych kadr na najbliższy kwartał wynosi +12%. Jest to wynik wyższy o 4 punkty procentowe od prognozy deklarowanej zarówno na kwiecień-czerwiec, jak i porównując wynik do wskaźnika z III kwartału 2022 roku. W praktyce oznacza to, że osoby planujące zmianę pracy mogą liczyć na więcej ofert, a organizacje chętniej niż dotychczas rozbudowują swoje zespoły.

Jak mówi Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce, pierwsze miesiące 2023 roku odznaczały się dużą niepewnością wśród pracodawców, musieli bowiem mierzyć się z wieloma wyzwaniami. – Poza wciąż toczącą się wojną za wschodnią granicą Polski, doszły do tego szalejąca inflacja, rosnące koszty surowców, prowadzenia działalności oraz życia. Wygląda jednak na to, że organizacje w pewien sposób przeczekały ten czas, bacznie przyglądając się wydarzeniom w kraju oraz na świecie, układając strategie oraz plany na najbliższe miesiące na nowo. I choć w poprzednim kwartale decyzje o zatrudnieniu podejmowane były bardzo ostrożnie, to nadchodzący czas wygląda obiecująco dla rynku pracy. Głęboko wierzę, że pomimo trudności, ten optymizm już z nami pozostanie – dodaje ekspert.

Zatrudnienie nowych pracowników planuje 31% badanych przedsiębiorstw, a na konieczność redukcji etatów wskazuje 17% ankietowanych firm. 48% polskich organizacji chce pozostawić swoją strukturę zatrudnienia na dotychczasowym poziomie, a o braku decyzji mówi 4% z nich.

– Po dość sceptycznych nastojach rekrutacyjnych ze strony polskich pracodawców, z jakimi mieliśmy do czynienia w pierwszym półroczu tego roku, możemy mówić o swego rodzaju odbiciu. Organizacje z niemal wszystkich branż deklarują chęć powiększania zespołów. Wzrosty prognozy netto zatrudnienia widoczne zarówno w ujęciu rocznym, jak i kwartalnym potwierdzają tylko, że do firm nad Wisłą powrócił optymizm i śmielej patrzą w przyszłość. Sytuacja na rynku pracy w Polsce uległa poprawie, wróciliśmy do dwucyfrowych prognoz zatrudnienia, które notowaliśmy przed pandemią, co jest dobrym znakiem. Odsetek firm deklarujących potrzeby rekrutacyjne jest także o 3 punkty procentowe wyższy w porównaniu z poprzednim kwartałem. Podobne są także prognozy firm wskazujących na redukcję etatów, bowiem wynik ten jest mniejszy o dwa punkty procentowe w porównaniu do poprzednich trzech miesięcy – mówi Tomasz Walenczak.

IT i usługi komunikacyjne z największym zapotrzebowaniem

Raport prezentuje prognozy zatrudnienia dla 8 sektorów rynku. Jak pokazują deklaracje pracodawców, w 6 branżach firmy planują otwierać nowe rekrutacje. Na najwięcej ofert pracy mogą liczyć kandydaci z obszaru usług komunikacyjnych (+26%) oraz IT (+26%), które odnotowały także najwyższe wzrosty w ujęciu kwartalnym – odpowiednio o 5 oraz 18 punktów procentowych. Organizacje branży dóbr & usług konsumenckich (+16%) i przemysłu & surowców (+11%) także planują powiększać swoje zespoły, jednak w nieco mniejszym stopniu. W sektorze finansów & nieruchomości oraz opieki zdrowotnej & nauk przyrodniczych prognoza netto zatrudnienia to odpowiednio +5% i +4%, co oznacza niewielki wzrost rekrutacji. Co ciekawe, plany organizacji z branży energetyki & usług komunalnych są takie same, jak w poprzednim kwartale (0). Wśród analizowanych obszarów, redukcji etatów możemy natomiast spodziewać się wśród przedstawicieli transportu, logistyki & motoryzacji (-3%). Deklaracje na nadchodzący kwartał to szczególnie duże zmiany dla ostatnich dwóch sektorów, bowiem w porównaniu kwartalnym ich prognozy netto zatrudnienia są niższe o 22 punkty procentowe.

Południowa Polska z największym optymizmem rekrutacyjnym

Analizując dane raportu ManpowerGroup dla regionów Polski, można zauważyć, że firmy z całego kraju chcą powiększać swoje zespoły. Najwięcej nowych pracowników planują chcą pozyskiwać organizacje w regionie Południa (+20%), Wschodu (+16%), a także Północnego-Zachodu (+13%). Te zlokalizowane w centralnej części Polski deklarują prognozę netto zatrudnienia na poziomie +11%. Mniej korzystnych, choć wciąż optymistycznych perspektyw dla kandydatów należy natomiast oczekiwać na Północy (+6%). Bardzo niewielki wzrost zatrudnienia, będący raczej zapowiedzią stabilizacji na lokalnym rynku deklarują pracodawcy z południowego zachodu (+2%) Polski.

– Prognozy dla regionów pokazują, że organizacje w całym kraju chcą wzmacniać swoje zespoły o nowe talenty. Optymizm na południu oraz wschodzie Polski, dla których odnotowaliśmy najwyższe wskazania na najbliższy kwartał, jest konsekwencją nie tylko rozwoju tych obszarów, nowych inwestycji, sezonu wakacyjnego, a zatem czasu wzmożonej pracy w wielu branżach, ale także odbicia po niepewności pierwszych miesięcy tego roku. Jednocześnie firmy zlokalizowane w południowo-zachodniej części kraju mówią o bardzo niewielkich potrzebach rekrutacyjnych, co zapowiada mało nowych miejsc pracy, a zatem pewnego rodzaju wyhamowanie i stabilizację lokalnego rynku – dodaje dyrektor generalny Manpower w Polsce.

Duże firmy z największym optymizmem rekrutacyjnym, mikroprzedsiębiorstwa ostrożne w zwiększaniu zatrudnieniaNajbardziej otwarte na powiększanie swoich zespołów są duże firmy (+18%), zatrudniające powyżej 250 pracowników. Na podobnym poziomie (+16%) prognozę zatrudnienia deklarują także małe organizacje (10-49 pracowników). Średnie przedsiębiorstwa (50-249 pracowników) są bardziej ostrożne w rozbudowywaniu zespołów, przewidując prognozę +7%. W najmniejszym stopniu powiększanie struktur planują mikro firmy, zatrudniające do 10 osób, z prognozą netto zatrudnienia +2%.

Polska na tle regionu EMEA

Raport ManpowerGroup pokazuje także dane dla regionu Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki, w którym to wszystkie kraje odnotowują dodatnią prognozę netto zatrudnienia. Oznacza to większą niż w ostatnich miesiącach chęć zatrudnienia nowych pracowników. Wśród państw regionu EMEA z najmniejszymi potrzebami rekrutacyjnymi znalazły się Słowacja (+10%), Włochy (+11%) oraz Austria (+11%). Na najwięcej ofert pracy mogą liczyć natomiast kandydaci z Holandii (+39%), Południowej Afryki (+34%) oraz Wielkiej Brytanii (+29%).

Vivid Games wypracowała w maju 2 mln zł przychodów i zysk na poziomie 0,2 mln zł

Wyniki Spółki za maj potwierdzają skuteczność podejścia nowego Prezesa. Po dobrych wynikach w marcu i kwietniu, rezultaty za maj również przedstawiają się optymistycznie. Kluczowy projekt Studia – Real Boxing 2, utrzymuje wysoki poziom kluczowych metryk. Mimo ograniczonych nakładów na UA, rentowność tytułu pozostaje na oczekiwanym przez Spółkę poziomie.

Real Boxing 2 odnotował w maju wzrost ARPU i przychodów z kluczowego rynku, mimo braku wyróżnień w kanałach sprzedaży. “Jesteśmy zadowoleni z utrzymujących się efektów kolejnych aktualizacji i kampanii live-ops. Dzięki wprowadzonym ostatnio zmianom, proporcja pomiędzy przychodami z reklam a wewnętrznych płatności, zmienia się na korzyść tych drugich. Pracujemy obecnie nad implementacją systemu adaptacyjnego dostosowywania trudności, co powinno dodatkowo pozytywnie przełożyć się na zaangażowanie graczy i ich monetyzację. Pamiętamy też, o jednym z kluczowych dni w kalendarzu USA i przygotowujemy specjalne oferty na 4 lipca” – podkreśla Bartosz Biniecki, product owner marki Real Boxing.

Obok pracy nad obecnym i przyszłym portfolio, Spółka nadal pozostaje też zaangażowana w projekt realizowany w ramach szybkiej ścieżki. “Jak już kilkakrotnie podkreślałem publicznie, mimo braku dialogu z NCBiR, nadal realizujemy projekt w ramach zawartej umowy. Inwestujemy w niego własne środki i oczekujemy ich refundacji zgodnie z warunkami kontraktu. Złożyliśmy w Centrum wezwanie do zapłaty należnych środków a także zastrzeżenia do powtórnej oceny wniosku – przeprowadzonej, podkreślmy, bez podstaw prawnych. Czekamy na stanowisko NCBiR lub Ministra Funduszy i Polityki Regionalnej w naszej sprawie, wierząc że zawarta umowa będzie realizowana” – mówi Piotr Gamracy, Prezes Vivid Games.

Saule Technologies ma nowego inwestora

Zgodnie z podpisaną dziś umową inwestycyjną oraz umową akcjonariuszy, DC24 ASI sp. z o.o. został nowym inwestorem Saule Technologies. Udzielając Spółce finansowania, inwestor otrzymał prawo do objęcia akcji nowej emisji Saule Technologies za kwotę maksymalnie 40 mln zł.
– Cieszymy się z dołączenia nowego inwestora do Saule Technologies. Ta współpraca oznacza ważny krok w naszej misji rewolucjonizacji branży energii słonecznej. Jesteśmy przekonani, że dzięki wsparciu finansowemu i doświadczeniu inwestora, będziemy mogli szybciej realizować nasze ambitne plany rozwojowe – mówi Olga Malinkiewicz, CTO i Co-Founder Saule Technologies.

– Niespełna 3 lata temu uwierzyliśmy w przełomową technologię ogniw perowskitowych i zainwestowaliśmy 10 mln euro w Saule Technologies oraz pożyczyliśmy 7 mln zł. W ciągu kolejnego roku Spółka otworzyła pierwszą fabrykę perowskitów we Wrocławiu, uruchomiła linię produkcyjną, wdrożyła wiele innowacyjnych rozwiązań, m.in. zasilane perowskitami elektroniczne etykiety cenowe PESL, wykorzystywane m.in. na stacji Orlen czy w Żabce. Wiemy jednak, że do utrzymania tempa rozwoju Saule i realizacji ich ambitnych projektów niezbędne są kolejne inwestycje, bo komercjalizacja produktów w takiej rzeczywistości, jaką mamy na świecie od 2 lat, jest wymagająca i czasochłonna. Cieszymy się zatem, że nowy inwestor również uwierzył w przyszłość technologii perowskitowej i zdecydował się w nią zainwestować. Dodatkowe finansowanie z pewnością przyspieszy udoskonalanie produktów na bazie perowskitów i dalszą ich komercjalizację, co będzie miało pozytywny wpływ na wyniki finansowe Grupy Kapitałowej SauleTech, a tym samym na wyniki Grupy Columbus – twierdzi Dawid Zieliński, Prezes Columbus Energy S.A., która jest jednym z akcjonariuszy Saule Technologies.

Przypomnijmy, że Saule Technologies jest pionierem w dziedzinie badań nad perowskitowymi ogniwami fotowoltaicznymi – ogniwami słonecznymi nowej generacji – a także pierwszą firmą na świecie, która rozpoczęła ich produkcję. Ogniwa perowskitowe, drukowane przez Saule Technologies na elastycznych foliach, są lekkie, ultracienkie, półprzezroczyste i bardzo wydajne, nawet w sztucznym świetle. Dzięki temu zakres możliwych zastosowań ogniw perowskitowych jest znacznie większy niż zakres zastosowań tradycyjnych ogniw krzemowych.

W maju br. zakupy były droższe średnio o 19,9% rdr.

Jak wynika z analizy blisko 80 tysięcy cen, w maju br. zakupy były droższe średnio o 19,9% rdr. Uwzględniając tylko żywność i napoje bezalkoholowe, wzrost wyniósł 18,4% rdr. Spośród siedemnastu kategorii, najmocniej poszły w górę ceny warzyw – o prawie 40% rdr. Wpływ na to miały przede wszystkim marchew i cebula, które najbardziej podrożały z listy niemal stu produktów codziennego użytku. Drugie miejsce w zestawieniu drożyzny zajmuje chemia gospodarcza – ok. 33% rdr. Czołową trójkę zamykają karmy dla zwierząt ze wzrostem o prawie 32% rdr. Natomiast art. tłuszczowe są jedyną kategorią, która rok do roku potaniała. W tym przypadku ceny poszły w dół o blisko 4%.

Dynamika wzrostu cen wyraźnie spada

Z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uczelni WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych), wynika, że w maju br. zakupy były droższe średnio o 19,9% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Według tej samej metodologii, w kwietniu br. odnotowano wzrost rdr. o 20,4%, a w marcu br. – o 23,7%. Najnowsza analiza objęła 17 kategorii i blisko 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą niemal 80 tys. cen detalicznych z ponad 39 tys. sklepów należących do 63 sieci handlowych.

– Maj to już kolejny z rzędu miesiąc malejącej dynamiki zmian cen, co było prognozowane z bardzo dużym prawdopodobieństwem. Gospodarka, po ubiegłorocznym okresie podwyżek, znajduje się obecnie w trendzie malejącego poziomu wzrostu cen. Zjawisko to jest wysoce pożądane przez wszystkich uczestników rynku, zarówno konsumentów, jak i producentów – komentuje dr Hubert Gąsiński z Uczelni WSB Merito Warszawa.

Biorąc pod uwagę tylko żywność i napoje bezalkoholowe (łącznie 13 kategorii), ceny w maju br. poszły w górę średnio o 18,4% rdr. Dla porównania, w kwietniu zdrożały o 19,1% rdr. Z kolei w marcu wzrost wyniósł 23,2%. Jak stwierdza ekonomista Marcin Luziński z Santander Bank Polska, dynamika cen obniża się ze względu na wygasanie efektów rosyjskiej agresji na Ukrainę, odbudowę podaży produktów żywnościowych i spadek presji kosztowej. Swoje zrobiło też spowolnienie gospodarcze, które zmniejszyło presję popytową. Ekspert spodziewa się, że w kolejnych miesiącach dynamika wzrostu cen będzie dalej maleć.

– Według danych Eurostatu, w kwietniu i maju 2022 roku ceny żywności w Polsce zaczęły przyspieszać z dwucyfrową dynamiką. Wchodzimy więc w okres, kiedy do porównania rdr. trafia coraz wyższa baza. Przekłada się to na widocznie niższe niż notowane jeszcze kilka miesięcy temu rekordowe poziomy zmian cen. Niemniej obecnie obserwowane dynamiki wciąż są wysokie. Na szczyt drożyzny jeszcze się wspinamy, jedynie szlak stał się mniej stromy. Do jednocyfrowej dynamiki wrócimy być może na przełomie trzeciego i czwartego kwartału tego roku – zaznacza Grzegorz Kozieja, dyrektor Biura Analiz Sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas.

Jak przekonuje dr Agnieszka Gawlik z Uniwersytetu WSB Merito Opole, można ostrożnie oczekiwać dalszych spadków dynamiki cen w sklepach, o ile sytuacja na międzynarodowym rynku się nie zmieni i nie dojdzie do nieprzewidzianych szoków podażowych. Zdaniem ekspertki, w kontekście rynku krajowego należy zakładać, iż potencjalny spadek wzrostu cen może być hamowany. To scenariusz na skutek realizacji działań, obliczonych na zyskanie poparcia społecznego przed wyborami, a polegających na dosypywaniu pieniędzy do budżetów gospodarstw domowych.

– Koszty zakupów w Polsce są związane z cenami światowymi, więc bardziej stabilna sytuacja globalna przekłada się na krzywą zmian u nas w kraju. Nie jesteśmy wolni od zagrożeń na rynkach światowych. Spodziewany jest powrót El Nino. Mamy do czynienia z dotkliwymi zjawiskami pogodowymi – najpierw brak wody, a później powódź we Włoszech, wysuszone pola w Hiszpanii, nawalne deszcze w Chinach grożące tamtejszym zbiorom pszenicy. Wreszcie nabierająca znów tempa wojna w Ukrainie. Czarne łabędzie wciąż mogą doprowadzić do wybicia z tej nieco spokojniejszej sytuacji – dodaje ekspert z Banku BNP Paribas.

Top drożyzny. Warzywa wywracają zestawianie

Według raportu, w maju najmocniej podrożały warzywa – o 39,9% rdr. W obrębie tej kategorii widzimy, że cena marchwi poszła w górę o 133,6%, a cebuli – o 106,9% rdr. To najwyższe wyniki spośród wszystkich analizowanych produktów, a czwarte miejsce w tym zestawieniu zajmuje papryka – 50,6% rdr. Z kolei kapusta potaniała w tym czasie o 46,1%, co jest największą obniżką rdr. w całej analizie.

– Wysokie ceny dotyczą przede wszystkim warzyw z ubiegłego roku. Tak jest między innymi w przypadku cebuli. Na szczęście na rynku będzie pojawiać się coraz więcej nowalijek, których zwiększona podaż powinna korzystanie wpłynąć na koszty zakupów na tym rynku. Niestety spadek dynamiki cen będzie prawdopodobnie hamowany przez rosnące koszty działalności rolniczej, w tym wysokie ceny nawozów – dodaje dr Gawlik.

Drugie miejsce w zestawieniu najbardziej drożejących kategorii zajmuje chemia gospodarcza ze średnim wzrostem rdr. na poziomie 32,6%. W tym przypadku ceny poszczególnych produktów poszły w górę rdr. od 23,2% (środek do czyszczenia szyb) do 42,9% (ręczniki papierowe).

– Produkcja środków chemicznych w dużej części bazuje na półproduktach przemysłu petrochemicznego. Niestabilne ceny ropy i gazu wpłynęły wyraźnie na wzrost cen produktów pochodnych. Szansą na wyhamowanie tego trendu, widocznego w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, są spadki cen nośników energii. Jednak wyraźne obniżenie cen będzie widoczne dopiero za jakiś czas, kiedy zakontraktowana po niższej cenie ropa i gaz zostaną przetworzone i jako półprodukty trafią finalnie na rynek – mówi ekspert z Uczelni WSB Merito Warszawa.

Na trzecim miejscu w rankingu są karmy dla zwierząt – 31,9% rdr. W kwietniu to one otwierały zestawienie drożyzny z wynikiem 48,8% rdr. Dalej są dodatki spożywcze ze średnim wzrostem 25,5% rdr. oraz artykuły dla dzieci – 24,6% rdr.

– Dla karmy kluczowe jest zachowanie cen głównych surowców, czyli warzyw i mięsa, a w przypadku tych kategorii widoczne jest odreagowanie po wzrostach w ostatnich miesiącach. Jednocześnie nie spodziewam się dynamicznych spadków cen tego typu artykułów – analizuje ekonomista z Santander Bank Polska.

Jest też zaskoczenie. Tłuszcze „chwilowo” odpuściły

Jak wynika z raportu, ceny szesnastu z siedemnastu analizowanych kategorii poszły w górę rdr. Wyjątkiem są artykuły tłuszczowe, które w tym czasie potaniały średnio o 3,9%. Dla porównania, jeszcze w kwietniu wyliczono im wzrost na poziomie 8,5% rdr. W listopadzie ub.r. podwyżka wynosiła aż o 48,8% rdr. Ostatnio w obrębie tej kategorii cena masła spadła o 21,6%, a oleju – wzrosła o 0,4% rdr.

– Spadek cen w segmencie wyrobów tłuszczowych może mieć podstawy w niespotykanym w ubiegłych latach imporcie z Ukrainy nasion słonecznika oraz rzepaku. Wprowadzane nieśpiesznie restrykcje unijne dotyczące obrotu ww. produktami nie spowodują już znacznej zmiany na polskim rynku – zaznacza dr Hubert Gąsiński. Do tego analitycy z UCE RESEARCH dodają, że na spadek cen w tej kategorii – oprócz powyższych powodów – wpłynął też mocno zmniejszony popyt na artykuły tłuszczowe. Retailerzy musieli zareagować na krytyczną sytuację i zacząć obniżać regularne ceny. Eksperci dodają, że wkrótce ten trend się odwróci i wzrosty znowu będą na dwucyfrowym poziomie.

Najniższy wzrost cen rdr. należy do mięsa – 10,7%. Marcin Luziński podkreśla, że ta kategoria drożała w zeszłym roku ze względu na rosnące koszty produkcji (np. pasz i energii) i ograniczenie rozmiarów hodowli podczas pandemii. Zdaniem ekonomisty z Santander Bank Polska, presja kosztowa stopniowo wygasa, a stada są odbudowywane, co sprzyja obniżeniu dynamiki podwyżek cen mięsa lub nawet ich spadkowi. Jest to jednak powolny proces. Z raportu wiemy też, że nieco bardziej podrożały rdr. produkty sypkie – o 11,9%, a także owoce – o 11,7%.

– Na te ceny wpływa rosnąca podaż owoców sezonowych na rynku krajowym, zarówno tych od polskich producentów, jak i pochodzących z importu. Łatwo to zaobserwować na przykładzie truskawek, których cena sukcesywnie obniża się wraz ze zwiększeniem ich podaży – mówi ekspertka z Uniwersytetu WSB Merito Opole.

Na koniec warto dodać, że rdr. istotnie zdrożały napoje – o 21,4%. Ceny wędlin zwiększyły się o 16,5%, używek – o 15,9%, a pieczywa i nabiału – odpowiednio o 15,7% i 14,5%. Do tego środki higieny osobistej poszły w górę o 13,7% rdr.

ChatGPT zmieni nasze życie?

ChatGPT to jest model, który rzeczywiście zmienia się bardzo szybko. Raptem kilka miesięcy temu znacznie mniej potrafił. Od około tygodnia można go już podłączyć do sieci. Czyli może nie tylko korzystać z własnej bazy wiedzy, żeby nam odpowiadać – ale dodatkowo jeszcze korzystać w czasie rzeczywistym z zasobów Internetu. Dodatkowo ma wtyczki, które pozwalają mu np. przeszukiwać jakąś konkretną bazę. Takich pluginów jest całkiem sporo. Natomiast Sam Altman, twórca Open AI – firmy, która stworzyła czata GPT – powiedział, że wersja nr 5, czyli kolejna, będzie jeszcze bardziej doskonała.

– Chat jest bardzo pomocnym narzędziem, jednak w przyszłości problemem może być dezinformacja. Za pomocą takiego narzędzia jak czat można naprawdę ludzi oszukać – stworzyć video albo konkretne dźwięki. Można klonować głos i wprowadzić ludzi w błąd. Widzieliśmy nawet przedsmak podczas pierwszego etapu wojny w Ukrainie – gdzie pojawił się prezydent Kaczyński – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Aleksandra Przegalińska, Prorektorka ds. Współpracy z Zagranicą oraz ESR, Akademia Leona Koźminskiego. – A zatem zagrożenia sztucznej inteligencji są bardzo wyraźne i niezwykle ważne jest, by była ona jak najlepiej ukierunkowana. Mieliśmy już takie technologie w przeszłości – na przykład klonowanie – z których zrezygnowaliśmy, bo uznaliśmy, że skutki społeczne ostatecznie są zbyt negatywne. W tej chwili widzimy dużo zalet ChatuGPT. Firmy spodziewają się wzrostu produktywności, ludzie dostali nowe narzędzie kreatywne i bardzo chętnie z niego korzystają. Ale zagrożenia także muszą zostać uregulowane, zabezpieczone – bo w przeciwnym razie mogą być bardzo niebezpieczne – wyjaśnia Przegalińska.

Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych – coraz bardziej w dół

-2,50 punktu – tyle wynosi ogólna wartość indeksu nastrojów w branży maszyn i urządzeń rolniczych w najnowszym badaniu przeprowadzonym przez Polską Izbę Gospodarczą Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). W stosunku do poprzednich edycji ponownie nieznacznie ona spadała, co oznacza, że obecnie negatywne nastroje nieznacznie, ale jednak, jeszcze się pogłębiają. Wartość ujemna oznacza, że wśród przedsiębiorców dominują negatywne nastroje i pesymistyczne przewidywania przyszłości. Zdaniem autorów badania, miała i ma na to zapewne wpływ ogólna sytuacja w rolnictwie, i to, co stanowi największy problem, czyli napływ zbóż i innych produktów rolnych w Ukrainy. – Sytuacja ta wpływa na decyzje rolników dotyczące inwestycji w gospodarstwa. Patrząc na wyniki badania, przedsiębiorcy przewidują, że znaczna część rolników nie będzie teraz inwestować, zapewne wstrzyma się z nimi i poczeka na lepsze czasy, a to bezsprzecznie będzie miało wpływ na sytuację firm działających w branży maszyn i urządzeń rolniczych. Większość z nich spodziewa się w najbliższym czasie gorszej koniunktury – głosi konkluzja najnowszej edycji, przeprowadzanego przez PIGMiUR co pół roku badania.

Spadek, choć dość subtelny, i dominowanie nastrojów negatywnych to główne przekazy, jakie płyną z najnowszej edycji badania nastrojów w branży rolnej czyli wśród m.in. dealerów i importerów maszyn oraz urządzeń rolniczych, producentów maszyn a także – w niewielkim stopniu – wśród przedstawicieli innych segmentów około rolniczych. Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR) przeprowadza takie badanie co pół roku, biorąc pod uwagę m.in. przewidywania respondentów co do dalszego kształtowania się koniunktury czy, co bardziej szczegółowe, co do sprzedaży we własnych firmach.

– Ogólna wartość indeksu ponownie nieznacznie spadała i obecnie wynosi -2,50 punktu – zaznacza w swoim opracowaniu Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). Tłumaczy przy tym, że wartość ujemna oznacza, że wśród przedsiębiorców dominują negatywne nastroje i pesymistyczne przewidywania przyszłości. – Negatywne nastroje nieznacznie, ale jednak jeszcze się pogłębiają w stosunku do poprzedniego cyklu badania – podaje PIGMiUR.

Według autorów opracowania, spadek, mimo że stosunkowo mały, ogólnej wartości indeksu spowodowany jest głównie dwoma aspektami. – Po pierwsze wzrosła ilość przedsiębiorców, którzy uważają, że sytuacja w branży się zdecydowanie pogorszy. Obecnie niemal 28 proc. respondentów tak właśnie uważa, podczas gdy pół roku temu było to niespełna 12 proc. biorących udział w badaniu. Tym samym, zmniejsza się odsetek odpowiedzi przewidujących polepszenie się koniunktury w branży – tłumaczą.

Drugim elementem, który zdaniem PIGMiUR wpłynął negatywnie na wartość indeksu są przewidywania co do sprzedaży we własnych firmach. – Obecnie nieco ponad 50 proc. przedsiębiorców przewiduje, że tegoroczne wyniki będą gorsze niż w 2022 roku – to o 5 punków procentowych więcej tego typu odpowiedzi niż pół roku temu – opisują autorzy badania. Odnoszą się też do przyczyn takich wyników badania.

– Zapewne na takie postrzeganie rzeczywistości gospodarczej miała i ma wpływ ogólna sytuacja w rolnictwie, i to co stanowi największy problem, czyli napływ zbóż i innych produktów rolnych z Ukrainy. Sytuacja ta wpływa na decyzje rolników dotyczące inwestycji w gospodarstwa. Patrząc na wyniki badania, przedsiębiorcy przewidują, że znaczna część rolników nie będzie teraz inwestować, zapewne wstrzyma się z nimi i poczeka na lepsze czasy, a to bezsprzecznie będzie miało wpływ na sytuację firm działających w branży maszyn i urządzeń rolniczych. Większość z nich spodziewa się w najbliższym czasie gorszej koniunktury – podsumowują autorzy przeprowadzanego co pół roku badania nastrojów w branży rolnej z PIGMiUR.

Najnowszą edycję raportu o nastrojach w branży, opartych o przewidywania obecnej i przewidywanej koniunktury w tym segmencie rolniczym Izba przeprowadziła na przełomie marca i kwietnia. To cykliczne badanie powtarzane co pół roku i przeprowadzane od czerwca 2014 roku. Jego efektem jest wartość liczbowa – indeks, który obrazuje nastroje panujące w branży rolnej (maszyn i urządzeń rolniczych) wśród przedsiębiorców, bo to oni biorą udział w badaniu. Poprzednie takie badanie miało miejsce w listopadzie 2022 roku.

Silny złoty przed posiedzeniami Fedu i EBC

Złoty znalazł się na najwyższym poziomie względem euro od grudnia 2020 r. – pomimo nieco gołębiej retoryki prezesa Glapińskiego oraz braku istotnych danych makroekonomicznych z rodzimego rynku. W najbliższych dniach czekają nas posiedzenia dwóch najważniejszych banków centralnych, które mogą porządnie namieszać na rynku walutowym.

Spoglądając na pozostałe waluty rynków wschodzących, warto wspomnieć, że niezmiennie bardzo dobrze radzą sobie waluty Ameryki Łacińskiej, mocne spadki odnotowuje zaś lira turecka. Waluta w ubiegłym tygodniu osłabiła się względem dolara o ponad 10%, co jest poniekąd pokłosiem zakończonych niedawno wyborów prezydenckich. Rynki mają dość niekonwencjonalnego podejścia do polityki monetarnej wybranego na trzecią kadencję Erdoğana.

Po spokojnym tygodniu rynki przygotowują się na posiedzenie Rezerwy Federalnej (środa 14.06) i Europejskiego Banku Centralnego (czwartek 15.06). Prawdopodobieństwo podwyżki ze strony Fedu jest wyceniane w poniedziałek 12.06 na ok. 1/3, publikacja raportu inflacyjnego za maj dzień przed decyzją oznacza jednak, że przynajmniej niektórzy członkowie FOMC zapewne do samego końca wstrzymywać się będą z jej podjęciem. Łatwiej przewidzieć ruch EBC – powszechnie oczekuje się podwyżki o 25 pb. Rynek skupi się więc na prognozach oraz stopniu jastrzębiości komunikatów. Możemy spodziewać się, że zmienność na rynkach w tym tygodniu będzie wysoka.

PLN

Był to kolejny dobry tydzień dla złotego, który ponownie radził sobie lepiej niż inne waluty regionu. Tym razem umocnił się względem euro o ponad 1%, dzięki czemu kurs EUR/PLN zakończył tydzień na poziomie poniżej 4,45. To najsilniejsza pozycja złotego od grudnia 2020 r.

Złotemu sprzyjał słabszy dolar. Skala aprecjacji polskiej waluty jest jednak nieco zaskakująca, szczególnie biorąc pod uwagę, że niedawne komunikaty NBP były raczej gołębie (prezes Adam Glapiński przedstawił warunki cięć stóp: jednocyfrowa inflacja oraz pewność względem jej dalszego spadku), a oczekiwania względem skali obniżek stóp procentowych w ostatnim czasie wzrosły. Na początku ubiegłego tygodnia wyceniano w stawkach FRA ok. 60 pb. obniżek w ciągu kolejnych sześciu miesięcy, a pod koniec tygodnia było to już ok. 80 pb.

Jako jedni z większych optymistów w kontekście złotego nie spodziewaliśmy się, że będzie on silniejszy niż zakładaliśmy – a jednak. Nie możemy wykluczyć korekty kursu EUR/PLN w krótkim terminie, nadchodzące tygodnie mogą nas jednak skłonić do zrewidowania naszego poglądu na złotego.

W tym tygodniu skupimy się na danych dotyczących handlu (wtorek 13.06) oraz odczytach inflacyjnych (czwartek 15.06 i piątek 16.06). W najbliższych dniach czekają nas posiedzenia najważniejszych banków centralnych oraz istotne publikacje danych makroekonomicznych ze świata, spodziewamy się więc, że sytuacja złotego będzie zależała w dużej mierze od czynników zewnętrznych.

EUR

Ostateczna rewizja PKB w I kwartale 2023 r. pokazała, że strefa euro wkroczyła w recesję, ale tylko w najbardziej technicznym jej rozumieniu: w dwóch ostatnich kwartałach gospodarka odnotowała spadki o 0,1%. Dane te otrzymujemy późno i są one wsteczne, dołożyły się jednak w niewielkim stopniu do bardziej posępnego obrazu wyników gospodarki wspólnoty.

Uważamy, że techniczna recesja wynika głównie z jednorazowych czynników, a gospodarka strefy euro jest na dobrej drodze do umocnienia się w nadchodzących kwartałach – niskie ceny energii i ciasny rynek pracy wspierają wydatki gospodarstw domowych. Jeśli oczekiwanej w tym tygodniu podwyżce stóp procentowych będzie towarzyszyła jastrzębia retoryka EBC, euro powinno otrzymać wsparcie.

USD

Dwa istotne wydarzenia mogą pozwolić w tym tygodniu dolarowi na wyłamanie się w końcu z przedziału, w którym ostatnio utkwił. We wtorek (13.06) opublikowany zostanie raport inflacyjny za maj. Zaskoczenie w górę względem oczekiwań może być wystarczające, by przechylić szalę na korzyść podwyżki stóp procentowych następnego dnia.

Tak jak konsensus spodziewamy się, że stopy procentowe w czerwcu nie ulegną zmianie. Możliwy rozłam wśród decydentów i jastrzębie sygnały mogłyby wzmocnić przekonanie rynku, że kolejny ruch stóp procentowych będzie raczej w górę niż w dół. Niemniej koniec cyklu w USA wydaje się być w zasięgu, czego nie możemy powiedzieć o strefie euro, spodziewamy się więc, że dolar będzie w średnim terminie słabszy.

GBP

Rynki oczekują, że w związku z uporczywą inflacją Bank Anglii podniesie stopy procentowe znacznie powyżej 5%, co wpływa na aprecjację funta względem dolara i euro. Publikowane w tym tygodniu dane mogą go dodatkowo wesprzeć.

Oczekuje się kolejnego silnego raportu z rynku pracy (wtorek 13.06), który może wykazać nominalny wzrost płac o blisko 7% w ujęciu rocznym. Dane o PKB w kwietniu (środa 14.06) powinny zaś pokazać powrót do wzrostu. Ze względu na to uważamy, że funtowi łatwiej powinno być się w najbliższym czasie umocnić, niż osłabić.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

XTPL rozpoczyna budowę księgi popytu w ramach oferty akcji serii V

XTPL rozpoczyna budowę księgi popytu w ramach oferty akcji serii V. Spółka kierować będzie ofertę objęcia łącznie do 275.000 akcji zwykłych na okaziciela serii V w trybie subskrypcji prywatnej skierowanej do wybranych przez Zarząd Spółki inwestorów na zasadach przewidzianych w uchwale emisyjnej. Cena emisyjna jednej akcji serii V zostanie ustalona po zakończeniu procesu budowy księgi popytu, który planowo potrwa do 22 czerwca 2023 roku. Uchwała emisyjna przewiduje, na zasadach w niej określonych, umożliwienie Akcjonariuszom posiadającym co najmniej 0,5% akcji w kapitale zakładowym Spółki na koniec dnia rejestracji na NWZA, które odbyło się 12 czerwca, możliwość objęcia akcji serii V umożliwiającą utrzymanie dotychczasowego udziału. W całym procesie Spółkę wspiera cc group – Doradca IR i Doradca Finansowy, a Firmą Inwestycyjną i Zarządzającym Księgą Popytu jest Trigon Dom Maklerski S.A.

W maju br. XTPL ogłosił plan 10-krotnego zwiększenia przychodów, do 100 mln zł w 2026 roku, a potencjał średniorocznych przychodów z wszystkich 9 rozwijanych obecnie projektów przemysłowych szacuje na ok. 400 mln zł. Aby go zrealizować, zamierza przeprowadzić inwestycje w kwocie ok. 60 mln zł w latach 2023-2026, mających zintensyfikować i przyspieszyć rozwój Spółki m.in. zwiększając zdolności produkcyjne, wspierając działania sprzedażowe oraz prace z zakresu B+R. W ramach zaplanowanych inwestycji XTPL planuje wykorzystać środki pozyskane z emisji akcji, a pozostała część finansowania ma pochodzić głównie z środków własnych w ramach działalności operacyjnej, grantów i finansowania dłużnego.

– Rozpoczynamy ofertę publiczną akcji serii V skierowaną do inwestorów wybranych przez Zarząd, która w przypadku jej powodzenia powinna znacząco przyspieszyć etap skalowania naszego biznesu po udanym, kilkuletnim okresie ewaluacji technologii XTPL i rynkowym potwierdzeniu jej wysokiego potencjału do generowania wartości dodanej dla klientów końcowych – globalnych producentów elektroniki nowej generacji. Pierwsze wdrożenie na skalę przemysłową zamierzamy zrealizować do końca 2024 roku, a sukces przejścia z danym partnerem przez wszystkie etapy testów i rozpoczęcie produkcji urządzeń z zaszytą w środku technologią XTPL sprawi, że jako Spółka znajdziemy się w zupełnie innym miejscu rozwoju. Poza finansowym aspektem, wzrośnie nasza pozycja na międzynarodowej arenie i wierzę, że przekujemy to w jeszcze więcej kolejnych wdrożeń przemysłowych – na chwilę obecną rozwijamy łącznie 9 perspektywicznych projektów, z czego 4 są na zaawansowanym etapie, a w 3 budujemy już lub wkrótce rozpoczniemy budowę prototypowego urządzenia przemysłowego z dostarczonym przez nas modułem drukującym, najważniejszym komponentem maszyny do jej ostatecznych testów. Zamierzamy do 2026 roku zwiększyć sprzedaż do 100 mln zł, natomiast w naszej branży trudno jest wyznaczyć potencjalny sufit dla przychodów w momencie kiedy rozwiązanie XTPL stanie się jednym ze standardów przy produkcji na skalę przemysłową elektroniki nowej generacji, a do tego właśnie dążymy. Potencjalne wdrożenie przemysłowe we wszystkich 9 projektach nad którymi pracujemy, pozwoliłoby według naszych szacunków osiągnąć poziom 400 mln zł średniorocznych przychodów komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych o wysokim potencjale do generowania strumieni przychodów, wspieranych pracami B+R oraz ochroną IP dla zachowania długoterminowej przewagi konkurencyjnej. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS (Delta Printing System) oraz nanotusze przewodzące prąd elektryczny. Spółka posiada na zaawansowanych etapach rozwoju 4 projekty nakierowane na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, które obejmują wszystkie 3 strategiczne dla Spółki obszary: zaawansowane płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display) z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

– Potwierdzenia wysokiego potencjału technologii XTPL jakie uzyskaliśmy dotąd od globalnych podmiotów, będących wiodącymi producentami elektroniki nowej generacji, stanowiły ważny czynnik, który zdecydował o przyspieszeniu rozwoju Spółki i przygotowaniu programu inwestycyjnego na lata 2023-2026 na kwotę około 60 mln zł. W celu obsłużenia spodziewanych strumieni przychodów w kolejnych latach, jakie generować będą wszystkie trzy rozwijane przez nas linie biznesowe, z czego wdrożenia przemysłowe będą kontrybuować do wyniku w największym stopniu, planujemy inwestycje w trzy strategiczne obszary: sprzedaż, produkcję oraz badania i rozwój. Zamierzamy m.in. otworzyć 3 centra sprzedażowe w kluczowych lokalizacjach dla rynku elektroniki drukowanej i wzmocnić działania marketingowe. Podniesiemy zdolność produkcyjną dla modułów przemysłowych do ok. 100 szt. rocznie i kilkukrotnie podniesiemy możliwość obsługi zamówień naszych urządzeń DPS – do poziomu kilkudziesięciu szt. rocznie. Zamierzamy także kontynuować prace nad rozwojem obecnych oraz przyszłych produktów, które zapewnią nam przewagę konkurencyjną w długim terminie, wykraczającym poza rok 2026. Większość inwestycji zostanie sfinansowana dzięki środkom pozyskanym z oferty publicznej akcji, a za pozostałą część odpowiadać będzie przede wszystkim bieżąca działalność operacyjna, granty i finansowanie dłużne. Chcemy utrzymać wysoką dynamikę wzrostu przychodów ze sprzedaży produktów i usług, która będzie widoczna przy porównywaniu naszych wyników rok do roku za okres całych 12 miesięcy – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

W 2022 roku XTPL wygenerował 12,8 mln zł przychodów, blisko 3x więcej w ujęciu rok do roku, z czego przychody ze sprzedaży produktów i usług przekroczyły poziom 10,0 mln zł i dokonały skokowego, blisko 5-krotnego wzrostu względem 2,1 mln zł osiągniętych w 2021 roku. Oznacza to niemal 80% udział w przychodach ogółem sprzedaży komercyjnej, za pozostałą część odpowiadają pozyskiwane dotacje. EBITDA w całym 2022 roku, przy wyłączeniu kosztu programu motywacyjnego, zanotowała dodatni poziom i wyniosła 0,4 mln zł, rosnąc o 4,9 mln zł w ujęciu rok do roku. Osiągnięte wyniki przełożyły się na istotne zredukowanie straty netto, o blisko 4,5 mln zł, dzięki czemu strata za 2022 rok wyniosła -2,1 mln zł w porównaniu do -5,7 mln zł w 2021 roku. Przepływy pieniężne netto zanotowały dodatni poziom i wyniosły 1,5 mln zł, notując wzrost o 7,3 mln zł w ujęciu rok do roku, z czego przepływy z działalności operacyjnej osiągnęły 4,7 mln zł, wzrost o 8,5 mln zł rok do roku. Saldo gotówki Spółki na dzień 31.12.2022 wzrosło do 6,0 mln zł.

XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do czerwca 2023 roku.

W 2022 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 51 mld USD (+8% r/r), a w 2026 roku prognozowana jest na poziomie 66 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2022-2026 na poziomie 7%.

Opisana oferta publiczna obejmuje do 275.000 akcji zwykłych na okaziciela serii V emitowanych przez Spółkę i będzie prowadzona w trybie subskrypcji prywatnej, a oferty objęcia akcji serii V zostaną skierowane do inwestorów wybranych przez Zarząd Spółki. Proces Budowania Księgi Popytu rozpocznie się 13 czerwca, a jego zakończenie planowane jest na 22 czerwca 2023 roku.

Jakub Skwarło nowym COO Unibail-Rodamco-Westfield w Europie Środkowej

Jakub Skwarło objął stanowisko Chief Operating Officer Central Europe w Unibail-Rodamco-Westfield (URW). W swojej nowej roli odpowiadać będzie za działalności firmy w Austrii, Czechach, Niemczech, Polsce oraz na Słowacji. Jakub Skwarło został także członkiem Executive Committee. Siedzibą nowego COO będzie warszawskie biuro URW.

Jakub wykonał ogromną pracę, pomagając nam rozwijać naszą działalność na międzynarodową skalę. Cieszę się, że teraz będzie mógł wykorzystać swoje doświadczenie i globalną perspektywę w  Europie Środkowej, gdzie zaczynał swoją karierę. Jestem przekonany, że wspólnie z naszymi utalentowanymi zespołami w regionie, będzie skutecznie wdrażać strategię rozwoju URW, szukać nowych możliwości i obszarów naszego działania, a także realizować ambitne cele związane ze zrównoważonym rozwojem – mówi Jean-Marie Tritant, CEO Unibail-Rodamco-Westfield.

Ogromnie się cieszę, że mogę dołączyć do naszych doświadczonych zespołów, działających na dynamicznym rynku Europy Środkowej i wspólnie z nimi kształtować przyszłość URW w regionie – dodaje Jakub Skwarło, Chief Operating Officer Central Europe.

Jakub Skwarło z Unibail-Rodamco-Westfield związany jest od 2005 roku, zajmując szereg różnych stanowisk w ramach organizacji, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Od 2018 roku pełnił funkcję Director of Operations w Wielkiej Brytanii, gdzie odpowiedzialny był za największe aktywa URW w  Londynie: Westfield London i Westfield Stratford City.

W regionie URW posiada 20 aktywów o łącznej wartości 10,7 miliarda euro, jak również jeden z największych projektów rewitalizacyjnych w Europie – Westfield Hamburg-Überseequartier. W Polsce URW jest właścicielem i zarządcą 5 nieruchomości: Westfield Arkadia, Westfield Mokotów, Galeria Wileńska i Centrum Ursynów w Warszawie oraz Wroclavii we Wrocławiu.

Jak zapakować produkty do wysyłki?

Pakowanie towarów to zadanie powierzone pracownikom magazynowym. Niemniej jednak warto wiedzieć, jak pakować produkty do wysyłki, aby towar dotarł do odbiorcy w nienaruszonym stanie. Przeczytaj krótki poradnik i poznaj zasady pakowania paczek z użyciem folii bąbelkowej. To jeden z podstawowych materiałów operacyjnych, który powinien znaleźć się na wyposażeniu firmy realizującej wysyłkę towarów.

Bezpieczne pakowanie produktów a folia bąbelkowa

Każdy pracownik odpowiedzialny za konfekcjonowanie oraz pakowanie towarów ma inne metody pracy. Nie da się ustalić jednego systemu, który byłby najskuteczniejszy do bezpiecznego pakowania paczek. W trakcie pakowania przedmiotów do opakowania kartonowego warto myśleć przede wszystkim o bezpieczeństwie towaru. Z tego względu niezbędnym wypełnieniem do paczek jest folia bąbelkowa.

Tego wypełniacza ochronnego można użyć do różnych celów. Kilka praktycznych zastosowań to:

  • zabezpieczenie butelek,
  • wzmocnienie dna kartonu w celu amortyzacji towaru w razie upadku,
  • dodatkowa ochrona wrażliwego sprzętu elektronicznego.

To tworzywo sztuczne, które występuje w formie materiału z pęcherzykami powietrza. Takie zabezpieczenie zawartości paczki przeznaczonej do wysyłki ma wiele zalet. Owinięcie towaru folią bąbelkową lub uzupełnienie dna kartonu tym samym materiałem daje gwarancję, że przedmioty nie ulegną uszkodzeniu w trakcie tranzytu przez kuriera.

Jakie są niezbędne materiały do pakowania towarów do wysyłki?

Folia bąbelkowa to niejedyny materiał operacyjny, który przydaje się w magazynach realizujących wysyłkę towaru. Aby towar bezpiecznie dotarł do odbiorcy, przydatne są także pudełka kartonowe z mocnym dnem. Te występują w różnych wersjach wykonanych z tektury falistej 3, 5 lub 7-warstwowej. Szeroki wybór opakowań i pudełek kartonowych tego typu znajdziesz w ofercie RAJA. Wystarczy, że wejdziesz na stronę sklepu internetowego i złożysz zamówienie na wybrane materiały operacyjne potrzebne do pakowania paczek.

Akcesoria i materiały, które są niezbędne do bezpiecznego układania towaru w paczkach to:

  • przekładki kartonowe,
  • taśmy pakowe,
  • folia stretch,
  • opakowania z tektury falistej,
  • dyspensery do taśmy pakowej,
  • wypełniacze papierowe lub folie pęcherzykowe,
  • naklejki samoprzylepne i etykiety transportowe.

To podstawowe wyposażenie stanowiska pracy osoby odpowiedzialnej za konfekcjonowanie, zabezpieczanie i pakowanie towarów do wysyłki. Jeśli w trakcie przygotowywania przesyłek zabrakłoby któregokolwiek z powyższych artykułów, prawdopodobnie stopień bezpieczeństwa towaru w kartonie byłby o wiele niższy.

Pakowanie produktów do wysyłki – krok po kroku

Aby szybko i bezpiecznie zapakować produkty przeznaczone do wysyłki, wystarczy zapamiętać kilka kroków. Proces pakowania przedmiotów do wysyłki przebiega znacznie sprawniej, jeśli wiesz, w jaki sposób ekspresowo zabezpieczyć towar i umieścić go nieruchomo w opakowaniu z tektury falistej.

  1. Przygotuj konfekcjonowane towary i oceń ich gabaryty. Na tej podstawie dopasujesz karton o odpowiedniej wielkości. Pudełko nie może być też zbyt duże, abyś nie musiał używać zbyt dużo wypełniacza tekturowego lub folii bąbelkowej.
  2. Jeśli przedmioty są wrażliwe na uszkodzenia, owiń je folią bąbelkową, taśmą pakową lub zawiń folią stretch. Materiał zabezpieczający powinien być dobrany tak, aby nie zajmował dużo miejsca w paczce i jednocześnie gwarantował wysoki poziom bezpieczeństwa wysyłki towaru.
  3. Poukładaj towar w kartonie, zaczynając od najcięższych i największych przedmiotów. Produkty drobnicowe możesz umieścić w foliopakach lub kopertach tekturowych, dzięki czemu te nie rozsypią się po wnętrzu opakowania.
  4. W razie potrzeby umieść dodatkową warstwę wypełniacza pomiędzy towarami, aby te stały nieruchomo w kartonie.
  5. Zamknij skrzydła opakowania tekturowego i zaklej łączenia taśmą pakową. Jeśli chcesz mieć pewność, że taśma wytrzyma długi czas tranzytu w niekorzystnych warunkach, najlepiej wybieraj materiały operacyjne, które proponuje Grupa Raja. Akcesoria do pakowania paczek oznakowane tym brandem to gwarancja wysokiej jakości.
  6. Oklej przygotowaną przesyłkę etykietą przewozową dla kuriera oraz dodatkowymi naklejkami informacyjnymi.

Wystarczy zapamiętać 6 kroków, aby szybko i bezpiecznie pakować towar do wysyłki. To znacznie łatwiejsze, jeśli magazyn jest wyposażony w sprawdzone materiały operacyjne dedykowane do przygotowywania towarów do wysyłki.

Pudełka kartonowe i folia bąbelkowa – niezbędnik pakowania paczek

Takie materiały, jak pudełka kartonowe oraz folia bąbelkowa to podstawa, aby odpowiednio zabezpieczyć towar przeznaczony do wysyłki. Brak jakiekolwiek materiału operacyjnego w trakcie przygotowywania przesyłek mógłby skutkować późniejszym uszkodzeniem przedmiotu w transporcie.

Jeśli chcesz mieć pewność, że wysyłane przedmioty zawsze dotrą w całości do klienta, koniecznie zainwestuj w materiały pakowe od Grupy Raja. To profesjonalne materiały operacyjne, które są doceniane przez przedsiębiorców e-commerce na terenie całej Polski.

Wzrost cen wciąż problemem

Wysoki wzrost cen, wygląda na to, że pozostanie z nami jeszcze na długo. Dane z Czech pokazują, że inflacja nie spada tak, jak oczekiwano. Z kolei w Polsce ceny w sklepach rosną tylko symbolicznie wolniej niż 20% w skali roku.

W Czechach inflacja wolniej spowalnia

Dzisiaj z rana zobaczyliśmy dane od naszego południowego sąsiada. Oczekiwano spadku inflacji z poziomu 12,7% na 10,9%. Finalnie osiągnięto wynik 11,1%. Proces dezinflacji przebiega tam zatem wolniej, niż sądzono. Pesymiści zwracają uwagę, że spadki poziomu wzrostu cen wywołane spadkiem cen surowców energetycznych powoli będą się kończyć i może się okazać, że ten bodziec normalizujący ceny, zaraz zacznie znikać. Dobrym dowodem słuszności tej hipotezy jest inflacja bazowa, która wciąż sugeruje, że problemy pozostaną. Jeżeli to się potwierdzi to najprawdopodobniej podwyższone stopy procentowe zostaną z nami na dłużej.

Wzrost bezrobocia w Kanadzie

Dane z kanadyjskiego rynku pracy negatywnie zaskoczyły inwestorów. Bezrobocie wzrosło z 5% do 5,2%, mimo że analitycy oczekiwali mniejszego wzrostu. Powodem problemów jest jednak zmiana zatrudnienia. Spadek liczby miejsc pracy o 17,3 tysięcy to tylko jedna strona medalu. Dodatkowym problemem jest jeszcze to, że kolejne 15,5 tysiąca przeszło z pełnego etatu na jego część. To efektywnie większy spadek godzin, w gospodarce tylko ukryty. Dolar kanadyjski przyjął te dane dość neutralnie. Widać było lekki spadek względem waluty swojego jedynego sąsiada. Ruch ten jednak był dość łagodny. Było to również odbicie od poziomów kilkumiesięcznych maksimów dolara kanadyjskiego względem amerykańskiego, zatem inwestorzy szukali najprawdopodobniej sygnału do realizacji zysków.

Wzrost cen w sklepach

Okazuje się, że maj był dla portfeli polskich klientów najłagodniejszym miesiącem od lipca zeszłego roku. Ceny w sklepach w ujęciu rocznym rosły bowiem o “zaledwie 19,9%”. W szczytowym momencie było to nawet 26,1%. Potwierdza to obserwacje, którą ma wiele osób w życiu codziennym, poziom inflacji nie oddaje dobrze tego, co się dzieje w sklepach. Inflacja liczona jest bowiem na podstawie pewnego uśrednionego koszyka i wiadomo, że niektóre jego elementy będą się różnić od innych. Dane te nie mają jednak większego wpływu na złotego. Tendencja spadkowa pokrywa się z ogólnym odczytem inflacji i raczej nie powinno mieć to wpływu na decyzje RPP.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych. W Australii za to jest dzień wolny z powodu urodzin króla.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Transformacja CX w bankowości korporacyjnej będzie przyspieszać

Podczas panelu na Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie eksperci KPMG zaprezentowali wyniki najnowszej edycji badania Customer Experience Excellence. Wyniki badania oraz opinie reprezentantów sektora bankowego jednoznacznie potwierdzają, że rosnące oczekiwania klientów oraz nieustanny proces digitalizacji, zwłaszcza w obszarze sztucznej inteligencji i analizy danych, będą wpływały na zewnętrzne i wewnętrzne funkcjonowanie organizacji finansowych.

Tegoroczna edycja badania KPMG analizuje zarówno doświadczenia, sposoby i metody ich zarządzania oferowane przez bankowość detaliczną, jak i korporacyjną oraz ocenę reprezentantów sektora finansowego dotyczącą najważniejszych wyzwań stojących przed branżą. W badaniu KPMG reprezentanci bankowości detalicznej wskazali transformację CX jako drugi najważniejszy kierunek rozwoju, jednak dla menedżerów bankowości korporacyjnej okazała się ona dopiero siódmym priorytetem.

Badanie objęło również analizę klientów bankowości korporacyjnej i pozwoliło na identyfikację kluczowych czynników determinujących NPS w branży. Najważniejszym dla klientów elementem z 31% wpływem na NPS okazała się satysfakcja z procesu kredytowego, na kolejnych miejscach znalazła się satysfakcja z relacji z doradcą i spersonalizowana oferta produktowa, odpowiednio z 19 i 11% wpływem na wskaźnik. Poziom opłat i prowizji klienci wskazali dopiero na miejscu 17 z 1,5% wpływem na NPS. Klienci wskazali również najistotniejsze z ich perspektywy oczekiwania dotyczące modelu obsługi. Dla 82% klientów najważniejszym elementem modelu jest spersonalizowana obsługa doradcy, jednak rośnie odsetek klientów oczekujących rozwoju rozwiązań cyfrowych i samoobsługowych. 68% klientów deklaruje, że w perspektywie 2 lat zamierza częściej korzystać z bankowości online, a 57% chciałoby mieć większą możliwość realizowania czynności bankowych we własnym zakresie.

W bankowości korporacyjnej możemy obecnie obserwować podobny trend, jaki widoczny był jeszcze kilka lat temu w bankowości detalicznej, gdyż najważniejszym wyzwaniem biznesowym wskazywanym przez reprezentantów bankowości korporacyjnej jest obecnie transformacja cyfrowa, a transformacja CX dopiero zaczyna pojawiać się na liście priorytetów. W bankowości detalicznej, która zazwyczaj jest forpocztą kierunku zmian całego sektora, tym najistotniejszym wyzwaniem biznesowym jest właśnie zarządzanie doświadczeniami klientów, a cyfryzacja uplasowała się na miejscu piątym. Jestem więc przekonany, że znaczenie CX w bankowości korporacyjnej będzie dynamicznie rosło – mówi Marcin Popadiuk, Customer & Strategy Lead, w Dziale Usług Doradczych dla Sektora Finansowego w KPMG w Polsce.

O RAPORCIE:

Badanie KPMG w Polsce pt. „Customer Experience Excellence 2023” powstało na podstawie badania rynkowego oraz ankiety wśród reprezentantów sektora bankowego. Badanie miało na celu zebranie indywidualnych opinii respondentów. Badanie ilustruje stosowane praktyki zarządzania doświadczeniami klientów i w żaden sposób nie stanowi opinii ani stanowiska KPMG w Polsce dotyczącego działania jakiegokolwiek przedsiębiorstwa.

Deweloperzy: będziemy budować głównie mniejsze mieszkania (SONDA)

Deweloperzy będą budować więcej mieszkań 1-pokojowych oraz kompaktowych 2-pokojowych. Nowa oferta będzie dopasowana do możliwości nabywczych klientów oraz kryteriów programu „Bezpieczny Kredyt 2%” – wynika z sondy, którą wśród przedstawicieli branży przeprowadził portal ogłoszeniowy Nieruchomosci-online.pl. 

W pierwszej połowie 2023 r. aż 49 proc. osób poszukujących mieszkań na Nieruchomosci-online.pl rozglądało się za lokalami w cenie poniżej 300 tys. zł. 37 proc. użytkowników szukało mieszkań w granicach 400-500 tys. zł, a 14 proc. o wartości powyżej 500 tys. zł. Najnowsze dane portalu dotyczące preferencji poszukujących potwierdzają więc, że Polacy najczęściej interesują się mniejszymi metrażami, dopasowanymi cenowo do ich możliwości finansowych.

Uwagę zwraca też inny ważny wniosek – w okresie od stycznia do maja 39 proc. poszukujących stanowiły osoby, które planowały kupić pierwsze mieszkanie. To o 5 punktów procentowych więcej niż w drugiej połowie 2022 r. Ostatnia większa aktywność tej grupy to efekt m.in. zapowiedzi startu rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%”.

Portal Nieruchomosci-online.pl, który cyklicznie bada preferencje poszukujących, zapytał też o zdanie przedstawicieli branży deweloperskiej. Sonda miała odpowiedzieć na pytanie, jakie mieszkania trafią w najbliższym czasie do oferty.

Pytanie: Jakie metraże mieszkań / ilupokojowe mieszkania będą dominować w inwestycjach, które planują w najbliższym czasie deweloperzy?

Dawid Wrona, Grupa Archicom

– Naszym priorytetem pozostaje dostarczanie na rynek maksymalnie zdywersyfikowanej oferty mieszkań, odpowiadając na realne zapotrzebowanie ze strony potencjalnych nabywców. W przypadku naszych inwestycji niezmiennie dominować będą mieszkania 2-pokojowe o metrażu około 48 m2. Z przeprowadzanych analiz wynika, że cieszą się one największym zainteresowaniem klientów z uwagi na zarówno możliwości finansowe nabywców, jak i potencjał inwestycyjny. Mamy też w planach realizację kolejnych inwestycji z segmentu premium, w przypadku których struktura apartamentów będzie już bardziej zróżnicowana.

– Lokalizacja z całą pewnością ma wpływ na charakterystykę mieszkań w ramach danej inwestycji, co wiąże się z potrzebami klientów. Dostrzegamy, że na osiedlach zlokalizowanych w centrum nabywcy oczekują standardu premium i większego metrażu. W tym przypadku chodzi nie tylko o komfort życia, ale także wartość inwestycyjną, która z uwagi na ograniczoną podaż gruntów rośnie z czasem. Natomiast na obrzeżach miast dominują inwestycje z segmentu popularnego. W naszym przypadku najczęściej decydują się na nie rodziny lub osoby nabywające swoje pierwsze mieszkania. W związku z tym główne kryterium stanowią możliwości nabywcze, co zwiększa popularność lokali 2-pokojowych, których metraż oscyluje w okolicach 50 m2.

Mariola Żak, Aurec Home

– Obecnie największy boom przeżywają lokale spełniające kryteria rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, czyli głównie kawalerki i kompaktowe lokale 2-pokojowe. W naszej inwestycji Miasteczko Jutrzenki zlokalizowanej na warszawskich Włochach takie mieszkania w większości są już wykupione lub zarezerwowane. Na naszej mapie inwestycji powstaje już kilka nowych projektów, a lokale będą metrażowo zróżnicowane, jak potrzeby klientów. W lokalizacji Modlińska 342 budujemy kameralne osiedle z prywatnym lasem My Forest, które obejmie około 130 mieszkań. W inwestycji My River ulokowanej na warszawskiej Białołęce powstaną mieszkania z dużymi balkonami i tarasami w budynkach o niskiej zabudowie do trzech pięter. Ponadto rozbudowujemy inwestycję Miasteczko Jutrzenki, a niedługo ruszamy z budową kolejnego etapu – Dzielnicy Lawendy. Klienci we wszystkich naszych ofertach znajdą kawalerki od 30 m2, kompaktowe mieszkania 2-pokojowe 44 m2, a także duże 3- i 4-pokojowe do 90 m2.

– Lokalizacja inwestycji zdecydowanie ma wpływ na wielkość budowanych mieszkań. Głównie ze względu na brak gruntów pod budowę oraz wysokie ceny mieszkań w dużych aglomeracjach. Z naszych obserwacji wynika, że rośnie zainteresowanie projektami zlokalizowanymi poza centrum dużych miast, gdzie koszt zakupu nieruchomości jest znacznie niższy, a dodatkowo klient może nabyć większy lokal, w spokojnej i zielonej okolicy. Dlatego w lokalizacji Modlińska 342 szykujemy dla nabywców osiedle z prywatnym lasem. W inwestycji My River ulokowanej na Białołęce pomiędzy dwoma rzekami – Długą i Kanałem Żerańskim – oferujemy lokatorom prywatną strefę wodną. Wyraźnie widać, że zarówno nabywcy, jak i rynek deweloperski zmierzają do kompaktowych, przestronnych lokali 2- i 3-pokojowych w komfortowej przestrzeni do życia.

Tomasz Kaleta, Develia

– W centrach miast, blisko dużych ośrodków akademickich czy biurowych dominują mniejsze lokale, nabywane w dużej mierze przez inwestorów z myślą o najmie. Projekty na obrzeżach miast to inwestycje dedykowane przede wszystkim dla rodzin – tam przeważają mieszkania o większych powierzchniach i liczbie pokoi, z placami zabaw oraz dostępem do zieleni i terenów rekreacyjnych. Staramy się, aby nasze mieszkania były jak najbardziej kompaktowe, bez strat powierzchni na niepotrzebne lub niepraktyczne ciągi komunikacyjne. Struktura mieszkań w ofercie danej inwestycji dostosowywana jest do projektu, jego lokalizacji i klienta docelowego.

Renata Pastwa, HREIT

– W planowanych inwestycjach przeważają mieszkania 2-pokojowe o metrażach od 32 do 43 m2. Stanowią one 45 proc. wszystkich oferowanych przez nas lokali. Największy odsetek stanowią w tym przypadku mieszkania o powierzchni 36-39 m2. Kawalerki o powierzchni 25-29 m2 to natomiast około 20 proc. budowanych przez nas lokali. Takich mieszkań poszukują dziś najczęściej klienci.

– W większych miastach przeważają mniejsze mieszkania: 1-pokojowe i 2-pokojowe o powierzchni 25-35 m2. Często są to lokale inwestycyjne, kupowane z myślą o czerpaniu zysków z ich najmu. Analogicznie w naszych inwestycjach na terenach podmiejskich, na obrzeżach dużych miast czy w miastach satelitarnych metropolii, częściej oferujemy większe metraże i większą ilość pokoi – w tym najpopularniejsze w takich lokalizacjach mieszkania 3-pokojowe o pow. 51-53 m2. Na wielkość i rozkład pomieszczeń mają również wpływ warunki zabudowy oraz wielkość i ukształtowanie działki.

Krzysztof Kuniewicz, 3D Estate (producent interaktywnych prezentacji inwestycji dla deweloperów)

– W ofercie deweloperów zobaczymy więcej 1-pokojowych mieszkań lub 2 i 3-pokojowych, ale o małych powierzchniach. Przyczyną jest kryzysowa sytuacja z 2022 r. oraz zapowiedzi programu „Bezpieczny Kredyt 2%”. Ostre hamowanie branży wymusiło zmianę założeń projektowych wielu inwestycji. Jednak planowany kredyt 2% zachęca obecnie do wprowadzania do sprzedaży większej liczby mieszkań o wartości do 800 tys. zł. Dlatego najprawdopodobniej zyskają na popularności mieszkania poza granicami metropolii. Te przypuszczenia potwierdzają zamówienia na wirtualne spacery 3D i interaktywne smart makiety, które przygotowujemy. Widzimy w nich wyraźny wzrost udziału małych mieszkań o powierzchni 35-39 m2. Otrzymujemy także częściej zlecenia wynikające z podziału większych mieszkań na mniejsze. W efekcie przygotowujemy wirtualne spacery po niewielkich mieszkaniach w miejsce mieszkań 3- lub 4-pokojowych. W ten sposób deweloperzy odpowiadają na oczekiwania i możliwości zakupowe klientów.

Perspektywa wzrostu cen ropy do końca 2023 r.

Ceny ropy powinny rosnąć do końca 2023 r. w odpowiedzi na utrzymującą się niepewność popytu i podaży uważa Allianz Trade. Odporna globalna gospodarka utrzymuje silny popyt na ropę, a perspektywa pozytywnego sezonu letniego na Zachodzie będzie również wspierać popyt na paliwa transportowe. Podczas gdy ceny ropy spadły od początku roku, w nadchodzących miesiącach prawdopodobnie wyjaśnią się „krótkie zakłady”, ponieważ zmieniają się również perspektywy podaży:

  • Amerykański przemysł łupkowy, kluczowy gracz w globalnych dostawach ropy naftowej, przedkłada zyski nad wolumen. Chociaż ceny ropy naftowej wciąż przekraczają próg rentowności dla amerykańskich graczy łupkowych (szacowany na około 55 USD za baryłkę), wyższe stopy procentowe i rosnące płace skłoniły już silnie lewarowany sektor do skupienia się na rentowności. Ta strategiczna zmiana ograniczy wydobycie ropy w USA, zwiększając w ten sposób lukę między podażą a popytem
  • Arabia Saudyjska, wiodący światowy eksporter ropy naftowej, właśnie zdecydowała się na ograniczenie wydobycia ropy podczas zeszłotygodniowego spotkania OPEC+. To posunięcie to strategiczny gambit mający na celu ustabilizowanie światowego rynku ropy i wsparcie jej cen. Zobowiązanie Arabii Saudyjskiej do ograniczenia wydobycia pogłębi deficyt, potencjalnie podnosząc ceny ropy. Ale będzie to również stanowić zagrożenie dla udziału tego kraju w rynku na całym świecie.

Chociaż wszystkie ostatnie sygnały wskazują na wyższe ceny ropy, rynki pozostają niestabilne. Wydarzenia geopolityczne dodatkowo komplikują sprawę, ponieważ Rosja dzierży klucz do stabilizacji rynków poprzez przestrzeganie własnych celów produkcyjnych, a także toruje drogę do większego eksportu Arabii Saudyjskiej do Azji w celu złagodzenia napięć między OPEC+. Ogólnie spodziewamy się, że ceny Brent będą rosły przez cały rok i średnio wyniosą w 2023 r. 82 USD. Niemniej jednak w opinii Allianz Trade jest mało prawdopodobne, aby te rosnące ceny napędzały spiralę inflacyjną, ponieważ ceny ropy prawdopodobnie pozostaną o 20% niższe od cen z 2022 r.

Brak prognozowanej luki energetycznej na następną zimę. Europa poradziła sobie z przejściem energetycznym z rosyjskiego gazu w ciągu sezonu zimowego 2022/2023, zmniejszając jego zużycie o około -10%. Łagodna zima pozwoliła również na dodatkowe oszczędności. W efekcie stan magazynów gazu jest wysoki (ponad 70% wg stanu na dzień 06.06). Biorąc pod uwagę, że oszczędności energii poczynione ostatniej zimy są trwałe, nie spodziewamy się żadnej luki energetycznej w następnym sezonie zimowym. W przypadku bardzo mroźnej zimy Europa prawdopodobnie stanęłaby w obliczu napięć cenowych i zasięgnęłaby głęboko do swoich magazynów, ale wierzymy, że region pokona tę ewentualną przeszkodę. Jest prawdopodobne, że Chiny będą konkurować w wyścigu o LNG, ponieważ importowały o 20% mniej niż normalnie w 2022 r., co może skierować część dostaw z krajów Bliskiego Wschodu lub Australii do Chin i stworzyć wzrostowe napięcia cenowe.

Piotr Kuczyński: Kolejny sezon dyskusji o długu USA

W czerwcu tego roku amerykańscy politycy przeprowadzili swoją ulubioną grę w podnoszenie limitu zadłużenia USA. Przez ostatnich 40 lat pułap zadłużenia był w USA podnoszony aż 45 razy i oczywiście zawsze kończyło się to tak jak i tym razem.

Czasem tylko był to bardziej dramatyczny odcinek tego serialu, jak na przykład w 2011 roku, kiedy to agencja ratingowa Standard & Poor’s zdobyła się na bezprecedensowy ruch i obniżyła rating USA. Tym razem tylko chińska agencja (China Chengxin International Credit Rating) odważyła się zrobić to samo, co oczywiście nie miało żadnego wpływu na zachowanie rynków.

Rozmowy prowadzone między prezydentem Joe Bidenem i spikerem (Republikanie mają większość) Izby Reprezentantów Kevinem McCarthy’m doprowadziły do zawieszenia limitu zadłużenia (czyli de facto na zezwoleniu na jego zwiększenie) do stycznia 2025 roku, czyli do czasu po wyborach prezydenckich i do Kongresu (listopad 2024 r.). Rynki finansowe wiedziały jak to się skończy, ale oczekiwano większego dramatyzmu, ponieważ frakcja „trumpistów” w Kongresie sprzeciwiała się porozumieniu, bo Donald Trump ich do tego zachęcał.

Dość dziwne dla bystrych obserwatorów mogło być to, że jednocześnie ograniczone zostały tym porozumieniem wydatki federalne na dwa kolejne lata budżetowe (w USA rok budżetowy rozpoczyna się 1. października) – taki był warunek Republikanów konieczny dla osiągnięcia dwupartyjnej zgody potrzebnej do podjęcia decyzji o zawieszeniu limitu zadłużenia. Inaczej mówiąc w 2024 roku rząd federalny nie będzie mógł pomóc prezydentowi Bidenowi i Demokratom w wyborach. To chyba nieliczny przypadek, kiedy to rząd w roku wyborczym ogranicza wydatki. W Polsce to by się wydarzyć nie mogło. Dziwić mogło to, że w Izbie Reprezentantów za porozumieniem głosowało więcej Demokratów niż Republikanów. Obawiam się, że Demokraci będą mieli w wyborach przyszłego roku zdecydowanie „pod górę”.

W dniu osiągnięcia porozumienia, czyli na początku czerwca, zadłużenie USA wynosiło 31,4 biliona dolarów (naszego biliona, nie amerykańskiego), czyli mniej więcej 40-letni PKB Polski. Dług w stosunku do amerykańskiego PKB wynosił wtedy 129 proc.. Przypominam, że w Polsce Eurostat informuje o zadłużeniu nieznacznie poniżej 50. procent.

Dlaczego Stany Zjednoczone mogą się tak zadłużać i nie upadają jak na przykład Grecja (171 proc. długu do PKB), która bez pomocy Eurolandu byłaby już dawno bankrutem? Oczywiście dlatego, że są emitentem globalnego wehikułu finansowego, czyli dolara. Proces dedolaryzacji (odchodzenie od handlu w dolarze) powoli postępuje, a głównym jego promotorem są oczywiście Chiny, ale na razie nikogo to nie niepokoi. Zaczniemy się tym martwić zapewne za 10-20 lat.

Wydawałoby się, że temat jest zamknięty i nie ma o czym mówić, ale to nie jest prawda. Rząd federalny będzie musiał w najbliższych miesiącach zdobyć około 1 bilion dolarów, a to spowoduje wyssanie z rynków płynności. Niektórzy ekonomiści twierdzą, że jest to ekwiwalent podwyżki stóp o 25 pb. Również ograniczenie wydatków federalnych działa tak jak podwyżka stóp (też o 25 pb). Nie będę się więc dziwił, jeśli 14 czerwca FOMC (Federalny Komitet Otwartego Rynku) zawiesi cykl podwyżek stóp procentowych (obecnie 5,00 – 5,25%). Zawiesi, a nie zakończy, bo Jerome Powella, szefa Fed podczas swojej konferencji najpewniej będzie groził wznowieniem cyklu podwyżek już w lipcu.

Piotr Kuczyński, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

Ujemne ceny energii – czy wytwórca zapłaci odbiorcy za zużycie energii?

W długi weekend media obiegła informacja, że po raz pierwszy w historii mieliśmy ujemne ceny energii w Polsce i wytwórca płaci odbiorcy za zużycie energii. Sytuacja ta miała miejsce w niedzielę 11 czerwca między 11.00 a 16.00. Był to m.in. efekt wysokiej produkcji prądu ze źródeł odnawialnych. Co to zjawisko oznacza w praktyce i czy stanie się to standardem? Komentuje ekspert dr Kamil Kwiatkowski, Dyrektor ds. Projektów Badawczych, Euros Energy. 

Omawiana sytuacja związana jest z niskim popytem energii elektrycznej w dni świąteczne połączonym z wysoką produkcją ze źródeł odnawialnych. Warto wiedzieć, że podobnych zdarzeń – nadprodukcji energii elektrycznej w stosunku do zapotrzebowania – w tym roku mieliśmy już kilka. Jednak po raz pierwszy osiągnęliśmy taki wynik, że to wytwórca płaci odbiorcy za zużycie energii – czyli ujemne ceny energii elektrycznej. Co to oznacza w praktyce?

Dające się prognozować pogoda, a co za tym idzie pracy odnawialnych źródeł energii, może mieć swoje plusy. Gdy następuje sprzyjający pogodowo dzień (wietrzny lub słoneczny), istnieje duże prawdopodobieństwo, że elektrownie bazujące na OZE doprowadzą do sytuacji, w której produkcja energii elektrycznej znacznie przekracza zapotrzebowanie typowe dla dni wolnych od pracy.

Wówczas pojawiają się następujące rozwiązania. Można ograniczyć produkcję energii elektrycznej, odcinając od sieci niektóre urządzenia (czego doświadczyliśmy np. w kwietniu) lub eksportując energię do sąsiednich rynków – jednak taki eksport dużo kosztuje – gdyż w tych krajach zwykle także jest duża produkcja OZE. Trzecim rozwiązaniem jest zarządzanie popytem, czyli płacenie odbiorcom energii elektrycznej za dodatkową konsumpcję. Jeśli wytwórcy nie zdecydują się na obcięcie produkcji, może dojść do sytuacji, w której ceny prądu spadną poniżej zera – co może stanowić doskonały rynkowy impuls do zużywania energii elektrycznej, np. do ładowania magazynów energii elektrycznej, ale też do produkcji ciepłej wody użytkowej albo ładowania magazynów ciepła.

Do 2019 roku w Polsce obowiązywał przepis, według którego obowiązywały minimalne ceny energii elektrycznej, które wynosiły 70 zł za MWh. Jednak obecnie według art. 10 rozporządzenia 2019/943 z dnia 5 czerwca 2019 r. w sprawie rynku wewnętrznego energii elektrycznej (Dz. U. UE z 14.06.2019 L 158 s. 54), który dostosował polskie prawo do unijnych wymogów – ceny energii na polskim rynku mogą spaść poniżej zera.

Nasz potencjał OZE jest ogromny. Liczby mówią same za siebie. Jak wskazuje GUS udział energii ze źródeł odnawialnych w pozyskaniu energii pierwotnej ogółem wzrósł w latach 2017-2021 z 14,38% do 21,12%. Natomiast krajowe zużycie energii OZE ogółem w omawianym okresie wzrosło o 44,38%.

Oczywiście warto zdawać sobie sprawę ze zmienności pracy odnawialnych źródeł energii: fotowoltaiki i farm wiatrowych. Według PSE w sobotę po południu polska fotowoltaika pracowała z mocą prawie 5,5 GW, a farmy wiatrowe – 4,5 GW przy zapotrzebowaniu na poziomie 17,5 GW. Aktualnie (poniedziałek 12 czerwca, około godz. 11) elektrownie fotowoltaiczne – ponad 7,5 GW, wiatrowe – prawie 1,5 GW przy zapotrzebowaniu około 20,3 GW. Widać więc różnicę. Warto też podkreślić, że zmienność tych źródeł można w krótkim terminie dość dokładnie prognozować.

Rosnące zainteresowanie odnawialnymi źródłami energii elektrycznej, głównie modułami PV, w połączeniu ze sprzyjającymi warunkami atmosferycznymi coraz częściej prowadzić będzie do wytwarzania energii elektrycznej, której nie mamy, jak zagospodarować. Inaczej mówiąc – instalacje produkują zbyt dużo prądu w stosunku do zapotrzebowania, co prowadzi do przeciążenia sieci elektroenergetycznej. Musimy więc zacząć pilnie zwiększać elastyczność sieci elektroenergetycznej. Możemy to robić nie tylko poprzez rozwój infrastruktury magazynowania energii elektrycznej, ale również ciepła i chłodu, które są najtańszą formą magazynowania energii, a odpowiednio wykorzystane pozwalają doskonale uelastycznić system elektroenergetyczny.

Sprzyja temu coraz intensywniejszy trend elektryfikacji źródeł ciepła dla domów, osiedli czy nawet mniejszych ciepłowni. Domy wyposażone w coraz popularniejsze pompy ciepła oraz zasobnik ciepłej wody użytkowej są doskonałymi odbiorcami nadwyżek energii elektrycznej. Ujemne ceny energii elektrycznej otwierają nowy impuls dla polskich ciepłowni, aby zainwestowały w system pomp ciepła oraz magazynów. Stanowiłyby one naturalnych partnerów dla mechanizmu podobnego do istniejącego, czyli DSR (Demand Side Response) – w którym oprócz tymczasowej redukcji zużycia, istnieje także możliwość tymczasowego zwiększenia zużycia energii elektrycznej. Przykładem takiej instalacji jest budowana właśnie w Lidzbarku Warmińskim Ciepłownia Przyszłości – wyposażona w maszynownie pomp ciepła i trójstopniowy układ magazynowania ciepła przystosowana do szybkiej reakcji na zmienną sytuację na rynku energii elektrycznej.

Polski rynek po 5 miesiącach – gdzie jesteśmy?

Zbliżamy się do półmetka 2023. Zanim powstaną półroczne podsumowania sytuacji na rynku inwestycyjnym, Avison Young pokazuje bieżące wyniki.

Zdolności adaptacyjne rynku

Bieżące wyniki nie napawają optymizmem. Jednak jest to stan przejściowy. Nasz rynek posiada stabilne podstawy, a inwestorzy dużą zdolność adaptacyjną, co potwierdzają wyniki ubiegłych lat. Przyjrzyjmy się w skrócie, jak rynek reagował na wyzwania pojawiające się w ostatnich 3 latach.

COVID-19 miał olbrzymi wpływ na gospodarkę i zachowania konsumentów, co naturalnie przełożyło się na rynek nieruchomości i aktywność inwestorów. W obliczu restrykcji i wzrostu znaczenia lokalności, klienci częściej wybierali „convenience retail” niż centra handlowe; rozwijał się home office i model pracy hybrydowej. Nasilająca się pandemia spowodowała boom na e-commerce (dwukrotny wzrost udziału handlu detalicznego przez Internet w ciągu tylko dwóch miesięcy z 5,6% w styczniu i lutym 2020 na blisko 12% w kwietniu 2020 wg GUS), co z kolei wpłynęło na dynamiczny rozwój rynku magazynowego.

Inwestorzy jednak dość szybko dostosowali się do nowych warunków, a całkowity volumen w 2020 roku wyniósł 5,3 miliarda euro oraz 5,9 miliarda euro w 2021 roku. Owszem, te wyniki były mniejsze niż wolumeny z 2018 i 2019 roku, ale zapewniły 3 i 4 najwyższe miejsce pod względem wolumenu w historii rynku.

W 2020 roku inwestorzy stawiali na biurowce typu „core”, portfolia magazynowe i parki handlowe. W roku 2021 odnotowaliśmy z kolei rekordową płynność rynku (166 transakcji) i skierowanie uwagi inwestorów – ze względu na przedłużający się okres pandemii – również na oportunistyczne transakcje centrami handlowymi i budynkami biurowymi.

W 2022 roku wybuch wojny w Ukrainie wywołał kolejne zawirowania rynkowe, rekordową inflację, wzrost stóp procentowych i eskalację niepewności inwestycyjnej. Niemniej, ten kolejny pełen wyzwań rok, zakończył się wolumenem na poziomie 2021 roku (5,8 miliarda), co po raz kolejny potwierdziło dojrzałość i płynność polskich nieruchomości. Podczas dającego się odczuć spowolnienia i strategii wait-and-see przyjętej przez inwestorów, rynek odnotował 5 historycznie dużych transakcji odpowiadających za 40% całego wolumenu inwestycyjnego, w tym sprzedaż warszawskich biurowców typu prime (The Warsaw Hub i Generation Park Y), pierwszą od 2018 roku dużą transakcję centrum handlowym typu prime (Forum Gdańsk), sprzedaż portfolio magazynowego Danica czy utworzenie dwóch JV przez EPP. Dla porównania, spadki wolumenów transakcji w porównaniu do 2021 roku w Europie Zachodniej sięgały średnio blisko 20%, a w regionie Europy Środkowo-Wschodniej niespełna 3%.

W 2022 roku inwestorzy kierowali swoją uwagę na regionalne rynki poza głównymi ośrodkami, co dotyczyło wszystkich sektorów nieruchomości. Budynki biurowe w regionach stanowiły 68% transakcji i 50% całkowitego wolumenu na rynku biurowym, w magazynach 40% wolumenu dotyczyło obiektów poza największymi hubami magazynowymi. Na rynku handlowym pojawiły się transakcje centrami handlowymi w miastach średniej wielkości, ale nowi gracze wciąż stawiali na bezpieczne parki handlowe.

Aktualny status

Szacujemy, że wolumen zamkniętych transakcji ogłoszonych publicznie od początku bieżącego roku do końca maja wyniósł tylko ok. 800 milionów euro. Dla porównania, w latach 2021 i 2022 wolumen transakcji w analogicznym okresie wyniósł ponad 2 razy więcej. Zabrakło dużych transakcji, które w pierwszym kwartale 2022 roku (The Warsaw Hub, dwie inwestycje typu joint venture utworzone przez EPP) same stanowiły 75% całkowitego wolumenu.

Mimo to, na tle krajów Europy Środkowo-Wschodniej, wciąż pozostajemy najbardziej atrakcyjnym i  płynnym rynkiem.

Biura spowolniły

Na rynku biurowym zostało zawartych w tym okresie tylko 7 transakcji budynkami typu core + i oportunistycznymi zlokalizowanymi w Warszawie, poza centrum miasta. Zespół inwestycyjny Avison Young reprezentował stronę sprzedającą przy transakcji sprzedaży budynków Celebro i Wola Retro.

W magazynach sale & leaseback

Wśród transakcji magazynowych od początku roku wyraźnie widać dominację regionów zachodnich pod względem lokalizacji, głównie dolnego śląska. Z kolei w ostatnich 2 miesiącach przeważały transakcje typy sale & leaseback. Wciąż nie odnotowano żadnych transakcji portfelowych.

Parki handlowe wyhamowały

W ciągu pierwszych 5 miesięcy 2023 roku została zrealizowana i ogłoszona tylko jedna transakcja parkiem handlowym. W pierwszym kwartale największym powodzeniem cieszyły się oportunistyczne, mniejsze centra handlowe i obiekty do przebudowy. Przykładem takiej transakcji może być portfelowa sprzedaż 4 obiektów handlowych, znajdujących się w Koszalinie, Szczecinie, Wałbrzychu i Strzegomiu, gdzie zespół Avison Young reprezentował sprzedającego.

Z kolei w ciągu ostatnich 2 miesięcy przedmiotami komunikowanych transakcji były wielkopowierzchniowe nieruchomości handlowe: 3W portfolio oraz Castorama w Płocku.

Strategie banków i strategie kupujących

„Jedną z przyczyn zmniejszonej liczby transakcji i wolumenu w pierwszych 5 miesiącach 2023 roku, jest to, że proces dostosowywania oczekiwań cenowych na linii sprzedający-kupujący ciągle jeszcze trwa. Jednak widać już pierwsze sygnały, że ta sytuacja może się poprawić w końcówce roku  – komentuje Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young – Banki, pomimo iż dalej bardzo selektywne, jednak coraz sprawniej analizują nowe produkty do finansowania. Sytuacja związana ze stopami procentowymi wydaje się być już w miarę przewidywalna, inflacja hamuje, niemniej jednak wciąż potrzeba czasu, aby rynek się ustabilizował i wrócił na tory. Obecnie, wielu kupujących próbuje wykorzystać sytuację rynkową i składa oferty dużo poniżej wycen nieruchomości, licząc na upolowanie korzystnej okazji. Jednakże wielu sprzedających nie spieszy się ze sprzedażą. To się zmienia, gdy sprzedający musi likwidować fundusz, kończy się finansowanie lub nieruchomość przestaje „performować” lub komuś „powinie się noga.”

Co nas czeka w drugim półroczu?

Spodziewamy, się że w drugim półroczu, na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce w każdym sektorze będą dominowały aktywa oportunistyczne i typu „value add”. Niemniej jednak, najlepsze biurowce, czy to w Warszawie, czy w głównych miastach regionalnych a także magazyny, powinny również cieszyć się zainteresowaniem inwestorów.

Autorzy: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska (Research and Data Manager) oraz Marcin Purgal (Senior Director, Investment)

Praca młodych w Polsce: ile można zarobić bez konieczności płacenia podatku i utraty ulg?

Zbliżające się wakacje to czas, gdy młodzi ludzie mogą sobie dorobić podczas przerwy w nauce. Zachętą do podjęcia pracy przez młodzież jest obowiązująca ulga podatkowa dla osób poniżej 26 roku życia. Warto jednak pamiętać, że istnieje próg dochodowy, po przekroczeniu którego przez dziecko jego rodzice utracą prawo do korzystania z ulgi prorodzinnej.

Z tzw. ulgi dla młodych mogą korzystać osoby przed ukończeniem 26 roku życia, które uzyskały przychody na podstawie umowy o pracę, umowy zlecenie, pracy nakładczej lub spółdzielczego stosunku pracy. Dodatkowo od stycznia 2021 roku ulgą objęto przychody z tytułu odbywania praktyki absolwenckiej oraz stażu uczniowskiego.

Dochody zwolnione od podatku niestety nie obejmują wynagrodzenia z tytułu umowy o dzieło, działalności gospodarczej, zasiłków pieniężnych z ubezpieczenia społecznego, najmu, praw autorskich oraz kontraktu menadżerskiego. Najczęściej stosowaną formą zatrudnienia studentów i uczniów są jednak umowy zlecenie, które są objęte ulgą dla młodych – tłumaczy Patrycja Gwizdek, księgowa w firmie inFakt. 

Młodzi podatnicy do 26 roku życia, którzy w danym roku uzyskali przychody wyłącznie objęte ulgą dla młodych, czyli maksymalnie 85 528 zł, nie mają obowiązku złożenia zeznania rocznego PIT. Jednak, jeśli oprócz tych przychodów pracownik zarobił inne środki podlegające opodatkowaniu, to musi złożyć zeznanie roczne na formularzu PIT-36 lub PIT-37.

Oprócz zwolnienia z płacenia podatku dochodowego w ramach ulgi dla młodych, osoby uczące się do 26 roku nie podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowemu oraz ubezpieczeniu zdrowotnemu.

Co z ulgą w dniu 26. urodzin?

Biorąc pod uwagę koniec obowiązywania ulgi dla młodych, znaczenie ma data wykonania przelewu.

Jeśli wypłata pieniędzy nastąpi przed dniem lub w dniu urodzin podatnika, to będzie można skorzystać ze zwolnienia. Jeśli jednak pieniądze zostaną wysłane nawet dzień po urodzinach pracownika, prawo do zwolnienia podatkowego przepada, a pracodawca będzie musiał potrącić zaliczkę na podatek dochodowy od wypłacanej pensji w danym miesiącu – podkreśla Patrycja Gwizdek.

Aby móc skorzystać z ulgi, młodzi podatnicy nie muszą składać w ZUS-ie żadnego oświadczenia pracodawcy. Zwolnienie jest stosowane automatycznie od pierwszej wypłaty, jeśli spełnione są podstawowe warunki. Jednak w sytuacji, w której w trakcie roku osoba kończy 26 lat i traci prawo do ulgi, występuje konieczność złożenia zeznania rocznego PIT.

Ile można zarobić, by nie płacić podatku?

Ulga dla młodych obejmuje roczne przychody niższe lub równe 85 528 zł brutto. Nadwyżka nad tym limitem podlega opodatkowaniu według skali podatkowej (12% oraz 32%) po przekroczeniu kwoty wolnej od podatku, która wynosi 30 000 zł. – Młode osoby rozpoczną płacenie podatku dopiero po zarobieniu 115 528 zł w jednym roku. Co ważne, przychody wyłączone ze zwolnienia, np. uzyskane z umowy o dzieło, nie wpływają na wysokość kwot przychodów podlegających uldze. Oznacza to, że jeśli młody pracownik zarobi nawet 10 000 zł z tytułu umowy o dzieło, to i tak z tytułu umowy zlecenie podatku nie zapłaci, dopóki nie zarobi 85 528 zł – wskazuje Patrycja Gwizdek.

Czy rodzice stracą prawo do ulgi prorodzinnej?

Z ulgi prorodzinnej korzystają rodzice/opiekunowie prawni dziecka, które nie ukończyło 18 lub 25 roku życia pod warunkiem, że wciąż się uczy lub studiuje. Limit dochodów dotyczy w tym przypadku nie tylko rodziców, ale i dziecka i odpowiada dwunastokrotności renty socjalnej. W 2023 r. dziecko nie może zarobić więcej niż 19 061,28 zł, aby rodzic mógł skorzystać z ulgi w rozliczeniu rocznym.

Czy czeka nas przełomowy tydzień?

Piątek zakończył się umiarkowanymi wzrostami indeksów giełdowych. Indeks Sp500 znajduje się o ponad 20 proc. wyżej od najniższego poziomu z października 2022 roku co teoretycznie jest sygnałem hossy. Amerykańskie obligacje (ich rentowność) wzrosły przed weekendem a dolar lekko umocnił się po czwartkowej deprecjacji. W tym tygodniu kluczowe dla rynków będą dane na temat inflacji CPI z USA oraz decyzje głównych banków centralnych świata (Fed, EBC, BoJ).

Rynek w tym momencie oczekuje, że Fed wstrzyma się z podwyżką stóp procentowych ale jednocześnie utrzyma restrykcyjne stanowisko. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest „jastrzębia” pauza. Rynek futures zakłada aktualnie blisko 30 proc. szansa na możliwy wzrost kosztu pieniądza w najbliższą środę.

Od ostatnich posiedzeń banków centralnych (początek maja) obraz nieco się zmienił. Rynek wycenił wyższe prawdopodobieństwo dodatkowej podwyżki stóp procentowych zarówno przez Fed jak i EBC. Dodatkowo początek obniżek został przesunięty na dalszy termin. Zakres zmian oczekiwań rynkowych był bardziej znaczący w przypadku Rezerwy Federalnej. Miesiąc temu, zaraz po posiedzeniu, inwestorzy jednomyślnie oczekiwali zakończenia cyklu. W tym kontekście kolejna podwyżka stóp ma inną jakość niż w przypadku EBC, od którego to oczekuje się obecnie dwóch kolejnych ruchów w górę zamiast jednego. W tym kontekście aprecjacja USD, którą obserwowaliśmy w maju, wydaje się zatem uzasadniona. To czy dolar będzie w stanie obronić zyski osiągnięte w ostatnich tygodniach, będzie w dużej mierze zależeć od tego, jak wyraźnie Fed pozostawi otwarte drzwi dla przyszłych podwyżek stóp i oczywiście od tego, czy i w jakim stopniu EBC będzie wykazywał się restrykcyjną postawą w swoich dalszych działaniach.

Dziś brakuje kluczowych danych makro. Kalendarz jest praktycznie pusty więc możemy zakładać, że najpewniejszym scenariuszem dzisiejszej sesji będzie wyczekiwanie, które zobrazuje się konsolidacją na wielu rynkach. Dopiero jutro otrzymamy dodatkową wskazówkę w postaci CPI z USA, którą inwestorzy będą starali się wykorzystać do ostatecznego pozycjonowania się przed środową decyzją Fed-u. Szeroki konsensus rynkowy zakłada spadek dynamiki wzrostu cen – zarówna wskaźnika zasadniczego jak i bazowego. Reakcja rynku powinna być klarowna. Niższy odczyt od prognoz powinien osłabić USD, wyższy teoretycznie umocni „zielonego”, co będzie pewnego rodzaju dyskontowaniem tego, co może zrobić amerykańska instytucja w środę.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Studia MBA online

Osoby, które mają już pewne doświadczenie zawodowe (często na stanowiskach menedżerskich lub kierowniczych) i jednocześnie szukają sposobu na dalszy rozwój swojej kariery zawodowej, mogą rozważać podjęcie nauki na studiach MBA. Dla niektórych osób uczestniczenie w programie MBA może być jednak problematyczne np. ze względu na konieczność długich dojazdów na zajęcia. W takim przypadku rozwiązaniem mogą być studia MBA prowadzone online.

Studia MBA online? Tak, to możliwe

Programy MBA pozwalają uczestnikom na usystematyzowanie i poszerzenie swojej wiedzy, zdobycie kolejnych umiejętności, kontaktów biznesowych czy nowej perspektywy w kwestii zarządzania. Studia MBA kierowane są przede wszystkim do menedżerów niższego i średniego szczebla oraz właścicieli firm i osób zasiadających w zarządach przedsiębiorstw.

Nie da się jednak ukryć, że o ile uczestnictwo w programie MBA ma mnóstwo niepodważalnych zalet, o tyle dla wielu osób pewnym utrudnieniem może być konieczność dojazdu na zajęcia do siedziby uczelni, zwłaszcza, jeśli jest ona znacznie oddalona od miejsca zamieszkania potencjalnego uczestnika. Rozwiązaniem w takim wypadku mogą być studia MBA online. Taką propozycję ma w swojej ofercie Uniwersytet WSB Merito Bydgoszcz.

Cyfrowe innowacje i trendy w ramach programu MBA

MBA Management 4.0 w formule online to program kierowany do menedżerów, osób zarządzających i właścicieli firm, którzy chcą budować przewagę konkurencyjną, bazując na korzyściach, jakie niesie za sobą transformacja cyfrowa. Uczestnicy programu zdobywają wiedzę na temat najnowszych trendów warunkujących świat biznesu, a także mają szansę rozwinąć swoje umiejętności, jeśli chodzi o zarządzanie zróżnicowanym środowiskiem cyfrowym. Program MBA Management 4.0 obejmuje również machine learning i automatyzację, zastosowanie sztucznej inteligencji w biznesie czy wykorzystanie możliwości chmury obliczeniowej. Dzięki temu uczestnicy u zdobywają nie tylko wiedzę i umiejętności typowe dla wszystkich programów MBA, ale dodatkowo mają szansę dowiedzieć się, jak wykorzystywać zaawansowane technologie do osiągania celów organizacji.

Co ważne, zajęcia, mimo że prowadzone online, mają za zadanie maksymalnie zaktywizować grupę – są oparte na ćwiczeniach praktycznych, prezentacjach i dyskusjach, tak jak w przypadku zajęć prowadzonych w siedzibie uczelni. Tym samym uczestnicy nie tylko niczego nie tracą (w porównaniu do nauki na zjazdach stacjonarnych), ale dodatkowo oszczędzają czas, który musieliby spędzić na dojazdach oraz zdobywają wiedzę z zakresu cyfrowych innowacji.

Polskie rezerwy złota rosną

Miniony tydzień nie przyniósł złotu znaczących zmian. Choć pojawiły się krótkotrwałe perturbacje, ostatecznie w skali tygodnia nie dało się zaobserwować znaczących zmian w kursie.

W czasie dużej niestabilności i w otoczeniu wielu niewiadomych, często bywa tak, że ceny aktywów wahają się, a inwestorzy zwlekają z podejmowaniem decyzji. Taka sytuacja dotyczy złota w tym roku wyjątkowo często. Fundamenty oraz prognozy analityków wskazują na potencjał wzrostowy. Podobnie dane makro. Są jednak rzeczy, o których nie wiemy, a które również mogą wpływać na rynek np. to, jak Rosjanie próbują łatać swoją dziurę budżetową czy innymi słowy – jaka jest skala wyprzedaży rosyjskiego złota?

Najnowsze prognozy analityków Commerzbanku mówią o tym, że złoto osiągnie rekordowe poziomy. Przyczynić się ma do tego podniesienie przez FED stóp procentowych w czerwcu, a także kontynuacja zakupów złota przez banki centralne.

Czy FED podniesie stopy?

Jedną z największych niewiadomych, które rozstrzygną się już w tym tygodniu, jest kwestia stóp procentowych FED. Aktualnie pozytywne prognozy dla inflacji oraz niejednoznaczne dane makro sugerują przewagę po stronie tych, którzy spodziewają się, że bank centralny nie podniesie stóp procentowych. Co jednak nie oznacza, że cykl podwyżek jest zakończony.

Bardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się scenariusz, w którym stopy w czerwcu pozostaną bez zmian, jednak pójdą w górę w lipcu. Co w praktyce będzie oznaczało, że czeka nas kolejny miesiąc nerwowego oczekiwania, niepewności i braku zdecydowanych ruchów na kluczowych aktywach. Oznacza to także – być może – dalsze niezdecydowanie na złocie, co nie ucieszy spekulantów, ale powinno być odbierane neutralnie przez ludzi pragnących budować w złocie zabezpieczenie.

Polska zbroi się w złoto

Czerwcowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej nie przyniosło zmian – stopy procentowe pozostaną przez kolejny miesiąc na niezmienionym poziomie. Pojawiły się jednak pewne sugestie świadczące o możliwości obniżki w ciągu najbliższego półrocza, co z pewnością zadowoli kredytobiorców.

Problemem jest inflacja bazowa, która zwalnia w dużo wolniejszym tempie niż inflacja konsumencka. Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który przyjrzał się polskiej gospodarce, wydał kilka rekomendacji, wśród których pojawiły się m.in. gotowość banku centralnego do podniesienia stóp procentowych, gdyby inflacja bazowa nie zmierzała w pożądanym kierunku.

MFW rekomenduje także ograniczanie wydatków budżetowych i wygaszanie tarczy energetycznej – a więc coś, co nie jest znakiem rozpoznawczym obecnej ekipy rządzącej, szczególnie w kontekście zbliżających się wyborów. Pojawiły się także zalecenia dotyczące wakacji kredytowych – powinny się skończyć.

Zdaniem MFW perspektywy dla polskiej gospodarki po spowolnieniu w tym roku, w średnim terminie są korzystne, jednak będzie to wymagało podjęcia przez rząd i bank centralnych pewnych działań w kontekście wyżej wymienionych problemów.

W maju Narodowy Bank Polski po raz drugi w tym roku zwiększył swoje rezerwy złota. Ostatni zakup opiewał na 19,9 ton, co oznacza, że Polska posiada obecnie 263,4 tony złota. Zwiększenie rezerw złota obecnie wpisuje się w ogólną tendencję. W ubiegłym roku padł rekord, jeśli chodzi o złoto zakupione przez banki centralne, co niewątpliwie miało związek z ogólnie podniesionym poziomem światowej inflacji oraz wojną w Ukrainie. Najnowsza ankieta przeprowadzona przez Światową Radę Złota mówi, że banki centralne planują dalsze zwiększanie swoich rezerw.

W kontekście Polski warto wspomnieć o tym, że kończy działalność platforma WealthSeed umożliwiająca inwestowanie pasywne m.in. w fundusze ETF oraz podobna usługa Aion Bank. Jako alternatywę, szczególnie dla drobnych inwestorów, którzy cenili sobie wygodę, warto rozważyć zakupy złota fizycznego poprzez sklep Goldsaver.pl.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Kluczowy tydzień dla EBC i Fed. Europejska podwyżka prawdopodobna, amerykańska niepewna

EBC i Fed w nadchodzącym tygodniu będą podejmować kluczowe decyzje. W przypadku Europy podwyżka jest wyceniania z prawdopodobieństwem ponad 90 proc. Jeśli chodzi o amerykańską instytucję – tu rynek daje zaledwie 25 proc. szans na taki ruch.

W przypadku Europy taka decyzja spowoduje, że najważniejsza stopa (depozytowa) wyniosłaby 3,5 proc. Nie tylko „jastrzębi” członkowie Rady Prezesów, którzy generalnie opowiadają się za zacieśnieniem polityki pieniężnej, naciskają na dalsze podwyżki stóp, ale nawet „gołębie” sugerują kolejną podwyżkę kosztu pieniądza przynajmniej na najbliższym posiedzeniu.

Mniej wyraźne były ostatnie sygnały płynące ze strony Fed, który zaczął podnosić stopy procentowe wcześniej i dostarczył już łącznie 500 punktów bazowych w porównaniu do 375 pb. z EBC. Fed dostosował swoją komunikację już na ostatnim posiedzeniu w maju. Podczas gdy wcześniej zakładał w swoim oświadczeniu, że „pewne” dalsze zacieśnienie „może” być konieczne, nie wykluczył dalszego zacieśnienia po ostatnim posiedzeniu, ale podkreślił kroki, które zostały już podjęte i opóźnienia, zanim ich efekt będzie odczuwalny.

Po tym, jak niektórzy przedstawiciele Fed podkreślali potrzebę dalszych podwyżek stóp w ostatnich tygodniach, wiceprzewodniczący Jefferson ostatnio wspomniał o swego rodzaju „jastrzębiej pauzie”. Stwierdził on, że przerwa w czerwcu niekoniecznie oznaczałaby, że Rezerwa Federalna zakończyła podwyżki stóp. To pozwala przypuszczać, że właśnie taki scenariusz zobaczymy w przyszłym tygodniu. Należy podkreślić, że sam Powell opowiada się za takim rozwiązaniem i dlatego taki rozwój zdarzeń w tym momencie jest najbardziej realny.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Nowy budżet to wyższe wydatki

Polski rząd pokazuje swoje zaangażowanie i w długi weekend odbywa posiedzenie, aby przyjąć nowelizację budżetu. Przed wyborami prawie dla każdego znajdzie się coś miłego. Chińczycy także muszą zmagać się z inflacją, ale w przeciwieństwie do nas z jej zbyt niskim poziomem. Coraz więcej danych makro wskazuje, że strefa euro już wkroczyła w fazę gospodarczego spowolnienia.

Nowelizacja budżetu

Polski rząd (jak to pięknie ujął premier) dokonał rewizji ustawy budżetowej. Innymi słowy, planuje zwiększenie wydatków państwa o prawie 21 mld zł w tym roku (deficyt pójdzie w górę o 24 mld zł). Większe wydatki mają być związane z trzema obszarami: realizacją porozumienia z NSZZ Solidarność, rolnictwem i obronnością. Jednak największe środki, bo aż 14 mld zł, zostaną skierowane na subwencję ogólną dla samorządów terytorialnych. Trudno nie wiązać tej decyzji z wcześniejszymi zmianami podatkowymi, które uszczupliły wpływy do samorządowych kas. Przedwyborczą nagrodę dostaną też nauczyciele, którzy z okazji 250. rocznicy KEN otrzymają jednorazowy dodatek w wysokości 1125 zł. Chyba oficjalnie kampanię parlamentarną możemy uznać za otwartą, skoro rząd zabezpiecza już środki na składane wcześniej obietnice, a nawet znajduje miejsce na niespodzianki. W zaskakujący sposób nie znalazł on wcześniej miejsca na podwyższenie już w tej chwili sztandarowego świadczenia na dzieci.

Chińska dezinflacja

Coraz więcej danych z Państwa Środka wskazuje, że tamtejszy rynek może mieć trudności, aby po raz kolejny zostać kołem zamachowym globalnej gospodarki. Tym razem wskaźniki inflacyjne, będące przeciwieństwem sytuacji w państwach tzw. Zachodu, mogą przedstawiać niepokojące nastawienie konsumentów. Inflacja konsumencka wzrosła w ujęciu rocznym jedynie o 0,2%, a w ujęciu miesięcznym spadła o identyczną wartość. Oba odczyty były gorsze od prognoz. Jeszcze słabiej wypada inflacja producencka, a raczej deflacja, ponieważ rezultat rok do roku to -4,6% (analitycy spodziewali się lepszego wyniku), co stanowi najgorsze wskazanie od ponad 7 lat. W przyszłym tygodniu poznamy najnowsze dane o chińskiej produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, które mogą zostać kolejnymi argumentami za monetarnym i fiskalnym wsparciem dla chińskich obywateli. Tym samym, gdy większość najważniejszych globalnie systemów pieniężnych zbliża się do końca cyklu zacieśniania, to druga gospodarka świata może niedługo rozpoczynać cykl rozluźniania. Dalsza część roku ma wszelkie szanse być wciąż emocjonująca. Dzisiejsze odczyty nie miały znaczącego wpływu na pozycję juana, który już od 4 miesięcy znajduje się w trendzie osłabienia. Kurs CNY/PLN pozostaje blisko 0,58 zł.

Europejski przemysł w tarapatach

Chińczycy mogą myśleć o stymulacji swojego rynku, ale w Europie nie ma o czymś takim mowy. Stymulacje pandemiczna i wojenna wyśrubowały wskaźniki inflacji, a niestety najskuteczniejszą metodą wyjścia z wysokiej dynamiki cen jest schłodzenie gospodarki. Kolejne dane ze strefy euro można uznać za dowody na realizację tego scenariusza (chociaż są one już mocno historyczne, bo kwietniowe). Na Słowacji produkcja przemysłowa od lutego 2022 roku tylko dwukrotnie wykazała wzrost (mowa o ujęciu rocznym), a tym razem spadek zatrzymał się na 2%. Coraz poważniej robi się we Włoszech, gdzie ten sam wskaźnik wykazał -7.2% To najsłabszy rezultat od lipca 2020 roku. Rozminął się on znacznie z oczekiwaniami (-4,1%), co zdarzyło się również z produkcją w ujęciu miesięcznym, która wykazała -1,9% przy prognozie +0,1%. Czy EBC weźmie pod uwagę recesyjne tendencje już na spotkaniu w przyszłym tygodniu i nie dokona podwyżki stóp procentowych?

Adam Fuchs, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Schłodzenie rynku pracy uderza w dolara

Tygodniowe dane z amerykańskiego ryku pracy co prawda są istotne, ale rzadko kiedy przyczyniają się do wzrostu zmienności na rynku. Tym razem było inaczej. Po publikacji dolar stracił na wartości a kurs EUR/USD zdecydowanie obrał kierunek północny, osiągając poziom 1,0780. Rynek w tym momencie poddaje pod interpretację wszystkie dane, które mogą pośrednio wpływać na decyzję Rezerwy Federalnej, która już w następny tygodniu ustali ponownie poziom stóp procentowych.

Wzrost liczby bezrobotnych w USA „uderzył” w dolara. Tygodniowa liczba zasiłków wzrosła do 261 tys. – najwyższego poziomu od października 2021 roku. Zwolnienia rosły konsekwentnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy, a teraz możemy zacząć obserwować, jak w końcu przenikają one do wstępnych danych o liczbie nowych bezrobotnych. Należy pamiętać, że między ogłoszeniem zwolnienia a faktyczną redukcją zatrudnienia zawsze upływa pewien okres czasu i często nie można złożyć wniosku o zasiłek, dopóki wszystkie odprawy nie zostaną sfinalizowane.

Krzywa kontraktów terminowych na fundusze Fed pokazuje, że rynki tylko nieznacznie zmniejszyły oczekiwania dotyczące stóp procentowych. W tym momencie rynek daje ok 25 proc. szans na ruch w górę na wtorkowo – środowym posiedzeniu FOMC.

Brak danych z USA może przynieść dziś większą stabilizacje notowań. Rynek ma przed sobą jeszcze wtorkowe dane o inflacji z USA, które mogą ponownie wpłynąć na oczekiwania dotyczące dalszego przebiegu cyklu zacieśniania monetarnego Fed. Oczekuje się spadku wskaźnika zasadniczego do 4,1 proc. z 4,9 proc. (r/r) oraz bazowego z 5,5 proc. do 5,3 proc. Jeśli otrzymamy niższe cyfry od konsensusu, wówczas dolar może ponownie stracić na wartości.

Wyjście kursu blisko 1,08 wynikało ze słabości USD. Wczorajsza informacja, że strefa euro weszła w techniczną recesję po rewizji PBK za I kwartał została przeoczona przez rynek. W tym momencie inwestorzy są mocno przekonani, że EBC podniesie koszt pieniądza o 25 punktów bazowych. Ważniejszy będzie jednak przekaz Christine Lagarde podczas czwartkowej konferencji.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rośnie wolumen wolnej powierzchni na polskim rynku magazynowym

Kondycja rynku magazynowego w Polsce pozostaje na stabilnym poziomie. W okresie od stycznia do marca 2023 r. najemcy wynajęli 1,2 mln mkw. (-22% r/r), a w tym samym czasie deweloperzy dostarczyli 1,9 mln mkw. (+55% r/r) nowej podaży. W budowie pozostaje 2,1 mln mkw. (-55% r/r), z których ponad połowa to powierzchnia budowana spekulacyjnie. Na rynku widać pierwsze oznaki stabilizacji w średnich stawkach czynszów. Firma AXI IMMO prezentuje dane podsumowujące I kw. 2023 r. na rynku przemysłowo-logistycznym w raporcie „Polski rynek magazynowy w I kw. 2023 r.”.

Na zakończenie marca 2023 r. całkowity wolumen transakcji na rynku inwestycyjnym wyniósł ok. 650 mln EUR. Sektor magazynowy z wynikiem 401 mln EUR i 62% udziałem ponownie wysunął się na pozycję lidera zestawienia. Niezmiennie najważniejszymi czynnikami mającymi wpływ na nastroje wśród inwestorów pozostają inflacja, wysokie koszty finansowania inwestycji oraz rozbieżności pomiędzy oczekiwaniami sprzedających i kupujących. Największą transakcją kwartału była sprzedaż projektu Panattoni Wrocław Campus (ok. 185 tys. mkw.) do P3. Podium uzupełniły kolejno zakupy przez DWS Group parku należącego do 7R (7R Park Poznań East II, 51,5 tys. mkw.) oraz przejęcie Panattoni City Logistics Wrocław II (38 tys. mkw.) przez Trigea Nemovitostni.

Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Wycen i Rynków Kapitałowych, AXI IMMO, wskazuje: „W odróżnieniu od poprzednich kwartałów, w pierwszych trzech miesiącach 2023 roku dominowały transakcje związane ze sprzedażą pojedynczych projektów, a nie portfeli magazynowo-logistycznych. Z kolei wśród najaktywniejszych graczy pozostają ci z regionu Europy Środkowo-Wschodniej i Stanów Zjednoczonych”.

W I kw. 2023 r. popyt brutto na polskim rynku magazynowym osiągnął poziom 1,2 mln mkw. (-22% r/r), z czego w ramach nowych umów najmu podpisano ok. 661 tys. mkw. (-42% r/r). Na znaczeniu zyskują renegocjacje, które stanowiły ponad 45% całości wolumenu transakcji. W analizowanym okresie od stycznia do marca 2023 r. najwięcej powierzchni wynajęto w województwach: mazowieckim (202 tys. mkw.), łódzkim (195 tys. mkw.) i śląskim (191 tys. mkw.). Warte podkreślenia wyniki osiągnięto także w woj. pomorskim i małopolskim, gdzie wolumeny transakcji wyniosły odpowiednio 108 tys. mkw. i 105 tys. mkw. Wśród największych wybranych transakcji najmu znalazły się m.in.:

  • przedłużenie umowy przez producenta komponentów elektronicznych Tyco Electronics Polska w Panattoni Park Szczecin I (56 000 mkw.);
  • nowa umowa w Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub zawarta przez globalnego detalistę internetowego Shein (55 000 mkw.);
  • rekordowa transakcja z Małopolski, gdzie firma z sektora logistycznego MCG EastBridge (Maszoński Logistics Group) wynajęła 36 700 mkw. w GLP Kraków Logistics Centre III.

Anna Głowacz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO, przekonuje: „W perspektywie kolejnych miesięcy możemy spodziewać się spowolnienia w popycie. Część transakcji z pierwszego kwartału 2023 roku to efekt przedłużających się negocjacji z ubiegłego roku. Wysoka inflacja, koszty mediów oraz wyższe koszty uzyskania finansowania powodują, że firmy decydują się raczej na oszczędności aniżeli na nowe inwestycje”.

Po drugiej stronie znajdują się firmy, które swojej szansy upatrują w rozwoju trendów związanych z przenoszeniem linii produkcyjnych bliżej rynków zbytu. Obecnie nie jesteśmy świadkami dużej liczby transakcji w ramach tzw. nearshoringu, przy czym można wskazać wiele procesów będących w trakcie realizacji lub na etapie przygotowania,” dodaje Anna Głowacz.

W pierwszych trzech miesiącach 2023 r. deweloperzy dostarczyli blisko 1,9 mln mkw. (+55% r/r), co przyczyniło się do powiększenia całkowitych zasobów powierzchni przemysłowo-logistycznych w Polsce do 29,9 mln mkw. (+21% r/r). Najwięcej nowej podaży przybyło w woj. mazowieckim (367 tys. mkw.), w woj. śląskim (256 tys. mkw.) i woj. dolnośląskim (242 tys. mkw.). Warto również zwrócić uwagę na woj. lubuskie, gdzie zasoby magazynowe wzrosły o 230 tys. mkw. W budowie na koniec marca 2023 r. pozostawało 2,1 mln mkw. (-55% r/r) nowoczesnej powierzchni magazynowej, z czego blisko 55% to projekty spekulacyjne. Na rynku spodziewane jest delikatne spowolnienie wynikające z wysokich kosztów finansowania i wymogu wysokiego udziału transakcji typu pre-let przed startem inwestycji. Niemniej w pierwszych miesiącach 2023 r. analitycy AXI IMMO zaobserwowali wzrost wskaźnika pustostanów do poziomu 6,4% (+3,1 p. proc. r/r), wynikający z oddania dużej liczby projektów rozpoczętych jeszcze w 2022 r. Najwięcej niewynajętej powierzchni pozostaje w woj. mazowieckim (399 tys. mkw.), woj. śląskim (333 tys. mkw.) oraz woj. dolnośląskim (304 tys. mkw.). W ujęciu procentowym najwyższym współczynnikiem pustostanów charakteryzują się woj. świętokrzyskie (12,9%) i woj. zachodniopomorskie (10,6%).

Nowa podaż, jak i wzrost współczynnika pustostanów nieznacznie wpłynęły na wysokość oczekiwanych stawek czynszów. Niemniej w tym samym czasie na polskim rynku magazynowym odnotowano pierwsze oznaki stabilizacji w tym zakresie. Obecne oczekiwania właścicieli za powierzchnię w projektach typu bigbox kształtują się na poziomie 4,0 – 4,5 EUR/mkw./miesiąc. Tradycyjnie najdroższa pozostaje Warszawa Miasto ze stawkami w nowych inwestycjach sięgającymi poziomu powyżej 6,5 – 7,0 EUR/mkw./miesiąc, przy czym w starszych projektach czynsze utrzymują się na poziomie ponad 5,0 EUR/mkw./miesiąc.

Renata Osiecka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO, podsumowuje: „W najbliższych miesiącach w sektorze magazynowym spodziewamy się delikatnego spowolnienia wynikającego ze słabszej koniunktury gospodarczej i momentu w cyklu całego rynku. Jednak fundamenty sektora, a więc popyt i podaż pozostają silne. Wszyscy oczekujemy rozwoju trendów związanych z nearshoringiem i friendshoringiem, w których upatrujemy dużych możliwości związanych z aktywnością najemców. Z kolei po stronie podaży kwestie związane z finansowaniem inwestycji mogą czasowo ograniczyć rozwój projektów budowanych spekulacyjnie, z wyłączeniem podmiotów, które mają własne środki”.

Sprzedaż restauracji Sfinksa dalej rośnie

Restauracje sieci Sfinks Polska odnotowały w maju 2023 r. wzrost przychodów gastronomicznych o 6% w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego, tj. do 15,21 mln zł. Takie obroty to zasługa pracy 72 restauracji pod szyldami SPHINX, Chłopskie Jadło, Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło oraz The Burgers. W ujęciu narastającym wzrost obrotów wyniósł 17,2% r/r i w efekcie sprzedaż lokali w okresie od stycznia do końca maja uplasowała się na poziomie 74,11 mln zł.

Przychody porównywalnej sieci lokali (L2L) w maju wzrosły o 11,6% r/r do 15,02 mln zł. Narastająco wzrost wyniósł 22,6% r/r, dzięki czemu obroty porównywalnej sieci w okresie od stycznia do końca maja 2023 uplasowały się na poziomie 73,32 mln zł.

Warto mieć na uwadze, że w maju tego roku na sprzedaż pracowało 12 restauracji mniej niż rok wcześniej, co oznacza mniejszą o 14% sieć. W stosunku do kwietnia też była to jedna restauracja mniej. W zeszłym roku w drugim kwartale był wyraźny wzrost  sprzedaży w stosunku do I kwartału, co sprawia, że od kwietnia nasze wyniki porównujemy z wyższą bazą niż na początku tego roku. Mimo to, przy mniejszej liczbie lokali byliśmy w stanie wypracować obroty wyższe niż rok wcześniej. Na sieci porównywalnej te wzrosty są jeszcze większe. Generalnie  jesteśmy zadowoleni z wyników sprzedaży restauracji, które rosną kolejny miesiąc z rzędu. Zbliżamy się także do przełomowego momentu związanego z restrukturyzacją sieci i w drugim półroczu będziemy widzieli przyrost liczby restauracji, a docelowo powrót do wielkości sieci sprzed pandemii. Spodziewam się, że w drugim półroczu uruchomimy w granicach 10 nowych restauracji, w tym w powracając do mocnych lokalizacji, jak SPHINX na wrocławskim rynku. Do tego jesteśmy na ukończeniu nowych projektów związanych z naszą ofertą, które powinny pozwolić na lepsze wykorzystanie potencjału istniejących restauracji. Jestem przekonany, że nasze restauracje są w większości już dobrze przygotowane do skorzystania z posiadanego potencjału. Wykonana do tej pory praca pozwala na zakończenie w przewidywalnym czasie prac nad nową strategią, którą planujemy ogłosić w III kwartale – komentuje Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Raportowana przez Sfinks Polska sprzedaż gastronomiczna obejmuje przychody ze sprzedaży netto osiągane przez lokale własne i franczyzowe, działające w ramach sieci zarządzanych przez spółkę, które są objęte bieżącym monitoringiem sprzedaży w ramach systemów informatycznych Sfinksa. Nie obejmuje ona sprzedaży realizowanej przez sieć Piwiarnia. Jednocześnie spółka zwraca uwagę, że sprzedaż gastronomiczna nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży osiąganymi przez Sfinks Polska. Na te składają się przychody ze sprzedaży gastronomicznej wypracowywanej przez restauracje własne oraz przychody z opłat franczyzowych naliczane od sprzedaży gastronomicznej realizowanej przez restauracje franczyzowe. W tym drugim przypadku przychody ze sprzedaży gastronomicznej stanowią przychód franczyzobiorców.

Wyrównanie szans kobiet w „męskich” sektorach przyspiesza

Podczas gdy większość liderów biznesowych i przedstawicieli rządów wzywała na Forum Ekonomicznym w Davos, do wyrównywania szans kobiet w typowo męskich zawodach np.  cyberbezpieczeństwie i technologii, proces ten przebiega powoli… Jak powiedziała Marian Wright Edelman z Funduszu Obrony Dzieci, „trudno jest być tym, czego nie widać”, ale postęp dokonuje się znacznie szybciej w świadomości kobiet. Z najnowszego badania Pracuj.pl (2023) wynika, że 68 proc. pań uważa, że kobiety w Polsce ogólnie są dziś w lepszej sytuacji zawodowej, niż 10 lat temu. Aż 62 proc. deklaruje, że w ich firmach przedstawiciele obu płci mają równe szanse na awanse i podwyżki.

Polska pod względem wyrównania szans kobiet i mężczyzn na współczesnym rynku pracy powoli poprawia pozycję wśród państw UE.  Zmiany są widoczne w wielu branżach. Z wypowiedzi ekspertów wynika, że kobiety stanowią 46 proc. siły roboczej w Unii Europejskiej, a organizacjach łańcucha dostaw to już blisko 40 proc. W Polsce, udział kobiet pracujących w stereotypowo męskich branżach rośnie. – Rosnąca reprezentacja kobiet jest widoczna w handlu, usługach, opiece oraz sprzedaży na poziomie stanowisk specjalistycznych. – W ostatnim czasie coraz więcej kobiet awansuje w zespołach sprzedażowych, prezentując szeroki zakres kompetencji i osiągając bardzo mocne i wymierne wyniki na wyższych stanowiskach kierowniczych – podkreśla Dorota Pałysiewicz, dyrektor HR w firmie Brown-Forman Polska.

Choć kobiety stanowią zaledwie 25 proc. kadry pracowniczej w branży cyberbezpieczeństwa, to są wyjątki, które zmieniają ten obraz. W firmie Check Point Software Technologies kobiety torują drogę przyszłości – Prezes (Rupal Hollenbeck), dyrektor ds. technologii (dr Dorit Dor), dyrektor ds. produktu (Nataly Kremer), kierownik ds. badań, główny radca prawny i dyrektor ds. operacji biznesowych to kobiety. Kierują 80 proc. załogi firmy.

Według danych firmy Gremi Personal, w naszym kraju 55 proc. pracowników branży magazynowo logistycznej stanowią dziś kobiety.  Są branże, w którym przeważała liczba mężczyzn, gdzie następują duże zmiany. Dziś udział kobiet w działach sprzedaży branży alkoholi i piwa to średnio ponad 30 proc. Dane rynkowe wskazują, że mediana dla udziału kobiet wśród pracowników branży piwnej to ok. 20 proc., przy czym w niektórych działach panie stanowią ponad połowę zatrudnionych – w marketingu, finansach (>60%), a w dziale personalnym (>60%). Zdaniem Anny Ender, dyrektor ds. rozwoju biznesu LeasingTeam Group, proces wyrównania reprezentacji kobiet jest szczególnie widoczny na stanowiskach wyższych oraz inżynieryjnych (wyższej specjalizacji) – tu kobiety sięgają coraz wyżej i nie boją się głośno mówić o swoich oczekiwaniach.

W obliczu takiej sytuacji firmy wprowadzają zmiany, aby stanowiska dotychczas zajmowane przez mężczyzn, zapełniały kobiety. Przykładem jest dostosowywanie systemów zmian w firmach produkcyjnych, logistycznych, handlowych do możliwości kobiet, reorganizacja stanowisk pracy. Możemy mówić o zmianach ułatwiających aktywność zawodową kobiet na naszym rynku pracy – dodaje Mateusz Żydek z firmy Randstad.

Dane firmy Randstad potwierdzają trend rosnącej aktywności kobiet i sięgania po stanowiska w zawodach do tej pory zdominowane przez mężczyzn. Kobiety coraz odważniej wkraczają także do sektorów związanych z techniką, lotnictwa, branży ochroniarskiej oraz budownictwa, gdzie kobieta jest już co piątym, zatrudnionym pracownikiem.

Ważnym bodźcem do zmiany sytuacji kobiet na rynku pracy wydaje się być przechodzenie od modelu tradycyjnego do partnerskiego, w którym mężczyźni na równi z kobietami zajmują się opieką nad dziećmi oraz angażują się w obowiązki domowe. Pomogą w tym zmiany legislacyjne, w tym wprowadzenie europejskiej dyrektywy dotyczącej równości i przejrzystości wynagrodzeń. Duże znaczenie ma też dyrektywa o udziale kobiet we władzach spółek giełdowych. Do końca czerwca 2026 r. ma on wzrosnąć do co najmniej 40 proc. w radach nadzorczych lub przynajmniej 33 proc. we władzach spółek, czyli łącznie w zarządach i radach nadzorczych.

Pozytywnym zjawiskiem jest coraz większa liczba fundacji i inicjatyw, które wspierają kobiety w aktywizacji zawodowej. – Nie tylko umożliwiają kobietom przekwalifikowanie się, ale także budują świadomość znaczenia kobiet na rynku pracy – podkreśla Karolina Szkaradnik, menedżer ds. relacji z klientem w międzynarodowej firmie rekrutacyjnej Grafton Recruitment. CheckPoint Women

Rosyjscy cyberprzestępcy atakują Wielką Brytanię. Ofiarami m.in. BBC i British Airways

Jak donosi BBC cyberprzestępcom z rosyjskiej grupy Clop udało się wykorzystać podatność w oprogramowaniu „MOVEit” znanego producenta, co umożliwiło dostęp do danych wielu, największych i najważniejszych firm działających w kraju. Ofiarami ataku padły m.in. BBC, British Airways, Boots i Aer Lingus. Lista zaatakowanych firm wciąż rośnie w miarę spływania nowych informacji. W e-mailu do pracowników BBC poinformowało, że skradzione dane obejmowały numery identyfikacyjne pracowników, daty urodzenia, adresy domowe i numery ubezpieczenia społecznego. Ponad 100 000 pracowników BBC, British Airways i Boots zostało poinformowanych, że mogły zostać pobrane dane dotyczące płac. Grupa Clop opublikowała ostrzeżenie w darknecie, informując osoby dotknięte atakiem, aby skontaktowały się z grupą do 14 czerwca, w przeciwnym razie skradzione dane zostaną opublikowane.

– Cyberprzestępcy bardzo szybko wykorzystali lukę w zabezpieczeniach oprogramowania MOVEit, bo zaledwie kilka dni po jej opublikowaniu. Pomimo, że poprawka bezpieczeństwa została już wydana, wiele firm nie miało wystarczająco dużo czasu, aby ją przetestować i wdrożyć. W efekcie duża liczba niezabezpieczonych urządzeń była wystawiona na niebezpieczeństwo. Ten sam schemat zaobserwowaliśmy w przypadku exploita EternalBlue w 2017 r., który został wykorzystany w prawdopodobnie najczęstszych globalnych atakach ransomware — NotPetya i WannaCry. Niestety sam fakt przygotowania poprawki bezpieczeństwa nie sprawia, że firmy są chronione. W tym momencie kluczowe jest jak najszybsze zainstalowanie tej poprawki. Wyciągnijmy z tej sytuacji wnioski i zachowajmy zwiększoną czujność wobec podobnych ataków, a przede wszystkim pamiętajmy o stałej aktualizacji systemów.

Wiemy już, że po udanym ataku napastnicy rozpoczęli negocjacje, zgłaszając się do ofiar i próbując uzyskać jak najwyższy okup, nie ustalając z góry kwoty. Decyzja ta prawdopodobnie wynika z dużej skali ataku, który wciąż wpływa na wiele firm na całym świecie i potencjalnie przekracza możliwości grupy Clop.

Clop utrzymuje, że usunął informacje dotyczące organizacji sektora publicznego, ale wiemy już z doświadczenia, że ​​nie można ufać słowom cyberprzestępców. Dlatego właśnie każdy, kto podejrzewa, że ​​jego dane zostały skradzione, musi zachować czujność.

Chociaż nigdy nie zaleca się płacenia cyberprzestępcom okupu, istnieje ryzyko, że niektóre z atakowanych firm ulegną presji. Opłacony okup to wiatr w żagle grup przestępczych, które widząc skuteczność swoich działań będę je kontynuować. Dla zaatakowanych firm w tym momencie najważniejsza jest  otwartość i uczciwość wobec swoich pracowników i klientów. Organizacje powinny zaoferować wsparcie w zakresie ochrony tożsamości i wykrywania dalszych ataków typu phishing i smishing – komentuje Beniamin Szczepankiewicz, starszy specjalista ds. cyberbezpieczeństwa ESET.

51% ataków ransomware celuje w firmy z USA

Od 2020 r. grupy prowadzące ataki ransomware otrzymały co najmniej 2 mld dolarów z tytułu okupów. Coraz większy zasięg i zyski przyczyniają się do szerokiej profesjonalizacji cyberprzestępców oraz rozwoju dostępnego na czarnym rynku złośliwego oprogramowania – wynika z analizy ekspertów WithSecure. Aż 3 na 4 ataki celują w przedsiębiorstwa z USA, Kanady, Europy Zachodniej i Australii. Najbardziej dotknięte są branże: budowlana, IT oraz edukacyjna.Najczęściej_atakowane_branże Najczęściej_atakowane_państwa

Ataki kierowane w stronę zachodnich firm

Według raportu WithSecure najczęstszymi ofiarami ransomware w 2022 roku były firmy ze Stanów Zjednoczonych. Celowało w nie nawet 51% ataków. Kolejna była Kanada (7%), Wielka Brytania (6%), Niemcy, Francja i Australia. Łącznie przedsiębiorstwa z tych krajów były celem aż 3 na 4 ataków uwzględnionych w analizie. Najbardziej dotknięta była branża budowlana, w którą uderzyło 19% ataków. Na celowniku przestępców była też branża IT (15%), edukacyjna (15%), medyczna (12%) oraz administracja publiczna (11%). Deklaracje grup przestępczych, że kierują się „kodeksem moralnym”, zgodnie z którym unikają atakowania wrażliwych podmiotów, w wielu przypadkach nie są więc prawdziwe.

Płacąc okup finansujemy kolejny atak

Przedsiębiorstwa decydując się na zapłacenie okupu umacniają pozycję przestępców i dostarczają im środki na kolejne, jeszcze lepiej zorganizowane ataki. Wiele firm decyduje się na wykupienie polisy ubezpieczeniowej na pokrycie kosztów okupu – chociaż zapewnia to ochronę płynności finansowej, ostatecznie również przekłada się na wspieranie cyberprzestępczości. Dzięki środkom z okupów organizacje przestępcze mogły w ostatnich latach rozwinąć skalę swoich działań, zyskały dostęp do lepszej infrastruktury i mogły zwerbować wykwalifikowanych „pracowników”. Niektóre władze wprowadziły sankcje, które sprawiły, że zapłacenie okupu stało się nielegalne. Można się spodziewać, że działania w tym kierunku będą kontynuowane.

– Często mówimy o szkodach, jakie ataki ransomware wyrządzają ofiarom. Mniej uwagi poświęca się mechanizmowi płacenia okupu, który zapewnia przestępcom dodatkowe zasoby i sprzyja trendowi profesjonalizacji – wskazuje Tim West, szef działu Threat Intelligence w firmie WithSecure.

Ransomware się profesjonalizuje

Wiele ataków ransomware bazuje jednocześnie na kilku taktykach zastraszania ofiary, aby zwiększać presję na zapłacenie okupu. Przestępcy nie tylko szyfrują dane, aby uniemożliwić dostęp do nich, ale też kradną informacje i grożą ich upublicznieniem. Znaczna część dużych grup ransomware dostarcza przy tym złośliwe oprogramowanie jako usługę (Ransomware-as-a-Service, RaaS), czyli gotowe do użycia przez „klientów” narzędzia. Mogą z nich skorzystać mniej doświadczeni przestępcy w zamian za część zysków z ataku. Prowadzi to do coraz większej profesjonalizacji branży cyberprzestępczej związanej z ransomware. Wiedza i zasoby potrzebne do przeprowadzenia ataku stają się szeroko dostępne dla mniej wykwalifikowanych podmiotów.

– Aby zwiększać swoje przychody, grupy ransomware kupują produkty i usługi od wyspecjalizowanych dostawców rozwiązań e-przestępczości. Działa to w podobny sposób, w jaki legalne firmy zlecają część zadań za zewnątrz, aby pomnażać zyski – wyjaśnia Stephen Robinson, starszy analityk Threat Intelligence w WithSecure. – Dostępna baza rozwiązań i informacji jest wykorzystywana przez coraz większą liczbę cyberprzestępców, zaczynając od działających w pojedynkę, nisko wykwalifikowanych operatorów, aż po związane z państwami grupy APT. Ransomware dostarczył paliwo branży cyberprzestępczej do szybkiego rozwoju.

O raporcie:
Raport The Professionalization of Cyber Crime został przygotowany na podstawie analizy ekspertów firmy WithSecure, która objęła ponad 3 tys. incydentów i wycieków danych dokonanych przez grupy zajmujące się wielopunktowymi wymuszeniami z zastosowaniem ataków ransomware. Pełny raport jest dostępny na stronie https://www.withsecure.com/en/expertise/research-and-innovation/research/the-professionalization-of-cyber-crime.

Co to jest baza danych firm?

Baza danych firm to narzędzie, które pozwala na nawiązywanie bezpośredniego kontaktu z przedstawicielami innych przedsiębiorstw związanych z branżą. Zawiera ona dane kontaktowe takie jak adresy e-mail, numery telefonów czy adresy siedzib. Wykorzystanie bazy kontaktów do firm może ułatwić proces pozyskiwania nowych klientów oraz partnerów biznesowych, szczególnie w przypadku działań marketingowych i sprzedażowych. Przeczytaj artykuł i dowiedz się, czym jest baza danych firm!

Czym jest baza danych firm?

Narzędzie, jakim jest baza danych firm to zbiór informacji o przedsiębiorstwach funkcjonujących w Polsce. Takie zbiorcze dane są niezwykle wartościowe dla tych, którzy poszukują informacji o konkurencji, potencjalnych partnerach biznesowych czy klientach.

Bazy danych firm wykorzystywane są w celach:

  • marketingowych,
  • sprzedażowych

Baza kontaktów do firm to zbiór informacji o przedsiębiorstwach gromadzony i utrzymywany w celach biznesowych, takich jak pozyskiwanie nowych klientów czy analiza konkurencji. Zawarte w niej dane mogą obejmować takie informacje, jak:

  • nazwa firmy,
  • adres siedziby,
  • numer NIP,
  • branża,
  • wielkość zatrudnienia

Wykorzystanie bazy danych firm może przyczynić się do znacznego wzrostu efektywności działania przedsiębiorstwa, przez co jest to narzędzie niezwykle cenne na rynku B2B.

Skąd wziąć bazę danych firm?

Istnieje kilka sposobów na pozyskanie bazy danych firm. Można je zakupić od specjalistycznych przedsiębiorstw zajmujących się ich sprzedażą. W Polsce działa wiele takich firm, które na podstawie potrzeb klienta dostarczają spersonalizowane bazy danych zawierające najbardziej istotne dla niego informacje. Wówczas możesz pozyskać wiedzę o przedsiębiorcach, takich jak firmy z Warszawy lub innych dużych miast w Polsce.

Innym rozwiązaniem jest skorzystanie z publicznie dostępnych źródeł, takich jak Krajowy Rejestr Sądowy (KRS) czy Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej (CEIDG). Warto jednak pamiętać, że dane zawarte w tych rejestrach mogą być niepełne lub nieaktualne.

Jak wybrać dostawcę bazy danych firm?

Decydując się na korzystanie z bazy danych firm, warto zwrócić uwagę na kilka kluczowych aspektów. Po pierwsze, należy upewnić się, że dany dostawca przestrzega przepisów RODO oraz posiada niezbędne zgody na przetwarzanie danych. Po drugie, warto sprawdzić wiarygodność źródła – czy dane są aktualne i czy baza jest regularnie aktualizowana. Po trzecie, warto ocenić jakość danych – czy są one kompletne i czy zawierają wszelkie istotne informacje.

Cena bazy firm również może być zróżnicowana, dlatego warto zapoznać się z wieloma możliwościami.

Zalety korzystania z bazy danych firm

Korzystanie z bazy danych dla firm może przynieść przedsiębiorcy wiele korzyści. Przede wszystkim umożliwia ona szybkie dotarcie do potencjalnych klientów oraz dostarcza informacji potrzebnych do analiz biznesowych. Dzięki temu, przedsiębiorcy mogą lepiej zrozumieć rynek, na którym działają, identyfikować konkurencję oraz dostosowywać swoje strategie marketingowe. Baza danych firm B2B może być również wykorzystywana do weryfikacji danych kontrahentów, co pozwala uniknąć współpracy z nieuczciwymi partnerami.

Jak wykorzystać bazę danych firm?

Bazy danych firm stanowią nieocenione narzędzie wspierające rozwój przedsiębiorstw oraz działania marketingowe. Umożliwiają identyfikację potencjalnych klientów, analizę konkurencji oraz pozyskiwanie informacji o rynku. Dzięki nim można także lepiej zrozumieć potrzeby swoich odbiorców i dostosować do nich swoją ofertę.

Aby znaleźć właściwą bazę danych, warto dokładnie określić cel wykorzystania oraz charakter działalności przedsiębiorstwa. Należy również sprawdzić, czy dana baza jest aktualna i dobrze zorganizowana. Aby baza była wiarygodna i przydatna w działaniach marketingowych czy sprzedażowych, wymaga regularnej weryfikacji i aktualizacji.

Używanie baz danych firm a przepisy RODO

Korzystając z baz danych firm, należy pamiętać o obowiązujących przepisach RODO (Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych). Wszelkie działania podejmowane na podstawie tych danych muszą być zgodne z przepisami, a przedsiębiorstwo musi chronić prywatność osób, których dane posiada. Nielegalne pozyskiwanie baz danych firm grozi odpowiedzialnością karną i cywilną.

Narzędzia i aplikacje do zarządzania danymi

Dostęp do bazy danych firm można uzyskać również poprzez korzystanie z różnych narzędzi i aplikacji, takich jak CRM (Customer Relationship Management) – systemy zarządzania relacjami z klientami. Pozwalają one na organizowanie i analizowanie zgromadzonych informacji, co ułatwia podejmowanie decyzji biznesowych. Baza firm z Mazowieckiego i innych województw może przynieść wiele korzyści.

Podsumowując, bazy danych firm są istotnym narzędziem wspierającym działalność gospodarczą oraz budowanie relacji biznesowych. Pozyskanie takiej bazy może odbyć się poprzez zakup u specjalistycznych firm lub korzystanie z publicznie dostępnych źródeł. Ważne jest jednak, aby korzystać z baz danych zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz dbać o ich stałą aktualizację. To pozwoli przedsiębiorstwom efektywnie wykorzystać posiadane dane w celach marketingowych, sprzedażowych czy badawczych.

Mangata Holding wypłaci 9 zł dywidendy na akcję za 2022 r.

Akcjonariusze Mangata Holding, polskiej grupy przemysłowej działającej w segmentach produkcji podzespołów i komponentów dla motoryzacji, armatury i automatyki przemysłowej oraz elementów złącznych, zdecydowali na Walnym Zgromadzeniu o wypłacie 9,00 zł na jedną akcję, co daję stopę dywidendy na poziomie 8,33%. Spółka przeznaczy na dywidendę całość zysku netto wypracowanego w 2022 r. tj. 41,7 mln zł, oraz dodatkowo 18,3 mln zł z zysków zatrzymanych z lat ubiegłych. Łącznie na wypłatę dla akcjonariuszy przeznaczono kwotę w wysokości 60,09 mln zł.

Wcześniej Zarząd Spółki rekomendował przeznaczenie całości zysku za 2022 rok w wysokości 41,7 mln zł na dywidendę, czyli 7,50 zł na akcję. Następnie większościowy akcjonariusz Mangata Holding, Capital MBO zaproponował wypłatę w wysokości 9,00 zł dywidendy na akcję za 2022 r.

Zgodnie z podjętą uchwałą Walnego Zgromadzenia, wypłatą dywidendy objęte są wszystkie akcje Spółki, tj. 6.676.854 akcji. Dzień dywidendy został ustalony na 20 czerwca br., natomiast termin wypłaty dywidendy na 27 czerwca 2023 r.

Mangata Holding pozostaje spółką dywidendową. W latach 2016–2022 Spółka wypłaciła akcjonariuszom łącznie prawie 187 mln zł dywidendy. W ubiegłym roku dywidenda wyniosła 4,80 zł na akcję (łącznie 32 mln zł), co dawało 6,15% stopy dywidendy.

Banki centralne na pauzie

Wczoraj poznaliśmy decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Stopy procentowe zgodnie z oczekiwaniami rynku pozostały na niezmienionych poziomach. Po południu czeka nas konferencja prasowa prezesa Glapińskiego. W ciszę medialną za to wchodzą członkowie FOMC, potrwa ona aż do przyszłotygodniowego posiedzenia.

Bez zaskoczeń

Rynek nie miał większych oczekiwań co do wczoraj zakończonego posiedzenia RPP. Co prawda w skrajnej części inwestorów pojawiały się spekulacje na temat obniżenia kosztu pieniądza, jednak rynkowy konsensus zakładał, że jest na to zdecydowanie za wcześnie. Zarówno jeśli chodzi o merytoryczne, jak i polityczne czynniki. Komunikat po posiedzeniu wybrzmiał jednak wystarczająco gołębio, by nakierować sentyment, że rozpoczęcie cyklu luźniejszej polityki pieniężnej to kwestia najbliższych miesięcy. Główny nacisk został położony na dobre wieści z rynków surowcowych, gdzie spadki cen mają pomagać obniżać ogólną inflację. Faktycznie na wielu wykresach jesteśmy na wielomiesięcznych minimach, pytanie tylko, czy ten trend się utrzyma w kolejnych tygodniach? W wielu przypadkach wróciliśmy już do poziomów sprzed wojennej, czy nawet covidowej zawieruchy, więc potencjał dalszych przecen staje się coraz bardziej ograniczony. Dobrze to widać, choćby na ropie naftowej, gdzie OPEC wyraźnie sygnalizuje, że nie życzy sobie, by cena baryłki dalej spadała.

Konferencja prezesa

Komunikat to jedno, w ostatnim czasie znacznie więcej uwagi skupiają na sobie konferencje prasowe przewodniczącego Glapińskiego. Ta ma się rozpocząć dziś o 15:00. Inwestorzy raczej przygotowują się na festiwal gołębich wypowiedzi, który jeszcze mocniej przygotuje rynek do nadchodzących obniżek stóp procentowych. Ostatnio dużo uwagi skupia na sobie indeks PPI oraz inflacja bazowa, zwłaszcza że maj przyniósł znaczące spadki obu tych wskaźników. Można spodziewać się także poruszenia tematu polskiego złotego. Od pewnego czasu w komunikacie pojawia się sentencja na temat dezinflacyjnego wpływu mocnego złotego. NBP zachowuje sobie również prawo do interwencji walutowych w przypadku niekorzystnych zmian w wycenie naszej waluty. Warto by było również poruszyć temat problemów BGK w lokowaniu obligacji Skarbu Państwa (już druga odwołana aukcja). W idealnym świecie te tematy powinny być całkowicie rozdzielone, ale dobrze wiemy, że nie żyjemy w idealnym świecie. NBP wciąż pozostaje jednym z największych posiadaczy rządowych papierów dłużnych.

Tak głośna cisza

Globalnie warto zwrócić uwagę na rozpoczynający się właśnie blackout członków FOMC. Przez najbliższy tydzień decydenci Rezerwy Federalnej nie będą mogli publicznie prezentować swoich opinii czy refleksji na temat prowadzonej polityki pieniężnej. Kiedyś okres ciszy medialnej wpływał na uspokojenie nastrojów wśród inwestorów, od pewnego czasu jednak ta tendencja uległa odwróceniu. Większość rynku w sposób wybiórczy słucha słów płynących z FED-u, tworząc własną narrację rzeczywistości. Zdjęcie z równoważni wypowiedzi administracji doprowadza do nakręcania spirali oczekiwań, które potem ciężko dowieźć podczas posiedzenia. Obecnie rynek wycenia prawdopodobieństwo podniesienia stóp na czerwcowym spotkaniu na 25%. Na główny scenariusz wyrasta jednak ten, w którym w czerwcu następuje pauza, a FED zmienia koszt pieniądza dopiero w lipcu. Konsekwentnie rośnie w siłę skrzydło zwolenników teorii, że cykl podwyżek został już zakończony i to właśnie oni mogą zyskiwać na popularności w trakcie ciszy medialnej.

Złoty w środę pozostaje mocny. Kurs EURPLN wciąż oscyluje wokół ostatnio zarysowanego minimum lokalnego i wynosi 4,468 zł. Dolar, który w tym tygodniu konsekwentnie odbija się od poziomu 4,20 zł, znajduje się obecnie 2 grosze poniżej. Frank wciąż respektuje wsparcie przy 4,60 zł, a funt krąży wokół wczorajszego (i przedwczorajszego) zamknięcia, kosztując 5,19 zł.

Krzysztof Adamczak dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Wrażliwość sektorów na rosnące koszty finansowania

  • Ze wskaźnikiem zadłużenia do EBITDA wynoszącym średnio 3,8x, firmy amerykańskie są bardziej uzależnione od dźwigni finansowej niż europejskie (3,3x). Ale Europa ma wyższy odsetek całkowitego zadłużenia z terminem zapadalności w ciągu jednego roku (20% w porównaniu z 14% w USA). Patrząc na współczynnik przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej, dźwignię netto i pokrycie odsetek, stwierdzamy, że przedsiębiorstwa we Włoszech, Hiszpanii, Belgii, Francji i Holandii wydają się najbardziej narażone na ograniczenie płynności.
  • Brak wytchnienia dla lewarowanych, zwłaszcza tych, którzy mają wysokie umorzenia długów w krótkim okresie. W opinii Allianz Trade firmy z gospodarek rozwiniętych wydają się być bezpieczniejsze niż te z rynków wschodzących, jeśli chodzi o poziom zadłużenia (dźwignia netto poniżej 2,3% dla połowy firm z gospodarek rozwiniętych w porównaniu z 4,9% na rynkach wschodzących) i zdolność do wywiązywania się z zobowiązań finansowych.
  • Pięć sektorów wyróżnia się jako najbardziej narażone na trudności finansowe: transport, budownictwo, hotelarstwo, surowce i branża motoryzacyjna. Budownictwo i handel detaliczny znajdują się na szczycie listy obserwacyjnej zarówno w Ameryce Północnej, jak i w Europie Zachodniej. Branża motoryzacyjna, mimo że jest najbardziej narażona na zadłużenie z terminem zapadalności w ciągu jednego roku, ma średni wskaźnik bieżącej płynności na poziomie 1,2x. W regionie Azji i Pacyfiku oraz Europy Środkowo-Wschodniej metale, energia oraz, w mniejszym stopniu, hotelarstwo i handel detaliczny budzą większe obawy.
  • Sytuacja może się pogorszyć, ponieważ spadek zysków powinien stać się bardziej widoczny jesienią, kiedy Allianz Trade spodziewa się pełnej transmisji stóp procentowych. Łącznie wyliczamy, że równowartość pełnego wzrostu kosztów finansowania od 2022 r. wynosi powyżej -7 pp wartości dodanej brutto w Hiszpanii, ponad -6 pp we Włoszech i Francji, -4,5 pp w Niemczech i blisko -4 pp w USA (przy innych czynnikach niezmienionych). Handel detaliczny jest najbardziej dotkniętym sektorem pod względem rentowności, ponieważ ma najniższe marże operacyjne (7,5% w przypadku towarów uznaniowych (dóbr luksusowych) i 4,2% w przypadku artykułów pierwszej potrzeby w porównaniu ze średnią dla wszystkich branż wynoszącą 15,9%). Uporczywa inflacja i nasilenie wojny cenowej między sprzedawcami detalicznymi powinny jeszcze bardziej pogłębić pogorszenie obserwowane już w 2022 r.

Bez wytchnienia dla uzależnionych od dźwigni finansowej, zwłaszcza tych, którzy w krótkim okresie wykupują długi, w szczególności dla sektorów nieruchomości, sprzętu gospodarstwa domowego i motoryzacji. W kontekście rosnących stóp procentowych i spowolnienia aktywności gospodarczej popyt na kredyt spadł do najniższego poziomu od 2008 roku. Nowe kredyty spadły o ponad -30% 3M/3M w USA, o -9% w Hiszpanii i -6% we Francji. Przy słabszych dochodach oba zjawiska (tj. zaostrzone warunki finansowania i zmniejszająca się dostępność kredytów) zwiększają podatność na zagrożenia najbardziej narażonych firm, tj. tych, które już mają trudności z obsługą swojego zadłużenia lub posiadają większe zadłużenie. Sytuacja jest szczególnie trudna dla tych, którzy mają wyższy udział zadłużenia o zmiennym oprocentowaniu lub długu o bardzo krótkim terminie zapadalności.

Sektor motoryzacyjny jest sektorem najbardziej narażonym na krótkoterminowe terminy zapadalności zadłużenia (Wykres 1), przy czym w Stanach Zjednoczonych i w Europie odpowiednio 29% i 44% całkowitego zadłużenia przypada do spłaty w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Jednak większość zadłużenia tego sektora pochodzi z działów usług finansowych. W rzeczywistości skonsolidowane bilanse producentów oryginalnego wyposażenia są wystarczająco płynne, ponieważ wskaźniki bieżącej płynności wynoszą średnio około 1,2x w obu regionach. Również w porównaniu z innymi sektorami, motoryzacja jest dobrze pozycjonowana pod względem pokrycia odsetek, ze wskaźnikiem EBITDA/odsetki na poziomie 4,9x w USA i 8,6x w Europie (w porównaniu ze średnią światową wynoszącą 6,9x dla tego sektora).

Wykres 1: Odsetek całkowitego zadłużenia z terminem zapadalności w ciągu jednego roku, Stany Zjednoczone (oś x) i Europa (oś y)Wrażliwość sektorów na rosnące koszty finansowania

Źródła: Bloomberg, Allianz Research

Firmy z Włoch, Hiszpanii, Belgii, Francji i Holandii wydają się najbardziej narażone na ograniczenie płynności. Przyglądamy się podstawowym danym panelu 21 tys. firm z gospodarek rozwiniętych (AE) i rynków wschodzących (EM) [1], rozwiązując kwestię zadłużenia, badając zadłużenie netto (NG) [2], kwestię kosztów finansowania, analizując wskaźnik pokrycia odsetek (IC)[3] oraz zdolność do wywiązywania się z zobowiązań dłużnych poprzez sprawdzenie operacyjnego współczynnika przepływów pieniężnych (OCF)[4]. Na poziomie zagregowanym, w oparciu o dane finansowe firm niefinansowych za 2022 r., gospodarki rozwinięte wydają się być bezpieczniejsze niż rynki wschodzące, jeśli chodzi o ich odpowiedni średni poziom zadłużenia (dźwignia netto poniżej 2,3% dla połowy firm w AE w porównaniu z 4,9% w EM). Dotyczy to również mediany zdolności do wywiązywania się ze zobowiązań finansowych (współczynnik operacyjnych przepływów pieniężnych odpowiednio dla połowy firm wynosi 0,6 roku i 1,2 roku), ale różnica jest mniejsza, jeśli chodzi o pokrycie kosztów odsetek.

Gospodarki rozwinięte wyróżniają się większym zróżnicowaniem pod względem zadłużenia netto, podczas gdy jest ono bardziej zrównoważone między pokryciem odsetek a przepływami pieniężnymi z działalności operacyjnej. Wynika to z dużej liczby firm o znacznej akumulacji gotówki. De facto we wszystkich krajach z wyjątkiem Włoch, Hiszpanii i Portugalii co najmniej 25% firm ma akumulację środków pieniężnych przekraczającą zadłużenie finansowe, co powoduje, że dźwignia netto (wskaźnik) jest ujemna. Na poziomie globalnym dotyczy to 45% naszej próby (tj. 9400 firm), przy czym przodują Chiny (47%), Stany Zjednoczone (48%) i Japonia (54%). Znacznie wyprzedzają kraje europejskie, gdzie odsetek ten wynosi poniżej 40% (Wielka Brytania 38%, Niemcy 37% i Francja 34%), a czasem nawet mniej (poniżej 25% w przypadku Hiszpanii, Włoch i Belgii). Jednak z drugiej strony spektrum warto zauważyć, że 25% firm odnotowuje wskaźnik zadłużenia netto powyżej 58% na poziomie globalnym, ze znacznie wyższym progiem zadłużenia netto w Stanach Zjednoczonych (73%), Niemczech ( 70%), Francji (77%), Włoch (92%) i Hiszpanii (119%).

Wykres 2: Pokrycie odsetek, dźwignia netto i współczynnik operacyjnych przepływów pieniężnych, rozproszenie firm niefinansowych według kwartyla, dane finansowe za 2022 r.Pokrycie odsetek, dźwignia netto i współczynnik

Źródła: Refinitiv Eikon (wg stanu na dzień 28 maja 2023 r.), Allianz Research

W przypadku kwestii związanych z pokryciem odsetek i operacyjnym współczynnikiem przepływów pieniężnych dyspersja wydaje się (znacznie) bardziej ograniczona niż w przypadku zadłużenia netto i wykazuje ograniczoną rozpiętość między gospodarkami rozwiniętymi a rynkami wschodzącymi. Łącznie gospodarki rozwinięte wydają się nieco bardziej narażone pod względem wskaźnika pokrycia odsetek, z niższym wskaźnikiem zarówno dla firm osiągających najgorsze, jak i najlepsze wyniki (0,1 roku i 34,7 roku odpowiednio dla pierwszego i czwartego kwartyla), głównie ze względu na słabszy profil rozkładu dla USA, Kanady, Australii, Szwecji, Norwegii, Hiszpanii, Belgii i Holandii. Jednocześnie gospodarki zaawansowane łącznie wydają się nieco mniej narażone pod względem współczynnika operacyjnych przepływów pieniężnych, z niższym współczynnikiem zarówno dla firm osiągających najlepsze, jak i najgorsze wyniki (-0,1 i 4,1 roku odpowiednio dla pierwszego i czwartego kwartyla), z prawie taką samą listą krajów, które tym razem przyczyniły się do silniejszego profilu (USA, Kanada, Australia, kraje nordyckie) – ale z Hiszpanią, Włochami, Belgią oraz w mniejszym stopniu Francją i Holandią, które miały wpływ na wyniki.

Wykres 3: Pokrycie odsetek (bańka), dźwignia netto (NG, oś x) i współczynnik przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej (OFC, oś y), według regionu/kraju, mediana, dane finansowe za 2022 r.Pokrycie odsetek (bańka), dźwignia netto

Źródła: Refinitiv Eikon (wg na dzień 28 maja 2023 r.), Allianz Research

Na poziomie zagregowanym i na podstawie danych finansowych za 2022 r. pięć sektorów wyróżnia się jako najbardziej narażone na stres finansowy, biorąc pod uwagę ich medianę zadłużenia i medianę zdolności do wywiązywania się z zobowiązań finansowych: transport, budownictwo, hotelarstwo (hotele, restauracje, turystyka), towary i branża motoryzacyjna. W sektorze transportowym połowa firm odnotowuje wskaźnik zadłużenia netto przekraczający 43% i operacyjny współczynnik przepływów pieniężnych powyżej trzech lat. W przypadku budownictwa jest to odpowiednio 39% i trzy lata. Te pięć sektorów odnotowuje również najwyższe poziomy wskaźników zadłużenia netto i operacyjnych współczynników przepływów pieniężnych dla firm osiągających najgorsze wyniki. Jednak różnica we wskaźniku pokrycia odsetek zmniejsza ryzyko ze szkodą dla budownictwa, hotelarstwa i surowców, a względnie na korzyść transportu i motoryzacji – te dwie ostatnie odnotowują silniejszą dystrybucję firm o większym współczynnik pokrycia odsetek. I odwrotnie, najbezpieczniejszymi sektorami są branża farmaceutyczna, oprogramowania/usług IT i, co ważniejsze, usług B2B, biorąc pod uwagę zadłużenie netto i współczynnik przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej. Warto jednak podkreślić, że ten ostatni również odnotowuje słabszy rozkład firm pod względem pokrycia odsetek.

Wykres 4: Globalne sektory, zadłużenie netto (oś X), współczynnik OCF (oś Y) i zdolność pokrycia odsetek (bańka)Globalne sektory, zadłużenie netto

Źródła: Refinitiv Eikon (wg na dzień 28 maja 2023 r.), Allianz Research

Budownictwo i handel detaliczny znajdują się na szczycie listy obserwacyjnej zarówno w Ameryce Północnej, jak i w Europie Zachodniej. Przyglądając się zarówno najnowszemu poziomowi, jak i trendowi trzech wybranych wskaźników[5] w sektorach według krajów, stwierdzamy, że budownictwo prowadzi na liście, przy czym największa liczba sektorów jest z naszej pierwszej 50 najbardziej wrażliwych sektorów (w Kanadzie, Francji, Stanach Zjednoczonych, Szwecji, Hiszpanii (wszystkie w pierwszej 25), następnie w Norwegii, Włoszech, Niemczech, Szwajcarii, Belgii, Danii, Holandii, Wielkiej Brytanii i Finlandii). Na drugim miejscu znajduje się handel detaliczny, z Francją, Kanadą i Niemcami w pierwszej 25, ale w pierwszej 50 nadal znajduje się siedem dodatkowych krajów (Szwecja, Włochy, Wielka Brytania, Finlandia, Stany Zjednoczone i Szwajcaria). Gracze z branży motoryzacyjnej pozostają bardziej narażeni w Europie, zwłaszcza w Szwecji, Francji oraz, w mniejszym stopniu, w Niemczech i Stanach Zjednoczonych, niż w Azji. Istnieje jednak pewna swoboda dla europejskich firm, ponieważ Allinz Trade przewiduje, że zamówienia oczekujące na produkcję w Europie wyniosą od siedmiu do ośmiu miesięcy; liczba rejestracji samochodów w Europie pozostaje o -30% niższa niż przed pandemią. Jeśli chodzi o sektor rolno-spożywczy, najbardziej kruche są przedsiębiorstwa w Norwegii, Francji, Danii, Holandii i Kanadzie. I odwrotnie, sektory związane z IT (zwłaszcza elektronika), farmaceutyczny i sprzętu gospodarstwa domowego należą do najmniej wrażliwych w kilku krajach. Odnotowujemy jednak kilka kluczowych wyjątków dla tych pierwszych, w szczególności komputery/telekomunikacja w Hiszpanii, oprogramowanie/usługi IT w Szwajcarii, elektronika w Niemczech – wszystkie trzy w naszym rankingu 25 najbardziej wrażliwych. Mniej sprzyjający kontekst globalny, o czym świadczy słabsza sprzedaż półprzewodników, krótkotrwałe odrodzenie komputerów i stagnacja na rynku smartfonów, zaostrza konkurencję.

Metale, energia oraz, w mniejszym stopniu, hotelarstwo i handel detaliczny są większym problemem w regionie Azji i Pacyfiku oraz w Europie Środkowo-Wschodniej. W przypadku metali problem jest szeroko rozpowszechniony wśród kluczowych krajów Azji, z Japonią, Koreą, Chinami, Tajwanem i Singapurem, które znalazły się w pierwszej 50 najbardziej wrażliwych sektorów próby regionalnej. Jeśli chodzi o energię, niestabilne firmy są zlokalizowane głównie w Indiach i Hongkongu, wyprzedzając Chiny i Koreę Południową. Hotele/restauracje/firmy turystyczne bardziej niepokoją w Hongkongu i Singapurze, ale Korea Południowa i Japonia są dalekie od odporności i pojawiają się w naszej pierwszej 25 najbardziej wrażliwych. Oprócz handlu detalicznego (zwłaszcza w Hongkongu, Indiach i na Tajwanie), ścisłego monitorowania wymagać będą tekstylia w Polsce oraz budownictwo w Chinach i Hongkongu. Na drugim końcu spektrum – branże farmaceutyczna i oprogramowania/usług IT należą do najmniej wrażliwych sektorów w kilku krajach.

Wykres 4: Ameryka Północna i Europa Zachodnia: Top 25 najbardziej (po lewej) i najmniej (po prawej) wrażliwychAmeryka Północna i Europa Zachodnia Top 25 najbardziej (po lewej) i najmniej (po prawej) wrażliwych

Źródła: Refinitiv Eikon (wg na dzień 28 maja 2023 r.), Allianz Research

Wykres 5: Region Azji i Pacyfiku oraz Europa Środkowo-Wschodnia: 25 najbardziej (po lewej) i najmniej (po prawej) wrażliwychRegion Azji i Pacyfiku oraz Europa Środkowo-Wschodnia 25 najbardziej (po lewej) i najmniej (po prawej) wrażliwych

Źródła: Refinitiv Eikon (wg na dzień 28 maja 2023 r.), Allianz Research

Spadek zysków powinien stać się bardziej widoczny jesienią, kiedy Allianz Trade spodziewa się pełnej transmisji rosnących stóp procentowych. W trakcie jednego z najbardziej gwałtownych cykli zacieśniania polityki pieniężnej w historii, coraz bardziej widoczne są napięcia związane z płynnością, ponieważ warunki kredytowania gwałtownie się pogarszają zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie. Stopy procentowe kredytów bankowych wzrosły szybciej w USA (z niskiego poziomu 3,25% do 8% w kwietniu 2023 r.) w porównaniu ze strefą euro: +200 pb we Francji do 3,5%, +230 pb do 4,2% w Niemczech, +250 pb do 4,2% % we Włoszech i +260 pb do 4,6% w Hiszpanii, stan na marzec 2023 r. Wzrost stóp procentowych zwiększa presję na rentowność. Obliczamy, że równowartość pełnego wzrostu kosztów finansowania od 2022 roku wynosi powyżej -7 pp wartości dodanej brutto w Hiszpanii, ponad -6 pp we Włoszech i Francji, -4,5 pp w Niemczech i blisko -4 pp w USA (przy innych czynnikach niezmienionych).

Wykres 6: Wpływ rosnących stóp procentowych na marże, pp nadwyżki operacyjnej brutto 

Wpływ rosnących stóp procentowych na marże
Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research.

Handel detaliczny był historycznie najmniej rentownym sektorem i warunki rynkowe utrzymają ten stan. Sektor detaliczny był najmniej rentowny ze wszystkich sektorów, z 10-letnią historyczną średnią marżą operacyjną na poziomie 4,2% dla handlu detalicznego towarami pierwszej potrzeby i 7,5% dla handlu detalicznego dobrami luksusowymi (w porównaniu ze średnią globalną dla wszystkich branż wynoszącą 15,9%). I nie ma oznak poprawy: z jednej strony zmieniły się wzorce konsumpcji, a konsumenci wolą wydawać na doświadczenia zamiast na rzeczy. Z drugiej strony, niedawny spadek siły nabywczej konsumentów wywołał silną konkurencję cenową między sprzedawcami detalicznymi, co z kolei doprowadziło do dalszego pogorszenia marż tego sektora. Wykres 7 pokazuje, że poza nieruchomościami handel detaliczny artykułami podstawowymi i dobrami luksusowymi to sektory, które najbardziej odnotowały spadek rentowności w ostatnich latach. W szczególności Europa odnotuje największe pogorszenie marży na handlu detalicznym dobrami luksusowymi, ponieważ oczekuje się, że jego średnia marża operacyjna spadnie do 5,2% w 2023 r. w porównaniu z historyczną stopą marży na poziomie 6,0%.

Wykres 7: Poprawa[6] (lub pogorszenie) pod względem marż operacyjnych według sektorów, USA (oś x) a Europa (oś y)Poprawa (lub pogorszenie) pod względem marż operacyjnych według sektorów

Źródła: Bloomberg (wg stanu na dzień 31 maja 2023 r.), Allianz Research

[1] Panel 21 tys. firm zlokalizowanych w gospodarkach rozwiniętych (55%), w szczególności w Europie Zachodniej (14%), USA (13%) i Japonii (12%) oraz na rynkach wschodzących (45%), w szczególności w Chinach (22%) i prowadzących działalność we wszystkich sektorach poza finansami/ubezpieczeniami: budownictwo (12%), komputery i telekomunikacja (10%), oprogramowanie i usługi IT (9%), usługi B2B (8%), maszyny i urządzenia (7%) , chemia (7%), farmaceutyka (6%), metale (6%), energia (5%), branża rolno-spożywcza (5%), elektronika (4%), motoryzacja (4%), handel detaliczny (3%), sprzęt gospodarstwa domowego (3%), transport (3%), tekstylia (2%), usługi B2C (2%), hotele/restauracje/turystyka (2%), papier (1%) i sprzęt transportowy (1%).

[2] Dźwignia netto = (długoterminowe zadłużenie finansowe + krótkoterminowe zadłużenie finansowe – środki pieniężne i ich ekwiwalenty) / kapitał własny ogółem; w %; im niższa, tym lepsze ogólne pokrycie zobowiązań z tytułu zadłużenia netto.

[3] Pokrycie kosztów odsetek = EBITDA / koszt odsetek w latach, gdzie EBITDA oznacza zysk przed odsetkami, podatkami, amortyzacją; im wyższe, tym lepsza zdolność do pokrycia kosztów odsetek.

[4] Współczynnik przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej = (długoterminowe zadłużenie finansowe + krótkoterminowe zadłużenie finansowe) / przepływy pieniężne z działalności operacyjnej, w latach; im bliżej 0, tym lepsza zdolność do pokrycia zobowiązań dłużnych.

[5] Sektory są uszeregowane według malejącej wrażliwości na podstawie ich średniego rankingu dla sześciu wskaźników: zadłużenie netto (poziom 2022 + zmiana 2022/2021), operacyjny współczynnik przepływów pieniężnych (poziom 2022 + zmiana 2022/2021), pokrycie kosztów odsetek (poziom 2022) + zmiana 2022/2021). Średnie wartości dla sektorów z ponad 5 firmami giełdowymi. Z wyłączeniem sektorów z brakującym wskaźnikiem 1+.

[6] Poprawa to dodatnia różnica między oczekiwaną stopą marży operacyjnej każdego sektora (w perspektywie następnych 12 miesięcy) a historyczną stopą marży operacyjnej (średnia z poprzednich 10 lat)

Pozytywne prognozy dla rynku energii elektrycznej na drugi kwartał 2023 r.

  • W kwietniu, podobnie jak w marcu, na ceny na rynku energii elektrycznej w decydujący sposób wpłynęły odnawialne źródła energii.
  • Na rynku gazu odnotowaliśmy spadek cen, który trwa już czwarty miesiąc z rzędu.
  • W najbliższym czasie istotnie zmieni się prawo energetyczne.

Zmiany prawne – co nas czeka

W kwietniu Rada UE przyjęła przepisy reformujące system handlu emisjami (EU ETS). Pięć aktów prawnych, które składają się na pakiet „Fit for 55” ma pomóc Unii Europejskiej w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych w dodatkowych sektorach gospodarki. Nowe podejście oznacza przede wszystkim bardziej ambitne cele środowiskowe. Wytyczne zakładają zmniejszenie emisji gazów do 2030 roku o 62 proc. w stosunku do roku 2005. Powstanie specjalny fundusz (Społeczny Fundusz Klimatyczny), z którego wsparcie otrzymają odbiorcy wrażliwi. Dodatkowo nowe przepisy zakładają wprowadzenie podatku granicznego. Ma on zmniejszyć poziom utraty konkurencyjności europejskiego przemysłu, która wynika z dodatkowych kosztów związanych z emisją CO2 i dotyczy importu produktów w branżach wysokoemisyjnych.

W Polsce Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o OZE. Ma on zapewnić wsparcie rozwoju źródeł odnawialnych. Najważniejsze propozycje dotyczą przede wszystkim zachęty dla inwestorów, którzy zdecydują się na budowę instalacji do wytwarzania biometanu oraz rozbudowę istniejących sieci gazowych umożliwiających zatłaczanie biometanu. Projekt przewiduje też wsparcie rozwoju OZE w budynkach wielolokalowych i wprowadzenie tzw. prosumenta lokatorskiego[1]. Nowe przepisy zakładają usprawnienia dla klastrów energii.

Okiem eksperta

W kwietniu na krajowym rynku energii elektrycznej obserwowaliśmy zmienne notowania. Na początku miesiąca ceny energii elektrycznej wzrosły z powodu droższych uprawnień do emisji, gazu i wpływu czynników pogodowych. Najwyższe ceny notowano 11 kwietnia, a później zaczęły one spadać. Było to spowodowane słabszym popytem na energię i większą produkcją z odnawialnych źródeł. Spadek cen na rynku uprawnień do emisji rozpoczął się niemal na dwadzieścia dni przed ostatecznym terminem rozliczenia uprawnień za zeszły rok. Słabnący popyt sprawił, że odwrócił się trend, a wizja ponownego przekroczenia poziomu 100 EUR/t zniknęła.

Pozytywnie, z punktu widzenia bezpieczeństwa dostaw, wygląda sytuacja na rynku gazu. Ceny tego surowca utrzymują się na niskim poziomie, co pozwala na uzupełnienie źródeł odnawialnych przez bardziej elastyczną i znacznie mniej emisyjną produkcję energii elektrycznej z gazu. Coraz niższe zapotrzebowanie na ten surowiec pogłębiło spadki cen w europejskich hubach. Sytuację poprawiają też większe dostawy skroplonego paliwa do Europy. Z kolei spadek eksportu gazu z Norwegii rynek przyjął ze spokojem. Brak presji ze strony Azji dodatkowo wspiera rynki.

[1] prosumentów energii odnawialnej wytwarzających energię na potrzeby części wspólnej budynku wielolokalowego

RPP bez zmian. Australia zaskakuje, Kanada zdecyduje dziś

Dziś o 15:00 czasu lokalnego odbędzie się konferencja prasowa prezesa Narodowego Banku Polskiego. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe pozostały wczoraj bez zmian, a komunikat również nie pokazał nic nowego. Dzisiejsze wystąpienie będzie głównym punktem zainteresowania rynku i możemy spodziewać się raczej gołębiego tonu, wspieranego przez niższą niż oczekiwano inflację za maj. Jeśli otrzymamy jakieś przesłanki możliwego cięcia stóp jeszcze w tym roku, złoty może stracić na wartości.

Za nami już dziewiąte posiedzenie, kiedy RPP nie zmienia parametrów swojej polityki monetarnej. Wysoki poziom stóp procentowych w Polsce (6,75 proc. referencyjna) jest utrzymywany dłużej niż w poprzednich cyklach. Komunikat nie zmienił się. Oczywiście podkreślono majowy spadek inflacji. Wskazano również, że silny złoty będzie dodatkowym czynnikiem dezinflacyjnym. Rada zaznaczyła, że uzależnia swoje kolejne decyzje od danych makro. Złoty po decyzji umocnił się. EUR/PLN spadł z 4,4940 i zbliżył się do 4,47. Dziś rano kurs ponownie zniżkuje i wyznacza nowe wielomiesięczne minima, co jest po części pokłosiem wzrostów głównej pary walutowej.

Do przyszłotygodniowych decyzji Fed i EBC jeszcze pozostało trochę czasu. W tym tygodniu natomiast o polityce monetarnej decydują inne podmioty. Wczoraj zaskoczył Bank Rezerw Australii, który podniósł koszt pieniądza o 25 pb do poziomu 4,1 proc. Sama decyzja była mocno „jastrzębia”. Dodatkowo doszedł dość jasny przekaz, że realne są dalsze ruchy w górę, wszystko po to, aby sprowadzić inflację do celu „w rozsądnych ramach czasowych”. Widać postawę wysokiej determinacji instytucji do walki z wysokimi cenami.

W kwietniu inflacja w Australii wyniosła 6,8 proc. w relacji rok do roku co oznacza, że wciąż jest daleka od celu banku centralnego. W tym momencie AUD będzie bardziej wrażliwy na napływające dane, bo to od nich będą zależeć kolejne decyzje RBA. Kurs AUDUSD (0,6670) od kilku sesji wykonuje ruch w górę i ponownie znajduje się nad poziomem horyzontalnym wyznaczonym przez minima z kwietnia, marca 2023 roku oraz listopada 2022. Kurs zbliża się jednocześnie do oporu jakim jest linia trendu spadkowego poprowadzona przez szczyty z lutego oraz maja tego roku.

Przy braku istotnych danych z Europy oraz USA uwaga inwestorów rynku walutowego powinna być skupiona na tym, co zrobi dziś Bank Kanady, który znacznie wcześniej niż inne instytucje wstrzymał cykl podwyżek. Od stycznia utrzymywany jest stały pułap 4,5 proc. Inflacja jednak nie daje za wygraną, rynek pracy jest wciąż mocno napięty a gospodarka spowalnia, choć w umiarkowany sposób. Te czynniki sugerują, że stopy procentowe mogą wzrosnąć. Rynek daje w tym momencie ok. 45 proc. szans na kolejny ruch o 25 pb. Moim zdaniem bardziej jednak realne jest utrzymanie stóp na tym samym poziomie oraz zastosowanie jastrzębiego komunikatu przez instytucję, aby pokazać, że BoC wciąż walczy z „drożyzną” ale w tym momencie nadal czeka na efekty dokonanego już zacieśniania monetarnego.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Kryzys energetyczny nadal trwa. Polska radzi sobie, ale ceny rosną, a przed nami kolejny sezon grzewczy

Kryzys energetyczny trwa, choć nie skończył się zapaścią – co było możliwe tylko ze względu na ciepłą zimę. Polska poradziła sobie z dywersyfikacją dostaw różnych paliw z innych rynków. Pewne przejściowe problemy wystąpiły z dystrybucją węgla, były też wyzwania związane ze sprowadzeniem gazu spoza Rosji. Ale mimo to Unia Europejska jako całość zdała egzamin. Zdołała także obniżyć zużycie energii oraz gazu o kilkanaście procent. I było to możliwe m.in. dlatego, że zanotowano wyjątkowo wysokie temperatury – np. na Sylwestra 20 stopni na Podlasiu. Luty był jednym z najcieplejszych miesięcy sezonu grzewczego. Był cieplejszy niż kwiecień.

– I to wszystko razem spowodowało, że daliśmy sobie radę w tym sezonie grzewczym. Ale każdy może spojrzeć na swój rachunek za energię elektryczną i gaz, by przypomnieć sobie o kryzysie energetycznym – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert. – Ceny nieco spadły, już nie są tak rekordowe jak tuż po inwazji Rosji na Ukrainę. Natomiast nadal są w przypadku gazu dwa razy wyższe. W przypadku energii elektrycznej na giełdzie też kilka razy wyższe niż przed kryzysem energetycznym. I tylko różne subsydia, które są finansowane z budżetu – czyli z naszych pieniędzy – pozwalają mrozić ceny energii i gazu po to, żebyśmy tak mocno nie czuli kryzysu. Ale on z nami jest. A przed nami następny sezon grzewczy – przestrzega Jakóbik.

Jak zapowiada się 2023 w mieszkaniówce? Deweloperzy odpowiadają

Jaki, w ocenie deweloperów, będzie ten rok na rynku mieszkaniowym? Jaki jest poziom popytu na nieruchomości? Czy do sprzedaży będą wchodzić nowe projekty? Czy deweloperzy będą odmrażać inwestycje? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Wzrosty wyników sprzedaży deweloperów w pierwszych miesiącach tego roku świadczą o poprawie nastrojów po stronie kupujących. Nasz zaplanowany na początku tego roku cel sprzedaży to 1450-1650 mieszkań, czyli poziom porównywalny do sprzedaży ubiegłorocznej. Na ten moment rynek jest silniejszy od naszych założeń. Powinno to pozwolić nam na dalsze zwiększanie udziału firmy w rynku mieszkaniowym. Dodatkowo, zakładamy podpisanie umów dotyczących realizacji projektów PRS i sprzedaż funduszom nawet kilkuset lokali.

W tym roku zamierzamy wprowadzić do oferty i rozpocząć budowę 1850-2050 mieszkań. Będą to, zarówno kolejne etapy realizowanych inwestycji, jak np. Aleje Praskie w Warszawie, Grzegórzecka 77 w Krakowie czy Ceglana Park w Katowicach, jak również premierowe projekty w nowych lokalizacjach. Na gruntach znajdujących się w naszym portfolio możemy zbudować około 8000 mieszkań. Uważnie obserwujemy rynek i dostosowujemy podaż do zainteresowania oraz możliwości zakupowych klientów.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal

Nasz scenariusz bazowy na ten rok zakłada podobną do ubiegłorocznej liczbę kontraktacji. Dla bezpieczeństwa nie uwzględniamy w tej prognozie efektu programów rządowych, które jednak mogą pozytywnie wpłynąć na wyniki branży. W jakim to będzie stopniu przekonamy się w drugiej połowie roku.

Nowe inwestycje wprowadzamy zgodnie z przyjętym planem. W tym roku uruchomiliśmy już sprzedaż kilku inwestycji: Naramowice Odnova w Poznaniu (ok. 500 mieszkań), Ogrody Andersa w Gliwicach (I etap, ok. 115 mieszkań), a w Łodzi IV etap inwestycji Nowe Miasto Polesie. W przygotowaniu mamy trzyetapowe osiedle przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi oraz II etap inwestycji SKY+ w Katowicach.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Z optymizmem patrzymy na ten rok. Pierwsze miesiące to dla nas kilkudziesięcioprocentowe wzrosty sprzedaży, z których jesteśmy dumni. Nasze nowe osiedla w Warszawie – Lumea 2, M Bemowo czy Nova Talarowa cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Budowa naszych osiedli prowadzona jest w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i Gdyni. Żadna inwestycja nie była przez nas wstrzymywana, a generalni wykonawcy intensywnie pracują przy naszych projektach.

W drugiej połowie roku planujemy wprowadzać do sprzedaży kolejne projekty. To blisko 400 mieszkań w czterech osiedlach – trzech na warszawskim Bemowie i jednym na Pradze. Zgodnie z zakładanym przez nas harmonogramem ich budowa rozpocznie się w 2024 roku.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Ten rok zaczyna zapowiadać się interesująco. Rozważamy uruchomienie aż 3 projektów, które pierwotnie mieliśmy rozpocząć w ubiegłym roku.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Wkrótce uruchomimy trzy inwestycje na warszawskiej Białołęce. W dwóch z nich zastosujemy ekorozwiązania, zapewniające niższe opłaty za energię, ogrzewanie oraz ciepłą wodę, dzięki pompom ciepła i instalacji systemu fotowoltaicznego. Inwestycja, którą uruchomimy w najbliższym czasie to kameralne osiedle przy ulicy Berensona. Trzykondygnacyjne budynki zbudowane będą w technologii modułowej, przyjaznej dla środowiska i dla mieszkańców. Do budowy zastosowane będą naturalne, podlegające recyklingowi materiały.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Patrzymy z dużym optymizmem na cały 2023 roku. Pierwsze miesiące pokazują dynamiczny wzrost sprzedaży mieszkań. Udało nam się wprowadzić do sprzedaży kilka nowych inwestycji, które cieszą ogromnym zainteresowaniem ze strony klientów. W planach mamy wprowadzenie kilka kolejnych projektów w Warszawie.

Eyal Keltsh, prezes zarządu Grupy Robyg

Rok 2023 będzie z pewnością wymagający dla całej gospodarki, także w sektorze budownictwa mieszkaniowego. Dlatego stawiamy na budowę synergii w ramach dużej, silnej Grupy TAG Immobilien. Dzięki temu mamy mocną pozycję, duży bank ziemi, komplementarne działalności i możemy ze spokojem przygotować się na trudniejszy czas w gospodarce. Niezależnie od tego mamy nadzieję, że zarówno rządzący, jak i sektor finansowy skupią się na budowaniu dostępności finansowania, bo popyt na mieszkania w Polsce jest bardzo duży, a główną przeszkodą jest brak możliwości zaciągnięcia kredytu. Wprowadzamy do sprzedaży nowe etapy i projekty zgodnie z planem, jedyną barierą są tu nadal zbyt wolne procedury administracyjne. To jest obszar do poprawy, bo dzięki temu zwiększy się podaż na rynku.

Boaz Haim, prezes Ronson Development

Nasze prognozy dotyczące 2023 roku jak na razie się sprawdzają. Spodziewaliśmy się znacznej poprawy nastrojów konsumenckich i rzeczywiście tak się stało. Pokazują to nasze wyniki sprzedażowe za pierwszy kwartał tego roku i wzrosty o ponad 50 proc. względem czwartego kwartału 2022 roku.

Cały ubiegły rok potraktowaliśmy jako czas przygotowań na odbicie rynkowe. Kupiliśmy 12 nowych działek, a nasz bank ziemi jest zabezpieczony na 5 479 lokali (w tym 578 jednostek jest dedykowanych segmentowi PRS oraz 1 910 jednostek w trakcie budowy). Stworzyliśmy portfolio projektów z gotowymi pozwoleniami na budowę, które będziemy uruchamiać w tym roku. Będą to kolejne etapy projektów Viva Jagodno, Miasto Moje, Ursus Centralny oraz Nowe Warzymice w Szczecinie. Dodatkowo złożyliśmy wnioski o pozwolenia na budowę w zupełnie nowych lokalizacjach – na warszawskim Dolnym Mokotowie, gdzie chcemy ruszyć z inwestycją Zielono Mi oraz na poznańskim Grunwaldzie, gdzie powstanie nowe osiedle domów.

Justyna Hamrol-Wasielewska, dyrektor sprzedaży Eiffage Immobilier Polska

Nasze inwestycje odzwierciedlają potencjał miejsca, w którym się znajdują i są wyborem, zarówno dla klientów docelowych, jak i inwestorów, dlatego nasza strategia opiera się o projektowanie inwestycji w prestiżowych lokalizacjach w największych miastach Polski. Widzimy, że nasze apartamenty cieszą się dużą popularnością, dlatego rozwijamy naszą działalność, zarówno w stolicy jak i na rynkach lokalnych. W planach w tym roku mamy wprowadzenie drugiej inwestycji w Poznaniu, zlokalizowanej blisko centrum. Ogłosimy także nowy projekt w stolicy Dolnego Śląska, a na przełomie czerwca i lipca uruchomimy regularną sprzedaż naszej inwestycji na Pradze w Warszawie.

Piotr Ludwiński, dyrektor ds. Sprzedaży i Obsługi Klientów w Archicom

W odpowiedzi na okoliczności rynkowe zaistniałe w 2022 roku wdrożyliśmy nowy status inwestycji, polegający na pełnej gotowości do wprowadzenia mieszkań do sprzedaży. Dzięki temu w okresie zmniejszonego popytu mogliśmy bez zmian kontynuować założoną strategię, unikając podejmowania raptownych decyzji biznesowych czy też zamrażania projektów. W związku z tym jesteśmy dziś gotowi na to, aby sprawnie uruchamiać kolejne etapy inwestycji, jednak uzależniamy to od sytuacji na rynku. Bacznie ją obserwujemy i cierpliwie czekamy na sygnał ze strony potencjalnych nabywców. To na podstawie realnego zapotrzebowania deklarowanego przez klientów oceniamy, czy rynek jest gotowy na wprowadzenie kolejnych inwestycji. Z całą pewnością, gdy nastąpi odpowiedni moment dostarczymy na rynek mieszkania odpowiadające oczekiwaniom i potrzebom nabywców.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

W 2023 roku zauważamy zwiększony ruch na rynku mieszkaniowym, jednak prognozujemy, że ten rok przyniesie raczej stabilizację sytuacji w branży – aż do 2024 roku, kiedy nastąpi odbicie. Lokale będą kupować głównie klienci gotówkowi, którzy chcą wykorzystać mieszkania w celach inwestycyjnych, aby uchronić pieniądze przed inflacją i zabezpieczyć swoją przyszłość.

Popyt na rynku z pewnością pobudzi program „Pierwsze Mieszkanie”, który wspiera młode osoby do zakupu własnego lokum. W związku z rządowymi dopłatami prognozujemy zwiększoną sprzedaż kompaktowych mieszkań dwupokojowych o niedużym metrażu. Prognozujemy, że będzie wzrastać zapotrzebowanie na budowę eko osiedli i typu inwestycji mixed-use.

Nie planujemy przestojów w rozwoju. Nadal inwestujemy w osiedle Miasteczko Jutrzenki, oddajemy do użytku mieszkańcom kolejne lokale i w najbliższym czasie ruszamy z budową kolejnego etapu — Dzielnicy Lawendy. Na warszawskiej Białołęce planujemy rozpocząć budowę inwestycji My Forest, osiedla z niską zabudową i prywatnym lasem dostępnym tylko dla mieszkańców oraz projektu My River, która usytuowana jest nad rzeką.

Dariusz Nagórski, dyrektor ds. inwestycji Aria Development

W przygotowaniu mamy duży projekt w Legionowie oraz pracujemy nad rozwojem naszej oferty w Wieliszewie. Ze względów proceduralnych nie jest możliwe wprowadzenie nowych inwestycji od zaraz. Uzyskanie pozwolenia budowalnego, kontraktowanie podwykonawców oraz zaplanowanie marketingu i sprzedaży to proces, który zajmuje wiele miesięcy. Ten rok oceniamy pozytywnie i wydaje się, że w związku z rządowymi programami, sprzedaż powinna się utrzymać na stabilnym poziomie.

Damian Tomasik, założyciel Alter Investment

Z perspektywy początku roku widać, że bardzo szybko wrócił optymizm na rynku, a notowana sprzedaż pozwala patrzeć optymistycznie na kolejne miesiące. Obecnie widać, że klientom brakuje wyboru mieszkań na rynku i jedyną możliwością sprostania rosnącemu popytowi będzie wprowadzanie do oferty nowych inwestycji.

Z naszych projektów w najbliższych miesiącach do sprzedaży trafi inwestycja przy ulicy Jabłoniowej w Gdańsku, którą sprzedamy deweloperowi w celu realizacji przez niego kompleksu budynków mieszkalnych. Drugim projektem, który w najbliższym czasie zamierzamy wprowadzić na rynek jest atrakcyjnie zlokalizowana inwestycja w Olszewniku k. Jezioran. Na koniec roku spodziewamy się też gotowego do wprowadzenia na rynek projektu przy Madalińskiego w Gdańsku, dla którego wkrótce uzyskamy pozwolenie na budowę.

Marcin Michalec, CEO Okam

Rok 2023 rozpoczął się dla nas pozytywnie. W pierwszym kwartale odnotowaliśmy duże zainteresowanie naszymi inwestycjami mieszkaniowymi. Satysfakcjonująca dynamika sprzedaży na lokalnych rynkach, na których jesteśmy obecni, pozwala rozwijać, a także uruchamiać kolejne etapy projektów w Łodzi, Katowicach i Warszawie. W trakcie planowania jest kolejny etap inwestycji Strefa PROGRESS w Łodzi. W stolicy województwa łódzkiego przed nami również drugi projekt mieszkaniowy przy ulicy Dowborczyków.

Niedawno na stołecznym rynku ruszyliśmy również z budową CITYFLOW. W pierwszym etapie inwestycji przewidzianych jest ponad 300 mieszkań, a dalej przed nami wieloletni, kompleksowy projekt na Żeraniu. Z kolei w Katowicach realizujemy kolejne etapy inwestycji INSPIRE w Dolinie Trzech Stawów.

Wielka rekrutacja pracowników sezonowych. Najbardziej brakuje ludzi do pracy w gastronomii, do sprzątania oraz… animatorek zabaw dla dzieci

– Mniej chętnych do pracy i mniejsze stawki niż w roku 2023. Tak krótko można podsumować gorączkę rekrutacyjną nad polskim morzem w tym sezonie – mówi Anna Sudolska, ekspertka rynku pracy z firmy IDEA HR Group. Nad polskim morzem sezon tak naprawdę dopiero się rozkręca. Najpilniej pracowników poszukują obecnie lokale gastronomiczne, hotele i pensjonaty oraz obiekty prowadzące handel pamiątkami. – W tym roku widzimy dużo więcej niż w roku ubiegłym ofert pracy dla osób sprzątających oraz, co ciekawe, dla animatorek zabaw dla dzieci – dodaje Anna Sudolska.

„Pracownicy sezonowi szukają wysokich stawek i dobrego komfortu pracy”

Rekrutacyjne szaleństwo nad polskim morzem nie jest niczym zaskakującym. W maju i czerwcu pracowników szuka niemal każdy hotel, lokal gastronomiczny czy obiekt handlowy prowadzący działalność handlową nad morzem. Niektóre firmy rekrutowały już wczesną wiosną. Inni postanowili rozpędzać działalność dopiero w długi czerwcowy weekend, gdzie można liczyć na tłumy w kurortach nadmorskich.

– Ofert pracy jest jeszcze więcej niż w latach ubiegłych. Martwi brak chętnych pracowników. Zauważamy, że w tym roku jest jeszcze większy odwrót od pracy sezonowej niż w latach ubiegłych. W poprzednie wakacje mieliśmy dużo pracownic z Ukrainy chętnych do podjęcia pracy, było więcej studentów i studentek. Ogólnie można odnieść wrażenie, że rok temu inflacja i wojna mobilizowały do dorabiania w sezonie letnim. Póki co, widzimy odwrót od tej tendencji. Inna sprawa, że tok temu oferty z restauracji dla kucharzy powyżej 15 tysięcy złotych brutto były codziennością. Obecnie tak wysokich stawek prawnie nie ma – mówi Anna Sudolska.

Brak pracowników sezonowych odczuwalny jest szczególnie mniejszych miejscowościach nadmorskich jak np. Sarbinowo, Grzybowo, Międzywodzie czy Pustkowo.

– Z małych miejscowości pracownicy sezonowi uciekają do Świnoujścia czy Międzyzdrojów, a z tych większych do kurortów po niemieckiej stronie. W przypadku pracy sezonowej o tym, czy pracownik zdecyduje się podjąć pracę decyduje kilka czynników: ilość godzin do przepracowania, stawka i zakwaterowanie. Uświadamiamy przedsiębiorców, szczególnie restauratorów, że nie ma obecnie już takiej możliwości, by kucharz chciał pracować całe wakacje po 16 godzin na dobę – dodaje Anna Sudolska.

W tym sezonie na sprzątaniu zarobisz więcej niż na gotowaniu

Kto nad morzem zarobi najwięcej? Oczywiście wspomniani wcześniej kucharze. Tutaj oferty mogą sięgać kilkunastu tysięcy złotych, w zależności od doświadczenia. Mniej zarobią kelnerki i pomoce kuchenne. Jeszcze mniejsze stawki występują w handlu nadmorskim, gdzie oferty miesięczne wahają się od 4 do 6 tysięcy złotych.

– Oferty są niższe niż w latach ubiegłych, ale wynika to z sytuacji przedsiębiorców, którzy również zostali mocno dotknięci inflacją i sytuacją gospodarczą. Trzeba się więc liczyć z tym, że to nie będzie tak, jak w latach ubiegłych, gdzie każda stawka zasugerowana przez pracownika była spełniana. Widzimy, że tutaj zarówno hotele jak i gastronomia i handel są w tym temacie dużo ostrożniejsze – mówi Anna Sudolska, ekspertka rynku pracy.

– Najbardziej brakuje osób do sprzątania. O ile w gastronomii stawki spadły, tak tutaj zdarzają się oferty z hoteli, gdzie stawka godzinowa sięga nawet 70 złotych brutto za godzinę – mówi Sudolska.

– Bardzo brakuje także ratowników wodnych, pracowników do dyskontów spożywczych czy animatorek zabaw dla dzieci. Tutaj stawki również są wyższe niż przed rokiem – dodaje ekspertka.

Bain&Co.: Do 2030 r. połowa zysków sieci detalicznych pochodzić będzie spoza działalności handlowej

Do 2030 roku połowa zysków i ponad jedna trzecia przychodów sieci detalicznych pochodzić będzie spoza działalności handlowej, przewidują eksperci firmy doradczej Bain & Company. W obliczu ograniczonej możliwości wzrostu, sieci handlowe coraz częściej szukają nowych źródeł przychodów w takich obszarach jak reklama, sprzedaż danych czy usługi finansowe. 

Obecnie zaledwie 10 proc. przychodów i zysków sieci detalicznych jest generowana przez działalność inną niż podstawowa aktywność handlowa. Do końca dekady te proporcje mają jednak ulec radykalnym zmianom. W oparciu o analizę modeli biznesowych detalistów z 18 krajów, eksperci Bain & Company szacują, że działalność pozahandlowa będzie odpowiadać za 50 proc. zysków i 35 proc. przychodów. Prognoza dotyczy zarówno firm działających w kanale offline jak i online.

– Rozwój pozahandlowych gałęzi biznesu w najbliższych latach może być dla detalistów remedium na wzrost kosztów czy bardzo dynamiczną sytuację konkurencyjną – mówi Patryk Rudnicki, partner w Bain & Company. – Umiejętność rozwinięcia nowych źródeł przychodów w oparciu o posiadane już aktywa będzie kluczowa w odniesieniu sukcesu i zdobyciu pozycji na rynku oraz pozwoli na znaczący wzrost zysków ze względu na wysoką rentowność działalności pozahandlowej.

W porównaniu do innych branż, handel detaliczny charakteryzuje się stosunkowo niską, często jednocyfrową, rentownością i w opinii ekspertów Bain & Company, nie ma obecnie przesłanek, by znacząco wzrosła ona w najbliższych latach. Tworzenie dodatkowych źródeł przychodów staje się istotnym elementem stabilizowania wyników finansowych.

Wartość rynku handlu detalicznego będzie rosła, ale marże pozostają niskie. Wyzwanie to dotyczy szerokiej grupy detalistów oraz każdego kanału sprzedaży – dodaje Patryk Rudnicki. – Tymczasem rentowność usług dodatkowych, jakie mogą oferować sieci handlowe w oparciu o swoje zasoby, może sięgać nawet 30 proc.

Sieci handlowe zaczynają już wykorzystywać swoje unikalne zasoby do oferowania nowych usług. Przykładem może być udostępnianie producentom przestrzeni reklamowej we własnych kanałach kontaktu z klientami (tzw. retail media). Jak wynika z badania Bain & Company, aż 59 proc. dostawców uważa, że reklama na stronach internetowych lub w aplikacjach sklepów pozwala na skrócenie dystansu między przekazem reklamowym a miejscem zakupu, jak również daje możliwość precyzyjnego targetowania i personalizacji oferty.

Na rynku amerykańskim sieć Walmart, której sklepy i stronę internetową odwiedza tygodniowo 230 mln klientów, aktywnie rozwija działalność reklamową. Jej roczne przychody wynoszą obecnie już 2,7 mld dolarów. Również francuski Carrefour pracuje nad zwiększeniem przychodów ze sprzedaży reklamy, oferując dostęp do 80 mln klientów i danych dotyczących 8 mld transakcji.

Detaliści działający w tradycyjnych kanałach podążają za przykładem platform internetowych, które są liderami monetyzacji danych o klientach i rozwoju biznesu reklamowego. Szacowany zysk platformy e-commerce Alibaba z działalności retail media wyniósł w ubiegłym roku 18 mld dolarów i stanowił niemal trzy czwarte całego zysku firmy. Na rynku amerykańskim liderem pod względem skali i poziomu zaawansowania usług reklamowych jest Amazon, którego globalne zyski z tej działalności szacuje się na niemal 13 mld dolarów.

Klienci korzystający z usług reklamowych platform internetowych cenią sobie jakość danych o zachowaniach zakupowych klientów – od danych demograficznych, historii wyszukiwania, po zawartość koszyka, informacje o lokalizacji czy używanym sprzęcie. Unikalną korzyścią, jaką mogą zaoferować kanały mediowe detalistów, jest szczegółowa ocena zwrotu z inwestycji – nie tylko w postaci liczby wejść na stronę i dotarcia do wybranych grup zakupowych, ale również dokonanych zakupów.

Rozwiązania i usługi spoza głównego obszaru działalności sieci handlowych kierowane są zarówno do klientów indywidualnych jak i biznesowych. Oprócz reklamy i usług finansowych, obejmują również usługi medyczne, telekomunikacyjne czy turystykę.

Korzystając z silnej marki, sieci handlowe mogą z powodzeniem wchodzić w nowe obszary działalności, jak na przykład usługi finansowe, w których zaufanie jest kluczowe dla klienta – mówi Patryk Rudnicki.

Raport Bain & Company nt. sektora detalicznego dostępny jest na stronie:

https://www.bain.com/insights/how-engine-2-expansion-can-power-the-future-of-retail/