POS-owy User Experience

W latach 90tych chcąc przyciągnąć wzrok klienta w punkcie sprzedaży wystarczyło postawić krzykliwy kolorami i hasłami POS. Dziś POS-y muszą być bardziej wyrafinowane niż kiedykolwiek, by zwrócić uwagę i sprzedać produkt. O tym jak zaczyna się user experience w punktach sprzedaży opowiadają – bracia Marek i Damian Dziedziccy, twórcy firmy DZIEDZIK POSM Solutions a teraz nowego brandu POSideo.

Szaleństwo materiałów Point of Sale w Polsce zaczęło się w latach 90tych i od tego czasu przechodziło różne fazy, czym różnią się dzisiejsze formy ekspozycji towaru? 

Kiedyś aby POS-y przyciągały uwagę musiały być wręcz estetycznie krzykliwe i epatować prostymi hasłami. Dziś widzimy, że taka forma reklamy jest nawet rażąca, a wygrywa tylko przemyślane i wysublimowane podejście do produktu i jego ekspozycji. W POSideo podchodzimy do każdego produktu indywidualnie, śledzimy ścieżkę zainteresowania nim i wyszukujemy punkt, który jest kluczowy do wywołania impulsu zakupowego. Ekspozycja musi dawać konsumentowi możliwość doświadczenia produktu w punkcie sprzedaży, bo to tu dokonuje się ostateczna decyzja zakupowa. W każdej kategorii produktowej jest oczywiście sporo powtarzanych schematów, które mniej lub bardziej zwiększają sukces sprzedażowy, dlatego wprowadziliśmy usługę „POSM konsultingu”. Polega to na tym, że na wstępie przeprowadzamy cały proces analizy promowanego produktu i jego konkurencji. Następnie projektujemy optymalne rozwiązania i wdrażamy je na rynek. To daje największą skuteczność i pozwala na optymalne podejście do potrzeb konsumenta.

Jedną z najważniejszych zmian, która nastąpiła w dziedzinie POS w ostatnich latach jest rosnące znaczenie technologii cyfrowych. Nie chodzi tu tylko o ekrany czy tablety, ale o całą gamę rozwiązań interaktywnych, które pozwalają na lepsze zaangażowanie konsumenta i zbieranie danych o jego zachowaniach. Przykładem takiego rozwiązania jest nasza usługa „POS interaktywny”, która polega na wyposażeniu materiałów POS w elementy reagujące na dotyk, ruch czy głos konsumenta. Dzięki temu możemy dostarczyć mu spersonalizowane informacje o produkcie, zaoferować  dodatkowe korzyści czy zaprosić do zabawy czy konkursu. To wszystko sprawia, że konsument czuje się doceniony i zainteresowany produktem.

Inną istotną zmianą jest rozwój e-commerce i rola POS w kreowaniu świadomości marki i lojalności klienta. W dobie internetu konsument ma dostęp do wielu źródeł informacji i opinii o produktach, dlatego nie wystarczy mu już tylko pokazać produkt na półce czy regale. Trzeba go przekonać, że warto wybrać właśnie tę markę i nie szukać innej opcji online. Dlatego nasze materiały POS nie tylko prezentują produkt, ale także budują emocjonalną więź z konsumentem poprzez opowiadanie historii marki, podkreślanie jej wartości czy pokazywanie jej zaangażowania społecznego czy ekologicznego. Nasza usługa „POS storytelling” pomaga nam tworzyć takie materiały, które opowiadają konsumentowi coś więcej niż tylko o funkcjach czy cenach produktu.

Jakie jest wasze doświadczenie we współpracy z markami?

Nasze doświadczenie zdobywaliśmy przez osiemnaście lat głównie we współpracy z globalnymi markami.  Proponowaliśmy im i nadal proponujemy bardzo skuteczne rozwiązania do realizacji założeń sprzedażowych czy wizerunkowych różnych kampanii. Nasze propozycje POS’ów brały udział w kampaniach, które – jak określali to nasi kontrahenci –  przynosiły „epickie wzrosty sprzedaży”. Dzięki temu realizowaliśmy długofalową współpracę i kompleksową obsługę. Zawsze zaczynamy od rzetelnej analizy produktu i rynku naszego zleceniodawcy, bo jest kluczem do skuteczności ich działań. Proponowane przez nas materiały POS są zawsze wynikiem większej idei, stąd też nazwa naszej firmy POSideo. Podstawą podejmowanych przez nas działań projektowych jest założenie, że stworzymy produkt idealny, dla naszego oraz końcowego klienta. Uważamy, że dziś każda firma tworząca materiały promocyjne do punktów sprzedaży powinna zaproponować rozwiązanie estetyczne, ciekawe oraz wpisujące się w trend zrównoważonego rozwoju. Takie, podejście jest zgodne z naszymi wartościami i filozofią naszej marki. Rodzinna firma Dziedzik POSM Solutions od zawsze kierowała się takim podejściem, choć kiedyś nie mówiło się często o ekologicznych aspektach materiałów reklamowych. My zawsze do tego dążyliśmy i dlatego utrzymywaliśmy się na rynku prawie dwie dekady.  Ostatecznie, gdy zmienił się rynek reklamy, zmieniło się postrzeganie firm i konsumentów na zrównoważony rozwój, zdecydowaliśmy się zainwestować duże pieniądze w to, aby nasze propozycje były zupełnie bezkonkurencyjne, zarówno estetycznie, ekologicznie, i funkcjonalnie. I tak doszliśmy do wniosku, że przyszedł czas na rebranding kojarzący się bardziej z innowacją a jednocześnie podkreślający naszą kreatywność.

Wprowadziliście nowe technologie produkcji, nowe standardy?

Do firmy POSideo dołączyli nowi fachowcy, eksperci posiadający szeroką wiedzę multibranżową. Dzięki nim firma jest w stanie analizować potrzeby klientów szerzej i głębiej i poświęcić więcej uwagi zamówieniom szytym na miarę potrzeb każdego nowego czy starego zleceniodawcy. To kluczowa rola marketingu w nowoczesnej firmie, która chce budować długotrwałe relacje z klientami i wyróżniać się na tle konkurencji. Badanie potrzeb klientów pozwala nie tylko dopasować ofertę do ich oczekiwań, ale także pokazać się jako ekspert i doradca w swojej branży. W ten sposób firma zyskuje zaufanie i lojalność klientów, a także inspirację do wprowadzania skutecznych zmian i rozwiązań. Produkujemy POS’y precyzyjnie pod brief klienta, a co za tym idzie – przekłada się to na osiągnięcie przez niego celów biznesowych. Unikamy kopiowania rozwiązań naszej konkurencji. Uważamy to za nieskuteczne marketingowo, bo POS-y mają za zadanie wyróżnić produkt w morzu konkurencji, a nie ją naśladować. Dodatkowo, wdrożyliśmy nowy model zarządzania przedsiębiorstwem, który zakłada dostosowywanie się do najbardziej specyficznych oczekiwań klientów. Rolą POS’ów od zawsze było przyciąganie uwagi konsumenta która miała za zadanie wywoływać impulsy zakupowe i bezpośrednio wpływać na wzrost sprzedaży, ale również zwiększać rozpoznawalność marki, wyróżniając ją na tle konkurencji. Dla nas dziś równie ważnym jest aspekt ekologii i zrównoważonego rozwoju. W naszej firmie stawiamy na innowacyjne rozwiązania w zakresie POS-ów. Nasze POS-y są wykonane z materiałów wielokrotnego użytku, które można łatwo złożyć, przechowywać i transportować. Ponadto są one wyprodukowane w sposób przyjazny dla środowiska, z wykorzystaniem technologii minimalizujących zużycie energii i odpadów. Często  mówiąc o ekologii i zrównoważonej odpowiedzialności biznesu niektórzy mają wyobrażenie, że POS-y muszą być zrobione z papieru, tektury, i tylko takie będą rozwiązaniem optymalnym, bo są relatywnie tanie i można jest szybko wymienić i odzyskać surowiec. Jednak, gdy przenalizuję się to dokładniej, nie wygląda to tak ekologicznie . Odzysk papieru z rynku jest coraz trudniejszy i coraz bardziej kosztowny, ponieważ aby uzyskać parametry trwałości i jakości produktu z kartonu, jest on silnie zadrukowywany i powlekany coraz to wymyślniejszymi warstwami. Nie ma większego znaczenia czy będzie to folia czy lakier. Niektóre tak powleczone materiały nie nadają się odzyskania papieru.  Innym aspektem jest trwałość takich POS-ów w zależności od miejsca ich użytkowania i rotacji produktu. Może ona oscylować w granicach od miesiąca do powiedzmy trzech. Dlatego dziś POSideo stawia na inne rozwiązanie, ekologiczne rozwiązanie często z konstrukcją metalową, trwałymi elementami z drewna i tworzywami pochodzącymi z odzysku.  Wszystkie te materiały nadają się do wielokrotnego recyklingu. Zarówno stal jak i rodzaje używanych tworzyw można odzyskiwać wielokrotnie. Obniża to znacząco wpływ na środowisko, a dużo niższa częstotliwość wymiany obniża koszty marketingowe w skali pracy takich POS-ów na rynku. Podsumowując, dzisiejsze POS-y mogą być przyjazne dla środowiska, bez uszczerbku na estetyce czy trwałości i walorach użytkowych. Bardzo ważnym czynnik naszej branży jest technologia cyfrowa którą stosujemy w naszych POS -ach . Podczas jednego z wydarzeń branżowych, zdobyliśmy nagrodę główną w konkursie na najlepszą ekspozycję roku w kategorii DIGITAL POS. Cieszy nas ona tym bardziej, że wszystkie nasze nagradzane ekspozycje pracują dla naszych klientów na rynku.Połączenie e-marketingu z materiałami POSM jest przedłużeniem kampanii i uzyskaniem większej skuteczności w działaniu marki.

ZPP: negatywne powiązania patentowe mogą oznaczać droższe leki dla pacjentów

  • 21. kwietnia 2023 roku Stały Komitet Rady Ministrów zakończył prace nad projektem nowelizacji ustawy o refundacji leków. Kolejnym etapem prac jest posiedzenie Rady Ministrów
  • Szczególny lęk krajowego przemysłu farmaceutycznego wywołuje art.11 ust. 1a dotyczący szkodliwych powiązań patentowych, który bezpośrednio mógłby wpłynąć na mniejsze portfolio dostępnych leków generycznych dla pacjenta i wzrost obciążeń finansowych zarówno dla pacjentów, jak i dla NFZ
  • Zgodnie z proponowanymi rozwiązaniami, przedłużanie patentów na monopolistyczne farmaceutyki mogłoby de facto trwać w nieskończoność, co oznaczałoby brak możliwości wejścia na rynek leków oferowanych przez krajowych producentów leków
  • Z wyliczeń IQVIA wynika, że szacunkowe oszczędności płatnika publicznego z wprowadzania do systemu refundacyjnego pierwszych odpowiedników leków sięgnęły nawet 11 mld zł w okresie 9 lat od ich wprowadzenia, art. 11 ust. 1a może zablokować takie oszczędności.

Projektowany przepis art. 11 ust. 1a opracowany przez Ministerstwo Zdrowia budzi ogromne obawy ze strony krajowego przemysłu farmaceutycznego, ponieważ może realnie zablokować możliwość składania wniosków refundacyjnych dla leków konkurencyjnych, które muszą być oferowane w lepszej cenie niż dotychczasowy lek monopolistyczny.

W najbliższych latach, a więc 2024-2029 zakończy się ochrona patentowa dla blisko setki ważnych leków. Jest to moment na wejście konkurencji, która wpłynie na obniżkę cenową i zapewnienie dostępności leków dla pacjenta.

Niestety zamieszczony w projekcie przepis artykuł 11 ustęp 1a przedłuża faktyczny monopol na leki nawet na wiele lat. Bezpośrednim skutkiem regulacji będzie sytuacja, w której nie będzie przyjmowany wniosek o objęcie refundacją jeżeli jeden z odpowiedników posiada ochronę patentową. Do tej pory producenci monopolistyczni mieli już ponad 20 lat wyłączności na dostępność swoich leków.

Artykuł 11 ustęp 1a ustawy refundacyjnej w praktyce zablokowałby zatem dostęp do generycznych i biologicznych równoważnych leków oferowanych przez krajową produkcję leków i tym samym pozwoliłby na przedłużony monopol rynkowy. Lek może być objęty nawet 3 000 patentów nie tylko na substancję czynną, ale również np. szczegóły technologiczne np. otoczkę tabletki. Finalnie bezpośrednio poszkodowany będzie przede wszystkim pacjent.

Jak pozostawienie art. 11 ustawy 1a uderzy w pacjenta i NFZ?

Problemem szkodliwych powiązań patentowych jest wielowarstwowy. Według raportu przeprowadzonego przez IQVIA[1] wprowadzenie do systemu refundacyjnego leków generycznych i biologicznie równoważnych (GiBR) – czyli dzięki właśnie konkurencji, jako pierwszych odpowiedników przyczyniło się do szacunkowej oszczędności płatnika publicznego nawet 11 mld PLN w ciągu 9 lat od ich wprowadzenia. Przepis artykuł 11 ustęp 1a skutecznie uniemożliwiłby uzyskanie tych oszczędności, bo utrzymuje wyższą cenę. Zgodnie z prawem rozpatrywanie samego wniosku może trwać 6 miesięcy, co i tak spowalnia możliwość wprowadzenia konkurencji.

Skutki monopolizacji powiązań patentowych w pierwszej kolejności odczują sami pacjenci, którzy będą ponosić wysoką cenę za lek, a jego koszt, w sytuacji wejścia na rynek konkurencji, mógłby być niższy od 25% do nawet 90%.

W przypadku przyjęcia przepisu, koszty poniesie także sam Narodowy Fundusz Zdrowia płacąc dotychczasową wysoką cenę za daną terapię, tym samym tracąc więcej środków finansowych, z których oszczędności mogłyby być przeznaczone na nowe leki czy poszerzenie dostępności do leczenia dla osób z daną jednostką chorobową. Jeszcze innym pesymistycznym aspektem kosztowym jest potencjalne odszkodowanie jakiego mógłby dochodzić producent „blokowanego” leku za zamknięcie mu dostępu do rynku.

W interesie pacjenta jest udostępnienie mu pełnego wachlarza refundowanych leków generycznych, a dla optymalizacji kosztów na opiekę zdrowotną istotne jest wejście do gry konkurencji, która w naturalny sposób przyczyni się do wspomnianych oszczędności.

Pozostawienie w projekcie ustawy refundacyjnej artykułu 11 ustawy 1a w obecnym kształcie zadziała więc niekorzystnie zarówno dla pacjentów, płatnika oraz producentów blokowanych leków, a także skarbu Państwa. Dodatkowym aspektem, który jest także istotny w kontekście tego przepisu, jest wątek zwiększenia bezpieczeństwa lekowego, które przy utrzymaniu monopolu rynkowego nieograniczonego czasowo i przy opóźnianiu konkurencji finalnie wpłyną także na zmniejszenie dostępności wspomnianych leków.

Mając na uwadze zagwarantowanie bezpieczeństwa lekowego dla pacjentów w Polsce oraz szerokiej dostępności do tańszych odpowiedników i tym samym wejścia na rynek konkurencji ograniczającej monopol w tym zakresie, apelujemy do ustawodawcy o ponowne przyjrzenie się artykułowi 11 ustęp 1a i konieczności jego wykreślenia.

W obecnym kształcie przepis zapowiada realne zagrożenia w postaci wzrostu obciążeń finansowych pacjentów i NFZ oraz wpływa na zahamowania inwestycji i możliwości udziału w rynku tańszych leków.

***

[1] Analiza sytuacji leków generycznych i biologicznych równoważnych polskim systemie refundacyjnym opracowany dla PZPPF, wrzesień 2022

Czy RPP ubierze gołębie pióra?

W tym tygodniu nasza uwaga kieruje się w stronę RPP, która niemal na pewno nie zmieni aktualnego poziomu stóp. Istotna jednak będzie retoryka decydentów. Czy w kontekście spadku inflacji gołębie zdominują dyskurs? Choć o podwyżkach stóp najprawdopodobniej należy zapomnieć, naszym zdaniem jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek mocne sygnały w kontekście odwracania cyklu.

Za nami posiedzenia dwóch największych banków centralnych. Zarówno Rezerwa Federalna, jak i Europejski Bank Centralny zachowały się zgodnie z oczekiwaniami, podnosząc swoje stopy procentowe o 25 pb. Fed zasugerował, że na czerwcowym posiedzeniu może wstrzymać cykl, jeśli inflacja spadnie; EBC zaś jeszcze nie kończy. Oba pozostają wysoce zależne od danych i w ograniczonym zakresie korzystają z forward guidance (sterowania oczekiwaniami).

Po tych wieściach dolar doświadczył deprecjacji: niewielkiej względem walut europejskich i silniejszej względem surowcowych. Skala zmian względem euro oraz funta brytyjskiego była niewielka – dolar utrzymał się względem obu walut w wąskich przedziałach.

W tym tygodniu uwaga skupi się na czwartkowym (11.05) posiedzeniu Banku Anglii, podczas którego szeroko oczekiwana jest podwyżka o 25 pb. Raczej nie poznamy istotnych wieści ze strefy euro. W środę (10.05) zostanie jednak opublikowany kwietniowy raport o inflacji CPI w USA – pierwszy z dwóch przed kolejnym posiedzeniem Fedu w czerwcu. Istotny jest również impas w kontekście pułapu zadłużenia USA – zostały już tylko tygodnie, by dojść w tej kwestii do porozumienia, póki co jednak jej wpływ na rynek walutowy jest ograniczony.

PLN

Choć aprecjacja złotego w ostatnim czasie wytraciła impet, polska waluta nadal odznacza się siłą. W ubiegłym tygodniu złoty umocnił się nieznacznie, zaś na początku tego tygodnia kurs EUR/PLN znalazł się najniżej od 23 lutego – przedednia rosyjskiej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę (ok. 4,56).

Waluta pozostaje mocna mimo słabych wieści z polskiej gospodarki. W ubiegłym tygodniu istotnie rozczarował kwietniowy odczyt indeksu PMI dla przemysłu, który spadł z 48,3 do 46,6 pkt, oddalając się od granicy ekspansji (50 pkt). Pewnym pocieszeniem w tym kontekście może być raportowany najsilniejszy od siedmiu lat spadek kosztów produkcji, niemniej ogólny wydźwięk raportu jest pesymistyczny. W 2022 r. dane PMI przeszacowywały słabość produkcji, w ostatnich miesiącach rozbieżność ta została jednak zniwelowana. Wzmaga to poczucie, że z sektorem nie jest – i w najbliższym czasie nie będzie – dobrze.

W tym tygodniu skupimy się na posiedzeniu RPP, którego wynik poznamy w środę 10.05 oraz konferencji prasowej prezesa Glapińskiego w czwartek. Choć trudno wyobrazić sobie inną decyzję niż utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie, sygnały ze strony decydentów mogą mieć znaczenie dla złotego. Ostatnie wypowiedzi niektórych z nich były zaskakująco gołębie; wzmocnienie takiego tonu mogłoby negatywnie odbić się na walucie. Choć o podwyżkach stóp najprawdopodobniej należy zapomnieć, naszym zdaniem jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek mocne sygnały w kontekście odwracania cyklu.

EUR

Posiedzenie EBC przebiegło niemal zgodnie z oczekiwaniami. Stopy podniesiono o 25 pb. (stopa depozytowa wzrosła do 3,25%), w oświadczeniu zrezygnowano zaś z forward guidance, podkreślając, że od teraz decyzje będą w pełni zależne od napływających danych.

Kluczowym pytaniem pozostaje oczywiście to, ile jeszcze podwyżek nas czeka. Rynek oczekuje obecnie tylko dwóch kolejnych o 25 pb., co naszym zdaniem jest zdecydowanie zbyt łagodną oceną, biorąc pod uwagę uporczywość inflacji bazowej w strefie euro. Spodziewamy się jeszcze co najmniej trzech podwyżek i umocnienia w ich następstwie wspólnej waluty.

USD

Fed potwierdził w ubiegłym tygodniu, że zamierza wstrzymać najbardziej agresywny od wielu dekad cykl podwyżek stóp procentowych, konieczne do tego są jednak odpowiednie odczyty inflacyjne. Amerykański rynek pracy pozostaje niezmiennie ciasny, co potwierdził raport NFP (non-farm payrolls) opublikowany dwa dni po posiedzeniu Fedu.

Obawy w kontekście sektora bankowego coraz silniej się rozmywają, a spadek liczby kredytów wydaje się mniej dotkliwy, niż sądzono. Sprawia to, że środowy (10.05) raport o inflacji CPI nabiera dodatkowego znaczenia. Zaskoczenie w górę może zmusić rynki do zrewidowania poglądu, że szczyt krótkoterminowych stóp procentowych już za nami.

GBP

Nawet w spokojnym tygodniu, w którym poznaliśmy niewiele danych czy wieści, funt umocnił się względem euro i dolara. Wszystkie oczy zwrócone są teraz ku czwartkowemu (11.05) posiedzeniu Banku Anglii. Podwyżka stóp procentowych o 25 pb. (do 4,5%) jest raczej pewna, kluczowe będą więc ton komunikatów MPC, projekcje makroekonomiczne i podział głosów. Dane dotyczące aktywności gospodarczej i inflacji zaskakiwały w ostatnich tygodniach w górę. Uważamy, że otwiera to drzwi do pewnej jastrzębiości zarówno w prognozach, jak i w oświadczeniu. Widzimy pole do aprecjacji funta w dalszej części tygodnia.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Rusza nabór wniosków do konkursu „Wzornictwo w MŚP”

W Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) 9 maja startuje drugi w tym roku konkurs skierowany do firm z regionu Polski Wschodniej. Tym razem przedsiębiorcy mogą otrzymać nawet 3 miliony złotych na opracowanie strategii wzorniczej oraz jej wdrożenie w przedsiębiorstwie. Budżet w tym naborze wynosi 100 mln zł. Konkurs finansowany jest z programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej (FEPW).

dotacje na wzornictwoOferta skierowana jest do mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw prowadzących działalność gospodarczą na terenie Polski Wschodniej. Celem konkursu jest kompleksowe wsparcie firm z sektora MŚP w zakresie wykorzystania procesów wzorniczych w celu lepszego dostosowania ich oferty do potrzeb, wymagań i oczekiwań klientów oraz zwiększenia atrakcyjności ich produktów i usług, co w efekcie przyczyni się do poprawienia pozycji rynkowej tych przedsiębiorców.

O dofinansowanie mogą ubiegać się przedsiębiorcy z regionu Polski Wschodniej, do którego zalicza się województwa: lubelskie, podkarpackie, podlaskie, świętokrzyskie, warmińsko-mazurskie oraz część województwa mazowieckiego (z wyłączeniem regionu warszawskiego stołecznego oraz powiatów: grodziskiego, legionowskiego, mińskiego, nowodworskiego, otwockiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego, warszawsko-zachodniego i wołomińskiego).

Maksymalne dofinansowanie projektu może wynieść 3 mln zł. Minimalna wartość kosztów kwalifikowanych projektu to 200 tys. zł. Wkład własny wynosi minimum 15%.

Pozyskane środki będzie można przeznaczyć na opracowanie strategii wzorniczej oraz jej wdrożenie w przedsiębiorstwie, tj. w szczególności na:

– koszty usług doradczych związanych z przeprowadzeniem audytu wzorniczego i opracowaniem strategii wzorniczej,
– koszty usług doradczych niezbędnych do wdrożenia strategii wzorniczej,
– nabycie środków trwałych innych niż nieruchomości zabudowane i niezabudowane,
– nabycie oprogramowania i innych wartości niematerialnych i prawnych w formie patentów, licencji, know-how oraz innych praw własności intelektualnej,
– koszty robót i materiałów budowlanych, o ile są bezpośrednio związane z instalacją maszyn i urządzeń, , a ich wartość nie przekracza 10% wartości środków trwałych nabywanych w projekcie,
– koszty usług szkoleniowych,
– koszty ustanowienia oraz utrzymania zabezpieczenia zaliczki.

Wnioski w ramach programu można składać od 9 maja do 29 sierpnia 2023 r. do godz. 16:00.

– W ramach oferty skierowanej konkretnie do regionu Polski Wschodniej wzornictwo wspierane jest już kolejny raz. Efektywny proces wzorniczy pozwala na wdrożenie nowych rozwiązań produktowych np. w zakresie wyglądu i funkcjonalności – przykładami mogą być przedmioty codziennego użytku jak linie mebli, linie odzieżowe czy opakowania spożywcze. „Wzornictwo w MŚP”, którego budżet w tym naborze wynosi 100 mln złotych, to okazja dla przedsiębiorców, by szerzej i lepiej prezentować swoje świetne pomysły rynkowi – powiedział prezes PARP, Dariusz Budrowski.
Szczegółowe informacje na temat konkursu „Wzornictwo w MŚP” znaleźć można na stronie PARP.

Wolters Kluwer Polska partnerem technologicznym Naczelnej Rady Adwokackiej

Cyfrowa Kancelaria to nowy projekt Naczelnej Rady Adwokackiej realizujący kluczową misję digitalizacji adwokatury. Partnerem technologicznym projektu został Wolters Kluwer Legal & Regulatory (LR) w Polsce – światowy lider w dziedzinie informacji, oprogramowania i usług dla profesjonalistów z branży prawniczej.

W dniu 9 maja br. w siedzibie Naczelnej Rady Adwokackiej prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati oraz prezes Wolters Kluwer Polska Włodzimierz Albin podpisali umowę, która pozwoli Naczelnej Radzie Adwokackiej zrealizować założenie cyfryzacji praktyki adwokackiej. Na mocy zawartej umowy Adwokatura Polska już niebawem będzie mogła zaoferować adwokatom i adwokatkom innowacyjną aplikację do prowadzenia kancelarii. Dostawcą technologicznym tego rozwiązania będzie Wolters Kluwer Polska.Cyfrowa Kancelaria to nowy projekt Naczelnej Rady Adwokackiej

Od cyfryzacji nie ma już odwrotu

Adw. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej: „Priorytetem Naczelnej Rady Adwokackiej w obecnej kadencji jest m.in. cyfryzacja Adwokatury. A jednym z najważniejszych i kluczowym dla procesu cyfryzacji Adwokatury elementem jest cyfryzacja indywidualnych kancelarii adwokackich. Do tego potrzebne są odpowiednie narzędzia – zbudowane z wiarygodnym partnerem, który gwarantuje dostarczenie rozwiązań wspierających pracę adwokatów”.

Włodzimierz Albin, prezes Wolters Kluwer Polska dodaje: „Od cyfryzacji zawodu prawnika nie ma już odwrotu. Cieszę się, że wspólnie z Naczelną Radą Adwokacką będziemy mogli wesprzeć cyfryzację praktyki zawodowej adwokatek i adwokatów. Od lat dostarczamy rozwiązania, które czynią pracę prawników wydajniejszą, bezpieczniejszą, ale przede wszystkim wygodniejszą. Nie mam wątpliwości, że efekty projektu realizowanego we współpracy z Naczelną Radą Adwokacją docenią także klienci korzystający z usług kancelarii adwokackich”

„Konieczne jest uproszczenie i usprawnienie prowadzenia kancelarii, a przy tym integracja i sprawna komunikacja z klientem, wymiarem sprawiedliwości i samorządem adwokackim” – podsumowuje prezes Rosati.

Dzięki współpracy z Wolters Kluwer Polska Adwokatura już wkrótce przedstawi swoim członkom narzędzie do zarządzania pracą kancelarii w formie intuicyjnej i łatwej w obsłudze aplikacji, która zapewnia mobilność, bezpieczeństwo dokumentów oraz integrację z Portalem Informacyjnym Sądów Powszechnych. Funkcjonalności aplikacji zostały określone przez przedstawicieli NRA w taki sposób, aby najlepiej wspierać i usprawnić pracę adwokatów i adwokatek prowadzących własną praktykę.

Nowoczesne środowisko pracy kancelarii adwokackich

Umiejętne wykorzystanie dostępnych rozwiązań technologicznych jest kluczem do podnoszenia efektywności pracy prawników. Cyfrowa Kancelaria w przyszłości będzie kompatybilna z innymi rozwiązaniami wdrażanymi przez NRA, co stworzy dla adwokatek o adwokatów kompletne środowisko pracy i zapewni wygodę w realizacji codziennych obowiązków. Szczególnie te mniejsze, indywidualne kancelarie, które nie mają wystarczającego zaplecza technologicznego czy finansowego, będą mogły skorzystać na prowadzeniu swojego biznesu dzięki Cyfrowej Kancelarii.

Największy w historii Polski transport rzeczno-drogowy rusza drogami Płocka

We wtorek 9 maja w Płocku rozpoczął się pierwszy etap dwudniowego transportu drogowego największych ładunków przewożonych drogami publicznymi w Polsce. Kolumna Wash Tower waży ponad 850 ton i mierzy blisko 100 metrów długości. Za kompleksową realizację, opiekę inżynieryjną i bezpieczeństwo transportu odpowiada DSV w Polsce. Tym samym sfinalizowano największą i najtrudniejszą część złożonego projektu, którego celem jest przetransportowanie elementów instalacji budowanego przez PKN ORLEN Kompleksu Olefin III.

Największa inwestycja ostatnich 20 lat

Projekt budowy przez PKN ORLEN Kompleksu Olefin III to największa inwestycja w sektorze petrochemicznym ostatnich dwóch dekad, którą podjęto w Europie. Jasno potwierdzają to także informacje dotyczące samego transportu elementów tej instalacji, które jednocześnie pokazują jej rozmiar.

Do tej pory 11 statkami z takich krajów, jak Chiny, Korea, Indie, Hiszpania czy Belgia,
do portu w Gdańsku dostarczono ponad 786 ładunków. Wśród nich znalazły się tak wyjątkowe obiekty, jak m.in. Wash Tower, czyli największy i najcięższy, a jednocześnie najważniejszy element całej inwestycji. Na zlecenie wykonawcy tej inwestycji, międzynarodowego konsorcjum Hyundai Engineering oraz Tecnicas Reunidas, firma DSV w Polsce zaplanowała kompleksową strategię transportu dla tego projektu, uwzględniającą wykorzystanie innowacyjnych metod, które ustanowiły kilka logistycznych rekordów Polski.

Największy transport Wisłą w historii

Wyładunek Wash Tower - nabrzeże Wisły w Płocku - DSV 3

Do transportu Wash Tower, jak i pozostałych elementów, wybrano transport rzeczny Wisłą, największą nieuregulowaną rzeką Europy. Było to możliwe dzięki zastosowaniu innowacyjnych rozwiązań zespołu specjalistów DSV Projects, którzy pozyskali z Europy Zachodniej specjalne barki, które następnie zostały odpowiednio dostosowane do warunków panujących na rzece, jak i wymagających parametrów ładunku.

Jesteśmy doświadczonym operatorem logistycznym z ugruntowanym, międzynarodowym know-how, jednak i tak projekt ten stanowił dla nas duże wyzwanie. Ze względu na znaczenie inwestycji PKN ORLEN, zarówno dla samego Koncernu, jak i całej gospodarki Polski, każda z wykonywanych czynności została zaplanowana w oparciu o drobiazgowe plany inżynieryjne opracowane przez zespół DSV Projects oraz naszych partnerów. Jednak nawet najlepszy zespół nie jest w stanie całkowicie wykluczyć ryzyka, jakie wiąże się z żeglugą po nieuregulowanym torze wodnym. Musieliśmy się liczyć z tym, że na naszej drodze może wystąpić szereg niezależnych od nas zagrożeń, takich jak na przykład zbyt niski stan wody w Wiśle lub zbyt wysoki, który mógłby spowodować kolizję z obiektami mostowymi. A to tylko kilka z możliwych przeszkód – powiedział Grzegorz Samoć, dyrektor działu Projects DSV i szef całego projektu. – Podjęliśmy się tego zadania świadomie, opierając się o szczegółowe ekspertyzy, własną wiedzę oraz wiarę w nasz interdyscyplinarny zespół ekspertów, który sprawdził się już w wielu trudnych projektach – dodał.

Tylko realizacja etapu rzecznego wymagała od DSV przeprowadzenia szeregu inwestycji infrastrukturalnych, w tym wykonania ekspertyz nabrzeży w Gdańsku i Płocku, wzmocnienia nabrzeża w Płocku, budowy placu magazynowego w Płocku, jak i pozyskania specjalistycznych dźwigów o udźwigu odpowiednio 650 i 1200 ton, które umożliwiły załadunek i rozładunek elementów inwestycji z barek. Również same barki rzeczne musiały zostać dostosowane do wymogów regulacyjnych w Polsce, jak i do parametrów technicznych przewożonego ładunku.

Kolumna petrochemiczna rusza w drogę

Wyładunek Wash Tower - nabrzeże Wisły w Płocku - DSV 2We wtorek 9 maja rozpoczął się pierwszy etap drogowy dwudniowego transportu kolumny petrochemicznej z nabrzeża Wisły do miejsca docelowego – Zakładu Produkcyjnego PKN ORLEN w Płocku. Do jej transportu wykorzystywany jest 72-osiowy zestaw SPMT – liczący łącznie 576 skrętnych kół. Inaczej mówiąc, długość transportowanego ładunku wraz z zestawem przekracza wysokość 10-piętrowego budynku mieszkalnego.

Jednocześnie DSV, za zgodą i we współpracy z właściwymi urzędami, dostosowała do wymogów projektu infrastrukturę drogową. Transport wymagał przebudowy 8 rond znajdujących się na trasach przejazdu, modyfikacji ponad 20 kolizyjnych linii energetycznych i czasowego demontażu kilkudziesięciu latarni ulicznych oraz szeregu świetlnych i zwykłych znaków drogowych, które ograniczały przepustowość trasy.

Transport Wash Tower to z pewnością jeden z największych transportów, które kiedykolwiek zrealizowano drogami publicznymi w Polsce. – powiedział Grzegorz Samoć, dyrektor działu Projects DSV i szef całego projektuWarto podkreślić, że wieża jest jedynie elementem ogromnego i wyjątkowego projektu realizowanego dla PKN ORLEN przez międzynarodowe konsorcjum Hyundai Engineering oraz Tecnicas Reunidas. Z Gdańska do Płocka, Wisłą, trafi w sumie ponad 1500 ładunków. Spodziewamy się łącznie blisko 80 transportów barkowych oraz kilkuset samochodowych. Będzie to rekord dla tej rzeki, który długo nie zostanie pobity: mam tu na myśli zarówno cały projekt, jak i transport poszczególnych elementów, które zostały przewiezione. Wystarczy wspomnieć, że jeszcze przed nami jest choćby transport dwóch elementów ważących po 600 ton każdy – dodał.

Budowa Kompleksu Olefin III

PKN ORLEN rozbudowuje Kompleks Olefin w Zakładzie Produkcyjnym w Płocku. To kluczowy projekt w ramach strategicznego Programu Rozwoju Petrochemii i największa inwestycja petrochemiczna w Europie w ciągu ostatnich 20 lat. Na inwestycji Kompleksu Olefin skorzysta nie tylko Grupa ORLEN, ale także Płock i okoliczne gminy. Rozbudowa Kompleksu Olefin oznacza bowiem nowe miejsca pracy.

W wyniku realizacji projektu docelowo zatrudnienie w PKN ORLEN wzrośnie o ok. 580 etatów.

Cała inwestycja petrochemiczna wygeneruje dla budżetu podatki w wysokości 160 mln zł.
Ponadto zwiększy się dostępność petrochemikaliów bazowych, co będzie podstawą dla rozwoju branży chemicznej w Polsce i tym samym wpłynie pozytywnie na gospodarkę.

Transporty w liczbach:

  • 11 statkami – z Chin, Korei, Indii, Hiszpanii i Belgii przywieziono 786 ładunków z czego:
    271 ponadgabarytowe oraz 515 standardowych
  • 01.2023 rozpoczął się rozładunek pierwszego statku, a start pierwszego transportu rzecznego nastąpił 18.01.2023
  • 4 kolejne statki z elementami do budowy Kompleksu Olefin III spodziewane są w maju
    (3 jednostki) i czerwcu (1 statek)
  • 69 ładunków w 45 transportach barkowych przetransportowano Wisłą (do tej pory) na potrzeby tej inwestycji
  • 64 ładunki dostarczono (do tej pory) na teren budowy Kompleksu Olefin III z nabrzeża Wisły
  • Wash Tower jest największym i najcięższym elementem transportowanym na budowę Kompleksu Olefin III. Kolejne pod względem wagi to Reactor/Gas Coolers (2 szt.) o wadze 600t, pod względem długości to Purification Column – 89m, pod względem szerokości to Reactor Steam Drum – 9,60m oraz pod względem wysokości to Gas Dryer – 8,07m
  • budowa dźwigów na płockim nabrzeżu trwała około tygodnia dla każdej jednostki (dźwigi gąsienicowe klasy 1200t i 650t)

Rada Dialogu Społecznego sceptycznie ocenia prognozy gospodarcze Wieloletniego Planu Finansowego Państwa

8 maja w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” odbyło się posiedzenie plenarne Rady Dialogu Społecznego. Posiedzeniu przewodniczył Łukasz Bernatowicz – Przewodniczący Rady Dialogu Społecznego, Przewodniczący Związku Pracodawców Business Centre Club. Na posiedzeniu przedstawione zostało sprawozdanie z działalności RDS w 2022 roku oraz propozycja poprawek do Regulaminu Sejmu, której celem jest usprawnienie procesu stanowienia prawa i umocnienie konstytucyjnej zasady dialogu społecznego, jako fundamentu polskiego ustroju społeczno-gospodarczego. Szeroko dyskutowana była także, kluczowa dla funkcjonowania państwa, kwestia Wieloletniego Planu Finansowego Państwa 2023-2026.

W posiedzeniu udział wzięli przedstawiciele organizacji pracodawców, przedstawiciele związków zawodowych oraz przedstawiciele rządu. Największe organizacje zrzeszające pracodawców.

– Business Centre Club, Konfederacja Lewiatan, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Pracodawców RP i Związek Rzemiosła Polskiego podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego przedstawiły swoje stanowiska dotyczące wydatków państwa. Partnerzy społeczni, dostrzegając trudności w realizacji kamieni milowych przyjętych przez Radę Ministrów i uzgodnionych z Komisją Europejską, w szczególności brak postępów w kwestii wprowadzenia zmian w Regulaminie Sejmu, zaproponowali rozwiązania umożliwiające realizację reformy usprawniającej procesu stanowienia prawa.

Istotnym punktem posiedzenia RDS była dyskusja na temat Wieloletniego Planu Finansowego Państwa w tym wskaźników dotyczących tempa wzrostu gospodarczego. Wieloletni Plan Finansowy zakłada, że w 2023 r. tempo wzrostu gospodarczego w Polsce wyhamuje, a realny poziom PKB wzrośnie o 0,9%. Natomiast w latach 2024-26 nastąpi ożywienie gospodarki – tempo wzrostu PKB wyniesie odpowiednio 2,8%, 3,2% oraz 3,0%. Wśród przedstawicieli organizacji zrzeszających polski biznes pojawiły się wyraźne opinie dotyczące zbyt optymistycznych prognoz. Witold Michałek, wiceprezes BCC, ekspert BCC ds. gospodarki podkreślił, że w obecnej sytuacji nie widać wyraźnych czynników oraz danych, które potwierdzić mogą zaprezentowane w dokumencie tak optymistyczne prognozy oraz wskaźniki makroekonomiczne. Podobnego zdania jest Przewodniczący Rady Dialogu Społecznego Łukasz Bernatowicz.

Wątpliwości budzi fakt, że nie mamy podstawy do odbicia się gospodarki i powrotu do wysokiego wzrostu PKB. Zwłaszcza inwestycje prywatne są na bardzo niepokojąco niskim poziomie. Ponadto odwrócenie piramidy demograficznej, brak środków z KPO, spadająca konsumpcja tudzież inne zjawiska ekonomiczne nie nastrajają optymistycznie. To jest powodem sceptycznego przyjęcia powyższych założeń. – podsumowuje przewodniczący Rady Dialogu Społecznego Łukasz Bernatowicz.

Powrócono także do tematu braku środków z KPO oraz możliwości wydatkowania tych środków na inwestycje do roku 2026. Padło pytanie, czy rząd prowadzi rozmowy na temat przedłużenia ewentualnego terminu wydatkowania? Środki z KPO są niezbędne, jeśli założenia przedstawione w Planie mają być realistyczne. Nasza gospodarka już traci na ich braku. Dalsza zwłoka odbije się bardzo negatywnie na wzroście PKB, konkurencyjności, potencjale modernizacyjnym, cyfryzacji, robotyzacji, przestawiania na OZE, etc. – podkreśla Łukasz Bernatowicz.

Przedstawiciele Business Centre Club, Konfederacji Lewiatan, a także m.in. przedstawiciele Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ) podjęli temat konieczności waloryzacji rent i emerytur, a także dodatkowych świadczeń. Główne postulaty organizacji odnosiły się do określenia kryterium dochodowego do 13. emerytury i likwidacji 14. emerytury, które według większości powinno zostać wprowadzone. W ten sposób istotnie zmniejszyłyby się koszty dla budżetu. W odpowiedzi strona rządowa podkreśliła, że kwestia 13. emerytury określona jest w ustawie, a prace nad przepisami dot. 14. emerytury trwają.

Rozmawiano także na temat problemu związanego z wysokością minimalnego wynagrodzenia. Łukasz Bernatowicz zwrócił uwagę na fakt, że płaca minimalna już radykalnie wzrosła i ma dalej rosnąć w tym roku. Dalsze podnoszenie płacy minimalnej jest bardzo niebezpieczne zarówno dla przedsiębiorców, jak i całej gospodarki. – podkreśla ekspert BCC.

Alarmującą kwestią według przedstawicieli Rady Dialogu Społecznego są ostatnie projekcje Komisji Europejskiej, zgodnie z którymi zadłużenie Polski ma wzrosnąć w ciągu dekady
do niebezpiecznego poziomu 70 proc. PKB. Obecny na posiedzeniu RDS wiceminister finansów Piotr Patkowski podkreślił, że strona rządowa ostrożnie podchodzi do takich prognoz. W swojej wypowiedzi Patkowski podkreślił, że KE bierze pod uwagę przede wszystkim wzrost wydatków, ale nie bierze już pod uwagę wzrostu PKB. Natomiast przedstawiciele RDS do powyższych prognoz podchodzą jednak bardzo poważnie i od dawna podkreślają, że reguła wydatkowa jest zagrożona i konstytucyjne granice zadłużenia również. Dzieje się to na skutek lokowania wydatków w pozabudżetowych wehikułach. Obsługa tego zadłużenia będzie coraz trudniejsza i będzie negatywnie wpływać na całą gospodarkę.

Dyskutowany Plan odnosi się także do deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych, który wzrósł w 2022 roku do 3,7% PKB, podczas gdy dług wyniósł 49,1% PKB. Jako główną przyczyną wzrostu deficytu wskazuje się wprowadzone przez rząd działania osłonowe łagodzące skutki wzrostu cen energii. Prognozy wskazują, że deficyt sektora zwiększy się w 2023 roku do 4,7% PKB. Prognoza makro fiskalna w celu urealnienia scenariusza gospodarczego uwzględniać ma historyczne różnice między prognozowanymi a zrealizowanymi wydatkami.

Import towarów rolno-spożywczych z Ukrainy: na cztery produkty możliwy jest jedynie tranzyt przez Polskę

Importerzy produktów rolno-spożywczych z Ukrainy oraz firmy transportowo-spedycyjne, które zajmują się ich obsługą mogą odetchnąć z ulgą. Komisja Europejska osiągnęła porozumienie z Polską i czterema innymi krajami unijnymi, które wprowadziły zakaz przywozu ukraińskich towarów. Na kilka z nich nadal obowiązują restrykcje, możliwy jest jedynie tranzyt tych produktów przez nasz kraj.

  • Rozporządzenie wykonawcze Komisji Europejskiej uchyla zakaz importu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy;
  • Restrykcje obowiązują nadal na cztery produkty: pszenicę, kukurydzę, nasiona rzepaku i słonecznika na terenie Polski, Bułgarii, Węgier, Rumunii i Słowacji;
  • Ograniczenie to nie ma jednak wpływu na przemieszczanie tych towarów w tych pięciu krajach lub przez terytorium tych państw w ramach procedury tranzytu.

Na początku maja 2023 r. weszła w życie unijna dyrektywa, która uchyliła rozporządzenie ministra rozwoju i technologii o zakazie importu dla produktów rolno-spożywczych z Ukrainy. Polska, ale też Bułgaria, Węgry, Rumunia i Słowacja zgodziły się na zniesienie zakazu na zdecydowanie większą część towarów z Ukrainy.

– To dobra wiadomość, ponieważ dzięki temu wznowiono przywóz towarów rolno-spożywczych z Ukrainy, czym zajmuje się wiele firm transportowo-spedycyjnych w Polsce. Możliwe jest wprowadzenie do obrotu, jak i tranzyt towarów z Ukrainy przez nasz kraj – mówi Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

Ograniczenia na cztery produkty

Restrykcje obowiązują nadal na cztery produkty rolne pochodzące z Ukrainy – są to: pszenica, kukurydza, nasiona rzepaku i słonecznika. Mogą one być dopuszczane do swobodnego obrotu we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej z wyłączeniem pięciu państw, czyli Polski, Bułgarii, Węgier, Rumunii i Słowacji.

Tranzyt towarów z Ukrainy przez Polskę

Komisji Europejskiej zależy na zagwarantowaniu, że pszenica, kukurydza, rzepak (rzepik) i nasiona słonecznika pochodzące z Ukrainy będą mogły docierać do dalszych części Unii, a w razie potrzeby również do państw trzecich. Dlatego tak ważna jest procedura tranzytu tych produktów przez Polskę.

Obowiązujące procedury i kontrole zależą od zastosowanego kodu CN i od ich przeznaczenia: do celów spożywczych – kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych lub jako pasze – kontroli WETGiW (Graniczny Inspektorat Weterynarii).

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wyraziła przekonanie, że osiągnięte porozumienie „chroni zarówno zdolność eksportową Ukrainy, aby mogła ona nadal żywić świat, jak i źródła utrzymania naszych rolników”.

Deglobalizacja niepokoi polskich prezesów

Fragmentacja globalnej gospodarki to, obok zwiększonego kosztu kapitału, największe ryzyko dla rozwoju biznesu polskich CEO, wskazane przez 39% z nich – wynika z najnowszej odsłony badania CEO Outlook Pulse. Jedynie 20% wskazało cyberryzyka. Niedoszacowane mogą być również czynniki ESG, co wskazuje na konieczność edukacji szefów firm w tym zakresie.

Ostatnie miesiące to okres szczególnej zmienności biznesowej, wprowadzającej szereg dodatkowych ryzyk do prowadzenia biznesu. EY-Parthenon przeprowadził badanie CEO Outlook Pulse, w którym zapytał CEO o ryzyka kluczowe z ich punktu widzenia. Prezesi firm obecnych w Polsce i na świecie są dość zgodni w ich ocenie, widać jednak kilka istotnych różnic.

Prezesi polskich firm o światowym zasięgu najbardziej obawiają się fragmentacji światowej gospodarki, która w dużej mierze jest wynikiem zarówno pandemii COVID-19, jak i napięć geopolitycznych. Aż 39% respondentów uważa, że jest to najważniejsze ryzyko w ich firmach. Tymczasem na świecie deglobalizację wskazało zaledwie 30% CEO.

W Polsce prezesi obawiają się, że deglobalizacja osłabi handel międzynarodowy, obniży inwestycje i spowoduje zaostrzenie regulacji w największych gospodarkach (to ryzyko wskazało 30%). Dodatkowo, zdaniem 27% polskich CEO (30% światowych), utrudni pozyskiwanie talentów.

Deglobalizacja niepokoi polskich prezesów

Jedna trzecia polskich prezesów, podobnie jak ich koledzy na świecie (32%), wskazała, że poważnym ryzykiem jest niepewność co do polityki monetarnej i wynikających z niej coraz wyższych stóp procentowych, a także rosnący koszt kapitału.

Te dwa czynniki mają wpływ na wyższe koszty produkcji oraz ostatecznie na wysokość inflacji, która w Polsce nadal jest odczuwalna i ogranicza zdolności produkcyjne polskich firm – mówi Arkadiusz Gęsicki, Partner EY-Parthenon w Polsce i krajach bałtyckich, Lider Transaction Strategy & Execution w Regionie CESA, w zespole Strategia i Transakcje w EY Polska.

Chociaż świat wraca do normalniejszego funkcjonowania po dwóch latach pandemicznych obostrzeń to nadal jej ryzyko nie zostało wyeliminowane, co przyznaje 31% polskich i 32% światowych CEO.

Zaskakujące może się wydawać, że spośród wymienianych rodzajów ryzyka najmniej groźnym dla polskich prezesów wydają się być cyberprzestępczość i cyberterroryzm. Te zagrożenia jako istotne dla rozwoju biznesu wskazał tylko co piąty ankietowany (na świecie prawie co trzeci).

Obecną rzeczywistość charakteryzuje szereg ryzyk dla biznesu, które CEO dostrzegają i próbują nimi zarządzać, często widząc w tym szansę na wzmocnienie biznesu i budowanie długoterminowej przewagi konkurencyjnej. Wymaga to szybkiej reakcji i proaktywnego dostosowywania działań przedsiębiorstwa do zmieniającego się otoczenia, a także stałego analizowania każdego aspektu działalności, operacji, portfela i ekosystemu – mówi Paweł Bukowiński, Partner Zarządzający w Dziale Strategia i Transakcje EY, Lider Doradztwa Dezinwestycyjnego w regionie Europy Środkowej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej oraz Azji Środkowej (CESA).

ESG kluczowe dla rozwoju

Jednym z bardziej newralgicznych obszarów dla każdej firmy są standardy ESG, których stosowanie coraz częściej wymuszają regulatorzy, rynek, inwestorzy i klienci. Włączenie czynników ESG do strategii korporacyjnej, planu fuzji i przejęć oraz transformacji portfela w reakcji na zmieniające się otoczenie polityczne wymieniane jest przez 40% ankietowanych prezesów w Polsce i 28% prezesów na świecie (suma odpowiedzi, przy możliwości dwóch wskazań). Dywersyfikacja produktów i usług w oparciu o ESG to kluczowy aspekt dla 37% badanych w Polsce i 28% badanych na świecie. Aż 36% (28% na świecie) ma nadzieję, że standardy ESG dadzą dostęp do nowych metod finansowania, np. zielonych obligacji – co może być dość istotne w obliczu zwiększonego kosztu kapitału, wynikającego z inflacji i wysokich stóp procentowych będących jej konsekwencją. Jednocześnie jedynie 20% wskazań w Polsce i 31% na świecie widzi wartość czynników ESG we wzmacnianiu marki i budowaniu zaufania wśród kluczowych interesariuszy.

Polscy liderzy biznesu funkcjonują w środowisku, w którym kapitał stał się drogi po serii podwyżek stóp procentowych, a dostęp do środków z KPO wciąż nie został uruchomiony. Wyniki badania pokazują, że CEO w Polsce radzą sobie z tymi wyzwaniami m.in. poprzez wpisanie ESG do strategii korporacyjnej – co daje dostęp do kapitału zewnętrznego (zielone obligacje i kredyty) angażującego się w projekty zrównoważone społecznie i klimatycznie. O ile wpływ ESG na kapitał zewnętrzny i relacje z klientami jest oceniany wysoko – o tyle znaczenie ESG znacząco spada, gdy chodzi o kapitał własny, a nie dłużny, oraz w przyciąganiu talentów do organizacji – mówi Enio Chłapowski-Myjak, Menedżer, EY-Parthenon.

O badaniu
Globalne badanie EY-Parthenon CEO Outlook Pulse zostało przeprowadzone pod koniec 2022 r. wśród 1,2 tys. prezesów zarządów firm z 22 krajów. Polska część badania została zrealizowana w styczniu i lutym 2023 r. Wzięło w niej udział 30 prezesów polskich przedsiębiorstw o światowym zasięgu. Reprezentowali przede wszystkim sektor produkcji, nauk przyrodniczych (biotechnologia oraz farmaceutyki), a także transport i logistykę, produkty konsumencie, handel, energetykę i bankowość. Większość badanych polskich firm (33%) ma przychody w przedziale 500-999 milionów USD, a 23% to przedział 5 – 9,9 miliardów USD.

Europejski rynek mieszkaniowy

  • Gwałtowne zaostrzenie warunków finansowania staje się coraz większym obciążeniem dla rynku mieszkaniowego. Zapotrzebowanie na kredyty uległo osłabieniu, a poziom zaufania wśród konsumentów jest niski. Widoczna jest również tendencja wzrostowa w zakresie kredytów hipotecznych o oprocentowaniu zmiennym, co sugeruje, że kredytobiorcy spodziewają się poprawy warunków finansowania i nie chcą utknąć z wysokim oprocentowaniem. Odzwierciedla to także utrzymującą się niepewność odnośnie stóp procentowych, ponieważ kredyty o oprocentowaniu stałym robią się o wiele droższe.
  • Ograniczenia podaży mogą złagodzić korektę cen nieruchomości mieszkalnych, co jeszcze bardziej pogłębi pogorszenie przystępności cenowej mieszkań. Mimo spadku cen domów, całkowity koszt zakupu domu wzrósł z powodu wyższych stóp procentowych. W połączeniu z przegrzaniem cen nieruchomości mieszkalnych w latach 2020-21 (lub, w przypadku takich krajów, jak Niemcy, trwającym od 2014 roku), obciążenia kredytowe stają się niemożliwe do udźwignięcia, szczególnie dla młodszego pokolenia, które w większości zostało wyparte z rynku przez koszty.
  • Nieskuteczność polityki publicznej w rozwiązywaniu strukturalnych problemów związanych z przystępnością cenową mieszkań w opinii Allianz Trade kontrastuje ze sprawną reakcją na tymczasowy wstrząs spowodowany przez pandemię Covid-19. Ponieważ podaż nowych mieszkań jest niewielka, dobrze funkcjonujące budownictwo socjalne i bardziej zrównoważona regulacja rynku najmu powinny stać się priorytetami polityki.

Rynek mieszkaniowy w strefie euro

Gwałtowne zaostrzenie warunków finansowania staje się coraz większym obciążeniem dla rynku mieszkaniowego. Ponieważ ECB (Europejski Bank Centralny) nadal podnosi stopy procentowe (wczoraj o +25 pkt. bazowych, a na najbliższym posiedzeniu oczekuje się kolejnej podwyżki o 25 pkt. bazowych), gospodarstwa domowe stają w obliczu wyższych kosztów kredytów na zakup domów; oprocentowanie nowych kredytów wzrosło w lutym do 2,05% (z 1,61% w kwietniu ubiegłego roku). Opublikowane na początku tygodnia najnowsze badanie ECB dotyczące kredytów bankowych (Bank Lending Survey – BLS) potwierdziło zresztą ponure perspektywy w zakresie kredytów mieszkaniowych, które w marcu spadły już do 3,3% w ujęciu rocznym (z 3,7% miesiąc wcześniej). Standardy udzielania kredytów na zakup domów uległy zaostrzeniu we wszystkich głównych gospodarkach strefy euro, ze względu na wyższą percepcję i niższą tolerancję ryzyka przez banki. Spada również zapotrzebowanie na kredyty, choć w mniejszym stopniu niż w IV kwartale 2022 roku, kiedy odnotowano najwyższą stopę spadku liczby kredytów od czasu rozpoczęcia badania w 2003 roku (Wykres 1). Co ciekawe, konsumenci w niektórych krajach wybierają kredyty o oprocentowaniu zmiennym wskazując, że nie chcą „utknąć” z wysokimi stopami procentowymi (Wykres 2). W opinii Allianz Trade sugeruje to, że oczekują, iż w perspektywie średnioterminowej stopy procentowe będą niższe.

Ograniczenia po stronie podaży spowolniły spadek cen domów (Wykresy 3 i 4). Spadek podaży nowych lokali mieszkalnych od początku pandemii (ograniczenia działalności, liczne zakłócenia w łańcuchu dostaw i inflacja cen materiałów) będzie się utrzymywać, ponieważ deweloperzy zachowują ostrożne podejście w związku z niekorzystnymi perspektywami wzrostu gospodarczego i wyższymi kosztami kredytów. W Niemczech i Francji liczba rozpoczętych budów w segmencie mieszkaniowym jest niższa niż w 2019 roku, podczas gdy we Włoszech i Hiszpanii utrzymuje się na poziomie wyższym, ale zmniejsza się w stosunku do wzrostu po zakończeniu pandemii Covid-19. Jeśli chodzi o istniejące domy, gospodarstwa domowe nie odczuwają jeszcze potrzeby sprzedaży, a nadzwyczajne środki ochronne (np. moratorium na eksmisje) również zmniejszyły podaż; szybki wzrost kosztów materiałów z kolei spowolnił popyt wśród domów wymagających remontu.

Rynki mieszkaniowe Francji i Niemiec są najbardziej zagrożone (dalszymi) korektami cen. Przewidujemy realne korekty cen nieruchomości mieszkalnych o maksymalnie 5% do połowy 2024 roku, co oznaczałoby skumulowaną korektę o 15% w stosunku do stanu na koniec 2021 roku. We Francji, od drugiej połowy 2022 roku, popyt gospodarstw domowych na nowe kredyty hipoteczne spadł do historycznego minimum. Włochy i Hiszpania mogą przetrwać okres stagnacji cen nieruchomości. We Włoszech liczba potencjalnych nabywców na rynku nieruchomości już zmniejszyła się w ciągu ostatniego roku, a średni czas sprzedaży domu i średnia obniżka cen wzrosły po tym, jak na początku 2022 roku osiągnęły najniższy poziom od 10 lat. Ogólnie rzecz biorąc, niedobór nieruchomości mieszkaniowych jest wspólną cechą wszystkich krajów, co zrównoważy tendencję spadkową w zakresie cen i pomoże uniknąć krachu. W tym kontekście pojawiają się coraz częstsze wezwania do wprowadzenia rządowych środków zapewniających przystępne cenowo mieszkania.

Zwiększenie udziału budownictwa socjalnego mogłoby być rozwiązaniem wspomagającym osoby kupujące swoje pierwsze mieszkania, które w coraz większym stopniu są wypierane z rynku przez koszty. Rozdźwięk między cenami mieszkań a poziomem wynagrodzeń powiększył się z powodu inflacji w zakresie cen dóbr pierwszej potrzeby, jaka pojawiła się na skutek wojny w Ukrainie, oraz zwrotu w obszarze polityki pieniężnej. Gospodarstwa domowe borykają się dziś z ograniczeniami budżetowymi na wielu frontach, a te, które nie zdecydowały się dotąd na zakup domu, prawdopodobnie nie będą w stanie podjąć takiego kroku w ciągu nadchodzących dwóch lat. Sprawy wcale nie przedstawiają się lepiej z perspektywy przystępności cenowej czynszów, zwłaszcza we Włoszech, Niemczech oraz Francji.

Inwestycje publiczne w budownictwo socjalne w strefie euro nie wzrosły istotnie od czasu globalnego kryzysu finansowego. Wydatki rządów na cele mieszkaniowe w dużej mierze pozostały na niezmienionym poziomie w stosunku do PKB (0,4%). Największe gospodarki wręcz obniżyły względny poziom swoich wydatków na cele mieszkaniowe: Niemcy zeszły z poziomu 0,5% PKB w 2009 roku do 0,4% w 2021, Francja z 1,0% do 0,9% w analogicznym okresie, natomiast Hiszpania z 0,1% do 0,0%. Włochy zachowały stabilny poziom 0,0% w obu latach. To może wyjaśniać, czemu pula mieszkań socjalnych wynosi około 3,2% w Niemczech, 2,4% we Włoszech, 14,0% we Francji oraz 1,1% w Hiszpanii. Podmioty będące dostawcami mieszkań socjalnych także przedstawiają się różnie w poszczególnych krajach: we Włoszech, 96% tego rodzaju mieszkań zapewniają organy publiczne; we Francji, 53% pochodzi od organizacji typu non-profit lub spółdzielni, a 46% od regionalnych organów publicznych. W Hiszpanii natomiast 100% budownictwa socjalnego realizują innego rodzaju dostawcy. Dane dotyczące Niemiec nie są powszechnie dostępne, lecz większość mieszkań socjalnych realizują tam instytucje publiczne lub spółdzielnie. W im większym stopniu rynek mieszkaniowy jest zależny od sektora prywatnego, tym bardziej jest podatny na wpływ cykli biznesowych. Pod względem efektywności polityki w zakresie mieszkalnictwa socjalnego, w opinii Allianz Trade strefa euro mogłaby wzorować się na skutecznych inicjatywach realizowanych w Japonii i Szkocji. Programy wspierające realizację mieszkań poprzez korzystne opodatkowanie nieruchomości przyniosły dobre efekty w Japonii, podczas gdy Szkocja oferuje całą gamę mechanizmów finansowania pozwalających na budowę przystępnych cenowo mieszkań. Odpowiednie planowanie urbanistyczne także stanowi drogę do poprawy sytuacji w zakresie kryzysu mieszkaniowego.

Czym jest strategia marketingowa i dlaczego jest kluczowa?

Strategię marketingową można śmiało nazwać drogowskazem dla firmy. To rodzaj długofalowego planu marki i wyznaczenie kierunku, w którym dane przedsiębiorstwo chce podążać oraz określenie, jakie cele strategiczne pragnie osiągnąć. Dodatkowo, podczas tworzenia strategii marketingowej ważne jest założenie konkretnego budżetu. Firma powinna wybrać także środki wiodące do celów i zaplanować czas ich realizacji.

Jaka jeszcze powinna być strategia marketingowa?

Strategia marketingowa musi być jawna, dostępna dla osób wewnątrz przedsiębiorstwa (pracowników firmy) oraz przybrać formę fizycznego dokumentu. Nie może istnieć jedynie jako rzucane od czasu do czasu pomysły szefa czy członków zespołu. Co ważne, kiedy zostanie zaprojektowana, powinna mieć realne przełożenie na działania firmy. Tworzy się ją po to, by rozwijać markę, a nie odkładać plany do szuflady.

Najważniejsze rodzaje strategii marketingowej

Strategia dotyczy różnych obszarów marketingowych i odnosi się do wielu kanałów komunikacji marki. Mogą to być m.in. e–marketing, SEO, content marketing, social media, public relations czy event marketing. Strategia jest także użyteczna w kontekście promowania produktu.

Od misji i wartości do kanałów komunikacji, czyli składniki strategii marketingowej

Strategia marketingowa marki nie istnieje w próżni. Podczas planowania przyszłości firmy trzeba wziąć pod uwagę szereg czynników. Należy:

  • zastanowić się nad mocnymi stronami marki (m.in. USP);
  • zdecydować się na archetypy;
  • wyznaczyć cele marketingowe SMART (konkretne, mierzalne, osiągalne, znaczące, określone w czasie) i wskaźniki KPI;
  • opracować słownik;
  • stworzyć identyfikację wizualną;
  • przeanalizować grupy docelowe;
  • wybrać najbardziej efektywne kanały komunikacji marki;
  • stwierdzić, jaka wizja oraz misja będą jej przyświecać

i wiele więcej.

Jakie korzyści płyną ze strategii marketingowej marki?

Strategia marketingowa pozwala firmie przede wszystkim na efektywne działania. Umożliwia m.in. optymalizację budżetu i zwiększanie sprzedaży produktu czy usługi, a co za tym idzie maksymalizację zysków. Może także zaowocować – w zależności od wybranych celów marketingowych – większą świadomością marki bądź skutkować pozyskaniem pokaźnej rzeszy nowych klientów. Marketingowa strategia ułatwia też ewentualną korektę podjętych działań i szybką reakcję na zmiany rynkowe – w ten sposób może wygenerować również przewagę nad konkurentami w branży.

Wreszcie, skrojona na miarę strategia marketingowa pozwala marce zyskać rozgłos i być kojarzoną ze względu na unikalną wartość. Przykład: Biedronka pozycjonuje się jako miejsce codziennych zakupów wszystkich Polaków, Apple bazuje na obrazie firmy jako technologicznego innowatora, a Starbucks wyróżnia się niespotykanymi nigdzie indziej smakami kaw oraz niebanalnym wystrojem.

Źródło: mbridge.pl

W Estonii powstanie pierwsza na świecie ogólnokrajowa dolina wodorowa

W Estonii powstaje pierwsza na świecie ogólnokrajowa dolina wodorowa – w ostatnich tygodniach czołowe estońskie firmy, organizacje i podmioty naukowe podpisały porozumienie o stworzeniu Hydrogen Valley Estonia. Jednym z sygnatariuszy dokumentu jest Eesti Energia – państwowa grupa energetyczna, obecna również na polskim rynku poprzez spółkę Enefit.

Oprócz Eesti Energia dolinę wodorową tworzyć będą Alexela, port w Tallinie, Uniwersytet w Tartu i Estońskie Stowarzyszenie Wodorowe. Konsorcjum organizacji oparte jest na kapitale państwowym i prywatnym, a celem tej inicjatywy jest uczynienie lokalnego systemu energetycznego bardziej zrównoważonym.

Umożliwić mają to technologie wodorowe, bowiem w nadchodzących dekadach to właśnie wodór będzie jednym z kluczowych surowców przyczyniających się do zielonej transformacji. Estońska Dolina Wodorowa ma przyśpieszyć wszechstronny rozwój przemysłu wodorowego i ustanowić pierwszą na świecie ogólnokrajową dolinę wodorową. To ambitny projekt o ogromnym potencjale, który ma szansę zauważalnie przyśpieszyć rozwój gospodarki wodorowej w Estonii – tłumaczy Raine Pajo, członek Zarządu Eesti Energia.

Przyśpieszony rozwój technologii wodorowych opartych na energii odnawialnej ma odegrać kluczową rolę w zielonej transformacji i osiągnięciu neutralności klimatycznej Estonii. Zarówno Unia Europejska jak i Estonia podzielają cel, jakim jest osiągnięcie neutralności emisyjnej do 2050 roku. Estonia ma także ambicję, aby do 2030 roku przejść w 100 proc. na energię odnawialną.

W 2022 r. powstał plan rozwoju pierwszego na świecie krajowego systemu wodorowego. W ciągu najbliższych 6 lat mają powstać pierwsze jednostki produkcyjne i rozwiązania dystrybucyjne, co pozytywnie wpłynie na tworzenie nowych miejsc pracy i wzrost gospodarczy w Estonii.

Eesti Energia wyprodukuje zielony wodór

Dolina Wodorowa pracuje nad uruchomieniem pilotażowego projektu, w którym Eesti Energia będzie odpowiadać za produkcję zielonego wodoru. Grupa organizacji wspierających Estońską Dolinę Wodorową obejmuje już ponad 30 lokalnych i międzynarodowych instytucji, a konsorcjum zaprasza nowych partnerów do dołączania. Strategia i plany doliny wodorowej będą dostępne dla opinii publicznej, aby wspierać tworzenie synergii pomiędzy zaangażowanymi stronami. Współpraca pozwoli na stworzenie odpowiednich warunków w Estonii, przyśpieszy wykorzystywanie zielonego wodoru oraz odegra istotną rolę w połączeniu wzrostu gospodarczego i celów klimatycznych.

Wodór jest czystą i bezemisyjną alternatywą dla węglowodorów. Produkuje się go na różne sposoby, m.in. przetwarzając gaz ziemny lub w procesie tzw. zgazowania węgla (wodór szary), w tym przy zastosowaniu metod wychwytywania dwutlenku węgla (wodór niebieski). Jednak najbardziej ekologiczną metodą produkcji wodoru jest elektroliza, w której pod wpływem energii elektrycznej z wody powstaje wodór i tlen. Jeśli tylko prąd pochodzi ze źródeł odnawialnych, to cały proces jest bezemisyjny, a powstały w jego wyniku wodór określany jest jako zielony.

Maciej Kowalski, dyrektor zarządzający w firmie Enefit Polska
Maciej Kowalski, dyrektor zarządzający w firmie Enefit Polska

Wraz z odchodzeniem od paliw kopalnych wodór budzi coraz większe zainteresowanie, również w Polsce. Polska strategia wodorowa przewiduje budowę i rozwój gospodarki wodorowej także nad Wisłą. Bacznie będziemy obserwować postępy Estonii w tej dziedzinie, tak, aby móc w przyszłości zastosować je na naszym rynku – komentuje Maciej Kowalski, prezes Zarządu Enefit w Polsce.

W Polsce działa już osiem dolin wodorowych, rozmieszczonych w różnych województwach na terenie kraju. Celem tych przedsięwzięć jest tworzenie regionalnych rynków wodoru w Polsce, w tym produkcji, przesyłu i magazynowania oraz zastosowania w różnych sektorach gospodarki. W dolinach wodorowych będą tworzone demonstratory polskich technologii wodorowych, które wraz z potencjałem polskich przedsiębiorstw mają stworzyć nową gałąź gospodarki opartą o zielone technologie. W Polsce istnieją: Mazowiecka Dolina Wodorowa, Śląsko-Małopolska Dolina Wodorowa, Podkarpacka Dolina Wodorowa, Centralny Klaster Wodorowy im. Braci Łaszczyńskich, Pomorska Dolina Wodorowa, Wielkopolska Dolina Wodorowa, Zachodniopomorska Dolina Wodorowa.

Niepewność na rynkach trwa w oczekiwaniu na kluczowe wskaźniki ekonomiczne

Na rynkach trwa poszukiwanie kierunku. W Polsce uwaga zwraca się ku ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie, gdzie dziś rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie RPP. Reszta świata przygotowuje się już do jutrzejszej publikacji inflacji z USA, czyli kluczowego odczytu w tym tygodniu. Gdzieś w tle trwa tradycyjny amerykański taniec wokół limitu zadłużenia, a dane z Chin nie napawają optymizmem.

RPP bez wpływu na PLN?

Już jutro poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej odnośnie do stóp procentowych. Scenariusz bazowy to utrzymanie głównej stopy na poziomie 6,75%, a jakikolwiek ruch będzie sporym zaskoczeniem dla rynków. Trudno też spodziewać się zmiany wymowy komunikatu po posiedzeniu, gdy dynamika cen w Polsce pozostaje jedną z najwyższych w Europie. Jednak im bliżej wyborów parlamentarnych (październik) ryzyko niespodzianek ze strony RPP będzie rosło, a szef NBP może zacząć jeszcze mocniej suflować hasło dezinflacji. Jednak na ten moment trudno oczekiwać, aby jutrzejsza decyzja Rady (czy nawet czwartkowa konferencja prof. Glapińskiego) wyraźnie wpłynęły na pozycję złotego. Rodzima waluta pozostaje silna i wciąż nie napotkała realnej kontry dla swojej aprecjacji. Większość analityków jest przekonana, że prawdziwa korekta ruchu spadkowego na parach z głównymi walutami musi wreszcie nastąpić, ale na razie PLN także ich nie chce słuchać. We wtorkowy poranek rzeczywiście zauważalne jest osłabienie złotego, ale ten ruch w dalszym ciągu nie neguje już 3-miesięcznego trendu umocnienia naszej waluty. O godz. 10 kurs euro utrzymuje się powyżej 4,56 zł, a kurs dolara przekracza 4,15 zł.

USD zyskuje, czekając na inflację

Polski wzrok kieruje się na RPP, ale globalna uwaga skupia się na jutrzejszym odczycie inflacji z USA. Prognozy wskazują, że wskaźnik CPI w ujęciu rocznym ma się ustabilizować na poziomie 5%. Odczyt tej wagi ma szansę wygenerować większą zmienność na rynku, chociaż karty na stole amerykańskiej polityki monetarnej wydają się już rozdane. Rynek jest przekonany, że w zeszłym tygodniu doszło do ostatniej podwyżki stóp, a więc ich szczyt przypada na przedział 5%-5,25%. Co więcej, inwestorzy zaczynają oczekiwać, że cykl obniżek mógłby mieć swój początek już jesienią. Wydaje się, że tylko wyraźnie negatywne zaskoczenie w odczycie inflacyjnym ma szansę w trwalszy sposób zmienić nastroje. Mimo wydawałoby się dosyć pewnej sytuacji na froncie monetarnym, dolar w oczekiwaniu na kwietniową dynamikę cen zyskuje. W środowy poranek kurs EUR/USD utrzymuje się poniżej 1,098 $. „Zielonemu” nie przeszkadza nawet zamieszanie wokół amerykańskiego limitu zadłużenia (pewnie dlatego, że to zwyczajowa przepychanka w tamtejszej polityce), ani wciąż niegasnące obawy o stabilność systemu bankowego.

Zadyszka chińskiego smoka

Państwo Środka opublikowało dziś dane o kwietniowym transgranicznym obrocie handlowym. Eksport rosnący w ujęciu rocznym o 8,5% powinien nastrajać pozytywnie, tym bardziej że był wyższy od prognoz. Jednak poprzedni rezultat na poziomie 14,8% może trochę zmieniać perspektywę. Jeszcze gorzej wygląda import, który obniżył się rok do roku o 7,9% i jest to już szósty spadkowy miesiąc z rzędu tego wskaźnika. Z jednej strony taka sytuacja poprawia chiński bilans handlowy, ale z drugiej stanowi wyzwanie na przyszłość z co najmniej kilku powodów. Jednym z nich jest fakt, że Chiny reeksportują część importowanych dóbr (np. po przetworzeniu produktów w fabrykach), więc rośnie ryzyko osłabienia tamtejszej produkcji przemysłowej. Słabszy import może być też wskazówką, że dla konsumpcji wewnętrznej pozytywny efekt zniesienia polityki zero-covid jest daleki od oczekiwań. Przez taki obraz handlowy Państwa Środka rośnie globalne zagrożenie recesją, ponieważ zmniejsza się szansa, że impuls wzrostowy dla światowej gospodarki nadejdzie z tego kierunku.

Adam Fuchs, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Warunkiem skuteczności każdego środka egzekucyjnego jest doręczenie dłużnikowi tytułu wykonawczego

Organy skarbowe mają aż 5 lat na dochodzenie zobowiązań fiskalnych od podatników. Prawo daje im jednak wiele narzędzi do wydłużania tego terminu. Jednym z nich jest zastosowanie wobec podatnika środka egzekucyjnego. W ważnym dla podatników wyroku, wydanym 28 lutego 2023 r., Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi orzekł, że niedoręczenie zobowiązanemu tytułu wykonawczego sprawia, że nie może dojść do egzekucji, a co za tym idzie, do wywołania skutku w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia (sygn. akt I SA/Łd 745/22).

Sąd sądem, a… fiskus fiskusem

„Celem instytucji przedawnienia w prawie podatkowym jest zagwarantowanie podatnikom, że po upływie określonego w ustawie czasu nie będą narażeni na jakiekolwiek działania ze strony organów podatkowych zmierzające do określania i egzekwowania od nich należności podatkowych. (…) Egzekwowanie długu podatkowego i towarzysząca mu niepewność podatnika co do stanu jego zobowiązań podatkowych nie mogą trwać przez dziesięciolecia” – orzekł Trybunał Konstytucyjny już 17 lipca 2012 r. (sygn. akt P30/11). Rzeczywistość przedstawia się jednak zgoła inaczej.

Według raportu z 2019 r., obejmującego dane udostępnione przez sześć urzędów kontroli skarbowej za lata 2008 – 2014, wszczęcie postępowania karnego wobec podatnika w trakcie prowadzonego postępowania kontrolnego miało w 91 proc. przypadków związek ze zobowiązaniami podatkowymi, które przedawniały się z końcem roku. Aż 70 proc. tych postępowań wszczęto w ostatnim kwartale roku 1. Choć raport uwzględnia dane sprzed kilkunastu lat, to do dziś w kwestii instrumentalnego wszczynania przez organy postępowań karnych i karnoskarbowych wobec podatników celem wydłużenia terminu przedawnienia ich zobowiązań niewiele się zmieniło. Potwierdza to fakt, że Naczelny Sąd Administracyjny w 2021 r. zdecydował się stanowczo wypowiedzieć w tej kwestii. W uchwale z 24 maja (sygn. akt I FPS 1/21) podjętej w składzie siedmiu sędziów poinstruował, że sądy mogą i powinny dokonywać oceny, czy w rozpoznawanych przez nie sprawach wszczęcie przez organy postępowania w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe nie miało charakteru sztucznego, a więc nastąpiło wyłącznie w celu nierozpoczęcia lub zawieszenia biegu terminu przedawnienia.

Podatnik musi zostać powiadomiony o zastosowaniu środka egzekucyjnego

W grudniu 2016 r. Dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi określił przedsiębiorcy zobowiązanie w podatku od towarów i usług za wrzesień 2009 r. w wysokości ponad 16 tys. zł. Przedsiębiorca podniósł zarzut przedawnienia wskazując, że nie mogło w jego sprawie dojść do przerwania terminu jego biegu w oparciu o przesłankę, o której mowa w art. 70 § 4 Ordynacji podatkowej. Przepis ten stanowi, że bieg terminu przedawnienia zostaje przerwany wskutek zastosowania środka egzekucyjnego, o którym podatnik został zawiadomiony. Po przerwaniu biegu terminu przedawnienia biegnie on na nowo od dnia następującego po dniu, w którym środek zastosowano. Przedsiębiorca utrzymywał, że do takiego zawiadomienia nigdy nie doszło. Po pierwsze, brak było dowodu doręczenia mu tytułu wykonawczego, po drugie – pokwitowanie przyjęcia wpłat przez organ egzekucyjny było błędne pod względem formalnym.

Brak podpisu na tytule wykonawczym

Po przegranej w sądzie I instancji, przedsiębiorca wniósł skargę kasacyjną, do której przychylił się Naczelny Sąd Administracyjny. NSA zwrócił ją do ponownego rozpoznania sądowi wojewódzkiemu podkreślając, że ten nie dokonał oceny zalegającego w aktach sprawy tytułu wykonawczego pozbawionego podpisu skarżącego. Środek egzekucyjny miał postać egzekucji z pieniędzy.

Stosując się do zaleceń sądu kasacyjnego WSA w Łodzi przypomniał o regulacji art. 26 § 5 pkt 1 i 2 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, zgodnie z którym wszczęcie egzekucji administracyjnej następuje z chwilą doręczenia zobowiązanemu odpisu tytułu wykonawczego, albo zawiadomienia o zajęciu wierzytelności lub innego prawa majątkowego. Następnie wskazał na art. 68 § 1 tej ustawy w brzmieniu obowiązującym przed uchyleniem tego przepisu 30 lipca 2020 r., zgodnie z którym jeżeli zobowiązany na wezwanie poborcy skarbowego płaci dochodzoną należność pieniężną, poborca wystawia pokwitowanie odbioru pieniędzy.

Sąd zwrócił uwagę, że w aktach znajduje się pokwitowanie, ale z okoliczności sprawy nie wynika, żeby zostało wystawione w ramach postępowania egzekucyjnego w wyniku zastosowania środka egzekucyjnego. W umieszczonej na nim adnotacji naczelnik urzędu skarbowego potwierdził, że w dniu 10 stycznia 2013 r. podatnik dokonał trzech wpłat na poczet określonych zaległości podatkowych, i że wpłaty te nie pokryły ich w całości. Sąd zestawił to pokwitowanie z treścią tytułu wykonawczego i stwierdził, że na jego pierwszej stronie dokonano przekreślenia, a na drugiej, w rubryce „potwierdzenie odbioru” znajduje się data 24 stycznia 2013 r. wraz z pieczątką i podpisem poborcy skarbowego. Rubryka „czytelny podpis zobowiązanego” jest pusta. Łódzki sąd wywnioskował z tego, że tytuł wykonawczy nie został podatnikowi doręczony, co zgadza się z ustaleniem, że wpłaty pieniędzy dokonał 10 stycznia 2013 r., a więc przed doręczeniem mu tytułu wykonawczego. Skoro tak było, to naczelnik urzędu skarbowego nie miał po 10 stycznia podstaw do wystawiania tytułu wykonawczego na te same należności. A jeśli go wystawił, to błędnie, i sam był tego świadomy, co potwierdza wspomniane przekreślenie na pierwszej stronie tytułu wykonawczego i brak wzmianki o doręczeniu.

WSA w Łodzi uchylił zaskarżoną przez przedsiębiorcę decyzję organu uznając, że dalsze działania naczelnika urzędu skarbowego podjęte po tej dacie nie mogły wywołać żadnych skutków prawnych, a więc i skutku w postaci egzekucji z pieniędzy, a tym samym również skutku w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia na podstawie art. 70 § 4 Ordynacji podatkowej.

Podsumowanie

Niniejsza sprawa potwierdza, że przedsiębiorcy mogą skutecznie bronić się przed nieuprawnionymi działaniami organów podatkowych. Szczególnie teraz, gdy po wyroku NSA z 24 maja 2021 r. sądy zostały zobligowane do badania z urzędu prawidłowości i niesztuczności wszczynanych przez te organy postępowań karnych wobec podatników i uruchamianych wobec nich środków egzekucyjnych. W tej sprawie podatnik wygrał. Lecz w ilu podonych sprawach podatnicy nie zdecydowali się na podjęcie walki z fiskusem?

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

1 – Źródło: A. Ladziński, J. Waśko, T. Buczyński, W. Waśko, K. Kudlek, Instrumentalne wszczynanie postępowań karnych skarbowych w trakcie postępowań kontrolnych i podatkowych – analiza praktyki stosowania art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Raport podsumowujący wyniki badania danych uzyskanych w trybie dostępu do informacji publicznej, Toruń 2019

Polski rynek sekurytyzacji czeka w najbliższych latach intensywny rozwój

Polski rynek sekurytyzacji aktywów czeka w najbliższych latach intensywny rozwój, gdyż ze względu na zawirowania na rynkach kapitałowych banki i inne podmioty będą dywersyfikować źródła finansowania i poszukiwać możliwości optymalizacji kapitału, uważają przedstawiciele kancelarii DLA Piper i organizacji branżowej PCS (Prime Collateralised Securities). Rozwojowi rynku powinny także sprzyjać nowe regulacje, które zwiększają przejrzystość i bezpieczeństwo jego uczestników.

Sekurytyzacja pozwala bankom oraz pożyczkodawcom niebędącymi bankami na pozyskanie kapitału na zwiększenie akcji kredytowej, pożyczkowej, leasingowej poprzez zamianę wierzytelności wynikających z udzielonych kredytów, pożyczek czy leasingu na papiery wartościowe, które stają się przedmiotem obrotu. Ponadto, w przypadku banków, sekurytyzacja pozwala na optymalizację wymogów kapitałowych sekurytyzowanych pozycji, optymalizację kapitału oraz przeznaczenie go na zwiększenie działalności.

Ostatnie lata obfitowały w bezprecedensowe wydarzenia makroekonomiczne oraz turbulencje w sektorze bankowym, co powoduje, że wiele podmiotów coraz intensywniej szuka sposobów dywersyfikowania swoich źródeł finansowania. Takie możliwości dają transakcje sekurytyzacji aktywów – mówi Paweł Turek, Counsel w zespole rynków finansowych, projektów infrastrukturalnych i restrukturyzacji w DLA Piper w Warszawie. – W przypadku pożyczkodawców nienależących do grupy finansowej wydaje się to być bardzo atrakcyjne rozwiązanie. Tak samo jak w przypadku banków, gdzie sekurytyzacja może być ciekawą alternatywą do innych sposobów spełnienia kapitałowych wymogów regulacyjnych, w tym emisji obligacji podporządkowanych.

Rynek sekurytyzacji reguluje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/2402 z dnia 12 grudnia 2017 r., które ustanawia ogólne ramy prawne dla wszystkich rodzajów sekurytyzacji, w tym definiuje samo pojęcie sekurytyzacji oznaczające transakcję lub program, w wyniku których ryzyko kredytowe związane z ekspozycją lub pulą ekspozycji ulega podziałowi na transze. Rozporządzenie określa wymogi wobec podmiotów uczestniczących w sekurytyzacji, m.in. dotyczące obowiązku należytej staranności, zatrzymania ryzyka i transparentności.

Polskie instytucje finansowe odkrywają korzyści płynące z sekurytyzacji aktywów zwłaszcza w kontekście ostatnich zmian w regulacjach unijnych – dodaje Bartosz Matusik, partner i szef praktyki podatkowej w warszawskim biurze DLA Piper.

Jak podkreślają eksperci DLA Piper i PCS, naturalną konsekwencją rozwoju rynku sekurytyzacyjnego będzie przeprowadzanie przez banki i inne podmioty finansowe coraz większej liczby transakcji pozwalających na budowę portfela wierzytelności. To z kolei umożliwi przejście do kolejnego etapu rozwoju tego rynku, czyli do przeprowadzenia publicznych transakcji sekurytyzacyjnych. Ponadto, zwiększone wymogi regulacyjne nakładane na banki doprowadzą do wzrostu liczby sekurytyzacji syntetycznych, a co za tym idzie do standaryzacji takich transakcji.

Sekurytyzacja jest uniwersalnym mechanizmem wykorzystywanym przez banki, instytucje finansowe i firmy leasingowe do pozyskania finansowania oraz spełnienia wymogów kapitałowych nie tylko w Europie, ale także w Australii, Chinach, Japonii oraz Stanach Zjednoczonych – mówi Ian Bell, szef PCS, niezależnej inicjatywy not-for-profit powołanej w celu rozwoju rynku sekurytyzacji. – Polska podąża za tymi trendami i jesteśmy przekonani, że popularność transakcji sekurytyzacyjnych będzie rosnąć, także dzięki wprowadzonym regulacjom.

Kurs EUR/PLN próbuje przełamać w dół swe minimum sprzed roku

Na rynkach akcji Azji i Oceanii dziś rano dzisiejszy dzień rozpoczął się z przewagą spadków głównych indeksów. Jednym z wyjątków był jednak japoński Nikkei 225, który zyskał dziś 1,01 proc. zamykając się najwyżej od stycznia 2022. Lekko spadały ceny kontraktów na główne amerykańskie indeksy (S&P 500 -0,17 proc. ok. godz. 10:05). Komentatorzy zwracali uwagę na negatywny wpływ na rynki akcji dzisiejszej informacji z Chin o niespodziewanym spadku rocznej dynamiki importu do tego kraju do -7,9 proc. w kwietniu.

Na giełdach w Europie wtorek rozpoczął się od przewagi niewielkich spadków (DAX –0,07 proc., CAC 40 -0,37 proc. ok. godz. 10:05).

Nieco silniej spadał dziś rano WIG-20 (-0,7 proc. ok. godz. 10:05). Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kursy akcji spółek R22, Ambra, Comp, Wittchen, Mostostal Zabrze, Erbud, Enter Air, Toya i Selena FM.

Rentowność 10-letnich obligacji rządu Stanów Zjednoczonych lekko korygowała dziś rano wzrosty z ostatnich 3 dni. Należy przygotować się, że w ciągu następnych tygodni kwestią coraz silniej wpływającą za chowanie rynków, będzie podniesienie – lub nie – przez amerykański Kongres limitu dopuszczalnego zadłużenia federalnego. Na początku maja przewodnicząca FED wskazała początek czerwca jako termin, kiedy dalsze możliwości manewru się skończą. Rentowność 10-latek polskiego rządu wróciły poniżej poziomu 5,8 proc.

Kurs EUR/USD spadł dziś rano lekko poniżej poziomu 1,10 USD (-0,24 proc. ok. godz. 9:35). Minimalnie – o 0,07 proc. – słabł kurs USD względem japońskiego jena.

Kurs euro względem polskiego złotego ponownie zaliczył dziś najniższy poziom od lutego 2022. (EUR/PLN +0,02 proc. ok. godz. 9:35). USD/PLN rósł o 0,28 proc. Wydaje się, że kurs EUR/PLN opuścił dołem w kwietniu br. kanał trendu wzrostowego rozpoczętego na początku 2020 roku. W tym przypadku sugerowana jest możliwość dalszego spadku kursu o szerokość wspomnianego kanału. Równocześnie kurs EUR/PLN można umieścić w obrębie kanału trwającego od marca 2020 trendu spadkowego, którego dolne ograniczenie znajduje się obecnie o niecałe 20 groszy poniżej obecnego poziomu.

Po przełamaniu w górę kluczowego oporu wyznaczanego w okolicach poziomu 25000 USD przez szczyty kursu z sierpnia ub.r. i lutego br. kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara dotarł w kwietniu powyżej poziomu 30000 USD i rozpoczął wykonywanie ruchu powrotnego do przełamanego poziomu oporu, który obecnie stał się istotnym poziomem wsparcia. Na razie ten ruch wykonał ok. połowy swojej drogi i kurs BTC/USD był dziś ok. godz. 9:30 na poziomie 27606 USD (+0,16 proc.).

Taniały dziś rano surowce energetyczne (ok. godz. 9:25 WTI na NYMEX-ie -0,67 proc., Brent na ICE -0,74, proc. gaz ziemny na NYMEX-ie -0,54 proc.) oraz metale szlachetne (złoto -0,17 proc., srebro -0,58 proc., platyna -0,79 proc., pallad -1,38 proc.) i miedź (-1,05 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Wraca popyt na kredyty mieszkaniowe

O 16,2% spadła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w kwietniu 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM). Wartość Indeksu oznacza, że w kwietniu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 16,2% w porównaniu do kwietnia 2022 r.

W kwietniu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 20,88 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 28,42 tys. rok wcześniej – jest to spadek o 26,5%. W porównaniu do marca 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy spadła o 6,0%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w kwietniu br. wyniosła 383,36 tys. zł i była wyższa o 8,3% w relacji do wartości z kwietnia 2022 r. W porównaniu do marca 2023 r. była wyższa o 2,8%.

– Kwietniowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe jest nadal ujemny i pokazuje, że w kwietniu br. złożono wnioski kredytowe na wartość o 16,2% niższą niż przed rokiem. Interpretując tę informację trzeba jednak pamiętać, że do sierpnia 2022 r. gdy odnotowaliśmy najniższy odczyt wartości Indeksu, był on w trendzie spadkowym, co tworzy niską bazę dla porównań w 2023 r. Właśnie efekt statystyczny niskiej bazy z 2022 r. częściowo spowoduje, że wartość Indeksu w kolejnych miesiącach br. roku będzie rosnąć. Należy zauważyć, że poprawa wartości Indeksu została rozpoczęta już we wrześniu 2022 r. Warto jednak zaznaczyć, że symptomem trwałej poprawy sentymentu do kredytów mieszkaniowych będzie dopiero dodatni odczyt indeksu, potwierdzający, że w danym miesiącu złożono zapytania na wyższą kwotę niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Obecnie warto przede wszystkim śledzić zachowanie dwóch komponentów składowych Indeksu, tj. liczbę osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy oraz średnią kwotę wnioskowanego kredytu. Obniżenie wymagań co do wartości bufora na stopę procentową spowodowało wzrost zdolności kredytowej, który widoczny jest we wzroście średniej kwoty wnioskowanego kredytu, która w porównaniu do marca 2023 r. wzrosła o 2,8% i jest rekordową kwotą w historii indeksu. W obecnej sytuacji rynkowej wskaźnikiem, który najlepiej pokazuje bieżącą sytuację popytu na kredyty mieszkaniowe, jest liczba osób wnioskujących. W tym aspekcie kwiecień br. przyniósł, co prawda spadek liczby wnioskujących o kredyt mieszkaniowy w relacji do marca br. (-6,0%), ale przy czterech dniach roboczych mniej. Gdyby przeliczyć liczbę wnioskodawców na dzień roboczy to w kwietniu mielibyśmy wzrost w relacji do marca o 13,7% – wyjaśnia główny analityk Grupy BIK.

– Reasumując można już powoli mówić, że wiosenne słońce roztopiło lód, który zmroził popyt na kredyty mieszkaniowe, co pozwala z pewnym optymizmem patrzeć na rynek kredytów mieszkaniowych tym bardziej, że w lecie zostanie mu podany steryd w postaci rządowego programu kredytu na 2% – dodaje prof. Rogowski.
wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w kwietniu`

Problemy z dokumentacją cen transferowych. Nad firmami wisi widmo niepotrzebnych problemów i kar

Najczęstszym obszarem kontroli podatkowych są obecnie ceny transferowe. Weryfikowane są zwłaszcza transakcje zawarte z podmiotami powiązanymi posiadającymi siedziby w tzw. rajach podatkowych, a także wewnątrzgrupowe, dotyczące usług niematerialnych, szczególnie o niskiej wartości dodanej. Urzędnicy biorą pod lupę nie tylko ceny, ale wszystkie warunki współpracy. I mają prawo przekwalifikować daną transakcję na inną, jeśli uznają, że podmioty na wolnym rynku zawarłyby ją na innych zasadach. Na tym polu przeważnie dochodzi do nieporozumień, które mogą być wyjaśniane latami. Tymczasem przedsiębiorcy są często nieświadomi tego, że odbiegają od zasad rynkowych. Wielu nawet nie wie o obowiązku sporządzania dokumentacji podatkowych oraz składania deklaracji TPR, której brak naraża na poważne konsekwencje podatkowe, karne i karno-skarbowe.

Najczęstsze nieporozumienia

W ostatnim czasie ceny transferowe są najczęstszym obszarem kontroli podatkowych. Aktualnie badane są transakcje zawarte w okresach, które jeszcze się nie przedawniły, czyli w latach 2018-2020. Duże znaczenie mają także wprowadzone w 2019 roku zmiany w zakresie możliwości dokonywania tzw. recharakteryzacji transakcji.

– Urzędnicy mają możliwość przekwalifikowania danej transakcji na inną, jeśli uznają, że wyglądała inaczej, niż wskazał podatnik. I tutaj przeważnie dochodzi do nieporozumień. Najczęściej organy podatkowe nie mają konkretnych dowodów na to, że faktycznie w danych okolicznościach podmioty, które byłyby niepowiązane, nie zrealizowałyby danej transakcji. Opierają się tylko na własnych przypuszczeniach i wizjach tego, jak – ich zdaniem – powinna ona wyglądać na wolnym rynku. W takich sytuacjach postępowania trwają latami. Z tego tytułu każdego roku podatnik może ponosić koszty rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, wliczając w to m.in. obsługę prawnika czy dostęp do bazy danych porównawczych – mówi radca prawny i doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika z Kancelarii NSM LEGAL & TAX.

Sama instytucja recharakteryzacji transakcji pozwala organom podatkowym na wyłapywanie agresywnych optymalizacji i wykrywanie tych podatników, którzy faktycznie unikają opodatkowania. Niestety, według prawników, jest to także narzędzie, które może być nadużywane przez organy skarbowe. Wówczas nie służy do eliminowania transakcji nierynkowych, tylko ułatwia kwestionowanie w zasadzie każdej transakcji, która jest niezrozumiała dla urzędnika.

Raje pod lupą

– Pod szczególną kontrolą organów podatkowych są transakcje zawarte z podmiotami powiązanymi, posiadającymi siedziby lub zarząd w krajach stosujących szkodliwą konkurencję podatkową. Trudno się temu dziwić, gdyż zdecydowanie niższe stawki podatku lub preferencje podatkowe albo wręcz brak opodatkowania niektórych dochodów zachęcają podatników do wyprowadzania dochodów do takich miejsc. Dlatego, zwłaszcza w transakcjach z podmiotami powiązanymi posiadającymi siedziby w tzw. rajach podatkowych, należy podchodzić ze szczególną ostrożnością – zaznacza Stoch-Mika.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, podmioty dokonujące transakcji z przedsiębiorcami z rajów podatkowych, których wartość przekracza ustawowo określone progi, podlega obowiązkowi sporządzania dokumentacji cen transferowych. I dotyczy to również niepowiązanych przedsiębiorstw. Jednak podatnicy najczęściej o tym nie wiedzą i nie chodzi tu tylko o tych najmniejszych. Dlatego bardzo ważne jest uświadomienie sobie zagrożeń wynikających z braku wdrażania w firmach procedur mających na celu minimalizację ryzyka podatkowego.

– W ostatnim czasie organy podatkowe coraz częściej weryfikują transakcje wewnątrzgrupowe. Przeważnie weryfikowane są te, które dotyczą usług niematerialnych, w tym szczególnie o niskiej wartości dodanej. Ponadto mocno kontrolowane są transakcje udostępniania znaków towarowych czy innych wartości niematerialnych i prawnych, zwłaszcza trudnych do wyceny. Należy zauważyć, że we wcześniejszych latach służyły one podatnikom do agresywnych optymalizacji podatkowych. Dlatego trudno się dziwić większemu zainteresowaniu ze strony organów podatkowych. Urzędnicy szczególnie często weryfikują też transakcje finansowe, np. udzielania pożyczek przez podmioty w grupie kapitałowej – zwraca uwagę ekspertka z NSM LEGAL & TAX.

Cena to nie wszystko

Warto wiedzieć o tym, że organy podatkowe posiadają narzędzia do weryfikacji cen stosowanych na rynku. Jednakże nie zawsze przeprowadzona przez nie analiza porównawcza jest zgodna z zasadami faktycznie obowiązującymi na danym rynku. Należy podkreślić, że tak naprawdę nie wszystkie transakcje można wprost ze sobą porównać. Każda może być oparta na nieco innych warunkach, często też prowadzona w różnych okolicznościach, co bardzo wpływa na ostateczną wartość.

– Nie ma jednej, konkretnej ceny, która powinna być stosowana w transakcjach pomiędzy podmiotami powiązanymi. Badanie ich polega więc na weryfikacji wszystkich warunków współpracy. Organy podatkowe mogą je podważyć i uznać za nierynkowe, jeśli np. dla firm powiązanych podatnik stosuje znacznie dłuższe terminy płatności, realizuje bezpłatnie transport lub daje inne preferencje. Sama obniżka nie oznacza od razu, że cena jest nierynkowa. Rozbieżności mogą bowiem wynikać z polityki rabatowej firmy lub nawet z działalności na danym rynku geograficznym. Przykładowo, ceny niektórych usług w Warszawie niekoniecznie można porównać z obowiązującymi w Zamościu – podkreśla doradca podatkowy.

Najczęściej porównywanie cen jeden do jeden nie jest prawidłowe w celu faktycznego ustalenia, czy dana transakcja jest realizowana na warunkach rynkowych. Należy brać pod uwagę całokształt transakcji, w tym także warunki obowiązujące na danym rynku oraz inne czynniki, które mają bezpośredni lub pośredni wpływ na daną transakcję.

– Kontrola w zakresie cen transferowych nie jest prosta, zarówno z punktu widzenia podatnika, jak i organu podatkowego dokonującego kontroli. Tak naprawdę transakcje najczęściej nie są identyczne, a różnice występujące pomiędzy warunkami ustalonymi przez strony nie zawsze są wynikiem powiązań i chęci zmniejszenia opodatkowania. Należy mieć na uwadze, że bardzo często transakcje podlegają negocjacjom i to zarówno realizowane z podmiotami powiązanymi, jak i niepowiązanymi. Cena nie zawsze dla wszystkich jest taka sama. Na wartość transakcji mogą wpływać przecież różne czynniki, co następnie odzwierciedlane jest właśnie w ustalonych przez strony warunkach współpracy – tłumaczy ekspertka.

Jeśli podatnik ma konkretne uzasadnienie dla różnic występujących w warunkach ustalonych w transakcjach z podmiotami powiązanymi, to jak najbardziej może to przedstawić w trakcie kontroli. Może to bowiem mieć bardzo istotny wpływ na linię obrony ustalonej przez podmioty powiązane ceny transakcyjnej i uchronić podatnika przed doszacowaniem mu dochodu.

Skuteczna ochrona

– Najlepszym rozwiązaniem dla podatników jest wprowadzenie w firmie odpowiednich procedur, mających na celu uświadomienie osób zarządzających oraz pracowników działu handlowego zasad ustalania warunków transakcyjnych dla podmiotów powiązanych oraz z tzw. rajów podatkowych. Dobrym sposobem na uniknięcie problemów jest opracowanie polityki cen transferowych w firmie, gdzie określane są właśnie zasady ustalania cen w określonych przypadkach – zapewnia Natalia Stoch-Mika.

Firmy powinny zidentyfikować rodzaje transakcji realizowanych z podmiotami powiązanymi i z góry ustalić pewne zasady współpracy. Oczywiście nie ma potrzeby wskazywania wprost jednej ceny, gdyż ta może się zmieniać w zależności od sytuacji na rynku lub pod wpływem pewnych czynników. Jednak zasady zawsze ujednolicają sposób działania i zabezpieczają przed skrajnymi błędami w zakresie ustalania warunków transakcyjnych w grupie podmiotów powiązanych.

– W sytuacji, gdy podmioty powiązane ustalają nierynkowe warunki współpracy, to powinny przede wszystkim zidentyfikować ryzyko podważenia transakcji przez organy podatkowe i sprawdzić źródło błędnych ustaleń. I tak jeżeli podatnik stwierdzi, że cena była ustalona na początku danego okresu rozliczeniowego w prawidłowy sposób, z uwzględnieniem zasad rynkowych, a w trakcie obowiązywania umowy warunki rynkowe uległy zmianie, wówczas musi dokonać korekty cen transferowych. Jednakże przy tego rodzaju czynności należy być szczególnie ostrożnym i trzymać się ustawowo określonych zasad dokonywania takiej korekty – zaleca ekspertka.

Z obserwacji doradców podatkowych wynika, że najczęściej przedsiębiorcy nie są świadomi tego, że odbiegają od zasad rynkowych. Przeważnie jest tak, że ktoś kiedyś ustalił pewne warunki współpracy i pozostały one niezmienione, gdyż nikt ich nie uaktualnił. Z reguły zatem nie są to działania celowe podatników.

Kary za błędy

– W Polsce, zgodnie z zaleceniami Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, została wdrożona tzw. trójstopniowa dokumentacja cen transferowych, tj. lokalna i grupowa, a także raportowanie według krajów. Podatnik nie ma wyboru w zakresie ich sporządzania. Skutkiem niedopełnienia obowiązków dokumentacyjnych w tym zakresie są konsekwencje podatkowe, a także karne i karno-skarbowe – przypomina Natalia Stoch-Mika.

Należy również pamiętać, że w przypadku zakwestionowania warunków rynkowych transakcji z podmiotami powiązanymi posiadającymi siedziby poza granicami Polski może dojść do podwójnego opodatkowania tych samych dochodów. Wówczas w celu wyeliminowania tego konieczne jest wszczęcie odpowiedniej procedury, która niestety może trwać nawet kilka lat.

– Na podstawie przepisów ordynacji podatkowej, na podatnika może zostać nałożona kara w postaci dodatkowego zobowiązania. Jego wysokość może wynieść od 10% do 30% od wykazanej lub zawyżonej straty na skutek stosowania nieprawidłowych cen transferowych oraz od jej odsetka. Dodatkowo, poza sankcją podatkową, za niedopełnienie obowiązków sporządzenia dokumentacji cen transferowych w ogóle lub w ustawowym terminie bądź sporządzenie jej niezgodnie ze stanem rzeczywistym grozi kara od 240 do 720 stawek dziennych grzywny. Ich wysokość zależy od minimalnego wynagrodzenia w danym roku. Może więc wynieść od nieco ponad 116 zł do przeszło 46 tys. zł. Po przemnożeniu tego przez liczbę stawek dziennych wychodzą kwoty od ok. 28 tys. zł do nawet 33,5 mln zł – objaśnia ekspertka.

Przepisy z roku na rok są coraz bardziej doprecyzowywane. Ponadto przy Ministerstwie Finansów utworzono Forum Cen Transferowych, które opracowuje wytyczne w zakresie zastosowania przepisów o cenach transferowych. Wiele niejasności zostaje zatem na bieżąco dookreślonych przez ekspertów z tej dziedziny. Jest to bardzo dobry sposób współpracy między biznesem, doradztwem i resortem. Trudno zatem teraz wskazywać, że przepisy są nieprecyzyjne i podatnicy nie mają możliwości prawidłowo wypełniać swoich obowiązków w zakresie cen transferowych.

– Jednak bardzo częstym problemem jest brak świadomości w zakresie obowiązku sporządzania dokumentacji cen transferowych. I to jest najpowszechniejszym i najbardziej niebezpiecznym błędem. Do kancelarii podatkowych nieustannie zgłaszają się klienci, którzy dotychczas nie sporządzali dokumentacji, chociaż mieli taki obowiązek. Często zgłaszają się zbyt późno, tzn. w momencie, gdy grożą im ww. konsekwencje. Warto absolutnie pamiętać o tym, że nawet jeśli podatnicy nie są zobowiązani do sporządzenia dokumentacji podatkowej, z uwagi na skorzystanie ze zwolnienia na podstawie art. 11n ustawy o CIT, to mają obowiązek złożenia uproszczonej wersji deklaracji TPR – podsumowuje ekspertka z Kancelarii NSM LEGAL & TAX.

Łódź z najwyższymi pustostanami

Łódź jest miastem, które nie odnotowało nowej podaży w I kwartale 2023 roku. Mimo to, aktywność deweloperów jest na dość wysokim poziomie i przy utrzymaniu terminów wielkość oddanej do końca roku powierzchni powinna być na zbliżonym poziomie, co w roku 2022.

Biorąc pod uwagę, że w I kwartale 2023 roku nie oddano do użytku żadnego nowego obiektu, całkowite zasoby biurowe w Łodzi pozostały na tym samym poziomie, tj. 632 000 m kw. Największa koncentracja budynków biurowych znajduje się w centrum miasta oraz dzielnicy Widzew.

Na koniec marca w realizacji zidentyfikowane było 48 100 m kw. powierzchni biurowej, której finalizacje rozłożone są na kolejne dwa lata. Jeżeli deweloperzy dotrzymają planowanych terminów, to ponad 40 000 m kw. trafi na rynek jeszcze w tym roku. Największymi inwestycjami pozostającymi w budowie są Widzewska Manufaktura (29 900 m kw., Cavatina Holding) oraz kolejny budynek kompleksu Fuzja (8 300 m kw., Echo Investment).

„Od stycznia do marca 2023 roku łódzcy najemcy podpisali umowy najmu na ponad 14 600 m kw., co stanowiło 8% całkowitego wolumenu umów zawartych w tym okresie w miastach regionalnych. Warto zaznaczyć, że odnotowany wynik był wyższy o 32% w porównaniu z poprzednim kwartałem oraz o 20% w porównaniu z analogicznym okresem w 2022 roku,” – komentuje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

W strukturze transakcji najmu dominowały nowe umowy (82%). W analizowanym okresie nie odnotowano żadnej umowy ekspansji, natomiast pozostałe 18% stanowiły renegocjacje.

Stosunkowo wysoki popyt w połączeniu z brakiem nowej podaży skutkował obniżeniem się współczynnika pustostanu w porównaniu z poprzednim kwartałem o 0,5 pp., który na koniec marca 2023 roku wyniósł 20,5%. Odnotowany w Łodzi współczynnik pustostanów jest w dalszym ciągu najwyższym wynikiem wśród miast regionalnych.

„Łódź z uwagi na centralne położenie oraz różnorodne zaplecze edukacyjne i obfitość międzynarodowych koncernów jest atrakcyjnym miastem do rozwoju działalności. Notowane w mieście czynsze są konkurencyjne. Stawki wywoławcze czynszu na łódzkim rynku biurowym na koniec I kw. 2023 roku wynosiły od 9,00 EUR do 15,00 EUR za m kw. miesięcznie. W dalszym ciągu obserwujemy utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych, które hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, a to z kolei może prowadzić do wzrostu stawek czynszów zwłaszcza w nowych budynkach. Dodatkowo, nadal należy oczekiwać wzrostu stawek eksploatacyjnych z uwagi na wciąż postępujący wzrost cen usług oraz mediów. Stawki opłat eksploatacyjnych na koniec marca 2023 roku kształtowały się w przedziale od 15,00 do 28,00 PLN/m kw./miesiąc,” – dodaje Filip Kowalski, Senior Negocjator w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Świadectwo energetyczne 2023 – nowy obowiązek dla właścicieli domów i mieszkań

W związku ze zmianami ustawy o charakterystyce energetycznej budynków, które weszły w życie tuż przed majówką (28.04.2023 r.), wielu właścicieli domów i mieszkań zadaje sobie pytanie co się zmieni po wejściu w życie nowelizacji.

Poniżej odpowiemy na najważniejsze pytania związane ze zmianami, w tym m.in. czy wszystkie budynki muszą mieć świadectwo energetyczne, kto i na ile je wystawia, czy za jego brak grożą kary, a także co oznacza tzw. obowiązek informacji w reklamie.

Świadectwa energetyczne budynków nie są żadną nowością – obowiązują w Polsce już od kilku lat i jak dotąd również były wymagane przy sprzedaży lub najmie nieruchomości, ale w praktyce rzadko sporządzane i przekazywane. Nowelizacja wynika z przepisów prawa europejskiego i ma na celu doprecyzować dotychczasowe przepisy i zwiększyć ich skuteczność, a w konsekwencji promować budownictwo efektywne energetycznie i zwiększyć świadomość społeczną w zakresie możliwości uzyskania oszczędności energii w budynkach.

Co to jest to świadectwo energetyczne i kto musi je mieć?

Chodzi o dokument, który określa zapotrzebowanie na energię w związku z użytkowaniem budynku lub jego części (energię na potrzeby m.in. ogrzewania, wentylacji czy przygotowania ciepłej wody użytkowej). Obowiązkowo takie świadectwo muszą mieć:

· inwestorzy indywidualni oraz deweloperzy, którzy muszą dołączyć kopię świadectwa do zawiadomienia o ukończeniu budowy lub wniosku o pozwolenie na użytkowanie (z obowiązku tego wyłączone są domu do 70 m2 zabudowy do celów własnych mieszkaniowych);

  • domy i mieszkania przeznaczone na sprzedaż lub wynajem;
  • budynki wybudowane przed 2009 rokiem – jeśli budynek taki przejdzie modernizację.

Świadectwo charakterystyki energetycznej nie jest wymagane kiedy wykorzystujemy istniejący budynek lub lokal „na własny użytek”, tj. nie zamierzamy go sprzedawać lub wynajmować.

Co ważne, nabywca lub najemca nieruchomości nie może zrzec się prawa do otrzymania świadectwa energetycznego.

Kto i na ile wystawia świadectwo energetyczne?

Nowe przepisy określają, że świadectwo energetyczne może wykonać osoba wpisana do wykazu osób uprawnionych w centralnym rejestrze charakterystyki energetycznej budynków, który prowadzi Minister Rozwoju i Technologii jako minister właściwy ds. budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa. Wykaz takich osób znajdziemy na stronie internetowej ministerstwa: https://rejestrcheb.mrit.gov.pl/rejestr-uprawnionych .

Świadectwo charakterystyki energetycznej jest ważne przez 10 lat od dnia sporządzenia, chyba że w budynku lub lokalu będzie przeprowadzony remont, który będzie miał wpływ na poziom zużycia energii (np. wymiana okien, docieplenie budynku) – wówczas świadectwo straci ważność i trzeba będzie je odnowić.

O co chodzi z obowiązkiem informacji w reklamie?

W nowelizacji ustawy przewidziano, że właściciele chcący sprzedać lub wynająć budynki lub lokale, dla których sporządzono świadectwo energetyczne, mają obowiązek podać w ogłoszeniu lub reklamie dotyczących sprzedaży lub najmu:

  • wskaźniki rocznego zapotrzebowania na energię użytkową, energię końcową, nieodnawialną energię pierwotną,
  • udział odnawialnych źródeł energii w rocznym zapotrzebowaniu na energię końcową,
  • jednostkową wielkość emisji CO2.

Czy za brak świadectwa energetycznego grożą kary?

Ustawodawca przewidział dla osób sporządzających świadectwa energetyczne rygor odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń, a dla właścicieli nieruchomości karę grzywny za niedołączenie świadectwa przy sprzedaży czy wynajmie nieruchomości.

Wprowadzone zmiany niewątpliwie wpisują się w realizację działań mających na celu poprawę jakości powietrza w Polsce. Wskazuje się, że wzmocnienie funkcjonowania systemu oceny efektywności energetycznej będzie miało duży wpływ przede wszystkim na ograniczenie zużycia energii i nośników energii przez budynki, ale również na ograniczenie stosowania najmniej efektywnych źródeł ciepła stosowanych w budynkach w Polsce.

Autor: Radca prawny, Sylwia Werpachowska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Jakiej decyzji mogą się spodziewać kredytobiorcy podczas majowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej?

Najbliższe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbędzie się już w dniach 9-10 maja.

Od października 2021 do września 2022 RPP sukcesywnie podwyższała stopy procentowe. Jakie są nastroje przed kolejnym posiedzeniem? Czy tendencja utrzymania stóp procentowych na tym samym poziomie zostanie zachowana, a może ku zaskoczeniu wszystkich analityków prezes Glapiński ogłosi spadek stóp?

Wg prognoz ekonomistów pierwsze realne obniżki stóp są możliwe najwcześniej w ostatnim kwartale bieżącego roku lub w pierwszym kwartale 2024. Co to oznacza dla kredytobiorców, którzy zdecydowali się spełnić marzenie o własnym M zaciągając kredyt hipoteczny?

Trzeba pamiętać, że RPP od pewnego czasu nie utrzymuje poziomu stóp równego czy wyższego poziomowi inflacji, ale utrzymuje pewną proporcję między tymi wartościami.

Jeśli inflacja wyraźnie spadnie można będzie dyskutować o adekwatnej redukcji stóp (choćby do poziomu inflacji oczekiwanego przez Radę za kolejne 12 miesięcy).

W przypadku kredytu ze zmiennym oprocentowaniem wysokość rat kredytu jest uzależniona od rynkowych stóp procentowych, mierzonych odpowiednim wskaźnikiem referencyjnym. Na ich poziom wpływ ma także polityka pieniężna NBP, która jest uzależniona m.in. od poziomu inflacji oraz wzrostu gospodarczego.

Banki raz na 3 lub 6 miesięcy aktualizują oprocentowanie kredytów. Tymczasem w ostatnim dniu pierwszego kwartału stawka WIBOR 3M spadła do poziomu 6,89 proc., z kolei wskaźnik WIBOR 6M wyniósł 6,95 proc., co jest najniższym poziomem od czerwca 2022 roku.

Grupą kredytobiorców, którzy najbardziej odczują podwyżkę są osoby, które zaciągnęły kredyt mieszkaniowy między końcem maja 2020 roku a początkiem października 2021, czyli w okresie obowiązywania stopy referencyjnej na poziomie 0,1%, zaciągnęły go samodzielnie i jednocześnie spłacały inne zobowiązania kredytowe.

Co mogą zrobić kredytobiorcy by zachować płynność finansową?

  • Refinansowanie kredytu, czyli przeniesienie go do innego banku oferującego lepsze warunki cenowe. Przy rosnących stopach procentowych banki obniżają marże. Warto skonsultować z ekspertem finansowym posiadane warunki kredytu z możliwymi do uzyskania w innym banku i przeliczyć potencjalne oszczędności. Dodatkowo wydłużenie okresu kredytowania obniża wysokość raty.
  • Przejście z rat malejących na raty równe.
  • Zmiana oprocentowania zmiennego na stałe, banki na bieżąco aktualizują oferty cenowe, warto być na bieżąco lub współpracować z ekspertem finansowym.
  • Konsolidacja bieżących zobowiązań. Scalenie wszystkich kredytów, debetów, kart kredytowych w jedno zobowiązanie z dłuższym okresem kredytowania.
  • Wakacje kredytowe, w tym roku można jeszcze skorzystać z zawieszenia po 1 racie w każdym kwartale.
  • Nadpłata kapitału – każda nadpłata kredytu to realne i spore oszczędności, w większości ofert bankowych nie ma dodatkowych opłat za częściową lub całkowitą spłatę. Warto skorzystać z kalkulatora który dokładnie przeliczy oszczędności: Kalkulator zmiany oprocentowania kredytu hipotecznego w PLN (uokik.gov.pl)

Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych zdecydowanie się poprawia, szczególnie wzrost wnioskowania  o kredyt hipoteczny, co widać od marca tego roku. Pomaga w tym utrzymanie stóp procentowych na stałym ostatnio poziomie, jak i dostęp (w każdym banku) do kredytów hipotecznych z oprocentowaniem stałym.

Wybór oprocentowania stałego pozwala na wykluczenie zmiany rat w okresie pięcioletnim. Należy zaznaczyć, że w tym okresie jest bardziej możliwe refinansowanie kredytu do innego banku, w przypadku spadku oprocentowania.

Nie można też zapomnieć o rządowym projekcie Bezpieczny Kredyt 2%. Czekamy na wejście ustawy, która jest planowana w lipcu tego roku, a następnie na wprowadzenie tej oferty przez banki. Gro naszych klientów czeka na możliwość zaciągnięcia tego kredytu. Tu jednak na konkrety musimy poczekać.

Ekspert – Ewa Bartosiak, ekspert kredytowy Lendi

Grupa Transition Technologies kontynuuje trend wzrostowy w pierwszym kwartale 2023 r.

Grupa Kapitałowa Transition Technologies (TT), dostawca innowacyjnych rozwiązań informatycznych dla energetyki, przemysłu i medycyny, wypracowała w pierwszym kwartale 2023 r. rekordowe w historii przychody na poziomie 190 mln zł, co oznacza wzrost o ok. 18% r/r. Po rekordowych przychodach roku 2022 spółka kontynuuje trend wzrostowy także w tym roku. 

Pomimo częściowo mniej optymistycznych sygnałów z rynku IT, rozwój Grupy Kapitałowej TT wciąż jest dynamiczny.

„Widoczne jest pewne spowolnienie procesów gospodarczych, ale usługi IT dla klientów z naszych kluczowych sektorów – energetyki, oil and gas, zaawansowanego przemysłu, służby zdrowia oraz outsourcing w postaci spółki TT Managed Services, wciąż pozostają aktywne i pozwalają na to, aby zamówienia rosły także w 2023 r.” – ocenia prof. Konrad Świrski, Prezes GK TT. „Bieżący rok może być dużo trudniejszy dla mniejszych i mniej doświadczonych spółek. Turbulencje na rynku to zawsze wydłużony spływ należności i problem dla spółek IT, które nie posiadają odpowiednich zasobów finansowych. Teraz znacznie lepiej będą radzić sobie duże i doświadczone korporacje”.

Informatyczna grupa TT jest jednym z polskich liderów w zakresie zaawansowanego outsourcingu. Jedną z jej największych spółek jest Transition Technologies MS. „Usługi zarządzane (managed services) nie rosną aż tak dynamicznie jak w 2022 r., kiedy to dostawcy nie nadążali z dostarczaniem odpowiednio wykwalifikowanych zespołów. Rynek wciąż jest jednak stabilny i atrakcyjny biznesowo, szczególnie gdy klientami są podmioty z rynków odpornych na wahania koniunktury, w szczególności duże korporacje międzynarodowe. Dzięki długoterminowym kontraktom ramowym z wieloletnimi partnerami możemy w dalszym ciągu realizować ambitną strategię rozwoju spółki na całym świecie, również w obszarze projektów M&A” – zaznacza Sebastian Sokołowski, Prezes Transition Technologies MS.

Transition Technologies PSC – lider w zakresie usług integratorskich, PLM, IoT, AR oraz Cloud Computing dla przemysłu zamierza kontynuować trend wzrostowy szacowany na 30% rocznie. „Światowy przemysł pokazał oznaki spowolnienia już w czwartym kwartale 2022 r., było ono kontynuowane również w pierwszym kwartale 2023 r. Obecnie perspektywy wskazują raczej na pobudzenie rynków wynikające m.in. z mniejszych cen surowców, paliw i energii oraz stopniowy powrót do zwiększania zamrożonych chwilowo inwestycji w IT” – ocenia Szymon Bartkowiak, Prezes TT PSC. „Dużym atutem w obecnej sytuacji są lokalne biura sprzedażowe i projektowe oraz doświadczeni managerowie z rynków niemieckiego, francuskiego czy amerykańskiego, pracujący dla naszej organizacji. Software Vendors z Unii Europejskiej, USA, Izraela w dalszym ciągu poszukują partnerów, którzy wesprą ich w transformacji oprogramowania do nowych trendów, takich jak Cloud czy SaaS. Tutaj temat odpowiedniej kadry informatycznej nie zniknął i jest to kolejna nisza, na której budujemy wartość spółki”.

Spółka Transition Technologies SW specjalizuje się w usługach outsourcingowych, ale kierowanych na specyficzny rynek lokalny (polski), głównie związany z sektorem publicznym. „Do tej pory outsourcing w polskim segmencie publicznym nie zwalniał, a zamówienia i obroty są coraz wyższe. Widać jedynie zwiększoną konkurencję na rynku wśród dostawców, co pokazuje, że prawdopodobnie perturbacje na rynkach światowych skłaniają cześć firm IT do ponownego zainteresowania się lokalnym rynkiem outsorcingowym, ale tu konieczne jest duże doświadczenie w procesie przetargowym i oczekiwanie znacznie niższych marż” –  ocenia ten trend Roman Sałuda, Prezes TT SW.

Ostatnie miesiące to napływ sprzecznych informacji z sektora IT. Po fali danych z rynków światowych o zwolnieniach w czołowych korporacjach informatycznych, o zmniejszeniu dynamiki startup-ów i rynku drobniejszych firm w USA, a także po zimowej fali niepewności związanej z kosztami energii i paliw, m.in. spowodowanych rosyjską agresją w Ukrainie – światowe zamówienia IT zaczynają się uspakajać i znowu rosnąć. Co też w Polsce przekłada się na wciąż wysokie płace i oczekiwania rekompensat inflacyjnych. Na mocno konkurencyjnych rynkach znacząco lepiej radzą sobie większe firmy i duzi dostawcy o zdywersyfikowanym profilu i przede wszystkim bezpiecznych zasobach gotówkowych. Jak zawsze w trudniejszych czasach zyskują obszary usług o złożonych i wysokich kompetencjach – zaawansowany outsourcing, unikatowe technologie, usługi integracyjne dla energetyki, przemysłu, cyberbezpieczeństwa czy działania z pogranicza IT i usług inżynierskich (automatyka przemysłowa).

Rok 2023 na pewno będzie turbulentny i wciąż nie jest wiadomo czy zakończy się dużym wzrostem gospodarki światowej. Niemniej sektor IT powinien rozwijać się swoim – trochę bardziej umiarkowanym tempem – i przez to nieco zmniejszyć możliwości uzyskiwania wysokich zysków. Tym bardziej będzie to korzystne dla takich grup informatycznych jak Transition Technologies, gdzie oczekujemy 15%-20% rocznego wzrostu – to znaczy chcemy osiągnąć około 900 mln zł całkowitych przychodów spółek w grupie TT i utrzymanie EBITDA na poziomie 10%” – podsumowuje Konrad Świrski.

Wzrost płacy minimalnej może zwiększyć inflację

Prognozowany wzrost płacy minimalnej może być niekorzystny dla gospodarki – dlatego, że firmy będą musiały przyjąć do wiadomości podwyższenie kosztów prowadzenia swojej działalności. Oczywiście dla pracowników to rozwiązanie jest korzystne, bo będą więcej zarabiać – ale z drugiej strony może to się przełożyć na wzrost cen – zwłaszcza w takich newralgicznych branżach, jak usługi czy handel. Firmy będą chciały te koszty zrekompensować i to może się przełożyć na wyższe ceny produktów oraz usług. Poza tym zmieni się struktura wynagrodzeń – bowiem podwyżka płacy minimalnej z reguły dotyczy pracowników, którzy mają niższe kwalifikacje, krótszy staż pracy, rozpoczynają swoją karierę i na starcie pracodawcy oferują płacę minimalną jako sposób sprawdzenia pracownika. Dlatego podwyższenie płacy minimalnej może spowodować, że pojawi się dysproporcja w płacach. W efekcie wystąpi podwyższenie kosztów pracy – co jest bardzo trudne do przyjęcia przez pracodawców, zwłaszcza w tych branżach, które odczuły negatywne skutki pandemii COVID-19, spowolnienia gospodarczego i starają się odbudować swoją kondycję.

– Ważne jest wejście z lepszymi możliwościami na rynek pracy, który stawia nowe wyzwania związane z rozwojem nowoczesnych technologii, z koniecznością unowocześniania procesu pracy, z cyfryzacją, robotyzacją. A więc są to nowe zjawiska, które generują koszty – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl prof. Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka ds. rynku pracy Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Pracodawcy muszą myśleć z jednej strony pod kątem kosztów wynikających z zatrudnienia personelu, ale też unowocześniania sprzętu, wszelkich składników niematerialnych, składających się na przedsiębiorstwo. Wzrost płacy minimalnej może być też trudny do przyjęcia przez małe firmy zatrudniające kilku pracowników, dlatego że nie przekłada to się od razu na wzrost sprzedaży czy na większe zyski. W związku z tym pracodawcy będą podejmować trudne decyzje związane ze zwolnieniem pracowników – a to może spowodować niekorzystne konsekwencje dla rynku pracy. A zatem kwestia płacy minimalnej musi być przemyślana oraz odpowiednio dopasowana do sytuacji bieżącej i w gospodarce, i na rynku pracy. Żeby nie było negatywnych skutków – a wręcz dało pozytywny impuls do rozwoju. Wiąże się to oczywiście także z kondycją przedsiębiorstwa, z poziomem rozwoju, z możliwościami sprostania wyzwaniom na miarę XXI wieku – ocenia prof. Spytek-Bandurska.

Daniel Trzaskowski prezesem zarządu Carefleet

Daniel Trzaskowski od 4 maja br. przejmuje stery zarządu Carefleet S.A. Zastąpił na tym stanowisku Frederica Lustiga, dotychczasowego prezesa zarządu flotowej spółki.

– Carefleet jest dziś firmą w doskonałej kondycji, o ugruntowanej pozycji, cieszącą się zaufaniem i lojalnością swoich klientów. Jestem przekonany, że w przyszłości może stać się także ambasadorem nowych trendów w zakresie mobilności – polscy właściciele flot samochodowych na takie rozwiązania czekają i na nie zasługują. Liczę, że będę mieć w tym swój udział i wspólnie z zespołem Carefleet i Grupy EFL jeszcze mocniej zaznaczymy naszą pozycję na rynku. W szczególności będę dążyć do tego, aby nasze usługi flotowe były jeszcze bardziej elastyczne i dopasowane do dynamicznie zmieniających się potrzeb przedsiębiorców – powiedział Daniel Trzaskowski, nowy prezes Carefleet.

– Jesteśmy przekonani, że nowy prezes Carefleet z innowacyjnym i świeżym spojrzeniem obejmując stery w jednej z najdynamiczniej rozwijających się firm flotowych w Polsce, nie tylko wzmocni pozycję spółki na rynku car fleet managementu, ale też odważnie wkroczy w nowy rozdział w swojej historii – powiedział Radosław Woźniak, prezes EFL.

Carefleet należy do Grupy EFL i jest częścią międzynarodowej Grupy Credit Agricole. W skład Grupy EFL poza EFL oferującym usługi leasingowe wchodzą też spółka faktoringowa Eurofactor oraz specjalizująca się w wynajmie pojazdów ciężkich spółka TRUCK CARE.

Ponad 20-letnie doświadczenie w branży CFM

Daniel Trzaskowski karierę w branży motoryzacyjnej rozpoczął w 2001 roku na stanowisku doradcy serwisowego w Opel Nivette. Początkowo odpowiadał za obsługę klientów indywidualnych, a z czasem przeszedł do Centrum Obsługi Firm, gdzie opiekował się dużymi klientami flotowymi.

W latach 2003-2008 rozwijał Dział Techniczny w Nivette Fleet Management (NFM), kierując jego pracami i zarządzając flotą 1500 pojazdów. W latach 2008 – 2010 stworzył od podstaw Centrum Techniczne i prowadził Departament Car Fleet Management w ramach Bankowego Funduszu Leasingowego (obecnie PKO Leasing S.A.).

Od 2010 roku był zawodowo związany z Volkswagen Financial Services, gdzie jako Dyrektor Biznesu Flotowego odpowiadał za sprzedaż flotową, Centrum Techniczne oraz remarketing. W latach 2021 – 2022 pełnił również funkcję Chief Digital Officera, gdzie odpowiadał między innymi za otwarcie oraz rozwój Volkswagen Financial Services STORE.

Dotychczasowe doświadczenie zaowocowało w latach 2014-2019 powołaniem Trzaskowskiego do Zarządu Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów. W 2019 roku zdobył tytuł „Osobowości Flotowej” w ogólnopolskim plebiscycie organizowanym przez magazyn Fleet.

Daniel Trzaskowski jest również wykładowcą i członkiem rady programowej Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej. Prowadzi szkolenia i prelekcje na temat zmieniającej się mobilności i trendów związanych m.in. z rynkiem flotowym, polityką flotową oraz kalkulacją kosztów TCO (total cost of ownership).

W 2019 zdobył tytuł doktora nauk inżynieryjno-technicznych na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej.

Carefleet S.A. jest jedną z wiodących polskich firm z branży Car Fleet Management. Od ponad 20 lat jest częścią Grupy Crédit Agricole, jednej z największych grup bankowych w Europie. Firma specjalizuje się w outsourcingowych modelach finansowania i zarządzania firmowymi flotami pojazdów. Flagowym produktem Carefleet jest wynajem długoterminowy – rozwiązanie, które łączy atrakcyjne finansowanie służbowych samochodów z ich kompleksową obsługą techniczną i administracyjną. Obecnie Spółka zarządza flotą niemal 17 000 samochodów i znajduje się w pierwszej piątce największych firm CFM należących do Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów. Firmę wyróżniono między innymi: Diamentami Forbesa, godłem Fleet Derby i Gazele Biznesu.

Coraz więcej firm ma problemy ze spłatą zobowiązań

Małe i średnie firmy są najbardziej zagrożone niewypłacalnością. Niszczący jest dla nich wyścig związany ze wzrostem cen i wynagrodzeń. Są zbyt małe, aby inflację producencką przerzucać na swych odbiorców. W 2023 r. będą przejmowane przez większych graczy

Podwyżki cen producentów wyhamowały, ale inflacja producencka (PPI) jest nadal bardzo wysoka, przewyższała inflację konsumencką (CPI). PPI obrazująca zmiany cen w przemyśle, definiowana jako kwoty pieniędzy, które otrzymuje producent za produkty, pomniejszone o należne podatki oraz o ewentualne rabaty i opusty, wyniosła w styczniu 18,5 proc. W grudniu roczna dynamika wzrostu cen producentów przekraczała 20 proc., a w szczytowym momencie w czerwcu i sierpniu 2022 r. była na poziomie 25,5 proc.

Powodów kłopotów MŚP jest co najmniej kilka, a nadeszła pora ich kumulacji. MŚP mają mniejsze zasoby finansowe do inwestowania we własny rozwój, który pozwala zwiększyć odporność na wzrost kosztów. Przy trudnościach z ochroną własnych marż firmy szukają oszczędności poprzez wprowadzenie innowacji, a to kosztuje. Wydatki na sferę IT i robotyzację umożliwiają obniżenie kosztów zatrudnienia, ale przekraczają możliwości małych przedsiębiorstw.

Jednocześnie są to przedsiębiorstwa mało odporne na szoki związane z opóźnianiem płatności przez większych i silniejszych kontrahentów lub ich niewypłacalnością.

– Upadłość tylko jednego odbiorcy może powodować efekt domina, zaczynający się od utraty płynności odbiorcy, a kończący kłopotami wielu jego odbiorców – mówi w rozmowie z MarketNews24 Sławomir Bąk, członek zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Trade. – Przyroda nie znosi jednak próżni, w części wypełnią ją duzi gracze przejmując rynki po firmach, które sobie nie poradziły, tam pojawią się też nowi gracze, którzy dopiero powstają.

Allianz Trade w 2019 r, przygotowało pięcioletnią prognozę niewypłacalności firm w Polsce. Przyjęto w niej wzrost niewypłacalności o prawie 200%. Ta prognoza nie uwzględniała czasów pandemii i problemów post pandemicznych.

– 2023 r. będzie pierwszym rokiem odsiewu i poprawienia jakości firm, które działają na rynku, właśnie w sferze małych i średnich przedsiębiorstw. – komentuje S. Bąk z Allianz Trade.

Restauracje Sfinksa w kwietniu ze wzrostem obrotów

Grupa Sfinks Polska odnotowała w kwietniu 2023 r. wzrost sprzedaży gastronomicznej o 15% w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego, tj. do 14,68 mln zł. Takie obroty wypracowały 73 restauracje pod szyldami SPHINX, Chłopskie Jadło, Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło oraz The Burgers. Narastająco od początku roku przychody restauracji wyniosły 58,9 mln zł, co oznacza wzrost o 20,5% wobec danych sprzed roku.

Sprzedaż gastronomiczna porównywalnej sieci lokali (L2L) w kwietniu także wzrosła – o 20,3% r/r do 14,51 mln zł. Narastająco wzrost był jeszcze wyższy i wyniósł 25,8% r/r, dzięki czemu obroty porównywalnej sieci w okresie od stycznia do końca kwietnia uplasowały się na poziomie 58,30 mln zł. Mimo iż w kwietniu 2023 r. na przychody pracowało 10 restauracji mniej niż rok wcześniej, co stawi zmniejszenie sieci o 12%, sprzedaż wzrosła o 15%.

– Kolejny miesiąc to dalszy wzrost przychodów naszej sieci, co oznacza utrzymanie pozytywnego trendu notowanego od początku roku. Mimo iż korzystamy z możliwości kontynuacji restrukturyzacji sieci, co wiąże się z zamykaniem części restauracji własnych, w to miejsce planujemy uruchomienie nowych restauracji franczyzowych zgodnie ze strategicznym założeniem rozwoju naszych sieci w dominującym modelu franczyzowym. Jedocześnie wyniki restauracji porównywalnych pokazują naszą skuteczność w zwiększaniu sprzedaży, która w ujęciu narastającym utrzymuje się cały czas powyżej inflacji. Kontynuujemy działania mające na celu zachęcenie gości do częstszych wizyt w naszych restauracjach. W drugiej połowie kwietnia sieć SPHINX wprowadziła nowe menu główne, a także dodatkowe menu wiosenne. Wprowadziliśmy też ofertę promocyjną na wieczory, w ramach której nasi goście mogą otrzymać nawet do 50% zniżki na wszelkie napoje. Efektu najnowszych propozycji spodziewamy się w kolejnych miesiącach – komentuje Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Raportowana przez Sfinks Polska sprzedaż gastronomiczna obejmuje przychody ze sprzedaży netto osiągane przez lokale własne i franczyzowe, działające w ramach sieci zarządzanych przez spółkę, które są objęte bieżącym monitoringiem sprzedaży w ramach systemów informatycznych Sfinksa. Nie obejmuje ona sprzedaży realizowanej przez sieć Piwiarnia. Jednocześnie spółka zwraca uwagę, że sprzedaż gastronomiczna nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży osiąganymi przez Sfinks Polska. Na te składają się przychody ze sprzedaży gastronomicznej wypracowywanej przez restauracje własne oraz przychody z opłat franczyzowych naliczane od sprzedaży gastronomicznej realizowanej przez restauracje franczyzowe. W tym drugim przypadku przychody ze sprzedaży gastronomicznej stanowią przychód franczyzobiorców.

Cyberprzestępcy podszywają się pod ChatGPT

  • Check Point Research (CPR) odnotował gwałtowny wzrost złośliwego oprogramowania rozpowszechnianego za pośrednictwem stron internetowych ChatGPT
  • Od początku 2023 r. 1 na 25 nowych domen związanych z ChatGPT była albo złośliwa, albo potencjalnie złośliwa

Nawet 1 na 25 nowych domen powiązanych z ChatGPT może być zainfekowana – ostrzegają analitycy Check Point Research. W ostatnich miesiącach zaobserwowali oni gwałtowny wzrost dystrybucji złośliwego oprogramowania za pośrednictwem fałszywych stron internetowych OpenAI. Użytkownikom, którzy dali się oszukać grozi utrata danych oraz ryzyko kolejnych ataków hakerskich.

Od końca 2022 roku wiele mówi się o wykorzystaniu sztucznej inteligencji w działaniach cyberprzestępczych – tworzeniu skutecznego phishingu czy złośliwego oprogramowania. Dziś rosnąca popularność marki ChatGPT wykorzystywana jest podczas prób wyłudzania danych oraz infekowania urządzeń malwarem. Eksperci bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Research ostrzegają, że ​​fałszywe strony internetowe podszywające się pod ChatGPT stanowią wysokie ryzyko dla użytkowników

Od początku 2023 r. do końca kwietnia na zarejestrowano 13 296 nowych domen powiązanych z hasłami ChatGPT lub OpenAI. 1 na 25 z nich okazuje się złośliwa lub potencjalnie złośliwa. Strony te mają na celu przede wszystkim pozyskanie od użytkowników poufnych informacji, takich jak hasła, numery kart kredytowych i inne dane osobowe.

Aby przyciągnąć użytkowników na fałszywe strony oszuści mogą wysyłać wiadomości e-mail lub linki na platformach społecznościowych, które wydają się pochodzić od bezpośrednio od OpenAI. Po ich włączeniu użytkownik przekierowywany jest jednak na złośliwą stronę internetową, gdzie może zostać poproszony o wpisanie swoich poufnych informacji.

– Wiele z wykrytych przez nas stron wydaje się bardzo wiarygodna. Użytkownicy powinni być świadomi, że fałszywe strony internetowe podszywające się pod renomowane organizacje są coraz powszechniejsze i bardziej wyrafinowane Zawsze warto sprawdzać adres URL strony internetowej, zwłaszcza gdy otrzymujemy wiadomość e-mail lub link z podejrzanego źródła – zauważa Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software Technologies.

Oto kilka przykładów złośliwych stron internetowych, które zidentyfikowali specjaliści Check Pointa:

  • chat-gpt-pc.online
  • chat-gpt-online-pc.com
  • chatgpt4beta.com
  • chatgptdetectors.com
  • chat-gpt-ai-pc.info
  • chat-gpt-for-windows.com

W przypadku otrzymania podejrzanego e-maila lub wiadomości na platformie społecznościowej, warto zachować rozwagę i nie klikać załączników lub linków. W razie wątpliwości można skontaktować się z firmowym działem bezpieczeństwa, aby potwierdzić, czy wiadomość jest autentyczna. Jeśli nie, to należy bezzwłocznie usunąć wiadomość, zmniejszając ryzyko jej przypadkowego otwarcia. Ponadto, warto korzystać z oprogramowania zabezpieczającego, które pomoże zidentyfikować fałszywe strony internetowe oraz uchroni użytkowników przed instalacją złośliwych programów.

screen

Christopher Smith objął stanowisko Head of Portfolio Management CEE w Peakside Capital Advisors

Christopher Smith awansował na stanowisko Head of Portfolio Management CEE w Peakside Capital Advisors. Jego obowiązki będą obejmować zarządzanie inwestycjami i portfelem nieruchomości. To kolejny awans wewnętrzny w Peakside, który rozbudowuje swoje struktury w związku z dynamicznym rozwojem w Polsce.

Christopher Smith, jako Head of Portfolio Management CEE, będzie odpowiedzialny m.in. za nadzór nad regionalnym portfelem nieruchomości zarządzanych przez Peakside, aby skutecznie realizować długoterminowe cele inwestycyjne klientów i maksymalizować wartość aktywów. Będzie również kontynuował dotychczasowe zadania w zakresie zarządzania inwestycjami, a także nadzorował działalność Peakside w regionie SEE, głównie w Słowenii.

„Chris, w nowej roli, będzie odpowiedzialny za strategiczne decyzje dotyczące naszego portfolio. Jestem przekonany, że znacząco przyczyni się do jego dalszego rozwoju. Intensywnie koncentrujemy się na budowaniu i umacnianiu naszej pozycji biznesowej na polskim rynku. Doświadczenie i wiedza Chrisa są dla nas bardzo ważne” – powiedział Roman Skowronski, Managing Director of Peakside Capital Advisors w Polsce.

Christopher Smith dołączył do Peakside jako analityk inwestycyjny, następnie w miarę zdobywania doświadczenia obejmował kolejne stanowiska w drodze wewnętrznych awansów, aż do osiągnięcia obecnego stanowiska Head of Portfolio Management CEE. Posiada 11-letnie doświadczenie zdobyte w Fortress Investment Group i Peakside Capital Advisors w zakresie zarządzania inwestycjami, aktywami i portfelami. Ukończył Uniwersytet St. Andrews z tytułem magistra w zakresie zarządzania biznesem i stosunków międzynarodowych.

Niższa aktywność firm pożyczkowych przy jednoczesnych wzrostach BNPL

Z analizy Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego wynika, że podczas gdy dla branży pożyczkowej luty był trzecim miesiącem z rzędu o wyraźnie niższej aktywności instytucji pożyczkowych, a wartość udzielonego finansowania spadła później 1 mld złotych, rynek płatności odroczonych zanotował wyraźne odbicie.

W lutym wartość udzielonych tradycyjnych pożyczek pozabankowych spadła do poziomu 978 mln zł względem 1,07 mld zł w styczniu i względem 1,39 mld zł w, rekordowym dla branży, listopadzie 2022 roku. Spadła również liczba udzielonych pożyczek, która wyniosła w lutym 285 tys., a więc o 6,9 proc. mniej niż w styczniu. Końcówka poprzedniego roku i początek 2023 roku przyniosły zatem wyraźne hamowanie na rynku pożyczek pozabankowych, chociaż dane za marzec prezentują już dodatnie dynamiki wzrostu.

Rynek pożyczkowy w marcu

Według danych CRIF w marcu 2023 r. instytucje pożyczkowe udzieliły 326 tys. pożyczek o łącznej wartości 1,16 mld złotych, co w porównaniu do lutego oznacza wzrost o 14,4 proc. w ujęciu liczbowym i wzrost o 19,3 proc. w ujęciu wartościowym. Wzrosty rok do roku to kolejno 10,5 proc. w przypadku wartości udzielonego finansowania oraz 14,4 proc. w przypadku liczby udzielonych pożyczek. Odnotowane wzrosty to jednak nie tyle nagła poprawa sytuacji w branży, ile w dużej mierze efekt różnicy w liczbie dni roboczych, których w marcu było 23 w stosunku do 20 dni w lutym.

Średnia kwota pojedynczej pożyczki udzielonej w marcu wyniosła 3554 zł w stosunku do 3409 zł w poprzednim miesiącu (+4,3% m/m) i wobec 3680 zł w marcu 2022 r. (-3,4% r/r).

W kolejnych miesiącach branżę pożyczkową czekają kolejne zmiany, gdyż od 18 maja zaczną obowiązywać nowe zasady weryfikacji zdolności kredytowej, co z pewnością przełoży się  na aktywność sektora. Już w danych za marzec można zauważyć, że kolejne trzy podmioty zawiesiły swoją działalność. Liczba aktywnych instytucji pożyczkowych, uczestniczących w systemie wymiany informacji firmy CRIF, wyniosła w poprzednim miesiącu 36, z czego 5 to podmioty specjalizujące się w usłudze BNPL. Dla porównania, liczba aktywnych podmiotów jeszcze w marcu zeszłego roku wynosiła 43. Warto także zaznaczyć, że zmiany regulacyjne obejmą nie tylko segment tradycyjnych pożyczek konsumenckich, ale również usługi BNPL.

Dane sektora BNPL za luty

Po słabym grudniu i styczniu, kiedy rynek płatności odroczonych odnotowywał wyraźne spadki sprzedaży w stosunku do wcześniejszych okresów, luty przyniósł odbicie. Firmy oferujące usługi typu buy now, pay later  udzieliły w lutym br. finansowania o wartości 261,4 mln złotych, czyli o 16,3 proc. więcej niż w pierwszym miesiącu nowego roku oraz o 184,1 proc. więcej niż przed rokiem. Wzrosła też liczba transakcji, których łącznie w lutym odnotowano około 750 tys., co oznacza wzrost o 7,5 proc. w porównaniu do stycznia 2023 r. i o 261,9 proc. w relacji do analogicznego okresu w ubiegłym roku.

Jak komentuje Piotra Badura, wiceprezes CRIF, rosnąca liczba klientów korzystających z usług BNPL świadczy o wzroście popularności i zaufania do tego typu usług finansowych wśród polskich konsumentów: „Liczbę klientów korzystających z usług BNPL w lutym br. szacuje się na około 370 tysięcy. W relacji miesiąc do miesiąca wzrost nie jest bardzo znaczący, gdyż wynosi 6,7 proc., ale już w ujęciu rocznym wzrost wynosi aż 186 procent, co niewątpliwie należy uznać za sukces dostawców płatności odroczonych nad Wisłą. Polacy polubili tę formę finansowania zakupów, uznając ją za szybką i wygodną. Wzorem przykładów z krajów zachodnich możemy spodziewać się dalszego rozwoju tego segmentu rynku”.

Deweloperzy nadal zyskują na wiosennym ożywieniu rynku

Deweloperzy działający na siedmiu największych rynkach w Polsce kolejny miesiąc z rzędu zanotowali wzrost aktywności kupujących. W kwietniu 2023 roku sprzedali około 5 tys. mieszkań, czyli najwięcej od piętnastu miesięcy. Nie nadążają jednak za popytem, a oferta dostępna w metropoliach nadal się kurczy i w kwietniu spadła poniżej 44 tys. – wynika z najnowszych danych Otodom Analytics.

Na 7 głównych rynkach monitorowanych przez Otodom Analytics (Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa, Wrocław) kwiecień okazał się dla deweloperów najlepszym miesiącem od stycznia 2022 roku. Odbudowujący się popyt w największych miastach przyczynił się do sprzedaży około 5 tys. lokali. Był to wynik o prawie 10% wyższy niż w marcu i blisko 50% wyższy niż analogicznym okresie ubiegłego roku. Ożywienie na rynku potwierdza także kolejny miesiąc z wysoką liczbą nowych rezerwacji. Potencjalni kupujący zarezerwowali w kwietniu ponad 2,9 tys. mieszkań, czyli ponad dwa razy więcej niż np. latem ubiegłego roku.

Warszawa i Gdańsk z największą sprzedażą

Najwyższą sprzedażą w kwietniu mogą się pochwalić deweloperzy z Warszawy. Sprzedali blisko 1,7 tys. mieszkań i tym samym odpowiadali za jedną trzecią transakcji odnotowanych na siedmiu głównych rynkach. W ujęciu rocznym króluje jednak Gdańsk z ponad 90% wzrostem rok do roku. Jest to efekt niskiej bazy i słabej sprzedaży wiosną ubiegłego roku. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę wyniki gdańskich deweloperów z lat 2019 – 2022 widać, że ich obecna sprzedaż plasuje się powyżej średniej.

– Za wiosennym ożywieniem stoi kilka czynników, które przełożyły się na dobre wyniki sprzedażowe. Po pierwsze, już od ponad pół roku mamy do czynienia ze stabilizacją stóp procentowych. Ponad to, poluzowanie rekomendacji KNF dotyczące zasad badania zdolności kredytowej rozgrzało rynek kredytów hipotecznych, co bezpośrednio wpłynęło na poziom sprzedaży. Nie bez znaczenia jest też nadchodzący program Bezpieczny Kredyt 2%. Ma on wprawdzie zacząć działać w wakacje, ale część potencjalnych kredytobiorców już dziś rezerwuje mieszkania. Co więcej, osoby nieuprawnione do skorzystania z programu też ruszyły na zakupy, w obawie o coraz mniejszy wybór – komentuje Marcin Krasoń, ekspert rynku mieszkaniowego Otodom Analytics.

Deweloperzy nie nadążają za popytem

Dane Otodom Analytics wskazują, że kwiecień był ósmym z ostatnich dziewięciu miesięcy, w którym deweloperzy sprzedali więcej mieszkań, niż wprowadzili na rynek. Na siedmiu największych rynkach w Polsce oferta powiększyła się o 3 tys. nowych lokali. To co prawda więcej o 3,5% niż w marcu i najwięcej od listopada ubiegłego roku, jednak nadal niewiele w stosunku do poziomu sprzedaży.

deweloperzy

Poszukujący mieszkania mają więc do dyspozycji coraz mniejszą pulę lokali. Pod koniec kwietnia mogli wybierać spośród 43,7 tys. ofert dostępnych na siedmiu głównych rynkach. To niewiele więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (wzrost o 1,3%) i mniej niż w marcu i lutym tego roku. Kwiecień był już trzecim miesiącem z rzędu, w którym odnotowano spadek oferty o 3-4%.

– Kurcząca się oferta, czyli sytuacja w której popyt przewyższa podaż, prowadzi zwykle do wzrostu cen. Nie widać za bardzo na rynku przesłanek do tego, by mogły one spadać. Deweloperom nie brakuje pozwoleń na budowę, niewykluczone więc, że gdy wyższy popyt się utrwali, pojawi się więcej nowych inwestycji. – tłumaczy Marcin Krasoń.

Czas wyprzedaży oferty się skraca

Istotnym wskaźnikiem obrazującym sytuację na danym rynku jest zestawienie wielkości oferty z bieżącą sprzedażą. To tak zwane tempo wyprzedaży, mówi o tym, jak szybko wyprzedałaby się cała oferta przy utrzymaniu obecnego tempa sprzedaży, ale bez nowych wprowadzeń. Biorąc pod uwagę sprzedaż za ostatnie 3 miesiące, najgorzej wygląda to dziś w Krakowie i Warszawie (wskaźnik wynosi mniej niż 2,5 kwartału). W nieco lepszej sytuacji są kupujący z Wrocławia i Trójmiasta, w których czas wyprzedaży oferty oscyluje wokół 3 kwartałów. Dla porównania warto dodać, że na przełomie lata i jesieni 2022 r. na wszystkich badanych rynkach było to 5-8 kwartałów.

– Rynek w równowadze to co do zasady taki, na którym czas wyprzedaży wynosi 4-5 kwartałów. Widać wyraźnie, że w kilku dużych miastach popyt znacząco przewyższa podaż i jeśli stan ten utrzyma się jeszcze kilka miesięcy, to możemy tam obserwować szybsze wzrosty cen. ¬– ocenia Marcin Krasoń.

Ekspert Otodom podkreśla, że ożywienie na rynku, choć może napawać optymizmem, jest póki co dość chybotliwe i należy zachować ostrożność. Dobra wiosna niekoniecznie oznacza dla deweloperów obfite plony latem i jesienią.

Klienci coraz częściej pytają o inwestycje z ekorozwiązaniami

Czy klienci biur deweloperskich coraz częściej pytają o inwestycje wykorzystujące zielone technologie? Czy cieszą się one większym zainteresowaniem niż te, które nie posiadają takich rozwiązań? O to portal RynekPierwotny.pl zapytał przedstawicieli największych firm deweloperskich.

Anna Skotnicka-Ryś, Członek Zarządu, Dyrektor Działu Handlowego firmy Profbud

Trend związany z wprowadzaniem ekologicznych rozwiązań do inwestycji jest widoczny na rynku nieruchomości już od kilku lat. Z każdym nadchodzącym rokiem nabiera on jednak coraz większego znaczenia. Klienci stają się bowiem coraz bardziej świadomi, posiadają dużą wiedzę wynikającą z analizy rynku i w coraz większym stopniu pytają o oferowane EKO udogodnienia, które niekiedy mają wpływ na finalny wybór oferty i konkretnego dewelopera. Zakup mieszkania to inwestycja na lata, a zielone technologie wpływają pozytywnie nie tylko na środowisko. W dłuższej perspektywie pozwalają także obniżyć koszty codziennego życia mieszkańcom np. poprzez zmniejszenie zużycia prądu i wody, a nawet całkowicie go ograniczyć, tak jak w miasteczku GAIA PARK.

Karolina Bronszewska, Dyrektor Marketingu i Innowacji RONSON Development

Nasi klienci pytają o rozwiązania ekologiczne, choć co ciekawe – nie tylko w kontekście ochrony środowiska, ale też możliwych oszczędności, jakie wiążą się z ich zastosowaniem w nieruchomości. To w gruncie rzeczy bardzo ważny aspekt, szczególnie w okresie wysokiej inflacji.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z wpływu, jaki mają decyzje konsumenckie na środowisko naturalne. Starają się żyć bardziej ekologicznie i wybierać produkty oraz usługi, które są przyjazne dla ekosystemu. Inwestycje mieszkaniowe nie są tu wyjątkiem.

Zielone rozwiązania w projektach mieszkaniowych mogą przynieść korzyści finansowe. Wysoka jakość izolacji termicznej, systemy odzyskiwania ciepła czy panele słoneczne pozwalają na zmniejszenie kosztów energii elektrycznej i ogrzewania. To z kolei przekłada się na niższe rachunki za energię, a co za tym idzie – oszczędności dla mieszkańców.

Potwierdzają to nasze doświadczenia sprzedażowe. O ile nasi klienci „od zawsze” przywiązywali dużą wagę do odpowiedniego zagospodarowania powierzchni zewnętrznych osiedla, nasadzeń roślinności i zadrzewienia, obecnie coraz częściej pytają o efektywność energetyczną budynków i potencjalne koszty eksploatacji. Dzięki użyciu m.in. energooszczędnych materiałów budowlanych, instalacji fotowoltaicznych czy oferowaniu miejsc do ładowania pojazdów elektrycznych jesteśmy w stanie odpowiadać na ich potrzeby. Dla wybranych inwestycji występujemy o ekocertyfikat BREEAM – jest on dla kupujących gwarancją, że projekt został zrealizowany z troską nie tylko o środowisko naturalne, ale także o ich przyszłe wydatki.

Małgorzata Wiśniewska, Dyrektor Sprzedaży w Cordia Polska

Wraz z rosnącą świadomością ekologiczną Polaków zmieniają się też oczekiwania kupujących mieszkania. Już od dłuższego czasu obserwujemy w naszych biurach sprzedaży trend zwiększonego zainteresowania zielonymi rozwiązaniami na osiedlach. Szczególnie atrakcyjne są dla klientów miejsca parkingowe z opcją ładowania samochodów elektrycznych – kupują je z myślą o przyszłości nawet te osoby, które jeszcze takimi autami nie dysponują. Klienci zwracają też baczną uwagę na te rozwiązania, które pozwalają na zmniejszenie późniejszych kosztów użytkowania mieszkania: jak panele fotowoltaiczne i zbiorniki retencyjne. Bardzo istotna z perspektywy kupujących jest też zieleń na osiedlu. Tutaj liczą się zarówno zachowanie istniejącej roślinności, jak nowe nasadzenia i zagospodarowanie terenu.

Monika Przybysz, Project Manager i koordynatorka działań związanych ze zrównoważonym rozwojem i certyfikacją w ACCIONA

Z pewnością aspekty środowiskowe, jak i sama certyfikacja są istotne dla klientów instytucjonalnych. Z każdym rokiem zwiększa się również świadomość korzyści płynących z rozwiązań proekologicznych wśród klientów indywidualnych. Dla przyszłych właścicieli lokali mieszkaniowych istotną bowiem kwestią są koszty utrzymania nieruchomości, składające się na późniejszą wysokość czynszu. To na pewno jeden z tych aspektów, który jest dogłębniej analizowany niż w przeszłości. Podczas rozmów z naszymi klientami zawsze staramy się wyjaśnić i przedstawić, jakie rozwiązania stosujemy oraz jakie niosą one za sobą zalety. Jest to jeden z czynników, który ma duży wpływ na decyzje o zakupie nieruchomości.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development

Z całą pewnością na przestrzeni lat zmieniła się świadomość klientów w zakresie rozwiązań proekologicznych. Wynika to z jednej strony z coraz bardziej widocznych zmian klimatycznych, a z drugiej strony z aspektu pragmatycznego czyli oszczędności po stronie zużycia mediów.

Obecność rozwiązań EKO w projektach jest jednym z ważniejszych kryteriów, choć nie mogę powiedzieć, że decydującym o wyborze mieszkania. Zauważamy, że klienci interesują się tym tematem, więc dopytują o rozwiązania dające możliwość racjonalnego zarządzania zużyciem mediów. Doceniają także ograniczenie wpływu inwestycji na środowisko.

Tak przygotowane projekty cieszą się w naszej opinii coraz większym zainteresowaniem. Widzimy to po naszych inwestycjach, z których obecnie każda charakteryzuje się swoim własnym zestawem rozwiązań proekologicznych.

Tomasz Kosakowski, Dyrektor ds. Sprzedaży Invest Komfort

Określenie inwestycji mianem „premium” wymaga spełnienia wielu bardzo konkretnych warunków. Apartamenty z górnej półki przede wszystkim muszą charakteryzować się najwyższym standardem wykonania i wykończenia, a także możliwie najdłuższym okresem bezremontowym. Dlatego – z założenia – do ich realizacji stosuje się tylko wysokojakościowe materiały i funkcjonalne rozwiązania. Nasi klienci to inwestorzy bardzo świadomi zarówno swoich potrzeb, jak i grupa wrażliwa na zachodzące zmiany społeczne. Świadomość ekologiczna to jeden z istotnych elementów ich stylu życia. I jest to trend stale rosnący. Dlatego już na poziomie wstępnej selekcji ofert przyszli nabywcy mieszkań z naszego segmentu starannie sprawdzają ekspertyzę dewelopera, również w zakresie zastosowania przyjaznych środowisku materiałów i technologii. Patrzą perspektywicznie. Apartament premium ma urzeczywistniać określone funkcje inwestycyjne i z każdym rokiem nabierać wartości, a gwarantem przyszłych zysków jest konsekwentne stosowanie rozwiązań z zakresu zielonej polityki, które przekładają się nie tylko na trwałość i jakość, ale również na optymalizację kosztów eksploatacyjnych. Niezwykle ważnym aspektem jest również położenie inwestycji względem terenów zielonych. Te cieszą się największym zainteresowaniem, ponieważ znacząco wpływają na podniesienie poziomu well-being użytkowników. Co więcej – kupujący dokładnie analizują kwestie formowania i intensywności zieleni na terenie kompleksów, w których mają zamieszkać. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że inwestycje Invest Komfort nie tylko od lat wpisują się w rosnące potrzeby klientów, ale również pomagają nam w wykreowaniu i implementacji coraz bardziej zaawansowanych rozwiązań.

Angelika Kliś, członek zarządu ATAL S.A.

Choć zainteresowanie klientów aspektami ekologicznymi inwestycji jest coraz większe, to jednak negatywne zjawiska globalne, takie jak wojna, inflacja czy kryzys energetyczny, sprawiły, że na jakiś czas zeszły one na dalszy plan. Z praktycznego punktu widzenia nabywcy mieszkań większy nacisk kładą aktualnie na rozwiązania dające oszczędności i związane z elektromobilnością.

W realiach wysokich stóp procentowych i wobec trudności z pozyskaniem finansowania na zakup własnego M, decydującym kryterium wyboru wciąż jest dostępność cenowa. Mimo to jestem przekonana, że na rynku mieszkaniowym rosnąć będzie świadomość klientów w zakresie ekotrendów. Sprzyjać temu będą nowe przepisy i regulacje dotyczące tej sfery oraz wchodzenie na rynek klientów z tzw. pokolenia Z.

Jakub Tamborowski, regionalny kierownik sprzedaży Echo Investment

Zauważamy, że klienci coraz częściej dopytują przed zakupem o kwestie związane z technologiami, które pozwalają obniżać rachunki za eksploatację. Chodzi np. o fotowoltaikę zasilającą części wspólne czy systemy retencji deszczówki i wykorzystywania jej do podlewania zieleni. Interesują ich także zagadnienia związane z zielonymi strefami do spędzania czasu wolnego na terenie osiedli.

Piotr Łopatka, członek zarządu spółki Proxin

Tak, klienci pytają o rozwiązania eko. Część z nich przesiadła się na rowery jakiś czas temu, bądź myślą o tym. Podobnie jest z autami elektrycznymi, dlatego zapewniamy odpowiednie zaplecze. Postawy nabywców mocno się zmieniły na plus. Pytają nas o rozwiązania ekologiczne nie tylko w kontekście energooszczędności, ale po prostu troski o środowisko, które otacza lokalne społeczności.

Tomasz Pietrzyński, członek zarządu firmy More Place

Niewątpliwie tak. Widzimy, że trendy mocno się zmieniają i jednocześnie działają na wyobraźnię nabywców, zarówno, jeśli mówimy o zakupach dóbr szybkozbywalnych, jak i innych. Coraz więcej firm zmierza ku temu, by spełniać wymogi ESG, a ekologia jest tu jednym z filarów. Firmy posiadające know how, świadomość i strategię w tym kontekście są lepszym partnerem zarówno w komunikacji B2B, jak i B2C. Dokładamy wszelkich starań, by spełniać oczekiwania klientów w tym zakresie. Wybierając dom z Osiedla Przy Jeziorach, każdy nabywca ma zagwarantowaną nie tylko nieruchomość w atrakcyjnej lokalizacji na terenie Poznania, ale też komfort w wersji premium i rozwiązania eko.

Justyna Wiśniewska, reprezentująca Scandic Park

Tak, ponieważ powoli stają się standardem. Klienci oczekują rozwiązań eko w kontekście budownictwa, ponieważ w wielu innych dziedzinach życia, na co dzień już się przyzwyczaili do tego trendu. Ponadto przekłada się to bezpośrednio na domowy budżet, co w dzisiejszej rzeczywistości ma jeszcze większe znaczenie.

Patrycja Pilarczyk z biura sprzedaży inwestycji Nowa Murowana

Jest to czynnik ważny przy wyborze nieruchomości, bo klienci są bardzo świadomi, ale nie jedyny i nie kluczowy. Decydują też takie kwestie, jak lokalizacja, renoma firmy deweloperskiej. Zakup mieszkania na pewno nie jest zakupem kompulsywnym, więc każdy klient analizuje dodatkowe kwestie. Z roku na rok wymagania klientów i innych partnerów biznesowych, w tym inwestorów będą tak zmierzać w kierunku ekologii, że takie rozwiązania staną się niemalże standardem. Z pewnością chcemy być z tymi trendami na bieżąco i w tym kierunku działać.

Marcin Ostojski, KDM Deweloper

Czynimy wszystko, by być nowoczesnym i ekologicznym deweloperem – dla środowiska, lokalnej społeczności, a także dla naszych klientów. Dla każdej z tych grup interesariuszy ma to znaczenie i będzie zyskiwać na znaczeniu. Rzecz jasna nie każdy klient w naszym biurze pyta o rozwiązania sprzyjające ekologii, nie każdy pyta o to w pierwszej kolejności, ale z roku na rok, czy nawet z miesiąca na miesiąc widzimy zmianę in plus. Firma, która jest odpowiedzialna za swoje działania to zdecydowanie lepszy partner biznesowy i można jej zaufać. Taka idea nam towarzyszy w planowaniu i pracy każdego dnia.

Mateusz Glema z poznańskiego biura sprzedaży Grupy Inwest

Tak, podejście klientów z pewnością się zmieniło i dziś zdarzają nam się pytania dotyczące rozwiązań eko na inwestycjach, a najczęściej nt. stojaków na rowery, rowerowni, czy stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Widzimy zmiany w postawie nabywców mieszkań, ich stylu życia i w przyszłości nasza oferta mieszkaniowa będzie bardziej dopasowana w tym kierunku. Z drugiej strony miejmy świadomość, że ekologia to nie jest ani pierwsze, ani jedyne kryterium nabywców, przy wyborze mieszkania. Mimo wielu zmian, nowych pokoleń, które wchodzą na rynek, nadal decydują o wyborze: cena nieruchomości, lokalizacja, standard wykonania, renoma firmy deweloperskiej. A już na pewno pierwszą, najważniejszą kwestią jest sprawdzenie zdolności kredytowej. W tym świetle, nie można stwierdzić, że inwestycje z rozwiązaniami i technologiami EKO cieszą się większą popularnością. To jeszcze nie ten moment na rynku, choć pewnie niedługo on nastąpi.

Maciej Bartczak, współwłaściciel KM Building

Rozwiązania proekologiczne, energooszczędne nabrały w ostatnich kilku latach dużego znaczenia. Klienci są świadomi potrzeby takich działań, takich produktów i pytają jakie rozwiązanie w tym kierunku oferujemy. To już nie trend, a znak naszych czasów. Dla nas to oczywiste, aby w procesie realizacji inwestycji dbać o aktualne wymagania i potrzeby klientów, ale też środowiska.

Autor: RynekPierwotny.pl

Octavian Preda wiceprezesem ALDI w Polsce

Octavian Preda stanowisko V-ce CEO ALDI w Polsce objął 1 maja 2023. Preda będzie wspierał Prezesa Zarządu Wojciecha Łubieńskiego oraz Dyrektorów Obszarów w rozwoju i dalszej ekspansji sieci ALDI na polskim rynku, zgodnie ze strategią i w duchu #TrueDiscount.

Octavian Preda z ALDI związany jest od 2020 roku i do września 2022 roku kierował Spółką Regionalną w Niemczech. W październiku 2022 dołączył do zespołu ALDI we Francji, gdzie również pełnił rolę V-ce CEO. Wcześniej związany był także z branżą retail, a przez ponad 11 lat rozwijał swoją karierę zawodową między innymi w sieci sklepów LIDL w Rumunii, gdzie pełnił role liderskie w sprzedaży oraz szeroko zakrojonych operacjach.

To ważny moment dla ALDI, ponieważ Octavian Preda wnosi bogactwo wiedzy i doświadczenia do naszego zespołu i wielką  pasję do branży detalicznej. Preda będzie aktywnie wspierał mnie, jak i cały Zarząd ALDI Polska w kształtowaniu przyszłości ALDI. Jestem przekonany, że dzięki dołączeniu do zespołu lidera z tak dużym doświadczeniem zdobytym w strukturach międzynarodowych, sieć sklepów ALDI na polskim rynku będzie prężnie się rozwijać, a co więcej, dzięki temu zapewnimy jeszcze lepszą obsługę naszych klientówmówi Wojciech Łubieński, Prezes Zarządu ALDI w Polsce. Imponujące doświadczenie i referencje Octaviana sprawiły, że jest on doskonałym wyborem na stanowisko V-ce CEO i wielkim  atutem ALDI – podsumowuje Wojciech Łubieński.

Bardzo mnie cieszy możliwość wspólnej pracy oraz realizacji szeroko zakrojonych działań w Polsce związanych z rozwojem. Wierzę w powodzenie założonych planów i wzmocnienie pozycji ALDI w Polsce Wraz z silnym i doświadczonym zespołem będziemy mogli wspólnie dążyć do realizacji wszystkich celów i budowania pozytywnych doświadczeń naszych klientów – komentuje Octavian Preda, Vice-CEO ALDI w Polsce.

Rajmund Rusiecki nowym CEO w Leadenhall Insurance

  • Rajmund Rusiecki objął 8 maja br. funkcję Prezesa Zarządu w Leadenhall Insurance SA.
  • Celem spółki pod jego kierownictwem jest podwojenie przypisu składki w okresie dwóch lat oraz budowa w Polsce centrum kompetencyjnego do obsługi jej zagranicznych operacji.
  • Dotychczasowy prezes Maciej Bud-Gusaim pozostanie w zarządzie spółki do końca 2023 r. i będzie odpowiadał za finalizację procesu organizacji Efinity Insurance Group, w skład której wchodzą Leadenhall Insurance oraz Efinity.
  • Jako Group CEO menadżer skoncentruje się na ekspansji międzynarodowej oraz realizacji strategii długoterminowej.

Rajmund Rusiecki dołączył do Leadenhall Insurance w kwietniu ub.r. na stanowisku wiceprezesa zarządu. Do jego kluczowych zadań w nowej roli CEO spółki należy dynamiczny rozwój biznesu w Polsce. Firma działa jako coverholder rynku Lloyd’s, oferując specjalistyczne ubezpieczenia, takie jak utrata dochodu, OC zawodowe, D&O oraz cyber. Leadenhall jest również obecny na rynku ubezpieczeń na życie, gdzie współpracuje z jednym z największych reasekuratorów na świecie, RGA. W ciągu dwóch lat spółka planuje podwoić przypis składki w Polsce i równocześnie aktywnie wejść na inne rynki – zarówno w Europie, Azji, jak i w Stanach Zjednoczonych, na których jest  już obecna przez Efinity, dostarczając systemy informatyczne dla kluczowych dystrybutorów.

Bardzo dziękuję zarządowi Grupy Efinity za zaufanie. Przede mną realizacja ambitnego celu, ale po ponad roku obecności w firmie znam jej możliwości i wiem, że jesteśmy w stanie go osiągnąć. Podwojenie przypisu składki w ciągu dwóch lat wymaga od nas intensywnej pracy nad poszerzeniem bazy aktywnych agentów i brokerów, którzy sprzedają nasze produkty. Obecnie współpracujemy z 5 tys. doradców, a cel na przyszły rok to ok. 10 tys. Rozwój opieramy na bliskiej współpracy z pośrednikami i dlatego dostarczamy im kompleksowe rozwiązania w zakresie produktów specjalistycznych, ale też zaawansowane narzędzia, które istotnie upraszczają proces kontaktu z klientem oraz zawarcia umowy ubezpieczenia – komentuje Rajmund Rusiecki, CEO w Leadenhall Insurance.

Firmę czekają również nowe wyzwania operacyjne – wraz ze wzrostem liczby klientów kilkukrotnie zwiększy się też liczba roszczeń.

– Już dzisiaj jesteśmy gotowi na likwidację większej liczby szkód, nie tylko w naszym kraju. Zlokalizowana w Polsce centrala ma stać się centrum kompetencyjnym również dla zagranicznych operacji w oddziałach spółki – zarówno w obszarze obsługi szkód, jak i underwritingu – dodaje Rajmund Rusiecki.

Rajmund Rusiecki ma wieloletnie doświadczenie menedżerskie na stanowiskach kierowniczych w towarzystwach ubezpieczeń. Przez blisko 10 lat związany był z Grupą Generali, w której od 2014 roku pełnił funkcję członka Zarządu Generali Życie TU SA, a od 2018 roku również członka zarządu Concordia oraz od 2020 roku członka Zarządu Generali TU SA. Odpowiadał za sprzedaż ubezpieczeń na życie, majątkowych oraz rolnych. W przeszłości pełnił także funkcję dyrektora Departamentu Sprzedaży Ubezpieczeń Grupowych w Amplico Life S.A. (MetLife). Karierę w branży rozpoczął w 1995 roku w Grupie PZU, w której przeszedł drogę od agenta ubezpieczeniowego do Dyrektora Departamentu Sprzedaży Korporacyjnej. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu, Akademii Finansów w Warszawie oraz studiów podyplomowych warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej.

Efinity Insurance Group: zmiany personalne i zewnętrzne finansowanie

Zmiana na stanowisku CEO w Leadenhall Insurance jest jednym z elementów reorganizacji w strukturach holdingowych Efinity Insurance Group.

– Z dużą satysfakcją przekazuję Rajmundowi Rusieckiemu kierownictwo w Leadenhall Insurance. Jestem pewien, że jego bogate doświadczenie na rynku ubezpieczeniowym i szerokie kompetencje menadżerskie będą podstawą realizacji celów, które postawiliśmy przed spółką. Co ważne, cała nasza Grupa znajduje się w bardzo ważnym momencie – chcemy dynamicznie rosnąć w Polsce i za granicą. Aby w pełni wykorzystać nasz potencjał prowadzimy rozmowy z funduszami, szukając optymalnej strategii długoterminowego finansowania rozwoju. Przypomnę, że w związku z działaniami w tych obszarach na stanowisku CFO do zarządu Grupy dołączył w marcu Marcin Prusaczyk – mówi Maciej Bud-Gusaim, dotychczasowy prezes Leadenhall Insurance, który pozostanie członkiem zarządu spółki do końca 2023 r. Po tym czasie będzie jak do tej pory kierował strukturami holdingowymi na stanowisku CEO Grupy.

Efinity Insurance Group od ponad 20 lat rozwija się na rynku insurtech. Oferuje rozwiązania w obszarze dystrybucji produktów ubezpieczeniowych. Kompetencje ubezpieczeniowe skupia w Leadenhall Insurance. Za rozwój technologii odpowiada natomiast Efinity, dostawca autorskiego systemu transakcyjnego do sprzedaży polis. Korzysta z niego już 50 000 użytkowników na świecie. Spółki Grupy są obecne m.in. w Hong Kongu i Wielkiej Brytanii.

Euro nadal z przewagą nad dolarem

Dane z rynku pracy niewiele zmieniły w perspektywach polityki monetarnej w USA. Kiepskie dane z Niemiec. Złoty od kilku tygodni pozostaje mocny i mało wrażliwy na to, co się dzieje na szerokim rynku.

Mocne publikacje

W piątek poznaliśmy pakiet danych z amerykańskiego rynku pracy. I trzeba przyznać, było to pozytywne zaskoczenie i pokaz siły tej części gospodarki. Po raz kolejny wzrosła ilość miejsc pracy poza rolnictwem, a dodatkowo spadła stopa bezrobocia i to 0,2% względem oczekiwań analityków. Początkowo USD dostał wiatru w żagle, szczególnie widoczny był zjazd na głównej parze walutowej świata poniżej 1,10. Szybko jednak inwestorzy doszli do wniosku, że tak naprawdę dane niewiele zmieniają w kwestii prowadzonej polityki pieniężnej. Fed zakończył cykl podwyżek stóp procentowych, a już inwestorzy rozglądają się za pierwszym terminem ich obniżek. Publikacja z rynku pracy nie zmieniła też ilości oczekiwanych obniżek stóp do końca roku, która wynosi trzy ruchy po 25 pkt bazowych i ma się rozpocząć we wrześniu.

Wracamy do fundamentów

Szybko więc EUR/USD odbił w górę i znów znalazł się powyżej granicy 1,10. Tutaj też nie tylko kwestie po stronie dolara są decydujące, ale również swoje mocne argumenty ma wspólna waluta. EBC podniósł w poprzednim tygodniu stopę procentową o 25 pkt bazowych i dalej preferuje jastrzębie nastawienie, czyli walkę z inflacją poprzez zwiększenie kosztu pieniądza. Oczywiście chęci to jedno, a bardzo szybko może nadejść weryfikacja po stronie pogarszających się danych makro. Na razie o recesji w strefie euro nie mówi się zbyt wiele, ale sygnały z największej gospodarki, czyli Niemiec sygnalizują pogorszenie sytuacji. Dzisiaj odczyt produkcji przemysłowej za marzec okazał dużo gorszy od prognoz i wyniósł -3,4% w relacji m/m. To kolejne rozczarowanie po ilości nowych zamówień i sprzedaży detalicznej. Jeśli z innych gospodarek zobaczymy podobne sygnały hamowania wzrostu gospodarczego, to szybko może się okazać, że EBC zrewiduje swoje plany i szybciej skończy z zacieśnieniem monetarnym, a to dla euro może oznaczać kłopoty.

Trzyma się mocno

Krajowa waluta ustabilizowała swoje notowania i tak naprawdę nie obserwujemy większych zmian. Mimo to nadal można mówić o dużej odporności na to, co się dzieje na szerokim rynku. Po piątkowych danych z rynku pracy i mocniejszym USD (jak się okazało przez krótki moment) złoty nie zareagował osłabieniem, co zwyczajowo się dzieje. Zbliża się wielkimi krokami posiedzenie RPP, to już 10 maja, ale mało kto spodziewa się zmian w polityce monetarnej. To również nie czas na podjęcie decyzji o ich obniżkach, które są spodziewane owszem na ten rok, ale wydaje się, że będą dopiero wtedy, kiedy choćby EBC zakończy swój cykl zacieśniania. EUR/PLN pozostaje blisko wsparcia na poziomie 4,57, USD/PLN znajduje się poniżej 4,14.

Krzysztof Pawlak, dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Biofarmaceutyczny Biotts stawia na rozwój w USA i zainwestuje kolejne 30 mln PLN

  • Biotts – biofarmaceutyczna spółka z Wrocławia – stworzyła przełomowy, opatentowany system transdermalny, umożliwiający przenoszenie przez skórę molekuł (np. cząsteczek leków), niezależnie od ich wielkości czy formy.
  • Devrim Aran, doświadczony menedżer z 30-letnim doświadczeniem w branży farmaceutycznej i biotechnologicznej (Novartis, Roche) dołączył Biotts w roli szefa jej amerykańskiego oddziału.
  • Wrocławska spółka dostała też zgodę od Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego (GIF) na wytwarzanie i import produktu leczniczego. Spółka spełniła tym samym restrykcyjne wymagania międzynarodowego standardu, potwierdzając jakość wyników uzyskiwanych w jej laboratoriach.

Wrocławska spółka Biotts to innowacyjna firma biofarmaceutyczna, tworzącą preparaty i receptury leków oraz autorskie nośniki, zwiększające biodostępność substancji czynnych. Opracowywanie leków farmaceutycznych w zakresie diabetologii, onkologii i bólu oznacza, że przełomowa technologia wrocławskiej spółki umożliwia podawanie preparatów farmaceutycznych przez skórę – ułatwiając w ten sposób walkę z wieloma powszechnymi i poważnymi chorobami, np. cukrzycą.

Lada moment wrocławska spółka zaistnieje szerzej także na amerykańskim rynku, opierając się na wsparciu doświadczonych amerykańskich menedżerów – m.in. Devrima Arana. Celem właśnie utworzonego oddziału Biotts US, poza nawiązywaniem partnerstw biznesowych, będzie wsparcie prac badawczych w Polsce i koordynacja procesu rejestracji leków spółki w FDA (ang. Food and Drug Administration – Agencja Żywności i Leków).

– Już dziś pracujemy nad tym, aby Biotts stał się międzynarodowym partnerem technologicznym dla globalnych koncernów farmaceutycznych. Jesteśmy w trakcie przekształcania naszego bostońskiego biura komercjalizacji technologii w oddział Biotts US. Współtworzymy go z doświadczonymi specjalistami z amerykańskiej branży biofarmaceutycznej – opowiada o amerykańskich planach Biotts Konrad Krajewski, członek zarządu spółki.

DEVRIM ARAN NA CZELE BIOTTS US

Na czele amerykańskiej spółki stanie doświadczony ekspert – Devrim Aran posiadający bogate doświadczenie w zarządzaniu firmami farmaceutycznymi/biotechnologicznymi. Prowadził on m.in. R&D, prace regulacyjne i globalną strategię biznesową w zakresie małych molekuł w złożonych chorobach przewlekłych dla Innox Corp w roli globalnego CEO.  Wcześniej Devrim Aran był dyrektorem generalnym Arkhe Pharmaceuticals Corp, gdzie kierował pracami badawczo-rozwojowymi, produkcją i globalną strategią biznesową w zakresie leków biologicznych, biopodobnych, nowych produktów inhalacyjnych i iniekcyjnych leków generycznych. Devrim Aran był także m.in. szefem działu komercjalizacji dla produktów onkologicznych w Novartis oraz dyrektorem działu rozwiązań biznesowych w Abraxis Oncology/APP, gdzie odpowiadał za politykę cenową, kontraktowanie, refundację, zarządzanie kontami i komercjalizację dla leku Abraxane. Dzięki strategiom cenowym i kontraktowaniu udało mu się osiągnąć sprzedaż netto w wysokości 135 mln USD w ciągu 9 miesięcy od wprowadzenia leku na rynek. Lider amerykańskiego Biotts był też szefem marketingu w Roche Laboratories. Teraz Devrim Aran, jako General Manager Biotts Inc zarejestrowanej w Delaware, będzie odpowiedzialny m.in. za komercjalizację technologii oraz kandydatów na leki na rynku amerykańskim, rejestrację leków Biotts w ramach tzw. szybkiej ścieżki rejestracji FDA 505(b)(2).

– Biotts to spółka nie tylko niezwykle innowacyjna oraz ambitna, ale również wielkimi krokami zbliżająca się do komercjalizacji swoich technologii i kandydatów na leki. Wierzę, że przy moim aktywnym zaangażowaniu, jak i przy wsparciu naukowców, lekarzy i osóby zarządzających firmami biotechnologicznymi czy farmaceutycznymi ze Stanów Zjednoczonych Biotts zyska zaufanie FDA oraz pacjentów, lekarzy, farmaceutów, grup działających na rzecz pacjentów, inwestorów i przyszłych akcjonariuszy. Projekty, wiedza i dotychczasowe osiągnięcia spółki wskazują, że jest ona predestynowana do tego, by stać się firmą wycenianą na setki milionów dolarów – podkreśla Devrim Aran.

NEGOCJACJE Z GLOBALNYMI PARTNERAMI

Devrim Aran to kolejny zagraniczny menedżer w strukturach Biotts –  wcześniej do zespołu Biotts dołączył inny gracz z big pharmy – Jan Hendriks. To fachowiec z bogatym doświadczeniem we wprowadzaniu innowacyjnych aktywnych składników farmaceutycznych na rynek, dotychczas związany m.in. z Ashland. Hendriks przez ostatnie lata pracował w Noramco, firmie farmaceutycznej, należącej do globalnego koncernu Johnson & Johnson. Jan objął stanowisko CBO (Chief Business Officer), odpowiedzialnego za rozwój biznesu Biotts, umowy partnerinogowe i sprzedaż licencji technologii.

Przyspieszamy tempo komercjalizacji w Biotts. W tym roku już rozpoczęliśmy negocjacje biznesowe z dwoma podmiotami, zakładamy finalizację pierwszej umowy jeszcze w tym roku. Stajemy się widoczni i rozpoznawalni wśród partnerów ze Stanów Zjednoczonych jak i Europy czy Azji. Największy potencjał komercyjny dostrzegamy w transporcie biofarmaceutyków, czyli różnego typu białek oraz peptydów stosowanych w leczeniu chorób przewlekłych  – zaznacza Jan Hendriks, CBO w Biotts.

GIF ZEZWALA NA WYTWARZANIE LEKÓW

Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF) wydał Biotts zezwolenie na wytwarzanie i import produktu leczniczego. Spółka spełniła tym samym restrykcyjne wymagania i zrealizowała obowiązujący, międzynarodowy standard, potwierdzający jakość uzyskiwanych w laboratoriach Biotts wyników. Badania kliniczne produktu Biotts ruszają w pierwszym kwartale 2023. 

– Do połowy 2025 r., planujemy zainwestować prawie 30 mln PLN na przeprowadzenie badań klinicznych oraz przedklinicznych dla naszych kandydatów na leki.  Wiemy, że nasz system transdermalny jest najatrakcyjniejszą metodą wśród nowych, nieinwazyjnych sposobów podawania leków. Co ważne dotychczas wysiłki badawcze, mające na celu transport większych cząsteczek przez skórę, były bezskuteczne. Nasza technologia to zmieniła. Dzięki opatentowanej technologii naszej spółki także większe cząsteczki (nie mniejsze niż 25 000 Da) mogą być dostarczane przezskórniemówi Paweł Biernat, prezes spółki, dodając, że właściwości opracowanej w laboratoriach Biotts technologii pozwalają rozszerzać grupę leków transdermalnych w prawie nieograniczony sposób. – Do opracowanej przez nas struktury transportującej można wprowadzić leki, które do tej pory były podawane tylko w sposób doustny. Przykładem są substancje lecznicze wybrane do jednego z projektów Biotts, stosowane w leczeniu cukrzycy typu II i podawane do tej pory tylko w postaci tabletek lub iniekcji (glimepiryd, dapagliflozyna, repaglinid, semaglutyd) – tłumacy Biernat.

RYNEK PEŁEN WZROSTÓW

Wg raportu Grand View Research wielkość rynku systemów transdermalnego dostarczania leków w Stanach Zjednoczonych została wyceniona na 30,31 mld USD w 2022 r. i oczekuje się, że w latach 2023-2030 wzrośnie on w tempie złożonej rocznej stopy wzrostu (CAGR) wynoszącej 11,4%. Coraz częstsze występowanie chorób przewlekłych oraz zapotrzebowanie na bezbolesne podawanie leków napędza rozwój rynek systemów transdermalnych dostarczających leki. Cukrzyca to jedna z głównych chorób przewlekłych dotykających obywateli USA (według raportu Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC – The Centers for Disease Control and Prevention) ponad 130 milionów dorosłych w USA żyje z cukrzycą lub stanem przedcukrzycowym).

Rynek biurowy w regionach utrzymuje tempo

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w regionach” pierwsze trzy miesiące 2023 roku upłynęły pod znakiem wciąż dużego popytu ze strony najemców, rosnącej dostępności biur i dalszego spowolnienia aktywności deweloperskiej. Rynki nadal dostosowują się do nowej rzeczywistości powstałej w wyniku upowszechnienia się modelu pracy hybrydowej oraz wzrostu znaczenia elastyczności w zakresie zarówno aranżacji, jak i funkcjonalności biura.

Na koniec pierwszego kwartału 2023 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu największych rynkach regionalnych poza Warszawą (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) wyniosły prawie 6,5 mln mkw. W tym czasie zostały one uzupełnione nową podażą na poziomie ponad 68 000 mkw., co pozwoliło miastom regionalnym jeszcze bardziej zwiększyć dystans dzielący je od stolicy, która oferuje łącznie 6,26 mln mkw. biur. W pierwszych trzech miesiącach 2023 roku deweloperzy ukończyli cztery biurowce, w tym dwa w Krakowie (Ocean Office Park B i Fabryczna Office Park B5) oraz po jednym w Trójmieście (Officer) i we Wrocławiu (Centrum Południe 3).

Pierwszy kwartał 2023 roku przyniósł spadek wolumenu powierzchni biurowej będącej w budowie. W trakcie realizacji znajdują się projekty o łącznej powierzchni ok. 530 000 mkw. – to o ponad 8% mniej niż w czwartym kwartale 2022 roku.

– Spadek ten, pomimo utrzymującej się stosunkowo wysokiej aktywności najemców, wynika między innymi ze znaczącego udziału umów przedłużanych i renegocjowanych w ogólnym wolumenie transakcji oraz dużej ilości powierzchni biurowej dostępnej do wynajęcia od zaraz w budynkach ukończonych w ostatnich 5 latach (prawie 420 000 mkw., co stanowi prawie 41% wszystkich pustostanów w regionach) – mówi Anna Szymańska, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych w Newmark Polska.

W pierwszym kwartale 2023 roku najemcy na głównych rynkach regionalnych wynajęli prawie 175 000 mkw., co jest wynikiem porównywalnym z ostatnim kwartałem 2022 roku (o 0,2% więcej), ale o ponad 13% lepszym niż pierwszym kwartale 2022 roku. Pod względem aktywności najemców miniony kwartał ustępował tylko pierwszym kwartałom roku 2020 i 2017, w których wynajęto odpowiednio 213 700 mkw. i 178 500 mkw. W okresie od stycznia do marca 2023 roku w miastach regionalnych odnotowano tylko jedną transakcję o powierzchni ponad 10 000 mkw., a wszystkie pozostałe umowy dotyczyły biur o powierzchni nieprzekraczającej 5001 mkw. Największy udział w popycie miały firmy z sektora IT i produkcyjnego. Przypadło na nie odpowiednio 25% i 13% całkowitego wolumenu transakcji najmu. Na trzecim miejscu znalazła się branża logistyczna z 7-procentowym udziałem.

Pod względem rodzaju transakcji zawartych w pierwszym kwartale 2023 roku odnotowano zbliżony udział nowych umów (45,7%) oraz renegocjacji i odnowień kontraktów (43,8%). Natomiast pozostałe 10,5% stanowiły ekspansje (6,5%), transakcje na potrzeby własne (2,8%) oraz przednajmy (1,1%). W analizowanym kwartale po raz kolejny wzrósł udział renegocjacji i odnowień umów (z 40% z IV kw. 2022 r.) przy jednoczesnym znacznym spadku odsetka umów przednajmu (z 7,6% w IV kw. 2022 r.).

Na koniec pierwszego kwartału 2023 roku wskaźnik pustostanów na głównych regionalnych rynkach biurowych wyniósł 15,9%, co stanowi wzrost o 0,6 p.p. w porównaniu z czwartym kwartałem 2022 roku i 0,4 p.p. w porównaniu z pierwszym kwartałem ubiegłego roku. Stopy pustostanów wzrosły na pięciu rynkach (w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Szczecinie i Lublinie), natomiast nieznacznie spadły w dwóch miastach (w Łodzi i Trójmieście), a w Katowicach pustostany utrzymały się na dotychczasowym poziomie. Łącznie na ośmiu głównych rynkach regionalnych najemcy mają do dyspozycji rekordowe ponad 1 mln mkw. wolnej powierzchni biurowej.

– Duża dostępność powierzchni biurowej w budynkach zarówno istniejących, jak i będących w budowie powoduje, że czynsze pozostają na dotychczasowym poziomie i w najbliższych kwartałach nie spodziewamy się zmiany tego trendu. Niemniej właściciele budynków oferujących nowoczesne rozwiązania technologiczne i z zakresu ESG mogą być mniej skłonni do negocjacji stawek czynszowych – podsumowuje Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

System podatkowy powinien być maksymalnie prosty

W przypadku systemu podatkowego zazwyczaj trzeba zdecydować o dwóch sprawach. Po pierwsze, jaki powinien być efektywny, przeciętny poziom opodatkowania w kraju? I po drugie w jaki sposób zbierać te pieniądze, a w szczególności na ile powinien to być system progresywny – czyli taki, który wyżej opodatkowuje lepiej zarabiających, a niżej – albo nawet w ogóle – mniej zarabiających. System liniowy, neutralny bardziej zachęca do zarabiania pieniędzy – czyli do rozwoju, tworzenia firm. Z kolei system bardziej progresywny, czyli właśnie zwiększający, zapewnia większą równość w społeczeństwie. Obie wartości są cenne i dlatego najlepszy jest kompromis. Z kolei system poboru powinien być maksymalnie automatyczny, pozbawiony uznaniowości – a jednocześnie nie zniechęcający do pracy, do aktywności. Ponadto system podatkowy powinien być prosty – wprowadzać jak najmniej podatków, właściwie wystarczą dwa podatki, czyli podatek od konsumpcji (VAT) bądź obrotowy i podatek od dochodu, który również mógłby być jednolitym podatkiem, sięgającym po składki na ubezpieczenia społeczne.

– Nie ma żadnego powodu, dla którego musi istnieć drugi system ZUS, który równolegle ściąga opłaty, płatności i tak dalej. Można sobie bardzo łatwo wyobrazić dwa podatki, jeden liniowy i drugi VAT – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Witold Orłowski, ekonomista, Rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula. – Nie da się ukryć, że VAT z jedną stawką nie tworzy luk, czyli możliwości sprzedawania odmian towarowych. Jednak powszechne na świecie jest używanie dwóch czy trzech stawek VAT. Milton Friedman powiedział ciekawą rzecz – jeśliby się wprowadziło ujemny podatek dla tych, którzy zarabiają poniżej jakiejś wysokości, to nie tylko, że nie zapłacą podatku, ale państwo im wypłaci równowartość brakującego podatku. Wtedy można by było zlikwidować system zabezpieczenia społecznego – w sensie zabezpieczenia przed nędzą – dlatego, że w automatyczny sposób system podatkowy rozwiązywałby te problemy. Niestety, póki co trudno sobie wyobrazić nawet taki prosty system – bez ulg i bez zwolnień. Bo wszyscy kochają ulgi i mają nadzieję je dostać. Urzędnicy też je bardzo lubią, choć to tworzy komplikacje i powoduje, że cały system staje się koszmarkiem – analizuje Orłowski.

Niewielkie zmiany cen na początku nowego tygodnia

Po silnym wczorajszym odreagowaniu ostatnich spadków dziś ok. godz. 9:40 cena kontraktów na S&P 500 notowała niewielką zmianę (+0,07 proc.). Na giełdach Azji i Oceanii przeważały dziś zwyżki głównych indeksów. Jednym z wyjątków był japoński Nikkei 225, który stracił dziś 0,71 proc. W minionym tygodniu Nikkei osiągnął najwyższy poziom od stycznia 2022.

Na giełdach europejskich ok. godz. 10:00 dominowały niewielkie zwyżki (DAX +0,08 proc., CAC 40 +0,22 proc.).

Na warszawskiej giełdzie WIG-20 rósł ok. godz. 10:05 o 0,51 proc. Wśród składników tego indeksu swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kursy akcji PZU i Orange Polska. Wśród indeksów sektorowych GPW swe najwyższe od roku poziomy osiągnęły dziś WIG-Media i WIG-Odzież. Wśród składników mWIG-u swój nowy historyczny rekord osiągnął dziś kurs akcji spółki XTB. Jeśli chodzi o komponenty sWIG-80 to drugą z rzędu sesje bardzo silnie (+17 proc. ok. godz. 10:10) rósł kurs akcji Kogeneracji, która w zeszłym tygodnia podała bardzo dobre wyniki za I kw. br. Swe nowe cykliczne maksimum osiągnęła dziś cena akcji spółki Enter Air.

Na rynku obligacji skarbowych w USA dziś rano lekko rosła rentowność 2-latek i spadła rentowność 10-latek. Skala inwersji krzywej rentowności na tym odcinku przebywa w okolicach 0,5 pkt. proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu, która w czwartek osiągnęła najniższy poziom od początku lutego, lekko rosła dziś rano znajdując się powyżej poziomu 5,8 proc.

Ceny kontraktów na ropę naftową kontynuowały rozpoczętą w trakcie czwartkowej sesji zwyżkę (WTI +1,36 proc., Brent +1,22 proc. ok. godz. 9:45). Rosły dziś rano również ceny metali szlachetnych (złoto +0,2 proc., srebro +0,02 proc., platyna +0,87 proc., pallad +1,86 proc.). Drożała również miedź (+1,3 proc. ok. godz. 9:45).

Kolejną próbę zwyżki podejmował kurs EUR/USD (+0,28 proc. ok. godz. 9:50). Kurs USD/JPY wykazywał niewielkie zmiany (+0,06 proc.).

Kurs USD/PLN zbliżał się do swoich ponad rocznych minimów z okresu minionych 2 tygodni (-0,23 proc. ok. godz. 9:50). Kurs EUR/PLN znajdujący się w okolicach swego 11 minimum był stabilny (+0,02 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadał w sobotę oraz niedzielę i kontynuował tę zniżkę dziś rano (-2,3 proc. ok. godz. 2,29 proc.) osiągając najniższy poziom od wtorku.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Branża meblarska – udział w PKB rośnie, rentowność spada

  • Polska branża meblarska jest drugim na świecie eksporterem w tej kategorii, odpowiada za 2,3 proc naszego PKB.
  • Jej pozycja na tle europejskiej konkurencji jest coraz lepsza. Udział krajowego meblarstwa w PKB rośnie, a wszystkich firm z tej branży w całej Unii Europejskiej spada.
  • Wg GUS w 2022 roku meble podrożały średnio o 12,8 proc., co nie pozwoliło na wyrównanie poziomu wzrostu kosztów, w efekcie spada rentowność.
  • Meblarstwo obciążają też długi – do oddania jest obecnie ponad 101 mln zł, w tym 55 mln zł wobec banków, kredytowanie z ich strony jest coraz trudniej osiągalne.
  • W najgorszej sytuacji są jednoosobowe firmy meblarskie – ich średni dług to 28 tys. zł. Takim podmiotom najtrudniej zachować płynność.

Krajowa branża meblarska jest 6. największym producentem na świecie i drugim światowym eksporterem. Produkcja mebli odpowiada w Polsce za 2,3 proc. PKB (wg danych GUS), a zatrudnienie ma w niej około 400 tys. osób (wliczając dostawców). Na podstawie danych Eurostat, Głównego Urzędu Statystycznego oraz szacunków B+R Studio udział produkcji sprzedanej mebli w Polsce w tworzeniu produktu krajowego brutto w 2022 roku wzrósł o 0,16 punktu procentowego w stosunku do 2021 roku. Natomiast w Unii Europejskiej udział produkcji sprzedanej mebli w PKB w roku 2022 spadł nieznacznie spadł w porównaniu do 2021 roku i wyniósł 0,75 proc. Tym samym polska branża meblarska umacnia swoją pozycję na tle europejskiej konkurencji.

Wg Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli (OIGPM) w 2022 roku sprzedaż na zagranicznych rynkach wyniosła prawie 4,7 mln ton mebli. Około 90 proc. krajowej produkcji mebli jest kierowana na eksport.

Branża o drewno konkuruje z… elektrociepłowniami

Branża boryka się jednak w ostatnich latach ze spadkiem przychodowości. Powodów jest wiele m.in. rosnące oczekiwania płacowe polskich pracowników, drożejący gaz, energia czy surowce, których brakuje. Fabryki płyt meblowych przerabiające drewno konkurują o ten sam surowiec m.in. z elektrociepłowniami spalającymi go w piecach, gdzie traktowany jest jako biomasa. To pozwala go klasyfikować jako paliwo pochodzące ze źródeł odnawialnych, a zatem jest poszukiwany i atrakcyjny dla elektrociepłowni. W efekcie ceny drewna rosną, zwiększając koszty i zmniejszając opłacalność produkcji zakładów meblowych. Surowca brakuje, także ze względu na zmiany ustawowe i wycofanie certyfikatów FSC, więc jego ceny są wysokie.

Zmniejsza się rentowność branży

Wg GUS w 2022 roku meble podrożały średnio o 12,8 proc., co nie pozwoliło na wyrównanie poziomu wzrostu kosztów, w efekcie spada rentowność. Według raportu B+R Studio, szacowane przychody polskiej branży meblarskiej w 2022 roku wprawdzie wzrosły o 11 proc., ale to znacznie poniżej poziomu inflacji. Wg ekspertów OIGPM ograniczony dostęp do drewna spowoduje spadek produkcji sprzedanej o 8 proc. w skali roku. Liczba wytworzonych mebli zmniejszy się nawet o jedną czwartą.

Niedostępność kredytów – banki przestają pożyczać pieniądze branży meblarskiej

Wg Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli poważnym problemem jest też dostęp do kredytów. Produkcja, której zyskowność spada, a koszty rosną, staje się „niewidzialna” dla sektora bankowego. Wg danych KRD długi branży to już 101 mln zł i od września wzrosły o 15 mln zł. Aż 55 mln zł zaległości branży meblarskiej stanowią nieuregulowane zobowiązania wobec banków (a także firm leasingowych i podmiotów zarządzania wierzytelnościami). Pół roku temu w KRD figurowało niecałe 3 tys. niepłacących firm, a dziś jest ich o ponad 100 więcej. W bankach na hasło „branża meblarska” zapala się czerwone światło. Dlatego coraz więcej firm z branży meblarskiej korzysta z innych narzędzi finansowania, takich jak np. faktoring. Wg danych CRIF Polska obroty faktoringu dla branży meblarskiej były w 2022 roku o 33 proc. wyższe niż dwa lata wcześniej. Wzrosły z 3 mld zł do 4 mld zł.

Od kilku miesięcy rejestrujemy duży wzrost zainteresowania finansowaniem faktoringowym ze stromy branży meblarskiej. Z pewnością problemy jakie ma ten biznes, czynią go nieatrakcyjnym dla sektora bankowego. W przypadku faktoringu ocena standingu odbywa się w inny sposób. Producenci mebli, którzy mają stabilnych odbiorców swoich produktów i długoterminowe kontrakty, kwalifikują się do udzielenia finansowania faktoringowego. Oceniamy przedsiębiorców indywidualnie, nie szufladkujemy ich. W tej branży jest przecież wiele podmiotów, które pomimo regresu branży radzą sobie relatywnie dobrze. Potrzebują jedynie przyspieszenia obiegu pieniądza i większej płynności – mówi Mateusz Skowronek z eFaktor, firmy faktoringowej obsługującej MŚP.

28 tys. zł długu ma średnio indywidualny producent mebli – mali cierpią najbardziej

Znacznie ponad połowę ze 101,1 mln zł długu firm meblarskich (dane BIK) mają do spłacenia jednoosobowe działalności gospodarcze. Aż 2120 takich podmiotów ma długi. W sumie 58,4 mln zł czyli średnio 28 tys. zł na firmę. Rośnie zadłużenie wobec banków, leasingodawców, administracji państwowej. Najmniejszym firmom, czyli jednoosobowym działalnościom gospodarczym najtrudniej jest zabezpieczać środki czy negocjować szybszy obieg pieniądza. Są na końcu „biznesowego układu pokarmowego”.

Problemy wynikają też po części z niekorzystnego modelu rozliczeń w branży – dłużnicy są jednocześnie wierzycielami, bo sami mają problem z odzyskaniem należności od kontrahentów. „Ja nie płacę, bo mi nie płacą”. Powstaje efekt kuli śnieżnej. Faktury z terminami na 30 czy 60 dni blokują możliwość płynnych rozliczeń i spłaty zobowiązań. Przedsiębiorcy nie mają możliwości zastąpienia tych przychodów, bo wg danych spadki zamówień sięgały w ubiegłym roku 20 proc. Jeśli branża produkuje na 80 proc. istnieje duże ryzyko utraty płynności finansowej, którą trzeba ratować innymi metodami. My oceniamy branżę jako stabilną i rozwojową, planujemy wdrożenie dedykowanych narzędzi finansowania. Wsparcie jej w przyspieszeniu obiegu pieniądza wszystkim przyniesie korzyści – kontynuuje Mateusz Skowronek z eFaktor.

Ważny dla branży będzie wzrost udzielanych kredytów hipotecznych. Więcej oddawanych mieszkań, to także więcej przestrzeni do wykończenia i wyposażenia. Wg Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, miniony rok udało się branży zamknąć przychodami rzędu 65 mld zł. Jednak wyraźnie mniejszy popyt na meble, może spowodować, że ten rok będzie znacznie gorszy.

Ekonomiści przewidują obniżkę stóp procentowych jeszcze w IV kwartale 2023 r.

–„ Obserwator Finansowy” – portal informacyjny działający w ramach NBP – opublikował wyniki ankiety przeprowadzonej wśród kilkudziesięciu ekonomistów z 12 niezależnych ośrodków. Zawarte w niej pytania dotyczyły głównie wysokości stóp procentowych i inflacji. Badania wykazały, że 40% badanych uważa, iż istnieje bardzo wysokie lub wysokie prawdopodobieństwo pierwszej obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP) w IV kwartale 2023 roku. Co więcej, 70% ankietowanych ekonomistów przewiduje, że w tym okresie inflacja spadnie poniżej 10%.

Te prognozy potwierdza również Ireneusz Dąbrowski ( Profesor Szkoły Głównej Handlowej oraz członek RPP), który w programie Polsat News stwierdził, że inflacja spada szybciej i „jest duże prawdopodobieństwo, że już po wakacjach będzie ona jednocyfrowa […]. Rada będzie bardzo poważnie rozpatrywała obniżenie stóp procentowych”. W podobnym tonie wypowiadali się inni członkowie RPP – Gabiela Masłowska oraz Henryk Wnorowski.

W ankiecie brali udział reprezentanci 12 ośrodków ekonomicznych: Polski Instytut Ekonomiczny, PKO Bank Polski, Bank Pocztowy, Zakład Finansów Przedsiębiorstwa na SGH, Katedra UNESCO Uniwersytetu Szczecińskiego, Dział Analiz Makroekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, Wyższa Szkoła Bankowa w Poznaniu, Krajowa Izba Gospodarcza, Instytut Studiów Podatkowych, DMK/AceMarketU.

Żródła:
www.obserwatorfinansowy.pl
RPP obniży stopy procentowe? Oto dlaczego szanse na to rosną – Money.pl