Ulgi podatkowe – co warto o nich wiedzieć?

W deklaracji składanej w 2023 roku obejmującej przychody za 2022 rok można zastosować kilka nowych ulg. Wiele z nich jest skierowanych do przedsiębiorców, a więc między innymi podatników, którzy składają deklarację PIT-36.

Pamiętajmy jednak, że sama możliwość obniżenia kwoty należnego podatku nie jest niczym nowym, ponieważ rozwiązania takie przewidziane są już w ustawie z 1991 roku. Sprawdź, z jakich ulg podatkowych możesz skorzystać, rozliczając deklarację za 2022 rok i komu przysługują poszczególne odliczenia.

Ulga prorodzinna 

Jedną z najczęściej stosowanych przez podatników ulg, bez wątpienia jest ulga prorodzinna, nazywana również ulgą na dziecko. Żeby z niej skorzystać, należy dołączyć do deklaracji (na przykład w usłudze Twój e-PIT) akty urodzenia dzieci lub dokumenty potwierdzające prawo opieki nad nimi. Uwzględnia się ją w załączniku PIT-0 do deklaracji PIT-36 oraz PIT-37.

Ulga prorodzinna nie przysługuje jednak podatnikom rozliczającym się na formularzu PIT-28 i PIT-36L. Jej wysokość jest uzależniona od liczby dzieci, które wychowuje podatnik i wynosi 1112,04 zł na pierwsze i drugie dziecko, 2000,04 zł na trzecie dziecko, a 2700 zł na czwarte i kolejne.

Ulga na internet

Kolejną, dość często wykorzystywaną ulgą, jest ulga na internet. Polega ona na tym, że podatnik w dwóch latach następujących bezpośrednio po sobie może odliczyć koszty internetu w wysokości do 760 zł. Oczywiście w tym przypadku wydatki takie należy potwierdzić odpowiednimi dokumentami, tj. fakturami od dostawcy.

Z tej ulgi mogą skorzystać podatnicy, którzy rozliczają się z Urzędem Skarbowym za pomocą deklaracji PIT-28, PIT-36 i PIT 37. Wówczas należy ją wykazać na załączniku PIT-O.

Ulga na robotyzację

Wśród nowych ulg, które obowiązują w przypadku rozliczania deklaracji za rok podatkowy 2022, można wymienić ulgę na robotyzację. W jej ramach można odliczyć wszelkie wydatki na urządzenia peryferyjne, maszyny czy roboty. Z odliczenia takiego można skorzystać już w roku poniesienia wydatków lub w jednym z kolejnych sześciu następujących po nim lat.

Co więcej, podatnik ma prawo do rozliczenia 100% danej kwoty. Ulga na robotyzację przysługuje osobom, które rozliczają się na formularzu PIT-36 oraz PIT-36L.

Ulga na marketing produktu i stworzenie nowego produktu

W 2022 roku pojawiła się możliwość odliczenia maksymalnie 1 000 000 zł w związku z wydatkami poniesionymi na marketing. Oczywiście koszty takie należy odpowiednio udokumentować fakturami. Rozwiązanie to dostępne jest dla osób rozliczających się na druku PIT-36 i PIT-36L.

Podatnicy, którzy wypełniają takie deklaracje, mogą skorzystać również z kolejnej nowej ulgi, tym razem na stworzenie nowego produktu. W jej ramach mają możliwość odliczenia 30% kwoty wydanej na produkcję próbną nowego wyrobu i wprowadzenie go na rynek. W tym przypadku występuje jednak limit 10% dochodu działalności.

Ulga na związki zawodowe i sponsoringowa

Kolejnym nowym odliczeniem, z którego mogą skorzystać przedsiębiorcy, jest ulga na związki zawodowe w wysokości 500 zł składek rocznie. Przysługuje ona osobom rozliczającym się na druku PIT-28, PIT-36 i PIT-36L.

Nowym odliczeniem jest także ulga sponsoringowa na sport, kulturę i szkolnictwo wyższe. W jej ramach podatnicy składający PIT-36 i PIT-36L mogą odliczyć 50% kosztów poniesionych na tę działalność, jednak nie więcej niż wynosi dochód z działalności.

Ulga na złe długi

Podatnicy, którzy rozliczają się z fiskusem, wykorzystując w tym celu druki PIT-28, PIT-36 i PIT-36L, mogą odliczyć wartość niespłaconych należności, które zwiększyły przychód podatkowy. Żeby móc korzystać z tego rozwiązania powinien jednak upłynąć termin 90 dni od terminu zapłaty na fakturze. Do rozliczenia takiego należy posiadać umowę lub fakturę, która będzie potwierdzeniem prawa do ulgi.

Ulga termomodernizacyjna i na zabytki

Osoby, które składają deklaracje PIT-36, PIT-36L, PIT-37 oraz PIT-28, mogą skorzystać z ulgi termomodernizacyjnej w wysokości do 53 000 zł. Można o nią wnioskować w ciągu sześciu lat od momentu poniesienia pierwszych kosztów.

Ulga na zabytki potocznie nazywana „Pałacyk Plus” pozwala z kolei na odliczenie maksymalnie 50% wydatków poniesionych w związku z zakupem zabytkowego obiektu o wartości maksymalnej 500 000 zł. Z odliczenia takiego mogą skorzystać podatnicy, którzy rozliczają się na deklaracji PIT-36, PIT-36L oraz PIT-37 i PIT-28.

To jednak nie wszystkie obecnie dostępne preferencje. Na uwagę osób, które prowadzą swoją własną działalność gospodarczą, zasługuje również ulga na inwestycje w spółkę alternatywną, badania i rozwój oraz terminal płatniczy.

Do kiedy sprawozdanie finansowe za 2022 rok?

Rozporządzenie w sprawie przedłużenia terminów wykonania niektórych obowiązków w zakresie podatku dochodowego od osób prawnych zostało już opublikowane w Dzienniku Ustaw.

• To oznacza, że zeznania o wysokości osiągniętych dochodów lub poniesionych strat w roku podatkowym należy złożyć do końca czerwca 2023 r.

• Terminy sprawozdawcze wynikające z ustawy o rachunkowości nie zostały przedłużone. Tym samym, sprawozdanie finansowe należy sporządzić do 31 marca br.

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Finansów przedłużeniu do 30 czerwca 2023 r. podlega ustawowy termin na:

• złożenie zeznania o wysokości osiągniętego dochodu lub poniesionej straty w roku podatkowym, który zakończył się między 1 grudnia 2022 a 28 lutego 2023 r. (CIT-8, CIT-8AB);

• wpłatę podatku należnego wykazanego w zeznaniu albo różnicy między podatkiem należnym od dochodu a sumą zapłaconych zaliczek za okres od początku roku.

• Terminy sprawozdawcze wynikające z ustawy o rachunkowości nie zostały przedłużone. W poprzednich latach odbywało się to na podstawie delegacji zawartej w ustawie covidowej i było związane z nasiloną pandemią.

W rezultacie ostateczne terminy sprawozdawcze za 2022 r. upływają (gdy rok obrotowy jest równy kalendarzowemu):

  • 31 marca 2023 r. – sporządzenie sprawozdania finansowego
  • 30 czerwca 2023 r. – zatwierdzenie sprawozdania finansowego
  • 15 lipca 2023 r. – złożenie sprawozdania finansowego we właściwym rejestrze sądowym

Termin na zatwierdzenie sprawozdania finansowego będzie zbieżny z terminem na złożenie zeznania CIT-8. Informacje o podatku zawarte w CIT-8 będą zgodne z danymi w zatwierdzonym sprawozdaniu finansowym.

Rozwój i awans w firmie – Polacy są gotowi być lojalni wobec dobrego pracodawcy

Polacy są coraz bardziej otwarci na nowe oferty pracy – wynika z „Raportu trendów 2023’’ firmy Manpower*. Dla znakomitej większości badanych główną motywacją do zamiany zatrudnienia są oczekiwania zarobkowe (41%). Ale coraz częściej wymieniają awans i rozwój jako czynniki, które mogą wpłynąć na lojalność wobec obecnego pracodawcy.

Jaki powinien być idealny pracodawca? Oprócz satysfakcjonującego wynagrodzenia, powinien wykorzystywać umiejętności kadry, stwarzać możliwości rozwoju (40%) i dawać szansę na awans. Ważne jest również, aby pozwalał zapomnieć o obowiązkach służbowych po godzinach pracy, zapewnił opiekę medyczną oraz wspierał samodzielność i równe traktowanie pracowników.

Czynnik awansu w pracy jest jeszcze bardziej istotny dla pracowników w USA. Według danych Pew Center Research ponad 60% amerykańskich pracowników, którzy w ubiegłym roku zrezygnowali z pracy, podało, że głównym powodem odejścia był brak możliwości rozwoju kariery. Badania przeprowadzone przez naukowców z MIT Sloan School of Management, New York University’s Stern School of Business oraz Revelio Labs wykazały, że rozwój kariery jest ponad dwukrotnie ważniejszy w utrzymaniu pracowników niż wynagrodzenie.

Eksperci uważają, że pracodawcy w Polsce i na świecie mają świadomość tego trendu… Odpowiednie działania prowadzą do zwiększenia zaangażowania i zaufania dotychczasowych pracowników. Employer branding już nie jest jedynie marketingowym sloganem, lecz fundamentem pozwalającym budować przewagę konkurencyjną w dotarciu do talentów – podkreśla Dorota Pałysewicz, ekspert i Dyrektor ds. HR w Brown-Forman Polska.

Eksperci HR podkreślają, że przemyślana polityka employer branding, kierowana do obecnej kadry służy m.in. zwiększeniu zadowolenia i zaangażowania pracowników, budowy warunków pracy, dających możliwość samorealizacji i rozwoju. W konsekwencji, zwiększa się stopień lojalności pracowników wobec firmy, stopień ich zaangażowania i otwierają możliwości awansu w strukturach poziomych i pionowych. Efektem jest bardziej efektywna retencja talentów, ograniczenie kosztów związanych z dodatkową rekrutacją.

To, że wraz z oczekiwaniami rynku pracodawcy zaczną zmieniać swoją politykę, było oczywiste. Najnowsze analizy firmy Randstad Poland wskazują, że w ostatnim roku zwiększyła się rotacja wewnątrz firm, rozumiana jako awanse, jako zmianę stanowiska, przekwalifikowanie czy pewnego rodzaju rozwój stanowiskowy. Przykładem może być polski oddział amerykańskiego koncernu Brown-Forman Polska (znany na rynku z takich marek jak Jack Daniel’s, Finlandia Vodka, Woodford Reserve), gdzie zaledwie w ciągu kilku miesięcy doszło do istotnych zmian – i możliwości rozwoju nowych kompetencji – na kluczowych stanowiskach zarządczych. Po tym, jak w październiku 2022 roku awansowano dyrektora generalnego polskiego oddziału (Bibiannę Konieczną-Sano) do globalnych struktur zarządczych, firma awansowała dyrektora sprzedaży (Filipa Popławskiego) na stanowisko dyrektora generalnego w Polsce, a eksperta sprzedaży (Sławomira Przywałę) na dyrektora działu i członka zarządu.

Kiedyś takie sytuacje stanowiły wyjątek, teraz to nowa rzeczywistość – podsumowują eksperci zarządzania zasobami ludzkimi. Awanse poziome i pionowe są istotne dla rozwoju zawodowego, umożliwiając pracownikom pozyskiwanie nowych umiejętności – podkreśla Nithya Vaduganathan, Dyrektor zarządzająca i partnerka w Boston Consulting Group oraz BCG Henderson Institute Fellow on the Future of Work.

Na poszukiwanie pracowników na stanowiska zarządcze pośród swojej kadry decydują się zazwyczaj duże przedsiębiorstwa. Jest to spowodowane dużą dynamiką panującą w firmie oraz rozbudowanymi strukturami, pozwalającymi na rozwój poziomy i pionowy. Na uwagę zasługują pracownicy z dłuższym stażem, sprawdzeni i znający wartości firmy, jednocześnie po cichu liczący na awans wewnętrzny. To ta grupa stanowi odpowiednich kandydatów do objęcia stanowisk menedżerskich. Awans wewnętrzny to nie tylko obniżenie kosztów rekrutacji, ale także dowód dla pracowników, że rozwój zawodowy w danej firmie jest możliwy. Taki awans znacząco wpływa także na relacje w pracy.

*Dane pochodzą z badania przeprowadzonego w grudniu 2022 roku na grupie 645 osób o profilu white collar. Respondentami było 344 specjalistów, 197 osób pełniących rolę dyrektora lub menedżera oraz 104 pracowników będących asystentami.

Podstawy inwestowania w młodą sztukę

Temat młodych twórców na polskim rynku zaczął zyskiwać na popularności wraz z powstaniem aukcji młodej sztuki w 2008 roku. Pomysł zrodził się w czasach dużych zawirowań i był odpowiedzią na ówczesną stagnację. Ponadto była to chęć zwrócenia uwagi kolekcjonerów na artystów, którzy nie funkcjonowali wcześniej na rynku sztuki. Przyjęło się umownie, że twórcy zaliczani do wspomnianej kategorii nie powinni mieć więcej niż 35 lat. Dziś w Polsce organizowanych jest około 100 aukcji młodej sztuki w skali roku i przez lata urosły one do rangi jednego z najistotniejszych czynników kształtujących rynek młodszego pokolenia w Polsce.

Niskie ceny

Realnym problemem początkujących artystów są bardzo niskie kwoty, jakie ich prace osiągają na aukcjach młodej sztuki. Z czasem ceny te utrwalają się w świadomości kolekcjonerów, a twórcom trudno jest wyjść poza przyjęty poziom, co zazwyczaj „nie służy” w rozwoju kariery. Według raportu OneBid w ubiegłym roku średnia cen prac na aukcjach młodej sztuki wyniosła 2,2 tys. zł (1). Dekadę temu była niemal o połowę mniejsza. Należy pamiętać, że od tej kwoty odejmowana jest opłata dla podmiotu odpowiedzialnego za licytację, a z tego co pozostanie, artysta musi jeszcze odprowadzić podatek. 

Fenomen rodzimego rynku

Aukcje młodej sztuki to specyfika niemal wyłącznie polskiego rynku sztuki, gdzie domy aukcyjne przejęły rolę opiniotwórczą w kreowaniu cen. Zupełnie inaczej sytuacja prezentuje się na zagranicznych rynkach, gdzie galerie przewodzą w budowaniu wartości dzieł młodych artystów, a domy aukcyjne podążają za rynkiem galeryjnym. Sytuacja w Polsce jest zupełnie odmienna bowiem wartość cenotwórcza należy przede wszystkim do domów aukcyjnych. Zauważalna jest jednak zmiana na korzyść galerii, które mają coraz silniejsze oddziaływanie w budowaniu wartości dzieł młodych twórców. 

Nierówny poziom

Pośród bardzo szerokiej, jednak zazwyczaj średniej jakości oferty, na aukcjach młodej sztuki można znaleźć artystę, którego prace wyróżniają się czymś z ogółu. Niewielka część twórców z czasem znajduje reprezentację w galeriach, które profesjonalnie zajmują się rozwojem ich kariery. Są to jednak sytuacje incydentalne. Należy mieć na uwadze, że aukcje młodej sztuki bardzo często posiadają ofertę skrajnie wczesnych dzieł danego artysty. Każda twórczość z czasem ewoluuje, zazwyczaj w tym lepszym kierunku pozostawiając wczesne prace gdzieś w tyle. Tego typu aukcje należy zatem traktować przede wszystkim jako możliwość obserwacji rozwoju danego artysty. 

Minimalizowanie ryzyka

Nabywanie młodej sztuki jest zazwyczaj obarczone wysokim ryzykiem, niemniej jej zaletą jest niska cena prac. Przez fakt, że dzieła młodych twórców bywają kapryśne w kontekście inwestycyjnym, na pojedyncze prace początkujący kolekcjoner nie powinien przeznaczać zbyt dużych środków. Przy wyborze należy kierować się przede wszystkim własnym poczuciem estetyki i przekonaniami, następnie wiedzą oraz informacjami, jakie zdobyliśmy na temat danego artysty. Istnieje powiedzenie, że kiedy kupimy obraz, który przypadł nam do gustu, a twórca nie zaistnieje na rynku, to wówczas zostaniemy z dziełem, które nam się podoba. 

Pomocne narzędzie

Kompas Młodej Sztuki roku powstał w 2008 roku, a twórcy w nim obecni zazwyczaj posiadają już ugruntowaną pozycję na rynku. Inicjatywa wyniknęła z potrzeby stworzenia obiektywnego rankingu polskich artystów. Warto jednak spojrzeć na Kompas Młodej Sztuki z szerszej perspektywy i sprawdzić, na którym miejscu dany twórca był w poprzednich edycjach. To pozwoli nam wywnioskować, czy ma on tendencję zwyżkową, czy przeciwnie. 

Gdzie nabywać prace młodych artystów?

Galeria, pracownia artysty czy dom aukcyjny? Każde z wymienionych miejsc posiada zupełnie inną specyfikę i rodzaj oferty. Warto dokonywać zakupów w galeriach, gdyż są to miejsca, które w profesjonalny sposób reprezentują twórcę i pomagają mu zaistnieć na rynku. Nie należy obawiać się wyższych cen, gdyż środki te galeria przeznacza na działania mające na celu promocję artysty. Oferta jest niewielka, bo aby dobrze zarządzać karierą, nie można tego robić na wielką skalę – warto zatem zwrócić uwagę na ilość prezentowanych artystów. W Polsce funkcjonuje kilkaset galerii o bardzo zróżnicowanym poziomie artystycznym i cenowym. 

W przypadku, gdy twórca nie posiada reprezentacji, zakupów możemy dokonywać bezpośrednio. Wartością dodaną kontaktu z artystą jest możliwość zyskania większej wiedzy na temat specyfiki twórczości, co jest kluczowe w rozwijaniu pasji kolekcjonerskiej. Zakup u artysty powinien być sformalizowany umową kupna, w której warto zawrzeć zapis o osobistych prawach autorskich. Często bowiem kolekcjonerzy wydają publikacje (albumy) czy tworzą strony internetowe prezentujące swoje zbiory. Wówczas należy mieć  od artysty zgodę na publikację pracy – samo jej posiadanie nas do tego nie uprawnia.

Natomiast oferta domów aukcyjnych zdecydowanie przeważa nad galeriami czy pracowniami artystów i najlepiej sprawdzi się w przypadku nieco bardziej wprawionych kolekcjonerów, gdyż umiejętność wyboru spośród szerokiej oferty to zadanie dla osób, które mają już początkowe doświadczenie. Na aukcji konkurujemy z innymi licytującymi i jest to sytuacja zupełnie odwrotna niż zakup dzieł sztuki w galerii. Wylicytowanie obrazu, które finalizowane jest uderzeniem młotka, należy rozumieć jako formę umowy kupna, która zobowiązuje do wykupienia wylicytowanego obiektu. 

Wnioski

Początkujący kolekcjoner czy inwestor powinien przede wszystkim obserwować, czytać i odwiedzać wystawy, a decyzje zakupowe odkładać jak najdłużej może. Bowiem tylko poprzez długofalową obserwację można wyciągać konkretne wnioski. Jedyna rada, jakiej mogę udzielić to bezustanne śledzenie twórczości wielu artystów jednocześnie. Przy tym działania te powinny mieć charakter długofalowy. Dzięki temu można wyciągnąć pewne wnioski, które nasuwają się dopiero w perspektywie czasu. 

autor: Roman Kaczkowski

Ukończył historię sztuki na UJ, studia poświęcił na zgłębianie tajemnic rynku sztuki. Tej tematyce też poświęcił swoją pracę magisterską. Po studiach rozpoczął pracę w instytucjach polskiego rynku sztuki. W pierwszej kolejności w galerii Piotra Nowickiego, następnie wydawnictwo Art&Business, by w końcu rozwinąć swoje umiejętności w domu aukcyjnym DESA Unicum, gdzie przez 6 lat zajmował się doradztwem w zakresie inwestowania w dzieła sztuki, budowania kolekcji dzieł sztuki. Od trzech lat realizuje swój własny projekt ARX Gallery, która zajmuje się najlepszą klasyką polskiej sztuki powojennej.

Źródła: Raport OneBid, https://onebid.pl/pl/aktualnosci/Raport-polskiego-rynku-aukcyjnego-2022 (dostęp: 09.03.2023)

Jakie są skutki nieterminowej spłaty pożyczki gotówkowej?

Nieterminowa spłata pożyczki gotówkowej może nieść za sobą nieprzyjemne (nie tylko dla portfela) konsekwencje. Jakie? Podpowiadamy.

Pożyczka gotówkowa to szybki, wygodny i bezpieczny sposób na zasilenie domowego budżetu kwotą kilku, kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy złotych. Pozyskane z jej tytułu pieniądze możesz przeznaczyć na dowolny cel. Spłata pożyczki gotówkowej odbywa się w miesięcznych ratach dostosowanych do Twoich możliwości finansowych.

Co jednak w sytuacji, jeśli z powodu przejściowych problemów finansowych, nieprzewidzianych kosztów czy innych okoliczności pożyczkobiorca nie jest w stanie spłacić pożyczki w terminie? Jakie są konsekwencje opóźnień?

Nieterminowa spłata pożyczki gotówkowej — 7 konsekwencji dla pożyczkobiorcy

Kwoty rat pożyczki gotówkowej oraz terminy spłaty każdej z nich określa harmonogram spłaty pożyczki, który stanowi nieodłączny element umowy z instytucją finansową. Jeśli przekroczysz wskazany w harmonogramie termin spłaty raty, pożyczkodawca rozpocznie procedurę windykacyjną, mającą na celu wyegzekwowanie kwoty zaległości. To, jakie działania windykacyjne zastosowuje i kiedy je rozpocznie, zależy od polityki konkretnej instytucji finansowej. Mogą być to m.in.:

  1. wysyłanie monitów, czyli mailowych, listowych i SMS-owych przypomnień o konieczności uregulowania zaległości;
  2. wykonywane do pożyczkobiorcy połączenia telefoniczne;
  3. naliczenie odsetek za opóźnienie w spłacie;
  4. przekazanie informacji o nieterminowej spłacie do Biura Informacji Kredytowej. Do przekazywania informacji o terminowo opłaconych ratach oraz opóźnieniach obliguje instytucje finansowe prawo. Każda taka informacja wpływa na Twoją historię kredytową. Ta z kolei ma kluczowe znaczenie, jeśli starasz się o kredyt czy pożyczkę. Kiepska historia kredytowa może skutecznie utrudnić, a czasem wręcz uniemożliwić otrzymanie finansowania;
  5. wypowiedzenie umowy pożyczki gotówkowej;
  6. przekazanie sprawy do zewnętrznej firmy windykacyjnej;
  7. skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego. Jeśli wcześniejsze próby wyegzekwowania zwrotu należności spełzną na niczym, instytucja finansowa może skierować sprawę na drogę postępowania sądowego. Jeśli sąd uzna zasadność roszczeń, wyda tytuł wykonawczy, a pożyczkodawca będzie miał prawo przekazać sprawę komornikowi.


Przedłużenie terminu spłaty pożyczki — czy to możliwe?

Przedłużenie spłaty pożyczki pozwala odsunąć moment spłaty finansowania — z reguły o kilka lub kilkanaście dni. Takie konstrukcje stosują obecnie wyłącznie pozabankowe instytucje finansowe oferujące popularne chwilówki. Niestety, nie są one wolne od — często stosunkowo wysokich — kosztów. Jeśli spłacasz pożyczkę zaciągniętą w banku lub spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej, nie przedłużysz terminu spłaty.

Ubezpieczenie spłaty pożyczki — tak czy nie?

Czy skutecznym sposobem na uniknięcie stresujących konsekwencji opóźnień w spłacie może być wykupienie ubezpieczenia spłaty pożyczki? Jaką ochronę zapewni pożyczkobiorcy taka polisa?

Jeśli wykupisz ubezpieczenie spłaty pożyczki, w przypadku zaistnienia określonych, wskazanych w umowie okoliczności (mogą być to np. utrata pracy, pobyt w szpitalu, poważne zachorowanie uniemożliwiające zarobkowanie itd.), ubezpieczyciel spłaci pozostałą do spłaty część. Takie rozwiązanie pozwoli więc uniknąć konsekwencji ewentualnych opóźnień w spłacie. Zanim sięgniesz po ubezpieczenie, porównaj oferty poszczególnych ubezpieczycieli, zwracając uwagę nie tylko na cenę ochrony, ale przede wszystkim na jej zakres.

Karencja w spłacie pożyczki

Karencja w spłacie pożyczki zapewnia możliwość zawieszenia kapitałowej części raty pożyczki (część odsetkową trzeba regulować zgodnie z harmonogramem spłat) przez określony okres. Nie wszyscy pożyczkodawcy oferujący pożyczki gotówkowe oferują swoim klientom takie rozwiązanie. Jeśli Twój budżet jest bardzo napięty i podejrzewasz, że w niedalekiej przyszłości możesz mieć problemy z terminową spłatą finansowania, zweryfikuj, czy masz możliwość zawieszenia części raty. Aby to zrobić, zajrzyj do umowy kredytowej lub skontaktuj się z doradcą bankowym.

Konsekwencje towarzyszące nieterminowej spłacie pożyczki gotówkowej mogą być dotkliwe dla portfela i stresujące. Aby znacząco zminimalizować ich ryzyko, przed sięgnięciem po zobowiązanie finansowanie przeanalizuj dokładnie swoje możliwości finansowe.

 

Opracowano na zlecenie partnera, tj. Kasy Stefczyka.

Źródło:

https://www.totalmoney.pl/artykuly/38467,kredyty-gotowkowe,opoznienie-w-splacie-kredytu—jakie-konsekwencje-i-koszty-niesie-ze-soba-nieterminowa-splata-kredytu,1,1

Rozwiązania magazynowe dla ecommerce

Magazynowanie to jeden z najistotniejszych elementów logistyki dla e-commerce. Skuteczne zarządzanie magazynem w wielu przypadkach wpływa na szybkość oraz jakość obsługi klienta. Co więcej, przyczynia się również do wyników finansowych przedsiębiorstwa. Istnieją cenne wskazówki, dzięki którym można usprawnić proces magazynowania dla sklepów internetowych.

Magazynowanie dla e-commerce – co trzeba wiedzieć?

Bardzo ważny jest przede wszystkim wybór operatora logistycznego. W praktyce jest tak, że dobry magazyn powinien być dobrze zlokalizowany oraz łatwo dostępny. Co więcej, ma też zapewniać właściwe warunki przechowywania wszelkich towarów. Mowa tutaj na przykład o odpowiedniej temperaturze czy wilgotności. Jeżeli mowa o e-commerce, najlepiej rozważyć magazyny oferujące usługi fulfillment.

Mowa tu o kompleksowej obsłudze zamówień, w tym kompletacji, wysyłce towarów, pakowaniu, obsłudze zwrotów i reklamacji. Bardzo istotnym procesem jest zarządzenie magazynem. Jak się okazuje, w e-commerce niezbędne jest użycie systemów zarządzania magazynem, czyli WMS. Pozwolą one śledzić ilość towarów, ich lokalizację, datę ważności, a ponadto terminy przydatności. Kolejną ważną kwestią jest optymalizacja procesów. W każdym magazynie warto wprowadzić standardy oraz procedury pozwalające na optymalizację procesów oraz zmniejszenie czasu realizacji wszelkich zamówień.

Fulfillment – dlaczego takie rozwiązanie jest coraz popularniejsze?

Warto na samym początku wyjaśnić, że fulfillment to usługa, w ramach której przedsiębiorstwo zajmuje się kompleksową obsługą zamówień od momentu ich złożenia przez klienta aż do dostarczenia do niego zamówionego produktu. Jeżeli prowadzony jest sklep internetowy, jest to zdecydowanie słuszny wybór. Fulfillment obejmuje takie działania jak na przykład przyjmowanie zamówień, pakowanie, etykietowanie, kompletowanie, a ponadto wysyłkę czy śledzenie przesyłek. Istnieje kilka powodów, dla których warto rozważyć wykorzystanie usług tego typu w przypadku prowadzenia sklepu internetowego. Przede wszystkim jest to oszczędność czasu oraz funduszy.

Okazuje się, że usługa fulfillmentu pozwala na redukcję kosztów związanych z procesem realizacji zamówień. Przedsiębiorstwo zajmujące się fulfillmentem ma już właściwe zaplecze magazynowe, a ponadto specjalistyczne narzędzia oraz zasoby wymagane do szybkiej oraz sprawnej obsługi. Nie jest to koniec zalet takiego rozwiązania. Do tego dolicza się też zwiększenie skali działalności. Dzięki usługom typu fulfillment możliwe jest utrzymanie wysokiej jakości obsługi klienta, co powinno być priorytetem dla każdego przedsiębiorcy.

Rosną długi w sektorze HoReCa, głównie w gastronomii

Branża noclegowo-gastronomiczna ma coraz większe problemy finansowe. W ciągu ostatniego roku jej łączne zadłużenie wzrosło o 14 proc. i na koniec lutego wyniosło 311,6 mln zł. 82 proc. tej kwoty (255,8 mln zł) są winne swoim wierzycielom restauracje i firmy cateringowe. One najmocniej odczuły inflację, nie tylko w kosztach działalności, ale i w dochodach. Eksperci Krajowego Rejestru Długów ostrzegają, że sytuacja w branży szybko się nie poprawi, a problem z płatnościami w sektorze HoReCa może się pogłębiać.

W Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej widnieje 13 386 firm zajmujących się zakwaterowaniem lub wyżywieniem. Większość, bo 11 658, działa w gastronomii. Głównie są to restauracje, a ich dług opiewa na ponad 205,9 mln zł. W tej grupie jest też branżowy rekordzista. Wrocławska firma ma aż 59 niespłaconych zobowiązań na ponad 4,2 mln zł, przede wszystkim za leasing. Wśród pozostałych rodzajów działalności związanej z wyżywieniem catering ma do uregulowania 33,7 mln zł, a pozostałe przedsiębiorstwa zajmujące się przygotowywaniem posiłków i napojów prawi 16,2 mln zł. Średnie zadłużenie jednej firmy gastronomicznej to 21,9 tys. zł.

Na koniec lutego oferujący zakwaterowanie nie wywiązali się ze zobowiązań na 55,8 mln zł, z czego największą kwotę powinny oddać hotele. 971 takich obiektów nie zapłaciło 34,7 mln zł. Przeciętnie na jeden zadłużony obiekt noclegowy przypada 32,3 tys. zł przeterminowanych zobowiązań finansowych.

Rosną koszty – rosną długi

Firmy oferujące noclegi, usługi restauracyjne i catering zmagają się obecnie z drugim po pandemii kryzysem. Tym razem ich sytuację wyraźnie pogorszyła inflacja, szczególnie w przypadku gastronomii. Jedną z przyczyn wyraźnych kłopotów finansowych jest zmniejszony popyt na tego rodzaju usługi. Według badania KRD „Oszczędzanie Polaków w inflacji” prawie 2/3 społeczeństwa ograniczyło wydatki w związku z podwyżkami cen. W tej grupie najwięcej respondentów (61 proc.) wskazało, że obecnie rzadziej chodzi do restauracji.

Zadłużenie gastronomii rośnie też szybciej niż w branży noclegowej. W ciągu ostatniego roku zaległości pierwszej z nich wzrosły o 17 proc., a drugiej o 4 proc. Jak zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, w ostatnich miesiącach widać wyraźne przyśpieszenie trendu wzrostowego zobowiązań firm zajmujących się wyżywieniem.

W ciągu roku zaległości gastronomii urosły o ponad 37 mln zł. Niepokojące są też najnowsze dane. W czwartym kwartale ubiegłego i na początku obecnego roku wzrosła dynamika zadłużenia, z miesiąca na miesiąc dług potrafił wzrosnąć nawet o kilka milionów. Przyczyn trzeba jednak szukać wstecz. Jest to bowiem efekt pogorszenia się sytuacji biznesu sprzed wielu miesięcy, wywołanego inflacją i dużymi skokami cen. Wzrosły koszty działalności, pracy, produktów. Przerzucenie tych podwyżek na klientów to dla gastronomii miecz obosieczny. Powoduje odpływ konsumentów, bo coraz więcej osób dokładniej ogląda każdą złotówkę – wskazuje prezes KRD.

Dużym problemem branży gastronomicznej jest również jej rozdrobnienie. Widać to także w długach. 64 proc. firm z zaległościami to jednoosobowe działalności gospodarcze. To one mają do uregulowania najwięcej, bo prawie 156,2 mln zł.

W sektorze HoReCa nie najlepiej jest też w hotelarstwie. Popandemiczne odbicie okazało się krótkie i miejsca noclegowe znów obserwują niepokojąco niskie obłożenie. Według ankiety Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego w styczniu, mimo startu ferii, kolejny miesiąc z rzędu zwiększyła się liczba obiektów, w których frekwencja wyniosła mniej niż 30 proc. Spadł też odsetek hoteli z obłożeniem przekraczającym 50 proc. Pod koniec roku w KRD zadłużenie obiektów noclegowych zaczęło rosnąć. Na koniec lutego zaległości na łącznie ponad 55,8 mln zł miało 1728 firm. Sektor ten jest co prawda mniej rozdrobniony niż gastronomia – JDG-i i spółki stanowią po 50 proc. Te pierwsze są winne 26 mln zł, te drugie – 29,8 mln zł.

Zaraźliwe zatory

W ostatnich miesiącach zaległości obiektów noclegowych, podobnie jak w przypadku gastronomii, wykazują tendencję wzrostową. Także hotele i pensjonaty odczuwają wzrost kosztów utrzymania. Trudno im wygenerować na tym polu oszczędności, bo odbijają się one na komforcie gości.

Sytuacji nie poprawia też fakt, że firmy z tego sektora bardzo często są multidłużnikami. Średnio jeden przedstawiciel branży ma aż 5 niespłaconych zobowiązań wobec różnych wierzycieli.

W obliczu dużego zagrożenia zatorami płatniczymi, bo warto przypomnieć, że problemy z wypłacalnością ma obecnie nie tylko sektor HoReCa, ale i wiele innych branż, przedsiębiorcy powinni zwrócić szczególną uwagę na swoich kontrahentów. Problemy w biznesie mają to do siebie, że łatwo się nimi „zarazić”. Niezwykle ważna staje się więc profilaktyka i monitorowanie sytuacji finansowej swoich parterów biznesowych. Dzięki temu można w porę zareagować, gdy zaczyna się dziać coś złego i kontrahent przestaje płacić. Obecna sytuacja jest testem dla przedsiębiorców. Zdadzą go ci najostrożniejsi i ci najbardziej rzetelni – tłumaczy Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy. 

Komu nie płaci HoReCa?

Ponad połowę kwoty widniejącej w KRD, bo prawie 172 mln zł, HoReCa powinna oddać branży finansowej i ubezpieczeniowej (bankom, firmom leasingowym i windykacyjnym etc.). Po zapłatę 36,6 mln zł upomina się u restauratorów, hotelarzy i firm cateringowych sektor handlu, a po 21 mln zł branża spożywcza. Długi za usługi telekomunikacyjne sięgają niemal 16,5 mln zł, a za media (m.in. prąd, wodę, gaz) przekraczają 11,6 mln zł. Zarządcom nieruchomości HoReCa zalega z zapłatą ponad 13,1 mln zł.

Największe długi w branży noclegowo-gastronomicznej wygenerowali mazowieccy przedsiębiorcy (78,3 mln zł). Odpowiednio 36,6 mln zł i 32,8 mln zł do spłacenia mają także firmy z województwa śląskiego i dolnośląskiego. Wysoko na tej liście jest też Małopolska (27,5 mln zł) i Pomorze (27,2 mln zł).

HoReCa sama ma też odzyskania przeszło 23,7 mln zł od swoich dłużników. Najwięcej są jej winni konsumenci – 14,5 mln zł. Wśród branż gros zaległości finansowych mają wobec niej: budownictwo – ponad 2,4 mln zł oraz handel – 1,1 mln zł.

Polski sektor TSL osiągnął znaczącą odporność na kryzysy

Firmy sektora TSL wkroczyły w 2023 r. z perspektywą globalnego spowolnienia gospodarczego, mimo to aż 72,3% z nich deklarowało w grudniu 2022 r. utrzymanie lub wzrost poziomu inwestycji. Większość przedsiębiorstw nie zamierza redukować zatrudnienia, a wojna na Ukrainie nie ma już znaczącego wpływu na ich działalność. Udało im się również uniknąć kryzysu na rynku kierowców, a styczeń zaskoczył rekordem rejestracji nowych pojazdów. Wzmocniona odporność i elastyczność sektora przydadzą się w przyszłości, bo wyzwań z pewnością nie zabraknie.

Zmienne oczekiwania wobec wzrostu gospodarczego i handlu

Według najnowszej prognozy Departamentu ds. Gospodarczych i Społecznych ONZ (UN DESA) wzrost światowego PKB osłabnie w tym roku do 1,9%, a w roku następnym 2,7%. Dla 2023 r. to założenia o 1,2% gorsze niż te z połowy 2022 r. Jeśli chodzi o tegoroczną gospodarkę Unii Europejskiej, ma się ona powiększyć o zaledwie 0,2%, co jest wynikiem aż o 2,2% gorszym niż przewidywania sprzed pół roku. W 2024 r. w Unii ma nastąpić odbicie do 1,6%, zarówno w strefie euro, jak i poza nią. Dla porównania otwierająca się gospodarka Chin powiększy się o 4,85% w 2023 r. i 4,5% w 2024 r. Prognozy dla Polski wypadają lepiej niż średnia dla Unii, ale realne PKB w naszym kraju ma urosnąć o zaledwie 1% w tym roku i o 2,6% w przyszłym.

Znaczące spowolnianie aktywności gospodarczej na świecie utrzymało się także w aktualizacji prognozy IMF opublikowanej w styczniu. Organizacja podwyższyła co prawda tegoroczny wzrost światowego PKB do poziomu 2,9% i 3,1% w 2024r, co w przypadku bieżącego roku jest szacunkiem o 0,2% lepszym niż w październiku, ale i tak niższym niż historyczna średnia z lat 2000 – 2019 na poziomie 3,8%. IMF zaznacza, że pozytywne wskaźniki są m.in. zasługą zaskakującej odporności wielu gospodarek, a ostatecznie dla globalnego PKB nie przewiduje się recesji. Słaby tegoroczny wynik na poziomie 0,7% spodziewany jest w strefie euro i niewiele lepiej będzie w roku kolejnym (+1,6%). Z korzyścią dla naszej gospodarki i pomimo wcześniejszych zapowiedzi recesja ominie Niemcy, a wzrost gospodarczy naszego sąsiada ma osiągnąć 0,1% w 2023 r. i 1,4% w 2024 r.

Obie instytucje zaktualizowały także prognozy dla handlu, który według UN DESA osiągnie ujemną wartość -0,4% w 2023 r. i wzrost 2,5% w 2024 r. W przypadku tego roku to szacunek aż o 5,2% gorszy niż ten z połowy zeszłego roku. IMF także zakłada dalszą obniżkę w handlu na ten i kolejny rok. Wzrost zatrzyma się na poziomie 2,4% i 3,4% i są to założenia niższe o 0,1% i 0,3% względem tych z października.

Odrobinę więcej optymizmu wnosi z kolei zimowa prognoza Komisji Europejskiej, która zakłada lepszą kondycję unijnej gospodarki niż szacunek przedstawiony jesienią 2022 r. Według KE wzrost gospodarczy w 2023 r. osiągnie 0,8%, a w 2024 r. 1,6%. Wcześniejsze przewidywania zakładały wzrost o 0,3% w bieżącym roku. Niestety najnowsza prognoza słabiej ocenia polską gospodarkę. Według KE PKB Polski spadnie z wcześniej zapowiadanych 0,7% do 0,4% w tym roku oraz z 2,6 % do 2,5% w 2024r.

Sektor TSL wciąż trzyma się mocno

Pomimo zapowiadanego przynajmniej od połowy ubiegłego roku spowolnienia w światowej, europejskiej i polskiej gospodarce, ale także w handlu, przemyśle i transporcie towarowym, analiza danych za zeszły rok i prognozy na bieżący kwartał wskazują, że polski sektor TLS osiągnął znaczącą odporność na kryzysy i nabył umiejętność właściwego reagowania na niesprzyjające wydarzenia, z wojną na wschodzie włącznie.

Widać to choćby w zatrudnieniu i wnioskach płynących z badania ManpowerGroup opublikowanych w styczniu br. Wynika z nich, że 47% firm sektora transportu i logistyki w Polsce zamierza utrzymać dotychczasowy poziom zatrudnienia w pierwszym kwartale 2023 r. Mało tego, 29% pracodawców chce powiększać bazę pracowniczą w potencjalnie najgorszym kwartale słabego roku, a tylko 24% firm planuje redukcję etatów. Według autorów badania transport i logistyka to jedna z nielicznych gałęzi polskiej gospodarki, która deklaruje utrzymanie dodatniego wskaźnika rekrutacji na poziomie +3% netto. W odniesieniu do poprzedniego kwartału to wynik o 3% lepszy, choć ujęcie rok do roku wskazuje na spadek o 7%. Lepsza od polskiego rynku pracy jest szersza prognoza dla obszaru EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka). Zatrudnienia netto dla tego regionu na I kwartał wynosi +19%, a 38% firm planuje nowe rekrutacje. Taki sam odsetek przedsiębiorstw chce utrzymać zatrudnienie, natomiast zwolnienia zapowiada 20% organizacji.

W 2022 r. nie nastąpił spodziewany odpływ zagranicznych kierowców

Polskiemu sektorowi TSL, zwłaszcza przewozom drogowym udało się uniknąć jeszcze jednego poważnego i powszechnie zapowiadanego kryzysu, mianowicie odpływu kierowców, zwłaszcza tych z Ukrainy. Okazało się, że nie tylko nie nastąpiło drastyczne pogorszenie w tym obszarze, a było wręcz przeciwnie, kierowców przybyło, co potwierdzają dane Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Z ostatnich danych GITD wynika, że w 2022 r. zwiększyła zarówno liczba świadectw kierowców ważnych w obrocie prawnym na koniec 2022 r., jak i liczba nowych dokumentów wydanych w ciągu roku obywatelom państw spoza Unii Europejskiej. Względem 2021 r. obie kategorie zyskały odpowiednio 21,14% oraz 18,6%, a liczba świadectw wydanych obywatelom Ukrainy zmalała o zaledwie 3,03%. Uprawnienia przyznane kierowcom pochodzącym z Rosji skurczyły się w tym samym czasie aż o 23,08%. Co ciekawe, o ponad 166% wzrosła liczba świadectw wydanych obywatelom pochodzącym z innych krajów niż Białoruś, Kazachstan, Mołdawia, Rosja oraz Ukraina, co jest oznaką nabycia przez sektor umiejętności pozyskiwania kierowców z nowych kierunków. Wbrew wielu obawom nie nastąpiło więc znaczące tąpnięcie na rynku kierowców spowodowane odpływem pracowników ze wschodu, oczywiście tych zatrudnionych legalnie. Liczba ukraińskich kierowców z ważnym świadectwem kierowcy na koniec 2022 r. wyniosła 127 389, to 22,77% więcej niż rok wcześniej (103 766). Ogólny bilans zatrudnionych obcokrajowców pozostał w 2022 r. dodatni i wyniósł 28 039 w przypadku uprawień ważnych na koniec roku oraz 16 721 w przypadku uprawnień wydanych w trakcie jego trwania.ŚWIADECTWA KIEROWCY WYDANE ORAZ WAŻNE W OBROCIE PRAWNYM W LATACH 2021-2022

Pozytywne dane na temat kierowców mają niebagatelne znaczenie, ponieważ Europa, a w szczególności Polska, dysponująca największą flotą ciężarówek w Unii od lat cierpi na ich niedobór. Alarmujące dane IRU o nieuniknionym kryzysie zatrudnienia w transporcie drogowym mówią, że stanie się on wyjątkowo groźny po 2026 r., kiedy nastąpi brak zdolności rynku pracy do zastępowalności pokoleniowej. Z kalkulacji organizacji wynika, że już w 2021 r. 34% europejskich kierowców miało ponad 55 lat, a zaledwie 7% poniżej 25 lat. Szacunki za 2021 r. mówią, że w Polsce nieobsadzonych było nawet 80 tys. stanowisk, co stanowiło 11% wszystkich wakatów. W gorszej sytuacji znajdowała się tylko Wielka Brytania, gdzie brakowało nawet 100 tys. kierowców, czyli 9,7% wakatów. Procent nieobsadzonych stanowisk w Europie także wyniósł 9,7%, co przekłada się na brak nawet 425 tys. kierowców. Według oczekiwań na 2022 r. udział nieobsadzonych stanowisk miał osiągnąć 14%.

– Biorąc pod uwagę wszystkie niesprzyjające czynniki makroekonomiczne i geopolityczne można z całą pewnością powiedzieć, że polski sektor TSL sprostał wyzwaniom stawianym mu w ciągu całego roku. Pomimo ogromnego ciosu w gospodarkę, która wkraczała na ścieżkę dynamicznego wzrostu po pandemii, udało się wypracować ogólny wzrost przewozów towarowych w Polsce na poziomie 0,8% i to pomimo słabego ostatniego kwartału. Transport drogowy zamknął ostatecznie rok z wynikiem o 0,7% wyższym niż w 2021r. i przewiezionymi ponad 284,2 mln ton towarów, co w kontekście mocnego osłabienia można uznać za sukces. Jest on tym bardziej uzasadniony, że w ciągu roku firmy straciły dostęp do rynków za wschodnią granicą, musiały dostosować się do nowych regulacji unijnych, w tym do zmian w czasie pracy kierowców. Co jednak ważniejsze przedsiębiorstwa ponownie i w bardzo szybkim tempie nauczyły się operowania w nowym i niepewnym otoczeniu gospodarczym. To już drugi raz w ciągu zaledwie kilku lat, kiedy musieliśmy się mierzyć z kryzysami, które nie występowały przez dziesięciolecia. Najpierw była to pandemia, obecnie jest to wojna w naszym bezpośrednim sąsiedztwie. Uważamy, że taka elastyczność i umiejętność szybkiej adaptacji będzie wyjątkowo cenną cechą w przyszłości. Stoimy przecież u progu rewolucji technologicznej na rynku przewozów, a być może w niedługim czasie przyjdzie się nam mierzyć z deglobalizacją łańcucha przemysłowego i dostaw. To otworzy nowe możliwości dla silnego sektora TSL, ale będzie wymagało nowego podejścia i odważnych decyzji. Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że takie kompetencje w Polsce są, bo firmy w znacznym stopniu uodporniły się na kryzysy i nie szukają już scenariuszy przetrwania, ale strategii rozwojowych i inwestycyjnych – mówi Karolina Pawlak, Dyrektor FTL Spedimex, polskiego operatora logistycznego obsługującego sieci detaliczne, galerie handlowe, handel internetowy oraz przewozy drobnicowe i FTL w Polsce i w Europie.

Początek roku potwierdził mniejszy wpływ wojny na branżę TSL

Dane GUS za styczeń odnoszące się do wpływu wojny na koniunkturę wskazują, że sektor transportu i gospodarki magazynowej w jeszcze większym stopniu uodpornił się na jej oddziaływanie. Aż 21% przedsiębiorstw wskazuje bowiem na brak negatywnych skutków konfliktu. To najwyższy wskaźnik od marca 2022 r. i znaczący wzrost w stosunku do grudnia, kiedy twierdziło tak tylko 9,3% badanych. Ponadto 49,8% firm uważa, że wojna rodzi tylko nieznaczne skutki, a poważne i zagrażające stabilności firmy skutki deklaruje odpowiednio 19% i 10,2% przedsiębiorstw. Wśród tych firm, które deklarują negatywne konsekwencje wojny największymi utrudnieniami są: wzrost kosztów działalności (75,3%), zakłócenia w łańcuchu dostaw (22,9%) oraz spadek przychodów (20,5%).

Tak jak w przypadku kierowców wojna przestała wywierać znaczący wpływ na zatrudnienie pracowników z Ukrainy. Aż 67,3% badanych organizacji całego sektora transportu i magazynowania twierdzi, że ta kwestia ich nie dotyczy. Na nieznaczny odpływ pracowników wskazuje 25,2%, a nieznaczny napływ pracowników z Ukrainy odczuwa 26,7%. Poważane odpływy lub napływy odczuwa zaledwie 4,5% i 1,6% badanych podmiotów.

Początek roku przyniósł także dane o inwestycjach, z których wynika, że 44,9% firm sektora deklaruje utrzymanie nakładów, a 27,4% zapowiada wzrost. Z kolei 27,7% zakłada spadek inwestycji, o czym zadecydowały przede wszystkim: wysoka inflacja (69,5%), wysoki koszt realizacji (63,7%) oraz niepewna sytuacja makroekonomiczna (38,7%).

W kryzysie firmy transporotowe zarejestrowały więcej pojazdów ciężkich, a styczeń przyniósł rekordy

Pomimo niesprzyjających warunków rynkowych polskie przedsiębiorstwa zanotowały relatywnie dobre wyniki rejestracji nowych pojazdów w segmencie powyżej 3,5 t. Według danych zawartych w ostatnim raporcie Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) i KPMG rejestracja nowych samochodów dostawczych o DCM do 3,5 t spadła w 2022 r. o 16,8% względem roku poprzedniego, jednak wzrost na poziomie 6,8% odnotowano w segmencie pojazdów ciężkich (powyżej 3,5 t), których zarejestrowano 34 905 szt. Ciężarówki i motocykle to w zasadzie jedyne segmenty rynku, które zanotowany wzrosty. Według PZPM i KPMG podobny trend odnotowano na poziomie unijnym, gdzie rejestracje lekkich pojazdów dostawczych spadły o 18,1% do 1,279 mln szt., natomiast wzrost o 3,5% osiągnęły pojazdy ciężkie, których przybyło 299,9 tys. szt. Dane produkcyjne także przemawiają na korzyść przewozów towarowych, ponieważ spośród podstawowych typów pojazdów rok na plusie zakończyły wyłącznie samochody dostawcze, zarówno lekkie, jak i ciężkie. Z taśm produkcyjnych zjechało 223,7 tys. szt., czyli o 29% więcej niż w 2021 r.

Jeśli chodzi o początek bieżącego roku w Polsce, to według danych PZPM samochodów dostawnych do 3,5 t zarejestrowano w styczniu o 14,9% więcej niż przed rokiem (+672 szt.) i jest to drugi (po styczniu 2019 r.) najwyższy rezultat tego miesiąca w historii notowań. Jeśli zaś chodzi o nowe ciężarówki powyżej 3,5 t, to przybyło ich 10,3% więcej niż rok wcześniej i jest to najwyższy wynik dla analogicznego miesiąca w całej historii notowań. Rejestracji samochodów najcięższych (powyżej 16 t) było w styczniu o 4,4% więcej niż rok wcześniej.

Swoje kalkulacje odnoście pojazdów użytkowych w Unii przedstawiła także ACEA, która wylicza, że rejestracje wszystkich pojazdów tego typu w 2022 r. spadły o 14,6% do 1,6 mln szt. Było to zasługą problemów wewnątrz łańcuchów dostaw, które przełożyły się na niedobory nowych pojazdów w ciągu roku. Wina tak dużego tąpnięcia leży jednak po stronie pojazdów lekkich do 3,5t, których rejestracje były o 18% niższe niż rok wcześniej. Skok o 6,5% zanotowano natomiast w sektorze pojazdów ciężkich, powyżej 16 t. Największymi wzrostami na koniec roku mogli pochwalić się przedsiębiorcy z Hiszpanii (+13,6%), Polski (+6,6%) oraz Włoch (+2,3%). W obszarze pojazdów średnich (powyżej 3,5 t) ACEA zanotowała wzrost rejestracji na poziomie 3,5%. Wyraźne wzrosty w kategoriach pojazdów średnich były widoczne zwłaszcza w okresie od sierpnia do listopada, gdzie liczba rejestrach rosła o odpowiednio +18,1%, +18,3, +16, +19,4% i dopiero w grudniu nastąpił nieznaczny spadek o 3,2%. Podobnie wyglądała sytuacja pojazdów ciężkich, powyżej 16 t. Rajd nowych rejestracji rozpoczął się w sierpniu (+24%), następnie +21%, +18%, i +21,1% w listopadzie. Dopiero w grudniu nastąpił spadek o 1,9% w porywaniu z analogicznymi miesiącami 2021 r.

Na horyzoncie widać stabilizację

Po słabym ostatnim kwartale 2022 r. rozpoczęcie bieżącego roku przyniosło pierwsze sygnały normalizacji, o czym świadczą bieżące odczyty indeksów i lepsze nastroje w wybranych gospodarkach. Indeks zmienności globalnego łańcucha dostaw GEP i S&P Global z 14 lutego br., będący wiodącym wskaźnikiem śledzącym warunki popytu, niedobory, koszty transportu, zapasy oraz zaległości w firmach z 40 krajów na świecie spadł w styczniu do 0,97 z 1,61 w grudniu, pokazując, że globalne łańcuchy dostaw poprawiają się i są najmniej obciążone od września 2020. W przypadku tego wskaźnika, im większe wartości powyżej 0, tym łańcuchy dostaw są bardziej obciążone. Styczniowe dane pokazują także, że niedobory artykułów są najniższe od ponad dwóch lat. Dodatkowo firmy czynią postępy w likwidowaniu zapasów i buforów bezpieczeństwa, które były gromadzone w ciągu ostatnich kilku lat. Globalne raporty dotyczące zapasów łagodzą z kolei obawy o przyszłą podaż i ceny. To samo dotyczy kosztów transportu, które normalizują się wraz z osłabieniem presji we wszystkich rodzajach transportu. Widać to wyraźnie m.in. po stawkach w transporcie morskim, gdzie ceny za kontener 40-stopowy zmalały na początku marca br. o 80% względem tego samego miesiąca 2022 r.

Poprawiają się także wskaźniki w wybranych regionach na świecie, co świadczy o postępującej stabilizacji w badanych gospodarkach. Dla przykładu opublikowany na początku marca Eurozone Manufacturing Output Index, czyli wskaźnik odpowiadający na pytanie o poprawę wyników przedsiębiorstw produkcyjnych w strefie euro wzrósł w lutym do poziomu 50,1 z 48,9 w styczniu – to najlepszy wynik od 9 miesięcy. Produkcyjne dane dla całej światowej gospodarki także wzrosły, z 48,9 w styczniu do 50,8 w lutym, gdzie każda wartość powyżej 50 oznacza ekspansję w gospodarce, poniżej 50 sygnalizuje spadki, a pułap 50 wskazuje poziom neutralny. Przekroczenie pożądanego poziomu 50 pkt to oczywiście dobra wiadomość dla sektora TSL, ponieważ większa produkcja to większy popyt na usługi transportowe.

Inny, złożony z produkcji, nowych zamówień, zatrudniania, szybkości dostaw i zapasów łączny wskaźnik PMI dla całego sektora przemysłowego Eurolandu (Eurozone Manufacturing PMI) wciąż niestety pozostaje w strefie spadkowej (48,5), ale poprawę w lutym zanotowały m.in. Włochy (52,0), Grecja (51,7), Irlandia (51,3) i Hiszpania (50,7). Słabe rezultaty wciąż jednak notuje Francja (47,4), Niemcy (46,3), Holandia (48,7) oraz Austria (47,1). Także w Polsce indeks PMI sektora przemysłowego pozostał poniżej neutralnego poziomu, ale przyjął trajektorię wzrostową, wspinając się z pułapu 47,5 w styczniu do 48,5 w lutym. Podobna sytuacja panuje obecnie w Wielkiej Brytanii (wzrost 47 do 49,3) oraz USA (wzrost 46,9 do 47,8). Na poziom neutralny (50,0) wskoczyły za to dane globalne (z 49,1 w styczniu), a solidną poprawę zanotowano w Chinach, gdzie PMI wzrósł z 49,2 w styczniu do 51,6 w lutym. Dobrze wygląda także sytuacja w Indiach (55,3) oraz krajach ASEAN (51,5). Dane spływające ze świata wskazują na nieznaczną poprawę, ale to wciąż słaby pierwszy kwartał i zapowiadano go jeszcze w 2022 r. Oczekuje się jednocześnie, że sytuacja globalnej gospodarki będzie się pooprawiać, zwłaszcza w drugim półroczu 2023 r.

Krzysztof Oflakowski

Pallad najtańszy od 2019 roku, pszenica najtańsza od 1,5 roku

Po silniejszym spadku we wtorek środowa sesja na amerykańskim rynku akcji przyniosła niewielkie ruchy (S&P 500 +0,14 proc., DJIA -0,18 proc., Nasdaq Composite +0,4 proc.). Dziś rano ok. godz. 9:30 cena kontraktów na S&P 500 spadała o 0,23 proc. Na giełdach Azji i Oceanii brak było dziś jakiejś wyraźniejszej tendencji: najsilniej – o 0,74 proc. – rósł filipiński PSEi, największy spadek – o 0,72 proc. – notował indyjski SENSEX 30.

Na europejskich rynkach akcji lekko przeważały dziś niewielkie spadki (DAX -0,18 proc., CAC 40 -0,33 proc. ok. godz. 9:30).

Na GPW ok. godz. 9:30 WIG-20 tracił 0,84 proc. Najwyższy poziom od roku osiągnął dziś sWIG-80. Wśród składników tego indeksu swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kursy akcji spółek Decora, Action, Mirbud, PlayWay i R22. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursu spółek Benefit Systems, 11 bit studios i Inter Cars, natomiast najniżej od 2020 roku osiągnął dziś kurs akcji spółki DataWalk. Wśród indeksów sektorowych GPW najwyżej w historii była dziś wartość WIG-Moto, zaś najwyżej od roku WIG-Nieruchomości.

Lekko rosła dziś ok. godz. 9:10 rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych przebywając tuż niżej poziomu 4 proc. Również rentowność polskich 10-latek lekko dziś rano rosła pozostając jednak poniżej poziom 6,3 proc.

Po dwóch dniach silniejszych spadków minimalnie taniały dziś kontrakty na ropę naftową (WTI na NYMEX-ie -0,17 proc., Brent -0,13 proc. na ICE ok. godz. 9:05). Drożały natomiast kontrakty na gaz ziemny na NYMEX-ie (+2,43 proc. ok. godz. 9:05). Poniżej poziomu „covidowego” minimum z marca w 2020 spadła dziś cena kontraktów na pallad na NYMEX-ie. Lekko taniały dziś również kontrakty na srebro (-0,34 proc. ok. godz. 9:05), platynę (-0,49 proc.) i pallad (-1,91 proc.). Cena złota na COMEX-ie była dziś rano na poziomie wczorajszego zamknięcia utrzymując się tuż powyżej swojego najniższego poziomu od końca grudnia ub.r. Najniższy poziom od września 2021 osiągnęła dziś rano cena kontraktów na pszenicę na CBOT.

Amerykański dolar lekko dziś słabł wobec innych głównych walut (EUR/USD +0,08 proc., USD/JPY –0,3 proc. ok. godz. 9:00).

Stabilne były kursy polskiego złotego względem euro (+0,01 proc. ok. godz. 9:00, USD/PLN -0,09 proc.)

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadł wczoraj do 14 lutego i dziś rano kontynuował zniżkę poniżej poziomu 22000 USD (-0,51 proc. ok. godz. 9:00).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Traktat sopocki znów w mocy

Profesor Adam Glapiński jest słownym człowiekiem, jak raz coś obiecał w Sopocie, to słowa dotrzymuje. To już pół roku z główną stopą procentową na poziomie 6,75%, ciekawe czy to już oficjalny koniec cyklu podwyżek.

Stopy procentowe bez zmian

Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej nie zaskoczyła rynków. Niemal wszyscy analitycy spodziewali się pozostawienia stóp procentowych na niezmienionych poziomach. Na złotym było widać co prawda gwałtowne ruchy, ale wśród komentatorów nie ma zgody co do ich przyczyn. Jest jednak zgoda, że nie powinno to być wywołane decyzją Rady. Najprawdopodobniej, któryś z dużych graczy przerzucił na rynku olbrzymią ilość kontraktów, co spowodowało dostosowanie cen. Przed tym gwałtownym ruchem mieliśmy jednak niewiele słabszy ruch w drugą stronę. W rezultacie wczoraj przy zmienności minimum do maksimum ponad 3 grosze złoty finalnie umocnił się niecały grosz względem euro. Dzisiaj zostaje jeszcze konferencja prasowa, ta zawsze budzi duże emocje.

Amerykanie znów mają dobrą passę

Dolar ostatnio dostaje dużo wsparcia. Z jednej strony dane makroekonomiczne, które dla odmiany są bardzo korzystne, przynajmniej z punktu widzenia dolara. Mowa tutaj przede wszystkim o rynku pracy. Zarówno wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, jak i raport ADP na temat zatrudnienia. Oczekiwania względem piątkowych danych podsumowujących rynek pracy coraz bardziej rosną. Z drugiej strony ostatnia wypowiedź szefa FED mocno podniosła szanse na 0,5% wzrostu stóp na marcowym posiedzeniu zamiast oczekiwanych obecnie 0,25%. To właśnie zwiększone zakupy dolara w związku z oczekiwaną wyższą podwyżką są powodem ostatnich umocnień amerykańskiej waluty.

Kanada jednak czeka na USA

Bank Kanady jest w dość nietypowej sytuacji. Kraj ten zwyczajowo utrzymywał stopy procentowe powyżej amerykańskich. Ostatnie spadki tempa inflacji spowodowały jednak, że wstrzymał cykl podwyżek stóp procentowych. Przy głównej stopie procentowej na 4,5% ceny rosną zaledwie o 5,9%, co może sugerować pewien poziom kontroli. Tym bardziej że inflacja bazowa spadła do 5%. Wczorajszy brak podwyżki spowoduje jednak, że najprawdopodobniej jeszcze w tym miesiącu to USA będą mieć wyższe stopy procentowe niż Kanada. W rezultacie tych danych dolar kanadyjski traci ostatnio wyraźnie względem amerykańskiego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
15:00 – Polska – wystąpienie szefa NBP.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Kobiety a inwestycje – profil inwestorki

Przez lata kobieta operująca na rynkach finansowych była kimś wyjątkowym. W XXI wieku nastąpiła dynamiczna zmiana i udziały pań wśród ogółu inwestorów z roku na rok jest coraz większy. Kim jest typowa inwestorka? Danymi na ten temat podzieliła się Grupa XTB.

Ostatnie trzy lata to czas, w którym rynki finansowe stały się niezwykle popularne. W 2020 roku mieliśmy do czynienia z niskimi stopami procentowymi, wzrostem cyfryzacji oraz lockdownem. Ten ostatni spowodował, że ludzie mieli więcej czasu, by móc zapoznać się z tym, jak działają rynki finansowe. Szczególnie, że w obecnych czasach w wielu miejscach, m.in. na platformie XTB, można znaleźć ogrom darmowej wiedzy dotyczącej inwestowania.

2022 rok to natomiast ogromna zmienność rynków, spowodowana napiętą sytuacją geopolityczną. Inflacja na całym świecie dała się ludziom we znaki i to zmotywowało dużą część społeczeństwa do próby ochrony zgromadzonego kapitału, m.in. poprzez operacje na rynkach finansowych.

Rynki finansowe coraz bardziej kobiece

Według danych platformy inwestycyjnej XTB, w 2022 roku udział kobiet wśród nowych klientów okazał się być rekordowym. Wyniósł on bowiem 16%. Jeszcze do niedawna ten odsetek był zdecydowanie niższy, ale w ostatnich latach zaczyna on wzrastać. Co może być tego przyczyną?

– Powstała tzw. luka płciowa, czyli różnica między odsetkiem mężczyzn i kobiet będących nowymi uczestniczkami rynku kapitałowego, wynosi 68%. Oznacza to, że choć w mniejszości, to kobiety istnieją w tej branży, a zaobserwowana tendencja rosnąca jest pozytywnym sygnałem. Jako podstawową przyczynę rosnącego udziału kobiet, wskazałabym zmianę w postawie samych kobiet we współczesnym świecie, które są aktywne zawodowo, kreatywne i podejmują działania w obszarach dotychczas uznanych za domenę mężczyzn. Pojawia się tu aspekt rywalizacji między płciowej, czy też próba udowodnienia, że kobiety tak samo jak płeć przeciwna mogą osiągnąć sukces w tej dziedzinie – komentuje dr Anna Szczepańska-Przekota z Wydziału Nauk Ekonomicznych Politechniki Koszalińskiej.

Dane dotyczące udziału kobiet wśród ogółu inwestorów jeszcze ciekawiej prezentują się w podziale na poszczególne kraje. Z danych XTB wynika, że największy udział inwestorek wśród uczestników rynków finansowych jest w Rumunii. Obecnie panie stanowią tam aż 26 proc. Ten wynik może być dla innych wzorem, ponieważ drugim krajem z największym udziałem kobiet jest Wielka Brytania. Tam stanowią one 14 proc. ogółu inwestorów. Najmniejszy odsetek kobiet wśród inwestorów występuje w Czechach, Francji i Niemczech. To jedyne rynki, na których wynosi on obecnie poniżej 10 proc.

Tak wyglądają inwestycje kobiet

Przez lata można było usłyszeć wiele stereotypów dotyczących obecności pań na rynkach finansowych. Fakty jednak okazują się być zupełnie inne. Kobiety i ich wybory inwestycyjne nie odbiegają znacząco od tego, co można zaobserwować wśród mężczyzn. W latach 2020-2022 panie najczęściej stawiały na CFD na indeksy światowych giełd. W tym przypadku dominowały dwa rynki – amerykański i niemiecki.

Do ciekawych wniosków można również dojść, spoglądając na wybory pań na rynku akcji. W latach 2020-2022 kobiety wyraźnie stawiały na BigTechy. Wystarczy powiedzieć, że w tym okresie na platformie XTB panie najchętniej nabywały akcje trzech amerykańskich spółek – Palantir Technologies, Tesla oraz Apple. To jednak nie oznacza, iż panie nie wierzyły w lokalne spółki. Dane z poszczególnych krajów pokazują, że sentyment regionalny był mocno widoczny. W omawianym okresie w Polsce najpopularniejsze było bowiem CCC, w Czechach CEZ, we Francji TechnipFMC, a w Hiszpanii International Consolidated Airlines Group.

W czym kobieta na rynku różni się od mężczyzn?

Dane XTB pokazują, iż kobieta na rynku finansowym to użytkownik o innym profilu niż mężczyzna. Przede wszystkim panie są nieco starsze. W ich przypadku średnia wieku wynosi 37 lat, a wśród mężczyzn jest to 35. Jednakże największa różnica dotyczy sposobu inwestowania.

W ostatnich latach wśród panów inwestowanie częściej przebiegało za pośrednictwem urządzeń mobilnych. Można natomiast zauważyć, iż panie są większymi tradycjonalistkami. Aż 59 proc. transakcji zainicjowanych przez kobiety zostały przeprowadzone za pośrednictwem aplikacji desktopowej, czyli za pomocą komputera.

– Rzeczywiście dysproporcja w wykorzystaniu urządzeń inwestycyjnych jest duża, ale w mojej ocenie nie jest zaskakująca. Wskazałabym dwie przyczyny takiego stanu: natura ludzka i czas – wskazuje dr Szczepańska-Przekota.

– Kobiety są z natury ostrożniejsze, potrzebują więcej informacji do podjęcia decyzji. Podjęcie decyzji inwestycyjnej zajmuje kobietom więcej czasu, ale robią to w oparciu o wnikliwe analizy, nierzadko korzystają z różnego rodzaju konsultacji. Dokonywanie transakcji poprzez aplikację desktopową stwarza poczucie większej kontroli i bezpieczeństwa nad swoimi finansami. Mężczyźni natomiast podejmują decyzje szybciej, są mniej cierpliwi, i nie pytają nikogo o zdanie. Dlatego urządzenia mobilne są ich sprzymierzeńcem – analizuje ekspertka z Politechniki Koszalińskiej.

Kobiety mogą podbić rynki finansowe

Czasy, w których dominowało stereotypowe podejście do “podziału ról w gospodarstwach domowych” mijają. Jako społeczeństwo dążymy do budowania relacji partnerskich, w którym każdy powinien mieć przestrzeń do samorozwoju. Potencjał na dynamiczny wzrost liczby kobiet na rynkach finansowych jest ogromny, bowiem na studiach chętnie wybierają one kierunki ekonomiczne, m.in. w Polsce przeważają pod tym względem nad mężczyznami. Co więc należy robić, aby zachęcić panie do aktywniejszego zarządzania finansami?

Właściwym kierunkiem będzie działalność dydaktyczną w zakresie finansowego samokształcenia się kobiet. Krajowe i międzynarodowe organizacje, kluby czy zrzeszenia mogą w tym pomóc, wspierając kobiety poprzez oferowanie przystępnych materiałów dydaktycznych oraz warsztatów dla pań. Może to działanie stanie się trampoliną do świata inwestycji – sugeruje dr Anna Szczepańska-Przekota.

Ważną kwestią na rynku pracy są działania ze strony pracodawców, mające pomóc kobietom godzić karierę z rolą matki. Narzędzia w postaci oferowania kobietom możliwości pracy na część etatu czy umożliwienie pracy w elastycznych godzinach pozwalają na stworzenie warunków na rozwój indywidualnych cech zarządczych pań – kończy ekspertka.

Co dalej ze stopami procentowymi w Polsce? Jakimi przesłankami kieruje się RPP?

Przed nami decyzja Rady Polityki Pieniężnej ws. stóp procentowych, jaka zwieńczy kolejne już, 2-dniowe posiedzenie. Jak zwykle nie znamy godziny podania decyzji, ale ponieważ czasu na dyskusję jest od stycznia nieco więcej po powrocie do posiedzeń 2-dniowych, zatem można zakładać, że werdykt poznamy w środę, we wczesnych godzinach popołudniowych. Ekonomiści raczej nie spodziewają się niespodzianki. Czy jednak coś przemawia za zmianą?

Stopa referencyjna w Polsce od września zatrzymała się na poziomie 6,75%. Według najnowszych danych BIK w lutym 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało nadal mniej osób r/r – spadek o 37,4%. Jednak – co interesujące – w porównaniu do stycznia 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 43,5%. Warto przy tym podkreślić, że dane te nie oznaczają jeszcze ożywienia popytu na rynku kredytów mieszkaniowych. Jest to raczej sygnał stabilizacji popytu na niskim poziomie. Kiedy więc będziemy mogli mówić o poprawie? Wówczas, gdy w danym miesiącu będziemy mieć zapytania na wyższą kwotę niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku, a na to zapewne będziemy musieli poczekać. Tym bardziej, że często powtarzana jest informacja przez NBP, iż formalnie cykl podwyżek nie jest jednak jeszcze zakończony. Co więc musiałoby się stać, aby RPP zebrała się i zagłosowała za podwyżką stóp procentowych?

Choć inflacja wciąż jest znacznie wyższa od ceny pieniądza, za brakiem dalszych podwyżek przemawiało umocnienie złotego w IV kwartale ub.r. Ponadto, w wielu krajach na świecie w ostatnich miesiącach obserwowaliśmy dezinflacyjne tendencje – co mogło napawać nas optymizmem. Dodatkowo styczniowy odczyt inflacji CPI w Polsce wyniósł 17,2% r/r, wypadając poniżej prognoz, które wynosiły 17,6% – czyli mamy argument za tym, aby pozostawić stopy procentowe „w spokoju”.

Za dalszym utrzymywaniem naszych rat kredytowych na obecnym poziomie przemawiać będzie również fakt, że wiosną ubiegłego roku doszło do wyraźnego przyspieszenia dynamiki wzrostu cen w kolejnych miesiącach. Oznacza to, że teraz odnosić będziemy się do tych „gorszych” czasów, czyli do wyższej bazy.

Choć kwestia rosnącej bazy, nieco silniejszego w ostatnich miesiącach złotego, czy wreszcie jesiennych wyborów parlamentarnych może być argumentem dla neutralnych głosów, czy wręcz tych postulujących do obniżki stóp procentowych, nie można też zapominać o tym, jak zmieniają się oczekiwania wobec polityki monetarnej najważniejszych banków centralnych.

Ostatnie dane inflacyjne z USA sygnalizują, że inflacja w Stanach Zjednoczonych jednak nie cofa się tak szybko jak niektórzy przypuszczali.  W połączeniu z wciąż mocnymi danymi z rynku pracy, przesuwa to w górę oczekiwania dotyczące miejsca, gdzie zakończy się cykl podwyżek stóp procentowych za oceanem, ale i także czasu, kiedy miałoby do tego dojść.

Jeśli spojrzymy na aktualne wyceny przyszłych stóp, przed nami jeszcze najprawdopodobniej trzy ich podwyżki po 25 pb. O ile w poprzednich miesiącach oczekiwano, że pierwsza obniżka pojawić się tam może już w listopadzie br., o tyle teraz te oczekiwania przesuwają się na marzec 2024 roku.

To z kolei tworzy złotemu de facto konkurencję i może prowadzić do jego osłabiania wobec dolara. Jeśli natomiast skala tego osłabienia zaczęłaby się robić ponownie niepokojąco duża, RPP może w pewnym momencie zostać zmuszona bronić krajowej waluty wyższym jej oprocentowaniem. Pojawia się więc pytanie, gdzie jest nasz próg bólu?

“Rozwód” z Kanye Westem wpływa na zarobki Adidasa

Rozwiązanie partnerstwa z amerykańskim raperem Kanye Westem w październiku ubiegłego roku miało wysoką cenę dla Adidasa. Firma szacuje utracone dochody na wysokość 1,2 mld euro, gdyby nie udało im się sprzedać pozostałego inwentarza. West jest bardziej popularny niż Messi i Puchar Świata, ponieważ sponsoring Adidasa nie przynosi pożądanej sprzedaży, aby wyrównać straty z rozpadu współpracy.

Adidas podał czwarte ostrzeżenie o zyskach w mniej niż sześć miesięcy. Firma szuka drastycznych zmian pod kierownictwem nowego dyrektora generalnego, Bjorna Guldena. Stwierdził on, że 2023 jest rokiem transformacji i niepewności wśród wysokiego ryzyka recesji w Europie i Ameryce Północnej oraz powolnego chińskiego ożywienia.

W zeszłym miesiącu firma zaskoczyła inwestorów, publikując wstępne wyniki za rok 2022, wyzwalając spadek akcji i zamykając je o prawie 11 proc. niżej. Dzisiejsza aktualizacja nie daje uspokajających przesłanek, ale zachęca inwestorów do pewności siebie, a przede wszystkim cierpliwości. Dywidendy za cały rok zostały obcięte o 79 proc.

Wydaje się, że decyzje oparte na etyce i moralności, dla rynków nadal pozostają drugorzędne, a firma może jedynie dostosować się lub odejś, aby pozostać konkurencyjną i zrównoważoną w dłuższej perspektywie.

Gabriel Debach, analityk rynkowy eToro

Prawa kobiet w pracy w okresie ciąży i macierzyństwa

Kobiety w ciąży oraz pracujące mamy należą do szczególnej grupy pracowników. Podlegają ochronie w pracy zawodowej, mają także dodatkowe prawa i przywileje wynikające z Kodeksu pracy. Regulacje te ułatwiają łączenie aktywności na polu zawodowym z życiową rolą mamy. W Dzień Kobiet, radczyni prawna Marta Wadas z Kancelarii Kupilas i Krupa w Bielsku-Białej, przygotowała zestawienie praw kobiet w pracy. 

Zwolnienie z pracy

Zgodnie z przepisami Kodeksu pracy kobieta w ciąży jest chroniona przed zwolnieniem przez cały okres ciąży aż do zakończenia urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego czy wychowawczego. Ochrony nie stosuje się jednak do pracownicy w okresie próbnym, nieprzekraczającym jednego miesiąca. Umowa o pracę zawarta na czas określony albo na okres próbny przekraczający jeden miesiąc, która uległaby rozwiązaniu po upływie trzeciego miesiąca ciąży, ulega przedłużeniu do dnia porodu. Nie ma to jednak zastosowania do umowy o pracę na czas określony zawartej w celu zastępstwa pracownika w czasie jego usprawiedliwionej nieobecności w pracy. Jednak, w zdecydowanej większości przypadków, pracodawca nie może więc wypowiedzieć ani rozwiązać z nią umowy o pracę.  Nie dotyczy to jednak sytuacji, gdy zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z jej winy. Mowa tu np. o ciężkim naruszeniu podstawowych obowiązków pracowniczych, jak kradzież mienia pracodawcy czy skopiowanie ze służbowego komputera poufnych danych. Co istotne, z zasady tej nie wynika także zakaz rozwiązywania umowy o pracę za porozumieniem stron albo zmiany warunków pracy i płacy w drodze takiego porozumienia.

Żaden przepis nie zabrania również, aby ciężarna sama wypowiedziała umowę o pracę. Gdyby jednak złożyła stosowne oświadczenie, nie wiedząc, że jest w ciąży, to może uchylić się od jego skutków – podkreśla radczyni  prawna Marta Wadas z Kancelarii Kupilas i Krupa w Bielsku-Białej.

Należy mieć jednak na uwadze, że zakaz wypowiadania umowy o pracę, o którym mowa powyżej nie oznacza automatycznie, że takie wypowiedzenie jest bezskuteczne. Jest to wypowiedzenie niezgodne z prawem, a pracownica może wystąpić do sądu m.in. z pozwem o uznanie go za bezskuteczne.

Wyjście z pracy a badania kobiet w ciąży

Zgodnie z art. 185 § 2 kodeksu pracy pracodawca jest obowiązany udzielać pracownicy ciężarnej zwolnień od pracy na zalecone przez lekarza badania lekarskie, przeprowadzane w związku z ciążą, jeżeli badania te nie mogą być przeprowadzone poza godzinami pracy. Za czas nieobecności w pracy z tego powodu pracownica zachowuje prawo do wynagrodzenia. Niezbędne jest, aby ciąża została wykazana pracodawcy odpowiednim zaświadczeniem wydanym przez lekarza. Badania natomiast muszą mieć związek z ciążą, zatem nie może być to chociażby kontrolna wizyta u dentysty. Muszą być także zlecone przez lekarza, a więc nie dodatkowe, o wykonaniu których decyzję podejmuje sama ciężarna.  Ponadto powinny to być badania,  których nie można wykonać poza godzinami pracy – przykładowo są to badania krwi, które muszą zostać wykonane rano, na czczo.

Jakich prac nie mogą wykonywać kobiety w ciąży i karmiące piersią?

Pracownice w czasie ciąży oraz w czasie karmienia piersią, zgodnie z art. 176 § 1 kodeksu pracy,  nie mogą wykonywać prac uciążliwych, niebezpiecznych lub szkodliwych dla zdrowia. Prace te bowiem  mogą mieć niekorzystny wpływ na ich zdrowie, przebieg ciąży lub karmienie dziecka piersią. W rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 3 kwietnia 2017 r. w sprawie wykazu prac uciążliwych, niebezpiecznych lub szkodliwych dla zdrowia kobiet w ciąży i kobiet karmiących dziecko piersią jako taką pracę wskazano:

  • dla kobiet w ciąży, np.:

– ręczne podnoszenie i przenoszenie przedmiotów o masie przekraczającej 3 kg,

– prace na stanowiskach z monitorami ekranowymi – w łącznym czasie przekraczającym 8 godzin na dobę, przy czym czas spędzony przy obsłudze monitora ekranowego nie może jednorazowo przekraczać 50 minut, po którym to czasie powinna nastąpić co najmniej 10-minutowa przerwa, wliczana do czasu pracy

  • dla kobiet karmiących piersią, np.: ręczne podnoszenie i przenoszenie przedmiotów o masie przekraczającej: 6 kg – przy pracy stałej, 10 kg przy pracy dorywczej
  • dla kobiet w ciąży i kobiet karmiących dziecko piersią: prace stwarzające ryzyko zakażenia: wirusem zapalenia wątroby typu B, wirusem ospy wietrznej i półpaśca, wirusem różyczki, wirusem HIV, wirusem cytomegalii, pałeczką listeriozy, toksoplazmą.

Pracodawca zatrudniający pracownicę w porze nocnej jest obowiązany na okres jej ciąży zmienić rozkład czasu pracy w sposób umożliwiający wykonywanie pracy poza porą nocną.  Jeżeli jest to niemożliwe lub niecelowe, przenieść pracownicę do innej pracy, której wykonywanie nie wymaga pracy w porze nocnej. W razie braku takich możliwości pracodawca jest zobowiązany zwolnić pracownicę na czas niezbędny z obowiązku świadczenia pracy. Jak wskazuje, radczyni prawna Marta Wadas, zmiana warunków pracy w takich okolicznościach nie wymaga wręczenia pracownicy wypowiedzenia o zmianie warunków pracy i płacy, a odbywa się na podstawie polecenia pracodawcy.

Przerwa w pracy dla mam karmiących piersią

Pracownica karmiąca dziecko piersią ma prawo do dwóch półgodzinnych przerw w pracy wliczanych do czasu pracy. Z kolei pracownica karmiąca więcej niż jedno dziecko ma prawo do dwóch przerw w pracy, po 45 minut każda. Pracownica może złożyć wniosek o udzielenie jej przerw łącznie, a pracodawca powinien ten wniosek uwzględnić. Może to oznaczać, np. późniejsze rozpoczęcie pracy lub jej kończenie o godzinę wcześniej. Z istoty tego uprawnienia wynika również, że przerwy na karmienie nie mogą być łączone w dłuższym okresie, co skutkowałoby możliwością wzięcia dnia wolnego. Pamiętać jednak należy, że pracownicy zatrudnionej przez czas krótszy niż 4 godziny dziennie przerwy na karmienie nie przysługują, a jeżeli czas pracy pracownicy nie przekracza 6 godzin dziennie, przysługuje jej jedna przerwa na karmienie. Nie jest wskazany wiek dziecka, do którego możliwe jest korzystanie z przerwy na karmienie. Nie istnieją też szczególne wymagania co do tego, jak pracownica ma udowodnić fakt karmienia dziecka. Powinno się to odbywać na podstawie jej oświadczenia, że karmi piersią, jednakże w razie wątpliwości pracodawcy, na jego żądanie należy ten fakt udokumentować odpowiednim zaświadczeniem lekarskim.

Polska w czołówce pod względem długości urlopu macierzyńskiego

Polska jest krajem, gdzie kobietom, w porównaniu z innymi krajami europejskimi, przysługuje długi urlop macierzyński. W przypadku urodzenia jednego dziecka jest to 20 tygodni, aż do 37 tygodni w przypadku urodzenia piątki i więcej dzieci przy jednym porodzie. Po wykorzystaniu urlopu macierzyńskiego istnieje natomiast możliwość skorzystania z urlopu rodzicielskiego od 32 do 34 tygodni (w zależności od liczby dzieci urodzonych przy jednym porodzie).

Warto także pamiętać, że prawo do urlopu macierzyńskiego przysługuje nie tylko w przypadku urodzenia dziecka, ale również m.in. w sytuacji adopcji dziecka. Oprócz urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego pracownikowi adoptującemu dziecko lub dzieci przysługuje prawo do urlopu rodzicielskiego na takich samych zasadach jak przysługujący rodzicom biologicznym – podkreśla prawniczka Marta Wadas.

Zwolnienie od pracy z tytułu opieki nad dzieckiem

Zgodnie z art. 188 Kodeksu pracy pracownikowi wychowującemu przynajmniej jedno dziecko w wieku do 14 lat przysługuje w ciągu roku kalendarzowego zwolnienie od pracy w wymiarze 16 godzin albo 2 dni, z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Zwolnienie od pracy, o którym mowa wyżej, udzielane w wymiarze godzinowym, dla pracownika zatrudnionego w niepełnym wymiarze czasu pracy ustala się proporcjonalnie do wymiaru czasu pracy tego pracownika. Pracownik może skorzystać z dni wolnych po uprzednim złożeniu wniosku  do pracodawcy. O sposobie wykorzystania w danym roku kalendarzowym takiego zwolnienia decyduje pracownik. Informacja ta znajduje się w pierwszym wniosku o udzielenie zwolnienia, które składa się w danym roku kalendarzowym. Prawo to przysługuje w tym samym wymiarze także w roku, gdy najmłodsze dziecko kończy 14 lat, niezależnie od miesiąca, w którym to następuje.

RPP utrzymuje status quo. Co dalej?

Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe w Polsce w marcu pozostały utrzymane na niezmienionym poziomie. W zasadzie nikt nie spodziewał się zmian, choć z pewnością marcowe posiedzenie mogło należeć do ciekawszych. Jest to związane z dostępnością nowych projekcji makroekonomicznych, które pomimo możliwego wzrostu inflacji w lutym do wyższego niż obecnie poziomu, mogą pokazać szybsze schodzenie inflacji do celu. To z kolei będzie kluczowe przy dywagacjach na temat pierwszej obniżki stóp, być może w tym roku.

Poprzednie projekcje makroekonomiczne pokazywały, że inflacja spadnie do jednocyfrowego poziomu pod koniec tego roku. Jednak szef NBP, prof. Glapiński podczas poprzedniej konferencji spekulował, że widzi szanse na zejście nawet do zakresu 6-8%. Jeśli faktycznie najnowsza projekcja pokazałaby, że centralne oczekiwania wskazują na taki poziom, to wtedy furtka do obniżek pojawiłaby się. Nie można również nie patrzeć na obniżki przez pryzmat polityczny, gdyż na jesieni odbędą się wybory parlamentarne. Z drugiej strony rząd oraz inne partie polityczne prześcigają się w znajdowaniu nowych pomysłów, które miałyby ulżyć obywatelom posiadającym kredyty. Nie można wykluczyć również scenariusza przedłużenia wakacji kredytowych w połowie roku, choć taki scenariusz zakładałby utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie.

Oczywiście na ten moment trudno mówić o potrzebie obniżek stóp procentowych, patrząc na inflację przekraczającą 17%. Niemniej przestrzeń według Rady może pojawić się wraz z szybszym spadkiem inflacji. Oczywiście pewien spadek od marca powinien być widoczny ze względu na efekt bazy, ale z drugiej strony obserwujemy dosyć wysokie ceny paliw. Obecnie bliżej jest do poziomu 7 zł za litr benzyny niż poziomu 6 zł, który obserwowaliśmy jeszcze przed rozpoczęciem wojny w zeszłym roku, a cena ropy i poziom dolara wskazywałby raczej na ten niższy poziom.

Złoty pozostaje stabilny po decyzji, a w ostatnich dniach jest również całkiem mocny. Za euro płacimy blisko 4,68 zł, za dolara 4,44 zł, za franka 4,71 zł, za funta 5,25 zł. Jutro w czwartek konferencja o 15:00, która może przynieść sporo komentarzy na temat najnowszych prognoz!

Autor: Michał Stajniak CFA, starszy analityk XTB

Podaż powierzchni magazynowej w 2022 roku przekroczyła rekordowy poziom 4,4 mln mkw.

Według najnowszego raportu pt. „Rynek magazynowo-przemysłowy w Polsce”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, rok 2022 był rekordowy pod względem dostarczonej nowej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce. Również aktywność najemców utrzymywała się na stosunkowo wysokim poziomie, a wolumen powierzchni magazynowej będącej w budowie stopniowo się zmniejszał.

– Wskutek intensywnej aktywności deweloperów w Polsce, ubiegły rok zamknęliśmy rekordową nową podażą – ponad 4,4 mln mkw. magazynów. Ten wynik szedł w parze z utrzymującym się na wysokim poziomie popytem – prawie 6,7 mln mkw., co stanowi drugi wynik w historii tego rynku. Pokazuje to, że polski rynek magazynowo-przemysłowy nadal pozostaje bardzo atrakcyjny na tle Europy – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska. – Rok 2023 będzie okresem jeszcze bardziej wzmożonej redefinicji łańcuchów dostaw, optymalizacji kosztów i poszukiwania oszczędności, a całkowite zasoby magazynowe przekroczą 30 mln mkw.

Na koniec 2022 r. zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce wyniosły 28,3 mln mkw., co oznacza wzrost o 18,9% w ciągu roku. W ubiegłym roku dzięki wysokiej aktywności deweloperzy dostarczyli na rynek rekordowe 4,4 mln mkw., co jest wynikiem o ponad 42% wyższym niż w 2021 r. Niemniej w IV kw. 2022 r. nowa podaż wyniosła niewiele ponad 820 tys. mkw., co jest prawie 31% spadkiem w porównaniu z kwartałem poprzednim.

Na koniec grudnia 2022 r. w budowie znajdowało się ponad 3,4 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej, tj. o 14,6% mniej niż w III kw. 2022 r. i prawie 30% mniej niż pod koniec I kw. 2022 r., kiedy to w budowie pozostawało rekordowe ponad 4,8 mln mkw. To pokazuje, że deweloperzy ostrożniej podejmują decyzje odnośnie rozpoczynania nowych inwestycji, szczególnie tych niezabezpieczonych umowami najmu przynajmniej w 50%. Największe spadki wolumenu powierzchni w budowie w ciągu roku zaobserwowano w Polsce Centralnej (prawie 388 100 mkw. i 51% mniej w porównaniu I kw. vs. IV kw. 2022 r.) oraz na Dolnym Śląsku (237 700 mkw. i 38% mniej w analogicznym okresie).

Aktywność najemców nadal jednak utrzymuje się na dość wysokim poziomie. W całym 2022 r. podpisano umowy najmu na prawie 6,7 mln mkw., co jest drugim najwyższym wolumenem powierzchni wynajętej w historii polskiego rynku magazynowego. W porównaniu z rekordowym rokiem 2021 jest to spadek 8,9% r/r. W IV kw. 2022 r. najemcy podpisali umowy najmu na prawie 1,53 mln mkw. – to o 2% więcej niż w kwartale poprzednim. Najwyższy popyt w 2022 r. odnotowano w II kw. – 2,09 mln mkw. Popyt netto na powierzchnię magazynową i przemysłową wzrósł do 4,46 mln mkw. i stanowił 67% popytu brutto.

W 2022 r. największy udział procentowy w wolumenie transakcji miały nowe umowy najmu (60%), a w dalszej kolejności renegocjacje (33%) oraz ekspansje (7%). Wraz z rosnącym zainteresowaniem najemców optymalizacją kosztów w dotychczasowych lokalizacjach widzimy stały wzrost udziału renegocjacji w całkowitym popycie, który w IV kw. 2022 r. przekroczył 40% całkowitego popytu odnotowanego w tym kwartale. Warto również podkreślić, że w tym czasie najemcy wynajęli łącznie 345 200 mkw. na podstawie umów zawieranych na krótszy okres (do jednego roku).

Wśród największych transakcji zawartych w 2022 r. znalazły się między innymi: przedłużenie umowy najmu 123 tys. mkw. przez VidaXL w VidaXL BTS Września, czy wynajęcie 90 tys. mkw. przez BestSecret w dedykowanym dla tej firmy obiekcie BTS budowanym przez Panattoni.

Udział powierzchni niewynajętej w całkowitych zasobach nieznacznie spadł na koniec grudnia ubiegłego roku do 4,1%, co oznacza spadek o 0,2 pp. k/k, ale wzrost o 0,4 pp. r/r. W istniejących budynkach do wynajęcia pozostawało 1,17 mln mkw. w porównaniu z 1,56 mln mkw. w obiektach będących w budowie.

 

W zależności od lokalizacji w 2022 r. czynsze za powierzchnie magazynowe w Polsce odnotowały ok. 15-20% – a nawet do 30% – wzrost. Powoli się one stabilizują. Niemniej Polska nadal pozostaje bardzo konkurencyjną lokalizacją dla inwestycji magazynowo-przemysłowych w Europie. Na chwilę obecną nowo budowane magazyny kwotowane są na poziomie bazowym powyżej EUR 4/mkw./miesiąc.

– W 2023 r. utrzymujące się na relatywnie wysokim poziomie koszty budowy oraz trudności z pozyskaniem finansowania na nowe inwestycje będą przekładały się na dalszy spadek aktywności deweloperów w Polsce. Spodziewamy się utrzymania takiego trendu przynajmniej do II poł. tego roku – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska. – Deweloperzy chętniej będą decydowali się na budowę obiektów w formule BTS czy BTO. Inwestycje spekulacyjne będą realizowali głównie deweloperzy korzystający z własnego źródła finansowania. Dodatkowo poszukując optymalizacji, rynek magazynowy będzie się coraz bardziej skłaniał ku rozwiązaniom z zakresu zrównoważonego rozwoju oraz ESG – dodaje ekspertka.

Nowe technologie oddają kontrolę w ręce ludzi a rezultaty są zaskakujące

  • Raport Life Trends 2023 identyfikuje pięć globalnych trendów, które będą wpływać na biznes, kulturę i społeczeństwo w 2023 roku.
  • Po kilku latach globalnej destabilizacji obecnie ludzie zyskują lepszy dostęp do nowych technologii, takich jak sztuczna inteligencja (AI), internet rzeczy (Web3) i tokenizacja, które kształtują nowy wymiar w sferach kreatywności, społeczności internetowych oraz tożsamości cyfrowej.
  • Jak wynika z raportu Accenture Life Trends 2023 wpływa to na zachowania konsumentów, dlatego przedsiębiorstwa powinny przygotować się do zmian dotychczasowych modeli biznesowych.
  • Raport Life Trends 2023 powstał w ramach kontynuacji badań prowadzonych przez Accenture od 15 lat i prezentowanych dotychczas w raportach Fjord Trends.

Nasze życie codzienne ulega istotnym zmianom: od adaptacji do życia w „wiecznokryzysie”, przez rosnącą popularność społeczności internetowych, po utratę korzyści związanych z pracą stacjonarną, a także wykorzystywanie sztucznej inteligencji do zwiększania kreatywności. W konsekwencji tych zmian – jak dowodzi raport Accenture – przedsiębiorstwa będą funkcjonować w zupełnie nowych realiach.

– Żyjemy w czasach permanentnego kryzysu, w poczuciu ciągłej niepewności i nieustannych zmian. Dynamiczne zmiany dotyczą również potrzeb konsumenckich, do których firmy – koncentrując się na życiu swoich klientów, jego zmiennych okolicznościach oraz priorytetach – muszą się dostosować. Perspektywie „życiocentryczności”, tj. umieszczeniu w centrum zainteresowań przedsiębiorstw życia konsumentów, z całą jego złożonością oraz niepewnością, a także uznaniu jego wpływu na decyzje zakupowe, potrzeby, zachowania oraz nastroje współczesnych konsumentów, poświęcony jest Playbook Accenture The Life-Centricity. W tej perspektywie osadzony jest również tegoroczny raport Accenture Life Trends 2023, prezentujący pięć głównych trendów, które będą wpływać na układ sił pomiędzy firmami a konsumentami w 2023 roku – mówi Rainer Balensiefer, dyrektor zarządzający Accenture Song w Polsce.

Tegoroczny raport Accenture Song, do którego wizualizacji wykorzystano sztuczną inteligencję, został opracowany przez międzynarodowy zespół projektantów, pracowników kreatywnych, specjalistów od technologii, socjologii oraz antropologii. Przedstawia następujące trendy i zjawiska, na które firmy powinny zwrócić uwagę w 2023 roku:

  1. I will survive – Świat przechodzi od jednej globalnej katastrofy do drugiej, ale jak pokazuje historia ludzkości, człowiek adaptuje się do trudnych warunków korzystając z reakcji walki, ucieczki, koncentracji lub zamrożenia. Sposób, w jaki ludzie poradzą sobie z życiem w permanentnym kryzysie, wpłynie na ich decyzje zakupowe, postrzeganie marek oraz pracodawców.
  2. I’m a believer – W niepewnym świecie ludzie szukają miejsc, do których przynależą. Dlatego marki nowej generacji będą rodzić się jako wspólnoty, redefiniując lojalność i współudział w ich budowaniu. Dla przykładu, zdecydowana większość badanych, w ciągu ostatnich sześciu do dziewięciu miesięcy, spróbowała nowego hobby lub dołączyła do nowych społeczności. Trzy zjawiska wspierają ten trend:
  • Silne wspólnoty na platformach takich jak: Reddit, Discord i Twitch.
  • Token-gating: dostęp zarezerwowany wyłącznie dla posiadaczy tokenów.
  • Kolekcjonowanie: digital art, autografy, karty i inne.
  1. As it was – Debata na temat powrotu do pracy stacjonarnej trwa. Jasne jest jednak, iż obecna sytuacja nie jest korzystna dla wszystkich. Każdemu z nas brakuje takich aspektów pracy stacjonarnej, jak osobisty kontakt czy możliwość bezpośredniego przekazywania wiedzy młodszym stażem kolegom. Bez osobistego, fizycznego zaangażowania, firmy mogą stracić pozycję mentora mobilizującego pracowników do innowacyjności, rozwoju i integracji. Nadszedł czas, aby liderzy stworzyli nowe plany godzące sprzeczne interesy.
  2. OK, creativity – Technologia AI stała się ogólnodostępna i szeroko wykorzystywana w procesie twórczym. Sieci neuronowe wspierają kreowanie treści i obrazów, nie wymagając od użytkowników indywidualnego wysiłku, ani umiejętności. Firmy będą musiały szukać sposobów wyróżnienia się w morzu generowanych przez AI przekazów i wykorzystywać ją do rozwoju swojej innowacyjności.
  3. Signed, sealed, delivered – Sposoby korzystania (także nieuczciwe) z danych osobowych od dawna wymagają transformacji. Brak transparentności firm w budowaniu cyfrowych doświadczeń klientów, przekłada się na brak zaufania ze strony konsumentów. Wkrótce, dzięki cyfrowym portfelom zawierającym tokeny (m.in. jako metodę płatności, identyfikator lub kartę lojalnościową), klienci odzyskają kontrolę nad tym, jakie dane udostępniają lub sprzedają w sieci. To dobra wiadomość dla firm. Dane przekazane dobrowolnie mają większą wartość niż informacje pochodzące od podmiotów trzecich, które w świecie bez cookies będą blokowane.

Ludzie, doświadczając kryzysów w różnych sferach i sytuacjach, odczuwają naturalną potrzebę zachowania kontroli. W tym celu najczęściej muszą coś zmienić, a te zmiany mają nieodzowny wpływ na firmy i organizacje. Nie musi jednak on być niekorzystny. Zrozumiany i umiejętnie pokierowany, pozwoli na nowo budować relacje, rozwijać technologie, tworzyć nowe przestrzenie. Upowszechnianie się i demokratyzacja zaawansowanych, i dotychczas dostępnych tylko dla wykwalifikowanych specjalistów technologii takich jak AI, może również mieć znaczący wpływ nie tylko na poczucie stabilności i kontroli jutra wśród ludzi, ale również może przemodelować relacje i układ sił między firmami i ich klientami. Jesteśmy świadkami złożonej rewolucji, która sprawia, że nadążanie za zmianami, przewidywanie trendów i odważne sięganie po nieznane dotąd powszechnie technologie wpisują się w DNA firm i konsumentów Krzysztof Ślęczka, dyrektor zarządzający obszarem Consumer Goods and Services w Accenture w Polsce.

FPP otwiera biuro w Brukseli

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) otworzyła swoje biuro w Brukseli, a jego szefem został Mariusz Korzeb – ekspert ds. gospodarczych i podatkowych. Dzięki stałej obecności w Brukseli FPP będzie proaktywnie działać w zakresie legislacji unijnej. Biuro w Brukseli pozwoli lepiej identyfikować wyzwania i zagrożenia dla polskich firm płynące ze strony propozycji legislacyjnych, a także brać proaktywny udział w licznych debatach, konferencjach i innego rodzaju wydarzeniach odbywających się z udziałem europejskich decydentów oraz interesariuszy. To także szansa na nawiązywanie międzynarodowych koalicji i porozumień, tworzenie nowych szans i możliwości rozwoju dla członków FPP.

„Dzięki stałej obecności w Brukseli będziemy mieli lepszy dostęp do unijnego procesu legislacyjnego i decydentów. Pozwoli to nam szybciej reagować na inicjatywy UE i lepiej realizować interesy naszych firm i organizacji członkowskich. Przedstawicielstwo w Brukseli to kolejny etap, nasz kamień milowy, aby zbudować silną organizację – której głos będzie słyszalny nie tylko w kraju, ale również na poziomie UE. Nowe otwarcie w Brukseli to logiczna konsekwencja działań podejmowanych przez FPP w kraju, gdzie wspólnie z partnerami dokonujemy konsolidacji biznesu. Chcemy sprawić, by głos polskich przedsiębiorców był słyszalny w skali międzynarodowej, by miał wpływ na europejską debatę o gospodarce, o jej przyszłości, o wyzwaniach przed którymi stoimy i sposobach radzenia sobie z zagrożeniami” – podkreśla Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).FPP otwiera biuro w Brukseli 2

„Dużo się dzieje w regulacjach na poziomie UE. Aktualnie trwają prace nad projektem dyrektywy o pracy platformowej czy jawności wynagrodzeń, a także w szeroko rozumianym obszarze energetycznym. FPP będzie w centrum tych wydarzeń i zamierza mieć wpływ na kształt regulacji prawnych, które będą wdrażane do krajowego porządku prawnego. Nasze biuro będzie działać w Brukseli bardzo aktywnie – planujemy liczne inicjatywy i realne przedsięwzięcia z korzyścią dla polskich przedsiębiorców. W najbliższym czasie przedstawimy naszą agendę na 2023 rok” – dodaje Mariusz Korzeb, szef brukselskiego biura Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Skąd nagłe umocnienie złotego?

Złoty zaliczył fenomenalny początek tygodnia. Wzmocnił się bardzo wobec euro. Polska waluta odrabiała straty. Możliwe, że przed nami stabilizacja kursu polskiej waluty.

Już przełom lutego i marca był dla złotego dobry. Za euro na początku lutego płaciliśmy na poziomie 4,70 zł. Minimum z ostatnich 52 tygodni to 4,55 zł za euro. Maksimum to 4,99 zł (cena z 6 marca 2022 r.). Dolar jest nieco poniżej poziomu 4,40 zł.

– Złoty był zbyt słaby we wcześniejszych tygodniach, co było zastanawiające – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – Można to wiązać z oczekiwaniami inwestorów na informacje o obniżkach stóp procentowych, nie dotyczących Polski.

Inwestorzy czekają na decyzje dwóch najważniejszych banków centralnych i realizują spekulacyjne warianty przypatrując się inflacji. Decyzję EBC poznamy dopiero za dwa tygodnie, a decyzję Fed za trzy tygodnie. Niemniej na ten moment rynek jest ponownie bardziej przekonany o mocniejszym jastrzębim nastawieniu ze strony Rezerwy Federalnej. Rentowności przebijają psychologiczną barierę, a dolar wydaje się odzyskiwać blask.

EBC pozostaje w większości jastrzębie. Wciąż są mocne podstawy do podwyżki 50 pb na posiedzeniu 16 marca. Szefowa EBC mówiła na początku marca, że dalsze podwyżki będą potrzebne i nie jest w stanie określić jak wysoko zawędrują stopy. Obecnie na rynku mówi się, że szczyt może znaleźć się w okolicach 3,75-4,0%, co było bardzo wysoką stopą, jak na standardy historyczne w strefie euro. Co więcej w okresie prognozy, nie widać, aby rynek oczekiwał cięcia stóp, jak jest to w przypadku Fed.

Inflacja nie odpuszcza. Pozytywne zaskoczenia we Francji, Hiszpanii i Niemczech sugerują, że dzisiaj inflacja w strefie euro za luty nie spadnie tak mocno jak oczekuje tego rynek. Obecnie konsensus zakłada 8,2-8,3% przy odczycie za styczeń na poziomie 8,6% r/r. Wyższy od oczekiwań odczyt może wspomóc euro, choć patrząc na parę EURUSD wcale sytuacja nie wygląda najlepiej. To efekt mocnych jastrzębich oczekiwań dotyczących Fed. W odpowiedzi rentowności 10 latek przebiły 4%, pierwszy raz od listopada.

Z drugiej strony, euro pozostaje mocne w stosunku do innych walut, co pokazuje, że walka na bardziej jastrzębi bank centralny na ten moment powinna rozwiązać się końcem marca.

Natomiast polskie dane gospodarcze mogą rozczarowywać inwestorów z rynków walutowych, z kolei lepsze są odczyty indeksów PMI, choć te są nadal poniżej poziomów 50 pkt., a więc granicy pomiędzy pesymizmem i optymizmem. Trwają wyczekiwania na komunikat GUS o lutowej inflacji.

– Przed nami szanse na stabilizację złotego, a w sposób istotny mogłoby wzmocnić złotego zakończenie konfliktu z Unią Europejską i napływ środków z KPO – komentuje ekspert XTB. – Taka zmiana w polityce mogłaby uwolnić potencjał złotego i innych polskich aktywów. Natomiast gdy już dojdzie do obniżek stóp procentowych w Polsce, niekoniecznie wpłynie to na wzmocnienie złotego.

Kurs BTC/USD najniżej od ponad 2 tygodni

Średnia przemysłowa Dow Jonesa była w środę najniżej od listopada, ale wczoraj odbiła w górę o 1,05 proc. Z najniższych poziomów od drugiej połowy stycznia br. wzrosły również w czwartek S&P 500 (+0,76 proc.) i Nadaq Composite (+0,73 proc.). Na giełdach Azji i Oceanii przeważały dziś niewielkie wzrosty (najsilniejszy – o 1,58 proc. notował indyjski SENSEX 30).

Zwyżki przeważały dziś rano również na europejskich rynkach akcji (DAX +0,71 proc., CAC 40 +0,41 proc.).

Ok. godz. 9:40 WIG-20 rósł dziś o 0,66 proc. Zwyżkowały również pozostałe główne indeksy GPW. Wśród składników WIG-u 20 najsilniej – o 2,76 proc. ok. godz. 9:45 – spadał kurs akcji PGE osiągając najniższy poziom od listopada ub.r. Wśród składników sWIG-u 80 swój kolejny historyczny rekord osiągnął kurs akcji spółki Alumetal.

Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych większości krajów strefy euro osiągnęły wczoraj najwyższe poziomy od 2012 roku, a dziś rano lekko korygowały ten wzrost. Rentowność polskich 10-latek spadała dziś rano lekko z najwyższego poziomu od tygodnia. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu Stanów Zjednoczonych spadała dziś z osiągniętego wczoraj najwyższego od listopada ub.r. poziomu.

Ceny kontraktów na ropę naftową wykazywały dziś rano minimalne zmiany (WTI -0,03 proc., Brent -0,07 proc.). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie rosła natomiast o 1,95 proc. ok. godz. 9:10. Lekko zwyżkowały dziś rano ceny kontraktów na metale szlachetne (złoto +0,48 proc., srebro +0,99 proc., platyna +0,59 proc., pallad +0,2 proc. ok. godz. 9:15). O 0,6 proc. rosła cena kontraktu na miedź na COMEX-ie.

Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena, który wczoraj osiągnął najwyższy poziom od 20 grudnia ub.r. (przez chwilę ponad 137 JPY), dziś rano spadał (-0,31 proc. ok. godz. 9:05). Amerykański dolar lekko słabł również względem euro (EUR/USD +0,15 proc. ok. godz. 9:05).

Po czwartkowy osłabieniu polski złoty dziś rano lekko się umacniał (EUR/PLN -0,07 proc., USD/PLN -0,2 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który niecałe 2 tygodnie temu odbił się od poziomu oporu wyznaczanego przez szczyt z sierpnia ub.r. spadał dziś rano wyraźnie (-4,61 proc. ok. godz. 9:05) osiągając najniższy poziom od 15 lutego.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Na zachodzie stopy w górę. Kryptowaluty nurkują

Wolniej spadająca inflacja powoduje gotowość do dalszych podwyżek stóp procentowych. Proces ten ma mieć miejsce zarówno w EBC, jak i w FED. W tle dla odmiany afera w branży kryptowalutowej.

Inflacja wciąż uciążliwa

Ceny niby miały wolniej rosnąć, ale po pierwszych objawach nagle się okazało, że wcale tak łatwo nie jest. W Polsce za sprawą wiceministra finansów króluje chwilowo w mediach termin „dezinflacja”, aczkolwiek poczekajmy na pełne dane z lutego, bo dopiero po lutym ma się ten proces zacząć. Mowa o sytuacji, gdy ceny nadal rosną, ale co miesiąc wolniej. Problem w tym, że długotrwałe utrzymywanie inflacji powoduje, że ludzie się do niej przyzwyczajają, a to tworzy miejsce na wzrost cen. W rezultacie może to spowodować kolejne wzrosty cen. Problem ten został unaoczniony ostatnimi odczytami z głównych europejskich gospodarek. Wyższe od oczekiwań odczyty pokazali m.in. Niemcy, Francuzi i Hiszpanie.

EBC gotowy do działań

Protokół z ostatniego posiedzenia EBC sugeruje, że marazm, z którym ta instytucja się kojarzyła, w obecnym cyklu monetarnym nie jest w pełni uzasadniony. Podwyżka o 0,5% na marcowym posiedzeniu wydaje się niemal pewna. Do tego, patrząc na wypowiedzi pozostałych członków, należy się spodziewać jeszcze krótkiej serii wzrostów o 0,25% w kolejnych miesiącach i zakończeniu cyklu podwyżek w wakacje, a najpóźniej we wrześniu. O ile oczywiście nie wydarzy się nic nadzwyczajnego. Jak takie ruchy powinny wpływać na złotego? Przynajmniej względem euro powinien być to spory problem. Im lepiej będą bowiem dawać zarobić instrumenty wolne od ryzyka w strefie euro, tym bardziej kapitał będzie uciekał z Polski do strefy euro. Może się zatem okazać, że wakacje, szczególnie te po sezonie w Polsce mogą okazać się trochę droższe niż obecnie kalkulowane. Patrząc jednak na obecną dynamikę wydarzeń, wiele rzeczy może jednak do tego czasu ulec zmianie.

Kryptowaluty nurkują w cieniu skandalu

Na rynku kryptowalut widzieliśmy dzisiaj w nocy gwałtowną około 5% przecenę. Powodem są problemy jednego z bardzo przyjaznych tej branży banków. Silvergate Bank, bo o nim mowa, poinformował, że musi ponownie zweryfikować swoje aktywa z audytorami. Jest to subtelne określenie tego, że istnieje uzasadnione ryzyko, że mają mniej pieniędzy, niż mieć powinni. Największe serwisy już zawiesiły współpracę z tą instytucją. Na rynku spekuluje się, że problemy banku mogą być wstrząsem wtórnym afery z giełdą FTX.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – indeks ISM dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Bezprecedensowy wzrost wydatków militarnych zwiększy zyski koncernów zbrojeniowych

Wydatki na cele militarne są obecnie na świecie o 60 proc. niższe niż w najgorszych latach zimnej wojny. Jednak trend spadkowy, zapoczątkowany w połowie lat 80-tych dobiega końca i mamy przed sobą lata zwiększonych wydatków na wojsko. Beneficjentami będą producenci sprzętu i technologii. Wiele z tych firm jest notowanych na giełdzie, a coraz więcej zamówień powinno skutkować wzrostem ich zysków.

Geopolityczne napięcie na świecie wzrosło do poziomów nienotowanych od lat. Ostatnio obserwowaliśmy pierwszą rocznicę rosyjskiej inwazji na Ukrainie, wzrastają też napięcia na linii Waszyngton-Pekin wynikające m.in. z pojawiania się nad USA chińskich balonów. Efektem tego są zapowiedzi wzrostu budżetów wojskowych. Dotyczy to przede wszystkim Europy, gdzie zapowiedzi i pierwsze realne wzrostu są największe. Jednak może to wywołać wzrost wydatków na zbrojenia na innych kontynentach, chociażby ze względu na rosnące ceny wywołane przez zwiększony popyt.

Wydatki zbrojeniowe na świecie są obecnie o 60 proc. niższe niż w latach 60-tych XX wieku, czyli w najgorszych latach Zimnej Wojny. Wtedy wydatki zbrojeniowe stanowiły ponad 6 proc. światowego PKB, a w USA było to nawet ponad 9 proc. PKB. Zaczęły sukcesywnie spadać od drugiej połowy lat 80-tych, kiedy doszło do odprężenia w relacjach ze Związkiem Radzieckim. Potem, gdy zniknął dwubiegunowy podział świata, spadek wydatków zbrojeniowych jeszcze przyspieszył. W roku 2021 światowe wydatki na zbrojenia wyniosły 2,2 proc. PKB (2,1 tryliona dolarów). Widać także wyraźną dysproporcję w ramach NATO. O ile USA wydały na zbrojenia 3,5 proc. PKB, to Unia Europejska tylko 1,5 proc. Za USA plasują się Chiny, z wydatkami rzędu 300 mld dolarów, choć stanowią one zaledwie 1,7 proc. PKB. Rosja jest piąta, z wydatkami na poziomie 4,0 proc. PKB.

Choć nie ma jeszcze danych za rok 2022 to przyniósł on odwrócenie trendu i zwiększenie wydatków. A także zapowiedzi dalszego zwiększania budżetów. Największe wzrosty powinny nastąpić w Europie, które czuje się najbardziej zagrożona, a jednocześnie najbardziej w przeszłości ograniczyła swoje wydatki militarne. Znaczny wzrost swojego budżetu wojskowego zapowiedziały Niemcy, które na stałe planują wydawać ponad 2 proc. PKB (1,3 proc w 2021). Polska planuje w 2023 roku wydać na wojskowość 3 proc. PKB a w kolejnych latach zwiększyć te wydatki do 5 proc.

Nadchodzą zatem ciekawe czasy dla branży zbrojeniowej. W pierwszej kolejności, zwiększenie zamówień może wymagać inwestycji, bowiem produkcja bardzo wielu elementów została w przeszłości mocno ograniczona, np. amunicji artyleryjskiej, której produkcja na świecie nie nadąża za tempem jej wykorzystania w konflikcie na Ukrainie. Dotyczy to także zaawansowanego sprzętu, np. samolotów wielozadaniowych, których proces produkcji jest skomplikowany i długotrwały. Na przykładzie obecnych zamówień zbrojeniowych dokonywanych przez Polskę, widać, że sprawne dostarczenie niektórych sprzętów jest trudne i prowadzi do zakupu podobnych produktów u różnych dostawców. Polska dokonała ostatnio znacznych zamówień w Korei Południowej, bowiem europejski i amerykański przemysł nie był w stanie tak szybko dostarczyć potrzebnego wyposażenia.

Wydaje się, że przemysł zbrojeniowy ma przed sobą bardzo dobre lata. Widać to wyraźnie na giełdach, gdzie spółki zbrojeniowe radziły sobie w ciągu ostatniego roku znacznie lepiej niż szeroki rynek. Ich wyceny są obecnie o około 20-30 proc. wyższe niż rynkowa średnia. Jednak ta premia ma wyraźne uzdatnienie w już zapowiedzianych wzrostach wydatków. W ciągu ostatnich 12 miesięcy skupiający firmy zbrojeniowe i lotnicze ITA ETF zyskał 3,7 proc., podczas gdy indeks S&P spadł o 9,9 proc. Liderami wzrostów są koncerny Raytheon (RTX), Lockheed Martin (LMT) i Transdigm (TDG). I to nawet przy słabych wynikach Boeinga (BA) w segmencie samolotów komercyjnych. Europejskie spółki obronne również radziły sobie dobrze i są beneficjentami długo oczekiwanego odrabiania strat w europejskich wydatkach obronnych. Dotyczy to m.in. Rheinmetall (RHM.DE) do Dassault (DSY.PA), Leonardo (LDO.MI) i BAE (BA.L).

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Nawet 26 tys zł. bez konieczności zakładania firmy i bez podatku. Korzystne zmiany w działalności bez rejestracji

Zgodnie z ustawą Prawo przedsiębiorców podatnik nie musi rejestrować swojej działalności, jeśli miesięcznie osiąga z niej przychody niższe niż 50% płacy minimalnej. Pojawiła się szansa, że limit ten już w 2023 roku będzie podwyższony do pełnej kwoty najniższego wynagrodzenia.

Prowadzenie działalności nierejestrowanej jest korzystne dla podatnika, ponieważ nie ponosi on wtedy kosztów działalności i nie musi odprowadzać składek ZUS. Od stycznia 2023 roku limit przychodów dla takiej działalności wynosi 1745 zł.

Zgodnie z uchwaloną przez Sejm Ustawą o zmianie ustaw w celu zlikwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych limit przychodów przy działalności niezarejestrowanej zostanie od 1 lipca podniesiony do 75% minimalnego wynagrodzenia. Wtedy też podwyższona zostanie płaca minimalna do 3600 zł. Oznacza to, że przedsiębiorcy, którzy rozpoczną działalność w lipcu, nie musieliby jej rejestrować jeśli nie przekroczą 2700 zł przychodu miesięcznie.

Przypomnijmy, że projekt początkowo zakładał limit przychodów na poziomie minimalnego wynagrodzenia. Ostatecznie jednak zdecydowano, że wzrośnie z 50% na 75%. W 2023 roku będzie więc można zarobić nawet 26,6 tys. zł bez konieczności zakładania firmy. Trzeba jednak pamiętać, że miesięczne przychody w pierwszym półroczu nie mogą przekroczyć 1745 zł na miesiąc, a od lipca już 2700 zł.

Działalność nierejestrowana podlega opodatkowaniu i rozliczeniu w zeznaniu rocznym na skali podatkowej, na której kwota wolna od podatku wynosi 30 000 zł. Z tego powodu cały przychód z działalności nierejestrowanej za 2023 rok byłby nieopodatkowany.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Wyniki VRG S.A. w lutym 2023 r.

Sprzedaż VRG S.A. osiągnęła w lutym 2023 wartość 86,4 mln zł, o 5,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Narastająco w dwóch pierwszych miesiącach sprzedaż VRG wyniosła 178,1 mln zł (o 8,8 proc. więcej r/r). Luty upłynął pod znakiem spowolnienia w popycie konsumpcyjnym, wywołanym sytuacją gospodarczą, inflacją oraz zachowaniem klientów w czasie przełomu dwóch okresów: wyprzedażowego i wprowadzania nowych kolekcji wiosna/lato.

Segment odzieżowy VRG zanotował w lutym 6,1-procentowy wzrost, osiągając wartość 36,3 mln zł. Segment jubilerski Grupy osiągnął w lutym sprzedaż w granicach 50,1 mln zł, co jest wartością o 5,5 proc. większą niż w roku ubiegłym. Kanały online odpowiadały w lutym za 12,3 proc. sprzedaży (w porównaniu z 16,3 proc. rok wcześniej).

 – Luty jest tradycyjnie miesiącem, w którym klient wciąż poszukuje atrakcyjnej oferty z poprzedniego sezonu podczas wyprzedaży w salonach stacjonarnych i online. Mniejszy udział sprzedaży w kanale online wskazuje, że w ostatnich miesiącach ma miejsce wzmożony ruch między poszczególnymi segmentami i kanałami.  – mówi Janusz Płocica, prezes zarządu Grupy VRG.

Marża Grupy w lutym 2023 r. wyniosła 51,2 proc. w porównaniu do 50,6 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej. Wzrost marży jest konsekwencją optymalizacji działań w zakresie promocji cenowych i wcześniejszego niż w roku ubiegłym rozpoczęcia sprzedaży nowej kolekcji.

– Znajdujemy się obecnie na przełomie okresu wyprzedaży i wprowadzania nowych kolekcji. Liczymy na ich atrakcyjność, a także, dzięki wielu formalnym okazjom przypadającym tradycyjnie w drugim i trzecim kwartale roku, na wzrost sprzedaży odzieży formalnej. Vistula rozszerza ofertę Vistula Woman i urozmaica swój asortyment kolekcjami kapsułowymi. Wólczanka, oprócz flagowych koszul, w tym sezonie wprowadza nowe modele, będące odpowiedzią na zmiany na rynku odzieży formalnej skierowanymi w stronę wygody. Bytom przedstawia linię Supreme Comfort, stawiając na maksymalną wygodę i utylitarność. W. KRUK proponuje ręcznie zdobioną biżuterię ze złota i srebra, a także rozwija ofertę biżuterii popularnej marki Picky Picka. Natomiast Deni Cler prezentuje kolekcję “Magia Kina”, inspirowaną kobietami – ikonami, które zapisały się w historii kinematografii. To, jak dobrze przygotowaliśmy się na wiosnę i lato 2023, będziemy mogli określić jednak dopiero w nadchodzących miesiącach– dodaje Janusz Płocica.

Live Motion Games pozyskuje 5 mln zł finansowania na działalność operacyjną i rozwój spółki

Działająca w branży game i notowana na rynku NewConnect spółka Live Motion Games S.A. podpisała umowę inwestycyjną z funduszem Global Tech Opportunities 20, w ramach której może pozyskać nawet 5 mln zł. Pośrednikiem pomiędzy spółką, a inwestorem jest doradca inwestycyjny ABO Securities. Inwestora reprezentował adw. Paweł Frańczak z kancelarii prawnej PFLAW Advocates & Partners, a LMG  Łukasz Łyszczarek z kancelarii Lewczuk Łyszczarek i wspólnicy. Środki zostaną przeznaczone na działalność operacyjną i rozwój firmy, w tym nowych gier. 

Transakcja zakłada emisję obligacji zamiennych na akcje o wartości 5 tys. zł każda. Obligacje będą oferowane w 1 transzy o wartości nominalnej 625 tys. zł, 8 transzach o wartości nominalnej 500 tys. zł oraz 1 transzy o wartości 375 tys. zł. Maksymalna wartość środków, jakie może pozyskać Live Motion Games, wynosi 5 mln zł. Obligacje będą emitowane w sytuacji wystąpienia określonego zapotrzebowania spółki.

Umowa z funduszem Global Tech Opportunities 20 umożliwi nam dalszy rozwój, w tym finansowanie realizacji gier, nad którymi obecnie pracujemy. Bardzo ważna jest dla nas transzowana forma pozyskanego finansowania. Dzięki temu spółka otrzyma niezbędny kapitał w momencie wystąpienia zapotrzebowania na te środki, co pozwoli efektywnie je wykorzystać. Warto zaznaczyć, że kwota 5 mln zł to wartość maksymalna. Nie musimy jej wykorzystywać w stu procentach – mówi Dorota Osowska, prezes zarządu Live Motion Games S.A.

Strategia działalności spółki zakłada produkcję i wydawanie gier na komputery osobiste sprzedawane za pośrednictwem platformy Steam na rynki globalne. LMG koncentruje się na produkcji symulatorów, gier city-builder oraz z gatunku survival. Aktualnie firma skupia się na realizacji tytułów: Chernobyl Liquidators, Millennials oraz Builders of China, co również będzie możliwe dzięki pozyskanemu finansowaniu.

– W Chernobyl Liquidators gracze znajdą się w samym centrum katastrofy reaktora z 1986 roku, a ich główny cel to zmniejszenie poziomu promieniowania i pomoc ludziom. Z kolei Builders of China to emocjonująca strategiczna rozgrywka, w której zadaniem użytkowników będzie budowa i rozwój miast antycznych Chin. Wierzymy, że nasze gry zadowolą przyszłych graczy – zapowiada Dorota Osowska.

Live Motion Games na podstawie umowy z Frozen Way opracuje także nową grę z gatunku Life Sim pt. Millennials. W tytule gracze wcielą się w rolę studenta pierwszego roku.

Głównym akcjonariuszem Live Motion Games S.A. jest grupa PlayWay S.A.

Global Hydrogen rozpoczyna testy mikrobiogazowni i nawiązuje współpracę z partnerami w celu oceny uniwersalności technologii

Notowana na NewConnect spółka opracowująca technologie w branży zielonej energii – Global Hydrogen, podpisała umowy współpracy z kilkoma partnerami celem przeprowadzenia badań i testów dostarczonego substratu. To kolejny etap realizacji projektu prototypu mikrobiogazowni, który został zapowiedziany przez spółkę w grudniu ub.r. Global Hydrogen kieruje swoją ofertę głównie do przedsiębiorstw z sektora rolno-spożywczego oraz gospodarstw rolnych.

Projekt modułowej mikrobiogazowni o mocy od 5kW jest już na kolejnym etapie realizacji. Podpisane umowy z nowymi partnerami mają służyć określeniu jakości oraz potencjału biogazu poszczególnych substratów. Poprzez testy konwersji różnorodnych substratów chcemy dokładnie zbadać wydajność oraz zweryfikować uniwersalność naszej technologii – mówi Zbigniew Lizoń, prezes zarządu Global Hydrogen. – To następny krok, w kierunku rozwoju kolejnego produktu Global Hydrogen, który docelowo ma być produktem masowym – dodaje Zbigniew Lizoń.

Spółka nawiązała współpracę m.in. z Fabryką Wyrobów Cukierniczych „JAGO”, Międzygminnym Kompleksem Unieszkodliwienia Odpadów „ProNatura” oraz Leśnym Parkiem Kultury i Wypoczynku „Myślęcinek”. W ramach zawartych umów Global Hydrogen przeprowadzi badania i testy dostarczonego przez partnerów substratu, a otrzymane wyniki posłużą określeniu jego biogazowydajności, czyli potencjału energetycznego. Z przeprowadzonych weryfikacji i testów firma przekaże poszczególnym partnerom raporty z badań. Testy mają również na celu odpowiednie skonfigurowanie urządzenia, a także dokonanie szczegółowych obliczeń wydajności produkcji.

Mikrobiogazownia to koncepcja Global Hydrogen, która będzie kierowana przede wszystkim do producentów spożywczych, przedsiębiorstw zajmujących się odpadami zielonymi oraz mniejszych gospodarstw rolnych. Zgodnie z założeniami, po każdym pełnym miesiącu testów, firma dostarczy raport opisujący wszystkie parametry pracy prototypu, wprowadzane modyfikacje i korekty. Finalnie zostanie stworzony projekt technologii produkcji seryjnej oraz wybudowana linia produkcyjna. Koszty tego przedsięwzięcia w całości pokrywa Global Hydrogen. W projekt będzie również zaangażowana spółka zależna – Turbo Green Electric, która posiada wyłączną, nieograniczoną terytorialnie, pełną licencję do korzystania z wynalazku SMBP (Self Mixing Biogas Plant).

Eurohold ma za sobą udany rok, zakończony silnym czwartym kwartałem

  • W 2022 r. przychody grupy Eurohold wzrosły o ok. 77% r/r i osiągnęły 3,2 mld euro. EBITDA zwiększyła się o 52% do prawie 146 mln euro.
  • Segment energetyczny reprezentowany przez markę Electrohold miał największy udział
    w wynikach grupy za rok 2022. Przychody z tego tytułu potroiły się, osiągając 1,83 mld euro.
  • Składka zebrana przez Euroins Insurance Group, linię ubezpieczeniową Euroholdu, wzrosła o 24% r/r i wyniosła 854 mln euro. Od 2018 roku ubezpieczenia Euroins są dostępne także na polskim rynku.

Eurohold Bulgaria AD, wiodąca grupa energetyczna i finansowa w Europie Środkowo-Wschodniej oraz Południowo-Wschodniej, zakończyła 2022 rok udanym czwartym kwartałem, który umocnił wcześniej wypracowane przez nią bardzo dobre wyniki. Holding zaraportował 3,2 mld euro przychodów, czyli o 77% więcej niż w 2021 roku. Jego EBITDA zwiększyła się o ok. 52% do ok. 146 mln euro.  W skali roku zysk netto Euroholdu zwiększył się o 8,8% i wyniósł 34,9 mln euro. Opublikowany raport jest pierwszym, w którym Eurohold w pełni konsoliduje w skali całego roku wyniki spółek energetycznych, przejętych w 2021 roku od czeskiej grupy CEZ.

Największy udział w wynikach za 2022 r. miał segment energetyczny, reprezentowany przez markę Electrohold. Przyniósł grupie ponad połowę całkowitych przychodów i znacząco wpłynął na poprawę jej rentowności.

Segment ubezpieczeniowy, za który w grupie odpowiada Euroins Insurance Group AD (EIG), kontynuował konsekwentny wzrost wyników. Składka przypisana brutto EIG wzrosła o 24% w porównaniu z 2021 rokiem i osiągnęła 854 mln euro. W tym wzroście sprzedaży partycypowały niemal wszystkie obszary biznesowe ubezpieczyciela. Euroins oferuje swoje produkty ubezpieczeniowe w 12 państwach. Od 2018 roku są one również dostępne dla polskich klientów.

Pod koniec 2022 roku Euroins sprzedało swoje udziały w towarzystwach ubezpieczeniowych na Białorusi i w Rosji, koncentrując się na rozwoju biznesu w pozostałych państwach w regionie: Gruzji i Ukrainie. Euroins posiada w Ukrainie dwa podmioty, który dostosowały swoją działalność do warunków wojennych i kontynuują ją pomimo toczącego się już od ponad roku konfliktu zbrojnego.

– Mamy za sobą rok pełen wyzwań, z których część była trudna wcześniej do wyobrażenia. Dlatego jestem bardzo zadowolony z tego, jak poradziliśmy sobie z sytuacją oraz ze wzrostem naszych wyników w dwóch głównych obszarach biznesowych: energetycznym i ubezpieczeniowym. Sektor energetyczny mierzył się w 2022 roku z ogromnymi wyzwaniami, lecz udało nam się wykorzystać pojawiające się szanse.  To sprawia, że spodziewam się dobrych wyników również w tym roku.

W segmencie ubezpieczeniowym utrzymaliśmy działalność naszych dwóch ukraińskich towarzystw i najlepiej jak mogliśmy zatroszczyliśmy się o naszych pracowników. Wszystkie podmioty ubezpieczeniowe wchodzące w skład grupy są dobrze dokapitalizowane. Dotyczy to również rynku rumuńskiego, gdzie podjęliśmy dodatkowe działania mające na celu zapewnienie jeszcze lepszej stabilności finansowej. Inwestując w ostatnich latach przez akwizycje i podnoszenie kapitałów ponad 200 mln euro w Euroins Romania, a także dzięki wsparciu, jakiego udzieliliśmy spółce w ostatnim, trudnym dla rumuńskiego rynku ubezpieczeniowego okresie, potwierdzamy nasze zaangażowanie w rozwój firmy oraz obsługę milionów naszych rumuńskich klientów mówi Kiril Boshov, Prezes Zarządu Euroholdu.

Alior Bank podsumowuje 2022 r. i wchodzi do WIG-20

Kolejne rekordowe kwartalne przychody, najwyższy w historii wskaźnik NIM, po raz pierwszy spadek wskaźnika NPL poniżej 10 proc. Do tego wysoka rentowność i dalszy rozwój obszaru cyfryzacji. Takie wyniki Alior Bank prezentuje za IV kw. 2022 r. Potwierdzeniem konsekwentnego rozwoju spółki jest jej powrót do indeksu WIG-20.

Ostatni kwartał 2022 r. Alior Bank zakończył przychodami na rekordowym poziomie, który wyniósł 1,322 mld zł. Wynik odsetkowy wyniósł 1,14 mld zł, co stanowi wzrost aż o 50 proc. w ujęciu rocznym. Raportowany zysk netto w IV kw. ubiegłego roku wyniósł 360 mln zł i jest to rekordowy wynik w całej historii działalności banku. Skorygowany o zdarzenia jednorazowe zysk netto w IV kw. 22 wyniósł 369 mln zł, a w całym 2022 r. 1,371 mld zł. W ostatnich miesiącach minionego roku Alior Bank koncentrował się m.in. na przygotowaniu strategii rozwoju, którą zaprezentował w lutym 2023 r.

Alior Bank wyraźnie poprawił efektywność, rentowność i jakość portfela. Wskaźnik kredytów zagrożonych NPL spadł poniżej 10 proc. W ujęciu rocznym obniżono go o 1,97 pp., do poziomu 9,8 proc. Znacznie wzrosła rentowność kapitału własnego wyrażona w ROE, która w IV kw. wyniosła 24,6 proc., co jest wynikiem lepszym o 18,3 pp. w porównaniu z tym samym okresem 2021 r.

Znaczący wpływ na wynik w 2022 r. miały zdarzenia jednorazowe, wśród których należy wyróżnić przede wszystkim: w I kw. odpis aktywów niefinansowych na oddział w Rumunii; w II kw. przystąpienie do Systemu Ochrony Banków Komercyjnych; w III kw. rezerwa na koszt „wakacji kredytowych”, rezerwa na zwrot dodatkowej marży związanej z wpisem hipoteki do ksiąg wieczystych, dopłata do Systemu Ochrony Banków Komercyjnych oraz wpłata na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców; a w IV kw. – kolejna wpłata na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców.

– Na tle sektora jesteśmy jednym z najbardziej efektywnych banków. W czwartym kwartale osiągnęliśmy historycznie rekordowe wyniki. Na szczególna uwagę zasługuje NIM i ROE. Niedawno ogłosiliśmy nową strategię rozwoju, w ramach której postawiliśmy sobie ambitne cele. Mamy olbrzymią satysfakcję, że właśnie wracamy do indeksu WIG-20. Po dwóch latach przerwy Alior Bank ponownie znajdzie się wśród 20 największych spółek notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych – mówi Grzegorz Olszewski, prezes Zarządu Alior Banku.

Alior Bank był tam od marca 2014 r. do marca 2021 r. W komunikacie z 2 marca br. spółka GPW Benchmark poinformowała, że po sesji 17 marca 2023 r. zostanie przeprowadzona rewizja roczna portfeli indeksów. W związku z nią Alior Bank ponownie wejdzie w skład WIG-20.

W 2022 r. w ujęciu rocznym, ROE wyniosło 11,3 proc., prezentując wzrost o 3,6 pp. rok do roku. Aktywa banku wyniosły 82,9 mld zł. Koszty ryzyka (CoR) w IV kw. utrzymywały się na dobrym poziomie 1,57 proc.

– Alior Bank systematycznie poprawia efektywność i utrzymuje rentowność na bardzo dobrym poziomie. Satysfakcjonujący jest także poziom współczynników kapitałowych TIER I oraz TCR, które na koniec IV kw. 2022 r. znacznie przekraczają minima regulacyjne – informuje Radomir Gibała, wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za obszar finansów.

Dla klientów biznesowych

W IV kw. ub. roku Bank rozpoczął prace nad nową bankowością internetową dla firm. Realizacja projektu została zaplanowana na lata 2023 – 2025. Pierwsi klienci będą mogli zapoznać się z systemem już w połowie przyszłego roku. Uruchomiony został także nowy, automatyczny wniosek internetowy o rachunek firmowy dla jednoosobowych działalności gospodarczych. Aż 87 proc. procesów jest w pełni automatycznych, co przekłada się na skrócenie czasu realizacji – od momentu uruchomienia wniosku do otwarcia rachunku, cały proces udało się zrealizować w 5 min. i 40 sek. W segmencie małych firm udział procesów automatycznych utrzymuje się na stabilnym poziomie. Dzięki zaplanowanym pracom rozwojowym, bank przewiduje ich wzrost w 2023 r. Już 45 proc. dyspozycji jest przyjmowanych zdalnie, co w ujęciu rocznym stanowi wzrost o 13 pp.

Strategia poprawy jakości portfela kredytowego KB ma pozytywny wpływ na wzrost przychodów, spadek kosztów ryzyka oraz obniżenie wskaźnika NPL, czyli tzw. kredytów zagrożonych. Na koniec 2022 r. wskaźnik ten zmniejszył się o 4,1 pp. w ujęciu rocznym – mówi Tomasz Miklas, wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za ryzyko.

Przy utrzymującym się poziomie aktywów 11 mld zł w regularnej obsłudze, portfel w restrukturyzacji i windykacji maleje. Towarzyszy temu optymalizacja bazy klientów. Bank koncentruje się na budowaniu relacji z klientami o dobrym profilu ryzyka i wysokim potencjale produktowym. W IV kw. ub. r. udział nowych limitów kredytowych sprzedawanych firmom reprezentującym branże preferowane, wzrósł o 15 pp. w porównaniu z wcześniejszym kwartałem.

Dla klientów indywidualnych

Konto Jakże Osobiste pozostaje flagowym produktem Alior Banku w segmencie klientów indywidualnych – w IV kw. 2022 r. liczba otwartych rachunków zanotowała 25-proc. wzrost rok do roku. Również o 25 proc. w IV kw. 2022 r. zwiększyła się liczba aktywnych użytkowników aplikacji mobilnej i w listopadzie ub. r. przekroczyła ona milion. W IV kw. 2022 r. za pośrednictwem Alior Mobile klienci zlecili 11 mln przelewów, czyli niemal o 20 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Klienci Alior Banku zwiększają również częstotliwość korzystania z usług dodatkowych, takich jak transakcje BLIK czy opłacanie przejazdów autostradą za pomocą aplikacji. Liczba przejazdów autostradą oraz biletów opłaconych w aplikacji Alior Mobile w IV kw. 2022 r. wyniosła 483 tys., co oznacza 67 proc. wzrost rok do roku.

Ze względu na niski popyt na kredyt hipoteczny, spowodowany głównie wzrostem rynkowych stóp procentowych, w segmencie kredytów hipotecznych utrzymuje się trend spadkowy. Alior Bank jednak dobrze sobie, radzi nawet w tak trudnym otoczeniu zewnętrznym. Udział w nowej sprzedaży kredytów hipotecznych w ostatnim kwartale 2022 r. był na poziomie 6,2 proc. (przy poziomie 4,1 proc. w 2021 r.). Pomimo 57-proc. spadku sprzedaży w IV kw. 2022 r. – w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego – w ujęciu rocznym, wartość portfela kredytów hipotecznych brutto wzrosła o 3 proc. do 16 mld zł. Zapewnia to Alior Bankowi 3,1 proc. udziału w rynku.

Sprzedaż pożyczek gotówkowych utrzymuje się na stabilnym poziomie i w IV kw. 2022 r. wyniosła 1,32 mld zł. Pomimo spadku wartości portfela kredytów konsumpcyjnych brutto z 18,7 mld zł w IV kw. 2021 do 16,9 mld zł rok później, Alior Bank pozostaje w gronie liderów tego rynku z udziałem na poziomie 11,1 proc. Dużym sukcesem Banku jest 49-proc. udział umów sprzedanych w kanałach zdalnych. W najbliższej przyszłości planowane jest sukcesywne podnoszenie tego wskaźnika.

Sprzedaż kredytów ratalnych spadła w IV kw. 2022 r., w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, o 22 proc. Z kolei liczba klientów i portfel kredytów w tym segmencie utrzymują się na zbliżonym poziomie. Bank, we współpracy z RentUp oraz siecią Komputronik, wdrożył najem konsumencki, co w kolejnych kwartałach powinno wspierać rozwój portfela kredytów Consumer Finance.

Cyfrowy lider

Już od grudnia ubiegłego roku pierwsza grupa klientów może korzystać z Alior Pay, nowatorskiej usługi na rynku odroczonych płatności, pozwalającej odraczać na 30 dni a następnie – na życzenie klienta rozkładać na raty transakcje internetowe, transakcje w sklepach stacjonarnych wykonane kartą lub BLIKIEM oraz przelewy z rachunku w Alior Banku. Warunkiem skorzystania z usługi jest m.in. posiadanie rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego oraz aplikacji mobilnej Alior Mobile. Alior Pay będzie sukcesywnie udostępniany coraz większemu gronu klientów. Już teraz bank zapowiada jego rozwój o inne usługi, nie tylko dla klientów indywidualnych.

Wśród zeszłorocznych innowacji znalazła się także usługa Moje Rachunki pozwalająca w łatwy sposób zagregować wszystkie rachunki i faktury, a następnie opłacać je zbiorczo za pomocą jednego kliknięcia. Po jednorazowej konfiguracji, rozwiązanie samodzielnie monitoruje rachunki do opłacenia, ułatwiając klientom kontrolowanie terminów oraz wysokości opłat.

Zgodnie z nową strategią, której głównym filarem są innowacje, w Alior Banku zostanie uruchomiony BOT ofertowy. Będzie on wsparciem InfoNiny, czyli funkcjonującej od kilku lat elektronicznej asystentki. Jego zadaniem będzie zachęcanie klientów do zapoznania się z ofertą kredytową Banku.

Grupa Alior Banku

Biuro Maklerskie Alior Banku odnotowało przychody na poziomie 53,3 mln zł, czyli porównywalnym z 2021 r. i zbliżonym do rekordowego 2020 r. W samym IV kw. 2022 r. obroty na Giełdzie Papierów Wartościowych były istotnie mniejsze niż w pierwszej połowie roku. Przełożyło się to na niższe wyniki prowizyjne Biura Maklerskiego. W październiku do oferty zostały wprowadzone instrumenty ETF (Exchange Traded Fund). Biuro Maklerskie zostało także członkiem Global Connect, czyli nowego rynku na GPW. W ogłoszonym przed kilkoma dniami przez „Puls Biznesu” corocznym rankingu najlepszych rachunków maklerskich, wysoko oceniono ofertę Biura Maklerskiego Alior Banku, klasyfikując ją na drugiej pozycji.

Alior Bank rozwijał także kolejne produkty we współpracy z PZU SA, który jest głównym akcjonariuszem Grupy. W ofercie pojawiła się promocja na ubezpieczenia NNW oraz opiekę zdrowotną PZU „Z kartą na Plusie zdrowie w bonusie” skierowaną do klientów biznesowych. Około 5,6 tys. pracowników Alior Banku korzysta z ubezpieczenia PZU Zdrowie, a prawie 5 tys. z ubezpieczenia sponsorowanego PZU Życie.

ESG

– Alior Bank kompleksowo realizował założenia wynikające z polityki zrównoważonego rozwoju. W obszarze ESG wyróżnikiem Alior Banku będzie „S” – odpowiedzialność społeczna m.in. za pracowników, ich rodziny oraz klientów – deklaruje Grzegorz Olszewski.

Wśród najważniejszych i najbardziej rozległych działań znajdują się te, realizowane na rzecz pomocy obywatelom Ukrainy, którzy zostali poszkodowani w wyniku rosyjskiej agresji. W 2022 r. działalność rozpoczęła także Fundacja Alior Banku. W zakresie dbania o środowisko, bank skupił się na dążeniu do zeroemisyjności, głównie dzięki pomiarom emisji gazów cieplarnianych. Natomiast rozwój w zakresie cyfryzacji przekłada się na redukcję zużycia papieru i plastiku.

W 2022 r. Alior Bank zrealizował cykl wydarzeń skierowanych do pracowników, klientów i lokalnych społeczności. Wśród nich znalazł się np. dzień na „U”, który zachęcał pracowników do regularnego badania się. Z kolei „Aktywni z Aliorem” to cykl imprez sportowo-rekreacyjnych, którego głównym zadaniem jest promowanie zdrowego i aktywnego trybu życia. Seria wydarzeń będzie kontynuowana w bieżącym roku.

Alior Bank pozostaje także aktywny w segmencie gamingu – w ramach kolejnej współpracy z profesjonalną drużyną AGO Rogue powstał Alior Bank Team, który bierze udział w zawodach akredytowanej Ligii Regionalnej Ultraligi. Zespół składa się z krajowych zawodników polskiej sceny League of Legends. Dodatkowo, Alior Bank wspiera graczy przy wydarzeniach e-sportowych i był partnerem głównym pierwszego w Polsce festiwalu dla graczy „Meet at Rift”.

„Bank na co dzień, Bank na przyszłość”

W ostatnim kwartale 2022 r. trwały także intensywne prace nad nową strategią Alior Banku. „Bank na co dzień, Bank na przyszłość” to plan rozwoju uniwersalnej, nowoczesnej instytucji, nastawionej na budowanie z klientem głównej relacji cyfrowej. Wśród jej najważniejszych założeń jest rozwój aplikacji Alior Mobile, która zyska nową, inkluzywną odsłonę. Akcent zostanie postawiony na przyjazne procesy samoobsługowe, indywidualizację kontaktu z klientem w czasie rzeczywistym oraz rozwój eTożsamości. Dzięki udostępnieniu usługi Alior Pay, Alior Bank zamierza utrzymać pozycję lidera finansowania zakupów. Nowe technologie mają wspierać mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa. Zostanie to osiągnięte dzięki inwestycjom w rozwój detalicznego e-bankingu, a przede wszystkim wdrożenie zupełnie nowej platformy bankowości internetowej, mobilnej i zintegrowanych modułów księgowych.

Kluczowe wskaźniki finansowe Grupy w IV kw. 2022 roku

  • Przychody: 1,322 mld zł.
  • Raportowany zysk netto w IV kw. 22 r. wyniósł 360 mln zł – jest to rekordowy poziom w historii Alior Banku.
  • Skorygowany o zdarzenia jednorazowe zysk netto w IV kw. 22 wyniósł 369 mln zł, a w całym 2022 r. 1,371 mld zł.
  • Bezpieczna pozycja kapitałowa oraz płynnościowa banku: współczynnik TIER1 na poziomie 13,00 proc., a TCR 14,19 proc. Nadwyżka ponad wymogi regulacyjne dla TIER1 wynosi 435 pb., a TCR 354 pb.
  • CoR (koszty ryzyka) na poziomie: 1,57 proc.
  • NIM (marża odsetkowa netto) Banku w analizowanym okresie wyniosła: 5,92 proc.
  • ROE (rentowność kapitału własnego) na poziomie: 24,6 proc.
  • C/I (koszty do dochodów) na poziomie: 34,56 proc.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – luty 2023

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 33,3% rdr do 18,8 mld zł
  • Spadek wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 24,4% rdr do poziomu 578,9 tys. szt.
  • Spadek wartości obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń o 38,7% rdr do444,8 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 39,6% do 9,4 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 9,7% rdr do 12,6 TWh

W lutym 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 18,8 mld zł, czyli o 33,3% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła o 31,3% rdr do poziomu 18,6 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 0,93 mld zł, o 31,3% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec lutego wyniosła 60 181,40 pkt. i była o 1,6% niższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w lutym odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 28,5% rdr do poziomu 229,8 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 31,7% rdr i wyniosła 214,1 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w lutym wyniosła 223,9 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w lutym wyniósł 911,1 tys. szt., czyli o 26,9% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 24,4% rdr do poziomu 578,9 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 44,4% rdr do 115,5 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 17,9% rdr do 198,3 tys. szt.

W lutym odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 41,7% rdr do poziomu 216,2 mln zł oraz spadek obrotów ETF-ami o 32,2% rdr do 69,7 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec lutego 92,9 mld zł, wobec 97,5 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 38,7% rdr do poziomu 444,8 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 23,1 mld zł wobec 54,8 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 57,8% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w lutym br. 9,4 TWh, co oznacza spadek o 39,6% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 83,0% rdr do poziomu 4,9 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 65,0% rdr do poziomu 4,5 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 9,7% rdr do 12,6 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 0,5% do poziomu 1,7 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 11,1% rdr do poziomu 10,9 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,7 TWh, co oznacza spadek o 2,2% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) wzrósł o 32,1% rdr do poziomu 6,1 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 68,6% rdr, do wolumenu 2,5 TWh.

Kapitalizacja 374 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w lutym 2023 r. 599,7 mld zł (127,1 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 418 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 316,0 mld zł (279,0 mld EUR).

Na Głównym Rynku w lutym 2023 r. zadebiutowały akcje spółki GENOMTEC (przejście z NewConnect).

W lutym br. na GPW odbyło się 20 sesji giełdowych, tyle samo co rok wcześniej.

W załączeniu dane o obrotach na rynkach prowadzonych przez Grupę GPW.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Michał Tykarski nowym członkiem zarządu IAI S.A.

Nowym członkiem zarządu spółki IAI S.A. odpowiedzialnym za rozwój produktu e-commerce oraz business development został Michał Tykarski.

Michał zdobywał doświadczenie w branży e-commerce budując przez ostatnie półtora roku platformę sprzedażową Shopee. Nadzorował tam dział business development, a w szczególności akwizycję i onboarding merchantów oraz wyniki sprzedażowe platformy.

– Bycie liderem innowacji w produktach dla rynku e-commerce to jeden z naszych kluczowych celów. Michał posiada bardzo dobre zrozumienie potrzeb merchantów zdobyte podczas budowy marketplace’u. Dzięki temu IAI S.A. będzie gotowy na jeszcze szybszy rozwój swoich produktów oraz dostosowanie się do potrzeb klientów – mówi Jarosław Mikos, prezes zarządu IAI S.A. – Chcemy również zbudować silną strukturę organizacyjną, która pozwoli nam udźwignąć tempo wzrostu naszego biznesu. Elementem tego jest rekrutacja czołowych menedżerów, do których należy Michał Tykarski – dodaje Mikos.

Michał Tykarski pracował wcześniej w Boston Consulting Group. W BCG prowadził projekty z zakresu strategii, fuzji i przejęć, procesów sprzedażowych oraz doświadczeń klienta (customer journeys) – głównie dla sektora bankowego i ubezpieczeniowego. Posiada dyplom z fizyki teoretycznej zdobyty na Uniwersytecie Cambridge.

Volvo, Netflix, Google – dlaczego giganci wybierają Polskę?

Kilka dni temu Volvo ujawniło plany otwarcia w Krakowie Tech Hubu, w którym rozwijane będą kompletne i kluczowe funkcje nowych, w pełni elektrycznych samochodów. Z kolei w styczniu Netflix ogłosił, że otwiera centrum inżynieryjne w Warszawie, w którym rozwijane będą rozwiązania umożliwiające proces produkcji treści. To kolejni światowi giganci po Google i Intel, którzy w ostatnim czasie postanowili zainwestować nad Wisłą. Jakie czynniki przyciągają zagraniczne firmy do Polski?

– Jest ich sporo, a początkiem przewag naszego kraju z pewnością jest dostęp do zasobów intelektualnych, dobrze wykształconej kadry, umożliwiającej budowanie usług w oparciu o R&D, oraz innowacje, co podkreślają sami przedstawiciele zagranicznych firm lokujących swój biznes w Polsce – mówi Marta Machus-Burek, Senior Partnerka, Wiceprezeska Zarządu Colliers odpowiedzialna za doradztwo strategiczne.

Polska w czołówce państw europejskich

Jak wynika z raportu „Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce 2022”, przygotowanego przez Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) we współpracy z Colliers, Polska jest szóstą co do wielkości gospodarką w Unii Europejskiej, a w ciągu ostatniej dekady stała się jednym z liderów wzrostu gospodarczego w Europie. W kraju prężnie rozwija się sektor usług biznesowych opartych na wiedzy, co czyni go magnesem przyciągającym przedsiębiorców inwestujących w centra BPO/SSC, GBS, IT oraz R&D.

– Niepewna sytuacja w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, wywołana m.in. pandemią koronawirusa, wojną w Ukrainie i postępującą inflacją, zrodziła obawy, że odbije się to negatywnie na atrakcyjności Polski wśród międzynarodowych inwestorów. Widzimy jednak, że nadal chętnie lokują tu swoje kapitały – w ostatnim roku było to ponad 3,7 mld euro, czyli o 200 mln euro więcej niż w 2021 r. [1] Odzwierciedleniem tego pozytywnego trendu jest wysoki wskaźnik zatrudnienia w centrach biznesowych prowadzonych przez inwestorów zagranicznych w Polsce, które na koniec 2022 r. oscylowało wokół 400 tysięcy osób i cały czas rośnie. Inwestują u nas nie tylko przedsiębiorcy z Niemiec, Szwajcarii czy Japonii. Prym wiodą firmy amerykańskie, które zatrudniają ponad 112 tys. polskich specjalistów[1] – mówi Marta Machus-Burek.

Specjaliści w każdym calu

Szeroki wachlarz uczelni wyższych i bliska współpraca uniwersytetów z sektorem biznesowym sprawiają, że Polska może poszczycić się wyspecjalizowaną kadrą pracowniczą, spełniającą wysokie wymogi technologicznych pracodawców. W ostatnich latach potrzeby rynku pracy stopniowo zmieniły się w kierunku połączenia umiejętności językowych[2] i programistycznych, a najbardziej cenieni są inżynierowie z szeroko rozumianego sektora R&D.

– Już od kilku lat branża IT przyciąga tysiące nowych studentów, absolwentów i osoby przebranżawiające się. Tylko w roku akademickim 2022/2023 studia informatyczne w Polsce rozpoczęło aż 44 tysiące młodych ludzi. Zagraniczni inwestorzy cenią wysoki poziom edukacji technicznej w Polsce i wysokie kwalifikacje pracowników. Fakt, że światowi giganci tacy, jak LG, Google czy Intel zaufali już Polsce, sprawił, że kolejne marki technologiczne, m.in. Devbridge, TRUMPF Huettinger, ANP Enertech, chcą lokować tu swoje inwestycje – mówi Sebastian Bedekier, Partner, Dyrektor Regionalny Colliers w Poznaniu.

Ostatni rok to także widoczny napływ pracowników z Ukrainy i Białorusi, często wysoko wykwalifikowanych. Przyjeżdżając do Polski, uzupełniają braki kadrowe, ale również mają wpływ na wzrost konsumpcji.

– W związku z migracją, spowodowaną wybuchem wojny w Ukrainie, wprowadzono przepisy, które ułatwiają legalizację zatrudnienia osób przyjeżdżających do Polski z terenów objętych konfliktem. Obywatele Ukrainy, mogą więc wykonywać pracę w Polsce bez dodatkowego obowiązku uzyskania zezwolenia na pracę cudzoziemca. Wiele firm z tego korzysta – dodaje Sebastian Bedekier.

Jak biuro, to tylko w Polsce

Kolejnym ważnym argumentem przemawiającym na korzyść Polski jest wysoka podaż nowoczesnej powierzchni biurowej. Pod tym względem jesteśmy liderem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w naszym kraju wynoszą już ponad 12,7 mln mkw., z czego większość zlokalizowana jest na ośmiu głównych rynkach miast regionalnych (6,44 mln mkw.)[3], które coraz częściej przyciągają firmy zagraniczne. Popyt na koniec 2022 r. w całej Polsce wyniósł 1,48 mln mkw., o 19% więcej niż rok wcześniej i 25% więcej w porównaniu do 2020 r.

– Deweloperzy biurowi wychodzą dziś naprzeciw potrzebom najemców i ich pracowników, którzy nie oczekują tylko dostępu do wysokiej jakości powierzchni, ale całego zestawu udogodnień – od przedszkola, poprzez punkty usługowe czy restauracje. Dziś liczy się multifunkcyjność – zaznacza Sebastian Bedekier.

Arcyważnym czynnikiem kształtującym atrakcyjność Polski jest także postawa polskich miast.

– Profesjonalna oferta inwestycyjna, synergia wielu podmiotów w poszczególnych miastach (samorządów, uczelni wyższych, innych pracodawców itd.), a także pomoc prezydentów miast i ich urzędników – to wszystko stawia Polskę na czele listy krajów bardzo atrakcyjnych dla inwestycji zagranicznych. Nie należy zapominać w tym miejscu o działalności PAIH i programów pomocowych – podkreśla Partner i Dyrektor Regionalny Colliers w Poznaniu.

Konkurencyjne wynagrodzenia

Także pod względem kosztów pracy Polska wypada atrakcyjnie na tle krajów Europy Zachodniej, choć różnice w wynagrodzeniach są znaczące, zwłaszcza na niższych stanowiskach. Najwyższe notowane są w Warszawie (+9,4% w porównaniu do średniej w Polsce). W centrach usług wspólnych płace są o 2% wyższe od średniej, a w centrach IT o 14%. Najwyższe wynagrodzenia oferowane są w branży farmaceutycznej (+16%).

– W nadchodzących latach globalna rywalizacja o pracowników będzie się nasilać. Posiadanie jak najlepiej wykwalifikowanej kadry staje się więc priorytetem, szczególnie jeśli mowa o sektorze usług biznesowych i wiele firm realizuje go już dziś. Polska kształci wielu specjalistów, którzy mogą konkurować z najlepszymi na całym świecie, jednak w dalszym ciągu jesteśmy tańszym rynkiem pracy – zaznacza Sebastian Bedekier.

Będą kolejni?

Polska, chcąc przyciągnąć zagranicznych inwestorów, oferuje programy zachęt. Przykładem może być wprowadzony w 2018 r. instrument wsparcia – Polska Strefa Inwestycji, który umożliwia przedsiębiorstwom realizującym nowe inwestycje na terenie całej Polski uzyskanie zwolnienia z podatku dochodowego (CIT/PIT) na okres 10-15 lat, w wysokości nawet do 70% wartości planowanej inwestycji. Ponadto dla strategicznych inwestycji oferowane jest wsparcie w formie gotówkowej. Z roku na rok liczba chętnych inwestorów ubiegających się o granty rośnie – w 2022 r. PAIH przygotował 41 rekomendacji wsparcia inwestycji o istotnym znaczeniu dla naszej gospodarki do Ministerstwa Rozwoju i Technologii, podczas gdy w 2021 było to 25.

– Polska powoli staje się bezpieczną przystanią dla firm technologicznych z całego świata. Jej atrakcyjność przejawia się w położeniu geograficznym – blisko rynków zbytu, stabilności gospodarczej oraz możliwościach oferowanych w związku z członkostwem w Unii Europejskiej. Na arenie międzynarodowej jawimy się jako miejsce dające potencjał do szybkiego wzrostu, dzięki wykwalifikowanej kadrze i możliwości optymalizacji kosztów, ale również przez instrumenty wsparcia dla inwestorów, które oferowane są przez państwo. Z tej ostatniej możliwości chętnie korzysta branża auto-moto, czego przykładem może być inwestycja Mercedes-Benz w budowę fabryki w Jaworze czy producentów sprzętu do pozyskiwania zielonej energii – Vestas i Daikin. Ogromnie ważnymi czynnikami są też liczne powierzchnie biurowe i magazynowe oraz rozwinięty sektor logistyczny, utrzymujące nasz kraj na pozycji lidera rozwoju gospodarczego na mapie Europy. Biorąc to wszystko po uwagę, wierzę, że już wkrótce usłyszymy o kolejnych wielkich otwarciach – podsumowuje Marta Machus-Burek.

[1] Według danych Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu za 2022 r.

[2] Według raportu ABSL najpopularniejszym językiem obcym jest angielski (używany przez 95,1% centrów biznesowych), na drugim miejscu plasuje się język niemiecki (75%), zaś na trzecim francuski (68%).

[3] Dane Colliers

Czas na dezinflację. Wysokie stopy procentowe pozostaną z nami na dłużej

Nadzieje na obniżki stóp procentowych powinniśmy mieć mniejsze niż Amerykanie. Polska inflacja jest 4-krotnie wyższa, a Fed jest konsekwentny w walce z wzrostem cen, trudno to powiedzieć o NBP. Czeka nas dezinflacja.

Inflacja CPI w Polsce za styczeń wzrosła do 17,2% r/r, przy poziomie 16,6% r/r za grudzień. Oczekiwano znacznie wyższego odczytu na poziomie 17,6% r/r. W przypadku inflacji miesięcznej mamy wzrost rzędu 2,4% m/m przy konsensusie oczekiwań analityków 2,8% m/m oraz przy poprzednim poziomie 0,1% m/m.

– Fatalna okazała się dynamika III kwartał do IV kwartału naszego PKB, która była na 2,4% minusie, a więc gospodarka spada bardziej niż tego oczekiwano – mówi w rozmowie z MarketNews24 Maciej Kietliński, ekspert XTB. – To może sprzyjać osłabieniu inflacji, RPP może definitywnie zakończyć cykl podwyżek stóp procentowych, a słowem roku w Polsce będzie dezinflacja, która jednak nie oznacza spadku cen. Nawet jeżeli ceny będą rosnąć o takie same kwoty, to ze względu na efekt bazy wskaźniki inflacji rok do roku będą niższe. Przy nadal bardzo odczuwalnych wzrostach cen będziemy mieć w tym roku do czynienia z dezinflacją.

Gdyby porównywać polskie i amerykańskie nadzieje na obniżki stóp procentowych, to sytuacja obu gospodarek jest bardzo różna i różne są odczyty makroekonomiczne. Dane z amerykańskiego rynku pracy były tak dobre, że wzrosły nadzieje, że Fed szybciej zakończy cykl podwyżek stóp procentowych. Inwestorzy wyczekiwali na pivot czyli na zmianę w polityce Fed, zwłaszcza że dane z amerykańskiej gospodarki też były względnie dobre, a spadek inflacji był wyższy od oczekiwań analityków.

Sytuacja jest jednak płynna, pojawiają się nowe dane. Odczyt bazowej inflacji PCE, kluczowej dla polityki monetarnej Fed wskazał na 4,7% wzrost w ujęciu rocznym wobec 4,3% oczekiwanego i ‘dolał oliwy do ognia’ ponieważ inwestorzy już wcześniej dostrzegli spowolnienie spadku presji cenowej w odczytach inflacji CPI, bazowej czy PPI. Dodatkowo wciąż rosnące osobiste wydatki Amerykanów mimo najbardziej agresywnego cyklu podwyżek Fed od lat 80-tych wskazują, że Fed będzie musiał zrobić dużo więcej by okiełznać presję cenową i być może nastawi się na długą walkę.

Sentyment byków osłabiły komentarze członków Fed, Philipa Jeffersona i Loretty Mester, która wskazała że przy ekstremalnie napiętym rynku pracy ryzyko zrobienia zbyt mało przewyższa aktualnie ryzyko wynikające ze zrobienia zbyt dużo. Rynek wycenia już prawie 30% szans na wyższą, 50 pb podwyżkę stóp w marcu która jeszcze niedawno wydawała się niemal zupełnie nieprawdopodobna. Wiele wskazuje na to, że Fed będzie musiał zrobić rzeczywiście więcej by nie doprowadzić do zakotwiczenia oczekiwań inflacyjnych na zbyt wysokich poziomach, które niczym samospełniająca się przepowiednia utrudniałyby walkę z presją cenową.

Ponieważ banki centralne podążają chętnie śladem Fed, wysokie stopy procentowe mogą z nami pozostać na dłużej, a nadzieje na pivot oddalać się.

– Konsensus rynkowy analityków zakłada, że do obniżek stóp procentowych w Polsce dojdzie dopiero w I kwartale przyszłego roku – wyjaśnia ekspert XTB.

W USA inwestorzy bardziej bali się inflacji niż recesji, ale to się zmienia wraz z ogłaszaniem kwartalnych wyników finansowych, zwłaszcza przez BigTech-y, które informują o planowanych dużych redukcjach zatrudnienia.

– W Polsce mamy rok wyborczy, dlatego temat recesji niemal nie pojawia się – dodaje M.Kietliński z XTB.

Najbardziej zanieczyszczone miejscowości w Polsce

Jak co roku Polski Alarm Smogowy opublikował smogowy ranking najbardziej zanieczyszczonych miejscowości w kraju. Ranking obejmuje rok 2021 i wskazuje najmocniej zanieczyszczone miejscowości w kraju. Niestety, na tej liście znajdują się też uzdrowiska. Dodatkowo do rankingu zalicza się tylko te miejscowości, w których dokonuje się pomiarów jakości powietrza. To jest około 300 lokalizacji – tymczasem w Polsce jest 2500 gmin. Nie wiadomo zatem, czy w pozostałych miejscowościach jest czyste powietrze. Przykładem może być wieś Zabierzów pod Krakowem, w której nie było stacji pomiarowej. I oto dwa lata temu do Zabierzowa trafiła stacja pomiarowa Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Miejscowość od razu trafiła do pierwszej dziesiątki najmocniej zanieczyszczonych tylko dlatego, że pojawiła się tam stacja pomiarowa. Historycznie jest tak, że stacji pomiarowych jest więcej na południu kraju, więc mniej informacji pochodzi z północy Polski. Wiadomym jest, że są bardzo zanieczyszczone miejscowości, jak Lębork, Stargard Gdański, Wejherowo. Tam, gdzie są stacje pomiarowe na północy Polski – notowane są przekroczenia dopuszczalnych stężeń pyłów zawieszonych czy rakotwórczych benzoalfa.

– Liderzy są zawsze ci sami. Rok temu wygrał Nowy Targ. W tym roku wygrała Nowa Ruda – tym razem miejscowość z województwa dolnośląskiego. Dla osób, które nie znają Nowej Rudy, to jest niewielka miejscowość – kilkanaście tysięcy ludzi, położona w kotlinie górskiej na Dolnym Śląsku, otoczona górami – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego. – Tam niestety w centrum, wśród domów opalanych węglem i drewnem, znajduje się stacja pomiarowa. I niestety w Nowej Rudzie powietrze było najgorsze w Polsce. Takie miejscowości królują w rankingu – mocno opalane piecami węglowymi: Nowa Ruda, Nowy Targ, Sucha Beskidzka. Do tej listy również dołączają również uzdrowiska – na przykład Rabka Zdrój, Goczałkowice Zdrój. Widać wyraźnie, że normy są przekraczane mocno na południu Polski. Powód jest dosyć oczywisty – czyli gęstość zabudowy. Chociaż na Północy też jest jeszcze sporo do zrobienia – analizuje Siergiej.

Budowa dróg i autostrad w 2023 roku – które inwestycje mają być gotowe?

Rok 2022 zakończył się z oddanymi w sumie 322 kilometrami dróg o najwyższym priorytecie – a więc autostradami i drogami ekspresowymi. Na koniec ubiegłego roku mieliśmy w stosunku do rozporządzenia Rady Ministrów, które mówi docelowo o ośmiu tysiącach kilometrów autostrad i dróg ekspresowych, prawie 4900 kilometrów dróg, z których mogliśmy korzystać. Czyli realizacja planu zakończyła się na koniec ubiegłego roku na poziomie 61%, a ponad 1300 kilometrów dróg była w budowie. Wiele prac na rok bieżący czekało na decyzję rządu o przyjęciu nowego programu budowy dróg. W grudniu został on przyjęty. To jest program na 2,5 tysiąca kilometrów dróg do 2033 roku o wartości 295 mld złotych. Część inwestycji o wartości około 105 miliardów będzie zrealizowana w ramach kontynuacji. Na 2023 rok plany mówią o 260 kilometrach nowych dróg.

– W tym roku zakończy się budowa wszystkich fragmentów A18 i do węzła z A4 będzie ona w pełni autostradą. Autostrada A1, która jest oczywiście dostępna już na całej długości dla kierowców i połączyła morze z południem naszego kraju – wciąż na sporym fragmencie w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego ma prowadzone prace wykończeniowe i tym samym niższą prędkość – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski, wiceprezes ZDG TOR. – Te wszystkie prace zostaną zakończone, więc autostrada A1 na całej swojej długości będzie miała przepisową prędkość, 140 kilometrów na godzinę. Powstanie też kolejny fragment drogi S7 z kierunku warszawskiego na południe. To jest Lesznowola, Tarczyn – około 15 kilometrów trasy szybkiego ruchu. W ten sposób wyjeżdżając z Warszawy aż do Miechowa pojedziemy płynnie, omijając Kielce i Radom. Czekamy też na spore fragmenty Via Baltica S61 – oddano je już do użytkowania, ale jeszcze nie dla kierowców. W tym roku do pełnego użytkowania trafi też fragment obwodnicy Łomży i aż 50 kilometrów w okolicach Ełku. Ponadto Łódź stanie się jedynym dużym miastem, które w pełni zamknie swój ring, czyli swoją obwodnicę – domknięte zostanie ostatnie 16 kilometrów – wskazuje Furgalski.

Fundusz Jet Investment przeznaczy ponad €100 mln na przejęcia polskich spółek

Jet Investment, jedna z największych czeskich firm zarządzających funduszami private equity, planuje znacząco zwiększyć inwestycje w Polsce. W najbliższych trzech latach przeznaczy na akwizycje ponad 100 mln euro, przejmując od trzech do ośmiu firm z sektora przemysłowego.

Wywodzący się z Brna Jet Investment w ubiegłym roku przejął polską spółkę Rockfin, świadczącą usługi inżynieryjne dla sektora energetycznego. Obecnie otwiera biuro w Warszawie, którym pokieruje Marek Chłopek, menedżer z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży private equity i zarządzania aktywami.

– Od ponad 25 lat inwestujemy w spółki przemysłowe z Europy Centralnej i możemy pochwalić się bardzo dobrymi wynikami w rozwijaniu tych firm. Doskonale znamy ten sektor i uważamy, że polskie przedsiębiorstwa przemysłowe mają ogromne możliwości rozwoju. Chcemy być bliżej nich, ich właścicieli oraz instytucji finansowych kluczowych dla krajowego rynku private equity i stąd nasza decyzja, aby otworzyć biuro w Warszawie – mówi Marek Malík, partner Jet Investment.

Obecnie Jet Investment, który działa na rynku od 1997 roku, uruchamia swój trzeci fundusz inwestycyjny (Jet 3) dedykowany inwestycjom w Europie Środkowej. Znaczna część tych środków przeznaczona będzie na inwestycje w Polsce. Fundusz, który dotychczas zebrał deklaracje od inwestorów gotowych powierzyć mu kapitał na kwotę ponad 130 mln euro prowadzi rozmowy z kolejnymi inwestorami i jest otwarty na nowy kapitał.

Podczas gdy większość funduszy private equity chce inwestować w spółki technologiczne i usługowe, nas interesuje sektor przemysłowy. W Polsce jest wiele firm zajmujących się wyspecjalizowaną produkcją przemysłową, które mają unikalny produkt i klientów, również poza Polską – mówi Marek Chłopek, dyrektor zarządzający warszawskim biurem Jet Investment. – Chcemy być partnerem dla polskich przedsiębiorstw, wspierać ich rozwój i ekspansję zagraniczną. Wiele z nich ma dziś trudności z pozyskaniem finansowania bankowego, obsługą zadłużenia, jak również musi się zmierzyć z pogarszającą się sytuacją finansową z powodu rosnących kosztów i ciągle wysokich cen energii.

Jet Investment obecnie analizuje możliwości przejęcia pięciu spółek z Polski. Czeski inwestor jest zainteresowany firmami oferującymi produkty lub usługi dla sektora energii odnawialnej, przemysłu kolejowego, lotniczego, motoryzacyjnego, maszynowego, chemicznego, przetwarzania odpadów przemysłowych, produkcji tkanin technicznych, materiałów kompozytowych, stopów metali, materiałów budowlanych oraz z branży technologii informacyjno-komunikacyjnej (ICT).

Fundusz zamierza przeznaczać na przejęcia udziałów w pojedynczych polskich spółkach od 10 do 50 mln euro, nabywając pakiety większościowe lub całość udziałów. Zamiarem jest budowanie regionalnych liderów na bazie polskich aktywów, także poprzez działania konsolidacyjne z firmami z rynku niemieckiego i austriackiego.

W porównaniu do firm zachodnioeuropejskich polskie spółki produkcyjne mają większy potencjał wzrostu ze względu na szersze pole do optymalizacji i poprawy wydajności. Polskie firmy korzystać będą także na nearshoringu, czyli przenoszeniu produkcji przez globalnych producentów bliżej końcowego odbiorcy. Ponadto, wiele spółek mierzy się z problemem sukcesji i szuka doświadczonego nabywcy, który będzie w stanie dalej je rozwijać równocześnie budując wartość dla lokalnej społeczności – dodaje Marek Chłopek.

Jet Investment inwestuje w Polsce już od kilku lat. Przejęty w ubiegłym roku Rockfin zajmuje się produkcją i montażem urządzeń pomocniczych do turbin, generatorów i kompresorów wykorzystywanych w każdym typie elektrowni. Z trzema zakładami zlokalizowanymi w okolicach Gdańska, Gorlicach oraz Bydgoszczy, Rockfin generuje ponad 80 proc. przychodów za granicą.

Czeski fundusz jest też pośrednio właścicielem spółki inżynieryjnej Tedom Poland oraz firmy poligraficznej Eurodruk-Poznań. Do niedawna miał również w portfelu Kuźnię Ostrów Wielkopolski, wiodącego polskiego producenta podzespołów i komponentów do pojazdów szynowych, którą sprzedał inwestorowi branżowemu w 2020 roku.

Ze względu na plany zwiększenia skali naszej działalności w Polsce partnerzy funduszu podjęli w ubiegłym roku decyzję o otwarciu biura w Warszawie, które zarządzać będzie polskimi inwestycjami począwszy od wyboru potencjalnych celów przejęć, poprzez ich zarządzanie po zakupie, aż po sprzedaż – mówi Marek Chłopek.

Docelowo warszawskie biuro Jet Investment liczyć będzie 6-7 osób, w tym czterech doświadczonych dyrektorów inwestycyjnych, którzy będą w pełni odpowiadać za konkretne projekty. W przyszłym roku fundusz planuje też otwarcie biura w Niemczech.

W marketplace’ach najczęściej kupujemy odzież, obuwie i kosmetyki

  • W marketplace’ach, czyli internetowych sklepach typu Allegro czy Ceneo, kupuje już 72 proc. Polaków. Zamawiamy tam głównie ubrania (46 proc. użytkowników tych platform). W następnej kolejności obuwie i kosmetyki – takie wnioski płyną z badania Santander Consumer Banku „Polaków Portfel Własny: marketplace przyszłością e-commerce”.
  • Tego typu platformy są często wykorzystywane przez konsumentów nie tylko do robienia zakupów, ale i do poszukiwania informacji o produktach, które ich zaciekawiły. Aż 42 proc. Polaków korzystających z marketplace’ów, wchodzi tam, gdy chce dowiedzieć się więcej o konkretnym towarze. Popularnym pierwszym miejscem poszukiwania informacji jest wyszukiwarka Google. Rzadko kto wchodzi w tym celu na blogi influencerów (3 proc.).

Sklepy typu marketplace stają się coraz bardziej popularne w naszym kraju, do czego przyczynia się m.in. szeroki asortyment oraz atrakcyjne ceny. Jakie produkty Polacy zazwyczaj kupują na tego typu platformach? Według badania Santander Consumer Banku „Polaków Portfel Własny: marketplace przyszłością e-commerce” są to głównie ubrania (46 proc. korzystających z marketplace’ów). Tę odpowiedź częściej od mężczyzn wybierały kobiety (58 proc. w porównaniu do 31 proc. panów). Następne w kolejności znalazło się obuwie (31 proc.). Te w marketplace’ach jest znacznie częściej kupowane przez osoby po 40 roku życia niż młodych dorosłych (kolejno 39 i 20 proc. wskazań). Miejsce na podium zamykają kosmetyki, po które sięga co czwarty ankietowany (27 proc.). W tym wypadku panie również przeważają nad panami (36 proc. w grupie kobiet w porównaniu do 17 proc. mężczyzn). Ponadto co czwarty użytkownik marketplace’ów kupuje na tych platformach książki (25 proc.). Co może niektórych zaskoczyć, wśród tych respondentów jest najwięcej 18-29 latków (30 proc.) oraz seniorów (27 proc.).

Polacy kupujący w marketplace’ach chętnie sięgają również po elektronikę np. laptopy, tablety czy telefony komórkowe (24 proc.) oraz sprzęt RTV i AGD (23 proc.). Pierwsza kategoria jest wybierana głównie przez mężczyzn (35 proc. w porównaniu do 14 proc. z grupy kobiet), podobnie jak druga (37 proc. do 11 proc. pań) – komentuje Ewelina Krzynowy-Gaweł, Dyrektor ds. Sprzedaży Internetowej z Santander Consumer Banku. – W dalszej kolejności respondenci wskazywali narzędzia (17 proc.) oraz zabawki i inne artykuły dziecięce (15 proc.). Co ciekawe, niski odsetek ankietowanych wybierał biżuterię (9 proc.), meble czy artykuły wyposażenia wnętrz (7 proc.), co pozwala domniemywać, że mogą być to rzeczy, które wolimy kupować stacjonarnie.

94 proc. użytkowników marketplace’ów szuka informacji w sieci przed zakupem konkretnego produktu

Jak wynika z badania Santander Consumer Banku, większość Polaków kupujących na platformach zakupowych, poszukuje informacji w internecie zanim zamówi interesujący ich towar. Z odpowiedzi wynika, że już co drugi robi to za pomocą marketplace (42 proc.). Wyżej znalazła się tylko wyszukiwarka internetowa taka jak Google (72 proc. użytkowników marketplace’ów). Ankietowani w poszukiwaniu informacji często kierują się również na stronę konkretnej marki (34 proc.) czy szukają filmów omawiających produkt w serwisie YouTube (25 proc.). Co czwarty wybiera w tym celu media społecznościowe takie jak Facebook, Instagram czy Tik-tok (24 proc.). Co ciekawe, niemal równie często wspieramy się też forami internetowymi (23 proc.). Rzadko kierujemy się natomiast na blogi influencerów (3 proc.).

Poza szukaniem informacji o danym produkcie, dobrze jest zorientować się również z jakich opcji finansowania w marketplace’ach możemy skorzystać – dodaje Ewelina Krzynowy-Gaweł z Santander Consumer Banku. – Dobrą opcją byłaby tutaj np. karta ratalna, dzięki której możemy kupować kiedy chcemy i gdzie chcemy, spłacając zawsze tę samą kwotę ustaloną na starcie zobowiązania. Ciekawym wyjściem jest również limit odnawialny na daną kwotę, z którego można korzystać wielokrotnie, bez konieczności podpisywania kolejnych umów.

Badanie zostało zrealizowane na zlecenie Santander Consumer Banku – banku od kredytów metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI), przeprowadzonych przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) w styczniu 2023 r. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa dorosłych Polaków. Próba n = 1000.

Silne euro i rajd złotego

Po wyższych od oczekiwań danych inflacyjnych z USA otrzymaliśmy wyniki z Europy, które również wskazują na uporczywość inflacji. Dane o dynamice wzrostu cen z Francji, Hiszpanii czy Niemiec wskazują, że dzisiejsza publikacja z całej strefy euro może również okazać się wyższa. Dotyczy to zarówna wskaźnika zasadniczego jak i bazowego. W związku z tym euro ponownie może otrzymać wsparcie. Od poniedziałku widać odreagowanie na głównej parze walutowej. Kurs EUR/USD zdołał urosnąć z poziomu 1,0530 i zbliżyć się do 1,07. Wczoraj otrzymaliśmy silny rajd aprecjacyjny złotego i innych walut naszego regionu.

W rezultacie dzisiejszych danych oczekiwania co do stóp procentowych EBC mogą zostać ponownie skorygowane w górę. Przedstawiciele banku w swoich wypowiedziach cały czas brzmią w sposób „jastrzębi” co z pewnością znajdzie odzwierciedlenie w protokole z ostatniego posiedzenia instytucji, który poznamy dziś.

Euro może ponownie zyskać, jeśli dane ze strefy euro okażą się wyższe niż zakłada rynek. Inflacja zasadnicza według konsensusu ma spaść do 8,3 proc. r/r a bazowa uplasować się na podobnym poziomie jak w styczniu i wskazać 5,3 proc. Wyniki wyższe od założeń mogą spowodować, ze rynek zacznie wyceniać to, że EBC zawędruje ze stopami jeszcze wyżej i pozostawi je na dłużej w podwyższonej strefie. W rezultacie notowania EUR/USD mogą ponownie wejść w strefę powyżej 1,07.

Jeśli chodzi o USA, wczoraj poznaliśmy raport ISM dla przemysłu, gdzie najbardziej zaskoczył indeks cen płaconych, który to wskaźnik urósł do poziomu 51,3 pkt. Główny odczyt (47,7 pkt.) przebił poprzednią wartość ale był minimalnie poniżej mediany oczekiwań. Jutro pomimo pierwszego piątku miesiąca nie otrzymamy raportu z rynku pracy. Uwaga skupiona będzie na indeksie ISM dla sektora usług, który w styczniu uplasował się na bardzo wysokim poziomie 55,2 pkt.

Wczoraj krajowa waluta wykonała mini rajd umacniający. Nie jest to jednak efekt ani zmiany stanowiska RPP na bardziej jastrzębi ani optymistycznych informacji dotyczących sporów z UE. Ruch na złotym to prawdopodobnie efekt tego, że nasza waluta do tej pory była po prostu niedowartościowana i teraz nastąpiło dostosowanie wyceny. Pamiętajmy, że nie tylko złoty stał się mocniejszy. Podobny ruch jest zauważalny na koronie czeskiej i forincie. Oznacza to, że po prostu waluty naszego regionu cieszą się większym popytem. Można to tłumaczyć faktem dobrych danych z Chin (PMI), które poznaliśmy wczoraj. Odbicie głównego kraju zaliczanego do rynków wschodzących mogło wlać dużo optymizmu w serca inwestorów, którzy zaczęli zakładać, że lepsza koniunktura w Państwie Środka będzie miała przełożenie na inne gospodarki emerging markets. Dla złotego nie bez znaczenie był również ruch w górę na głównej parze walutowej. Tak czy inaczej PLN jest najsilniejszy względem euro od pierwszych dni stycznia, a notowania EUR/PLN ukształtowały lokalny dołek na 4,6620. Z kolei w relacji do USD nasza waluta jest najmocniejsza od początku lutego.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Raport Marsh Transactional risk insurance 2022

Raport Marsh Transactional risk insurance 2022: year in review przedstawia przegląd polis transakcyjnych uplasowanych w ostatnim roku w poszczególnych regionach na świecie, oraz opisuje prognozy dotyczące rozwoju rynku w 2023 roku i w kolejnych latach.

Kluczowe wnioski:

  • Ubiegły rok był wyjątkowy pod względem liczby fuzji i przejęć, łączna suma przyznanych limitów wyniosła 59,3 mld dolarów na uplasowanych przez Marsh ponad 2 200 polisach w ramach 1 438 transakcji – obejmujących ponad 420 mld dolarów łącznej wartości przedsiębiorstw. Choć stanowi to niższy wynik niż w 2021 roku, to łączna wartość limitów jest wyższa o 46,8 mld dolarów od rezultatów uzyskanych w 2020 roku.
  • Stawki ubezpieczeń R&W w warstwie podstawowej spadły drastycznie w Ameryce Północnej, schodząc o ponad 200 punktów bazowych z rekordowego poziomu na początku 2022 roku. Mimo to, stawki w Ameryce Północnej pozostają wyższe niż w pozostałych regionach. W EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka) oraz w Azji ceny ubezpieczeń W&I w warstwie podstawowej nieznacznie wzrosły w porównaniu z rokiem poprzednim, natomiast ceny w regionie Pacyfiku spadły.
  • Pojemność ubezpieczeniowa pozostaje duża na całym świecie, z ponad 1 mld dolarów limitów dostępnych dla pojedynczej transakcji w Ameryce Północnej i Europie; nowi uczestnicy rynku również zwiększyli dostępną pojemność w Azji i regionie Pacyfiku.
  • W porównaniu do lat ubiegłych, we wszystkich regionach na świecie wzrosła liczba roszczeń z tytułu ryzyka transakcyjnego.
  • Klienci Marsh znacząco zwiększyli wykorzystanie ubezpieczeń podatkowych, głównie ze względu na lepsze zrozumienie produktu, jak również większe zaangażowanie i apetyt ubezpieczycieli, szczególnie w przypadku ryzyk innych niż fuzje i przejęcia (tj. zarządzanie bilansem).
Marcin Stoń – Head of Transactional Risk Insurance w regionie CEE & Eastern Mediterranean, Marsh
Marcin Stoń – Head of Transactional Risk Insurance w regionie CEE & Eastern Mediterranean, Marsh

Marcin Stoń – Head of Transactional Risk Insurance w regionie CEE & Eastern Mediterranean podsumowuje: „Pomimo ochłodzenia rynku M&A w 2022 roku, popularność ubezpieczeń transakcyjnych utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie. W regionie EMEA za pośrednictwem Marsh zawarto prawie tysiąc polis i stanowiło to wynik bardzo zbliżony do poprzedniego roku. Klienci Marsh są coraz bardziej świadomi zalet polis transakcyjnych – nie tylko chronią one przed potencjalną szkodą, ale również pozwalają na sprawne zamknięcie transakcji M&A. Stale zwiększająca się liczba ubezpieczycieli oferujących polisy transakcyjne korzystnie wpływa na zakres ochrony ubezpieczeniowej oraz całkowity koszt ubezpieczenia. Średnia wartość składki to 1.3% dla regionu EMEA, natomiast dla polskich transakcji jest ona jeszcze niższa i wynosi ok 1%”.

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO (ubezpieczenia finansowe i profesjonalne) i PEMA (fuzje i przejęcia) w Marsh Polska dodaje: „Zarówno w Polsce, jak i w regionie EMEA obserwujemy dynamiczny wzrost liczby polis ryzyk zidentyfikowanych. Ubezpieczyciele mają apetyt na coraz szerszy katalog ryzyk, choć wciąż najczęściej ubezpieczane są znane ryzyka podatkowe np. te związane z podatkiem u źródła, reklasyfikacją umowy z pracownikami (b2b), VAT/CLAT, rezydencją podatkową, a nawet wybranymi kwestiami Transfer Pricing. Najczęściej problemy podatkowe „odkrywane” są przy pracy przy projektach M&A, ale mogą być też zidentyfikowane w toku normalnej działalności spółki Klienta. Szkodowość z polis transakcyjnych rośnie. Biorąc pod uwagę większą liczbę polis oraz konkurencyjny zakres ochrony, spodziewamy się, że trend wzrostowy będzie się utrzymywał w kolejnych latach. Nie zmieniają się natomiast kategorie najczęściej łamanych zapewnień z umowy sprzedaży – nadal najwięcej szkód z polis transakcyjnych dotyczy sprawozdań finansowych i podatków”.

Więcej informacji: https://www.marsh.com/uk/services/private-equity-mergers-acquisitions/insights/global-transactional-risk-report/global-transactional-risk-report-download.html

Wystawianie faktur własnej spółce. Eksperci: Wygląda na to, że fiskus jednak nie zmienił podejścia do tematu

Temat rozliczeń faktur wystawianych spółkom przez ich wspólników wzbudził ostatnio duże zaniepokojenie wśród części przedsiębiorców i doradców podatkowych. Pojawiły się bowiem opinie, że fiskus uznaje takie działanie za obejście przepisów. Jednak, jak wynika z informacji uzyskanych w Ministerstwie Finansów, sprawa została przedstawiona opinii publicznej w sposób niepełny. Resort przekonuje, że zaplanowane operacje cechuje sztuczność i występowanie korzyści podatkowej. Według ekspertów, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy czynność ma pozorny charakter. Może się okazać, że przypuszczenia organu są właściwie niesłuszne, a działania podatnika – legalne. Znawcy tematu mają nadzieję, że głośny przypadek jest odosobniony i nie świadczy od odejściu od utrwalonej linii interpretacyjnej.

Szersze spojrzenie

W przestrzeni publicznej pojawiły się opinie, że fiskus zmienił zdanie o 180 stopni w sprawie rozliczeń faktur wystawianych spółkom przez ich wspólników. Przez lata je akceptował, a teraz mówi o obejściu przepisów. Tego typu stwierdzenia to efekt różnego rodzaju publikacji na temat stanowiska, zajętego w procedurze opiniowania przez Szefa KAS, w sprawie zapytania Dyrektora KIS, związanego z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej.

– Opis sprawy, przedstawiony w mediach oraz komentarzach powołanych w nim ekspertów jest niepełny, a więc nierzetelny. Według tej publikacji, stanowisko Szefa KAS dotyczyć miałoby sytuacji, w której wnioskodawczyni, tj. dentystka, świadczy usługi i wystawia faktury na rzecz spółki komandytowej, w której jest wspólnikiem – komplementariuszem. Taki opis, zawarty we wspomnianych publikacjach, przedstawia jedynie nie najważniejszy fragment sprawy i stwarza wrażenie istnienia po stronie resortu problemu, który faktycznie nie występuje w rzeczywistości – informuje Ministerstwo Finansów.

Pozostała, nieprzedstawiona część stanu faktycznego zawiera wskazanie, że „w roku poprzedzającym rok podatkowy, w którym planowane jest rozpoczęcie prowadzenia działalności gospodarczej, wnioskodawczyni prowadziła JDG oraz była wspólnikiem spółki cywilnej. Przedmiotem przeważającej działalności zarówno spółki, jak i jednoosobowej działalności gospodarczej była praktyka dentystyczna. Aktualnie spółka cywilna została przekształcona w spółkę komandytową. Jeśli chodzi o działalność indywidualną, w najbliższym czasie przedsiębiorstwo prowadzone w jej ramach zostanie wniesione aportem do innej spółki komandytowej, a JDG wnioskodawczyni zostanie wykreślona z CEIDG. Następnie planuje ona otworzyć nową indywidualną działalność gospodarczą w celu realizacji usług opisanych powyżej”.

– To okoliczności znacznie szersze niż samo wystawianie faktur własnej spółce. Dyrektor KIS wysnuł przypuszczenie, a Szef KAS je podzielił, że planowane przez wnioskodawczynię operacje, związane z przekształcaniem już prowadzonej działalności spółki, wnoszeniem JDG jako aport do innej spółki, następnie zamykaniem JDG, po czym otwieraniem jej na nowo w nowym statusie podatkowym, cechuje sztuczność i występowanie korzyści podatkowej. Mowa tu o korzystaniu w tej samej, de facto niezmienionej przedmiotowo działalności, z opodatkowania ryczałtowego, połączonego z generowaniem kosztów na poziomie spółki, w której będzie ona wspólnikiem, uprawnionym do podziału zysku – zaznacza resort finansów.

Jak stwierdza doradca podatkowy Ewa Flor, nie znając dokładnych okoliczności sprawy, w tym motywacji podatnika, nie sposób oceniać możliwości zastosowania klauzuli obejścia prawa. Jednakże zwięzły opis stanu faktycznego, który został przedstawiony przez Szefa KAS, w pewnym stopniu uspokaja. Pozwala bowiem zakładać, że stanowisko organów w tej kwestii nie uległo tak diametralnej zmianie, jak to się wydawało na początku. Organ bowiem zdaje się dostrzegać problem związany z konkretną sytuacją, czyli szeregiem być może nieuzasadnionych przekształceń podatnika, a nie ogólnie z faktem fakturowania spółki przez wspólnika.

– Przepis wymaga wyczerpującego przedstawienia we wniosku o interpretację stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego, a nie motywacji podatnika. Bez analizy przesłanek ekonomicznych, jakimi kieruje się podatnik, podejmując swoje działania, nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie, czy realizowana przez niego czynność ma charakter pozorny. Możliwe jest jedynie poruszanie się w kategoriach przypuszczeń. W mojej ocenie, w opisywanej sprawie, nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie, czy ww. działania cechowała sztuczność. Nie mamy bowiem pełnej wiedzy na temat przesłanek, jakimi kierował się podatnik – podkreśla doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Wokół przypuszczeń

Jak zaznacza Ministerstwo Finansów, w żadnym fragmencie wydanej opinii nie kwestionuje się ogólnie sytuacji, w której wspólnik świadczy usługi swojej spółce. Ponadto nie przekazuje się żadnych wytycznych do naczelników urzędów skarbowych. Wyrażone w opinii dla Dyrektora KIS oceny dotyczą wyłącznie konkretnego stanu wskazanego we wniosku o wydanie interpretacji. Podstawą prawną do takiego opiniowania jest art. 14b § 5c w zw. z art. 14b § 5b pkt. 1 Ordynacji podatkowej, a wyrażone w opinii dla Dyrektora KIS oceny dotyczą wyłącznie konkretnego stanu wskazanego we wniosku o wydanie interpretacji.

W powyższym przypadku okoliczności uzasadniały powzięcie opinii o istnieniu „uzasadnionego przypuszczenia”, że stan faktyczny lub jego elementy mogą być potencjalnie objęte hipotezą art. 119a Ordynacji podatkowej. Resort podkreśla również, że wskazany przepis stawia wymóg, aby każdorazowo przy ocenie spełnienia przesłanek w nim zawartych uwzględniać „dane okoliczności”. W konsekwencji nie każdy przypadek wystawienia faktury dla własnej spółki będzie skutkował występowaniem uzasadnionego przypuszczenia co do możliwości zastosowania art. 119a Ordynacji podatkowej.

– Po wnikliwym zbadaniu sprawy może się okazać, że przypuszczenia organu są niesłuszne, a działania wnioskodawczyni są w pełni uzasadnione i legalne. Podatnik, chcąc bronić swego stanowiska, że nie narusza prawa podatkowego, ma dwie drogi. Po pierwsze, może wystąpić o opinię zabezpieczającą. Jeżeli ją uzyska, będzie to oznaczać podważenie prawidłowości stanowiska organu interpretacyjnego w zakresie oceny stanu faktycznego. Jednak kosztuje to 20 tys. zł, a dla porównania interpretacja indywidualna – 40 zł. Kwota ta nie zostanie podatnikowi zwrócona, nawet jeżeli okaże się, że miał on rację. Druga opcja to zaskarżenie odmowy wydania interpretacji do sądu administracyjnego – podkreśla Ewa Flor.

Według Małgorzaty Ostrowskiej-Krzewiny, jeżeli podatnicy kierują się w swoich decyzjach jedynie względami podatkowymi i chęcią uzyskania korzyści podatkowej, to narażają się na potencjalny spór z fiskusem. Jednak doświadczenie wskazuje, że liczą się dla nich również inne kwestie. Ekspertka zwraca uwagę na chaos legislacyjny. Podatnik występuje do organów KAS z wnioskiem o interpretację niezrozumiałych dla niego przepisów, ale ostatecznie pozostaje bez odpowiedzi.

– Nagłośniony przypadek dentystki zasiał wiele wątpliwości, zarówno u ekspertów, jak i podatników. To może być w najbliższym czasie przyczyną fali wniosków o interpretacje indywidualne. Wydaje się, że w ocenie organu nie jest problemem sam fakt fakturowania spółki przez wspólnika, a uprzednie przekształcenia podatnika, których zamierza dokonać, aby dotrzeć do możliwości fakturowania spółki. W dotychczasowych interpretacjach organy podatkowe nie dawały podstaw do wątpliwości w kwestii możliwości rozliczania się wspólnika ze spółką na podstawie faktur za realnie wykonywane usługi. Miejmy nadzieję, że ten przypadek jest odosobniony i na tyle odmienny, że nie świadczy o odejściu od utrwalonej linii interpretacyjnej – dodaje doradca podatkowy Ewa Flor.

Jak podsumowuje Małgorzata Ostrowska-Krzewina, Ministerstwo Finansów wycofało się z wprowadzenia przepisów o tzw. ukrytej dywidendzie. Zatem resort zasadniczo nie chce kwestionować faktu obciążania spółki przez wspólnika fakturami za realizowane świadczenia. Natomiast niepokoi odmawianie wydawania interpretacji indywidualnych z powodu, jak można odnieść wrażenie, nie w pełni zweryfikowanych przesłanek, jakimi kieruje się podatnik w swoich decyzjach. Ekspertka zastanawia się, czy dojdziemy do takich absurdów, że dopuszczalna prawnie zmiana formy opodatkowania, np. ze skali na ryczałt przy stałym zakresie działalności gospodarczej, będzie uznana za sztuczną.

Sektor PRS wzrósł w Polsce o 40% w 2022 roku

Według najnowszego raportu na temat rynku PRS (mieszkań na wynajem), opracowanego przez międzynarodową firmę doradczą Knight Frank i kancelarię Dentons, na koniec 2022 roku na rynku PRS znajdowało się ponad 10.300 mieszkań na wynajem, co stanowi wzrost o 40% w ciągu roku. Niemniej, lokale, które są aktualnie w zasobach inwestorów PRS stanowią jedynie 1% całego rynku najmu w Polsce. Biorąc pod uwagę deficyt mieszkań w naszym kraju szacowany na poziomie 800 tys. jednostek, przewiduje się, że rynek PRS będzie dalej rósł, a jego potencjał dostrzegają inwestorzy private equity z Izraela, Skandynawii, Azji i Stanów Zjednoczonych.

Najważniejsze wnioski jakie płyną z raportu:

  • W 2022 roku zasoby mieszkań dostępnych w wynajmie instytucjonalnym (PRS) wzrosły o 40%. Całkowita liczba dostępnych lokali przekroczyła 10.300 jednostek, co stanowi 1% udziału w całym rynku najmu w największych polskich miastach.
  • Wysokie ceny mieszkań oraz utrzymujące się wysokie stopy procentowe ograniczają siłę nabywczą na rynku mieszkaniowym, co znacznie ogranicza popyt na zakup mieszkań. W 2022 roku liczba zaciągniętych kredytów hipotecznych spadła o 50% względem 2021 roku.
  • Szacuje się, że wskaźnik pustostanów w segmencie mieszkań na wynajem (PRS) odnotowuje się na poziomie mniejszym niż 3%.
  • Warszawa przoduje pod względem dostępnej podaży oferując 4.200 mieszkań na wynajem, co przekłada się na ponad 40-procentowy udział w rynku PRS w Polsce.
  • Z badania Knight Frank, przeprowadzonego wśród 25 inwestorów instytucjonalnych, banków oraz deweloperów obecnych na rynku PRS w Polsce, wynika, że w 2023 roku około 85% inwestorów planuje rozpocząć nowe projekty mieszkaniowe na terenie stolicy. W Krakowie znajduje się około 1.200 gotowych już mieszkań i ponad 40% inwestorów planuje rozpoczęcie tam nowych projektów w 2023 roku.
  • Do końca 2023 roku do użytku zostanie oddanych około 6.500 mieszkań. Grunty, na których może powstać około 35.000 mieszkań zostały już zabezpieczone przez inwestorów.
  • W IV kwartale 2022 roku, stopy kapitalizacji na rynku najmu instytucjonalnego w największych miastach Europy Zachodniej wynosiły średnio 3,25%-3,75%. Z kolei w Warszawie, szacuje się, że główne stopy kapitalizacji wynosiły około 5,00%-5,25%.

Na potrzeby raportu firmy Knight Frank i Dentons przeprowadziły również ankietę wśród inwestorów, deweloperów i banków. Ponad 80% inwestorów zadeklarowało w niej zakup nowych projektów PRS w Polsce w 2023 roku i jednocześnie ponad 50% pozytywnie ocenia ogólne otoczenie prawne dotyczące finansowania inwestycji, realizacji i późniejszej działalności operacyjnej. Ten wskaźnik sentymentu buduje pozytywny obraz potencjału tego segmentu. Jednocześnie większość respondentów wskazuje na niestabilność podatkową jako czynnik niekorzystnie wpływający na realizację projektów PRS, a koszty finansowania oraz budowy jako główne ryzyka inwestycyjne i bariery wzrostu.

„Inwestorzy dostrzegają niekwestowany potencjał sektora PRS, a także znaczący deficyt mieszkań w Polsce, który jest szacowany na około 800 tys. jednostek. Obecny kontekst gospodarczo-polityczny, a w szczególności wojna w Ukrainie, jest elementem szerszej dyskusji o rynku w Polsce, ale nie stanowi przeszkody dla inwestorów. Silny popyt na wynajem mieszkań w największych miastach ma charakter bezprecedensowy, a dynamiczny wzrost czynszów w Polsce pozwala na realizowanie coraz wyższych zwrotów. Mimo solidnych podstaw inwestorzy instytucjonalni z m.in. Niemiec i Austrii wykazują się bardzo dużą ostrożnością, która wynika z rosnących kosztów finansowania. W konsekwencji skupiają się oni na rodzimych rynkach. Coraz większe zainteresowanie sektorem PRS w Polsce wykazują za to inwestorzy private equity z Izraela, Skandynawii i z Azji oraz inwestorzy instytucjonalni ze Stanów Zjednoczonych, Francji i Wielkiej Brytanii. W ich oczach przewagą Polski jest chłonny rynek najmu oraz rosnące czynsze” – skomentował Krzysztof Cipiur, Managing Partner, Head of Capital Markets w Knight Frank.

Sektor mieszkań na wynajem w Polsce jest nadal na wczesnym etapie rozwoju i stanowi mniej niż 1% całego rynku najmu w naszym kraju. Odczuwamy niedobór oferty nowoczesnych mieszkań w dobrych lokalizacjach, wynajmowanych od profesjonalnych operatorów. Nisza mieszkaniowa stwarza okazję do realizacji nowych projektów i to nie tylko w Warszawie, ale coraz częściej w dużych miastach, które mają również ogromny potencjał inwestycyjny. W tym roku liczymy na większą dynamikę tego rynku, wzrost liczby transakcji, a także na pojawienie się nowych graczy, którzy ulokują swój kapitał w tę nową klasę aktywów – podsumowuje Piotr Staniszewski, partner w Zespole Nieruchomości w kancelarii Dentons.

„Inwestowanie w sektor PRS w Polsce powinno zostać poprzedzone szczegółową analizą konsekwencji podatkowych (w szczególności w zakresie VAT). Te konsekwencje mogą różnić się w zależności od struktury inwestycji i przyjętego modelu działalności, a także mogą mieć kluczowy wpływ na poziom rentowności inwestycji. Niezwykle ważna jest poprawna klasyfikacja podatkowa przedmiotu transakcji oraz zastosowanie właściwych stawek podatku VAT do wynajmu nieruchomości. Inwestorzy powinni uważnie śledzić zapowiedzi dotyczące potencjalnych nowych podatków, które mogą zostać nałożone na kupujących mieszkania hurtowo” – dodaje Tomasz Krasowski, managing counsel w Zespole Prawa Podatkowego w kancelarii Dentons.