Wyniki finansowe Banku Pekao S.A. za 2022 rok

Bank Pekao zamyka 2022 rok z silną pozycją kapitałową. O raportowanych wynikach zdecydowały rezerwy na wakacje kredytowe i kredyty hipoteczne w CHF Bank Pekao S.A. zakończył 2022 rok z bardzo dobrą pozycją kapitałową, pomimo znacznych odpisów związanych głównie z rządowymi wakacjami kredytowymi oraz na portfel kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich. Bank utrzymał wysokie dynamiki w bankowości dla firm. Rekordowa była liczba pozyskanych kont klientów indywidualnych, a także wartość zdalnej sprzedaży pożyczek gotówkowych.

Rok 2022 był okresem pod wieloma względami wyjątkowym. Gospodarka odreagowywała po okresie pandemii, ale już w lutym zeszłego roku wybuchła tuż za naszymi granicami pełnoskalowa wojna, która przyniosła konsekwencje m.in. w postaci gwałtownego wzrostu cen paliw i energii – mówi Leszek Skiba, prezes Banku Pekao. – Wpływ na nasze raportowane wyniki miały decyzje regulacyjne oraz zgodne z naszą konserwatywną filozofią zawiązanie dodatkowych, znaczących rezerw na ryzyko prawne kredytów we frankach szwajcarskich. Jednak wychodzimy z tego okresu obronną ręką. Bank Pekao pozostaje ostoją stabilności. Mamy bardzo mocny bilans i pozycję kapitałową, koszty operacyjne trzymamy pod kontrolą, a nasze wyniki biznesowe są dobre, pomimo gospodarczych zawirowań.

W całym 2022 roku skonsolidowany zysk netto Banku Pekao wyniósł 1,718 mld zł w porównaniu do 2,175 mld zł zysku netto rok wcześniej. Spadek raportowanego zysku netto to efekt kosztów wakacji kredytowych (2,0 mld zł brutto) i rezerwy na kredyty hipoteczne CHF (1,6 mld zł brutto). W samym IV kw. 2022 Bank Pekao odnotował 886 mln zł zysku netto wobec 694 mln zł w analogicznym okresie rok wcześniej.

Bank ma bardzo dobrą pozycję kapitałową. Na koniec grudnia łączny współczynnik kapitałowy grupy (TCR) wyniósł 17,4 proc., a Tier1 15,6 proc. W obydwu przypadkach znajdowały się one bardzo wyraźnie powyżej regulacyjnych minimów.

Bank Pekao w wymagającym otoczeniu gospodarczym przykłada szczególną wagę do odpowiedzialnego zarządzania ryzykiem. Zgodnie z konsekwentną i konserwatywną polityką wobec hipotecznych kredytów CHF, Pekao reklasyfikowało ich znaczną część do NPL oraz utworzyło dodatkowe odpisy. W efekcie w czwartym kwartale koszty ryzyka na portfel kredytów CHF wyniosły 202 punkty bazowe. Standardowe koszty ryzyka wyniosły w tym okresie 39 punktów bazowych. Warto dodać, że po utworzeniu dodatkowych rezerw na kredyty CHF wynoszą one ponad 80 proc. aktywnego portfela kredytów Banku Pekao w tej walucie, a ich wartość bilansowa netto w całym portfelu kredytów hipotecznych (przy uwzględnieniu zawiązanych rezerw na ryzyko prawne kredytów CHF) wynosi poniżej 1 proc.

Wzrost w bankowości dla firm, rekordy w bankowości detalicznej

Zarówno ostatni kwartał zeszłego roku, jak i cały miniony rok przyniosły wzrosty w segmentach bankowości dla biznesu. W przypadku dużych korporacji wzrost wolumenu kredytów wyniósł w 2022 roku 8 proc., a w przypadku firm z segmentu MŚP i MID 16 proc. w ujęciu rok do roku.

Zeszły rok był rekordowy pod względem liczby pozyskanych nowych rachunków bieżących dla klientów indywidualnych. Przybyło aż 554 tys. nowych kont, a więc o jedną czwartą więcej niż w 2021 roku, kiedy było to 443 tys. Aż 100 tys. to konta utworzone całkowicie zdalnie za pomocą selfie (wzrost o 115 proc. r/r).

W ślad za tym utrzymane zostało wysokie tempo w bankowości cyfrowej.  Liczba aktywnych użytkowników bankowości mobilnej Pekao ponownie urosła i na koniec IV kw. 2022 roku wynosiła 2,8 miliona klientów wobec 2,4 miliona rok wcześniej.

Wskaźnik digitalizacji, czyli miara możliwości cyfrowego dostępu do usług bankowych, urósł o 19 punktów procentowych do 69 proc., licząc od czasu ogłoszenia czteroletniej strategii Banku Pekao wiosną 2021 roku. Pekao zakłada, że w 2024 roku zbliży się on do 100 proc., czyli niemal każdą usługę bankową klient indywidualny będzie miał dostępną poprzez kanały zdalne.

W kanałach cyfrowych sprzedanych zostało w minionym kwartale rekordowe 82 proc. pożyczek gotówkowych (w całym 2022 roku 78 proc.), podczas gdy rok wcześniej było to odpowiednio 67 oraz 61 proc. Wynik sprzedaży zdalnej pożyczek gotówkowych w 2022 roku był najwyższy i wyniósł 2,9 mld zł, o ponad połowę więcej niż rok wcześniej.

Na dobrej drodze do realizacji strategii

Odpowiedzialne podejście do zarządzania bilansem pozwoliło utrzymać Bankowi Pekao standardowe koszty ryzyka w 2022 roku pod kontrolą na poziomie 43 pb. Cel strategiczny na koniec okresu strategii w 2024 roku to 50-60 pb. Wskaźnik koszty/dochody wyniósł w 2022 roku 44,9 proc. Strategiczny cel Pekao do 2024 r. to zmniejszenie wskaźnika koszty/dochody do 42 proc. Wskaźnik ROE w 2022 r. znalazł się na poziomie 7,6 proc. wobec zapisanego w strategii Banku Pekao celu 10-proc. ROE w 2024 roku. Utrzymane zostało wysokie tempo wzrostu aktywnych klientów bankowości mobilnej, na koniec zeszłego roku było ich 2,8 mln, a w 2024 roku ich liczba wyniesie, zgodnie ze strategią, co najmniej 3,2 mln.

Wyższa inflacja z Niemiec wspiera euro

Indeksy koniunktury spowodowały kolejną falę optymizmu w Europie. Odczyt dla Polski, jako wyraźnie lepszy od oczekiwań, jest miłą niespodzianką, która pomaga złotemu. Wyższa inflacja z Niemiec wspiera euro.

Co z koniunkturą?

Środa była dniem odczytów indeksów PMI. Dla strefy euro wynik 48,5 pkt był zgodny z oczekiwaniami. Problem w tym, że wynik głównych gospodarek już nie był taki dobry. Zarówno w Niemczech, jak i we Francji nie dociągnięto do poziomu oczekiwań. Lepiej z kolei wypadły kraje, które zwyczajowo kojarzą nam się z problemami gospodarczymi. Mowa tutaj o Włoszech i Hiszpanii. Co ciekawe, w obydwóch wynik przekraczał 50 pkt, co sugeruje przewagę odpowiedzi pozytywnych nad negatywnymi. Jak widać, wśród menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia w przemyśle strach przed nadchodzącą recesją nie jest tam szczególnie duży. Rynki zareagowały optymistycznie. Widać kondycja południa kontynentu okazała się ważniejsza, gdyż euro zyskiwało względem dolara.

Polska mniej negatywna

Odczyt PMI z Polski już 10 raz z rzędu znalazł się poniżej granicy 50 pkt, co oznacza przewagę negatywnych odpowiedzi nad pozytywnymi. Należy jednak pamiętać, że oczekiwania wynosiły 47,8 pkt, a odczyt był jednak 48,5 pkt. Mamy zatem pozytywną niespodziankę. Potwierdza to zresztą reakcja rynków. Wczoraj kurs EURPLN nie tylko pierwszy raz od niemal miesiąca zszedł poniżej 4,70 zł, ale również dotarł do 4,67 zł, to najniższe poziomy od niemal początku stycznia. Dzisiaj mieliśmy drobną korektę, ale nadal polska waluta jest wyjątkowo mocna, patrząc z perspektywy ostatnich tygodni.

Problemy z inflacją

Jeszcze niedawno żyliśmy w świecie, w którym wzrost cen spowalniał. Absolutnie nie możemy tego mylić z ich spadkiem, niemniej już ograniczenie spadku jest krokiem w dobrą stronę. Wczorajsza dane z Niemiec jednak takie nie były. Inflacja nadal wynosi 8,7% i jest to problem. Rynki przyjęły jednak ten odczyt jako korzystny dla euro. Powodem był powrót spekulacji o wyższym możliwym zakresie podwyżek stóp procentowych, co zwyczajowo korzystnie wpływa na waluty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:30 – strefa euro – protokół z posiedzenia EBC,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Nvidia: ChatGPT odpowiada za wzrosty cen akcji

Akcje Nvidia wzrosły o 12 proc. od publikacji wyników za IV kwartał 2022, a od początku roku – aż o 62 proc. Wzrost ceny wynika z coraz większego zapotrzebowania na chipy do obsługi sztucznej inteligencji i aplikacji takich jak ChatGPT. Wymagania związane z obsługą sztucznej inteligencji będą obecnie motorem rozwoju wielu firm z branży IT.

Nvidia to obecnie jeden z największych na świecie producentów układów scalonych, w tym zaawansowanych układów graficznych. Spółka posiada ponad 90 proc. udziału w światowym rynku chipów graficznych, co oznacza, że jeśli czytasz ten tekst na ekranie komputera, jest bardzo prawdopodobne, że za jego wyświetlenie odpowiada właśnie procesor zaprojektowany i wyprodukowany przez Nvidia. Jednak w ostatnich latach, procesory tego producenta znalazły wiele dodatkowych zastosowań, a jednym z nich było kopanie kryptowalut, do czego najlepiej nadają się właśnie chipy graficzne. Zapotrzebowanie ze strony kopaczy było tak duże, że wywołało niedobory na rynku niektórych kart graficznych. Później przyszła pandemia, która dodatkowo zwiększyła zapotrzebowanie na nowoczesne karty graficzne, ponieważ gry stały się jedną z najpopularniejszych rozrywek przebywających w domach ludzi.

Kiedy pandemia dobiegła końca i zniknęły niedobory mikroprocesorów, cena akcji Nvidia zaczęła spadać. W ciągu niecałego roku cena jednej akcji spadła z prawie 330 dolarów (listopad 2021) do 110 dolarów (październik 2022). Teraz jednak akcje znowu szybko zyskują na wartości – od początku roku podrożały już o 62 proc. Dzieje się tak za sprawą dobrych wyników spółki oraz wykorzystania jej chipów dla obsługi sztucznej inteligencji (AI).

Inwestorzy szybko zauważyli, że wzrost popularności nowych aplikacji opartych na sztucznej inteligencji, takich jak ChatGPT, zwiększa zapotrzebowanie na sprzęt komputerowy niezbędny do obsługi tej technologii.  Nvidia tworzy układy graficzne specjalnie zaprojektowane do obsługi skomplikowanych obliczeń wymaganych do zasilania aplikacji AI. Wraz ze wzrostem popularności ChatGPT, tworząca ją firma OpenAI potrzebuje coraz większej mocy obliczeniowej do generowania odpowiedzi na ogromną liczbę otrzymywanych zapytań. A zapytania są różne – od uczniów, próbujących pomóc sobie w pisaniu wypracowań, po programistów, rozwiązujących problemy z kodem. Ponieważ AI znajduje szerokie zastosowanie, zwiększa to zapotrzebowanie na wydajny sprzęt zdolny do obsługi złożonych zadań obliczeniowych. AI to obecnie jeden z najważniejszych kierunków rozwoju firmy. Nvidia chce pomagać firmom w wejściu na pole AI, współpracując z kilkoma głównymi dostawcami usług w chmurze, i oferować je jako usługę na własnej platformie.

Nvidia w IV kwartale zanotowała EPS (zysk na akcję) w wysokości 0,88 dolara, czyli o 8 centów powyżej przewidywań analityków. Kwartalne przychody spadły o 21 proc. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku, jednak przychody w wysokości 6,05 mld dolarów pobiły oczekiwania rynku o 30 mln dolarów. Roczne przychody firmy wyniosły 27 miliardów dolarów. W pierwszym kwartale tego roku Nvidia spodziewa się 6,5 miliarda dolarów przychodu, a sztuczna inteligencja ma stawać się coraz istotniejszą pozycją w przychodach firmy. Zapotrzebowanie na technologie związane ze sztuczną inteligencją w najbliższych latach będzie poprawiać wyniki wielu innych firm z branży IT.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Nextbike inauguruje sezon rowerowy w 10 miastach Polski

  • Od 1 marca w 10 miastach Polski wystartowały systemy rowerów publicznych Nextbike. Wśród nich znajdują się zarówno duże aglomeracje jak Warszawa czy Wrocław, jak mniejsze ośrodki miejskie korzystające z zalet mikromobilności, m.in.: Grodzisk Mazowiecki, Konin czy Koszalin.
  • Wraz ze startem sezonu w Warszawie i Wrocławiu debiutuje nowa aplikacja mobilna, a wiele lokalnych systemów i flot rowerów zostało odświeżone i unowocześnione.
  • Do dyspozycji użytkowników z 10 polskich miast dostępnych od nowego sezonu będzie ponad 6700 rowerów oraz blisko tysiąc stacji, a już od 1 kwietnia sezon rowerowy zainaugurują mieszkańcy kolejnych polskich miast.

Nextbike Nextbiike zainaugurował w 10 polskich miastach sezon rowerów miejskich. Użytkownicy w Warszawie, Wrocławiu, Zielonej Górze, Koszalinie, Kołobrzegu, Tarnowie, Wolsztynie, Koninie, Grodzisku Mazowieckiem i Piasecznie, już od dziś mogą skorzystać z usług nowej generacji roweru miejskiego. Firma wraz z władzami poszczególnych miast przygotowała wiele nowości dla użytkowników, w tym nowe i odświeżone floty rowerów, nowe stacje rowerowe oraz nowe aplikacje mobilne. Na początku kwietnia sezon rowery zainauguruje w kolejnych miastach.

Nextbike zakończył ubiegły sezon rowerowy z rekordowym wynikiem niemal 8 mln wypożyczeń, co stanowiło wynik lepszy o 10 proc. względem zeszłego roku. W tym roku, spółka planuje poprawić ten wynik, a jednocześnie unowocześnić systemy wynajmu w poszczególnych miastach – Poprzedni rok był dla nas szczególny, poczyniliśmy znaczące postępy w procesie restrukturyzacyjnym firmy, a jednocześnie. osiągnęliśmy bardzo dobry wynik pod względem liczby wypożyczeń. W rekordowym dniu, 5 czerwca, wypożyczyliśmy łącznie 58 tys. pojazdów, zaś średnio każdego dnia ubiegłego roku było to prawie 30 tys. wynajmów. Na rowerach Nextbike Polacy spędzili ponad 219 mln minut, co przekłada się na ponad 400 lat ciągłego wynajmu, w trakcie których pokonali dystans ponad 33 mln kilometrów. To tak, jakby ktoś pokonał trasę wyścigu Tour de Pologne 28 tysięcy razy! – mówi Tomasz Wojtkiewicz, prezes zarządu Nextbike Polska i dodaje: W tegorocznym sezonie nasze cele są równie ambitne, uruchamiamy w Warszawie zupełnie odmieniony system Veturilo, z nowym modelem jednośladu, nową aplikacją i nowymi stacjami rowerowymi. Dodatkowo potroiliśmy liczbę rowerów elektrycznych najnowszej generacji w ramach rozwoju elektromobilności naszej floty pojazdów do 300 sztuk. We Wrocławiu z kolei zwiększamy liczbę dostępnych rowerów o dodatkowe 100 sztuk i 10 nowych stacji. Ponadto gruntownemu odświeżeniu i przeglądowi został poddany cały sprzęt oraz flota rowerów, wymieniliśmy również okleiny na totemach. Natomiast największą zmianą dla użytkowników Wrocławskiego Roweru Miejskiego będzie nowa aplikacja mobilna – została opracowana na tym samym silniku, co aplikacja warszawskiego Veturilo.

Rowery miejskie nie tylko dla dużych miast

Systemy miejskich rowerów publicznych istnieją w Polsce już od 2008 roku, a największym z nich jest warszawski Veturilo. Jednak ich popularność nie kończy się na dużych aglomeracjach miejskich, co więcej mikromobilność mniejszych miast jest również popularna i z roku na rok się rozwija. – Bardzo nas cieszy, że możemy wspólnie z władzami samorządowymi z całej Polski rozwijać systemy rowerów publicznych. Dzięki czemu wspólnie promujemy korzystne dla nas wszystkich postawy, z jednej strony, zachęcamy do aktywnego sposobu spędzania wolnego czasu, a z drugiej ograniczanie śladu węglowego poprzez rezygnacje z samochodów na rzecz jednośladów. Wraz ze startem nowego sezonu Nextbike przygotował dla użytkowników w 10 miastach ponad 6700 rowerów i niemal tysiąc stacji rowerowych. Dodatkowo wprowadziliśmy sporo nowości, również w mniejszych miastach, m.in. w Kołobrzegu odświeżyliśmy system wynajmu, a w Grodzisku Mazowieckim zwiększyliśmy liczbę rowerów do 132 sztuk i liczbę stacji do 16. A już od początku kwietnia sezon rowerowy rusza w kolejnych miastach. Planujemy, że w szczycie sezonu rowerowego dostępnych dla użytkowników będzie łącznie ponad 13 tys. rowerów – dodaje Tomasz Wojtkiewicz.

Na starcie pozyskali leady na 300 mln EUR. Teraz idą po miliard EUR z nowym brandem

Tylko w ciągu roku pozyskali dla swoich klientów prawie 2,5 tysiąca leadów na biurowe powierzchnie liczące 600 tys. mkw. W sumie to potencjalne kontrakty na 300 mln EUR. Teraz chcą więcej. Stworzyli finne, brand który już jest „amazonem dla powierzchni biznesowych”.

Tomasz Ogrodzki, Piotr Smagała i Tomasz Olszewski rewolucjonizują nieruchomości komercyjne, REDD Group (do tej grupy należy finne), jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się startupów w branży nieruchomości komercyjnych.

Po sukcesie serwisu biura.info, postanowili stworzyć jeszcze lepsze miejsce dla swoich klientów. Dzięki rewolucyjnemu podejściu i zaawansowanym technologicznie rozwiązaniom, finne zmienia biznes nieruchomościowy w maszynę, która ułatwia użytkownikom szybkie i efektywne przeglądanie ofert. Platforma oferuje łatwy dostęp do wielu ofert, co przyspiesza proces wynajmu lub sprzedaży powierzchni nie tylko biurowej, ale też magazynowej, a już niedługo również coworkingowej i lokali usługowych.

„Jesteśmy zdecydowanie na czele rewolucji w nieruchomościach komercyjnych, a nasze osiągnięcia z ubiegłego roku są tego najlepszym dowodem. Nasza platforma to maszyna technologiczna, która przenosi biznes nieruchomościowy na zupełnie nowy poziom” – mówi Tomasz Ogrodzki, CEO REDD Group.

Piotr Smagała, Managing Director & Co-Founder REDD dodaje z kolei: „Nasza misja to zapewnienie naszym klientom najlepszych rozwiązań na rynku nieruchomości komercyjnych, co przyczyni się do wzrostu ich biznesu”.

Dowodem są liczby. Tylko w ciągu 2022 roku w swoich platformach pozyskali dla swoich klientów prawie 2,5 tysiąca leadów na biurowe powierzchnie liczące 600 tys. mkw. W sumie to potencjalne kontrakty na 300 mln EUR. W całym 2023 roku estymują pozyskanie leadów na potencjalny miliard EUR.

finne jest gotowe na kolejne wyzwania i planuje dalszy rozwój. To właśnie dzięki  innowacyjnym rozwiązaniom i rewolucyjnemu podejściu, rynek nieruchomości komercyjnych zmienia swoją twarz.

REDD Group to jeden z 25 najlepszych start-upów PropTech w Europie Centralnej, który może pochwalić się zbudowaniem największej bazy danych o rynku biurowym w Polsce. Obecnie REDD monitoruje ponad 2 100 nieruchomości biurowych w całej Polsce, co przekłada się na ponad 16 mld danych, a z bazy REDD korzystają najwięksi na rynku: Avison Young, CBRE, Deka Immobilien, Globalworth, GTC, EY, Hines, Savills. W sierpniu REDD upublicznił również bazę danych dotyczącą rynku magazynowego.

Janusz Nożewnik ustępuje ze stanowiska Dyrektora Zakładu w Opalenicy

Wraz z końcem lutego Janusz Nożewnik przestał pełnić funkcję Dyrektora opalenickiej Cukrowni. Wieloletniego Dyrektora Zakładu na stanowisku zastąpił Dominik Stefański, który wcześniej pełnił rolę Managera ds. Projektów Strategicznych.

39 lat – tyle Janusz Nożewnik pracował w Cukrowni w Opalenicy. Początkowo pełnił funkcję Kierownika Wydziału Techniczno-Produkcyjnego. Dyrektorem Zakładu został w 1987 roku, mając ogromny wkład w jego dynamiczny rozwój na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci. Od samego początku istnienia spółki Nordzucker Polska Janusz Nożewnik brał czynny udział w modernizacji Cukrowni oraz jej transformacji w okresie przemian ustrojowych, odgrywając przy tym kluczową rolę w integracji i standaryzacji opalenickiego Zakładu z Grupą Nordzucker.

Po trzydziestu dziewięciu kampaniach cukrowniczych oraz wielu latach organicznej pracy przy licznych inwestycjach i remontach, które z niedoskonałej technicznie fabryki, przemieniły Cukrownię w Opalenicy w nowoczesny zakład i uznanego producenta cukru najwyższej jakości, nadszedł czas na zmiany. Z dniem 1 marca swoje dotychczasowe obowiązki Dyrektor Janusz Nożewnik przekazał Dominikowi Stefańskiemu.

Po oddaniu sterów Zakładu w Opalenicy Janusz Nożewnik pozostanie w firmie, gdzie pełnić będzie rolę Doradcy Zarządu ds. Projektów Strategicznych.

Dominik Stefański ukończył Technical University w Łodzi na Wydziale Cukrownictwa. Następnie przez ponad 20 lat pełnił funkcje kierownicze w Pfeifer und Langfen Polska. Do Nordzucker dołączył w 2021 roku jako Manager ds. Projektów Strategicznych, będąc odpowiedzianym za projekt GoGreen oraz programy PIP and AOE. Mając bogate, ponad dwudziestoletnie doświadczenie w zakresie techniczno-produkcyjnym w branży cukrowniczej, jako Dyrektor Cukrowni OPA wesprze jej dalszy rozwój.

W imieniu Spółki Nordzucker Polska dziękuję Januszowi Nożewnikowi za wieloletnią pracę na rzecz Cukrowni w Opalenicy, profesjonalizm oraz ogromne zaangażowanie. Doceniam zmiany, jakich dokonał, stojąc na czele Zakładu oraz wyrażam uznanie za podejmowane przez niego działania i decyzje na przestrzeni blisko czterdziestu lat, które pozwoliły stać się Cukrowni nowoczesną fabryką oraz jednym z najistotniejszych zakładów pracy na terenie powiatu nowotomyskiego. Jednocześnie bardzo mnie cieszy, że nadal będzie dzielił się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem. Dominikowi Stefańskiemu gratuluję objęcia nowej funkcji oraz życzę sukcesów i satysfakcji z pracyManaging Director Marcin Lechowski.

Unity Group miało ponad 120 mln zł przychodów w 2022 r., celuje w 150 mln zł na koniec tego roku

  • Unity Group, lider rynku cyfrowej transformacji handlu w Polsce, wypracowało w 2022 roku ponad 120 mln zł skonsolidowanych przychodów netto ze sprzedaży (wzrost o 83% r/r) przy EBITDA powyżej 10% i stale rosnącej skali działalności zagranicznej.
  • Celem grupy na ten rok jest m.in. intensyfikacja działalności w obszarze rozwoju biznesu oraz wzrost przychodów nawet do 140-150 mln zł. Unity Group chce też coraz więcej inwestować w ekspansję międzynarodową; by zdynamizować rozwój poza Polską – w obszarze DACH – rozważa budowę własnego oddziału i/lub rozwój poprzez przejęcia na tym rynku.

Rok 2022 był bardzo udany dla Unity Group. Grupa po raz kolejny powiększyła swoje roczne obroty w blisko trzycyfrowym tempie, osiągając na koniec ubiegłego roku ponad 120 mln zł skonsolidowanej sprzedaży netto (wzrost o 83% r/r). Jednocześnie wykazała pozytywne efekty pracy nad zwiększeniem zyskowności – marża EBITDA za 2022 r. przekroczyła 10%.

Duże wzrosty w kraju…

– Plany na 2022 r. zostały zrealizowane z nawiązką. Zakładaliśmy uzyskanie 115 mln zł, a przekroczyliśmy  poziom 120 mln zł skonsolidowanych przychodów netto. Do naszych wyników kontrybuowała również przejęta na początku 2022 r. spółka Global4Net. W wynikach grupy coraz więcej waży również działalność międzynarodowa, która w całym ubiegłym roku zanotowała wysoką dynamikę wzrostu. Rekordowe wyniki za 2022 r. zbudowały dobre pole do dalszego wzrostu również w tym roku – komentuje Marek Lose, CFO i Managing Partner w Unity Group.

Przyjęta przez Unity Group rola partnera w cyfrowej transformacji przedsiębiorstw, sprawdziła się w turbulentnym otoczeniu gospodarczym spowodowanym m.in. wybuchem wojny w Ukrainie czy kryzysem energetycznym. Firmy, w coraz większym stopniu, dostrzegają korzyści ekonomiczne z digitalizacji swoich modeli biznesowych i uruchamiania efektywnych kanałów sprzedaży w ramach podejścia omnichannelowego. Są też świadome wartości, jakie wnosi doświadczony partner, taki jak Unity Group, który od 25 lat realizuje projekty dotyczące transformacji, nie tylko z poziomu wdrażania technologii, ale również z perspektywy strategii biznesowej klientów.

Udział w rekordowych wynikach Unity Group ma także działalność spółki Global4Net, która osiągnęła roczne przychody netto przekraczające 18 mln zł, co oznacza w ujęciu jednostkowym wzrost o ponad 70% r/r.

– Wyniki Global4Net i całej grupy potwierdzają trafność decyzji o przejęciu oraz zrealizowanie zakładanych synergii wynikających z połączonych potencjałów obu organizacji. Działając razem jesteśmy największym dostawcą Magento w Polsce, co ułatwia nam zdobywanie dużych projektów, wymagających szybkiego skalowania zespołu i podejmowania niestandardowych wyzwań – dodaje Marek Lose.

… i za granicą

Z każdym rokiem Unity Group umacnia się na pozycji lidera transformacji cyfrowej handlu w Polsce, ale jednocześnie konsekwentnie i w coraz większym stopniu zaznacza swoją obecność również za granicą. W efekcie, działalność na rynkach międzynarodowych przyniosła grupie już ponad 20 mln zł w całym 2022 r., podczas gdy w 2021 r. odpowiadała za 13 mln zł obrotów. Wśród ważniejszych projektów realizowanych przez Unity Group są te prowadzone dla renomowanych klientów z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Szwajcarii, Francji, Finlandii czy Izraela.

– Polski rynek ma wciąż duży potencjał wzrostu, ale nasza oferta z podobnym powodzeniem odpowiada również na potrzeby  zagranicznych partnerów, którzy polecają nasze usługi kolejnym firmom. Dlatego planujemy dalszą ekspansję zagraniczną, a wysiłki skupiamy teraz na budowie własnego kanału sprzedaży na rynku DACH. Jednocześnie aktywnie poszukujemy okazji na akwizycję, żeby dodatkowo przyspieszyć nasz rozwój w tym regionie  – komentuje Dominik Janes, Szef Rozwoju Biznesu oraz Managing Partner w Unity Group.

Unity Group jako inwestor na rynku technologicznym

Oprócz realizowanych kierunków strategicznych – oferowania kompleksowych usług w zakresie end-to-end w procesie transformacji handlu na rodzimym rynku i ekspansji na rynku DACH, Unity Group jest również inwestorem w sektorze nowych technologii. Od 4 lat rozwija i wspiera kapitałowo oraz poprzez transfer know-how projekt ONe B2B – platformę zarządzania sprzedażą i relacjami w kanale B2B. Spółka ta obecnie wyszła z fazy start-upu i rozpoczęła etap skalowania biznesu, pozyskując 50 klientów, co oznacza, że jest najczęściej wdrażanym systemem B2B w regionie CEE. Tym samym potwierdziły się tezy inwestycyjne Unity Group, jako jednego z inicjatorów projektu.

Roadmapa 2023: na celowniku m.in. cloud, data i AI

Unity Group nie zamierza zwalniać tempa. Rozwijając ofertę o nowoczesne rozwiązania, celuje w poziom 140-150 mln zł przychodów na koniec tego roku, czyli nawet o 25% więcej niż w 2022 r. Jak tego dokona?

– Rynek i nasi klienci są w procesie ciągłej zmiany, dlatego modyfikacji podlega również nasza oferta – dodajemy do niej to, co może przynieść naszym partnerom nowe korzyści biznesowe. Stawiamy na rozwój obszaru chmurowego, architekturę MACH i composable commerce. Ważnym filarem wzrostu będą również dalsze inwestycje w rozwiązania data i sztuczną inteligencję. Dostrzegamy tu duże zainteresowanie klientów i znaczący potencjał wzrostu – tłumaczy Grzegorz Rudno-Rudziński, Head of Growth oraz Managing Partner w Unity Group. – Niewykluczone są także kolejne akwizycje grupy, w szczególności w obszarach zgodnych z roadmapą strategicznych kierunków rozwoju Unity Group – dodaje Grzegorz Rudno-Rudziński.

SATUS Games zainwestował w Buffmaker

Nowopowstała spółka Buffmaker powiązana z GK Kool2Play podpisała umowę inwestycyjną z SATUS Games. Fundusz zdecydował się zainwestować w Buffmaker łącznie 1,15 mln zł. Celem powołania firmy Buffmaker było przyspieszenie rozwoju i monetyzacji technologii do automatyzacji, przetwarzania i analityki danych marketingowych. Technologia będzie rozwijana w dedykowanej do tego spółce działającej w modelu specjalizowanego SaaS.

– Inwestycja funduszu daje wzrost wyceny spółki do 11,3 mln zł. Oznacza to, że wartość rynkowa udziałów posiadanych przez Kool Things wynosi 2,1 mln i będą one warte znacznie więcej niż początkowa inwestycja GK Kool2Play w realizację projektu Buffmaker, która wynosiła 800 tys zł. Oprócz tego Kool Things nie traci praw do technologii, tylko udziela licencji spółce Buffmaker na jej rozwój. Jednocześnie w ramach umowy inwestycyjnej obie spółki Kool Things i Buffamaker będą ze sobą współpracowały, wykorzystując wzajemnie swoje wszystkie atuty. W naszej opinii to bardzo korzystne rozwiązanie dla całej Grupy Kapitałowej. Wzrost wartości Buffmaker przyczyni się do wzrostu wartości KoolThings- ocenia Marcin Marzęcki, prezes GK Kool2Play.

SATUS Games jest podmiotem zarządzającym funduszami venture capital i częścią grupy SATUS. Powołany w 2018 r. specjalizuje się w inwestycjach w spółki z sektora gamingowego z potencjałem wysokiej stopy zwrotu, przy jak największym ograniczeniu ryzyka. Fundusz zainwestował do tej pory w 15 spółek i jest uznawany w branży za specjalistów od rozpoznawania wczesnego potencjału przedsięwzięć gamingowych.

Buffmaker zwrócił naszą uwagę innowacyjnym w pełni zautomatyzowanym podejściem do influencer marketing dla branży gier, niszowa specjalizacja w atrakcyjnym segmencie plus model SaaS oraz doświadczenie branżowe Kool Things to wg naszej oceny recepta na dużą wartość spółki w przyszłości – przełoży się to też na wartość pakietu nie tylko objętego przez nasz fundusz ale też na GK Kool2Play. – komentuje Wojciech Woziwodzki, Partner Zarządzający, SATUS Games

Pod koniec stycznia bieżącego roku GK Kool2Play informowała o powołaniu spółki celowej Buffmaker, która skoncentruje się na świadczeniu usług zautomatyzowanych z wykorzystaniem rozwiązania realizowanego w ramach projektu Buffmaker. Jednocześnie Kool Things skupi się na usługach kreatywnych, posiadając znaczący udział w spółce celowej, co w ocenie zarządu zwiększy rynkową wartość spółki zależnej. Po zawarciu umowy inwestycyjnej w skład wspólników firmy wchodzą: KoolThings, Marcin Marzęcki, Aleksander Pakulski, Michał Marzęcki oraz SATUS Games.

– Głównym celem powołania nowej spółki było umożliwienie rozwoju projektu poprzez dokapitalizowanie projektu Buffmaker. Inwestorzy zainteresowani naszym autorskim oprogramowaniem potrzebowali jasnego określenia w co inwestują, dlatego też zdecydowaliśmy się na powołanie spółki, która będzie nośnikiem wartości umożliwiającym zainteresowanie inwestorów kolejnych rund – mówi prezes. – Kolejnym kryterium podjęcia inwestycji przez fundusz, który zdecydowaliśmy się spełnić, był wymóg funduszu tj. wskazanie w strukturze udziałowców nie tylko KoolThings, ale również osób fizycznych – głównych pomysłodawców projektu.  

Najistotniejszym zadaniem inicjatorów projektu jest doprowadzenie do etapu pierwszych monetyzacji i podniesienia kapitału spółki do właściwego poziomu wymaganego do budowy pełnej platformy SaaS. W najbliższych planach spółki będzie przeprowadzanie ESOP-u dla nowego, kluczowego personelu. Udziały do jego realizacji zostaną wyodrębnione z udziałów pomysłodawców. Po tej fazie Michał Marzęcki i Aleksander Pakulski usuną się również z zarządu spółki Buffmaker.

Grupa Kapitałowa Kool2Play składa się z 3 uzupełniających się filarów: producenta gier komputerowych Kool2Play, najbardziej doświadczonej agencji specjalizującej się w międzynarodowej promocji gier Kool Things oraz powiązanej z grupą spółki Buffmaker, która tworzy oprogramowanie służące do automatyzacji, przetwarzania i analityki danych marketingowych.

DB Energy rozpoczyna Ofertę Publiczną o oczekiwanej wartości 14 mln zł z tytułu emisji Nowych Akcji

Komisja Nadzoru Finansowego 27 lutego 2023 r. zatwierdziła Prospekt DB Energy S.A., w związku z Ofertą Publiczną i przenosinami notowań na główny rynek Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Zgodnie z harmonogramem, lider w branży usług efektywności energetycznej dla przemysłu w Polsce opublikował prospekt 28 lutego 2023 roku. Nowa emisja obejmuje nie więcej niż 415.000 akcji serii D kierowanej do inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych. Oczekiwane wpływy z Oferty publicznej Nowych Akcji – zostaną przeznaczone na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym modelu ESCO, intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją oraz kontynuację prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej. Firmą inwestycyjną pośredniczącą w procesie oferty publicznej jest Dom Maklerski Navigator S.A.

Rozpoczęcie Oferty publicznej to dla nas kluczowy krok, który przybliża DB Energy do dołączenia do grona spółek notowanych na rynku głównym GPW. W ostatnich kwartałach odnotowujemy zwiększone zainteresowanie energooszczędnymi rozwiązaniami wśród przedsiębiorców, co uświadamia nam, że jesteśmy gotowi do wejścia na kolejny poziom skalowania naszej działalności. Naszą intencją jest debiut na GPW jeszcze w drugim kwartale br. – komentuje Krzysztof Piontek, Prezes Zarządu DB Energy.

Rolę firmy inwestycyjnej w procesie pełni Dom Maklerski Navigator S.A. Doradcą prawnym Spółki jest kancelaria prawna SSW Pragmatic Solutions Spaczyński, Szczepaniak, Okoń Sp.k. Szczegóły Oferty Publicznej, w tym terminy przyjmowania zapisów, są dostępne na stronie internetowej spółki www.dbenergy.pl/ipo.

W ramach Oferty publicznej Spółka planuje pozyskać do 14 mln zł (po odliczeniu kosztów emisji). Wpływy zostaną przeznaczone na:

  • Rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym modelu ESCO (11 mln zł),
  • Intensyfikacja działań związanych z internacjonalizacją (2 mln zł),
  • Kontynuacja prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej (1 mln zł).

DB Energy realizuje i finansuje inwestycje energooszczędne w modelu ESCO (Energy Saving Contract – polegających na sfinalizowaniu inwestycji przez DB Energy wraz z partnerem – szwajcarskim funduszem SUSI Partners w zamian za udział w wygenerowanych oszczędnościach przez klienta); modelu EPC (Energy Performance Contract – finansowanie na czas realizacji) oraz w charakterze generalnego wykonawcy. Spółka świadczy także usługi zarządzania efektywnością energetyczną u klienta, w tym bieżącego monitorowania instalacji przemysłowych i ich utrzymania w oparciu o autorskie urządzenia APPS.

Sytuacja na rynku energii jest dużym wyzwaniem dla wielu firm. Nasze usługi identyfikacji i realizacji inwestycji zwiększających efektywność energetyczną zakładów i linii produkcyjnych pozwalają klientom DB Energy osiągnąć znaczące oszczędności. DB Energy stoi na solidnych fundamentach finansowych i ma szerokie perspektywy rozwoju, dlatego wraz ze wzrostem biznesu chcemy zrealizować kolejne kroki na rynku kapitałowym. Przeniesie notowań spółki na Główny Rynek GPW pozwoli nam jeszcze bardziej zwiększyć wiarygodność, przejrzystość działalności i otworzy dostęp do kolejnych grup inwestorów – dodaje Łukasz Feldman, dyrektor finansowy DB Energy.

W samym drugim kwartale roku obrotowego 2022/2023 roku DB Energy wygenerowało ponad 16,1 mln zł przychodu. Zysk netto wyniósł 0,3 mln zł.

DB Energy odnotowało 8,23 mln zł skonsolidowanego zysku netto w roku obrotowym 2021/2022. Zysk operacyjny wyniósł 11,45 mln zł wobec 3,43 mln zł zysku rok wcześniej. EBITDA wyniosła 12,20 mln zł, tj. 198% wzrost r/r wobec 4,09 mln zł w analogicznym okresie 2020/2021 roku.

Rabaty cenowe nawet do 30%? Deweloperzy wskazali największe mity dotyczące zakupu M

Zakup mieszkania nigdy nie należał do najłatwiejszych decyzji w życiu. Dodatkowo przez lata, a tym bardziej w obecnej sytuacji gospodarczej, wokół tematu narosło wiele mitów. Zapytani przez portal RynekPierwotny.pl, deweloperzy wskazują m.in. na nierealne oczekiwania dotyczące wysokości negocjowanych rabatów czy też możliwość wejścia na teren budowy. To jednak nie wszystko.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Jednym z najczęstszych błędnych założeń, z jakimi klienci przychodzą do naszych biur sprzedaży, jest zakres spodziewanych rabatów. Zdarzają się przypadki, że kupujący oczekują od nas rabatów w wysokości nawet 20-30 proc. wartości mieszkania. Dość często są również przeświadczeni, że zakup za gotówkę i wpłata 100% środków od razu po zawarciu umowy upoważniają do zniżek większych niż w przypadku posługiwania się kredytem hipotecznym.

Zdarza się, że nabywcy mylą procedury dotyczące zawierania transakcji na rynku pierwotnym i wtórnym. Niektórzy reagują zdziwieniem na fakt, że kupując mieszkanie od dewelopera, muszą najpierw wpłacić całą kwotę, a dopiero wtedy następuje przekazanie kluczy, a jeszcze później – podpisanie finalnej umowy przeniesienia własności lokalu. W przeciwieństwie do nieruchomości „z drugiej ręki” nabywcy nowych lokali nie muszą także płacić podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC).

Mariusz Delura, Kierownik ds. Sprzedaży i Obsługi Klienta w PROFBUD.

Zakup mieszkania to ważna decyzja, która nie jest podejmowana zwykle z dnia na dzień. W związku z tym Klienci odwiedzający nasze Biura Sprzedaży są przygotowani do rozmów, znają rynek i obecnie panujące realia. Rzadko zdarza się, aby ich założenia były błędne. Oczywiście najczęstsze, dłuższe konwersacje odnoszą się do cen – mitem może być więc możliwość negocjacji kosztów na poziomie 20% czy też bezgraniczna elastyczność po stronie dewelopera. Często również musimy informować, iż wspomniana cena nie wynika jedynie z kupna samego „M”. Wpływ na nią mają także materiały i jakość wykończenia całej nieruchomości. Poza wspomnianymi kwestiami Klienci posiadają bardzo dużą wiedzę wynikającą z analizy rynku co cieszy i sprawia, że spotkania są krótsze, a przy tym bardziej efektywne.

Karolina Guzik, Menadżerka Sprzedaży w Skanska Residential Development Poland.

Zdarza się, że spotykamy się z opiniami lub twierdzeniami klientów odbiegającymi od sytuacji rynkowej. Obecnie najczęściej dotyczą one spadku cen mieszkań – zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, na który klienci cały czas czekają. Dlatego wielu z nich przystępując do negocjacji proponuje rabaty zmniejszające cenę mieszkania nawet o 15%. Tymczasem ceny mieszkań o wysokim standardzie spadły zaledwie o ułamek procenta i raczej się już stabilizują. Jakościowe wykonanie budynku, z wykorzystaniem „zdrowych” i nietoksycznych materiałów, jego estetyczne i przemyślane wykończenie, zielone rozwiązania i atrakcyjność lokalizacji kosztują dewelopera, a zatem mają wpływ na finalną cenę nieruchomości. To wszystko często musimy podnosić w rozmowach, wyjaśniając, że nie można przypisywać uśrednionej ceny za metr kwadratowy w danym mieście i przykładać kalki do każdej inwestycji.

Często podejmowanym tematem z klientami są także wizualizacje inwestycji. Dostajemy np. zapytania czy aranżacja ogródka przynależnego do mieszkania będzie zapewniona przez dewelopera. Wynika to z tego, że jest ona często utożsamiana z projektem zieleni otaczającym inwestycję.

Dlatego niejednokrotnie tłumaczymy, że wiążąca jest umowa, z którą należy się bardzo wnikliwie zapoznać, a także załączone do niej rysunki techniczne i projekt architektoniczny. Gdy klient przychodzi do nas po raz pierwszy, zawsze staramy się też wyjaśnić, jak przebiega cały proces – od zakupu aż po odbiór kluczy i przeniesienie własności. U każdego dewelopera może to przebiegać nieco inaczej, a dla nas ważny jest komfort klienta na każdym etapie procesu zakupowego.

Jolanta Rogozińska, Kierownik Biura Sprzedaży Cordii w Trójmieście

Wśród mitów krążących wokół zakupu mieszkania od dewelopera, najczęściej powtarzają się te związane z nabyciem nieruchomości na wczesnym etapie budowy. Wielu klientów błędnie zakłada, że taka transakcja jest ryzykowna, a niektórzy martwią się, że będą rozczarowani finalnym produktem. Ich niepokój budzi też wizja upadłości albo niewypłacalności dewelopera, który finansuje inwestycję kredytem. Naturalnie wszystkie te obawy są bezpodstawne. Deweloperzy dysponują dziś naprawdę zaawansowanymi narzędziami wspierającymi sprzedaż, które pozwalają dokładnie obejrzeć nie tylko dany lokal, ale też jego okolicę. Np. w Cordii wszystkie salony sprzedaży są wyposażone w prezentery 3D, dzięki którym można przespacerować się po całym osiedlu, a nawet zobaczyć swój przyszły widok z okna. Jeśli zaś chodzi o bezpieczeństwo zakupu mieszkania u dewelopera, który korzysta z kredytu – to właśnie taki podmiot jest wiarygodny, bo jego sytuacja została zweryfikowana przez bank i podlega stałemu nadzorowi. Przed konsekwencjami upadłości dewelopera klienta zabezpiecza natomiast ustawa deweloperska i rachunek powierniczy.

Kolejnym błędnym założeniem kupujących jest postrzeganie pracownika biura sprzedaży dewelopera jako osoby, której w pierwszej kolejności zależy na doprowadzeniu do sprzedaży. Tymczasem jego głównym zadaniem jest doradztwo. W naszych biurach staramy się budować partnerską relację z klientem, który na tej podstawie może podjąć właściwą dla siebie decyzję o zakupie mieszkania.

Inny częsty mit to ten, że koszt zakupu mieszkania od dewelopera jest wyższy niż na rynku wtórnym, m.in. dlatego, że wymaga wykończenia i wyposażenia lokalu. Zwykle jednak okazuje się, że odświeżenie używanego mieszkania też wiąże się z wieloma wydatkami, często nieprzewidzianymi. Ponadto nabywając nieruchomość z rynku wtórnego ponosimy dodatkowe koszty w postaci 2% podatku PCC, które nie są zawarte w cenie mieszkania. Na rynku pierwotnym tego typu obciążenia nie istnieją, a w dodatku mieszkania z mocy prawa objęte są 5-letnią rękojmią.

Paweł KrawczykDyrektor Regionu – Szczecin RONSON Development

Klienci, którzy przychodzą do naszego szczecińskiego biura sprzedaży zwykle są bardzo dobrze zorientowani i nie uważają kupna mieszkania za skomplikowaną czynność. Wątpliwości wzbudzają czasem antresole – rozwiązanie, które stosujemy m.in. w projekcie Nowe Warzymice. Kupujący doprecyzowują czy jest to powierzchnia użytkowa, czy dodatkowa i jak będzie ją oceniał kredytujący bank. Często uporządkowania wymaga też wiedza dotycząca rodzajów umów. Deweloperska, przedwstępna, końcowa – którą, kiedy i jak się podpisuje.

Cezary Grabowski, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Bouygues Immobilier Polska.

Pierwszy błędny mit powielany przez klientów dotyczy faktu, że powierzchnia pod ścianami działowymi jest wliczana do ceny mieszkania. Tu należy podkreślić, że my nie wliczamy tych metrów do kwoty końcowej lokalu, co powoduje, że różnica w cenie może wynosić nawet kilka procent. To daje już konkretną sumę, którą można przeznaczyć na wyposażenie mieszkania. Dodatkowo warto również wyjaśniać klientom różnicę w kosztach pomiędzy mieszkaniem z rynku pierwotnego a wtórnego. Bardzo często nie wiedzą oni, że kupując lokal na rynku wtórnym, muszą zapłacić 2 proc. podatku od czynności cywilnoprawnych. W przypadku mieszkań z rynku pierwotnego taki podatek nie obowiązuje. Kolejnym aspektem jest możliwość wykończenia mieszkania pod klucz, o którym klienci bardzo często po prostu nie są informowani. To zaś zaoszczędza im czas, a także gwarantuje solidne wykonawstwo i modny design mieszkania zgodnie z najnowszymi trendami. Dodatkowo warto zawsze dobrze przeliczyć wymiary mebli wpisanych w rzuty mieszkań – w niektórych przypadkach może się bowiem okazać, że prezentowane wymiary zupełnie nie odpowiadają meblom, które są na co dzień wykonywane przez większość firm meblarskich.

Justyna Hamrol-Wasielewska, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Eiffage Immobilier Polska

Mity dotyczące zakupu mieszkania u dewelopera są niestety bardzo powszechne. Rozpoczynając naszą działalność deweloperską na polskim rynku, zależało nam, by już na początku szczegółowo wyjaśniać klientom wszystkie zawiłości związane m.in. z formą zapłaty za lokal czy umową deweloperską. To bardzo ważne, by klienci mieli świadomość, że kupują mieszkanie u doświadczonego i sprawdzonego dewelopera, który prowadzi transparentną działalność. Dlatego dużą wagę przykładamy do obsługi klienta, która jest dla nas priorytetem. O pozytywnym odbiorze takiego podejścia świadczą m.in. badania satysfakcji, w których osiągamy wyniki na poziomie 98 proc. zadowolonych klientów. Z tzw. mitów dotyczących zakupu mieszkania z rynku pierwotnego bardzo częste są te związane z finansowaniem budowy przez klienta, a nie dewelopera, stronniczością umów deweloperskich czy koniecznością zapłaty pełnej ceny już na początku procesu zakupowego. Dodatkowo klienci uważają również, że metraż balkonu, tarasu lub powierzchni pod ścinami działowymi wlicza się do powierzchni mieszkania, a cena garażu jest zawarta w cenie lokalu. Należy wziąć pod uwagę, że wszystkie te mity są do obalenia, gdyż deweloperzy działają na podstawie przepisów prawa, w tym m.in. ustawy o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego .

Jakub Tamborowski, Regionalny Kierownik Sprzedaży w Echo Investment

W ostatnim czasie główne błędne założenie, z którym kupujący trafiają do biur sprzedaży to przekonanie, że być może warto wstrzymać się z zakupem lokalu, ponieważ będzie zdecydowanie taniej. Rynek mieszkaniowy przechodzi dynamiczne zmiany, ale nie oznacza to gwałtownych obniżek cen. Ponadto zdarzają się sytuacje, że klienci szukają mieszkania, które…nie istnieje. Rzuca się to w oczy zwłaszcza wśród osób dopiero zaczynających poszukiwania nowego mieszkania. Często taki klient wraca po pewnym czasie do biura sprzedaży ze zdecydowanie krótszą „listą życzeń” i świadomością potrzeby skorygowania oczekiwań. Trafiają się także klienci posiadający nieaktualną zdolność kredytową, a już nagminne jest przekonanie, że można wejść na teren budowy i obejrzeć aktualny stan inwestycji. Niemal codziennie tłumaczymy, że nie ma takiej możliwości, ponieważ zabraniają tego przepisy BHP.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

Zakup mieszkania na rynku pierwotnym ma zdecydowanie więcej zalet niż zakup lokum na rynku wtórnym. Pierwszą z nich jest przede wszystkim to, że w procesie zakupu nie ma pośredników i ich prowizji, bo mieszkanie kupujemy bezpośrednio od jego twórcy. Cenę poznajemy tuż po wysłaniu zapytania lub podczas spotkania z przedstawicielem biura sprzedaży. Kolejną przewagą jest fakt, że mieszkania na rynku pierwotnym zdecydowanie łatwiej wykończyć i zaaranżować – są jak czysta kartka, która czeka, aby ją zapisać. To ogromne ułatwienie, ponieważ w procesie projektowania mamy pełną kontrolę nad końcowym wyglądem naszych czterech kątów. I nie tylko. Mamy także pewność, że wszystkie instalacje w budynku są nowe, a co za tym idzie – nie przysporzą nam dodatkowych kosztów i problemów na etapie wprowadzania zmian. Zakup mieszkania na rynku pierwotnym ma też tę przewagę, że kupujący chroniony jest ustawą deweloperską, która wymaga m.in. rachunku powierniczego. Obecnie też, w czasach tak wysokiej inflacji, to ciągle bardzo dobra lokata kapitału, szczególnie w obliczu rosnącego popytu na mieszkania.

Iza Wojciechowska, Biuro Sprzedaży w firmie Constructa Plus

Jednym z mitów pokutujących wśród klientów przymierzających się do zakupu mieszkania jest przeświadczenie, że cena ofertowa ma zawsze wliczony opust. Przeważająca większość klientów, którzy są u nas po raz pierwszy, spodziewa się więc rabatu już na samym początku rozmów. Jeśli go nie proponujemy – wówczas wchodzą w role negocjatorów, próbują toczyć gry, żeby coś z tej ceny uszczknąć.

W trakcie rozmowy duża część z nich przyznaje potem jednak, że biorąc pod uwagę standard, w jakim budujemy, lokalizację inwestycji, ceny są ustalone na realnym poziomie. Klienci, którzy już od nas kupowali lub wcześniej wynajmowali mieszkanie w zrealizowanej przez nas inwestycji mają inne podejście. W naszych relacjach jest wtedy zaufanie do naszych działań zarówno w okresie budowy inwestycji, czyli na etapie sprzedaży, jak i w obsłudze posprzedażowej.

Druga sprawa to nieświadomość klientów kupujących po raz pierwszy od dewelopera dotycząca procedury zakupowej z rynku pierwotnego, która jawi się jako dużo bardziej zawiła niż zakup mieszkania na rynku wtórnym. Uświadamiamy im ochronę, która wynika z ustawy deweloperskiej, wspieramy w każdym momencie procesu zakupowego, wskazujemy na 5-letni okres rękojmi, co stanowi znaczącą przewagę nad rynkiem wtórnym.

Content Marketing w Polsce

Co jest najtrudniejszym elementem działań content marketingowych? Czy klienci chętnie podejmują działania contentowe i jakie mają względem nich oczekiwania? 

Content w służbie potrzeb

Zaangażowanie, zwiększenie sprzedaży, budowanie eksperckiego wizerunku – powodów, dla których klienci decydują się na działania content marketingowe jest wiele, jednak jeden z nich wybija się ponad resztę – to chęć nawiązania relacji nie z „ciasteczkiem”, a prawdziwym człowiekiem z krwi i kości, który doceni jakościowe treści i znajdzie w nich coś ważnego dla siebie. To właśnie content marketing umożliwia markom pogłębienie interakcji z użytkownikami.

Z nowej publikacji Grupy Roboczej Content Marketing i Reklama Natywna IAB Polska wynika, że coraz więcej klientów ma tego świadomość. Jak podkreśla Magdalena Jabłońska z TVN Discovery: – Dziś klient nie musi obudowywać się brandingiem, aby pozostać zapamiętanym, ważniejsza jest wiarygodność i wartość merytoryczna sponsorowanych treści. Jednocześnie należy pamiętać, aby działania contentowe nie były pojedynczymi akcjami, lecz stanowiły część szerszej strategii, dopasowanej do zmieniającego się rynku i konsumenta.

Wyzwania do podjęcia

Jednym z aspektów, który sprawia, że niektórym klientom wciąż trudno przekonać się do działań contentowych, jest ich mierzalność. W kwestii odpowiedzi na pytanie „Jak oceniasz skuteczność kampanii CM, jak ją mierzysz i po jakim czasie zauważasz jej efekty?” eksperci zaangażowani w powstanie Poradnika byli nadzwyczaj zgodni – sprawa pomiaru i oceny skuteczności działań z zakresu marketingu treści komplikuje się, gdy chcemy zmierzyć ich wpływ na budowanie, zmianę czy wzrost świadomości i wizerunku marki. Wniosek? Zdecydowanie potrzeba na to więcej czasu i jakościowych narzędzi. Choć ocena skuteczności działań contentowych wciąż pozostaje wyzwaniem, chętnych do realizacji nie brakuje, co widać po licznych case’ach zawartych w publikacji.

Przyszłość content marketingu

Szefowa Grupy Roboczej Content Marketing i Reklama Natywna IAB Polska, Country Manager TradeTracker Polska Paulina Kozyra zauważa, że marketing treści to nie tylko artykuły, video i działania w social mediach, ale też rozwój technologii, w tym voice, która powinna zrewolucjonizować sposób myślenia i posługiwania się internetem wśród użytkowników. – Ciągłe zainteresowanie konsumentów rynkiem podcastów, dostosowywanie treści do preferencji użytkowników (możliwość odsłuchiwania artykułów) jak również voice search (wyszukiwanie głosowe) to trendy na nadchodzące lata. Kto już o tym myśli, zyska w niedalekiej przyszłości – dodaje. Wtóruje jej Agata Szeliga-Staszkiewicz, Head of Agencies in CEE, Meta: – Istotne jest to, by dawać konsumentom nowe doświadczenia.

Więcej cennych insightów i informacji na temat tego, jak działania content marketingowe postrzegają obecnie agencje, wydawcy i klienci w Polsce, można znaleźć w Poradniku Grupy Roboczej Content Marketing i Reklama Natywna IAB Polska. Publikacja zawiera ponadto ciekawe case’y z rodzimego rynku, które mogą być źródłem inspiracji do zaplanowania skutecznych działań content marketingowych.

Gospodarka Chin odbija

Lutowe wskaźniki PMI dla Chin, które poznaliśmy dziś w nocy, sugerują, że gospodarka azjatycka mocno rozpoczęła rok. Widać znaczne wzrosty w produkcji. Oficjalny wskaźnik PMI dla przemysłu „wzbił” się do poziomu 52,6 pkt. pokonując tym samym oczekiwania rynkowe. To również najwyższy wynik od 2012 roku. Dobre dane to odzwierciedlenie wznowienia aktywności po styczniowym święcie chińskiego Nowego Roku oraz efekty ponownego otwarcia gospodarki po pandemii. Widać normalizację łańcuchów dostaw.

Twarde dane zaczęły pokazywać ożywienie gospodarcze w Chinach. Zgodnie z oczekiwaniami wzmacnia się popyt wewnętrzny. Wzrosły również nowe zamówienia eksportowe powyżej neutralnego poziomu 50 pkt. Odzwierciedla to powrót klientów po zakończeniu lockdown-u. Poprawa w przemyśle jest również potwierdzona wskaźnikiem S&P Global/Caixin, który wzrósł do 51,6 pkt. z 49,2pkt.

Jeśli chodzi o usługi – pozostają one stabilne po silnym wzroście w styczniu. Wynik 56,3 pkt wskazuje siłę sektora i ożywienie w konsumpcji gospodarstw domowych po styczniowym boomie wydatków świątecznych.

Gospodarka Państwa Środka powinna odbić, ponieważ ponowne odejście od restrykcyjnej polityki „zero-covid” sprzyja popytowi i pozwala na normalizację łańcuchów dostaw. Siła ożywienia będzie jednak uzależniona od perspektyw zatrudnienia i dochodów. W przypadku rynku nieruchomości potrzeba czasu, żeby odwrócić tendencję spadkową. Cały czas pamiętajmy, że czynniki ryzyka związane z globalnym spowolnieniem i napięciami na linii USA-Chiny pozostają silne.

Dziś rano poznaliśmy również PMI dla polskiego przemysłu. Widać poprawę sentymentu, jednak odbicie wskaźnika jest niewielkie (48,5 pkt.) i wciąż pozostaje poniżej granicznego poziomu 50 pkt. Widać spadek presji cenowej i kosztowej, co jest pozytywnym zjawiskiem. Od wczesnych godzin porannych obserwujemy wzmożony popyt na polską walutę. Złoty zyskuje względem dolara oraz euro. Para USD/PLN spada poniżej 4,41 a EUR/PLN wskazuje już 4,6930 i jest najniżej od 5 lutego. Aprecjacja PLN to z pewnością po części pokłosie wzrostów kursu EUR/USD, który dziś rano wyszedł powyżej 1,0650. Apetyt na ryzyko widać również na polskim rynku akcyjnym. WIG20 otworzył się dziś luką wzrostową i zyskuje ponad 0,5 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Thales ogłasza projekt rozbudowy w Polsce

Obecna w Tczewie od 2001 roku firma Thales, światowy lider w dziedzinie bezpieczeństwa cyfrowego, ogłasza rozpoczęcie szeroko zakrojonego planu rozbudowy. Strategiczny projekt zakłada budowę drugiego zakładu produkcyjnego. Tym samym firma wzmocni lokalne Centrum Kompetencji Produkcyjnych i odpowie na zapotrzebowanie globalnego rynku na  dokumenty tożsamości oraz rozwiązania dla europejskich klientów z sektora bankowego.

Nowy obiekt o powierzchni 15 000 m2, który według planów zostanie oddany do użytku w pierwszym kwartale 2024 roku, umożliwi firmie Thales optymalizację lokalnych procesów produkcyjnych i lepsze dostosowanie do obecnych i przyszłych potrzeb klientów.

Thales od lat regularnie inwestuje w swoją działalność w Tczewie, gdzie firma produkuje dokumenty tożsamości i podróży o technologicznie zaawansowanych zabezpieczeniach, a także karty bankowe oraz usługi z nimi związane. Brak przestrzeni produkcyjnej ograniczał dotychczas ewentualne rozszerzenie działalności.

Nowa inwestycja pozwoli Thalesowi zwiększyć moce produkcyjne polskiego Centrum Kompetencji Produkcyjnych w zakresie dokumentów tożsamości i podróży oraz odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie klientów na karty płatnicze „made in Europe”.

Ogłoszony projekt doskonale wpisuje się w ambicje firmy Thales, aby rozszerzyć działalność i odpowiedzieć na dodatkowe potrzeby rynku. Przyczyni się on również do wzrostu gospodarczego poprzez rozwój kompetencji i stworzenie nowych miejsc pracy na lokalnym rynku.

Bain&Co.: aktywność funduszy private equity spadła w Europie Środkowej, ale perspektywy są dobre

Warszawa, 1 marca 2023 r. – Liczba przejęć zrealizowanych przez fundusze private equity w 2022 roku w Europie Środkowo-Wschodniej spadła o ok. 30 proc. z powodu pogarszającej się sytuacji makroekonomicznej i dużej niepewności geopolitycznej, wynika z badania Bain & Company. Jednak branża ma przed sobą dobre perspektywy, ponieważ fundusze zgromadziły pokaźne środki na inwestycje i cały czas poszukują ciekawych firm do przejęcia.

W minionym roku fundusze zainwestowały w ok. 100 spółek w Europie Środkowo-Wschodniej. To mniej niż w bardzo dobrym 2021 roku, kiedy to przejęły udziały w 140 firmach. Pod względem kierunku zmian, sytuacja w naszym regionie nie odbiega od światowych trendów. Jak wynika z raportu Bain & Company, na świecie liczba akwizycji dokonanych przez fundusze spadła o 10 proc. a wartość transakcji obniżyła się o 35 proc. do 654 mld dolarów.

– Wojna w Ukrainie, spowolnienie gospodarcze oraz wzrost inflacji i stóp procentowych spowodowały, że również w naszym regionie inwestorzy stali się bardziej ostrożni. Jednak ich aktywność całkowicie nie zamarła. Fundusze wciąż dokonywały nowych inwestycji i aktywnie poszukiwały kapitału. Widać więc, że inwestorzy oswajają się z nowymi warunkami i to dobry prognostyk na kolejne miesiące – mówi Paweł Szreder, partner w Bain & Company Poland/CEE.

Tak jak i w poprzednich latach, fundusze inwestujące w regionie najbardziej interesowały się spółkami z sektora produkcji przemysłowej, IT i dóbr konsumenckich. Coraz większą popularnością cieszy się też branża medyczna. W Polsce w minionym roku w tym sektorze doszło do kilku transakcji, w tym przejęcia sieci klinik okulistycznych Optegra przez fundusz MidEuropa Partners czy Grupy Nowy Szpital przez Penta Investments.

W 2022 roku zaobserwowaliśmy wzrost zainteresowania sektorem ochrony zdrowia, wracającym do pełnej sprawności po okresie pandemii. Wiele funduszy widzi także szansę w inwestycjach w spółki, które mogą skorzystać na rosnących nakładach na rozwój infrastruktury – twierdzi Paweł Szreder.

Pogorszenie koniunktury wraz z niepewnością wywołaną wojną w Ukrainie i napięciami na linii Pekin-Waszyngton spowodowały, że w minionym roku w regionie nie doszło do spektakularnych przejęć ze strony tradycyjnych inwestorów private equity. Wyjątkowo duży udział w wartości transakcji prywatnych miały wyspecjalizowane fundusze infrastrukturalne oraz typu growth equity. Do największych transakcji z udziałem funduszy infrastrukturalnych można zaliczyć przejęcie Emitela przez Cordiant Digital Infrastructure oraz ogłoszone objęcie 50 proc. udziałów w spółce FiberForce przez InfraVia Capital Partners. Obie transakcje miały wartość ponad 400 mln euro. Z kolei największe transakcje typu growth equity to dokapitalizowanie kwotą ponad 600 mln euro estońskiej firmy Bolt, 500 mln euro chorwackiego Rimac Group czy kwotą 220 mln euro czeskiej Rohlik Group.

Spadek wycen spółek giełdowych spowodował, że fundusze wstrzymywały się też z wychodzeniem z inwestycji. W minionym roku sprzedały 60 środkowoeuropejskich firm, a po stronie kupujących najczęściej pojawiali się inwestorzy branżowi. W Polsce, PKP Energetyka z portfela CVC trafiła do PGE, a Grupa Inelo, dostawca rozwiązań technologicznych dla transportu ciężkiego z portfela Innova Capital znalazł nabywcę w Grupie Eurowag. Ciekawą transakcją na krajowym rynku było też przejęcie 51 proc. akcji Grupy Empik przez Ewę Szmidt-Belcarz w ramach wykupu menedżerskiego od Penta Investments. W minionym roku fundusze właściwie nie decydowały się na sprzedaż spółek przez giełdę. Jednym z wyjątków była oferta publiczna słowackiej firmy Gevorkyan na praskiej giełdzie papierów wartościowych.

Pomimo bardziej wymagającego otoczenia rynkowego, fundusze z Europy Środkowo-Wschodniej aktywnie pozyskiwały kapitał na nowe inwestycje. Innova Capital zebrał od inwestorów 220 mln euro, czeski Genesis Capital 150 mln euro, a Resource Partners 200 mln euro. W 2022 roku fundusze na całym świecie pozyskały 1,3 bln dolarów, co jest drugim najwyższym w historii wynikiem i tylko nieznacznie niższą kwotą od tej zebranej w 2021. Łączna pula środków na inwestycje, jakimi obecnie dysponują fundusze private equity na świecie, to 3,7 bln dolarów.

– W ubiegłym roku obserwowaliśmy jedynie chwilowe spowolnienie, a nie trwałe odwrócenie trendu. Europa Środkowo-Wschodnia pozostanie atrakcyjnym miejscem inwestycji dla funduszy private equity ze względu na potencjał wzrostu, możliwości konsolidacji sektorowej i rozwoju biznesu spółek portfelowych – dodaje Paweł Szreder.

KANTAR: w Polsce przybywa konsumentów z przymusu i cenoholików

  • Konsumenci wciąż są rozważni i pragmatyczni. Ale coraz mocniej patrzą na ceny
  • Pochodzenie i jakość coraz mniej istotne. Liczy się głównie cena i szybkość zakupu

Wyniki badania pracowni KANTAR Polska pokazują, jak w ostatnim roku zmieniła się struktura konsumencka. Wciąż największy udział mają rozważni i pragmatyczni shopperzy, którzy starają się jak najtaniej kupować markowe produkty. Ale ta grupa zmalała. Za to przybyło klientów z przymusu i cenoholików. I tylko te dwa segmenty, skupione na szybkim procesie zakupowym oraz cenie, zanotowały wzrosty. Oba mają ex aequo drugie miejsce w rankingu. Dalej są kolejno entuzjaści i ekocentryczni konsumenci. Zarówno klienci kupujący dla zabawy, jak i szukający ekologicznych towarów stracili na znaczeniu. Ubyło też świadomych koneserów, dla których cena nie gra roli. Zajęli przedostatnią pozycję w zestawieniu. Za nimi są domatorzy.

Z badania, przeprowadzonego przez KANTAR Polska, wśród blisko 4,1 tys. osób wiemy, jaka jest obecnie struktura konsumencka w Polsce. Pierwsze miejsce zajmują rozważni i pragmatyczni shopperzy – 22%. W ciągu roku ich odsetek spadł o 1 p.p.

– Tacy konsumenci chcą kupować produkty znanych marek, ale w rozsądnych cenach. Racjonalnie podchodzą do tego, na co warto wydać konkretną sumę. Często szukają więc promocji. Spadek tego segmentu shopperów jest związany z pogorszeniem się sytuacji ekonomicznej. Podwyżki cen sprawiają, że część Polaków rezygnuje ze swoich ulubionych, markowych produktów. Jednak ta grupa wciąż pozostaje najmocniejsza, dlatego sieci handlowe powinny nadal oferować atrakcyjne zniżki na wysokopółkowe artykuły – przekonuje dr Krzysztof Łuczak, główny ekonomista Grupy BLIX.

Dalej w rankingu są cenoholicy oraz shopperzy z przymusu – po 18%. Obie grupy rok do roku odnotowały wzrosty – odpowiednio o 1 p.p. i 3 p.p. Jak stwierdza Krzysztof Domeradzki z KANTAR Polska, zmiany, zachodzące w wynikach corocznej segmentacji, odzwierciedlają przemiany społeczno-ekonomiczne, wywołane przez pogłębiający się kryzys ekonomiczny. Przede wszystkim zyskują na znaczeniu shopperzy skupieni na cenie i szybkim procesie zakupowym, czyli ww. cenoholicy i shopperzy z przymusu. Tylko te segmenty zanotowały wzrosty.

– W obecnych czasach sieci handlowe muszą mierzyć się z wieloma wyzwaniami. Przybywa osób niezwykle wrażliwych na punkcie ceny, oraz tych, które traktują zakupy jako przykry obowiązek. Nie jest zaskoczeniem, że shopperzy z przymusu dogonili cenoholików. W momencie problemów ekonomicznych robienie zakupów jest zniechęcające. Rosnąca inflacja i pogarszająca się sytuacja gospodarcza wielu polskich rodzin wpłynie na wzrost tych dwóch segmentów shopperów – przewiduje dr Łuczak.

Kolejne dwa miejsca w zestawieniu zajmują zakupowi entuzjaści i ekocentryczni konsumenci – odpowiednio 16% i 12%. Obie te grupy straciły po 1 p.p. w porównaniu z 2021 rokiem.

– Drożyzna sprowadza na ziemię eksperymentatorów zakupowych, poszukujących wrażeń. Ekologiczna produkcja to też wtórna sprawa. Ma być taniej i kropka. W dodatku pole do popisu dla sieci handlowych, wskutek zaskakujących, innowacyjnych ofert konkurencji, zawęża się – komentuje dr Maria Andrzej Faliński, wieloletni ekspert rynku retailowego.

Piątą pozycję w zestawieniu mają świadomi koneserzy z wynikiem 8%. W ujęciu rok do roku widać spadek tego segmentu o 2 p.p.

– Ubywa shopperów, którzy zwracają mniejszą uwagę na aspekt ceny. Mamy mniej świadomych koneserów, zakupowych entuzjastów i ekocentrycznych konsumentów. Te trzy segmenty łączy większa dbałość o pochodzenie i jakość kupowanego produktu. Zmiany te pokazują, że Polacy pod wpływem presji ekonomicznej częściej traktują zakupy jako konieczność niż przyjemność – zauważa Krzysztof Domeradzki.

Szósta, a zarazem ostatnia, pozycja w zestawieniu należy do shopperowych domatorów – 5%. W tym przypadku wynik nie zmienił się w relacji rocznej.

– W czasach wysokiej inflacji ta grupa będzie rosnąć. Póki co jej udział wynosi tylko 5% i jeszcze nie powoduje wyraźnej reakcji handlu. Jednak wielu pragmatycznych klientów może zasilić tę kategorię, jeśli drożyzna się rozpanoszy na dłużej. Jej wzrost z pewnością wpłynie na zmianę struktury promocji. Będzie więcej pakietów do przygotowywania potraw w domach, ofert promowanych, bonusowanych oraz rabatów dla kart płatniczych – prognozuje dr Faliński.

Jak podsumowuje ekspert z KANTAR Polska, konsumenci preferują teraz sklepy, w których wiedzą, że pożądane produkty kupią najtaniej i najszybciej. Mniejsze znaczenie ma dbałość o ochronę środowiska czy odpowiedzialność społeczna sieci handlowych. Zdaniem Krzysztofa Domeradzkiego, ten trend będzie się nasilać wraz z kolejnymi ekonomicznymi skutkami wojny w Ukrainie oraz rosnącej inflacji. Retailerzy, chcąc wpasować się w aktualne trendy, powinni skoncentrować swoje wysiłki wokół nowych promocji lub programów lojalnościowych, które przyciągną oszczędnych klientów do ich sklepów.

Benefit Systems przejmuje 16 klubów Calypso, powiększając sieć własnych klubów fitness do 186

Spółka Benefit Systems znacząco umocni pozycję na polskim rynku fitness, przejmując 16 klubów od Calypso Fitness S.A., z którą współpracuje od początku istnienia Programu MultiSport. Nabywane kluby wzmocnią ofertę Benefit Systems w miastach z dużym potencjałem wzrostu, przede wszystkim w Szczecinie i Trójmieście. Wartość transakcji została ustalona na 54 mln złotych. Z tej kwoty 34,3 mln przypada na zaległe wierzytelności, przysługujące Benefit Systems wobec Calypso Fitness.

Benefit Systems w ramach dwuetapowej transakcji przejmie łącznie 16 klubów Calypso w miastach o wysokim potencjale dalszego rozwoju biznesowego. W pierwszym etapie będzie to 7 obiektów w Trójmieście i 4 w Szczecinie, gdzie Spółka obserwuje wciąż rosnące zainteresowanie ofertą Programu MultiSport, a także po jednym w Warszawie i we Wrocławiu. W drugim etapie, do 30 czerwca br., Benefit Systems nabędzie trzy kluby Calypso, zlokalizowane w Warszawie, Krakowie oraz Częstochowie. Jak podkreśla Bartosz Józefiak, członek Zarządu Benefit Systems, decyzję o transakcji wspierała wieloletnia współpraca, komplementarność oferty klubów Calypso do sieci własnych Spółki, a przede wszystkim popularność przejmowanych lokalizacji wśród klientów indywidualnych i użytkowników Programu MultiSport.

– Calypso to bez wątpienia inspirująca historia sukcesu biznesowego, a zarazem jedna z pierwszych sieci, z którymi rozpoczęliśmy współpracę w ramach Programu MultiSport. Przez kilkanaście lat wspólnie z twórcą Calypso inwestowaliśmy w jej rozwój, doceniając popularność klubów wśród klientów indywidualnych i użytkowników kart MultiSport. Przejmowane obecnie kluby działają w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach i na trwałe wrosły w infrastrukturę usługową miast. Dobrym przykładem jest chociażby Calypso Galaxy w Szczecinie, zlokalizowane w największym centrum handlowo-rozrywkowym w regionie. W przypadku Trójmiasta, po nabyciu siedmiu obiektów Calypso, nasza baza zwiększy się do 21 klubów fitness, co umożliwi dalszy dynamiczny rozwój oferty w aglomeracji trójmiejskiej, czyli w jednym z najszybciej rosnących i najbardziej perspektywicznych rejonów Polski. Po transakcji będziemy mieć łącznie 186 klubów fitness w kluczowych dla Programu MultiSport miastach i regionach naszego kraju, które w ostatnim roku notują ogromny wzrost zainteresowania ofertą fitness – wyjaśnia Bartosz Józefiak.

Polska wciąż daleko za Europą w rozwijaniu elektryków i OZE

Jedynie 2% nowych rejestrowanych w Polsce samochodów to elektryki. Niecałe 2,5% to odsetek domów z pompami ciepła. Pod względem wykorzystania odnawialnych źródeł energii Polska pozostaje daleko w tyle za Europą – wynika z raportu firmy Eaton. Udział OZE w rocznej produkcji energii jest u nas najniższy ze wszystkich trzynastu ankietowanych państw. Badanie wykazało, że polityczne i społeczne ambicje osiągnięcia zerowej emisji są w Polsce niewielkie. Barierą jest m.in. uzyskanie dostępu do sieci energetycznej.

Od 2019 roku stowarzyszenie Association for Renewable Energy and Clean Technology (REA), we współpracy z firmą Eaton oraz Eversheds Sutherland, bada gotowość europejskich rynków energii do transformacji energetycznej. W tym roku indeksem Energy Transition Readiness Index (ETRI) po raz pierwszy objęto również Polskę. Pod względem zdolności wykorzystywania nowych technologii i modeli biznesowych Polska otrzymała ocenę 2 w pięciostopniowej skali (gdzie 1 to najniższa, 5 – najwyższa gotowość). To najniższy wynik ze wszystkich badanych krajów.  

Włączanie OZE do sieci znacznie utrudnione

W krajach takich jak Finlandia, Francja, Norwegia, Hiszpania i Szwecja możliwe jest łatwe zintegrowanie nowych, rozproszonych źródeł energii w sieci energetycznej. Jednak w Polsce występują znaczące bariery techniczne i operacyjne, które hamują rozwijanie OZE. Podmioty prowadzące projekty nie mogą uzyskać dostępu do sieci przed rozpoczęciem budowy. Czynniki techniczne stają się coraz poważniejszą barierą również w Niemczech, Irlandii i Wielkiej Brytanii.

Elektryki i pompy ciepła wciąż pieśnią przyszłości

We wszystkich badanych europejskich krajach postępy w rozwijaniu infrastruktury dla pojazdów elektrycznych są stosunkowo niskie. Wyjątkiem jest Norwegia, która wyraźnie przoduje w upowszechnianiu elektryków oraz zapewnianiu technologii i urządzeń umożliwiających zarówno ich ładowanie, jak i oddawanie energii do sieci. Najniższy udział samochodów elektrycznych wśród nowo rejestrowanych pojazdów jest w Hiszpanii, Włoszech i w Polsce (ocena 2 w pięciostopniowej skali). Polityka oraz zachęty do rozwijania infrastruktury dla aut zasilanych energią elektryczną są słabo rozwinięte i niejednolite.

Upowszechnianie się elektryków wciąż jest raczej wyborem związanym ze stylem życia, a nie spójną polityką transformacji energetycznej. Jedynie 2% rejestrowanych przez Polaków aut osobowych to pojazdy elektryczne, co jest wynikiem najniższym spośród wszystkich badanych państw. Polska odstaje również w przypadku pomp ciepła – są one jedynie w 2,5% domów. To rozwiązanie jest najbardziej powszechne w Norwegii, Szwecji oraz Finlandii.

Wśród głównych barier rozwoju elektromobilności w Polsce jest zarówno koszt nowych samochodów elektrycznych, ale też brak dotacji dla firm w pierwszej edycji programu „Mój elektryk”. Warto pamiętać, że nawet 3 na 4 nowe auta w naszym kraju kupują właśnie przedsiębiorcy. Wciąż słabo rozwinięta jest też infrastruktura ładowania pojazdów elektrycznych, a jej montaż w budynkach wielorodzinnych znacząco utrudniony. W dłuższej perspektywie rozwój tego segmentu rynku może jednak znacznie przyspieszyć ze względu na rosnące ceny paliw oraz przegłosowany niedawno zakaz produkcji i sprzedaży aut spalinowych na terenie UE od 2035 roku. Z pewnością wymusi to przyspieszenie rewolucji w energetyce i elektromobilności w całej Europie. Poprzeczka została zawieszona wysoko, a Polska ma coraz mniej czasu na dostosowanie infrastruktury do elektryków – wskazuje Bartłomiej Jaworski, senior product manager w firmie Eaton.

Zielona energia rośnie zbyt wolno

Raport Eaton wskazuje, że Polska jest na wczesnym etapie odchodzenia od paliw kopalnych – roczna produkcja energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych to jedynie 17% rocznego zużycia. Dla porównania, Dania, Norwegia, Szwecja i Szwajcaria generują ponad 50% swojego zużycia energii ze źródeł odnawialnych. W Niemczech 29% energii pochodzi z wiatru i słońca.

Także cele związane z transformacją energetyczną są nad Wisłą dużo niższe niż w innych krajach. Norwegia, Dania czy Szwajcaria dążą do osiągnięcia 100% produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych do 2030 r., Niemcy zwiększyły swój cel z 65% do 80%. Zgodnie z polityką energetyczną Polski do 2030 roku OZE ma stanowić 23% całości produkowanej energii. Nie jest to aż tak wysoki odsetek jak w krajach skandynawskich, ale w porównaniu z wytwarzanymi dotąd 20 TWh będzie to wzrost o 80%.

Ponad połowa wytwarzanej w Polsce energii pochodzi ze źródeł emisyjnych, co stawia nas daleko w tyle w porównaniu z innymi krajami UE. Trzeba jednak pamiętać, że na wolniejszą transformację energetyczną wpływa wysoka zależność rynku od energii pochodzącej z węgla i znaczne niedoinwestowanie sektora. Polskie cele udziału OZE biorą pod uwagę krajowy potencjał zasobów odnawialnych, konkurencyjność OZE, możliwości techniczne krajowej sieci oraz wyzwania związane z rozwojem OZE w transporcie i ciepłownictwie. Przed nami wciąż wiele pracy, a w rozwijaniu zielonych źródeł energii pomogłyby między innymi większe zachęty rządowe wskazuje Bartłomiej Jaworski, senior product manager w firmie Eaton.

O badaniu

Raport ETRI 2022 ocenia gotowość i postępy w transformacji energetycznej według pięciostopniowej skali (gdzie 1 to najniższa, a 5 – najwyższa gotowość). Swoim zakresem obejmuje ona społeczno-polityczne wsparcie transformacji, umiejętność wykorzystywania technologii elastyczności sieci, a także dostępność rynku. W raporcie z 2021 roku oceniono postępy w 12 krajach. W najnowszym badaniu ETRI ranking objął 13 krajów: Danię, Wielką Brytanię, Niemcy, Hiszpanię, Francję, Finlandię, Szwecję, Irlandię, Włochy, Norwegię, Holandię, Szwajcarię i Polskę.

Punktacja i wynikająca z niej ocena bazowały na wynikach ankiety przeprowadzonej wśród ekspertów reprezentujących inwestorów w technologie elastyczności w różnych wybranych krajach/regionach, a następnie na rozmowach indywidualnych, mających na celu zrozumienie podstawowych powodów udzielenia odpowiedzi. Respondenci badania zostali również poproszeni o komentarz na temat tego, jak obecny kryzys energetyczny wpłynął na ich wiarę w osiągnięcie transformacji energetycznej.

5 najpopularniejszych kierunków jakie wybierają obcokrajowcy na polskich uczelniach

Współczynnik umiędzynarodowienia studiów wyższych wynosił odpowiednio 6,8 proc. w 2020 roku i 7,1 proc. w 2021 roku. W wartościach bezwzględnych pomiędzy tymi dwoma latami odnotowano wzrost liczby cudzoziemców o 3,34 tysiące, do poziomu 85,9 tysięcy osób w 2021 roku. Najczęstszym wyborem wśród cudzoziemców w roku akademickim 2021/2022 było zarządzanie. Na wskazanym kierunku w 2021 roku w Polsce kształciło się 17 proc. studentów zagranicznych. Zauważalny jest również wzrost zainteresowania tym kierunkiem (o 975 osób) w porównaniu z  rokiem poprzednim. Więcej danych o preferencjach edukacyjnych obywateli innych państw w  naszym kraju znajduje się w raporcie „Cudzoziemcy na uczelniach w Polsce”. Został on przygotowany przez ekspertów z Ośrodka Przetwarzania Informacji (OPI) na zlecenie Ministerstwa Edukacji i Nauki (MEiN). Raport dostępny jest dla wszystkich na portalu RAD-on.Cudzoziemcy wg województw 5 najpopularniejszych kierunków

Współczynnik umiędzynarodowienia wyniósł 7,1 proc.

Polskie uczelnie posiadają duży kapitał naukowy i cieszą się coraz większą popularnością wśród studentów z innych państw. Współczynnik umiędzynarodowienia studiów wyższych (udział cudzoziemców wśród studentów) w ostatnich latach stale rośnie. W 2019 roku wynosił 6,6 proc., w  roku 2020 – 6,8 proc., a w 2021 – 7,1 proc. – mówi Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki. – Dane zawarte w najnowszym raporcie OPI pokazują również, że w roku akademickim 2021/2022 na studiach stacjonarnych w uczelniach publicznych kształciło się ponad 38,3 tys. studentów zagranicznych, czyli około 3,2 tys. więcej niż na uczelniach niepublicznych. Z kolei cudzoziemcy na studiach niestacjonarnych częściej wybierają uczelnie niepubliczne – dodaje szef MEiN.

Z raportu OPI „Cudzoziemcy na uczelniach w Polsce” wynika, że od 2012 roku w największym tempie wzrastał udział studentów zagranicznych wybierających uczelnie niepubliczne. Konsekwencją tego trendu są zmiany w strukturze studentów na uczelniach niepublicznych: w 2012 roku studenci zagraniczni stanowili jedynie 2,1 proc. ogółu studentów, w roku 2015 już 8,1 proc., a obecnie jest to prawie 12 proc. – mówi dr inż. Jarosław Protasiewicz, dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji. –  Nie ukrywam, że jako informatyk doceniam fakt, iż dużą popularnością wśród obcokrajowców w naszym kraju cieszy się właśnie informatyka. Zajmuje ona trzecie miejsce (po zarządzaniu i kierunku lekarskim) wśród wszystkich kierunków, które mają do wyboru obcokrajowcy w Polsce – dodaje dyrektor OPI.

Obcokrajowcy w Polsce najczęściej wybierają zarządzanie

Najczęstszym wyborem wśród cudzoziemców w roku akademickim 2021/2022 było zarządzanie. Na wskazanym kierunku w 2021 roku w Polsce kształciło się 17 proc. studentów zagranicznych. Zauważalny jest również wzrost zainteresowania tym kierunkiem (o 975 osób) w porównaniu z poprzednim rokiem. Analizując wszystkie kierunki studiów najczęściej wybierane przez grupę studentów zagranicznych, zauważyć można także dużą popularność kierunku lekarskiego. W 2021 roku wybrało go 9 proc. cudzoziemców. W przypadku tego kierunku zauważalny jest spadek zainteresowania względem poprzedniego okresu o 158 osób. Niewiele mniejszym zainteresowaniem wśród cudzoziemców cieszyła się informatyka. Studenci zagraniczni chętnie podjęli studia na kierunku zarządzanie w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, w Akademii WSB oraz w Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej w Warszawie. Wśród uczelni oferujących studia medyczne prym wiodą ośrodki zlokalizowane w Lublinie, Gdańsku, Wrocławiu oraz Łodzi. Z kolei studia informatyczne studenci zagraniczni decydowali się odbyć przede wszystkim w Warszawie, w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Warto także zwrócić uwagę, że ranking najpopularniejszych kierunków kształcenia wygląda inaczej w przypadku poszczególnych poziomów studiów. Studenci pierwszego stopnia najczęściej wybierają kierunki z grupy zarządzania i administracji (podejmowane głównie przez studentów studiów stacjonarnych na uczelniach niepublicznych), następnie kierunki klasyfikowane jako ochrona osób i mienia, turystyka i wypoczynek (podejmowane prawie wyłącznie przez studentów zagranicznych na uczelniach niepublicznych), a w dalszej kolejności ekonomię oraz politologię i wiedzę o społeczeństwie – mówi dr Aldona Tomczyńska, liderka Zespołu Data Science w Laboratorium Baz Danych i Systemów Analityki Biznesowej w OPI. – Wśród studentów drugiego stopnia w rankingu czterech najpopularniejszych obszarów nie znalazła się już ochrona osób i mienia. Popularne są natomiast kierunki z grupy zarządzania i administracji, politologii i wiedzy o społeczeństwie oraz literatury i językoznawstwa. Cudzoziemcy na studiach jednolitych magisterskich wybierają programy studiów z obszaru medycyny, w tym również stomatologii – dodaje Anna Maziarczyk z Laboratorium Baz Danych i Systemów Analityki Biznesowej w OPI,  jedna ze współautorek raportu.

Najwięcej obcokrajowców studiuje w województwie mazowieckim

Nie jest zaskoczeniem, że najwięcej studentów zagranicznych podejmuje studia w dużych miastach akademickich, takich jak Warszawa czy Kraków. Na uczelniach zlokalizowanych w województwie mazowieckim studia podejmuje blisko 26 tys. osób. Różnica między województwem mazowieckim a kolejnym (lubelskim) stanowi ponad 17 tys. osób. Jest jednocześnie największą różnicą w liczbie cudzoziemców w województwach. Za trzy dziesiąte liczby cudzoziemców wśród studentów odpowiadają natomiast województwa: lubelskie (8 471), dolnośląskie (8 011) oraz małopolskie (7 908). Powyżej 6 tys. cudzoziemców mają także województwa: wielkopolskie oraz łódzkie. Województwa z najmniejszą liczbą studentów zagranicznych, nieprzekraczającą 1 tys. osób to: świętokrzyskie (794), warmińsko-mazurskie (421) i lubuskie (240).

Najwięcej cudzoziemców w roku akademickim 2021/2022 kształciła uczelnia niepubliczna: Akademia Finansów i Biznesu Vistula. Studia na niej podjęło 4,9 tys. osób urodzonych poza granicami naszego kraju. Liczba ta stanowiła nieco ponad połowę wszystkich studentów tej uczelni (53,8 proc.). W gronie uczelni publicznych prym wiedzie Uniwersytet Jagielloński w Krakowie.

Maleje liczba studentów z Ukrainy

Raport nie obejmuje okresu po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę, ale analiza danych z  poprzedniego roku akademickiego daje wyobrażenie o tym jak duże znaczenie ma sytuacja studentów z Ukrainy dla sektora szkolnictwa wyższego w Polsce. Aż 42 proc. wszystkich studentów-cudzoziemców w roku akademickim 2021/2022 stanowili Ukraińcy, kolejne 13 proc. zaś Białorusini. Taka dominacja tych dwóch nacji jest cechą charakterystyczną sektora szkolnictwa wyższego w Polsce, niezmienną na przestrzeni wielu lat. Dekadę temu studenci z Ukrainy stanowili jedną trzecią wszystkich cudzoziemców i ich liczba dynamicznie rosła, co było konsekwencją między innymi okupacji i aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku, walk na wschodzie kraju oraz wymagającej sytuacji gospodarczej Ukrainy. W 2018 roku w Polsce było już ponad 39 tys. studentów z Ukrainy, co stanowiło połowę wszystkich kształcących się na uczelniach cudzoziemców. Od tego momentu zarówno liczba, jak i udział studentów z Ukrainy wśród cudzoziemców stopniowo malały. W 2021 roku w Polsce kształciło się ponad 36 tys. studentów z Ukrainy, którzy stanowili 42 proc. ogółu studentów z zagranicy. W roku akademickim 2021/2022 nastąpił spadek liczby cudzoziemców pochodzących z Ukrainy, co również jest zauważalne w strukturze poziomów studiów. Zdecydowanie najwięcej studentów pochodzących z Ukrainy podejmuje studia pierwszego stopnia. Znacznie mniej jest studentów na drugim stopniu i jednolitych studiach magisterskich. W 2021 roku na studiach pierwszego stopnia kształciło się 76 proc., na studiach drugiego stopnia 19 proc. Pozostałe 6 proc. to studenci jednolitych studiów magisterskich. Co ciekawe, pomimo ogólnego spadku liczby Ukraińców, w 2021 roku odnotowano wzrost liczby studentów z tego kraju na pierwszym roku studiów pierwszego stopnia i na jednolitych studiach magisterskich. Mniej atrakcyjna dla studentów z Ukrainy okazała się oferta studiów drugiego stopnia.

Rośnie liczba cudzoziemców wśród kadry akademickiej

W roku akademickim 2021/2022 polskie uczelnie zatrudniały 2 458 nauczycieli akademickich pochodzących z zagranicy. Najwięcej nauczycieli cudzoziemców zatrudniają akademickie uczelnie publiczne. Niemal 23,1 proc. wszystkich nauczycieli zagranicznych stanowili Ukraińcy. Wśród zagranicznych nauczycieli akademickich znajdują się także osoby pochodzące z Niemiec (6,1 proc.), Włoch (5,5 proc.), Indii (4,8 proc.), Wielkiej Brytanii (4,2 proc.), Białorusi (4,1 proc.), Hiszpanii (3,9 proc.) oraz Rosji (3,5 proc.). W rezultacie współczynnik umiędzynarodowienia kadry w 2021 roku nieznacznie się zwiększył i wyniósł 2,5 proc. (w  porównaniu do 2,3 proc. w 2020 roku). W roku akademickim 2021/2022 najwięcej cudzoziemców zatrudniał na stanowisku nauczyciela akademickiego Uniwersytet Warszawski (303 osoby), a w następnej kolejności – Uniwersytet Jagielloński w Krakowie (188 osób) oraz Uniwersytet imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu (161 osób). Wskaźnik umiędzynarodowienia (rozumiany jako udział cudzoziemców wśród wszystkich nauczycieli akademickich) przekroczył w tych trzech uczelniach średnią dla wszystkich uczelni łącznie (tj. 2,5 proc.) i wynosił dla UW 7,5 proc., dla UJ 4 proc., a dla UAM 5,4 proc.

Raport „Cudzoziemcy na uczelniach w Polsce” sfinansowano ze środków Ministra Edukacji i Nauki. Opracował go zespół ekspertów OPI w składzie: dr Aldona Tomczyńska, Paulina Urban, Konrad Zwierowicz, Katarzyna Pyrtek, Anna Maziarczyk.

Raport dostępny jest bezpłatnie na portalu RAD-on:

https://radon.nauka.gov.pl/analizy/cudzoziemcy-na-uczelniach-w-Polsce

Revolut w pierwszym roku rentowności wypracował 26,3 mln £ zysku, firma ma w Polsce ponad 2 miliony klientów

  • Pierwszy pełny rok zakończony zyskiem przyniósł firmie 100,3 mln £ skorygowanej EBITDA i 26,3 mln £ zysku (dochód netto) w 2021 r.
  • Przychody zostały potrojone z 220 mln £ w 2020 r. do 636 mln £ w 2021 r.
  • Marża brutto wzrosła z 33% w 2020 r. do 70% w 2021 r.
  • W 2022 r. przychody wzrosły o ponad 30% do ponad 850 mln £ (ponad 1 mld $)

Revolut opublikował dziś raport roczny za rok finansowy kończący się 31 grudnia 2021. Wzrost liczby aktywnych klientów detalicznych i przychodów we wszystkich głównych liniach produktowych zaowocował dobrymi wskaźnikami finansowymi dla globalnego fintechu w pierwszym pełnym roku, który zamknął zyskiem netto. Revolut w Polsce ma ponad 2 miliony klientów.

Przychody Revolut potroiły się do 636 mln £ w 2021 r. dzięki wielu  produktom, takim jak płatności, subskrypcje, usługi dla firm, wymiana walut i produkty majątkowe. Potwierdza to wartość zdywersyfikowanego modelu usług i istotnie przyczyniło się do osiągnięcia dobrych wyników przez Revolut – 100,3 mln £ skorygowanej EBITDA i 26,3 mln £ zysku netto (59,1 mln £ zysku operacyjnego) za cały rok 2021.

Ze względu na zwiększony udział przychodów z produktów o wyższej marży, marża brutto Revolut wzrosła z 33% w 2020 r. do 70% w 2021 r. W tym okresie koszty operacyjne wzrosły jedynie o 37%, co świadczy o wysokiej dźwigni operacyjnej.

Dobre wyniki finansowe Revolut w 2021 r. to również efekt m.in. wzrostu o ponad 50% liczby aktywnych klientów detalicznych (tygodniowo). W połączeniu ze wzrostem średnich wydatków na użytkownika o 10%, wskazuje to na coraz istotniejszą rolę, jaką aplikacja Revolut odgrywa w życiu finansowym klientów. Odnotowano także wzrost liczby klientów korzystających z planów płatnych o 75%, co wskazuje na rosnące zainteresowanie klientów dostępem do większej liczby funkcji Revolut, znacząco przyczyniając się do wzrostu przychodów. Salda depozytów klientów również istotnie wzrosły rok do roku – do łącznie 7,4 mld £ w grudniu 2021 r. (w 2020 r. 4,6 mld £, wzrost o 58%). „Pierwszy raz zamykamy pełny rok zyskiem. Udowadniamy, że potrafimy zwiększyć tempo wzrostu liczby klientów w dużej skali, a także zwiększyć przychody we wszystkich głównych liniach produktów” – powiedział Nik Storoński, współzałożyciel i CEO Revolut. „W 2021 r. otrzymaliśmy od Europejskiego Banku Centralnego pełną licencję bankową i powitaliśmy miliony nowych klientów. Wprowadziliśmy też do oferty nowe produkty i odnotowaliśmy większą aktywność wśród naszych klientów” – dodał Storoński. „Rok 2021 był kamieniem milowym dla firmy, ponieważ był to pierwszy rok, w którym osiągnęła rentowność. Dobre wyniki finansowe są potwierdzeniem tego, że Revolut z powodzeniem przeszedł ewolucję od „start-upu”, który koncentruje się wyłącznie na wzroście, do „scale-upu”, który chce się rozwijać z zyskiem” – powiedział Martin Gilbert, Przewodniczący rady dyrektorów w Revolut.

2022 rok – aktualizacja

Komentując wyniki za rok 2022, dyrektor finansowy Revolut, Mikko Salovaara, powiedział: „Jesteśmy zadowoleni z dobrych wyników, jakie odnotowujemy od końca 2021 r. Przychody znacznie wzrosły w porównaniu z rokiem finansowym 2021, przy szczególnie silnym wzroście w obszarze płatności — powitaliśmy miliony nowych klientów i więcej osób decydowało się na podróże. Przychody w 2022 r. wzrosły o ponad 30% i przekroczyły 850 mln £. Nasze ogólnie dobre wyniki finansowe w ubiegłym roku potwierdzają skuteczność zdywersyfikowanego modelu biznesowego Revolut”.

W 2022 r. nadal koncentrowaliśmy się na wzroście, zintensyfikowaliśmy działania marketingowe i sprzedażowe odpowiednio w segmencie detalicznym i korporacyjnym. Inwestycje przyniosły realny zwrot, a tempo przyrostu liczby klientów zwiększyło się w 2022 r. – w ubiegłym roku powitaliśmy ponad 9 mln nowych klientów, co stanowi wzrost o 54%. Obecnie Revolut ma ponad 27 mln klientów detalicznych, co oznacza ponad dwukrotny wzrost liczby klientów od początku 2021 r., przekroczyliśmy także 6 mln klientów w Wielkiej Brytanii”.

Liczba pracowników Revolut podwoiła się w 2022 r. do ponad 6000, co świadczy o stabilności i dynamicznym rozwoju firmy mimo spowolnienia na rynku pracy. Revolut otrzymał ponad 300 tys. podań o pracę w 2022 r., co oznacza, że o każde wolne stanowisko ubiegały się dziesiątki kandydatów, a do programu stażowego i dla absolwentów „Rev-celerator” zgłosiło się 3000 osób. Po udzieleniu Revolut Bank pełnej europejskiej licencji bankowej w 2021 r. przez Europejski Bank Centralny, w 2022 roku firma uruchomiła usługi bankowe w kolejnych 12 krajach, zwiększając liczbę rynków europejskich obsługiwanych przez Revolut Bank do 30.

Wybiegając w przyszłość, w 2023 r. Revolut planuje wprowadzić na rynek kilka ważnych nowych produktów oraz wejść z ofertą na nowe rynki, między innymi do Nowej Zelandii, Brazylii, Meksyku i Indii.

* * *
(1) Ujednoliciliśmy definicję „klienta detalicznego”, aby odnosiła się do użytkowników, którzy pomyślnie przeszli procedurę „Poznaj swojego klienta” (KYC), co jest trafną i precyzyjną definicją. Gdy w listopadzie 2022 r. ogłosiliśmy, że Revolut ma 25 mln klientów, korzystaliśmy z tej definicji.
(2) Link do raportu rocznego na stronie Revolut: https://assets.revolut.com/pdf/Revolut_Ltd_Annual_Report_YE_2021.pdf
(3) Link do komunikatu na stronie Revolut (EN): https://www.revolut.com/news/revolut_posts_over_100m_adjusted_ebitda_with_26_3m_profit_in_first_full_year_of_profitability/

Kawa z cytryną – jakie ma właściwości i jak działa?

Kawa z sokiem z cytryny nie smakuje każdemu, jednak z pewnością warto jej spróbować. Szczególnie, że wiele osób uważa, że napój ten posiada wiele właściwości zdrowotnych, takich jak łagodzenie bólów głowy, objawów kaca oraz biegunki. Czy kawa z cytryną rzeczywiście jest zdrowa i pomaga na wiele dolegliwości? Postaramy się odpowiedzieć na to w tym artykule.

Jakie właściwości mają składniki kawy z cytryną?

Kawa z cytryną, czyli Espresso Romano, stanowi dość specyficzne połączenie. Ponoć właśnie dzięki niemu może ona korzystnie wpływać na nasze zdrowie i samopoczucie. Zwolennicy tego napoju szczególnie podkreślają właściwości kawy z cytryną przyspieszające metabolizm, łagodzące dolegliwości skórne i redukujące ból głowy.

Oczywiście zarówno kawa, jak i cytryna mają wiele udowodnionych efektów zdrowotnych. Kofeina bowiem dobrze wpływa na układ nerwowy, poprawia pamięć i koncentrację, może też opóźnić wystąpienie objawów Alzheimera i Parkinsona.  Ponadto przyspiesza ona metabolizm i zmniejsza ryzyka zachorowania na cukrzycę typu 2.

Dzięki zawartości antyoksydantów kawa może także zminimalizować ryzyko zachorowania na różnego rodzaju nowotwory, takie jak rak głowy i szyi, jelita grubego, piersi i wątroby. Zawiera też ona kwas chlorogenowy, który neutralizuje wolne rodniki i wspomaga mechanizmy obronne organizmu. Oprócz niewątpliwego wpływu kawy na zdrowie napój ten jest po prostu bardzo smaczny, a także pobudza on i dodaje energii.

Sok z cytryny z kolei odznacza się dużą zawartością witaminy C, wzmacnia więc układ odpornościowy i pomaga zwalczać infekcje, zmniejszając ryzyko zachorowania. Cytryna chroni przed stanami zapalnymi, przyspiesza proces spalania kalorii i uczestniczy w wielu procesach metabolicznych organizmu. Jest też ona bogatym źródłem witamin z grupy B i E, a także potasu i sodu. Ponadto limonen, składnik tego owocu, jest silnym przeciwutleniaczem i posiada udowodnione właściwości przeciwnowotworowe.

Kawa z cytryną – przepis

Aby zaparzyć sobie filiżankę Espresso Romano, najlepiej kierować się sprawdzonym przepisem.

W pierwszej kolejności zaparzamy kawę Espresso, używając kawiarki lub ekspresu ciśnieniowego. Następnie wrzucamy do gorącego napoju plasterek cytryny lub wyciskamy do niej kilka kropel soku. Mniej więcej 5 ml soku z cytryny powinno przypadać na 30 ml espresso. Do kawy można dodać również cukier lub łyżeczkę miodu.

Czy kawa z cytryną odchudza?

Czy kawa z cytryną odchudza i faktycznie przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej? Choć wiele osób podkreśla zbawienny wpływ kawy z cytryną na odchudzanie, efekty te nie są potwierdzone. Otóż zdaniem dietetyków samo picie kawy z cytryną nie wpływa na deficyt kaloryczny, jednak pomaga ono zwiększyć tempo metabolizmu. Kawa z cytryną poprawia też perystaltykę jelit i oczyszcza je. Niestety nie ma jednak żadnych naukowych dowodów, by na te zalety wpływało połączenie tych dwóch składników, albowiem to sama kofeina wpływa na metabolizm i pomaga w utrzymaniu prawidłowej wagi.

Według najnowszych badań związek ten stymuluje brunatną tkankę tłuszczową, metabolizującą węglowodany i tłuszcze, jednak szczególny efekt kawy z cytryną na odchudzanie nie został nigdzie potwierdzony.

Czy kawa z cytryną pomaga w walce z różnymi dolegliwościami?

Powszechnie poleca się kawę z cytryną na ból głowy. Obiegowe opinie podkreślają również inne cenne właściwości tego napoju. Ma ona ponoć wpływać pozytywnie na cerę, leczyć biegunkę oraz pomagać w zwalczaniu kaca. Wiele osób zastanawia się też, czy kawa jest zdrowa na serce i czy rzeczywiście pomaga na migreny.

Otóż większość tych popularnych przekonań to mity. Wprawdzie kofeina ma rzeczywiście działanie obkurczające naczynia krwionośne, przez co zmniejszając przepływ krwi w kierunku głowy łagodzi ból oraz może wzmacniać działanie leków na migreny, u niektórych osób jednak może ona ból głowy wręcz wyzwalać. Stąd picie kawy z cytryną może albo złagodzić, albo pogorszyć odczuwanie nieprzyjemnych dolegliwości. Jeśli jednak spowoduje pozytywną reakcję, będzie ona efektem działania kofeiny, a nie połączenia kawy z cytryną.

Mówi się również o pielęgnacyjnych właściwościach kawy z cytryną i jej zaletach dla ludzkiej skóry. Kawa faktycznie wspomaga nawilżenie oraz zmniejszenie złuszczania naskórka, poprawiając jego gładkość, a witamina C w cytrynie stymuluje produkcję kolagenu. Nie istnieją jednak dowody naukowe, aby połączenie tych składników powodowało bardzo zauważalne efekty dla skóry.

Jak się okazuje, kawa z cytryną nie pomaga również w walce z kacem. Choć sama cytryna jako źródło witaminy C i ważnych mikroelementów może okazać się pomocna w leczeniu konsekwencji przedawkowania alkoholu, kawa może w tej sytuacji jedynie zaszkodzić, wpływając na odwodnienie organizmu. Podobnie w przypadku biegunki. Choć popularny mit głosi, że zjedzenie drobno zmielonej kawy z cytryną pomoże złagodzić rozwolnienie, w rzeczywistości działanie może być zupełnie odwrotne. Kawa może przyczynić się do pogorszenia biegunki i doprowadzić do odwodnienia organizmu.

Ile kaw dziennie można wypić?

Pomimo braku naukowych dowodów na to, by połączenie kawy z cytryną mogło być szkodliwe, dietetycy nie zalecają spożywania tego połączenia w zbyt dużych ilościach. Przedawkowanie kofeiny może wywołać bowiem szereg nieprzyjemnych i groźnych objawów takich jak: bóle głowy, kołatanie serca, podwyższone ciśnienie krwi, zgagę, bezsenność i obniżenie nastroju.

Jednakże z badań wynika, że 3-4 filiżanki kawy dziennie mogą zmniejszać ryzyko chorób serca nawet o kilkadziesiąt procent. Uważa się bowiem, że 400 mg kofeiny na dobę (co odpowiada właśnie 3-4 filiżankom napoju) to dawka optymalna. Najlepiej jest ponoć wypijać pierwszą kawę po przebudzeniu, kolejną koło południa, a następną o 15, kiedy obniża się nasza aktywność.

W minionym roku firmy sprzątające podwoiły zadłużenie

Trudna i zmienna sytuacja gospodarcza wpływa na niemal każdą gałąź polskiego biznesu. Przykładem – firmy oferujące usługi związane z utrzymaniem porządku w budynkach i zagospodarowywaniem terenów zielonych, które w minionym roku podwoiły zaległe zadłużenie wobec banków oraz dostawców. Kwotę 223 mln zł zamieniły na 475 mln zł – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Przybyło im również niesolidnych dłużników. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać nie tylko w rosnących kosztach, ale także w nowym stylu życia i pracy Polaków.

Czas pandemii był trudny dla branży utrzymania czystości. Także teraz, w związku z kryzysem, klienci próbują oszczędzać na sprzątaniu. Poza tym z roku na rok utrzymanie biznesu związanego z prowadzeniem prac porządkowych wydaje się trudniejsze. Droższa chemia (wzrost cen o 15,1 proc. r/r) i akcesoria do sprzątania (8,1 proc.) [1] to jedno, drugie, to systematyczny wzrost płacy minimalnej. W minionym roku podwyższyła się o 210 zł do 3010 zł brutto, z początkiem 2023 r. do 3490 zł brutto, a kolejna zmiana wejdzie w życie już 1 lipca br. i wówczas będzie to 3600 zł. Wynagrodzenia pracowników stają się coraz większym wyzwaniem, tym bardziej, że o zlecenia nie jest łatwo. Efekt? Zaległe zadłużenie firm prowadzących działalność usługową związaną z utrzymaniem porządku w budynkach i zagospodarowaniem terenów zieleni (PKD – Dział 81) rośnie w drastycznie szybkim tempie – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK. W grudniu 2021 r. 4171 podmiotów(aktywne, zawieszone i zamknięte) zalegało bankom i instytucjom finansowym z płatnościami na kwotę niespełna 223 mln zł. Obecnie suma przekracza 475 mln zł, czyli jest o 113 proc. wyższa. Przybyło też 405 opieszałych płatników, do 4576.Firmy sprzątające zamiotły pod dywan prawie pół miliarda złotych długów

Na zieleń brakuje pieniędzy

Inflacja i ogromny wzrost kosztów działania, dały się bowiem we znaki nie tylko firmom sprzątającym i dbającym o zieleń, ale też ich zleceniodawcom, choćby samorządom. –Zagospodarowanie terenów zielonych, choć ważne, zeszło obecnie na dalszy plan. Aby wystarczyło pieniędzy na inne, bardziej palące potrzeby, urzędy ograniczają nowe inwestycje. Podobnie postępują deweloperzy, czy administratorzy osiedli mieszkaniowych, którzy sami mają problem z egzekucją należności od mieszkańców – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor. Zmianę podejścia do tego typu wydatków widać w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor. Przedsiębiorcy zajmujący się zagospodarowaniem terenu, w ciągu ostatnich, nieobfitujących w nowe zlecenia 12 miesięcy, zwiększyli swoje zaległe zadłużenie z 87 mln zł do 114 mln zł.

A biura świecą pustkami

Dotychczasowi klienci firm sprzątających rezygnują z ich usług nie tylko przez wzgląd na cięcie kosztów. Przyczyniła się do tego także popularyzacja pracy z domu. Jak wynika z raportu Deloitte „Stan pracy hybrydowej w Polsce” już blisko 90 proc. badanych pracuje hybrydowo lub zdalnie. Dla porównania: w maju 2022 odsetek ten wynosił 75 proc. Tendencja jest zatem wzrostowa i nic nie sugeruje, aby miało się to zmienić – niemal połowa (46 proc.) ankietowanych zadeklarowała bowiem, że zmieni pracodawcę, jeżeli zapadnie decyzja o zwiększeniu liczby dni w biurze [2].

– Wiele biurowców świeci pustkami, dlatego nie ma potrzeby dbać o nie w takim stopniu jak kiedyś. Firmy, które przed pandemią utrzymywały się z ich porządkowania, dziś często pozostają bez źródła dochodu i mnożą zaległe zadłużenie w bankach. Przedsiębiorcy z grup PKD 81.1 (Działalność pomocnicza związana z utrzymaniem porządku w budynkach) i PKD 81.2 (Sprzątanie obiektów) zalegają już z zapłatą 361 mln zł, wobec 136 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego. A to o niemal 170 proc. więcej. Niestety nie przewidujemy, by sytuacja miała ulec poprawie. Podmioty świadczące tego typu usługi mogą mieć obecnie duży problem z wyjściem ze spirali zadłużenia. Współpracującym z nimi dostawcom pozostaje radzić, by zachowali dużą ostrożność. Najlepiej, gdyby przed podpisaniem umowy, gruntownie sprawdzali wiarygodność płatniczą kontrahenta, również na liście dłużników BIG – kwituje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

[1] Główny Urząd Statystyczny, Wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2022 r., 13.01.2023 r.

[2] Deloitte, Wyniki badania: Stan pracy hybrydowej w Polsce. Doświadczenia i oczekiwania pracowników, listopad 2022 r.

Grupa Kuehne+Nagel ogłasza nową strategię i podaje wyniki finansowe za 2022 r.

  • Wszystkie jednostki biznesowe znacząco przyczyniają się do sukcesu firmy
  • Proponowana dywidenda 14,00 CHF na akcję*
  • Prezentacja Roadmap 2026
Grupa
Kuehne+Nagel
CHF mln
FY 2022 FY 2021 Δ Q4

2022

Q4

2021

Δ
Obrót netto 39,398 32,801 20% 8,795 10,960 -20%
Zysk brutto 11,109 9,896 12% 2,499 3,025 -17%
Wynik operacyjny (EBITDA) 4,532 3,679 23% 843 1,310 -36%
EBIT 3,763 2,946 28% 644 1,121 -43%
Zysk za okres 2,810 2,155 30% 494 813 -39%
Wolne przepływy pieniężne 3,751 1,793 109% 1,122 793 41%

* propozycja na Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy w dniu 9 maja 2023 r.

Grupa Kuehne+Nagel zamknęła rok finansowy 2022 z wyjątkowo dobrym wynikiem. Obroty netto wzrosły o 20% do 39,4 mld CHF, EBIT o 28% do 3,8 mld CHF, a zysk netto o 30% do 2,8 mld CHF. Współczynnik konwersji opisujący relację EBIT do zysku brutto Grupy wyniósł 33,9%. Wszystkie jednostki biznesowe znacząco przyczyniły się do sukcesu firmy. Ze względu na ogólne spowolnienie gospodarcze, wynik w IV kwartale 2022 roku był słabszy niż w pozostałej części roku.

Z dzisiejszej perspektywy, w 2023 r. otoczenie makroekonomiczne będzie nadal trudne ze względu na rozwój sytuacji geopolitycznej i inflację. Oczekujemy jednak, że pozytywny trend wzrostu i zysków, który utrzymuje się od wielu lat, z wyłączeniem wolumenów biznesowych i wyników finansowych za lata 2021 i 2022, utrzyma się także w tym roku.  Ostatnie lata były wynikiem szczególnej sytuacji gospodarczej związanej z pandemią koronawirusa.

Stefan Paul, dyrektor generalny Kuehne+Nagel International AG:

„Rok finansowy 2022 był dla Kuehne+Nagel wyjątkowy pod wieloma względami. To rok zarówno sukcesów finansowych, jak i wyzwań dla nas i naszych klientów. Dzięki oddanym pracownikom mogliśmy zapewnić naszym klientom na całym świecie wysoko jakościowe usługi logistyczne. Teraz jest właściwy czas, aby rozpocząć realizację strategicznego planu działania na rok 2026 i zapewnić trwały sukces Kuehne+Nagel w przyszłości, koncentrując się na jakości, zadowoleniu klientów i motywacji pracowników”.

Logistyka morska

 

CHF mln

FY 2022 FY 2021 Δ Q4 2022 Q4 2021 Δ
Obrót netto 18,753 13,706 37% 3,914 4,560 -14%
Zysk brutto 3,479 2,754 26% 670 865 -23%
EBIT 2,021 1,529 32% 310 538 -42%

 

W 2022 r. obroty netto morskiej jednostki biznesowej wyniosły 18,8 mld CHF, a EBIT 2,0 mld CHF. Współczynnik konwersji osiągnął 58,1%. Wolumen kontenerów na koniec grudnia 2022 r. wyniósł 4,4 mln TEU. W 2022 r. marża na kontener była na historycznie wysokim poziomie.

W drugiej połowie 2022 r. obniżała się złożoność globalnego rynku kontenerowego.

Logistyka lotnicza

 

CHF mln

FY 2022 FY 2021 Δ Q4 2022 Q4 2021 Δ
Obrót netto 11,715 10,810 8% 2,598 4,232 -39%
Zysk brutto 2,965 2,556 16% 645 989 -35%
EBIT 1,409 1,167 21% 260 522 -50%

 

Obroty netto w lotniczej jednostce biznesowej w 2022 r. wyniosły 11,7 mld CHF, a EBIT 1,4 mld CHF. Współczynnik konwersji osiągnął 47,5%. Wolumen przewozów lotniczych na koniec grudnia 2022 roku wyniósł 2,2 mln ton. Marża na 100 kg była na bardzo wysokim poziomie w ciągu całego 2022 r.

Popyt utrzymywał się na wysokim poziomie na większości szlaków handlowych. Po zawirowaniach w lotnictwie komercyjnym latem 2022 r., w drugiej połowie roku podaż pozostała niestabilna.

Logistyka drogowa

 

CHF mln

FY 2022 FY 2021 Δ Q4 2022 Q4 2021 Δ
Obrót netto 3,997 3,689 8% 981 958 2%
Zysk brutto 1,334 1,253 7% 324 312 4%
EBIT 146 94 55% 26 19 37%

 W roku obrotowym 2022 obroty netto logistyki drogowej wyniosły 4,0 mld CHF, a EBIT 146 mln CHF.

Sieć połączeń była dobrze wykorzystana we wszystkich regionach. Sytuacja dochodowa drogowej jednostki biznesowej w 2022 r. pozytywnie się rozwijała.

Logistyka kontraktowa

 

CHF mln

FY 2022 FY 2021 Δ Q4 2022 Q4 2021 Δ
Obrót netto 4,933 4,596 7% 1,302 1,210 8%
Zysk brutto 3,331 3,333 0% 860 859 0%
EBIT 187 156 20% 48 42 14%

 

W roku obrotowym 2022 obroty netto logistyki kontraktowej wyniosły 4,9 mld CHF, a EBIT 187 mln CHF. Na dzień 31 grudnia 2022 r. jednostka ta zarządzała łącznie 10,3 mln mkw. powierzchni magazynowych.

Obiekty logistyki kontraktowej były w pełni wykorzystywane na całym świecie. Tylko w 2022 roku jednostka ta zrealizowała ponad 150 nowych projektów logistycznych, korzystając z wielkopowierzchniowych magazynów z najnowocześniejszą technologią i robotyką.

Wyniki regionalne

 

CHF mln

Zysk netto
FY 2022
Udział
w obrotach netto Grupy
EBIT

FY 2022

Udział
w EBIT Grupy
Europa, Bliski Wschód i Afryka 19,691 50% 1,322 35%
Ameryka Północna
i Południowa
14,198 36% 1,188 32%
Azja i Pacyfik 5,509 14% 1,253 33%

Dywidenda

Zarząd zaproponuje wypłatę dywidendy w wysokości 14,00 CHF na akcję na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, które odbędzie się 9 maja 2023 r. To wzrost o 40% w porównaniu z rokiem poprzednim.

Roadmap 2026

Z okazji Capital Market Day w dniu 1 marca 2023 r. Grupa Kuehne+Nagel przedstawiła swój nowy strategiczny plan działania na 2026 r. (Roadmap 2026). Plan jest zaprojektowany na najbliższe cztery lata i stanowi podstawę do dalszego rozwoju strategii zakończonej pomyślnie pod koniec grudnia 2022 r.

Celem strategicznym Roadmap 2026 jest znaczne zwiększenie siły zarobkowej firmy. Sprawdzony model „asset-light” zostanie zachowany.

Plan działania do 2026 r. składa się z czterech wzajemnie wspierających się międzywydziałowych kamieni milowych:

  1. Kuehne+Nagel Experience: jakość, zadowolenie klientów i motywacja pracowników
  2. Digital Ecosystem: dane i technologia jako przewaga konkurencyjna
  3. Living ESG: konkretne rozwiązania dla zrównoważonego rozwoju
  4. Market Potential: plany rozwoju geograficznego i wysokomarżowe usługi

Roadmap 2026 zawiera jasno określone plany zarówno pod względem wyżej wymienionych obszarów we wszystkich czterech jednostkach biznesowych, jak i pod względem docelowych wyników. Na poziomie Grupy, Kuehne+Nagel dąży do osiągnięcia współczynnika konwersji od 25% do 30% do 2026 roku.

Polska gospodarka naprawdę słabnie

Finalne dane z polskiej gospodarki potwierdziły problemy, które już wcześniej były sygnalizowane. Słabsze dane z USA psują nastroje, a na Węgrzech stopy procentowe mimo problemów pozostają bez zmian.

Dane z Polski bez niespodzianek

Wczoraj poznaliśmy finalny odczyt PKB dla Polski za IV kwartał. Zgodnie z oczekiwaniami w ujęciu kwartalnym mamy spadek o 2,4%. Niespodzianek nie było też w publikowanych wskaźnikach BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych). Indeksy pokrywały się z grubsza z oczekiwaniami rynków. Skoro niespodzianki nie było, to notowania złotego też się nie powinny zmienić, prawda? Nic bardziej mylnego. Inwestorzy od dwóch tygodni podkupują polską walutę i wczoraj kontynuowali ruch. W rezultacie pierwszy raz od początku lutego euro staniało poniżej poziomu 4,70 zł.

Słabsze dane z USA

Wczorajsze dane z USA nie były może najważniejszymi odczytami, ale malowały dość nieciekawy obraz. Poznaliśmy dwa odczyty koniunktury i obydwa wypadły wyraźnie słabiej od oczekiwań. Pokazuje to, że możemy spodziewać się w nadchodzących miesiącach słabszych danych. Mowa tutaj zarówno o indeksie Chicago PMI, jak i indeksie zaufania konsumentów Conference Board. Dolar po tych danych tracił na wartości, jednak ruch ten już dzisiaj w nocy uległ odwróceniu i po porannych wzrostach nie ma już śladu wczorajszych spadków.

Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych

Wczoraj na Węgrzech utrzymano stopy procentowe na rekordowym poziomie 13%. Więcej mają tylko dwa kraje w Europie. Są to Ukraina (znajdująca się w stanie wojny) oraz Mołdawia, która rozpoczęła już obniżanie stóp. Wraz ze spadkiem inflacji z okolic 34% na 27% doszło tam do odważnej obniżki stóp z poziomu 22% na obecną wartość 17%. Jeżeli tendencja się utrzyma, należy spodziewać się kontynuowania tego trendu. Problem jest jednak na Węgrzech, tam mimo relatywnie wysokich stóp procentowych mamy w dalszym ciągu wyraźnie przyspieszający wzrost cen. Obecnie rosną one już o 25,7%. Jest to jednak „dopiero” czwarty wynik w Europie. Oprócz Ukrainy i Mołdawii wyprzedzają Węgrów jeszcze Turcy. Co ciekawe, forint węgierski umacnia się w ostatnim czasie, ale biorąc pod uwagę, ile stracił, zdecydowanie ma z czego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych królować będą odczyty PMI, oprócz tego warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rynek spożywczy 2023 – czy czeka nas koniec osiedlowych sklepów?

Według najnowszego raportu zaprezentowanego przez PRM – przygotowanego na zlecenie Eurocash – rynek spożywczy w Polsce urośnie do 440 mld zł w 2023 roku[1] (wzrost o 9,3% względem ubiegłego roku), a w roku 2025 osiągnie już wartość 483 mld zł. To wartości zbieżne z analizą Research and Markets[2], która w ubiegłym roku prognozowała, że rynek produktów spożywczych w kraju nad Wisłą ma przebić barierę 100 mld USD najpóźniej do 2025 roku. Na tak dynamiczny wzrost wpływa kilka czynników – od napływu imigrantów zza wschodniej granicy, aż po inflację zwiększającą wartość obrotów w handlu detalicznym.

Równie dobrze ma się eksport polskiej żywności. Z danych opublikowanych w styczniu 2023 przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa wynika, że tylko do listopada ubiegłego roku eksport polskiej żywności osiągnął wartość 204 mld złotych (43,6 mld EUR) [3], gdzie w analogicznym okresie rok wcześniej wartość ta wyniosła 155 mld złotych. Większość produktów eksportujemy do krajów Unii Europejskiej, w szczególności do Niemiec, ale także poza UE np. do Stanów Zjednoczonych czy Arabii Saudyjskiej.

Czy małych sklepów będzie mniej?

Nie oznacza to jednak, że rynek spożywczy w Polsce maluje się jedynie w różowych barwach. Jak podaje „Rzeczpospolita”, na podstawie zamówionego raportu autorstwa Dun & Bradstreet, z mapy polskich sklepów zniknęło w 2022 roku blisko 4000 placówek, a kolejne 9,500 zawiesiło swoją działalność.[4] Co ważne, w większości problemy dotykają sklepów spożywczych. Z rynku znikają mniejsze, osiedlowe placówki, a ich miejsce po raz kolejny zajmują dyskonty. Tylko pod koniec grudnia 2022 r. Jeronimo Martins otworzyło w Polsce kolejne 24 sklepy sieci Biedronka.[5] Jednak w równym stopniu, niezależnie od wielkości placówki i skali biznesu, wszyscy sprzedawcy borykają się z tymi samymi problemami – rosnącymi cenami energii, kosztami najmu, wzrostem kosztów płac czy rosnącymi stratami spowodowanymi kradzieżami. Jeszcze nie tak dawno temu media rozpisywały się o zamykaniu masła w gablotach, niczym kiedyś drogich alkoholi premium.

Dane dotyczące wzrostu liczby kradzieży w polskich sklepach są alarmujące. Policja mówi o prawie 30% wzroście rok do roku. Z jednej strony część klientów kradnie z powodu postępującego zubożenia – rosnące ceny niemal wszystkich produktów popychają ich do tych działań, a z drugiej strony planowane zmiany z prawie podnoszące próg, od którego mówimy o przestępstwie kradzieży, zamiast o wykroczeniu, zachęcają zorganizowane grupy. Mniejsze sklepy, w tym dyskonty, bardzo często rezygnowały z jakichkolwiek zabezpieczeń przeciwkradzieżowych i do dziś ich nie mają. Powody były różne, ale często też słyszeliśmy o braku miejsca na instalację anten czy bramek. Dlatego, w lutym wprowadziliśmy na rynek antenę przeciwkradzieżową NS45, której niewielkie rozmiary, a jednocześnie ogromne możliwości pozwalają zamontować ją w praktycznie każdym sklepie – nawet tym najmniejszym. Nie jest rozwiązaniem problemu zamknąć kasy automatyczne, jak to miało miejsce w jednej z sieci handlowych na terenie Niemiec. Sztuką jest mądrze ograniczyć straty, poprzez wykorzystanie nowoczesnych rozwiązań, które nie utrudniają życia uczciwym konsumentom – tłumaczy Robert Głażewski, Business Unit Director w Checkpoint Systems. W dobie wysokich cen energii elektrycznej ważna jest także ekonomika elektronicznych zabezpieczeń – te najnowsze zużywają nawet o 94% mniej prądu niż starsze rozwiązania. W skali roku są to duże oszczędności – dodaje.

Królują dyskonty

O tym, że w Polsce dyskonty niemal „rozdają karty” na rynku handlu detalicznego w sektorze spożywczym, świadczą także inne dane. Na koniec ubiegłego roku Biedronka mogła pochwalić się 3395 placówkami, Lidl posiada 850 sklepów (wzrost o 100 placówek w ciągu roku), Netto to 660 sklepów, a Aldi 250[6]. Równie imponująco wygląda rozwój sieci Dino, która na koniec 2022 liczyła 2156 sklepów, co oznacza przyrost aż o 344 placówki w ciągu roku.[7] Na siłę dyskontów nie wpływa jednak tylko ich wysoka dostępność i rozbudowana sieć placówek. Okres pandemii zmienił przyzwyczajenia Polaków i coraz chętniej robimy większe zakupy, ale rzadziej. Odsetek osób, które deklarują właśnie taką formę, wynosi już 51%.[8] Choć w dużych ośrodkach miejskich część ruchu przeniosła się do internetowych supermarketów spożywczych, to jednak aż 60% konsumentów nigdy nie robiło zakupów spożywczych w ten sposób i nadal preferuje sklepy stacjonarne. Nie oznacza to, że całkowicie rację bytu stracił tzw. mikro-handel, małe, rodzinne czy osiedlowe sklepy. Na mapie Europy jesteśmy krajem wciąż o największym udziale sprzedaży w placówkach mniejszego formatu, czyli poniżej 300 mkw.[9]

Konsumenci wrażliwi na cenę

Jeszcze niedawno można było mówić, że Polacy chętnie wspierają lokalne społeczności, w tym miejscowych przedsiębiorców. Napędzane przez inflację ceny zmieniają zachowania konsumenckie i polscy konsumenci coraz częściej studiują gazetki reklamowe w poszukiwaniu najlepszych okazji.

Dane płynące z badania Nielsen Shopper Trends 2022[10] pokazują, że rośnie odsetek konsumentów, którzy bez problemu zmienią sklep ze względu na korzystniejszą ofertę u konkurencji. Już 33% z nas tak postąpi, co stanowi wzrost o 5 punktów procentowych w stosunku do poprzedniego badania. Coraz częściej będziemy obserwować zakupy podzielone – w jednym sklepie kupimy tańsze masło, w drugim mięso w okazyjnej cenie, a w trzecim proszek do prania. Sklepom coraz trudniej będzie budować lojalność swoich klientów, kiedy ci stają się coraz bardziej wrażliwi na cenę. To znowu uderzy w mniejsze, osiedlowe sklepy, które działają poza dużymi sieciami i nie mają szans na agresywną walkę cenową. Mogą one jednak postawić na unikalne doświadczenia klientów – jak poczucie doskonałej obsługi czy też wysoką jakość oferowanych produktów. Wciąż są na rynku konsumenci, którzy stawiają jakość produktu, ponad jego cenę. – dodaje Robert Głażewski z Checkpoint Systems.

Choć perspektywy dla branży handlu spożywczego nie są najgorsze, to jednak część sprzedawców boleśnie odczuje rosnącą wrażliwość cenową konsumentów. Mniejsze sklepy działają w trudnym otoczeniu ekonomicznym i nie mają możliwości silnej negocjacji cen czy też dalszego obniżania marży, którą zrekompensowałby wyższym wolumenem sprzedaży. Rok 2023 upłynie zatem pod znakiem jeszcze silniejszego umacniania się dyskontów, szukaniem przez konsumentów tańszych zamienników, niską lojalnością wobec sieci handlowych i – niestety – nadal rosnącym poziomem kradzieży.

[1] https://www.wiadomoscihandlowe.pl/artykul/rynek-spozywczy-w-polsce-urosnie-do-440-mld-zl-w-2023-roku-a-co-potem-nowe-prognozy

[2] https://www.researchandmarkets.com/reports/5322646/food-and-grocery-retail-in-poland-market

[3] https://www.kowr.gov.pl/biuro-prasowe/aktualnosci/wzrost-wartosci-polskiego-eksportu-zywnosci-w-okresie-11-miesiecy-2022-r

[4] https://www.rp.pl/handel/art37728731-rzez-malych-sklepow-w-polsce-najszybciej-znikaja-spozywcze

[5] https://www.rp.pl/handel/art37728731-rzez-malych-sklepow-w-polsce-najszybciej-znikaja-spozywcze

[6] https://handelextra.pl/artykuly/261603,biedronka-lidl-aldi-netto-ktory-dyskont-otworzyl-najwiecej

[7] https://wiadomoscispozywcze.pl/artykuly/11140/liczba-sklepow-dino-rosnie-polska-siec-marketow-pobia-kolejny-rekord/

[8] https://www.cbre.pl/grg/reporturl?pubID=51876&loginRequired=false

[9] https://handelextra.pl/artykuly/253205,nielseniq-tak-wyglada-teraz-rynek-detaliczny

[10] https://nielseniq.com/global/en/insights/report/2022/shopper-trends-2022/

Procedura uproszczona tylko przy prawidłowo opisanej FV

Transakcje łańcuchowe charakteryzują się bezpośrednią dostawą towaru od pierwszego podmiotu w łańcuchu do ostatniego, podczas gdy faktura dotycząca dostawy „przechodzi” przez każdy podmiot w łańcuchu. Szczególną formą transakcji łańcuchowych są transakcje trójstronne, które są związane ze szczególnymi wymogami w zakresie dokumentacji oraz rozliczenia VAT. O tym jakie to wymogi i jakie są konsekwencje braku przestrzegania formalności związanych z transakcjami trójstronnymi przekonał się podatnik w sprawie, która została rozstrzygnięta przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (sprawa C‑247/21).

Wewnątrzwspólnotowa transakcja trójstronna

Wewnątrzwspólnotowe transakcje trójstronne polegają w uproszczeniu na sprzedaży towaru pomiędzy trzema podmiotami, podczas gdy towar przemieszczany jest fizycznie jedynie pomiędzy pierwszym, a trzecim podmiotem w łańcuchu.

Zgodnie z ustawą o VAT wewnątrzwspólnotowa transakcja trójstronna powinna spełniać następujące warunki:

  1. trzech podatników VAT zidentyfikowanych na potrzeby transakcji wewnątrzwspólnotowych w trzech różnych państwach członkowskich uczestniczy w dostawie towaru w ten sposób, że pierwszy z nich wydaje ten towar bezpośrednio ostatniemu w kolejności, przy czym dostawa tego towaru jest dokonana między pierwszym i drugim oraz drugim i ostatnim w kolejności,
  2. przedmiot dostawy jest wysyłany lub transportowany przez pierwszego lub też transportowany przez drugiego w kolejności podatnika VAT lub na ich rzecz z terytorium jednego państwa członkowskiego na terytorium innego państwa członkowskiego;

Łączne spełnienie warunków prowadzi do rozpoznania wewnątrzwspólnotowej transakcji trójstronnej i tym samym umożliwia skorzystanie z procedury uproszczonej.

Procedura uproszczona

Procedura uproszczona umożliwia łatwiejsze rozliczenie podatku VAT w związku z dokonywaną transakcją trójstronną. Zgodnie z art. 135 ust 1 pkt 4) ustawy o VAT przez procedurę uproszczoną rozumie się procedurę rozliczania VAT polegającą na tym, że ostatni w kolejności podatnik VAT rozlicza VAT z tytułu dokonania na jego rzecz dostawy towarów przez drugiego w kolejności podatnika VAT, jeżeli łącznie są spełnione następujące warunki:

  1. dostawa na rzecz ostatniego w kolejności podatnika VAT była bezpośrednio poprzedzona wewnątrzwspólnotowym nabyciem towarów u drugiego w kolejności podatnika VAT,
  2. drugi w kolejności podatnik VAT dokonujący dostawy na rzecz ostatniego w kolejności podatnika VAT nie posiada siedziby działalności gospodarczej na terytorium państwa członkowskiego, w którym kończy się transport lub wysyłka,
  3. drugi w kolejności podatnik VAT stosuje wobec pierwszego i ostatniego w kolejności podatnika VAT ten sam numer identyfikacyjny na potrzeby VAT, który został mu przyznany przez państwo członkowskie inne niż to, w którym zaczyna się lub kończy transport lub wysyłka,
  4. ostatni w kolejności podatnik VAT stosuje numer identyfikacyjny na potrzeby VAT państwa członkowskiego, w którym kończy się transport lub wysyłka,
  5. ostatni w kolejności podatnik VAT został wskazany przez drugiego w kolejności podatnika VAT jako obowiązany do rozliczenia podatku VAT od dostawy towarów realizowanej w ramach procedury uproszczonej.

Dodatkowo na fakturze wystawionej przez drugi podmiot w łańcuch transakcji powinna znaleźć się adnotacja: VAT: „Faktura WE uproszczona na mocy art. 135-138 ustawy o ptu” lub „VAT: Faktura WE uproszczona na mocy artykułu 141 dyrektywy 2006/112/WE” oraz informacja, że podatek VAT z tytułu dokonanej dostawy zostanie rozliczony przez ostatniego w kolejności podatnika podatku od wartości dodanej wraz z podaniem jego nr VAT.

Dopiero spełnienie wszystkich powyższych warunków umożliwia zastosowanie preferencyjnego rozliczenia VAT wynikającego z procedury uproszczonej.

Wyrok TSUE

W wyroku z dnia 8 grudnia 2022 r. W sprawie C‑247/21 Luxury Trust Automobil GmbH TSUE stwierdził, że w ramach transakcji trójstronnej nabywca końcowy nie jest skutecznie wyznaczony jako osoba zobowiązana do zapłaty podatku od wartości dodanej (VAT), jeżeli faktura wystawiona przez nabywcę pośredniego nie zawiera wzmianki „odwrotne obciążenie”, o którym mowa w art. 226 pkt 11a dyrektywy 2006/112, ze zmianami. Zaznaczył także, że pominięcie na fakturze wzmianki „odwrotne obciążenie” wymaganej na podstawie tego przepisu nie może zostać skorygowane w późniejszym terminie poprzez dodanie informacji wskazującej, że faktura ta dotyczy wewnątrzwspólnotowej transakcji trójstronnej, i że zobowiązanie podatkowe zostaje przeniesione na odbiorcę dostawy.

Wyrok ten dotyczył „środkowego” podmiotu w łańcuchu transakcji i należy zaznaczyć, że jest bardzo negatywny dla przedsiębiorców, którzy angażując się w transakcje trójstronne, także w procedurze uproszczonej, muszą być świadomi jak wielkie ryzyko podatkowe jest związane z niespełnieniem formalnych warunków zastosowania preferencji. Tym bardziej, że jak wskazał TSUE nie jest możliwe uzupełnienie niezbędnych informacji po fakcie. W konsekwencji błędów formalnych podatnik w przywołanym przypadku błędnie rozliczył VAT myśląc, że może skorzystać z procedury uproszczonej, tym czasem austriackie organy podatkowe naliczyły VAT bez prawa do odliczenia. W efekcie przedsiębiorca będący drugim podmiotem w łańcuchu musiał rozliczyć i ponieść koszty podatku VAT.

Powyższy wyrok choć dotyczy spółki austriackiej, ze względu na zharmonizowane brzemiennie art. 136 ustawy o VAT, możne zostać bezpośrednio odniesiony także do polskich podatników. Warto zaznaczyć, że ten wyrok jest odejściem od dotychczasowego podejścia TSUE, zgodnie z którym istotny dla rozliczenia transakcji był faktyczny jej przebiega, a kwestie formalne miały drugorzędne znaczenie.

Autor: Agnieszka Stachurska, dyrektor zarządzająca biurem rachunkowym Skarbiec Corporate Services z grupy Kancelarii Prawnych Skarbiec, specjalizującej się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Przecena franka

Mieszane odczyty z USA pozwoliły na odbicie na dolarze. Frank szwajcarski traci względem euro, co pozwala obniżyć jego cenę również w złotych. W tle kolejne minima cen gazu na rynkach.

Kolejne dane z USA

Wczorajsze dane zza oceanu nie miały już takiego wpływu na rynki. Były one również dość niejednoznaczne. Z jednej strony mieliśmy wzrost zamówień na dobra bez środków transportu. Z drugiej strony widzieliśmy spadek zamówień na dobra trwałego użytku. Widać tutaj wyraźny problem branży motoryzacyjnej. Na otarcie łez pojawiły się dane o większej od oczekiwań liczbie podpisanych umów kupna domów. Te z kolei zostały chwilę później przykryte przez słabszy od oczekiwań indeks Dallas FED. Inwestorzy uznali, że dane te są dobrym momentem, by realizować zyski z ostatnich umocnień dolara. Co ciekawe, nie przeszkodziło to wczoraj złotemu dalej się umacniać. Zyskiwał nie tylko wobec dolara, ale również względem euro.

Frank mniej drogi

Inwestorzy przestali wierzyć w tak duże podwyżki stóp procentowych, jak dotychczas przewidywano. W rezultacie od tygodnia obserwujemy umocnienie się euro względem franka. Przekłada się to oczywiście na relacje franka względem złotego. W ciągu tygodnia waluta Szwajcarii staniała z okolic 4,82 zł na 4,74 zł. Ruch ten wspierany jest oczywiście umocnieniem złotego. Na parze EURCHF zbliżamy się do ważnej psychologicznej bariery parytetu. Obecnie jeszcze to frank jest droższy od euro, ale różnica na moment pisania tego tekstu wynosi poniżej pół procenta.

Kolejny dołek cen gazu

W zeszłym roku o tej porze mieliśmy ponad 20% zapełnienia objętości magazynów gazu mniej niż obecnie. Dwa lata temu mieliśmy podobną sytuację. Kończy się luty, w związku z tym nie należy się spodziewać większych problemów przed końcem sezonu grzewczego. Poziom 47,1 euro za megawatogodzinę to kolejne kilkadziesiąt eurocentów mniej i aż 86% spadku od szczytów z sierpnia zeszłego roku. Gazowa broń Rosjan okazała się straszakiem. Pytanie, czy uda się tak zmienić źródła energii w Unii, że już nigdy nie uda się jej uzbroić.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

10:00 – Polska – PKB,
14:30 – Kanada – PKB,
16:00 – USA – Indeks zaufania konsumentów – Conference Board.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Columbus sprzedał kolejny portfel farm i zredukował swoje zobowiązania finansowe

W ramach kolejnej transzy transakcji z ENGIE Zielona Energia spółka Columbus Energy sprzedała 17,5 MW farm. Z pozyskanego kapitału Columbus spłacił ponad 70 mln zł Zielonych Obligacji.

Zgodnie z informacjami opublikowanymi w grudniu 2022 r., Columbus Energy S.A. zrealizował kolejną transzę sprzedaży portfela projektów farmowych do ENGIE Zielona Energia Sp. z o.o. Tym razem, w ramach transakcji sprzedano 100% udziałów w 12 spółkach realizujących projekty farm fotowoltaicznych o łącznej mocy 17,5 MW.

Środki pozyskane ze sprzedaży projektów farmowych zostały wykorzystane przez spółkę z Grupy Columbus – New Energy Investments sp. z o.o. na wykup wszystkich wyemitowanych obligacji serii A, za łączną kwotę 70 532 437,50 zł. Tym samym całość wyemitowanych obligacji serii A (tzw. Zielonych Obligacji) została umorzona.

– Zgodnie z zapowiedzią, sprzedajemy część naszych aktywów, aby poprawić strukturę bilansu oraz płynność w Grupie. Z pozyskanych środków spłaciliśmy wszystkie Zielone Obligacje. Tym samym nasze zadłużenie wobec instytucji finansujących zostało zredukowane do 25 mln zł obecnie. To dla nas olbrzymi wysiłek operacyjny, ale i duża satysfakcja, bo będziemy mogli skoncentrować nasze zasoby i kompetencje na tych obszarach działalności, które zapewniają szybszy zwrot z inwestycji, jak np. segment biznesowy czy ekspansja zagraniczna – twierdzi Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Przypomnijmy, że w grudniu 2022 r. Columbus zawarł umowę z ENGIE Zielona Energia na sprzedaż projektów farm fotowoltaicznych o łącznej mocy 102,5 MW. Pierwsza transza transakcji objęła projekty o łącznej mocy 32,8 MW, a realizację kolejnych transz zaplanowano na 2023 r. Łączna cena transakcji wraz z subrogacją wyniesie od 97,6 do 110 mln euro.

Odbudowę Ukrainy trzeba zacząć już teraz! – analiza kosztów Allianz Trade

Priorytetem dla odbudowy Ukrainy będą inwestycje w infrastrukturę, służbę zdrowia, mieszkania i szkoły, a także odporność cyfrową i energetyczną. Allianz Trade uważa, że będzie to wymagało co najmniej 100-150 mld euro inwestycji prywatnych (oprócz 350 mld euro pomocy zagranicznej).

Oczekuje się, że gospodarka Ukrainy ustabilizuje się w tym roku, ale ryzyko spadku jest duże. Po spadku produkcji o -34% w ubiegłym roku, Allianz Trade oczekuje, że realny PKB wzrośnie nieznacznie o około +1% w 2023 roku. Trwająca wojna stwarza jednak duże ryzyko pogorszenia perspektyw gospodarczych, zwłaszcza ze względu na trwające zniszczenie ważnej infrastruktury, takiej jak sieć energetyczna Ukrainy. Od października 2022 r. energia elektryczna jest racjonowana na Ukrainie poprzez rotacyjne zrzucanie obciążenia (rolling blackouts).

Roczna stopa inflacji przyspieszyła z 10% do ponad 25% i nie wykazuje żadnych oznak zmniejszenia. Zarówno wzrost gospodarczy, jak i wyniki inflacji wywarły ogromną presję na rachunki fiskalne, pomimo pomocy zagranicznej na dużą skalę. Deficyt publiczny Ukrainy wzrósł czterokrotnie, zwiększając dług publiczny o 40 punktów procentowych, a zadłużenie zewnętrzne brutto osiągnęło 90% przedwojennego PKB. Ukraińska waluta straciła również jedną piątą swojej wartości w stosunku do dolara.

Proces odbudowy musi rozpocząć się jak najszybciej, aby wzmocnić odporność społeczno-gospodarczą kraju, ale odbudowa Ukrainy będzie kosztowna. Bolesne doświadczenia minionych wojen nauczyły nas, co trzeba zrobić, aby odbudować kraje spustoszone przez konflikt zbrojny. Oprócz niezmierzonego ludzkiego cierpienia, wojny niszczą infrastrukturę, dezorganizują produkcję i zmieniają przepływy handlowe. I zazwyczaj doprowadzają rządy do bankructwa, ponieważ aktywność gospodarcza załamuje się, a dług narasta. Jeśli weźmiemy za przykład odbudowę Europy Zachodniej po II wojnie światowej, to skala planu Marshalla w przeliczeniu na dzisiejszą siłę nabywczą jest porównywalna z szacowanymi kosztami odbudowy Ukrainy w ciągu najbliższych 10 lat (do 1 biliona euro).

Ukraina nie jest jednak w stanie dokonać tego sama w obliczu rosnącego długu publicznego i powiększającej się luki fiskalnej. Sam koszt odbudowy infrastruktury będzie prawdopodobnie wymagał co najmniej 300 mld euro (nawiasem mówiąc, jest to ta sama kwota, która była potrzebna do modernizacji infrastruktury w Niemczech Wschodnich podczas zjednoczenia Niemiec) – czyli trzykrotność całkowitego (fiskalnego) budżetu Ukrainy w zeszłym roku. Już we wrześniu Komisja Europejska (wraz z rządem Ukrainy i Bankiem Światowym) w swojej Szybkiej Ocenie Szkód i Potrzeb (RDNA) oszacowała, że obecny koszt odbudowy i odnowy na Ukrainie wynosi 349 mld euro. W międzyczasie, w miarę trwania wojny, kwota ta wzrosła ponad dwukrotnie. Tak więc, aby wiarygodnie zaangażować się w odbudowę Ukrainy, prywatne finansowanie zewnętrzne musiałoby uzupełnić finanse sektora publicznego i pomoc rozwojową.

Priorytetem będą inwestycje w infrastrukturę, służbę zdrowia, mieszkania i szkoły, a także w odporność cyfrową i energetyczną w celu trwałego ożywienia i odbudowy. To (i) zwiększy gotowość ukraińskich uchodźców do powrotu do domu, (ii) poprawi połączenia logistyczne (i handlowe) z Europą oraz (iii) zwiększy apetyt prywatnych inwestorów na inwestycje w kraju. Zdaniem Allianz Trade będzie to wymagało co najmniej 100-150 mld euro inwestycji prywatnych (oprócz 350 mld euro pomocy zagranicznej).

Większa współpraca publiczno-prywatna może również pomóc w stworzeniu odpowiedniego klimatu inwestycyjnego, co jest również celem unijnego instrumentu Rebuild Ukraine Facility. Przyciągnięcie wystarczających inwestycji prywatnych wymagałoby dalszej modernizacji państwa i jego instytucji; poprawi to sposób rządzenia i poszanowanie praworządności, w tym trwale ograniczy nadmierne wpływy polityczne oligarchów.

Aby to się udało, muszą istnieć dwa zasadnicze elementy – wiarygodne gwarancje bezpieczeństwa i zagraniczna pomoc gospodarcza. Bez gwarancji bezpieczeństwa, które powstrzymają ponowną agresję Rosji, Ukraina będzie miała trudności z przyciągnięciem z powrotem kapitału ludzkiego i importem prywatnego kapitału zagranicznego. Zachód musi zapewnić Ukrainie takie wiarygodne gwarancje (lub jakąś osłonę sektora publicznego dla firm, które inwestują na Ukrainie, gdy kraj pozostaje atakowany). Ponadto, bez hojnej pomocy zagranicznej do czasu zakończenia wojny, odbudowa gospodarcza Ukrainy będzie się przedłużać; może to zagrozić zarówno młodej demokracji, jak i stopniowo poprawiającej się sytuacji bezpieczeństwa. Jest wiele dobrej woli na rzecz Ukrainy, ale pomoc zagraniczna jest wciąż zbyt mała. Konieczna jest większa koordynacja działań państw wspierających, zwłaszcza gdy przyjdzie czas na negocjowanie z Rosją reparacji wojennych (w postaci rezerwowych aktywów, papierów wartościowych lub aportów, takich jak surowce, ropa i gaz).[1]

[1] Należy pamiętać, że najbardziej efektywna forma reparacji jest również ograniczona. Podczas gdy międzynarodowa pozycja inwestycyjna netto Rosji (IIP) wynosi około 500 mld USD, tylko 70 mld USD jest w posiadaniu banków.

Opóźnienia w wypłatach częstym problemem firm

Jak wskazują wyniki raportu „The potential of payroll: Global payroll survey 2022” firmy ADP, w ostatnich latach znacznie zwiększyła się częstotliwość błędów w paskach płac. Obecnie tylko co trzeci specjalista zajmujący się listami płac (33 proc.) deklaruje jej dokładność powyżej 90 proc. Przed 2020 r. odsetek ten wynosił 52 proc.

Opóźnienia i niedokładność – wyzwania listy płac

Najpowszechniejszymi nieprawidłowościami w obszarze wynagrodzeń są opóźnienia w ich wypłacaniu. Przyznaje tak aż 26 proc. specjalistów zaangażowanych w obszar płac w firmach, które nie korzystają z outsourcingu usług kadrowo-płacowych – wynika z globalnego raportu ADP „The potential of payroll: Global payroll survey 2022”. Na drugim miejscu w zestawieniu największych wyzwań związanych z płatnościami znalazły się niedokładności w ich wypłacaniu (18 proc.). Problem ten nie jest jednak priorytetem dla większości przedsiębiorstw, ponieważ pracę w ciągu najbliższych 2-3 lat nad poprawą dokładności płac zadeklarowało tylko 36 proc. respondentów. Jak wynika z raportu „People at Work 2022: A Global Workforce View”, aż połowa Polaków (48,82 proc.) przyznaje, że otrzymuje wypłaty z opóźnieniem. Co alarmujące, aż 11,31 proc. z nich dodaje, że jest to bardzo częste zjawisko.

– Opóźnienia w wypłacie pensji, niedokładność jej naliczenia, utrudniony kontakt z działami HR – te czynniki z obszaru kadrowo-płacowego w znacznym stopniu wpływają na kondycję relacji pracownik-pracodawca. A to właśnie wynagrodzenia są dla większości pracowników największą motywacją do podjęcia pracy. Zatem powtarzające się błędy w obszarze płac psują atmosferę w firmie i mogą powodować odpływ talentów. Co w obliczu dużej konkurencji o pracowników może stanowić o utracie konkurencyjności przedsiębiorstwa – mówi Anna Barbachowska, Dyrektorka HR w ADP Polska. – Niepokojący jest jednak niski odsetek firm planujących poprawę w tym obszarze. Z jednej strony może wskazywać to na umniejszanie znaczenia listy płac z działalności przedsiębiorstw. Z drugiej natomiast na braki możliwości poprawy systemów, wynikające z niedoboru pracowników kadrowo-płacowych – dodaje ekspertka.

Motywacją do podjęcia pracy i jej wykonywania jest głównie otrzymywanie za nią wynagrodzenia. Dobrze, gdy praca jest również pasją i daje możliwość samorealizacji. Niemniej, jest głównie źródłem utrzymania i wszelkie opóźnienia, błędy w naliczaniu wynagrodzenia czy potrącenia powodują duży dyskomfort psychiczny. Takie nieprofesjonalne działania odbierają pracownikowi poczucie bezpieczeństwa i burzą zaufanie do pracodawcy. Jeśli takie sytuacje się powtarzają, pracodawca staje się nierzetelny. Naturalnym następstwem jest spadek motywacji do pracy i wykonywanie jej z mniejszym zaangażowaniem. To może powodować obniżony nastrój, wzrost poziomu lęku, napięcie i stres – komentuje mgr Martyna Hnatyszyn, psycholog MindHealth Centrum Zdrowia Psychicznego. – W sytuacji kryzysu gospodarczego, gdzie prowadzenie domowego budżetu dla wielu rodzin jest dużym wyzwaniem – terminowe wypłacanie wynagrodzenia, prawidłowo naliczonego, zmniejsza poziom napięcia i stresu, daje poczucie bezpieczeństwa i buduje pozytywne relacje na linii pracownik – pracodawca – dodaje psycholog.

Braki w kadrach skutkują błędami w płacach

Jak wynika z raportu „The potential of payroll: Global payroll survey 2022”, aż 53 proc. badanych wskazało na niedobór pracowników w zespole kadrowo-płacowym. Co więcej, ponad jedna trzecia (38 proc.) przyznała, że w ciągu ostatnich kilku lat z ich firmy odeszło więcej niż 15 proc. specjalistów HR. – Rotacje w zespołach HR są obecnie dużym wyzwaniem dla pracodawców, ponieważ niedobory pracowników kadrowo-płacowych zwiększają presję i obciążenie pozostałych członków zespołu. To z kolei wpływa na wzrost możliwych błędów w płacach, co bezpośrednio rzutuje na nastroje w firmie. Odpowiedzią na te wyzwania dla części przedsiębiorstw może być outsourcing usług kadrowo-płacowych do podmiotów specjalizujących się w tym obszarze lub też rozbudowa zespołu HR – mówi Anna Barbachowska, Dyrektorka HR w ADP Polska.

Obciążenie zespołów HR, wynikające z pandemii COVID-19 i pojawiających się nowych regulacji w obszarze kadrowo-płacowym, sprawiło, że znacznie zwiększyła się liczba błędów i zapytań od pracowników dot. płac. Prawie połowa (45 proc.) specjalistów związanych z płacami „The potential of payroll: Global payroll survey 2022”, przyznaje, że od momentu wybuchu pandemii dostrzegają większą liczbę zapytań od pracowników w firmach, które nie korzystają z outsourcingu usług kadrowo-płacowych. Aż jedna czwarta z nich (26 proc.) dotyczy kwestii, czy przepracowane przez nich godziny dokładnie odpowiadają ich wynagrodzeniu.

Zawód wolny nie może liczyć na terminowe płace

Według raportu „People at Work 2022: A Global Workforce View”, opóźnienia w wypłatach zdarzają się najczęściej w branży medialnej, w której aż 75,56 proc. pracowników przyznaje, że otrzymuje wynagrodzenie z opóźnieniem. Innym sektorem, mierzącym się z dużym odsetkiem pracowników deklarujących nieterminowość płac, są nieruchomości (64,58 proc.). Co istotne, aż co trzeci pracownik (29,17 proc.) z tego segmentu bardzo często mierzy się z tym problemem. – Najczęściej opóźnienia w wypłacie dotyczą zawodów wolnych, w których dominują umowy cywilnoprawne lub B2B. Niestety często pracownicy zewnętrzni nie są traktowani przez działy rozliczeniowe priorytetowo, przez co otrzymują oni zapłatę nieterminowo. Na pewno w tych branżach firmy mają jeszcze sporo do poprawy w tym obszarze – mówi Anna Barbachowska, Dyrektorka HR w ADP Polska.

Michał Białas w zarządzie 7R

7R, deweloper specjalizujący się w budowaniu wysokiej jakości magazynów powołał Michała Białasa na członka zarządu. Michał Białas będzie kontynuował rozwój firmy, rozbudowę portfela nieruchomości oraz wspierał leasing.

Michał Białas posiada wieloletnie doświadczenie w branży finansowej oraz sektorze nieruchomości komercyjnych. Do zespołu 7R dołączył jesienią ubiegłego roku, obejmując wówczas stanowisko Head of Business Development. Jako nowy członek zarządu w 7R objął jednocześnie funkcję Chief Business Development Officer. Zarządza zespołami Development, Project Management oraz Leasing oraz odpowiada za rozwój nowych projektów.

Michał to dynamiczny, kreatywny lider, a jednocześnie gracz zespołowy potrafiący świetnie zarządzać, motywować i negocjować. Posiada olbrzymią wiedzę ze świata finansów i nieruchomości. Jesteśmy dumni, że 7R przyciąga najlepszych specjalistów, którzy chcą rozwijać się wraz z naszą firmą – mówi Tomasz Lubowiecki, prezes zarządu firmy 7R.

7R to silna marka o ugruntowanej pozycji na rynku. Jesteśmy zgranym zespołem profesjonalistów, którzy są w stanie dostarczyć partnerom najwyższej jakości rozwiązania. 7R realizuje magazyny spełniające najbardziej wygórowane wymagania zarówno najemców, jak i funduszy inwestycyjnych – podkreśla Michał Białas.

Przed transferem do 7R Michał Białas przez 5 lat związany był z Grupą Accolade, gdzie zarządzając polskim oddziałem przyczynił się do dziesięciokrotnego wzrostu portfela. Był również członkiem Board of Directors funduszu Accolade, a wcześniej, przez wiele lat pracował w banku Santander, m.in. na stanowisku dyrektora ds. klientów korporacyjnych.

Prezesem zarządu i założycielem 7R jest Tomasz Lubowiecki. Poza Michałem Białasem w zarządzie są jeszcze: Ryszard Gretkowski, wiceprezes zarządu; Christopher Zeuner członek zarządu i Chief Investment Officer oraz Tomasz Mika, członek zarządu i Chief Financial Officer.

7R koncentruje się obecnie na innowacyjnych rozwiązaniach pozwalających na budowanie przyjaznych środowisku magazynów. Jest to zgodne z polityką ESG dewelopera zintegrowaną z jego modelem biznesowym. W 2023 i kolejnych latach coraz większe znaczenie będą zyskiwać projekty, które zaoferują realne oszczędności na zużyciu energii i jedocześnie pozwolą ich użytkownikom na znaczne zmniejszenie śladu węglowego. 7R jest już w zaawansowanej fazie opracowywania modelowego budynku, który spełni te wymogi.

Polacy coraz rzadziej rezygnują z zakontraktowanych wcześniej mieszkań

Z danych REDNET Consulting wynika, że przez ostatnie dwa lata rosła średnia stopa zwrotów wcześniej zakontraktowanych lokali. W III kwartale 2022 roku wyniosła aż 7,1%. Jednak w ostatnich miesiącach ubiegłego roku liczba ta zaczęła maleć i finalnie w IV kwartale współczynnik ten spadł do poziomu 5,6%.

W II kwartale 2020 roku na sześciu największych rynkach w Polsce – Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi, Katowicach oraz Trójmieście – nastąpił ogromny skok rezygnacji z zakupionych wcześniej mieszkań, który wyniósł aż 8,9% i był rekordowy od niemal 7 lat. Sytuacja ta spowodowana była wybuchem pandemii COVID-19, kiedy przestraszeni Polacy, dotknięci obniżeniem dochodów i w obawie o swoją przyszłość, wypowiadali umowy deweloperom. W kolejnym kwartale 2020 roku współczynnik ten zmalał do 3,2%, aby w następnych miesiącach utrzymywać się na niskim poziomie oscylującym wokół 2%.

Początek pandemii koronawirusa był dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem. Jednak z perspektywy czasu trzeba przyznać, że rynek nieruchomości mieszkalnych poradził sobie całkiem nieźle. Przez dłuższy czas mieszkania utrzymywały stabilną wartość. W późniejszych miesiącach można było dostrzec wzrost cen lokali, chociaż różnice wciąż nie były tak znaczne, jak w poprzednich latach. Warto dodać, że pandemia wpłynęła głównie na ceny najmu. Niestety, wprowadzanie kolejnych lockdownów sprawiło, że wielu Polakom spadły dochody, a część z nas straciła pracę. Nasze dane pokazują, że właśnie w tym czasie odnotowano największy od 7 lat współczynnik rezygnacji z zakontraktowanych wcześniej mieszkańmówi Robert Chojnacki, z serwisu tabelaofert.pl.tab. 1

Źródło: Tabelaofert.pl przy współpracy z REDNET Consulting

Kolejny znaczący wzrost współczynnika rezygnacji z wcześniej zakontraktowanych mieszkań miał miejsce w I kwartale 2022 roku, kiedy wybuchła wojna w Ukrainie i wyniósł 3,5%. W kolejnych miesiącach sytuacja jedynie się pogarszała i tak w II kw. stopa ta wyniosła 5,1%, aby w III kw. osiągnąć rekordowy od 2 lat poziom wynoszący 7,1%. Ostatni kwartał ubiegłego roku przyniósł jednak wyraźny spadek zwrotu lokali, który uplasował się na poziomie 5,6%.

Zakładamy, że współczynnik wypowiadanych umów będzie coraz niższy. Przewidywany spadek stóp procentowych oraz zapowiadany rządowy program „Bezpieczny kredyt 2%” sprawi, że Polacy będą pewniejsi decyzji o zakupie mieszkania. Sytuacja ta będzie również komfortowa dla deweloperów, którzy wraz ze zwiększającym się popytem będą mogli rozpoczynać nowe projekty, obecnie zamrożone z uwagi na brak dobrej koniunktury – dodaje Robert Chojnacki.

Eksperci przewidują również, że w najbliższych miesiącach utrzyma się tendencja zwyżkowa cen mieszkań, z uwagi na nadchodzący spadek podaży oraz poprawę sytuacji ekonomicznej Polaków.

Z naszych danych wynika, że w IV kwartale 2022 roku ceny mieszkań na sześciu głównych rynkach w kraju po raz kolejny minimalnie wzrosły. Sytuacja dla kupujących poprawić się może jedynie za sprawą spadków stóp procentowych oraz dzięki rządowym programom wsparcia. Nadchodząca obniżka podaży oznacza ponowne odbicie cen. Już teraz sprzedaje się więcej mieszkań niż deweloperzy wprowadzają na rynek. Dodatkowo, w niedalekiej przyszłości, nowe lokale będą sprzedawane po wyższych cenach niż mieszkania, które obecnie są dostępne mówi Ewa Palus, dyrektor REDNET Consulting.

Zysk netto EDP Renewables wzrósł o 2% rok do roku w 2022 r.

EDPR zainwestował kwotę ponad pięciu miliardów euro w 2022 r., aby zwiększyć tempo globalnej transformacji energetycznej praktycznie podwajając inwestycje brutto rok do roku. Wzrost produkcji energii ze źródeł odnawialnych i zakończona rotacja aktywów przyczyniły się do zysków netto w wysokości 671 mln euro.

EDP Renewables (EDPR), czwarty co do wielkości producent energii wiatrowej i słonecznej na świecie, zakończył rok 2022 z 2% wzrostem zysku netto tj. kwotą 671 mln euro.

Wzrost produkcji energii odnawialnej przez spółkę o 10% oraz strategia rotacji aktywów wsparły te wyniki, pomimo wyższych kosztów finansowych i operacyjnych w porównaniu z 2021 r. Wynik został osiągnięty pomimo większej presji związanej z kosztami zadłużenia i wyższymi wydatkami na dostawców i usługi. Sprzedaż pięciu portfeli energii odnawialnej – w Hiszpanii, Polsce, Włoszech, Brazylii i USA – wygenerowała łączny zysk w wysokości 424 mln euro.

EBITDA EDPR wzrosła o 23% do 2,157 mln EUR (+40% z wyłączeniem rotacji aktywów), przy znaczącym udziale rynku europejskiego (+51% rok do roku), Brazylii (+31% rok do roku) i Ameryki Północnej (14% rok do roku). Przychody wzrosły do 2,4 mld euro (+35% rok do roku), przy czym 99,5% kwoty zostało dostosowane do taksonomii UE, europejskiego systemu klasyfikacji zrównoważonej działalności.

Rok 2022 był rokiem, w którym EDPR zdecydowanie rozszerzyła swój globalny zasięg poprzez integrację ze spółką Sunseap i przejęciem jej aktywów na ośmiu rynkach Azji i Pacyfiku. EDPR zwiększył również swoją obecność w Europie poprzez przejęcie firmy z branży PV – Kronos, tym samym kontynuując rozwój kluczowych projektów w wielu lokalizacjach.

Firma prawie podwoiła swoje inwestycje brutto do 5,1 mld euro, z dodatkowymi 2,1 GW mocy odnawialnej uzyskanej do końca 2022 r. i 4,0 GW w budowie, co oznacza ponad dwukrotny wzrost w stosunku do poprzedniego roku.

Zadłużenie EDP Renewables wzrosło do 4,9 miliarda euro z końcem 2022 r., w następstwie wzrostu wolumenu inwestycji w projekty odnawialne, które przyczynią się do przyspieszenia transformacji energetycznej w czterech regionach, w których działa firma:  Ameryce Północnej, Ameryce Południowej, regionie Azji i Pacyfiku oraz Europie . Niemniej jednak porównując wrzesień do grudnia 2022 r. – zadłużenie zmniejszyło się o 0,6 mld euro.

Jeśli chodzi o dywidendę za 2022 rok, EDPR zaproponuje swoim akcjonariuszom elastyczny program – Scrip Dividend – który zwiększy wskaźnik wypłat EDPR, zapewniając akcjonariuszom bardziej atrakcyjne i konkurencyjne wynagrodzenie. Propozycja ta będzie wkrótce przedmiotem dyskusji na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy.

Transition Technologies PSC z unijną dotacją na rozwój robotów przemysłowych

  • Blisko 9,2 mln euro unijnego dofinansowania, w ramach programu Horizon Europe, na rozwój współpracy człowieka z robotem z wykorzystaniem m.in. sztucznej inteligencji, otrzymało konsorcjum firm z udziałem Transition Technologies PSC
  • W ramach projektu, realizowanego przez 21 kluczowych podmiotów przemysłowych i akademickich z 13 krajów, powstaną innowacyjne rozwiązania „Fluently Smart Interface” oraz pierwsze w Europie interaktywne centrum szkoleniowe człowiek-maszyna „Robo-Gym”
  • Projekt Fluently będzie realizowany do końca maja 2025 r., a jego budżet wynosi 11,2 mln euro

Konsorcjum z udziałem Transition Technologies PSC (TT PSC), globalnego integratora rozwiązań informatycznych, który realizuje koncepcję Przemysłu 4.0, aby pomóc firmom w ich cyfrowej transformacji, otrzymało unijne dofinansowanie na rozwój robotów przemysłowych. Dotacja dla konsorcjum w wysokości 9,2 mln euro została przyznana w ramach programu Horizon Europe, kluczowego unijnego programu finansowania badań i innowacji. Budżet trzyletniego projektu wynosi 11,2 mln euro.

TT PSC jest jedyną firmą z Polski w ramach międzynarodowego konsorcjum. W ramach projektu będzie odpowiedzialna za integrację urządzeń i technologii zapewniających operatorom bezproblemową komunikację na linii człowiek-robot. W tym celu będą wykorzystane m.in. przetwarzanie języka naturalnego, uczenie maszynowe, sprzęt do zdalnej współpracy bez użycia rąk, monitorowanie sygnałów fizjologicznych, śledzenie oczu, obliczenia na GPU czy usługi w chmurze.

„Roboty i automatyzacja od dawna są obecne w fabrykach. Oczywiście przewyższają nas w szybkości pracy, dokładności, wydajności, ale dzięki postępowi możemy zachować główną rolę człowieka i wykorzystać ludzki intelekt, zdolności adaptacyjne, spontaniczność czy kreatywność. Sam jestem ciekaw, jak daleko – wykorzystując zarówno rzeczywistość rozszerzoną, jak i sztuczną inteligencję – zajdziemy w procesie tworzenia robotów przemysłowych. Nie tylko będą one mogły przejąć fizyczne i poznawcze obciążenia człowieka, ale również będą w stanie uczyć się i zdobywać doświadczenie wraz ze swoimi ludzkimi odpowiednikami w ramach zespołu, aby wypracować dobre i wysokiej jakości praktyki produkcyjne. Jestem przekonany, że tak skonstruowane i wykorzystywane w zakładach maszyny mogą stać się stałym elementem procesu produkcyjnego” – mówi Adam Gąsiorek, CTO w TT PSC.

Rozwój robotyzacji i współpracy człowiek-maszyna wspierają programy unijne finansujące badania i innowacje. Zwieńczeniem projektu „Fluently”, finansowanego przez Horizon Europe, będzie opracowanie urządzenia „Fluently Smart Interface” oraz uruchomienie „Robo-Gym” – pierwszego w Europie centrum interaktywnych szkoleń człowiek-robot, w którym ludzie i roboty od siebie nawzajem uczą się swoich praktyk pracy. „Fluently” wykorzystuje najnowsze osiągnięcia w zakresie podejmowania decyzji opartych na sztucznej inteligencji, aby osiągnąć prawdziwą interakcję społeczną między ludźmi i maszynami, jednocześnie dostosowując się do wysoce dynamicznych kontekstów produkcyjnych.

Roboty wyposażone w „Fluently Smart Interface” będą interpretować mowę, ton głosu i gesty, które będą automatycznie tłumaczone na instrukcje robotów, udostępniając je dla każdego profilu umiejętności robota. Modelowanie produktów i zmian w produkcji ma być realizowane w taki sposób, aby roboty we współpracy z człowiekiem mogły je rozpoznawać, interpretować i dostosowywać.

Ten wyjątkowy projekt, koordynowany przez firmę Reply, przyciągnął aż 21 firm i instytucji działających w obszarze przemysłowym z 13 krajów – także spoza Europy. Partnerzy połączą doświadczenie, kompetencje i entuzjazm w zakresie wdrażania najnowszych technologii, aby wejść na kolejne poziomy rewolucji przemysłowej. Zwieńczeniem prac będzie demonstracja efektów wdrożenia „Fluently Smart Interface” na trzech pełnowymiarowych pilotach charakteryzujących się różnym poziomem automatyzacji, dynamiki produkcji i złożoności podejmowania decyzji produkcyjnych.

Wydatki na komercjalizację projektu obejmujące wdrożenie Fluently i stworzenie Robo-Gym szacowane są na 18,8 mln euro. Prognozowana EBITDA projektu w 2028 r. wynosi 16,3 mln euro. Zwrot z inwestycji zakładany jest w 2028 r. przy 13-procentowym zysku brutto i ROI na poziomie 91%. Oczekuje się, że osiągnięcie tego wyniku będzie wymagało zatrudnienia co najmniej 325 osób w łańcuchach dostaw projektu.

Nowe ponad 10-letnie maksima rentowności skarbowych 10-latek kilku krajów strefy euro

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji, które w piątek spadły do najniższych poziomów od miesiąca (S&P 500, Nasdaq Composite) lub 2 miesięcy DJIA, wczoraj lekko odbiły się w górę (S&P 500 +0,31 proc., DJIA +0,22 proc., Nasdaq Composite +0,63 proc.). Na giełdach Azji i Oceanii brak było dziś dominującej tendencji. Najsilniejszy wzrost- o 1,6 proc. – zanotował filipiński PSEi, natomiast najsłabszy był Hang Seng (-0,79 proc.).

W Europie ok. godz. 9:40 DAX spadał o 0,44 proc., a CAC 40 o 0,45 proc.

WIG-20 notował ok. godz. 9:45 minimalną zmianę (+0,06 proc.). Wśród składników mWIG-u 40 swój najwyższy od roku i prawie równy historycznemu rekordowi kurs osiągnęły dziś akcje spółki Auto Partner. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś rano ceny akcji spółek Rainbow Tours oraz Cognor Holding.

Nowe ponad 10-letnie szczyty rentowności 10-letnich obligacji skarbowych pojawiły się dziś rano w takich krajach strefy euro jak Austria, Belgia, Niemcy, Hiszpanii, Francji i Holandii.

Cena kontraktów na gaz ziemny notowanych w Holandii spadła wczoraj o 6,62 proc. osiągając najniższy poziom od sierpnia 2021. Również o niecałe 7 proc. potaniały kontrakty na gaz ziemny w Wielkiej Brytanii, ale ciągle utrzymywały się minimalnie powyżej swego minimum z maja ub.r. Amerykański gaz ziemny na NYMEX-ie taniał dziś ok. godz. 9:25 o 1,24 proc. Niewielkie wzrosty cen notowały kontrakty na ropę naftową na NYMEX-ie (+0,83 proc.) i ICE (+0,68 proc.). Taniały dziś rano metale szlachetne (złoto -0,47 proc., srebro -0,95 proc., platyna -0,86 proc., pallad -1,11 proc. ok. godz. 9:30).

Kurs USD/JPY osiągnął dziś rano najwyższy poziom od 20 grudnia ub.r. Minimalnie spadał dziś ok. godz. 9:20 kurs EUR/USD (-0,02 proc.). Najwyżej od jesieni 2020 był dziś rano kurs EUR/ZAR.

Minimalnie słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,12 proc., USD/PLN +0,07 proc.).
Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadał dziś ok. godz. 9:20 o 1 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Koszty rozwodu amerykańskiej i chińskiej gospodarki

Wg szacunków międzynarodowej firmy doradczej Kearney, w zależności od scenariusza, koszty postępującego rozwodu amerykańskiej i chińskiej gospodarki mogą do 2030 roku wynieść od nieco poniżej 15 do ponad 45 bilionów dolarów (dla uchwycenia skali, PKB Unii Europejskiej w 2022 roku wyniosło około 16,6 biliona dolarów). Najmocniej odczują to Azja i Australia, ale skutki boleśnie dotkną także obu Ameryk oraz Europy. Analiza Kearney sugeruje jednocześnie pięć działań, które w tej sytuacji powinny podjąć firmy – również w Polsce, by zachować konkurencyjność na światowych rynkach.

Wojny handlowe i taryfowe oraz napięte stosunki gospodarcze już od dłuższego czasu definiują amerykańsko-chińskie relacje. Doczekało się to nawet specyficznego określenia, jakim jest „decoupling”, spopularyzowany za czasów prezydentury Donalda Trumpa. W skrócie oznacza on systematyczne rozdzielanie obu gospodarek na wszelkich poziomach – od kwestii produkcji po technologiczne know-how. Choć wypracowane przez dziesięciolecia zależności gospodarcze i handlowe są dziś bardzo złożone, proces ten wydaje się nie do zatrzymania. Pytaniem pozostaje, jak głęboko sięgnie amerykańsko-chiński rozwód. Od odpowiedzi zależy skala kosztów, które będą musiały ponieść gospodarki poszczególnych rejonów świata.

Od separacji do rozwodu

Poczynając od 2016 roku Stany Zjednoczone podjęły szereg działań zmierzających do ograniczenia obustronnej wymiany handlowej oraz przepływu inwestycji z Chinami. Chiny z kolei poczyniły znaczące kroki, by zwiększyć swoją gospodarczą samowystarczalność, a zarazem ograniczyć zależność od USA jako partnera handlowego. Wiele wskazuje na to, że do końca bieżącej dekady rozwód ten będzie jedynie postępował. Analitycy Kearney zauważają, że decoupling, czyli „odsprzęganie” amerykańskiej i chińskiej gospodarki może przebiegać w trzech wariantach: od ograniczonego, przez umiarkowany, po pełny, w którym obok kosztów ekonomicznych pojawia się ryzyko poważnych napięć społecznych, a nawet militarnych.

– W zależności od przyjętego wariantu straty tylko dla europejskiej gospodarki w perspektywie 2030 roku mogą sięgnąć wartości odpowiadającej nawet rocznemu PKB dla całej Europy Zachodniej. Prawdopodobną konsekwencją ewentualnego zaostrzenia decouplingu będzie spadek wolumenów handlowych i osłabienie wzrostu gospodarczego w krajach rozwijających się, w tym w Polsce. Oznaczać to będzie pogorszenie się wyników finansowych firm, a także zwiększenie kosztów produkcji, ponieważ przedsiębiorstwa zmuszone będą do przejścia na mniej wydajne łańcuchy dostaw. W końcu może to prowadzić do wzrostu cen, inflacji i stóp procentowych. Zmniejszenie płynności dolara amerykańskiego z powodu spadku wolumenów handlowych spowoduje również rozszerzenie spreadów na korporacyjne i krajowe obligacje w walutach rynków wschodzących oraz osłabienie tych walut wobec dolara – mówi Krystian Kamyk, Partner Zarządzający z polskiego oddziału firmy Kearney.

Realizując odpowiednią strategię Polska może również skorzystać na decouplingu

Niektóre rynki mogą skorzystać z przymusowego przesuwania łańcucha dostaw i dywersyfikacji. Polska może potencjalnie stać się atrakcyjną alternatywą dla Chin w sektorze produkcji m.in. dzięki otwartej gospodarce i wysokim pozycjom w rankingach produktywności siły roboczej. Ponadto, stosunkowo dobre środowisko biznesowe i duży rynek wewnętrzny sprzyjać będzie pozycjonowaniu Polski jako partnera w przypadku przymusowej dywersyfikacji łańcuchów dostaw poza Azję. Zaburzone łańcuchy z dużym prawdopodobieństwem odbiją się negatywnie na sektorach nastawionych na eksport np. branży rolno-spożywczej, gdzie Polska jest jednym z liderów eksportu wśród krajów UE (~6 proc. unijnego eksportu).

– Potencjalne pogorszenie relacji między USA i Chinami powinno mieć pozytywny wpływ na wartość polskiego PKB, ze względu na jego strukturę. Polska gospodarka może skorzystać na zmianie światowego paradygmatu dzięki rozwinięciu sektora produkcji, poprawie pozycji eksporterów (ze względu na obniżenie wartości waluty) i wykorzystaniu silnej pozycji w transporcie (szczególnie drogowym, istotnym w przypadku zmiany łańcucha dostaw i przesunięciu produkcji europejskich firm z Azji do Europy Środkowo-Wschodniej) – dodaje Krystian Kamyk z polskiego oddziału firmy Kearney.

Pięć rad dla biznesu

Niezależnie od tego, jaką skalę przybierze rozdzielenie gospodarek USA i Chin, firmy już teraz powinny podjąć określone kroki, które umożliwią im zachowanie konkurencyjności, a nawet zdobycie rynkowej przewagi. W swojej analizie Kearney wymienia pięć kluczowych działań:

  • Przygotować się na dalszy decoupling – biznes powinien dokonać trzeźwej oceny operacji prowadzonych w Chinach oraz USA i zidentyfikować obszary, gdzie mogą być konieczne działania awaryjne
  • Rozważyć strategię „Chiny+1” w odniesieniu do dostawców – zakłada ona rozwijanie potencjału alternatywnych lokalizacji w regionie, co pozwoli równoważyć ewentualne ryzyko dotyczące operacji prowadzonych na rynku chińskim
  • Szukać okazji do pozycjonowania się jako alternatywa dla dostawców z Chin w sytuacjach, gdzie samemu można być dostawcą dla firm ze Stanów Zjednoczonych czy Europy Zachodniej
  • Postawić na inwestycje w obszarze R&D – priorytetem powinny stać się inwestycje w rodzimy obszar badań i rozwoju, co zrównoważy braki, jakie mogą pojawić się w warunkach ograniczonego przepływu innowacji i technologii
  • Wzmacniać swoje kompetencje w obszarze HR i przygotowywać się do nasilonej walki o talenty – jednym ze skutków decouplingu może być wzmożenie światowej wojny o talenty, dlatego w swoich strategiach firmy powinny położyć większy nacisk na pozyskanie i zatrzymanie najbardziej doświadczonych i uzdolnionych pracowników

Zignorowanie zmiany, jaka dokonuje się w amerykańsko-chińskich relacjach, może oznaczać poważne niebezpieczeństwo, zwłaszcza dla biznesów działających na skalę międzynarodową. Firmy powinny być dla własnego dobra przygotowane na pesymistyczny scenariusz. Nawet jeśli najgorsze prognozy nigdy się nie sprawdzą to podjęte teraz działania z pewnością zaprocentują w bardziej umiarkowanych wariantach rozwoju sytuacji.

Sankcje zmniejszyły rosyjski eksport paliw o 50%

Sankcje wobec Rosji są nierychliwe, ale sprawiedliwe. A więc ich oddziaływanie na gospodarkę rosyjską jest fundamentalne – bo uderza w podstawy tej gospodarki, czyli w petrodolary, przepływ pieniędzy ze sprzedaży węglowodorów. Oddziaływanie sankcji nie jest pomostowe i z czasem jest coraz większe. Natomiast im szybciej i głębiej uderzymy sankcjami, tym lepsze przyniosą efekty. W styczniu 2023 roku eksport węglowodorów, czyli ropy i gazu z Rosji, spadł o 48 proc. w stosunku do stycznia 2022 roku. Tylko przez niecały rok obowiązywania sankcji unijnych. I to jest bardzo dobry wynik. Natomiast to nie znaczy, że od tego upadnie reżim na Kremlu. Przez lata Rosjanie gromadzili potężne rezerwy w dolarach, w złocie, w innych walutach – właśnie ze sprzedaży petrodolarów.

– Zasobność rosyjskiego funduszu bogactwa narodowego jest szacowana na około 180 mld dolarów. W normalnych warunkach powinien on finansować emerytury w Rosji, a w warunkach nienormalnych finansuje czołgi, które jadą potem na Ukrainę – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert. – Deficyt budżetowy Rosji w 2023 roku ma wynieść 3 miliardy dolarów. A zatem z tego wielkiego funduszu Rosjanie będą musieli przepalić tylko niewielką część i dalej będą funkcjonować. Dlatego tak ważne jest, żeby sankcje dalej były wprowadzane, by były coraz ostrzejsze i coraz bardziej ograniczały możliwości Rosjan. One nie wykluczają handlu – pozwalają na dostawy ropy i paliw pod fałszywą banderą, czyli wymieszanie z ropą z innego państwa trzeciego i potem nie oznaczanie jako ropa rosyjska – ale coraz bardziej zaciskają pętlę wokół reżimu na Kremlu. Dają mu coraz mniejsze pole manewru i uderzają w fundament systemu władzy. Petrodolary finansują stabilność społeczną, pozwalają prowadzić wojnę – ale też dają akceptację społeczeństwa dla tego, co robi Władimir Putin, bo daje chleb i igrzyska. Jeśli skończy się chleb, to skończą się też igrzyska – wskazuje Jakóbik.

Ponad 117 mld zł zaległości podatkowych Polaków. VAT w czołówce

  • Podatnicy winni fiskusowi ponad 117 mld zł. Widać też ponad 1-procentowy wzrost rdr. w zaległościach.
  • Najwięcej do oddania mają podatnicy z mazowieckiego i śląskiego.

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że na koniec ub.r. zaległości podatkowe przekroczyły 117 mld zł. Nastąpił wzrost o ponad 1% rdr. Ponadto w relacji rocznej widać, że długi urosły w 7 województwach, a w 9 zmniejszyły się. Ostatnio zdecydowanie największe zaległości odnotowano w mazowieckim – ponad 50 mld zł. Z kolei krajowe wyniki poszczególnych danin pokazują, że przeszło 80% należności dotyczyło VAT-u. Wyniosły one 94,3 mld zł, czyli o 1 mld zł więcej niż na koniec 2021 roku. Niektórzy eksperci uważają, że przy wysokiej inflacji taki wzrost jest dość niewielki. I przewidują, że podatnicy będą coraz więcej zalegać fiskusowi, zwłaszcza że obciążeń fiskalnych przybywa, a aktywność organów podatkowych stale rośnie.

Delikatny wzrost

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że na koniec ub.r. zaległości podatkowe w całej Polsce wyniosły 117,4 mld zł. To o 1,2% więcej niż wg stanu na 31 grudnia 2021 roku.

– Ubiegły rok był bardzo burzliwy, zarówno pod względem zmian w przepisach podatkowych, jak i rosnącej inflacji. Można było się spodziewać znacznych opóźnień w płaceniu podatków. W mojej ocenie, wykazany wzrost jest dość niewielki, biorąc pod uwagę wszystkie obiektywne czynniki – stwierdza doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika.

Na koniec ub.r. największe zaległości dotyczyły woj. mazowieckiego – 50,6 mld zł (rok wcześniej – 48,4 mld zł). Na kolejnych miejscach w zestawieniu mamy woj. śląskie – 13,6 mld zł (14,2 mld zł), wielkopolskie – 11,4 mld zł (11,9 mld zł), dolnośląskie – 6,9 mld zł (7,4 mld zł), a także łódzkie – 6,4 mld zł (5,4 mld zł). Natomiast na końcu odnotowano woj. świętokrzyskie – 1,2 mld (rok wcześniej – 1,1 mld zł), opolskie – 1,4 mld zł (1,5 mld zł), a także lubuskie – 1,6 mld (1,6 mld zł).

– Niezmiennie największe zaległości występują w województwie mazowieckim. W stolicy Polski działa większość spółek giełdowych i zagranicznych, ale też ogólnie dużych i średnich firm. I właśnie tam odprowadzają one swoje podatki. I dlatego większa liczba podmiotów gospodarczych na danym terenie skutkuje wyższymi zaległościami – tłumaczy doradca podatkowy Ewa Flor.

Dane z końca ub.r. wskazują na wzrost zaległości podatkowych w 7 województwach i zmniejszenie ich w 9 woj. w relacji rocznej. Zdaniem prof. Adama Mariańskiego, prezesa Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych, przewaga spadków może wynikać z tego, że organy dysponują coraz liczniejszymi narzędziami do egzekwowania należności publicznoprawnych. Z kolei Natalia Stoch-Mika wyraża nadzieję, że pomniejszenie zaległości jest efektem działań podatników, a nie urzędników. Płatnicy, którzy pilnują terminowego regulowania zobowiązań podatkowych, przyczyniają się do ww. spadków.

– Różnice w zaległościach podatkowych poszczególnych województw z punktu widzenia wierzyciela, jakim jest Skarb Państwa, nie mają większego znaczenia. Korelowanie pomiędzy skutecznością egzekwowania należności a danym terenem może natomiast wskazywać na skuteczność windykacji zaległości podatkowych w poszczególnych województwach – wskazuje Ewa Flor.

VAT „liderem”

Uwzględniając podział na poszczególne podatki, należy wskazać, że na koniec 2022 r. największe zaległości dotyczyły VAT-u – 94,3 mld zł (rok wcześniej – 93,4 mld zł). Dalej widać akcyzę – 10,6 mld zł (rok wcześniej – 10,5 mld zł), PIT – 7,4 mld zł (7,8 mld zł) oraz CIT – 4,9 mld zł (4,2 mld zł), GRY – 39,6 mln zł (na koniec 2021 r. – 64,9 mln zł), PSD – 25,1 mln zł (15,9 mln zł), a także zniesione – ok. 1,5 mln zł (1,5 mln zł). Na końcu zestawienia mamy FIN – 0 zł (rok wcześniej – 466 tys. zł), jak również kopaliny – 0 zł (0 zł).

– Kwota zaległości jest wyższa, im większy udział ma dany podatek w ogólnych przychodach podatkowych. Za ok. połowę z nich odpowiada VAT i dlatego jest na pierwszym miejscu. Dalej mamy akcyzę – udział na poziomie ok. 19%, PIT – ok. 17%, a także CIT – ok. 11% – tłumaczy Ewa Flor.

Według uzyskanych danych za 2022 rok, VAT odpowiada za 80,4% zaległości podatkowych. Jak podkreśla prof. Adam Mariański, skala zadłużeń, jaką obejmuje, wynika z powszechności tego podatku. Poza tym forma opodatkowania, obejmująca liczne zwolnienia, wyłączenia i wyjątki, tworzy szeroki obszar do interpretacji ich stosowania. Czasem są one podważane w toku kontroli. Ponadto na pogłębienie zadłużenia, choć w coraz mniejszym stopniu, wpływają tzw. procedery karuzel VAT.

– Wzrost zaległości o 1 mld zł rdr. w przypadku podatku VAT nie jest duży, biorąc pod uwagę wysokość inflacji. Może on być spowodowany ogólną podwyżką cen i nie powinien być niepokojący. Z moich obserwacji wynika, że największym problemem podatników, którzy mają zaległości w tym podatku, jest utrzymanie płynności w firmie. Zależy to głównie od terminowego regulowania należności przez odbiorców usług lub towarów. W mojej ocenie, przedsiębiorstwa, które mają odpowiednio zorganizowane działy monitorowania należności, zachowują płynność i terminowo regulują zobowiązania podatkowe – przekonuje doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika.

Widać, że rdr. wzrosły też zaległości podatkowe podatników związane z akcyzą, CIT-em i PSD. Prof. Mariański wyjaśnia, że wzrost zadłużenia w obszarze akcyzy może być pokłosiem różnej interpretacji i stosowania przepisów przez podatników, wobec wtórnej ich wykładni, jaką przyjmuje organ podatkowy. W opinii eksperta, wzrost zadłużenia w CIT jest z kolei sygnałem, iż w obecnych warunkach gospodarczych coraz więcej MŚP ma problemy z zachowaniem płynności finansowej. Ich sytuacji nie poprawiło zastosowanie ulgi tzw. CIT estońskiego, wprowadzonej przez Polski Ład. Takie czynniki przekładają się również na zwiększenie zadłużenia w PSD.

Nadzieje i prognozy

– Mam nadzieję, że ten rok przyniesie spadek w opóźnieniach w regulowaniu zobowiązań podatkowych i będzie spokojniejszy we wprowadzaniu zmian w przepisach podatkowych. To pozwoliłoby przedsiębiorcom na lepsze zarządzanie płynnością w swoich firmach, w tym także na sprawniejsze zaspokajanie należności podatkowych państwa – zapewnia Natalia Stoch-Mika.

Natomiast doradca podatkowy Ewa Flor przypomina, że obecnie wychodzimy z okresu post-covidowego, mamy wysoką inflację, rozpoczął się też drugi rok wojny za wschodnią granicą, a także rok wyborczy w Polsce. Dodatkowo co chwilę słyszymy o nowych podatkach, wydatkach czy zobowiązaniach dla podatników. Należy założyć, że będzie to kolejny trudny czas dla przedsiębiorców, co z pewnością przełoży się na zaległości podatkowe.

– Coraz liczniejsze i większe obciążenia fiskalne będą zmniejszały dochody podatników i w przypadku niektórych branż, jak np. hotelarstwa, prowadziły do upadłości. Dodatkowo, coraz bardziej agresywne działania organów i liczne sposoby nie tylko egzekwowania, ale i zabezpieczenia majątku, będą skutkowały zmniejszaniem się zasobów po stronie podatników, a więc zwiększaniem ich zadłużenia – podsumowuje prezes Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych.

Firmy inwestują w Polsce miliardy na rzecz bezemisyjnego transportu

Choć światowa gospodarka jest na etapie lekkiej zadyszki, to rok bieżący upłynie pod znakiem wielu dużych inwestycji w dziedzinie elektromobilności. Wielkie międzynarodowe firmy wydadzą w Polsce miliardy na rzecz bezemisyjnego transportu. A wiele wskazuje na to, że już lada chwila można spodziewać się kolejnych dużych projektów. Redakcja elektromobilni.pl przyjrzała się najważniejszym inwestycjom, które będą realizowane w naszym kraju w 2023 r.

Ubiegły rok przyniósł nowe, ambitne zapowiedzi firm, które nad Wisłą ulokują swoje wielkie inwestycje związane z transformacją motoryzacji. Elektromobilność staje się też ważnym kołem zamachowym całej polskiej gospodarki. Wystarczy przywołać ostatnie dane Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu za 2022 r. Przy wsparciu PAIH zagraniczne firmy zainwestowały w Polsce ponad 3,7 mld euro. Z czego projekty e-mobility stanowiły blisko 40%, czyli ponad 1,4 mld euro. Żaden inny sektor polskiej gospodarki nie może pochwalić się takim wynikiem.

Przełomem może być fakt, że Polska staje się już nie tylko zagłębiem produkcji baterii do samochodów elektrycznych, ale również coraz istotniejszym zapleczem produkcyjnym całych pojazdów – zwłaszcza tych służących do transportu towarów.

Volkswagen można powiedzieć „od zawsze” jest zaangażowany inwestycyjnie w Polsce. Do już zjeżdżających z taśm podpoznańskiej Wrześni elektryków Volkswagena (e-Crafterów), dołączają kolejne marki.

Ambicje ma też Mercedes-Benz, który w 2023 r. rozpocznie w Jaworze na Dolnym Śląsku budowę zakładu o wartości 6 mld zł, w którym powstaną elektryczne samochody dostawcze marki.

To już nasza trzecia inwestycja w Polsce, więc Polska jest już od kilku lat ważnym rynkiem dla Mercedesa w Europie Środkowo-Wschodniej. Pierwsza nasza fabryka w Jaworze, otwarta kosztem ponad pół miliarda euro, która od 2019 roku produkuje najnowocześniejsze i wysoko wydajne czterocylindrowe silniki benzynowe i wysokoprężne, jest ważną częścią globalnej sieci produkcyjnej układów napędowych Mercedes-Benz. Kolejną inwestycją rzędu 200 mln euro była fabryka baterii elektrycznych do hybryd plug-in i aut czysto elektrycznych, m.in. dla Klasy C, E i S oraz EQA i EQB. Obie te inwestycje bazują w 100% na energii odnawialnej i produkują wysokiej jakości silniki i baterie, które w 100% są eksportowane do fabryk Mercedesa na całym świecie. To wyrobiło im doskonalą markę w całej globalnej sieci produkcji Mercedesa, na którą składa się ponad 30 fabryk – opowiada Ewa Łabno-Falęcka, Dyrektor Komunikacji Korporacyjnej i Relacji Zewnętrznych, Mercedes-Benz Manufacturing Poland.

Dlaczego Mercedes zdecydował się ulokować tak dużą inwestycję właśnie w Polsce? – W naszym przypadku decydującym czynnikiem budowy nowego zakładu do produkcji dużych, całkowicie elektrycznych aut dostawczych opartych na kompletnie nowej architekturze VAN.EA (inwestycja o wartości ponad 1 mld EUR) jest istniejący zakład, aktualnie zatrudnieni i potencjalni pracownicy oraz dobra współpraca z lokalnymi decydentami. Potencjał ludzki jest kluczowy. Polska jest ciągle krajem zindustrializowanym, przemysł ma ponad 20% udziału w polskim PKB, z czego wynika spory zasób zdywersyfikowanych umiejętności i kompetencji pracowników, otwartych na nowe technologie i świadomych konieczności „life long learning”. System edukacji tego niestety nie zapewnia, tę lukę wypełniają na szczęście zachodni inwestorzy. Zbudowaliśmy w Jaworze doświadczony i kompetentny zespół, który będzie też wspierał nową produkcję pojazdów w pełni elektrycznych. To jest ogromna szansa stworzenia i wykorzystania istotnych synergii – dodaje.

Stellantis rusza z kopyta

Polski potencjał przyciąga też innych globalnych graczy. Na e-dostawczaki z Polski stawia Stellantis, który po okresie rozruchowym, chce by na rynek trafiało z zakładu z Gliwic nawet 100 tys. samochodów rocznie. To tu montowany będzie elektryczny Fiat Ducato, a do 2025 roku, elektryki stanowić mają nawet 70 proc. produkowanych pojazdów. Powstały w wyniku połączenia FCA i PSA koncern realizuje w kraju również inny projekt. W 2023 r. do sprzedaży trafią produkowane w fabryce w Tychach elektryczne Jeepy Avenger.

Gdy zapowiadane inwestycje ruszą pełną parą, Śląsk stanie się polskim zagłębiem elektromobilności. Zwłaszcza że będzie też kolebką powstającej polskiej marki e-samochodów. Pod koniec ubiegłego roku Electromobility Poland ogłosiło strategiczną współpracę z chińskim Geely. Spółka zapowiedziała również, że na budowę fabryki w Jaworznie i uruchomienie produkcji przeznaczy w najbliższych latach 6 mld zł.Firmy inwestują w Polsce miliardy

Według harmonogramu inwestycji, na 2023 r. przypada faza koncepcyjna i tworzenie łańcucha dostaw. Sama budowa fabryki ma ruszyć rok później. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, produkcja seryjna rozpocznie się na przełomie 2025 i 2026 roku.

Bateryjne ambicje

Spore projekty zapowiadają również producenci baterii i komponentów z nimi związanych. W Gdańsku naprzód posuwa się inwestycja szwedzkiego Northvoltu, który w kraju będzie produkował magazyny bateryjne i systemy bateryjne do maszyn ciężkich wykorzystywanych w górnictwie czy budownictwie. Wartość projektu to ponad 200 mln dol.

Na lokalizację zakładu produkcyjnego Northvolt wybraliśmy Gdańsk, a dokładniej – bezpośrednie sąsiedztwo Portu Gdańsk oraz terminalu głębokowodnego. Jest to dla nas niepodważalny atut, ponieważ duża część komponentów potrzebnych do produkcji oraz wytwarzanych przez nas pakietów bateryjnych będzie transportowana właśnie drogą morską. Inwestycja w tym momencie jest już na finiszu i pod koniec marca planujemy zakończyć budowę. Wtedy przyjdzie czas na instalację linii produkcyjnych i rozruch produkcji. Będziemy również przeprowadzać zespoły pracujące aktualnie w dwóch wynajmowanych lokalizacjach, czyli łącznie ponad 300 osób – opowiada Anna Sobolewska, dyrektor ds. komunikacji i spraw publicznych w Northvolt Systems Poland.

W końcowej fazie realizacji jest też fabryka południowokoreańskiej SK Nexilis, która w Stalowej Woli będzie wytwarzać folię miedzianą wykorzystywaną do produkcji akumulatorów. Wartość inwestycji to 3 mld zł.Firmy inwestują w Polsce miliardy 2

Nowe projekty na horyzoncie

Jednocześnie wciąż ogłaszane są nowe projekty. Koreańczycy z ANP Eneltech chcą z Polski dostarczać wtórny środek przewodzący do baterii litowo-jonowych. W ostatnim kwartale minionego roku ogłoszono, że w tym celu wyda ok. 150 mln na zakład w Skarbmierzu na Opolszczyźnie. Z kolei w zachodniopomorskim tureckie Ege Kimya wyda ok. 140 mln zł na zakład produkujący sole niklu i kobaltu. Swoje szanse widzą też polskie startupy – przykładem jest zapowiedź biznesmena Adama Drewnianego, współzałożyciela Northvolt Polska, który chce zainwestować w fabrykę części do samochodów elektrycznych w Żelichowie pod Tarnowem. Podpisano już w tej sprawie list intencyjny.

Aspiracje, by rozwijać swoje zakłady, mają także już działający z sukcesami giganci, czyli podwrocławski LG Energy Solution oraz belgijski Umicore w Nysie. A to może być dopiero początek dobrych informacji dla polskiej elektromobilności na 2023 r. Jak donosiła „Rzeczpospolita”, Volkswagen rozważa Dolny Śląsk jako potencjalne miejsce budowy swojej dużej fabryki baterii. Ostateczna decyzja miałaby zostać podjęta niebawem.

Autor: Elektromobilni.pl

Granice policyjnej prowokacji

Prowokacja policyjna ma służyć wykrywaniu przestępstw, a nie ich wywoływaniu i wikłaniu w nie ludzi tak, by dali się sprowokować do ich popełnienia. John DeLorean, amerykański inżynier i wynalazca, założyciel koncernu samochodowego, który zasłynął w filmie „Powrót do przyszłości”, padł ofiarą prowokacji podobnej do tych, do których dochodziło w Polsce z udziałem „agenta Tomka”. DeLorean po 3 latach procesu został uniewinniony, ale jego firma DMC zdążyła w tym czasie ogłosić upadłość i zaprzestać działalności.

Problemy finansowe firmy

DeLorean Motor Company pierwszy samochód wypuściła do sprzedaży w 1981 r. DMC nie udało się jednak na tyle podbić rynku, by DeLorean zdołał odzyskać zainwestowane środki. W USA panowała wówczas recesja gospodarcza. Firma popadła w problemy finansowe. W 1982 r. potrzebowała 17 mln dolarów na spłatę długów. To wtedy zadzwonił sąsiad, oferując możliwość szybkiego zarobienia dużych pieniędzy.

Informatorzy organów ścigania

Na początku lat 80-tych kwitł przemysł narkotykowy. Przemyt kokainy do Stanów Zjednoczonych był dla południowoamerykańskich karteli bardzo lukratywnym biznesem. Również rząd USA bogacił się na przepadku mienia odbieranego przemytnikom, którzy trafiali za kraty na długie lata. Wysokie wyroki tworzyły sieć informatorów, którzy chętnie współpracowali z władzami ww. zamian za możliwość uniknięcia kary więzienia. Jednym z takich informatorów był wspomniany sąsiad DeLoreana.

Prowokacja

James Timothy Hoffman był przemytnikiem narkotyków. Gdy został zatrzymany, w obliczu grożącej długoletniej odsiadki, wspomniał agentom federalnym, że ma ciekawego sąsiada, i to z pierwszych stron gazet. To właśnie Hoffman przedstawił DeLoreanowi propozycję inwestycji w narkotykowy biznes. Zaaranżował serię spotkań DeLoreana z tajnymi agentami federalnymi. DeLorean został aresztowany w pokoju hotelowym w Los Angeles w październiku 1982 r. po tym jak, według relacji agentów FBI, zaoferował się sfinansować przemyt kolumbijskiej kokainy o wartości 24 mln dolarów. Agenci założyli inżynierowi kajdanki w chwili gdy pokazali mu walizkę wypełnioną kokainą. DeLoreanowi groziło 67 lat więzienia.

Nagranie z transakcji

Agenci federalni nagrali spotkanie. Na filmie widać, jak DeLorean ogląda walizkę i mówi, że jest „lepsza niż złoto”. Następnie wznosi kieliszek szampana w toaście za „wiele sukcesów dla wszystkich”, po czym do pokoju wchodzi agent FBI. Agent przedstawia się i mówi do Loreana –– „jesteś aresztowany”. Nagranie wydostało się do mediów i zostało wyemitowane w ogólnokrajowej stacji CBS, co sprawiło, że trudno było zebrać obiektywną ławę przysięgłych. Wideo mówiło wszystko. DeLorean miał niewielkie szanse w swoim procesie. Pozostało mu zatrudnić dobrego adwokata. I zatrudnił.

Przestępstwo wyreżyserowane przez FBI

Prokuratura stała na stanowisku, że jednym z głównych motywów popełnienia przestępstwa przez DeLoreana był grożący jego firmie upadek. Dzięki lukratywnej narkotykowej transakcji chciał ją uratować. Obrońca DeLoreana w swojej mowie wstępnej wyraził moralne oburzenie. Przedstawił agentów federalnych jako rekiny, które poczuły krew grubej ryby. DeLorean został wrobiony przez głównego świadka oskarżenia, dilera narkotyków, skazanego i przyznającego się do krzywoprzysięstwa. Odnosząc się do nagrania wideo, adwokat stwierdził, że zostało „wyprodukowane” przez służby. FBI przygotowało choreografię i całą akcję przeprowadziło tak, by DeLorean wyglądał na winnego.

Prokuratura zatajała przed sądem istotne fakty

W trakcie przesłuchań w charakterze świadka, urzędnicy – pracownicy agencji rządowych przyznawali się do fałszowania dokumentów, niszczenia notatek i zatajania dowodów kompromitujących organy ścigania. Sędzia prowadzący sprawę był oburzony, że prokuratura zataiła przed nim motywy, jakie kierowały ich głównym świadkiem oskarżenia.

Kluczowe zeznanie świadka

Chyba najbardziej kluczowymi okazały się zeznania byłego agenta DEA (Administracja ds. Zwalczania Narkotyków). Gerald Scottie przyznał, że władze od dawna robiły wszystko, by dopaść DeLoreana. Agenci chcieli wierzyć w winę kogoś o takiej randze i sławie jak on. Scottie zeznał, że już w trakcie trwającego śledztwa Hoffman powiedział mu, że wrabia niewinnego człowieka.

Równie istotne było ustalenie, że to Hoffman wykonał pierwszy telefon do DeLoreana, a nie odwrotnie. Zatem to podstawiony przez organy ścigania informator zainicjował przestępstwo, w które celowo został wciągnięty oskarżony. To wystarczyło. 16 sierpnia 1984 r. ława przysięgłych uniewinniła DeLoreana od wszystkich ośmiu zarzutów aktu oskarżenia. Przysięgli uznali, że biznesmen padł ofiarą rządowej nagonki i pułapki zastawionej przez służby.

Uniewinnienie całkowicie niewinnego?

Co prawda całe przestępstwo zostało przygotowane i spreparowane przez organy ścigania, które chciały wykorzystać trudną sytuację finansową, w jakiej znalazł się przedsiębiorca. Nie zmienia to jednak faktu, że DeLorean ostatecznie wyraził chęć wzięcia w nim udziału, a zatem wyraził co najmniej zamiar popełnienia przestępstwa. A niezbity tego dowód znajdował się na taśmie wideo. Prawnicy DeLoreana wykazali jednak tak daleko idące bezprawne działania agentów federalnych i prokuratury, że ławnicy całkiem o tym zapomnieli. By im tego nie przypominać, obrońcy DeLoreana w ogóle nie powołali go na świadka, tak aby przypadkiem nie został zapytany wprost o udział w narkotykowej transakcji utrwalonej na filmie. Prawnicy poszli nawet o krok dalej. Powtarzając o wyrachowaniu i wyrafinowanej przebiegłości organów ścigania we wciągnięciu niebędącego przecież przestępcą biznesmena w przemyt, wysunęli hipotezę, że to nie on jest na wyreżyserowanym – a więc być może i spreparowanym – nagraniu.

Prowokacja w polskim prawie

Zgodnie z Kodeksem karnym prowokacja w Polsce jest zabroniona i karana. Jak stanowi art. 24 k.k., odpowiada jak za podżeganie ten, kto w celu skierowania przeciwko innej osobie postępowania karnego nakłania ją do popełnienia czynu zabronionego. Jednak na mocy ustaw szczególnych niektóre służby mogą podejmować prowokację. Chodzi m.in. o Policję, ABW, czy CBA. Prowokacji mogą dokonać również np. funkcjonariusze Straży Granicznej w zakresie towarów akcyzowych, czy funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej w przedmiocie kontroli znaków towarowych producenta.

W ustawach tych zostały ustalone warunki dopuszczalnej prowokacji. Między innymi, zgodnie z art. 19a ustawy o Policji, czynności „prowokacyjne” mogą polegać wyłącznie na dokonaniu w sposób niejawny nabycia, zbycia lub przejęcia przedmiotów pochodzących z przestępstwa, ulegających przepadkowi, albo których wytwarzanie, posiadanie, przewożenie lub którymi obrót są zabronione, a także przyjęciu lub wręczeniu korzyści majątkowej – lub też na złożeniu samej propozycji: nabycia, zbycia, przejęcia przedmiotów, czy też wręczenia korzyści majątkowej. Funkcjonariusze mogą działać jedynie na wyraźne zarządzenie komendanta odpowiednich służb, na które zgodę musi wydać prokurator. Podejmowane w ramach policyjnej prowokacji czynności mogą być niejawnie rejestrowane za pomocą urządzeń do nagrywania dźwięku i obrazu.

Podsumowanie

Granica między dozwoloną a niedopuszczalną prowokacją jest cienka, a do jej przekroczenia dochodziło już w Polsce niejednokrotnie. Najsłynniejsze były prowokacje organów ścigania z udziałem tzw. agenta Tomka. W jednej ze spraw z jego udziałem Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł:

„W demokratycznym państwie prawnym przeprowadzenie prowokacji operacyjnej bez dochowania podstawowych wymogów ustawowych jest bezprawnym, nielegalnym działaniem nie mogącym wywoływać żadnych skutków prawnych w sferze dowodowej, bo (…) materiały operacyjne uzyskane nielegalne nie mogą stanowić podstawy ustaleń faktycznych w rzetelnym respektującym reguły art. 6 KPC i PW (Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności – przyp. red.) procesie sądowym” (wyrok z 26 kwietnia 2013 r., sygn. akt II AKa 70/13).

Policyjna prowokacja nie może inicjować przestępstwa, a jedynie stanowić włączenie się do podjętej już inicjatywy przestępczej. Co najważniejsze z punktu widzenia osób, które objęto prowokacją, zgromadzone w jej trakcie dowody muszą być weryfikowalne. Co to znaczy? Zgodnie z ust. 7 przywołanego art. 19a ustawy o Policji, zgromadzone w trakcie czynności operacyjnych dowody przekazywane są prokuratorowi, a w trakcie postępowania sądowego odczytywane są na rozprawie. Oskarżony ma więc możliwość obrony, którą realizuje poprzez weryfikację tych dowodów. Ma to na celu zbadanie czy prowokacja organów ścigania została przeprowadzona w granicach prawa. Każdy więc, kto padł ofiarą policyjnej prowokacji, ma prawo bronić się przed takimi działaniami służb, zwłaszcza jeśli były bezprawne. Jak pokazuje sprawa DeLoreana – skutecznie.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

W Krakowie ruszy Tech Hub Volvo

W poniedziałek 27 lutego Jim Rowan – prezes firmy Volvo Cars – ogłosił najnowszą inwestycję Volvo Cars w Polsce. Już niebawem w Krakowie ruszy TechHub, który do końca roku ma zatrudniać około 120 osób, a w połowie bieżącej dekady zatrudnienie może tam znaleźć nawet 500 – 600 osób. Volvo Cars ma centra R&D Szwecji (Sztokholm i Lund) oraz w Indiach (Bangalore). Dwa duże centra inżynieryjne znajdują się także w Goeteborgu oraz w Szanghaju. Teraz dołącza do nich TechHub w stolicy Małopolski. Oto, jakie zalety ma ta lokaliazja.

  1. Rozwijająca się i innowacyjna branża technologiczna. W Polsce działa wiele firm z tej dziedziny, w tym takie, które zajmują się tworzeniem oprogramowania, sztuczną inteligencją, automatyką czy robotyką. To także start-upy, które wykorzystują najnowsze technologie. W samym Krakowie branża ta rozwija się bardzo dynamicznie i z roku na rok przyciąga coraz więcej inwestycji i młode talenty. Miasto jest obecnie jednym z najważniejszych ośrodków IT w Polsce i Europie. Działają tu takie firmy, jak Google, IBM, Motorola, Nokia, Samsung, Ericsson, czy Oracle. W mieście działa również wiele polskich firm, które są liderami w swoich dziedzinach, takich jak Comarch, Ailleron, Future Processing czy Netguru. Kraków ma również silne środowisko start-upowe. W mieście działa wiele inkubatorów i akceleratorów, które pomagają młodym przedsiębiorcom rozwijać swoje pomysły. Kraków był również gospodarzem wielu wydarzeń start-upowych, takich jak Dragons Cave, Wolves Summit czy ImpactCEE, które przyciągają inwestorów i przedsiębiorców z całego świata. Otwarcie hubu technologicznego w Polsce daje Volvo Cars możliwość korzystania z tych zasobów. (niestety – trzeba zamienić marki na opisowe napisanie, czym się zajmują. Że nawiększe firmy technologiczne, IT, telekomunikacyjne, etc. Nie mamy pozwolenia na posługiwanie się ich markami.
  2. Dobrze wykształceni specjaliści IT. W Polsce działa wiele uczelni technicznych, na których kształceni są programiści, inżynierowie i specjaliści ds. sztucznej inteligencji. W samym Krakowie – według raportu „Kraków – Silny ośrodek IT”, opublikowanego przez Krakowski Park Technologiczny – działa około 50 uczelni wyższych, a wśród nich znajdują się m.in. Uniwersytet Jagielloński, AGH – Akademia Górniczo-Hutnicza, Uniwersytet Ekonomiczny, Politechnika Krakowska czy Uniwersytet Pedagogiczny. W sumie, uczelnie te zatrudniają ponad 3 000 wykładowców i prowadzą kształcenie na kierunkach związanych z IT i nowymi technologiami. Jednocześnie w mieście prowadzonych jest wiele inicjatyw i programów szkoleniowych, które mają na celu rozwijanie umiejętności specjalistów z dziedziny IT. W ramach tych programów organizowane są m.in. szkolenia, kursy, konferencje i warsztaty, które pomagają w zdobywaniu nowych umiejętności i poszerzaniu wiedzy. Miasto prowadzi również projekty takie, jak m.in. Kraków Technology Park, które mają na celu promowanie rozwoju branży technologicznej w regionie. – samo sedno. To był jeden z argumentów. Tu pozostawiamy nazwy.
  3. Sprzyjające otoczenie biznesowe. Polska zabiega o inwestorów zagranicznych i prowadzi programy związane z ulgami podatkowymi, dotacjami, etc. Statystyki pokazujące napływ inwestycji zagranicznych w ostatnich latach są dowodem na to, że jesteśmy dobrym regionem do inwestowania (potrzebne liczby np. z PAIH). Według raportu prezentującego najlepsze miasta przyszłości 2022/2023 przygotowanego przez fDi Intelligence (Foreign Direct Investment), należącego do grupy wydawniczej The Financial Times Ltd, wśród dużych miast to Kraków został oceniony najlepiej jako najbardziej przyjazny dla biznesu i o największym potencjale kapitału ludzkiego.
  4. Rozwijający się przemysł motoryzacyjny. Polska ma dobrze prosperujący przemysł motoryzacyjny, w którym działa już kilku głównych światowych producentów. Istnieje także szereg zachęt ze strony Państwa mających na celu przyciągnięcie zagranicznych inwestycji do branży. W Polsce działają zarówno fabryki samochodów, producenci podzespołów, jak i centra inżynieryjne.
  5. Lokalizacja. Polska znajduje się w centrum Europy, co umożliwia łatwy dostęp do innych krajów regionu. Otwarcie hubu technologicznego w Polsce pozwoli na szybszą komunikację i współpracę z innymi oddziałami i partnerami firmy z całej Europy. Kraj posiada rozbudowaną sieć autostrad i linii kolejowych, a także nowoczesne porty i lotniska, które ułatwiają sprawną komunikację na całym kontynencie. Kraków ma dobre połączenia z innymi aglomeracjami w Polsce i ma także lotnisko międzynarodowe z dobrą siatką połączeń. Samo miasto ma piękną, historyczną architekturę, wiele atrakcji turystycznych i znajduje się blisko najwyższych polskich gór.