GfK: w styczniu 2023 r. nastroje polskich konsumentów lekko w górę

Zakończenie sezonu zwiększonych wydatków przyniosło konsumentom ulgę. Nastroje wzrosły kolejny miesiąc z rzędu, jednak średni wskaźnik wciąż utrzymuje się mocno pod kreską. O dalszą poprawę nie będzie łatwo. Polacy zamierzają mocno oszczędzać i spodziewają się pogorszenia sytuacji na rynku pracy. Takie dane płyną z najnowszego Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w styczniu 2023 r. -13,4 i tym samym wzrósł o 3,8 p.p. w stosunku do poprzedniego miesiąca. Na przestrzeni ostatniego kwartału wynik sukcesywnie rósł i na ten moment jest najlepszy od lipca 2022 r. Warto przypomnieć, że średni wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce w zeszłym roku wyniósł  średnio -16.

W styczniu zarejestrowano również wzrost poziomu nastrojów konsumenckich dla średniej unijnej do poziomu -22,2 wobec -24,4 z grudnia 2022 r. Niezadowolenie w Europie jest zatem niemalże dwa razy wyższe, niż w Polsce.nastroje polskich konsumentów

Według badań GfK w styczniu 2023 r. Polacy określali swoją aktualną sytuację ekonomiczną jako gorszą w porównaniu z grudniem ub.r. (-19,4 wobec -15,8 z grudnia 2022 r.). W przyszłość spoglądają jednak z umiarkowanym optymizmem (średni wskaźnik wyniósł -14,5 wobec -20,3 sprzed miesiąca). Jednocześnie, niecałe 53 proc. badanych spodziewa się, że 2023 rok przyniesie wzrost bezrobocia (niemalże co piąty badany prognozuje zdecydowany wzrost). Równocześnie już prawie co drugi z nas, bo 48,7 proc. jest zdania, że inflacja utrzyma dwucyfrową dynamikę, a ceny towarów i usług będą rosnąć w tempie przekraczającym 10 procent.

To specyficzny czas z punktu widzenia badania nastrojów konsumenckich. Zwłaszcza po tak trudnym roku, który zamiast oczekiwanej stabilizacji przyniósł kolejne duże, gwałtowne zmiany w gospodarce i w handlu. W styczniu nasze portfele „odpoczywają” po świątecznych i sylwestrowych zakupach, a my odcinamy grubą kreską poprzedni rok i wchodzimy w nowy z nadzieją, że będzie lepiej. Niemniej wiele czynników wciąż negatywnie wpływa na nasze codzienne decyzje zakupowe i znacząco utrudnia planowanie domowych budżetów. Ze względu na ciągłą niepewność, presję cenową i ograniczone promocje na podstawowe produkty, większość z nas utrzymuje strategię zaciskania pasa. Przybywa także tzw. smart shopperów. Każdą wydaną złotówkę oglądamy bardzo dokładnie, unikamy zbędnych wydatków i powszechnie szukamy okazji oraz miejsc, gdzie możemy kupić taniej. Tak będzie jeszcze co najmniej przez kilka miesięcy mówi Michał Pawelczyk, Senior Consultant w GfK.

W styczniu ujemne nastroje konsumenckie dotyczyły wszystkich grup wiekowych analizowanych przez GfK. Najwyższy wynik odnotowano w grupie od 23 do 29 lat (-2,3), a najniższy wśród 40-latków, gdzie wskaźnik osiągnął -21,6.

W przypadku podziału na płeć różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami były znacznie mniejsze niż w poprzednich miesiącach, z minimalnie wyższym wynikiem wśród kobiet.

Duża dysproporcja pojawia się w zestawieniu różnych poziomów wykształcenia: najlepsze nastroje GfK odnotowało wśród konsumentów z wykształceniem podstawowym (-8,1), zaś najgorsze u osób z wykształceniem wyższym (-19). Co ciekawe, pierwsza grupa jednogłośnie wskazała, że ich poziom komfortu finansowego nie zmieni się na przestrzeni następnych 12 miesięcy, natomiast wynik wskaźnikowy drugiej grupy wynosi aż -19,9.

W styczniu 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:

Barometr_tabelka_styczeń 2023

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 13-18 stycznia 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

DAX najwyżej od roku

Po kolejnych niezbyt jednoznacznych wypowiedział przedstawicieli amerykańskiego Rezerwy Federalnej główne indeksy amerykańskiego rynku akcji spadły wczoraj (S&P 500 -1,11 proc., DJIA -0,61 proc., Nasdaq Composite -1,68 proc.). Dziś ok. godz. 9:35 kontrakty na S&P 500 odrabiały wczorajsze straty rosnąc o 0,72 proc.

Na giełdach Azji i Oceanii przeważały dziś lekkie spadki (największy – -0,85 proc. – notował filipiński PSEi). Najsilniej – o 1,6 proc. – zwyżkował dziś Hang Seng.

W Europie o ponad 7 proc. spadał turecki XU100 osiągając najniższy poziom od 3 miesięcy. Na większości pozostałych rynków akcji główne indeksy rosły (DAX +1,23 proc., CAC 40 +1,17 proc. ok. godz. 9:40). Swe nowe przynajmniej roczne maksima osiągnęły dziś rano główne indeksy w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Hiszpanii oraz Grecji.

Ok. godz. 9:40 o 0,86 proc. rósł WIG-20. Zwyżkowały również pozostałe główne indeksy GPW. Swe kolejne historyczne maksimum osiągnął dziś WIG-Motoryzacji. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kursy akcji spółek Inter Cars, Eurocach, Banku Handlowego oraz LiveChat Software. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś ceny akcji spółek Rainbow Trours i Unimot.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu spadła dziś rano ponownie poniżej poziomu 6 proc. Odbiwszy się od opadającej linii oporu poprowadzonej przez szczyty z października ub.r. i końca grudnia ub.r. spadła wczoraj rentowność amerykańskich 10-latek i dziś rano ostrożnie kontynuowała tą zniżkę.

Cena kontraktów na węgiel kamienny w Rotterdamie spadła wczoraj do najniższego poziomu od stycznia ub.r. O ponad 3 proc. spadły wczoraj ceny kontraktów na gaz notowanych w Europie, ale utrzymały się minimalnie powyżej poziomów styczniowych minimów. Notowanego NYMEX-ie kontrakty na amerykański gaz (Henry Hub) również były dziś tuż nad swoimi ponad 2-letnimi minimami sprzed kilku dni. Drożały dziś rano kontrakty na miedź (+1,5 proc. ok. godz. 9:25) oraz metale szlachetne (złoto +0,31 proc., srebro +0,66 proc., platyna +0,45 proc., pallad +1,57 proc.).

Lekko – o 0,23 proc. – słabł dziś amerykański dolar względem japońskiego jena pozostając lekko powyżej poziomu 131 JPY. Amerykański dolar lekko również tracił względem euro (EUR/USD +0,23 proc. ok. godz. 9:20) próbując utrzymać się powyżej znajdujących się w okolicach 1,07 poziomów swoich maksimów z grudnia ub.r.

Polski złotych lekko tracił dziś względem euro (EUR/PLN +0,13 proc.) i lekko się umacniał względem amerykańskiego dolara (USD/PLN -0,15 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadł dziś do najniższego poziomu od 22 stycznia, ale później próbował odrabiać część strat i ok. godz. 9:05 tracił 1,07 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

TEP o gospodarce: Nerwowe ruchy rynków po posiedzeniach FOMC i EBC

Od sześciu miesięcy inflacja w USA zmniejsza się. Jednak Fed (FOMC) ciągle uważa, że mimo obserwowanego procesu dezinflacji należy kontynuować politykę wzrostu stóp procentowych. Rynki wybierają jednak z dwóch stwierdzeń Jerome’a Powella, szefa Fedu – „proces dezinflacji” oraz „kontynuacja wzrostu stóp procentowych” – tylko to pierwsze. Stąd ich nerwowe ruchy. Nerwowość zwiększyła także Christine Lagarde, szefowa ECB, swoimi niejednoznacznymi zapowiedziami. Rynki potrzebują jasnych, precyzyjnych przekazów.

Styczeń zakończył się na rynkach finansowych zwyżkami indeksów giełdowych i osłabieniem dolara, czyli najlepszym dla wielu scenariuszem. Nie przeszkodził temu nawet niespecjalnie dobry sezon raportów kwartalnych amerykańskich spółek.
Reakcje rynku była jednak zazwyczaj pozytywna, a klasą dla siebie był Facebook (Meta) – wzrost ceny akcji o ponad 20 proc.

W piątek, 3 lutego, rynek musiał się zmierzyć z wynikami wielkiej trójki: Alphabet (Google), Amazon, Apple oraz z miesięcznym raportem z amerykańskiego rynku pracy. Uważany on jest za najważniejszy z raportów makro, bo Fed ma dwa mandaty: stabilność cen (inflacja) i pełne zatrudnienie. Wyniki spółek były słabe – tylko akcje Apple zyskiwały, ale gdyby nie rynek pracy to bardzo prawdopodobne byłoby ocalenie rynku giełdowego przed spadkami indeksów. O tym jednak niżej.

Najważniejsze na początku lutego były posiedzenia trzech banków centralnych. Wszystkie podniosły stopy procentowe – ECB i Bank Anglii po 50 pb. Decyzja Fed (FOMC) też była zgodna z oczekiwaniami (25 pb podwyżki do 4,50-4,75 proc.). Konferencja Jerome Powella, szefa Fed, mogła nieco dziwić brakiem wyraźnych, ”jastrzębich” akcentów. Z naciskiem na słowo „wyraźnych”, bo ogólny wydźwięk konferencji prezesa, jak również komunikatu po posiedzeniu, był według mnie „jastrzębi”.

Co więc doprowadziło do wzrostów indeksów giełdowych podczas konferencji i po jej zakończeniu oraz do szaleństwa zakupów na NASDAQ następnego dnia? Otóż gracze wybrali sobie ze słów Powella jedno stwierdzenie – „proces dezinflacji się rozpoczął”. Może byłoby to zaskoczeniem, gdyby nie to, że potwierdzało znaną oczywistość – od sześciu miesięcy inflacja CPI spada (z 9,1 proc. w czerwcu 2022 r. do 6,6 proc. w grudniu 2022 r.), a to właśnie określane jest mianem dezinflacji.

Przy okazji obserwowaliśmy dzikie harce na rynku walutowym. Ta pseudogołębia konferencja Powella doprowadziła do blisko jednoprocentowej przeceny dolara do euro. Już następnego dnia Christine Lagarde, szefowa ECB, zmieniła kierunek kursu EUR/USD, który spadł o tyle, ile dzień wcześniej wzrósł.

Na początku konferencji Lagarde zapowiedziała wzrost stóp w marcu o kolejne 50 pb. Wyraźnie zdumieni byli tą zapowiedzią dziennikarze. Padały pytania z prośbą o wyjaśnienie. Lagarde wyraźnie się plątała, a w końcu konferencji powiedziała, że zamierzają podnieść stopy o 50 pb, ale możliwe jest też 25 pb lub „każdy inny poziom”. I to właśnie przeceniło euro.

Kropkę „nad i” postawił dzień później (to był supertydzień) właśnie raport z rynku pracy w USA. Był nieoczekiwanie doskonały – w styczniu 2023 r. stopa bezrobocia (3,4%) była na poziomie sprzed 53 lat. Tego już rynki nie wytrzymały i rozpoczęła się korekta na rynku akcji i spadkowa korekta na EUR/USD, co oczywiście przeceniło też złotego.

Czekamy teraz na 14 lutego i nie chodzi o Walentynki. Zobaczymy wtedy dane o amerykańskiej inflacji CPI. Jeśli znacznie spadnie, to rajd rynku akcji i euro będzie kontynuowany, jeśli zmieni się nieznacznie lub wzrośnie (mało prawdopodobne) – to korekta będzie kontynuowana do czasu następnego raportu z rynku pracy w USA (dopiero 10 marca).

Autor: Piotr Kuczyński, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

Rok zakończony odwilżą. 27% odbicie sprzedaży mieszkań w ostatnim kwartale roku

Z danych REDNET Consulting za IV kwartał ubiegłego roku wynika, że sprzedaż nowych mieszkań na sześciu największych rynkach w Polsce wzrosła o 27% w stosunku do III kwartału 2022 r. W ujęciu rok do roku liczba transakcji na rynku nieruchomości jednak spadła o 38,6%. Systematycznie wzrastała również cena za metr kwadratowy powierzchni lokalu, która w stolicy pod koniec roku osiągnęła poziom 14 tys. zł!

W IV kwartale 2022 roku, na sześciu największych rynkach w Polsce: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi oraz Trójmieście, sprzedano łącznie ponad 8 600 mieszkań, co stanowi wzrost o 27% w stosunku do III kwartału 2022 r., ale spadek o 38,6% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Największe wzrosty w stosunku do poprzedniego kwartału zanotowano w Warszawie (35,4%), a najmniejsze we Wrocławiu (12,3%). Z kolei największy spadek rok do roku zanotowano w Łodzi (-57,1%), a najmniejszy w Trójmieście (-27,7%). Łączna sprzedaż w ostatnim kwartale ub. r. była większa o około 1 800 mieszkań niż w III kwartale, ale o około 5 400 lokali mniejsza niż w tym samym czasie 2021 roku.

Wykres 1. Sprzedaż mieszkań w ujęciu kwartalnym, III i IV kwartał 2022 r.Wykres 1. Sprzedaż mieszkań w ujęciu kwartalnym, III i IV kwartał 2022 r.

Wykres 2. Sprzedaż mieszkań w ujęciu rocznym, IV kwartał 2021 r. i IV kwartał 2022r.Wykres 2. Sprzedaż mieszkań w ujęciu rocznym, IV kwartał 2021 r. i IV kwartał 2022r.

– Sytuacja na rynku w ostatnim kwartale ubiegłego roku może napawać optymizmem. Przewidujemy, że w kolejnych miesiącach trend ten się utrzyma i Polacy chętnie będą inwestować w nieruchomości, głównie za sprawą spodziewanych spadków stóp procentowych. Na drugą połowę roku zapowiedziano też wejście w życie rządowego programu „Bezpieczny kredyt 2%”, który dodatkowo wesprze popyt na rynku. Jednak z uwagi na ten fakt, wiele osób może wstrzymać się z decyzją o kupnie mieszkania w pierwszych miesiącach 2023 roku mówi Robert Chojnacki, z serwisu tabelaofert.pl.

Analitycy REDNET Consulting przedstawili również dane dotyczące cen sprzedanych mieszkań w ubiegłym roku. Choć w ostatnim kwartale 2023 r. nastąpiło odbicie sprzedaży, to przez cały 2022 r. ta spadała, a ceny sukcesywnie rosły i w ujęciu rok do roku wzrosły o prawie 10%.

Najdroższym miastem w Polsce nadal pozostaje Warszawa, w której średnia cena za mkw. wynosi ponad 14 tys. zł i jest to blisko 11% wzrost ceny w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku. Najtaniej zaś jest w Łodzi, gdzie mkw. lokalu kosztuje średnio 9 tys. zł. Najbardziej dotkliwe podwyżki odnotowano we Wrocławiu, gdzie cena za mkw. rok do roku wzrosła aż o 18,5% i utrzymuje się na poziomie 12,5 tys. zł. Dane wskazują, że najmniejsze wahanie cen mkw. lokalu wystąpiło w Trójmieście i wyniosło jedynie 2%.

Wykres 3. Ceny ofertowe dostępnych mieszkań w ujęciu rok do roku, IV kwartał 2021 r. i IV kwartał 2022r.Ceny ofertowe dostępnych mieszkań w ujęciu rok do roku

– Zwiększenie popytu niekoniecznie równoznaczne jest z błyskawicznym wzrostem cen mieszkań. Oczywiście, jeśli wzrośnie popyt, to do góry mogą pójść ceny mieszkań. Jednym z powodów powrotu do trendu wzrostowego są odroczone transakcje, bowiem kupujący czekają na spadek stóp procentowych oraz wejście w życie programu „Bezpieczny kredyt 2%”. Drugim bodźcem będzie przewidywany spadek podaży, ponieważ obecnie deweloperzy rozpoczynają o wiele mniej budów zauważa Ewa Palus, dyrektor REDNET Consulting.

Kryzys zmienia nastawienie – udział private labels w koszyku zakupowym Polaków

W czasach, gdy dla konsumentów głównie liczy się cena, wybieramy marki własne sieci handlowych. Po takie produkty aktualnie sięga praktycznie każdy z nas. Udział „private labels” w całościowym koszyku zakupowym systematycznie rośnie i stanowi już ponad 20% sprzedaży – wynika z opracowania „Private Brands Mini Report” zrealizowanego przez Panel Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Kryzys zmienia nastawienie

W obliczu kryzysu Polacy sięgają na zakupach po marki własne sieci handlowych. Są to produkty, które zazwyczaj oferują bardzo dobrą relację ceny do jakości i stanowią rozsądną alternatywę w porównaniu do droższych, markowych zamienników.

Według danych NielsenIG w momencie, kiedy konsumenci decydują o tym, jakie artykuły spożywcze kupić, 77% twierdzi, że istotnym czynnikiem jest stosunek jakości do ceny, podczas gdy zapewnienie dobrych ofert i promocji jest ważne dla 57%. Niższe ceny większości artykułów są ważne dla 47%.

Warto na początku również wspomnieć o tym, czym są produkty marek własnych tzw. private label. Są to produkty lub usługi, które zostały wyprodukowane na zlecenie sieci handlowej. Co więcej, pod daną marką mogą pojawić się produkty różnych dostawców, ale całość kontrolowana, zarządzana i dystrybuowana jest przez zamawiający podmiot, dzięki czemu umożliwia wprowadzenie na rynek produktów o niższej cenie.

Aktualnie śmiało można stwierdzić, że produkty private label przechodzą prawdziwy rozkwit. Wiele sieci ma specjalistów, którzy są odpowiedzialni za rozwój tej kategorii. Wdrażają oni przemyślaną i zaplanowaną komunikację marketingową uwzględniającą długą perspektywę – mówi Beata Grosicka, Business Development and Client Service Director GlobalSM. Design tych produktów nie odbiega od kreacji marek producenckich, dzięki czemu część z nich traktowana jest na równi z droższymi odpowiednikami – dodaje.

Marki własne nie tylko podążają za trendami, ale również wyznaczają je i kształtują. Ogrom z nich staje się trendsetterami w swojej kategorii, tworząc nowy rodzaj produktu np. smoothie, jogurt naturalny łączony z czekoladą, produkty ready to eat.

Co więcej, wzrasta również zainteresowanie markami własnymi premium, które umożliwiają konsumentom korzystanie z produktów uznawanych wcześniej za ekskluzywne.

Poprawa designu marek własnych, przemyślana strategia marketingowa plus atrakcyjna cena, która mimo wszystko dla większości konsumentów jest głównym wyznacznikiem, powoduje, że zainteresowanie tą kategorią produktów rośnie i nie zapowiada się na zmianę tendencji. Dodatkowo produkty private label są z nami od lat i wyrobiły sobie już renomę i zaufanie wśród konsumentów, którzy doskonale wiedzą, że niższa cena nie oznacza gorszej jakości.

Marki własne – hit czy kit?

Z perspektywy sieci handlowych produkty pod własnym brandem mogą pomóc utrzymać pozycję rynkową, na którą przekłada się konkurencja e-sklepów oraz rosnące portfolio innych sieci. Marki własne stają się narzędziem do poszerzania portfolio produktów, które skłania klientów do dokonywania zakupów w konkretnym punkcie. Jest to również unikalna oferta dla konsumentów, dzięki której są oni wyróżnieni, docenieni i w efekcie lojalni.

Obecna sytuacja gospodarcza zdecydowanie będzie miała wpływ na decyzje zakupowe, strukturę wydatków i styl życia każdego z nas. Marki muszą więc – mocniej niż do tej pory – uważnie planować swoje działania – mówi Beata Grosicka, Business Development and Client Service Director GlobalSM. Od lat wspieramy tworzenie marek zarówno dla znanych brandów, jak i private label. Wierzymy, że połączenie odpowiedniej strategii, kreacji oraz długofalowe myślenie uwzgledniające potrzeby i możliwości konsumentów przekłada się na sukces realizacji – dodaje.

Marki własne na polskim rynku są widoczne już praktycznie wszędzie. Spotkamy je w sieciach sklepów z portfolio Eurocash oraz m.in. w Lidlu, Biedronce, Carrefourze. Co ciekawe, dalsze plany na rozwój tego sektora ma Żabka.

MCI.EuroVentures z najlepszą stopą zwrotu w ciągu 5 lat

MCI.EuroVentures 1.0 zrealizował najwyższą spośród wszystkich funduszy stopę zwrotu w ciągu ostatnich pięciu lat. Wyniosła ona blisko 134 proc.

Są to dane pochodzące z raportu przygotowanego przez Izbę Zarządzających Funduszami i Aktywami. To organizacja gospodarcza zrzeszającą towarzystwa funduszy inwestycyjnych i domy maklerskie prowadzące działalność wyłącznie w zakresie doradztwa inwestycyjnego albo zarządzania portfelami w skład, których wchodzi jeden lub większa liczba instrumentów finansowych.

Z danych IZFiA wynika, że wśród 91 FIZ (funduszy inwestycyjnych zamkniętych) objętych badaniem najlepiej w perspektywie 5 lat radził sobie subfundusz MCI.EuroVentures 1.0. Stopa zwrotu za ostatnich 60 miesięcy wyniosła 133,77 proc. Co ciekawe, większość FIZ ujętych w rankingu miała ujemne stopy wzrostu.

– Bardzo cieszą nas wyniki tego badania, pokazują one, że warto wiązać się długoterminowo w grupą MCI Capital. Jak widać z przeprowadzonych badań jesteśmy w stanie dostarczyć naszym inwestorom wysokie stopy zwrotu w długim okresie, a dawcom długu dajemy z kolei możliwość finansowania bardzo rentowego i zdywersyfikowanego mixu aktywów – komentuje Ewa Ogryczak, wiceprezes MCI Capital.

MCI.Euroventures bardzo dobrze wypadł również w perspektywie stopy zwrotu od momentu założenia funduszu (2014). W zestawieniu zajął drugie miejsce ze stopą 180,84 proc., takie same miejsce odnotował w przypadku stopy zwrotu rok do roku (zrealizowanej w roku 2022) z wynikiem 16,8 proc.

Północnokoreańska grupa hakerów Lazarus znów aktywna

Badacze z firmy WithSecure (dawiej F-Secure Business) wykryli nową kampanię wywiadowczą, za którą stoi północnokoreańska grupa Lazarus. Ataki wymierzone są w organizacje zajmujące się badaniami medycznymi i z branży energetycznej. Ich celem jest kradzież poufnych informacji.  

Więcej niż „zwykły” atak ransomware

Eksperci zidentyfikowali najnowszą kampanię grupy Lazarus po wykryciu incydentu ransomware w jednej z organizacji chronionych przez platformę WithSecure Elements. Podczas analizy podejrzanych aktywności znaleziono dowody wskazujące, iż atak był częścią większej kampanii wywiadowczej, a nie tylko pojedynczym incydentem.

Początkowo podejrzewano, że jest to próba ataku z pomocą oprogramowania ransomware BianLian, jednak zebrane przez nas dowody szybko wskazały inny kierunek. Dokonując dalszej analizy incydentu nabraliśmy pewności, że atak został przeprowadzony przez grupę powiązaną z rządem Korei Północnej, co ostatecznie doprowadziło nas do o wniosku, że była to grupa Lazarus – wskazuje Sami Ruohonen, Senior Threat Intelligence Researcher w WithSecure

Północnokoreańska grupa APT

Grupy APT (ang. Advanced Persistent Threat) to zorganizowane zespoły hakerskie, które dysponują ogromnymi zasobami finansowymi. Zazwyczaj są bezpośrednio powiązane z rządami poszczególnych krajów. Grupa Lazarus jest powszechnie uważana za część północnokoreańskiego Biura Wywiadu Zagranicznego i Rozpoznania. Badacze WithSecure powiązali ją z analizowanymi incydentami na podstawie wykorzystanych taktyk, technik i procedur. Były one stosowane wcześniej zarówno w działalności tej grupy jak i innych cyberprzestępców powiązanych z Koreą Północną.

Cenne informacje i nowe sposoby działania

Celem nowej kampanii grupy Lazarus były organizacje badawcze z sektora publicznego i prywatnego. Ataki wymierzone zostały w firmy oraz instytucje medyczne i energetyczne, m.in. w ich łańcuchy dostaw. Celem kampanii była najprawdopodobniej chęć uzyskania danych wywiadowczych.

W porównaniu z wcześniejszymi atakami grupy Lazarus badacze WithSecure znaleźli istotne różnice:

  • Wykorzystanie nowej infrastruktury – poleganie na adresach IP bez nazw domen;
  • Zmodyfikowana wersja złośliwego oprogramowania do kradzieży informacji Dtrack, używanego już wcześniej przez grupę Lazarus i Kimsuky ( również związaną z Koreą Północną);
  • Nowa wersja złośliwego oprogramowania GREASE, które pozwala atakującym na tworzenie kont administratorów z uprawnieniami protokołu zdalnego pulpitu, który omija zapory sieciowe.

Wykrycie kampanii było możliwe za sprawą błędu popełnionego prawdopodobnie przez członka grupy Lazarus. Jednak Tim West, Head of Threat Intelligence w WithSecure podkreśla, że osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo powinny być czujne: –  Pomimo niepowodzenia operacji przestępcy zastosowali dobrą strategię. Ich działania były przemyślane, skierowane na starannie wybrane punkty końcowe. Nawet dysponując zaawansowaną ochroną organizacje muszą ciągle sprawdzać, jak reagują na alerty. Konieczna jest integracja informacji o zagrożeniach z regularną analizą potencjalnych źródeł ataku. Tylko takie podejście może zapewnić ochronę przed zaawansowanymi grupami hakerskimi.  

Styczeń z dobrymi wynikami funduszy obligacji korporacyjnych

W styczniu 2023 średnia stopa zwrotu polskich funduszy obligacji korporacyjnych wyniosła +2,19%. Lider wzrostów urósł aż o ponad 5,00%, a fundusz z drugiego miejsca o ponad 4,00%. Notowaniom funduszy sprzyjał wzrost cen zarówno obligacji korporacyjnych jak i skarbowych. Po pierwszej piątce funduszy wyraźnie widać, że notowania obligacji skarbowych szczególnie pozytywnie kontrybuowały do wyniku. Tym samym średnia stopa zwrotu tych funduszy za ostatnie 3 miesiące wspięła się na poziom ponad 5,00%, ze stopami zwrotu najlepszych z nich na poziomach ponad 10%. Nawet pomimo ciężkiego roku 2022 stopy zwrotu za 12- i 36- miesięcy również stały się dodatnie.rewelacyjne stopy zwrotu funduszy obligacji korporacyjnych

Kiedy spojrzymy na średnie stopy zwrotu wszystkich funduszy inwestycyjnych w Polsce równie wyraźnie widać jak mocny w styczniu był cały światowy rynek. Wszystkie klasy aktywów pokazały dodatnie stopy zwrotu. Osiągnęły one przedział od +1,70% (dłużne zagraniczne) do aż +7,40% (akcje polskich małych i średnich spółek). Również w tym przypadku średnia trzymiesięczna stopa zwrotu prawie każdej kategorii funduszy jest dodatnia. Za ostatnie 12 miesięcy w funduszach natomiast wciąż widać ciężki rok 2022.średnia trzymiesięczna stopa zwrotu

Ciekawostką jest tutaj fundusz Rockbridge Lokata Plus, który pomimo słowa „lokata” w nazwie, w drugiej połowie 2022 pokazał kilkudziesięciu procentową stratę. Wynikało to z między innymi używania sporego lewara przy inwestowaniu w obligacje skarbowe. Obligacje, które w tym czasie bardzo mocno traciły. W ostatnich miesiącach sytuacja się odwróciła, „skarbówki” zaczęły dynamicznie odrabiać straty, a stopa zwrotu wskazanego funduszu za ostatnie 3 miesiące wynosi +35,91%.

Stopy zwrotu rosną, a zatem pozostaje mieć nadzieję na wzrost aktywów w całej branży funduszy inwestycyjnych. Tylko szeroki napływ inwestorów może rozpocząć definitywną hossę na polskim rynku kapitałowym.

Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Michael / Ström Dom Maklerski.

INDEKS CEN: W styczniu w sklepach było drożej średnio o 20 proc. niż rok wcześniej

W styczniu br. codzienne zakupy w sklepach były średnio o 20% droższe niż w analogicznym okresie rok temu. Kolejny miesiąc z rzędu zanotowano też dwucyfrowe wzrosty we wszystkich kategoriach produktowych. Największe podwyżki dotknęły nabiał i chemię gospodarczą – na poziomie blisko 30 proc. rdr. W czołówce drożyzny widać też produkty sypkie, pieczywo i warzywa, które poszły w górę o ponad 20 proc. Z kolei wśród kategorii, które najmniej zdrożały są m.in. ryby, art. dla dzieci i środki higieny osobistej. Takie wnioski płyną z analizy blisko 69 tys. cen detalicznych pochodzących z 37 tys. sklepów z całej Polski.

Z najnowszego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Wyższych Szkół Bankowych, wynika, że na 17 monitorowanych kategorii wszystkie podrożały dwucyfrowo – od 10,8% do 27,9%. I ten najwyższy wzrost odnotował nabiał. Najbardziej zdrożały jaja i mleko – odpowiednio o 41,3% i 29,8% rdr. Powyższe wnioski pochodzą z analizy ofert 37 tys. sklepów oraz blisko 69 tys. cen detalicznych. W sumie sprawdzono dane dotyczące prawie 100 artykułów codziennego użytku, najczęściej kupowanych przez Polaków.

– Najwyższy skok cen nabiału wynika z rosnących kosztów produkcji. Są one spowodowane wzrostem kosztów zużycia energii i ciepła oraz podwyżką wynagrodzeń. Dodatkowo wytwórcy notują spadek opłacalności produkcji i sprzedaży towarów z tej kategorii, z uwagi na drożejące pasze i spadek cen mleka na świecie. Ponadto muszą mierzyć się z drogą transformacją produkcji, aby spełniać nowe warunki unijnej polityki rolnej. W dostosowaniu się do europejskich standardów brakuje im wsparcia naszego rządu. Mniejsza ilość towaru wyprodukowanego na rynek krajowy oznacza wzrost cen dla konsumentów – wyjaśnia dr Edyta Wojtyla z Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu.

Drugą kategorią w rankingu drożyzny jest chemia gospodarcza ze wzrostem o 27,5% rdr. W tej grupie produktów najbardziej podrożały ręczniki papierowe – o 58,8%. Mocną podwyżkę odnotował też papier toaletowy – o 47,1% rdr.

– Motorem napędowym podwyżek w tej kategorii wciąż są wysokie koszty produkcji oraz ceny surowców i odczynników chemicznych. Jednych i drugich brakuje w związku z destabilizacją rynku. Doszło do niej z powodu przestojów produkcyjnych związanych z pandemią. Sytuację dodatkowo pogorszył wybuch wojny w Ukrainie. Skutki tego wciąż są odczuwalne w branży – tłumaczy ekspertka z WSB.

W pierwszej trójce najbardziej drożejących art. codziennego użytku są też produkty sypkie z podwyżką o 25,3% rdr. Wśród nich największy wzrost zaliczyła kasza jęczmienna – o 38,7% rdr. W czołówce widać też płatki kukurydziane i mąkę – odpowiednio 34,3% i 30,4% rdr.

– Wzrost cen zbóż i nawozów oraz wzmożony popyt w okresie przedświątecznym to były te czynniki, które najmocniej wpłynęły na wynik tej kategorii w styczniu br. W mojej ocenie, pod koniec tego roku wysokość cen produktów sypkich będzie zależna głównie od tego, ile producenci będą płacili za nawozy oraz gaz. Oczywiście kluczowe znaczenie będą też miały tegoroczne zbiory, zarówno w Polsce, jak i w ogarniętej wojną Ukrainie, będącej jednym z największych na świecie producentów zbóż – mówi dr Włodzimierz Zasadzki z Wyższej Szkoły Bankowej w Szczecinie.

Na czwartym miejscu w zestawieniu jest pieczywo ze wzrostem o 24,4% rdr. Według ekspertów, ta kategoria drożeje głównie ze względu na wzrost cen zbóż oraz energii i transportu. Dr Zasadzki przewiduje, że dalsze podwyżki osłabią działania osłonowe państwa.

– W obniżeniu dynamiki pieczywa nieco pomoże wprowadzenie niższych cen gazu dla małych piekarni. Jednak nie spodziewam się, żeby był to kluczowy czynnik. Pieczywo wciąż będzie drogie z uwagi na wysokie ceny zboża oraz energii – przewiduje Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska.

Pierwszą piątkę najbardziej drożejących produktów zamykają warzywa z podwyżką o 23,1% rdr. Ziemniaki zdrożały aż o 33,1% rdr. Marchew poszła w górę o 30,1% rdr.

– Cała kategoria warzyw zdrożała głównie ze względu na rosnące koszty produkcji. Wpłynęły na to zwłaszcza coraz wyższe opłaty za energię, a także drożejące zboża i nawozy. Ponadto rolnicy uzyskują zdecydowanie niższe ceny, co również obniża opłacalność produkcji warzyw, w szczególności ziemniaków. Te czynniki spowodowały, że w zeszłym roku zebrano ich o ok. 15% mniej rdr. – informuje ekspert z WSB w Szczecinie.

Z kolei wśród kategorii, które najmniej zdrożały w styczniu, patrząc na dane rok do roku, są m.in. ryby – 10,8%, art. dla dzieci (w tym niemowląt) – 13,8% i środki higieny osobistej – 15,7%. Do tego w ocenie autorów badania, ceny na te produkty osiągnęły maksymalny pułap względem możliwości zakupowych Polaków. Producenci zastosowali tańsze zamienniki, a sprzedawcy poszukali nowych, atrakcyjniejszych pod względem ceny dostawców. Finalnie konsumenci zaczęli wybierać tańsze substytuty. Czyli nastąpiła naturalna samoregulacja rynku w tej kwestii.

Vivid Games przedstawił wyniki za styczeń

Kluczowe tytuły Studia wygenerowały w styczniu przychody na poziomie grudniowych, a ograniczenie ilości testowych kampanii płatnego pozyskiwanie użytkowników (UA) pozwoliło zwiększyć rentowność portfolio. Spółka wypracowała w styczniu 1,9 mln zł przychodu ze sprzedaży gier, a EBITDA wyniosła 0,2 mln zł. Wynik netto za styczeń, jest lepszy od grudniowego. Na koniec stycznia na rachunkach Spółki był 1,0 mln zł.

Skupiamy się na tym, by maksymalizować rentowność naszego portfolio. W styczniu podnieśliśmy zyskowność na Real Boxing 2 o kilkanaście procent. Pracujemy nad podniesieniem marży także w pozostałych tytułach. Ograniczamy wydatki na UA do najbardziej bezpiecznych kanałów. Taka, nieco zachowawcza, strategia pozwala nam podnosić zyski, mimo niższych przychodów. Pod koniec grudnia do dystrybucji powróciła gra Knight Fights 2: New Blood. Jej dystrybucja nie miała jednak wpływu na styczniowe wyniki. Tytuł był przygotowywany do rozpoczęcia kampanii UA. Dopiero po technicznych aktualizacjach będzie w stanie generować przychody na oczekiwanym przez nas poziomie. Globalne testy LoveNest, rozpoczęte w ostatnich dniach stycznia, powinny pozwolić na rozwój tytułu, co najmniej do poziomu Eroblast, w kolejnych miesiącach” – podkreśla Piotr Gamracy, członek Zarządu Vivid Games.

Optymalizacja kosztów, przeprowadzona w listopadzie, jeszcze nie w pełni znajduje odzwierciedlenie w wyniku netto. Nadal ponosimy część kosztów pracowniczych, związanych z okresami wypowiedzenia. Zmniejszenie wydatków będzie w pełni odczuwalne dopiero w marcu” – dodaje Gamracy.

Przed kilkoma dniami Spółka ogłosiła zawarcie umowy z NCBiR o dofinansowanie realizacji projektu technologicznego, w ramach programu Szybka Ścieżka. W ciągu roku, do Vivid Games wpłynie 3,8 mln zł wsparcia. Stworzony w ramach projektu generator poziomów, przyspieszy rozwój gier segmentu blast.

Mabion z dziesiątym zleceniem w ramach współpracy z Novavax

  • 9 lutego 2023 roku Mabion podpisał kolejne rozszerzenie zakresu usług Umowy produkcyjnej z Novavax, w postaci Specyfikacji Warunków Zlecenia #10 („SOW#10”, ang. Statement of Work)
  • Zakres SOW#10 obejmuje usługi logistyczne, w tym transport oraz magazynowanie materiałów, substancji czynnych szczepionek i produktów gotowych
  • Mabion, w pełni zintegrowana firma biofarmaceutyczna, posiada certyfikacje GMP (Dobra Praktyka Wytwarzania, ang. Good Manufacturing Practice) na pełen zakres czynności wytwórczych – produkcja, kontrola jakości, logistyka, zatem wszystkie usługi w zakresie SOW#10 będą realizowane w tym środowisku
  • Wynagrodzenie przysługujące Mabion z tytułu realizacji SOW#10 będzie uzależnione od ilości zleconych przez Novavax usług transportu oraz produktów do przechowania, w tym okresu ich magazynowania. Szacowana wartość zamówień w pierwszym roku wyniesie ponad 1 mln PLN
  • W ostatnich 12 miesiącach Mabion podpisał łącznie 6 dodatkowych zleceń w ramach poszczególnych SOW, a od rozpoczęcia współpracy z Novavax w październiku 2021 roku, liczba zawartych SOW wyniosła 10
  • Regularnie pozyskiwane zlecenia SOW to efekt systematycznej i skutecznej monetyzacji budowanych przez lata kompetencji Mabionu
  • Mabion jest w trakcie procesu transferu technologii dotyczącego wytwarzania substancji czynnej opartej o wariant Omicron, potwierdzając tym samym zdolność do szybkiego i skutecznego działania w zakresie wdrażania do produkcji nowych produktów

Podpisany przez nas SOW#10 to ponowne rozszerzenie nie tylko samej współpracy z Novavax, ale kolejne już potwierdzenie ogromnego potencjału Spółki w obszarze CDMO, do którego dołączamy teraz komponent w postaci transportu i magazynowania w środowisku GMP. Operacyjnie jesteśmy przygotowani do świadczenia tego rodzaju usług dla większej liczby podmiotów, a realizacja zlecenia będzie dla nas bardzo dobrą referencją. Myślę, że podpisanie SOW#10 pokazuje jak szeroko Mabion może komercyjnie wykorzystywać swój wysoki stopień integracji” mówi Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.Równolegle z realizacją zleceń w ramach licznych SOW intensywnie pracujemy nad procesem transferu technologii wytwarzania antygenu szczepionkowego dla wariantu Omicron. Te prace realizujemy zgodnie z oczekiwaniami oraz harmonogramem ustalonym z Novavax” dodaje Sławomir Jaros.

Realizowany przez Mabion w ramach SOW#10 zakres działań obejmuje usługi logistyczne, w tym transport i magazynowanie materiałów, substancji czynnych szczepionek produktów gotowych. Usługi te świadczone będą w środowisku GMP i w zgodzie z warunkami transportu oraz przechowywania ustalonymi przez Mabion i Novavax. Wynagrodzenie będzie uzależnione od ilości otrzymanych przez Mabion zleceń, zarówno w zakresie usług transportu, jak i przechowywania, w tym ustalonego okresu magazynowania produktów. Szacowana wartość zamówień w pierwszym roku wyniesie ponad 1 mln PLN.

Rozszerzany regularnie zakres współpracy z Novavax w ramach podpisywanych zleceń SOW stanowi element strategicznego kierunku rozwoju Mabion w obszarze CDMO. Spółka posiada zespół specjalistów oraz nowoczesny zakład, który doskonale nadaje się do odpowiedzi na potrzeby rynku. Oferowany przez Mabion kompletny zakres usług, począwszy od rozwoju i charakterystyki strukturalnej oraz funkcjonalnej produktu i procesu, poprzez produkcję w skali komercyjnej w całości zgodnej z wymogami GMP, sprawia, że Spółka jest naturalnym partnerem dla firm, które nie posiadają własnych kompetencji oraz aktywów niezbędnych do przeprowadzenia rozwoju produktu oraz produkcji w skali komercyjnej.

„Rozwój działalności w zakresie CDMO jest dla nas kluczowy, zwłaszcza w obecnym momencie, kiedy prowadzimy szereg rozmów z potencjalnymi nowymi klientami w celu dywersyfikacji biznesu. Z ich perspektywy kluczowe są szerokie kompetencje, które potwierdzamy dzięki regularnie rozszerzanej współpracy z Novavax, a także kompleksowość oferty, dlatego stale poszerzamy zakres oferowanych usług i dodajemy kolejne istotne komponenty. Aktualnie mamy już 10 podpisanych zleceń w ramach poszczególnych SOW i – co dla nas istotne – pojawiają się one systematycznie, bazując między innymi na zadowoleniu z poziomu obsługi w ramach wcześniejszych zleceń” komentuje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Do roku 2021 Spółka koncentrowała się na rozwoju portfolio własnych produktów biologicznych. Zawarta w październiku 2021 roku umowa z amerykańskim podmiotem Novavax sprawiła, że Mabion z sukcesem zaczął komercjalizować zbudowane kompetencje i zainicjował transformację we w pełni zintegrowaną firmę biofarmaceutyczną certyfikowaną GLP i GMP wraz z usługami CDMO w postaci analityki i wytwarzania kontraktowego. Skuteczna realizacja umowy z Novavax o wartości 372 mln USD została przedłużona do końca 2026 roku wskutek zawartych we wrześniu 2022 roku aneksów, z gwarantowanym poziomem przychodów co najmniej do drugiego kwartału 2024 roku. Aneksy poszerzyły ponadto zasady wynagradzania Mabionu o kolejny komponent – Spółka na ich podstawie będzie otrzymywała wynagrodzenie za wytworzone serie produktu lub wynagrodzenie za gotowość do wytworzenia produktu (rezerwacja mocy produkcyjnych). Aneksy rozszerzyły również współpracę o plany transferu technologii i wytwarzania substancji czynnej dla szczepionki w wersji Omicron, te prace są już prowadzone.

Nowe umowy Atende w sektorze energetyki o wartości ponad 10 mln zł

W ostatnim tygodniu Atende zawarło trzy nowe umowy w sektorze energetycznym na realizację projektów integratorskich o wartości ponad 10 mln zł brutto. Przedmiotem umów jest dostarczenie najwyższej klasy rozwiązań sieciowych i bezpieczeństwa opartych o technologie Cisco.

Nowe kontrakty dotyczą strategicznych klientów z sektora energetyki – jednego z naszych kluczowych segmentów, w którym w 2022 roku dokonaliśmy szerokich zmian na poziomie handlowym , a dzisiaj widzimy tego efekty. W przypadku ostatnich umów szczególnie cieszy wzrost zainteresowania klientów z branż często postrzeganych jako „tradycyjne” tak nowoczesnymi rozwiązaniami jak chociażby Cisco DNA. Ta otwarta, skalowalna i programowalna architektura sieciowa doskonale sprawdza się jako narzędzie do przyspieszania i upraszczania cyfrowych operacji najbardziej wymagających technologicznie przedsiębiorstw – mówi Gabriel Grudzień, Dyrektor Działu Sprzedaży w Pionie Integracji Atende.

Dziękujemy naszym klientom za zaufanie. Udział w strategicznych projektach wspomagających cyfrową transformację sektora energetycznego to dla nas szczególny powód do dumy. Jest to nasz biznesowy priorytet i jeden z filarów planowanego rozwoju Atende w kolejnych latach  – mówi Mariusz Stusiński, wiceprezes zarządu Atende.

IPO Watch: rekordowy spadek aktywności na europejskich giełdach

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w 2022 roku wyniosła 15,6 mld euro – to spadek o 79,2% w porównaniu do poprzedniego roku (75,0 mld euro). Rynki musiały stawić czoła rosnącej inflacji, agresywnym podwyżkom stóp procentowych, trwającej wojnie na Ukrainie i kryzysowi energetycznemu w Europie.  Powyższe czynniki bez wątpienia udzieliły się również polskiemu rynkowi. W efekcie dla Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, rok 2022 to pierwszy okres w XXI wieku bez dopływu nowych emitentów na rynek główny (jedynymi debiutantami na rynku głównym były spółki, które zdecydowały się przenieść notowania z rynku NewConnect).

Według danych PwC łączna wartość IPO w Europie w minionym roku wyniosła 15,6 mld euro i spadła o blisko 80% (o 59,4 mld euro) w porównaniu do roku 2021. Na europejskich parkietach zadebiutowały 102 spółki (wobec 422 w 2021 roku) i odnotowano jedną tzw. mega ofertę, czyli IPO, którego wartość przekracza 1 mld euro – Dr Ing hcF Porsche AG debiutująca na giełdzie we Frankfurcie. Oferta o wartości 9,1 mld euro* stanowiła 58,3% wartości wszystkich przeprowadzonych ofert pierwotnych na europejskich rynkach w 2022 roku. Na kolejnych miejscach uplasowały się Var Energi ASA (oferta o wartości 0,8 mld euro na Oslo Børs) oraz Technoprobe SpA (debiut na włoskim parkiecie Borsa Italiana z ofertą na poziomie 0,7 mld euro).

Największym rynkiem w Europie pod względem wartości IPO w 2022 roku (dzięki mega ofercie Porsche AG) okazała się Deutsche Börse (łącznie 4 IPO o wartości 9,4 mld euro). Zaraz za nią uplasowała się Borsa Italiana (12 IPO o wartości 1,4 mld euro), a na kolejnym miejscu London Stock Exchange (17 IPO o wartości 1,1 mld euro).

„Znaczące spadki aktywności IPO w 2022 roku były obserwowane na wszystkich istotnych rynkach na kontynencie. Ale drugim wspólnym elementem europejskich giełd są rosnące “kolejki” potencjalnych emitentów, zdecydowanych na skorzystanie z najbliższego “okna IPO”. Prognozowany na drugą połowę 2023 r. powrót aktywności będzie z pewnością wiązał się z dużymi oczekiwaniami inwestorów co do fundamentów biznesowych i finansowych oraz jakości historii jaką potencjalni emitenci pokażą. Stąd odpowiednio wczesna i dobrze poprowadzona edukacja rynku oraz interakcja z potencjalnymi inwestorami  może okazać się kluczowym aspektem przygotowań do debiutu w pierwszym dostępnym oknie transakcyjnym”  – mówi Bartosz Margol, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC.

Podsumowanie III kwartału 2022 roku na GPW w Warszawie

W 2022 roku na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie było 16 IPO (wszystkie na nieregulowanym rynku NewConnect) wobec 44 w roku ubiegłym. Łączna wartość przeprowadzonych ofert wyniosła 79,1 mln zł (17,3 mln euro), co oznacza spadek o 99,2% w porównaniu do poprzedniego roku, podczas którego łączna wartość IPO przekroczyła 9.313,3 mln zł.

Wśród 16 debiutów na warszawskim parkiecie, największym była oferta spółki Hipromine, będącej dostawcą białka pochodzącego z przemysłowej hodowli owadów; spółka pozyskała 36,8 mln zł (8,0 mln euro). Drugie i trzecie miejsce przypadło odpowiednio spółce z branży medycznej SDS Optic – oferta o wartości 11,0 mln zł (2,4 mln euro) oraz spółce Red Carpet Media Group produkującej i rozpowszechniającej programy telewizyjne o tematyce lifestyle i show biznes – oferta o wartości 4,5 mln zł (1,0 mln euro).

„Rok 2022 to oficjalnie rok bessy, braku debiutów na “dużym rynku” GPW i pytań jak będzie wyglądał rok 2023. Rodzime indeksy WIG i WIG20 skurczyły się odpowiednio o 18% i 22% – można powiedzieć, że „tylko tyle”, dzięki powrotowi lepszych nastrojów w czwartym kwartale. Obserwując nastroje rynkowe przeważa pogląd, że w pierwszej połowie roku 2023 nie ma jeszcze co liczyć na znaczące transakcje, natomiast druga połowa roku rysuje się nieco bardziej optymistycznie. Pamiętajmy jednak, że dopóki wciąż trwa wojna za naszą wschodnią granicą to będzie nam towarzyszyć niepewność. Stąd, wciąż trudno ocenić kiedy otworzy się okienko IPO, jak długo potrwa i na ile będzie korzystne. Niemniej, zakładając że taka szansa może pojawić się w drugiej połowie 2023 roku, potencjalni emitenci, tuż po tym jak zamkną sprawdzania finansowe za 2022 rok, powinni bez zwłoki planować przygotowanie danych za okresy śródroczne na wypadek gdyby pojawiła się realna szansa na uplasowanie oferty jesienią” – dodaje  Kamil Wardzyński, senior manager w zespole ds. rynków kapitałowych PwC.

 *Całkowita wartość oferty Porsche włączając opcję nadsubskrypcji.

Aktywność na europejskim rynku IPO od 2018 roku*

Aktywność na europejskim rynku IPO od 2018 roku
* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na polskim rynku IPO od 2012 roku

Aktywność na polskim rynku IPO od 2012 roku

O raporcie IPO Watch Europe

Bieżąca i poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch. Dostępne są również podsumowania roczne za lata 2004-2022.

Raport IPO Watch Europe obejmuje wszystkie debiuty na głównych giełdach w Europie (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii i Szwajcarii) i jest publikowany kwartalnie. Debiuty podmiotów, które przeprowadzały wcześniej pierwszą ofertę publiczną oraz przeniesienie pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 stycznia do 31 grudnia 2022 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Począwszy od raportu za II kwartał 2019 roku IPO Watch Europe obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch Europe zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku w Warszawie, niezależnie od ich wartości.

Czy kolej może powalczyć o przewozy towarów z transportem drogowym?

Inwestycje infrastrukturalne z ostatnich lat miały poprawić zdolność konkurencyjną kolei towarowej. Niestety, w bardzo wielu przypadkach ją ograniczają – bo likwidowane są stacje, albo możliwość odstawienia pociągu towarowego na boczne tory po to, żeby mógł być wyprzedzony przez pociągi pasażerskie, które mają priorytet. Likwidowane są mijanki, więc niestety w ciągu dnia pociągi towarowe nie mają szans, żeby kursować. Kursują przede wszystkim nocą – ale wówczas są zamknięcia, bo prowadzone są drobne prace naprawcze. Kolej więc jest coraz mniej konkurencyjna, jeśli chodzi o cenę oraz o czas przejazdu. Do tego obecnie procedowana jest ustawa o czasie pracy maszynistów, która niestety przynosi rozwiązania gorsze niż Kodeks pracy. To oznacza, że transport kolejowy będzie jeszcze droższy i będzie jeszcze mniej pociągów – bo czas pracy będzie dużo ściślej regulowany niż w przypadku chociażby kierowców samochodów ciężarowych. W Polsce cały czas mamy deficyt maszynistów – nie zmieniło się nic w zakresie systemu szkolenia, który jest najdłuższy w Europie.

– PKP Cargo jako największy przewoźnik wychodzi z problemów związanych nie tylko z pandemią. Negatywne tendencje rozpoczęły się już przed tym, nim ktokolwiek usłyszał o nowym wirusie. Spółka ma teraz prawie pół miliarda strat – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski, prezes ZDG TOR. – Pewnie byłoby lepiej, gdyby nie to, że na początku ubiegłego roku przyszedł cios i zamknięto kierunek wschodni. Tutaj myślę o możliwości współpracy z Ukrainą. Zatrzymano transporty przez Białoruś i Rosję – więc osłabiony został też efekt związany z Nowym Jedwabnym Szlakiem. Niestety, prawie nie rośnie też transport krajowy – co widać w statystykach. Transport drogowy cały czas idzie w górę i już około 85% ładunków jest przewożone właśnie ciężarówkami. Transport kolejowy cargo cały czas idzie w dół – nawet o11%. Zapewne ten spadek będzie powtórzony w roku 2022. Wynika to z tego, że za każdy kilometr przejechany po torach trzeba płacić – a tymczasem zdecydowana większość dróg w Polsce jest bezpłatna dla transportu towarowego. Opłaty drogowe w naszym kraju należą do jednych z najniższych w Europie, a stawki za dostęp do infrastruktury kolejowej należą do jednych z najwyższych. Do tego średnia prędkość samochodu ciężarowego na naszych drogach to około 68 kilometrów na godzinę. A średnia prędkość pociągu towarowego spada – obecnie to 22 kilometry na godzinę. Czyli jak się przyłożymy dobrze, to jesteśmy w stanie taki pociąg wyprzedzić rowerem. To wszystko powoduje, że kolej traci udziały w rynku na rzecz transportu drogowego – wylicza Furgalski.

Czy decyzja RPP daje nadzieje kredytobiorcom?

Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe zostały utrzymane w Polsce bez zmian. Nie było w tym miejscu żadnego pola do manewru ze względu na brak nowych informacji na których mogłaby się oprzeć Rada. Dane dotyczące inflacji styczniowej czy PKB za IV kwartał poznamy w przyszłym tygodniu. Biorąc pod uwagę oczekiwania, raczej nie powinniśmy oczekiwać tego, żeby stopy procentowe zmieniły się w tym roku.

RPP ostatni raz stopę procentową podniosła we wrześniu zeszłego roku i od tamtego momentu stopy procentowe utrzymywane są bez zmian. Chociaż inflacja zaskakiwała jeszcze od tamtego czasu i pojawiały się sugestie, że stopy mogą jeszcze wzrosnąć, Rada pozostawała niewzruszona. Teraz przy oczekiwaniu odbicia inflacji na początku roku raczej nikt nie widzi szansy na to, że stopy mogłyby jeszcze wzrosnąć. Nawet najbardziej jastrzębi członkowie, którzy chcieliby podwyżek wskazują, że stopy pozostaną bez zmian w tym roku. Jedyną możliwością podwyżek byłby spory skok inflacji, najprawdopodobniej powyżej 20%, a na to nie wskazują prognozy. Za styczeń inflacja ma wzrosnąć do 17,8% r/r i być może niewiele więcej za luty i później prawdopodobnie powinna spadać.

Czy są szanse na obniżki w tym roku?

Nawet gołębi członkowie RPP wskazują, że jest to mało prawdopodobne, aby stopy procentowe spadły w tym roku. Oczywiście pierwszym warunkiem byłby spadek inflacji do poziomu jednocyfrowego. NBP w swoich poprzednich projekcjach widzi taką szanse na koniec tego roku, ale nieco więcej światła rzucą nam na taki scenariusz projekcje marcowe. Wobec tego na ten moment powinniśmy oczekiwać stabilizacji i być może cięcia stóp w roku przyszłym.

Chociaż rząd na ten moment nie mówi zbyt wiele na temat przedłużenia wakacji kredytowych, to utrzymanie stóp bez zmian na dłuższy czas bez zmian może doprowadzić do tego, że do takiego przedłużenia dojdzie. Wydaje się, że stopy procentowe w najlepszym przypadku pozostaną na niezmienionym poziomie w połowie roku. Brak obniżki był wcześniej wskazywany przez komentatorów z rządu jako czynnik, który mógłby doprowadzić do przedłużenia wakacji kredytowych na 2023 rok

Wzrost aktywności krakowskich najemców

Widoczne ożywienie najemców w Krakowie w 2022 roku może wskazywać na powrót popytu do poziomu sprzed pandemii. Wolumen transakcji był o 27% wyższy w porównaniu do 2021 roku. Deweloperzy zaś w dalszym ciągu bacznie obserwują sytuację gospodarczą przed podjęciem finalnych decyzji.

Na koniec 2022 roku zasoby biurowe Krakowa ukształtowały się na poziomie 1,71 mln m kw. i tym samym stolica Małopolski utrzymała pozycję lidera wśród rynków regionalnych w Polsce. W ramach 9 projektów biurowych zrealizowanych w ubiegłym roku, krakowski rynek biurowy wzbogacił się o ponad 100 500 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej, co stanowiło 25% powierzchni ukończonej we wszystkich miastach regionalnych. Osiągnięty wynik jest wyższy od ubiegłorocznej podaży o 66%, a także zbliżony do średniorocznej podaży z ostatnich 5 lat wynoszącej 123 000 m kw. Warto zaznaczyć, że ponad połowa oddanej w 2022 roku do użytku powierzchni (blisko 53 000 m kw.) zasiliła rynek biurowy w IV kwartale. Największymi ukończonymi w ubiegłym roku inwestycjami były: Brain Park A i B (łączna powierzchnia 31 100 m kw., Echo Investment) oraz Fabryczna Office Park B4 i H1 (21 800 m kw., Inter-Bud).

„Bazując na realizowanych obecnie projektach, aktywność deweloperów wskazuje na ostrożność. Na koniec 2022 roku w budowie było blisko 107 300 m kw. powierzchni biurowej, z czego 95% ma zostać ukończona w 2023 roku. Zestawiając to z latami przed pandemią, kiedy na etapie realizacji pozostawało około 250 000 – 300 000 m kw., realizowana obecnie powierzchnia jest na poziome blisko trzykrotnie niższym,” – komentuje Monika Sułdecka-Karaś, Partner, Dyrektor Regionalna w Knight Frank.

Projektami w budowie na koniec grudnia 2022 roku były Ocean Office Park B (26 500 m kw., Cavatina Holding) oraz Kreo (23 000 m kw., Ghelamco Poland).

„Od początku 2022 roku w Krakowie widoczny był wzrost liczby zawieranych transakcji, co może wskazywać na powrót popytu do wyników sprzed pandemii. Wolumen transakcji najmu w Krakowie w 2022 roku wyniósł ponad 198 000 m kw. i stanowił 32% powierzchni wynajętej w miastach regionalnych, będąc jednocześnie najwyższym wynikiem wśród rynków regionalnych w Polsce. Odnotowany w ubiegłym roku popyt był wyższy o blisko 27% w porównaniu do 2021 roku, a co więcej osiągnął poziom porównywalny do średniorocznego wolumenu transakcji z ostatnich 5 lat (198 500 m kw.),” – dodaje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

W strukturze odnotowanych transakcji najmu w 2022 roku dominowały nowe umowy – 69% całkowitego wolumenu (137 000 m kw.), z kolei renegocjacje stanowiły 29%, a ekspansje zalewie 2%.

W związku z relatywnie dużą powierzchnię biurową oddaną do użytku w ostatnim kwartale 2022 roku, współczynnik pustostanów wzrósł o 0,6 pp. w porównaniu do poprzedniego kwartału i na koniec grudnia wyniósł 16%. Z kolei, wysoki popyt odnotowany w całym 2022 roku wpłynął na spadek wskaźniku pustostanów o 0,1 pp. w porównaniu z końcem 2021 roku.

Czynsze wywoławcze w Krakowie na koniec 2022 roku wahały się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie pozostając na relatywnie stabilnym poziomie, zaś w nowych budynkach biurowych odnotowano wzrost stawek. Jednakże utrzymująca się bardzo wysoka dostępność powierzchni biurowej może zachęcać najemców do podejmowania renegocjacji stawek czynszu i pakietów zachęt. Z drugiej strony, wysokie koszty budowy, a także wzrost kosztów obsługi kredytów budowlanych może skutecznie zahamować możliwości negocjacyjne inwestorów, zwłaszcza w nowych budynkach. Wciąż zauważalny jest wzrost stawek opłat eksploatacyjnych z uwagi na postępujący wzrost cen usług oraz mediów, które na koniec grudnia 2022 roku kształtowały się w przedziale od 15 do 25 PLN za m kw. miesięcznie.

RPP wychodzi z wprawy w podnoszeniu stóp procentowych

Na piątym kolejny posiedzeniu RPP nie doszło do podwyżki stóp. Ta decyzja była o tyle łatwiejsza, że nie znamy jeszcze odczytu inflacji za styczeń. Jednak ostatnie osłabienie złotego przypomniało o zagrożeniu w sytuacji, gdy nie będziemy walczyć z inflacją w sposób zdecydowany. Wydaje się, że RPP powoli wychodzi z wprawy w podnoszeniu stóp.

Na drugim w tym roku posiedzeniu RPP pozostawiła stopy bez zmian, czyli na poziomie 6,75 proc. To piąte z kolei posiedzenie na którym nie dokonano podwyżki – wcześniej, Rada Polityki Pieniężnej podnosiła stopy aż 11 razy: od poziomu 0,1 do 6,75 proc. Widać, że obecnie Rada powoli porzuca nawyk podnoszenia stóp i trudno by jej było obecnie podjąć kolejną decyzję o podwyżce.

Poziom polskich stóp nadal pozostaje niski w stosunku do inflacji. W grudniuniu inflacja wyniosła 16,6 proc., czyli prawie o 10 pkt. proc powyżej stopy referencyjnej NBP (ta wynosi 6,75 proc.). Nie opublikowano jeszcze danych o inflacji za styczeń, jednak rynek jest pewny, że w styczniu doszło do jej kolejnego skoku. Początek roku to zawsze moment gdy przedsiębiorcy wprowadzają nowe – wyższe ceny. W tym roku dodatkowo doszło także do podniesienia podatku VAT na paliwa i nośniki energii. Prognozy wzrostu inflacji w styczniu kształtują się w szerokim przedziale 17,5 do nawet 20 proc. A taki wzrost mógłby przemawiać za dokonaniem kolejnej podwyżki stóp.

W ostatnim czasie, osłabienia doświadczył też złoty. Jednym z powodów takiego osłabienia jest niewiara rynku w dalsze podwyżki stóp, które mogłyby wzmocnić złotego. Nie dziwi odpływ kapitału m.in. do USA gdzie podstawowa stopa procentowa wynosi 4,5-4,75 proc., podczas gdy w Polsce jest tylko o 2 pp. wyższa.

Wydaje się zatem, że kolejnych podwyżek stóp w Polsce już nie będzie. Jednak gdyby inflacja mocno wzrosła w styczniu i w lutym, to RPP czeka na kolejnym posiedzeniu poważna dyskusja.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Środki z KPO mogą zwiększyć polskie PKB nawet o 1 punkt procentowy

Możliwość wykorzystania przez Polskę środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) niestety wydaje się nadal dosyć niepewna. Pomimo, że podejście polskiego rządu co do relacji z Komisją Europejską już nie jest tak restrykcyjne, jak wcześniej – to wciąż trzeba wypełnić wiele kamieni milowych. Oczywiście głównie chodzi tutaj o zmiany w wymiarze sprawiedliwości. W ramach KPO Polsce przyznano ponad 35 mld euro – jest to równowartość około 150 miliardów złotych, czyli około jedna czwarta rocznego budżetu Polski. Środki te można przeznaczyć na inwestycje związane z zieloną energią, ze zmniejszeniem energochłonności, mobilnością, transformacją cyfrową, jak również na zwiększenie konkurencyjności gospodarki oraz na polepszenie dostępności i jakości systemu ochrony zdrowia. W związku z tym wpływ środków z KPO będzie kluczowy dla wielu sektorów gospodarki.

– Jak na razie widzimy, że przy dosyć optymistycznym założeniu pierwsze środki z KPO powinny wpłynąć do Polski w 2023 roku. Te fundusze mają wspierać wzrost gospodarczy – niestety Polska i Węgry są w tej kwestii opóźnione – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface. – I z tego powodu już są mniej konkurencyjne w porównaniu z innymi krajami chociażby Europy Środkowo-Wschodniej. Wielu naszych sąsiadów oraz innych krajów europejskich już te środki wykorzystuje, wspierając swoją aktywność gospodarczą. Tymczasem w Polsce zapisano środki z KPO w wielu miejscach budżetu. A więc ich ewentualny brak będzie dla budżetu bardzo dotkliwy. Co więcej, częściowo prowadzone jest już finansowanie niektórych działań za pośrednictwem Polskiego Funduszu Rozwoju. Nasze wyliczenia wskazują, że wpływ środków z KPO na polską gospodarkę mógłby być bliski nawet jednemu punktowi procentowemu PKB – czyli bardzo wysoki. Natomiast bez tych funduszy można spodziewać się pogorszenia koniunktury. Wówczas mielibyśmy dłuższy powrót do ożywienia gospodarczego – analizuje Sielewicz.

Mabion uzyskał od FDA status ODD dla leku MabionCD20 we wskazaniu autoimmunologicznej anemii hemolitycznej

  • Status leku sierocego jest przyznawany przez FDA lekom mającym zapobiegać oraz leczyć choroby rzadkie, zapewnia spółkom biotechnologicznym szereg zachęt wspierających rozwój diagnostyki i terapii
  • Posiadanie statusu leku sierocego pozwala na zwolnienie z części opłat do FDA, w tym opłat związanych z rejestracją leku, gwarantuje 7 lat wyłączności rynkowej po uzyskaniu rejestracji i uprawnia do ulg podatkowych przy przeprowadzaniu fazy badań klinicznych
  • Uzyskanie statusów ODD (ang. Orphan Drug Designation), czyli desygnacji jako leku sierocego łącznie już w 2 wskazaniach skutecznie buduje wartość projektu MabionCD20
  • Spółka w 1H 2023, po ukończeniu analiz strategicznych, podejmie decyzję co do dalszego rozwoju MabionCD20, w tym ewentualnego określenia ścieżek i harmonogramów badań niezbędnych do rejestracji leku
  • MabionCD20 jest drugim związkiem w historii typu rituximab, który uzyskał status ODD we wskazaniu autoimmunologicznej anemii hemolitycznej (AIHA)
  • Autoimmunologiczna anemia hemolityczna (AIHA) prowadzi do skrócenia czasu życia krwinek z około 120 do – w najcięższych przypadkach – zaledwie kilku dni
  • MabionCD20 jest przeciwciałem monoklonalnym, lekiem biopodobnym do MabThera/Rituxan (rituximab), a jego mechanizm działania powoduje, że jest wykorzystywany w wielu wskazaniach terapeutycznych, w tym licznych chorobach rzadkich i autoimmunologicznych, co jednocześnie zwiększa atrakcyjność tego leku dla firm farmaceutycznych

„Po uzyskaniu w styczniu br. statusu ODD dla leku MabionCD20 we wskazaniu nefropatii błoniastej, informujemy o kolejnej pozytywnej dla spółki decyzji FDA, przyznającej nam status ODD we wskazaniu autoimmunologicznej anemii hemolitycznej. Zwracam uwagę na fakt, że MabionCD20 jest historycznie dopiero drugim związkiem typu rituximab, który uzyskał ten status we wskazaniu AIHA. Ewentualne procedowanie projektu w tym wskazaniu w trybie zarezerwowanym dla leków sierocych wiąże się z możliwością uzyskania szeregu korzyści na poziomie kosztowym oraz biznesowym. Są to przede wszystkim zwolnienia z części opłat do FDA, w tym opłat związanych z rejestracją leku i uprawnienia do ulg podatkowych przy przeprowadzaniu fazy badań klinicznych na terenie USA. Decyzję co do dalszego rozwoju MabionCD20 podejmiemy w 1H 2023 i to od niej uzależnione będą kolejne potencjalne ścieżki rozwoju tego projektu” wyjaśnia Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

Procedura desygnacji leku sierocego tzw. Orphan Drug Designation (ODD) została ustanowiona przez FDA w celu wsparcia rozwoju leków i terapii mających zapobiegać oraz leczyć choroby rzadkie. W przypadku autoimmunologicznej anemii hemolitycznej (AIHA) roczna zapadalność jest oceniana na 0,8 do 2,4 przypadków na 100 tys. mieszkańców, w Stanach Zjednoczonych szacuje się, że około 60 tys. ludzi cierpi na tę chorobę. Dzięki nadaniu statusu leku sierocego, firmy mogą uzyskać kilka benefitów, do najbardziej istotnych zaliczane są ulgi podatkowe przy przeprowadzaniu fazy badań klinicznych, zwolnienie z opłat związanych z konsultacjami z FDA oraz 7 lat wyłączności rynkowej w momencie zatwierdzenia leku przez FDA. Przyznanie statusu ODD dla Mabion może potencjalnie przyspieszyć rozwój produktu MabionCD20 jako leku biologicznego na autoimmunologiczną chorobę hemolityczną.

„Status leku sierocego uzyskany przez MabionCD20 już w dwóch wskazaniach zwiększa atrakcyjność projektu według kilku analizowanych przez nas scenariuszy. W chwili zamknięcia prac nad długoterminową strategią rozwoju Spółki, będziemy w stanie precyzyjniej określić możliwe ścieżki dla projektu MabionCD20” dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Autoimmunologiczna anemia hemolityczna (AIHA) jest ciężkim schorzeniem autoimmunologicznym, w którym przeciwciała pacjenta atakują jego własne erytrocyty (czerwone krwinki), powodując ich rozpad i w rezultacie obniżenie zdolności krwi do transportowania tlenu. Czas życia krwinek, który normalnie wynosi około 120 dni, może zostać skrócony w najcięższych przypadkach do zaledwie kilku dni. Typowe symptomy tej choroby to: gorączka, bladość, zmęczenie, osłabienie mięśni, podwyższone tętno i duszności. AIHA może nawet powodować zagrażające życiu stany, takie jak zakrzepica żył czy ostra niewydolność nerek. Ostatnie badania wskazują na wysoką efektywność rituximabu w leczeniu AIHA. Dlatego od niedawna jest on rekomendowany przez stowarzyszenia medyczne jako terapia drugiego rzutu, do stosowania w razie braku skuteczności standardowych immunosupresantów lub pojawienia się ciężkich skutków ubocznych. W terapii AIHA, a dokładnie w – chorobie zimnych aglutynin jednej z dwóch głównych odmian AIHA, dotychczas został zarejestrowany tylko jeden lek. W 2022 r. FDA zaakceptowała sutimlimab – przeciwciało monoklonalne, dla którego koszt rocznej terapii szacowany jest nawet na 280 000 USD. Sutimlimab może być używany wyłącznie w małej populacji pacjentów z AIHA (10-15%) i cechuje go inny mechanizm działania niż rituximab.

Nowa opłata sieciowa obciąży europejskich internautów i przedsiębiorców – ostrzegają eksperci

Będąca w przygotowaniu europejska opłata sieciowa na rzecz rozwoju i utrzymania infrastruktury telekomunikacyjnej niesie duże ryzyko zwiększenia kosztów dostępu do usług online, ograniczenia wyboru dla konsumentów oraz uszczerbku na rozwoju innowacyjnych przedsiębiorstw w UE. To główne wnioski, do których doszli prawnicy i przedstawiciele branży cyfrowej w czasie spotkania zorganizowanego przez Związek Cyfrowa Polska, które było poświęcone przepisom, nad którymi pracuje Komisja Europejska. 

Pomysłodawcą nałożenia nowej, unijnej opłaty na dostawców treści i usług online jest zrzeszenie Europejskich Operatorów Sieci Telekomunikacyjnych (ETNO). Uzyskane środki miałyby trafiać do operatorów telekomunikacyjnych i stanowić wkład platform online w rozwój i utrzymanie sieci telekomunikacyjnych w UE. Rozwiązanie takie budzi jednak sprzeciw organizacji konsumenckich i zrzeszeń branżowych m.in. ze względu na ryzyko wzrostu kosztów dla użytkowników internetu.

Kolejne podejście do odrzuconego pomysłu

Pomysł nie jest nowy. Analogiczną propozycję operatorzy zgłosili już po raz pierwszy w 2012 r. – Już wtedy wzbudził on znaczne kontrowersje i został odrzucony. Również dziś zastrzeżenia do propozycji nałożenia opłaty zgłosiły m.in. Europejska Organizacja Konsumencka BEUC oraz Organ Europejskich Regulatorów Łączności Elektronicznej BEREC – podkreślił Michał Kanownik, Prezes Związku Cyfrowa Polska. Przypomniał jednocześnie, że wdrożenie podobnej opłaty w Korei Południowej poskutkowało pogorszeniem jakości cyfrowych usług i uszczerbkiem na wydajności przepływu ruchu w sieci, a także wzrostem kosztów dla konsumentów.  –  Wdrożenie tej propozycji w Unii Europejskiej doprowadzi do pogorszenia sytuacji użytkowników usług w internecie, którzy to ostatecznie poniosą koszty implementacji opłaty – przestrzegł Michał Kanownik.

Proponowana opłata ma wg. ETNO stanowić wkład dostawców usług online w rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej. Zdaniem operatorów to właśnie rosnący ruch sieciowy generowany przez użytkowników usług online stanowi najważniejsze źródło kosztów utrzymania infrastruktury. Podczas spotkania Cyfrowej Polski eksperci poddali jednak to twierdzenie w wątpliwość. Jak podkreślili, ruch sieciowy rośnie w znacznym tempie od lat, podczas, gdy całkowite koszty działalności telekomów utrzymują się na względnie stałym poziomie. Eksperci przypomnieli również, że dostawcy usług online zainwestowali między 2011 a 2021 r. blisko 900 mld USD w infrastrukturę sieciową. Środki przeznaczone na ten cel przekraczają nawet ich inwestycje w tworzenie nowych treści i aplikacji.

Potrzeba dalszej debaty i gwarancji proporcjonalności

W opinii Michała Kanownika, konieczna jest adaptacja przepisów do panujących realiów technologicznych.. – W kwestii propozycji opłaty sieciowej musimy dokładnie ocenić jej konsekwencje i zagwarantować, że działania regulacyjne w tym zakresie będą podejmowane w sposób proporcjonalny i sprawiedliwy – komentował prezes Cyfrowej Polski.

W spotkaniu zorganizowanym przez Związek Cyfrowa Polska udział wzięli prof. Žiga Turk z Uniwersytetu w Lublanie, były minister w rządzie Słowenii odpowiedzialny za rozwój społeczeństwa informacyjnego, Aleksander Sołtysik, Attaché ds. cyfrowych w Stałym Przedstawicielstwie RP przy Unii Europejskiej, Jari-Pekka Kaleva, Dyrektor Zarządzający Europejskiej Federacji Deweloperów Gier Wideo (EGDF), Vlaho Hrdalo, Prezes Chorwackiego Stowarzyszenia na rzecz Technologii Blockchain i Kryptowalut oraz Jaromir Novak, prawnik i ekspert w dziedzinie regulacji telekomunikacji.

Zerowy PIT dla seniorów – czy faktycznie się opłaca?

Zerowy PIT dla seniorów to nowa ulga, która obowiązuje od 2022 r. Mogą z niej skorzystać wszystkie osoby w wieku emerytalnym. W tym celu nie wolno im jednak pobierać emerytury z ZUS ani jednocześnie pobierać emerytury i pracować. Muszą za to podlegać ubezpieczeniom społecznym.

Dzięki uldze seniorzy mogą skorzystać ze zwolnienia od opodatkowania przychodów do 85 528 zł w skali roku. Zerowy PIT dla emeryta obejmuje te osiągnięte z tytułu umowy o pracę, umowy zlecenia i opodatkowanej działalności gospodarczej. Z ulgi nie skorzysta natomiast osoba, która osiąga przychody z umowy o dzieło czy praw autorskich (z wyjątkiem tych uzyskiwanych w ramach umowy o pracę).

Czy PIT-0 zawsze się opłaci?

Emeryci będący na samozatrudnieniu powinni przeanalizować według której formy opodatkowania będzie dla nich korzystniej rozliczać się z działalności. Do wyboru mają skalę podatkową, podatek liniowy i ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. Co prawda nie muszą opodatkować dochodów do wysokości 85 528 zł, ale prowadząc działalność muszą zapłacić składkę zdrowotną. Na skali podatkowej wynosi ona 9%, a na podatku liniowym 4,9% dochodu (jednak nie mniej niż 9 % minimalnego wynagrodzenia). W przypadku ryczałtu składka zdrowotna uzależniona jest od osiąganego przychodu.

Jeśli przedsiębiorca, który jest emerytem, w trakcie roku osiągnie 85 tys. zł przychodu, cała ta kwota jest zwolniona z opodatkowania. Zdawałoby się, że nie ma znaczenia jaką formę opodatkowania wybierze. Jednak wybór ten jest kluczowy dla jego portfela ze względu na składkę zdrowotną. Do celów analizy przyjmijmy składkę emerytalną i rentową płaconą przez tego podatnika w wysokości 13 741,32 zł rocznie. W takim przypadku składka zdrowotna wraz ze składkami emerytalnymi i rentowymi w poszczególnych formach opodatkowania rocznie wyniesie:

  • na skali podatkowej – 20 154,60 zł;
  • przy podatku liniowym – 17 510,52 zł (minimalna składka zdrowotna na rok składkowy 2023);
  • na ryczałcie (przy stawce 8,5%) – 21 264,48 zł.

Jak widać, najkorzystniejszy dla przedsiębiorcy jest podatek liniowy. Wielu podatników mogłoby jednak dokonać błędnej oceny i uznać, że to skala będzie odpowiednia, z uwagi na 30 tys. zł kwoty wolnej od podatku oraz niską stawkę dla pierwszego progu podatkowego. Przedsiębiorca będący emerytem najniższą składkę zdrowotną zapłaci jednak na podatku liniowym. Różnica jest widoczna – to aż 2 644,08 zł w skali roku.

Co istotne, emeryci prowadzący działalność gospodarczą zwolnieni są z obowiązku opłacania składek ZUS, z wyjątkiem składki zdrowotnej. Jednak, aby skorzystać z ulgi dla seniorów, emeryt musi opłacać składki emerytalne i rentowe. W konsekwencji jest to dla niego dodatkowe obciążenie.

W przypadku przedsiębiorcy, który osiąga przychód 85 tys. zł rocznie, jeśli nie skorzysta z ulgi PIT-0, nie będzie miał obowiązku opłacania składek emerytalnych i rentowych oraz nie ma dodatkowych kosztów, zarobki będą już opodatkowane. Obciążenie składką zdrowotną i podatkiem wyniesie odpowiednio:

  • na skali podatkowej – 14 250 zł;
  • przy podatku liniowym – 19 524 zł;
  • na ryczałcie (8,5%) – 14 532 zł.

Bez zastosowania PIT-0 dla emeryta najkorzystniejszą formą opodatkowania jest więc skala podatkowa. Jednocześnie nieskorzystanie z ulgi będzie dla niego bardziej korzystne – zyska względem ulgi i zastosowania podatku liniowego aż 3 260,52 zł rocznie. Ostatecznie przy przychodach 85 tys. zł rocznie prowadzącemu działalność seniorowi nie opłaca się zawieszać emerytury i korzystać z ulgi. Bez stosowania ulgi w portfelu zostanie mu 70 750 zł, a z ulgą byłoby to 67 489,48 zł i dodatkowo nie mógłby otrzymywać emerytury.

Co będzie się opłacało emerytom osiągającym wyższe przychody, np. uzyskującym rocznie 180 tys. zł, bez kosztów i ze składkami ZUS? W takim przypadku kwota przychodu jest wyższa niż ulga PIT-0. Podatnik musi więc zapłacić podatek od nadwyżki ponad kwotę objętą ulgą. Obciążenie z tytułu podatku i składek ZUS zdrowotne wyniesie:

  • na skali podatkowej – 34 792 zł;
  • przy podatku liniowym – 35 679 zł;
  • na ryczałcie (8,5%) – 27 911 zł.

Przy takich przychodach, z dużym ZUS, bez kosztów oraz z zerowym PIT, najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie ryczałt 8,5%. Bez zastosowania ulgi obciążenia wyniosą wtedy:

  • na skali podatkowej – 46 200 zł
  • przy podatku liniowym – 41 344 zł
  • na ryczałcie (8,5%) – 22 607 zł

Podsumowując, wielu podatników osiągających niższe przychody intuicyjnie uważa skalę podatkową, jako odpowiednią formę opodatkowania z ulgą PIT-0 dla seniora. Jednak w związku ze składką zdrowotną skala podatkowa nie jest w tym wypadku najbardziej opłacalna. Dodatkowo złudne jest to, że ulga PIT-0, a więc dość duża kwota wolna od podatku w wysokości 85 528 zł, to spora korzyść dla seniorów. W związku z obowiązkiem opłacania składek emerytalnych i rentowych jest wręcz odwrotnie – seniorom nie opłaca się zawieszać emerytury i prowadzić tylko działalności. Zawieszenie emerytury i opłacanie składki emerytalnej oraz rentowej może przynieść długoterminowe korzyści w postaci zwiększenia świadczenia. Jednak w mojej ocenie seniorzy wybiorą raczej większy zarobek z działalności i emeryturę.

Na koniec warto dodać, że można korzystać z ulgi PIT-0 w czasie zawieszenia emerytury. Oznacza to, że jeśli podatnik w którymś miesiącu w trakcie roku osiągnąłby wysoki przychód, warto rozważyć zawieszenie emerytury na miesiąc, opłacenie składek emerytalnych i rentowych za ten miesiąc i jednoczesne skorzystanie z nieopodatkowanej kwoty przychodu.

Piotr Juszczyk Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

6 na 10 Europejczyków planuje zimowe wakacje, pomimo obecnej sytuacji gospodarczej

Blisko dwie trzecie (63%) ankietowanych spodziewa się odbyć co najmniej trzydniową podróż do końca marca. Wskazuje to na duży entuzjazm wśród turystów z całej Europy. Prawie jedna czwarta (23%) badanych planuje jeszcze w tym kwartale wyjechać za granicę. Wśród Europejczyków planujących taki wyjazd najpopularniejszą destynacją są inne regiony Starego Kontynentu – mają one przyciągnąć aż 72% podróżujących.

Na wyniki badania Allianz Partners’ Vacation Confidence Index, przeprowadzonego przez OpinionWay na początku 2023 roku, złożyło się 9 337 odpowiedzi respondentów z Austrii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Polski, Szwajcarii oraz Wielkiej Brytanii i Włoch. Na ich podstawie zmierzono poziom zaufania konsumentów do podróży w I kwartale 2023 roku oraz sprawdzono główne obawy tej zimy.

Polacy kochają góry oraz bezpieczne podróże.

W niepewnych czasach wielu podróżnych wykupuje ubezpieczenie. Polscy turyści są w czołówce przezornych – aż 59% Polaków wyruszających w podróż decyduje się na zakup dodatkowego ubezpieczenia. Częściej swoje podróże ubezpieczają tylko mieszkańcy Wielkiej Brytanii (63%) oraz Holandii (68%). Wysoki odsetek ubezpieczeń wśród Polaków może być związany z ich ulubionym kierunkiem podróży, czyli górami. Aż 31% polskich wycieczek planowanych jest właśnie tam – zdecydowanie najwięcej spośród badanych państw.

Badania wykazały również inne ciekawe trendy.

Trzy najważniejsze powody zimowych podróży to: relaks, rodzina i odpoczynek w zgodzie z naturą.

W całej Europie prawie połowa (48%) ankietowanych twierdzi, że chce się zrelaksować. Jedna trzecia (32%) planuje spędzić czas z rodziną, a 31% chce cieszyć się przyrodą na wsi lub w górach.

Pomimo inflacji i kryzysu gospodarczego, osoby podróżujące wydadzą średnio ponad 1500 euro.

Średnia kwota przeznaczona w budżecie przez krajowych i zagranicznych podróżnych w okresie od stycznia do marca wynosi tej zimy 1547 euro. Jest to porównywalne z budżetami wakacyjnymi na lato 2022 w wielu krajach Unii Europejskiej – pomimo faktu, że wakacje zimowe są zazwyczaj znacznie krótsze. Latem 2022 roku Brytyjczycy przeznaczyli na ten cel 1823 euro, Francuzi 1836 euro, a Włosi 1607 euro.

Chociaż koszty nie osłabiają popytu, to zdecydowanie wpływają na plany podróży.

Rosnące koszty sprawiają, że równo połowa respondentów twierdzi, iż inflacja spowoduje zmianę celu wycieczki, skrócenie wyjazdu lub nawet jego odwołanie. Podobnie wśród osób, które nie planują podróży tej zimy, to właśnie brak pieniędzy jest największą barierą w podróżowaniu, wymienianą przez 53% respondentów. 42% wprost uważa, że podróże stały się po prostu zbyt drogie.

W związku z problemami w 2022 roku, obawy związane z zakłóceniami podczas podróży są wysokie.

W przypadku zakłócenia lub odwołania podróży, wiara w możliwość znalezienia alternatywnych rozwiązań pozostaje na niskim poziomie. Podczas gdy większość spodziewa się, że w razie potrzeby będzie w stanie znaleźć alternatywny transport lub zakwaterowanie, to wciąż wiele osób jest innego zdania. 33% twierdzi, że w razie odwołania pierwotnych planów nie znalazłaby alternatywnego transportu. Natomiast aż 29% jest przekonanych, że nie znalazłaby innego miejsca zakwaterowania.

Obawy o zdrowie nie powstrzymują nas już przed podróżowaniem.

Tej zimy zaledwie 2% Europejczyków podało obawę o zdrowie jako powód rezygnacji z podróży. Łącznie 39% respondentów jest zaniepokojonych sytuacją zdrowotną na świecie, co oznacza spadek o 6 pp. w porównaniu do lata ubiegłego roku.

Więcej osób kupuje ubezpieczenie podróżne, aby ochronić się przed odwołaniem lub zakłóceniem podróży, niż w celu pokrycia kosztów pomocy medycznej.

Spośród osób, które planują zakupić ubezpieczenie turystyczne przed podróżą, 51% chce zabezpieczyć się przed nieprzewidzianymi zdarzeniami podczas podróży, a 46% liczy na zwrot kosztów w przypadku odwołania. Dla porównania 38% kupuje je w celu pokrycia kosztów medycznych.

Badanie skomentował Joe Mason, Chief Marketing Officer – Travel, w Allianz Partners:

Tej zimy widzimy, że Europejczycy zdecydowanie chętniej wybiorą się w podróż dla przyjemności – nawet w obliczu wzrostu kosztów i niepewności gospodarczej. Minął już mniej więcej rok od czasu, gdy większość krajów europejskich zniosła ostatnie ograniczenia w podróżowaniu, a Europejczycy na nowo odkryli wyjątkowe korzyści, jakie niesie ze sobą podróżowanie: możliwość odpoczynku, spotkania z rodziną i cieszenia się naturą.

Jednak rosnące ceny zaostrzyły podział między tymi, którzy mogą sobie pozwolić na podróżowanie, a pozostałymi. Podczas gdy wiele osób chce i może wydać pieniądze na wypoczynek, powstała znaczna grupa osób wykluczonych z tego rynku. Jeśli ten trend utrzyma się do lata, może to oznaczać znaczne problemy dla branży turystycznej.

Nadal mamy w pamięci ubiegłoroczne zakłócenia w transporcie i ograniczoną liczba miejsc noclegowych. Zmienia to sposób korzystania z ubezpieczeń turystycznych: podczas gdy w przeszłości głównym powodem ubezpieczenia była ochrona przed nagłymi wypadkami i chorobami, dla wielu osób powodem jest teraz ochrona przed zakłóceniami. Zapotrzebowanie na ubezpieczenia jest większe niż kiedykolwiek, ale równie wysokie są oczekiwania wobec ubezpieczycieli jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów.

Zdolność kredytowa Polaków wzrośnie

W kwietniu 2022 r. KNF narzucił na banki obowiązek stosowania dodatkowego buforu 5 p.p. dodawanego przy liczeniu zdolności kredytowej. Należy zaznaczyć, że poprzednio ten bufor ustalony był na poziomie 2,5 p.p. Narzucenie wyższego wskaźnika miało na celu określić, czy dany kredytobiorca poradzi sobie ze wzrostem raty po ewentualnych podwyżkach stóp procentowych. Zmiana ta poskutkowała drastycznym spadkiem zdolności kredytowej, u wszystkich kredytobiorców, z dnia na dzień.

We wtorek, 07.02, rzecznik prasowy Komisji Nadzoru Finansowego poinformował, że Urząd Komisji Nadzoru Finansowego przekazał bankom informację o zmianie minimalnej stopy procentowej, jaka powinna być przyjmowana w procesie oceny zdolności kredytowej przy udzielaniu kredytów oprocentowanych zmienną i okresowo stała stopą procentową.

Komunikat UKNF ma kluczowe znaczenie dla rzeszy kredytobiorców, których sytuacja z kwietnia 2022 r. zastała w trakcie procesu kredytowego. Kwietniowe podwyższenie buforu skutkowało w przytłaczającej liczbie przypadków niemożliwością pozyskania finansowania z uwagi na obniżoną zdolność.

Zapowiedziane obniżenie buforu do 2,5 p.p. – czyli powrót do poziomu sprzed kwietnia 2022 r. – sprawia, że wielu kredytobiorców jest w stanie ponownie starać się o kredyt z dużo większą szansą na jego uzyskanie.

„Rok 2022 był bardzo trudny dla osób planujących zakup lub budowę własnego M. Wciąż odczuwalne długotrwałe skutki pandemii, konflikt zbrojny tuż za granicą naszego kraju i kryzys gospodarczy z rosnącą inflacją spowodowały gwałtowny wzrost stóp procentowych i bardzo silnie zaostrzaną polityką monetarną. Komisja Nadzoru Finansowego w kwietniu wydała znowelizowaną Rekomendację S, która miała druzgocący wpływa na zdolność kredytową Polaków” – mówi Michał Petters, co-founder Lendi.

„Co dla kredytobiorców oznacza dzisiejszy komunikat UKNF? Przede wszystkim zwiększenie możliwości finansowania zakupu lub budowy nieruchomości w oparciu o okresowo stałą stopę procentową, poprzez zwiększenie zdolności kredytowej. To najlepszy moment, aby wrócić do planów sprzed roku i ponownie zweryfikować swoje możliwości” – dodaje Michał Petters.

Zmiana na lepsze dla setek kredytobiorców

Jak zapowiedziana przez UKNF weryfikacja Rekomendacji S i obniżenie buforu do 2,5 p.p. wpłynie na sytuację kredytobiorców, którzy w ostatnim roku nie mieli możliwości zaciągnięcia kredytu hipotecznego z uwagi na niską zdolność kredytową? Wystarczy zerknąć na kilka reprezentatywnych przykładów.

W przypadku kredytobiorcy zatrudnionego w oparciu o umowę o pracę na czas nieokreślony; będącego singlem bez dzieci i posiadającego dochód na poziomie 5000 zł netto., jego zdolność kredytowa przed kwietniem 2022 roku wahała się w przedziale 370-400 tysięcy złotych. Po podwyżce buforu do 5%, zgodnie z rekomendacją KNF z kwietnia 2022 r., bank licząc zdolność zakładał stopy procentowe na poziomie ponad 12% (czyli WIBOR na poziomie ok. 7,2% plus 5% narzuconego odgórnie buforu – na wypadek, gdyby stopy procentowe wzrosły). Zatem zdolność tego klienta obniżyła się do kwoty 260-280 tysięcy złotych, czyli spadła o około 100 tysięcy.

Z tego powodu wielu kredytobiorców musiało odłożyć plany o zakupie własnego mieszkania lub budowie domu. To z kolei przełożyło się na znaczny spadek sprzedaży kredytów hipotecznych od drugiego kwartału 2022 roku, w porównaniu do poprzedniego, 2021 roku.

Średnia zdolność kredytowa – singiel bez dzieci, umowa o pracę na czas nieokreślony, dochód 5000zł netto,
Bufor 5% – przed zmianą Bufor 2,5% – po zmianie
270 000 zł 385 000 zł
Małżeństwo bez dzieci, 2 x umowa na czas nieokreślony, łącznie 8 000zł netto dochodu
260 000 zł 350 000 zł
Małżeństwo z jednym dzieckiem, 2 x umowa na czas nieokreślony, łącznie 10 000zł netto dochodu
400 000 zł 540 000 zł

Oprac.Jakub Łapaj i Jakub Kucharek

Zmiana, ogłoszona przez rzecznika UKNF 07.02.2023 r. i przesłana już do banków, zakłada powrót do minimalnej stopy procentowej, jaka powinna być przyjmowana w procesie oceny zdolności kredytowej, przy udzielaniu kredytów oprocentowanych zmienną i okresowo stałą stopą procentową, na poziomie 2,5 p.p. Bufor w minimalnym wymiarze, zgodnie z informacją przekazaną bankom, tj. 2,5 p.p., powinien mieć zastosowanie dla kredytów o tymczasowo stałej stopie procentowej. W przypadku kredytów oprocentowanych zmienną stopą procentową UKNF ocenę ryzyka i przyjęcie adekwatnie wyższego poziomu buforu przekazuje bankom.

Można prognozować, że powyższa zmiana poskutkuje powrotem do zdolności zbliżonej do okresu przed wejściem w życie rekomendacji.

„Szacujemy, że zmiana Rekomendacji S w zakresie bufora stosowanego do obliczania zdolności kredytowej zwiększy możliwości kredytowe Polaków średnio o 15-20%.” – mówi Tomasz Binkowski, Dyrektor Sieci Oddziałów Własnych Lendi„Należy jednak pamiętać, że rozbieżności w ocenie poziomu zdolności pomiędzy bankami mogą sięgać aż 40%, a to oznacza, że cały efekt wzrostu zdolności kredytowej, na skutek zmiany rekomendacji KNF, ulegnie zniwelowaniu”

Niektóre banki, w obliczu drastycznego spadku sprzedaży kredytów hipotecznych, nie czekając na obniżenie bufora, wprowadziły szereg zmian w metodyce liczenia zdolności kredytowej. Dotyczą one między innymi przyjmowania do dochodu świadczenia 500+, czy bardziej liberalnego sposobu określania dochodu, wynikającego z prowadzonej działalności gospodarczej.

Profesjonalizacja rynku

Zapowiedziana zmiana spowoduje zwiększenie dostępności kredytów hipotecznych na polskim rynku. Pod kątem procedur będzie to dla kredytobiorcy dodatkowe utrudnienie (w jednym banku mogą pojawić się 3 różne warianty zdolności kredytowej – w zależności od rodzaju stopy oprocentowania oraz okresu kredytowania). W takiej sytuacji jeszcze bardziej powinna zwiększyć się rola eksperta finansowego, który odpowiednio przeprowadzi wywiad z klientem, określi możliwości i pomoże w doborze najlepszego sposobu finansowania.

„Z jednej strony wiele osób musiało odłożyć w czasie lub nawet zrezygnować z zakupu własnego mieszkania. Z drugiej, wszyscy ci, którzy już posiadali zobowiązanie kredytowe musieli zmierzyć się ze znaczącym wzrostem comiesięcznych rat kredytowych. Rola podmiotów takich, jak Lendi – pośredników finansowych, z dnia na dzień uległa zmianie” – mówi Michał Petters i dodaje: „Ten kryzys zaskutkował rosnącą profesjonalizacją usługi finansowej. Zgodnie z danymi ZFPF, już 75% ogólnej liczby zaciągniętych kredytów dokonano przy udziale pośrednika finansowego. Bieżąca sytuacja, czyli obniżenie buforu oceny zdolności kredytowej, niewątpliwie korzystna z punktu widzenia potencjalnego kredytobiorcy, wymaga rozważnego i merytorycznego podejścia. Z uwagi na wskazania UKNF, aby najniższy poziom buforu stosować wyłącznie do kredytów ze stopą okresowo stałą, możliwe są spore komplikacje i rozbieżności w wyliczeniach zdolności kredytowej jednego kredytobiorcy w jednym banku. Obecność ekspertów kredytowych, którzy zredefiniowali swoją rolę w procesie kredytowym w ciągu minionych miesięcy, może być niezbędna dla sprawnego prowadzenia procesu kredytowego i starania się o satysfakcjonujące finansowanie”.

Czekając na decyzje o stopach procentowych

Od kilku miesięcy kredytobiorcy przyjmują spokojniej decyzje RPP. Głównym powodem jest fakt, że stopy procentowe przestały rosnąć. Niemiecka gospodarka radzi sobie coraz gorzej, co osłabia złotego.

Czekając na RPP

Dzisiejsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej najprawdopodobniej nie przyniesie takich emocji jak posiedzenia FED, EBC, czy BOL. Decyzja o braku zmian jest niemal pewna. Z drugiej strony jutrzejsze wystąpienie prezesa jak zawsze ma olbrzymi potencjał. Mowa oczywiście o tej krótkiej merytorycznej części po oczyszczeniu z ozdobników dla fanów czworonogów, czy łamaczy językowych w odmianie nazw polskich szczytów górskich. Konferencja może nam powiedzieć, czy spekulacje na temat potencjalnych obniżek stóp procentowych przed wyborami są uzasadnione. Scenariusz ten działałby na osłabienie i tak źle radzącego sobie ostatnio złotego.

Przemysł w Niemczech

Produkcja przemysłowa u naszego zachodniego sąsiada wyraźnie spada. W skali roku jest to 3,9%. Największym zaskoczeniem jest jednak odczyt miesiąc do miesiąca. Spadek o 3,1% w tak krótkim okresie przy oczekiwaniach spadku tylko o 0,6% jest dużym zaskoczeniem. To, że nad Odrą nie dzieje się dobrze w gospodarce, było wiadomo od jakiegoś czasu, ale skala spadku zaskoczyła analityków. To dlatego wczoraj euro traciło względem dolara. Dlatego też oglądaliśmy osłabienie złotego względem euro. Inwestorzy uznali, że inwestowanie w Europie jest potencjalnie mniej opłacalne niż za oceanem i to tam płynie kapitał. Z tego też powodu dolar wczoraj przekroczył 4,46 zł, mimo że jeszcze 2 lutego był 20 groszy tańszy.

Ropa szuka dna

Pomimo zasysania kapitału z naszej części świata forint węgierski radził sobie wczoraj znacznie lepiej od złotego. Powodem były dobre dane z tamtejszego przemysłu. W czasie, gdy niemiecki się skurczył, na Węgrzech zobaczyliśmy 2% wzrost. Był to wynik wyraźnie lepszy od konsensusu, mówiącego o spadku o 0,5%. Nie znaczy to oczywiście, że sytuacja na Węgrzech jest dobra. Jest po prostu znacznie mniej zła, niż dotychczas sądzono. Kraj ten w dalszym ciągu ma 24,5% inflacji, a stopy procentowe, wynoszące 13%, powodują poważne problemy akcji kredytowej dławiące inwestycje.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych wydarzeń, a decyzja polskiej RPP będzie oczywiście po zakończeniu posiedzenia, a nie o zapowiedzianej wcześniej godzinie.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

SAS: europejskie firmy wciąż mają wiele do nadrobienia w zakresie zarządzania doświadczeniem klienta

Wspólne badanie z CMO Council pokazuje potrzebę nadrobienia zaległości w zakresie koordynacji i integracji działań w zakresie Customer Experience.

Warszawa, 8 lutego 2023 – Ponad 60% ankietowanych szefów działów marketingu twierdzi, iż decyzje konsumentów podejmowane w Internecie zdecydowanie wpłynęły na strategie firm w zakresie Customer Experience (CX). Jednocześnie, blisko dwie trzecie badanych (65%) ma wątpliwości, czy obecna strategia przyciągnie nowych klientów i utrzyma dotychczasowych użytkowników. Globalne badanie „Cracking Tomorrow’s CX Code” zostało przeprowadzone przez SAS we współpracy z CMO Council – organizacją zrzeszającą najważniejszych przedstawicieli świata marketingu.

Europa coraz bardziej odpowiedzialna w pracy z danymi

Badanie wskazuje, że tylko 40% firm w regionie EMEA ma zaufanie do realizowanej strategii CX. Największym problemem w jej wdrażaniu jest brak odpowiedniej koordynacji pomiędzy różnymi działami. Zaledwie 11% respondentów uważa, że ich firma wypracowała odpowiednie rozwiązania w tym zakresie. Równie niewielu badanych twierdzi, że ich strategia zarządzania doświadczeniem klienta jest w wystarczający sposób dostosowana do całkowicie cyfrowego środowiska IT. Co ciekawe, technologie takie jak wirtualna, rozszerzona czy mieszana rzeczywistość (VR, AR, MR) nie odgrywają prawie żadnej roli – korzysta z nich mniej niż jedna na dziesięć firm.

Z badania wynika też, że Europa wyróżnia się na tle świata pod względem etycznego podejścia do przetwarzania danych użytkowników. Jednocześnie, odpowiedzialne korzystanie z tych zasobów dalej jest ważną częścią strategii europejskich organizacji –  zwiększenie ochrony danych użytkowników w procesach CX znajduje się w planach aż 52% firm. Przedstawiciele biznesu zgadzają się również co do konieczności optymalizacji specyfikacji w zakresie gromadzenia danych klientów (72%), a także zbudowania strategii odpowiedniego zastosowania tych informacji, które zostały zebrane bezpośrednio od użytkowników (54%).

Technologie inteligentnych danych w centrum uwagi

Firmy najchętniej inwestują w analitykę marketingową, AI i uczenie maszynowe. Ważną rolę w nowoczesnych przedsiębiorstwach odgrywa także atrybucja marketingowa i technologie pomiaru efektów działań, co potwierdza 55% badanych na terenie EMEA.

Wśród specjalistów panuje zgoda, że największą przeszkodą w pełnym wykorzystaniu technologii CX jest fakt, że używane rozwiązania nie są ze sobą zintegrowane. Najczęściej wskazywane problemy, to:

  • Trudności związane z połączeniem różnych źródeł danych w spójną całość (47%),
  • Współpraca odmiennych rozwiązań CX lub marketingowych (44%),
  • Tworzenie jednolitych profilów klienta poprzez łączenie informacji online i offline (43%).

Ponadto, w regionie EMEA zwracana jest również uwaga na niską jakość zbieranych danych – podkreśliło to aż 44% marketerów.

Przyszłość CX

Ankietowani są zgodni jeśli chodzi o wykorzystanie AI –technologia ta będzie wykorzystywana przede wszystkim do przewidywania zachowań i potrzeb klientów (ok. 60% odpowiedzi). Co ciekawe, firmy z regionu EMEA (80%) są dużo bardziej przekonane o decydującej roli hybrydowego CX (łączącego doświadczenia fizyczne i cyfrowe) w napędzaniu personalizacji, innowacji i zaangażowania klientów, niż firmy z USA (58%).

„Zarządzanie doświadczeniami klientów jest złożonym zadaniem, które w równym stopniu musi uwzględniać personalizację, wielokanałowość i ochronę danych” – mówi Andreas Heiz, Director Marketing Technology & Personalization Solutions EMEA, SAS. „Raport wskazuje, że firmy wciąż mają wiele do zrobienia w tym zakresie. Warto więc nadrobić zaległości, chociażby dlatego, że skuteczna strategia zarządzania doświadczeniem klienta napędza wzrost biznesu, zwłaszcza w czasach kryzysu gospodarczego”.

Sektor usług wspólnych dla biznesu 2023: dalszy rozwój, wzrost zatrudnienia, wyższe zarobki, praca w modelu hybrydowym

Liczący obecnie ponad 420 tys. pracowników sektor nowoczesnych usług dla biznesu nadal będzie rósł, w 2023 roku dynamika zatrudnienia wyniesie do 4 proc. W odpowiedzi na rosnącą presję inflacyjną i niedobór kadr firmy przewidują wzrost płac do 15 proc., wynika z raportu „Business Services 2023”, przygotowanego przez Grafton Recruitment.

Mimo nieoczekiwanych zdarzeń, jakie miały miejsce w ostatnich trzech latach oraz niezbyt optymistycznych prognoz, sektor usług wspólnych dla biznesu (BSS) odnotował w 2022 roku wysoki wzrost, wynoszący 11,6 proc. r./r. BSS nadal tworzy miejsca pracy, a zatrudnienie w nim wynosi obecnie ponad 420 tysięcy pracowników. W 2023 roku wzrost wyniesie 4 proc. według optymistycznych prognoz, według pesymistycznych – 2 proc., wynika z raportu „Business Services 2023”, przygotowanego przez Grafton Recruitment.

BSS nadal jest jednym z najprężniej rozwijających się sektorów w naszym kraju. Choć według prognoz dynamika zatrudnienia będzie niższa niż roku ubiegłym, warto docenić nadal utrzymujący się trend wzrostowy – komentuje Joanna Wanatowicz, Dyrektor Zarządzająca Grafton Recruitment. – W 2023 roku wyzwaniem dla branży z pewnością pozostanie pozyskanie pracownika. W wymagających warunkach ekonomicznych pracodawcy muszą zatrudniać najlepszych, a ci nie wykazują obecnie chęci zmiany miejsca pracy. Odpowiedzią na ten trend będą inwestycje w szkolenia młodej kadry, globalizacja zatrudnienia, tworzenie międzynarodowych zespołów, wdrażanie rozwiązań w obszarze inteligentnej automatyzacji. W pierwszej kolejności firmy będą optymalizowały procesy, więc także zatrudnienie, co już jest zauważalne – dodaje Joanna Wanatowicz.Liczba pracownikow BSS

Kraków nadal liderem zatrudnienia w BSS w Polsce

Pozycja lidera branży wciąż należy do Krakowa (blisko 93 tys. zatrudnionych), w którym pracuje niemalże co czwarty zatrudniony w sektorze BSS w Polsce. Na drugim miejscu uplasowała się Warszawa. W stolicy działa obecnie 320 centrów usług wspólnych, które zatrudniają łącznie prawie 83 tys. specjalistów. Na podium, z wynikiem prawie 60 tys. pracowników w obszarze nowoczesnych usług dla biznesu, znalazł się także Wrocław. Warto dodać, że to jedno z niewielu miast, w którym prognozowany jest wzrost popytu na powierzchnie biurowe w stosunku do roku ubiegłego (13 proc.).

Podwyżki inflacyjne i widełki wynagrodzeń BSS w 2023

Poza przyjętymi systemami wynagradzania pracowników w minionym roku 60 proc. ankietowanych przedsiębiorców z branży BSS podwyższyła wynagrodzenia swoim pracownikom w związku z rosnącą inflacją. W co drugiej firmie podwyżki nie przekroczyły 15%, tylko w co dziesiątej były wyższe, przy czym na najwyższy wzrost pensji odnotowały firmy zatrudniające do 100 osób (15,4 proc. ankietowanych). Pozostałe 40 proc. firm nie wprowadziło podwyżek inflacyjnych.

Wynagrodzenia w sektorze rosną wraz z oczekiwaniami kandydatów i ich ograniczoną dostępnością. Największy wzrost w sektorze BSS odnotowano w obszarach: IT – o 11,3 proc., administracji – o 10,5 proc., HR – o 9,5 proc. oraz finansów i bankowości – o 8,7 proc. Na kolejnych miejscach plasują się: marketing (6,7 proc. wzrostu), bankowość i usługi finansowe (6,1 proc. wzrostu) oraz sprzedaż i obsługa klienta (wzrost o 5,9 proc.).

Srednia zmiana wynagrodzeń BSS_procesy

Według przewidywań w pierwszym kwartale 2023 roku widełki wynagrodzeń w sektorze BSS utrzymają się na dotychczasowym poziomie lub wzrosną nie więcej niż o 15 proc.

Poziom wynagrodzenia oraz możliwość pracy zdalnej to dwa najważniejsze czynniki, którymi kierują się pracownicy. 64 proc. ankietowanych w przypadku zmiany pracodawcy oczekiwałoby zarobków wyższych o ponad 15 proc. względem obecnego wynagrodzenia – komentuje Michał Kramek Senior Data Analyst w Grafton Recruitment.Srednia zmiana wynagrodzeń w BSS_stanowiska

Rosnąca liczba studentów szansą na skuteczniejsze rekrutacje

Lokalizacja najprężniej działających centrów usług wspólnych w miastach, które są dużymi ośrodkami akademickimi działa korzystnie na rzecz sektora. Dla branży BSS studenci i absolwenci uczelni wyższych są jedną z najważniejszych grup, wśród których rekrutowani są pracownicy. Dlatego pozytywną informacją dla branży jest zatrzymanie wieloletniego spadku liczby studentów w Polsce – według GUS w roku akademickim 2022/2023 wzrosła ona o około 0,2 proc.

Utrzymanie drugi rok z rzędu wzrostu liczby studentów jest pozytywną informacją dla branży. W skali całego kraju obserwujemy także trend dostosowywania oferty edukacyjnej uczelni wyższych do potrzeb zgłaszanych przez rynek pracy. Przykładem może być coraz większy dostęp do kierunków w obszarze uczenia maszynowego, IoT czy zaawansowanej analizy danych. Jak podaje GUS, studenci w Polsce najchętniej wybierają kierunki biznesowo-prawne (22,6 proc.) oraz techniczne (14 proc.). W dłuższej perspektywie wpłynie to pozytywnie na dostępność poszukiwanych talentów – wyjaśnia Michał Kramek Senior Data Analyst w Grafton Recruitment.

Praca zdalna i hybrydowa w 3/4 firm

Model pracy zdalnej jest – i będzie – istotnym czynnikiem wpływającym na wybór potencjalnego pracodawcy i chęć pozostania w obecnej pracy. W badaniu przeprowadzonym na potrzeby raportu „Business Services 2023” żaden z badanych pracowników nie wyraził chęci pracy w formule w pełni stacjonarnej, a aż 65% respondentów zadeklarowało, że w przypadku konieczności powrotu do stacjonarnego modelu pracy, będzie szukało nowego pracodawcy.

– Początek 2023 roku to finał trwających dwa lata prac i konsultacji w sprawie przepisów wprowadzających pracę zdalną do Kodeksu pracy. Z naszych analiz wynika, że 80 proc. firm nie przewiduje zmian w formule zatrudnienia w związku z wejściem w życie nowych regulacji. Tylko ok. 3 proc. badanych firm deklaruje w przyszłości rezygnację z pracy w pełni zdalnej na rzecz modelu hybrydowego – komentuje Ewa Michalska, Dyrektor Operacyjna Grafton Recruitment.

Niemal ¾ ankietowanych firm sektora BSS pracowało w ub. roku w formule hybrydowej, w modelu w pełni zdalnym 12 proc. Zgodnie z przewidywaniami tym roku będzie podobnie. Jednocześnie zaledwie 13,3 proc. przedsiębiorstw planuje pracę stacjonarną.

Firmy deklarujące chęć powrotu do stacjonarnego systemu pracy, w zdecydowanej większości (60,9 proc.) nie planują podwyżek wynagrodzeń z tego tytułu. Tylko nieco ponad 8,7 proc. podniesie pensje wszystkich pracowników. 30,4 proc. liczy się z tym, że w wyniku decyzji o powrocie do biur część pracowników może zmienić miejsce zatrudnienia.

Praca zdalna jest już standardem, mimo to kandydaci wciąż mocno podkreślają te opcję w swoich oczekiwaniach. Obawiają się, że po pandemii nie będą mogli pracować w tym modelu, nie chcą stracić tego benefitu – wyjaśnia Ewa Michalska, dyrektor operacyjna Grafton Recruitment.

Pełna treść raportu „Business Services 2023” jest dostępna pod linkiem:

https://www.grafton.pl/pl/raport-wynagrodzen-w-sektorze-bss-2023

O RAPORCIE:

„Business Services 2023” to już siódma edycja raportu Grafton Recruitment. Przygotowane na przełomie 2022 i 2023  opracowanie zawiera analizę stawek wynagrodzeń dla ponad 69 ról w sektorze BSS, analizę potencjału inwestycyjnego oraz zatrudnienia w siedmiu polskich miastach. Raport dopełniają komentarze ekspertów dotyczące aktualnej sytuacji na rynku centrów usług wspólnych oraz prognoz i możliwych kierunków rozwoju sektora.

Jakie podzespoły elektroniczne przydadzą się w nowoczesnym domu?

Nowoczesne domy i mieszkania przepełnione są elektroniką. Standardem są smart TV, pralka, lodówka, zmywarka, kino domowe, połączone z Wi-Fi. Coraz więcej mieszkań jest projektowanych z myślą o inteligentnym domu. Sprawia to, że pojawia się w nich sprzęt elektroniczny wyposażony w nowoczesne podzespoły elektroniczne, wspierające nasze codzienne prace domowe i zarządzanie domem. Jakie urządzenia przydadzą się w nowoczesnych „czterech kątach”?

Przeczytaj nasz artykuł, a dowiesz się:

  • jaki sprzęt elektroniczny warto wykorzystać w nowoczesnym domu?
  • czy warto naprawiać sprzęt elektroniczny samodzielnie?
  • gdzie zakupić podzespoły elektroniczne najwyższej jakości?

Jaki sprzęt elektroniczny przydaje się w nowoczesnym domu?

Tworząc projekt nowoczesnego mieszkania musimy zastanowić się, w jakim stopniu chcemy je zautomatyzować. Jeżeli nie planujemy wielkich inwestycji, dla większości inteligentnego sprzętu wystarczy WiFi i aplikacja w naszym smartfonie. Jeśli jednak chcemy, aby nasz dom był w pełni inteligentny, warto przemyśleć cały projekt jeszcze przed wykończeniem mieszkania – w szczególności zadbać o odpowiednią ilość gniazdek, przewodów z napięciem i miejsca na serwer, będący sercem naszego smart domu.

Najpopularniejszy sprzęt elektroniczny w inteligentnych domach, to odkurzacze, oczyszczacze powietrza, oświetlenie LED, inteligentne termostaty do kaloryferów czy automatycznie rolety. Wiele osób instaluje inteligentne gniazdka, które pozwalają na pomiar zużycia prądu i zdalne wyłączanie poszczególnych urządzeń. Popularne są również wszelkiego rodzaju czujniki temperatury, wilgotności i ruchu, umożliwiające wiele interesujących automatyzacji. Wszystkie one wyposażone są w najnowocześniejsze podzespoły elektroniczne i układy scalone.

Nowoczesny dom nie może się obejść bez dobrego zestawu do oglądania filmów i seriali. Najnowsze telewizory wyposażone są w szereg technologii, które gwarantują najwyższą jakość obrazu i dźwięku, szczególnie jeśli do tego posiadamy odpowiedni zestaw nagłaśniający. Telewizory smart, wyposażone w podświetlenie LED i inne nowoczesne podzespoły elektroniczne zapewniają nam komfort podczas wypoczynku przy ulubionym programie.

Gdzie kupić brakujące podzespoły elektroniczne? Dlaczego warto korzystać ze sprawdzonego dostawcy?

Niestety nawet najnowocześniejszy sprzęt elektroniczny potrafi się zepsuć. Uszkodzone urządzenia możemy oddać do serwisu. Jeżeli jednak znamy się na elektronice, możemy spróbować naprawić je samemu. Części zamienne do różnych sprzętów, nawet tych najstarszych, znajdziemy w Internecie. W przypadku telewizora, radioodbiornika czy magnetowidu dobrze zaopatrzyć się w podzespoły elektroniczne od sprawdzonego dostawcy, takiego jak https://www.impelshop.com/. Firma ta od ponad 30 lat zajmuje się sprzedażą podzespołów elektronicznych najwyższej jakości. Jej klientami są serwisy RTV, sklepy oraz hurtownie sprzętu elektronicznego. Poza podzespołami takimi jak piloty, kable i taśmy LED do telewizorów firma ma w ofercie takie profesjonalne produkty jak czytniki laserowe, układy scalone, tranzystory, głowice i inne części mechaniczne do magnetowidów, podzespoły do profesjonalnego sprzętu dla DJ oraz podzespoły i podświetlenia do radia samochodowego.

Historyczny rekord brytyjskiego FTSE 100

Amerykański rynek akcji ostatecznie zinterpretował pozytywnie dla siebie wczorajsze wypowiedzi przewodniczącego FED i zakończył wtorkową sesję wzrostami (S&P 500 +1,29 proc., DJIA +0,78 proc., Nasdaq Composite +1,9 proc.). Na giełdach Azji i Oceanii przeważały dziś lekkie wzrosty głównych indeksów (najsilniejszy – o 1,41 proc. – notował tajwański TAIEX).

Pokonując swój poprzedni rekord ustanowiony w 2018 roku swój najwyższy w historii poziom osiągnął dziś brytyjski FTSE 100. Rosła również dziś większość pozostałych głównych indeksów europejskich rynków akcji (DAX +0,42 proc. CAC-40 +0,29 proc. ok. godz. 9:50).

WIG-20 zwyżkował ok. godz. 9:50 o 1 proc. Najwyżej w historii był dziś WIG-Motoryzacja. Wśród składników mWIG-u 40 swe najwyższe od przynajmniej roku kursy osiągnęły dziś akcje spółek Livechat, Ciech, Bank Handlowy i Inter Cars. Wśród składników sWIG-u 80 swój najniższy w historii poziom osiągnęła dziś cena akcji spółki PCF Group.

Rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła wczoraj powyżej poziomu 6 proc., a dziś rano próbowała wrócić poniżej tego poziomu (6,013 proc.). Lekko korygowały wzrost rentowności do najwyższego poziomu od miesiąca z ostatnich 3 sesji również amerykańskie 10-latki.

Lekko rosły dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową (WTI +0,29 proc., Brent +0,18 proc. ok. godz. 9:35). Wczoraj do najniższych poziomów od tygodnia spadły ceny gazu w Europie zbliżając się do swoich styczniowych minimów. Lekko drożały dziś ceny metali szlachetnych (złoto +0,55 proc., srebro +1,32 proc., platyna +0,66 proc., pallad +1,07 proc. ok. godz. 9:35).

Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena spadł wczoraj poniżej poziomu 131 JPY i dziś rano utrzymywał się poniżej tego poziomu (-0,1 proc.). Podobnie nieznacznie rósł dziś rano kurs EUR/USD (+0,20 proc. ok. godz. 9:30).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara lekko dziś rano korygował wczorajszy wzrost spadając ok. godz. 9:25 o 0,17 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Potężny atak na serwery VMware ESXi. Ofiarami firmy prywatne i instytucje państwowe

  • Na początku lutego doszło do masowego ataku ransomware, który celował w serwery VMware ESXi. W opinii analityków bezpieczeństwa cybernetycznego hakerzy wykorzystali lukę w oprogramowaniu ESXi, aby uzyskać dostęp do zaszyfrowanych serwerów i żądać okupu.
  • Atak jest uważany za najbardziej rozległy, jaki kiedykolwiek odnotowano na maszyny inne niż Windows.
  • W zeszłym roku odnotowano blisko 60-proc. wzrost ataków ransomware. Prawdopodobnie 1 na 13 organizacji na świecie doświadczyła próby ataku tego typu.

Na początku lutego doszło do masowego ataku ransomware, który celował w serwery VMware ESXi. W opinii analityków bezpieczeństwa cybernetycznego hakerzy wykorzystali lukę w oprogramowaniu ESXi, aby uzyskać dostęp do zaszyfrowanych serwerów i żądać okupu. Według danych Check Point Research w ubiegłym roku 1 na 13 organizacji na świecie doświadczyła próby ataku typu ransomware.

Atak ten jest szczególnie niepokojący, ponieważ ESXi jest jednym z najbardziej popularnych systemów wirtualizacji serwerów na świecie i jest używany przez wiele dużych przedsiębiorstw oraz organizacji rządowych.

– Masowy cyberatak na serwery ESXi jest uważany za najbardziej rozległy cyberatak, jaki kiedykolwiek odnotowano na maszyny inne niż Windows. Hakerzy wykorzystujący ransomware zdają sobie sprawę, jak kluczowe znaczenie dla systemów instytucji państwowych czy firm i organizacji mają serwery linuksowe. To z pewnością skłoniło ich do zainwestowania w rozwój tak potężnej cyberbroni i uczynienia ransomware coraz bardziej wyrafinowanym – mówi Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software Technologies w Polsce

W wyniku ataku dane na wielu serwerach zostały zablokowane i wymagają odszyfrowania, co może prowadzić do poważnych strat dla firm. Eksperci Check Pointa zalecają, aby wszyscy użytkownicy ESXi natychmiast zainstalowali najnowsze poprawki bezpieczeństwa. Ponadto, ważne jest, aby wszystkie firmy i organizacje wdrożyły skuteczne procedury backupu i odzyskiwania danych, aby mieć dostęp do swoich danych w razie ataku ransomware.

Narażonymi na ataki są wszystkie organizacje korzystające z maszyn ESXi bez aktualnych poprawek (CVE-2021-21974), wykorzystujące port 427. CVE-2021-21974 wpływa na następujące systemy:

  • Wersje ESXi 7.x przed ESXi70U1c-17325551
  • Wersje ESXi 6.7.x przed ESXi670-202102401-SG
  • Wersje ESXi 6.5.x przed ESXi650-202102101-SG

W ostatnich latach ataki ransomware stały się coraz bardziej powszechne i niebezpieczne, a hakerzy nie wahają się używać coraz bardziej zaawansowanych metod, aby uzyskać dostęp do danych i żądać okupu. Dlatego ważne jest, aby wszyscy użytkownicy komputerów i serwerów byli świadomi tego ryzyka i działali szybko, aby chronić swoje dane i systemy.

– W lipcu ubiegłego roku nasi specjaliści poinformowali o 59% wzroście ataków ransomware w skali światowej. Biorąc pod uwagę ten nieproporcjonalny wzrost i zgłoszony wczoraj atak, należy podkreślić, że w tej epoce cyfrowej obrona przed zagrożeniami cybernetycznymi i zapobieganie im muszą być priorytetem numer jeden dla podmiotów, organizacji i użytkowników domowych. Strategia cyberbezpieczeństwa, która angażuje wszystkich, od pojedynczego obywatela po kierownictwo rządu, jest absolutnie niezbędna – zauważa ekspert Check Pointa.

Według danych Check Point Research na całym świecie co najmniej 1 na 13 organizacji padła doświadczyła ataku ransomware w ciągu ostatniego roku (skutecznego lub udaremnionego).

  • W regionie APAC – 1 na 11 organizacji
  • W regionie EMEA – 1 na 12 organizacji
  • W obu Amerykach – 1 na 19 organizacji

Praca zdalna zmieniła sposób budowania relacji, natomiast nie zmniejszyła ich wartości w oczach pracowników

Oferowanie pracownikom przestrzeni do integracji z zespołem jest jednym z kluczowych elementów budowania przyjaznej, otwartej atmosfery w miejscu pracy. Ta z kolei wzmacnia pozytywne relacje, które mają wpływ na wydajność i zaangażowanie zatrudnionych. Gdy brakuje okazji do budowania i pielęgnowania relacji, praca zyskuje czysto transakcyjny charakter, a pracownicy niejednokrotnie skarżą się na poczucie osamotnienia. Nie dziwi zatem fakt, iż blisko 90 proc. specjalistów uznaje integrację za ważną.

Pozytywne, partnerskie relacje w miejscu pracy sprzyjają efektywności oraz dobremu samopoczuciu zatrudnionych. Kiedy pracownik ma poczucie, że jest częścią zespołu, którego członkowie mogą na sobie polegać, darzą się sympatią i wzajemnym zaufaniem, jest mniej skłonny zmienić pracę. Z drugiej strony, jak wynika z corocznych badań Hays, złe relacje ze współpracownikami i przełożonym każdego roku znajdują się wysoko na liście powodów, dla których specjaliści odchodzą z firm.

Za dobrymi relacjami w miejscu pracy bardzo często stoi skuteczna integracja, rozumiana jako regularne okazje do wspólnego spędzenia czasu i poznania się bliżej. Co należy podkreślić, elastyczne modele pracy – w tym w pełni zdalny – wcale nie komplikują integracji. Cyfrowe sposoby wykonywania pracy przyniosły bowiem nowe metody budowania zgranych zespołów.

Liczą się relacje

Poczucie przynależności oraz akceptacji stanowi jedną z głównych, podstawowych potrzeb każdego człowieka – również w miejscu zatrudnienia. Pracownicy pragną mieć poczucie dążenia do wspólnego celu i wpływu na podejmowane decyzje. Chcą funkcjonować w zespole wolnym od konfliktów i wzajemnych animozji, w którym każdy czuje się swobodnie i bezpiecznie. Stanowi to ważny element ogólnej satysfakcji z pracy, która przekłada się na zaangażowanie i osiągane wyniki.

Jak wynika ze styczniowego badania Hays Poland przeprowadzonego wśród blisko 600 respondentów, integracja ze współpracownikami jest ważna dla 87 proc. profesjonalistów, z czego 47 proc. uważa ją za bardzo ważną. Świadczy to o potrzebie umacniania partnerskich relacji w miejscu pracy. Dla pracodawców niewątpliwie jest to dobrą informacją.

Jak ważna w pracy jest dla Ciebie integracja ze współpracownikami?

Bardzo ważna 47%
Ważna 40%
Nieważna 10%
Zupełnie nieważna 3%

Źródło: badanie Hays Poland, styczeń 2023.

Chęć integrowania się i spędzania wspólnie czasu, minimalizuje ryzyko poczucia osamotnienia i braku satysfakcji zatrudnionych, a w konsekwencji – może zmniejszyć rotację w firmie. Jednocześnie integracja nie oznacza, że w pracy każdy z każdym musi się blisko przyjaźnić. Chodzi natomiast o to, aby pracownicy czuli się w organizacji komfortowo, pewnie i zawsze mieli się do kogo zwrócić z prośbą o wsparcie – tłumaczy Łukasz Grzeszczyk, Executive Director w Hays Poland.

Nie tylko spotkania w biurze

Integracja w zespole jest obecnie zupełnie inaczej postrzegana przez specjalistów, niż jeszcze kilka lat temu. Wynika to przede wszystkim z transformacji modeli pracy. Jak wynika z badania Hays omówionego na łamach „Raportu płacowego 2023”, aż 45 proc. specjalistów i menedżerów pracuje w zdalnym lub hybrydowym modelu pracy, a kolejne 17 proc. ma pełną dowolność w wyborze miejsca, z którego świadczą swoje zawodowe obowiązki. W praktyce oznacza to, że ponad połowa ekspertów na rynku pracy widuje swoich współpracowników zaledwie kilka razy w tygodniu lub rzadziej.

 

W jakim modelu obecnie pracujesz?

15% Model zdalny
17% Pełna elastyczność, to ode mnie zależy czy pracuję z domu, czy z biura
6% Model hybrydowy (praca w biurze przez 4 dni w tygodniu)
14% Model hybrydowy (praca w biurze przez 2-3 dni w tygodniu)
6% Model hybrydowy (praca w biurze przez 1 dzień w tygodniu)
4% Model hybrydowy (praca w biurze przez 1-3 dni w miesiącu)
38% Model stacjonarny

Źródło: Raport płacowy 2023 Hays Poland, styczeń 2023.

 

Popularyzacja pracy zdalnej zmieniła sposób budowania relacji w środowisku zawodowym. Wielu pracowników nie utożsamia integracji z zespołem z koniecznością obecności w biurze. Coraz częściej bowiem budują więzi na płaszczyźnie prywatnej, spotykają się w przestrzeni on-line, tworzą mikrozespoły projektowe czy uczestniczą w wolontariacie pracowniczym. Nie zawsze są to zatem klasyczne spotkania pokroju wspólnego lunchu w biurze.

 

Jednak jak zauważa ekspert Hays, wielu pracodawców nadal ma inną, tradycyjną wizję utrzymywania dobrych relacji pomiędzy współpracownikami: – Firmy często utożsamiają dbałość o relacje i integrację zespołu z regularnym pojawianiem się w biurze. W aktualnej rzeczywistości zawodowej przestało to jednak być kluczowe. Integracja może być równie efektywna w formie on-line, co na żywo. Przy czym niezbędne jest do tego promowanie odpowiednich praktyk i postaw w organizacji – zaznacza Łukasz Grzeszczyk z Hays Poland.

Pracodawcy powinni systematycznie zachęcać podwładnych do kontaktu i oferować różnorodne formy umacniania więzi, np. bezpośrednie spotkania, wyjazdy, akcje charytatywne czy projekty, w których reprezentantami będą osoby z różnych działów. Takie przedsięwzięcia są świetną okazją do pracy kreatywnej, poznania swoich wzajemnych opinii i doświadczeń, a także znalezienia punktów stycznych. Natomiast w przypadku firm praktykujących pracę wyłącznie zdalną, sposobem na integrację mogą być cykliczne wideorozmowy w gronie całego zespołu, projekty grywalizacyjne lub regularne współtworzenie wewnętrznego, mniej formalnego newslettera.

Prawie 750 mln zł Polacy powinni wpłacić sądom, ale tego nie robią

Długi Polaków wobec wymiaru sprawiedliwości wyniosły na koniec 2022 r. blisko 750 mln zł – wynika z danych Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor, prowadzącego rejestr dłużników. Kwota jest niebagatelna, pieniędzy wystarczyłoby na utrzymanie sądów przez niemal miesiąc, ale blisko 162 tys. osób nie kwapi się by je wpłacić. Najczęściej dłużnicy nie regulują grzywien i kosztów sądowych.

Biorąc pod uwagę, że sądy rozstrzygają rocznie ponad 14 mln spraw, 162 tys. dłużników nie jest liczbą bardzo wysoką, choć z pewnością kłopotliwą. Przy wynoszących ok. 10 mld zł rocznym budżecie polskiego sądownictwa, dług w postaci 749,6 mln zł wystarczyłby na sfinansowanie niemal miesiąca ich pracy. Pozytywny jest fakt, że od ponad półtora roku sytuacja zaległości wobec sądów nie pogorszyła się, choć nie widać też poprawy. Zmieniła się jednak struktura długu, wzrosła wartość niezapłaconych grzywien i kosztów sądowych, a spadła suma niezwróconych kwot zasądzonych do zwrotu jako mienie pochodzące z przestępstwa.

Długi Polaków wobec sąów
Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Największą część zobowiązań zgłoszoną przez sądy do BIG InfoMonitor stanowią obecnie niespłacone grzywny – 330,1 mln zł. Na drugiej pozycji są długi skazanych na zwrot mienia pochodzącego z przestępstwa, mowa o kwocie 327 mln zł. Kolejna, pod względem wysokości jest kwota nieopłaconych kosztów sądowych 84,5 mln zł, a dalej dług z tytułu nawiązek na rzecz Skarbu Państwa – 5,8 mln zł oraz kar porządkowych, który dochodzi do 1,4 mln zł.

Biorąc pod uwagę sumę zaległości, przeciętny dług na osobę jest stosunkowo niewielki, wynosi 2,6 tys. zł. Wyjątek stanowią zgłoszeni do BIG InfoMonitor za niezwrócenie pieniędzy z przestępstwa, gdzie w grę wchodzi średnio 855 tys. zł długu na osobę.

Długi Polaków wobec sąów 2
*część osób ma zaległości z kilku przyczyn; źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

– Fakt, że zaległości wobec sądów przestały rosnąć, to jedna z oznak skuteczności odzyskiwania należności poprzez wpis dłużników do rejestru BIG. W zeszłym roku różnego rodzaju instytucje zdecydowały się na sprawdzenie w naszej bazie, wiarygodności płatniczej potencjalnych klientów niemal 18 mln razy i mowa tu tylko o konsumentach. Jeśli pobrany raport wykazuje dług, zwykle sprawdzana osoba jest o tym informowana i często mobilizuję ją to do spłaty zaległości – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Grzegorz Pietraszkiewicz, radca prawny BIG InfoMonitor: Koszty sądowe orzeczone przez sąd do zwrotu na rzecz Skarbu Państwa należy uregulować w ciągu 30 dni od pisemnego wezwania. Wpłacić je można na wskazany w wezwaniu rachunek bankowy lub bezpośrednio w kasie sądu, który przesłał wezwanie. Można to też zrobić wcześniej, wystarczy sprawdzić, numer rachunku bankowego na stronie internetowej sądu, który prowadził postępowanie. Pod hasłem „konta bankowe” znajduje się właściwy do ich zapłaty numer rachunku opisany jako – konto dochodów budżetowych (wpisy sądowe, grzywny, opłaty kancelaryjne, koszty w sprawach cywilnych, karnych i gospodarczych). Trzeba pamiętać, że brak zapłaty należności sądowych skutkuje wydaniem przez sąd z urzędu polecenia wszczęcia egzekucji i skierowaniem go do komornika. Po wszczęciu egzekucji komornik prowadzący postępowanie egzekucyjne najczęściej zajmuje rachunek bankowy dłużnika, co uniemożliwia wypłatę zgromadzonych tam środków, czy dokonywanie płatności z zajętego konta. Komornik może oczywiście także zwrócić egzekucję przeciwko innym składnikom majątku, zająć wynagrodzenie za pracę, ruchomości (np. samochód, komputer, telewizor), lub nieruchomość stanowiącą własność dłużnika. Obligatoryjnie dane dłużnika kierowane są do BIG. Należy też wskazać, że w przypadku bezskuteczności egzekucji kary grzywny może ona zostać zamieniona na prace społecznie użyteczną albo karę pozbawienia wolności. Dłużnik może złożyć wniosek o umorzenie kosztów sądowych, odroczenie płatności lub o rozłożenie na raty. Sądy „niechętnie” jednak decydują o umorzeniu należności sądowych. W przypadku rozłożenia na raty należy pamiętać, że brak uregulowania w terminie którejkolwiek z rat, sprawia, że następuje konieczność natychmiastowej spłaty pozostałej kwoty.

Długi osób, które nie chcą płacić kosztów sądowych czy zastosować się do wyroków, zaczęły trafiać do rejestrów dłużników prowadzonych przez biura informacji gospodarczej po nowelizacji kodeksu karnego w 2015 r. Stało się tak przede wszystkim ze względu na narastający problem unikania przez skazanych płacenia zasądzanych kar pieniężnych. Na większą skalę przekazywanie danych do BIG-ów ułatwiła sądom specjalna platforma do zgłaszania długów uruchomiona w 2017 r.

Creotech bierze udział w projekcie ESA wartym prawie 1,8 mln EUR

Creotech Instruments wesprze badanie komet w dalekim kosmosie. To wynik pomyślnie zakończonych bezpośrednich negocjacji z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) w sprawie ustalenia warunków projektu obejmującego kolejne fazy opracowania i produkcji kluczowego podzespołu instrumentu pomiarowego dla misji kosmicznej Comet Interceptor. Wartość kontraktu opiewa na prawie 1,8 mln EUR. Rolą podwarszawskiej spółki będzie wykonanie kluczowych podsystemów badawczych sondy, która w 2029 roku zostanie wystrzelona w przestrzeń kosmiczną w celu badania składu i właściwości komet długookresowych. Pozyskany kontrakt związany z produkcją systemu lotnego jest największym kontraktem wynegocjowanym dotychczas przez spółkę z Europejską Agencją Kosmiczną.

Pod koniec 2021 roku Creotech Instruments został zaproszony przez Uniwersytet w Bernie w Szwajcarii do uczestnictwa w misji klasy F – Comet Interceptor. Projekt prowadzony jest przez Europejską Agencję Kosmiczną we współpracy z Japońską Agencją Aerokosmiczną, w ramach programu Cosmic Vision. Realizacja projektu została podzielona na szereg faz. Pierwsza, która obejmowała prace nad prototypem, realizowana jest przez Creotech Instruments od grudnia 2021 roku. Kolejne fazy, których dotyczyły zakończone negocjacje obejmują produkcję systemu lotnego. Podpisanie umowy na realizację tej fazy przewidziane jest już na marzec bieżącego roku.

Perspektywa pozyskiwania rzadkich na Ziemi surowców, czy też badanie obiektów spoza Układu Słonecznego sprawia, że projekty związane z poznawaniem komet zyskują coraz większe znaczenie. Jedną z ambitniejszych tego rodzaju misji jest misja Comet Interceptor, która nie tylko pobudza wyobraźnię, ale i tworzy doskonałą możliwość zbadania obiektów w dalekim kosmosie, zwłaszcza komet, które spędziły niewiele czasu w wewnętrznym Układzie Słonecznym lub odwiedzają go po raz pierwszy. To wielki przywilej uczestniczyć w tym przedsięwzięciu. Właśnie zakończyliśmy kluczowy i ostateczny etap bezpośrednich negocjacji z ESA, w ramach czego porozumieliśmy się w sprawie warunków projektu, wartego prawie 1,8 mln EUR. – mówi dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments. – Przy projekcie odpowiadamy za stworzenie podsystemu przeznaczonego do odczytu i przetwarzania sygnału instrumentu, którego zadaniem będzie przeprowadzenie pomiaru masy jąder atomowych gazów opuszczających kometę w trakcie swojej wędrówki przez Układ Słoneczny. W ten sposób poznamy skład jądra komety i oszacujemy ilości różnych substancji w nim zawartych. –  dodaje.

Sonda wystrzelona zostanie w 2029 roku na odległość około 1,5 mln km od Ziemi. W pierwszym etapie sonda zostanie umieszczona na „orbicie parkingowej” w punkcie równowagi grawitacyjnej Ziemia-Słońce L2, na której będzie czekać do trzech lat na odpowiedni cel. Po okresie oczekiwania na kometę, która dotrze do Układu Słonecznego, sonda podzieli się na trzy mniejsze statki kosmiczne, z których każdy będzie posiadał inne instrumenty badawcze. Dla przykładu, mniejsze sondy dotrą do tzw. warkocza komety i zmierzą jego skład, gęstość, pole magnetyczne oraz oddziaływanie z wiatrem słonecznym.

Do tej pory nasza współpraca z ESA opierała się na projektowaniu lub produkowaniu podsystemów dla urządzeń kosmicznych wysyłanych głównie na niską orbitę okołoziemską. Dzięki unikalnej misji Comet Interceptor, która nie tylko zaspokoi naukową ciekawość, ale również przetrze szlaki dla górnictwa kosmicznego, będziemy bogatsi o opracowanie kompletnego procesu opracowania i produkcji lotnego podsystemu dla misji realizowanej w dalekim kosmosie. Jesteśmy bardzo podekscytowani i jednocześnie pełni wiary w powodzenie tego projektu, ponieważ posiadamy odpowiednie kompetencje i bardzo wysokiej klasy zaplecze produkcyjne – dodaje Grzegorz Brona.

Rynek kosmiczny to od lat kluczowy obszar działalności spółki. Warto przypomnieć, że Creotech wraz z partnerami pracuje obecnie przy pionierskim projekcie EagleEye, w ramach którego opracowywany jest polski mikrosatelita obserwacyjny Ziemi. Jego wyniesienie na orbitę okołoziemską planowane jest na przełom 2023/2024 r. Ponadto spółka realizuje misję PIAST (Polish ImAging SaTellites) dla Ministerstwa Obrony Narodowej, której celem jest umieszczenie satelitów obserwacyjnych na orbicie w 2024 r.

Creotech Instruments celuje w rynek mikrosatelitów, czyli satelitów o wadze od 10 do 150 kg. Zapotrzebowanie na tego typu jednostki szacowane jest na ponad tysiąc sztuk rocznie.

UKNF łagodzi warunki oceny zdolności kredytowej. Czy to początek odwilży na rynku mieszkaniowym?

Komisja Nadzoru Finansowego złagodziła warunki oceny zdolności kredytowej potencjalnych nabywców mieszkań. Eksperci portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl oceniają, jaki wpływ może mieć ta decyzja na rynek mieszkaniowy.

Nie ulega wątpliwości, że do zapaści na rynku kredytów hipotecznych w 2022 r. przyczyniła się nie tylko seria podwyżek stóp procentowych, którą Rada Polityki Pieniężnej zapoczątkowała w październiku 2021 r.  Gwoździem do trumny okazała się marcowa zmiana rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która drastycznie ograniczyła zdolność kredytową potencjalnych kredytobiorcówmówi ekspert GetHome.pl Marek Wielgo.

I przypomina, że po wejściu w życie tego typu wytycznych dla banków, dramatycznie skurczyła liczba wniosków o kredyt mieszkaniowy. Ożywienie na rynku kredytowym w marcu 2022 r. było spektakularne, ale krótkotrwałe. Po prostu wielu kredytobiorców chciało się załapać się na korzystniejsze zasady. Od kwietnia 2022 r. banki zaczęły liczyć zdolność kredytową biorąc pod uwagę cenę kredytu wyższą od rzeczywistej aż o 5 pkt proc.Wykres 1 - Kredyty mieszkaniowe

Według Biura Informacji Kredytowej (BIK) w całym 2022 r. banki udzieliły zaledwie 133,3 tys. tego typu kredytów, czyli przeszło o połowę mniej niż rok wcześniej. W praktyce oznaczało to także zduszenie popytu na mieszkania, który i tak malał z powodu wzrostu oprocentowania kredytów i obaw o skutki gospodarcze wojny w Ukrainie. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w 7 największych miastach deweloperzy sprzedali w 2022 r. łącznie tylko nieco ponad 32,7 tys. lokali, czyli o 35% mniej niż w 2021 r. Najbardziej popyt skurczył się we Wrocławiu (o 43%), Gdańsku (o 38%) i w Warszawie (o 34%).Wykres 2 - Sprzedaż deweloperów w latach 2019-2022

–  Oczywiście sam bufor na wypadek wzrostu stóp procentowych jest potrzebnym rozwiązaniem, ale wątpliwości budził moment zaostrzenia rekomendacji S oraz objęcie jednakową stawką wszystkich kredytobiorców niezależnie od ich udziału własnego i rodzaju oprocentowania kredytu – komentuje Marek Wielgo.

Już kilka miesięcy temu deweloperzy i banki prosiły o obniżenie buforu bezpieczeństwa do 2,5 pkt proc. KNF w końcu odpowiedział na ich postulaty. Andrzej Prajsnar, ekspert RynekPierwotny.pl wyjaśnia, że złagodzenie rekomendacji ma dotyczyć przede wszystkim kredytów o czasowo stałej stopie procentowej, zmienianej zwykle co pięć lat. W przypadku kredytów o zmiennym oprocentowaniu KNF zalecił bankom stosowanie podwyższonego buforu. Jego wysokość mają one określać w oparciu o samodzielną ocenę ryzyka dalszych podwyżek stóp procentowych.

Najbliższe tygodnie pokażą, czyi w jakim zakresie banki skorzystają z możliwości jaką dał im KNF. Gdyby ściśle dostosowały się do jego wytycznych, zdolność kredytowa potencjalnych nabywców mieszkań wzrosłaby nawet o 20% – przyznaje Andrzej Prajsnar.

Z jego wyliczeń wynika, że zmiana zdolności kredytowej spowodowana obniżeniem bufora z 5 do 2,5 pkt proc. może być następująca:

  • kredyt na 25 lat dla singla z łącznym dochodem 5 tys. zł netto miesięcznie – wzrost zdolności kredytowej ze 175 tys. zł do 210 tys. zł,
  • kredyt na 25 lat dla pary z łącznym dochodem 8 tys. zł netto miesięcznie – wzrost z 280 tys. zł do 330 tys. zł,
  • kredyt na 25 lat dla rodziców jednego dziecka z łącznym dochodem 10 tys. zł netto miesięcznie – wzrost z 330 tys. zł do 390 tys. zł.

–  Jak widać, szacunkowa zdolność kredytowa po obniżeniu bufora bezpieczeństwa wzrośnie o 18-20%. Jednak wciąż będzie niska za sprawą wysokiego oprocentowania „hipotek” – ocenia ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Zwraca też uwagę, że kredytobiorcy niekoniecznie będą chcieli pożyczać środki z oprocentowaniem wynoszącym aż 8,5-9% przez pięć lat. Tym bardziej, że rząd zapowiedział uruchomienie kredytów o stałej stopie procentowej na 2%. Ponadto rynek spodziewa się pierwszych obniżek stóp procentowych NBP w perspektywie najbliższych 12 miesięcy.

Marek Wielgo dodaje, że decyzję KNF można odczytywać jako sygnał, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest spadek inflacji, a w konsekwencji – stóp procentowych.  Ekspert GetHome.pl nie wyklucza, że do biur sprzedaży firm deweloperskich i agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami prawdopodobnie wrócą na razie głównie ci, którzy wstrzymali się z decyzją o zakupie mieszkania w obawie przed wzrostem i oprocentowania kredytów mieszkaniowych. Oczywiście mówimy tu o osobach, które mają zdolność kredytową. Ponadto perspektywa ożywienia popytu może zadziałać dopingująco na posiadaczy znacznych nadwyżek finansowych, którzy inwestują w mieszkania w celu ich wynajmowania. Tym bardziej, że nie doczekali się wyraźnej korekty cen mieszkań. Co ciekawe, w sytuacji kurczącej się podaży, coraz więcej osób zadaje sobie pytanie, kiedy znów zaczną one drożeć.

Czy RPP zaskoczy rynek?

We wtorek, 7 lutego, rozpoczynamy dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, którego zwieńczeniem będzie środowa decyzja w sprawie stóp procentowych. W tej materii nie ma zaskoczeń, Rada z niemal 100% pewnością nie podniesie stóp powyżej obecnych 6,75% i zdecyduje się na utrzymanie stóp na tym poziomie.

Uwaga rynku zwrócona jest natomiast w kierunku czwartkowej konferencji z udziałem Prezesa Glapińskiego, która może dostarczyć wskazówek czy i kiedy możemy spodziewać się pierwszych obniżek stóp. To właśnie prowadzona między wierszami narracja Glapińskiego może być głównym motorem napędowym wpływającym na przyszłe decyzje Rady oraz warunki monetarne w polskiej gospodarce.

Jutrzejsza decyzja nie zaskoczy rynku. Wynika to przede wszystkim z tego, że RPP nie zna odczytu inflacyjnego za styczeń, co w połączeniu trwającym od września 2022 roku cyklem utrzymywania stóp na niezmienionym poziomie oraz dużo niższym od oczekiwań odczytem CPI za grudzień nie skłania do zmiany swojego poprzedniego stanowiska. Co prawda konsensus na odczyt styczniowy w przyszłą środę zakłada, że tempo wzrostu cen dóbr i usług przyspieszy o jeden punkt procentowy (do 17,6%), to odczyt ten i tak znajduje się wyraźnie poniżej prognozowanego szczytu inflacji na poziomie 20%. Szanse na przebicie tego poziomu wydają się na ten moment bardzo małe, co z pewnością cieszy polskich kredytobiorców.

Wypowiedzi członków Rady wydają się zachowawcze, a według wielu decydentów jedynym czynnikiem, który może wywrzeć presję na dalsze podwyżki, jest nagły wzrost poziomu inflacji. Tego na ten moment nie prognozujemy, dlatego niemal cała uwaga skupia się na komentarzach po posiedzeniu Rady oraz konferencji Prezesa Glapińskiego.

Autor: Mateusz Czyżkowski, analityk XTB

FOMO napędza wzrosty na giełdzie

O FOMO (fear of missing out) dotychczas mówiliśmy głównie w kontekście strachu przed przegapieniem czegoś ważnego w social mediach. Jednak to uczucie nie jest też obce giełdowym inwestorom, którzy boją się, że mogą przegapić istotne wzrosty. Wielu inwestorów ma obecnie gotówkę i czeka na sygnał do zakupu. Od Nowego Roku, S&P500 wzrósł już o 7,5 proc., a Nasdaq aż o 14,5 proc., tak więc FOMO przybiera na sile.

Nowy Rok przyniósł świeży powiew optymizmu na rynek kapitałowy i rajd „wszystkiego”, podczas którego wzrosły ceny większości akcji, mimo wciąż aktualnej perspektywy dalszych podwyżek stóp procentowych. S&P500 wzrósł od początku roku o 7,5 proc., a Nasdaq odrobił 14,5 proc. po zeszłorocznych stratach. WIG20 od początku roku zyskał natomiast 4,5 proc.

Nawet najnowsze dobre dane z rynku pracy z USA nie zdołały zachwiać rajdem na amerykańskiej giełdzie. Wielu inwestorów jest obecnie w trybie „kupuj”, po tym jak opuścili rynek w zeszłym roku i obecnie mają sporo gotówki do zainwestowania. Pytanie o najlepszy moment na zakupy akcji to obecnie jedno z najważniejszych pytań, jakie zadają sobie inwestorzy. Można zauważyć, że wielu inwestorów przeżywa dziś FOMO. W taki sposób nazwano obawę o przegapienie czegoś istotnego, pominięcie jakiegoś ważnego zdarzenia, związane z social mediami i nowoczesnymi technologiami. Na giełdzie FOMO oznacza obawę przed ominięciem cenowego rajdu, który może przynieść znaczące wzrosty. Napędza ono obecne zakupy, a kupuje akcje wielu inwestorów, którzy wcześniej spokojnie czekali z zakupami na większe przeceny.

Zakupy wspierają dane napływające z amerykańskiej gospodarki, które wskazują na oddalenie się ryzyka recesji. Zatrudnianie w amerykańskiej gospodarce jest nadal wysokie, liczba wakatów do obsadzenia rośnie, a stopa bezrobocia osiągnęła najniższą wartość od 1969 roku. Walczący z inflacją FED nie jest zadowolony z tych danych, są one jednak dobrze odbierane przez inwestorów. Rynek uważa, że nie powinny wpłynąć na zmianę scenariusza, w ramach którego czeka nas w USA już tylko jedna podwyżka stóp procentowych o 0,25 p.p. w marcu. I zdecydowanie stawia obecnie na miękkie lądowanie amerykańskiej gospodarki. Choć pozostaje wrażliwy na bardziej jastrzębie stanowisko FED w przyszłości.

Wzrost S&P500 o 6,2 proc. w styczniu, to drugi najlepszy styczeń w historii tego indeksu (lepsze wyniki przyniósł tylko 2019 rok). Do tego zasada „jaki styczeń, taki cały rok” sprawdzała się w historii tego indeksu w 70 proc. przypadków. Nasdaq natomiast odnotował najlepszy styczeń od 2001 roku. „Efekt stycznia” zwykle przynosi pozytywne wyniki spółek, które straciły w poprzednim roku, co też obserwujemy obecnie. Największe wzrosty notują zatem krytoaktywa, spółki technologiczne i Chiny, podczas gdy tanieje dolar i surowce. Jeśli dobre fundamenty w postaci niższej inflacji i nie tak złych jak oczekiwano zysków będą się utrzymywać, to FOMO pośród inwestorów może być coraz powszechniejsze oraz skutkować zakupami i poszerzaniem obecnego rajdu.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Dlaczego onboarding pracowników jest ważny?

Rekrutacja i wdrożenie nowego pracownika to znaczny koszt dla organizacji. Co zrobić, aby te procesy stały się inwestycją, na której zyska zarówno pracownik, jak i pracodawca? Dlaczego tak ważne jest efektywne wdrożenie nowych pracowników?

Coraz więcej danych wskazuje, że rynek pracy się kurczy. Pracodawcy publikują o ok. 10% mniej ogłoszeń o pracę rok do roku. Mimo to firmom wciąż trudno znaleźć idealnych kandydatów. Długi i trudny proces rekrutacji oznacza spore koszty. Warto więc podejść do nich rozsądnie i nie osiadać na laurach po znalezieniu nowego członka zespołu.

Adaptacja pracowników to jeden z ważniejszych procesów kadrowych. To od jego przebiegu zależy nie tylko to, czy pracownik pozostanie w organizacji, ale również jaki będzie jego poziom zaangażowania w wykonywane zadania. Zignorowanie konieczności poświęcenia czasu na wdrożenia nowych osób lub lekceważące podejście do procesu, może oznaczać szybką utratę pracownika i wiązać się z poniesieniem kosztów związanych z kolejnym procesem rekrutacyjnym.

Czym jest onboarding pracowników?

Adaptacja nowych pracowników polega m.in. na zapoznaniu ich z zadaniami na danym stanowisku. Wiąże się nie tylko z podpisaniem niezbędnych dokumentów, obowiązkowymi szkoleniami i wręczeniem kalendarza służbowego. To kluczowy moment, w którym zatrudniony nawiązuje relacje z członkami zespołu, poznaje narzędzia niezbędne w pracy, uczy się kultury organizacyjnej i poznaje cele biznesowe, które firma może osiągnąć dzięki jego pracy. Jeśli proces przebiegnie sprawnie, pracownik może pozostać w firmie na długie lata i angażować się w powierzone obowiązki.

Co możesz zyskać, projektując proces wdrożeniowy w swojej firmie?

Istnieje kilka plusów wdrożenia efektywnego onboardingu:

  • zatrudnieni po okresie próbnym często decydują się zostać w organizacji;
  • pracownicy wykonują swoje obowiązki z dużym zaangażowaniem, ponieważ są świadomi, jak ich praca wpływa na dobro całej organizacji;
  • dobrze wdrożeni pracownicy doskonale znają swoje obowiązki i wiedzą, w jaki sposób powinni je wykonać. Przekłada się to na wysoką produktywność;
  • onboarding to idealna okazja do nawiązania nowych relacji i integracji z członkami zespołu;
  • po skutecznym procesie wdrożeniowym, pracownicy są w pełni przygotowani do samodzielnego wykonywania swoich obowiązków, a ryzyko popełnienia błędów jest niewielkie.

Jak powinien przebiegać proces wdrażania pracownika?

Proces onboardingu powinien być przede wszystkim dobrze zaplanowany. Po podpisaniu wszystkich niezbędnych dokumentów, warto przywitać nową osobę welcome packiem, przedstawić pracowników, oprowadzić po firmie.

Wejście do nowej organizacji wiąże się z koniecznością przyswojenia wielu nowych informacji. Pomocnym narzędziem w tym procesie będzie platforma onboardingowa Dolineo. Pozwala ona m.in. na zaprojektowanie procesu wdrożeniowego, którego nie trzeba za każdym razem tworzyć od nowa, a jedynie ewentualnie nieco modyfikować. Nie wymaga to wówczas także każdorazowego angażowania wszystkich osób odpowiedzialnych za przekazanie wiedzy nowej osobie w zakresie poszczególnych obszarów. Na platformę można wgrać wszelkie prezentacje, regulaminy czy szkolenia. Mogą to być np. pliki PDF, wideo czy dokumenty tekstowe.

Warto stworzyć kompleksową ścieżkę wdrożeniową, łącząc firmowe pliki ze szkoleniami przygotowanymi przez ekspertów. Poza obowiązkowymi elementami, takimi jak szkolenie BHP, z zakresu Cyberbezpieczeństwa czy RODO, warto dodać również kursy z kompetencji miękkich. Można stworzyć w systemie jeden onboarding dla wszystkich nowych pracowników, który będzie zawierał podstawowe informacje o firmie, jej misji, produktach czy procedurach, jak również zaprojektować dodatkowe, dedykowane konkretnym działom ze szczegółowymi materiałami kierowanymi już do tych grup. Co ważne, w zakresie szkoleń gotowych, które mogą być dostępne w ramach oferty – nie trzeba się martwić o aktualność przepisów. Doświadczeni specjaliści na bieżąco aktualizują wszystkie zmiany prawne.

W ramach Dolineo otrzymasz dostęp do wbudowanych w system kreatorów: onboardingów, ścieżek, bazy wiedzy, testów czy ankiet. Co więcej, będziesz miał do dyspozycji pakiet gotowych szablonów przygotowanych przez metodyków, dzięki czemu projektowanie własnych treści stanie się jeszcze łatwiejsze. Dzięki wsparciu technicznemu oraz filmikom instruktażowym, jest to łatwe i intuicyjne zadanie.

Platforma pozwala użytkownikom na korzystanie z niej w dowolnym miejscu i o dowolnej porze. Możliwość dopasowania procesu wdrożenia do swojego kalendarza, stanowi dużą wartość dla pracowników. Całodobowy dostęp do platformy, także na urządzeniach mobilnych, w dodatku z interfejsem w czterech różnych językach (polskim, angielskim, francuskim, ukraińskim) ułatwia onboarding różnorodnych zespołów, często rozproszonych w różnych miastach czy nawet krajach.

Więcej informacji o tym, jak zaplanować proces onboardingu znajdziesz tutaj: https://dolineo.com/onboarding-pracownika/.

Platforma Dolineo – proste narzędzie do onboardingu

Proces wdrażania można rozpocząć jeszcze przed właściwym zatrudnieniem, np. po podpisaniu listu intencyjnego. Warto wtedy udostępnić nowej osobie materiały, dzięki którym z powodzeniem rozpocznie poznawanie organizacji.

Dzięki platformie Dolineo nowo zatrudnieni mogą wdrażać się we własnym tempie, a przełożeni mają możliwość sprawdzenia postępów swoich podwładnych. Wszystkie funkcjonalności można sprawdzić, korzystając z darmowego 14-dniowego okresu próbnego. Po tym czasie można wykupić pełny dostęp dla całej organizacji.

Klienci mają prawo oczekiwać, że adwokat nie ujawni ich tajemnic. Przepisy nierespektujące tej zasady naruszają prawo

Nałożony na adwokata obowiązek poinformowania pozostałych zaangażowanych pośredników o schemacie podatkowym nie jest konieczny i narusza prawo do poszanowania komunikacji między adwokatem a jego klientem orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 8 grudnia 2022 r., rozstrzygając spór w zakresie obowiązku raportowania MDR (sprawa C-694/20 | Orde van Vlaamse Balies i in.).

Klienci mają prawo do ochrony swoich wolności i praw

Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy Prawo o adwokaturze, adwokatura powołana jest przede wszystkim do udzielania pomocy prawnej, współdziałania w ochronie praw i wolności obywatelskich. Pomoc tę świadczy osobom fizycznym, przedsiębiorcom oraz innym jednostkom organizacyjnym. Warunkiem wykonywania zawodu adwokata jest złożenie ślubowania, które mówi że będzie on przyczyniać się ze wszystkich sił do ochrony praw i wolności obywatelskich i zachowa przy tym tajemnicę zawodową. Art. 6 przywołanej ustawy, w ust. 1-3 precyzuje, że adwokat zobowiązany jest zachować w tajemnicy wszystko, o czym dowiedział się w związku z udzielaniem pomocy prawnej, a obowiązek ten nie może zostać ograniczony w czasie. Adwokata nie można zwolnić od obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej co do faktów, o których dowiedział się udzielając pomocy prawnej lub prowadząc sprawę. Jednak z dniem 1 stycznia 2019 r. do ust. 4 oddano pkt 2 w brzmieniu, że obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej nie dotyczy informacji przekazanych na podstawie Rozdziału 11a Ordynacji podatkowej, a więc rozdziału zatytułowanego „Informacje o schematach podatkowych”. Podobny wyjątek wprowadzono w zakresie tajemnicy zawodowej radców prawnych, księgowych i innych profesjonalnych pełnomocników.

Raportowanie o schematach podatkowych klientów

W ostatnich latach w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE oraz zagranicznych trybunałów i sądów dostrzegalne jest silne stanowisko wyrażające zdecydowany sprzeciw przeciw przepisom nakładającym na adwokatów, radców prawnych i innych profesjonalnych pełnomocników obowiązek raportowania o schematach podatkowych swoich klientów. Chodzi o dyrektywę 2018/822 zwaną DAC6, ustanawiającą nowy system obowiązkowego ujawniania informacji MDR (z ang. Mandatory Disclosure Rules). Zobowiązuje ona wszystkich pełnomocników zaangażowanych w potencjalne agresywne planowanie podatkowe swoich klientów do informowania o tym fakcie organów skarbowych.

Obowiązki MDR naruszają tajemnicę zawodową profesjonalnych pełnomocników

Już na etapie wdrażania tych obowiązków w Polsce (przepisy obowiązują od 1 stycznia 2019 r.), krajowe środowiska prawnicze zgłaszały przeciw nim głośny sprzeciw. M.in. w styczniu 2020 r. Krajowa Izba Doradców Podatkowych skierowała do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją RP obowiązku ujawniania tajemnicy zawodowej przez doradców bez ustanowienia wyraźnych przesłanek ani trybu zwalniania z niej. W czerwcu 2021 r. francuska Rada Stanu (Conseil d’Etat) skierowała do Trybunału w Luksemburgu zapytanie o zgodność z Kartą praw podstawowych UE nałożonego na prawników obowiązku informowania administracji skarbowej o uzgodnieniach poczynionych ze swoimi klientami. Natomiast we wrześniu 2022 r. Trybunał Konstytucyjny Belgii orzekł, że przepisy MDR, które nie pozwalają prawnikom i innym profesjonalnym pełnomocnikom powoływania się na tajemnicę zawodową są sprzeczne z belgijską konstytucją.

Tajemnicą objęta jest treść konsultacji, jak i sam fakt, że do nich doszło

Obowiązek raportowania o schematach podatkowych dotyczy wszystkich pełnomocników uczestniczących w planowaniu podatkowym, a w ostateczności także samych podatników. W określonych sytuacjach pośrednik może zostać zwolniony z tego obowiązku. Wówczas musi on bezzwłocznie poinformować każdego z pozostałych pośredników oraz podatnika o spoczywającym na nim obowiązku raportowania. Dwie belgijskie organizacje adwokackie zaskarżyły ten ostatni obowiązek uznając, że niemożliwym jest informowanie pozostałych pośredników uczestniczących w planowaniu podatkowym, bez naruszenia tajemnicy adwokackiej.

Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 8 grudnia 2022 r. orzekł, że tajemnica adwokacka obejmuje nie tylko informacje przekazane przez klienta swojemu obrońcy w procesie, ale również w trakcie konsultacji prawnych. Tajemnicą jest objęta zarówno treść tych konsultacji jak i sam fakt, że miały one miejsce. „Poza wyjątkowymi sytuacjami klienci powinni móc zasadnie oczekiwać, że ich adwokat bez ich zgody nie ujawni nikomu, że się z nim konsultują” – stwierdził TSUE (sprawa C-694/20).

Obowiązek poszanowania komunikacji klienta z adwokatem

Trybunał przypomniał o art. 7 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, który zapewnia wzmocnioną ochronę wymiany informacji do jakiej dochodzi między adwokatami a ich klientami. Ta szczególna ochrona uzasadniona jest powierzeniem adwokatom podstawowego zadania w demokratycznym państwie – obronę praw jednostki. Reguła ta uznawana jest we wszystkich krajach członkowskich Unii. Tymczasem realizując obowiązek poinformowania innych pośredników, poznają oni tożsamość adwokata, dowiadują się, że w jego ocenie uzgodnienie z klientem wypełnia znamiona schematu podatkowego, oraz że udzielił mu konsultacji. To istotna ingerencja we wspomniane gwarantowane Kartą prawo do poszanowania komunikacji klienta ze swoim adwokatem. To, że poinformowani pośrednicy są zobowiązani do zaraportowania o tym organom skarbowym, wywołuje kolejną ingerencję w prawo do zachowania tajemnicy adwokackiej.

Łamanie tajemnicy adwokackiej nie jest niezbędne do realizacji celów fiskalnych

Analizując cel wprowadzenia w życie przepisów MDR o obowiązkowym raportowaniu na temat schematów podatkowych, jakim było zapobieganie unikaniu i uchylaniu się od opodatkowania, TSUE stwierdził, że do jego realizacji nie jest konieczny obowiązek raportowania ciążący na adwokacie. Do przekazywania orangom informacji zobowiązani są wszyscy pośrednicy, którzy znają jasno określone obowiązki zgłoszeniowe. „Obowiązek zgłoszenia ciążący na pozostałych pośrednikach, którzy nie są zobowiązani do zachowania tajemnicy zawodowej i – w braku takich pośredników – obowiązek zgłoszenia ciążący na właściwym podatniku zapewniają co do zasady, że organy podatkowe zostaną poinformowane” – orzekł TSUE.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Frankowicze oczekują na wyrok TSUE – już 16 lutego ważna opinia w tej sprawie

Frankowicze z niecierpliwością oczekują wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w kwestii prawa banków do wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału. 16 lutego 2023 r. o godz. 9.30 swoją opinię w tej sprawie przedstawi Rzecznik Generalny TSUE. To orzeczenie kluczowe dla dalszego przebiegu sporów sądowych pomiędzy kredytobiorcami frankowymi
a bankami na gruncie kredytów denominowanych i indeksowanych do CHF.

Opinia Rzecznika pokaże tok rozumowania TSUE

Lutowa opinia Rzecznika Generalnego TSUE dotyczyć będzie sprawy C-520/21. Frankowicze liczyli na jej rozstrzygnięcie już 12 października 2022 roku, jednak wyrok ostatecznie nie zapadł. Podczas rozprawy 12 października 2022 roku stanowiska zaprezentowały strony sporu oraz przedstawiciele polskich instytucji państwowych. Po stronie konsumentów opowiedzieli się: Rząd RP, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Rzecznik Finansowy. Po stronie banków zaś stanął szef Komisji Nadzoru Finansowego.

Dlaczego opinia Rzecznika Generalnego jest kluczowa w tej sprawie?

Opinia Rzecznika Generalnego w sprawie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału jest o tyle istotna, że zwykle pokrywa się z późniejszym orzeczeniem unijnego Trybunału. Kredytobiorcy i ich pełnomocnicy poznają zatem prawdopodobny tok myślenia sędziów jeszcze przed ogłoszeniem treści oczekiwanego orzeczenia. Wyrok zaś zapadnie prawdopodobnie po upływie kilku miesięcy – mówi Marcin Szołajski, Radca Prawny, CEO kancelarii Szołajski Legal Group.

Co wyrok oznacza dla Frankowiczów?

Przed sądami w Polsce toczy się obecnie kilkaset spraw o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu. Wyliczane przez banki wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu stanowi przeciętnie nie mniej niż 50 proc. wartości kapitału kredytu. Od rozstrzygnięcia tego sporu zależeć będzie zatem sytuacja Frankowiczów w Polsce.

Masowe przegrane banków w toczących się procesach o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu spowodują ogromne koszty tych instytucji z powodu przegranych procesów. Jeśli TSUE uzna, że bankom nie należy się ani złotówka ponad nominalną wartość zobowiązania, roszczenia banków stracą sens – tłumaczy Marcin Szołajski.

Banki doskonale rozumieją powagę sytuacji, przez ostatnie miesiące poszerzały one bowiem rezerwy na ryzyko prawne kredytów frankowych. Wyrok TSUE może odebrać im ostatnią nadzieję na kompromis frankowy. Jeśli opinia Rzecznika Generalnego TSUE a później wyrok TSUE będą korzystne dla konsumenta, prawdopodobnie wywoła to kolejną lawinę pozwów.

Możliwe dodatkowe roszczenia od banków

Obecnie banki przegrywają już nawet w 98 proc. postępowań z Frankowiczami, z czego aż 98 proc. to unieważnienie umów, a zaledwie 2 proc. to „odfrankowienie”. Banki nadal składają pozwy, starając się przerwać bieg przedawnienia, notują jednak gigantyczne straty, a sądy oddalają ich roszczenia jako bezzasadne.

Nie jest przesądzone, że TSUE wydając prokonsumencki wyrok, uzna, że żadna ze stron unieważnionej umowy nie ma prawa rościć od drugiej o dodatkową opłatę. Tym samym może się okazać, że Trybunał uzna roszczenia banków za bezzasadne, a jednocześnie wskaże konsumentom drogę do walki o dodatkową opłatę. To z kolei oznaczałoby, że same banki wystawiły się na ryzyko, albowiem to właśnie one wprowadziły tego rodzaju roszczenie do walki z Frankowiczami – zaznacza Marcin Szołajski.

Niekorzystny dla banków wyrok oznaczać będzie, że instytucje te zostaną zmuszone do rewizji programów ugodowych, skrajnie niekorzystnych dla konsumentów. Poza sektorem bankowym, skrajnie prokonsumenckiego orzeczenia obawia się również Komisja Nadzoru Finansowego, która 12 października 2022 r. wystąpiła po stronie banków.

FPP: potrzebne dłuższe vacatio legis dla zmian w Kodeksie Pracy

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny nie zajęła się wydłużeniem okresu wejścia w życie przepisów nowelizujących Kodeks pracy – mimo apelu pracodawców. Posłowie nie zainteresowali się tym, że kolejne zmiany w prawie pracy znowu obciążają finansowo pracodawców i utrudniają dostosowanie się do nowego stanu w zaledwie 21 dni po ogłoszeniu ustawy. Pominięto też fakt, że niedługo wchodzą w życie przepisy o pracy zdalnej i kontroli trzeźwości pracowników, które wymagają wielu działań związanych z tworzeniem regulacji wewnętrznych i organizacją pracy. Według szacunków FPP łączne obciążenie dla pracodawców z tytułu wprowadzenia dwóch obecnych zmian w Kodeksie pracy wyniesie rocznie ok. 11 miliardów złotych. FPP ponawia apel o dłuższe vacatio legis dla zmian w Kodeksie Pracy.

Jedną z propozycji jest zwolnienie pracownika od pracy z powodu działania siły wyższej w pilnych sprawach rodzinnych spowodowanych chorobą lub wypadkiem, jeżeli jest niezbędna natychmiastowa obecność pracownika, w wymiarze 2 dni albo 16 godzin w ciągu roku kalendarzowego. W okresie tego zwolnienia od pracy pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia w wysokości połowy wynagrodzenia. Drugą zmianą, która przyczyni się do kosztów, jest propozycja wprowadzenia dodatkowych przerw w pracy trwających co najmniej 15 minut, jeżeli dobowy wymiar czasu pracy pracownika wynosi dłużej niż 9 godzin oraz gdy dłużej niż 16 godzin.

„Kwestią budzącą wątpliwości jest określenie działania siły wyższej i kontekst sytuacyjny uzasadniający zwolnienie pracownika od pracy. W konkretnych przypadkach może dojść do poważnej kolizji interesów, kiedy pracodawca potrzebuje pracownika na stanowisku pracy i ma rozstrzygać, czy faktycznie zachodzi niezbędność takiego zwolnienia. Dla pracodawcy taka regulacja oznacza dodatkowe koszty. Dokonana przez projektodawcę ocena skutków regulacji (OSR) nie zawiera kalkulacji tych skutków – co świadczy o trudności w ich wyliczeniu. Należy jednak uznać, że w skali całej gospodarki będą one znaczne. Wzrost kosztów pracy zostanie przełożony na koszty produktów. Jest więc działaniem zwiększającym inflację. Zmiany przepisów wpłyną na konkurencyjność i rynek pracy. Należy też podkreślić, że w projektowanym art. 134 mowa jest o dobowym wymiarze czasu pracy, a nie faktycznie wykonywanej pracy. Ponadto nie uwzględnia się innych obciążeń pracodawców, na przykład postojowego w przypadku prac uzależnionych od warunków atmosferycznych, co szczególnie dotyka branżę budowlaną czy niektóre rodzaje produkcji. W konsekwencji wzrost kosztów będzie jeszcze większy” – podkreśla prof. Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert ds. rynku pracy Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Projektowane zmiany Kodeksu pracy (druk sejmowy nr 2932) mają na celu wdrożenie dwóch dyrektyw: 2019/1152 z dnia 20 czerwca 2019 r. w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej i 2019/1158 z dnia 20 czerwca 2019 r. w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Większość tych zmian przyczyni się do problemów organizacyjnych z uwagi na większe prawdopodobieństwo absencji pracowników. Mogą też pojawić się spory dotyczące prawidłowego rozumienia niektórych zapisów, a także dodatkowe koszty.

Biorąc pod uwagę przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w 2022 r. – 6654 PLN i przeciętną liczbę dni pracy w miesiącu w 2023 roku (współczynnik urlopowy na 2023 rok) – 20,8 dni, to koszt jednego dnia pracy dla 1 pracownika rocznie wynosi 383 PLN. To dalej zakładając, że pracownik skorzysta z dwóch dni, a pracujących w gospodarce mamy 16 mln, to koszt ogólny wyniesie 6 miliardów 128 milionów.

Uwzględniając przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w 2022 r. – 6654 PLN i 10% ogółu pracujących spośród 16 mln, to koszt dodatkowej jednej przerwy (powyżej 9 godziny) wynosi ogółem 4,8 miliarda, co wynika z wyliczenia: koszt przy jednej dodatkowej przerwie 15 minutowej jednej osoby to 2 994 PLN x 1,6 mln osób = 4,8 miliarda.

Dolar coraz droższy. Spadki na kryptowalutach

Pomimo odrobinę lepszych danych z Niemiec dolar nadal idzie w górę. W tle korekta na kryptowalutach, a Australijczycy dołączyli do podwyżek stóp procentowych.

Dane z Niemiec

Wczoraj poznaliśmy dane na temat zamówień w niemieckim przemyśle. Odczyt miesięczny wynoszący wzrost o 3,2% to dane najlepsze od listopada 2021 roku. Tworzy to jednak mylny obraz obecnej sytuacji. W skali roku zamówienia spadają bowiem wciąż o 10,1%. Spadek zamówień to zawsze bardzo zły prognostyk na przyszłość. W trudnych czasach zmniejszenie stanów magazynowych ma sens, szczególnie przy rosnących stopach procentowych. Problem w tym, że spadek produkcji wywołany mniejszymi zamówieniami ma potem wpływ na całą gospodarkę, nie wykluczając rynku pracy. W rezultacie pomimo lepszego wyniku od oczekiwań obraz gospodarki jest słaby. Jest to zatem kolejny cios dla euro względem dolara.

Korekta na kryptowalutach

Umacniający się dolar spowodował sporo zmian na rynku. Korekty widać było nie tylko na metalach szlachetnych czy surowcach energetycznych. Korekta dotyczyła również rynku kryptowalut. Bitcoin, który w szczytowym momencie przekraczał już 24 tysiące dolarów, spadł obecnie poniżej 23 tysięcy. Pomimo tego ten rok nadal jest bardzo dobry dla tego rynku ze wzrostami sięgającymi niemal 40%. Rynek kryptowalut odbił się po bardzo słabej końcówce zeszłego roku. Już wcześniej było ciężko z powodu rosnących stóp procentowych. Upadek giełdy FTX dobił jednak mocno optymizm inwestorów.

Australia podnosi stopy procentowe

Zgodnie z oczekiwaniami dzisiaj w nocy Królewski Bank Australii podniósł główną stopę procentową o 0,25%. W rezultacie wynosi ona już 3,35%. Oznacza to, że kraj ten cały czas reaguje na ostatnie wzrosty inflacji. Z drugiej strony inflacja na poziomie 7,8% nie jest na tle gospodarek zachodnich dużym problemem. Względem inflacji polityka monetarna Australii jest mniej nonszalancka niż strefy euro. Po tych danych dolar australijski umacniał się względem pozostałych walut. Było to najprawdopodobniej powodem obaw części analityków, że do podwyżki nie dojdzie. W momencie, kiedy podniesiono stopy procentowe, kupowali oni dolary australijskie, by wyrównać pozycje.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat