Raportowanie niefinansowe – wnioski na rok 2019

W ubiegłym roku polskie spółki po raz pierwszy musiały przygotować raporty niefinansowe. Obowiązek ten dotyczył ok. 160 podmiotów (dla wielu była to pierwsza okazja do sporządzenia raportu niefinansowego). Niestety gros z nich nie poradziło sobie najlepiej.

„Oczywiście były przykłady dobrych raportów, solidnie przygotowanych, ale zdecydowana większość [spółek] albo podeszła do tematu bardzo zdawkowo, albo wprost popełniła błędy niezgodności – w mojej opinii – z Ustawą o rachunkowości […]. Ponad 40 spółek spośród tych 160 do swoich raportów nie wybrała żadnego uznanego, polskiego czy międzynarodowego, standardu raportowania” – mówi w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl Piotr Biernacki, wiceprezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych.

W przyszłości sporządzanie raportów niefinansowych może być dla spółek jeszcze większym wyzwaniem. Między innymi w związku z nowymi wytycznymi Komisji Europejskiej w zakresie raportowania kwestii dotyczących klimatu. Wytyczne te zalecają bardziej szczegółowe informowanie w raportach np. o tym, w jaki sposób spółka uwzględnia w swojej działalności ryzyko klimatyczne, jak wpływa na zmiany klimatu czy jak zmiany klimatu wpływają na spółkę. Sporą trudnością będzie raportowanie emisji gazów cieplarnianych we wszystkich trzech zakresach (emisje bezpośrednie, pośrednie i wytwarzane w całym łańcuchu dostaw spółki).

To jednak niejedyna zmiana – w Brukseli powstanie nowy projekt dyrektywy o raportowaniu niefinansowym. Przede wszystkim będzie on zakładał zwiększenie liczby podmiotów mających obowiązek przygotowywania raportów. Obecnie dotyczy on spółek zatrudniających powyżej 500 pracowników. Próg ten zostanie obniżony, może do 250, a nawet mniejszej liczby osób. Po drugie w miejscu, gdzie dyrektywa mówi o wytycznych Komisji Europejskiej, wykreślone zostanie słowo „niewiążące”. Co za tym idzie – raporty sporządzane przez spółki będą musiały być z tymi wytycznymi zgodne.

Rozliczenie usług budowlanych – przełomowy wyrok TSUE

Rozliczenie usług budowlanych budzi wiele kontrowersji i sporów pomiędzy organami podatkowymi a podatnikami. W szczególności wiele wątpliwości powstaje w zakresie momentu wykonania usług budowlanych, który wpływa na obowiązek podatkowy. W chwili obecnej, gdy Naczelny Sąd Administracyjny wypracował już praktykę i określone podejście do tematu, oliwy do ognia dolał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyrokiem z 2 maja 2019 r. (w polskiej sprawie C-224/18). Dyskusja znów się ożywia, co pozwala twierdzić, że niebawem możemy spodziewać się zmiany praktyki rynkowej.

Dlaczego wykonanie usługi jest ważne?

W ustawie o VAT wskazano, że dla usług budowlanych obowiązek podatkowy może powstawać na dwa sposoby, tj. w zależności od statusu usługobiorcy. Jeżeli usługa budowlana została wykonana na rzecz osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej (niepodatnika VAT), wówczas obowiązek podatkowy powstaje na zasadach ogólnych, tj. z chwilą wykonania usługi budowlanej.

W drugim przypadku tj. świadczenia przez podatnika VAT usług budowlanych i budowlano-montażowych na rzecz innego podatnika podatku VAT, obowiązek podatkowy powstaje zasadniczo z chwilą wystawienia faktury. Faktura musi zostać wystawiona:

  • nie wcześniej niż 30 dnia przed wykonaniem usługi lub
  • nie później niż 30 dnia od dnia wykonania usługi (art. 106i ust. 3 pkt 1 ustawy o VAT).

Jeżeli jednak podatnik nie wystawi faktury lub zrobi to z opóźnieniem, to obowiązek podatkowy powstanie z chwilą upływu terminu wystawienia faktury, czyli w przypadku usług budowlanych 30. dnia od dnia wykonania usług.

Podsumowując, ustalenie daty wykonania usługi budowlanej lub budowlano-montażowej jest kluczowe dla wyznaczenia daty obowiązku podatkowego bezpośrednio (w przypadku świadczenia dla niepodatników) oraz pośrednio (w przypadku podatników).

Data faktycznego wykonania usług

Z praktyki biznesowej w zakresie usług budowlanych wynika, że co do zasady usługobiorca potwierdza wykonanie prac poprzez podpisanie protokołu odbioru. Przez wiele lat przyjmowano, że usługi te są wykonane z chwilą podpisania takiego protokołu. Kamieniem milowym zmieniającym powyższą praktykę był wyrok NSA z 18 kwietnia 2013 r. (I FSK 943/12), w którym sąd stwierdził m.in., że „administracyjne prawo budowlane nie wskazuje wprost, jaką datę uznać należy za dzień wykonania usługi. Zważyć również należy, że brak protokołu zdawczo-odbiorczego w chwili wykonania usługi budowlanej nie świadczy o tym, że nie doszło (w ogóle lub w konkretnej dacie) do wykonania czynności”.

Od czasu tego wyroku organy i sądy zaczęły konsekwentnie przyjmować, że data wykonania usługi to data faktycznego zakończenia czynności – przykładowo wyrok NSA z 21 września 2017 r. (sygn. I FSK 1984/15). Ponadto sądy podkreślały, że co prawda protokół może i potwierdza wykonanie usług, jednak data jego wystawienia przez odbiorcę nie przesądza o terminie i zakresie dokonania usług – wyrok NSA z 6 lipca 2017 r. (sygn. I FSK 2148/15).

Podejście organów było rozszerzane także na inne rodzaje usług. Przykładowo w wyroku z 11 października 2017 r. (sygn. I FSK 2091/15) NSA wskazał, że moment powstania obowiązku podatkowego dla usług informatycznych oddawanych etapami nie zależy od podpisania protokołu odbioru prac.

Przełomowy Wyrok TSUE

TSUE w wyroku z 2 maja 2019 r. (w polskiej sprawie C-224/18) uznał, że co do zasady usługa budowlana powinna być uznana za wykonaną w momencie podpisania protokołu. TSUE wskazał, że usługa może zostać uznana za wykonaną dopiero po spełnieniu wszystkich warunków jej kompletności. Spełnienie tych warunków następuje wraz z przyjęciem protokołu, gdy treść umowy przewiduje prawo zamawiającego do zweryfikowania prac, zanim zostaną zaakceptowane oraz obowiązek usługodawcy polegający na wprowadzeniu koniecznych zmian, aby rezultat rzeczywiście odpowiadał temu, co zostało uzgodnione. Dodatkowo TSUE odwołał się do potwierdzającego waloru protokołu, wskazując, że na jego podstawie kalkulowane jest także finalne wynagrodzenie za usługi.

Umowy dotyczące wykonania robót budowlanych mogą być różnie skonstruowane (obserwuje się konstrukcję jednorazowej płatności po zakończeniu robót, częściową płatność po zakończeniu etapów robót, częściowe płatności bez zakończenia etapów). Treść umowy – zgodnie z cytowanym wyrokiem – ma tutaj istotne znaczenie.

Z jednej strony wyrok ten może oznaczać odwrócenie dotychczasowej praktyki w zakresie określania momentu opodatkowania usług budowlanych, z drugiej należy wziąć pod uwagę, że w obrocie nadal funkcjonuje interpretacja ogólna Ministra Finansów z 1 kwietnia 2016 r., zgodnie z którą decydujące jest zgłoszenie robót do odbioru nabywcy, a wielu podatników ma swoje interpretacje indywidualne.

Co zrobić?

W chwili obecnej podatnicy powinni zinwentaryzować i przeanalizować obszary działalności, na jakie wpływ może mieć orzeczenie TSUE. Warto przeanalizować także wpływ wyroku na przeszłe rozliczenia transakcji budowlanych, tj. w przypadku, gdy nie ma jeszcze umowy albo umowa już jest, ale usługi nie zostały wykonane. Do rozważenia pozostaje również wpływ tego wyroku na inne niż budowlane usługi potwierdzane protokołem odbioru.

Ponadto konsekwencją wyroku TSUE może być także możliwość wznowienia zakończonych postępowań podatkowych – tu mamy jednak ograniczony czas i podatnicy powinni działać szybko tj. w ciągu miesiąca od publikacji sentencji orzeczenia TSUE w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Frankowicze znowu w kropce. Słynny LIBOR odchodzi do lamusa

Niedawno warszawski sąd unieważnił umowę kredytową, która odsyłała do stawki referencyjnej LIBOR publikowanej przez BBA. Stało się tak, bo tego wskaźnika nie ma już od kilku lat. Zdaniem ekspertów, to namiastka problemów, jakie mogą dotyczyć wielu kredytobiorców w Polsce. Za niespełna 2,5 roku ma bowiem zniknąć LIBOR. Banki zapewne będą dążyć do zawarcia aneksów do umów, niekoniecznie korzystnych dla kredytobiorców. Jednak na to rozwiązanie, a także na ugodę czy zmianę regulaminu musi wyrazić zgodę sam klient. Bardzo realna wydaje się również interwencja ustawodawcy, który odgórnie ustali nowe zasady. Ale zastąpienie ww. wskaźnika wcale nie musi być takie proste i oczywiste.  

Sygnał ostrzegawczy

Do końca 2021 roku ma całkowicie zniknąć LIBOR, co oznacza ważne zmiany dla posiadaczy kredytów hipotecznych. Problemy, jakie mogą wówczas wystąpić, uwidocznił ostatnio wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie (XXV C 2879/18), który unieważnił umowę kredytową. Zawarto w niej m.in. zapisy o stawce LIBOR, publikowanej przez British Bankers’ Association (BBA). A jej już przecież nie ma.

– Brak stawki referencyjnej LIBOR, ogłaszanej przez BBA, oznacza niemożliwość wykonania umowy. Stan ten trwa od roku 2014. Zgodnie z art. 475 k.c. umowa odsyłająca do wskaźnika, który przestał być publikowany, wygasa z dniem zaprzestania publikacji. Strony umowy powinny sobie zwrócić to, co otrzymały i nie zostało jeszcze rozliczone – podkreśla radca prawny Mariusz Korpalski z Kancelarii Prawnej Komarnicka Korpalski, pełnomocnik kredytobiorcy ww. sprawie.

W ocenie mecenasa Jakuba Bartosiaka z Kancelarii Michrowski Bartosiak Family Office, umowa może być wykonywana bez LIBOR-u. Standardowo jest to jeden ze składników do obliczania oprocentowania. Gdy go nie ma, pozostaje marża banku. Jednak jak zauważa ekspert, obecnie jest to niekorzystne rozwiązanie dla kredytobiorców, ponieważ od kilku lat mamy ujemny LIBOR. Jeżeli sytuacja się zmieni i wskaźnik będzie wysoki, to dopiero wtedy warto powoływać się na tę okoliczność. Podobnie jeśli utrzyma się linia orzecznicza, zgodnie z którą brak LIBOR-u skutkuje nieważnością umowy.

– Według mojej wiedzy, część banków w Polsce do tej pory stosuje zapisy dot. BBA. Trudno ocenić, czy ta praktyka jest wyłącznie skutkiem karygodnego zaniedbania. Nasza kancelaria skierowała do UOKiK skargę o podejrzeniu naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. W moim przekonaniu, klienci z takimi wadliwymi umowami od początku 2014 roku płacą raty odsetkowe bezpodstawnie. W podobnej sytuacji znajdą się wkrótce wszystkie banki w związku z likwidacją LIBOR-u – komentuje radca prawny Radosław Górski.

Za zgodą klienta

Wartość portfela kredytów frankowych wciąż pozostaje bardzo duża. Nie należy więc lekceważyć skali zagrożenia dla rynku, co stwierdza Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors. Jak wskazuje ekspert, już mówi się o powołaniu grupy roboczej, która za kilka miesięcy rozpocznie prace nad zmianami. Jeśli nic nie zostanie zrobione odgórnie, to trzeba będzie zmienić treść umów kredytowych . W nich mogłyby się np. pojawić zapisy, że LIBOR jest zmieniany na SARON, który teraz jest wprowadzany w Szwajcarii.

– Ugoda, aneks i zmiana regulaminu wymagają zgody klienta, a ich treść zależy od inwencji banku. Generalnie nie widzę przeszkód, aby klient takie porozumienie z bankiem rozważył i podpisał, żeby utrzymać umowę w mocy. Zakładam, że przy tej okazji bank usunie z niej oczywiście bezprawne odesłania do własnej tabeli kursowej, a także skutki jej stosowania od momentu wypłaty kredytu – mówi radca prawny Mariusz Korpalski.

Z kolei Marek Rzewuski, ze Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, spodziewa się, że banki będą próbowały „przemycać” w aneksach zapisy niekorzystne dla konsumentów. To mogą być np. zapisy zakazujące dochodzenia swoich praw w sądach. Zdaniem wiceprezesa SBB, prawdopodobnie wielu kredytobiorców poczuje się zastraszonych wizją konieczności „natychmiastowej spłaty kredytu” i podpisze taki niekorzystny dla siebie aneks. Tymczasem z większości umów wynika, że gdy stawka LIBOR jest niepublikowana, to wynosi zero. Istnieje także pogląd, że należy uwzględnić ostatnią publikowaną stawkę LIBOR, gdyż nie uległa ona zmianie. Te interpretacje są korzystniejsze niż bezrefleksyjne podpisanie zaproponowanego aneksu.

– Gdy mamy ujemne stopy procentowe w Szwajcarii, to patrząc krótkoterminowo klientom opłacałoby się zawrzeć aneks zamieniający LIBOR na SARON. Bez tego, gdy LIBOR zniknie oprocentowanie kredytu nagle stałoby się wyższe niż obecnie, bo marża nie byłaby pomniejszana o ujemny LIBOR. Jednak w dłuższej perspektywie można podejrzewać, że stopy procentowe wiecznie nie będą na negatywnym poziomie. Klienci, którzy wzięliby to pod uwagę, pewnie nie zgodziliby się na aneks, co oznacza ryzyko sporych strat dla banków. Dlatego konieczne wydaje się wprowadzenie rozwiązania ustawowego – analizuje Jarosław Sadowski.

Czas dla ustawodawcy

Zdaniem radcy prawnego Radosława Górskiego, możliwe są różne scenariusze, tj. ugody, aneksy i zmiany regulaminu. Realna jest też interwencja ustawodawcy. Ekspert jest przekonany o tym, że dojdzie do nieskutecznych względem konsumentów prób narzucenia kredytobiorcom nowych warunków. Z kolei w ocenie mecenasa Jakuba Bartosiaka, wszystko zostanie uregulowane na poziomie ustawowym. Ustawodawca zlikwiduje LIBOR i jednocześnie ustali nowe zasady, takie same dla wszystkich.

– Co do ingerencji ustawodawcy, to przede wszystkim trzeba mieć na uwadze treść unijnego rozporządzenia BMR, które przewiduje przepisy przejściowe oraz terminy końcowe obowiązywania dotychczasowych stawek. Przepisy te podlegają obecnie procedurze nowelizacji. To, czy LIBOR zniknie z horyzontu prawnego, zależy od wielu niewiadomych – informuje radca prawny Korpalski.

Do tej pory banki wielokrotnie argumentowały, że umów wykonywanych nie można zmienić ustawą.   Jednak w tym przypadku zapewne będą próbowały naginać prawo dla realizacji swoich celów i zysków, co prognozuje Marek Rzewuski. Według niego, jeżeli sejm zamierza ustawowo usuwać nieprawidłowości z umów, to powinien przede wszystkim uwzględnić dyrektywę unijną 93/13. To pozwoli usunąć nie tyle braki związane z upadkiem stawki LIBOR, ale przede wszystkim wykreślić niezgodne z prawem zapisy abuzywne.

– Trudno dziś stwierdzić, czy i jak będzie można zastąpić LIBOR. Wymieniany przy tej okazji SARON jest inną stawką, a do tego jednodniową. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby ustawodawca w prosty sposób wpisał, że w umowach odsyłających do LIBOR 3M zastosowanie znajdzie SARON 1D. To mógłby też napisać, że w umowach dotyczących Hondy Accord wpisujemy Skoda Octavia i to nie problem. Ale przecież gdzieś są granice autonomii woli stron umowy, których ustawodawca nie może przekraczać – zaznacza ekspert z Kancelarii Prawnej Komarnicka Korpalski.

Jak przekonuje wiceprezes Rzewuski, umowa nie może być zmieniana bez zgody konsumenta i z naruszeniem jego praw, których ramy wyznacza wspomniana wyżej unijna dyrektywa. Natomiast radca prawny Radosław Górski podkreśla, że jeżeli strony nie dojdą do porozumienia, a ustawodawca nie rozwiąże problemu w drodze ustawy, to prawdopodobnym skutkiem będzie wygaśnięcie tych umów.

– Zanim zmiany wejdą w życie, nie warto opierać pozwu wyłącznie na kwestii LIBOR-u. Jeżeli będzie to jedyny argument,  to ryzykujemy, że sąd, nie mając przepisów ustawowych czy unijnych, będzie musiał samodzielnie rozstrzygnąć, co się dzieje teraz z umową. Ostatnie orzeczenie Sądu Okręgowego jest korzystne dla kredytobiorców, ale trzeba podkreślić, że jeszcze nieprawomocne. Trudno przewidzieć ostateczne rozstrzygnięcie. Po interwencji ustawodawcy i wprowadzeniu odpowiednich zapisów, sytuacja powinna być bardziej przejrzysta – podsumowuje ekspert z Kancelarii Michrowski Bartosiak Family Office.

Dobre dane wsparły kurs dolara amerykańskiego w drugiej części dnia

Mimo słabości w pierwszej części dnia, dolar amerykański był w stanie zakończyć czwartek na niemal niezmienionym poziomie w relacji do euro i nieznacznie umocnić się w parze z polskim złotym. Walutę wspierały m.in. dobre dane makroekonomiczne opublikowane w drugiej części dnia.

Zacznijmy od rynku pracy: wczorajszy, cotygodniowy odczyt nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA pokazał dość istotny spadek w relacji do odczytu z poprzedniego tygodnia (209 tys. wobec zrewidowanego w górę poziomu 222 tys.). Wyraźna redukcja liczby wniosków nie była oczekiwana przez konsensus.

Odczyt za ostatni tydzień był najlepszy od trzech miesięcy, kiedy to zanotowano spadek wskaźnika do najniższego poziomu od niemal pięciu dekad. Cotygodniowe dane są dość zmienne, jednak zarówno ich średnia z ostatnich czterech tygodni, jak i pozostałe dane z rynku pracy (chociażby ostatni raport NFP) wskazują na utrzymującą się, dobrą sytuację amerykańskiego rynku pracy. Wygląda na to, że amerykańscy pracodawcy cały czas mają opory przed zwalnianiem pracowników.

Drugą, jeszcze istotniejszą publikacją z wczoraj były dane o inflacji, które pokazały nieoczekiwany wzrost bazowej inflacji CPI do poziomu 2,1% w ujęciu rocznym, wobec poziomu 2% notowanego miesiąc wcześniej. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to jak istotna zmiana, jednak jeśli spojrzymy na dynamikę w ujęciu miesięcznym, widać wyraźne podbicie – w relacji do poprzedniego miesiąca w maju bazowe ceny rosły o 0,3%. Ostatnim razem tak duży wzrost wskaźnika notowaliśmy w styczniu 2018 r.

Sama inflacja CPI z kolei rosła w czerwcu o 1,6% i 0,1% odpowiednio w ujęciu rocznym i miesięcznym, notując nieco wyższy od oczekiwanego wzrost miesiąc do miesiąca.

Ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy (szczególnie piątkowy raport NFP), w połączeniu z danymi sugerującymi utrzymywanie się względnie wysokiego poziomu inflacji bazowej są argumentami przeciwko agresywnemu luzowaniu polityki monetarnej ze strony Rezerwy Federalnej. W obecnej sytuacji skłaniamy się raczej ku temu, że FOMC podczas spotkania w lipcu zdecyduje się na obniżkę stóp procentowych „jedynie” o 25 punktów bazowych, a nie 50, jak spodziewa się część rynku.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w czwartek wzrósł o 0,1%, wahając się w widełkach 4,26-4,27. Para EUR/USD zakończyła dzień na niemal niezmienionym poziomie. Dzisiejsze dane o produkcji przemysłowej w strefie euro zaskoczyły na plus. Wprawdzie w ujęciu rocznym wspomniana produkcja spadła o 0,5%, pozostając ujemna przez siedem ostatnich miesięcy pomiarów, tak jednak miesięczny wzrost okazał się wyraźnie wyższy od oczekiwań. W przeciwieństwie do odczytów z poprzednich trzech miesięcy, majowa dynamika w ujęciu miesięcznym była dodatnia. W kontekście ostatnich problemów sektora, osiągnięcie miesięcznej dynamiki rzędu 0,9% może budzić optymizm. Dane jednak nie pomogły głównej parze – kurs EUR/USD po publikacji kontynuował wyprzedaż z ostatnich kilku godzin.

GBP

Kurs GBP/PLN w czwartek wzrósł o 0,2%, wahając się w widełkach 4,74-4,76. Mimo, iż nie poznaliśmy przełomowych informacji ws. Brexitu, ani istotnych danych makroekonomicznych, brytyjska waluta doświadczyła wczoraj lekkiej aprecjacji, tak w relacji do złotego, jak i do głównych walut.

USD

Kurs USD/PLN w czwartek wzrósł o 0,1%, wahając się w widełkach 3,78-3,79.  W przeciwieństwie do sytuacji z wczoraj, piątek nie przyniesie zbyt wielu istotnych danych z USA. Poznamy jedynie odczyt dynamiki cen producentów w USA w czerwcu.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:30 – inflacja producentów w USA w czerwcu
  • 16:00 – przemawia Charles Evans z FOMC

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

EBC uspokaja rynki

Rynki światowe są pod dużą presją tego co zrobi FED. Wczorajsza reakcja EBC uspokoiła ostatnio zyskujące na wartości euro. Na pytanie jak zareaguje bank na działania Amerykanów, wciąż nie ma jasnej odpowiedzi.

Co zrobi EBC?

Presja na obniżkę stóp procentowych w USA przy bierności Europy będzie mieć jedną konsekwencję. Będzie to umocnienie się euro względem dolara. Rezultatem tego ruchu będzie zatem to, czego boją się europejscy politycy – silna waluta i problemy z eksportem. Wczorajsze zapisy z konferencji pokazują, że zarząd EBC jest świadomy problemu i gotowy do działań. Z drugiej strony nie wiadomo jakich. Na horyzoncie widać dwie możliwości, albo kolejne QE, albo obniżka stóp procentowych. QE to program skupu aktywów z rynku, który spowoduje pojawienie się większej ilości kapitału, przez upłynnienie niektórych aktywów przez EBC. Obniżka stóp procentowych będzie miała podobne konsekwencje na ilość pieniądza. Wydawać by się mogło, że patrząc na kondycję niektórych krajów południa kontynentu bardziej prawdopodobny jest program skupu, ale czas pokaże jaki kierunek zostanie przyjęty. Rynki podeszły do tych deklaracji dość spokojnie stabilizując kurs euro względem głównych walut.

Dobre dane z USA

Dolar jest w odwrocie z powodu nadchodzących, a przynajmniej wyraźnie spodziewanych przez rynek, obniżek stóp procentowych. Z drugiej strony tamtejszy rynek akcji ma się naprawdę dobrze. Główny indeks S&P wciąż próbuje wyraźnie przekroczyć próg 3000 punktów. Dobrze wypadły też dane z rynku pracy. Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych wypadły wyraźnie poniżej oczekiwań. Spowodowało to, że pomimo kolejnych ruchów na kontraktach terminowych na stopę procentową, potwierdzających obniżkę stóp, dolar był w miarę stabilny względem pozostałych walut.

EBC a kryptowaluty

Wypowiedź jednego z członków zarządu banku, Pana Benoit Coeure, spowodowała spore zamieszanie na rynku. Wskazał on na konieczność szybkiej regulacji kryptowalut w obliczu nadchodzącego produktu facebooka. Patrząc na skalę jaką osiągnęły kryptowaluty można się dziwić, że dopiero teraz. Taki ruch miałby jedną dodatkową zaletę. Wprowadziłby możliwość regulowania takich biznesów, co znacznie utrudniłoby takie sytuacje jak mająca obecnie miejsce w sprawie jednej z najpopularniejszych polskich giełd kryptowalutowych – bitmarket. Podmiot ten niespodziewanie w ostatnich dniach zakończył działalność nie rozliczając się z użytkownikami.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl

Ogólnopolski kongres zarządców nieruchomości i spółdzielni mieszkaniowych

Ogólnopolski Kongres Zarządców Nieruchomości i Spółdzielni Mieszkaniowych to wyjątkowe wydarzenie, podczas którego zarządzanie nieruchomościami zostanie omówione od strony prawnej, technicznej i finansowej. To okazja, by zasięgnąć fachowych porad, poznać opinie ekspertów, aktualne przepisy i wziąć udział w indywidualnych konsultacjach ze specjalistami. Kongres to odpowiedź na dynamiczne zmiany prawne i organizacyjne.

Ogólnopolski kongres zarządców nieruchomości i spółdzielni mieszkaniowych – 21.09.2019-Hotel Novotel Warszawa Airport.

Dynamiczne zmiany prawne i organizacyjne stawiają przed zarządcami wspólnot i spółdzielni wielkie wyzwania. Nadchodzący kongres jest odpowiedzią na potrzebę dostosowania się do wprowadzanych przemian.

Ogólnopolski kongres zarządców nieruchomości i spółdzielni mieszkaniowychPrzedstawiamy skrócony program kongresu:

Panel I

Prawne i finansowe aspekty zarządzania nieruchomościami

Prelekcja 1: Efektywne zarządzanie finansami spółdzielni: oparte na studiach przypadku porady, jak pozyskać środki zewnętrzne i zarządzać płynnością finansową

Prelekcja 2: RODO – raport na temat monitoringu wizyjnego (kogo i w jakich okolicznościach wolno nagrywać)

Prelekcja 3: Drogi i parkingi wewnętrzne: procedury i wymagana dokumentacja

Panel II

Techniczne aspekty zarządzania nieruchomościami

Prelekcja 1: Źródła zagrożeń i sposoby zapewnienia bezpieczeństwa budynku – jakie prace, przeglądy i kontrole należy wykonać przed zimą.

Prelekcja 2: Tarasy i balkony – powody powstawania problemów, jak zabezpieczyć wrażliwe części budynków przed zimą.

Prelekcja 3. Izolacja termiczna budynków: operacja, która zawsze się opłaca /prezentacja partnera wydarzenia/

Prelekcja 4: Oświetlenie LED: czy w każdym przypadku stawia zarządcę w lepszym świetle? /prezentacja partnera wydarzenia/ 

Prelekcja 5: Inteligentne domy: czy nowatorskie technologie coraz bardziej wyręczają zarządcę? /prezentacja partnera/

Punkt doradztwa prawnego i technicznego

Przez cały czas trwania kongresu do dyspozycji uczestników będą prawnik oraz inspektor nadzoru budowlanego udzielający porad i odpowiadający na pytania.

Prelekcje poprowadzą doświadczeni praktycy w takich dziedzinach, jak prawo, finanse, zarządzanie i budownictwo.

Wśród prelegentów m.in.:

Adwokat Andrzej Kulak – W praktyce zawodowej zajmuje się sprawami z zakresu prawa cywilnego oraz gospodarczego, ze szczególnym uwzględnieniem procesów budowlanych, prac projektowych i nieruchomości.

Katarzyna Mateja – Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Specjalizuje się w zakresach  specjalności Inżynieria Miejska, Inżynieria Procesów Budowlanych oraz Technologia i Zarządzanie w Budownictwie.

Rafał Ostrowski – Główny księgowy spółdzielni mieszkaniowej zarządzającej zasobami własnymi i wspólnotami. Doradca podatkowy, od wielu lat czynnie zajmujący się zarządzaniem nieruchomościami.

Krzysztof Filipiak – Doświadczony inżynier budownictwa oraz inżynier nadzoru właścicielskiego.

Nasi eksperci będą do dyspozycji gości przez cały dzień – skorzystać będzie można
z porad prawnych i technicznych.

Zapraszamy do udziału!

Dowiedz się więcej: www.kongreszarzadcy.pl

Sposoby nagradzania w B2B – oczekiwania kontra rzeczywistość

Justyna Klimuk Incentive & Recognition Product Portfolio Manager w Sodexo Benefits and Rewards Services Polska
Justyna Klimuk Incentive & Recognition Product Portfolio Manager w Sodexo Benefits and Rewards Services Polska

Mechanizmy nagradzania w programach lojalnościowych B2B to jedna z kluczowych kwestii, którą należy rozstrzygnąć przed uruchomieniem projektu. Jak pokazują wyniki badania „Kompas lojalności w B2B. Oczekiwania uczestników a rzeczywistość” firmy w Polsce bazują na mechanizmach, które nie zawsze spotykają się z akceptacją uczestników takich programów.W jaki sposób nagradzać w B2B i co jest zupełnie poza obszarem zainteresowań detalistów i dystrybutorów?

Na podstawie wyników ogólnopolskiego badania „Kompas lojalności w B2B. Oczekiwania uczestników a rzeczywistość”, przeprowadzonego przez IRCenter na zlecenie Sodexo Benefits and Rewards Services, zdefiniowano pięć najczęściej wykorzystywanych mechanizmów nagradzania w programach lojalnościowych B2B w Polsce:

  1. Nagradzanie za każdą transakcję– najbardziej popularnym mechanizmem wykorzystywanym obecnie przez 56% firm prowadzących programy lojalnościowe B2B jest nagradzanie uczestników wprost proporcjonalne do wielkości transakcji, czyli np. za każde wydane 1 złotych przyznawany jest 1 punkt. Zaletą tego podejścia jest prostota i transparentność rozliczeń. Co ciekawe taka formuła funkcjonuje praktycznie we wszystkich programach adresowanych do branży budowlanej, natomiast nie istnieje w branży OTC.
  2. Nagradzanie za sprzedaż selektywną – czyli np. konkretnego produktu, linii produktów, marki czy usługi. W tym modelu stawia się na kształtowanie polityki sprzedażowej, która wykorzystuje w pełni potencjał biznesowy tkwiący w konkretnym produkcie czy marce, np. przy jej wprowadzeniu na rynek bądź w sezonie, w którym popyt na dany produkt jest wyższy w konkretnych okresach roku. Doskonałym przykładem wykorzystania tego mechanizmu są branże OTC (sezonowe wsparcie sprzedaży produktów na przeziębienie jesienią) czy sprzętu elektronicznego i AGD (letni remont kuchni czy zakup telewizora przed mistrzostwami w piłce nożnej lub gwiazdką).
  3. Nagradzanie za ekspozycję w punktach sprzedaży – taką formę wsparcia sprzedaży wybiera 38% firm organizujących programy lojalnościowe – najchętniej z branży sprzętu elektronicznego i AGD, OTC oraz motoryzacyjnej. I trudno się dziwić – to w ich przypadku klient końcowy bardzo często podejmuje decyzję zakupową właśnie w punkcie sprzedaży – patrzy na produkt, sposób jego prezentowania i sięga po niego chętniej niż po towary, które mają gorszą ekspozycję.
  4. Nagradzanie za regularność transakcji – zdaniem uczestników programów lojalnościowych co piąta akcja oparta jest na tym mechanizmie, który nie tylko zachęca do zwiększenia wolumenu sprzedaży, ale przede wszystkim do utrzymania ciągłości sprzedaży. To dobra droga do zapewniania stabilność współpracy i zbudowania długofalowych relacji. Aż 73% z firm farmaceutycznych stosuje tę mechanikę przyznając dodatkowe punkty za np. realizację trzech transakcji dziennie lub w ciągu tygodnia.
  5. Nagradzanie za zdobywanie wiedzy – mimo iż zaledwie 5% respondentów wskazało ten mechanizm jako wykorzystywany w programach lojalnościowych w Polsce, to gdy spojrzymy na branżę budowlaną po to rozwiązanie sięga aż 16% firm. To właśnie dynamicznie rozwijająca się technologia i zaawansowane rozwiązania techniczne stosowane w sektorze budowalnym niejako wymuszają, by pośrednicy czy hurtownicy dysponowali wiedzą potrzebną do sprzedaży konkretnych modeli narzędzi i produktów. Istotne jest także to, aby potrafili doradzić lub uargumentować, dlaczego dane rozwiązanie jest lepsze od innego, często tańsze. W tej kategorii inwestycja w wiedzę partnera przekłada się bezpośrednio na stopień zrozumienia oferty producenta czy dostawcy, a w konsekwencji na efektywniejszą sprzedaż do klienta ostatecznego.

Czegoś innego nam potrzeba

Istnieje duża rozbieżność pomiędzy tym, w jaki sposób uczestnicy programów lojalnościowych są nagradzani, a w jaki chcieliby być. Bardzo dobrze obrazują to wyniki przeprowadzonego badania „Kompas lojalności w B2B. Oczekiwania uczestników a rzeczywistość”, które wyraźnie pokazały te dysproporcje. Na uwagę zasługuje fakt, że uczestnicy programów lojalnościowych nie chcą być nagradzani za ekspozycję w punktach sprzedaży – żaden z ankietowanych nie wskazał takiej odpowiedzi. Czy oznacza to, że 38% firm wykorzystujących ten mechanizm w programach lojalnościowych popełnia błąd? Zdecydowanie nie – jednak warto zadbać o bardziej przyjazną i prostszą w zastosowaniu prezentację produktu. Z kolei zaledwie co dziesiąty ankietowany wskazał, że chciałby być nagradzany za sprzedaż konkretnego produktu, marki czy usługi. Jak pokazały wyniki badania zdobywanie wiedzy i doszkalanie się jest preferowane zaledwie przez 2% respondentów. Jedynym punktem zbieżnym pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością okazało się nagradzanie wprost proporcjonalne do wielkości transakcji – 56% doświadcza tego obecnie, a chciałoby 54%.

Analizując wyniki badania „Kompas lojalności w B2B. Oczekiwania uczestników a rzeczywistość” można wysnuć wniosek, że organizatorzy programów lojalnościowych mogą przyjmować błędne założenia co do przyjętej mechaniki. Mogą nie do końca znać preferencje i oczekiwania detalistów i dystrybutorów. A stąd już tylko niewielki krok do niezadowolenia, a co gorsza nieefektywnych i nierentownych kampanii czy akcji wsparcia sprzedaży. Dlatego naszym zadaniem jest jasne wskazanie na co należy położyć nacisk budując program lojalnościowy, począwszy od skutecznego mechanizmu, przez trafiony katalog nagród po formę i częstotliwość kontaktu z uczestnikami. By móc temu sprostać liczy się poznanie, rozumienie i umiejętność odpowiedzenia na potrzeby osób, na których zaangażowaniu zależy danej marce czy producentowi.

Justyna Klimuk Incentive & Recognition Product Portfolio Manager w Sodexo Benefits and Rewards Services Polska

Badanie „Kompas lojalności w B2B. Oczekiwania uczestników a rzeczywistość” zostało zrealizowane w pierwszym kwartale 2019 roku przez niezależną agencję badawczą IRCenter na zlecenie Sodexo Benefits and Rewards Services Polska. Wzięło w nim udział 300 uczestników programów lojalnościowych z branż FMCG, budowlanej, motoryzacyjnej, elektronicznej oraz OTC.

W Warszawie stanęły recyklomaty ufundowane przez firmę Coca-Cola

Współpraca Coca-Cola z Miastem Stołecznym Warszawa i Fundacją Nasza Ziemia nabrała realnego wymiaru. Na pl. Bankowym i przy ul. Ząbkowskiej stanęły pierwsze recyklomaty do selektywnej zbiórki odpadów opakowaniowych. Zebrane szkło, plastik i aluminium trafią do powtórnego wykorzystania, a zwracający je otrzymają eko-punkty, które będą mogli wymienić na zniżki u partnerów akcji – w sieci kawiarni Costa Coffee, Multikinie, Teatrze Dramatycznym i Teatrze Capitol.

Dwa recyklomaty na pl. Bankowym i przy ul. Ząbkowskiej to pierwsze z dziesięciu maszyn, które Coca-Cola we współpracy z Fundacją Nasza Ziemia przekazała miastu. Do maszyn można wrzucać butelki plastikowe PET, butelki szklane oraz aluminiowe puszki.Recyklomat_Coca-Cola Recyklomat_Coca-Cola_pl. Bankowy2

Co zrobić, aby wymienić odpady na punkty?

  1. zainstalować i uruchomić aplikację ETS Portfel na telefonie – aplikacja, służąca do zbierania eko-punktów, jest dostępna w systemie Android (do pobrania tutaj) i iOS (do pobrania tutaj),
  2. zeskanować swój indywidualny kod w recyklomacie,
  3. wrzucać pojedynczo surowce i zbierać ekopunkty.

Po uzbieraniu ich odpowiedniej liczby można wymienić je na wybraną zniżkę: kawę w Costa Coffee, tańszy bilet do sieci Multikino i Teatru Dramatycznego oraz zniżki na spektakle i imprezy w Teatrze Capitol.

System jest ekologiczny – maszyny nie wymagają drukowania paragonów i posiadania kart.

Zachęcamy warszawianki i warszawiaków do recyklingu. Symbolicznie nagradzamy osoby, które działają na rzecz ekologii. Podczas codziennych obowiązków nie każdy ma czas, by zastanawiać się nad ochroną środowiska. Zniżki do kawiarni, teatru czy kina są nie tylko nagrodą, ale również ważnym przypomnieniem, że warto segregować odpady i chronić naszą planetę. Im więcej osób przyswoi ten pozytywny nawyk, tym mniej będziemy negatywnie oddziaływać na przyrodę i klimat – mówi Michał Olszewski, wiceprezydent m.st. Warszawy.

Jesteśmy niezwykle dumni ze współpracy z Miastem Stołecznym Warszawa i Fundacją Nasza Ziemia, nawiązanej w ramach naszej najnowszej kampanii społecznej #WCIĄŻZMIENIAMY. To program pilotażowy, ale jednocześnie to pierwsza tego typu inicjatywa realizowana na tak dużą skalę. Jest ona naszym kolejnym krokiem na drodze do realizacji ambicji „Świata bez Odpadów”. Do 2030 r. chcemy zbierać i przekazywać do recyklingu tyle opakowań, ile trafia od nas do rąk konsumenta. Wierzymy, że dzięki wspólnym działaniom możemy łatwiej i szybciej osiągnąć ten cel – mówi Stoyan Ivanov, Dyrektor Generalny Coca-Cola Poland Services.

Kampania Coca-Cola #WCIĄŻZMIENIAMY to polska odsłona europejskiej kampanii #NEVERSETTLE. W jej ramach Coca-Cola prezentuje swoje rozwiązania m.in. dla wyzwań środowiskowych w obszarze ograniczania odpadów plastikowych oraz ochrony zasobów wodnych. W Polsce wiele zostało już zrobione. – Zmniejszyliśmy wagę produkowanych butelek PET o 45 proc., tym samym ograniczając ilość plastiku i wykorzystując do produkcji coraz więcej surowców wtórnych. Już teraz prawie 100 proc. naszych opakowań nadaje się do recyklingu ­– mówi Ivanov. – Co więcej, dzięki współpracy z partnerami i samorządami, tylko w 2018 r. udało się zebrać do recyklingu 63 proc. wszystkich naszych opakowań, które trafiły do konsumentów. Stawiamy nie tylko na edukację, ale także na realne działania, bo przynoszą one efekt. Mamy nadzieję, że współpraca z Miastem Stołecznym także spotka się z pozytywnym odbiorem i zaowocuje kolejnymi zwyżkami w selektywnej zbiórce opakowań. – dodaje Jaak Mikkel, Dyrektor Generalny Coca-Cola HBC Polska.

W ramach współpracy z m.st. Warszawą i Fundacją Nasza Ziemia Coca-Cola przekaże łącznie 10 nowoczesnych recyklomatów firmy EcoTech System. Poza obecnie postawionymi dwoma, kolejne spodziewane są na jesieni. Następne trzy zostaną postawione w okolicy Urzędu Dzielnicy Bielany i Urzędu Dzielnicy Białołęka oraz Podzamcza, a pozostałe lokalizacje Miasto potwierdzi w późniejszym terminie.

Segregacja odpadów nie zabiera dużo czasu, nie jest trudna, wymaga tylko chwili uwagi. Dzięki takim prostym gestom możemy przywrócić wartość zużytym rzeczom. W ten sposób chronimy naszą planetę przed bezmyślnym zaśmiecaniem. Przyklaskujemy tej akcji i liczymy na jej pozytywny odbiór przez mieszkańców – mówi Sławomir Brzózek, prezes zarządu Fundacji Nasza Ziemia.

– Realizujemy ten projekt w dużej skali, a nie jednostkowym działaniu. Pilotaż dobrze łączy się z naszą kampanią edukacyjną, w której przypominamy warszawiankom i warszawiakom
o zasadach recyklingu –
mówi Michał Olszewski, wiceprezydent m.st. Warszawy.

Wyroby akcyzowe pod lupą Ministerstwa Finansów – będą zmiany

Ministerstwo Finansów planuje wprowadzenie kolejnych zmian w przepisach, które mają na celu dalsze uszczelnienie systemu podatkowego. Tym razem na celownik bierze wyroby akcyzowe. Czego mają dotyczyć planowane zmiany oraz czy podatnicy mają się czego obawiać?

Preparaty smarowe z nowymi stawkami

Planowane zmiany przepisów mają dotyczyć trzech rodzajów wyrobów:

  • preparatów smarowych klasyfikowanych do pozycji CN 3403, np. oleje smarowe wykorzystywane w silnikach samochodów osobowych i ciężarowych, oleje przekładniowe;
  • olejów opałowych, w tym także innych wyrobów energetycznych, które stanowią paliwa opałowe, np. propan lub oleje opałowe lekkie, średnie i ciężkie;
  • towarów klasyfikowanych do pozycji CN 2711 oraz 2901, np. gaz ziemny w stanie skroplonym, acetylen.

Jednak to obrót preparatami smarowymi przejdzie największą metamorfozę. Zmiana dotyczyć będzie sposobu klasyfikacji niektórych z tych wyrobów. Ze względu na wątpliwości klasyfikacyjne dotyczące preparatów smarowych o kodach CN 2710 oraz CN 3403 Ministerstwo Finansów postanowiło objąć je jednakowymi regulacjami.

Podczas gdy dla wyrobów o kodzie CN 2710 nic się nie zmieni, preparaty oznaczone kodem CN 3403 będą musiały się dostosować do nowych reguł. Co to oznacza w praktyce?

Po pierwsze do takich wyrobów będzie trzeba stosować pozytywną stawkę akcyzy o wysokości 1 180 zł/1000 litrów. Po drugie powstanie obowiązek raportowania transakcji wewnątrzwspólnotowych i innych z udziałem preparatów smarowych.

Planowane zmiany przewidują także możliwość zastosowania zwolnienia od akcyzy. Jednak na ten moment Ministerstwo Finansów nie zaprezentowało żadnego konkretnego rozwiązania w tym zakresie. Spekuluje się, że mechanizm przewidywanego zwolnienia będzie analogiczny do tego, który funkcjonuje dla wyrobów o kodzie CN 2710. Jeśli taki scenariusz się sprawdzi, preparaty smarowe zostaną zwolnione od akcyzy tylko wtedy, gdy będą przeznaczone do innych celów niż cele opałowe i napędowe.

Ponadto, aby zwolnienie mogło wejść w życie, będą musiały zostać dopełnione obowiązki formalne. Należy do nich zaliczyć m.in. dostarczenie dokumentu dostawy oraz prowadzenie właściwej ewidencji.

Na uszczelnianiu systemu stracą podatnicy

Podmiotami, które najmocniej odczują wprowadzenie w życie planowanych zmian, będą sami podatnicy. Podciągnięcie preparatów smarowych o kodzie CN 3403 do reguł przewidzianych dla wyrobów o kodzie CN 2710 stanowi kolosalną zmianę, biorąc pod uwagę fakt, że obecnie preparaty te korzystają z zerowej stawki akcyzy i to bez konieczności dopełniania dodatkowych formalności.

Podatnicy zostaną więc obarczeni obowiązkiem spełniania dodatkowych formalności, jeśli zdecydują się nabywać wyroby krajowe. Natomiast w przypadku transakcji zagranicznych także odczują wzrost kosztów. Jednak jeśli podatnik nie zdecyduje się rozszerzyć obowiązków formalnych w ramach nabyć krajowych, również zostanie obciążony dodatkowymi kosztami.

Oleje opałowe i LPG

Ministerstwo Finansów planuje wprowadzić nowy system obrotu olejami opałowymi, który ma zacząć funkcjonować już 1 września 2019 r., a efektywne działanie rozpocząć od 1 stycznia 2020 r. Ten czteromiesięczny okres przejściowy ma dać podmiotom niezbędny czas na dostosowanie się do nowych przepisów.

System przewiduje m.in. wprowadzenie statusu „używającego podmiotu olejowego”, co w praktyce oznacza podmiot, który wykorzystuje ten wyrób do celów grzewczych. Według nowych zasad każdy, kto ma ten status, będzie mógł skorzystać z niższej stawki akcyzy. Jednak w tym celu będzie musiał dokonać właściwej rejestracji dla celów akcyzy.

Zmiany dotyczą także wyrobów klasyfikowanych do pozycji CN 2711 oraz 2901, w tym przede wszystkim gazu LPG. Najważniejszym novum jest podciągnięcie tych towarów pod system rejestracji i monitorowania przewozu towarów (SENT).

Dla podmiotów, które nabywają tak sklasyfikowane wyroby, oznacza to nic innego, jak powstanie kolejnych uciążliwych formalności. Ponadto w przypadku ich nierzetelnego wypełniania, podmiotowi grożą wysokie kary finansowe.

Istnieje jednak furtka pozwalająca uniknąć niekorzystne konsekwencje wprowadzenia nowych przepisów. Resort finansów przewidział możliwość wyłączenia z obowiązku rejestracji w SENT w trzech przypadkach:

  • po pierwsze, jeśli towary zaklasyfikowane do tych pozycji są objęte procedurą wywozu, powrotnego wywozu, tranzytu, przetwarzania, składowania albo odprawy czasowej;
  • po drugie, jeśli te towary są przemieszczane w ramach procedury zawieszenia poboru akcyzy;
  • po trzecie, jeśli te towary są przewożone w opakowaniach jednostkowych o masie całkowitej nieprzekraczającej 11 kilogramów lub maksymalnej pojemności 23 litrów.

Kolejne obciążenie podatników

Część planowanych przez Ministerstwo Finansów zmian ma wejść w życie już od 1 września 2019 r. Dla podatników oznacza to jedno – powstanie kolejnych obowiązków formalnych oraz wzrost kosztów dokonywanych transakcji.

Tego wrażenia nie są w stanie zamazać nawet iluzoryczne korzyści w postaci uzyskania statusu używającego oleju opałowego, który wpłynie na zmniejszenie stawki akcyzy, czy też możliwość uniknięcia rejestracji w systemie rejestracji i monitorowania przewozu towarów dla podmiotów, które spełniają ściśle określone wymagania.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Przegląd najważniejszych informacji o SENT

Za niedostosowanie się do restrykcyjnych regulacji grożą kary sięgające nawet 100 000 złotych. Co więcej przepisy nie przewidują odstępstw od sytuacji losowych, niezależnych od przedsiębiorców czy kierowców. Okazuje się, że nowe przepisy, choć potrzebne i zrozumiałe, spędzają sen z powiek przewoźników. Dlaczego? Aktualny przegląd najważniejszych informacji o SENT komentuje Jakub Ordon, ekspert Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców.

W ramach elektronicznego systemu monitorowania drogowego przewozu towarów już od ponad dwóch lat przewoźnicy zobligowani są do rejestrowania zgłoszeń każdego transportu wytworów, które zgodnie z zapisami ustawy uznawane są za tak zwane towary wrażliwe. Wśród tego typu artykułów znajdują się między innymi leki, tytoń, alkohol czy oleje napędowe. W czerwcu 2018 roku weszły w życie przepisy zmieniające ustawę o SENT. Jednym z podstawowych elementów, który uległ rozszerzeniu było objęcie nim transportu towarów realizowanych przez krajową sieć kolejową. Dla przewoźników istotny był także zapis, poszerzający katalog produktów o lecznicze, środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyroby medyczne zagrożone brakiem dostępności w Polsce – mówi Jakub Ordon z OCRK.

Od stycznia 2019 roku obowiązują także nowe obowiązki ciążące na przewoźnikach i kierowcach, transportujących towary wyszczególnione w ustawie. Po trzech miesiącach, czyli po zakończeniu okresu przejściowego, weszły w życie dodatkowe regulacje zaostrzające kwestie monitorowania przewozu towarów wrażliwych SENT. Na mocy tych przepisów firmy transportowe zobowiązane są do informowania Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) o usytuowaniu pojazdu ciężarowego z częstotliwością co minutę.

Celem działania polskiego ustawodawcy jest uszczelnienie systemu podatkowego i usprawnienie obrotu tymi artykułami. Po wprowadzeniu przepisów SENT zauważono wzrost między innymi legalnej sprzedaży oleju napędowego o 5 proc., a benzyny o 7 proc. Ponadto w skali roku zaobserwowano eskalację produkcji paliw aż o 16 proc., natomiast aż o 70 proc. można dostrzec spadek eksportu oleju rzepakowego, a oleju smarnego o 50%.[1] Te dane jednoznacznie wskazują, że przed wprowadzeniem regulacji dot. towarów wrażliwych dochodziło do licznych nieprawidłowości – artykuły te wywożono z Polski, bezprawnie ubiegano się o zwrot podatku, a w wielu przypadkach zapotrzebowanie państw ościennych na oleje było fikcją – komentuje Jakub Ordon.

Krok po kroku

W związku z transportem towarów wrażliwych przewoźnik zobowiązany jest do wprowadzenia danych do elektronicznej bazy za pomocą formularzy, które są dostępne na Platformie Usług Elektronicznych Służby Celnej (PUESC) https://puesc.gov.pl/web/puesc/sent-formularze. W kwestionariuszach konieczne jest wyszczególnienie informacji, takich jak środek transportu, numer licencji, miejsce i data podróży docelowej. Dzięki rejestracji przewozu KAS pełni nad nim nadzór.

Na mocy październikowej nowelizacji ustawy wprowadzono także obowiązek posiadania lokalizatora w każdym pojeździe, przewożącym towary wrażliwe. Co oznacza, że według najnowszych wytycznych ciężarówki muszą być wyposażone w telekomunikacyjne urządzenie, wykorzystujące technologię położenia satelitarnego i transmisji danych. Co za tym idzie – dokładnie co minutę dane pojazdu są przesyłane do rejestru. Wśród parametrów, jakie trafiają do bazy znajdują się między innymi:

  • współrzędne geograficzne pojazdu (przesyłane co minutę);
  • prędkość poruszającego się auta;
  • data i godzina;
  • azymut środka transportu;
  • błędy przekazywania danych satelitarnych;
  • numer lokalizatora lub numer zewnętrznego systemu lokalizacji.

Za wszelkie przejawy niedostosowania się do nowych regulacji, w tym nawet w sytuacjach niezależnych od kierowcy czy przewoźnika, grożą wysokie kary finansowe. Taryfikator przewiduje grzywnę nawet do 100 000 złotych. Może zostać nałożona na przedsiębiorstwo w przypadku, gdy towar dotrze do miejsca innego niż zadeklarowane w zgłoszeniu lub gdy nie będzie możliwe ustalenie lokalizacji dostarczenia produktu. Za nieprzesyłanie danych w zgłoszeniu przewidziana jest sankcja wynoszącą do 10 000 złotych, w myśl art. 22 ust. 2a ustawy. Natomiast za nieuruchomienie lub niewyłączenie urządzenia we właściwym czasie oraz za niezatrzymanie pojazdu w trakcie wystąpienia problemów z  lokalizatorem, kierowca może zostać ukarany mandatem o wartości od 5 000  – 7 500 złotych (art. 32 ust. 1 ustawy) informuje ekspert OCRK. Trzeba także pamiętać, że kary za te przewinienia będą przyznawane niezależnie od tego, czy doszło do nich z przyczyn ludzkich czy też niezależnych od kierowcy lub przewoźnika.

System widzi wszystko

Przedsiębiorcy i truckerzy mają możliwość wyboru narzędzia, którego zadaniem będzie przesyłanie danych lokalizacyjnych – może być to aplikacja SENT GEO instalowana na smartfonie lub zewnętrzny system geolokalizacyjny, który stanowi wyposażenie urządzenia pokładowego np. GBOX Light.

Często przewoźnicy pytają nas o to, co jest lepsze, z jakiego rozwiązania powinni korzystać. Zwykle rekomendujemy zewnętrzne systemy geolokalizacyjne ze względu na znaczące odciążenie kierowcy w codziennej pracy. Urządzenia takie jak GBOX Light charakteryzują się funkcjonalnościami, które mają za zadanie wesprzeć kierującego pojazdem w czynnościach związanych z SENT. Aby przewoźnik mógł wypełnić swój obowiązek prawny, wystarczy, że we współpracy z dostawcą GPS, za pomocą formularza SENT470, zgłosi przy rejestracji urządzenia, które będą na stałe połączone z systemem monitorowania towarów wrażliwych. W takim przypadku wszelkie zobowiązania ciążące na barkach kierowcy zostaną sprowadzone do minimum – pozostaje jedynie konieczność włączenia lokalizatora. Fakt, że jest to wygodne rozwiązanie, potwierdzają dane opublikowane przez Ministerstwo Finansów, z których wynika, że około 90% przedsiębiorstw transportowych korzysta właśnie z tej opcji – tłumaczy ekspert OCRK.

Są też dobre wieści

Ustawa o systemie monitorowania drogowego przewozów towarów znosi określanie rodzajów artykułów według polskiej klasyfikacji na rzecz nomenklatury scalonej – ustalonej przez Komisję UE (rozporządzenie wykonawcze Komisji UE 2018/1602 z 11.10.2018). Takie rozwiązanie jest uproszczeniem zarówno dla przewoźników, jak i dla służb kontrolnych. Łatwiej będzie także dokonać zgłoszenia, ponieważ nowe rozporządzenia pozwalają, by jeden nadawca, dokonujący przewozu jednym środkiem transportu do jednego odbiorcy i jednego miejsca dostarczenia nawet wielu rodzajów towarów, mógł posługiwać się jednym zgłoszeniem bez konieczności stosowania się do ograniczeń ilościowych.

Regulacje SENT dotyczące przewozów towarów wrażliwych mają na celu ograniczenie stosowania nielegalnych rozwiązań. Choć przewoźnikom i kierowcom przepisy SENT mogą wydawać się trudne we wdrożeniu i stosowaniu, tak naprawdę niosą za sobą szereg korzyści gospodarczych. Firmy transportowe muszą liczyć się w przypadku tych regulacji z niemożliwością uniknięcia kar, stanowiących efekt zaniedbań. Kluczową kwestią pozostaje wybór narzędzia lub systemu, który pomoże w przestrzeganiu przepisów i zminimalizuje ryzyko ewentualnych błędów.

[1] Analiza rynku przeprowadzona w przedziale czasowym kwiecień 2017 – kwiecień 2018 przez KAS

Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. nabyła pakiet wierzytelności o wartości nominalnej 5,14 mln zł

Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od maja 2015 r., podpisała umowę zakupu pakietu wierzytelności z tytułu niewypowiedzianych pożyczek z podmiotem z branży usług pożyczkowych. Jego wartość nominalna wynosi 5.148 tys. zł.

Spółka zawarła z podmiotem z branży usług pożyczkowych umowę nabycia pakietu wierzytelności z tytułu niewypowiedzianych pożyczek. Całkowita wartość nominalna tych pożyczek wynosi ponad 5.148 tys. zł. W marcu br. Emitent zakupił od tego podmiotu pakiet wierzytelności o wartości sięgającej 8.690 tys. zł. Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. dobrze ocenia dotychczasową współpracę i liczy na jej dalszą kontynuację. Zarząd Spółki uważa, że wpłynie ona pozytywnie na poziom wypracowywanych przychodów i umacnianie pozycji rynkowej Grupy WEC.

„Jesteśmy zadowoleni z naszej dotychczasowej współpracy i działamy na zakupionym wcześniej pakiecie zgodnie z przyjętymi założeniami oraz kalkulacjami. Jednocześnie jest dla nas pozytywem aktywna współpraca z nami sprzedającego. Chcielibyśmy, aby tak zawsze wyglądał ten proces. Mamy zamiar kontynuować współpracę z naszym kontrahentem zarówno przy zakupach kolejnych pakietów, jak i przy serwisowaniu wierzytelności, na co bardzo liczymy.” – podkreśla Remigiusz Brzeziński, Prezes Zarządu Spółki Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A.

W lipcu 2019 r. Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. wygrała postępowanie konkursowe przeprowadzane przez wiodący polski podmiot z branży paliwowo-energetycznej na prowadzenie na rzecz tego podmiotu działań windykacyjnych mających na celu odzyskiwanie należności od kontrahentów na obszarze Polski. Obejmują one wszystkie etapy postępowania, a więc etap przedsądowy, sądowy, egzekucyjny, jak również po zakończonych bezskutecznie postępowaniach egzekucyjnych. Przeprowadzony konkurs obejmował swoim zakresem także wykonywanie usług wyceny portfeli wierzytelności albo pojedynczych wierzytelności.

Spółka notuje wysoką dynamikę rozwoju wszystkich segmentów biznesowych. Spółka podpisała w ostatnim czasie umowę ramową z podmiotem z branży usług pożyczkowych, na mocy której będzie otrzymywała cyklicznie – co tydzień – do obsługi 150-300 szt. wierzytelności o wartości nie niższej niż 250 tys. zł na okres 30-60 dni, w zależności od kampanii. Emitent otrzymał już pierwszy pakiet do obsługi o wartości 390 tys. zł. Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. dokonała również nabycia nieprzedawnionych wierzytelności od kontrahenta będącego grupą kapitałową dostawcy energii. Całkowita wartość nominalna zakupionych pakietów przekracza 2,2 mln zł. Oba podmioty współpracują już i przeprowadziły wspólnie kilka transakcji.

Podczas Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy Emitenta, które odbyło się w dniu 28.06.2019 r., podjęta została Uchwała o wypłacie dywidendy w kwocie 0,09 zł. Łącznie na ten cel Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. przeznaczy środki w wysokości 889.380,00 zł. Z kolei kwota 179.290,51 zł trafi na kapitał zapasowy Spółki. Dzień dywidendy został ustalony na 16 sierpnia 2019 r., a dzień jej wypłaty na 30 sierpnia 2019 r. Emitent w ostatnich latach dzieli się wypracowywanym zyskiem z inwestorami, a tegoroczna dywidenda jest najwyższa w całej jego historii.

Grupa Kapitałowa WEC zakończyła 2018 r. skonsolidowanym zyskiem w wysokości ponad 1,06 mln zł wobec 0,87 mln zł rok wcześniej. Z kolei jednostkowy zysk netto Spółki za 2018 r. wyniósł 1.068.670,51 zł. W 1 kw. 2019 r. Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. miała ponad 211 tys. zł skonsolidowanego zysku netto, podczas gdy rok wcześniej sięgnął on 187 tys. zł. Grupa Kapitałowa WEC notuje łączny wzrost przychodów poprzez stały i zrównoważony wzrost przychodów w ramach poszczególnych segmentów biznesowych, a więc windykacji pakietów B2C, świadczeniu usług faktoringowych i udzielaniu pożyczek B2B. Spółka prowadzi bardzo aktywne prace w zakresie obsługi zakupionych portfeli wierzytelności.

Fundusz Montis Capital inwestuje 6,2 mln zł w Skriware

Skriware pozyskał w najnowszej rundzie inwestycyjnej 6,2 mln zł od funduszu Montis Capital. Startup tworzący nowoczesne rozwiązania edukacyjne przeznaczy te środki na rozwój swojego portfolio produktowego i zwiększenie możliwości produkcyjnych flagowych robotów oraz drukarek 3D. Spółka, która już teraz działa w szkołach w blisko 25 krajach, zapowiada rozszerzenie swojej działalności na Stany Zjednoczone i kraje z regionu EMEA.

Karol Górnowicz, CEO Skriware
Karol Górnowicz, CEO Skriware

– Ten rok rozpoczął się dla nas bardzo intensywnie i nie zamierzamy zwalniać tempa. W styczniu nawiązaliśmy współpracę z Polską Agencją Inwestycji i Handlu, wspólnie z którą zaprojektowaliśmy strefę edukacyjną Pawilonu Polski na światowej wystawie Expo 2020. Kilka tygodni temu ogłosiliśmy też współpracę z Coca-Colą w ramach akcji „World without Waste” oraz partnerstwo edukacyjne z Microsoftem. To, w połączeniu ze stale wydłużającą się listą zadowolonych klientów, zaowocowało rozmowami z zagranicznymi partnerami, zainteresowanymi rozwiązaniami Skriware – mówi Karol Górnowicz, CEO Skriware.

Kierowany przez 30-letniego Górnowicza startup rozwija swój autorski ekosystem edukacyjny oparty o technologię druku 3D i cieszącą się coraz większą popularnością metodykę STEAM[1]. Choć firma ma niespełna 4 lata, stworzone przez nią roboty uczą programowania dzieci z 25 krajów świata. – Na ten moment nasze największe zamówienia pochodzą z Azji Południowo-Wschodniej, Europy Środkowej i Bliskiego Wschodu, czyli z regionów, które już teraz inwestują w nowoczesną edukację, odpowiadającą na potrzeby zmieniającego się świata – dodaje Górnowicz.

– Z każdym dniem analizowania spółki oraz rynku byliśmy coraz bardziej zbudowani tym, co robi zespół Skriware. Kluczowym elementem było dla nas komercyjne due diligence, podczas którego pracowaliśmy z międzynarodową ekspertką rynku EdTech oraz STEAM. Potwierdziła ona nasze założenia odnośnie przewagi konkurencyjnej Skriware na rynku globalnym. W trakcie wspólnych analiz ustaliliśmy, że na świecie działa zaledwie kilka podmiotów z tak kompletnym ekosystem rozwiązań do nauki, a najbardziej zaawansowany z nich potrzebuje około 2 lat, żeby dogonić Skriware. Celem naszej inwestycji jest umożliwienie zespołowi Skriware nie tylko utrzymanie, ale i zwiększenie tej przewagi – mówi Wojciech Szwankowski, Partner Montis Capital.

Od początku działalności warszawską spółkę wspierają eksperci z czołowych światowych uczelni: m.in. Uniwersytetu Harvarda, Dartmouth College czy teksańskiego Uniwersytetu A&M, którzy nadzorowali tworzenie autorskich kursów edukacyjnych. Pierwszy zewnętrzny kapitał Skriware pozyskał w ramach akcji crowdfundingowej w serwisie Kickstarter, która przyniosła blisko 50 tys. dolarów. Do tej pory spółka rozwijała swoją technologię m.in. dzięki środkom z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, finansowaniu z prywatnego funduszu Infini, oraz chińsko-brytyjskiego akceleratora Forge.

Startup powstał w 2015 roku z inicjatywy Daftcode – największej w Polsce firmy działającej w modelu venture building, która buduje i rozwija biznesy technologiczne. W skład ekosystemu Skriware wchodzi drukarka 3D, Skriboty (roboty, które dzieci mogą samodzielnie projektować, budować i programować), a także internetowa platforma edukacyjna Skriware Academy. Już wkrótce firma zaoferuje zupełnie nowy produkt, dzięki któremu dzieci będą rozwijać umiejętności STEAM nie tylko w szkole, ale także w domu, łącząc zabawę z nauką.

[1] Akronim od angielskich słów: Science, Technology, Engineering, the Arts and Mathematics.

78% Millenialsów uważa jakość miejsca pracy za ważny czynnik przy wyborze pracodawcy

Aż 78% Millenialsów uważa jakość miejsca pracy za ważny czynnik przy wyborze pracodawcy.[1] Dlatego w erze ogromnej konkurencji na rynku pracy, komfortowe biuro może okazać się najskuteczniejszym wabikiem. Trend ten dotyczy rywalizacji o wszystkie talenty, nie tylko te z generacji Y. By wyróżnić się i zyskać w oczach pracowników, firmy stawiają m.in. na atrakcyjnie zaaranżowaną przestrzeń, która gwarantuje dobre samopoczucie, redukuje stres i zwiększa produktywność. 

codewise biuro
Biuro Codewise

– Według raportu CBRE[2], 69% Millenialsów zamieniłoby inne benefity pozapłacowe na lepsze miejsce pracy. Ten wynik pokazuje, że przemyślanym designem i atmosferą panującą w biurze można bardzo skutecznie przyciągnąć talenty. Jednakże dostosowując przestrzeń należy pamiętać o potrzebach wszystkich grup wiekowych, których w 2020 r. w jednej firmie mogą pracować aż 4. Dlatego postanowiliśmy wyróżniać i promować te organizacje, które idąc z duchem czasu, tworzą aranżacje, gdzie komfortowo czuje się każde z pokoleń – mówi Natalia Wenzławska, Zastępca Dyrektora Marketingu i Komunikacji, CBRE.

ManpowerGroup główna siedziba w biurowcu Proximo przy ulicy Prostej 68 w Warszawie
ManpowerGroup główna siedziba w biurowcu Proximo przy ulicy Prostej 68 w Warszawie

[1] https://www.officego.pl/biura/oferty/MEDIA/EBOOK/Millennials/files/assets/common/downloads/publication.pdf

[2] jw.

Justyna Orzeł – nowa sekretarz generalna i wiceprezes Carrefour Polska

Nowa sekretarz generalna i wiceprezes firmy objęła swoje funkcje z początkiem lipca 2019 roku, poszerzając tym samym zakres odpowiedzialności. W obecnej roli odpowiada za obszar zasobów ludzkich, prawny, komunikacji zewnętrznej, strategii i transformacji, jakości, ochrony i CSR.

Justyna Orzeł – Carrefour Polska
Justyna Orzeł – Carrefour Polska

Justyna Orzeł posiada ponad 20-letnie doświadczenie w handlu, w obszarach zarządzania zasobami ludzkimi, operacji, marketingu, handlu i sprzedaży. Z Carrefour Polska związana jest od 1998 roku, gdzie w ostatnich latach jako dyrektor zasobów ludzkich, z sukcesami tworzyła i realizowała strategię HR Carrefour Polska.

Justyna Orzeł jest absolwentką Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz certyfikowanym coachem Erickson Professional Coach.

Szef FED potwierdził plany dotyczące obniżki stóp procentowych

W tym tygodniu rynki walutowe szczegółowo śledziły wystąpienia członków amerykańskiego FED. Najwięcej uwagi poświęcono wystąpieniu J. Powella przed komisją Kongresu USA, podczas którego miał zostać określony plan rozwoju amerykańskiej polityki pieniężnej.

W ubiegłym tygodniu, po opublikowaniu bardzo pozytywnych danych z amerykańskiego rynku pracy, osłabło przekonanie, że członkowie FOMC zdecydują się na obniżanie stóp procentowych. Dla amerykańskiego banku centralnego rynek pracy jest bardzo ważny i jego przedstawiciele koncentrują się na nim bardziej niż władze europejskich banków centralnych. Tym razem jednak dane te nie wpłynęły na zdanie FOMC. W USA najprawdopodobniej doczekamy się więc za jakiś czas uwolnienia polityki pieniężnej. Nieco później, możemy się tego spodziewać również w Europie, gdzie wśród niektórych członków EBC także słychać głosy mówiące o potrzebuje poluzowania polityki pieniężnej. Trzeba jednak podkreślić, że w strefie euro jest pole do tego jest o wiele mniejsze.

Warto również wspomnieć o wynikach produkcji przemysłowej w Niemczech. Ta wzrosła o 0,3% miesiąc do miesiąca, a międzyrocznie o 2,3%. Wyniki te złagodziły nieco nerwowość związaną z niepokojącymi sygnałami i wynikami niemieckiej gospodarki. Do pełnego spokoju jednak jeszcze daleko. Szczególnie, że biorąc pod uwagę korektę sezonową produkcja przemysłowa spadła międzyrocznie o 3,7%.

Złoty w tym tygodniu nieco się osłabił. Nie miały na to wpływu zmiany fundamentalne, ale jedynie korektora zysków za czerwiec. W piątek rano kurs EUR/PLN był na poziomie 4,27. Eurodolar w tym czasie oscylował wokół 1,13 EUR/USD.

Komentarz walutowo-makroekonomiczny Malwiny Krakus, analityczki AKCENTA

Półroczne wyniki sprzedażowe deweloperów mieszkaniowych… dają do myślenia

Statystyki sprzedażowe pierwotnego rynku mieszkaniowego w drugim kwartale i pierwszym półroczu br., mierzone wynikami deweloperów giełdowych, tym razem zaowocowały sprzecznym charakterem sygnałów. Pierwszy z nich to wzrost sprzedaży kwartalnej i spadek półrocznej liczonych rok do roku.

Jarosław Jędrzyński – RynekPierwotny
Jarosław Jędrzyński, ekspert RynekPierwotny.pl

Drugi kwartał ub. roku był pierwszym od pięciu lat koniunkturalnego boomu, który okazał się sprzedażowo spadkowy rdr o ponad 11 proc. Kolejne kwartały potwierdziły tylko zapoczątkowaną tendencję, w związku z czym istnieją podstawy do tezy o trwającym od roku spowolnieniu na pierwotnym rynku mieszkaniowym.

Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl wyniki minionego kwartału pokazują jednak, że to spowolnienie przybrało po pierwsze bardzo ograniczony wymiar, po drugie zaś owocuje skrajnie odmiennymi wynikami poszczególnych firm. Do tego stawka mieszkaniowych spółek deweloperskich notowanych na giełdzie (rynek główny + Catalyst) podzieliła się niemal dokładnie po połowie jeśli chodzi o dodatnią i ujemną dynamikę sprzedaży. W efekcie wynik półroczny okazał się o ponad 6 procent gorszy, natomiast kwartalny o 4,2 proc. lepszy licząc rok do roku.Sprzedaż deweloperów mieszkaniowych w I półroczu 2019

W II kwartale polaryzacja firm budujących mieszkania okazała się wręcz spektakularna. Z jednej strony  takie spółki jak Atal, Victoria Dom czy Budimex Nieruchomości pokazały rewelacyjne, rekordowe wyniki kwartalne, mocno śrubując sprzedaż półroczną. Z drugiej natomiast przypadki Polnordu, JWCH czy Lokum nie pozostawiają większych złudzeń co do kierunku, w którym zdaje się powoli, acz konsekwentnie zmierzać rynkowa koniunktura.

Uwagę analityków portalu RynekPierwotny.pl zwraca również fakt, że najlepszą, czy wręcz rewelacyjną kontraktację zarówno w wymiarze kwartalnym jak i półrocznym zakomunikowały te firmy, których cała oferta lub jej wiodąca część dotyczy lokalizacji stołecznej. O ile więc na całym rynku pierwotnym możemy mówić o jakiejś formie hamowania koniunktury, to na razie nie dotyczy to lub dotyczy w bardzo ograniczonym stopniu głównego rodzimego rynku nieruchomości, czyli aglomeracji warszawskiej.

W sumie póki co rynkowe przesilenie koniunktury w pierwotnym segmencie mieszkaniówki ma na razie bardzo niejednoznaczny charakter, co nie ułatwia interpretacji sytuacji rynkowej, jak też jej prognozowania na przyszłość. Tymczasem możemy mówić o typowym, dość powolnym powrocie parametrów sprzedaży nowych mieszkań do normalności po kilku latach historycznej prosperity. Co warte podkreślenia, na razie bardzo niewiele wskazuje na to, by ta sytuacja miała ulec jakiejś istotnej zmianie w przewidywalnej perspektywie.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert RynekPierwotny.pl

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia: 15-21 VII

W połowie miesiąca tempa nabiera publikacja danych ze Stanów Zjednoczonych – na rynek napłyną informacje ze wszystkich . Trzeba mieć świadomość, że luzowanie przez Fed jest przesądzone. Dlatego funkcja reakcji rynku na dane będzie mocno asymetryczna. Słabe wartości mają potencjał by mocniej wpłynąć na notowania. Rynek będzie jednocześnie w trybie wygaszania umocnienia dolara po pozytywnych zaskoczeniach.

USA

Na tapecie będą regionalne barometry koniunktury, zakładane jest ich wyraźne podbicie po niskich wartościach zanotowanych w czerwcu. Serię ich odczytów tradycyjnie otworzy NY Empire State Manufacturing (poniedziałek). Wtorek to dane o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej – rynek zakłada spowolnienie dynamiki obu wskaźników. W środę poznamy informacje z rynku nieruchomości oraz opis tendencji w amerykańskiej gospodarce zawarty w Beżowej Księdze Fed. W czwartek obok tradycyjnych danych o licznie nowych wniosków o zasiłek warto zwrócić uwagę na drugi z wiodących regionalnych wskaźników nastrojów, czyli Philly Fed. Tydzień zwieńczą nastroje konsumentów mierzone indeksem Uniwersytetu Michigan. Cały tydzień będzie również ostatnia szansą dla decydentów z FOMC by rzucić trochę światłą na perspektywy polityki przed okresem ciszy medialnej poprzedzającej posiedzenie 31 lipca. Wystąpienia publiczne zaplanowali: Williams, Bostic, Bowman, Powell, Evans, Bullard i Rosengren. Na papierze jest to pełen przekrój opinii w FOMC: od jastrzębi do gołębi. W 2019 roku prawo głosu w tym gronie mają wszyscy poza Bosticem. Nie sądzimy jednak by te wystąpienia mogły mocno wpłynąć na rynek – zamierzenia władz monetarnych USA są jasne.

Strefa euro

W przypadku Eurolandu kalendarz publikacji makro nie będzie aż tak rozbudowany. Ma pierwszy plan wysuwa się indeks ZEW (wtorek) oraz finalne wartości wskaźników inflacyjnych za czerwiec. W szerszym horyzoncie pozostajemy pozytywnie nastawieni do wspólnej waluty, ponieważ Fed ma znacznie większe pole do luzowania niż ECB. Bez bardziej konstruktywnych sygnałów z europejskich gospodarek nie ma jednak co liczyć na trwały trend aprecjacyjny w notowaniach euro.

Wielka Brytania

W Wielkiej Brytanii uwaga skupiona będzie na finale wyścigu o schedę po Theresie May. Murowanym faworytem jest Boris Johnson, z którym należy wiązać rosnące ryzyko twardego brexitu. Na froncie danych makro również będzie to ważny tydzień z informacjami z rynku pracy (wtorek), wskaźnikami inflacyjnymi (środa) i sprzedażą detaliczna (czwartek). Funt w ubiegłym tygodniu był najsłabszy do dolara od 2015 roku. Słabe dane z pewnością nie pomagają brytyjskiej walucie przy bardziej wyraźnym gołębim nastawieniu Banku Anglii. Widzimy potencjał wzrostowy w notowaniach EUR/GBP.
Z rodzimej gospodarki napłynie również całkiem kompleksowy pakiet informacji: od bilansu płatniczego (poniedziałek), danych inflacyjnych (poniedziałek, wtorek, czwartek) po rynek pracy (środa). EUR/PLN tradycyjnie będzie obojętny na dane. Gołębie stanowisko Fed zahamowało korektę wzrostową w okolicach 4,28. Nie widzimy jednak potencjału do zejście pod 4,25 w najbliższych kilkunastu sesjach oraz oczekujemy utrzymania się reżimu ograniczonej zmienności notowań.

Chiny

W najbliższych dniach poznamy kolejne informacje dotyczące wpływu wojen handlowych na koniunkturę w Chinach – będzie to cały szereg publikacji: produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna i oczywiście dynamika PKB. Otworzą one rynkowy tydzień, publikacje są zaplanowane na poniedziałek o 04:00.

Nowa Zelandia

Będzie to bardzo ważny tydzień również dla walut Antypodów. Spodziewamy się, że RBA nie powiedział ostatniego słowa jeśli chodzi o luzowanie polityki monetarnej. Do dalszego łagodzenia będą skłaniać i czynniki zewnętrzne z wojnami handlowymi na czele, brak perspektyw na przyśpieszenie wzrostu w Chinach, jak również dość słaba sytuacja po stronie lokalnych fundamentów. Skłonność do redukcji stóp powinien potwierdzić protokół z posiedzenia RBA w lipcu, który zostanie opublikowany we wtorek nad ranem. Z kolei potrzebę redukcji kosztu pieniądza potencjalnie obnażą dane z rynku pracy (czwartek). Tempo tworzenia nowych etatów w czerwcu prawdopodobnie bardzo mocno wyhamowało. Jesteśmy negatywnie nastawieni do perspektyw dolara australijskiego, który powinien być najsłabszą z walut surowcowych. W Nowej Zelandii najważniejszym odczytem będzie publikacja tempa wzrostu cen w drugim kwartale (wtorek). Zakładane odbicie inflacji potwierdziłoby nasze oczekiwania, że RBNZ nie będzie luzować polityki pieniężnej.

Kanada

Z kolei w Kanadzie zakładane jest silne wyhamowanie dynamiki inflacji, która teraz oscyluje w granicach celu inflacyjnego BoC. Dane zostaną opublikowane w środę, a w piątek kolejna porcja ważnych informacji pod postacią odczytów sprzedaży detalicznej. Kanadyjska gospodarka ma za sobą trudny okres, ale zdaje się wychodzić na prostą. Widać symptomy przyśpieszania wzrostu, sektor wydobywczy korzysta na silnym odbiciu cen krajowych gatunków ropy (w 2018 były wyceniane z gigantycznym dyskontem względem globalnych benchmarków). Z tych względów pozytywnie patrzymy na dolara kanadyjskiego i uważamy, że będzie wyróżniał się na tle nie tylko walut surowcowych, ale także w całym bloku G-10.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
DM TMS Brokers S.A.

Raport UBS dot. dywersyfikacji portfela biznesowego przedsiębiorców

Przedsiębiorcy maja w zwyczaju trzymanie dużej części majątku wewnątrz firmy. Tak scentralizowane rozwiązanie przynosi znaczne zwroty, ale posiada również wady.

Raport wyjaśnia, jak dywersyfikacja może pomóc w redukcji wahań wpływów, w ułatwieniu pokonywania niepowodzeń oraz utrzymaniu zobowiązań wobec rodziny i organizacji charytatywnych.

Przedstawiono również bariery, które przedsiębiorcy i kierownictwo mogą spotkać w praktyce.

Dlaczego warto dywersyfikować?

Dywersyfikacja pomaga w zmniejszaniu ryzyka  bezbronności w przypadku kryzysu i zapewnia alternatywne szanse powrotu. Zdywersyfikowane portfolio finansowe stanowi dodatkowe źródło przychodów.

Zdywersyfikowane portfolio jest mniej podatne na straty w przypadku spadków w pojedynczym sektorze, kraju lub regionie, a także może być wykorzystane do zapobiegania potencjalnych zagrożeń dla kluczowych działań.

Eksperci UBS wierzą, że przedsiębiorcy powinni rozważyć odpowiedź na poniżesz pytania:

  1. Czy jesteś w stanie utrzymać swój styl życia, gdy twój biznes zawiedzie?

Katastrofy przemysłowe, upadek ważnego dostawcy lub klienta mogą prowadzić do poważnych strat, co z kolei może skutkować konicznością podwójnej pracy na ten sam wynik.

Zachowanie funduszu płynnych aktywów w okresie wydatków pozwala właścicielom spotkać ich krótkookresowe potrzeby życiowe bez konieczności podejmowania nagłych decyzji, które mogłyby różnić się od ich długoterminowych wartości biznesowych.

  1. Czy nie przegapiasz okazji?
  • Przeinwestowanie w jedną firmę – ekspozycja na wiele firm umożliwia więcej szans na generowanie wpływów lub wzrost kapitału.
  • Zbytnia ufność wobec jednego rynku (zwłaszcza ojczystego) – poszerz swoje inwestycje aby pozyskać wyższe potencjalne wskaźniki wzrostu na innych rynkach. Możesz również korzystać z nowych źródeł popytu.
  • Nadmierna ekspozycja na pojedynczą walutę

Hedging może pomóc w obniżeniu wahania zysków oraz w redukowaniu zapotrzebowania na kapitał obrotowy, zwiększając elastyczność na inwestycje.

  • Przeinwestowanie w jeden rodzaj aktywów

Chcąc pozyskać inne źródła zwrotu przedsiębiorcy mogą rozważać stały dochód lub aktywa alternatywa, m.in. prywatny kapitał, nieruchomości lub fundusze hedgingowe.

Jak właściciele mogą sfinansować dywersyfikację?

Finansowanie zależy od kilku czynników: dojrzałości firmy, sytuacji podatkowej i powodów, dla których chcesz podjąć się dywersyfikacji.

  1. Alternatywa dla sprzedaży części firmy

Przedsiębiorcy mogą nie być chętni do sprzedaży części lub całości ich biznesu, ponieważ redukuje to ich kontrolę nad biznesem, co nie jest atrakcyjne gdy jest on jeszcze młody i szybko rozwijający. Sprzedaż generuje również ogromne koszty podatkowe.

Fundusze wymienne umożliwiają inwestorom zamianę dużych holdingów na portfel jednostek bez generowania natychmiastowych zysków kapitałowych. Takie fundusze zwykle gospodarują firmami w szerokim zakresie sektorowym i kontrolują wejścia nowych inwestycji jeśli ich holdingi stają się nierówne.

  1. Wykorzystanie płac i dywidendów

Jeśli biznes generuje pieniądze, warto wykorzystać je na dywersyfikację. Zakup dywidendów i inwestycji na rynku może generować lepsze rezultaty.

  1. Pożyczanie

Przedsiębiorcy mogą finansować dywersyfikację pożyczając pod nieruchomość lub aktywa stałe, a nawet papiery wartościowe.

Jak powinno wyglądać zdywersyfikowany portfel dla właścicieli i organów wykonawczych?

Pięć kluczowych czynników:

  1. Dywersyfikuj swój biznes

Przedsiębiorcy mogą kupić inne przedsięwzięcie, co w idealnym przypadku może przynieść kolejny sukces. Jest to atrakcyjne i tworzy nowe możliwości.

  1. Zachowaj wystarczającą płynność, lecz nie za dużą

Przedsiębiorcy często chcą utrzymać większą płynność niż potrzebują, tłumacząc to brakiem wahań wartości gotówki w przeciwieństwie do akcji. Eksperci UBS zalecają trzymanie płynnych środków o wartości 3-5-letnich wydatków, ponieważ powyżej tej kwoty przedsiębiorcy ryzykują iż ich portfel nie przyczyni się do osiągania zakładanych celów finansowych.

  1. Nie poddawaj się na giełdzie

Dla przedsiębiorców trudnym jest przeniesienie pieniędzy z własnej organizacji na publiczną giełdę w firmy, których nie kontrolują i których wartość zmienia się na rynku. Posiadanie własnego biznesu nie powinno skutkować omijaniem inwestycji na giełdzie, która oferuje potencjalnie duże zwroty. Właściciele i organy wykonawcze często korzystają na budowaniu dobrze zdywersyfikowanego portfela bez całkowitych zmian.

  1. Dostosowuj biznes, gdzie potrzeba

Dostosowanie obejmuje szacowanie, gdzie firma najczęściej podejmuje transakcje i wybranie inwestycji mniej skorelowanych z tymi miejscami lub sektorami, którego zwroty relatywnie mniej korelują z firmami działającymi w twojej branży.

  1. Jeśli nie możesz ich pokonać, inwestuj w nich

Przedsiębiorcy mogą rozważyć prywatne inwestycje w konkurencyjnie uciążliwe firmy. Nowym rozwiązaniem są platformy współinwestycji nie tylko dla regulowania ryzyka ale również wywierania pozytywnego wpływu na społeczeństwo i środowisko.

Cacek kupuje akcje Sfinksa o wartości 2,5 mln zł i deklaruje gotowość do objęcia kolejnych 3 mln sztuk

Sfinks Polska, zarządzająca sieciami Sphinx, Piwiarnia Warki, Chłopskie Jadło i WOOK, podpisała z Sylwestrem Cackiem umowę nabycia 2,5 mln sztuk akcji serii P na kwotę 2,5 mln zł. Jednocześnie główny akcjonariusz przyjął ofertę spółki na objęcie kolejnych 3 mln sztuk akcji. Do Sfinksa w ramach emisji serii P wpłynęła już wpłata w wysokości 500 tys. zł od innego inwestora.

Sylwester Cacek – Prezes Sfinks Polska
Sylwester Cacek – Prezes Sfinks Polska

– Podpisałem umowę nabycia akcji o wartości 2,5 mln zł, a jednocześnie podtrzymuję swoją gotowość do objęcia wszystkich oferowanych w ramach emisji walorów, na które nie zapiszą się inni inwestorzy. Dlatego przyjąłem ofertę złożoną formalnie przez spółkę na kolejne 3 mln akcji. Na tym etapie jednak nie została w tym zakresie podpisana umowa, by nie zamykać drogi uprawnionym inwestorom, którzy chcieliby jeszcze wziąć udział w tej emisji. Widzimy zainteresowanie akcjami Sfinksa, co potwierdza też dokonana już wpłata na 0,5 mln zł. Sfinks ma przed sobą ambitne plany i klarowną wizję rozwoju, co musi przełożyć się na wzrost wartości spółki – mówi Sylwester Cacek, główny akcjonariusz, a jednocześnie prezes zarządu Sfinks Polska.

Sfinks zobowiązał się w umowie z bankiem do podwyższenia kapitału zakładowego o co najmniej 5,5 mln zł.  W ramach emisji akcji serii P spółka zaoferowała od 2 do 6 mln akcji. Prawo pierwszeństwa do objęcia nowych akcji posiadają akcjonariusze z udziałem co najmniej 1% w kapitale spółki. Termin na zawarcie umów objęcia walorów, a także dokonywanie wpłat za akcje mija 29 lipca 2019.

Zgodnie z założeniami strategii Sfinks do 2022 roku chce zarządzać siecią liczącą co najmniej 400 lokali, a także nawiązać współpracę z nie mniej niż 1000 punktów gastronomicznych w ramach programu afiliacyjnego. Oprócz dokonywania akwizycji zapewniających przejęcie pakietów kontrolnych, spółka zamierza realizować inwestycje w pakiety mniejszościowe w przypadku konceptów o dużym potencjale wzrostu i z kompetentną kadrą zarządczą. Strategia zakłada też przeniesienie marek Sphinx, Chłopskie Jadło i Piwiarnia do spółek zależnych i dalszy rozwój konceptów w ramach tych struktur.

Iron Mountain w trosce o zrównoważony rozwój

Dzisiejsze czasy to nieustanny wyścig. Niemal każdego dnia dokonywane są przełomowe odkrycia w wielu dziedzinach nauki. Świat technologii pędzi niczym najszybsze, magnetyczne pociągi w Japonii, a codzienne życie tylko w ostatniej dekadzie zmieniło się niemal nie do poznania. Postęp goni postęp, a nasze wymagania nieustanie rosną. Na szczęście wiele firm, zarówno tych działających w skali globalnej, jak też całkiem niewielkich, zaczęło zauważać negatywny wpływ postępu na środowisko naturalne. Jedną z nich jest Iron Mountain – lider rynku zarządzania informacją.

Jak wynika z licznych badań i analiz – coraz częściej wybieramy marki, które w swojej działalności podejmują działania CSR – stosują ekologiczne rozwiązania, niwelują problemy społeczne i po prostu działają etycznie. Potwierdza to, chociażby badanie „Barometr CSR”[1], z którego wynika, że wśród 72 proc. konsumentów działalność CSR wzbudza pozytywne emocje. Z kolei ankieta zrealizowana przez McKinsey & Company[2], ujawnia, że opinie konsumentów i pracowników są coraz częściej wymieniane jako główny powód podejmowania działań na rzecz zrównoważonego rozwoju. To obrazuje, że CSR nie jest już tylko pewną ideą, chwilową modą czy trendem uwzględnianym w działaniach firmy, a realnym oczekiwaniem i potrzebą ze strony rynku, jak też samego biznesu.

Papier w chmurze, czyli realna oszczędność i ochrona środowiska naturalnego

Jedną z usług, jaką Iron Mountain oferuje swoim klientom, jest przechowywanie i archiwizowanie dokumentacji. W swoich magazynach przechowuje ponad 9 milionów pudeł z dokumentami setek firm. Jednak w trosce o środowisko naturalne, Iron Mountain proponuje swoim partnerom digitalizację  oraz zachęca ich do prowadzenia możliwie największej ilości operacji związanych np. z kontraktami, czy fakturami w tzw. chmurze. Jest to możliwe m.in. dzięki specjalnym platformom – M-Files oraz eVault, z których mogą korzystać klienci Iron Mountain.

Digitalizacja dokumentów oraz „przestawienie się” na ich elektroniczne wersje jest nie tylko bardzo korzystne dla środowiska, mówiąc w dużym uproszczeniu mniej papieru = mniej ściętych drzew, ale też przynosi bezpośrednie profity, także te finansowe, przedsiębiorcom, którzy nie muszą przeznaczać czasem dość dużej powierzchni swoich biur na szafki z dokumentami. Według szacunków digitalizacja pozwala na zaoszczędzenie nawet do 25% środków finansowych w skali roku, dzięki ograniczeniu zużycia papieru oraz przestrzeni biurowej. Wśród klientów Iron Mountain, znajdują się już firmy, które całkowicie rezygnują z korzystania z dokumentacji w formie papierowej. Jest to trend, który w niedalekiej przyszłości rozwinie się wśród wielu innych firm i przedsiębiorstw z każdej gałęzi gospodarki.

Samochody elektryczne i optymalizacja przejazdu

Jednym z najważniejszych obszarów, o jakie powinna zadbać każda firma, jest ochrona środowiska naturalnego, zwłaszcza jeśli swoją codzienną działalnością przyczynia się do jego zanieczyszczenia. Ma to ogromne znaczenie w kontekście napływających z wielu stron informacji o zmianach klimatu i nadciągającej katastrofie ekologicznej. Jednym z kluczowych elementów w tym zakresie jest zdecydowane zmniejszenie emisji szkodliwych substancji do atmosfery. Na cenzurowanym znalazły się zatem m.in. samochody, napędzane tradycyjnymi, spalinowymi silnikami. Coraz większą popularnością cieszą się natomiast samochody hybrydowe oraz te w 100% elektryczne. Dlatego też Iron Mountain wyposażył swoją flotę w pojazdy elektryczne, którymi kurierzy poruszają się w obrębie Warszawy i Wrocławia. Firma planuje harmonijne rozszerzanie swojej floty o kolejne pojazdy tego typu, a ciągły rozwój infrastruktury, pozwalającej na ładowanie samochodów, stanowi bodziec do wprowadzania tych zmian.

„Nasi kurierzy pokonują dziennie 4800 km. Wprowadzenie do naszej floty samochodów elektrycznych przyczyniło się do ograniczenia emisji spalin o 2,6 % w skali miesiąca. Widzimy, że ma to  realny wpływ na środowisko naturalne. Nasz projekt zrównoważonej mobilności w miastach został odnotowany w raporcie Odpowiedzialny Biznes w Polsce – Dobre Praktyki 2018. Mamy nadzieję, że dzięki dalszemu rozwojowi naszej floty, praktyka ta stanie się długoletnią i pojawi się także w kolejnym raporcie” – powiedział Tomasz Kaczmarek, Dyrektor ds. Operacyjnych Iron Mountain Polska.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Nie tylko dbanie o środowisko naturalne, ale też bezpieczeństwo pracowników i kodeks postępowania z dostawcami stały się domeną Iron Mountain Polska w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu. Kurierzy Iron Mountain korzystają bowiem z dedykowanych rozwiązań, służących optymalizacji jazdy – GreenRoad oraz RoadNet, które, choć wdrożyła amerykańska centrala firmy, z sukcesami funkcjonują także w Polsce. System GreenRoad działa już od kilku lat. Dzięki niemu sprawdzane są trasy, jakimi poruszają się kurierzy, czy styl, w jakim przemieszczają się po drogach. Wszystkie te dane są zbierane i analizowane, a najlepsi kierowcy otrzymują nagrody. W 2018 roku osiemnastu kurierów firmy, dzięki dużej dyscyplinie jazdy, zdobyło GreenRoad Award, a samo Iron Mountain Polska znalazło się w ścisłej czołówce, wśród najlepiej jeżdżących użytkowników GreenRoad na całym świecie.

„W fazie wdrożeniowej znajduje się także system RoadNet, służący planowaniu tras kurierów w ten sposób, aby były optymalne, maksymalnie krótkie oraz omijały korki, czy inne wydarzenia drogowe – mówi Tomasz Kaczmarek, Dyrektor ds. Operacji Iron Mountain Polska – W sposób bezpośredni przełoży się to na wysokość spalania oraz wynikającą z niej emisję szkodliwych substancji do atmosfery. Także klienci osiągają korzyści z funkcjonowania tego system – mogą na bieżąco śledzić, gdzie znajduje się ich przesyłka, a dzięki temu odpowiednio rozplanować swój czas pracy. Wprowadzenie tego rozwiązania do całej naszej floty planujemy do końca tego roku” – dodaje Tomasz Kaczmarek.

Bezpieczeństwo w rozumieniu Iron Mountain to także liczne szkolenia pracowników, zwłaszcza tych, pracujących w magazynach wysokiego składowania. Firma realizuje m.in. kampanię „Zero Incidents”, w której za pomocą wielkoformatowych bannerów, umieszczonych w halach magazynowych, na których umieszczone są zdjęcia dzieci pracowników w kaskach i odblaskowych kamizelkach, przypomina o zachowaniu zasad bezpieczeństwa.

Z kolei wprowadzony w 2018 roku Kodeks Postępowania Dostawcy był efektem dialogu z dostawcami i ma służyć budowaniu relacji i przeciwdziałania nadużyciom. Dokument reguluje zagadnienia odpowiedzialności w łańcuchu dostaw, a także systematyzuje zasady oceny dostawców przy wsparciu wdrożonej procedury zakupowej. Wprowadzenie Kodeksu wiąże się ze zobowiązaniem partnerów Iron Mountain Polska do przestrzegania wartości firmy, w tym standardów społecznych, etycznych i środowiskowych. Projekt ten także odnotowany został w raporcie Odpowiedzialny Biznes w Polsce – Dobre Praktyki 2018.

Społeczną odpowiedzialność biznesu wdraża coraz więcej firm. Świadczy o tym chociażby rosnąca liczba dobrych praktyk, jakie z roku na rok pojawiają się we wspomnianym raporcie Forum Odpowiedzialnego Biznesu.  Najważniejsze jednak,  aby firmy robiły to w zgodzie ze swoją działalnością, niwelując tym samym jej negatywne skutki. Tylko tak CSR będzie miał realne przełożenie na otaczającą biznes rzeczywistość.

[1] Badanie przeprowadzone przez CSR Consulting i Maison & Partners, 2016

[2] McKinsey & Company, McKinsey Global Survey, 2017

Spadki sprzedaży w branży motoryzacyjnej – czy polskie firmy na tym ucierpią?

Przez ostatnie lata koniunktura dla polskiej branży motoryzacyjnej była dosyć sprzyjająca. W Europie Zachodniej – naszym głównym kierunku eksportowym – odnotowywano wzrost sprzedaży pojazdów osobowych przez ostatnie 8 lat. To właśnie sytuacja na rynkach zagranicznych jest kluczowa dla Polski. Obecnie ryzyko w tym sektorze zaczyna się zwiększać. W Niemczech, we Włoszech czy w Wielkiej Brytanii, a także innych europejskich krajach zauważa się spadek sprzedaży nowych samochodów. W pierwszych pięciu miesiącach 2019 roku wyniósł on 2,5 proc. W regionie Europy Środkowej i Wschodniej sytuacja pozostaje jednak dość sprzyjająca.

– Nadal widzimy tu rosnącą dynamikę sprzedaży pojazdów. Nie jest ona już jednak tak wysoka jak wcześniej – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface – Polska nie jest oczywiście liderem w produkcji samochodów osobowych. Pod tym względem prześcigają nas nawet mniejsi sąsiedzi – Czechy i Słowacja. Nasze krajowe firmy z branży motoryzacyjnej są liderami w regionie pod względem wytwarzania części i komponentów. Ich eksport jest prawie dwukrotnie większy niż eksport pojazdów z Polski. W obliczu powiększającego się ryzyka spadku sprzedaży samochodów można więc dopatrzeć się zagrożenia dla rodzimego sektora motoryzacyjnego. Do tego dochodzą specyficzne czynniki, jak chociażby konieczność dostosowania się do nowych norm emisji spalin oraz słabnący globalny popyt. To wszystko przekłada się na gorsze perspektywy dla branży. W Polsce ryzyko to będzie jednak nieco niższe niż w krajach Europy Zachodniej – ze względu na utrzymującą się konkurencyjność polskich firm. Dodatkowo produkowanych jest tu dużo samochodów dostawczych. Popyt na nie nadal pozostaje na wysokim poziomie. Mimo ogólnego spadku zapotrzebowania na samochody, w ich przypadku dynamika pozostaje dodatnia – wyjaśnił Sielewicz.

NIK: Odprawy i wynagrodzenia kadry kierowniczej spółek Skarbu Państwa rosną mimo pogarszających się wyników finansowych firm

Część odpraw i odszkodowań z tytułu zakazu konkurencji w skontrolowanych spółkach Skarbu Państwa nie miało ekonomicznego uzasadnienia. Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła wysokość świadczeń wypłacanych kadrze kierowniczej, w tym m.in. członkom zarządów tych spółek w latach 2011-2017.

Podstawowym źródłem stwierdzonych przez NIK nieprawidłowości było nagminne wykorzystywanie przez rady nadzorcze możliwości stworzonych przez jeden z artykułów ustawy kominowej. Pozwalał on na zatrudnianie członków zarządu na podstawie kontraktów menedżerskich, które nie ograniczały wysokości wynagrodzeń, w przeciwieństwie do umów o pracę. Pensje osób, którym taką właśnie umowę zamieniano na kontrakt zwiększały się nawet ponad czterokrotnie, a co za tym idzie zwiększała się wysokość naliczanych na ich podstawie odpraw i innych świadczeń (jeśli pensja wzrastała o 10 tys. zł, to trzymiesięczna odprawa o 30 tys., a wypłaty z tytułu zakazu konkurencji nawet o 120 tys. zł). Co prawda świadczenia te były wypłacane zgodnie z przyjętymi przez spółki zasadami, niemniej jednak zdaniem NIK, przy ustalaniu ich wysokości w wielu przypadkach brakowało i merytorycznego, i ekonomicznego uzasadnienia.

Jak ustaliła Najwyższa Izba Kontroli, np. w latach 2011-2015 w badanych spółkach Skarbu Państwa wysokość wynagrodzeń kadry kierowniczej rosła mimo pogarszających się wyników finansowych firm:

  • wartość łącznych przychodów ze sprzedaży obniżyła się z niemal 255,2 mld zł w 2012 r. do niemal 183,5 mld zł w 2016 r., tj. o 28,1%, zaś wynik finansowy netto zmniejszył się – z zysku w kwocie prawie 30,5 mld zł w 2011 r. do straty w wysokości  204,4 mln zł w 2015 r.

Brak powiązania między wysokością wynagrodzeń i co za tym idzie odpraw, a wynikami ekonomiczno-finansowymi firm był szczególnie widoczny w tych spółkach, w których pensje członków zarządu były ustalane właśnie z wyłączeniem ograniczeń zawartych w ustawie kominowej obowiązującej do września 2016 roku. Sytuacja zaczęła się stopniowo poprawiać po wprowadzeniu ustawy o wynagrodzeniach zarządu, która weszła w życie 9 września 2016 zakładającej istotne ograniczenia, zarówno co do możliwości kształtowania wysokości pensji kadry kierowniczej, jak i odpraw czy odszkodowań z tytułu zawieranych umów o zakazie konkurencji. W ustawie kominowej maksymalna wysokość odpraw dla członków zarządu zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, została ograniczona do 3-krotności miesięcznego wynagrodzenia, a w ustawie o wynagrodzeniach zarządu 3-krotności jego stałej części.

W 2017 r. wartość przychodów badanych spółek wzrosła do 209,9 mld zł, tj. o 14,4% w porównaniu z 2016 r., zaś łączny wynik finansowy netto w latach 2016 i 2017 był dodatni i wyniósł kolejno 13,5 mld zł i 27,7 mld zł. W 2017 r. w porównaniu z 2015 r. wynagrodzenia członków zarządu zatrudnionych na kontraktach menedżerskich zmniejszyły się w granicach od 6,2% do 58,9% ( odpowiednio: z 60,1 tys. zł  do 56,4 tys. zł oraz z 75 tys. zł do 30 tys. zł). Natomiast w spółkach, w których członkowie zarządu byli zatrudniani na podstawie umowy o pracę odnotowano wzrost wynagrodzeń do 74% (z 20,7 tys. zł do 36 tys. zł).

NIK przeprowadziła kontrolę w strategicznych spółkach Skarbu Państwa na wniosek Sejmowej Komisji do Spraw Energii i Skarbu Państwa. Izba wzięła pod lupę 28 firm o istotnym znaczeniu dla gospodarki państwa, to m.in. PGNiG, KGHM, ORLEN, Energa, Enea, Grupa Azoty, Tauron, a także PKP, LOT, Poczta Polska, PKO Bank Polski, PZU, Polskie Radio i TVP. Ponieważ kontrolowane spółki uznały, że dane dotyczące wynagrodzeń i związanych z nimi odpraw członków kierownictwa stanowią tajemnicę przedsiębiorstw, Izba może podawać zebrane informacje tylko łącznie (spółki są podzielone na grupy, w zależności od rodzaju działalności i udziału kapitałowego Skarbu Państwa).Niegospodarne spółki Skarbu Państwa

Gigantyczne świadczenia

W badanym przez NIK okresie zajmowane stanowiska kierownicze opuściło w sumie 1295 osób, przy czym aż 568 w dwóch ostatnich latach z siedmiu kontrolowanych – w 2016 i 2017 roku. Szczególnie dużą wymianę kadr stwierdzono w jednej ze spółek Grupy C – spośród 88 dyrektorów, zwolniono 72. Wśród nich 41 osób zajmowało swoje stanowiska krócej niż dwa lata, 12 osób mniej niż rok. NIK uznała taką politykę kadrową za niewłaściwą, ponieważ zbyt częste zmiany na stanowiskach kierowniczych nie mogą pozytywnie wpływać na jakość zarządzania.

Izba ustaliła, że spośród odchodzących z badanych spółek członków kadry kierowniczej odprawy dostało 467 osób, odszkodowania z tytułu zakazu konkurencji przyznano 547. W tej grupie, 107 osób wraz z odejściem z pracy odebrało szczególnie wysokie świadczenia, przekraczające w sumie po 500 tys. zł. Dziesięciu osobom wypłacono powyżej 2 mln zł, dwie osoby dostały ponad 3 mln, jedna ponad 4 mln zł.

W tym ostatnim przypadku chodzi o jedną ze spółek Grupy B. W kwietniu 2010 r. zmieniono tam umowę o pracę prezesowi zarządu w punkcie dotyczącym czasu pełnienia przez niego funkcji – z określonego na nieokreślony. W efekcie nie można było wypowiedzieć umowy, bowiem po odwołaniu z funkcji prezes zostałby objęty okresem ochrony przedemerytalnej. Do rozwiązania umowy jednak doszło – w czerwcu 2013 r. na podstawie porozumienia stron, a spółka wypłaciła byłemu prezesowi:

  • odszkodowanie z tytułu rozwiązania umowy w okresie ochrony przedemerytalnej w kwocie 2 mln 960 tys. zł,
  • 960 tys. zł odszkodowania z tytułu zakazu konkurencji,
  • trzymiesięczną odprawę przewidzianą w umowie o pracę w kwocie 240 tys. zł,
  • niemal 180 tys. zł jako ekwiwalent za niewykorzystany urlop (47 dni).

Były prezes otrzymał więc wraz z odejściem prawie 4 mln 340 tys. zł. Zarząd spółki wyjaśnił, że po zakończeniu wykonywania przez tę osobę powierzonych jej zadań dalsze zatrudnienie nie było konieczne.

W sumie, tylko tym 107 członkom kadry kierowniczej badanych spółek, którzy otrzymali najwyższe świadczenia wypłacono ponad 155 mln zł.nik-odprawy-w-spolkach-skarbu-panstwa-2-kwoty-swiadczen-powyzej-500-tys-zl

NIK uznała za niegospodarną praktykę polegającą na zawieraniu porozumień z członkami kadry kierowniczej, w ramach których, w zamian za zgodę na natychmiastowe odejście z pracy wypłacano im wyższe odprawy i odszkodowania, a także ekwiwalenty z tytułu niewykorzystanych urlopów – przy równoczesnym zwolnieniu z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia. Największe wypłaty, po części związane z tą praktyką miały miejsce w latach 2015-2017. Wydano wtedy w sumie ponad 50,7 mln zł, co stanowi 69,5% wszystkich odpraw przyznanych w okresie objętym kontrolą. Odszkodowania z tytułu zakazu konkurencji, wypłacone w tym samym okresie wyniosły łącznie niemal 93 mln zł, a to jest 63% sumy wszystkich odszkodowań przyznanych od 2011 do 2017 roku.

Odprawy

Z przeprowadzonej przez NIK kontroli wynika, że w latach 2011-2017 badane spółki z tytułu samych tylko odpraw wypłaciły odwołanym członkom kadry kierowniczej niemal 73 mln złNajwięcej w 2016 roku – ponad 25 mln zł.nik-odprawy-w-spolkach-skarbu-panstwa-3-wysokosc-odpraw-kadry-kierowniczej-2011-2017

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła wszystkie przypadki, w których zwalnianym wypłacano odprawy wyższe niż 3-krotność miesięcznego wynagrodzenia podstawowego. W badanym okresie łączna suma takich świadczeń wyniosła ponad 27,5 mln zł – to 37,9% ogólnej kwoty wypłaconych odpraw.nik-odprawy-w-spolkach-skarbu-panstwa-4-wysokosc-odpraw-kadry-kierowniczej-2011-2017-grupy-spolek

Przykładem może być tu jedna ze spółek z Grupy C, która mimo słabej kondycji finansowej, pięciu odwołanym w latach 2011-2017 członkom zarządu wypłaciła odprawy w wysokości 7-krotności ostatniego wynagrodzenia. Wypłaty powyżej 3-krotnej pensji wyniosły w sumie 1 mln 432 tys. zł, a każda z tych osób dostała od 276 tys. zł do 316 tys. zł. Działaniem niegospodarnym zdaniem NIK, było również przyznawanie odpraw dyrektorom nawet do wysokości 12-krotności ostatniego wynagrodzenia. 34 osoby dostały takie świadczenie, na co firma wydała łącznie ponad 1 mln 846 tys. zł.

Niegospodarny był, wg Izby także zapis w umowie o pracę, zawartej w styczniu 2011 r. w jednej ze spółek Grupy E . Wynikało z niej, że jeśli pracownik do 30 czerwca tego samego roku sam złoży wypowiedzenie, dostanie odprawę w wysokości 6-miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego oraz 3-miesięcznego okresu wypowiedzenia w sytuacji wypowiedzenia umowy przez każdą ze stron. Pracownik złożył wypowiedzenie w maju, umowa została rozwiązana z końcem sierpnia. W konsekwencji po niepełnych 4 miesiącach wykonywania pracy, pracownik ten otrzymał 3-miesięczne wynagrodzenie, tj. kwotę 195 tys. zł za okres wypowiedzenia, w czasie którego został zwolniony z obowiązku świadczenia pracy i 6-miesięczne wynagrodzenie, tj. kwotę 390 tys. zł, jako odprawę z zawartej umowy o pracę. Spółka tłumaczyła, że jedną z głównych zasad postępowania zarządu w sprawie rozwiązywania stosunków pracy jest szacunek dla pracownika i dążenie do ugodowego załatwienia sprawy. Zgodnie jednak z Kodeksem Pracy, okres wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony jest uzależniony od okresu zatrudnienia i w tym przypadku mógł wynieść dwa tygodnie, jeżeli pracownik miał być zatrudniony na czas krótszy niż sześć miesięcy. W umowie ustalono tymczasem 3-miesięczny okres wypowiedzenia.

Przypadek w jednej ze spółek z Grupy C dotyczy natomiast zawartego w kwietniu 2015 r. porozumienia z prokurentem w sprawie rozwiązania umowy menedżerskiej. Na tej podstawie przyznano mu świadczenie w wysokości 7-miesięcznego wynagrodzenia, a w uzasadnieniu podano ‘’staranny i dokonany w terminie’’ zwrot spółce dokumentów oraz powierzonych rzeczy takich jak: identyfikator, komputer oraz karty kredytowe. W tym przypadku firma  poniosła koszty w wysokości 294 tys. zł. W czerwcu 2016 r. nowy zarząd spółki złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Zakaz konkurencji

Kolejny problem dotyczący wypłaty świadczeń w kontrolowanych przez NIK spółkach Skarbu Państwa to odszkodowania wynikające z zakazu konkurencji. Przepisy ustawy kominowej ich nie przewidywały, mimo to w latach 2011- 2016 wypłacano je w 26 spośród 28 badanych spółek – na podstawie jednego z artykułów Kodeksu pracy. Odszkodowania z tego tytułu wprowadziła natomiast ustawa o wynagrodzeniach zarządu, ograniczając ich maksymalną wysokość do 6- miesięcznej części stałej pensji.

W badanym okresie takie odszkodowania dostało 547 odchodzących członków kierownictwa – łączna suma tych wypłat wyniosła prawie 147 mln 300 tys. zł. Najwięcej spółki wydały na ten cel w okresie od 2015 do 2017 roku – 67% całej kwoty.nik-odprawy-w-spolkach-skarbu-panstwa-5-odszkodowania-zakaz-konkurencji-2011-2017

Zdaniem Izby wypłacenie tych odszkodowań było niegospodarne, ponieważ zawieranie przewidujących je umów nie było poprzedzone rzetelną analizą ryzyka istniejących zagrożeń i sposobu ich minimalizowania, nie sprawdzano też czy zwalniani pracownicy rzeczywiście przestrzegają zakazu konkurencji.

Co więcej, spółki nie tylko nie sporządzały szczegółowych wykazów informacji, których ujawnienie naraziłoby je na straty, lecz także listy pracowników mających dostęp do tych tajemnic. Na ogół obejmowano więc umowami o zakazie konkurencji tylko członków zarządu oraz część dyrektorów, pomijając wielu innych pracowników, mających dostęp do tajemnic, których ujawnienie rzeczywiście mogłoby skutkować stratami poniesionymi przez firmę.

Przykładem braku racjonalności w wypłacaniu takich świadczeń w badanym okresie może być sytuacja dotycząca 9 spółek produkcyjnych z Grupy A i z Grupy B. Cztery z nich miały de facto pozycje monopolistyczną na rynku krajowym, natomiast ich wydatki poniesione na odszkodowania (prawie 24 mln 400 tys. zł) stanowiły 59,3% wydatków w tych dwóch grupach spółek. Kolejne cztery spółki mające konkurentów wśród innych podmiotów z udziałem Skarbu Państwa wydały na odszkodowania ponad 16 mln 700 tys. zł, natomiast jedyna, mająca konkurentów w sektorze prywatnym nie zawierała w okresie objętym kontrolą umów o zakazie konkurencji.

Spółka z Grupy E przyznała natomiast, zdaniem NIK nienależne świadczenie w wysokości 454 tys. zł, odwołanemu w 2013 r. członkowi zarządu. Podjął on pracę w podmiocie zależnym, w którym spółka ta posiada 100% udziałów. Kiedy o tym poinformował, wysokość odszkodowania zmniejszono mu o kwotę wynagrodzenia jakie pobiera w nowym miejscu pracy. Wg Izby nie można jednak uznać, że praca w podmiocie będącym w 100% własnością spółki może być wobec niej konkurencyjna.

Niezależnie od oceny całego procesu zawierania umów o odszkodowania, NIK stwierdziła przypadki dokonywania wypłat (w sumie ponad 2 mln 700 tys. zł) niezgodnie z przyjętymi procedurami, bądź na rzecz osób, których możliwości prowadzenia przez nie działalności konkurencyjnej należało ocenić jako nieistotne.

Jedna ze spółek Grupy A zawarła umowy o zakazie konkurencji m.in. z kierownikiem Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego, który po tym jak rozstał się z firmą ostatniego dnia 2011 r., w ciągu kolejnych 2 lat dostał w sumie ponad 171 tys. zł oraz z dyrektorem ds. Centrum Edukacji i Szkoleń, który w ciągu 12 miesięcy otrzymał łącznie 107 tys. zł (umowę rozwiązano w kwietniu 2016 roku).

Jak ocenia NIK sama treść tego rodzaju umów oznacza de facto kierowanie zwalnianych członków kadry kierowniczej na wysokopłatne urlopy. To dlatego, że chcąc zachować wypłacone odszkodowanie, nie mogą oni podejmować żadnej działalności zbieżnej, choćby w najmniejszym stopniu z profilem działalności spółki, w której byli zatrudnieni dotychczas. Zdaniem Izby kierowanie na takie wielomiesięczne urlopy osób wykształconych, z dużym doświadczeniem zawodowym (zwłaszcza menedżerskim) jest także niekorzystne z punktu widzenia rozwoju gospodarki narodowej.

Najwyższa Izba Kontroli za niegospodarne uznała także przypadki, w których zwalnianym członkom kadry kierowniczej wypłacano ekwiwalenty za niewykorzystane urlopy, jednocześnie rezygnując w okresie wypowiedzenia ze świadczenia przez nich pracy. W sumie kosztowało to spółki ponad 10 mln 200 tys. zł. Tymczasem, jak przypomina NIK z Kodeksu pracy wynika, że w czasie wypowiedzenia pracownik jest zobowiązany wykorzystać przysługujący mu urlop, jeżeli pracodawca go udzieli. Spółki w wielu przypadkach nie korzystały jednak z tej możliwości tłumacząc to głównie tym, że chciały jak najszybciej rozwiązać umowy o pracę albo uniknąć ewentualnego postępowania  przed sądem pracy.

Odwołując we wrześniu 2013 r. dwóch członków zarządu oraz w marcu 2016 r. wiceprezesa zarządu, Rada Nadzorcza jednej ze spółek z Grupy B zwolniła ich  z obowiązku świadczenia pracy w 6-miesięcznym okresie wypowiedzenia umów o pracę i nie nałożyła na nich obowiązku wykorzystania w tym czasie urlopu wypoczynkowego. W konsekwencji spółka wypłaciła ekwiwalent za niewykorzystany urlop – ponad 390 tys. zł (jedna z wypłat wyniosła prawie 186 tys. zł), a także wynagrodzenia za cały okres wypowiedzenia w łącznej wysokości prawie 1 mln 900 tys. zł.

W 2016 r. Rada Nadzorcza spółki z Grupy E odwołała z pełnionych funkcji trzech członków zarządu zwalniając ich równocześnie ze świadczenia pracy w okresie 3-miesięcznego wypowiedzenia. Nie zobowiązała ich przy tym do wykorzystania w tym czasie zaległych urlopów. W konsekwencji firma wypłaciła tym osobom ekwiwalenty, których suma wyniosła ponad 209 tys. zł.

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła również  przypadki wypłaty ekwiwalentów za niewykorzystane urlopy tym członkom zarządów spółek, którzy z umów o pracę przechodzili na kontrakty menedżerskie. W ocenie NIK, powinno to nastąpić dopiero po wykorzystaniu przez nich urlopu. Zmiana formy zatrudnienia była dobrowolna i oznaczała dla konkretnego członka zarządu znaczący – w niektórych spółkach – nawet kilkakrotny wzrost wynagrodzenia.

Badane przez NIK spółki wypłacały też ekwiwalenty za niewykorzystane urlopy w związku z wejściem w życie ustawy o wynagrodzeniach zarządu, kiedy to z członkami kadry kierowniczej rozwiązywano umowy o pracę i zawierano w ich miejsce umowy o zarządzanie. Jakkolwiek spółki nie złamały prawa, to wg NIK postępowały w tych przypadkach niegospodarnie. Tak było np. w jednej z firm w Grupie E , w której wypłaty ekwiwalentów za niewykorzystany urlop wyniosły w sumie prawie 1 mln 700 tys. zł. Brano pod uwagę urlopy w wymiarze od sześciu do nawet 70 dni niewykorzystane na dzień 20 czerwca 2017 r. NIK zwróciła uwagę, że od momentu uchwalenia 9 czerwca 2016 r. ustawy o wynagrodzeniach zarządu do czasu zawarcia na jej podstawie umów o zarządzanie upłynął ponad rok, a zatem zarząd spółki miał wystarczająco dużo czasu na wykorzystanie zaległych urlopów albo ich maksymalne ograniczenie.

Ministrowie niezainteresowani wysokością wypłacanych świadczeń

Skala nieprawidłowości w gospodarowaniu środkami spółek Skarbu Państwa, przeznaczanymi na świadczenia dla kadry kierowniczej pokazuje, wg NIK potrzebę skuteczniejszego nadzoru nad tymi firmami ze strony organów właścicielskich. Jak ustaliła Izba, ministrowie: Energii oraz Przedsiębiorczości i Technologii, mimo że skierowali swoich przedstawicieli do rad nadzorczych kontrolowanych firm, to nie gromadzili danych o wysokości kwot odpraw i odszkodowań z tytułu zakazu konkurencji, wypłacanych poszczególnym członkom zarządów. Nie mieli też pełnych informacji o przyczynach ich odwoływania w trakcie kadencji. Zdaniem NIK można to uznać za dysfunkcję nadzoru właścicielskiego. Za niezasadne Izba uznała argumenty ministrów, którzy wyjaśniali, że nie mają  podstaw prawnych do pozyskiwania tego rodzaju informacji i że organami sprawującymi nadzór nad spółkami są rady nadzorcze.

Spłacalność kredytów hipotecznych – które „hipoteki” są najbardziej problematyczne

Komisja Nadzoru Finansowego niedawno podała ciekawe informacje dotyczące spłacalności kredytów mieszkaniowych. Warto sprawdzić, które roczniki „hipotek” są najbardziej problematyczne.

Nasz rodzimy nadzór finansowy co roku publikuje ciekawe podsumowanie zmian w portfelu hipotecznym banków. Na stronie KNF – u niedawno została udostępniona taka analiza dotycząca sytuacji z końca 2018 r. Dzięki temu raportowi, można na przykład sprawdzić spłacalność kredytów mieszkaniowych w zależności od roku ich udzielenia. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl pokusili się o taką analizę danych Komisji Nadzoru Finansowego. Na pierwszy rzut oka wydają się one bardzo zaskakujące.

Opublikowany niedawno raport KNF prezentuje między innymi spłacalność wszystkich kredytów mieszkaniowych z poszczególnych roczników. Ciekawsze wydają się wyniki dla „hipotek” rozliczanych w różnych walutach. Jeżeli chodzi o zagrożone kredyty mieszkaniowe w PLN (bez waloryzacji), to ich udział w zależności od roku podpisania umowy jest następujący:

  • do 2006 r. – 12%
  • 2006 r. – 11%
  • 2007 r. – 12%
  • 2008 r. – 25%
  • 2009 r. – 6%
  • 2010 r. – 4%
  • 2011 r. – 3%
  • 2012 r. – 2%
  • 2013 r. – 1%
  • 2014 r. – 1%
  • 2015 r. – 1%
  • 2016 r. – 0%
  • 2017 r. 0%
  • 2018 r. 0%

W kontekście powyższych danych z końca 2018 roku, uwagę zwraca przede wszystkim jedna kwestia. Mowa o wysokim udziale zagrożonych „hipotek” sprzed 2009 r. KNF tłumaczy, że w dużej mierze są to kredyty przymusowo przewalutowane z walut obcych na złote. Przymusowe przewalutowanie ma miejsce w razie problemów ze spłatą.

Poniżej zostały zaprezentowane analogiczne informacje dotyczące udziału zagrożonych kredytów „frankowych” (w zależności od roku podpisania umowy). Wspomniane informacje prezentują się następująco:

  • do 2006 r. – 4%
  • 2006 r. – 3%
  • 2007 r. – 4%
  • 2008 r. – 4%
  • 2009 r. – 2%
  • 2010 r. – 2%
  • 2011 r. 1%
  • 2012 r. – 5%
  • 2013 r. – 15%
  • 2014 r. – 20%
  • 2015 r. – 19%
  • 2016 r. – 19%
  • 2017 r. – 43%
  • 2018 r. 55%

Niepokojące wydają się wyniki dla kredytów udzielonych w latach 2013 – 2018. Jak tłumaczy nadzór finansowy, są to głównie zrestrukturyzowane kredyty w CHF, których posiadacze mieli wcześniej problemy ze spłatą. Na całe szczęście, wartość takich problematycznych „hipotek” jest niewielka i nie wpływa znacząco na kondycję banków.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert RynekPierwotny.pl

Kogo szukali pracodawcy w I półroczu 2019? Raport Rynek Pracy Specjalistów

W I półroczu 2019 firmy zamieściły na Pracuj.pl 295 257 ofert ogłoszeń – o 1,4% więcej, niż przed rokiem. To historyczny rekord w tym okresie. W raporcie oprócz danych o specjalizacjach, branżach i województwach znalazła się sekcja „W centrum uwagi”. Pokazujemy w niej, które branże najczęściej poszukują kierowników, a które stażystów. Sprawdzamy też, jak zainteresowanie różnymi specjalizacjami rozkłada się na poszczególne województwa.

Raport w pigułce:

  • Handel, obsługa klienta, IT i finanse na czele specjalizacji.
  • Najwięcej rekrutowały branża finansowa, handel B2C produkcyjna.
  • Najwięcej ofert na 1 mieszkańca w woj. mazowieckim i dolnośląskim.
  • Wzrost liczby ogłoszeń dla pracowników fizycznych o 43% rok do roku.
  • Aż 34% ofert dla specjalistów IT pochodziło z woj. mazowieckiego.
  • Stażystów poszukiwano najczęściej w branży FMCG, a kierowników – w handlu B2C.

Rynek pracy: dużo ofert, umiarkowany wzrost

W I półroczu 2019 roku na Pracuj.pl zamieszczono 295 257 ofert pracy. To najlepszy wynik od stycznia do czerwca w historii portalu. Jednocześnie w I półroczu odnotowany został umiarkowany wzrost liczby ogłoszeń rok do roku – o 1,4%. Dane Pracuj.pl pokazują, że skala rekrutacji stopniowo się stabilizuje – po bardzo intensywnym okresie wzrostu od 2015 roku.Kogo szukali pracodawcy w I półroczu 2019 3

Jeszcze cztery lata temu w tym samym okresie pracodawcy zamieścili na portalu aż o 38% ogłoszeń mniej. Mniejsza różnica między I półroczem 2018 i 2019 roku może wskazywać na wpływ na rekrutacje wywierany m.in. przez ograniczoną liczbę kandydatów i wykwalifikowanych kadr.liczba ogłoszeń na pracuj

Pod względem intensywności rekrutacji firmy były nieco bardziej aktywne w poszukiwaniu pracowników w I kwartale 2019 roku. Zamieszczonych zostało wówczas 52% ogłoszeń z całego półrocza. W II kwartale aktywność pracodawców była nieco mniejsza – zamieszczono wówczas 142 301 ofert pracy. Początek roku to już tradycyjnie okres wzmożonej liczby rekrutacji.

Specjalizacje: kogo szukano?

W I półroczu najczęściej poszukiwano specjalistów od handlu i sprzedaży (29% ofert i 86 993 ogłoszenia), obsługi klienta (22% i 64 674), IT (15% i 43 404) oraz finansów (13% i 38 297).

Czołówka najczęściej poszukiwanych specjalizacji pozostaje od wielu kwartałów niezmienna. Nie oznacza to jednak, że na rynku nie widać interesujących tendencji. O istotnych zmianach można mówić zwłaszcza w kontekście handlowców i sprzedawców – liczba ogłoszeń dedykowanych tej grupie spadła o 8% w stosunku do I półrocza 2018, gdy kierowanych było do niej 32% ofert. Wpływ na tę tendencję może mieć zarówno sytuacja w branży handlowej i ustawa o zakazie handlu w niedzielę, jak i odnotowywane przez pracodawców trudności z rekrutacją handlowców, m.in. związane z rosnącymi oczekiwaniami płacowymi.specjalizacje i zatrudnienie

Inną ciekawą grupą są specjaliści IT. Według danych Komisji Europejskiej, specjaliści ICT stanowią około 2,8% całej siły roboczej w Polsce. Tymczasem kierowanych było do nich aż 15% ogłoszeń na Pracuj.pl w I półroczu 2019. To specjalizacja, w której widoczny jest największy rozdźwięk między skalą dostępnych kadr a natężeniem rekrutacji.

Wart odnotowania jest także wzrost liczby ogłoszeń kierowanych do pracowników fizycznych aż o 43% rok do roku. Wynik ten potwierdza rosnące znaczenie tej grupy na rynku pracy – zwłaszcza w odniesieniu do wykwalifikowanych pracowników, m.in. osób posiadających uprawnienia do obsługi maszyn. Według badań Pracuj.pl aż 77% pracowników z tej grupy byłoby skłonnych zmienić pracę, jeśli otrzymaliby lepszą pensję. Takie postawy dodatkowo napędzają rywalizację o kadry.fizyczni

Branże: kto szukał pracowników?

W I półroczu 2019 pracowników najchętniej rekrutowały firmy z branży bankowo-finansowej (10% – 14 347 ogłoszeń) oraz handlu detalicznego / sprzedaży B2C (10% – 14 082). Tuż za nimi znalazły się produkcja FMCG (8%), handel hurtowy / sprzedaż B2B (7%) oraz branża IT (6%). Co interesujące, największy wzrost liczby ogłoszeń odnotowany został w kategorii administracji państwowej, co może wskazywać na coraz większą otwartość instytucji publicznych na rekrutację online. Zamieściły one aż o 39% ogłoszeń więcej, niż rok wcześniej.kogo szukali

Województwa: gdzie było najwięcej ofert?

Zdecydowanym liderem pod względem liczby ofert jest woj. mazowieckie – pochodziło z niego 24% ogłoszeń (72 082 ofert) na Pracuj.pl w I półroczu 2019. Drugie miejsce zajęło woj. dolnośląskie – pochodziła z niego co dziesiąta oferta (30 884). Na dalszych pozycjach znalazły się śląskie (9% i 27 769 ofert), małopolskie (9% i 27 673) oraz wielkopolskie (9% i 25 506). Największy wzrost liczby ofert został odnotowany w woj. śląskim (o 8%).Kogo szukali pracodawcy w I półroczu 2019 4

Ciekawe dane przynosi zestawienie województw pod względem liczby ofert przypadającej na mieszkańca. O ile dwa pierwsze miejsca pozostają bez zmian i zajmują je woj. mazowieckie z 13 ofertami przypadającymi na 1000 mieszkańców oraz dolnośląskie z 11 ofertami, tak następne miejsca różnią się od poprzedniego zestawienia. Na sporą liczbę ogłoszeń mogą liczyć mieszkańcy woj. pomorskiego (9 ofert na 1000 osób), które pod względem ogólnej liczby ofert znajduje się dopiero na szóstym miejscu.Kogo szukali pracodawcy w I półroczu 2019 2

W CENTRUM UWAGI

Nowe dane o rynku pracy

Tym razem w sekcji „W centrum uwagi” postanowiliśmy przyjrzeć się ogłoszeniom z dwóch nowych perspektyw – biorąc pod lupę dane za II kwartał 2019. Analitycy Pracuj.pl sprawdzili:

  • Które branże najczęściej poszukują kierowników, a które – stażystów
  • Jak zainteresowanie konkretnymi specjalizacjami rozkłada się na województwa

Kto częściej szuka stażystów, a kto – prezesów?

Analitycy Pracuj.pl sprawdzili, w których branżach najczęściej poszukiwano pracowników na poszczególne szczeble kariery zawodowej. Branża handlu detalicznego / B2C była liderem pod względem zainteresowania asystentami, pracownikami fizycznymi i kierownikami.

Z kolei firmy z branży produkcji FMCG były tymi, które najczęściej poszukiwały stażystów i praktykantów – ta grupa kandydatów była szczególnie istotna także dla firm z obszarów bankowości i finansów oraz handlu detalicznego / B2C. Zdecydowanie największą grupę kandydatów, czyli osoby na szczeblu specjalistów, najczęściej obierali jako cel rekrutacyjny pracodawcy z branż bankowo-finansowej, IT oraz produkcji FMCG. Dyrektorów i prezesów szukały przede wszystkim firmy specjalizujące się w bankowości i finansach.Kogo szukali pracodawcy w I półroczu 2019

Wyraźnie odznacza się zainteresowanie specjalistami ze strony branży bankowo-finansowej oraz IT. W obu tych obszarach pracodawcy podkreślają rosnące wyzwania w rekrutacji doświadczonych osób na średnie szczeble zatrudnienia. Zwłaszcza w sektorze nowych technologii, w wyniku przekwalifikowywania się części specjalistów na rynku, przybywa kandydatów na stanowiska juniorskie. Na natężeniu zyskuje natomiast rywalizacja o ekspertów IT z co najmniej paroletnim doświadczeniem – co pokazuje liczba ofert.

W świecie finansów z kolei oprócz specjalistów często poszukuje się dyrektorów oraz kierowników. To branża, w której rośnie liczba skomplikowanych projektów z obszarów księgowości czy rachunkowości, do których prowadzenia coraz częściej potrzeba menedżerów z doświadczeniem pracy m.in. w międzynarodowych zespołach.

Rynkowe tendencje potwierdza także lista branż najbardziej aktywnych w poszukiwaniu pracowników fizycznych – handlu B2C, transportu i produkcji FMCG. To sektory, które w dużym stopniu przyczyniły się do dynamicznego wzrostu liczby ofert dla pracowników fizycznych – wynikającej z rosnącej rywalizacji o osoby zatrudnione na tym szczeblu.

Czy województwo mazowieckie dominuje we wszystkich specjalizacjach?

Z woj. mazowieckiego pochodziło 23% ofert publikowanych w II kwartale 2019 roku na Pracuj.pl. Trudno się więc dziwić, że to właśnie ono dominuje we wszystkich specjalizacjach – nie wszędzie jednak w podobnej skali.

Mazowieckie jest zdecydowanym liderem rynku pracy specjalistów ds. IT – pochodziło z niego aż 34% ogłoszeń na Pracuj.pl w II kwartale, daleko za nim znalazły się woj. małopolskie (13%) i dolnośląskie (12%). Te same województwa i dominację mazowieckiego (33%) można było zaobserwować na czele listy ofert kierowanych do finansistów. Z mniej popularnych kategorii warto zwrócić także uwagę na specjalistów ds. marketingu (aż 42% ofert z mazowieckiego) oraz prawników (40%).oferty dla spoecjalizacji

Z drugiej strony, większą równowagę można zauważyć w kilku innych istotnych specjalizacjach. Ze stołecznego województwa pochodziło 18% ogłoszeń dotyczących specjalistów ds. handlu i sprzedaży, 21% – obsługi klienta, 21% – budownictwa, 19% – logistyki i tylko 17% kierowanych do inżynierów.

Wyniki te mogą wynikać z silnej roli Warszawy na gospodarczej i inwestycyjnej mapie Polski, m.in. w obszarze działalności centrów biznesowych, zatrudniających duże grupy informatyków, finansistów czy marketingowców – co tłumaczy także obecność na podium silnych pod tym względem woj. małopolskiego (Kraków) oraz dolnośląskiego (Wrocław). W innych obszarach dominacja stołecznego województwa odznacza się słabiej.

Rynek nieruchomości komercyjnych po I połowie 2019 roku

Po 6 miesiącach roku w każdym sektorze nieruchomości miały miejsca wydarzenia, które są kontynuacją zeszłorocznych trendów lub dopiero je wyznaczają. Eksperci Colliers International wyróżnili 6 kluczowych z nich:

  1. Luka do zapełnienia

Warszawski rynek przekroczył poziom 5.5 mln mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej rozlokowanej w 550 nowoczesnych biurowcach. W dalszym ciągu mamy jednak do czynienia z luką podażową na rynku biurowym w stolicy. W budowie jest ponad 40 projektów o łącznej powierzchni 870 000 mkw., które będą ją sukcesywnie zapełniać w ciągu najbliższych 24 miesiącach.

  1. Coworki w natarciu

Międzynarodowi operatorzy coworkingu kontynuują ekspansje poza stolicą, biorąc na celownik największe rynki biurowe w Polsce. Firma Spaces otworzyła biuro we Wrocławiu w kompleksie wielofunkcyjnym Wroclavia, zaś węgierski operator biur serwisowanych dołączył do grona najemców powstającego w Łodzi kompleksu biurowego Imagine.

  1. Prywatne akademiki na celowniku

Na rynku inwestycyjnym utrzymuje się wysoki poziom zainteresowania aktywami alternatywnymi. Spółka Student Depot, która zarządza siecią akademików w Polsce oferującą 2000 miejsc noclegowych, została sprzedana za ponad 60 mln EUR do Griffin Real Estate oraz Kajima Student Housing Limited.

  1. Pracownik poszukiwany

Najniższy od 25 lat poziom bezrobocia staje się przyczyną, dla której coraz więcej firm, głównie z sektora produkcji oraz e-commerce, zaczyna lokować swoje obiekty magazynowe nie tylko przy głównych szlakach autostradowych, ale także na terenach o lepszym wskaźniku dostępności kadr (dawne miasta wojewódzkie).

  1. Magazyny w mieście

Rośnie zapotrzebowanie na logistyczne projekty miejskie, które są następstwem ekspansji w sektorze sprzedaży on-line. Oczekiwania konsumentów będą wymuszały dalszy rozwój łańcuchów dostaw i poprawy efektywności usług związanych z dostawą tego samego lub następnego dnia.

  1. Nowe galerie handlowe

Na handlowej mapie Polski pojawiły się trzy nowe obiekty handlowe – Galeria Młociny w Warszawie (78,5 tys. m2 GLA), centrum wyprzedażowe Silesia Outlet w Gliwicach (12 tys. m2 GLA) oraz Tkalnia Pabianice (12 tys. m2 GLA) w aglomeracji łódzkiej.

Rafał Nachyna: Rynek Pracy Specjalistów w I półroczu 2019 roku

Stabilizacja niejedno ma imię – można powiedzieć, podsumowując I półrocze 2019 roku na rynku pracy.

Rafał Nachyna
Rafał Nachyna,
Dyrektor Zarządzający Pracuj.pl

Oznacza ona bowiem z jednej strony utrzymanie się bardzo wysokiej liczby ofert zatrudnienia dla kandydatów oraz sporej aktywności pracodawców, z drugiej jednak – niezmienną listę wyzwań rekrutacyjnych, przed którymi stają firmy i kandydaci. Stabilnie trzyma się także cała gospodarka, charakteryzując się nadal rekordowo niskim bezrobociem (5,3% w czerwcu) i mniejszym, niż wcześniej zapowiadano spadkiem dynamiki wzrostu gospodarczego (4,7% w pierwszym kwartale 2019 według GUS, o 0,2% mniej niż rok wcześniej).

Tendencje rynkowe odbijają się na danych Pracuj.pl za I półrocze 2019. Między styczniem, a czerwcem pracodawcy zamieścili na portalu 295 257 ofert zatrudnienia – to najlepszy wynik w tym okresie w historii. Osiągnęliśmy go przy umiarkowanej dynamice wzrostu liczby ogłoszeń – było ich o 1,4% więcej, niż w tym okresie rok wcześniej.

Z dzisiejszej perspektywy widać, z jak bardzo dużym rozwojem zainteresowania nowymi pracownikami mamy do czynienia w ostatnich latach. Cztery lata temu na Pracuj.pl w tym samym okresie zamieszczonych było aż o 38% mniej ogłoszeń.

Pracodawcy chcą rekrutować nowych pracowników, ale mierzą się z szeregiem czynników wpływających na możliwość zatrudnienia nowych osób. Należą do nich m.in. zmieniające się prognozy dla gospodarki, malejąca baza specjalistów dostępnych na rynku, niskie bezrobocie, rosnące oczekiwania płacowe kadr, rynek pracownika w wybranych branżach i co za tym wszystkim idzie – mniejsza responsywność kandydatów. To wyzwania, które znamy na rynku od kilku lat, ale które też zyskują z roku na rok na intensywności.

W obliczu tych danych ewoluuje rola portali rekrutacyjnych. Coraz wyraźniej widać, że muszą się one zmieniać i poszerzać zakres wsparcia oferowanego rekruterom, wychodząc poza samo pośredniczenie w procesie poszukiwania kadr. W tym kierunku rozwijamy zarówno Pracuj.pl, jak i pozostałe obszary działań Grupy Pracuj. Mocno rośnie liczba użytkowników aplikacji mobilnej Pracuj.pl, spersonalizowaliśmy stronę główną serwisu. Pracujemy nad automatyzacją i wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Wspieramy procesy rekrutacji end-to-end poprzez eRecruiter, a z myślą o studentach i absolwentach rozwijamy Festiwal Pracy JOBICON. Angażujemy się też w projekty edukacyjne, wspierające nabywanie nowych kompetencji ​poszukiwanych przez pracodawców, m.in. poprzez partnerstwa z Facebookiem i Coders Lab. Szukamy kolejnych pól, na których możemy jeszcze skuteczniej wspierać pracodawców.

Druga połowa 2019 roku powinna przynieść odpowiedź na to, czy na horyzoncie polskich firm i kandydatów pojawią się wkrótce kolejne istotne, nowe wyzwania rekrutacyjne.
Obecna sytuacja na rynku pracy sprzyja sięganiu po innowacje i testowaniu wielu kanałów dotarcia do kandydata – to dobry pretekst do rozwoju firmowych strategii HR.

Cisco pomaga ponownie zebrać zespół Apollo, aby uczcić 50 rocznicę lądowania na Księżycu

w przyszłym tygodniu mija 50 lat od kiedy rakieta Saturn V rozpoczęła misję kosmiczną Apollo 11, zmieniając na zawsze obraz świata jaki znamy. Wydarzenie to doprowadziło do pierwszych kroków człowieka na Księżycu. Aby je uczcić, we wtorek 16 lipca odbędzie się gala Apollo 50th, która będzie miała miejsce w Centrum Kosmicznym Johna F. Kennedy’ego, w historycznym Apollo / Saturn V Center.

Większość z nas kojarzy misję z Neilem Armstrongiem czy Buzzem Aldrinem. W rzeczywistości, sukces Apollo 11 wymagał działań ogromnego zespołu liczącego aż 400 000 osób. Podczas gali odbędzie się specjalna prezentacja, która zgromadzi pozostałych członków zespołu w celu odnowienia relacji, kontemplacji i wspominania ogromu wspólnej pracy, która doprowadziła człowieka na Księżyc. Jakość komunikacja podczas panelu będzie zmaksymalizowana dzięki technologii Cisco Webex.

Co więcej, dzięki aplikacji Webex każdy będzie miał szansę oglądać spotkanie na żywo. W tym celu wystarczy wejść na stronę Cisco.com o godzinie 2:45, 17 lipca. Wydarzenie będzie można śledzić także na profilach firmy w serwisach społecznościowych.

Webex połączy astronautów, personel kontroli misji, osoby specjalizujące się w namierzaniu satelitów i ratowników.

Astronauci Apollo w Centrum Kosmicznym Kennedy’ego.

W uroczystej gali weźmie udział ponad 500 gości, w tym legendy misji Apollo, które połączą się z uczestnikami z Australii przy pomocy Cisco Webex:

  • Mike Collins, astronauta Apollo 11. Jego drugi lot kosmiczny odbył się w charakterze pilota modułu dowodzenia Apollo 11. Podczas gdy on przebywał na orbicie wokół Księżyca, Neil Armstrong i Buzz Aldrin pozostali w module księżycowym Apollo, by dokonać pierwszego załogowego lądowania na jego powierzchni.
  • Charles Duke, astronauta Apollo 16. Jako pilot modułu księżycowego dla Apollo 16 w 1972 roku został dziesiątą i jednocześnie najmłodszą osobą, która chodziła po Księżycu. Duke odbył aż 4 147 godzin lotu, z czego 3 632 godziny w samolotach odrzutowych, 265 godzin w kosmosie oraz 20 godzin i 15 minut podczas spacerów kosmicznych. Obecnie jest prezesem zarządu Fundacji Stypendiów dla Astronautów.
  • Rusty Schweickart, astronauta Apollo 9. Schweickart był pilotem modułu księżycowego na misji Apollo 9 w 1969 roku – pierwszym testowym załogowym locie modułu księżycowego, podczas którego przeprowadził test przenośnego systemu podtrzymywania życia używanego przez astronautów Apollo w przestrzeni kosmicznej.
  • Gerry Griffin, dyrektor lotów Apollo. Griffin był dyrektorem lotów w centrum dowodzenia i służył w tej roli we wszystkich misjach obsadzonych przez Apollo. Był głównym dyrektorem lotu w trzech misjach lądowania na Księżycu: Apollo 12, 15 i 17. Podczas lotu Apollo 13, Griffin miał poprowadzić zespół lądowania na Księżycu w centrum dowodzenia. Kiedy lądowanie zostało odwołane po eksplozji zbiornika z tlenem, poprowadził jeden z zespołów kontrolerów lotu, który odpowiedzialny był za bezpieczny powrót astronautów.

Satelitarne urządzenia w Canberze w Australii

Aby NASA mogła nadal komunikować się z załogą Apollo wraz z obracaniem się Ziemi, potrzebowała trzech teleskopów radiowych w różnych częściach świata. Jeden z nich znajdował się w Australii, gdzie 20 lipca 1969 r. najbardziej znany zespół przekazał światu pierwsze historyczne obrazy telewizyjne astronauty Neila Armstronga stawiającego stopę na Księżycu. Aby uzyskać ten sygnał i „uratować” dzień, zespół „trackerów” dołożył wszelkich starań, walcząc z niezwykle trudnymi lokalnymi burzami.

Członkowie australijskiej załogi z 1969 roku, którzy pojawią się na gali dzięki technologii Webex to:

  • John Saxon. John wspierał wszystkie misje Apollo przy głównej konsoli operacyjnej i zdobył wyjątkowe doświadczenie w rozmowach z astronautami Johnem Youngiem i Charlsem Duke’iem na powierzchni Księżyca podczas Apollo 16.
  • Mike Dinn. Jako zastępca dyrektora, Dinn był aktywnie zaangażowany w misje Apollo od 7 do 14.
  • Hamish Lindsay. Autor książki “Tracking Apollo to the Moon”. Lindsay specjalizował się w pomiarze czasu, komunikacji głosowej i badaniu zasięgu podczas misji Mercury, Gemini oraz Apollo.

Ratownicy znajdujący się na pokładzie okrętu USS Hornet w Zatoce San Francisco.

Załoga USS Hornet wyłowiła uczestników misji Apollo 11 po tym jak wylądowali w Pacyfiku 24 lipca 1969 roku.

Członkowie załogi ratunkowej USS Hornet, którzy pojawią się na gali za pośrednictwem Cisco Webex:

  • John McLachlan, członek podwodnej ekipy wyburzeniowej (UDT). McLachlan uczestniczył w misji odzyskiwania elementów z wypraw Apollo 8 i Apollo 11 jako członek zespołu pływackiego. Dla misji Apollo 11, helikopter McLachlana i zespół UDT były pierwszymi jednostkami przy statku kosmicznym, które znajdowały się w stabilnej pozycji 2 (do góry nogami). Jego zespół uważnie monitorował prawidłowy przebieg całej sytuacji, aby upewnić się, że wszystko poszło dobrze. Dodatkowo przygotowany był do skoku do wody w razie ewentualnych problemów. Grupa zapewniła mu także wsparcie zespołu ratowniczego.
  • Larry Silva, marynarz USS Hornet. Podczas rekonwalescencji Apollo 11, Silva został wybrany do służby specjalnej na pokładzie samolotu z załogą kamery ABC. Z tego punktu mógł obserwować przylot i odlot śmigłowca prezydenta Nixona, a także procedury odzyskiwania statków kosmicznych i astronautów.
  • Sierżant Joe Holt, marynarz USS Hornet. Sierżant Holt zapewnił bezpieczeństwo prezydentowi Richardowi Nixonowi, gdy ten znajdował się na pokładzie w trakcie wodowania. Obejmowało to m.in. zabezpieczenie pokładu dla przylotu i odlotu helikoptera prezydenta oraz jego otoczenia. Następnie Holt był częścią zespołu, który dbał o bezpieczeństwo statku kosmicznego Apollo 11 oraz astronautów podczas rejsu do portu Pearl.

„Pięćdziesiąt lat temu, ten ogromny zespół działał wbrew przeciwnościom, by wspólnie zrealizować jedno z największych osiągnięć w historii ludzkości. Pamiętajmy, że nie było wtedy Internetu czy urządzeń mobilnych oraz jakichkolwiek komputerów osobistych” – powiedziała Aruna Ravichandran, wiceprezes ds. marketingu i współpracy w Cisco. „Dzięki niewiarygodnym narzędziom, które mamy dziś do dyspozycji – w tym Webex – nawet niebo nie stanowi ograniczenia”.

Gala Apollo 50th odbędzie się 16 lipca, w dniu 50. rocznicy wystartowania Apollo 11 z przylądka Canaveral na Florydzie w 1969 roku. Podczas uroczystości, w której wezmą udział setki gości, odbędzie się dyskusja panelowa o Apollo z legendami kosmicznych wypraw, aukcje wyjątkowych „kosmicznych” pamiątek oraz nagrody dla osób, które są pionierami w dziedzinie przestrzeni kosmicznej i kształtują nową generację pracowników. Wszystkie wpływy z tego wydarzenia zostaną przekazane na rzecz Fundacji Rodziny Aldrin i Fundacji Stypendiów Astronautów.

Wańka wstańka

Wycena wysokie prawdopodobieństwa cięcia stóp przez Fed o 50 pb. Świetne w zakresie zmiany zatrudnienia dane z rynku pracy USA. Jerome Powell mówiący o słabym profilu inflacji, spełnionych kryteriach by ciąć stopy i piętrzących się zagrożeniach dla gospodarki USA. Lepsze od prognoz dane o inflacji.

Lipiec na rynkach to sekwencja naprzemiennych impulsów: pozytywnych i negatywnych dla dolara. Pozytywne płyną z gospodarki, negatywne od władz monetarnych. Klamka zapadła, decyzja o luzowaniu jest przesądzona a retoryka Fed wygląda trochę jak szukanie argumentów wspierających pewne już luzowanie. O ile dla dolara jest to sytuacja negatywna, gdyż nie ma odwrotu i Fed będzie stymulował , o tyle dla rynków ryzykownych aktywów, a zwłaszcza dla rynku akcji USA jest to szklarniowe środowisko. Dla hossy przy niskiej zmienności nie ma nic lepszego niż łagodzenie monetarne przy dobrej kondycji gospodarki. Dopóki nie będzie sygnałów pogarszania się koniunktury, waluty EM i surowcowe powinny pozostać mocne. W tym gronie najmniej preferujemy AUD a najbardziej CAD i NOK.

Protokół z posiedzenia ECB potwierdził natomiast nieodzowność luzowania w strefie euro. Argumentem za tym są m.in. obniżające się rynkowe miary oczekiwań inflacyjnych. Dokument pokazał, że jest zgoda co do potrzeby, ale decydenci są podzieleni co do wyboru odpowiednich narzędzi. W końcu łagodzenie polityki przez EBC jest posunięte do takiego ekstremum, że konieczne są modyfikacje znanych instrumentów. Spodziewamy się, że we wrześniu zostanie obniżona stopa depozytowa o 10 pb, ale prawdopodobnie towarzyszyć temu będzie system różnicowania stóp procentowych dla różnych grup instytucji. To dość skomplikowany i budzący kontrowersje pomysł, który lansuje Członek Zarządu EBC, Coeure. Argumentuje on m.in., że istnieją systemy bankowe, które cierpią ze względu na ujemne stopy i charakteryzowane są przez nadpłynność sektora. W innych państwach, na peryferiach strefy euro wymagane byłoby dalsze luzowanie parametrów polityki. Tzw. tiering mógłby teoretycznie pogodzić dbałość o kondycję sektora bankowego z dążeniem do wsparcia kredytu tam, gdzie jest to najbardziej potrzebne. Przy redukcji oczywistym krokiem jest przedłużenie zobowiązania do utrzymywania stóp na bieżącym poziomie o kolejne kwartały.

Naszym scenariuszem bazowym nie jest natomiast wznowienie skupu aktywów, ale gdyby zdecydowano się na taki krok, to tutaj też potrzebne byłyby zmiany. Przybrałyby one postać podniesienia limitu maksymalnego zaangażowania EBC w papiery z poszczególnych emisji (prawdopodobnie z 33 do 49 proc.). W szerszym horyzoncie pozostajemy pozytywnie nastawieni do wspólnej waluty, ponieważ Fed ma znacznie większe pole do luzowania niż ECB. Choć podkreślamy, ze naszym zdaniem dołki EUR/USD zostały już ustanowione, to bez oznak wychodzenia Eurolandu z koniunkturalnej zadyszki może być trudno o wykrystalizowanie się trwałego trendu.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
DM TMS Brokers S.A.

40 tys. pracowników branży pożyczkowej może stracić pracę. To prognozowany efekt propozycji nowych przepisów

40 tys. pracowników branży pożyczkowej może stracić pracę. To prognozowany efekt propozycji nowych przepisów 1

Firmy pozabankowe udzielają ponad 3,5 mln pożyczek rocznie. Średni dochód przypadający na jednego klienta wyniósł 70 zł, a rentowność branży wynosi ok. 3,2 proc. Nowelizacja ustawy antypożyczkowej może sprawić, że spadnie ona poniżej poziomu opłacalności, a to oznacza problemy dla całej branży. 40 tys. osób może stracić pracę – wskazuje Polski Związek Instytucji Pożyczkowych. To przełoży się bezpośrednio na przychody budżetu państwa, więc ten efekt będzie się rozlewał na całą gospodarkę – podkreśla Fundacja Rozwoju Rynku Finansowego.

 Rząd przygotował ustawę na bazie już nieaktualnego stanu prawnego, która przeregulowuje sektor pożyczkowy, czyniąc jego działalność po prostu nieopłacalną. Gdy wejdzie ona w życie, legalny sektor pożyczkowy w Polsce po prostu przestanie istnieć – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Jarosław Ryba, prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.

– Projekt ustawy zawiera część regulacji, które są pożądane i gdyby tylko do nich się ograniczał, to cały sektor by je poparł. To są m.in. regulacje, które mają na celu likwidację lichwy cywilnej, procederu przejmowania nieruchomości. Natomiast projekt zawiera też bardzo niebezpieczne dla rynku pożyczkowego regulacje, w szczególności obniżenie limitów kosztów pozaodsetkowych – mówi Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego.

Przyjęta przez rząd ustawa przewiduje obniżenie pozaodsetkowych kosztów kredytów z 55 do 20 proc. Zdaniem wielu ekspertów spowoduje to całkowity upadek branży firm pożyczkowych. Już wprowadzenie zapisu o maksymalnych kosztach z 2016 roku wpłynęło na zmniejszenie rentowności sektora pożyczek pozabankowych o 12 pkt proc. Obecnie, jak wynika z raportu „Sektor pożyczek pozabankowych – dwie strony rynku” opracowanego przez Fundację Rozwoju Rynku Finansowego i Polski Związek Instytucji Pożyczkowych, rentowność rynku szacuje się na 3,2 proc. W 2017 roku zysk pięciu największych firm spadł o 38 proc. rdr., a średni dochód na jednego klienta wynosi 70 zł.

 Jeżeli ustawa zostanie w takim kształcie uchwalona, obawiamy się eksplozji punktów lombardowych i szarej strefy, bardzo dużej patologizacji stosunków społecznych na tle finansowym. To będzie ogromny problem dla prokuratury, która zostanie zalana falą doniesień o różnego rodzaju drobnych oszustwach pożyczkowych, które będą poza całkowitą kontrolą, bo rynek nie znosi próżni. Dla budżetu będzie to oznaczało spadki dochodów w skali roku o 2,2 mld zł, bo tyle wpłaca sektor instytucji pożyczkowych – mówi Jarosław Ryba.

Ustawa antylichwiarska oznacza też utratę pracy nawet przez 40 tys. osób. Będzie mieć też poważne konsekwencje dla całego rynku finansowego i poziomu wykluczenia finansowego, które i tak w Polsce jest dość wysokie.

– Jest też ryzyko efektu domina, dlatego że firmy pożyczkowe to również pracodawcy, czyli będą redukować zatrudnienie i w związku z czym bez pracy znajdzie się kilkadziesiąt tysięcy osób. To oczywiście przełoży się bezpośrednio na przychody budżetu państwa, więc ten efekt będzie się rozlewał na całą gospodarkę – prognozuje Agnieszka Wachnicka.

Ministerstwo Sprawiedliwości prace nad ustawą pożyczkową tłumaczyło brakiem odpowiednich regulacji sektora. Tymczasem istnieje już obowiązek jasnego informowania o RRSO w reklamach pożyczek czy konieczność zwrotu wszelkich opłat pobranych od klienta w przypadku niezawarcia umowy o kredyt, więc prawa klientów firm pożyczkowych są zabezpieczone. Spośród 18 tys. spraw, w których w 2017 roku klienci prosili Rzecznika Finansowego o interwencję, zaledwie 279 dotyczyło instytucji pożyczkowych, a 3,6 tys. – banków.

Nawet uzasadnienie projektu ustawy, którą właśnie procedujemy, świadczy o tym, że to nie w braku przepisów prawa jest problem, tylko w braku egzekucji tych przepisów. Inflacja prawa w tym nam nie pomoże, żeby skuteczniej te przepisy egzekwować i żeby prokuratura i sądy skuteczniej karały za przestępstwa, które już dzisiaj są przewidziane w przepisach prawa – mówi prezes FRRF.

W 2017 roku firmy udzieliły 3,87 mln pożyczek. Według szacunków FRRF i PZIP liczba klientów sektora pozabankowego przekroczyła 3 mln osób. Jednocześnie spada przyznawalność pożyczek. W 2013 roku firmy pożyczkowe zrzeszone w PZIP akceptowały 4 z 10 wniosków kredytowych od nowego klienta. W 2017 roku już 17 proc. Wciąż jednak dla wielu klientów firmy pożyczkowe są jedyną szansą na załatanie domowego budżetu, nie tylko dla tych, którzy na kredyt z banku nie mają co liczyć.

 Jeżeli potrzebujemy pożyczki na 1 tys. zł i mamy do wyboru złożyć wniosek w aplikacji i dostać za 15 minut pożyczkę na konto, albo udać się do banku i przedstawiać pełną dokumentację o zarobkach, zaświadczenie od pracodawcy, zakładać konto bankowe, to jest chyba oczywiste, że wolimy zapłacić 100 czy też 200 zł więcej i uzyskać taką pożyczkę wygodnie, bezpośrednio na konto – ocenia Jarosław Ryba.

PGNiG i Startup Hub Poland szukają innowacji wśród zagranicznych młodych firm. Współpracują już z Brytyjczykami nad pilotażem technologii zdjęć satelitarnych

PGNiG i Startup Hub Poland szukają innowacji wśród zagranicznych młodych firm. Współpracują już z Brytyjczykami nad pilotażem technologii zdjęć satelitarnych 2

W ramach programu akceleracyjnego Startup Hub: Poland Prize do końca tego roku 24 zagraniczne start-upy utworzą w Polsce swoje zespoły, które będą pracować nad projektami z obszaru energetyki oraz nowoczesnych technologii informatycznych. Każdy z nich może liczyć na finansowy grant i możliwość wejścia na polski rynek. Wśród zagranicznych start-upów Fundacja Startup Hub Poland oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo chcą znaleźć innowacje odpowiadające na wyzwania całej grupy kapitałowej. Zwycięzca pierwszej edycji Startup Hub: Poland Prize – brytyjski Spottitt – współpracuje już ze spółką z grupy kapitałowej PGNiG nad pilotażowym wdrożeniem swojej technologii.

 Stworzyliśmy satelitarną technologię przeznaczoną dla sektora energetycznego. Polega ona na wykonywaniu zdjęć satelitarnych, ich analizie przy pomocy sztucznej inteligencji i tworzeniu na tej bazie informacji dostosowanych do potrzeb energetyki. Te dane są wykorzystywane m.in. w celu badania lokalizacji inwestycji czy monitorowania stanu infrastruktury – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Filiberto Amati, doradca brytyjskiego start-upu Spottitt.

Młoda spółka z Cambridge odpowiada na jedno z największych wyzwań w sektorze energetycznym, jakim jest konieczność wykonywania dużej liczby analiz, np. pod kątem planowanych inwestycji. Te zajmują sporo czasu, są kosztowne, często wymagają też stałego monitorowania danego fragmentu terenu. System stworzony przez Brytyjczyków analizuje zdjęcia satelitarne Ziemi i dostarcza informacje firmom z sektora energetyki, które na tej bazie mogą przykładowo wybrać optymalną lokalizację dla elektrowni czerpiących energię z OZE albo na bieżąco śledzić stan sieci energetycznych.

Jeżeli planujemy założenie farmy wiatrowej, szukamy miejsca na instalację fotowoltaiczną lub chcemy sprawdzić, czy nowe domy nie są budowane zbyt blisko gazociągu, to opracowane przez nas rozwiązanie ułatwia realizację tych zadań – mówi Filiberto Amati. – Umożliwia ono wykonywanie zdjęć satelitarnych oraz pozyskiwanie informacji za ułamek dotychczasowej ceny, na dodatek przy wyższej wiarygodności statystycznej. 

PGNiG i brytyjski start-up pracują już nad pilotażowym wdrożeniem nowego rozwiązania. Spottitt to przykład innowacji bardzo potrzebnych w energetyce, która musi mierzyć się z takimi wyzwaniami jak polityka klimatyczna i ograniczanie emisji CO2, smog, rosnące zapotrzebowanie na energię, nowe technologie w obszarze wydobycia czy konieczność magazynowania energii z niestabilnych, odnawialnych źródeł.

Bardzo nas cieszy, że start-up z programu Poland Prize prowadzi zaawansowane rozmowy z Polską Spółką Gazownictwa z naszej grupy kapitałowej. Rozwiązanie, które oni oferują, jest złożone, stąd tak długi czas niezbędny do przygotowań, ale trzymamy kciuki za to przedsięwzięcie – mówi Joanna Podgórska, dyrektor Departamentu Innowacji i Rozwoju Biznesu w PGNiG. – Branża energetyczna to trudny i wymagający biznes, tutaj wiedzę ekspercką nabywa się latami. Od start-upów oczekujemy, że dosyć szybko rozpoznają podstawy naszej działalności i będą w stanie wpiąć swoje innowacje we właściwe miejsca w łańcuchu wartości, w którym działa nasza grupa kapitałowa.

Spottitt został wybrany przez PGNiG po pierwszej rundzie akceleracyjnej programu Startup Hub: Poland Prize. Z początkiem lipca 2019 roku została zainaugurowana druga runda akceleracyjna. Innowacje dla branży energetycznej i informatycznej zaprezentowało 8 start-upów z zagranicy, wyłonionych z blisko 400 zgłoszeń. Stworzone przez nie usługi i technologie dotyczą m.in. oczyszczania wody z oleju i metali przydatnego w przypadku awaryjnych wycieków, generowania dodatkowej energii elektrycznej kosztem różnicy ciśnień gazu ziemnego oraz ograniczenia emisji spalin w dużych piecach przemysłowych, kotłach i silnikach.

W sumie w ramach Startup Hub: Poland Prize odbędą się trzy rundy akceleracyjne. W każdej z nich weźmie udział 8 zagranicznych start-upów. To oznacza, że do końca tego roku powstaną w Polsce 24 innowacyjne zespoły, które pracować będą nad projektami z obszaru energetyki oraz nowoczesnych technologii informatycznych i komunikacyjnych (ICT). Za rekrutację start-upów i koordynację programu odpowiada Startup Hub Poland – jedna z 6 organizacji wybranych przez PARP do rozdysponowania grantów o wartości 5 mln zł.

Inicjatywa cieszy się dużym zainteresowaniem, a Polska przyciąga start-upy z różnych części świata. Za każdym razem, kiedy organizujemy nabór wniosków, otrzymujemy około 400 zgłoszeń start-upów i to nie tylko z Europy Środkowo-Wschodniej, skąd pochodzi 66 proc. chętnych, lecz także z Europy Zachodniej, Izraela czy USA – mówi Vikas Malhotra, dyrektor strategiczny Startup Hub Poland.

Jak podkreśla, Polska przyciąga start-upy m.in. dużymi zasobami wykwalifikowanych kadr.

– Poza tym są w Polsce korporacje, którym zależy na pozyskiwaniu obiecujących start-upów. W rozmowach z zagranicznymi przedsiębiorcami wspominamy o możliwości współpracy z korporacjami nad pilotażowymi projektami, a to jest bardzo duża zachęta dla startupowców, żeby rozwijać swoją technologię w Polsce ­– podkreśla Vikas Malhotra.

Jedną z takich korporacji jest PGNIG, która jest partnerem strategicznym programu Startup Hub: Poland Prize.

– Jesteśmy otwarci na różne propozycje. Interesuje nas przede wszystkim otwartość tych zespołów, ich zaangażowanie, ciężka praca i determinacja, żeby poznać naszą branżę. Oczekujemy od start-upów tego, że będą dobrze przygotowane do rozmów z nami. W praktyce to oznacza, że start-upy muszą przedstawić w miarę konkretne, dojrzałe propozycje, nie tylko wizje. Oceniamy je nie po tym, jaką mają prezentację, ale jak przechodzą cały proces przygotowania do wdrożenia pilotażu i jakie są tego efekty – mówi Joanna Podgórska.

Wszystkie wybrane zagraniczne projekty – po utworzeniu swoich spółek w Polsce – otrzymają wsparcie finansowe w wysokości 50 tys. zł (non-equity grant) ze środków PARP. W trakcie programu firmy rywalizują również o kolejne 60 tys. zł, zaś podczas finałowych prezentacji – nawet o 90 tys. zł.

Mogą się do nas zgłaszać podmioty dysponujące prototypem lub produktem znajdującym się już w sprzedaży. Preferujemy start-upy zaawansowane pod względem technologicznym, mile widziane są te działające w branży e-handlu. Ponadto muszą być to podmioty zagraniczne. Przy wyborze start-upów uwzględniamy szereg różnych czynników, jak zespół czy pozycja rynkowa, która uwidacznia się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą jest posiadanie bazy klientów, a drugą – realizacja inwestycji typu venture capital, udział w renomowanych programach akceleracyjnych czy otrzymane nagrody. Na podstawie takich informacji możemy stwierdzić, że dany start-up dobrze funkcjonuje na rodzimym rynku i składamy mu propozycję wejścia do Polski – mówi dyrektor strategiczny Startup Hub Poland.

Dzieci coraz chętniej uprawiają sport. To efekt m.in. zaangażowania gwiazd i promocji w mediach społecznościowych

0

Dzieci coraz chętniej uprawiają sport. To efekt m.in. zaangażowania gwiazd i promocji w mediach społecznościowych 3

W drugiej edycji programu Drużyna Energii 25 tys. uczniów podstawówek brało udział w różnego rodzaju aktywnościach sportowych. W kolejnej, już zapowiadanej edycji organizatorzy chcą zachęcić do sportu jeszcze większą liczbę uczniów. Organizatorzy planują rozszerzyć program o kolejne dyscypliny drużynowe, m.in. piłkę ręczną, ale także rozszerzyć promocję akcji na nowe kanały. – Zależy nam na rozwijaniu kanału tiktokowego, aby naturalnie rosło zainteresowanie projektem – zapowiada Robert Leszczyński z New Balance Polska.

– Pod względem frekwencji, liczby nadsyłanych filmików, zaangażowania uczniów widzimy gigantyczne wzrosty. Przez dwie edycje uczniowie nadesłali nam aż 40 tys. filmów! To też interakcje bezpośrednie z uczniami, nauczycielami na naszych kanałach social mediowych. Wyciągamy też wnioski organizacyjne – ciągle doskonalimy program i wykorzystujemy narzędzia social mediów, nowych kanałów, aby jeszcze bardziej promować projekt – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Robert Leszczyński, dyrektor marketingu sportowego New Balance.

Niedawno zakończona II edycja Drużyny Energii to 25 tys. uczniów z 200 podstawówek w całej Polsce i ponad 20 tys. nadesłanych wideo z ćwiczeniami. Kolejna edycja może być pod tym względem rekordowa, bo organizatorzy zapowiadają rozszerzenie programu o kolejne dyscypliny. Co istotne, program ma być znacznie szerzej promowany, przede wszystkim w mediach społecznościowych popularnych u najmłodszych użytkowników internetu, np. TikToku.

TikTok to must have w kategorii klas 6–8, więc bardzo mocno zależy nam na rozwijaniu tego kanału i pokazywaniu tam naszych ambasadorów. Wszystko po to, aby zainteresowanie projektem rosło i żeby jeszcze więcej uczniów chciało się angażować w część sportową, a nie tylko w obserwowanie poczynań Drużyny Energii – zapowiada Robert Leszczyński.

Drużyna Energii jest już promowana na Facebooku, Instagramie, YouTubie czy TikToku, teraz organizatorzy chcą zachęcić użytkowników tego ostatniego medium. Zwłaszcza że to właśnie TikTok jest najpopularniejszym kanałem wśród nastolatków, zwłaszcza z mniejszych miejscowości. Agencja GetHero podaje, że 65 proc. korzystających pochodzi z małych miejscowości, a zdecydowana większość ma 13–15 lat.

W naszym projekcie Drużyny Energii w zasadzie chodzi o to, żeby dzieci lubiły każdą aktywność fizyczną. Mamy parę dyscyplin: piłkę nożną, siatkówkę, koszykówkę, freestyle piłkarski i myślę, że będziemy ten zestaw jeszcze poszerzać. Nie zależy nam na tym, żeby ktoś był mistrzem w jednej dyscyplinie, tylko żeby spróbował każdego sportu i nabył przynajmniej podstawowe umiejętności – przekonuje Bartosz Ignacik, dziennikarz sportowy, ambasador II edycji Drużyny Energii.

Obecnie wśród młodzieży najpopularniejsze są te same dyscypliny, co wśród ogółu uprawiających sport. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego za 2016 rok wynika, że blisko 60 proc. wybiera sporty drużynowe, zwłaszcza piłkę nożną (ok. 40 proc.), siatkówkę (ok. 8 proc.) i koszykówkę.

– Warto ten projekt poszerzać o kolejne dyscypliny, choćby piłkę ręczną – wskazuje Bartosz Ignacik.

Konkursy są tak zbudowane, że dzieci muszą nauczyć się trochę grać w kosza, w siatkówkę i trochę opanować sztuczki. Są w tym wieku, że trzeba im pokazać wszystko, a oni muszą sami wybrać – podkreśla Marek Citko, ambasador Drużyny Energii.

Jak podkreślają eksperci, najważniejsze, by zaszczepić w dzieciach chęć do uprawiania sportu. Zachęcenie dzieci i młodzieży do ruchu ma kluczowe znaczenie, bo odsetek ośmiolatków z nadmierną masą ciała w naszym kraju przekracza 30 proc.

Mamy nadzieję, że to są impulsy, które powodują, że dzieciaki odchodzą od komputera, telefonu i ćwiczą. Przekazujemy im, że sami zaczynaliśmy w małych klubach, w małych miejscowościach i że można wiele osiągnąć, jeżeli tylko ktoś chce, ma marzenia i nie poddaje się, bo po drodze są porażki, kontuzje, różne problemy. Chcemy przekazać dzieciakom: musicie ciągle coś w życiu robić, bo siedzenie na kanapie nic wam nie da. Nawet jak nie będziecie mistrzami, to przeżyjecie fajną przygodę – mówi Marek Citko.

Dlatego im większy wybór dyscyplin sportowych i zaangażowanie ambasadorów, znanych sportowców, tym większa szansa na wzrost aktywności fizycznej u dzieci i młodzieży.

Kieszonkowcy najczęściej wykorzystują niefrasobliwość pasażerów. Przed większością kradzieży można się jednak zabezpieczyć

Kieszonkowcy najczęściej wykorzystują niefrasobliwość pasażerów. Przed większością kradzieży można się jednak zabezpieczyć 4

Złodzieje kradną coraz częściej w komunikacji miejskiej. Wykorzystują tłok lub sami robią sztuczny tłum, aranżują przypadkowe dotknięcie. W ten sposób kradną portfele i telefony. Wykorzystują roztargnienie pasażerów i ich nieuwagę. Przed częścią kradzieży można jednak się zabezpieczyć. Eksperci podkreślają, że wystarczy zwracać baczną uwagę na bagaż, nie zachęcać złodzieja, a w podróż zabierać tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Pomocne są także gadżety, które zwykłą torebkę zamienią w prawdziwy sejf – specjalne karabińczyki, stalowe linki zamknięte w uchwycie czy wewnętrzne stalowe siateczki.

– Kradzieże w komunikacji miejskiej zdarzają się praktycznie codziennie, natomiast trudno jest podać dokładną liczbę takich zdarzeń, dlatego że nie są osobno klasyfikowane. Są klasyfikowane, jeżeli jest to kradzież z rozbojem i wtedy przyjeżdża policja, spisuje notatkę, ale często poszkodowani tych kradzieży nie zgłaszają, niesłusznie oczywiście. A po drugie, nawet, jeżeli zgłaszamy, to trudno ocenić dokładną skalę tego zjawiska – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Arkadiusz Majewski z firmy Pacsafe Polska.

Złodzieje działają w pojedynkę lub w grupie. Lubią tłum, ale i sami potrafią stworzyć sztuczny tłok i skorzystać z zamieszania. Kradzież jest wówczas niemal nie do zauważenia. Kieszonkowcy przede wszystkim jednak wykorzystują niefrasobliwość pasażerów, którzy niekiedy sami zachęcają do kradzieży.

– Najczęściej w komunikacji miejskiej ofiarami złodziei padają osoby, które albo przez roztargnienie, albo przez swego rodzaju nonszalancję pozostawiają część swojego bagażu otwartą, w związku z tym nazywamy to kradzieżami okazjonalnymi. Wtedy złodzieje sięgają po prostu po portfel, telefon czy po coś cennego, nawet torbę pozostawioną pod krzesełkiem gdzieś w autobusie czy w tramwaju – opisuje Arkadiusz Majewski.

Kradzieże okazjonalne, kiedy złodzieje po prostu wykorzystują nadarzającą się okazję, zdarzają się stosunkowo często. Łatwo też paść łupem manipulatora, który wykorzystuje tłok i w zamieszaniu rozpina torbę, wyciąga portfel lub telefon z kieszeni.

– Trzecia grupa to kradzieże ofensywne, które wymagają jakiegoś narzędzia, najczęściej to brzytwa, jakiś ostry nożyk, nożyk do tapet, którym rozcina się bagaż i z niego automatycznie wypadają co cięższe przedmioty, najczęściej portfel lub telefon – mówi ekspert.

Większość kieszonkowców działa w ukryciu, pozostaje niezauważona. Zdecydowanie rzadziej złodzieje działają w ramach rozboju, czyli po prostu wyrywają torebkę czy torbę z ręki, najczęściej tuż przez zamknięciem się drzwi pojazdu, kiedy pogoń jest praktycznie niemożliwa.

Kieszonkowca bardzo trudno złapać na gorącym uczynku, dlatego tak ważne jest zapobieganie kradzieży.

– Po pierwsze, nie zabierajmy ze sobą takich rzeczy, które są nam niepotrzebne podczas podróży. Zabierzmy tylko to, co jest do tej podróży absolutnie niezbędne. Telefon, 1–2 karty kredytowe, których naprawdę używamy, a nie 10, które nam zostały wydane. Jeżeli mamy drogą torebkę albo plecak, to pilnujmy już tego, żeby np. zamki w tej torebce były zamknięte, a nie, żeby ta torebka była do połowy lub całkowicie otwarta – wskazuje Majewski.

Dobrym rozwiązaniem jest też dokładna obserwacja otoczenia, zwrócenie uwagi na osoby zachowujące się w nietypowy sposób, ale przede wszystkim zadbanie o własny bagaż. Portfel czy telefon w kieszeniach, zwłaszcza tylnych, to zaproszenie do kradzieży. Klucze do mieszkania lepiej nosić w innym miejscu niż dokumenty z adresem, a torbę, saszetkę, plecak trzymać przed sobą, zawsze zapięte. Warto też nie chować wartościowych przedmiotów do reklamówek, które łatwo przeciąć.

Innym rozwiązaniem jest wykorzystanie dostępnych na rynku gadżetów, np. portfeli, które chronią dokumenty i karty wykorzystujące technologię RFID przed zeskanowaniem i kradzieżą tożsamości, samoblokujące się suwaki czy np. wyposażyć się w torebkę, gdzie w uchwytach ukryte są metalowe linki uniemożliwiające przecięcia.

– Dostarczamy takie akcesoria, to są specjalne torebki damskie albo plecaki, które są wyposażone w specjalne karabińczyki, gdzie możemy zsunąć zamki ze sobą i zamieniamy taką torbę praktycznie w sejf. Wewnątrz materiału znajduje się stalowa siateczka, która uchroni przed rozcięciami tego materiału. I to są takie drobiazgi, które po pierwsze, dobrze wyglądają, po drugie, nie zwracają na siebie uwagi, a po trzecie, autentycznie chronią nasz dobytek przed tego rodzaju kradzieżami – wyjaśnia Arkadiusz Majewski.

Tokenizacja to nowy sposób na pozyskanie kapitału przez małe firmy. W Polsce wciąż brakuje przepisów umożliwiających rozwój tej technologii

Tokenizacja to nowy sposób na pozyskanie kapitału przez małe firmy. W Polsce wciąż brakuje przepisów umożliwiających rozwój tej technologii 5

Pozyskanie kapitału na zasadach takich jak w przypadku giełdy papierów wartościowych umożliwi tokenizacja. Pozwoli na wyemitowanie blockchainowych odpowiedników papierów wartościowych firmom, które nie mają możliwości zaistnienia na giełdzie. W Polsce barierą rozwojową tej technologii jest brak regulacji prawnych, tymczasem z powodzeniem rozwija się już ona w Niemczech, Szwajcarii czy Estonii.

– Polskie firmy coraz częściej tokenizują się czy też widzą możliwości pozyskania kapitału poprzez szeroko pojętą tokenizację. Tokenizacja w normalnym rozumieniu, patrząc przez pryzmat tradycyjnego rynku, to jest nic innego jak pozyskanie kapitału. Młody rynek kryptowalutowy bardzo chętnie szuka stabilnych projektów. Firmy, które mają ugruntowaną pozycję na rynku, a nie mają jeszcze wydanych tradycyjnych akcji, uzyskują kapitał właśnie poprzez tokenizację – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Tomasz Rozmus, CEO projektu Tokeneo.

Tokenizacja to forma cyfryzacji biznesu, która opiera się na technologii blockchain. Zamiast papierów wartościowych emituje się tokeny lub kryptowaluty i przypisuje się je właścicielom. Dzięki zdecentralizowanej technologii blockchain i możliwości zawierania inteligentnych kontraktów możliwe jest tokenizowanie aktyw każdego rodzaju – środków pieniężnych, inwestycji, towarów czy materiałów. To szansa przede wszystkim dla mniejszych firm, które nie mogą sobie pozwolić na wejście na giełdę.

– Każda firma może wygenerować sobie własny token i nadać mu identyczne prawo, co spółka akcyjna. Jest to zupełnie darmowe, bezkosztowe. Dawniej tylko największe firmy mogły wejść na giełdę i wyemitować akcje, co było i do tej pory jest bardzo kosztownym procesem. Samo utrzymanie akcji na warszawskiej giełdzie to około 30 tys. zł miesięcznie – mówi Tomasz Rozmus.

Barierą rozwojową takiej formy pozyskiwania przez firmy kapitału jest jednak stan prawny. Również z uwagi na to przedsiębiorcy często obserwują ten rynek, ale przystępują do niego raczej niechętnie. Brakuje też giełd, na których następowałaby wymiana handlowa. Do ich uruchomienia potrzebna jest licencja, a tej w Polsce dostać nie można. Dodatkowo rynek kryptowalut wciąż jest niepewny. Niedawno z powodu utraty płynności finansowej zamknięta została giełda kryptowalut – Bitmarket.

– Oczywiście w Polsce nie ma jeszcze odpowiednich przepisów, żeby tworzyć takie tokeny, które mają znamiona papierów wartościowych, ale w ościennych krajach jest już to możliwe. Dzieje się tak chociażby w Niemczech czy Szwajcarii. Także Estonia w tym momencie wprowadziła bardzo dogodne warunki do tego, żeby firmy, zamiast wydawać tradycyjne akcje, emitowały tokeny, które będą miały takie same prawa do konkretnego aktywa jak tradycyjne akcje –mówi Tomasz Rozmus.

Estońska giełda kryptowalutowa, która ruszyła na początku roku jest na mocy prawa europejskiego w pełni uregulowana. Mogą z niej korzystać wszyscy mieszkańcy krajów UE oraz z USA. Handel na giełdzie daje możliwość kupowania, sprzedawania i wymiany cyfrowych walut, papierów wartościowych oraz walut fiducjarnych. Rynek obejmuje dolary, euro, japońskie jeny i funty oraz około 10 najpopularniejszych kryptowalut, a także akcje ponaddziesięciu największych spółek technologicznych, takich jak Facebook, Amazon, Tesla, Intel, Microsoft, Apple, Baidu, Nvidia oraz Netflix.

– Przedsiębiorcy powinni w tym momencie właśnie kierować się w stronę Niemiec, Szwajcarii bądź też niedalekiej Estonii, bo te przepisy już tam obowiązują. Ten trend już jest widoczny, bo większość polskich przedsiębiorstw, które zostały stokenizowane albo przechodzą ten proces właśnie, wykorzystują te jurysdykcje. Prędzej czy później rynek musi wymóc na Polsce zmianę takich przepisów – przewiduje Rozmus.

Tokenizacja pozwala jednak nie tylko na pozyskiwanie kapitału na inwestycje o charakterze biznesowym, lecz także na finansowanie innych projektów, np. kulturalnych. Działająca w branży blockchain firma ZERO wspólnie z przedsiębiorstwem filmowym Vision Tree chce zebrać 40 mln dol. na film biograficzny o Nolanie Bushnellu, założycielu Atari. Oprócz tokenów, które inwestorzy otrzymają z zysków z filmu, będą mieli oni również głos w sposobie wydatkowania pieniędzy, łącznie z honorariami dla obsady.

– Głośnym polskim przykładem jest tokenizacja Polskiej Fabryki Wódek. Ta firma w tym momencie tokenizuje 20 proc. swoich udziałów, czyli przekazuje inwestorom cyfrowe akcje w postaci tokenów. 20 proc. akcji będzie w posiadaniu ludzi, którzy rzeczywiście interesują się inwestycjami na rynku kryptowalutowym – wskazuje ekspert.

Według MarketsandMarkets rynek technologii blockchain osiągnie w 2023 roku wycenę na poziomie 23,3 mld dol. Oznacza to niemal dwudziestokrotny wzrost w stosunku do roku 2018.

5G to rewolucja nie tylko dla rynku mobilnego. Pozwoli zautomatyzować procesy produkcyjne oraz branżę motoryzacyjną

5G to rewolucja nie tylko dla rynku mobilnego. Pozwoli zautomatyzować procesy produkcyjne oraz branżę motoryzacyjną 6

W skali globalnej technologia łączności 5G zadebiutowała w branży mobilnej. Dzięki niej firmy telekomunikacyjne będą mogły zwiększyć przepustowość danych, a co za tym idzie – uniknąć ryzyka wystąpienia przeciążenia sieci. Ale potencjał tej technologii w pełni wykorzystają przede wszystkim firmy z branży automatyki przemysłowej oraz motoryzacji. Upowszechnienie sieci 5G ułatwi zautomatyzowanie procesów produkcyjnych oraz usprawnienie funkcjonowania internetu rzeczy i inteligentnych samochodów. Trwają już pierwsze prace nad technologią 6G, która pozwoliłaby jeszcze lepiej wykorzystać sztuczną inteligencję i technologię blockchain.

– Technologia 5G jest najpierw wdrażana w urządzeniach mobilnych i smartfonach. Stworzono ją jednak z zamiarem połączenia wszelkiego rodzaju obiektów, w tym m.in. samochodów, fabryk czy procesów przemysłowych, i w takim kierunku będzie ewoluować – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Ignacio Contreras z firmy Qualcomm Technologies.

Międzynarodowa organizacja 3GPP przygotowuje branżę technologiczną na nadejście ery 5G. Specjaliści 3GPP opracowali 15 specyfikacji 5G opisujących głównie urządzenia, które w pierwszej kolejności wykorzystają potencjał nowej technologii. Kolejnym krokiem na drodze do upowszechnia 5G będzie zakończenie prac nad Listą 16, czyli zbiorem specyfikacji opisujących wykorzystanie wspomnianej technologii na znacznie szerszą skalę. Według organizacji, nowa lista ma być ukończona w grudniu 2019 roku.

Po upowszechnieniu nowych modułów łączności w smartfonach i tabletach, producenci układów 5G planują skupić się na rozwiązaniach z zakresu motoryzacji, internetu rzeczy oraz przemysłu 4.0.

– Będziemy świadkami ewolucji w obszarze CV2X, tj. komunikacji pomiędzy pojazdami oraz pojazdów z ich otoczeniem. Jednym z możliwych zastosowań 5G jest wspólny dostęp do danych z kamery samochodowej dla dwóch pojazdów. Wyobraźmy sobie sytuację, że jeden samochód jedzie z przodu, a tuż za nim podąża ambulans. Dzięki dostępowi do danych z kamery umieszczonej w pierwszym pojeździe kierowca ambulansu może sprawdzić sytuację na skrzyżowaniu i szybciej, bezpieczniej dotrzeć na miejsce zdarzenia – tłumaczy Ignacio Contreras.

Potencjał technologii 5G w branży motoryzacyjnej dostrzegły m.in. firmy ZTE oraz Orange, które podjęły współpracę na rzecz stworzenia systemu transportu nowej generacji. W ramach prototypowego projektu HASHConnectedVehicleCampus5G zaprezentowały oprogramowanie umożliwiające zdalne kontrolowanie pojazdów przy wsparciu kamer rejestrujących obraz w wysokiej jakości. Dzięki wykorzystaniu sieci 5G obraz z rejestratorów wideo może być przesyłany do operatora bez żadnych opóźnień, co umożliwia przejęcie zdalnej kontroli nad pojazdem.

Z kolei w ramach projektu HASH5GRobotControl firmy zaprezentowały podobne rozwiązanie zaprojektowane z myślą o przemyśle 4.0. W ramach pokazu testowego udowodniono, że wykorzystanie modułów łączności bezprzewodowej 5G umożliwia błyskawiczną wymianę danych z robotami przemysłowymi, a co za tym idzie – przejęcie zdalnej kontroli nad całą maszyną.

– Właściciele zakładów produkcyjnych mogą stworzyć wewnętrzną sieć 5G. Sieć ta może być obsługiwana przez operatora lub bezpośrednio przez jednostkę zarządzającą zakładem. Rozwiązanie to umożliwia zarządzanie wszystkimi przemysłowymi urządzeniami przenośnymi, robotami czy liniami transportowymi. Każdym elementem wyposażenia, które działa w oparciu o 5G, niezależnie od tego, czy konieczna jest wysoka przepustowość lub małe opóźnienia, czy też potrzebna jest duża liczba czujników – twierdzi ekspert.

Potencjał technologii 5G dostrzegają także politycy. Polskie Ministerstwo Cyfryzacji realizuje „Strategię 5G dla Polski”, program który ma za zadanie do 2020 roku wdrożyć system łączności 5G przynajmniej w jednym dużym mieście. Pierwszym polskim miastem 5G będzie Łódź. Węgrzy z kolei powołali do życia organizację 5G Coalition zrzeszającą przedstawicieli jednostek rządowych, firmy technologiczne, przedstawicieli świata biznesu oraz nauki, którzy mają wypracować rozwiązania umożliwiające wdrożenie rozwiązań 5G na szeroką skalę.

Opłacalność inwestowania w infrastrukturę 5G na potrzeby przemysłu potwierdzają m.in. badania przeprowadzone przez brytyjski zespół Worcestershire 5G Consortium zajmujący się rozwojem tej branży. Według analityków wdrożenie sieci 5G na potrzeby przemysłu 4.0 pozwoliłoby zwiększyć produkcyjność brytyjskich przedsiębiorstw nawet o 2 proc. w skali roku, co przełożyłoby się na zyski rzędu 3,76 mld funtów.

Podobne wnioski płyną z raportu opracowanego przez Capgemini Research Institute. Analitycy przebadali przedstawicieli 800 firm przemysłowych oraz 150 telekomów z 12 państw świata, aby dowiedzieć się, jakie nadzieje pokładają w upowszechnieniu technologii 5G.  65 proc. firm planuje zainwestować w infrastrukturę 5G w ciągu dwóch lat od jej rynkowego debiutu. 54 proc. respondentów liczy na to, że dzięki niej uda się zwiększyć bezpieczeństwo przeprowadzanych operacji, a według 52 proc. wdrożenie 5G pozwoli zwiększyć efektywność przedsiębiorstwa i zredukować koszty operacyjne.

Rozwój infrastruktury komunikacyjnej nie skończy się na upowszechnieniu sieci 5G. Samsung poinformował, że wspólnie z prywatnymi przedsiębiorstwami pracują nad założeniami sieci 6G, która objęłaby nie tylko rozwiązania z branży mobilnej, ale także przemysłowe technologie wykorzystujące narzędzia blockchainowe oraz systemy sztucznej inteligencji.

Podobną deklarację złożył Donald Trump, który zapowiedział na początku roku, że Stany Zjednoczone muszą rozpocząć prace nad wdrożeniem technologii 6G tak szybko, jak to możliwe. Technologia ta jest również w centrum zainteresowania chińskiego Ministerstwa Przemysłu oraz Technologii Informacyjnych. Chiny rozpoczęły już prace nad infrastrukturą 6G, dzięki czemu technologia ta mogłaby trafić na rynek za około 10 lat.

– Od mniej więcej dekady obserwujemy w branży przemysłowej zapotrzebowanie na technologię nowej generacji. Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, iż rozwój technologiczny, przy jednoczesnym utrzymaniu kompatybilności wstecznej, staje się coraz większym wyzwaniem. Zapotrzebowanie na technologię 5G dostrzegliśmy w momencie, gdy próbowaliśmy przekroczyć granice możliwości pod względem utrzymania kompatybilności wstecznej. Zobaczymy, co przyniesie technologia 6G, lecz na chwile obecną skupiamy się na rozwiązaniach z zakresu 5G. To właśnie bieżący rok będzie pod tym względem przełomowy – mówi Ignacio Contreras.

Według firmy badawczej Research and Markets  wartość globalnego rynku technologii 5G do 2025 roku wzrośnie do 227 mld dol. W najbliższych latach ma  się rozwijać w tempie przeszło 111 proc. w skali roku.

Odbiór mieszkania – o czym musisz pamiętać, aby później uniknąć niemiłych niespodzianek

Zakup mieszkania wiąże się z wieloma emocjami. Warto jednak odłożyć to na bok i na wiele elementów spojrzeć trzeźwym okiem po to, aby później uniknąć niemiłych niespodzianek – komentarz Mariusza Łubińskiego, prezesa firmy Admus.

Mariusz Łubiński, Prezes Zarządu Admus Sp. z o.o.
Mariusz Łubiński, Prezes Zarządu Admus Sp. z o.o.

Odbiór mieszkanie to zawsze ważny moment. Wiąże się to z dużymi emocjami, a to nie pomaga w racjonalnej ocenie stanu nowego lokum. Jest przynajmniej kilka elementów na które warto zwrócić uwagę, jeśli chcemy uniknąć niemiłych rozczarowań przy ostatecznym wykańczaniu mieszkania.

W należności od tego czy kupujemy mieszkanie z rynku pierwotnego czy wtórnego, warto zwrócić uwagę na inne elementy. Jest również kilka gadżetów, które przydadzą się podczas odbioru, dalmierz laserowy czy urządzenie pomocne w sprawdzaniu kątów i pionu ścian.

Po pierwsze metraż. Kupując mieszkanie płacimy za jego każdy centymetr, warto więc dokładnie sprawdzić, czy powierzchnia zgadza się z tym, co mamy wpisane na umowie i za co płacimy. Najlepiej zabrać ze sobą umowę deweloperską, gdzie podane są wszystkie wymiary. Zwykle jest tam też zapis o możliwych odstępstwach, margines błędu to najczęściej 2% od tego co znajduje się w umowie. Trzeba pamiętać, że znaczne odstępstwa od zapisów zawartych w umowie deweloperskiej mogą stanowić podstawę do odstąpienia od niej.

Drugim, również ważnym punktem są ściany oraz sufity, o których często zapominamy. Podczas odbioru należy sprawdzić pion i poziom ścian oraz katy na ich styku. Warto też dokładnie sprawdzić, czy ściany dobrze wyschły i czy nie ma widocznych plam i oznak wilgoci.

Kolejny punkt to podłogi. Należy przede wszystkim sprawdzić, że są równe, tu pomoże poziomnica. Warto też sprawdzić kąty. Jeżeli zdecydowaliśmy się na mieszkanie na parterze warto też zorientować się co do ocieplenia podłogi. Jeżeli ocieplenie będzie niewłaściwie wykonane, powinniśmy liczyć się z wyższymi kosztami ogrzewania, ponieważ ciepło będzie uciekać przez podłogę. Z kolei podłoga na balkonie czy tarasie oraz parapety powinny być skonstruowane w ten sposób, żeby bez problemu odpływał z nich woda.

Przy odbiorze mieszkania warto też sprawdzić, czy wszystkie instalacje są doprowadzone, a co ważniejsze, czy działają. Nowopowstałe mieszkania, których wykonawcy dostali zgodę na budowę po 23 lutego 2013 roku, muszą mieć doprowadzone światłowody oraz instalację umożliwiającą odbiór telewizji kablowej i naziemnej. Na etapie odbioru trudno to zweryfikować. Warto jednak dopytać dewelopera czy wszystko zostało właściwie doprowadzone, w razie wątpliwości, należy skonsultować się ze specjalistą. Analogiczne wygląda spraw, jeżeli chodzi instalację elektryczną. Dobrze jest zaopatrzyć się w oprawki z żarówkami i sprawdzić, czy wszystko działa. Prąd w gniazdach z łatwością sprawdzimy przy użyciu próbnika. Deweloper powinien przekazać również raport z pomiaru izolacji elektrycznej mieszkania. Warto również sprawdzić czy szyby w oknach oraz parapety nie są porysowane.

Kupując mieszkanie na rynku wtórnym te warto zwrócić uwagę na wymienione powyżej elementy. Jeżeli znajdziemy wadę jakiej sprzedający nie zaznaczył, jest to naturalny powód do obniżenia ceny. Prócz technicznych elementów które warto sprawdzić, warto zweryfikować stan prawny nieruchomości.

Jedną z pierwszych rzeczy jakie należy sprawdzić jest kto według księgi wieczystej jest właścicielem nieruchomości. Pozwoli to jednoznacznie ustalić, czy sprzedający rzeczywiście jest właścicielem czy tylko najemcą. Jeżeli okaże się, że mieszkanie nie posiada księgi wieczystej, co w przypadku mieszkań spółdzielczych jest częste, warto poprosić o zaświadczenie potwierdzające własność mieszkania, np. akt notarialny.  Po ustaleniu kto jest faktycznym właścicielem nieruchomości należy ustalić, czy nie jest ona obciążona tzw. prawem dożywotnim. Co ważne w księdze wieczystej nie musi być zapisu na ten temat. Najlepszym rozwiązaniem jest oświadczenie sprzedającego, w którym zapewnia, że mieszkaniu nie ma takich lokatorów i że nikt nie jest w nim zameldowany. Przed podpisaniem umowy warto upewnić się, że mieszkanie nie jest obciążane zaległościami w stosunku do wspólnoty mieszkaniowej. Przed podpisaniem umowy dobrze tez spisać stan liczników, zarówno wody, z rozróżnienie ciepłej zimnie oraz licznik elektryczny. To pozwoli nowym właścicielom na kontrolę tego, ile wody czy prądu zużywają.

Pamiętajmy, że warto o wszystko zapytać i upewnić się co do najmniejszego szczegółu związanego z zakupem nieruchomości. To my bowiem, będziemy mieszkać w danej nieruchomości przez wiele lat. Ominięcie potencjalnych drobnych czy większych kłopotów jest zatem po prostu w naszym interesie.

8 wskazówek, dzięki którym Twoja kolejna podróż służbowa zakończy się sukcesem i wzrostem wpływów w euro na konto firmy

businessmen-3073637_1280Bez względu na to, czy wybierasz się na konferencję, wydarzenie branżowe lub spotkanie biznesowe, podróże służbowe mogą być dość stresujące, a nawet wyczerpujące.

Jak sprawić, aby Twoja podróż była jak najbardziej efektywna i przyjemna? Sprawdź 8 wskazówek na udaną podróż służbową, które pozwolą Ci się z niej cieszyć, a nawet – przy okazji  – odpocząć.

01 | Łatwo pozbyć się energii i zapału do pracy, gdy jesteś zmęczony lub zestresowany podróżowaniem. Zbyt duże ilości spożywanych słodyczy lub słonych przekąsek nie wpłyną pozytywnie na Twój nastrój i chęci do realizacji zamierzonych celów. Mało tego – po co wydawać ciężko zapracowane euro na tak nieistotne rzeczy? Czy nie lepiej przyłożyć się i owocnym spotkaniem zapewnić firmie większe wpływy, a sobie samemu sowitą premię w euro? Kurs wymiany euro według https://internetowykantor.pl/kurs-euro/ wskazuje na bardzo atrakcyjną sytuację, co oznacza, że jesteś w stanie zapewnić sobie korzyści większe, niż Ci się wydaje!

Aby wzbić się na wyżyny efektywności i poprawić nastrój oraz zwiększyć zapał do pracy, weź kilka euro i udaj się po świeże warzywa i owoce.

02 | Większość z nas uważa pierwszą noc w nowym miejscu za nieprzyjemną. Przekuj to na swoją korzyść, unikając sprawdzania tabletów, smartfonów lub innych elektronicznych gadżetów przed pójściem spać, aby zapewnić sobie spokojny sen i obudzić się w pełni zregenerowanym. Chwila spokojnego czytania może być doskonałym sposobem na relaks.

03 | Jeśli chodzi o wydatki, unikaj nieprzyjemnych niespodzianek, sprawdzając ostrożnie politykę firmy dotyczącą zwrotu kosztów. Może okazać się, że euro, które wydasz na swoje przyjemności, nie zostanie Ci zwrócone po powrocie z podróży. Podjęcie tego środka ostrożności pozwoli ci dokonać właściwych wyborów zarówno przed podróżą, jak i w jej trakcie. Zadbaj o prywatną gotówkę euro.

04 | Wybierz zakwaterowanie w centrum miasta, dzięki czemu nie będziesz miał problemów z dotarciem na miejsce spotkania.  Pobieranie aplikacji, takich jak Google Maps lub z recenzjami najlepszych restauracji, może Ci pomóc w znalezieniu lokali serwujących prawdziwe przysmaki – w dodatku na rozsądną liczbę euro.

05 | Podróże służbowe są znane z małej ilości czasu oraz z wielu stresujących spotkań. Zaplanuj spotkania, ale także swój wolny czas jeszcze przed wyjazdem, aby zmaksymalizować wydajność, oszczędzając jednocześnie trochę czasu na własne przyjemności i relaks.

06 | Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek nie można efektywnie pracować bez stałego dostępu do naszych urządzeń mobilnych. Nie zapomnij o ładowarkach lub innych kablach zasilających i koniecznie zabierz ze sobą naładowany powerbank. W europejskich miastach możesz być zmuszony do zapłaty wielu euro za tego typu gadżety.

07 | Rób zdjęcia lub zrzuty ekranu wszystkich map i tras, które mogą być potrzebne podczas podróży służbowej. W przypadku braku połączenia Wi-Fi, zawsze będziesz mógł łatwo odnaleźć drogę.

08 | Na koniec wyślij e-mailem kopię wszystkich istotnych dokumentów – ważne abyś zrobił to jeszcze przed wyjazdem (akredytacje, dokumenty tożsamości itp.). Jeśli Twój bagaż zostanie zgubiony lub skradziony, zawsze będziesz miał dostęp do najważniejszych rzeczy.

Nowe spojrzenie na vending – ważne kwestie dla konsumentów i dostawców

Rozwój rynku automatów w Polsce nie jest tak dynamiczny, jak jeszcze w początkowym okresie pojawiania się automatów vendingowych. Mimo to nadal obszar ten ciągle się rozwija, istnieją przestrzenie niezagospodarowane. Czy nasi rodacy korzystają z takiej formy nabywania towarów? Czego szukają? Na co wskazują aktualne trendy?Rozwój rynku automatów w Polsce nie jest tak dynamiczny, jak jeszcze w początkowym okresie pojawiania się automatów vendingowych. Mimo to nadal obszar ten ciągle się rozwija, istnieją przestrzenie niezagospodarowane. Czy nasi rodacy korzystają z takiej formy nabywania towarów? Czego szukają? Na co wskazują aktualne trendy?

Rynek vendingowy w Polsce – co o nim wiemy?

Agencja badawcza Nielsen przygotowała w Polsce analizę dotyczącą rynku vendingowego. Jej wynik pokazał wiele ważnych faktów na temat rynku tych usług w naszym kraju. Jak się okazało, z takich maszyn korzystają wszyscy, tutaj nie ma podziału na wiek, czy płeć.

Istnieje jednak pewna tendencja, częściej kupują w ten sposób mężczyźni, a także osoby młodsze w wieku od 15 do 25 lat, podobnie jak ludzie z przedziału 36-45 lat mający niepełnoletnie dzieci. Korzystają z nich nawet najmłodsi, aż 25 proc. kupuje w automatach przekąski i napoje zamiast drugiego śniadania lub obiadu.

Lokalizacja takich automatów może być bardzo różna. Są to zazwyczaj miejsca często uczęszczane przez ludzi, między innymi dworce, szpitale, biurowce, a także szkoły. Takie maszyny to jeden z rozwiązań wpisujących się w trend convenience, konsumentów, dla których liczy się wygoda i oszczędność czasu.

Maszyna vendingowa jest o wiele bardziej atrakcyjna, ponieważ jest bardziej dostępna, niż sklep znajdujący się w okolicy. Dlatego tak wartościowe jest lokowanie automatów w miejscach, w których pojawia się potrzeba korzystania z nich. Jak pokazują badania, w takich automatach kupuje nawet 59 proc. Polaków. Robią to przynajmniej raz na miesiąc. Natomiast 25 proc. nabywa w nich swoje produkty raz w tygodniu. Na jakie towary postawić, aby zaopatrzenie automatów vendingowych budziło zainteresowanie?

Zaopatrzenie automatów vendingowych – najnowsze trendy!

Coraz bardziej rośnie zainteresowanie poszerzaniem asortymentu o zdrowe przekąski i napoje. Wiąże się to z silnym trendem zdrowotnym, wpisującym się w sprzedaż produktów impulsywnych. W tej roli znakomicie sprawdzają się przekąski na bazie bakalii, bogate w cenne witaminy i minerały. Wśród takich składników odżywczych znajdują się między innymi: potas, fosfor, magnez, miedź i żelazo.

Nowoczesna, szybka i skuteczna dostawa produktów – jak to osiągnąć?

W przypadku dostarczania produktów do automatów vendingowych, a także innych punktów ze zdrową żywnością konieczna jest szybkość dostawy. A taką zapewnia nowoczesna platforma zakupowa ebakalland.pl. Każde zamówienie złożone do godziny 12 danego dnia może być zrealizowane już następnego. Co więcej, dostawy wysyłane są do każdego miejsca w naszym kraju.

Ty również możesz skorzystać z przekazu produktów tego dystrybutora zdrowej żywności! Bogactwo asortymentu oraz szeroki wybór produktów sprawiają, że zakupy w tym miejscu odbywają się w sposób szybki i zupełnie bezproblemowy. Tutaj nie ma miejsca na niepotrzebne formalności, faktury zakupu dostępne są online, co znacznie skraca i ułatwia cały proces nabywania towarów. Dodatkowo przygotowana została możliwość śledzenia zamówienia online. Sprawia to, że zamawiający może samodzielnie czerpać informacje na temat etapu realizacji paczki. Wie, kiedy będzie mógł dostarczyć towar do automatów vendingowych, czy do innych punktów. Nie musi obawiać się, że wystąpią jakiekolwiek opóźnienia.

Największa tegoroczna transakcja na rynku nieruchomości handlowych za ok. 298 mln euro

Atrium European Real Estate Limited, wiodący właściciel, zarządca i deweloper centrów handlowych w Europie Środkowej sfinalizował transakcję sprzedaży Atrium Felicity w Lublinie i Atrium Koszalin. Kupującym jest ECE European Prime Shopping Centre Fund II. Wartość transakcji to ok. 298 mln euro, co oznacza ok. 3% premię w porównaniu do wartości księgowych na 31 marca 2019. W procesie sprzedaży Atrium doradzał zespół ekspertów inwestycyjnych z firmy JLL, pod kierownictwem Agaty Sekuły.

Atrium Felicity
Atrium Felicity

Oba centra są absolutnymi liderami rynku w swoich regionach. Atrium Felicity oferuje ok. 77 000 mkw. powierzchni handlowej (całkowita wartość powierzchni najmu Atrium, bez uwzględnienia sklepu Auchan, wynosi 57 200 mkw.). Galeria jest zlokalizowana w Lublinie, który jest prężnie rozwijającym się ośrodkiem akademickim i zapleczem administracyjnym w południowo-wschodniej Polsce, z liczbą mieszkańców przekraczającą 340 000 osób. Centrum zostało otwarte w marcu 2014 roku i jest wiodącym obiektem pod względem obecności marek modowych. Swoje sklepy mają tu m.in. Zara, H&M, czy Reserved, które sąsiadują z hipermarketem Auchan i marketem budowlanym Leroy Merlin oraz rozległym food courtem i strefą rozrywki z 9-ekranowym kinem Cinema City.

Atrium Koszalin oferuje 57 300 mkw. powierzchni handlowej, a do grona najemców obiektu należą m.in. Tesco, Castorama, H&M, Reserved czy C&A. Klientów przyciąga również rozwinięta strefa rozrywkowa, której elementem jest m.in. Multikino. Strefę zasięgu Atrium zamieszkuje 250 000 osób, a w promieniu 70 kilometrów nie ma znaczącego konkurencyjnego obiektu. Mocnej pozycji centrum sprzyja również atrakcyjność inwestycyjna Koszalina, jednego z najbardziej rozwiniętych ośrodków gospodarczych północno-zachodniej Polski.

Agent Smith – nowy gatunek malware atakuje urządzenia mobilne

W legendarnej trylogii Matrix Braci Wachowski, “Agent Smith” opisuje ludzi jako gatunek rozmnażający się aż do czasu wyczerpania wszystkich zapasów. W rzeczywistości prawdziwym wirusem, rozprzestrzeniającym się z niepokojącą prędkością, jest “Agent Smith” – złośliwe oprogramowanie atakujące urządzenia mobilne, wskazuje firma Check Point Software Technologies.

Dział Check Point Researchers niedawno odkrył nowy wariant złośliwego oprogramowania atakującego urządzenia mobilne, który w sposób niezauważalny zainfekował około 25 milionów urządzeń, o czym ich użytkownicy nie mieli najmniejszego pojęcia. Główna część tego programu, ukrywającego się pod postacią aplikacji Google, wykorzystuje różne luki systemu Android i automatycznie zastępuje aplikacje zainstalowane na urządzeniu ich złośliwymi wersjami bez jakiegokolwiek udziału użytkownika.

Jak do tej pory największa grupa ofiar to mieszkańcy Indii, chociaż są wśród nich również mieszkańcy innych krajów Azji, takich jak Pakistan i Bangladesz, a nawet znaczna liczba mieszkańców Wielkiej Brytanii, Australii i USA.

Malware ten, określany jako “Agent Smith”, obecnie wykorzystuje szeroki dostęp do zasobów urządzenia do wyświetlania fałszywych reklam w celu osiągnięcia korzyści finansowych. Jego działanie przypomina działanie występujących w przeszłości złośliwych programów, np. Gooligan, Hummingbad oraz CopyCat i może infekować wszystkie smartfony, nawet te z wersjami programu Android 7.0.

“Agent Smith” służy do osiągania zysków finansowych poprzez wyświetlanie złośliwych reklam. Jednak może on być z łatwością wykorzystywany do działań o większym stopniu ingerencji i szkodliwości, np. kradzieży danych umożliwiających dostęp do kont bankowych, a także podsłuchów. Co więcej, ze względu na zdolność do ukrywania ikon tak, że nie są widoczne oraz do udawania istniejących popularnych aplikacji cieszących się zaufaniem użytkownika, złośliwe oprogramowanie może spowodować wiele szkód na urządzeniu użytkownika.

Co robi “Agent Smith”?

Atak oprogramowania “Agent Smith” odbywa się w ramach trzech zasadniczych etapów.

Na pierwszym z nich użytkownik urządzenia mobilnego jest nakłaniany do pobrania aplikacji wprowadzającej ze sklepu z aplikacjami, takiego jak 9Apps. Aplikacje te zazwyczaj mają formę bezpłatnych gier, aplikacji użytkowych lub aplikacji rozrywkowych dla osób dorosłych, jednak zawierają zaszyfrowane złośliwe oprogramowanie. Następnie aplikacja inicjująca sprawdza, czy na urządzeniu zainstalowane są popularne aplikacje, np. WhatsApp, MXplayer, ShareIt i inne aplikacje znajdujące się na liście atakującego. Jeśli jakakolwiek z tych aplikacji znajduje się na zainfekowanym urządzeniu, “Agent Smith” na kolejnym etapie atakuje oryginalne aplikacje.

W drugim etapie, po pobraniu aplikacji wprowadzającej na urządzenie ofiary, aplikacja automatycznie odszyfrowuje złośliwe oprogramowanie do formy pierwotnej, tzn. pliku APK (plik instalacyjny systemu Android), który stanowi zasadniczą część ataku “Agenta Smitha”. Następnie aplikacja inicjująca wykorzystuje kilka znanych luk oprogramowania do zainstalowania właściwego programu złośliwego bez jakiejkolwiek interakcji z użytkownikiem.

Na trzecim etapie, złośliwy program prowadzi atak na każdą zainstalowaną aplikację znajdującą się na jego liście. Złośliwy program w sposób niezauważalny pobiera plik APK danej aplikacji, uzupełnia go o dodatkowe złośliwe moduły, a następnie wykorzystuje kolejny zestaw luk systemu do niezauważalnego zastąpienia oryginalnej wersji aplikacji wersją złośliwą.Agent Smith Nowy wirus infekuje urządzenia mobilne

Ponieważ “Agent Smith” został pierwotnie pobrany z popularnego niezależnego sklepu z aplikacjami 9Apps, przeznaczonego głównie dla klientów mówiących w języku hinduskim, arabskim, rosyjskim i indonezyjskim, nic dziwnego, że liczba zainfekowanych urządzeń jest tak duża. Jak wiadomo niezależne sklepy z aplikacjami często nie posiadają zabezpieczeń niezbędnych do blokowania aplikacji z oprogramowaniem adware.

Ze względu na tak przebiegłą metodę infekcji, jaką jest zastępowanie aplikacji zainstalowanych na urządzeniu ich złośliwymi wersjami, użytkownicy muszą pamiętać o konieczności pobierania aplikacji wyłącznie z zaufanych sklepów z aplikacjami, w celu ograniczenia ryzyka infekcji.

Jeśli Twoje urządzenie zostało zainfekowane przez aplikacje podobne do “Agenta Smitha” lub inne, wykonaj następujące działania w celu usunięcia złośliwych aplikacji.

W przypadku urządzeń z systemem Android:

  1. Przejdź do Menu Ustawienia.
  2. Kliknij Aplikacje lub Menedżer Aplikacji.
  3. Przejdź do podejrzanej aplikacji i odinstaluj ją.
    Jeśli nie możesz znaleźć danej aplikacji, usuń wszystkie ostatnio zainstalowane aplikacje.

W przypadku iPhone’ów:

  1. Przejdź do Menu Ustawienia.
  2. Przejdź do “Safari”.
  3. Sprawdź, czy na liście opcji zaznaczona jest opcja “blokuj wyskakujące okienka”.
  4. Następnie przejdź do “Zaawansowane” -> “Dane strony internetowej”.
  5. Jeśli na liście znajdują się dane jakiejkolwiek strony, której nie rozpoznajesz, usuń te strony.

Eksperci Colliers International poprowadzą studia podyplomowe w Krakowskiej Szkole Biznesu Uniwersytetu Ekonomicznego

Od roku akademickiego 2019/2020 Colliers International będzie współtworzył wraz z Krakowską Szkołą Biznesu Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie studia podyplomowe na kierunku szacowanie nieruchomości. Trzy ekspertki firmy doradczej – Alicja Zajler, Monika Bronicka i Paulina Plewka – zostaną wykładowczyniami w małopolskiej uczelni.

Kierunek obejmuje kształcenie z zakresu prawa, ekonomii, wiedzy technicznej, rzeczoznawstwa majątkowego oraz rynku nieruchomości. Program studiów umożliwi studentom uzyskanie rozległej wiedzy oraz umiejętności praktycznych w zakresie szacowania nieruchomości, wyceny maszyn i urządzeń, ograniczonych praw rzeczowych oraz wyceny podmiotów gospodarczych. Opiekunem studiów jest dr hab. Bartłomiej Marona z Katedry Ekonomiki Nieruchomości i Procesu Inwestycyjnego Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Alicja Zajler przedstawi studentom zagadnienia z zakresu wyceny niezabudowanych nieruchomości zurbanizowanych oraz nieruchomości zabudowanych obiektami handlowymi, usługowymi i przemysłowymi, Monika Bronicka podzieli się swoją wiedzą dotyczącą doradztwa nieruchomościowego, zaś Paulina Plewka będzie nauczała o podejściu dochodowym w ramach bloku zajęć: podejścia, metody i techniki wyceny nieruchomości w Polsce.

— W Colliers International duży nacisk kładziemy na dzielenie się wiedzą, zwłaszcza ze studentami – przyszłymi ekspertami rynku, z którymi być może w przyszłości będziemy mieli okazję współpracować. Dlatego tak istotne jest przekazywanie im wiedzy, którą będą mogli wykorzystać w praktyce i która przyspieszy rozwój ich kariery. Nawiązanie współpracy z Krakowską Szkołą Biznesu jest ważnym krokiem w tym kierunku, gdyż władze tej placówki bardzo dbają o to, by wyposażyć studentów w jak najbardziej aktualną, opartą na praktyce zawodowej wiedzę oraz przydatne umiejętności. Jestem przekonana, że dla obu stron ta wymiana doświadczeń będzie satysfakcjonująca  — mówi Alicja Zajler, dyrektor Działu Wycen i Doradztwa Colliers International.

Alicja Zajler zajmuje stanowisko dyrektora Działu Wycen i Doradztwa w Colliers International od czerwca 2018, jest licencjonowanym rzeczoznawcą majątkowym. Ma 15 lat doświadczenia w wycenie wszystkich rodzajów nieruchomości komercyjnych, w tym nieruchomości portfelowych – również od strony instytucji weryfikujących zabezpieczenia. Zdobyła certyfikat Związku Banków Polskich dla rzeczoznawców przeszkolonych w wycenie dla sektora bankowego.

Monika Bronicka jest związana z Colliers International od ponad 12 lat, obecnie zajmuje stanowisko Associate Director w Dziale Wycen i Doradztwa. Ma wieloletnie doświadczenie w wycenie wszystkich rodzajów nieruchomości komercyjnych. Specjalizuje się w wycenie nieruchomości handlowych oraz doradztwie przy projektach deweloperskich i inwestycyjnych. Jest licencjonowanym rzeczoznawcą majątkowym, należy do Royal Institution of Chartered Surveyors oraz Małopolskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców Majątkowych.

Paulina Plewka zajmuje w Colliers International stanowisko Senior Valuer w Dziale Wycen i Doradztwa, jest licencjonowanym rzeczoznawcą majątkowym. Ma doświadczenie w wycenie zarówno nieruchomości handlowych, magazynowych, biurowych, jak i projektów deweloperskich. Specjalizuje się również w systematyzacji i tworzeniu baz danych.