M. Mrowiec: coraz więcej argumentów przeciw szybkiemu przyjęciu euro

-Reklama-Biuro Tłumaczeń OnlineBiuro Tłumaczeń Online

– Silne argumenty za wejściem do strefy euro albo mocno osłabły, albo całkowicie odpadły, natomiast dosyć mocno wzrosły argumenty przeciw – mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista banku Pekao SA Dyskusję na temat naszej integracji ze strefą euro ponownie podjął premier Donald Tusk, który uważa, że należy zrobić wszystko, by jak najszybciej zastąpić złotego wspólną, europejską walutą.

Głosy ekonomistów na „tak” lub na „nie”, co do naszego ewentualnego wstąpienia do eurostrefy, są podzielone. Zwolennicy takich ruchów mówią, że w ten sposób uda się wyeliminować ryzyko kursowe, powstrzymując ewentualne próby manipulowania kursem złotego. Dodają, że Polska zyskałaby w ten sposób na wiarygodności. Często podnoszonym argumentem było też to, że obligacje wielu krajów strefy euro są niżej oprocentowane niż papiery dłużne emitowane przez Skarb Państwa. A im niższa rentowność tym lepiej dla danego kraju, bo oznacza spłatę niższych odsetek od długu.

– Ten argument już od kilku kwartałów nie działa – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA. – Nasze rentowności są wyraźnie niższe od wielu krajów strefy euro. Rynki wróciły więc do oceny wiarygodności poszczególnych krajów poprzez to, jaką one prowadzą politykę makroekonomiczną, a nie względem tego, czy są w strefie euro, czy ich nie ma.

Niewystarczający jest, według ekonomisty, kolejny argument za szybkim przyjęciem euro. Chodzi o twierdzenie, że obecność w eurostrefie gwarantuje niższe stopy procentowe, co przełoży się bezpośrednio na inwestycje i wzrost gospodarczy.

– Jesteśmy bogatsi o doświadczenia krajów, gdzie rzeczywiście niższe stopy procentowe zdynamizowały inwestycje, ale to były inwestycje w nieruchomości, które doprowadziły do powstania baniek na tamtych rynkach. A te w konsekwencji doprowadziły do poważnych problemów dla sektora bankowego, np. w Hiszpanii – mówi Marcin Mrowiec.

Dodaje, że jeśli będziemy przekonani, że niższe stopy procentowe rzeczywiście zagwarantują nam rozwój, to nic nie stoi na przeszkodzie, by Rada Polityki Pieniężnej kontynuowała cykl obniżek.

Zdaniem Marcina Mrowca, im mniej jest argumentów „za”, tym więcej pojawia się „przeciw” naszej integracji ze strefą euro. Chodzi przede wszystkim o problemy, z jakimi od wielu miesięcy zmagają się jej członkowie i o sytuację w europejskim systemie finansowym.

– Jest pytanie, czy powinniśmy się przyłączać do takiego bloku, który trochę drży w posadach i który w perspektywie ma jeszcze większe kłopoty niż to, co do tej pory widzieliśmy – dodaje główny ekonomista Pekao SA.

Tym bardziej, że zamiana złotego na euro mogłaby okazać się kosztowna dla konsumentów, choćby z powodu tzw. efektu cappuccino, czyli zaokrąglania cen w górę przy zmianie waluty. Na Słowacji, na przykład, nie do końca sprawdził się zastosowany tuż przed wprowadzeniem euro mechanizm zapobiegania podwyżkom cen.

– On rzeczywiście zadziałał między miesiącem przed euro a miesiącem po euro i na to był nastawiony. Natomiast jeśli popatrzymy na poziom cen, to one rosły na Słowacji w stopniu mniejszym, ale za to przez dłuższy czas – zauważa Mrowiec. – Poza tym, bogatsi o doświadczenie kryzysu widzimy, że Słowacy nie mieli kursu walutowego, który mógłby się tak osłabić jak złoty w drugiej połowie 2008 i w 2009.

W Polsce dzięki osłabionej walucie wzmocnił się eksport, jednocześnie osłabiając import. I to właśnie eksport netto był główną siłą napędową polskiej gospodarki w trudnych kryzysowych czasach.

– Gdybyśmy w czasie kryzysu nie mieli swojej waluty, tylko mielibyśmy euro, to patrząc na dane historyczne można by postawić tezę, że nie bylibyśmy zieloną wyspą, że ten efekt by w ogóle nie zadziałał i bylibyśmy na minusie, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy. Własna waluta jest jednak pewnym buforem, który dla nas dosyć mocno zadziałał – mówi Marcin Mrowiec.

Autor/Źródło:

Disclaimer: Informacje zawarte w niniejszej publikacji służą wyłącznie do celów informacyjnych. Nie stanowią one porady finansowej lub jakiejkolwiek innej porady, mają charakter ogólny i nie są skierowane dla konkretnego adresata. Przed skorzystaniem z informacji w jakichkolwiek celach należy zasięgnąć niezależnej porady.

Polecane

Jak upały wpływają na gospodarkę i biznes

Gdy temperatura rośnie, spada nie tylko komfort pracy. Ekstremalne...

Rynek pracy w Polsce: które zawody dominują, gdzie brakuje młodych i kogo zastąpi AI

Główny Urząd Statystyczny opublikował pierwsze tak szczegółowe zestawienie zawodów...

Czy boom na AI pęknie? Prognoza na III kwartał dla giełd, złota i ropy

Koniec II kwartału przyniósł mocne odbicie akcji spółek związanych...

Koniec last minute? Kryzys paliwowy może podnieść ceny biletów lotniczych

Niekoniecznie w domu, ale jeśli wyjazd to: na krócej,...

TFI zarobiły 1,4 mld zł. Zysk branży wyższy o 38 proc.

Towarzystwa funduszy inwestycyjnych zamknęły 2025 r. najlepszym wynikiem w...
Wiadomości

Spadek inflacji osłabił dolara. Rynek liczy na późniejsze podwyżki stóp

Pierwszy półroczny raport Kevina Warsha nt. polityki monetarnej mówi...

Dolar znów traci. Rynki przestają wierzyć w kolejną podwyżkę stóp w USA

Amerykański dolar znów w odwrocie, po tym jak rynki...

Jastrzębi Fed wspiera dolara. Kurs dolara wraca w okolice 3,79 zł

Po pierwszym szoku blednie rynkowy efekt wtorkowych zaskakująco niskich...

Inflacja w USA mocno zaskoczyła. Kurs dolara gwałtownie traci, rynek czeka na Kevina Warsha

Bywają takie dni, gdy dwa ważne impulsy rynkowe dzielą...

Dolar czeka na impuls z USA. Dla złotego może to być trudny tydzień

Najnowsze zaostrzenie sytuacji między USA a Iranem nie wywołało...

Kurs dolara może znów ruszyć w górę. Kluczowe dni dla złotego

Rynek walutowy zaczyna nowy tydzień z trochę słabszym USD...

Presja na złotego rośnie

Końcówka tygodnia była mocno nieprzychylna dla polskiego złotego. Polska...

Gołębie słowa prezesa NBP osłabiły złotego. Kurs dolara i euro mocno w górę

Wczoraj prezes Glapiński podkreślał, że nie jest nadmiernie płochliwy...
Coś dla Ciebie

Wybrane kategorie