Cel? 500 tysięcy złotych. To psychologiczna bariera kredytu na mieszkanie o który stara się większość Polaków.
– Gdy analizujemy transakcje na rynku nieruchomości ewidentnie to nie cena, nie lokalizacja, nie jakość wykończenia, a właśnie zdolność kredytowa staje się czynnikiem numer jeden od którego zależy czy ktoś zdecyduje się na zakup mieszkania. Widzimy zmiany na rynku, które pokazują, że wiele osób czeka w blokach startowych z decyzją o zakupie nieruchomości. Zwiastunów zmian jest kilka – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.
Znacząco poprawia się zdolność kredytowa Polaków
Rynek nieruchomości wypatruje zmian, a ostatnie tendencje pokazują, że przed decyzją o kupnie mieszkania czy domu klientów powstrzymują już nie tyle ceny – co brak możliwości sfinansowania zakupu z kredytu. Zdolność kredytowa Polaków poprawia się, a wiele osób mających w planach zakup mieszkania ostatni rok czy dwa lata spędziły na skrupulatnym oszczędzaniu na wkład własny.
Jesień 2025 jest czasem, gdy pytań o mieszkania i potencjalnych transakcji jest ponad 30% więcej niż przed rokiem.
– Nareszcie możemy mówić o efekcie obniżania stóp procentowych. Taka sytuacja miała miejsce już cztery razy. Za pierwszym razem niemal natychmiastowo w biurach nieruchomości rozdzwoniły się telefony z pytaniami o mieszkania, ale gdy okazało się, że oczekiwana zmiana nie generuje przesadnej różnicy w opłatach kredytowych i zdolności kredytowej to klienci znów wstrzymywali się z decyzjami. Czwarta obniżka stóp procentowych zaczyna realnie wpływać na to, co banki oferują klientom. To wpływa na ożywienie na rynku nieruchomości i podpisywane umowy – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.
– Wnioskowane kwoty zwykle wahają się od 250 do 600 tysięcy złotych. Dostępność kredytowa w tym przypadku mocno się zmieniła i tak jeszcze kilka miesięcy temu para musiała zarabiać przynajmniej 9 tysięcy złotych, by starać się o kredyt na poziomie 500 tysięcy złotych, obecnie to około 7700 złotych. W przypadku rodzin z dzieckiem lub dwójką wspólny przychód na poziomie 10 tysięcy złotych wystarczy, by starać się o kredyt. To znacząca korekta – dodaje Mirosław Król.
Eksperci zaznaczają, że sytuacja każdego klienta jest analizowana indywidualnie i zdarzają się sytuacje na tyle korzystne, że kredyty przyznawane są osobom z dochodami, które jeszcze kilka miesięcy temu kategorycznie dyskwalifikowałyby potencjalnego kredytobiorcę.
– Trzeba pytać i rozmawiać – dodaje Król.
Największym zainteresowaniem cieszą się dwupokojowe mieszkania na rynku wtórnym
Jak wygląda sytuacja obecnie na rynku nieruchomości? Pytań o mieszkania na rynku wtórnym jest więcej niż pytań o mieszkania od deweloperów. Sytuacja jednak poprawia się, co oznacza, że barierą zakupu mieszkania nie były chęci konsumentów, a ich możliwości finansowe i kredytowe.
– Klienci poszukują zwykle albo kawalerek albo mieszkań rodzinnych. Zauważamy, że poprawa zdolności kredytowych najmocniej odznacza się decyzją o zakupie mieszkania przez młode małżeństwa lub młode rodziny zwykle w modelu 2+1. Decyzje dotyczą zwykle dwupokojowych mieszkań, najczęściej z nowego budownictwa, ale jednocześnie z rynku wtórnego – mówi Mirosław Król.
Ekspert dodaje, że w przypadku zakupów nieruchomości na rynku wtórnym u klientów pewna kwota jest barierą psychologiczną.
– Pół miliona złotych. Od tej kwoty mieszkania już oceniane są jako drogie – przyznaje Król. – Oczywiście mieszkanie w takiej kwocie w Warszawie, a mieszkanie w takiej kwocie w Bydgoszczy czy w Szczecinie to zupełnie inna rozmowa, ale zauważamy, że ta kwota staje się dla klientów odniesieniem. Ważny jest także stan mieszkania. Klienci unikają remontów, ale zdarzają się sytuacje, że mieszkanie do gruntownego remontu, ale w dobrej cenie czy w bardzo dobrej lokalizacji znajduje szybko nabywcę – dodaje Mirosław Król.
Koniec 2025 roku nie przyniesie zmian w cenach mieszkań. Eksperci mówią o symbolicznych korektach.






