Premier Węgier Viktor Orbán zapowiedział wysłanie w najbliższych dniach delegacji handlowej do Moskwy, której zadaniem ma być przygotowanie gruntu pod szerszą współpracę gospodarczą z Rosją po zakończeniu wojny w Ukrainie. Deklaracja padła podczas przedwyborczego zgromadzenia Fideszu w Kecskemét, gdzie Orbán przedstawił trwający konflikt jako kluczowy punkt odniesienia dla przyszłości kraju.
Orbán stwierdził, że Węgry muszą „myśleć z wyprzedzeniem”, zakładając scenariusz, w którym USA doprowadzą do reintegration Rosji z globalną gospodarką, a sankcje zostaną zniesione. W jego ocenie w takim świecie Budapeszt powinien być gotowy na szybkie wykorzystanie nowych możliwości gospodarczych. Premier dodał, że wybory parlamentarne w 2026 r. będą „ostatnimi przed wojną”, podbijając stawkę nadchodzącej kampanii.
Kontynuacja energetycznego zwrotu ku Rosji
Zapowiedź delegacji to konsekwentny ciąg dalszy polityki Orbána wobec Moskwy. Zaledwie tydzień wcześniej szef węgierskiego rządu spotkał się na Kremlu z Władimirem Putinem, zapewniając, że Węgry nadal będą kupować rosyjską ropę i gaz.
Orbán podkreślał wówczas, że „rosyjska energia stanowi fundament bezpieczeństwa energetycznego Węgier teraz i w przyszłości”. Putin z kolei określił jego stanowisko wobec wojny w Ukrainie jako „wyważone”, umacniając wizerunek Budapesztu jako najbardziej prorosyjskiego rządu w Unii Europejskiej.
MOL celuje w aktywa objęte sankcjami
Równolegle rośnie apetyt węgierskiego biznesu na przejęcie części rosyjskich aktywów energetycznych. Grupa MOL poinformowała stronę amerykańską o zainteresowaniu zakupem międzynarodowych aktywów Łukoilu objętych sankcjami, w tym rafinerii, sieci stacji paliw w Europie oraz udziałów w projektach w Kazachstanie i Azerbejdżanie.
Według doniesień te plany były jednym z tematów rozmowy Orbána z prezydentem USA Donaldem Trumpem podczas listopadowej wizyty w Waszyngtonie. Po spotkaniu Węgry uzyskały roczne wyłączenie spod amerykańskich sankcji na rosyjską energię, co może otworzyć MOL-owi drogę do aktywnego udziału w przyszłym „przemeblowaniu” rynku aktywów energetycznych.
Kurs kolizyjny z Brukselą
Budapeszt coraz wyraźniej wchodzi w konflikt z unijną polityką wobec Rosji. 3 grudnia UE zatwierdziła plan stopniowego zakończenia importu rosyjskiego gazu do końca 2027 r., ale Węgry już zapowiedziały, że będą go kwestionować.
Minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó zapowiedział zaskarżenie planu do Trybunału Sprawiedliwości UE, nazywając go „brukselskim dyktatem”. Podkreślił, że w jego ocenie bez rosyjskich surowców nie da się fizycznie zapewnić Węgrom bezpiecznych dostaw ropy i gazu, co ma czynić unijną strategię nierealną.
Eksperci zwracają uwagę, że polityka Orbána wobec Rosji coraz bardziej rozmija się z linią Brukseli. Analityk think tanku Bruegel Jacob Kirkegaard określił niedawną wizytę premiera Węgier w Moskwie jako „środkowy palec” pokazany Unii Europejskiej, podważający spójność unijnego frontu wobec Kremla.
Od lat europejscy urzędnicy zarzucają Orbánowi wykorzystywanie członkostwa w UE do blokowania kluczowych decyzji – od pakietów wsparcia dla Ukrainy po kolejne rundy sankcji energetycznych. Zapowiedź wysłania delegacji handlowej do Moskwy tylko wzmacnia wrażenie, że Budapeszt chce ustawić się w roli „mostu” między Rosją a Zachodem po wojnie, nawet kosztem dalszej konfrontacji z instytucjami unijnymi.






