Siedziba operatora gazociągu TurkStream zostanie przeniesiona z Holandii na Węgry. Poinformował o tym we wtorek w Moskwie węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó. Decyzja zapada w czasie rosnącej presji ze strony UE i Ukrainy na Budapeszt w sprawie dalszej współpracy energetycznej z Rosją.
Chodzi o spółkę South Stream Transport B.V., dotychczas zarejestrowaną w Holandii, która odpowiada za przesył rosyjskiego gazu do Europy przez Turcję. Relokacja jest konsekwencją lipcowej decyzji holenderskiego sądu o zamrożeniu aktywów firmy. Stało się to po pozwie ukraińskiej spółki energetycznej DTEK Krymenergo, należącej do Rinata Achmetowa, który domaga się odszkodowania za majątek przejęty przez Rosję na Krymie w 2014 r.
Szijjártó przekazał, że Węgry uzyskały porozumienie z USA, które ma zapewnić, że operacje finansowe związane z TurkStreamem nie będą objęte amerykańskimi sankcjami. Jak zaznaczył, pozwoli to operatorowi funkcjonować mimo presji prawnej i finansowej.
Zapowiedź padła dzień po wizycie premiera Viktora Orbána w Stambule. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan potwierdził tam, że Ankara zagwarantuje dalszy tranzyt rosyjskiego gazu na Węgry przez TurkStream. Orbán poinformował, że tylko w tym roku Węgry odebrały tą trasą 7,5 mld m³ gazu. Cała instalacja, działająca od 2020 r., ma przepustowość 31,5 mld m³ rocznie.
Szef węgierskiej dyplomacji podkreślił, że jego kraj musi jednocześnie zmagać się z presją Brukseli i Kijowa, aby utrzymać bezpieczeństwo energetyczne. Wskazał m.in. na działania prawne UE oraz ataki na infrastrukturę, w tym na ropociąg Przyjaźń. W zeszłym tygodniu Węgry zapowiedziały zaskarżenie unijnego planu RepowerEU do Trybunału Sprawiedliwości UE. Projekt przewiduje całkowity zakaz importu rosyjskiego gazu rurociągowego do września 2027 r.






