Deficyt budżetowy Bułgarii sięgnął na koniec października 2,98 proc. prognozowanego PKB, niemal dotykając unijnego limitu 3 proc. To szczególnie wrażliwy poziom, ponieważ kraj przygotowuje się do przyjęcia euro w przyszłym roku. Minister finansów Temenużka Petkowa poinformowała, że w ramach Skonsolidowanego Programu Fiskalnego odnotowano deficyt w wysokości 6,59 mld lewów, czyli ok. 3,7 mld dolarów. W jego strukturze 4,47 mld lewów przypada na budżet krajowy, a 2,12 mld lewów na fundusze unijne.
W porównaniu z wrześniem, gdy deficyt wynosił 2,7 proc. PKB, pogorszenie wyniosło ok. 500 mln lewów. Pokazuje to narastającą presję na finanse publiczne w momencie, gdy Bułgaria próbuje udowodnić Brukseli, że spełnia kryteria konwergencji. Rząd musi więc balansować między utrzymaniem wydatków socjalnych a koniecznością zachowania wiarygodności fiskalnej. Każde kolejne zwiększenie deficytu może komplikować ścieżkę do strefy euro.
Po stronie dochodowej sytuacja wygląda pozornie solidnie. Dochody, dotacje i darowizny osiągnęły 66,78 mld lewów do końca października, co oznacza wzrost o 14,9 proc. rok do roku. Wpływy z podatków i składek na ubezpieczenia społeczne wzrosły o 15,5 proc., co minister finansów tłumaczy skuteczniejszą walką z szarą strefą. Problemem jest jednak tempo wydatków, które rośnie jeszcze szybciej niż przychody.
Wydatki budżetowe zwiększyły się o 15,9 proc., do poziomu 73,37 mld lewów. Wzrost napędzają przede wszystkim wyższe wydatki socjalne, w tym na emerytury, a także większe nakłady inwestycyjne i koszty wynagrodzeń w sektorze publicznym. Taka struktura wydatków utrudnia szybkie cięcia, ponieważ dotyka politycznie wrażliwych obszarów. Międzynarodowy Fundusz Walutowy już we wrześniu ostrzegał, że do 2028 r. deficyt Bułgarii może trwale przekroczyć poziom 3 proc. PKB i zalecał zaostrzenie polityki fiskalnej.
Istotnym elementem równania są fundusze unijne. W listopadzie Bułgaria otrzymała 438,6 mln euro w ramach drugiej wypłaty z Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności. Do końca roku Sofia oczekuje kolejnej transzy sięgającej prawie 3,2 mld lewów. Ministerstwo Finansów podkreśla, że te środki pomogą zbilansować obecny deficyt na rachunku funduszy UE i poprawią ogólny obraz finansów publicznych.
Bruksela zachowuje jednak ostrożność. Komisja Europejska ostrzegła w listopadzie, że planowane wydatki Bułgarii na 2026 r. mogą nie spełniać unijnych wymogów fiskalnych. Kraj znalazł się w gronie zaledwie trzech państw UE, wobec których zgłoszono zastrzeżenia co do zgodności ścieżki wydatkowej z rekomendacjami. Mimo tych sygnałów, rząd w Sofii utrzymuje cel przyjęcia euro 1 stycznia 2026 r., co oznacza konieczność utrzymania deficytu pod ścisłą kontrolą w najbliższych kwartałach.
Dla Bułgarii gra toczy się więc na dwóch frontach. Z jednej strony presja społeczna i polityczna wymusza utrzymanie wysokich wydatków socjalnych i inwestycyjnych. Z drugiej – spełnienie kryteriów z Maastricht i zbudowanie zaufania partnerów w UE jest warunkiem wejścia do strefy euro. Deficyt na poziomie 2,98 proc. PKB pokazuje, jak cienka jest granica między akceptowalną ekspansją fiskalną a ryzykiem utraty wiarygodności w oczach Brukseli i rynków.





