Amerykański dolar słabnie wobec głównych walut, a indeksy giełdowe wyraźnie idą w górę. Inwestorzy coraz śmielej zakładają, że Fed zdecyduje się na obniżkę stóp procentowych, a te oczekiwania stały się jednym z głównych motorów ruchów na globalnych rynkach finansowych.
Według wskaźnika CME FedWatch inwestorzy szacują obecnie około 85–87% szans na obniżkę stóp o 0,25 pkt proc. w grudniu. Jeszcze tydzień wcześniej prawdopodobieństwo takiego ruchu oceniano zaledwie na około 40%. Tak gwałtowna zmiana wynika z serii wypowiedzi czołowych przedstawicieli Rezerwy Federalnej. Rynek odczytuje je jako zapowiedź szybszego niż wcześniej sądzono przejścia do łagodniejszej polityki.
Prezes oddziału Fed w Nowym Jorku John Williams stwierdził, że obecna polityka pieniężna jest „umiarkowanie restrykcyjna”. Dodał jednocześnie, że w docelowym przedziale dla stopy funduszy federalnych „jest przestrzeń” do dalszych dostosowań. Najnowsze dane z gospodarki USA – słabnące tempo wzrostu i wyhamowująca inflacja – wzmacniają wrażenie, że Fed ma większy margines manewru. Coraz częściej pojawia się opinia, że ryzyko osłabienia rynku pracy przeważa dziś nad obawą przed ponownym skokiem inflacji.
Inwestorzy liczą, że słabszy dolar i niższe stopy w USA poprawią perspektywy eksportowe azjatyckich gospodarek. Tańsza waluta amerykańska zwykle sprzyja rynkom wschodzącym, ułatwiając obsługę długu denominowanego w dolarze. Może to zachęcać globalny kapitał do większej ekspozycji na akcje i obligacje z Azji. W efekcie region staje się jednym z głównych beneficjentów zmiany narracji wokół Fed.
Wzrosty widać też wyraźnie na Wall Street. W minionym tygodniu Dow Jones zyskał 3,2%, kończąc tydzień na poziomie 47 716 pkt. S&P 500 wzrósł o 3,7%, do 6 849 pkt, a technologiczny Nasdaq odbił aż o 4,9%, docierając do 23 365 pkt. Odbicie napędza przede wszystkim sektor technologiczny, który wcześniej najmocniej ucierpiał na obawach o utrzymująco się wysokie stopy.
Perspektywa tańszego pieniądza natychmiast przełożyła się na poprawę wycen spółek wzrostowych. Firmy technologiczne są szczególnie wrażliwe na koszt kapitału i wysokość stóp procentowych. Niższe stopy zwiększają bieżącą wartość ich przyszłych przepływów pieniężnych, co sprzyja zwyżkom kursów. Dlatego zmiana oczekiwań wobec Fed tak szybko odbiła się na notowaniach Nasdaq.
Najnowsze dane ekonomiczne z USA wskazują na wyraźne schłodzenie dynamiki gospodarczej. Tempo wzrostu PKB spowalnia, inflacja zbliża się w kierunku celu, a część wskaźników rynku pracy pokazuje stopniowe słabnięcie presji płacowej. Liczba nowych miejsc pracy rośnie wolniej niż wcześniej, a wynagrodzenia przestają zaskakiwać w górę. Taki zestaw danych naturalnie sprzyja bardziej gołębiemu podejściu banku centralnego.
W tej sytuacji coraz więcej członków Fed ostrzega przed zbyt długim utrzymywaniem restrykcyjnej polityki. W ich ocenie koszt nadmiernego zacieśnienia – w postaci osłabienia rynku pracy i ryzyka recesji – staje się realnym zagrożeniem. Jednocześnie ryzyko ponownego wybuchu inflacji wydaje się mniejsze niż jeszcze rok temu. Rynki obligacji i akcji szybko uwzględniły tę zmianę w wycenach.
Jeśli grudniowa decyzja Fed potwierdzi obecne oczekiwania inwestorów, słabszy dolar i mocniejsze giełdy mogą pozostać głównym motywem początku 2026 roku. Można spodziewać się dalszego umocnienia euro i innych kluczowych walut wobec dolara. Wzrostowy trend na rynkach akcji może się utrzymać, zwłaszcza w sektorach najbardziej wrażliwych na poziom stóp. Dodatkowym beneficjentem mogą być rynki wschodzące, którym sprzyja łatwiejszy dostęp do finansowania w USD.
Ryzykiem dla tego scenariusza pozostaje możliwość, że kolejne dane makroekonomiczne zaskoczą w górę, szczególnie w zakresie inflacji lub płac. W takim wariancie Fed mógłby przyjąć bardziej jastrzębi ton, co szybko wzmocniłoby dolara i zatrzymało hossę na giełdach. Na razie jednak rynki wyraźnie grają pod „gołębi” grudzień w Rezerwie Federalnej – i widać to coraz mocniej w wycenach aktywów.






