System zarządzania energią w firmie – klucz do zrównoważonej przyszłości

Wyzwania europejskie związane z ESG oraz redukcją emisji CO2 obejmują nowe regulacje oraz znaczące inwestycje w zrównoważony rozwój. Ambitna strategia europejska zakłada zmniejszenie emisji CO2 o 55% do 2030 roku, dążąc jednocześnie do osiągnięcia stanu net-zero do 2050 roku. W tym kontekście, implementacja zaawansowanych technologii, takich jak Przemysłowy Internet Rzeczy, uczenie maszynowe oraz chmura publiczna, staje się niezbędna.

W obszarze zarządzania energią, Systemy EMS (Energy Management Systems) odgrywają kluczową rolę w monitorowaniu, analizie i optymalizacji zużycia energii w kontekście produkcyjnym. Wykorzystując zaawansowane technologie takie jak np. Przemysłowy Internet Rzeczy umożliwiają precyzyjne śledzenie zużycia energii, co przekłada się na realne oszczędności i zgodność z rosnącymi normami dotyczącymi emisji CO2. Dzięki integracjom z różnymi systemami, zapewniają także wszechstronną analizę danych, umożliwiając bardziej efektywne podejmowanie decyzji. W obliczu rosnących wyzwań związanych z zrównoważonym rozwojem, zastosowanie systemów zarządzania energią staje się kluczowym czynnikiem zapewniającym konkurencyjną przewagę dla firm przemysłowych.

System zarządzania energią dla firm Energy Advisor oferowany przez Transition Technologies PSC umożliwia wizualizację danych z systemów wsparcia produkcji, co umożliwia bardziej elastyczne reagowanie na zmieniające się warunki rynkowe oraz regulacje.

Przykładowy widok systemu zarządzania energią: monitorowanie zużycia energii w czasie rzeczywistym, analiza danych i optymalizacja kosztów energetycznych

Przykładowy dashboard systemu zarządzania energią Energy Advisor

System zarządzania energią w firmie oferuje szereg korzyści biznesowych, takich jak identyfikacja obszarów generujących największe koszty energetyczne, optymalizacja procesów produkcyjnych oraz analiza różnych scenariuszy kosztowych i energetycznych, co przyczynia się do zwiększenia elastyczności firmy.

Jeśli szukasz partnera biznesowego, który pomoże w cyfrowej transformacji przemysłu Transition Technologies PSC jest gotowe sprostać temu wyzwaniu, oferując innowacyjne rozwiązania i szeroką ekspertyzę.

Warszawski rynek biurowy: stabilizacja popytu i spadający wskaźnik pustostanów

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w Warszawie” najemcy na warszawskim rynku biurowym nadal dokładnie analizują swoje potrzeby, w tym lokalizacje przyszłych biur, a wynajmujący aktywnie dostosowują standard powierzchni biurowej do zgłaszanego popytu. Nowe umowy, w tym przednajmu, stanowiły w trzecim kwartale ponad połowę zawartych transakcji, renegocjacje jednak wciąż mają duży udział w strukturze popytu. Jednocześnie obserwujemy niezmiennie wysokie zainteresowanie rozwiązaniami z zakresu ESG oraz działaniami mającymi na celu ich wdrażanie.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wynoszą obecnie 6,21 mln mkw., a nowa podaż utrzymuje się na niskim poziomie. W okresie od stycznia do września 2023 r. deweloperzy oddali do użytkowania niecałe 20 300 mkw., z czego ponad 90% w drugim kwartale, a pozostałe 10% (S-Bridge Office Park II, 1900 mkw.) w trzecim. Według prognoz analityków z firmy Newmark Polska, całkowita podaż w 2023 r. nie przekroczy 60 000 mkw. i będzie to najniższy wynik w historii warszawskiego rynku biurowego.

– Deweloperzy nadal dokładnie monitorują i analizują obecną sytuację na rynku, szczególnie popyt zgłaszany przez najemców, jak i ich potrzeby związane m.in. z popularyzacją pracy hybrydowej – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska. – Ponadto utrzymujące się na dość wysokim poziomie koszty budowy spowodowały znaczące spowolnienie aktywności deweloperskiej w ostatnich kilkunastu miesiącach. Na koniec września 2023 r. w budowie pozostawało niewiele ponad 250 000 mkw. To o przeszło 7% mniej niż w drugim kwartale, ale niemal 27% więcej niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku – dodaje ekspertka Newmark Polska.

Od początku roku aktywność najemców utrzymuje się na stabilnym poziomie ok. 165 000 mkw. kwartalnie (średnia).W okresie od stycznia do września najemcy wynajęli prawie 496 600 mkw. Trzeci kwartał był najlepszym kwartałem tego roku w stolicy pod względem popytu, który wzrósł w porównaniu z poprzednim kwartałem o 5,4% i sięgnął 174 000 mkw. (to jednocześnie 35% całkowitego wolumenu transakcji od początku roku). Największym zainteresowaniem najemców niezmiennie cieszą się centralne lokalizacje biurowe, w szczególności podstrefa Zachodnie Centrum.

Zarówno utrzymujące się wysokie koszty wykończenia powierzchni biurowej, jak i ograniczona dostępność biur w budynkach ukończonych po 2013 r. (zaledwie 5,6% z ponad 2,5 mln mkw.) sprawiają, że renegocjacje nadal mają duży udział w strukturze popytu. W trzecim kwartale 2023 roku stanowiły one 42,8% całkowitego wolumenu w porównaniu ze średnią dla pierwszych trzech kwartałów na poziomie 38,0%. Na pozostałe 57,2% złożyły się nowe umowy (41,4%), umowy przednajmu (11,4%), ekspansje i transakcje na potrzeby własne (po 2,2%). Najbardziej aktywnymi najemcami na warszawskim rynku biurowym w okresie od stycznia do końca września 2023 r. były firmy z sektora usług dla biznesu (19,4%), produkcji (11,5%) oraz IT (11,2%).

– Niezmiennie obserwujemy rosnące zainteresowanie firm wynajmem biur oferujących rozwiązania technologiczne i środowiskowe, które umożliwiają osiągnięcie efektywności energetycznej i optymalizację kosztów oraz wspierają realizację celów ESG. Z kolei wynajmujący coraz częściej decydują się na modernizację biurowców, aby sprostać rosnącym oczekiwaniom najemców – mówi Anna Szymańska, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych w Newmark Polska.

Na koniec września 2023 r. wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł 10,6%, co stanowi spadek o 0,8 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem oraz o 1,5 p.p. w ujęciu rok do roku. W ostatnich trzech kwartałach wolumen powierzchni dostępnej w centralnych lokalizacjach zmniejszył się o prawie 42 500 mkw., a w lokalizacjach poza centrum o ponad 26 000 mkw.

Miesięczne stawki czynszu w najlepszych biurowcach utrzymują się na niezmienionym poziomie w porównaniu z poprzednim kwartałem i wynoszą 22-26 euro za mkw. w centrum oraz 16-18 euro za mkw. w lokalizacjach poza centrum. Jednak rosnące wymagania wynikające ze stosowania w budynkach rozwiązań z zakresu ESG, szczególnie związanych z kwestiami środowiskowymi, mogą wpłynąć na wzrost czynszów w przyszłości.

Dolar bez podwyżek stóp?

Wypowiedzi członków FED okazały się ważniejsze niż bardzo dobre dane z USA. W Kanadzie spada inflacja. Hurtowe ceny paliw po wyborach zaczynają rosnąć.

Lepsze dane zza oceanu

Wtorek to dzień lepszych odczytów z USA. Zarówno sprzedaż detaliczna, jak i produkcja przemysłowa pozytywnie zaskoczyły analityków. Sprzedaż detaliczna rośnie o 0,7% w skali miesiąca, to aż 0,4% powyżej oczekiwań. Z kolei produkcja przemysłowa rosła o 0,3%, kiedy nie spodziewano się wzrostu wcale. Przy tak dobrych danych powinniśmy być świadkami umocnienia dolara i faktycznie widać było ruchy przy okazji publikacji. Problem w tym, że dane te były raczej korektami w ruchu osłabiającym amerykańską walutę. Ważniejsze od danych były bowiem wystąpienia członków FED. Wynika z nich, że nie należy oczekiwać kolejnych podwyżek stóp procentowych. To właśnie malejące perspektywy kolejnych podwyżek powodują, że kurs dolara znów jest pod presją.

Spadek inflacji w Kanadzie

Kanadyjczycy odetchnęli wczoraj wyraźnie z ulgą. Po dwóch z rzędu miesiącach wzrostu tempa, w jakim podnoszone są ceny, wreszcie pojawił się spadek. Nie był to oczywiście spadek cen, ale tylko ich tempa wzrostu do 3,8%. Wskazuje to jednak, że znów kraj ten jest w korzystnym trendzie. Przy głównej stopie procentowej wynoszącej 5% mamy tam realne stopy dodatnie, gdyż są wyższe od inflacji. Spadek tempa wzrostu cen obniża szanse na dalsze podwyżki stóp procentowych. W rezultacie nie można się dziwić, że kurs dolara kanadyjskiego po tych danych ucierpiał.

Nieśmiałe wzrosty cen paliw w hurcie

Od 19 września do 13 października byliśmy świadkami niespotykanej nigdzie w rynkowych warunkach stabilizacji cen paliw. Zakres wahań cen np. dla benzyny 95 wynosił w tym czasie 13 zł na metrze sześciennym. Oznacza to raptem 1,3 grosza zmienności przez prawie miesiąc. Wczoraj jednak, co nie dziwi za bardzo analityków, rozpoczął się powrót do warunków rynkowych. Cena w hurcie podskoczyła o 24 zł na 1000 litrów, czyli o 2,4 grosza na litrze. Musimy pamiętać, że jest to cena przed podatkiem VAT, czyli realnie podskoczyła o około 3 grosze. Nie można mówić o szokowym dostosowaniu cen, bo mieliśmy tylko w tym roku aż 67 dni z większą zmiennością ceny w hurcie. Kolejne dni pokażą nam, czy utrzyma się stopniowy wzrost cen paliw. Biorąc pod uwagę kolejki, które się mogą przy takich wzrostach pojawić aż strach pomyśleć, co się jeszcze wydarzy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 – strefa euro – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – rozpoczęte budowy domów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rentowności obligacji USA na najwyższym poziomie od 2006 roku

Rentowności amerykańskich obligacji dwuletnich osiągnęły wczoraj najwyższy poziom od 2006 roku. Indeksy giełdowe zakończyły dzień mieszanie. Dolar jedynie na chwilę się umocnił, kurs EURUSD zbliżył się do 1,06 i testuje obecnie górną bandę kanału spadkowego. Taki obraz rynku wyłonił się po publikacji sprzedaży detalicznej w USA, która okazała się mocniejsza od oczekiwań. Spotkanie Bidena z przedstawicielami Egiptu oraz Autonomii Palestyńskiej zostało odwołane. W Strefie Gazy doszło do ataku na szpital, w którym zginęło co najmniej 500 osób.

Sprzedaż detaliczna oraz produkcja przemysłowa w USA dostarczyły kolejnych informacji na temat kondycji amerykańskiej gospodarki. Wyższe liczby od oczekiwań nasilają spekulacje, że Fed pozostanie dłużej restrykcyjny. Stąd też wynikał wzrost rentowności papierów skarbowych USA. 2-latki znalazły się najwyżej od 2006 roku. Wycena rynkowa wskazała na zwiększenie szans na to, aby Fed podniósł stopy raz jeszcze w tym roku. Indeks dolarowy nie zdołał jednak wyznaczyć nowego maksimum. Sesja giełdowa w USA była mieszana, przemysłowy Dow Jones znalazł się na kosmetycznym plusie 0,04 proc., z kolei SP500 oraz Nasdaq Composite straciły odpowiednio 0,01 proc. oraz 0,25 proc.

Euro z kolei przed południem zdołało zyskać po tym, jak indeks instytutu ZEW okazał się zdecydowanie lepszy od prognoz. Wynik -1,1 pkt. spowodował, że kurs EUR/USD zaczął „wspinać się” na wyższe poziomy i pomimo późniejszych argumentów za silniejszym dolarem, notowania EURUSD zamknęły dzień wyżej zbliżając się do poziomu 1,06.

Widać, że dolar ma problemy z umocnieniem, choć jeśli dojdzie do jeszcze większej eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, wówczas USD ponownie może odegrać rolę waluty pierwszego wyboru. Wiemy już dziś, że Biden odwołał swoje spotkanie z przywódcami Egiptu oraz Autonomii Palestyńskiej. Spotka się jednak z przedstawicielami izraelskiego rządu. Wczoraj doszło do ataku rakietowego na szpital w Strefie Gazy, na skutek którego zginęło kilkaset osób. Sprawa jest dynamiczna i nagły wzrost awersji do ryzyka może nastąpić w każdym momencie.

Wracając do kursu EUR/USD widać, że notowania ponownie testują górną bandę kanału spadkowego, który trwa mniej więcej od 18 lipca. Wcześniejsza próba (12 października) „wyłamania się” kursu górą, skończyła się fiaskiem. Wówczas dynamiczne spadki były pokłosiem danych o inflacji USA. Na wykresie widoczna jest również potencjalna formacja oRGR, która przynajmniej w krótkim terminie może przynieść nieco większe odreagowanie eurodolara.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Na rynku materiałów budowlanych korekta w pełnej krasie

Średnia dynamika cen materiałów budowlanych we wrześniu zniżkowała w relacji rok do roku do ujemnej wartości -0,6 proc., z kolei w odniesieniu do poprzedzającego sierpnia spadek cen wyniósł już 0,9 proc. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl tym samym na krajowym rynku materiałów budowlanych zagościła korekta. Pytanie, czy to tylko krótki epizod korekcyjny, czy też początek dłuższej tendencji spadkowej.

Licząc od szczytu materiałowej drożyzny z ubiegłorocznej kwietniowo-majowej górki średniej dynamiki cen na poziomie 34 proc., od kilkunastu miesięcy obserwujemy bardzo dynamiczny zjazd parametru wzrostu stawek, aż do osiągniętej w minionym miesiącu wartości ujemnej. Jeszcze niedawno taki scenariusz wydawał się praktycznie niemożliwy w środowisku rekordowej od lat inflacji. Tymczasem dołujący od miesięcy popyt na materiały budowlane zrobił swoje. Wyk. 1 - Materiały budowlane we wrześniu 2023

Najnowszy odczyt dynamiki cen materiałów budowlanych autorstwa Grupy PSB Handel wyróżnił się we wrześniu już nie tyle przyśpieszeniem hamowania zwyżek, co w rosnącej liczbie przypadków wzrostem tempa spadków. W dalszym ciągu na szczycie tabeli samotnie przoduje cement-wapno jako pozycja najmocniej zwyżkująca rok do roku o 21 proc. Kolejne dodatnie wskaźniki mają już wartości jednocyfrowe, w większości jednak tylko nieznacznie przekraczające poziom zerowy.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl za to przybywa pozycji z ujemnym wskaźnikiem zmiany cen, czyli rok do roku taniejących. We wrześniu, na dwudziestu monitorowanych przez Grupę PSB Handel grup towarowych większość, bo aż dwanaście notowanych było z minusem, co przełożyło się na spadek poniżej zera średniej dynamiki, zarówno w relacji rok do roku, jak i miesiąc do miesiąca. Wśród nich, tak jak przed miesiącem, wyróżniają się płyty OSB z drewnem oraz izolacje termiczne, tym razem z cenowym regresem rzędu odpowiednio 24 i 11 proc.Wyk. 2 - Materiały budowlane we wrześniu 2023

Wygląda na to, że zasadnicza przyczyna sytuacji na krajowym rynku materiałów budowlanych, jakim jest postępujący spadek popytu w stosunku do lat ubiegłych, niestety wciąż nie sygnalizuje perspektywy przesilenia. Tymczasem wydaje się ono nieuchronne już w przewidywalnej przyszłości.

Od początku lata statystyki budownictwa mieszkaniowego, mające zasadniczy wpływ na koniunkturę rynku materiałów budowlanych, powoli pną się w górę. Na razie widać to głównie w danych nowych inwestycji deweloperskich, do których być może wkrótce dołączą inwestorzy indywidualni.

Uzasadnieniem tego typu kalkulacji niech będą liczby obrazujące popularność programu kredytów preferencyjnych BK2%, które już dziś biją na głowę najbardziej optymistyczne prognozy. Do końca roku liczba wniosków o kredyty z rządową dopłatą prawdopodobnie przekroczy poziom 100 tys., co może w istotnym stopniu wpłynąć na poziom inwestycji mieszkaniowych już w najbliższych miesiącach. Do tego zapoczątkowany cykl obniżek stóp procentowych już uruchomił proces stymulacji rynku mieszkaniowych kredytów komercyjnych.

Z kolei wyniki wyborów parlamentarnych zdają się przybliżać długo oczekiwany moment uzyskania przez Polskę środków z KPO, co uruchomi na ogólnokrajową skalę inwestycje samorządowe, dziś zamrożone lub odłożone w czasie z racji braku funduszy.

Tymczasem inwestorzy giełdowi coraz lepiej postrzegają perspektywy rodzimej budowlanki. Indeks WIG-Budownictwo tylko w okresie ostatnich dwóch tygodni zyskał 20 proc., a wynik wyborów parlamentarnych tylko wzmocnił tendencję wzrostową spółek budowlanych notowanych na GPW. Jakie przełożenie powinien mieć przewidywany rosnący popyt na usługi budowlane na rynek materiałów budowlanych, nikomu raczej tłumaczyć nie trzeba.

W tej sytuacji dość trudno jest oczekiwać długoterminowej tendencji spadkowej cenników materiałów budowlanych. W tych okolicznościach rynkowych, planujący budowę domu powinni trzymać rękę na pulsie, żeby nie przegapić najbardziej dogodnego momentu na ich zakup, który wydaje się być raczej bliżej niż dalej.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Polscy konsumenci stają się coraz bardziej wymagający

Wymagania zakupowe konsumentów ulegają ciągłym zmianom. Obecnie Polacy chcą być traktowani indywidualnie i coraz częściej zwracają uwagę na dobry stosunek jakości do ceny. A jeśli produkt lub usługa nie spełniają ich oczekiwań, następnym razem wybierają ofertę innej marki. Tak kształtują się najważniejsze trendy konsumenckie w 2023 roku według raportu TrendKey opracowanego przez GfK – an NIQ Company.

Od kilku lat polscy konsumenci stają się coraz bardziej wymagający i coraz mocniej doceniają spersonalizowane, indywidualne podejście ze strony sprzedawców. Według danych z raportu TrendKey, opracowanego na podstawie globalnego badania Consumer Life, od 2020 roku siła tego trendu wzrosła z poziomu 13 do 22 proc. – Robienie zakupów stało się swego rodzaju przyjemnością. Obecnie już ponad połowa konsumentów lubi kupować produkty, które mogą być dopasowane do ich potrzeb. Przejawia się to zarówno w produktach luksusowych, jak i artykułach codziennego użytku. Konsumenci szczególnie doceniają takie udogodnienia jak możliwość dostosowania wyglądu produktu do ich upodobań, kooperacje love brandów, wprowadzanie rozwiązań smart czy sprzęty domowe o jakości tych profesjonalnych – mówi Dominika Grusznic-Drobińska, director marketing & consumer intelligence w GfK – an NIQ Company.

Rośnie znaczenie jakości

Dane z raportu TrendKey jednoznacznie wskazują na rosnące znaczenie jakości. Już blisko połowa Polaków woli posiadać mniej produktów, ale wyższej klasy. Ponadto 52 proc. konsumentów (vs. 44 proc. w 2021 r.) deklaruje, że najważniejszy w marce jest dla nich dobry stosunek jakości do ceny. Nie oznacza to jednak, że Polacy wybierają wyłącznie znane marki. – Oczywiście konsumenci mają swoje ulubione, zaufane marki i to ich produkty czy usługi wybierają najchętniej. Jeśli jednak się zawiodą, to nie zawahają się poszukać innej oferty – podkreśla Dominika Grusznic-Drobińska.

Jak kupują Polacy?

Rosnące wymagania konsumentów oraz trendy zakupowe ściśle wiążą się bieżącą sytuacją ekonomiczną. – Obecnie Polacy uważnie oglądają każdą złotówkę. Już prawie 3 na 4 badanych deklaruje, że ostrożniej podejmuje decyzje zakupowe dotyczące artykułów codziennego użytku np. żywności czy ubrań. Z kolei ponad połowa przyznaje, że odłożyła w czasie zakup produktu, aby poczekać na korzystniejszą cenęwymienia Dominika Grusznic-Drobińska.

Według raportu TrendKey wśród innych częstych zachowań konsumenckich jest korzystanie z kuponów rabatowych, robienie zakupów w dyskontach oraz zaopatrywanie się od razu w większą ilość produktów, aby uzyskać zniżkę.

Rozwijanie umiejętności przywódczych – jakie szkolenia są najbardziej skuteczne dla menedżerów?

W dzisiejszym dynamicznym i konkurencyjnym świecie biznesu, umiejętności przywódcze są kluczowe dla sukcesu zarówno managerów, jak i całych organizacji. Doskonały manager to nie tylko osoba, która potrafi skutecznie zarządzać zadaniami, ale również taka, która potrafi inspirować i motywować swoją drużynę do osiągania celów. Jak więc managerowie mogą rozwijać swoje umiejętności przywódcze? Odpowiedzią są specjalistyczne szkolenia przygotowane z myślą o kształtowaniu liderów. W tym artykule przeanalizujemy, jakie rodzaje szkoleń są najbardziej skuteczne i dlaczego warto na nie inwestować.zarządzanie zespołem

Szkolenia w zakresie komunikacji interpersonalnej

Skuteczna komunikacja to klucz do budowania relacji zespołowych i rozwiązywania konfliktów. Szkolenia w zakresie komunikacji pomagają managerom doskonalić swoje umiejętności słuchania, wyrażania myśli oraz zrozumienia potrzeb zespołu. Dzięki nim managerowie stają się bardziej efektywnymi liderami, umożliwiając lepszą współpracę w zespole.

Szkolenia z zarządzania czasem i priorytetami

Efektywni liderzy potrafią skutecznie zarządzać swoim czasem i priorytetami. Szkolenia w tym zakresie pomagają im planować, organizować i delegować zadania, co skutkuje byciem bardziej produktywnymi i skoncentrowanymi na strategicznych celach.

Rozwijanie umiejętności w zakresie przywództwa transformacyjnego

Przywództwo transformacyjne opiera się na zdolności do inspiracji zespołu, kreowania wizji i wprowadzania zmian. Szkolenia z tego obszaru koncentrują się na rozwoju umiejętności motywowania, budowania zaangażowania i inspiracji pracowników do osiągania wyższych celów.

Szkolenia z rozwiązywania konfliktów i zarządzania stresem

W pracy managera często pojawiają się sytuacje konfliktowe i stresujące. Szkolenia z tych obszarów uczą liderów, jak skutecznie rozwiązywać konflikty w zespole oraz jak radzić sobie ze stresem – przekłada się to na lepsze zarządzanie i relacje z pracownikami.

Szkolenia z rozwoju umiejętności decyzyjnych

Managerowie nieustannie muszą podejmować strategiczne decyzje, które wpływają na organizację. Szkolenia w zakresie rozwoju umiejętności decyzyjnych pomagają im w analizie sytuacji, podejmowaniu trafnych decyzji i zarządzaniu ryzykiem.

Szkolenia z budowania zespołów i rozwoju pracowników

Dobry, zintegrowany zespół to fundament sukcesu organizacji. Szkolenia z budowania zespołów uczą managerów, jak skutecznie tworzyć zgrane i produktywne grupy pracownicze oraz jak rozwijać umiejętności i potencjał każdego członka zespołu.

Rozwijanie umiejętności przywódczych to proces nieustannego uczenia się i doskonalenia. Dla managerów, którzy aspirują do bycia efektywnymi liderami, inwestowanie w odpowiednie szkolenia to kluczowy krok. Szkolenia te pomagają im w budowaniu lepszych relacji z zespołem, efektywniejszym zarządzaniu czasem, rozwiązywaniu konfliktów, a także w rozwijaniu umiejętności przywództwa transformacyjnego i podejmowania trafnych decyzji. Dlatego warto inwestować czas i środki w rozwijanie tych kompetencji, co przyczyni się zarówno do sukcesu menedżera, jak i całej organizacji.

Strefa Managera to miejsce, gdzie zdobywanie umiejętności przywódczych staje się pasją, a rozwijanie talentów oraz kształtowanie efektywnych zespołów to cel. Dla każdego ambitnego managera, niezależnie od doświadczenia, jest to miejsce, gdzie można odkrywać tajniki przywództwa i doskonalić umiejętności zarządzania. Aby wprowadzić swoją karierę na wyższy poziom, warto skorzystać z naszej bogatej oferty szkoleń, która przygotowana jest przez ekspertów z różnych dziedzin biznesu.

Nie zwlekaj – kliknij tutaj, aby poznać naszą pełną ofertę szkoleń i zacznij swoją drogę do doskonałości jako manager już dziś.

Apel do polityków: KPO to priorytet. Samorządy i przedsiębiorcy potrzebują tych środków

– Pieniądze z KPO to jest tlen dla polskiej gospodarki. Jako przedsiębiorcy od miesięcy apelowaliśmy, by wreszcie potraktować to zadanie priorytetowo. Dzisiaj zmiana okoliczności politycznych powoduje, że nasz głos może zostać wysłuchany. W kontekście gospodarczym uwolnienie KPO i sprawienie, że pieniądze te będą trafiać do samorządów i przedsiębiorców powinno być absolutnym priorytetem – apeluje Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Nie ma już czasu na zwłokę i ignorancję polityczną

Jak mówi prezes Hanna Mojsiuk ważnych spraw gospodarczych do omówienia i analizy jest całe mnóstwo. Przedsiębiorcy uważają, że szybko należy zająć się tematem wzmocnienia inwestycji samorządowych, handlem w niedzielę, poprawą relacji handlowych Polski z Niemcami czy kwestią regulacji przyjmowania migrantów zarobkowych z innych krajów. Priorytetem jest jednak KPO.

– To już nie jest tak, że czas na goni. W tym przypadku dosłownie deadline na nas krzyczy. Albo zmienimy strategię dotyczącą praworządności i pieniądze trafią do polski na inwestycje albo zostaną zmarnowane. Apeluję do polityków, którzy będą tworzyć przyszły Rząd, by potraktować pozyskanie pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy, jako priorytet. Kolejnym priorytetem powinno być naprawianie naszych relacji międzynarodowych, w tym relacji Polska-Unia Europejska. Samorządy i przedsiębiorcy potrzebują bodźca, który będzie stymulować ich do działania. Da im finansową szansę na oddech i planowanie rozwoju – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Dlaczego KPO jest takie ważne?

– Mówimy o miliardach złotych, które trafią do samorządów na inwestycje publiczne oraz do przedsiębiorców, które trafią na dotację oraz na niskooprocentowane instrumenty zwrotne. Trudno wyobrazić sobie lepszy rodzaj koła zamachowego dla gospodarki niż takie działanie. Uważamy, że pieniądze z KPO Polsce się po prostu należą i trzeba szybko po nie sięgnąć. Czas na realizację zadań z KPO nie jest długi, nie mamy więc już zbyt wiele czasu – mówi Hanna Mojsiuk.

Jakie pomysły inwestycyjne mogłyby być realizowane dzięki środkom z KPO?

Wszystko, co służy rozwojowi będzie traktowane przez przedsiębiorców pozytywnie. Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie pozytywnie ocenia fakt, że środki z KPO mogą trafiać np. do samorządów na inwestycje drogowe czy kubaturowe, bo to będzie napędzać popyt między innymi na usługi budowlane.

– Polscy przedsiębiorcy mierzą się z wieloma wyzwaniami. Jednym z nich jest transformacja energetyczna i jestem przekonana, że spora część inwestycji z KPO dotyczyć będzie właśnie energetyki – mówi Hanna Mojsiuk.

Apel Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie ma charakter otwarty i jest adresowany do wszystkich stron sceny politycznej.

Mex Polska zawarło dwie umowy, dzięki którym w I kw. 2024 rozwinie sieć bistro na Śląsku

Mex Polska, notowana na GPW spółka holdingowa, podpisała umowy na dwie nowe lokalizacje, które będą miały swoje otwarcie już w I kwartale 2024 roku. Kolejna Pijalnia Wódki i Piwa oraz Chicas&Gorillas, bo o nich mowa, tym razem powstaną w samym centrum Katowic, przy ulicy Mariackiej. Oba koncepty działają w jednym z bardziej dochodowych obszarów Grupy, czyli segmencie bistro. Ze względu na wysoką atrakcyjność i potencjał tego regionu, Zarząd Mex Polska liczy na powodzenie otwarć, co ma przełożyć się na dalszy wzrost wyników sprzedażowych. Obecnie skład grupy kapitałowej liczy 46 lokali działających w ramach pięciu rozpoznawalnych brandów. Jeszcze w tym roku liczba ta powinna wzrosnąć, ponieważ wkrótce planowane jest otwarcie kolejnej Pijalni Wódki i Piwa, tym razem z Zamościu.  

Jesteśmy podekscytowani możliwościami, jakie niesie za sobą podpisanie dwóch nowych umów dla naszych nowych lokali w centrum Katowic. To dla nas strategiczny krok, po pierwsze, jak deklarowalismy po bardzo krótkiej przerwie wracamy na ulicę Mariacką z niezwykle lubianą i tłumnie odwiedzaną przez mieszkańców Katowic „Pijalnią Wódki i Piwa”. Ponadto, w sąsiednim lokalu zadebiutuje na Śląsku nasz najmłodszy koncept „Chicas & Gorillas”. Poraz kolejny chcemy wykorzystać efekt synergii tych dwoch brandów działających w bezpośrednim sąsiedztwie – do tej pory ten zabieg okazywał się bardzo efektywny.  mówi Paweł Kowalewski, prezes zarządu Mex Polska S.A.

Chicas&Gorillas to przykład klasycznego shot & coctail baru. Wystój lokali nawiązuje do kultury Pop-Art, a wnętrza są nasycone kontrastującymi barwami i komiksowymi motywami. Brand heroes konceptu to  pin-up girl Chica oraz ,,wyluzowany’’ Gorilla. Najnowszy koncept Grupy dostepny jest już w czterech lokalizacjach: Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu i Warszawie – otwarcia dwóch ostatnich odbyły się w II półroczu 2023 roku. Warto tutaj wspomnieć, że w warszawskim lokalu, największym spośród wszystkich reprezentujących ten koncept, znajduje się scena, na której występują DJ-e oraz zespoły muzyczne.

Pijalnia Wódki i Piwa to jeden z najstarszych konceptów grupy, który poprzez charakterystyczną ofertę kulinarną i wyjątkowy wystrój, ma umożliwić klientom cofnięcie się do lat 60-tych XX w., czyli do Polski z okresu PRL. Ideą tego pomysłu jest by w niecodziennej scenerii, oferować klientom, typowe dla tamtych czasów przekąski. Aktualnie sieć Pijalni Wódki i Piwa liczy 32 lokale. Najnowszy powstał w sierpniu 2023 r. w Nowym Targu, kolejny zostanie uruchomiony jeszcze w tym roku – w Zamościu. Zarząd docelowo szacuje, że może powstac  100 Pijalni w całej Polsce.

Mex Polska na bieżąco rozbudowuje swoje koncepty i poszukuje coraz to atrakcyjniejszych lokali do zagospodarowania. W ten sposób spółka liczy na dalszy konsekwentny wzrost przychodów Grupy. Tylko w I półroczu 2023 roku skonsolidowany zysk netto liczył ponad 1,6 mln zł, kiedy to w analogicznym okresie 2022 roku (eliminując wpływ jednorazowego zdarzenia w kwocie 1,1 mln zł) Grupa odnotowała stratę netto na poziomie 0,5 mln zł.

Kompetencje miękkie czy power skills?

Wciąż jeszcze pokutuje mit, że “miękkie” umiejętności to te mniej ważne, niepoliczalne, niejasne. Bezdyskusyjne od zawsze były tylko te, które są konkretne, dają dokument, zawód, uprawnienia, nauczą czegoś na tu i teraz. Ostatnie lata to zupełny przełom w uczeniu się i korzystaniu z własnych zasobów, także tych “miękkich” kompetencji. To właśnie power skills (zwane też “real skills”) powodują, że pracownicy chcą lub nie z nami pracować, angażować się w zadania i dodatkowe inicjatywy – zwraca uwagę Agnieszka Bierawska, opiekun merytoryczny programu Power Skills for IT Leaders w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej.

Rozwijanie miękkich kompetencji jest w stanie pozytywnie wpłynąć na atmosferę w pracy, co zwiększa morale w teamie, pozytywnie wpływając na wydajność pracowników.

Power skills pomaga w tworzeniu zespołów, w których ludzie chcą pozostać

To dzięki wiedzy o sobie, wpływie na innych, trafnej diagnozie swoich mocnych stron, potrafimy jako menedżerowie sprawić, że potrafimy przekonać ludzi wokół nas do zmiany, dostrzegać w nich potencjał oraz motywować swój zespół do rozwoju. Dzięki “power skills” awansujemy i tworzymy zespoły, w których ludzie chcą pozostać. Dlatego też, coraz więcej przedsiębiorstw oraz korporacji decyduje się na przeprowadzanie testów osobowości na etapie zatrudnienia, tak aby dogłębnie poznać możliwości nowych pracowników. Ma to ogromny wpływ na funkcjonowanie firmy; dzięki takim testom pracodawca jest w stanie określić do jakiego teamu i na jakie stanowisko przydzielić pracownika oraz wie w jakim trybie pracy będzie osiągał najlepsze wyniki. Testy osobowości również uświadamiają pracownikom, jakie są ich mocne strony, a nad jakimi kompetencjami miękkimi powinni popracować, aby dalej się rozwijać.

Miks power skills z profesjonalizmem i doświadczeniem

Doskonale widać to w środowisku IT – ci z menedżerów, którzy dbają i rozwijają swoje kompetencje przywódcze, mają doskonały  ”interfejs” z biznesem i potrafią zainspirować do zmiany niezależnie od złożoności i komplikacji tematu i jego ceny. “Power skills” to nie przewaga “miękkich” umiejętności, tylko idealne połączenie z profesjonalizmem i doświadczeniem. Osiągnięcie sukcesu finansowego w branży IT koreluje ze świadomym łączeniem kompetencji technicznych z miękkimi. Co zadziwiające, nie wszyscy liderzy uważają, że rozwijanie power skills jest istotne w prowadzeniu biznesu; statystycznie tylko 3 na 10, co w skali światowej tworzy zatrważającą ilość liderów niezaangażowanych ta w swój w rozwój osobisty, jak i swoich współpracowników.

IT to też najbardziej wymagające środowiska pracy ze względu na trudności związane z zarządzaniem hybrydowymi zespołami – wymaga większej uważności i bardziej skomplikowanych rozwiązań na co dzień. Niezwykle istotnymi umiejętnościami w takim środowisku są również elastyczność, umiejętność pracy pod presją, adaptacji oraz rozwiązywania problemów. 72 % przedsiębiorstw, które przywiązują uwagę do takich aspektów odnosi sukces.

Reskilling czeka każdego z nas

Zatem krótko podsumowując: power skills nie są tylko nową nazwą na zestaw kompetencji “miękkich”, ale przede wszystkim wskazują na ogromny wzrost ich znaczenia i kluczowość zarówno w rozwoju własnym jak i współpracowników. Z mojego doświadczenia wynika również, że ich wartość wzrasta również w kontekście reskillingu i szeroko rozumianego przebranżowienia. Wielu z nas jeszcze nie raz będzie musiało się czegoś nowego nauczyć, oduczyć, robić inaczej niż przez całe zawodowe życie. Stałe, niezmienne i ogromnie pomocne będą wszystkie kompetencje, które nas w tym wesprą: umiejętność współpracy, jasnej komunikacji, zarządzanie konfliktem, rozwiązywanie problemów, empatia, umiejętność adaptacji do zmian, samomotywacja… Rozwój tych umiejętności to nie tylko szkolenie dające certyfikat, to ciągłe przeglądanie się w lustrze, proaktywne sięganie po feedback i śledzenie tego, co dzieje się na rynku.

Deloitte: 90 proc. konsumentów ufających marce staje się jej stałymi klientami

Tylko co piąte światowe przedsiębiorstwo utworzyło osobne stanowisko lidera odpowiedzialnego za budowanie zaufania, wynika z badania Introducing the chief trust oficer, przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte. Jednocześnie ponad 90 proc. szefów firm uważa, że tworzenie zaufania wokół organizacji może pozytywnie wpłynąć na jej sukces. W opinii ekspertów korzystnym rozwiązaniem jest zatrudnienie CTrO (ang. Chief Trust Officer) czyli osoby w pełni odpowiedzialnej za budowanie zaufania zarówno wewnątrz danej instytucji, jak i w oczach jej klientów i partnerów.

Przeprowadzone przez firmę Deloitte badanie miało na celu określenie, jaki wpływ na sukcesy biznesowe danej firmy wywiera budowanie wokół niej zaufania. W czasach postępującej transformacji cyfrowej i rosnących oczekiwań interesariuszy względem przedsiębiorstw, aspekt wiarygodności nabiera szczególnego znaczenia. Zdaniem autorów raportu zatrudnienie CTrO może przynieść wymierne korzyści firmie na różnych płaszczyznach, przede wszystkim finansowej. Według przytoczonych w raporcie danych, przedsiębiorstwa cechujące się najwyższym poziomem zaufania osiągają nawet czterokrotnie większe wzrosty wartości rynkowej w porównaniu do firm o najniższych wskaźnikach w tym obszarze.

Wyniki badania potwierdzają, że organizacje, które wprowadziły stanowisko Chief Trust Officer, osiągają większe sukcesy. Przykładowo, 88 proc. konsumentów darzących daną markę zaufaniem, staje się jej stałymi klientami. Ponadto ośmiu na dziesięciu pracowników ufających swoim pracodawcom, odczuwa większą motywację do wykonywania swoich obowiązków. Oczywiście, nie chodzi o samo wprowadzenie przez firmę stanowiska CTrO. Kluczową kwestią jest działanie organizacji w sposób budzący zaufanie i wiarygodność, uwzględniający takie wartości jak poczucie prawości, praworządności, profesjonalizmu, etyki i odpowiedzialności – mówi Iva Georgijew, partnerka, przewodnicząca rady nadzorczej Deloitte Central Europe.

Główne kompetencje CTrO

W zależności od specyfiki danej branży Chief Trust Officer może pełnić różnorodne obowiązki. Najczęściej odpowiada za ocenę możliwości firmy oraz poziomu zaufania wśród jej pracowników, partnerów oraz klientów. Osoba na tym stanowisku opracowuje strategię rozwoju mającą na celu wzmocnienie wiarygodności danej organizacji. Ponadto dyrektor ds. zaufania pomaga zwiększyć świadomość na temat wpływu wiarygodności danej marki na zachowania konsumentów. Specjalista obejmujący tę funkcję powinien wykazywać się zdolnościami przywódczymi, wiedzą technologiczną, umiejętnościami interpersonalnymi i komunikacyjnymi, a także doskonałą znajomością marki i jej produktów.

Według ekspertów poziomy zaufania wobec przedsiębiorstwa można oceniać na wielu płaszczyznach. Istotne znaczenie mają obszary takie jak: cyberbezpieczeństwo, zrównoważony rozwój, uczciwość finansowa oraz jakość oferowanych produktów. Każdy z tych segmentów wymaga odpowiedniej strategii i zaangażowania, które mogą przyczynić się do rozwoju firmy, nawet w obliczu kryzysu ekonomicznego. Wprowadzenie stanowiska CTrO może więc dowodzić, że instytucja traktuje wspomniane kwestie priorytetowo.

Z badania Deloitte wynika również, że choć osiem na dziesięć firm wyznacza prezesa zarządu jako osobę odpowiedzialną za strategię budowania zaufania, tylko 39 proc. z nich uważa swoją organizację za wiarygodną. Według ekspertów, zatrudnienie osoby odpowiedzialnej wyłącznie za ten segment działalności, mogłoby korzystnie wpłynąć na wizerunek danej marki.

O badaniu

Introducing the chief trust oficer to raport przeznaczony dla kadry kierowniczej. Na potrzeby tej publikacji, przeprowadzono jakościowe i ilościowe ankiety dotyczące wyzwań technologicznych oraz biznesowych na całym świecie.

Badanie Deloitte ocenia poziomy zaufania w odniesieniu do aktualnych branżowych wzorców i wyznacza działania, które firmy mogą podjąć, aby skuteczniej rozwijać swoją działalność, lepiej zarządzać ryzykiem, wzmacniać relacje biznesowe i zdobywać lojalność pracowników, klientów oraz partnerów.

XTPL ze wzrostem przychodów ze sprzedaży produktów i usług o 39% po trzech kwartałach 2023 r.

XTPL zgodnie z wstępnymi szacunkowymi danymi wygenerował 9,2 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług po trzech kwartałach 2023 roku, co oznacza wzrost o +39% w ujęciu rok do roku. W samym III kwartale Spółka wygenerowała 3,7 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług, na co miało wpływ przede wszystkim dostarczenie i rozliczenie trzech urządzeń prototypujących Delta Printing System (DPS) oraz dwóch modułów do wdrożeń przemysłowych w ramach rozwijanych przez XTPL projektów z globalnymi producentami elektroniki nowej generacji. Szacunkowy stan środków pieniężnych Spółki na 30 września 2023 r. wyniósł 31,6 mln zł i uwzględniał wpływy z zakończonej z sukcesem w lipcu br. oferty publicznej. XTPL pozyskał ponad 36,5 mln zł brutto na przyspieszenie swojego wzrostu i wdrożenie planu inwestycyjnego na lata 2023-2026, dzięki któremu Spółka zrealizuje cel w postaci 10-krotnego wzrostu przychodów ze sprzedaży produktów i usług do 100 mln zł do końca 2026 roku.

Do dnia publikacji wstępnych szacunkowych danych, XTPL otrzymał w 2023 roku łącznie 9 zamówień na urządzenia DPS, o 2 więcej niż w całym roku 2022. Spółka dostarczyła i rozliczyła do dnia publikacji wstępnych szacunkowych danych łącznie 8 urządzeń DPS, o 5 więcej niż w całym 2022 roku.

– Trzeci kwartał to kolejny okres, w którym z powodzeniem komercjalizowaliśmy wszystkie trzy nasze linie biznesowe. Skutkiem tych działań jest wzrost naszych przychodów ze sprzedaży produktów i usług o +39% po trzech kwartałach 2023 roku, a przede wszystkim istotne postępy w realizowanych przez nas projektach zorientowanych na przemysłowe wdrożenie technologii XTPL na linie globalnych producentów elektroniki nowej generacji. W III kwartale dostarczyliśmy do naszych zagranicznych partnerów dwa moduły do wdrożeń przemysłowych, dzięki którym przeszliśmy do etapu budowy urządzeń prototypowych z naszym modułem drukującym w sercu tych maszyn, celem przeprowadzenia finalnych testów na liniach końcowych klientów. Należy do nich amerykański producent maszyn przemysłowych notowany na Nasdaq 100, a także jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy Flat Panel Display. W ostatnich tygodniach miałem okazję odwiedzić naszego partnera w Korei Płd. i zobaczyć jak powstaje prototyp tego dużego, przemysłowego urządzenia. Jesteśmy w ścisłym kontakcie i czekamy na kolejne fazy budowy maszyny oraz jej późniejszych testów. Cel biznesowy XTPL do końca 2026 roku to zwiększyć 10-krotnie przychody ze sprzedaży produktów i usług osiągając 100 mln zł, postępy we wdrożeniach przemysłowych będą stanowiły istotny element realizacji tego planu – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

XTPL poza komercjalizacją swoich trzech linii biznesowych, generuje ponadto przychody z tytułu dotacji, które stanowią ważną część współfinansowania prowadzonych projektów o charakterze B+R. Wartość pozyskanych dotacji po trzech kwartałach 2023 roku wyniosła 2,7 mln zł w porównaniu do 3,0 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku. W samym III kwartale wartość pozyskanych dotacji przełożyła się na 1,3 mln zł względem 0,8 mln zł w tym samym okresie ubiegłym roku. Zgodnie z zasadą rozliczania grantów, tylko część środków zostanie uwzględniona w rachunku wyników za III kwartał 2023 roku, pozostała część będzie ujęta w bilansie w przychodach przyszłych okresów. XTPL realizuje obecnie projekty o charakterze B+R m.in. ze środków pozyskanych od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) oraz w obrębie międzynarodowego konsorcjum w ramach programu Horyzont Europa. Stan środków pieniężnych Spółki na dzień 30 września 2023 roku wyniósł 31,6 mln zł.

– W lipcu br. zakończyliśmy ofertę publiczną w której pozyskaliśmy ponad 36,5 mln zł brutto na realizację planu inwestycyjnego w latach 2023-2026. Środki te mamy już zaksięgowane na koncie, co zabezpiecza naszą sytuację finansową na najbliższe lata i pozwoli wdrożyć niezbędne inwestycje, które przyspieszą dalszy wzrost XTPL. Intensyfikujemy ponadto działania sprzedażowe, we wrześniu byliśmy obecni na targach SEMICON Taiwan, które są najważniejszym globalnie wydarzeniem dla branży półprzewodników. Zrealizowaliśmy tam wszystkie zaplanowane cele, otwierając wiele nowych drzwi i szans sprzedażowych. W ostatnich tygodniach podpisaliśmy także nowe umowy z dystrybutorami, na rynek tajwański, a także z podmiotami z USA, dzięki czemu oferta XTPL dotrze do jeszcze większego grona potencjalnych odbiorców. Z pozostałych zdarzeń chciałbym jeszcze podkreślić awans XTPL do indeksu sWIG80, co odzwierciedla dynamiczny rozwój naszej firmy, a także ukazanie się publicznego raportu analitycznego Spółki w ramach programu PWPA 4.0 realizowanego przez GPW w Warszawie. Pozostajemy transparentni i otwarci na inwestorów, a już 27 października weźmiemy udział w kolejnej edycji konferencji #GPWInnovationDay – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

W maju br. XTPL ogłosił plan 10-krotnego zwiększenia przychodów, do 100 mln zł do końca 2026 roku. Aby go zrealizować, zamierza przeprowadzić inwestycje w kwocie ok. 60 mln zł w latach 2023-2026 w trzech kluczowych obszarach: sprzedaży, produkcji oraz B+R, mających zintensyfikować i przyspieszyć rozwój Spółki w celu pokrycia zapotrzebowania klientów na technologię oferowaną przez XTPL. Źródłem finansowania dla zaplanowanych inwestycji będą przede wszystkim środki pozyskane z emisji akcji, a pozostała część ma pochodzić głównie z środków własnych w ramach działalności operacyjnej, a także grantów i potencjalnie finansowania dłużnego.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS (Delta Printing System) oraz nanotusze przewodzące prąd elektryczny. Spółka posiada łącznie 9 projektów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, z czego na zaawansowanych etapach rozwoju znajdują się 4 projekty obejmujące wszystkie 3 strategiczne dla Spółki obszary: półprzewodniki, wyświetlacze oraz zaawansowane płytki PCB. Łączny potencjał z wszystkich 9 rozwijanych obecnie projektów przemysłowych, przy założeniu ich pozytywnej walidacji, Spółka szacuje na ok. 400 mln zł średniorocznych przychodów. Klientami końcowymi są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display) z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

Frankowicze wyczuli okazję wyborczą i szybko jej nie odpuszczą

Sytuacja frankowiczów była jednym z tematów poruszanych w trakcie kampanii wyborczej. Zjednoczona Prawica np. zapowiadała uruchomienie szybkiej ścieżki sądowej i uproszczenie postępowań. Koalicja Obywatelska proponowała znaczące ułatwienie uzyskania zabezpieczenia powództwa, skrócenie oczekiwania na pierwsze posiedzenie sądu czy obligatoryjne zawieszenie spłat rat kredytu. Z kolei według formacji Polska 2050, działania państwa powinny iść w kierunku grupowego zawierania ugód. Natomiast Lewica złożyła wniosek o kontrolę do NIK-u. Eksperci, komentujący to, przekonują, że nie każdy z pomysłów jest możliwy do realizacji. I podkreślają, że nowy rząd powinien przede wszystkim zająć się uregulowaniem wyroków sędziów, a także wzmocnieniem wymiaru sprawiedliwości. Z kolei środowisko frankowe oczekuje powołania nowego przewodniczącego KNF-u. Zamierza też zabiegać o spotkania z nowymi władzami, żeby przedstawić aktualną sytuację kredytobiorców.

PiS z szybką ścieżką dla frankowiczów

W kampanii wyborczej pojawiły się obietnice dotyczące frankowiczów. W programie wyborczym PiS-u  znalazła się np. zapowiedź, że uruchomi szybką ścieżkę sądową dla frankowiczów. Uprości postępowanie sądowe w sprawach frankowych. Przerzuci przy tym ciężar dowodu z obywateli na banki. I to bank będzie musiał wykazać, że nie oszukał swoich klientów, oferując im kredyt w obcej walucie. W tej kwestii można zatem teraz tylko już teoretyzować, bo ww. formacja raczej nie stworzy rządu, ale może ten pomysł podchwycą inni.

– Już 10 lat temu powstały pierwsze projekty ustaw tak zwanych ugodowych. One przez pewien czas uzyskiwały poparcie sił politycznych, ale później poszły do kosza pod wpływem interesu grup finansowych. Jeżeli PiS wróciło do tego, żeby przyspieszyć procedurę, to bardzo dobrze. Niech taka ścieżka powstanie, ale jestem sceptykiem co do możliwości przeprowadzenia tego rodzaju procedur. Natomiast niezależnie od tego, czy będzie ustawa restrukturyzacyjna, czy będą zawierane ugody z własnej inicjatywy, to problem należy rozwiązywać wielotorowo – komentuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Jak stwierdza radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo, żaden nowy rząd nie jest w stanie uruchomić szybkiej ścieżki sądowej, nawet jeśli uzna pomysł PiS-u za dobry. Do realizacji takiego celu konieczne jest potężne wsparcie kadrowe sądów. I to faktycznie powinno być priorytetem. Jednak nie ma możliwości wykształcenia w rok czy w dwa lata sędziów sądów okręgowych. Co do uproszczenia postępowań sądowych, to w ciągu aż 8 lat rządów PiS-owi nie udało się odciążyć sądów ani skrócić czasu trwania spraw frankowych. Dla nowej władzy byłoby to nie lada wyzwaniem w o połowę krótszym czasie.

Ekspert z Kancelarii SubiGo zwraca też uwagę na kwestię przerzucenia ciężaru dowodu na banki. Obecna procedura już zawiera ten postulat. To pozwany bank ma udowodnić np. indywidualne negocjacje umowy, co byłoby kluczowe dla rozstrzygnięcia sprawy po jego myśli. W ocenie mec. Goski, możliwym do spełnienia jest natomiast postulat wprowadzenia do kpc uproszczenia postępowań apelacyjnych w sprawach frankowych. Powinny być one rozpoznawane na posiedzeniach niejawnych, a tylko wyjątkowo – na jawnych, gdyby sąd apelacyjny dopuścił konieczne do przeprowadzenia dowody. To skróciłoby czas oczekiwań na wyroki. I zyskaliby na tym wszyscy obywatele. Zdaniem prawnika, nowy rząd – bez względu na skład – jest w stanie wprowadzić taką zmianę.

– 90% sędziów obecnie nie ma problemu z kwestią dowodową w tego rodzaju sprawach. Kłopot mamy z nielicznym gronem orzekających, którzy potrafią wydawać wyrok po 5-6 latach, a innym z tego samego wydziału zajmuje to rok. Są też przypadki sędziów, którzy wydają ciągle błędne wyroki. Jednak najważniejszym wyzwaniem dla nowego rządu powinno być uregulowanie wyroków sędziów, aby wszyscy Polacy wiedzieli, że są one wiążące. Nawet Komisja Europejska mówi o tym, że obywatel, który otrzymuje wyrok, musi być pewny, że jest on ważny i skuteczny. Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga mają projekty ustaw w tym zakresie. Będziemy temu się przyglądać – mówi Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

PiS zapowiadał też w swoim programie wyborczym, że uporządkuje pracę biegłych sądowych. To od biegłych zależy w dużej mierze, jaki wyrok zapadnie na sali sądowej. Opinia biegłego dla wielu sędziów jest jak wyrocznia, a w Polsce może nim obecnie zostać niemal każdy. I dlatego ww. partia chciała wprowadzić konkretne, precyzyjne kryteria, pozwalające określić, kto może zostać biegłym, ujednolicić listę biegłych, a także wprowadzić obowiązek doszkalania.

– Problemy z biegłymi są znane od lat, nie tylko na kanwie spraw frankowych. W postępowaniach dotyczących kredytobiorców ich opinie mają coraz mniejsze znaczenie. Uporządkowanie tej kwestii jest oczywiście konieczne. Natomiast zdecydowanie ważniejsze dla nowego rządu powinno być wsparcie wymiaru sprawiedliwości w zakresie składów osobowych i liczby sędziów, a także w kwestiach technicznych. W obecnych czasach sędziowie powinni mieć dostęp do akt online, a nie tylko na papierze. To znacznie przyspieszyłoby prace. Zyskaliby na tym wszyscy obywatele, w tym oczywiście również frankowicze – dodaje prezes Szcześniak.

KO z ułatwieniami dla frankowiczów

Koalicja Obywatelska, również w trakcie kampanii, przedstawiła projekt w tym zakresie. Zakładał on m.in. znaczące ułatwienie uzyskania zabezpieczenia powództwa, skrócenie oczekiwania na pierwsze posiedzenie sądu, rezygnację z posiedzenia przygotowawczego, ograniczenie dowodu z zeznań świadków czy przesłuchanie stron na pierwszym terminie rozprawy.

– Możliwość rozwiązania problemu dzięki tego rodzaju posunięciom jest ograniczona. Jednak zaznaczam, że czym większa jest paleta propozycji, które da się obywatelom, tym jest lepiej. Niech nie będzie tak, że największymi poszkodowanymi w historii III RP są ci, którzy naiwnie uwierzyli, że w Polsce można bezpiecznie zaciągnąć kredyt, żeby ułożyć swoje życie. Trzeba im pomóc, zanim staną się emerytami. Władza i banki mają dług wobec tych obywateli. Częściowe rozwiązania nie pomogą, należy podejść do tego całościowo. Potrzebne jest szybkie rozstrzyganie sporów, zarówno na drodze sądowej, jak i pozasądowej – stwierdza prof. Witold Modzelewski.

Jak przekonuje Arkadiusz Szcześniak, na szybsze uzyskanie zabezpieczenia powództwa wskazuje wyrok TSUE z 15 czerwca. Tam też można znaleźć wskazówki, że sąd powinien dążyć do zakończenia sprawy w ramach jednego postępowania. Kwestię braku zabezpieczeń szczególnie boleśnie odczuli klienci Getin Banku. Im, pomimo fatalnej sytuacji finansowej, wielu sędziów odmawiało zabezpieczenia. Niestety, taka praktyka odbywała się ze szkodą dla kredytobiorców. Oni, przekraczając swoimi spłatami kwotę udostępnionego kapitału kredytu, utracili – w opinii naszego Stowarzyszenia – możliwość odzyskania środków od syndyka. Widać tutaj potencjalne pole do następnych nadużyć, ponieważ kolejne banki mogą pójść tą drogą. Stowarzyszenie SBB liczy na to, że sędziowie, którzy do tej pory rozwlekali postępowanie, zostaną zobligowani do prowadzenia spraw możliwie efektywnie.

– Postulaty KO można realizować przy obecnej procedurze. Wszystko zależy od sprawności pełnomocników oraz odwagi sądu w stosowaniu narzędzi, które oferuje kodeks postepowania cywilnego. Dowody można pominąć jako nieistotne dla ustalenia faktów na posiedzeniu niejawnym, posiedzenie przygotowawcze jest martwą instytucją. Zabezpieczenie sąd obecnie powinien wydać w 2 tygodnie. Przesłuchać strony można na pierwszym i ostatnim zarazem posiedzeniu – dodaje Adrian Goska.

KO proponowała też, żeby po 5 miesiącach, jeżeli nie ma wyroku w pierwszej instancji, albo po 12, jeśli nie ma wyroku w drugiej instancji, wprowadzić obligatoryjne zawieszenie spłat rat kredytu. Ponadto projekt zakładał, aby pierwsza rozprawa odbyła się w terminie czterech miesięcy od wpływu pozwu lub uzupełnionego o braki pozwu do sądu. Zdaniem Arkadiusza Szcześniaka, jest to dobre rozwiązanie. Banki robią wszystko, aby przeciągać postępowanie, bo klient dalej spłaca raty. Według prezesa Stowarzyszenia SBB, takie zmiany powinny zmobilizować także kredytodawcę do efektywnego prowadzenia postępowania.

– Obecna instytucja zabezpieczenia jest odpowiednim narzędziem, aby zawiesić spłatę rat na czas procesu. Ona wystarcza do zabezpieczenia interesów frankowiczów. Nie jest dobrym pomysłem, aby z góry bez merytorycznej oceny stosować zabezpieczenia on block – podkreśla radca prawny z Kancelarii SubiGo.

Postulaty Polski 2050, Lewicy i Konfederacji

Jak zaznacza Katarzyna Karpa-Świderek, rzeczniczka prasowa partii Polska 2050, w kwestii kredytów frankowych, na obecnym etapie działania państwa powinny iść w kierunku grupowego zawierania ugód w duchu rozstrzygnięcia TSUE. Jest to w interesie zarówno banków, bo nad niektórymi z nich sprawa ta wisi jak miecz Demoklesa, jak i kredytobiorców, którzy nie musieliby czekać latami na przeprowadzenie postępowań sądowych. Udrożni to też system sprawiedliwości, który inaczej byłby zapchany tysiącami spraw frankowiczów. Ostatecznie to także w interesie państwa, bo potrzebujemy i sprawnego systemu bankowego i systemu sprawiedliwości. Skutkiem powinno być szybsze zamknięcie tematu, który po rozstrzygnięciu TSUE, i tak nie może inaczej się zakończyć.

– Banki nie chcą przeliczać umów zgodnie z linią orzeczniczą TSUE wobec osób, które nie uzyskały prawomocnego wyroku. Nie robią tego w indywidualnych sprawach, więc tym bardziej w przypadku ugód grupowych. Dla nich istotą jest przeciągnie sprawy na kolejne lata, bo tyle trwają procesy w Polsce. Nie widzimy szansy na ustawę, która mogłaby ich zmusić do przestrzegania prawa, skoro teraz tego nie robią. Jedyną drogą mogłyby być sankcje karne wobec zarządu banku za wykonywanie umów z naruszeniem prawa. Gdyby tak było, to zarządzający mieliby motywację do przestrzegania prawa – analizuje Arkadiusz Szcześniak.

Dr Dariusz Standerski, który był kandydatem Lewicy, zaznacza, że po wyroku TSUE w sprawie kredytów frankowych Lewica złożyła wniosek o kontrolę Najwyższej Izby Kontroli w KNF. Dotyczy on sprawdzenia procedur i ewentualnej bezczynności KNF w sprawach kredytów frankowych, która doprowadziła do trudnej sytuacji konsumentów i całego sektora bankowego. Złożono także wniosek do UOKiK o kontrolę wzorców umów kredytowych. Według Lewicy, konieczne jest wypracowanie standardów, żeby podobne sytuacje nie powtarzały się. Jeżeli w ich wypracowaniu będzie potrzebna interwencja legislacyjna, zostanie ona podjęta. Instytucje publiczne, takie jak KNF i UOKiK, powinny w przyszłości przeciwdziałać podobnym zjawiskom i szybciej reagować na nadużycia rynku.

– Kontrola NIK już potwierdziła zaniechania KNF-u przy udzielaniu kredytów frankowych, o czym informowano w 2018 roku. Obecnie oczekujemy gruntownej reformy organów nadzoru nad rynkiem usług finansowych. One nie działają w obronie klientów, ale podmiotów, w tym także tych wprowadzających produkty niezgodne z prawem. Nadzór nie potrafił zapobiec w ostatnich latach licznym aferom, takim jak np. GetBack, upadek Idea Banku, upadek Getin Banku. Tylko te sprawy kosztowały polskich klientów dziesiątki miliardów złotych. Przyszły rząd powinien powołać nowego przewodniczącego KNF i zmienić model funkcjonowania tej instytucji, która twierdziła, że umowy frankowe są zgodne z prawem i – jak widać – poważnie się myliła – stwierdza prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Jak informował w trakcie kampanii Michał Wawer z Konfederacji, to ugrupowanie proponowało wprowadzenie dobrowolnego ustawowego mechanizmu, który może zostać uruchomiony na wniosek kredytobiorcy. Zgodnie z nim, po 1/3 koszt rozliczenia kredytu hipotetycznego poniesie bank, Skarb Państwa, bo to państwo tolerowało taką działalność banków, a także kredytobiorca. Mechanizm mógłby zostać wprowadzony w życie po przeprowadzeniu szczegółowych analiz i po prawidłowo przeprowadzonym procesie legislacyjnym, łącznie z konsultacjami społecznymi. W optymistycznym scenariuszu nastąpiłoby to w ciągu kilku miesięcy. Według pomysłodawców, kompromis ten przyniesie skutek w postaci rozwiązania poważnego problemu społecznego w sposób uwzględniający interesy wszystkich zaangażowanych stron.

– Nie jest to dobry kierunek. Umowy zawierają wady prawne, które skutkują stwierdzeniem ich nieważności od chwili ich zawarcia. Banki w sposób istotny naruszyły przepisy prawa i skutkiem tego nie mogą być obciążeni kredytobiorcy czy też Skarb Państwa, czyli podatnicy. Banki w latach 2005-2019 zarobiły miliardy złotych na tych kredytach. Nie podzieliły tego zysku z kredytobiorcami czy budżetem. Nie ma więc żadnego prawnego ani moralnego uzasadnienia, aby obecnie skutki działania banków ponosił ktokolwiek inny niż one same. To banki zaprotestowały przeciwko zrównaniu tych kredytów z kredytami złotowymi i zwalczały projekt złożony w 2016 roku przez grupę posłów Kukiz’15 – dodaje Arkadiusz Szczęśniak.

Podobną opinię wyraża mec. Adrian Goska. Natomiast prezes SSBB zapowiada, że Stowarzyszenie będzie zabiegało o spotkania z nowymi władzami, żeby przedstawić aktualną sytuację frankowiczów. – Wiemy, że środowisko bankowe też będzie się o to starało. Chcemy, żeby parlament znał zdanie obu stron. Problem kredytobiorców, nie tylko frankowych, ale również złotowych, powinien być ważny i pilny dla rządzących, chociażby z uwagi na rekordową liczbę upadłości konsumenckich. Nie poprawiły tej sytuacji wakacje kredytowe i nowy rząd stanowczo powinien tym się zająć. Inaczej problem będzie dalej narastał – podsumowuje Szcześniak.

Rynki z nadzieją przyjęły wyniki wyborów w Polsce

Oficjalne wyniki wyborów w Polsce wskazują na przejęcie władzy przez opozycję. Rynki finansowe przyjęły te wyniki z dużą nadzieją, licząc na odblokowanie środków z KPO oraz większą przewidywalność rządów w Polsce. Przegrana populistów w Polsce delikatnie poprawia światowy sentyment na giełdach.

Najwięcej głosów w wyborach w Polsce otrzymało Prawo i Sprawiedliwość, jednak jest już pewne, że nowy rząd utworzą trzy partie opozycyjne, które w sumie uzyskały lepszy wynik. Przy wyjątkowo wysokiej frekwencji wynoszącej 74,38 proc. – Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica otrzymały 11,58 mln głosów, podczas gdy PIS – tylko 7,64 mln. To oznacza zmianę władzy w Polsce, a nowy rząd, na którego czele może stanąć Donald Tusk, powstanie w połowie grudnia. Mogłoby to zdarzyć się wcześniej, gdyby prezydent Andrzej Duda od razu zdecydował się na powierzanie misji tworzenia rządu opozycji. Można jednak uznać, że najpierw próbę stworzenia rządu otrzyma PIS, które uzyskało najwięcej głosów spośród partii, a próba ta potrwa około miesiąca.

Reakcja rynków finansowych na pierwsze, jeszcze nieoficjalne wyniki była bardzo pozytywna, jeśli nie euforyczna. Kurs złotego wobec euro spadł z poziomu 4,52 do 4,43, co oznacza umocnienie o około 2 proc. W poniedziałek na warszawskiej giełdzie panował duży optymizm – WIG20 wzrastał o ponad 8 proc., a niektóre spółki ze znacznym udziałem państwa drożały nawet ponad 10 proc. Spadło także oprocentowanie polskich obligacji dziesięcioletnich (co oznacza wzrost ceny obligacji) o 18 pkt baz. do poziomu 5,66 proc.

Rynki pozytywnie odebrały wygraną opozycji z kilku powodów. Najważniejszym wydaje się zwiększenie przewidywalności nowego rządu, który w mniejszym stopniu niż rząd PIS będzie zaskakiwał rynki swoimi decyzjami. To szczególnie ważne, kiedy poziom niepewności na świecie pozostaje tak wysoki. Drugim elementem jest nadzieja na poprawę stanu instytucjonalnej praworządności w Polsce, co przełoży się na poprawę zaufania ze strony własnych obywateli, ale także międzynarodowych instytucji i inwestorów. Trzecia nadzieja ma już charakter bardzo konkretny i dotyczy odblokowania środków europejskich z Krajowego Planu Odbudowy. Dotychczas, środki te były dla Polski zablokowane, co gorsza, były również obawy, że Polska może nie otrzymać środków z funduszy spójności UE. Napływ środków z UE po ich odblokowaniu będzie, podobnie jak w latach poprzednich, stymulował wzrost Polskiego PKB, a także wspierał wzrost wartości złotego.

Rynki dają nowej koalicji rządowej w Polsce kredyt zaufania, którego słuszność zweryfikują najbliższe miesiące. Będzie to związane z tym jak nowy rząd poradzi sobie z najważniejszymi problemami pozostawionymi im przez odchodzący gabinet. Pierwszym będzie kwestia poradzenia sobie z populistycznym dziedzictwem ustępującego rządu – zwiększonym poziomem wydatków budżetowych, ale także ze stosowaną przez poprzedników metodą ukrywania problemów poprzez transfery finansowe, bez rzeczywistej długoterminowej strategii ich rozwiązywania. Kolejnym ważnym polem pozostają decyzje dotyczące projektów infrastrukturalnych, które wydają się przeskalowane jak na polskie potrzeby – jak Centralny Port Komunikacyjny.

Dodatkowym ryzykiem pozostaje fakt, że nowy gabinet będzie miał charakter koalicyjny. A między uczestniczącymi w nim partiami może dochodzić do różnić i tarć. Szczególnie, że w koalicji znajdą się zarówno politycy o bardzo liberalnych poglądach jak Ryszard Petru, a także przedstawicie lewicowego spojrzenia na gospodarkę jak Adrian Zandberg. Jednak, mimo tego, wpływ wyników polskich wyborów pozostaje pozytywny i w dalszej perspektywie, powinien zadziałać na korzyść złotego oraz poprawę sentymentu na rynku akcji.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Odpowiedzialność za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa

Zgodnie z art. 11 ust. 2 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz.U.1993.47.211; Dz.U.2022.1233 t.j. z 9 czerwca 2022 r.; dalej „Ustawa”) przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności.

Takimi informacjami mogą być dane klientów oraz kontrahentów, informacje o realizowanych trasach, czy stosowanych stawkach. Tajemnicę przedsiębiorstwa mogą także stanowić informacje o stosowanych lub posiadanych rabatach handlowych, planach rozwojowych, czy istotne elementy know-how przedsiębiorstwa. Siłą rzeczy nie są to informacje dostępne powszechnie, a dla przedsiębiorcy ich wartość gospodarcza jest kluczowa.

O sile gospodarczej przedsiębiorstwa niekiedy decydują będące w jego dyspozycji informacje, które „od zawsze” stanowiły cenny element działalności rynkowej (E. Nowińska [w:] K. Szczepanowska-Kozłowska, E. Nowińska, Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Komentarz, wyd. II, Warszawa 2022, art. 11). Z drugiej jednak strony, bieżąca działalność operacyjna wymaga udzielenia dostępu do takich danych niektórym pracownikom. Stąd też, powstaje ryzyko, że taki pracownik (czy też zleceniobiorca) skopiuje część posiadanych informacji i wykorzysta je, czy to we własnej działalności, czy to przekazując je nowemu pracodawcy.

W zależności od charakteru relacji stron, odpowiedzialność za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa może mieć inną postać. Należy jednak na wstępie zauważyć, że aby w ogóle mówić o tajemnicy przedsiębiorstwa konieczne jest, aby to pracodawca był w stanie wykazać, że dochował należytej staranności i podejmował stosowne działania w celi utrzymania takich informacji w poufności. Takim działaniem może być informowanie pracowników o poufnym charakterze otrzymywanych informacji, zawieranie dodatkowych umów o zachowaniu poufności (NDA), czy też wprowadzanie regulacji w tym zakresie do regulaminu pracy (por. wyrok Sądu Najwyższego z 6 czerwca 2003 r., IV CKN 211/01, wyrok Sądu Najwyższego z 3 października 2000 r., I CKN 304/00).

Odpowiedzialność porządkowa (dyscyplinarna)

Zgodnie z art. 100 § 2 Kodeksu Pracy, do podstawowych obowiązków pracownika należą, m.in. przestrzeganie regulaminu pracy i ustalonego porządku pracy, dbanie o dobro zakładu pracy, a także zachowanie w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę. Odpowiedzialność porządkową pracowników reguluje m.in. art. 108 zgodnie, z którym za nieprzestrzeganie przez pracownika ustalonej organizacji i porządku w procesie pracy możliwe jest ukarania pracownika karą upomnienia lub nagany. W przypadku, gdy ochrona tajemnicy przedsiębiorstwa jest odpowiednio uregulowana w ramach regulacji wewnętrznych pracodawcy, możliwe będzie pociągnięcie do odpowiedzialności porządkowej pracownika naruszającego obowiązki związane z ochroną tajemnicy przedsiębiorstwa pracodawcy.

Warto jednak wskazać, że zgodnie z art. 52 § 1 pkt 1 Kodeksu Pracy ciężkie naruszenie przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych może stanowić podstawę rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika (tzw. dyscyplinarka). Dodatkowo, wypowiedzenie takie może nastąpić w trakcie trwania okresu wypowiedzenia umowy pracę, w przypadku np. dowiedzenia się przez pracodawcę o naruszeniu w trakcie trwania tego okresu (por. wyrok Sądu Najwyższego z 22 kwietnia 2015 r., II PK 158/14; wyrok Sądu Najwyższego z 11 września 2014 r., II PK 49/14).

Inaczej niż pracownik odpowiadał będzie zleceniobiorca, czy samozatrudniony podwykonawca. W przypadku takich osób, zasadniczą podstawą odpowiedzialności będzie zawarta umowa, która za naruszenie obowiązków związanych z poufnością, czy tajemnicą przedsiębiorstwa może przewidywać kary umowne (art. 483 k.c.). W odmiennym przypadku, odpowiedzialności zleceniobiorcy dochodzić można na zasadach ogólnych, co jednak wiązać się będzie z koniecznością sprostania odpowiednim wymogom dowodowym, np. co do zawinienia zobowiązanego, wysokości szkody, czy związku szkody i działania lub zaniechania podwykonawcy.

Odpowiedzialność cywilna

Wracając na grunt Ustawy, należy wskazać, że zgodnie z art. 11 ust. 1 Ustawy, ujawnienie lub pozyskanie cudzych informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa stanowi czyn nieuczciwej konkurencji.

Ustawa precyzuje, że wykorzystanie lub ujawnienie informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa stanowi czyn nieuczciwej konkurencji, w szczególności gdy następuje bez zgody uprawnionego do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi i narusza obowiązek ograniczenia ich wykorzystywania lub ujawniania wynikający np. z czynności prawnej – umowy, albo gdy zostało dokonane przez osobę, która pozyskała te informacje, dokonując czynu nieuczciwej konkurencji.

Odpowiedzialność na tym gruncie można przypisać także podmiotowi, który wiedział lub przy zachowaniu należytej staranności mógł wiedzieć, że uzyskane informacje zostały pozyskane w takich okolicznościach (np. nowy pracodawca otrzymujący od spedytora przejętą listę klientów z informacjami o stawkach).

W razie dokonania czynu nieuczciwej konkurencji, przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać:

1) zaniechania niedozwolonych działań;
2) usunięcia skutków niedozwolonych działań;
3) złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści
i w odpowiedniej formie;
4) naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych;
5) wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych;
6) zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony.

Ponadto, sąd może zobowiązać pozwanego do podania do publicznej wiadomości informacji o wyroku albo treści wyroku, w oznaczony sposób i w oznaczonym zakresie, jeżeli jest to uzasadnione ze względu na okoliczności dokonania czynu nieuczciwej konkurencji, w szczególności sposób dokonania czynu, wartość informacji, których dotyczył czyn, skutek czynu oraz prawdopodobieństwo dokonania czynu nieuczciwej konkurencji w przyszłości, a w przypadku, jeżeli pozwanym jest osoba fizyczna – jeżeli dodatkowo nie sprzeciwia się temu uzasadniony interes pozwanego, w szczególności wzgląd na ochronę jego dóbr osobistych. Uprawniony może także żądać, zamiast odszkodowania, naprawienia szkody przez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej wynagrodzeniu, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa.

Odpowiedzialność karna

Dodatkowo, zgodnie z art. 23 Ustawy kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi w stosunku do przedsiębiorcy, ujawnia innej osobie lub wykorzystuje we własnej działalności gospodarczej informację stanowiącą tajemnicę przedsiębiorstwa, jeżeli wyrządza to poważną szkodę przedsiębiorcy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Tej samej karze podlega, kto, uzyskawszy bezprawnie informację stanowiącą tajemnicę przedsiębiorstwa, ujawnia ją innej osobie lub wykorzystuje we własnej działalności gospodarczej.

Dla aktualizacji powyższej odpowiedzialności konieczne jest jednak istnienie obowiązku ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa (np. umowa, oświadczenie), a także powstanie poważnej szkody po stronie przedsiębiorcy (por. wyrok Sądu Najwyższego z 3 marca 2021 r., II KK 111/20; wyrok Sądu Najwyższego z 3 kwietnia 2002 r., V KKN 223/00).

Podsumowanie

Zarówno w odniesieniu do pracowników, jak i zleceniobiorców (podwykonawców) kluczowe znaczenie dla skuteczności dochodzenia praw związanych z ochroną tajemnicy przedsiębiorstwa może mieć dochowanie należytej staranności przez samego przedsiębiorcę. Istnienie odpowiednich regulacji i procedur, wprowadzanie stosownych postanowień (zobowiązań) do zawieranych umów oraz oznaczanie niektórych informacji, jako tajemnicę przedsiębiorstwa może z jednej strony zabezpieczeń przedsiębiorcę przed naruszeniem, a w razie jego wystąpienia ułatwić mu ewentualne dochodzenie swych praw.

Jedną z cennych metod zapobiegania naruszeniom tajemnicy przedsiębiorstwa jest audyt prawny obejmujący badanie zarówno regulacji dotyczących pracowników, jak stosowane regulaminy, jak i umów zawieranych ze zleceniobiorcami i podwykonawcami. Dodatkowo, warto inwestować w cykliczne szkolenie pracowników różnych szczebli odnośnie zasad obchodzenia się z tajemnicą przedsiębiorstwa i ich potencjalną odpowiedzialnością na tym gruncie.

Autor: r. pr. Wojciech Országh, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Karuzela na złotym

Spadająca inflacja bazowa nie przeszkodziła wczoraj w umocnieniu się złotego. Kurs EURPLN podążał wyraźnie za spływającymi wynikami cząstkowymi. W tle z kolei kolejny dziwny wyskok na bitcoinie, którym na normalnym rynku zająłby się nadzór.

Spadek inflacji bazowej

Inflacja bazowa spadła we wrześniu z 10% na 8,4%. Analitycy oczekiwali 8,6%, ale biorąc pod uwagę przedwyborcze cuda, dane za wrzesień i październik trzeba niestety traktować z pewnym dystansem. Nie zmienia to faktu, że pomimo działań Rady Polityki Pieniężnej sytuacja się poprawia. Tutaj trzeba pamiętać, że wpływ zmian stóp procentowych jest często mocno opóźniony względem samej decyzji. Warto jednak mieć na względzie, że szybko spadające tempo wzrostu cen zawsze zwiększa szanse dalszych obniżek stóp procentowych. Takie działanie jest z kolei niekorzystne dla polskiej waluty. Obecnie jest ona jednak pod silnym wpływem wyborów i ten bodziec był trudny do wskazania.

Złoty reaguje na wyniki

Obserwacja cząstkowych wyników mogła wprowadzić dozę niepewności. To między innymi z tego powodu nie wiedząc, co się wydarzy, byliśmy świadkami ucieczki od złotego. Z porannego poziomu 4,46 zł kurs euro dotarł do 4,50 zł. Po południu polska waluta wyraźnie odrobiła straty finalnie, meldując się na poziomie 4,45 zł. Warto zwrócić uwagę, że optymizm panował w całym regionie. Zyskiwały wczoraj zarówno węgierski forint, jak i korona czeska. Obie te waluty zyskiwały jednak proporcjonalnie mniej niż polski złoty. Część analityków wskazuje to jako korzystny efekt polskich wyborów i zainteresowania regionem ogólnie. Część z kolei wskazuje na korzystne połączenie w czasie wyborów i dobrego sentymentu względem walut Europy Środkowowschodniej.

Wyskok kryptowalut

Wczoraj na popularnej platformie X (dawniej Twitter) pojawiła się informacja o zaakceptowaniu przez amerykański nadzór pierwszego bitcoinowego funduszu inwestycyjnego. W wyniku tej informacji kurs wystrzelił z 28 000 do 30 000 dolarów. Był tam bardzo krótko, gdyż okazało się, że wiadomość ta nie jest prawdą. Nadal mamy wzrosty, ale finalnie dzień zakończył się w okolicy 28 500 dolarów. Główna kryptowaluta świata od wielu miesięcy pozostaje we względnym marazmie, oscylując w okolicach 25 000 – 31 000 dolarów. Dla innych aktywów byłaby to często bardzo wysoka zmienność, ale jak na 6 miesięcy na rynku kryptowalu, można to wręcz nazwać stabilizacją.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

7-sesyjny wzrost WIG-u 20 jak w listopadzie ub.r. i listopadzie 2020

Pozytywnie reagując na oczekiwany ostateczny wynik niedzielnych wyborów do Sejmu i Senatu (możliwość uformowania przez KO, Trzecią Drogę i Lewicę koalicji rządzącej) WIG-20 zanotował wczoraj najsilniejszy od 25 lutego ub.r. wzrost (+5,31 proc.). Najsilniejsze wzrosty notowały wczoraj WIG-Banki (+9,77 proc.; ) i WIG-Paliwa (+8,29 proc.) zdominowana przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa. Dziś rano ta zwyżka była kontynuowana. WIG-20 rósł o +2,55 proc. ok. godz. 9:30 osiągając swój najwyższy poziom od ponad 2 miesięcy. Skala 7-sesyjnego wzrostu WIG-u 20 przekroczyła 14 proc. osiągając poziom ostatni raz obserwowany w połowie listopada ub.r., a wcześniej w pierwszej połowie listopada 2020 roku. W obu tych przypadkach tak wysoka 7-sesyjna dynamika wzrostu pojawiała się w pierwszej fazie wielomiesięcznych zwyżek cen akcji.

W reakcji na prognozowany wynik wyborów silnie spadła wczoraj do najniższego od ponad 3 tygodni rentowność 10-letnich obligacji polskiego rządu. Dziś rano ta zniżka nie była kontynuowana (5,665 proc.).

Silnie umocnił się w powyborczy poniedziałek polski złoty, a dziś ok. godz. 10:05 ta aprecjacja była kontynuowana już ze znacznie mniejszą dynamiką (EUR/PLN -0,28 proc., USD/PLN -0,13 proc.). Euro było najsłabsze względem polskiego złotego od 2 miesięcy.
W warunkach generalnej euforii rynkowej zwracała uwagę słabość WIG-Games, który spadł dziś rano – podobnie jak wczoraj – do swego najniższego poziomu od przynajmniej roku.

Dominujący (61,45 proc.) udział w tym indeksie mają oczywiście akcje CD Projekt. Spadły one wczoraj do najniższego poziomu od ponad roku (-4,01 proc.), a dziś rano po początkowym spadku próbowały odbijać się w górę (+3,39 proc. ok. godz. 9:45).

W poniedziałek średnia przemysłowa Dow Jonesa wzrosła do swego najwyższego poziomu od 3 tygodni (S&P 500 i Nasdaq 100 pozostają w tyle). Dziś rano zmiany notowań kontraktów na główne amerykańskie indeksy były niewielkie (S&P 500 -0,07 proc.).

W Europie trwały dziś rano nieśmiałe próby odrabiania ostatnich strat (DAX +0,3 proc., CAC 40 +0,37 proc.).

Wcześniej na giełdach Azji i Oceanii dominowały zwyżki głównych indeksów (Nikkei 226 +1,2 proc., All Ordinaries +0,41 proc.). Cały czas zwracają uwagę 3-letnie minima chińskiego Shanghai B-Share Index.

Rentowność 10-latek amerykańskiego rządu była dziś najwyżej od ponad tygodnia (4,75 proc.).

Główne pary walutowe notowały dziś ok. godz. 10:20 niewielkie zmiany (EUR/USD -0,15 proc., USD/JPY +0,1 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara wystrzelił wczoraj w górę z 27180 USD w poniedziałek do – w pewnym momencie – nawet 30000 USD. To najwyższy poziom od 2 miesięcy. Poniedziałek zakończył się ostatecznie zwyżką kurs BTC/USD o 4,61 proc., a dziś ok. godz. 10:20 cena byłą stabilna (-0,09 proc.).

Cena kontraktów na ropę naftową skorygowały w poniedziałek swe bardzo silne piątkowe wzrosty spowodowane zapewne obawami przed dalszą eskalacją wzrostu napięcia politycznego na Bliskim Wschodzie, rozpoczęta atakiem Hamasu na Izrael sprzed ponad tygodnia. Spekuluje się, że siły izraelskie wstrzymują się z inwazją na strefę Gazy czekając na pozwalającą na optymalne operowanie lotnictwa lepszą pogodę. Dziś rano ok. godz. 9:50 WTI drożała na NYMEX-ie o 0,23 proc., a Brent na ICE o 0,29 proc. Podobnie stabilizowała się po silnych piątkowych skokach cen w górę sytuacji na rynku złota (-0,12 proc. ok. godz. 9:55) i srebra (-0,09 proc.). Platyna była dziś rano najdroższa od ponad 2 tygodni (+0,32 proc.). Cena kontraktów na miedź notowanych na COMEX-ie dotknęła dziś swego najniższego poziomu od listopada ub.r.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Alpinizm przemysłowy, czyli zadania specjalne na wysokości

Alpinizm przemysłowy to jedna z dziedzin, która w ostatnich latach zdobywa coraz większą popularność, szczególnie w dużych polskich miastach, takich jak Warszawa, Kraków czy Poznań, gdzie biurowce wyrastają jak grzyby po deszczu. Prace na znacznych wysokościach to nie tylko niezwykle ekscytujące wyzwania, ale również profesja, która przynosi niemałe korzyści finansowe. W artykule przyjrzymy się bliżej pracy na wysokościach, dowiedzmy się, jakie zlecenia są najczęściej wykonywane oraz czy każdy może się takiej pracy podjąć. Zapraszamy na wspinaczkę w świat alpinizmu przemysłowego!

Czym w ogóle jest alpinizm przemysłowy?

Alpinizm przemysłowy to specjalistyczna forma wspinaczki, która wykorzystywana jest w celu przeprowadzania różnorodnych prac na wysokościach.  Usługi alpinistyczne to branża, która łączy niezwykłą odwagę z profesjonalizmem przy wsparciu zaawansowanego sprzętu wspinaczkowego. Alpiniści przemysłowi często pracują na dużych wysokościach, wykonując zadania, które dla przeciętnego człowieka byłyby nie do pomyślenia.

Jakie są najczęściej realizowane prace na wysokości?

Prace wykonywane przez alpinistów przemysłowych są niezwykle zróżnicowane. Obejmują one takie zadania, jak naprawy na budynkach, konserwację mostów, czyszczenie i malowanie konstrukcji stalowych, montaż billboardów czy też inspekcje instalacji na elektrowniach wiatrowych. Pracownicy wysokościowi realizują również usługi takie jak mycie okien na wysokości, mycie elewacji, mycie dachów czy wymiana szyb. Alpinista przemysłowy może znaleźć się na wieży komunikacyjnej w górach czy pracować na fasadzie wieżowca w centrum miasta. To prace, które wymagają precyzji, sprytu i wiedzy na temat technik wspinaczkowych.

Zimą, bardzo często alpinistów przemysłowych zatrudnia się do odśnieżania dachów. Przykład takiej oferty, jak również innych prac zimowych, można znaleźć np. tu: https://ever-best.pl/alpinistyczne-prace-zimowe/

Prace na wysokości

Piękne widoki i niemałe zarobki

Jednym z atutów alpinizmu przemysłowego są niewątpliwie widoki, jakie towarzyszą wykonywaniu zadań na wysokości. Alpiniści mają okazję podziwiać panoramę miast, krajobrazy górskie czy widoki na morza. To aspekt, który przyciąga wielu śmiałków do tej profesji. Niemałe zarobki to kolejny czynnik, który przemawia za pracą na wysokościach. Alpinistów przemysłowych ceni się za ich umiejętności i odwagę, co często przekłada się na atrakcyjne wynagrodzenie, szczególnie w przypadku tych pracowników, którzy mają już kilkuletnie doświadczenie i potrafią pokierować pracami na budynku, dbając jednocześnie o bezpieczeństwo pozostałych członków ekipy.

Ciekawa praca, ale czy każdy może ją wykonywać?

Choć alpinizm przemysłowy może wydawać się niezwykle ekscytujący, nie jest to zajęcie dla każdego. Praca na wysokościach niesie ze sobą ogromne ryzyko, a bez odpowiedniego przygotowania i doświadczenia może być niebezpieczna. Osoba zainteresowana alpinizmem przemysłowym musi przejść specjalistyczne szkolenia, zdobyć certyfikaty i staż, aby zapewnić sobie oraz innym bezpieczne warunki pracy na wysokościach. Warunki pogodowe nie zawsze są sprzyjające, w związku z czym ważna jest też odporność i zahartowane. Innymi słowy, do odważnych alpinizm przemysłowy należy!

Podsumowując, alpinizm przemysłowy to fascynująca i niezwykle wymagająca dziedzina, która oferuje zarówno niezapomniane wrażenia wizualne, jak i potencjał finansowy. Jednakże, aby podjąć się tego wyzwania, niezbędne jest zaangażowanie, odpowiednie przygotowanie oraz świadomość ryzyka. Dla tych, którzy spełniają te warunki, alpinizm przemysłowy może być pasją i źródłem satysfakcji zarówno zawodowej, jak i osobistej.

Unijne dotacje. Liderami są Małopolska i Śląsk

Jak wynika z danych NCBR, od 2019 roku do I połowy 2023 roku było prawie 1900 projektów badawczych realizowanych z Funduszy Europejskich z łącznym dofinansowaniem w wysokości blisko 11,8 mld zł. Ponad 700 takich przedsięwzięć odnotowano w 2021 roku. W całym analizowanym okresie najwięcej projektów dotyczyło województwa małopolskiego – przeszło 280. Dalej w zestawieniu widać woj. śląskie i dolnośląskie. Znawcy tematu, komentujący te dane, zwracają uwagę na czynniki, które mogą wpłynąć na zainteresowanie pozyskiwaniem unijnych środków w najbliższych miesiącach. I jednocześnie wskazują na liczbę wniosków w konkursie w ramach Ścieżki SMART, zakończonym w maju.

Miliardy zł na projekty badawcze

Według danych Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), od 2019 roku do połowy 2023 roku było 1898 projektów badawczych (zakończonych i trwających) realizowanych z Funduszy Europejskich. Łączne dofinansowanie wyniosło 11,769 mld zł. Analizując dane z pierwszej połowy tego roku, widzimy odpowiednio 96 takich przedsięwzięć i 524,3 mln zł.

– Moim zdaniem, przytoczona statystyka pokazuje krzywą wydatkowania środków z funduszy UE i środków krajowych na projekty badawcze. W 2019 roku realizowane były projekty bazujące na konkursach ogłaszanych w latach 2015-2018. Liczba ta malała wraz z postępem finansowym perspektywy na lata 2014-2020. Jest to naturalny proces. W tym roku kończy się kwalifikowalność wydatkowania środków z tej perspektywy, a ostatnie konkursy rozstrzygane były 3 lata temu. Stąd też tak drastyczny spadek liczby realizowanych projektów – komentuje Marcin Tumanow, ekspert BCC ds. funduszy UE, przewodniczący Komisji BCC ds. Funduszy Strukturalnych.

Z kolei Ewa Flor, doradca podatkowy z Kancelarii ATL Accounting & Payroll, zwraca uwagę na łączne dofinansowanie projektów badawczych wspieranych z Funduszy Europejskich od 2019 roku. Według ekspertki, kilkanaście miliardów złotych stanowi znaczący potencjał finansowy. Takie dofinansowania przyczyniają się do postępu nauki i technologii. A inwestycje w projekty badawcze mają potencjał generowania innowacyjnych rozwiązań, które mogą doprowadzić do wzrostu gospodarczego kraju.

– Zamknięcie ludzi w domach w okresie pandemii spowodowało spowolnienie realizacji projektów badawczych. Charakterystyka prowadzenia ich wymaga kontaktu z innymi osobami, przede wszystkim w przypadku działań w laboratoriach. Podczas wykonywania swoich obowiązków online trudniej jest pracować koncepcyjnie – mówi Monika Najgebauer z Departamentu Klienta Korporacyjnego w Banku BPS.

Oczekiwanie na KPO

Jak wynika z danych za 2022 rok, projektów badawczych realizowanych z Funduszy Europejskich było 96, a dofinansowanie wyniosło 479,4 mln zł. W zestawieniu za 2021 rok dostrzegamy odpowiednio 714 oraz 3,965 mld zł, a za 2020 rok – 540 i 3,818 mld zł. Natomiast biorąc pod uwagę 2019 rok, widzimy 452 i 2,982 mld zł.

– Przedłużający się konflikt z Unią Europejską może spowolnić realizację projektów badawczych, szczególnie tych z funduszy unijnych. Przedsiębiorcy nie mają pewności, że otrzymają dotacje, chociaż zakończą projekt zgodnie z założeniami. Konflikt w sprawie praworządności spowalnia wdrażanie funduszy unijnych w perspektywie unijnego budżetu. To nie sprzyja inwestowaniu, w tym w projekty badawcze, które obarczone są większym ryzykiem. Dodatkowe środki moglibyśmy otrzymać również z KPO, jednak konflikt blokuje ich dotarcie do przedsiębiorców – analizuje Monika Najgebauer.

Jednak powyższa sytuacja może się zmienić, bo jest szansa na to, że już niedługo opozycja dojedzie w Polsce do władzy i konflikt z UE zostanie rozwiązany. Natomiast według Ewy Flor, obniżenie liczby projektów w 2022 roku, jak i w pierwszej połowie 2023 roku, może wynikać z kilku czynników. Wśród nich należy wskazać m.in. cykliczne zmiany w aktywności badawczej, planowane przerwy w realizacji projektów czy konieczność dostosowania projektów do aktualnych potrzeb i trendów. Ekspertka podkreśla, że ograniczenie dofinansowania tego typu działań może wynikać ze zmiany priorytetów lokacji środków unijnych w obecnym okresie. Konflikty zbrojne i sytuacje kryzysowe często wpływają na stabilność polityczną, gospodarczą i społeczną regionu. A w ostatnim czasie z pewnością jednym z priorytetów budżetowych jest pomoc Ukrainie i zapobieganie skutkom wojny.

– Wiele statystyk pokazuje, że działalność B+R oraz innowacyjna wciąż w większości finansowana jest ze środków własnych. Jedynie małe firmy w znacznym stopniu zdobywają wsparcie z programów unijnych. Środki UE są istotne, ale nie dominują w strukturze finansowania tego typu działań – dodaje Marcin Tumanow.

Małopolska i Śląsk w czołówce

W okresie od początku 2019 roku do połowy 2023 roku, najwięcej projektów dotyczyło woj. małopolskiego – 284 (łączne dofinansowanie – 1,630 mld zł). Dalej widać woj. śląskie – 237 (1,641 mld zł – najwyższa kwota dofinansowania w analizowanym okresie), dolnośląskie – 215 (1,372 mld zł), a także pomorskie – 182 (883 mln zł).

– Duża liczba projektów województwa małopolskiego może wynikać z obecności wielu renomowanych uczelni i ośrodków badawczych, takich jak Uniwersytet Jagielloński czy AGH. To może przyciągać inwestycje i projekty badawcze. Natomiast województwo śląskie czy dolnośląskie to ważne centra przemysłowe i technologiczne w Polsce. Z kolei pomorskie może przyciągać inwestycje i projekty związane z nowymi technologiami ze względu na istotną obecność sektora ICT, portów i uczelni – analizuje ekspertka z Kancelarii ATL Accounting & Payroll.

Na kolejnych miejscach w ww. zestawieniu znajdują się woj. wielkopolskie – 166 (844 mln zł), łódzkie – 153 (1,107 mld zł) oraz mazowieckie – 133 (788 mln zł). Biorąc pod uwagę projekty obejmujące jedno województwo, na końcu listy są lubuskie – 20 (104 mln zł), opolskie – 30 (180 mln zł) i zachodniopomorskie – 31 (251 mln zł). Jednocześnie widzimy 7 projektów obejmujących 2 lub 3 województwa (np. lubelskie, śląskie i warmińsko-mazurskie) z dofinansowaniem od 5,8 mln zł do 33,2 mln zł.

– Nienaturalne może wydawać się dopiero siódme miejsce województwa mazowieckiego. Jednak taki stan rzeczy ma racjonalne wyjaśnienie. Mazowieckie, jako jedyne tzw. województwo przejściowe w perspektywie 2014-2020, miało osobną pulę środków, jaką można było przeznaczyć na finansowanie projektów B+R. Kiedy została ona wyczerpana, kolejne projekty nie otrzymywały dofinansowania. Projekty z pozostałych województw startowały do wspólnego budżetu – zaznacza Marcin Tumanow.

Przyszłość dofinansowań

W opinii Ewy Flor, zainteresowanie projektami badawczymi w najbliższych miesiącach może zależeć m.in. od priorytetów rządowych i polityki rozwoju. Istotna jest również kwestia dostępności funduszy unijnych. Ekspertka podkreśla, że równie istotny wpływ na aktywność badawczą ma stan gospodarki. W okresach wzrostu gospodarczego firmy i instytucje mogą być skłonne do inwestowania w projekty badawcze i innowacje. W tym aspekcie z kolei ważną rolę będzie odgrywać inflacja oraz poziom stóp procentowych. Do tego zapowiadana zmiana władzy w Polsce może poprawić cały klimat wokół tego typu inwestycji.

– Niewystarczająca transparentność w podziale środków unijnych może mieć wpływ na realizację projektów badawczych. W ostatnim czasie media informowały o nieprawidłowościach w przyznawaniu dotacji przez instytucję do tego umocowaną. Staranie się o unijne dotacje jest angażujące i wymaga od przedsiębiorców wiele wysiłku organizacyjnego, finansowego i technologicznego. Negatywne postrzeganie instytucji uprawnionych do rozdzielania dotacji może zniechęcać firmy do skutecznego starania się o granty na projekty badawcze – stwierdza ekspertka z Banku BPS.

Z kolei Marcin Tumanow zaznacza, że w ramach funduszy europejskich firmy mogą aplikować do konkursów na poziomie krajowym, ponadregionalnym (program Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej) oraz w poszczególnych województwach. Według eksperta BCC, zainteresowanie projektami badawczymi nie zmalało. Potwierdzeniem tego jest chociażby konkurs zakończony 9 maja br. w ramach Ścieżki SMART. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, operator Ścieżki SMART dla MŚP, poinformowała, że polscy przedsiębiorcy złożyli 1540 wniosków na łączną kwotę ok. 15,2 mld zł, co kilkukrotnie przekracza pulę przeznaczoną na ten nabór.

Europejski rynek IPO wciąż słaby, ale kilka ofert powyżej 500 mln euro oraz wzrost liczby debiutów dają powody do lekkiego optymizmu

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w trzecim kwartale 2023 r. wyniosła 4,6 mld euro – to spadek o 52,1% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku (9,6 mld euro), podczas którego liczbę tą stanowiła wartość debiutu Porsche (9,1 mld euro). Natomiast, miniony kwartał napawa większym optymizmem na przyszłość głównie ze względu na rosnące nieprzerwanie zainteresowanie rynkiem pierwotnym – w trzecim kwartale 2023 r. wartość i liczba IPO na europejskich rynkach wzrosła względem pierwszego i drugiego kwartału tego samego roku. Brakuje ofert na rynku głównym GPW.

Podsumowanie III kwartału 2023 r. na GPW w Warszawie

W trzecim kwartale 2023 roku na giełdzie w Warszawie odnotowano 3 IPO, wobec 1 IPO w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wszystkie te debiuty miały miejsce na alternatywnym rynku NewConnect – łączna wartość przeprowadzonych transakcji w trzecim kwartale br. wyniosła 7,7 mln PLN (1,7 mln euro), co oznacza spadek o 79,1% w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r., podczas którego na NewConnect zadebiutowała spółka HiProMine, która pozyskała łącznie 36,8 mln PLN (8,0 mln euro).

Spośród trzech IPO przeprowadzonych na alternatywnym rynku NewConnect największym był debiut spółki Plot Twist S.A, która pozyskała 5,6 mln PLN (1,2 mln euro). Drugie i trzecie miejsce przypadło odpowiednio spółce Freemind S.A (oferta o wartości 1,1 mln PLN) oraz Demolish Games S.A. (oferta o wartości 1,0 mln PLN). Wszystkie 3 spółki zajmują się tworzeniem i wydawaniem gier wideo.

“Według statystyk Giełdy Papierów Wartościowych, od początku 2023 roku, 10 spółek opuściło rynek główny, przy braku nowych debiutów (nie licząc przejść z rynku NewConnect). Biorąc pod uwagę niskie wyceny oraz niepewność makroekonomiczną, trend ten może utrzymać się w kolejnych kwartałach. Tymczasem kolejne duże spółki rozważają opuszczenie polskiej giełdy – wezwanie do sprzedaży akcji zgłosiły między innymi Ciech, Kernel Holding, Newag czy STS Holding. Na aktywizację rynku IPO w Polsce będziemy musieli poczekać najprawdopodobniej do co najmniej drugiej połowy 2024 roku. Do końca bieżącego roku nie należy się spodziewać debiutów nowych spółek na GPW” – mówi Kamil Wardzyński, wicedyrektor PwC Polska, zespół ds. rynków kapitałowych.

Podsumowanie europejskiego rynku ofert pierwotnych w III kwartale 2023 r.

Zgodnie z danymi uzyskanymi przez PwC, w trzecim kwartale 2023 roku łączna wartość IPO w Europie wyniosła zaledwie 4,6 mld euro i spadła w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku o 52,1%. W okresie od 1 lipca do 30 września 2023 r. miały miejsce 33 debiuty (wobec 21 debiutów w III kwartale 2022 r.).
W minionym kwartale odnotowano w Europie jedną tzw. mega ofertę (transakcję o wartości przekraczającej 1 mld euro) – był to debiut spółki Hidroelectrica (1,9 mld euro) przeprowadzony na rumuńskiej Bucharest Stock Exchange. Debiut spółki Hidroelectrica był największym co do wartości IPO w Europie i czwartym na świecie. Na drugim i trzecim miejscu pod względem wartości IPO w Europie, uplasowały się oferty przeprowadzone na giełdzie Deutsche Börse – SCHOTT Pharma AG & Co KGaA (oferta o wartości 813 mln euro) oraz Thyssenkrupp Nucera AG & Co KGaA (z ofertą o wartości 605 mln euro).

“Na globalnych rynkach, w szczególności w Europie i w Stanach Zjednoczonych, oznaki ożywienia na rynku IPO widoczne są przede wszystkim w poprawiających się nastrojach i deklaracjach inwestorów i emitentów, niż w statystykach debiutów. Wprawdzie ostatnie miesiące przyniosły udane transakcje, mi.n. spółek technologicznych na rynku amerykańskim (w tym rekordowe IPO Arm Holdings o wartości ponad 5 mld euro), a w Europie liczba i wartość debiutów rośnie z każdym kwartałem, jednak poziom aktywności na rynku IPO jest w dalszym ciągu znacząco niższy od obserwowanego w latach 2020 – 2021. Powrót koniunktury w 2024 roku będzie uzależniony zarówno od uwarunkowań makroekonomicznych, racjonalizacji oczekiwań co do wycen biznesów, jak i od wyników finansowych i notowań akcji obecnych debiutantów – analiza post-IPO i utrzymanie pozytywnych trendów po debiucie wydaje się obecnie jednym z kluczowych elementów mogących przyciągnąć na dobre zainteresowanie inwestorów” – mówi Bartosz Margol, partner PwC Polska, zespół ds. rynków kapitałowych.

Aktywność na europejskim rynku IPO w pierwszych trzech kwartałach roku (narastająco) od 2019 r.
Aktywność na europejskim rynku IPO w pierwszych trzech kwartałach roku
* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2019 r.
Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2019
* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

O raporcie IPO Watch Europe

Bieżąca i poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch. Dostępne są również podsumowania roczne za lata 2004-2022.

Raport IPO Watch Europe obejmuje wszystkie debiuty na głównych giełdach w Europie (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii i Szwajcarii) i jest publikowany kwartalnie. Debiuty podmiotów, które przeprowadzały wcześniej pierwszą ofertę publiczną oraz przeniesienie pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 lipca do 30 września 2023 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Począwszy od raportu za II kwartał 2019 roku IPO Watch Europe obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch Europe zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku w Warszawie, niezależnie od ich wartości.

Cyberbezpieczeństwo: firmy mają tylko rok na wdrożenie dyrektywy NIS2

Zgodnie z dyrektywą NIS2 wprowadzającą nowe ramy odpowiedzialności w zakresie nadzoru i zarządzania ryzykiem związanym z cyberbezpieczeństwem, organizacje objęte regulacją znajdują się teraz w decydującym okresie implementacyjnym. Równo 12 miesięcy mają firmy działające w sektorze publicznym i prywatnym państw członkowskich UE, aby dostosować się do nowych standardów, w tym m.in. przygotować własną politykę organizacyjną, określić procedury operacyjne i wybrać technologie wspierające cały proces.

Dyrektywa NIS2, która weszła w życie 16 stycznia 2023 roku, uchyliła dotychczas obowiązujący akt prawny z 2016. Ten krok ma kluczowe znaczenie dla wzmocnienia cyberbezpieczeństwa w organizacjach, które są filarami infrastruktury krytycznej. W wyniku tych zmian lista sektorów, branż i obszarów gospodarki podlegających regulacjom w dziedzinie bezpieczeństwa cyfrowego została rozszerzona o dziewięć pozycji. Co istotne, dyrektywa NIS2 ma zastosowanie zarówno do podmiotów działających w sektorze publicznym, jak i prywatnym, które świadczą usługi lub prowadzą działalność w Unii Europejskiej, spełniając jednocześnie kryteria klasyfikujące je jako średnie przedsiębiorstwa. Według wprowadzonej w nowelizacji klasyfikacji podmioty, których dotyczą nowe przepisy, dzielą się na kluczowe i ważne. Organizacje świadczące usługi kluczowe to te, których zakłócenie działalności związane z cyberatakami może spowodować poważne konsekwencje społeczno-gospodarcze, zalicza się więc do nich m.in. również sektor administracji publicznej.Dyrektywa NIS2

Liczba cyberataków rośnie w coraz szybszym tempie, stąd dynamicznie przybywa też nowych wyzwań w tym obszarze. Pomimo istotnej poprawy poziomu cyberbezpieczeństwa w Unii Europejskiej po wdrożeniu regulacji NIS w 2016 roku, potrzeba nowelizacji dyrektywy zaczęła się nasilać. W dużej mierze jest to związane z przyspieszoną transformacją cyfrową społeczeństwa, której początkiem była pandemia COVID-19. Zauważono, że organy odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo mało rygorystycznie podchodziły do kwestii reagowania na incydenty i usuwania ich skutków – mówi Michał Kurek, Partner, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Jak przygotować organizację do wdrożenia zasad zawartych w dyrektywie NIS2?

Wiele organizacji postrzega osiągnięcie zgodności swoich procedur z wymogami postawionymi w dyrektywie NIS2 jako stan docelowy. Zdaniem tych podmiotów jest to zbiór zasad, których należy przestrzegać i dążyć do spełnienia wymaganego minimum. W rzeczywistości jednak, te zasady, które zostały przedstawione w ramach znowelizowanego aktu stanowią podstawę i środek do osiągania wyższego poziomu cyberbezpieczeństwa. Skoordynowane i dostosowane regulacje są kluczowe dla wzmocnienia odporności organizacji na cyberataki. Jednak ich spójność i wdrożenie stanowią wyzwanie dla organów nimi zarządzających. Liderzy biznesowi muszą rozważać wszelkie konsekwencje wprowadzanych procedur, które mogą wpłynąć na dostawców usług, klientów i innych kluczowych partnerów współtworzących cały łańcuch dostaw. Powinni również stale monitorować, czy wprowadzane zmiany są zgodne z nowymi przepisami.

Nieprzypisanie odpowiedzialności za cyberbezpieczeństwo konkretnym osobom czy zespołom w organizacji może skutkować przeoczeniem zagrożeń. Tematyka cyberbezpieczeństwa w systemach OT (Operational Technology) nie jest jeszcze w takim stopniu upowszechniona jak ma to miejsce w przypadku systemów IT, a w świetle regulacji NIS2 harmonizacja środków bezpieczeństwa wdrażanych na obu tych płaszczyznach jest konieczna. Ponadto organizacje muszą zmierzyć się z zaostrzonymi wymogami w zakresie raportowania incydentów. Argumenty te uwypuklają konieczność wskazywania zespołów odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo w organizacjach objętych dyrektywą NIS2 – mówi Łukasz Staniak, Dyrektor w Zespole Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce.

Fundusze obligacji korporacyjnych brylują wynikami

Średnia stopa zwrotu funduszy obligacji korporacyjnych za ostatnie 12-miesięcy to 10,30%, a tylko we wrześniu zarobiły one średnio 0,59%. Tym samym w ostatnim miesiącu były jedną z najlepiej radzących sobie klas aktywów – tuż obok obligacji skarbowych.Fundusze obligacji korporacyjnych brylują wynikami

W czołówce stóp zwrotu znajdują się fundusze nastawione na wyższe poziomy ryzyka (Private Debt). Warto jednak zaznaczyć, że bardzo dobrze radzą sobie również klasyczne fundusze obligacji korporacyjnych oraz te które mają w swoich portfela również papiery skarbowe i zagraniczne. Biorąc pod uwagę, że ogromna większość polskich obligacji korporacyjnych ma zmienne oprocentowanie oparte o WIBOR, to ostatnie decyzje RPP o obniżce stóp procentowych bezpośrednio wpływają na rentowność długu firm. Tym samym tak dobre wyniki tej grupy aktywów będą prawdopodobnie trudne do utrzymania w dłuższym horyzoncie.Fundusze obligacji korporacyjnych brylują wynikami 2

W ślad za wynikami funduszy obligacji korporacyjnych idą również ich aktywa, które tylko w sierpniu urosły o ponad 400 mln zł. Inwestorzy wpłacili do nich w tamtym miesiącu ponad 300 mln zł i był to najlepszy wynik od ponad 2 lat. Nie znamy jeszcze danych za wrzesień, ale biorąc pod uwagę jak dobre wyniki wygenerowały one mimo dużej rynkowej korekty, można spodziewać się, że „gonienie” rosnących wyników przez rosnące aktywa wciąż trwa.Fundusze obligacji korporacyjnych brylują wynikami 3

Na powyższej tabeli wyraźnie widać jak ciężki dla prawie wszystkich grup aktywów był wrzesień. Rynkowe spadki dotknęły bowiem prawie wszystkie klasy funduszy. Niemniej jednak to fundusze polskich obligacji korporacyjnych dalej radziły sobie bardzo dobrze. Mimo że spadające stopy procentowe nie będą sprzyjać ich wynikom w przyszłości, wyraźnie widać, że dług polskich firm może stanowić ciekawą alternatywę inwestycyjną. Z kolei rosnące aktywa zdają się potwierdzać tezę, że inwestorzy po kwartałach „odpływów” powoli zaczynają wracać do długu polskich firm.

 Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA). Michael / Ström Dom Maklerski.

Start-upy posiadające patenty i znaki towarowe pozyskują finansowanie dziesięciokrotnie częściej

  • Posiadanie praw własności intelektualnej zwiększa zdolność start-upów do pozyskiwania funduszy, zwłaszcza w branżach najbardziej zaawansowanych technologii o wyższym zapotrzebowaniu na kapitał.
  • W korzystaniu z patentów i znaków towarowych przoduje sektor biotechnologii: prawie połowa start-upów w tym sektorze ubiega się o te podstawowe prawa.
  • Patenty i znaki towarowe zgłasza więcej start-upów w Austrii, Szwajcarii, Czechach, Niemczech, Finlandii, Francji czy we Włoszech.

Europejski Urząd Patentowy (EPO) i Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) opublikowały dzisiaj nowe wspólne badanie wskazujące, w jakim stopniu patenty i znaki towarowe mogą przyczynić się do sukcesu start-upów w Europie. Z raportu wynika, że start-upy, które posiadają te dwa rodzaje praw własności intelektualnej na początkowych etapach – zalążkowych lub wczesnego wzrostu – mają średnio nawet 10,2 razy większe szanse na pomyślne pozyskanie finansowania.

Średnio 29% europejskich start-upów złożyło wniosek o zarejestrowanie praw własności intelektualnej, choć obserwujemy znaczne różnice między różnymi sektorami przemysłu. Sektorem, w którym zdecydowanie najintensywniej wykorzystuje się prawa własności intelektualnej, jest biotechnologia: prawie połowa start-upów w tej branży wykorzystuje patenty lub zarejestrowane znaki towarowe. Inne sektory, które intensywnie wykorzystują własność intelektualną, to nauka i inżynieria (25% użytkowników patentów i 38% użytkowników znaków towarowych), opieka zdrowotna (20% użytkowników patentów i 40% użytkowników znaków towarowych) oraz produkcja (20% użytkowników patentów i 36% użytkowników znaków towarowych).Infografika 2 Infografika 1

Posiadanie europejskich patentów i znaków towarowych wiąże się z jeszcze większą przewagą – wskaźnik zagwarantowania finansowania na wczesnym etapie jest ponad pięciokrotnie wyższy niż w przypadku krajowych praw własności intelektualnej (6,1 razy wyższy w przypadku znaków towarowych i 5,3 – w przypadku patentów). Przedsiębiorstwa typu start-up w dziedzinie najbardziej zaawansowanych technologii (tzw. start-upy „deep tech”) napotykają szczególne wyzwania przy opracowywaniu przełomowych technologii, ponieważ wymagają one dużych inwestycji i długiego czasu realizacji. Takie start-upy mogą zwłaszcza skorzystać z patentów i znaków towarowych, aby przyciągnąć „cierpliwych” inwestorów.

António Campinos, dyrektor Europejskiego Urzędu Patentowego, powiedział: – Start-upy są dynamicznymi katalizatorami innowacji i wzrostu gospodarczego. Mają potencjał do opracowania nowych rozwiązań, które mogą sprostać najpilniejszym wyzwaniom społecznym i zapewnić bardziej zrównoważoną przyszłość. Musimy zatem znaleźć sposoby na dalsze wspieranie naszych start-upów. W tym roku EPO poczyniło niebagatelne postępy dzięki wprowadzeniu jednolitego patentu, ale teraz nasze nowe obserwatorium ds. patentów i technologii [ang. Observatory on Patents and Technology] wprowadzi przełomowe narzędzie, EPO Deep Tech Finder, umożliwiające potencjalnym inwestorom identyfikację i ocenę start-upów korzystających z pionierskich i obiecujących nowych technologii. Umożliwiamy łączenie podmiotów kreatywnych z tymi, które mają zasoby do napędzania silnika innowacji – wszyscy mogą na tym skorzystać.

Dyrektor wykonawczy Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej, João Negrão, powiedział: – Wartości niematerialne i prawne stanowią obecnie zdecydowaną większość wartości przedsiębiorstwa, a formalne prawa własności intelektualnej, takie jak znaki towarowe, są nie tylko gwarancjami prawnymi dla inwestycji w wartości niematerialne i prawne, lecz także kluczem do zapewnienia finansowania i współpracy. Jest to szczególnie istotne w przypadku nowo powstałych, innowacyjnych przedsiębiorstw, które na początkowym etapie posiadają zazwyczaj niewiele aktywów poza kapitałem intelektualnym. Opublikowane dziś badanie pokazuje, że 27% objętych nim start-upów zgłosiło znak towarowy – to więcej niż w przypadku jakiegokolwiek innego prawa własności intelektualnej. Dlatego tak istotne jest wsparcie, jakiego możemy im udzielić, nie tylko aby poczyniły pierwszy krok i zarejestrowały swoje prawa własności intelektualnej – i tutaj bardzo istotny jest fundusz Komisji Europejskiej na rzecz MŚP, wdrażany przez EUIPO wraz z krajowymi i regionalnymi urzędami ds. własności intelektualnej UE – lecz także na późniejszych etapach, dzięki inicjatywom takim jak wycena własności intelektualnej i usługa IP Scan. Widzimy jednak, że Europa pozostaje w tyle za innymi regionami świata, jeśli chodzi o finansowanie start-upów, dlatego musimy zwiększyć wysiłki na rzecz udoskonalenia własności intelektualnej jako narzędzia dostępu do finansowania, wzrostu i zrównoważonego rozwoju dla unijnych przedsiębiorstw, a w szczególności dla MŚP, tak aby nasze innowacyjne start-upy mogły się prężnie rozwijać.

Własność intelektualna w różnych krajach

Istnieją znaczne różnice w korzystaniu z praw własności intelektualnej w poszczególnych krajach europejskich. Najwyższy odsetek przedsiębiorstw typu start-up, które zgłosiły własność intelektualną, znajduje się w Finlandii i we Francji, gdzie wynosi po 42%. Start-upy z siedzibą w Niemczech (40%), Austrii (40%), we Włoszech (39%), w Norwegii (37%), Szwecji (34%), Danii (34%), Szwajcarii (32%) i Czechach (31%) średnio ubiegają się o więcej praw własności intelektualnej. Przedsiębiorstwa z tych krajów są również najbardziej skłonne do zgłaszania znaków towarowych i patentów oraz do łączenia tych dwóch praw własności intelektualnej. Dotyczy to w szczególności start-upów z Austrii, Szwajcarii, Francji i krajów nordyckich.

Własność intelektualna w różnych branżach

Jeśli chodzi o sektory, zarówno z patentów, jak i ze znaków towarowych najintensywniej korzysta się w sektorze biotechnologii – niemal połowa start-upów w dziedzinie biotechnologii w Europie ubiega się o jedno lub oba te prawa własności intelektualnej. 48% start-upów biotechnologicznych zgłosiło patent, a 47% – znak towarowy. Jest to sektor z najwyższym odsetkiem start-upów posiadających zarówno patent, jak i znak towarowy (31%). Sektorem z drugim najwyższym odsetkiem start-upów posiadających prawa własności intelektualnej jest nauka i inżynieria (47%), przy czym 38% firm zgłasza znak towarowy, a 25% składa zgłoszenia patentowe. Wyniki są podobne w sektorze opieki zdrowotnej i produkcji, gdzie 40% firm w każdym z sektorów zarejestrowało patent albo znak towarowy.

O ile wszystkie produkty i usługi mogą być oznaczone marką, a marki te mogą być chronione dzięki rejestracji znaku towarowego, o tyle istnieje wiele sektorów, w szczególności usługowych, których innowacje nie posiadają zdolności patentowej. Podobnie jak wyżej wymienione sektory, inne branże intensywnie korzystające z patentów obejmują media i rozrywkę (21%), technologie informacyjne (20%), energię elektryczną (19%), zasoby naturalne (18%) i zrównoważony rozwój (17%). W odniesieniu do znaków towarowych inne intensywnie z nich korzystające branże to zrównoważony rozwój (37%), energia elektryczna (36%), sztuczna inteligencja (36%), rolnictwo i hodowla (36%) oraz zasoby naturalne (35%).

Podpora nowoczesnej gospodarki

Ekosystem start-upów w Europie odnotował w ostatnich latach gwałtowny wzrost. Według tabeli wyników OECD w zakresie finansowania MŚP i przedsiębiorców z 2023 r. w następstwie kryzysu związanego z COVID-19 we wszystkich gospodarkach zaobserwowano znaczny wzrost aktywności kapitału wysokiego ryzyka, przy czym w 2021 r. mediana wzrosła o 58,6% (w porównaniu ze wzrostem o 4,18% w 2020 r.). Krajowe stowarzyszenia venture capital zgłosiły jednak w tym samym raporcie, że wzrost kwoty inwestycji kapitału wysokiego ryzyka był szczególnie znaczący na późnych etapach i w przedsiębiorstwach skonsolidowanych, ale słabszy na etapie zalążkowym i wczesnym.

W projekcie sprawozdania Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Parlamentu Europejskiego opublikowanym we wrześniu 2023 r. podkreślono, że dostęp do kapitału pozostaje istotną przeszkodą dla start-upów i scale-upów. Wiele z nich ma trudności z zapewnieniem inwestycji na wczesnym etapie rozwoju, w szczególności kapitału podwyższonego ryzyka i kapitału wysokiego ryzyka, które mają kluczowe znaczenie dla rozwoju ich działalności, opracowywania produktów i wchodzenia na nowe rynki. Aby sprostać tym wyzwaniom, podjęto już różne inicjatywy UE, w tym utworzenie Europejskiej Rady ds. Innowacji (EIC) jako punktu kompleksowej obsługi na potrzeby identyfikacji, rozwoju i zwiększania skali powstających głębokich technologii i przełomowych innowacji.

W skomplikowanym środowisku start-upów patenty i znaki towarowe stają się ważnymi instrumentami konkurencyjności. Patenty nadają tym wschodzącym firmom kluczowe prawo: prawo do ograniczania innym możliwości przywłaszczania sobie ich pionierskich technologii. Nie tylko gwarantuje to innowacyjną przewagę tych przedsiębiorstw, lecz także mobilizuje je do uzyskania strategicznej przewagi na rynku. Znaki towarowe pełnią rolę bastionu prawnego, wzmacniającego inwestycje w wartości niematerialne i prawne. Te odróżniające symbole lub nazwy, jeżeli są prawnie chronione, stają się skuteczną tarczą, chroniącą wizerunek marki start-upa przed naruszeniem prawa.

Bardzo dobra sprzedaż deweloperów giełdowych w III kwartale 2023 r.

W trzecim kwartale br. kontraktacja deweloperów mieszkaniowych notowanych na rynku podstawowym i Catalyst warszawskiej GPW wyraźnie przekroczyła poziom poprzedniego, zdecydowanie udanego kwartału. To może sugerować definitywny powrót koniunktury sprzedażowej do normy sprzed cyklu podwyżek stóp procentowych. Jak tłumaczą jednak eksperci portalu RynekPierwotny.pl przesilenie w kierunku kolejnej fazy ożywienia można by było uznać za dokonane, gdyby nie wątpliwości sygnalizowane przez samych deweloperów.

Rekordowa sprzedaż deweloperów giełdowych

Miniony kwartał był już drugim z kolei trzymiesięcznym okresem wyraźnej poprawy koniunktury sprzedażowej mieszkaniowego rynku pierwotnego. W normalnych warunkach można by więc było uznać, że po nieco ponad półtorarocznym okresie ostrego hamowania sprzedażowego boomu, stan koniunktury w minionym kwartale potwierdził wyraźne symptomy powrotu do normalności sprzed cyklu windowania stóp procentowych.

Tymczasem okoliczności rynkowe raczej nie skłaniają do hurraoptymizmu, sugerując raczej zachowanie pewnej ostrożności w kwestii ogłaszania faktu rynkowego przesilenia, które wydają się potwierdzać statystyki sprzedaży nowych mieszkań, nie tylko te dotyczące deweloperskich spółek giełdowych.

Notowana na rodzimej GPW stawka piętnastu deweloperów mieszkaniowych, w okresie od lipca do września br. znalazła nabywców na ponad 7 tys. lokali. To o 87 proc. więcej licząc rok do roku i 17 proc. w relacji kwartał do kwartału. Podobnie optymistycznie prezentuje się wynik ogółem od początku roku na poziomie niespełna 18 tys. lokali, oznaczający progres w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego o ponad jedną trzecią.

Na ile udanym okresem sprzedażowym okazał się dla deweloperów giełdowych miniony kwartał, niech świadczy fakt, że w historii notowań ilość przypadków, w których ich kwartalna kontraktacja przekroczyła poziom 7 tys. lokali, można dosłownie policzyć na palcach jednej ręki. Jeśli jednak uwzględnić fakt, że w przeszłości takiej miary sprzedaż realizowała większa o kilka jednostek liczba spółek, to najprawdopodobniej III kwartał br. należy uznać za historycznie rekordowy.

Co istotne, jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl, nie tylko cała stawka prezentowanych budowniczych mieszkań znalazła się w minionym kwartale wyraźnie „nad kreską”, ale aż w ośmiu przypadkach progres rok do roku ma wymiar trzycyfrowy, a więc liczony w setkach procent.

Tak rzadko spotykana wolta statystyk kontraktacji deweloperów niezupełnie komunikuje jednak fakt popytowej eksplozji, choć w przypadku wybranych firm był to rekordowy kwartał w historii. Wynika natomiast z dwóch czynników: z jednej strony ze zdecydowanej poprawy koniunktury sprzedażowej, osiągającej, czy wręcz pokonującej parametry z okresu boomu zastopowanego cyklem podwyżek ceny rodzimego pieniądza, z drugiej zaś z rekordowo niskiej bazy. Ostatnie dwa kwartały ubiegłego roku to bowiem czas sprzedażowej zapaści pierwotnego rynku mieszkaniowego, cofającej wyniki kontraktacji deweloperów o osiem lat, czyli aż do momentu koniunkturalnego przesilenia sprzed dekady.

Rynek na sztucznym dopalaczu

Za poprawę koniunktury sprzedażowej pierwotnego segmentu mieszkaniówki odpowiada, praktycznie na zasadzie wyłączności, program dopłat do kredytów mieszkaniowych BK2%. Już sama perspektywa jego uruchomienia od połowy roku coraz bardziej elektryzowała rynek, przyspieszając decyzje zakupowe tysięcy inwestorów indywidualnych, nabywających nowe lokale zarówno na coraz bardziej dostępny kredyt albo za gotówkę.Tab. 1 - Sprzedaż deweloperów giełdowych

Z kolei od początku misji programu dopłat do kredytów mieszkaniowych do dziś liczba wniosków o BK2% osiągnęła niebezpiecznie wyśrubowany poziom 65 tys. oraz 20 tys. pozytywnych decyzji. Z tej puli zapewne istotna część wsparła statystyki sprzedażowe deweloperów mieszkaniowych, w tym prezentowaną stawkę spółek giełdowych.

Sęk w tym, że BK2% to sztuczny stymulator popytu oraz mało przewidywalny instrument wspierający okresowo rynek mieszkaniowy, windujący ceny mieszkań zarówno nowych jak i z drugiej ręki, ale co gorsza mocną drenujący rynkową ofertę. Szczególnie niepokojąco prezentuje się jej spadek na rynku pierwotnym, będący pokłosiem ograniczania produkcji mieszkań przez deweloperów.

Jak wynika z danych serwisu BIG DATA RynekPierwotny.pl, w  sierpniu na dziesięciu głównych rynkach kraju na trzy sprzedane lokale deweloperzy wprowadzali tylko jedną nową ofertę. We wrześniu sytuacja uległa niewielkiej poprawie, jednak wciąż zdecydowanie utykało uzupełnianie oferty na głównych rynkach kraju: w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu.

A to raczej nie przesądza o wejściu pierwotnego segmentu krajowej mieszkaniówki w kolejną fazę sprzedażowej prosperity. Co więcej, stawia pod sporym znakiem zapytania przyszłe wyniki kontraktacji deweloperów, z tymi notowanymi na GPW na czele.

WIG-Nieruchomości na rozdrożu

Inwestycyjna wstrzemięźliwość deweloperów, sygnalizująca ich dość ograniczony rynkowy entuzjazm, bardzo szybko znalazła swoje przełożenie na notowania giełdowych tuzów branży deweloperskiej. Po chwilowej euforii z dnia pierwszej obniżki stóp procentowych pod koniec września, indeks WIG-Nieruchomości znalazł się w odwrocie, lokując się poniżej wzrostowej rocznej linii trendu, będącej tymczasem ostatnim impulsem trwającej od 11 lat nieruchomościowej hossy. Już najbliższe tygodnie zadecydują najprawdopodobniej o dalszym kierunku notowań w segmencie spółek deweloperskich, kontynuacji długoterminowych wzrostów lub o równie prawdopodobnej dłużej ich korekcie.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

#StartUP Małopolska Meetup #11: Budowanie biznesu z misją

Przed nami kolejne spotkanie dla osób zainteresowanych tematyką przedsiębiorczości i jednocześnie podsumowanie 11. edycji programu akceleracyjnego #StartUP Małopolska organizowanego przez Województwo Małopolskie. 

Na #StartUP Małopolska Meetup #11 zapraszamy 18 października (środa) do klubu Hevre przy ulicy Meiselsa 18 w Krakowie na godzinę 18:00. Tematem przewodnim spotkania będzie budowanie biznesu z misją.

Z zaproszenia na spotkanie powinny skorzystać głównie osoby, które właśnie rozpoczęły działalność gospodarczą, są na początku swojej ścieżki zawodowej albo planują w najbliższym czasie uruchomienie swojego biznesu. Bez wątpienia skorzystają z doświadczeń ludzi, którzy już osiągnęli sukcesy i chętnie, w sposób przystępny, dzielą się swoją wiedzą w bardzo ważnym obszarze jakim jest społeczny wpływ biznesu

– zachęca wicemarszałek Józef Gawron.

Ekonomia cyrkularna i social impact

Wśród prelegentów i panelistów, którzy podzielą się z uczestnikami swoim bogatym doświadczeniem znajdujemy doświadczonych przedsiębiorców. Temat ekonomii cyrkularnej i budowania społecznego wpływu biznesu odgrywa dla nich ogromną rolę:

  • Szymon Niemczura (co-founder w Ecomyko),
  • Kamila Solon-Serek (kierownik zespołu komunikacji projektów ESG w Inpost),
  • Przemysław Stanisz (co-founder & strategy partner w Social Movers Hub),
  • Piotr Hołubowicz (CEO w SEEDiA).
  • Anna Wojcieszczak z WiseAdvise będzie moderatorką dyskusji.

Każdy z uczestników panelu będzie prezentował spojrzenie na problematykę social-impact z perspektywy startupu, NGO’s lub dużej firmy. Eksperci przybliżą szanse i zagrożenia jakie niosą działania w tym obszarze w budowaniu biznesu lub ich włączaniu do aktywności firmy.

Szymon Niemczura jest założycielem i doradcą w kilku startupach, współtwórcą Ecomyko, zajmującego się zwalczaniem zanieczyszczenia plastikiem za pomocą grzybów. Proces ten wykorzystuje naturalne zdolności grzybni do biodegradacji odpadów z tworzyw sztucznych, tworząc gospodarkę o obiegu zamkniętym, w której odpady nie są już ciężarem, ale zasobem do wykorzystania.

Kamila Solon-Serek pełni funkcję kierownika Zespołu Komunikacji i Projektów ESG w InPost sp. z o.o.. Zajmuje się projektami związanymi ze zrównoważonym rozwojem (ESG) i CSR, działaniami promocyjnymi i marketingowymi.

Piotr Hołubowicz to inżynier i przedsiębiorca skoncentrowany na rozwiązywaniu globalnych problemów, m.in takich jak globalne ocieplenie, zanieczyszczenie powietrza. Jest co-founderem i CEO startupu SEEDiA zajmującego się produkcją solarnych elementów architektury na potrzeby Smart Cities.

Przemysław Stanisz jest współzałożycielem licznych firm i marek działających na rynku europejskim, pomagających podnosić efektywność sprzedaży i marketingu oraz skalowania biznesu za granicę. Pozostaje aktywny w społecznościach technologicznych i startupowych w Europie i USA, pracując jako coach i mentor. Był prezenterem na wielu wydarzeniach i w wielu organizacjach, od Uniwersytetu Stanforda po US-Polish Trade Council.

Prezentacja startupów

Pod koniec spotkania na scenie zaprezentują się wybrane startupy uczestniczące w 11. edycji programu akceleracyjnego #StartUP Małopolska. To będzie dla nich okazja do zaprezentowania przed szerszą publicznością swojej oferty biznesowej. Czekamy na efekt ich przygotowań z niecierpliwością!

Rejestracja na wydarzenie

Udział w spotkaniu  jest bezpłatny. Bardzo jednak prosimy o rejestrację na to wydarzenie poprzez wypełnienie formularza na stronie https://www.malopolska.pl/startup-meetup11

Agenda #StartUP Małopolska Meetup #11

18 października (środa), godz. 18:00, Hevre, ulica Meiselsa 18 w Krakowie.

18:00–18:15

  • Otwarcie spotkania
  • Wystąpienie przedstawiciela Województwa Małopolskiego
  • Prezentacja programu akceleracyjnego #StartUP Małopolska

18:15–18:35

  • Ekonomia cyrkularna – skąd pomysł, by z odpadów robić biznes? Szymon Niemczura (Co-founder w ecomyko – startupie zajmującym się zwalczaniem zanieczyszczenia plastikiem za pomocą grzybów; doświadczony przedsiębiorca, założyciel i doradca w wielu startupach)
  • Sesja pytań i odpowiedzi

18:35–19:15

Panel dyskusyjny „Social-impact – chwilowy trend czy obowiązek każdej firmy?”

  • Moderatorka: Anna Wojcieszczak (WiseAdvise)
  • Prelegenci:
    • Kamila Solon-Serek (Kierownik Zespołu Komunikacji w Projektów ESG w Inpost)
    • Szymon Niemczura (Co-founder w ecomyko)
    • Przemysław Stanisz (Co-founder & Strategy Partner w Social Movers Hub)
    • Piotr Hołubowicz (CEO w SEEDiA)

Sesja pytań i odpowiedzi

19:15–19:30

  • Startup Pitch – prezentacja firm z programu akceleracyjnego #StartUP Małopolska
  • Sesja pytań i odpowiedzi

19:30 – Podsumowanie spotkania i networking

Program akceleracyjny #StartUP Małopolska jest częścią projektu „Startupowa Małopolska – wsparcie przedsiębiorczości w regionie” współfinansowanego ze środków europejskich w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego 2014-2020.

Bitcoin zyskuje po orzeczeniu SEC

Bitcoin odnotował znaczny wzrost w weekend i dziś rano po tym, jak potwierdzono, że organy regulacyjne w USA nie będą rozpatrywać odwołania od wniosku ETF Grayscale.

Cena bitcoina wykazywała tendencję spadkową przez siedem dni, zaczynając nieco powyżej 27 500 dolarów i spadając do 26 300 dolarów. Ale wczorajsze późne wiadomości wymazały wszystkie straty, a handel kryptowalutami ponownie przekroczył 27 500 dolarów na eToro.

Ethereum odnotowało jednak kolejny spadek w zeszłym tygodniu. Po rozpoczęciu notowań powyżej 1600 dolarów, w ciągu siedmiu dni spadł o 3 proc. i obecnie notowany jest na poziomie około 1560 dolarów.

Wiadomości z USA na temat wniosku ETF Grayscale mają potencjalnie bardzo istotne konsekwencje dla rynku bitcoinów. Historia zatwierdzenia ETF po cenie spot jest dominującą narracją na rynku bitcoina od kilku miesięcy.

W miarę jak bariery na drodze do zatwierdzenia spadają, wśród inwestorów wciąż rosną nadzieje, że prędzej czy później będziemy mogli zobaczyć te produkty na rynku.

Rząd USA posiada 5 miliardów dolarów w bitcoinach

Według raportu opublikowanego w Wall Street Journal, rząd USA posiada bitcoiny o wartości 5 miliardów dolarów. To – zgodnie z raportem – czyni go jednym z największych posiadaczy kryptowalut na świecie.

Czy powinniśmy się martwić, że rząd USA ma tak duży udział w bitcoinie? W obecnej sytuacji – nieszczególnie. Większość jego zasobów ma charakter przypadkowy, związany raczej z konfiskatą wynikającą z nielegalnej działalności niż z aktywną polityką gromadzenia kryptowalut.

Ponadto, przy 5 miliardach dolarów, jego udziały stanowią mniej niż 1 proc. całkowitej kapitalizacji rynkowej bitcoina, która, według Coinmarketcap, wynosi około 543 miliardy dolarów. Jako sieć zdecentralizowana, bitcoin wymagałby posiadania ponad 50 proc. udziałów, aby jeden podmiot mógł przejąć kontrolę. Jest to bardzo mało prawdopodobne. Gdyby jeden z głównych aktorów próbował zdobyć 50 proc. udziałów, cena i tak poszybowałaby w górę, co znacznie utrudniłoby jej osiągnięcie.

Bitcoinowe wieloryby trzymają się stabilnie, podczas gdy wieloryby ethereum sprzedają

Według danych Glassnode, wieloryby bitcoina i ethereum podejmują obecnie wyraźnie różne działania na rynku. „Wieloryby” odnoszą się do posiadaczy kryptowalut o znacznej wielkości (zazwyczaj ponad 1000 BTC). Podczas gdy wieloryby bitcoinowe wydają się gromadzić, wieloryby ethereum sprzedają swoje zasoby.

Tendencja ta odzwierciedla rozbieżność, jaką obserwowaliśmy ostatnio między dwoma największymi kryptowalutami. Bitcoin, choć nie odnotował gwałtownych zmian cen, wydaje się utrzymywać stabilny poziom wśród szerszej zmienności rynkowej, podczas gdy ethereum nie było tak silne.

Jak zawsze jednak, ważne jest, aby nie odczytywać zbyt wiele z aktywności dużych posiadaczy, ponieważ będą oni mieli własne powody do kupna lub sprzedaży. Ważne jest, aby inwestorzy zastanowili się raczej nad długoterminowymi przypadkami kryptowalut i ich przyszłym potencjałem.

Ferrari akceptuje kryptowaluty jako płatność

Główna włoska marka luksusowych samochodów Ferrari akceptuje teraz kryptowaluty jako formę płatności, zgodnie z raportem agencji Reuters. Wynika to z próśb zamożnych klientów, jak powiedział szef marketingu i handlu firmy.

Firma twierdzi, że dostrzegła potencjał w mieszance młodszych klientów i tradycyjnych inwestorów z zasobami kryptowalut, którzy chcą płacić za swoje luksusowe pojazdy za pomocą tokenów. Stawia to Ferrari w jednym szeregu z innymi firmami, takimi jak Tesla, która zaczęła przyjmować bitcoiny jako formę płatności w 2021 roku.

Jednym z największych zarzutów w ostatnim czasie było to, że kryptowaluty nie mogą działać jako waluta, ponieważ ludzie nie używają ich jako metody płatności. Wydaje się jednak, że jest to sprzeczne z doświadczeniem Ferrari i może wskazywać na zmiany, które nadejdą w dalszej części spektrum, ponieważ inne firmy stają się bardziej elastyczne w zakresie akceptowanych form płatności.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Polski system wyborczy celem rosyjskich cyberataków w ostatnich dniach

  • Rosyjska grupa NoName057(16) zaatakowała w sobotę poprzedzającą dzień wyborów (15.10) kilka kluczowych polskich celów w kampanii DDoS: ePUAP, portal eWybory.eu oraz lokalne oddziały Krajowego Biura Wyborczego
  • Atak nie mógł mieć wpływu wyniki wyborów i nie był skuteczny. Zaatakowane strony odnotowały jedynie okresowe problemy z utrzymaniem działania z wyjątkiem ostatniego – rządowego serwisu PKW (pod adresem pkw.gov.pl).

Rosyjska grupa NoName057(16) zaatakowała w sobotę poprzedzającą dzień wyborów (15.10) kilka kluczowych polskich celów w kampanii DDoS. Celem ataków była strona internetowa rządowego systemu usług administracji publicznej – ePUAP, portal eWybory.eu oraz lokalne oddziały Krajowego Biura Wyborczego – poinformował Check Point Research. Atak nie mógł mieć wpływu wyniki wyborów i nie był skuteczny – podkreślają eksperci.

Celami ataków były m.in. oddział delegatur Krajowego Biura Wyborczego oraz portal podający wyniki sondaży wyborczych (pod adresem ewybory.eu) oraz rządowy portal Państwowej Komisji Wyborczej (pod adresem pkw.gov.pl). Eksperci Check Point Research wskazują, że zaatakowane strony rządowych portali odnotowały okresowe problemy z utrzymaniem działania z wyjątkiem ostatniego – rządowego serwisu PKW (pod adresem pkw.gov.pl). Atak nie miał wpływu na wyniki wyborów i ostatecznie żaden z ataków nie był skuteczny – podkreślają specjaliści cyberbezpieczeństwa.

– Organy zarządzające wyborami, partie polityczne i inne zainteresowane strony są często słabo przygotowane na ataki cybernetyczne i reagowania na nie. Brak reakcji na zagrożenia dla cyberbezpieczeństwa może stanowić krytyczne zagrożenie dla uczciwości wyborczej – ostrzegała w maju br. Międzynarodowa Fundacja Systemów Wyborczych (IFES).

– Biorąc pod uwagę doświadczenia ostatnich 2 lat i obserwacje działań grup haktywistycznych powiązanych z Rosją, mieliśmy świadomość realnego zagrożenia możliwością ataku na Polskę przed lub podczas wyborów parlamentarnych w tym roku – Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce. I to właśnie instytucje publiczne: internetowe strony rządowe, portale partii politycznych, a także mediów relacjonujących kampanie partii były wskazywane jako główne cele takich ataków. – Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami celowego ingerowania prorosyjskich grup w działania instytucji zaufania publicznego w naszym regionie – alarmuje ekspert firmy Check Point Software.

 

Rynki pozytywnie reagują na wyniki wyborów

Polska waluta bardzo entuzjastycznie przyjęła wyniki sondażu exit poll po wyborach. Co prawda od rana trwa lekka korekta, ale nadal jesteśmy w zupełnie innym miejscu niż w piątek. Na rynku ropy dalej niespokojnie.

Powyborcza moc złotego

Pomimo tego, że nie znamy jeszcze ostatecznych wyników, to rynki już reagują na wyniki exit poll. Najwyraźniej inwestorzy dobrze przyjmują koalicję trzech partii, która ma chyba obecnie największe szanse na utworzenie rządu. Polska polityka wielokrotnie uczyła nas, by niczego nie pisać na 100%, aczkolwiek obecnie w mediach nie czyta się niemal o innych możliwych układach. Rynki, wygląda na to, że patrzą na ten scenariusz optymistycznie. Piątkowe zamknięcie notowań, po i tak pięknym dwutygodniowym rajdzie doprowadziło kurs euro do poziomu 4,53 zł. Dzisiaj w nocy na otwarciu było to 4,46 zł. Niewykluczone, że w ciągu dnia zobaczymy pewną korektę, ale wniosek, że inwestorzy preferują ten wynik wyborów, wydaje się uzasadniony. Entuzjazm widać również na giełdzie co tylko potwierdza tę tezę.

Dane z USA

Piątek był kolejnym dniem umocnienia dolara. Dane makroekonomiczne publikowane w piątek nie napawają optymizmem. Słabiej wypadła Unia, więc można to tym tłumaczyć. Problemem jednak jest to, że oba te organizmy gospodarcze nie pokazały dobrych odczytów. Strefa euro straszy spadkiem produkcji przemysłowej w ciągu roku o 5,1%. Są to na szczęście dane zagregowane, więc inwestorzy już wcześniej mieli możliwość się na nie po części przygotować. Dane z USA zresztą nie były lepsze, raport Uniwersytetu Michigan wyniósł zaledwie 63 punkty wobec oczekiwanych 67,5 pkt. Na szczęście lepiej wypadły ceny importu i eksportu.

Bliski Wschód znów miesza na rynku

O tym, że ropa boi się konfliktów na Bliskim Wschodzie, wiadomo od dawna. Obecna sytuacja jest tego dobrym dowodem. Ryzyko eskalacji konfliktu jest głównym powodem, dla którego cena baryłki surowca wzrosła w piątek z o około 5%. Część analityków wskazuje na umacniającego się dolara, ale ten wpływ powinien być proporcjonalny. Umocnienie amerykańskiej waluty może wyjaśniać około 10% tego ruchu. Reszta to głównie strach. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że we wrześniu baryłka ropy przekraczała 95 dolarów. Dzisiaj pomimo tych wzrostów jest to nadal niecałe 91 dolarów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – inflacja bazowa,
14:30 – USA – indeks NY Empire State.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Złoty mocny po wyborach, optymizm na GPW

Wyniki sondaży exit poll po niedzielnych wyborach parlamentarnych umocniły złotego. EUR/PLN spadł poniżej 4,46 a USD/PLN poniżej 4,24 proc. Część tej aprecjacji dziś rano jest redukowana. Na rynku akcyjnym WIG20 zyskuje dziś 3,2 proc. a WIG rośnie o 2,4 proc.. Globalnym tematem jest wzrost awersji do ryzyka w wyniku obaw o eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Izraelska armia oświadczyła, że przygotowuje się do „znaczących operacji naziemnych” w Strefie Gazy, tydzień po tym, jak bojownicy Hamasu uderzyli w południowy Izrael. Rentowności amerykańskich obligacji spadły w wyniku popytu na aktywa zaliczane do „bezpiecznych przystani”. Dolar umocnił się a kurs EUR/USD spadł do poziomu 1,0500.

Za nami wybory parlamentarne. Na razie mamy jedynie sondaże, ale one wystarczyły, żeby złoty uległ aprecjacji. Wszystko wskazuje na to, że opozycyjna koalicja będzie w stanie zdobyć większość. Dużo się mówi o potencjalnej możliwości uwolnienia funduszy unijnych, które Bruksela wstrzymała ze względu na prowadzoną politykę PIS-u. Inwestorzy zakładają, że zmiana władzy w Polsce przybliży nasz kraj do Europy a sama polityka będzie bardziej przewidywalna.

Kolejna kadencja obecnej partii rządzącej zwiększałaby prawdopodobieństwo, że Polska podążałaby w kierunku autokratycznej formy rządów. W perspektywie średnio i długoterminowej takie podejście mogłoby doprowadzić nasz kraj do opuszczenia Unii Europejskiej. Z punktu widzenia inwestycji taka wizja jest mocno niekorzystna. Import kapitału zagranicznego mógłby zostać mocno ograniczony. Duża szansa jednak na realizację odmiennego scenariusza powoduje, że inwestorzy optymistycznie patrzą na nasz kraj a złoty znacznie się umocnił. Widać też optymizm na GPW. Zyskują mocno spółki skarbu państwa. Bank PEKAO rośnie o ponad 8 proc. a PKOBP o ponad 6 proc. Z kolei PKN Orlen jest już „nad kreską” 6,5 proc. WIG20 jest na plusie ponad 3 proc.

Na zmiany przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, ponieważ w pierwszej kolejności to PIS może rościć sobie prawo do bycia poproszonym o utworzenie rządu. Jednak dopóki obecna opozycja trzyma się razem, nie ma powodu, aby rynek walutowy zmienił kierunek wyznaczony dziś nad ranem.

Przechodząc do sytuacji globalnej, w piątek na rynkach mieliśmy odwrót od ryzyka co skutkowało spadkami głównych indeksów giełdowych w USA (głównie SP500 -0,5 proc. oraz Nasdaq Composite – 1,6 proc.) oraz Europie (DAX -1,6 proc.). Nastroje się pogorszyły po tym, jak izraelska armia oświadczyła, że przygotowuje się do „znaczących operacji naziemnych” w Strefie Gazy. Przypomnijmy, że tydzień temu bojownicy Hamasu zaatakowali południowy Izrael. Efektem tego były znaczne wzrosty cen ropy naftowej oraz złota.

Dolar również zyskiwał co było po części spowodowane wyższymi oczekiwaniami inflacyjnymi długo i krótkoterminowymi zaprezentowanymi w raporcie Uniwersytetu Michigan. Te pierwsze wzrosły do poziomu 3 proc. z 2,8 proc. poprzednio a drugie zwyżkowały do 3,8 proc. r/r podczas gdy konsensus rynkowy wskazywał ten sam poziom co poprzednio, czyli 3,8 proc. Kurs EUR/USD obniżył się ponownie do okrągłego poziomu 1,0500. Piątkowe spadki były kontynuacją ruchu, który widzieliśmy dzień wcześniej po danych o inflacji CPI z USA.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Polacy są coraz bardziej eko

Coraz więcej Polaków oszczędza prąd oraz wodę. Te korzystne dla środowiska praktyki deklaruje już kolejno 81 proc. i 77 proc. konsumentów. Pod tym względem Polacy wypadają znacznie lepiej niż średnia światowa i europejska. Rośnie też liczba osób korzystających z przyjaznych planecie środków transportu. Coraz częściej konsumenci wybierają komunikację miejską, rower lub decydują się na zakup samochodu elektrycznego bądź hybrydowego. To wnioski z najnowszego badania „Green Gauge” opracowanego przez GfK – An NIQ Company.

Z raportu „Green Gauge”, który powstał na podstawie globalnego badania „Consumer Life”, wynika, że dbanie o środowisko na dobre weszło Polakom w krew. Aż 81 proc. badanych zadeklarowało, że oszczędza energię elektryczną. To znacznie więcej niż średnia europejska (74 proc.) i światowa (73 proc.). Analizy przeprowadzone przez GfK – An NIQ Company pokazują także, że polscy konsumenci są prawdziwymi mistrzami w ograniczaniu zużycia wody. Tego typu starania podejmuje już 77 proc. z nich. W tym przypadku także wypadamy lepiej niż Europa i świat – tutaj średnia wynosi kolejno 64 i 71 proc.

W Polsce przyjazne środowisku nawyki są praktykowane w większości gospodarstw domowych. W ten sposób wielu z nas dba nie tylko o planetę, ale także o kondycję własnych portfeli, która w czasach wysokiej inflacji została mocno nadszarpnięta. Można więc powiedzieć, że obecna sytuacja ekonomiczna sprzyja wzmacnianiu „zielonych” postaw – mówi Marcin Gromulski, project manager w GfK – An NIQ Company.

Ekologia na wiele sposobów

Z raportu „Green Gauge” wynika, że w polskich domach sposobów na dbanie o środowisko, a przy okazji oszczędzanie, jest mnóstwo. – Aby ograniczyć koszty energii i ogrzewania aż 83 proc. Polaków zwraca większą uwagę na wyłączanie świateł, a już ponad połowa używa energooszczędnych żarówek. Niemal co czwarty badany zabezpiecza drzwi i okna listwami uszczelniającymi chroniącymi przed wiatrem i zimnem, a co dziesiąty decyduje się na instalację nowych okien lub drzwi sztormowych – komentuje Marcin Gromulski.

W ostatnim czasie zwolenników zyskało także podróżowanie w sposób przyjazny dla środowiska. Coraz więcej konsumentów deklaruje, że zamiast zwykłego samochodu wybiera komunikację miejską, rower lub auto elektryczne bądź hybrydowe. Takie praktyki wcieliło w życie już ponad 50 proc. Polaków. To o 7 p.p. więcej niż jeszcze w 2021 roku.

Inwestorzy stawiają na bardziej agresywną strategię inwestycyjną na europejskim rynku nieruchomości

Z najnowszego badania ankietowego przeprowadzonego przez międzynarodową firmę doradczą Savills* wśród inwestorów zarządzających aktywami w Europie i krajach Bliskiego Wschodu o łącznej wartości przekraczającej 500 mld euro wynika, że prawie jedna trzecia z nich planuje przyjąć bardziej agresywną strategię inwestycyjną w najbliższych 12 miesiącach, poszukując okazji do lokowania kapitału w segmencie value-add. Oznacza to wzrost w porównaniu z ubiegłoroczną analizą, w której takie podejście deklarowało zaledwie 14 proc. respondentów. Ponadto zmniejszył się odsetek inwestorów preferujących bardziej ostrożną strategię w kolejnych 12 miesiącach – z 55 proc. do 28 proc.

Zdaniem inwestorów priorytetowe sektory to:

  1. Miejskie obiekty logistyczne
  2. Wielkopowierzchniowe obiekty logistyczne
  3. Mieszkania na wynajem
  4. Domy studenckie
  5. Domy senioralne

„Przewidujemy, że w najbliższych 12 miesiącach wielu inwestorów nadal będzie poszukiwać aktywów o wartości nieprzekraczającej 100 mln euro, ponieważ wysokie koszty finansowania dłużnego wciąż ograniczają możliwości zawierania większych transakcji. Co ciekawe, inwestorzy w Europie dwukrotnie chętniej będą inwestować kapitał w nieruchomości biurowe położone w COB niż inwestorzy w USA czy Kanadzie. Bez wątpienia ma to związek z faktem, że wskaźniki niewynajętej powierzchni biurowej w Europie są znacznie niższe niż w Ameryce Północnej, a także z dużym zainteresowaniem inwestorów nieruchomościami o wysokim standardzie i rywalizacją o nie w obliczu ograniczonej podaży obiektów w budowie” – mówi Tristam Larder, dyrektor działu europejskich rynków kapitałowych w Savills.

„Pomimo wciąż niesprzyjających uwarunkowań makroekonomicznych sektor logistyczny pozostaje w dobrej kondycji. Optymizmem napawa fakt, że głównym celem wielu inwestorów są miejskie, jak i wielkopowierzchniowe obiekty logistyczne w Europie. Jak zawsze wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniego produktu inwestycyjnego we właściwej lokalizacji i w przystępnej cenie, ale obserwujemy zmniejszanie się różnic pomiędzy oczekiwaniami kupujących i sprzedających, co pozwala prognozować wzrost wolumenów transakcji inwestycyjnych w tym sektorze w najbliższych 12 miesiącach” – komentuje Marcus de Minckwitz, dyrektor działu nieruchomości przemysłowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

„Strategie ESG posiadają wszyscy inwestorzy, z którymi rozmawialiśmy. Ponadto w porównaniu z ubiegłym rokiem zaobserwowaliśmy wzrost zainteresowania zakupem wyłącznie aktywów spełniających wymagania ESG oraz realizacją strategii zakładającej podejmowanie działań w kierunku ich spełnienia. To również tłumaczy, dlaczego niewystarczająca podaż odpowiednich produktów inwestycyjnych – oprócz niewystarczającej korekty cen i kosztów finansowania dłużnego – stanowi jedną z największych barier dla inwestorów na europejskim rynku nieruchomości komercyjnych” – dodaje Mike Barnes, Associate Director, dział badań w Europie, Savills.

„Najnowsze dane i transakcje sfinalizowane w sektorze nieruchomości przemysłowych i logistycznych w Polsce wskazują na fakt, że niektórzy inwestorzy nadal koncentrują się na poszukiwaniu najbardziej atrakcyjnych aktywów w tym segmencie. Pomimo sygnałów świadczących o negatywnych nastrojach na rynku nieruchomości zainteresowanie inwestorów sektorem przemysłowym i logistycznym w Polsce utrzymuje się na stabilnym poziomie i dotyczy głównie aktywów o wartości nieprzekraczającej 100 mln euro” – mówi Mark Richardson, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego Savills w Polsce.

Według wstępnych szacunków firmy doradczej Savills, wolumen transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości w Polsce w okresie od stycznia do września 2023 r. był o około 65% niższy niż w roku ubiegłym. Analizowane dane wykazały też spadek średniej wartości transakcji o około 40%. Savills spodziewa się, że na przestrzeni kolejnych trzech kwartałów, sentyment inwestycyjny pozostanie relatywnie niezmienny, z lekkim trendem w kierunku ożywienia.

*Ankietę przeprowadzono we wrześniu 2023 roku i objęła ona 27 paneuropejskich inwestorów z różnych sektorów reprezentujących ponad 500 mld euro kapitału nieruchomości w Europie i na Bliskim Wschodzie.

Kryzys na Bliskim Wschodzie i inflacja w USA windują ceny złota

Weekendowy atak Hamasu na Izrael i otwarcie nowego konfliktu na Bliskim Wschodzie, a także wyższa od oczekiwanej inflacja w USA oddziaływały na ceny złota w tym tygodniu w największym stopniu.

Końcówka września przyniosła złotu sporą przecenę w związku jastrzębimi komunikatami płynącymi z FED. Cena złota, która w sierpniu i wrześniu lawirowała w przedziale 1 900-1 940 USD za uncję, spadła w okolice 1 840 na koniec miesiąca, a w ubiegłym tygodniu dobiła nawet do 1 820 dolarów.

Był to efekt przerzucenia uwagi części kapitału chociażby na amerykańskie obligacje, których rentowność wzrastała dzięki retoryce „wyżej i dłużej”, która wpływała na umacnianie się dolara i wzrost rentowności obligacji.

W czwartek Departament Pracy Stanów Zjednoczonych ogłosił najnowszy odczyt wskaźnika cen towarów i usług za wrzesień. Podobnie jak w sierpniu, wrześniowy odczyt kształtował się na poziomie 3,7 proc., co wprawdzie nie było wynikiem gorszym, jednak konsensus zakładał odczyt na poziomie 3,6 proc. Dane to spowodowało gwałtowne umocnienie dolara i osłabienie złota z poziomu 1 885 USD do 1 870 USD. Niemniej jednak już w piątek kruszec nadrobił chwilową słabość z nadwyżką, co pokazuje, że na dłuższą metę wzrost niepokoju na Bliskim Wschodzie, jak i obawy inflacyjne wzbudzają popyt na bezpieczne aktywa.

Inflacyjne wieści z USA, które świadczyć mogą o ograniczonej skuteczności zabiegów FED, przyniosły także spore przeceny na giełdach – zarówno na najważniejszych indeksach na Wall Street, jak i na innych indeksach na całym świecie – traciły niemiecki DAX czy francuski CAC.

Notowania złota kwotowane w polskim złotym również zakończyły tydzień na plusie. W poniedziałek uncja wyceniana była na 8 020-8 030 PLN. W piątek obserwowaliśmy już przebicie poziomu 8 150 PLN.

Czy FED podniesie jeszcze stopy procentowe?

Protokół z ostatniego posiedzenia FOMC (Komitet ds. Operacji Otwartego Rynku – odpowiedni Rady Polityki Pieniężnej) pokazuje dużą ostrożność amerykańskich bankierów centralnych wobec szybko zmieniającej się sytuacji. Maleje prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w listopadzie. Wg CME FedWatch Tool prawdopodobieństwo podwyżki o 25 punktów bazowych w listopadzie wynosi zaledwie 9,7 proc. W grudniu jednak wzrasta do 30,5 proc. Pojawia się także 2,5-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki o 50 pb.

Wypowiedzi przedstawicieli FED odnotowane przez media wskazują na brak jednomyślności w tej kwestii oraz dużą grupę „centrystów”, których nie można przypisać ani do gołębi, ani do jastrzębi, jak chociażby John Williams, prezes FED w Nowym Jorku, który powiedział, że w jego ocenie stopy procentowe znajdują się na poziomie maksymalnym lub blisko niego, w zakresie docelowym. Michael Barr, wiceprzewodniczący ds. nadzoru powiedział, że ważniejsze jest nie to, czy potrzebna jest dodatkowa podwyżka, ale to, jak długo stopy pozostaną na obecnym poziomie.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

KI Chemistry zwiększa zaangażowanie w Ciechu do 95,43% i podtrzymuje plan realizacji przymusowego wykupu pozostałych akcji

Akcjonariusze mniejszościowi Ciechu sprzedali na rzecz KI Chemistry 2,98% akcji chemicznej firmy. Udział spółki z Grupy Kulczyk Investments wzrósł tym samym do 95,43% z dotychczasowych 92,45%. W związku z przekroczeniem progu 95%, KI Chemistry podtrzymuje zamiar przeprowadzenia przymusowego wykupu akcji należących do pozostałych akcjonariuszy, a następnie wycofania akcji Ciechu z obrotu giełdowego.

Akcjonariusze mniejszościowi Ciechu sprzedali na rzecz KI Chemistry łącznie 1.572.145 akcji, stanowiących 2,98% kapitału zakładowego spółki. Łączna wartość zawartych transakcji wyniosła około 85 mln zł, a ich rozliczenie nastąpiło 12 i 13 października br.

– Z zadowoleniem przyjęliśmy informację, że w wyniku rozliczenia transakcji zaangażowanie KI Chemistry w Ciechu przekroczyło 95%. Daje nam to prawo do przeprowadzenia, w okresie 3 miesięcy od przekroczenia tego progu, przymusowego wykupu pozostałych akcji Ciechu, a następnie podjęcia pozostałych działań niezbędnych do wycofania akcji Ciechu z obrotu giełdowego, zgodnie z naszymi wcześniejszymi zapowiedziami. Chcielibyśmy serdecznie podziękować wszystkim akcjonariuszom za wspólne budowanie wartości Grupy CIECH w ostatnich latach. Jako inwestor strategiczny, zamierzamy ją nadal wspierać w jej planach globalnego rozwoju, w tym poprzez akwizycje. Formuła spółki niepublicznej pozwoli nam szybko i elastycznie reagować na zmieniające się uwarunkowania rynkowe i nadarzające się okazje – powiedział Dawid Jakubowicz, prezes Kulczyk Investments.

KI Chemistry została inwestorem strategicznym Ciechu w 2014 roku, kiedy to nabyła 51,14% akcji spółki. Od tego czasu z powodzeniem wspierała strategię i rozwój Grupy CIECH oraz jej transformację w nowoczesny holding o silnej pozycji na rynkach międzynarodowych. Od nabycia przez KI Chemistry pakietu kontrolnego w Ciechu wartość rynkowa spółki istotnie wzrosła. Dodatkowo, w latach 2015-2023 akcjonariusze Ciechu otrzymali dywidendy w łącznej kwocie około 1,09 mld zł, tj. 20,60 zł w przeliczeniu na jedną akcję.

Od kliku miesięcy KI Chemistry konsekwentnie zwiększa swoje zaangażowanie w Grupie CIECH, dążąc do jej pełnej integracji w ramach Grupy Kulczyk Investments. W wyniku transakcji przeprowadzonych od kwietnia do października br. udział KI Chemistry w kapitale zakładowym Ciechu wzrósł z 51,14% do 95,43%. Inwestor strategiczny przeznaczył na ten cel łącznie około 1,27 mld zł.

Czujemy się wypaleni zawodowo, potrzebujemy wsparcia psychologicznego

Z wrześniowych badań PSH Lewiatan zrealizowanych we współpracy z SW Research w ramach inicjatywy „Urodzeni Przedsiębiorcy” wynika, że Polacy narzekają na wypalenie zawodowe, marząc jednocześnie o pracy w firmach, które inwestują w kompetencje swoich specjalistów. Przedsiębiorcy, którym zależy na tym, by obniżyć rotację pracowników, osiągną to wówczas, gdy zadbają o dobrostan własnej załogi.

Dzisiaj, by zatrzymać pracownika w firmie na dłużej, nie wystarczy wypłacać mu wynagrodzenia na czas. Dla przedsiębiorcy koniecznością staje się stworzenie mechanizmów motywujących, które pozwolą pracownikom poczuć, że firma o nich dba i w nich inwestuje.

Chcemy zwiększać kompetencje, potrzebujemy jasnych zasad

Aby zbadać, jak Polacy oceniają swoich pracodawców pod względem dbania o dobrostan, PSH Lewiatan zrealizowało we wrześniu badania, pokazujące z jakimi problemami polscy pracownicy zmagają się najczęściej. Czy chodzi o niskie zarobki lub spóźnienia w wypłacaniu pensji? Wcale nie. Na pytanie, które z problemów wymagają najszybszego rozwiązania w firmie, Polacy wskazywali przede wszystkim na wypalenie zawodowe i brak możliwości awansu – problem ten dotyka aż 30% aktywnych zawodowo. Straciliśmy ochotę do wykonywania obowiązków, a przy tym mamy dominujące poczucie, że pracodawcy nie robią nic, by inwestować w nasze kompetencje, organizując np. szkolenia czy warsztaty – tego zdania jest 20% respondentów. I dokładnie taka sama ich liczba przyznała, że firmy stosują niejasne kryteria oceny umiejętności zawodowych pracowników. Ponadto, w miejscu pracy brakuje nam jeszcze jednej ważnej rzeczy – wydarzeń firmowych, które służą wzmacnianiu więzi i zacieśnianiu wzajemnych relacji. Na to, że jest to problem do rozwiązania wskazało blisko 24% uczestników badania.

Przedsiębiorcy muszą sobie uświadomić, że wypłata na czas nie jest już jedynym narzędziem motywującym pracowników. Oni chcą się rozwijać, utrzymywać dobre relacje z współpracownikami i najzwyczajniej dobrze czuć się w miejscu, w którym spędzają aż 8 godzin dziennie. Młodzi pracownicy – reprezentanci pokolenia Z i millenialsów, którzy dominują obecnie na rynku pracy, oznaczają rewolucję w spojrzeniu na kluczowe wartości z nią związane. Jeśli przedsiębiorca chce uniknąć problemu nieustannej rotacji w firmie, musi wiedzieć, że jednym z najważniejszych współczesnych wyzwań, z którymi trzeba się zmierzyć jest umiejętne, a zarazem konieczne inwestowanie w dobrostan pracowników – mówi Katarzyna Długa, Menedżer ds. Marketingu i liderka obszaru ESG w Lewiatan Holding S.A.

Potrzebujemy wsparcia psychologicznego

Tymczasem jednym z najpoważniejszych problemów wymagających rozwiązania ciągle pozostaje mobbing w miejscu pracy – skarży się na niego 10% Polaków. Z kolei na niedotrzymywanie zobowiązań finansowych wynikających z umowy (tzn. wypłat pensji, premii, świadczeń, brak podwyżek, waloryzacji) narzeka nieco ponad 12% badanych. Już zdecydowanie lepiej wypadają odpowiedzi na pytania dotyczące atmosfery w pracy. Mimo krytycznego stosunku do wielu innych kwestii, ponad 72% respondentów ocenia, że ona jest dobra, albo przynajmniej neutralna.korzystnie brzmią odpowiedzi na pytanie, o to, czy firma zachęca pracowników do udziału w aktywnościach fizycznych, rekreacyjnych lub kulturalnych w celu poprawy ich zdrowia i samopoczucia – odpowiedzi „tak, czasami” udzieliło 34,7% badanych.

I dochodzimy do najbardziej jednoznacznej opinii pracowników związanej z kwestią odpowiedzialnego zarządzania kapitałem ludzkim przez firmy. Na pytanie o to, czy badani widzą potrzebę, aby te „zapewniały pomoc psychologiczną w celu wspierania pracowników w trudnych sytuacjach takich, jak np.: wojna, pandemia, wypalenie zawodowe, trudne relacje i konflikty między pracownikami”, twierdząco odpowiedziało blisko 58% z nichOkazuje się więc, że pomoc psychologiczna – miała na to wpływ pandemia i pogorszenie samopoczucia Polaków w trakcie jej trwania – zaczyna być traktowana przez pracowników jako niezwykle ważny benefit oferowany przez pracodawcę. Wsparcie, które przez długi czas wchodziło w zakres dodatkowych pakietów zdrowotnych, staje się powoli jednym z istotniejszych elementów polityki HR, w której dobro zatrudnionych traktowane jest priorytetowo.

Przedsiębiorcy widzą świat inaczej

A jak powyższe kwestie wyglądają z perspektywy przedsiębiorcy? Zaledwie niecałe 7% z tej grupy wskazało na to, że problemem koniecznym do rozwiązania jest kwestia wypalenia zawodowego i brak możliwości awansu. Niemal dokładnie tyle samo wskazało, że problemem w firmach są niejasne kryteria oceny umiejętności zawodowych pracowników. Tylko niecałe 13% z tej grupy wskazało na to, że firmy nie inwestują w kompetencje pracowników poprzez organizowanie warsztatów i szkoleń. Tylko w jednym przypadku wartości procentowe odpowiedzi przedsiębiorców zbliżały się do odpowiedzi pracowników. Na to, że problemem wymagającym rozwiązania jest brak wydarzeń wzmacniających więzi między pracownikami wskazało blisko 20% przedstawicieli grupy przedsiębiorców. Jeśli chodzi o ocenę potrzeby wsparcia psychologicznego tutaj przedsiębiorcy także są zgodni z pracownikami – blisko 56% przedstawicieli tej grupy odpowiedziało na to pytanie twierdząco.

Robert Rękas
Robert Rękas – Prezes Lewiatan Holding S.A.

Przeprowadzone badania ukazują niepokojącą prawidłowość – przepaść między opiniami pracowników, a opiniami przedsiębiorców na temat problemów, które w firmach wymagają rozwiązania jest olbrzymia. Przedsiębiorcy powinni zadać sobie pytanie – czy na pewno zrobiłem wszystko, by poznać opinie pracowników na temat mojej firmy? Czy wiem czego im brakuje, co jest im niezbędne do tego, by zostać u mnie na dłużej, zapewniając mi jako pracodawcy poczucie komfortu i możliwość spokojnego rozwoju? Takie podejście zwiększa szanse na zbudowanie silnego, solidnego zespołu poprzez unikanie uniknięcie nieustannych rotacji, które są dzisiaj zmorą wielu pracodawców. Empatia i dbałość o dobro pracowników opłaca się zresztą nam wszystkim – pracownicy stając się ważnym ogniwem łańcucha wartości zasługują na szacunek, bo przecież to oni w dużej mierze budują sukces biznesowy firm takich jak nasza – mówi Robert Rękas, Prezes Zarządu Lewiatan Holding S.A.

Zwiększanie satysfakcji pracowników z wykonywanej pracy poprzez wzmacnianie ich poczucia bezpieczeństwa, budowanie wzajemnych, głębszych relacji i zwiększanie zawodowych kompetencji – to wszystko musi stawać się obowiązującą normą w politykach HR – takie są trendy globalne. Dla zarządów polskich firm bywa to jednak wyzwaniem, wymagającym zmiany menedżerskiego mindsetu. Osiągnięcie sukcesu na tym polu oznacza m.in. konieczność nieustannego dialogu między władzami firmy, a jej pracownikami. W Lewiatan Holding realizowany jest on na kilka sposobów – pracownicy regularnie wypełniają ankiety dotyczące warunków pracy i poziomu zadowolenia z niej – wyniki z takich wewnętrznych badań stają się jednym z bardziej przydatnych źródeł informacji dla HR i zarządu. Natomiast regularnie organizowane szkolenia i kursy są przejawem dążenia firmy do tego, by jej konkurencyjność rynkową zwiększać m.in. poprzez wzmacnianie kompetencji pracowników i specjalistów. Działania te pozwalają uniknąć firmie wielu negatywnych zjawisk obecnych dzisiaj na rynku, takich jak chociażby niekontrolowana, duża rotacja pracowników.

Wybory w Polsce i konflikt w Izraelu wstrząsną rynkami

Weekendowe wybory parlamentarne, czyli najprawdopodobniej najważniejsze z wyborów w Polsce, na pewno nie pozostaną bez wpływu na złotego. Na rynkach światowych na pewno uważnie będą też się przyglądać sytuacji w Izraelu.

Inflacja za oceanem nie spadła

Wczoraj pomimo oczekiwanego spadku do 3,6% roczny wskaźnik wzrostu cen wyniósł 3,7%. W rezultacie USA, które jeszcze w czerwcu pokazywało wynik 3% i wydawało się, że wraca szybko do celu, obecnie po kwartale jest na istotnie wyższym poziomie. To właśnie dlatego inwestorzy wierzą w dłuższe utrzymywanie się stóp procentowych na podniesionych poziomach. To przekonanie z kolei odpowiada za wczorajsze umocnienie się kursu dolara amerykańskiego względem głównych walut. W tym samym czasie pokazano również lepsze dane z rynku pracy. W przypadku danych o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych różnica jednego tysiąca wniosków w USA to nie jest coś, co ma większy wpływ na rynki walutowe, stąd analitycy wskazują inflację jako głównego winowajcę.

Korekta przedwyborcza

Inwestorzy, którzy kupowali złotego w ostatnim silnym trendzie powoli zaczęli realizować zyski. Jak już tu kilkakrotnie wspominaliśmy umocnienie polskiego złotego sprzed kilku dni najczęściej było połączone właśnie z wyborami w Polsce. Ruch ten jednak był na tyle silny, że część inwestorów nie czeka już na wynik wyborów, tylko realizuje zyski już teraz. Kurs euro w okolicach 4,55 to z perspektywy np. poziomów, jakie oglądaliśmy w wakacje, żadna atrakcja. Z drugiej strony od decyzji RPP podnoszącej stopy procentowe we wrześniu kurs euro oscylował pomiędzy 4,52 zł a niemal 4,70 zł. W rezultacie nie można się dziwić, że ktoś uważa obecne poziomy za potencjalnie atrakcyjne do kupna. Czeka nas ciekawe zamknięcie dnia dzisiaj i jeszcze ciekawszy poniedziałkowy poranek.

Karuzela cen ropy

Na rynku ropy naftowej jest ostatnio bardzo dużo silnych bodźców. Z jednej strony mamy walki w Izraelu. Z drugiej strony umocnienie dolara amerykańskiego zwyczajowo powoduje spadki na ropie. Do tego warto dodać wczorajszy gigantyczny wzrost zapasów surowca w USA. Wczorajsze dane pokazały ponad 10 milionów baryłek nadwyżki w ciągu tygodnia. To około 1,5% światowej produkcji nadwyżki w samym USA. Głównie z tego powodu wczoraj wieczorem cena ropy spadała. Dzisiaj z kolei rośnie. Musimy też pamiętać, że część inwestorów boi się tego, co w weekend wydarzy się w Izraelu, kiedy rynki będą zamknięte i nie będzie można reagować.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ROBYG i Vantage: sprzedaż mieszkań na rekordowym poziomie

W ciągu trzech kwartałów 2023 roku Grupa TAG Immobilien sprzedała na rynku polskim 2883 mieszkań i rozpoznała w przychodach ponad 1500 lokali. Grupa TAG podpisała 2559 umów deweloperskich i przedwstępnych, Robyg 2245, a Vanatage 285. W tym okresie ROBYG podpisał w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu i Wrocławiu 2562 umowy rezerwacyjne, a także rozpoznał w przychodach prawie 1300 lokali. Vantage w ciągu trzech kwartałów 2023 sprzedał 283 lokale oraz rozpoznał w przychodach około 200 lokali. Na koniec września 2023 w wynajmie posiadał ponad 2230 lokali, a łącznie w ofercie najmu prawie 2300 lokali.

„Sprzedaż mieszkań po 3 kwartałach bieżącego roku jest satysfakcjonująca i potwierdza, że cały rok będzie bardzo udany. Popyt na mieszkania cały czas jest duży – także wśród obcokrajowców, którzy coraz częściej wybierają Polskę jako swoje miejsce docelowe do życia. Z pewnością program „Bezpieczny kredyt” pozwoli na lepszą dostępność mieszkań dla ludzi młodych, często nie mogących pozwolić sobie na finansowanie na warunkach rynkowych. To bardzo dobra decyzja – rząd powinien maksymalnie ułatwiać obywatelom nabycie swojego pierwszego mieszkania – to element niezbędny dla poczucia bezpieczeństwa, wspierania przyrostu naturalnego i wzrostu gospodarczego. Dlatego wszelkie programy, obejmujące również łatwo dostępne i nisko oprocentowane kredyty, powinny być stałym elementem wspierania swoich obywateli i programów rządowych. Teraz najważniejsze jest, aby deweloperzy mogli płynnie wprowadzać inwestycje do sprzedaży, a więc zwiększać podać – która cały czas jest ograniczona przez powolne procedury administracyjne” – wskazał Oscar Kazanelson, przewodniczący rady nadzorczej ROBYG i Vantage.

W pierwszym półroczu 2023 roku Grupa ROBYG zanotowała przychody ze sprzedaży na poziomie 348 mln zł, podczas gdy marża brutto ze sprzedaży wyniosła 99 mln zł. EBIT wyniósł 112 mln zł, a wynik netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 89 mln zł. W 2023 roku ROBYG planuje sprzedaż w Polsce na poziomie ponad 3,3 tys. mieszkań, a przekazania w liczbie ok. 3,5 tys. lokali.

Zarówno ROBYG, jak i Vantage – podmioty w ramach Grupy TAG w Polsce – bardzo dobrze się rozwijają. ROBYG ma mocną pozycję w każdym mieście, w którym działa – jest pionierem najnowszych technologii w budownictwie mieszkaniowym i synonimem ekologicznych rozwiązań – jak ogrody deszczowe, zielone dachy, łąki kwietne, budki dla owadów, elewacje i chodniki antysmogowe, panele fotowoltaiczne, SMART HOUSE by Keemple, etc. Natomiast Vantage buduje rynek PRS w Polsce w oparciu o najlepsze doświadczenia Grupy TAG w Europie. Każda z firm dba również o wkład na rzecz lokalnych społeczności, inwestycji publicznych i wspiera potrzebujących. Od lat budujemy polski sektor nieruchomości mieszkaniowych z korzyścią dla Polaków” – powiedział Eyal Keltsh, prezes zarządu ROBYG i Vantage.

W maju 2023 ROBYG podpisał umowę joint venture z funduszem zarządzanym przez Centerbridge Partners, LP w celu inwestowania w portfolio nieruchomości mieszkaniowych. Centerbridge był jednym z inwestorów w Bricks Acquisitions Limited, który jest poprzednim akcjonariuszem ROBYG. Joint venture będzie realizować projekty deweloperskie w ramach obecnych inwestycji ROBYG, a także inwestować w nowe nieruchomości nabywane od innych podmiotów. Wstępne inwestycje obejmą nieruchomości o kubaturze ponad 100.000 m2 PUM w Trójmieście i Warszawie. Strony planują zwiększenie tej powierzchni do 200.000 m2 PUM, a docelowa wartość inwestycji wyniesie minimum 100 mln USD.

W 2022 roku ROBYG i VANTAGE rozpoczęły budowę synergii w ramach Grupy TAG Immobilien, a ROBYG przejął kompetencje nadzorcze i zarządcze w Vantage. Na stanowisko prezesa zarządu (CEO) obu spółek został powołany Eyal Keltsh. Oscar Kazanelson, przewodniczący Rady Nadzorczej ROBYG od ponad 20 lat, przejął dodatkowo funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej Vantage. Niezależnie od połączonego zarządu oraz nadzoru każda ze spółek kontynuuje swoją dotychczasową działalność. ROBYG buduje i sprzedaje mieszkania, a także zarządza generalnym wykonawstwem oraz sprzedażą inwestycji Vantage. Spółka Vantage Rent prowadzi działalność w segmencie PRS – czyli mieszkań na wynajem. Każda ze spółek jest finansowana niezależnie.

W 2022 roku ROBYG zanotował przychody ze sprzedaży na poziomie 1,5 mld zł, co oznacza 16% wzrost w porównaniu do 2021 roku. Zysk brutto ze sprzedaży wyniósł 410,8 mln zł, czyli o 11% więcej niż w 2021 roku. EBIT wyniósł 438,8 mln zł a wynik netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 354,2 mln zł. W 2022 roku ROBYG podpisał w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu i Wrocławiu 2144 umowy deweloperskie i przedwstępne. Spółka sfinalizowała w tym okresie 2114 umowy rezerwacyjne i przekazała klientom około 3500 lokali.

W 2022 roku Grupa TAG Immobilien na rynku polskim sprzedała 2419 mieszkań i przekazała klientom ponad 4500 lokali (wraz z mieszkaniami na wynajem) w ramach operacji ROBYG i Vantage, w tym Vantage sprzedał 275 lokali oraz przekazał 309 lokali nabywcom. W eksploatacji jest blisko 800 lokali z przeznaczeniem na najem. Oferta Vantage Rent na koniec roku obejmowała 1 153 lokale na wynajem, z czego 740 było już wynajętych. Aż 408 lokali z 413 pozostających do wynajęcia zostało oddanych w grudniu 2022 roku. Portfel mieszkań na wynajem będzie systematycznie powiększany, już na koniec I kwartału 2023 wyniósł prawie 2 300 lokali, a na koniec 2024 ponad 3 300.

ROBYG to ponad 30.000 sprzedanych lokali i ponad 90.000 zadowolonych klientów.

Najważniejsze dane ROBYG:

  2020 2021 2022
Umowy deweloperskie i przedwstępne 2738 4308 2144
Lokale uznane w przychodach 2715 2940 3500
Przychody 1,11 mld zł 1,3 mld zł 1,5 mld zł

Amerykańska inflacja wzrosła w wyniku drożejącej benzyny

Amerykańska inflacja we wrześniu wyniosła 3,7 proc. To trzeci z rzędu miesiąc, w którym inflacja CPI rośnie, przy jednoczesnym spadku inflacji bazowej. Najbardziej do wzrostu inflacji przyczyniła się cena benzyny, która na amerykańskich stacjach podrożała przez miesiąc o 8,5 proc. Dla porównania, w tym samym czasie, przy tych samych cenach światowych, paliwa w Polsce staniały o 3,1 proc.

Amerykańska inflacja to obecnie najważniejszy wskaźnik jakiemu przyglądają się ekonomiści i inwestorzy. Jej wysokość ma bowiem najistotniejszy wpływ na decyzje FED dotyczące poziomu stóp procentowych w USA. Będą one wpływać na stan światowej gospodarki, a także portfele wielu oszczędzających. We wrześniu, inflacja konsumencka w USA wyniosła 3,7 proc. r/r, gdy rynek spodziewał się wzrostu o 3,6 proc r/r. To trzeci miesiąc, w którym inflacja w ujęciu rocznym rośnie, choć nieznacznie. W ujęciu miesięcznym, inflacja zwolniła z 0,6 proc. w sierpniu do 0,4 proc. we wrześniu.

Źródłem wzrostu inflacji konsumenckiej były rosnące ceny energii powiązane ze wzrostem cen ropy naftowej na świecie. Najbardziej do wzrostu inflacji przyczyniła się cena benzyny, która na amerykańskich stacjach podrożała przez miesiąc o 8,5 proc. Dla porównania, w tym samym czasie, przy tych samych cenach światowych (wzrost ceny ropy brent o 11 proc.), benzyna i olej napędowy w Polsce staniały o 3,1 proc. co, według wielu ekonomistów, jest efektem utrzymywania przez Orlen zaniżonych cen paliw przed wyborami.

Z 4,3 proc. w sierpniu do 4,1 proc. spadła natomiast inflacja bazowa. Jednocześnie, po raz dziewiąty z rzędu spadły ceny usług (z wyłączeniem czynszów) w ujęciu rocznym. To  wskaźnik, któremu z uwagą przyglądają się przedstawiciele FED. Wydaje się zatem, że raport o inflacji może nie być katalizatorem dla kolejnych podwyżek stóp procentowych w USA. Inflacja w usługach wzrosła w ujęciu miesięcznym, ale ten trend nie powinien się utrzymywać w kolejnych miesiącach.

Inflacja w USA w ciągu ostatniego roku mocno spadła od szczytu na poziomie 9 proc. r/r. Mimo obecnych wzrostów, szanse by wymknęła się spod kontroli pozostają niewielkie. Tym bardziej, że jastrzębia polityka FED mocno trzyma gospodarkę w ryzach i w tym momencie recesja może być większym zmartwieniem niż kolejny skok cen. Jednak podwyższona inflacja – nawet na poziomie 3-4 proc. r/r – jeśli utrzymuje się przez dłuższy czas, może wypaczyć sposób w jaki konsumenci myślą o pieniądzach. Dłużej utrzymujące się wysokie stopy procentowe, mogą wywoływać poważne skutki gospodarcze.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

WEI: Polacy oddają państwu 60% swojego wynagrodzenia

Pracownik zatrudniony na podstawie umowy o pracę opłaca obowiązkowe składki na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne, a także podatek dochodowy. Robiąc zakupy w sklepie spożywczym, pośrednio płaci podatek VAT, a gdy tankuje auto na stacji benzynowej, ponosi przy tym koszty akcyzy. Raz na rok musi zapłacić podatek od nieruchomości, a co miesiąc ponosi koszty związane z wywozem śmieci i opłatą za abonament TV. Gdy zsumuje się wszystkie daniny fiskalne, okazuje się, że pracownik oddaje państwu aż 60% wypracowanego dochodu brutto miesięcznie!

Po uwzględnieniu wszystkich kosztów podatkowych wychodzi na to, że polskiemu konsumentowi pozostaje do dyspozycji tylko 40 proc. wynagrodzenia brutto. Wielość podatków i opłat, które polski rząd nakłada na obywatela oraz ich łączna wysokość znacząco wpływa na średnią wysokość dochodów obywateli, powoduje upadek wielu małych i średnich przedsiębiorstw oraz zmniejszenie liczby inwestycji dokonywanych na terenie naszego kraju. Konsekwencją działań fiskalnych rządu jest także migracja zarobkowa z Polski, która wpływa na zwiększenie problemu niżu demograficznego.

  • W 2023 roku podatek dochodowy od osób fizycznych, wraz ze składkami na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, odpowiada za przeszło 27 proc. obciążenia przeciętnego dochodu brutto. Osoba fizyczna zatrudniona na umowie o pracę, która nie korzysta ze zwolnień czy ulg podatkowych w PIT oraz pracuje w miejscowości zamieszkania, zarabiając przeciętne wynagrodzenie w kwietniu 2023 r., może liczyć na wypłatę w wysokości 5395,84 zł netto.
  • Podatek od towarów i usług (VAT) odpowiada za ok. 4,3 proc. obciążenia przeciętnego dochodu brutto. VAT jest jednym z kluczowych podatków odpowiadających za zasilanie budżetu państwa. Po uzyskaniu danych na temat przeciętnych wydatków konsumpcyjnych osoby prowadzącej jednoosobowe gospodarstwo domowe okazuje się, że średnia wysokość podatku VAT przypadająca na obywatela wynosi 320,66 zł miesięcznie.
  • Wpływ podatków i opłat lokalnych na całkowity ciężar podatkowy wynosi 2,4 proc. przeciętnego dochodu brutto. Samotny mieszkaniec Warszawy, zamieszkujący średniej wielkości mieszkanie własnościowe o metrażu ok. 64 m2, musi liczyć się z obciążeniem fiskalnym z tytułu podatku od nieruchomości, a także opłaty abonamentowej oraz opłaty na wywóz śmieci, w wysokości właśnie 2,4 proc. jego dochodu brutto.
  • Akcyza na wybrane produkty (alkohol, tytoń, benzyna i zakup samochodu osobowego) może osiągnąć nawet 26 proc. w ciągu miesiąca! 
  • Analiza systemów wybranych państw UE: Słowacji, Czech i Niemiec pokazuje, że skomplikowany system podatkowy nie jest wyłącznie polskim problemem. W Czechach i na Słowacji suma opodatkowania przypadająca na obywatela oscyluje wokół 60 proc., a w Niemczech mamy do czynienia z bardzo wysokim opodatkowaniem pracy wynoszącym ok. 28 proc.
  • Suma opodatkowania w Polsce przypadająca na obywatela obejmuje nawet 60 proc. dochodu brutto w ciągu miesiąca! Po uwzględnieniu wszystkich kosztów podatkowych wychodzi na to, że polskiemu konsumentowi pozostaje do dyspozycji tylko 40 proc. wynagrodzenia brutto.

Grupa Recykl kończy kluczowe inwestycje i wypłaci 0,70 zł dywidendy na akcję

Grupa Recykl, notowany na NewConnect lider rynku zagospodarowywania odpadów poużytkowych w postaci zużytych opon, 12 października zakończył ostatnią kluczową inwestycję „Strategii 2030” przedstawionej w IV kw. 2021 r. Inwestycja zrealizowana przez firmę Refa Energy o wartości 6,2 mln zł i mocy 1,8 MW w założeniach pozwoli pokryć niemal 1/4 rocznego zapotrzebowania zakładu w Śremie i planowana jest jej rozbudowa do mocy 3,5 MW. Intencją spółki jest kontynuacja zapisanej w ww. dokumencie strategicznym polityki dywidendowej. Zarząd i Rada Nadzorcza Grupy Recykl podjęły decyzję o rekomendacji zwołanemu na 26 października Walnemu Zgromadzeniu Akcjonariuszy wypłaty dywidendy w wys. niemal 1,16 mln zł, tj. 0,70 zł na akcję.

Zakończenie inwestycji nastąpiło w związku z podłączeniem Farmy do stacji transformatorowej spółki, co pozwoli od drugiej połowy października br. na korzystanie przez zakład w Śremie z produkowanego przez Farmę prądu. Do realizacji inwestycji zostały użyte panele marki Sunova Solar o mocy 550W typu bifacial (dwustronne) oraz falowniki Kehua Tech. Powierzchnia farmy wynosi ok. 1 ha, a jej zakładana roczna produkcja nominalna: 1,74 tys. kWh, z wykorzystaniem systemu bifacial: 1,97 tys. kWh. Wartość projektu wyniosła 6,2 mln zł (dotychczas Grupa poniosła wydatki w wys. ok. 80 proc. ww. kwoty) i przy założeniu pełnego własnego wykorzystania produkowanej energii (w założeniach część będzie sprzedawana do sieci), inwestycja pokryje ok. 23% zapotrzebowania energetycznego zakładu w Śremie.  Wykonawcą farmy była spółka Refa Energy z siedzibą w Warszawie, specjalizująca się w dużych instalacjach fotowoltaicznych, magazynach energii i hybrydowych systemach OZE.

– Sfinalizowaliśmy kolejną kluczową inwestycję wchodzącą w zakres „Strategii 2030”. Naszym celem jest nie tylko systematyczny wzrost skali biznesu poprzez rozbudowę mocy produkcyjnych i portfolio produktowego, ale także wzrost efektywności biznesu prowadzący m.in. do optymalizacji kosztowej. To zadanie spełnia uruchamiana farma PV, która w założeniach pozwoli na produkcję energii pokrywającej niemal 1/4 rocznego zapotrzebowania naszego zakładu w Śremie. Co więcej, niniejsza inwestycja jest zgodna z naszym podejściem związanym z zasadami zrównoważonego rozwoju i ESG. Podjęliśmy także decyzję o dalszym rozbudowie farmy do mocy 3,5 MW, która zakończy się w IV kw. 2024 r. – mówi Maciej Jasiewicz, Prezes Zarządu Grupy Recykl S.A.

Status projektów inwestycyjnych ramach ogłoszonej w 2021 r. strategii rozwoju przedstawia się następująco:

  • Rozbudowa zakładu w Krośnie Odrzańskim:

W II kw. 2023 r. nastąpiło całkowite zakończenie inwestycji i przekazanie do eksploatacji. Jej koszt wyniósł 13,2 mln. Zł (ok. 45% kosztów kwalifikowanych pokryła dotacja Banku Gospodarstwa Krajowego w ramach kredytu technologicznego). W efekcie inwestycji wzrosły roczne moce produkcyjne zakładu: SBR – 2 tys. ton (+20%), czysty złom stalowy – 3,5 tys. ton (+100%), paliwo alternatywne – 5 tys. ton (+70%).

  • Rozbudowa linii do granulacji opon w Śremie:

Inwestycja ukończona w IV kw. 2021 r. W wyniku jej realizacji moce produkcyjne w zakresie wytwarzania granulatów gumowych SBR w zakładzie w Śremie wzrosły o ok. 4 tys. ton w skali roku (+20%).

  • Budowa drugiej linii do granulacji opon w Chełmie:

Inwestycja została zakończona w IV kw. 2022 r. Efektem realizacji inwestycji jest wzrost mocy produkcyjnych zakładu w Chełmie o 12 tys. ton granulatu SBR rocznie (+100%).

  • Linie do odkamieniania granulatów w Śremie i Chełmie:

Obie linie zostały uruchomione w 2021 r. co skutkuje uzyskaniem możliwości wytwarzania granulatów gumowych całkowicie pozbawionych krzemionki.

– Miło nam poinformować o zakończeniu wszystkich kluczowych projektów inwestycyjnych, nakreślonych w założeniach strategicznych przed dwoma latami. W najbliższych kwartałach i latach chcielibyśmy rozwijać się poprzez działania akwizycyjne, dostrzegamy perspektywiczne cele w regionie państw CEE i DACH, które mogą pozwolić Grupie Recykl konsolidować rynku zagospodarowania zużytych opon. Co ważne, rozważamy inwestycje tylko w firmy zajmujące się zbliżoną do naszej działalnością – dodaje Maciej Jasiewicz.

Jednym z filarów „Strategii 2030” jest przyjęta polityka dywidendowa, zakładająca wypłaty zysku netto osiągniętego przez spółkę w danym roku kalendarzowym w wys. do 30% jego wysokości, a łącznie w okresie obowiązywania strategii, łącznie 30 mln zł.

W 2022 roku wypłaciliśmy naszym Akcjonariuszom 0,50 zł dywidendy na akcję, w tym roku naszą intencją jest jej wzrost do 0,70 zł na akcję. W kolejnych latach chcemy kontynuować obraną politykę – uzupełnia Zbigniew Fleszar, Członek Zarządu i dyrektor finansowy Grupy Recykl S.A.

Zgodnie z uchwałami zwołanego na 26 października Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Grupy Recykl S.A., wysokość dywidendy wyniesie 1.156.403,50 zł (0,70 zł na akcję), dniem dywidendy będzie 31 października, a jej wypłaty: 6 listopada.

Piątek trzynastego, ale na razie dzieje się niewiele

Po rajdzie w górę z ostatnich dni dziś koniunktura na rynkach akcji w Azji i Oceanii uległa lekkiemu osłabieniu (japoński Nikkei 225 –0,55 proc., australijski All Ordinaries -0,6 proc.). Również w na giełdach europejskich dzień rozpoczął się niewielkimi spadkami (DAX -0,33 proc., CAC 40 –0,28 proc. ok. godz. 10:10). Na GPW WIG-20 nie wykazywał dziś ok. godz. 10:30 większych zmian (-0,02 proc.).

Najwyżej w swojej historii był dziś kurs akcji spółki Kruk. Drugi dzień o ponad 10 proc. spadał kurs akcji spółki CI Games (dziś premiera wyprodukowanej przez spółkę gry „Lords of the Fallen”.). Swój najwyższy poziom w historii osiągnął dziś kurs akcji spółki Selena FM.

Po silnym wczorajszym wzroście dziś rano rentowność 10-letnich obligacji skarbowych spadała (4,644 proc. ok. godz. 10:30). Rentowność 10-latek polskiego rządu trzymała się w okolicach poziomów swoich 3-tygodniowych minimów (5,76 proc.).

Swe wczorajsze duże straty próbował odrobić dziś rano kurs EUR/USD (+0,21 proc. ok. godz. 10:20). Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena prowokuje władze finansowe Japonii utrzymując się dziś rano tuż poniżej poziomu 150 JPY.

Kurs złotego był dziś rano stabilny (EUR/PLN +0,13 proc., USD/PLN -0,11 proc. ok. godz. 10:20).

Dopóki kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara pozostaje powyżej poziomu ok. 25000 USD droga do dalszych wzrostów w średnim terminie wydaje się być otwarta. Dziś ok. godz. 10:25 kurs BTC/USD rósł o 0,34 proc.

Po spadkach z trzech ostatnich sesji próbowały się dziś rano odbić w górę kontrakty na ropę naftową (ok. godz. 10:10 WTI +2,35 proc., Brent +2,2 proc.). Można zastanawiać się nad utrzymującym się wpływem sytuacji w Izraelu na rynek tego surowca. Taniały dziś rano kontrakty na gaz ziemny notowane na NYMEX-ie (1,67 proc. ok. godz. 10:15), ale utrzymywały się nadal w pobliżu swoich osiągniętych w tym tygodniu najwyższych od stycznia br. poziomów.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers