Wojna w Izraelu nie wywołała wstrząsu na rynkach. Inwestorzy czekają na Fed

Wojna w Izraelu nie wywołała wstrząsu na rynkach finansowych. Nerwowość widać było na złocie, ale nie trwała długo. Rynki interesują bardziej zmiany stóp procentowych związane z walką z inflacją.

– Jeżeli ktoś obserwuje rynki finansowe, to wie kiedy i jak reagują rynki, a to jest wycena scenariuszy liczonych w pieniądzach – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Dla rynków ważne jest ile z powodu danego wydarzenia zarobi np. Apple na sprzedaży swoich telefonów, albo czy ropy przez to będzie więcej lub mniej.

Cena ropy naftowej brent przez tydzień, od dnia poprzedzającego niespodziewany wybuch konfliktu, zmieniała się pomiędzy 85-89 USD za baryłkę. Po tygodniu jest droższa o ok. 2 dolary, a na zmienność jej ceny miały wpływ także inne czynniki niż wojna. Nie przebiła więc 90 USD, a przecież można byłoby wyobrażać sobie, że przekroczy nawet 100 USD.

To przed wybuchem konfliktu bardziej rosły ceny ropy naftowej, ponieważ popyt utrzymywał się dość wysoko, a jednocześnie OPEC+ obniżył podaż. Jednak PEC+ zrobił to na tyle ostrożnie, aby światowa gospodarka nie wpadła w recesję, co spowodowałoby spadek popytu na ropę i załamanie jej ceny.

– To jest jak ostrożne przeciąganie liny przez Arabię Saudyjską w rozgrywce z administracją USA – komentuje ekspert XTB.

Natomiast sama wojna na Bliskim Wschodzie nie zmieniła światowego rynku ani pod względem podaży, ani pod względem popytu, choć rynek właśnie teraz jest bardzo zbilansowany.

Bardziej nerwowa była reakcja na złocie. Jego cena wzrosła w ciągu tygodnia od 1 824 USD za uncję do 1 890 USD, ale jednak zaczęła spadać.

Jednak w tym czasie nieco osłabił się też dolar, a rentowności 10-letnich obligacji USA zaczęły też nieco tracić. Taka sytuacja sprzyjała wzrostowi cen złota.

Rynki finansowe bardziej żyją tym czy nie dojdzie do listopadowej podwyżki stóp procentowych w wykonaniu Fed. Zwłaszcza, że Fed jest coraz bardziej „gołębi”.

Kto obniży podatki, a kto zlikwiduje ZUS? Podsumowanie obietnic wyborczych

W trwającej kampanii wyborczej komitety składają wiele propozycji kierowanych do przedsiębiorców. Obiecują im m.in. uproszczenie przepisów PIT i CIT, możliwość czasowego zawieszenia płatności składek na ZUS w postaci miesięcznych wakacji bez ZUS. Partie chcą również przekonać do siebie wyborców poprzez szereg propozycji dotyczących rynku pracy i świadczeń społecznych. Na trzy dni przed wyborami eksperci inFakt podsumowują i porównują najważniejsze obietnice wyborcze ogólnopolskich komitetów.

W podsumowaniu wzięto pod uwagę propozycje sześciu komitetów wyborczych startujących w wyborach parlamentarnych w 2023 roku: Koalicji Obywatelskiej, Konfederacji, Lewicy, Prawa i Sprawiedliwości, Trzeciej Drogi i Bezpartyjnych Samorządowców.

Prostsze i niższe podatki

W programach wyborczych partie wiele uwagi poświęcają kwestiom podatkowym. Propozycje dotyczą m.in. obniżenia podatków, wprowadzenia kwoty wolnej, reformy systemu opodatkowania dochodów oraz ułatwień dla przedsiębiorców.Podatki

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt: Poza partią rządzącą, każde inne ugrupowanie proponuje zmiany podatkowe. Wszystkie komitety poza PiS chcą obniżki podatku VAT: Trzecia Droga proponuje obniżkę stawki z 23% do 20% oraz stawki uproszczonej z 8% do 7%; Konfederacja chce zmniejszenia VAT-u na konkretne towary, np. paliwo, energię czy węgiel, a Koalicja Obywatelska postuluje obniżkę do 8% dla branży beauty oraz do 0% na transport publiczny. Lewica jedynie wskazuje ogólnie na potrzebę obniżki VAT, ale w jej programie brak jest konkretnych rozwiązań. W podatku dochodowym największą rewolucję proponują Bezpartyjni Samorządowcy, którzy chcą wprowadzić stawkę PIT w wysokości 0%, a więc de facto zlikwidować ten podatek Konfederacja w swoim programie ma zapis o jednolitej stawce PIT w wysokości 12%, o kwocie minimalnej na poziomie dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia oraz o likwidacji 15 różnych podatków, głównie lokalnych. Koalicja Obywatelska chce wprowadzić kwotę wolną na poziomie 60 tys. zł. Lewica proponuje progi podatkowe oraz podwyższenie kosztów uzyskania przychodów dla pracowników, ale i w tym wypadku brakuje konkretów. KO i Bezpartyjni Samorządowcy chcą natomiast wprowadzenia kwoty wolnej przy podatku Belki w kwocie 100 tys. zł, a Konfederacja całkowitą likwidację tej daniny. Dodatkowo Trzecia Droga proponuje brak podwyżek podatków do 2026 r., a zmiany w podatkach miałyby być ogłaszane najpóźniej do połowy roku. Według komitetów, wszystkie ich obietnice mają przynieść korzyści podatnikom. Pozostaje pytanie, czy takie rozwiązania byłyby dobre dla budżetu państwa?

Przedsiębiorczość: ułatwienia i mniej biurokracji

W swoich programach komitety skupiają się na stworzeniu korzystnego środowiska dla przedsiębiorców poprzez redukcję biurokracji, uproszczenie procedur biznesowych, wspieranie inwestycji i małych oraz średnich przedsiębiorstw, a także nowe regulacje dotyczące składek ZUS.Przedsiębiorczość

Piotr Juszczyk: Trzecia Droga oraz Koalicja Obywatelska chcą wprowadzenia kasowego PIT. Dla przedsiębiorców oznaczałoby to, że dopóki nie otrzymają zapłaty za fakturę, dopóty nie zapłacą podatku. Podobne rozwiązanie funkcjonuje obecnie w przypadku płatności VAT, jednak skorzystać z niego mogą tylko mali podatnicy. PiS natomiast chciałby ochrony dla firm przed nadużyciami ze strony dużych konkurentów oraz w przypadku upadłości wierzycieli. Lewica i Trzecia Droga chciałyby z kolei „promowania polskiej przedsiębiorczości”. Moim zdaniem, nie są to zmiany, które mogłyby zrewolucjonizować i pobudzić przedsiębiorczość w Polsce. 

Dla dobra pracowników

W propozycjach partii istotną rolę odgrywa kwestia rynku pracy. Proponowane zmiany dotyczą wzmocnienia praw pracowniczych, elastyczności zatrudnienia, wsparcia dla bezrobotnych oraz sprawowania opieki nad dziećmi.Rynek pracy

Piotr Juszczyk: W sprawach ochrony pracowników najwięcej proponują Lewica i Trzecia Droga. PiS obiecuje dofinansowania do pracy zdalnej, która od wiosny 2023 roku została uregulowana przepisami Kodeksu Pracy. Konfederacja nie zamierza przeprowadzać w tej kwestii żadnych zmian, a Koalicja Obywatelska chce wsparcia finansowego dla matek. Obecnie rynek pracy w Polsce jest w dobrej kondycji i w mojej ocenie nie należy mu przeszkadzać. Zbyt radykalne zmiany mogłyby go zaburzyć. Propozycje przedwyborcze to raczej usystematyzowanie przepisów niż ich znaczne modyfikacje, które zmieniłyby sposób kształtowania stosunku pracy. Uważałbym jednak na postulat likwidacji umów zleceń, gdyż pamiętajmy, że są one pożądane przez wiele osób.

Mała rewolucja w ZUS

Większość komitetów proponuje przynajmniej nieznaczne zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych. Mówią m.in. o dobrowolności ZUS, obniżeniu składek czy możliwości ich zawieszenia. Interesująca jest też propozycja dotycząca wypłaty świadczenia chorobowego przez ZUS już od pierwszego dnia nieobecności pracownika.ZUS

Piotr Juszczyk: Od wprowadzenia przepisów tzw. Polskiego Ładu w 2022 roku składka zdrowotna przeszła rewolucję. Należy nazwać rzeczy po imieniu: stała się ona de facto podatkiem uzależnionym od dochodu lub przychodu przedsiębiorców. PiS nie mówi o jakichkolwiek zmianach w tym zakresie. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga, Konfederacja oraz Bezpartyjni Samorządowcy chcą powrotu do stanu sprzed 2022 roku. Lewica w obietnicach wprost nie informuje o tym, jednak w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje, że jest takiemu rozwiązaniu przychylna.

Przypomnę, że w 2021 roku po odliczeniu części składki zdrowotnej od podatku ZUS wynosił 1130 zł miesięcznie. W 2024 r. to będzie to już minimum blisko 2000 zł. Minimum, gdyż składka zdrowotna jest nielimitowana, nie ma górnej granicy jej wysokości.

Dodatkowo Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga proponują, żeby za chorobowe pracownika ZUS płacił już od pierwszego dnia zwolnienia, co zmniejszyłoby koszty pracodawcy. Te dwa ugrupowania chcą również zawieszenia płatności składek na jeden miesiąc, a Konfederacja i Bezpartyjni postulują dobrowolny ZUS. W mojej ocenie ze względu na budżet nie jest to możliwe w dzisiejszych realiach.

Creotech Instruments pozyskał ok. 60 mln PLN w ofercie Akcji Serii J

Creotech Instruments, polski producent satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, poinformował o objęciu przez inwestorów wszystkich 396.557 oferowanych w ofercie publicznej akcji zwykłych na okaziciela serii J Spółki. Cena emisyjna za jedną akcję została ustalona na poziomie 150,00 PLN, co oznacza, że całkowita wartość przeprowadzonej oferty publicznej brutto wyniosła ok. 60 mln PLN. Środki pozyskane z emisji akcji pozwolą wdrożyć Spółce zaplanowane działania inwestycyjne w celu osiągnięcia przez Creotech Instruments pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej. Spółka zamierza w kolejnych latach zrealizować inwestycje w trzech kluczowych obszarach: rozbudowy portfolio produktowego, zwiększenia zdolności produkcyjnych, a także wzmocnienia działu sprzedażowego. W procesie Spółka wspierana była przez cc group – stałego doradcę IR oraz doradcę finansowego, a Menadżerami Oferty byli Pekao Investment Banking S.A., Trigon Dom Maklerski S.A. oraz Bank Polska Kasa Opieki S.A. – Biuro Maklerskie Pekao.

Oferta Creotech Instruments objęła 396.557 akcji zwykłych na okaziciela serii J emitowanych przez Spółkę w trybie subskrypcji prywatnej, które po zakończonym z sukcesem procesie budowania Księgi Popytu i objęciu akcji przez inwestorów, a następnie po rejestracji podwyższenia kapitału zakładowego Spółki będą reprezentować łącznie 16,67 proc. wszystkich akcji Spółki. Oferta publiczna akcji była skierowana do inwestorów wybranych przez Zarząd Spółki, zgodnie z postanowieniami uchwały emisyjnej podjętej przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki.

Prezentowany przez nas model biznesowy, który opiera się na dwóch perspektywicznych obszarach w postaci segmentu kosmicznego oraz segmentu kwantowego, pozwolił nam z sukcesem zakończyć ofertę Akcji Serii J i zbudować Księgę Popytu na wszystkie oferowane akcje. Uzyskana cena emisyjna była o ok. 50% wyższa od ceny emisyjnej w naszej ostatniej ofercie publicznej w 2022 roku, gdy Creotech Instruments przechodził na rynek główny GPW. To oznacza, że pozyskaliśmy ok. 60 mln PLN brutto, które zamierzamy przeznaczyć na wszystkie zaplanowane inwestycje, które przyczynią się do jeszcze szybszego tempa wzrostu Spółki, a przede wszystkim, do osiągnięcia w kolejnych latach pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Zaplanowane inwestycje mają zostać sfinansowane ze środków pozyskanych z emisji Akcji Serii J (pomniejszonych o koszty tej emisji) w proporcji około 60%-70% środków na rozbudowę portfolio produktowego, około 15%-25% środków na zwiększenie zdolności produkcyjnych i około 15%-20% środków na wzmocnienie działu sprzedażowego. Wskazane proporcje mają charakter wstępny i szacunkowy, a także mogą podlegać zmianom w przyszłości w zależności od m.in. sytuacji w sektorze, warunków makroekonomicznych, pozyskanych przez Spółkę kontraktów i harmonogramu realizowanych projektów.

Przyspieszeniu naszego rozwoju sprzyjają również zawarte i rozpoczęte w tym roku istotne kontrakty o strategicznym znaczeniu dla obronności na szczeblu krajowym, a także europejskim. Wybór Creotech Instruments do projektu dla Skarbu Państwa – Agencji Uzbrojenia czy projektu REACTS dla Europejskiego Funduszu Obrony, obok firm kosmicznych o takiej wielkości i skali działania jak DLR, OHB czy Airbus, to najlepsza możliwa referencja, którą już wykorzystujemy w toczących się rozmowach biznesowych z Europejską Agencją Kosmiczną, Ministerstwem Obrony Narodowej i Komisją Unii Europejskiej. Łączna wartość potencjalnych projektów, których dotyczą te rozmowy, może osiągnąć około 300 mln EUR w najbliższych latach. Warto podkreślić, że obok segmentu kosmicznego, nasz segment kwantowy także posiada obiecujące perspektywy wzrostu, a my już teraz budujemy ekspercką pozycję Creotech do obsługi kluczowych, dużych europejskich zleceń w przyszłościdodaje dr hab. Grzegorz Brona.

Creotech Instruments w lipcu br. przedstawił strategię finansowania projektów kosmicznych. Strategia zakłada realizację w kolejnych latach szeregu inwestycji, w trzech kluczowych obszarach, w celu osiągnięcia pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych. Pierwszym obszarem jest rozbudowa portfolio produktowego, w tym m.in. przeskalowanie autorskiej platformy HyperSat do 200 kg, co pozwoli uczestniczyć Spółce w najbardziej perspektywicznym segmencie rynku satelitarnego, czyli mikrosatelitów (10-100 kg) i minisatelitów (100-500 kg). Drugim jest rozbudowa zdolności produkcyjnych obejmująca m.in. doposażenie zaplecza produkcyjnego i rozwój zaplecza laboratoryjnego, w odpowiedzi na rosnący popyt na rozwiązania Spółki. Trzecim obszarem jest wsparcie działań sprzedaży i marketingu, w tym przynajmniej 2-krotne zwiększenie tego zespołu i budowa dedykowanych działów produktowych oraz wsparcia posprzedażowego.

Obecna faza rozwoju Creotech Instruments pozwala na rozpoczęcie realizacji pierwszych dużych projektów, które Spółka zamierza kontynuować na poziomie krajowym, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb publicznych i projektów obronnych – faza 0 i A projektu dla Skarbu Państwa – Agencji Uzbrojenia, a także na poziomie UE, jako wiodący dostawca w projektach europejskich – konsorcjant i lider segmentu satelitarnego w projekcie REACTS, koordynujący w ramach tego segmentu działania m.in. Airbus France i OHB.

W lipcu 2023 roku Polska podjęła strategiczną decyzję o zwiększeniu krajowego zaangażowania w budżet ESA o dodatkowe 295 mln euro w latach 2023-2025. Mechanizm składki krajowej do ESA pozwala na odzyskanie niemal całości wpłaconych środków w postaci projektów i zleceń od ESA dla krajowych firm. Na przestrzeni ostatnich 10 lat Creotech zrealizował wspólnie z ESA ponad 25 projektów kosmicznych, stając się jednym z największych polskich kontrahentów i firmą pierwszego wyboru w Europie Środkowej dla kluczowych projektów Agencji. Spółka prowadzi obecnie rozmowy z ESA na temat 4 różnych misji kosmicznych opartych na jej autorskiej platformie mikrosatelitarnej HyperSat.

Zastrzeżenia prawne

Niniejsza publikacja ma charakter wyłącznie informacyjny i nie służy w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, promowaniu oferty, emisji i subskrypcji Akcji Serii J i nie jest materiałem promocyjnym ani reklamą, w rozumieniu art. 22 Rozporządzenia UE 2017/1129 („Rozporządzenie Prospektowe„), przygotowanym lub opublikowanym przez Spółkę na potrzeby promowania Akcji Serii J lub ich subskrypcji albo zachęcania, bezpośrednio lub pośrednio, do ich objęcia. Spółka nie opublikowała dotychczas jakichkolwiek materiałów mających na celu promocję Akcji Serii J lub ich subskrypcji.

Niniejsza publikacja nie stanowi prospektu ani jakiegokolwiek innego memorandum lub dokumentu informacyjnego ani ofertowego. W związku ze sprawami będącymi przedmiotem niniejszej publikacji nie będzie udostępniany prospekt a sporządzenie takiego prospektu nie jest wymagane zgodnie z Rozporządzeniem Prospektowym. Niniejsza publikacja nie zawiera ani nie stanowi oferty sprzedaży ani objęcia papierów wartościowych ani zaproszenia do złożenia oferty nabycia papierów wartościowych lub zachęty/rekomendacji do nabycia papierów wartościowych, w tym nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia w sprawie nadużyć na rynku (Rozporządzenie (UE) nr 596/2014) oraz Rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2016/958 z dnia 9 marca 2016 uzupełniającego Rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku oraz w żadnych okolicznościach nie stanowi podstawy do podejmowania decyzji o nabyciu papierów wartościowych Spółki.

Akcje Serii J nie były i nie będą przedmiotem rejestracji, zatwierdzenia lub notyfikacji zgodnie z przepisami Rozporządzenia Prospektowego lub Amerykańskiej Ustawy o Papierach Wartościowych z 1933 r., ze zmianami („Amerykańska Ustawa o Papierach Wartościowych”) i nie mogą być oferowane ani sprzedawane poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej (w tym na terenie innych państw Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki), chyba że w danym państwie taka oferta lub sprzedaż mogłaby zostać dokonana zgodnie z prawem, bez konieczności spełnienia jakichkolwiek dodatkowych wymogów prawnych przez Spółkę i jej doradców. Każdy inwestor zamieszkały bądź mający siedzibę poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej powinien zapoznać się z właściwymi przepisami prawa polskiego oraz przepisami praw innych państw, które mogą się do niego stosować w tym zakresie.

Niniejsza publikacja nie jest przeznaczona do rozpowszechniania ani wykorzystywania przez żadną osobę lub podmiot w jakiejkolwiek jurysdykcji, gdzie takie rozpowszechnienie lub wykorzystywanie byłoby sprzeczne z miejscowymi przepisami prawa lub innymi regulacjami, lub które kreowałyby obowiązek w zakresie autoryzacji, notyfikacji, zezwolenia lub innych wymogów wynikających z odpowiednich przepisów. Rozpowszechnianie niniejszej publikacji oraz innych informacji z nią związanych może być ograniczone przepisami prawa, a osoby, które wejdą w posiadanie jakiegokolwiek dokumentu lub innych informacji, o których mowa w niniejszym materiale, powinny zasięgnąć informacji o takich ograniczeniach oraz je przestrzegać. Nieprzestrzeganie wspomnianych ograniczeń może stanowić naruszenie przepisów prawa dotyczących papierów wartościowych w danej jurysdykcji. W niektórych jurysdykcjach rozpowszechnianie niniejszej publikacji może być niezgodne z prawem.

IKEA Retail w Polsce podsumowuje rok finansowy 2023: przychód ponad 6 mld zł i 30% udział kanału online

IKEA Retail Polska w roku finansowym 2023* odnotowała przychód przekraczający 6 miliardów złotych, co oznacza wzrost o 9% względem roku ubiegłego. W całości przychodów kanał online osiągnął udział 30%. W lipcu br. firma obchodziła też 80-lecie działalności na świecie oraz 62 lata obecności w Polsce. Obecnie co piąty produkt sprzedawany w sklepach IKEA na całym świecie pochodzi z polskich fabryk.

Marina Dubakina, Prezeska i Dyrektorka Generalna ds. Zrównoważonego Rozwoju w IKEA Retail w Polsce
Marina Dubakina, Prezeska i Dyrektorka Generalna ds. Zrównoważonego Rozwoju w IKEA Retail w Polsce

„Miniony rok finansowy, choć pełen wyzwań, ponownie pokazuje, że biznes oparty na wartościach ma sens. Wciąż odpowiadamy na rosnące oczekiwania klientów i klientek, rozwijając nasz cały ekosystem omnikanałowy, na który składają się sklepy, nowe formaty czy zdalne punkty kontaktu. Chcemy być bliżej ludzi oraz realnie wspierać ich w prowadzeniu lepszego życia na co dzień. Sytuacja zewnętrzna pokazała nam, że kierunki strategiczne, jakie obraliśmy wiele lat temu, np. rozwój nowych miejsc spotkań z klientami, inwestycje w odnawialne źródła energii, praca z efektywnością energetyczną na poziomie sklepów oraz optymalizacja sieci logistyczno-magazynowej, mogą pozytywnie oddziaływać na naszą planetę i pozwalają równocześnie budować naszą odporność na trudniejsze czasy. Życie w domu nigdy nie było ważniejsze, a tworzenie lepiej pomyślanego domu zawsze będzie naszym celem” – mówi Marina Dubakina, Prezeska i Dyrektorka Generalna ds. Zrównoważonego Rozwoju w IKEA Retail w Polsce.

Ekosystem sprzedaży omnikanałowej

W 80. rocznicę powstania firma stawia sobie za cel rozwój, inwestując i przekształcając sklepy w celu zwiększenia możliwości sprawnej realizacji zamówień, jednocześnie tworząc ekosystem sprzedaży omnikanałowej, w którym konsumenci mogą wchodzić w interakcje z marką w najwygodniejszy dla siebie sposób. Polska jest jednym z pierwszych rynków na świecie, gdzie IKEA wprowadziła swój mniejszy format – Studia planowania i zamówień. Firma zamknęła rok finansowy 2023 z 9 nowymi miejscami spotkań z klientami: w Opolu, Lubinie, Bielsku-Białej, Olsztynie, Kielcach, Toruniu, Rzeszowie i w Warszawie (Westfield Mokotów oraz Wola Park).

IKEA zainwestowała w infrastrukturę magazynowo-logistyczną kanału e-commerce, co w konsekwencji wpłynęło na poprawę doświadczeń zakupowych. Klientki i klienci mogą teraz zamawiać za pośrednictwem IKEA.pl, przez telefon czy Aplikację mobilną IKEA zarówno materace, jak i mniejsze meble oraz elementy takich systemów, jak szafy PAX czy regały BESTA z szybszą i tańszą dostawą. Dostarczenie do klientów 2 milionów paczek pozwoliło osiągnąć 30% udział kanału online w całości przychodów za rok 2023.

Odpowiedzialny rozwój IKEA

Lepsza planeta to lepszy dom dla wszystkich. IKEA pracuje nad tym, aby stać się firmą działającą w oparciu o zasady cyrkularności. Jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu jest opracowanie nowych produktów i usług cyrkularnych umożliwiających pielęgnację, naprawę i przekazywanie przedmiotów dalej, gdy przestaną być potrzebne. IKEA sukcesywnie odnotowuje wzrost zainteresowania usługą „Oddaj i Zyskaj”. W ubiegłym roku finansowym z usługi skorzystało ponad 3 razy więcej klientów i klientek niż rok wcześniej. IKEA udostępniła również możliwość rezerwacji online produktów z działu „Okazje na Okrągło”, gdzie poza używanymi meblami i akcesoriami znajdują się także te pochodzące ze zwrotów, ekspozycji, ostatnie sztuki lub z niewielkimi wadami, które nie wpływają na ich funkcję i bezpieczeństwo. Tutaj również zainteresowanie było większe niż rok wcześniej – sprzedano 1,8 mln sztuk różnych produktów, co daje 16% wzrost względem roku finansowego 2022.

Szwedzka marka chce także oferować konsumentom różnorodne wybory żywieniowe, w tym roślinne dania w tej samej lub niższej cenie, co mięsne odpowiedniki. Dziś dania roślinne IKEA Food stanowią 43% całej oferty.

Dzięki 80 turbinom wiatrowym na sześciu farmach wiatrowych, IKEA wygenerowała ponad 386 GWh. To oznacza, że produkuje więcej zielonej energii niż zużywa we wszystkich jednostkach Grupy Ingka w Polsce.

W ubiegłym roku fiskalnym firma angażowała się również w pomoc grupom narażonym na wykluczenie, w szczególności osobom z doświadczeniem uchodźczym, docierając z pomocą do ponad tysiąca osób. Sukcesem zakończyły się 2 edycje półrocznego programu stażowego „Liczą się umiejętności!’. Łącznie 56 osób z różnych krajów, m.in. Afganistanu, Iraku, Turkmenistanu, Białorusi czy Czeczenii otrzymało szansę na zdobycie kluczowych kompetencji do rozpoczęcia aktywności na polskim rynku pracy. IKEA do programu włączyła także inne firmy, inspirując ponad 30 biznesów do wdrożenia podobnych działań.

*Rok finansowy trwający od 1 września 2022 do 31 sierpnia 2023 roku.

Roman Rewald dołącza do CRIDO jako senior strategic advisor

Roman Rewald objął stanowisko senior strategic advisor w CRIDO, wzmacniając tym samym kompetencje firmy w zakresie doradztwa dla amerykańskich klientów. To kolejny krok w realizacji strategii rozwoju międzynarodowych praktyk CRIDO. 

Roman Rewald jest byłym przewodniczącym Rady Dyrektorów Amerykańskiej Izby Handlowej (AmCham) w Polsce. Obecnie pełni funkcję prezesa Centrum Mediacji Konfederacji Lewiatan i jest arbitrem w Sądach Arbitrażowych przy Konfederacji Lewiatan oraz przy Krajowej Izbie Gospodarczej.

To jeden z najbardziej uznanych i doświadczonych prawników, który od ponad 30 lat wspierał amerykańskich klientów w Polsce. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że Roman Rewald dołącza do CRIDO jako senior strategic advisor i w ten sposób wzmocni nasze kompetencje biznesowe m.in. w zakresie doradztwa dla firm z USA – mówi Andrzej Puncewicz, partner zarządzający CRIDO.

Firmy ze Stanów Zjednoczonych należą do czołówki zagranicznych inwestorów w Polsce. W 2022 roku obroty handlowe między Polską i Stanami Zjednoczonymi osiągnęły rekordową wartość 27,2 mld dolarów.

Siedemdziesiąt procent naszych klientów to międzynarodowe korporacje. Od wielu lat wspieramy te firmy we wszelkich kwestiach biznesowych, podatkowych i prawnych związanych z wejściem na polski rynek i ich późniejszym funkcjonowaniem. Działamy w ramach różnych międzynarodowych sekcji: m. in.  niemieckojęzycznej (kraje DACH), francuskiej czy anglosaskiej (UK & USA). Doświadczenie Romana pozwoli nam na lepsze zrozumienie specyfiki działania firm amerykańskich i rozszerzenie naszej oferty. Jesteśmy też przekonani, że Roman będzie źródłem inspiracji dla członków zespołu CRIDO, szczególnie dla licznej grupy prawników firmy  – dodaje Andrzej Puncewicz

Amerykańscy inwestorzy odegrali ogromną rolę od początku transformacji w Polsce inwestując swój kapitał, umożliwiając dostęp do rynku międzynarodowego, wprowadzając nowoczesne zarządzanie, kształcenie dla utalentowanych menadżerów i wnosząc wiele innych ważnych wartości. W rezultacie często osiągali znakomite rezultaty gospodarcze. Dziś ciągle jest miejsce w Polsce na nowoczesne inwestycje amerykańskie i kolejne dobre wyniki ekonomiczne – mówi Roman Rewald.

Roman Rewald, specjalizował się w sprawach korporacyjnych oraz tematyce energetycznej i nieruchomościowej. Posiada również bogate doświadczenie w obsłudze firm joint venture, inwestycji bezpośrednich, bankowości oraz w dziedzinie fuzji i przejęć. Ma wykształcenie prawnicze zarówno polskie, jak i amerykańskie: jest licencjonowanym adwokatem w Michigan (USA), w Polsce był wpisany na listę prawników zagranicznych przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. W 1991 r. przyjechał z USA do Polski, gdzie został doradcą Banku Światowego w zakresie finansowania budownictwa mieszkaniowego. W 1992 r. rozpoczął pracę w nowojorskiej firmie prawniczej Weil, Gotshal & Manges w biurze w Warszawie, do 2016 r. był partnerem tej kancelarii (obecnie jest partnerem emerytowanym).

Obniżki stóp procentowych napędzają rynek leasingu

  • Jak obecny poziom stóp procentowych i poziom PKB przekłada
    się na rynek leasingu?
  • Czy dostęp do leasingu staje się droższy czy może tańszy?
  • Czy dostrzegamy wzrost czy spadek zainteresowania leasingiem? 

Komentarza udziela Paweł Piotrowski, dyrektor ds. controllingu i finansowania
w Santander Leasing.

Należy przede wszystkim podkreślić, że ostatnia a łącznie już dwukrotna obniżka stóp procentowych (o 1 punkt procentowy), to zdecydowanie dobra informacja zarówno dla rynku leasingowego, jak i podobnie dla kredytów. Nie ma to jeszcze bardzo istotnego wpływu na wysokość rat leasingowych. Przeciętna rata na samochód osobowy wartości ok. 100 tys. zł maleje zaledwie o kilkadziesiąt złotych, ale powszechne oczekiwanie rynkowe ma już jeden widoczny kierunek – w okresie najbliższych 3 lat stopy będą spadać. Oznacza to stabilizację i przewidywalność ceny w średnim okresie, a jest to jednoznaczny czynnik który pozwala na pewniejsze planowanie przez przedsiębiorców ewentualnych inwestycji.

Należy wskazać, że przewidywany wzrost PKB w Polsce w 2023 roku
to zaledwie 0,5 proc. Zatem dynamika zysków przedsiębiorstw będzie niższa niż w roku ubiegłym głównie za sprawą długotrwałego efektu wzrostu cen i kosztów produkcji. Popyt konsumpcyjny zmalał, udział inwestycji w PKB jest historycznie niski, jednak nie hamuje to popytu na rynku leasingu, który w I połowie 2023 odnotował niecałe 15 proc. wzrost, a w naszym przypadku uzyskał jeszcze lepszy wskaźnik gdyż wyniósł 16 proc.

Przewidywany wzrost PKB w 2024 roku to już co najmniej 2,5 proc. – wzrastająca, po okresie załamania, podaż środków trwałych odpowiada na zapotrzebowania przedsiębiorców dając podstawy do utrzymania prognozowanego ponad 10 proc. wzrostu leasingu w roku 2024.

Lords of the Fallen – wielka szansa dla Ci Games

Premiera długo wyczekiwanej gry “Lords of the Fallen” będzie miała miejsce już jutro, 13 października. Flagowa produkcja studia developerskiego CI Games ma być kontynuacją, a raczej rebootem gry o tej samej nazwie z roku 2014. Tym razem, “Lords of the Fallen” startuje z zupełnie innej półki. Budżet gry jest nieporównywalnie większy, a sama przestrzeń wirtualnego świata ma być 5-razy większa nie w oryginalnej grze.

Fabuła gry

“Lords of the Fallen” można zaliczyć do gier typu RPG w klimacie dark fantasy. Fabuła oferuje graczom złożoną krainę do eksploracji, czerpiąc inspiracje z udanej wersji poprzedniej oraz topowych gier z tej kategorii. Gra wyróżnia się kompleksową personalizacją postaci. Biorąc pod uwagę, że gra została opracowana przy użyciu silnika Unreal Engine 5 i wydana wyłącznie na platformy obecnej generacji, gracze mogą spodziewać się wciągających wrażeń wizualnych.

Zgodnie ze statystykami udostępnionymi przez oficjalne konto na twitterze, produkcja uzasadnia wysoki budżet z racji kompleksowości fabuły oraz opcji wyboru. Gracz może wybierać spośród 194 rodzajów broni i tarczy, 76 zaklęć oraz 339 elementów zbroi. Gra oferuje również różne klasy graczy oraz 30 bossów do pokonania. Całkowity czas potrzebny do przejścia tej produkcji ma wynosić ponad 40 h.

Budżet gry

Według szacunków budżet produkcyjny gry wynosi ok. 200 mln zł, z czego prawie połowa przypada na działania marketingowe. W wywiadzie, Marek Tymiński, CEO CI Games potwierdził że obecnie spółka planuje przeznaczyć ok. 20 mln euro (ok. 90 mln zł) na marketing. Jest to stosunkowo niewielka kwota w porównaniu przykładowo to budżetu Cyberpunka 2077 w wysokości ponad 1,2 miliarda złotych. Porównywalną produkcją, do której często odnosi się zarząd CI Games jest produkcja „Elden Ring” studia From Software. Jest to gra w tej samej kategorii wydana w lutym 2022 roku, która stała się hitem sprzedażowym. Do marca 2023 roku, czyli przez pierwszy rok od wydania sprzedaż wyniosła ponad 20 mln egzemplarzy. Szacowany budżet „Elden Ring” wyniósł ok. 450-900 mln zł, czyli również kilka razy więcej niż „Lords of the Fallen”.

Mimo to spółka kwalifikuje swoją grę do ekskluzywnego grona spółek typu AAA, co zdają się potwierdzać najnowsze statystyki ze Steama. „Lords of the Fallen” znajduje się obecnie na 3. miejscu na liście top sellerów oraz 7. miejscu na wishliście steama. Dla porównania Cyberpunk 2077 obecnie znajduje się na pozycji 11., po ostatnio wydanej aktualizacji gry.

Lords of the Fallen od CI Games Źródło: Steam

Równie wysoko jak statystyki na Steamie, gra została wyceniona przez CI Games. Cena podstawowej wersji gry wynosi 59,99 euro. Za podobną cenę jest sprzedawany obecnie Cyberpunk 2077. Również jest to taka sama cena, jak podstawowej wersji w momencie wydania wyżej wspomnianej gry „Elden Ring”. Choć obecnie ta gra jest przeceniona blisko 34% i kosztuje niewiele mniej niż 40 euro.

Sprzedaż

Zakładając wyżej wspomniany budżet na poziomie 200 mln zł oraz podstawową wersję gry na poziomie 59,99 euro można założyć, że aby sprzedaż osiagnęła początkowe nakłady gra musi się sprzedać w co najmniej 724 000 egzemplarzach. Według zarządu, punkt przecięcia znajduje się na poziomie ok 1 mln sztuk. Co przy uwzględnieniu różnego rodzaju prowizji od sprzedaży, kosztów dystrybucji i innych może być nawet optymistycznym założeniem. Niemniej jednak, poprzeczka nie jest wysoko, aby wyjść na zero, a cele zarządu są postawione zdecydowanie wyżej. Gra „Lords of the Fallen” ma być początkiem długoterminowej strategii przychodowej całego uniwersum. Tryb multiplayer ma również pomóc osiągnąć te cele. Pierwszy dodatek o nazwie „Ancient Labyrinth” do gry ma pojawić się już na przełomie 2023-2024 roku. Patrząc na notowania giełdowe Ci Games można zdecydowanie stwierdzić, że oczekiwania inwestorów są również wysokie. Jednak patrząc na rozmach produkcji oraz nakłady można znaleźć uzasadnienie takiej wyceny. Otwartym pytaniem pozostaje co powiedzą pierwsi gracze, a na to znajdziemy odpowiedź pewnie już w najbliższych tygodniach. CI Games zapowiedziało, że pierwszy raport ze sprzedaży przekaże inwestorom do końca października.

Notowania CI Games

Oczekiwania inwestorów są zdecydowanie wysokie co może potwierdzać fakt wzrostu kursu w miarę zbliżania się daty premiery. W pewnym momencie kapitalizacja CI Games przekroczyła magiczną barierę 1 mld zł, a obecnie znajduje się nieco niżej. W ciągu roku notowania spółki zyskały blisko 3 krotnie osiągając swoje ATH na poziomie ok 7 zł. Największe wzrosty rozpoczęły się w okolicach połowy marca 2023 roku, kiedy to spółka poinformowała rynek o finalizowaniu umów dystrybucyjnych oraz pozyskaniu dodatkowego finansowania od banków. Kilka dni później prezes CI Games powiedział, że w jego ocenie wycena spółki po wydaniu gry powinna być ok 3-5 krotnie wyższa niż obecna, co napędziło kolejną falę wzrostów. Te słowa padły przy kursie ok 3 zł za akcję. Mimo, to wycena akcji powędrowałą maksymalnie 130% w górę i od tamtej pory kurs powoli osuwa się w miarę zbliżania się daty premiery.xStation 5

Źródło: xStation 5

Z jednej strony mamy do czynienia z oczywistym zagraniem „sell the news” ze strony inwestorów. Jednak z drugiej strony do spadków może dokładać się niepokój inwestorów, związany z powtórką premiery Cyberpunka 2077. W tamtym czasie oczekiwania były również wysokie, gra była wywindowana na szczyty statystyk. Jednak pierwsze oceny oraz wyniki sprzedażowe pokazały bolesną prawdę. „Lords of the Fallen” jest grą o nieco mniejszej skali, jednak zachowanie rynku jest podobne.

Popularność gry “Lords of the Fallen”

Popularność gry “Lords of the Fallen” i konkurencyjnej gry “Elden Ring” w wyszukiwarce Google na podstawie wyszukiwań haseł. Skala liczona jest od 0-100, gdzie 100 jest momentem szczytu popularności. Źródło: opracowanie własne, Google Trends

Patrząc na pierwsze oceny z przedpremierowej sprzedaży, pozycję na liście top sellerów na steam, można uznać, że koszmarna powtórka z premiery Cyberpunka 2077, która spędza sen z powiek inwestorów nie powinna mieć miejsca. Z drugiej jednak strony, pozytywne opinie na steamie to nie wszystko. Porównują częstotliwość wyszukiwania tytułu gry w google trends z porównywanym wcześniej „Elden Ring” daje pewien pogląd na różnice w popularności. “Elden Ring” jest półtora roku po premierze, a gra nadal pozostaje popularna w wyszukiwarce Google. Jednakże, popularność gra zyskała głównie w pierwszych dniach premiery co może również oznaczać, że to co najlepsze dla CI Games jest również przed nami. Wszystko okaże się tuż po premierze. Wtedy też inwestorzy otrzymają pierwsze twarde dane na temat ocen pierwszych graczy. A do końca października wstępny raport ze sprzedaży powinien definitywnie rozwiać wszelkie wątpliwości oraz powiedzieć ostateczne „sprawdzam”.

Autor: Bartłomiej Mętrak, analityk XTB

Czy środowisko jest ważne dla komitetów wyborczych? Recyklerzy sprawdzają

Ochrona środowiska i recykling nieistotne dla największych. Tylko trzy komitety wyborcze przedstawiły stanowiska w sprawie recyklingu.

Tylko trzy komitety wyborcze są zainteresowane i posiadają wiedzę na temat recyklingu w Polsce. 27 września 2023 roku Stowarzyszenie „Polski Recykling” rozesłało do dziewięciu komitetów wyborczych prośbę o przedstawienie stanowiska w kwestiach dotyczących realnego wsparcia i planowanych działań na rzecz zrównoważonego rozwoju i recyklingu w Polsce. Odpowiedziały zaledwie trzy.

Recykling, pomimo faktu, iż jest kluczowym elementem i konstytucyjnym obowiązkiem Państwa w zakresie ochrony środowiska, nie został ujęty w żadnej z kampanii wyborczych. Zagadnienia poruszone w piśmie Stowarzyszenia do komitetów dotyczyły bieżących wyzwań stojących przed branżą recyklingową: braku Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta, braku wpisania recyklingu do sektora branż energochłonnych, niekorzystnych przepisów dotyczących wydawania decyzji środowiskowych oraz braku programów wsparcia rozwoju recyklingu w Polsce. Stanowisko w tej sprawie przedstawiły: Komitet Wyborczy Nowa Lewica oraz KKW Trzecia Droga PSL-PL2050 Szymona Hołowni, a także Komitet Wyborczy Bezpartyjni Samorządowcy.

– Wyborcy powinni wiedzieć jakie jest stanowisko ich ugrupowań w sprawach tak kluczowych jak recykling i ochrona środowiska, czyli kwestiach mających często bezpośredni wpływ na ich życie i zdrowie. Bacznie przyglądaliśmy się debatom wyborczym i na próżno szukaliśmy jakichkolwiek konkretnych wypowiedzi w tym temacie. W obliczu tak pasywnej postawy zarówno komitetów, jak i instytucji organizujących debaty, postanowiliśmy jako Stowarzyszenie, zgodnie z naszą misją, zareagować w tej sprawie – podkreśla Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia „Polski Recykling”.

Jak zatem odpowiedziały komitety?

KKW Trzecia Droga PSL-PL2050 Szymona Hołowni przedstawił Stowarzyszeniu obszerną odpowiedź na każde z zadanych pytań. W swoim oświadczeniu komitet zwraca szczególną uwagę na konieczność stworzenia mocniejszych mechanizmów prawnych regulujących składowanie odpadów niebezpiecznych oraz usprawnienie rejestru odpadowego wspierającego zarządzanie odpadami komunalnymi. Jako kluczową i priorytetową zmianę Trzecia Droga wskazuje wprowadzenie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta. Komitet zwraca też uwagę na kwestię inwestycji w instalacje termicznego przetwarzania odpadów, których rola powinna jego zdaniem maleć na rzecz rozwiązań wspierających gospodarkę obiegu zamkniętego: ekoprojektowanie opakowań i recykling odpadów.

Z kolei KW Nowa Lewica stawia w tej kwestii na rozwój recyklingu i ograniczenie odpadów oraz wprowadzenie, na wzór dobrych praktyk Europy Zachodniej, systemu kaucyjnego, pomagającego zmniejszyć ilość wytwarzanych odpadów i obniżyć ceny wywozu śmieci. Komitet oświadcza też, że w pełni wdroży system Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów i w swoim programie przewiduje osiągnięcie 60% recyklingu odpadów do 2030 roku. Planowane jest także przeznaczenie dodatkowych środków na neutralizację składowisk niebezpiecznych odpadów rozsianych w całej Polsce.

Bezpartyjni Samorządowcy postulują działania związane z szeroko pojętą ochroną środowiska. Dla tego komitetu istotna jest kwestia oddzielenia definicji „odpadu” oraz „rzeczy używanej”, wspierającej odpowiednie ich zagospodarowanie. Opowiada się również za doprecyzowaniem przepisów o kontroli interwencyjnej w przedsiębiorstwach, pod kątem sposobu przeprowadzania takich kontroli oraz ich dopuszczalnej częstotliwości i zakresu.

Według Zarządu Stowarzyszenia „Polski Recykling” odpowiedzi świadczą o zainteresowaniu ochroną środowiska, jednak tylko w przypadku Trzeciej Drogi i Lewicy możemy mówić o wiedzy na temat gospodarki o obiegu zamkniętym w Polsce.

Jestem zaskoczony, że największe ugrupowania nie są zainteresowane odpowiedzią na tak ważne tematy. Przecież to, jak gospodarujemy odpadami świadczy o naszej świadomości ekologicznej lub jej braku a tymczasem kampanie wyborcze partyjnych gigantów nawet nie dotknęły tych tematów – komentuje Szymon Dziak-Czekan.

Polskie Stowarzyszenie Zero Waste, w związku z niewielkim zainteresowaniem polityków kwestiami środowiskowymi, rekomenduje ugrupowaniom, które wygrają nadchodzące wybory, skupienie się na trzech kwestiach w ramach gospodarki odpadami.

Po pierwsze na szybkim wprowadzeniu do polskiego systemu prawnego zapisów dyrektywy o odpadach, definiującej znaczenie ROP, wraz z jej kluczowymi elementami, czyli zapewnieniem pokrycia przez producentów 100% kosztów zbiórki i przygotowania do recyklingu wprowadzonych przez nich na rynek opakowań – komentuje Joanna Kądziołka, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste. Następnie wzmocnienie w polskim prawie różnych modeli ponownego użycia przedmiotów, od systemów kaucyjnych na wielorazowe opakowania, po ułatwienia i zachęty prawne czy podatkowe dla tworzenia punktów napraw i ponownego użycia produktów AGD, RTV, mebli i innych. No i wreszcie ograniczenie marnowania zasobów przez składowanie i spalanie odpadów, jak również minimalizacja odpadów u źródła, poprzez ekoprojektowanie i ekomodulację oraz znaczącą poprawę jakości selektywnej zbiórki, a przez to poprawienie poziomów recyklingu – kontynuuje Joanna Kądziołka.

Według danych Stowarzyszenia „Polski Recykling”, w Polsce kilka milionów Polaków wspiera czyste środowisko i ekologię. Jednak w debacie wyborczej nie padł ani jeden postulat dotyczący poprawy jakości powietrza, czystości wody, którą pijemy czy łąk, parków i lasów, do których chodzimy. Tym samym Stowarzyszenie apeluje do rządu, który zostanie powołany po 15 października, o postawienie w kwestiach ekologii i recyklingu na zrównoważony rozwój wspierany przez przedsiębiorczość oraz podjęcie wszelkich działań na rzecz wdrożenia w naszym kraju gospodarki obiegu zamkniętego. W ocenie Stowarzyszenia, tylko taki rozwój zagwarantuje branży stabilny wzrost gospodarczy, miejsca pracy, szacunek do zasobów naturalnych i środki finansowe, które zapewnią obywatelom zdrowie i bezpieczeństwo.

Klauzula przeciw unikaniu opodatkowania – niekorzystny wyrok

Szef Krajowej Administracji Skarbowej może kwestionować rzetelność przeprowadzonych przez podatników transakcji także tych dokonanych przed 15 lipca 2016 r., czyli przed dniem wejścia w życie tzw. klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania. Tak wynika z rozstrzygnięcia Naczelnego Sądu Administracyjnego z 22 sierpnia 2023 r. Wyrok oznacza, że fiskus będzie mógł badać działania podjęte przez podatników przed wielu laty i w przypadku stwierdzenia, że ich główmy celem było osiągnięcie korzyści podatkowej, pozbawić przedsiębiorcę tej korzyści, samemu określić skutki podatkowe, oraz wymierzyć dodatkowe zobowiązanie fiskalne.

Przyzwolenie na wsteczne zastosowanie klauzuli

Wydany przez NSA 22 sierpnia 2023 r. wyrok (sygn. akt III FSK 354/23, III FSK 489/23, III FSK 490/23, III FSK 491/23 III FSK 492/23, III FSK 493/23, III FSK 494/23, III FSK 495/23) może mieć jednak ogromny wpływ także na sytuację podatników, którzy przeprowadzili transakcje przed 15 lipca 2016 roku. W sprawie jednej z polskich spółek, która na początku 2009 r. zawarła ze spółką powiązaną umowę sprzedaży i leasingu zwrotnego nieruchomości, NSA orzekł, że co prawda organy skarbowe chcąc zastosować klauzulę muszą wykazać, że celem transakcji była głównie korzyść podatkowa, to jednak mogą nią objąć również działania podatnika podjęte przed 15 lipca 2016 r., jeśli ich skutki podatkowe wystąpiły po tej dacie.

Przedsiębiorcy nie mogą być karani za działania, które w chwili ich podejmowania karalne nie były

Zważywszy na jedną z fundamentalnych zasad nieretroaktywności prawa (zakaz nadawania aktom normatywnym mocy obowiązującej wstecz), wyrok NSA wydaje się co najmniej kontrowersyjny. Reguła lex retro non agit stanowiąca, że prawo nie działa wstecz, funkcjonuje nie tylko na gruncie prawa karnego [art. 1. Kodeksu karnego: odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (§ 1), a nie popełnia przestępstwa sprawca, jeśli nie można mu przypisać winy w czasie czynu (§ 3)]. Art. 3 Kodeksu cywilnego również wyraża generalną zasadę, ze ustawa nie ma mocy wstecznej. Co prawda na gruncie systemu prawa funkcjonuje pojęcie autonomii jego poszczególnych gałęzi, jednak w przypadku retroaktywności należy być szczególnie ostrożnym, by nie podważyć i naruszyć konstytucyjnie gwarantowanych praw i wolności. Między innymi art. 64 ust. 3 Konstytucji RP zapewnia, że własność może zostać ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. A nie sposób odmówić w przedmiotowej sprawie spółce, że dysponując swoją nieruchomością przed 15 lipca 2016 r. korzystała z istoty należnego jej prawa własności w sposób, który nie był kwalifikowany przez obowiązującą wówczas ustawę jako niedozwolony przejaw unikania opodatkowania.

Nie można odbierać obywatelom praw przez nich nabytych

NSA w swoim wyroku wydaje się, że zapomniał o fundamentalnej z punktu widzenia bezpieczeństwa prawnego obywateli zasadzie ochrony praw niewadliwie nabytych. O konieczności jej przestrzegania przypominał wielokrotnie Trybunał Konstytucyjny. Ustanawia ona zakaz pozbawiania obywateli nadanych im na mocy ustaw praw, jeśli odebraniu nie towarzyszy pełen ekwiwalent za ich utratę. W orzeczeniu z 4 października 1989 r. (sygn. K 3/88) TK stwierdził, że zasada ta stanowi oparcie dla wiarygodności państwa i jego organów wobec obywateli. Odbieranie nadanych im uprawnień powoduje utratę przez nich szacunku dla idei prawa, skoro nie mogą mieć pewności, co do wiarygodności źródeł, na mocy których prawa im te nadano. Choć jak zauważa się w literaturze, ochrona praw nabytych nie ma na gruncie prawa podatkowego charakteru absolutnego to odstępstwo od niej dopuszcza się tylko w sytuacjach nadzwyczajnych i tylko w drodze zmiany ustawodawstwa podatkowego (A. Gomułowicz, D. Mączyński, Podatki i Prawo podatkowe, Warszawa 2022).

Obejmując przedsiębiorców sankcjami za unikanie opodatkowania w zakresie działań gospodarczych, które w chwili gdy je podejmowali za takie nie mogły być uznane, stanowi przejaw prawotwórczego działania sądu, który swym rozstrzygnięciem niejako zastąpił ustawodawcę podatkowego.

Skutki wyroku mogą dosięgnąć szerokie grono podatników

Zgodnie z art. 8 wciąż obowiązującej Ustawy z dnia 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców, przedsiębiorca może podejmować wszelkie działania, z wyjątkiem zakazanych przez prawo. Można go zobowiązać do określonego zachowania tylko na podstawie przepisów prawa. Należy więc mieć nadzieję, że wyrok NSA nie utrwali się w orzecznictwie sądów i zostanie wkrótce „naprawiony”. W przeciwnym razie jego skutki mogą dosięgnąć szerokiego grona przedsiębiorców i innych podatników, którzy dokonali działań optymalizacyjnych swojej działalności i swojego majątku przed 15 lipca 2016 r. Szczególnie narażone są firmy wykorzystujące transgraniczne struktury organizacyjne i spółki zagraniczne. Każda nowa furtka otwarta dla fiskusa jest przez niego natychmiast wykorzystywana do zwiększenia kontroli nad podatnikami. Wystarczy przypomnieć, że przez pierwsze 2,5 roku obowiązywania klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania Szef KAS wszczął przeciw podatnikom tylko 6 postępowań z jej zastosowaniem. Po tym, jak w 2019 r. znowelizowano przepisy klauzulowe, dopuszczając do objęcia sankcjami szerszego grona podatników, w kolejnych dwóch latach KAS wszczęła aż 15 razy więcej takich postępowań.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Pułapki unijnych regulacji chmurowych

Branża cyfrowa: Unijne regulacje dotyczące cyberbezpieczeństwa chmury zawierają wiele pułapek, które mogą zaszkodzić rozwojowi tej technologii.

Współpraca państw i biznesu w zakresie ochrony rozwiązań chmurowych przed cyberatakami jest kluczowa i wymaga rozsądnych regulacji. Jednak zaproponowany przez Komisję Europejską i ENISA unijny program certyfikacji chmury w zakresie cyberbezpieczeństwa (EUCS) zawiera wiele potencjalnych pułapek, które mogą utrudnić rozwój tej technologii w Unii Europejskiej – przestrzega Związek Cyfrowa Polska w apelu skierowanym do przedstawicieli Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich.

Projekt programu certyfikacji cyberbezpieczeństwa usług chmurowych w Unii Europejskiej został przygotowany przez Komisję Europejską oraz Europejską Agencję Cyberbezpieczeństwa (ENISA). W jego powstaniu uczestniczyły także państwa członkowskie UE. To inaczej – program dobrowolnej certyfikacji, w ramach, którego zostały zdefiniowane wymagania bezpieczeństwa dla aplikacji oraz infrastruktury chmurowej. Obecnie Komisja Europejska pracuje nad jego ostatecznym tekstem.

– To kluczowy akt, który ujednolici standardy i praktyki w zakresie cyberbezpieczeństwa rozwiązań chmurowych w całej Unii Europejskiej. Obecne rozdrobnienie i różne podejście w ramach Wspólnoty uniemożliwia budowanie odporności i skutecznego zwalczania rosnących zagrożeń stwarzanych przez cyberataki. Istnieje zatem ściślejsza współpraca w tym zakresie – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. Organizacja reprezentująca polską branżą cyfrową zgadza się z ideą, która przyświeca aktowi. Jednocześnie zauważa, że proponowane zapisy zawierają wiele potencjalnych pułapek, które mogą zaszkodzić rozwojowi technologii chmurowych na terenie Unii Europejskiej. Swoje zastrzeżenia Związek przesłał do przedstawicieli Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich.

Kraje UE mogą zostać pozbawione zaawansowanych technologii

Eksperci Cyfrowej Polski zwracają uwagę przede wszystkim na proponowany w projekcie wymóg, aby dostawcy usług w chmurze mieli siedzibę w Unii Europejskiej. W ocenie organizacji, może to oznaczać, że wielu światowej klasy i zaufanych dostawców tego typu technologii może zostać pozbawianych możliwości funkcjonowania na europejskim rynku. Zaostrzając wpływ tych dyskryminujących środków, najnowszy projekt EUCS wydaje się przewidywać znacznie szerszy zakres tych przepisów dotyczących suwerenności niż deklarowany zamiar ograniczenia ich wyłącznie do zbiorów danych dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Ten szeroki zakres poziomu wysokiego obejmuje obecnie ryzyko uwzględnienia danych gospodarczych i danych dotyczących zdrowia, a także innych otwartych kategorii, co może spowodować, że duża część europejskiego przemysłu i usług publicznych będzie pozbawiona dostępu do zaawansowanych technologii przetwarzania w chmurze” – czytamy w liście ekspertów Związku Cyfrowa Polska.

W ocenie organizacji takie podejście wpłynie na jakość bezpieczeństwa i odporności systemów chmurowych, a także spowoduje nieproporcjonalny wzrost kosztów dla sektora publicznego i prywatnego. Związek zwraca przy tym uwagę na to, że obecnie niektórym państwom członkowskim brakuje odpowiedniej infrastruktury do przechowywania znacznych ilości danych i będą one miały problem ze spełnieniem unijnych wymagań.

Kluczowa współpraca transatlantycka i otwarta debata

Cyfrowa Polska proponuje, aby Unia Europejska postawiła na współpracę z krajami spoza UE o podobnych poglądach w celu opracowania wspólnego podejścia do ochrony chmury. Jako przykład podaje istniejące już ramy ochrony danych między UE–USA. „Przepływy danych między Europą a Stanami Zjednoczonymi są największe na świecie, a wspólne ramy pomogły w ustaleniu jasnych zasad dla nich. Podobnie w tym przypadku, aby zapewnić ochronę danych obywateli UE, także gdy są one zlokalizowane poza EOG, należy ustanowić wspólny zbiór przepisów. W ten sposób UE zapewniłaby bezpieczeństwo danych obywateli i zgodność z prawem unijnym, rozwijając jednocześnie system, który jest skuteczny i umożliwia przekazywanie danych do innych liberalnych demokracji” – podkreśla Cyfrowa Polska.

Ekspertów niepokoi też fakt, że w dyskusji o przepisach dot. certyfikacji chmury pominięto wiele uwag ze strony państw członkowskich. W ocenie przedstawicieli polskiej branży cyfrowej brakuje szerszej kontroli nad tym procesem i szerokiej debaty, co stwarza ryzyko wprowadzenia radykalnych zmian w europejskich standardach cyberbezpieczeństwa bez odpowiedniego nadzoru. „Decydenci muszą zabrać głos i zadbać o to, aby EUCS zawierało rozsądne rozwiązania zwiększające europejskie cyberbezpieczeństwo, a nie wybierać przestarzałe przepisy, które mogłyby utrudniać korzystanie z najbardziej niezawodnych technologii i narażać obywateli Europy na ryzyko” – podsumowują eksperci Cyfrowej Polski.

Stabilizacja w strefie euro

Dane na temat inflacji w Niemczech nie zaskoczyły. Zaskoczyła natomiast wyższa od oczekiwań inflacja konsumencka za oceanem. W tle rosną ceny gazu, co biorąc pod uwagę kumulacje negatywnych bodźców, nie powinno dziwić.

Ceny za Odrą bez niespodzianek

Wczoraj opublikowano ostateczne dane na temat zmian cen. Wynik jest zgodny z pierwotnymi odczytami i wynosi 4,5%. Jest to rezultat delikatnie, bo o 0,2%, wyższy od średniej dla strefy euro. Z drugiej strony średnia unijna wynosi 5,9%, co długo będzie wskazywane jako zaleta wejścia do unii walutowej. Kontrą z drugiej strony będę prawdopodobnie państwa nadbałtyckie, które wyraźnie przekroczyły 20% poziomu inflacji. Niemcy są zatem dokładnie na poziomie stóp procentowych, co powoduje, że realna stopa procentowa jest dokładnie neutralna.

Wzrost inflacji za oceanem

Na szczęście mowa o nie wzroście inflacji konsumenckiej a producenckiej. Jest to parametr bardzo ważny, gdyż rosnące koszty producentów przekładają się na koszty dla konsumentów prędzej czy później. Z drugiej strony pomimo tego, że wskaźnik jest aż o 0,6% powyżej oczekiwań to zwyczajowo duże odchylenie od oczekiwań. Na korzyść dolara działa jednak fakt, że pomimo negatywnej niespodzianki wynik 2,2% to nadal bardzo przyzwoity rezultat, pozwalający trzymać zmianę cen pod kontrolą. Na dolarze nadal trwa jednak odwrót. Z drugiej strony po tylu tygodniach umocnienia się kursu dolara wobec kursu euro na takie zmiany trzeba patrzeć po części jako korektę. Inwestorzy w końcu chcą zamknąć pozycję inwestycyjną i realizować zyski. W rezultacie po tak długiej dobrej passie nawet słabsze sygnały mogą wywoływać nieproporcjonalny efekt.

Gaz w górę

Początek sezonu grzewczego to moment, kiedy uważniej rynki zaczynają śledzić ceny gazu. Okazuje się, że znów wraca temat naszych przyjaciół w Australii. Dzieje się tak, ponieważ pracownicy firmy Chevron znów wznowili strajk. Temat strajków jest w przypadku gazu topowym tematem w ostatnich miesiącach. Kiedy do tego dodamy wydarzenia w Izraelu oraz zamknięcie nitki pod Bałtykiem pomiędzy Finlandią a Estonią, mamy całkiem nieciekawą sytuację. Nie może zatem dziwić, że ceny surowca rosną, tym bardziej że prognozy naprawy fińskiej nitki mówią obecnie o kilku miesiącach, co realnie wyłącza ją z większości okresu grzewczego. Już teraz jesteśmy blisko 6-miesięcznych szczytów cenowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Fabrity Holding: 15 mln zł dla akcjonariuszy po sprzedaży biznesów marketingowych

Większość wartości transakcji sprzedaży biznesów marketingowych Grupy Fabrity Holding ma trafić do akcjonariuszy. Zdecyduje o tym Walne Zgromadzenie po zakończonym roku finansowym.

Sprzedaliśmy spółki zależne K2 Precise i Agencja K2 w transakcji o wartości 21,7 mln zł. Sygnalizowaliśmy wówczas, że zamierzamy przekazać w związku z tym kolejną istotną kwotę akcjonariuszom. Na dzień dzisiejszy przewidujemy do dystrybucji około 15 mln zł w formie potencjalnej dywidendy lub skupu akcji. Są to pierwsze symulacje i rekomendowana kwota jak również sposób dystrybucji będą weryfikowane. Aktualnie pracujemy nad konkretnymi rozwiązaniami, a ostateczną decyzję podejmie Walne Zgromadzenie komentuje Artur Piątek, Wiceprezes Zarządu Fabrity Holding.

To kolejne ponadprzeciętnie wysokie transfery do akcjonariuszy – dywidendy za lata 2021-2022 to łącznie 12,4 zł na akcję. Od objęcia sterów spółki przez Prezesa Zarządu Pawła Wujca, co nastąpiło w lutym 2020 roku, zwrot z inwestycji w akcje K2/Fabrity uwzględniający dywidendy to około +470%. To oznacza, że 1 zł zainwestowany przed niewiele ponad 3,5 roku oznacza aż 5,7 zł obecnie. Dla porównania, dla szerokiego rynku giełdowego w Polsce (WIG) wzrost wartości od lutego 2020 roku to +13%, czyli 1 zł zainwestowana na koniec stycznia 2020 roku oznacza 1,13 zł dzisiaj. Jest to efektem m.in. właściwej strategii i jej realizacji, zbudowania kompetencji tworzenia jakościowych, dynamicznie rozwijających się biznesów. Oprócz przemodelowania spółek marketingowych i sukcesu ich sprzedaży, nawet w nie do końca sprzyjającym otoczeniu, należy wymienić spółkę Oktawave, zajmującą się usługami chmurowymi, która została sprzedana za 33,7 mln zł w czerwcu 2022 roku do Netii z Grupy Polsat Plus. Poza dynamicznie rosnącym software housem Fabrity (spółka zależna), w portfolio notowanej na GPW spółki Fabrity Holding pozostaje też PerfectBot – czatbot nowej generacji, który obecnie rozpoczyna komercjalizację produktu, opierającego się na rozwiązaniach AI – model językowy OpenAI (ChatGPT).

Jednocześnie sukces transformacji wielobranżowej Grupy K2 w technologiczną Grupę Fabrity, skupioną wokół software house’u Fabrity oznacza wejście w nowy etap rozwoju. W rezultacie trwa proces sukcesji na stanowisku CEO Fabrity Holding. Od listopada br. Pawła Wujca, który ma przejść do Rady Nadzorczej, zastąpi Tomasz Burczyński, prezes i twórca sukcesu Fabrity oraz od ponad roku wiceprezes  giełdowej spółki holdingowej.

Dziś dane na temat CPI w USA, kontrakty na S&P 500 najwyżej od 3 tygodni

Tematem dnia będą dzisiaj popołudniowe dane na temat CPI w USA. Ekonomiści oczekują, że roczna dynamika tego indeksu cen detalicznych lekko spadła we wrześniu z poziomu 3,7 proc. w sierpniu br. do 3,6 proc., a roczna dynamika wskaźnika inflacji bazowej obniżyła się we wrześniu do 4,1 proc. z 4,3 proc. Dziś ok. godz. 10:55 kontrakty na S&P 500 rosły o 0,28 proc. osiągając swój najwyższy poziom od 3 tygodni. Najwyższe poziomu od końca września notowały dziś również niemiecki DAX (+0,58 proc.) i francuski CAC 40 (+0,49 proc.).

Na GPW WIG-20 trzymał się w okolicach osiągniętego wczoraj najwyższego od prawie miesiąca poziomu (-0,13 proc. ok. godz. 11:00).
Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych zaliczyła dziś rano swój najniższy od końca września poziom, ale później wróciła w okolice poziomu wczorajszego zamknięcia (4,563 proc.). Najniżej od 3 tygodni była dziś rentowność 10-latek polskiego rządu (5,742 proc.).

Zmiany kursu amerykańskiego dolara wobec euro i japońskiego jena były dziś rano kosmetyczne (EUR/USD +0,03 proc., USD/JPY 0,0 proc. ok. godz. 10:45).

Po silnej fali aprecjacji z ostatniego miesiąca równowagę próbował złapać polski złoty (EUR/PLN +0,08 proc., USD/PLN +0,05 proc. ok. godz. 10:50).

Po wczorajszym spadku do najniższego od końca września poziomu dziś rano kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara próbował się odbijać w górę (+0,25 proc. ok. godz. 10:50).

Swój najniższy od grudnia 2021 poziom zaliczyła dziś cena kontraktów na soję na CBOT, ale ok. godz. 10:40 kontrakty te notowały wzrost o 0,48 proc. Po wczorajszym spadku o prawie 3 proc. próbowały w górę odbijać ceny kontraktów na ropę naftową (WTI +0,61 proc., Brent +0,89 proc.). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie, która w tym tygodniu osiągnęła swój najwyższy od stycznia br. poziom, spadała dziś ok. godz. 10:45 o 1,07 proc. Drożały dziś rano metale (złoto +0,32 proc., srebro +0,81 proc., platyna +0,31 proc., pallad +0,11 proc., miedź +0,84 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Zamówienia publiczne mogą być waloryzowane

Wykonawcy zamówień publicznych znaleźli się obecnie w sytuacji dynamicznego wzrostu kosztów, które są konsekwencją m.in. wojny w Ukrainie – ale również gwałtownego wzrostu płacy minimalnej, rekordowego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia, a w związku z tym ogromnej presji płacowej. Wszystkie strony zaangażowane w zamówienia publiczne potwierdzają, że obecna sytuacja jest nadzwyczajna. Jak w takiej sytuacji waloryzować i urealniać umowy w zamówieniach publicznych? Bardzo ważne jest to, aby zamawiający rozumieli potrzebę waloryzacji i współpracowali z wykonawcami – aby realizowane zamówienia mogły być kontynuowane przez przeszkód. W tym obszarze obowiązuje opinia UZP potwierdzająca możliwość waloryzacji kontraktów publicznych.

– Oczywiście nie ma jednej recepty i nie ma jednej odpowiedzi właściwej do każdego stanu faktycznego. Natomiast wydaje się, że w obecnej sytuacji – czyli z kontraktami, które były zawierane i realizowane we wcześniejszym czasie – mieliśmy do czynienia ze zderzeniem z nadzwyczajną sytuacją, z gwałtowną sytuacją oraz ze skutkami tej sytuacji – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Hubert Nowak, Prezes Urzędu Zamówień Publicznych, Urząd Zamówień Publicznych. – I w takim przypadku, jeżeli występowały różne oczekiwania ze strony czy wykonawców, czy ze strony zamawiających – to ja ze swojej strony mogę rekomendować dialog, konsyliację, rozmowy, próbę zrozumienia racji jednej strony, racji drugiej strony. I myślę, że jeżeli w ten sposób będą przeprowadzone rozmowy, to ramy prawne do tego są i każda ze stron może być usatysfakcjonowana – bez konieczności strzelania do siebie roszczeniami, czy niekorzystnymi wpływami na realizację poszczególnych kontraktów. Przepisy i ramy prawne dla waloryzacji są stworzone – szczegóły oczywiście zależą od konkretnego stanu faktycznego – wskazuje Nowak.

Obietnice podatkowe Bezpartyjnych Samorządowców

Ruch Bezpartyjnych Samorządowców skupia samorządowców i przedsiębiorców. W swoim programie wyborczym wiele miejsca poświęcają osobom prowadzącym działalność gospodarczą w Polsce. Proponują im m.in. zerową stawkę PIT, wprowadzenie podatku przychodowego zamiast CIT oraz odliczanie składki zdrowotnej od podatku. Ekspert z firmy inFakt tłumaczy, co te obietnice oznaczają dla przedsiębiorców.

W ramach cyklu „inFakt Check – Wybory 2023” eksperci z firmy inFakt analizują obietnice wyborcze Polski 2050, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Lewicy oraz Bezpartyjnych Samorządowców. W każdym materiale eksperci biorą pod lupę kwestie dotyczące przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. 

Każdy komitet startujący w wyborach 2023 ma swój pomysł na polski system podatkowy. Bezpartyjni Samorządowcy proponują m.in. wprowadzenie zerowej stawki PIT dla wszystkich, co ma spowodować wzrost wynagrodzeń pracowniczych i emerytur oraz obniżyć koszty ponoszone przez pracodawców. Komitet chce również zastąpić podatek CIT ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych, czyli podatkiem przychodowym. Bezpartyjni Samorządowcy proponują wprowadzenie kwoty wolnej od podatku Belki w wysokości do 100 tys. zł dochodu rocznie oraz możliwość odliczania składki zdrowotnej od podatku. Komitet zapowiada reformę administracji skarbowej, aby traktowała ona obywatela jak klienta, a nie jak petenta.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt: Propozycja wprowadzenia zerowej stawki podatku PIT to duży uszczerbek dla budżetu. Jeśli obejmie wszystkich, czyli pracowników i przedsiębiorców, może spowodować stratę ponad 100 mld zł rocznie. Tej propozycji w mojej ocenie nie da się zrealizować. Dodatkowo stoi ona w sprzeczności z pomysłem odliczania składki zdrowotnej od podatku. Przecież brak PIT spowoduje, że nie będzie od czego odliczyć tej składki. Zmiana w CIT opodatkowania na ryczałt, oznaczałaby opodatkowanie przychodów. W mojej ocenie wybór tylko takiego opodatkowania to zbyt dalekie posunięcie, które negatywnie wpłynęłoby na podatników CIT. Bezpartyjni proponują jednak wprowadzenie kwoty wolnej od podatku Belki w wysokości 100 000 zł, co mogłoby podatnikowi przynieść nawet do 19 000 zł oszczędności rocznie. W mojej ocenie propozycje ruchu Bezpartyjnych Samorządowców są w większości niemożliwe do zrealizowania.

Szereg ułatwień dla przedsiębiorców

Program wyborczy Ruchu Bezpartyjnych Samorządowców zawiera wiele propozycji dla przedsiębiorców, dlatego, że ich przedstawiciele są częścią komitetu i znają realia prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Komitet chce więc wprowadzić dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców i zlikwidować obowiązek opłacania składki zdrowotnej przy jednoosobowej działalności gospodarczej jako drugim źródle dochodu. Bezpartyjni proponują również zwiększenie limitu przychodu z działalności nierejestrowanej do 100% minimalnego wynagrodzenia. Zapowiadają również pociągnięcie urzędników do odpowiedzialności dyscyplinarnej i majątkowej w przypadku naruszenia przez nich przepisów. Komitet zapowiada ograniczenie biurokracji, zbędnych regulacji i raportów oraz przypisanie opiekuna do każdego podatnika.

Inne obietnice Bezpartyjnych Samorządowców obejmują:

  • zakaz nakładania przez ustawodawcę nowych obowiązków biurokratycznych na mikroprzedsiębiorców i redukcja obecnie istniejących;
  • nowe obowiązki dla przedsiębiorców w prawie gospodarczym z minimum półrocznym wyprzedzeniem;
  • możliwość rozliczania się ryczałtem od przychodów bez ograniczeń wraz z dostosowaniem stawek do realiów w poszczególnych branżach;
  • zniesienie zawieszenia biegu terminu zobowiązania na skutek wszczęcia postępowania karno-skarbowego;
  • ograniczenie tymczasowych aresztowań przy podejrzeniu popełnienia przestępstwa gospodarczego;
  • powołanie Powszechnego Samorządu Gospodarczego;
  • rozwój systemu finansowania MŚP.

– Propozycja wprowadzenia dobrowolnego ZUS dla przedsiębiorców bardzo ucieszy tę grupę wyborców. Dziś jednoosobowe działalności gospodarcze płacą składki ZUS na poziomie 1 400 zł miesięcznie, a w przyszłym roku będzie to już ok 1600 zł. Do tego dochodzi jeszcze składka zdrowotna. Mając to na uwadze, Bezpartyjni Samorządowcy chcą dodatkowo likwidacji obowiązku opłacania podwójnej składki zdrowotnej. Zmiany te znacząco wpłynęłoby na budżet, ale jednocześnie sprzyjałyby rozwojowi przedsiębiorczości w Polsce – tłumaczy ekspert inFakt.

Rynek pracy: Rodzina przede wszystkim

Wsparcie dla rodzin, zwiększanie atrakcyjności państwa na arenie międzynarodowej czy opieka nad seniorami to tylko kilka punktów z zaprezentowanego programu wyborczego, które mają wpłynąć na polski rynek pracy po wyborach. Bezpartyjni Samorządowcy chcą również podjąć działania mające zachęcić Polaków do pozostania w kraju, do powrotu do Polski po emigracji, a także ułatwić obcokrajowcom funkcjonowanie w Polsce.

Inne propozycje dotyczące rynku pracy to m.in.:

  • wprowadzenie elastycznego systemu pracy dla pracujących rodziców;
  • uruchomienie programów wsparcia finansowego dla rodzin, które zatrudniają m.in. dziadków/seniorów jako opiekunów dzieci;
  • stworzenie programów finansowania opieki nad dziećmi, takich jak zasiłki opiekuńcze lub umożliwienie opieki nad dziećmi w miejscu pracy;
  • subwencje dla firm, które zatrudniają pracowników z dziećmi;
  • stworzenie specjalnych placówek dla dzieci, w których opiekę nad nimi sprawować będą dziadkowie/seniorzy;
  • wzmocnienie roli ojca jako opiekuna poprzez wprowadzenie modelu szwedzkiego, w którym ojcowie mają prawo do 10 tygodni urlopu tacierzyńskiego, który może być wykorzystany do uzupełnienia urlopu macierzyńskiego matki;
  • reaktywowanie „przedszkola w pracy”;
  • zmniejszenie obciążenia młodych rodziców opieką nad seniorami.

– W obszarze rynku pracy widać, że Bezpartyjni Samorządowcy mocno stawiają na rodzinę. Świadczą o tym propozycja elastycznego czasu pracy czy subwencji dla firm, które zatrudniają pracowników z dziećmi, a także przedszkola w miejscach pracy. Wpisuje się to w ideę przyjaznego państwa – mówi Piotr Juszczyk.

ZUS i świadczenia socjalne: Większa dobrowolność i cofnięcie ustaleń Polskiego Ładu

Bezpartyjni Samorządowcy chcą zwiększyć limit rocznych wpłat na IKE i IKZE oraz wprowadzić preferencje podatkowe dla trzeciego filaru emerytalnego, jeśli nie uda się zlikwidować podatku PIT albo podnieść kwoty wolnej od podatku Belki do poziomu 100 tys. zł. Ruch planuje stworzyć Państwowy Bank Emerytur i Rent (PBEiR) w miejsce ZUS oraz ujednolicić daninę i pobór składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Bezpartyjni proponują również powiązanie podstawy składki zdrowotnej z jednym z parametrów podatkowych i uproszczenie zasad ustalania jej wysokości, a także ułatwienie weryfikacji prawidłowości naliczonej i zapłaconej składki poprzez wymianę informacji pomiędzy ZUS a Krajową Administracją Skarbową (KAS).

Komitet Bezpartyjnych Samorządowców zapowiada rezygnację z wprowadzenia odrębnej ewidencji finansowej na potrzeby składki zdrowotnej oraz zmniejszenie kosztów poboru składki zdrowotnej po stronie ZUS. W programie wyborczym znalazł się również zapis o podziale składki – 75% miałoby zostać przeznaczone na finansowanie świadczeń na rzecz ubezpieczonego, a 25% na rzecz pozostałych świadczeń. Ponadto, Bezpartyjni zapowiadają, że przy wykupie prywatnych usług leczniczych będzie istniała możliwość odliczenia w podatkach tzw. limitów kwot z jednoczesnym zachowaniem prawa do publicznej służby zdrowia.

– Z programu wyborczego komitetu wynika, że partia patrzy realnie na to, co można zrobić. Z jednej strony mówi o likwidacji PIT, ale wskazuje też na niemożliwość wprowadzenia takiego rozwiązania. W związku z tym proponuje preferencje podatkowe w miejsca zerowego PIT. Wprowadzenie odliczeń od podatku z pewnością jest dobrym rozwiązaniem i alternatywą dla programów socjalnych. W mojej ocenie rozwiązania proponowane przez Bezpartyjnych Samorządowców są przyjazne przedsiębiorcom, ale nie wszystkie są możliwe do zrealizowania. Komitet prezentuje plan w swoim odczuciu idealny, ale podaje też alternatywy. Przedsiębiorcom należy ułatwiać prowadzenie biznesu w Polsce i taki też proponują program Bezpartyjni Samorządowcy – ocenia Piotr Juszczyk.

Kondycja polskich firm w 2023 roku. Pesymistyczne prognozy dyrektorów finansowych

Przedstawiamy opinie ekspertów dbających o finanse kluczowych polskich przedsiębiorstw, na podstawie badania jakie w tym roku Allianz Trade przeprowadził wspólnie ze skupiającym ich Stowarzyszeniem Polskich Skarbników Korporacyjnych PCTA. Ich tegoroczne oceny sytuacji są diametralnie odmiennie do ubiegłorocznych: wtedy większość managerów finansowych optymistycznie oceniała perspektywy swoich firm jak i całej gospodarki, obecnie na obu polach przeważają opinie negatywne. Wskazywane przyczyny tego spójnego obrazu to przede wszystkim wieloaspektowa niepewność trapiącą gospodarkę krajową, jak i światową oraz w efekcie tego spadek rentowności na poziomie przedsiębiorstw i wzrost ryzyka ich niewypłacalności.

W skrócie:

  • Więcej jest opinii o pogorszeniu się kondycji firm (37% badanych) niż o jej poprawie (31%).
  • Tymczasem jeszcze w 2022 r., po dwóch latach pandemii aż 55% menagerów finansowych oceniało kondycję swoich firm jako lepszą niż wcześniej, a tylko 15% mówiło o jej pogorszeniu.
  • Opinia poparta faktami – więcej firm doświadcza spadku marż, niż ich wzrostu. W perspektywach na przyszłość dominują oceny zachowawcze
  • Przyczyną wieloaspektowa niepewność w gospodarce – badani wskazywali splot wielu współistniejących przeszkód. Do szybkiego i trwałego odwrócenia koniunktury w firmach nie wystarczy więc zmiana jednego czynnika, np. cen energii

Zdecydowana zmiana proporcji – więcej pesymizmu niż optymizmu

Po wspomnianym ubiegłorocznym optymizmie nie ma śladu, a wskazywane przyczyny to m.in. spadek obrotów (spodziewa się go w tym roku połowa ankietowanych kluczowych managerów finansowych). Jeszcze więcej, bo 67% badanych wskazuje na negatywne efekty inflacji, w tym na związany z tym wzrost kosztów finansowych ponoszonych przez ich firmy (a nie tylko na wzrost cen towarów i usług zaopatrzeniowych).

Oczekiwana przeciętna rentowność
Źródło: Badanie nastrojów finansistów 2023 Allianz Trade i Stowarzyszenie Polskich Skarbników Korporacyjnych

Stąd przeciętna rentowność (marża) własnej firmy na tle branży w opinii aż co drugiego ankietowanego zmniejszy się w skali całego, 2023 roku. Tylko niespełna co dziesiąty finansista spodziewa się możliwości zwiększenia się w tym roku rentowności w swojej firmie.

Bardzo wyważone oczekiwania odnośnie poprawy kondycji swoich firm w przyszłym roku – stąd narastanie M&A

Najwięcej, bo 42% ankietowanych wybierało jako ocenę perspektyw umiarkowany rozwój firm. Tylko niespełna 18 proc. deklarowało, że ich firma pomimo globalnej niepewności jest i pozostanie w fazie silnego rozwoju. Nieznacznie, ale więcej – bo 20% finansistów wskazywało, że firma w której pracuje jest (i prawdopodobnie pozostanie) w stagnacji. Wśród badanych podobna liczba, bo 18% wskazywała wprost możliwy regres w swojej organizacji.

W opinii Małgorzaty J. Grzegory, Prezes Stowarzyszenia Polskich Skarbników Korporacyjnych (PCTA) „Słabsza kondycja wielu firm z różnych sektorów jest szczególnie widoczna w porównaniu do sytuacji przedsiębiorstw w trakcie i krótko po pandemii Covid-19, gdzie po okresie rynkowej niepewności, w kolejnych miesiącach często obserwowaliśmy poprawę kondycji finansowej, czy nawet działania strategicznie nakierowane na rozwój.

W 2023 roku sytuacja jest zdecydowanie inna, a działania firm są nakierowane na optymalizację i zabezpieczenie sytuacji finansowej, m.in. poprzez aktywne zarządzanie mające na celu obniżenie kapitału pracującego. Część z firm, zwłaszcza mniejszych, ale też i duże korporacje, decyduje się na sprzedaż części biznesu. Ponieważ nie wszystkie firmy są w trudnej sytuacji, a prawo rynkowe podaży i popytu działa, firmy o wciąż stabilnej kondycji, nastawione są na „łowienie” takich okazji M&A i upatrują w tym szanse swojego rozwoju.”.

Współistniejące czynniki ryzyka skłaniają firmy do redukcji swojego potencjału – zwolnień

Wysokie koszty, szczególnie wywołane niestabilnością cen energii elektrycznej oraz paliw wpływają na wzrost ryzyka nieterminowego regulowania zobowiązań – aż 37% badanych wskazuje na bezpośredni skutek w postaci wzrostu niewypłacalności i upadłości polskich firm (samego wzrostu skali opóźnień płatniczych spodziewa się zaś 25% badanych, a 16% spośród nich mówi o najdrastyczniejszej formie, bankructwie kontrahentów – czyli większość ekspertów od płynności finansowej widzi narastającą falę problemów polskich firm).

Poprawa perspektyw ekonomicznych jest w ocenie ankietowanych najmniej prawdopodobna, i to zdecydowanie (11% ankietowanych oczekujących poprawy vs. 41% oczekujących pogorszenia). Niestety widać, jak te obawy się konkretyzują, m.in. planami dotyczącymi zmniejszenia zatrudnienia (w co czwartej firmie, której menager był ankietowany). Bezrobocie w Polsce jest obecnie obok Czech najniższe w UE – trudno więc znaleźć doświadczonego i wykwalifikowanego pracownika. Firmy starały się więc utrzymywać zatrudnienie jak najdłużej, a gdy je redukują jest to znak, iż zostały przyparte do muru, nie mają już pola manewru. Świadczy to o rosnącym obciążeniu ich kapitału obrotowego i spadku marż na skutek zwiększonych koszów i wydłużających się opóźnień płatniczych – uważa Sławomir Bąk, Członek Zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Trade Polska.

* W badaniu ankietowym Allianz Trade i Stowarzyszenia Polskich Skarbników Korporacyjnych (PCTA) udział wzięło 61 członków kadry finansowej wyższego szczebla, głównie będących skarbnikami korporacyjnymi (59 proc,), zarówno polskich, jaki międzynarodowych firm (produkcja (31 proc.), handel i usługi ( po 26 proc.), przede wszystkim o strukturze spółek akcyjnych, którzy anonimowo wyrazili swoje opinie na temat sytuacji makroekonomicznej. Ankietowani pracują przede wszystkim w firmach dużych, o obrotach przekraczających 200 mln zł (86 proc.) i w zdecydowanej większości zatrudniających ponad 250 osób (78 proc.).

Postrzeganie cen w sklepach: wpływ na odczucia mają koszyk zakupowy, płeć, wiek i sympatie polityczne

Co trzeci ankietowany dostrzega podczas codziennych zakupów, że ogólnie ceny w sklepach przestały rosnąć lub zaczęły spadać. Natomiast przeciwnego zdania jest przeszło połowa respondentów. Według ekspertów, wyniki badania nie są zaskakujące, a wpływ na odczucia konsumentów mają ich koszyki zakupowe. O tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub zaczęły spadać mówią przede wszystkim osoby z wysokimi dochodami, z małych miejscowości i z najmłodszej grupy respondentów. Z kolei z tezą tą nie zgadzają się przede wszystkim ludzie starsi, z największych miast oraz zarabiający 1000-2999 zł netto miesięcznie. Zdaniem znawców tematu, wpływ na odpowiedzi mają też sympatie polityczne, które potrafią mocno zakrzywić odbiór realnej sytuacji w sklepach.

33,1% Polaków zauważa podczas codziennych zakupów, że ogólnie ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać. Natomiast przeciwnego zdania jest 55,7% z 1026 ankietowanych. Z kolei 11,2% respondentów – nie potrafi się w tej kwestii jednoznacznie wypowiedzieć. Tak wynika z ogólnopolskiego sondażu UCE RESEARCH i Grupy Offerista.

– W mojej ocenie, wyniki nie są zaskakujące. Fakt, że ponad 30% zauważa, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub zaczęły spadać, jest dobrym rezultatem, jak na sytuację, w której obecnie się znajdujemy. Jeszcze 3 miesiące temu takich osób było blisko 3 razy mniej. Natomiast to, że ponad 55% respondentów nie stwierdza takiego faktu jest zgodne z tym, co się obecnie dzieje w sklepach. Ceny nie spadają, poza kilkoma wyjątkami. Wciąż rosną, tylko wolniej niż przed rokiem. To oczywiście nie oznacza, że w sklepach jest taniej – komentuje Robert Biegaj, współautor badania z Grupy Offerista.

Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska, również stwierdza, że wyniki nie są zaskakujące. Jeszcze w czerwcu ok. ¾ Polaków uważało, że zakupy nie tanieją. Tymczasem ceny konsumenckie od kilku miesięcy są dość stabilne, a w przypadku żywności obniżają się i to stopniowo przekłada się na odczucia konsumentów. Jednocześnie wielu Polaków zapewne widzi, że ceny nadal są dużo wyższe niż rok wcześniej, a ostatnie spadki tego na pewno nie kompensują.

– Koszyki zakupowe poszczególnych konsumentów różnią się od koszyka inflacyjnego GUS. Inflacja na poziomie personalnego koszyka może więc nawet znacznie odbiegać od wskaźnika widocznego w krajowej statystyce. Dodatkowo na osobiste odczucia różne produkty wpływają w niejednolity sposób. Takiej samej wielkości zmiana ceny w dwóch kategoriach może powodować różną skalę odczuć w tej kwestii – mówi Grzegorz Kozieja, dyrektor Biura Analiz Sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas.

Obiektywnie patrząc, ceny wszystkich towarów są wysokie, a większości z nich nadal rosną. Tak stwierdza dr Andrzej Maria Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHiD-u. I dodaje, że jednocześnie widzimy upolitycznienie zjawisk rynkowych i wpisanie ich przez wszystkich do komunikacji przedwyborczej. – Ludzie, często nieświadomie, przenoszą sympatie polityczne na inne sfery życie, np. na zakupy, by jakoś pomóc swym reprezentantom i ideom. Zatem fani rządu poszukują cen spadających lub odczuwanych jako takie, a fani opozycji artykułują się jako pesymiści cenowi, myśląc o rządzie w niekorzystnych kategoriach. Do tego dochodzą jeszcze różnice pomiędzy formatami sklepowymi, a więc i politykami cenowymi – wyjaśnia ekspert.

O tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać częściej mówią mężczyźni niż kobiety. Ponadto tak twierdzą głównie osoby w wieku 18-24 lata, z miesięcznymi dochodami netto powyżej 9 tys. zł, wykształceniem zasadniczym zawodowym oraz z miejscowości od 5 tys. do 19 tys. mieszkańców.

– Osoby z większymi dochodami mają z reguły wyższą zdolność do wynegocjowania podwyżki. Relatywnie szybciej mogły więc dostosować poziom zarobków do wyższych cen. Natomiast w mniejszych miejscowościach być może zwiększył się poziom zakupów bezpośrednio od producenta, np. na targowiskach, jako że mieliśmy sezon na owoce i warzywa. Ceny od producenta konsumenci porównywali z cenami z detalu, które płacili w poprzednich miesiącach – zaznacza Grzegorz Kozieja.

Z tezą, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać, częściej nie zgadzają się kobiety niż mężczyźni. Ponadto zaprzeczają temu przede wszystkim osoby w wieku 65-74 lata, z miesięcznymi dochodami netto 1000-2999 zł, wykształceniem wyższym oraz z miejscowości powyżej 500 tys. mieszkańców. Jak podkreśla Robert Biegaj, w Polsce to głównie kobiety robią zakupy i trzymają domowy budżet na takie wydatki. Tym samym najlepiej się orientują, czy w sklepach jest faktycznie taniej czy drożej.

– Kobiety i ludzie starsi najczęściej doznają sytuacji niemożności zakupu z powodu braku pieniędzy. Stąd ich odmowa zgody na tezę, że z cenami jest lepiej. Ludzie wykształceni i żyjący w społecznościach wielkomiejskich po prostu potrafią odcedzić propagandę od statystyki i faktów codziennego życia – dodaje dr Faliński.

Uwzględniając sympatie polityczne, o tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać, mówią przede wszystkim osoby deklarujące oddanie głosu na Zjednoczoną Prawicę, Trzecią Drogę. Natomiast z ww. tezą nie zgadzają się głównie osoby deklarujące oddanie głosu na Lewicę, Koalicję Obywatelską oraz Konfederację.

– Powyższe wyniki pokazują, że sympatie polityczne mają wpływ na ocenę poziomu cen. Jego obliczenie jest zbyt czasochłonne, by konsumenci faktycznie to robili. W związku z tym wnioski na temat cen wysnuwają na podstawie celowo zawężonego zbioru informacji, w skład którego wchodzi także opinia autorytetów. Jak widać, zwolennicy PiS częściej wskazują, że ceny już nie rosną, bo takie jest przesłanie płynące z kręgów rządowych. Z kolei zwolennicy partii opozycyjnych wciąż oceniają, że ceny nie spadają, zgodnie z komunikatem wysyłanym przez liderów partii opozycyjnych – podsumowuje Marcin Luziński.

Próg dochodowy do Funduszu Alimentacyjnego podniesiony do 1209 zł

Zdecydowana większość opiekunów (78 proc.) dzieci zdanych na alimenty, uważa, że nie powinno być żadnych barier w dostępie do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego, wynika z badania BIG InfoMonitor i Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci. Od października br. próg dochodowy na osobę w rodzinach starających się o pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego wzrósł z 900 do 1209 zł. W ciągu 15 lat działania FA jest to trzecia podwyżka progu dochodowego. Pozwoli ona w pewnym stopniu nadrobić wzrost płac, tak by nie wykluczyć z pomocy państwa rodziców, którzy pracują i samodzielnie wychowują dzieci.

Ściąganie alimentów to duży problem w Polsce. Zgodnie z danymi Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor na koniec września długi z powodu uchylania się od płacenia na dzieci ma ponad 289 tys. osób. – Kwota zaległości utrzymuje się na rekordowym poziomie ponad 14,7 mld zł. Przeciętnie na osobę przypada już niemal 51 tys. zł, co oznacza, że przy sumie 500 zł alimentów miesięcznie, bo tyle np. bez względu na zasądzoną kwotę wypłaca maksymalnie Fundusz Alimentacyjny, dłużnik nie łożył na dziecko przez ponad 8 lat – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Z danych Krajowej Rady Komorniczej na temat egzekucji spowodowanych niepłaceniem alimentów, można szacować, że problem z ich uzyskaniem dotyczy w Polsce ok. miliona dzieci. Zmiana progu dochodowego uprawniającego do skorzystania z Funduszu Alimentacyjnego, z 900 zł do 1209 zł może mieć wpływ na życie wielu z nich. Państwowy Fundusz Alimentacyjny wypłaca bowiem świadczenia za rodziców, którzy nie regulują zasądzonych alimentów, ale pod warunkiem, że w rodzinie, w której wychowuje się pozbawione świadczeń dziecko lub dzieci przeciętny dochód na osobę nie przekracza, wyznaczonej kwoty. Gdyby nie waloryzacja, w przyszłym roku na świadczenia nie miałaby szans np. rodzic zarabiający dziś minimalną krajową (od lipca br. 2783,63 zł netto) i utrzymujący samodzielnie jedno dziecko. Przy klasyfikacji do pomocy brane są pod uwagę dochody z poprzedniego roku kalendarzowego. Nie pomógłby mu nawet, obowiązujący po przekroczeniu progu dochodowego, mechanizm przeliczenia złotówki za złotówkę, który pozwala pomniejszać wypłatę, o tyle o ile przekroczony jest próg dochodowy. Po zmianie od 1 października br. progu dochodowego z 900 na 1209 zł rodzina ta ma szansę uzyskać ponad 300 zł, przy przyznanej kwocie 500 zł alimentów.

Alimenty dla każdego dziecka

– Wraz ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci spytaliśmy osoby, których dotyczy problem, co myślą o progu dochodowym do Funduszu Alimentacyjnego. 90 proc. osób w badaniu przeprowadzonym online w kanałach social mediowych odpowiedziało, że negatywnie ocenia takie kryterium. 79 proc. ankietowanych stwierdziło, że tak jak w przypadku dostępu do wypłat 500 plus i tu nie powinno być żadnego progu dochodowego. Jedynie 16 proc. respondentów jest za powiązaniem progu dochodowego z wysokością płacy minimalnej – mówi Sławomir Grzelczak.

– Obecnie osoby, które nie otrzymują zasądzonych alimentów i nie spełniają wymogów FA są pozostawione same sobie. A według danych Krajowej Rady Komorniczej większość prowadzonych przez komorników egzekucji odbywa się właśnie na rzecz rodzin, które z Funduszu nie korzystają – dodaje Sławomir Grzelczak.

Z 725 zł do 1209 zł

Przepisy dotyczące działania Funduszu Alimentacyjnego weszły w życie 1 października 2008 r. Zaproponowany wówczas próg dochodowy uprawniający do wypłat wynosił 725 zł netto i był zbliżony do obowiązującej rok wcześniej pensji minimalnej netto. – Zaczęło się nieźle, ale ustawione na poziomie 725 zł ograniczenie dochodowe nie było potem zmieniane przez 10 lat, do października 2018 r., kiedy to stawka wzrosła symbolicznie, bo o 75 zł – zauważa Justyna Żukowska-Gołębiewska, psycholożka i prezeska Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci.

Nowy, 800 złotowy próg dochodowy regulował dostęp do alimentów od państwa przez dwa lata. Po czym na okres październik 2020 – wrzesień 2023 stawka wzrosła o 100 zł do 900 zł, wtedy też dodatkowo uruchomiony został mechanizm złotówka za złotówkę, dzięki któremu, każdy kto przekroczył próg dochodowy nie tracił szans na pomoc. Minimalne alimenty możliwe do uzyskania przy przekroczeniu progu dochodowego i przeliczeniu złotówka za złotówkę, wynoszą 100 zł. Teraz w nowym okresie świadczeń od 1 października 2023 r. próg dochodowy to 1209 zł. Przyrównując tę kwotę do 725 zł z którą startował Fundusz, zmiana wydaje się znacząca, ale minimalne wynagrodzenie wzrosło w tym czasie ponad trzykrotnie, z 936 zł brutto w 2007 r. do 3010 zł brutto w 2022 r. A od lipca tego roku jest to już 3600 zł brutto. Warto zaznaczyć, że przy klasyfikacji do pomocy brane są pod uwagę dochody z poprzedniego roku kalendarzowego.

Od momentu powołania FA ani razu nie podwyższyła się natomiast maksymalna kwota alimentów jaką wypłaca fundusz. Niezmiennie jest to 500 zł, a jak informują na swoich stronach adwokaci: 500-600 zł to zwykle minimalna stawka alimentów. Zobowiązani do płacenia tak niskich kwot są rodzice o bardzo niskich dochodach, a także osoby bezrobotne. W sytuacji, gdy na dziecko zasądzone są od rodzica wyższe alimenty, fundusz w zastępstwie uchylającego się od łożenia na dziecko rodzica i tak wypłaci maksymalnie 500 zł.

– Jak zmiany progu dochodowego i zamrożenie maksymalnej kwoty alimentów przekładały się na wypłaty w ramach Funduszu Alimentacyjnego pokazują statystyki. Z danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej widać, że w 2010 r. wartość pomocy FA przekraczała 1,2 mld zł. W latach 2014-2016 wzrosła do ok. 1,5 mld zł, by potem systematycznie maleć i dojść do poziomu 1 mld zł w 2021 r., choć cały czas rośnie liczba rozwodów, rosną koszty utrzymania i nie maleje zjawisko uchylania się od płacenia alimentów – mówi Justyna Żukowska-Gołębiewska.

Niemal 4 na 10 mężczyzn usprawiedliwia niepłacenie alimentów

Niestety nie ma większych szans na poprawę zachowania rodziców, wobec których zasądzone zostały alimenty, bo wciąż panuje wysokie przyzwolenie społeczne na niepłacenie alimentów. Jak pokazuje najnowsza edycja badania Moralność Finansowa Polaków uchylanie się od łożenia na dzieci usprawiedliwia niemal 28 proc. osób, a wśród mężczyzn, którzy zdecydowanie częściej są dłużnikami alimentacyjnymi nawet 38 proc.

– Wyraźnie widać, że jako społeczeństwo potrzebujemy odrobić lekcję z dojrzałości społecznej, co skutkowałoby zwiększeniem wrażliwości dla tego problemu, odpowiedzialności za dobro wspólne jakim są dzieci. Bo wszystkie dzieci nasze są – mówi Justyna Żukowska-Gołębiewska.

Badanie zrealizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci na profilach FB na próbie 338 osób wychowujących samodzielnie dziecko lub dzieci, na które zasądzone zostały alimenty, sierpień 2023 r.

Raport „Moralność finansowa Polaków” to cykliczna publikacja ZPF. Partnerami 8. edycji raportu są: BIG InfoMonitor, EOS Poland, Ikano Bank i Ultimo.

Unity Group: Silny wzrost w I półroczu 2023 r.

  • Unity Group, jeden z liderów rynku cyfrowej transformacji handlu w Polsce, zanotowała blisko 67 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży po pierwszych 6 miesiącach tego roku (wzrost o ponad 18% r/r) i marżę EBITDA przekraczającą 11%.
  • W całym roku chce wypracować ok. 135 mln zł obrotów, a wsparciem w realizacji tego planu ma być rozwój oferty end-to-end skierowanej do różnych segmentów rynku, opartej na szerokich kompetencjach biznesowych i technologicznych Unity Group. Spółka inwestuje w obszar data i sztucznej inteligencji, który będzie jednym z motorów przyszłych wzrostów.
  • Priorytetem na najbliższe miesiące jest rozwój organiczny, ale spółka chce być aktywna również w obszarze M&A, gdzie poszukuje działających w Polsce i na rynku DACH podmiotów świadczących usługi dla firm handlowych z kompetencjami pozwalającymi szybciej skalować obszary aktywności Unity Group.

Mimo perturbacji rynkowych popyt na usługi wokół cyfrowej transformacji handlu nie słabnie. Potwierdzają to wyniki jednego z liderów tego segmentu rynku za I półrocze 2023 r. W tym czasie Unity Group zwiększyła przychody ze sprzedaży do 66,8 mln zł (wzrost o ponad 18% r/r), intensywnie pracowała też nad marżowością oferowanych usług – marża wyniku EBITDA przekroczyła 11%. W całym roku grupa chce wypracować ok. 135 mln zł obrotów.

Jak tłumaczy Marek Lose, CFO Unity Group, wyniki finansowe są wyraźnie lepsze niż przed rokiem pomimo negatywnych trendów obserwowanych na rynku outsourcingu IT w obszarze zatrudnienia i zleceń w analizowanym czasie. Firma dobrze poradziła sobie w czasach rynkowej zawieruchy, dzięki odpowiednio przygotowanej ofercie transformacji cyfrowej end-to-end, zawierającej również elementy konsultingu, który ma duże znaczenie dla klientów podczas podejmowania decyzji nt. cyfryzacji.

Pierwsze 6 miesięcy obecnego roku to też kontynuacja dynamicznego wzrostu z 2022 r. Wtedy wypracowana całoroczna sprzedaż pozwoliła Unity Group zostać sklasyfikowaną w gronie ścisłej czołówki polskiego rynku IT wg raportu Computerworld[1]. W zestawieniu magazynu biorącym pod uwagę skalę przychodów polskich spółek informatycznych na koniec ubiegłego roku Unity Group trafiła do TOP10 największych dostawców rozwiązań i usług IT dla sektora handlu.

Cyfrowa transformacja – kompleksowe podejście

– Nasza strategia polegająca na oferowaniu specjalistycznych usług w obszarze cyfrowej transformacji sprzedaży end-to-end już kolejny raz przynosi pozytywne efekty. Firmy na różnym poziomie dojrzałości i zaawansowania w procesie transformacji chcąc utrzymać przewagę konkurencyjną będą inwestować lub optymalizować koszty m.in. przy pomocy inteligentnych rozwiązań. Bazując na naszym ponad 25-letnim doświadczeniu aktywnie wspieramy ich na każdym etapie tej drogi, a rozwijając biznes naszych klientów rośniemy razem z nimi. Stawiamy zarówno na wzrost organiczny, jak i w obszarze M&A, co przyczyni się do uzyskania jeszcze większego efektu skalowania naszych usług – komentuje Grzegorz Kuczyński, Managing Partner w Unity Group.

Unity Group zauważa wyraźny wzrost popytu na strategiczny konsulting w procesie transformacji end-to-end. Jako End-to-end Commerce Transformation Partner chce być dla swoich klientów dostawcą kompleksowej usługi – od poprzedzonego audytem procesów, systemów i czynności w firmach etapu przygotowania strategii cyfryzacji, po oferowanie odpowiednich technologii, aż do usługi utrzymania. W ten sposób Unity Group współtworzy dodatkową wartość biznesową na każdym etapie tego procesu, a sam klient zyskuje partnera, który całościowo zarządza i odpowiada za ten proces oraz doskonale zna realia handlu i procesy biznesowe związane z handlem.

Klienci są także coraz bardziej świadomi czym jest strategia Omnichannel i jaką dodatkową wartość w jej implementacji wnosi doświadczony partner. Widzą wtedy korzyści wynikające z pracy nad procesami, zarządzaniem projektami zmiany, wagą wysokiej jakości architektury rozwiązań, co wyróżnia takie firmy jak Unity Group na tle klasycznych dostawców skupiających się wyłącznie na technologii.

Widoki na przyszłość – skalowanie vs optymalizowanie

Osłabienie wzrostu gospodarczego w Polsce i hamowanie gospodarki naszych zachodnich sąsiadów czy malejąca konsumpcja w kraju to czynniki negatywnie wpływające na koniunkturę w obszarze handlu i inwestycji w IT. Jednocześnie rynek może liczyć też na silne pozytywne bodźce, jak bezpieczny kredyt 2% czy uwolnienie na cyfryzację środków z KPO – na te impulsy liczą przede wszystkim producenci i firmy z branży budowlanej, którzy w pierwszej części roku zostali dotknięci spowolnieniem, co wywołało u nich redukcję wydatków na usługi IT.

Unity Group szanse na podtrzymanie dynamiki wzrostu widzi zwłaszcza we wsparciu cyfrowej transformacji sprzedaży w 4 wertykałach rynku. To firmy z sektora budowlanego, meblarskiego, szeroko pojętej pharmy i healthcare oraz bez zmian – w retailu. Niezależnie od części rynku i rodzaju działalności w firmach skupionych na handlu coraz bardziej widoczny jest trend związany z dwoma modelami działania: i) szybkim zdobywaniem skali i rynku (tzw. fast scaling) oraz ii) poszukiwaniem efektywności kosztowej. I o ile w ostatnich latach, głównie za sprawą pandemii, dominowało podejście nastawione na błyskawiczne zdobywanie udziałów rynkowych, tak teraz firmy powoli rewidują swoje strategie i do głosu w coraz większym stopniu dochodzi optymalizowanie działalności.

Firmy, które przynajmniej częściowo zdigitalizowały swoją sprzedaż, są dziś na wygranej pozycji, ponieważ już czerpią korzyści dzięki obniżonym kosztom obsługi transakcji. Tak dzieje się na przykład w przypadku naszych klientów m.in.: Adamed, Euroterm, LPP, Pneumat, Polwell, SIG oraz Volkswagen. Mając taką przewagę, firmy te mogą w dalszym ciągu szukać kolejnych rozwiązań utrzymujących lub poprawiających marże na konkurencyjnym rynku. Na drugim biegunie i w zupełnie innej sytuacji są firmy bez uruchomionych platform sprzedażowych. Dla nich przyszedł moment prawdy i czas strategicznych decyzji, jak utrzymać rentowność w obliczu cyfrowych konkurentów. Wyjściem może być konieczność zmiany modelu działania i rozpoczęcie procesu transformacji cyfrowej. Natomiast dla liderów w dziedzinie cyfryzacji – może to być czas wzmożonych inwestycji (np. w wymianę platformy) i dalszą redukcję długu technologicznego. Kluczem do sukcesu jest określenie status quo firmy, czyli ustalenie na jakim jest etapie i jak obecnie wykorzystać potencjał transformacji, która w obecnych warunkach wydaje się być jedyną ścieżką rozwoju nowoczesnej firmy – mówi Grzegorz Rudno-Rudziński, Head of Growth oraz Managing Partner w Unity Group.

AI i data jako kluczowy element strategii Unity Group na najbliższe lata

Oferta Unity Group jest w procesie ciągłej zmiany i adaptacji do zmieniającej się rzeczywistości. Zaprzęgnięcie AI i big data w działania cyfryzacyjne w połączeniu z ofertą end-to-end na rzecz klientów z kluczowych dla firmy wertykałów powinno dać impuls do dalszego wzrostu przychodów i pozyskania kolejnych klientów w Polsce oraz za granicą.

– Ostatni okres to duży boom rozwiązań AI, w ciągu jednego miesiąca pojawiło się ponad 1000 narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję. W związku z tym firmy handlowe, produkcyjne, dystrybucyjne mają do dyspozycji praktycznie nieograniczone możliwości optymalizacji działalności przy wykorzystaniu AI i własnych danych. Z kolei tak dziś ważny obszar poprawy efektywności działania zyskał nowego sojusznika w postaci dynamicznie rozwijającego się data-driven sales. Dla większości firm jest to wciąż obszar innowacyjności i wymaga innego podejścia niż digitalizacja. Dlatego razem z naszymi klientami eksplorujemy jego potencjał, zwłaszcza w obszarze pricingu – dodaje Grzegorz Rudno-Rudziński, Head of Growth oraz Managing Partner w Unity Group.

[1] Raport z badania “Computerworld TOP 200”, edycja 2023

Jak zdobyć polskie lajki na Instagramie? Sprawdzone sposoby

Instagram to bardzo popularna platforma społecznościowa, z której korzysta dziś wielu twórców – w Polsce i na świecie. W mediach społecznościowych wyrażają oni siebie, dzielą się chwilami z życia i nawiązują nowe relacje. Dla wielu osób ważne jest, aby ich zdjęcia i filmy były doceniane przez innych użytkowników. Sprawnie prowadzone konta na Instagramie mają również znaczenie z punktu widzenia biznesowego – gdy social media docelowo mają stać się dla ciebie źródłem zarobku. Jak zdobyć lajki dla twojego profilu? Czy kupowanie lajków ma sens? Jak sprawić, aby pod twoimi treściami pojawiały się polskie lajki? Wyjaśniamy.

Jeśli chcesz zaistnieć w świecie mediów społecznościowych, musisz opracować przemyślaną strategię. Zaplanuj treści wysokiej jakości, ustal grupy odbiorców, wybierz ilość pożądanych dla swojego profilu interakcji. Skorzystaj z poniższych porad.

Znajdź swoją niszę w social media

Obecnie wyróżnienie się w social mediach wcale nie stanowi łatwego zadania. Twórców jest wielu, konkurencja spora, dlatego przebicie się twojego konta do świadomości szerszego grona wymaga zaangażowania i czasu. Od czego zacząć?

Zidentyfikuj swoją pasję, zainteresowania lub umiejętności, które wyróżniają Cię na tle innych. Bycie autentycznym i pokazywanie swojej prawdziwej pasji przyciągnie użytkowników, którzy są zainteresowani tym samym co Ty. Przyciągniesz w ten sposób pasjonatów – prawdziwych obserwujących, którzy będą bardziej skłonni lajkować Twoje treści.

Jak najwcześniej przygotuj swój content plan, czyli zakres treści, które chcesz poruszać. Dzięki temu uzyskasz strategię, której łatwiej będzie się trzymać wraz z rozwojem konta. Dbaj o jakość zdjęć, starannie dobieraj filtry i edytuj zdjęcia, aby uzyskać spójny wygląd profilu. Estetyczny profil przyciąga uwagę i zachęca ludzi do zostawiania lajków. Rozważ także promowanie Instagrama poprzez płatne kampanie, targetowane do odpowiedniej grupy odbiorczej.

Prowadź regularnie swój profil

Kiedy już zaczynasz trafiać do odbiorców i widzisz, że na twoim koncie pojawia się kolejny like, Instagram będzie dodatkowo promował treści, które uzna za interesujące. Aby tak się stało, dbaj o interakcje. Odpowiadaj na komentarze, bierz udział w dyskusjach i aktywnie angażuj się w społeczność. Użytkownicy doceniają, gdy ich uwagi są zauważane. Odpowiednia interakcja z obserwującymi buduje więź i zachęca do lajkowania Twoich treści.

Instagram oferuje wiele funkcji, które pozwalają na zwiększenie zaangażowania obserwujących. Korzystaj z Instagram Stories, IGTV czy Instagram Live, aby pokazać swoją twórczość w różnorodny sposób. Różnorodność treści przyciąga różne grupy odbiorców.

Publikuj regularnie, ale pamiętaj, że jakość jest ważniejsza niż ilość. Starannie wybieraj treści, które chcesz udostępnić, i trzymaj się swojej niszy. Unikaj spamowania profilu nadmierną ilością treści, która może zniechęcić obserwujących.

Polskie lajki – Instagram. Czy zakup lajków ma sens?

Dla wielu osób kupowanie lajków jest kontrowersyjnym tematem. Warto natomiast podkreślić, że istnieją firmy oferujące polskie lajki ze zweryfikowanych i rodzimych kont. Ograniczaj się właśnie do takich, kupując lajki, aby uzyskać krótkoterminowe korzyści w postaci wzrostu popularności profilu. Instagram stale udoskonala swoje algorytmy i monitoruje aktywność użytkowników, jeśli więc wykryje podejrzaną działalność, może usunąć takie treści lub nawet zablokować takie konto. Współpraca ze sprawdzonymi serwisami ma zatem kluczowe znaczenie.

Pamiętaj również, że kupowanie like nie może być twoją jedyną strategią rozwoju konta.

Inflacja producencka zaskoczyła negatywnie w USA

Inflacja producencka w USA zaskoczyła negatywnie rosnąc o 2,20% r/r (prognoza 1,60%) oraz o 0,50% m/m (prognoza 0,30%). Głównym sprawcą tego wzrostu jest m.in. cena usług oraz energii.

Odczyt ten dodatkowo komplikuje sprawę i delikatnie rozmywa obraz. Z jednej strony w ostatnich dniach pojawiły się gołębie wypowiedzi członków FED-u, a prawdopodobieństwo zachowania stóp na niezmienionych poziomach w ostatnich dniach rośnie. Z drugiej strony inflacja producentka kolejny raz negatywnie zaskakuje. A już jutro mamy odczyt inflacji konsumenckiej CPI, który to w dużej mierzy zdecyduje o kolejnych ruchach amerykańskiego banku centralnego.

Autor: Szymon Gil, Makler z Michael / Ström Dom Maklerski

Składki ZUS w 2024 roku o blisko 13 proc. w górę

Zgodnie z przyjętymi założeniami projektu budżetu państwa na 2024 r., przeciętne wynagrodzenie wyniesie 7 824 zł. Oznacza to wzrost aż o 12,8 proc. w porównaniu z rokiem 2023. O tyle wzrośnie też wysokość składek ZUS dla firm.

Podstawa wysokości składek ZUS dla przedsiębiorców stanowi 60% przeciętnego wynagrodzenia. W związku z tym wyniesie ona 4694,40 zł, a składki ZUS na rok 2024 – 1600,27 zł (bez składki zdrowotnej, naliczanej osobno w zależności od wybranej formy opodatkowania). W roku 2023 składki wynoszą 1418,48 zł. Oznacza to wzrost o 181,79 zł miesięcznie.Duży ZUS od 1 stycznia 2024 – aktualizacja

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakcie: Składki ZUS co roku rosną i stanowią istotne obciążenie dla przedsiębiorców. W 2024 r. składka zdrowotna dla podatników rozliczających się na skali podatkowej lub podatku liniowym wyniesie co najmniej 381,78 zł. Oznacza to, że te dwie grupy przedsiębiorców zapłacą łącznie minimum 1982,05 zł składek ZUS miesięcznie. Rocznie to obciążenie nie będzie więc niższe niż 23 784,60 zł. Warto zaznaczyć, że takie daniny zapłacą nawet te firmy, które w 2024 r. będą miały kłopoty, tj. osiągną niski dochód albo wręcz będą miały stratę.

Natomiast przedsiębiorcy rozliczający się ryczałtem ewidencjonowanym, wysokość składki zdrowotnej poznają dopiero w styczniu 2024 r. Podstawa składki dla tej grupy podatników ustalana jest bowiem od przeciętnego wynagrodzenia z IV kwartału. Przyjmując jego prognozowaną wartość na poziomie 7400 zł, składki dla ryczałtowców wynosiłyby w zależności od przychodu rocznego:

  • do 60 tys. – 399,60 zł miesięcznie;
  • pomiędzy 60 tys. a 300 tys. – 666 zł miesięcznie;
  • powyżej 300 tys. – 1198,80 zł miesięcznie.

Sumując te prognozowane kwoty ze składkami dużego ZUS widzimy, że łączne obciążenie wyniesie pomiędzy ok. 2 tys. zł a 2,8 tys. zł.

W mojej ocenie skutki ciągłego wzrostu składek ZUS odczujemy w cenach. Nie jest to oczywiście jedyna składowa wpływająca na ich wysokość, ale bardzo ważna. Pamiętajmy, że w 2021 roku składki ZUS z potrąceniem części składki zdrowotnej z podatku wynosiły około 1139 zł i taki realny koszt ponosił przedsiębiorca na dużym ZUS. W 2024 roku będzie to minimum blisko 2000 zł. Skok jest więc ogromny, a trzeba pamiętać, że wysokość składki zdrowotnej dla podatników na skali i podatku liniowym jest nieograniczona i rośnie razem z ich dochodami.

PFR wzywa do zwrotu subwencji. Tym razem oddziały przedsiębiorców zagranicznych

Adwokat Łukasz Chacia, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Karaś i Wspólnicy
Adwokat Łukasz Chacia, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Karaś i Wspólnicy

Polski Fundusz Rozwoju żąda zwrotu subwencji. Tym razem udzielonej oddziałom przedsiębiorstw zagranicznych.

Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju jako program pomocowy w ramach Tarczy Antykryzysowej mający łagodzić wpływ wprowadzonych ograniczeń związanych z covid – 19, był bez wątpienia przedsięwzięciem na niespotykaną dotąd skalę w naszym kraju.

W obliczu pandemii, której skutki dla polskiej gospodarki były trudne do przewidzenia, PFR skutecznie zorganizował system wsparcia, który cieszył się największym entuzjazmem ze strony przedsiębiorców, spośród wszystkich dostępnych programów przeciwdziałających ekonomicznym skutkom pandemii. Procedura wnioskowania o wsparcie odbywała się w pełni elektronicznie, zaś środki w ramach subwencji, pojawiały się na rachunkach przedsiębiorców nie później niż w ciągu kilku dni od złożenia wniosku.

Z informacji napływających do nas z różnych stron – zarówno ze strony przedsiębiorców, jak i organów powołanych ustawowo do reprezentowania praw przedsiębiorców w Polsce – wynika, że PFR kontroluje to, czy wsparcie, które udzielił prawie 3 lata temu faktycznie trafiło do podmiotów, które spełniały warunki do jego otrzymania.

Tak jest m. in. w przypadku oddziałów przedsiębiorców zagranicznych działających w oparciu o ustawę z dnia 6 marca 2018 r. o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych i innych osób zagranicznych w obrocie gospodarczym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (Ustawa).

Do naszej kancelarii zgłosił się klient działający w oparciu o wskazaną Ustawę, który otrzymał przedsądowe wezwanie do zwrotu subwencji uzyskanej w ramach Tarczy Finansowej PFR. W wezwaniu tym PFR poddaje w wątpliwość to, czy oddział przedsiębiorcy zagranicznego powinien był otrzymać wsparcie, gdyż – jak twierdzi PFR – nie posiada on statusu przedsiębiorcy w rozumieniu polskich przepisów.

Kwestia ta jest – w naszej ocenie – mocno dyskusyjna z uwagi na fakt, iż oddział zagraniczny jest de facto przedłużeniem działalności zagranicznego przedsiębiorcy w Polsce, a ten bez wątpienia posiada status przedsiębiorcy. Oddział przedsiębiorcy zagranicznego zawierając umowy czyni to w imieniu i na rzecz przedsiębiorcy zagranicznego. Ustawa stanowi, że oddział jest wyodrębnioną i samodzielną organizacyjnie częścią działalności gospodarczej wykonywanej przez przedsiębiorcę poza siedzibą przedsiębiorcy lub głównym miejscem wykonywania działalności.

Teza, iż oddział przedsiębiorcy zagranicznego wchodząc w stosunki prawne czyni to na rzecz przedsiębiorcy zagranicznego znajduje potwierdzenie również w tym, że sam oddział nie posiada osobowości i zdolności prawnej.

PFR zarzuca też w naszej ocenie niezasadnie, błędne określenie przez przedsiębiorcę posiadanego statusu MŚP.

Dodatkowo, zgodnie z posiadanymi przez nas informacjami, na moment udzielania subwencji, PFR zajmował całkowicie odmienne stanowisko od obecnego i nie widział przeszkód dla udzielenia wsparcia oddziałom zagranicznych przedsiębiorców. Taka zmiana podejścia PFR może budzić zdumienie wśród przedsiębiorców, jednak niestety nie jest to jedyny przypadek dotyczący tego programu.

Jako kancelaria specjalizująca się w pomocy publicznej, w szczególności w zakresie Tarczy Finansowej PFR, widzimy silne argumenty przemawiające za tym, iż oddziały przedsiębiorstw zagranicznych były uprawnione do otrzymania wsparcia w ramach Tarczy Finansowej PFR, a wezwania kierowane przez PFR mogą okazać się niezasadne.

Adwokat Łukasz Chacia, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Karaś i Wspólnicy, specjalizującej się w sporach gospodarczych, kontraktach handlowych i  doradztwie prawnym dla przedsiębiorców.

Przed wyborami złoty umacnia się, pomimo braku fundamentalnych podstaw

Polska waluta kontynuuje marsz umacniający kolejny dzień. Czesi wygrywają z inflacją, a w Turcji mimo galopującej inflacji widzimy wieloletnie minima bezrobocia.

Inflacja w Czechach nurkuje

Nawiązując do pewnego kanonu dziennikarskiego, można powiedzieć, że Czesi pozazdrościli nam sukcesu w walce z inflacją. Roczny wskaźnik inflacji spadł z poziomu 8,5% do poziomu 6,5%. Jak widać, nie tylko w Polsce zdarzają się takie cuda. Problem w tym, że podstawowy czynnik obniżający inflację w postaci taniego paliwa się kończy. W Polsce skończą się pewnie trochę później, ale nadal. Nie zmienia to faktu, że takie wyniki mają szansę obniżać oczekiwania inflacyjne obywateli, co też obniży potencjalną presję na wzrosty cen. Co ciekawe, korona czeska jako jedyna w naszym koszyku w ostatnich dniach traci względem euro. Jest to spory kontrast względem złotego, ale nawet względem forinta widać wyraźną różnicę.

Niezwykła siła złotego

Na polskim rynku dzieje się obecnie kilka procesów, które ciężko będzie wyjaśnić analitykom wyznającym wyższość analizy technicznej nad fundamentalną. Tydzień temu kurs euro wynosił 4,64 zł. Dzisiaj spadł poniżej 4,52 zł. Oznacza to, że polska waluta codziennie zyskuje względem euro o średnio ponad 2 grosze. Względem kursu dolara w samym czasie były to nawet ponad 3 grosze. Nie jest to normalne tempo umacniania się naszego pieniądza. Z drugiej strony wyraźnie widać, że mamy duży napływ środków na rynku obligacyjnym. Inwestorzy uwierzyli, że obligacje z rentownością 6% to świetny interes w przypadku 10-letnich papierów. Kupiono ich tak dużo, że po zmianach cen obecnie można zarobić już tylko 5,7%. Jest to bardzo dobra zmiana z perspektywy zwycięzców niedzielnych wyborów. Będą musieli dużo ich wyemitować, by pokryć wydatki socjalne.

Dobre zmiany nad Bosforem

Gospodarczo Turcja kojarzy się obecnie przede wszystkim z wiadomościami o rosnącej inflacji, słabnącej lirze i powrocie polityki monetarnej do kanonu po wielu latach eksperymentu. Wczoraj poznaliśmy natomiast dane na temat bezrobocia i wzrostu produkcji przemysłowej. Nie są to liczby, które mają potencjał zatrząść rynkiem. Tworzą jednak dobry klimat pod główne odczyty. Spadające bezrobocie jest najniższe od wielu lat, co pokazuje, że gospodarka wcale nie jest na złych torach.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja producencka.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ORLEN gotowy na budowę Baltic Power – morskiej farmy wiatrowej o mocy 1,2 GW

Grupa ORLEN podjęła finalną decyzję inwestycyjną dotyczącą budowy pierwszej polskiej farmy wiatrowej Baltic Power. Inwestycja, która w 2026 roku włączy do polskiego systemu moc blisko 1,2 GW, będzie realizowana wspólnie z kanadyjskim Northland Power. Baltic Power będzie w stanie wyprodukować czystą, dostępną energię, która może zasilić 1,5 miliona gospodarstw domowych. Decyzja inwestycyjna oznacza, że koncern posiada komplet pozwoleń na budowę i zabezpieczył wszystkie komponenty farm oraz finansowanie projektu. W ramach przygotowania infrastruktury instalacyjnej dla branży offshore koncern rozpoczął również budowę terminala w Świnoujściu.

Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN
Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN

– Jesteśmy w punkcie zwrotnym, zarówno dla Grupy ORLEN, jak i całej polskiej energetyki. Rozpoczęliśmy realizację największej w kraju i całym regionie inwestycji w źródła odnawialne. Morska farma wiatrowa Baltic Power to jeden z zaledwie dwóch projektów w Europie, który w ciągu ostatnich trzech lat dotarł do fazy realizacji. Pomimo wyzwań związanych z pandemią, łańcuchami dostaw, czy konfliktem za naszą wschodnią granicą, konsekwentnie działamy zgodnie z przyjętym na początku harmonogramem. W ciągu trzech lat uruchomimy pierwszą morską farmę wiatrową w Polsce, ale chcemy wykorzystywać nasze doświadczenie i zbudowaną infrastrukturę także przy kolejnych projektach. Przykładem może być rozpoczęta właśnie budowa terminala instalacyjnego morskich farm wiatrowych w Świnoujściu, który będzie wykorzystywany przy realizacji Baltic Power, ale też kolejnych pięciu farmach planowanych przez Grupę ORLEN o łącznej mocy 5,2 GW – podkreśla Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Farma Baltic Power będzie wytwarzać energię elektryczną odpowiadającą 4 000 GWh, czyli około 3% obecnej produkcji energii elektrycznej w Polsce. Pomoże to uniknąć emisji około 2,8 miliona ton CO2 rocznie. Instalacja fundamentów farmy rozpocznie się w 2024 roku, a w roku 2025 na farmie stanie 76 turbin wiatrowych Vestas, o jednostkowej mocy 15 MW i wysokości ponad 250 metrów. Obecnie budowana jest już lądowa stacja elektroenergetyczna, która umożliwi odbiór energii z morza. Baltic Power posiada umowy z głównymi wykonawcami i dostawcami, które zabezpieczają cały łańcuch dostaw – produkcję, transport i instalację wszystkich kluczowych komponentów farmy. Wśród nich są najbardziej doświadczeni na świecie dostawcy z sektora offshore wind, w tym firmy pochodzące z Polski. Całkowity budżet projektu szacowany jest na około 4,73 mld euro i zawiera wydatki inwestycyjne z ubezpieczeniem w kwocie ok. 4,05 mld euro, a także koszty finansowania i rezerwę dodatkową. Projekt będzie finansowany w formule Project Finance – we wrześniu udziałowcy Baltic Power podpisali w tej sprawie umowy kredytowe na łączną kwotę ok. 4,4 mld euro z 25 polskimi i międzynarodowymi instytucjami finansowymi. Jest to największe finansowanie pozyskane na realizację pojedynczej inwestycji w historii Polski a zarazem jedna z największych transakcji tego typu w obszarze offshore w Europie. Warunki, na jakich zawarto umowy kredytowe, świadczą o bardzo mocnych fundamentach biznesowych projektu Baltic Power.

– Jako Northland, wraz z naszym partnerem ORLEN, cieszymy się z rozpoczęcia budowy projektu Baltic Power. Po uruchomieniu, Baltic Power będzie zasilać ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych co będzie stanowiło znaczący wkład we wspieranie celów transformacji energetycznej Polski. Z niecierpliwością czekamy na osiągnięcie kolejnych kamieni milowych budowy w nadchodzących miesiącach – podkreślił Mike Crawley, Prezes Zarządu Northland Power.

W ramach przygotowania do realizacji projektu wykonano między innymi pomiary wietrzności, badania środowiskowe, oraz badania geotechniczne, na podstawie których przeprowadzono prace projektowe. W trwającym pięć i pół roku okresie przygotowania projektu zespół Baltic Power uzyskał pozyskał 7 pozwoleń na budowę, wymagających łącznie ponad 150 zgód administracyjnych, pozyskanych od 40 różnych instytucji. Sama dokumentacja budowlana farmy to ponad 10 000 stron, a liczba wszystkich materiałów, jakie w tym czasie przygotował zespół Baltic Power, to niemal 320 000 dokumentów i opracowań.

W ramach przygotowań do strategicznego rozwoju w branży offshore Grupa ORLEN rozpoczyna także budowę pierwszego w Polsce terminala instalacyjnego morskich farm wiatrowych. Inwestycja realizowana przez spółkę ORLEN Neptun powstaje w porcie Świnoujście i po zakończeniu prac w 2025 roku będzie jednym z najnowocześniejszych terminali w Europie. Jego nabrzeża i place składowe pozwolą na transport i montaż najnowocześniejszych turbin wiatrowych o mocy 15 MW i większych. Terminal posłuży w pierwszej kolejności do realizacji projektu Baltic Power, następnie będzie wspierał realizację projektów innych deweloperów oraz kolejnych inwestycji Grupy ORLEN na Bałtyku. W przyszłości, z uwagi na korzystną lokalizację, port w Świnoujściu będzie mógł obsługiwać nie tylko polskie inwestycje, ale również te prowadzone na wodach niemieckich, szwedzkich czy duńskich.

Grupa ORLEN w ostatnim czasie pozyskała koncesje na budowę kolejnych 5 morskich farm wiatrowych o łącznej mocy 5,2 GW. Cztery z pięciu koncesji znajdują się na Ławicy Odrzańskiej, na wysokości Kołobrzegu w pobliżu budowanego terminala ORLEN Neptun. Piąta lokalizacja położona jest na Ławicy Słupskiej i graniczy z obszarem, gdzie powstaje farma Baltic Power. Za ich realizację odpowiada spółka ORLEN Neptun.

Morska energetyka wiatrowa stanowi jeden z głównych kierunków rozwoju nowoczesnej energetyki koncernu. Zgodnie ze Strategią, do 2030 r. do Grupa ORLEN osiągnie 9 GW mocy zainstalowanych w odnawialnych źródłach energii. Realizacja wszystkich projektów morskich farm wiatrowych, jakie znajdują się obecnie w portfelu Grupy ORLEN, zapewni koncernowi ok. 6,4 GW mocy i przyczyni się do osiągnięcia celu neutralności emisyjnej firmy do 2050 roku.

Optymizm inwestorów rośnie chociaż IPO są mniej intratne

  • W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy liczba ogłoszonych na całym świecie pierwszych ofert publicznych spadła, rok do roku, o 5 proc., a wpływy z tym związane skurczyły się, aż o 32 proc. W pierwszych trzech kwartałach 2023 r. odnotowano 968 nowych IPO. Dzięki nim pozyskano kapitał w wysokości 101,2 miliarda USD. Aż 77 proc. udziału w światowym IPO mają rynki wschodzące, uzyskując z tego tytułu trzy czwarte (75 proc.) globalnego dochodu;
  • Od początku roku w regionie EMEIA (Europa, Bliski Wschód, Indie i Afryka) miało miejsce 286 nowych IPO. Dzięki nim pozyskano kapitał o wartości 21,9 miliarda USD. Oznacza to, w ujęciu rocznym, wzrost o 2 proc., ale przychody z tym związane spadły, aż o 44 proc.
  • Dla porównania, w 2023 r. – w wyniku przejścia z rynku New Connect – na głównym parkiecie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A zadebiutowało osiem spółek. Metodologia badania EY nie uwzględnia jednak tego typu debiutów w swoim zestawieniu.

Pomimo odnotowanego, rok do roku, spadku nowych IPO i uzyskanych w związku z typ wpływów odpowiednio o 5 proc. i 32 proc. dynamika tego rynku rośnie, a w trzecim kwartale – w porównaniu z poprzednimi – odnotowano znaczną poprawę cen emitowanych akcji. Znacząco poprawiły się również nastroje inwestorów na co wpływ mają wyczekiwane znaczące debiuty giełdowe w Stanach Zjednoczonych oraz dobra sytuacja na światowych rynkach. Przewiduje się, że we wszystkich głównych gospodarkach zachodnich stopy procentowe pozostaną na podwyższonym poziomie ponieważ główne banki centralne starają się sprowadzić utrzymującą się uporczywie inflację do poziomów docelowych. W związku z tym koszt pozyskania kapitału pozostanie podwyższony, co wraz z ograniczonym dostępem do kredytowania sprawia, że finansowanie rozwoju firm staje się coraz większym wyzwaniem – takie wnioski można wyciągnąć z raportu EY Global IPO Trends Q3 2023.

Rośnie zaufanie i optymizm inwestorów

Według raportu EY rynki akcji w regionie EMEIA mają solidne fundamenty dzięki czemu okazały się one być stabilne pomimo mniejszej płynność i wyższego kosztu pozyskania kapitału, a inwestorzy wykazywali się na nich relatywnie wysokim zaufaniem. Wyraźnie widocznym trendem jest rosnące zainteresowanie pierwszymi ofertami publicznymi, przede wszytskim, w sektorze energetycznym, ale także: ochrony środowiska, polityki społecznej, ładu korporacyjnego oraz ESG.

Warto podkreślić, że inwestorzy na całym świecie, w tym w dużej mierze w Polsce kierują się nie tylko perspektywą osiągania szybkich zysków, potencjałem wzrostu i wysokością aktualnej wyceny giełdowych firm, ale są zainteresowani i ufają – przede wszystkim – spółkom, które w praktyce wdrażają koncepcję powiązaną z ESG oraz tym, które mogą wykazać się efektywnym zastosowaniem AI w praktykowanych modelach biznesowych i prowadzonych operacjach. Dlatego firmy, które planują IPO powinny być innowacyjnne, odporne na zagrożenia związane z łańcuchami dostaw, przygotowane na sprostanie wyzwaniom makroekonomicznym oraz dysponować silnym kapitałem obrotowym, a także być w stanie dostosować się do nowych sposobów prowadzenia działalności poprzez efektywne wykorzystanie najnowszych technologii i aplikacji sztucznej inteligencji – powiedziała Anna Zaremba, Partnerka EY.

Według raportu EY, pomimo ogólnoświatowych spadków region obu Ameryk odnotował wyjątkowy wzrost przychodów o 159 proc., pozyskując w pierwszych trzech kwartałach 2023 r. kapitał o wysokości 19,3 miliarda USD. Spośród 113 IPO, które zmaterializowały się tam w tym roku, 96 miało miejsce w Stanach Zjednoczonych. Z kolei region Azji i Pacyfiku wykazał spadki liczby IPO i wpływów z tym związnych o odpowiednio 8 proc. i 41 proc. oraz zanotował najmniej zawartych transakcji w ciągu ostatnich dwóch lat. Pomimo to, widoczny jest tam jednak powszechny optymizm związany z przygotowywanymi znaczącymi transakcjami i oczekiwanym umiarkowanym wzrostem liczby IPO w najbliższym kwartale lub na początku 2024 r.

Sektor technologiczny wraca do łask inwestorów

Z przedmiotowego raportu wynika również, że w 2023 r. globalna aktywność na rynku IPO została zdominowana przez sektor technologiczny. Nie stałoby się tak jednak, gdyby nie emisja akcji jednego z projektantów chipów. Bez niej cała ta branża odnotowałby spadek wpływów. Na drugim miejscu uplasował się sektor przemysłowy dzięki ekspansji, która miała miejsce w większości jego podsektorów. Nie nastąpił z kolei znaczący wzrost giełdowych debiutów wśród startupów inwestujących w sztuczną inteligencję (AI), ale te dopiero zaczynają przygotowywać procesy związane z wejściem na giełdę.

Najwięszy, rok do roku, spadek liczby IPO i wpływów z tym związanych – bo aż o ponad 80 proc. – odnotowano szczególnie wśród jednorożców operujących globalnie w takich sektorach jak technologia oraz zdrowie i nauki przyrodnicze.

Rosnące koszty samochodów spalinowych napędzają sprzedaż elektryków

Ponad połowa (55%) osób planujących kupno samochodu chce nabyć ”elektryka”. Głównym impulsem do kupna samochodu z alternatywnym napędem są rosnące koszty samochodów spalinowych, głownie paliwa. Popyt na auta stymuluje stopniowe odchodzenie od pracy i nauki zdalnej – wynika z globalnego raportu EY Mobility Consumer Index 2023.
Konsumenci coraz częściej myślą o kupnie elektrycznego samochodu z powodu rosnących cen ropy, niższych kosztów posiadania auta o napędzie elektrycznym, a także z troski o środowisko naturalne – wynika z najnowszego raportu EY Mobility Consumer Index 2023 realizowanego na poziomie światowym.

Ponad połowa respondentów badania EY zakłada, że kolejnym autem będzie któryś z rodzajów samochodu o napędzie elektrycznym: w pełni elektryczny (BEV), hybrydowy z możliwością ładowania (PHEV) lub hybrydowy. Wzrost zainteresowania jest przede wszystkim widoczny w USA, Szwecji i Japonii.

sprzedaż elektrykówZwiększone zainteresowanie widać też w wynikach sprzedaży samochodów o napędzie elektrycznym. W 2022 roku globalny udział aut elektrycznych wynosił 18% w porównaniu z 7% w 2020 roku. Najwięcej jest ich w Norwegii – prawie 80%.

Zdecydowana większość właścicieli „elektryków” planuje kupno kolejnego auta o alternatywnym napędzie (85%). Podobną deklarację składa tylko 52% właścicieli aut spalinowych. Liderem na świecie jest oczywiście Norwegia, w której 42% respondentów zakłada kupno samochodu o napędzie elektrycznym.

Rosnące ceny paliw po raz pierwszy zostały uznane za główny czynnik zakupu pojazdów o napędzie elektrycznym. Wysokie koszty życia uświadomiły konsumentom, że kupno samochodu o alternatywnym napędzie jest potencjalnie najlepszą opcją. Wyzwaniem dla producentów aut elektrycznych będzie utrzymanie zainteresowania kupujących, jeśli zmienią się tendencje związane ze wzrostem cen paliwa i innych surowców – uważa Jarosław Wajer, Partner EY, Lider Działu Energetyki w Regionie CESA.

Powody większego zainteresowania elektrykami

Najważniejszą przyczyną są rosnące koszty – wzrost cen ropy wskazało 38% respondentów badania EY, realizowanego na poziomie światowym. W poprzednich latach ceny paliw w ogóle nie były brane pod uwagę. W 2021 i 2022 roku ochrona środowiska była głównym powodem (wskazało ją odpowiednio 49% oraz 38% respondentów), a w 2023 spadła na drugie miejsce (36%). Kolejnymi powodami większego zainteresowania samochodami o napędzie elektrycznym w tym roku są: rosnące kary i obciążenia związane z posiadaniem samochodów spalinowych (25%), coraz większy zasięg samochodów o napędzie elektrycznym (21%) oraz malejące koszty utrzymania pojazdów z alternatywnym napędem (21%).

Nie bez znaczenia są także regulacje i zachęty rządowe. Unia Europejska przyjęła założenie zerowej emisji CO2 netto do 2050 roku. W USA ustawa o redukcji inflacji (the Inflation Reduction Act, IRA) zakłada zwolnienia podatkowe do 7.500 USD związane z kupnem samochodu o napędzie elektrycznym.

Ważnym elementem zachęcającym do zakupu „elektryków” są także spadające ceny litu wykorzystywanego w produkcji baterii i wojna cenowa między dwoma producentami: Teslą i BYD. Wszystkie te elementy powodują, że dzisiaj samochody o alternatywnym napędzie są dostępne także dla osób o niższych zarobkach. Co nie przeszkadza, że 88% badanych konsumentów jest gotowa zapłacić więcej za tego typu auto (w porównaniu z 80% w 2022 roku).

Oczekiwania i przeszkody

Największym problemem okazuje się być ładowanie auta, czyli niewystarczająca infrastruktura – tak twierdzi 31% respondentów. Chcieliby ładować auto w domu (64%), w pracy (42%), w centrach handlowych (42%) lub w miejscach odpoczynku podróżnych przy autostradach (35%) (w tym pytaniu respondenci mogli wybrać więcej niż jedną odpowiedź).

Budowa odpowiedniej infrastruktury ładowania jest jednym z największych wyzwań we wdrożeniu samochodów elektrycznych na szeroką skalę, szczególnie w Polsce. W realizacji tego przedsięwzięcia konieczna jest współpraca między producentami aut, firmami energetycznymi i decydentami na poziomie rządowym – mówi Jarosław Wajer.

Prawie połowa respondentów badania na świecie (46%) twierdzi, że ma problemy ze znalezieniem publicznych ładowarek, narzeka też na kolejki (44%), które są efektem niewystraczającej liczby miejsc do ładowania.

Ograniczona infrastruktura ładowania jest także związana z pojemnością sieci przesyłowej. Rosnąca liczba pojazdów o napędzie elektrycznym w sieci powoduje skrócenie cyklu życia transformatorów. Ale warto pamiętać, że kluczową rolę w obciążaniu sieci odgrywa współczynnik jednoczesności, czyli ilości osób w tym samym czasie ładujących samochody – mówi Jarosław Wajer.

Sposoby ładowania aut powodują nowe obawy właścicieli. Prawie 48% respondentów nie ma pewności co do bezpieczeństwa domowego zasilania, a w Unii Europejskiej, w której po wybuchu wojny w Ukrainie radykalnie wzrosły ceny prądu, 44% wskazuje jako przeszkodę koszt ładowania auta.

Powrót do biura i szkoły – różne metody transportu

Badanie EY potwierdza, że wzrasta liczba osób pracujących w biurach, do których muszą dojechać. W 2023 roku liczba osób pracujących przynajmniej 3-4 dni w tygodni zdalnie spadła o 7 punktów procentowych (24% respondentów w porównaniu z 31% w 2022 roku). Ale powrót do biur i szkół nie oznacza zwiększonego wykorzystania transportu publicznego. Wręcz przeciwnie – pierwszym wyborem jest własny samochód, który wskazało o 5 p.p. respondentów więcej niż rok temu, w sumie 73%. Podobnie jest podróżowaniem niezwiązanym z pracą czy nauką – własny samochód wykorzystuje o 7 p.p. respondentów więcej niż w 2022 roku.

Spadło wykorzystywanie transportu publicznego (o 2 p.p.), z którego w dojeździe do pracy korzysta 41% konsumentów, a poza pracą 37%. Rzadziej korzystamy z taksówek (24%) czy rowerów/hulajnóg (23%). Spada też udział wypożyczanych aut.

Najczęściej z intermodalnego transportu korzystają najmłodsze pokolenia – Millenialsi oraz Z. W ich przypadku oznacza to transport publiczny, współdzielenie aut oraz rowery. Przy czym najbardziej otwartą na różne sposoby przemieszczania się jest generacja Z – 72% korzysta z intermodalnego transportu przynajmniej raz w tygodniu. W przypadku Millenialsów jest to 69%, a pokolenia Baby Boomers zaledwie 39%.

sprzedaż elektryków 2Badanie pokazało też, że największą grupą planującą kupno auta są Millenialsi (57%, 1 p.p. więcej niż rok temu). Tylko 1/3 Baby Boomers, którzy już mają samochody zamierza je zmienić. Wśród najmłodszego pokolenia, czyli Z, 40% rozważa kupno samochodu w ciągu 2 lat. To o 7 p.p. mniej niż w 2022 roku.

Największą popularnością cieszą się SUVy, które chce kupić 39% respondentów, głównie Millenialsów i pokolenia X (osoby urodzone w latach 1965-1980). Drugi jest sedan (32% chętnych), hatchback (pięciodrzwiowy samochód) cieszy się popularnością wśród 16% badanych, a pick-up zaledwie wśród 4%.

Wypożyczanie samochodu

Wraz ze wzrostem liczby chętnych na kupno własnego auta spada udział wypożyczonych samochodów, przede wszystkim w Europie. Zadecydowało o tym kilka czynników: wysokie ceny wynajmu, ograniczona liczba dostępnych aut (firmy wciąż nie są wstanie wrócić do wielkości floty sprzed pandemii COVID-19), inflacja, wysokie ceny paliw oraz trudna sytuacja gospodarcza.

sprzedaż elektryków 3Mikromobilność

Z powodu ograniczonych dostaw gazu i wysokich cen paliw w Niemczech nastąpił gwałtowny wzrost zainteresowania rowerami elektrycznymi. Ich sprzedaż wzrosła 10% rok do roku w 2022 r. W sumie sprzedano ich 2,2 miliona. Szacuje się, że w tym roku wyprzedzą sprzedaż zwykłych rowerów. Podobnie jest w USA. W 2022 roku sprowadzono do Stanów Zjednoczonych prawie 880.000 rowerów elektrycznych. W Europie Niderlandy są oczywistym liderem w poruszaniu się rowerem. Robi to przynajmniej raz w tygodniu 44% Holendrów, o 2 p.p. więcej niż rok temu.

sprzedaż elektryków 4O badaniu
EY Mobility Consumer Index (MCI) powstał w 2020 r i jest corocznym badaniem metod podróżowania oraz mobilności. MCI analizuje zamiar zakupu samochodu, tempo zmian sprzedaży samochodów o napędzie elektrycznym oraz nastawianie konsumentów do różnych metod transportu. W tym roku badanie przeprowadzono w 20 krajach i wzięło w nim udział 15.000 respondentów.

Więcej informacji na temat raportu na anglojęzycznej stronie How mapping the evolving consumer mindset is key to EV mass market appeal

Księga Główna (General Ledger) jako wyzwanie podczas modernizacji systemu centralnego banku

Dlaczego banki wprowadzają nowoczesne systemy centralne? Jak integracja z Księgą Główną (General Ledger) różni się dla nowoczesnych systemów centralnych? Jakie wyzwania stoją przed bankami integrującymi nowoczesne systemy centralne z istniejącym GL? Kompleksowość tematu przybliża Aleksander Rujna, Lead Business Analyst w GFT.

Czym jest Księga Główna (GL)?

Na początku warto wyjaśnić co kryje się pod nazwą General Ledger i skrótem GL. Można to rozumieć na dwa sposoby. Pierwszy to zespół Księgi Głównej, zespół ludzi w każdej dużej organizacji. Odbywa się w nim weryfikacja wszystkich faktur, sprawdzanie danych finansowych w systemie, uzgadnianie sald, dokonywanie przelewów bankowych, udział w zamknięciach miesiąca, kwartału i roku. Drugi to Księga Głowna jako oprogramowanie, którego organizacja używa do ewidencjonowania swoich operacji finansowych. W tym artykule GL jest rozumiany jako oprogramowanie stosowane w banku do sporządzania raportów finansowych.

Czym są systemy centralne i jak je modernizować?

System centralny (core banking) to z kolei zintegrowany system informatyczny używany przez banki do zarządzania swoimi podstawowymi operacjami finansowymi i usługami. System ten obejmuje kluczowe funkcje, takie jak obsługa kont klientów, przetwarzanie transakcji, zarządzanie depozytami, kredytami a dzięki temu umożliwia też raportowanie finansowe. Oprócz tego, core banking umożliwia bankom śledzenie i zarządzanie informacjami o klientach, ich rachunkach, historii transakcji, limitach kredytowych i innych aspektach związanych z relacją z klientem. Daje on również bankom możliwość integrowania różnych kanałów komunikacji takich jak oddziały, bankowość internetowa, bankowość mobilna i bankowość telefoniczna, co z kolei pozwala klientom na dostęp do swoich kont i wykonywanie transakcji na różne sposoby.

Dlaczego banki wprowadzają nowoczesne systemy centralne? Modernizacja systemu core banking jest istotna z kilku powodów, które dotyczą efektywności operacyjnej banku, konkurencyjności na rynku i dostarczania lepszych usług klientom. Podstawowa bankowość powinna być stale udoskonalana, aby poprawiać jakość obsługi klienta. Mowa tu między innymi o wymianie, aktualizacji lub outsourcingu istniejących systemów bankowych oraz infrastruktury IT. Ubiegłoroczny raport GFT „Przyszłość systemów centralnych. Czy już czas na chmurę?” pokazuje, że firmy dodatkową motywacją do modernizacji systemów bankowych upatrują w możliwości lepszego dopasowania produktów i usług do potrzeb klientów oraz realizacji strategii rozwoju banków. Przedstawiciele banków oczekują, że wprowadzane zmiany przyczynią się do skrócenia czasu wdrożenia nowych usług, a także zmniejszenia kosztów utrzymania istniejących aplikacji IT.

Wyzwania

Doświadczenie rozmów z naszymi klientami pokazuje, że pierwszym wyzwaniem jest zbudowanie zrozumienia wśród decydentów w banku, że modernizacja systemu centralnego będzie wiązała się z integracją z systemem księgi głównej. Nie wiąże się to z zadowoleniem klienta, redukcją kosztów, unowocześnieniem technologii czy innymi korzyściami, które motywują banki do modernizacji, więc nie jest dyskutowane w momencie przekonywania decydentów do przeznaczenia pieniędzy na projekt. Gdy ten temat się w końcu pojawi to budzi obawy o wzrost kosztów. Koszty te zwykle stanowią małą część wyceny, pod warunkiem wzięcia pod uwagę wyzwań i zaadresowania ich na wczesnym stadium.

Cały proces księgowania w GL składa się z kilku etapów, sprawdźmy na czym polegają i jakie wyzwania pojawiają się w każdym z nich.

  1. Mapowanie transakcji

Z założenia system centralny odzwierciedla transakcje które są dokonywane przez klienta. Pierwszym wyzwaniem jest zrozumienie jak te same transakcje będą odzwierciedlone w księdze głównej. W zależności od wybranego systemu centralnego może się to dokonać poprzez nałożenie istniejących w nim kont na konta księgi głównej albo poprzez dodatkowy moduł, który stworzy bardziej skomplikowane mapowanie nie tylko na podstawie kont lokalnych (czyli planu kont w systemie centralnym), ale też na podstawie dodatkowych parametrów. Przykładem takich parametrów może być rodzaj produktu albo sektor klienta. Jest to proces, który zależy od rodzaju produktów, struktury systemu centralnego i planu kont GL. Podstawowym wyzwaniem jest stworzenie takich mapowań, ustalenie jakie parametry będą brane pod uwagę i jak zachowania produktu będą wyglądać w księdze głównej. W tym zadaniu powinni uczestniczyć eksperci z zespołu księgowości banku. W wyniku tego powinna zostać zaproponowana adekwatna i nowoczesna architektura, która umożliwi poprawne zaimplementowanie powyższych wymagań. Niezbędnymi elementami mogą być komponenty tzw. Master Data, które precyzyjnie opisują znaczenie danych w kontekście GL.

Dodatkowo powinien powstać proces, który określi w jaki sposób mapowania będą utrzymywane: jak będą wprowadzane zmiany i jak będą tworzone nowe w przypadku dodawania kolejnych produktów, kto będzie to robił po zakończeniu projektu, jak i kogo powiadamiać, że jakiegoś mapingu brakuje.

Przy mapowaniu transakcji należy zwrócić uwagę nie tylko na wymagania księgi główniej ale też te dotyczące raportowania regulacyjnego. Zgodnie z raportem GFT o systemach centralnych, banki uznają dostosowania regulacyjne, w tym raportowe, za ogromne wyzwanie stojące przed nimi. Wymagania w tym zakresie są ciągle rozbudowywane i są one sprawdzianem nie tylko dla danych zawartych w księdze głównej ale też tych które są odzwierciedlane w systemie centralnym. Najpopularniejsze systemy monolityczne zostały wprowadzone na długo przed pojawieniem się obecnych wymogów raportowych. Powoduje to, że banki często mają rozbudowane działy operacji, które zajmują się integracją i korygowaniem danych. Uwzględnienie w systemie centralnym wymiarów, które są niezbędne do raportowania regulacyjnego, pozwala na uniknięcie wielu godzin pracy działu operacji, często pracy skomplikowanej, a przez to podatnej na błędy. Niezależnie czy raportowanie regulacyjne wykorzystuje to samo oprogramowanie co księga główna, czy jest tworzone na podstawie danych zebranych (np. w osobnej bazie danych, hurtowni danych czy data lake) wzbogacanie danych o dodatkowe wymiary powinno zachodzić w jednym miejscu, tak aby ograniczyć ryzyko niezgodności.

  1. Wysłanie transakcji do księgi głównej

Po ustaleniu jak transakcje będą odzwierciedlane w księdze głównej należy rozważyć jak przebiegnie integracja. Nowoczesne systemy centralne są zdolne do przesyłania i prezentowania strumieniowego transakcji w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Pozwala to na natychmiastowe odzwierciedlenie ich na kontach księgi głównej, tym samym można użyć jej do dodatkowych celów wymagających danych w czasie rzeczywistym. Przykładem może być zarządzanie aktywami i pasywami (asset and liabilities management), gdzie działanie w czasie rzeczywistym pozwala na oszczędności. Limitem jest tutaj zdolność oprogramowania GL do odbierania przetwarzanych strumieniowo transakcji. Choć takie rozwiązanie czy to używające API czy systemów kolejkowych stają się obecnie standardem to często istniejące systemy w bankach ich nie obsługują. W takim wypadku opcją jest przygotowanie pliku wsadowego. Najczęściej po zakończeniu procesów na koniec dnia, takich jak naliczenie odsetek i księgowanie przeterminowanego zadłużenia, następuje proces stworzenia pliku zawierającego balanse i transakcje zagregowane według wymiarów występujących w księdze głównej. Podstawową trudnością jest określenie momentu, w którym wszystkie transakcje dotyczące dnia poprzedniego zostały zaksięgowane. Działanie nowoczesnych systemów w czasie rzeczywistym rodzi problem jak zaimplementować w nich procesy wsadowe. Wymaga to analizy biznesowej i stworzenia mechanizmu wyzwalaczy, które powodują automatyczny start tworzenia pliku wsadowego gdy wszystkie potrzebne transakcje zostają przeprocesowane.

  1. Rekoncyliacja

Bank jest zobowiązany wykazać, że stany kont w księdze głównej są monitorowane i uzgadniane. Wynika to z wymogów regulacyjnych i audytowych. System centralny jest jednym z wielu zawierających balanse, które powinny być uzgodnione. Ze względu na jego istotność dla podstawowej działalności i skomplikowanie, jego rekoncyliacja jest elementem, który powinien być brany pod uwagę już na wczesnym etapie projektu. Nowoczesne systemy centralne zwykle korzystają z mikroserwisów w warstwie integracji. Niesie to wiele korzyści biznesowych, ale tworzy też dodatkowe komplikacje. W przypadku integracji polegającej na przesyłaniu strumieniowym transakcji komplikacją jest sprawdzenie, że wszystkie wyemitowane transakcje zostały odpowiednio wczytane. Dopiero wtedy można rozpocząć proces porównywania balansów na poszczególnych kontach. W przypadku integracji poprzez plik wsadowy problemem jest stworzenie dodatkowej logiki, która nie duplikuje tej tworzącej plik tak, by porównanie miało wartość i pozwalało rzeczywiście wyłapać błędy. W przypadku wszelkich agregacji istotna jest możliwość śledzenia transakcji, które weszły w skład zagregowanych danych. Dodatkowo warto wziąć pod uwagę, że proces powinien być jak najbardziej zautomatyzowany. W idealnym świecie wszelkie pojawiające się różnice powinny być wyłapane na etapie zapewnienia jakości (quality assurance) projektu integracji.

  1. Obserwowalność (observability)

Obserwowalność to w przypadku tworzenia systemów rozproszonych zdefiniowanie stanu pożądanego i monitorowanie odchyleń, tak by można odpowiednio wcześnie wykryć odstępstwa i zareagować. Nowoczesne systemy centralne są tu dobrym przykładem. Zbudowana wokół nich architektura mikroserwisów pozwala na szybkie wprowadzanie nowych produktów (time to market) i bardzo dużą elastyczność. Z drugiej strony błąd w jednym z jej elementów może przenieść się na nieprawidłowe działanie innych więc ważne jest, żeby zintegrować observability w ramach całej infrastruktury, tak by móc monitorować proces od początku do końca. Księgowanie transakcji do GL jest jednym z logicznych końców procesu. Dlatego warto przewidzieć potencjalne zdarzenia z infrastrukturą i móc ustawić odpowiedni monitoring i alerty. Elementami observability są logi zdarzeń, metryki – takie jak zużycie mocy obliczeniowej albo pamięci, tracing czyli śledzenie procesowania żądania (np. pojedynczej transakcji) przez elementy systemu. Warto pamiętać, że oprogramowanie księgi głównej stanowi osobny komponent, często z oddzielnym działem odpowiedzialnym za jego utrzymanie i monitoring. Jedną z odpowiedzi na to jest procesowanie informacji zwrotnej do serwisów odpowiedzialnych za ładowanie danych tak, aby można rozszerzyć zaimplementowane w nich narzędzie observability do sprawdzania stanu całego połączenia.

Podsumowując, korzyści z wprowadzania nowoczesnych systemów centralnych dotyczą przede wszystkim lepszego dopasowania produktów do potrzeb klientów, szybszego uruchamiania nowych produktów i zmniejszenia kosztów utrzymania systemu. Podstawową różnicą dla integracji z Księgą Główną jest domyślny brak procesów wsadowych co pozwala na szybkie odzwierciedlenie danych w systemach raportowych, ale także tworzy wyzwania dla integracji. Pozostałymi wyzwaniami są: zbudowanie świadomości decydentów, stworzenie mapingu transakcji z uwzględnieniem raportowania regulacyjnego, opracowanie silnika księgowego, rekoncyliacja i integracja z narzędziami observability. Dla powodzenia projektu powinny być one zaadresowane już na etapie planowania.

Usługi zarządzane: globalny wzrost napędzany przez cyberbezpieczeństwo, chmurę i nowe technologie

  • Firmy kanału IT sprzedające usługi zarządzane zanotują wzrost w 2023 roku w stosunku do ubiegłego, a nowe prognozy przewidują globalną ekspansję tego trendu o 12,7%, w porównaniu z 419 mld USD w 2022 roku. Globalnie, cały sektor jest obecnie wyceniany na 472 mld USD.
  • Przewiduje się, że wzrost usług zarządzanych przewyższy wzrost ogólnych wydatków na IT. Jest on napędzany m.in. rosnącym popytem na usługi i wiedzę specjalistyczną w zakresie cyberbezpieczeństwa. Ponad połowa (56%) firm z kanału partnerskiego spodziewa się wzrostu przychodów z usług zarządzanych w zakresie cyberbezpieczeństwa jeszcze w 2023 roku.
  • Dostawcy usług zarządzanych mają wyjątkową pozycję, aby pomóc firmom dostosować się do nowych technologii i zoptymalizować inwestycje w IT dzięki elastycznym i konfigurowalnym rozwiązaniom, które spełniają potrzeby i wyzwania biznesowe.

Wyniki globalnego badania Canalys przeprowadzonego na zlecenie Cisco pokazują, że partnerzy IT koncentrujący się na usługach zarządzanych odnotują znaczny wzrost przychodów w 2023 roku, także w Polsce. Pomimo globalnej niepewności gospodarczej, prognozowane perspektywy dla usług zarządzanych wskazują na światowy wzrost o 12,7%, do łącznej wartości 472 mld USD. Wzrost ten przewyższa szacowany 3,5% wzrost ogólnych wydatków na IT. Również w Polsce wzrost przychodów z usług zarządzanych jest na wysokim poziomie i w roku 2022 wyniósł 11,2%.

Kluczowe czynniki wzrostu: cyberbezpieczeństwo, wiedza specjalistyczna, popyt na elastyczne modele konsumpcji

Kluczowym czynnikiem napędzającym ten popyt jest pilna potrzeba cyberbezpieczeństwa, ponieważ organizacje na całym świecie zmagają się z szybko ewoluującym krajobrazem zagrożeń. To skomplikowane zagadnienie, w połączeniu z globalnym niedoborem ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa, skłonił wiele organizacji do zwrócenia się do partnerów w zakresie usług zarządzanych w celu uzyskania specjalistycznej wiedzy i wsparcia technologicznego w tym zakresie. Wyniki badania wskazują, że 56% firm w kanale sprzedaży IT spodziewa się w tym roku wzrostu przychodów z usług zarządzanych w zakresie cyberbezpieczeństwa.

„Klienci integrują coraz więcej technologii i oczekują od swoich partnerów IT zapewnienia zwinności, wartości i elastycznych modeli konsumpcji, aby skutecznie zarządzać ich rosnącymi i złożonymi potrzebami technologicznymi” – powiedziała Alexandra Zagury, wiceprezes ds. usług zarządzanych przez partnerów i sprzedaży w modelu usługowym w Cisco. „Rozwijający się ekosystem partnerów IT sprzedających usługi zarządzane dostosowuje się do potrzeb i wyzwań klientów, znajdując sposoby na uproszczenie w dostarczeniu tego, co kiedyś było niestandardowymi rozwiązaniami. Spodziewamy się większej innowacyjności i specjalizacji ze strony partnerów kanałowych poprzez usługi zarządzane, które oferują wyraźne wyniki biznesowe i wyjątkowe doświadczenia”.

Globalny wzrost wartości usług zarządzanych, ale i zaufania do partnerów

Dzięki globalnemu wzrostowi, zaufanie wśród partnerów sprzedających usługi zarządzane znacznie wzrosło. Badanie pokazuje, że w czerwcu 2023 r. 35% partnerów kanałowych przyznało, że spodziewa się w tym roku wzrostu swojego biznesu usług zarządzanych o co najmniej 20%. Stanowi to znaczny wzrost w porównaniu do 27% podobnych deklaracji w poprzednim roku i wskazuje na szybką aktualizację usług zarządzanych przez organizacje każdej wielkości.

„Usługi zarządzane są siłą napędową dla zdolności adaptacyjnych i wzrostu globalnej branży IT. Nasze badania podkreślają znaczny potencjał firm sprzedających usługi zarządzane, otwierając przed nimi różnorodne możliwości rozwoju w erze po pandemii” – powiedział Robin Ody, starszy analityk w Canalys.

W badaniu zidentyfikowano również zarządzanie infrastrukturą chmury jako kolejną kluczową szansę na wzrost. W miarę jak organizacje digitalizują operacje i przenoszą się do chmury, stają przed wyzwaniami związanymi ze złożoną infrastrukturą chmurową obejmującą chmury prywatne i publiczne, a także rozproszone aplikacje i usługi. Zwiększyło to zapotrzebowanie na zarządzanie infrastrukturą chmurową i wiedzę specjalistyczną, a 55% partnerów twierdzi, że spodziewa się wzrostu przychodów w tym segmencie w bieżącym roku.

Wzrost przychodów dostawców usług zarządzanych prawdopodobnie przyspieszy, również dzięki nowym technologiom, takim jak m.in. sztuczna inteligencja oraz rosnącemu naciskowi na zrównoważony rozwój napędzany przez inwestycje w IT. Według badania, prawie sześciu na dziesięciu (59%) partnerów uważa, że sztuczna inteligencja stanowi szansę biznesową, a 39% twierdzi, że będzie ona „znacząca” lub wręcz „ogromna”. Podobnie, 60% uważa, że klienci byliby skłonni zapłacić wyższą cenę za zrównoważone produkty i rozwiązania.

„U podstaw usług zarządzanych leży maksymalne wykorzystanie inwestycji technologicznych przez firmy, a wraz z pojawieniem się nowych technologii, mają one kluczowe znaczenie dla cyfrowej strategii biznesowej organizacji. Specjalizując się w określonych branżach, technologiach, a nawet obszarach geograficznych, partnerzy w zakresie usług zarządzanych pomagają klientom w rozwiązywaniu ich wyzwań informatycznych, usuwaniu złożoności i dostarczaniu wyników, które napędzają rozwój firmy” – powiedział Robin Ody.

Badanie wykazało, że przychody partnerów świadczących usługi zarządzane mają szansę na globalny wzrost w latach 2023-2025, z dwucyfrową złożoną roczną stopą wzrostu (CAGR) przewidywaną we wszystkich regionach, także w Polsce. Oczekuje się, że w regionie Azji i Pacyfiku sektor ten wzrośnie o 14 procent z 95 mld USD. W Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce, gdzie przychody z usług zarządzanych wynoszą obecnie 122 mld USD, prognozowany wzrost wyniesie 12%. Oczekuje się, że Ameryka Łacińska wzrośnie o 11-12% z 11,5 mld USD, podczas gdy Ameryka Północna odnotuje wzrost o 10-12% z 190,6 mld USD

Rynek nieruchomości handlowych w Polsce – raport III kw. 2023 r.

Minione miesiące na rynku nieruchomości handlowych w Polsce charakteryzowała stabilność – mimo, że deweloperzy oddali do użytku zaledwie około 43 000 mkw. nowej powierzchni, cały czas pojawiają się nowe marki, a firmy obecne już na polskim rynku powiększają liczbę swoich punktów. Widoczny jest też trend przebudów istniejących obiektów i adaptacji zabytkowych przestrzeni na cele handlowe i usługowe.

– Na koniec III kwartału 2023 r. zasoby powierzchni handlowej na polskim rynku handlowym osiągnęły 12,7 mln mkw, a kolejne 506 000 mkw. jest obecnie w trakcie budowy, z czego blisko 200 000 mkw. zaplanowane jest do oddania do użytku jeszcze w tym roku. W kraju działa 610 centrów handlowych, a nasycenie powierzchnią w przeliczeniu na 1000 mieszkańców wynosi 339 mkw. – mówi Wojciech Wojtowicz, Analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynkowych, Colliers.

Największym nowo otwartym obiektem jest Karuzela Biała Podlaska o powierzchni 19 tys. mkw. GLA. Oddano do użytku też parki handlowe w Jaśle (Go! Park) oraz w Łapach (Vendo Park). Rozbudowano też projekty we Włocławku, Barczewie, Busku-Zdroju oraz Bytomiu.

Zagraniczne nowości

W obszarze najmu powierzchni handlowej pojawili się nowi gracze. Na rynku zadebiutowały marki takie, jak: Candy Pop, która otworzyła sklepy ze słodyczami w warszawskich Złotych Tarasach, marka odzieżowa Solmar, która na debiut wybrała poznańskie centrum Posnania czy amerykańska sieć barów szybkiej obsługi Popeyes z punktem w Pasażu Grunwaldzkim we Wrocławiu (a od września także w Złotych Tarasach w Warszawie). Do listy najemców centrum handlowego Wola Park dołączyła marka biżuteryjna Acium. W stolicy otwarto też pierwszy sklep Decathlon w koncepcie City – na jego lokalizację wybrano budynek biurowy International Business Centre przy stacji metra Politechnika.

Swoją ekspansję kontytuują też zagraniczne firmy już obecne na polskim rynku. W centrach handlowych Magnolia Park we Wrocławiu i Manufaktura w Łodzi otwarto nowe sklepy Primark. Z kolei Half Price uruchomił sklepy m.in. w Pasażu Grunwaldzkim (Wrocław), Karolince (Opole) oraz Lublin Plaza. Podobne działania podejmują sieci marek typu „value retailers”, czyli marki dyskontowe – Woolworth dołączył do grona najemców m.in. Galerii Łódzkiej oraz parku handlowego w Dzierżoniowie, Action otworzył sklepy m.in. w Galerii Nowy Świat (Rzeszów) czy parku handlowym Stop Shop w Kętrzynie, a Dealz m.in. w Galerii Hosso (Koszalin) czy w Ostrowi Mazowieckiej. Do najemców Gemini Park w Bielsku-Białej dołączyło Alpine Pro, a w Warszawie przy ulicy Bartyckiej uruchomiono nowy sklep sieci Castorama.

Przebudowy i adaptacje

– W III kwartale ogłoszono lub rozpoczęto kolejne przebudowy i rozbiórki obiektów handlowych, wśród których wciąż przeważają te dotyczące dawnych budynków Tesco. Planowana jest także rozbiórka poznańskiej Galerii Malta, centrum handlowego Arkady Wrocławskie, centrum Belg w Katowicach, a także ogłoszono plany rozbiórki obiektów w Poznaniu oraz Warszawie, w których mieściły się kina sieci Multikino – mówi Alicja Tucholska-Kuran, Senior Associate, Dział Powierzchni Handlowych w Colliers.

Coraz częściej stosowanym rozwiązaniem jest adaptacja zabytkowych przestrzeni na cele handlowo-usługowe. Przykładem może być niedawne otwarcie Hali Targowej w Bydgoszczy, w której funkcjonuje teraz aż 11 konceptów gastronomicznych. Podobną funkcję pełnić będzie też zabytkowa hala w Radomiu przy ul. Focha.

Wskaźnik pustostanów w III kwartale wyniósł 3,6% dla ośmiu głównych aglomeracji. Najwyższą stopę pustostanów odnotowano w Poznaniu (4,4%), a najniższą w Krakowie (1,7%).

Złoty się nadal umacnia, WIG-20 na plusie

Środa rozpoczęła się od wzrostów głównych indeksów na rynkach akcji Azji i Oceanii. Japoński Nikkei 226 (+0,6 proc.) osiągnął swój najwyższy poziom od 6 sesji, zaś australijski All Ordinaries (+0,7 proc.) był najwyżej od 21 września br. Europejskie rynki akcji nie podtrzymały dziś rano tej dobrej passy (DAX -0,13 proc., CAC 40 -0,74 proc.). Nadal trwała natomiast dobra koniunktura na GPW. WIG-20 rósł ok. godz. 10:50 o 1,18 proc. docierając do poziomu swego szczytu z 15 września br.

Swe nowe cykliczne rekordy osiągnęły dziś kursy akcji spółek Kruk, Alior Bank i Powszechny Zakład Ubezpieczeń.

Spadały dziś rano na świecie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych. Rentowność amerykańskich 10-latek znalazła się na najniższym poziomie od 8 sesji (4,565 proc.), zaś rentowność 10-letnich polskiego rządu dotarła do najniższego poziomu od 2 tygodni (5,784 proc.).

Kurs EUR/USD próbował się dziś rano utrzymać powyżej poziomu 1,06 USD (-0,03 proc. ok. godz. 10:35). Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jedna czai się przed podjęciem kolejnego ataku na najwyraźniej broniony przez władze finansowy Japonii poziom 150 JPY (USD/JPY +0,03 proc. ok. godz. 10:40).

Złoty nadal się dziś rano umacniał (EUR/PLN -0,41 proc., -0,46 proc. ok. godz. 10:41). Euro była najtańsze od 6 września br., a amerykański dolar od 7 września br.
Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara atakował dziś poziom 27000 USD (-1,16 proc. ok. godz. 10:40).

Po poniedziałkowym skoku w górę wywołanym skokiem napięcia na Bliskim Wschodzie spowodowanym przez atak Hamasu na Izrael cena kontraktów na ropę naftową stabilizowała się drugi dzień z rzędu (WTI -0,13 proc., Brent -0,01 proc. ok. godz. 10:30). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie nadal utrzymywała się w okolicach swoich tegodniowych najwyższych od stycznia br. poziomów (+1,57 proc. ok. godz. 10:35). Metale szlachetne lekko drożały próbując się wydobyć ze swoich wielomiesięcznych minimów z końca minionego tygodnia.

Autor: Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Rynek nieruchomości handlowych w Polsce: podsumowanie III kwartału 2023 r.

Międzynarodowa agencja doradcza Cushman & Wakefield podsumowała sytuację na rynku nieruchomości handlowych. Do końca roku sektor może wzbogacić się o ok. 200 000 mkw., z czego zgodnie z trendem ostatnich lat najwięcej przypadnie na format parków handlowych, które odpowiadają za 77% powierzchni w budowie. Czynsze w obiektach handlowych rosną rok do roku, spada za to poziom pustostanów, który w największych miastach średnio obniżył się o 1,2 pp. względem ubiegłego roku.

PODAŻ: trzeci kwartał z ujemną podażą

Okres od lipca do września 2023 roku na polskim rynku handlowym charakteryzował się ujemną podażą na poziomie -19 000 mkw.

Nowe otwarcia, do których doszło w III kwartale roku, dostarczyły na rynek 43 000 mkw. nowej powierzchni, jednocześnie jednak doszło do zamknięcia aż 62 000 mkw. Warto natomiast podkreślić, że w pierwszej połowie roku na rynek trafiło łącznie ok. 144 000 mkw., co nieco równoważy ujemny wynik podażowy z III kwartału, który był przede wszystkim rezultatem zakończenia działalności poznańskiej Galerii Malta o powierzchni 54 000 mkw., komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Ponadto w III kwartale przestało funkcjonować mniejsze centrum handlowe Belg. Z kolei nową powierzchnię w tym czasie dostarczyły otwarcia trzech nowych obiektów i rozbudowy czterech już istniejących, a wszystkie z nich dotyczyły najbardziej popularnego obecnie formatu parku handlowego.

Największym otwartym obiektem był Park Handlowy Karuzela w Białej Podlaskiej o powierzchni 19 000 mkw. Dwoma pozostałymi nowymi parkami były Go! Park w Jaśle oraz Vendo Park w Łapach. Z kolei dzięki zakończonym rozbudowom rynek wzbogacił się dodatkowo o ok. 10 500 mkw.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni handlowej w Polsce wynoszą aktualnie ok. 16 mln mkw. Czwarty kwartał zapowiada się obiecująco, gdyż zgodnie z zapowiedziami w tym czasie może otworzyć się nawet ok. 200 000 mkw. powierzchni handlowej. Łącznie w budowie pozostaje natomiast 500 000 mkw. Kluczową rolę w nowej podaży będą odgrywały parki handlowe, które odpowiadają za 77% powierzchni w budowie, dodaje Ewa Derlatka-Chilewicz.

POPYT: do Polski wchodzi sześć nowych marek

W trzecim kwartale polski rynek handlowy przywitał sześć debiutów. Swoje pierwsze sklepy w naszym kraju otworzyła amerykańska sieć restauracji Popeyes, litewskie Candy Pop, ukraińska marka modowa Solmar, hiszpańska marka biżuteryjna Acium, włoska marka restauracji L’Osteria oraz polska marka z kategorii Home & Deco Zwieger, która do tej pory była dostępna tylko online. Od początku roku na polskim rynku zadebiutowało łącznie 18 marek, co jest porównywalnym i stabilnym wynikiem w odniesieniu do poprzednich lat.

SPRZEDAŻ DETALICZNA: mimo odbicia, sprzedaż detaliczna nadal na minusie

III kwartał 2023 charakteryzował się poprawą statystyk sprzedaży detalicznej. Spadki nie były tak dotkliwe, jak w II kwartale i wyniosły: w lipcu -4,0%, a w sierpniu -2,7% r/r (biorąc pod uwagę ceny stałe). W ujęciu miesięcznym sprzedaż detaliczna wzrosła w sierpniu o 2,8%, w tym tylko jedna kategoria, motoryzacyjna, odnotowała wzrost względem analogicznego miesiąca poprzedniego roku – o 3,4% r/r. Najwyższe spadki natomiast już drugi kwartał z rzędu notują Prasa i książki (-14,3%), Pozostałe (-13,4%) oraz Meble, RTV, AGD (-10,6%). Udział e-handlu w sprzedaży detalicznej w sierpniu wyniósł 8,2%. W całym 2023 roku najwyższy poziom e-commerce wystąpił w lutym osiągając poziom 8,7%, natomiast najniższy w czerwcu, kiedy to wyniósł 7,7%.

ODWIEDZALNOŚĆ I OBROTY: wzrosty odwiedzalności, obroty jeszcze na minusie

Odwiedzalność w centrach i parkach handlowych w okresie wakacyjnym wyniosła średnio 463 000 klientów w lipcu, zaś w sierpniu – 478 000 osób w przeliczeniu na jeden obiekt handlowy. Oznacza to wzrosty odpowiednio o 4,5% i 6,3% względem ubiegłego roku. Analizując odwiedzalność w podziale na wielkość obiektów, najwyższe wzrosty notowane są w przypadku tych największych o powierzchni GLA powyżej 60 000 mkw. – 8,2% r/r oraz dużych (40 000-60 000 mkw.) – 7,3% r/r, komentuje Ewelina Staruch, Analityczka Rynku, Cushman & Wakefield.

Obroty najemców w nowoczesnych obiektach handlowych w lipcu sięgnęły średnio 1071 PLN netto na mkw. powierzchni. W sierpniu wynik był nieco lepszy i wyniósł 1107 PLN netto na mkw. Nominalne wzrosty wyniosły natomiast 6,5% r/r w lipcu i 8,5% r/r w sierpniu.
Niestety w ujęciu realnym, po uwzględnieniu inflacji, nadal mamy do czynienia ze spadkiem obrotów o 4,3% r/r w lipcu oraz o 1,6% r/r w sierpniu. Jednak w związku z malejącą inflacją, realne spadki obrotów nie są tak głębokie, jak miało to miejsce jeszcze kilka miesięcy temu, dodaje Ewelina Staruch.

CZYNSZE: rokroczne wzrosty we wszystkich trzech sektorach handlowych

Centra, parki i ulice handlowe odnotowały wzrosty czynszów r/r w III kwartale 2023.
Dynamika stawek czynszowych najbardziej podskoczyła w przypadku parków handlowych, w których wzrost wyniósł ok. 17% r/r. Słabsza koniunktura na rynku konsumenckim i niższe realne obroty najemców są głównymi czynnikami zwiększającymi presję na obniżkę czynszów w obiektach spoza grupy „prime”, tłumaczy Paulina Bauer, Head of Retail Asset Services, Cushman & Wakefield.

PUSTOSTANY: spadek powierzchni niewynajętej w największych miastach w Polsce

Średni poziom pustostanów w obiektach handlowych w największych miastach w Polsce spadł o 1,2 pp. r/r i wynosi obecnie 3,5% powierzchni. Co ważne, spadek wakatów dotyczy aż sześciu z ośmiu największych badanych miast, z czego najmniej wolnej powierzchni do wynajęcia można znaleźć w Krakowie, Łodzi i Szczecinie.

Wizz Air poleci z Lotniska Warszawa-Radom

Lotnisko Warszawa-Radom zyskało drugiego przewoźnika rozkładowego,
a czwartego łącznie. Pierwsze, uruchomione jeszcze w sezonie zimowym połączenie Wizz Air do Larnaki na Cyprze jest czwartym kierunkiem zapowiedzianym na sezon zimowy z Lotniska Warszawa – Radom po Rzymie, Paryżu i Szarm el-Szejk. Międzynarodowy przewoźnik niskokosztowy Wizz Air rozpocznie regularne loty z radomskiego lotniska już 13 grudnia 2023 roku.

Lotnisko Warszawa-Radom od momentu uruchomienia w kwietniu br. obsłużyło ponad 86 tys. podróżnych i zajmuje coraz mocniejszą pozycję na mapie polskich lotnisk regionalnych. Lotnisko otwarte zostało w kwietniu bieżącego roku, a już pobiło czterokrotnie wynik zbiorczy jego poprzednika z lat 2015-2017.

Doskonałe wyniki Lotniska Warszawa-Radom były jednym z argumentów, który sprawił, że WizzAir zdecydował się uruchomić nowe połączenie. Międzynarodowa linia lotnicza Wizz Air to drugi rozkładowy, a ogółem czwarty przewoźnik, który postawił na Lotnisko Warszawa-Radom. Oprócz zagranicznego przewoźnika niskokosztowego w sezonie zimowym z radomskiego lotniska będą startować również samoloty kilku innych linii lotniczych.

Wizz Air rozpoczyna współpracę z Lotniskiem Warszawa-Radom od atrakcyjnego kierunku do Larnaki na Cyprze. Pierwszy rejs będzie obsłużony jeszcze w tym roku – 13 grudnia 2023 roku. Loty do Larnaki będą realizowane 2 razy w tygodniu, w środy
i soboty.

Bardzo cieszę się z decyzji Wizz Air. Jest to fantastyczna wiadomość nie tylko dla Lotniska Warszawa-Radom, ale również dla naszych pasażerów. Jestem przekonany, że połączenie naszego partnera zyska popularność, a nasza baza pasażerska będzie dynamicznie rosła. W krótkim czasie od otwarcia pobiliśmy zbiorczy wynik z kilku lat działalności starego portu. To dowód, że Lotnisko Warszawa-Radom już osiągnęło sukces i na trwałe wpisało się na mapę lotniczej Polski – mówi Stanisław Wojtera, prezes Polskich Portów Lotniczych S.A.

Jest nam niezmiernie miło ogłosić nową trasę z Radomia. Ta ekspansja jest świadectwem naszej misji uczynienia podróży lotniczych bardziej dostępnymi i przyjemnymi dla coraz większej liczby pasażerów. Cieszymy się, że możemy zaoferować nowe miejsce wypoczynku dla podróżnych z Radomia. Z niecierpliwością czekamy na obsługę pasażerów na tej trasie i zapewnienie im wyjątkowych wrażeń. Pasażerowie mogą oczekiwać najwyższych standardów obsługi, komfortu i bezpieczeństwa dzięki naszej nowoczesnej flocie i oddanej załodze, która stara się, aby każdy lot był beztroski i przyjemny – mówi Sasha Vislaus, managerka ds. komunikacji korporacyjnej w Wizz Air

Deloitte: Częste zmiany przepisów podatkowych głównym wyzwaniem dla ponad 40 proc. firm

Globalizacja regulacji i częste zmiany w prawie oraz postępująca digitalizacja rozliczeń skłaniają przedsiębiorstwa do reorganizacji swoich funkcji i zespołów podatkowych.  Nieodzownym staje się zatrudnianie zewnętrznych ekspertów, którzy posiadają zarówno niezbędną wiedzę prawną, jak i cenne doświadczenie nabyte w trakcie pracy na międzynarodowych projektach. Zgodnie z raportem Tax Transformation Trends 2023, przygotowanym przez firmę doradczą Deloitte, już 74 proc. firm stosuje outsourcing w przynajmniej jednym obszarze podatkowym.

Autorzy raportu zbadali trendy i procesy wpływające na obecną sytuację funkcji podatkowej w przedsiębiorstwach. Diagnozę postawili w oparciu o ankietę przeprowadzoną wśród 300 liderów w obszarze podatków i finansów, reprezentujących firmy różnego rozmiaru, z wielu branż i regionów. Do wyznaczenia wzorców użyto również szeregu badań jakościowych.

Zdaniem 38 proc. badanych obszar sprawozdawczości podatkowej jest jednym z trzech najważniejszych priorytetów dla działów podatkowych, a aż 43 proc. z nich uznało, że głównym wyzwaniem w ciągu najbliższych 3-5 lat będzie elastyczne dostosowanie się do zmian w prawie podatkowym.

– Liczne, nowe regulacje dotyczące chociażby e-raportowania, głównie w obszarze VAT, czy wprowadzające globalny podatek minimalny – Pillar II – są szczególnie wymagające m.in. ze względu na konieczność wprowadzania nowych systemów informatycznych. Osoby zajmujące się tym obszarem muszą bowiem posiadać kompetencje zarówno z dziedziny finansów i rachunkowości, jak i z obszaru ITmówi Paweł Hulewicz, partner associate w zespole technologii w podatkach Deloitte.

Na kolejnych miejscach wśród priorytetów wymienionych przez ankietowanych znalazły się: zarządzanie efektywną stawką opodatkowania (37 proc. wskazań) oraz wdrożenie przepisów i obowiązków nakładanych na firmy w związku z agendą i czynnikami ESG (33 proc.). Do skutecznego działania w tych obszarach niezbędna jest wiedza ekspercka, wykraczająca zazwyczaj poza kwalifikacje pracowników wewnętrznych firm, którzy dotychczas skupiali się najczęściej jedynie na aspektach stricte podatkowych.

Nowoczesne technologie wzmagają popyt na outsourcing

Rosnące zapotrzebowanie na wyspecjalizowane, a zarazem multidyscyplinarne umiejętności niezbędne do wypełniania obowiązków podatkowych zwiększa skłonność przedsiębiorców do poszukiwania wsparcia w ramach outsouricngu. Co ciekawe, respondenci zapytani o największe korzyści wynikające z zaangażowania wsparcia zewnętrznego w tym zakresie wymieniają dostęp do najnowszych technologii (80 proc.) oraz wiedzę ekspercką podwykonawców (80 proc.). Dopiero na trzecim miejscu pojawiają się niższe koszty operacyjne (78 proc.).

Aby sprostać dzisiejszym wyzwaniom, warto zwrócić uwagę na kluczową rolę technologii w wielu aspektach działalności podatkowej oraz transformacji tej funkcji w przedsiębiorstwie. Współpraca z partnerem outsourcingowym może być kluczowym elementem strategii działów podatkowych dążących do efektywności i dostępu do danych. Możliwość wykorzystania nowoczesnych narzędzi technologicznych jest coraz bardziej ceniona, a outsourcing pozwala na ich skuteczne pozyskanie bez konieczności dużych inwestycji kapitałowych – mówi Piotr Świętochowski, partner, lider zespołu wsparcia eksperckiego dla działów finansowych i centrów usług wspólnych Deloitte.

Międzynarodowe regulacje wymagają nowego podejścia

Pandemia koronawirusa spowodowała globalny zwrot w stronę zatrudniania zewnętrznych usługodawców podatkowych. Uwarunkowane nadzwyczajnym stanem regulacje prawne i potrzeba wdrażania nowoczesnych rozwiązań, przyspieszyły zmiany zachodzące w biznesie już od dłuższego czasu. Kompleksowe i wszechstronne zarządzanie danymi, a także zintegrowane systemy są wymagane do zapewnienia skutecznej zgodności z przepisami na całym świecie.

Choć obecnie trend się ustabilizował, dynamiczny rozwój wykorzystania technologii w rozliczeniach i raportowaniu podatkowym pozostaje ważnym pretekstem do skorzystania ze wsparcia eksperckiego spoza organizacji. W Polsce sporym wyzwaniem dla firm, związanym z czasochłonnymi i zawiłymi procesami, są aktualnie prowadzone szeroko przygotowania do stosowania elektronicznego fakturowania w ramach Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF).

Już w połowie przyszłego roku w życie wejdą kluczowe przepisy wprowadzające obligatoryjne stosowanie KSeF. Choć kary pieniężne związane z naruszeniem obowiązków nie będą nakładane od razu, ale z półrocznym opóźnieniem, warto dołożyć wszelkich starań, żeby wdrożenie obowiązków związanych z elektronicznym fakturowaniem przebiegło w firmach gładko. Co należy podkreślić, fakturowanie nie jest wyłącznie procesem podatkowym, ale stanowi ono jeden z kluczowych procesów biznesowych firm. Powodzenie wdrożenia KSeF może i będzie bezpośrednio wpływać na skuteczność operacyjną i efektywność przedsiębiorstw, choćby w zakresie okresu ściągalności należności – mówi Norbert Wasilewski, partner associate w zespole podatków pośrednich Deloitte.

Problemy z pozyskaniem specjalistów

Na pytanie dotyczące wyzwań najbliższych lat, 35 proc. respondentów odpowiedziało, że przewiduje trudności w dostępie do specjalistów podatkowych. Niektórzy twierdzą, że osoby ze specyficznym zestawem umiejętności, będących połączeniem wiedzy podatkowo-prawnej, finansowej i kompetencji technologicznych, są praktycznie nie do znalezienia na rynku pracy.

Szerokie kompetencje będą coraz bardziej wymagane, również wśród pracowników działów podatkowych, aspirujących do roli bliskiego doradcy w kwestiach biznesowych. Ważne będą zarówno umiejętności miękkie (komunikacja, praca w zespole, szybka adaptacja do zmian), jak i techniczne (nowe technologie i systemy IT).) Działy podatkowe reorganizują się i dostosowują do zmieniającego się otoczenia prawnego i regulacyjnego. Tym samym muszą tworzyć profesjonalne zespoły, dysponujące wymaganymi umiejętnościami, zwłaszcza w zakresie zarządzania danymi i wiedzą technologiczną.

Respondenci wskazują również na wysokie zapotrzebowanie w ich zespołach osób biegłych w zakresie „podatków transakcyjnych” (35 proc.), zarządzania ryzykiem (29 proc.) czy komunikacją (10 proc.). Co ciekawe, względem roku 2021 zmniejszył się odsetek badanych, zauważających potrzebę wzmocnienia swoich zespołów w obszarze specjalistycznej, technicznej wiedzy podatkowej (40 proc. w 2021 r., 36 proc. obecnie) czy transformacji technologii i przeprojektowania procesów (43 proc. dwa lata temu vs. 29 proc. dzisiaj).

O badaniu:

Niniejszy raport przedstawia najważniejsze informacje z szerszego badania dotyczącego trendów w transformacji podatków, przeprowadzanego co dwa lata w celu śledzenia zmian na rynku. Deloitte przeprowadził ankietę wśród 300 starszych liderów ds. podatków i finansów w azjatyckich, europejskich i wywodzących się z Ameryki Północnej firmach różnych branż i rozmiarów oraz serię indywidualnych wywiadów jakościowych z wyższą kadrą kierowniczą w dziedzinie podatków w dużych międzynarodowych firmach, aby uzyskać głębszy wgląd w ich wysiłki w zakresie transformacji podatkowej.

Raport cen mieszkań – III kwartał 2023 r.

III kwartał na rynku mieszkaniowym stał pod znakiem dalszego kurczenia się oferty, przy jednoczesnym wzroście popytu. Efekt? Większość miast wojewódzkich zanotowała wzrost średnich cen ofertowych, i to bez względu na wielkość mieszkania – wynika z analizy cen na rynku wtórnym, którą co kwartał przygotowuje portal Nieruchomosci-online.pl.     

Ceny mieszkań z rynku wtórnego III kw. 23

W III kwartale jednym z głównych problemów rynku mieszkaniowego był dalszy spadek liczby ofert. Gdy rozpatrujemy wszystkie ogłoszenia mieszkań z rynku wtórnego, które opublikowano na Nieruchomosci-online.pl, widać, że spadek liczby ogłoszeń wyniósł 14 proc. kw/kw. Z kolei w porównaniu do początku roku ogłoszeń jest o około 20 proc. mniej. Mniejsze powierzchniowo mieszkania i nieprzeszacowane oferty znikają niemal od razu. Niestety, na wielu lokalnych rynkach nowe ogłoszenia pojawiają się sporadycznie – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Dlaczego podaż na rynku wtórnym wciąż spada? Jest to konsekwencja nie tylko wyższego popytu na mieszkania, który generalnie jest widoczny od połowy roku. Duże znaczenie ma też niska podaż na rynku pierwotnym, ponieważ firmy wstrzymują się z nowymi inwestycjami – w konsekwencji wiele osób odwleka sprzedaż mieszkania w starym budownictwie, ponieważ nie mają czego następnie kupić u deweloperów.

Ceny wzrosły nie tylko przez BK2%

W ostatnich miesiącach doszło więc do zderzenia spadającej podaży z rosnącym popytem. W III kwartale rynek mieszkaniowy był bowiem bardzo pobudzony, na co złożyło się kilka czynników. Pierwszy to oczywiście program „Bezpieczny Kredyt 2%”, chociaż jak relacjonują pośrednicy, nie na wszystkich lokalnych rynkach cieszył się on dużym zainteresowaniem. Drugi powód to poluzowanie kryteriów kredytowych i łatwiejszy dostęp do zwykłych hipotek. Trzeci to z kolei realizacja uśpionego popytu z ubiegłego roku – wiele osób, obserwując galopadę cen, która rozpoczęła się na początku roku po pierwszej zapowiedzi programu BK2%, bało się dłużej przekładać decyzję zakupową.

Jak wynika z badania Nieruchomosci-online.pl, które przeprowadzono po III kwartale wśród pośredników, większe zainteresowanie mieszkaniami odczuło ponad 80 proc. agentów nieruchomości. Jednak nie zawsze przekładało się to na zrealizowane transakcje. Innymi słowy, wzrost zainteresowania rynkiem nieruchomości widoczny był przede wszystkim na portalach ogłoszeniowych. Kiedy porównamy III i II kwartał br., liczba kontaktów z ogłoszeniodawcami za pośrednictwem Nieruchomosci-online.pl była większa o ponad 39 proc. I osiąga obecnie poziom z 2021 r., który był wówczas efektem prawie zerowych stóp procentowych.

– W III kwartale, wraz z większą aktywnością poszukujących, wzrosły także średnie ceny ofertowe mieszkań z drugiej ręki. Wielu sprzedających podnosiło swoje oczekiwania wierząc, że to właśnie do nich zgłoszą się beneficjenci „Bezpiecznego Kredytu 2%”. Jednak nie można powiedzieć, że wyższe ceny były efektem wyłącznie większego popytu wywołanego przez BK2%. Ważnym czynnikiem była właśnie kurcząca się podaż. Sprzedający widzieli, że na rynku brakuje ofert i także dlatego podnosili ceny. Są też i tacy, którzy swoje wyceny opierali na spekulacjach, że nieruchomości będą drożały i w ten sposób cenowa spirala się nakręcała. Nie zapominajmy też o innej ważnej zależności: z rynku najszybciej znikają tańsze mieszkania, przez co w ofercie pozostają te droższe, a to także podbija odczyt średnich cen ofertowych – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Kawalerka w Warszawie to już prawie 17 tys. zł/mkw.

W III kwartale br. oczekiwania sprzedających wzrosły w większości miast wojewódzkich, i to bez względu na wielkość mieszkania.

Cokwartalna analiza Nieruchomosci-online.pl tradycyjnie uwzględnia mieszkania z rynku wtórnego w podziale na liczbę pokoi. Średnia cena ofertowa kawalerek wzrosła w 15 z 18 miast wojewódzkich, chociaż dynamika zmian była różna i wynosiła od 1 do 9 proc. kw/kw. Średnie oczekiwania sprzedających najbardziej wzrosły w Kielcach (9 proc.), Wrocławiu (8,3 proc.), Toruniu (7,6 proc.) i Warszawie (6,8 proc.). Warto zauważyć, że średnia cena mieszkania 1-pokojowego w stolicy powoli dobija do 17 tys. zł/mkw. III kwartał obniżkę średniej ceny ofertowej przyniósł natomiast w trzech miastach wojewódzkich: Katowicach, Olsztynie i Gorzowie Wlkp.

W przypadku mieszkań 2-pokojowych wzrosty stawek, za które właściciele wystawiali swoje mieszkania, wyniosły od 4 do 9 proc. kw/kw. i dotyczyły 14 stolic regionów. Średnie ceny ofertowe „dwójek” najbardziej skoczyły w największych miastach: w Warszawie (9,1 proc.), Krakowie (8,7 proc.) i Wrocławiu (7,6 proc.). W III kwartale ze wszystkich miast wojewódzkich z podwyżkowego trendu wyłamały się jedynie Katowice, Gorzów Wlkp. (obniżki), Szczecin i Zielona Góra (stabilizacja).

Rosnące oczekiwania sprzedających przeważały także w przypadku mieszkań 3-pokojowych. Największe wzrosty średnich stawek ofertowych zanotowano w Toruniu (9,9 proc.), Krakowie (9,2 proc.) i Poznaniu (8,7 proc.). W pozostałych miastach najczęściej było to 2-4 proc. kw/kw. Były jednak trzy miasta, w których średnie ceny prawie nie drgnęły w porównaniu do II kwartału. Dotyczyło to Gdańska, Olsztyna i Gorzowa Wlkp. Co ciekawe, Gorzów Wlkp. to jedyne miasto wojewódzkie, które w III kwartale nie zanotowało podwyżki średniej ceny ofertowej w żadnej analizowanej wielkości mieszkań z drugiej ręki.

Elemental Holding S.A. konsoliduje działalność w USA

Elemental Holding S.A. nabył 49% udziałów w Elemental USA Inc. od Funduszu Ekspansji Zagranicznej FIZAN oraz PFR Funduszu Inwestycyjnego FIZAN  zarządzanych przez PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. W efekcie Grupa posiada obecnie 100% udziałów amerykańskiej spółki.

Elemental USA Inc. nadzoruje amerykańskie spółki Grupy specjalizujące się w recyklingu zużytych katalizatorów samochodowych i przemysłowych.

– Transakcja jest kolejnym etapem trwającego procesu konsolidacji naszej Grupy i jest zgodna z ustalonym wcześniej harmonogramem – mówi Krzysztof Spyra, COO PGM and M&A Elemental Holding.

Transakcja jest konsekwencją umowy inwestycyjnej zawartej między PFR TFI a Elemental Holding  w 2019 r.

– Fundusz Ekspansji Zagranicznej współpracuje z Grupą Elemental od 2017 r. Dotychczas zrealizowaliśmy wspólnie 5 międzynarodowych inwestycji, w tym 3 na rynku amerykańskim. Dzięki współpracy z funduszem Elemental przyspieszył proces ekspansji na rynkach zagranicznych. Realizując inwestycje z FEZ, polskie firmy zyskują nie tylko finansowanie, ale także partnera, który uwiarygadnia je na międzynarodowych rynkach. Sprzedaż udziałów polskiemu partnerowi to najczęściej końcowy etap procesu inwestycyjnego – mówi Wojciech Jabłoński, menadżer zarządzający inwestycjami, Fundusz Ekspansji Zagranicznej, PFR TFI.

Na co zwrócić uwagę przy zmianie statusu wspólnika w spółce komandytowej?

Na pewno słyszałeś, że spółka komandytowa jest jedną z form prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Czy wiesz jednak, że w spółce tego rodzaju występują dwa rodzaje wspólników – komandytariusz i komplementariusz?

W tej publikacji wyjaśnimy Ci na wstępie jakie są różnice pomiędzy dwoma rodzajami wspólników spółki komandytowej, jak również kiedy możliwa jest zmiana statusu wspólnika w tego rodzaju spółce.

Następnie przybliżymy Ci także, o czym należy pamiętać, decydując się na zmianę statusu wspólnika w spółce komandytowej.

Zapraszamy do lektury!

Komandytariusz – kto to taki?

Komandytariusz jest jednym z rodzajów wspólników występujących w spółce komandytowej. Zadaniem tego wspólnika jest wniesienie przez niego kapitału do spółki w formie wkładu pieniężnego lub niepieniężnego, a zatem zapewnienie jej środków finansowych do prowadzenia działalności.

Równocześnie bycie komandytariuszem charakteryzuje się ograniczoną odpowiedzialnością za zobowiązania tego rodzaju spółki – do wysokości tzw. sumy komandytowej. Wspólnik ten odpowiada za wszystkie zobowiązania, które powstały w okresie, w którym pozostawał on komandytariuszem, lecz tylko do wysokości sumy komandytowej.

Suma komandytowa, jest określoną w umowie spółki komandytowej wartością, stanowiącą granicę ewentualnej finansowej odpowiedzialności komandytariusza za zobowiązania spółki. Należy jednak przy ocenie wskazanej odpowiedzialności mieć na względzie wartość faktycznie wniesionych przez komandytariusza środków do spółki komandytowej w postaci wkładów.

Odpowiedzialność komandytariusza za zobowiązania zaciągnięte przez spółkę ogranicza się bowiem wyłącznie do różnicy pomiędzy określoną sumą komandytową wynikającą z umowy spółki a wartością wkładu faktycznie wniesionego przez wspólnika.

W związku z tym uznać należy, że jeżeli komandytariusz rzeczywiście wniesie do spółki środki o wartości odpowiadającej minimalnie określonej w umowie sumie komandytowej, wolny jest od ewentualnej odpowiedzialności za długi spółki, w której uczestniczy.

Kim jest komplementariusz?

Komplementariusz to wspólnik spółki komandytowej, którego zadaniem, powierzonym mu przez ustawodawcę, jest prowadzenie jej spraw. Ma on również prawo i obowiązek reprezentacji spółki.

Zasadniczo, każdy z komplementariuszy może prowadzić jej sprawy, przy czym wspólnicy w umowie spółki lub późniejszej uchwale zmieniającej umowę (musi mieć ona formę aktu notarialnego) mogą odmiennie określić zasady prowadzenia jej spraw, powierzając prowadzenie ich jednemu lub kilku komplementariuszom.

W związku z tym uznać należy, że komplementariusz jest dużo bardziej aktywnym wspólnikiem w spółce komandytowej, który bierze udział w jej codziennym funkcjonowaniu.

Jak jednak wyglądają zasady odpowiedzialności komplementariusza za zobowiązania spółki komandytowej? Otóż, odpowiada on za zobowiązania spółki komandytowej bez ograniczeń, całym swoim majątkiem.

Odpowiedzialność komplementariusza za zobowiązania spółki komandytowej ograniczona jest jednak do sytuacji, w której egzekucja z jej majątku okaże się bezskuteczna. W związku z tym komplementariusz może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za zobowiązania zaciągnięte przez spółkę, gdy nie można ich zaspokoić z majątku samej spółki.

Kiedy jest możliwa zmiana statusu wspólnika w spółce komandytowej?

Jeśli jesteś wspólnikiem spółki komandytowej i interesuje Cię zmiana statusu wspólnika w Twojej spółce poprzez wstąpienie w miejsce komplementariusza spółki dotychczasowego komandytariusza lub w miejsce komandytariusza dotychczasowego komplementariusza, powinieneś mieć na względzie kilka kwestii.

Będą one nieco różniły się względem siebie, w zależności o zmianę statusu, którego wspólnika chodzi.

Zmiana komandytariusza na komplementariusza.

Przede wszystkim rozważając zmianę statusu komandytariusza na komplementariusza, powinieneś sprawdzić, czy możliwość taką dopuszcza Twoja aktualna umowa spółki. Ponadto w przypadku zmiany statusu wspólnika musisz liczyć się ze zdaniem pozostałych wspólników. Do zmiany statusu wspólnika będzie bowiem wymagana zgoda wszystkich dotychczasowych wspólników w spółce.

Takie wymagania zostały postawione przez ustawodawcę w art. 115 Kodeksu spółek handlowych, zgodnie z którym jeżeli umowa spółki dopuszcza przyjęcie do spółki nowego komplementariusza, dotychczasowy komandytariusz może uzyskać status komplementariusza lub osoba trzecia może przystąpić do spółki w charakterze komplementariusza, za zgodą wszystkich dotychczasowych wspólników.

Nie martw się jednak gdy umowa Twojej spółki, nie dopuszcza takiej możliwości. Zawsze możesz bowiem zmienić umowę spółki. Pamiętaj jednak, że zmiana taka wymaga zachowania formy aktu notarialnego. Jednak dzięki jej dokonaniu, w konsekwencji będziesz mógł zmienić status komandytariusza na komplementariusza.

Zmiana komplementariusza na komandytariusza.

Przepisy nie zawierają natomiast bezpośredniego odniesienia do możliwości zmiany komplementariusza na komandytariusza. Jednocześnie w żadnym miejscu nie zakazują również dokonania tego rodzaju zmiany, przez co uznaje się ją za dopuszczalną.

Jednakże, aby uniknąć wątpliwości w tym zakresie warto, aby umowa spółki zawierała postanowienia przewidujące możliwość jej przeprowadzenia.

Dla zmiany statusu komplementariusza na komandytariusza (jak również komplementariusza na komandytariusza) konieczna jest zmiana umowy spółki komandytowej. Zmiana taka wymaga natomiast zachowania formy aktu notarialnego.

Spółka co najmniej dwóch wspólników.

Przy zmianie statusu wspólnika w spółce komandytowej, trzeba pamiętać, że spółka komandytowa jest spółką osobową, w której zawsze musi być co najmniej dwóch wspólników o różnym statusie – tzn. co najmniej jeden komandytariusz i co najmniej jeden komplementariusz.

W związku z tym, jeśli planujesz zmiany osobowe w spółce komandytowej, zadbaj o to, żeby w ich wyniku zawsze pozostał choć jeden wspólnik o określonym statusie.

Przykładowo, w sytuacji, w której w spółce jest tylko jeden komplementariusz, wtedy jednocześnie ze zmianą statusu wspólnika na komandytariusza, konieczne będzie wprowadzenie do spółki wspólnika, którym będzie nowy komplementariusz.

Zmiana nazwy spółki komandytowej.

Musisz pamiętać, że zmiana statusu komandytariusza na komplementariusza, może wiązać się z koniecznością zmiany nazwy spółki.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, nazwa (firma) spółki komandytowej powinna zawierać nazwisko (nazwę) jednego lub kilku komplementariuszy.

Jeśli zatem co prawda dochodzi do zmiany statusu komandytariusza na komplementariusza, ale dotychczasowy komplementariusz pozostaje w spółce z dotychczasowym statusem – to zmiana nazwy spółki komandytowej nie będzie konieczna. Jeśli jednak chciałbyś dokonać jej zmiany dodając nazwisko (nazwę) nowego komplementariusza nie ma ku temu żadnych przeszkód, będziesz jednak musiał dokonać zmiany umowy spółki.

Jeśli jednak zmiana statusu wspólników powoduje, że co prawda dotychczasowy komandytariusz staje się komplementariuszem, jednak dotychczasowy komplementariusz ustępuje ze swego miejsca wchodząc w rolę komandytariusza – zmiana umowy spółki komandytowej także w zakresie jej nazwy będzie konieczna.

Zasady prowadzenia spraw i reprezentacji spółki komandytowej.

Zmiana statusu wspólników może powodować, że dojdzie do sytuacji, w której wspólnik, który dotychczas nie angażował się w bieżącą działalność prowadzoną przez spółkę (komandytariusz), będzie odpowiedzialny za prowadzenie jej spraw i jej reprezentację w stosunkach z osobami trzecimi.

Jak już wspomnieliśmy, co do zasady każdy z komplementariuszy odpowiedzialny jest za prowadzenie spraw spółki komandytowej i jej reprezentację.

W związku z tym powinieneś mieć na względzie, że jeśli dotąd byłeś komandytariuszem niezaangażowanym na co dzień w prowadzenie działalności gospodarczej przez Twoją spółkę komandytową, zmiana statusu wspólnika na komplementariusza, może spowodować, że będzie ciążyć na Tobie konieczność bieżącego zaangażowania w sprawy spółki.

Jeśli jednak chcesz jak dotychczas angażować się w działalność spółki w ograniczonym zakresie, pamiętaj, że możesz to zrobić w drodze zmiany umowy spółki (która musi zostać dokonana w formie aktu notarialnego), tak aby znalazły się w niej postanowienia ograniczające możliwość reprezentacji spółki przez Ciebie. W przeciwnym razie będziesz posiadał nie tylko prawo, ale również ustawowo nałożony obowiązek do reprezentowania spółki i prowadzenia jej spraw.

Udział w zysku.

Jednym ze standardowych zapisów zawieranych w umowach spółek komandytowych jest określenie, jaki udział w zysku posiadać będzie każdy ze wspólników.

Jeśli w umowie spółki komandytowej zabraknie tego rodzaju zapisów zastosowanie znajdą zasady określone kodeksem spółek handlowych.

Zgodnie z nimi komandytariusz uczestniczy w zysku osiągniętym przez spółkę proporcjonalnie do jego wkładu rzeczywiście wniesionego do spółki, a komplementariusz w równych częściach bez względu na wartość i rodzaj wkładów.

W związku z tym, w przypadku braku wprowadzenia do umowy spółki zapisów dotyczących uczestnictwa w zyskach przez poszczególnych wspólników spółki komandytowej, musisz mieć na względzie, że zmianie może ulec Twój dotychczasowy udział w wypracowanych przez spółkę zyskach.

W związku z tym warto, abyś zadbał o wprowadzenie do umowy spółki stosownych zapisów, które pozwolą Ci na osiąganie zysku w satysfakcjonującej Cię wysokości. Powinieneś mieć przy tym na względzie, że status wspólnika w spółce komandytowej przekłada się również na obciążenia podatkowe, których wysokość zależna jest od rodzaju wspólnika, którego dotyczy.

Warto zatem rozważyć czy zagwarantowany w umowie spółki zysk będzie spełniał Twoje oczekiwania.

Odpowiedzialność za zobowiązania spółki.

Jak już wskazaliśmy na wstępie tej publikacji, bycie komplementariuszem lub komandytariuszem w spółce komandytowej wiąże się z ponoszeniem zupełnie różnego zakresu odpowiedzialności za zobowiązania wobec kontrahentów spółki.

W związku z tym decydując się na zostanie komplementariuszem w spółce komandytowej, musisz liczyć się z tym, że komplementariusz odpowiada za zobowiązania zaciągnięte przez spółkę całym swoim majątkiem osobistym. Co więcej, zarówno osoba trzecia, jak i komandytariusz zmieniający status na komplementariusza ponoszą odpowiedzialność za wszystkie zobowiązania spółki istniejące w momencie uzyskania statusu komplementariusza, a nie tylko zobowiązania spółki powstałe po dniu uzyskania tego statusu.

Możesz ograniczyć odpowiedzialność za zobowiązania spółki komandytowej w sytuacji gdy prowadzisz działalność w ramach spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (jako jej wspólnik) i jako tego rodzaju spółka zmieniasz status komandytariusza na komplementariusza. Nieograniczoną odpowiedzialność za zobowiązania spółki komandytowej ponosić będzie w takim wypadku spółka z o.o., a zatem Twoja odpowiedzialność jako jej wspólnika będzie bardzo ograniczona.

W bardziej uprzywilejowanej pozycji będziesz jeśli zostaniesz komandytariuszem. Odpowiedzialność komandytariusza, jak już była o tym mowa, ogranicza się do wysokości sumy komandytowej. Przy czym odpowiada on w tych granicach za zobowiązania spółki istniejące w chwili wpisania go do rejestru przedsiębiorców KRS.

Obciążenia podatkowe.

Od początku 2021 roku spółki komandytowe zostały podatnikami podatku dochodowego od osób prawnych, pomimo tego, że są to spółki osobowe, a w związku z tym nie posiadają one osobowości prawnej. Wysokość podatku takiego wynosi odpowiednio 9 lub 19% – w zależności od spełnienia określonych warunków.

Oprócz jednak tego, że spółka komandytowa musi odprowadzać do Urzędu Skarbowego podatek dochodowy, również na jej wspólnikach ciąży podobny obowiązek podatkowy, jak również obowiązek podlegania ubezpieczeniom społecznym.

Komplementariusze i komandytariusze są zobowiązani do płacenia podatku dochodowego od osób fizycznych lub od osób prawnych od wypłacanego im zysku.

Co niezwykle istotne i na co powinieneś zwrócić uwagę zmieniając status wspólnika w spółce komandytowej, to to, że przepisy różnicują zasady opodatkowania wypłaty zysku na rzecz wspólników w zależności od ich statusu – komandytariusza lub komplementariusza.

Pełnienie roli komplementariusza zostało obecnie nieco uprzywilejowane przez ustawodawcę pod kątem podatkowym, dając możliwość optymalizacji podatkowej – obliczając należny podatek dochodowy od wypłaconego mu zysku ma on możliwość odliczenia podatku dochodowego zapłaconego wcześniej przez spółkę komandytową.

Jeśli natomiast chcesz dowiedzieć się więcej o optymalizacji podatkowej, jak również poznać szczegóły optymalizacji odnoszące się do spółki komandytowej zapoznaj się z naszymi publikacjami: Spółka komandytowa jako forma optymalizacji oraz Optymalizacja podatkowa – sposób na niższe podatki.

Podsumowanie.

Nie ma właściwie większych przeszkód do zmiany statusu wspólnika w spółce komandytowej. Obowiązujące przepisy dopuszczają możliwość uzyskania przez komplementariusza statusu komandytariusza, jak również odwrotnie.

Jednak jeśli zdecydujesz się na taki krok, musisz mieć na względzie kilka istotnych kwestii, z jakimi wiąże się uzyskanie statusu komplementariusza lub komandytariusza.

Powinieneś rozważyć, czy dokonanie zmiany będzie dla Ciebie satysfakcjonujące, biorąc pod uwagę odpowiedzialność za zobowiązania, jaką miałbyś ponosić, obciążenia podatkowe, jakie będą na Tobie ciążyć oraz zakres zaangażowania w codzienne funkcjonowanie spółki.

Powinieneś także przeanalizować czy w Twoim wypadku konieczna będzie zmiana nazwy spółki komandytowej, a także zadbać, aby umowa spółki przewidywała akceptowalny dla Ciebie udział w zyskach (przy uwzględnieniu obciążenia podatkiem dochodowym).

Pierwszorzędnie jednak powinieneś zapoznać się z umową swojej spółki, aby ustalić, czy w Twoim wypadku umowa taka pozwala na dokonanie zmiany statusu wspólnika. Może bowiem okazać się, że konieczne będzie dokonanie zmiany umowy w tym zakresie.

Oferta Kancelarii.

Jeżeli chcesz dokonać zmiany umowy spółki, wprowadzić do spółki nowego wspólnika np. nowego komandytariusza lub zastanawiasz się nad zmianą statusu wspólnika w Twojej spółce, bądź może dopiero zmierzasz do rozpoczęcia prowadzenia działalności gospodarczej w ramach spółki komandytowej i chcesz zadbać, aby umowa spółki zawierała wszystkie niezbędne elementy bądź potrzebujesz pomocy w zakresie zgłoszenia zmian do sądu rejestrowego, zapoznaj się z ofertą Kancelarii.

Zapraszamy do kontaktu pod nr tel.: (+48)511 090 050

Sąd Najwyższy: nieproporcjonalne rozliczanie kosztów wspólnych w galeriach handlowych to czyn nieuczciwej konkurencji

Ostatni wyrok Sądu Najwyższego w zakresie kosztów w wspólnych jest przełomowy i rewolucyjny dla najemców w galeriach handlowych. Sąd Najwyższy uznał, że nieproporcjonalne rozliczanie kosztów wspólnych jest czynem nieuczciwej konkurencji. Po tym wyroku Sąd Apelacyjny w Warszawie zasądził na rzecz najemcy zwrot nadpłaconych kosztów wspólnych – gdyż uznał, że właśnie w tej sytuacji doszło do owego czynu nieuczciwej konkurencji. Po obu wyrokach wielu wynajmujących przyznało się do stosowania zakazanych praktyk, rozpoczęło rozmowy z najemcami celem rozliczenia nadpłaconych kosztów wspólnych. Jednakże pewna część wynajmujących na rynku nadal stosuje te praktyki i twierdzi, że wyrok Sądu Najwyższego nie ma dla nich zastosowania. Podnoszą, że wyroki w Polsce nie stanowią źródła prawa – a więc wyrok jest wiążący jedynie dla stron, które brały udział w procesie. Obecnie wielu najemców analizuje swoje umowy i sprawdza, jak w ich przypadku wynajmujący rozliczali koszty wspólne.

– Determinacja wynajmujących pokazuje, jak bardzo owe praktyki są zakorzenione w Polsce i jak bardzo właściciele galerii handlowych nie chcą dopuścić do zmiany stosowanych praktyk – powiedział serwisowi eNewsroom.pl adwokat dr Tomasz Henclewski, Partner w Kancelarii Henclewski & Wyjatek. – Obecnie wielu najemców szykuje się na rozmowy z wynajmującymi, a wręcz do wytaczania pozwów o zwrot nadpłaconych kosztów wspólnych. Przyszłość pokaże, jak będą zachowywali się wynajmujący w obliczu tego wyroku – jednak należy mieć przekonanie, iż sądy będą respektowały orzecznictwo Sądu Najwyższego. Wielu wynajmujących przyznaje się do nieprawidłowych rozliczeń i zwraca najemcom nadpłacone koszty. Natomiast część z nich twardo stoi na swoim stanowisku i nie chce przyznać się do stosowania praktyk niedozwolonych. Obecnie wydaje się, że czeka nas fala kolejnych pozwów najemców przeciwko wynajmującym, którzy będą kwestionowali swoje nadpłacone kwoty. Należy pamiętać, że część tych spraw trafi do Sądów Arbitrażowych – o których nigdy nie usłyszymy, gdyż postępowanie arbitrażowe jest poufne i nikt nie będzie mógł publicznie o nim mówić. Natomiast na pewno Sąd Arbitrażowy będzie brał pod uwagę orzecznictwo Sądu Najwyższego, jak i również ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwej konkurencji. W przypadku tych roszczeń w grę wchodzą kwoty, które na jednego najemcę mogą wynosić od kilku do kilkuset tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę ilość umów najmu w Polsce, jak i również liczbę galerii możemy myśleć tutaj o bardzo dużych, nawet o milionowych kwotach roszczeń. Dochodzą jeszcze kwestie odsetek, jakie są naliczane od dnia nienależycie pobranej kwoty – analizuje dr Henclewski.

ORLEN przejmie kontrolę nad kluczową infrastrukturą gazową

Europol Gaz, na mocy decyzji Ministra Rozwoju i Technologii, zostanie właścicielem akcji tej spółki należących dotychczas do PAO Gazprom. Natomiast zgodnie z decyzją Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, kontrolę nad Systemem Gazociągów Tranzytowych Europol Gaz S.A. przejmie ORLEN.

– Przejęcie przez Europol Gaz akcji PAO Gazprom oraz objęcie kontroli nad Systemem Gazociągów Tranzytowych przez ORLEN będzie miało fundamentalne znaczenie dla interesu publicznego oraz bezpieczeństwa naszego kraju, nie tylko w ujęciu energetycznym. Polska przez całe dekady była uzależniona od dostaw gazu ziemnego z Rosji. Jeszcze 10 lat temu stanowiły one ok. 80 proc. importu tego surowca. Gazprom przez wiele lat wykorzystywał dostawy gazu, jako narzędzie nacisków politycznych wywieranych na Polskę i pozostałe kraje regionu. To się zmieniło. Od 2022 roku jesteśmy w 100 proc. niezależni od gazu z Rosji. ORLEN posiada obecnie w pełni zdywersyfikowane źródła dostaw tego surowca, które ciągle rozwija. Dzięki temu, w perspektywie nadchodzącej zimy, a także w kolejnych latach, odbiorcy gazu w Polsce są zabezpieczeni. Dzisiejsza decyzja jest kolejnym krokiem do przywrócenia pełnej kontroli polskich podmiotów nad strategiczną infrastrukturą gazową kraju – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Przejęcie przez Europol Gaz akcji tej spółki, które wcześniej należały do PAO Gazprom, będzie wynikiem sekwencji decyzji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministra Rozwoju i Technologii, podjętych na podstawie przepisów ustawy z dnia 13 kwietnia 2022 roku o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego (tzw. ustawa sankcyjna).

Pierwszą z nich była decyzja Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie wpisania PAO Gazprom na polską listę sankcyjną i zamrożenia środków finansowych PAO Gazprom, w tym m.in. papierów wartościowych. Następnie w trybie ustawy sankcyjnej, na mocy decyzji Ministra Rozwoju i Technologii ustanowiono tymczasowy zarząd przymusowy nad akcjami należącymi do PAO Gazprom. Ustanowiony wobec PAO Gazprom tymczasowy zarząd przymusowy objął wszystkie akcje w Europol Gaz należące do PAO Gazprom i był konieczny dla zapewnienia dalszego funkcjonowania Europol Gaz. Zgodnie z trybem przewidzianym w ustawie sankcyjnej Minister Rozwoju i Technologii wydał następnie decyzję, na podstawie której, po uzyskaniu przez nią waloru ostateczności, Europol Gaz zostanie właścicielem akcji tej spółki, dotychczas należących do PAO Gazprom.

ORLEN, dotychczas posiadał 48 proc. akcji Europol Gazu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ORLEN wcześniej zgłosił do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zawiadomienie o zamiarze koncentracji w postaci przejęcia wyłącznej kontroli nad Europol Gaz.

9 października 2023 roku Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, po przeprowadzeniu postępowania antymonopolowego, wydał decyzję wyrażającą zgodę na dokonanie koncentracji polegającej na przejęciu przez ORLEN kontroli nad Systemem Gazociągów Tranzytowych Europol Gaz S.A.

Skok ceny ropy po ataku terrorystycznym w Izraelu

W wyniku ostatnich wydarzeń w Izraelu, cena ropy brent wzrosła z 84 do 88 dolarów za baryłkę. To największy jednorazowy wzrost ceny ropy w ciągu ostatnich 6-miesięcy. Chociaż wpływ cen ropy na gospodarki świata pozostaje istotny, jest znacznie mniejszy niż w przeszłości. Energochłonność gospodarek świata w ciągu ostatnich 40 lat spadła o 60 proc. 

Wszelki wzrost napięć na Bliskim Wschodzie niechybnie prowadzi do wzrostu cen ropy w tym istotnym dla wydobycia tego surowca regionie. Ostatnie wydarzenia w Izraelu automatycznie wywołały ów wzrost. Cena ropy brent (notowanej w Londynie, pochodzącej z pól na Morzu Północnym) skoczyła z 84 do około 88 dolarów za baryłkę, co stanowi najwyższy jednorazowy wzrost cen w ostatnich 6 miesiącach. Na cenę ropy wpływa także sytuacja w Chinach, które rozważają wprowadzenie nowych pakietów stymulacyjnych dla gospodarki, aby osiągnąć założone cele wzrostu gospodarczego. Chiny pozostają jednym z najważniejszych odbiorców ropy i szybszy wzrost w tym kraju, automatycznie podnosi popyt na ropę i jej ceny.

Warto jednak zauważyć, że choć znaczenie ropy dla światowej gospodarki jest istotne, to znacznie mniejsze niż w przeszłości. Utrzymujące się przez długi czas wysokie ceny ropy wpłynęły na rozwój technologii ograniczających jej zużycie. Ropa za 90 dolarów za baryłkę nie doprowadziła świata do recesji, jak miało to miejsce w latach 70-tych, choć skorygowana o inflację cena ropy jest taka sama jak pięćdziesiąt lat temu. W ostatnich dziesięcioleciach, intensywność energetyczna gospodarek świata spadła przeciętnie o 60 proc. A to za sprawą rozwoju alternatyw (energia wiatrowa/solarna) i substytutów (gaz ziemny).

Energia potrzebna do wytworzenia jednostki PKB od 1990 roku spadała o około 1,5 proc. rocznie w największych gospodarkach świata (dane Enerdata). Jest to efekt zmian technologicznych, wzrostu wydajności produkcji i udziału sektora usług w gospodarkach. Poprawa w USA, Chinach i Niemczech wyniosła 63 proc. w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Europa ma dziś jedną z najniższych energochłonności na świecie, 40 proc. poniżej średniej światowej, co bardzo pomogło uniknąć kryzysu energetycznego po wybuchu wojny w Ukrainie. Niezależne energetycznie Stany Zjednoczone plasują się na poziomie globalnej średniej, podczas gdy Chiny o dużym udziale przemysłu wytwórczego są o 30 proc. bardziej energochłonne niż światowa średnia. Najmniej efektywni energetycznie są eksporterzy ropy naftowej oraz Tajwan i Korea. Do najlepszych należą Wielka Brytania, Włochy i Hiszpania.

Choć obecnie zmiany cen ropy na rynkach światowych nie przekładają się na ceny na polskich stacjach benzynowym. To nie ma wątpliwości, że w ciągu kilku najbliższych tygodni ceny przejadą dostosowanie do wyższych cen światowych. Co będzie oznaczało wzrost ceny paliwa o 1-2 zł na litrze. Wyższe ceny ropy to dodatkowy podatek nałożony na konsumentów, w USA szacuje się, że wyniesie on nawet 100 mld dolarów. A także groźba wyższych oczekiwań inflacyjnych. Jednak wyższe ceny ropy są dziś mniej przerażające niż w przeszłości. OPEC ogranicza produkcję, ale przesadza. Popyt jest wrażliwy na wyższe ceny i ostatecznie sam się koryguje, co ogranicza dalszy wzrost cen.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce