Birkenstock debiutuje na giełdzie. Czy popularność i jakość przełoży się na sukces?

Niemiecka marka obuwia Birkenstock już jutro stanie się jedną z najstarszych europejskich spółek notowanych na giełdzie. Jej początki sięgają drugiej połowy XVIII wieku, choć popularność jej produktów wzrosła skokowo w latach 60-tych na fali ruchu hipisowskiego oraz… całkiem niedawno, na fali filmu ‘Barbie’ w którym pojawiły się jej buty. Czy Birkenstock zdoła wykorzystać pozytywne momentum i przekuć popularność, solidny wzrost i poprawę marż w giełdowy sukces? Już 11 października akcje spółki zadebiutują na parkiecie nowojorskiej giełdy. Inwestorzy przygotowują się na jedno z pięciu największych IPO od 2022 roku.

Świetny produkt – akcje w górę?

Birkenstock słynie z opatentowanej, dopasowującej się do stopy, naturalnej wkładki. To dzięki niej może z powodzeniem realizować kampanię jako ‘Najwygodniejsze i najzdrowsze obuwie na świecie’. Nie bez powodu globalny koncern LVMH poprzez fundusz L Catterton jeszcze w 2021 roku wykupił w spółce pakiet kontrolny. Czy wszystko to przełoży się na wzrost cen akcji i udany debiut w Nowym Jorku?

Mimo że obawy o dalsze momentum globalnej gospodarki istnieją, to konsumenci na rynkach krajów rozwiniętych, gdzie obecnie dostępny jest Birkenstock, wydają się wciąż gotowi by dużo zapłacić (a może nawet przepłacić?) za jakościowe obuwie, które miałoby poprawić komfort codziennego życia i zdrowie. Nikt nie kwestionuje faktu, że firma posiada świetny produkt – jej giełdowa wycena może stać się jednak w dużej mierze odrębną od niego historią.

Większa ostrożność rynków wobec obaw o kondycję globalnej gospodarki oraz rosnące zagrożenia dla konsumentów w środowisku wyższych stóp procentowych nie przeszkodziły inwestorom oczekiwać wyceny niemieckiego producenta ‘najwygodniejszych butów na świecie’ na poziomie ok. 10 mld USD. Wówczas spółka może pozyskać nawet 1,6 mld USD dodatkowych środków na finansowanie dalszej ekspansji. Patrząc na największych, niemieckich producentów obuwia, to blisko 2 mld USD więcej od wyceny Puma, ale wciąż trzykrotnie mniej od Adidasa.

Obecna wycena sugeruje, że celem spółki jest uzyskanie wyceny charakterystycznej dla niektórych marek luksusowych, które posiadają ‘szeroką fosę’ – przewagi konkurencyjne i produkt, który generuje wysokie marże i cieszy się, co najmniej zadowalającym, popytem nawet w okresach słabszej koniunktury. Birkenstock wydaje się spełniać szereg fundamentów, które mogą prowadzić do dalszej, globalnej ekspansji. W długim terminie perspektywy dla spółki wyglądają zachęcająco, ale w krótkim – wycena może ulegać znacznym wahaniom.

LVMH zwiększy udział w Birkenstock?

Powiew luksusu w Birkenstock to nie tylko udział LVMH w akcjonariacie, ale także nominacja Alexandra Arnaulta (syna prezesa holdingu LVMH i jednego z najbogatszych ludzi na świecie) do rady dyrektorów Birkenstock. Financière Agache, biuro rodziny Arnault, wyraziło zainteresowanie dokupieniem kolejnych udziałów o wartości do 325 milionów USD (prawdopodobnie kolejne ponad 3% udziałów). Zainteresowanie kupnem akcji wartych ok. 300 milionów USD wyraził także norweski, państwowy fundusz majątkowy oraz Durable Capital Partners.

Od połowy września Birkenstock jest już czwartą dużą spółką, która debiutuje na rynku w USA. Akcje producenta chipów Arm odnotowały 10% spadek wobec ceny z IPO, Instacart stracił ponad 20%, a akcje spółki z obszaru marketingu Klaviyo notowane są płasko względem ceny z dnia debiutu.

Jeśli akcje Birkenstock również okażą się istotnie przewartościowane już w dniu debiutu – premia za ryzyko może zostać uznana za skromną i ostatecznie prowadzić do deprecjacji, aż popyt i podaż ustabilizują się na poziomach stwarzających większe pole do dalszego wzrostu. Warto mieć także na uwadze, że w dniu debiutu spekulanci mogą być nad wyraz aktywni – jeśli sentymenty na szerszym rynku akcji dopiszą – możemy mieć do czynienia z zakupową euforią na samym otwarciu. Czy inwestorzy są nadal gotowi ‘przepłacać’ za jakość? Przekonamy się o tym już jutro.

Autor: Eryk Szmyd, analityk XTB

Warunki zwolnienia z podatku u źródła przy wypłacie dywidendy do pośrednika

Zgodnie z zasadą podatkową „look-through approach”, polska spółka wypłacając dywidendę spółce zagranicznej, nie będącej rzeczywistym beneficjentem tej płatności, może zastosować korzystną stawkę opodatkowania lub też całkowicie nie pobierać podatku u źródła, jeśli umożliwia to dwustronna umowa z państwem siedziby rzeczywistego odbiorcy dywidendy. Do zastosowania tej zasady konieczne jest jednak spełnienie wymogów określonych ustawą o CIT.

Zwolnienie z poboru WHT lub zastosowanie niższej stawki opodatkowania

Przedsiębiorcy niemający siedziby lub zarządu na terytorium RP, podlegają obowiązkowi podatkowemu w Polsce tylko od dochodów, które osiągają w Polsce. Stosownie do przepisów art. 21 ust. 1 oraz art. 22 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, wypłacane takim zagranicznym spółkom dywidendy oraz niektóre inne przychody, np. z odsetek, licencji, podlegają 20% lub 19% stawce opodatkowania. Zobowiązanymi do poboru tego podatku są przedsiębiorcy, spółki dokonujące wypłat tych przychodów, w chwili ich wypłacania. Jednak na mocy art. 22 ust. 4 w zw. z art. 26 ust. 1, 1c i 1f ustawy o CIT, tzw. podatku u źródła (WHT) mogą nie pobierać lub pobierać w wysokości wynikającej z właściwej umowy ws. unikania podwójnego opodatkowania.

Spółka komandytowa z udziałem zagranicznym w holdingu spółek

W oparciu o ww. przepisy polska spółka komandytowa przy wypłacie dywidendy na rzecz spółki zagranicznej, będącej jedynie pośrednikiem w przekazaniu płatności na rzecz jej beneficjenta rzeczywistego, chciała nie pobierać podatku u źródła kierując się zasadą look-through approach. Komplementariuszem była niemiecka spółka „A” posiadająca 0,01% udziałów, komandytariuszem inna niemiecka spółka „B”, mająca 99,99% udziałów w spółce komandytowej i 100% udziałów w spółce „A”. Polska spółka dokonywała wypłat dywidendy do spółki „B”, która jednak przekazywała ją w całości do pełniącej nadrzędną rolę w holdingu spółki C, również z siedzibą w Niemczech.

Spółka komandytowa wystąpiła do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o potwierdzenie, że w przywołanych okolicznościach będzie zwolniona z poboru WHT przy wypłacie dywidendy. Zgodnie bowiem z art. 22 ust. 4 ustawy o CIT zwalnia się z opodatkowania przychody z udziału w zyskach osób prawnych jeśli wypłacającym dywidendę jest spółka z siedzibą lub zarządem na terytorium RP, a uzyskującym dochody jest spółka podlegająca opodatkowaniu w Polsce lub innym państwie UE lub EOG podatkiem dochodowym od całości swoich dochodów, bez względu na miejsce ich osiągania. Warunkiem koniecznym jest również, by spółka otrzymująca dywidendę posiadała również bezpośrednio nie mniej niż 10% udziałów (akcji) w kapitale spółki wypłacającej i nie korzystała z całkowitego zwolnienia z opodatkowania podatkiem dochodowym. Te warunki również zostały spełnione.

Beneficjent rzeczywisty dywidendy musi być bezpośrednim udziałowcem spółki wypłacającej

W wydanej 21 sierpnia 2023 r. interpretacji podatkowej Dyrektor KIS stwierdził, że spółka nie może skorzystać z przedmiotowego zwolnienia, bowiem w okolicznościach sprawy zasada „look-through approach” nie znajduje zastosowania. Niemiecka spółka będąca rzeczywistym odbiorcą dywidendy nie jest bowiem bezpośrednim udziałowcem spółki wypłacającej dywidendę. Nie został więc spełniony warunek, o którym mowa w art. 22 ust. 4 ustawy o CIT posiadania przez beneficjenta dywidendy co najmniej 10% udziału w kapitale spółki wypłacającej dywidendę. W opinii organu posiadanie przez zagraniczną spółkę C 99,99% udziałów w spółce „B”, będącej jedynie pośrednikiem w przekazaniu dywidendy, wymogu tego nie spełnia (interpretacja indywidualna 0111-KDWB.4010.28.2023.2.KKM, data publikacji 28 sierpnia 2023 r.).

Wymóg bezpośredniości udziału

By móc skorzystać ze zwolnienia z poboru WHT przy wypłacie dywidendy polskie spółki muszą pamiętać o warunku bezpośredniości posiadania udziałów przez beneficjenta rzeczywistego płatności. Zgodnie z aktualną tezą wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu z 3 lutego 2015 r. (sygn. akt I SA/Wr 2372/14), zawarte w art. 22 ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT określenie „bezpośrednio” odnosi się do posiadania nie mniej niż 10% udziałów (akcji) w kapitale spółki wypłacającej dywidendę. Określenie to należy więc rozumieć jako posiadanie tych udziałów wprost, a nie pośrednio poprzez inne osoby prawne. W omawianej sprawie spółka miałaby więc prawo do zwolnienia, jeśli to spółka „B” byłaby beneficjentem rzeczywistym wypłacanej dywidendy, albo spółka „C” posiadała co najmniej 10% udziałów w polskiej spółce komandytowej.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Niespodziewana moc złotego

Polska waluta po raz kolejny postanawia udowodnić analitykom, że pewne prawidłowości rynkowe nie zawsze zachodzą. W tle koniec cyklu podwyżek stóp w USA i gasnący wpływ walk na Bliskim Wschodzie.

Rynki szybko zapominają

Sytuacja na Bliskim Wschodzie szybko znika z pierwszych stron serwisów gospodarczych. Z jednej strony ceny ropy i złota nadal są podniesione, ale giełdy bardzo szybko wracają do wzrostów. Z drugiej strony lokalne indeksy giełdowe i waluta są nadal pod dużą presją. Od piątkowego zamknięcia szekel izraelski stracił na wartości około 2,5% względem dolara, co wskazuje na skalę strachu. Rynki światowe jednak znacznie bardziej bały się szerokiej eskalacji konfliktu. To właśnie brak wzrostu skali działań odpowiada za widoczny na wykresach wielu indeksów giełdowych oddech ulgi. Wcale nie znaczy to, że sytuacja w Izraelu się uspokoiła. Dalej mamy więźniów, dalej mamy ludzkie dramaty i akcje odwetowe. Spada natomiast szansa eskalacji do pełnorozmiarowego konfliktu zbrojnego, co wcale nie znaczy, że ten scenariusz nie istnieje.

Koniec cyklu w USA

Patrząc na notowania kontraktów terminowych na stopę procentową, zanosi się, że kończy się właśnie cykl podwyżek stóp procentowych w USA. Jeszcze tydzień temu przewaga utrzymania stóp procentowych na obecnym poziomie była mocno symboliczna. 53,3% na utrzymanie niezmienionych do końca roku i 46,7 % na wzrost to była mocno wyrównana sytuacja. Dzisiaj na utrzymanie bez zmian kontrakty dają już 69%. W połączeniu z tym, że na kolejnych posiedzeniach szanse na wzrost dalej spadają, coraz głośniej słychać o końcu cyklu podwyżek. Biorąc pod uwagę, że już teraz stopy procentowe przekraczają inflację o około 1,5%, scenariusz ten wydaje się bardzo racjonalny. Oddalanie się podwyżek stóp procentowych działa na niekorzyść dolara. W rezultacie możemy mieć w końcu pierwszy w ciągu trzech miesięcy tydzień, kiedy kurs dolara nie umocni się względem kursu euro.

Niespodziewana passa złotego

Wygląda na to, że jesteśmy świadkami przedwyborczej spekulacji na polskim złotym. Mamy bowiem od tygodnia ruch umacniający polską walutę, który pomimo siły nie ma zbytnio pokrycia w wydarzeniach. Stopy procentowe spadając, powinny bowiem osłabiać złotego, a do tego nie doszło. Konflikt na Bliskim Wschodzie powinien działać raczej na osłabianie się walut państw rozwijających względem najważniejszych światowych. Tutaj jednak pomimo serii negatywnych bodźców złoty kontynuuje swój rajd. Kurs euro spadł dzisiaj poniżej 4,56, podczas gdy jeszcze w połowie ubiegłego tygodnia oscylował około 4,64 zł. Kurs dolara w tym samym czasie spadł o imponujące 12 groszy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, co nie zmienia faktu, że na rynkach się dużo dzieje po weekendzie.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rynki akcji w dobrych nastrojach. WIG-20 najwyżej od ponad 2 tygodni

Wtorkowe notowania na rynku akcji przebiegały w dobrych nastrojach. Na giełdach Azji i Oceanii japoński Nikkei 225 zyskał 2,43 proc., zaś australijski All Ordinaries 1,03 proc. Zwyżki indeksów dominowały również w Europie (DAX +1,56 proc., CAC 40 +1,39 proc. ok. godz. 10:35). Lekko – o 10,8 proc. ok. godz. 10:50 – rosła również cena kontraktów na S&P 500. W ciągu minionych 3 sesji WIG-20 był najmocniejszym głównym indeksem rynku akcji na świecie (+4,55 proc.). Dziś ok. godz. 10:50 po wzroście o 2,11 proc. był najwyżej od ponad 2 tygodni.

Wśród akcji spółek wchodzących w skład mWIG-u 40 swe nowe cykliczne minima osiągnęła dziś ceny akcji spółki Grenevia (dawniej Famur).

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych spadła wczoraj do najniższego poziomu od tygodnia, ale dziś ok. godz. 10:40 lekko rosła (4,662 proc.). Rentowność 10-latek polskiego rządu w piątek i poniedziałek przekraczała 6 proc., ale dziś rano spadała (5,979 proc.).

W tydzień po domniemanej interwencji władz finansowych w Japonii na rynku walutowym, która miałaby nastąpić, gdy podobnie jak temu kurs USD/JPY przekroczył poziom 150 JPY, notowania tej pary walutowej trzymały się nieco poniżej poziomu 149 JPY. Ostrożnie poziom 1,06 atakował dziś rano w górę kurs EUR/USD (+0,29 proc.).

Lekko umacniał się polski złoty (ok. godz. 10:40 EUR/PLN -0,2 proc., USD/PLN -0,51 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara w październiku oscyluje w przedziale 27000-28500 USD (dzś ok. godz. 10:40 +0,21 proc.).

Cena kontraktu na soję notowanego na CBOT spadła we wtorek rano do swego najniższego poziomu od grudnia 2021 roku. Przełamanie w dół poziomów minimów ceny tego surowca z końca maja br. i pierwszej połowy sierpnia br., do którego doszło pod koniec września br., wydaje się znaczącym sygnałem, który w średnim terminie otwiera drogę do dalszych spadków. Po silnym poniedziałkowym skoku w górę o ponad 4 proc. wywołanym informacjami o ataku Hamasu na Izrael dziś ok. godz. 10:30 ceny kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE rosły o ok. 0,2 proc. Cena kontraktów na gaz ziemny po osiągnięciu wczoraj swego najwyższego poziomu od stycznia br. była dziś rano stabilna. Lekko drożały dziś ok. godz. 10:35 metale szlachetne (złoto +0,44 proc., srebro +0,08 proc., platyna +0,86 proc., pallad +0,89 proc.). Wczoraj pallad był najtańszy od grudnia 2018 roku.

Autor: Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Zintegrowane podejście do cyberbezpieczeństwa i ESG

Cyfrowa transformacja i nowoczesne technologie związane z dekarbonizacją, redukcją dwutlenku węgla i gospodarką o obiegu zamkniętym mogą stwarzać nowe zagrożenia cyberprzestępcze i generować nowe wzorce nadużyć. Zintegrowane podejście dotyczące kwestii cyberbezpieczeństwa oraz ESG pozwala chronić firmę oraz wspomagać działania organizacji mające na celu wspieranie interesów klientów oraz partnerów biznesowych. Zrównoważone rozwiązania technologiczne, zapewniające bezpieczeństwo, nie tylko minimalizują ryzyko cyberataków, ale również negatywny wpływ na środowisko, społeczeństwo oraz ład korporacyjny.

W obecnych czasach widoczna jest rosnąca presja w stosunku do firm w zakresie wykazywania przejrzystości i zaangażowania w działania zarówno z obszaru cyberbezpieczeństwa, jak i ESG. Widoczne jest to również w działaniach organów regulacyjnych, które zaczęły wymagać szybkiego i kompleksowego powiadamiania o incydentach oraz kontrolowania stopnia dojrzałości organizacji w obszarze cyberbezpieczeństwa. Odpowiednie zaadresowanie ryzyka związanego z cyberbezpieczeństwem w kontekście ESG, umożliwia firmom zabezpieczenie swoich operacji, klientów oraz reputacji, jednocześnie pozwalając spełniać zobowiązania społeczne i  środowiskowe. Firmy, które inwestują w zrównoważone rozwiązania technologiczne, zmniejszają wpływ na środowisko i minimalizują ryzyko cyberataków.

Przedsiębiorstwa potrzebują skutecznych zabezpieczeń, aby chronić swój know-how przed zagrożeniami z zewnątrz. Ataki na systemy cyfrowe wykorzystywane w przemyśle mogą powodować awarie infrastruktury krytycznej, takiej jak elektrownie czy zakłady uzdatniania wody, które z kolei mogą stać się szkodliwe i groźne dla środowiska. Cyfrowa transformacja i technologie smart związane z dekarbonizacją, redukcją CO2 i gospodarką o obiegu zamkniętym mogą ponadto stwarzać nowe cyberzagrożenia i generować nowe wzorce nadużyć. Wyzwaniem będzie stworzenie systemu, który zachowa równowagę pomiędzy wymaganymi standardami cyfrowego świata a realizacją niezbędnych celów środowiskowych – mówi Michał Kurek, Partner, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Ryzyko globalnych cyberataków może mieć wpływ na kwestie społeczne, będące nierozerwalnie związane z ESG. Cyfrowe aplikacje i systemy są obecnie powszechnie dostępne – począwszy od urządzeń osobistych, poprzez media społecznościowe, aż po zaawansowane i zautomatyzowane platformy. Organizacje potrzebują środków ochrony danych swoich klientów oraz planów reagowania na incydenty, aby zminimalizować wpływ cyberataku na krytyczne usługi lub zapobiec kradzieży tożsamości. Korzystanie z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji (AI) może przyspieszyć gromadzenie informacji, jednak rodzi pytania o etyczne wykorzystywanie danych przez algorytmy. Nowe regulacje takie jak unijna ustawa EU AI Act mają na celu zapewnienie, że sztuczna inteligencja jest wykorzystywana we właściwy sposób, uwzględniając normy etyczne.

Sustainability Accounting Standards Board (Rada Standardów Rachunkowości Zrównoważonego Rozwoju, SASB) zapewnia normy branżowe dotyczące raportowania czynników zrównoważonego rozwoju. Są one istotne z finansowego punktu widzenia i mają na celu zwiększenie przejrzystości i porównywalności w sprawozdawczości korporacyjnej, co może pomóc inwestorom w podejmowaniu bardziej świadomych decyzji inwestycyjnych. Jednym z czynników zrównoważonego rozwoju, które obejmuje SASB jest ryzyko cybernetyczne, należące do obszaru technologii i komunikacji. Innym powszechnie stosowanym standardem raportowania jest Global Reporting Initiative (GRI ). Przedstawione w tym standardzie wytyczne określają w jaki sposób firmy powinny ujawniać sposób zarządzania cyberbezpieczeństwem i prywatnością danych – mówi Iwona Galbierz-Sztrauch, Partner, Lider Usług Doradczych dla Sektora Finansowego, Lider ESG w KPMG w Polsce.

W obliczu ciągłych zmian ważne jest utrzymanie regulacji, które pomagają firmom zapewnić bezpieczeństwo i zminimalizować ewentualne ryzyko. Jako przykłady, takich inicjatyw należy wymienić przede wszystkim: ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO), rozporządzenie o odporności operacyjnej (DORA), zmienioną dyrektywę w sprawie sieci i systemów informatycznych (NIS2), rozporządzenie w sprawie ujawniania informacji na temat zrównoważonego finansowania (SFDR) czy dyrektywę w sprawie sprawozdawczości dotyczącej zrównoważonego rozwoju przedsiębiorstw (CSRD).

Organizacje powinny tworzyć silne struktury zarządzania w celu nadzorowania prywatności danych i cyberbezpieczeństwa jednocześnie zapewniając zgodność z wymogami prawnymi, w tym regulacyjnymi z zakresu ESG. Dostrzeżenie potencjalnych korzyści płynących z powiązania tych dwóch elementów może zapewnić większą produktywność oraz wpłynąć pozytywnie na wizerunek i reputację firmy.

Anwim pozyskał 229 mln zł na dalszy rozwój sieci MOYA

Anwim S.A., właściciel sieci stacji paliw MOYA, podpisał umowę na kredyt inwestycyjny w wysokości 229 mln zł z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Środki te zostaną przeznaczone na kontynuację rozbudowy sieci stacji paliw MOYA. Do 2028 roku spółka chce mieć minimum 700 punktów w całej Polsce.

Każdego roku przybywa ok. 50 nowych stacji MOYA – spółka zamierza utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju. Pozyskane środki zostaną wykorzystane na budowę, modernizację i zakup stacji paliw. Bank Gospodarstwa Krajowego współpracuje długoterminowo ze spółką Anwim, wspierając realizację długofalowej strategii rozwoju. Zaufanie jednej z najważniejszych instytucji finansowych w Polsce jest potwierdzeniem zdolności spółki do efektywnego zarządzania finansami i projektami inwestycyjnymi.

Anwim to stabilna i wiarygodna spółka, która od lat cieszy się wysokim zaufaniem klientów oraz partnerów biznesowych. Wyrazem tego zaufania są pozyskane środki od Banku Gospodarstwa Krajowego w wysokości 229 mln zł. To kolejny krok w realizacji naszej strategii rozwoju – jesteśmy przekonani, że umocni pozycję spółki na rynku paliwowym. Finansowanie będzie istotnym wsparciem dla dalszego rozwoju sieci stacji paliw MOYA – jesteśmy liderem pod względem dynamiki wzrostu i tę pozycję zamierzamy utrzymać – podkreśla Rafał Pietrasina, prezes zarządu Anwim S.A. i dodaje – Konsekwentnie realizujemy naszą strategię i założone cele. Zagęszczanie sieci MOYA to, obok inwestycji w rozwiązania ekologiczne, jeden z filarów rozwoju GK Anwim.

Sieć stacji paliw MOYA składa się obecnie z 430 punktów na terenie całej Polski, a do końca przyszłego roku będzie ich 500. Poza sprzedażą paliw, stacje w swoich sklepach przystacyjnych oferują szeroki asortyment towarów, w tym marki własne popularnych produktów, takich jak płyn do spryskiwaczy czy napoje energetyczne. Firma rozwija także koncept gastronomiczny Caffe MOYA, z bogatym wyborem napojów i przekąsek. Dzięki konsekwentnemu zagęszczaniu sieci oraz wprowadzanym nowoczesnym rozwiązaniom, takim jak aplikacja Super MOYA, szybko rośnie grono stałych klientów MOYA. Istotną część biznesu stanowią także klienci flotowi, którzy mogą skorzystać z programu MOYA firma, a dzięki akwizycji holenderskiej spółki The Fuel Company, usługi flotowe sieci dostępne są w całej Europie.

Anwim S.A. zajmuje się również importem oraz dystrybucją paliw na terenie całego kraju. Strategia rozwoju firmy to także rozwój zielonych inwestycji, w tym budowa punktów ładowania pojazdów elektrycznych oraz produkcja i sprzedaż prądu z odnawialnych źródeł energii.

Zwolnienie z zysków kapitałowych dla spółek holdingowych – konieczna zmiana przepisów

  • Problemem w zastosowaniu zwolnienia z zysków kapitałowych przy sprzedaży udziałów przez polską spółkę holdingową jest jeden z wymogów ustawowych. Wymaga on szczegółowej znajomości wszystkich pośrednich udziałowców spółki holdingowej – do dwóch lat przed sprzedażą udziałów spółki zależnej. Na spełnienie tego warunku, spółka holdingowa nie ma żadnego wpływu.
  • ​Formalnie eliminuje to ze zwolnienia jakiekolwiek struktury z wykorzystaniem giełd papierów wartościowych czy funduszy inwestycyjnych. W praktyce zaś powoduje, że zastosowanie zwolnienia przez spółki holdingowe z zagranicznymi udziałowcami jest ekstremalnie trudne w realizacji lub wręcz niemożliwe.​ Naszym zdaniem przy spółkach giełdowych należy pominąć obowiązek weryfikacji położenia mniejszościowych akcjonariuszy w rajach podatkowych – jako warunku niemożliwego do spełnienia. ​
  • Podobne zwolnienia funkcjonują powszechnie w Europie, w tym w państwach Europy Środkowej i Wschodniej. Tam gdzie zostały wprowadzone, warunki do zastosowania zwolnienia są uzależnione wyłącznie od sytuacji spółki dominującej oraz jej relacji ze spółką, której udziały są sprzedawane. 
  • Zachęty dla inwestorów powinna cechować prostota i przewidywalność w stosowaniu. Budując realną ofertę inwestycyjną, możemy odwołać się do przykładu wielu państw z naszego regionu, np. Litwy, Rumunii, Czech czy Węgier, które pozwalają na stosowanie zwolnienia przy sprzedaży udziałów, jeśli są one własnością spółki przez określony okres (rok lub dwa lata).
  • Bez jasnych i łatwych do spełnienia warunków dla stosowania preferencji, zrobienie z Polski inwestycyjnego eldorado może być zadaniem trudnym do wykonania.

Zastosowanie zwolnienia z podatku przez spółkę holdingową przy sprzedaży udziałów spółki zależnej, wymaga spełnienia szeregu warunków, na które podatnik nie zawsze ma wpływ​. Możliwość weryfikacji czy spółka holdingowa nie miała żadnych wspólników w rajach podatkowych przez ostatnie dwa lata jest bardzo ograniczona, a w przypadku spółek giełdowych czy inwestycji funduszy, nie występuje. – wynika z raportu PwC Polska “Polska spółka holdingowa – biznes potrzebuje zmiany”

“Polscy decydenci często podkreślają, że zależy im na przyciąganiu zagranicznych inwestorów i tworzeniu korzystnych warunków zachęcających do lokowania kapitału w Polsce. W związku z tym proponowane są rozwiązania, które mają uczynić Polskę krajem atrakcyjnym dla biznesu. Jedną z regulacji wspierających inwestycje w Polsce miały być przepisy o polskiej spółce holdingowej umożliwiające sprzedaż udziałów przez polskie spółki kapitałowe bez podatku dochodowego. Ta instytucja, stanowiąca nowość w polskim prawie podatkowym, okazała się mało popularna i wymagała nowelizacji już po kilku miesiącach od jej wprowadzenia. Co więcej, wciąż jest nadmiernie skomplikowana, a podatnicy i sądy wskazują na brak możliwości zastosowania jej w praktyce.​ Zwolnienie z podatku dochodowego od osób prawnych przy sprzedaży udziałów ma jednak długą historię w państwach zachodniej Europy. Co więcej, nasi sąsiedzi z Europy Środkowej i Wschodniej, również się w tym zwolnieniu specjalizują, tym samych zachęcając inwestorów do lokowania swojego kapitału poza Polską.​ W niniejszym opracowaniu wskazujemy na zagraniczne przykłady, które można wykorzystać przy finalnym kształtowaniu zakresu tego zwolnienia”

– mówi Tomasz Kassel, partner zarządzający działem Tax, Legal and People PwC Polska.
Zwolnienie dla zysków kapitałowych jest powszechne w państwach „Starej Europy”. W Niderlandach – dla sprzedaży udziałów w spółce, w której posiada się co najmniej 5% udziałów (dodatkowe warunki m.in. w zakresie aktywnego zarządzania inwestycją​. W Wielkiej Brytanii wprowadzono preferencje dla sprzedaży udziałów w spółkach, w których co najmniej 10% udziałów spółki było w posiadaniu przez okres roku (dotyczy spółek prowadzących działalność operacyjną)​. W Luksemburgu zwolnienie dotyczy sprzedaży udziałów spółki, w której co najmniej 10% udziałów było w posiadaniu przez okres roku (względnie inwestycja na poziomie 6 mln EUR)​. Szwajcarzy wprowadzili preferencje dla sprzedaży udziałów w spółkach, w których co najmniej 10% udziałów było w posiadaniu przez rok. W Szwecji zwolnienie dotyczy sprzedaży udziałów posiadanych z uzasadnionych przyczyn biznesowych (udział powyżej 10% świadczy o uzasadnionych przyczynach)​. W Danii zwolnienie z zysków kapitałowych obejmuje zyski ze sprzedaży krajowych i zagranicznych spółek z udziałem w kapitale przekraczającym 10% (możliwe szersze zastosowanie)​ a w niemczech – efektywne zwolnienie do 95% wartości zysków kapitałowych ze sprzedaży udziałów​.

“W Polsce zastosowanie zwolnienia przez spółkę holdingową wymaga weryfikacji udziałowców pośrednich spółki holdingowej i potwierdzenia, że nie mają oni ani siedziby ani zarządu w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową, co powoduje, że stosowanie zwolnienia z zysków kapitałowych przy sprzedaży udziałów przez polską spółkę holdingową jest niemal niemożliwe. Tymczasem w Europie, w tym u naszych wszystkich sąsiadów w regionie Europy Środkowej, mamy wiele przykładów, które regulują przepisy dotyczące spółek holdingowych w sposób prosty i transparentny. Warto do tych dobrych praktych sięgnąć” – mówi Rafał Szczotka, partner PwC Polska w dziale Tax, Legal and People.

Państwa Europy Środkowej i Wschodniej również stosują zwolnienia dla zysków kapitałowych jako element pakietu zachęt dla inwestorów​. Zarówno w Czechach jak i w Litwie minimalny udział kapitałowy wynosi 10%, jednak okres posiadania udziałów to odpowiednio 12 i 24 miesiące. W Czechach spółka zależna nie podlega zwolnieniu lub opodatkowaniu według 0% stawki podatku dochodowego a w Litwie spółka zależna musi mieć siedzibę w kraju UE/EOG, z którym Litwa ma zawartą umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania​. W Estonii zyski kapitałowe są objęte estońskim podatkiem dochodowym​ – nie podlegają opodatkowaniu do momentu dystrybucji do udziałowca. W Łotwie system opodatkowania zbliżony do tego obowiązującego w Estonii. Zyski kapitałowe (ze sprzedaży udziałów w spółkach, jeśli okres posiadania udziałów przekracza 36 miesięcy) mogą obniżać podstawę opodatkowania podatkiem dochodowym przy dystrybucji dywidend do udziałowców. W Rumunii minimalny udział kapitałowy wynosi 10%, okres posiadania udziału 12 miesięcy a spółka zależna musi mieć siedzibę w kraju UE/EOG, z którym Rumunia ma zawartą umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. Z kolei na Węgrzech nie ma regulacji dotyczących minimalnego udziału kapitałowego, okres posiadania udziału – podobnie jak w Rumunii – wynosi 12 miesięcy, zaś zwolnienia nie dotyczą zysków ze sprzedaży udziałów w zagranicznych spółkach kontrolowanych.

“Zarówno państwa tzw. “Starej Europy” jak państwa Europy Środkowej i Wschodniej elementem zachęty dla inwestorów jest stosowanie zwolnienia dla zysków kapitałowych. Przepisy zwolnione są tak skonstruowane, żeby wspierać tworzenie stabilnego i atrakcyjnego rynku inwestycyjnego a tym samym pobudzać lokalną gospodarkę. Polska mogłaby skorzystać na stosowaniu rozwiązań już wdrożonych i przetestowanych za granicą” – mówi Andrzej Zubik, partner PwC Polska w dziale Tax, Legal and People.

Wybory mogą przynieść dodatkową zmienność na złotym

Ubiegłotygodniowa decyzja RPP o obniżce stóp procentowych o jedynie 25 pb. przyczyniła się do ograniczenia oczekiwań wobec kolejnych cięć, co wzmocniło złotego. W tym tygodniu uwaga rynku skupi się na wyborach parlamentarnych, które mogą doprowadzić do wzrostu zmienności, choć naszym zdaniem diametralnie nie zmienią sytuacji na rynku walutowym.

Globalnie kluczowa pozostaje wciąż kwestia nieustannego wzrostu długoterminowych rentowności obligacji skarbowych – w centrum uwagi znów znajdują się Stany Zjednoczone. Tym razem wzrost rentowności nie wpłynął na aprecjację dolara, który odnotował spadki względem większości walut, nawet mimo imponujących, piątkowych danych NFP (Non-Farm Payrolls). Głównymi wyjątkami były waluty surowcowe, osłabione w wyniku spadku cen surowców – przede wszystkim ropy naftowej. Wspomniany silny raport NFP z amerykańskiego rynku pracy zasugerował, że gospodarka USA może wcale nie zwalniać. Rynki w piątek ponownie wyceniły 50% prawdopodobieństwa dodatkowej podwyżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej, co zwiększa niepokój na rynkach instrumentów o stałym dochodzie (wyżej wymienione prawdopodobieństwo jest jednak dość wahliwe i dziś kieruje się w dół).

Napaść Hamasu na Izrael w weekend stanowi kolejne źródło niepewności, która odczuwana będzie na rynkach głównie poprzez rosnące ceny ropy i towarzyszącą im presję inflacyjną. Najważniejszym pytaniem pozostaje jednak to, czy najsilniejsza w historii wyprzedaż amerykańskich obligacji skarbowych będzie dalej trwać, ciągnąc w dół aktywa ryzykowne i wspierając dolara. W tym kontekście raport dotyczący inflacji w USA we wrześniu (czwartek 12.10) nabiera dodatkowego znaczenia. Jakiekolwiek oznaki, że presja cenowa w dalszym ciągu ulega normalizacji, byłyby dobrze przyjęte przez rynki i mogłyby spowodować istotne odbicie euro.

PLN

Złoty był w zeszłym tygodniu najlepiej radzącą sobie walutą regionu. Można to przypisać, przynajmniej po części, decyzji NBP i sygnałom stamtąd płynącym. Konsensus ekonomistów oczekiwał obniżki o 25 pb., ale nam i rynkowi bardziej prawdopodobny wydawał się ruch o 50 pb. W wyniku decyzji podniosła się krzywa FRA, obrazująca oczekiwania dot. kształtowania się stawki WIBOR w przyszłości. Przemówienie prezesa Glapińskiego w czwartek dodatkowo wsparło rynkowe podejrzenia, że bank nie ma apetytu na agresywne działania. Może to ograniczyć jedno z największych zagrożeń dla polskiej waluty.

W ten piątek (13.10) poznamy zrewidowany odczyt inflacji CPI oraz dane dotyczące rachunku obrotów bieżących i handlu we wrześniu. Uwaga skupi się jednak prawdopodobnie na ostatniej fazie wyborów parlamentarnych w Polsce, które odbędą się w niedzielę 15.10. Dotychczasowe zachowanie rynku nie sugeruje, by w ich wyniku miało dojść do znacznych wahań. Niemniej uważamy, że zdobycie przewagi przez rządzące Prawo i Sprawiedliwość i skrajnie prawicową Konfederację mogłoby wywołać presję na walutę. Wyższe poparcie dla partii opozycyjnych: Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy (które mogą stworzyć koalicję) mogłoby zaś naszym zdaniem zapewnić walucie pewne wsparcie.

Uważamy, że inwestorzy będą patrzyli na rezultat wyborów parlamentarnych przez pryzmat polityki gospodarczej (która bez względu na wynik nie oddali się raczej zbytnio od status quo), a także praworządności i relacji z UE – w tym kontekście wygrana opozycji daje nadzieję na poprawę. Biorąc to wszystko pod uwagę, przewaga opozycji może być postrzegana również jako zwiększająca prawdopodobieństwo wypłaty unijnych środków z funduszu odbudowy. Warto zaznaczyć, że przyszły rząd może nie być uformowany od razu. Znaczne opóźnienie tego procesu – lub nawet nowe wybory – stanowią osobne ryzyko dla waluty.

EUR

Ubiegłotygodniowa odporność wspólnej waluty w obliczu jeszcze wyższych rentowności amerykańskich obligacji skarbowych i kiepskich wyników sprzedaży detalicznej w strefie euro w sierpniu daje pewną nadzieję, że w obecnych poziomach wyceniono już dość negatywne perspektywy europejskiej gospodarki. Sprzedaż detaliczna w sierpniu skurczyła się o 1,2% względem poprzedniego miesiąca, co jest największym spadkiem od grudnia. Dane te poznajemy z pewnym opóźnieniem, trend w aktywności jest jednak niepokojący.

W tym tygodniu w czwartek (12.10) opublikowane zostaną minutki z ostatniego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego. Komunikaty członków EBC były w zeszłym tygodniu bardzo gołębie, zmniejszając silniej prawdopodobieństwo dalszego zacieśniania monetarnego. Spodziewamy się, że minutki będą miały podobny przekaz i raczej nie wesprą uciemiężonej wspólnej waluty.

USD

Wydaje się, że amerykańska gospodarka otrząsnęła się z najszybszego w jej historii wzrostu rentowności. Obligacje skarbowe w dalszym ciągu doświadczają wyprzedaży, podczas gdy rynki oswajają się z możliwością utrzymania stóp procentowych na poziomie 5% na długi czas. Najważniejszym punktem ubiegłego tygodnia była publikacja raportu NFP, który potwierdził pozytywny ton częściej publikowanych danych, takich jak nowe wakaty i cotygodniowe informacje o liczbie nowych deklaracji bezrobocia. Średni wzrost zarobków spadł, a stopa bezrobocia niespodziewanie pozostała na tym samym poziomie, liczba nowych miejsc pracy netto zaś niemal dwukrotnie przekroczyła oczekiwania ekonomistów – wyniosła w zeszłym miesiącu 336 tys.

W tym tygodniu skoncentrujemy się na raporcie dotyczącym inflacji we wrześniu (czwartek 12.10). Rynki obligacji ze swoimi zszarganymi nerwami mogą nie zareagować dobrze na zaskoczenie w górę, oczekuje się jednak stosunkowo łagodnego spadku, który potwierdziłby pożądany przez Rezerwę Federalną trend.

GBP

W tygodniu nieobfitującym w dane funt radził sobie całkiem nieźle, umacniając się względem euro i dolara po tygodniach strat. Brak istotnych wieści z Wielkiej Brytanii w ciągu ostatniego tygodnia sprawił, że handel funtem zależał w znacznej mierze od informacji spoza kraju. PMI dla sektora budowlanego okazał się istotnie niższy od oczekiwań, a sam wskaźnik spadł do najniższego poziomu od maja 2020 r. Niewielka waga sektora w brytyjskiej gospodarce sprawiła jednak, że rynki w większości się tym nie przejęły.

W najbliższych dniach poznamy szereg danych za sierpień, w tym miesięczny PKB, produkcję przemysłową oraz dotyczące budownictwa. Powinny zarysować obraz umiarkowanego wzrostu. Szczególnie odczyty PKB w ostatnim czasie pozytywnie zaskakiwały, co mogłoby działać na korzyść funta w tym tygodniu. Oznaki odporności gospodarki powinny wskazywać na możliwość dodatkowej podwyżki stóp procentowych Banku Anglii, której prawdopodobieństwo przed końcem roku wynosi obecnie według rynków ok. 50%.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Rynek nieruchomości komercyjnych złapie oddech dopiero w drugiej połowie 2024 r.?

Targi EXPO Real w Monachium to znaczące wydarzenie na europejskim rynku inwestycji nieruchomościowych, które co roku przyciąga przedsiębiorców, inwestorów oraz przedstawicieli sektora publicznego. Podobnie jak w latach poprzednich podczas trzech dni wydarzenia omawiano kluczowe trendy, szanse, jak i wyzwania stojące przed sektorem nieruchomości komercyjnych. Renata Osiecka, Partnerka Zarządzająca, AXI IMMO podsumowuje odbywające się w dn. 4-6 października targi EXPO Real.

Renata Osiecka, Partnerka Zarządzająca, AXI IMMO, podsumowuje: „Obecna kondycja rynku nieruchomości komercyjnych to m.in. wypadkowa rosnących stóp procentowych, wysokich kosztów finansowania, kosztów energii, niepewnej sytuacji politycznej i powiązanej ze wszystkim inflacji. Pomimo trudnej sytuacji makroekonomicznej, frekwencja na targach była bardzo wysoka. Dało się wyczuć, że wszyscy uczestnicy rynku nieruchomości poszukują okazji do realizacji wspólnych projektów inwestycyjnych.

Podczas wielu dyskusji poruszano kwestie związane z ESG i dekarbonizacją, cyfryzacją, demografią czy związaną z tym przyszłością rozwoju obszarów miejskich. W trakcie rozmów podnoszono, także tematy poszukiwania okazji na działki inwestycyjne, analizowano lokalne rynki PRS oraz wskazywano trudności w przygotowywaniu wycen nieruchomości. Niemniej kluczowe pozostawały aspekty dotyczące sektora inwestycyjnego i źródeł pozyskiwania kapitału czy budownictwa mieszkaniowego. Po stronie popytu wskazywano na fakt dywersyfikacji strategii najemców w zakresie ekspansji i przyjęcia pozycji wyczekującej.

Wielu ekspertów wskazywało na rosnącą liczbę nieoczywistych inwestycyjnych w sektorze nieruchomości. Zdecydowanie częściej dyskutowano o szukaniu szans, budowaniu wspólnych inicjatyw inwestycyjnych aniżeli prostych transakcji sprzedaży. Jednym z najczęściej wskazywanych sposobów mogą okazać się spółki joint venture, w których kapitał nie będzie pochodził z jednego źródła.

Sektor nieruchomości pomimo przejściowych trudności to perspektywiczny rynek, który ma szansę wrócić na ścieżkę wzrostu już w drugiej połowie 2024 r. Jednocześnie, uczestnicy rynku zwracają uwagę na konieczność elastycznego podejścia do zmieniających się warunków rynkowych i dostosowania strategii inwestycyjnej do nowych okoliczności.

Coraz więcej inwestorów i deweloperów dostrzega znaczenie ESG nie tylko z perspektywy moralnej, ale także jako czynnika wpływającego na rentowność inwestycji. Firmy, które wdrażają inicjatywy związane z ochroną środowiska, społeczną odpowiedzialnością i dobrym zarządzaniem, zyskują konkurencyjną przewagę na rynku. Jednocześnie ESG staje się coraz ważniejszym kryterium dla inwestorów, którzy oczekują, że ich portfele będą zarządzane z uwzględnieniem tych wartości. Inwestycje zgodne z zasadami ESG mogą przynieść zarówno korzyści finansowe, jak i społeczne.

Szczególnie istotne w zakresie przyszłości działań inwestycyjnych pozostają decyzje Europejskiego Banku Centralnego dotyczące wysokości stóp procentowych na kolejne lata. Ich stabilizacja wydaje się kluczowa dla dalszego rozwoju sektora. Wśród inwestorów i deweloperów nie ma jednomyślności czy ożywienie w sektorze nadejdzie już w 2024 r. czy może dopiero 2025 r.”.

Obroty i odwiedzalność w centrach handlowych w lipcu 2023 r.

  • W lipcu 2023 r. obroty najemców w centrach handlowych były o 6,5% wyższe niż w lipcu 2022 r.
  • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. Najlepsze wyniki zanotowały w lipcu największe galerie (powyżej 60 tys. mkw. GLA) tu obroty wzrosły o 6,9%. W dużych obiektach (40-60 tys. mkw. GLA) obroty najemców wzrosły o 3,8%, a w średnich (20-40 tys. mkw. GLA) o 2,5%. W najmniejszych obiektach (5-20 tys. mkw. GLA) wzrost obrotów wyniósł 0,2%.
  • W wybranych kategoriach wzrost obrotów najemców wyniósł: rozrywka 26%, usługi 18,4%, gastronomia 17,2% oraz moda 5%.

– W lipcu obroty najemców w centrach handlowych wzrosły o 6,5% w stosunku do lipca 2022 r., podczas gdy, jak podaje GUS, dla całego handlu wzrost sprzedaży detalicznej w cenach bieżących wyniósł 2,1%. Odwiedzalność galerii wzrosła o 4,3% w stosunku do lipca 2022 r. i była najwyższa od początku 2023 r. Utrzymujący się trend wzrostu liczby klientów pokazuje, że Polacy na stałe wrócili do centrów handlowych. Z kolei wysoka inflacja bezpośrednio wpływa na decyzje zakupowe konsumentów, w lipcu było to szczególnie widoczne w średnich i najmniejszych obiektach handlowych – ocenia Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W podziale na kategorie najlepsze wyniki – wzrost o 26% w lipcu notowała rozrywka. W kategorii usługi obroty najemców wzrosły o 18,4%, ponad 17% wzrost obrotów miała gastronomia, a branża odzieżowa zwiększyła obroty o 5% w stosunku do lipca 2022 r.

Współczynnik konwersji dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, był w lipcu o 2% wyższy niż w lipcu 2022 r.

Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w lipcu 2023 r. o 4,3% wyższa niż rok wcześniej. Jednocześnie lipiec 2023 r. był miesiącem z najwyższą odwiedzalnością klientów od początku 2023 r.

Biuro w dalszym ciągu kluczowe, ale inne

  • Wbrew początkowym predykcjom biuro pozostanie kluczowym elementem dla 31% respondentów
  • Wprowadzenie modelu hybrydowego deklaruje blisko 56% uczestników badania (Y)OUR SPACE
  • Połowa ankietowanych przewiduje wprowadzenie współdzielenia biurek

Ewolucja stylów pracy w ostatnich latach pokazała, że projektowanie efektywnych miejsc pracy wymaga znalezienia równowagi między wydajnością a komfortem. Przyszłość biur stała się w trakcie pandemii tematem wielu debat. Wówczas pojawiały się głosy o jego kryzysie egzystencjonalnym, a równolegle w siłę zaczęła rosnąć praca zdalna i elastyczna. Kolejne miesiące pokazały, że nowe postrzeganie środowiska praca jest tematem dużo bardziej złożonym.

Wyniki ankiety (Y)OUR SPACE przeprowadzonej przez Knight Frank i Cresa, w której udział wzięło 640 globalnych najemców pokazują, że biuro jest i w dużej mierze będzie częścią naszego przyszłego życia zawodowego. Badanie wskazuje również, że projektowane przez najemców miejsca pracy będą odzwierciedlać nowe style pracy i funkcję biura.

Nowe style wspierają biuro

„Śmiało można powiedzieć, że w dalszym ciągu bierzemy udział w globalnym eksperymencie dotyczącym miejsca pracy. Najemcy starają się wskazać dominujący w ich organizacjach styl pracy i jego wpływ na projektowanie oraz dostarczanie dzisiejszych i przyszłych miejsc pracy. Najnowsza ankieta (Y)OUR SPACE wskazuje, że większość najemców zaadaptuje nowe style pracy, a ich centralnym elementem będzie biuro,” – komentuje Aleksandra Kuklińska, starszy negocjator w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Jednym z kluczowych nowych stylów pracy jest model hybrydowy, który charakteryzuje się połączeniem formalnych miejsc pracy ze zdalnymi ustawieniami o różnym stopniu elastyczności. Te rozwiązanie pozwala pracownikom określić, która opcja najbardziej im odpowiada przy wykonywaniu danej pracy lub zadania. Wyniki badania pokazują, że 56% respondentów uważa hybrydowy styl pracy za najbardziej prawdopodobny w ciągu 3 lat.Wykres 1. Oczekiwane now style pracy

Wykres 4. Udogodnienia w ciągu 3 latTermin „hybrydowy” obejmuje wiele rozwiązań, a głównym wyzwaniem w odniesieniu do jego planowania i wdrożenia jest zapewnienie skutecznej interakcji i współpracy w miejscu pracy.

60% wszystkich ankietowanych przyznała, że zmiana stylu pracy stanowi „znaczne” lub „częściowe” zakłócenie formy i funkcji miejsca pracy. Wyzwania związane z pracą hybrydową są możliwe do pokonania, zwłaszcza przy wykorzystaniu rozwiązań z obszaru proptechu.

„Z badań, które przeprowadzono na potrzeby tego raportu wynika, że prawie jedna trzecia (31%) ankietowanych najemców opisuje swój przyszły styl pracy jako „przede wszystkim biuro” lub „tylko biuro”. Dla kontrastu, mimo wielu zapowiedzi z początkowego okresu pandemii dotyczących zmierzchu biur, zaledwie 12% respondentów spodziewa się przyszłego stylu pracy określanego jako „praca z dowolnego miejsca” lub „przede wszystkim praca zdalna”,” – wyjaśnia Aleksandra Kuklińska.

Co za tym idzie, predykcje dotyczące odchodzenia od biur wydają się jednak nietrafione. Biuro w dalszym ciągu będzie odrywać kluczową rolę w naszym życiu zawodowym, ale jego transformacja jest nieunikniona.

Hot-desking – kwestia budząca emocje w miejscu pracy

Niezależnie od tego, czy mówimy o kategorii „praca hybrydowa” czy „przede wszystkim biuro”, zmiana stylu pracy wskazuje na przyszłą relację z biurem, która będzie miała charakter bardziej płynny i elastyczny. Żeby to osiągnąć niezbędne będzie przeprojektowanie biura. Takiej odpowiedzi udzieliło 6 na 10 ankietowanych. Jednym z rozwiązań, które spodziewa się wdrożyć wiele organizacji są nieprzypisane stacje robocze. Połowa wszystkich respondentów przewiduje, że ich firmy w ciągu najbliższych trzech lat będą w większym stopniu korzystać z programów współdzielenia biurek lub hot-deskingu, a jedynie 10% z tych, którzy już korzystają z takich programów spodziewa się wycofania tego rozwiązania.Wykres 2. Oczekiwania hot-desking

„Żaden z respondentów tej edycji (Y)OUR SPACE nie przewiduje w ciągu trzech lat, że w ich miejscach pracy stosunek liczby biurek do liczby osób będzie wynosił 1:1. 14% ankietowanych deklaruje pracę przy wskaźniku 90 biurek na 100 osób, ale większość z nich jest poniżej tego poziomu. Z kolei, proporcję konfiguracji z 50 biurkami lub mniej na 100 osób zakłada 35% respondentów. Wyniki sugerują, że dni przyporządkowanych stanowisk pracy są policzone. Ceną za pewien stopień elastyczności stylu pracy jest rezygnacja z przywiązania do konkretnego biurka,” – dodaje Aleksandra Kuklińska.Wykres 3. Liczba stanowisk do liczb osób

Rynek pracy w obliczu wyzwań gospodarczych

Wyniki czwartej edycji globalnego badania EY – Work Reimagined Survey – wskazują że zarówno pracownicy jak i pracodawcy skupiają się już wyłącznie na aspektach związanych z trudnościami ekonomicznymi, ignorując wątki pandemiczne. W efekcie poczucie stabilności wciąż odgrywa kluczową rolę , choć 34% osób jest skłonnych do zmiany miejsca zatrudnienia w przeciągu kolejnych 12 miesięcy, a główną ich motywacją jest poziom wynagrodzenia. Pracownicy pozostają również większymi optymistami niż firmy. W sektorze energetyki aż 68% przedsiębiorstw przewiduje zwiększoną presję na wyniki finansowe, jednak podobnego zdania jest tylko 43% zatrudnionych osób – różnica to aż 24 pkt. procentowe. Przyszłość należy do sztucznej inteligencji. Aż 84% firm już używa lub zamierza rozpocząć wykorzystywanie narzędzi opartych o generatywną SI w perspektywie kolejnego roku. Pracownicy nie mają znaczących przeciwskazań, gdyż niemal połowa (48%) uważa, że zwiększy to elastyczności realizowanych zadań.

Wyniki globalnego badania EY – Work Reimagined Survey – jednoznacznie wskazują, że negatywne czynniki związane z pandemią zostały już w pełni zastąpione przez aspekty o czysto gospodarczym charakterze. W efekcie pracownicy jeszcze mocniej cenią poczucie stabilizacji. W 2023 r. zmianę pracy w perspektywie kolejnych 12 miesięcy planuje 34% osób – w ciągu roku ten odsetek zmalał aż o 9 pkt. procentowych. Najbardziej skorzy do podjęcia takiej decyzji są pracownicy z sektorów technologii, mediów i telekomunikacji (42%) oraz nieruchomości (41%), a najmniej energetyki (29%) i administracji publicznej (28%). Firmy mają tego świadomość – 57% przedstawicieli badanych organizacji zgodziło się ze stwierdzeniem, że osłabienie gospodarcze zmniejsza chęć do zmiany miejsca zatrudnienia. Podobnego zdania jest 47% pracowników.

Sytuacja gospodarcza w Polsce równie silnie oddziałuje na lokalny rynek pracy, a utrzymująca się inflacja powoduje stałą presję płacową na pracodawców. Jednak niska stopa bezrobocia, pogłębiana niekorzystnymi trendami demograficznymi oraz liczba ofert oscylująca wciąż na wysokim poziomie sprawiają że pracownicy z większym optymizmem oceniają możliwość znalezienia nowego zatrudnienia. Natomiast pracodawcy w wielu branżach borykają się z niedoborami siły roboczej – mówi Artur Miernik, Partner EY Polska i Lider Praktyki Workforce Advisory w ramach People Advisory Services.

Globalne wyzwania gospodarcze, takie jak walka z inflacją, sprawiają że biznes odczuwa rosnącą presję na osiąganie dobrych wyniki. Wyniki badania wskazują, że to zjawisko odczuwa 61% ankietowanych firm. Co ciekawe podobnego zdania jest jedynie 47% pracowników. Różnica wynosząca aż 14 pkt. procentowych, wskazuje że zatrudnione osoby oceniają kondycję ich przedsiębiorstw ze znacznie większym optymizmem.

Widoczne jest to szczególnie w branży energetycznej, gdzie różnica pomiędzy ocenami organizacji a pracowników wynosi aż 24 punktów procentowych (68% potwierdzeń wśród firm i 43% wśród pracowników). Zbliżone wyniki odnotowywane zostały w sektorach motoryzacyjnym i administracji publicznej – różnice wynosiły odpowiednio 21 i 20 pkt. procentowych. Najbardziej zbieżne podejście wśród przedsiębiorstw i zatrudnionych w nich osób odnotowano w branży zaawansowanej produkcji (9 pkt. proc.) i technologii, mediów oraz telekomunikacji – TMT (8 pkt. proc.).

AI – wszyscy są na tak

Przyszłość rynku pracy będzie ściśle skorelowana z rozwojem i implementacją narzędzi opartych o generatywną sztuczną inteligencję. Wyniki badania EY – Work Reimagined Survey – wskazują że już 49% pracowników używa lub zacznie używać w ciągu 12 miesięcy tego rodzaju rozwiązań. Najwyższy odsetek (73%) dotyczy sektora TMT, a najniższy (31%) – przedstawicieli administracji publicznej. W przypadku organizacji podobną deklarację składa 84% firm. Dwie strony sektorowej skali pozostały niezmienne – 91% w przypadku TMT, a 62% – tzw. budżetówki.

Zarówno pracodawcy jak i pracownicy przewidują, że sztuczna inteligencja pozytywnie przełoży się na produktywność. Łączny dla obu badanych grup współczynnik net positive, czyli różnica pomiędzy odpowiedziami pozytywnymi i negatywnymi, wyniósł 33%. Pracodawcy znacznie wyżej oceniają również pozytywny wpływ AI na produktywność. W przypadku firm współczynnik net positive wynosi 41%, a wśród zatrudnionych osób – 24%. Co ciekawe, jeszcze większa różnica – wynosząca aż 20 pkt. proc. (52% do 32% – na korzyść przedsiębiorstw) – dotyczy zakresu współpracy w ramach zespołów.

Wpływ sztucznej inteligencji nie jest jednak dostrzegalny w podejściu do powrotów do biur. Wśród pracowników dominuje preferencja maksymalnie jednego dnia w biurze (51%). Opcja dwóch-trzech dni (37%) uzyskała nieznaczną przewagę nad w pełni zdalnym świadczeniem usług (34%). W przypadku pracodawców proporcje mają inny charakter. Niemal połowa (47%) firm preferowałaby powrót do biur na 2-3 dni. Jeden dzień uzyskał 39% wskazań, a praca w pełni zdalna tylko 22%.

Nikt nie ma wątpliwości, że rozwój sztucznej inteligencji zmieni rynek pracy. Otwarte zostaje jedynie pytanie o skalę i tempo, które będzie inne dla różnych gałęzi gospodarki. W efekcie będzie to proces rozciągnięty w czasie, co stworzy wielu pracownikom możliwość odpowiedniego dostosowania się do zmian. Na pracodawcach już teraz spoczywa jednak ogromna odpowiedzialność. Szczególnie dotyczy to obszaru kultury korporacyjnej i tłumaczenia. dlaczego zmiany są wprowadzane, a także co oznaczają one dla konkretnych osób. W coraz bardziej cyfrowym świecie na znaczeniu jeszcze mocniej będzie zyskiwać kwestia lokowania pracowników i ich potrzeb emocjonalnych w centrum zmian , która będzie stanowiła przewagę konkurencyjną w utrzymywaniu i pozyskiwaniu najlepszych talentów – podsumowuje Wioletta Marciniak-Mierzwa, starsza menedżerka w zespole Workforce Advisory, EY Polska.

O badaniu
Czwarta edycja globalnego badania EY – Work Reimagined Survey – została przeprowadzona w okresie czerwiec – sierpień na grupie 17 050 pracowników i 1 575 firm. Reprezentowali oni 25 sektorów rynku i 20 obszarów geograficznych z obu Ameryk, Azji-Pacyfiku, Europy, Bliskiego Wschodu, Indii oraz Afryki.

Obietnice wyborcze Lewicy dla przedsiębiorców

Uproszczone podatki, niższy VAT i prawo do nieodbierania maili i telefonów po godzinach pracy – to tylko kilka obietnic zawartych w programie wyborczym Lewicy. Eksperci inFakt sprawdzili, jakie konsekwencje dla przedsiębiorców mogą nieść te propozycje.

W ramach cyklu „inFakt Check – Wybory 2023” eksperci z firmy inFakt analizują obietnice wyborcze Polski 2050, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Lewicy. W każdym materiale eksperci biorą pod lupę kwestie dotyczące przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. 

Progresywna skala PIT i uproszczenia podatkowe

Lewica proponuje liczne zmiany w prawie podatkowym, które miałyby wpływ zarówno na finanse obywateli, jak i podmiotów gospodarczych. Partia chce przede wszystkim obniżyć stawki podatku VAT, ale nie wskazuje, do jakich wartości. W programie zapisano również obietnicę uproszczenia przepisów o podatku dochodowym w dwóch ustawach – o podatnikach PIT i osobno o podatnikach CIT. Lewica chce także wprowadzić progresywną skalę PIT, by odciążyć gospodarstwa domowe o niskich i średnich dochodach.

Lewica zapowiada zwiększenie kosztów uzyskania przychodu dla pracowników, opodatkowanie korporacji cyfrowych oraz nadmiarowych zysków spółek energetycznych i paliwowych, a także skuteczne działania przeciw unikaniu podatków. Partia chce również zlikwidować Fundusz Kościelny i wprowadzić wymóg ewidencjonowania przychodów kościołów i związków wyznaniowych.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt: Lewica chce uprościć podatki dochodowe PIT i CIT, ale niestety brak w tych propozycjach konkretów. Jeśli pójdzie w kierunku progresywnej skali podatkowej z kilkoma progami, to podatki będą tak samo lub bardziej skomplikowane, jak obecnie. Podobnie wygląda obietnica obniżki VAT. Brakuje mi informacji, które produkty i usługi miałaby objąć. A może będzie dotyczyć każdej stawki?

Przedsiębiorczość: Wsparcie i inwestycja w polskie innowacje

Lewica obiecuje przedsiębiorcom aktywną rolę państwa w procesach gospodarczych, tworzeniu miejsc pracy i wyznaczaniu standardów zatrudnienia, a także inwestycje w nowoczesny, ekologiczny przemysł, wspierający transformację energetyczną Polski, wykorzystujący polską myśl techniczną i umiejętności polskich naukowców. Zapowiada również wsparcie dla przedsiębiorstw uzależnione od interesu publicznego, uwzględniające kryteria pracownicze, społeczne i środowiskowe.

– Niestety bez konkretów propozycje Lewicy to tylko hasła, które nie dają jasności, jak te procesy miałyby wyglądać. Nie wiem, jakie byłoby zaangażowanie państwa i jak wyglądałaby kwestia finansowania proponowanych rozwiązań. Do oceny skutków obietnic, podobnie jak przy podatkach, brakuje mi konkretnych pomysłów – ocenia Piotr Juszczyk.

Godne zatrudnienie i mniej pracy

„Godne zatrudnienie” to osobny rozdział w programie wyborczym Lewicy. Oto jej propozycje dla osób aktywnych zawodowo lub tych, które chcą podjąć pracę:

  • szeroki dialog społeczny i silne związki zawodowe;
  • likwidacja umów śmieciowych i darmowych staży;
  • wliczanie umów cywilnoprawnych do stażu pracy;
  • objęcie przepisami o minimalnym wynagrodzeniu za pracę także umów o pomocy przy zbiorach;
  • działania przeciw dyskryminacji płacowej i przemocy w pracy;
  • wzmocnienie PIP poprzez dofinansowanie, które pozwoli na rozwiązanie problemów kadrowych, przygotowanie inspekcji do skutecznych działań w obliczu przemian polskiego rynku pracy, cyfryzacji, pracy zdalnej i zwiększenia liczby pracowników migrantów;
  • wymóg co najmniej 20% reprezentacji pracowniczej w radach nadzorczych;
  • stopniowe zwiększenie minimalnego wynagrodzenia do poziomu 66% przeciętnego wynagrodzenia z poprzedniego roku;
  • obowiązkowe i naliczane automatycznie odsetki za opóźnienia w wypłatach pensji w wysokości 0,5% miesięcznych zarobków dziennie;
  • ograniczenie czasu pracy poprzez zwiększenie liczby dni urlopu wypoczynkowego i stopniowe zmniejszanie tygodniowego wymiaru czasu pracy bez obniżki wynagrodzeń;
  • prawo do odłączenia się, czyli nieodbierania maili i telefonów po godzinach pracy;
  • obowiązkowy, nieprzenoszalny urlop rodzicielski dla obojga rodziców;
  • powszechna dostępność żłobków, około 100 000 nowych miejsc, współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej;
  • podniesienie zasiłku dla bezrobotnych do wysokości połowy ostatniej pensji, ale nie mniej niż 70% płacy minimalnej i nie więcej niż połowa średniej krajowej;
  • zasiłek dla bezrobotnych dostępny od razu, niezależnie od okoliczności zwolnienia, obowiązujący na okres do 2 lat;
  • transport lokalny za 59 zł miesięcznie.

– Propozycje dotyczące zmian na rynku pracy zawierają więcej konkretów. Propozycje te uniemożliwiłyby swobodne kształtowanie umów, bo umowy zlecenie to często wybór pracownika oraz zwiększyłby koszty pracodawcy związane z utrzymaniem pracownika. Dla minimalnego wynagrodzenia w wysokości 4300 zł brutto pracownik otrzymałby 3 262 zł na rękę. Koszt dla pracodawcy to 5 181 zł. Oznacza to, że pracodawca, oprócz tego, co wypłaca pracownikowi, ponosi jeszcze koszt dodatkowy w wysokości 60% wypłaty. Są to ogromne koszty dla zakładów pracy. Co więcej, według zaprezentowanej wizji, pracownik mniej by pracował, poprzez skrócenie czasu pracy i wydłużenie urlopów. W obliczu galopującej inflacji, zmiany te nie są moim zdaniem rozsądne – mówi ekspert inFakt.

ZUS i świadczenia socjalne: Emerytury stażowe, chorobowe równe pensji

W kwestii świadczeń socjalnych Lewica proponuje, by wynagrodzenie na zwolnieniu lekarskim i zasiłku chorobowym wynosiło 100% płacy. Partia chce umożliwić pracownikom o bardzo długim stażu pracy wcześniejsze przejście na emeryturę. W programie jednak brakuje wskazania, jaki czas będzie uznany za „bardzo długi”. Lewica obiecuje również podniesienie wysokości zasiłku dla bezrobotnych i zrównania stawki świadczenia dla ojców na urlopie rodzicielskim do poziomu zasiłku macierzyńskiego.

W programie Lewicy znajduje się zapowiedź wprowadzenia systemu ubezpieczeń społecznych dla osób zajmujących się działalnością artystyczną oraz zachowanie świadczenia 800+ i włączenie go do systemu świadczeń na rzecz rodziny. Partia chce również stworzyć system tzw. opieki wytchnieniowej i zapewnić sieć asystentów osobistych osobom z niepełnosprawnością.

– Propozycja wypłaty 100% wynagrodzenia chorobowego to koszt przerzucony na pracodawcę. W tej sytuacji pracownik nie odczuwa negatywnych skutków finansowych podczas choroby, ale to kolejny cios w przedsiębiorców. Emerytury stażowe to rozsądne rozwiązanie. Wiele osób rozpoczyna swoją karierę zawodową dość szybko, nawet w wieku 18-19 lat. Mężczyzna, który musi pracować do 65. roku życia w takim przypadku przepracuje 46-47 lat. Jeśli nie jest to praca fizyczna lub mocno stresująca, to pracownik przejdzie na emeryturę w dobrej kondycji. W przypadku pracowników wykonujących pracę fizyczną taki staż pracy może powodować problemy zdrowotne. Obecnie jedynym warunkiem skorzystania z emerytury jest wiek. W mojej ocenie, wprowadzenie drugiego warunku w postaci długości stażu pracy to rozsądne rozwiązanie. Polacy powinni mieć prawo wyboru, czy chcą po pewnym okresie przejść na emeryturę, czy chcą się jeszcze spełniać zawodowo – wskazuje Piotr Juszczyk.

We wrześniu ruszył proces legislacyjny w Radzie UE, który ma doprowadzić do planowanej od dawna reformy Unii Celnej

We wrześniu ruszył proces legislacyjny w Radzie UE, który ma doprowadzić do planowanej od dawna reformy Unii Celnej. Proponowane rozwiązania mają ułatwić procesy celne dla przedsiębiorstw.  – Uproszczenie procedur, cyfryzacja, wdrożenie nowych programów, w tym „Trust & Check” mają wzmocnić bezpieczeństwo procesów celnych, a jednocześnie ułatwić przepływ towarów – wyjaśnia Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

  • Reforma Unii Celnej ma usprawnić pracę nie tylko organów celnych, ale i przedsiębiorstw;
  • W założeniach reformy znalazły się rozwiązania dla importerów, jak chociażby program „Trust & Check”;
  • Unijne centrum danych celnych ma być oparte na sztucznej inteligencji.

Już w maju Komisja Europejska przedstawiła projekt reformy Unii Celnej UE, a we wrześniu rozpoczął się proces legislacyjny w Radzie UE. Wśród głównych jej założeń są rozwiązania, które ułatwią funkcjonowanie firmom z branży TSL, ponieważ mają ograniczyć skomplikowane procedury celne, a jednocześnie usprawnić import towarów.

– Jedną z najszerzej komentowanych zmian jest wdrożenie programu „Trust & Check”. Ma być to ulepszona i rozszerzona wersja statusu AEO, dzięki której zyskają przedsiębiorcy, którzy otrzymają ten status. Będą mogli wprowadzać swoje towary do obrotu w UE bez aktywnej interwencji celnej czy opłacać okresowo cło. Planowane jest też zniesienie zwolnienia celnego dla towarów o wartości poniżej 150 euro. Ma to zapobiec zaniżaniu wartości towarów przywożonych do UE – mówi Joanna Porath.

Unijne centrum danych celnych

Pracę przedsiębiorstwom ma też ułatwić nowe unijne centrum danych celnych (ang. Customs Data Hub), czyli scentralizowane miejsce informacji celnej. To właśnie tam, w oparciu o systemy sztucznej inteligencji, będą gromadzone i analizowane dane, by zapobiegać błędom, nadużyciom czy zagrożeniom związanym z procesami celnymi.

Utworzenie wspólnego systemu do obsługi celnej spowoduje, że przy przesyłaniu informacji celnych organizacje będą wchodziły w interakcje tylko z jednym portalem i będą przesyłać dane tylko raz dla wielu przesyłek. Teraz proces ten jest o wiele bardziej skomplikowany – importerzy działają w oparciu o krajowe organy celne i ponad 100 oddzielnych systemów informatycznych.

– Obecnie firmy z branży TSL stoją przed szeregiem wyzwań związanych z importem przesyłek. Uproszczenie procedur, cyfryzacja, wdrożenie nowych programów mają wzmocnić bezpieczeństwo procesów celnych, a jednocześnie ułatwić przepływ towarów. Oczywiście reforma będzie rozłożona w czasie, ale już teraz warto się interesować, jakie zmiany czekają branżę, by odpowiednio się do nich przygotować – mówi Joanna Porath.

Harmonogram wdrożenia reformy

Unia Europejska przedstawiła szczegółowy harmonogram wdrożenia reformy. 1 stycznia 2028 r. ma zacząć działać Urząd UE ds. Celnych, a unijne centrum danych celnych wejdzie w pierwszą fazę operacyjną. W drugim etapie nastąpi migracja celnych systemów informatycznych już scentralizowanych, a następnie pozostałych, krajowych systemów informatycznych. Przedsiębiorcy będą mogli zacząć korzystać z unijnego centrum danych celnych od 1 stycznia 2032 r., a stanie się to obligatoryjne od 1 stycznia 2038 r.

– Komisja Europejska zapewnia, że wprowadzone zmiany ograniczą uciążliwość procedur celnych, dzięki zamianie tradycyjnych zgłoszeń na inteligentne rozwiązania, oparte na analizie danych. KE szacuje, że reforma, tylko w zakresie systemu handlu elektronicznego, przyniesie dodatkowe dochody z tytułu należności celno-podatkowych w wysokości 1 mln euro rocznie. Z kolei unijne centrum danych celnych z czasem ma zastąpić istniejącą celną infrastrukturę informatyczną UE, oszczędzając do 2 mld euro rocznie na kosztach operacyjnych – dodaje Joanna Porath.

Wyniki Grupy Murapol za trzy kwartały 2023 roku

  • 3 080 lokali w 15 miastach przekazanych klientom detalicznym oraz na rzecz PRS – czyli o ponad 16% więcej r/r.
  • Sprzedaż netto do klientów detalicznych oraz na rzecz PRS na poziomie 2 478 lokali, w tym do klientów detalicznych 2 229 wobec 2 215 w analogicznym okresie 2022 r.
  • Szeroka oferta mieszkań i apartamentów inwestycyjnych udostępniona
    do dyspozycji klientów – blisko 3,2 tys. lokali w ofercie na dzień 30.09.2023 r.
  • Rozbudowany portfel projektów w realizacji obejmujący na dzień 30.09.2023 r. ponad 6,5 tys. lokali w 64 budynkach w 15 miastach.
  • Duży i regularnie odnawiany bank ziemi pod budowę ponad 20,6 tys. lokali na dzień 30.09.2023 r.

SPRZEDAŻ NETTO

Sprzedaż netto do klientów detalicznych  GK Murapol, zrealizowana w ciągu trzech kwartałów br. wyniosła 2 229 lokali (umowy deweloperskie, przedwstępne oraz opłacone umowy rezerwacyjne, po wyeliminowaniu rezygnacji). W samym 3Q 2023 r. GK Murapol podpisała z klientami detalicznymi 887 umów deweloperskich, przedwstępnych i opłaconych rezerwacji (po wyeliminowaniu rezygnacji) wobec 825 w 3Q 2022 r. Ponadto, deweloper dokonał sprzedaży w segmencie PRS (na rzecz instytucjonalnego najmu lokali) 249 lokali w formule design&build, co łącznie daje sprzedaż netto na poziomie 2 478 lokali w ciągu trzech kwartałów 2023 r. wobec 2 789 w analogicznym okresie 2022 r.

PRZEKAZANIA

W okresie od stycznia do września 2023 r. GK Murapol wydała 3 080 lokali wobec 2 649 w analogicznym okresie minionego roku. Klientom detalicznym przekazane zostały klucze do 2 234 mieszkań wobec 2 205 lokali wydanych w analogicznym okresie ub.r. (wzrost o 1,3%). Ponadto, na rzecz PRS/PBSA 2023 r. zostało przekazanych 846 lokali, wobec 444 rok wcześniej.

WPROWADZENIE DO OFERTY

W ciągu dziewięciu miesięcy 2023 r. GK Murapol wprowadziła do oferty 2 615 lokali mieszkalnych w 12 miastach, w tym m.in. w Poznaniu, Gdańsku, Krakowie oraz miastach aglomeracji śląskiej. Nowa oferta obejmuje mieszkania oraz apartamenty inwestycyjne zaprojektowane zarówno w nowych projektach nieruchomościowych, jak i kolejnych etapach realizowanych już inwestycji. Na dzień 30 września 2023 r. oferta GK Murapol obejmowała blisko 3,2 tys. lokali w 15 miastach. 

LICZBA LOKALI W BUDOWIE

Na dzień 30 września 2023 r. portfel projektów w budowie Grupy Murapol obejmował 6 543 lokale w 64 budynkach powstających w ramach 34 projektów na terenie 15 miast Polski.

BANK ZIEMI

GK Murapol systematycznie odnawia i rozbudowuje aktywny bank ziemi. Tylko w pierwszym półroczu 2023 r. uzyskała decyzje o pozwoleniu na budowę ponad 5,1 tys. lokali na gruntach w Gdańsku, Łodzi, Krakowie, Wrocławiu, Chorzowie, Gliwicach, Toruniu i Bielsku-Białej. Na dzień 30 września 2023 r. GK Murapol dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę ponad 20,6 tys. mieszkań w 17 miastach.

– Z satysfakcją podsumowujemy minione trzy kwartały 2023 r., które potwierdzają stabilizację wyników operacyjnych naszej działalności. Stoi za tym nasza sprawność w realizacji każdego etapu procesu inwestycyjnego w pełni zintegrowanego w organizacji, począwszy od akwizycji gruntów i pozyskiwania pozwoleń na budowę, po produkcję i regulowanie procedur finalizujących projekty nieruchomościowe. Zaprezentowane parametry operacyjne pokazują, że rozwijaliśmy każdy etap procesu inwestycyjnego równocześnie w kilkunastu lokalizacjach. Taka skala działalności zdywersyfikowanej geograficznie jest możliwa tylko w dojrzałej organizacji, z wypracowanym i sprawdzającym się przez lata oraz skalowalnym modelem biznesowym. To także efekt elastyczności w działaniu oraz umiejętności dostrzegania szans rynkowych. – mówi Nikodem Iskra, prezes zarządu Murapol S.A. – Naszą przewagą, potwierdzaną przez stabilne wyniki sprzedażowe, jest także strategia produktowa, oparta o uniwersalną ofertę, czyli kompaktowe lokale odpowiadające na potrzeby najszerszego segmentu rynku, dostępną w kilkunastu miastach na terenie całej Polski – dodaje Nikodem Iskra.

W ciągu ponad 22 lat działalności (do 30 września br.) GK Murapol zrealizowała 81 wieloetapowych inwestycji, w ramach których powstało 411 budynków obejmujące łącznie blisko 27,2 tys. lokali o łącznej powierzchni użytkowej ponad 1,21 mln mkw.

Roszczenie pracodawcy związane z bezzasadnym wypowiedzeniem umowy przez pracownika

Ustawa Zasadnicza w art. 65 ust. 1 zapewnia każdemu wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. W praktyce zdarza się jednak, że ta wolność wyboru bywa nadużywana kosztem zasady, że umów należy dotrzymywać (łac. pacta sunt servanda). W przypadku zakładów pracy o tożsamym profilu działalności, gdzie występują identyczne lub bardzo zbliżone stanowiska często dochodzi do transferów kadry. Jest to szczególnie widoczne w zakładach takich, jak magazyny, warsztaty samochodowe, stacje diagnostyczne, czy składy węgla. Zakłady te niejednokrotnie znajdują się w niewielkiej odległości, posiadają wiele wakatów dla osób o określonych kompetencjach, a także oferują podobne warunki pracy i płacy. Przy dużym natężeniu pracy oraz konkurencji w postaci innych zakładów, pracodawcy często muszą konkurować między sobą o szeregowych pracowników.

Oczywistym jest, że pracownik jest żywo zainteresowany zarabianiem jak najwięcej oraz w jak najlepszych warunkach. Stąd też, konkurencja pracodawców zazwyczaj przejawia się w tych właśnie aspektach. Dlatego też, zdarza się, że w zamian za wyższe wynagrodzenie lub lepsze warunki pracy, pracownik zdecyduje się z dnia na dzień rozpocząć pracę w zakładzie sąsiadującym z obecnym pracodawcą. Szczególnie często, taka sytuacja ma miejsce, gdy w okolicy już istniejących zakładów np. magazynów powstaje nowy zakład pracy, którego kierownictwo musi szybko skompletować pełny zespół najlepiej doświadczonych pracowników. W takim przypadku niejednokrotnie dochodzi „podbierania” pracowników z sąsiednich zakładów pracy, często jednak oczekując, że pracownik taki przejdzie do nowego pracodawcy natychmiast.

Umowa o pracę, jak sama nazwa wskazuje jest – umową. Jest ona dwustronnie zobowiązująca. Pracownik w zamian za świadczenie pracy i przestrzeganie określonych norm prawa pracy (zarówno kodeksowych, jak i regulacji wewnętrznych pracodawcy) otrzymać ma m.in. wynagrodzenie, narzędzia pracy oraz odpowiednie warunki do jej świadczenia. Zgodnie z zasadą, że umów należy dotrzymywać, pracodawca rzetelnie wywiązujący się ze swoich obowiązków może liczyć, że pracownik także będzie „grał fair” i nie porzuci pracy z dnia na dzień, jeżeli nie będzie to konieczne. Przepisy prawa pracy przewidują konkretne okresy wypowiedzenia. Taki okres, czy to dwutygodniowy, czy nawet i trzymiesięczny pozwala pracodawcy na dostosowanie organizacji pracy zakładu do decyzji pracownika, w szczególności daje pracodawcy szansę na znalezienie zastępstwa, czy reorganizację zmian, grafików, czy urlopów. Takie nagłe i nieuzasadnione zniknięcie pracownika z dnia na dzień może w niektórych przypadkach całkowicie zatrzymać lub poważnie utrudnić proces pracy (np. brak operatora wózka widłowego, brak operatora ładowarki, czy operatora suwnicy). W sezonie urlopowym może to skutkować koniecznością powrotu niektórych pracowników wcześniej do pracy, co z pewnością negatywnie odbije się na morale zespołu. Pracodawca może także ponieść straty finansowe i wizerunkowe w związku z niewywiązaniem się z zawartych kontraktów.

Pracownik może wprawdzie rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia, czyli w trybie natychmiastowym. Wymaga to jednak spełnienia się określonych warunków. Takie wypowiedzenie, pracownik może złożyć, jeżeli: zostanie wydane orzeczenie lekarskie stwierdzające szkodliwy wpływ wykonywanej pracy na zdrowie pracownika, a pracodawca nie przeniesie go w terminie wskazanym w orzeczeniu lekarskim do innej pracy, odpowiedniej ze względu na stan jego zdrowia i kwalifikacje zawodowe; albo pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec pracownika.

To czy złożenie takiego wypowiedzenia przez pracownika było uzasadnione, czy było podyktowane impulsem, albo wyłącznie okazją na zmianę zakładu pracy na sąsiadującego konkurenta pracodawcy każdorazowo należy oceniać indywidualnie. Ważne, że to pracownik w swoim oświadczeniu powinien precyzyjnie wskazać i ewentualne później udowodnić przyczyny rozwiązania umowy w takim trybie (por. wyrok SN z dn. 18.04.2018r., II PK 49/17; postanowienie SN z dn. 16.06.2020r., II PK 18/19). Przyjmuje się jednak, że pracownik nie jest uprawniony do rozwiązania umowy bez wypowiedzenia, jeżeli naruszone przez pracodawcę obowiązki nie wpłynęły negatywnie na sytuację pracownika (wyrok SN z dn. 19.06.2018, II BP 5/17).

W przypadku bezzasadnego rozwiązania przez pracownika umowy o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia pracodawcy przysługuje roszczenie odszkodowawcze. Zgodnie z art. 64 (1) Kodeksu Pracy pracodawcy przysługuje roszczenie o odszkodowanie w razie nieuzasadnionego rozwiązania przez pracownika umowy o pracę bez wypowiedzenia. Odszkodowanie to nie ma na celu wyrównania rzeczywistej szkody pracodawcy powstałej przez bezprawne rozwiązanie przez pracownika umowy o pracę bez wypowiedzenia, ale ma ono stanowić sankcję wobec pracownika za właśnie takie bezprawne i nieuzasadnione działanie (por. wyrok SN z dn. 13.01.2016r., II PK 302/14). Powyższa instytucja ma chronić pracodawcę przed zbyt pochopnym i nieprzemyślanym korzystaniem przez pracownika z takiego zaskakującego dla pracodawcy trybu rozwiązania umowy o pracę i jego konsekwencjami, szczególnie nagłą i nieprzewidzianą dezorganizacją porządku pracy. Odszkodowanie przysługuje w wysokości wynagrodzenia pracownika za okres wypowiedzenia, a w przypadku umów terminowych w wysokości wynagrodzenia za czas, do którego umowa miała trwać, nie więcej jednak niż za okres wypowiedzenia.

Celowość dochodzenia odszkodowania od pracownika należy każdorazowo oceniać indywidualnie. Warto jednak, dla dobra całości zakładu pracy dać wyraz temu, że pracodawca w razie bezzasadnego rozwiązania umowy o pracę przez pracownika będzie dochodzić ochrony swych praw.

Autor: r. pr. Wojciech Országh, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Polska słońcem i wiatrem stojąca: odnawialne źródła energii Europy Środkowo-Wschodniej

Mimo że Europa Środkowo-Wschodnia nie jest zbyt dużym graczem w światowym sektorze energii odnawialnej, to w latach 2018-2022 odnotowała znaczący wzrost. Region zwiększył w tym okresie moc pochodzącą z OZE o ponad 33 GW, co na koniec 2022 roku dało łącznie 115 GW. Na szczególną uwagę zasługuje tu Polska – przede wszystkim ze względu na ilość przyłączonej energii słonecznej i wiatrowej.

Polska w dalszym ciągu opiera się na elektrowniach węglowych, które wytwarzają ponad 70 proc. energii elektrycznej kraju. Stanowi to największą część spośród wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej. Warto jednak zauważyć, że w ostatnich latach Polska realizowała program, który zakłada stopniowe zmniejszanie zużycia paliw kopalnych i coraz większe wykorzystanie odnawialnych źródeł energii (OZE). Sektorowi energii odnawialnej Polski, jak i całej Europy Środkowo-Wschodniej[1] przyjrzeli się analitycy EMIS (ISI Emerging Markets Group). Wnioski zgromadzono i udostępniono w raportach „Poland Renewable Energy Sector Report 2023-2024” oraz „CEE Renewable Energy Sector Report 2023-2024”.

Europa Środkowo-Wschodnia

Analitycy EMIS podkreślają, że w 2022 roku dostarczana przez Europę Środkowo-Wschodnią (CEE) moc pochodząca z odnawialnych źródeł energii – 115 GW – stanowiła zaledwie 15 proc. mocy z OZE całej Europy (globalnie było to już 3,4 proc.). Co ważne, wartość 115 GW oznacza kolejny już z rzędu wzrost wykorzystania energii odnawialnej w CEE. W 2018 roku było to 81,9 GW i od tamtej pory cały czas rośnie. Dominującym źródłem energii odnawialnej w regionie pozostają elektrownie wodne, na koniec 2022 roku zapewniały one aż 50 GW. Natomiast moce produkcyjne z energii słonecznej i wiatrowej wyniosły odpowiednio 32 GW i 26 GW.

Krajem CEE, który obecnie posiada największą moc zainstalowaną pochodzącą ze źródeł odnawialnych, jest Turcja. Kraj ten może pochwalić się aż 55,9 GW – z tego 31,6 GW pochodzi z energii wodnej, 11,4 GW z wiatru, 9,4 GW ze słońca, 1,9 GW z bioenergii, a 1,7 GW z energii geotermalnej. Warto zaznaczyć, że Turcja jest w Europie Środkowo-Wschodniej zdecydowanym liderem, jeśli chodzi o moc z energii geotermalnej (posiada 99,2 proc. całości). Pozostałymi krajami CEE, które wykorzystują ten rodzaj energii, są Chorwacja i Węgry. Posiadają zaledwie odpowiednio 0,01 GW i 0,003 GW mocy zainstalowanej.

Polska na tle CEE

Jak zaznaczyli analitycy EMIS, liderem pod względem ilości mocy zainstalowanej z OZE w Europie Środkowo-Wschodniej niezmiennie pozostaje Turcja. Na drugim miejscu znalazła się Polska, która na koniec 2022 roku posiadała 22,7 GW mocy zainstalowanej pochodzącej z OZE. Polska zajęła 10. miejsce w Europie pod względem mocy zainstalowanej z OZE i miała 3-procentowy udział w całej europejskiej mocy z odnawialnych źródeł energii. Udział ten w ostatnich 5 latach uległ podwojeniu (w 2018 roku wynosił zaledwie 1,5 proc.). Polska najlepiej wypada w segmencie energetyki słonecznej, gdzie pod względem mocy zainstalowanej zajmuje siódme miejsce w Europie, z udziałem 5 proc.

Polska z bliska – słońce i wiatr

Odnawialne źródła energii stanowiły około 40 proc. całego miksu energetycznego Polski. Jednak nawet mimo to elektrownie węglowe wytwarzały aż 70 proc. całej energii elektrycznej kraju (a odnawialne źródła energii zaledwie 20 proc.). Najwięcej mocy zainstalowanej z odnawialnych źródeł energii zapewniały farmy fotowoltaiczne – było to 19 proc. całości energii (a 49 proc. z OZE). Następne w kolejności były farmy wiatrowe z 13 proc. ogółu (i 35 proc. OZE).

Zarówno segment energii słonecznej, jak i wiatrowej odnotował w ostatnich latach znaczny wzrost. Moc instalacji fotowoltaicznych wzrosła z 300 MW w 2017 roku do 11,2 GW na koniec 2022 r. W Polsce działa obecnie ponad 1,1 mln małych instalacji fotowoltaicznych o mocy poniżej 50 kW. W 2022 roku Polska przyłączyła do sieci instalacje fotowoltaiczne o mocy 4,9 GW, co okazało się trzecią co do wielkości liczbą w Unii Europejskiej – po Niemczech i Hiszpanii.

W latach 2017-2022 Polska dodała 2,2 GW mocy w energetyce wiatrowej. Jednak tempo wykorzystania energii wiatrowej jest wolniejsze niż tej słonecznej, głównie ze względu na wprowadzenie „zasady 10H” w 2016 r. Rozporządzenie wymaga, aby turbiny wiatrowe były umieszczane w odległości co najmniej dziesięciokrotności ich wysokości od najbliższego domu lub rezerwatu przyrody.

Plany na przyszłość

W kwietniu 2023 roku polskie Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło scenariusz Polityki energetycznej Polski do 2040 r. (PEP 2040), który wyznacza ramy transformacji energetycznej kraju. Do 2030 roku łączna moc zainstalowana z odnawialnych źródeł energii, obejmująca energię słoneczną, wiatrową, biomasę, biogaz i energię wodną, może osiągnąć 50 GW. Patrząc jeszcze dalej w przyszłość, przewiduje się, że do roku 2040 moc ta znacznie wzrośnie i osiągnie 88 GW. Ponadto Polska w coraz większym stopniu koncentruje się na energetyce jądrowej, której moc zainstalowana ma wynieść 7,8 GW docelowo na rok 2040, co pokryje około 23 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Źródła:

EMIS Insights „Poland Renewable Energy Sector Report 2023-2024”

[1] W raporcie pojęcie Europy Środkowo-Wschodniej obejmuje: Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę Polskę, Rumunię, Słowację, Słowenię, Turcję i Węgry

Leasing to nadal druga najczęściej wykorzystywana forma finansowania

Najnowsza, 4 już edycja badania „Leasing Index” zrealizowanego przez Santander Leasing wskazuje, że korzystanie z leasingu (obecnie lub
w przeszłości) deklaruje obecnie 36 proc. małych firm. Zainteresowanie leasingiem wzrosło o 19 pp. wśród firm, które zatrudniają od 10 do 49.

Wykres 1: Korzystanie z zewnętrznych form finansowania wśród firm

Wykres 1: Korzystanie z zewnętrznych form finansowania wśród firm

W porównaniu do badania Leasing Index przeprowadzanego w poprzednich latach, w 2023 roku spadło wykorzystanie wszystkich zewnętrznych form finansowania. Korzystanie z leasingu (obecnie lub w przeszłości) deklaruje obecnie 36 proc. przedsiębiorstw zatrudniających na stałe do 49 pracowników. Odsetek korzystających spadł więc o 13 pp. w porównaniu do 2021 roku, a w porównaniu do 2019 roku – o 7 pp. Natomiast wykorzystanie wynajmu długoterminowego obecnie deklaruje 13 proc. badanych firm. W porównaniu do 2021 roku odsetek ten spadł o 2 pp.

– Warto w tym miejscu zaznaczyć, że spadek zainteresowania leasingiem odnotowano w grupie małych firm, które zatrudniają maksymalnie 9 pracowników. Jednak zupełnie odwrotną tendencję zaobserwowano wśród większych firm, zatrudniających więcej niż 10 pracowników, gdzie w porównaniu do naszego badania z 2021 r. wzrost wyniósł aż 19 pp. – podkreśla Tomasz Jąder, prezes zarządu Santander Leasing. – Ten poziom wzrostu odzwierciedla również dynamikę inwestycji w pierwszym półroczu br., gdzie w naszym przypadku wartość udzielonego finansowania na ich realizację wzrosła o 16 proc. r/r. Na pewno pozytywny wpływ na to miała dynamika zamówień w przemyśle, a także zwiększona dostępność pojazdów, które odgrywają główną rolę w naszej branży. Te czynniki z pewnością będą determinować kolejne wzrosty odnotowane w poszczególnych segmentach rynku, co potwierdzają prognozy Związku Polskiego Leasingu. Zakładają one,
że
łączne aktywa finansowane przez firmy leasingowe na koniec roku 2023 mogą wynieść rekordowe ponad 100 mld zł, co oznaczałoby wzrost rok do roku na poziomie 16 proc. r/r.  – dodaje.

Jeśli chodzi o zewnętrzne źródła finansowania największy spadek w porównaniu do poprzednich fal badania odnotowano w przypadku kredytów (o 23 pp.),
na co oczywiście wpływ mogła mieć obecna sytuacja na rynku kredytowym
i wysokie stopy procentowe. Duży spadek można zauważyć także w obszarze dotacji i subwencji krajowych (o 17 pp.), co jest odzwierciedleniem ograniczenia dotacji dla przedsiębiorców po okresie covidowym. Należy jednak zaznaczyć,
że obecne korzystanie z dotacji krajowych wciąż utrzymuje się na wyższym poziomie niż przed pandemią.

Wnioski ze zrealizowanej czwartej edycji badania Leasing Index są jednoznaczne – leasing zadomowił się wśród polskich przedsiębiorców. Nie zmieniła tego zarówno epidemia COVID, wybuch wojny w Ukrainie czy też kryzys gospodarczy,
z którym obecnie przedsiębiorcy się zmagają.

– Badane przez nas firmy potwierdzają apetyt  na  zewnętrzne finansowanie w formie leasingu. Spośród wszystkich przebadanych podmiotów aż 33 proc. planuje skorzystać z leasingu w przypadku przyszłych zakupów samochodów, maszyn czy sprzętu. Pod tym względem leasing wyprzedził kredyty i pożyczki bankowe, które jeszcze w 2021 roku były wskazywane częściej niż leasing – mówi Mariusz Włodarczyk, dyrektor zarządzający Santander Leasing.

Wykres 2: Źródła finansowania brane pod uwagę w przypadku przyszłych inwestycjiWykres 2: Źródła finansowania brane pod uwagę w przypadku przyszłych inwestycji

Branże korzystające z leasingu oraz czynniki wyboru zewnętrznego finansowania

Jak wynika z badania Leasing Index, różnice w świadomości zalet leasingu zależą od wielkości firmy oraz od sektora, w którym firma prowadzi działalność. Aż 54 proc. firm z sektora produkcyjnego wskazuje, że obecnie korzysta z leasingu,
z handlowego 41 proc., budowlanego 36 proc., a usługowego 20 proc.

Czynniki pozacenowe odgrywają najważniejszą rolę przy wyborze leasingodawcy w przypadku firm, które już korzystają z leasingu. 27 proc. badanych wybiera firmę leasingową w oparciu o polecenie znajomego lub innego przedsiębiorcy.
Z kolei w przypadku wynajmu długoterminowego dla 28 proc. firm najważniejszym czynnikiem jest dopasowanie oferty do ich potrzeb. Przedsiębiorcy zazwyczaj są zadowoleni z warunków, na których oferowane są formy finansowania. Niemniej, poziom ich zadowolenia z większości z nich spadł w porównaniu do 2021 roku. Leasing i wynajem długoterminowy są jednymi z najlepiej ocenianych źródeł finansowania, jednakże więcej badanych oceniło warunki, na których są oferowane jako „raczej dobre” (66 proc.
w przypadku leasingu i 70 proc. w przypadku wynajmu) niż „zdecydowanie dobre” (kolejno 12 proc. i 18 proc.).

Wykres 3: Czynniki decydujące o wyborze firmy leasingowejWykres 3: Czynniki decydujące o wyborze firmy leasingowej

– Trend wzrostowy istotności czynników pozacenowych zaobserwowany
w poprzednim badaniu utrzymuje się także w 2023 roku. Należy jednak zaznaczyć,
że większe niż dotychczas znaczenie zyskało posiadanie wcześniejszych doświadczeń
z firma leasingową, zarówno poprzez polecenie, jak i własne doświadczenia
we współpracy usługodawcą. Najwyższa istotność aspektów związanych
ze znajomością partnera finansowego nie dziwi w obecnej sytuacji rynkowej, gdzie firmy, zwłaszcza w cięższych dla siebie czasach, szukają sprawdzonych dostawców usług finansowych. Największe spadki zaobserwowaliśmy w ocenie istotności dopasowania oferty do potrzeb (o 18 pp.) oraz kwestii najniższej ceny (o 27 pp.).
W 2021 roku czynniki te znajdowały się na pierwszych dwóch miejscach, obecnie odpowiednio trzecie i piąte miejsce
– podsumowuje Mariusz Włodarczyk.

Atak Hamasu na Izrael podnosi ceny surowców i umacnia dolara

Sobotni atak Hamasu na Izrael spowodował w poniedziałkowy poranek wzrost cen kontraktów na ropę naftową o kilka procent. W miarę upływu czasu skala zwyżki nieco malała i ok. godz. 10:00 wynosiła +2,78 proc. w przypadku WTI na NYMEX-ie oraz +2,41 proc. w przypadku Brent na ICE. Cena kontraktów na złoto na COMEX-ie, która w piątek znalazła się na najniższym poziomie od marca br., podskoczyła dziś rano o ok. 1 proc. Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie, która w minionym tygodniu przełamała w górę swe lokalne maksima z okresu minionych 7 miesięcy, rosła dziś ok. godz. 10:00 o 1,68 proc. i była najwyższa od stycznia br.

Piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy okazał się zaskakująco mocny. Liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym urosła do 336 tys. (oczekiwano 170 tys.). Wynik sierpniowy uległ rewizji w górę z poziomu 187 tys. do 227 tys. Stopa bezrobocia została na tym samym poziomie 3,8 proc.

Michelle Bowman z FED powtórzyła swój pogląd, że inflacja jest nadal zbyt wysoka pomimo „znacznego” postępu w jej obniżaniu, a Fed prawdopodobnie będzie musiał dalej zacieśniać politykę pieniężną. Kontrakty terminowe Fed Fund wyceniają 18% szans na podwyżkę stóp o 25 pb w listopadzie i łącznie 38% do grudnia.

Kurs amerykańskiego dolara do izraelskiego szekla wzrósł do najwyższego poziomu od 2016 roku. Swój najwyższy poziom w historii osiągnął dziś kurs USD względem tureckiej liry. Po trzech sesjach wzrostu kurs EUR/USD spadał dziś ok. godz. 10:05 o 0,64 proc. Kurs USD/JPY, który w minionym tygodniu został zestrzelony przez domniemaną interwencję z osiągniętego po raz pierwszy od roku poziomu powyżej 150 JPY, trzyma się uparcie nieco poniżej tej bariery (dziś ok. godz. 10:10 -0,12 proc.).

Lekko osłabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,1 proc., USD/PLN +0,7 proc. ok. godz. 10:10).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara wrócił poniżej poziomu 28000 USD (-0,36 proc. ok. godz. 10:25).

Izraelski indeks rynku akcji TA-35 spadł w niedzielę o 6,5 proc. w okolice swoich lokalnych minimów z początku roku, a dzisiaj rano jego spadek był niewielki.

W piątek po danych z rynku pracy w USA S&P 500 i DJIA wzrosły do swoich najwyższych poziomów od tygodnia (S&P 500 +1,18 proc., DJIA +0,87 proc.), a Nasdaq 100 (+1,7 proc.) osiągnął najwyższy poziom od ponad 2 tygodni. Dziś ok. godz. 10:10 kontrakty na główne indeksy amerykańskiego rynku akcji spadały o 0,7-0,9 proc.

Zniżkowały na początku nowego tygodnia również główne indeksy w Europie (DAX -0,77 proc., CAC 40 -0,75 proc. ok. godz. 10:25).

Stosunkowo mocno radziła sobie natomiast GPW (WIG-20 +0,94 proc. ok. godz. 10:40). Najniżej od 2012 roku był kurs akcji Cyfrowego Polsatu. Wśród składników mWIG-u 40 i sWIG-u 80 swe nowe historyczne minima osiągnęły ceny akcji spółek Grenevia, Sunex i Photon Energy NV, zaś najwyżej w swej historii była dziś cena akcji spółki Auto Partner

Autor: Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Wojna na Bliskim Wschodzie: inwestorzy obawiają się eskalacji

Ostatnie lata mogły nas przyzwyczaić do tego, że na świecie było jednak trochę bezpieczniej niż obecnie. Oprócz oczywistej tragedii ludzkiej te konflikty to również bardzo silne bodźce do nerwowych reakcji inwestorów.

Wojna na Bliskim Wschodzie?

Na wypadek, gdyby ktoś w weekend był odcięty od doniesień medialnych, to w Izraelu mamy poważny konflikt militarny. Do ataków przyznaje się Hamas, aczkolwiek w mediach nie brakuje szerszego obwiniania Palestyńczyków jako całości. Obecna liczba ofiar i wystrzelonych pocisków rakietowych idzie w tysiące, co powoduje, że mamy do czynienia z jednym z największych nasileń działań zbrojnych w wieloletniej historii. To właśnie dlatego na rynkach zaczęły się bardzo nerwowe reakcje. Panikę najmocniej wzmocniło to, że ataki zaczęły się na początku weekendu, kiedy rynki nie mogły reagować. W rezultacie dzisiaj na otwarciu wiele z tych panicznych ruchów miało swoje rozwiązanie. W piątkowy wieczór za jednego dolara płacono 3,85 szekli izraelskich. Dzisiaj w nocy na otwarciu rynków w Azji było to już 3,90 szekli, a podczas pisania tych słów sięgnęło 3,93 szekli. Na ropie naftowej tydzień zakończył się uspokojeniem po silnych spadkach w okolicy 84-85 dolarów za baryłkę brent. Dzisiaj od rana widzieliśmy 88 dolarów, ale tutaj sytuacja się uspokaja, a nie eskaluje.

Dane z amerykańskiego rynku pracy

Piątek był bardzo dziwnym dniem pod kątem danych zza oceanu. Na pierwszy rzut oka było słabo i bezrobocie nie spadło z 3,8% do 3,7%, jak oczekiwali analitycy. Z drugiej jednak strony w sektorze pozarolniczym pracę znalazło 166 tysięcy osób więcej, niż oczekiwano. W sektorze prywatnym 103 tysiące, ale to nadal bardzo dobry wynik. Trzeba pamiętać, że aby przesunąć bezrobocie o 0,1%, potrzeba ok. 160 tysięcy mniej bezrobotnych. W rezultacie amerykański rynek pracy nie tylko nie rozpoczyna zwolnień przygotowujących firmy do kryzysu, ale w trakcie, gdzie w jednych firmach były głośne zwolnienia, inne nadal zatrudniają. Płace w skali roku rosną co prawda zaledwie o 4,2%, ale w USA po ostatnich spadkach tempa wzrostu cen, jest to realny wzrost płac. Na głównej parze walutowej świata inwestorzy nie mogli się zdecydować. Najpierw wyraźnie umacniał się dolar względem euro, po czym wrócił w okolice punktu wyjścia.

Dobre dane z Kanady

Równocześnie z publikacjami z USA mieliśmy te z Kanady. Tam stopa bezrobocia wbrew oczekiwaniom nie wzrosła. Podobnie też jak w USA przybyło więcej od oczekiwań miejsc pracy. Na szczególną uwagę zasługuje jednak fakt, że ponad 75% tych miejsc pracy to miejsca na niepełny etat. To nadal dobry wynik, ale to zawsze ta mniej korzystna opcja. Po tych danych dolar kanadyjski umacniał się względem waluty swojego jedynego sąsiada.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, co nie zmienia faktu, że na rynkach się dużo dzieje po weekendzie.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

NBP kupił ok. 100 ton złota w ciągu 6 miesięcy

Narodowy Bank Polski (NBP) od kwietnia br. kontynuuje strategię zabezpieczania stabilności finansowej kraju poprzez systematyczne zwiększanie swoich rezerw złota monetarnego. Dokupując we wrześniu kolejne tony, zrealizował dzięki temu swoją obietnicę z 2021 roku. Prezes NBP deklarował wówczas chęć dalszego powiększenia rezerw o kolejne 100 ton. Jak wynika z niedawnej aktualizacji aktywów rezerwowych oraz własnych wyliczeń, obecnie w skarbcu mamy niecałe 334 ton złota (około 333,72 tony). Nasze obecne rezerwy wskazywałyby, że zdołaliśmy wyprzedzić teraz także Arabię Saudyjską pod względem posiadanych rezerw kruszcu.

Złote skarbce NBP

Od kwietnia br. Narodowy Bank Polski kupił ok. 100 ton. W kwietniu 14,8 ton, maju 19,9 ton, czerwcu 13,7 ton, lipcu 22 tony, sierpniu 14,9 ton i ostatnio we wrześniu – z własnych wyliczeń – ponad 19 ton. Co daje nam łącznie w skarbcu niecałe 334 ton złota (około 333,72 tony).

Warto wiedzieć, że złoto monetarne jest idealnym elementem dywersyfikującym strukturę rezerw. W długim terminie zachowuje siłę nabywczą, a przechowywane pod własną kontrolą pozbawione jest ryzyka kontrahenta. Ponadto jest aktywem o bardzo wysokiej płynności, które można niemal natychmiast zamienić na dowolną walutę, a popyt na ten kruszec występuje praktycznie na całym globie. Niewątpliwie jego posiadanie podnosi więc poziom bezpieczeństwa.

Zagraniczni analitycy często zwracają uwagę na fakt, że te relatywnie duże zakupy złota mają także związek z tym, że Polska ma własną walutę, podatną na wahania w okresach zawirowań na rynkach, których obecnie nie brakuje. Ostatnie tygodnie zdominowane są chociażby informacjami o postępującej wyprzedaży amerykańskich obligacji, a miniony weekend to z kolei potężny skok ryzyk geopolitycznych związanych z napięciami na Bliskim Wschodzie.

Coraz wyżej w rankingu

Według Światowej Rady Złota w II kwartale br. to właśnie Polska miała największe wzrosty pod kątem nabytego kruszcu (48,41 tony), wyprzedzając tym samym Chiny, które w tym czasie zwiększyły swoje zasoby złota o nieco ponad 45 ton. Nasze aktualne 334 ton oznaczałoby więc awans o kilka oczek w górę (licząc od stanu z II kwartału br.), z miejsca 21. na 15. Wyprzedzając m.in. Arabię Saudyjską, Kazachstan, Liban i Wielką Brytanię.

Jednak na oficjalnie potwierdzanie awansu w zestawieniu rezerw złota przypadających na kraj musimy poczekać do aktualizacji rankingu na koniec III kwartału br. przez Światową Radę Złota. Wówczas dowiemy się jakich zakupów dokonywały inne kraje w tym samym czasie. Możemy się więc spodziewać, że polskie zakupy złota nie są odosobnione. Na świecie wiele banków centralnych od dłuższego czasu systematycznie kupuje kruszec – wskazuje Aleksander Pawlak, prezes firmy Tavex. Nasze zakupy złota pozwoliły nie tylko zwiększyć strategiczny bufor bezpieczeństwa finansowego kraju, ale także zbliżyć NBP pod względem udziału złota w rezerwach dewizowych do średniej w bankach centralnych na świecie. Pozostając przy wartościach wyrażonych w USD stanowią one 11,1% – dodaje.

Gdzie jest nasze złoto?

W ostatnich latach coraz więcej banków centralnych zdaje sobie sprawę z ryzyka przetrzymywania złota poza krajem. Według przeprowadzonych wśród banków centralnych oraz funduszy majątkowych badań Invesco Global Sovereign Asset Management Study, których wyniki opublikowane zostały w lipcu tego roku, coraz większa liczba krajów podejmuje kroki mające na celu repatriację złota. Trend ten przyspieszył też po nałożeniu sankcji przez Zachód na Rosję w 2022 roku, w związku z agresją na Ukrainę. Do wspomnianego trendu sprowadzania złota do kraju przez banki centralne przyłączył się także Narodowy Bank Polski. Około 100 ton złota sprowadzonych zostało z Londynu jesienią 2019 roku. Wcześniej w Polsce przechowywano jedynie 4,9 tony.

Według sprawozdania finansowego NBP z 31 grudnia 2022 roku, w Polsce znajdowało się 104,9 ton, natomiast 123,8 ton zdeponowanych było poza granicami. Trzymając się deklaracji z 2021 roku, w kolejnym kroku NBP powinien podjąć działania zmierzające do repatriacji całych, tegorocznych zakupów – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex. Jednak obiektywnie patrząc, przetrzymywanie części aktywów rezerwowych w złocie poza granicami, np. w skarbcach w Londynie, może mieć także pewne zalety. A największą z nich jest płynność – dodaje.

Kraków chce być centrum innowacji obronnych NATO

Akademia Górniczo Hutnicza w Krakowie wspólnie z Krakowskim Parkiem Technologicznym starają się o utworzenie w Krakowie polskiego oddziału akceleratora innowacji obronnych NATO w ramach programu DIANA (Defence Innovation Accelerator for the North Atlantic). Celem działań akceleracyjnych jest wsparcie rozwoju nowoczesnych technologii podwójnego zastosowania, które można wykorzystać na potrzeby bezpieczeństwa Sojuszu.

Dla Polski to szansa na wsparcie modernizacji technologicznej sektora obronności i rozwój firm w obszarze nowych i przełomowych technologii podwójnego zastosowania. Akcelerację biznesową ma zapewnić przede wszystkim KPT, natomiast akcelerację technologiczną oraz dostęp do infrastruktury badawczej i laboratoryjnej AGH.

Celem akceleratora DIANA, tworzonego przez NATO, jest połączenie kompetencji naukowców, innowatorów oraz start-upów współpracujących nad rozwiązaniami „głębokich technologii” (ang. deep tech) z jednostkami sektora obronnego i wojskowego. W obszarze zainteresowań DIANA znajdą się przełomowe, nowe technologie, do których zaliczają się m.in. sztuczna inteligencja, przetwarzanie dużych zbiorów danych (big data), technologie kosmiczne, kwantowe, autonomiczne, informacyjne i komunikacyjne, a także biotechnologia oraz nowoczesne materiały.

Program powstał z myślą o rozwoju technologii z potencjałem tzw. podwójnego zastosowania, czyli  zarówno do celów cywilnych jak i obronnych. Dołączenie do programu niesie ze sobą ogromną szansę na dynamiczny ich rozwój, dalszą komercjalizację oraz szybszą adaptację przez sojuszników NATO. Konsorcjum AGH oraz KPT powstało z myślą o zwiększeniu potencjału akceleracyjnego Polski i włączeniu krajowego ekosystemu innowacji do systemu natowskiego, obejmującego już dzisiaj 12 akceleratorów w innych krajach NATO, i przeszło 90 centrów testowych DIANA.

W trakcie inauguracji roku akademickiego w AGH gościem wydarzenia był Dyrektor Zarządzający Akceleratora Innowacji Obronnych NATO (DIANA), profesor Deeph Chana. W trakcie wystąpienia przybliżył założenia inicjatywy, której Polska jest aktywnym uczestnikiem, przedstawił szanse dla polskich innowatorów związane z udziałem w programie akceleratora oraz zaprezentował możliwości zaangażowania sektora akademickiego. W szczególność prof. D. Chana w trakcie wystąpienia wyjaśnił: – Zależy nam na wypracowaniu trwałych rozwiązań, które będą służyły społeczeństwom i uczynią nasz świat lepszym i bezpieczniejszym. Podobnie jak Kopernik przedefiniował postrzeganie świata także nam zależy na nowym zrozumieniu tego czym jest bezpieczeństwo.
W związku z tym pragniemy przedefiniować pojęcie bezpieczeństwa. Z tym właśnie przychodzimy do świata akademickiego w ramach programu DIANA, który powstał z myślą o budowaniu całej generacji uczelni, firm, startupów, pracujących wspólnie nad nowymi rozwiązaniami w sposób kompleksowy.

Prof. Jerzy Lis, Rektor AGH w Krakowie podkreśla: – W dołączeniu do programu DIANA pokładamy ogromne nadzieje. Dla naszej uczelnianej społeczności to szansa na wzmocnienie i rozwój kluczowych obszarów badawczych. Wsparcie merytoryczne, mentoring ekspertów rynkowych są także nieocenione w tym przedsięwzięciu. Jednocześnie mamy poczucie, że jesteśmy gotowi wnieść do programu DIANA najbardziej innowacyjne rozwiązania powstające w murach naszej uczelni. Będziemy także zachęcać naszą kadrę naukową, studentów i uczelniane spin offy do udziału w tzw. „wyzwaniach” programu DIANA, w ramach których mogłyby testować i doskonalić powstające rozwiązania technologiczne w najlepszych i najbardziej zaawansowanych centrach badawczych i akceleratorach w krajach należących do NATO. 

Tadeusz Zaremba, prezes zarządu Krakowskiego Parku Technologicznego,
w którym odbyło się spotkanie Dyrektora Zarządzającego DIANA ze środowiskiem polskich innowatorów dodaje: – Krakowski Park Technologiczny od lat w swoich działaniach kieruje się misją publiczną. Trudno sobie dzisiaj wyobrazić ważniejszy obszar działalności niż wykorzystanie nowych technologii w celu zwiększenia bezpieczeństwa Polski oraz całego Paktu Północnoatlantyckiego. W KPT bardzo ważne są dla nas działania ukierunkowane na współpracę i realizację projektów pomiędzy nauką a biznesem, dlatego też tworzymy konsorcja z małopolskimi uczelniami, tak jak w tym przypadku z AGH. Zarówno ta współpraca, jak i wieloletnie doświadczenie w pracy z bardzo wymagającymi sektorami przemysłu stanowią doskonałe przygotowanie do realizacji projektu DIANA. To wszystko pozwala nam nie tylko identyfikować nowe technologiczne możliwości, ale także skutecznie wdrażać je w praktyce. Dlatego cieszę się, że NATO inwestując w innowacje patrzy także w naszym kierunku.

Nabór do pilotażowej edycji akceleratora DIANA został uruchomiony w czerwcu tego roku. Udział w akceleratorze jest nadzorowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej.

Szczegółowe informacje dotyczące programu DIANA dostępne są na stronie: https://www.diana.nato.int/

TEP: Glapiński niszczy reputację NBP

Jesteśmy oburzeni treścią wypowiedzi Prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, który podczas konferencji w dniu 5 października bezpodstawnie zarzucał ekonomistom oraz dziennikarzom brak obiektywizmu, upolitycznienie, a nawet – szkodzenie Polsce.

Podczas konferencji Prezesa NBP pojawiło się wiele bulwersujących wypowiedzi, których nie da się pogodzić z powagą pełnionego urzędu i jego ustawową apolitycznością. Dotyczy to zarówno treści, jak i formy, które drastycznie odbiegają od standardów komunikacji banków centralnych w krajach demokratycznych. Skutkiem tego rodzaju komunikacji są ogromne szkody dla reputacji NBP, co w konsekwencji może negatywnie wpływać na zaufanie podmiotów inwestujących na polskim rynku finansowym. Komunikacja banku centralnego z otoczeniem rynkowym w żaden sposób nie może zawierać epitetów pod adresem osób, prezentujących odmienne analizy. Nie jest wówczas możliwa dyskusja, która powinna prowadzić do zwiększenia przejrzystości i skuteczności polityki pieniężnej.

Eksperci oraz dziennikarze mają prawo w nieskrępowany sposób uczestniczyć w debacie publicznej, tym bardziej że dotyczy ona bardzo ważnych dla ogółu społeczeństwa zagadnień. Etyka i odpowiedzialność społeczna wręcz wymaga tego, by informować opinię publiczną o możliwych problemach czy wyzwaniach, niezależnie czy jest to zgodne z oceną Prezesa NBP czy rządu.

W imieniu Towarzystwa Ekonomistów Polskich apelujemy o debatę, w której jedyną formą walki są merytoryczne argumenty.

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Jak przygotować się do branżowej konferencji?

Konferencje branżowe stały się nieodłącznym elementem współczesnego biznesu. Umożliwiają nawiązanie kontaktów, wymianę doświadczeń i zdobycie nowych informacji o aktualnych trendach w danej branży. W odpowiednim momencie i miejscu mogą otworzyć przed Tobą drzwi do nowych możliwości i perspektyw. Jak zatem odpowiednio się do nich przygotować? Oto kilka kluczowych kroków, które pomogą w pełni wykorzystać potencjał takiego spotkania.

Do czego służą konferencje branżowe?

Konferencje branżowe odgrywają kluczową rolę w dynamicznie zmieniającym się świecie biznesu. Stanowią platformę, na której eksperci, praktycy, przedsiębiorcy oraz inwestorzy mogą spotkać się twarzą w twarz, aby dzielić się wiedzą i doświadczeniem. Dzięki temu uczestnicy mają możliwość zdobywania najnowszych informacji o innowacjach, trendach rynkowych oraz przyszłościowej wizji rozwoju danej branży.

W trakcie takich spotkań często prezentowane są nowatorskie rozwiązania technologiczne, badania rynkowe oraz analizy case study. Konferencje pozwalają również na bezpośrednią wymianę opinii, co może prowadzić do ulepszania produktów, usług lub strategii biznesowych.

Ponadto, konferencje branżowe są idealnym miejscem do nawiązywania nowych kontaktów biznesowych. Umożliwiają budowanie relacji z potencjalnymi klientami, partnerami czy dostawcami, a także pogłębianie już istniejących więzi. Wielu uczestników korzysta z nich również jako z okazji do promocji swojej firmy, mając na sobie na przykład koszule firmowe z nadrukiem czy bluzy firmowe z firmowym logo.

Ostatecznie, konferencje branżowe stanowią miejsce inspiracji, gdzie można czerpać motywację do dalszego działania, uczyć się od liderów rynku i dążyć do ciągłego rozwoju w swojej dziedzinie.

Jak dobrze zorganizować konferencję branżową?

Organizacja udanej konferencji branżowej to prawdziwe wyzwanie, wymagające zarówno dokładnego planowania, jak i elastyczności w działaniu. Pierwszym krokiem jest zrozumienie potrzeb i oczekiwań potencjalnych uczestników. Kluczem jest dostarczenie wartościowej treści, która przyciągnie właściwą grupę odbiorców.

Wybór odpowiedniej lokalizacji jest kolejnym istotnym elementem. Miejsce powinno być dostępne komunikacyjnie, komfortowe i dostosowane do liczby uczestników. Ważne jest także, aby posiadało niezbędne udogodnienia techniczne, takie jak nowoczesny sprzęt audio-wizualny czy szybkie łącze internetowe.

Opracowanie atrakcyjnego programu konferencji z zaproszeniem ekspertów i liderów branży to gwarancja wysokiej jakości prelekcji i warsztatów. Zapewnienie czasu na networking pozwoli uczestnikom na nawiązanie wartościowych kontaktów biznesowych i wymianę doświadczeń w mniej formalnej atmosferze.

Kolejnym aspektem jest promocja wydarzenia. Skuteczne działania marketingowe, takie jak kampanie w mediach społecznościowych, e-mail marketing czy reklama w mediach branżowych, pomogą dotrzeć do szerszej grupy odbiorców. Istotne jest również stworzenie atrakcyjnych materiałów promocyjnych, takich jak koszule firmowe, ulotki czy gadżety z haftem na koszulach. Taką odzież można znaleźć choćby na  https://stacjanadruku.pl.

Na koniec, nie można zapomnieć o logistyce. Zapewnienie uczestnikom wygodnego zakwaterowania, cateringu oraz transportu podniesie standard wydarzenia i przyczyni się do pozytywnych opinii po jego zakończeniu.

Jaki strój obowiązuje na konferencji branżowej?

Strój na konferencji branżowej to nie tylko odzwierciedlenie osobistego stylu, ale przede wszystkim wizerunku firmy, którą się reprezentuje. Choć wybór ubioru zależy od charakteru i branży konferencji, istnieją pewne ogólne zasady, które warto mieć na uwadze.

Tradycyjnie, konferencje biznesowe wymagają bardziej formalnego podejścia do stroju. Dla mężczyzn oznacza to zazwyczaj garnitur w stonowanych kolorach, białą lub delikatnie wzorzystą koszulę oraz eleganckie buty. Dla kobiet odpowiednikiem może być elegancki kostium, sukienka biznesowa czy spódnica w połączeniu z bluzką.

Jednakże, w miarę upowszechniania się start-upów i branż związanych z nowymi technologiami, konwencje dotyczące ubioru stają się bardziej elastyczne. W takim środowisku można spotkać osoby w casualowych koszulkach z logo firmowym, dżinsach czy nawet w bluzach z logo – dobrym miejscem do wykonania takowych jest https://stacjanadruku.pl/nadruki-na-bluzach.

Warto jednak pamiętać, że niezależnie od formalności stroju, najważniejsza jest jego czystość, schludność i dopasowanie do sylwetki. Detale takie jak koszule firmowe czy bluzy firmowe mogą dodatkowo wzmocnić pozytywny wizerunek firmy wśród uczestników.

Ostateczna decyzja o wyborze stroju powinna zależeć od charakteru konferencji oraz publiczności, do której jest ona skierowana. Zawsze warto zastanowić się, jak chcemy być postrzegani oraz jakie pierwsze wrażenie chcemy wywrzeć na innych uczestnikach.

Czy umieścić logo firmy na koszuli firmowej?

Umieszczenie logo firmy na koszuli firmowej to ważna decyzja marketingowa, która może wpłynąć na wizerunek przedsiębiorstwa w oczach innych. Logo jest bowiem często pierwszym elementem, jaki kojarzony jest z marką, a odpowiednie jego eksponowanie może przynieść liczne korzyści.

Przede wszystkim, koszulki z logotypem firmowym zwiększają rozpoznawalność marki. W miejscach, gdzie gromadzą się profesjonaliści z danej branży, taki strój stanowi doskonałą reklamę. Uczestnicy konferencji czy targów często zwracają uwagę na logo firm obecnych na takich wydarzeniach, co może skutkować nawiązaniem nowych kontaktów biznesowych.

Co więcej, koszule firmowe z logotypem budują poczucie jedności i przynależności wśród pracowników. Noszenie ubrań z logo przedsiębiorstwa może zwiększyć zaangażowanie zespołu i wzmocnić ducha korporacyjnego.

Jednak decyzja o umieszczeniu logo na koszuli firmowej nie powinna być podejmowana pochopnie. Ważne jest, aby logotyp był estetyczny, dobrze zaprojektowany i widoczny, ale nie dominujący. Warto także zastanowić się nad techniką naniesienia logo. O ile nadruk na koszulach może być bardziej ekonomiczny i pozwala na uzyskanie bardziej żywych kolorów, o tyle haft na koszulach jest trwalszy i dodaje koszulce elegancji.

Podsumowując, umieszczenie logo firmy na koszuli firmowej to skuteczny sposób promocji, ale wymaga przemyślenia wielu aspektów, by efekt był zgodny z oczekiwaniami i potrzebami marki.

Podsumowanie

Konferencje branżowe są nie tylko miejscem wymiany wiedzy, ale również doskonałą okazją do promocji firmy i nawiązania wartościowych kontaktów biznesowych. Kluczowym elementem przygotowania do takiego spotkania jest profesjonalizm – zarówno w zakresie organizacji, jak i prezentacji samego siebie. Dzięki odpowiedniemu strojowi, w tym koszulom firmowym z logo, można wzmocnić pozytywny wizerunek firmy i zyskać uznanie w oczach innych uczestników.

Jak przygotować firmę na kryzys? Odporność organizacji w obliczu zmian

Zaburzenia gospodarcze ostatnich lat udowodniły jak duże znaczenie dla zapewnienia ciągłości funkcjonowania biznesu w czasie kryzysu ma odporność organizacji. Firmy, które potrafią nie tylko szybko adaptować się do nowej sytuacji, lecz również dobrze przygotować na potencjalne wyzwania natury społecznej czy gospodarczej, zyskują przewagę operacyjną. Jak pokazała pandemia, elastyczność i gotowość do wdrażania zastępczych rozwiązań może decydować o sukcesie danego podmiotu w okresach niestabilności. Ów sukces firmy najczęściej mierzą za pomocą wskaźników finansowych, stosowanych przez sześć na dziesięć badanych przedsiębiorstw, wynika z raportu One size doesn’t fit all: Four postures toward resilience firmy doradczej Deloitte.

Celem budowania odporności organizacji jest umożliwienie sprawnego przejścia przez trzy etapy zarządzania kryzysem: reakcję, odbudowę i powrót do pełnej funkcjonalności. Reakcja powinna być dostosowana do rodzaju zdarzenia niepożądanego. Zupełnie inaczej firmy podejdą do jednostkowych, ograniczonych do danej organizacji zakłóceń, np. awarii systemu IT niż do problemów dotykających całej branży, jak np. załamania na giełdzie czy perspektywa nowych ograniczeń legislacyjnych. Na tym etapie kluczowe dla sukcesu przedsięwzięcia jest nie tylko uprzednie dobre przygotowanie się, lecz również zachowane elastyczności, która pozwala rewidować i dostosowywać odpowiedź w zależności od szczegółowych okoliczności.

Na podstawie badania jakościowego przeprowadzonego wśród przedstawicieli kadry kierowniczej firm operujących w Europie, Ameryce Północnej i krajach Azji i Pacyfiku, Deloitte opracowało raport analizujący postawy organizacji względem potencjalnych kryzysów. Ustalono zakres strategii budowania odporności, charakter działań, podatności i zagrożenia, wyzwania i przeszkody oraz taktyki budowania odporności i KPI.

Odporność organizacji to wciąż mało rozpoznany temat. Choć globalna gospodarka wymaga zachowania ciągłości działania, nie wszyscy zdają się traktować temat z należytą powagą. Tymczasem odporność ma znaczenie strategiczne. Może nie tylko uratować biznes, ale także wspomóc jego pozytywną transformację. Jej budowanie powinno być jednym z priorytetów dla menadżerek i menadżerów – mówi Julia Patorska, partnerka, liderka zespołu ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

Kierownictwo pozostaje w defensywie

Analiza wyników badania pozwoliła wyodrębnić cztery podejścia do budowania odporności. Pierwszym z nich jest postawa defensywna operacyjna, która skupia się na natychmiastowych działaniach w odpowiedzi na pojedyncze zakłócenia. Jej głównym celem jest wsparcie zagrożonej części organizacji w szybkim usunięciu problemu i „uniknięciu katastrofy”. Co trzeci rozmówca deklaruje, że jest to podejście dominujące w ich organizacjach.

Drugim kierunkiem, przyjmowanym przez co czwartego rozmówcę jest postawa defensywna ogólnofirmowa. Polega ona na budowaniu odporności poprzez skoordynowaną strategię, umożliwiającą przedsiębiorstwu szybkie wyjście z kryzysu. Podejście ofensywne operacyjne, reprezentowane przez 10 proc. badanych firm, charakteryzuje się większą aktywnością, jednak ogranicza się jedynie do części organizacji, zazwyczaj najbardziej narażonej na zakłócenia. Przedsiębiorstwa chcą nie tylko przetrwać dany incydent, lecz dostrzegają w nim szansę wejścia na nowe rynki, rozwoju działalności czy poprawy wyników.

Ostatnia z reprezentowanych postaw – ofensywna ogólnofirmowa – traktuje odporność jako holistyczny cel strategiczny. W jej ramach organizacja podejmuje aktywne działania, aby przygotować się na ewentualne incydenty. W perspektywie długoterminowej dla tego rodzaju przedsiębiorstw zakłócenia stanowią źródła nowych możliwości. W taki sposób działa 30 proc. badanych przedsiębiorstw.

Większość analizowanych przez Deloitte firm przyjmuje postawy defensywne. Jest to w pewien sposób zrozumiałe. W klasycznym biznesie przywykło się bowiem traktować zakłócenia jako kryzysy, które jak najszybciej należy zażegnać. Nie jest to błędne myślenie, ponieważ umożliwia zachowanie płynności działania i szybki powrót do stałych przychodów – mówi Alexander Muravitski, dyrektor, lider usług Crisis & Resilience w Europie Środkowej, Deloitte. – Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że takiemu myśleniu brakuje długoterminowej perspektywy i szerszych aspiracji. Te firmy, które w kryzysie widzą potencjał skokowego rozwoju, mogą zyskiwać przewagę konkurencyjną, dzięki proaktywnemu rozwijaniu swoich usług, produktów czy systemów. Takie podejście pozwala nie tylko lepiej funkcjonować w spokojnych czasach, lecz również skuteczniej radzić sobie z potencjalnymi tąpnięciamidodaje.

Wysokie nakłady finansowe i czasowe

Budowanie odporności w firmie wymaga wzmożonych działań kadry kierowniczej, nakładów finansowych na dokładne analizy, a dodatkowo w znacznym stopniu angażuje zasoby poznawcze pracowników. Jedną z głównych przeszkód w budowaniu odporności jest, zdaniem ankietowanych, zarządzanie w sposób nieskoordynowany. Poszczególne działy w firmie, opracowując własną część strategii, nie są pewne, jak umieścić ją w szerszej wizji firmy czy ujednolicić z innymi jednostkami organizacji. W przedsiębiorstwach, które przyjmują postawę operacyjną, jest to wyraźnie istotniejszy problem, jednak nawet te, które starają się działać na poziomie całej organizacji często twierdzą, że brakuje im dobrego zarządzania.

Problem stanowi również niskie zainteresowanie tematem budowania odporności. Wskazało na niego 30 proc. badanych reprezentujących firmy o postawie defensywnej i co dziesiąty wywodzący się z podmiotów o postawie ofensywnej. Przy temacie wymagającym tak szerokiego spojrzenia, świadomości nie tylko swojej branży, lecz również ogólnego otoczenia biznesu i wydarzeń bieżących, kluczowym jest zaangażowanie entuzjastycznych pracowników. Wśród innych problemów napotykanych na drodze do zbudowania odporności, kierownictwo wymienia również: krótkowzroczność, trudność pomiaru efektów i wysokie koszty działania.

Powody budowania odporności

Każde przedsiębiorstwo, któremu zależy na długofalowej i efektywnej działalności, wyznacza wskaźniki sukcesu. Podobny mechanizm należy zastosować przy ocenie skuteczności działań antykryzysowych. Najpopularniejszymi wśród uczestników badania miernikami, z którymi kierownicy chcą porównywać wyniki sprzed kryzysu i po nim, są wskaźniki finansowe – zyski i straty, przepływy pieniężne, sprzedaż. Mają one największe znaczenie dla 65 proc. rozmówców. Ponad połowa badanych wskazuje również na dużą wartość wskaźników operacyjnych – dywersyfikacji, redundancji, kondycji dostawców.

W celu podjęcia decyzji o sposobie budowania odporności należy wziąć pod uwagę dwie podstawowe kwestie. Pierwszą z nich jest ryzyko niepodejmowania działań. Cena płacona za przygotowanie się do potencjalnego kryzysu jest wysoka. Niemniej jednak rozpatrywanie odporności w wąskiej perspektywie stwarza ryzyko, że przy następnym zagrożeniu, jakie pojawi się na horyzoncie, przedsiębiorstwo nie podejmie właściwych działań.

Drugą sprawą, nad którą warto się pochylić jest podejście do budowania odporności. Po decyzji o podjęciu działań należy wystrzegać się innej skrajności – nadmiernej ingerencji w procesy operacyjne. Budowanie infrastruktury potrzebnej do przyjęcia postawy ofensywnej ogólnofirmowej przynosi korzyści, jednak nie każdy kryzys wymaga gruntownej transformacji. Niekiedy wystarczające są szybkie działania odbudowujące.

System reagowania na zagrożenie

Aby skutecznie odpowiedzieć na kryzys należy zidentyfikować mocne strony swojego przedsiębiorstwa i w oparciu o nie budować systemy reagowania. Firmy o postawie defensywnej operacyjnej w swoich działaniach skoncentrują się np. na przygotowaniu pracowników i wyznaczeniu tradycyjnych mierników skuteczności – wskaźników finansowych, operacyjnych i nastrojów interesariuszy.

W tym samym czasie przedsiębiorstwa ukierunkowane ogólnofirmowo ofensywnie, skupią się na rozwoju komunikacji, kultury organizacyjnej i infrastruktury.

Warto zwrócić uwagę na podejścia ofensywne, cechujące się dużym udziałem innowacji w strategiach antykryzysowych i perspektywicznym myśleniem. Prezes niemieckiej firmy motoryzacyjnej, z którym rozmawialiśmy, odpowiednio zareagował na wzrost zainteresowania pojazdami elektrycznymi. Postawił na komunikację jako podstawę strategii budowania odporności. W jej ramach uruchomiono platformę dla pracowników, poprzez którą mogli oni wcześniej zgłaszać potencjalne incydenty i dzielić się pomysłami na zmianę procesów biznesowych, zanim wystąpi sytuacja kryzysowa. Platforma udowodniła swoją wysoką przydatność w czasie pandemii – mówi Alexander Muravitski.

Niezależnie od przyjętej postawy ważne jest traktowanie odporności jako ważnego aspektu funkcjonowania firmy. Minione kilka lat udowodniło, że większość biznesów jest podatna na liczne czynniki pozostające poza ich kontrolą, takie jak: ceny energii, skutki kryzysu klimatycznego czy nieoczekiwane migracje ludności.

O badaniu:

Raport powstał w oparciu o przeprowadzone w 2022 r. badanie jakościowe – rozmowy z przedstawicielami kadry kierowniczej firm z różnych części świata. Wszyscy rozmówcy zajmowali stanowiska w zarządzie lub pełnili funkcję wiceprezesa wykonawczego w przedsiębiorstwach wycenianych na kilka miliardów dolarów (przychody na poziomie co najmniej czterech mld dolarów rocznie) oferujących usługi na rzecz przedsiębiorstw i klientów detalicznych w: Ameryce Płn. (7), Wielkiej Brytanii/Unii Europejskiej (6) i regionie Azji i Pacyfiku (7) w różnych branżach (branży dóbr konsumpcyjnych, telekomunikacyjnej, technologicznej, motoryzacyjnej, detalicznej, produkcyjnej, ochrony zdrowia i life sciences oraz usług finansowych).

Jak zostać influencerem na Instagramie: Przewodnik krok po kroku

Instagram to platforma społecznościowa, która stała się miejscem, gdzie pasje, kreatywność i osobiste zainteresowania mogą przekształcić się w karierę influencera. Jeśli masz pasję, chcesz się nią dzielić i budować społeczność online, to jesteś na dobrej drodze, aby stać się influencerem na Instagramie. Oto krok po kroku przewodnik, który pomoże Ci osiągnąć ten cel.

Kim jest influencer?

Influencer to nie tylko osoba z tysiącami lub milionami obserwujących na mediach społecznościowych; to kreator, który potrafi inspirować, motywować i wpływać na innych w pozytywny sposób. To jednostka, która dzieli się swoimi pasjami, wiedzą i doświadczeniem, tworząc wartościową treść, która przyciąga społeczność online. Influencer to osoba, która jest otwarta na budowanie autentycznych relacji z obserwującymi i angażuje się w rozmowy na tematy bliskie jej sercu. To także ktoś, kto może przekazywać ważne przesłania, podnosić świadomość społeczną i działać na rzecz dobra wspólnego. Influencer to kreator, który jest odpowiedzialny za swoje działania i który może być pozytywnym wzorcem dla innych. To osoba, która potrafi wykorzystać swoją platformę do tworzenia pozytywnego wpływu na świat i inspirowania innych do osiągania swoich celów i marzeń.

Jak zarabiają influencerzy?

Influencerzy zarabiają na różne sposoby, wykorzystując swoją popularność i wpływ w świecie mediów społecznościowych. Jednym z głównych źródeł dochodu dla influencerów są płatne współprace z markami. Firmy chętnie współpracują z influencerami, aby promować swoje produkty lub usługi. W ramach tych współprac influencerzy tworzą treści, takie jak zdjęcia, filmy lub recenzje, które promują produkty danej marki. W zamian otrzymują wynagrodzenie, często w formie płatności gotówkowej lub produktów.

Dodatkowo, influencerzy mogą zarabiać na reklamach, które pojawiają się na ich profilach lub w ich treściach. Mogą także tworzyć własne produkty lub usługi i sprzedawać je swojej społeczności. Innym źródłem dochodu są udział w wydarzeniach i sesjach fotograficznych, udzielanie konsultacji, prowadzenie warsztatów i szkoleń, a także udział w kampaniach firmowych.

Co to znaczy Collaboracja / Kolaboracja na Instagramie?

Collaboracja / Kolaboracja na Instagramie (w skrócie collab), to niezwykle ekscytujący aspekt bycia influencerem i budowania społeczności online. W języku polskim collaboracja tłumaczona jest czasem jako „współpraca”, ale częściej słyszy się wersję angielską, gdyż lepiej wskazuje istotę sprawy. Jest to zatem termin, który odnosi się do relacji biznesowej między influencerami, markami lub innymi kreatywnymi osobami w celu stworzenia wspólnych treści. Collaboracje mogą przybierać różne formy – od wspólnych zdjęć, filmów, konkursów, aż po udział w wydarzeniach czy projektach. To nie tylko sposób na rozszerzenie zasięgu swojej społeczności, ale także na wymianę wiedzy i doświadczeń. Współpracujący influencerzy często dzielą się swoimi unikalnymi perspektywami i talentami, tworząc treści, które są inspirujące i angażujące dla ich obserwujących. Collaboracje pozwalają na budowanie silniejszych relacji, zarówno z innymi influencerami, jak i z markami, co może prowadzić do nowych możliwości i ekscytujących projektów. To także sposób na tworzenie więzi społeczności online i przekształcanie mediów społecznościowych w miejsce pełne inspiracji i kreatywności.

Ile zarabiają influencerzy?

Zarobki influencerów są niezwykle zróżnicowane i zależą od wielu czynników. Liczba obserwujących jest jednym z kluczowych czynników, który wpływa na potencjalne zarobki. Influencerzy z większą liczbą Instagram followers mają możliwość zawierania bardziej lukratywnych umów i kampanii z markami. Jednak warto podkreślić, że nawet mniejsi influencerzy mogą osiągać znaczące dochody, jeśli mają bardzo zaangażowaną i lojalną społeczność.

Dodatkowo, warto zaznaczyć, że influencerzy z różnych branż mogą osiągać różne zarobki. Na przykład influencer z branży urody czy mody może otrzymywać większe wynagrodzenie niż influencer z dziedziny zdrowego stylu życia. Wartościową umiejętnością influencera jest także umiejętność negocjacji i budowania trwałych relacji z markami, co może przekładać się na wyższe zarobki. Jednak, żeby udzielić Wam konkretnej odpowiedzi, możemy uśrednić, że większość influencerów w Polsce zarabia od kilkuset do kilku tysięcy zł za zapostowanie jednego zdjęcia na Instagramie.

Pierwsze kroki jak zostać influencerem na Instagramie

Krok 1: Wybierz swój obszar zainteresowań

Pierwszym i najważniejszym krokiem jest wybór obszaru zainteresowań, którym jesteś naprawdę pasjonujący. To może być cokolwiek, od mody i urody, przez podróże, po zdrowy tryb życia, gotowanie, technologię, aż po literaturę czy fotografię. Kluczowe jest to, aby wybrać coś, co naprawdę Cię interesuje i co jest bliskie Twojemu sercu, ponieważ autentyczność jest kluczowym elementem bycia influencerem.

Krok 2: Stwórz swój unikalny profil

Teraz, kiedy masz już wybrany obszar zainteresowań, stwórz swój unikalny profil na Instagramie. Wybierz nazwę użytkownika, która jest związana z Twoją pasją i jest łatwa do zapamiętania. Dodaj zdjęcie profilowe, które Cię reprezentuje, oraz opis, który opisuje Twój obszar zainteresowań i przyciąga uwagę potencjalnych obserwujących.

Krok 3: Twórz wartościową treść

Treść jest kluczem do przyciągnięcia i zatrzymania obserwujących. Twórz wysokiej jakości zdjęcia i filmy, które są atrakcyjne wizualnie i przekazują wartość. Bądź kreatywny, eksperymentuj z różnymi stylami i tematami, ale zachowaj spójność w swoim profilu. Treść powinna być inspirująca, edukacyjna lub rozrywkowa, w zależności od Twojego obszaru zainteresowań.

Krok 4: Bądź aktywny i angażujący

Aktywność i zaangażowanie to kluczowe czynniki w budowaniu społeczności online. Odpowiadaj na komentarze, inicjuj rozmowy, zadawaj pytania i bądź dostępny dla swoich obserwujących. Buduj relacje i zaangażowanie poprzez autentyczność i interakcję.

Krok 5: Rozwijaj swoją społeczność

Rozwijanie społeczności to długotrwały proces. Promuj swój profil na innych platformach społecznościowych, korzystaj z odpowiednich hashtagów i uczestnicz w wydarzeniach branżowych. Buduj relacje z innymi influencerami i zrzeszaj się w grupach, które są związane z Twoim obszarem zainteresowań.

Krok 6: Współpracuj z markami

Kiedy Twój profil zyska na popularności, zaczną się pojawiać pierwsze możliwości współpracy z markami. Będą one zainteresowane promowaniem swoich produktów lub usług za pośrednictwem Twojego profilu. Pamiętaj, aby wybierać tylko te współprace, które są zgodne z Twoimi przekonaniami i wartościami, oraz które przynoszą wartość Twoim obserwującym.

Krok 7: Bądź cierpliwy i konsekwentny

Sukces na Instagramie nie przychodzi natychmiast. Bądź cierpliwy i konsekwentny w tworzeniu treści i budowaniu swojej społeczności. Poświęć czas na naukę i rozwijanie swoich umiejętności.

Krok 8: Kup followersów na Instagramie

Kupowanie followersów może zapewnić początkowy zastrzyk widoczności, przyciągając uwagę potencjalnych obserwujących, którzy są bardziej skłonni do zaufania kontom z większą liczbą followersów. Ponadto, większa liczba obserwacji, followersów, fanów czy alternatywnie comprar seguidores no Instagram może otwierać drzwi do nowych możliwości współpracy z markami czy przyciągania uwagi mediów.

Jak zostać influencerem na Instagramie – na zakończenie

Bycie influencerem na Instagramie to nie tylko źródło dochodu, ale także sposób na wyrażenie siebie, dzielenie się swoimi pasjami i budowanie relacji z lojalnymi obserwującymi. Oprócz tego, możesz skorzystać z opcji Comprar Seguidores Instagram, która pomoże Ci przejść przez ten cały proces. Pamiętaj, że autentyczność jest kluczem do sukcesu, więc pozostań wierny sobie i swoim wartościom, a z czasem osiągniesz swój cel i zostaniesz influencerem, którego społeczność szanuje i docenia.

Jak zdobyć popularność na Instagramie? – Poznaj najlepsze sposoby

Instagram stał się jednym z najważniejszych mediów społecznościowych na świecie, przyciągając miliony użytkowników dzięki swojej wizualnej naturze i interaktywności. Dla wielu osób, zarówno influencerów, jak i firm, Instagram stał się platformą do budowania marki, rozwoju biznesu i komunikacji z szeroką społecznością. Jeśli marzysz o zdobyciu popularności na Instagramie, oto kilka praktycznych wskazówek, które pomogą Ci osiągnąć sukces.

Co to jest Instagram i do czego służy?

Instagram to dynamiczna platforma społecznościowa, która zdobyła ogromną popularność na całym świecie. Służy ona głównie do dzielenia się zdjęciami i krótkimi filmikami, ale pełni także wiele innych funkcji. Instagram pozwala użytkownikom wyrazić siebie i swoje zainteresowania poprzez estetyczne posty, a jednocześnie budować społeczność online. To miejsce, gdzie można śledzić ulubionych influencerów, odkrywać nowe trendy, komunikować się ze znajomymi i rodziną oraz być na bieżąco z wydarzeniami na całym świecie. Jest doskonałym narzędziem do promowania marek, produktów i usług, co przyciąga również wielu przedsiębiorców i firm. Instagram łączy w sobie elementy kreatywności, inspiracji i interakcji społecznej, tworząc unikalną platformę, która jest źródłem rozrywki, informacji i inspiracji dla milionów użytkowników każdego dnia.

Kto korzysta z Instagrama?

Instagram to platforma społecznościowa, która przyciąga szeroką gamę użytkowników o różnych zainteresowaniach i potrzebach. To miejsce, gdzie znajdziemy zarówno młodsze pokolenia, takie jak Milenialsi i Generacja Z, które są bardzo aktywne na platformie, jak i osoby starsze, które coraz częściej odkrywają uroki Instagrama. Wśród użytkowników Instagrama znajdują się zarówno osoby prywatne, które dzielą się swoimi chwilami życiowymi i pasjami, jak i influencerzy, którzy budują swoje marki osobiste i inspirują innych. Firmy i przedsiębiorstwa również korzystają z Instagrama, aby promować swoje produkty lub usługi oraz komunikować się z klientami. To miejsce, gdzie artyści, fotografowie i twórcy treści mogą eksponować swoją twórczość, a celebryci utrzymywać kontakt ze swoimi fanami. W związku z tym, Instagram jest wyjątkową platformą, która łączy różne grupy ludzi i służy jako źródło inspiracji, rozrywki i informacji dla wielu osób na całym świecie.

Poznaj 11 najlepszych sposobów na zdobycie popularności na Instagramie

  1. Kup Instagram followers

Warto rozważyć zakup Instagram followers, w szczególności od Instagram follower kaufen z kilku korzystnych powodów. Po pierwsze, może to pomóc w szybszym wzroście twojego profilu, szczególnie jeśli jesteś początkującym użytkownikiem lub firmą, która chce zdobyć pierwszą bazę obserwujących. To działa jako pewnego rodzaju skok na start, dając wrażenie większej popularności i przyciągając uwagę potencjalnych obserwujących. Po drugie, większa liczba followersów może zwiększyć twoją widoczność na platformie, co jest szczególnie ważne dla influencerów i firm, które chcą dotrzeć do większej grupy odbiorców. Po trzecie, większa liczba obserwujących może działać jako swego rodzaju „social proof” popularności, co przyciąga uwagę innych użytkowników i buduje zaufanie.

Jednak kluczową kwestią jest wybór renomowanego dostawcy, który oferuje autentycznych i aktywnych followersów, aby zachować autentyczność swojego profilu. Kupowanie Instagram followers to narzędzie, które, odpowiednio wykorzystane, może wspomóc twój rozwój na Instagramie, ale zawsze powinno być połączone z dostarczaniem wartościowej treści i budowaniem autentycznych relacji z obserwującymi, co przynosi trwałe korzyści dla całej społeczności.

  1. Twórz wartościową treść

Jednym z kluczowych czynników, które przyciągają obserwujących na Instagramie, jest dostarczanie wartościowej treści. Twoje zdjęcia i filmy powinny być estetyczne, interesujące i angażujące. Przemyśl swój styl, temat i narrację, aby stworzyć spójny profil, który przyciągnie uwagę.

  1. Różnorodność treści

Monotonia na Instagramie szybko się nudzi. Dlatego warto eksperymentować z różnymi rodzajami treści, takimi jak zdjęcia, filmy, Instagram Stories czy IGTV. Różnorodność pozwala przyciągnąć różne grupy odbiorców i utrzymać ich zainteresowanie.

  1. Użyj odpowiednich hashtagów

Hashtagi są kluczowe dla zwiększenia widoczności twoich postów. Zidentyfikuj popularne hashtagi związane z twoją tematyką i wykorzystuj je w swoich postach. To pomoże innym użytkownikom znaleźć twoje treści.

  1. Bądź aktywny

Regularna aktywność na Instagramie jest kluczowa. Nie ograniczaj się tylko do publikacji własnych treści. Lajkuj, komentuj i udostępniaj treści innych użytkowników. To pomaga budować społeczność i zyskiwać nowych obserwujących.

  1. Interakcja z obserwującymi

Budowanie relacji z obserwującymi to klucz do sukcesu na Instagramie. Odpowiadaj na komentarze, zadawaj pytania w opisach swoich postów i zachęcaj do aktywności. Tworzenie zaangażowanych relacji przyciąga lojalnych obserwujących.

  1. Planuj i kalendarz treści

Regularność publikacji ma duże znaczenie na Instagramie. Stwórz plan i kalendarz treści, aby utrzymać spójność i zachęcić obserwujących do śledzenia twojego profilu.

  1. Współpracuj z innymi

Współpraca z innymi użytkownikami lub influencerami może przynieść korzyści obu stronom. Wspólne projekty i wspomnienia na swoich profilach mogą przyczynić się do wzrostu popularności.

  1. Reaguj na trendy

Śledź bieżące trendy i wydarzenia. Publikowanie treści związanych z popularnymi tematami może przyciągnąć nowych obserwujących.

  1. Korzystaj z narzędzi analizy

Instagram oferuje narzędzia analizy, które pomagają śledzić efektywność twoich działań. Korzystaj z nich, aby dostosować swoją strategię do potrzeb swojej społeczności.

  1. Cierpliwość i wytrwałość

Budowanie popularności na Instagramie to proces, który wymaga cierpliwości i wytrwałości. Nie spodziewaj się natychmiastowych wyników, ale pracuj systematycznie i konsekwentnie.

Co daje duża liczba obserwujących na Instagramie?

Duża liczba obserwujących na Instagramie niesie ze sobą wiele korzyści. Przede wszystkim, to oznacza szerszy zasięg i widoczność twoich treści. Im więcej osób śledzi twój profil, tym większa szansa, że twoje posty zostaną zauważone przez nowych obserwujących. To z kolei może przyczynić się do zwiększenia zaangażowania, ilości polubień, komentarzy i udostępnień, co dodatkowo podnosi widoczność twoich treści w algorytmach Instagrama. Duża liczba obserwujących może również wpłynąć na twoją wiarygodność i zaufanie innych użytkowników. Dla influencerów i firm to oznacza większe szanse na pozyskanie współprac i docieranie do większej grupy odbiorców. Ponadto, większa społeczność online to szansa na budowanie autentycznych relacji, dzielenie się pasjami i pomaganiem innym.

Jak zdobyć popularność na Instagramie? – wnioski

Warto pamiętać, że popularność na Instagramie polega przede wszystkim na zdobyciu dużej liczby obserwujących, ale również nie wolno zapomnieć na tworzeniu wartościowej społeczności online i budowaniu autentycznych relacji. Kup obserwujących na Instagramie, a następnie działaj z pasją. Korzystając z tych wskazówek pewnego dnia Twoje treści staną się źródłem inspiracji dla wielu użytkowników tej fascynującej platformy społecznościowej.

Polityka FED tłumi ceny złota. NBP tnie bez rozterek

Cena złota w dalszym ciągu znajduje się pod presją mocnego dolara i wysokiej rentowności amerykańskich obligacji z uwagi na postawę FED. „Wyżej na dłużej” to postulat utrzymywania stóp procentowych na obecnym poziomie przez dłuższy czas. NBP nie ma rozterek i tnie stopy przy znacznie wyższej inflacji.

Cena złota kwotowana w dolarze amerykańskim osiągnęła poziomy, które ostatni raz mogliśmy widzieć w marcu tego roku, oscylując w ostatnich dniach wokół poziomu 1 820 dolarów amerykańskich za uncję.

Za taki stan rzeczy odpowiedzialny jest FED i jego kampania „wyżej na dłużej”, która zapowiada utrzymanie stóp procentowych na obecnym (lub wyższym) poziomie przez dłuższy czas. Realne stopy procentowe w USA są obecnie dodatnie (przewyższają inflację), co sprawia, że dolar jest mocniejszy, rośnie rentowność obligacji, w związku z czym obligacje i lokaty bankowe są dla wielu uczestników rynku bardziej atrakcyjne niż złoto.

Dla wielu, ale nie dla wszystkich – niska cena złota przyciąga tych, dla których złoto pełni funkcję bezpiecznika, czy też sposobu na zmagazynowanie wartości niezależnie od tego, co dzieje się na rynkach. I popyt w dalszym ciągu utrzymuje się na wysokim poziome.

Warto zatem zwrócić uwagę na dwie rzeczy: złoto jest obecnie mocno wyprzedane, a FED, pomimo zapowiedzi „wyżej na dłużej”, z uwagi chociażby na dług publiczny, nie będzie mógł utrzymywać stóp procentowych na tak wysokim poziomie przez długi czas. Prędzej czy później będzie zmuszony do cięć.

Czy FED podniesie jeszcze stopy w tym roku?

Według FedWatch Tool prawdopodobieństwo, że amerykański bank centralny podniesie stopy w listopadzie wynosi jedynie 19,6 proc. W grudniu zaś jest to 29,4 proc. Z każdym tygodniem wartości te maleją, zaś publiczne wypowiedzi poszczególnych przedstawicieli instytucji mają dwojaki wydźwięk: albo będziemy mieli koniec cyklu podwyżek, albo w tym roku zobaczymy jeszcze jedną podwyżkę o 25 punktów bazowych.

To pokazuje, że pomimo silnej deklaracji „wyżej na dłużej”, tak naprawdę Rezerwa Federalna nie jest jednogłośna, i jest to bardziej postawa „wait and see” (w wolnym tłumaczeniu: pożyjemy, zobaczymy). Sam Jerome Powell powiedzieć miał w Jackson Hole: „nawigujemy według gwiazd pod zachmurzonym niebem”, co ostatecznie oddaje charakter nierównej walki z inflacją w USA.

Od czerwca ubiegłego roku inflacja w USA spadała z poziomu 9,1 do 3 proc. w czerwcu tego roku. Jednak lipiec i sierpień przyniosły podwyżki pomimo podwyższonych stóp procentowych. Było to odpowiednio 3,2 i 3,7 proc.

NBP nie ma rozterek

Po gwałtownym cięciu we wrześniu, w październiku NBP ponownie dokonał obniżki, tym razem jednak jedynie o 25 pb. Złoty nie zareagował już tak ostro, choć i nie umocnił się jakoś szczególnie. Spadła za to inflacja – we wrześniu ceny rosły w tempie 8,2 proc. rocznie (wobec 10,1 proc. w sierpniu) i był to pierwszy raz od lutego 2022, kiedy wynik ten był jednocyfrowy.

Tutaj jednak warto wgłębić się w niuanse – o 7 proc. spadły ceny paliw do prywatnych środków transportu. Jednak tempo wzrostu cen żywności i nośników energii spadło nieznacznie, i wynosi obecnie 10,3 proc. oraz 9,9 proc.

Niższa inflacja we wrześniu może posłużyć do legitymizacji aktualnych działań Rady Polityki Pieniężnej, a co za tym idzie, może prowadzić do kolejnych cięć stóp procentowych pomimo faktu, iż w Polsce realne stopy procentowe są ujemne.

Autor: Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Rynki finansowe w IV kw. 2023 r. – prognozy ekspertów

Za nami 9 miesięcy 2023 roku, co oznacza, że jedynie jeden kwartał dzieli nas od zakończenia pierwszego roku wolnego od globalnej pandemii, choć z problemami m.in. w postaci wciąż wysokiej inflacji. Inwestując swoje pieniądze na początku tego roku najlepiej wyszli na tym ci inwestorzy, którzy obstawili spółki technologiczne. Ponownie spółki wzrostowe okazały się być odporne na globalne problemy związane ze wzrostem. Bardzo dobrze radził sobie Bitcoin, który zyskał ponad 60% od początku tego roku! Z kolei surowce mają za sobą bardzo płaskie ostatnie 9 miesięcy, choć perspektywie 12 miesięcy wcale nie jest lepiej. Co w takim razie czeka nas w ostatnich 3 miesiącach? Co warto posiadać w swoim portfelu lub co warto obstawić na spadki?

Sytuacja makroekonomiczna (opracowali Bartłomiej Mętrak i Filip Kondej)

Perspektywy makroekonomiczne na najbliższy kwartał owiane są dużą warstwą niepewności. W szczególności, że na samym początku doszło do rozpoczęcia wojny między Izraelem, a Palestyną. Choć konflikt ten z perspektywy geograficznej wydaje się odległy, to jednak zaangażowanie się większej liczby państw może doprowadzić do pełnoskalowej lokalnej lub nawet światowej wojny. Na ten moment trudno mówić o jakichkolwiek perspektywach związanych z tym wydarzeniem, ale z pewnością dodaje ono dużo zmienności i dużo niepewności na rynkach.

Ryzyko przyspieszenia inflacji w końcówce roku pozostaje realne. Warto pamiętać, że szczyt inflacji w USA miał miejsce mniej więcej w połowie ubiegłego roku, a następnie dynamika wzrostu cen zaczęła wyraźnie zwalniać. Oznacza to, że w końcówce 2023 roku efekt bazy nie będzie już tak korzystny jak miało to miejsce w pierwszej połowie roku. Ponadto, silny wzrost cen ropy w ostatnim czasie dodatkowo zwiększa ryzyko wzrostu inflacji w ostatnim kwartale.

Niewykluczone, że sprowadzenie inflacji do celu będzie wymagało dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Oczywiście potrzeba czasu aby podwyżki stóp wywarły wpływ na gospodarkę i nie można wykluczyć, że utrzymanie wysokich poziomów stóp przez dłuższy czas będzie koniecznością. Będzie się to negatywnie odbijać na popycie w gospodarce, a dodatkowo wysokie stopy rynkowe będą zwiększały koszt obsługi długu. W rezultacie oprócz słabszego popytu będziemy mieli do czynienia z ograniczeniem wydatków rządowych co jest zabójczą kombinacją dla perspektyw wzrostu.

Trzeba jednak podkreślić, że jest to scenariusz raczej na najbliższe kilka kwartałów niż na sam IV kwartał 2023 roku. Rynek pracy w USA pozostaje silny, a pozostałe dane z amerykańskiej gospodarki nie wskazują na rychłą katastrofę, co powinno pozwolić amerykańskiej gospodarce na przejście przez ostatni kwartał 'suchą stopą’. Niemniej dalsze zacieśnianie warunków kredytowych będzie zwiększało ryzyko twardego lądowania w przyszłym roku.

Rynek walutowy (opracowali Michał Stajniak i Łukasz Stefanik)

EURUSD przez większość tego roku pozostawał wysoko, ale ostatni potężny rajd amerykańskich rentowności spowodował, że dolar ponownie znalazł się w głównej grze. Dalsze losy najważniejszej waluty będą zależeć od tego, czy jakakolwiek gospodarka na świecie będzie mogła dorównać nie tyle siłą, co odpornością, co przez ostatnie miesiące pokazują Stany Zjednoczone. Potężna siła drzemie w potencjalnej sprzedaży amerykańskiego dolara – waluta ta pozostaje mocno wykupiona w perspektywie ostatnich lat, ale jest to związane z bardzo jastrzębim Fed oraz brakiem alternatywy na świecie. Jeśli Bank Japonii zdecydowałby się na rewizję polityki, mogłoby to doprowadzić do jeszcze większego zamieszania na globalnym rynku długu i doprowadzić do sporej korekty na parze USDJPY.

Patrząc z kolei na złotego widzimy, że większość mozolnie wypracowanego zysku została zneutralizowana przez zaskakującą decyzję RPP o silnej obniżce stóp procentowych we wrześniu. Stopy zostały obniżone kolejny raz na początku października i najprawdopodobniej czeka nas jeszcze jedna obniżka w tym roku. Niemniej obecnie wydaje się, że większość negatywnych informacji jest już wyceniona w złotym. Dodatkowo po wyborach, bez względu na ich wynik będzie szansa na to, aby inwestorzy zrealizowali swoje zyski na krótkich pozycjach na złotym. Właśnie dlatego na koniec roku jest szansa, abyśmy zobaczyli wyraźnie mocniejszego złotego, choć nie można wykluczyć kontynuacji umiarkowanej słabości do listopada, kiedy to poznamy najnowszy raport o inflacji.

Surowce (opracował Michał Stajniak)

Ten rok lub ostatnie 12 miesięcy nie było najlepsze dla surowców. Szeroki indeks surowców Bloomberga, który w dużej mierze jest zależny od ropy stracił w obu okresach ok. 6%. Co ciekawe w tym samym czasie ropa wyszła niemal na zero, a powodem spadków całego indeksu surowców w dużej mierze były metale przemysłowe czy zboża. Jedymi surowcami, które radziły sobie naprawdę dobrze były tzw. softy czyli kakao, cukier czy do pewnego stopnia nawet bawełna. Patrząc na perspektywy najbliższych 3 miesięcy można zadać sobie pytanie, czy obecne trendy będą kontynuowane czy zbliża się odwrócenie obencych trendów.

Patrząc na surowce przemysłowe i energetyczne, w dużej mierze będzie to zależało od postawy amerykańskiego dolara. Wierząc w jego odwrót, można postawić na metale przemysłowe, ropę która doświadcza potężnego deficytu czy również na metale szlachetne, które w ujęciu ostatnich miesięcy są bardzo mocno wyprzedane przez ekstremalnie wysokie rentowności. Jeśli Fed będzie chciał uniknąć finansowej katastrofy, w końcu będzie musiał zmienić swoją politykę na czym powinno skorzystać złoto czy srebro.

Ropa w ujęciu 9 czy 12 miesięcy wygląda bardzo płasko, ale patrząc na zwrot od połowy tego roku, wzrosty były naprawdę solidne i prawdopodobnie będą one kontynuowane patrząc na spory deficyt na rynku. Nawet problemy popytowe nie powinny doprowadzić do tego, że ropa znów będzie handlowana w zakresie 60-70 dolarów za baryłkę, choć w pewnym momencie było do tego blisko. Wojna pomiędzy Izraelem a Palestyną zatrzymała jednak ostatnią wyprzedaż na ropie wywołaną niepewnością związaną z amerykańskim popytem.

Oczywiście warto również zwrócić uwagę na sytuację w Polsce w której paliwa przez bardzo długi czas nie taniały, pomimo niskich cen ropy do połowy roku, a obecnie ceny nie rosną lub nawet spadają, pomimo wysokich cen ropy obecnie. Można powiedzieć, że jest to uśredniane cen, ale jeśli ropa sięgnie 100 dolarów za baryłkę, a RPP zdecyduje się na mocniejsze cięcia stóp, co doprowadzi do słabości złotego – w takim wypadku ceny paliw w końcu będą musiały zareagować i wrócą do zakresu 6,50-6,60 lub nawet wyżej. Ceny baryłki Brent w Polsce spadły na początku października z 420 do 370 zł, ale aby utrzymać średnią cenę z tego roku za PB95 przy 6,50, cena baryłki musiałaby oscylować blisko poziomu 340 zł.

Kryptowaluty (opracował Eryk Szmyd)

Sezonowo ostatni kwartał roku był dla rynku kryptowalut mocny, a Bitcoin przywitał październik dynamicznymi wzrostami. Wydaje się, że kluczowe do utrzymania tego stanu rzeczy w kolejnych miesiącach będą nie tyle czynniki związane z sama branżą crypto, co nastroje globalne. Kluczowym czynnikiem ryzyka dla kryptowalut jest dalszy wzrost rentowności obligacji, które osiągnęły w ostatnim czasie rekordowe od kilkunastu lat poziomy. Słabnący dolar, spadek rentowności i sezonowość – napędzana także czekającym w 2024 roku halvingiem potencjalnie mogą pchnąć Bitcoina ponownie powyżej 30,000 USD w IV kw. roku.

Jednocześnie w Stanach Zjednoczonych zbliża się sezon wyników finansowych spółek za III kwartał. Dane makro z USA w III kw. (także te dot. nastrojów konsumentów i konsumpcji) były relatywnie mocne co może wskazywać na relatywnie udany sezon i zyski przedsiębiorstw. Jeśli sezon wyników będzie przeważnie udany, spółki technologiczne rozpędzą Nasdaq, gospodarka pozostanie mocna a Rezerwa Federalna zdecyduje się utrzymać stopy bez zmian w listopadzie (co prawdopodobnie wymagałoby dalszego, konsekwentnego spadku inflacji oraz niższych cen ropy) – możemy spodziewać się Bitcoina na nowych, rocznych szczytach. Zainteresowanie halvingiem historycznie rozpędzało cenę Bitcoina w miarę zbliżania się do tego wydarzenia.

Altcoiny jednak prawdopodobnie pozostaną jednak wyciszone, w cieniu Bitcoina. Jako aktywa ekstremalnie ryzykowne i spekulacyjne historycznie zyskiwały od Bitcoina więcej gdy rynek stawał się niemal pewny ‘kolejnej hossy Bitcoina’. Ta – nawet jeśli cena przebije 30,000 USD wciąż opatrzona będzie pewnego rodzaju atmosferą niepewności. Czynniki związane z ryzykiem recesji, która ostatecznie może zawitać do gospodarki USA w czasie gdy stopy procentowe są najwyższe od ponad 20 lat może także osłabiać kapitał napływający do altcoinów. Spo

Wzrost apetytu na ryzyko może wesprzeć Bitcoina w IV. kwartale i prowadzić go na nowe, roczne szczyty. Stopień ryzyka wydaje się ‘korzystnie’ zbalansowany z potencjalnymi katalizatorami wzrostu cen Bitcoina. Pozytywnym wydaje się fakt, że Bitcoin przez wielu analityków zaczyna być postrzegany także jako aktywo potencjalnie redukujące ryzyko portfela z uwagi na okresy odwrotnej korelacji lub jej zupełny brak z rynkami globalnymi. W ogólnym rozrachunku jednak bezpiecznie jest przyjąć, że Bitcoin będzie zyskiwał w czasie gdy duży kapitał będzie płynął także na rynek akcji.

Rynek akcji (opracowali Filip Kondej i Mateusz Czyżkowski)

Jeśli na rynku dojdzie do faktycznego końca cyklu zacieśniania monetarnego, a Stanom Zjednoczonym uda się oddalić widmo zamknięcia rządu oraz presji zadłużeniowej, możemy spodziewać się odbicia przede wszystkim w sektorze spółek technologicznych.

Takie spółki co do zasady są odwrotnie skorelowanego do rentowności amerykańskich papierów dłużnych, które teraz mocno rosną, ale jak wynika z danych cząstkowych banków inwestycyjnych, już teraz na rynku obserwowane są pierwsze napływy kapitału do tych spółek. Zwracamy również uwagę na przedsiębiorstwa, które notowały wyraźne spadki wycen, ale nie były one podyktowane rewizjami w dół przewidywań dotyczących zysków w najbliższej przyszłości, właśnie odnotowano rewizje w górę tych przewidywań (umożliwi nam to ekspozycję zarówno na możliwe odbicie momentum na wyprzedanych spółkach oraz alokację kapitału w spółkach atrakcyjniejszych fundamentalnie). W przypadku sektorów amerykańskich pozytywne rewizje w ujęciu kwartalnym odnotowały przede wszystkim technologie (+4,4%), nieruchomości (3,6% r/r) oraz  służba zdrowia (+2,0%). Największe rewizje w dół odnotowały materiały (-12,8%), dobra podstawowe (-6,5%) oraz użyteczność publiczna (-4,6%). Średnia rewizja dla gospodarki wyniosła -1,1%.

Z drugiej strony warto pamiętać, że w tym roku ekspozycja rynkowa zdominowała spółki o wysokiej kapitalizacji, które w oczach inwestorów stanowią korzystniejsze zabezpieczenie przed sytuacjami skrajnymi w związku z ich stabilną pozycją rynkową. Scenariusz zakładający powrót popytu na ryzyko mógłby poprawić pozycję low capów na giełdzie.

Jak zdobyć płatne współprace na Instagramie: Zarabianie na Instagramie

Instagram stał się nie tylko miejscem do dzielenia się chwilami z życia, ale także źródłem dochodu dla wielu influencerów. Zdobywanie płatnych współprac na Instagramie może być wyzwaniem, ale z odpowiednim podejściem i strategią można osiągnąć sukces w świecie influencer marketingu. Oto praktyczne wskazówki, które pomogą Ci rozwinąć swoją karierę w social media, nawiązać lukratywne współprace z markami i zarabiać na Instagramie.

Czym jest influencer marketing?

Influencer marketing to strategia reklamowa opierająca się na współpracy firm z influencerami w celu promowania swoich produktów lub usług. Jest to dynamiczny obszar marketingu cyfrowego, który wykorzystuje popularność i wpływ znanych osobistości internetowych na swoją korzyść. W ramach influencer marketingu, influencerzy dzielą się swoimi doświadczeniami związanych z danym produktem lub usługą, prezentując je w atrakcyjny i autentyczny sposób. Ta autentyczność jest kluczowa, ponieważ obserwujący bardziej ufają rekomendacjom swoich ulubionych influencerów niż tradycyjnym reklamom. Influencerzy, dzięki swojemu oddanemu gronu fanów, pomagają firmom dotrzeć do konkretnych grup docelowych, co czyni influencer marketing efektywną strategią reklamową. Jest to również win-win dla obu stron: influencerzy mogą zarabiać na swojej pasji, a firmy zyskują dostęp do zaangażowanej społeczności online. W dzisiejszym świecie influencer marketing jest nie tylko kreatywnym podejściem do reklamy, ale także sposobem na budowanie autentycznych relacji z klientami i zdobywanie lojalności wśród społeczności online. Więcej na temat influencer marketingu możesz dowiedzieć się ze strony Acheter des Followers Instagram, która od wielu lat niezawodnie promuje influencerów w całej Europie.

Kto może zostać influencerem?

Wielką rzeczą w byciu influencerem jest to, że jest to możliwe do osiągnięcia absolutnie dla każdego, kto ma pasję, chęci i zdolności do tworzenia wartościowej treści. Influencerem może zostać każda osoba, niezależnie od wieku, płci czy pochodzenia, o ile posiada autentyczność i pasję w wybranej dziedzinie. To nie tylko celebryci czy znane osobistości, ale także zwykli ludzie, którzy dzielą się swoimi zainteresowaniami i wiedzą w sposób inspirujący. Otwarte podejście i różnorodność w świecie influencerów sprawiają, że każdy może znaleźć swoje miejsce i budować społeczność online wokół swojej pasji. W rzeczywistości, to właśnie różnorodność influencerów sprawia, że media społecznościowe stają się ciekawym i inspirującym miejscem, gdzie każdy może znaleźć coś dla siebie i być częścią globalnej społeczności, która dzieli wspólne zainteresowania. Influencerem może zostać każdy, kto ma coś do powiedzenia i chce dzielić się tym z innymi, tworząc przy tym wartość i inspirację dla swojej społeczności online.

Wskazówki jak zdobyć płatne współprace na Instagramie

  1. Buduj autentyczny i spójny profil

Pierwszym krokiem do zdobycia płatnych współprac jest stworzenie autentycznego i spójnego profilu. Wybierz temat, który pasuje do Twoich zainteresowań i pasji, a także jest atrakcyjny dla potencjalnych sponsorów. Twoje zdjęcia, opisy i ogólny styl powinny odzwierciedlać Twą tożsamość, co przyciągnie lojalnych obserwujących i potencjalnych partnerów.

  1. Zbuduj zaangażowaną społeczność

Wielkość Twojej społeczności ma znaczenie, ale nie jest to jedyny czynnik, który przyciąga marki. Ważniejsze jest zaangażowanie Twoich obserwujących. Odpowiadaj na komentarze, inicjuj rozmowy, prowadź konkursy i zachęcaj do interakcji. Aktywność i wierność Twoich obserwujących zwracają uwagę marek.

  1. Kreuj wartościową treść

Wartościowa treść jest kluczem do przyciągnięcia uwagi zarówno obserwujących, jak i marek. Twórz wysokiej jakości zdjęcia i filmy, które są inspirujące, edukacyjne lub rozrywkowe. Twoja treść powinna być unikalna i wyróżniać się na tle innych profili.

  1. Umiejętność negocjacji

Gdy już zdobędziesz uwagę marek, ważne jest, abyś potrafił negocjować umowy. Zdefiniuj swoje oczekiwania co do wynagrodzenia, formy współpracy i czasu trwania kampanii. Pamiętaj, że Twoja wartość rośnie wraz z wzrostem liczby obserwujących i poziomem zaangażowania.

  1. Zbuduj portfolio

Posiadanie portfolio z wcześniejszymi udanymi współpracami może zwiększyć Twoją wiarygodność w oczach marek. Regularnie publikuj treści związane z markami, z którymi współpracowałeś i wyróżniaj je na swoim profilu.

  1. Wyszukaj platformy dla influencerów

Istnieje wiele platform i agencji, które łączą influencerów z markami. Zarejestruj się na takich platformach i zgłaszaj się do dostępnych kampanii. To może być doskonały sposób na zdobycie płatnych współprac.

  1. Buduj relacje z markami

Kontakty z przedstawicielami marek są kluczowe. Buduj trwałe relacje, uczestnicz w wydarzeniach branżowych i spotykaj się z przedstawicielami marek osobiście. To może przyczynić się do zaproszeń do kolejnych kampanii.

  1. Bądź cierpliwy

Zdobycie płatnych współprac na Instagramie może być procesem czasochłonnym. Bądź cierpliwy i nie rezygnuj po pierwszych niepowodzeniach. W miarę jak rośnie Twoja popularność, wzrosną również szanse na lukratywne oferty.

  1. Kup Instagram followers

Jeśli nie masz zbyt dużo czasu na pracę nad swoim kontem, a chcesz szybko zacząć zarabiać na Instagramie, to istnieje jeden sposób, dzięki któremu możesz przyspieszyć cały proces. Jest to właśnie kupowanie followersów, np. w ofercie Comprare Follower Instagram! Z pomocą doświadczonych ekspertów, na Twój Instagramowy profil może trafić sporo nowych fanów, a Ty zaoszczędzisz cenny czas, który możesz poświęcić na inne zadania przybliżające Cię do zgarniania płatnych zleceń.

Zarabianie na Instagramie – Ile się zarabia na Instagramie?

Zarabianie na Instagramie jest fascynującym i zróżnicowanym obszarem, który nie ma stałych, określonych z góry zasad. Generalnie, kwoty u polskich influencerów zaczynają się od kilkuset złotych za publikację jednego postu. Suma, jaką można zarobić na Instagramie, jest jednak zależna od wielu czynników, takich jak liczba obserwujących, poziom zaangażowania, branża, w której działa influencer, oraz rodzaj współpracy. Dla niektórych influencerów, szczególnie tych z ogromnymi społecznościami i znaczącym wpływem, zarobki mogą być bardzo wysokie, sięgając tysięcy złotych za jedną kampanię. Jednak nawet mniejsi influencerzy mogą cieszyć się przyzwoitymi zarobkami, szczególnie jeśli ich społeczność jest bardzo zaangażowana i wierna. Dodatkowo, influencerzy mogą zarabiać również na różnych innych źródłach dochodu, takich jak sprzedaż produktów własnej marki, udzielanie konsultacji, prowadzenie warsztatów czy uczestnictwo w wydarzeniach branżowych. Istnieje ogromna różnorodność możliwości, które pozwalają influencerom tworzyć stabilny i opłacalny biznes na Instagramie.

Jak zdobyć płatne współprace na Instagramie – słowa końcowe

Pamiętaj, że jako influencer masz wpływ na swoją społeczność Instagram followers, dlatego zachowuj jakość i promuj produkty i usługi, które są zgodne z Twoimi przekonaniami. Zdobywanie płatnych współprac na Instagramie to nie tylko źródło dochodu, ale także okazja do dzielenia się wartościowymi informacjami i inspiracji. Życzymy powodzenia!

Słabe sygnały ochłodzenia rynku pracy nie zmieniają planów Fed

Indeksy giełdowe kończą tydzień na minusie. Dolar jest silniejszy. Kurs głównej pary walutowej spadł w minionych dniach poniżej 1,05 a tydzień kończy się w okolicach tego okrągłego poziomu. Rentowności 2 letnich obligacji USA rosły na początku tygodnia, następnie otrzymaliśmy spadki w środę oraz czwartek, a w piątek ponownie obserwowaliśmy wzrosty. Rynek pracy USA okazuje się, że wciąż jest silny a lekkie sygnały ochłodzenia są na tyle małe, że inwestorzy zakładają, że Fed podniesie stopy procentowe jeszcze raz w tym roku i utrzyma je przez długi czas w 2024 roku.

Amerykański rynek pracy radził sobie zaskakująco dobrze we wrześniu. Zatrudnienie silnie wzrosło o 336 tys. Co więcej, dane za poprzednie miesiące zostały znacząco zrewidowane w górę. Dotychczasowy trend spadkowy wzrostu zatrudnienia został tym samym w pewien sposób zakwestionowany. Rynek będzie pewnie szukał tego potwierdzenia w kolejnych publikacjach.

Tym samym presja na kolejną podwyżkę stóp w USA rośnie. Co prawda wzrost płac ponownie nieco spadł we wrześniu, co jest pozytywne dla perspektyw inflacji. Reszta danych nie sugeruje jednak, że rynek pracy zmierza w kierunku lepszej równowagi podaży i popytu. Teraz Fed zastanawia się pewnie, czy złagodzenie płac jest trwałe czy jest jedynie chwilowym zjawiskiem.

Do kolejnego posiedzenia (31 października – 1 listopada) nie otrzymamy już żadnych danych o zatrudnieniu, zatem uwaga rynku będzie skupiona w przyszłym tygodniu na inflacji ze Stanów Zjednoczonych, które to dane mogą być kluczowe dla Fed do podjęcia kolejnej decyzji.

Ciekawie jest również na rynku surowcowym. W połowie ostatniego tygodnia września cena ropy brent wciąż zmierzała w kierunku psychologicznej bariery 100 dolarów za baryłkę. Aktualnie notowania znajdują się już poniżej 85 USD. W minioną środę na rynku doszło do największej dziennej starty od ponad roku. Można powiedzieć, że sentyment rynkowy nieco się zmienił. Nie wiadomo na jak długo. Uwaga przeniosła się z ograniczonej podaży na obawy o słabszy globalny popyt. Można powiedzieć, że odwrócenie trendu nastąpiło w momencie, kiedy Departament Energii USA poinformował, że średni popyt na benzynę w Stanach Zjednoczonych w ciągu ostatnich czterech tygodni spadł do najniższego poziomu o tej porze roku od 25 lat.

Przyszły tydzień przyniesie kolejne raporty amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej, OPEC oraz Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Prawdopodobnie potwierdzą one obraz niedostatecznej podaży na rynku i być może ropa powróci do wzrostów a ruch z ostatnich dni będzie trzeba potraktować jedynie jako korektę spadkową w panującej w średnim terminie tendencji zwyżkowej. Być może instytucje będą musiały lekko zrewidować swoje prognozy popytu w dół, ale nadal obraz deficytu na rynku w tym roku powinien być aktualny.

Spadki z tego tygodnia nie zostały powstrzymane przez zalecenia Wspólnego Ministrialnego Komitetu Monitorującego OPEC+ (JMMC), które dotyczyły uzgodnionych celów produkcyjnych. Minister energii ZEA określił prowadzoną przez kartel politykę jako „właściwą” dla rynku ropy naftowej. Dodatkowo Arabia Saudyjska oraz Rosja potwierdziły, że ograniczą podaż do końca roku, tak jak wcześniej deklarowały.

Tak czy inaczej w kilka dni cena brent ora WTI skorygowała wzrosty budowane przez niemalże cały wrzesień. Bieżące spadki są największe w całym impulsie wzrostowym, który rozpoczął się pod koniec czerwca. Notowania przełamały linię trendu i z technicznego punktu widzenia otrzymaliśmy negatywny sygnał. Jak na razie mocny raport z rynku pracy USA w niewielkim stopniu spowodował wzrost cen surowca.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Gaming Factory: nowa strategia i plany rozwoju

W ramach aktualizacji swojej strategii wydawniczej Gaming Factory, notowany na GPW producent i wydawca gier, przyjął plan w zakresie realizacji działań służących wsparciu swoich strategicznych celów. Spółka zamierza skoncentrować się na swoich największych tytułach oraz zwiększyć zaangażowanie kluczowego personelu i współpracowników poprzez ustalenie programu motywacyjnego. Gaming Factory docelowo chce pełnić rolę samodzielnego wydawcy  swojej największej gry Japanese Drift Master, dlatego rozważa zapewnienie możliwości pozyskania dodatkowych środków finansowych. Pozyskane środki pozwoliłyby na szybsze przejście JDM na nowy silnik Unreal 5 oraz wprowadzenie trybu multiplayer.

Za dynamicznym rozwojem Gaming Factory stoją nasi pracownicy oraz współpracownicy, którzy codziennie budują wartość spółki. Zatrudniamy doświadczonych menadżerów oraz posiadamy własne działy marketingu, testów i produkcji. Są to osoby, które pracowały w największych polskich studiach i to one decydują o jakości naszych kluczowych tytułów, między innymi Japanese Drift Master. Naszym obowiązkiem jest odpowiednio zadbać o ich pełne zaangażowanie oraz zapewnić komfort pracy. W naszej ocenie ustalenie programu motywacyjnego pozwoli nam na utrzymanie naszych najważniejszych współpracowników na kolejne lata. – informuje Mateusz Adamkiewicz, prezes zarządu Gaming Factory SA.

Program motywacyjny za lata 2024-2025 zakłada objęcie przez uczestników nie więcej niż 112 000 akcji, o wartości nominalnej 0,10 zł każda i o łącznej wartości nominalnej 11 200,00 zł. Uczestnicy będą mogli przystąpić do programu motywacyjnego po spełnieniu ustalonych kryteriów finansowych i niefinansowych. Cena emisyjna akcji emitowanych w związku z realizacją programu motywacyjnego, byłaby równa ich wartości nominalnej, a emitowane z tego tytułu akcje objęte byłyby lock-upem wynoszącym nie krócej niż 12 miesięcy.

Gaming Factory rozważa także możliwość dodatkowego podwyższenia kapitału zakładowego poprzez emisję nowych akcji, tym razem skierowanych do zewnętrznych podmiotów. Zakładana emisja obejmowałaby nie więcej niż 450 221 nowych akcji wartości nominalnej 0,10 zł, jednak ewentualna cena emisyjna oferowanych akcji nie mogłaby być niższa niż 10,00 zł.

Jest to odpowiedź na rosnące zainteresowanie ze strony  inwestorów instytucjonalnych, którzy dostrzegają duży potencjał produkcji Japanese Drift Master. Potencjalne środki pozwoliłyby na znaczną rozbudowę tytułu oraz samodzielne wydanie gry bez wsparcia zagranicznych wydawców przy jednoczesnym zachowaniu środków finansowych na pozostałe produkcje Gaming Factory. Przedstawione działania będą miały znaczący wpływ na wyniki spółki w kolejnych latach.

– Posiadamy tytuł w zaawansowanym etapie produkcji, który cieszy się ogromnym zainteresowaniem graczy. Popularność Japanese Drift Master zauważają również zagraniczni wydawcy, którzy zgłaszają się do nas z propozycją współpracy wydawniczej, natomiast na ten moment nie mamy ofert od podmiotów działających w grach wyścigowych czy szerzej sportowych. Póki co nasze działania marketingowe doprowadziły do wielkiego zainteresowania tytułem na całym świecie, i uważam, że posiadamy wystarczające kompetencje, aby udźwignąć ciężar tak dużej premiery. Naszą intencją jest zatem samodzielne wydanie gry oraz pełna kontrola nad dalszym rozwojem produkcji. – informuje Mateusz Adamkiewicz, prezes zarządu Gaming Factory SA. – Sytuacja finansowa spółki pozwala zarówno na dokończenie Japanese Drift Master, jak też jego promocję i sprzedaż na zagranicznych rynkach. Chcielibyśmy jednak wyjść naprzeciw oczekiwaniom rynku i możliwie szybko dostosować naszą produkcję do Unreal Engine 5 oraz wprowadzić tryb multiplayer, a także oddać graczom maksymalnie dużą zawartość już w momencie premiery planowanej na przyszły rok. Takie działania będą wiązały się ze wzrostem kosztów w nadchodzących miesiącach, ponieważ oznaczają  dodatkową rekrutację i powiększenie zespołu . Wiemy, że stoimy przed szansą, która może wnieść spółkę na nowy etap i być katalizatorem do dalszego dynamicznego rozwoju, dlatego chcemy zabezpieczyć sobie możliwość pozyskania dodatkowych środków finansowych i dynamicznie reagować na zmieniającą się sytuację rynkową. – dodaje prezes Gaming Factory SA.

Płaciłeś za kontakt z infolinią Orange? Zgodnie z decyzją Prezesa UOKiK możesz żądać zwrotu kosztów

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKiK) zakwestionował dwie praktyki spółki Orange Polska. Pierwsza polegała na pobieraniu opłat za połączenia z infoliniami obsługowymi Orange i nju mobile, również w sytuacji, gdy konsument miał w ofercie darmowe rozmowy do sieci komórkowych i stacjonarnych. Jak się okazuje, Orange naliczała opłaty również za czas oczekiwania na rozmowę z konsultantem, który w praktyce niejednokrotnie przewyższał czas faktycznej rozmowy. UOKiK poinformował, że jeżeli sieć posiada ofertę darmowych rozmów, to za próbę skontaktowania się z usługodawcą, nie powinny być pobierane żadne opłaty.

UOKiK zdecydował, że działania Orange Polska mogły być niezgodne z ustawą o prawach konsumenta., dlatego też dzięki zobowiązaniu do zmiany praktyk Orange zwróci konsumentom zakwestionowane opłaty. Możliwość łatwego odzyskania pieniędzy jest ważna w sytuacji, gdy ze względu na stosunkowo niską wartość roszczeń poszkodowane osoby mogą nie zdecydować się na dochodzenie swoich praw w bardziej skomplikowany sposób, np. przed sądem. ​

Kto może ubiegać się o zwrot?

Obecni i byli klienci Orange i nju mobile, którzy dzwonili na infolinię od 12 marca 2022 do 12 marca 2023 r., zawarli nową umowę lub zmienili jej warunki po 25 grudnia 2014 r.,w czasie kontaktu z infolinią posiadali pakiet z nielimitowanymi rozmowami na telefony komórkowe; nie złożyli reklamacji w zakresie kosztów połączenia z infolinią lub otrzymali negatywną odpowiedź.

Jak otrzymać zwrot?

Obecni klienci usług Orange i nju będą mogli wypełnić specjalny formularz dostępny przez 3 miesiące od daty jego publikacji na stronie internetowej Orange. Osoby, które nie wypełnią formularza, również otrzymają zwrot pieniędzy. Zapłacą mniej za rachunek lub dostaną doładowanie konta.

Osoby, które nie są już klientami usług Orange i nju mogą otrzymać zwrot opłat, ale będą musiały w tym celu wypełnić formularz na stronie operatora, na co będą miały 3 miesiące od publikacji przez operatora informacji o decyzji.

Zwrot opłat za diagnozę

Drugą zakwestionowaną praktyką jest pobieranie opłat za diagnozę, czy doszło do zgłaszanego w reklamacji przez konsumenta uszkodzenia w wysokości 49 zł. UOKiK zobowiązał Orange do zaprzestania pobierania ww. opłat oraz do zwrotu.

Rekompensata będzie przysługiwała klientom, którzy od 7 czerwca 2022 r. do dnia zaprzestania pobierania opłaty zapłacili za diagnozę uszkodzenia. Jeśli ponieśli ten koszt więcej niż jeden raz, otrzymają wielokrotność 49 zł.

Jak otrzymać zwrot w tym przypadku?

Należy skontaktować się z Orange poprzez czat lub bezpłatną infolinię. Zwrot opłaty klienci otrzymają na podane przez nich konto bankowe. Obecni klienci Orange, którzy nie skontaktują się z operatorem, również otrzymają rekompensatę. Orange pomniejszy ich płatności o 49 zł lub wielokrotność tej kwoty.

Autor: Radca prawny Sylwia Werpachowska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy
Link do strony internetowej UOKiK, gdzie zamieszczono źródła ww. artykułu, czyli: Decyzja nr DOZIK-8/2023 , Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego , Komunikat prasowy, https://uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=19928

Firmy odzieżowe radzą sobie dobrze mimo spadków popytu na ubrania

Akcje 10 największych europejskich spółek high street fashion wzrosły w ciągu ostatniego roku o 24,9 proc., a akcje polskiej firmy LPP, poszły w górę bardziej niż akcje Inditexu czy H&M. Branża radzi sobie całkiem nieźle mimo spadającego popytu. Ceny ubrań w Europie uległy stabilizacji, a w Polsce od początku roku spadły o 1,4 proc.

High street fashion to ważny element krajobrazu europejskiej branży modowej. Do tej grupy zaliczają się takie marki jak Zara (Inditex), H&M czy Reserved (LPP). Dzięki dużemu potencjałowi w dostosowaniu się, udało im się z sukcesem przejść przez pandemie oraz okres wzrostu kosztów związanym z globalną inflacją. Odpowiadają także na potrzeby konsumentów, który coraz częściej chcą kupować online a nie w standardowych sklepach. Klienci wymuszają także większą dbałość o środowisko oraz dobrostan pracowników wytwarzających ubrania. Wyzwaniem dla wielu firm pozostaje obecna sytuacja gospodarcza i ograniczanie przez konsumentów swoich wydatków.

Po okresie znaczących wzrostów, ceny ubrań na rynku europejskim przestały piąć się w górę. Według danych GUS, w Polsce w ciągu ostatnich 12 miesięcy (do końca sierpnia 2023) ceny ceny ubrań i obuwia wzrosły o 6,7 proc. Jednak jest to efekt wzrostu cen jeszcze w 2022 roku, bo od początku 2023 roku, ceny spadły o 1,4 proc. A tylko w sierpniu ubrania staniały o 0,7 proc. Spada także sprzedaż detaliczna odzieży i obuwia, w cenach stałych w sierpniu była o 4,9 proc. niższa niż rok wcześniej.

Podobne trendy możemy obserwować w całej Europie, gdzie inflacja mocno spada. Jednocześnie, z powodu sytuacji gospodarczej, konsumenci ograniczają swoje wydatki, w tym także na ubrania. W takiej sytuacji, spółki high street fashion radzą sobie całkiem nieźle. Akcje 10 największych giełdowych europejskich spółek z tej branży wzrosły w ciągu ostatniego roku o 24,9 proc. Ta branża radziła sobie lepiej niż szeroki indeks europejskich akcji Stoxx 600, który w tym samym czasie zyskał 9,2 proc., a 10 największych marek luksusowych zwiększyło swoja kapitalizację o 16 proc.

Liderem wzrostu w ciągu ostatniego roku okazały się akcje polskiej spółki LPP, które podwoiły swoja wartość. W tym samym czasie, akcje Inditexu wzrosły o 38,2 proc, a H&M – o 32,5 proc. Na drugim biegunie pozostały akcje dużych internetowych sprzedawców ubrań – akcje ASOS spadły o 36,8 proc., a Zalando – o 8 proc. O ile w ciągu ostatnich 12 miesięcy branży udało się ponad dwukrotnie pobić szeroki rynek europejskich akcji (indeks Stoxx 600 – 9,2 proc.), to we wcześniejszych latach wyniki branży były znacznie gorsze od rynku. W dłuższej perspektywie, znacznie lepiej radziły sobie luksusowe spółki odzieżowe, których akcje w ciągu ostatnich 3 lat wzrosły o ponad 85 proc.

Wyniki akcji poszczególnych spółek z branży high street fashion 

OKRES INWESTYCJI ŚREDNIA INDITEX H&M LPP NEXT JD SPORTS ZALANDO ASOS
W 2023R 3,3% 38,2% 34,0% 15,2% 20,1% 14,4% -40,1% -26,7%
1 ROK 24,9% 55,5% 32,5% 50,0% 38,6% 33,7% -8,0% -36,8%
2 LATA -24,4% 6,7% -13,8% -15,0% -13,3% -32,5% -74,3% -87,0%
3 LATA 9,5% 41,3% -6,3% 76,0% 13,1% -9,1% -75,5% -93,1%
5 LAT 11,8% 34,6% -10,6% 42,3% 28,7% 58,5% -40,6% -93,4%

Źródło: Refinitiv, obliczenia własne eToro

Średnia obejmuje 10 największych największych brytyjskich i europejskich detalistów z branży masowej mody według kapitalizacji rynkowej. Dane na dzień 4.10.2023

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

USD w rękach amerykańskiego rynku pracy

Dziś ponownie oczy inwestorów będą skierowane na miesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy. Ostatnie miesiące pokazały, że traci on impet, jednak wciąż jest stosunkowo silny. Publikacje tego tygodnia przyniosły mieszany obraz. Wtorkowa ankieta JOLTS zaskoczyła na plus, środowy ADP na minus, z kolei wczorajsza liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych uplasowała się na niskim poziomie. EUR/USD po spadku poniżej poziom 1,05, w ostatnich dniach wykonuje korektę wzrostową.

Wtorkowa ankieta JOLTS pokazała ponad 9,6 mln wakatów na amerykańskim rynku pracy. Oczekiwano wyniku zdecydowanie mniejszego. Liczba ta pokazuje, że popyt na pracę jest wciąż duży. Prywatny raport ADP – przedstawiający zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym – rozczarował wynikiem 89 tys., ale jak wiemy, nie jest to wskaźnik, który jest idealnym prognostykiem przed rządowym raportem NFP. Z kolei najświeższe dane tygodniowe nie wniosły żadnego sygnału alarmowego.

Ankietowani przez agencję Bloomberg ekonomiści spodziewają się, że zmiana zatrudnienia wyniesie 170 tys. – mniej niż miesiąc wcześniej (187 tys.). Jednocześnie konsensus wskazuje na spadek stopy bezrobocia z 3,8 proc. do 3,7 proc. Dynamika średniej płacy godzinowej ma wynieść 4,3 proc. w ujęciu rocznym (podobnie jak poprzednio) oraz 0,3 proc. w relacji miesiąc do miesiąca (oznacza to wzrost z poziomu 0,2 proc.). Wchodząc w jeszcze większe szczegóły, współczynnik aktywności zawodowej ma się nie zmienić i wynieść 62,8 proc. Pokazuje on jaki procent populacji pracuje lub aktywnie poszukuje pracy. Wskaźnik ten sukcesywnie rośnie od momentu załamania pandemicznego i pomału wchodzi na poziomy, które były obserwowane w okresie poprzedzającym okres lockdown-u.

Podsumowując, rynek pracy USA wykazuje coraz wyraźniejsze oznaki pożądanego przez Fed ochłodzenia. W ciągu trzech miesięcy do sierpnia zatrudnienie wzrosło średnio o zaledwie 150 tys. miejsc pracy, co jest znacznie wolniejszym tempem niż wzrost o 400 tys. miesięcznie w 2022 roku. Ponadto liczba wolnych miejsc pracy wyraźnie spadła (pomimo ostatniego odbicia). Obecnie popyt na pracę maleje co pomału przekłada się na spadek (choć wciąż powolny) dynamiki wzrostu płac.

Wczorajsze komentarze po raz kolejny potwierdziły, że rozwój sytuacji na rynku pracy odgrywa ważną rolę dla Fed. Mary Daly z San Francisco powiedziała, że stopy procentowe mogą pozostać bez zmian, jeśli rynek pracy i inflacja nadal będą się ochładzać. Jeśli tak się nie stanie, Rezerwa Federalna może zareagować i dalej podnosić kluczową stopę procentową. Dlatego też zrozumiałe jest to, dlaczego rynek koncentruje się na dzisiejszej publikacji. Zakładam, że po ostatnim dynamicznym umocnieniu USD, rynek walutowy może zareagować bardziej wrażliwie na negatywną niż na pozytywną niespodziankę.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

ORLEN kupuje dwie farmy wiatrowe o łącznej mocy 60 MW

ORLEN zawarł warunkową umowę zakupu dwóch farm wiatrowych ze spółką należącą do brytyjskiego Octopus Renewables Infrastructure Trust PLC. Instalacje o łącznej mocy ok. 60 MW znajdują się w województwach wielkopolskim i zachodniopomorskim. Uruchomione w 2022 roku farmy produkują tyle energii, ile rocznie zużywa ponad 100 tys. gospodarstw domowych. Po finalizacji transakcji ORLEN będzie posiadał już blisko 1 GW mocy zainstalowanych w odnawialnych źródłach.

– Skutecznie realizujemy strategiczne cele, które zakładają uzyskanie 9 GW mocy zainstalowanych w odnawialnych źródłach energii do 2030 roku. Analizujemy wszystkie atrakcyjne projekty pojawiąjące się na rynku. W ten sposób do naszego portfolio już niedługo będą mogły dołączyć kolejne dwie farmy wiatrowe o łącznej mocy ok. 60 MW. To nowoczesne jednostki o dużym potencjale, które przez kolejne kilkadziesiąt lat będą produkowały tanią i czystą energię. Skorzystają na tym Polacy, a także polska gospodarka, która dzięki naszym konsekwentnym inwestycjom w nowoczesne i czyste źródła energii stale wzmacnia swoją konkurencyjność – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Transakcja realizowana przez Grupę ORLEN obejmuje zakup dwóch lądowych farm wiatrowych. Pierwsza z nich – Kuślin – położona jest w Wielkopolsce, w pobliżu miejscowości Nowy Tomyśl. Farma została zbudowana w grudniu 2022 roku, a jej możliwości produkcyjne przewidziane są na ok. 30 lat. Łączna moc zainstalowana farmy wynosi ok. 40 MW. Wykorzystuje ona m.in. 12 turbin Vestas o mocy 2,4 MW każda. Druga farma – Krzęcin – zlokalizowana jest w woj. zachodniopomorskim, w pobliżu Choszczna. Powstała w lutym 2022 roku. Jej żywotność także szacowana jest na 30 lat. Farma składa się z 8 turbin Nordex o mocy 3,3 MW każda, a jej łączna moc zainstalowana przekracza 19 MW.

Warunkową umowę na zakup farm zawarła spółka ORLEN Wind 3, należąca do Grupy ORLEN. Transakcja powinna zostać sfinalizowana jeszcze w tym roku.

Farma wiatrowa Kuślin to kolejna inwestycja Grupy ORLEN w odnawialne źródła energii w Wielkopolsce. Działa tam już farma wiatrowa Przykona o mocy ok. 33 MW oraz farma fotowoltaiczna Gryf o mocy ok. 25 MW. Z kolei w drugiej połowie lipca br. koncern zawarł warunkową umowę z EDP Renewables Polska na zakup trzech farm wiatrowych położonych w Wielkopolsce, w pobliżu miejscowości: Ujazd (o mocy 30 MW), Dobrzyca (o mocy 49,9 MW) oraz Dominowo (o mocy 62,4 MW). Natomiast wchodząca w skład Grupy spółka Energa Wytwarzanie podpisała z firmą Greenvolt umowę przedwstępną dotyczącą projektów Opalenica i Sompolno o łącznej moc 59 MW. W planach Energi jest też budowa farm fotowoltaicznych PV Mitra (65 MW) i PV Żuki (2,4 MW).

Grupie ORLEN inwestuje także w budowę pierwszej morskiej farmy wiatrowej o mocy do 1,2 GW, która powstanie na polskich wodach Bałtyku. Baltic Power jest najbardziej zaawansowanym projektem offshore wind w Polsce, którego realizacja znacząco wpłynie na zmianę polskiego miksu energetycznego. Wraz z zakończeniem budowy w 2026 roku, farma rozpocznie produkcję czystej energii, która pozwoli zasilić ponad 1,5 mln gospodarstw domowych w Polsce. Natomiast już teraz realizacja tej inwestycji umożliwia tworzenie nowych miejsc pracy.

Równolegle spółki z Grupy ORLEN na początku października uzyskały pięć kolejnych koncesji na budowę morskich farm wiatrowych na Morzu Bałtyckim, na których mogą powstać aktywa o łącznej mocy ok. 5,2 GW. Koncern posiada już łącznie 6 lokalizacji morskich farm wiatrowych o potencjale 6,4 GW.

Zgodnie ze strategią, do końca 2030 roku Grupa ORLEN będzie dysponować odnawialnymi źródłami energii o łącznej mocy ponad 9 GW. Wśród nich znajdą się m.in. morskie i lądowe farmy wiatrowe, fotowoltaika oraz jednostki wytwórcze na biogaz i biometan. W tym czasie koncern będzie też produkować energię z wykorzystaniem małych modułowych reaktorów jądrowych (SMR). W sumie do końca dekady na zielone inwestycje koncern przeznaczy aż 120 mld zł. Wszystko to, wykorzystując synergie oraz potencjał połączonego koncernu multienergetycznego, ma zapewnić Polakom tanią, bezpieczną i czystą energię w przyszłości.

Develia z rekordową sprzedażą mieszkań w III kwartale 2023 r.

Develia na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych sprzedała 2060 lokali w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2023 r., wobec 1225 mieszkań w analogicznym okresie ubiegłego roku, co oznacza wzrost o 68%. W samym III kwartale br. deweloper sprzedał 876 lokali wobec 261 w III kwartale 2022 r., czyli o 236% więcej.

Od początku 2023 r. Develia sprzedała 2060 lokali i miała zawarte także 268 umów rezerwacyjnych, które po podjęciu decyzji przez klientów mogą przekształcić się w umowy deweloperskie w najbliższym okresie.

Mamy za sobą kwartał z najwyższą sprzedażą w historii spółki. Sukcesywnie zwiększamy nasz udział w rynku i umacniamy się w czołówce deweloperów. Od kilku miesięcy obserwujemy zdecydowaną poprawę sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Niewątpliwie czynnikiem wspierającym popyt jest program „Bezpieczny Kredyt 2%, natomiast widzimy też powrót do biur sprzedaży pozostałych klientów posiłkujących się kredytem oraz wysoką aktywność klientów gotówkowych. Naszym głównym priorytetem na IV kwartał są przekazania i praca nad projektami, które powiększą ofertę na przełomie roku – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

W III kwartale 2023 r. najwięcej mieszkań znalazło nabywców w inwestycjach Aleje Praskie i Krakowska Vita w Warszawie, Orawska we Wrocławiu i Ceglana Park w Katowicach.

W okresie lipiec-wrzesień 2023 r. Develia przekazała 632 lokale wobec 420 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Od początku roku deweloper przekazał 1298 lokali w porównaniu do 626 w tym samym okresie 2022 r., czyli o 107% więcej. Zgodnie z harmonogramem projektów, kumulacja przekazań nastąpi w IV kwartale br., co pozytywnie wpłynie na wyniki Develii za 2023 r.

W lipcu br. Develia nabyła 100% udziałów polskich spółek zależnych od Nexity, francuskiej firmy deweloperskiej. Na dzień zakupu Nexity posiadała w Polsce ok. 1400 lokali na różnych etapach budowy oraz bank ziemi na poziomie ok. 2100 lokali. Ponadto Nexity zawarło umowy przedwstępne nabycia gruntów umożliwiających realizację kolejnych ok. 2300 mieszkań. Po przejęciu spółek Nexity bank gruntów Develii wynosi ok. 10 tys. lokali.

Creotech Instruments z ceną emisyjną w ofercie Akcji Serii J ustaloną na 150,00 PLN

W wyniku zakończenia budowy księgi popytu w ramach oferty Akcji Serii J producenta satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, cena emisyjna jednej Akcji Serii J została ustalona na 150,00 PLN. Creotech Instruments zamierza zaoferować wybranym inwestorom 396.557 akcji zwykłych na okaziciela Serii J. W przypadku objęcia wszystkich oferowanych Akcji Serii J po ustalonej cenie emisyjnej wielkość oferty brutto wyniesie około 60 mln PLN.

Zgodnie z harmonogramem zakończyliśmy proces budowy księgi popytu i Zarząd Spółki podjął decyzję o skierowaniu do inwestorów ofert objęcia łącznie 396.557 Akcji Serii J po cenie emisyjnej 150,00 PLN każda akcja. Pozyskanie środków w takiej wielkości istotnie przyspieszy nasz rozwój i w połączeniu z realizacją w najbliższych latach inwestycji Spółki w strategiczne obszary obejmujące przede wszystkim: rozbudowę portfolio produktowego, zwiększenie zdolności produkcyjnych i wzmocnienie działu sprzedażowego, przyczyni się do osiągnięcia przez Creotech Instruments pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiejkomentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W lipcu br. Creotech Instruments przedstawił strategię finansowania projektów kosmicznych. Zgodnie z przedstawioną strategią, w celu osiągnięcia pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych, Spółka zamierza zrealizować w kolejnych latach szereg inwestycji wzmacniając m.in. trzy strategiczne obszary: rozbudowę portfolio produktowego, w tym przeskalowanie autorskiej platformy HyperSat do 200 kg, zwiększenie zdolności produkcyjnych, w tym rozwój i doposażenie zaplecza produkcyjnego oraz laboratoryjnego, a także rozbudowę działu sprzedażowego, w tym podwojenie dedykowanego zespołu i intensyfikacja działań nakierowanych na budowę globalnej rozpoznawalności Creotech Instruments.

Zaplanowane inwestycje mają zostać sfinansowane ze środków pozyskanych z emisji Akcji Serii J (pomniejszonych o koszty tej emisji) w proporcji około 60%-70% środków na rozbudowę portfolio produktowego, około 15%-25% środków na zwiększenie zdolności produkcyjnych i około 15%-20% środków na wzmocnienie działu sprzedażowego. Wskazane powyżej proporcje mają charakter wstępny i szacunkowy, a także mogą podlegać zmianom na późniejszym etapie w zależności od m.in. sytuacji w sektorze, warunków makroekonomicznych, pozyskanych przez Spółkę kontraktów i harmonogramu realizowanych projektów.

Wybrani czterej akcjonariusze Creotech Instruments posiadający łącznie ok. 50,2% akcji Spółki, tj. Pan Grzegorz Brona, Pani Katarzyna Kubrak, Pan Paweł Kasprowicz i Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. zawarli (28 września 2023 r. w przypadku Agencji Rozwoju Przemysłu S.A.) lub zawrą (w przypadku pozostałych akcjonariuszy) w dniu 13 października 2023 r. lub w zbliżonym terminie umowy typu lock-up, zgodnie z którymi zobowiążą się, że w okresie do dnia 31 lipca 2024 r. nie będą rozporządzać, w tym m.in. zbywać, posiadanych akcji bez uzyskania zgody wskazanych w umowie lock-up Menadżerów Oferty, z zastrzeżeniem typowych wyjątków od zakazu rozporządzania akcjami określonych w umowach lock-up. Ponadto umowy lock-up, które zostaną w przyszłości zawarte przez trzech ww. akcjonariuszy Spółki będą przewidywały wyjątek umożliwiający zbycie przez każdego z nich nie więcej niż 30.000 akcji Spółki po dniu 31 stycznia 2024 r., m.in. pod warunkiem przeznaczenia środków pozyskanych ze sprzedaży takich akcji w pierwszej kolejności na rozliczenie i spłatę wierzytelności danego akcjonariusza wobec Agencji Rozwoju Przemysłu S.A., a także pod warunkiem, że sprzedaż akcji zostanie przeprowadzona z zachowaniem pozostałych warunków szczegółowo określonych w umowach lock-up. Jednocześnie akcje posiadane przez Pana Grzegorza Kasprowicza (stanowiące łącznie ok. 9,7% wszystkich akcji Spółki) pozostają objęte zobowiązaniem lock-up wynikającym z umowy akcjonariuszy Spółki do dnia 12 października 2024 r.

W procesie oferty Akcji Serii J Spółkę wspiera cc group – stały doradca IR oraz doradca finansowy, a Menadżerami Oferty są Pekao Investment Banking S.A., Trigon Dom Maklerski S.A. oraz Bank Polska Kasa Opieki S.A. – Biuro Maklerskie Pekao.

Zastrzeżenia prawne

Niniejsza publikacja ma charakter wyłącznie informacyjny i nie służy w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, promowaniu oferty, emisji i subskrypcji Akcji Serii J i nie jest materiałem promocyjnym ani reklamą, w rozumieniu art. 22 Rozporządzenia UE 2017/1129 („Rozporządzenie Prospektowe„), przygotowanym lub opublikowanym przez Spółkę na potrzeby promowania Akcji Serii J lub ich subskrypcji albo zachęcania, bezpośrednio lub pośrednio, do ich objęcia. Spółka nie opublikowała dotychczas jakichkolwiek materiałów mających na celu promocję Akcji Serii J lub ich subskrypcji.

Niniejsza publikacja nie stanowi prospektu ani jakiegokolwiek innego memorandum lub dokumentu informacyjnego ani ofertowego. W związku ze sprawami będącymi przedmiotem niniejszej publikacji nie będzie udostępniany prospekt a sporządzenie takiego prospektu nie jest wymagane zgodnie z Rozporządzeniem Prospektowym. Niniejsza publikacja nie zawiera ani nie stanowi oferty sprzedaży ani objęcia papierów wartościowych ani zaproszenia do złożenia oferty nabycia papierów wartościowych lub zachęty/rekomendacji do nabycia papierów wartościowych, w tym nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia w sprawie nadużyć na rynku (Rozporządzenie (UE) nr 596/2014) oraz Rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2016/958 z dnia 9 marca 2016 uzupełniającego Rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku oraz w żadnych okolicznościach nie stanowi podstawy do podejmowania decyzji o nabyciu papierów wartościowych Spółki.

Akcje Serii J nie były i nie będą przedmiotem rejestracji, zatwierdzenia lub notyfikacji zgodnie z przepisami Rozporządzenia Prospektowego lub Amerykańskiej Ustawy o Papierach Wartościowych z 1933 r., ze zmianami („Amerykańska Ustawa o Papierach Wartościowych”) i nie mogą być oferowane ani sprzedawane poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej (w tym na terenie innych państw Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki), chyba że w danym państwie taka oferta lub sprzedaż mogłaby zostać dokonana zgodnie z prawem, bez konieczności spełnienia jakichkolwiek dodatkowych wymogów prawnych przez Spółkę i jej doradców. Każdy inwestor zamieszkały bądź mający siedzibę poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej powinien zapoznać się z właściwymi przepisami prawa polskiego oraz przepisami praw innych państw, które mogą się do niego stosować w tym zakresie.

Niniejsza publikacja nie jest przeznaczona do rozpowszechniania ani wykorzystywania przez żadną osobę lub podmiot w jakiejkolwiek jurysdykcji, gdzie takie rozpowszechnienie lub wykorzystywanie byłoby sprzeczne z miejscowymi przepisami prawa lub innymi regulacjami, lub które kreowałyby obowiązek w zakresie autoryzacji, notyfikacji, zezwolenia lub innych wymogów wynikających z odpowiednich przepisów. Rozpowszechnianie niniejszej publikacji oraz innych informacji z nią związanych może być ograniczone przepisami prawa, a osoby, które wejdą w posiadanie jakiegokolwiek dokumentu lub innych informacji, o których mowa w niniejszym materiale, powinny zasięgnąć informacji o takich ograniczeniach oraz je przestrzegać. Nieprzestrzeganie wspomnianych ograniczeń może stanowić naruszenie przepisów prawa dotyczących papierów wartościowych w danej jurysdykcji. W niektórych jurysdykcjach rozpowszechnianie niniejszej publikacji może być niezgodne z prawem.

NINIEJSZA PUBLIKACJA NIE JEST PRZEZNACZONA DO ROZPOWSZECHNIANIA, BEZPOŚREDNIO LUB POŚREDNIO W DO STANÓW ZJEDNOCZONYCH AMERYKI (W TYM TERYTORIÓW ZALEŻNYCH I POSIADŁOŚCI ZAMORSKICH STANÓW ZJEDNOCZONYCH I DYSTRYKTU KOLUMBII), AUSTRALII, KANADY, JAPONII LUB RPA LUB JAKIEJKOLWIEK INNEJ JURYSDYKCJI, W KTÓREJ TAKIE DZIAŁANIE STANOWIŁOBY NARUSZENIE ODPOWIEDNICH PRZEPISÓW W DANEJ JURYSDYKCJI ORAZ Z ZASTRZEŻENIEM OKREŚLONYCH WYJĄTKÓW, AKCJE SPÓŁKI NIE MOGĄ BYĆ OFEROWANE ANI SPRZEDAWANE W TAKICH JURYSDYKCJACH ANI TEŻ NA RZECZ LUB NA RACHUNEK OBYWATELI STANÓW ZJEDNOCZONYCH, AUSTRALII, KANADY, JAPONII LUB RPA LUB OSÓB POSIADAJĄCYCH MIEJSCE STAŁEGO ZAMIESZKANIA LUB SIEDZIBĘ W TYCH KRAJACH.

Niniejsza publikacja nie stanowi zaproszenia do gwarantowania, składania zapisów ani innego nabycia lub zbycia jakichkolwiek papierów wartościowych w jakiejkolwiek jurysdykcji. Niniejsza publikacja nie stanowi rekomendacji dotyczącej decyzji inwestora odnośnie do oferty Akcji Serii J. Każdy inwestor lub potencjalny inwestor powinien przeprowadzić swoje własne badanie, analizę i ocenę działalności i danych opisanych w niniejszej publikacji oraz publicznie dostępnych informacji. Cena i wartość papierów wartościowych może zarówno wzrastać, jak i spadać. Wyniki z przeszłości nie stanowią wskazówki co do wyników w przyszłości.

Birkenstock na giełdzie: czy powtórzy sukces Crocsów?

  • 10 największych globalnych marek obuwniczych odnotowało łączny wzrost cen akcji o 387 proc. w ciągu ostatniej dekady, w porównaniu do 155 proc. wzrostu indeksu S&P 500. 
  • Marki obuwnicze Deckers (685 proc.) i niegdyś nielubiane Crocs (546 proc.) przewodzą stawce.
  • Niektóre z ostatnich debiutów giełdowych obuwia zakończyły się niepowodzeniem, w tym Dr Martens i Allbirds.

Dla wszystkich inwestorów indywidualnych rozważających Birkenstock przed przyszłotygodniowym, hitowym IPO, analiza eToro może ujawnić, że inwestowanie w największe światowe marki obuwnicze może okazać się lukratywną rozrywką.

Platforma tradingowa i inwestycyjna eToro przyjrzała się wynikom cen akcji 10 największych firm związanych z obuwiem [patrz: Tabela 1] na świecie i odkryła, że cena ich akcji wzrosła łącznie o 387 proc. w ciągu ostatniej dekady (w oparciu o indeks ważony równomiernie). To ponad dwa razy więcej niż 10-letnie zwroty z indeksu S&P 500 (155 proc.).

Jednak ostatnie IPO dla popularnych firm obuwniczych, spadły – Allbirds odnotował spadek o 96 proc. od debiutu giełdowego w 2021 r., a Dr Martens – również notowany w 2021 r. – spadł o 64 proc. Szwajcarska marka obuwnicza On Holding, która weszła na giełdę w 2021 r., poradziła sobie lepiej, spadając o 27 proc. od czasu debiutu, ale o 60 proc. w tym roku.

Birkenstock ma wejść na giełdę w przyszłym tygodniu i celuje w wycenę 10 miliardów dolarów, co uczyniłoby ją piątą co do wielkości marką obuwniczą na świecie pod względem kapitalizacji rynkowej.

Ben Laidler, Strateg rynków globalnych eToro, powiedział: Marka Birkenstock stała się niemal synonimem Niemiec i jest wiele emocji związanych z tym IPO. Nasze badania sugerują, że ten szum może być uzasadniony, ponieważ największe światowe marki obuwnicze w przeszłości nagradzały inwestorów. Dane wskazują jednak również na konieczność długoterminowego skupienia się na dywersyfikacji, ponieważ niektóre marki generują duże zyski dopiero kilka lat po wejściu na giełdę, a niektóre z ostatnich ofert obuwia zmagały się z trudnościami.

Najcenniejszy na świecie producent obuwia Nike odnotował wzrost ceny akcji o 160 proc. w ciągu ostatnich 10 lat, przy skromniejszym wzroście o 12 proc. w ciągu ostatnich pięciu lat. Niemieccy giganci Adidas i Puma również odnotowali znaczne wzrosty cen akcji w ciągu ostatniej dekady, odpowiednio o 105 proc. i 171 proc.

Być może jednak, bardziej godne uwagi dla inwestorów rozważających IPO niemieckiej kultowej marki Birkenstock są wyniki cen akcji Crocs. Przez lata nie ciesząca się sympatią i postrzegana przez niektórych jako niemodna, popularność Crocs eksplodowała w ostatnich latach, a cena akcji spółki wzrosła o 318 proc. w ciągu zaledwie pięciu lat i 546 proc. w ciągu dekady, przy czym tylko Deckers osiągnął lepsze wyniki (685 proc.).

Wśród dziesięciu największych marek związanych z obuwiem, tylko VF Corporation, której marki obejmują Timberland i Vans, odnotowała 10-letni spadek cen akcji, spadając o 65 proc.

Ben Laidler dodaje: Historie Birkenstocków i Crocsów nasuwają na myśl naturalne porównania, ponieważ obie marki w ostatnich latach przeszły z obrzeży mody do głównego nurtu, a Birkenstock z pewnością będzie miał nadzieję, że po wejściu na giełdę będzie mógł cieszyć się taką samą trajektorią cen akcji jak Crocs. Jednak obraz w tej branży nie jest różowy, a konsumenci często są kapryśni. Jak pokazują nasze badania, niektóre popularne marki, takie jak Dr Martens i Allbirds, nie spełniły oczekiwań po wejściu na giełdę.

Tabela 1: Pokazuje 10-letnie wyniki cen akcji dziesięciu największych globalnych marek obuwniczych

Spółka Rok wejścia na giełdę Kapitalizacja rynkowa (mld USD) Kurs akcji od początku roku Kurs akcji w ciągu 5 lat Wyniki cen akcji – 10 lat
Nike 1980 144.7 -19% 12% 160%
Adidas 1995 30.1 29% -23% 105%
Deckers 1993 13.5 30% 344% 685%
Li Ning 2004 10.7 -51% 345% 495%
Puma 1986 9.3 6% 37% 171%
On holding 2021 8.3 52% N/A N/A
Skechers 1999 7.6 17% 79% 372%
VF Corporation 1951 6.4 –40% -81% -65%
Asics 1999 6.1 77% 209% 205%
Crocs 2006 5.4 -19% 318% 546%
Koszyk marek obuwniczych eToro N/A N/A 3% 124% 387%
S&P 500 N/A N/A 12% 47% 155%

Źródło: Refinitiv na dzień 2 października 2023 r.

*Wyniki osiągnięte w przeszłości nie są wyznacznikiem przyszłych wyników.

Lokum Deweloper: sprzedaż w III kwartale 2023 r. o 90% wyższa niż rok wcześniej

Grupa Lokum Deweloper, należąca do czołowych deweloperów działających na dolnośląskim i małopolskim rynku nieruchomości, w III kwartale br. odnotowała znacznie wyższe wyniki sprzedaży niż w analogicznym okresie 2022 r. Od lipca do września br. deweloper podpisał 196 umów przedwstępnych i deweloperskich, co stanowi poprawę o 90% r/r.

Lokum Deweloper, oferujący mieszkania o podwyższonym standardzie, w samym III kwartale 2023 r. objął umowami deweloperskimi i przedwstępnymi 196 lokali: 146 we Wrocławiu oraz 50 w Krakowie. Z końcem września Grupa miała też zawarte 52 umowy rezerwacyjne (+86% r/r). W okresie od 1 stycznia do 30 września 2023 r. deweloper podpisał 558 umów deweloperskich i przedwstępnych, co stanowi poprawę raportowanego wyniku o 99% w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej.

Na przestrzeni pierwszych trzech kwartałów tego roku Grupa rozpoznała w wyniku 366 mieszkań (+34% r/r): 189 we Wrocławiu i 177 w Krakowie. W samym III kwartale br. Lokum Deweloper przekazał klientom 135 lokali, o 26% mniej niż rok wcześniej, co ma związek z harmonogramem realizacji poszczególnych etapów inwestycji.

Od początku 2023 r. do końca września deweloper zrealizował potencjał rozpoznań w 66%, na co składa się 858 lokali, które zostały rozpoznane lub są objęte umowami deweloperskimi, przedwstępnymi bądź rezerwacyjnymi.

– Od początku roku doświadczamy dużej poprawy nastrojów na rynku. Cieszy nas lepsza sytuacja finansowa naszych klientów, która pomimo rosnących cen pozwala im realizować odłożone w czasie potrzeby mieszkaniowe. Na przestrzeni trzech kwartałów notujemy dzięki temu stabilną sprzedaż na poziomie dwukrotnie wyższym niż w zeszłym, kryzysowym roku. Obawy klientów budzi jednak coraz szybciej malejąca oferta mieszkań na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, co w konsekwencji prowadzi do dynamicznego wzrostu ich cen. Szczególnie widoczne jest to w Krakowie. I nic w tym dziwnego, zważywszy na niską sprawność w wydawaniu pozwoleń na budowę przez tamtejszy magistrat. Im mniej nowych inwestycji na rynku, tym większy wpływ na cenę mieszkań ma rynek wtórny, gdzie ceny dyktowane są nie przez pryzmat ponoszonych kosztów – jak to jest w przypadku deweloperów – a przez apetyt sprzedających. Aby spowolnić wzrost cen mieszkań recepta wydaje się oczywista – należy przyspieszyć uchwalanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, wydawanie decyzji środowiskowych i pozwoleń na budowę dla nowych inwestycji, o czym winni myśleć odpowiedzialni włodarze miasta. We Wrocławiu dostrzegamy istotną zmianę w rozumieniu tej sytuacji. Bez odpowiedniej oferty mieszkaniowej metropolie przestaną się rozwijać, bo nie będzie możliwe sprowadzenie nowych przedsiębiorstw bez zapewnienia oferty mieszkaniowej dla ich przyszłych pracowników. Dlatego coraz chętniej odpowiedzialne samorządy sięgają po dostępne narzędzia w tym zakresie – w tym specustawę mieszkaniową, dzięki której w krótkim czasie w istotny sposób można poprawić sytuację na lokalnym rynku mówi Bartosz Kuźniar, prezes Lokum Deweloper.

Na koniec III kwartału br. deweloper miał w ofercie 469 mieszkań, w tym 220 w inwestycjach zakończonych. Ostatniego dnia września Grupa prowadziła budowy obejmujące 487 lokali.

Lokum Deweloper dysponuje bogatym bank ziemi, który poza inwestycjami w budowie obejmuje powierzchnię 75 ha, co pozwala na realizację blisko 12 tys. lokali.