Międzynarodowe holdingi spółek będą pozbawiane zwolnienia z CIT

Przy wypłacie dywidendy i należności odsetkowych na rzecz zagranicznej spółki firma, która je wypłaca ma obowiązek zweryfikować kto jest beneficjentem rzeczywistym płatności. Przede wszystkim musi sprawdzić czy podatek dochodowy zostanie zapłacony na terytorium UE. Jeśli nie, zobowiązana jest pobrać 19% lub 20% podatek u źródła (WHT).

Spółki muszą weryfikować dopuszczalność niepobrania podatku u źródła

Spółki wypłacające zyski kapitałowe zagranicznym podmiotom muszą sprawdzać, czy trafiają one do beneficjenta rzeczywistego tej płatności oraz w jaki sposób odbiorca zostanie opodatkowany. Tak orzekł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 31 stycznia 2023 r. (w sprawie II FSK 1588/20). To stanowisko NSA kształtuje linię orzeczniczą sądów niekorzystną dla holdingów spółek zagranicznych, wykorzystujących międzynarodowe struktury organizacyjne w swojej działalności.

Konstrukcja holdingu spółek zagranicznych bez CIT i podatku u źródła

Polska spółka z o.o., działająca w ramach międzynarodowego holdingu spółek, stała na stanowisku, że jest zwolniona z obowiązku poboru zryczałtowanego podatku dochodowego od osób prawnych przy wypłacie dywidendy i odsetek na rzecz cypryjskiej spółki holdingowej. Jedynym udziałowcem spółki na Cyprze jest spółka z siedzibą na Wysypie Guernsey. Dzięki konstrukcjom odpowiednich umów w sprawie unikania podwójnego opodatkowania, cypryjska spółka nie płaciła CIT na Cyprze, a przy wypłacie należności do swojego jedynego udziałowca na Guernsey nie musiała pobierać podatku u źródła.

Zgodnie z art. 21 ust. 3c ustawy o CIT, zwolnienie z podatku dochodowego co do wypłacanych należności ze źródła położonego na terytorium RP w ramach holdingu spółek ma zastosowanie pod warunkiem, że zagraniczna spółka holdingowa, będąca beneficjentem rzeczywistym należności, nie korzysta ze zwolnienia z opodatkowania podatkiem dochodowym od całości swoich dochodów, bez względu na źródło ich osiągania.

Wypłata dywidendy przez polską spółkę nie podlega opodatkowaniu na Cyprze

Polskie organy podatkowe ustaliły, że taka konstrukcja holdingu spółek sprawia, że wypłata dywidend i odsetek nie zostanie opodatkowana ani podatkiem dochodowym ani podatkiem u źródła na obszarze Unii Europejskiej. Według oświadczeń spółki cypryjskiej to ona jest beneficjentem rzeczywistym wypłacanych przez polską spółkę z o.o. dywidend i odsetek. Pełnomocnik polskiej firmy argumentował, że cypryjska spółka spełnia przesłanki do objęcia zwolnieniem z CIT w Polsce, określonym w art. 22 ust. 4 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Zgodnie z prawem cypryjskim, dywidendy uzyskane przez udziałowca od polskich spółek są zwolnione z podatku dochodowego na Cyprze pod warunkiem, że spółki te nie ujmą wypłaconych dywidend w swoich kosztach uzyskania przychodu.

Polska spółka była przekonana, że jako płatnik przy stosowaniu zwolnienia i niepobieraniu podatku u źródła nie musi badać kto jest rzeczywistym właścicielem po stronie odbiorcy płatności, jak i tego, czy faktycznie jest zwolniony w całości z opodatkowania w kraju swojej rezydencji.

Organy ustaliły, że kto inny jest beneficjentem

Organy ustaliły jednak, że działalność cypryjskiej spółki finansowana jest przez jedynego udziałowca – spółkę z Wyspy Guernsey. W rzeczywistości więc to nie spółka na Cyprze, a z Guernsey jest beneficjentem rzeczywistym wypłacanych udziałów w zyskach, bowiem to do niej trafiają należności od spółek zależnych, w tym od polskiej spółki z o.o. To ona posiada wykwalifikowaną kadrę zarządzającą, złożoną z 10-osobowej rady dyrektorów, która to podejmuje strategiczne decyzje w holdingu spółek. A Polska nie ma podpisanej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania z Wyspą Guernsey.

W oparciu o polskie przepisy, podatek dochodowy od osiąganych na terytorium RP dochodów z odsetek przez zagraniczne spółki wynosi 20% ich wartości, a z tytułu udziału w zyskach kapitałowych 19%. Za jego pobranie odpowiedzialny jest płatnik, czyli spółka, która te odsetki i dywidendy wypłaca.

Podatek dochodowy od zysków kapitałowych musi zostać zapłacony na terytorium UE

W wyroku z 5 lipca 2023 r. na rozstrzygnięcie NSA powołał się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie. Powtórzył za NSA, że celem unijnej dyrektywy 2011/96/UE w sprawie wspólnego systemu opodatkowania mającego zastosowanie w przypadku spółek dominujących i spółek zależnych różnych państw członkowskich jest zwolnienie dywidendy i innych form podziału zysku wypłacanych przez spółki zależne spółkom dominującym od podatków potrącanych u źródła dochodu i wyeliminowanie podwójnego opodatkowania na poziomie spółki dominującej. Niezgodna z tym celem jest okoliczność nieopodatkowania wypłaty dywidendy wypłaconej spółce z państwa członkowskiego UE lub EOG, która nie będąc jej beneficjentem rzeczywistym jedynie pośredniczy w przekazaniu dywidendy kolejnej spółce mającej siedzibę w raju podatkowym. Nie dochodzi wtedy bowiem do eliminacji podwójnego opodatkowania, a do podwójnego nieopodatkowania źródła dochodu. Obarczenie spółki wypłacającej dywidendę obowiązkiem zweryfikowania statusu jej odbiorcy służy zapobieganiu nadużywania przepisów o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Mechanizmy unijnej dyrektywy nie mogą być wykorzystywane niezgodnie z ich celem. Jak ocenił NSA, słuszne są więc polskie przepisy, które przy poborze podatku u źródła (WHT) warunkują możliwość zastosowania zwolnienia z WHT od dochowania przez płatnika należytej staranności poprzez sprawdzenie czy odbiorcą należności jest jej beneficjent rzeczywisty. Dopuszczalne jest skorzystanie z tej preferencji podatkowej w sytuacji, gdy wypłata dywidendy odbywa się tylko do pośrednika, który przekazuje ją do rzeczywistego beneficjenta, pod warunkiem, że beneficjent ten ma siedzibę na terytorium UE lub EOG. Jeśli bowiem beneficjentem okaże się spółka z rezydencją spoza UE, zwolnienie wypłaty dywidendy z opodatkowania w unijnym państwie jej źródła sprawiłoby, że w ogóle nie zostałaby ona opodatkowana na terytorium UE. Wyspa Guernsey do UE nie należy.

Podsumowanie

Kolejny raz administracja skarbowa przerzuca na właścicieli firm obowiązek szczegółowego dochodzenia w jaki sposób ich zagraniczny partner rozliczy otrzymaną dywidendę ze swoim fiskusem. Przede wszystkim jednak taki kierunek linii orzeczniczej sądów i stanowiska organów podatkowych sprawi, że możliwość skorzystania przez przedsiębiorców zgrupowanych w holdingach zagranicznych spółek z przewidzianego w przepisach zwolnienia podatkowego stanie się fikcją. A wymogi, jakich spełnienia od spółek oczekują organy i sądy by skorzystać ze zwolnienia nie wynikają z przepisów. Wręcz przeciwnie, są sprzeczne z unijną dyrektywą w sprawie wspólnego systemu opodatkowania holdingów. Pozbawianie przedsiębiorców ulg, podczas gdy rosną inne daniny i ciężary publicznoprawne, koszty zatrudnienia i ubezpieczeń społecznych, może zniechęcić zagranicznych i krajowych inwestorów do prowadzenia tu biznesu. A to przyniesie odwrotny skutek do zakładanego przez fiskusa zwiększenia wpływów podatkowych.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

SatRev wyniesie w 2024 r. dedykowanego satelitę dla TelePIX

Wrocławska spółka z sektora kosmicznego, SatRev podpisała umowę z południowokoreańską firmą TelePIX. Spółka opracuje w ramach kontraktu 10 kilogramowego satelitę 6U zawierającego na pokładzie instrument optyczny AI firmy TelePIX. Wyniesienie satelity planowane jest na 2024 r.

TelePIX jest wiodącym koreańskim dostawcą rozwiązań elektrooptycznego obrazowania o wysokiej rozdzielczości do obserwacji powierzchni Ziemi, a także oprogramowania i usług analizy dużych zbiorów danych obrazów satelitarnych oraz funkcjonowania stacji naziemnych. Kontrakt podpisany jest w ramach programu satelitarnego TelePiX Blue Carbon AI. SatRev wraz z TelePiX wspólnie opracują dedykowanego satelitę na bazie opracowanej przez SatRev platformy ScopeSat oraz opracowanego przez TelePiX instrumentu optyczny średniej rozdzielczości (GSD 3.8@500km Panchromatyczny) oraz pierwszego na świecie pokładowego porcesora (OBP) przeznaczonego do wykorzystania przez algorytm monitorujący AI „blue carbon”. Projekt zakłada opracowanie platformy, integrację i wyniesienie oraz operowanie satelitą.

Porozumienie zawiera także umowę licencyjną na zdjęcia wykonane przez satelitę, dzięki czemu współpraca zaowocuje płynnym dostępem do obrazowania południowo-koreańskiego partnera dla klientów w Unii Europejskiej.

W projekcie zostaną wykorzystane opracowane już przez nas rozwiązania takie jak technologie stworzone w celu obsługi rewolucyjnego rozkładanego instrumentu optycznego DeploScope oraz wiele innych modułów stosowanych już w naszych satelitach operujących na orbicie. Jest to też szansa na opracowanie nowych rozwiązań, co daje nam także perspektywę na dalszą współpracę zarówno z TelePIX jak i innymi partnerami – deklaruje Grzegorz Zwoliński, założyciel i Prezes SatRev.

W razie powodzenia misji przewidywana jest dalsza współpraca zakładająca opracowanie kolejnych satelitów w podobnych gabarytach. W dalszej perspektywie możliwa jest wspólny rozwój platformy o wielkości 16U w celu integracji jeszcze większego instrumentu optycznego.

Propav Infraestructuras i KUKE podpisały umowę o współpracy

Polska agencja wsparcia eksportu KUKE i Propav Infraestructuras, międzynarodowa firma specjalizująca się w rozwoju infrastruktury na rynkach Afryki i Ameryki Południowej, podpisały porozumienie o współpracy, które umożliwi polskim eksporterom włączenie się w łańcuchy dostaw w ramach globalnych projektów koncernu. To pierwsza tego typu umowa w historii KUKE.

Wychodzenie na zagraniczne rynki i samodzielne poszukiwanie na nich odbiorców to dla małych i średnich firm zadanie trudne, kosztowne i obarczone ryzykiem. Skorzystanie ze wsparcia doświadczonego partnera biznesowego sprawi, że znacznie rosną szanse na zdobycie atrakcyjnych kontraktów i rozpoczęcie bądź wzmocnienie międzynarodowej ekspansji.

KUKE nie tylko ubezpiecza należności handlowe, inwestycje i zapewnia finansowanie polskim i zagranicznym przedsiębiorcom, ale też pomaga im znajdować biznesowe okazje, by mogły szybciej się rozwijać.

Temu służy nasz program Shop in Poland. Globalne podmioty, najczęściej generalni wykonawcy, zgłaszają nam informacje o zapotrzebowaniu na produkty czy usługi niezbędne w realizowanych przez nie przedsięwzięciach. My przekazujemy to polskim firmom, które zgłosiły nam zainteresowanie skorzystaniem z takich możliwości. Później pozostaje tylko uzgodnienie warunków kontraktu między stronami. A my w tym czasie organizujemy finansowanie projektu i dbamy o to, by polski dostawca na pewno otrzymał zapłatę. Propav Infraestructuras to ceniony ekspert od rynków wschodzących i pierwszy zagraniczny podmiot, z którym KUKE sformalizowała współpracę w ramach programu Shop in Poland”– mówi prezes KUKE Janusz Władyczak.

Dzięki porozumieniu polscy eksporterzy będą mogli w łatwy sposób szukać możliwości dołączenia jako dostawcy do projektów realizowanych przez Propav Infraestructuras.

Umowa wyznacza początek strategicznego sojuszu, który – jesteśmy pewni – przyniesie obopólne korzyści. Widzimy mnóstwo możliwości zaangażowania w nasze projekty polskich eksporterów. Koncentrujemy się początkowo na inicjatywach związanych z kontynentem afrykańskim, szczególnie w sektorach infrastrukturalnym, kolejowym, energetycznym i wodociągowym. Jesteśmy podekscytowani perspektywą współpracy z KUKE i nie możemy się doczekać realizacji projektów, które przyczynią się do wzrostu gospodarczego i zrównoważonego rozwoju w regionach gdzie jesteśmy aktywni” – dodaje Cristiano Becker Hees, dyrektor ds. strukturyzowania transakcji w Propav Infraestructuras.

Umowa zakłada m.in., że KUKE będzie ułatwiać bezpośrednie kontakty polskich firm z Propav Infraestructuras, by udostępniać oferty współpracy i ich warunki. Pierwszą okazją są wspólne warsztaty dla krajowych eksporterów podczas warszawskiego Forum Biznesu 2023 organizowanego przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu. Strony będą także prowadzić szkolenia i dzielić się z polskimi przedsiębiorcami wiedzą na temat specyfiki rynków afrykańskich, co będzie wsparciem dla internacjonalizacji ich działalności.

Udział polskich dostawców w projektach Propav Infraestructuras umożliwi udzielenie przez KUKE wsparcia w postaci ubezpieczenia od ryzyka politycznego i kredytowego, ułatwiając finansowanie tych przedsięwzięć.

KUKE i Propav Infraestructuras angażują się w realizację inwestycji zagranicznych w zgodzie z zasadami zrównoważonego rozwoju, zapewniając wzrost jakości życia społeczności lokalnych i w poszanowaniu środowiska naturalnego.

Analiza 100 obietnic Koalicji Obywatelskiej na pierwsze 100 dni rządów

Koalicja Obywatelska w „100 konkretach na pierwsze 100 dni rządów” obiecuje demokratyczną Polskę pozbawioną korupcji. Wizja, którą proponuje komitet, obejmuje zmiany podatkowe, udogodnienia dla mam wracających do pracy i ułatwienia dla przedsiębiorców. Ekspert inFakt analizuje obietnice KO dotyczące polskiego systemu podatkowego i konsekwencje, które mogą one nieść dla przedsiębiorców.

W ramach cyklu „inFakt Check – Wybory 2023” eksperci z firmy inFakt analizują obietnice wyborcze pięciu komitetów wyborczych – Polski 2050, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Lewicy. W każdym materiale eksperci biorą pod lupę kwestie dotyczące przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

Niższe podatki, wyższa kwota wolna

Koalicja Obywatelska proponuje obniżkę podatków, w wyniku której osoby zarabiające do 6 tys. zł brutto (także na działalności gospodarczej) i pobierające emeryturę do 5 tys. zł brutto nie będą płaciły podatku dochodowego. Powyższe zostałoby zrealizowanie poprzez zwiększenie kwoty wolnej od podatku z 30 tys. do 60 tys. zł dla podatników rozliczających się według skali podatkowej, w tym dla przedsiębiorców i emerytów.

KO zapowiada również zniesienie podatku od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatku Belki, dla oszczędności i inwestycji, w tym także o wartości do 100 tys. zł notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych powyżej jednego roku. KO postuluje też obniżkę VAT dla sektora usług kosmetycznych (salonów fryzjerskich, kosmetycznych, salonów SPA, gabinetów oferujących usługi manicure, pedicure i depilacji) do 8% i wprowadzenie 0% stawkę VAT na transport publiczny.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakcie: Największą zmianą proponowaną przez Koalicję Obywatelską jest dwukrotne podniesienie kwoty wolnej od podatku. Dzięki temu dochód do 60 tys. zł w ciągu roku nie byłby opodatkowany. Przy stawce 12% da to podatnikom oszczędność w kwocie 7 200 zł rocznie. Trzeba jednak pamiętać, że kwota wolna dotyczy wyłącznie skali podatkowej, czyli m.in. umów o pracę i zlecenie, ale także działalności gospodarczej rozliczanej w tej formie. Przy takiej konstrukcji prawa pracownicy zarabiający do ok. 6 080 zł brutto miesięcznie i emeryci z emeryturą do kwoty 5 tys. zł nie zapłaciliby podatku. W mojej ocenie w takim modelu wystąpi duża progresywność. Pierwsze 60 tys. zł byłoby nieopodatkowane. Dochód do 120 tys. zł byłby opodatkowany stawką 12%. Po przekroczeniu 120 tys. zł stawka podatku nagle wzrastałaby do 32%. Warte rozważenia byłoby wprowadzenie pomiędzy stawką 12% a 32% pośredniej wartości, np. 20%. To spowodowałoby łagodniejsze przejście przez kolejne etapy obciążenia podatkiem. Przykładowo dla dochodu 15 tys. zł miesięcznie, w pierwszym progu podatek wynosi 1 800 zł, a dla stawki 32% jest to aż 4 800 zł. Nagle pensja jest niższa o 3 tys. zł.

Kolejna propozycja KO to zniesienie, pod pewnymi warunkami, podatku Belki. Komitet proponuje wprowadzenie kwoty wolnej od opodatkowania tą daniną w wysokości 100 tys. zł, ale pod warunkiem trzymania oszczędności na lokacie co najmniej przez rok. W programie partii znajdują się też obietnice obniżki podatku VAT w branży beauty, którą odczują klienci indywidualni. Z kolei wprowadzenie 0% podatku VAT na transport publiczny może zwiększyć dostępność tego sposobu przemieszczania się.

Przedsiębiorczość: Kasowy PIT i wakacje od składek

Koalicja Obywatelska chce wspierać przedsiębiorczość, zarówno wśród młodych, jak i starszych obywateli. Jedną z jej propozycji jest wprowadzenie tzw. kasowego PIT, czyli zasady, według której przedsiębiorcy zapłacą podatek dochodowy dopiero po otrzymaniu środków z tytułu zapłaconej faktury. Kolejna obietnica dotyczy „urlopu dla przedsiębiorców”. Osoby prowadzące działalność gospodarczą byłyby zwolnione z płacenia składek na ubezpieczenie społeczne przez jeden miesiąc, a świadczenie za czas urlopu wynosiłoby połowę kwoty płacy minimalnej. KO chce również ograniczyć czas kontroli skarbowych mikroprzedsiębiorców do 6 dni w skali roku.

 – Wprowadzenie kasowego PIT-u wpłynęłoby na płynność przedsiębiorców, ale powstaje pytanie, ilu z nich korzystałoby z tego rozwiązania. Dziś mamy podobne rozwiązanie w VAT, jednak niewielu przedsiębiorców z niego korzysta. Może zamiast kasowego PIT-u warto zastanowić się nad zmianą w uldze na złe długi, która pozwala odzyskać podatek od niezapłaconych faktur. Żeby móc korzystać z tej ulgi, trzeba spełnić konkretne warunki, m.in. faktura, której dotyczy ulga, nie mogła zostać jeszcze zapłacona, zarówno wierzyciel jak i dłużnik mają status czynnych podatników VAT oraz od dnia wystawienia niezapłaconej faktury nie minęły trzy lata. Moim zdaniem warto byłoby zlikwidować te kryteria i zostawić tylko warunek braku płatności. To rozwiązanie w mojej ocenie byłoby rozsądniejsze.
Zaskakująca jest propozycja wprowadzenia urlopu dla przedsiębiorców. Obecnie opłaty na ZUS bez składki zdrowotnej to około 1 400 zł miesięcznie. Jeśli doliczymy do tego świadczenie w wysokości połowy minimalnego wynagrodzenia, czyli 1 800 zł, da to dla przedsiębiorcy dodatkowe 3 200 zł korzyści  miesięcznie. Program KO nie podaje szczegółów w kwestii warunków korzystania oraz dostępności tego rozwiązania. Co więc z przedsiębiorcami zatrudniającymi pracowników?  – zastanawia się Piotr Juszczyk.

1 500 zł babciowego dla mam

Koalicja Obywatelska ma również propozycję wsparcia dla mam wracających do pracy po urodzeniu dziecka. Partia chce im dawać 1 500 zł tzw. babciowego miesięcznie na opiekę nad dzieckiem.

 – Dodatkowe 1 500 zł na opiekę nad dzieckiem to rozwiązanie, które pozwoli rodzicom na znalezienie opieki dla dzieci i powrót do pracy. Świadczenie miałoby być wypłacane przez 3 lata. W tym czasie rodzice sami mogą zdecydować, czy będą przeznaczać środki na żłobek, opiekunkę czy może inny cel. Jest to ciekawe rozwiązanie, bo daje rodzicom swobodę wyboru. Warto zaznaczyć, że większość mam korzystałaby z tego świadczenia nie dłużej niż przez 2 lata, bo przez rok mamy mają prawo do płatnego urlopu macierzyńskiego tłumaczy ekspert inFakt.

Świadczenia socjalne: Chorobowe płaci ZUS

KO, podobnie jak Polska 2050, proponuje, by zasiłek chorobowy był wypłacany przez ZUS już od pierwszego dnia nieobecności pracownika. Komitet proponuje również wprowadzenie ryczałtowego systemu rozliczania składki zdrowotnej, a także likwidację tej daniny od sprzedaży środków trwałych. KO zapowiada utworzenie bonu opiekuńczego w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia dla aktywnych zawodowo opiekunów osób niesamodzielnych.

 – Przeniesienie wypłaty zasiłku chorobowego od pierwszego dnia choroby pracownika na ZUS byłoby dużym ułatwieniem dla przedsiębiorców. Dziś w sytuacji choroby są oni zobowiązani do wypłaty wynagrodzenia przez pierwsze 33 dni niezdolności do pracy osób poniżej 50. roku życia lub przez pierwsze 14 dni dla osób powyżej 50 lat. Pracodawcy wypłacają pracownikom wynagrodzenie również w czasie urlopu przez 20 lub 26 dni roboczych w roku. Po zsumowaniu tych okresów może się okazać, że pracownik jest nieobecny w firmie przez prawie 3 miesiące, a pracodawca musi nadal wypłacać wynagrodzenie ze swoich środków. Zmiany w sposobie rozliczania składki zdrowotnej wprowadzone w 2022 roku najbardziej odczuli przedsiębiorcy. Składka zdrowotna w 2021 r. po odliczeniu jej od podatku była wydatkiem rzędu 53 zł. Obecnie składka zdrowotna to koszt w wysokość co najmniej 314,10 zł – to najniższa stawka, ale może wynieść dużo więcej, bo nie istnieje górna wysokość tej daniny. Propozycja KO zawiera powrót do zryczałtowanej składki zdrowotnej. Brakuje jednak informacji o tym, czy składka będzie też w części odliczana od podatku, tak jak było to przed zmianą tłumaczy Piotr Juszczyk.

Toyota zdecydowanym liderem polskiego rynku po trzech kwartałach 2023 r.

  • Od początku roku zarejestrowano w Polsce już 67 118 aut osobowych Toyoty
  • Marka ma aż 19,2% udziału w polskim rynku
  • Corolla najpopularniejszym modelem. 18 405 zarejestrowanych egzemplarzy
  • Aygo X, Yaris, Yaris Cross, Corolla, Toyota C-HR, PROACE City oraz Hilux liderami swoich segmentów

Po trzech kwartałach 2023 roku Toyota utrzymuje pozycję lidera polskiego rynku samochodów osobowych. W pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku zarejestrowano już 67 118 aut marki, co jest wynikiem o 21% lepszym niż od stycznia do września 2022 roku. Prawie co piąte nowe auto, które wyjeżdża na polskie drogi w tym roku to Toyota, a 19,2% udziału marki w rynku to wynik o 1,7 p.p. lepszy niż w roku ubiegłym.

W samym wrześniu zarejestrowano 8495 nowych Toyot, to więcej niż dwie kolejne marki razem wzięte. To o ponad trzy tys. egzemplarzy lepszy wynik niż we wrześniu 2022 roku (54% wzrostu). Toyota jest najchętniej wybieraną marką zarówno przez klientów indywidualnych (2458 egzemplarzy, 23% udziału), jak i przez firmy (6037 egzemplarzy, 21,3% udziału).

Corolla najczęściej rejestrowanym autem w 2023 roku

Niezmiennie najpopularniejszym autem osobowym w Polsce jest Toyota Corolla. Japoński kompakt przewodzi liście dziesięciu najczęściej rejestrowanych modeli, na której po trzech kwartałach jest w sumie aż pięć modeli Toyoty. Od stycznia do września z salonów wyjechało już 18 405 egzemplarzy Corolli, co jest wynikiem lepszym od ubiegłorocznego o 14%. W samym tylko wrześniu zarejestrowano 2726 Corolli, która dostępna jest jako hatchback, sedan oraz kombi.

Drugim najpopularniejszym autem w Polsce jest Yaris. W trzech kwartałach zarejestrowano już 11 513 egzemplarzy tego miejskiego hatchbacka. Na czwartym miejscu plasuje się Yaris Cross (9812 egzemplarzy), szóste miejsce zajmuje Toyota C-HR (7602 egzemplarzy), a na dziesiątej lokacie sklasyfikowano model RAV4 (5923 egzemplarzy).

Po dziewięciu miesiącach liderami swoich segmentów jest aż pięć modeli Toyoty. W klasie najmniejszych aut najlepszy wynik uzyskał Aygo X z wynikiem 2550 zarejestrowanych aut. Przełomowy crossover ma aż 33,1% udziału w swoim segmencie. Wśród miejskich aut przewodzi Yaris z 29,5-procentowym udziałem, a Yaris Cross jest najczęściej rejestrowanym przedstawicielem w segmencie B-SUV. Samochód Toyoty ma 23% udziału w swojej klasie. W segmencie C niepodważalna jest dominacja Corolli (27,3% udziału), a w segmencie C-SUV pierwsze miejsce należy do Toyoty C-HR (13,5% udziału).

Toyota Professional z coraz mocniejszą pozycją

Na rynku samochodów dostawczych swoją pozycję umacnia Toyota Professional. Po trzech kwartałach 2023 roku marka ma wynik 5206 zarejestrowanych aut. 52-procentowy wzrost w stosunku do roku ubiegłego jest tym bardziej imponujący, że w tym samym czasie cały rynek samochodów dostawczych powiększył się o 3%. Toyota Professional po dziewięciu miesiącach ma już 11% udziału w tej części rynku (3,5 p.p więcej r/r).

Wrzesień dla dostawczych samochodów Toyoty był szczególnie udany. W dziewiątym miesiącu 2023 roku zarejestrowano 658 aut, czyli aż o 114% więcej niż we wrześniu ubiegłego roku.

Najczęściej rejestrowanym dostawczym modelem Toyoty jest PROACE CITY, który od 2021 roku jest nieprzerwanie liderem segmentu CDV. We wrześniu zarejestrowano 403 egzemplarze tego kombivana, a od początku roku już 2933, co daje modelowi aż 29,4% udziału w segmencie.

Najpopularniejszym pick-upem w Polsce pozostaje Hilux. We wrześniu salony opuściło 146 egzemplarzy tego niezawodnego i wytrzymałego auta. Od początku roku zarejestrowano już 1163 Hiluxów, a model ten ma 41,3% udziału w segmencie pick-upów.

W bardzo konkurencyjnym segmencie MDV miejsce w czołówce utrzymuje model PROACE z 13,6-procentowym udziałem. We wrześniu zarejestrowano 91 egzemplarzy tego vana, od początku roku już 755.

Fala renowacji nieruchomości w Europie

Aż 75 proc. istniejących budynków w Unii Europejskiej jest nieefektywna energetycznie i zgodnie z regulacjami UE będzie wymagać renowacji. Co więcej, wg UE tempo modernizacji nieruchomości powinno być dwukrotnie szybsze niż obecnie, przy czym wciąż jest to znacznie poniżej szybkości zmian zalecanej przez inne czołowe branżowe ośrodki analityczne, takie jak The Buildings Performance Institute Europe. Niedostosowanie się budynku do nowych wymogów niesie ze sobą ryzyko kar dla właściciela oraz utratę konkurencyjności w oczach najemców i inwestorów. W najnowszym raporcie pt. „Europe’s Renovation Wave” eksperci Colliers analizują presję regulacyjną i społeczną, która obecnie napędza modernizację budynków, oraz proaktywne działania, które inwestorzy, właściciele i najemcy podejmują, lub mogą podjąć, aby ich aktywa nie pozostały w tyle w wyścigu o dekarbonizację budownictwa do 2050 roku.

Czynniki rynkowe napędzające falę modernizacji

Według Colliers fala modernizacji zwiększa ryzyko, że niektóre nieruchomości komercyjne staną się przestarzałe, jeśli nie dostosują się do nowych wymogów regulacyjnych i rynkowych. W tym momencie inwestorzy, właściciele i najemcy są w trakcie oceny działań, które muszą podjąć, aby dostosować swoje aktywa i procesy do przepisów UE, długoterminowych celów finansowych oraz własnych zobowiązań w zakresie standardów ESG.

– Obserwujemy wyraźny wzrost aktywności rynkowej w zakresie modernizacji budynków. Zmiany te są napędzane przez ciągłe działania UE i rządy krajowe oraz szerszą presję społeczną. Jednak bardzo istotne są także czynniki rynkowe – w tym dążenie do obniżenia kosztów energii i kosztów pracy – mówi Sam Addison, dyrektor ds. zarządzania projektami korporacyjnymi w dziale usług dla najemców w regionie EMEA, Colliers.

Andrzej Gutowski, Dyrektor ds. ESG Colliers w Polsce
Andrzej Gutowski, Dyrektor ds. ESG Colliers w Polsce

– W Polsce nawet do 70% budynków jest w złym lub bardzo złym stanie technicznym. Rozpoczęcie planowania renowacji i modernizacji jest olbrzymią szansą na oszczędności. Inwestycja w energoefektywność zawsze będzie opłacalna, pytanie jedynie jak szybko się zwróci. Z uwagi na wymogi raportowania śladu węglowego, obowiązujące coraz większą liczbę firm, emisyjność i efektywność nieruchomości stają się jednymi z ważnych parametrów wyboru budynku, warunkującym dostęp do finansowania, czy wpływającym na jej potencjał inwestycyjny – Andrzej Gutowski, dyrektor ds. ESG, Colliers w Polsce.

Zwrot z inwestycji

Analiza Colliers wskazuje, że początkowe koszty poniesione na inwestycje w modernizację, mogą w dłuższej perspektywie zaowocować wzrostem czynszów i wartości nieruchomości. Eksperci firmy szacują, że jeśli zostaną wprowadzone znaczące modyfikacje w zakresie oszczędności energii, średni potencjalny wzrost wartości nieruchomości może wynieść 10 proc. poprzez uzyskanie dodatkowego „czynszu energetycznego”, bez dodatkowych kosztów po stronie najemcy.

Przykładem firm, które już teraz czerpią korzyści z proaktywnych strategii modernizacji w swoich nieruchomościach są Bupa, Electrolux i Manpower Group, których działania opisano w raporcie Colliers.

Duża niepewność

Dwa główne obszary zainteresowania inwestorów w obszarze modernizacji obiektów to efektywność energetyczna i redukcja emisji dwutlenku węgla z działalności operacyjnej. W dalszej kolejności jest zmniejszenie zużycia wody i związanej z tym emisji. Jednak badanie Colliers (Global Investor Outlook Survey 2023) wykazało również, że wśród inwestorów nadal istnieje duża niepewność co do kosztów i źródeł finansowania kompleksowych modernizacji energetycznych.

– Prawie połowa inwestorów (44 proc.) nadal nie wie, ile będzie kosztować modernizacja energetyczna. Szacuje się, że może to pochłonąć do 10 proc. wartości zarządzanych aktywów, ale niektórzy uważają, że koszty mogą być wyższe. Co więcej, badani nie wiedzą, w jaki sposób sfinansować te modernizacje. Być może będą mogli skorzystać z instrumentów finansowych stworzonych z myślą o inwestycjach zmierzających do zeroemisyjności, takich jak zielone obligacje, ale będzie to musiało zostać ocenione w ramach audytu portfela. Ważne jest, aby zrobić to wcześniej niż później, ponieważ wielu inwestorów (45 proc.) przewiduje zbycie do 20 proc. swojego portfela w ciągu najbliższych pięciu lat, jeśli aktywa zostaną uznane za „niezgodne ze standardami ESG – mówi Damian Harrington, dyrektor działu badań na region EMEA oraz działu badań globalnych rynków kapitałowych w Colliers.

Jak zaplanować modernizację wg ekspertów Colliers

  1. Audyt obecnego portfela w celu zidentyfikowania obszarów, w których istnieje wyraźna możliwość modernizacji energetycznej, a także obiektów w przypadku których modernizacja może być nieopłacalna i wymagałaby zmiany przeznaczenia budynku lub jego zbycia.
  2. Rozważenie nawiązania współpracy z podmiotami zewnętrznymi w celu przeprowadzenia dekarbonizacji. Współpraca z organizacjami mającymi specjalistyczną wiedzę z zakresu ESG przyspieszy osiągnięcie postępów i zakładanych rezultatów.
  3. Ocena i identyfikacja zielonych instrumentów finansowych (takich jak zielone obligacje) w celu zagwarantowania wymaganych modernizacji, aby umożliwić spełnienie zaostrzających się wymogów regulacyjnych.
  4. Uwzględnienie wszystkich nakładów kapitałowych w obliczeniach zwrotu z inwestycji, w tym zarówno kosztów modernizacji, certyfikacji, jak i finansowania.
  5. Dostosowanie swojej strategii inwestycyjnej w oparciu o kluczowe wnioski dotyczące dekarbonizacji.

Sfinks chce rosnąć znacznie powyżej inflacji i rozwijać nowe koncepty

Strategia Grupy Sfinks Polska na lata 2024-2029 zakłada zakończenie procesu restrukturyzacji w spółce oraz dalszy rozwój sieci. Wśród priorytetów na ten okres znajduje się spłata dotychczasowych zobowiązań, jak również systematyczna poprawa rentowności grupy. Sfinks zamierza podwoić liczbę restauracji pod własnymi markami przy utrzymaniu wzrostu sprzedaży na porównywalnej sieci znacznie powyżej inflacji. Rozwój ma być realizowany m.in. poprzez koncepty wymagające niższej inwestycji oparte o markę parasolową SPHINX, np. SPHINX Sport Bar czy The Burgers by SPHINX. Ważnym kierunkiem rozwoju ma być również budowanie sprzedaży poza gastronomią w ramach oferty dań gotowych i licencjonowania hoteli.

– Wykonana w ostatnich latach praca stanowi solidny fundament, na którym możemy oprzeć dalszy rozwój grupy. Istniejąca sieć restauracji, silne marki i wypracowany model franczyzowy stanowią nasze istotne przewagi na rynku. To jednak nie jedyne nasze atuty. Program lojalnościowy Aperitif, dania gotowe, które z coraz większym sukcesem od dwóch lat rozwijamy i sprzedajemy do największych sieci sklepów w Polsce, a także – co niezwykle ważne z perspektywy zarządzania siecią gastronomiczną – rozwiązania IT, w które inwestowaliśmy przez ostatnie lata, to narzędzia do wypracowywania dalszych wzrostów. Pokazują też, że solidna, konsekwentna praca procentuje. Nas interesuje systematyczne pokazywanie dobrych wyników w dłuższym okresie. Nadrzędnym celem naszych wszystkich działań jest stworzenie silnych fundamentów do wieloletniego rozwoju grupy Sfinks Polska. To ma tworzyć wzrost wartości spółki dla akcjonariuszy w długim terminie. W przyszłości, po odbudowaniu kapitałów własnych, mamy ambicje bycia spółką dywidendową i  dzielenia się zyskiem z naszymi inwestorami – komentuje Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Strategia rozwoju Sfinks Polska przewiduje, że do końca 2024 roku Sfinks spłaci przewidziane postępowaniem restrukturyzacyjnym zobowiązania handlowe i publicznoprawne, a do sierpnia 2028 roku zamierza spłacić w całości kredyt w BOŚ Banku. Równolegle spółka zamierza kontynuować rozwój sieci w Polsce w oparciu o posiadane marki. Według określonych w strategii celów, sprzedaż na porównywalnej sieci ma rosnąć znacznie powyżej inflacji. Dodatkowo Sfinks planuje w okresie strategii podwoić liczbę restauracji. Głównym modelem rozwoju sieci w grupie będzie model franczyzowy.

– Większość naszych lokali chcemy przekształcić na model franczyzowy, gdyż jest on najbardziej efektywny. Chcemy też w ten sposób dalej rozwijać nasze sieci. Planujemy jednocześnie budować nowe koncepty, które pozwolą na niższy poziom zatrudnienia personelu w restauracjach. Bazą do tego rozwoju ma być nasza najsilniejsza marka – SPHINX, której rozpoznawalność wspomagana przekracza 80%. Chcemy rozwijać sieć gastropubów pod marką SPHINX Sport Bar czy też sieć The Burgers by SPHINX w segmencie quick service restaurants. Planujemy też dalszy rozwój w tym obszarze pod marką Lepione&Pieczone by Chłopskie Jadło. Działanie pod znaną marką pozwoli też wzmocnić naszych franczyzobiorców w pozyskiwaniu korzystniejszych ofert najmu czy też obniżać ich koszty rozpoczęcia działalności dzięki uzyskiwaniu fit out od wynajmujących, czyli lokali już przygotowanych do prowadzenia restauracji. Pozostajemy również otwarci na współpracę z osobami, które już prowadzą restauracje i chciałyby się włączyć do systemu franczyzowego Sfinks Polska – komentuje Sylwester Cacek.

Zgodnie z założeniami strategii, Sfinks przewiduje również rozwój zagraniczny marki SPHINX w oparciu o franczyzę lub masterfranczyzę. Ma być on realizowany poprzez podmiot zależny SPHINX Restaurants. Aktualnie Sfinks posiada list intencyjny dotyczący sprzedaży masterfranczyzy na terenie Egiptu.

Źródłem dodatkowych przychodów, z wykorzystania efektów synergii wynikających ze skali działania, ma być także dla Sfinks Polska współpraca z podmiotami spoza grupy. Dotyczy to przede wszystkim spółki posiadającej marki WOOK i Meta, w której Sfinks ma 24% udziałów czy też spółki, rozwijającej włoską markę Popolo. Marki te już uzupełniają ofertę grupy w ramach łączonych konceptów gastronomicznych.

– Nasi franczyzobiorcy nierzadko otwierają tzw. restauracje combo, gdzie w ramach jednego zaplecza gastronomicznego obsługiwane są zlokalizowane po sąsiedzku restauracje kilku marek, np. SPHINX i  Piwiarnia. Chcemy nie tylko rozwijać ten kierunek, ale także pójść o krok dalej i korzystać z szerokiej oferty dań różnych kuchni także w ramach rozwijanych w grupie dań gotowych – zapowiada prezes Sfinksa.

W ciągu ostatnich dwóch lat w największych sieciach handlowych w Polsce zostały sprzedane już ponad 3 miliony dań gotowych sygnowanych marką SPHINX. Aktualnie oferta w tym segmencie obejmuje ponad 35 pozycji – zarówno dania pod markami własnymi SPHINX, Chłopskie Jadło i Spice Up, obejmującej dania kuchni indyjskiej, jak i – na bazie licencji od współpracujących podmiotów – dania kuchni azjatyckiej WOOK i kuchni włoskiej Popolo.

Sfinks zamierza wykorzystać siłę swoich marek nie tylko do rozwoju w gastronomii. Planuje także rozszerzenie wykorzystania marki SPHINX dla oznakowania hoteli, w których zlokalizowane są restauracje pod tym szyldem. Pierwszy taki obiekt funkcjonuje już przy trasie ekspresowej S8 w Żabiej Woli pod Warszawą.

W ramach działań rozwojowych Sfinks zamierza także kontynuować rozwój narzędzi IT, w tym algorytmów wykorzystujących narzędzia sztucznej inteligencji w celu optymalizacji i profesjonalizacji ofert dla klientów. Będzie to powiązane z rozwojem programu lojalnościowego Aperitif, którego liczba użytkowników w okresie trwania strategii ma wzrosnąć do minimum półtora miliona. Wprowadzane nowoczesne rozwiązania będą wspierać automatyzację procesów.

Realizacja strategii ma być finansowana z wolnej gotówki wypracowywanej przez grupę, a także ze środków pochodzących od franczyzobiorców, którzy zgodnie z zasadami modelu franczyzowego finansują uruchamianie swoich lokali. Będą oni mogli korzystać z modelu finansowania inwestycji wdrożonej przez Sfinks Polska jako franczyzodawcę.

Metaverse w Polsce: perspektywy i wyzwania

Metaverse to technologia, która wzbudza skrajne reakcje. Z jednej strony obserwujemy dynamicznie rozwijające się środowisko wirtualne, z drugiej zaś widzimy spadek zainteresowania tym trendem wśród niektórych sektorów. Jedni bagatelizują Metaverse, inni widzą w nim ogromną szansę. Najbardziej nowoczesne banki dostrzegają ów potencjał i nie pozostają w tyle, angażując się w projekty osadzone w tej przestrzeni. Jednocześnie, mimo rosnącego zainteresowania biznesu, tylko 11% polskich konsumentów zna znaczenie terminu Metaverse, a zaledwie jedna trzecia w ogóle o nim słyszała. Mastercard zbadał ten wirtualny świat oraz postawy konsumentów wobec tego, co się dzieje w tej przestrzeni, tworząc raport pt. „Poland Meets Metaverse”.

Czym jest Metaverse?

Autorzy raportu „Poland Meets Metaverse” oparli się na definicji Metaversu jako internetu w 3D, który został opisany przez Neala Stephensona, twórcę terminu, jako wirtualna przestrzeń, w której użytkownicy nie tylko przeglądają treści, ale stają się ich integralną częścią. Podkreślają oni, że to rozumienie internetu otwiera drzwi dla innych form komunikacji z wykorzystaniem technologii, takich jak rzeczywistość rozszerzona (AR), mieszana (MR) i wirtualna (VR). Możliwości biznesowe związane z Metaversem dopiero się kształtują, ale ich potencjał wydaje się ogromny. Jedyne, co go ogranicza, to dzisiejsze możliwości technologiczne i infrastrukturalne.

Technologie wspierające rozwój Metaversu

Rozwój technologii AR, MR i VR odgrywa znaczącą rolę w popularyzacji Metaversu. Jak wskazują twórcy raportu, nowości technologiczne, w tym nowoczesne gogle, wydają się być kamieniem milowym w rozwoju rzeczywistości mieszanej. Połączenie doświadczeń VR i AR może okazać się kluczowe w przyspieszeniu rozwoju tych technologii. Wyobraźnia i możliwości interakcji w świecie wirtualnym otwierają zupełnie nowe perspektywy dla handlu, komunikacji, rozrywki, czy edukacji. Metaverse może przyczynić się do rewolucji w sposobie, w jaki ludzie wchodzą w interakcje z technologią, otwierając nowe horyzonty dla rozwoju społeczeństwa cyfrowego.

Wykorzystanie pełnego potencjału Metaversu wymaga ewolucji, która postępuje w miarę dojrzewania technologii, pojawiania się nowych przepisów i zmiany zachowań konsumentów. W Mastercard wspieramy rozwój nowych technologii i wprowadzanie innowacji. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się zgłębić potencjał kształtującego się na naszych oczach nowego zjawiska, jakim jest Metaverse. Dostrzegamy jego ogromne możliwości, w tym w zakresie wirtualnego handlu, i chcemy mieć pewność, że rozwija się on w sposób inkluzywny, bezpieczny i bezproblemowy. Nasz raport jest nie tylko obszernym kompendium wiedzy, ale również w praktyczny sposób wskazuje możliwe kierunki rozwoju w wirtualnej przestrzeni dla banków, e-commerce’u i pozostałych branż” – powiedziała Marta Życińska, dyrektorka generalna polskiego oddziału Mastercard Europe.

Polacy i Metaverse

W raporcie poddano również analizie wyniki badania przeprowadzonego przez dom badawczy Minds&Roses. Jego wyniki wskazują, że mimo braku teoretycznej wiedzy na temat Metaversu, około jedna trzecia internautów biorących udział w badaniu deklaruje, że korzystała już z wirtualnej rzeczywistości. Dla 56% respondentów popularność wybranych wirtualnych światów wiąże się z możliwością oderwania się od codzienności i zrelaksowania się. Odsetek zwiększa się do 66% wśród badanych, którzy są aktywnymi graczami[1]. Jednak, jak wskazują twórcy raportu „Poland meets Metaverse”, by Metaverse stał się dla polskich konsumentów codziennością, konieczne jest zmierzenie się z kilkoma wyzwaniami.

Jednym z nich jest obecna średnia prędkość internetu, która musi być większa, aby użytkownicy mogli płynnie i bez przeszkód poruszać się po cyfrowym świecie. Rozwój wirtualnej rzeczywistości ma również zdecydowanie fizyczne ograniczenia. Respondenci wskazywali na problemy z błędnikiem i zdejmowali gogle po kilkudziesięciu minutach interakcji z VR. Ponadto spontanicznie zauważali, że w niewielkich mieszkaniach, czy w ograniczonej przestrzeni może być trudno zapewnić swobodę ruchu, która jest wymagana w niektórych zastosowaniach Metaversu, na przykład związanych z  aktywnością fizyczną.

Mimo że badani dostrzegają bariery, to warto zauważyć, że są też zainteresowani tą technologią. Aż 60% respondentów jest entuzjastycznie nastawionych do interakcji z markami w Metaversie – ich zaangażowanie będzie jednak zależeć od tego, w jaki sposób zaprojektowane zostaną „punkty styku” z klientem. Dla przykładu, badani dostrzegają duży potencjał wirtualnych przestrzeni tworzonych przez marki, które umożliwiają wypróbowanie doświadczeń przed skorzystaniem z ich oferty, tak jak np. możliwość przetestowania wirtualnej kabiny samolotu przed zakupem biletów.

Bankowanie w Metaversie

Jak podkreślają autorzy raportu, Metaverse, pomimo że jest stosunkowo nową koncepcją, znalazł już zastosowanie w ponad 30 branżach, w tym w bankowości – zarówno w instytucjach finansowych za granicą, jak i w Polsce. Jeżeli chodzi o bankowość w Metaversie, Polacy najchętniej skorzystaliby z doradztwa dotyczącego oszczędzania i inwestowania (64%), poznali ofertę banku (65%) oraz złożyli reklamację (58%). Respondenci wysoko ocenili możliwość edukacji finansowej w wirtualnej przestrzeni zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Z raportu wynika również, że około 10% klientów banków byłoby gotowych używać Metaversu jako głównego kanału obsługi.

O raporcie

W raporcie „Poland meets Matervers” opracowanym przez Mastercard Advisors znajdują się informacje na temat samego Metaversu, jego powiązań z technologiami takimi jak rzeczywistość rozszerzona (AR), wirtualna rzeczywistość (VR), technologia blockchain i unikalne tokeny cyfrowe (NFT). Dodatkowo, przedstawione są różne typy wirtualnych światów oraz konkretne przykłady rozwiązań, które cieszą się popularnością wśród polskich konsumentów. W raporcie omawiane są potencjalne zastosowania Metaversu w sektorze finansowym oraz innych sektorach, takich jak handel czy rozrywka. Eksperci Mastercard wskazali w raporcie także potencjalne strategie działań i reakcji na nadchodzące zmiany. Raport dostarcza informacji, które mogą pomóc podmiotom z sektora finansowego w lepszym zrozumieniu potencjału Metaversu i opracowaniu odpowiednich strategii. Stanowi on cenne źródło wiedzy dla osób zainteresowanych eksploracją i wykorzystaniem potencjału tej wirtualnej przestrzeni.

[1] gra w gry na komputerze, konsoli lub smartfonie przynajmniej raz w miesiącu oraz zna przynajmniej jeden z metaversowych światów/ gier wyszczególnionych w badaniu

Lekarze o projekcie „Dobry posiłek”: 25,62 zł to za mało na poprawę jakości szpitalnych posiłków

– Problem został zdiagnozowany prawidłowo: obraz posiłków w szpitalach budzi czasem grymas zażenowania. Pacjenci zasługują na pełnowartościowe, smaczne i estetycznie podane posiłki. Mamy jednak wątpliwości czy proponowane kwoty finansowe, proponowane przez NFZ, spowodują, że polscy pacjenci otrzymają posiłki podobne do tych serwowanych w szpitalach np. niemieckich  – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Na stronach internetowych Narodowego Funduszu Zdrowia opublikowano Rozporządzenie Ministra Zdrowia, które opisuje „program pilotażowy” zakładający poprawę jakości szpitalnych posiłków. Eksperci mają wątpliwości czy proponowana przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ kwota zwiększająca budżet gastronomiczny szpitali przyniesie oczekiwane zmiany.

Jakie nowości przewiduje „program pilotażowy”, jakim jest „Dobry posiłek”? Rozporządzenie Ministra Zdrowia jest dość szczegółowe w zakresie wartości energetycznej posiłków. Realizator zadania będzie musiał dbać o estetykę posiłków oraz publikować ich zdjęcia na swoich stronach internetowych.

Warunki organizacji oraz realizacji świadczeń udzielanych w ramach programu pilotażowego obejmują zapewnienie osoby planującej dietę w wymiarze nie mniejszym niż równoważnik 0,5 etatu. Kolejne warunki to  publikowanie przez realizatora programu pilotażowego na swojej stronie internetowej, codziennie w dni robocze, zdjęć co najmniej dwóch posiłków spośród najczęściej stosowanych diet z danego dnia wraz z odniesieniem do pozycji z jadłospisu.

Rozliczenie świadczeń opieki zdrowotnej udzielanych w ramach programu pilotażowego odbywa się na podstawie umowy na realizację programu pilotażowego, z uwzględnieniem stawki w wysokości 25,62 zł za osobodzień pobytu w szpitalu pacjenta.

Komentarz Prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie Michała Bulsy.

25,62 złotego za „osobo-dzień” pobytu w szpitalu. Czyli mamy poprawić jakość jedzenia na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację mieszcząc się w tej kwocie, a na dodatek jeszcze zmieścić tu choćby połówkę etatu dietetyka, który będzie to opracowywał i wdrażał w życie w konkretnym szpitalu.

Oczywiście nikt nie spodziewał się, że w szpitalu nagle pojawi się sushi, a dietę konsultować będzie Magda Gessler, ale oczekiwania były dość konkretne: posiłki będą nareszcie przygotowywane za większe pieniądze, co pozwoli na poprawę jakości, smaku, wartości kalorycznej. Pojawiła się nadzieja, że szpitalny posiłek przestanie kojarzyć się z wodnistą zupą i cienkim plasterkiem wędliny na śniadanie. Kwota zaproponowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach programu pilotażowego nie gwarantuje widocznych zmian. Obawiamy się więc, że nie uda się znaleźć dietetyków, którzy będą w stanie za takie pieniądze efektywnie pracować nad menu dla pacjentów.

Z ubolewaniem stwierdzam, że program „Dobry posiłek”, choć w założeniach słuszny, pozostanie tylko obietnicą wyborczą. Założenia nie przetrwają zderzenia z rzeczywistością. Nikt nie oczekuje po szpitalu wysublimowanej kuchni, ale ogłaszając taki program, szczególnie po 8 latach rządów, należy wykazać się szacunkiem do pacjentów.

Złoty umocnił się po decyzji RPP, ale rynek czeka na dalsze sygnały

Złoty wciąż pozostaje pod wpływem wczorajszej decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Dzisiaj czekamy na konferencję prasową prezesa NBP Adama Glapińskiego. Globalnie w centrum uwagi pozostaje amerykański rynek pracy. Eurodolar łapie oddech w okolicach 1,05 $.

Czy to niespodzianka?

Wczorajsza decyzja RPP tylko pozornie była zgodna z rynkowym konsensusem. Reakcja na polskim złotym wskazuje, że rynek po cichu liczył jednak na większy ruch. Ostatecznie decyzja o obniżeniu stóp procentowych o 25 punktów bazowych doprowadziła do widocznego umocnienia naszej waluty. Jak zwykle kluczowa pozostaje konferencja prasowa, na której możliwe, że poznamy dalszy pomysł na prowadzoną politykę pieniężną. Spodziewane jest studzenie emocji, co do kolejnych obniżek, czy wręcz deklaracja, że ostatnie dwa posiedzenia wcale nie oznaczają rozpoczęcia cyklu. Złośliwi mogliby dodać, że skoro kolejne zebranie ma się odbyć już po wyborach, to nie ma powodu do dalszych ruchów na koszcie pieniądza. Faktem jest, że inflacja, choć w ostatnim czasie dynamicznie spada, to jednak wciąż znajduje się bardzo daleko od celu NBP. Co więcej, charakter tych ostatnich spadków jest co najmniej dyskusyjny i bardzo wątpliwe, by takie tempo zostało utrzymane. Powoli pojawiają się sugestie, że przedwczesne obniżki stóp mogą doprowadzić do zatrzymania tego trendu w ogóle.

Z rynkowego punktu widzenia warto odnotować, że udało się zatrzymać osłabienie złotego, wywołane zeszłomiesięczną decyzją RPP. Euro powróciło poniżej poziomu 4,60 zł i powoli wygląda na to, że poszuka w tych okolicach jakieś konsolidacji. Dolar od wczorajszego szczytu zszedł już 8 groszy w dół, dochodząc do 4,37 zł. Dzisiaj tanieją również frank i funt brytyjski.

Rynek pracy na rozdrożu

Najważniejszym globalnym odczytem tego tygodnia będą jutrzejsze NFP, czyli rządowy raport na temat zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Analitycy mają pewien problem z pozycjonowaniem swoich oczekiwań. Z jednej strony we wtorek tzw. JOLTS-y okazały się wyjątkowo optymistyczne, z drugiej wczorajszy ADP był już mocno rozczarowujący. Ostateczny wynik był blisko dwukrotnie niższy od predykcji. Inwestorzy przykładają tak dużą wagę do rynku pracy, gdyż wierzą, że może on skłonić FED do zakończenia cyklu podwyżek. Powszechnie wiadomo, że jest on oczkiem w głowie decydentów z Rezerwy Federalnej, dlatego wszelkie oznaki jego słabości, budzą dużo nadziei wśród gołębi. Niezależnie od wczorajszej zawieruchy związanej z ADP, dolar wciąż pozostaje silny. Wiele wskazuje na to, że jutro zakończymy dwunasty z rzędu tydzień spadkowy na głównej parze walutowej globu. Tak jednoznaczny i trwały trend na tej parze zdarza się ekstremalnie rzadko. W przeciągu tych trzech miesięcy euro potaniało już o 8 centów. Dzisiaj jesteśmy już w okolicach 1,05 $, co jest ważnych technicznie poziomem. Jego pokonanie może otworzyć drogę nawet do parytetu.

Dzisiaj brak ważniejszych odczytów makroekonomicznych. Nie zabraknie za to wystąpień członków ciał decyzyjnych z wielu banków centralnych. Nas najbardziej będzie interesować konferencja prezesa Glapińskiego, ale oprócz niego głos zabiorą Nagel i Guindos z EBC oraz Daly, Barkin, czy Kashkari z FED.

Krzysztof Adamczak – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Tym razem RPP nie osłabiła złotego, reakcja rynku znacznie spokojniejsza

Po całkowicie niespodziewanej decyzji RPP sprzed miesiąca o obniżce wysokości swojej głównej stopy procentowej aż o 0,75 pkt. proc. polska waluta gwałtownie słabła. Kurs EUR/PLN skoczył w przeciągu tygodniu z poziomu poniżej 4,5 PLN do prawie 4,7 PLN. Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej – obniżka wysokości stopy referencyjnej z 6 proc. do 5,75 proc. była już zgodna ze średnią oczekiwań (chociaż rozrzut poszczególnych prognoz ekonomistów był bardzo duży), a reakcja rynku znacznie spokojniejsza. Tym razem polska waluta się umacniała. Wczoraj kurs EUR/PLN spadł o 0,49 proc., a dziś ok, godz. 9:55 tracił kolejne 0,32 proc. Rynek terminowy spodziewa się obecnie dalszego spadku wysokości krótkoterminowych stóp procentowych w Polsce o kolejne niecałe 0,5 proc. w końca roku.

Dziś o godz. 15-tek rozpocznie się konferencja prasowa prezesa NBP.

Rentowność 10-letnich obligacji polskiego rządu wzrosła wczoraj i dziś rano osiągając swój najwyższy poziom od połowy czerwca br. (5,98 proc.).

Na GPW WIG-20 zaczynał środową sesję na najniższym poziomie od kwietnia br., ale ostatecznie zakończył dzień zwyżką o 0,81 proc. Dziś ok. godz. 10:05 to odbicie było kontynuowane (+0,33 proc.). Po raz kolejny swe historyczne minimum osiągnął kurs akcji Pepco Group NV. Wśród składników mWIG-u 40 i sWIG-u 80 swe nowe cykliczne minima osiągnęły ceny akcji spółek Grenevia (dawniej FAMUR) i Grodno.

Wczoraj słabsze od prognoz dane ADP (w pozarolniczym sektorze prywatnym w USA przybyło we wrześniu br. 89 tys. zatrudnionych czyli najmniej od stycznia 2021 roku) przełożyły się spadek rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych z osiągniętego wcześniej najwyższego od 2007 roku poziomu (dziś rano 4,74 proc.).

Kurs EUR/USD stabilizował się dziś rano (0,05 proc.) po wczorajszym wzroście. Kurs USD/JPY, który we wtorek po przekroczeniu pierwszy raz od roku poziomu 150 JPY silnie spadł, co uruchomiło spekulacje o domniemanej interwencji banku centralnego lub ministerstwa finansów, trzymał się nieco poniżej poziomu 149 JPY.

Podjęty w poniedziałek przez wykres kursu Bitcoina względem amerykańskiego dolara atak na poziom 28000 USD został odparty, a dziś rano ok. godz. 10:25 kurs BTC/USD lekko spadał o 0,29 proc.

Cena kontraktów na ropę naftową silnie wczoraj spadła do najniższego od miesiąca poziomu (WTI –5,61 proc., Brent -5,62 proc.). Tłumaczono to oczekiwanym spadkiem popytu wskutek kontynuacji spowolnienia gospodarczego na świecie. Dla odmiany swój najwyższy od stycznia br. poziom zaliczył cena kontraktu na gaz ziemny na NYMEX-ie.

RPP obniżyła stopy procentowe. O ile spadną raty kredytów? [WYLICZENIA]

Październikowa obniżka głównej stopy procentowej NBP o 0,25 punktu procentowego jest mniejsza od oczekiwań części analityków. Jak sprawdzili eksperci portalu RynekPierwotny.pl jednak i ona będzie miała znaczenie w kontekście poziomu rat kredytowych.

Warto tutaj odnieść się do obliczeń sprzed niemal miesiąca. Dotyczyły one trzech przykładowych kredytów hipotecznych ze zmiennym oprocentowaniem, posiadających marżę 1,50%. Załóżmy, że oprocentowanie wspomnianych „hipotek” już spadło po uwzględnieniu przez bank stopy WIBOR 3M z samego początku października (spadek z 6,90% do 5,74%). Taka zmiana skutkowałaby następującą obniżką równej raty:

  • Kredyt o wartości 350 000 zł (25 lat) – zmiana z 2 795 zł do 2 528 zł
  • Kredyt o wartości 450 000 zł (30 lat) – zmiana z 3 428 zł do 3 067 zł
  • Kredyt o wartości 550 000 zł (35 lat) – zmiana z 4 067 zł do 3 607 zł

Możemy również założyć, że do początku przyszłego roku nie będzie kolejnych obniżek stóp procentowych NBP. Wówczas bank w styczniu 2024 r. mógłby uwzględnić WIBOR 3M na poziomie 5,50%. Związana z tym obniżka równej raty wyglądałaby następująco:

  • Kredyt o wartości 350 000 zł (25 lat) – zmiana z 2 528 zł do 2 474 zł
  • Kredyt o wartości 450 000 zł (30 lat) – zmiana z 3 067 zł do 2 994 zł
  • Kredyt o wartości 550 000 zł (35 lat) – zmiana z 3 607 zł do 3 514 zł

Dwie obniżki rat przykładowych kredytów ujmowane łącznie na pewno mogą być odczuwalne dla budżetu domowego. Ostatnia decyzja RPP przyczyni się także do wzrostu zdolności kredytowej. Jeśli weźmiemy pod uwagę standardowy kredyt mieszkaniowy ze zmienną stopą (udzielany poza programem BK 2%), to zdolność kredytowa rodziny „2+1” z dochodem netto 8000 zł po październikowym „cięciu” stóp może wzrosnąć z 425 000 zł do 435 000 zł. Podany wynik uwzględnia okres spłaty wynoszący 25 lat, maksymalny stosunek równej raty do dochodu netto na poziomie 50%, bufor na wypadek wzrostu stóp procentowych jako 2,50 punktu procentowego i spadek średniego zmiennego oprocentowania nowych kredytów mieszkaniowych z 8,00% (we wrześniu) do 7,75% (w październiku).Tab. 2 - Możliwy wpływ decyzji RPP na raty spłacanych kredytów

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Dlaczego warto zintegrować sklep Shoper? | Apilo

W dzisiejszych czasach zakładanie biznesu online to nie tylko trend, ale prawdziwa konieczność dla wielu przedsiębiorców. Jednym z popularnych narzędzi wspierających rozwój sklepów online jest platforma Shoper. Jednak kluczowym aspektem sukcesu w handlu internetowym jest umiejętna integracja z innymi narzędziami, co może przynieść szereg korzyści. W tym artykule dowiemy się, dlaczego warto zintegrować sklep Shoper i jakie możliwości daje ta platforma.

Shoper – Platforma e-commerce XXI wieku

Shoper to znana i ceniona platforma e-commerce, która umożliwia tworzenie i zarządzanie sklepami internetowymi. Jej popularność wśród przedsiębiorców stale rośnie, a to za sprawą intuicyjnego interfejsu, szerokiego wachlarza funkcji oraz łatwego dostępu do wsparcia technicznego. Jednak prawdziwy potencjał Shoper ujawnia się w pełni dopiero wtedy, gdy sklep zostaje zintegrowany z innymi narzędziami.

Korzyści z integracji

Poznaj korzyści z integracji Shoper.

Zwiększenie efektywności

Automatyzacja procesów to klucz do efektywnego prowadzenia sklepu internetowego. Integracja Shoper umożliwia automatyczne zarządzanie zamówieniami, co eliminuje ryzyko błędów ludzkich i skraca czas realizacji zamówienia. To z kolei przekłada się na zadowolenie klientów i reputację sklepu.

Dodatkowo, integracja z systemami płatności umożliwia szybką i bezproblemową obsługę transakcji online.

Rozszerzenie możliwości marketingowych

Personalizacja oferty to dzisiaj klucz do przyciągania klientów. Integracja Shoper pozwala na analizę danych klientów i dostosowanie oferty do ich potrzeb i preferencji. Dzięki temu można przyciągnąć nowych klientów i zwiększyć lojalność tych już istniejących.

Synchronizacja z narzędziami do analizy danych oraz marketingu pozwala również na prowadzenie bardziej skutecznych kampanii reklamowych i śledzenie wyników.

Elastyczność w wyborze dostawy i płatności

Klienci oczekują różnorodnych opcji dostawy i płatności. Połączenie Shoper z różnymi dostawcami oraz systemami płatności pozwala zaoferować klientom wybór, co może zwiększyć konwersję i ich zadowolenie.

Wydajność i skalowalność

Przyjrzymy się, dlaczego wydajność i skalowalność są nieodłącznymi elementami udanego sklepu online opartego na Shoper.

Wsparcie dla większej ilości produktów

W miarę rozwoju sklepu, ilość oferowanych produktów może się zwiększać. Shoper oferuje wsparcie dla dużej ilości produktów, a odpowiednia integracja pozwala na płynne zarządzanie nawet bardzo rozbudowanym asortymentem.

Optymalizacja prędkości działania sklepu

Szybkość działania sklepu online to kluczowy czynnik wpływający na doświadczenie klienta. Integracja Shoper pozwala na optymalizację prędkości działania sklepu, co jest istotne zarówno dla SEO, jak i satysfakcji użytkowników.

Rozwój sklepu w miarę wzrostu sprzedaży

Dzięki zintegrowanym narzędziom i skalowalności Shoper, sklep może rosnąć wraz z zainteresowaniem klientów. Nie trzeba obawiać się, że platforma nie będzie w stanie sprostać większemu obciążeniu.

Bezpieczeństwo i ochrona danych

Bezpieczeństwo i ochrona danych klientów to podstawa dzisiejszego handlu internetowego.

Wsparcie dla certyfikatów SSL

Bezpieczeństwo transakcji online to priorytet. Shoper oferuje wsparcie dla certyfikatów SSL, a integracja z odpowiednimi narzędziami pozwala na jeszcze lepszą ochronę danych klientów.

Zabezpieczenia przed atakami internetowymi

Sklepy online są narażone na różne rodzaje ataków internetowych. Zintegrowanie Shoper z narzędziami do monitorowania i ochrony przed atakami pozwala zminimalizować ryzyko utraty danych i przestojów w działaniu sklepu.

Koszty i opłaty związane z integracją

Przed przystąpieniem do integracji warto dokładnie rozważyć koszty z nią związane. Jednak zazwyczaj inwestycja w integrację zwraca się w postaci zwiększenia efektywności i zysków.

Jak zacząć integrację z Shoper?

Jeśli zdecydowaliśmy się na integrację, warto wybrać odpowiedniego dostawcę usług integracyjnych, zaplanować proces oraz zadbać o odpowiednie szkolenie zespołu. To kluczowe kroki w zapewnieniu sukcesu integracji.

Dlaczego warto zintegrować sklep Shoper? Podsumowanie

Integracja sklepu Shoper to kluczowy krok w rozwoju e-commerce. Daje ona przedsiębiorcom dostęp do szeregu narzędzi, które mogą znacząco zwiększyć efektywność, wydajność i bezpieczeństwo działania sklepu online. Zintegrowany sklep może lepiej sprostać oczekiwaniom klientów, co przekłada się na większe zyski i sukces w handlu internetowym.

Podsumowując, integracja sklepu z platformą Shoper to:

  • Efektywność i automatyzacja: Integracja z Shoper pozwala na automatyzację procesów, co skraca czas realizacji zamówień, eliminując ryzyko błędów i zwiększając satysfakcję klientów.
  • Rozszerzone możliwości marketingowe: Dzięki personalizacji oferty i analizie danych klientów, można przyciągać nowych klientów oraz zwiększać lojalność tych już istniejących.
  • Elastyczność i wybór: Synchronizacja umożliwia szeroki wybór dostaw i opcji płatności, co zwiększa konwersję i zadowolenie klientów.
  • Wydajność i skalowalność: Sklep na Shoper może rosnąć wraz z rosnącym zainteresowaniem klientów, zapewniając wydajność i optymalizację prędkości działania.
  • Bezpieczeństwo i ochrona danych: Integracja Shoper oferuje wsparcie dla certyfikatów SSL i narzędzi do ochrony przed atakami internetowymi, co stanowi kluczową kwestię w budowaniu zaufania klientów.
  • Rozsądne koszty i inwestycja ze zwrotem: Pomimo kosztów integracji, inwestycja ta zazwyczaj zwraca się w postaci zwiększonych zysków i efektywności operacyjnej.

Integracje od firmy Apilo

Eksperci z firmy Apilo oferują zaawansowaną platformę multichannel, która umożliwia firmom jednoczesną sprzedaż w wielu kanałach. Tego typu automatyzacja pozwala obniżyć koszty prowadzenia działaności oraz skoncentrować się na osiągnięciu celów strategicznych w prowadzeniu biznesu.

Integracje w naszej ofercie:

  • Integracje z Allegro,
  • Integracje z Shoper,
  • Integracje z Amazon,
  • Integracje z OLX,
  • Integracje z Empik,
  • Integracje z Ebay,
  • Integracje z Woocommerce,
  • Integracje z Ceneo,
  • Integracje z EMAG,
  • Integracje z InPost,
  • Integracje z DPD,
  • Integracje z UPS,
  • Integracje z Orlen Paczka.

oraz wiele innych.

Apilo sp. z o.o.
Pawia 9, 31-154 Kraków

Oddział: Tęczowa 2b, 43-340 Kozy

NIP: 937-271-51-54
REGON: 380848632
KRS: 0000741999

Telefony:
+48 12 44 66 800
+48 728 454 947

Strona WWW: https://apilo.com/pl/

Jak skutecznie przygotować się do długiej podróży samochodem?

Jazda na długim dystansie to nie tylko kwestia wytrzymałości i koncentracji, ale również starannego przygotowania. Czy wiesz, jak zabezpieczyć swój pojazd i co zabrać ze sobą, aby podróż była bezpieczna, komfortowa i jak najmniej stresująca? W tym tekście znajdziesz praktyczne wskazówki i porady, które pomogą przygotować się do długiej podróży samochodem.

Kontrola techniczna pojazdu – co warto sprawdzić przed wyjazdem?

Przed wyruszeniem w długą podróż samochodem kluczowe jest upewnienie się, że Twój pojazd jest w pełni sprawny i gotowy na wyzwania, które mogą pojawić się na drodze. Oto kilka punktów, które każdy kierowca powinien sprawdzić przed wyjazdem:

  • Opony i ciśnienie – Odpowiednie ciśnienie w oponach i ich ogólny stan to podstawa. Zbyt niskie może zwiększyć zużycie paliwa i wpłynąć negatywnie na prowadzenie pojazdu. Z kolei zbyt wysokie ciśnienie może spowodować, że opony będą się nierównomiernie zużywać. Warto również sprawdzić bieżnik i ewentualne uszkodzenia opon.
  • Poziom oleju i płynów – Płyn hamulcowy, płyn chłodniczy, olej silnikowy – są one niezbędne dla prawidłowego działania samochodu. Niezależnie od tego, czy robisz to sam, czy w warsztacie, warto zawsze przed dłuższą trasą sprawdzić ich poziom i jakość.

Inne elementy do sprawdzenia

  • Hamulce – Upewnij się, że klocki i tarcze hamulcowe są w dobrym stanie.
  • Oświetlenie – Sprawdź, czy wszystkie światła (w tym światła awaryjne) działają prawidłowo.
  • Wycieraczki i spryskiwacze – Są one niezwykle ważne, szczególnie jeśli spodziewasz się deszczu lub śniegu.

Odpowiednia kontrola techniczna przed wyjazdem może nie tylko zapewnić spokojniejszą i bezpieczniejszą podróż, ale również znacznie zmniejszyć ryzyko awarii czy drogowego zdarzenia. Dlatego też nigdy nie lekceważ tego etapu przygotowania do dłuższej trasy.

Planowanie trasy i czasu podróży

W długiej podróży samochodem jednym z najważniejszych elementów jest dokładne zaplanowanie trasy.

  • Zbadaj kilka opcji. Korzystając z map online lub nawigacji, zorientuj się, jakie są możliwe trasy i zastanów się, które będą dla Ciebie najbardziej komfortowe.
  • Uwzględnij czas podróży i ruch na drogach. Nie zawsze najkrótsza trasa jest najszybszą. Sprawdź, czy na wybranych odcinkach dróg nie są planowane remonty lub nie ma częstych korków.
  • Zaplanuj postój na nocleg. Jeśli podróż ma trwać więcej niż 6–10 godzin, zastanów się nad przerwą na nocleg. Lepiej zaplanować to z wyprzedzeniem niż szukać miejsca na ostatnią chwilę.

Regularne przerwy są kluczowe

Zaleca się robienie krótkiej przerwy co około dwie godziny jazdy. Może to być moment na rozprostowanie nóg, zjedzenie przekąski czy szybki odpoczynek. Warto korzystać z przerw także na krótkie ćwiczenia rozluźniające mięśnie i poprawiające krążenie.

Korzystanie z nawigacji

Nawigacja GPS jest nieocenionym narzędziem. Korzystaj z takiej, która oferuje informacje w czasie rzeczywistym o sytuacji na drogach, tak abyś mógł na bieżąco dostosowywać swoją trasę.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu OC

Przygotowując się do każdej podróży samochodem, jednym z najważniejszych elementów jest posiadanie aktualnego OC. Jest to obowiązkowe ubezpieczenie samochodu. Jego brak może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych i finansowych.

Wykup dodatkowe ubezpieczenie

Podczas długiej podróży samochodem mogą przydarzyć Ci się wypadek czy kolizje – bądź zatem na nie przygotowany. W ramach Programu Pomocy z Samochodem Zastępczym i Assistance Opony możesz liczyć na holowanie auta na terenie kraju w granicach 100 km oraz otrzymasz pojazd zastępczy na maksymalnie 3 dni.

Zapoznaj się także z ubezpieczeniem Smart Casco. W ramach polisy możesz otrzymać odszkodowanie na wypadek szkody całkowitej, w przypadku kradzieży pojazdu czy uszkodzenia pojazdu przez siły natury w zależności od wybranego wariantu .

Jak i gdzie wykupić ubezpieczenie?

W LINK4 proces zakupu ubezpieczenia OC można dokonać na wiele sposobów. Za pośrednictwem kalkulatora OC masz możliwość szybkiego sprawdzenia, jaką składkę będziesz musiał zapłacić. Możesz też zadzwonić pod numer 22 444 44 44 lub spotkać się z agentem współpracującym z LINK4. Pamiętaj, że ubezpieczenie OC to nie tylko obowiązek, ale i element odpowiedzialnej i świadomej jazdy. Nie warto ryzykować – lepiej zabezpieczyć się na wszelki wypadek. Sprawdź więcej na stronie www.link4.pl.

Szczegółowe informacje o produktach, limitach i wyłączeniach, a także OWU dostępne są na stronie www.link4.pl.

Materiał powstał przy współpracy z LINK4.

Nowa europejska dyrektywa w sprawie efektywności energetycznej – mamy 2 lata na dostosowanie polskiego prawa

Centra danych będą musiały raportować emisję CO2, zużycie energii oraz wody, a w planowanych inwestycjach brać pod uwagę wpływ działalności na środowisko. Takie obowiązki na operatorów centrów danych nakłada nowa dyrektywa efektywności energetycznej (Energy Efficiency Directive) przyjęta przez Parlament Europejski i Radę. Nowe przepisy wchodzą w życie już 10 października. Państwa członkowskie UE będą miały mają 2 lata na dostosowanie prawa krajowego do nowych wymagań. Pierwszym krajem, który uruchomił prace nad nową legislacją są Niemcy.

Dyrektywa EED zawiera szereg zaleceń dla wielu sektorów rynku, w tym dla rynku teleinformatycznego, który odpowiada już za 5-9% globalnego zużycia energii i ponad 2% emisji gazów cieplarnianych. Dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej mówią o 1-1,5% globalnej energii elektrycznej, jaką zużywa aktualnie sektor data center. Jednak prognoza do 2030 roku zakłada wzrost aż do 8%. W europejskiej strategii cyfrowej już wcześniej zauważono, że należy postawić na energooszczędne oraz zrównoważone przetwarzanie i utrzymywanie danych, stąd zalecenie dotyczące transparentnej działalności tego sektora.

Centra danych będą raportować

Nowa dyrektywa sugeruje, aby wszystkie kraje członkowskie wprowadziły wymóg zbierania i raportowania danych o emisji  generowanej przez centra danych. Ale nie tylko. Nowo tworzone obiekty mają być tak zaplanowane, aby minimalizować zużycie energii i wody, stosować systemy wspierające niską emisyjność czy konsumować ciepło z odzysku. Na bazie tych zaleceń kraje członkowskie powinny stworzyć własne, szczegółowe przepisy określające poszczególne wymagania. Mają na to 2 lata.

Nowa unijna dyrektywa ma na celu zmniejszenie zużycia energii o 11,7% do 2030 roku. Obowiązkiem raportowania nt. zużycia energii, wody i emisji oraz realizacji zielonych inwestycji zostaną objęte wszystkie centra danych o mocy przekraczającej 500 kW. Małe, brzegowe centra danych mają zazwyczaj moce energetyczne na około 1 MW, a tradycyjne obiekty dysponują mocą na poziomie nawet kilkadziesiąt mega wattów (MW). Oznacza to, że regulacjom podlegać będzie ogromna większość zarówno już wybudowanych obiektów, jak i tych planowanych – zaznacza Wojciech Stramski, CEO spółki Beyond.pl. – Krajowe regulacje mogą być jednak jeszcze bardziej restrykcyjne, czego najlepszym przykładem są Niemcy. W wypracowywanych regulacjach pułap raportowania chcą nałożyć na centra danych o mocy 300 kW – dodaje Wojciech Stramski.

Efektywność energetyczna priorytetem

Celem nowego prawa jest zmniejszenie zużycia energii w UE do 2030 o 11,7%. Każdy kraj członkowski będzie musiał oszacować swój orientacyjny wkład krajowy. Dodatkowo, poziom rocznych oszczędności energii ma systematycznie rosnąć: z obecnego 0,8% do 1,3% (w latach 2024–2025), następnie 1,5% (2026–2027) i 1,9% od 2028 r.

Nowa dyrektywa wprowadza szereg środków wspierających przyspieszenie „zielonych” działań. W tym przyjęcie ogólnej zasady „efektywność energetyczna przede wszystkim”, która ma obowiązywać nie tylko w polityce energetycznej, ale generalnie. Wyszczególnione są zalecenia dla różnych sektorów – publicznego, budowlanego, a wśród promowanych rozwiązań jest m.in. zielona mobilność oraz rozwój infrastruktury dla pojazdów elektrycznych. Dla sektora ITC i data center zalecenia obejmują np. raportowanie zainstalowanej mocy, ilości danych, zużycia energii, PUE (czyli wskaźnika efektywności energetycznej), wykorzystania ciepła odpadowego, zużycia wody i wykorzystanie energii odnawialnej.

– Te zapisy są bardzo potrzebne, bo wymuszają na operatorach określone działania i wprowadzają do naszej branży konieczną transparentność, z drugiej strony są korzystne dla klientów. Znając parametry energetyczne centrów danych, będą wybierać operatorów konsumujących mniejszą ilość prądu i będą płacić mniej za usługi kolokacyjne. Raportowanie może być jednak wyzwaniem dla operatorów, szczególnie tych, którzy do tej pory nie analizowali swoich wskaźników środowiskowych – zwraca uwagę Wojciech Stramski z Beyond.pl.

Niemcy dostosowują prawo jako pierwsze

Niemcy jako pierwsze w UE uruchomili prace nad nową legislacją. Ustawa o usługach energetycznych zawiera przepisy regulujące obowiązki energetyczne niemieckich centrów danych o mocy wyższej niż 300 kW oraz wprowadza grzywnę w przypadku nieprzestrzegania przepisów.  

Według wypracowywanych regulacji, od 1 stycznia 2024 r. operatorzy centrów danych powinni pokrywać minimum 50% zużycia energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Centra danych, które już funkcjonują bądź rozpoczną działalność przed 1 lipca 2026 r. będą musiały osiągać efektywność zużycia energii (PUE) mniejszą lub równą 1,5. Od 1 lipca 2030 r. efektywność zużycia energii musi być mniejsza lub równa 1,3. Kto nie spełni tego wymogu, będzie podlegał karze grzywny w wysokości do 100 tys. EUR. Efektywność zużycia energii (tzw. wskaźnik PUE) to stosunek całkowitego zapotrzebowania centrum danych na energię vs zapotrzebowanie na energię konieczną do utrzymania urządzeń IT utrzymywanych w obiekcie.

– Gdyby analogiczne przepisy weszły w życie w Polsce, to istotna część obiektów nie spełniłaby wymagań. Podam przykład: nasze główne centrum danych w Poznaniu zbudowaliśmy z myślą o jak najwyższej efektywności energetycznej. Już w 2016 r. osiągnęliśmy wartość efektywności energetycznej (PUE) na poziomie 1.2. Aktualnie średnia wartość PUE w Polsce to 1.4-1.6, a w przypadku wielu serwerowni firmowych, te wartości są znacznie wyższe. W najbliższych latach będziemy więc świadkami kosztownej modernizacji już wybudowanych obiektów lub ich zamykania. Z kolei klienci będą rezygnować z utrzymywania własnych centrów danych i przenosić infrastrukturę do centrów danych spełniających wymagania regulacyjne – zwraca uwagę Wojciech Stramski, CEO Beyond.pl. 

Zaległości biznesu wobec kontrahentów i banków przekroczyły 42,5 mld zł

Choć w III kw. nieznacznie ubyło firm skarżących się na niesolidnych partnerów biznesowych, to zaległości przedsiębiorstw wzrosły i to mocno – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK. Przeterminowane zobowiązania biznesu wobec kontrahentów i banków tylko w dwa wakacyjne miesiące podwyższyły się o 1,25 mld zł i na koniec sierpnia przekroczyły 42,5 mld zł. Jednocześnie odsetek firm informujących o ponad 60-dniowych opóźnieniach w spływie należności spadł z 42 proc. w II kw. do 35 proc. w III kw. – pokazuje cykliczne badanie „Skaner MŚP, zatory płatnicze firm”. Ale poprawę w tym względzie notuje budownictwo i usługi. Reszta branż nie widzi zmian na lepsze.  

Wzrost zaległości przedsiębiorstw w tym roku zdecydowanie przyspieszył, a lipiec należał do rekordowych miesięcy. W tym czasie na kontach przedsiębiorstw pojawiło się ponad 1 mld zł dodatkowych przeterminowanych płatności na rzecz dostawców i banków. Licząc od początku roku do końca sierpnia, nieopłacone należności podwyższyły się o ponad 3 mld zł do 42,5 mld zł. Problemy ma 313,25 tys. firm (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych), o 1,9 tys. więcej niż na koniec ub.r. Na statystyki mają wpływ wierzytelności zgłoszone do rejestru dłużników prowadzonego przez BIG InfoMonitor oraz widoczne w bazie BIK opóźnione o min. 30 dni na kwotę co najmniej 500 zł kredyty. – Kredyty psuły się ostatnio w największym stopniu w mikro firmach z branż usługowej i handlowej. W przypadku małych i średnich przedsiębiorstw wzrosła wartość kredytów przeterminowanych w handlu i produkcji. Poprawę terminowej obsługi swoich zobowiązań kredytowych odnotowały natomiast firmy usługowe i budowlane. Wielkość przedsiębiorstwa ma spore znaczenie dla jakości obsługi kredytów. Im mniejsza skala działalności, tym większe są problemy ze spłatą rat i innych zobowiązań – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Liczba raportów sprawdzających firmy wzrosła o jedną piątą

– Niestety warunki gospodarcze nie sprzyjają biznesowi i dane na temat zaległości są tego najlepszym dowodem. Pogarsza się kondycja finansowa firm, spada też wzajemne zaufanie. Przedsiębiorcy stają się ostrożniejsi, gdy w grę wchodzi sprzedaż z odroczoną płatnością i częściej niż wcześniej decydują się sprawdzać kontrahentów, czy ci nie są dłużnikami. W tym roku liczba pobieranych przez biznes raportów o innych firmach, w porównaniu z zeszłym rokiem, wzrosła o 20 proc. – dodaje Sławomir Grzelczak.

Powodów by sprawdzać jaka jest kondycja płatnicza klienta i dostawcy, którego niesolidność też może mocno zaszkodzić, nie brakuje. Wystarczy podać, że w transporcie od początku roku przybyło 1,2 tys. niesolidnych dłużników, a w przemyśle i działalności profesjonalnej i naukowej po ponad 600. Nawet w budownictwie, gdzie suma zaległości zmieniła się tylko nieznacznie, firm z przeterminowanymi zobowiązaniami jest o ponad 500 więcej niż na koniec 2022 r. Długi piętrzą się i czekają na poprawę płynności finansowej głównie w przedsiębiorstwach z obszaru Działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej (m.in. holdingi, architekci, doradztwo, badania i rozwój oraz projektanci). Zaległości tej branży wzrosły o 15 proc., czyli dwa razy bardziej niż ogółu firm. Ponad 11 procentową zmianę odnotowały biznesy z kategorii Informacja i komunikacja, 10 procentową – Transport oraz Obsługa rynku nieruchomości, ponad 9 procentową – Przemysł i Handel, a niewiele mniej Zakwaterowanie i gastronomia.

– Na razie nie zanosi się, by w najbliższym czasie pojawiły się powody do poprawy sytuacji, szczególnie firm skupionych na sprzedaży na rynku wewnętrznym, bo konsumpcja wciąż utrzymuje się na niższym poziomie niż w zeszłym roku. Obecnie o lepszych perspektywach mogą myśleć co najwyżej wspierani słabym złotym eksporterzy oraz część firm budownictwa, korzystająca na ożywieniu, jaki wywołał Kredyt 2 proc. – przewiduje Sławomir Grzelczak.

Jak podaje GUS, we wrześniu reprezentanci branż – Przemysł, Budownictwo, Handel hurtowy, Handel detaliczny, Transport i gospodarka magazynowa, Zakwaterowanie i gastronomia, Informacja i komunikacja, Finanse i ubezpieczenia – ocenili koniunkturę podobnie lub gorzej niż przed miesiącem. I wszędzie poza handlem detalicznym, wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury znajduje się poniżej średniej długookresowej. W skali roku w większości prezentowanych obszarów gospodarki coraz bardziej dokucza niedostateczny popyt (przede wszystkim w zakwaterowaniu i gastronomii) oraz wysokie koszty zatrudnienia. Zmalało natomiast poczucie niepewności ogólnej sytuacji gospodarczej, choć nadal utrzymuje się ono na wysokim poziomie. Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej donosi z kolei o rekordowej liczbie ogłaszanych każdego miesiąca restrukturyzacji firm. Dłużnicy najczęściej uruchamiają postępowanie o zatwierdzenie układu w trybie uproszczonym.

upadłości transport

Źródło: COIG

Ponad połowa firm handlowych ma problemy z terminowym uzyskaniem płatności od kontrahentów

Nie bez znaczenia dla kłopotów z regulowaniem zobowiązań jest to, jak wygląda ściągalność należności, a ta ostatnio nieco się poprawiła, ale niestety nie wszystkim. W porównaniu z II kw. odsetek firm skarżących się, że w ostatnim półroczu musieli czekać co najmniej dwa miesiące na płatność, spadł z 42 do 35 proc., wynika z cyklicznych badań sektora MŚP wykonanych przez Instytut Keralla Research dla BIG InfoMonitor. Zmiana to głównie zasługa budownictwa, gdzie udział podmiotów informujących, że mają tego typu problemy spadł do rekordowo niskiego poziomu 9 proc. Poprawę zgłaszają też firmy usługowe, gdzie w II kw. problemy miało ok. 40 proc. firm, a w kolejnym 23 proc.

problemy z terminowym uzyskaniem płatności od kontrahentów

problemy z terminowym uzyskaniem płatności od kontrahentów 2

Źródło: Badanie Skaner MŚP zatory płatnicze dla BIG InfoMonitor

W pozostałych sektorach sytuacja była zbliżona do tej z wiosny, w przemyśle co trzecia firma zmagała się z niesolidnymi klientami, w transporcie niemal 4 na 10, a w handlu ponad połowa. W ostatniej z branż od dłuższego już czasu rozliczenia B2B przedstawiają się najgorzej.

Choć według cokwartalnego badania Skaner MŚP na temat zatorów płatniczych, niemal każda firma, bo ok.  90 proc. informuje, że ma klientów, którym zdarza się płacić po terminie. Do sytuacji, w której opóźnienia przekraczają 30 dni dopuszcza co druga, a problemów ciągnących się dłużej niż 60 dni doświadcza więcej niż w co trzecia. – Choć cierpliwość to ogromna zaleta, w takich sytuacjach zupełnie się nie sprawdza. Czekanie pokazuje jedynie, że ktoś może sobie pozwolić na przekładanie naszej faktury na później, a pieniądze w pierwszej kolejności dostają ci, którzy się o nie upominają:  firmy, które na swoich fakturach mają pieczęć informująca, że w razie braku spłaty dłużnik zostanie wpisany do rejestru dłużników BIG; firmy, które dzwonią, rozmawiają, informują, że mogą wpisać kontrahenta do rejestru dłużników, czy przedsiębiorcy wysyłający wezwanie do zapłaty z zapowiedzią wpisu do rejestru, co zresztą naprawdę nieźle działa. Prawie połowa odzyskuje pieniądze w ciągu 14 dni od wysłania wezwania, pokazują badania wśród MŚP – mówi Sławomir Grzelczak.

Badanie zrealizowane w ramach projektu „Skaner MŚP”, przez Instytut Keralla Research, prowadzone co kwartał wśród mikro, małych i średnich firm. Próba = 500, technika: wywiady telefoniczne, termin: lipiec 2023

Columbus przedstawił nową strategię rozwoju na lata 2023-28

W strategii biznesowej na lata 2023-28 Columbus wyznacza krótko- i długoterminowe cele. Porządkuje też plany ekspansji zagranicznej oraz działalności na rynku BESS.

Opublikowana strategia Columbus wskazuje na kilka kluczowych obszarów, w których Zarząd widzi potencjał długoterminowego rozwoju Grupy, budowania rynkowej wartości i wypracowywania zysku. Przedtem jednak Columbus skupi się na realizacji celów krótkoterminowych, tzw. quick-wins, do których zalicza: ustabilizowanie i rozwój sprzedaży dla domów i biznesu w Polsce, ekspansja zagraniczna na kolejne rynki tj. Słowenię i Chorwację,  znaczące lub całkowite zredukowanie finansowania od inwestora DC24 ASI, pozyskanie strategicznego inwestora do realizacji wielkoskalowych magazynów energii, wejście na kolejne rynki krajów CEE, komercjalizację produktów Columbus Technologies (również za granicą), budowę i sprzedaż farm fotowoltaicznych oraz wdrożenie sprzedaży direct, czyli sprzedaż online do klienta końcowego.

W naszej nowej strategii dążymy do wyodrębnienia każdego z 3 głównych filarów działalności Columbus – po to, aby transakcje realizowane np. w wielkoskalowych aktywach nie przykrywały rzeczywistych osiągnięć naszego core biznesu, jakim jest sprzedaż instalacji fotowoltaicznych dla klientów indywidualnych, biznesowych i sektora public komentuje Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A. – Nowością w pierwszym filarze będzie uruchomienie kanału sprzedaży online oraz usługi Reseller, czyli serwisowania i hurtowej sprzedaży urządzeń OZE. Drugi filar, Columbus Assets, obejmie rozwój projektów farm fotowoltaicznych w Polsce i za granicą, a także budowę wielkoskalowych magazynów energii. Tu nowością będzie cel, jakim jest zbudowanie unikatowej kompetencji projektowania, budowy i zarządzania wielkoskalowymi magazynami energii. Z kolei trzeci filar – Columbus Technologies, skupi się na komercjalizacji naszych produktów technologicznych, nad którymi pracujemy od 4 lat, a od 2 lat rozwija nasz Dział R&D, tj. PowerHouse HEMS, Regulator Napięcia, SCADA czy technologia Smart-Node. Również zamierzamy zacieśnić współpracę i zbudować jeszcze większą synergię z Saule Technologies.

W planach strategicznych Zarząd Columbus mocno podkreśla rolę wielkoskalowych magazynów energii w przyszłych, długoterminowych zyskach.

Obecnie posiadamy projekty na 724 MW magazynów energii, z których 398 MW ma wydane warunki przyłączenia, a jeden projekt, na 133 MW ,jest po wygranej aukcji na rynku mocy. Zakładamy dalszy rozwój portfela inwestycyjnego wielkoskalowych magazynów energii, które są kluczowe dla przyszłościowego systemu energetycznego twierdzi Dawid Zieliński.

Wśród długoterminowych celów strategicznych Columbus uwagę przykuwa ekspansja zagraniczna. Grupa zamierza dostarczać usługi montażu, sprzedaży i opieki posprzedażowej dla fotowoltaiki, pomp ciepła, magazynów energii oraz stacji ładowania pojazdów elektrycznych dla sektorów residential, business i public w Europie Środkowo-Wschodniej. Do końca 2028 r. Columbus chce uruchomić pełne portfolio swoich usług w: Czechach, Słowacji, Słowenii i Chorwacji oraz – jeśli sytuacja na to pozwoli – w Ukrainie.

W pięcioletniej perspektywie rozwoju i realizacji strategii biznesowej stawiamy przed sobą cele, które na stałe umocnią naszą pozycję w regionie CEE. Jednym z nich jest zbudowanie unikatowego know-how w zakresie projektowania, budowy i obsługi wielkoskalowych magazynów energii. Innym celem, którego realizacja marzy mi się od kilku lat, i z powodu którego inwestuję środki w rozwój Działu R&D, jest wdrożenie technologii dla wirtualnego prosumenta, a tym samym otwarcie dostępności do ekosystemu Columbus dla klientów mieszkających w zabudowie wielorodzinnej wyznaje Dawid Zieliński.

Rynek pracy w branży finansów i nieruchomości: co czeka pracowników i pracodawców?

Branża finansów i nieruchomości nieustannie ewoluuje, stając przed wyzwaniami związanymi z postępująca technologią, cyberbezpieczeństwem, dostępnością usług czy obsługi, ale też zobowiązaniami ESG. Wszystko to przekłada się na rynek pracy tego sektora, jak również oczekiwania firm wobec zatrudnionych, a także przyszłych kandydatów. Siedem najważniejszych, globalnych trendów finansów i nieruchomości oraz ich wpływ na miejsca pracy przedstawia raport ManpowerGroup „Financials & Real Estate World of Work”.

Dane zaprezentowane w opracowaniu ManpowerGroup pokazują, że zarówno pracowników jak i firmy czekają w przyszłości niemałe zmiany. Do głównych trendów rozwojowych tego obszaru należą bowiem skupienie na nowej roli klienta i konsumenta, konieczność digitalizacji oraz dywersyfikacji usług, rozwój strategii ESG, walka z cyberprzestępczością oraz wzmacnianie talentów. Niezależnie od wyzwań stojących przed branżą, raporty dotyczące sektora pokazują, że pracodawcy obszaru finansów i nieruchomości chcą w ostatnich miesiącach tego roku powiększać swoje zespoły.

Polska branża finansów i nieruchomości chce zatrudniać

O rozwoju i apetycie firm na pozyskanie pracowników tego obszaru w Polsce mówi także raport Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia. Dane wskazują na to, że w IV kwartale 2023 roku 32% pracodawców sektora finansów i nieruchomości znad Wisły deklaruje chęć powiększania zespołów, 6% z nich liczy się z koniecznością redukcji etatów, a 47% organizacji nie przewiduje zmian w strukturach. Prognoza netto zatrudnienia dla tej branży, będąca odzwierciedleniem nastrojów rekrutacyjnych firm na czas od lipca do końca września to +26%, co stanowi najwyższy wynik na ostatnie miesiące tego roku, spośród 8 analizowanych sektorów.

Zdaniem Marty Szymańskiej, ekspertki rynku pracy oraz manager zatrudnienia stałego w Manpower, ostatnie lata przyniosły dynamiczne zmiany kształtujące branżę finansów i nieruchomości, a prognoza zatrudnienia netto na poziomie 26% sugeruje, że ten sektor przeżywa czas dużego rozwoju. – Kandydaci, którzy chcą pozostać atrakcyjnymi na rynku pracy powinni wykazywać się elastycznością, biegle operować nowoczesnymi narzędziami komunikacji, być otwarci na nowinki technologiczne i gotowi do ciągłego rozwoju. Są to niewątpliwie kompetencje, które pozostają na szczycie listy pożądanych kompetencji i stale zyskują na znaczeniu. Pracodawcy natomiast muszą zadbać o miejsce pracy sprzyjające dobrostanowi pracowników i uwzględnić nacisk kandydatów na działania z zakresu ESG, ich strategię, ale też realizację już na etapie rekrutacji. Przyszłość branży finansów i nieruchomości obiecuje nie tylko rozwój, ale i rewolucję. Wyzwania w obszarze rynku pracy są wielowymiarowe, a sukces firm wymaga elastyczności, gotowości do nauki, a także dostosowywania się do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Lojalność klienta, postęp technologiczny, zdywersyfikowane portfolio usług, cyberbezpieczeństwo i ESG stają się to kluczowe elementy tego procesu – podkreśla ekspertka.

Walka z cyberprzestępczością najwyższym priorytetem

Jednym z najważniejszych wyzwań sektora finansów i nieruchomości jest cyberbezpieczeństwo. Ponieważ liczba cyberataków, ich zaawansowanie i spryt przestępców stale rosną, coraz ważniejsze staje się dalsze ulepszanie zabezpieczeń organizacji w tym obszarze. Rynek finansów i nieruchomości od lat stoi przed tym wyzwaniem, a ciągle rozwijające się narzędzia sztucznej inteligencji mają potencjał do tego, by wesprzeć organizacje w tym zadaniu. IBM szacuje, że średni koszt naruszenia bezpieczeństwa danych na całym świecie wynosi 4,35 miliona dolarów. W USA straty te są jeszcze wyższe i wynoszą średnio 9,44 miliona dolarów. Incydenty te mają zatem duże przełożenie na wyniki finansowe firm. Jak podaje Światowe Forum Ekonomiczne, w 2015 roku globalne szacunkowe szkody poniesione w wyniku cyberprzestępczości, łącznie z kosztami odzyskiwania danych oraz wprowadzania zmian, opiewały na 3 biliony dolarów. Przez kolejne 6 lat kwota ta wzrosła do 6 bilionów. Szacuje się, że do 2025 koszty mogą osiągnąć sumę nawet 10,5 biliona dolarów. Według CrowdStrike, sektor finansowy był drugim najczęściej atakowanym przez cyberprzestępców sektorem przemysłu.

Najwyższej klasy nowe technologie łączą siły z niezastąpionymi cechami ludzi

Współczesny konsument oczekuje pozytywnych doświadczeń związanych z daną marką, niezależnie od tego, czy korzysta z aplikacji mobilnej, strony internetowej, czy odwiedza stacjonarną siedzibę. Jak pokazuje opracowanie ManpowerGroup, jest to obszar, w którym należy połączyć zarówno nowe technologie, jak i konieczność kontaktu z ludźmi. Accenture podaje, że 67% konsumentów we wszystkich grupach wiekowych uważa, że lubi widzieć oddziały w swojej najbliższej okolicy, bowiem ich zdaniem świadczy to o stabilności i dostępności danego banku, a w ostatnich 12 miesiącach chętniej otwierali konta czy korzystali z pomocy doradców stacjonarnie, niż za pośrednictwem jakiegokolwiek innego kanału komunikacji. Z drugiej strony, świat idzie w kierunku digitalizacji bankowości oraz finansów. McKinsey mówi o tym, że pomiędzy rokiem 2018 a 2021 liczba bezgotówkowych transakcji płatności detalicznych wzrosła na całym świecie, osiągając łączną roczną stopę wzrostu wynoszącą 13%, a na rynkach wschodzących odsetek ten wyniósł 25 procent. Na znaczeniu zyskuje również różnicowanie wartości banku poprzez łatwość obsługi, dodatkowe usługi finansowe, czy bonusy dla klientów. Dzieje się tak ze względu na to, że banki konkurują o udział w portfelach innych firm, takich jak np. ApplePay.

– Lojalność klienta to nie tylko fundament biznesu, ale także klucz do przyciągania i zatrzymywania talentów. Najlepsi pracownicy chcą być częścią firmy, która buduje swój pozytywny wizerunek i cieszy się uznaniem klientów. Dlatego zadbanie o ten aspekt staje się nieodzowne, co z kolei oznacza wzrost zapotrzebowania na ekspertów z zakresu Customer Experience, zarówno w placówkach, jak i świecie online. Ponadto, rynek pracy jest teraz miejscem, gdzie doświadczenie i eksperckość muszą łączyć się z technologią. Wynika to z faktu, że nowoczesne technologie, takie jak sztuczna inteligencja, automatyzacja i robotyzacja procesów, są coraz bardziej zintegrowane ze strukturami korporacyjnymi – dodaje Marta Szymańska

ESG to już nie wybór, a konieczność

ESG zyskuje na znaczeniu także w branży finansów i nieruchomości. Bank of America prognozuje, że całkowite roczne globalne inwestycje instytucji finansowych, które są niezbędne do osiągnięcia zerowej emisji netto do 2050 roku, będą musiały wzrosnąć do 4 bilionów dolarów rocznie w ciągu najbliższych 7 lat. Jednocześnie inwestorzy i inni interesariusze coraz częściej postrzegają działania ESG jako wyznacznik biznesowy. Dane PwC mówią o tym, że 76 konsumentów byłoby skłonnych do zerwania relacji z organizacjami, które źle traktowałyby pracowników, społeczności lub kwestie związane ze środowiskiem. Ma to także przełożenie na oczekiwania kandydatów wobec organizacji.

– Istotnym kierunkiem rozwoju są także zagadnienia związane z ESG. Prognozowany jest ogromny wzrost inwestycji w tym obszarze, co naturalnie skupi uwagę na rozwoju nowych stanowisk związanych ze strategią „zero emission”. Specjaliści ds. raportowania niefinansowego, eksperci ds. zrównoważonego budownictwa będą mogli liczyć na wiele oferta pracy, a także możliwości rozwoju zawodowego. Trend ten nie ogranicza się jedynie do „zielonych stanowisk pracy”, lecz wprowadza „zielone kompetencje” jako integralny element rynku pracy. Oznacza to, że pożądani w tym obszarze będą kandydaci, którzy wyróżniają się m.in. świadomością oraz szacunkiem dla środowiska, rozumieniem ekologicznych rozwiązań, innowacyjnością w zidentyfikowaniu zielonych możliwości, czy też posiadają umiejętności strategiczne i przywódcze, aby wspomóc kadrę menadżerska w stworzeniu warunków sprzyjających rozwojowi miejsca pracy – podsumowuje ekspertka Manpower.

Zadłużenie mikrofirm rośnie. To skutek rosnących kosztów i osłabienia popytu

Aż 2/3 zadłużonych firm widniejących w Krajowym Rejestrze Długów to przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą (JDG). Są winni wierzycielom 4,92 mld zł – o 442 mln zł więcej niż w końcówce ub.r. i o 604 mln zł niż rok temu. Sami mają do odzyskania od klientów 900 mln zł – najwięcej od dużych firm.

Według danych ZUS (aktywni płatnicy składek na ubezpieczenie zdrowotne) JDG-i stanowią największą grupę podmiotów działających na rynku. Na koniec I kwartału 2023 r. w ZUS-ie figurowało ich ponad 2,46 mln. W I kwartale 2023 r. do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wpłynęło ponad 80 tys. wniosków o założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. To wzrost o przeszło 6 proc. rok do roku. W dodatku zaobserwowano przewagę zakładanych firm nad zamykanymi, na co wpływ mieli Ukraińcy, którzy w Polsce otwierają własne biznesy.

Choć ogólna liczba zarejestrowanych JDG-ów rośnie na przestrzeni lat, to w ujęciu rocznym się zmniejszyła. Z danych CEiDG wynika, że w całym minionym roku zarejestrowano przeszło 463 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych, ponad 193 tys. zamknięto, a 347 tys. zawieszono. W ciągu roku ubyło więc ponad 77 tys. jednostek. Eksperci przewidują, że liczba likwidacji i zwieszeń wzrośnie na przełomie III i IV kwartału tego roku, bo wtedy skumulują się skutki problemów, które przez długi czas narastały w gospodarce.

Mały biznes z problemami

W bazie danych KRD widnieje ponad 163 tys. mikroprzedsiębiorstw, które mają do oddania swoim kontrahentom 4,92 mld zł. Średnie zadłużenie każdego z nich sięga 32,2 tys. zł, choć rok wcześniej wynosiło 27 tys. zł. Najgorzej sytuacja wyglądała w pierwszym okresie pandemii, czyli 2020 r., kiedy JDG-i miały do spłaty aż 6,5 mld zł, a w KRD było ich wpisanych 194,6 tys.

Obecne warunki gospodarcze nie sprzyjają mikroprzedsiębiorcom. Główne przeszkody to: wzrost kosztów działalności, ogromne podwyżki cen paliw i energii oraz inflacyjne oczekiwania płacowe. Ale nie tylko.

– Przedsiębiorcom szczególnie doskwierają zmiany w prawie, zwłaszcza podatkowym, a także zatory płatnicze. Do tego drożejące kredyty i ograniczone możliwości uzyskania finansowania nie pomagają w rozwijaniu biznesu. Jednoosobowe działalności gospodarcze często borykają się z nieprzewidywalnymi i nieregularnymi dochodami, co sprawia, że utrzymanie płynności finansowej jest trudniejsze. Do braków w budżecie prowadzi także sezonowość lub wahania popytu, które dla małych firm są szczególnie mocno odczuwalne. Wpływ na zadłużenie ma również odejście jednego dużego klienta, który zapewniał stabilne przychody – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Handel, transport i budownictwo najbardziej obciążone

W najgorszej sytuacji są mikrofirmy z branży handlowej, które mają blisko 1,3 mld zł długów, następnie transportowe – 798 mln zł i budowlane – 775 mln zł.

Nasze niedawne badanie „Barometr wydatków firmowych” pokazuje, że co 5. mikrofirma handlowa źle ocenia swoją kondycję biznesową. To najwięcej negatywnych wskazań spośród wszystkich badanych branż. Za negatywnymi ocenami jednoosobowych działalności handlowych stoi co najmniej kilka czynników: malejąca konsumpcja i wysokie koszty działalności, bardzo długie terminy płatności na fakturach, zatory płatnicze i wzajemne zadłużenie w tej branży. To wyraźnie nadwyręża płynność finansową najmniejszych firm działających w handlu – wyjaśnia Emanuel Nowak, ekspert NFG.

Najwięcej zadłużonych mikrofirm ma siedzibę w województwie mazowieckim – 26,5 tys. podmiotów ma 867 mln zł niezapłaconych zobowiązań. Drugie miejsce zajmują JDG-i ze Śląska – 20,5 tys. mikroprzedsiębiorstw zalega na 619 mln zł. Podium zamyka Wielkopolska, gdzie 16,6 tys. podmiotów powinno oddać 549 mln zł.

Rekord zadłużenia należy do przedsiębiorcy z województwa mazowieckiego, który prowadzi działalność transportowo-magazynową. Ma on do oddania 7,3 mln zł, z czego blisko 1/3 to zaległości wobec sieci stacji paliw.

Kredyty i leasing trudne do spłacenia

Lista wierzycieli, którym mikroprzedsiębiorcy są winni najwięcej pieniędzy, wygląda podobnie jak w przypadku dużych firm. Największe zadłużenie, 2,27 mld zł, mają oni wobec funduszy sekurytyzacyjnych, które odkupiły długi od pierwotnych wierzycieli, głównie od banków, a także operatorów telefonicznych i towarzystw ubezpieczeniowych. Drugim największym wierzycielem JDG-ów jest sektor finansowy (banki, firmy leasingowe), któremu jednoosobowe firmy muszą oddać 1,1 mld zł. To zestawienie obrazuje, że największym problemem dla mikroprzedsiębiorców jest finansowanie działalności – niespłacane kredyty i leasingi to największa część ich długów. JDG-i zalegają też ze spłatą zaległości wobec firm branży handlowej – 485,7 mln zł, agencji reklamowych – 279,6 mln zł i firm przetwórstwa przemysłowego – 128 mln zł.

Jak pokazuje badanie „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach”, przeprowadzone przez TGM Research na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w styczniu 2023 r. wśród mikro-, małych i średnich firm, co 5. z nich płaci z poślizgiem, bo nie dostaje pieniędzy od kontrahentów. Dla 68 proc. podmiotów zatory płatnicze są barierą w prowadzeniu działalności gospodarczej. Przedsiębiorstwa czekają na zapłatę średnio 22 dni od upływu terminu wskazanego na fakturze.

Czas gra na korzyść dłużnika. Im dłużej pozwalamy mu nie płacić, tym trudniej potem odzyskać od niego pieniądze. Niestety mikroprzedsiębiorcy popełniają wciąż ten sam błąd. Dają się zwodzić obietnicami i zwlekają z bardziej stanowczym upomnieniem się o swoje pieniądze, aż brak pieniędzy zaczyna uderzać w działalność ich firmy – podsumowuje Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

JDG-i nie płacą JDG-om

Aby uzyskać pełny obraz sytuacji finansowej, należy spojrzeć na jednoosobowe działalności gospodarcze jako wierzycieli. Mają one do odzyskania od klientów aż 900 mln zł. Najwięcej, bo 385 mln zł, są im winne spółki prawa handlowego – z reguły to średnie i duże firmy. Niemałą sumę powinny oddać mikroprzedsiębiorcom także same JDG-i. To aż 317 mln zł. Co ciekawe, 158 mln zł zalegają im konsumenci.

ESG: wyzwanie i szansa dla ubezpieczycieli

Konsekwencje zmian klimatycznych stają się coraz większym zagrożeniem dla europejskich konsumentów. Gwałtowne zjawiska pogodowe oraz prawne wymogi środowiskowe mogą z kolei utrudniać dalsze funkcjonowanie firmom, które nie zawsze odpowiednio zabezpieczają się przed ryzykiem. Przedstawiciele firm ubezpieczeniowych, którzy wzięli udział w konferencji „Ubezpieczenia: Sprzedaż, Innowacje, Ryzyko 2023” uważają, że sektor ten może odegrać istotną rolę w rozwoju europejskiej gospodarki poprzez edukowanie konsumentów i przedsiębiorców z zakresu ESG. Partnerem wydarzenia była firma doradcza Deloitte.

Jednym z tematów dyskusji odbywających się w ramach organizowanej przez Centrum Myśli Strategicznych konferencji były wyzwania dla polskiego i europejskiego rynku ubezpieczeniowego, związane z rosnącym znaczeniem kwestii zrównoważonego rozwoju. Pod koniec września br.  przedstawiciele firm ubezpieczeniowych oraz instytucji finansowych zgromadzili się w Centrum Giełdowym celem omówienia roli czynników środowiskowych (environmental), społecznych (social) oraz dotyczących kwestii ładu korporacyjnego (governance) w transformacji sektora ubezpieczeniowego.

ESG szansą dla branży

Punktem wyjściowym dyskusji były dane Europejskiego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA) dotyczące luki ubezpieczeniowej. Jest to różnica między stratą ekonomiczną powstałą wskutek zdarzeń podlegających ubezpieczeniu a kwotą wypłaconych w ich efekcie odszkodowań, mogących służyć pokryciu owej straty. Okazuje się, że obecnie średni odsetek ubezpieczonych strat związanych z katastrofami klimatycznymi w Europie wynosi zaledwie 25 proc. Eksperci zgodzili się, że taka różnica stanowi przykład tego, jak ważne zadanie do wykonania mają ubezpieczyciele m.in. w obszarze działań prewencyjnych oraz uświadamiania konsumentów w zakresie istotności ubezpieczeń dla codziennego funkcjonowania.

– Sektor ubezpieczeniowy ma dzisiaj do odegrania kluczową rolę we wspieraniu konsumentów oraz przedsiębiorstw w ochronie przed zdarzeniami związanymi ze zmianami klimatu. Równie istotne jest zwiększanie wiedzy uczestników rynku o polisach chroniących przed konsekwencjami finansowymi katastrof naturalnych. Nie bez znaczenia pozostaje również realne wsparcie dla konsumentów poprzez tworzenie produktów i usług dostosowanych do dzisiejszych realiów, co z kolei może stanowić unikalną szansę na dalszy rozwój sektora – mówi Irena Pichola, partner, lider zespołu doradztwa ds. zrównoważonego rozwoju w Europie Środkowej, Deloitte.

Podczas debaty podkreślono również rolę firm ubezpieczeniowych jako inwestorów. Jako jeden z najważniejszych dostarczycieli kapitału na rozwój, sektor ten może przyczynić się do osiągnięcia celów zrównoważonego rozwoju w takich obszarach gospodarki jak np. energetyka. Zaznaczono, że chodzi nie tylko o kwestie zapewnienia finansowania, ale również wyraźną komunikację kryteriów wyboru inwestycji, które mogą zostać uznane za zrównoważone. Zdaniem panelistów dzielenie się wiedzą w tym zakresie może także pomóc ograniczyć zjawisko greenwashingu.

Wyznaczenie właściwej drogi w kierunku zrównoważonego rozwoju jest z jednej strony wyzwaniem, a z drugiej szansą dla sektora. Dzięki swojej wiedzy ubezpieczyciele mogą oferować nowe produkty i usługi, umożliwiające uzyskanie przez konsumentów ochrony od bieżących i przyszłych ryzyk. Co więcej, kompleksowa edukacja przedstawicieli biznesu zarówno na stanowiskach zarządczych, jak i operacyjnych w zakresie ESG stanowi niezwykle istotne wsparcie w osiąganiu celów zrównoważonego rozwoju przez przedsiębiorstwa. Ogranicza ona również prawdopodobieństwo poniesienia konsekwencji np. nierzetelnego raportowania wpływu danych inwestycji na środowisko – wskazuje Irena Pichola.

Realny wymiar ESG

Zdaniem panelistów jednym z zagrożeń dla skutecznej zielonej transformacji polskiej i europejskiej gospodarki może być postrzeganie ESG jako narzędzia służącego wyłącznie budowaniu wizerunku. Kluczowe jest więc wkomponowanie czynników środowiskowych, społecznych oraz dotyczących ładu korporacyjnego w strategie funkcjonowania przedsiębiorstw. Podczas dyskusji zaznaczono także, że powinny one mieć konkretny wymiar, uwzględniający zakres zmian oraz perspektywę czasową, potrzebną do osiągnięcia celów strategicznych.

Debatujący podkreślili także rolę ESG w kontekście pozyskiwania przewagi konkurencyjnej. Według uczestników dyskusji wzrost znaczenia takich rozwiązań jak listy sankcyjne czy akty prawne mające na celu przeciwdziałanie zjawisku prania brudnych pieniędzy może powodować, że część podmiotów zostanie wykluczona z życia gospodarczego. Jednocześnie skuteczna implementacja kryteriów ESG w strategię funkcjonowania przedsiębiorstwa umożliwi uniknięcie tego typu zagrożeń i ułatwi dalszy rozwój danego podmiotu w przyszłości.

Implementacja czynników ESG w strategię przedsiębiorstw jest kluczowym krokiem w zapobieganiu potencjalnym zagrożeniom i w przyszłości będzie stanowić istotny element procesu uzyskania przewagi konkurencyjnej. Sektor ubezpieczeniowy odgrywa ważną rolę jako wsparcie dla firm w tym obszarze dzięki swojej wiedzy w zakresie ESG. Współpraca z ubezpieczalniami umożliwia przedsiębiorstwom skutecznie zarządzanie ryzykiem, pozyskiwanie inwestorów odpowiedzialnych społecznie oraz zwiększenie zaufania klientów, co przekłada się na długofalowy sukces i konkurencyjność na rynku – mówi Paweł Roszkowski, dyrektor Departamentu Zgodności i Standardów, UNIQA.

Vivid Games zawarła umowę na produkcję i dystrybucję kolejnej gry

Vivid Games zawarła umowę z polską spółką z branży FMCG. Bazując na doświadczeniu zebranym podczas produkcji wcześniejszych gier, Spółka stworzy grę free-to-play typu endless runner, bazując na IP znanej marki z branży FMCG. Właściciel marki zapłaci za produkcję 250 tys. USD i będzie opłacać przygotowanie aktualizacji tytułu.

Partnerstwo biznesowe z właścicielem marki słodyczy jest dla Vivid Games kolejnym, po umowie zawartej w lipcu z BoomBit S.A., krokiem realizowanej strategii,

“Tak jak zapowiadałem, pozostajemy skupieni na realizacji naszej strategii. Najnowsze partnerstwo biznesowe jest dla Spółki nowego rodzaju doświadczeniem i daje perspektywy na efekt synergii. Po raz pierwszy stworzymy grę bazującą na znanej marce, która fizycznie istnieje i to w zupełnie innym niż Vivid Games sektorze. To lekcja, z której z pewnością wyciągniemy wnioski przydatne w promocji i rozwoju uniwersum Real Boxing. Wierzę, że to także pomoże wyjść z naszymi własnymi IP poza świat cyfrowy. Na etapie skierowania nowej gry do testów ujawnimy więcej szczegółów dotyczących nowego partnera. Środki pozyskane z kontraktu wzmocnią naszą płynność finansową i pozwolą rozwinąć kompetencje deweloperskie zespołu produkcyjnego. Jesteśmy otwarci na kolejne tego rodzaju umowy. Zależy mi na zbudowaniu podstaw, także finansowych, do dalszego rozwoju Spółki” – podkreśla Piotr Gamracy, CEO Vivid Games.

Co tak naprawdę zmieni KSeF?

1 lipca 2024 roku w Polsce obowiązkowe stanie się korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). To zmiana nie tylko w sposobie wystawiania i przesyłania dokumentów, ale też w pracy księgowych. Jednak czy KSeF oznacza koniec księgowości, jaką znamy? Czy nowy system odbierze pracę księgowym i biurom rachunkowym?

Księgowi mają wątpliwości

KSeF budzi sporo wątpliwości. Według badania “KSeF – Fakty. Obawy. Wątpliwości” przygotowanego przez Unifiedpost Group księgowi boją się przede wszystkim tego, że przedsiębiorcy nie zrozumieją zasad działania nowego systemu. To z kolei może prowadzić do różnych problemów, takich jak błędne wypełnianie dokumentów czy zgłaszanie niepoprawnych danych.

40 procent ankietowanych księgowych spodziewa się trudności technicznych w działaniu samego narzędzia, które będą komplikować pracę i generować dodatkowy stres. Około 34 procent badanych uważa, że przepisy związane z KSeF są niejasne, co może prowadzić do problemów z ich interpretacją.

Księgowych niepokoi także to, że przedsiębiorcy, z którymi współpracują, będą niezadowoleni z nowego systemu. Jeśli nie zrozumieją, jak działa KSeF, lub narzędzie będzie generowało problemy, mogą zacząć obwiniać księgowych za te trudności.

– Księgowi wciąż nieufnie podchodzą do KSeF-u. Moim zdaniem nie mają się jednak czego bać. KSeF to poważny krok w stronę cyfryzacji i automatyzacji procesów księgowych. Nie oznacza on jednak, że księgowi zostaną zastąpieni przez maszyny. W rzeczywistości KSeF ma na celu usprawnienie pracy księgowych poprzez zmianę standardów i narzędzi, z których korzystają. Najważniejsze jest to, by byli dobrze przygotowani do obsługi nowego systemu i mogli skutecznie wspierać swoich klientów lub pracodawców – mówi Edyta Wojtas, założycielka i wiceprezes zarządu firmy BrainSHARE IT, producenta aplikacji SaldeoSMART.

Nie tylko ciemne strony. Zalety KSeF oczami księgowych

Księgowi dostrzegają też dobre strony nowego systemu. 56 procent ankietowanych przyznaje, że KSeF przynosi przyspieszenie i automatyzację procesów przetwarzania dokumentów. To ogromna zaleta, ponieważ skrócenie czasu pracy nad fakturami pozwala na większą wydajność i efektywność.

Specjaliści z branży doceniają też eliminację problemu zagubionych faktur, która przekłada się na zmniejszenie poziomu stresu i ilości czasu poświęcanego na odnajdywanie potrzebnych dokumentów. Dla 36 procent księgowych istotne jest również zminimalizowanie liczby błędów związanych z ręcznym wprowadzaniem danych. Nieco ponad 16 procent respondentów wskazuje, że główną korzyścią KSeF jest uszczelnienie systemu podatkowego.

– Według mnie Krajowy System e-Faktur jest naprawdę świetnym rozwiązaniem. I to zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla biur rachunkowych. Przede wszystkim pomoże rozwiązać problem zagubionych faktur, dokumentów, które nie docierają na czas, bo są przewożone w aucie, przechowywane w domach itd. W wielu przypadkach trafiają do księgowego w momencie, w którym nie da się już odliczyć podatku VAT. Każdy system, który pomoże to ustrukturyzować, uporządkować i gromadzić dokumenty w jednym miejscu, jest dobrym pomysłem – podkreśla Kamila Cieszkowska, księgowa, właścicielka Biura Rachunkowego Podatnik P&K Cieszkowscy.

Co zmieni KSeF? Niepewność przedsiębiorców szansą dla księgowych

KSeF zautomatyzuje wiele rutynowych zadań księgowych i biur rachunkowych. To nie oznacza jednak, że specjaliści z tej branży staną się zbędni. Wręcz przeciwnie. Ich rola będzie bardziej strategiczna i wartościowa. Co więcej, z uwagi na obawy przedsiębiorców przed nowym systemem pracy dla księgowych może być jeszcze więcej.

– Wbrew obawom KSeF to duża szansa dla branży księgowości. Prawdopodobnie przyczyni się do wzrostu liczby klientów korzystających z usług biur rachunkowych. Przedsiębiorcy, choćby ze względu na brak pewności lub skomplikowane procedury związane z KSeF, coraz częściej decydują się na skorzystanie z wiedzy i doświadczenia profesjonalistów lub sięgają po zintegrowane z KSeF platformy wspierające procesy księgowe – dodaje Edyta Wojtas z SaldeoSMART.

Wielu przedsiębiorców wciąż nie wie, jak działa KSeF. Nawet ci, którzy do tej pory sprawnie radzili sobie z samodzielnym rozliczaniem swoich finansów, zaczynają teraz szukać wsparcia księgowych i biur rachunkowych. Chcą nie tylko zrozumieć nowy system, ale także nauczyć się z niego efektywnie korzystać. Konsultacje z księgowymi i biurami rachunkowymi stają się więc nieocenionym źródłem informacji w zakresie nowych wymogów i możliwości, jakie niesie ze sobą KSeF.

Nowa wartość księgowych w świecie KSeF

Wprowadzenie KSeF to nie tylko szansa na nowych klientów dla biur rachunkowych, ale także okazja do udowodnienia wartości, jaką wnoszą księgowi do procesu rozliczeń w dobie KSeF. Ich doświadczenie i profesjonalizm będą zyskiwać na znaczeniu. Także dlatego, że nowy system usprawni ich pracę i da dodatkowy czas, który będą mogli poświęcić innym aspektom księgowym, np. analizie finansowej czy optymalizacji kosztów. A to z kolei da im szansę na poszerzenie portfolio klientów.

– Klienci korzystający z usług księgowych lub systemów zintegrowanych z KSeF również zyskują. Dzięki nowym możliwościom nie tylko mogą szybciej otrzymać zwrot VAT, ale też mają wygodny dostęp do informacji zawartych na fakturach – mówi Edyta Wojtas z SaldeoSMART.

Już teraz dzięki współczesnym technologiom proces księgowania jest częściowo zautomatyzowany, ale nadal wymaga wiedzy i weryfikacji specjalisty. Dla przykładu – automatyczne wczytywanie faktur z wykorzystaniem technologii OCR odciążyło księgowych w żmudnym, ręcznym przepisywaniu dokumentów, ale nie zabrało im pracy. Księgowi nadal odgrywają kluczową rolę w zapewnieniu poprawności zaksięgowanych danych oraz dokładności dekretacji.

– Moim zdaniem od 1 lipca 2024 roku księgowość stanie się bardziej efektywna, ale KSeF nie wyeliminuje roli specjalisty. Nadal będziemy potrzebować wiedzy i doświadczenia księgowego – zauważa Edyta Wojtas.

KSeF to nie konkurencja, lecz szansa na rozwinięcie umiejętności i dostosowanie się do nowych standardów pracy. Wszystko wskazuje na to, że zainteresowanie biurami rachunkowymi, które specjalizują się w systemie KSeF, będzie rosnąć, a samo narzędzie przyniesie korzyści zarówno księgowym, jak i ich klientom.

O wynikach wyborów zdecydują pracownicy – stanowią niemal 60 proc. głosujących

Według danych GUS ok. 17 mln Polaków jest aktywnych zawodowo. To spora grupa, której głos w wyborach może zdecydować o być lub nie być niejednej partii. W trwającej kampanii pomysłów dot. pracy nie brakuje. Do ich spełnienia niejednokrotnie potrzebne będzie bardzo dużo czasu, nakłady finansowe, reformy, nowe technologie oraz ludzie. Niestety wiele propozycji może rozbić się o braki kadrowe i politykę migracyjną.

  • Według Państwowej Komisji wyborczej prawo do głosowania ma przeszło 29 mln Polaków. Ci aktywni zawodowo stanowią ponad połowę elektoratu (niemal 59 proc.), który już niebawem opowie się za danym ugrupowaniem.
  • Partia, która przekona do swoich racji Polaków pracujących w budżetówce, na umowach śmieciowych czy tych mających problem z pracodawcą nie płacącym pensji na czas ma zatem szansę na sporą pulę głosów.
  • Kwestie związane z pensją są najczęstszym tematem skarg od pracowników do PIP. Tylko w 2021 r. roku inspektorzy pracy wyegzekwowali wynagrodzenia i inne świadczenia w wysokości 63,8 mln zł dla 21,3 tys. osób, a w 2022 r. było to 78 mln zł. dla 52 tys. zatrudnionych.
  • Podwyżki pensji dla budżetówki to głosy kolejnych milionów wyborców – w sektorze administracji publicznej, obronie narodowej, edukacji i służbie zdrowia pracuje bowiem ok. 3,65 mln. Polaków.
  • Umowy śmieciowe są tematem dotyczącym kolejnego miliona mieszkańców naszego kraju. Z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że na śmieciówkach pracuje około 1,35 miliona osób.
  • Ugrupowania nie zapominają też o ludziach młodych, a tych na rynku pracy nie brakuje – w II kw. tego roku 946 tys. osób w wieku 15-24 lata i 3,8 mln między 25 a 34 r. ż. było aktywnych zawodowo (w tych grupach wiekowych pracy nie miało kolejno 117 tys. i 99 tys. osób/GUS).
  • Pomyślano też o zdrowiu pracowników, a z tym wielu z nas miewa problem. Tylko w 2022 r. zarejestrowano w Polsce 27 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy na łączną liczbę 288,8 mln dni.
  • Z propozycji wyborczych – powrotu niedziel handlowych – mogą nie być zadowoleni pracownicy handlu, a jest ich nawet 2 mln.

Ugrupowania startujące do Sejmu i Senatu prześcigają się w propozycjach dla pracodawców i pracowników. Gra jest warta świeczki, bo w naszym kraju prowadzonych jest 4,3 mln działalności gospodarczych oraz ok. 602 tys. spółek, a liczba osób aktywnych zawodowo przekracza ponad 17 mln (GUS).  Partie obiecują im wzrost wynagrodzeń, wsparcie kobiet wracających na rynek pracy, obniżenie kosztów zatrudniania, dofinasowanie do stanowisk zdalnych, nowoczesne rozwiązania informatyczne, ułatwiające osobom młodym poszukiwanie pracy, ułatwienie organizowania się w związki zawodowe, łatwe negocjowanie podwyżek, 100 procent płatnego na L4, brak zgody na „śmieciówki”, 35-godzinny tydzień pracy i 35-dniowy urlop.

Wiele z obietnic dotyczy podatków, bezrobocia czy organizacji pracy. Niestety pomijana jest kwestia braków kadrowych i polityki migracyjnej w kontekście tworzenia międzynarodowego rynku pracy w Polsce, a to dwie góry lodowe, o które może rozbić się każda partyjna propozycja rzucana przed wyborami.

Programy wyborcze i deklaracje brzmią pięknie, ale ich spełnienie w obecnej sytuacji nie będzie możliwe. Zmniejszenie liczby godzin pracy w większości firm nie wchodzi w grę, bo przedsiębiorcy, którzy ciepią na braki kadrowe i tak mają już problemy np. z terminową realizacją zamówień, czy rozwojem biznesu, który hamuje właśnie brak pracowników. Jeśli dodatkowo obecny zespół miałby pracować mniej, dla wielu firm oznaczałoby to ograniczenie działalności – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres. – Oczywiście w organizacji i zwiększeniu efektywności pracy mogłaby pomóc technologia – o której mówi część partii. Niestety nie każdą firmę stać na nowoczesne rozwiązania. Co więcej, jej wdrożenie w firmie i przygotowanie kadry do pracy cyfrowej i zautomatyzowanej to proces czasochłonny i nie zadzieje się z dnia na dzień. Niemniej tego typu postulaty z pewnością mogą trafić do aktywnych zawodowo wyborców. Wielu pracowników chciałby przecież mieć do dyspozycji nowoczesne narzędzia i pracować mniej niż 40 godzin, bo obecnie – według danych Eurostatu – należymy do pracusiów poświęcających na obowiązki zawodowe 41,3 godz. tygodniowozaznacza Cezary Maciołek. I dodaje, że inny z postulatów – dotacje i preferencje podatkowe dla firm, które inwestują w małych miastach i na wsiach oddalonych od wielkich aglomeracji – to dobry kierunek. Jednak jest pewien haczyk. Z badania Grupy Progres wynika, że kandydaci do pracy nie są skłonni do relokacji, a aż 80 proc. pracowników szukając nowego etatu zwraca uwagę na lokalizację firmy i nie chce tracić czasu na dojazdy w oddalone miejsca.

Partia, która przekona do swoich racji Polaków pracujących w budżetówce, na umowach śmieciowych czy tych mających problem z pracodawcą nie płacącym pensji na czas ma szansę na sporą pulę głosów. Kwestie związane z pensją są bowiem najczęstszym tematem skarg od pracowników do PIP. Tylko w 2021 r. roku inspektorzy pracy wyegzekwowali wynagrodzenia i inne świadczenia w wysokości 63,8 mln zł dla 21,3 tys. osób, a w 2022 r. było to 78 mln zł. dla 52 tys. zatrudnionych. Podwyżki pensji dla budżetówki to głosy kolejnych milionów wyborców – w sektorze administracji publicznej, obronie narodowej, edukacji i służbie zdrowia pracuje bowiem ok. 3,65 mln. Polaków. Umowy śmieciowe są tematem dotyczącym kolejnego miliona mieszkańców naszego kraju. Z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że na śmieciówkach pracuje około 1,35 miliona osób. To dużo. Jednak problemem nie jest zawieranie takich umów, a ich niewłaściwe stosowanie i tym wypadałoby się zająć w pierwszej kolejności.

Ugrupowania nie zapominają też o ludziach młodych, a tych na rynku pracy nie brakuje – w II kw. tego roku 946 tys. osób w wieku 15-24 lata i 3,8 mln między 25 a 34 r. ż. było aktywnych zawodowo (w tych grupach wiekowych pracy nie miało kolejno 117 tys. i 99 tys. osób/GUS). Nie dziwi zatem, że politycy oferują np. dofinansowanie do stanowiska pracy zdalnej, które ma zachęcać do zatrudniania i aktywizacji osób młodych, m.in. z mniejszych miejscowości i wsi czy zakaz bezpłatnych staży i wprowadzenie w tej formie aktywności minimalnej stawki godzinowej.

Pomyślano też o zdrowiu pracowników, a z tym wielu z nas miewa problem. Tylko w 2022 r. zarejestrowano w Polsce 27 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy na łączną liczbę 288,8 mln dni. Przeciętna długość zwolnienia to prawie 11 dni, a liczba zaświadczeń lekarskich wzrosła o 6,7 proc. – wynika z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Kandydujący proponują, żeby zasiłek chorobowy od pierwszego dnia nieobecności pracownika był płacony przez ZUS, czy 100 proc. płatnego L4.

Z propozycji wyborczych mogą nie być zadowoleni pracownicy handlu, a jest ich nawet 2 mln. Ci mający etat w handlu detalicznym stanowią jedną z najliczniejszych grup zawodowych w kraju. To oni, jeśli wróciliby do pracy w niedzielę – a takie pomysły też się pojawiają – to mieliby zapewnione dwa wolne weekendy w miesiącu i podwójne lub wyższe wynagrodzenie za pracę w dni wolne. Nie wszyscy chcą jednak stanąć za kasą czy wykładać towar w niedzielę.

Ok. 17 mln Polaków aktywnych zawodowo oraz pół miliona bezrobotnych ma w czym wybierać, jeśli chodzi o obietnice chętnych do rządzenia. To już ostatni dzwonek na analizę programów wyborczych i podjęcie ostatecznej decyzji. Partie mają się o kogo bić. Szkoda, że w ferworze walki zapomniano o obcokrajowcach, których rynek pracy potrzebuje. Brakuje propozycji dot. polityki migracyjnej, procedur dot. legalizacji pobytu i zatrudnienia czy walki z szarą strefą, a to problem, którego nie można zamieść pod dywan. Szczególnie, że ta kwestia dotyczy wielu firm, które zatrudniają lub chcą zatrudniać obcokrajowców – także tych z odległych kierunków. Z naszego badania wynika, że taki zamiar ma obecnie 56 proc. przedsiębiorstw, które mogą czuć się rozczarowane, że nikt z polityków nie pomyślał w jaki sposób usprawnić ten procespodsumowuje Cezary Maciołek.

Według Państwowej Komisji wyborczej prawo do głosowania ma przeszło 29 mln Polaków. Ci aktywni zawodowo stanowią ponad połowę elektoratu (niemal 59 proc.), który już niebawem opowie się za danym ugrupowaniem. To oznacza, że nawet jeśli rynek pracy nie należy do pracownika, to z pewnością na wyborczym rynku aktywni zawodowo mają bardzo duże znaczenie.

RPP znowu obniżyła stopy procentowe, tym razem o 25 pb

15 października odbywają się wybory parlamentarne, a stopy procentowe „przed” wyborami zostały obniżone dokładnie o 1 punkt procentowy. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 pb. Chwilę po ogłoszeniu decyzji złotówka wyraźnie się umacnia wobec EUR i USD, rynek najwyraźniej spodziewał się mocniejszej obniżki. Rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych spada o około 1,00%. Co warte odnotowania, nikt nie znał dokładnego czasu komunikatu RPP, z wyjątkiem Ministerstwa Finansów, które jeszcze przed decyzją ogłosiło briefing w tej sprawie.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

RPP oszczędza złotego

Rada Polityki Pieniężnej zrobiła dokładnie to, czego oczekiwał rynek. Tnie stopy procentowe o 25 punktów bazowych do 5,75%, co wydawało się dosyć oczywiste biorąc pod uwagę dosyć mocny spadek inflacji za wrzesień. Wobec sprostaniu oczekiwaniom inwestorów, złoty tym razem umocnił się po decyzji.

Inflacja za wrzesień spadła do 8,2% r/r, natomiast miesięcznie był to spadek o 0,4% m/m, jeden z większy w ostatnich latach. Właśnie dlatego wydawało się zasadne, że RPP zdecyduje się na kolejną obniżkę, choć mniejszą, aby dalej nie szkodzić polskiemu złotemu. To w zasadzie się udało, gdyż para USDPLN po teście poziomu 4,45 przed otwarciem europejskich rynków, chwilę po decyzji znalazła się na poziomie 4,37. Trochę w tym oczywiście samej słabości dolara, ale z pewnością inwestorzy w Polsce odetchnęli z ulgą, że nie mieliśmy tak dużej niespodzianki jak miesiąc temu.

Oczywiście ważne jest jeszcze to jak nisko stopy procentowe mogą być obniżone do końca tego roku oraz do końca tego cyklu. Rynek przed dzisiejszą decyzją wyceniał możliwość obniżenia stóp nawet do 5,25% w tym roku, natomiast w perspektywie 12 miesięcy stopy mogłyby spaść nawet do 4%. Nie jest to wykluczone, jeśli inflacja dalej będzie spadać, a RPP będzie chciała utrzymać negatywne realne stopy procentowe. W połowie przyszłego roku inflacja ma wynieść ok. 5% patrząc na ostatnie projekcje inflacyjne, choć oczywiście najnowsze prognozy poznamy już w listopadzie. To właśnie nowe projekcje powinny nam w największym stopniu odpowiedzieć na to, jak głęboko mogą spaść stopy. Warto w tym miejscu podkreślić, że dotychczasowe prognozy z lipca zostały sporządzone przy stałej stopie procentowej do końca horyzontu prognozy, czyli do 2025 roku. Co więcej, powinniśmy w nowych listopadowych prognozach otrzymać oczekiwania na 2026 rok, gdyż najprawdopodobniej osiągnięcie celu może przesunąć się na ten rok.

Jutro o godzinie 15:00 odbędzie się konferencja prasowa po decyzji podczas której prof. Glapiński może powiedzieć nieco więcej na temat możliwych perspektyw, gdyż sam komunikat zwykle niewiele wnosi do ewentualnych przewidywań. Pewną nowością była zapowiedziana wypowiedź wiceministra finansów dzisiaj o 16:30, ale ostatecznie konferencja prasowa została odwołana.

Autor: Michał Stajniak CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Creotech Instruments rozszerza współpracę z Kazachstanem

Creotech Instruments S.A., notowany na GPW polski producent satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, zawarł dwa porozumienia o współpracy z podmiotami z Kazachstanu podczas 74. Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego w Baku, stolicy Azerbejdżanu. Podpisane umowy są wynikiem rosnącej aktywności firmy na rynkach międzynarodowych oraz efektem realizacji jej strategii biznesowej, ukierunkowanej na międzynarodową sprzedaż systemów satelitarnych.

– Zawarte w Baku porozumienia o współpracy to efekt wieloletnich wysiłków na rzecz identyfikacji potencjalnych rynków zbytu, na których Creotech może wykorzystać swoje doświadczenie. Nasze technologie są już na tyle dojrzałe, iż szukamy partnerów wśród krajów, które pragną wspólnie rozwijać swoje programy kosmiczne, czego przykładem jest m.in. Kazachstan. Możliwość wspólnej wymiany technologii i doświadczeń może zadziałać wyłącznie pozytywnie dla dalszego dynamicznego rozwoju Creotech, zwłaszcza na arenie międzynarodowej na której dążymy do zajęcia pozycji istotnego dostawcy technologii mikrosatelitarnych komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Współpraca z Kazachstanem

Pierwsze porozumienie, podpisano z kazachską firmą Ghalam LLP, narodowym integratorem i producentem systemów kosmicznych w Kazachstanie. Umowa przewiduje współpracę w zakresie realizacji wspólnych projektów satelitarnych, wzajemne konsultacje i wymianę informacji. Druga umowa, zawarta z Ałmatyńskim Uniwersytetem Inżynierii i Telekomunikacji, dotyczy współpracy akademickiej oraz technologicznej w sektorach kosmicznym, energetycznym i telekomunikacyjnym. W podpisaniu umów uczestniczyła Wiceminister Rozwoju i Technologii Polski, Kamila Król.

Firma Ghalam LLP to narodowy integrator i producent podsystemów kosmicznych. Spółka odpowiada za rozwój kazachskiego programu kosmicznego oraz budowę nowych statków kosmicznych. Ghalam zamierza także aktywnie działać na rynku testowania technologii kosmicznych. W tym celu w Kazachstanie wybudowano kompleks montażowo-testowy statków kosmicznych, który znajduje się w Astanie. W chwili obecnej Kazachstan posiada na orbicie dwa satelity telekomunikacyjne i trzy statki kosmiczne do celów obserwacji Ziemi.

Ałmatyński Uniwersytet Inżynierii i Telekomunikacji imienia Gumarbek Daukeyev jest jednym z wiodących uniwersytetów technicznych w Azji Środkowej. Zapewnia szkolenia w dziedzinie inżynierii kosmicznej, technologii informatycznych i bezpieczeństwa informacji, robotyki, sztucznej inteligencji energetyki cieplnej, elektrotechniki i telekomunikacji. Wydział uczelni kształci specjalistów w ramach programów studiów wyższych: licencjackich, magisterskich i doktoranckich.

Międzynarodowy Kongres Astronautyczny

International Astronautical Congress to prestiżowe wydarzenie, które przyciąga liderów i ekspertów z branży kosmicznej z całego świata już od 1950 roku. Tegoroczna, 74 edycja odbywa się w Baku w dniach 2-6 października, umożliwiając wymianę wiedzy oraz doświadczeń w obszarze badań i technologii kosmicznych pośród przedstawicieli przemysłu kosmicznego, promując budowanie międzynarodowych relacji i współpracy. IAC 2023 to ponad 5000 uczestników. Dodatkowo, tegoroczna edycja jest szczególnie ważna dla Polski, ponieważ w trakcie konferencji odbędzie się głosowanie dotyczące wyboru gospodarza IAC w roku 2026 – Polska stara się o organizację tego wydarzenia w Poznaniu. Na stoisku polskiego sektora kosmicznego, którego organizatorem jest POLSA, przedstawiciele agencji wraz z obecnymi na miejscu krajowymi firmami prezentują szeroką ofertę i specjalizacje polskiej branży kosmicznej.

Skutki obniżki stóp procentowych – komentarz Stanisława Gomułki

Spadek stopy referencyjnej NBP o 25 punktów bazowych do 5,75%, jest drugiem z rzędu (po wrześniowym o 75 punktów bazowych). Poprzednia obniżka była zaskoczeniem dla rynków finansowych, o czym świadczy osłabienie kursu złotego w ciągu ostatniego miesiąca  o około 10%  wobec dolara oraz o około  4% wobec  euro. Dzisiejsza decyzja RPP utrzyma to osłabienie, może je nawet zwiększyć. Skutki inflacyjne tego osłabienia będą widoczne w najbliższych miesiącach, bo wzrosną ceny towarów importowanych, a import w Polsce to ponad połowa całego PKB.

Według danych GUS-u, teraz politycznie motywowane ceny paliwa, obniżyły średnie ceny tego produktu o 7%. Po  wyborach 15 października Orlen  będzie zmuszony  powrócić do cen rynkowych paliwa. Zatem w kwartale pierwszym 2024 R znaczny wzrost inflacji  w relacji r/r  wydaje się być przesądzony, z obecnego poziomu około 8% do prawdopodobnie około 10%.

Stanisław Gomułka – główny ekonomista Business Centre Club

Złoty odżywa nieco po „standardowej” obniżce stóp

Na posiedzeniu w październiku Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 pb., tym samym od czwartku stopa referencyjna będzie wynosiła 5,75%. Złoty umocnił się po decyzji, rynkowe wyceny zakładały bowiem większy ruch.

Druga z rzędu obniżka stóp procentowych w Polsce przynosi zdecydowanie mniej emocji i zmienności, niż rozpoczęcie cyklu we wrześniu. Jest ona też mniej kontrowersyjna – skala ruchu jest „standardowa”, zbieżna z oczekiwaniami konsensusu, nastąpił on także w obliczu silniejszego od oczekiwań spadku inflacji do poziomu jednocyfrowego.

W uzasadnieniu do decyzji zawartym w komunikacie po posiedzeniu Rada wspomniała, że w jej ocenie „napływające dane potwierdzają utrzymywanie się niskiej presji popytowej i kosztowej w gospodarce, a także ograniczenie presji inflacyjnej w warunkach osłabionej koniunktury w otoczeniu polskiej gospodarki”. Poza tym w komunikacie nie widać istotnych zmian w stosunku do września – stąd ciężar wyjaśnienia decyzji spoczywa na czwartkowej konferencji prasowej prezesa Glapińskiego.

Ciekawym wątkiem pobocznym w kontekście posiedzenia RPP są ogłoszenia Ministerstwa Finansów. Przed decyzją pojawiła się informacja o zaplanowanym na 16:30 wystąpieniu wiceministra finansów Artura Sobonia ws. decyzji Rady. Po decyzji jednak ów briefing odwołano. Możemy jedynie spekulować, ale sprawia to wrażenie, jakby Ministerstwo Finansów przestraszyło się potencjalnej dużej obniżki i było w gotowości, żeby interweniować słownie. Gdy doszło do „standardowego” ruchu, którego wynikiem było umocnienie złotego, nie było takiej potrzeby, więc być może dlatego konferencję odwołano.

Reakcja złotego

Wyceny rynkowe przed decyzją sugerowały, że inwestorzy spodziewają się większego cięcia niż konsensus, licząc na ruch o mniej więcej 50 pb. Naturalnie więc złoty w obliczu mniejszego cięcia umocnił się – w pierwszej chwili kurs EUR/PLN znalazł się poniżej poziomu 4,60 (najniżej od tygodnia), a obecnie oscyluje wokół niego.

Choć globalne zawirowania na rynkach w ostatnim czasie nie są sprzyjające dla złotego, możliwe, że jedno z istotniejszych ryzyk krajowych zaczyna tracić na znaczeniu. Rada nie zaskoczyła konsensusu i wydaje się, że kurs złotego może być dla decydentów istotniejszy, niż sugerował prezes Glapiński po wrześniowej decyzji. Może to zwiększać szanse na powolne dostosowania w polityce pieniężnej. Żeby to potwierdzić, czekamy na jutrzejszą konferencję prasową prezesa NBP. Komunikacja banku centralnego z rynkiem ma kluczowe znaczenie, szczególnie w tak newralgicznym okresie jak obecnie.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

RPP zdecyduje o stopach procentowych. Wybory mogą mieć wpływ na decyzję

Wszyscy wiemy, że Rada Polityki Pieniężnej jest niezależna, ale też nie działa ona w próżni. W związku z czym RPP musi brać inne czynniki pod uwagę, prowadząc politykę monetarną. Biorąc pod uwagę bliskość wyborów, to posiedzenie wydaje się wyjątkowo interesujące.

Czekając na RPP

Dzisiaj decyzja Rady Polityki Pieniężnej. Analitycy na rynku po wrześniowym szoku są znacznie bardziej asekuracyjni. Na stole są dwa najpopularniejsze scenariusze. Z jednej strony mamy utrzymanie obecnej stawki, co po silnym wrześniowym szoku wydaje się racjonalne. Z drugiej strony mamy postulat kontynuowania cyklu z obniżką o 0,25%. Większa redukcja byłaby już niespodzianką. Idea kontynuacji cyklu przy silnie spadającej inflacji ma swoje uzasadnienie. Należy jednak pamiętać, że RPP nie może nie wiedzieć o tym, co dzieje się na rynku paliw. W rezultacie tłumaczenie tego takim sukcesem w walce z inflacją w oderwaniu od kontekstu wyborczego to bzdura. Jakich reakcji można spodziewać się na złotym? Jeżeli stopy procentowe spadną, można oczekiwać wzrostu kursu euro i innych walut względem złotego. Będzie to wynikało z zamykania pozycji w Polsce, opartych o stałą stopę procentową. Jeżeli nie zmienią się, można z kolei oczekiwać umocnienia z analogicznego powodu.

Australia nie zmienia stóp procentowych

Królewski Bank Australii nie zmienił stóp procentowych. Kraj ten podobnie jak większość państw na świecie zmaga się z wysoką inflacją. Warto jednak pamiętać, że obecnie trend jest bardzo korzystny. Jeżeli zostanie utrzymany, jest szansa, że jeszcze w tym roku Australia uzyska realnie dodatnie stopy procentowe. Jest to sytuacja, kiedy stopa procentowa nie jest niższa od rocznej inflacji. Wtedy konsumenci mają realną zachętę do oszczędzania, bo rynkowy koszt pieniądza zaczyna być wyższy od jego utraty wartości, co przestaje napędzać spiralę inflacyjną. Po samej decyzji doszło do umocnienia kursu dolara australijskiego względem dolara amerykańskiego. Powodem był strach przed obniżką stóp i odwracanie pozycji po decyzji.

Turcja przegrywa z inflacją

W Turcji właśnie boleśnie przekonujemy się, że raz nierozwiązane problemy potem się szybko mszczą. Widać to na przykładzie inflacji. Obecna działalność w ramach podwyżek stóp procentowych to krok w dobrą stronę, ale absolutnie niewystarczający. Pamiętajmy, że wzrost stóp procentowych przeważnie ma wpływ na rynek dopiero po jakimś czasie. Literatura wskazuje najczęściej kilka kwartałów. Nawet w dzisiejszych czasach, gdzie dostęp do informacji jest coraz lepszy, powoduje to, że obecne wzrosty stóp procentowych jeszcze nie powinny działać. Z drugiej strony stopy procentowe wynoszą 30% a inflacja 61,5%. Jeżeli pieniądz traci na wartości tak dużo, to lokowanie go w okolicy stopy procentowej nie powoduje, że obywatele przestają wydawać, by oszczędzać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz decyzji Rady Polityki Pieniężnej mamy też raport ADP na temat zatrudnienia w USA.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Popyt na kredyty mieszkaniowe nadal bardzo wysoki. Wartość wniosków o 250% wyższa r/r

O 248,8% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe we wrześniu 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM). Wartość Indeksu oznacza, że we wrześniu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 248,8% w porównaniu do września 2022 r.

We wrześniu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 36,59 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 13,58 tys. rok wcześniej – jest to wzrost o 169,5%. W porównaniu do sierpnia 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy spadła jednak o 5,9%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego we wrześniu br. wyniosła 417,36 tys. zł i była wyższa o 23,6% w relacji do wartości z września 2022 r. W porównaniu do sierpnia 2023 r. wzrosła ona o 1,7%.

– Popyt na kredyty mieszkaniowe nadal jest bardzo wysoki. Potencjalni kredytobiorcy złożyli we wrześniu tego roku wnioski kredytowe na wartość aż dwuipółkrotnie wyższą niż przed rokiem. Oznacza to, trzeci historycznie najwyższy poziom Indeksu Popytu. Są trzy powody tak wysokiej wartości Indeksu Popytu we wrześniu br. Pierwszym powodem jest większa liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy. Wzrosła z 13,5 tysiąca we wrześniu zeszłego roku do 36,6 tysiąca we wrześniu br. Jest to m.in. efekt dużego zainteresowania kredytem mieszkaniowym w ramach programu „Kredyt 2 proc.”. Szacujemy, że ok. 60% wśród osób ubiegających się o kredyt mieszkaniowy w sierpniu br. to osoby w wieku do 45 lat, nieposiadające wcześniej kredytu mieszkaniowego, składające wniosek o kredyt do kwoty 600 tys. zł w banku uczestniczącym w programie. Z drugiej strony wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe wynika z poprawy sentymentu do kredytów mieszkaniowych wśród potencjalnych kredytobiorców, którzy z przyczyn formalnych nie mogą być beneficjentami programu, ale wzrosła ich zdolność kredytowa. Zdolność kredytowa rośnie bowiem w wyniku realnego wzrostu wynagrodzeń, spadku WIBOR-u zarówno w reakcji na obniżkę stopy referencyjnej o 0,75 p.p., jak i w oczekiwaniu na dalsze spadki stóp procentowych. W konsekwencji nastąpił wzrost dostępności kredytu mieszkaniowego, co bezpośrednio przyczyniło się do wzrostu popytu. Interpretując odczyt Indeksu trzeba pamiętać, że we wrześniu 2022 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało stosunkowo mało osób, powodując niską bazę porównawczą dla września br. Właśnie efekt statystyczny niskiej bazy z września 2022 r. częściowo odpowiada za tak wysoki obecny odczyt BIK Indeksu Popytu. Istotnym czynnikiem jest także wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do rekordowej wartości aż 417,36 tys. zł – to prawie o 1/4 wyższa wartość w porównaniu do września 2022 r. Tak wysoka kwota wynika zarówno ze wzrostu cen nieruchomości, jak i z faktu, że duża część osób chcących skorzystać z programu „Kredyt 2 proc.” składa wnioski na kwoty zbliżone do górnego poziomu ograniczenia w tym programie (500 tys. zł dla singli i 600 tys. zł dla małżeństw) – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Nadal warto więc śledzić zachowanie dwóch składowych Indeksu, tj. liczbę osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy oraz średnią kwotę wnioskowanego kredytu. Jeżeli chodzi o ten pierwszy element to decydującym może być poziom zainteresowania programem „Kredyt 2 proc.”. Warto zauważyć, że największa liczba osób wnioskowała o kredyt w lipcu – efekt skumulowanego zainteresowania, w sierpniu wnioskowało już mniej klientów, a we wrześniu jeszcze mniej. Co do drugiego elementu, to średnia wnioskowana kwota kredytu powinna nadal rosnąć wraz ze wzrostem cen nieruchomości – puentuje prof. Waldemar Rogowski główny analityk Grupy BIK.Popyt na kredyty mieszkaniowe

Bezpieczny Kredyt 2%. Miało być łatwiej o mieszkanie, a wyszło …

Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce we wrześniu 2023 r. wyniosła 5,4 tys. W tym samym czasie do oferty deweloperzy wprowadzili 4 tys. lokali.  Choć był to wyraźny, 34% wzrost wprowadzeń w porównaniu do sierpnia, trudno zasypać powiększającą się przepaść pomiędzy popytem a podażą. Od początku roku deweloperzy sprzedali o blisko 13 tys. mieszkań więcej niż wprowadzili do sprzedaży, a napędzany BK2% popyt wysysa oferty również z rynku wtórnego.

Od czerwca sprzedaż na rynku pierwotnym utrzymuje się na zbliżonym poziomie 5,4 tys. lokali sprzedawanych miesięcznie na 7 największych rynkach. W ciągu trzech kwartałów deweloperzy działający w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu, Łodzi i Katowicach sprzedali 41,4 tys. mieszkań, o ponad 9% więcej niż w całym 2022 r. Jednocześnie do sprzedaży trafiło 28,6 tys. lokali, o ponad 10 tys. mniej niż w analogicznym okresie minionego – słabego dla rynku mieszkaniowego roku – i o ponad 45% mniej niż sprzedano od stycznia do września 2023 r.Sprzedaż nowych mieszkań

Wybór mieszkań od deweloperów spadł do poziomu z końcówki 2021 r., a zatem okresu popandemicznego boomu. Tyle, że wtedy do sprzedaży trafiało blisko 6 tys. lokali miesięcznie, a sprzedaż oscylowała w granicach 4,5 – 4,7 tys. Dziś te proporcje się odwróciły. Wtedy mówiliśmy o popycie tezauryzacyjnym i ucieczce ze skumulowanymi w okresie pandemii oszczędnościami w nieruchomości. Dziś mamy do czynienia z mobilizacją popytu, który prawdopodobnie miałby w normalnych okolicznościach rynkowych szansę pojawić się dopiero w ciągu 2-3 najbliższych lat. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

To przekłada się zdaniem ekspertki Otodom na gorączkę, która nienaturalnie winduje ceny. Te na samym rynku pierwotnym wzrosły w ujęciu rocznym od 15% w Trójmieście do 23% w Krakowie. Dziś średnie ceny mieszkań na rynku deweloperskim wynoszą 15 tys. zł/m2 w Warszawie, 14,4 tys. zł/m2 w Krakowie, 13,4 tys. zł/m2 w Gdańsku, 12,4 tys. zł/m2 we Wrocławiu, 11,7 tys. zł w Poznaniu, 11,0 tys. zł/m2 w Katowicach i 9,2 tys. zł/m2 w Łodzi.

ceny nowych mieszkań

Nabywcy w Krakowie w najtrudniejszej sytuacji

Ci, którzy są zainteresowani zakupem mieszkań w Krakowie są dziś w najtrudniejszej sytuacji. Nie dość, że średnia cena ofertowa przekracza tam już 14 tys. zł/m2 i była na koniec września o 23 % wyższa niż przed rokiem, to jeszcze wybór dostępnych do zakupu mieszkań jest o połowę (51%) mniejszy niż we wrześniu 2022 r.

Teoretyczny czas wyprzedaży, który w przypadku zrównoważonego rynku wynosi ok. 4 kwartałów, spadł tam obecnie do 1,4 kwartału, a to oznacza że w sytuacji utrzymania obecnej skali popytu dostępna oferta mogłaby się wyprzedać w ciągu 4 miesięcy.

Nie lepiej jest w Warszawie, Wrocławiu czy Trójmieście. W ciągu 9 miesięcy ze stanu względnej równowagi zeszliśmy do alarmującego poziomu 4-5 miesięcy wyprzedaży co świadczy o skrajnej nadwyżce popytu nad podażą. Nawet w przypadku takich miast jak Łódź czy Katowice, gdzie wzmożona aktywność deweloperów na przełomie roku mogła dawać przesłanki do większej ostrożności przy uruchamianiu kolejnych inwestycji, zainteresowanie nabywców równoważy sporą jak na te rynki nową podaż. – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics..

Eksperci są zgodni. Niecodzienny i działający destabilizująco na rynek popyt swoje źródło ma w programie rządowych dopłat do zakupu w ramach programu Pierwsze Mieszkanie. Jednocześnie przy wciąż słabym tempie rozpatrywania wniosków przez banki, ostrożność deweloperów jest w pewnym stopniu uzasadniona.

Do czasu przeprocesowania przez banki pierwszej, lipcowej fali wniosków o BK2% trudno mówić o faktycznym wpływie tego rządowego programu na skalę zakupów na rynku mieszkaniowym. Liczba wniosków raportowana przez BIK jest w jakiejś części zwielokrotniona w procesie ubiegania się o decyzję kredytową. Część rezerwacji czy umów przedwstępnych ma również szansę nie zostać sfinalizowanych ze względu na niespełnienie wymogów przyznania kredytu z dopłatą. Na razie nie odnotowaliśmy istotnego wzrostu liczby “zwrotów” czy powrotów mieszkań z rezerwacji, ale wciąż jeszcze zbyt wcześnie by zjawisko to mogło zaistnieć na większą skalę. Na dziś najważniejszym i niezaprzeczalnym efektem działania programu jest wzrost cen i spadek dostępności mieszkań. – komentuje Katarzyna Kuniewicz, ekspertka Otodom Analytics.

ceny nowych mieszkań 2

Gdzie jeszcze można kupić mieszkanie za BK2%?

Coraz mniej mieszkań mieszczących się w całkowitej cenie zakupu do 800 tys. zł można znaleźć w ofercie deweloperów na 7 największych rynkach. W styczniu takich ofert było 29,5 tys., a na koniec września o prawie 10 tys. mniej.

Na spadek dostępności takich mieszkań składają się dwa czynniki. Generalnie przy niskiej nowej podaży oferta mieszkań się kurczy, niezależnie od tego czy są to lokale, których cena całkowita mieści się w granicach do 800 tys. zł czy nie. Jednocześnie rosną ceny, co sprawia, że coraz mniej z nich i coraz mniejsze pod względem powierzchni mieszkania można kupić przy wsparciu rządowego subsydium. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Licząc średnio dla wszystkich miast, cena 1 m2 mieszkań, które wciąż można kupić ze wsparciem BK2% na rynku pierwotnym 7 największych miast wzrosła w ciągu ostatnich 9 miesięcy o 900 zł z 10,6 tys. zł/m2  do 11,5 tys. zł/m2. W styczniu można było w tej kwocie kupić przeciętnie 51,5 m2. Dziś jest to średnio mniej niż 49 m2.

Najbardziej ubyło mieszkań w cenie całkowitej do 800 tys. zł w Krakowie (-65% w porównaniu do stycznia) i w Warszawie (-47%). Przybyło ich natomiast w Katowicach i Łodzi (po 9% w porównaniu do stycznia).

Dolar jeszcze silniejszy. Czy złotego czeka kolejna fala spadków?

Ankieta JOLTS pokazała siłę rynku pracy. Liczba wakatów urosła do ponad 9,6 mln, co okazało się wynikiem przewyższającym oczekiwania. Dolar umocnił się a rentowności amerykańskiego długu ponownie urosły. Indeksy z Wall Street oraz Europy zakończyły dzień na sporych stratach, Nasdaq Composite spadł o 1,9 proc. a Dax zniżkował o 1,1 proc. Po wzroście pary walutowej USD/JPY prawdopodobnie doszło do interwencji, co skutkowało dynamiczny spadkiem kursu do poziomu 147,30. Japońscy urzędnicy odmówili jednak potwierdzenia jakiejkolwiek ingerencji na rynku FX.

Dolar podąża wzrostową ścieżką a kolejne dane jedynie pomagają mu w kontynuacji aprecjacji. W poniedziałek na siłę USD wpłynął pozytywny wynik ISM dla przemysłu. Wczoraj niespodzianka w wyniku ankiety JOLTS ponownie wsparła walutę. Dodatkowo poznaliśmy kilka komentarzy z Fed. Raphael Bostic powtórzył znaną sentencję, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na wysokim poziomie przez długi czas. Prezes Fed z Cleveland Loretta Mester poszła nawet o krok dalej i podkreśliła możliwość kolejnej podwyżki w tym roku. Tym samym kurs EUR/USD wciąż utrzymuje się poniżej poziomu 1,05 i pozostaje pod nim coraz dłużej.

Dziś poznamy kolejną paczkę danych. Najważniejszy wydaje się być raport ISM dla usług, ale zakładam że inwestorzy nie przejdą obojętnie obok odczytu ADP, bowiem za 2 dni otrzymamy rządowe dane na temat sytuacji na rynku pracy i z pewnością rynek będzie chciał się pozycjonować pod nie.

Obecny obraz rynku to silny dolar, rosnąc rentowności długu USA oraz spadające indeksy, które obawiają się, że restrykcyjna polityka monetarna pozostanie na dłużej.

Po kilku tygodniach powolnego zbliżania się pary walutowej USD/JPY do poziomu 150,00, wczoraj w końcu poziom ten został osiągnięty. Chwilę później zobaczyliśmy gwałtowny spadek w kierunku 147,00. Zabrakło jednak oficjalnego komunikatu o interwencji ze strony Ministerstwa Finansów lub Banku Japonii. Dziś rano para walutowa po odreagowaniu tych spadków, ponownie zniżkuje. Można oczywiście zakładać, ze po prostu część inwestorów obawiając się interwencji pozbyła się wczoraj długich pozycji na tej parze walutowej, bo uważała, że historia może się powtórzyć.

Ostatecznie jednak interwencje niewiele zmieniają w fundamentalnej sytuacji. Dopóki gospodarka amerykańska wydaje się być bardzo solidna (co daje argument dla Fedu do utrzymywania stóp na wysokim poziomie), a BoJ nie dąży do wyjścia z ultra-ekspansywnej polityki pieniężnej, istnieją silne argumenty dla trendu wzrostowego USDJPY.

Rada Polityki Pieniężnej podejmie dziś kolejną decyzję w sprawie polityki monetarnej. Przypomnijmy, że we wrześniu koszt pieniądza w Polsce został obniżony aż o 75 punktów bazowych co doprowadziło do lawinowej wyprzedaży złotego. Konsensus Bloomberga oraz PAPu zakłada spadek tym razem o jedyne 25 pb. Brak przewidywalności co do decyzji RPP powoduje, że istnieje duże ryzyko, że złoty ponownie znajdzie się dziś pod presją i ulegnie deprecjacji. Nie można wykluczyć ponownego mocniejszego ruchu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Maciej Ćwikliński nowym Prezesem Intermarché w Polsce

Nowy Prezes Zarządu Grupy Muszkieterów, Sławomir Czarnecki wprowadził we wrześniu pierwszą strategiczną zmianę w strukturach firmy. Na stanowisko Prezesa Intermarché w Polsce powołał Macieja Ćwiklińskiego, doświadczonego przedsiębiorcę, który jest jednocześnie właścicielem dwóch supermarketów sieci. W nowej roli wesprze go wyznaczony równolegle zarząd, złożony wyłącznie z właścicieli sklepów Intermarché w Polsce.

Maciej Ćwikliński w roli Prezesa

Jako Prezes Zarządu Intermarché, Maciej Ćwikliński stanie na czele spółki SCA PR Polska, odpowiedzialnej za budowanie i realizację strategii handlowej sieci w całym kraju oraz na czele spółki SCA Petrole, która nadzoruje dystrybucję paliw do blisko 70 stacji paliw działających przy supermarketach szyldu. Jest to jego druga kadencja w roli Prezesa, do której wraca po kilkuletniej przerwie.

Maciej Ćwikliński prowadzi obecnie dwa punkty sprzedaży Intermarché – w Słupcy i Błoniu. Ukończył Politechnikę Poznańską, a przed przystąpieniem do Muszkieterów zdobywał doświadczenie w kilku firmach handlowych na kierowniczych stanowiskach. W ramach zaangażowania na rzecz Grupy zajmował się marketingiem sieci, a także negocjacjami zakupowymi. Pełnił również funkcję członka Zarządu IMMO Muszkieterowie, spółki odpowiedzialnej za rozwój i zarządzanie majątkiem Grupy w Polsce.

– Powierzenie mi na nowo misji zarządzania siecią Intermarché jest wyrazem zaufania dla mnie i całego zarządu, który wraz ze mną weźmie odpowiedzialność za przyszłość marki w Polsce. Naszym kluczowym celem jest powrót do rozwoju, aby w perspektywie kilku najbliższych lat osiągnąć masę krytyczną. Po okresie restrukturyzacji jesteśmy gotowi na to, aby, wykorzystując wszelkiego rodzaju możliwości, w tym poprzez przyłączenia istniejących sklepów, sieci oraz aliansów zakupowych, sukcesywnie realizować nakreślone plany wzmocnienia pozycji Intermarché na polskim rynku. Równolegle będziemy także zabiegać o klientów, konstruując właściwą politykę handlową całego szyldu, wszystkich sklepów i stacji paliw – mówi Maciej Ćwikliński, Prezes Dyrekcji Handlowej Intermarché w Polsce.

Nowy Zarząd Intermarché w Polsce złożony wyłącznie z właścicieli sklepów

Grupa Muszkieterów wyróżnia się unikatowym modelem biznesowym, w ramach którego kluczowe funkcje w strukturach Grupy pełnią zrzeszeni w niej przedsiębiorcy. Intermarché stanowi niespełna 250 niezależnych właścicieli supermarketów. Nowo powołany zarząd świadczy o realizacji wartości kultury współtworzenia firmy. W składzie zarządu Dyrekcji Handlowej Intermarché w Polsce znaleźli się:

• Katarzyna Jaworek (właścicielka Intermarché w Łowiczu),
• Rafał Becela (właściciel Intermarché w Wolsztynie i Zbąszyniu),
• Grzegorz Kańtoch (właściciel Intermarché w Bukownie),
• Marek Cieluba (właściciel Intermarché w Lipnie).

Deloitte: Polska drugą najchętniej wybieraną lokalizacją dla Centrów Usług Wspólnych na świecie

Centra Usług Wspólnych (Shared Service Centres, „SSC”) oraz centra GBS (Global Business Services, „GBS”) stają się coraz bardziej elastyczne, cyfrowe i efektywne kosztowo – wynika z raportu firmy doradczej Deloitte pt. Global Shared Services & Outsourcing Survey 2023. Jednym z najważniejszych priorytetów dla liderów takich jednostek na świecie jest wdrażanie nowoczesnych rozwiązań cyfrowych umożliwiających przede wszystkim standaryzację oraz efektywny przebieg obsługiwanych procesów. Wśród nich znajduje się również wsparcie rozwiązań analitycznych, planistycznych oraz raportowych – dostarczających wartość dla klienta GBS, czyli biznesu. Badanie Deloitte wykazało, że kluczowym obszarem działania Global Business Services są również kwestie społecznej odpowiedzialności biznesu (ESG).

Autorzy raportu Global Shared Services & Outsourcing Survey 2023 przyjrzeli się Centrom Usług Wspólnych oraz centrom Global Business Services. Jak wskazują, w obliczu dynamicznych zmian gospodarczych centra usług biznesowych wciąż priorytetowo traktują kwestię redukcji kosztów. Jak wynika z raportu, około 70 proc. GBS planuje reorganizację portfela usług świadczonych w modelu GBS przy zachowaniu dotychczasowych lokalizacji. W przypadku decyzji o zmianie lokalizacji ponad połowa z nich jest podyktowana dążeniem do obniżenia kosztów. Warto również zwrócić uwagę na to, że istotna część zmian lokalizacji wynika z poszukiwania pracowników o określonych kompetencjach.

Obecnie Centra Usług Wspólnych oraz GBS charakteryzują się rosnącą zwinnością, są w większym stopniu scyfryzowane i wydajne kosztowo, co wynika nie tylko z dążenia do zwiększenia efektywności, ale przede wszystkim z chęci stałego ulepszania jakości obsługi klientów oraz doświadczeń pracowników. Dążą do stałego podnoszenia ich rozwiązań cyfrowych poprzez m.in.: automatyzację, systemy workflow czy wspólne systemy ERP, ale również tych dostarczających wartość dla klienta GBS, czyli biznesu.

Kolejna edycja badania wskazuje, że Centra Usług Wspólnych są, albo dążą do tego, by być coraz bliżej biznesu. Niejednokrotnie nowopowstałe GBS raportują bezpośrednio do zarządów lub osób na stanowiskach C-level. Konsekwencją tego jest fakt, że wdrażane rozwiązania cyfrowe w zakresie planowania, analityki i raportowania są projektowane tak, aby zaspokoić potrzeby informacyjne poszczególnych liderów i tym samym wesprzeć ich w podejmowaniu decyzji. Posiadając komplet informacji o przedsiębiorstwie, Global Business Services zmieniają swoją rolę coraz efektywniej wspierając liderów w prowadzeniu biznesu – mówi Monika Warmbier, partner, liderka Global Business Services w Polsce, Deloitte Polska

Jak się okazuje, dla centrów usług wspólnych nie pozostają również obojętne kwestie związane ze społeczną odpowiedzialnością biznesu. Połowa respondentów nie określiłaby ESG mianem głównego obszaru swoich zainteresowań (53 proc.), natomiast druga połowa uważa wręcz przeciwnie (47 proc.). Ciekawe jest, że 67 proc. badanych utożsamia GBS z organizacją, która promuje odpowiedzialność społeczną i różnorodność. Również prawie połowa respondentów widzi w ESG funkcję, która może być wspierana czy obsługiwana przez GBS (np. raportowanie ESG).

Polska na światowym podium

Spośród najbardziej popularnych lokalizacji Centrów Usług Wspólnych w 57 państwach podium zajęły odpowiednio: Indie, Polska i Meksyk. Zaraz za nimi plasują się Stany Zjednoczone, które mogą się pochwalić największymi SSC.

Polska, zaraz obok Bułgarii, Irlandii, Meksyku i Malezji, znalazła się w grupie krajów, które od 2021 r. odnotowały największy procentowy wzrost w zakresie preferencji klientów dotyczącej lokalizacji Centrów Usług Wspólnych. Powszechnie za zaletę Polski jako lokalizacji GBS uważa się: dostęp do wykwalifikowanych ekspertów, pozytywne doświadczenia klientów, zalety płynące z faktu, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej, co daje komfort wynikający z obowiązujących regulacji dotyczących bezpieczeństwa informacji, cyberbezpieczeństwa i innych.

Funkcje obsługiwane przez GBS

Głównymi funkcjami obsługiwanymi przez GBS są niezmiennie od kilku lat: finanse (tj. księgowość, raportowanie statutowe i zarządcze oraz planowanie, budżetowanie i prognozowanie – FP&A) wskazywane przez 91 proc. badanych; HR (kadry i płace, analityka, rekrutacja) – 62 proc., IT (najczęściej tzw. „service desk” choć zarządzanie projektami IT, w tym wdrożeniami, oraz zarządzanie danymi coraz częściej pojawia się w GBS) – zadeklarowało 57 proc. ankietowanych oraz zakupy (52 proc.). Rodzaj funkcji obsługiwanych przez GBS zasadniczo nie ulega zmianom. To, co się zmienia to fakt, że w ramach tych funkcji coraz częściej do GBS są przenoszone bardziej wyrafinowane elementy procesów, czyli nie tylko transakcyjne i raportowe, ale również takie, które wspierają podejmowanie decyzji w organizacji.

Wyzwania w GBS

Jednym z zasadniczych wyzwań GBS jest obszar związany z doświadczeniem klienta, czyli obsługiwanego biznesu (eng. „customer experience”). Jako przykład można podać: brak self – service, niemożność rozwiązywania niektórych problemów, długi czas reakcji oraz niejasne cele (KPI’s). Krokami, które już podejmują w celu poprawy obsługi klienta są: przeprowadzanie ankiet wśród klientów (deklaruje 63 proc. badanych), dostosowanie rodzajów usług do celów klienta (51 proc.), zwiększenie transparentności stosowanych standardów usług (48 proc.).

Jednym z kluczowych wyzwań dla przedsiębiorstw GBS jest kwestia zarządzania talentami. Obecne trendy w branży wskazują, że organizacje zmieniają priorytety w swojej strategii dotyczącej talentów – 58 proc. badanych robi to, aby skupić się na podnoszeniu możliwości rozwoju kwalifikacji, a 57 proc. w celu utrzymania dobrego samopoczucia swojego zespołu. Co ciekawe, właśnie niedobór talentów jest postrzegany jako bariera wdrożeniowa przez 40 proc. pracowników organizacji GBS, podczas gdy w poprzedniej edycji badania wskazywało na to 23 proc. respondentów, czyli aż o połowę mniej. W takich sytuacjach firmy często sięgają po zewnętrzne wsparcie ekspertów wyspecjalizowanych w wymaganych obszarach – mówi Piotr Świętochowski, partner w dziale BPS i lider zespołu wsparcia eksperckiego dla działów finansowych i centrów usług wspólnych w Deloitte Polska.

Analiza ekspertów Deloitte wskazuje, że zmienia się rola centrów GBS, które przestają być tylko zapleczem zajmującym się efektywnym kosztowo przetwarzaniem transakcji w tzw. back office, a zyskują status partnerów biznesowych dzięki swojej pełnej koncentracji na doświadczeniu klienta i użytkownika przy zachowaniu wydajności.

Transformacja cyfrowa branży

Branża GBS jest pionierem wdrożeń nowoczesnych rozwiązań IT. Niemal 60 proc. respondentów zgodnie wskazuje, że kluczowymi czynnikami rozwoju dla GBS są: automatyzacja procesów, wspólne systemy ERP (47 proc.), narzędzia workflow (45 proc.) oraz scentralizowane raportowanie i analityka. Wiele z tych rozwiązań nie byłoby możliwych, gdyby nie wdrożenie rozwiązań chmurowych. Wyzwania, z którymi przedsiębiorstwa spotkały się podczas wdrażania automatyzacji były związane przede wszystkim ze złożonością procesów oraz złożonością techniczną samych rozwiązań prowadzących do automatyzacji – deklaruje 51 proc. badanych w stosunku do 43 proc. w 2021 r. Jest to tym bardziej istotne, biorąc pod uwagę, że coraz więcej centrów przyjmuje odpowiedzialność za całość procesów (End to End).

Ciągłe doskonalenie procesów stanęło na podium obszarów zainteresowań organizacji GBS w 2023 r. 71 proc. organizacji deklaruje, że już je wdrożyło, a 23 proc. ma to w planach. Autorzy raportu przewidują, że dynamika ewolucji organizacji i rosnąca rola Global Business Services w przestrzeni biznesowej spowodują wzrost zainteresowania przedsiębiorstwami GBS w trakcie najbliższych 3 lat.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

O badaniu

Badanie Deloitte 2023 Global Shared Services and Outsourcing Survey zostało przeprowadzone wśród liderów z 40 krajów, z najlepszymi lokalizacjami SSC w około 57 różnych krajach. Globalna ankieta otrzymała około 500 odpowiedzi od respondentów z 6 branż takich jak: branża konsumencka, odnawialne źródła energii i przemysł, technologia, media i telekomunikacja, nauki społeczne i opieka zdrowotna, usługi finansowe, administracja rządowa i usługi publiczne. Badanie przeprowadzono w okresie od października 2022 r. do marca 2023 r.

Krytyczne luki w zabezpieczeniach platformy Friend.tech, doprowadziły do wycieku?

  • Friend.tech, nowa zdecentralizowana platforma społecznościowa (DeSo), która opiera się na handlu „udziałami” umożliwiającymi użytkownikom kontakt z influencerami, oskarżona została jakiś czas temu o wyciek danych przeszło 100 tys. użytkowników
  • Twórcy platformy natychmiastowo zdementowali plotki, jednak badania przeprowadzone przez ekspertów z Check Point Research wskazują, że Friend.tech posiadał krytyczne luki bezpieczeństwa.
  • Podatności pozwalały m.in. na przejęcie kontroli nad bazą danych, dostęp do czatów użytkowników oraz zmianę ich rankingu, czyli funkcjonalność, na której bazuje nowe medium społecznościowe.

Friend.tech, nowa zdecentralizowana platforma społecznościowa (DeSo), która opiera się na handlu „udziałami” umożliwiającymi użytkownikom kontakt z influencerami, oskarżona została jakiś czas temu o wyciek danych przeszło 100 tys. użytkowników. Twórcy platformy natychmiastowo zdementowali plotki, jednak badania przeprowadzone przez ekspertów z Check Point Research wskazują, że Friend.tech posiadał krytyczne luki bezpieczeństwa.

Friend.tech to coś więcej niż typowa platforma mediów społecznościowych. Jest to jedna z najnowszych platform web3, która opiera się na blockchainie i zdecentralizowanych modelach finansowych. Działa jako zdecentralizowany ekosystem, w którym popularność użytkownika wykracza poza zwykłe polubienia i retweety, bowiem przekształca się w tokeny. Można wyobrazić ją sobie jako giełdę osobowości, gdzie wartość zmienia się w odpowiedzi na dynamikę podaży i popytu. Po połączeniu konta użytkownika friend.tech z kontem X (dawniej Twitter), platforma umożliwia użytkownikom handel popularnością poprzez kupno i sprzedaż swoich „udziałów”.

Platforma, uruchomiona w sierpniu 2023 r., pojawiła się na scenie, wzbudzając emocje wśród społeczności web3 i dziennikarzy technologicznych. W stosunkowo krótkim czasie Friend.tech odnotował wyjątkowy wolumen w wysokości 38 884 ETH (w przybliżeniu 64,6 miliona dolarów), który rozdysponowano w ramach 1,5 miliona transakcji. Taki występ nie tylko przykuł uwagę; umocniło to pozycję Friend.tech, plasując ją na drugim miejscu w globalnej aktywności protokołów on-chain.Friend.tech

Chociaż Friend.tech oferuje unikalny sposób czerpania zysków z interakcji społecznych, warto się upewnić, czy jednocześnie zapewnia bezpieczeństwo danych. Sprawdzili to specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa z Check Point Research. Wyniki badania nie okazały się pomyślne dla twórców platformy. Eksperci zidentyfikowali krytyczne luki, których wykorzystanie może umożliwić osobie atakującej dostęp do bazy danych Friend.tech, zapewniającej nieautoryzowaną kontrolę nad różnymi funkcjami, w tym możliwość pobrania całej bazy danych.

Co więcej, analitycy bezpieczeństwa ustalili, że możliwe jest pobranie wszystkich prywatnych czatów znajdujących się za zaporą. Oznacza to, że rozmowy, które mają być widoczne tylko dla użytkowników, którzy zapłacili, mogą być otwierane i ujawniane bez autoryzacji! Potencjalny atakujący mógłby również zmodyfikować wartości bazy danych, a konkretnie – „punkty” rankingowe (zdobywane poprzez kupno/sprzedaż udziałów użytkowników).

Na początku września firma zespół Check Point Research podzielił się swoimi odkryciami z Friend.tech. Analitycy Check Pointa zalecają wszystkim użytkownikom zachowanie czujności i pamiętanie o właściwych praktykach bezpieczeństwa.

Grupa Dom Development z kwartalną sprzedażą na poziomie 1081 lokali

  • W III kwartale 2023 roku Grupa Dom Development sprzedała 1 081 lokali netto (wobec 703 w III kwartale 2022 roku), w tym: 402 lokale w Warszawie, 374 w Trójmieście, 189 we Wrocławiu oraz 116 w Krakowie.
  • Największą kwartalną sprzedaż Grupa odnotowała w projektach: Osiedle Wilno (101 lokali) i Urbino (55) w Warszawie, Doki (74 lokale) i Osiedle Beauforta (55) w Trójmieście, Górka Narodowa (63 lokale) w Krakowie oraz Osiedle Międzyleska (45 lokali) we Wrocławiu.
  • Łącznie, w ciągu 9 miesięcy 2023 roku, Grupa sprzedała 2 926 lokali netto, o 29% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku, kiedy sprzedaż netto sięgnęła 2 262 lokale.

PRZEKAZANIA

  • W III kwartale 2023 roku Grupa przekazała nabywcom 535 lokali, w tym 136 lokali w Warszawie, 272 w Trójmieście, 119 we Wrocławiu oraz 8 w Krakowie.
  • Na wynik finansowy za III kwartał 2023 roku wpływają głównie przekazania w projektach: Osiedle Beauforta (167 lokali) w Trójmieście, Dom na Służewcu (103 lokale) w Warszawie oraz Osiedle Komedy (79 lokali) we Wrocławiu.
  • Łącznie, w ciągu 9 miesięcy 2023 roku, Grupa przekazała 2 533 lokale wobec 2 598 lokali rok wcześniej.

OCENA SYTUACJI RYNKOWEJ

„Koniunktura na rynku mieszkaniowym w III kwartale 2023 roku sprzyjała osiągnięciu bardzo dobrych wyników sprzedażowych przez deweloperów dysponujących odpowiednią ofertą. Obserwowany od kilku kwartałów wzrost popytu, będący efektem m.in. złagodzenia przez KNF warunków oceny zdolności kredytowej oraz systematycznie rosnących wynagrodzeń, w trzecim kwartale tego roku został dodatkowo wzmocniony efektem wprowadzenia programu „Bezpieczny Kredyt 2%”. Kolejnym czynnikiem stymulującym popyt były oczekiwania na pierwsze obniżki stóp procentowych. Zostały one zmaterializowane we wrześniu 2023 roku, nawet na poziomie głębszym od spodziewanego, w postaci decyzji RPP o obniżce stóp procentowych o 0,75 pkt. proc.

Dynamiczny wzrost popytu w połączeniu z nienadążającą za nim podażą przyczynia się z kolei do dalszego istotnego wzrostu cen mieszkań.

Grupa Dom Development korzysta z ożywienia na rynku mieszkaniowym, osiągając bardzo satysfakcjonujące wyniki sprzedażowe (w trzecim kwartale 2023 roku wzrost o 29% r/r)” – komentuje Jarosław Szanajca, Prezes Zarządu Dom Development.

„W Grupie Dom Development w III kwartale br. udział transakcji sfinansowanych kredytami hipotecznymi stanowił 49% sprzedaży, podczas gdy transakcje gotówkowe stanowiły 51% sprzedaży, co potwierdza utrzymujący się w dalszym ciągu znaczący poziom zakupów o charakterze inwestycyjnym.

Mając na uwadze wysoki poziom sprzedaży w okresie wakacyjnym, Grupa Dom Development systematycznie wprowadza do sprzedaży kolejne projekty, jednocześnie uzupełniając bank ziemi.

III kwartał 2023 roku był okresem dalszej stabilizacji cen na rynku materiałów budowlanych. Niemniej jednak, utrzymująca się wysoka inflacja powoduje presję na wzrost wynagrodzeń, co z kolei może wpływać na zwiększenie kosztów budowy. W tej sytuacji, istotną przewagą Grupy Dom Development jest własne generalne wykonawstwo, dzięki któremu wykształciliśmy długofalowe relacje z naszymi podwykonawcami i ograniczamy ryzyka związane z realizacją naszych budów.

Zarząd Dom Development spodziewa się kontynuacji obserwowanych trendów w IV kwartale. Sytuacja rynkowa w nadchodzących miesiącach będzie w znacznej mierze determinowana poziomem i tempem dostosowania oferty deweloperów do rosnącego popytu i obecnych uwarunkowań makroekonomicznych. Grupa Dom Development dotychczas bardzo dobrze radziła sobie w tej sytuacji – istotnie umocniliśmy naszą wiodącą pozycję rynkową, utrzymując jednocześnie silny bilans i płynność” – wskazuje Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development.

W 2024 r. do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dopłacimy rekordową kwotę 82 mld zł

Zgodnie z projektem budżetu państwa na 2024 r. do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dopłacimy 82 mld zł. To rekordowa kwota, zaplanowana przez rząd.

– To jednak nie wszystko, bo jeżeli dodamy do tego systemu wypłaty 13 i 14 emerytury, oraz świadczenia dla rolników i służb mundurowych, to może okazać się, że łączne koszty funkcjonowania systemu emerytalnego zbliżą się do 400 mld zł – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego.

System generuje olbrzymie koszty, zadłużenie Polski rośnie i trudności z jego sfinansowaniem będą narastać.

Możemy znaleźć się w sytuacji, gdy zobowiązania państwa nie będą realizowane. Rocznik 1983, to z perspektywy systemu emerytalnego największe wyzwanie, w konsekwencji na wyż demograficzny z okresu stanu wojennego. To ten rocznik najmocniej obciąży system emerytalny, a te osoby będą przechodziły na emeryturę pomiędzy 2043 i 2048 rokiem. Ze względu na bardzo niski wiek emerytalny w Polsce w 2043 r. prognozowana stopa zastąpienia będzie na poziomie ok. 25% ostatniego wynagrodzenia. Problemy ze sfinansowaniem systemu emerytalnego będą narastać już wcześniej.

– Jeżeli przyjrzymy się prognozom ZUS lub ekonomistów zajmujących się systemem emerytalnym, to dowiadujemy się, że w kolejnych latach będziemy do emerytur dopłacać jeszcze większe środki – komentuje A.Kolek z Instytutu Emerytalnego.

Rok 2022 przyniósł rekordowy poziom wpłat na rzecz organizacji pożytku publicznego

W 2023 roku wpłaty na rzecz organizacji pożytku publicznego za rok 2022 osiągnęły rekordową wartość 1 miliarda 530 milionów złotych – poinformowało Ministerstwo Finansów. Jednocześnie odnotowano spadek liczby podatników przekazujących 1,5% swojego podatku na OPP. W związku z tym średnia kwota przekazywanego odpisu wzrosła z 70 złotych w 2022 do 121 złotych w 2023 roku.

Rekordowe 1,5 miliarda złotych dla organizacji pożytku publicznegoTo, co przewidywaliśmy w zeszłym roku i obserwowaliśmy już na początku bieżącego roku, stało się faktem – spadła liczba podatników, którzy przekazali 1,5% podatku na organizacje pożytku publicznego, ale łączna przekazana kwota wzrosła. Omawiane zjawisko jest następstwem faktu, że nie wszyscy podatnicy byli zobligowani do płacenia podatku w 2022 roku. Osoby zarabiające minimalne wynagrodzenie, które nie osiągały dochodu przekraczającego kwotę wolną, nie płaciły podatku dochodowego i tym samym nie mogły przekazać 1,5% na cele wybranej organizacji pożytku publicznego. Obecnie takich osób jest więcej niż 3 miliony, a w roku 2021 było to 1,5 miliona. Obserwujemy więc znaczący wzrost liczby podatników zarabiających minimalne wynagrodzenie, którzy w 2022 r. nie zapłacili PIT.

Pomimo spadku liczby osób, które mogły dokonać odpisu, łączna kwota przekazana w ramach 1,5% wzrosła z 1 miliarda 115 milionów do 1 miliarda 530 milionów złotych. Jest to o ponad 37% więcej w porównaniu z kwotą przekazaną za rok 2022, chociaż liczba podatników, którzy przekazali darowiznę, zmniejszyła się o 21%.

Zmiana zwiększająca wysokość podatku należnego z PIT z 1% na 1,5% weszła w życie 1 lipca 2022 r. Była to odpowiedź na apel m.in. samych organizacji pożytku publicznego, które obawiały się znacznego zmniejszenia wpływów w związku z obniżeniem podatków. Większość PIT-ów, z których odlicza się 1,5% podatku, dotyczy bowiem skali podatkowej, z której korzystają m.in. pracownicy i przedsiębiorcy.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Fabrity Holding: nowy CEO, nowa strategia, wysoka dywidenda

Sukcesja na fotelu CEO zamyka okres przemiany wielobranżowej Grupy K2 w technologiczną Grupę Fabrity, skupioną wokół szybko rosnącego software-house’u. Inwestorzy mogą liczyć na kolejną wysoką dywidendę.

Sprzedaż spółek marketingowych kończy projekt transformacji Grupy K2 (dziś już Grupy Fabrity). W naturalny sposób jest to też koniec mojej misji w Grupie. Jestem dumny z osiągniętych efektów, nie tylko finansowych i zwrotu dla akcjonariuszy, ale też z faktu, że rozwinęliśmy autentycznie wszystkie należące do grupy biznesy podkreśla Paweł Wujec, ustępujący z końcem października CEO Fabrity Holding, który następnie ma przejść do Rady Nadzorczej.

Paweł Wujec kieruje giełdową spółką Fabrity Holding (wcześniej K2 Holding) od lutego 2020 roku. Od listopada jego rolę przejmie Tomasz Burczyński, prezes zależnej spółki Fabrity, który od września 2022 roku wszedł również w skład zarządu spółki holdingowej. W zarządzie Fabrity Holding pozostanie również wiceprezes Artur Piątek.

Pod kierownictwem prezesa Pawła Wujca grupa z sukcesem rozwijała wszystkie obszary aktywności biznesowej. Do inwestorów branżowych trafił biznes chmurowy (spółka zależna Oktawave sprzedana do Netii z Grupy Polsat Plus w czerwcu 2022 roku) oraz biznes marketingowy (spółki zależne Agencja K2 i K2 Precise kupione we wrześniu br. przez międzynarodową Grupę Altavia), dynamicznie rośnie software-house Fabrity, a startupowy PerfectBot rozwija skrzydła z wykorzystaniem technologii AI/GPT.

Już teraz inwestorzy mają duże powody do zadowolenia. Zwrot z inwestycji dla szerokiego rynku giełdowego w Polsce (WIG) od lutego 2020 roku to +13%, czyli 1 zł zainwestowana na koniec stycznia 2020 roku oznacza 1,13 zł dzisiaj. Tymczasem dla akcji K2/Fabrity zwrot z inwestycji (uwzględniając dywidendy) w tym okresie to około +470%. To oznacza, że 1 zł zainwestowany przed niewiele ponad 3,5 roku oznacza aż 5,7 zł obecnie.

– Od początku byliśmy z Pawłem Wujcem umówieni na realizację 3-letniego planu, którego wszystkie cele udało się zrealizować z nawiązką. Myślę, że wszyscy akcjonariusze byłego K2 Holding, podobnie jak ja, są bardzo zadowoleni z misji Pawła. Jego decyzja, by realizować kolejne wyzwania poza firmą, obecnie już ściśle z sektora IT, jest dla nas zrozumiała mówi Janusz Żebrowski, przewodniczący Rady Nadzorczej Fabrity Holding.

Tomasz Burczyński związany jest ze Spółką od 2003 roku, współtworzył biznes software’owy i nim kieruje.

– Sukcesję planowaliśmy od dawna. Cieszę się, że moim następcą zostanie Tomek – dla firmy software’owej trudno sobie wymarzyć bardziej kompetentnego lidera – deklaruje Paweł Wujec.

– Nasza pozycja w biznesie software to w dużym stopniu zasługa zdolności i determinacji Tomka Burczyńskiego, który od ponad 20 lat rozwija pion usług IT w Grupie pod marką Fabrity. Jego nowa rola jest prostą konsekwencją dotychczasowych sukcesów – wskazuje Janusz Żebrowski.

Nowy CEO przygotowywał się do tej roli przez ponad rok, piastując funkcję wiceprezesa Fabrity Holding. – Dziś zaczyna się nowy rozdział historii grupy, w którym w całości skoncentrujemy się na rozwoju biznesu software’owego mówi Tomasz Burczyński. – Przed nami wiele ciekawych wyzwań: w najbliższych miesiącach chcemy sfinalizować założenia naszej strategii i zakomunikować je zespołowi oraz inwestorom. Naszym nadrzędnym celem będzie zwiększanie wartości firmy, nie tylko z perspektywy inwestorów, ale również z perspektywy pracowników i klientów. Dla nas to synonim zrównoważonego wzrostu i wierzymy, że również źródło prawdziwego sukcesu w biznesie – dodaje.

Jeszcze przed ogłoszeniem nowej strategii zarząd Fabrity Holding poinformuje o możliwych sposobach dystrybucji środków z transakcji sprzedaży spółek marketingowych. – Podtrzymujemy, że większość wpływów chcemy przekazać akcjonariuszom. Obecnie prowadzimy konsultacje w tym obszarze. Więcej informacji przekażemy już wkrótce – mówi wiceprezes Fabrity Holding Artur Piątek

Podwyższenie kapitału zakładowego spółki a zwolnienie z opodatkowania PCC

Co do zasady umowy spółki i zmiany tych umów powodujące podwyższenie kapitału zakładowego spółki, podlegają opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych (PCC). Jednak część czynności jest zwolniona z tego opodatkowania pod warunkiem spełnienia określonych przesłanek.

Zmiana umowy spółki i jej dokapitalizowanie

Spółka z o.o. oferująca świadczenia zdrowotne chciała skorzystać ze zwolnienia. Zarząd spółki zdecydował o wystąpieniu do jej udziałowca, posiadającego 100 proc. udziałów, o podwyższenie kapitału zakładowego spółki poprzez utworzenie i objęcie przez niego nowych udziałów w zamian za określony wkład pieniężny. Dzięki pozyskanemu kapitałowi spółka zamierzała zmodernizować budynek, w którym świadczy swoje usługi i zakupić specjalistyczny sprzęt medyczny, co służyć ma zachowaniu kontraktu z NFZ-em, a zatem celem było zabezpieczenie działalności statutowej spółki, a docelowo maksymalizacja przychodów.

Podwyższenie kapitału miało związek z działaniami pozwalającymi na zwolnienie z podatku

W opinii przedsiębiorcy, jako że podwyższenie kapitału spółki ma związek z ochroną zdrowia, stąd, na podstawie art. 2 pkt 1 lit. f) ustawy o PCC spółka będzie korzystać ze zwolnienia z tego podatku. Zgodnie z treścią przepisu, nie podlegają PCC czynności cywilnoprawne w sprawach: nauki, szkolnictwa i oświaty pozaszkolnej oraz zdrowia. Na poparcie swojego stanowiska spółka przywołała wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 22 czerwca 2017 r., w którym orzekł, że nie podlega temu opodatkowaniu każda czynność cywilnoprawna jeśli została podjęta w wymienionych w art. 2 pkt 1 lit. f) sprawach. Ich cel musi pozostawać w związku z działalnością o wskazanym w tym przepisie charakterze. A związek taki istnieje, gdy dokonanie przedmiotowej czynności umożliwi prowadzenie działalności w zakresie: nauki, szkolnictwa i oświaty pozaszkolnej oraz zdrowia. NSA podkreślił, że dla zachowania prawa do wyłączenia z opodatkowania PCC nie jest wymagana bezpośrednia realizacja celu z któregoś z tych zakresów (sygn. akt II FSK 419/17). Jak podsumował przedsiębiorca, zakup nowego sprzętu i modernizacja budynku, możliwe dzięki dokapitalizowaniu spółki, wpłyną na jakość świadczonych przez niego usług medycznych, co ma ścisły związek z poprawą ochrony zdrowia.

Organ nie dopatrzył się bezpośredniego związku

W opublikowanej 25 sierpnia 2023 r. w oficjalnym Systemie Informacji Celno-Skarbowej interpretacji indywidulanej Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził, że jako wyjątek od zasady opodatkowania czynności prawnych w postaci zmian umowy spółki, także poprzez podwyższenie jej kapitału, instytucję wyłączenia z opodatkowania na podstawie art. 2 pkt 1 lit. f) ustawy o PCC należy interpretować ściśle i zgodnie z literalnym brzmieniem. A w opinii organu opisana przez przedsiębiorcę zmiana umowy spółki nie jest czynnością z zakresu zdrowia. Co prawda ma ona związek z działaniami w sprawach zdrowia, ale nie jest to związek bezpośredni. (interpretacja z dnia 18 stycznia 2021 r., sygn. 0111-KDIB2-2.4014.246.2020.1.MM).

Spółka może walczyć o swoje przed sądem

Organ skarbowy zaprezentował charakterystyczne dla swego urzędu pro fiskalne rozumienie przepisów prawa podatkowego, z pominięciem interesu przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą. Wystarczy bowiem przywołać chociażby tezę wyroku NSA z 16 czerwca 2021 r., w której sąd zawarł, że skoro celem dopłaty do kapitału spółki jest modernizacja budynków służących działalności leczniczej, to czynność taka objęta jest zwolnieniem przewidzianym w art. 2 pkt 1 lit. f. Przepis ten nie wypowiada się w zakresie związku podejmowanej czynności ze sprawami nauki czy zdrowia, a już przede wszystkim nie kwalifikuje go w kategoriach bezpośredniości albo pośredniości z tymi celami, i nie uzależnia od tego możliwości objęcia czynności prawnej zwolnieniem z PCC. Jak podkreślił NSA, zgodnie z zasadą lege non distinguente nec rostrum est distinguente, nie wolno dokonywać przy wykładni prawa rozróżnień tam, gdzie nie wprowadził ich ustawodawca. Rozróżnianie bezpośredniego i pośredniego związku czynności cywilnoprawnej z celem uwalniającym od opodatkowania nie ma żadnego uzasadnienia prawnego (sygn. akt III FSK 33/21).

W oparciu o przywołany wyżej wyrok, utrwalający ugruntowaną już linię orzeczniczą sądów, spółka może podjąć walkę o ochronę swojego interesu i majątku przed skutkami niekorzystnego rozstrzygnięcia organu. Oczywiście ostateczny wynik tej sprawy leżeć będzie w gestii składu orzekającego danego sądu. Sukcesowi pomoże z pewnością pomóc odpowiednio uargumentowana skarga i przywołane w niej korzystne w tej materii rozstrzygnięcia sądów w podobnych sprawach (np. z 12 grudnia 2017 r., sygn. akt II FSK 2641/15, z 22 czerwca 2017 r., sygn. akt II FSK 419/17, z 21 kwietnia 2017 r., sygn. akt II FSK 855/15).

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców