Decyzja RPP o stopach procentowych. Co czeka złotego?

Kurz jeszcze nie opadł po ostatniej decyzji Rady Polityki Pieniężnej, która przyniosła niespodziewaną obniżkę o 75 punktów bazowych. Miesiąc temu niespełnione zostały sztucznie narzucone warunki potrzebne do obniżki, ale ostatecznie RPP zdecydowała się na zaskakujący ruch. Niespodziewana i duża obniżka doprowadziła do ogromnej wyprzedaży polskiego złotego i do dzisiaj nie zaobserwowaliśmy normalizacji tej sytuacji. Czy tym razem RPP zdecyduje się na bezpieczny i oczekiwany ruch, czym spróbuje ponownie zjednać sobie inwestorów z zagranicy? Czy jednak kolejny raz obniży stopy mocniej, co doprowadzi do kolejnej fali słabości złotego?

Rynkowy konsensus zakłada obniżenie stóp procentowych o 25 punktów bazowych. W tym wypadku nieważna jest zasadność ewentualnego ruchu – rozpoczęcie dostosowywania stóp procentowych w Polsce stała się faktem i obecnie można próbować przewidywać jak będą wyglądały kolejne ruchy i do jakiego poziomu stopy mogą być obniżane. Obniżka o 25 punktów bazowych wydaje się najbardziej prawdopodobna – to wycenia rynek i to pokazuje konsensus analityków. Do tego inflacja za wrzesień spadła dosyć mocno – 8,2% w ujęciu rocznym i spadek o 0,4% w ujęciu miesięcznym. Oczywiście obniżki cen energii i utrzymanie niskich cen paliw pomogło w tak dużym spadku inflacji, ale jednocześnie trend w tym roku powinien pozostać niezmienny – inflacja może zmierzać nawet w okolice 6%. Kluczowe będzie jednak to, co pokaże nam raport o inflacji w listopadzie. Jeśli inflacja dalej ma spaść do zakresu celu na koniec 2025 roku, kolejne obniżki będą możliwe. Jeśli jednak nowy raport pokaże odsunięcie osiągnięcie celu na 2026 rok, perspektywy obniżek mogą zostać ograniczone. Oprócz tego warto wspomnieć o chęci RPP do utrzymania ujemnych realnych stóp procentowych. Jeśli inflacja miałaby znajdować się w zakresie 6-7% w przyszłym roku, stopy powinny znaleźć się na poziomie 5% lub niżej. Z drugiej strony obniżki raczej nie będą długotrwałe i cykl obniżek powinien trwać najwyżej do połowy przyszłego roku. Scenariusz bazowy zakłada jednak jedną lub dwie obniżki w tym roku i następnie utrzymanie stóp procentowych przez dłuższy czas z oczekiwaniem na dalsze schodzenie inflacji do celu.

Takie przewidywania zakładają oczywiście względną stabilność cen, a jak wiadomo dosyć sporo dzieje się na globalnym rynku paliw. Na ten moment ceny w Polsce pozostają stabilne, ale nie można wykluczyć, że na koniec tego roku ceny ponownie wzrosną, gdyż cena ropy obecnie jest już znacznie wyższa w listopadzie czy grudniu zeszłego roku.

Oczywiście jeśli RPP zdecyduje się na większą obniżkę, strata złotego ponownie może być spora. We wrześniu w trakcie obniżki złoty stracił jednego dnia ponad 1%, co było najmocniejszym spadkiem od marca zeszłego roku, kiedy to trwał początek wojny między Rosją i Ukrainą. Nie można również wykluczyć scenariusza utrzymania stóp procentowych, choć takie przewidywania mają nieliczni. Taka decyzja jest możliwa patrząc na słabość złotego, która nie jest pożądana przez polski rząd, biorąc pod uwagę chęć sprowadzania zagranicznych inwestorów i wraz z jednoczesnym utrzymaniem atrakcyjności polskiego eksportu. Dodatkowo trzeba pamiętać, że słaby złoty opóźnia perspektywę spełnienia celu inflacyjnego. Na dzień przed decyzją RPP, którą powinniśmy poznać od godziny 14 do 16 (ostatnie dwie decyzje o 15:30 i 15:20), USDPLN notowany jest blisko poziomów obserwowanych w marcu, czyli okolice 4,42 zł. Z kolei EURPLN znajduje się na poziomie 4,62 zł, czyli wyraźnie poniżej ostatnich lokalnych szczytów z początku września, kiedy para zbliżyła się do poziomu 4,70 zł.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Grupa VRG utrzymuje dobrą dynamikę sprzedaży w segmencie jubilerskim, przy spadkach w segmencie odzieżowym

Na wyniki września pozytywnie wpływa wynik segmentu jubilerskiego. W markach odzieżowych segmentu accessible premium widać pewne oznaki odwrócenia trendu spadkowego z ostatnich miesięcy.

Sprzedaż VRG S.A. osiągnęła we wrześniu 2023 wartość 93,6 mln zł, o 2 proc. mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Narastająco w dziewięciu pierwszych miesiącach br. sprzedaż VRG wyniosła 899,2 mln zł (o 0,6 proc. mniej r/r).

Segment jubilerski VRG zanotował we wrześniu 15,7-procentowy wzrost, osiągając przychody o wartości 53,4 mln zł. Segment odzieżowy Grupy osiągnął sprzedaż równą 40,1 mln zł, o 18,5 proc. mniej niż w roku ubiegłym. Kanały online odpowiadały we wrześniu za 10,3 proc. sprzedaży (w porównaniu z 11,8 proc. rok wcześniej).

We wrześniu obserwowaliśmy pierwsze sygnały powrotu popytu w segmencie odzieżowym i wyhamowania spadków sprzedaży, których doświadczaliśmy w miesiącach letnich. Było to jednak niewystarczające, aby uniknąć spadków sprzedaży r/r. Nie bez znaczenia były wysokie temperatury w pierwszym miesiącu nowego sezonu, które zniechęcały do odświeżania garderoby. Dodatkowo popyt na odzieżowe marki naszego segmentu środkowego (tzw. accessible premium) pozostawał pod dalszą presją niestabilnej sytuacji makroekonomicznej – mówi Janusz Płocica, Prezes Zarządu VRG.

Grupie udało się lekko poprawić marżę na sprzedaży (wyniosła we wrześniu 54,8 proc. w porównaniu do 54,7 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej). Po dziewięciu miesiącach br. marża Grupy wyniosła 54,1 proc. (0,9 p.p. więcej r/r).

Jak podkreśla Prezes VRG, od strony ofertowej Grupa jest dobrze przygotowana na kolejne miesiące sezonu. W połowie września w W.KRUK zadebiutowała nowa kolekcja ambasadorska Martyny Wojciechowskiej. Pod koniec miesiąca wystartowała kampania reklamowa Vistuli, z Rafałem Rulskim i Rafałem Jonkiszem – ambasadorami najnowszej kolekcji DISCOVER YOURSELF. Niepokój nieustannie budzi pogoda, która nie sprzyja zakupom jesiennej i zimowej kolekcji, obecnej już w sklepach.

We wrześniu 2023 roku marki grupy VRG operowały na 52,6 tys. m2 powierzchni handlowej (o 1 proc. więcej niż rok wcześniej).

Wzrosty utrzymane, ale nie tak bardzo imponujące, Answear.com z 17 proc. wzrostem sprzedaży w III kw. 2023 r.

Answear.com podsumowuje wyniki sprzedażowe w III kw. br. Przychody według sprawozdawczości MSSF ze sprzedaży w minionym kwartale wyniosły 273 mln zł, oznacza wzrost o 17 proc. rdr. Wyniki nie są tak imponujące, jak w ostatnich okresach, Answear.com zaczął dostrzegać pierwsze objawy spowolnienia w branży fashion, które przełożyły się na zmniejszenie dynamik wzrostu. Mimo to, Spółka kontynuuje rozwój w dwucyfrowym tempie, a dynamika odnotowana kumulatywnie w okresie 9 miesięcy 2023 r. na poziomie ponad 36 proc. rdr. stawia Answear.com SA wśród liderów w branży e-commerce fashion.

Za nami wymagający III kw., w którym dostrzegliśmy pierwsze objawy spowolnienia w branży i słabnącego popytu konsumenckiego. Oprócz tego nie pomogło nam przedłużające się lato i wysokie temperatury we wrześniu w Polsce oraz w pozostałych krajach, w których prowadzimy działalność. W efekcie dynamiki wzrostu sprzedaży w III kw. br. nie są tak imponujące jak w poprzednich okresach, niemniej udaje nam się wciąż utrzymywać wzrosty na dwucyfrowym poziomie – komentuje Krzysztof Bajołek, Prezes Zarządu Answear.com.

W I połowie 2023 r. Answear.com zrealizował sprzedaż powyżej zakładanych planów, czego efektem było wejście w okres wyprzedaży z dobrze odsprzedaną kolekcją SS23, a w konsekwencji z niskim poziomem zapasów. Mniejsza presja na wyprzedaż poniżej zakładanej marży spowodowała, że Spółka nie angażowała się w udział w agresywnej wojnie cenowej mającej miejsce w tym okresie, ze względu na działanie konkurencji.

Oprócz niesprzyjających warunków makroekonomicznych oraz pogodowych warto odnotować również bardziej wymagającą bazę III kw. 2022 r., która również wpłynęła na niższe dynamiki wzrostu w III kw. 2023 r. Pozostajemy jednak optymistami patrząc łącznie na ostatnie 9 miesięcy br. odnotowaliśmy bardzo dobre wyniki sprzedażowe, co stawia nas w gronie najszybciej rosnących fashion e-commerce w Europie – dodaje Jacek Dziaduś, Wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

Czynsze za powierzchnie magazynowe w Europie utrzymują się na wysokim poziomie, ale tempo wzrostu spowalnia

Jak wynika z danych międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield, czynsze za najlepsze powierzchnie magazynowe w Europie utrzymują się na wysokim poziomie, ale po okresie wyjątkowego wzrostu jego tempo wykazuje oznaki spowolnienia.

  • Najwyższy poziom wzrostu stawek czynszowych w ciągu ostatnich pięciu lat odnotowały lokalizacje w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Czechach, na Węgrzech, w Polsce i Niemczech.
  • Średni wzrost czynszów za najlepsze powierzchnie logistyczne wyniósł 13,8% r/r, znacznie powyżej pięcioletniej średniej sprzed pandemii wynoszącej 2,5%.
  • Aktywność najemców na europejskim rynku magazynowym spadła – w ciągu ostatnich 12 miesięcy poziom popytu zamknął się wynikiem 33,3 mln mkw.

Poziom czynszów, w kontekście wysokiego popytu i ograniczonej podaży, osiągnął rekordowe wartości na wielu rynkach europejskich. Z danych Cushman & Wakefield wynika jednak, że w ciągu 12 miesięcy poprzedzających koniec II kwartału 2023 roku średni wzrost czynszów za najlepsze powierzchnie logistyczne w Europie wyniósł 13,8%, w porównaniu ze wzrostem o 15,2% na przestrzeni całego 2022 roku. Niemniej, wzrost czynszów o 13,8% znacznie przewyższa średnią 5-letnią sprzed pandemii, która wynosiła 2,5% rocznie.

Popyt na powierzchnię magazynową w Europie spadł do poziomu 33,3 mln mkw. w okresie 12 miesięcy poprzedzających koniec II kwartału 2023 roku, czyli o 27% w porównaniu do 45,9 mln mkw. wynajętej powierzchni w ciągu 12 miesięcy do końca II kw. 2022 roku.. Pomimo spowolnienia aktywności najemców jej poziom nadał przewyższa średnią sprzed pandemii, która wynosiła 30 mln mkw. rocznie.

Zazwyczaj wzrost czynszów jest postrzegany jako barometr sukcesu dla właścicieli aktywów nieruchomościowych, podczas gdy najemcy dążą do utrzymania niskich czynszów i zwiększenia marż. Napięcie na rynku wzrosło, w związku z tym, że wynajmujący zmagają się z presją wzrostową wynikającą również z rosnących kosztów pracy, paliwa i mediów. Jednak wraz ze spadkiem poziomów inflacji spodziewamy się dalszej stabilizacji stawek czynszowych. Dodatkowo, na rynku obserwujemy wzrost liczby nowych projektów deweloperskich, co krótkoterminowo spowoduje wzrost wskaźnika pustostanów. Oczywiście stworzy to większy wybór i konkurencyjne ceny dla najemców, ale w szerszej perspektywie oznacza też powrót rynku do bardziej zrównoważonej aktywności, po dłuższym okresie ograniczonej podaży, komentuje Tim Crighton, Head of Logistics & Industrial EMEA, Cushman & Wakefield.

Popyt generowany jest m.in. przez firmy skoncentrowane na rozwoju nearshoringu, co dotyczy zwłaszcza krajów Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie aktywność najemców utrzymuje się znacznie powyżej średniej sprzed pandemii.

Z kolei na większych rynkach można obserwować spowolnienie popytu, czego przykładem są Niemcy, Polska, Francja, Wielka Brytania i Holandia, które odnotowały znacznie niższy wskaźnik aktywności najemców w okresie do końca II kwartału 2023 roku.

Wolumen inwestycji w ciągu 12 miesięcy poprzedzających koniec II kwartału 2023 roku był o 63% niższy r/r i wyniósł 37,7 mld euro. Tak duży spadek aktywności na rynku kapitałowym może wynikać z faktu, że inwestorzy czekają na stabilizację cen rynkowych w następstwie spadku stóp procentowych i kosztów finansowania. Mimo że istnieją pewne wczesne oznaki poprawy w tym zakresie, powrót aktywności inwestycyjnej może zająć trochę czasu.

Koniunktura gospodarcza pozostaje niepewna, a niestabilność finansowa i wzrost inflacji nadal będą stanowić wyzwanie zarówno dla firm, jak i konsumentów.. Jednakże, w miarę zbliżania się do końca roku, spodziewamy się, że popyt ze strony najemców powróci do poziomów porównywalnych do tych obserwowanych przed pandemią COVID-19. Jego spowolnienie oznacza, że deweloperzy weryfikują plany dotyczące inwestycji spekulacyjnych, co naszym zdaniem przyczyni się do utrzymania ograniczonej dostępności powierzchni. To z kolei będzie oznaczać dalszy wzrost czynszów stanowiących świadectwo silnych fundamentów europejskiego sektora logistycznego, – komentuje Sally Bruer, Head of EMEA Logistics & Industrial Research & Insight.

Pomimo wzrostu czynszów na przestrzeni ostatnich miesięcy, rodzimy rynek magazynowy wciąż pozostaje atrakcyjnym miejscem dla najemców oraz inwestorów, Świadczy o tym chociażby fakt, iż Polska znajduje się na trzecim miejscu pod względem wolumenu powierzchni magazynowej w UE, a biorąc pod uwagę aktualne powierzchnie w budowie, jego wielkość w połowie przyszłego roku zbliży się do 35 milionów metrów kwadratowych. Popyt na polskim rynku wciąż jest generowany przez operatorów logistycznych i firmy e-commerce (47% popytu netto w H1 2023), niemniej jednak zauważamy rosnący udział firm produkcyjnych, montowni i sektora automotive (27% nowych umów najmu w ciągu H1 2023). Nie przewidujemy też dalszego mocnego wzrostu poziomów pustostanów, który powinien ustabilizować się w zakresie 5-8%, – komentuje Damian Kołata, Dyrektor Działu Industrial & Logistics w Polsce oraz Dyrektor E-Commerce w regionie CEE w Cushman & Wakefield.

Rynki w rozkroku: spowolnienie czy recesja?

Rynek jest w zadziwiającej sytuacji. Indeksy koniunktury mówią wprost o idącym spowolnieniu. Z drugiej strony rynek pracy jest bardzo mocny i recesja za bardzo nie nadchodzi. W tle silny dolar dusi ceny ropy.

Mniej złe perspektywy dla Polski

Wczoraj poznaliśmy dane, na podstawie których formułowane są oczekiwania recesyjne. Indeks PMI dla przemysłu w Polsce wyniósł 43,9 pkt. Dla interpretacji tego wskaźnika kluczowa jest wartość 50 pkt. Jest to bowiem procentowy udział odpowiedzi pozytywnych o perspektywy rozwoju branży przemysłowej. Wyniki poniżej 50 pkt pokazują przewagę odpowiedzi negatywnych. Skoro ponad połowa ankietowanych menedżerów spodziewa się pogorszenia sytuacji, jest to trochę samospełniająca się przepowiednia. Jeszcze w lutym i marcu wynik przekroczył 48 pkt i zbliżał się do wspomnianej  bariery 50 pkt. Powyżej ostatni raz był tuż po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na terytorium Ukrainy.

W Europie jeszcze gorzej

Są w Polsce media, które lubią podkreślać, że może u nas nie jest najlepiej, ale przynajmniej Niemcy mają gorzej. W przypadku indeksu PMI na ogół Europa Zachodnia również nie radzi sobie najlepiej. Nastroje w Niemczech są natomiast wyjątkowo złe. Niemcy od trzech miesięcy nie tylko walczą o przebicie bariery 50 pkt, ale są nawet poniżej 40 pkt. Jest to najgorszy wynik w całym badaniu. Na pocieszenie zawsze mogą sobie powiedzieć, że Austria ma taki sam. Cała strefa euro uzyskała wynik słabszy od Polski, czyli 43,4 pkt. Co ciekawe, Rosja, która teoretycznie powinna być w fatalnej sytuacji, od ponad roku nieprzerwanie pokazuje wyniki powyżej 50 pkt. O ile oczywiście uznajemy statystyki z Rosji za wiarygodne, ale to temat na osobną historię.

Spadki cen ropy

Pierwszy raz od 8 września baryłka ropy naftowej przebiła właśnie w dół poziom 90 dolarów. Analitycy jako jeden z powodów spadku cen wskazują umacniającego się dolara. Jeżeli amerykańska waluta zyskuje na wartości, to cena ropy wyrażona w lokalnej walucie jest wyższa. Ta prawidłowość jest bardzo częsta na rynku, aczkolwiek często jest nieproporcjonalna. Teraz właśnie ropa tanieje znacznie mocniej, niż umacnia się dolar. Nie brakuje zresztą głosów od producentów ropy, że obecny spadek to sytuacja przejściowa i oczekują oni wzrostu popytu na surowiec. Na sytuację na polskich stacjach na razie nie będzie to miało wpływu, gdyż ceny zostały ustalone niemal administracyjnie. Będzie to miało jednak wpływ na koszt uzupełnienia rezerw po tych cudach, które się obecnie dzieją. Będzie z czego sfinansować naprawę zepsutych dystrybutorów…

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, aczkolwiek należy pamiętać o jutrzejszym posiedzeniu RPP.

Maciej Przygórzewski  – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Złoty z niepokojem czeka na decyzję RPP

Jutro RPP podejmie decyzję o stopach procentowych. Rynek oczekuje obniżki o 0,25 pb., jednak Rada, podobnie jak miesiąc temu, może zaskoczyć. W takim wypadku, kurs złotego może po raz kolejny mocno zanurkować. W następnych dniach, aż do wyborów, możemy obserwować dodatkową zmienność złotego.

Już jutro czeka nas decyzja RPP dotycząca stóp procentowych. Po zeszłotygodniowym mocnym spadku inflacji we wrześniu do poziomu 8,2 proc., rynek oczekuje, że RPP obniży stopy po raz kolejny – o 25 pb. Podobnie było jednak już miesiąc wcześniej, a ostatecznie obniżka stóp wyniosła 75 pb. Decyzja wywołała osłabienie złotego wobec euro o ponad 10 groszy. Aby ustabilizować kurs, musiało dojść do ustnych interwencji przedstawicieli rządu. Kurs złotego wobec euro wynosi obecnie 4,61 zł, czyli znajduje się poza wskazanym przez rząd pasmem optymalnego kursu – 4,40-4,60 zł za euro. Jest to zatem niezbyt korzystny dla złotego punkt wyjścia, gdyby RPP chciała zaskoczyć nas po raz kolejny.

Rynek przewiduje, że może jutro dojść do obniżki stóp o 25 pb, czyli do poziomu 5,75 proc. Jest to dużo bardziej prawdopodobne po znacznym wrześniowym spadku inflacji. Jednak nie można zapominać, że inflacja pozostaje nadal znacznie powyżej celu inflacyjnego, który wynosi 2,5 proc. z odchyleniem wynoszącym 1 pp. Byłaby to zatem, po raz kolejny, decyzja bardziej polityczna, związana ze zbliżającymi się wyborami, niż czysto ekonomiczna. Jeśli Rada była skłonna dokonać obniżki stóp o 75 pb, przy inflacji 10,1 proc., to wydaje się, że bez problemu znajdzie argumenty za kolejna obniżką gdy inflacja spadła o 1,9 pp. (do 8,2 proc.).

Warto jednak zauważyć, że decyzja RPP we wrześniu wywołała ogromne zaskoczenie na rynku, co spowodowało osłabienie złotego. Wydaje się, że obecnie bez względu na decyzje RPP rynek jest bardziej odporny na tak gwałtowne zmiany stóp. Nawet gdyby doszło do obniżki stóp większej niż spodziewane 0,25 pb., rynek na pewno zareaguje spokojniej. Jednak punkt wyjścia do reakcji rynku jest inny, ponieważ kurs euro do złotego wynosi dziś 4,61 zł, a nie 4,48 zł jak przed poprzednią decyzją o cięciu stóp. Zbyt radykalne cięcie stóp może zatem wywindować kurs euro do poziomu powyżej 4,7 zł, czyli nienotowanego od początku roku. W kolejnych dniach możemy obserwować na złotym dodatkową zmienność. Może ona towarzyszyć naszej walucie aż do wyborów, które odbędą się za 12 dni.

Decyzje RPP o tak wczesnej obniżce stóp utrudniają walkę z inflacją w najbliższych miesiącach i mogą spowodować, że wyższa inflacja pozostanie z nami na dłużej. Mogą także poprawić wyniki wzrostu gospodarczego w kolejnych kwartałach, ułatwiając gospodarcze odbicie, co jednak nie powinno być celem działania RPP.

Według najnowszego badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 32 proc. polskich inwestorów indywidualnych, w ciągu najbliższych 3 miesięcy najbardziej obawia się o stan polskiej gospodarki, plasując ten czynnik na pierwszym miejscu potencjalnych ryzyk zewnętrznych. Drugim największym zmartwieniem jest wysokość stóp procentowych (15 proc. odpowiedzi) a trzecim – inflacja, postrzegana jako największe zagrożenie przez 11 proc. inwestorów.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

RPP: Po burzy czy przed burzą? Co z kursem złotego?

W tę środę (04.10) Rada Polityki Pieniężnej podejmie kolejną decyzję ws. polityki monetarnej. Po obniżce we wrześniu czeka nas zapewne kolejna – pytanie, czy już teraz i jaka będzie jej wysokość. Opinie są podzielone, a sygnały z Rady mieszane. Dodatkowo mamy z tyłu głowy, że sugerowanie się tymi ostatnimi niedawno zwiodło zarówno nas, jak i innych analityków na manowce. W obliczu silniejszego od oczekiwań spadku inflacji skłaniamy się w stronę kolejnej obniżki, tym razem o 50 pb. Wyraźne osłabienie złotego w tym kontekście wydaje się jednak mało prawdopodobne.

Wynik ostatniego posiedzenia RPP we wrześniu był szokiem dla inwestorów. Utworzył się przed nim słaby konsensus za obniżką stóp procentowych, niemniej nikt nie spodziewał się cięcia aż o 75 pb. Sygnały płynące z tamtego posiedzenia – i późniejsze – nie są jednoznaczne. Wydźwięk wrześniowej konferencji prasowej prezesa Glapińskiego był gołębi, nie deklarował on jednak, w jakim tempie stopy będą obniżane. W późniejszej wypowiedzi dla PAP Biznes stwierdził, że „przestrzeń do dalszych obniżek stóp procentowych znacząco zawęziła się, choć nadal będzie się pojawiać wraz z napływającymi danymi”. Spójrzmy więc na dane.

W odczytach widać promyki optymizmu

Ostatnie informacje z polskiej gospodarki mają w ogólnym rozrachunku lekko pozytywne nacechowanie. Sytuacja w przemyśle pozostaje słaba, produkcja budowlano-montażowa w sierpniu odbiła jednak, zaskakując mocno na plus (choć tutaj istotną cegiełkę dołożył zbliżający się koniec dysponowania środkami z poprzedniej perspektywy unijnej). Na rynku pracy pojawiają się oznaki mogące sugerować niższy popyt na pracę, rynek ten nadal pozostaje jednak mocny. Świadczą o tym stosunkowo wysoka, dwucyfrowa dynamika płac i niskie bezrobocie, które utrzymuje się na poziomie 5%.

Największe zainteresowanie wzbudziły w nas ostatnio dane o sprzedaży detalicznej, stanowiące odniesienie dla konsumpcji. Poprawa w indeksach nastrojów konsumentów i siła rynku pracy dawały przesłanki do twierdzenia, że zbliża się odbicie popytu konsumpcyjnego, który w ostatnich kwartałach był dławiony przez rosnące koszty życia. Mocniejsze dane o sprzedaży detalicznej z sierpnia (wzrost o 2,8% w ujęciu miesięcznym) sugerują, że to odbicie może się zaczynać. W gospodarce nie jest zbyt dobrze, ale możliwe, że zaczyna zmierzać ku lepszemu.

Dezinflacja impulsem do dalszych cięć

Zgodnie ze wstępnym szacunkiem GUS inflacja CPI spadła we wrześniu do 8,2% z 10,1% w sierpniu i była niższa od oczekiwań (konsensus: 8,5%). Istotną rolę wydają się odgrywać czynniki jednorazowe/regulacyjne, dodatkowo widać pewne zagrożenia (w tym wzrost cen ropy naftowej). Niemniej wyraźnie spadła również istotna dla banku centralnego inflacja bazowa. Dodatkowo wygląda na to, że dynamika cen w niedalekiej przyszłości jeszcze spadnie, co może stanowić istotny argument za cięciem stóp.

W naszej ocenie Rada będzie kontynuowała obniżki stóp procentowych w najbliższym czasie: za najbardziej prawdopodobne uznajemy cięcia na dwóch lub nawet wszystkich trzech posiedzeniach w tym roku. Rynek jest podobnego zdania.

Choć są też argumenty za wstrzymaniem się z cięciami w październiku (m.in. mocniejsze dane makro, publikacja nowych projekcji w listopadzie, newralgiczny okres z uwagi na bliskość wyborów), stawiamy na to, że wymierny spadek dynamiki cen przeważy i decydenci przegłosują obniżkę stóp. Naszym bazowym założeniem jest ruch o 50 pb., nie wykluczamy jednak też „standardowej” obniżki, o 25 pb. Konsensus właśnie ku tej ostatniej się skłania, choć rozstrzał jest spory – ekonomiści ankietowani przez Bloomberga spodziewają się od 0 do 75 pb. cięć.

Złoty znów nad przepaścią?

Nie mamy wątpliwości, że gołębie podejście RPP odpowiada za dużą część ostatniego osłabienia złotego i negatywnie przekłada się na perspektywy polskiej waluty. Jednocześnie w naszej ocenie w październiku najpewniej nie będziemy mieli do czynienia z powtórką z zeszłego miesiąca – znacznym osłabieniem złotego w wyniku decyzji i sygnałów płynących z RPP.

Poprzeczka do tego, żeby złoty istotnie się osłabił, wydaje się zawieszona wysoko. Po pierwsze, już teraz waluta jest stosunkowo słaba. Po drugie, ścieżka stóp procentowych jest dużo niżej niż przed posiedzeniem we wrześniu – rynek nie ma wątpliwości, że cięcia będą postępować. Dodatkowo, ostatnie wypowiedzi części członków RPP – które traktujemy jak interwencje werbalne – sugerują, że los polskiej waluty nie jest decydentom zupełnie obojętny, co może wpływać na ich decyzje i komunikację.

Nie oznacza to bynajmniej, że ryzyko osłabienia złotego nie występuje. Jeśli dojdzie do kolejnej dużej obniżki stóp procentowych, a towarzyszyć jej będzie rozczarowująca komunikacja, złoty może ponownie znaleźć się pod presją. Nie można też ignorować kalendarza. Szczególnie w kontekście bliskości wyborów istotna będzie odpowiedzialna komunikacja banku centralnego.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

GPW: wzrost obrotu akcjami, spadek obrotu instrumentami pochodnymi we wrześniu 2023 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 3,3% rdr do 22,1 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 35,3% rdr do 157,1 mln zł
  • Spadek wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 33,8% rdr do poziomu 885,5 tys. szt.
  • Spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 27,2% rdr do 238,2 mln zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 10,1% rdr do 13,1 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 4,8% rdr do 10,6 TWh

We wrześniu 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 22,9 mld zł, czyli o 0,4% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 3,3% rdr do poziomu 22,1 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,1 mld zł, o 8,2% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec września wyniosła 65 397,43 pkt. i była o 42,3% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect we wrześniu odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 38,8% rdr do poziomu 163,8 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 35,3% rdr i wyniosła 157,1 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami we wrześniu wyniosła 177,6 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi we wrześniu wyniósł 1,4 mln szt., czyli o 27,5% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 33,8% rdr do poziomu 885,5 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 6,2% rdr do 334,2 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 21,8% rdr do 120,0 tys. szt.

We wrześniu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 27,2% rdr do poziomu 238,2 mln zł oraz spadek łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 26,2% rdr do 66,5 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec września 105,9 mld zł, wobec 94,7 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 22,2% rdr do poziomu 336,3 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 22,1 mld zł wobec 17,0 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 30,0% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł we wrześniu br. 13,1 TWh, co oznacza wzrost o 10,1% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 126,3% rdr do poziomu 5,4 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 19,4% rdr do poziomu 7,6 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 4,8% rdr do 10,6 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 24,6% do poziomu 1,1 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 9,6% rdr do poziomu 9,6 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,6 TWh, co oznacza wzrost o 13,3% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 5,7% rdr do poziomu 7,5 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE spadł o 60,2% rdr, do wolumenu 1,6 TWh.

Kapitalizacja 369 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku we wrześniu 2023 r. wyniosła 631,0 mld zł (136,1 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 412 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 319,0 mld zł (284,5 mld EUR).

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółek: DEMOLISH GAMES S.A. (wartość oferty: 1 mln zł), FREEMIND S.A. (wartość oferty: 1,1 mln zł) oraz PLOT TWIST S.A. (wartość oferty: 5,6 mln zł)

We wrześniu br. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych w porównaniu do 22 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

TIM SA: przychody we wrześniu na poziomie 118,6 mln zł, sprzedaż online spadła o 10%

Ze wstępnych szacunków wynika, że we wrześniu 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły 118,6 mln zł (-6,9% rdr.). Trzeci kwartał 2023 r. przyniósł łącznie 345,6 mln zł (-1% rdr.), zaś dziewięć miesięcy 2023 r. – 1,05 mld zł (-3,5% rdr.).

Przychody ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów osiągnęły we wrześniu 2023 r. poziom 80,3 mln zł (-10% rdr.). W całym III kw. 2023 r. wyniosły 237,5 mln zł (-4,9% rdr.), zaś w okresie styczeń-wrzesień 2023 r. – 710,2 mln zł (-6,8% rdr.).

Zeszłoroczny wrzesień, jeśli pominąć niestandardowy marzec, był najlepszym pod względem przychodów ze sprzedaży miesiącem całego 2022 roku. Tegoroczny wrzesień jest trzecim najlepszym sprzedażowo (po marcu i czerwcu) miesiącem bieżącego roku.

– I to właśnie we wrześniu – podobnie jak przed rokiem – nasze przychody ze sprzedaży przekroczyły miliard złotych – zauważa Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Cieszy mnie wynik sprzedażowy całego trzeciego kwartału bieżącego roku, który zakończyliśmy praktycznie na poziomie analogicznego okresu roku ubiegłego. Spoglądając na minione dziewięć miesięcy 2023 roku, a szczególnie od początku drugiego kwartału, widzimy, że z miesiąca na miesiąc sytuacja na rynku jest coraz trudniejsza. Uważam jednak, że TIM bardzo dobrze radzi sobie z kolejnym spowolnieniem gospodarczym. Jestem przekonany, że nasz model biznesowy pozwoli spółce w równie dobrej kondycji przejść przez ostatni kwartał 2023 oraz pierwsze kwartały 2024 roku – dodaje Krzysztof Folta.

Kurs EUR/USD najniżej w tym roku, WIG-20 najniżej od kwietnia

RPP rozpocznie dziś swe dwudniowe posiedzenie. Panuje bardzo duża niepewność co do decyzji Rady Polityki Pieniężnej w sprawie wysokości stóp procentowych w Polsce, która zostanie ogłoszona jutro. Z 21 instytucji ankietowanych przez „Parkiet” 3 oczekują, że stopy pozostaną bez zmian na poziomie 6 proc., 11 spodziewa się spadku o 25 bp, 6 prognozuje spadek stóp o pół punktu procentowego, a jedna ponowną obniżkę o 0,75 proc. We wrześniu br. RPP zaszokowała rynek redukując wysokość stopy referencyjnej o ¾ pkt. proc.

Kurs USD/PLN utrzymywał się w pobliżu swoich półrocznych maksimów (+0,07 proc. ok. godz. 8:45). Również niewiele się zmieniał dziś rano kurs polskiej waluty względem euro (+0,01 proc).

Kurs EUR/USD spadł dziś do najniższego poziomu od grudnia ub.r. Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena przyczaił się tuż poniżej poziomu 150 JPY z jednej strony chcąc kontynuować trwającą od stycznia zwyżkę, a z drugiej obawiając się interwencji banku centralnego Japonii takiej jak ta, która nastąpiła w październiku ub.r., gdy kurs USD/JPY poprzednio przekroczył poziom 150 JPY. Swój historyczny szczyt zaliczył dziś kurs amerykańskiego dolara względem tureckiej liry.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara agresywnie wczoraj zwyżkował docierając do najwyższego poziomu od 1,5 miesiąca (ok. 28500 USD), ale ten atak „byków” został odparty i kurs zakończył dzień lekko poniżej poziomu 27500 USD. Dziś ok. godz. 8:45 kurs BTC/USD ponownie próbował zwyżkować (+0,56 proc.).

Swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Japonii, Australii i Nowej Zelandii. Rentowność 10-latek rządu USA utrzymywała się w pobliżu swoich ostatnich 16-letnich rekordów (4,699 proc. dziś ok. godz. 9:05). Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu, która w minionym tygodniu osiągnęła najwyższy poziom od 3 miesięcy pozostawała dziś rano poniżej poziomu 5,9 proc.

Na Wall Street brak było wczoraj dominującej tendencji (S&P 500 +0,01 proc., DJIA -0,22 proc., Nasdaq 100 +0,83 proc.). W trakcie poniedziałkowej sesji średnia przemysłowa Dow Jonesa zaliczyła swój najniższy od początku czerwca br. poziom. Ok. godz. 9:15 naszego czasu kontrakty na S&P 500 wykazywały minimalną zmianę (-0,02 proc.).

Francuski CAC 40 zaliczył dziś swój najniższy poziom od marca br. (-0,41 proc. ok. godz. 9:00). Nad najniższym poziomem od marca ub.r. osiągniętym w minionym tygodniu chybotał się niemiecki DAX (-0,45 proc.).

Na GPW WIG-20 spadł dziś rano do najniższego poziomu od kwietnia br. (-0,77 proc. ok. godz. 9:20). Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne minima ustanowiły dziś kursy akcji spółek Datawalk i Captor Therapeutics.

Cena kontraktów na pszenicę na CBOT, która w piątek osiągnęła swój najniższy poziom od 3 lat odbijała się w górę wczoraj i dziś rano. Cena kontraktów na soję na CBOT, która wczoraj zaliczyła swój najniższy poziom od grudnia 2021, ale zakończyła dzień niewielkim wzrostem dziś rano ponownie zniżkowała (-0,55 proc. ok. godz. 8:55). Ceny kontraktów na ropę naftową zaliczył dziś swe najniższego od 3 tygodni poziomu (WTI –0,2 proc., Brent -0,33 proc. ok. godz. 8:55).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Bain&Co.: Sztuczna inteligencja może zautomatyzować jedną trzecią czasu pracy w przemyśle

Dzięki zastosowaniu rozwiązań opartych na generatywnej sztucznej inteligencji spółki przemysłowe mogą zautomatyzować ponad jedną trzecią czasu pracy, a tym samym radykalnie zwiększyć swoją wydajność, wynika z analiz Bain & Company. Technologie oparte na Gen AI znajdują największy potencjał do wykorzystania w raportowaniu i analizie, planowaniu, kontroli jakości i usuwaniu zakłóceń w procesie produkcji.

Korzyści uzyskane z zastosowania generatywnej AI mierzone odsetkiem czasu pracy, którą można zautomatyzować, są większe w przemyśle (35 proc.) niż w branżach takich jak turystyka i wypoczynek (27 proc.) czy handel detaliczny (29 proc.). Są jednak mniejsze niż w usługach doradczych, mediach, administracji i zarządzaniu (po 40 proc.). Jak zauważają eksperci Bain & Company, metody takie jak lean management, optymalizujące efektywność i jakość produkcji wdrażane z powodzeniem od 50 lat, zwiększają produktywność o 6 proc. Generatywna AI ma potencjał do zwiększenia efektywności produkcji o 10 proc.

– Generatywna AI może zrewolucjonizować przemysł, potrzebna jest tylko otwartość menedżerów na zmiany i gotowość pełnego wdrożenia nowych rozwiązań, by wykorzystać ich potencjał – mówi Marcin Szczuka, partner w Bain & Company. – Zarządzający zakładami produkcyjnymi dopiero przekonują się, jak wiele ze standardowo wykonywanych zadań można wesprzeć za pomocą generatywnej AI. Granicą jest na razie wyobraźnia i świadomość, że generatywna sztuczna inteligencja to coś więcej niż gadżet, o którym dużo się mówi.

Możliwości generatywnej AI wykraczają poza techniki już stosowane w przemyśle, takie jak modele decyzyjne oparte na dużych zbiorach danych liczbowych, które wspierają analizy statystyczne, politykę cenową czy zapewniają ciągłość łańcuchów dostaw.

Generatywna AI znajduje zastosowanie w dwóch głównych obszarach – bieżącym prowadzeniu procesów produkcyjnych oraz zarządzaniu wiedzą w organizacji. Stanowi również ogromne wsparcie w zarządzaniu zasobami ludzkimi.

W oparciu o zbierane na bieżąco dane niezbędne do oceny wskaźników jakości czy listy zadań do wykonania, systemy oparte na generatywnej AI mogą monitorować proces produkcyjny i za pośrednictwem chatbotów podpowiadać podjęcie konkretnych działań. Mogą również w czasie rzeczywistym przekazywać instrukcje dotyczące sterowania aparaturą. Historyczne dane pozwalają im na przewidywanie przestojów i zakłóceń w produkcji. Możliwe jest również elastyczne planowanie testów jakościowych, analizowanie na bieżąco wskaźników bezpieczeństwa i warunków pracy.

Generatywna AI jest szczególnie przydatna jako wsparcie komunikacji wewnętrznej i zarządzania wiedzą w organizacji. Systemy oparte na generatywnej AI mogą zarządzać informacjami poprzez ich gromadzenie, przetwarzanie, analizę, jak również generowanie komunikatów i ich bieżącą modyfikację. Możliwe jest uproszczone tworzenie raportów, instrukcji operacyjnych i dokumentacji technicznej. Systemy mogą zautomatyzować komunikację, na przykład przygotowanie notatek ze spotkań natychmiast po ich zakończeniu czy pisanie personalizowanych maili. Wszystkie procesy związane z komunikacją mogą odbywać się w wielu językach w czasie rzeczywistym, co ma szczególne znaczenie w zglobalizowanej gospodarce.

Systemy oparte na generatywnej AI, zasilane bazą dokumentacji z wcześniejszych projektów, wspierają ciągłość i utrzymanie wiedzy w organizacji. Zważywszy na rotację pracowników narzędzia te ułatwiają adaptację nowych pracowników (onboarding) do stanowiska pracy.

– Dzięki generatywnej AI linie produkcyjne same analizują błędy i korygują je. To duże wsparcie dla pracowników, którzy uwolnieni od powtarzalnych zadań mogą skoncentrować się na czynnościach bardziej twórczych oraz nadzorze nad działaniem całego systemu. Rolą generatywnej AI w dłuższej perspektywie jest automatyzacja procesów, ale w pierwszej fazie to również narzędzie do ich wspierania i augmentacji dodaje Marcin Szczuka.

Badanie przeprowadzone wśród 270 menedżerów z branży produkcyjnej z całego świata pokazało, że grupa, która w większym stopniu wdrożyła różnego rodzaju technologie cyfrowe, zdecydowanie łatwiej osiągała wyznaczone dla fabryki cele.

Podsumowanie analiz nt. wykorzystania AI w branży przemysłowej dostępne jest na stronach:
https://www.bain.com/insights/factory-of-the-future-how-industry-4-0-and-ai-can-transform-manufacturing/
https://www.bain.com/insights/how-generative-ai-will-supercharge-productivity-snap-chart/

Branża ubezpieczeniowa w Polsce: adaptacja i innowacje w obliczu wyzwań geopolitycznych i klimatycznych

Inflacja, ryzyka geopolityczne oraz zmiany regulacyjne, demograficzne i klimatyczne powodują, że branża ubezpieczeniowa znajduje się w niemal nieustannej transformacji. Przyszłość branży w znacznym stopnie zostanie zdeterminowana przez umiejętność dostosowania się do zmieniających potrzeb społecznych i gospodarczych. O wyzwaniach stojących przed sektorem dyskutowano podczas konferencji „Ubezpieczenia: sprzedaż, innowacje, ryzyko”. Partnerem wydarzenia była firma doradcza Deloitte.

Pod koniec września b.r. odbyła się pierwsza edycja konferencji organizowanej przez Centrum Myśli Strategicznych w ramach Europejskiego Kongresu Finansowego. W wydarzeniu wzięło udział ponad 300 przedstawicieli firm ubezpieczeniowych, brokerów, agentów, instytucji regulacyjno-nadzorczych, przedstawicieli świata nauki i instytucji publicznych. Celem projektu jest wymiana doświadczeń w obszarze bieżących trendów, zmieniających się oczekiwań klientów, jak również analiza szans i zagrożeń mających wpływ na codzienną działalność ubezpieczycieli. Rada Programowa konferencji, której przewodniczył Marcin Warszewski, lider sektora ubezpieczeń w Deloitte, skoncentrowała się na tematach zorientowanych na sprzedaży, innowacji i ryzyku.

Uczestnicy organizowanych w ramach wydarzenia debat zwracali uwagę na m.in. silną potrzebę adaptacji sektora do zmian i aktywnej odpowiedzi na materializujące się nowe ryzyka. Wśród zagrożeń wymieniono m.in. konsekwencje zmian klimatycznych, cyberataki oraz brak stabilności geopolitycznej w regionie. Istotnym wyzwaniem dla branży jest także pojemność reasekuracyjna determinowana przez czynniki takie jak wysoka inflacja, konieczność rewaluacji inwestycji ze względu na wysokie stopy procentowe, zwiększone ryzyko geopolityczne czy regulacyjne.

Podczas konferencji skupiono się na potrzebie innowacji w branży. Jako obszar wymagający wdrożenia zmian wymieniono kwestię oferty produktowej ubezpieczycieli – szczególnie w świetle przemian demograficznych i potrzeb starzejącego się społeczeństwa. Zwrócono także uwagę na konieczność tworzenia rozwiązań adresujących nowe ryzyka klimatyczne oraz wsparcia przez sektor rozwoju zielonej gospodarki. Działania te wymagać będą pomocy oraz partnerstwa ze strony regulatorów i instytucji publicznych.

Eksperci podkreślili także istotną pozycję sektora ubezpieczeniowego w polskiej gospodarce. Zwrócono uwagę na jego niewykorzystany potencjał, na istotnie niższy niż w Europie Zachodniej poziom penetracji składki do PKB, szczególnie w przypadku ubezpieczeń na życie. Podkreślono potrzebę edukacji społecznej, ze względu na dużą lukę w świadomości ubezpieczeniowej i związany z nią niski poziom wydatków na ten cel.

– Branża ubezpieczeń w Polsce stoi przed wyzwaniem dalszego rozwoju, natomiast spowolniony wzrost gospodarczy, inflacja i rosnący koszt kapitału nie napawają optymizmem. Z kolei zmiany demograficzne i klimatyczne są wyzwaniem, ale także szansą dla ubezpieczycieli na poszerzenie oferty i pokrycie nowych potrzeb ubezpieczeniowych – mówił Marcin Warszewski, lider praktyki ubezpieczeniowej w Deloitte.

Nowe technologie i outsourcing

Jednym z trendów omawianych w trakcie konferencji była rola cyfryzacji, technologii oraz outsourcingu w sektorze ubezpieczeń. Zdaniem biorących udział w dyskusji głównymi zaletami outsourcingu technologii są efektywność kosztowa, dostęp do nowych kompetencji oraz szybkość wdrażania innowacyjnych rozwiązań.

W ramach debaty zastanawiano się również, jak wygląda skłonność polskiego sektora ubezpieczeniowego do korzystania z outsourcingu. Chociaż zdania uczestników debaty były podzielone, zgodzono się, że istnieje kilka barier ograniczających skłonność zakładów ubezpieczeń działających w Polsce do przenoszenia części działań poza własne struktury. Jednym z nich jest kwestia podatków: usługi ubezpieczeniowe są zwolnione z podatku VAT, podczas gdy realizacja takich procesów przez podmiot niebędący ubezpieczycielem jest dodatkowo obciążona fiskalnie. Kolejną kwestią jest istotny rozmiar czołowych ubezpieczycieli, którzy mogą osiągać korzyści skali poprzez działania prowadzone w ramach własnych struktur.

Z tego też względu w kręgu zainteresowania ubezpieczycieli są te obszary outsourcingu, w których najbardziej istotny jest element innowacyjności m.in. usługi chmurowe, analityka danych, generatywna sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo.

Rynek najmu instytucjonalnego w Polsce: dynamiczny rozwój mimo przeciwności

Wysokie stopy procentowe, zmiany legislacyjne, niska dostępność gruntów oraz stagnacja i spadek cen najmu są jednymi z najczęściej wymienianych wyzwań wskazywanych przez kluczowych uczestników rynku, które mogą istotnie wpłynąć na dopiero raczkujący sektor najmu instytucjonalnego. W pierwszej połowie 2023 roku na rynku najmu instytucjonalnego odnotowano niewielką ilość transakcji – zaledwie dwie. Obie transakcje dotyczyły zakupu nowo wybudowanych budynków. W porównaniu z końcem 2022 liczba mieszkań w budowie spadła o 23%.  Liczba mieszkań planowanych do wybudowania wzrosła o 30%, co pokazuje, że inwestorzy chcą dalej rozwijać swoje portfele najmu instytucjonalnego a ekonomiczne podstawy rynku pozostają niezachwiane – wynika z raportu “Najem instytucjonalny – po chwili oddechu czas na ambitne plany”.

Ze względu na wczesny etap rozwoju rynku PRS w Polsce, dostępne struktury finansowania są dosyć konserwatywne w porównaniu do tych, które widzimy na rynkach Europy Zachodniej. Wraz z rozwojem rynku, kolejnymi sukcesami w komercjalizacji i co za tym idzie, ze zmianą percepcji tego rynku przez instytucje finansowe, przyszłe warunki finansowania mogą ulec stopniowemu rozluźnianiu. Zgodnie z badaniem PwC Polska, aż 50% respondentów chciałoby pozyskać finansowanie dłużne w EUR. Niestety, w celu minimalizacji ryzyka walutowego, banki finansują sektor PRS przede wszystkim w PLN, nawet w przypadku kredytobiorców należących do zagranicznych grup kapitałowych. Transza walutowa bywa czasem uwzględniona w strukturze finansowania pod warunkiem, że część przychodów jest zdenominowana w tej walucie. Aktualnie największym problemem dla inwestorów pozostają wysokie stopy procentowe oraz oczekiwania cenowe właścicieli projektów.

“Nasz cykliczny raport podsumowuje pierwszą połowę 2023 roku na rynku PRS w Polsce. Podobnie jak w poprzednich edycjach, przedstawiamy aktualny stan rynku (koncentrując się na ośmiu najbardziej aktywnych miastach), zawarte transakcje oraz komentarze rynkowe inwestorów dotyczące zarówno operacyjnych aspektów funkcjonowania jak i obszarów związanych z finansowaniem dłużnym projektów.  Cieszę się, że niniejsze wydanie zostało wsparte przez zespół PwC Debt & Capital Advisory, dzięki czemu byliśmy w stanie przedstawić Państwu kompleksowy przegląd kluczowych zagadnień związanych z pozyskiwaniem finansowania dłużnego dla projektów PRS” – mówi Kinga Barchoń, partnerka PwC Polska i liderka zespołu ds. usług dla rynku nieruchomości.

W pierwszej połowie roku na rynek trafiło ponad 3 900 jednostek, co podniosło łączny stan zasobów w Polsce do blisko 14 700 sztuk, przy czym dynamika wzrostu z końca 2022 roku (45% wzrost) nie została utrzymana wobec obecnego wzrostu na poziomie 36%. Duża ilość projektów w budowie oraz ambitne plany inwestorów, którzy zwiększają docelową liczbę lokali w swoich strategiach inwestycyjnych, sugerują, że zasoby mieszkaniowe w sektorze PRS będą systematycznie rosnąć. W pierwszej połowie 2023 roku liczba jednostek w budowie zmalała o 23%, do blisko 13 300. Zapowiedzi inwestorów wskazują na zwiększenie liczby mieszkań planowanych do oddania do końca 2028 roku, która wzrosła w porównaniu z końcem 2022 o 30% do prawie 57 tys. lokali. Zwiększone zainteresowanie inwestorów pokazuje potencjał do wzrostu dla całego sektora PRS.

“Rosnąca liczba dużych, wybudowanych i skomercjalizowanych z sukcesem projektów przekłada się na wzrost zainteresowania finansowaniem przez banki. Kolejne zrealizowane projekty dostarczają niezbędnych danych do analizy kredytowej. Sektor PRS wydaje się być obecnie atrakcyjny, szczególnie w porównaniu  z innymi segmentami rynku nieruchomości, przede wszystkim biurowcami czy mocno konkurencyjną logistyką. Z takim nastawieniem, banki stopniowo wdrażają polityki kredytowe obejmujące PRSy, potwierdzając tym samym, że segment ten pozostanie na dłużej w ich obszarze zainteresowania. Wraz ze stopniowym rozwojem rynku, do obecnego wąskiego grona finansujących będą dołączały nowe lokalne i międzynarodowe instytucje finansowe. Presja konkurencyjna pomiędzy nimi wpłynie na stopniowe luzowanie warunków finansowania, zarówno pod kątem struktury, parametrów projektu czy wymogów stawianych samym sponsorom” – mówi Anna Derleta-Konikowska, wicedyrektor PwC Polska w zespole Debt & Capital Advisory.

Na koniec I półrocza 2023 Warszawa oferowała ok. 6,5 tys. lokali na wynajem, a kolejne 5,8 tys. było w budowie. Największe zasoby mieszkań posiadają kolejno Resi4Rent (ponad 2,3 tys., natomiast wszystkie projekty, które w ubiegłym półroczu znajdowały się w budowie zostały oddane do użytku i aktualnie Resi4Rent nie posiada nowych projektów w budowie), PFRN (blisko 600 istniejących lokali i 205 w budowie), Heimstaden Bostad (566 istniejących lokali oraz 981 w budowie), LRC Group (543 istniejące lokale). Właściciele portfeli PRS wybierają centralne lokalizacje w pobliżu centrów biurowych m.in. w Śródmieściu, Woli czy też Mokotowie.

Wrocławski rynek pozostaje niezmiennie zdominowany przez dwa podmioty: Vantage Rent, który posiada 1 149 mieszkań oraz Resi4Rent z 571 lokalami. Pozostała część rynku rozproszona jest między małych graczy. Liczba projektów w budowie w pierwszym półroczu spadła do 1 785 lokali (-4% wobec II połowy 2022). Nowe projekty realizowane są przez czterech graczy: Resi4Rent (1 170 lokali), TAG Immobilien (415 lokali) oraz AFI Europe (200 lokali). Na koniec I połowy 2023 roku w Krakowie było prawie 1,9 tys. lokali do wynajęcia, co stanowi znaczny wzrost wobec końca 2022 roku (+52%). Rynek PRS w Krakowie tworzą Resi4Rent (536 lokali), Lew Invest (411 lokali), PFRN (249 lokale), Van Der Vorm (198 lokali), AFI Europe (155 lokali), Heimstaden (117 lokali), G City Europe (109 lokali) i Aurec Capital (78 lokali).

Pomimo dynamicznego wzrostu liczby lokali na wynajem, w Krakowie rośnie również liczba inwestycji w budowie, co świadczy o dużym zainteresowaniu inwestorów zwiększaniem portfolio w stolicy małopolski. Na koniec I połowy 2023 w budowie było 3 280 lokali przy czym cztery podmioty odpowiedzialne są za budowę 90% nowych zasobów mieszkaniowych: LifeSpot (1 086 lokali), Resi4Rent (873), AFI Europe (530), Heimstaden (479). Pozostałe inwestycje realizowane są przez Zeitgeist oraz Van Der Vorm.

Na koniec I połowy 2023 roku w Poznaniu było około 1 400 istniejących lokali. Poznańskie zasoby PRS zostały zdominowane przez Vantage Rent (826 lokali) z 59% udziałem wszystkich zasobów dostępnych w ramach PRS. Pozostałe zasoby podzielone są pomiędzy dwa podmioty: PFRN (421 lokali) i Resi4Rent (160 lokali). Inwestycje w budowie obejmują 1 380 nowych jednostek, z czego Resi4Rent buduje 411 lokali, Vantage Rent 363, PFRN 318, a Magis Real Estate 50 lokali.

W pierwszej połowie 2023 w Trójmieście wzrosła liczba dostępnych lokali (+104 lokale), natomiast brak jest nowych lokali w budowie. Dostępnych było 988 lokali, które znajdowały się w portfelach 5 podmiotów: Resi4Rent (302 lokale), PFRN (210 lokali), Zeitgeist (204 lokale), LifeSpot (168 lokali) oraz Tonsa (104 lokale) zarządzane przez AtHomeLiving. Nowe projekty planuje Resi4Rent, które mają zwiększyć liczbę dostępnych lokali o ok. 1 300.

Liczba dostępnych lokali w Łodzi dynamicznie wzrosła na przestrzeni pierwszego półrocza 2023 (+122%) – zasoby dostępnych mieszkań na koniec czerwca wynosiły 1 228. Dynamiczny wzrost to efekt ukończenia projektu LifeSpot, przy ul. Wróblewskiego 21, który posiada 674 mieszkania. Tym samym LifeSpot dołączył do pozostałych trzech podmiotów obecnych w Łodzi: Resi4Rent (219 lokali), Vantage Rent (255 lokali) oraz PFRN (80 lokali). Nowe inwestycje w budowie powiększą istniejące zasoby o 619 jednostek i stanowić będą rozbudowę obecnych już platform m.in. Resi4Rent (283 lokale), Vantage Rent (272 lokale) oraz PFRN (64 lokale). Pomimo dynamicznego wzrostu w analizowanym okresie kluczowi gracze w sektorze PRS w swoich strategiach nie planują nowych inwestycji w Łodzi.

Baltona po restrukturyzacji wypracowała rekordowy zysk netto

Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Baltona S.A. zamknęło rok 2022
z rekordowym wynikiem 35,6 mln zł zysku netto. Tak korzystny rezultat był możliwy dzięki przeprowadzeniu i zakończeniu procesu restrukturyzacji, po przejęciu spółki przez Grupę Kapitałową PPL. Wyniki pierwszego półrocza również jednoznacznie wskazują na wzrosty przychodów.

Baltona po okresie restrukturyzacji, która rozpoczęła się z chwilą przejęcia nadzoru przez PPL, sukcesywnie umacnia swoją pozycję na polskim rynku. Efektywne zarządzanie spółką, jasna strategia i stabilizacja rynku lotniczego po okresie pandemii COVID-19, przekładają się na rosnące wyniki finansowe firmy.

„W ubiegłym roku Baltona wypracowała 35,6 mln zł zysku netto. Jest to doskonały wynik, zwłaszcza jeśli odniesiemy go do 60,6 mln zł straty w przedpandemicznym 2019 roku. Wskazuje to, że kierunek zmian i rozwoju, jaki wytyczyliśmy jest słuszny
i przynosi efekty. Potwierdzają to także dane tegoroczne. W pierwszym półroczu 2023 r. przychody Baltony wzrosły do 379,2 mln zł, czyli o 44 proc. rok do roku” – podkreśla Bogdan Romaniuk, Członek Zarządu PHZ Baltona S.A.

Firma weszła do Grupy Kapitałowej PPL w 2020 roku. Od tego momentu rozpoczął się proces restrukturyzacji firmy oraz jej zobowiązań finansowych, konsolidacji, odbudowy znaczenia i wartości marki. Wszystkie działania w restrukturyzacji Baltony zostały przeprowadzone na zasadach rynkowych, co zostało potwierdzone w odpowiednich testach prywatnego inwestora i wierzyciela.

„Przejmując Baltonę, musieliśmy zmierzyć się z szeregiem wyzwań. Najważniejsze
z nich to znaczne zadłużenie spółki, brak klarownej strategii oraz nieefektywna struktura. By ratować firmę, musieliśmy także pozyskać odpowiednich menedżerów.  Pierwszym krokiem było powołanie nowego Zarządu, w skład którego weszli doświadczeni menedżerowie z branży handlowej. Wspólnie z nowym Zarządem, który zawsze mógł liczyć na nasze pełne wsparcie, wyznaczyliśmy cele i uporządkowaliśmy strukturę.” – mówi Stanisław Wojtera, Prezes Zarządu Polskich Portów Lotniczych S.A.

Baltona jest jednym z najstarszych polskich przedsiębiorstw, założonym zaraz po
II wojnie światowej. Funkcjonuje nieprzerwanie od 77 lat. Od 2020 roku, po około 10 latach przerwy, ponownie należy do Skarbu Państwa.

„Za sprawą PPL i doskonałej współpracy z Baltoną, byliśmy świadkami niezwykłej sytuacji. Prywatna spółka, która została przejęta przez podmiot państwowy rozkwitła
i przynosi zyski” – dodaje Stanisław Wojtera.

Aktualnie firma koncentruje się na trzech filarach biznesowych – sprzedaży detalicznej dla pasażerów (travel retail), gastronomii (F&B) i shipchandlingu, czyli zaopatrywaniu statków. Baltona umacnia swoją pozycję, zwiększając w pierwszej połowie 2023 r. liczbę klientów do ponad 3 mln osób, czyli o +36 proc. w odniesieniu do tego samego okresu w 2022 r.

Sukcesywnie modernizowane są sklepy bezcłowe i lokale gastronomiczne marki
w portach lotniczych: Katowice-Pyrzowice, Warszawa-Modlin, Warszawa-Radom, Rzeszów-Jasionka (3 kw. 2023) oraz Poznań-Ławica (4 kw. 2023/1 kw. 2024). Tylko w 2023 r. na inwestycje przeznaczono ponad 32 mln zł.

Baltona zarządza 38 sklepami w Polsce (w tym roku zostanie uruchomiony kolejny sklep na lotnisku w Zielonej Górze). Posiada również trzy punkty za granicą (dwa
w Rumunii i jeden we Francji) oraz 14 lokali gastronomicznych. W ramach GK Baltona pracuje aktualnie 745 osób.

Bitcoin i ethereum rosną, ale Fed i ceny ropy mogą mieć chłodzący wpływ

Bitcoin wzrósł pod koniec tygodnia, po tym jak amerykański kongres zawarł porozumienie zapobiegające zamknięciu rządu.

Bitcoin ma za sobą dobry tydzień, zaczynając poniżej 26 000 dolarów, ale stale rosnąć, by wczoraj późnym wieczorem wzrosnąć do blisko 28 000 dolarów na platformie eToro, zyskując 7,4 proc. w ciągu siedmiu dni.

Ethereum odnotowało podobną aktywność w ciągu tygodnia, który rozpoczął się dla niego w okolicach 1 550 dolarów, ale wzrósł do poziomu powyżej 1 700 dolarów – czyli o 9,4 proc. w stosunku tydzień do tygodnia.

Wydaje się, że rynki pozytywnie zareagowały na uniknięcie zamknięcia rządu USA, chociaż jest to tymczasowa ulga. W tym tygodniu możemy spodziewać się kilku potencjalnych informacji, które rynki będą przetwarzać, gdy przewodniczący Fed, Jerome Powell, zabierze głos dzisiaj, a w środę odbędzie się spotkanie OPEC, a w piątek pojawią się dane dotyczące zatrudnienia w USA.

Fed i ceny ropy naftowej były niezmiennie silnymi czynnikami makro wpływającymi na rynek kryptowalut w ciągu ostatnich kilku lat. Na późnym etapie cyklu podwyżek stóp procentowych, w którym się znajdujemy, rynek oczekuje dalszych dobrych wiadomości, ale wraz z ponownym wzrostem cen ropy może to mieć chłodzący wpływ na nastroje.

Valkyrie rozpocznie dodawanie ethereum do ETF-ów

Zarządzający aktywami Valkyrie rozpocznie od jutra dodawanie kontraktów terminowych na ethereum do swojego funduszu ETF Bitcoin Strategy po uzyskaniu zgody organów regulacyjnych. Fundusz ETF połączy teraz portfele kontraktów terminowych na bitcoina i ethereum w jedną strategię i jest pierwszym, który uzyskał na to zgodę.

Podkreśla to jednak również rosnące wyrafinowanie tych ofert instytucjonalnych i chęć rozpoczęcia dywersyfikacji stosowanych strategii inwestycyjnych. Dywersyfikacja jest naprawdę ważnym narzędziem dla inwestorów, którzy chcą wykorzystać możliwości rynkowe, jednocześnie zapobiegając nadmiernemu koncentrowaniu ich portfeli na jednym obszarze. Zarządzający aktywami w przestrzeni kryptowalutowej odpowiadają teraz na to pragnienie.

Założyciel ethereum rozważa zmiany w blockchainie

Założyciel ethereum, Vitalik Buterin, opublikował blog rozważający potencjalne zmiany w sposobie funkcjonowania blockchaina ethereum.

W poście omawia potrzebę uproszczenia podstawowego kodu blockchain, aby uniknąć „rozrostu” i podkreśla obawy związane z koncentracją płynnych stakingów. Płynne stakowanie jest jednym z największych obszarów wzrostu blockchaina ethereum w ciągu ostatnich kilku lat, szczególnie dzięki kamieniom milowym rozwoju, takim jak The Merge.

Rynek jest jednak silnie skoncentrowany na kilku dostawcach, na czym Buterin koncentruje się w swojej argumentacji za reformą blockchaina w celu zmniejszenia centralizacji i promowania większej konkurencji. Jego wnioski są takie, że podstawowe protokoły mogą wymagać aktualizacji w celu ulepszenia platformy – coś, co ostatecznie może mieć szeroki wpływ na blockchain i związane z nim kryptowaluty.

VanEck przekaże 10 proc. zysków z ethereum

Zarządzający aktywami VanEck powiedział, że przekaże 10 proc. zysków z nowo uruchomionego funduszu ethereum ETF na dalszy rozwój blockchain.

Skoncentrowany na ethereum ETF firmy ma wkrótce zostać uruchomiony po zarejestrowaniu się w celu handlu kontraktami futures na giełdach towarowych i będzie znajdował się obok podobnej strategii ETF bitcoina.

Firma złożyła również wniosek o ETF z ceną spot, jeden z wielu, ale na razie, ich zatwierdzenie oczekuje na zezwolenie regulacyjne – coś, czego rynek nadal wypatruje z niecierpliwością.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Grupa GLS z nowym CEO

Karl Pfaff został nowym CEO Grupy GLS, jednej z największych firm logistycznych w Europie. Nominacja Pfaffa to kontynuacja dobrych praktyk GLS, gdzie na najwyższe stanowiska powołuje się doświadczonych liderów.

Nowy CEO Grupy GLS posiada udokumentowane doświadczenie w logistyce międzynarodowej. Pracował dla Lufthansy oraz amerykańskiej firmy konsultingowej Bain & Company. W 2014 roku Karl Pfaff dołączył do GLS, gdzie piastował różne stanowiska i zajmował się strategią, sprzedażą i zarządzaniem operacyjnym. W 2020 roku został mianowany na CEO GLS Germany i został członkiem GLS Group Executive Team, a także (przed powołaniem na CEO Grupy GLS) pełnił funkcję dyrektora zarządzającego na Niemcy i kraje Beneluksu.

To zaszczyt otrzymać nominację na lidera Grupy GLS. To wyjątkowa firma z ogromnym potencjałem, wybitnymi ludźmi i silną marką. Będziemy nadal koncentrować się na jakości i rentownym wzroście. Poprzez ciągłe inwestycje w naszych pracowników, innowacyjne narzędzia cyfrowe i podnoszenie standardu naszych usług, chcemy wzmocnić fundamenty obsługi klienta – komentuje swoją nominację Karl Pfaff.

Bardzo mnie cieszy nominacja Karla na stanowisko dyrektora generalnego Grupy GLS. Pod jego kierownictwem GLS Germany znacznie zwiększył przychody i swoją rentowność. Karl skutecznie zarządzał transformacją GLS do wysoce skoncentrowanej na klientach sieci przesyłek B2B i B2C, jednocześnie sprawnie kierując firmą przez burzliwy okres pandemii, wysokiej inflacji oraz międzynarodowych wyzwań gospodarczych i politycznych. Karl znacząco przyczynił się do trwającej w całej Grupie transformacji cyfrowej i uczynił GLS bardziej zrównoważoną firmą – podkreśla Martin Seidenberg, którego następcą jest Karl Pfaff.

Grupa GLS to międzynarodowa firma mocno zaznaczająca swoją lokalną obecność w 40 krajach Europy, a także w Ameryce Północnej. Sieć GLS składa się z ponad 120 centrów dystrybucyjnych, ponad 1,6 tys. filii, 37 tys. pojazdów odpowiadających za ostatni etap dostawy i 4,5 tys. samochodów liniowych. W Europie Grupa dysponuje 42 tys. punktów PUDO i 4800 automatami paczkowymi. Polski oddział GLS liczy obecnie 50 filii w całym kraju i ponad 6 tys. punktów nadań i odbiorów w sieci Szybkiej Paczki. Cała Grupa w latach 2022/23 wygenerowała rekordowe przychody w wysokości 5,4 mld euro i dostarczyła 862 mln paczek na wszystkich obsługiwanych rynkach.

Deweloperzy: Obniżka stóp procentowych sprzyja popytowi na mieszkania, ale nie jest wystarczająca

W jakim stopniu większa dostępność kredytów przekłada się na popyt na mieszkania? Czy po obniżce stóp procentowych wzrosło zainteresowanie inwestorów projektami mieszkaniowymi, przeznaczonymi pod wynajem instytucjonalny? Jak zmiana na rynku kredytowym wpływa na plany inwestycyjne firm? Czy deweloperzy planują inwestycje podmiejskie i w zewnętrznych dzielnicach miast, by poszerzyć grupę nabywców mieszkań ze względu na niższe ceny? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Każda obniżka stóp procentowych pozytywnie wpływa na popyt na kredyty hipoteczne, a tym samym na zakup mieszkań. W przypadku naszych inwestycji około 50 proc. transakcji jest realizowanych przy wsparciu kredytu hipotecznego. Oceniamy, że wraz ze wzrostem cen odsetek ten będzie wzrastał. Zatem, każde zmniejszenie oprocentowania kredytów hipotecznych działa stymulująco na popyt.

Ostatnia obniżka stóp była znacząca, ale trudno ocenić, na ile jej wielkość podyktowana była zbliżającymi się wyborami. W związku z tym należy się liczyć że po wyborach tempo obniżek zostanie zmniejszone. W takiej sytuacji trudno podejmować decyzje o uruchamianiu nowych inwestycji, kiedy nie ma pewności czy klienci będą mieli możliwość uzyskania kredytu.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal

Niższa stopa oprocentowania to teoretycznie niższy koszt kredytowania zakupu mieszkań, ale i lepsza zdolność kredytowa, a więc dobra wiadomość dla deweloperów i tych ich klientów, którzy nie mogą skorzystać z preferencyjnych stawek programu BK 2 proc. Jednakże, mimo obniżki stawek przez RPP, aktualne oprocentowanie wciąż jest stosunkowo wysokie, gdy porównać je z tym sprzed 2-3 lat.

Zwiększone zainteresowanie klientów, związanych z rynkiem najmu instytucyjnego obserwujemy już od wiosny, natomiast nie działamy w tym sektorze. Choć rynkowe perspektywy ostatnio polepszyły się, to jako duży deweloper nie działamy impulsywnie. Konsekwentnie realizujemy plan na ten rok i wprowadzamy do oferty nowe projekty. Ponieważ projektujemy nasze inwestycje pod kątem różnych grup odbiorców, w naszym portfolio znajdują się również te lokowane na przedmieściach. Między innymi ze względu na większą przystępność cenową poszukują w nich mieszkań przede wszystkim rodziny.

Małgorzata Ostrowska, dyrektorka Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction

Na tę chwilę widzimy pozytywne aspekty ostatniej obniżki stóp procentowych, jak i bardziej dostępnych kredytów. Na rynek wrócili młodzi ludzie, poszukujący swojego pierwszego mieszkania, choć wśród beneficjentów kredytu 2 proc. zauważamy także osoby nieco starsze. Wrócili również klienci, którzy wstrzymywali się z decyzją zakupową, licząc na stabilizację sytuacji gospodarczej oraz mniej restrykcyjne warunki kredytowania. Widząc malejąca podaż i rosnące ceny coraz chętniej podpisują  umowy zakupu.

Jeśli chodzi o osoby kupujące nieruchomości w celach inwestycyjnych, w tej grupie nie zauważyliśmy istotnych zmian. Inwestorzy są aktywni praktycznie przez cały czas. To głównie osoby kupujące lokale za gotówkę, najchętniej te z możliwością odliczenia podatku VAT w wysokości 23 proc. Zakupom tym sprzyja zbliżający się koniec roku, który przyspiesza decyzje z uwagi na chęć optymalizacji podatkowej. A mówimy tu o sporych sumach, nawet w wysokości 150 tys. zł.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Grupie Robyg

Tego typu obniżka stóp procentowych może być minimalną ulgą dla osób spłacających bieżące kredyty, jednak nie jest stymulatorem popytu na rynku nieruchomości mieszkaniowych. To nadal bardzo wysoki poziom oprocentowania, który utrudnia dostępność finansowania mieszkań. Dlatego znacznie ważniejsze są programy rządowe ułatwiające zakup swojego lokum – jak obecnie Bezpieczny Kredyt 2 proc. Takie programy powinny być stałym elementem polityki państwa, gdyż docelowo wpływają pozytywnie na PKB kraju, zwiększają poczucie bezpieczeństwa obywateli i wspierają politykę prorodzinną.

 

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży Ronson Development

 

Obniżka stóp procentowych ma charakter pro-popytowy i z punktu widzenia rynku nieruchomości jest dobrą informacją, zarówno dla klientów, jak i deweloperów, bo pobudzi kolejne grupy osób, które chcą kupić mieszkanie, zwiększy zainteresowanie kredytem hipotecznym oraz wzmocni chęć inwestowania na rynku nieruchomości. Widzimy ożywienie klientów, którzy dotychczas z różnych powodów odkładali decyzję zakupową, a jednocześnie nie są odbiorcami programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. Niebagatelne znaczenie ma kwestia, czy obniżka stóp będzie miała charakter trwały, a tym samym wpłynie na rynek długofalowo.

Zainteresowanie naszą ofertą sprzedażową było na tyle duże, że jeden z etapów projektu Ursus Centralny, przeznaczony pod wynajem instytucjonalny, zdecydowaliśmy się wprowadzić do regularnej sprzedaży, a tym samym przesunęliśmy plany w zakresie PRS na przyszły rok.

Założenia inwestycyjne firmy są efektem długofalowej strategii, nie uzależniamy ich od kolejnych programów. Jeszcze w tym roku uruchomimy kolejny etap projektu Nowe Warzymice w Szczecinie oraz zupełnie nowy projekt Zielono Mi na Dolnym Mokotowie w Warszawie. Przed nami też zupełnie nowe projekty i uruchomienia nowych etapów, także na przedmieściach aglomeracji, czego przykładem jest kolejny etap inwestycji Eko Falenty pod Warszawą.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

W porównaniu do sytuacji sprzed roku obecnie sprzedaż mieszkań jest prawie trzykrotnie wyższa, a popyt na kredyty cztery razy wyższy. Jest to efekt m.in.: obniżenia stóp procentowych, dzięki którym raty kredytów hipotecznych są niższe nawet o kilkaset złotych. Jednak obniżka stóp procentowych raczej nie będzie mieć aż tak wielkiego znaczenia dla osób planujących zakup własnego M w najbliższym czasie. Na rynku kredytów hipotecznych króluje bowiem program Bezpieczny Kredyt 2 proc., który gwarantuje stałą ratę kredytu z oprocentowaniem 2 proc. przez pierwsze 10 lat spłat. Dzięki niemu kredytobiorcy mogą sporo zaoszczędzić, zwłaszcza w porównaniu ze standardowymi ofertami kredytów hipotecznych, nawet po obniżce stóp procentowych. Do końca sierpnia br. złożono ponad 41 tys. wniosków na BK 2 proc. i podpisano niemal 6 tys. umów kredytowych na łączną kwotę prawie 2,16 mld zł.

Dawid Wrona, członek zarządu w Archicom

Biorąc pod uwagę aktualne zawirowania rynkowe, każdy deweloper staje przed dylematem polegającym na wyborze pomiędzy szybszą realizacją budów w odpowiedzi na rosnący popyt a powściągliwością i rozsądnym podejściem w zakresie wprowadzania nowych inwestycji i ustalania polityki cenowej.

Należy mieć świadomość, że proces wprowadzenia na rynek inwestycji wydłużył się z 2-3 lat nawet do 5-7 lat, a sukces projektu wcale nie jest gwarantowany. Specjalizujemy się w dużych, miastotwórczych projektach, co wiąże się z zamrożeniem kapitału rzędu 150-200 mln na wiele lat. W związku z tym, w mojej opinii do uruchamiania kolejnych inwestycji należy podejść z głową, bazując na analizie rynku, ale też biorąc pod uwagę czynniki makroekonomiczne. Przy czym, dodatkowym wyzwaniem staje się stworzenie produktu, który odpowiadałby na potrzeby nabywców w dłuższej perspektywie.

Bezpieczny Kredyt 2 proc. wpływa na rynek krótkoterminowo i jest adresowany do konkretnych osób. Jeśli chodzi o plany firmy na najbliższe lata, w ciągu 2-3 lat, planujemy wybudować i sprzedać blisko 8 tys. mieszkań. Już w bieżącym półroczu odbędzie się start kilku nowych inwestycji. Jesteśmy obecni na największych rynkach w kraju i nie wykluczamy ekspansji. Kierujemy wzrok m.in. w stronę Aglomeracji Śląskiej czy Trójmiasta.

Wyższe rentowności w USA i silny dolar kierują rynkiem

Złoty nieco ucierpiał na pogorszeniu globalnego sentymentu względem ryzyka. W zeszłym tygodniu wypadł gorzej niż inne waluty regionu, lecz już w poniedziałek znalazł oparcie. Na jak długo? W tym tygodniu istotne dla złotego będą decyzja RPP oraz komunikaty z banku w środę i czwartek.

Trend wzrostowy rentowności amerykańskich obligacji i kursu dolara nie zwolnił w ubiegłym tygodniu. Piątkowe jednoznacznie pozytywne dane dotyczące inflacji w USA i strefie euro odwróciły jednak częściowo ten trend i obudziły nadzieję, że ostatnie podwyżki stóp procentowych we wspomnianych gospodarkach oraz minima kursów europejskich walut są już za nami. Również surowce doświadczyły w piątek gwałtownego spadku, w wyniku czego najlepiej radzące sobie w tym roku waluty, czyli real brazylijski i peso kolumbijskie, zakończyły tydzień blisko samego dołu zestawienia.

W tym tygodniu w centrum uwagi znajduje się amerykański rynek pracy. Najważniejszy będzie piątkowy (06.10) raport NFP za wrzesień, inwestorzy będą wyczekiwać jednak również raportu JOLTs (wtorek 03.10) i cotygodniowych danych o liczbie zadeklarowanych bezrobotnych, by sprawdzić, czy potwierdzają one obserwowane ostatnio ochłodzenie. O stanie europejskiej gospodarki poinformuje odczyt sprzedaży detalicznej w sierpniu (środa 04.10), będą to jednak dane mocno wsteczne. Dodatkowo w tym tygodniu odbędzie się wiele przemówień reprezentantów Europejskiego Banku Centralnego i Rezerwy Federalnej.

PLN

Złoty radził sobie w ubiegłym tygodniu gorzej niż pozostałe waluty regionu, skala jego wyprzedaży była jednak ograniczona, a w poniedziałek 02.10 znalazł wsparcie. Polska waluta znalazła się pod wpływem globalnego sentymentu – kluczowe dla złotego były zachowanie dolara i rentowności amerykańskich obligacji.

Istotne były jednak również krajowe wieści. Uwaga skupiła się w ubiegłym tygodniu na wstępnym odczycie inflacji CPI we wrześniu, zgodnie z którym dynamika cen doświadczyła znacznego spadku z 10,1% do 8,2%. To pierwszy od lutego zeszłego roku jednocyfrowy odczyt, dodatkowo spadek był silniejszy, niż oczekiwano. Co prawda niektóre czynniki odpowiadające za zmniejszenie się presji cenowej są wynikiem regulacji prawnych, a część wydaje się tymczasowa, dane mogą jednak ośmielić NBP do dalszych cięć stóp procentowych w bliskiej przyszłości.

Przed publikacją raportu inflacyjnego najbardziej prawdopodobnym wynikiem posiedzenia RPP w najbliższą środę (04.10) wydawało się utrzymanie stóp na niezmienionym poziomie lub obniżenie ich o 25 pb. – obecnie bardziej realistycznym scenariuszem jest ruch w dół o 25–50 pb. Poza samą decyzją istotne dla złotego będą komunikaty z banku w środę i czwartek, szczególnie jeśli skala ruchu będzie niestandardowa. Posiedzenie budzi tym większą ciekawość, że już za 2 tygodnie odbędą się wybory parlamentarne.

EUR

Ubiegłotygodniowy wstępny odczyt inflacji HICP we wrześniu bez wątpienia może napawać EBC optymizmem. Zarówno główna (4,3%), jak i bazowa (4,5%) miara inflacji istotnie spadły – znacznie silniej, niż oczekiwały rynki. Trend dezinflacyjny w końcu przekroczył Atlantyk i jest wyraźnie widoczny w Europie. Rynki oczekują, że EBC nie będzie już podnosić stóp procentowych w tym cyklu. Podobnie jak w przypadku USA pytanie stanowi obecnie to, jak długo zostaną one utrzymane na obecnych poziomach.

Odczyty wsparły europejskie obligacje i samą wspólną walutę. W tym tygodniu nie poznamy wielu istotnych wieści, handel euro będzie więc zależał w większości od publikacji z USA, w szczególności tych dotyczących kondycji rynku pracy.

USD

Podobnie jak w strefie euro, zeszłotygodniowe dane o dynamice cen były korzystne dla Rezerwy Federalnej. Zarówno główny, jak i bazowy indeks PCE (preferowanej przez Fed miary zmian cen) okazały się w sierpniu niższe, niż oczekiwano. Przed publikacją raportu rentowności obligacji wzrosły do poziomu najwyższego od 16 lat, po niej uległy pewnym spadkom. Rynki nie są przekonane, czy dojdzie jeszcze do podwyżek stóp procentowych w tym cyklu, uwaga w kontekście dolara skupi się więc ponownie na odczytach makroekonomicznych, w szczególności dotyczących inflacji i rynku pracy. Zdecydowanie najważniejszym odczytem tego tygodnia będzie piątkowy (06.10) raport NFP (non-farm payrolls) dotyczący września.

GBP

Istotna rewizja w górę wzrostu gospodarczego w I kwartale nieco rozwiała ponure nastroje w kontekście brytyjskiej gospodarki. Kolejne pozytywne rewizje danych historycznych potwierdzają, że PKB Wielkiej Brytanii wzrósł istotnie powyżej przedpandemicznych poziomów (+1,8%), podobnie jednak jak w większości europejskich gospodarek znajduje się poniżej trendu sprzed 2019 r.

Funt nie doświadczył większych zmian względem kluczowych walut – ciąży mu gołębiość Banku Anglii, wspiera zaś bardziej pozytywny wydźwięk odczytów gospodarczych.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Sfinks Polska: sprzedaż gastronomiczna w I półroczu 2023 r. wzrosła o 15,5%

Restauracje sieci należących do Sfinks Polska wypracowały w I półroczu 2023 r. sprzedaż gastronomiczną w wysokości 89,84 mln zł wobec 77,80 mln zł rok wcześniej. W ujęciu skonsolidowanym grupa Sfinks zanotowała na koniec czerwca przychody ze sprzedaży w wysokości 50,32 mln zł, tj. wyższe o 13% r/r. W I półroczu grupa Sfinks wypracowała także zysk netto w wysokości 313 tys. zł.

– Siłą napędową naszej grupy są restauracje SPHINX, które zwiększyły obroty w I półroczu o 17% mimo mniejszej liczebności tej sieci. Co ważne, publikowane przez nas dane miesięczne pokazują, że jeszcze większa dynamika, powyżej 21%, widoczna jest dla tzw. sieci porównywalnej. To łączny efekt popularności marki, jak i całego szeregu naszych działań związanych z ofertą dla gości, w tym stałą i sezonową kartą dań, jakością w restauracjach, kampaniami promocyjnymi, ale też właściwym doborem lokalizacji nowych restauracji. Bardzo dużą rolę prosprzedażową gra także nasz program lojalnościowy i aplikacja Aperitif, z której korzysta już ok. 600 tys. naszych gości. W efekcie jako grupa notujemy też wzrost rentowności sprzedaży, która zwiększyła się do 27,2% w I półroczu 2023 wobec 26,3% rok wcześniej. Dlatego też wobec marki SPHINX mamy największe plany rozwoju w tym roku i kolejnych, co też będzie istotnym elementem nowej strategii grupy Sfinks, którą planujemy opublikować w najbliższych dniach – mówi Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Już po zakończeniu półrocza do sieci dołączyły trzy nowe restauracje SPHINX. W Jarocinie w nowym formacie zaczął działać SPHINX Coctail Bar. We Wrocławiu po około rocznej nieobecności nastąpił powrót do dawnej, prestiżowej lokalizacji. Powstała też pierwsza przyhotelowa restauracja SPHINX w Żabiej Woli, przy trasie Warszawa-Katowice. W tym roku mają powstać jeszcze kolejne lokale pod tym szyldem.

Odzwierciedleniem rosnących przychodów i rentowności grupy Sfinks jest skonsolidowany zysk na sprzedaży, który wyniósł w I półroczu br. 13,69 mln zł wobec 11,73 mln zł w I połowie ubiegłego roku. Kolejne kategorie rachunku wyników półrocznych, zwłaszcza zysk netto, są nieporównywalne względem poziomów ubiegłorocznych, ponieważ ocenę zaburza wpływ (o 26,3 mln zł) uprawomocnienia się układu z wierzycielami. W I półroczu br. skonsolidowany zysk netto wyniósł 313 tys. zł wobec 17,35 mln zł przed rokiem.

Rośnie niewypłacalność firm w Polsce

Wojna w Ukrainie, mimo że wybuchła już o półtora roku temu, nadal jest istotnym czynnikiem nie tylko ze względu humanitarnego, ale także gospodarczego. Oczywiście pierwszy szok pod koniec lutego, w marcu i w kwietniu 2022 roku był najbardziej istotny dla gospodarki – w końcu Ukraina to eksporter surowców rolnych i niektórych metali.

Rosja także była eksporterem wielu surowców energetycznych, rolnych, metali. Dlatego na rynku globalnym doprowadziło to do zachwiania oraz do istotnego wzrostu cen wielu surowców, wielu komponentów, a także ograniczenia ich dostępności. Natomiast od tego czasu, pod koniec 2022 roku, nastąpiło pewne uspokojenie. Firmy, które były zależne od kontrahentów z Rosji z Ukrainy, znalazły inne kierunki, by uzupełnić brakujące towary, komponenty, części – i tym samym presja na wzrost cen już osłabła. Wciąż jednak można spodziewać się wzrostu cen surowców – nie tylko energetycznych, ale i rolnych – co może przełożyć się na ceny żywności. I choć kraje europejskie są zabezpieczone energetycznie – to nie wiadomo, jakie będzie zużycie energii i gazu w miesiącach zimowych. Może więc pojawić się presja na kolejny wzrost cen.

– Polska wydaje się relatywnie dobrze przygotowana przez ostatnie miesiące, jeżeli chodzi o dostępność surowców. Natomiast pamiętajmy, że nie tylko wojna w Ukrainie, ale także pandemia – czyli dosyć wymagające poprzednie lata spowodowały, że koniunktura się pogorszyła, a także osłabła strona mikroekonomiczna – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista COFACE w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

– Widzimy, że wiele firm zawiesza działalność gospodarczą, ale także niestety wnioskuje o niewypłacalność. Niewypłacalność jest tutaj rozumiana w dosyć szerokim pojęciu – czyli zarówno typowa upadłość przedsiębiorstwa celu likwidacji majątku, ale także działania restrukturyzacyjne. Te wszystkie działania łączy wspólny mianownik – czyli brak płatności dla kontrahenta. Nasze ostatnie raporty wskazują, że niestety liczba niewypłacalności firm w Polsce dynamicznie rośnie. W pandemii mieliśmy dużo działań wsparcia – teraz firmy z pewnym opóźnieniem reagują na trudną sytuację gospodarczą. Wiele z nich nie jest w stanie prowadzić efektywnej działalności biznesowej, a nawet przetrwać na rynku. Niestety nasze prognozy są dosyć pesymistyczne – liczba niewypłacalności przedsiębiorstw będzie w kolejnych kwartałach, a nawet latach, wzrastać – analizuje Sielewicz.

Jaką wydajność mają kotły przemysłowe? Jak dobrać je do swoich potrzeb?

Profesjonalne parowe kotły przemysłowe mogą pomóc Ci w wygenerowaniu znacznych oszczędności finansowych. Musisz jednak pamiętać o kilku kluczowych cechach, wśród których kluczowe są parametry techniczne oraz jakość wykonania – a tę mogą zapewnić tylko sprawdzone, renomowane firmy. Jakie? Jaki kocioł wybrać? Między innymi na te pytania odpowiemy w dalszej części wpisu. 

Kotły przemysłowe – podstawowe informacje

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że nie istnieje jeden, uniwersalny rodzaj tych maszyn. Najczęściej spotykamy się z kotłami gazowymi przemysłowymi oraz z urządzeniami:

  • wodnymi,
  • hybrydowymi,
  • elektrycznymi,
  • wodorowymi.

Na rynku funkcjonują też kotły specjalistyczne, które są wykorzystywane w działających w bardzo wąskich segmentach rynku, przedsiębiorstwach, jednak ich procentowy udział w rynku nie przekracza kilku procent. Prym wiodą kotły parowe oraz wodne. Dlaczego? 

Ponieważ są to urządzenia, które łączą najwyższą jakość wykonania z atrakcyjną ceną, zastosowaniem nowoczesnych technologii oraz wydajnością od 175 do 55000 kg/h dla szerokiej gamy zastosowań – takie kotły przemysłowe oferuje BOSCH.

Czy inwestycja w kotły parowe przemysłowe się opłaca?

Tak, bez wątpienia jest to zakup, który może wygenerować spore oszczędności. Musi jednak poprzedzać go dokładna analiza zapotrzebowania. Pamiętaj, że rozwiązania przemysłowe powinny wyróżniać się kilkoma kluczowymi parametrami technicznymi, w tym:

  • regulowanym zakresem wydajności (np. od 1250 do 28000 kg/h),
  • możliwie jak najwyższą efektywnością energetyczną i dynamiką przy zmiennym zapotrzebowaniu pary,
  • stabilną pracę w jak najszerszym zakresie obciążeń,
  • wysoką jakością samej pary – dla niektórych grup odbiorców to parametr kluczowy. Można tu wskazać na sektor usług spożywczych, który często wymaga zgodności z normą EN 12953-10.

Pamiętaj też o tym, że zakup takiego wyspecjalizowanego urządzenia, na przykład z oferty BOSCH, powinien być poprzedzony niezwykle szczegółową analizą. Kluczowe jest przy tym właściwe obliczenie ciśnienia. Jeśli będzie ono za niskie, ryzykujesz:

  • wystąpienie problemów na odbiorach,
  • zbyt duże odchylenia od przewidzianego przez producenta średniego nadciśnienia roboczego.

Jeśli zaistnieje jedna z tych sytuacji, będziesz zmuszony często włączać i wyłączać palnik, co rodzi dalsze problemy i zakłócenia, jednak przede wszystkim przyczynia się do znacznych strat w eksploatacji maszyny. Pamiętaj, że to także wzrost ryzyka uszkodzenia takich podzespołów, jak:

  • transformator zapłonowy, 
  • elektrod,
  • zaworów elektromagnetycznych,
  • siłowników. 

Taki sposób eksploatacji negatywnie wpływa też na środowisko – kluczowa jest tutaj zwiększona emisja CO i NOx. Właśnie dlatego warto zdać się na fachowców, którzy nie tylko pomogą Ci w wyborze maszyny, która w pełni spełni Twoje oczekiwania, ale wesprą Cię na każdym etapie instalacji kotła.

Interesuje mnie kocioł przemysłowy – na jakie inne cechy warto zwrócić uwagę?

Bez względu na to, czy rozważasz tradycyjny kocioł parowy, czy np. wersję hybrydową lub elektryczną, koniecznie sprawdź, czy producent zapewnia tak innowacyjne rozwiązania, jak modułowa dostawa. To ogromne ułatwienie, dzięki któremu późniejsza instalacja powinna przebiegać bezproblemowo.

Po stronie zalet trzeba też wskazać na profesjonalną obsługę posprzedażową. Solidne, godne zaufania firmy, jak BOSCH, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich rola nie kończy się w momencie finalizacji zamówienia i dostarczenia go do klienta. Ogromne znaczenie ma też autoryzowany serwis, w którym pracują fachowcy, a także szeroki dostęp do części zamiennych oraz takich podzespołów, które pozwolą na późniejszą modernizację kotła. 

Inflacja w Polsce w końcu jednocyfrowa, ale tylko dzięki zamrożeniu cen paliw

Udało się w Polsce dowieźć jednocyfrowy wskaźnik inflacji. „Udało” to najlepsze określenie, biorąc pod uwagę, że wymagało to zamrożenia cen paliw. Dolar znów się umacnia, mimo słabszych danych. W Słowacji trudna budowa koalicji.

Inflacja 8,2%

Spadek tempa wzrostu cen oczywiście cieszy. 8,2% to wynik zdecydowanie lepszy od oczekiwań, gdyż spodziewano się wzrostu o 8,5%. Nadal jednak 8,5% w skali roku to po prostu bardzo dużo. Z drugiej strony mamy właśnie w ujęciu miesięcznym piąty miesiąc z rzędu braku wzrostu cen. Nie można mówić o spadku, bo trzy miesiące to brak zmiany, ale to bardzo korzystna statystyka. Jest oczywiście „drobny” problem. Mamy sztucznie zaniżone ceny paliw oraz energii elektrycznej. W rezultacie gdyby miało dojść do urealnienia cen, ten wynik byłby oczywiście dużo słabszy. Na razie dla naszych portfeli to niby dobra wiadomość, ale trzeba pamiętać, że ktoś finansuje tę różnicę. W rezultacie mamy bombę z opóźnionym zapłonem, którą ktoś kiedyś musi rozbroić.

Słabsze dane z USA bez wpływu?

W piątek poznaliśmy dane z USA. Wydatki Amerykanów rosną o 0,4%, czyli symbolicznie wolniej od oczekiwań. Dochody Amerykanów rosną z kolei również o 0,4%. Słabiej od oczekiwań wpadł też indeks Chicago PMI. Lepiej wypadł tylko Raport Uniwersytetu Michigan. Wydawać by się mogło, że po takich danych dolar powinien się umacniać względem euro. Okazuje się, że było dokładnie odwrotnie. Część komentatorów wskazuje na efekt kalendarzowy. Piątek był ostatnim dniem września zamykającym kwartał. W rezultacie, inwestorzy mogli patrzeć szerzej niż z perspektywy ostatnich danych, a ostatnie tygodnie były naprawdę dobre dla osób liczących na poprawę kursu USD.

Wybory na Słowacji

U naszego południowego sąsiada wybory wygrała formacja, delikatnie mówiąc kontrowersyjnego Roberta Fico. Media zwracają uwagę na jego poglądy. Jest on między innymi zwolennikiem zakończenia wsparcia militarnego dla Ukrainy, co w tej części świata oprócz Węgier jest bardzo mało popularnym postulatem. Ogólnie scena polityczna na Słowacji ma swoją specyfikę. Obecnie Robert Fico wygrał wybory z partią swojego byłego zastępcy, któremu oddał władzę, po tym, jak musiał oddać władzę, kiedy obarczono go odpowiedzialnością polityczną za zabójstwo dziennikarza śledczego. Zwycięzca o poglądach anty-NATO i anty-UE mocno komplikuje budowę koalicji. Rynki nie lubią braku stabilności. Słowacja nie jest ważnym elementem dla waluty euro, ale duża niestabilność z pewnością nie pomoże już teraz będącej pod presją walucie unijnej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych seria publikacji indeksów PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski  – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Zmiana władzy na Słowacji. Polska ma być ważnym sojusznikiem

Partia socjaldemokratyczna SMER, lewicowa partia skoncentrowana na wsparciu rządowym, ponownie zdobyła większość głosów w ostatnich wyborach. Jest to czwarta kadencja dla partii, która wcześniej rządziła krajem w latach 2006-2010, 2012-2016 i 2016-2020.

Kampania tej partii charakteryzowała się populistycznymi rozwiązaniami bieżących problemów oraz orientacją prorosyjską. Kluczowe zagadnienia obejmowały anulowanie pomocy wojskowej i finansowej dla Ukrainy, stabilizację cen żywności i energii, wprowadzenie podatków od nadmiernych zysków banków i korporacji, zwiększenie emerytur oraz solidne wsparcie dla sektorów takich jak rolnictwo.

Jednak obietnice wyborcze partii zostały przedstawione w słabo napisanym programie politycznym, składającym się głównie z punktów i oferującym uproszczone, lecz kosztowne rozwiązania. Biorąc pod uwagę obecną sytuację kraju, który ma największy deficyt budżetowy w strefie euro, proponowane rozwiązania są postrzegane jako nierealistyczne.

Mimo tych krytyk, populistyczne podejście partii i prorosyjska postawa przyniosły jej kolejną kadencję. Partia ma teraz mandat do utworzenia rządu koalicyjnego, co świadczy o jej ciągłej dominacji w politycznym krajobrazie kraju.

Jeśli zobowiązania zawarte w programie politycznym miałyby zostać w pełni wprowadzone w życie, prawdopodobnie doprowadziłyby to do dalszych deficytów budżetowych w nadchodzących latach, popychając dług publiczny w niekontrolowaną spiralę. Jednak inwestorzy wydają się nie zwracać uwagi na te potencjalne problemy, ponieważ rentowności obligacji pozostały praktycznie niezmienione.

Z mojego punktu widzenia sektor bankowy prawdopodobnie jako pierwszy odczuje skutki. W trakcie kampanii partia nie kryła negatywnego nastawienia do banków, jasno dając do zrozumienia, że zamierza wprowadzić podatek od nadmiernych zysków i regulować stawki kredytów hipotecznych.

Co więcej, program partii sugeruje zamiar ingerencji w „niewidzialną rękę” rynku. Wspomina pojęcie „rozsądnych zysków” dla wszystkich korporacji, co może potencjalnie prowadzić do wprowadzenia podatków od nadmiernych zysków w innych sektorach uważanych za osiągające nadmierne zyski. Mając to na uwadze, sektor rafinerii ropy prawdopodobnie będzie następny w kolejce do nałożenia takich podatków.

Skupienie się partii na wzmocnieniu relacji ekonomicznych między Polską a Słowacją ma na celu zacieśnienie więzi w krajach Grupy Wyszehradzkiej (V4). Istotnym elementem ich strategii jest utrzymanie wspólnej pozycji w zakresie zakazu importu ukraińskiego zboża i innych produktów rolnych, co sprzyja wzajemnemu rozumieniu i współpracy. Ponadto partia widzi V4 jako potencjalny zjednoczony blok zdolny do przeciwdziałania pewnym działaniom Unii Europejskiej, które uważają za niezadowalające.

Na razie formowanie rządu jest jeszcze niekompletne, a klucze do władzy trzyma Peter Pellegrini, były polityczny sojusznik i obecny lider socjaldemokratycznej partii Hlas, co w języku polskim oznacza „Głos”. Pellegrini wyraźnie stwierdził, że zamierza unikać rządzenia w sojuszu z prorosyjską partią, gwarantując rząd o wyraźnie zachodniej orientacji.

Autor: Marek Nemky, analityk oddziału XTB na Słowacji

Czy program CMMS umożliwia kontrolę stanów magazynowych?

Z perspektywy coraz większej liczby przedsiębiorstw produkcyjnych wdrożenie systemu CMMS staje się standardem, bez którego trudno o zapewnienie przewagi konkurencyjnej. Jakie są możliwości takiego oprogramowania i czy pozwala na kontrolę stanów magazynowych? Sprawdźmy!

System CMMS – co to jest?

Planując inwestycje w przedsiębiorstwie skupiającym się na pracach produkcyjnych i wykorzystującym w tym celu zróżnicowane urządzenia, zwykle skupiamy się na inwestycjach w park maszynowy. Łatwo zapomnieć o niezwykle ważnym aspekcie, jakim są rozwiązania informatyczne wspierające ich pracę, w tym monitorowanie stanu poszczególnych urządzeń. 

Jednym z najistotniejszych elementów takiego układu jest właśnie system CMMS. Utrzymanie ruchu to podstawowy obszar, który wspiera. Pozwala m.in. zarządzać harmonogramem prac serwisowych i przeglądów, uzyskiwać informacje o usterkach czy hierarchizować zgłoszenia. 

Więcej możliwości dzięki integracjom

Ważną funkcjonalnością nowoczesnych systemów jest możliwość ich łączenia w ramach większego środowiska informatycznego wspierającego pracę firmy. Dzięki integracji CMMS z innymi systemami (np. EAM-CMMS czy WMS-CMMS) możliwe staje się uzyskanie kompletu informacji o przedsiębiorstwie i zachodzących w nich procesach, a także ich łatwe udostępnianie i analiza. Taką funkcję oferuje między innymi CMMS Kotrak

Szczególnie ważną rolę odgrywają integracje z systemami MES (Manufacturing Execution System) i WMS (Warehouse Management System). Dzięki nim zdigitalizowanym zarządzaniem można objąć wszystkie procesy zachodzące na linii magazyn–dział produkcji–utrzymanie ruchu.

Oczywiście w tym kontekście istotną rolę odgrywa odpowiednie wdrożenie. Dostawca posiadający wiedzę i doświadczenie będzie w stanie dostosować rozwiązania do indywidualnych potrzeb firmy i skonfigurować je w taki sposób, aby najlepiej odzwierciedlały jej charakterystykę.

CMMS a magazyn: idealne połączenie

Prace związane z utrzymaniem ruchu są nieodłącznie powiązane z procesami zachodzącymi w magazynach. Często zdarza się, że np. w ramach neutralizacji usterki potrzebne jest pobranie części, niekiedy wracają również do magazynu. 

Brak odpowiedniej łączności pomiędzy działem utrzymania ruchu a magazynem jest wobec tego sporym problemem, który może również przekłamać faktyczne stany magazynowe. Ale bez obaw! Wybierając odpowiedni CMMS cały proces podlega ścisłemu monitorowaniu. 

Wydawane są m.in. dokumenty dotyczące czynności naprawczych, a poszczególne pozycje są aktualizowane w czasie rzeczywistym. Poza tym osoby, które muszą pobrać towar, będą miały uproszczone zadanie ze względu na rozbudowane informacje na temat m.in. jego pochodzenia czy lokalizacji w magazynie. Dodatkowym wsparciem jest system generowanych automatycznie kodów kreskowych.

CMMS wspiera również zakupy

Niekiedy, zwłaszcza w przypadku poważnych awarii, wyróżniających się znacznym zapotrzebowaniem na zasoby, zdarza się, że stany magazynowe są uszczuplane w takim tempie, że konkretnych towarów czy części nieoczekiwanie zaczyna brakować. To natomiast sytuacja krytyczna, która może doprowadzić do przestoju np. w obliczu powtórnej awarii. 

Nowoczesny system CMMS jest jednak w stanie przeciwdziałać takim scenariuszom. Oprogramowanie będzie w stanie informować o przekroczeniu wartości alarmowych. Dane, które magazynuje, mogą być również niezwykle cenne z perspektywy działu zakupów. Ich umiejętne wykorzystanie pozwoli na optymalizację kosztów i usprawnienie procesów bez ryzyka, że oszczędności wpłyną na zdolności produkcyjne podmiotu.

Fundusz Smartlink Partners inwestuje 2 mln zł w OstendiHR kompleksową platformę zarządzania HR

Współtworzony przez polskich przedsiębiorców fundusz Smartlink Partners zainwestował 2 mln zł w Ostendi Global Sp. z o.o. będącą właścicielem platformy OstendiHR. Dzięki pozyskanym środkom spółka zamierza zintensyfikować pozyskiwanie klientów zagranicznych, szczególnie w USA.

OstendiHR to platforma oparta o rozwiązania sieciowe (portal ostendihr.com) do zarządzania procesami z obszaru miękkiego HR, należą do nich m.in. procesy onboardingu, reonboardingu, off-boardingu, przeglądem kompetencji, diagnozą potencjału, wyznaczanie i zarządzanie celami, diagnozą organizacji, zarządzaniem frekwencją oraz zarządzaniem wiedzą w organizacji.

Dzięki korzystaniu z rozwiązań OstendiHR klienci automatyzują powtarzalne czynności, a co za tym idzie przyspieszają proces otrzymywania danych dotyczących zatrudnionych pracowników. Dzięki modułowemu charakterowi platformy oraz możliwości korzystania z narzędzi z obszaru diagnostycznego platforma działa w modelach zakupu raportów (usage-based) oraz subskrypcyjnym – tłumaczy Bożena Roczniak, założyciel i CEO Ostendi Global Sp. z o.o.

Spółka ma obecnie klientów w Polsce, krajach Europy oraz kilku pozaeuropejskich, osiągając z zagranicy ok 10% przychodów. Inwestycja, która będzie przekazana w dwóch transzach po 1 mln zł zostanie wykorzystana głownie na intensyfikację sprzedaży zagranicznej oraz dalszy rozwój produktu.

Jest to już druga inwestycja funduszu Smartlink Parnters, działającego od czerwca tego roku. Spółka odpowiada naszej strategii ponieważ osiąga istotne powtarzalne przychody oraz posiada stałych klientów. Produkt spółki jest sprawdzony przez rynek i jest w stanie skutecznie konkurować z najlepszymi rozwiązaniami obecnymi na światowym rynku. Założyciele projektu są zdeterminowani do rozwoju również poza naszym krajem i naszym zdaniem są na najlepszej drodze do osiągnięcia międzynarodowego sukcesu – deklaruje Bartłomiej Kurylak, Partner zarządzający Smartlink Partners, oraz CFO JR Holding ASI SA.

Inwestując 2 mln zł Smartlink Parnters dołączy do inwestorów, takich jak np. Marcin Grzymkowski i jego fundusz MKK3, którzy aktywnie wspierają rozwój Ostendi Global.

Smartlink Partners ASI został formalnie zarejestrowany w maju 2023 r., wspiera wybrane przez zespół zarządzający przedsiębiorstwa z szeroko pojętej branży digital business (w tym m.in. SaaS, AI software, marketplace), renewable energy oraz deeptech (w tym także spacetech oraz greentech),  w fazie rozwoju od seed, poprzez growth do rundy A kwotami do 2 mln EUR.

Dane z USA i Chin: inflacja i spowolnienie gospodarcze to główne ryzyka

Raport na tematy wydatków amerykanów, który zawierał preferowaną przez Fed miarę inflacji, nie zaskoczył w żaden sposób. Bazowy wskaźnik zgodnie z oczekiwaniami spadł, zasadniczy wzrósł. Zmalała dynamika miesiąc do miesiąca. Dolar lekko zyskał na wartości po danych. PMI z Chin pokazały mieszany obraz gospodarki Państwa Środka. Z kolei politykom z USA udało się uniknąć „shutdown-u”.

Dolar na piątkowe dane zareagowała umiarkowanym umocnieniem. Para EURUSD zakończyła piątkowy handel w okolicach poziomu otwarcia, zatem na wykresie głównej pary walutowej nie doszło do większego przełomu. Indeksy z Wall Street zniżkowały, poza benchmarkiem technologicznym, który ostatecznie zamknął dzień na lekkim plusie (0,1 proc.). Z reakcji rynkowej wynika, że inwestorzy są coraz mocniej przekonani, że stopy procentowe w USA pozostaną na dłużej na tak wysokich poziomach a data potencjalnej pierwszej obniżki z publikacji na publikację coraz mocniej się oddala.

Słabsza dynamika wskaźnika PCE core miesiąca do miesiąca (0,1 proc.), może sugerować, że Fed nie podniesie już stóp w tym roku. Z drugiej strony wskaźnik rok do roku pozostaje na podwyższonym poziomie 3,9 proc. Otrzymaliśmy również duże rewizje dochodów i wydatków, co oznacza, że gospodarstwa domowe mają więcej oszczędności niż sądzono. Można również założyć, że podczas pandemii obywatele zgromadzili ich po prostu więcej niż szacowano a przez kolejne miesiące poziom ich został zredukowany w mniejszym stopniu niż zakładano. Mówimy tu o ponad 700 mld USD. To sugeruje sądzić, że wydatki konsumpcyjne będą wciąż wysokie, nawet jeśli spowolnienie gospodarcze wejdzie w nieco bardziej zaawansowaną fazę.

Zamknięcie rządu USA, którego obawiano się 1 października, na razie nie wchodzi w grę, ponieważ Kongres uchwalił w ostatniej chwili tymczasowe finansowanie. Potrwa to jednak tylko do 17 listopada. W związku z tym za kilka tygodni ponownie problem powróci. Stanowiska w Kongresie w sprawie poziomu wydatków rządowych oraz w kwestiach takich jak pomoc dla Ukrainy i bezpieczeństwo granic są nadal bardzo rozbieżne. Na Wall Street jest możliwe, że dziś zobaczymy pewnego rodzaju „rajd ulgi”, ale nie sądzę, że był on spektakularny.

W Weekend poznaliśmy dane PMI dla Chin. Oficjalny wskaźnik dla przemysłu wzrósł we wrześniu do 50,2 i po raz pierwszy od marca znalazł się powyżej neutralnego poziomu 50. Prawdopodobnie odzwierciedla to fakt, że ostatnie środki stymulacyjne, choć fragmentaryczne i skromne, przynoszą efekty wspierające gospodarkę. Jednak szczegóły sugerują, że większość poprawy koncentrowała się wśród dużych firm, podczas gdy działalność średnich i mniejszych firm pozostała w „terytorium kurczenia się”. To ostatnie znajduje odzwierciedlenie w słabszym niż oczekiwano wskaźniku PMI dla przemysłu Caixin, który spadł do 50,6 we wrześniu z 51,0 w sierpniu. Co więcej, oficjalny PMI dla sektora nieprodukcyjnego wzrósł we wrześniu do 51,7 z 51,0 w sierpniu. Z kolei wskaźnik PMI dla usług Caixin nieoczekiwanie spadł do 50,2 z 51,8 poprzednio. Mieszane odczyty sugerują, że stabilizacja wzrostu w usługach nie jest jeszcze solidna.

Tymczasem zawirowania na rynku nieruchomości nadal będą ciążyć gospodarce Państwa Środka. Kłopoty najbardziej zadłużonego dewelopera w Chinach pogłębiły się w ostatnich tygodniach i istnieje teraz większe ryzyko, że firma może zostać zmuszona do likwidacji w nadchodzących miesiącach. Te niepowodzenia mogą zniweczyć wysiłki chińskich władz mające na celu ożywienie nastrojów nabywców domów za pomocą szeregu środków, w tym obniżenia obecnego oprocentowania kredytów hipotecznych oraz złagodzenia przedpłat kredytów hipotecznych i ograniczeń dotyczących zakupu domów. Inwestorzy obawiają się ryzyka związanego z innymi deweloperami i systemem bankowym.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Investment Funds Depositary Services S.A. – nowy podmiot w zakresie obsługi Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych

Spółka Investment Funds Depositary Services S.A. (IFDS) otrzymała zezwolenie Komisji Nadzoru Finansowego na prowadzenie działalności maklerskiej.

IFDS będzie specjalizować się głównie w obszarze świadczenia usług depozytariusza dla Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych (FIZ) oraz prowadzenia dla nich rachunków papierów wartościowych.

Decyzja o przyznaniu IFDS zezwolenia na prowadzenie działalności maklerskiej została podjęta przez Komisję Nadzoru Finansowego w dniu 28 września 2023 r.

– Akcjonariusze IFDS dostrzegli zmieniającą się sytuację na rynku funduszy inwestycyjnych zamkniętych, pojawienie się luki podażowej i potrzebę powstania nowego podmiotu świadczącego usługi depozytariusza dla FIZ. Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych coraz częściej mają też kłopot ze znalezieniem depozytariusza dla swoich funduszy, ponieważ z usług tych zaczęły wycofywać się banki. Pojawił się więc wyraźny deficyt usług depozytariusza na polskim rynku – wyjaśnia Iwona Świętochowska, Prezes Zarządu Investment Funds Depositary Services S.A.

Nowość na rynku FIZ

Jak zaznacza Iwona Świętochowska, IFDS jest w stanie wypełnić ujawnioną lukę na rynku depozytariuszy. Jako atut i wyróżnik spółki podaje, że będzie ona oferować profesjonalne usługi dedykowane FIZ-om przy zastosowaniu najwyższych standardów zarządzania ryzykiem.

Wizją IFDS jest być wiodącym dostawcą usług depozytowych, dostarczającym bezpieczne i wydajne rozwiązania, które budzą zaufanie klientów. Będziemy oferować wysokiej jakości profesjonalne usługi dla funduszy inwestycyjnych zamkniętych oraz tworzyć nowe miejsca pracy umożliwiające osobisty rozwój zawodowy – dodaje Katarzyna Kosior, Wiceprezes Zarządu Investment Funds Depositary Services S.A.

Zarząd IFDS akcentuje ścisłe przestrzeganie wymogów regulacyjnych w obszarze świadczonych usług. W prowadzonej działalności będzie kierować się zasadami Kodeksu Dobrych Praktyk Domów Maklerskich oraz Rekomendacjami Rady Banków Depozytariuszy przy Związku Banków Polskich (ZBP).

Spółka zaznacza, że będzie dążyć do tego, aby stać się preferowanym wyborem dla klientów poszukujących rzetelnych usług depozytowych na rynku finansowym.

Akcjonariuszami IFDS są IPOPEMA Securities S.A. i ProService Finteco sp. z o.o.

Grupa Develia osiągnęła 79,5 mln zł zysku netto w I półroczu 2023 r.

  • W I półroczu 2023 r. przychody ze sprzedaży grupy Develia wyniosły 419,2 mln zł w porównaniu do 119,8 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli 250% więcej.
  • Zysk netto grupy wyniósł 79,5 mln zł wobec 15,1 mln zł zysku netto w I półroczu 2022 r., co oznacza wzrost o 426%.
  • W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2023 r. deweloper sprzedał 1184 lokale wobec 964 w analogicznym okresie 2022 r., czyli o 23% więcej oraz przekazał 666 lokali wobec 206 rok wcześniej, co oznacza wzrost o 223%.
  • Na koniec czerwca tego roku Develia posiadała 747,4 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych wobec 481,6 mln zł na koniec 2022 r.

– W I półroczu osiągnęliśmy bardzo dobre wyniki, odnotowując znaczące wzrosty w porównaniu do ubiegłego roku. Warto wspomnieć, że podobnie jak w 2022 r. kumulację przekazań planujemy na koniec roku, co wynika z harmonogramu realizowanych inwestycji i będzie miało pozytywny wpływ na wyniki za IV kwartał. Ostatnie miesiące wskazują na kontynuację pozytywnego trendu w sektorze nieruchomości mieszkaniowych. Aktualnie na rynku obserwujemy przewagę popytu nad podażą. Dzięki przejęciu Nexity jesteśmy w stanie lepiej na to większe zapotrzebowanie odpowiedzieć, dlatego istotnie zwiększyliśmy nasze cele na ten rok. Dążymy do tego, aby sprzedać 2500-2600 lokali, czyli 60-70% więcej niż zakładaliśmy w lutym. Zwiększamy też potencjał sprzedażowy grupy poprzez systematyczne poszerzanie banku ziemi – w najbliższych miesiącach planujemy zrealizować kolejne zakupy gruntów – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

Działalność deweloperska

Develia sprzedała 1184 lokale w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2023 r. na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych w porównaniu do 964 w analogicznym okresie ubiegłego roku, co oznacza wzrost o 23%. Grupa przekazała 666 lokali, czyli 223% więcej w porównaniu do 206 lokali rok wcześniej. W I półroczu Develia wprowadziła do sprzedaży 1723 lokale w inwestycjach, których budowy zostały rozpoczęte.

W II kwartale 2023 r. spółka sprzedała 651 lokali, wobec 361 mieszkań w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli o 80% więcej. Najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach: Aleje Praskie w Warszawie, Centralna Park w Krakowie i Ślężna Vita we Wrocławiu. W okresie kwiecień-czerwiec br. Develia przekazała 225 lokali, głównie w inwestycjach Aleje Praskie w Warszawie, Kaskady Różanki we Wrocławiu i Marinus w Gdańsku.

W czerwcu br. Develia podpisała przedwstępną umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów polskich spółek zależnych od Nexity, francuskiej firmy deweloperskiej. Transakcja za 100 mln euro została sfinalizowana w lipcu br. Na dzień zakupu Nexity posiadała w Polsce ok. 1400 lokali na różnych etapach budowy oraz bank ziemi na poziomie ok. 2100 lokali. Inwestycje firmy są zlokalizowane w Warszawie (ok. 66% lokali), Krakowie (25%) i Poznaniu (9%). Ponadto Nexity zawarło umowy przedwstępne nabycia gruntów umożliwiających realizację kolejnych ok. 2300 mieszkań. Po przejęciu spółek Nexity bank gruntów Develii wynosi ok. 10 tys. lokali, a w realizacji jest ok. 5700 lokali.

Na początku września br. Develia zaktualizowała cele na 2023 rok, zwiększając docelowy poziom sprzedaży mieszkań do 2500-2600 lokali, co oznacza wzrost o 60-70% wobec oczekiwań z początku roku. Spółka dąży do przekazania 2500-2600 mieszkań, wobec poprzedniego celu 1900-2050 mieszkań, czyli o ok. 30% więcej. Celem Develii jest także wprowadzenie do oferty i rozpoczęcie budowy 2700-2900 lokali, wobec zakładanych wcześniej 1850-2050 mieszkań, co oznacza wzrost o ok. 45%. Aktualizacja celów jest wynikiem poprawy sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych oraz przejęcia przez Develię polskich spółek Nexity.

Działalność komercyjna

Develia w I półroczu 2023 r. z sukcesem kontynuowała realizację strategii dezinwestycji nieruchomości komercyjnych. W kwietniu br. spółka sfinalizowała sprzedaż biurowca Wola Retro w Warszawie. Kupującym jest spółka WR Office należąca do funduszu inwestycyjnego zarządzanego przez Adventum Group. Cena sprzedaży wyniosła 69,3 mln euro.

Develia kontynuuje negocjacje dotyczące sprzedaży Arkad Wrocławskich. Celem spółki jest podpisanie przedwstępnej umowy sprzedaży tego budynku do końca grudnia br. W marcu 2023 r. zarząd Arkad Wrocławskich podjął decyzję o zamknięciu centrum handlowego Arkady Wrocławskie. Wpływ na nią miał brak rentowności obiektu spowodowany m.in. trudną sytuacją rynkową wywołaną pandemią COVID-19, wzrostem kosztów energii elektrycznej oraz wysoką inflacją. Szacunkowo działalność operacyjna centrum handlowego zostanie zakończona w pierwszej połowie 2024 r.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 1H2023 1H2022 Zmiana
Przychody 419 197 119 823 249,85%
Zysk brutto ze sprzedaży 150 851 39 095 285,86%
Zysk brutto ze sprzedaży segment deweloperski 140 397 24 869 464,55%
Zysk brutto ze sprzedaży segment komercyjny 9 343 14 196 -34,19%
EBITDA 84 623 24 530 244,98%
EBITDA bez przeszacowań nieruchomości 107 039 2 808 37119,30%
Zysk netto 79 526 15 114 426,18%
Skorygowany zysk netto* 95 007 5 823 1531,32%
ROE 6,0% 1,2% +4,8pp

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto – zysk/(strata) z nieruchomości inwestycyjnych – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji

Przychody grupy za I półrocze 2023 r. wyniosły 419,2 mln zł wobec 119,8 mln zł rok wcześniej. Zysk netto grupy wyniósł 79,5 mln zł wobec 15,1 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Zysk brutto ze sprzedaży z działalności deweloperskiej za pierwsze sześć miesięcy 2023 r. wyniósł 140,4 mln zł przy przychodach 398,8 mln zł. Zysk brutto ze sprzedaży z usług najmu wyniósł 9,3 mln zł przy przychodach 19,3 mln zł.

W czerwcu br. akcjonariusze Develii zdecydowali, że spółka wypłaci dywidendę za 2022 r. w wysokości 179 mln zł, czyli 0,4 zł na akcję. Pierwsza transza dywidendy została wypłacona 21 lipca (107,4 mln zł), druga trafi do akcjonariuszy 13 października (71,6 mln zł). Kwota 117,7 mln zł z zysku za 2022 r. została przeznaczona na kapitał zapasowy.

– Dzięki bardzo dobrej sytuacji płynnościowej Develii na koniec I półrocza byliśmy przygotowani na wykorzystanie szans rynkowych i przejęcie polskich spółek Nexity. Pozwala nam ona także na elastyczne rozpoczynanie nowych inwestycji i zwiększanie skali działalności zgodnie z aktualnymi celami zarządu – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii.

Na koniec czerwca 2023 r. Develia posiadała 747,4 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych wobec 481,6 mln zł na dzień 31 grudnia 2022 r. Na koniec I półrocza 2023 r. zobowiązania finansowe wyniosły 531,1 mln zł w porównaniu z 583,9 mln zł na koniec 2022 r.

Postawa FED wydłuża trend boczny na złocie

Złoto nie ma za sobą najlepszego tygodnia, a to głównie za sprawą FED, którego jastrzębie zapowiedzi wpłynęły na umocnienie się dolara oraz na wzrost rentowności amerykańskich obligacji.

Niepewna sytuacja inflacyjna przekłada się na zmienność w obszarze oczekiwań wobec złota. Choć wydawało się, że znajdujemy się w momencie potencjalnego przełamania trendu bocznego, sytuacja zmieniła się w ubiegłym tygodniu, po ogłoszeniu przez FED planu utrzymania wyższych stóp procentowych przez dłuższy czas.

Sprawiło to, że cena złota w dalszym ciągu znajduje się pod presją, i to pomimo czwartkowego osłabienia się dolara. Również ceny grudniowych kontraktów terminowych na złoto wskazują, że w dalszym ciągu nie możemy liczyć na przełamanie trendu bocznego.

FED z jeszcze jedną podwyżką

Wg. CME FedWatch Tool prawdopodobieństwo podwyżki w listopadzie czy grudniu nadal wyceniana jest stosunkowo nisko (17,2 i 30,9 proc.). W wywiadzie dla CNBC Neel Kashkari, prezes FED w Minneapolis, zasygnalizował, że FED nie zakończył cyklu podwyżek. Z jego słów wynika, że jeszcze jedna podwyżka stóp procentowych jest dość prawdopodobna, a niewykluczone są dwie.

Zdaniem Gary’ego Wagnera, analityka technicznego współpracującego z Kitco News, FED popełnił błąd zwlekając z podjęciem działań w 2021 roku, a stopy procentowe podniósł dopiero w marcu 2022 roku po tym, jak inflacja przekroczyła poziom 8 proc. Rezerwa federalna posiłkowała się przy tym fałszywym przekonaniem, że inflacja jest przejściowa i nie wymaga działań.

Jego zdaniem FED rzeczywiście będzie teraz zwlekał zarówno z zakończeniem cyklu podwyżek, jak i z ewentualnymi obniżkami, co dla złota oznaczałoby przedłużający się czas poruszania się w trendzie bocznym – przynajmniej w dolarze amerykańskim.

Czy w Polsce mamy już deflację?

Narodowy Bank Polski kontynuuje swoją kampanię informacyjną, którą zapoczątkowały bannery na siedzibie głównej o treści: „GLÓWNE PRZYCZYNY INFLACJI: 1. Agresja rosyjska na Ukrainę 2. Pandemia i jej skutki” oraz „DZIĘKI NBP POLSKA JEST NA DOBREJ DRODZE, już od 4 miesięcy ceny prawie się nie zmieniły!”.

Najnowszą odsłoną tej kampanii informacyjnej jest spot, w którym starszy pan robi zakupy w sklepie, a następnie mówi:

– Zauważyłem, że znowu zostało mi więcej. Ceny już prawie nie rosną, a niektóre produkty są nawet tańsze niż kilka miesięcy temu.

Warto przy tej okazji przypomnieć – spadająca inflacja nie oznacza spadających cen, a jedynie spadające tempo wzrostu cen. Skoro zatem NBP twierdzi, że ceny niektórych produktów są niższe, to należałoby sprawdzić, czy nie wkraczamy na terytorium inflacji ujemnej, czyli deflacji.

Przeczą temu wyniki najnowszej ankiety, którą bank centralny przeprowadził wśród makroekonomistów banków, instytucji finansowych i ośrodków badawczych. Średnioroczna inflacja w 2023 wyniesie 11,9 proc., w 2024 – 6,3 proc., a w 2025 r. 4,8 proc. Względem poprzedniej edycji ankiety widzimy niewielki spadek w tym roku i przyszłym, jednak w w 2025 roku prognoza ta jest nieco wyższa. Poprzednie wyniki to: 12,4 proc. w 2023 roku, 6,9 proc. w 2024 i 4,4 proc. w 2025 roku.

Zaktualizowane zostały także prognozy dotyczące aktywności gospodarczej. W 2023 roku wzrost PKB wyniesie 0,4 proc., w 2024 r. – 2,5 proc., a w 2025 r. 3 proc. Są to nieco niższe prognozy względem poprzedniej edycji ankiety, gdzie wzrost wynosił odpowiednio 0,9, 2,7 i 3,3 proc.

Autor: Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Czy kontrola dostępu w chmurze danych to oszczędność czasu i środków w Twojej firmie? Odpowiadamy!

W świecie biznesu wszyscy chcemy działać szybciej i obniżać koszty. Choć często mówi się, że nie należy szukać oszczędności na bezpieczeństwie, warto zwrócić uwagę na rozwój technologii i szanse, jakie oferuje. Wprowadzenie zaawansowanej kontroli dostępu w chmurze pozwoli Ci nie tylko wygenerować oszczędności, ale również lepiej zabezpieczyć przedsiębiorstwo.

Jak działa system kontroli dostępu?

Jeszcze jakiś czas temu zupełnym standardem była kontrola dostępu opierająca się na pracownikach, którzy weryfikowali imienne przepustki, wydawali klucze czy ewidencjonowali przepływ osób, np. odnotowując ruch w zeszycie. Wiązało się to oczywiście z wysokimi kosztami i niską skutecznością. 

Dziś przywiązanie do takiego modelu nie jest również z pewnością korzystne z perspektywy wizerunkowej. W zamian coraz więcej przedsiębiorstw decyduje się na wprowadzenie systemu dostępowego. Składa się na niego kilka elementów. 

Czytnik kontroli dostępu, zamontowany np. przy bramce lub drzwiach z elektrozamkiem, pozwala na przejście do wyznaczonych pomieszczeń, budynków czy stref wyłącznie uprawnionym osobom. Aby uzyskać dostęp, należy przyłożyć do niego np. kartę zbliżeniową lub odpowiednio skonfigurowany smartfon. 

Jest więc zdecydowanie szybciej, bezpieczniej i taniej, a przy okazji daje to również możliwość budowania wizerunku przedsiębiorstwa inwestującego w nowoczesne technologie i bezpieczeństwo.

Więcej możliwości dzięki integracjom

Oczywiście przyznawanie dostępu uprawnionym osobom – lub wręcz przeciwnie, uniemożliwienie jego uzyskania – to zaledwie punkt wyjścia. W dzisiejszych czasach od systemu kontroli dostępu oczekujemy zdecydowanie większej liczby funkcji i usprawnienia działania firmy w wielu obszarach. 

Nowoczesne rozwiązania dają taką możliwość, bazując na integracjach. Wśród nich powszechnie wykorzystywany jest system ewidencjonowania czasu pracy, który pozwala na łatwe, intuicyjne i bardzo precyzyjne określanie indywidualnego czasu pracy konkretnego pracownika. Ale to nie wszystko. 

Kontrola dostępu może być również zintegrowana z systemami zarządzania budynkiem, rezerwacją sal czy higieną produkcji. Wybierając platformę z dostępem do otwartego API, możliwości są niemal nieograniczone.

Niższe koszty i wyższe bezpieczeństwo z kontrolą dostępu w chmurze

Wielu przedsiębiorców obawia się, że bezpieczny, wydajny i funkcjonalny system dostępowy oznacza wysokie nakłady, w związku z czym rezygnuje z jego wdrożenia. Zupełnie niesłusznie. Coraz większą popularnością i zaufaniem przedsiębiorców cieszy się zaawansowana kontrola dostępu w chmurze

W tym przypadku nie musisz posiadać własnej serwerowni: system bazuje na nowoczesnych rozwiązaniach chmurowych, więc o wysokie koszty początkowe nie trzeba się martwić. Oznacza to również wyższe bezpieczeństwo. Nie musisz samodzielnie dbać o infrastrukturę czy aktualizacje bezpieczeństwa całej platformy.

System idealny dla Twojej firmy

To nie wszystkie korzyści, jakie oferuje nowoczesna kontrola dostępu. Jedną z najważniejszych zalet systemów jest elastyczność. Doświadczony dostawca będzie w stanie dostosować go do potrzeb Twojego przedsiębiorstwa. Problemów nie będzie stwarzać również modyfikacja systemu w przyszłości, np. jeżeli będziesz chcieć zintegrować go z nowymi narzędziami czy rozbudować. 

Płatność za system kontroli dostępu przyjmuje natomiast postać wygodnej subskrypcji. Koszty są więc transparentne i już na samym początku wiesz, na jakie wydatki będzie musiała się przygotować Twoja firma.

Deloitte: Do 2025 r. wartość biznesowa sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego przekroczy 4 biliony dolarów

Postępująca cyfryzacja życia gospodarczego sprawia, że coraz więcej organizacji stosuje narzędzia oparte o sztuczną inteligencję. Jak wynika z raportu Unlocking the power of AI firmy doradczej Deloitte, ponad 90 proc. firm chce osiągnąć wyższy poziom dojrzałości w zakresie AI w trakcie najbliższych 3 lat. Realizacja tych planów zależy jednak od wielu czynników, takich jak posiadanie odpowiednio wykwalifikowanych pracowników czy zdolności organizacji do optymalizacji procesu implementacji rozwiązań z zakresu uczenia maszynowego.

Zdaniem autorów raportu powstałego na podstawie rozmów z ponad 600 reprezentantami stanowisk kierowniczych w firmach z różnych branż, kluczowe w procesie adaptacji rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji (AI) są machine learning operations (MLOps). Jest to zbiór praktyk umożliwiających optymalne wdrożenie uczenia maszynowego (ML) w proces produkcyjny.

Podstawowym celem rozwiązań typu MLOps jest implementacja uczenia maszynowego w sposób zautomatyzowany, umożliwiający efektywne skalowanie i maksymalizację skuteczności. Równie istotna jest kwestia spójności i powtarzalności w podejściu do adaptacji nowopowstających rozwiązań z zakresu AI, szczególnie gdy uwzględni się tempo rozwoju sztucznej inteligencji. Według autorów raportu Deloitte firmy charakteryzujące się rozwiniętymi zdolnościami z zakresu MLOps będą w stanie maksymalizować korzyści wynikające ze stosowania najbardziej zaawansowanych narzędzi opartych o algorytmy sztucznej inteligencji. Chodzi m.in. o rozwiązania z zakresu uczenia głębokiego, takie jak modele generatywne czy uczenie przez wzmacnianie, których wykorzystanie w trakcie kolejnych dwunastu miesięcy zapowiedziało odpowiednio 41 i 42 proc. badanych.

– Znaczna część ankietowanych firm zdaje sobie sprawę z korzyści, wynikających ze stosowania rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe. Kluczową kwestią dla zdolności do adaptacji nowych technologii jest jednak dotychczasowe doświadczenie danego podmiotu w zakresie implementacji AI i ML. Dynamika powstawania nowych narzędzi cyfrowych sprawia bowiem, że zdolność do uzyskania przewagi konkurencyjnej będzie w coraz większym stopniu zależała od predyspozycji w zakresie usprawniania procesów za pomocą nowoczesnych rozwiązań – mówi Michał Sosinka, partner associate, Cybersecurity, Deloitte.

Kluczowa rola architektów

Przytoczone w raporcie prognozy dotyczące wartości biznesowej generowanej dzięki uczeniu maszynowemu pokazują jak duże znaczenie dla globalnej gospodarki ma ta technologia. Według autorów raportu do 2025 roku wartość biznesowa powstająca dzięki sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowemu wyniesie 4,4 bln dol. Równie istotne będą rozwiązania typu MLOps – ten rynek w przeciągu najbliższych dwóch lat ma być wart 4 mld dol. Nic więc dziwnego, że zdecydowana większość firm jest zainteresowana tym obszarem. Analiza Deloitte wskazuje, że 9 na 10 badanych podmiotów zamierza w trakcie kolejnych trzech lat dołączyć do grona liderów całego sektora lub rynku w obszarze implementacji AI.

Ogromne ambicje przedsiębiorców napotykają jednak szereg wyzwań związanych z adaptacją narzędzi sztucznej inteligencji. Jednym z nich jest postrzeganie dojrzałości danego podmiotu w tym zakresie przez osoby decyzyjne w firmach. Wyniki ankiety pokazały, że zajmujący stanowiska kierownicze zdają się bardziej optymistycznie postrzegać stopień zaawansowania zarządzanego przez nich podmiotu niż pracownicy o wysokich kwalifikacjach technologicznych. W pierwszej z grup ponad 50 proc. respondentów uznaje swoją organizację za dojrzałą, a niemal co czwarta za bardzo dojrzałą w tym zakresie. Jednocześnie odsetek odpowiedzi wśród pracowników o wysokich kwalifikacjach technicznych wyniósł odpowiednio 45 proc. i 13 proc.

Ankietowani wskazali również na duże zapotrzebowanie na pracowników o kompetencjach umożliwiających sprawne przeprowadzenie procesu implementacji rozwiązań typu AI czy ML. Obecnie firmy i organizacje poszukują przede wszystkim architektów IT (28 proc. odpowiedzi), inżynierów rozwiązań typu MLOps (26 proc.) i inżynierów usług chmurowych (26 proc.).

Autorzy badania podkreślają także obszar, który przez większość badanych nie był wskazany jako kluczowe wyzwanie w procesie osiągania dojrzałości w zakresie sztucznej inteligencji. Chodzi o kwestię przepisów prawnych, która została wymieniona przez zaledwie co dziesiątego respondenta. Jednocześnie dynamicznie zmieniające się otoczenie regulacyjne sprawia, że stosowane rozwiązania typu MLOps muszą być spójne z obowiązującymi przepisami prawa.

Dążenie do pełnej dojrzałości instytucji w dziedzinie sztucznej inteligencji jest zadaniem pełnym wyzwań. Osiągnięcie mistrzostwa w tej dziedzinie wymaga przemyślanej strategii. Powinna ona uwzględniać nie tylko aspekty finansowe, ale także kompetencje niezbędne w całym procesie oraz kluczowe kwestie regulacyjne. W dobie postępującej digitalizacji globalnej gospodarki, firmy dążące do bycia liderami w swoich sektorach muszą zaadaptować najnowsze rozwiązania bazujące na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym. To jedyna droga do zachowania dominującej pozycji w momencie, kiedy informacja jest najcenniejszym walorem rynkowym – mówi Piotr Mechliński, partner associate, Risk Analytics& AI, Deloitte.

O badaniu

Między majem a wrześniem 2022 Deloitte przepytał 621 osób podejmujących kluczowe decyzje dotyczące sztucznej inteligencji oraz analityki danych w firmach z sektorów FMCG, energetycznego, przemysłowego, usługi finansowych, life sciences, medycznego, administracji rządowej, usług publicznych, mediów, telekomunikacji i technologicznego. Pochodzący z 7 państw (Australia, Kanada, Niemcy, Japonia, RPA, Wielka Brytania i USA) respondenci byli przedstawicielami kadry zarządzającej (CTO, CIO, CDO), szefami departamentów, dyrektorami, wiceprezesami i pracownikami działów technicznych (np. architektami baz danych, data inżynierami, architektami i inżynierami).

Bezpieczny Kredyt 2% zapchał procesy w bankach. Rekordowe zainteresowanie na rynku nieruchomości

– Program rewolucyjny, jedna z najlepszych inicjatyw, jaka spotkała rynek nieruchomości od lat – przyznaje Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości. Mija kwartał od wejścia w życie programu. Jest on niewątpliwie „game changerem”, który sprawił, że po kilkunastu miesiącach stagnacji, rynek nieruchomości znowu nabrał wiatru w żagle. Od lipca sprzedaje się więcej mieszkań, a ilość wniosków liczona jest w dziesiątkach tysięcy.

Eksperci pozytywnie o programie, ale procesy w bankach są już teraz zapchane

Program Bezpieczny Kredyt 2% to inicjatywa polegająca na możliwości wzięcia kredytu z dopłatą rządową. Na okres dekady umarzane są warunkowo odsetki od kredytów. Program pozwala na zakup mieszkań na rynku deweloperskim, wtórnym lub nawet na budowę domu. Zgodnie z przewidywaniami program cieszy się rekordowym zainteresowaniem, a w bankach na rozpatrzenie czeka przynajmniej…. Kilkadziesiąt tysięcy wniosków.

Program zmienił obraz zarówno rynku nieruchomości na sprzedaż, jak i rynek wynajmów, gdzie widać wyraźną zmianę np. w ilości wynajmowanych mieszkań przez rodziny.

– Bezpieczny Kredyt 2% można powiedzieć, że zapchał procesy w bankach. Oczekiwanie jest długie na zgodę na kredyt i nic nie wskazuje, by to się miało zmienić. Najpierw na zgodę banku czekało się dwa tygodnie, a teraz to już kwestia dwóch-trzech miesięcy. Oczywiście to powoduje, że cena transakcyjna mieszkania jest często inna niż w momencie podejmowania decyzji. Spotykaliśmy się już z sytuacjami podnoszenia cen nieruchomości w czasie oczekiwania na przyznanie kredytu w banku – przyznaje Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Ekspert dodaje, że zarówno przez specjalistów rynku nieruchomości jak i przez konsumentów program oceniany jest pozytywnie.

– Wadą jest tylko czas oczekiwania, bo jest wrażenie, że banki nie były przygotowane na takie falowe zainteresowanie. Czy należy być zaskoczonym zainteresowaniem? Nie. Polacy czekali na możliwość zakupu mieszkań i na poprawę sytuacji finansowej i kredytowej. Sytuacja w bankach jest efektem ich niecierpliwości – dodaje Mirosław Król.

Ceny w górę, szczególnie na nowych inwestycjach

Jakie zmiany już teraz są widoczne na rynku nieruchomości? Ceny będą rosnąć, choć mocniej to widać na rynku deweloperskim niż wtórnym. Wielkich zmian nie ma póki co w przypadku cen mieszkań na wynajem, gdzie korekta do góry ma miejsce w przypadku kawalerek, a inne mieszkania na wynajem są nawet tańsze niż przed rokiem.

– Indeks popytu na Kredyty Mieszkaniowe od lipca wystrzelił o ponad 300%. Przy takich statystykach nie ma szans, by ceny mieszkań pozostały na niezmienionym poziomie. Oczywiście deweloperzy będą podnosić ceny, choć póki co następuje to ostrożnie. Wyższe ceny są widoczne już w nowych inwestycjach, gdy pojawia się nowe osiedle czy oddawane są nowe etapy inwestycji, to one są wyższe na pewno. Te mieszkania, które wcześniej były dostępne mają podobne ceny, jak na początku roku – dodaje Mirosław Król.

Na rynku wtórnym ceny rosnąć będą wolniej.

– Niektórzy próbowali sprzedać mieszkanie przez prawie rok. Teraz nareszcie coś się ruszyło i jest zainteresowanie mniej prestiżowymi lokalizacjami czy mieszkaniami do remontu – dodaje Mirosław Król.

Jak zorganizować event firmowy?

Organizacja udanego eventu firmowego to zadanie, które może sprawiać wiele radości, ale przysporzyć również mnóstwo stresu. Wiele firm decyduje się na takie wydarzenia, aby wzmocnić relacje z klientami, zintegrować zespół pracowników, czy też promować swoje produkty lub usługi. Jednak, aby osiągnąć sukces w organizacji eventu, należy przemyśleć wiele aspektów, takie jak miejsce, atrakcje czy koncepcja całego wydarzenia. Jak zorganizować event firmowy, który zostanie zapamiętany na długo.? Odpowiedź na to pytanie w artykule poniżej.

Gdzie zorganizować event firmowy?

Pierwszym krokiem przy organizacji eventu firmowego jest wybór odpowiedniego miejsca. Jeśli planujesz niewielki event firmowy dla niewielkiej grupy pracowników lub klientów, warto rozważyć organizację go we własnym biurze. To oszczędza czas i pieniądze związanymi z wynajmem zewnętrznej przestrzeni. Jednak pamiętaj, że musisz zadbać o odpowiednie przygotowanie miejsca – dekoracje, oświetlenie czy dobrej jakości nagłośnienie. Jeśli jednak organizacja eventu przekracza Twoje możliwości, warto skorzystać z usług takich firm, jak chociażby agencja eventowa, która zajmie się wszystkim od A do Z.

Jeśli spodziewasz się większej liczby uczestników, a event ma mieć charakter bardziej oficjalny, rozważ wynajęcie sali konferencyjnej w hotelu lub centrum konferencyjnym. Takie miejsca często posiadają profesjonalną infrastrukturę, co ułatwia organizację prezentacji, wystąpień czy paneli dyskusyjnych. Dobre miejsce to także gwarancja wygodnych miejsc siedzących, dostępu do kawiarni lub restauracji oraz często noclegu dla osób przyjezdnych.

Jakie atrakcje wybrać na event firmowy?

Po wyborze odpowiedniego miejsca czas na przemyślenie atrakcji, które zainteresują uczestników i sprawią, że event będzie niezapomniany. Jeśli celem eventu jest przekazanie wiedzy lub promocja nowych produktów, warto zorganizować prezentacje lub wykłady. Postaraj się, aby były one interesujące i interaktywne. Możesz także zaprosić znanych prelegentów, którzy przyciągną uwagę uczestników.

Z kolei organizacja warsztatów lub konkursów może w łatwy sposób zaangażować każdego uczestnika do zabawy. Mogą oni uczyć się nowych umiejętności, rywalizować i zdobywać nagrody. To także doskonała okazja do budowania relacji między uczestnikami. Nie zapominaj także o czasie relaksu i rozrywki. Możesz zorganizować koncerty, pokazy artystyczne, strefy relaksu z masażami czy stanowiska z pysznym jedzeniem i napojami. Ważne jest, aby zapewnić uczestnikom możliwość odpoczynku i relaksu.

Event firmowy to także doskonała okazja do budowania relacji biznesowych. Zorganizuj sesje networkingowe, gdzie uczestnicy będą mieli okazję do wymiany kontaktów i doświadczeń. Możesz także zainwestować w elementy integracyjne, takie jak gry i zabawy, które pomogą uczestnikom bliżej się poznać.

DLA Piper: Co trzecia spółka wykorzystująca AI weszła w spór z regulatorem

Co trzecia spółka na świecie wdrażająca rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji (AI) napotkała z tego tytułu kłopoty prawne i poniosła karę lub została objęta dochodzeniem regulatorów, wynika z raportu międzynarodowej kancelarii prawnej DLA Piper. Główne przyczyny sporów z regulatorami dotyczą ochrony danych osobowych, kwestii konkurencji i bezpieczeństwa produktu.

By poprawić swoją pozycję konkurencyjną niemal wszystkie największe przedsiębiorstwa na świecie (96 proc.) wdrażają już w różnym zakresie rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, wynika z badania DLA Piper przeprowadzonego wśród 600 międzynarodowych liderów rynku. Jednak wysokie koszty inwestycji i złożony proces wdrażania nowych technologii powodują, że aż 72 proc. firm kupuje gotowe rozwiązania AI od zewnętrznych dostawców, akceptując standardowe warunki umów bez odpowiednich zapisów dotyczących kontroli danych.

Wiele spółek traktuje współpracę z dostawcami AI jak typowy outsourcing usług IT i nie docenia wyzwań, jakie wiążą się z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Wielu sporom, zarówno z regulatorami jak i z dostawcami zewnętrznymi, można zapobiec. Firmy wdrażające projekty AI powinny dołożyć starań, by mieć pełną wiedzę w zakresie wykorzystania i ochrony danych, w tym w szczególności danych osobowych wykorzystywanych w modelach AI – mówi Ewa Kurowska-Tober, partner i szefowa warszawskiego zespołu prawa własności intelektualnej i nowych technologii w DLA Piper.

Jak pokazało międzynarodowe badanie DLA Piper, około 65 proc. firm zostało zmuszonych do rozwiązania umów z dostawcami rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji ze względów na m.in. kwestie etyczne i wykorzystanie danych. Prawie 10 proc. z nich zdążyło już wejść w spór z dostawcą technologii.

Poprzez uwzględnienie odpowiednich zapisów w umowach oraz uzyskanie oświadczeń i zapewnień od dostawcy, strony na późniejszym etapie współpracy mogą uniknąć sporów dotyczących tego, kto ponosi odpowiedzialność za które aspekty funkcjonowania technologii. Wypracowanie takich zabezpieczeń pomaga przedsiębiorcom unikać zarówno sporów z dostawcą technologii jak i z regulatorem – dodaje Ewa Kurowska-Tober.

Aż 83 proc. firm deklaruje, że dokłada należytych starań, aby przestrzegać ładu korporacyjnego w obszarze sztucznej inteligencji. Jednak równocześnie, ponad jedna trzecia respondentów twierdzi, że nie ma pewności, czy właściwie stosuje regulacje prawne, a 39 proc. nie ma wiedzy, w jakim kierunku zmierzają przepisy dotyczące sztucznej inteligencji.

Jak pokazuje nasze badanie, ponad połowa firm przyznaje, że ich zespoły prawne zajmujące się kwestiami compliance nie uczestniczą w procesie decyzyjnym dotyczącym wyboru rozwiązań związanych z sztuczną inteligencją. Twierdzą, że ich udział raczej spowolniłby niż usprawnił proces decyzyjny – mówi Ewa Kurowska-Tober. – Takie podejście jest kontrproduktywne i w dłuższej perspektywie naraża spółki nie tylko na opóźnienia w projektach, ale także błędy i niedopatrzenia, a w związku z tym surowe konsekwencje finansowe.

Niemal wszystkie firmy uznają ochronę własności intelektualnej za główne wyzwanie związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Oprócz ryzyka związanego ze współpracą z zewnętrznymi dostawcami technologii AI, jako największe zagrożenie (72 proc.).firmy postrzegają niewłaściwe wykorzystanie AI przez własnych pracowników.

Z naszego badania płyną dwa jasne przesłania. Po pierwsze, spółki mają pilną potrzebę wdrażania rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji i nie mają czasu czekać na rozwój sytuacji. Po drugie, zwiększenie produktywności i efektywności z wykorzystaniem AI nie musi wiązać się z zagrożeniem dla etycznego działania biznesu. Kluczowe staje się, aby firmy kierowały się wartościami i dokładały należytej staranności we wdrażaniu najnowszych technologii – zaznacza Ewa Kurowska-Tober.

1 mld zł zadłużenia młodych Polaków. 20-letnia rekordzistka ma prawie 800 tys. zł długu

1 mld zł – wynosi kwota zobowiązań nieopłaconych w terminie przez osoby w wieku od 18 do 24 lat – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, na koniec lipca br. Zaległość zwiększyła się przez rok o przeszło 18 proc. O ponad 7 tys. osób wzrosła też liczba niesolidnych dłużników. Wielu z nich to zapewne studenci, bo według Eurostatu ponad 39 proc. polskich 20-24 latków wciąż się uczy, co daje nam pod tym względem 11 miejsce w Europie[1].

Choć pokolenie Z dopiero wkracza w okres życia zawodowego oraz poważnych finansowych zobowiązań, już na starcie ma niemałe zaległości. Ich suma to obecnie 1 mld zł. Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK wynika, że na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy skala finansowych problemów młodego pokolenia znacząco wzrosła. W lipcu 2022 r. zaległości wynosiły bowiem ponad 853 mln zł. Z kolei liczba nierzetelnych dłużników podwyższyła się ze 125 tys. do ponad 132 tys.

Zmiany nie dziwią, jeżeli weźmie się pod uwagę kryzys gospodarczy i rosnące ceny niemal wszystkiego, co niezbędne do codziennego funkcjonowania, szczególnie wynajmu mieszkań, ale także żywności czy transportu. Z drugiej jednak strony, młodym sprzyja niskie bezrobocie, które pozwala stosunkowo łatwo znaleźć zatrudnienie również w elastycznym wymiarze czasu. Pomaga im też brak podatku od rocznych dochodów do 85 528 zł.

Jak wylicza Eurostat, w Polsce niemal czterech na dziesięciu 20-24 latków to osoby uczące się. Odsetek studentów według ostatnich dostępnych danych za 2021 r. wynosił 39,2 proc. i był o 3,1 p.p. wyższy niż średnia w UE. Najpopularniejsze są studia dziennie, wynika z raportu WIB i ZBP „Portfel studenta”, w tym trybie uczy się zdecydowana większość osób (ponad 64 proc.). Niestety wyklucza to podjęcie pełnoetatowej pracy, zapewniającej stały i wystarczająco wysoki dochód. I to w sytuacji, gdy jak wskazuje raport, średnie miesięczne wydatki studenta przekraczają obecnie kwotę 3,8 tys. zł i są o ponad 21 proc. wyższe niż przed rokiem.

Średnia zaległość 18-24 latka wzrosła z kolei przez rok o 11 proc., do 7 637 zł. Jeśli chodzi o topografię zadłużenia, to przoduje woj. śląskie. Jego młodzi mieszkańcy łącznie mają ponad 137 mln zł nieuregulowanych płatności. Kolejne miejsca zajmują zameldowani w województwach mazowieckim (122,9 mln zł) i dolnośląskim (106,6 mln zł). Najmniej niespłaconych długów mają natomiast osoby ze Świętokrzyskiego (17 mln zł). Analizując odsetek niesolidnych dłużników w tej grupie wiekowej, czołówka województw wygląda już nieco inaczej. Wprawdzie na pierwszej pozycji regionów jest Dolny Śląsk, gdzie kłopoty finansowe ma 7 proc. mieszkańców w wieku 18-24 lata, to jednak na kolejnych miejscach są województwa: lubuskie (6,5 proc.), warmińsko-mazurskie i zachodniopomorskie (po 6,4 proc.). Najmniejszy udział młodych niepłacących zobowiązań jest w województwach: podkarpackim (2,1 proc.), świętokrzyskim (3,1 proc.), lubelskim i podlaskim (po 3,3 proc.). Średnia dla kraju to 5 proc.

– Rekordzistką jest pochodząca z woj. śląskiego 20-latka, która zalega bankom i innym instytucjom ponad 788 tys. zł – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. Mimo że rekordzistka to kobieta, to o terminach spłacania należności zdecydowanie częściej zapominają mężczyźni. W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie BIK widnieje bowiem 80,8 tys. panów (61 proc.) w wieku 18-24 lat, ich zaległości przekraczają kwotę 611 mln zł. Kobiet jest 51 tys. (39 proc.), a ich zaległość to niecałe 398 mln zł. – Co niepokojące w przypadku młodych dłużników, więcej niż co czwarty z nich wpada od razu na głęboką wodę i ma zarówno problemy z obsługą kredytów jak i innych poazakredytowych zobowiązań. Dla porównania, wśród ogółu dorosłych Polaków w takiej sytuacji jest co piąty niesolidny dłużnik. Poza tym, biorąc pod uwagę, że gros 18-24 latków w ogóle jeszcze nie pracuje i tym samym ma ograniczone możliwości zaciągania zobowiązań, 5 proc. odsetek pokolenia Z z problemami finansowymi tylko pozornie wydaje się niewysoki, na tle całego społeczeństwa, gdzie kłopoty ma blisko 9 proc. – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.

Jak wynika z baz BIG InfoMonitor i BIK, ponad połowę (51 proc.) zaległego zadłużenia osób między 18 a 24 r.ż. stanowią zaległości pozakredytowe. Łączna kwota nieopłaconych w terminie bieżących rachunków, opłat karnych za jazdę bez biletu czy alimentów wynosi bowiem ponad 513 mln zł – to średnio 4 987 zł na osobę. Przeciętna kwota zadłużenia różni się jednak w zależności od rodzaju zobowiązania. W przypadku alimentów potrafią to być już sumy pięciocyfrowe – 10 247 zł. Jeśli chodzi o rachunek za telefon czy Internet mowa o 3 376 zł, a średnia wartość opłat karnych za jazdę na gapę to 266 zł. Więcej tego typu zaległości mają mężczyźni – w rejestrze BIG widnieje ich niemal 63,5 tys. Dla porównania, kobiet jest „tylko” 39,5 tys.

W przypadku zobowiązań kredytowych łączna kwota zaległych długów jest niższa i wynosi 496 mln zł, jednak przeciętne zadłużenie na osobę jest wyższe i opiewa na 7 676 zł. W przypadku kredytu mieszkaniowego średnia wartość zaległości to 60 704 zł, a w przypadku konsumpcyjnego 7 501 zł. Tutaj również prym wiodą panowie – nieterminowych dłużników jest 38 tys., a dłużniczek – 26,5 tys.

– Niepokoi, że 132 tys. młodych osób wchodzi w życie już naznaczone stygmatem nierzetelnego płatnika. Oznacza to wykluczenie nie tylko z rynku kredytowego, ale również z możliwości korzystania z wielu usług. Dominacja mężczyzn wśród niesolidnych młodych dłużników wiąże się częściowo z faktem, że wśród osób studiujących większy udział mają kobiety, według raportu „Portfel studenta” jest ich 58 proc. Oznacza to, że mężczyźni częściej podejmują już w tym czasie pracę zawodową, a tym samym mogą korzystać z produktów kredytowych – stwierdza dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

młodzi dłużnicy rekordziści

młodzi dłużnicy wg województw

[1] https://ec.europa.eu/eurostat/databrowser/view/educ_uoe_enrt08/default/table?lang=en

Mają po kilkanaście lat, a na koncie ponad 2 mln zł długów

W całym kraju jest ich 3334. To chłopcy, do 18. roku życia włącznie, którzy od małego oswajają się… z zadłużeniem. Jazdę na gapę traktują zwykle jako sport lub zabawę. Jednak, zdaniem ekspertów, gdzie zaczyna się dług, tam kończy się zabawa.

W Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej jest obecnie ponad 7 tys. najmłodszych dłużników, w wieku od 14 do 18 lat, zadłużonych na 4,2 mln zł. Nieco mniej niż połowę, bo 47 proc. z nich, stanowią chłopcy. Mają na koncie 2,08 mln zł przeterminowanych zobowiązań finansowych.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Począwszy od braku edukacji finansowej, przez wychowanie i wpływ mediów społecznościowych, aż po scenariusz, jaki pisze samo życie.

Nie tylko brak edukacji

Według badania przeprowadzonego przez Kantar Polska na zlecenie International Personal Finance, właściciela Provident Polska, ponad połowa Polaków uważa, że edukacja finansowa powinna być obowiązkowa już w podstawówce. Aż 7 na 10 respondentów chce wprowadzenia obowiązkowej edukacji finansowej do szkół ponadpodstawowych. Jednocześnie, 6 na 10 ankietowanych twierdzi, że firmy z branży finansowej również powinny prowadzić działania z zakresu edukacji finansowej, a 48 proc. widzi ich rolę we włączaniu finansowym.

Zdaniem ekspertów, edukację finansową od małego powinno się zaszczepiać dzieciom także w domu rodzinnym. Coraz większy wpływ na osoby z młodego pokolenia mają też media społecznościowe i influencerzy.

Najmłodsi uczą się przez obserwację. Wielu kwestii mogą nie rozumieć, jak trudnej terminologii czy skomplikowanych instrumentów finansowych, ale podstawową wiedzę o tym, jak obchodzić się z pieniędzmi, muszą mieć zaszczepioną już we wczesnych latach swojego dzieciństwa. Taką wartością jest przeświadczenie, że za usługi czy produkty trzeba płacić, rachunki należy regulować w terminie, a pożyczone pieniądze zawsze należy oddawać. Jeżeli w domu rodzinnym nie przestrzega się tych zasad, to dziecko też nie będzie tego robić. Innym źródłem wiedzy i nawyków jest dla młodych starsze rodzeństwo, rówieśnicy, koledzy z otoczenia czy nawet influencerzy. Coraz częściej to właśnie media społecznościowe mają na dzieci o wiele większy wpływ niż rodzice czy szkoła – zwraca uwagę Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów.

Chłopięce długi, dorosłe konsekwencje

Jednak Internet to niejedyne źródło kłopotów i negatywnych wpływów. Życie pisze własne scenariusze, a najlepszym tego dowodem jest fakt, że o spłatę tych chłopięcych należności ubiegają się tacy wierzyciele jak operatorzy telekomunikacyjni, miejskie przedsiębiorstwa komunikacyjne, koleje czy sądy.

Gdzie zaczyna się dług, tam kończy się zabawa: chłopięce długi mają swoje dorosłe konsekwencje. A są nimi wielotysięczne zobowiązania finansowe, które trzeba spłacić. Takie długi nie anulują się z automatu, gdy dłużnik przekroczy 18. rok życia. Wręcz przeciwnie, mogą być bardzo ciężkim bagażem na start w dorosłość: uniemożliwić wzięcie kredytu lub pożyczki, komórki na abonament czy zakupów na raty. Gros długów młodocianych to w większości kary za jazdę bez biletu, ale nie tylko. Zdarzają się też niezapłacone rachunki za telefon czy grzywny sądowe. Średnie zadłużenie statystycznego chłopca w KRD wynosi 624 zł, ale pewien osiemnastolatek z powiatu bydgoskiego ma do spłaty operatorowi telekomunikacyjnemu 19 039 zł – mówi Adam Łącki.

Dwóch kolejnych rekordzistów ma podobne zadłużenie: 18-letni gapowicz z Łodzi uzbierał (i nie zapłacił) mandaty za jazdę bez biletu na 12 954 zł, a 18-latek z Zabrza wydzwonił u dwóch operatorów telekomunikacyjnych rachunki na 12 872 zł i również ich nie uregulował.

Dług w wielkim mieście

Młodych dłużników najczęściej można spotkać w Wielkopolsce. Ich zadłużenie też jest najwyższe: 357 tys. zł. Na drugim miejscu pod względem liczby dłużników jest województwo śląskie, choć łączny dług w tym regionie (145 tys. zł) ustępuje tutaj woj. łódzkiemu (315,1 tys. zł).

Część chłopców widniejących w KRD nie ma w ogóle przypisanego adresu, ponieważ wpisując dłużnika do rejestru wierzyciel nie ma obowiązku podawać tej informacji. Z danych, jakie mamy, widać jednak, że pod względem liczebności oraz łącznej wartości zadłużenia przeważają tutaj osoby z dużych miast, liczących ponad 300 tys. mieszkańców. Najmniej dłużników jest na wsiach i w małych miejscowościach do 10 tys. mieszkańców. Najpewniej jest to efekt tego, że większość zadłużenia stanowią kary za jazdę bez biletu, a w miastach młodzież ma zdecydowanie większy dostęp do transportu zbiorowego. Inną kwestią jest też fakt, że w miastach młodzi ludzie mają większą swobodę spędzania wolnego czasu bez nadzoru rodziców. To niekiedy skutkuje mandatami lub różnego rodzaju wykroczeniami – dodaje Adam Łącki.

Ropa WTI najdroższa od ponad roku, 100 USD w zasięgu ręki

Po tygodniu wypełnionym decyzjami głównych banków centralnych przyszedł kolejny, który miał wnieść nieco więcej uspokojenia. Rynek w pewnym stopniu jednak dyskontował ryzyko możliwego „shutdown-u” w USA oraz nadal „trawił” ostatni komunikat Fed-u o utrzymaniu stóp procentowych na wysokim poziomie przez długi czas. Indeksy kontynuowały zatem przecenę schodząc na poziomy nienotowane od kilku miesięcy. Dolar zyskiwał na wartości przez co kurs EURUSD znalazł się na moment poniżej okrągłej bariery 1,05. Z kolei ropa naftowa ponownie zaczęła zyskiwać. Szczególnie urosła WTI. Amerykańska odmiana ropy stała się najdroższa od sierpnia ubiegłego roku a baryłka przez chwilę kosztowała 95 USD.

Od czerwca ropa naftowa podrożała o ok. 30 proc. W ten sposób ożywiły się obawy o inflację. Dalszy potencjał wzrostowy tego surowca może być jednak ograniczony jeśli weźmiemy pod uwagę słabość globalnej gospodarki. Tak czy inaczej coraz bardziej realne staje się, że za baryłkę trzeba będzie zapłacić ponownie 100 dolarów.

Wzrost cen ropy to cały czas pokłosie decyzji Arabii Saudyjskiej i Rosji o przedłużeniu cięć w dostawach do końca roku. Ta decyzja byłą głównym powodem tego, że globalna produkcja nieznacznie spadła. Dodatkowo coraz więcej uczestników rynku zdaje się wierzyć w miękkie lądowanie amerykańskiej gospodarki i tym samym uniknięcie recesji. W poprzednim tygodniu Fed wzmocnił te oczekiwania, znacznie podnosząc swoje prognozy wzrostu gospodarczego. Wydarzenia te wzbudziły obawy, że podaż na rynku ropy naftowej nie będzie w stanie zaspokoić popytu w nadchodzących miesiącach.

Obawy te są dodatkowo wspierane przez stosunkowo niskie zapasy. W Stanach Zjednoczonych spadły one o 13 proc. od czasu ich szczytowego poziomu wiosną i, podobnie jak zapasy globalne, znajdują się obecnie poniżej swojej pięcioletniej średniej, a niedawny gwałtowny wzrost cen ropy prawdopodobnie przyspieszył ten spadek.

Te czynniki mogą powodować, że cena surowca będzie nadal zyskiwać w kolejnych tygodniach. Jeśli jednak gospodarka amerykańska (największy konsument na świecie) spowolni znacznie na początku 2024 (jak wynika z oficjalnych szacunków), wówczas ten czynnik przestanie wspierać wycenę ropy. Dodatkowo Arabia Saudyjska prawdopodobnie wyjdzie z ostatnich swoich ograniczeń dotyczących wydobycia z początkiem nowego roku. Mamy zatem 2 czynniki, które pokazują, że cena ponownie może znaleźć się pod presją spadkową w już za ok 3 miesiące.

W przyszłym tygodniu RPP podejmie decyzję w sprawie stóp procentowych. Konsensus rynkowy zakłada kolejną obniżkę o 25 punktów bazowych. Europa poda dane na temat PMI. Z USA otrzymamy miesięczny raport z rynku pracy (NFP) oraz ISM dla przemysłu oraz usług.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Ryszard Petru: inflacja w Polsce jest sztucznie zaniżona o 5-6 pkt. proc.

“W Polsce inflacja jest sztucznie zaniżona o 5-6 pkt. proc. Zamiast 8%, mielibyśmy inflację na poziomie 13%. Inflacja zaniżana jest przez rząd i Orlen, które wprowadził sztucznie zaniżone ceny na stacjach benzynowych. Polsce grozi znacznie wyższa inflacja niż średnia w Unii Europejskiej” – mówił Ryszard Petru, na piątkowej konferencji prasowej, poświęconej najnowszym danym o inflacji w Polsce.

Ryszard Petru podejrzewa, że Orlen może wykorzystywać rezerwy strategiczne. “Są podejrzenia, że Orlen wykorzystuje rezerwy strategiczne, czyli obniża bezpieczeństwo kraju. Rezerwy strategiczne są na czas konfliktu zbrojnego, poważnej sytuacji międzynarodowej, kryzysu w danym kraju, a dziś nie ma takiego kryzysu. Trudna sytuacja międzynarodowa była, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, nawet wtedy nie użyto w takiej skali rezerw strategicznych jak dziś”.

“Ta sztucznie zaniżana inflacja jest tylko po to, by PiS wygrał wybory. Po wyborach cena paliwa wzrośnie od 1 zł do 1,5 zł na litrze” – dodał Ryszard Petru.

Anna Radwan-Rohrenschef, kandydatka do Sejmu, stwierdziła, że polski rząd dąży do węgierskiego scenariusza, w którym Orban, zaniżając ceny przed wyborami, przyczynił się do kryzysu gospodarczego. “Na pierwszym miejscu pod względem inflacji w UE są Węgry, a więc wydaje się, że rząd PiS-u stara się podążać węgierskim scenariuszem. W zeszłym roku przed wyborami Victor Orban mroził ceny i ręcznie sterował gospodarką, by zyskać głosy wyborców. Dzień po wyborach ceny energii wzrosły o 60%, a ceny paliw o 30%, powodując gigantyczny kryzys gospodarczy. Czy chcemy iść tym scenariuszem?”.

Inflacja wraca, banki centralne muszą zachować czujność

Kilka ważnych banków centralnych wstrzymało podwyżki stóp procentowych. To nie oznacza, że są o krok od ich obniżania, narastają obawy o powrót wyższej inflacji. Polska jest w trudniejszej sytuacji, a nowy impuls inflacyjny pojawi się w przyszłym roku.

Rynek pozostaje bardzo zmienny po wrześniowej decyzji Fed o stopach procentowych. Pomimo korekty na dolarze, złoty i tak traci w stosunku do dolara od początku tego roku, choć jeszcze niedawno zajmował pozycję lidera w stosunku do najmocniejszych walut na świecie.

– Nie martwiłbym się sytuacją na świecie, podwyżki cały czas trwają, a ostatnio zostały tylko w kilku miejscach wstrzymane. Polityka pieniężna ma opóźniony wpływ na gospodarkę, a więc banki centralne analizują efekty już wprowadzonych podwyżek – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

USDPLN przekroczył poziom 4,40, ale na koniec września znalazł się o kilka groszy poniżej tego poziomu. Para USDPLN znajdowała się najwyżej od lutego, ale z drugiej strony złoty tracił w stosunku do dolara od 1 stycznia tego roku. Jest to dosyć abstrakcyjne, pamiętając to, że złoty jeszcze niedawno temu był najmocniejszą walutą w stosunku do dolara z większości walut na świecie. Mogliśmy jedynie rywalizować z forintem czy kilkoma walutami z Ameryki Południowej.

Sytuacja zmieniła się diametralnie, choć wciąż poziom stóp procentowych w Polsce jest wyższy niż w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze niedawno rynek wyceniał nawet 75 punktów bazowych obniżki przez RPP do końca tego roku, co doprowadziłoby do tego, że stopy w Polsce spadłyby poniżej poziomów ze Stanów Zjednoczonych.

– Problemem na świecie są rosnące ceny ropy naftowej, które przekroczyły 90 USD za baryłkę, gdy jeszcze niedawno były to okolice 70 USD, a dla wielu krajów problemypotęguje drożejący dolar, a to oznacza, że inflacja, która została mocno obniżona z poziomów z ubiegłego roku, nie jest tak bardzo pod kontrolą, jak to się wydawało przed dwoma czy trzema miesiącami – wyjaśnia ekspert XTB.

W Polsce po wrześniowym cięciu mamy podstawową stopę 6%, gdy w USA mamy 5,5%. Nie jest wykluczone, że poziomy stóp procentowych zrównają się w październiku. Oczywiście sam szef NBP w ostatnim wywiadzie wskazał, że perspektywy obniżek znacznie ograniczyły się w Polsce, co sugerowałoby obniżkę o 25 pb lub wstrzymanie obniżek. Biorąc pod uwagę jednak to, że inflacja w końcu spadła do poziomu jednocyfrowego, to przy spadku do 8,2% r/r i -0,4% m/m, można uważać, że obniżka stóp w październiku powinna być niemal pewna.

Polska sytuacja jest bardzo specyficzna, bardzo istotny jest wpływ na inflację decyzji spółek z sektora paliwowego i energetycznego, w których udziały ma Skarb Państwa, Warto wspomnieć, że we wrześniu ceny paliw spadły o 8,5%, natomiast cena baryłki brent liczona w polskiej walucie wzrosła o prawie 16%.

Ceny paliw w Polsce pozostają bardzo niskie jak na fundamenty związane z ropą naftową, co pozwala na utrzymanie inflacji w ryzach. Jeśli jednak ceny ropy dalej będą rosły, a złoty się osłabiał, sytuacja na koniec roku może wymknąć się spod kontroli. Wzrosty cen energii zostały zablokowane, nie wiadomo też kiedy przywrócony zostanie 5% VAT na produkty spożywcze.

Problem z inflacją teraz komplikuje się na świecie. Skończyła się względnie łatwa walka z inflacją, zwłaszcza gdy szybko rosną ceny ropy naftowej. Polityka OPEC+ jest ostatnio bardzo konsekwentna. Stany Zjednoczone nie powtórzą już zbijania inflacji poprzez zwiększenie podaży ropy naftowej dzięki opróżnianiu wewnętrznych rezerw. Rezerwy ropy w USA są rekordowo niskie i w najbliższych miesiącach powinny być zwiększane.

– Uwzględniając efekt bazy z ubiegłego roku, nawet gdyby ropa nie drożała, inflacja w USA w kolejnych miesiącach powinna lekko rosnąć, a to co się dzieje z ropą niekoniecznie daje już taką pewność, wzrost inflacji może być większy – podsumowuje P.Kwiecień z XTB. – W Polsce sytuacja jest inna ze względu na nasz krajowy efekt bazy, inflacja raczej będzie spadać do końca roku, dopiero później pojawi się nowy impuls inflacyjny, który może być większym problemem niż w Europie Zachodniej czy USA. Tym bardziej, że jesteśmy już teraz w gorszej sytuacji bo to my mamy wyższą inflację.

Inflacja w strefie euro mocno spada

Mocny spadek inflacji w strefie euro. Według wstępnego odczytu we wrześniu inflacja CPI w strefie euro spadła w ujęciu rocznym do 4,3% względem 5,2% w poprzednim miesiącu. Podobnym torem podążył wskaźnik bazowy, który spadł do 4,5% wobec 5,3%. Odczyty okazały się sporo niższe niż zakładał konsensus rynkowy, odpowiednio o 0,2% i 0,3%.

W tym miesiącu duży wpływ na spadek wskaźnika miał odczyt z Niemiec, gdzie inflacja CPI wyniosła 4,5% r/r wobec 6,1% miesiąc wcześniej. W danych CPI z różnych gospodarek strefy euro obserwujemy jednak przeciwstawne kierunki. W Hiszpanii, gdzie cel inflacyjny osiągnięto kilka miesięcy temu, teraz następuje odwrócenie trendu za sprawą rosnących cen energii i paliw – inflacja w tym kraju ponownie wzrasta. We Francji inflacja utrzymała się z kolei na poziomie 4,9%.

Nie zmienia to jednak faktu, że ogólnie inflacja w strefie euro pozostaje podwyższona i do celu jeszcze trochę zostało. EBC z pewnością jednak będzie opierał swoje decyzje o wskaźnik inflacji. Po takich danych o inflacji wydaje się, że wrześniowa podwyżka była ostatnią w cyklu, a EBC przejdzie teraz w tryb oczekiwania. Pomimo zaskoczenia spadkiem inflacji o szybkich obniżkach jeszcze nie ma co dyskutować. EBC swoimi działaniami sygnalizował, że walka z inflacją jest na pierwszym miejscu, nawet kosztem recesji, a stopy pozostaną wysokie tak długo, jak to będzie konieczne. Wydaje się, że ta konieczność nadal pozostaje w mocy.

Autor: Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski