Sektor telekomunikacyjny apeluje o dialog z regulatorami

Na zakończonej w Sopocie Ogólnopolskiej Konferencji Operatorów Komunikacji Elektronicznej przedstawiciele branży telekomunikacyjnej dyskutowali o wpływie aktualnego otoczenia makroekonomicznego, w szczególności wysokiej inflacji, na polskich przedsiębiorców oraz o inwestycjach w rozwój zaawansowanych usług cyfrowych i infrastruktury szerokopasmowej. Zaapelowali o transparentne wytyczne i wypracowanie zrównoważonych rozwiązań regulacyjnych, które pozwolą minimalizować negatywne skutki wysokiej inflacji i zapewnią dalszy rozwój jednego z najbardziej konkurencyjnych rynków telekomunikacyjnych w Europie. Organizatorami konferencji były Polska Izba Komunikacji Elektronicznej (PIKE) oraz Polska Fundacja Wspierania Rozwoju Komunikacji Elektronicznej PIKSEL.

Operatorzy odnotowują w ostatnich latach znaczne wzrosty kosztów w kluczowych obszarach takich jak ceny energii, koszty pracy, koszty finansowania oraz obsługa wolumenu danych. Najwyższa od trzech dekad inflacja przyczynia się do istotnego ograniczenia możliwości inwestycyjnych operatorów – to główne wnioski z raportu „Wpływ sytuacji makroekonomicznej na funkcjonowanie operatorów telekomunikacyjnych w Polsce”, opracowanego przez firmę doradczą Arthur D. Little dla PIKE.  Aż 98% polskich operatorów odnotowało wzrost kosztów na skutek wzrostu cen energii o ok. 160% w okresie 2018-2022r., a 95% wzrost kosztów wynagrodzeń, spowodowany średniorocznym wzrostem płacy minimalnej i średniego wynagrodzenia.

„Cała branża telekomunikacyjna w Polsce odczuwa znaczne pogorszenie sytuacji finansowej, a przyszłość może być jeszcze trudniejsza. To może przełożyć się na ograniczenie inwestycji. Dlatego dziś firmy, które często zaciekle konkurują i mają odmienne opinie, w tej kwestii są jednomyślne i mówią jednym głosem o konieczności likwidowania barier inwestycyjnych. Jesteśmy otwarci na rozmowy z regulatorami w celu wypracowania rozwiązań pozwalających chronić inwestycje i naszych klientów przed bezprecedensową w ostatnich dekadach sytuacją makroekonomiczną.”  – mówi Jerzy Straszewski, Prezes PIKE.

Podczas jednego z paneli dyskusyjnych w trakcie konferencji PIKE wszyscy przedstawiciele operatorów zwracali uwagę na rosnące koszty energii, pracy i wzrost stóp procentowych, wpływających m.in. na dostępność i koszt kredytów. Mają one znaczenie dla funkcjonowania i przewidywalności biznesu, co jest szczególnie krytyczne w tak kapitałochłonnej branży jak telekomunikacyjna.

Istotne pogorszenie się otoczenia makroekonomicznego operatorów jest szczególnie dotkliwe w związku z prowadzonymi wielomilionowymi nakładami na rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej. Inwestycje są konieczne do utrzymania wysokiej przepływności sieci i nieustannego zwiększania jej pojemności do rosnącego zapotrzebowania na pasmo. Zdaniem operatorów trendy są niepokojące, a sytuacja dojrzała do pilnego wypracowania rozwiązań, które pozwolą zabezpieczyć wysoki poziom inwestycji, gwarantujący stosunek jakości do ceny, do którego przyzwyczajeni są polscy konsumenci.

Jednym z rozwiązań umożliwiających zmniejszenie presji inflacyjnej ma być dążenie do zwiększenia elastyczności kontraktów, by uniknąć skokowych zmian dla konsumentów.

Raport „Wpływ sytuacji makroekonomicznej na funkcjonowanie operatorów telekomunikacyjnych w Polsce” przygotowany przez Arthur D. Little zostanie opublikowany przez PIKE w najbliższych dniach.

Kwiecień miesiącem dla indeksów z grupy WIG

Kwiecień okazał się bardzo dobrym miesiącem dla większości indeksów warszawskiej GPW. Wszystkie główne indeksy z rodziny WIG osiągnęły dodatnie stopy zwrotu. W okresie 31.03-28.04.2023r. stopa zwrotu z szerokiego indeksu rynku WIG wyniosła +7,40%. Wśród segmentów rynku najbardziej wyróżniał się segment największych spółek zgrupowanych w indeksie WIG20TR ze stopą zwrotu na poziomie +9,36%, a następnie małe spółki z indeksu sWIG80TR (+4,94%) oraz średnie spółki z indeksu mWIG40TR (+2,14%).

Ostatni miesiąc nie był zbyt udany dla szerokiego koszyka rynków rozwijających się, jednak mimo to giełdom naszego regionu udało się wypracować wysokie wyniki. Polska giełda również na tym tle się wyróżniła, będąc w kwietniu zdecydowanie najlepszym rynkiem spośród wszystkich analizowanych przez MSCI. Analizując segmenty polskiego rynku akcyjnego widać było relatywną siłę polskich dużych spółek, które, będąc to jedynym segmentem dostępnym dla inwestorów zagranicznych ze względu na ich relatywną płynność, skorzystały m.in. na silnym umocnieniu polskiego złotego. Wzrosty były widoczne we wszystkich sektorach WIG20TR z wyjątkiem usług komunikacyjnych i materiałów, przy czym prym wiodły korzystające z poprawiającego się sentymentu bankipodsumowuje Dawid Bąbol, zarządzający BETA ETF.

W ślad za giełdowymi indeksami podążyły również nasze fundusze BETA ETF, które w kwietniu osiągnęły solidne stopy zwrotu. BETA ETF WIG20TR dostarczył inwestorom zwrot na poziomie +9,31%, BETA ETF mWIG40TR +2,05% a BETA ETF sWIG80TR +4,72%. Warto zwrócić tu uwagę, że to właśnie nasz BETA ETF WIG20TR znalazł się na początku zestawienia stóp zwrotu za kwiecień w kategorii funduszy akcji polskich uniwersalnych. BETA ETF sWIG80TR natomiast osiągnął drugi najwyższy wynik w kategorii funduszy akcji polskich małych i średnich spółek. Zresztą, ten drugi fundusz cały czas plasuje się w absolutnej czołówce funduszy akcji polskich za okresy ostatnich 3, 6 czy 12 miesięcy – dodaje Dawid Bąbol.

Trzy razy więcej subskrypcji i stały wzrost przychodów. PrestaShop publikuje wyniki finansowe za 2022 r.

PrestaShop osiągnęła kolejny krok na drodze do stania się referencyjną platformą handlową wspierającą sklepy internetowe z całego świata. Firma ogłosiła, że w 2022 roku nastąpiło potrojenie liczby subskrypcji oraz 60% wzrost całkowitych miesięcznych przychodów cyklicznych. Otwarcie nowych rynków i uruchomienie w pełni hostowanych usług w połączeniu z rozwiązaniami z portfolio MBE Worldwide (MBE) w zakresie wysyłki i realizacji zamówień, umacnia pozycję firmy jako globalnego, jakościowego partnera handlowego.

Wskaźniki potwierdzają skuteczność strategii rozwoju PrestaShop

W 2021 roku firma PrestaShop osiągnęła bezprecedensowe wyniki – 40% wzrost przychodów i 24 miliardy euro wartości sprzedaży wygenerowanej przez 300 000 sklepów internetowych. Dodatkowo platforma podwoiła liczbę pracowników. Wyniki za 2022 rok, w tym potrojenie liczby subskrypcji i ogólny 60% wzrost miesięcznych przychodów cyklicznych (MRR)*, potwierdziły pozytywną dynamikę rozwoju platformy.

MRR jest krytycznym wskaźnikiem dla e-commerce, ponieważ zapewnia stabilną podstawę przewidywanych przychodów i odzwierciedla zdolność do budowania długofalowych relacji z klientami. Model biznesowy PrestaShop zakłada korzystanie w znacznym stopniu z MRR. W przeszłości platforma działała w oparciu o model open source. Obecnie firma korzysta z możliwości chmury, która wspiera model open source, jednak jest wzmocniona rozwiązaniami SaaS bazującymi na subskrypcji.

Wyniki PrestaShop za 2022 rok to w dużej mierze rezultat monetyzacji własnego ekosystemu poprzez sprzedaż modułów, tworzenie wartościowych partnerstw i cyklicznych usług rozliczeniowych oraz wdrażanie usług wsparcia i szkoleń dla użytkowników platformy. Wyniki te potwierdzają zaufanie, którym sprzedawcy obdarzyli PrestaShop, udowadniając tym samym, że skalowalność, personalizacja i dostępność są nadal podstawowymi wartościami napędzającymi rozwój handlu na całym świecie.

Europejska ekspansja

W zeszłym roku szczególnie dynamicznie rozwijały się rynki w Hiszpanii i we Włoszech. Europa Południowa stanowi obecnie 16% całego rynku e-commerce na kontynencie.

Otwarcie oddziału PrestaShop w Rumunii, a także innych, które mają powstać w Europie Środkowej i Wschodniej, pokazuje europejskie i światowe ambicje firmy, wspieranej przez możliwości i rozwiązania MBE Worldwide (MBE) w zakresie wysyłki i realizacji zamówień. Udział e-commerce w Europie Środkowej stanowi obecnie 10% całego rynku sprzedaży online na kontynencie. Europa Wschodnia również wykazuje ogromny potencjał – aż 46% internautów dokonało przynajmniej jednej transakcji e-commerce w 2021 roku.

„Po wyjątkowym, pod wieloma względami, roku – i biorąc pod uwagę trudny kontekst gospodarczy – PrestaShop udowodniła, że jest solidnym i odpornym na zawirowania rynkowe partnerem, osiągając znaczny wzrost w 2022. Wzrost naszych miesięcznych przychodów cyklicznych w zeszłym roku – które są obecnie kluczowym wskaźnikiem po przejściu na nowy model biznesowy – jest oznaką dobrej kondycji i siły finansowej PrestaShop, co wzmacnia zaufanie do naszego modelu i potwierdza naszą strategię na nadchodzące lata” – mówi Éric Senechal, dyrektor zarządzający PrestaShop.

Nowe technologie pozwalają budować strategiczne partnerstwa biznesowe

Celem PrestaShop od samego początku jest bycie nie tylko zaangażowanym partnerem technologicznym, ale także stanie się wartościowym partnerem biznesowym dla użytkowników platformy. W kontekście zwiększającej się globalnej konkurencji, przy stale rosnących oczekiwaniach konsumentów oraz regulacyjnych, ubezpieczeniowych i finansowych zobowiązaniach przynoszących nowe wyzwania, PrestaShop jest strategicznym sojusznikiem sprzedawców działających na platformie, pomagając im uwolnić ich potencjał i przezwyciężyć ograniczenia.

Wprowadzając niedawno PrestaShop Insurance (ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej w trakcie i po dostawie, ochronę osobistą i profesjonalną ochronę prawną) oraz PrestaShop Capital (natychmiastowe i elastyczne pożyczki biznesowe dla właścicieli sklepów internetowych) , PrestaShop oferuje swojemu ekosystemowi zaawansowane możliwości, z których użytkownicy mogą korzystać w dowolnym momencie i bez ograniczeń, dostosowując je do zmieniających się potrzeb.

W 2022 roku Prestashop uruchomiła PrestaShop Edition . Nowe rozwiązanie, stanowiące rdzeń nowego pakietu produktów PrestaShop, zostało zaprojektowane, aby pomóc sprzedawcom skupić się na strategii biznesowej i sprzedaży bez konieczności martwienia się o techniczne aspekty tworzenia witryny e-commerce.

PrestaShop Edition łączy w sobie wiele usług, które są niezbędne do rozwoju sklepu internetowego: hosting i instalacja, zarządzanie katalogiem, konfiguracja opcji dostawy, ustawienie metod płatności, nieograniczona pomoc techniczna. Za pomocą kilku kliknięć można teraz z łatwością tworzyć i poprawiać wydajność witryny e-commerce. Przewodnik dla początkujących wspiera ich na każdym etapie tworzenia witryny, a oferta obejmuje także nieograniczoną pomoc techniczną od PrestaShop.

„Znajomość rynku i innowacyjność to siły napędowe sukcesu marki PrestaShop, obsługującej rozwój firm na całym świecie. Wyprzedzając konkurencję i wykorzystując nowe technologie i usługi, PrestaShop jest teraz gotowa, aby zrobić krok dalej i stać się głównym partnerem biznesowym dla sklepów internetowych” – mówi Vlad Mihalca, zastępca dyrektora generalnego PrestaShop.

*(MRR) można obliczyć, mnożąc liczbę klientów firmy przez średnią ich miesięcznych subskrypcji

Przedsiębiorcy na uratowanie swoich pieniędzy mają czas tylko do 31 maja. Potem wchłonie je ZUS

Przedsiębiorcy do 22 maja 2023 r. muszą rozliczyć składki zdrowotne za 2022 rok. W przypadku określenia w nich nadpłaty mogą wystąpić o zwrot swoich pieniędzy. A w obliczu licznych zmian podatkowych i zasad rozliczeń z ZUS, o nadwyżkę składek nietrudno. Polski Ład w jej zakresie przygotował pułapkę na przedsiębiorców. Dał im bowiem bardzo krótki czas na złożenie wniosku o zwrot nadpłaty. Z analizy przepisów wynika, że przy znacznych nadwyżkach część pieniędzy może nie zostać przedsiębiorcom zwrócona.

Do 22 maja 2023 r. przedsiębiorcy muszą rozliczyć składki zdrowotne za 2022 r. W przypadku określenia nadpłaty mogą wystąpić o zwrot. Mają na to jednak bardzo mało czasu. Przy znacznych nadwyżkach część pieniędzy może nie zostać przedsiębiorcom zwrócona.

ZUS ma 5 lat na odzyskanie składek, przedsiębiorcy tylko miesiąc, niektórzy 9 dni

Polski Ład wywrócił do góry nogami zasady ustalania podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne osób prowadzących działalność gospodarczą, uzależniając je od formy opodatkowania przedsiębiorcy. Inaczej podstawę składek wyliczają więc prowadzący JDG rozliczający się na zasadach ogólnych, inaczej podatkiem liniowym, ryczałtowcy, a jeszcze inaczej będący na karcie podatkowej. O powstanie różnicy między należnymi a wpłacanymi na bieżąco składek w roku rozliczeniowym jest więc nietrudno. Wystarczy, że kontrahent dostarczy spóźnioną fakturę kosztową, albo któraś z takich faktur zostanie wyjęta z kosztów uzyskania przychodu. W pierwszym przypadku dojdzie do nadpłaty składek, w drugim do niedopłaty. Roczną podstawę wymiaru składki zdrowotnej stanowi bowiem dochód z działalności gospodarczej za dany rok kalendarzowy, czyli różnica między przychodami a kosztami ich uzyskania, pomniejszony o składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, chorobowe i wypadkowe (jeśli nie zostały wcześniej zaliczone do kosztów uzyskania przychodów).

Dostrzegając trudności z rozliczeniem i dochodzeniem wspomnianych różnic, ustawodawca dał ZUS-owi aż 5 lat na ściągnięcie niedopłat. W Polskim Ładzie przemycono natomiast przepisy, które drastycznie dyskryminują i pogarszają sytuację przedsiębiorców chcących odzyskać dokonane nadpłaty składek zdrowotnych zapłaconych za rok 2022.

Przy dużych nadpłatach pieniądze przedsiębiorców po prostu znikną

Na mocy znowelizowanej ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, ubezpieczonemu przysługuje zwrot nadpłaty składek na ubezpieczenie zdrowotne (art. 81 ust. 2i). W art. 81 ust. 2m tej ustawy zastrzeżono jednak, że zwrot kwoty nadpłaty następuje na podstawie wniosku przygotowanego przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych na profilu informacyjnym utworzonym w jego systemie teleinformatycznym (czyli PUE ZUS), po złożeniu rozliczenia rocznego przez płatnika składek. Wniosek ten może zostać złożony jedynie w terminie miesiąca od upływu terminu do złożenia deklaracji podatkowej za poprzedni rok (ust. 2n), a zatem do 31 maja roku następnego. W przypadku niezłożenia wniosku w terminie, kwota zwrotu podlega rozliczeniu na koncie płatnika do końca roku, oraz zaliczeniu na poczet ewentualnych zaległości w zakresie świadczeń z ubezpieczeń społecznych (ust. 2q i 2qa). Ponieważ na rozliczenie składek za 2022 rok przedsiębiorcy mają czas do 22 maja 2023 r., ci, którzy zrobią to w ostatnim dniu terminu będą więc mieć na złożenie wniosku o zwrot nadpłaty zaledwie 9 dni.

Jeśli więc do 31 maja 2023 r. przedsiębiorca nie złoży skutecznego wniosku o zwrot nadpłaty składek zdrowotnych za rok 2022, to zostanie ona zaliczona na poczet zaległości w ZUS i rozliczona wraz z bieżącymi składkami, jakie przedsiębiorca musiałby wnieść do końca roku 2023. Co jednak, gdy na koniec roku okaże się, że nadpłata była większa niż skompensowane należności? Albo przedsiębiorca zamknie działalność? W przepisach takiej ewentualności nie przewidziano. Stąd istnieje duże prawdopodobieństwo że pieniądze przedsiębiorców wpłacone do ZUS z tytułu składek zdrowotnych za rok poprzedni przepadną.

Przepraszamy za utrudnienia, czyli nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi

Sprawa zalegalizowanej możliwości zawłaszczania sobie pieniędzy przedsiębiorców przez ZUS nie byłaby tak bulwersująca, gdyby tym ostatnim zapewniono możliwość samodzielnego wnioskowania o zwrot nadpłat.. Wtedy każdy rozsądny przedsiębiorca miały realną możliwość wnieść w miesięcznym, czy nawet 9-dniowym terminie wniosek o zwrot nadpłaty w oddziale ZUS, nadać go na poczcie, czy drogą elektroniczną. Zgodnie natomiast z art. 81 ust. 2m przywołanej ustawy, wniosek przygotowywany jest przez ZUS w jego systemie teleinformatycznym. Zatem to od sprawności i wydolności elektronicznego systemu (w tym przypadku PUE ZUS) uzależniono prawo przedsiębiorców do odzyskania nadpłaty składki zdrowotnej. Poprawność działania państwowych portali wystawiona zostanie zatem na dużą próbę. Bo wystarczy przywołać nie tak dawne komunikaty: „Przerwa w dostępności usługi Twój e-PIT” z 4 i 5 maja 2023 r., oraz „Problemy techniczne z Wykazem Podatników VAT” z tych samych dni, zamieszczone na portalu podatki.gov.pl, czy „Informujemy, że w czwartek 11 maja 2023 r. od godziny 20:30 do godziny 22:30 część e-usług może być niedostępna. Planowa przerwa wynika z koniecznych prac serwisowych. Przepraszamy za utrudnienia. Zespół Centralnego Ośrodka Informatyki” – na portalu obywatel.gov.pl na stronie informacyjnej o Platformie Usług Elektronicznych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Brak możliwości korekty rozliczenia

To nie wszystko. Przepis art. 81 ust. 2r ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych stanowi, że po dokonaniu zwrotu nadpłaty składki zdrowotnej, rozliczenie rocznej podstawy wymiaru i należnych składek uznaje się za ostateczne. Co to oznacza dla przedsiębiorców? Jeśli po uznaniu przez ZUS zasadności zwrotu przedsiębiorca z jakichś przyczyn skoryguje swój dochód, a więc i podstawę oskładkowania, co spowoduje zwiększenie kwoty nadpłaty, nie będzie się mógł już o tę powstałą nadwyżkę starać, zatem i te należne przedsiębiorcy środki przepadną, a dokładniej ujmując zostaną zawłaszczone przez ZUS.

Podsumowanie

Nowe zasady odzyskiwania nadpłat z tytułu składek zdrowotnych należy ocenić jako mocno dyskryminujące przedsiębiorców. Na wystąpienie o ich zwrot płatnicy mają tylko miesiąc, podczas gdy ZUS ma na wyegzekwowanie niedopłat aż 5 lat. Spóźnienie się z wnioskiem może przynieść największe straty jednoosobowym przedsiębiorcom prowadzącym dochodowe biznesy, generujące wysokie nadpłaty, które nie zostaną do końca 2023 roku w pełni zaliczone na poczet ich zobowiązań w ZUS. Także tym przedsiębiorcom, którzy po dokonaniu rozliczenia składek zamkną swoją działalność. Pozostaje się spieszyć. Na uratowanie swoich pieniędzy przedsiębiorcy mają czas tylko do 31 maja 2023 r.

Zwłaszcza, że przedsiębiorcy, którym będą przysługiwać nadpłaty składki zdrowotnej na ich zwrot mogą czekać aż do sierpnia 2023 r. Zwroty nie będą oprocentowane. Co w sytuacji, gdy do powstania takiej nadwyżki doszło pomiędzy lutym a grudniem roku 2022 może oznaczać nawet 1,5 roczne kredytowanie Skarbu Państwa bez wynagrodzenia. Dla przypomnienia odsetki za zwłokę należne ZUS w sytuacji powstania zwłoki w zapłacie składek wynoszą obecnie (czyli od 8 września 2022 r.) 16,5% w stosunku rocznym.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

GAMIVO zdecydowało o przeprowadzeniu skupu akcji i emisji akcji gratisowych dla akcjonariuszy

Akcjonariusze GAMIVO, spółki notowanej na NewConnect, podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy w dniu 23 maja br., zdecydowali o przeprowadzeniu skupu akcji własnych oraz emisji akcji gratisowych. Jest to alternatywna metoda dystrybucji zysku za rekordowy 2022 rok, względem wypłaty dywidendy, z której WZA zrezygnowało. Skup wyniesie do 20 proc. akcji własnych, a emisja akcji gratisowych odbędzie się w stosunku 1:1, czyli na każdą posiadaną akcje GAMIVO, akcjonariusze dostaną jedną akcję gratisową. Celem tych działań, poza dystrybucją zysku do akcjonariuszy, jest poprawa płynności notowań akcji spółki.

GAMIVO ma za sobą rekordowy okres. W 2022 roku GAMIVO osiągnęło 7,1 mln zł skonsolidowanego zysku netto, co oznacza wzrost o 115 proc. r/r. Zysk jednostkowy wyniósł 16,3 mln zł.

– GAMIVO posiada znaczną nadwyżkę gotówkową i nadal generuje dodatnie przepływy finansowe, co pokazał chociażby I kwartał 2023 roku, kiedy osiągnęliśmy rekordowe 3,5 mln zł zysku. To daje nam wygodną sytuację do podziału zysków między akcjonariuszy. Jedną z opcji, która stanowi alternatywę dla wypłaty dywidendy, jest skup własnych akcji. Jest to elastyczna forma, która pozwala akcjonariuszom samodzielnie zdecydować, czy chcą wziąć udział w skupie i ile akcji sprzedać. Aktywny skup akcji ma pozytywny wpływ na płynność notowań spółki, a także oczekujemy, że przyczyni się do wzrostu wyceny akcji GAMIVO. – komentuje Mateusz Śmieżewski, prezes GAMIVO.

Zgodnie z podjętą uchwałą na NWZA w dniu 23 maja br., GAMIVO wyemituje akcje gratisowe w stosunku 1:1, czyli na każdą posiadaną akcje GAMIVO, akcjonariusze dostaną jedną akcję gratisową. W efekcie ich procentowy udział w kapitale zakładowym nie ulegnie zmianie, a będą posiadać 2-krotnie więcej akcji GAMIVO.

– Emisja akcji gratisowych to kolejne działanie, którego celem jest poprawa płynności notowań i dystrybucja zysku do akcjonariuszy, którzy sami mogą zdecydować czy pozostawić te środki zainwestowane w GAMIVO czy część z nich spieniężyć. Nasze obecne propozycje są więc bardziej elastyczne. – dodaje Mateusz Śmieżewski.

Podwyższenie kapitału zakładowego spółki poprzez emisję akcji gratisowych zostanie opłacone z kapitału rezerwowego utworzonego na sfinansowanie akcji gratisowych. Nie wiąże się więc z żadnym transferem środków od akcjonariuszy, nie muszą się oni zapisywać na akcje. Dostaną je wszyscy akcjonariusze spółki, którzy posiadają akcje na dzień 30 czerwca 2023 r.

GAMIVO po rekordowym 2022 roku nie zwalnia tempa. Spółka w I kwartale 2023 roku wygenerowała 56,3 mln zł obrotu i rekordowe 12,4 mln zł przychodu. Z kolei zysk netto wzrósł o 124 proc. r/r i wyniósł historyczne 3,5 mln zł. Rekordową wartość osiągnął także wskaźnik EBITDA w wysokości 4,3 mln zł. To o 82 proc. więcej niż w pierwszym kwartale 2022 roku. Wpływ na tak dobre wyniki miały zarówno głośne nowości, w tym szczególnie udana premiera Hogwarts Legacy, jak i szereg podejmowanych przez spółkę działań skupiających się na automatyzacji i skalowaniu biznesu.

Polscy producenci sprzedają coraz mniej mebli

Jak wynika z raportu Polskie Meble Outlook 2023, opracowanego przez B+R Studio i dystrybuowanego przez Ogólnopolską Izbę Gospodarczą Producentów Mebli, sprzedaż mebli rośnie pod względem wartości, ale wolumenowo maleje.

Wartość produkcji sprzedanej mebli w 2022 roku osiągnęła poziom 68,5 mld złotych, co stanowi wzrost o 11% wobec roku 2021. Wynik ten jest jednak w dużej mierze efektem inflacji, co widać w niższych niż w 2021 roku wolumenach.

Analiza dynamiki wartości i wolumenu eksportowanych mebli pokazuje wyraźnie, że w 2022 roku w większości badanych grupach mebli odnotowano spadki wolumenu przy jednoczesnym wzroście wartości w porównaniu do roku 2021.

Największy spadek wolumenu przypadł w grupach: meble do sypialni, meble biurowe i elementy meblowe (po 0,90). Wzrost wolumenu dotyczył mebli do siedzenia twardych (1,13) i materacy (1,01), a meble pozostałe to jedyna grupa, w przypadku której wolumen utrzymał się na poziomie z 2021 roku.Dynamika eksportu mebli - źródło BR Studio OIGPM

Według prognoz analityków, w roku 2023 możemy się spodziewać dalszych spadków, jednak ich skala może być mniejsza niż przewidywano jeszcze na początku jesieni.

Duży wpływ na wyniki polskiej branży meblarskiej, oprócz inflacji, będą miały decyzje Lasów Państwowych, od których zależą ceny i dostępność surowca drzewnego oraz jego zgodność z certyfikatami umożliwiającymi sprzedaż polskich mebli na światowych rynkach.

Koniunktura w Europie dalej słabnie

Kolejny raz dane makroekonomiczne straszą nas spowolnieniem gospodarczym na Zachodzie. Co ciekawe, pomimo tych gorszych prognoz polski złoty znów testuje kolejne maksima.

Indeksy PMI w Europie znów nurkują

Wczorajsze dane pokazują jasno, że mamy pewien problem. O ile Francja wypadła przyzwoicie, to Niemcy pokazały najgorszy odczyt od początku pandemii. Gorszy sentyment rozlał się również na łączny odczyt dla całej strefy euro. Wynik 44,6 pkt jest nie tylko słabszy od oczekiwań, ale też obiektywnie jest bardzo słabym prognostykiem. Zapowiada on nadchodzące spowolnienie i zmniejszenie aktywności gospodarczej. Z drugiej strony od tak dawna jesteśmy straszeni spowolnieniem gospodarczym, że w końcu któraś z tych prognoz musi się sprawdzić. Słabsze dane już teraz spowodowały napływ kapitału do USA. Co ciekawe, nie wpłynęło to na polskiego złotego, a jedynie osłabiło euro względem dolara amerykańskiego.

Sprzedaż detaliczna zwalnia

Wczoraj poznaliśmy również dane na temat sprzedaży detalicznej z Polski. W dalszym ciągu mamy wzrost, ale jest on coraz niższy z miesiąca na miesiąc. Dzisiejszy odczyt był również niższy od oczekiwań. Gorzej wypadła również opublikowana produkcja budowlano-montażowa. Rośnie ona o symboliczne 1,2% w skali roku. Nad ranem złoty co prawda chwilę tracił, aczkolwiek ruch zaczął się chwilę przed publikacją. Po publikacji przyspieszył, jednak po południu mieliśmy korektę i finalnie dzień zakończył się kolejnym umocnieniem złotego.

Węgrzy nie zmieniają stóp

Bank Centralny Węgier znów utrzymał stopy procentowe na imponującym poziomie 13%. Jest to absolutnie najwyższy wynik w Unii Europejskiej, w Europie więcej ma tylko Ukraina. Ciężko jednak porównywać sytuację z państwem toczącym wojnę obronną. Absurdalność sytuacji podkreśla jednak fakt, że pomimo posiadania blisko dwukrotnie wyższych poziomów stóp procentowych niż kolejny kraj Unii Węgry posiadają również najwyższą inflację we wspólnocie. 24% budzi wrażenie nawet w Polsce, swoją drogą drugie miejsce w tym wyścigu nie jest nasze, ale należy do Łotwy, która ma wzrost cen na poziomie 15,1%, czyli niemal dwie piąte mniej niż Budapeszt.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na odczyty indeksów PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Czerwono na giełdach. Miedź i KGHM najtańsze od pół roku

Wczorajsza spadkowa sesja na rynku akcji w USA (S&P 500 -1,12 proc., DJIA -0,69 proc., Nasdaq 100 -1,28 proc.) schłodziła dziś rano nastroje inwestorów na giełdach Azji i Oceanii (Nikkei 225 -0,89 proc.) oraz Europy (DAX -1,44 proc., CAC 40 -1,75proc. ok. godz. 9:40). Francuski indeks, który w kwietniu osiągnął swój najwyższy poziom w historii, spadł dziś do najniższego poziomu od końca marca.

Również słabo rozpoczęła się środowa sesja na GPW (WIG-20 -1,24 proc. ok godz. 9:55). Ze zrozumiałych powodów – patrz zachowanie ceny miedzi – o ponad 3 proc. taniały dziś rano akcje KGHM. Ich cena osiągnęła najniższy poziom od pół roku. Najwyżej w historii był dla odmiany kurs akcji PZU. Poziom swych minimów z września-października atakował dziś rano kurs akcji Grupy Azoty wchodzących w skład mWIG-u 40. Wśród składowych sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły ceny akcji spółek Comp, Synektik i Decora.

Różnica pomiędzy rentownością 10-letnich (3,704 proc.) i 2-letnich (4,76 proc.) obligacji rządu Stanów Zjednoczonych nadal przekraczała 0,5 pkt. proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu ciągle znajdowała się nieco ponad poziomem 6 proc.

Kurs EUR/USD balansował dziś ok. godz. 9:20 tuż powyżej swoich najniższych od ostatniej dekady marca br. poziomów (-0,01 proc. ok. godz. 9:20). Kurs USD/JPY był dziś rano tuż poniżej swoich ostatnich prawie półrocznych maksimów (+0,08 proc.). Tu ważny poziom oporu wyznaczany przez szczyty z pierwszej połowy marca i początku maja został przełamany w górę w miniony czwartek i obecnie powinien być postrzegany jako wsparcie.

Wczoraj kurs i dziś kurs EUR/PLN osiągnął swój najniższy od ponad roku poziom (-0,23 proc. ok. godz. 10:00). Dolar taniał względem złotego o 0,3 proc. Najwyżej od 2009 roku był dziś kurs euro względem szwedzkiej korony.

Kursowi Bitcoina względem amerykańskiego dolara znów wczoraj nie udała się próba powrotu ponad „linię szyi” domniemanej 2-miesięcznej formacji „głowy z ramionami” przełamanej w dół prawie 2 tygodnie temu. Dziś ok. godz. 9:15 kurs BTC/USD tracił 1,68 proc. Bardzo silne wsparcie na tym rynku wyznaczane jest w okolicach 25000 USD przez przełamane w górę w marcu br. szczyty kursu z sierpnia 2022 i lutego 2023. Wyznaczają one „linię szyi” formacji „odwróconej głowy z ramionami” rozciągającej się w strefie ok. 15000 USD-ok. 25000 USD, której teoretyczny średnioterminowy potencjał wzrostowy sięga okolic 40000 USD.

Ceny kontraktów na ropę naftową walczyły dziś rano z poziomem oporu wyznaczanym przez ich szczyt sprzed 2 tygodni (WTI +0,89 proc., Brent +0,68 proc. ok. godz. 9,30). Kurs kontraktów na gaz ziemny (Henry Hub) na NYMEX-ie bronił poziomu wsparcia wyznaczanego przez szczyt ceny z drugiej połowy kwietnia br. (+0,96 proc. ok. godz. 9:30). Złoto i pallad próbowały dziś rano nie tanieć (odpowiednio -+0,07 proc. i +0,02 proc.). Natomiast ceny kontraktów na platynę i srebro spadały o odpowiednio 0,4 proc. i 0,57 proc. ok. godz. 9:35. Kontrakty na miedź na COMEX osiągnęły dziś najniższy poziom od końca listopada ub.r. (-1,55 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Niepewność gospodarcza: Europa płaci wysoką cenę

Nakładające się kryzysy utrzymują niepewność gospodarczą na wysokim poziomie, co wiąże się z dużymi kosztami dla Europy: szacujemy, że na obecnym poziomie niepewność gospodarcza może obniżyć wzrost realnego PKB o -0,6 pp do końca 2024 r. W opinii Allianz Trade Europa stoi w obliczu dwukrotnie większego szoku zaufania niż w Stanach Zjednoczonych, a jej wskaźnik niepewności gospodarczej osiągnął rekordowy poziom powyżej trzech odchyleń standardowych od wartości historycznych (zob. Wykres 1). Allianz Trade szacuje, że przy opóźnieniach w planach inwestycyjnych, wyższych stopach oszczędności i wyższych zapasach ta niepewność gospodarcza może obniżyć wzrost realnego PKB o -0,6 pp do końca 2024 r. (zob. Wykres 2).

Wykres 1: Indeks niepewności polityki gospodarczejIndeks niepewności polityki gospodarczej

[USA = USA; Europe = Europa]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Wykres 2: Szacunkowy wpływ wyższej niepewności na wzrost realnego PKB, koniec 2024 r.Szacunkowy wpływ wyższej niepewności na wzrost realnego PKB

[China = Chiny; US = USA; Europe = Europa]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Czy rynek dostosował się do niepewności, a nawet rozsmakował się w niej?

Patrząc na indeksy akcji, Allianz Trade widzi, że inwestorzy próbują przewidzieć ogólne zmniejszenie szerokiej niepewności, mając nadzieję na powrót do pozornej normalności. W rezultacie giełdy odnotowały zaskakująco pozytywne wyniki, oderwane od tradycyjnych miar wartości i fundamentalnych podstaw rynkowych. Zamiast tego ruchy rynkowe ściśle, cyklicznie odzwierciedlały aktualizacje wiadomości, zwłaszcza tych związanych z polityką pieniężną i inflacją.

Ostatnie wzrosty na rynkach, choć korzystne dla inwestorów w ryzykowne aktywa, budzą obawy co do ich trwałości. Chociaż można znaleźć pewne uzasadnienia, wskazuje to na potencjalne ryzyko związane z nagłą zmianą wydarzeń lub pojawieniem się nieprzewidzianego „czarnego łabędzia”, które może szybko zmienić nastroje inwestorów i wywołać znaczną korektę na rynku. Biorąc pod uwagę powyższe czynniki oraz przekonanie, że rynki akcji w końcu dostosują się do fundamentalnych danych i wycen, widzimy ograniczone pole do dalszego ruchu w górę. Zamiast tego prawdopodobne jest, że rynki akcji odnotują stagnację lub nieznacznie ujemne wyniki w porównaniu z obecnymi poziomami. Jeśli chodzi o wrażliwość regionalną, rynki europejskie wydają się bardziej podatne na nagłe zmiany poziomów niepewności w porównaniu z ich odpowiednikami po drugiej stronie Atlantyku, głównie ze względu na względne wyniki europejskich akcji skutkujące silniejszym odchyleniem od danych fundamentalnych w porównaniu z ich amerykańskimi odpowiednikami (Wykresy 3 i 4).

Wykres 3: Niepewność gospodarcza w Europie a wyniki akcji

Niepewność gospodarcza w Europie a wyniki akcji

[Economic uncertainty (y/y – rhs – 3mma) = Niepewność gospodarcza (r/r – prawa skala – trzymiesięczna średnia ruchoma); Euro stoxx (y/y%) = Euro sto xx (r/r%); Recession = Recesja]

Źródło: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Wykres 4: Niepewność gospodarcza w USA a wyniki akcji

Wykres 4: Niepewność gospodarcza w USA a wyniki akcji

[Economic uncertainty (y/y – rhs – 3mma) = Niepewność gospodarcza (r/r – prawa skala – trzymiesięczna średnia ruchoma); S&P 500 (y/y%) = S&P 500 (r/r%); Recession = Recesja]

Źródło: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Podobną sytuację Allianz Trade obserwuje na rynkach kredytów korporacyjnych, zwłaszcza w segmencie produktów (obligacji) o wysokiej stopie zwrotu. Biorąc pod uwagę zarówno akcje, jak i kredyty korporacyjne jako dwie strony tych samych ryzykownych aktywów, staje się oczywiste, że spready kredytów korporacyjnych uwzględniały i nadal przewidują powrót do bardziej znormalizowanego poziomu niepewności gospodarczej. Warto zauważyć, że amerykańskie kredyty korporacyjne wydają się być w korzystniejszej sytuacji w porównaniu z ich europejskimi odpowiednikami, ponieważ europejskie spready kredytowe wydają się nieco węższe, niż sugerowałyby zmiany poziomów niepewności. Jednak niezależnie od podziału regionalnego i biorąc pod uwagę naszą ocenę czynników fundamentalnych i wycen, uważamy, że spready korporacyjne, zwłaszcza w segmencie produktów wysokodochodowych, są zbyt wąskie i niedopasowane do ogólnych wycen ekonomicznych i fundamentalnych. W związku z tym, bardziej gwałtownie niż w przypadku rynków akcji, spodziewamy się odwrócenia spreadów pod koniec roku. Oczekuje się, że zmiana ta zbiegnie się z nadejściem recesji, która wystawi bilanse przedsiębiorstw na próbę zarówno pod względem generowania dochodów, jak i zdolności obsługi zadłużenia (Wykres 5 i 6).

Allianz Trade spodziewa się, że zarówno amerykańskie, jak i europejskie akcje zakończą rok średnio jednocyfrowymi dodatnimi łącznymi zwrotami (około 5%), podczas gdy spready kredytów korporacyjnych o poziomie inwestycyjnym utrzymają się na poziomie około 150 pb dla obligacji USD i około 170 pb dla obligacji EUR. Jednak w przypadku wysokodochodowych kredytów korporacyjnych przewidujemy wzrost o około 40-50 pb w stosunku do obecnych poziomów do końca roku.

Wykres 5: Niepewność gospodarcza w Europie a spready kredytów korporacyjnych

Wykres 5: Niepewność gospodarcza w Europie a spready kredytów korporacyjnych

[Economic uncertainty (y/y – 3mma) = Niepewność gospodarcza (r/r – trzymiesięczna średnia ruchoma); Investment grade (y/y – bps) = Poziom inwestycyjny (r/r – pb); High yield (y/y – bps – rhs) = Produkty wysokodochodowe (r/r – bp – prawa skala); Recession = Recesja]

Źródło: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Wykres 6: Niepewność gospodarcza w USA a spready kredytów korporacyjnych

Wykres 6: Niepewność gospodarcza w USA a spready kredytów korporacyjnych

[Economic uncertainty (y/y – 3mma) = Niepewność gospodarcza (r/r – trzymiesięczna średnia ruchoma); Investment grade (y/y – bps) = Poziom inwestycyjny (r/r – pb); High yield (y/y – bps – rhs) = Produkty wysokodochodowe (r/r – bp – prawa skala); Recession = Recesja]

Źródło: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Grupa Lenovo: Wyniki finansowe za cały rok 2022/23

Grupa Lenovo (HKSE: 992) (ADR: LNVGY) ogłosiła dziś całoroczne wyniki, informując o przychodach Grupy w wysokości 62 mld USD i zysku netto w wysokości 1,6 mld USD, czyli 1,9 mld USD w oparciu o standardy sprawozdawczości finansowej spoza Hongkongu (HKFRS)[1]  . Rentowność była stabilna, przy czym marża brutto i marża operacyjna osiągnęły 18-letnie maksima, a marża netto bez HKFRS pozostała na niezmienionym poziomie rok do roku. Podczas gdy przychody Grupy ucierpiały z powodu słabej koniunktury na rynku urządzeń, przychody z działalności niezwiązanej z komputerami PC osiągnęły najwyższy w roku fiskalnym poziom prawie 40%, napędzany przez zdywersyfikowane motory wzrostu Lenovo – Grupę Rozwiązań i Usług (SSG) oraz Grupę Rozwiązań Infrastrukturalnych (ISG), które zwiększyły przychody do rekordowych poziomów odpowiednio 6,7 mld USD i 9,8 mld USD, co oznacza wzrost o 22% i 37% rok do roku.

Po roku niepewności w branży i na świecie Lenovo dostrzega pozytywne oznaki stabilizacji rynku. Grupa spodziewa się, że w drugiej połowie 2023 r. cały rynek komputerów PC i urządzeń inteligentnych wznowi wzrost rok do roku, a rynek usług IT wznowi stosunkowo wysoki wzrost – razem doprowadzi to do umiarkowanego wzrostu całego rynku IT w 2023 roku. W perspektywie średnio- i długoterminowej cyfrowa i inteligentna transformacja będzie nadal przyspieszać, co doprowadzi do dużego potencjału rozwoju infrastruktury chmurowej i obliczeniowej.

Pozycja gotówkowa Lenovo pozostaje silna, a cykl konwersji gotówki uległ dalszej poprawie. Dzięki dobrej płynności finansowej Grupa nadal inwestuje w badania i rozwój w zakresie „nowego IT” (klient, brzeg sieci, chmura, sieć i inteligencja), aby budować swoje przyszłe kluczowe kompetencje. W ubiegłym roku Lenovo zwiększyło całoroczne inwestycje w badania i rozwój do 2,2 mld USD, co oznacza wzrost o 6% rok do roku.

W czwartym kwartale Grupa rozpoznała jednorazową restrukturyzację i inne opłaty w wysokości 249 mln USD, wśród różnych innych działań, w celu uzyskania około 850 mln USD rocznych oszczędności kosztów grupowych, pomagając w ustanowieniu solidnych podstaw dla działalności Grupy na wymagającym rynku i pozycjonując ją na przyszły wzrost.

Rada Dyrektorów Lenovo ogłosiła ostateczną dywidendę w wysokości 3,8 centa amerykańskiego lub 30,0 centów HK na akcję za rok obrotowy zakończony 31 marca 2023 r.

Najważniejsze dane finansowe:

  FY 22/23

mln USD

FY 21/22

mln USD

Zmiana

 

 
Przychody Grupy 61,947 71,618 (14%)  
Dochód przed opodatkowaniem 2,136 2,768 (23%)  
Zysk netto (zysk przypadający na akcjonariuszy) 1,608 2,030 (21%)  
Zysk netto (zysk przypadający na akcjonariuszy – non-HKFRS) [1] 1,878 2,164 (13%)  
 
Podstawowy zysk na akcję (centy amerykańskie) 13.50 17.45 (3.95)  

 

Cytat prezesa i dyrektora generalnego – Yuanqing Yang:

„Lenovo osiągnęło stabilną rentowność w ostatnim roku fiskalnym, ponieważ nasze zdywersyfikowane motory wzrostu nadal osiągają nowe kamienie milowe. Ich dynamika napędza stały postęp w naszej transformacji opartej na usługach, a udział przychodów z działalności niezwiązanej z komputerami PC wzrósł do prawie 40%. Nasza przejrzysta strategia działa i nasze codzienne działania są odporna, nawet w obliczu globalnej niepewności. W przyszłości będziemy nadal inwestować w badania i rozwój, aby uchwycić kolejną falę możliwości wzrostu, dzięki czemu jesteśmy dobrze przygotowani na przyszłość”.

Solutions and Services Group (SSG): wysoka marża, silny wzrost

Możliwości:

Segmenty usług „New IT” na wartym bilion dolarów rynku usług IT nadal się rozwijają, a rozwiązania Device-as-a-Service (DaaS) i rozwiązania chmurowe zapowiadają wzrosty w tempie dwucyfrowym CAGR do 2025 roku. Wydatki na rozwiązania i usługi pozostaną wysokie, w szczególności w edukacji, inteligentnym handlu detalicznym, inteligentnych miastach i produkcji.

Wyniki za rok obrotowy 22/23:

  • SSG nadal jest motorem wzrostu Grupy i ważnym czynnikiem generującym zyski.
  • Przychody osiągnęły rekordowy poziom, wzrastając o 22% rok do roku do 6,7 mld USD, przy wysokiej marży operacyjnej wynoszącej 21%.
  • Wysoki dwucyfrowy wzrost we wszystkich segmentach, przy czym mieszanka przychodów z rozwiązań i usług niezwiązanych ze sprzętem stanowi obecnie ponad połowę przychodów SSG.

Zrównoważony wzrost:

  • SSG nadal inwestuje w tworzenie skalowalnych i powtarzalnych rozwiązań horyzontalnych lub bloków konstrukcyjnych, które można wdrożyć w dowolnej branży, wykorzystując własność intelektualną Lenovo.
  • Ponadto SSG wzbogaciło swoje portfolio rozwiązań z zakresu cyfrowego miejsca pracy i chmury hybrydowej TruScale.
  • Skalowanie TruScale dla SAP z Private Edition Customer Data Center (PE CDC) i rozszerzenie wyłącznego partnerstwa w celu świadczenia technicznych usług zarządzanych dla klientów SAP PE CDC w Chinach.

Infrastructure Solutions Group (ISG): rekordowe przychody, rekordowy zysk, hiperwzrost

Możliwości:

ISG nadal czerpie korzyści z trwającej modernizacji infrastruktury ICT. Oczekuje się, że do 2025 r. sam rynek serwerów przekroczy 132 mld USD, pamięć masowa osiągnie 36 mld USD, a infrastruktura brzegowa 37 mld USD.

Wyniki za rok obrotowy 22/23:

  • Historyczny pełny rok dla ISG jako dochodowego motoru wysokiego wzrostu. Przychody wzrosły do prawie 10 mld USD, o 37% rok do roku, przy rekordowym zysku operacyjnym w wysokości 98 mln USD.
  • Przychody z działalności serwerowej wzrosły o prawie 30% rok do roku do rekordowego poziomu, czyniąc Lenovo trzecim największym dostawcą serwerów na świecie.
  • Pamięci masowe również osiągnęły rekordowo wysoki przychód, trzykrotnie przewyższając wyniki z poprzedniego roku fiskalnego i awansując z pozycji #8 na świecie na #5. Przychody z oprogramowania wzrosły o 25% rok do roku, co stanowi kolejny rekord.

Zrównoważony wzrost:

  • ISG nadal zwiększa swoje możliwości w zakresie pełnego zakresu, które obejmuje zarówno dostawców usług w chmurze, jak i segmenty przedsiębiorstw oraz małych i średnich firm.
  • Jednocześnie ISG inwestuje w innowacje infrastrukturalne oparte na sztucznej inteligencji (AI), takie jak przetwarzanie brzegowe oparte na AI i chmura hybrydowa.
  • Produkcja wewnętrzna i konkurencyjność kosztowa zostały wzmocnione dzięki dodaniu własnego zakładu w Budapeszcie na Węgrzech.

Intelligent Devices Group (IDG): wiodąca pozycja rynkowa i rentowność

Szansa:

Na działalność firmy wpłynęło kilka kwartałów słabej koniunktury na rynku urządzeń z powodu wyczerpywania się zapasów w kanałach sprzedaży. Ponieważ komputery PC są niezbędnym narzędziem produktywności w dzisiejszej erze cyfrowej, Lenovo przewiduje, że rynek PC powróci do wzrostu w drugiej połowie roku kalendarzowego 2023. Trend cyfryzacji i hybrydowy model pracy nadal napędzają stały wzrost rozwiązań dla inteligentnych przestrzeni.

Wyniki za rok obrotowy 22/23:

  • Przychody IDG spadły rok do roku do 49,4 mld USD, ale udało się utrzymać pozycję lidera na rynku komputerów osobistych z 23,2% udziałem w globalnym rynku i utrzymać wiodącą w branży rentowność na poziomie 7,3%.
  • Mieszanka przychodów z produktów premium wzrosła do prawie 30%.
  • Dział smartfonów był rentowny przez trzy kolejne lata i osiągnął wzrost przychodów w segmencie premium na większości rynków.

Zrównoważony wzrost:

  • IDG będzie ściśle zarządzać wydatkami i dalej ulepszać operacyjne procesy.
  • Będzie nadal inwestować w innowacje technologiczne, koncentrując się na ofercie premium i sąsiednich obszarach, jednocześnie ulepszając inteligentne rozwiązania przestrzenne dla hybrydowych modeli pracy.

Wyniki za czwarty kwartał

Czwarty kwartał roku fiskalnego był najtrudniejszym kwartałem w roku, biorąc pod uwagę presję zarówno ze strony rynku PC, jak i globalnej gospodarki. Lenovo zamknęło kwartał przychodami w wysokości 12,6 mld USD, co oznacza spadek o 24% rok do roku. Przychody z IDG spadły o 33% rok do roku, podczas gdy silna dynamika wzrostu SSG i ISG pomogła zrównoważyć słabość rynku urządzeń. Przychody SSG wzrosły o 18% rok do roku do 1,6 mld USD, a przychody ISG wzrosły o 56% do 2,2 mld USD. Przychody ze sprzedaży produktów innych niż komputery PC osiągnęły w tym kwartale historycznie najwyższy poziom 43%, co oznacza wzrost o 12 punktów procentowych rok do roku.

Najważniejsze wydarzenia operacyjne w IV kwartale

Ocena środowiskowa, społeczna i ładu korporacyjnego – Ocena środowiskowa, społeczna i ładu korporacyjnego Lenovo została niedawno podniesiona do AAA przez MSCI, międzynarodową agencję ratingową. To najwyższa możliwa ocena dla korporacji prowadzących programy ESG. Ponadto firma EcoVadis wyróżniła Lenovo za doskonałość w zakresie zrównoważonych zamówień publicznych w ramach corocznego konkursu Sustainable Procurement Leadership Awards. Firma została również niedawno uznana przez Forbes za jednego z najlepszych pracodawców w zakresie różnorodności w 2023 r., ocenianego na podstawie bezpośrednich rekomendacji, pośrednich rekomendacji i badań kluczowych wskaźników wydajności.

[1] Miara spoza HKFRS została skorygowana poprzez wyłączenie zmian wartości godziwej netto aktywów finansowych wycenianych w wartości godziwej przez wynik finansowy, amortyzacji wartości niematerialnych i prawnych wynikających z fuzji i przejęć, opłat związanych z fuzjami i przejęciami, restrukturyzacji i innych opłat oraz odpowiednich skutków podatku dochodowego, jeśli takie istnieją.

OZE – co to takiego i dlaczego powinieneś to wiedzieć?

Życie w zgodzie z ekologią przestaje być trendem — staje się koniecznością. Znajdujemy się bowiem w dobie wielu kryzysów, których źródło stanowi między innymi pandemia. Coraz częściej uświadamiamy sobie, że aby zapewnić spokojną przyszłość naszym rodzinom i biznesom, musimy dokonać zmian w funkcjonującym dotąd systemie energetycznym. W jego kontekście coraz cenniejsza będzie również samowystarczalność.

OZE — co to takiego?

Najwyższy czas, abyś lepiej poznał energię odnawialną. OZE co to takiego, jak je wykorzystać i w jakie instalacje zainwestować https://suncrew.pl/? O tym przeczytasz poniżej.

OZE to powszechne określenie odnawialnych źródeł energii. Ich nazwa bierze się stąd, że mają one zdolność odnawiania się w krótkim czasie. Podczas gdy zasoby surowców takich jak węgiel czy ropa naftowa kurczą się, z energii słonecznej możemy korzystać bez limitów. Tzw. paliwa kopalne nie tylko są skończone — ich spalanie emituje do atmosfery liczne zanieczyszczenia. Mają one wpływ nie tylko na ocieplenie klimatu, ale także na nasze życie i zdrowie. Mogą bowiem powodować wiele chorób.

OZE co to — jakie źródła odnawialne wyróżniamy?

Zadajesz sobie pytanie: OZE co to? Łatwiej będzie ci zrozumieć to zagadnienie, kiedy uświadomisz sobie, jakie źródła należą do surowców odnawialnych. Wyróżniamy wśród nich:

  • energię słoneczną,
  • energię wiatrową,
  • energię wodną,
  • energię geotermalną,
  • energię jądrową,
  • biopaliwa.

Jak widzisz, istnieje wiele alternatyw dla paliw kopalnych. Natomiast powodów, aby z nich skorzystać, jest jeszcze więcej. Poniżej przedstawiamy najważniejsze spośród nich.

Zalety OZE

  1. Energia odnawialna pozwoli ci osiągnąć niezależność i samowystarczalność energetyczną. Inwestując w fotowoltaikę, możesz zainstalować na swoim terenie nie tylko panele słoneczne, ale także magazyn energii. System pozwoli ci odciąć się od nieustannego wzrostu jej cen.
  2. Odpowiadając na pytanie, co to jest OZE, nie sposób pominąć ich pozytywnego wpływu na środowisko naturalne. Dobrze wiemy, że w dzisiejszych czasach dbanie o jego dobrostan musi stanowić jeden z naszych priorytetów.
  3. OZE są przyjazne nie tylko dla środowiska, ale także dla naszego zdrowia.
  4. Wiele osób nie decyduje się na korzystanie z odnawialnych źródeł energii, ponieważ obawiają się wstępnych kosztów związanych z instalacją. Warto jednak wiedzieć, że w kolejnych latach zwrócą się one z nadwyżką. Aby się o tym przekonać, skorzystaj z kalkulatora fotowoltaicznego dostępnego na stronie internetowej suncrew.pl. 
  5. Jeśli obawiasz się kosztów, sprawdź możliwe do uzyskania dofinansowania, na przykład program Mój Prąd.

OZE — jak zacząć z nich korzystać?

Aby rozpocząć wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii, skontaktuj się z firmą Sun Crew. Jej przedstawiciele zajmują się nie tylko instalacją urządzeń takich jak panele fotowoltaiczne i pompy ciepła, ale także konsultacjami i działaniami serwisowymi. Dlatego możesz być pewien, że twoja inwestycja okaże się optymalna, a w przyszłości uzyskasz fachową pomoc. Możesz również liczyć na wsparcie w zakresie uzyskania dofinansowania.

Na słabej ziemi też można zarabiać, ale szykują się zmiany

  • Uprawa roślin na ziemi słabej jakości wymaga sporego nakładu pracy i środków, co w wielu przypadkach okazuje się nieopłacalne.
  • Jednym z rozwiązań może być wydzierżawienie łąk, nieużytków rolnych lub gruntów o klasie IV i niższej pod farmę fotowoltaiczną. Zyski roczne z takiej dzierżawy oscylują wokół 15-19 tysięcy złotych za hektar.
  • Tymczasem do Sejmu wpłynął projekt zmian w ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym, który zakłada między innymi ograniczenia w stawianiu instalacji solarnych na ziemiach klasy IV. Co na to właściciele gruntów?

W Polsce większość ziem jest niestety średniej jakości. Uprawa roślin jadalnych wymaga dobrej gleby – zwykle o klasach I-III. Tylko one są na tyle żyzne, by zapewnić roślinom odpowiedni wzrost, a także przynieść plon w zadowalającej ilości i jakości. Dla przykładu, najpopularniejsza roślina uprawiana w Polsce, pszenica ozima, potrzebuje bardzo dobrej jakości gleb, należących do klasy III lub wyższej. Nie wszystkie rośliny są tak wymagające i można uprawiać je także na glebie niższej klasy, ale należy liczyć się ze słabszym plonem. Potrzeba także ogromnej wiedzy i często sporych zasobów oraz dużych nakładów pracy, by spróbować przystosować ziemię niskiej klasy pod uprawę, a i tak zasiew może okazać się nieefektywny lub po prostu nieopłacalny.

Ziemie o dobrej klasie bonitacyjnej są zbyt cenne, by oddawać je pod inwestycje, a nie rolę. Jeśli jednak ze względu na niską jakość gleby czy inne przeszkody nie jest to możliwe, warto pomyśleć, jak takie grunty wykorzystać w inny sposób. Jedną z możliwości jest wydzierżawienie nieurodzajnej działki pod farmę fotowoltaiczną. Do tej pory dzierżawa pod taki cel była możliwa w przypadku łąk, nieużytków rolnych i ziem o klasie IV lub niżej. Obecnie jednak trwa dyskusja dotycząca możliwości wykorzystania ziemi o klasie IV pod instalacje o mocy większej niż 150 kW na podstawie decyzji o warunkach zabudowy – komentuje Alicja Piątek, dyrektorka rozwoju projektów fotowoltaicznych Axpo w Polsce.

Farmy PV na gruntach klasy IV – aktualny stan prawny

7 lutego br. Ministerstwo Rozwoju i Technologii złożyło projekt ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw. Najważniejsze zapisy dotyczące rozwoju odnawialnych źródeł energii w Polsce wprowadzają ograniczenia lokalizacyjne dla budowy farm fotowoltaicznych. Planowane jest wyłączenie ziem klasy IV z możliwości dzierżawy ich pod inwestycje PV, a także wprowadzenie ważności decyzji o warunkach zabudowy na okres do 5 lat. Nie ma jeszcze decyzji, kiedy i czy faktycznie nowe przepisy wejdą w życie. Jeżeli jednak właściciel ziem klasy IV rozważa dzierżawę, to dla bezpieczeństwa warto pośpieszyć się z decyzją.

Jakie są wymagania i zyski związane z dzierżawą?

Umowa na dzierżawę działki pod farmę PV trwa kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat i zapewnia stały roczny przychód, który można reinwestować w modernizację gospodarstwa, zakup maszyn czy uprawę na innych działkach o lepszej klasie. Zyski z dzierżawy naliczane są od momentu rozpoczęcia budowy farmy, a ich wysokość zależy między innymi od wielkości terenu. Roczny przychód plasuje się w granicach 15-19 tysięcy złotych za każdy hektar ziemi.

Przed podpisaniem umowy o dzierżawę ziemi pod fotowoltaikę, należy zweryfikować, czy spełnia podstawowe wymagania.

  • Klasa bonitacyjna gleby – Farmy fotowoltaiczne można budować w Polsce tylko na ziemiach klasy IV lub słabszej oraz na łąkach i nieużytkach. W ten sposób farmy nie wpływają na ograniczenie produkcji rolnej – wykorzystuje się pod nie wyłącznie tereny, na których uprawa i tak jest niemożliwa lub nieopłacalna.
  • Słoneczna działka i brak przeszkód w terenie – Przede wszystkim działka nie może znajdować się w mocno zacienionym miejscu, skoro chcemy „łapać” promienie słoneczne. Ponadto na jej terenie nie mogą znajdować się stawy, rzeki, podmokłości, a sam teren powinien być w miarę płaski – bez dużych różnic w wysokościach.
  • Brak obszarów chronionych – Działkę pod dzierżawę dyskwalifikuje obecność na niej pomników przyrody czy umiejscowienie w obszarze Natura 2000, parku krajobrazowym lub narodowym.
  • Odległość od zabudowań i linii SN – Nie bez znaczenia jest też odległość od zabudowań (co najmniej 100 metrów) oraz od linii średniego napięcia (minimum 500 metrów).
  • Brak MPZP – Warunkiem dzierżawy działki jest także brak Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla danego terenu lub uwzględnienie w nim budowy farmy słonecznej.

Przed decyzją o współpracy upewniamy się także co do stanu prawnego ziemi. Grunty muszą być wolne od obciążeń, praw i roszczeń osób trzecich, a także mieć określonego właściciela. Na tym jednak kończą się formalności – dalsze, czyli te już stricte związane z dzierżawą ziemi i realizacją inwestycji, leżą po stronie firmy stawiającej farmę słoneczną. To na niej spoczywa obowiązek uzyskania niezbędnych pozwoleń – tłumaczy Alicja Piątek z Axpo.

Po udanej weryfikacji, właściciel gruntów zawiera umowę z inwestorem na długi okres. Oferty na rynku wahają się między 3 a 29 lat. Dobra współpraca to podstawa, dlatego warto upewnić się, że dana firma jest stabilna i z powodzeniem działa na rynku od dłuższego czasu. Nie bez znaczenia jest także jej zaplecze w postaci międzynarodowego doświadczenia i wysokiego kapitału zakładowego, które potwierdzają, że mamy do czynienia z partnerem godnym zaufania. Warto spojrzeć także na dotychczasowe projekty realizowane przez spółkę. Decyzji nie należy podejmować pochopnie.

Źródło: Axpo Polska

Deloitte: Tylko 40 proc. kobiet otrzymuje od pracodawcy wsparcie w zakresie zdrowia psychicznego

W porównaniu z poprzednimi latami zauważalna jest pewna poprawa sytuacji kobiet na rynku pracy – spadły wskaźniki wypalenia zawodowego oraz ilość zachowań wykluczających. Natomiast przytłaczająca większość badanych (92 proc.) wskazuje, że ich pracodawca nie podejmuje działań na rzecz równouprawnienia płci w pracy. Jak wynika z globalnego raportu Women @ work 2023: A Global Outlook, przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte, kobiety z mniejszości etnicznych oraz należące do społeczności LGBT+ częściej doświadczają dyskryminacji.

Badanie przeprowadzone wśród 5 tys. kobiet z całego świata pokazało, że nadal nie są one usatysfakcjonowane z warunków pracy i traktowania przez pracodawcę. W ciągu ostatnich 12 miesięcy więcej kobiet opuściło swoją organizację, niż miało to miejsce łącznie w 2020 i 2021 roku.  Patrząc natomiast na pozytywne wnioski płynące z raportu, należy wspomnieć, że coraz więcej badanych jest zadowolonych z pracy hybrydowej i w takim trybie chce pracować (74 proc.).

Jedną z przeszkód, na którą wskazują ankietowane kobiety, jest brak elastyczności ze strony pracodawcy. Jednocześnie aż 97 proc. z nich uważa, że prośba o zdalną lub hybrydową pracę wpłynęłaby negatywnie na prawdopodobieństwo awansu. Przy tym 95 proc. twierdzi, że zmiana na bardziej elastyczny model jest mało prawdopodobna w ich organizacji i to właśnie brak elastyczności wskazują jako jeden z trzech głównych powodów, dla których zwolniły się w ciągu ostatniego roku.

Brakuje wzmocnienia pozycji kobiet w miejscu pracy

Z badania wynika, że pracodawcy nie wywiązują się ze swoich zobowiązań na rzecz równości płci. Mimo pozytywnych zmian na rynku pracy w wielu branżach, wciąż jest wiele do zrobienia. Aż 92 proc. kobiet nie wierzy, że ich firma podejmuje konkretne kroki w celu poprawy sytuacji równouprawnienia płci w pracy. Co więcej, niemal połowa (48 proc.) ankietowanych uważa, że w ciągu ubiegłego roku pracodawca nie wykazał się zaangażowaniem we wsparciu ich pozycji w organizacji.

Patrząc na możliwości rozwoju, prawie cztery na dziesięć kobiet (37 proc.) uważa, że ich kariera nie rozwija się tak szybko, jak by tego chciały. Respondentki nie są również na tyle zadowolone ze swojego pracodawcy, aby polecić go znajomym i rodzinie – jedna trzecia badanych nie wskazałaby swojej firmy jako doskonałego miejsca pracy.

Rezultaty naszego badania pokazują, że pracodawcy mają jeszcze sporo do zrobienia w obszarze diversity and inclusion. Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że wzmocnienie pozycji kobiet może przynieść wymierne korzyści dla firmy: według ekspertów Peterson Institute istnieje dodatnia korelacja między udziałem kobiet w zarządach a zyskami. Co więcej, bardziej zróżnicowana płciowo kadra zarządcza oznacza wyższą produktywność, m.in. ze względu na większe zaangażowanie zespołów. Równie istotna jest kwestia zadowolenia pracowników: im większa satysfakcja z pracy, tym mniejsze ryzyko utraty pracownika – mówi Joanna Świerzyńska, Talent Partnerka, liderka zespołu ds. rozwiązań dla pracodawców w dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte Polska.

Badanie wykazało, że pracownicy firm uznanych za liderów DE&I odczuwają większą satysfakcję z pracy i jedynie 3 proc. z nich zauważa u siebie symptomy wypalenia, podczas gdy w ogólnej próbie jest ich o 41 punktów procentowych więcej. Jednocześnie tylko co dziesiąty pracownik firm stawiających na inkluzywność planuje odejście w przeciągu najbliższych 12-24 miesięcy. Odsetek takich osób w firmach pozostających w tyle pod względem działań związanych z wyrównywaniem szans jest sześciokrotnie wyższy.

Wyrównanie szans kobiet i mężczyzn to nie tylko szansa dla firm, ale i gospodarki. Szacunki Banku Światowego wskazują, że likwidacja nierówności na rynku pracy ma potencjał do wygenerowania wzrostu zamożności o 14 proc. w skali globu. Korzyści nie dotyczą jedynie krajów rozwijających się. Wśród krajów OECD potencjalne korzyści są nawet większe i wynoszą średnio 15 proc. Z kolei wyliczenia European Institute for Gender Equality (EIGE) wskazują, że wyrównanie szans kobiet i mężczyzn w perspektywie do 2050 roku dałoby w Unii Europejskiej 10.5 mln dodatkowych miejsc pracy i wzrost PKB o 4-10 proc.

Zdrowie psychiczne powodem do niepokoju

Jak wskazują autorzy raportu, ponad połowa respondentek (56 proc.) martwi się o swoje zdrowie psychiczne. Więcej kobiet czuje się niekomfortowo, poruszając tematy związane ze swoim zdrowiem psychicznym w pracy. Piętno z tym związane niestety się utrzymuje. Tylko jedna czwarta kobiet deklaruje komfort w tym obszarze, co wskazuje na znaczny spadek w porównaniu z 2022 rokiem (43 proc.). Mimo tego, że prawie jedna trzecia badanych wzięła wolne z powodu złego samopoczucia, to tylko 25 proc. z nich czuje się komfortowo, ujawniając przyczynę swojej nieobecności. Te dane ponownie pokazują spadek w stosunku do ubiegłego roku – z 39 proc. na 25 proc. Jedynie 40 proc. uważa, że otrzymuje od swojego pracodawcy odpowiednie wsparcie w tym zakresie (spadek o 4 proc. z 2022 r.).

Problemy z wypaleniem zawodowym i wykluczeniem

Jak wynika z raportu Deloitte, w 2023 roku mniej kobiet czuje wypalenie zawodowe — nieco poniżej 30 proc. w porównaniu z 46 proc. w 2022 roku. Kobiety z mniejszości etnicznych doświadczają wyższego poziomu wypalenia zawodowego niż ogół (33 proc. do 28 proc.). Ta tendencja była zauważalna już w 2022 r. Kobiety należące do mniejszości etnicznych wskazują, że częściej martwią się o swoje bezpieczeństwo finansowe oraz o swoje zdrowie psychiczne. Natomiast nie czują się przy tym komfortowo, aby porozmawiać na ten temat w miejscu pracy i podając to jako przyczynę nieobecności. Ponad połowa (53 proc.) z nich twierdzi, że doświadczyło mikroagresji i/lub nękania w miejscu pracy. Badanie pokazuje również, że kobiety należące do społeczności LGBT+ znacznie częściej doświadczają zachowań wykluczających, a ponad trzy czwarte twierdzi, że doświadczyło ich w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Menstruacja i menopauza wciąż tematami tabu

7 proc. kobiet uważa, że ujawnienie przyczyny wzięcia urlopu z powodu menstruacji negatywnie wpłynęło na ich karierę, a niemal co piąta biorąca wolne z tego powodu nie ujawniła tego faktu swojemu pracodawcy. Tylko 10 proc. badanych twierdzi, że otrzymały w tym względzie wsparcie od przełożonych.

Podobnie wygląda sytuacja kobiet, które przechodzą menopauzę. Jedynie dwie na dziesięć badanych, które doświadczyły problemów zdrowotnych z tym związanych zadeklarowało, że radzi sobie z objawami. I w tym przypadku większość kobiet (52 proc.) uważa, że pracodawcy powinni oferować płatny urlop z powodu objawów menopauzy. Niestety obecnie jest to jedynie 20 proc.

Rezultaty ostatniej edycji badania pokazują, że mimo zmian, do jakich doszło w ostatnich latach, wiele kobiet nadal nie uzyskuje takiego wsparcia od swoich pracodawców, jakiego oczekuje. A to właśnie w interesie firm leży zwiększanie inkluzywności zespołów – nie tylko pod względem płci, co umożliwia ograniczenie rotacji wśród pracowników. Oczywiście na rynku pracy zauważalne są również dobre praktyki ze strony pracodawców. W Deloitte zainicjowaliśmy powstanie sieci mającej na celu wzmacnianie kobiet w miejscu pracy, udzielanie wsparcia oraz edukację. Nasi pracownicy mogą również dołączyć do Sieci społeczności LGBT+ i sojuszników PROUD, sieci zrzeszających rodziców, osoby neuroróżnorodne czy te pochodzące z różnych kręgów kulturowych – mówi Maja Zabawska, partnerka w Zespole ds. rozwiązań dla pracodawców w Dziale Doradztwa Podatkowego, liderka Diversity, Equity & Inclusion (DEI) Deloitte Polska.

Nest Bank z rekordowym wynikiem 47,1 mln zysku netto w 2022 r.

Grupa Nest Bank zakończyła 2022 rok z rekordowym zyskiem w wysokości ponad 47,1 mln złotych netto – Spełniamy oczekiwania użytkowników dzisiejszej bankowości dostarczając najlepszy produkt w najkorzystniejszej na rynku cenie. Nasz model biznesowy – łączący technologicznie zaawansowane rozwiązania z ich praktycznym zastosowaniem w prowadzeniu biznesu, okazał się kluczowy dla sukcesu Nest Banku. – mówi Piotr Kowynia, prezes Nest Banku.

  • 47,1 mln złotych wyniósł zysk netto Grupy Nest Bank w 2022 roku.
  • 8,2% wyniósł wskaźnik ROE, natomiast 9,37% ROTE – co oznacza wzrost wartości Grupy Nest Bank dla udziałowców.
  • 53% wyniósł wskaźnik koszty/przychody (Cost Income Ratio, CIR) za 2022 rok.
  • 13,78% wyniósł TCR – łączny współczynnik wypłacalności na poziomie skonsolidowanym powyżej oczekiwań regulacyjnych.
  • Ponad 33,5 tys. nowych klientów (wzrost o 69% r/r) pozyskał Nest Bank w 2022 roku.
  • Ponad 418 tys. klientów obsługiwanych przez Nest Bank na koniec 2022 roku.
  • 85% kont w Nest Banku założono online.
  • O 60% wzrosło zatrudnienie w obszarze IT.

Rekordowy rok dla Nest Banku

Grupa Nest Bank1 zakończyła rok rekordowym zyskiem finansowym – 47,1 mln złotych netto i zwiększyła rentowność kapitałów własnych – ROE wyniosło 8,2%.

– Spełniamy oczekiwania użytkowników dzisiejszej bankowości dostarczając najlepszy produkt w najkorzystniejszej na rynku cenie. Nasz model biznesowy – łączący technologicznie zaawansowane rozwiązania z ich praktycznym zastosowaniem w prowadzeniu biznesu, okazał się kluczowy dla sukcesu Nest Banku. Jednocześnie konsekwentnie inwestujemy w technologie i przyciągamy najlepszych ekspertów z obszaru IT, gdzie zwiększyliśmy zatrudnienie o 60%. – komentuje Piotr Kowynia, Prezes Zarządu Grupy Nest Banku.

W 2022 roku konsekwentna realizacja strategii, przyjętej w 2020 roku, przyniosła bardzo dobre efekty i pozwoliła na zwiększenie rentowności, wartości dla udziałowców oraz zysków banku. Dzięki temu w 2023 roku możemy dalej rozwijać biznes, wprowadzając jednocześnie kolejne innowacje. – Janusz Mieloszyk, pierwszy Wiceprezes Zarządu Grupy Nest Bank.

Nest! rośnie w siłę i powiększa bazę klientów

W 2022 roku Nest Bank pozyskał ponad 33,5 tys. nowych klientów (czyli o 69% więcej niż w zeszłym roku) i dzięki temu na koniec roku łączna liczba jego klientów wyniosła ponad 418 tys. Stabilnemu rozwojowi bazy klientów towarzyszyły także innowacyjne wdrożenia i rozwój technologiczny. Bank koncentrował się przede wszystkim na projektach chmurowych oraz wprowadzeniu ważnych ułatwień dla przedsiębiorców takich jak NestPOS (terminal płatniczy w telefonie), bramka płatnicza oraz możliwość założenia konta na selfie. Ponadto Nest! jako pierwszy bank na świecie wprowadził płatności Visa Mobile oraz jako pierwszy w Polsce udostępnił nowy format przelewów zagranicznych dla firm Visa B2B Connect.

– Naszym bezpośrednim celem jest realne wsparcie polskich biznesów, dlatego skupiamy się na tworzeniu praktycznych rozwiązań. Nasi klienci doceniają możliwość założenia w pełni mobilnego konta w kilka minut, korzystania z terminala płatniczego w telefonie, czy dostępu do najlepszej na rynku oferty płatności cyfrowych. Pracując nad tymi rozwiązaniami, trzymamy się zasady, że mają one ułatwiać prowadzenie biznesu przedsiębiorcom, którzy coraz częściej są mobile-only i takiego partnera w finansach poszukują, dodaje Janusz Mieloszyk, pierwszy Wiceprezes Zarządu Grupy Nest Banku.

Klienci Nest! coraz bardziej mobilni

Nest! konsekwentnie udostępnia kolejne płatności mobilne i inne rozwiązania ułatwiające bankowanie wyłącznie za pomocą telefonu. W 2022 roku zaowocowało to ponad 58% wzrostem wartości transakcji mobilnych wykonywanych przez klientów. Jednak to nie wszystko – ponad 85% kont otwieranych w Nest Banku to konta założone online (16 punktów procentowych r/r)!

Świetny 2022 rok, ale co dalej? Plany na 2023

Nest Bank już na początku 2023 roku udostępnił swoim klientom kartę wirtualną, teraz szykuje się do wdrożenia przelewów BLIK na telefon. Ponadto, jak podkreśla prezes Piotr Kowynia, Nest! chce mocniej rozwijać obszary swojej działalności wspierane przez AI. -Rewolucja technologiczna, której jesteśmy świadkami stawia ogromne wyzwania przed bankowością – jednocześnie dając możliwości rozwoju, jakich nasza branża nigdy nie widziała. Choć do tej pory rynek finansów wprowadzał innowacje małymi krokami, dopasowując się do zmieniających się trendów konsumenckich, to AI zmieniła rozkład sił. Stajemy przed szansą tworzenia nowych standardów w obsłudze klienta, interaktywnych usług zmieniających status quo, a w efekcie zwiększenia udziału w rynku i podniesienia zyskowności.

Więcej dużych mieszkań w nowych inwestycjach deweloperskich

Analitycy z branży nieruchomości zauważają wzmożone zainteresowanie dużymi mieszkaniami na rynku warszawskim. W ciągu 2022 r. liczba ofert sprzedaży lokali o powierzchni powyżej 90 mkw. była stosunkowo niewielka. Jednak wraz z początkiem 2023 roku, ich odsetek w nowych inwestycjach znacznie wzrósł. Szczególną popularnością wśród nabywców cieszą się apartamenty o nietypowych rozkładach pomieszczeń, m.in. te z możliwością wynajęcia części mieszkania lub z oddzielnym wejściem dla nastolatków.

Według Otodom w 2022 roku zaledwie 6 proc. wszystkich ofert sprzedaży na rynku pierwotnym dotyczyło największych mieszkań. Dzisiaj odsetek nieruchomości o powierzchni powyżej 90 mkw. w ofertach nowych inwestycji, które pojawiły się wraz z początkiem roku, wyniósł aż 15 proc. Z danych Otodom Analytics wynika również, że w pierwszym kwartale 2023 roku średnia miesięczna sprzedaż mieszkań o powierzchni przekraczającej 90 mkw. wzrosła o 58 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Zatem nie tylko jest więcej ofert, ale też nabywców.

Cena przekroczyła 15,5 tys. zł/mkw

Ceny dużych mieszkań oferowanych przez deweloperów w Warszawie przez długi czas były stabilne i mieściły się średnio w granicach 14,3-15,3 tys. zł/mkw. Jednak od sierpnia 2022 roku, czyli od czasu dołka sprzedażowego na rynku mieszkaniowym, obserwujemy delikatny wzrost cen tego typu lokali. Na koniec marca 2023 r., ceny ofertowe mieszkań deweloperskich o powierzchni ponad 90 mkw, przekroczyły 15,5 tys. zł/mkw. W praktyce oznacza to, że za przeciętne     duże mieszkanie nabywca musi zapłacić już blisko 1,5 mln zł, a mimo to w porównaniu do poprzedniego roku zainteresowanie tego typu mieszkaniami rośnie” – mówi Katarzyna Kuniewicz, Head of Research w Otodom Analytics.

O duże mieszkanie pyta już co dziesiąty klient

W kwietniu 12 proc. zapytań dotyczyło wyłącznie dużych mieszkań. Na taki zakup decydują się klienci, którzy cieszą się stabilnością finansową. Zamieniają mieszkania, w których żyją od lat, na większe, by mieszkać w budynku nowocześnie wykończonym i lepiej zlokalizowanym. Częściej obracają oni aktywami, by sfinansować nowe mieszkanie, zamiast brać kredyt. Takie zainteresowanie w ostatnim czasie wśród kupujących zyskała inwestycja Solen Kabaty na Ursynowie, gdzie ponad połowa mieszkań (56 z 102) to apartamenty większe niż 90 metrów kwadratowych – mówi Aleksandra Goller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w spółce mieszkaniowej Skanska.

Szczególnie popularne są mieszkania nietypowe

Zdaniem spółki mieszkaniowej Skanska w ostatnim czasie szczególną popularnością cieszą się lokale o rzadko występujących układach przestrzennych. Są nieczęsto spotykane na rynku i jako pierwsze rezerwowane przez klientów. Takim unikalnym i popularnym rozwiązaniem są na przykład apartamenty z dwoma wejściami, które dają mieszkańcom większą prywatność i możliwość wynajęcia fragmentu mieszkania. Coraz częściej projekty lokali uwzględniają oddzielną sypialnię, a także łazienkę dla nastolatków z osobnym wejściem. Dzięki temu, nie ma konieczności przechodzenia przez całe mieszkanie, co pozwala na większą niezależność i swobodę. Kolejnym trendem są lokale z wydzieloną częścią, którą można wynająć lub wykorzystać jako miejsce do pracy lub prowadzenia biznesu. Takie rozwiązanie może stanowić dodatkowe źródło dochodu dla właścicieli. Ostatnio coraz większą rolę odgrywają również pomieszczenia funkcjonalne, takie jak przestronne garderoby, pomieszczenia gospodarcze czy pokoje do pracy zdalnej.

„Duże mieszkania są specyficznym produktem. Nie zawsze sprzedają się jako pierwsze. Kupujący są zachwyceni, gdy mają okazję je zobaczyć na żywo. W inwestycji takiej jak chociażby Solen Kabaty klient chce ocenić nie tylko widok z panoramicznego okna, ale też to, jak czuje się w przestrzeni i czy faktycznie spełnia ona jego oczekiwania. Można również zauważyć trend zwiększania powierzchni tarasów i balkonów w nowych projektach mieszkań. Jednym z powodów może być rosnące zapotrzebowanie klientów na przestrzeń zewnętrzną, która pozwala na relaks, odpoczynek i spędzanie czasu na świeżym powietrzu” – dodaje Aleksandra Goller.

Nowelizacja art. 119 k.w. Granica między wykroczeniem a przestępstwem kradzieży przesunięta o ponad pół roku

Przepisy podnoszące próg kwotowy między wykroczeniem a przestępstwem kradzieży z 500 do 800 zł miały obowiązywać od połowy marca br. Nowelizacja art. 119 Kodeksu wykroczeń została jednak przesunięta na początek października br. Sklepy zyskały tym samym dodatkowy czas na wdrożenie nowych zabezpieczeń, ale i tak wkrótce zostaną skonfrontowane z sytuacją prawą, która może zachęcić złodziei do większej zuchwałości. Renata Juszkiewicz z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji przewiduje, że sprawcy będą mogli ukraść nie tylko więcej produktów podstawowej konsumpcji, ale także ekskluzywne artykuły spożywcze, drobne AGD, elektronikę czy odzież. Z kolei Łukasz Grzesik, specjalista ds. zabezpieczeń w handlu, uważa, że problem kradzieży sklepowych będzie narastał, bo mają one związek z sytuacją gospodarczą.

Sklepy dostały dodatkowy czas

Art. 119 Kodeksu wykroczeń przewiduje, że kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, której wartość nie przekracza 500 złotych, podlega karze aresztu, wolności albo grzywny. 14 marca 2023 roku miały zacząć obowiązywać przepisy podwyższające tę granicę do 800 zł. Nowe brzmienie omawianego przepisu zacznie jednak obowiązywać z ponad półrocznym opóźnieniem. Na stronach sejmowych można znaleźć informację, że zmiana wejdzie w życie dopiero 1 października 2023 r.

– Podniesienie ww. progu wzbudza emocje w środowisku retailowym. Sprzedawcy obawiają się, że może to być zachęta do kolejnych kradzieży. Samo odłożenie w czasie przepisów dało wprawdzie branży dodatkowe miesiące na przygotowanie się, ale konsekwencji decyzji ustawodawcy nie uda się uniknąć – zwraca uwagę Łukasz Grzesik, specjalista ds. zabezpieczeń w handlu z bloga BezpiecznyHandel.pl.

I jak dodaje ekspert, sieci handlowe zbroją się, ulepszając swoje systemy i strategie bezpieczeństwa. Niektóre z tych zmian można wdrożyć od razu i nie wymagają dużych inwestycji, podczas gdy na inne trzeba poświecić więcej czasu oraz środków. Dotyczą one m.in. podniesienia skuteczności systemów monitoringu wizyjnego, systemów antykradzieżowych czy nawet szkolenia personelu. W zależności od rodzaju oferowanego asortymentu, każdy we własnym zakresie musi ponownie przemyśleć obszary, które powinien poprawić. Większość już to zrobiła.

– Właściwa ocena sytuacji w tym przypadku może okazać się kluczowa, ponieważ pozwoli wyeliminować nieefektywne procesy, a tym samym – zaoszczędzić czas i środki na nowe rozwiązania. Należy też pamiętać, że oszczędzanie ma swoje granice, które koniecznie trzeba równoważyć z potencjalnymi korzyściami wynikającymi z wdrożenia nowych rozwiązań, zwłaszcza technologicznych – uważa Grzesik.

Branża zmartwiona, a złodzieje niezaskoczeni

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD), przypomina, że branża handlowa od początku stoi na stanowisku, iż podniesienie „progu kradzieży” do 800 zł jest złym rozwiązaniem. Przesunięcie o pół roku terminu wejścia w życie poprawki niewiele w tej kwestii zmieni, gdyż finalnie to sklepy będą musiały zmierzyć się z plagą kradzieży. Handlowcy spodziewają się, że nasili się ona wskutek liberalizacji przepisów. Ekspertka zauważa również, że wyposażanie sklepów w lepsze systemy zabezpieczeń antykradzieżowych wiąże się z dodatkowymi kosztami, a handel, podobnie jak inne sektory polskiej gospodarki, znajduje się pod bardzo silną presją kosztową.

– Podniesienie „progu kradzieży” z 500 do 800 zł zachęci złodziei do większej zuchwałości. W opinii branży, przyczyni się do zwiększenia skali zjawiska. Ponadto będzie oznaczać większe straty dla sklepów, gdyż w ramach wyższego progu kwotowego sprawcy będą mogli ukraść nie tylko więcej produktów podstawowej konsumpcji, ale także ekskluzywne artykuły spożywcze, drobne AGD, elektronikę czy odzież – komentuje prezes POHiD-u.

Przesunięcie daty wejścia przepisów podnoszących próg kwotowy dla kradzieży może zaskoczyć część nieuczciwych klientów, którzy zakodowali sobie, że korzystne z ich punktu widzenia podniesienie wartości nastąpi już w pierwszym kwartale 2023 roku. Łukasz Grzesik nie uważa jednak, by zaskoczeni okazali się złodzieje, którzy kradną „z kalkulatorem w ręku”. – Te osoby wiedzą dokładnie, na co mogą sobie pozwolić, ponieważ lepiej planują swoje działania. Znajdą się jednak tacy, którzy pod presją nie zauważą, że zmiana jest opóźniona. Mogą wpaść w pułapkę, ale trudno ocenić, czy takich osób będzie dużo i czy będzie to widoczne w statystykach, które i tak są już mocno napompowane – analizuje sytuację autor bloga.

Liberalizacja wpłynie na wzrost przestępczości

Osobną kwestią pozostaje jednak to, czy podniesienie progu w ogóle może mieć znaczenie dla skali kradzieży sklepowych. Złodzieje pozostają zuchwali i to niezależnie od tego, że co kilka lat próg karalności jest podnoszony. Łukasz Grzesik przewiduje, że problem kradzieży sklepowych będzie narastał, bo mają one związek z sytuacją gospodarczą.

– Inflacja zbiera swoje żniwo również na tej płaszczyźnie. Przyczynia się to do wzrostu przestępczości kradzieży. Złodzieje, którzy robią to dla zysku, łatwiej będą mogli sprzedać łup po zaniżonej cenie. Widać to chociażby po policyjnych notatkach, w których wartość odzyskanego towaru po kradzieży nierzadko przekracza 1000 zł, a czasem nawet sporo więcej. Niestety dla takich złodziei jakikolwiek próg ma niewielkie znaczenie – zauważa ekspert.

Jak podsumowuje szefowa POHiD-u, liberalizacja prawa w zakresie kradzieży może przełożyć się na wzrost przestępczości w naszym kraju, co w konsekwencji będzie prowadziło do radykalizacji nastrojów społecznych. Już dziś wyniki licznych sondaży pokazują, iż blisko połowa Polaków, w obawie o bezpieczeństwo własne i rodziny, opowiada się za zaostrzeniem prawa wobec sprawców kradzieży. Zdaniem branży, remedium na ograniczenie przestępczości jest obniżenie, a nie podwyższenie „progu kradzieży”, a przede wszystkim zmniejszenie inflacji. To przyczyni się do poprawy budżetów domowych Polaków oraz skutecznie odwiedzie osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji materialnej, od wkroczenia na przestępczą ścieżkę.

PHN z sukcesem uplasował emisję obligacji o wartości 220 mln PLN

Polski Holding Nieruchomości wyemitował 3-letnie obligacje serii C o łącznej wartości nominalnej 220 mln PLN, ponad 2,5-krotnie przekraczając pierwotne założenia, przy korzystnej marży odsetkowej. Pozyskane środki spółka przeznaczy m.in. na realizację ambitnego programu inwestycyjnego.

Zakończona 23 maja br. oferta emisji obligacji PHN serii C spotkała się z bardzo pozytywnym zainteresowaniem inwestorów finansowych. W ciągu dwóch dni zapisy za pośrednictwem czterech największych krajowych banków oferujących złożyło 41 podmiotów instytucjonalnych, głównie fundusze inwestycyjne, co pozwoliło przy tak dużym rynkowym popycie na ustalenie jej ostatecznej wartości na poziomie 220 mln PLN. To ponad 2,5-krotnie więcej niż wynosiły pierwotne założenia, przy co warto podkreślić, bardzo korzystnej marży odsetkowej.

 

Objęte przez inwestorów obligacje serii C podlegają zmiennemu oprocentowaniu, co powinno przełożyć się na spadek kosztów obsługi po obniżkach stóp procentowych spodziewanych w perspektywie roku. Oprocentowanie oparte jest o stawkę referencyjną WIBOR 6M, powiększoną o marżę w wysokości 3,95%.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z dużego zainteresowania ofertą emisji obligacji serii C. Wysoki popyt pokazuje, że profesjonalni inwestorzy, jakimi są zarządzający funduszami inwestycyjnymi bardzo dobrze oceniają nasz rozwój oraz dotychczasowe działania Grupy PHN. Pozyskane środki przeznaczymy m.in. na dalszą realizację programu inwestycyjnego – powiedział Marcin Mazurek, prezes zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Obligacje serii C są niezabezpieczone, z terminem wykupu w maju 2026 r. Zostały wyemitowane w ramach ustanowionego w kwietniu 2019 r. siedmioletniego programu emisji obligacji o łącznej wartości do 1 mld PLN. Zakończona właśnie emisja będzie drugą pod względem wartości przeprowadzona przez PHN w ramach tego programu. Pierwsza emisja obligacji przeprowadzona w 2019 r. miała wartość 160 mln PLN, a druga przeprowadzona w grudniu 2020 r. – 325 mln PLN. Środki pozyskane z tych emisji PHN przeznaczył na ambitny program inwestycyjny, w tym m.in. na realizację w Warszawie kompleksu biurowego SKYSAWA oraz budynku INTRACO Prime.

Wartość emisji serii C przekroczyła nasze wstępne szacunki, co potwierdza duże zaufanie inwestorów do naszej firmy, na które ciężko pracowaliśmy w ostatnich kilku latach. SKYSAWA, wyznaczająca rynkowe standardy ekologiczne i estetyczne na biurowej mapie Warszawy i Polski, na której budowę przeznaczyliśmy środki z emisji B, w najbliższym czasie zacznie generować przychody z najmu, które będą pozytywnie oddziaływać na nasze wyniki w kolejnych kwartałach. Chcemy dalej inwestować w projekty przynoszące solidne stopy zwrotu i wiemy, jak to robić. Dlatego pomimo ryzyk związanych z obecną sytuacją na rynku nieruchomości, obligatariusze dostrzegli potencjał naszej Grupy i chcą współtworzyć nasz rozwój – dodał Marcin Mazurek.

Banki obsługujące emisję obligacji serii C to największe banki uniwersalne w Polsce: PKO Bank Polski S.A., Bank Pekao S.A., Santander Bank Polska S.A. oraz mBank S.A.

Vivid Games opublikowała raport za I kwartał 2023 r.

Spółka skupia się na realizacji nowej strategii, w tle podejmuje walkę z NCBiR o należne w ramach Szybkiej ścieżki środki.

Wyniki za I kwartał przedstawione w dzisiejszym raporcie nie odbiegają od prezentowanych przez Spółkę szacunków. Spółka wypracowała 5,75 mln zł przychodów ze sprzedaży, EBITDA wyniosła 0,89 mln zł, a strata za I kwartał 17 tys. zł. Spółka realizuje nową strategię, której pierwszym kluczowym elementem jest rozwój Real Boxing 3. Prace idą zgodnie z harmonogramem, a Zarząd pozostaje skupiony na znalezieniu odpowiednich partnerów biznesowych do realizacji kolejnych pomysłów.

Spółka zrealizowała z sukcesem zadania zaplanowane na I kwartał w kluczowych projektach i z każdym miesiącem poprawia wyniki na poszczególnych tytułach. “Pierwszy kwartał był dla nas okresem rewizji podejścia do płatnego pozyskiwania użytkowników. Sytuacja zmienia się dynamicznie, wymaga stałego monitoringu i błyskawicznych reakcji. W zakresie rozwoju kontentu w grach czerpiemy z naszego bogatego doświadczenia developerskiego i masy posiadanych informacji. Efekty naszych działań są coraz bardziej satysfakcjonujące” – podkreśla Piotr Gamracy, Prezes zarządu Vivid Games. “Dla mnie osobiście najważniejsze jest jednak to, by wznieść Spółkę na wyższy poziom. Założenia naszej nowej strategii są ambitne, ale wiemy co zrobić, by przekuć je w rzeczywistość. Real Boxing 3 rozwija się zgodnie z planem. Wybraliśmy silnik, prowadzone są obecnie testy, w wyniku których wybierzemy styl wizualny całej produkcji. Prowadzimy też wstępne rozmowy z wieloma potencjalnymi partnerami i jestem przekonany, że już niebawem będziemy mogli zrobić kolejny krok naprzód” – dodaje Prezes.

15 maja Spółka została zaskoczona przez NCBiR decyzją o wycofaniu dofinansowania, przyznanego na realizację projektu w ramach konkursu Szybka ścieżka. Gwarancją wypłaty refundacji była zawarta w lutym umowa o dofinansowanie. Spółka czekając na informację z NCBiR co z wypłatą należnych jej środków, wystąpiła o zapłatę należnej zaliczki. “Umowa nie została rozwiązana. Nadal realizujemy projekt zgodnie z harmonogramem. Oczekujemy od NCBiR reakcji na złożone przez Spółkę wezwanie do zapłaty. W sytuacji jej braku, będziemy zmuszeni wkroczyć na drogę postępowania sądowego.” – podkreśla Gamracy.

Najpierw zadłużenie, potem bankructwo – niewypłacalne firmy zostawiły po sobie 70 mln zł zaległości

W I kwartale 2023 r. upadłość ogłosiło w Polsce 105 firm, czyli o blisko 17 proc. więcej niż w IV kwartale 2022 r. Część z nich przejawiała problemy finansowe już wcześniej: co 5. widniała w Krajowym Rejestrze Długów 2 lata wstecz, a co 2. na 3 miesiące przed ogłoszeniem upadłości. Bankruci pozostawili po sobie 14,4 mln zł długów. Z kolei przedsiębiorstwa, które zdecydowały się na restrukturyzację, nie zapłaciły kontrahentom 55 mln zł. W tej grupie także widać wyraźny wzrost niewypłacalności. Łącznie bankruci i firmy w trakcie przekształcania zalegają na 69,4 mln zł.

Według danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej pierwsze trzy miesiące tego roku przyniosły nasilenie bankructw w gospodarce. W IV kwartale ub. roku na taki krok zdecydowało się 90 firm, ale w okresie od stycznia do marca br. już o 15 podmiotów więcej. Liczby te nie pokazują jednak pełnego obrazu sprawy, gdyż część przedsiębiorców prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze skorzystało z możliwości ogłoszenia upadłości konsumenckiej, po uprzednim zamknięciu działalności. Takie rozwiązanie wybrało 380 osób. Nie są one więc ujęte w statystykach dotyczących firm. 107 wniosków o upadłość oddalono, a 1052 stanowiły postępowania restrukturyzacyjne.

Nie są to pozytywne sygnały, jakie płyną z polskiej gospodarki. Jeśli nałożyć na to aktualną kwotę zadłużenia firm, która wynosi 9,02 miliarda złotych i obarcza 262 tysiące podmiotów, to widać, że kryzys mocno daje się przedsiębiorcom we znaki. Funkcjonują oni w trudnych warunkach rynkowych, na które składają się coraz wyższe koszty działalności, rosnące ceny komponentów używanych w produkcji oraz niedobory kadrowe – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Wiele JDG-ów, które dopiero rozpoczęły funkcjonowanie i już w pierwszym roku działalności zostały wpisane do KRD, było w nim wcześniej notowanych jako dłużnicy. Jak to możliwe, skoro dopiero weszły na rynek? Poprzednio funkcjonowały pod innymi nazwami, ale miały ten sam NIP. Przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą otrzymują bowiem jeden numer, który jest przypisany do ich nazwiska i towarzyszy im przez całe biznesowe życie.

Problemy bankrutów piętrzyły się od dawna

Dane KRD pokazują, że aż 21 proc. firm, które ogłosiły upadłość w I kw. br., miały problemy z płaceniem kontrahentom 2 lata przed bankructwem – już wtedy były notowane w rejestrze dłużników. Pozostawiły po sobie 5,8 mln zł zaległości finansowych. Rok przed upadłością w rejestrze znajdowało się prawie 27 proc. przedsiębiorstw, które nie zapłaciły 7,4 mln zł. Z kolei 41 proc. podmiotów można było znaleźć w bazie danych KRD pół roku przed upadłością. Powinny one oddać 11,3 mln zł. Natomiast 3 miesiące przed bankructwem w KRD widniała połowa z nich. Ich konto obciąża już 12,7 mln zł nieuregulowanych zobowiązań finansowych.

Największe długi są udziałem bankrutów z województwa podkarpackiego, którzy nie uregulowali 4,1 mln zł, oraz z Opolszczyzny, gdzie pozostało do zapłaty 3,1 mln zł.

Zdecydowaną większość, bo 83 proc. firm, które przed ogłoszeniem upadłości w I kwartale tego roku widniały w KRD, stanowiły spółki prawa handlowego. Ich wierzyciele nie otrzymali 12,4 mln zł. 17 proc. bankrutów to jednoosobowe działalności, które zalegają na kwotę 2 mln zł.

Na czele branż, w których przedsiębiorstwa pozostawiły po sobie najwięcej długów, jest przemysł z kwotą 10 mln zł oraz budownictwo z sumą 2 mln zł.

Rekordowe restrukturyzacje

I kwartał tego roku przyniósł też wzrost liczby restrukturyzacji. Dane COIG wskazują, że w tym czasie ogłoszono 1052 takie postępowania. Rekordowy pod tym względem był marzec, kiedy było ich aż 400. Dla porównania – w IV kwartale 2022 r. rozpoczęto 874 sprawy. Biorąc pod uwagę rodzaj postępowań, dłużnicy najczęściej decydowali się na restrukturyzację w ramach uproszczonego postępowania o zatwierdzenie układu – było to blisko 92 proc. wszystkich spraw.

Przedsiębiorstwa, które ratowały się restrukturyzacją w I kwartale tego roku, nie zapłaciły wierzycielom łącznie 55 mln zł. 17 proc. było wpisanych do KRD 24 miesiące przed tym, zanim rozpoczęły postępowanie. Suma zaległości, jakie pozostawiły po sobie, wynosi 22 mln zł. Natomiast 21 proc. firm figurowało w KRD rok wcześniej – ich długi sięgają 23,3 mln zł. Co 4. przedsiębiorstwo widniało w rejestrze 6 miesięcy przed restrukturyzacją. Ich łączny dług to 27 mln zł.

Według danych KRD najwyższe nieuregulowane zobowiązania finansowe mają, będące w trakcie restrukturyzacji, jednoosobowe działalności gospodarcze – 34,2 mln zł. Spółki prawa handlowego nie zapłaciły natomiast swoim kontrahentom ponad 20 mln zł.

Podobnie jak w przypadku upadłości, w gronie firm, które zdecydowały się na restrukturyzację, przeważa przemysł. Dłużnicy z tego sektora powinni oddać kontrahentom 17,4 mln zł. Ze zobowiązań finansowych nie wywiązał się także handel – w tym przypadku przedsiębiorstwa pozostawiły po sobie 10,3 mln zł zaległości.

Najwięcej długów obciąża firmy z Mazowsza. Mają one 13,2 mln zł nieuregulowanych rachunków. Duże problemy odczuwają także podmioty z województwa wielkopolskiego, gdzie uzbierało się 7 mln zł zaległości.

Nie czekać z odzyskaniem pieniędzy

Jak wskazuje doświadczenie przedsiębiorców, nawet wieloletnia współpraca z partnerem handlowym nie gwarantuje, że zawsze będzie on płacił na czas, a w przypadku poważnych problemów finansowych zapewni zwrot pieniędzy za kupiony towar czy zrealizowaną usługę.

Dlatego należy stale monitorować spływ płatności od kontrahentów. Jeśli przedsiębiorca zauważy, że dany kontrahent nie wywiązuje się ze zobowiązań finansowych, będzie mógł zareagować i na przykład zlecić faktury do windykacji. Wiele firm znika z rynku z dnia na dzień, a wtedy na odzyskanie pieniędzy jest za późno. Z naszego badania „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach” wynika, że firmy czekają na zapłatę średnio 22 dni od upływu terminu wskazanego na fakturze. Nie oznacza to, że od razu kierują sprawy do windykacji. Wiele z nich zwleka pół roku lub rok, czekając aż partner biznesowy sam zapłaci. Powoduje to  zatory płatnicze, które są dla nich dużą barierą w prowadzeniu działalności gospodarczej – reasumuje Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Praktyka firm windykacyjnych pokazuje, że upływający czas zmniejsza szanse na wyegzekwowanie zapłaty od niesolidnego kontrahenta. Im dłużej wierzyciel czeka na pieniądze, tym możliwość ich odzyskania maleje.

Dynamika rynku kredytowego w kwietniu 2023 r.

W kwietniu 2023 r., w porównaniu do kwietnia 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych (+63,9%), kart kredytowych (+31,3%) oraz kredytów gotówkowych (+2,1%). Spadek o (-40,3%) odnotowały kredyty mieszkaniowe. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość limitów na kartach kredytowych (+38,9%), kredytów ratalnych (+24,7%) oraz kredytów gotówkowych (+5,6%), natomiast o (-39,2%) spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

W pierwszych czterech miesiącach br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+60,5%), wydały więcej kart kredytowych (+38,9%) oraz udzieliły więcej o (+6,9%) kredytów gotówkowych. Spadła natomiast (-51,1%) liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych. Wzrosła wartość przyznanych przez banki i SKOK-i kredytów ratalnych (+13,9%), kredytów gotówkowych (+8,9%) oraz limitów w kartach kredytowych (+41,2%). Wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych spadła o (-51,9%)

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie stosowne wnioski oraz formułując opinie i komentarze, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę udzielania poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procedowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, kwietniowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym kwietniu 2023 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procedowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w kwietniu 2023 r. jest efektem wniosków składanych głównie w marcu 2023 r., a nawet w lutym 2023 r.

Po drugie, z uwagi na konstrukcję Indeksów Jakości, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w ich odczytach dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty (czyli trzech niezapłaconych miesięcznych ratach), ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

W kwietniu 2023 r. nadal wzrosty w kredytach gotówkowych, ale tylko w ujęciu nominalnym

– Kwietniowe dodatnie dynamiki sprzedaży w ujęciu liczbowym (+2,1%) oraz w wartościowym (+5,6%) potwierdzają wzrosty na rynku kredytów gotówkowych. Jednak dla pełnej oceny sytuacji należy wziąć pod uwagę, że dynamiki wartości pokazujemy w ujęciu nominalnym. Gdy jednak posłużymy się ujęciem realnym, oczyszczonym z inflacji, to roczna dynamika wzrostu wartości udzielonych kredytów gotówkowych wypada już znacznie gorzej, a wręcz jest ujemna na poziomie ok. -7,4%. Inaczej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w czterech pierwszych miesiącach odnotowały wzrost 6,9%. W ujęciu wartościowym wynosi on 8,9% nominalnie, ale -4,6% realnie.

Analizując rynek kredytów gotówkowych według przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł. W przedziale tym, w okresie pierwszych czterech miesięcy 2023 r. wystąpiły najwyższe dodatnie dynamiki wzrostu zarówno w ujęciu liczbowym (+11,8%), jak i wartościowym (+14,0%). To samo zjawisko występowało również w 2021 r. Z odmienną sytuacją mieliśmy natomiast do czynienia w roku 2022, gdy najwyższa dodatnia dynamika dotyczyła kredytów niskokwotowych do 5 tys. zł. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12% liczby udzielonych w okresie styczeń – kwiecień br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (49,4%) łącznej wartości sprzedaży. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, która odpowiada za połowę akcji kredytowej. 24% wartości udzielonych kredytów gotówkowych to drugi i kolejny kredyt, co pokazuje konieczność korzystania z kolejnych kredytów w przypadku części gospodarstw domowych – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kredyty ratalne w mistrzowskiej formie, głównie jednak w ujęciu liczbowym

Kwietniowy odczyt dynamiki sprzedaży kredytów ratalnych w ujęciu liczbowym osiągnął wzrost (+63,9%), natomiast wartość w ujęciu nominalnym była na poziomie (+24,7%).

– W okresie styczeń – kwiecień br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+100,0%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+157,8%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to efekt przekształcania zobowiązań z odroczonym terminem płatności w kredyt ratalny poprzez zakup wierzytelności.

Natomiast nadal, podobnie jak w całym 2022 r., ujemną dynamiką sprzedaży charakteryzowały się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (-10,0% L oraz -7,5% W). Są to w większości kredyty na zakup nowych samochodów, których rejestracja spadła w kwietniu o 28,3% w porównaniu do marca br., jak podaje PZPM. Względem kwietnia 2021 r. spadek rejestracji nowych samochodów wyniósł 11,6 % w relacji do rekordowego kwietnia 2019 r. aż 23,5%. Trend spadkowy z zeszłego roku jest więc kontynuowany – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Dla kredytów gotówkowych średnia wartość zaciągniętego w kwietniu 2023 r. kredytu to 23 034 zł – to wzrost o 3,4% w stosunku do kwietnia 2022 r.

Natomiast średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w kwietniu 2023 r. to 2 563 zł i jest ona niższa niż w kwietniu rok temu o 23,9%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na niskim, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – kwietniowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,56%. O 0,44 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Kwietniowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 4,85%.

– W porównaniu do kwietnia 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 1,2 pkt proc. To negatywne zjawisko występuje również w ujęciu dziewięciu miesięcy. Jednak już w ujęciu miesięcznym czy kwartalnym wystąpiła poprawa wartości Indeksu (spadek odpowiednio o 0,27 p.p. oraz 0,3 p.p). Pomimo, że BIK Indeks Jakości kredytów gotówkowych w ostatnim okresie polepszył się (spadł) i jest na bezpiecznym poziomie, to jednak nadal należy uważnie monitorować sytuację w kolejnych miesiącach – wyjaśnia główny analityk Grupy BIK.

Kredyty mieszkaniowe – kwiecień potwierdza pierwsze oznaki ożywienia

W kwietniu br. w porównaniu z kwietniem 2022 r., na rynku kredytów mieszkaniowych nadal w ujęciu rocznym odnotowaliśmy wysokie spadki zarówno liczby (-40,3%), jak i wartości (-39,2%) udzielonych kredytów mieszkaniowych. W kwietniu 2023 r. średnia wartość udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 357,3 tys. zł i była wyższa w ujęciu rocznym o 1,9%.

– Dla kredytów mieszkaniowych kwiecień pomimo świąt wielkanocnych na tle ostatnich miesięcy wypadł bardzo korzystnie. W ujęciu liczbowym wynik był bardzo dobry, bowiem banki udzieliły 9,5 tys. kredytów, podczas gdy jeszcze w lutym – tylko 6,8 tys. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 3,394 mld zł (w lutym 2,246 mld zł a w marcu 3,333). Co prawda, w porównaniu do kwietnia 2022 r., jest to o 39,2% niższa wartość, ale takiej miesięcznej sprzedaży kredytów mieszkaniowych pominąwszy marzec br. nie widzieliśmy od czerwca 2022 r. Skąd ten wzrost akcji kredytowej? Jest on wynikiem wzrostu popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie liberalizacji wymagań nadzorczych w zakresie liczenia zdolności kredytowej – zmniejszenie wymaganego poziomu bufora na stopę procentową, co przełożyło się na wzrost zdolności kredytowej nawet o około 30%. Czy ożywienie będzie trwalsze i dłuższe, czy to tylko krótkie odbicie efekt? W kolejnych miesiącach przekonamy się, który scenariusz będzie „w grze”. Potwierdza się moja opinia, że 2023 r. z uwagi na dużą zmienność będzie bardzo ciekawy na rynku kredytów mieszkaniowych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Do 30 kwietnia 2023 r. banki zaraportowały 1,131 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi na wartość 281 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w kwietniu 2023 r. wyniósł 1,12%. W ostatnich 12 miesiącach (od kwietnia 2022 r. do kwietnia 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,54 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest dużo lepszy od tego sprzed miesiąca (polepszenie o -0,66 p.p.). Co prawda, wartość Indeksu kredytów mieszkaniowych pogorszyła się (wzrost wartości Indeksu) w ujęciu 9- oraz 12-miesięcznym. W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie ograniczony. Jednak partycypacja w moratoriach kredytowych nie wystarczyła, by w pełni wyhamować wzrost szkodowości złotówkowych kredytów mieszkaniowych. To, co obecnie zaczyna budzić niepokój, to pogarszanie się jakości kredytów walutowych, w większości udzielonych we franku szwajcarskim, czego apogeum mieliśmy w styczniu br. Przyczyną tego zjawiska jest coraz częstsze zaprzestawanie spłaty rat kredytu do czasu rozstrzygnięć prawnych, choć wydaje się, że fala takich zdarzeń na razie została zatrzymana, możliwe, że w wyniku zawieranych ugód przez banki z frankowiczami – podkreśla Rogowski.

Karty kredytowe – wzrosty, które można tłumaczyć zarówno efektem niskiej bazy z 2022 r. jak i ożywieniem na rynku finansowania z odroczoną ponad 50-dniową płatnością.

W kwietniu 2023 r. banki wydały 50,6 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 443 mln zł.

– W kwietniu 2023 r. odnotowaliśmy wzrost dynamiki sprzedaży liczby (+31,3%) i wartości (+38,9%) kart kredytowych w porównaniu do kwietnia 2022 r. Jest to częściowo efekt niskiej bazy z kwietnia zeszłego roku. Jednak należy również zauważyć, że renesans popularności kart kredytowych może być efektem szukania przez gospodarstwa domowe dodatkowego źródła finansowania. Łyżką dziegciu są jednak spadki w porównaniu z marcem br. zarówno liczby wydanych kart (-15,8%), jak i wartości przyznanych limitów (-10,7%). Należy pamiętać, że limity kartowe są po kredytach gotówkowych drugim najbardziej ryzykownym produktem kredytowym. Wartość Indeksu Jakości w kwietniu wyniosła 3,91%. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się – wzrosła o (+0,64 p.p.) i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższy wskaźnik ze wszystkich Indeksów produktowych – dodaje główny analityk Grupy BIK.

Zaległości pokolenia X wynoszą 24,3 mld zł

24,3 mld zł – wynoszą zaległości pokolenia X z tytułu nieterminowego opłacania bieżących rachunków, rat kredytów i pożyczek. Dorastający w PRL-u, 45-54 latkowie, uchodzący za osoby zagubione w chaosie współczesności, zagubili się też w finansach. W tle kłopotów jest m.in. drożyzna, konsumpcjonizm, pomoc wchodzącym w dorosłość dzieciom oraz schorowanym rodzicom i rozwody. Generacja X winna jest niemal co trzecią złotówkę z całej puli zaległości przypadającej na Polaków, wynika z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK.

Przedłużające się problemy gospodarcze będące konsekwencją najpierw pandemii, a później wysokiej inflacji i wyższych stóp procentowych, właśnie tej grupie wiekowej dają się najbardziej we znaki. Na tle całego społeczeństwa, przez 12 miesięcy do końca I kw. tego roku, suma ich nieopłacanych zobowiązań wzrosła w największym stopniu, o ponad 9 proc. (2,1mld zł). Średnia kwota zaległości jest jednak o niemal 5 tys. zł niższa niż przed rokiem i wynosi 42,2 tys. zł. Finansowe kłopoty są też w pokoleniu X najbardziej rozpowszechnione, ma je co 9. osoba w tym wieku (11,4 proc.). Zmaga się z nimi obecnie 576,7 tys. osób, o 13,7 tys. więcej niż przed rokiem. Choć 45-54 latkowie, w społeczeństwie nie stanowią najbardziej licznej grupy wiekowej, bo znacznie więcej jest reprezentantów generacji 65+, 35-44 latków, a nawet 25-34 latków, to właśnie na nich przypada największa część wszystkich przeterminowanych zobowiązań, których na koniec marca br. jest już niemal 79,8 mld zł.

– Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, m.in. sama mentalność 45-54 latków. Cechą charakterystyczną generacji X, dorastającej w okresie przemian gospodarczych i wielkich niewiadomych, nazywanej też pokoleniem PRL, jest silna chęć posiadania. Osoby te często swój status określają poprzez pryzmat zgromadzonych dóbr, a to sprawia, że są bardziej skłonne do brania na siebie różnego rodzaju zobowiązań. Ale z pewnością nie tylko konsumpcjonizm przesadza o wysokiej skali problemów finansowych. Spore znaczenie ma tu również okres życia, który sytuuje 45-54 latków pomiędzy wchodzącymi w dorosłość dziećmi, nieotrzymującymi już 500 plus, ale często wciąż niepotrafiącymi się utrzymać, a coraz starszymi i gorzej radzącymi sobie rodzicami. Zarówno jedni jak i drudzy wymagają ich pomocy, za którą idą konkretne wydatki. Sytuacja jest tym trudniejsza, że właśnie pokolenie 45-54 latków ma przeciętnie więcej potomstwa niż urodzeni później. W obecnych warunkach, wysokich cen najmu mieszkań, wysokiego oprocentowania kredytów, bez rodzicielskiego wsparcia trudno się obyć. Trudno się też w ogóle wyprowadzić. Polska jest jednym z krajów UE o najwyższym udziale gospodarstw domowych z co najmniej trzema dorosłymi osobami mieszkającymi pod jednym dachem. Odsetek ten wynosił w 2021 roku aż 45 proc. i był ponad dwukrotnie wyższy niż średnia w Unii Europejskiej. Przyczyną narastających kłopotów pokolenia X może być również gorszy stan zdrowia rodziców, po zaniedbaniach w czasie pandemii, wymagający większych obecnie nakładów na leczenie, leki czy rehabilitację. Z czym seniorzy nie zawsze są sami w stanie sobie finansowo poradzić. Nie bez wpływu na finanse pozostają też rozwody. Jak wynika ze statystyk, najwięcej bo niemal 3 na 10 z ponad 60 tys. rozpadających się rocznie małżeństw ma ponad 20 letni staż, czyli w zdecydowanej większości dotyczy osób między 45 a 54 rokiem życia. Zdarza się, że wówczas zasądzane są alimenty, a jak pokazuje praktyka z ich płatnością niestety w Polsce nie jest najlepiej. Wśród 45-54 latków, zaległości tego typu ma wpisane do BIG InfoMonitor ponad 102 tys. osób, czyli 35 proc. dłużników alimentacyjnych. W ogóle zobowiązania, którym można było bez problemu sprostać we dwójkę, w pojedynkę czasami są już nie do udźwignięcia, stają się nawet podstawą do ogłoszenia upadłości konsumenckiej – komentuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

ART In Energy: przyszłość należy do transportu szynowego – zarówno kolejowego, jak i tramwajowego

Tylko w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy firma ART In Energy była głównym wykonawcą robót sieciowych na przebudowywanej stacji Łódź Kaliska, wybudowała kolejową sieć trakcyjną do nowoczesnej hali obsługi pociągów spółki Polregio oraz sieć trakcyjną wewnątrz obiektu w Skarżysku-Kamiennej, a także współpracowała przy budowie zaplecza technicznego dla Kolei Małopolskich. W przyszłości ART In Energy chce się jeszcze bardziej skoncentrować na realizacji skomplikowanych i wszechstronnych projektów budownictwa infrastrukturalnego, zarówno kolejowych, jak i tramwajowych.

Ostatnie sześć lat to bardzo dynamiczny rozwój spółki z Koluszek, inwestowanie w specjalistyczny sprzęt budowlany, podnoszenie kwalifikacji załogi, poszerzanie działalności o nowe obszary. Sprzyjała temu koniunktura, szczególnie w ramach podstawowej działalności spółki, tj. w kolejnictwie. – Niestety po raz kolejny mamy powtórkę załamania rynku na koniec perspektywy finansowej. Nie jest to spowodowane brakiem projektów przygotowanych do realizacji przez zamawiającego, ale brakiem finasowania. Ta sytuacja powoduje dużą niepewność co do najbliższej przyszłości i rzutuje na plany dalszego rozwoju spółki. Obecnie skupiamy się na wzmocnieniu kompetencji w nowych obszarach, takich jak elektroenergetyka zawodowa, tramwaje, projektowanie czy chociażby usługi obróbki metali i tworzyw sztucznych – podkreśla Arkadiusz Błoch, prezes zarządu spółki ART In Energy.

Renesans zainteresowania

Od kilku dekad zauważalny jest renesans zainteresowania tramwajami. Wszędzie tam, gdzie taka komunikacja funkcjonuje, jest ona systematycznie rozbudowywana. Łódź, Wrocław, Kraków czy Warszawa to tylko kilka z miast, w których trwają modernizacje i planowane są nowe linie tramwajowe.

– To prawda – potwierdza prezes Arkadiusz Błoch. – My także pracujemy na liniach tramwajowych, realizując duże zadanie w Krakowie w ramach Krakowskiego Szybkiego Tramwaju oraz w kilku miejscach w Łodzi, między innymi na terenie zajezdni tramwajowej Chocianowice. Modernizujemy również sieć trakcyjną na ulicy Wojska Polskiego oraz przystępujemy do robót w trakcji tramwajowej na alei Śmigłego-Rydza. Ponadto jesteśmy w przededniu zawarcia umowy na modernizację trakcji tramwajowej na odcinku granica miasta Łodzi–Konstantynów – dodaje Arkadiusz Błoch.

Zdaniem ekspertów ze spółki promowanie i rozwijanie ekologicznego transportu może i powinno spowodować wzrost zainteresowania rozbudową linii tramwajowych w Polsce. Dziś, aby przejechać samochodem osobowym z jednego końca miasta na drugi, należy poświęcić często dwa razy więcej czasu niż w trakcie podróży tramwajem, który porusza się po wydzielonym obszarze i nie czeka w korkach. Tabor tramwajowy jest cały czas modernizowany i wymieniany na nowy, staje się coraz bardziej komfortowy. Już teraz prowadzane są działania, które mają na celu ograniczenie w ciągu kilku lat możliwości poruszania się samochodem spalinowym w miastach na rzecz komunikacji miejskiej bądź pojazdów elektrycznych, czyli np. tramwajów.

Nie tylko koleją spółka żyje

– Chociaż podstawowym obszarem działalności spółki jest rynek kolejowy, trzy lata temu rozszerzyliśmy nasze kompetencje, obejmując nimi również sieć trakcyjną tramwajową – zauważa Arkadiusz Błoch. – Pod względem budowy i funkcji jest ona zbliżona do sieci kolejowej, więc łatwo było wykorzystać posiadany w tym zakresie potencjał. Dodatkowo w ramach kontraktów dotyczących przebudowy sieci tramwajowej realizujemy także prace związane z budową układu zasilania, w tym modernizacje podstacji trakcyjnych, jak również kabli zasilających sieć. W przyszłości zamierzamy umocnić pozycję w obszarze modernizacji zakresu elektroenergetyki na liniach tramwajowych i nie wykluczamy ubiegania się o zlecenia w innych miastach – dodaje Arkadiusz Błoch.

W ostatnich dwóch latach ART In Energy sukcesywnie dywersyfikuje obszary działalności spółki. – Obok tradycyjnych dla nas rynków kolejowego i tramwajowego jesteśmy obecni na rynku elektroenergetyki zawodowej, projektowym – wyjaśnia Arkadiusz Błoch. – W najbliższym okresie chcemy umocnić swoją pozycję w tych obszarach, co może nie być łatwe z powodu mocnego wyhamowania gospodarki, wynikającego z wyczekiwania na to, co przyniosą najbliższe wybory, oraz z powodu nieuruchomienia środków pomocowych z UE. Około dwóch lat temu powołaliśmy do życia dział badawczo-rozwojowy, któremu przyświeca myśl wypracowania technologii i rozwiązań optymalizujących proces budowlany oraz utrzymaniowy infrastruktury energetycznej kolejowej i tramwajowej. Mam nadzieję, że na koniec roku jeden z naszych autorskich pomysłów ujrzy światło dzienne i zostanie wdrożony w obszarze utrzymania sieci trakcyjnej – podsumowuje Arkadiusz Błoch.

Aktualnie ekipy ART In Energy zaangażowane są w modernizacje sieci trakcyjnej na stacji Opole Główne, na linii kolejowej Warszawa–Białystok i na odcinku Łapy–Białystok.

W kwietniu deweloperzy rozpoczęli o 37% mniej budów

Najnowsze dane GUS na temat budownictwa mieszkaniowego w kwietniu oraz czterech pierwszych miesiącach bieżącego roku nie potwierdziły wstępnego sygnału ożywienia koniunktury z poprzedzającego marca. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl przede wszystkim pesymistycznie prezentują się statystyki mieszkań rozpoczętych przez deweloperów, czyli najważniejsze z punktu widzenia oceny bieżącej sytuacji rynkowej.

Ubijanie koniunkturalnego dna przez statystyki inwestycji budownictwa mieszkaniowego trwa już dziewiąty miesiąc z rzędu, a symptomów jego zakończenia wciąż nie widać. Wyraźniejsze odbicie w marcu, dające nadzieję na wiosenne ożywienie aktywności inwestorów okazało się fałszywym sygnałem, po którym rynek powrócił do trwającego marazmu. Najwyraźniej widać to w kategorii mieszkań rozpoczętych, przy relatywnie lepiej prezentujących się w samym kwietniu danych dotyczących nowych pozwoleń na budowę.
Dane GUS 2019-2023 W kwietniu deweloperzy rozpoczęli o 37% mniej budów

Kategorią GUS-owskich danych o pierwszorzędnym znaczeniu dla oceny stanu bieżącej koniunktury rynkowej są wolumeny mieszkań rozpoczętych. W sumie w ubiegłym miesiącu inwestorzy ruszyli z budową zaledwie 14,5 tys. mieszkań, co jest rezultatem o 28 proc. gorszym od uzyskanego w kwietniu ub. roku i aż o ponad jedną piątą słabszym od tegorocznego marca. Co istotne, na tak słaby rezultat główny wpływ miały wyniki deweloperów, którzy z miesięcznym wynikiem niespełna 7 tys. rozpoczętych w kwietniu lokali zaprezentowali regres w relacjach zarówno rok do roku jak i miesiąc do miesiąca, rzędu 37 proc..

W sumie w czterech pierwszych miesiącach br. w Polsce ruszyła budowa 53 tys. mieszkań i domów, o prawie 28 proc. mniej niż w analogicznym okresie ub. roku. Głównym hamulcowym ponownie okazali się deweloperzy z wynikiem 30 tys. lokali rozpoczętych, czyli aż o 29 proc. mniej niż przed rokiem.

Pomimo lekkiej poprawy w kwietniu w dalszym ciągu silne osłabienie rynkowej euforii inwestycyjnej komunikują także GUS-owskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym. W sumie, w kwietniu, w ramach wszystkich form budownictwa wydano nieco ponad 20 tys. przedmiotowych decyzji administracyjnych, co jest wynikiem o symboliczny 1 proc. lepszym licząc miesiąc do miesiąca, jednak już o 27 proc. gorszym w relacji rok do roku. Natomiast od początku roku nowych pozwoleń było ogółem 72 tys., czyli o blisko jedną trzecią mniej niż w analogicznym okresie ub. roku.

I tym razem decydujący wpływ na relatywnie wysoki poziom statystyk GUS mieli deweloperzy. Ich wynik z kwietnia na poziomie ponad 14 tys. jednostek był bardzo przeciętny, a w odniesieniu do analogicznego okresu ub. roku słabszy o 22 proc. Znacznie gorzej sytuacja nowych pozwoleń deweloperskich wyglądała w okresie styczeń – kwiecień, kiedy to osiągnięty wynik 48,5 tys. oznacza regres rok do roku o prawie jedną trzecią.

Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl nowe pozwolenia na budowę są podstawowym parametrem oceny potencjału popytowego rynku w przyszłych okresach przez deweloperów oraz wiarygodnym wskaźnikiem ich optymizmu inwestycyjnego, który jak widać wciąż utrzymuje się na rekordowo niskich, od dawna nie notowanych poziomach.

Z kolei statystyki lokali oddawanych do użytkowania, najmniej istotne dla oceny bieżącej koniunktury, wciąż trzymają się na zadowalających poziomach, przez co należy rozumieć dolne zakresy długoterminowych wahań danych statystycznych. W tym przypadku głębszego regresu wciąż nie widać, co jest oczywistym efektem charakteru tej kategorii danych, odzwierciedlających stan koniunktury rynkowej sprzed około 2 lat.
W kwietniu było takich mieszkań w sumie prawie 21 tys., czyli licząc rok do roku o 11 proc. więcej. Optymistycznie w tej samej relacji prezentuje się dynamika lokali oddanych do użytkowania w czterech pierwszych miesiącach br. Przy wolumenie 75,5 tys. daje to wynik lepszy od uzyskanego przed rokiem o ponad 3 proc.

W sumie wymowa danych GUS budownictwa mieszkaniowego po czterech miesiącach br. jest w dalszym ciągu zdecydowanie pesymistyczna. Krajowy rynek mieszkaniowy prezentuje się inwestycyjnie w sposób wyraźnie asekuracyjny, co widać po mocno kulejącej aktywności zarówno deweloperów jak i inwestorów indywidualnych. Tym samym wciąż trwa oczekiwanie na wyraźniejsze sygnały rozwoju koniunktury w kolejnych okresach.
Podstawowe dla jej oceny statystyki, a więc te dotyczące nowych inwestycji wykazują symptomy coraz bardziej utrwalanego osłabienia motywacji do rozpoczynania nowych inwestycji, którego kontynuację najprawdopodobniej zobaczymy w kolejnych miesięcznych danych sygnalnych GUS.

Jak widać na hamowanie wolumenów nowych budów mieszkaniowych nie wpływa nawet bliska już perspektywa uruchomienia programu mieszkaniowych kredytów preferencyjnych. Prawdopodobnie w ocenie deweloperów Bezpieczny Kredyt 2% będzie miał marginalny wpływ na statystyki popytowe pierwotnego rynku mieszkaniowego. Z kolei rozkręcająca się karuzela wyborczych obietnic kolejnych wielomiliardowych transferów socjalnych może co najwyżej utrwalić inflację i wzrosty cen mieszkań, a w konsekwencji oddalić w czasie moment koniunkturalnego przesilenia w mieszkaniówce, skutkującego trwałym wzrostem popytu na nowe mieszkania.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Wzrost wydatków na zdrowie nie nadąża za PKB

Wysoka inflacja w Polsce powoduje szybszy wzrost PKB. Nie idzie on jednak w parze z analogicznym zwiększeniem wydatków na ochronę zdrowia. W efekcie, mimo wzrostu planowanych nominalnych środków na zdrowie, ich wartość w relacji do PKB jest niższa niż wynikało to ze wcześniejszych prognoz. Biorąc pod uwagę stan realizacji ustawy o wzroście nakładów na zdrowie do 7 proc. PKB, luka w finansowaniu opieki zdrowotnej zwiększa się i wynosi już ponad 100 mld zł.

W ramach najnowszej edycji Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia, prezentujemy skutki najnowszych zmian w planie finansowym NFZ, w tym również tych dopiero projektowanych, w kontekście nowych prognoz makroekonomicznych przedstawionych przez rząd wraz z Wieloletnim Planem Finansowym Państwa na lata 2023-2026. Pokazujemy również stopień realizacji planu finansowego NFZ za poprzedni i bieżący rok. Nie mogło też zabraknąć odniesienia do najbardziej aktualnej kwestii, czyli zapowiedzi skutków rozszerzenia programu bezpłatnych leków o osoby od 65. i do 18. roku życia – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich

NFZ planuje większe wpływy i większe wydatki, mimo to nakłady jako proc. PKB maleją

Najnowszy Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia uwzględnia najbardziej aktualne dane o przewidywanych wydatkach NFZ, w tym oparte o niezatwierdzone jeszcze zmiany jego planu finansowego, które zostaną zaopiniowane przez Sejmową Komisję Zdrowia w środę 24 maja. Mimo że projektowane zmiany zakładają zwiększenie wpływów ze składki o 4,1 mld zł oraz zwiększenie wydatków Funduszu na świadczenia ogółem o blisko 4,8 mld zł, w porównaniu z poprzednią edycją Monitora, przewidywane nakłady publiczne na zdrowie obniżyły się z 5,11 proc. do 5,07 proc. PKB z tego samego roku. Wskaźnik ten ma się daleko do deklarowanego 6 proc. PKB, nie mówiąc już o ambitniejszym wskaźniku 7 proc. – który jest średnią wydatków w Unii Europejskiej.

Po uwzględnieniu planowanych zmian, wzrost wydatków sektora publicznego na ochronę zdrowia w porównaniu z 2022 r. wyniesie 19,4 mld zł – analizuje Łukasz Kozłowski. – To nie wystarczy jednak do zrównoważenia efektów szybszego wzrostu PKB, niż wynikało to z wcześniejszych przewidywań. Obecnie zakładane jest osiągnięcie poziomu 3.448 mld zł, podczas gdy w projekcie tegorocznego budżetu zapisano 3.318 mld zł. Należy przy tym zaznaczyć, że szybszy wzrost nominalnego PKB nie wynika z szybszego rozwoju naszej gospodarki, tylko szybszego podnoszenia się poziomu cen. 

6,5 mld zł środków na świadczenia w 2022 r. nie zostało wydanych

Utrzymuje się tendencja planowania wydatków NFZ na świadczenia na istotnie wyższym poziomie niż faktycznie są później wykonywane – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Ze wstępnych danych wynika, że nie wykorzystano prawie 6,5 mld zł przewidzianych środków, z tego 2,7 mld zł na leczenie szpitalne. Po ostatecznym rozliczeniu umów, ta różnica może się zmniejszyć, ale w dalszym ciągu zapewne będzie wynosić kilka miliardów złotych. Odłożone środki pozwolą zasilić szybko kurczący się fundusz zapasowy w NFZ, ale jednocześnie oznacza to, że mniej środków ostatecznie trafiło na leczenie pacjentów.

Projektowane zmiany w planie finansowym NFZ przewidują zwiększenie prognozowanych wpływów ze składki zdrowotnej o 4,1 mld zł. W bieżącym roku warunki dla realizacji planowanych przychodów będą jednak trudniejsze niż w poprzednich okresach, ze względu na hamującą dynamikę zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, utrzymującą się ujemną realną dynamikę płac, a także wygaśnięcie efektów związanych ze zmianą zasad ustalania składki zdrowotnej z działalności gospodarczej w ramach Polskiego Ładu. W kwietniu br. dynamika wpływów ze składki przekazywanej z ZUS do NFZ wyhamowała do14 proc. r/r, wobec 19,2 proc. w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Bez zmian w modelu finansowanie bezpłatnych leków odbędzie się kosztem ograniczania innych świadczeń

Zgodnie z obowiązującymi od 1 stycznia 2023 r. przepisami wprowadzonymi przez nowelizację ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, koszt realizacji programu bezpłatnych leków (1,5 mld według Ministerstwa Zdrowia) jest w pełni ponoszony przez NFZ, który nie otrzymuje już dotacji z budżetu państwa na sfinansowanie wydatków z tego tytułu.

Oznacza to, że w ramach istniejącego obecnie systemu finansowania publicznej ochrony zdrowia, każde rozszerzenie programu bezpłatnych leków w sposób automatyczny przekłada się na zmniejszenie środków dostępnych na realizację pozostałych celów – nie przyrasta bowiem suma alokowanych wydatków, lecz musi jedynie zmienić się ich struktura poprzez redystrybucję między poszczególnymi kategoriami.

Aby zapobiec negatywnemu wpływowi zmian w programie bezpłatnych leków na dostępność innych świadczeń, niezbędne jest cofnięcie rozwiązań wprowadzonych od 1 stycznia br. i przywrócenie finansowania programu poprzez dotację z budżetu państwa.

Ukazało się nowe, VI wydanie kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA. To trwający od początku 2022 r. projekt Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych o finansowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia. Realizuje go Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Złoty mocny mimo danych

Euro znów spadło poniżej 4,50 zł. Co ciekawe dzieje się to pomimo relatywnie słabszych danych makro. O ile wynagrodzenia wypadły przyzwoicie, to produkcja przemysłowa szoruje po dnie.

Wzrost wynagrodzeń zwalnia wolniej niż inflacja

Wczoraj poznaliśmy dane na temat zmian zatrudnienia i wynagrodzeń. Zatrudnienie rośnie wciąż o 0,4% w skali roku, co jest dobrą informacją dla pracowników, bo specjalistów na rynku wciąż powinno brakować. To z kolei przekłada się na presję płacową. Pensje w ciągu roku wzrosły o 12,1%. To niestety mniej niż inflacja, ale jest to obecnie już „zaledwie” o 2,6% mniej. Miesiąc temu pensje rosły o 12,6%, co niby było lepszą sytuacją, problem w tym, że po odliczeniu inflacji spadek był większy niż teraz, bo o 3,5%. Co ciekawe tak jak w przypadku inflacji rząd szybko wypromował temat dezinflacji, by stworzyć wśród mniej uważnych osób złudzenie spadku cen, tutaj nie powstał odpowiedni wyraz. Nie powinno to w sumie dziwić, biorąc pod uwagę, jakie iluzje mają być tworzone.

Euro znów tanieje

Wczoraj ku sporemu zaskoczeniu analityków euro staniało z okolic 4,54 zł do okrągłej wartości 4,50 zł. Ostatnie wydarzenia na wykresie mają słabe połączenie z tym co się realnie dzieje, szczególnie w danych makroekonomicznych. Wczoraj poznaliśmy dane na temat produkcji przemysłowej. Już trzeci miesiąc mamy spadek w ujęciu rocznym. Spadek wynosi jednak aż 6,4%, wobec oczekiwanych 3,5%. Ujęcie miesięczne jest jeszcze bardziej brutalne. Spadek wynosi 14,8%. Z drugiej strony w krótszym okresie te dane mają olbrzymią zmienność. W końcu w marcu było 14,1%, ale wzrostu, a nie spadku. Dlaczego zatem złoty mimo tych danych się umacnia? Może rynki przewidują poprawę relacji z Unią Europejską i napływ środków biorąc pod uwagę konflikt premiera z liderem Suwerennej Polski?

Gaz ponownie szuka dna

Ceny gazu od niemal dwóch miesięcy podążają wyraźnie w dół. Wczoraj pierwszy raz od czerwca 2021 roku doszło do spadku ceny megawatogodziny poniżej 30 euro. Zwyczajowo w przypadku benzyny mamy narzekanie, że stacje benzynowe wolno reagują na spadek cen ropy. Zobaczymy, jak długo poczekamy aż odczujemy w portfelach dzisiejsze dołki cenowe. Oprócz złośliwości względem dostawców gazu jest tutaj jeszcze jeden ważny element. Gospodarka Rosji jest mocno oparta na cenach tego surowca, a tak niskie poziomy z pewnością nie pozostaną bez wpływu na domykanie się budżetu państwa.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na odczyty indeksów PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Koniunktura polskiej gospodarki w maju 2023 – komentarz ekspertów BCC

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) w maju br. wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury kształtuje się na poziomie zbliżonym do prezentowanego w kwietniu.
We wszystkich obszarach, poza handlem detalicznym, wskaźnik znajduje się poniżej średniej długookresowej. Najbardziej pesymistyczne oceny formułują podmioty z sektora przetwórstwa przemysłowego oraz budownictwa. Dane GUS komentują eksperci BCC.

W porównaniu do kwietnia, w którym wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury, poprawił się we wszystkich branżach, w maju oceny są jednak mniej optymistyczne. Największy spadek wskaźnika (2,5) odnotowano w sektorze handlu hurtowego, a także transportu i gospodarki magazynowej (o 2,2). Najniższy wskaźnik (12,5) ogólnego klimatu koniunktury w maju obserwujemy w przetwórstwie przemysłowym i budownictwie (11,4). Największy wzrost w ujęciu m/m odnotowano zaś w sektorze gastronomii i zakwaterowania (o 2,4).

Przez ostatnie dwa lata odsetek przedsiębiorstw we wszystkich działach gospodarki, uznających klimat koniunktury za nieprzyjazny, tj. oczekujących pogorszenia swojej sytuacji finansowej, jest większy niż odsetek przedsiębiorstw oczekujących poprawy swojej sytuacji. Ta różnica w przetwórstwie przemysłowym, oceniających klimat koniunktury za niekorzystny, jest przez ostatnie dwa lata najwyższa od roku 2010. Waha się w przedziale od 0 do 40 procent i aktualnie wynosi około 10-15 procent. Koniunkturę korzystnie oceniły jako jedyne, podmioty z sektora finansowego i ubezpieczeniowego oraz z sektora informacji i komunikacji. Choć ich oceny są także poniżej średniej długookresowej. – zauważa prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

Spadek produkcji w kwietniu odnotowano w 25 działach gospodarki na 34, podał w swoich danych GUS.

To niepokojący sygnał, zwłaszcza że analitycy spodziewali się spadku produkcji o 3,5 proc. r/r i o 12,4 proc. m/m. W ostatnim czasie polski przemysł wydawał się iść na przekór wszystkim trendom i być odpornym na wszelkie zawirowania. Niestety wydaje się, że ten czas się kończy. Obecnie obserwujemy słabość popytu zewnętrznego i zakończenie odbudowy zapasów. Zaskakuje zwłaszcza spadek w produkcji energii. I choć dane o wzroście PKB w I kw. 2023. były lepsze od oczekiwań, spadek produkcji może w dłuższej perspektywie – jeśli miałby się utrzymać niepokoić. Z produkcją na takim poziomie nie uda nam się wrócić na ścieżkę szybkiego wzrostu. – mówi Łukasz Bernatowicz, przewodniczący Rady Dialogu Społecznego, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club.

Te dane pokazują przede wszystkim wyjątkowo duże zróżnicowanie między działaniami aktywności, od około 23 proc. spadku do około 32 proc. wzrostu. Charakterystyczny dla obecnej niemal depresyjnej koniunktury jest spadek w Polsce produkcji artykułów spożywczych o 8,6 proc. r/r. Ten spadek jest w Polsce powiązany ze znacznym spadkiem realnych dochodów i realnych oszczędności gospodarstw domowych, w dużym stopniu rezultat wysokiej inflacji, 2-3 razy wyższej niż średnio w UE, UK oraz USA. Czymś nowym i pozytywnym jest dodatni bilans handlowy, czyli dodatni eksport netto, który podtrzymuje – a nawet nieco umacnia kurs złotego wobec euro i dolara. Główny powód poprawy to silny spadek cen importowanych surowców energetycznych. – ocenia prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

Główny problem ekonomiczny to także silny spadek popytu na mieszkania, w reakcji na duży wzrost cen materiałów budowlanych oraz koszt obsługi kredytów bankowych. – dodaje ekonomista BCC.

Do badania „Koniunktura w przetwórstwie przemysłowym, budownictwie, handlu i usługach – maj 2023 roku” GUS dołączył moduł pytań diagnozujących wpływ wojny w Ukrainie na koniunkturę gospodarczą oraz inwestycje. W badanie udział wzięli przedsiębiorcy reprezentujący 6 branż. W ankiecie zapytano ich o przewidywania dotyczące poziomu tegorocznych inwestycji. W większości branż deklarowano utrzymanie poziomu inwestycji. Część przedsiębiorców, głównie z sektora budowlanego (ponad 40 proc.) przewiduje też spadki inwestycji.

Przedsiębiorstwa nadal odczuwają skutki wojny w Ukrainie. We wszystkich branżach najczęściej wskazywanym ujemnym skutkiem jest: zakłócenie łańcucha dostaw, wzrost kosztów oraz spadek sprzedaży. Zmniejsza się natomiast ilość przedsiębiorców definiujących skutki rosyjskiej inwazji na Ukrainę jako „poważne” lub „zagrażające stabilności firmy” (5,4 proc.).

Złoty umacnia się wobec euro, ale wysoka inflacja utrudni utrzymanie pozycji

Niemal dwadzieścia groszy w pięć tygodni, o tyle potaniało euro w relacji do polskiego złotego. Złoty zadziwił skalą umocnienia, teraz broni swojej pozycji. Będzie to bardzo trudne, ze względu na wyjątkowo wysoką inflację w Polsce.

Warto przypomnieć: początek października ubiegłego roku – euro kosztuje 4,85 złotego, WIG20 spada poniżej 1400 punktów. To moment największego pesymizmu dotyczącego europejskiej gospodarki. Ceny surowców energetycznych w Europie biją rekordy, a widmo kryzysu wywołanego brakiem gazu w okresie zimowym zniechęca globalny kapitał. Od tego czasu wiele się zmieniło, sytuacja w okresie zimowym nie była tak zła, po części ze względu na sprzyjającą pogodę. Ceny surowców energetycznych znacząco spadły i są dziś wręcz niższe niż tuż przed agresją wobec Ukrainy.

Maksimum z 52 tygodni to wspominane 4,85 zł za euro, a minimum – to 4,49 zł (15 maja 2023 r.). Z początkiem ostatniego tygodnia maja euro było tylko o 3 grosze powyżej tego minimum. W tym samym czasie maksimum dla dolara – 5.04 zł (27 wrzesień 2022 r.), a minimum to 4,12 zł (także 15 maja 2023 r.).

– Patrząc na wzmocnienie złotego można być zaskoczonym dynamiką tego ruchu, bo euro/złoty to para walutowa, na której zwykle niewiele dzieje się niewiele – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Jeżeli ruch następuje szybko, to zwykle dzieje się to w drugą stronę, czyli złoty szybko traci, ale straty odrabia mozolnie.

Szukając uzasadnienia, nastroje globalnych inwestorów zmieniły się i przeceniona Europa stała się faworytem, a polski rynek często jest traktowany przez globalnych inwestorów jak swego rodzaju Europa „z dźwignią”. To właśnie wahaniom sentymentu można przypisać w dużej mierze najpierw jaskrawą słabość złotego kilkukrotnie w minionym roku oraz jego obecną siłę.

Wahania przesłaniają głębszą, bardziej długotrwałą tendencję, która od pewnego czasu dla złotego nie jest korzystna: ceny nad Wisłą rosną szybciej niż w strefie euro i nic nie wskazuje na to, aby to miało się w kolejnych latach zmienić. W latach 2010-2019 można było uznać, że wahania nastrojów mają miejsce wobec iluzorycznego acz w miarę stałego w czasie kursu równowagi EURPLN. Od roku 2019 ze względu na wyższą u nas inflację ten kurs równowagi stale rośnie, a obecna siła złotego może tworzyć mylne wrażenie zmiany o charakterze fundamentalnym.

– Argumenty za wzmocnieniem złotego nie są więc mocne, złoty jest jakby na sterydach – komentuje ekspert XTB. – Jednak rynki lubią skrajności, chętnie wpadają w nadmierny optymizm bądź pesymizm, teraz taki optymizm widać na rynku walutowym i na warszawskiej giełdzie. Inwestorzy z tego trendu starają się wycisnąć jak najwięcej.

Wygląda na to, że globalny kapitał próbuje wykorzystać obecny sentyment do maksimum, ponieważ złoty jak na razie nie zareagował na jakiekolwiek znaki ostrzegawcze. A tych pojawiło się kilka. Para EURUSD przestała rosnąć i od ponad tygodnia rysuje się tam korekta, notowania niemieckiego DAX40 utknęły od miesiąca pod historycznymi szczytami, regionalne waluty nie idą specjalnie w ślad za złotym (czeska korona nawet lekko traci do euro). Minima z ubiegłego roku na EURPLN to 4,48, tuż przed agresją wobec Ukrainy.

Słabsze dane makro napływające z polskiej gospodarki dają nadzieję na pierwsze obniżki stóp przez RPP jeszcze w tym roku. Produkcja przemysłowa spadła o 6,4% r/r (wobec 3,5% r/r w marcu), gospodarka złapała zadyszkę. Wynagrodzenia wzrosły w tempie 12,1% wobec 12,6% poprzednio, a inflacja PPI wypadła poniżej oczekiwań. Choć presja cenowa nadal jest wysoka, rozminięcie się z oczekiwaniami daje nadzieję na stabilniejszą kontynuację trendu.

Mimo perspektyw spowolnienia w światowej gospodarce polskim rynkiem w ostatnich miesiącach interesuje się sporo zagranicznych firm. Globalny kapitał wraca na nasz rynek, pytanie czy na stałe?

– Złoty był bardzo niedowartościowany, ale niedowartościowanie zostało już wymazane, a jeśli popatrzymy na perspektywy inflacji w USA, w strefie i w Polsce, to kształtują się one zdecydowanie najgorzej właśnie w Polsce – wyjaśnia P.Kwiecień z XTB. – Jest to bardzo ważne i negatywne dla naszej gospodarki, ponieważ osłabia jej konkurencyjność.

Z tego powodu złoty będzie szukał nowego kursu równowagi i będzie to poszukiwanie zmierzające w zupełnie innym kierunku wobec tego, który obserwowaliśmy przez pięć tygodni. Jeżeli polska inflacja będzie chronicznie wysoka, co nam grozi, to rynkowy sentyment będzie oscylował wokół coraz wyższego kursu równowagi walutowej.

SatRev tworzy spółkę w Australii i będzie tam budować satelity

Wrocławska spółka z branży kosmicznej SatRev rozpoczyna współpracę z australijskim rządowym programem „MMI-C” (Modern Manufacturing Initiative Collaboration). Celem programu jest promowanie możliwości technicznych w sektorze kosmicznym w Australii oraz zapewnienie wymaganego zaplecza do projektowania produkcji testowania i uruchamiania krytycznych komponentów dla pojazdów kosmicznych i satelitów.

W ramach programu SatRev – we współpracy z Gilmour Space, wiodącym australijskim dostawcą rakiet nośnych i platform satelitarnych – założy w Australii spółkę, która stworzy na miejscu możliwości produkcyjne w zakresie nanosatelitów. Spółka zaprojektuje i zbuduje mikrosatelitę wielkości 12 jednostek (12U) o wysokiej rozdzielczości obrazowania oraz zapewni usługę obsługi satelity. Prototyp satelity zostanie częściowo sfinansowany z dotacji przyznanej przez rząd Australii firmie Gilmour Space.

Jesteśmy czołowym podmiotem współpracującym z Gilmour Space w ramach tego projektu. Naszym celem jest stworzenie w Australii niezbędnej infrastruktury umożliwiającej komercyjną produkcję nanosatelitów. Chcemy być ważną i aktywną częścią projektu, jaki chce stworzyć Australia, tak aby wykorzystać nasze doświadczenie oraz możliwości w budowie satelitów i ich umieszczaniu na orbicie. Naszą wizją jest wniesienie wkładu w tę inicjatywę poprzez użycie naszego doświadczenia potencjału, aby ostatecznie stać się kluczowym uczestnikiem programu rozwoju i eksploatacji satelitów przez Australię – deklaruje Grzegorz Zwoliński, Prezes SatRev.

Ambicją rządu Australii jest dołączenie do krajów prowadzących liczące się projekty kosmiczne. Priorytetem MMI-C jest stworzenie stacji naziemnych, miejsc startowych, produkcja satelitów i pojazdów wynoszących satelity na orbitę oraz ich komponentów na terenie Australii. Program koncentruje się na współpracy pomiędzy przedsiębiorstwami oraz pomiędzy biznesem a naukowcami w skali całej Australii, a także międzynarodowej. Całe przedsięwzięcie będzie miało zakładaną wartość rzędu 800 mln dolarów australijskich (około 530 mln USD).

Program MMI-C wykorzystuje unikalne możliwości Australii i stanu Queensland, który może zapewnić dogodne miejsce wynoszenia satelitów, zlokalizowane w pobliżu równika. Pierwsza faza projektu doprowadzi do powstania opłacalnej infrastruktury z platformą startową. Stworzona infrastruktura ma być dostępna, na zasadzie współpracy, dla innych australijskich firm opracowujących rakiety nośne.

W Wielkopolsce otwarto nową biogazownię rolniczą. Inwestorem jest WPIP Green Energy

W Iłówcu Wielkim (województwo wielkopolskie, powiat śremski) otwarto nową biogazownię rolniczą o mocy 499 kW. Do produkcji energii, która finalnie trafia do sieci elektroenergetycznej, wykorzystuje się substraty pochodzące od lokalnych dostawców. Inwestorem jest poznańska spółka WPIP Green Energy.

Biogazownia rolnicza w Iłówcu Wielkim powstała na działce o powierzchni 2,3 ha. Jej moc to 499 kW. Proces powstawania energii polega na wytworzeniu biogazu w procesie fermentacji mezofilnej związków organicznych. Następnie wytworzony biogaz, którego głównym składnikiem jest metan, zostaje spalany w jednostkach kogeneracyjnych produkujących prąd. W ciągu roku do sieci będzie trafiało ok. 4 tys. MWh energii elektrycznej.

– Biogazownie powinny odgrywać w przyszłości istotną rolę dla zapewnienia stabilności i bezpieczeństwa dostaw energii oraz stać się ważnym elementem transformacji energetycznej, nie tylko w Polsce, ale także całej Europiemówi Dariusz Stasik, prezes zarządu WPIP, większościowego udziałowca spółki WPIP Green Energy oraz jej prokurent. Inwestycja w Iłówcu Wielkim to pierwsza z kilku planowanych zielonych inwestycji, która wraz z realizowanymi przez nas instalacjami fotowoltaicznymi, doskonale wpisuje się w strategię WPIP Green Energy, zmierzającą do redukcji emisji gazów cieplarnianych i optymalizacji kosztów pozyskania energii, co jest jednym z priorytetowych celów Unii Europejskiej.

Do produkcji energii wykorzystywana jest obecnie kiszonka z kukurydzy, gnojowica świńska oraz bydlęca.

Substrat pochodzi od okolicznych dostawców podkreśla Wojciech Nawrocki, wiceprezes zarządu WPIP Green Energy. – W niedalekiej przyszłości, po uzyskaniu decyzji na przetwarzanie odpadów, będziemy rozszerzali miks substratowy o odpady warzywno-owocowe i inne surowce pochodzące z przemysłu rolno-spożywczego.

Łączny koszt inwestycji wyniósł ponad 13 mln zł netto, z czego 8,9 mln zł pochodzi z dofinansowania ze środków unijnych.

– Pozyskała je spółka METROPOLIS Doradztwo Gospodarcze (udziałowiec WPIP Green Energy) w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, Działanie 1.6.1. Źródła wysokosprawnej kogeneracji – informuje Wojciech Nawrocki. – Generalnym wykonawcą robót oraz dostawcą technologii jest firma agriKomp Polska.

WPIP Green Energy to spółka zajmująca się inwestycjami z obszaru odnawialnych źródeł energii, która oferuje także wsparcie projektowe i doradcze dla innych podmiotów, służące realizacji projektów energetycznych, dążących do uzyskania samowystarczalności energetycznej firm i gmin.

Grupa Data4 uruchamia pierwsze centrum danych w Polsce

Data4, wiodący europejski operator oraz inwestor w sektorze centrów danych, otwiera pierwsze centrum danych w Polsce zlokalizowane w Jawczycach k. Warszawy. Docelowo na terenie kampusu powstaną 4 obiekty o łącznej mocy 60 MW, a całkowity koszt inwestycji wyniesie 1 mld złotych. Mając na uwadze wysokie zapotrzebowanie na usługi kolokacyjne w Polsce, Data4 zdecydowało się już na rozpoczęcie budowy drugiego budynku w podwarszawskiej lokalizacji.

Pierwszy polski kampus centrów danych Grupy Data4 znajduje się w Jawczycach pod Warszawą, na działce o powierzchni 4 hektarów. W skład podwarszawskiej inwestycji wejdą 4 obiekty, których całkowity przydział mocy wyniesie 60 MW. Łączna dostępna powierzchnia ośrodka wyniesie 50 tys. m2 brutto, w ramach której do dyspozycji klientów będzie powierzchnia IT licząca 15 tys. m2 netto. Pierwsze centrum danych o mocy 8 MW jest już w fazie rozruchu i zajmuje ponad 2,2 tys. m2 powierzchni netto – czyli „czystej” powierzchni użytkowej z wydzielonymi strefami kolokacyjnymi dla klientów. Kampus zostanie połączony światłowodowymi łączami telekomunikacyjnymi z sieciami dostępnymi w Warszawie, aby zapewnić dostęp do dużej liczby operatorów telekomunikacyjnych oraz pełnej powtarzalności procesów oraz rozwiązań wdrożonych w pozostałych kampusach Data4 na terenie Europy. Całkowity koszt inwestycji w Polsce to ponad 1 mld złotych.

– Otwarcie kampusu w Warszawie pozwala nam realizować ambicje pozostania wiodącym paneuropejskim graczem w sektorze centrów danych. Dostrzegając potrzeby hostingu w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, Polska była dla Data4 oczywistym rynkiem do dalszego rozwoju. Znaczenie regionu warszawskiego w sektorze centrów danych szybko rośnie i wkrótce może być równie ważne jak Włochy czy Hiszpania — mówi Olivier Micheli, prezes Data4 Group.

Intensywna cyfryzacja wielu dziedzin życia stale podnosi znaczenie centrów danych, które stanowią dziś fundament cyfrowej gospodarki i są częścią infrastruktury krytycznej. Data4 projektuje, buduje i obsługuje obecnie 31 wysoce skomunikowane, bezpieczne i zrównoważone pod względem środowiskowym centra danych, które wspierają rozwój klientów w różnych częściach Europy. Grupa, obecna poza Polską także we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Luksemburgu, a wkrótce także w Niemczech, wciąż posiada znaczne rezerwy gruntów i mocy. Te możliwości zostaną rozszerzone o kolejne centra danych pod Warszawą. Przygotowania do budowy kolejnego z etapów kampusu w Jawczycach już ruszyły.

Otwarcie pierwszego centrum danych to także okazja, żeby ogłosić rozpoczęcie kolejnego etapu rozwoju Grupy Data4 w Polsce. Przygotowujemy się do budowy drugiego centrum, które wzmocni nasz polski kampus. Liczymy, że dalsza realizacja inwestycji, której łączna wartość przekracza 1 mld złotych, pozwoli na lepsze wypełnienie potrzeb polskiego rynku, a my będziemy mogli dalej wspierać naszych klientów w cyfrowej rewolucji — wyjaśnia Adam Ponichtera, dyrektor polskiego oddziału Data4.

Decyzja Grupy Data4 o dynamicznym rozwoju kampusu w Polsce została podyktowana strategiczną lokalizacją tej inwestycji na mapie Europy. Położenie u zbiegu tras telekomunikacyjnych prowadzących z Czech i Niemiec zapewnia Warszawie doskonałe połączenie zachodniej części Europy z jej środkowo-wschodnią częścią oraz krajami skandynawskimi. Na pierwszą lokalizację w Polsce Data4 wybrało podwarszawskie Jawczyce w gminie Ożarów Mazowiecki, gdzie  firma uzyskała najlepsze możliwości inwestycyjne pod względem długoterminowej rozbudowy kampusu.

Cieszy mnie, że Data4 wybrało Jawczyce i gminę Ożarów Mazowiecki na miejsce swojej pierwszej inwestycji w Polsce, która będzie jedną z największych w naszym regionie. Wierzę, że dzięki tej współpracy nasze miasto będzie w stanie w pełni wykorzystać swój ogromny potencjał – powiedział Paweł Kanclerz, burmistrz Ożarowa Mazowieckiego.

Francuskie inwestycje w Polsce

Od wielu lat francuskie firmy są jednymi z kluczowych i największych inwestorów w Polsce. Data4 jako francuski inwestor i operator centrów danych o europejskim rodowodzie ma już 17 lat i działa na 6 rynkach. Firma łączy działalność w dużej skali z europejskimi wartościami oraz odpowiedzialnym podejściem do biznesu.

Polska jest uznawana przez francuskie firmy za doskonałe miejsce do długofalowych inwestycji, szczególnie w obszarze nowoczesnych technologii. Data4 to dostrzegło, decydując się na ulokowanie pierwszego kampusu w Europie Środkowo-Wschodniej właśnie w naszym kraju. Tym bardziej cieszy deklaracja o dalszej rozbudowie i rozpoczęciu prac nad kolejnym centrum w ramach inwestycji — mówi Joanna Jaroch–Pszeniczna, dyrektorka generalna Francusko–Polskiej Izby Gospodarczej (CCIFP), której członkiem jest również Data4.

Zrównoważone budownictwo i efektywna technologia w Jawczycach

Realizując zobowiązania w obszarze zrównoważonego rozwoju, Data4 zastosowało w podwarszawskim kampusie szereg technologii, mających na celu zmniejszenie śladu węglowego centrum danych. Wdrażanie rozwiązań sprzyjających dekarbonizacji objęło zarówno etap budowy, jak i będzie widoczne podczas eksploatacji obiektu. Na każdym etapie inwestycji wykorzystywano mieszanki betonowe zoptymalizowane pod kątem obniżenia emisji CO2, a w celu zminimalizowania śladu węglowego wynikającego z transportu, surowce pochodziły z możliwie najbliższych lokalizacji lub zostały przetransportowane koleją. Pierwsze centrum danych Data4 w Polsce zostało wyposażone w nowoczesne rozwiązania technologiczne, takie jak system chłodzenia z użyciem gorących korytarzy czy brak podniesionej podłogi. W skład instalacji chłodniczej centrum wchodzą rury z tworzyw sztucznych, które są efektywniejszym i bardziej zrównoważonym rozwiązaniem niż ich stalowe odpowiedniki. Co więcej, zastosowanie takich plastikowych elementów przyśpiesza uruchomienie instalacji, a w podwarszawskiej inwestycji Data4 zostało to zrobione po raz pierwszy w całej grupie. Kluczowymi partnerami zaangażowanymi w proces inwestycji byli BCA Engineering Group, firma odpowiedzialna za commissioning oraz AoDC (Art of Data Center), przedsiębiorstwo realizujące projekt i wykonanie instalacji elektrycznych.

Poza podejmowaniem działań mających na celu zmniejszenie emisji dwutlenku węgla i optymalizację wydajności energetycznej centrów danych, Data4 dąży do realizacji kompleksowego planu zarządzania wodą. W tym celu firma wykorzystuje najnowsze sprawdzone technologie takie jak free-cooling i free-chilling i nieustannie pracuje nad udoskonaleniem technik nawilżania powietrza, optymalizacji temperatury w centrach danych oraz bada możliwości sztucznej inteligencji, która pomoże jeszcze bardziej zoptymalizować zużycie wody. Wskaźnik efektywności wykorzystania wody w obiekcie w Jawczycach równa się zeru ze względu na zastosowanie do chłodzenia wody krążącej w obiegu zamkniętym. W kwestii efektywności energetycznej Data4 w każdej swojej lokalizacji dąży do wykorzystywania energii pochodzącej bezpośrednio ze źródeł odnawialnych, a klienci firmy w Polsce otrzymają do dyspozycji narzędzie Green Dashboard, dzięki któremu mogą monitorować ślad środowiskowy wynajętej infrastruktury i wyposażenia oraz otrzymują gwarancję pochodzenia używanej energii elektrycznej. Dostęp do narzędzi pozwoli im ocenić wpływ infrastruktury IT na środowisko, a finalnie pomoże w prowadzeniu obowiązkowego raportowania ESG.

Budowa domów w Polsce: Parterowe konstrukcje dominują, piwnice coraz rzadziej wybierane

Osoby stawiające dom w 2022 roku najczęściej decydowały się na budynki parterowe, które stanowiły 81% wszystkich realizowanych projektów w ubiegłym roku – wynika z Raportu o budowie domów w Polsce przygotowanego przez Oferteo.pl. Coraz rzadziej stawiane są domy podpiwniczone. W porównaniu z zeszłym rokiem ich odsetek zmniejszył się o 5 p.p. i obecnie wynosi 8%.

W artykule znajdują się informacje na temat projektu domu, m.in.:

  • liczby pięter użytkowych;
  • uwzględnienia w projekcie tarasu lub balkonu;
  • obecności garażu oraz piwnicy.

80% nowych domów w Polsce to budynki parterowe z ew. poddaszem użytkowym

Inwestorzy stawiający domy, muszą na wczesnym etapie projektowania zdecydować, ile pięter ma mieć budynek. W 2022 roku po raz kolejny najczęściej decydowano się na jednokondygnacyjne konstrukcje – połowa respondentów budowała domy parterowe z poddaszem użytkowym. Natomiast 31% wybrało projekty parterowe bez poddasza – wynika z danych Oferteo.pl, największego polskiego serwisu łączącego poszukujących usług z ich wykonawcami.

18% respondentów zdeklarowało, że budowało domy jednopiętrowe. Natomiast na projekty z dwoma lub większą liczbą pięter zdecydował się zaledwie 1% inwestorów. Porównując te wyniki z poprzednimi edycjami Raportu o budowie domów w Polsce, widać, że Polacy coraz rzadziej decydują się na większą liczbę kondygnacji, a odsetek budynków dwupiętrowych lub wyższych zmalał w porównaniu z poprzednią edycją badania o 6 p.p.wykres 1 - liczba pieter

Coraz rzadziej decydowano się na piwnice

W dawnych czasach piwnice w domach były głównie miejscem przechowywania żywności ze względu na utrzymującą się tam niską temperaturę. Współcześnie często służą one jako komórka lub tzw. składzik. Nowoczesne projekty domów coraz rzadziej uwzględniają ich obecność. W Polsce w 2022 roku zaledwie 8% nowo wybudowanych domów było podpiwniczonych.

Zaletą mieszkania w domu jest możliwość postawienia garażu. Odnotowano, że jego na jego budowę zdecydowano się w przypadku 53% nowych inwestycji.

Taras lub balkon w prawie każdym nowym domu

Z badania wynika, że zaledwie 13% nowych budynków nie ma tarasu ani balkonu. Na sam taras zdecydowało się 62% respondentów. Co dziesiąta osoba zdeklarowała, że jej dom ma balkon. Natomiast 15% stanowiły projekty uwzględniające obecność obu tych elementów.wykres 2 - taras i balkon

Źródło danych

Dane pochodzą z badania przeprowadzonego techniką CAWI, w ramach Raportu o budowie domów w Polsce, przez serwis Oferteo.pl w styczniu 2023 roku.

Próba badawcza wyniosła 465 osób, które w 2022 roku budowały dom.

Jednoosobowe składy naruszają prawo do sprawiedliwego procesu. Kontrowersje po uchwale Sądu Najwyższego z 26 kwietnia 2023 r.

Sąd Najwyższy podjął uchwałę, w której stwierdził, że przepis covidowy, który dopuszczał rozpoznanie sprawy apelacyjnej albo zażalenia w składzie jednoosobowym, narusza zasadę uczciwego procesu i dostępu do sądu.

Sąd Najwyższy uważa, że sprawa powinna być rozpoznana kolegialnie w odwołaniu.

– Ta uchwała jest tak ważna, że jako przedsiębiorcy nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak daleko idące będą jej skutki, a skutki te są katastrofalne – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Skrzypek, Senior Associate w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Ten przepis, który Sąd Najwyższy uznał za niezgodny z zasadą uczciwego procesu miał rozładować zatory po covidzie, a zawarty został w ustawie post covidowej. Teraz czeka nas paraliż sądów rozpoznających apelacje i zażalenia, ponieważ dużo więcej czasu zajmuje rozpatrzenie sprawy w składzie trzech sędziów.

– Uchwała spowodowała panikę w sądach, w sprawach które prowadzę dostałem już powiadomienia o odwołaniu terminów rozpraw i spodziewam się kolejnych, bo sędzia, który prowadził sprawę jednoosobowo poprosił prezesa sądu o wyznaczenie składu trzyosobowego – wyjaśnia M.Skrzypek, Kancelaria Ożóg Tomczykowski. – Można się spodziewać kolejnych odroczeń i opóźnień liczonych w miesiącach, miejmy nadzieję, że nie w latach.

Problem okaże się tym poważniejszy, że jeszcze przed wspominaną uchwałą SN zatory w rozpatrywaniu spraw były bardzo duże i wydłużały się.

Na pocieszenie można jedynie dodać, że w sprawach o mniejszych wartościach sporu (tzw. sprawach niekasacyjnych), ta uchwała nie będzie miała aż tak złego wpływu ponieważ sąd okręgowy, który rozpoznaje apelację od wyroku sądu rejonowego może zignorować uchwałę Sądu Najwyższego. Od wyroku sądu rejonowego, wydanego w skutek apelacji, nie przysługuje kasacja i nikt nie stwierdzi nieważności postępowania.

– Natomiast w sprawach o wyższej wartości, w których orzeka sąd apelacyjny, ta uchwała i konieczność tego, że sądy apelacyjne będą musiały się do niej zastosować, obawiając się kasacji i uchylenia wyroku, spowoduje duże opóźnienia w rozpoznaniu spraw, dlatego warto zarządzać sporem wcześniej, zawierając w umowie handlowej możliwość skorzystania z arbitrażu – komentuje prawnik z Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Optymalizacja profilu na Instagramie w celu promocji konta

Promocja konta na Instagramie zaczyna się od dokładnej analizy jego zawartości oraz grupy docelowej. Dzięki temu można jasno określić, czy planowane działania marketingowe przyniosą zamierzony efekt, czy są może jedynie pustymi elementami, które tylko spowodują wydawanie kolejnych funduszy. Jednym z elementów, na jakie warto zwrócić uwagę, przeglądając profil Instagrama, jest ilość obserwatorów oraz reakcji pod poszczególnymi zdjęciami. Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? Sprawdź, które elementy są niezbędne do zoptymalizowania przed ustaleniem kampanii promocyjnej.

Promocja konta na Instagramie a liczba obserwatorów

Od zawsze obserwacje na Instagramie stanowiły bardzo ważną walutę. Jest nią przede wszystkim czas, jaki odbiorcy poświęcają na Twój profil. Nie ma możliwości, żeby tanio pozyskać wartościowych obserwujących. Szczególnie jeśli planujesz korzystać z tworzenia reklam z poziomu menedżera reklam. W takich przypadkach konieczne jest posiadanie odpowiedniego zaplecza, które pozwoli Ci przekonać odbiorców, że warto zostać z Tobą na dłużej.

Jednocześnie liczba obserwatorów na koncie, do którego chcesz przekierować użytkownika, ma znaczenie w przypadku reklam. Promowanie postów, kiedy na Twojej tablicy niewiele się dzieje, nie przynosi spodziewanych rezultatów. Możesz łatwo zauważyć, że są one zazwyczaj nieefektywne. Dlatego najpierw pozyskaj obserwatorów, a następnie promuj swoje posty.

Czy w aplikacji Instagram możesz utworzyć reklamy?

Najprostszym sposobem na tworzenie reklam jest korzystanie z menedżera reklam na Instagramie. Instagram jednak daje również inne możliwości. Algorytm Instagrama bardzo dobrze widzi promowanie Insta Stories, dlatego możesz promować je bezpośrednio z aplikacji, bez konieczności wchodzenia w desktopową wersję Meta na swoim komputerze lub laptopie.

W jaki sposób profil Instagrama powinien wyglądać, żeby reklamy były skuteczne?

W jaki sposób pozyskać legendarny like na Instagrama? Jak profil powinien wyglądać, żeby za pomocą menedżera reklam skutecznie wypromować wszystkie swoje treści? Przede wszystkim powinien być dopasowany do Twojej grupy odbiorców. W portalach społecznościowych możesz znaleźć wiele możliwości dotarcia do swoich potencjalnych klientów. Jednak musisz dokładnie wiedzieć, kim oni są, czym się zajmują i jakie są ich problemy. Na tej podstawie jesteś w stanie odpowiednio stargetować reklamy i dopasować je do swoich możliwości.

Pamiętaj, że Twój profil powinien żyć. Niezależnie od tego, ile kosztuje reklama, kluczowym elementem jest tutaj pojawianie się na swoim profilu na Instagramie. Oznacza to, że warto często robić live, wstawiać relacje oraz ciekawe posty. Pamiętaj oczywiście o tym, żeby zawsze reagować na wszystkie komentarze, jakie pojawiają się pod Twoimi postami. W ten sposób zarówno odbiorcy czują Twoje zaangażowanie, jak i algorytmy wyłapują większe zaangażowanie na Twoim profilu. Wszystkie te elementy sprawiają, że Twoje promowanie Instagrama przyniesie spodziewane efekty i będzie po prostu skuteczne.

Ile postów powinno znaleźć się na koncie przed rozpoczęciem promocji konta na Instagramie?

Wybieranie grupy odbiorców jest istotne również wtedy, kiedy musisz zdecydować o częstotliwości publikacji w swoich mediach społecznościowych. Jeśli chcesz jednak promować swoje konto, postaw na przynajmniej 9 atrakcyjnych i ciekawych zdjęć, jeszcze zanim zdecydujesz się na uruchomienie skutecznego marketingu. Ten ruch spowoduje, że Twoi potencjalni odbiorcy nie będą przekierowywani na pusty profil, gdzie nie dzieje się nic dla nich ciekawego, a do miejsca, gdzie mogą rzeczywiście znaleźć dużą wartość dla siebie.

Czy zaangażowanie na profilu ma znaczenie jeszcze przed puszczeniem reklam?

Zaangażowanie na profilu ma ogromne znaczenie, niezależnie od tego, na jakim etapie rozwoju konta jesteś. W związku z tym nawet w chwili, kiedy planujesz puszczenie reklam, należy skupić się na tym, żeby jak najmocniej angażować wszystkich swoich odbiorców, a przynajmniej tę część, która wchodzi z Tobą często w interakcje. Pamiętaj, że zaangażowanie na profilu to:

  • aktywność pod postami – komentarze i serduszka,
  • wiadomości prywatne wysyłane do Ciebie,
  • reakcje na ankiety w relacjach,
  • reakcje na relacje w ogóle,
  • wysyłanie Twoich treści dalej w wiadomościach lub publikowanie ich w relacjach obserwatorów.

Wszystkie te elementy mają ogromny wpływ na to, w jaki sposób widzą Cię algorytmy instagrama. Jest to ważne przed puszczeniem reklam, ponieważ angażujące treści, dobrze widziane przez algorytmy, są łatwiej wybijane przez system.

W jaki sposób biogram wpływa na odbiór Twojego konta na Instagramie?

Twój biogram powinien być czytelny, przejrzysty i zachowany w języku, w jakim zwracasz się do odbiorców. Pamiętaj zamieścić w nim wszystkie niezbędne informacje na swój temat, ale zrób to w krótkich komunikatach. Wykorzystaj tutaj słowa kluczowe charakterystyczne dla Twojej branży.

Odpowiednio przygotowany profil na Instagramie pozwoli Ci z sukcesem rozpocząć promowanie konta. Dlatego zwróć uwagę, czy zadbałeś o wszystkie powyższe elementy jeszcze przed puszczeniem reklam.

Inflacja największym ciosem dla 77% polskich przedsiębiorstw, 63% podniosło ceny produktów i usług, by ochronić biznes

  • Największymi ciosami w ostatnich dwóch latach dla 77% polskich firm była inflacja oraz rosnące koszty – zarówno pracy, paliw (po 70%), jak i energii (58%).
  • Spośród 88% firm, które podjęły działania w celu ochrony przed niekorzystną sytuacją gospodarczą, najwięcej, bo 63% przedsiębiorstw musiało podnieść ceny produktów i usług.
  • 53% polskich firm z kryzysów toczących się w ostatnich latach wyszła obronną ręką i dobrze ocenia swoją obecną kondycję – wynika z badania „Małe, średnie firmy – wielkie wyzwania”, zrealizowanego przez agencję badawczą IQS na zlecenie firmy ubezpieczeniowej Wiener.

Ostatnie lata dla polskich przedsiębiorstw były niemałym wyzwaniem. Pandemia i wybuch wojny w Ukrainie przyniosły konsekwencje w postaci wzrostu cen, przerwanych łańcuchów dostaw i niestabilnej sytuacji gospodarczej. Jakie czynniki miały największy wpływ na sytuację firm w ostatnich dwóch latach?

Wykres Czynniki Wykres kondycja firm Wykres Plany na 2023

Największe ciosy dla firm – inflacja, ale też koszty paliw czy energii

Jak wynika z badania „Małe, średnie firmy – wielkie wyzwania”, zrealizowanego przez agencję badawczą IQS na zlecenie firmy ubezpieczeniowej Wiener, dla 77% przedsiębiorców największym wyznaniem ostatnich lat była inflacja, z czego 44% oceniło jej wpływ jako „bardzo duży”. Na drugim miejscu wśród najczęściej wspominanych wyzwań był wzrost kosztów pracy – ich wpływ odczuło 70% firm. Ten sam odsetek badanych wskazał również na koszty paliw jako kluczowy czynnik wpływający na kondycję ich przedsiębiorstwa. 6 na 10 właścicieli firm wymieniło także pandemię i lockdown jako czynniki o największym wpływie na ich sytuację. 58% badanych odczuło rosnące koszty energii i prądu – ten czynnik miał szczególnie duży wpływ na największe firmy, z których 78% wskazało to utrudnienie jako jedno z najważniejszych w ostatnich latach.

Wysokie podatki to kolejny cios, który w ostatnich latach uderzył polskich przedsiębiorców – na ich duży wpływ na kondycję firm narzeka 56% badanych. 47% z nich znacząco odczuło też zmiany przepisów podatkowych, szczególnie dotknęło to najmniejsze firmy (1-9 pracowników), z których ten czynnik wskazało 68% z nich.

Wpływ wojny w Ukrainie na kondycję przedsiębiorstw 44% firm oceniło jako duży, 25% jako umiarkowany, a 29% jako mały. Zaburzony łańcuch dostaw miał duży wpływ na kondycję 39% przedsiębiorstw, 26% oceniło go jako umiarkowany, a 32% jako mały.  Na skomplikowaną księgowość narzekało 32% badanych, jednocześnie 35% nie odczuło jej negatywnego wpływu na prowadzenie działalności. Problemy kadrowe miały dla największej liczby firm (49%) mały wpływ na kondycję, 28% uznało ich wpływ za umiarkowany, a 21% – za duży.

Ostatnie lata były bardzo wymagające dla polskich przedsiębiorstw – najpierw pandemia COVID-19, potem wojna w Ukrainie i jej gospodarcze skutki. Wszystko to wpłynęło na kondycję i nastroje firm. Według prognoz, za nami szczyt inflacji i choć nadal jesteśmy w trakcie spowolnienia gospodarczego, firmy dostrzegają „światełko w tunelu”. Warto zauważyć, jak ogromny skok wykonaliśmy w ostatnich 30 latach. Z danych zebranych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy wynika, że wśród dużych gospodarek po 1990 roku szybciej od Polski rozwijały się tylko Chiny. To jak wygląda nasza gospodarka teraz i jaki rozwój zanotowaliśmy, jest sytuacją bez precedensu.  Aby polskie firmy mogły się dalej rozwijać, potrzebują większej stabilizacji i możliwości przewidzenia najbliższej przyszłości – ocenia Adam Dwulecki, prezes zarządu Wiener TU S.A. Vienna Insurance Group.

Reakcja na kryzys – podwyżki cen, ale i chęć rozwoju

Z badania Wienera wynika, że aż 88% firm podjęło różnego rodzaju działania w celu ochrony przed niekorzystną sytuacją gospodarczą. Najwięcej, bo 63% przedsiębiorstw musiało podnieść ceny produktów i usług. Ponad połowa polskich przedsiębiorców ograniczyła wydatki na inwestycje. Co trzeci zaczął budować poduszkę finansową. Część firm w obliczu kryzysu postawiło na zwiększony rozwój – 16% poszerzyło obszar działalności w Polsce, a 11% zdecydowało się na ekspansję zagraniczną, a 13% przeniosło część działań do internetu.

Polscy przedsiębiorcy, zapytani o plany na przyszłość, są prawie jednogłośni – priorytetem dla 82% badanych jest przede wszystkim przetrwanie na rynku. Rozwój znalazł się na drugim miejscu, wskazało go 64% przedsiębiorców. Właściciele firm widzą, że to właśnie poszerzanie swoich możliwości daje im największą szansę na utrzymanie działalności – chcą powiększać swoje oferty produktów i usług (53%) czy obszary działalności w Polsce i zagranicą (64%) oraz wdrażać nowe rozwiązania technologiczne (41%).

Kondycja przedsiębiorstwa zależna od jego wielkości

Jak wynika z badania Wienera, 45% firm ocenia swoją kondycję w kontekście aktualnej sytuacji gospodarczej raczej dobrze, a 8% – bardzo dobrze. Co trzeci przedsiębiorca ma ambiwalentne odczucia twierdząc, że jego sytuacja nie jest ani dobra, ani zła. Źle stan swojej firmy ocenia 15% badanych.

Wielkość firmy wpływa na różnice w postrzeganiu aktualnej sytuacji przedsiębiorstwa. Wśród dużych firm (ponad 49 pracowników) wnioski są optymistyczne – trzy czwarte ocenia swoją kondycję dobrze. W przedsiębiorstwach średniej wielkości pozytywnie stan firmy ocenia co drugie, natomiast wśród małych firm sytuacja jest diametralnie różna – dobrze swoją kondycję ocenia jedynie 37% firm, a 28% ocenia ją jako złą.

***

Metodologia badania

Badanie zostało przeprowadzone przez IQS w kwietniu 2023 roku. Badanie zrealizowano metodą CATI – wywiady telefoniczne na próbie 300 firm (respondenci to właściciele lub zarządzający firmą), z podziałem na poziom zatrudnienia: 1-9 pracowników (40%), 10-49 pracowników (30%), 49+ pracowników (30%), uwzględniając podział na regiony według danych z GUS.

Sytuacja polskiej mamy w świetle prawa

Dzień Matki to dobra okazja, aby zastanowić się nad tym, kim jest Mama w świetle przepisów polskiego prawa i jakie uprawnienia przysługują jej w związku z tym szczególnym statusem. O tych zagadnieniach mówi dr Małgorzata Eysymontt – warszawska adwokatka, prawniczka z Uniwersytetu SWPS.

Jak ujął to kiedyś Józef Ignacy Kraszewski: Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca – to miłość macierzyńska.

W rozumieniu polskiego prawa, matką jest kobieta, która urodziła dziecko (także w przypadku tzw. urodzenia martwego) (art. 619 Ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (k.r.o.)). Niezależnie od tego, czy między kobietą a dzieckiem istnieje pokrewieństwo genetyczne. Rozróżnia się bowiem macierzyństwo biologiczne od genetycznego. Przywołany przepis w pełni odzwierciedla starą sentencję łacińską Mater semper certa est (łac. Matka zawsze pewna jest), wedle której przyjmuje się, że macierzyństwa nie trzeba dowodzić.

W praktyce kwestia ta może jednak budzić pewne wątpliwości, chociażby w kontekście powództwa o ustalenie czy zaprzeczenie macierzyństwa i coraz bardziej popularnego zjawiska surogacji, które nie jest w Polsce uregulowane (tj. zalegalizowane), a tym samym nie rodzi żadnych skutków prawnych. Dlatego wszelkie umowy o tzw. macierzyństwo zastępcze nie są w Polsce prawnie dopuszczalne, a w konsekwencji na mocy art. 58 § 1 Ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny – jako sprzeczne z zasadami współżycia społecznego – są bezwzględnie nieważne – tłumaczy ekspertka.

Dodatkowo, z uwagi na rozwój medycyny w dziedzinie technik wspomagania rozrodu (inseminacja czy procedury zapłodnienia pozaustrojowego in vitro, w tym z wykorzystaniem dawstwa komórek czy adopcji zarodka), macierzyństwo może być różnie interpretowane w zależności od rozwiązań przyjętych w poszczególnych państwach.

Nie należy przy tym zapominać o istotnym wyjątku od reguły, według której tylko urodzenie dziecka oznacza macierzyństwo. Mamą jest przecież także mama adopcyjna, która sama albo wraz z mężem przysposobiła małoletnie dziecko. Wówczas, w myśl art. 121 k.r.o., pomiędzy osobą przysposabiającego a przysposabianego powstaje taki stosunek, jaki istnieje między rodzicami a dziećmi. W przypadku przysposobienia pełnego przyjmuje się, że powstają wówczas nowe więzi pokrewieństwa, a dotychczasowe wygasają, co stanowi szczególnie interesującą fikcję prawną.

Dobro rodziny pod specjalną ochroną

Jednym z najważniejszych dóbr chronionych prawem jest dobro rodziny. Zgodnie z art. 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

Oznacza to, że organy władzy publicznej powinny zapewniać bezpieczeństwo sferze rodzicielstwa, a w szczególności macierzyństwa oraz ich ochronę przed jakimikolwiek zagrożeniami ze strony innych podmiotów w każdej sferze życia – obyczajowej, moralnej, społecznej, gospodarczej i duchowej (religijnej). Z kolei opieka oznacza, że władze publiczne powinny tworzyć skutecznie funkcjonujący system pomocy i wsparcia dla osób z rodzin uboższych, znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej lub doświadczających problemów socjalnych – taki, który oferowałby dostęp do określonych świadczeń i dóbr (np. zasiłek rodzinny i dodatek pielęgnacyjny lub dodatek dla kobiet samotnie wychowujących dziecko).

Macierzyństwo jest szczególną więzią, jaka łączy matkę z dzieckiem. Obejmuje nie tylko moment narodzin i czas po urodzeniu dziecka, ale także okres ciąży. Znajduje to potwierdzenie w art. 71 ust. 2 ustawy zasadniczej, w którym podkreśla się, że matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa – mówi prawniczka.

Większy wymiar urlopów dla rodziców

Z dniem 26 kwietnia tego roku weszła w życie istotna nowelizacja Kodeksu pracy (k.p.), która w dużej mierze odnosi się do praw pracowniczych kobiet, w szczególności matek. Niestety, rozwiązania przewidziane w tej ustawie nie dotyczą tych kobiet, które zatrudnione są na podstawie umów cywilnoprawnych, jak umowa zlecenia czy umowa o dzieło – mówi dr Eysymontt.

W celu zapewnienia jeszcze większej ochrony prawnej matkom, w Kodeksie pracy przewiduje się zmiany dotyczące urlopów, w tym zasad korzystania z urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego. Pojawiła się możliwość składania wniosków w tym zakresie w wersji papierowej lub elektronicznej. Pracownikom, którzy przyjęli dziecko na wychowanie i wystąpili do sądu opiekuńczego z wnioskiem o wszczęcie postępowania w sprawie przysposobienia dziecka, czyli rodzicom adopcyjnym, przysługuje prawo do urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego, a także do urlopu rodzicielskiego w celu sprawowania opieki nad dzieckiem lub dziećmi w określonym wymiarze. Na skutek nowelizacji przepisów Kodeksu pracy uległ ona znacznemu zwiększeniu (z 32 do 41 tygodni w przypadku przysposobienia jednego dziecka oraz z 34 do 43 tygodni w przypadku przysposobienia dwojga lub więcej dzieci), przy czym nie dłużej niż do ukończenia przez dziecko 14 roku życia.

Nowelizacja korzystnie wpłynęła również na sytuację pracowników, którzy przyjęli dziecko na wychowanie jako rodzina zastępcza niezawodowa, gdyż mają oni prawo do urlopu rodzicielskiego w celu sprawowania opieki nad dzieckiem w znacznie większym wymiarze niż dotychczas. Szczegółowe zasady dotyczące wyżej wymienionych urlopów zostały przewidziane w znowelizowanym art. 183 k.p – dodaje dr Eysymontt.

W wyniku nowelizacji znacznie zwiększono wymiar urlopu rodzicielskiego dla pracowników – rodziców dziecka – z 32 do 41 tygodni w przypadku urodzenia jednego dziecka oraz z 34 do 43 tygodni w przypadku mnogiego urodzenia – od dwojga do pięciorga i więcej dzieci. Zmiana ta ma służyć zwiększeniu zaangażowania i roli drugiego rodzica (w praktyce zazwyczaj chodzi o ojca) w wychowaniu dziecka i opiece nad nim oraz ułatwienie matkom powrotu do aktywności zawodowej po urodzeniu dziecka. Z urlopu rodzicielskiego mogą jednocześnie korzystać oboje pracownicy – rodzice dziecka.

Nowość w kodeksie pracy – bezpłatny urlop opiekuńczy

Do Kodeksu pracy wprowadzono także nowy rodzaj urlopu – bezpłatny urlop opiekuńczy w wymiarze do 5 dni w roku kalendarzowym. Ma on umożliwić zapewnienie osobistej opieki lub wsparcie osobie będącej członkiem rodziny lub zamieszkującej w tym samym gospodarstwie domowym, która wymaga opieki lub wsparcie z poważnych względów medycznych (art. 1731 k.p.). Tak więc poza urlopem na żądanie, mama opiekująca się chorym dzieckiem będzie miała prawo do kilku dodatkowych dni urlopu.

Zwiększenie zasiłku macierzyńskiego

Zgodnie z treścią art 184 k.p., za okres urlopu macierzyńskiego, urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego, urlopu rodzicielskiego oraz urlopu ojcowskiego przysługuje zasiłek macierzyński na zasadach określonych w ustawie z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.

W wyniku nowelizacji nastąpiły korzystne zmiany w wysokości zasiłku macierzyńskiego za okres urlopu rodzicielskiego (w tym 9 tygodni urlopu rodzicielskiego przysługującego wyłącznie drugiemu rodzicowi dziecka będącemu pracownikiem) – wynosi on 70% podstawy wymiaru zasiłku. Nie później niż 21 dni po porodzie lub po przyjęciu dziecka na wychowanie albo po przyjęciu dziecka na wychowanie jako rodzina zastępcza, świeżo upieczona mama ma prawo złożyć pisemny wniosek o wypłacenie jej zasiłku macierzyńskiego za okres odpowiadający okresowi urlopu macierzyńskiego i urlopu rodzicielskiego w pełnym wymiarze (poza okresem 9 tygodni tego urlopu, jakie przysługują ojcu dziecka). Zwiększeniu uległa w tym przypadku wartość zasiłku macierzyńskiego do 81,5 % podstawy jego wymiaru za cały ten okres.

Co więcej, ci rodzice, którzy przed wejściem w życie nowelizacji korzystali z urlopu związanego z ich rodzicielstwem, w 21 dni od tej daty (tj. do 17 maja 2023 r. włącznie) mieli prawo złożyć wniosek o przeliczenie świadczenia według nowych zasad i otrzymać podwyższone świadczenie z tytułu zasiłku. Zamiast dotychczasowych 80% – 81,5% albo zamiast dotychczasowych 60% – 70% – dodaje ekspertka.

Ochrona przed wypowiedzeniem umowy

Kolejną pozytywną zmianą dla rodziców małych dzieci jest zwiększenie ochrony prawnej przed wypowiedzeniem umowy o pracę. Przesłanką warunkującą taką ochronę jest nie tylko okres ciąży i korzystania z urlopu macierzyńskiego, ale także okres od dnia złożenia przez pracownika jednego z wniosków: o udzielenie urlopu macierzyńskiego lub jego części, urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego albo jego części, urlopu rodzicielskiego lub jego części oraz urlopu ojcowskiego lub jego części do dnia zakończenia korzystania z tych urlopów.

W wyniku nowelizacji wydłużony został maksymalny ustawowy próg wiekowy pozwalający na uznanie dziecka za „małe”, uprawniający rodziców do korzystania ze szczególnych uprawnień dla rodziców małych dzieci (art. 187 § 2 k.p.). Po zmianach pracownika wychowującego dziecko do dnia jego 8 urodzin nie wolno już bez jego zgody zatrudniać w godzinach nadliczbowych, w porze nocnej, w systemie przerywanego czasu pracy czy delegować poza stałe miejsce pracy.

Elastyczna organizacja pracy

W ślad za unijną dyrektywą, do Kodeksu pracy wprowadzono także nowy przepis – art. 1881 k.p. przewidujący tzw. elastyczną organizację pracy w przypadku pracowników wychowujących dziecko do ukończenia przez nie 8 lat. Chodzi o możliwość skorzystania z takich uprawnień pracowniczych, jak: praca zdalna, inny system pracy – przerywany, skróconego tygodnia pracy lub pracy weekendowej, a także odmienny rozkład pracy –  przewidujący różne godziny rozpoczynania jej  w dniach, które zgodnie z tym rozkładem są dla pracowników dniami pracy (tzw. ruchomy czas pracy) lub na pisemny wniosek pracownika – indywidualny rozkład jego czasu pracy w ramach systemu czasu pracy, którym pracownik jest objęty. Nowelizacja daje także gwarancję i poczucie bezpieczeństwa mamom, umożliwiając powrót do pracy na dotychczas zajmowanym stanowisku, chyba że nie będzie to możliwe (np. na skutek reorganizacji w miejscu pracy). W takiej sytuacji pracodawca zobowiązany będzie takiemu pracownikowi powierzyć pracę na stanowisku równorzędnym z zajmowanym przez niego przed rozpoczęciem ww. urlopu, przy czym na warunkach nie mniej korzystnych od tych, jakie obowiązywałyby go wówczas, gdyby nie skorzystał z przysługującego mu urlopu. Gdyby jednak pracodawca naruszył te reguły, wówczas pracownik będzie mógł wytoczyć powództwo o odszkodowanie w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę w danym roku.

Jak widać, istnieją liczne przepisy odnoszące się do ochrony prawnej matek, wśród których zwraca się uwagę na przysługujące kobietom uprawnienia w związku z ciążą oraz sprawowaniem opieki nad dzieckiem i jego wychowaniem. Macierzyństwo odgrywa istotną rolę w życiu każdej kobiety i ma ważny wymiar społeczny, dlatego też ustawodawca poświęcił mu wiele uwagi w licznych aktach prawnych, w odniesieniu do różnych kwestii. Jak pisze Jodi Picoult: „Macierzyństwo to taki zawód, w którym nie można pracować na zmiany” – podsumowuje ekspertka.

EDP Renewables i P&G zawarły jedną z największych korporacyjnych umów PPA we Włoszech

  • Obiekty objęte umową PPA należą do pierwszego klastra elektrowni słonecznych EDPR we Włoszech.
  • Energia wytworzona w tym klastrze pozwoli uniknąć emisji ok. 52 tysięcy ton CO2 w regionie Lacjum.

EDP Renewables (EDPR), czwarty pod względem wielkości producent energii wiatrowej i słonecznej na świecie, oraz Procter & Gamble, globalny koncern z branży dóbr konsumpcyjnych, wyspecjalizowany w szerokiej gamie produktów higieny osobistej, zawarły jedną z największych korporacyjnych umów PPA we włoskim sektorze energetycznym.

Zgodnie z tą umową P&G stanie się odbiorcą znacznej ilości energii wytworzonej w obiektach o łącznej mocy zainstalowanej 142 MWp (109 MWac), zlokalizowanych w regionie Lacjum w środkowych Włoszech. Elektrownie fotowoltaiczne, których budowa ma ruszyć jeszcze przed początkiem lata, planowo zostaną oddane do użytku pod koniec 2023 roku i będą pierwszym klastrem elektrowni słonecznych we Włoszech – rynku, na którym EDPR zbudowała już elektrownie wiatrowe o łącznej mocy zainstalowanej powyżej 520 MW.

Elektrownie słoneczne będą łącznie wytwarzać ponad 210 GWh energii odnawialnej w skali roku. Produkcja energii z wykorzystaniem promieniowania słonecznego pozwoli rocznie uniknąć emisji 52 tysięcy ton CO2 do atmosfery, przyczyniając się do dekarbonizacji regionu.

Zawarta umowa zacieśnia współpracę EDPR i P&G, która rozpoczęła się wraz z podpisaniem przez oba koncerny w 2021 roku umowy PPA w Hiszpanii na rozwój portfela elektrowni wiatrowych i słonecznych o łącznej mocy 127,5 MW, które zostaną oddane do użytku jeszcze w tym roku.

Z dumą ogłaszamy kolejny wspólny projekt z Procter & Gamble, który pozwoli nam przyspieszyć transformację energetyczną. Zawierając jedną z największych korporacyjnych umów PPA we Włoszech wspieramy rozwój zielonej gospodarki, budując nowe obiekty OZE, a także dokonujemy inwestycji społecznych i środowiskowych w regionie Lacjum. EDPR będzie nadal realizować misję wspierania sprawiedliwej transformacji energetycznej we Włoszech, umożliwiając dostęp do czystej energii większej liczbie osób – podkreśla Roberto Pasqua, dyrektor wykonawczy EDP Renewables na południowo-wschodni region UE i dyrektor generalny EDP Renewables we Włoszech.

EDP Renewables jest obecna na włoskim rynku od 2010 roku, a pierwszą farmę wiatrową oddała do użytku w roku 2012. EDPR posiada siedzibę w Mediolanie oraz dwa biura regionalne w Bari i Potenzy; spółka zrealizowała farmy wiatrowe na terenie całego kraju.

EDPR działa zgodnie ze strategią dywersyfikacji techonologicznej, z silnym naciskiem na rozwój energetyki słonecznej. Po zawarciu tej umowy EDPR ma obecnie zabezpieczone ok. 44% z blisko 17 GW docelowej mocy zainstalowanej, która ma powstać w obiektach na całym świecie w latach 2023-2026.

W pierwszym kwartale 2023 r. w portfelu EDP Renewables znajdowały się obiekty o łącznej mocy zainstalowanej 14,8 GW, które wytwarzały ok. 10,2 TWh energii na całym świecie. Jest to przyrost o 11% względem poprzedniego roku, który spółka zawdzięcza dywersyfikacji geograficznej i technologicznej.

Szczyt G7 w Japonii może zapoczątkować nowy etap protekcjonizmu

Podczas szczytu G7 w Japonii uwagę przykuwały kwestie relacji z Chinami i Rosją, ale co istotne – w „menu” obrad były już istotne konkretne postulaty związane z głównymi tematami, a ich realizacja zapowiada nową fazę protekcjonizmu w światowej gospodarce. Po zaostrzeniu ograniczeń eksportowych, Stany Zjednoczone opowiadają się obecnie za ograniczeniem wychodzących inwestycji zagranicznych w obszarze potencjalnie wrażliwych technologii oraz ograniczenia outsourcingu krytycznej produkcji jako kolejny krok w celu zmniejszenia ryzyka w łańcuchach dostaw i zmniejszenia zależności od Chin.

W „menu” szczytu protekcjonizm realizowanych inwestycji zagranicznych

  • Stany Zjednoczone opowiadają się za ograniczeniem inwestycji zagranicznych w potencjalnie wrażliwe technologie oraz outsourcingu krytycznej produkcji jako kolejny krok do zmniejszania ryzyka w łańcuchach dostaw i redukowania zależności od Chin. Obecnie same Chiny, ale też Japonia i Korea Południowa to jedyne gospodarki, w których obowiązują pewne ograniczenia w przenoszeniu z nich produkcji za granicę, ale ich zasięg i zakres są bardzo ograniczone.
  • Jako pierwsze prawdopodobnie w opinii Allianz Trade realizować swoje postulaty będą Stany Zjednoczone, potencjalnie już we wrześniu lub październiku przyjmując w Kongresie stosowne prawo; a wtedy inne kraje zapewne pójdą w ich ślady. Jednak biorąc pod uwagę potencjalne luki, pełne wdrożenie ograniczeń dotyczących inwestycji zagranicznych zajmie trochę czasu.
  • Dwukierunkowe przepływy inwestycyjne między Chinami a Zachodem są stosunkowo umiarkowane i spadały w ciągu ostatnich kilku lat, ponieważ sektor prywatny chciał zmniejszyć swoje zaangażowanie w obliczu rosnących napięć geopolitycznych. Łączne przepływy bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Chin osiągnęły szczyt w 2016 r. na poziomie 27 mld USD dla gospodarek G7 i od tego czasu spadły do blisko 3 mld USD, głównie pod wpływem ograniczeń inwestycji ze Stanów Zjednoczonych, których przepływy netto do Chin były ujemne (mniejsze niż inwestycje chińskie w USW) już w 2021 r.
  • Konsekwencje gospodarcze dalszej ”rozłąki” Zachodu i Chin mogą być jednak w opinii Allianz Trade daleko idące. Trudno będzie nazwać nieistotnymi długoterminowe szkody dla chińskiej gospodarki, nawet jeśli ograniczenia będą miały zastosowanie tylko do kilku sektorów. Chociaż chiński przemysł zwiększył swoją samowystarczalność, jego ekosystem nadal korzysta z zachodnich technologii i know-how, zwłaszcza w dziedzinie ICT, farmaceutyki i biotechnologii. Chiny mogłyby w odwecie ograniczyć dostawy kluczowych surowców, w których mają dominującą pozycję, co mogłoby poważnie zakłócić globalne łańcuchy dostaw. Jest to jednak mało prawdopodobne, ponieważ Chiny stosują już pewne formy ograniczeń swoich inwestycji wychodzących i nadal dążą do pragmatyzmu gospodarczego (np. Chiny złagodziły niektóre ograniczenia importu niektórych australijskich towarów po wieloletnim sporze dwustronnym).

Po zaostrzeniu ograniczeń eksportowych, Stany Zjednoczone opowiadają się za ograniczeniem realizowania wychodzących inwestycji zagranicznych w obszarze potencjalnie wrażliwych technologii oraz outsourcingu krytycznej produkcji jako kolejny krok w celu zmniejszenia ryzyka łańcuchów dostaw i ograniczenia zależności od Chin. Podczas szczytu G7 w Japonii, Stany Zjednoczone naciskały na skoordynowany przez G7 przegląd inwestycji wychodzących do Chin w określone zaawansowane technologie. W przemówieniu na temat stosunków UE-Chiny wygłoszonym 30 marca 2023 r.[1] przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zadeklarowała również, że UE przygotowuje się do przeglądu realizowanych za granicą inwestycji związanych z „niewielką liczbą wrażliwych technologii, w przypadku których inwestycje mogą prowadzić do rozwoju zdolności wojskowych”. które stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”.

Obecnie takie badania poprzedzające inwestycję są realizowane tylko przez same Chiny, Japonię i Koreę Południową (Diagram 1), choć ich skala w Chinach jest umiarkowana a w Japonii i Korei Południowej – mała. W Japonii „Ustawa o promowaniu bezpieczeństwa gospodarczego” ma na celu zabezpieczenie łańcuchów dostaw i ochronę rodzimych innowacji, posuwając się nawet do subsydiowania japońskim firmom powrotu z Chin do kraju, co sprawia, że jest ona pierwszym krajem G7, który to zrobił. W Korei Południowej inwestycje wychodzące podlegają „Ustawie o ochronie technologii przemysłowych”, a stosowne badanie przeprowadza Ministerstwo Handlu, Przemysłu i Energii (MOTIE). Celem jest „zapobieganie nieuzasadnionemu ujawnianiu i ochrona technologii przemysłowej w celu wzmocnienia konkurencyjności koreańskiego przemysłu oraz przyczynienie się do bezpieczeństwa narodowego i rozwoju gospodarki narodowej”, koncentrując się obecnie na sektorach takich jak biotechnologia i technologie akumulatorów i baterii (zobacz pełną listę tutaj).

Powszechnie jest wiadome, iż Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Zjednoczone Królestwo równolegle dyskutują o wzmocnieniu kontroli eksportu półprzewodników i innych krytycznych technologii do Chin. Stany Zjednoczone zaostrzyły kontrolę eksportu do Chin w 2022 r., a inne kraje, takie jak Holandia, Zjednoczone Królestwo[2] i Japonia, poszły w ich ślady. Kontrole eksportu są obecnie silnie egzekwowane przez wszystkie główne gospodarki (ponownie Diagram nr. 1) i prawdopodobnie zostaną rozszerzone w nadchodzących latach. Na poziomie globalnym ograniczenia eksportowe osiągnęły rekordową liczbę 2500 w 2022 r., z czego ponad dwie trzecie dotyczyło towarów, a reszta to ograniczenia dotyczące inwestycji i usług.

Ograniczenia dotyczące eksportu do Chin wysokiej klasy układów scalonych i urządzeń do ich wytwarzania już od 2021 r. doprowadziły do dramatycznego spadku importu chińskich układów scalonych. Całkowity wolumen eksportu układów scalonych i urządzeń do ich wytwarzania z USA do Chin spadł o -33% między  IV kwartałem 2021 r. a IV kwartałem 2022 r. Po wprowadzonejh w zeszłym roku kontroli eksportu, udział sprzedaży maszyn i sprzętu transportowego w eksporcie ze Zjednoczonego Królestwa do Chin spadł z 43% poprzednio do 27% w marcu 2023 r. (w ujęciu rocznym).

Ponieważ rywalizacja geopolityczna między USA a Chinami nie zmniejsza się, to w jej następstwie możliwe jest wprowadzenie przez USA kontroli eksportu w nowych sektorach i gałęziach przemysłu (poprzez wydanie tzw. „Foreign Direct Product Rules”]). Mogą to być biofarmaceutyki (obszar, w którym Chiny są w dużym stopniu uzależnione od amerykańskiej własności intelektualnej), materiały biotechnologiczne, informacje techniczne i sprzęt laboratoryjny (który amerykańskie firmy dostarczają w znacznych ilościach chińskim zakładom), a nawet produkty rolne (np. nasiona).

Diagram 1: Środki bezpieczeństwa gospodarczego stosowane obecnie i będące przedmiotem dyskusjiŚrodki bezpieczeństwa gospodarczego stosowane obecnie i będące przedmiotem dyskusji

[China = Chiny; US = USA; EU = UE; UK = Zjednoczone Królestwo; Japan = Japonia; Australia = Australia; South Korea = Korea Południowa; Inbound investment screening = Badania poprzedzające inwestycji przychodzących; Outbound investment screening = Badania poprzedzające inwestycji wychodzących; Export controls = Kontrola eksportu; Procurement restrictions = Ograniczenia w zamówieniach publicznych; Sanctions = Sankcje; Anti-coercion policy = Polityka przeciwdziałania przymusowi; Supply-chain resilience policies = Polityki w zakresie odporności łańcucha dostaw; Data protection and cybersecurity = Ochrona danych i cyberbezpieczeństwo; Institutionalization = Instytucjonalizacja; Industral strategy = Strategia przemysłowa; Strong = Mocny; Moderate = Umiarkowany; Weak = Słaby; Under discussion = W trakcie dyskusji; None = Żaden]

Źródła: Merics, Allianz Research. Uwaga: * Niewielkie ograniczenia obowiązują w przypadku zagranicznych banków, produkcji broni i narkotyków, ale są to pozostałości po procesach otwierania gospodarczego, a nie pełnoprawna polityka monitorowania inwestycji wychodzących

Pełne wdrożenie w opinii Allianz Trade zajmie trochę czasu, biorąc pod uwagę potencjalne luki, ale sektor prywatny już zmniejsza swoją ekspozycję. Jak wskazała PIIE[3], ograniczenia realizowanych za granicą inwestycji byłyby trudne do wdrożenia i prawdopodobnie stworzyłyby wiele luk. Na przykład zachodnie firmy nadal mogą inwestować w chinach w zakazane (przez rządy swoich krajów) sektory krytyczne za pośrednictwem swoich zagranicznych spółek zależnych lub za pośrednictwem Hongkongu.

Na razie rządy wciąż balansują pomiędzy chęcią ograniczenia transferu technologii do Chin a obawami sektora prywatnego, który ma duży udział w chińskich inwestycjach. Stany Zjednoczone[4] prawdopodobnie jako pierwsze wprowadzą swój własny system przeglądu inwestycji wychodzących do Chin jeszcze tej jesieni (tak zwany „odwrotny CFIUS”, odnoszący się do Komisji ds. Inwestycji Zagranicznych Departamentu Skarbu, która dokonuje przeglądu inwestycji przychodzących), a\ inne kraje G7 prawdopodobnie pójdą w ich ślady. W Stanach Zjednoczonych ponadpartyjna ustawa (China Competition 2.0 Bill) ma duże szanse na przyjęcie przez Kongres już we wrześniu lub październiku (po kilku nieudanych próbach w poprzednich latach). Głównymi branżami branymi pod uwagę byłyby mikroprocesory, niektóre rodzaje sztucznej inteligencji związane z wojskiem i nadzorem oraz obliczenia kwantowe, ale można by również uwzględnić sektory biotechnologii i energii odnawialnej. UE napotyka pewne ograniczenia w odniesieniu do istniejącego rozdrobnionego systemu kontroli bezpośrednich inwestycji zagranicznych (gdyż realizowanego na poziomie państw członkowskich), a zatem prawdopodobnie będzie działać wolniej.

Dwukierunkowe przepływy inwestycyjne między Chinami a Zachodem już wykazują tendencję spadkową. Pomimo pewnego przyspieszenia w 2021 r., bezpośrednie inwestycje zagraniczne napływające z Chin spadły o -77% w stosunku do szczytowego poziomu w 2016 r., do 46 mld EUR, ze względu na wprowadzone w największych krajach europejskich kontrole poprzedzające inwestycje. Do 2020 r. blisko 60% inwestycji przychodzących z Chin do Europy było realizowanych w Niemczech, Wlk. Brytanii i Francji, a od 2021 r. także z Holandii (po dużym przejęciu w tym kraju zrealizowanym przez biznes z Chin). Na Europę Środkowo-Wschodnią przypada tylko około 10% wszystkich chińskich inwestycji w Europie. Większość chińskich inwestycji przychodzących jest dokonywana w sektorze motoryzacyjnym i produktach konsumenckich, ale na popularności zyskują również sektory takiej jak ITC (technologie internetowe i komunikacyjne), biotechnologia, farmaceutyka i sektor ochrony zdrowia.

Trend napływu inwestycji z Chin do Europy prawdopodobnie będzie spadkowy nie tylko ze względu na nowe regulacje europejskie (m.in. dotyczące zamówień publicznych i subsydiów zagranicznych), ale także ze względu na wzmocnioną kontrolę poszczególnych krajów. W 2022 r. Niemcy, Włochy i Zjednoczone Królestwo zablokowały już kilka chińskich inwestycji w tzw. branże strategiczne.

Większość państw UE uchwaliła już przepisy chroniące ich bezpieczeństwo narodowe. W Niemczech obowiązuje ustawa o handlu zagranicznym i płatnościach (Aussenwirtschaftsgesetz) oraz rozporządzenie w sprawie handlu zagranicznego i płatności (Aussenwirtschaftsverordnung (AWV)), które dotyczą takich sektorów, jak środki ochrony indywidualnej (PPE), sztuczna inteligencja, technologia kwantowa, robotyka i jazda autonomiczna. We Francji zasady kontroli bezpośrednich inwestycji zagranicznych są określone w Code monétaire et financier i dotyczą wrażliwych sektorów, w tym energetyki, infrastruktury krytycznej, bezpieczeństwa żywności, transportu, prasy drukowanej, obrony, przestrzeni kosmicznej, sztucznej inteligencji, robotyki, cyberbezpieczeństwa i zdrowia publicznego. We Włoszech napływające bezpośrednie inwestycje zagraniczne są kontrolowane przez Golden Power Law. W Holandii w 2022 r. holenderski Senat przyjął międzysektorową ustawę o monitorowaniu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (Wet veiligheidstoets investeringen, fusies en overnames), która dotyczy inwestycji w obszarze (bardzo) wrażliwych technologii. Zjednoczone Królestwo zmieniło swój system przeglądu inwestycji zagranicznych, uchwalając Prawo o bezpieczeństwie narodowym i inwestycjach (ustawa NSI) z 2021 r. Jest w niej 17 sektorów, w których kontrolowane są inwestycje zagraniczne, głównie dotyczące produktów wysokich technologii.

Także inwestycje przenoszone do Chin wykazują od 2016 r. tendencję spadkową (Wykres 1), na czele z gwałtownym wycofaniem się ze Stanów Zjednoczonych. Na przykład wielkość bezpośrednich inwestycji zagranicznych realizowanych w Chinach przez podmioty ze Zjednoczonego Królestwa wyniosła blisko 11 mld GBP w 2021 r. (-15% w porównaniu z 2018 r.), czyli 0,6% wszystkich bezpośrednich inwestycji zagranicznych wychodzących ze Zjednoczonego Królestwa. Z drugiej strony, suma bezpośrednich inwestycji zagranicznych napływających z Chin do Zjednoczonego Królestwa wyniosła „zaledwie” 5 mld GBP, czyli 0,3% całkowitego zasobu bezpośrednich inwestycji zagranicznych napływajacych do Zjednoczonego Królestwa.

Wykres 1: Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Chin z krajów G7 (mld USD)

Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Chin

[US = USA; Canada = Kanada; France = Francja; Germany = Niemcy; UK = Zjednoczone Królestwo; Japan = Japonia; Italy = Włochy]

Źródła: Refinitiv Datastream, NBS, Allianz Research

Dużym problemem nie są całkowite przepływy bezpośrednich inwestycji zagranicznych, ale raczej dostawy krytycznych materiałów w przypadku możliwego odwetu ze strony Chin. Ograniczenia dotyczące inwestycji wychodzących do Chin w perspektywie krótkoterminowej będą wąskie, ale z czasem będą rozszerzane. Sektor prywatny będzie więc prawdopodobnie ograniczał aktywne inwestycje w Chinach (bezpośrednie inwestycje zagraniczne i Inwestycje typu venture capital) na rzecz pasywnego kanału realizowania inwestycji (kupowanie papierów wartościowych). Jeśli ograniczenia zostaną skoordynowane i wdrożone przez główne kraje lub większe obszary gospodarcze, zmniejszy to luki i stworzy ważne bariery regulacyjne dla przepływów inwestycyjnych do Chin.

Długoterminowe szkody dla chińskiej gospodarki mogą być znaczne, nawet jeśli ograniczenia dotyczą tylko kilku sektorów. Chociaż chiński przemysł zwiększył swoją samodzielność, ekosystem nadal korzysta z technologii i know-how przywiezionych z Zachodu, zwłaszcza w dziedzinie ICT, farmaceutycznej i biotechnologicznej. Zachodnie restrykcje mogą zatem zaostrzyć spowolnienie chińskiej produktywności w nadchodzących latach, w czasie gdy wzmożona interwencja państwa i ingerencja polityczna (centralne planowanie) powodują coraz częstszą niewłaściwą alokację zasobów i odbijają się na wynikach dużych firm.

Jednak odwet w przyszłości ze strony Chin również potencjalnie wyrządziłby poważne szkody zachodnim gospodarkom, nawet jeśli byłby ograniczony, zarówno pod względem skali jak i swojej branżowej selektywności. Niedawno Chiny złagodziły niektóre ograniczenia importowe dotyczące niektórych towarów importowanych z Australii (bawełny, miedzi i węgla), wprowadzone wcześniej w następstwie wieloletniego sporu dwustronnego. Stawka (tych ograniczeń eksportowych ze strony Chin) jest wysoka dla Europy, ponieważ to Chiny są dominującym dostawcą surowców krytycznych niezbędnych do zielonej transformacji (fotowoltaika etc). Ograniczenia eksportu surowców krytycznych przez kraje je produkujące drastycznie wzrosły w ciągu ostatnich 15 lat, nie wspominając już o uchwalonej przez UE ustawie o surowcach krytycznych. Nowe ograniczenia we wzajemnych inwestycjach i przepływie technologii oraz surowców mogą poważnie zakłócić kluczowe branże, doprowadzić do niedoborów kluczowych produktów i wpłynąć na znaczne podniesienie cen.

[1] Przemówienie przewodniczącej na temat stosunków UE-Chiny (europa.eu)

[2] Rząd Zjednoczonego Królestwa wzmocnił kontrole eksportu poprzez wzmocnione kontrole wojskowych użytkowników końcowych wprowadzone w maju 2022 r. oraz nową ustawę o bezpieczeństwie narodowym i inwestycjach wdrożoną 4 stycznia 2022 r.

[3] Nowe reguły ograniczające amerykańskie inwestycje w Chinach będą trudne do wdrożenia | PIIE

[4] Administracja rozważa wprowadzenie ograniczeń lub wymogów notyfikacyjnych w odniesieniu do inwestycji USA w niektóre podmioty zaangażowane w podzbiór pewnych kluczowych zaawansowanych technologii, które mają krytyczne znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.

Rola link buildingu w pozycjonowaniu stron www

Pozycjonowanie stron www to istotny aspekt marketingu internetowego, który pozwala na poprawę widoczności strony w wynikach wyszukiwania. Jednym z kluczowych elementów skutecznej strategii pozycjonowania, jest link building. Dzięki niemu strona www może zyskać większą popularność oraz autorytet.

Celem tego artykułu jest przybliżenie roli link buildingu w pozycjonowaniu stron www. Omówimy podstawy wspomnianego procesu, strategie, najlepsze praktyki, a także potencjalne pułapki. Dodatkowo, zajmiemy się tematem linkowania wewnętrznego oraz różnymi rodzajami linków zewnętrznych. Agencja 1stplace.pl zaprasza do zapoznania się z artykułem.

Podstawy link buildingu

Backlink to link prowadzący na Twoją witrynę ze źródeł zewnętrznych. Link building polega na zdobywaniu wspomnianych backlinków i odgrywa ważną rolę w pozycjonowaniu stron www. 

Profil linków może być budowany różnymi sposobami. Linki mogą powstać naturalnie (kiedy ktoś samodzielnie linkuje do Twojej strony), być uzyskiwane poprzez umieszczanie odnośników w komentarzach, na blogach lub forach, a także poprzez publikację artykułów sponsorowanych. Pamiętaj jednak, że linki słabej jakości, nietematyczne  mogą zaszkodzić Twojej stronie.  

Dobrym rozwiązaniem może okazać się wsparcie agencji e-marketingowej. Agencje SEO zapewniają fachową pomoc z zakresu link buildingu i szeroko pojętego pozycjonowania. 

Rola link buildingu w pozycjonowaniu stron www

Link building umożliwia poprawę widoczności strony w wynikach wyszukiwania. Wyszukiwarki takie jak Google traktują backlinki jako „głosy” na rzecz Twojej strony. Im więcej jakościowych linków prowadzi na Twoją witrynę, tym ma ona większe szanse na zajęcie topowych pozycji. Linki mogą także wpływać na autorytet i wiarygodność strony, co jest szczególnie ważne w niektórych dziedzinach, takich jak medycyna czy finanse.

Rodzaje linków zewnętrznych: dofollow, nofollow

Linki zewnętrzne mogą mieć różne atrybuty, które wpływają na to, jak są traktowane przez wyszukiwarki. Wyróżniamy linki dofollow, nofollow, sponsored, user generated content. 

  • Dofollow: Link dofollow (https://1stplace.pl/blog/dofollow-czym-jest-jak-link-dofollow-wplywa-na-seo/) to odnośnik, który mówi wyszukiwarkom, że powinny go śledzić i uwzględnić w algorytmach rankingowych. Są one bardzo wartościowe dla SEO.
  • Nofollow: Ten atrybut mówi wyszukiwarkom, aby nie śledziły linku. Atrybuty nofollow często stosowane są na forach lub w sekcjach komentarzy, aby zapobiec spamowaniu. Takie odnośniki nie przekazują „link juice” (wartości SEO), ale mogą pomóc w generowaniu ruchu na stronę.
  • Sponsored: Ten atrybut jest stosowany do oznaczenia linków, które powstały w wyniku płatnej umowy, na przykład sponsorowanych postów.
  • UGC (User Generated Content): Ten atrybut jest stosowany do oznaczenia linków generowanych przez użytkowników, na przykład w sekcjach komentarzy lub forach.

Zrozumienie różnych typów linków zewnętrznych może pomóc w skutecznym budowaniu linków i poprawie widoczności strony w wynikach wyszukiwania.

Strategie link buildingu

Link building, przede wszystkim zdobywanie linków dofollow, to proces, który wymaga strategicznego podejścia. Poniżej przedstawiamy kilka sprawdzonych metod, które będą pomocne w zdobyciu jakościowych linków zewnętrznych. 

  • Tworzenie wartościowego i unikalnego contentu: O jakości Twojej strony decyduje w dużej mierze treść, jaką na niej publikujesz. Jeśli Twoje teksty są unikalne, interesujące i dostarczają wartości użytkownikom, istnieje większa szansa, że inne strony będą do nich linkować. Może to obejmować blogi, artykuły, infografiki, filmy, podcasty i wiele innych.
  • Wymiana linków i guest blogging: Wymiana linków z innymi stronami o podobnej tematyce może być skutecznym sposobem na budowanie sieci backlinków. Guest blogging, czyli publikowanie artykułów na innych stronach z linkiem do Twojej witryny, jest inną dobrą strategią. Pamiętaj jednak, aby zawsze dążyć do tworzenia wartościowej treści, która będzie przydatna dla czytelników.
  • Wykorzystanie mediów społecznościowych i forów: Media społecznościowe i fora dyskusyjne to doskonałe platformy do promowania Twojego contentu i zdobywania linków. Możesz na przykład udostępniać swoje posty na mediach społecznościowych, udzielać się na forach branżowych i odpowiednio linkować do swojej strony.
  • Badanie i analiza konkurencji: Zrozumienie, jakie strategie link buildingu stosują konkurenci, może dostarczyć Ci cennych informacji. Możesz za pomocą narzędzi SEO zweryfikować, skąd pochodzą linki prowadzące na strony konkurencji i zastanowić się, czy możesz zdobyć odnośniki z tych samych źródeł.

Pamiętaj, że każda strategia link buildingu powinna być dostosowana do Twojej konkretnej sytuacji i celów. Skuteczne strategie link buildingu zawsze będą skupiać się na tworzeniu wartości dla użytkowników, a nie tylko na zdobyciu jak największej liczby linków.

Potencjalne problemy i pułapki link buildingu

Podczas budowania profilu linków, powinieneś być świadomy potencjalnych problemów i pułapek, które mogą wpływać na efektywność Twojej strategii SEO. Oto kilka z nich:

  • Niskojakościowe linki: Nie wszystkie linki są równie wartościowe. Linki z niepowiązanych tematycznie stron, stron o niskiej jakości lub stron, które są znane z nadmiernego linkowania, mogą mieć negatywny wpływ na widoczność Twojej strony. 
  • Spamowanie linkami: Linki w komentarzach, na blogach, forach dyskusyjnych czy w mediach społecznościowych, które nie dostarczają wartości użytkownikom, często postrzegane są jako spam. To nie tylko nie pomaga w SEO, ale może zaszkodzić reputacji Twojej strony.
  • Nadmierne optymalizowanie (Over-optimization): Choć SEO jest ważne, nadmierna optymalizacja pod kątem wyszukiwarek może przynieść więcej szkody niż pożytku. Zbyt duża liczba słów kluczowych, nadmierne linkowanie, czy tworzenie nienaturalnego contentu, mogą skutkować karą.
  • Nieaktualizowanie strategii: Algorytmy wyszukiwarek wciąż są aktualizowane, co oznacza, że coś, co działało jakiś czas temu, może nie działać dzisiaj. Ważne jest, aby regularnie aktualizować swoją strategię link buildingu i dostosowywać ją do najnowszych wytycznych i najlepszych praktyk SEO.

Pamiętaj, że budowanie linków to proces długoterminowy, który wymaga ciągłego monitorowania i dostosowywania.

Najlepsze praktyki link buildingu

Najważniejsze jest skupienie się na jakości, a nie liczbie linków. Budowanie relacji z innymi stronami i tworzenie wartościowego contentu są ważniejsze niż zdobycie jak największej liczby linków (zwłaszcza linków słabej jakości). Regularna analiza i monitorowanie efektów działań link buildingu to klucz do zrozumienia, które działania przynoszą największe korzyści i jak można je zoptymalizować.

Linkowanie wewnętrzne

Linkowanie wewnętrzne jest równie ważne, co budowanie linków zewnętrznych. Linkowanie wewnętrzne polega na tworzeniu linków pomiędzy podstronami Twojej witryny. Dobrze zaplanowana struktura takich odnośników pomoże wyszukiwarkom lepiej zrozumieć zawartość Twojej strony i poprawi rankingi SEO, będzie też ułatwieniem dla użytkowników.  

Podsumowanie

Link building jest kluczowym elementem strategii SEO i ma duże znaczenie dla poprawy widoczności strony w wynikach wyszukiwania. Chociaż istnieją różne strategie i metody link buildingu, najważniejsze jest skupienie się na jakości linków i tworzeniu wartościowych treści. Regularna analiza i monitorowanie to kolejne, istotne działanie. 

Zysk netto Grupy Kino Polska w 1 kw. 2023 r. wzrósł o 6% r/r do 13,5 mln zł, przychody sięgnęły 70,7 mln zł

  • W 1 kw. 2023 r. Grupa Kino Polska odnotowała przychody na poziomie 70,7 mln zł (+6,5% r/r), przy wzroście wpływów zarówno z emisji, jak i z reklam.
  • Zysk netto Grupy w pierwszym kwartale bieżącego roku wyniósł 13,5 mln zł (+6,0% r/r), a wynik EBITDA 31,4 mln zł (+4,3% r/r).
  • Rentowność netto Grupy wyniosła 19,0%, podobnie jak rok wcześniej.
  • Na koniec 1 kw. 2023 r. Grupa dysponowała nadwyżką finansową w wysokości 26,0 mln zł.
  • Przychody z emisji zwiększyły się o 9,3% r/r i stanowiły 54,5% całkowitej sprzedaży Grupy. Wpływy z reklam wzrosły o 1,0% r/r, a ich udział w przychodach ogółem stanowił 34,0%.
  • Przychody na rynkach międzynarodowych wyniosły 23,4 mln zł (+1,8% r/r) i stanowiły 33,1% całkowitych przychodów Grupy.
  • Marża EBITDA wyniosła 44,4%, wobec 45,4% rok wcześniej.
  • Średni udział kanałów Grupy w oglądalności widowni komercyjnej w 1 kw. 2023 r. wyniósł 2,56% (SHR%, All 16-59, live), tj. o 5,0% mniej r/r, co częściowo wynika ze zmiany standardu nadawania telewizji naziemnej.

– W pierwszym kwartale bieżącego roku odnotowaliśmy wzrosty wszystkich kluczowych wskaźników finansowych. Zwiększyliśmy przychody zarówno z emisji jak i z reklamy, pomimo niepewnej sytuacji na rynku. Intensywnie rozwijał się kanał Zoom TV, który, dzięki doborowi odpowiednich treści – nowych premierowych propozycji oraz własnych produkcji – zwiększył swoją oglądalność o ponad 20% rok do roku. To przełożyło się na wzrost przychodów z tego segmentu. Sprzedaż reklam rozwijamy także na rynkach międzynarodowych. Oferujemy czas reklamowy na kanałach marki FilmBox w Czechach. Odnotowaliśmy wzrost przychodów z tej działalności o 40% rok do roku – informuje Katarzyna Woźnicka, członkini zarządu Grupy Kino Polska, CFO Kino Polska TV S.A. oraz SPI International B.V.

Największe przychody w 1 kw. 2023 r. odnotował (łącznie z emisji i reklamy) segment Kanały filmowe marki FilmBox i kanały tematyczne, który wygenerował w Polsce i na rynkach międzynarodowych przychody w wysokości 39,7 mln zł (+13,1% r/r). Wyższe wpływy z emisji to efekt wzrostu przychodów na rynkach takich jak Polska, Bułgaria, Węgry oraz kraje Półwyspu Bałkańskiego. Z kolei dynamiczny przyrost przychodów z reklamy jest skutkiem wzrostu na rynkach polskim i czeskim.

Kanał Zoom TV powiększył przychody o ponad 28% r/r wobec poprzedniego roku, osiągając sprzedaż reklam na poziomie 5,6 mln zł za sprawą rosnącej oglądalności, będącej efektem atrakcyjnej oferty programowej. Wyraźny wzrost odnotowano w segmencie Produkcja kanałów telewizyjnych. Wygenerował on w 1 kw. 2023 r. przychody w wysokości 1,7 mln zł, tj. niemal tyle ile w całym 2022 r.

Stopklatka w 1 kw. 2023 r. zanotowała spadek przychodów w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego, co jest częściowo efektem ubiegłorocznych zmian regulacyjnych. Segment ten osiągnął 9,8 mln zł sprzedaży z reklam, tj. mniej o 9,7% r/r. Sprzedaż niższą o 18% r/r odnotowano także w przypadku segmentu Kanały marki Kino Polska.

Sprzedaż praw licencyjnych przyniosła 5,6 mln zł, tj. mniej o 16,5% r/r. Wynika to z faktu, że treści nabywane przez Grupę w tym okresie wzmacniały główne ramówki kanałów własnych Grupy, przyczyniając się do wzrostów przychodów z emisji jak i reklamy. Licencje w mniejszym niż rok wcześniej zakresie trafiały natomiast do podmiotów zewnętrznych.

– Grupa Kino Polska równolegle oferuje operatorom treści dostępne linearnie oraz w wersji cyfrowej. Dążymy do tego by być dla operatorów partnerem dostarczającym kompleksową usługę, dzięki której ich abonenci, i jednocześnie nasi widzowie, będą mogli oglądać atrakcyjne treści wszędzie, na dowolnym urządzeniu, w ramach jednego rachunku u swojego operatora. Widzimy znaczne możliwości wzrostu dzięki dystrybucji naszych treści cyfrowych w modelu B2B –  dodaje Bogusław Kisielewski, prezes Grupy Kino Polska.

W 1 kwartale 2023 r. kanały Grupy Kino Polska osiągnęły łącznie 2,56% udziału w oglądalności widowni komercyjnej, co oznacza spadek o 5% w porównaniu z tym samym okresem 2022 r. (SHR%, All 16-59, live).

Stopklatka osiągnęła udział w oglądalności widowni komercyjnej na poziomie 1,19% (-12% r/r) (SHR%, All 16-59, live), a drugi kanał naziemny Grupy – Zoom TV 0,65%, co oznacza wzrost o 23% r/r (SHR%, All 16-59). Kanał Kino Polska uzyskał udział w oglądalności widowni komercyjnej na poziomie 0,41% (-16% r/r) (SHR%, All 16-59, live), a drugi kanał z segmentu tej marki – Kino Polska Muzyka 0,05% (SHR%, All 16-59; live) (-29% r/r). Kino TV natomiast osiągnął udział w oglądalności widowni komercyjnej na poziomie 0,26%, co oznacza wzrost o 8% r/r (SHR%, All 16-59, live).

Indeksy PMI dla strefy euro

Przemysł słabnie, usługi trzymają się mocno. Maj jest kolejnym miesiącem pogłębiania się tej rozbieżności. Można to odczytać ze wstępnych wskaźników PMI za maj dla strefy euro. PMI dla przemysłu spadł do 44,6 wobec 45,8 miesiąc wcześniej. Tak niska wartość jest negatywnym zaskoczeniem i pokazuje, że spowolnienie w przemyśle się pogłębia. To sektor produkcyjny jest hamulcem dla gospodarek strefy euro i wzrostu PKB.

Wskaźnik dla usług wyniósł 55,9 wobec 56,2 w kwietniu. Wskaźnik utrzymuje się na wysokich poziomach, lecz jego wzrost zastopował. Odczyty są ważne w kontekście inflacji, która w ostatnim czasie utrzymana była w dużej mierze przez usługi. Wydaje się, że presja inflacyjna w sektorze usług nadal się utrzymuje.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski