Spadki na rynku inwestycyjnym w regionie EMEA i CEE po I kw. 2023 r. Polska wciąż liderem w Europie Środkowo-Wschodniej

W pierwszym kwartale 2023 r. wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej wyniósł 1,3 mld euro i spadł o ok. 58% w porównaniu do roku ubiegłego. Jest to nieznacznie lepszy wynik od danych z regionu EMEA, które wykazały spowolnienie rynku o 62%. Jak wynika z najnowszego raportu Colliers, podsumowującego I kw. na rynku inwestycyjnym, Polska, mimo spadku inwestycji, nadal była atrakcyjną lokalizacją dla inwestorów i zakończyła I kw. z 50% udziałów w wolumenie regionu CEE na poziomie 650 mln euro. Eksperci Colliers prognozują początek odbicia na rynku w czwartym kwartale 2023 r.

Jak kształtują się wolumeny w regionach EMEA i CEE

Kryzysy bankowe w Europie i USA spotęgowały dotychczasowe obawy inwestorów związane z wysoką inflacją, podwyżkami stóp procentowych, słabym wzrostem gospodarczym i ryzykiem geopolitycznym. Obecnie całkowite koszty finansowania wynoszą 5-6%, co wynika ze znacznie wyższych stóp procentowych niż 12 miesięcy temu.

W efekcie wolumeny na rynkach Europy kształowały się następująco: Niemcy odnotowali jeden z najsłabszych kwartałów otwierających rok od ponad dekady (w siedmiu największych miastach nastąpił niemal całkowity zastój w transakcjach, który prawdopodobnie utrzyma się w drugim kwartale, ponieważ kupujący i sprzedający próbują ustalić nowy poziom cen rynkowych obecnych realiach), zaś wartości inwestycji we Francji i Hiszpanii spadły o ponad jedną trzecią w porównaniu z I kw. 2022 r. W przypadku regionu Europy Środkowo-Wschodniej wolumeny były jednymi z najniższych odnotowanych od czasu globalnego kryzysu finansowego. Polska, mimo spadków, posiada 50% udziału w wolumenie wszystkich transakcji za I kw. 2023 r., natomiast Czechy 31%. Z analizy wynika, że Rumunia i Bułgaria miały lepszy początek roku niż w 2021 i 2022 r.

– W przypadku Polski, pomimo mniejszych chęci inwestorów do zawierania transakcji w chwili obecnej, korekta wycen, nadal dobre funkcjonowanie rynku najmu oraz pozytywna dynamika podaży i popytu w średnim okresie na wszystkich głównych rynkach w kraju, powinny przyciągnąć nabywców, zwłaszcza z Europy Środkowo-Wschodniej i krajów bałtyckich oraz w dalszej kolejności sprzyjać powrotowi tradycyjnych nabywców z najbardziej ustabilizowanych rynków. Spodziewamy się, że sytuacja na rynku zacznie się normować pod koniec 2023 r. – mówi Piotr Mirowski, Senior Partner, Dział Doradztwa Inwestycyjnego w Colliers.

Nowe transakcje na rynkach

Pomimo zastoju inwestycyjnego nadal zawierane są transakcje transgraniczne o dużej wartości, czego przykładem może być zakup za 395 mln funtów (448 mln euro) wielofunkcyjnego obiektu St Katharine Docks w Londynie przez singapurską firmę City Developments Ltd (CDL).

W Europie Środkowo-Wschodniej to sektor przemysłowy i logistyczny wrócił do łask, tym samym odzyskując pozycję lidera i wyprzedzając sektor biurowy i handlowy w I kw. 2023 r. Do najważniejszych transakcji w regionie CEE należało zbycie przez Panattoni aktywów magazynowych o wartości ponad 300 mln euro w Polsce oraz sprzedaż portfela supermarketów w Czechach i Słowacji za ponad 200 mln euro przez spółkę Trei.

Przyszłość

Globalne perspektywy pozostają dość mieszane: inwestorzy mają większą jasność co do inflacji, ale nie musi to oznaczać, że znane są im zagrożenia związane z kryzysem bankowym i potencjalną zapaścią kredytową w zaawansowanych gospodarkach. Inne kryzysy geopolityczne i związane z COVID wciąż wywierają wpływ na rynki, co wyjaśnia, dlaczego globalne perspektywy gospodarcze, wraz z przewidywaniami dla CEE-6, nieco się pogorszyły w porównaniu z sytuacją sprzed kilku miesięcy. Niemniej jednak, dopóki żadne wydarzenie zewnętrzne nie spowoduje istotnego spadku aktywności gospodarczej w strefie euro, spodziewane jest, że w długim okresie kraje Europy Środkowo-Wschodniej będą nadal przewyższać swoich zachodnich partnerów atrakcyjnością zwrotów i  potencjalne makroekonomicznym dzięki funduszom unijnym i atrakcyjnemu otoczeniu biznesowemu.

Rozmyta odpowiedzialność i rutynowe API

Dane osobowe 37 milionów klientów amerykańskiego T-Mobile – należące do nich adresy rozliczeniowe, adresy e-mail oraz daty urodzenia – dostały się w ręce cyberprzestępców. Stało się to w wyniku ataku na jeden z niezabezpieczonych odpowiednio interfejsów API należących do tego telekomunikacyjnego giganta. Jak to możliwe? Są to skutki zaniedbań firm w zakresie zabezpieczania i zapobiegania nieautoryzowanym dostępom do API. Dziś trzeba traktować tę kwestię priorytetowo.

Interfejsy programowania aplikacji są jak układ nerwowy, który umożliwia przesyłanie i odbieranie danych między różnymi systemami, takimi jak sieć internetowa, różne aplikacje czy urządzenia Internetu rzeczy (IoT). Dzięki API mamy możliwość korzystania z ogromnych zasobów danych i funkcji typowych dla cyfrowej gospodarki. Do niedawna niestety zabezpieczanie tego obszaru postrzegane było jako sprawa drugorzędna. Dziś ta taktyka zaczyna przynosić niebezpieczne skutki. I pomimo tego, że wspomniany incydent naruszenia API w T-Mobile mógł skończyć się dużo gorzej – finalnie nie wyciekły hasła, kody PIN i inne informacje dotyczące kont finansowych klientów, to nigdy nie powinno dojść do takiego zaniedbania.

Rutynowe API

Problem z bezpieczeństwem API, z którym boryka się wiele organizacji, polega na tym, że nie zawsze jest jasne, kto właściwie w firmie odpowiada za ten obszar. Zdarza się, że programiści rutynowo tworzą interfejsy do udostępniania danych, czasem nie mając pełnej wiedzy na temat cyberbezpieczeństwa. Popełniają więc błędy, które ułatwiają cyberprzestępcom pracę i umożliwiają kradzież danych.

– Zespoły ds. cyberbezpieczeństwa w firmach najczęściej nie mają żadnej kontroli i wiedzy nad tym, jak tworzone i wdrażane są w firmach API – mówi Mateusz Ossowski, CEE Channel Manager w firmie Barracuda Networks, która jest producentem rozwiązań z obszaru bezpieczeństwa IT. – W rezultacie stają się one niezabezpieczonymi punktami końcowymi. Wiele z nich jest na szczęście tworzonych na potrzeby wewnętrzne.

Zdarza się jednak, że do naruszenia dochodzi właśnie przez API, które omyłkowo zostało wystawione na świat, choć powinno być przeznaczone do użytku wewnętrznego. Dlatego obie wersje muszą być traktowane z jednakową uwagą przez ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Wystarczy bowiem naprawdę niewiele, aby zespoły deweloperskie udostępniły wewnętrzne API użytkownikom spoza organizacji.

Zombie API

Dobrą strategią staje się zwiększenie poziomu odpowiedzialności za bezpieczeństwo API przez programistów. Jednak liczbę utworzonych do tej pory interfejsów API można mierzyć w milionach. Wiele z nich tworzy tzw. zbiór „Zombie API”, który składa się z interfejsów porzuconych przez zespoły programistów, acz nadal zapewniających dostęp do danych.

Znalezienie i zabezpieczenie wszystkich punktów końcowych API, które zostały kiedykolwiek utworzone, należy więc nadal do obowiązków zespołów ds. bezpieczeństwa cybernetycznego. Niezależnie od tego, kto w organizacji jest ostatecznie odpowiedzialny za bezpieczeństwo API, pewne jest, że nie poświęca się temu zagadnieniu wystarczająco dużo uwagi. Podobnie jak niezabezpieczonym odpowiednio aplikacjom internetowym, których jednak jest znacznie mniej niż API. Niestety wiedza na ten temat kuleje i możemy się spodziewać, że skutki zaniedbań w tym zakresie mogą się kumulować nie tylko w 2023 roku, ale i w kolejnych latach.

DB Energy po III kw. roku obrotowego 2022-23 z 7,4 mln zł ETBIDA i 2,8 mln zł zysku netto

Spółka DB Energy, oferująca kompleksowe usługi efektywności energetycznej dla przemysłu, w III kwartale roku obrotowego 2022/2023 (I kw. br.) osiągnęła ponad 16,4 mln zł przychodów ze sprzedaży, blisko 3,1 mln zł zysku EBITDA i 1,5 mln zł zysku netto. Na koniec okresu DB Energy dysponowała środkami pieniężnymi w kwocie 6,6 mln zł. Na wyniki finansowe miała wpływ realizacja kolejnych etapów projektów inwestycyjnych w modelu Generalnego Wykonawstwa, a także rozliczenie oszczędności na projekcie w modelu ESCO dla Słodowni Soufflet oraz rozliczenie części działań doradczych realizowanych przez Willbee Energy GmbH.

Wyniki finansowe osiągnięte przez DB Energy w trzecim kwartale roku obrotowego 2022/2023 są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Zrealizowaliśmy zarówno zakładane cele operacyjne działalności DB Energy, jak i poczyniliśmy kolejne kroki na rynku kapitałowym przenosząc notowania na Główny Rynek GPW w Warszawie. W minionym okresie prowadziliśmy m.in. projekt modernizacji elektrociepłowni dla Schumacher Packaging Grudziądz o wartości 43,4 mln zł, a także projekt dotyczący instalacji wysokosprawnej kogeneracji o wartości 21,8 mln zł. Realizowaliśmy także projekt inwestycyjny dla Żabka Polska o szacowanych nakładach 16 mln zł. – komentuje Łukasz Feldman, CFO DB Energy.

Obecnie Grupa DB Energy realizuje i rozlicza 5 projektów w modelu ESCO, których nakłady inwestycyjne na realizację wynoszą łącznie 35 mln zł (obejmuje to nakłady poniesione oraz przyszłe nakłady inwestycyjne). DB Energy jest zaangażowana w kilku procesach negocjacyjnych, które mogą skutkować zawarciem umów na realizację projektów ESCO w kolejnych kwartałach br. w ramach współpracy z SUSI Partners.

Inwestycje z obszaru poprawy efektywności energetycznej w przemyśle cieszą się obecnie rosnącym zainteresowaniem ze strony potencjalnych kontrahentów. Znaczna część przedsiębiorstw wyraża zainteresowanie projektami służącymi ograniczeniu kosztów poprzez optymalizację zużycia energii. Dotyczy to w szczególności projektów, które Grupa DB Energy realizuje w modelu ESCO, tj. pełniąc zarówno funkcję generalnego wykonawcy, jak również oferując finansowanie. – dodaje Łukasz Feldman.

W ostatnich miesiącach DB Energy realizuje także kolejne kroki na rynku kapitałowym. W II kwartale 2023 roku Spółka z sukcesem zakończyła Ofertę Publiczną pozyskując 10,8 mln zł brutto, które przeznaczy na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym w formule ESCO, intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją oraz kontynuację prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej.

Facebook ukarany rekordową karą. „Firmy powinny być rozliczane z przestrzegania umów”

Właściciel Facebooka, Meta, został ukarany grzywną w wysokości 1,2 miliarda euro (1 miliard funtów) za niewłaściwe obchodzenie się z danymi klientów podczas przesyłania ich między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Kara wyznaczona przez irlandzką Komisję Ochrony Danych Osobowych (DPC), jest największą grzywną nałożoną na mocy unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych.

Istotą tej decyzji jest wykorzystanie standardowych klauzul umownych (SCC) do przenoszenia danych z Unii Europejskiej do USA. Umowy prawne, przygotowane przez Komisję Europejską, zawierają zabezpieczenia zapewniające ciągłą ochronę danych osobowych podczas przesyłania ich poza Europę. Urzędnicy wskazują, że istnieją obawy, że przepływy danych wciąż narażają Europejczyków na słabsze amerykańskie przepisy dotyczące prywatności.

Duże firmy technologiczne zawarły z konsumentami umowy dotyczące obsługi i przetwarzania danych. Jest to zasada zaufania, z której powinny być rozliczane. Nie wystarczy powiedzieć, że przetwarzają dane w sposób bezpieczny, muszą one być przetwarzane w sposób zgodnie z przepisami dotyczącymi ochrony danych i prywatności – mówi Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.

Właściciel Facebooka już zapowiada, że odwoła się od „nieuzasadnionego i niepotrzebnego” orzeczenia. Kontrowersji dodaje fakt, że w 2013 roku były pracownik Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA, Edward Snowden, ujawnił, że amerykańskie władze wielokrotnie uzyskiwały dostęp do danych osobowych za pośrednictwem firm technologicznych, takich jak Facebook i Google.

Chociaż argumentowano, że dane przesyłane przez granice międzynarodowe są bezpieczne, nie możemy ignorować rozbieżności w poziomie prywatności utrzymywanym w różnych krajach. Jest to kolejne przypomnienie tego, jak pewna dwuznaczność dotycząca przetwarzania i ochrony danych prowadzi do złego zarządzania i kar na taką skalę. Jestem pewien, że nie będzie to ostatni raz, kiedy usłyszymy o firmach, które popełniły błąd – dodaje przedstawiciel Check Pointa.

Wprowadzenie 14. emerytur na stałe. Czy to poprawi sytuację seniorów?

Rada Ministrów przyjęła właśnie projekt ustawy, która wprowadzi wypłatę
tzw. czternastek na stałe. Po raz pierwszy „czternastka” została wypłacona w 2021 roku. W 2022 roku świadczenia otrzymało 7,7 mln osób, których emerytura nie przekraczała 2900 zł.[1] W przypadku osób, których świadczenie państwowe mieści się w granicach 2900-4188,44 zł emerytura była zmniejszana zgodnie z zasadą złotówka za złotówkę. Co zmieni wprowadzenie czternastek na stałe? Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM uważa, że 14. emerytury to tylko kropla w morzu senioralnych potrzeb i tak naprawdę obnaża niewydolność obecnego systemu emerytalnego

W 2021 roku czternastki były wypłacane w kwocie 1250,88 zł a w 2022 roku w kwocie
1338,44 zł (mowa tu o seniorach, których comiesięczne świadczenia nie przekroczyły
2900 zł). Nowe przepisy, które mają wprowadzić czternastki na stałe będą stosowane do emerytur i rent w systemie powszechnym, rolników, służb mundurowych, emerytur pomostowych, świadczeń i zasiłków przedemerytalnych, rent socjalnych, nauczycielskich świadczeń kompensacyjncyh, rodzicielskich świadczeń uzupełniających, świadczenia pieniężnego przysługującego cywilnym niewidomym ofiarom działań wojennych oraz rent inwalidów wojennych i wojskowych. Czy te zmiany poprawią sytuację finansową polskich emerytów?

Komentarz ekspercki
Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM

Najważniejsze tematy, które wymagają w tej chwili długofalowych i przemyślanych działań rządzących powinny dotyczyć palących kwestii związanych z niskimi emeryturami, coraz niższą stopą zastąpienia oraz szeregiem problemów, które wynikają z kwestii demograficznych. Dodatkowo, szalejąca inflacja szczególnie mocno uderza w sytuację finansową najuboższych osób, w tym emerytów.

Pamiętajmy, że polskie świadczenia emerytalne wciąż są jednymi z najniższych w Europie, choć ogólnie – na tle całego społeczeństwa – emeryckie gospodarstwa domowe nie są w złej sytuacji. Warto również dodać, że po obniżeniu wieku emerytalnego coraz większa liczba osób pobiera emerytury minimalne (w ciągu dziesięciu lat liczba tych osób wzrosła piętnastokrotnie). Stopa zastąpienia (a więc relacja przeciętnej wypłacanej emerytury względem średniej krajowej) jest coraz niższa. W 2018 roku wynosiła ona 56,4 proc., a za 20 lat będzie wynosiła ok. 38 proc. Wreszcie pamiętajmy, że dla utrzymania godziwego poziomu życia, poziom konsumpcji po przejściu na emeryturę nie powinien spaść o więcej niż 30 proc. A to oznacza to, że stopa zastąpienia powinna oscylować na poziomie minimum 70 proc. Tymczasem już dziś stopa zastąpienia w Polsce spadła poniżej 60 proc, za 20 lat będzie wynosiła 38 proc., a za 40 lat tylko 24 proc. Powyższe kwestie potrzebują solidnego planu ze strony rządzących. Trzynasta, czy czternasta emerytura to działania, które są tylko „plasterkiem”, który nie wyleczy i nie naprawi na stałe systemu emerytalnego. Takie działania, moim zdaniem, odwlekają problem w czasie, nie rozwiązując jego przyczyny. Potrzebne są wielowymiarowe prace nad tym, jak powinien wyglądać cały system emerytalny. Niestety od lat nie ma w Polsce rzetelnej debaty na temat całościowego planu działań związanego ze zmianami demograficznymi. Są jednorazowe „plasterki’, takie jak trzynastka i czternastka. A co będzie za rok, za dwa? Piętnastki, szesnastki?

Z najnowszego raportu Związku Przedsiębiorstw Finansowych, dotyczącego rynku Consumer Finance, wynika że 74,6 proc. Polaków ma świadomość, iż po przejściu na emeryturę wysokość świadczeń państwowych nie zapewni im odpowiedniego życia.[2] Jeszcze w 2018 roku podobnego zdania było 31,5 proc. ankietowanych, a to oznacza, że świadomość finansowo-emerytalna rośnie.

W mojej opinii trzeba zmienić całkowicie podejście do emerytur, które za 20-30 lat nie będą opierać się wyłącznie na świadczeniach z systemu państwowego. Emerytura przysłowiowego Kowalskiego będzie opierać się zatem na puzzlach, swoistego rodzaju klockach, które będą ją budować. Te klocki to róźne źródła finansowania (m.in. świadczenia z ZUS, PPK, PPE, IKE, IKZE, hipoteka odwrócona, lokaty, inwestycje dobrowolne), które będą tworzyły cały budżet seniora. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że budżet emeryta oparty tylko i wyłącznie na świadczeniach państwowych, społecznych, będzie po prostu niewydolny. Może warto spojrzeć kompleksowo na to, jak gromadzić aktywa podczas naszej aktywności zawodowej i jak skutecznie i efektywnie te aktywa spieniężać po przejściu w okres po zakończeniu pracy.

[1] https://www.pap.pl/aktualnosci/news,1572919,premier-rzad-przyjal-projekt-ustawy-wprowadzajacej-14-emeryture-na-stale oraz https://www.pap.pl/aktualnosci/news,1573036,trzynasta-emerytura-zus-wyplacil-swiadczenia.html

[2] Opinie gospodarstw domowych w zakresie tego, czy po przejściu na emeryturę wysokość świadczenia będzie zapewniała odpowiedni poziom życia (N=692). Źródło: Sytuacja na rynku consumer finance, badanie ZPF i IRG SGH.

 

Sprzedaż detaliczna w Polsce

Kolejny miesiąc spadku sprzedaży detalicznej w Polsce. Kwietniowy wskaźnik wyniósł 3,4% r/r, wobec 4,8% r/r w marcu. Jest to odczyt gorszy od prognoz (3,8%). Sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych (skorygowana o inflację) zaliczyła jednak spadek o 7,3% r/r. W danych o sprzedaży widoczny jest realny spadek konsumpcji. Wpływ ma na to oczywiście wysoka inflacja, w tym realny spadek wynagrodzeń, który prowadzi do ograniczenia realnej siły nabywczej gospodarstw domowych. Konsumenci są zmuszeni do zmian struktury swoich wydatków, zmian jakościowych lub rezygnacji z części z nich.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

GUS o handlu i e-handlu w kwietniu 2023

Według najnowszych danych GUS w kwietniu 2023 r. w porównaniu z marcem 2023 r. odnotowano spadek wartości sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących (o 6,1%). Udział sprzedaży przez Internet w sprzedaży „ogółem” zmniejszył się z 8,6% w marcu 2023 r. do 8,1% w kwietniu br. 

Najnowsze dane komentują poniżej eksperci ASM Group,Unity Group i cyber_Folks

Maciej Pawłowicz – Dyrektor sprzedaży i rozwoju w ASM Group:

Branża handlowa, w tym e-commerce, jest bardzo zróżnicowana, dlatego zagregowane wskaźniki pokazujące ogólną kondycję rynku, takie jak te publikowane przez GUS, nie dają pełnego wglądu w sytuację poszczególnych sprzedawców. ASM Group od ponad 20 lat na bieżąco analizuje nawyki zakupowe konsumentów oraz działania handlowe producentów i widzi pewne procesy “od środka” nim znajdą one swoje odzwierciedlenie w ogólnych statystykach. Nasze wnioski? Bardzo ciekawie transformuje się w ostatnim czasie rynek apteczny i sprzedaży leków. Apteki sukcesywnie zmniejszają swoją liczebność, średnio o kilkaset punktów rocznie. Ostatnie lata spowodowały ubytek w dostępności placówek z 14 do poniżej 12 tys.

Pojawiają się problemy kadrowe, szczególnie w małych i średnich miejscowościach. W branży farmaceutycznej mamy do czynienia z deficytem farmaceutów – na 37 tys. specjalistów tylko 26. tys. zdecydowało się pracować w aptece. O dalszej przemianie tej części handlowego rynku zdecydować mogą również regulacje – kwiecień był ostatnim pełnym miesiącem funkcjonowania aptek w starym reżimie prawnym, kształtującym sposób promocji produktów leczniczych. Od 13 maja obowiązują przepisy nowego rozporządzenia ws. reklamy wyrobów medycznych, które regulują kwestie dotyczące prowadzenia działań reklamowych skierowanych do klientów.
W nowym porządku prawnym, to od podejścia aptek i samych firm farmaceutycznych do kwestii merchandisingu i prezentacji produktów w miejscach sprzedaży zależeć będzie to, czy nowe regulacje staną się w średnim i długim okresie impulsem do powstania nowej wzrostowej fali, czy też będą dla nich kolejną przeszkodą w rozwoju. Jeszcze istotniejsze stają się kwestie planowania i wizualizacji produktu lub nośników i formy reklamy.

Grzegorz Rudno-Rudziński – Managing Partner w Unity Group: 

Koniec wzrostu segmentu e-commerce pure player?

Ostatnie miesiące pokazują, że udział e-commerce pure players (firm sprzedających tylko w internecie) w całkowitej sprzedaży detalicznej ustabilizował się na poziomie ok. 10%. Jednocześnie liczba graczy omnichannel z raportowanym udziałem sprzedaży w kanale online wciąż zwiększa się, nawet jeżeli w ich przypadku udział e-handlu w ich sprzedaży nie rośnie, ale jest na poziomie ponad 20%. To znak, że na tym rynku coraz więcej znaczą tradycyjni gracze, którzy przeszli drogę od sprzedaży wielokanałowej do omnichannelowej, a ich modele biznesowe pozwalają sprawnie “przerzucać” swoje wysiłki sprzedażowe do kanału, w którym w danym momencie można uzyskać lepsze efekty. Gdy koszty akwizycji nowego klienta w online są dziś na granicy rentowności, firmy te zadowalają się obecnymi obrotami, walcząc nowymi digitalowymi rozwiązaniami o klientów w kanałach stacjonarnych.

Czy to oznacza, że tzw. pure players złożyli broń i ich udział w rynku będzie malał? Uważam, że tak się nie stanie, gdyż są oni często zwinniejsi i szybciej mogą zaadaptować innowacje związane z przełomem w dziedzinie AI. Co więcej, także firmy startujące dziś z nowymi produktami, mogą zaczynać od kanału D2C, bo jest to tańsze i szybsze niż dotarcie do klienta poprzez zbudowanie fizycznej sieci sprzedaży – ona może być rozwijana, ale dopiero w drugim etapie.

Podsumowując, e-commerce w modelu pure players nadal będzie istniał, ale w ramach już ukształtowanego podziału. Dlatego analizując od lat wskaźnik GUS dotyczący udziału e-handlu w sprzedaży detalicznej ogółem uważam, że udział tych graczy nigdy nie przekroczy 20%. Nie oznacza to jednak, że tego wyniku nie osiągnie szeroko pojęty kanał online.

Kacper Skoczylas – szef marketingu produktu Stores w cyber_Folks z Grupy R22

Według analityków Strategy & (grupa PwC) wartość polskiego sektora e-commerce ma wynieść 124 mld zł na koniec 2023 i 187 mld zł na koniec 2027 r., względem 109 mld zł rok wcześniej i 57 mld zł w jeszcze przedpandemicznym 2019 r. Wśród najsilniejszych czynników wzrostu w  e-handlu w latach 2022-2023 wymieniają oni bardzo wysoką  i utrzymującą się w czasie inflację oraz przyspieszające rozwój rynku nowości technologiczne – innowacje, zapewniające konsumentom lepsze doświadczenia zakupowe. Szybkość zakupów i dostawy, ich wygoda oraz bezpieczeństwo (szczególnie w obszarze płatności) to elementy najbardziej pożądane przez konsumentów podczas zakupów w sklepach online – wg Gemiusa ponad 50% konsumentów uważa bezpieczeństwo i zaufanie do sklepu lub sprzedawcy za kluczowe czynniki przy podejmowaniu decyzji zakupowych.

Z kolei raporty GUS wskazują, że o ile inflacja, wzrost cen energii i sytuacja geopolityczna tymczasowo wpływają na spowolnienie wzrostu udziału e-handlu,  to nie są w stanie zmienić długoterminowego trendu. Wiedzą to także firmy i sukcesywnie digitalizują kolejne swoje działania, nie tylko wchodząc w kanał sprzedaży online, ale także poszerzając działalność o sprzedaż zagraniczną (cross-border) i szersze wykorzystanie narzędzi marketingowych i analitycznych do poprawy efektywności oraz optymalizacji procesów.

Obecnie konsumenci jeszcze uważniej niż zwykle szukają optymalnych ofert. Dlatego też porównywarki cen, platformy handlowe (marketplace) oraz firmy oferujące kompleksowe doświadczenia zakupowe we wszystkich kanałach (omnichannel) z atrakcyjnymi ofertami cenowymi stanowią duże wyzwanie dla klasycznych e-przedsiębiorców, sprzedających wyłącznie przez swój sklep. Dla nich priorytetem na teraz i najbliższe miesiące powinny być przemyślane inwestycje we wdrażanie kolejnych rozwiązań dalej cyfryzujących ich e-sklepy, bo mimo wielu innych dostępnych kanałów sprzedaży, własny e-commerce wciąż jest ważnym ogniwem w całym łańcuchu wartości. Istotne w budowaniu potencjału sprzedażowego jest także odpowiednie segmentowanie klientów i personalizacja oferty, aby cena była dopasowana do etapu zakupowego kupującego i obniżana tylko w strategicznych momentach, bez “obciążania” marży na każdym etapie.

Za dalszym wzrostem e-commerce przemawia również popularyzacja sprzedaży w kanale mobile – realizowana za pośrednictwem urządzeń mobilnych. Ponad 80% osób urodzonych po 1980 roku dokonuje zakupów w ten sposób i dzieli się tym doświadczeniem z najbliższymi, a to z kolei ma wpływ na dynamiczny przyrost zakupów online wśród seniorów. W coraz większym stopniu do głosu dochodzą również konsumenci z pokolenia Z, dla których naturalnym miejscem robienia zakupów są social media (social commerce). Impulsów do wzrostu segmentu e-commerce w Polsce jest wiele, ale finalnie o kształcie rynku oprócz jego szans, zdecydują też pojawiające się często nagle zewnętrzne zagrożenia.

Grupa Elemental Holding podpisała umowę dotyczącą przejęcia Daniel Ball Converter Recycling

Grupa Elemental Holding podpisała umowę dotyczącą przejęcia Daniel Ball Converter Recycling, Inc. („DBCR”), wiodącej spółki zajmującej się recyklingiem katalizatorów samochodowych. DBCR ma siedzibę w stanie Tennessee i działa na obszarze południowo-wschodnich Stanów Zjednoczonych. To kolejna akwizycja na rynku amerykańskim, która wzmacnia pozycję Grupy w globalnym łańcuchu dostaw metali z grupy platynowców („PGM”) z recyklingu.

W ramach umowy Grupa Elemental Holding nabędzie 70 proc. udziałów w DBCR. Doświadczenie kadry zarządzającej i pracowników DBCR, a także reputacja rynkowa i wieloletnie relacje z dostawcami i klientami, stanowią mocną podstawę do dalszego rozwoju biznesu w segmencie zbiórki i przetwarzania PGM-ów.

Przejęcie DBCR jest kolejną inwestycją Grupy Elemental Holding w segment recyklingu strategicznych metali w USA, która rozpoczęła się w grudniu 2019 r. przejęciem spółki PGM of Texas, następnie w 2021 r. Grupa nabyła spółki Maryland Core i Legend Smelting and Recycling. Obecnie Grupa Elemental Holding jest drugim co do wielkości graczem w segmencie zbiórki i przetwarzania katalizatorów samochodowych w Stanach Zjednoczonych, a także na świecie.

„Ta akwizycja pozwoli nam wzmocnić naszą obecność w stanach Tennessee, Karolina Północna, Karolina Południowa, Georgia i Floryda. Naszym ostatecznym celem jest pełne pokrycie geograficzne w Stanach Zjednoczonych.” – skomentował Sławomir Baran, Dyrektor działu M&A w Elemental Holding.

Deloitte: Rosnące koszty życia skłaniają Polaków do szukania oszczędności

Notowany w ostatnich tygodniach spadek inflacji nie ma większego wpływu na oczekiwania większości polskich konsumentów co do poziomu cen. Chociaż odsetek Polaków przewidujących podwyżki cen paliw, mediów czy produktów spożywczych zmniejszył się, to w przypadku niektórych kategorii produktów nadal sięga on nawet 80 proc. Jak wynika z najnowszej edycji badania Global State of the Consumer Tracker, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, 45 proc. respondentów ma odłożone pieniądze na koniec miesiąca, czego nie może o sobie powiedzieć co czwarty ankietowany. Rosnące koszty życia skłaniają Polaków do szukania oszczędności w wydatkach na m.in. produkty cyfrowe. Co piąty mieszkaniec Polski wydaje na ten cel mniej niż 40 zł.

Wyniki 42. odsłony badania Deloitte Global State of Consumer Tracker, przeprowadzonego w kwietniu 2023 roku, pokazują, że Polacy nadal zmagają się rosnącymi kosztami życia.

Podobnie jak w poprzedniej edycji ankiety, jedną piątą domowego budżetu mają pochłonąć koszty zakupów produktów spożywczych, a 27 proc. wydatki związane z domem. Obydwie te pozycje stanowią niemal połowę prognozowanych wydatków przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego. Jedynie 7 proc. przychodów jest przeznaczanych na oszczędności.

Rosnące ceny skłaniają Polaków do ograniczania wydatków na m.in. wizyty w restauracjach i zamawianie posiłków. Co drugi ankietowany nie planuje w najbliższych tygodniach wizyty w lokalu gastronomicznym, a 44 proc. ankietowanych nie odwiedziło restauracji w ostatnich dwóch tygodniach. Co trzeci ankietowany przyznał, że częściej niż kiedyś przygotowuje posiłki w domu.

Podobnie jak w przypadku gastronomii wygląda sytuacja z podejściem Polaków do potencjalnych dodatkowych kosztów. Jedynie 17 proc. osób planuje obecnie kupno nowego samochodu. Chociaż 64 proc. z nas przyznaje się do posiadania własnego auta, to w siedmiu na dziesięciu przypadkach chodzi o pojazd używany. Jednocześnie około dwie trzecie polskich kierowców nadal zamierza używać samochodu z taką samą częstotliwością, co wcześniej, mimo, że taki sam odsetek ankietowanych spodziewa się wzrostu cen paliw w najbliższych miesiącach.

Subskrypcje popularne, ale wydatki mniejsze

W ramach 42 fali badania eksperci Deloitte sprawdzali preferencje Polaków dotyczące korzystania z usług w modelu subskrypcyjnym. Niezmiennie największą popularnością cieszą się platformy streamingowe z filmami, serialami oraz z muzyką. Subskrybuje je 46 proc. Polaków, o 5 p.p. więcej w porównaniu z poprzednią edycją badania. Usługi i produkty digitalowe są popularniejsze wśród młodszych użytkowników: w grupach wiekowych 18-34 oraz 35-54 odsetek użytkowników tego typu platform wynosi ok. 60 proc., podczas gdy jedynie co czwarta osoba powyżej 55 r.ż. korzysta z rozwiązań umożliwiających streaming produkcji filmowych lub muzyki.

A ile Polacy wydają miesięcznie na produkty cyfrowe? Również i w tym przypadku uległo to zmianie pod wpływem rosnących kosztów życia. Obecnie 21 proc. Polaków wydaje na ten cel od 40 do 84 zł miesięcznie. Taki sam odsetek stanowi grupa osób wydających między 85 a 219 zł. Oznacza to spadki o odpowiednio 6 i 1 pkt. proc. w porównaniu do poprzedniej edycji ankiety. Jednocześnie do 17 proc. wzrósł odsetek osób przyznających się do wydatków na cyfrową rozrywkę nieprzekraczających 39 zł. W przypadku platform streamingowych 45 proc. respondentów wskazało wydatki od 40 do 84 zł. 61 proc. z nas co miesiąc wydaje na gry online między 40 a 219 zł. Czterech na dziesięciu mieszkańców Polski w ogóle nie korzysta z produktów cyfrowych.

Postępująca digitalizacja codziennego życia sprawia, że coraz więcej z nas korzysta z cyfrowej rozrywki, czego przejawem jest rosnąca popularność platform streamingowych. Jednocześnie rosnące koszty życia i ograniczone możliwości budżetowe skłaniają do redukcji wydatków na ten cel, a niekiedy korzystania z jedynie darmowych wersji różnych platform. Jeśli branży uda się przetrwać okres spowolnienia gospodarczego, to w dłuższej perspektywie możemy obserwować gwałtowny rozwój tego sektora – wskazuje Wiesław Kotecki, partner, lider Customer Strategy & Design, Deloitte Digital.

Terminowe płatności coraz większym wyzwaniem

Odsetek mieszkańców Polski przewidujących dalsze zmiany poziomu cen produktów nadal utrzymuje się w okolicach 60 proc. całej populacji. Ponad trzy czwarte badanych z Polski przewiduje wzrost cen żywności, a siedmiu na dziesięciu zakłada podwyżkę opłat za prąd czy gaz oraz wzrost cen benzyny (64 proc.).

Niestabilna sytuacja gospodarcza oraz inflacja mają przełożenie na nastroje również w innych krajach świata. Największą niepewnością cechują się mieszkańcy RPA (79 proc.), Irlandii (77 proc.) oraz Wielkiej Brytanii (76 proc.).

Chociaż oficjalne dane wskazują na powolny spadek tempa wzrostu cen w Polsce, to nadal ma on ogromy wpływ na nasze codzienne życie. Nastrojów nie poprawia nawet umacniająca się od kilku miesięcy złotówka. Nic więc dziwnego, że aż połowa ankietowanych przyznała, że niepokoi ich stan finansów osobistych. Dla sporej grupy mieszkańców Polski coraz większym wyzwaniem staje się terminowe regulowanie należności. Powszechna obawa o stan własnego portfela z pewnością znajdzie odzwierciedlenie w decyzjach konsumenckich podejmowanych w najbliższych miesiącach – mówi Bartosz Bobczyński, partner, lider Consumer Industry, Deloitte.

45 proc. respondentów deklaruje, że ma odłożone pieniądze na koniec miesiąca. Nie może tego o sobie powiedzieć 39 proc. badanych, o 1 pkt. proc. więcej niż miesiąc wcześniej. W porównaniu z poprzednią edycją badania nieznacznie wzrósł odsetek osób nieprzygotowanych na niespodziewane wydatki (59 proc.) oraz oceniających swoją sytuację finansową jako gorszą niż rok temu (59 proc.).

Na przestrzeni ostatnich 30 dni o 13 punktów procentowych spadł odsetek osób deklarujących brak problemów z regulowaniem nadchodzących płatności. Jednocześnie o niemal tyle samo zwiększyła się grupa wskazująca na trudności w tym zakresie (34 proc. odpowiedzi, o 12 pkt proc. więcej niż miesiąc wcześniej). Niewiele ponad połowa badanych odkłada poważniejsze wydatki w czasie, odwrotnie twierdzi co czwarty ankietowany. Odsetek osób mogących pozwolić sobie na kupno tego, co sprawia im przyjemność wynosi 33 proc., z kolei 49 proc. badanych nie widzi w tej chwili takiej możliwości.

Pesymizm widać także w podejściu mieszkańców do kondycji ich finansów w przyszłości. Czterech na dziesięciu badanych uważa, że w przyszłym roku ich zarobki będą takie same lub wyższe, a niewiele ponad jedna trzecia przewiduje poprawę osobistej sytuacji finansowej w najbliższych miesiącach. Jednocześnie 39 proc. ankietowanych zakłada odwrotny scenariusz, a 40 proc. cechuje obawa o stan portfela w przyszłości.

O badaniu

Najnowsza fala badania została przeprowadzona pod koniec lutego kwietnia 2023 r. Była to 42 edycja przeprowadzona globalnie i 35., w której wzięli udział konsumenci z Polski. W sumie eksperci Deloitte przebadali mieszkańców 24 krajów, oprócz Polski, byli to obywatele: Arabii Saudyjskiej, Australii, Belgii, Brazylii, Kanady, Chin, Danii, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Japonii, Meksyku, Norwegii, RPA, Korei Południowej, Szwecji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

 

O ile zdrożały w tym roku nowe mieszkania – deweloperzy odpowiadają

Postępująca inflacja ma wpływ na koszty budowy mieszkań. Ile średnio wzrosły w tym roku ceny nowych mieszkań w największych miastach w kraju? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

W porównaniu do grudnia 2022 roku wzrosty cen mieszkań były kilkuprocentowe. Jednak rok do roku jest to kilkanaście procent. Biorąc pod uwagę poziom inflacji można jeszcze mówić o stabilizacji cen wynikającej z niskiej jak dotąd sprzedaży. W drugim kwartale br. wraz z ożywieniem popytu oraz faktem, że zwiększenie podaży w naszej branży wymaga czasu przewidujemy kilkuprocentowe wzrosty miesiąc do miesiąca.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

W 2022 roku inflacja wyniosła ponad 14 proc., natomiast ceny transakcyjne mieszkań wg raportu NBP w największych miastach wzrosły o 10-11 proc. Przy ograniczonym popycie i wzroście kosztów wykonawstwa deweloperzy wstrzymali inwestycje, co widzimy w danych GUS za ostatnie miesiące. Wraz z odbudową zdolności nabywczej klientów oraz stopniowej poprawie po stronie popytu notujemy również większą podaż, ale także wzrost cen, który po części rekompensuje ubiegły rok. Od początku roku podwyżki cen mieszkań dostrzegalne są, zarówno w odniesieniu do nowych inwestycji, jak również do projektów w trakcie realizacji i wyniosły średnio 5-6 proc.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal

Ceny utrzymywały się mniej więcej na tym samym poziomie, a w niektórych lokalizacjach dostrzegamy lekki wzrost o około 2-3 proc. Deweloperzy zbyt długo „tłumili” inflację i starali się nie podnosić cen, przede wszystkim ze względu na znaczący spadek popytu. Sytuacja z pewnością będzie się dynamicznie zmieniać, jednakże raczej w kierunku dalszego wzrostu cen.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Realia rynku nieruchomości są takie, że nawet biorąc pod uwagę osiedle realizowane etapowo na jednej działce, każdy kolejny etap nieruchomości jest po prostu droższy. Wpływ ma na to wiele czynników niezależnych od deweloperów. Przede wszystkim pod uwagę trzeba wziąć rosnące koszty pieniądza. Nasza firma nie zaciąga kredytów pod projekty, co gwarantuje naszym klientom pewną budowę i ukończenie inwestycji w wysokim standardzie. Drugim czynnikiem są koszty budowy, które cały czas rosną. Materiały drożeją, tak samo jak wykonawstwo. Trzeci czynnik to niepewność rynkowa, która wpływa, nie tylko na nas, ale również i na generalnych wykonawców, którzy muszą wkalkulować w projekty wzrastające koszty materiałów w trakcie realizacji kolejnych etapów inwestycji.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Inflacji bez wątpienia drenuje portfele wszystkich Polaków, a także deweloperów. Wzrost kosztów materiałów budowlanych, wykonawstwa oraz finansowania inwestycji nie pozwala deweloperom na obniżkę cen mieszkań, a wręcz odwrotnie.  W naszej, ekologicznej inwestycji Miasteczko Jutrzenki, zlokalizowanej na warszawskich Włochach ceny lokali w maju 2023 roku wzrosły o min. 2 proc. Na rynku jest grupa osób, która dysponuje gotówką i lokuje zaoszczędzone pieniądze we własne M lub inwestuje w mieszkania pod wynajem. Obecnie popyt na lokale rośnie tak szybko, że na rynku brakuje mieszkań deweloperskich, szczególnie takich, które spełniają kryteria programu Bezpieczny Kredyt 2 proc.

Justyna Hamrol-Wasielewska, dyrektor sprzedaży Eiffage Immobilier Polska

Koszty realizacji inwestycji to suma wielu czynników, na które składają się: indywidualny charakter projektu, jakość użytych materiałów, czy też czas kontraktowania konkretnych zakupów. Każdy projekt ma swój kosztorys, a cena za mieszkanie w projektach na sąsiednich działkach może się znacząco różnić z uwagi na wyżej wymienione uwarunkowania. Dynamiczna sytuacja na rynku mieszkaniowym i wojna w Ukrainie bezsprzecznie wpłynęły na wzrost kosztów budów. Synergia w ramach naszej Grupy – inwestora Eiffage Immobilier Polska i generalnego wykonawcy Eiffage Polska Budownictwa to gwarancja ukończonej budowy w standardzie, jakiego oczekują klienci.

Marcin Michalec, CEO Okam

Prowadzona przez nas polityka cenowa jest dostosowana do sytuacji rynkowej. Rosnące ceny materiałów budowlanych czy surowców, przede wszystkim energetycznych, przekładają się na koszty budowy i stawki naszych podwykonawców, a tym samym wpływają na całościowy koszt realizacji projektów. Zatem ewentualne wzrosty cen mieszkań w naszych nieruchomościach podyktowane są tą sytuacją.

Eyal Keltsh, prezes zarządu Grupy Robyg

Można zakładać, że wzrost cen mieszkań będzie podążał za inflacją. Jest to efektem rosnących cen materiałów, surowców oraz kosztów pracy. Z pewnością nie będzie to bez wpływu na ceny nieruchomości.

Damian Tomasik, założyciel Alter Investment

Widać, że po chwilowym zatrzymaniu wzrostu  cen w zeszłym roku, w tym roku następuje ich odmrożenie  i zaczynają rosnąć w okolicach kilkunastu procent, wyrównując poziom wysokiej inflacji, jaką obecnie mamy.

Marek Pawlukiewicz, kierownik ds. komunikacji Aria Development

W naszych inwestycjach w roku 2023 ceny nie wzrosły i utrzymują się na stabilnym poziomie. Jest zapotrzebowanie na mieszkania w okolicach Warszawy w zielonym otoczeniu, z ogródkami i smart rozwiązaniami, w tym Osiedlu Natura 2 w Wieliszewie.

Piotr Ludwiński, dyrektor ds. Sprzedaży i Obsługi Klientów w Archicom

Według danych rynkowych mediana cen metra kwadratowego mieszkań z rynku pierwotnego we Wrocławiu wyniosła w 2022 roku 11 520 zł, odnotowując wzrost na poziomie 13 proc. rok do roku. W obliczu aktualnych realiów ekonomicznych i rynkowych dalszy wzrost cen jest nieunikniony. Na średnią cenę nieruchomości ma wpływ bardzo wiele czynników, a postępująca inflacja zdecydowanie jest jednym z nich. W mojej ocenie do najważniejszych czynników należą dziś również: dynamiczny wzrost cen materiałów budowlanych, a także ograniczona podaż atrakcyjnych gruntów. To trzy kluczowe elementy składowe, które powodują, że ceny nowych inwestycji wchodzących do sprzedaży czy też kolejnych etapów osiedli na rynku wrocławskim, są droższe. Koncentrujemy się na tym, aby oferowana przez nas ostateczna cena nieruchomości była dla nabywcy atrakcyjna, m.in. poprzez kwartalne programy promocyjne czy też regularne obniżki cen mieszkań w wybranych osiedlach.

Visa planuje otworzyć w Polsce nowy globalny Hub Technologiczno-produktowy

Pierwszy strategiczny Hub Technologiczno-produktowy Visa w Europie Środkowo-Wschodniej rozszerzy obszar działalności organizacji, wpisując się w jej podobne działania prowadzone na całym świecie, zmierzające do wspierania szybkiego rozwoju handlu cyfrowego i płatności cyfrowych.

Visa, jeden ze światowych liderów płatności cyfrowych, ogłosiła dzisiaj, że planuje otworzyć w Polsce globalny Hub Technologiczno-produktowy, który będzie pierwszym tego rodzaju projektem w Europie Środkowo-Wschodniej. W ciągu najbliższych kilku lat w Hubie będzie pracować 1500 specjalistów z obszaru technologii. Inwestycja wpisuje się w podobne projekty Visa, realizowane na całym świecie, mające na celu wsparcie modelu rozwoju innowacji opartego na działaniu w trybie 24/7 oraz dalsze napędzanie szybkiego rozwoju handlu cyfrowego i płatności.

Polska posiada wysoko wykwalifikowanych pracowników i prężnie rozwijający się sektor IT. Właśnie dlatego jest idealnym miejscem do pozyskiwania nowych talentów oraz tworzenia we współpracy z naszymi partnerami i firmami nowych rozwiązań płatniczych – powiedział Rajat Taneja, Prezes ds. Technologii, Visa. – Kolejna fala naszych produktów i innowacji będzie jeszcze bardziej ekscytująca – skupiamy się obecnie na sztucznej inteligencji następnej generacji, cyberbezpieczeństwie oraz odporności i dostępności naszej sieci, z myślą o wszystkich, którzy z niej korzystają.

Inwestycja będzie piątym globalnym Hubem Technologiczno-produktowym Visa o dużym znaczeniu strategicznym. Polska coraz powszechniej uznawana jest za miejsce, gdzie odnaleźć można najlepszych specjalistów w obszarze technologii, a planowane powstanie hubu wpisuje się w dążenie Visa do tworzenia innowacji i inwestowania w regionie europejskim, a w szczególności w naszym kraju. Visa będzie poszukiwać nowych sposobów na wykorzystanie umiejętności młodych specjalistów z regionu, by przyspieszyć pracę nad rozwojem produktów i tworzeniem innowacji na szeroką skalę, z korzyścią zarówno dla konsumentów oraz swoich klientów, jak również kupujących i sprzedających na całym świecie.

Jako firma prowadząca działalność w ponad 200 krajach i terytoriach, przywiązujemy dużą wagę do inwestowania w lokalne talenty i tworzenia regionalnych hubów technologicznych, bo pozwala nam to obsługiwać naszą globalną sieć klientów coraz lepiej – powiedziała Charlotte Hogg, CEO Visa w Europie. – Różnorodność oraz inkluzywność są dla nas istotnymi wartościami i w miarę rozwoju Visa dbamy o to, by nasza organizacja coraz bardziej odzwierciedlała bogaty potencjał, płynący ze społeczności, w których żyjemy i pracujemy. W Polsce oznacza to rekrutację z różnorodnej puli talentów, w tym plany dotyczące kandydatów z Ukrainy i innych części regionu.

To wyjątkowo dobra informacja, że Visa wraz ze swoim unikatowym w skali świata doświadczeniem i know-how wybiera spośród innych potencjalnych lokalizacji właśnie nasz kraj, budując tym samym pozycję Polski jako najlepszego miejsca realizacji inwestycji z branży nowych technologii – podkreślił premier Mateusz Morawiecki. – Polska została wybrana na miejsce tej inwestycji między innymi ze względu na wysokie kwalifikacje naszych pracowników z sektora IT, a także istotny zasób talentów na naszym rynku pracy. Mamy ogromny potencjał, by przyciągać do naszego kraju wysoce innowacyjne inwestycje – dodał premier.

Chcemy podtrzymywać atrakcyjność Polski na mapie potencjalnych inwestorów. Zależy nam na ułatwieniu im współpracy z naszą administracją. Dlatego Utworzyliśmy Centrum Obsługi Podatkowej Inwestora, które obsługuje kluczowych inwestorów i udziela im wsparcia na każdym etapie realizacji przedsięwzięcia – podkreśliła minister finansów Magdalena Rzeczkowska.

Decyzja Visy o zlokalizowaniu w Polsce centrum technologicznego doskonale potwierdza, jak cenieni na globalnej scenie IT są polscy programiści. Proces wsparcia Visy przez PAIH obejmował szereg działań, między innymi dostarczenie informacji o sektorze IT, rozmowy o potencjale Polski i perspektywach rozwoju firmy w kraju. Ta inwestycja niewątpliwie potwierdza, że Polska jest niekwestionowanym liderem w przyciąganiu najbardziej zaawansowanych projektów inwestycyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej – powiedział dr Paweł Kurtasz, Prezes zarządu, Polska Agencja Inwestycji i Handlu S.A.

Niezmiernie się cieszę, że piąty Hub Technologiczno-produktowy Visa na świecie zostanie otwarty w Europie Środkowo-Wschodniej. Z punktu widzenia zaangażowania Visa w innowacje i inwestycje w transformację cyfrową, przedsięwzięcie to wzmacnia rosnące znaczenie całego regionu, a w szczególności Polski – powiedział Jakub Kiwior, dyrektor zarządzający regionem Europy Środkowo-Wschodniej, Visa. – Rekrutacja oparta na lokalnej zróżnicowanej grupie talentów technologicznych podkreśla nasze zaangażowanie w promowanie integracji cyfrowej i umożliwianie jednostkom rozwoju w erze cyfrowej. Wspieramy również Unię Europejską i polskie władze w ich wysiłkach na rzecz zapewnienia pracownikom większej biegłości w technologiach cyfrowych oraz konkurencyjności na rynkach pracy. Z dumą mogę powiedzieć, że kolejna fala globalnych innowacji Visa, służących społecznościom na całym świecie, będzie powstawała także w Polsce – dodał Jakub Kiwior.

Visa napędza rozwój płatności cyfrowych od ponad 60 lat, prowadząc działalność w Polsce od 1995 roku. Pierwszą kartą płatniczą wydaną w Polsce była karta Visa i od samego początku procesu cyfryzacji wiele sposobów płacenia i przyjmowania płatności, z których korzystali konsumenci i sprzedawcy, opierało się na innowacjach tworzonych przez Visę. Polska była również pierwszym krajem na świecie, w którym można było zapłacić zbliżeniowo w każdym fizycznym punkcie sprzedaży, akceptującym płatności Visa.

Visa zauważa kluczową rolę, jaką umiejętności cyfrowe odgrywają w nowoczesnej gospodarce i jest zaangażowana we wspieranie wysiłków Unii Europejskiej, dążącej do tego, by pracownicy byli jeszcze bardziej konkurencyjni i biegli w technologiach cyfrowych[1]. Inwestycja ta wpisuje się w zobowiązanie Visa do promowania włączenia cyfrowego i umożliwienia jednostkom pełnego rozwoju w erze cyfrowej.

[1] Through the Digital Decade the EU aims to ensure that 20 million ICT specialists are in employment in the EU by 2030. https://ec.europa.eu/commission/presscorner/detail/en/ip_23_2246

Podwyżki czynszów w centrach handlowych wykończą sklepy?

Głównym problemem, który obecnie najemcy mają z centrami handlowymi – czyli tak zwanymi wynajmującymi – jest kwestia indeksacji czynszów. Po drugie, rozliczanie kosztów wspólnych i zachowanie zasad partnerstwa w relacjach między wynajmującym, a najemcą. Jeżeli chodzi o indeksację czynszów – to jest to rzeczywiście bardzo istotny problem, ponieważ wszystkie umowy podpisywane z centrami handlowymi są z reguły wyrażane w euro. Prawie wszystkie te umowy przewidują roczną indeksację czynszów o wskaźnik inflacji. Dotychczas nie stanowiło to problemu, ponieważ wskaźnik inflacji wahał się w granicach 1,5% – 1,7% – a więc podwyżka czynszu była nieznaczna. Natomiast w tym roku, w związku z sytuacją ogólnogospodarczą w całej Unii Europejskiej – indeksacje czynszów sięgnęły aż 10 procent. Ale wartość płaconych czynszów wzrosła więcej – bo obecnie mamy słabą złotówkę i relatywnie mocne euro. To jest bardzo duże, dodatkowe obciążenie dla wszystkich najemców.

– To bardzo niesprawiedliwe, by szukać dodatkowego zysku bez uwzględnienia interesu najemcy. Kolejnym problemem są koszty wspólne. Tutaj może przypomnę, że kilka dni temu miało miejsce ważne orzeczenie sądu – czyli wyrok Sądu Najwyższego dotyczący proporcjonalnego i sprawiedliwego rozliczania kosztów wspólnych – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Stanisław Bogacki, prezes zarządu Solar. – Niektóre centra handlowe wychodziły z założenia, że tzw. ancors – czyli specjalni najemcy – zapłacą niższe stawki za powierzchnie wspólne niż pozostali najemcy. Oznacza to przerzucanie na innych najemców zwiększonych opłat za wykorzystanie powierzchni wspólnych. Wyrok Sądu Najwyższego jest bardzo obiecujący – ponieważ mówi, że tak być nie może, że to czyn nieuczciwej konkurencji. Te koszty muszą być równoważne dla wszystkich najemców, a obniżki musi pokryć wynajmujący. Ale głównym problemem jest to, że centra handlowe nie przedstawiają dokładnych rozliczeń kosztów wspólnych, za które płacimy. I to jest rzeczywiście zjawisko powszechne – nie można się doprosić praktycznie nigdzie, żeby takie rozliczenia przedstawiono. Wiadomo, że pewne centra handlowe działają lepiej, pewne działają gorzej – natomiast te, które osłabiły swoją pozycję na rynku, absolutnie się nie chcą do tego przyznać. Mówiąc szczerze, nie wychodzą naprzeciw najemcom, nie dotrzymują obietnic, zobowiązań podjętych na początku współpracy – wskazuje Bogacki.

Mabion z kwartałem rekordowych wyników

  • Mabion opublikował wyniki finansowe za 1Q 2023, który był kolejnym kwartałem znaczących przychodów i wyników finansowych z realizacji usług CDMO (ang. Contract Development and Manufacturing Organization) przy bardzo atrakcyjnej marży EBITDA ponad 50% (bez materiałów)
  • W 1Q 2023 roku Mabion wypracował:
  • 39,5 mln PLN przychodów (bez przychodów z zakupów materiałów)
  • 19,8 mln PLN EBITDA
  • 18,0 mln PLN EBIT
  • 16,5 mln PLN zysku netto
  • Brak zadłużenia finansowego oraz historycznie najwyższy stan środków pieniężnych wygenerowanych z działalności operacyjnej, zabezpieczających realizację zaplanowanych inwestycji zgodnie z opublikowaną w kwietniu br. Strategią na lata 2023-2027
  • Saldo środków pieniężnych na dzień 31.03.2023 roku wzrosło do 69,5 mln PLN, wobec 18,1 mln PLN na koniec 1Q 2022 roku i blisko 54 mln PLN na koniec 2022 roku
  • Współpraca z Novavax rozwija się pomyślnie i generuje dla Mabion istotne przepływy finansowe, które od początku współpracy w marcu 2021 roku do dnia publikacji sprawozdania (23.05.2023) wyniosły łącznie ponad 64 mln USD otrzymanych płatności
  • Mabion, zgodnie z założeniami Strategii, przygotowuje się do rozpoczęcia zaplanowanego na okres czerwiec-listopad 2023 roku procesu modernizacji istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim
  • Celem modernizacji jest dywersyfikacja technologiczna i zwiększenie elastyczności oferty usług CDMO poprzez wymianę dwóch obecnych bioreaktorów w technologii orbital shaking na dwa nowe bioreaktory w tej technologii oraz doposażenie zakładu o system bioreaktorów w innej technologii, z konwencjonalnym mieszaniem
  • Zawarcie aneksu z Novavax rozszerzającego zakres wykonywanych prac kontraktowych o wariant Omicron, w następstwie udanego transferu technologii wytwarzania dla tego wariantu oraz ukończenia z sukcesem produkcji serii walidacyjnych

Z sukcesem komercjalizujemy efekty naszej pracy. Ogłoszona Strategia Spółki na lata 2023-2027 otwiera nowy rozdział w historii Mabion, w którym sprawnie dokończymy transformację w kierunku w pełni zintegrowanej firmy świadczącej usługi CDMO. Cieszymy się z solidnych i gotówkowo dobrych wyników za pierwszy kwartał, który był rekordowy zarówno pod względem najwyższego poziomu przychodów z tytułu realizowanych usług CDMO,  jak i zysku netto. Zaprezentowane wyniki oraz wysokie przepływy operacyjne potwierdzają stabilną sytuację Spółki, co wraz z zabezpieczeniem finansowym w postaci dostępnego kredytu z EBOR daje nam mocne podstawy do realizacji przedstawionych w Strategii ambitnych planów rozwoju i pierwszego etapu inwestycji”komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Wyniki finansowe 1Q 2023

Kolejny kwartał z rzędu Spółka wygenerowała istotne przychody, które w 1Q 2023 roku wyniosły 39,5 mln PLN, z czego 39,3 mln PLN z tytułu realizacji usług CDMO razem z komponentem leasingowym. Pozostałą, nieznaczącą część przychodów stanowi wartość zakupionych materiałów do realizacji usług wytwarzania kontraktowego (komponent bezmarżowy). Mabion uzyskał bardzo dobrą rentowność na wszystkich poziomach wyników, osiągając 77,5% marży brutto ze sprzedaży (bez materiałów), 50,4% marży EBITDA (bez materiałów) oraz 45,9% marży EBIT (bez materiałów). Na poziomie EBITDA Spółka zanotowała wynik w wysokości 19,8 mln PLN (+106% r/r), a zysk operacyjny EBIT wyniósł 18,0 mln PLN (+154% r/r). Zysk netto wzrósł do 16,5 mln PLN, wobec 7,4 mln PLN zysku netto w 1Q 2023 roku.

Nasza skuteczność procesowa oraz zachowana dyscyplina kosztowa pozwoliła na uzyskanie w pierwszym kwartale bardzo dobrej marży ​na wszystkich poziomach wyników. W pierwszym kwartale tego roku wypracowany zysk netto z powtarzalnej działalności CDMO był historycznie najwyższy, a przepływy operacyjne odzwierciedlają wysoką marżowość i stabilną współpracę z Novavax. W konsekwencji na koniec pierwszego kwartału stan środków pieniężnych wzrósł do blisko 70 mln PLN. Podtrzymujemy szacowany potencjał wypracowania w całym 2023 r. przychodów (razem z materiałami) na poziomie ok. 150 mln PLN oraz marży EBITDA ok. 25%” – mówi Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych Mabion S.A.

9 lutego 2023 roku Mabion podpisał kolejne, dziesiąte już rozszerzenie zakresu usług Umowy produkcyjnej z Novavax, które obejmuje usługi logistyczne, w tym transport oraz magazynowanie materiałów, substancji czynnych szczepionek i produktów gotowych. 6 kwietnia 2023 roku Spółka zawarła z Novavax Aneks nr 2 do Umowy produkcyjnej z Novavax, dotyczący możliwości zlecania przez Novavax wytworzenia przez Spółkę uzgodnionych serii antygenu szczepionki na COVID-19 w wariancie Omicron. Ponadto zakończony został proces transferu technologii przeprowadzony przez Mabion oraz z sukcesem ukończono wytworzenie serii walidacyjnych na drugi już produkt wytwarzany kontraktowo – właśnie antygen przeciwko Omicron. W ostatnich tygodniach Mabion uruchomił również proces transferu technologii dla kolejnego wariantu – Kraken.

Realizacja Strategii na lata 2023-2027

Najważniejszym wydarzeniem ostatnich miesięcy było ogłoszenie w kwietniu br. długoterminowej Strategii Spółki na lata 2023-2027, która ma na celu transformację Mabion w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym oraz zbudowanie pozycji rozpoznawalnego podmiotu na globalnym rynku kontraktowego rozwoju i wytwarzania leków na zlecenie.

Istotnym elementem Strategii Mabion na lata 2023-2027 jest dywersyfikacja technologiczna istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim i wymiana dwóch istniejących bioreaktorów w technologii orbital shaking na dwa nowe bioreaktory w tej technologii oraz doposażenie go o system bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem, w ramach zaplanowanej na okres czerwiec-listopad 2023 roku modernizacji. Celem jest zwiększenie atrakcyjności oferty usług CDMO, poprzez zapewnienie większej elastyczności i pełniejszego dopasowania do potrzeb potencjalnych klientów, którzy będą mogli korzystać zarówno z bioreaktorów Spółki w technologii orbital shaking, jak i nowych bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem.

Finansowanie zaplanowanej modernizacji zakładu jest zapewnione dzięki podpisaniu w dniu 6 lutego 2023 roku umowy kredytu z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR) na kwotę 15 mln USD oraz wygenerowanej gotówce z działalności operacyjnej.

Już pod koniec II kwartału rozpoczniemy zapowiedzianą w Strategii modernizację zakładu w Konstantynowie Łódzkim, w którym planowana jest dywersyfikacja technologii procesowych w celu maksymalnego dopasowania się do zapotrzebowania rynku. Modernizacja zakładu polega na m.in. wymianie dwóch bioreaktorów w technologii orbital shaking na dwa nowe bioreaktory w tej technologii oraz doposażeniu go o system nowoczesnych bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem. Działania te zostaną zrealizowane w okresie od czerwca do listopada tego roku​” mówi Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Harmonogram modernizacji zakładu jest uzgodniony z Novavax i wpłynie na zróżnicowany poziom generowanych przepływów operacyjnych w kolejnych kwartałach, jednak przez cały ten okres Mabion będzie rozpoznawał przychody z rozliczanego kontraktu. W związku z modernizacją tegoroczny CAPEX szacujemy, że może wynieść około 60 mln PLN. Zmiany w poziomie inwestycji w tym roku będą zależały od tempa realizacji dostaw nowych urządzeń oraz ostatecznego wykorzystania budżetu modernizacji. Złożyliśmy aplikację w ramach programu FENG i oczekujemy na wynik możliwości skorzystania z grantu, co powinno dodatkowo poprawić ekonomikę i skuteczność naszej strategii rozbudowy możliwości świadczenia usług CDMOdodaje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych Mabion S.A.

Realizując założenie dywersyfikacji technologicznej ze Strategii, 22 maja 2023 roku Spółka zawarła aneks do umowy z 2021 roku na dostawę bioreaktorów do istniejącego zakładu wytwórczego w Konstantynowie Łódzkim ze spółką Adolf Kühner AG ze Szwajcarii. Pierwotnie umowa dotyczyła zakupu czterech bioreaktorów w technologii orbital shaking o pojemności 2.500 litrów każdy wraz z usługami dodatkowymi. W wyniku zawarcia aneksu, szwajcarski partner dostarczy w III kwartale 2023 roku do Mabion dwa nowoczesne bioreaktory w technologii orbital shaking o pojemności 2.500 litrów każdy. Ponadto Spółka ogłosiła przetarg na wyprodukowanie i dostarczenie dodatkowego systemu bioreaktorów już w innej technologii, z konwencjonalnym mieszaniem, co pozwoli na osiągnięcie dywersyfikacji technologicznej i zwiększy elastyczność Spółki w zakresie dopasowania oferty do potencjalnych klientów, zwiększając tym samym atrakcyjność Mabion jako podmiotu świadczącego usługi w obszarze CDMO – strategicznym kierunku rozwoju Spółki.

Obecnie w zakładzie w Konstantynowie Łódzkim Mabion posiada dwa bioreaktory w technologii orbital shaking o pojemności 2.500 litrów każdy.

„Wykorzystywane przez nas do tej pory bioreaktory w technologii orbital shaking, w których wytwarzamy substancje czynne na potrzeby realizacji kontraktu z Novavax od 2021 roku, posiadają szereg zalet technologicznych, jednakże planowana modernizacja naszej wytwórni i doposażenie o system bioreaktorów w konwencjonalnej technologii mieszania, zapewni Spółce istotny element dywersyfikacji technologicznej” mówi dr Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

„Modernizacja zakładu w 2023 roku stanowi ważny element oferty CDMO Mabion, którą przedstawiamy potencjalnym klientom w ramach prowadzonych rozmów i spotkań biznesowych. Dodatkowa dywersyfikacja technologiczna i zwiększenie mocy wytwórczych m.in. poprzez wymianę i wprowadzenie nowoczesnej linii fill&finish, przekładają się na wzrost naszej atrakcyjności dla wielu nowych podmiotów. W dniach 5-8 czerwca będziemy obecni na BIO International Convention 2023 w Bostonie, USA, największej i najważniejszej konferencji branży biotechnologicznej i farmaceutycznej na świecie, gdzie zaprezentujemy szeroko ofertę CDMO Mabion zarówno na naszym stoisku, jak i podczas zaplanowanych spotkań biznesowych i networkingowych. Uczestnictwo w tej konferencji stanowi jeden z wielu elementów działań sprzedażowych realizowanych przez Mabion, nakierowanych na dywersyfikację strumieni przychodów i pozyskanie nowych klientów. Równolegle, intensywnie i dynamicznie rozbudowujemy nasz zespół rozwoju biznesu dedykowany do pozyskania klientów – obecnie funkcjonuje w składzie dwukrotnie większym niż pod koniec ubiegłego roku” dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

26 kwietnia 2023 roku Spółka postanowiła o zakończeniu działań podejmowanych w celu uzyskania ochrony patentowej w ramach wniosków złożonych dla wynalazków pn. “Combination Therapy of Multiple Sclerosis comprising a CD20 Ligand” i “Low aggregate anti CD20 ligand formulation”, opracowanych w ramach projektu innowacyjnej terapii MabionMS (ang. multiple sclerosis – stwardnienie rozsiane). Ponadto Spółka podjęła decyzję o wypowiedzeniu umowy z CRO Parexel International na przeprowadzenie badań klinicznych MabionCD20, co nie generuje dla Mabion istotnych konsekwencji finansowych innych niż związane z niezbędnymi kosztami dla zakończenia badania klinicznego. Decyzje te podyktowane są realizacją założeń Strategii Mabion na lata 2023-2027, zgodnie z którą Spółka koncentruje się na obszarze CDMO, w którym zidentyfikowała największy potencjał do wzrostu biznesowego i finansowego, a tym samym zaprzestała budowy własnego portfolio produktowego, w tym samodzielnego rozwoju i wprowadzenia na rynek własnych projektów lekowych. Analogiczne decyzje zostały podjęte w stosunku do wszystkich wniosków patentowych w ramach projektu MabionMS.

Rezygnacja z ochrony patentowej projektu MabionMS oraz wypowiedzenie umowy z Parexel na badanie kliniczne MabionCD20 wynikają ze strategicznej decyzji o zaprzestaniu samodzielnego rozwijania własnych projektów lekowych i koncentracji na dokończeniu transformacji w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym. To właśnie tutaj dostrzegamy największy potencjał rozwoju dla Mabion” komentuje dr Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

Tabela 1. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu kwartalnym

Dane w mln PLN 1Q 21 2Q 21 3Q 21 4Q 21 1Q 22 2Q 22 3Q 22 4Q 22 1Q 23   
Przychody razem (w tym) 1,6 55,3 38,6 43,9 38,5 42,9 39,5  
     Przychody ze sprzedaży 18,2 22,3 17,5 14,1 36,7 38,2  
     Przychody z tytułu leasingu 1,3 1,8 1,4 1,3 1,1 1,2  
     Przychody z zakupu materiałów 14,9 14,5 25,0 23,1 5,1 0,2  
     Przychody z tytułu bezzwrotnych zaliczek* 20,8  
    Przychody z tytułu usług R&D 1,6  
Koszt własny sprzedaży i zakupionych materiałów -21,0 -21,8 -33,3 -29,9 -13,0 -9,1  
Zysk brutto na sprzedaży 1,6 34,3 16,8 10,7 8,6 29,9 30,5  
Marża brutto ze sprzedaży bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a 69,1% 69,7% 56,2% 55,7% 79,2% 77,5%  
Marża brutto na sprzedaży n/a 100% n/a 39,1% 43,5% 24,3% 22,3% 69,7% 77,0%  
Koszty R&D i ogólnego zarządu -13,8 -6,6 -16,4 -6,9 -9,7 -8,0 -14,3 -11,8 -12,5  
EBITDA (11,9) (2,3) (14,2) 27,4 9,6 5,6 (4,4) 26,4 19,8  
Marża EBITDA bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a 33,8% 39,9% 29,6% n/a 69,7% 50,4%  
Marża EBITDA n/a n/a n/a 19,2% 24,9% 12,8% n/a 61,4% 50,1%  
Amortyzacja 2,2 2,1 2,1 2,4 2,5 2,5 2,0 1,9 1,8  
EBIT (14,1) (4,4) (16,3) 25,0 7,1 3,1 (6,4) 24,5 18,0  
Marża EBIT bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a 21,5% 29,4% 16,3% n/a 64,7% 45,9%  
Marża EBIT n/a n/a n/a 12,2% 18,4% 7,0% n/a 56,9% 45,6%  
Zysk/strata brutto (17,1) (2,5) (15,6) 24,9 7,4 5,1 (5,1) 14,5 16,5  
Podatek dochodowy (12,2) (1,2)  
Zysk/strata netto (17,1) (2,5) (15,6) 37,1 7,4 5,1 (5,1) 15,7 16,5  

*W 4Q’21 zdarzenie jednorazowe w postaci rozpoznania przychodów z tytułu bezzwrotnej zaliczki dotyczącej MabionCD20

Wall Street w zawieszeniu

Poniedziałkowy handel na Wall Street była obrazem niezdecydowania inwestorów. Spółki technologiczne umiarkowanie zyskiwały a cały indeks Nasdaq 100 urósł o 0,34 proc. Sp500 był handlowany płasko i nie wykazała żadnej zmiany w porównaniu do poziomu otwarcia. Z kolei przemysłowy Dow Jones spadł o 0,4 proc. Rynki wciąż obserwują trwające negocjacje w sprawie limitu zadłużenia i oceniają również wypowiedzi poszczególnych przedstawicieli Fed-u. To była nudna sesja.

Termin 1 czerwca zbliża się nieubłaganie. Do tego czasu politycy amerykańscy muszą postanowić coś w sprawie limitu zadłużenia. Wczoraj miało miejsce spotkanie Biden – McCarthy, ale pomimo starań nie osiągnięto porozumienia. Stwierdzono, że rozmowa była „produktywna”. Spiker Izby Reprezentantów dodał, że była ona lepsza niż kiedykolwiek wcześniej. Polityk przyznał, że ma nadzieje na codzienne negocjacje z prezydentem USA aż do momentu przypieczętowania porozumienia. Pojawiły się oczywiste stwierdzenia, że kompromis jest konieczny do osiągnięcia, aby uniknąć katastrofalnej niewypłacalności państwa amerykańskiego. Cały czas sprawę komentuje Sekretarz Skarbu Janet Yellen ostrzegając przed negatywnymi konsekwencjami. Rynek raczej nie wierzy w to, że sprawy mogą pójść w złą stronę i raczej zakłada, że w ostatniej chwili politycy znajdą rozwiązanie, tak jak to miało miejsce w przeszłości wielokrotnie.

Zmienność rynkowa nie została również wywołana słowami poszczególnych przedstawicieli Fed-u. Kashkari stwierdził, że ważne jest, aby Fed zasygnalizował, że zacieśnianie nie jest zakończone, jeśli nastąpi przerwa w podwyżkach w czerwcu. Nie widzi on również dowodów na to, że napięcia w sektorze bankowym przyczyniają się do obniżenia inflacji. Mary Daly z San Francisco Fed przyznała, że jest zbyt wcześnie, aby powiedzieć, czy bank podniesie stopy procentowe na następnym posiedzeniu. Bostic z Atlanty Fed chce utrzymania stóp na niezmienionym poziomie, ponieważ polityka monetarna działa z opóźnieniem i chce on poczekać na większe jej efekty działania. Barkin z Fed Richmond jest wciąż otwarty na różne opcje w czerwcu, ale zauważa, że poprzednie podwyżki stóp procentowych i zaostrzone standardy kredytowe w obliczu napięć w sektorze bankowym schłodzą w niedalekiej przyszłości popyt i ceny.

Prawdopodobieństwo, że Fed podniesie koszt pieniądza w czerwcu wg wyceny rynkowej oscyluje wokół 16 proc. Widać, że inwestorzy w dużej mierze w tym momencie opierają swoje oczekiwania na ostatnich słowach Powella z piątku, który dał „gołębi” sygnał o braku zmian. Pozostałe słowa nie robią na nich żadnego wrażenia. Dolar nie reagował co powodowało, że kurs EUR/USD oscyluje wciąż wokół 1,08. Ruch umacniający widać była na złotym. Kurs USD/PLN spadł w okolice 4,16 a EUR/PLN znajduje się poniżej 4,50.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Cloud Technologies kontynuuje dynamiczne tempo rozwoju. Sprzedaż danych w marcu wzrosła o 41%

Cloud Technologies, spółka dostarczająca dane do targetowania reklamy internetowej, które zasilają kampanie największych marek na świecie, kontynuuje dynamiczny wzrost sprzedaży w strategicznym dla siebie segmencie. W marcu br. sprzedaż danych cyfrowych do kluczowych klientów wzrosła o 41% r/r. Dynamiczny wzrost sprzedaży danych jest wynikiem skutecznej realizacji strategii rozwoju na lata 2021-2023, której kontynuacją jest zaprezentowana kilka dni temu nowa strategia na lata 2023-2025. Nowa strategia koncentruje się na organicznym rozwoju spółki, którego uzupełnieniem będą akwizycje i inwestycje.

– Sprzedaż wysokiej jakości danych stanowi kluczowy element naszej działalności, który bezpośrednio napędza bardzo dobre wyniki, jakie osiągaliśmy w ostatnich kwartałach.  Zapotrzebowanie na wysokiej jakości dane rośnie cały czas. W dobie gospodarki cyfrowej posiadanie jakościowych danych to klucz do sukcesu. Umożliwiają one precyzyjne targetowanie reklam, co wpływa na efektywność pozyskiwania klientów i przekłada się na lepsze wyniki biznesowe naszych klientów. Co więcej, jak pokazały ostatnie miesiące, dane są też niezbędnym zasobem, umożliwiającym rozwój zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies. 

Raportowany wskaźnik szacunkowej miesięcznej dynamiki sprzedaży danych obejmuje kluczowych klientów Cloud Technologies. Około 80% przychodów ze sprzedaży danych Cloud Technologies pochodzi z największego rynku reklamowego świata, czyli z USA, który jest jednym z najbardziej wymagających i konkurencyjnych rynków reklamy na świecie. Notowana na głównym parkiecie GPW Cloud Technologies od lat pozyskuje dane i wykorzystuje algorytmy AI, między innymi w celu zaawansowanego klasyfikowania treści. Spółka zasila danymi algorytmy maszynowego uczenia największych platform odpowiedzialnych za emitowanie reklam internetowych. W wyniku właściwego targetowania reklamodawcy osiągają lepsze wyniki oraz tym samym zwrot z inwestycji.

– Osiągane przez nas wyniki potwierdzają, że jesteśmy jednym z wiodących dostawców na globalnym rynku danych, zdolnym skutecznie rywalizować z największymi firmami na świecie, nawet na tak wymagającym rynku jak Stany Zjednoczone. Cloud Technologies rozwija się dynamicznie, dlatego kilka dni temu zaprezentowaliśmy naszą nową strategię rozwoju na lata 2023- 2025, która stanowi naturalną kontynuację naszych dotychczasowych działań. Chcemy dążyć do zwiększenia wolumenu sprzedawanych danych na dotychczasowych rynkach, ale również w nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu, takich jak wykorzystanie danych w sektorze sztucznej inteligencji. Wciąż naszym priorytetem jest rozwój organiczny, który uzupełnia rozwój przez akwizycje i inwestycje  – dodaje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

W ramach realizacji nowej strategii Cloud Technologies zamierza przeznaczyć na rozwój do 100 mln PLN w latach 2023–2025. Szczegółowy plan zakłada przeznaczenie około 60 mln PLN na potencjalne akwizycje i inwestycje, około 10 mln PLN na prace badawczo-rozwojowe, a także około 30 mln PLN na skup 250 000 akcji w ramach programu motywacyjnego dla pracowników. Możliwość objęcia akcji będzie uzależniona od spełnienia KPI w postaci skumulowanego poziomu rocznego wyniku EBITDA bez uwzględniania kosztów programu motywacyjnego grupy kapitałowej za lata 2023 – 2025 w łącznej wysokości 110 mln PLN. Dodatkowo, zarząd Cloud Technologies przedstawił propozycję wprowadzenia polityki dywidendowej, rekomendując wypłatę dywidendy w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA. Celem strategicznym Cloud Technologies w perspektywie 2023-2025 jest dalszy dynamiczny rozwój sprzedaży danych w obecnych i nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu.

Cloud Technologies osiągnęło wszystkie cele założone w strategii na lata 2021-2023. Przychody z wysokomarżowego segmentu sprzedaży danych w 2022 roku wzrosły do poziomu 38,5 mln PLN (+53% r/r), a spółka stała się jednym z wiodących dostawców na globalnym rynku danych. W lipcu 2022 r. Cloud Technologies dokonało akwizycji hiszpańskiej spółki TL1 za 1,9 mln EUR, a w grudniu spółka przeszła z rynku NewConnect na Główny Rynek GPW, zaliczając udany debiut. Z kolei w lutym br. spółka sfinalizowała proces zakupu kodów źródłowych do platformy DSP, co zwiększa niezależność w funkcjonowaniu grupy kapitałowej na rynku reklamy internetowej. W ramach realizacji poprzedniej strategii (2021-2023) Cloud Technologies przeprowadziło skup akcji własnych na potrzeby programu motywacyjnego, skupując łącznie 250 000 akcji za 11,2 mln PLN oraz z powodzeniem zrealizowało projekty B+R o wartości 3,3 mln zł.

Krajowy System e-Faktur i integracja z systemami ERP – czy to sposób na lepsze zarządzanie finansami firmy?

Rozwiązanie KSeF ma za zadanie integrować firmowy system księgowości z Krajowym Systemem e-Faktur. Założenie to ma nieść za sobą wiele biznesowych korzyści — m.in. w zakresie sprawniejszego zwracania podatku VAT. Jaką rolę w tych zmianach pełnią systemy ERP?

KSeF – jak działa?

KSeF – Krajowy System e-Faktur – jest platformą do wystawiania i odbierania faktur drogą elektroniczną. Dzięki niemu możliwe jest sprawdzanie poprawności podesłanych dokumentów, a następnie decydowanie o ich dopuszczeniu do obrotu. Ustrukturyzowana faktura obejmuje format XML, co jest zgodne ze strukturą e-faktury publikowanej na platformie ePUAP (konkretnie w Centralnym Repozytorium Wzorów Dokumentów Elektronicznych). 

Docelowo obowiązek przekazywania faktur do KSeF obowiązywać ma zarówno przedsiębiorców zarejestrowanych jako czynni podatnicy podatku VAT, jak i przedsiębiorców zwolnionych z podatku VAT. 

Korzyści KSeF

Obligatoryjny obieg faktur to przede wszystkim szansa na sprawniejszą analizę procesów obejmujących wystawienie faktury, a także bardziej przejrzyste zestawianie danych na fakturze, których wymaga Ministerstwo Finansów. Sam system ma więc na celu:

    • Usprawnić zwrot VAT – czas oczekiwania na zwrot skrócony jest z 60 do 40 dni.
    • Znieść obowiązek przechowywania faktur bezpośrednio w biurze – KSeF przechowuje je przez 10 lat.
    • Skrócić obieg faktur.
    • Ułatwić księgowanie – rozliczenia i księgowanie faktur będzie znacznie usprawnione.
    • Dostarczać informacji o fakturach w czasie rzeczywistym.

Od kiedy KSeF będzie obowiązkowy?

  • 1 stycznia 2022 roku został uruchomiony Krajowy System e-Faktur i na ten moment jest to rozwiązanie dobrowolne. Oznacza to, że faktury ustrukturyzowane funkcjonują jako jedna z kilku dopuszczalnych form dokumentowania transakcji – na równi z fakturami papierowymi.
  • 1 lipca 2024 roku zostanie wprowadzony obowiązek wymiany e-Faktur. Podatnicy zwolnieni podmiotowo z VAT będą mieli czas na przygotowanie systemu aż do 1 stycznia 2025 roku. 

KSeF – integracja z systemem ERP

ERP – tj. planowanie zasobów przedsiębiorstwa – jest systemem ułatwiającym prowadzenie firmy, wspierającym automatyzację, prowadzenie kadr, produkcję, łańcuch dostaw i co kluczowe – usprawnia także procesy w obszarach finansów. Okazuje się bowiem, że sprawność w zakresie przetwarzania faktur może być kluczowa dla utrzymywania jakości obsługi klienta. Dodatkowo wyeliminowanie ryzyka powstawania wąskich gardeł czy błędów to zapobieganie wielu konfliktom i nierzadko – kryzysowi biznesowemu. 

Integracja systemu ERP z KSeF jest więc istotnym krokiem – również z biznesowego punktu widzenia. 

Korzyści z integracji systemów ERP z KSeF

ERP pozwala na sprawne pobieranie danych zarejestrowanych jednostek gospodarczych. Następnie dane bezpośrednio wprowadza do kolejnych systemów, znacząco skracając czas ewidencjonowania dokumentów źródłowych w systemach finansowo-księgowych [1]. Dodatkowo ERP posiada specjalne moduły, które pozwalają na sprawne i (co kluczowe!) bezpieczne przekazywanie i przechowywanie dokumentów. Jest to niezwykle istotne, biorąc pod uwagę, że faktura jest najważniejszym dokumentem podatkowym. 

Integracja ERP z KSeF pozwala na optymalizowanie procesów związanych z przetwarzaniem faktur, co w ostateczności ułatwia automatyzację pracy. Wynika to z faktu, że jednym z podstawowych funkcji rozwiązań klasy ERP jest mapowanie struktur xml z e-Faktury FA. Automatyczne tworzenie faktur ze wspomnianym już standardem zapewnia bezpieczeństwo i minimalizuje ryzyko powstawania błędów. 

Dlatego też możliwość integrowania KSeF z systemami ERP pociąga za sobą szereg korzyści, tj. możliwość pobierania danych z dowolnych źródeł, prowadzenie przejrzystej kontroli procesu wymiany danych, a także wysyłanie danych w dowolnym w formacie (w tym XML). Wraz z integracją, wszystkie procesy zachodzą szybciej, błędy są redukowane, a dział księgowości działa jeszcze efektywniej. 

Decydując się na integrację ERP z systemem KSeF, korzystaj z usług firm, np. Anegis, które mają doświadczenie w integracji systemów przedsiębiorstwa z narzędziami i serwisami Ministerstwa Finansów. Dzięki temu zyskujesz:

  • kompleksowe wsparcie ze strony wykwalifikowanego zespołu w zakresie uporządkowania procesu elektronicznego fakturowania,
  • pełne wdrożenie i parametryzację rozwiązania KSeF,
  • wsparcie powdrożeniowe.

Więcej o tym przeczytasz na: https://www.anegis.com/rozwiazania-it/ksef

KSeF a Microsoft Dynamics 365

Od sierpnia 2022 roku, w ramach usługi Electronic Invoicing, wprowadzono nową funkcjonalność integrującą aplikację Dynamics 365 Finance i Dynamics 365 Supply Chain Management z platformą KSeF. W ten sposób możliwe jest dopasowanie funkcjonalności KSeF zarówno do potrzeb firmy, jak i możliwości systemu. Dowiedz się więcej na: https://www.anegis.com/produkty/microsoft-dynamics-365

[1] Talar, T. CYFROWA TRANSFORMACJA A OUTSOURCING USŁUG KSIĘGOWYCH. MODA CZY KONIECZNOŚĆ?.

Długi handlu znów w górę. Obecnie sięgają prawie 2,2 mld zł

Handel jest najbardziej zadłużoną branżą w polskiej gospodarce. Szczyt tego długu przypadł na czas pandemii i był moment, kiedy jego wartość sięgała ok. 3 mld zł (w III kw. 2021 r.). Blisko rok temu sektor zaczął jednak spłacać swoje zaległości. Na koniec czerwca ub.r. spadły one do poziomu najniższego od wielu lat, czyli 2 mld zł. Obecnie ten trend jest w odwrocie i długi znów zaczęły rosnąć. Dziś branża handlowa zalega wierzycielom na 2,2 mld zł.

Połowa tej kwoty przypada na hurtownie, wśród których 21,5 tys. dłużników musi oddać ponad 1 mld zł. Przedsiębiorcy mają tu do zwrotu przeciętnie 48,2 tys. zł. Na nieco mniejsze sumy zadłużeni są detaliści, bo łącznie na 842,5 mln zł. Jednak w spisie dłużników jest ich więcej niż hurtowni: ponad 31 tys. Statystyczny dług jednej firmy detalicznej to 27,1 tys. zł.

Przyczyn pogorszenia sytuacji finansowej w handlu jest kilka. Przede wszystkim spadła siła nabywcza Polaków. Wysokie ceny w sklepach wymusiły niższą konsumpcję. Wiele osób ma też dodatkowe obciążenie finansowe w postaci bardzo wysokich rat kredytów mieszkaniowych. To sprawia, że Polacy zaciskają pasa i rozważniej podchodzą do kwestii zakupowych. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że sprzedaż detaliczna w pierwszym kwartale 2023 roku zmalała o 3,5 proc. rok do roku. W samym marcu spadła o 7,3 proc. w stosunku do wyników sprzed roku. Tak dużą zmianę obserwowaliśmy ostatni raz w pandemii. Dziś takim czynnikiem kryzysogennym dla handlu jest przede wszystkim wysoka inflacja – zaznacza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Pod względem klasyfikacji działalności w sektor handlu wlicza się także obrót i naprawa samochodów. Handlujący i reperujący auta oraz motocykle są winni swoim wierzycielom 315,8 mln zł. Statystycznie na jeden zadłużony warsztat czy komis przypada 26,8 tys. zł do spłacenia. W sumie w sektorze handlowym działa 64,3 tys. firm wpisanych do Krajowego Rejestru Długów ze względu na przeterminowane nieopłacone zobowiązania.

Sprzedawcy żywności na minusie

Wśród specjalizacji w sprzedaży hurtowej najwyższe zadłużenie ma sektor żywności, napojów i wyrobów tytoniowych (196,8 mln zł). Branża spożywcza jest kategorią, którą szczególnie silnie dotyka inflacja. Jak wynika z danych GUS, ceny żywności w kwietniu br. wzrosły o 19,9 proc. w skali roku, a oprócz nich dużym problemem są także wyższe koszty produkcji i transportu.

Na drugim miejscu wśród zadłużonych gałęzi znajduje się handel artykułami gospodarstwa domowego, który ma do spłacenia ponad 138,5 mln zł. Jak wynika z raportu AGD APPLiA, w obecnej koniunkturze branża mierzy się ze spadkiem produkcji i zatrudnienia. W 2022 roku wytworzono o 15 proc. mniej dużego sprzętu i ubyło ok. 1 tys. miejsc pracy, w porównaniu rok do roku.

Na dalszych miejscach plasują się: hurt maszyn, urządzeń i dodatkowego wyposażenia (39,8 mln zł), płodów rolnych i zwierząt (37,8 mln zł) oraz narzędzi technologii informatycznej i komunikacji (23,1 mln zł).

Podobnie jak w przypadku hurtowni, w handlu detalicznym również najwyższe zadłużenie widać w dziale sprzedaży żywności, napojów i wyrobów tytoniowych (77 mln zł), a także artykułów użytku domowego (58,2 mln zł). Trzecie miejsce należy do detalistów zajmujących się wyrobami związanymi z kulturą i rekreacją (40,9 mln zł), a czwarte sprzedażą paliw na stacjach (31,4 mln zł). Natomiast sprzedawcy narzędzi technologii informatycznej i komunikacji są zadłużeni na prawie 28 mln zł.

Małe firmy, ale duże zaległości

Dane KRD pokazują, że problemy ze spłatą zobowiązań najczęściej dotykają najmniejsze podmioty. Jednoosobowe działalności gospodarcze zajmujące się handlem detalicznym (z wyłączeniem obrotu autami) są winne przeszło 583,1 mln zł. Ich zaległości stanowią 69 proc. całego zadłużenia detalistów, a takich dłużników jest ponad 23 tys. Z kolei tego typu hurtowni jest ponad 10 tys. i mają do oddania 447,5 mln zł, a więc niemal połowę długu wszystkich podmiotów zajmujących się handlem hurtowym. Wśród JDG-ów prowadzących sprzedaż i naprawę samochodów, pieniądze do zwrotu ma niemal 8,7 tys. firm, a oddać muszą w sumie 208,7 mln zł, czyli dwie trzecie wszystkich zobowiązań tej gałęzi handlu.

– Z badania, jakie przeprowadziliśmy wśród jednoosobowych działalności gospodarczych „Barometr wydatków firmowych”, wynika, że tylko 1/3 mikrofirm handlowych rozlicza się z kontrahentami za gotówkę. Pozostałe muszą czekać na opłacenie faktur przez klientów w umówionym terminie, który bardzo często jest terminem odroczonym o tydzień, dwa, trzy lub dłużej. Zdarza się, że w danym okresie czasu wartość pieniędzy w zamrożonych fakturach przekracza nawet 50 tysięcy złotych! Wskazuje tak co dziesiąta badana mikrofirma z branży handlowej. Widać więc, jak duże ryzyko płynnościowe przejmują na siebie te małe firmy, by zachować kontrakty i relacje z kluczowymi klientami. Często niestety na wyrost – komentuje Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.

300 mln zł wzajemnych długów

Cały handel na najwyższe kwoty zalega branży finansowej (1,3 mld zł). Większość tej sumy należy się firmom zarządzającym wierzytelnościami, które skupiły długi od innych podmiotów. Swój spory udział mają także zaległości w bankach i za leasing. Co ciekawe, zatory płatnicze to również wewnętrzny problem w branży handlowej. Dotyka szczególnie hurtowni, którym inni sprzedawcy zalegają na 238 mln zł. Jeśli spojrzeć na całą branżę, to handel jest sobie nawzajem winny ponad 300 mln zł.

Pod względem lokalizacji w największych tarapatach finansowych znajdują się sprzedawcy z województwa mazowieckiego, z prawie 480 mln zł zaległości. Za nim plasują się województwa śląskie i wielkopolskie, w których kwoty niespłaconych należności handlu sięgają obecnie odpowiednio 273,8 mln zł i 255 mln zł. Województwo wielkopolskie wyróżnia się niechlubnie także pod względem najwyższego średniego zadłużenia. Tutaj wynosi ono ok. 40 tys. zł, podczas gdy dla ogółu Polski jest to 34,1 tys. zł. Najmniejsze długi sektor handlu ma w województwach opolskim, podlaskim i świętokrzyskim, gdzie ich wysokość nie przekracza w żadnym progu 40 mln zł.

Podmioty zajmujące się handlem, niezależnie od lokalizacji w kraju, mierzą się z podobnymi problemami. To bardzo zróżnicowany sektor, silnie powiązany z innymi gałęziami gospodarki, takimi jak przetwórstwo przemysłowe, które według GUS w marcu bieżącego roku zmalało o 2,9 proc. w porównaniu do lutego, czy transport, doświadczający wzrostów cen paliw i opłat drogowych. To sprawia, że handel łatwo przejmuje trudności innych sektorów, mocno odczuwając konsekwencje długich terminów płatności i wykazując problemy z płynnością finansową. Oprócz tego cały czas widoczne są utrudnienia w łańcuchach dostaw – zaznacza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Handel czeka na swój zaległy miliard

Skalę problemów w branży handlowej widać też, gdy spojrzy się na to, ile pieniędzy branża ma do odzyskania od innych sektorów. Handel jest dużym wierzycielem, któremu 36,1 tys. firm zalega z płatnościami za prawie 1 mld zł. Ponad 300 mln zł to wspomniane już wcześniej wewnętrzne długi w branży. Kolejne 237 mln zł nie zapłacił sprzedawcom sektor budowlany, a na przeszło 123 mln zł zalegają im przedsiębiorstwa zajmujące się przetwórstwem przemysłowym.

Podsumowując, gdyby całość przeterminowanych należności wobec handlu została uregulowana, branża mogłaby spłacić prawie połowę swojego długu. Wciąż jednak pozostałoby jej ponad 1,1 mld zł zobowiązań finansowych. Póki co handel pozostaje najbardziej zadłużonym sektorem polskiej gospodarki i perspektywy rynkowe nie zapowiadają rychłej zmiany w tej kwestii. Dlatego eksperci KRD zwracają uwagę na wysokie ryzyko zatorów płatniczych w branży handlowej i podkreślają konieczność monitorowania przez firmy sytuacji finansowej swoich partnerów biznesowych z tego sektora.

Archicom podsumowuje pierwszy kwartał 2023 r.

Początek 2023 r. przyniósł dostrzegalne ożywienie na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Trend ten znajduje swoje odzwierciedlenie również w wynikach wypracowanych przez Archicom w pierwszym kwartale br., w którym to Grupa sprzedała ponad 250 lokali. Obecny okres sprzyjającej koniunktury powoduje stopniową kontynuację wdrażania nowych projektów w najbliższych miesiącach, do czego wrocławski deweloper starannie przygotowywał się w czasie ograniczonego popytu.

Ożywienie w pierwszym kwartale było spowodowane przede wszystkim ułatwionym dostępem do kredytów hipotecznych na preferencyjnych warunkach w ramach rządowego programu „Pierwsze Mieszkanie” oraz wzrostem zdolności kredytowej Polaków dzięki nowej rekomendacji KNF. Grupa sprzedała w tym okresie ponad 250 lokali, odnotowując wzrost względem obydwu kwartałów drugiego półrocza 2022 r.

Kolejne etapy inwestycji w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynkowe

Archicom nieustannie monitoruje sytuację rynkową, podchodząc z rozwagą do wszelkich decyzji biznesowych dotyczących realizowanych inwestycji. Grupa wykorzystała okres rynkowej stagnacji, obserwowany w końcówce ubiegłego roku, na przygotowania do wprowadzeń kolejnych inwestycji, a gdy rynek wysłał komunikat o takim zapotrzebowaniu – Archicom podjął decyzję o następnych krokach. W pierwszym kwartale 2023 r. rozpoczęto budowę kolejnego etapu Sadów Nad Zieloną (98 mieszkań). Zarówno w tym przypadku jak i kolejnego etapu inwestycji Awipolis (186 mieszkań) trwają intensywne prace nad wprowadzeniem ich do sprzedaży jeszcze w pierwszym półroczu br.

Aktywnie zarządzamy kolejnymi etapami realizowanych inwestycji, aby każdorazowe wprowadzenie do sprzedaży było odpowiedzią na realne zapotrzebowanie ze strony nabywców. Obserwując rosnący popyt na początku roku, po dogłębnej analizie sytuacji, uruchomiliśmy procesy w ramach inwestycji dotychczas pozostających w stanie gotowości. Wzrost sprzedaży w tym okresie potwierdza, że wybraliśmy dobry moment. Wykazane wyniki wartościowo są niższe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, ponieważ zgodnie z harmonogramem naszych projektów kumulacja przekazań nastąpi w drugiej połowie tego roku. Rozsądne decyzje, a także prowadzenie konsekwentnej polityki finansowej sprawiły, że nasza aktualna sytuacja bilansowa jest stabilna, z perspektywą na rozwój. Jednym z fundamentów bezpieczeństwa finansowego Grupy jest stała obecność na rynku kapitałowym stąd też, wobec przypadającego na czerwiec wykupu 60 mln obligacji serii M4/2019, emisja 2-letnich obligacji M7/2023 na łączną kwotę 62 mln zł – mówi Waldemar Olbryk, Prezes Zarządu w Archicom.

Mennica Skarbowa wprowadza swoje produkty na Allegro i do Empiku

Mennica Skarbowa rozpoczęła sprzedaż w nowych kanałach online. Klienci mogą kupić już złoto oraz srebro inwestycyjne oferowane przez spółkę na platformach Allegro oraz Empiku. Zarząd Mennicy Skarbowej jest przekonany, że nowe kanały sprzedaży zwiększą przychody spółki w perspektywie średnioterminowej i znaczącą powiększą liczbę klientów. Spółka dostrzega obecnie, że coraz więcej zamówień na złoto i srebro inwestycyjne jest kierowane właśnie przez kanały online.

Liczne analizy wskazują, że najmłodsi klienci inwestycyjni najchętniej wybierają zakupy online, dlatego od kilku miesięcy Mennica Skarbowa otwiera nowe kanały sprzedaży w internecie. W ofercie Mennicy na platformach e-handlu można nabyć kilkadziesiąt rodzajów złotych sztabek i monet o różnej wartości. Dotychczas na Allegro największą popularnością cieszą się: 10-gramowa sztabka złota, 2,5-gramowa sztabka złota oraz SmartPack czyli blister składający się z 10 sztabek o wadze 2g złożonych w spójną całość w blistrze. Produkt to coś więcej niż znane wcześniej MultiCard’y czy MiltiDisc’i, bowiem w momencie podzielności na mniejsze części – sztabki 2g pozostają w oryginalnym opakowaniu i nie tracą na wartości. To absolutny hit na rynku. W internetowym sklepie Empiku klienci najchętniej wybierają 1-gramowe i 2-gramowe sztabka złota oraz srebrne, 1-uncjowe monety „Amerykański Orzeł”.

– E-commerce to rosnący segment rynku na całym świecie, przez który kupujemy różne produkty. Także my obserwujemy bardzo duże zainteresowanie naszych klientów zakupami złota, ale także srebra, przez kanały online. Obecnie prawie 25% naszej sprzedaży jest generowanych właśnie w ten sposób i systematycznie ona rośnie. Polacy coraz chętniej kupują złoto i srebro inwestycyjne online, szczególnie o małych gramaturach
o wartości od 400 złotych do kilku tysięcy. Dlatego postanowiliśmy poszerzyć liczbę kanałów, przez które Polacy mogą nabyć u nas złoto i srebro inwestycyjne. Rozpoczęliśmy sprzedaż naszych produktów poprzez platformy internetowe Allegro oraz Empik . Zwiększenie liczby kanałów sprzedaży umożliwi nam dotarcie do szerszego grona odbiorców – zwłaszcza tych młodszych – a także ułatwi zakupy klientom, którzy w domowym zaciszu będą mogli podjąć decyzję o wyborze odpowiedniego produktu inwestycyjnego. Zakupione produkty w naszych kanałach online są wysyłane do
klienta w ciągu 24 godzin. Jesteśmy przekonani, że przyjęta przez Zarząd strategia poszerzania kanałów online sprzedaży złota i srebra inwestycyjnego wpłynie na zwiększenie przychodów spółki w okresie średnioterminowym – komentuje Adam Stroniawski, dyr. Zarządzający ds. Sprzedaży Mennicy Skarbowej.

W 2022 roku Mennica Skarbowa sprzedała prawie 5 ton złota w postaci monet oraz sztabek. W ofercie Mennicy można znaleźć klasyczne sztabki złota o wadze od 1 do nawet 1000 gramów oraz tzw. combibary – sztabki przypominające tabliczkę czekolady, które są złożone z mniejszych kawałków złota i w prosty sposób można je odłamać w celu sprzedaży, bądź obdarowania bliskiej osoby. Nieustająco popularne wśród klientów są także monety bulionowe – klasyczne, jak Krugerrand, Liść Klonowy, czy Australijski Kangur oraz te okolicznościowe, jak np. „Najlepsze życzenia z okazji ślubu”.

Warto podkreślać, że Allegro w swoim programie Strefa marek Allegro jest miejscem, gdzie wiele firm oferuje swoje produkty. Wśród nich znaleźć można renomowane instytucje, jak Mennica Bydgoska czy Mennica Świdnicka. Ich obecność na platformie to dowód na rosnącą popularność i zaufanie, jakim cieszy się Allegro wśród różnorodnych branż. Zarówno Mennica Bydgoska, jak i Świdnicka oferują na Allegro swoje wyroby, co stanowi doskonałą okazję dla kolekcjonerów i inwestorów do zakupu wysokiej jakości produktów menniczych bezpośrednio od producentów.

Skok wynagrodzeń to iluzja, a produkcja sprzedana przemysłu niepokoi

– Skok wynagrodzeń w przedsiębiorstwach jest znaczący, tyle tylko, że w dużej mierze jest to działanie tzw. iluzji pieniężnej – jeśli spojrzymy na realną wartość uwzględniającą inflację, płace realne spadają, a pamiętajmy, że większość firm, szczególnie małych i średnich, nie ma takiego poziomu wynagrodzeń przeciętnych jak przedsiębiorstwa, co oznacza, że realnie wynagrodzenia spadły jeszcze bardziej – zauważa dr Anna Czarczyńska, ekonomistka z Akademii Leona Koźmińskiego.

– Niepokoi też wskaźnik kwietniowej produkcji sprzedanej przemysłu. Częściowo da się to wyjaśnić tzw. efektem bazy, czyli wyjątkowo wysokim poziomem produkcji sprzedanej przemysłu w zeszłym roku, ale trudniej już wyjaśnić w ten sposób spadek o 14,8% w porównaniu z marcem br. Tutaj obserwujemy wyraźnie spadek koniunktury i spowolnienie gospodarcze, które jest widoczne też we wskaźnikach PKB – dodaje ekspertka.

Patrząc tylko na wynagrodzenia nominalne w sektorze przedsiębiorstw na poziomie 7430,06 zł, można odnieść wrażenie, że jesteśmy znacznie bogatsi niż w poprzednich latach (w latach 2019-2021 w tym samym okresie wynagrodzenia te wahały się w przedziale 5-6 tys. zł., a rok temu było to 6665,64 zł.). Skok jest znaczący, tyle tylko, że w dużej mierze jest to działanie tzw. Iluzji pieniężnej – jeśli spojrzymy na realną wartość uwzględniającą inflację, to nawet w tym relatywnie najbardziej dochodowym sektorze gospodarki płace realne spadają, a pamiętajmy, że większość firm, szczególnie małych i średnich, nie ma takiego poziomu wynagrodzeń przeciętnych, co oznacza, że realnie wynagrodzenia spadły jeszcze bardziej.

Z kolei ceny produkcji budowlano-montażowej w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku wzrosły o 11,3%, a w porównaniu z marcem 2023 r. o 0,7%, co było głównie wynikiem zeszłorocznego ‘szoku wojennego’ na rynkach materiałów budowlanych. Firmy zgromadziły zapasy po zeszłorocznych wysokich cenach w okresie niepewności gospodarczej i dołożyły sobie w ten sposób do obserwowanego obecnie wzrostu cen (oczywiście obok rosnących cen pracy, paliw itd.). Ale mimo to widać już spowolnienie tego trendu – miesiąc do miesiąca te wzrosty nie są już tak dramatyczne w porównaniu z marcem wzrost cen produkcji budowlano-montażowej o 2023 r. o 0,7%. Tym niemniej wskaźniki koniunktury w budownictwie poprawiają się systematycznie – co prawda nie są tak dobre jak w 2019 r., ale już są lepsze niż w analogicznym okresie w ostatnich latach.

Niepokoi jednak wskaźnik kwietniowej produkcji sprzedanej przemysłu niższy o 6,4% w porównaniu z kwietniem ub. roku, kiedy notowano wzrost o 12,4% w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Częściowo da się to wyjaśnić tzw. efektem bazy, czyli wyjątkowo wysokim poziomem produkcji sprzedanej przemysłu w zeszłym roku, ale trudniej już wyjaśnić w ten sposób spadek o 14,8% w porównaniu z marcem br. Tutaj obserwujemy wyraźnie spadek koniunktury i spowolnienie gospodarcze, które jest widoczne też we wskaźnikach PKB. Jednak biorąc pod uwagę inne parametry należy mieć nadzieję że w następnych miesiącach doczekamy się ‘odbicia’ również i w tym segmencie.

Raen ogłasza nową strategię i zakłada wzrost EBITDA do ponad 40 mln zł w 2025 r.

Raen S.A., spółka notowana na głównym rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, której portfolio obejmuje projekty fotowoltaiczne o mocy 1,45 GW, przedstawiła 22 maja br. nową strategię rozwoju. Jej głównym celem jest zwiększenie liczby projektów realizowanych w ramach umów JDA do 3 GW, rozwój portfela własnych produktów w sektorze OZE do 200 ha i uzyskanie 58 MW własnych mocy wytwórczych w 2025 r. W perspektywie dwóch lat Raen planuje osiągnąć wynik EBITDA wynoszący niemal 43 mln zł i przychody ze sprzedaży do 65,9 mln zł.

Obecnie spółka dysponuje szerokim portfolio produktów z sektora OZE na różnym etapie rozwoju. Łączna moc projektów realizowanych w oparciu o umowy JDA wynosi 1,45 GW, a w pipe-line moc projektów brownfield przekracza 670 MW. Spółka zakłada, że w oparciu o umowy zawarte w ramach działalności deweloperskiej osiągnie w 2023 r. wynik EBITDA wynoszący 10,1 mln zł i 27,8 mln zł przychodów ze sprzedaży.

Raen S.A. jest platformą, która łączy kapitał zagranicznych inwestorów z projektami, które przyczyniają się do produkcji „zielonej energii” w Polsce. Z dumą możemy stwierdzić, że zdobyliśmy w tym obszarze status ekspertów. Nasze największe atuty to solidny portfel projektów fotowoltaicznych o wartości 1,45 GW oraz silne relacje biznesowe, które nawiązaliśmy dzięki międzynarodowej sieci kontaktów. Nasz zespół zdobywał doświadczenie na całym świecie, w tym w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Korei Południowej – wyjaśnia Adam Guz, Prezes Zarządu Raen S.A.

Przyjęliśmy dzisiaj strategię, która opiera się na holistycznym spojrzeniu na szanse, jakie niesie za sobą transformacja polskiego sektora energetycznego. Celem, który nam przyświeca jest uzyskanie synergii w sektorze odnawialnych źródeł energii przy jednoczesnym budowaniu wartości dla akcjonariuszy – dodaje Adam Guz.

Ogłoszenie nowej strategii to dla Raen S.A. milowy krok w stronę dynamicznego rozwoju. Jego fundamentem ma być wzrost przewyższający średnią rynkową, a celem osiągnięcie stabilnej bazy przychodowej dzięki własnym mocom energetycznym oraz wzrost efektywności i marżowości przy jednoczesnym utrzymaniu dyscypliny kosztowej. Zarząd ocenia, że realizacja tego planu przełoży się na budowanie wartości spółki dla akcjonariuszy.

W nowo przyjętej strategii spółka wyznacza 6 głównych kierunków działania:

  1. posiadanie własnych aktywów w sektorze OZE oraz stanie się niezależnym producentem energii elektrycznej (IPP);
  2. zarządzanie i sprzedaż energii elektrycznej na mocy umów bilateralnych (PPA);
  3. inwestowanie w rozwój, modernizację i nowoczesne, ekologiczne technologie;
  4. tworzenie nowatorskich rozwiązań dla inwestorów;
  5. współpracę z kluczowymi partnerami, która zapewni spółce stabilny rozwój;
  6. umocnienie pozycji spółki jako atrakcyjnej i solidnej inwestycji dla inwestorów instytucjonalnych.

Motorem napędowym dla wprowadzenia nowej strategii było niedawne przejęcie 100% udziałów Seed Capital, a wraz z nimi portfolio projektów fotowoltaicznych, które w 2024 r. mogą osiągnąć wynik EBITDA w wysokości 15 mln zł. W kwietniu funkcję prezesa spółki Raen objął Adam Guz, który wcześniej kierował Seed Capital i na przestrzeni ponad 20 lat uczestniczył w sprzedaży projektów o łącznej mocy 300 MW.

– Naszą misją jest odważna konfrontacja z wyzwaniami wynikającymi ze zmian klimatycznych i poprawą jakości powietrza. Realizujemy ją poprzez łączenie globalnego kapitału, pozyskiwanego głównie we Francji, Włoszech, Grecji, Izraelu, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych z projektami, które pozwolą na zwiększenie produkcji „czystej” energii w Polsce. Przyświeca nam strategiczny cel polegający na zintegrowaniu produkcji i dostarczania odnawialnej energii, pochodzącej zarówno z umów PPA, jak i z własnych źródeł – podkreśla Prezes Zarządu.

Jak wskazuje Adam Guz, Polska – będąca rynkiem kluczowym dla spółki, mierzy się obecnie z historycznym wyzwaniem, jakim jest dekarbonizacja, która wymaga zredukowania emisji węgla o 55% do 2030 r. Jego podjęcie pociąga za sobą konieczność przeprowadzenia szeregu inwestycji w obrębie rodzimego sektora energetycznego, których koszt wyniesie 226 mld euro. Realizacja tych przedsięwzięć stanowi dziejową szansę na powstrzymanie zmian klimatycznych, poprawę jakości powietrza oraz uzyskanie przez Polskę niezależności energetycznej.

– Jako Raen widzimy swoje miejsce na czele tych zmian, dlatego inwestycja w naszą spółkę łączy atrakcyjną formę lokaty kapitału z budowaniem zrównoważonej przyszłości dla świata oraz następnych pokoleń. Widzimy, że popularność ekologicznych źródeł energii rośnie wraz ze wzrostem świadomości Polaków na temat zagrożeń związanych ze zmianami klimatu. Szczególnie cieszy nas coraz większe zainteresowanie rolników udziałem w transformacji energetycznej poprzez dzierżawienie terenów pod budowę farm fotowoltaicznych. Serdecznie zachęcam właścicieli gruntów rolnych, przedstawicieli samorządów oraz deweloperów projektów fotowoltaicznych do nawiązania współpracy ze spółką Raen. Budujmy razem Polskę niezależną energetycznie i bądźmy częścią zielonej transformacji – podsumowuje.

Niższa cena złota potencjalną okazją?

Złoto w minionym tygodniu słabło na fali umacniania się amerykańskiego dolara. To przede wszystkim efekt pozytywnych danych makroekonomicznych i prawdopodobnego zakończenia lub przerwy w podwyżkach stóp procentowych w USA.
Po zapoczątkowanej w marcu fali wzrostowej, która w kwietniu zwolniła nieco tempo, w połowie maja złoto zaczęło tracić impet. Zbiega się to z wieloma pozytywnymi informacjami gospodarczymi, które pozwalają snuć przypuszczenia, że FED zakończy lub przynajmniej zrobi przerwę w cyklu podwyżek stóp procentowych, dając tym samym rynkom nieco wytchnienia.

Jak zwykle w takich sytuacjach, dolar staje się bardziej pożądanym aktywem, szczególnie dla dużych, zinstytucjonalizowanych inwestorów, którzy czekają na rynkowe okazje. Mocniejszy dolar to tańsze złoto, co z kolei w obecnej sytuacji może jawić się jako okazja do zakupów i uzupełnienia portfela o królewski kruszec.

Już w kwietniu prognozy analityków TD Securities zakładały, że w drugim kwartale możliwa jest korekta spowodowana tym, że część inwestorów zechce zrealizować swoje zyski. I taką sytuację istotnie obserwujemy. Nowy szczyt, na który czeka TD Securities to 2 150 USD za uncję. Tę cenę złoto osiągnąć ma pod koniec roku.

Z kolei australijski bank ANZ przewiduje nieco ostrożniej – wedle analityków tego banku, do końca roku kurs złota osiągnie 2 100 USD za uncję, a do końca przyszłego 2 200 USD.

Jastrzębie głosy w FED

Choć rynki przyjmują za pewnik, że stopy procentowe nie zostaną podniesione, w FED nie brakuje jastrzębich głosów. O konieczności dalszego zaostrzania polityki pieniężnej mówił m.in. Neel Kashkari, przewodniczący FED z Minneapolis.
W ostatnich dniach w podobnym tonie wypowiedziała się Lorie Logan z oddziału FED w Dallas. Zasugerowała ona, że dotychczasowe dane dotyczące inflacji nie uzasadniają pominięcia podwyżki w czerwcu.

Również Philip Jefferson, członek Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej podkreśla, że inflacja jest zbyt wysoka. Choć zaznacza on także konieczność obserwacji wpływu podwyżek na gospodarkę.

Według CME FedWatch Tool szanse na podwyżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych w czerwcu wynoszą obecnie 38 proc. Posiedzenie odbędzie się w dniach 13-14 czerwca.

Inflacja w Polsce spada powoli

Inflacja CPI (konsumencka) w Polsce w kwietniu wyniosła 14,7 proc. względem 16,1 proc. w marcu. Nieco gorzej wygląda sytuacja z inflacją bazową (bez cen żywności i energii), o której ostatnio mówi się sporo – ta w kwietniu wyniosła 12,2 proc. względem 12,3 proc. miesiąc wcześniej.

Zdaniem ekonomistów NBP to właśnie ta druga lepiej obrazuje dynamikę wzrostu cen, gdyż nie uwzględnia chociażby sezonowych zmian cen żywności. Powolne tempo spadku inflacji bazowej (również na tle innych europejskich krajów) przekłada się na fakt, że nie widać – na razie – perspektyw na obniżki stóp procentowych, co stanowiłoby duże odciążenie dla kredytobiorców.

Osobną sprawą są zbliżające się wybory i obietnice wyborcze, jak chociażby budzący kontrowersję pomysł waloryzacji 500+ do 800+. Choć NBP utrzymuje, że głównymi przyczynami inflacji są agresja rosyjska w Ukrainie oraz pandemia i jej skutki, wiele ostrzeżeń dotyczących inflacji pojawiało się jeszcze przed wybuchem wojny, właśnie w związku z wprowadzaniem na rynek pieniądza w postaci świadczeń socjalnych.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Wynagrodzenie za funkcje kierownicze i nadzorcze w pracach B+R stanowi koszt kwalifikowany

Ulga badawczo-rozwojowa jest coraz częściej wykorzystywaną przez przedsiębiorców preferencją podatkową. Wskazuje na to nie tylko liczba wydawanych interpretacji podatkowych w tym zakresie, która podawana jest już w tysiącach, lecz także dane ministerstwa finansów – kwoty odliczeń mierzone są w miliardach złotych. Jednym z podatkowych problemów skorzystania z ulgi B+R jest kwalifikacja kosztów pracy kadry managerskiej oraz nadzorczej nad projektami B+R. W wielu przypadkach są to bardzo istotne kwoty, a podejście organów podatkowych w tym zakresie jest różnorodne. Z pomocą przychodzi jednak Naczelny Sąd Administracyjny, który wydał korzystny dla podatnika wyrok w sprawie dotyczącej kosztów kadry zarządczej przy projektach B+R (wyrok z dnia 21.03.2023 r., sygn. II FSK 2217/20).

Czego dotyczyła sprawa?

Spółka prowadziła działalność gospodarczą polegającą na produkcji urządzeń na indywidualne zamówienie. Działalność ta jest wysoce innowacyjna, polega na kompleksowej produkcji, począwszy od wypracowania założeń po czynności faktyczne związane z produkcją danego urządzenia. W pracach B+R uczestniczą zarówno pracownicy, jak i osoby sprawujące u wnioskodawczyni funkcje kierownicze, wykonujące je na podstawie umowy o pracę. Osoby sprawujące funkcje kierownicze wykonywałyby zarówno czynności związane z pracami B+R, jak i z pozostałą jej działalnością. Określenie charakteru tych czynności, a zatem przyporządkowanie ich do poszczególnych projektów odbywać się będzie w oparciu o ewidencję czasu pracy. Zakres prac takich osób obejmuje w szczególności opracowywanie strategii w zakresie rozwoju technologicznego firmy, w tym prowadzenie analiz rentowności przedsięwzięć inwestycyjnych w zakresie nowych technologii, analizowanie i optymalizowanie procesów technologicznych, uczestniczenie w opracowywaniu budżetu organizacji w części dotyczącej wdrożeń i rozwoju technologicznego, nawiązywanie i utrzymywanie współpracy z firmami zewnętrznymi w zakresie wykorzystywanych technologii, wypracowywanie sprawnych i akceptowalnych metod współpracy poszczególnych działów funkcjonujących u wnioskodawczyni oraz przygotowywanie kosztorysów

Stanowisko spółki

W związku z tym spółka zadała pytanie czy wnioskodawczyni może odliczyć od podstawy opodatkowania, na zasadach wynikających z art. 18d u.p.d.o.p. wysokość wynagrodzeń pracowników sprawujących funkcje nadzorcze i kierownicze nad pracami B+R, jako koszt kwalifikowany, w zakresie w jakim wykonywane przez nich czynności, w tym nadzorcze związane są bezpośrednio z działalnością B+R. W ocenie spółki nie ma w tym zakresie żadnych ustawowych ograniczeń i dlatego może rozliczyć te koszty w ramach kosztów kwalifikowanych B+R. W ocenie spółki czynności nadzoru i organizacji procesu prac B+R, pomimo że nie są bezpośrednio związane z pracą B+R wpływają na jej przebieg i są niezbędne do prowadzenia prac rozwojowych.

Podejście organów podatkowych

Innego zdania były organy podatkowe. Zdaniem fiskusa działalność opisana we wniosku o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej wykonywana przez kadrę kierowniczą i nadzorczą sprowadza się do działań „pośrednio” związanych z działalnością badawczo-rozwojową, nie stanowiąc tym samym działalności badawczo-rozwojowej. Jak wskazał organ, opisane we wniosku czynności realizowane przez pracowników sprawujących funkcje nadzorcze i kierownicze mają, zdaniem organu, znamiona czynności wspierających działalność prowadzoną przez spółkę. W związku z powyższym nie można ich uznać na podstawie przedstawionego opisu, jako wypełniające definicję działalności badawczo-rozwojowej. Trudno przypisać im charakter twórczy oraz mający na celu zwiększenie zasobów wiedzy oraz wykorzystanie tych zasobów do tworzenia nowych zastosowań.

Ostateczne stanowisko NSA

Sprawę ostatecznie rozstrzygnął Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 21.03.2023 r., sygn. II FSK 2217/20, w którym poparł stanowisko WSA, że niemożliwe jest wykluczenie jednej kategorii pracowników, to jest pracowników pełniących funkcje nadzorcze i kierownicze w ramach realizacji działalności B+R, z kręgu podmiotów, na rzecz których poniesione wydatki stanowią „koszty kwalifikowane”. Jak wskazano w ustnym uzasadnieniu ustawodawca nie precyzuje kategorii odnośnie których pracowników chodzi w przepisie dotyczącym kosztów kwalifikowanych ulgi B+R. W szczególności nie wyłącza z tej kategorii pracowników pełniących funkcje nadzorcze i kierownicze. Jeśli zatem ustawodawca w analizowanym obecnie aspekcie nie rozróżnia pracowników, którzy „własnoręcznie” realizują działalność B+R (np. własnoręcznie przeprowadzają symulacje komputerowe, czy własnoręcznie testują prototyp) od pracowników, którzy kontrolują, czy nadzorują te czynności oraz doradzają w tymże procesie – to interpretatorowi także nie wolno tego czynić.

Stanowisko NSA jest bardzo korzystne dla przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność badawczo – rozwojową, zwłaszcza na dużą skalę. Tacy przedsiębiorcy mają najczęściej działy B+R oraz kierowników B+R oraz osoby pełniące nadzór nad taką działalnością. Ograniczanie możliwości zaliczenia kosztów takich pracowników do kosztów podatkowych jest niezgodne z przepisami i wykracza poza kompetencje organów podatkowych.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Rajd złotego przerwany, dolar pokazuje siłę

Polska waluta zakończyła tydzień na szczycie zestawienia walut regionu CEE. Zauważalnie osłabiła się jednak względem euro oraz jeszcze bardziej w parze z dolarem amerykańskim. Ten ostatni okazał się jedną z najsilniejszych globalnie walut. Dolarowi pomogło oddalenie oczekiwań wobec pierwszych cięć stóp procentowych oraz panująca pośród inwestorów awersja do ryzyka.

Powodu aprecjacji dolara przed dwoma tygodniami upatrywaliśmy się w kontekście rynkowego pozycjonowania (stłoczeniu długich pozycji w euro) i realizacji zysków. Przyczyny zeszłotygodniowego umocnienia były znacznie bardziej klarowne – zwiększyły się przepływy do safe haven, zmniejszyły zaś zakłady na odwracanie polityki monetarnej Rezerwy Federalnej. Amerykańskie dane utrzymują się w większości na stosunkowo dobrym poziomie, a jednocześnie decydenci FOMC uderzają w jastrzębi ton, sugerując, że cięcia stóp procentowych nie nadejdą szybko.

Negocjacje dotyczące podwyższenia limitu długu USA wciąż trwają. Do trudnej do wyobrażenia niewypłacalności długu USA może dojść na początku czerwca. Uważamy, że to bardzo mało prawdopodobne, niepewność ta może jednak wspierać w tym tygodniu aktywa o niskim ryzyku. Uwaga inwestorów skupi się w nadchodzących dniach również na szeregu kluczowych odczytów makroekonomicznych, szczególnie wtorkowych (23.05) odczytach PMI za maj dla strefy euro, Wielkiej Brytanii i USA. Spodziewamy się także zwiększonej zmienności funta z powodu niezwykle istotnego odczytu inflacyjnego z Wielkiej Brytanii w środę (24.05), który, według prognoz, ma pokazać, że brytyjska dynamika cen w zeszłym miesiącu znacznie spadła.

PLN

W ubiegłym tygodniu sygnalizowaliśmy, że po znacznej aprecjacji złotego może istnieć pole do korekt – tak też się stało. Kurs EUR/PLN po zejściu do kolejnego minimum (4,48) powrócił do okolic 4,55. Choć dobre dane z Polski sprzyjały złotemu, waluta ostatecznie poddała się globalnym trendom, wśród których szczególnie widoczne było silne umocnienie dolara amerykańskiego.

Zdecydowanie najwięcej uwagi skupiły na sobie dane o PKB w I kwartale. Trudno marzyć o lepszym odczycie – w ujęciu kwartalnym odnotowaliśmy wzrost o 3,9% po spadku o 2,3% w IV kwartale 2022 r., podczas gdy konsensus zakładał ok. czterokrotnie niższą dynamikę. Istnieją podejrzenia, że wyrównanie sezonowe zaburza obraz. Niemniej gdyby był on zbliżony do właściwego, oznaczałoby to, że gospodarka w I kwartale znajdowała się blisko szczytu, a od czasu pandemii doświadczyła wzrostu o ok. 11%. Dane te mogą stanowić argument dla RPP, żeby nie spieszyć się z obniżkami stóp, i wzmacniają nasze oczekiwania, że te szybko nie nadejdą.

Pozostałe odczyty były mniej emocjonujące. Nieco gorsze były dane o rachunku bieżącym, nadal jednak wskazują na – sprzyjającą złotemu – nadwyżkę od początku roku. W żadnym stopniu nie zaskoczyły natomiast dane o inflacji (CPI 14,7%, bazowa 12,2%).

Najbliższe dni obfitować będą w dane z Polski. Zaczęliśmy od rozczarowującego odczytu produkcji przemysłowej, spadającej inflacji producenckiej i dość neutralnych zatrudnienia i płac. Przed nami w tym tygodniu jeszcze m.in. dane o produkcji budowlano-montażowej, sprzedaży detalicznej (wtorek 23.05) i bezrobociu (piątek 25.05). Będą one stanowić pierwszy konkretny zarys tego, jak kształtuje się sytuacja gospodarcza na początku II kwartału. Istotniejsze dla złotego mogą okazać się jednak sygnały z zewnątrz.

EUR

Euro było w ubiegłym tygodniu w znacznej mierze na łasce sentymentu wobec dolara, szczególnie po ostatnich odczytach PKB i inflacji, który były niemal w pełni zgodne z szacunkami. W ubiegłym tygodniu wiceprezes EBC Luis de Guindos stwierdził, że wciąż istnieje przestrzeń do podnoszenia stóp procentowych, nawet jeśli większość zacieśniania jest już za nami.

Jesteśmy w środku stosunkowo spokojnego okresu pod względem publikacji danych ze strefy euro. We wtorek (23.05) rano dużym zainteresowaniem będą cieszyć się odczyty PMI, w których inwestorzy wypatrywać będą oznak odporności aktywności gospodarczej, trudno jednak o inne istotne dane. W dalszej części dzisiejszego dnia przemawiać będą członkowie EBC, w tym główny ekonomista Philip Lane. W przeciwieństwie do Fedu, EBC ma jeszcze przed sobą pewną drogę, zanim będzie mógł zakończyć cykl podwyżek, i spodziewamy się, że decydenci przyznają to przed kolejnym posiedzeniem w czerwcu. Kolejny ruch w górę o 25 pb. jest niemal pewny.

USD

Ogólnie silne amerykańskie dane gospodarcze i jastrzębie komentarze części członków Fedu wspierały w ubiegłym tygodniu dolara. Prezes FOMC Jerome Powell w piątek wysłał mieszane sygnały. Wydawał się potwierdzać, że bank planuje wstrzymanie cyklu zacieśniania na posiedzeniu w czerwcu i jednocześnie zdawał się odsuwać oczekiwania rynkowe dotyczące cięć stóp procentowych, ostrzegając, że jeśli nie uda się zbić inflacji, amerykańska gospodarka będzie dalej cierpieć.

Inwestorzy zareagowali na jego wypowiedź, obniżając oczekiwania wobec zwrotu w polityce Fedu. Obecnie w kontraktach futures wyceniane jest tylko ok. 45 pb. cięć do końca roku w stosunku do 80 pb. nieco ponad tydzień wcześniej. W środę (24.05) wieczorem opublikowane zostaną minutki z ostatniego posiedzenia FOMC. Jeśli nie pojawią się w nich żadne szokujące informacje, handel dolarem powinien zależeć głównie od trwającej dyskusji na temat limitu długu.

GBP

Zeszłotygodniowe odczyty z Wielkiej Brytanii były w dużej mierze niekorzystne dla funta. Po raz pierwszy od dłuższego czasu zaczynamy dostrzegać oznaki słabości na brytyjskim rynku pracy. Nominalny wzrost płac pozostaje podwyższony i bliski rekordowym poziomom, ubiegłotygodniowy raport z rynku pracy pokazał jednak niespodziewany wzrost stopy bezrobocia i liczby wniosków bezrobotnych o rządowe wsparcie.

Prezes Banku Anglii, Andrew Bailey, przyznał podczas zeszłotygodniowego przemówienia, że na rynku pracy widoczne są oznaki rozluźnienia. Zaznaczył również, że inflacja powinna w kwietniu znacznie spaść. Przekonamy się o tym już wkrótce, ponieważ w środę (24.05) rano opublikowany zostanie najnowszy raport o inflacji CPI. Konsensus zakłada spadek o blisko 2 pp. do zaledwie 8,2%, zaś istotne obniżenie inflacji może wpłynąć na oczekiwania dotyczące wysokości stóp procentowych w Wielkiej Brytanii i na funta.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Sztuczna inteligencja efektywnie zwiększa skuteczność reklam

Jak wynika z badań konsumenckich przeprowadzonych przez Hubspot, dzięki wykorzystaniu w działaniach marketingowych sztucznej inteligencji, wzrasta zadowolenie odbiorców z prezentowanych im treści reklamowych. To z kolei przekłada się bezpośrednio na wzrost skuteczności reklam. Użytkownikom Internetu nie przeszkadzają one, pod warunkiem, że odpowiadają ich indywidualnym potrzebom. A to zapewnia właśnie wsparcie AI.

Coraz chętniej oglądamy reklamy – jest jednak jeden warunek

Z analiz ekspertów jasno wynika, że reklamy stanowiące integralną część treści medialnych są coraz lepiej odbierane przez użytkowników. Wspomniane badanie wykazało, że aż 83% ludzi zgadza się ze stwierdzeniem „Nie wszystkie reklamy są złe, ale chcę odfiltrować te niedopasowane”. Z kolei 77% badanych odpowiedziało, że „Chciałbym, aby istniał sposób na ad-filtr zamiast całkowitego ad-blocka”. Funkcję takiego ad-filtru może pełnić właśnie sztuczna inteligencja. W jej wykonaniu analiza tekstu i obrazu jest znacznie szybsza i bardziej precyzyjna, co przekłada się bezpośrednio na efektywniejsze dopasowanie treści do oczekiwań użytkowników.

Jak podaje IAB, 84% konsumentów deklaruje, że ich zaufanie do marki się nie zmienia lub nawet się zwiększa, jeśli jest ona reklamowana na stronach, które są przez nich regularnie odwiedzane. Dodatkowo, jak wynika z analiz, reklamy natywne na stronach wydawców premium są o 44% bardziej wiarygodne i notują o 21% więcej kliknięć, niż reklamy wyświetlane w mediach społecznościowych.

Analizy przeprowadzone przez różne podmioty dowodzą, że treści marketingowe, które są dopasowane do zainteresowań odbiorców są o ponad połowę chętniej oglądane niż tradycyjne reklamy display. Ich efektywność również jest wyższa.

Reklamy natywne rejestrują o 18% większą chęć zakupu i 9 procentowy wzrost reakcji na treści powiązane z marką w porównaniu do tradycyjnych banerów reklamowych. Dzięki precyzyjnemu targetowaniu, które umożliwia sztuczna inteligencja, aż 32% respondentów stwierdziło, że dopasowana reklama kontekstowa „jest reklamą, którą podzieliłbym się z przyjacielem lub członkiem rodziny”wylicza Paweł Mazurek, CEO Takeads globalnej marki Mitgo.

Rosnący potencjał SI

Według raportu MarketsandMarkets, wartość narzędzi AI w obszarze reklamy ma wzrosnąć z 5,7 mld USD w 2020 r. do 48,6 mld USD do 2026 r. (przy rocznej stopie wzrostu CAGR wynoszącej 38,3% w okresie objętym prognozą). Z kolei w raporcie eMarketera można przeczytać o szacunkach, zgodnie z którymi wydatki na reklamę natywną wzrosną z 34,9 mld dolarów w 2020 r. do 52,75 mld dolarów w 2025 r. Eksperci oceniają, że na tak optymistyczne prognozy ma wpływ właśnie sztuczna inteligencja. Jest ona jednym z czynników napędzających rozwój reklamy natywnej, który ma się utrzymywać na poziomie 375% rocznie. Taki równoległy rozwój tych obydwu obszarów sprawia, że sztuczna inteligencja będzie odgrywać coraz większą rolę w marketingu.

Jak zatem sztuczna inteligencja wpływa na skuteczność reklam?

  1. Zwiększa zaufanie konsumentów: 84% konsumentów ufa markom, które reklamują się na odwiedzanych przez nich stronach. AI może pomóc w dalszym zwiększaniu tego zaufania, personalizując reklamy na podstawie preferencji i zachowań użytkowników, co sprawia, że treści są lepiej dopasowane i mniej inwazyjne.
  2. Uwiarygadnia reklamy: Reklamy natywne są o 24% bardziej wiarygodne dla konsumentów, niż reklamy w mediach społecznościowych. AI może pomóc w utrzymaniu i zwiększeniu tej wiarygodności poprzez lepsze dopasowanie reklam do kontekstu i treści strony.
  3. Podnosi zaangażowanie: Reklamy natywne generują 21% więcej kliknięć w porównaniu do reklam w mediach społecznościowych. Analizując dane i dostosowując reklamy do indywidualnych preferencji użytkowników, AI może dodatkowo zwiększać to zaangażowanie.
  4. Wpływa na widoczność i skuteczność: Konsumenci reagują na reklamy natywne 53% częściej niż na reklamy display. AI może pomóc w dalszym zwiększaniu tej widoczności i skuteczności, optymalizując miejsce i czas wyświetlania reklam.
  5. Zachęca do udostępniania: 32% respondentów stwierdziło, że reklama natywna to taka, którą podzieliłby się z przyjacielem lub członkiem rodziny. AI może pomóc w tworzeniu reklam, które są bardziej prawdopodobne do promowania przez samych użytkowników, co sprawia, że niektóre treści są chętniej udostępniane niż inne.

Reklama natywna, jako dynamicznie rozwijająca się gałąź marketingu internetowego, dzięki potencjałowi sztucznej inteligencji ma szansę zrewolucjonizować całą branżę digital marketingu i e-commerce. Indywidualne dopasowanie do użytkownika i treści danej witryny znacząco zwiększa zaangażowanie konsumentów, a przez to wykazuje większą skuteczność. Z tego powodu, zdaniem ekspertów Takeads, globalny rynek sztucznej inteligencji w obszarze marketingu zyskuje na wartości w tak błyskawicznym tempie.

Wybory w Grecji kluczem do jej powrotu do grona krajów o stabilnej ocenie perspektyw inwestycyjnych

Wyniki wyborów parlamentarnych w Grecji, które odbyły się w niedzielę (i prawdopodobnie kolejnych, które mogą odbyć się w lipcu), mają kluczowe znaczenie dla ustalenia, czy kraj ten jest w stanie utrzymać zdolność obsługi zadłużenia i powrócić do poziomu inwestycyjnego do końca tego roku. Rządząca partia Nowa Demokracja (ND) prowadzi, ale nie wiadomo (poniedziałek rano), czy zdobyła większość bezwzględną, ponieważ ostatnie zmiany w ordynacji wyborczej uniemożliwiają przyznanie zwycięskiej partii dodatkowych mandatów. W rezultacie prawdopodobnie na początku lipca prawdopodobnie odbędą się nowe wybory, w których obowiązywać będzie „wzmocniona” większość, a zwycięzcą zostanie ta partia, która jako pierwsza zdobędzie 40 dodatkowych mandatów. Najbardziej prawdopodobnym wynikiem będzie koalicja ND i Pasok po drugich wyborach. Jeśli ND uda się utrzymać władzę, Allianz Trade spodziewa się kontynuacji dotychczasowej „ostrożnej” i ekonomicznej polityki, z pewnymi kompromisami z Pasok.

W opinii Allianz Trade jakikolwiek impas polityczny mógłby zagrozić trwałej ścieżce ożywienia gospodarczego. Chociaż wyniki gospodarcze Grecji pozostają niższe niż w 2008 r. – przed wybuchem kryzysu związanego z długiem publicznym, to w ostatnich trzech latach nastąpiła imponująca poprawa i Grecja osiągnęła pod koniec 2022 r. poziom 6,4% PKB powyżej poziomu sprzed pandemii. Jednak wsparcie rządowe dla gospodarstw domowych i konsumentów w wysokości około 5,2% PKB spowodowało przejściowe pogorszenie dynamiki fiskalnej po latach „wymuszonej” dyscypliny fiskalnej i konsolidacji.

Nie dostrzegamy istotnego ryzyka odejścia od agendy „programu nadzoru po załamaniu ekonomicznym”, ale nawet krótki okres niepewności politycznej miałby wpływ na perspektywy gospodarcze Grecji. Grecja jest jednym z głównych beneficjentów funduszy Next Generation EU, ale kluczowe reformy (tj. reformy sektora finansowego mające na celu zmniejszenie zadłużenia prywatnego i wzmocnienie rynków kapitałowych lub reformy wspierające sektor prywatny w celu zmniejszenia obciążeń administracyjnych i poprawy ram regulacyjnych) będą musiały zostać wdrożone w ciągu najbliższych kilku lat, aby otrzymać środki. W tym kontekście wszelkie opóźnienia we wdrażaniu wynikające z przerwy w działalności politycznej opóźniłyby pozytywny wpływ na gospodarkę. Niepewność polityczna może również opóźnić obiecany powrót do poziomu inwestycyjnego do końca 2023 r., biorąc pod uwagę, że dynamika polityczna i fiskalna kraju ma duży wpływ na decyzje ratingowe.

Krzepiące jest to, że greckie obligacje rządowe są obecnie przedmiotem obrotu z rentownością zbliżoną do krajów o (dobrze ocenianym) poziomie inwestycyjnym, a rynki nie uwzględniają jak na razie żadnych zawirowań politycznych (Wykres 1). Największa część długu publicznego pozostaje w rękach publicznych (76% w 2022 r. z 26% w 2011 r.), a średnia zapadalność długu wydłużyła się do 17,5 roku w 2022 r. (z 6,3 roku w 2011 r.), co łagodzi obciążenie odsetkami w obliczu rosnących stóp procentowych. Mimo to Allianz Trade spodziewa się wzrostu obciążenia długiem publicznym z rekordowo niskiego poziomu obserwowanego w 2022 r. (2,4% PKB), choć nie tak znaczącego, jak oczekiwano w innych krajach poza nurtem najsilniejszych gospodarek.

Wykres 1: Spready długu publicznego dla Grecji, Włoch i Hiszpanii (przy 10-letnich terminach zapadalności, pb)

Spready długu publicznego dla Grecji, Włoch i Hiszpanii
[Greece 10y spread (bps) = Spread 10-letni dla Grecji (pb); Italy 10y spread (bps) = Spread 10-letni dla Włoch (pb); Spain 10y spread (bps) = Spread 10-letni dla Hiszpanii (pb)]
Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Priorytetem stabilizacja zadłużenia i jednoczesne pobudzanie inwestycji prorozwojowych

Wybiegając w przyszłość po 2023 r. i w kontekście ambitnego przeglądu reguł fiskalnych UE, następny rząd będzie musiał nadać priorytet stabilizacji swojego salda budżetowego, a jednocześnie dokonać niezbędnych inwestycji w celu pobudzenia potencjalnego wzrostu. W ciągu ostatniej dekady Grecja dokonała niezwykłego ożywienia fiskalnego. Zdolność obsługi zadłużenia wymaga jednak dalszych dostosowań fiskalnych, ponieważ kraj wychodzi z pandemii i kryzysu energetycznego. Przestrzeganie przywróconych reguł fiskalnych UE będzie miało kluczowe znaczenie dla wzmocnienia przez Grecję buforów finansowych. Nowe reguły oferują ścieżkę wydatków netto dla poszczególnych krajów w oparciu o prostsze zasady i większą elastyczność, aby uwzględnić niezbędne wydatki w obszarach priorytetowych w zamian za ściślejszy nadzór i silniejsze egzekwowanie (Tabela 1). W przypadku Grecji utrzymanie koncentracji na wydatkach pobudzających wzrost gospodarczy będzie miało kluczowe znaczenie dla ustabilizowania zadłużenia, gdy obecne presje cykliczne związane z kryzysem energetycznym osłabną i ustąpią wyzwaniom strukturalnym związanym z zieloną transformacją.

Tabela 1: Przegląd zmienionych reguł fiskalnych UE i empiryczne zastosowanie w Grecji

Proponowane (zmienione) reguły fiskalne UE Analiza empiryczna
Środki oparte na przepływie
Deficyt budżetowy

nie większy niż 3% nominalnego PKB

Wzrost wydatków

do 10-letniego średniego potencjalnego wzrostu

Wzrost wydatków

uproszczenie i zastosowanie hamulca zadłużenia, który ogranicza wzrost wydatków do 50%/25% potencjalnego wzrostu (plus inflacja) w przypadku, gdy relacja długu do PKB jest wyższa niż 60%/100%

Środki oparte na zasobach
Poziom zadłużenia

dług do PKB nie większy niż 60%

Współczynnik korekty zadłużenia

kraje o relacji długu do PKB >60% muszą każdego roku redukować nadmierne zadłużenie o co najmniej 1/20

Współczynnik korekty zadłużenia

Włączone do reguły wzrostu wydatków poprzez hamulec zadłużenia w celu zmniejszenia nadwyżki zadłużenia w czasie (endogenizowane)

Źródła: Komisja Europejska, Allianz Research

Wyniki symulacji Allianz Trade sugerują, że uproszczona reguła wydatkowa UE jako pojedynczy cel operacyjny dobrze sprawdziłaby się w Grecji, implikując średni realny wzrost PKB o +1,3% rocznie, zgodnie ze wzrostem potencjalnym (Wykresy 2 i 3). Reguła ta znacznie zmniejsza procykliczność i złożoność obecnych ram fiskalnych, jednocześnie prowadząc rząd w kierunku wiarygodnej konsolidacji zadłużenia. Połączenie jej z mechanizmem hamulca zadłużenia może również zapewnić większą elastyczność w stosunku do szczególnych okoliczności Grecji, umożliwiając jej dłuższy okres dostosowawczy w celu zmniejszenia nadmiernego zadłużenia. Nawet w przypadku niekorzystnego scenariusza zadłużenia (który jest modelowany w oparciu o prognozę gęstości 99. percentyla przy użyciu symulacji Monte Carlo), Grecja będzie w stanie dalej zmniejszać swoje obciążenie długiem o ponad 30 pp do poziomu poniżej 150% PKB w perspektywie długoterminowej. Średni realny wzrost w ramach reguły wydatkowej wyniósłby również średnio około 1,3% rocznie, co jest zbliżone do produktu potencjalnego kraju.

Wykres 2: Grecja – Prognozowane saldo budżetowe w ramach reguły wzrostu wydatków z hamulcem zadłużenia (%)*

Grecja – Prognozowane saldo budżetowe w ramach reguły wzrostu wydatków z hamulcem zadłużenia
[IQR (75th-25th percentile) = Rozstęp ćwiartkowy – IQR (75-25 percentyl); Median = Mediana; Current = Bieżący; Years = Lata]
Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research. Uwaga: */ zakłada bazowy hamulec zadłużenia, który ogranicza wzrost wydatków do 50% i 25% wzrostu nominalnego PKB, jeśli relacja długu do PKB przekroczy odpowiednio 60% i 100%.

Wykres 3: Grecja – relacja długu publicznego do PKB (średnia z 10 lat, %)*

Grecja - relacja długu publicznego do PKB
[Baseline debt brake = Bazowy hamulec zadłużenia; Hard debt brake = Twardy hamulec zadłużenia; Weak debt brake = Słaby hamulec zadłużenia; 1st percentile = 1. percentyl; 25th percentile = 25. percentyl; 75th percentile = 75. percentyl; 5th percentile = 5. percentyl; Median = Mediana; 95th percentile = 95. percentyl]
Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research. Uwaga: dane pokazują średnie wartości przy uproszczonej regule wzrostu wydatków z hamulcem zadłużenia, która ogranicza nowe wydatki na następny cykl budżetowy do 50% i 25% potencjalnego wzrostu (plus inflacja) dla krajów o relacji długu do PKB odpowiednio ponad 100% i 60% PKB.

Dom Maklerski INC z rozszerzoną licencją na prowadzenie działalności maklerskiej

Dom Maklerski INC uzyskał zgodę Komisji Nadzoru Finansowego na prowadzenie działalności maklerskiej w nowych obszarach. Rozszerzona licencja umożliwia m.in. wykonywanie zleceń nabycia i zbycia instrumentów finansowych na rachunek składającego zlecenie oraz sporządzanie analiz inwestycyjnych i rekomendacji.

– To ważne wydarzenie w rozwoju Domu Maklerskiego INC, które pozwoli nam rozszerzyć portfolio usług by dostarczać kompleksowe rozwiązania naszym Klientom. W szczególności dotyczy to dużych inwestorów i emitentów, którym możemy teraz zaoferować szersze spektrum obsługi transakcji na rynku kapitałowym oraz dostarczać im analizy inwestycyjne i rekomendacje. – komentuje Paweł Śliwiński, prezes Domu Maklerskiego INC.

Komicja Nadzoru Finansowego podczas posiedzenia w dniu 19 maja br. postanowiła jednogłośnie udzielić zezwolenia DM INC na prowadzenie działalności maklerskiej w obszarach:

  • wykonywania zleceń nabycia i zbycia instrumentów finansowych na rachunek dającego zlecenie;
  • doradztwo dla przedsiębiorstw w zakresie struktury kapitałowej, strategii przedsiębiorstwa lub innych zagadnień związanych z taką strukturą lub strategią;
  • sporządzanie analiz inwestycyjnych, analiz finansowych oraz innych rekomendacji o charakterze ogólnym dotyczących transakcji w zakresie instrumentów finansowych.

Dom Maklerski INC od początku 2023 r. wspierał spółki w przeprowadzaniu transakcji emisji i skupu akcji o łącznej wartości 25 mln zł. Oznacza to, że w pierwszej części 2023 r. firma zrealizowała transakcje o większej wartości niż w całym ubiegłym roku. Największą z nich była zakończona na początku maja br. emisja akcji Genomtec o wartości 13,1 mln zł. Wcześniej DM INC wspierał m.in. skup akcji Stars.Space o wartości 5 mln zł.

– Zgodnie z przyjętymi kierunkami rozwoju Grupy INC, skupiamy się na rozwoju Domu Maklerskiego INC, który staje się wiodącym podmiotem w naszej organizacji. Jak widać jesteśmy aktywni zarówno w podstawowym obszarze przeprowadzania transakcji, a także otwieramy się na nowe obszary – transakcyjne, jak i usługi komplementarne jak depozytariusz dla funduszy inwestycyjnych zamkniętych czy prowadzenie rejestru akcjonariuszy. – dodaje Paweł Śliwiński.

Impasu w USA ciąg dalszy

Limit zadłużenia w USA zostanie osiągnięty już w czerwcu. Niby mamy jeszcze do tego czasu półtora tygodnia, ale niewiele osób czuje się uspokojona tak krótką perspektywą.

Amerykanie dążą do niewypłacalności

Stany Zjednoczone, oprócz oczywiście innych oryginalnych rozwiązań, mają w swoim systemie prawnym coś takiego jak limit zadłużenia. Pozornie brzmi to jak bardzo dobre rozwiązanie kontrolujące polityków, lekką ręką rozdających nie swoje pieniądze. Pozornie, gdyż ma to jeszcze swoje wady, jedną z nich jest, chociażby to, że gdy limit jest osiągany, państwo traci zdolność regulowania zobowiązań. Tak stanie się właśnie w czerwcu. Warto wspomnieć o jeszcze jednym elemencie, limit ten jest bardzo regularnie podnoszony. W rezultacie jego element kontrolny ogranicza się do specyficznych panicznych negocjacji obu obozów w momencie zbliżania się do niego. Tak też jest teraz. Co prawda z komunikatów nadchodzą głosy, że jesteśmy coraz bliżej. Jest też informacja, że jeszcze wciąż daleko. Co to oznacza? Republikanie chcą utrącić w ramach oszczędności flagowe projekty demokratów. Z kolei Demokraci próbują po prostu podnieść zadłużenie. Im dłużej jednak trwa impas, tym bardziej nerwowo robi się na rynkach. Co ciekawe dolar wciąż ma się mocno, ale analitycy wskazują, że jest to efektem kapitału napływającego do USA chcącego zainwestować w powiększany dług. Giełdy wcale nie patrzą optymistycznie.

Chiny nie zmieniają stóp procentowych

Pekin stoi absolutnie obok całego inflacyjnego zamieszania na świecie. Z jakiegoś powodu w przeciwieństwie do innych gospodarek kraj ten nie wpadł na pomysł, że zalanie gospodarki w sposób niekontrolowany pieniędzmi to dobry pomysł. Nie doszło tam też do radykalnych obniżek stóp procentowych na początku pandemii. Efektem tych działań było utrzymywanie się przez cały czas inflacji na poziomach poniżej 3%. W rezultacie też od początku czegoś, co na zachodzie nazywamy powoli kryzysem inflacyjnym, nie ma tam też gwałtownych podwyżek stóp procentowych. Co więcej, nie ma ich wcale. W tym roku nie zmieniono ich w ogóle, a w zeszłym roku spadły dwukrotnie. Raz o 0,1% i raz o 0,05%, tak nie pomyliliśmy przecinka. Dzisiejsza decyzja Banku Chin również nie przyniosła niespodzianki.

Nadchodzi stabilizacja liry?

Ze względu na niestabilność liry tureckiej tamtejszy rząd finansuje bardzo dziwny instrument mający zachęcać obywateli do trzymania oszczędności w lirach. Chodzi o rachunki, do których dopłacana jest strata względem różnicy kursowej wobec dolara. Ostatnie miesiące pokazują, że straty te są coraz niższe, co po części świadczy również o skuteczności systemu. W rezultacie jest to dużą ulgą dla budżetu. Z drugiej strony program ten jest taki drogi, ze względu na niskie stopy procentowe, ale polityka monetarna Turcji była tu już wielokrotnie recenzowana. Stabilizacja waluty jest szczególnie ważna, biorąc pod uwagę niepokój związany z obecnymi wyborami prezydenckimi.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Dziś ostatni dzień na rozliczenie rocznej składki zdrowotnej. W formularzach mogą być błędy, a ich korekta wymaga wizyty w ZUS

Dzisiaj, 22 maja, upływa termin na rozliczenie rocznej składki zdrowotnej. ZUS stara się zautomatyzować ten proces, korzystając z danych zgromadzonych w ciągu roku na podstawie dokumentów składanych przez podatników. Niestety, często dochodzi do niezgodności pomiędzy podstawami wyliczenia składek wykazywanymi przez ZUS a wartościami zgłaszanymi przez przedsiębiorców i księgowych.

Problem polega na tym, że dane automatycznie podstawiane w dokumentach rozliczeniowych są błędne. ZUS nie uwzględnia wszystkich dokumentów złożonych w trakcie roku, co prowadzi do nieprawidłowego ustalenia podstawy obliczenia składki zdrowotnej.  – Przedsiębiorcy muszą teraz zdecydować, czy złożyć rozliczenie z błędami i narazić się na karę, czy stanąć w kolejce do ZUS – tłumaczy Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Cyfryzacja nieidealna

Dodatkowym czynnikiem komplikującym prawidłowe rozliczenie się jest brak dostępu do dokumentów złożonych w inny sposób niż w formie papierowej. Większość przedsiębiorców i podmiotów składających dokumenty do ZUS korzysta już z formy elektronicznej. Dzięki temu można uniknąć długich kolejek i załatwić sprawy szybko i sprawnie. Jednak w przypadku rozliczenia rocznego składki zdrowotnej, konieczne jest złożenie dokumentów w formie papierowej.

Niestety, podstawy składki zdrowotnej wyliczane automatycznie na podstawie zgromadzonych danych często są błędne.  – Przedsiębiorcy i księgowi starają się dokonać poprawek, aby uwzględnić właściwe wartości w rozliczeniu. W takiej sytuacji nie jest możliwe przesłanie skorygowanego rozliczenia do ZUS drogą elektroniczną, co rodzi poważny problem, ponieważ za niezłożenie rozliczenia grożą kary. Przedsiębiorcy znaleźli się w sytuacji patowej: ZUS próbował zautomatyzować proces, ale nie udało się to w pełni – podkreśla ekspert inFakt.

W rezultacie przedsiębiorcy muszą stanąć w kolejce w ZUS i złożyć swoje rozliczenia roczne w formie papierowej. – Jest to niewygodne i niezwykle czasochłonne, zwłaszcza że większość osób przyzwyczaiła się do składania dokumentów elektronicznie. Aby uniknąć kary za nieterminowe złożenie rozliczenia rocznego, przedsiębiorcy nie mają jednak innego wyboru – dodaje Piotr Juszczyk.

Kłopotliwa odpowiedzialność producentów AI

Prawo nie nadąża zwykle za rozwojem nowych technologii. Ekspansja sztucznej inteligencji z pewnością odmieni nasze codzienne życie, ale oprócz niewątpliwych korzyści, nowe systemy mogą powodować rozmaite szkody. „Złożoność, autonomia i brak przejrzystości systemów sztucznej inteligencji wymagają ostrożnej regulacji ułatwiającej dochodzenie odszkodowań, lecz jednocześnie takiej, która nie zabije innowacyjności. Przed ustawodawcą stoi niezwykle trudne zadanie” ‑ mówi adwokat Dariusz Kiełb, członek zespołu Rozwiązywania Sporów w warszawskim biurze kancelarii Wolf Theiss.

W chwili obecnej brak jest w prawie polskim, jak również w prawie unijnym, szczególnych mechanizmów prawnych w zakresie odpowiedzialności za działanie systemów AI. Trwają jednak zaawansowane prace nad nowymi przepisami na poziomie Unii Europejskiej. We wrześniu ub. r. zaprezentowane zostały projekty istotnych aktów prawnych: nowej dyrektywy w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe oraz dyrektywy w sprawie odpowiedzialności za sztuczną inteligencję. Pierwszy ze wskazanych aktów dotyczy odpowiedzialności na zasadzie ryzyka, podczas gdy drugi obejmuje odpowiedzialność deliktową na zasadzie winy, co pociąga za sobą dalej idące wymogi dowodowe dla poszkodowanego.

W przypadku kolizji autonomicznych samochodów, osoby poszkodowane dochodzące odszkodowania mogą stanąć przed trudnym wyzwaniem identyfikacji osoby odpowiedzialnej oraz wykazania przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej. Dochodzenie rekompensaty za szkodę wyrządzoną przez systemy AI może wymagać wykazania winy osoby mającej ponieść odpowiedzialność, czy też związku przyczynowego pomiędzy działaniem systemu AI a szkodą. Już samo zidentyfikowanie osoby odpowiedzialnej za szkodę wyrządzoną przez sztuczną inteligencję może być dla poszkodowanego istotnym problemem, nie mówiąc już o wykazaniu nieprawidłowości po stronie producenta oprogramowania. – mówi mec. Dariusz Kiełb z kancelarii Wolf Theiss.

Jak do tych wyzwań rysujących się na horyzoncie szykuje się polski i unijny prawodawca? Proponowane rozwiązania dają się w pewnym stopniu sprowadzić do dwóch zagadnień: transparentności systemów AI oraz zwiększonego ryzyka działalności producentów systemów AI. Przepisy przewidują możliwość wnioskowania do osoby potencjalnie odpowiedzialnej o udostępnienie dokumentacji oprogramowania, zaś w przypadku bezpodstawnej odmowy ujawnienia takiej dokumentacji dowodowej kreują domniemanie winy takiej osoby. W pewnych przypadkach zastosowanie znajdzie również domniemanie związku przyczynowego pomiędzy winą pozwanego a rezultatem działania systemu AI, czy też domniemanie wadliwości oprogramowania jako produktu oraz związku przyczynowego pomiędzy wadliwością produktu a szkodą.

Zastosowanie szeregu wspomnianych rozwiązań przerzuci ciężar dowodowy na producentów systemów sztuczniej inteligencji, którzy potrzebować będą dowodów na wyłączenie własnej odpowiedzialności. W rezultacie, przepisy wymuszać będą na producentach większą transparentność systemów AI. Większa transparentność teoretycznie może zaradzić efektowi czarnej skrzynki, gdyż możliwe będzie odtworzenie procesów zachodzących w systemie AI. Na pewnym etapie rozwoju tych systemów praktyczna realizacja prawnych wymogów może okazać się trudna lub niemożliwa. – dodaje mec. Dariusz Kiełb.

Problem tzw. czarnej skrzynki (black box effect) odnosi się do sposobu podejmowania decyzji przez systemy sztucznej inteligencji. W wielu wypadkach znane są dane wejściowe dostarczone oprogramowaniu (input) oraz dane wyjściowe otrzymane na skutek działania programu (output), jednakże działania programu, które znajdują się pomiędzy, pozostają niewyjaśnialne i trudne do odtworzenia. Część systemów AI działa na podstawie ogromnej sieci neuronowej, w której zachodzące procesy nie dają się sprowadzić do zestawu instrukcji, jak ma to miejsce w tradycyjnym oprogramowaniu. W przypadku oprogramowania AI niejednokrotnie nawet inżynierowie nie są w stanie odtworzyć ani zrozumieć, w szczegółach procesu decyzyjnego systemu sztucznej inteligencji.

Problem efektu czarnej skrzynki jest zagadnieniem natury technicznej, na który jak się wydaje, nie mamy aktualnie odpowiedzi. Ustawodawca może podjąć próbę wymuszenia transparentności na dostawcach oprogramowania, jednakże to od postępu technicznego zależeć będzie odpowiedź na pytanie, czy realizacja nałożonych wymogów będzie w ogóle możliwa do wyegzekwowania w praktyce. Jeśli wymogi okażą się niemożliwe do spełnienia, producentów oprogramowania czekać mogą głośne spory sądowe lub perspektywa celowego ograniczania rozwiązań innowacyjnych ze względu na zbyt duże ryzyka biznesowe. Wiele wskazuje na to, że postęp technologiczny skutkować będzie wręcz mniejszą transparentnością systemów sztucznej inteligencji. Im bowiem bardziej zaawansowane rozwiązania techniczne osiągniemy, tym trudniejsze będą one do opisania czy odtworzenia w sposób czytelny dla ludzkiego odbiorcy, którego zdolności poznawcze, w przeciwieństwie do zdolności systemów AI, pozostaną w gruncie rzeczy niezmienione. – podsumowuje mec. Dariusz Kiełb.

Według szacunków Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wartość globalnego rynku sztucznej inteligencji do 2025 r. wzrośnie do przeszło 190 mld USD. Według raportu International Data Corporation z 2022 r. wartość rynku sztucznej inteligencji miała sięgnąć nawet 450 mld USD. Jak podkreślają specjaliści, wypracowanie mechanizmów prawnych przyczyniających się do kontroli nad systemami AI przy jednoczesnym umożliwieniu rozwoju technologii będzie w najbliższych latach kluczowym wyzwaniem.

Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023 r.

W internecie i radiu najaktywniejsze reklamowo były marki z branży „Trade”, natomiast w telewizji – „Pharmaceuticals – wynika z danych gemiusAdReal za kwiecień  2023.

Prezentowane dane pochodzą z gemiusAdReal – cross-mediowego badania rynku reklamowego. Analizie poddano kreacje reklamowe emitowane w kwietniu 2023 w internecie, telewizji oraz radiu.

RYNEK REKLAMY INTERNETOWEJ

W kwietniu 2023 odnotowaliśmy 71,6 mld emisji kreacji reklamowych display i wideo, a średnia częstotliwość kontaktu z reklamą na użytkownika wyniosła 2,5 tys. Działania reklamowe online dotarły łącznie do 86,8% populacji Polaków w wieku od 7 do 75 lat.

Średni czas trwania kontaktu z kreacją wyniósł 9,7 sekundy (10 sekundy dla kreacji typu display i 8 sekundy dla kreacji wideo).

Średnia widoczność kreacji digital w marcu (wskaźnik Viewability Rate liczony zgodnie z definicją IAB) wyniosła 48%. Wyższy wskaźnik widoczności osiągnęły kreacje wideo, dla których 62,1% kontaktów reklamowych znalazło się w polu widzenia użytkownika. W przypadku kreacji display było to 48%.

Najbardziej aktywna pod względem liczby kontaktów reklamowych online była branża „Trade” (29,4 mld), dla której Share of Voice we wszystkich kontaktach reklamowych online w kwietniu wyniósł 41,1%. Średni czas kontaktu dla tej branży wyniósł 10,15 sekundy, a wskaźnik widoczności kreacji –  51,6%.

Na kolejnych miejscach podium znalazły się branże „Media, books, CD&DVD (5,9 mld kontaktów reklamowych i SoV na poziomie 8,2%) oraz Leisure Time (4,7 mld kontaktów reklamowych i SoV – 6,6%).Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023

Top reklamodawcy online

Najbardziej aktywnym reklamodawcą digital w kwietniu 2023 była marka Media Expert, która wygenerowała 2 mld kontaktów reklamowych online, docierając do 79,7% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazło się Allegro.pl z 1,9 mld kontaktów i 78,1% zasięgu. Trzecie miejsce na podium należało do Ceneo.pl (1,9 mld kontaktów i zasięg na poziomie 76,9%).

Ranking TOP 10 marek zamyka Neonet, który odnotował 0,6 mld kontaktów reklamowych.Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023

Wydatki na reklamę online

Analiza wydatków reklamowych na kampanie display online potwierdza aktywność marki Media Expert, która znalazła się na pierwszym miejscu zestawienia – jej udział w wydatkach wśród wszystkich marek wyniósł 3,4%. Na drugim miejscu uplasowało się Allegro.pl z 3,2% udziału, natomiast podium zamyka Ceneo.pl (3,1% udziału).

Należy pamiętać, że dane na temat wydatków w internecie stanowią wartości estymowane na podstawie cenników wydawców, gdzie wszystkie aktywności liczone były po stawce CPM (Cost per mile). Wyliczane są dla aktywności display, na platformach PC i Mobile, z wykluczeniem wideo i mediów społecznościowych/wyszukiwarek.Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023

RYNEK REKLAMY TELEWIZYJNEJ

W kwietniu w telewizji najbardziej aktywna reklamowo była branża „Pharmaceuticals”. Wygenerowała ona ponad 14,3 mld kontaktów reklamowych, docierając do 95,1% populacji w wieku od 7 do 75 lat. Share of Voice we wszystkich kontaktach reklamowych w marcu wyniósł dla tej branży 21,5%, natomiast średni czas kontaktu z reklamą w tradycyjnym odbiorniku – 18,7 sekundy. Na drugim miejscu znalazła się branża „Trade” (11,8 mld kontaktów reklamowych, SoV na poziomie17,7% oraz 95,3% zasięgu), podium zamyka natomiast branża Food (9 mld kontaktów reklamowych, SoV – 13,6% i zasięg – 95%).Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023

Top reklamodawcy TV

Najbardziej aktywnym reklamodawcą w telewizji w kwietniu – podobnie jak w marcu – była marka Lidl. Wygenerowała ona 1,2 mld kontaktów reklamowych, docierając do 87,3% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazł się Media Expert (858 mln kontaktów reklamowych i 87,5% zasięgu), natomiast na trzecim – Plus (855 mln kontaktów i 86,5% zasięgu). Na 10. miejscu prezentowanego rankingu znalazł się T-Mobile z 603,5 mln kontaktów reklamowych i 82,5% zasięgu w populacji 7-75.

Wydatki na reklamę TV

Pod względem estymowanych wydatków reklamowych w telewizji na pierwszym miejscu znalazła się marka Media Expert – jej udział w wydatkach wyniósł 1,7% – a na drugim Lidl, z udziałem na poziomie 1,69%. Trzecie miejsce należało do banku PKO BP z udziałem 1,6%.Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023

RYNEK REKLAMY RADIOWEJ

W radiu branżą o największej liczbie kontaktów reklamowych w kwietniu była branża „Trade” (7,7 mld kontaktów reklamowych). Na drugim i trzecim miejscu znalazły się branże „Pharmaceuticals” (2,9 mld kontaktów) oraz „Automotive” (1,2 mld kontaktów).Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023 7

Najbardziej aktywnym reklamodawcą w radiu w kwietniu była marka Media Expert – wygenerowała ona 1,6 mld kontaktów reklamowych, docierając do 81,8% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazł się Euro RTV AGD (1,1 mld kontaktów reklamowych, 75,3% zasięgu), na trzecim – Lidl (386,3 mln kontaktów, 69,6% zasięgu). Zestawienie TOP 10 zamykają markety Intermarche (247,1 mln kontaktów i 68,3% zasięgu) oraz Carrefour (213,3 mln kontaktów, 66,1% zasięgu).Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023 8

Wydatki na reklamę radiową

Najwyższy udział w wydatkach reklamowych w radiu miała w kwietniu marka Media Expert (11,2%). Kolejne miejsca należą do Euro RTV AGD (6,6%) oraz portalu podatki.gov.pl (2,35%). Na 10 miejscu zestawienia znalazł się Intermarche z udziałem 1,2% w wydatkach reklamowych.Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023 9

Nowa ustawa o fundacji rodzinnej „spacerem po minach”? Niektóre zapisy budzą spore wątpliwości

22 maja weszła w życie ustawa o fundacji rodzinnej. Zanim jeszcze zaczęła obowiązywać, doczekała się nowelizacji. Część ekspertów krytykuje termin i zakres wprowadzonych zmian. Ale nie brakuje też głosów, że większym problemem byłby ich brak. Podjęte kroki są bowiem następstwem promowania agresywnej optymalizacji. Podzielone opinie dotyczą też ukrytych zysków, czyli konstrukcji znanej z estońskiego CIT-u. Ponadto pojawiają się komentarze na temat nieodpłatnego świadczenia. Może się zdarzyć, że wykonanie go na rzecz fundacji będzie skutkować powstaniem przychodu do opodatkowania. Pojawiają się również głosy, że zdezorientowani przedsiębiorcy mogą nawet wstrzymać się z zakładaniem fundacji lub zacząć szukać luk w niejasnych i trudnych do zastosowania przepisach.

Dylematy jeszcze przed startem

Ustawa o fundacji rodzinnej, zanim zaczęła jeszcze obowiązywać, już była nowelizowana. Finalnie weszła w życie 22 maja br. W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie krytyczne w sprawie tych zmian, nie tylko ze względu na termin ich przeprowadzenia. Słychać też poważne zastrzeżenia dotyczące samej treści nowych regulacji. Zdaniem doradcy podatkowego Ewy Flor, nowelizacja mogła oznaczać, że przepisy nie zostały dostatecznie przemyślane. W ocenie ekspertki, brak wnikliwej analizy może skutkować wprowadzeniem niejasnych regulacji, które trudno będzie interpretować lub stosować. To z kolei może prowadzić do sporów sądowych między przedsiębiorcami a organami regulacyjnymi.

– Zdecydowanie za negatywną praktykę ustawodawczą uznać należy nowelizowanie przepisów, które jeszcze nie weszły w życie. Przyjęte zmiany mogą obniżyć zainteresowanie fundacją rodzinną, jednak zasadniczym hamulcem mogą być trudności w interpretacji nowych regulacji i obawa wykorzystania tego przez organy podatkowe. Ustawodawca, komplikując nowe rozwiązania prawne, stwarza niepewność po stronie podatników, zniechęcając ich do wyboru tej formy prawnej – komentuje Małgorzata Słomka, doradca podatkowy z Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy.

W opinii Ewy Flor, wprowadzone zmiany trudno będzie skorygować. Pomocne może być tylko wyrozumiałe i jednolite podejście organów podatkowych. Potrzebne są zrozumiałe i przejrzyste rozwiązania w zakresie opodatkowania fundacji rodzinnych. Obecnie przedsiębiorcy mogą być zdezorientowani, nie wiedząc, jakie będą skutki wprowadzenia nowych przepisów i jakie jeszcze zmiany mogą się pojawić. – Wprowadzenie niejasnych lub trudnych do zastosowania przepisów może powodować wstrzymanie się z podejmowaniem decyzji inwestycyjnych, a także skłaniać do szukania luk w prawie. To może natomiast prowadzić do wzrostu nieprawidłowości na rynku. Na ten moment trudno jednak przewidzieć, czy instytucja fundacji rodzinnej straci na zainteresowaniu – zauważa ekspertka.

W prace nad przepisami był zaangażowany prof. Adam Mariański, prezes Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych, przewodniczący Komisji Podatkowej BCC. Jak przekonuje, problemem byłby brak jakichkolwiek zmian. One wynikają bowiem z agresywnych optymalizacji podatkowych, które proponowało wielu różnego rodzaju doradców. Nowelizacja jest w interesie firm rodzinnych, ponieważ ma zapobiec w ogóle negatywnej ocenie i krytyce samych fundacji. A to mogłoby spowodować, że ustawodawca zdecydowałby się na likwidację tej instytucji w polskim prawie. Fundacja rodzinna nie jest po to, żeby być opłacalna. Ona ma służyć zabezpieczeniu majątku na pokolenia, a nie optymalizacji podatkowej. Jednak nie wszyscy eksperci widzą w ustawie same plusy.

– Wprowadzone zmiany dotyczą głównie zasad opodatkowania fundacji rodzinnej oraz jej fundatorów i beneficjentów. Większość z nich można ocenić pozytywnie, np. stosowanie niższego PIT-u dla wypłat także dla beneficjentów z dalszej rodziny, niż pierwotnie planowano. Jednak zastosowanie koncepcji ukrytych zysków może spowodować wiele trudności w praktyce. Nowa regulacja przewiduje opodatkowanie fundacji rodzinnej 15% CIT-em w przypadku świadczenia w postaci ukrytych zysków – wskazuje Ewa Flor.

Ukryte zyski będą problemem?

Jak informuje Ministerstwo Finansów, objęcie opodatkowaniem świadczeń w postaci ukrytych zysków, określonych w art. 24q ust. 1a ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ma na celu przeciwdziałanie erozji podstawy opodatkowania fundacji rodzinnej. Fundacja podlegać będzie opodatkowaniu w sposób szczególny, tj. w oparciu o mechanizm przesunięcia opodatkowania dochodów fundacji rodzinnej na moment ich wypłaty w postaci świadczeń na rzecz beneficjentów. Ukrytymi zyskami będą m.in. świadczenia na rzecz beneficjenta, fundatora lub podmiotu powiązanego z beneficjentem, fundatorem lub fundacją rodzinną z tytułu usług zarządzania i kontroli.

– Ukryte zyski to konstrukcja znana z przepisów dot. estońskiego CIT-u, gdzie stanowi źródło licznych wątpliwości i sporów. Na gruncie ustawy o fundacjach rodzinnych zapewne też będzie powodem wielu wniosków o interpretacje indywidualne. Opodatkowaniu będą podlegać świadczenia przeznaczone dla beneficjentów, fundatorów lub podmiotów powiązanych, które nie są określone w statucie i mają charakter nierynkowy. To wymaga dużej uwagi przy projektowaniu fundacji i planowaniu, jakie aktywa zostaną wniesione i jak będzie wyglądało ich funkcjonowanie. Konieczne staje się przeprowadzenie dokładnej analizy prawno-podatkowej, by uniknąć nieporozumień i problemów związanych z nowymi przepisami – podkreśla doradca podatkowy Ewa Flor.

Z kolei prof. Mariański uważa za słuszne doprecyzowanie przepisów przez ustawodawcę i wprowadzenie kategorii ukrytych zysków. Według eksperta, to nie spowoduje problemów związanych z działaniem i funkcjonowaniem fundacji rodzinnych. Problem będą mieli ci, którzy zamierzali obchodzić prawo, np. w kwestii udzielenia pożyczki z fundacji na rzecz beneficjenta na czas nieokreślony. W takiej sytuacji mogłoby dojść do niezapłacenia podatku od wypłaty świadczeń z fundacji i nie doszłoby do spłaty tego zobowiązania. Do tego dochodzą inne sytuacje, np. świadczenie usług niematerialnych, sprzedaż nieruchomości czy też rzeczy ruchomych do fundacji po zawyżonych cenach.

– Wprowadzenie zmiany w ustawie o fundacji rodzinnej może zmniejszyć ryzyko stosowania optymalizacji podatkowych z wykorzystaniem fundacji i wyprowadzania jej dochodów w sposób sprzeczny z celem tej formy prawnej. Jednak treść definicji ukrytych zysków może prowadzić do tego, że fundacja nie będzie zainteresowana odpłatnym pełnieniem funkcji przez członków zarządu, takich jak beneficjent, fundator czy podmioty powiązane z nimi lub z samą fundacją. Nieodpłatne pełnienie przez te osoby funkcji nie rozwiązuje problemu. Rodzi to bowiem ryzyko powstania przychodu z nieodpłatnego świadczenia po stronie fundacji rodzinnej i dodatkowo może rodzić konsekwencje na gruncie przepisów o cenach transferowych – dodaje ekspertka z Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy.

Kłopot z nieodpłatnymi świadczeniami

Jak wskazuje Ministerstwo Finansów, pojęcie powstania nieodpłatnych świadczeń po stronie fundacji rodzinnej nie jest zdefiniowane w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych. Przy tym, zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych, zakres ten obejmuje wszelkiego rodzaju świadczenia, dokonywane bez pobierania jakiejkolwiek odpłatności. Przy ewentualnej ocenie tego zagadnienia w kontekście fundacji rodzinnej można posiłkować się kierunkami wynikającymi z interpretacji indywidualnych oraz orzeczeń sądowych w zakresie nieodpłatnych świadczeń dla spółki przez członka zarządu, który jest wspólnikiem lub akcjonariuszem.

– Jeśli fundator, beneficjent lub podmioty z nimi powiązane zdecydują się na odpłatne zarządzanie fundacją, to powstanie ukryty zysk, który będzie opodatkowany. Jedynym sposobem uniknięcia ukrytych zysków byłoby nieodpłatne zarządzanie fundacją przez fundatora, jednak to z kolei może prowadzić do uznania przez organy podatkowe powstania dla fundacji przychodu z tytułu nieodpłatnego świadczenia. W rezultacie każda forma zaangażowania fundatora w zarząd fundacji rodzinnej wpływać może na opodatkowanie jej CIT-em. Trudno ocenić, czy nieefektywność podatkowa wywoła odsunięcie fundatora lub beneficjentów i osób powiązanych od decyzji bycia w zarządzie fundacji i czy było to celem ustawodawcy czy tylko jego nieuważnością – stwierdza doradca podatkowy Ewa Flor.

Miejmy nadzieję, że stanowiska organów podatkowych wyznaczą w miarę szybko kierunek interpretacji tych przepisów, a najlepiej jakby ustawodawca je doprecyzował, do czego przekonuje Ewa Flor. Z kolei jak zaznacza Małgorzata Słomka, fundacja rodzinna będzie podmiotowo zwolniona z podatku. Ale zwolnienie nie obejmuje działalności gospodarczej wykraczającej poza zakres określony w art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej. Zatem nie można wykluczyć, że w niektórych przypadkach nieodpłatne świadczenie wykonane na rzecz fundacji rodzinnej będzie skutkować powstaniem u niej przychodu podlegającego opodatkowaniu. Ekspertka z Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy zwraca także uwagę na nieodpłatne pełnienie funkcji przez członków zarządu będących beneficjentami fundacji rodzinnej. Jej zdaniem, w tej sytuacji problem nieodpłatnego świadczenia nie powstanie, analogicznie jak ma to miejsce w przypadku członków zarządu spółek kapitałowych będących ich wspólnikami.

– Jeżeli ktoś z zarządu lub rady nadzorczej dostanie wynagrodzenie, to nie będzie żadnego problemu. Można pełnić tę funkcję również nieodpłatnie, co wynika z ustawy. I to nie jest nieodpłatne zarządzanie w rozumieniu świadczenia usługi, o których mowa w tych przepisach dotyczących ukrytych zysków. Natomiast art. 5 wskazuje szeroki obszar wykonywania działalności gospodarczej przez fundację rodzinną. A początkowo w ogóle miało nie być tego zapisu, więc to jest duży sukces. Nie należy doszukiwać się dziury w całym, że jakieś nieodpłatne świadczenie może skutkować powstaniem przychodu. Eksperci, którzy brali udział w pracach legislacyjnych, mówią, że nowelizacja jest zasadna – podsumowuje prof. Adam Mariański.

Pozew o wysoki czynsz: teraz to będzie częstsze?

Coraz częściej pojawiają się informacje o lokatorach pozywających właścicieli „M” w związku z czynszem. Wyjaśniamy, kiedy zasadny jest pozew o wysoki czynsz.

Krajowe media około rok temu poinformowały o pozwach około 2000 mieszkańców lokali zarządzanych przez TBS Wrocław. Natomiast kwiecień 2023 r. przyniósł pierwszy wyrok korzystny dla lokatorów kwestionujących podwyżki czynszu. Można przypuszczać, że w obecnych warunkach pozew o wysoki czynsz będzie coraz popularniejszym rozwiązaniem, ponieważ koszty użytkowania mieszkań i czynsze mocno wzrosły. Główny Urząd Statystyczny mówi w tym kontekście o podwyżce czynszów wynoszącej aż 17% od marca 2022 r. do marca 2023 r. Warto zatem wyjaśnić, kiedy pozew o wysoki czynsz będzie możliwy i zasadny. Pod tym pojęciem niektóre osoby mogą rozumieć również powództwo dotyczące wysokich zaliczek płaconych przez właścicieli lokali ze wspólnoty mieszkaniowej. Poziom wspomnianych zaliczek również można kwestionować. Za każdym razem warto jednak zastanowić się, czy nasze powództwo jest dobrze uzasadnione. Przegrana oznacza bowiem poniesienie kosztów procesu, a na sam wyrok trzeba poczekać dość długo.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

Pozew lokatorów wrocławskiego TBS-u miał inną podstawę prawną niż ustawa o ochronie praw lokatorów. W przypadku podwyżek czynszu z TBS-ów oraz SIM-ów, zastosowanie znajdują przepisy ustawy z dnia 26 października 1995 r. o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa (Dz.U. 1995 nr 133 poz. 654).

Jednak najczęściej pozew o wysoki czynsz znajduje oparcie w przepisach ustawy o ochronie praw lokatorów. Ten akt prawny przewiduje konieczność uzasadnienia podwyżek czynszu wyższych od ubiegłorocznej stopy inflacji.

Pod pojęciem czynszu czasem potocznie rozumiane są też opłaty eksploatacyjne na rzecz spółdzielni oraz zaliczki dla wspólnoty mieszkaniowej. Takie opłaty również można kwestionować przed sądem.

Pozew o wysoki czynsz musi być jednak dobrze przygotowany. Trzeba brać pod uwagę fakt, że rozstrzygnięcie sprawy w pierwszej instancji czasem trwa nawet ponad jeden rok.
Poniżej prezentujemy więcej informacji o tym, kiedy możliwy i skuteczny będzie pozew o wysoki czynsz.

W przypadku TBS-ów obowiązują trochę inne przepisy

Na samym wstępie warto nawiązać do sprawy lokatorów wrocławskiego TBS-u, którzy zakwestionowali podwyżkę czynszu. Ta sprawa stanowi bowiem dobrą okazję do przypomnienia, że w przypadku towarzystw budownictwa społecznego (TBS) oraz nowszych SIM-ów (społecznych inicjatyw mieszkaniowych) zastosowanie znajdują nieco inne przepisy niż tylko regulacje z ustawy o ochronie praw lokatorów. „O poziomie czynszów w budownictwie społecznym mówi nam ustawa z dnia 26 października 1995 r. o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa (Dz.U. 1995 nr 133 poz. 654)” – informuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Wspomniany akt prawny informuje, że czynsz z TBS-u/SIM-u ustala zgromadzenie wspólników, walne zgromadzenie akcjonariuszy albo walne zgromadzenie biorąc pod uwagę koszty eksploatacji budynku, koszt planowanych remontów i spłatę kredytów zaciągniętych na budowę. „Czynsz z TBS/SIM rocznie nie powinien przekraczać 4% lub 5% wartości odtworzeniowej mieszkania (obliczonej według przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów)” – przypomina Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Podwyżka większa od inflacji musi być uzasadniona …

W przypadku najmu prywatnych lokali oraz wynajmu mieszkań komunalnych i socjalnych, zastosowanie znajdują natomiast przepisy ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. 2001 nr 71 poz. 733). Ten akt prawny wskazuje, że uzasadnienia nie wymaga podwyżka czynszu najmu nieprzekraczająca w skali roku wskaźnika inflacji z minionego roku (limit dla 2023 roku: 14,4%). „Możliwość łatwego indeksowania czynszu o inflację to wyjątek od ogólnej zasady, zgodnie z którą właściciel musi uzasadnić podwyżkę skutkującą przekroczeniem przez czynsz 3% wartości odtworzeniowej lokalu rocznie lub następującą z wyższego poziomu” – wyjaśnia Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Wartość odtworzeniowa to iloczyn powierzchni użytkowej mieszkania i aktualizowanego co pół roku wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. Jeśli najemca uzna, że właściciel nieprzekonująco uzasadnił podwyżkę czynszu powołując się na koszty utrzymania lokalu, zwrot nakładów i godziwy zysk, to taki lokator ma prawo w ciągu dwóch miesięcy złożyć pozew o wysoki czynsz. Kwestionować przed sądem można również podwyżkę czynszu w najmie instytucjonalnym i okazjonalnym, ale w tym przypadku znaczenie mają tylko klauzule z umowy. „Najem okazjonalny oraz instytucjonalny nie podlega bowiem limitom podwyżek czynszu z ustawy o ochronie praw lokatorów (patrz art. 8a i 9 tego aktu prawnego)” – podkreśla Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Członkowie wspólnoty mogą zakwestionować zaliczkę …

Pod pojęciem czynszu czasem (niesłusznie) rozumiane są również opłaty eksploatacyjne pobierane przez spółdzielnię mieszkaniową oraz zaliczki na rzecz wspólnoty mieszkaniowej. Warto zatem nadmienić, że właściciel lokalu lub posiadacz spółdzielczego prawa do mieszkania może zakwestionować podwyżki wspomnianych kosztów eksploatacji, które uzna za niezasadne. „Członkowie wspólnot mieszkaniowych powinni korzystać z możliwości zaskarżenia w ciągu 6 tygodni uchwały wprowadzającej nowy poziom zaliczek (zobacz artykuł 25 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali – Dz.U. 1994 nr 85 poz. 388)” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Pozew o wysoki czynsz: na wyrok poczekamy dość długo

Niezależnie od podstawy prawnej swojego roszczenia, osoba składająca pozew o wysoki czynsz powinna odpowiednio przygotować powództwo (najlepiej z udziałem dobrego prawnika). Należy bowiem zdawać sobie sprawę, że przegrana w sądzie będzie skutkowała koniecznością pokrycia kosztów procesu. W przypadku roszczeń dotyczących czynszów, takie koszty często podwyższa wynagrodzenie dla biegłego. Poza tym trzeba pamiętać o przewlekłości spraw sądowych. „Najnowsze dostępne dane Ministerstwa Sprawiedliwości wskazują, że procesowe postępowanie w sądzie cywilnym pierwszej instancji średnio trwa około rok” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

DLA Piper: Polski rynek nadal atrakcyjny dla funduszy private equity

22 maja 2023Ograniczony dostęp do finansowania bankowego dla mniejszych przedsiębiorstw otwiera nowe możliwości dla inwestorów private equity (PE) w Polsce, oceniają eksperci kancelarii prawnej DLA Piper. Szczególną uwagę funduszy PE przyciągają takie sektory takie jak ochrona zdrowia, nowe technologie, nieruchomości i logistyka oraz energetyka odnawialna ze względu na potencjał wzrostu i oczekiwane wysokie stopy zwrotu z inwestycji.

Po znacznym spowolnieniu w ostatnich dwóch kwartałach, sytuacja na polskim rynku private equity ulega stopniowej poprawie. Wzrasta liczba transakcji zarówno po stronie kupujących jak i wyjść z inwestycji, choć w głównej mierze dotyczą one sektorów bardziej odpornych na zawirowania gospodarcze.

Dostęp do finansowania bankowego jest utrudniony, a procedury udzielania kredytów złożone i długotrwałe. W takiej sytuacji inwestycja private equity może być bardziej kusząca dla spółki niż tradycyjny kredyt. Fundusze są często gotowe zaakceptować wyższe ryzyko i mogą mieć większe zrozumienie dla biznesu w specjalistycznych branżach – mówi Mariusz Hyla, partner w DLA Piper Poland kierujący praktyką finansów, projektów i restrukturyzacji. – Fundusze są także w stanie zaproponować bardziej elastyczne warunki finansowania niż banki, co ma duże znaczenie dla firm z innowacyjnych sektorów i dynamicznie rosnących.

Z powodu spadających wycen w sektorze IT i technologicznym oraz kłopotów amerykańskich banków regionalnych spowolnienie w największym stopniu dotknęło rynek venture capital inwestujący w innowacyjne przedsiębiorstwa. Kryzys bankowy negatywnie przełożył się na płynność na globalnym rynku, choć jego wpływ na region Europy Środkowo-Wschodniej jest na tę chwilę ograniczony, uważają eksperci DLA Piper. Głównym wyzwaniem dla funduszy pozostaje wysoka inflacja, która zwiększa koszty finansowania.

Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie, a także wysoka inflacja i rosnące koszty kapitału wymusiły na funduszach zmiany i konieczność dostosowania się do szybko zmieniających się warunków zewnętrznych – mówi Jakub Marcinkowski, partner w DLA Piper Polska kierujący zespołem private equity. – Dostrzegamy większą segmentację polskiego rynku private equity, jednak kluczową kwestią jest fakt, że nadal jest na nim wiele atrakcyjnych celów inwestycyjnych.

Jednym z sektorów, który przyciąga uwagę inwestorów PE, jest branża ochrony zdrowia i life sciences. Powodem zainteresowania jest spodziewany wzrost zapotrzebowania na usługi medyczne w Polsce w najbliższych latach, możliwość konsolidacji i poprawy działalności operacyjnej oraz tworzenie innowacyjnych rozwiązań.

Fundusze liczą na znaczny wzrost sektora ochrony zdrowia i life sciences wynikający z rosnącego zapotrzebowania na innowacyjne terapie i technologie. Wraz z postępami w takich obszarach jak telemedycyna, technologie mRNA/sRNA, leczenie chorób rzadkich czy rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji w medycynie i farmacji pojawia się wiele okazji do inwestycji w pionierskie firmy, które mogą przynieść znaczące stopy zwrotu – komentuje dr Andrzej Balicki, partner w DLA Piper, kierujący praktyką life sciences w Warszawie.

Kolejnym obszarem zainteresowania funduszy w Polsce są nieruchomości i logistyka, w tym powierzchnie magazynowe czy mniejsze parki handlowe. Fundusze coraz częściej inwestują także w nowe obszary rynku, często postrzegane przez banki jako bardziej ryzykowne, jak centra danych, placówki zdrowotne czy domy opieki dla seniorów.

Inwestycje w nieruchomości zapewniają stały strumień przychodów i wzrost wartości kapitału w długim terminie. Inwestycjom w logistykę sprzyja rozwój branży e-commerce i odbudowa łańcuchów dostaw. Ponadto, nieruchomości i logistyka pozwalają na lepszą dywersyfikację portfeli, ponieważ wyniki firm z tych branż nie są tak ściśle powiązane z rynkiem publicznym – wyjaśnia Agnieszka Lehwark, partner w zespole nieruchomości DLA Piper w Polsce.

Rynek odnawialnych źródeł energii również jest od dawna celem inwestycji private equity. W ostatnich latach Polska stała się jednym z najważniejszych rynków w Europie przyciągającym czołowe fundusze dysponujące znaczącym kapitałem na inwestycje.

Spodziewamy się, że w perspektywie krótko i średnioterminowej na polskim rynku OZE nastąpi rozwój projektów fotowoltaicznych średniej wielkości i lądowych farm wiatrowych – mówi Oskar Waluśkiewicz, partner i szef praktyki energetycznej w DLA Piper w Warszawie. – W dłuższym terminie inwestycje skupią na budowie dużych farm wiatrowych i fotowoltaicznych, magazynów energii i rozwoju nowych technologii. Wyzwaniem dla inwestorów pozostaną dynamiczne zmiany regulacyjne, a także potrzeba rozbudowy i modernizacji infrastruktury sieciowej oraz jej współpracy z odnawialnymi źródłami energii.

Startuje budowa infrastruktury przesyłowej dla morskiej farmy wiatrowej Baltic Power

Grupa ORLEN i Northland Power rozpoczęły w Gminie Choczewo budowę lądowej stacji elektroenergetycznej. Inwestycja umożliwi odebranie energii wytwarzanej na morzu przez farmę wiatrową Baltic Power.  Zgodnie z harmonogramem farma rozpocznie produkcję zeroemisyjnej energii w 2026 roku.

– Jako pierwsza firma w Polsce rozpoczynamy budowę infrastruktury umożliwiającej dostarczenie do sieci energii elektrycznej produkowanej na morzu. Rozpoczęliśmy też prace na terenie terminala instalacyjnego dla morskich farm wiatrowych w Świnoujściu. Nie zwalniamy tempa, bo inwestycje w nowoczesną, zeroemisyjną energetykę są filarem naszej strategii. Morskie farmy wiatrowe, obok małych reaktorów jądrowych, będą kluczem do transformacji polskiego systemu elektroenergetycznego i wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego naszego regionu. Jesteśmy w pełni przygotowani do realizacji inwestycji na Bałtyku, która już w 2026 roku będzie zapewniała czystą, dostępną energię milionom Polaków – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Cała infrastruktura towarzysząca farmie Baltic Power została zaprojektowana tak, aby zminimalizować wpływ inwestycji na środowisko. Stacja elektroenergetyczna, stanowiąca lądową część farmy wiatrowej Baltic Power,  będzie pełnić funkcję węzła dla linii kablowych przesyłających energię elektryczną z oddalonych o blisko 30 km morskich stacji elektroenergetycznych. Niemal cała trasa liczącego ok. 7 km odcinka lądowego kabla zostanie poprowadzona pod ziemią. Dotyczy to również plaży – dzięki zastosowaniu tzw. przewiertu sterowanego, wyjście mocy na ląd zostanie poprowadzone na głębokości ok. 10 metrów pod ziemią. Dzięki temu będzie ono niewidoczne i nie wpłynie na możliwość korzystania z plaży. Przebieg lądowej trasy kablowej zaprojektowano tak, aby inwestycja w minimalnym stopniu ingerowała w środowisko naturalne i omijała cenne przyrodniczo obszary.

– Baltic Power to przykład inwestycji, która kładzie szczególny nacisk na ochronę środowiska, zrównoważony rozwój i szacunek dla lokalnych społeczności, czyli aspekty, które są tak ważne zarówno dla Northland Power, jak i naszego partnera. Tym bardziej cieszymy się, że projekt Baltic Power osiąga kolejny tak ważny kamień milowy. Nasza farma, której budowa rozpocznie się w 2024 roku zgodnie z planem, zapewni w nadchodzących latach pierwsze dostawy zielonej energii dla Polski – podsumowuje Mike Crawley, Prezes Zarządu Northland Power.

Za projekt, budowę oraz dostarczenie niezbędnych komponentów do lądowej stacji elektroenergetycznej odpowiada konsorcjum firm GE i Enprom. GE wykonał projekt instalacji elektrycznej i dostarczy komponenty elektroenergetyczne wysokiego napięcia. Polska spółka Enprom przygotowała projekt i odpowiada całościowo za budowę stacji.

Baltic Power to obecnie najbardziej zaawansowany projekt budowy morskiej farmy wiatrowej w Polsce. Spółka zakończyła 2022 rok pełnym zabezpieczeniem umów na wszystkie kluczowe komponenty niezbędne do powstania farmy wiatrowej w ramach zaplanowanego łańcucha dostaw. W roku 2023, wraz z zabezpieczaniem wszystkich decyzji środowiskowych oraz pozwoleń na budowę, Baltic Power rozpoczyna pierwsze prace budowlane na lądzie. Zgodnie z harmonogramem pierwsze prace instalacyjne na morzu rozpoczną się w roku 2024. Jednocześnie w 2022 r. Grupa ORLEN podjęła strategiczną decyzję o budowie pierwszego w Polsce terminala instalacyjnego morskich farm wiatrowych. Inwestycja realizowana jest w porcie Świnoujście i po zakończeniu budowy na przełomie 2024/2025 roku będzie jednym z najnowocześniejszych terminali w Europie. Jego nabrzeża i place składowe pozwolą na transport i montaż najnowocześniejszych turbin wiatrowych o mocy 15MW i większych.

Morską farmę wiatrową Baltic Power będzie tworzyło 76 turbin o jednostkowej mocy 15 MW i wysokości ponad 200 metrów pracujących na obszarze ok. 130 km2. Farma zostanie zlokalizowana około 23 km od brzegu, na wysokości Choczewa oraz Łeby, gdzie powstanie port serwisowy farmy. Po zakończeniu budowy farma będzie w stanie zasilić czystą energią ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych.

Oddech przed kolejną górką na rynku najmu

Po wielu miesiącach dynamicznych zmian widać, że rynek najmu się stabilizuje. Na koniec kwietnia stan oferty mieszkań na wynajem utrzymał się na zbliżonym do poprzedniego miesiąca poziomie. Średnie czynsze ofertowe nieznacznie wzrosły – o 1,4%. Równocześnie, spadek liczby nowych ogłoszeń o 20% i niższa rotacja ofert wskazują na pewne spowolnienie. Jest ono jednak najpewniej chwilowe i zmieni się wraz z nadejściem lipca i początkiem szczytu “akademickiego” na rynku najmu – wynika z najnowszego, kwietniowego “Raportu z rynku najmu” Otodom.

Na koniec kwietnia 2023 roku liczba aktywnych ofert najmu w serwisie Otodom utrzymywała się na stabilnym poziomie. Największy przyrost względem poprzedniego miesiąca zauważalny był w Szczecinie (7%) i w Łodzi (6%). Baza ogłoszeń zmniejszyła się natomiast o 22% w Trójmieście oraz o 7% w Poznaniu i 1% we Wrocławiu. Eksperci Otodom wskazują, że spadek liczby aktywnych ofert w tych miastach może być związany z rozpoczynającym się sezonem turystycznym i przekierowaniem części mieszkań do najmu krótkoterminowego.

Migracja ogłoszeń pomiędzy najmem krótko a długoterminowym jest widoczna szczególnie w miastach turystycznych. W drugiej połowie poprzedniego roku największe miasta w Polsce obudowywały ofertę mieszkań na wynajem stopniowo, natomiast w Gdańsku liczba ogłoszeń na początku września była prawie 2-krotnie wyższa niż przed wybuchem wojny w Ukrainie. Z pewnością ten efekt częściowo został wywołany przez powrót mieszkań z najmu krótkoterminowego do długoterminowego po sezonie wakacyjnym – komentuje Karolina Klimaszewska, analityczka Otodom.

Liczba nowych ofert wynajmu spada

Wynajmujący dodali w kwietniu o jedną piątą mniej nowych ofert mieszkań na wynajem niż w marcu. W Trójmieście odnotowano spadek o 35%, w Warszawie i Krakowie o 18 %, a w Łodzi o 7%. Obrót na rynku najmu wyraźnie spowolnił względem ubiegłego miesiąca. Świadczy o tym rotacja ofert (liczba nowych w stosunku do marca ofert, ale zamkniętych przed upływem końca kwietnia), która była o jedną trzecią niższa niż w marcu i kształtowała się na poziomie 5,5 tys.

Historycznie drugi kwartał roku to czas spowolnienia na rynku najmu wynikający z jednej strony z zaspokojenia potrzeb najemców noworocznym ożywieniu, a z drugiej  oczekiwaniem na większy wybór oferty spowodowany zwolnieniem mieszkań przez studentów na sezon wakacyjny – zauważa Karolina Klimaszewska.

Czynsze ofertowe nieznacznie rosną

W kwietniu 2023 roku uśredniona cena czynszów ofertowych w miastach wojewódzkich wzrosła o 1,4% względem poprzedniego miesiąca. Najwyższy skok odnotowano w Olsztynie (7,8%) i Lublinie. (4,6%). W Białymstoku, Łodzi i Poznaniu ceny utrzymały się prawie na takim samym poziomie. Natomiast tendencję spadkową z marca 2023, gdy średnie stawki czynszu malały we wszystkich miastach, utrzymał w kwietniu tylko Wrocław.

Niższe zainteresowanie kategorią najmu w kwietniu nie wywierał presji na rynku, nie stwarzając podstaw do podwyżek ofertowych kwot najmu u wynajmujących. W kwietniu zanotowano bowiem spadek liczby wyszukiwań w tej kategorii o 10% względem poprzedniego miesiąca, do czego z pewnością przyczynił się czas świąteczny, jak i początek długiego weekendu majowego – podkreśla Karolina Klimaszewska.

W analogicznym okresie ubiegłego roku obserwowaliśmy dynamiczny wzrost cen najmu w miastach, do których kierowali się uchodźcy z Ukrainy. Jednak widać, że w ujęciu rocznym trend ten nie utrzymał się na jednorodnym poziomie we wszystkich tych miastach. W Rzeszowie i Lublinie stawki najmu  były wyższe w kwietniu tego roku o odpowiednio 36% i 22%. Łódź i Kraków zanotowały umiarkowaną dynamikę na poziomie 17% i 10%, a Warszawa i Wrocław – poniżej 10%.

Więcej szczegółów w “Raporcie z rynku najmu” Otodom za kwiecień 2023 oraz na stronie https://www.otodom.pl/wiadomosci/

Ponad ¼ firm w Polsce jest zarządzana przez czterdziestolatków(-tki)

Pierwszy raz przeanalizowano pod kątem wieku 811 tys. prezesów(-ek) i członków(-iń) zarządów, zajmujących ponad milion stanowisk, z firm zarejestrowanych w Polsce. Z danych wynika, że statystyczna osoba na stanowisku prezesa to czterdziestoletni mężczyzna z dużego miasta zarządzający firmą powstałą w latach 1995-2005. Według KRS ponad ⅕ firm zarejestrowanych jest w rękach trzydziestolatków(-tek), ponad ¼ – czterdziestolatków(-tek), a niemal co szósty prezes(-ka) ma ponad 70 lat. Wiek jest jedną z kluczowych kwestii budowania różnorodnego świata biznesu. Premierowe narzędzie Living Library Klubu Champions of Change zrzeszającego liderów i liderki działające w Polsce stworzy przestrzeń do dialogu z grupami, które często w biznesie mierzą się ze stereotypami i uprzedzeniami.

Jedno z pierwszych praktycznych narzędzi Diversity, Equity & Inclusion

Podczas wydarzenia z okazji 5-lecia Klubu Champions of Change odbędzie się premiera narzędzia Living Library, wspierającego politykę Diversity & Inclusion w biznesie. Projekt, realizowany poprzez partnerstwo kilkunastu firm, jest fenomenem nie tylko na skalę polską, lecz także europejską. Celem inicjatywy jest zmierzenie się Czytelników twarzą w twarz ze stereotypami i własnymi uprzedzeniami. Spotkanie z człowiekiem, pełniącym rolę Żywej Książki, inicjuje dialog między ludźmi różnymi od siebie oraz pozwala budować zrozumienie dla inności, jednocześnie redukując niechęć wobec tego, co obce.

Pierwsza analiza KRS pod kątem wieku prezesów(-ek) firm zarejestrowanych w Polsce

Klub Champions of Change zrzesza liderów i liderki dużych firm działających w Polsce. Jego ideą jest wspólne działanie na rzecz wspierania różnorodności w biznesie, działań włączających, które wyrównują szanse kobiet i mężczyzn na rynku pracy oraz inspirowanie do zmian innych. Jednym z kontekstów najczęściej różnicujących w biznesie jest wiek pracowników. Na zlecenie Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką i jej inicjatywy – Klubu Champions of Change, wywiadownia gospodarcza Dun & Bradstreet Poland zbadała skład osobowy polskich firm. Analizie poddano ponad 811 tys. osób zajmujących ponad milion stanowisk. Na potrzeby badania przyjęto siedem przedziałów wiekowych, od 14 do 23 lat i kolejno: 23-30, 31-40, 41-50, 51-60, 61-70 i powyżej 70 lat.

Ponad ¼ firm w rękach czterdziestolatków(-ek)

Z danych wynika, że podczas, gdy udział osób w wieku do 23 roku życia pełniących kluczową rolę w firmie nie przekracza 1 proc., tak już w wieku od 23 do 30 lat ten odsetek stanowi 4,7 proc. Udział trzydziestolatków(-ek) na kluczowych stanowiskach w firmach zarejestrowanych w Polsce stanowi 21,5 proc., a czterdziestolatków(-ek) – aż 28,4 proc. W kolejnych grupach wiekowych odsetek ten zaczyna spadać: udział pięćdziesięciolatków(-ek) w kadrach kierowniczych to 22,9 proc., sześćdziesięciolatków(-ek) – 14,14 proc., a osób powyżej 70 lat – 7,5 proc.

Profil statystycznego prezesa – czterdziestoletni mężczyzna z dużego miasta

Z pierwszej analizy KRS pod kątem wieku zarządzających firmami wynika, że w Polsce statystyczna osoba na stanowisku prezesa to mężczyzna w wieku 40 lat, kierujący przedsiębiorstwem produkcyjnym, przemysłu ciężkiego lub firmą budowlaną, z dużych aglomeracji miejskich dobrze prosperujących województw: Warszawy, Wrocławia, Trójmiasta, Poznania, Krakowa czy Katowic. Zarządza on firmą założoną w latach 1995-2005.

Niemal co szósty dyrektor(-ka) ma powyżej 70 lat

Blisko 14 proc. członków(-iń) zarządów w branży usługowej to osoby mające 70 lat i więcej. Ta grupa wiekowa ma także swoją silną reprezentację w administracji publicznej i obronie narodowej (11 proc.), leśnictwie, łowiectwie i rolnictwie (8,2 proc.) oraz obsłudze rynku nieruchomości (6 proc.). W przypadku funkcji prezesa(-ski) także jest to sektor leśnictwa, łowiectwa i rolnictwa (9,3 proc.), a dodatkowo górnictwo i wydobywanie (8,7 proc.), przetwórstwo przemysłowe (6,4 proc.) oraz pozostała działalność usługowa (7,1 proc.).

Analiza wykonana przez wywiadownię gospodarczą Dun & Bradstreet Poland obejmowała ponad 811 tys. osób zajmujących ponad milion stanowisk. Na potrzeby badania przyjęto siedem przedziałów wiekowych, od 14 do 23 lat i kolejno: 23-30, 31-40, 41-50, 51-60, 61-70 i powyżej 70 lat.

Mieszkaniowa inflacja wciąż nie spowalnia

Wiemy już, jak szybko drożało użytkowanie mieszkania w I kw. 2023 r. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl sytuacja dotycząca opału się ustabilizowała, ale inne zmiany mogą niepokoić.

Szybko rosnące koszty użytkowania lokali i domów to problem, który już od ponad roku dręczy Polaków. Warto zatem sprawdzić, co o skali tego niekorzystnego zjawiska mówią dane GUS z I kw. 2023 r. Wspomniane informacje pokazują bowiem wyraźnie, że tempo wzrostu czynszów spowolniło, a opał zaczął nawet tanieć. Niestety, widzimy jednocześnie inne, bardzo niepokojące zmiany. Główny Urząd Statystyczny podaje, że I kw. 2023 r. przyniósł wzrost kosztów użytkowania lokali i domów o 21,3% względem I kw. 2022 r. Kwartalna dynamika wzrostu kosztów mieszkaniowych (w stosunku do IV kw. 2022 r.) była bardziej niepokojąca. Mówimy bowiem o wyniku na poziomie 8,0%. Złożyły się na niego następujące zmiany kosztów:

  • Opłaty na rzecz właścicieli (czynsze) – wzrost o 17,6% względem I kw. 2022 r./wzrost o 3,5% względem IV kw. 2022 r.
  • Zaopatrywanie w wodę – wzrost roczny o 4,8%/wzrost kwartalny o 2,8%
  • Wywóz śmieci – wzrost roczny o 8,2%/wzrost kwartalny o 4,7%
  • Usługi kanalizacyjne – wzrost roczny o 9,9%/wzrost kwartalny o 3,4%
  • Energia elektryczna – wzrost roczny o 22,6%/wzrost kwartalny o 22,3%
  • Gaz – wzrost roczny o 18,5%/wzrost kwartalny o 17,5%
  • Opał – wzrost roczny o 48,2%/spadek kwartalny o 13,2%
  • Energia cieplna – wzrost roczny o 39,0%/wzrost kwartalny o 13,4%

Spowolnienie dynamiki czynszów może cieszyć najemców. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę też kwartalny spadek kosztów opału kupowanego przez właścicieli domów. Duży wzrost w I kw. 2023 r. kosztów dotyczących prądu, gazu, zaopatrywania w wodę, wywozu śmieci, usług kanalizacyjnych i ciepła sieciowego to zapewne efekt zmian taryfowych oraz podwyżek z początku bieżącego roku. Dlatego dane GUS dla II kw. 2023 r. powinny wyglądać lepiej pod względem poziomu mieszkaniowej inflacji. Nie należy oczywiście zapominać, że podwyżki z I kw. 2023 r. będą w kolejnych miesiącach nadwyrężały budżety gospodarstw domowych.Tab. 1 - Koszty użytkowania lokali i domów

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Idzie kryzys w transporcie. Firmy alarmują: „Spada zapotrzebowanie na pracę kierowców. Część taboru odstawiona na parking”

Firmy transportowe oraz eksperci zrzeszeni w Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie są zgodni – pierwszy raz od lat spadł popyt na pracę kierowców samochodów. To nowość, bo jeszcze w 2022 roku szacowało się, że na rynku może brakować nawet 100 tysięcy kierowców. – Ten rynek nadal jest bardzo chłonny. Brakuje młodych kierowców, nie ma wymiany pokoleniowej. Musimy kształcić młodych kierowców, którzy będą zainteresowani zajmowaniem miejsc kierowców zawodowych, którzy przechodzą na emeryturę – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.  – Pierwszy raz od wielu lat mamy oferty pracy od kierowców.  Tutaj sytuacja jest bardzo złożona – cena paliw spadła, cena frachtów morskich jest mniejsza niż rok temu, dywersyfikacja logistyki mocno się zmieniła. Transport drogowy ma alternatywę, więc nie ma takiego popytu na pracę kierowców – mówi ekspertka rynku pracy Katarzyna Opiekulska.

Przedsiębiorcy załadowali magazyny na zapas. To musiało ograniczyć transport w I półroczu roku 2023

Eksperci zrzeszeni w Północnej Izbie Gospodarczej przyznają, że sytuacja jest skomplikowana i pierwsze półrocze roku 2023 na nowo definiują sytuację transportu i całego sektora TSL. Z jednej strony długofalowo brakuje kierowców. Z drugiej jednak, w ostatnich miesiącach drastycznie spadł popyt na pracę kierowców, szczególnie na trasach międzynarodowych. To powoduje, że z jednej strony przedsiębiorcy martwią się o bieżącą pracę dla swoich załóg, a z drugiej obawiają się odchodzenia kierowców i braku możliwości zastąpienia ich młodymi kadrami.

– W ostatnim czasie od początku roku sytuacja z kierowcami unormowała się ze względu na obecny stan zmniejszenia wolumenu przewożonych ładunków w Europie. Ceny paliwa spadają a zarazem frachty za przewóz wraz z nimi. Wpływa to na wynagrodzenia kierowców.  Odnotowuje się nawet niewielki spadek wynagrodzeń dla kierowców szacunkowo 15-20% w dół – mówi Eryk Grykień, menadżer logistyki Uniwersytet WSB Merito Szczecin.

– Transport  i logistyka to sektor gospodarki, który z jednej strony jako pierwszy odczuwa zmiany w gospodarce, tak było w przypadku pandemii i wojny, ale z drugiej strony musi patrzeć na opłacalność inwestycji i skalowanie zatrudnienia długoterminowo. Wiele firm transportowych martwi się słabnącym popytem na usługi transportowe, co jest spowodowane spowolnieniem rozwoju sektora e-commerce, spadkiem zapotrzebowania na wiele towarów i usług. Prawda jest taka, że wiele firm zatowarowało się na zapas, zapełniając w 2022 roku magazyny dosłownie po sufit. Takie firmy w tym półroczu nie mają już zapotrzebowania na regularne transporty. Do łask wraca też transport morski – dodaje prezes Grupy CSL Laura Hołowacz.

„Firmy są zmuszone do odstawienia części taboru na parking”

Również Jerzy Gębski z firmy Enterprise Logistics przyznaje, że sytuacja związana z poszukiwaniem kierowców i kompletowaniem obsady kierowców jest w tym momencie zupełnie inna niż w 2022 roku.

– Jeśli więc idzie o obsadzenie załóg ciężarówek, to mamy do czynienia z chwilowa ulgą, która jest jednak marnym pocieszeniem. Albowiem spadek popytu na usługi transportowe przy niemalejącej ich podaży, powoduje presję na obniżanie stawek przewozowych. To zaś, w połączeniu z wciąż rosnącymi kosztami prowadzenia działalności transportowej, odbija się w sposób niekorzystny w wynikach rentowności operatorów transportu. Mając to na uwadze należy stwierdzić, że bieżący rok to będzie rok próby dla wielu przedstawicieli branży. Już teraz, zarówno z powodu niedoborów kadrowych, jak i przez słabnący popyt, firmy zostają zmuszone do odstawienia części taboru na parking w oczekiwaniu na poprawę koniunktury – komentuje Jerzy Gębski.

Czy to generuje odejścia kierowców z firm transportowych?

– Mamy do czynienia z pewną wzmożoną fluktuacją, jednak jestem daleki od optymizmu w ocenie tej sytuacji. Ostatecznie gdy poprawi się sytuacja gospodarcza, to problem braku kierowców powróci ze wzmożoną siłą – dodaje Jerzy Gębski z firmy Enterprise Logistic.

ZPPHiU: Kim jest uprzywilejowany najemca w centrum handlowym?

To właściciel centrum powinien ponosić koszty pozyskania i utrzymania tzw. anchors.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) zwraca uwagę, że najemcy w centrach handlowych – negocjując umowy – nie są informowani o liczbie uprzywilejowanych najemców (tzw. anchors), ani długości trwania ich umów. Tacy najemcy mają preferencyjne warunki czynszu i opłat wspólnych. Jedynie właściciel lub zarządca centrum wie, kiedy najemca uprzywilejowany może skorzystać z opcji zakończenia umowy, jakich warunków oczekuje przy ich przedłużeniu i jak zmieni się w wyniku tych zmian charakter centrum. Zapisy mówiące, że anchorem może być każdy najemca, którego wynajmujący uzna za takiego, są jak najbardziej zasadne. Naturalną konsekwencją takiego stwierdzenia jest akceptacja konieczności poniesienia przez właściciela centrum kosztów pozyskania i utrzymania najemców uprzywilejowanych.

Anchorem w funkcjonującym centrum może być mały powierzchniowo oryginalny butik – otwarty jako jedyny w mieście lub kilka sklepów obsługujących wymagających klientów o zbliżonych potrzebach. O znaczeniu tych konceptów dla u unikalności oferty centrum wie tylko właściciel oraz zarządca centrum. Anchorami mogą być placówki bankowe czy urzędów miast albo placówki Zarządu Transportu Miejskiego – zajmujące relatywnie niewielkie powierzchnie, ale otwarte w godzinach otwarcia centrum, czyli dłużej niż w tradycyjnych lokalizacjach, a zatem atrakcyjne dla klientów.

Sąd Najwyższy wydał wyrok, w którym stwierdził, że nierówne traktowanie najemców w galerii handlowej jest czynem nieuczciwej konkurencji. Wynajmujący nie może pobierać od jednych najemców zawyżonych kosztów operacyjnych w związku ze zwolnieniem z takich opłat innych. Sprawa dotyczyła kosztów wspólnych, które są co do zasady pokrywane proporcjonalnie przez wszystkich najemców. Takie obniżki mogą być proponowane przez wynajmującego – ale to on sam musi wówczas pokryć różnicę, a nie żądać jej od innych najemców.

„Od kilku tygodni najemcy centrów handlowych dostają informacje o rozliczeniach kosztów wspólnych za 2022 r. Jak można było się spodziewać, wartości niektórych faktur wywołały sprzeciw i wzburzenie adresatów. Termin anchor pojawił się w przestrzeni publicznej dzięki informacji o sentencji Sądu Najwyższego i wyrokowi Sądu Apelacyjnego w sprawie nieuprawnionego przeniesienia kosztów wspólnych, które przypadały na powierzchnie najemców uprzywilejowanych na inny podmiot, reprezentowany przez mec. dr Tomasza Henclewskiego. Najemcy uprzywilejowani ponieśli mniejszą część kosztów utrzymania centrum, niż wynikałoby to z udziału ich sklepów do powierzchni najmu całego obiektu, a właściciel w nie pokrył deficytu z własnych środków, lecz przeniósł je między innymi na najemcę, który wytoczył proces. Ponieważ termin anchor/ najemca uprzywilejowany nie jest potocznie znany – warto zastanowić się kogo i według jakich kryteriów można uznać za anchora, czyli najemcę, który poniekąd współdecyduje o sukcesie centrum. Oferta anchora wyróżnia centrum na tle konkurencji i przyciąga do niego klientów. Sprawa jest jednoznaczna w przypadku centrów handlowych pierwszych generacji. Centra były wówczas nieliczne, bardzo dzięki temu atrakcyjne – a hipermarket zajmujący znaczącą cześć powierzchni był bezdyskusyjnym najemcą uprzywilejowanym. Warto zaznaczyć, że na rynku nie funkcjonowały wówczas dyskonty i nie były znane centra convenience, ani retail parki. Anchorami były także wszystkie pierwsze, nieznane wcześniej w Polsce sklepy wielkopowierzchniowe o zdecydowanym charakterze i zróżnicowanej ofercie. W nowszych obiektach handlowych sytuacja nie jest już jednoznaczna. Centrów jest bardzo wiele. Znaczna liczba dużych konceptów sieciowych decyduje się na szeroką dystrybucję nie tylko w obiektach wiodących, ale i zdecydowanie mniejszych. Duża powierzchnia wynajmowana przez jeden podmiot przyspiesza i ułatwia proces komercjalizacji oraz pozwala na pełną ekspozycję kompleksowej oferty anchora – ale nie wyróżnia zasadniczo centrum. Ryzyko prawidłowej, a zatem także opłacalnej finansowo dla właściciela, komercjalizacji centrum spoczywa wyłącznie na tym, który o niej decyduje. Nie akceptujemy prób antagonizowania najemców, widocznych w niektórych mediach. To wyłącznie wynajmujący przesądzają jaki jest tenant mix stosowny dla zapewnienia założonej atrakcyjności centrum handlowego. Dlatego to oni powinni ponosić konsekwencje biznesowe swoich wyborów” – mówi Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).

W kwietniu 2023 roku zapadł przełomowy, prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego, przyznający najemcy ponad 100 tys. zł od galerii handlowej w związku z nieuczciwymi praktykami w obliczaniu kosztów wspólnych. To efekt korzystnego dla najemców wyroku Sądu Najwyższego z dnia 28.10.2022 r. (sygn. akt II CSKP 456/22), prowadzonego przez Kancelarię Henclewski Wyjatek. To pierwszy wyrok nakazujący zwrot Najemcy nienależnie pobranych opłat wspólnych przez Wynajmującego. Najemcę w sprawie przed Sądem Najwyższym oraz Sądem Apelacyjnym w Warszawie z ramienia Kancelarii Henclewski Wyjatek prowadził adw. dr Tomasz Henclewski i adw. dr Karol Szadkowski.

Sąd Najwyższy stwierdził, że „Analizowany czyn nieuczciwej konkurencji związany z nierównym – bez należytego usprawiedliwienia tego zróżnicowania – traktowaniem kontrahentów wymaga określenia poziomu referencyjnego, poziomu „równego traktowania”. Ten zaś winien być poziomem tożsamym dla wszystkich kontrahentów”.

Obecnie najemcy nie mogą przewidzieć, ile będą musieli zapłacić za koszty wspólne w większości galerii handlowych. Właściciele i zarządzający takimi obiektami zawierając umowę przedstawiają wartość zaliczkową kosztów eksploatacyjnych. Jednak na koniec każdego roku oczekują dopłat, nie przedstawiając szczegółowego rozliczenia ani dokumentacji poniesionych kosztów. Dlatego ZPPHiU apeluje, aby wartość kosztów wspólnych była w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota. Najlepiej, jeśli byłaby ona stałym, określonym w umowie, elementem czynszu. Do kosztów wspólnych wynajmujący zaliczają: utrzymanie powierzchni poza sklepami i punktami usługowymi – takich jak korytarze, toalety, parkingi, wejścia, schody, windy etc. Najemcy ponoszą opłaty za personel i biura zarządcy, sprzątanie, oświetlenie, ochronę – oraz podatek od nieruchomości należny od wynajmującego. Najemcy muszą też pokrywać kary administracyjne nałożone na wynajmującego, koszty odzyskiwania należności, ubezpieczenia, itp.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU i PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.