Historyczny rekord ceny złota, srebro najdroższe od roku

Złoto odpoczywało dziś rano po wspięciu się wczoraj do najwyższego poziomu w historii (-0,07 proc. ok. godz. 9:15). Cena tego metalu szlachetnego osiągnęła wczoraj poziom 2085,4 USD minimalnie przekraczając poziomu swoich szczytów z sierpnia 2020 (2078 USD) i marca 2020 (2078,8 USD). Później te zyski zostały nieco zredukowane i utrzymywała się niepewność, czy ten poziom oporu zostanie przełamany. Natomiast swe nowe roczne maksimum osiągnęła dziś rano cena srebra na COMEX-ie (+0,4 proc.).

Zainteresowanie metalami szlachetnymi bywa przypisywane poszukiwaniu „bezpiecznej przystani” w czasach ujawniania się raz po raz kłopotów w amerykańskim systemie bankowym (w tym tygodniu upadek First Republic Bank (pod względem wielkości aktywów drugie największe wydarzenie tego typu).

Wczoraj swe najniższe od lata 2021 poziomy osiągnęły ceny notowanych w Wielkiej Brytanii i Holandii kontraktów na gaz ziemny. Notowane na NYMEX-ie ceny kontraktów na gaz ziemny zbliżały się do swego osiągniętego w kwietniu najniższego poziomu od 2020 roku (-1,38 proc. ok. godz. 9:10). Notowania kontraktów na ropę naftową próbowały dziś rano kontynuować podjętą wczoraj próbę obrony marcowych minimów (WTI +1,41 proc., Brent +1,46 proc. ok. godz. 9:10).

Po wczorajszych spadkach lekko rosły dziś ceny kontraktów na główne indeksy rynku akcji w USA (S&P 500 +0,47 proc. ok. godz. 9:35).

W Japonii rynek akcji był nadal zamknięty – po środowym Święcie Konstytucji i czwartkowym Dniu Zieleni, dziś Japończycy odchodzili Dzień Dzieci. Na pozostałych rynkach akcji Azji i Oceanii brak było dziś rano jakiejś dominującej tendencji.

W Europie główne indeksy odrabiały na początku piątkowej sesji wczorajsze straty (DAX +0,68 proc., CAC 40 +0,73 proc. ok. godz. 9:40).

Na GPW WIG-20 również próbował odreagować wczorajszy spadek (+0,52 proc. ok. godz. 9:40). Wśród składników WIG-u 20 najwyżej od ponad roku był kurs akcji Orange Polska. Jeśli chodzi o składniki mWIG-u 40 to najwyżej w historii była cena akcji XTB. Po informacji o tym, że według wstępnych danych Kogeneracja miała w I kw. 214 mln zysku netto kurs akcji tej spółki rósł o 12,5 proc. osiągając najwyższy poziom od roku. Wśród innych składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji spółek Astarta, Toya i Wawel.

Rentowności 2- i 10-letnich obligacji skarbowych rządu Stanów Zjednoczonych balansują tuż nad poziomami swoich marcowych i kwietniowych minimów.

Po wczorajszych emocjach związanych z decyzją ECB o kolejnej podwyżce wysokości podstawowych stóp procentowych lekko wobec amerykańskiego dolara umacniało się euro (+0,17 proc. ok. godz. (9:15) pozostając powyżej poziomu 1,10 USD. Niewiele zmieniał się ok. godz. 9:20 kurs USD/JPY (-0,07 proc.).

Mikre były również zmiany kursów głównych walut względem polskiego złotego (EUR/PLN +0,17 proc., USD/PLN -0,16 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara znajdował się tuż powyżej poziomu 29000 USD. ok. godz. 9:20 rosnąca o 0,91 proc.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Oszczędności niemieckich gospodarstw domowych – rok 2022 był gorszy niż kryzys finansowy z 2008 roku

Po trzech latach wyjątkowo silnego wzrostu (+7,7% średnio rocznie) aktywa finansowe niemieckich gospodarstw domowych spadły o -4,8% do 7462 mld EUR w 2022 r. Dobre wyniki giełdowe na koniec roku nie mogły zrekompensować spadku straty z pierwszych trzech kwartałów. W ujęciu realnym spadły one aż o -13,5% w 2022 r. Dla porównania, nawet na początku światowego kryzysu finansowego w 2008 r. straty aktywów wyniosły zaledwie -4,5%. Co więcej, w opinii Allianz Trade nadmierne oszczędności istnieją teraz tylko na papierze; gwałtowny wzrost inflacji zniweczył wszystkie zyski z pandemii. Podczas gdy wartości nominalne są o 10,2% wyższe niż na koniec 2019 r., aktywa finansowe straciły na wartości realnie 2,1%.

Akcje: Cena zwrotu na stopie procentowej. Podczas gdy aktywa ulokowane w akcjach wyraźnie odczuły skutki zawirowań na rynku kapitałowym, dłużne papiery wartościowe oraz należności emerytalne i ubezpieczeniowe szczególnie ucierpiały z powodu rosnących stóp procentowych. Straty na papierach wartościowych wyniosły 277,6 mld EUR, a na produktach ubezpieczeniowych i emerytalnych 410,4 mld EUR. W ujęciu rocznym stan aktywów spadł odpowiednio o -7,8% i -12,4%. Z kolei depozyty bankowe wykazały solidny wzrost (+3,6%, Wykres 1). Ta klasa aktywów jest nadal zdecydowanie najpopularniejsza w Niemczech (42,6% wszystkich aktywów finansowych), podczas gdy 30,3% przypada na aktywa ubezpieczeniowe i emerytalne, a 26,7% na papiery wartościowe (Wykres 2).

Wykres 1: Wzrost według klas aktywów w procentach, 2022 r. w stosunku do 2021 r.

Wzrost według klas aktywów
[Bank deposits = Depozyty bankowe; Securities = Papiery wartościowe; Insurance & pensions = Ubezpieczenia i emerytury; Others = Inne; Gross financial assets = Aktywa finansowe brutto]
Źródła: Deutsche Bundesbank, Allianz Research
Wykres 2: Klasy aktywów jako odsetek aktywów finansowych ogółem, 2012 i 2022 r.

Klasy aktywów jako odsetek aktywów finansowych
[Others = Inne; Insurance & pensions = Ubezpieczenia i emerytury; Securities = Papiery wartościowe; Bank deposits = Depozyty bankowe]
Źródła: Deutsche Bundesbank, Allianz Research
Przepływy: świeża miłość w produktach rynków kapitałowych wytrzymuje pierwszą próbę. Napływ nowych oszczędności wyniósł w 2022 r. 297,8 mld EUR, czyli o prawie 22% mniej niż rok wcześniej, ale wciąż o ponad jedną piątą powyżej wieloletniej średniej (2012-2022, Wykres 3). Z tego historyczne 36,6% trafiło do papierów wartościowych, co stawia je na równi z ulubionymi depozytami bankowymi wszechczasów (36,5%) – dopiero na przełomie wieków, w okresie rozkwitu „Neue Markt”, mieliśmy większy udział. W sumie niemieccy oszczędzający kupili w zeszłym roku akcje i fundusze inwestycyjne za kwotę 109,0 mld EUR – o około 19% mniej niż w 2021 r., ale wciąż ponad dwukrotnie więcej niż średnia długoterminowa. Pomimo wszystkich kryzysów i niepewności minionego roku, niemieckie gospodarstwa domowe pozostały wierne wciąż świeżej miłości do produktów rynku kapitałowego. Co więcej, odnowili też starą miłość: nabyli papiery dłużne w wyjątkowych kwotach (26,4 mld EUR), które stały się bardziej atrakcyjne na tle podwyżek stóp procentowych; 70% z nich zostało zakupionych w drugiej połowie roku. Ostatni raz ta kategoria zanotowała większy napływ w 2006 r. (42,4 mld EUR). Od tego czasu oszczędzający sprzedali dłużne papiery wartościowe o wartości 133,3 mld EUR. Wpływy pieniężne do produktów ubezpieczeniowych i emerytalnych spadły o -10% w ciągu 2021 r. do 89,9 mld EUR, ale nadal były nieco powyżej długoterminowej średniej (87,0 mld EUR).

Wykres 3: Przepływy według klas aktywów w mld EUR, 2008-2022 r.

Przepływy według klas aktywów
[Others = Inne; Insurance & pensions = Ubezpieczenia i emerytury; Securities = Papiery wartościowe; Bank deposits = Depozyty bankowe]
Źródła: Deutsche Bundesbank, Allianz Research
Lenistwo kosztuje. Wzrost depozytów bankowych do 3183 mld EUR był ponownie w dużej mierze spowodowany silnym, choć spadającym, napływem netto nowych oszczędności, podczas gdy dochody odsetkowe[1] wyniosły zaledwie 2,7 mld EUR, czyli marne 32 EUR na mieszkańca. Niemniej jednak udział depozytów bankowych w portfelu aktywów wzrósł nawet o niecałe 3 punkty procentowe w ciągu ostatniej dekady.

Co najmniej od lipca ubiegłego roku na horyzoncie dla oszczędzających, którzy stawiają na bezpieczeństwo, w opinii Allianz Trade znów pojawiło się światło: w przypadku nowych transakcji średnie oprocentowanie depozytów terminowych wzrosło do 1,56% do końca 2022 r. (wobec 0,08% do końca 2021 r.) ), a nawet wspięło się do 1,98% do lutego tego roku, według najnowszych dostępnych danych. Jednak wydaje się, że niemieckie gospodarstwa domowe nie tylko przywiązują wielką wagę do bezpieczeństwa, jeśli chodzi o inwestowanie pieniędzy; wydaje się też, że wcale nie szybko przechodzą na bardziej atrakcyjne oferty. Do końca 2022 r. nadal utrzymywały one ponad dwie trzecie swoich depozytów bankowych na nieoprocentowanych depozytach jednodniowych; od zmiany stóp procentowych w lipcu ubiegłego roku przesunęli średnio tylko około 1% swoich depozytów jednodniowych miesięcznie na bardziej atrakcyjne depozyty z ustalonym terminem zapadalności. Ta zmiana wygenerowała dochód odsetkowy w wysokości 176 mln EUR (od sierpnia do lutego). W ten sposób straciły aż 2,6 mld EUR dodatkowego dochodu z odsetek (w przypadku zmniejszenia udziału depozytów nieoprocentowanych z 2/3 do 50%).

Historycznie niski zwrot z aktywów. W 2022 r. słaba sytuacja na aktywach finansowych gospodarstw domowych oraz kurczące się dochody z inwestycji przełożyły się na historycznie słaby wynik w zakresie osiąganej rentowności aktywów. Nominalna ukryta stopa zwrotu – odnosząca się do łącznej sumy zysków (i strat) z wartości i dochodów z inwestycji w odniesieniu do portfela aktywów – spadła do -7,8%, a zatem była nawet znacznie niższa od odnotowanej w 2008 r. (-4,0%). Podczas gdy przynajmniej klasa aktywów ubezpieczeniowych i emerytalnych osiągnęła dodatni zwrot w 2008 r., połączenie negatywnych zmian na rynku akcji i rosnących stóp procentowych doprowadziło do tego historycznie słabego wyniku w 2022 r.

Zaostrzone warunki finansowania spowalniają wzrost zadłużenia. Odwrócenie stóp procentowych miało również wpływ na wzrost zadłużenia gospodarstw domowych. Podczas gdy średnie ważone oprocentowanie wszystkich niespłaconych kredytów[2] niemieckich gospodarstw domowych nawet nieznacznie spadło w porównaniu z poprzednim rokiem – w miarę dojrzewania starych kredytów o wysokim oprocentowaniu – w tym samym okresie gwałtownie wzrosło z 1,38% do 3,63%, jeśli chodzi o nowe transakcje[3]. Ze względu na zaostrzone warunki finansowania wzrost zadłużenia wyhamował w stosunku do 2021 r., tj. do +4,5% (2021: +5,2%). Nadal jednak pozostawał znacznie powyżej długoterminowej średniej (+3,0%). Zadłużenie per capita wzrosło do 25 890 EUR, podczas gdy relacja długu do PKB spadła do 55,7% z powodu silniejszego nominalnego wzrostu wyniku gospodarczego. Wreszcie, aktywa finansowe netto spadły w ciągu ostatniego roku o historyczne -8,1% (-6,4% w 2008 r.); w przeliczeniu na mieszkańca niemieccy oszczędzający posiadali 63 760 EUR (netto).

[1] Na depozytach o uzgodnionym terminie zapadalności, depozytach zwrotnych na żądanie i depozytach jednodniowych; obliczenia własne na podstawie danych EBC.

[2] Kredyty na zakup domów, kredyty na konsumpcję i pozostałe kredyty; obliczenia własne na podstawie danych EBC.

[3] Kredyty na zakup domów i inne kredyty.

Niemiecka gospodarka ma problemy

W przypadku gospodarki Niemiec ciężko mówić już o zadyszce, gospodarka naszych sąsiadów ma problemy, a rosnące stopy procentowe może wygrają z inflacją, ale nie poprawią sytuacji przemysłu za Odrą.

EBC również podnosi

Podobnie jak Amerykanie EBC również podniósł stopy procentowe. Poszły one w górę o 0,25% pomimo tego, że inflacja konsumencka wyraźnie spada. Powodem jest długotrwały horyzont dochodzenia do celu inflacyjnego. Banki centralne zorientowały się, że może to powodować spiralę inflacyjną, w związku z czym są gotowe na działania, których jeszcze niedawno było skłonne unikać. Rynki zareagowały bardziej na komunikat po tej decyzji niż na samą decyzję. W komunikacie nie padło w sumie nic nowego, ale najważniejszym elementem jest właśnie ten brak nowości. Większość banków łagodzi bowiem swoje stanowiska, a EBC utrzymuje gotowość do dalszych podwyżek. Patrząc jednak na porównanie do USA, strefa euro ma niższe stopy i wyższą inflację, co uzasadnia takie podejście.

Dane ze Szwajcarii

Dzisiaj od rana nadeszły dwa ważne odczyty z kraju franka szwajcarskiego. Inflacja spadła do 2,6% wobec oczekiwanych 2,8%, za to stopa bezrobocia pozostała na poziomie 2%. Są to wyniki absolutnie nieosiągalne dla większości gospodarek, w tym naszej. Co ciekawe, tuż po tych danych rozpoczęła się gwałtowna przecena franka. Od początku dnia stracił on na wartości 4 grosze. Jest to z pewnością strata, którą z radością powitali kredytobiorcy. Jest to tym lepsza wiadomość, że wchodzimy w terminy spłat rat kredytów frankowych. Dlaczego frank tanieje, skoro dane są przecież dobre? Rynek reaguje na oddalające się perspektywy kolejnych podwyżek stóp procentowych. Skoro inwestorzy mniej zarobią, trzymając franki, rozpoczęli oni wyprzedaż tej waluty.

Niemieckich problemów ciąg dalszy

Dane od naszego zachodniego sąsiada nie napawają optymizmem. Tamtejszy przemysł po chwilowym odbiciu po pandemii łapie prawdziwą zadyszkę. Dane są bardzo niemiłym zaskoczeniem. Oczekiwano, że w marcu zamówienia w przemyśle skurczą się o 2,1%, skurczyły się o 10,7%. Pokazuje to coś, co niby wiedzieliśmy po odczytach PMI dla przemysłu. Perspektywy są słabe i zanosi się na to, że kraj zbliża się do kryzysu gospodarczego. Wyłączenie relatywnie tanich źródeł energii atomowej z powodów politycznej ugody tylko pogłębia problemy tamtej gospodarki. Biorąc pod uwagę, że to nasz główny partner gospodarczy nie jest to wesoła perspektywa dla Polski.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Polacy nie zamierzają rezygnować z jedzenia mięsa, choć są otwarci na roślinne zamienniki

Preferencje zakupowe rodaków nie pozostawiają wątpliwości. Dla 84% Polaków mięso odgrywa mniej lub bardziej kluczową rolę w diecie, a jeszcze więcej osób, bo 90%, spożywa je przynajmniej od czasu do czasu. Niektórzy eksperci komentujący wyniki sondażu uważają, że rosnąca świadomość ekologiczna i coraz większa dostępność roślinnych produktów nie wpływają na spadek zainteresowania mięsnymi wyrobami. I dodają, że większy wpływ na wybory shopperów ma obecnie przymus ekonomiczny. Znawcy tematu są natomiast nieomal jednomyślni co do tego, że konsumenci w miarę możliwości stawiają na jakość produktów. I ten trend będzie się umacniał.

Podział na grupy

Jak wykazało badanie pt. „Rynek mięsny i roślinne alternatywy według polskiego smart shoppera”, przeprowadzone przez Kantar Polska i Grupę BLIX, stosunek Polaków do spożywania mięsa jest dość zróżnicowany. W sondażu wzięło udział blisko 1,8 tys. konsumentów. Na podstawie ich preferencji zakupowych, badacze wyłonili sześć grup shopperów.

– Najwięcej mamy osób określonych mianem „niezaangażowanych mięsożerców”. Stanowią one 28%, czyli prawie jedną trzecią badanych. Kupują mięso, nie rezygnując z jego roślinnych zamienników – wskazuje Marcin Lenkiewicz z Grupy BLIX.

Na drugim miejscu w zestawieniu plasują się „strażniczki zrównoważonej diety” – 21%. Nie faworyzują mięsa w roli podstawy pełnowartościowego posiłku. W pierwszej trójce są również „amatorzy” – 18%. Oni stawiają na jakość mięsa, nie dbając o to, by znajdowało się w codziennym menu. Na czwartej pozycji są „mięsożercy z krwi i kości”, jak ich określono na potrzebę badania. To osoby, dla których mięso jest absolutnym filarem diety – 17%.

– Pierwsze cztery grupy w sumie stanowią 84% konsumentów. Łączy je wszystkie to, że mięso odgrywa dla nich mniej lub bardziej kluczową rolę w diecie. Natomiast zupełnie eliminuje je piąta frakcja – „call me wege!” – 10%. Stanowią ją wegetarianie, weganie i osoby świadomie rezygnujące z produktów mięsnych. Najmniejszy udział wśród shopperów mają świadomi i oszczędni konsumenci, określani mianem „jedną nogą vege” – 6%. Choć widzą oni sens w poszukiwaniu przez ludzkość zamienników mięsa, traktują je jako stały element swojej diety. To oznacza, że łącznie aż 90% Polaków spożywa wyroby mięsne przynajmniej od czasu do czasu – wyjaśnia Marcin Lenkiewicz.

Wybór czy przymus?

Eksperci komentujący dane nie są jednomyślni w ocenie wyników badania. – Fakt, że duża grupa ludzi spożywa mięso, ale jednocześnie jest zainteresowana jego alternatywami, to efekt rosnącej świadomości konsumenckiej. Znaczenie ma również coraz większa dostępność roślinnych produktów – mówi Kamila Sondej z firmy badawczej Kantar Polska.

Z kolei Wiesław Różański, Prezes Zarządu Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego, uważa, że mięso i jego roślinne alternatywy to tak odległe od siebie kategorie, jak zwykła kofeinowa kawa i kawa zbożowa. Oba produkty mają w nazwie to samo słowo. Jednak ich bezpośrednie porównanie nie pokazuje obu rynków.

– Obecny obraz shopperów i ich wyborów zakupowych nie jest miarodajny. To, co trafia do koszyków, jest determinowane wysoką inflacją, a świadome wybory konsumentów zastąpił przymus ekonomiczny – komentuje Jerzy Rey, Przewodniczący Rady Związku Polskie Mięso.

Emocje studzi ekspert z Grupy BLIX, który nie ma wątpliwości co do tego, że Polacy to w zdecydowanej większości mięsożercy. Choć są otwarci na roślinne alternatywy mięsa, to nadal do koszyków wkładają przede wszystkim wieprzowinę i drób oraz produkty z nich wytworzone. – Grupa spożywająca mięso jest największa w naszym społeczeństwie przede wszystkim ze względu na historyczne uwarunkowania. Polska jest krajem o silnej tradycji w tym względzie, a wiele z typowych dań narodowych, takich jak bigos, schabowy czy kiełbasa, zawiera mięso. Polacy są też jednymi z największych producentów tego rodzaju żywności w Europie, co również wpływa na wysoką konsumpcję w kraju – zauważa Lenkiewicz.

Polak to mięsożerca

Opinie ekspertów co do struktury spożycia w głównej mierze warunkują ich prognozy dotyczące ewentualnych zmian w wyborach konsumenckich rodaków w zakresie mięsa i jego zamienników. Panuje przekonanie, że nawet w dłuższej perspektywie Polacy nie odwrócą się od mięsa.

– Roślinne produkty, bo nie chcemy nazywać ich zamiennikami, nie wpływają na spadek spożycia mięsa. Trend ograniczania jego zakupu, który jest obecnie obserwowany, to po części wynik inflacji. Ponadto świadomi konsumenci zwracają uwagę na jakość produktów, w tym mięsa. Oczywiście lepiej jest jeść je rzadziej, ale sięgać po najlepsze gatunkowo produkty – przekonuje Wiesław Różański.

Z kolei Marcin Lenkiewicz podkreśla, że w Polsce weganizm i wegetarianizm rozwijają się nieco wolniej niż w niektórych krajach Europy Zachodniej. Natomiast w Polsce mocno rośnie zainteresowanie zdrowym stylem życia oraz zrównoważoną produkcją żywności. Te trendy pomagają promować weganizm i wegetarianizm w Polsce.

– Właśnie gwałtownie cofamy się o dekady w świadomej konsumpcji, gdyż tylko niewielką cześć naszego społeczeństwa pierwszej połowy 2023 roku stać na wybory, których nie ogranicza drożyzna w sklepach. Obserwujemy wymuszone niedostatkiem kupowanie najtańszych wyrobów mięsa lub garmażeryjnych kaszanek i flaków, podrobionych pasztetowych i innych jak najmniej kosztownych elementów. Smak np. prawdziwej szynki już powoli odchodzi w zapomnienie – alarmuje Jerzy Rey.

Wyzwaniem zmienne gusta

Eksperci w większości rysują jednak optymistyczny obraz zarówno dla branży mięsnej, jak i dla wytwórców roślinnych produktów. Nie oznacza to jednak, że oba sektory mogą być całkowicie spokojne. Nie rezygnując z mięsa, Polacy zmieniają swoje gusta, poszukując żywności o wysokiej jakości. Jednak obecne możliwości finansowe rodaków mogą mocno wpływać na to, co wkładają do sklepowych koszyków.

– Popyt na mięso w Polsce wciąż pozostaje na stosunkowo wysokim poziomie. To czyni inwestowanie w rozwój jego sprzedaży równie opłacalnym, szczególnie w kontekście rosnącej liczby konsumentów poszukujących wysokiej jakości mięsa pochodzącego z lokalnych źródeł – podkreśla Marcin Lenkiewicz.

Natomiast Kamila Sondej zauważa, że wzrost liczby osób zainteresowanych dietą vege, a także trendów żywieniowych związanych z redukcją mięsa, daje szansę na rozwój nowych alternatyw mięsnych. Producenci zdecydowanie mają dla kogo wytwarzać nowego typu produkty.

– Inwestowanie w oba obszary, zarówno w rozwój sprzedaży mięsa, jak i roślinnych zamienników, pozwala na osiągnięcie szerszej grupy odbiorców, którzy mają zróżnicowane preferencje żywieniowe. Konsumenci, o ile tylko inflacja ustąpi, a ceny się ustabilizują, mogą liczyć na to, że świadomi ich wyborów przedsiębiorcy branży spożywczej nadal będą stawiać na jakość i zróżnicowanie produktów, zarówno w segmencie mięsa, jak i jego roślinnych alternatyw – podsumowuje Marcin Lenkiewicz.

Kwiecień 2023 r. w TIM SA

Kwiecień 2023 r. w TIM SA: szeroka baza klientów powodem ostrożnego optymizmu.

Ze wstępnych szacunków wynika, że przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły w kwietniu 2023 r. 101,4 mln zł (-12,3% rdr.).

Sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów przyniosła w kwietniu 2023 r. niemal 70,2 mln zł (-12,2 mln zł), zaś od początku bieżącego roku – 317 mln zł (-11,2% rdr.). Suma szacowanych całkowitych przychodów ze sprzedaży za okres styczeń-kwiecień 2023 r. wyniosła 467 mln zł (-8,3% rdr.).

– Za nami miesiąc z najmniejszą liczbą dni roboczych w 2023 roku, mniejszą także o jeden od liczby dni roboczych w kwietniu 2022 roku. Jednakże przede wszystkim tegoroczny kwiecień, podobnie jak i marzec, obarczony jest wysoką bazą z roku ubiegłego, będącą głównie efektem pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę i przerwanych łańcuchów dostaw – zauważa Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA.

Sprzedaż na dzień roboczy, a więc wskaźnik umożliwiający najbardziej miarodajne porównywanie poszczególnych miesięcy, wyniosła w kwietniu 2023 r. 5,34 mln zł (-7,6% rdr.). W przypadku produktów wysoko rentownych, spadek przychodów z ich sprzedaży rok do roku wyniósł w kwietniu 2023 r. tylko 2%, zaś ich udział w ogóle przychodów wzrósł z 61% w kwietniu 2022 r. do 65% w kwietniu 2023 r.

– Co bardzo ważne, w kwietniu 2023 roku obsłużyliśmy 19,5 tysiąca klientów, tj. o 12% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku. Wzrosła także – o 5,4% rok do roku – liczba klientów lojalnych, to jest dokonujących zakupów na kwotę co najmniej 1500 złotych netto w przynajmniej sześciu z dwunastu ostatnich miesięcy. Tak szeroka baza klientów daje nam powody do ostrożnego optymizmu, jednakże sytuacja w branży budowlanej nie pozostaje bez wpływu także na naszą działalność – dodaje Krzysztof Folta.

Jak zaplanować oryginalne szkolenie w Warszawie?

Każda osoba, która prowadzi własną działalność, powinna zdawać sobie sprawę z tego, że szkolenia dla pracowników mogą wywrzeć bardzo pozytywny wpływ na efektywność firmy. Podniesienie kompetencji, wzrost wyników, zwiększona sprzedaż – to tylko niektóre z korzyści wynikających z regularnych szkoleń.

Każde przedsiębiorstwo, które chce zająć silną pozycję na rynku, powinno posiadać tak zwany budżet szkoleniowy. Warto jednak pamiętać o tym, że wyłącznie odpowiednio zaplanowane, kreatywne szkolenie, przyniesie oczekiwane efekty. Na co zwrócić uwagę, planując event tego typu?

Jak wybrać miejsce na szkolenie?

Nie ma co ukrywać – to od miejsca, w którym odbędzie się szkolenie, w dużej mierze zależy jego sukces. Ostatnimi czasy przedsiębiorcy coraz częściej wybierają kreatywne sale szkoleniowe w Warszawie, rezygnując z tradycyjnych sal konferencyjnych.

Ważne jest, aby miejsce na szkolenie odpowiadało potrzebom i oczekiwaniom uczestników. Kreatywna, przestronna i ciekawie wyposażona przestrzeń stanowi nieocenione wsparcie w przebiegu szkolenia. Dzięki temu każdy uczestnik wydarzenia może popuścić wodze fantazji, rozbudzić kreatywność i wzbić się na szczyty swoich możliwości.

Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na to, by miejsce wybrane na szkolenie wyposażone było w przydatne, nowoczesne urządzenia, takie jak projektory, komputery, flipcharty czy też projektory. Dzięki temu można mieć pewność, że szkolenie przebiegnie w oczekiwany sposób.

Jak określić cel szkolenia?

Jeszcze przed przystąpieniem do wyboru miejsca na szkolenie warto określić cel całego wydarzenia. W końcu nie chodzi o organizację zwykłego spotkania towarzyskiego. Aby określić potrzeby szkoleniowe pracowników, warto przeprowadzić skrupulatne badania. Przydatne mogą okazać się:

  • wewnętrzne ankiety firmowe,
  • bezpośrednie konsultacje z pracownikami,
  • rozmowy z liderami poszczególnych działów.

W określeniu celu szkolenia pomóc mogą także oceny efektywności pracowników, audyty personalne i testy kompetencji. Dzięki takim działaniom można wskazać ewentualne braki i luki, czyli obszary, które warto doskonalić w najbliższej przyszłości. Pozwala to na dopasowanie szkolenia do potrzeb poszczególnych pracowników.

Kto przeprowadzi szkolenie?

Wiedząc już, jakich obszarów ma dotyczyć szkolenie, warto zająć się poszukiwaniami firmy szkoleniowej bądź też specjalisty, który je poprowadzi. Trzeba podkreślić, że szkolenia mogą służyć zdobyciu kompetencji:

  • miękkich – takich jak umiejętności interpersonalne zespołu pracowniczego,
  • twardych – na przykład obsługi programów komputerowych niezbędnych do wykonywania pracy.

Osoba wybrana do przeprowadzenia szkolenia powinna móc wykazać się doświadczeniem w wybranej dziedzinie oraz szeroką wiedzą merytoryczną. Zadaniem trenera jest nie tylko odpowiednie pokierowanie dyskusją, ale także rozwiązanie ewentualnych wątpliwości uczestników i odpowiadanie na ich pytania.

Oczywiście, nie wszystkie firmy muszą poszukiwać zewnętrznego organizatora szkolenia. W sytuacji gdy dana firma zatrudnia na etacie eksperta lub długoletniego pracownika z ogromnym doświadczeniem – można rozważyć powierzenie mu roli prowadzącego szkolenie. Warto jednak pamiętać o tym, że skorzystanie z usług zewnętrznej firmy szkoleniowej to szansa na uzyskanie świeżego spojrzenia na sytuację firmy od osoby, która nie ma z nią do czynienia na co dzień.

Przygotowanie planu szkolenia

Firmowe szkolenia mogą trwać zarówno jeden dzień, jak i przeciągnąć się na kilka dni – w zależności od potrzeb i ustaleń z firmy szkoleniową. W sytuacji, kiedy zakres szkolenia jest dość rozbudowany, lepiej rozłożyć go na kilka dni. Krótsze jednostki szkoleniowe sprawiają, że uczestnicy szkolenia o wiele lepiej przyswajają wiedzę. Zbyt duża ilość nowych informacji w ciągu jednego dnia może zwyczajnie ich przetłoczyć i przeładować.

Trzeba pamiętać o tym, że w celu zapewnienia maksymalnej efektywności poszkoleniowej pracownik powinien jak najszybciej wykorzystać w praktyce zdobyte umiejętności. Dlatego szkolenia nie powinny odbywać się przed dłuższym czasem nieobecności pracownika w firmie – na przykład przed weekendem bądź też świętami państwowymi. W takiej sytuacji spada możliwość wykorzystania o tych informacji, co znacznie obniża efektywność szkolenia.

O czym jeszcze pamiętać, organizując firmowe szkolenie?

W sytuacji, kiedy plan szkolenia jest już stworzony, firma szkoleniowa zatrudniona, a sala szkoleniowa czeka tylko na wykorzystanie, pora zastanowić się, co jeszcze można zrobić, aby szkolenie przebiegło w odpowiedni sposób.

Jeśli szkolenie potrwa nieco dłużej, warto skupić się na zaspokojeniu podstawowych potrzeb jego uczestników. W ramach długiego szkolenia warto zaplanować przerwy, które umożliwią odpoczynek i relaks. W zależności od budżetu, jakim się dysponuje, można rozważyć także wynajęcie cateringu.

Zdarzają się firmy, które łączą przyjemne z pożytecznym, organizując szkolenie z różnego rodzaju atrakcjami. Wyjazd szkoleniowy zorganizowany w górach czy nad morzem i połączony z wyjazdem integracyjnym to doskonały pomysł!

Stopy procentowe znów na pierwszym planie

Amerykanie i Czesi nie zawiedli oczekiwań. Stopy w USA wzrosły o 0,25% i wygląda na to, że są na maksimum tego cyklu. Czeskie stopy procentowe swoje maksimum już osiągnęły. Dzisiaj czekamy na EBC.

Stopy procentowe w USA w górę

Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe wzrosły na wczorajszym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku o symboliczne 0,25%. Tym samym przedział dla stóp procentowych ustanawiany przez FED zaczyna się już od 5% i jest najwyższy od 2007 roku. Wyżej jest za to inflacja bazowa. Analitycy zwracają uwagę, że z komunikatu Rezerwy Federalnej zniknęło odwołanie do kolejnych podwyżek. Może to sugerować, że osiągnęliśmy koniec cyklu podwyżek i teraz przechodzimy w tryb oczekiwania. Patrząc na oczekiwania inwestorów, jeszcze w tym roku powinniśmy oglądać obniżki stóp. To właśnie koniec cyklu oraz oczekiwania obniżek powodują, że po decyzji dolar tracił na wartości względem euro.

Czesi nie zmienili stóp

W czasie, kiedy czekaliśmy na decyzje FED, odbyło się również posiedzenie Czeskiego Narodowego Banku. Tamtejszy bank, podobnie jak w Polsce, podniósł już stopy procentowe do docelowych poziomów i liczy, że problem sam się rozwiąże. W Czechach inflacja spada podobnie jak w Polsce. Dzisiejszy poziom 15% jest co prawda nieznacznie większy, ale też stopy procentowe są wyższe o 0,25%. Po samej decyzji korona czeska się nieznacznie umacnia, ale jest to raczej przygotowanie do decyzji EBC niż realny wpływ oczekiwanego braku zmiany stóp.

Indeksy PMI jednak nie takie złe

We wtorek mieliśmy serię odczytów indeksów PMI dla przemysłu. Zaczęło się bardzo słabo dla Polski. Wartość 46,6 pkt to nie tylko wyraźnie poniżej 47,9 pkt, których oczekiwali analitycy, to również najsłabszy wynik od grudnia 2022 roku. Z drugiej strony Węgrzy pokazali 61,9 pkt. Jest to wynik typowy dla szczytu pozytywnej koniunktury, kiedy to wszyscy patrzą na gospodarkę przez różowe okulary. Dlaczego uzyskali to Węgrzy? Dobre pytanie, część analityków wskazuje, że może to wynikać z faktu, że ostatnio było tam tak źle, że liczą na powrót do normy. Pozostałe odczyty nie wyglądały początkowo różowo, aczkolwiek lepsze od oczekiwań odczyty z Niemiec i Francji spowodowały, że dla całej strefy euro wynik przekroczył oczekiwania. To, że przekroczył to dobrze, ale to, że wynosi 45,8 pkt (czyli wyraźnie poniżej granicy 50 pkt) to druga strona tego medalu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych najważniejszą decyzją powinna być decyzja Europejskiego Banku Centralnego dotycząca stóp procentowych o 14:15.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – kwiecień 2023 r.

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 23,3% rdr do 17,6 mld zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 12,5% rdr do poziomu 571,6 tys. szt.
  • Wzrost wartości obrotu ETF-ami o 65,5% rdr do 90,5 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 9,2% do 11,2 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 12,7% rdr do 8,6 TWh

W kwietniu 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 18,0 mld zł, czyli o 22,3% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła o 23,3% rdr do poziomu 17,6 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 975,2 mln zł, o 19,0% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec kwietnia wyniosła 62 948,50 pkt. i była o 9,0% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w kwietniu odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 35,2% rdr do poziomu 161,7 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 33,0% rdr i wyniosła 160,1 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w kwietniu wyniosła 667,2 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w kwietniu wyniósł 822,2 tys. szt., czyli o 8,8% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 12,5% rdr do poziomu 571,6 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 38,5% rdr do 147,7 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 37,6% rdr do 80,5 tys. szt.

W kwietniu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 46,7% rdr do poziomu 140,5 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 65,5% rdr do 90,5 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec kwietnia 100,6 mld zł, wobec 97,5 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 5,7% rdr do poziomu 829,5 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 28,8 mld zł wobec 33,8 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 14,8% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w kwietniu br. 11,2 TWh, co oznacza spadek o 9,2% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 58,6% rdr do poziomu 4,7 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 30,8% rdr do poziomu 6,4 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 12,7% rdr do 8,6 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 17,7% do poziomu 1,7 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 23,7% rdr do poziomu 6,9 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 2,1 TWh, co oznacza spadek o 38,9% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 9,0% rdr do poziomu 8,3 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 10,0% rdr, do wolumenu 3,7 TWh.

Kapitalizacja 374 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w kwietniu 2023 r. wyniosła 621,5 mld zł (135,4 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 417 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 277,8 mld zł (278,5 mld EUR).

Na Głównym Rynku GPW w kwietniu 2023 r. zadebiutowały akcje spółek: COLUMBUS ENERGY (przejście
z NewConnect) oraz DB ENERGY (przejście z NewConnect; pozyskanie kapitału w IPO – wartość nowej emisji: 10,8 mln zł).

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółek: PROSTA GIEŁDA S.A. (wartość oferty: 3,2 mln zł), YETIFORCE S.A. (wartość oferty: 8,9 mln zł) oraz ROBS GROUP LOGISTICS S.A. (wartość oferty:
3,0 mln zł)

Na rynku Catalyst w kwietniu 2023 r. zadebiutowały obligacje komunalne Gminy Białe Błota (wartość emisji: 22 mln zł).

W kwietniu br. na GPW odbyło się 18 sesji giełdowych w porównaniu do 19 sesji rok wcześniej.

W załączeniu dane o obrotach na rynkach prowadzonych przez Grupę GPW.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Zapnijcie pasy – nadchodzi słaby sezon, wszędzie

PERSPEKTYWY: Majowe powiedzenie „sprzedaj akcje i jedź na wakacje” to jedno z najbardziej znanych frazesów w finansach. Ta sezonowość wyników jest silna i poparta danymi, a na świecie jest nawet większa niż w USA. Żaden z 15 analizowanych indeksów nie poradził sobie w kolejnym półroczu lepiej niż w poprzednim. Wynika to z kalendarza wytycznych spółek na I kwartał i repozycjonowania inwestorów na IV kwartał. Fundamenty pozostają ważniejsze – szczyt cyklu stóp procentowych jest bliski, a wzrost gospodarczy wciąż pozostaje odporny. Jednak pozytywne perspektywy rynkowe wyraźnie tracą wsparcie techniczne na najbliższe kilka miesięcy. Skupiamy się na „nowej defensywie” – dużych technologiach i tradycyjnych defensywach, takich jak opieka zdrowotna, które mogą przetrwać spowolnienie wzrostu gospodarczego i wzrost zmienności akcji, ale przy tym, mogą skorzystać z niższej inflacji i perspektyw rentowności obligacji.

GLOBALNIE: Przeanalizowaliśmy miesięczne zwroty cen dla 15 największych indeksów giełdowych na świecie, sięgające średnio ponad 50 lat wstecz. Średnia miesięczna stopa zwrotu z cen od listopada do kwietnia wynosi 1,2 proc., bez miesięcy ujemnych. Dla porównania, w okresie od maja do października, zwrot wynosił zaledwie 0,1 proc., a w tym czasie odnotowano trzy miesiące strat. Ta różnica sezonowości jest widoczna na wszystkich 15 rynkach, przy czym na żadnym z nich nie odnotowano silniejszych zwrotów w miesiącach letnich. Największa skłonność do sezonowości cen występuje w aktywach o wyższej wartości beta i na rynkach takich jak brytyjski FTSE 250 (o małej kapitalizacji) i włoski FTSE MIB, podczas gdy typowa amerykańska sezonowość jest poniżej globalnej średniej dla S&P 500, NASDAQ i Wilshire small caps.

SEZONOWOŚĆ: Ten odporny czynnik sezonowości ma trzy aspekty. Po pierwsze – zazwyczaj pozytywne prognozy spółki na cały rok w I kwartale, po  drugie – w IV kwartale inwestorzy zazwyczaj dokonują repozycjonowania na przyszły rok, przed znanym styczniowym efektem cenowym, po trzecie – miesiące letnie cierpią z powodu braku tych pozytywnych czynników, wraz z typowym niższym wolumenem inwestycji. Ta sezonowość jest widoczna nawet na rynkach akcji na półkuli południowej, takich jak Australia. Prawdopodobnie odzwierciedla to wzrost znaczenia inwestorów międzynarodowych i wzrost korelacji na globalnych rynkach akcji.

Ben Laidler, eToro

Przesłanki uznania spółki za spółkę holdingową w świetle ustawy o CIT

Główną korzyścią ze spółki holdingowej, która powstała w ramach Polskiego Ładu, jest przede wszystkim zwolnienie z podatku przychodów z tytułu zbycia udziałów lub akcji spółki zależnej. Przepisy w zakresie skorzystania z preferencji reżimu holdingowego są na tyle skomplikowane, że wymagały aktualizacji w ramach zmian Polski Ład 2.0. Z uwagi na główną korzyść warto jest rozważyć taką strukturę zwłaszcza w kontekście planowanych restrukturyzacji czy zmian struktury właścicielskiej w grupach kapitałowych.

Warunki uznania spółki za spółkę holdingową

Warunki uznania spółki za spółkę holdingową zostały określone w art. 24m ust. 1 pkt 2 ustawy o CIT. Zgodnie z tym przepisem za spółkę holdingową uznaje się spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, prostą spółkę akcyjną albo spółkę akcyjną będącą polskim rezydentem podatkowym spełniającą następujące warunki:

  1. a) posiada bezpośrednio na podstawie tytułu własności co najmniej 10% udziałów (akcji) w kapitale spółki zależnej,
  2. b) nie jest spółką tworzącą podatkową grupę kapitałową,
  3. c) nie korzysta ze zwolnień podatkowych (wymóg ten dotyczy spółki, a nie jej wspólnika),
  4. d) prowadzi rzeczywistą działalność gospodarczą,
  5. e) udziałów (akcji) w tej spółce nie posiada, pośrednio lub bezpośrednio, udziałowiec (akcjonariusz) mający siedzibę lub zarząd lub zarejestrowany lub położony na określonym w ustawie terytorium (np. kraje stosujące szkodliwą konkurencję podatkową).

Powyższe warunki powinny być spełnione nieprzerwanie przez okres co najmniej 2 lat.

W interpretacji indywidualnej nr 0111-KDIB1-1.4010.23.2022.2.JD z 28.04.2022 r. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wskazał, że „warunek musi być spełniony już na dzień uzyskania dochodu z tytułu odpłatnego zbycia udziałów (akcji) spółki zależnej, a nie dopiero po zbyciu udziałów tej spółki, (…) późniejsze posiadanie udziałów/akcji w ilości powyżej 10% nie skutkuje automatycznie możliwością skorzystania z ww. zwolnienia.”

Orany podatkowe potwierdzają także, że możliwość korzystania ze zwolnienia dywidendowego nie ma wpływu na możliwość skorzystania ze zwolnienia holdingowego (por. interpretacja indywidualna nr 0111-KDIB1-3.4010.162.2022.1.IZ z 12.05.2022 r.).

Warunki uznania za spółkę zależną

Zgodnie z art. 24m ust. 1 pkt 3 ustawy o CIT przez spółkę zależną rozumie się spółkę będącą spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, albo spółką akcyjną oraz polskim rezydentem spełniającą łącznie następujące warunki:

  1. a) co najmniej 10% udziałów (akcji) w kapitale tej spółki posiada bezpośrednio na podstawie tytułu własności spółka holdingowa,
  2. b) nie posiada tytułów uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym lub w instytucji wspólnego inwestowania oraz innych praw majątkowych związanych z prawem do otrzymania świadczenia jako założyciel (fundator) lub beneficjent fundacji, trustu lub innego podmiotu albo stosunku prawnego o charakterze powierniczym lub praw o podobnym charakterze,
  3. c) nie jest spółką tworzącą podatkową grupę kapitałową.

Równoczesne posiadanie przez Wnioskodawcę udziałów (akcji) w spółkach, które nie spełniają definicji spółki zależnej nie będzie miało wpływu na możliwość skorzystania z reżimu holdingowego (por. interpretacje indywidualne nr 0111-KDIB1-2.4010.184.2022.1.DP z 17.06.2022 r.).

Ponadto spółka zależna nie może być spółką nieruchomościową, żeby zastosować reżim holdingowy.

Warunki zastosowania Reżimu Holdingowego

W celu skorzystania z preferencji dla reżimu holdingowego konieczne jest spełnienie określonych warunków. Zgodnie z art. 24n ust. 1 ustawy o CIT zwalnia się od podatku dochodowego przychody z dywidend, o których mowa w art. 7b ust. 1 pkt 1 lit. a, uzyskane przez spółkę holdingową od krajowej spółki zależnej lub zagranicznej spółki zależnej.

Zwolnienie to ma zastosowanie jeżeli podmiotem otrzymującym dywidendę jest spółka holdingowa, wypłacającym dywidendę jest krajowa spółka zależna lub zagraniczna spółka zależna, a warunki są spełnione nieprzerwanie przez okres co najmniej 2 lat.

Stosownie do art. 24o ust. 1 ustawy o CIT zwalnia się od podatku dochodowego dochody osiągnięte przez spółkę holdingową z tytułu odpłatnego zbycia udziałów (akcji) krajowej spółki zależnej lub zagranicznej spółki zależnej na rzecz podmiotu niepowiązanego, pod warunkiem złożenia przez spółkę holdingową właściwemu dla niej naczelnikowi urzędu skarbowego, na co najmniej 5 dni przez dniem zbycia, oświadczenia o zamiarze skorzystania ze zwolnienia.

W kontekście powyższego, istotne jest ustalenie momentu, od którego możliwe jest zastosowanie Reżimu Holdingowego, tj. od którego momentu należy liczyć 2 letni okres spełnienia warunków, o których mowa powyżej. Czas przez jaki spółka holdingowa ma posiadać udziały w kapitale spółki zależnej ma obejmować okres nie krótszy niż dwa lata.

Autor: Radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Na rynku biurowym będzie coraz trudniej o wolną powierzchnię

W 1 kw. 2023 r. deweloperzy koncentrowali się na rynkach regionalnych. O nową powierzchnię biurową wzbogacił się Kraków, Wrocław oraz Trójmiasto. W Warszawie nie przybyło nowych nieruchomości biurowych. Bieżące zainteresowanie ze strony najemców utrzymuje się na dość wysokim poziomie. Popyt odnotowany w 1 kw. 2023 r. rozłożył się proporcjonalnie na rynek warszawski i miasta regionalne. Najemcy przywiązują wagę do kwestii ESG oraz komfortu pracy z biura dla swoich pracowników. Wyzwaniem stojącym przed sektorem biurowym są rosnące opłaty eksploatacyjne. Firma AXI IMMO prezentuje dane podsumowujące 1 kw. 2023 r. na rynku powierzchni biurowych.

Wysoka aktywność deweloperów w miastach regionalnych

Całkowita podaż nowoczesnej powierzchni biurowej w Polsce wyniosła niemal 12,73 mln mkw. na koniec 1 kw. 2023 r. W ujęciu jednostkowym Warszawa jest niekwestionowanym liderem na tle innych miast w zakresie zasobności przestrzeni biurowej. Niemniej jednak rynki regionalne sukcesywnie się rozwijają i w 2022 r. sumaryczna podaż w miastach regionalnych po raz pierwszy w historii rozwoju rynku przekroczyła podaż w stolicy. Wśród miast regionalnych największymi zasobami dysponują: Kraków (1,75 mln mkw. powierzchni biurowej), Wrocław (1,31 mln mkw.) oraz Trójmiasto (1,02 mln mkw.).

W 1 kw. 2023 r. deweloperzy dostarczyli na polski rynek biurowy ponad 68 tys. mkw. nowej powierzchni biurowej. Rynek krakowski wzbogacił się o dwa nowe budynki: Ocean Office Park B (28 600 mkw.) oraz Fabryczna Office Park B5 (14 000 mkw.). We Wrocławiu oddano do użytku Centrum Południe 3 (20 850 mkw.), natomiast w Gdyni ukończono budowę obiektu Officer (4 700 mkw.). Na rynku stołecznym od stycznia do marca 2023 r. nie oddano do użytku żadnej nowej nieruchomości biurowej, co stanowi potwierdzenie zapowiadanej luki podażowej.

Duże zainteresowanie najemców i stabilny wskaźnik powierzchni niewynajętych

W 1 kw. 2023 r. odnotowano popyt na powierzchne biurowe na poziomie ok. 330 tys. mkw. Suma podpisanych transakcji najmu rozłożyła się proporcjonalnie na rynek warszawski (48% popytu) oraz rynki regionalne (52%). Choć wolumen transakcji najmu był zdecydowanie niższy niż w analogicznym kwartale poprzedniego roku (spadek o 22%), bieżąca aktywność najemców utrzymuje się na relatywnie wysokim poziomie.

„Popyt na powierzchnie biurowe w Warszawie jest wysoki. Duży odsetek zapytań pochodzi od firm ukraińskich, które przeniosły swoją działalność na teren Polski. Pomimo ograniczonej dostępności atrakcyjnych powierzchni biurowych w Warszawie, w dalszym ciągu cieszą się popularnością krótsze umowy najmu – klienci pytają nawet o umowy roczne. Dla najemców poszukujących nowego biura niezmiennie ważna jest jego lokalizacja, zarówno w kontekście ogólnej dostępności komunikacyjnej, np. w zakresie bliskości metra, jak i czasu dojazdu pracowników do miejsca pracy,” komentuje Bartosz Oleksak, Starszy Negocjator w Dziale Powierzchni Biurowych, AXI IMMO.

Poziom powierzchni niewynajętych w Warszawie utrzymuje się na stabilnym poziomie 11,6% (bez zmian w relacji do poprzedniego kwartału), co przekłada się na ok. 725 tys. mkw. dostępnych na wynajem. Większą dostępnością powierzchni biurowych cechują się lokalizacje poza centrum (12,7%), podczas gdy wskaźnik powierzchni niewynajętej w strefach centralnych wynosi obecnie 10,2%. Na koniec 1 kw. 2023 r. średni wskaźnik pustostanów dla miast regionalnych był wyższy niż w stolicy i wyniósł 15,9%.

„Poza firmami z Ukrainy, dużą aktywność w poszukiwaniu powierzchni biurowej wykazują również kancelarie prawne, firmy księgowo-podatkowe oraz firmy z branży IT. To one rozwijają się obecnie najbardziej dynamicznie. Z uwagi na charakter działalności, większość tych klientów jest zainteresowana biurem zlokalizowanym w centrum miasta,” dodaje Jakub Potocki, Starszy Negocjator w Dziale Powierzchni Biurowych, AXI IMMO.

ESG i komfort pracy

Wraz z ustabilizowaniem się sytuacji pandemicznej, wielu pracodawców zaczęło zachęcać swoich pracowników do powrotu do biur, najczęściej wdrażając model pracy hybrydowej.

„Wprowadzenie modelu pracy hybrydowej oddziałuje na popyt biurowy dwojako. Z jednej strony firmy rozważają optymalizację powierzchni biurowej poprzez jej zmniejszenie, co miałoby ograniczyć koszty najmu i przynieść oszczędności. Z drugiej natomiast mniejsza liczba pracowników obecnych w biurze w tym samym czasie pozwala na ograniczenie indywidualnych miejsc pracy i wykorzystanie uwolnionej przestrzeni do wykreowania przestrzeni do pracy wspólnej czy przestrzeni do relaksu, co często podnosi komfort i efektywność pracy,” mówi Jakub Potocki.

„Świadomość tematyki ESG wśród najemców jest coraz większa. Firmy przywiązują wagę do jakości zajmowanej powierzchni biurowej, która oddziałuje na komfort pracy i stanowi jedną z zachęt dla pracowników do powrotu do biura. Niemal wszyscy klienci pytają obecnie chociażby o wydajność systemu wymiany powietrza w biurze, ponieważ ma to realne przełożenie na komfort pracy,” uzupełnia Bartosz Oleksak.

Opłaty eksploatacyjne zdecydowanie w górę

Ostatni rok przyniósł zdecydowany wzrost kosztu najmu biura, w znacznej mierze za sprawą wzrostu opłat eksploatacyjnych. Szacuje się, że na koniec 1 kw. 2023 r. stawki za tzw. service charge  w Warszawie zwiększyły się o ok. 20% r/r.

Dane za Stowarzyszenie PINK i AXI IMMO

Grupa VRG z najwyższą miesięczną sprzedażą w bieżącym roku

Początek drugiego kwartału pod wpływem osłabienia popytu konsumpcyjnego na rynku.

Sprzedaż VRG S.A. osiągnęła w kwietniu 2023 wartość 108,2 mln zł, o 0,6 proc. mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Narastająco w czterech pierwszych miesiącach sprzedaż VRG wyniosła 375,2 mln zł (o 6,4 proc. więcej r/r).

Segment jubilerski VRG zanotował w kwietniu 7-procentowy wzrost, osiągając przychody o wartości 50,5 mln zł. Segment odzieżowy Grupy osiągnął sprzedaż równą 57,6 mln zł, o 6,4 proc. mniej niż w roku ubiegłym. Kanały online odpowiadały za 10,7 proc. sprzedaży (w porównaniu z 14,6 proc. rok wcześniej).

 – W kwietniu obserwowaliśmy ochłodzenie nastrojów konsumenckich. Pomimo negatywnego wpływu czynników rynkowych, Grupa zdołała osiągnąć wynik zbliżony do bardzo dobrego kwietnia 2022 oraz zanotowała najwyższą miesięczna sprzedaż w bieżącym roku. Dobrze oceniamy zachowanie segmentu jubilerskiego, który w kolejnym miesiącu utrzymuje pozytywną dynamikę wzrostu – mówi Janusz Płocica, prezes zarządu Grupy VRG

Marża Grupy w kwietniu 2023 r. wyniosła 56,2 proc. w porównaniu do 56,8 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej.

– Kolejny miesiąc notujemy lepsze wyniki sprzedażowe w kanale offline niż online, pomimo zmniejszenia o ok. 10 proc. wejść do sklepów sieci stacjonarnej. Wskazuje to na zachodzące zmiany i ewolucję w zachowaniu konsumentów. W kwietniu jak i w całym drugim kwartale nasza sprzedaż jest tak jak w roku ubiegłym napędzana zakupami okolicznościowymi, związanymi przede wszystkim z uroczystościami rodzinnymi i biznesowymi – dodaje Janusz Płocica.

2 rodzaje leasingu samochodu osobowego, które powinien znać początkujący przedsiębiorca

Chcesz kupić samochód na firmę, aby móc nim dojeżdżać na spotkania z klientami? Zależy Ci na tym, żeby auto dobrze wyglądało i robiło wrażenie na innych? Nowy model może sporo kosztować. Aby nie wydawać za dużo pieniędzy na raz, wybierz inną formę finansowania, czyli leasing. Na rynku są dostępne dwa jego rodzaje: operacyjny i finansowy. Dowiedz się, na który się zdecydować.

Wzięcie samochodu w leasing to często wybierany sposób finansowania samochodu dla firmy. W ramach umowy można użytkować auto w dowolny sposób. Do Twoich obowiązków należy jedynie opłacenie ustalonej raty za auto. Dzięki tej usłudze nie  musisz mieć dużej kwoty na start, aby móc cieszyć się nowym i sprawnym środkiem transportu.

Jednak warto pamiętać, że leasing samochodów to nieco większe obciążenie firmowego budżetu. Dlatego trzeba uważnie wybierać rodzaj finansowania. 

Leasing finansowy samochodu – co to jest?

Finansowy leasing to forma finansowania samochodu dla osób, które mają pewność, że chcą przejąć auto na własność. Po zakończeniu umowy automatycznie staje się Twoje i nie trzeba go wykupować. 

Umowa przypomina nieco zakup kredytowany. Podczas trwania leasingu finansowego płaci się raty, które są podzielone na dwie części:

  • kapitałową – spłacasz wartość samochodu;
  • odsetkową – jest to wynagrodzenie dla firmy leasingowej za udostępnienie auta. Tylko ta część jest zaliczana do kosztu uzyskania przychodu Twojej firmy i z tego można się rozliczyć.

Po podpisaniu umowy auto formalnie należy do firmy leasingowej, ale traktujesz je tak jakby było Twoje. Zatem, jeśli zdecydujesz się na leasing finansowy, masz obowiązek:

  • zapłacić podatek VAT „z góry” – jeśli pojazd będzie używany wyłącznie w celach służbowych, można odliczyć 100% jego wartości (jeśli firma jest płatnikiem VAT),
  • wprowadzić auto do ewidencji środków trwałych i dokonywać odpisów amortyzacyjnych. 

Co ważne, samodzielnie wybierasz, jak długo ma trwać leasing finansowy samochodu osobowego. Np. w Carefleet, czyli firmie, która zajmuje się outsourcingowymi modelami finansowania floty, można zawrzeć umowę na 12–60 miesięcy. 

Leasing operacyjny – na czym polega?

Leasing operacyjny to usługa dla osób, które nie są pewne, czy zachowają samochód po zakończeniu umowy. Gdy umowa się skończy, leasingobiorca ma dwie możliwości: 

  • wykup samochodu na własność za symboliczną kwotę – zazwyczaj to 1% wartości auta, a więc niewiele za prawie nowy samochód. Można jednak zdecydować się na leasing z wysokim wykupem. Po zawarciu takiej umowy raty leasingowe są nieco niższe, ale po jej zakończeniu trzeba zapłacić większą kwotę, aby wykupić samochód z leasingu;
  • oddanie pojazdu leasingodawcy – w tej sytuacji trzeba zadbać, aby auto było w doskonałym stanie. Inaczej firma leasingowa może obciążyć Cię kosztami za zniszczenie samochodu.

W związku z powyższym po zawarciu umowy na leasing operacyjny auto nadal pozostaje własnością firmy leasingowej. To sprawia, że:

  • nie wpiszesz auta do ewidencji środków trwałych. Nie musisz także dokonywać odpisów amortyzacyjnych;
  • cała rata leasingowa może zostać zaliczona do kosztów uzyskania przychodu firmy.

Leasing operacyjny samochodu może trwać od 2 do 4 lat. Podczas jego trwania płaci się raty, których wysokość zależy od stopnia eksploatacji samochodu, a także od stóp procentowych. To sprawia, że opłata może rosnąć lub maleć w trakcie trwania umowy. Ponadto do comiesięcznych opłat jest doliczony podatek VAT. Dzięki temu nie trzeba go płacić z góry przy podpisywaniu umowy.

Operacyjny a finansowy leasing – najważniejsze różnice

Wiesz już, na czym polega każdy rodzaj leasingu samochodów. Aby móc podjąć rozsądną decyzję, warto dokładnie porównać obie możliwości. Pomoże Ci w tym poniższa tabela z różnicami między samochodem w leasingu operacyjnym i finansowym.

Tabela 1. Samochody w leasingu finansowym i operacyjnym – różnice

Leasing operacyjny samochodu Leasing finansowy samochodu
Umowa od 24 do 48 miesięcy Umowa od 12 do 60 miesięcy
Auto wpisane do ewidencji środków trwałych firmy leasingowej Auto zaliczane do ewidencji środków trwałych użytkownika
Cała rata leasingowa to koszt uzyskania przychodu Tylko część odsetkowa raty kapitałowej to koszt uzyskania przychodu
Podatek VAT podzielony i doliczony do każdej raty Podatek VAT płatny z góry
Możliwość wykupu samochodu lub oddania go leasingodawcy Brak wykupu. Pojazd automatycznie staje się własnością leasingobiorcy

Źródło: Opracowanie własne

Jeśli nie wiesz, na który leasing się zdecydować, skontaktuj się np. ze swoim doradcą finansowym, który wskaże Ci najlepsze rozwiązanie. Dobrym pomysłem jest również rozmowa z ekspertem z firmy leasingowej. Specjalista wyjaśni różnice między tymi produktami i odpowie na wszystkie pytania, które się pojawiają. 

Jak wybrać dobrą firmę, która oferuje leasing samochodu osobowego?

Na rynku działa wiele firm leasingowych, które oferują obie omówione formy finansowania zakupu auta. Zatem którą wybrać? Przy wyborze leasingodawcy:

  • sprawdź, od ilu lat firma istnieje na rynku – im dłużej działa, tym większa szansa, że znajdziesz na jej temat dużo opinii. Dzięki nim nie „kupisz kota w worku”, a znajdziesz rzetelnego leasingodawcę;
  • ustal, czy firma jest w dobrej sytuacji finansowej – dobrze, jeśli należy lub należała do dużej grupy kapitałowej. Tak jest np. w przypadku Carefleet, który został wydzielony z Europejskiego Funduszu Leasingowego. Takie firmy oferują zazwyczaj najkorzystniejsze warunki i mają przejrzyste zasady współpracy;
  • zapoznaj się z opiniami –  inni użytkownicy chętnie dzielą się informacjami na temat korzystania z leasingu samochodowego. Możesz od nich dowiedzieć się nie tylko czy firma jest rzetelna, ale także czy warunki umowy są atrakcyjne. Ponadto sprawdzisz, jak wygląda  obsługa klienta w praktyce.

Większość firm leasingowych w Polsce należy do banków. Dlatego wiele osób korzysta z usług tych instytucji, w których ma otwarte konto firmowe. Jednak nie zawsze jest to najlepsze rozwiązanie.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze leasingu samochodu osobowego?

Kiedy porównujesz oferty samochodów w leasingu, koncentrujesz się wyłącznie na marce samochodu i jego parametrach technicznych? Nic dziwnego. To, jakim autem będziesz jeździć, ma wpływ m.in. na wrażenie, jakie zrobisz na klientach czy kontrahentach. Im bardziej luksusowy pojazd, tym lepiej Cię ocenią.

Jednak pamiętaj, że raty za samochód w leasingu mają wpływ także na sytuację finansową firmy. Dlatego, wybierając ofertę, kieruj się wyłącznie dostępnymi modelami aut. Podczas porównywania ofert leasingu finansowego 2023 i operacyjnego, zwróć uwagę na:

  • sumę opłat, które wynikają z umowy leasingowej – weź pod uwagę nie tylko wysokość raty. Liczą się także kwota wpłacana przy zawieraniu umowy leasingu, opłaty manipulacyjne za sporządzenie dokumentów i gwarancje, a także wysokość wykupu końcowego. Dopiero po zsumowaniu wszystkich wydatków można zobaczyć, która oferta jest najatrakcyjniejsza;
  • wysokość oprocentowania – każdy leasing samochodowy jest objęty oprocentowaniem. Może być stałe, jednak takie oferty pojawiają się bardzo rzadko. Najczęściej jest zmienne i zależy od aktualnej stawki WIBOR 1M lub 3M. Zatem, jeśli ten wskaźnik wzrośnie, rata za samochód w leasingu będzie wyższa. Jeśli nie chcesz, żeby podwyżka była zbyt dotkliwa, wybierz leasing samochodu z najniższym oprocentowaniem;
  • warunki ubezpieczenia komunikacyjnego – wiele firm, które oferują leasing samochodów, proponuje także pakiet OC i AC. Zazwyczaj polisa pochodzi od towarzystwa, z którym leasingodawca ma podpisaną umowę. Jej koszt ponosisz Ty jako użytkownik. Niestety nie zawsze ubezpieczenie jest mą atrakcyjną cenę. Może okazać się, że możesz znaleźć tańsze oferty. Jednak, żeby móc z nich skorzystać, potrzebujesz zgody firmy leasingowej. Dlatego dokładnie sprawdź, czy jest to możliwe jeszcze przed zawarciem umowy na leasing samochodu.

Warto również sprawdzić, czy firma prowadzi sprzedaż samochodów poleasingowych. Np. na stronie https://poleasingowe.carefleet.pl/ możesz znaleźć ciekawe modele aut sprzed kilku lat w atrakcyjnej cenie. Dzięki temu nie tylko weźmiesz leasing na nowy samochód dla siebie, ale też np. kupisz auta  dla pozostałych pracowników. Przeanalizuj dokładnie zalety i wady samochodów w leasingu operacyjnym i finansowym, a następnie podejmij świadomą decyzję!

Sekrety skutecznych badań CATI: Poradnik dla Przedsiębiorców

Skuteczne badania CATI jako klucz do sukcesu biznesowego

Badania CATI (Computer-Assisted Telephone Interviewing) odgrywają znaczącą rolę w świecie badania rynku i opinii publicznej, dostarczając przedsiębiorcom cennych informacji potrzebnych do podejmowania trafnych decyzji biznesowych. W artykule zostaną przedstawione sekrety skutecznych badań CATI oraz porady, jak przedsiębiorcy mogą wykorzystać tę technikę badawczą w swojej działalności.

Planowanie badań CATI: Definiowanie celów i grupy docelowej

Pierwszym krokiem w realizacji skutecznych badań CATI jest precyzyjne określenie celów badania oraz grupy docelowej. Należy zdefiniować, jakie informacje chcemy uzyskać, jakie są nasze oczekiwania wobec wyników oraz jakie zmiany w strategii biznesowej planujemy wprowadzić w oparciu o uzyskane dane. Wyznaczenie grupy docelowej pozwoli nam lepiej dostosować strategię badawczą oraz wybrać odpowiednie narzędzia i metody.

Wybór właściwej firmy badawczej: Rola profesjonalizmu i doświadczenia

Wybór odpowiedniej firmy badawczej, która przeprowadzi badania CATI, jest kluczowy dla ich skuteczności. Warto zwrócić uwagę na doświadczenie, kompetencje oraz portfolio potencjalnych partnerów. Jola Buksztynowicz, Wiceprezes spółki Fieldstat, podkreśla rolę profesjonalizmu w badaniach CATI:

„Skuteczne badania CATI to nie tylko odpowiednie narzędzia, ale przede wszystkim doświadczenie i profesjonalizm ankieterów oraz analityków. Ważne jest, aby ankieterzy potrafili nawiązać kontakt z respondentami, a analitycy efektywnie przetwarzać zebrane dane, aby dostarczyć wartościowe informacje dla przedsiębiorców.”

Firma DRB Research to przykład badawczego partnera posiadającego własne studio CATI. Współpraca z takimi firmami gwarantuje wysoką jakość danych oraz profesjonalizm na każdym etapie realizacji badania.

Szkolenie ankieterów i kontrola jakości danych: Klucz do skutecznych badań CATI

Skuteczność badań CATI zależy w dużym stopniu od umiejętności ankieterów. Szkolenie ankieterów oraz regularne monitorowanie jakości ich pracy ma kluczowe znaczenie dla uzyskania wiarygodnych wyników. Warto zainwestować w profesjonalne szkolenia dla ankieterów, tak aby umiejętnie prowadzili rozmowy telefoniczne, zadawali odpowiednie pytania oraz dbali o utrzymanie wysokiej jakości danych.

Analiza danych i wyciąganie wniosków: Przekształcanie wyników badań CATI w wartościowe informacje

Ostatnim, ale nie mniej istotnym etapem skutecznych badań CATI, jest analiza danych oraz wyciąganie wniosków. Doświadczeni analitycy potrafią przekształcić surowe dane w wartościowe informacje, które będą stanowić solidne podstawy dla decyzji biznesowych. Kluczowe jest, aby proces analizy i interpretacji danych był oparty na rzetelnych metodach statystycznych oraz analitycznych, gwarantujących wiarygodność wyników.

Podsumowanie: Sekrety skutecznych badań CATI jako podstawa sukcesu przedsiębiorstwa

Skuteczne badania CATI, przeprowadzone przez profesjonalistów, dostarczają przedsiębiorcom wartościowych informacji niezbędnych do planowania działań biznesowych i podejmowania właściwych decyzji. Kluczowe aspekty skutecznych badań CATI obejmują odpowiednie planowanie, współpracę z doświadczonymi firmami badawczymi, jak DRB Research czy Fieldstat, profesjonalne szkolenie ankieterów, kontrolę jakości danych oraz rzetelną analizę i interpretację wyników. Inwestując w takie badania, przedsiębiorcy zyskują możliwość lepszego zrozumienia rynku, swoich klientów oraz konkurencji, co może przyczynić się do osiągnięcia sukcesu biznesowego.

Czy małe modułowe reaktory jądrowe są przyszłością energetyki?

Wzrost globalnego zapotrzebowania na energię elektryczną jest nieodłącznym skutkiem dynamicznego rozwoju światowej gospodarki. W porównaniu z 1980 rokiem, światowe moce zainstalowane w energetyce w 2020 r. wzrosły o ponad 290% (wzrost z ok. 1979 GW do 7735 GW ). Jednocześnie świat coraz wyraźniej dostrzega pilną potrzebę dążenia do neutralności klimatycznej, skupiając się przede wszystkim na propagowaniu rozwiązań energetycznych o niskim wpływie na środowisko oraz na promowaniu odnawialnych źródeł energii, które zyskują coraz większe znaczenie zastępując stopniowo paliwa kopalne. Odpowiedzią na wiele wyzwań stojących przed energetyką może być technologia małych modułowych reaktorów jądrowych (ang. Small Modular Reactors, SMR).

Polska jest jednym z krajów, przed którym stoi konieczność niemal całkowitej przebudowy systemu elektroenergetycznego. Nasze moce wytwórcze wymagają znacząco większych nakładów w celu odtworzenia i dekarbonizacji względem innych krajów Unii Europejskiej. Pomimo wielu zrealizowanych inwestycji w zakresie fotowoltaiki i elektrowni wiatrowych, ok. 70% energii elektrycznej w Polsce dalej jest produkowana przy wykorzystaniu paliw kopalnych.

Technologia małych modułowych reaktorów jądrowych (SMR)

Małe modułowe reaktory jądrowe – SMRy, stanowią innowacyjne podejście do produkcji energii jądrowej.

Znacznie mniejsze od tradycyjnych reaktorów, zarówno pod względem wielkości, jak i mocy, posiadają moc zainstalowaną wynoszącą zazwyczaj mniej niż 300 MWe, a niektóre z nich osiągają zaledwie 1 do 10 MWe. SMRy spośród innych reaktorów jądrowych wyróżnia możliwość produkcji fabrycznej oraz modułowej instalacji, co umożliwia ich przenoszenie i skalowalne wdrażanie. Dzięki wykorzystaniu reakcji rozszczepienia jądra atomowego do wytwarzania ciepła, SMRy oferują elastyczne rozwiązania w produkcji energii elektrycznej – mówi Alina Wołoszyn, Partner, Szef Działu Deal Advisory w KPMG w Polsce.

Zdaniem ekspertów SMRy ze względu na niższą moc i mniejsze rozmiary reaktorów, charakteryzują się wysokim poziomem bezpieczeństwa, co powinno przełożyć się na łatwiejszą oraz sprawniejszą lokalizację takich obiektów. Reaktory SMR projektowane są tak, aby móc je przyłączyć do obecnie funkcjonujących systemów elektroenergetycznych. Jako stabilne i niezależne od czynników zewnętrznych źródła energii mają być też komplementarne wobec OZE. SMRy mogą zapewnić elastyczność pozwalającą na utrzymanie bezpiecznego poziomu dostaw energii elektrycznej do odbiorców końcowych.

Zastosowania SMRów niskoemisyjną odpowiedzią na wyzwania energetyczne

Rozkład polskiej energetyki nie jest jednolity, a przemysł energochłonny skupiony jest głównie na południu kraju z uwagi na tamtejsze złoża węgla. W związku z tym, największe elektrownie w Polsce znajdują się w tych regionach, które charakteryzują się gęstą siecią przesyłową. Z kolei planowane nowe inwestycje energetyczne, takie jak budowa farm wiatrowych na Bałtyku lub realizacja pierwszej krajowej elektrowni jądrowej planowane są na północy Polski.

Biorąc pod uwagę plany transformacji energetycznej Unii Europejskiej i wycofywanie jednostek wytwórczych zasilanych węglem, południe Polski stanie w obliczu luki energetycznej. Małe modułowe reaktory jądrowe mogą być odpowiedzią na przyszłe potencjalne problemy niedoboru energii w tym systemie. Energochłonne przedsiębiorstwa na południu kraju mogłyby korzystać z niskoemisyjnej energii produkowanej przez SMR-y, wprowadzanej do sieci przy wykorzystaniu już rozwiniętej sieci przesyłowej – mówi Dorota Miziołek, Partner Associate, Dział Deal Advisory, Zespół Finansowania i Infrastruktury w KPMG w Polsce.

Reaktory SMR stanowią innowacyjną możliwość wytwarzania niskoemisyjnej, neutralnej dla klimatu, bezpiecznej i niezawodnej energii elektrycznej. Pomimo ogólnoeuropejskiego zainteresowania ze strony podmiotów publicznych i prywatnych, rozwój SMR jest nadal ograniczony przez przepisy, które nie są dostosowane do tych rozwiązań. Technologia SMR jest na tyle nowatorskim rozwiązaniem, że nie wdrożono jeszcze w pełni kompleksowych i dedykowanych jej regulacji oraz porozumień.

Państwowe organy regulacyjne powinny w najbliższych miesiącach opracować spójne, uproszczone wytyczne dotyczące certyfikacji i procesu inwestycyjnego dla SMR. Szansą dla tego procesu są liczne inicjatywy międzynarodowe dążące do opracowania i wdrożenia jednolitych regulacji, które mogą stanowić podstawę do konstruowania przepisów krajowych – mówi Anna Szczodra, radca prawny, Partner w KPMG Law.

Wobec ambitnych planów polskich podmiotów zainteresowanych SMR, rozwój tej technologii w Polsce, oprócz konsekwencji środowiskowych, przełoży się na kwestie społeczno-ekonomiczne. Według wyliczeń zainteresowanych podmiotów jeden reaktor będzie wymagał zatrudnienia ponad 100 wykwalifikowanych specjalistów. Inwestycje SMR to także szansa dla lokalnych społeczności i gmin. Inwestycje w SMRy pozwolą jednostkom samorządu terytorialnego na uzyskanie dodatkowych wpływów podatkowych oraz na zaopatrzenie lokalnych przedsiębiorstw w niskoemisyjną energię produkowaną przez reaktory.

SMRy mogą stanowić odpowiedź na wiele problemów charakteryzujących tradycyjną energetykę jądrową. Mniejsza skala inwestycji, jak i możliwość dostosowywania jej wielkości do potrzeb łagodzi ryzyko przekroczenia budżetu oraz wystąpienia opóźnień w realizacji projektu. Mniej rygorystyczne warunki lokalizacyjne minimalizują zaś potencjalne koszty. Tym samym technologia ta może być atrakcyjnym wyborem dla inwestorów z sektora prywatnego. Wzrastająca liczba projektów realizowanych z powodzeniem pozytywnie wpłynie na zainteresowanie finansowaniem SMRów przez instytucje finansowe – mówi Alina Wołoszyn, Partner, Szef Działu Deal Advisory w KPMG w Polsce.

Handel światowy – recesja, po której następuje bardzo łagodne ożywienie

Ostatnie publikacje danych sugerują, że światowy popyt rozpoczął II kw. 2023 r. lepiej niż oczekiwano – ale jest to głównie napędzane przez usługi (konsumenckie), przy ograniczonej pomocy dla handlu światowego. Pierwsze szacunki badań PMI za kwiecień 2023 r. wskazywały na najszybsze tempo miesięcznego wzrostu dla gospodarek rozwiniętych łącznie od blisko roku. Jednak szczegóły pokazują bardzo niezrównoważony obraz, przy czym wzrost ten jest prawie całkowicie napędzany przez usługi – zwłaszcza usługi konsumenckie (podróże i turystyka). Wskaźniki popytu nadal spadają w sektorze produkcyjnym, podczas gdy sygnalizują ekspansję w usługach – zróżnicowaną sytuację, która zaczęła pojawiać się zeszłego lata i od tamtej pory się nasila (Wykres 1). Również w Chinach odbicie konsumpcji prywatnej od początku roku jest wyraźnie bardziej widoczne w usługach. W opinii Allianz Trade konsumpcja usług ma bardziej charakter krajowy niż konsumpcja towarów, przy czym ta pierwsza stanowi 20-25% światowego handlu towarami i usługami.

Wykres 1: Wskaźniki wzrostu popytu (nowe zamówienia i zaległości), różnica między produkcją a usługamiWskaźniki wzrostu popytu

Światowy sektor produkcyjny nadal boryka się ze słabym popytem i nadpodażą, obniżając przepływy handlowe towarów, które powróciły do poziomu z października 2021 r. Wczesne dane za kwiecień pokazują, że w USA i strefie euro popyt w sektorze produkcyjnym nadal się kurczył, a produkcja nadal przekraczała liczbę nowych zamówień (Wykres 2). Chociaż tempo spowolnienia popytu nie pogarsza się dalej, co sugeruje, że możemy być blisko załamania, na tym etapie nie ma żadnych oznak rychłego ożywienia. Rzeczywiście, nawet jeśli wydaje się, że inflacja osiągnęła szczyt, a cykle podwyżek stóp procentowych prawdopodobnie wkrótce dobiegną końca, realna gospodarka nie przetrawiła jeszcze w pełni ich negatywnych skutków. Oznacza to, że producenci prawdopodobnie będą nadal borykać się ze słabym popytem. W tym kontekście światowy handel towarami również powinien pozostać słaby w najbliższym czasie. Najnowsze dane pokazują, że w ujęciu ilościowym, od lutego 2023 r., nastąpił spadek o prawie -4% w stosunku do niedawnego szczytu z sierpnia 2022 r., co spowodowało powrót światowego handlu towarami do poziomu z października 2021 r. Trend jest podobny, gdy spojrzymy konkretnie na import gospodarek rozwiniętych, z nieco większym spadkiem od szczytu na poziomie -5,3%. Allianz Trade zauważa również, że spadek światowego globalnego handlu towarami w ujęciu wartościowym był większy (-7% od ostatniego szczytu z czerwca 2022 r.), co sugeruje korektę cen w kontekście normalizacji łańcuchów dostaw.Zegar podaż-popyt w produkcji

Globalne łańcuchy dostaw i stawki frachtu kontenerowego nadal się normalizują. Uzupełnione zapasy, zwiększone moce produkcyjne i słabnący popyt oznaczają, że od drugiej połowy 2022 r. światowa produkcja ogólnie pozbyła się zakłóceń w łańcuchu dostaw i niedoborów środków produkcji. Najnowsze dane potwierdzają, że ten trend normalizacji (lub nawet nadpodaży produkcji) wywiera presję na obniżanie kosztów towarów będących przedmiotem handlu (Wykres 3). W kwietniu średni wskaźnik cen nakładów dla Stanów Zjednoczonych i strefy euro utrzymywał się blisko najniższego poziomu od lipca 2020 r. Wskaźnik średniego czasu dostaw dostawców poprawił się do najwyższego poziomu od czasu udostępnienia danych w 2007 r. Od marca globalne stawki transportu kontenerowego spadły o prawie -85% od szczytu osiągniętego we wrześniu 2021 r., osiągając obecnie zaledwie około +20% powyżej średniego poziomu z 2019 r. Niektóre trasy wróciły teraz z grubsza do kosztów sprzed pandemii (np. z Azji do Ameryki Północnej).

Wykres 3: Wskaźnik cen nakładów produkcyjnych i wskaźnik stawek transport kontenerowegoWskaźnik cen nakładów produkcyjnych

Podsumowując, nadal Allianz Trade spodziewa się recesji w handlu, a ryzyko jest prawdopodobnie na minusie dla naszych prognoz dotyczących handlu światowego na lata 2023 i 2024. Nie widać oznak rychłego ożywienia w przepływie towarów, a popandemiczny pomyślny wiatr w usługach w gospodarkach rozwiniętych powinien ostatecznie zaniknąć. Potencjalnym jasnym punktem, który stanowi niewielkie wsparcie dla światowego handlu usługami jest powrót do normalności dla chińskich turystów: międzynarodowe loty zbliżają się do zaledwie jednej trzeciej poziomu sprzed kryzysu w połowie kwietnia. Nasz zaktualizowany model handlu światowego pokazuje, że ryzyko dla naszych prognoz dotyczących wzrostu wolumenu światowego handlu towarami i usługami o +0,9% w 2023 r. i +3,9% w 2024 r. wyraźnie spada. Światowy handel towarami i usługami prawdopodobnie znajduje się w technicznej recesji od zeszłej jesieni, a ostatni kwartał 2022 r. okazał się jeszcze gorszy niż to, co braliśmy pod uwagę (zapewniając bardzo negatywny efekt przeniesienia na 2023 r.). W II kw. można było uniknąć kolejnego spadku, a następnie bardzo łagodnego ożywienia w drugiej połowie roku i do 2024 r. Taki scenariusz oznacza, że światowy wolumen handlu powróciłby do poziomu sprzed recesji z III kw. 2022 r. dopiero w II kw. 2024 r.Światowy handel towarami i usługami

Pracownicy z Ukrainy a rynek pracy tymczasowej

Na co pracownicy z Ukrainy zwracają największą uwagę, wybierając oferty pracy? Jak Ukraińcy i Ukrainki odnajdują się u polskich pracodawców? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w „Badaniu satysfakcji pracownika tymczasowego 2023”[1] przeprowadzonego przez Job Impulse, członka Polskiego Forum HR. Firma od kilkunastu lat, cyklicznie przeprowadza ankietę wśród pracowników tymczasowych.

Wnioski z badania

99% pracowników z Ukrainy poleciłoby Job Impulse bliskim i znajomym, zaś 93% ankietowanych poleciłoby im obecne miejsce pracy. Ponad 61% osób, które wzięły udział w ankiecie, to kobiety. Wiele z nich zatrudnionych jest na stanowiskach, które dotychczas uznawane były za męskie np. pracownik magazynu czy operator maszyn. Ta zmiana ma związek z wydarzeniami w ostatnim roku i faktem, iż wśród pracowników z Ukrainy to kobiety obecnie stanowią większość.

Wyniki badania wskazują, że Ukraińcy i Ukrainki wysoko oceniają współpracę z Job Impulse i polecają ją swoim bliskim i znajomy. Z kolei sami również polegają na opinii innych (51%) – ten czynnik, obok wysokości wynagrodzenia (83%) czy lokalizacji miejsca pracy (53%), jest jednym z kluczowych kryteriów wyboru oferty pracy.

Badanie satysfakcji pracowników tymczasowych przeprowadzamy cyklicznie od ponad dekady i widzimy, jak ważna dla ankietowanych jest rzetelna agencja zatrudnienia, ale też stabilny, godny zaufania pracodawca. Widzimy też, że z każdym kolejnym rokiem oceny te coraz bardziej przekładają się na polecenia – mówi Łukasz Koszczoł, Prezes Job Impulse. W ostatnich dwóch latach przyglądamy się wnikliwie pracownikom z Ukrainy, gdyż to oni stanowią obecnie znaczny procent osób poszukujących pracy. Ich zdanie na temat Job Impulse oraz bezpośrednich pracodawców jest dla nas niezwykle ważne i bardzo nas cieszy fakt, iż 99% ankietowanych poleciłoby współpracę z nami – dodaje.

Rzetelny pracodawca

Ankietowani chętnie poleciliby swoje obecne miejsce pracy (93%), a także wysoko oceniają atmosferę (4,5/5) oraz relacje z bezpośrednim przełożonym (4,6/5). To już zasługa udanej współpracy z klientami Job Impulse. Jedną z firm, która została bardzo pozytywnie oceniona jest podwarszawska firma CTDI, która zajmuje się serwisem zaawansowanych technologicznie urządzeń elektronicznych, m.in. telefonów komórkowych i laptopów.

W naszej firmie dbamy o każdego pracownika, zapewniamy dobrą atmosferę pracy, godne warunki zatrudnienia i szanse na rozwój zawodowy. Organizujemy szkolenia na każdym stanowisku pracy. Przygotowujemy komunikaty wewnętrzne w trzech językach: polskim, ukraińskim i angielskim. Naszym zdaniem jest to bardzo ważne, ponieważ pomaga osobom, dla których polski nie jest językiem ojczystym, zrozumieć informacje dotyczące firmy i pracy. Dodatkowo, poprzez eventy i konkursy wewnętrzne promujemy zrównoważony tryb życia, np. wyzwanie „Be active”, czy chociażby cykliczne gry w siatkówkę, badmintona. Wierzymy, że nasze działania przyczyniają się do integracji, zwiększają zaangażowanie i motywację pracowników, udowadniając tym samym, że CTDI dba o swoich pracowników i ich potrzeby – mówi: Renata Pośpiech, Dyrektor ds. Personalnych firmy CTDI Poland Sp. z o.o.

Dobra atmosfera pracy, działania sprzyjające integracji, ale też inicjatywy, które pomagają osobom z Ukrainy lepiej odnaleźć się nie tylko w firmie, ale w Polsce w ogóle, to aspekty, które są niezmiennie bardzo ważne dla pracowników. Wiedza na ten temat jest zaś cenna dla pracodawców, którzy w oparciu o nią mogą starać się tworzyć jeszcze bardziej przyjazne środowisko pracy.

Obok badania pracowników tymczasowych Job Impulse co roku przeprowadza także ankietę wśród swoich klientów. Tegoroczny wynik tego badania jest dla Job Impulse równie pozytywny – współpracę z firmą poleciłoby aż 99% klientów.

BioMaxima podsumowuje 2022 i szykuje się do dalszego wzrostu

BioMaxima SA, wiodący polski producent i eksporter diagnostyki laboratoryjnej, trzeci rok z rzędu notuje rekordowe wyniki finansowe. W 2022 roku Grupa Kapitałowa BioMaxima SA wypracowała 143 867 tys. zł przychodów netto, co stanowi wzrost w stosunku do roku poprzedniego o 81,90%. Zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację (EBITDA) za rok 2022 osiągnął poziom 36 874 tys. zł. Zysk netto  za rok 2022 wyniósł 28 885 tys. złotych i jest wyższy od zysku netto osiągniętego w roku poprzednim o 182 %. Zakończony rok, jest pierwszym rokiem kiedy akcje Spółki były notowane na rynku regulowanym GPW.

„Rok 2022 był nie tylko rokiem rekordowym pod względem wyników finansowych, ale również obfitował w inne ważne wydarzenia dla pozycji oraz przyszłości BioMaxima SA. Pierwsze notowanie akcji spółki na głównym parkiecie GPW nastąpiło 31 stycznia 2022 roku. Dynamiczny rozwój BioMaximy został zauważony i spółka znalazła się w prestiżowym rankingu FT1000 dziennika Financial Times jako jedna z najszybciej rosnących europejskich spółek roku. Taki rozwój był możliwy dzięki systematycznej ciężkiej pracy naszego zespołu, oraz dzięki reinwestowaniu zarabianych przez BioMaxima środków.” – Powiedział Łukasz Urban, prezes zarządu  BioMaxima – ”Konsekwentnie realizujemy opisaną w Prospekcie strategię budowy silnego polskiego producenta testów służących do  diagnostyki zakażeń, jedynego w regionie Europy Środkowej wytwórcę systemów do oznaczania lekowrażliwości.”- dodał.

Stabilne przychody

Przychody ze sprzedaży związanej z diagnostyką COVID-19 w II połowie 2022 roku stanowiły już tylko ok. 3% całości przychodów spółki. Natomiast sprzedaż wyrobów nie związanych z COVID-19 wzrosła w 2022 roku o 38% w stosunku do poprzedzającego pandemię roku 2019. Przychody większości tradycyjnych asortymentów Spółki systematycznie rosną i osiągnęły w 2022 roku wartości historycznie rekordowe. Przykładowo, sprzedaż w obszarze mikrobiologii ogółem wzrosła względem 2021 rok do roku o 19%, szybkich testów o 46%, a krążków dyfuzyjnych do oznaczania lekowrażliwości o 140%.

Strategia napędzi przyszły rozwój

W Lublinie została już zakończona budowa nowego zakładu produkcyjnego Spółki i adaptacja budynku magazynowego oraz biurowego o łącznej powierzchni użytkowej 2350 m2. BioMaxima SA oczekuje teraz na wydanie pozwolenia na użytkowanie, co zwiększy dostępną dla Spółki infrastrukturę do 6000 m2 łącznie. Kolejnym etapem inwestycji będzie rozbudowa mocy produkcyjnych w segmencie mikrobiologii w  istniejącym budynku, której ukończenie planowane jest na 3 kwartał br.

Emitent prowadzi prace rozwojowe mające na celu opracowanie technologii produkcji testów obejmujących nowe oznaczenia z krwi i innych płynów ustrojowych, a także w zastosowaniach przemysłowych.

Podczas spotkania z inwestorami zarząd ocenił, że powyższe projekty inwestycyjne i rozwojowe, realizowane w ramach opisanej w Prospekcie strategii BioMaxima SA,  pozwolą sukcesywnie, w perspektywie 3 lat od ich zakończenia uzyskać dodatkowe przychody w segmencie lekowrażliwości (AST), szybkich testów, diagnostyki molekularnej a także mikrobiologii, na poziomie pomiędzy 45 a 75 mln zł rocznie.

Realizowana w ramach inwestycji automatyzacja i robotyzacja procesów produkcyjnych oraz magazynowych pozwoli znacząco zwiększyć skalę i efektywność operacyjną oraz obniży jednostkowe koszty wytworzenia wyrobu. Zarząd oczekuje, że w opisanym horyzoncie czasowym należy spodziewać się efektu skali również w postaci większego wzrostu EBITDA generowanego przez Spółkę w stosunku do przychodów ogółem.

Sprzyjające trendy w otoczeniu rynkowym

Podczas spotkania z inwestorami zarząd również wskazał na wydarzenia, takie jak wprowadzenie refundacji procedury badania różnicującymi testami potrójnymi infekcji górnych dróg oddechowych w Polsce, czy ustawę o zawodzie farmaceuty która daje farmaceutom uprawnienia do wykonywania badań diagnostycznych, które stanowią korzystne bodźce do rozwoju rynku szybkich testów.

Zwrócono też uwagę, że w wyniku powszechnego testowania podczas pandemii COVID-19 szybka diagnostyka trafiła szeroko do publicznej świadomości. Przykładem tego trendu w Polsce jest zmiana Prawa Pracy i wprowadzenie de facto obowiązkowego testowania pracowników przez pracodawców.

Globalny rynek badania lekowrażliwości (krążkowe systemy dyfuzyjne, testy MIC, podłoża oraz systemy zautomatyzowane) w 2020 roku był szacowany na 3,22 miliarda USD. Oczekuje się, że będzie rósł w średnim tempie 5,5% rocznie osiągając w 2025 roku wartość 4,2 miliarda USD (MarketsAndMarkets, 2020). Problem związany z szybkim oznaczaniem lekowrażliwości, choćby w związku z diagnostyką sepsy i koniecznością wprowadzania nowoczesnych rozwiązań umożliwiających wcześniejsze wdrożenie terapii celowanej, zyskuje zainteresowanie też w Polsce ze strony społeczeństwa jak i decydentów.

Dobra sytuacja finansowa

W 2022 roku Spółka wypłaciła 1 948 tys. zł tytułem dywidendy. W okresie III kw. 2022 r. realizując uchwałę WZA przeprowadzono również skup akcji własnych za kwotę 5 mln zł, gdzie Emitent nabył 180 187 akcji własnych celem ich umorzenia.

Na koniec 2022 r. wskaźnik pokrycia kapitałami własnymi sumy bilansowej Spółki wyniósł 70,5%. Oznacza to, że BioMaxima SA jest w dobrej sytuacji finansowej.

Pozytywna rekomendacja

Analitycy DM BDM, w raporcie z 25 kwietnia, rozpoczęli wydawanie rekomendacji dla BioMaximy od zalecenia „kupuj” z ceną docelową na poziomie 38,7 zł na akcję.

W swoim raporcie analitycy DM BDM wskazywali między innymi, że spółka działa na dynamicznie rozwijającym się rynku diagnostyki in vitro oraz zwrócili uwagę, że potrafiła wykorzystać szansę, jaką przyniosła pandemia COVID-19 dzięki wysokiej zdolności operacyjnej i uzyskała rosnącą rozpoznawalność na rynku, co dobrze rokuje na przyszłość. W 2023 roku analitycy DM BDM prognozują przychody/ EBIT/ EBITDA/ zysk netto BioMaxima SA na 64,5/ 5,8/ 8,5/ 4,9 mln zł.

Zgodnie z opublikowanym przez Spółkę kalendarzem, Skonsolidowany raport kwartalny za I kwartał 2023 roku zostanie przekazany dnia 30 maja 2023 r.

Wczoraj FED, dziś ECB

Po wczorajszych emocjach związanych z posiedzeniem FOMC (Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku) w USA dziś o godz. 14:15 poznamy decyzję Europejskiego Banku Centralnego. Oczekiwana jest podwyżka stopy refinansowej o 0,25 pkt. proc. do poziomu 3,75 proc. Zgodnie z oczekiwaniami dziś rano o ćwierć punktu procentowego do poziomu 3,25 proc. swą główną stopę procentową podniósł bank centralny Norwegii.
Po wczorajszym spadku dziś rano kontrakty na S&P 500 próbowały odrabiać straty rosnąc ok. godz. 9:50 o 0,19 proc.).

Na rynkach Azji i Oceanii przeważały dziś wzrosty. Równocześnie jednak tajlandzki SET Index zaliczył dziś najniższy poziom od 2021 roku. Wczoraj japoński Nikkei osiągnął swój najwyższy poziom od stycznia 2022, a dziś tamtejszy rynek akcji jest zamknięty z powodu obchodów Święta Konstytucji. Wykres Nikkei 225 wydaje się zmierzać w kierunku górnego ograniczenia kanału łagodnego trendu wzrostowego trwającego od marca 2022.
W Europie główne indeksy rynków akcji w oczekiwaniu na decyzję ECB lekko spadały (DAX -0,33 proc., CAC 40 -0,28 proc. ok. godz. 9:55).

Na GPW po świątecznej przerwie WIG-20 rósł o 0,6 proc. ok. godz. 10:20). Wśród składników tego indeksu swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji Orange Polska oraz Asseco Poland. Wśród składników mWIG-u 20 swój najwyższy w historii poziom zaliczył dziś kurs akcji Banku Handlowego. Wśród składników sWIGu-u 80 swe nowe cykliczne szczyty osiągnęły dziś kursy akcji spółek Wielton, Enter Air, Astarta, Toya, Atal oraz Vercom. Bardzo silny w ostatnich miesiącach sWIG-80 zaliczył dziś swój najniższy poziom od 2 tygodni.

Rentowność amerykańskich 10=letnich obligacji skarbowych lekko odreagowywała dziś rano ostatnie spadki (+0,15 proc.). Rentowność 10-latek polskiego rządu pozostawała poniżej poziomu 5,9 proc.

Amerykański dolar lekko dziś rano odreagowywał wczorajszą słabość (EUR/USD -0,09 proc. ok. godz. 10:05). Euro osiągnęło dziś swój kolejny rekord względem tureckiej liry. Kurs USD względem szwajcarskiego franka zaliczył dziś swój najniższy poziom od początku 2021 roku. Po silnych spadkach z dwu poprzednich dni niewiele się dziś rano zmieniał kurs USD/JPY.

Minimalnie słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,07 proc., USD/PLN +0,14 proc. ok. godz. 10:15).

Kurs BTC/USD utrzymywał się lekko nad poziomem 29000 USD (0,4 proc. ok. godz. 10:20).

Istotne spadki z okresu minionych 3 tygodni próbowały dziś rano odrabiać ceny kontraktów na ropę naftową (WTI +0,74 proc., Brent +1,04 proc.). Lekko zwyżkowały również cen kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie (+0,14 proc.). Z poziomem swego kwietniowego szczytu walczyła cena kontraktów na złoto.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Frankowicze mają zyskać na zmianach w k.p.c. Jednak eksperci ostrzegają, że mogą wystąpić też problemy

Po ostatnich zmianach prawa tylko część frankowiczów może składać pozwy do wyspecjalizowanego Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie. Ministerstwo Sprawiedliwości, komentując to, przekonuje, że nowelizacja Kodeksu postepowania cywilnego pozwoli na przyśpieszenie postępowań. Znawcy tematu jednak uważają, że na pozytywne efekty trzeba będzie poczekać. I sugerują wzmocnienie kadrowe tzw. wydziału frankowego, a także dalsze zmiany procedury. Do tego w przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że przez ww. zmiany kredytobiorcy mogą mieć spore trudności w uzyskaniu zabezpieczenia roszczeń.

K.p.c. po nowemu

Od 15 kwietnia br. frankowicze, którzy nie podlegają pod Sąd Okręgowy w Warszawie, nie mogą składać pozwów do działającego w nim XXVIII Wydziału Cywilnego, tzw. wydziału frankowego. To pokłosie nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c.), tj. artykułu 18.

– Sejm uchwalił przygotowaną w Ministerstwie Sprawiedliwości nowelizację Kodeksu postępowania cywilnego, która ustanawia na okres 5 lat właściwość wyłączną sądu miejsca zamieszkania powoda w sprawach frankowych. Nowa regulacja pozwoli na przyśpieszenie tego typu postępowań, czego oczekuje wielu obywateli. W znaczącym stopniu przyczyni się do odciążenia przede wszystkim Sądu Okręgowego w Warszawie, jak też innych dużych sądów okręgowych, do których konsumenci kierują swoje roszczenia – wyjaśnia Ministerstwo Sprawiedliwości.

Jak stwierdza radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo, zmiana procedury w zakresie właściwości sądów w sprawach frankowych znacząco ograniczy wpływ do najbardziej obleganego XXVIII Wydziału Cywilnego SO w Warszawie. Ekspert zaznacza, że w pierwszym kwartale br. złożono tam ok. 6 tys. pozwów, a więc mniej niż rok wcześniej. Możliwe jest, że w całym roku ten spadek wyniesie nawet 70% rdr.

– Obecnie w XXVIII Wydziale Cywilnym toczy się ok. 44,5 tys. spraw. Trudno jednak ustalić dokładnie, ile z nich dotyczy osób mieszkających poza Warszawą. Szacunki dokonywane w sierpniu 2022 roku wskazywały, że ok. 70 % spraw dotyczy osób zamieszkałych poza obszarem właściwości naszego sądu – informuje Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

Sytuacja ma się poprawić

Zdaniem adwokata Jakuba Bartosiaka z Kancelarii MBM Legal, na przyśpieszenie rozpoznawania spraw w SO w Warszawie trzeba będzie poczekać. Te, które już tam trafiły, mają zwykle wyznaczone terminy. Nowelizacja k.p.c. ich nie zmieni. Na poprawę będą mogli liczyć kredytobiorcy, którzy dopiero wniosą pozwy. Ale to stanie się realne dopiero za kilka miesięcy, kiedy część bieżących spraw zostanie już rozpoznana. Jak zaznacza Sylwia Urbańska, z pewnością nowelizacja wpłynie korzystnie na sprawność pracy Wydziału, gdyż referaty sędziów przestaną rosnąć w tak szybkim tempie. Ponadto także sekretariat Wydziału zostanie odciążony od wykonywania szeregu czynności związanych z rejestracją czy też losowaniem tak dużej liczby nowych spraw. Pozwoli to na sprawniejsze podejmowanie czynności w tych sprawach, które wpłynęły wcześniej.

– Nowe rozwiązanie jest korzystne nie tylko dla bardzo obciążonego sprawami frankowymi Sądu Okręgowego w Warszawie, ale przede wszystkim ogólnie dla samych frankowiczów. Gdy ich sprawy trafią nie do jednego sądu, lecz do wielu na terenie kraju, będą toczyć się szybciej i bliżej miejsca zamieszkania – podkreśla Ministerstwo Sprawiedliwości.

Z kolei Adrian Goska stwierdza, że jedynym sposobem na dalsze zwiększenie szybkości rozpatrywania spraw jest wzmocnienie kadrowe tzw. wydziału frankowego. Kluczowe jest, aby nowy wpływ został w całości przypisany nieobciążonym sędziom. Ekspert z Kancelarii SubiGo proponuje dalsze zmiany procedury upraszczającej sprawy frankowe. Wśród nich wymienia np. wprowadzenie zasady składania zeznań stron na piśmie. Proponuje również wydawanie wyroków i rozpatrywanie apelacji na posiedzeniach niejawnych. Tylko w nadzwyczajnych, uzasadnionych przypadkach warto, aby sędziowie orzekali fizycznie na rozprawach.

– Ministerstwo przykłada dużą wagę do przyśpieszenia tzw. spraw frankowych. Niezwłocznie rozpoznawane są wnioski prezesów właściwych sądów, dotyczące dodatkowego delegowania sędziów do orzekania w tych sprawach. Na potrzeby wydziałów cywilnych, rozpoznających sprawy frankowe, Minister Sprawiedliwości utworzył i przydzielił od 1 stycznia 2023 r. poszczególnym sądom dodatkowe etaty sędziowskie, asystenckie i urzędnicze – dodaje resort sprawiedliwości.

Problemy nie znikną

Zdaniem wielu rynkowych ekspertów, po nowelizacji k.p.c. kredytobiorcy mogą mieć spore trudności w uzyskaniu zabezpieczenia roszczeń. Według Jakuba Bartosiaka, różnice w orzekaniu są kompletnie niezrozumiałe. Sędziowie z SO w Warszawie, z pojedynczymi wyjątkami, udzielają zabezpieczeń, a sędziowie z SO Warszawa-Praga w Warszawie – już nie. A przecież bazują na tych samych przepisach i oceniają takie same umowy kredytowe. Jak podkreśla adwokat z MBM Legal, w poszczególnych przypadkach, po uzgodnieniu z prawnikiem i poznaniu ryzyka, klient może także samodzielnie zaprzestać płatności rat, bez oczekiwania na postanowienie sądu.

– Również w XXVIII Wydziale dochodziło do kuriozalnych sytuacji, gdy zabezpieczenie zależało od podwójnie ślepej próby. Sędzia w pierwszej instancji mógł udzielić zabezpieczenia, a po zażaleniu – sędzia z tego samego wydziału zmieniał postanowienie. Zdarzało się też, że było odwrotnie. W mniejszych sądach ta kwestia będzie jeszcze bardziej kontrowersyjna. Spodziewam się, iż skutecznych zabezpieczeń będzie wydawanych znacząco mniej niż w SO w Warszawie – dodaje Adrian Goska.

W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie prawników, że znowelizowany k.p.c. to w dalszym ciągu zbyt mało, żeby frankowicze uzyskiwali wyroki w rozsądnym czasie. Stawiane są też pytania, czy nie należy np. w stolicach województw uruchomić wyspecjalizowanych wydziałów, takich jak w Warszawie. Ministerstwo jednak zapewnia, że sytuacja dotycząca liczby spraw frankowych wpływających do sądów będzie na bieżąco monitorowana. W uzasadnionych przypadkach Minister Sprawiedliwości rozważy wzmocnienie kadrowe konkretnego sądu. Obecnie nie ma natomiast w planie tworzenia innych wyspecjalizowanych wydziałów frankowych.

Big Cheese Studio z rekordowymi wynikami w 2022 r.

Spółka wypracowała 16,7 mln zł zysku netto i prawie 22,9 mln zł przychodów.

Big Cheese Studio, notowany na GPW producent i wydawca gier, osiągnął rekordowe wyniki finansowe w 2022 r. Przychody netto ze sprzedaży wyniosły prawie 22,9 mln zł wobec 17 mln zł w 2021 r. EBIT stanowił 17 mln zł, a zysk netto osiągnął zbliżony poziom 16,7 mln zł, co dało 34% wzrost r/r. Na bardzo dobre wyniki wpływ miała przede wszystkim sprzedaż globalnego hitu Cooking Simulator, istotny był także odpowiedni dobór kanałów dystrybucyjnych. Aktualnie spółka szykuje się premiery trzech tytułów własnych, w tym wyczekiwanego przez graczy sequela do Cooking Simulatora. W najbliższych planach jest także rozpoczęcie sprzedaży podstawowej wersji Cookinga na rynku chińskim.

W raportowanym 2022 roku jednostkowy zysk z działalności operacyjnej Big Cheese Studio wyniósł 17 mln zł wobec 12,9 mln zł w 2021 r. Zysk netto liczył 16,7 mln zł, co dało wzrost o 34% r/r. Środki pieniężne na dn. 31 grudnia 2022 r. liczyły 14,5 mln zł.

– Jesteśmy umiarkowanie zadowoleni z osiągniętych wyników finansowych za 2022 r., mieliśmy apetyt na wyniki wyższe, natomiast przyjmujemy poziom zysku za cały rok ze spokojem i satysfakcją. W ujęciu rocznym po raz kolejny poprawiliśmy wyniki finansowe pomimo tego, że nasza gra debiut miała w 2019 r. Dużym zaskoczeniem dla nas, a także nowym doświadczeniem, jest negatywny wpływ obecności w płatnej usłudze GamePass na przychody ze Steam. Jednak ta kwestia ma dwie strony medalu, po pierwsze, co jest widoczne tu i teraz mamy spadki przychodów ze Steam, z drugiej strony w roku, kiedy mamy debiut kontynuacji bardzo mocno poszerzamy grono fanów naszego tytułu, co oczekujemy, że pozytywnie przełoży się na przyszłe wyniki finansowe – komentuje Jakub Rafał, Dyrektor Finansowy w Big Cheese Studio S.A.

Cooking Simulator swoją globalną premierę na Steam miał w 2019 r. Od tego czasu produkt jest na bieżąco rozwijany poprzez płatne i darmowe dodatki oraz tzw. live ops. Dzięki niesłabnącej popularności projektu i jego zadowalającej sprzedaży, Big Cheese Studio nie tylko osiąga coraz lepsze wyniki finansowe, ale i może pochwalić się brakiem konkurencji na Steam, jeśli chodzi o gry kulinarne. Tytuł dostępny jest również w wersjach konsolowych (na Nintendo Switch, PS4, Xbox One i usłudze Xbox Game Pass) oraz w wersji VR. Produkcja osadzona w świecie wirtualnej rzeczywistości szybko zyskała miano najlepszej gry VR roku 2021 i jednocześnie najszybciej sprzedającego się tytułu VR z grupy PlayWay. Obecnie dostępna jest na Oculus Quest 2, Pico 4 i Pico Neo 3.
Pomimo tego, Zarząd spółki ma w planach dalszy konsekwentny rozwój produktu, m.in. pod kątem dywersyfikacji rynków dystrybucji. Już niebawem gra zostanie wydana w Chinach. To wynik umowy zawartej z Silk Road Games SA, dzięki czemu Big Cheese Studio, jako jedno z nielicznych polskich studiów, będzie obecne na największym rynku gier wideo na świecie.

Przyjęta strategia rozwoju spółki zakłada jednoczesne prace nad 2-3 produktami rocznie.

– Naszym celem jest zrównoważony rozwój, oparty na wydawaniu ciekawych gier symulacyjnych z elementami ekonomii i strategii działania. W harmonogramie na 2023 rok uwzględniliśmy trzy kluczowe dla nas produkcje – Cooking Simulator 2, grę Pizza Empire, a także projekt, którego jeszcze nie zapowiadaliśmy. Prace nad wszystkimi produktami są na zaawansowanym etapie i chcemy je wydać jeszcze w tym roku. – mówi Łukasz Dębski, prezes zarządu Big Cheese Studio S.A. – Biorąc pod uwagę sukces podstawki do Cookinga, spodziewamy się dużego zainteresowania względem jego drugiej części. – dodaje.

CAWI – badania, który powinien wykonać każdy przedsiębiorca

Na czym polega metoda badawcza CAWI i co wnosi do biznesu? Sprawdź, gdzie możesz zlecić ankiety marketingowe.

Czym są badania CAWI?

Computer Assisted Web Interview to inaczej system ankiet internetowych, które pomagają poznać potrzeby, oczekiwania i opinie konsumenckie, ale również pozyskać istotne dane do celów naukowych. Dzięki cyfryzacji nie ma już potrzeby przygotowywania papierowych kwestionariuszy, zatrudniania ankieterów i czekania na to, jak znajdą osoby z określonej grupy docelowej oraz zbiorą ich odpowiedzi. Dziś system sam wyszukuje na podstawie danych, czyje opinie będą miały dla Ciebie największą wartość. Wybrani zostają zaproszeni do wypełnienia ankiet w dogodnym dla siebie czasie i miejscu. Mogą zrobić to z dowolnego urządzenia, komputera, tabletu, telefonu, niezależnie od posiadanego rodzaju oprogramowania. Wystarczy dostęp do internetu.

Panel badawczy Ariadna

Chcesz wykonać badania CAWI? Skorzystaj z panelu Ariadna, z którym od dawna współpracują liczne przedsiębiorstwa, a także instytuty naukowe, ośrodki nauk społecznych oraz znamienite uczelnie. Wszystkie profile osób ankietowanych są tu poddawane weryfikacji, co uniemożliwia wypełnianie kwestionariuszy przez roboty. Co ważne, panel Ariadna przechodzi regularne audyty, które sprawdzają jego bezpieczeństwo. Do konkretnych badań zapraszani są ci, którzy spełniają określone wymagania, należą do sprecyzowanej grupy społecznej, mieszkają w określonych regionach, mają odpowiedni status rodzinny, wiek itp. Dzięki temu możesz mieć pewność, że wyniki ankiet będą rzetelne i godne zaufania.

Panel Ariadna należy do niezwykle przyjaznych dla użytkowników. Jest intuicyjny, co ułatwia korzystanie z niego osobom w każdym wieku, a ponadto wszyscy mają zapewnioną pełną anonimowość, dzięki czemu możesz liczyć wyłącznie na szczere odpowiedzi. W zamian za wypełnienie kwestionariusza użytkownicy otrzymują punkty, które potem mogą wymienić na wybrane nagrody. Duża ilość ich kategorii sprawia, że każdy ma szansę znaleźć tu coś idealnego dla siebie. Skorzystaj z badań za pośrednictwem Ariadny, by rozwijać swoją firmę i zaspokoić potrzeby swoich klientów.

Banki centralne w centrum uwagi

Przed nami wyjątkowo intensywny okres, któremu towarzyszyć będą decyzje dwóch największych banków centralnych – Fedu oraz EBC. Rynki zdają się obecnie skłaniać ku podwyżce o 25 pb. na czwartkowym (04.05) posiedzeniu EBC, nie wykluczamy jednak ruchu o 50 pb, który mógłby doprowadzić do umocnienia wspólnej waluty. Spodziewamy się komunikatów sugerujących, że kroki Rady Prezesów pozostają w dużej mierze zależne od danych, a cykl podwyżek w strefie euro potrwa jeszcze kilka miesięcy. Decyzję Fedu poznamy w środę (03.05) – oczekujemy, że dokona on ostatniej w obecnym cyklu podwyżki o 25 pb.

Zeszły tydzień nie obfitował w dane, zgodnie z oczekiwaniami ruchy głównych walut były więc ograniczone. Na szczycie zestawienia walut G10 ponownie znalazł się funt brytyjski, nawet i on nie zdołał jednak dorównać złotemu, który doświadczył w ubiegłym tygodniu dalszej aprecjacji.

Ten tydzień może być jednym z najważniejszych w tym roku. W środę (03.05) zakończy się posiedzenie Rezerwy Federalnej, następnego dnia (04.05) zaś Europejskiego Banku Centralnego. Dodatkowo poznamy szereg istotnych odczytów, w tym raport NFP (non-farm payrolls) z amerykańskiego rynku pracy oraz dane ze strefy euro: wyniki cokwartalnych ankiet dotyczących pożyczek oraz wstępny odczyt kwietniowej inflacji – oba opublikowane zostaną zaledwie dwa dni przed posiedzeniem EBC. Oznacza to, że część decydentów zwlekać będzie do ostatniej chwili, wahając się między ruchem w górę o 25 pb. i 50 pb., co zwiększa niepewność i potencjał do podwyższonej zmienności na rynku walutowym.

PLN

Aprecjacja złotego w ubiegłym tygodniu nie ustała – kurs EUR/PLN zszedł w czwartek do kolejnego minimum w okolicach poziomu 4,57, a tydzień zakończył niewiele wyżej.

Nie jest to zaskoczeniem w kontekście stosunkowo korzystnej sytuacji zewnętrznej. Publikacje z Polski potwierdziły jednak słabość gospodarki pod koniec I kwartału. Jednocześnie nieznacznie spadło bezrobocie, wpisując się we wzorzec sezonowy.

Co ważniejsze, miło zaskoczyła dynamika cen – inflacja CPI odnotowała pokaźniejszy niż zakładano spadek z 16,1% w marcu do 14,7% w kwietniu. To dobry znak, ale nie należy go przeceniać – spadek inflacji w znacznej mierze odzwierciedla efekty bazy, a pojedynczy odczyt niewiele mówi o uporczywości procesów cenowych. Z tego względu dość zaskakujące są gołębie wypowiedzi niektórych członków RPP. Ireneusz Dąbrowski zasugerował, że w jego ocenie Rada po wakacjach będzie „poważnie rozpatrywała obniżenie stóp procentowych”. Upowszechnienie takiej opinii mogłoby być niekorzystne dla polskiego złotego, zwłaszcza jeśli kolejne sygnały z inflacyjnego frontu nie byłyby optymistyczne.

Majówkowy tydzień nie obfituje w odczyty makroekonomiczne, stąd też skupimy się głównie na sytuacji zewnętrznej. Niewykluczone, że ze względu na posiedzenia Fedu i EBC oraz niższą płynność w związku z dniami wolnymi zmienność będzie podwyższona.

EUR

Rynki zdają się obecnie skłaniać ku podwyżce o 25 pb. na czwartkowym posiedzeniu EBC, nie wykluczamy jednak ruchu o 50 pb, który mógłby doprowadzić do umocnienia wspólnej waluty. Najnowsze dane dotyczące aktywności gospodarczej w strefie euro, w szczególności PMI, są raczej silne, bazowa miara inflacji pozostaje zaś uporczywa – w przypadku niższej podwyżki oczekujemy więc jastrzębiego tonu komunikatów banku.

Biorąc jednak pod uwagę, że krótko przed tym wydarzeniem opublikowane zostaną wyniki cokwartalnej ankiety dotyczącej pożyczek bankowych i wstępne dane o inflacji w kwietniu, żadnego z rozwiązań nie można wykluczyć. Stratedzy są zdania, że miara bazowa nieco spadnie, jest ona jednak w strefie euro bardziej uporczywa niż w USA i rynek niejednokrotnie się o tym przekonał. Bez względu na ostateczną decyzję spodziewamy się komunikatów sugerujących, że kroki Rady Prezesów pozostają w dużej mierze zależne od danych, a cykl podwyżek w strefie euro potrwa jeszcze kilka miesięcy.

USD

Wieści makroekonomiczne z USA były w zeszłym tygodniu raczej mieszane. Odczyt PKB w I kwartale rozczarował – wzrost spowolnił i wyniósł zaledwie 1,1% w ujęciu zannualizowanym, niemal połowę mniej, niż zakładał konsensus. Bardziej aktualne wskaźniki tworzą nieco bardziej optymistyczny obraz, oznaki rozluźnienia amerykańskiej inflacji sugerują jednak, że na środowym posiedzeniu Fed zdecyduje się najpewniej na ostatnią podwyżkę stóp procentowych o 25 pb.

Rynki nie wykluczają całkowicie możliwości kolejnego ruchu w czerwcu, najważniejsze dla dolara będą jednak komunikaty towarzyszące decyzji. Z jednej strony dynamika zarówno cen, jak i płac odległa jest od 2-procentowego celu inflacyjnego. Z drugiej, mimo że kryzys bankowy wydaje się zażegnany, jego negatywny wpływ na dostępność kredytów potęguje efekt znacznego zacieśnienia polityki monetarnej. Wskaźniki z rynku pracy wykazują pewne, choć stopniowe rozluźnienie. Szansą na umocnienie dolara byłyby stanowczy opór Fedu wobec wycenianych przez rynek na koniec obecnego roku obniżek stóp oraz silniejszy od oczekiwań raport NFP z rynku pracy.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Podatek od grilla, basenu i cienia – niecodzienne europejskie daniny

Weekend majowy to okazja do odpoczynku na świeżym powietrzu. W Polsce popularnym sposobem spędzania majówki jest urządzanie grilla. Jednak w innych krajach nie jest to takie proste. Obywatele niektórych europejskich państw muszą płacić podatki za korzystanie z grilla, posiadanie basenu czy nawet zasłanianie słońca.

Belgijski podatek od grilla

Mieszkańcy belgijskiego regionu Walonia muszą odprowadzać podatek za każdym razem, gdy rozpalają grilla – niezależnie od tego czy urządzają imprezę, czy spędzają czas z rodziną. Gotowanie „pod chmurką” w Walonii jest obłożone obowiązkiem zapłacenia 20 euro podatku. Tamtejszy urząd skarbowy przy użyciu m.in. dronów nadzoruje z powietrza czy ktoś nie zgłosił planów grillowania lub nie zapłacił podatku.

Odświeżająca danina

Jeśli mieszkańcy Grecji chcą ochłodzić się w basenie w gorący dzień, muszą liczyć się z obowiązkiem zapłaty podatku. Daninie podlega samo posiadanie basenu, a nie czynność kąpieli. Wysokość podatku zależy od powierzchni basenu. Przykładowo za 100 m2 zbiornika trzeba zapłacić około 3 tys. euro.

W Grecji istnieje wykaz basenów, analogiczny do ewidencji budynków gospodarczych w Polsce. Pomocne dla greckiego fiskusa są zdjęcia satelitarne, dzięki którym można śledzić, czy mieszkańcy Grecji zgłaszają fakt posiadania basenu..

Wenecja płaci za cień

We włoskiej Wenecji funkcjonuje bardzo niecodzienna danina – podatek od cienia. Został on nałożony na restauratorów, sklepikarzy i właścicieli kawiarni za instalowanie wszelkiego rodzaju daszków, markiz i parasoli, które zasłaniają słońce. Wysokość rocznego podatku od tworzenia cienia wynosi około 100 euro.

Na szczęście w Polsce nie obowiązują tego typu przepisy, więc w weekend majowy można do woli korzystać z grilli, basenów i cienia, bez żadnych opłat. Chyba, że mieszka się w mieście, gdzie grillowanie jest zabronione – lub nie dopisuje pogoda.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakcie

“Konsultanci IT w Polsce” – pobierz darmowy raport Ework Group

Praca zdalna, stacjonarna czy hybrydowa? W jakiej branży najchętniej pracują konsultanci IT? Jakie benefity uznawane są dziś za najbardziej atrakcyjne i skąd pozyskiwane są informacje o nowych zleceniach? Ework Group przygotowało obszerny, bezpłatny raport, który odpowiada na te i znacznie więcej istotnych pytań.

raport “Konsultanci IT w Polsce”

Ework Group – wiodący, niezależny dostawca usług konsultingowych w Europie Północnej i Środkowej, współtworzona przez ponad 13 500 niezależnych specjalistów IT, przygotowała raport na temat polskiej branży konsultantów IT. Raport ten zawiera wiele wartościowych informacji, które pomogą w lepszym zrozumieniu rynku oraz podejmowaniu trafnych decyzji biznesowych.

Pobierz raport 

„Stworzenie raportu na temat polskiej branży IT było dla nas bardzo ważne, ponieważ chcieliśmy zgłębić wiedzę na temat konsultantów i zrozumieć, jakie kompetencje są dla nich najważniejsze, jakie trendy rządzą na rynku, a także jakie wyzwania stoją przed branżą IT. Wszystkie te informacje mogą być bardzo pomocne nie tylko dla nas, ale i dla firm, które chcą inwestować w swoje oddziały IT w Polsce, jak również dla konsultantów IT, którzy chcą rozwijać kompetencje i zwiększać swoja wartość na rynku pracy.” – twierdzi Managing Director Poland Ework Group, Katarzyna Milewska.

Wewnętrzne anonimowe badanie ankietowe, w którym wzięło udział 288 konsultantów Ework Group Polska, pozwoliło m.in. poznać ich potrzeby i oczekiwania oraz dowiedzieć się, jakie kompetencje są dla nich najważniejsze.

Przykładowe wnioski z raportu:

  • Konsultanci IT cenią sobie przede wszystkim wynagrodzenie, możliwość rozwoju zawodowego oraz atmosferę w pracy.
  • W branży IT dominuje model współpracy w oparciu o B2B.
  • Konsultanci IT preferują pracę w firmach, które oferują im elastyczne godziny pracy oraz możliwość pracy zdalnej.
  • Wśród trendów w technologiach największe znaczenie mają Azure, Python, Java i AWS.
  • W branży IT istnieje duże zapotrzebowanie na specjalistów z zakresu bezpieczeństwa informatycznego oraz analityki danych.
  • Konsultanci IT cenią sobie pracę nad projektami innowacyjnymi, które pozwalają na rozwijanie nowych technologii i rozwiązań.

To tylko ułamek informacji, które przygotowało Ework Group. Pobierz bezpłatny raport.

„Udział polskich centrów technologicznych w globalnej układance systematycznie wzrasta. Trzeba tez pamiętać o niedoborze 150 tys. pracowników na naszym rynku. Przez ogólne spowolnienie tych wakatów może być o kilka – kilkanaście procent mniej, ale to wciąż zapotrzebowanie na ponad 100 tys. specjalistów. A rynek cały czas rośnie – cyfryzujemy i automatyzujemy co się da.” – komentuje Radosław Zegadło, Engineering Manager.

Programiści cieszą się ogromnym zainteresowaniem na całym świecie, a polscy konsultanci IT w szczególny sposób mogą sprostać temu zapotrzebowaniu, dzięki obecności doświadczonych deweloperów. „Stworzyliśmy Remote Sourcing Center (RSC), aby umożliwić naszym klientom dostęp do najlepszych specjalistów, bez względu na to, gdzie się znajdują. Nasze rozwiązanie jest nie tylko korzystne finansowo, ale również szybkie. Dostarczamy kandydatów w przeciągu maksymalnie 5 dni roboczych.” – mówi Małgorzata Migdal, Remote Sourcing Center Manager.

Firma Ework Group powstała w 2000 roku i obecnie jest notowana na sztokholmskiej giełdzie NASDAQ. Współtworzy ją ponad 13,500 niezależnych specjalistów dopasowanych do projektów. Koncentrując się na branży IT, R&D i inżynierii dostarcza usługi poprzez wszechstronne i niezależne podejście do zarządzania talentami. Dzięki doświadczeniu biznesowemu oferuje kompleksowe rozwiązania w zakresie talentów, tworząc udane współprace, budując wzajemne relacje z klientami, partnerami i specjalistami.

Europejski spór o pszenicę. Co dalej z cenami?

Pszenica wydaje się obecnie zdecydowanie najgorętszym tematem, nie tylko wśród mediów branżowych. W swojej popularności przebija nawet ostatnie zawirowania na rynku ropy naftowej czy wciąż utrzymujące się wysokie ceny paliw. W przypadku pszenicy nie możemy mówić tylko i wyłącznie o kwestii globalnej, ale również naszej lokalnej, która jest z kolei powiązana z Ukrainą i w mniejszym stopniu związana z fundamentami. Co dzieje się z rynkiem pszenicy i czego można oczekiwać w najbliższej przyszłości? 

Ukraińskie zboże

Jednym z najgorętszych tematów jest kwestia ukraińskiego zboża, które trafiało na polski rynek. Dzieje się to od lipca 2022 roku, kiedy osiągnięto porozumienie dotyczące tranzytu ukraińskiego zboża w celu dostarczania go do krajów potrzebujących, gdzie przed wojną to zboże trafiało. Tranzyt trwał przez dłuższy czas, ale okazało się, że część tego zboża trafiała na polski i regionalny rynek, co doprowadziło do nadmiernego spadku cen. Dodatkowo wysokie zbiory z zeszłego sezonu dodatkowo nakładały presje na ceny.

Teoretycznie, gdyby ceny pozostawały na ekstremalnie wysokich poziomach, na których znajdowały się w początkowej fazie wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą, to w zasadzie problem tego, gdzie trafia ukraińskie zboża byłby marginalizowany. Ceny są jednak niskie, a sektor rolniczy jest jednym z większych w Polsce, dlatego jest on istotny dla naszej gospodarki, a jeszcze znaczniejszy patrząc z perspektywy politycznej. Warto wspomnieć, że z sektorem rolniczym jest związane aż 10% zatrudnionych w Polsce, gdzie w krajach UE jest to bliższe raczej 3%.

Drugą kwestią jest to, że ukraińskie zboże trafiało na polski rynek bez dogłębnej kontroli, której poddane byłyby produkty z innych rejonów świata. Nie były nakładane cła, a ograniczenia sanitarne nie były częściowo przestrzegane. W niektórych krajach naszego regionu badania miały wykazać, że poziom pestycydów w pszenicy konsumpcyjnej przekracza dopuszczalne normy, co sugerowało mieszanie produkcji krajowej z produkcją ukraińską. Jeszcze gorszym procederem mogłoby być mieszanie krajowego zboża konsumpcyjnego z tzw. „zbożem technicznym”, które jest przeznaczone do spożycia i jest używane np. do produkcji mebli czy jako opał. Nie ma na to oficjalnych dowodów, aczkolwiek zboże to nie wymaga żadnej kontroli jest bardzo łatwe do sprowadzenia. Ogólnie ilości sprowadzonych zbóż do Polski w okresie po wojnie w porównaniu do okresów poprzednich są kilkuset razy większe niż standardowo. To pokazuje, że problem ukraińskiego zboża jest naprawdę istotny dla polskiego sektora rolniczego.

Obecnie UE pozwoliła Polsce i innym krajom takim jak Czechy, Słowacja, Rumunia i Bułgaria na zakaz importu ukraińskiego zboża, ale jednocześnie podtrzymanie możliwości tranzytu. Doszło do porozumienia z władzami unijnymi w postaci dopłat dla rolników, ale wciąż brakuje konkretnych rozwiązań, które miałyby w pełni rozwiązać problem, w szczególności, że zaraz może być on jeszcze większy. Oczywiście warto pamiętać, że jest to też po części problem firm lokalnych, które wykorzystują tańsze alternatywy, a z drugiej strony brak odpowiedniej infrastruktury do tego, żeby takiego tranzytu dokonać, czy to dalsza drogą naziemną, czy morską.

Czy porozumienie zostanie przedłużone?

Kolejna rzecz, która w zasadzie teraz nie jest rozważana przez rynki, a ma ogromne znaczenie nie tylko dla Polski, ale również dla całej Unii Europejskiej to porozumienie o eksporcie zbóż drogą morską z Ukrainy. Rosja zgodziła się w lipcu zeszłego roku na eksport ukraińskich produktów rolnych, ale pod warunkiem pomocy w eksporcie własnych zbóż i nawozów przy asyście ONZ. Wsparcie to miało trwać aż 3 lata, a porozumienie o eksporcie z Ukrainy jest odnawiane co kilka miesięcy. Rosja wskazuje jednak, że w zasadzie do tej pory nie otrzymała wsparcia przy eksporcie własnych produktów i wskazuje, że nie przedłuży swojego zezwolenia dla Ukrainy po 18 maja.

Taka sytuacja nie tylko byłaby katastrofalna dla ukraińskiej gospodarki, ale również bardzo negatywna dla polskich rolników i również tych z zachodu. Do tej pory w zasadzie problem ukraińskiego zboża nie istniał w takich krajach jak Niemcy, Francja czy Holandia, ale teraz po zakazie importu do krajów Europy Wschodniej i przy potencjalnym załamaniu porozumienia o eksporcie drogą morską, ukraińskie zboże może zalać Europę Zachodnią. To z kolei mogłoby wywołać zdecydowanie większe działanie ze strony władz UE i zablokować ukraińskie zboże i doprowadzić do globalnej zwyżki cenowej

Czy pszenicy i innych zbóż faktycznie brakuje na świecie?

Okazuje się, że zbóż jest całkiem sporo. W zeszłym roku zbiory w Europie były całkiem spore i w tym roku (poza w zasadzie Hiszpanią) oczekuje się wciąż sporych zbiorów. Rolnicy chcieliby jednak wyższych cen, gdyż w zeszłym roku musieli się borykać z ogromnymi kosztami w postaci cen paliw, cen gazu czy cen nawozów, które były zależne od cen energii. W Stanach Zjednoczonych zbiory mają być spore, ale są obecnie oceniane na bardzo niskiej jakości. Widzimy w takim razie wiele znaków zapytania, ale perspektywy produkcyjne globalnie wciąż pozostają wysokie, co może służyć dalszym spadkom cenowym, jeśli nie doszłoby do zwiększenia ograniczeń w swobodnym przepływie towarów. To z kolei może mocno zaniepokoić rolników nie tylko w Polsce, ale również w innych rejonach świata, jeszcze raz patrząc na wysokie koszty produkcji z zeszłego roku i wciąż wysokie koszty obecnie.

1400 zł za tonę polskiej pszenicy?

W odpowiedzi na niezadowolenie rolników w Polsce doszło do zapewnień rządu o „skupie interwencyjnym” i cenie gwarantowanej na poziomie 1400 zł. Sytuacja ta storpedowała m.in. eksport polskiej pszenicy, gdyż ceny rynkowe są obecnie zdecydowanie niższe sięgające 1000-1200 zł za tonę. Ostatecznie program ma wyglądać zdecydowanie inaczej i rolnicy mają dostawać dopłaty w zależności od tego, gdzie się znajdują, jakie koszty ponieśli i jak duże mają uprawy. Dopłaty te mają spowodować, że efektywna cena sprzedaży pszenicy ma sięgnąć 1400 zł za tonę. Rolnicy mają jednak sami sprzedać swój towar i jedynie później przedstawić dowody tej sprzedaży.

Co dalej z cenami?

Obecne ceny są najniższe od połowy 2021 roku, ale biorąc pod uwagę oczekiwane spore zbiory i niepewność dotyczącą popytu (wysokie ceny produktów gotowych czy również niepewność dotycząca ożywienia w Chinach) mogą spowodować, że ceny powrócą do poziomów, w których znajdowała się pszenica w latach 2018-2020, co mogłoby oznaczać nawet 20% potencjalnego dalszego spadku. Z drugiej strony w przypadku zerwania porozumienia dotyczącego eksportu ukraińskiego zboża może dojść do większego rozdźwięku między cenami w Europie oraz w USA. Ceny w Europie mogą spaść mocniej, natomiast w USA wzrosnąć, gdyż pszenica amerykańska będzie musiała załatać niedostępność ukraińskiego zboża w innych rejonach. Właśnie dlatego uwaga całego świata powinna być obecnie skupiona na dacie 18 maja i porozumieniu o eksporcie ukraińskiego zboża.ceny zboza

Autorzy: Michał Stajniak, CFA, zastępca dyrektora Działu Analiz XTB

Inflacja wysoka, ale niższa od oczekiwań

Polska waluta w Święto Pracy trochę straciła na wartości, a dzisiaj zaczyna odrabiać. Biorąc pod uwagę święta i nadchodzące decyzje FED i EBC, może to być bardzo ciekawy tydzień.

Ceny rosną wolniej niż 15% rocznie

W piątek poznaliśmy dane na temat wzrostu cen dla konsumentów. 14,7% to mniej niż oczekiwane 15%, ale wciąż strasznie dużo. Optymiści wskazują na to, że miesiąc temu było to 16,1%. Jest to oczywiście znacznie mniej zły wynik. Musimy jednak pamiętać, że NIE JEST to spadek cen, tylko rosną one w mniej szalonym tempie. Do spadku cen inflacja musi mieć wartość ujemną. Rok temu ceny rosły o 12,4%, w rezultacie w ciągu dwóch lat wzrosły już one o około 29%, co wygląda nie tylko bardzo źle, ale też pokazuje, że dwuletni wynik jest wyższy niż miesiąc temu. Miesięczne wyniki będą teraz prawdopodobnie jeszcze jakiś czas spadać, bo odnoszą się do bardzo wysokiego poziomu sprzed roku. Zjawisko to oczywiście pozwoli zdusić ten wskaźnik, ale nie zbliży go do celu inflacyjnego zbytnio.

Dane z Niemiec

W ostatnich dniach główna lokomotywa napędowa strefy euro po raz kolejny udowadnia, że nie jest w stanie dalej tak pędzić. W piątek wstępne dane o wzroście PKB w pierwszym kwartale pokazały, nie jak oczekiwano 0,8%, ale 0,2% na szczęście na plusie. Inflacja spadła we wstępnym odczycie z 7,4% na 7,2%. Problem w tym, że równocześnie nurkuje też sprzedaż detaliczna. Dzisiejszy odczyt w ujęciu miesięcznym miał być wzrostem o 0,4%. Zobaczyliśmy jednak spadek o 2,4%. Na to wszystko przyjdzie dzisiaj jeszcze odczyt PMI. Poziomy w Niemczech od jakiegoś czasu wskazują na duży pesymizm i wątpliwe, by dzisiaj było inaczej.

Glapiński ma nadzieję na obniżki stóp pod koniec roku

Scenariusz obniżania stóp procentowych na wybory wydaje się jeszcze bardziej prawdopodobny. Prezes NBP Adam Glapiński wypowiedział się właśnie, że ma nadzieję, że pod koniec roku będzie możliwa pierwsza obniżka stóp procentowych. Warto zaznaczyć, że dotychczas bardzo mocno zwleka on z potwierdzeniem czegoś, co w sumie już wszyscy wiedzą. Chodzi o zakończenie obecnego cyklu podwyżek stóp procentowych. Jeżeli rynek zacznie się dostosowywać do potencjalnie niższych stóp procentowych w Polsce, będzie to miało negatywny wpływ na złotego. Dla gospodarki z takim eksportem jak nasz jest to korzystne (w przeciwieństwie do portfeli Polaków jadących na wakacje).

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień odczytów indeksów PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Kurs EUR/JPY najwyżej od 2008 roku

Trwa oczekiwanie na wynik jutrzejszego posiedzenia FOMC (Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku) w USA. Oczekiwana jest podwyżka wysokości podstawowych stóp procentowych w USA o 0,25 pkt. proc. Cena kontraktów terminowych na S&P 500 utrzymywała się tuż poniżej swoich ponad 8 miesięcznych maksimów. Japoński Nikkei 225 atakował dziś poziom swego szczytu z sierpnia ub.r. chwilowe osiągając najwyższy poziom od stycznia ub.r.

Na rynkach akcji w Europie zmiany poziomów głównych indeksów były niewielkie (ok. godz. 10:00 DAX 0,00, CAC 40 -0,17 proc). Niemiecki indeks zaliczył dziś swój najwyższy poziom od stycznia ub.r.

Na GPW WIG-20 zyskiwał ok. godz. 10:10 0,8 proc. przebywając w okolicy swego maksimum ze stycznia br. Wśród składników tego indeksu taniały dziś rano tylko akcje KGHM, zaś cena akcji Dino Polska zaliczyła dziś swe historyczne maksimum. Wśród składników mWIG-u 40 swój najwyższy poziom w historii osiągnęła dziś cena akcji Budimexu. Wśród składników sWIG-u 80 nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kurs akcji spółek Mirbud, Wittchen oraz MCI.

Po wczorajszym dosyć silnym wzroście spadała dziś rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA pozostając poniżej poziomu 3,6 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu była dziś rano poniżej poziomu 5,9 proc.

Ze swojego najniższego od 22 miesięcy poziomu próbowała się odbić dziś rano cena kontraktów na pszenicę na CBOT. Zmiany cen kontraktów na surowce energetyczne były dziś ok. godz. 10:15 niewielkie (WTI-0,21 proc., Brent 0,11 proc., Henry Hub +0,73 proc. ok. godz. 10:15). Poza palladem, który lekko odreagowywał wczorajszy silny spadek, taniały pozostałe metale szlachetne.

Kurs USD/JPY osiągnął dziś swój najwyższy poziom od 2008 roku. Notowania EUR/USD utrzymywały się poniżej poziomu 1,10 USD.

Polski złoty lekko umacniał się względem euro (-0,06 proc. ok. godz. 10:20) i słabł względem USD (+0,51 proc.).

Po silnym wczorajszym spadku kurs BTC/USD rósł dziś ok. godz. 9:45 o 0,23 proc. Bardzo silny poziom wsparcia na tym rynku jest wyznaczany przez przebite w marcu br. szczyty kursu z sierpnia ub.r. (25214 USD) oraz lutego br. 25190 USD). Rozmiary opuszczonej górą formowanej pomiędzy czerwcem 2022 a marcem 2023 w strefie ok. 15000-25000 USD formacji „odwróconej głowy z ramionami” sugerują średnioterminową zwyżkę kursu BTC/USD do okolic poziomu 40000 USD.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Branża bezpieczeństwa w obliczu kryzysu kosztowego. Bez podwyżek nie będzie ochrony

  • Wypracowanie kompromisu cenowego z klientami – to jedno z największych wyzwań ostatnich miesięcy dla firm z branży ochrony. Zasadne, bo wynagrodzenia dla pracowników to około 80% wszystkich kosztów usług tego sektora, a minimalne wynagrodzenie za pracę wciąż rośnie.
  • Sytuacja gospodarcza wymusza na rynku ograniczenia wydatków. Niestety, również na bezpieczeństwo. W związku z zapowiadanymi podwyżkami za usługi ochrony, klienci stali się bardziej otwarci na rozwiązania technologiczne.
  • Jak przedsiębiorstwa z branży oceniają rynek i jak radzą sobie z wyzwaniami? Na to pytanie odpowiada raport „Branża bezpieczeństwa w Polsce: szanse, zagrożenia, kierunki rozwoju”, opracowany przez Polski Związek Pracodawców Ochrona.

Polska branża ochrony osób i mienia – rynek o wartości 11 mld zł – funkcjonuje w bardzo wymagającym, pod wieloma względami, otoczeniu. – W 2022 r. firmy ochrony zmagały się z problemami w związku z trudną sytuacją rynkową, wysoką inflacją, podwyżkami minimalnego wynagrodzenia za pracę czy rekordowo niską stopą bezrobocia skutkującą brakiem kandydatów do pracy – podkreśla Tomasz Wojak, prezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Ochrona. – Z kolei wydarzenia ostatnich kilku lat, takie jak pandemia Covid-19 czy wojna w Ukrainie, znacznie obniżyły poczucie bezpieczeństwa Polaków. Nasz raport podsumowuje opinie przedstawicieli branży i – mam nadzieję – stanowi punkt wyjścia do debaty o usługach związanych z bezpieczeństwem.

Dokument powstał na bazie badania przeprowadzonego w 2022 r. wśród około 70 przedstawicieli firm zrzeszonych w Polskim Związku Pracodawców Ochrona oraz Polskiej Izbie Ochrony. W raporcie poza wynikami badań znalazły się komentarze ekspertów – przedstawicieli Business Centre Club, Federacji Przedsiębiorców Polskich, Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, Polskiej Rady Centrów Handlowych oraz Stowarzyszenia Branży Eventowej.

Sytuacja gospodarcza największym wyzwaniem

Miniony rok był dla branży ochrony podwójnie trudny. Firmy musiały działać w niełatwych warunkach gospodarczych, a równocześnie – negocjować z klientami wyższe stawki za usługi. Przedstawiciele firm ochrony – zapytani o wyzwania, z którymi musieli się mierzyć – w pierwszej kolejności wskazują na konieczność renegocjacji umów z klientami w związku z rosnącą presją na wzrost wynagrodzeń wśród pracowników (ponad 70% odpowiedzi). Niemal 2/3 respondentów (64%) wskazuje, że klienci byli niezadowoleni z tak wysokiego wzrostu cen usług. Główny powód? Sami nie mieli odpowiednio wysokich budżetów.

Dla ponad połowy ankietowanych (55%) problemem było pogorszenie koniunktury gospodarczej w naszym kraju (m.in. wysoka inflacja) i związany z tym spadek zamówień. Niemal połowa (45%) uczestników badania wskazuje z kolei na konieczność sprostania obciążeniom wynikającym z nowych przepisów (np. Polskiego Ładu). 

Branża w obliczu trudności kadrowych

Działalność firm z sektora ochrony w dużej części opiera się na pracy wykonywanej przez ludzi. Tymczasem ponad 80% respondentów wskazuje, że proces rekrutacji kandydatów jest dla nich trudny lub bardzo trudny.

Jako powód najczęściej podają brak wykwalifikowanych pracowników (głównie osób z pozwoleniem na posiadanie broni, ponieważ w trakcie pandemii policja nie organizowała egzaminów dających takie uprawnienia) oraz niskie płace w branży. Łukasz Koch, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Ochrona wskazuje na kolejne istotne czynniki: transparentność form zatrudnienia, zabezpieczenie odpowiednich warunków socjalnych i standardów BHP, a także inwestowanie w rozwój pracowników. – Oferta pracodawców z sektora ochrony często nie jest atrakcyjna dla pracowników, którzy znajdują ciekawsze możliwości zatrudnienia w innych sektorachmówi Łukasz Koch. – Potrzebna jest fundamentalna zmiana sposobów zatrudniania, wynagradzania, warunków pracy oraz kształtowania relacji pracowniczych w firmach z branży ochrony – nie jest to łatwe, ale konieczne, jeżeli oczekujemy poprawy sytuacji. 

Rosnąca rola automatyzacji

W sektorze ochrony obserwujemy trend nieustannego rozwoju technologicznego. Niemal 3/4 (74%) respondentów badania deklaruje, że zwiększyło w 2022 r. nakłady na rozwiązania techniczne wspomagające lub zastępujące ochronę fizyczną.

Transformację technologiczną w firmach z sektora ochrony przyspieszyła pandemia Covid-19. W związku z zapowiadanymi podwyżkami za usługi ochrony, klienci stali się bardziej otwarci na rozwiązania technologiczne w ochronie – wskazuje tak niemal połowa uczestników badania (49%).

Respondenci nie mają wątpliwości, że ten trend będzie się utrzymywać. Odpowiadając na pytanie, co ich zdaniem czeka branżę ochrony w perspektywie 5 najbliższych lat, wskazują właśnie świadczenie usług z wykorzystaniem technologii (ograniczenie roli ochrony fizycznej – 78%, zwiększenie roli monitoringu wizyjnego – 66%, zwiększenie nakładów na rozwiązania techniczne – 60%). Jarosław Kot, członek zarządu Polskiego Związku Pracodawców Ochrona: – Kierunek ten wydaje się być nieuchronny ze względu na rosnące koszty pracy, które stanowią przeważającą część wynagrodzenia za usługi ochrony. Alternatywa w postaci korzystania z nowoczesnych rozwiązań technologicznych staje się więc sposobem na powstrzymanie wzrostu kosztów i daje możliwość zabezpieczenia chronionych obiektów we właściwy sposób.

Dla przedsiębiorców czas kryzysu, razem z towarzyszącą mu inflacją, wiąże się z koniecznością cięcia kosztów. Firmy oszczędzają między innymi na bezpieczeństwie, szczególnie w obliczu szybko rosnących kosztów usług z tego zakresu. Tomasz Wojak, prezes Polskiego Związku Pracodawców Ochrona: – Klienci akceptują wzrost wynagrodzeń pracowników ochrony w wyniku rządowych regulacji oraz niskiego bezrobocia, które skutkuje brakiem chętnych do pracy. Jednocześnie klienci naszego sektora ograniczają zakres usług wykonywanych przez ludzi, likwidują posterunki ochrony, zmniejszają liczbę godzin przeznaczonych na ochronę. To w konsekwencji może oznaczać, że przedsiębiorstwa narażają się na wyższe straty spowodowane niewystarczającą ochroną mienia. Efekty oszczędności widać jednak od razu, a straty – dopiero po jakimś czasie, np. po inwentaryzacji. Jako PZPO zachęcamy więc klientów branży ochrony, by podchodzili do kwestii ochrony długofalowo, traktując wydatki na te usługi jak inwestycję, która na pewno się zwróci.

Restrukturyzacja przedsiębiorstw – profesjonalne ratowanie firmy

Niekorzystna sytuacja gospodarcza sprawia, że wiele firm mierzy się z poważnymi problemami natury finansowej. Bezradni przedsiębiorcy często rozkładają ręce, czekając na całkowity upadek. Istnieje jednak rozwiązanie, które pomaga firmom wyjść z dołka – jest nim restrukturyzacja przedsiębiorstw. Sprawdź, jak sprawić z pomocą restrukturyzacji, by Twoja firma znowu świetnie prosperowała.

Coraz więcej firm napotyka na poważne kłopoty finansowe. W sytuacji posiadania wysokich długów przypominający o sobie wierzyciele nie odpuszczają, a zadłużenie nie znika. Dojście do porozumienia nie zawsze jest takie proste. Doskonałym sposobem na uporanie się z kłopotami natury finansowej w firmie okazuje się restrukturyzacja przedsiębiorstw. Wielu przedsiębiorców, którzy sięgnęli już po takie rozwiązanie, uratowało dzięki niej firmę i rozpoczęło całkowicie nowy, lepszy etap. Dużym udogodnieniem płynącym z restrukturyzacji firmy jest powstrzymanie rosnących odsetek, uniknięcie egzekucji komorniczej oraz konieczności ogłoszenia upadłości firmy. Fakt rozpoczęcia takich konsekwencji wcale nie oznacza, że nie da się już ich odwrócić – restrukturyzacja w dalszym ciągu jest możliwa.

W jaki sposób przebiega profesjonalna restrukturyzacja przedsiębiorstw?

Restrukturyzacja przedsiębiorstw to procedura, która składa się z kilku etapów. Pierwszym z nich powinno być dokładne przeanalizowanie potrzeb, celów oraz możliwości firmy borykającej się z zadłużeniem. Najlepiej jeśli zajmie się tym doświadczony w temacie restrukturyzacji specjalista. Dopiero po zbadania sytuacji firmy możliwe jest opracowanie wstępnych scenariuszy restrukturyzacji i dopasowanie właściwych rozwiązań. Następnie przychodzi czas na formalności – konieczne jest zebranie wszelkich niezbędnych dokumentów. Jedną z najważniejszych czynności jest przygotowanie spisu wierzycieli. 

Postępowanie restrukturyzacyjne zostaje otwarte, co oznacza możliwość prowadzenia negocjacji z wierzycielami. Gdy uda się wypracować rozwiązania, na które przystają wierzyciele, układ przedstawiany jest sądowi. Kiedy zostanie zaakceptowany, możliwe jest wdrożenie działań ujętych w planie restrukturyzacyjnym i spłata zobowiązań na warunkach ustalonych z wierzycielami. 

Jak stworzyć dobry plan restrukturyzacji przedsiębiorstwa?

Na początku warto zaznaczyć, że plan restrukturyzacji nie jest tożsamy z układem ustalonym z wierzycielami. Planem restrukturyzacji nazywamy program, według którego przeprowadza się kolejne kroki mające na celu wyprowadzenie firmy ze złej sytuacji finansowej. Wśród dostępnych rozwiązań w zakresie restrukturyzacji możliwa jest między innymi restrukturyzacja zadłużenia, podczas której ustalane są takie warunki spłaty zadłużenia, dzięki którym zyskuje zarówno wierzyciel, jak i dłużnik. Częstym elementem restrukturyzacji jest wykorzystanie produktu finansowego umożliwiającego spłatę zadłużenia lub dokonanie ważnej dla firmy inwestycji. Opracowaniem właściwej strategii powinien się zająć ekspert, który posiada w tym odpowiednie doświadczenie – to pewność, że plan będzie stworzony w pełni profesjonalnie i zachowaniem rozwagi.

Zwroty i niedopłaty podatku – co warto wiedzieć?

Termin na złożenie rocznej deklaracji podatkowej upływa już 2 maja. Warto nie zostawiać tego na ostatnią chwilę – podkreślają eksperci firmy inFakt. Ze względu na złożoności podatkowe, z którymi mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku, złożenie PIT-u w prawidłowy sposób może być utrudnione.

Większość podatników może rozliczyć się za pośrednictwem platformy e-PIT. W przypadku osób zatrudnionych na umowę o pracę czy umowę zlecenie, zeznanie jest wcześniej przygotowane w systemie i 2 maja zostanie złożone automatycznie. – Zeznanie podatnika będzie automatycznie złożone w wymaganym terminie, ale może się okazać, że będzie w nim niedopłata podatku, a tą trzeba uregulować również do 2 maja. W przypadku nieopłacenia należności w tym terminie, podatnikowi będą naliczane odsetki, które obecnie wynoszą aż 16,5%. Może się więc okazać, że należność znacznie wzrośnie – wskazuje Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Przygotowane wcześniej w systemie zeznanie może też nie zawierać wszystkich PIT-ów, jakie podatnik otrzymał. Nie zwalnia to jednak z ich uwzględnienia w rocznym rozliczeniu. Dodatkowo w systemie mogą wystąpić błędy, takie jak nieprawidłowo zastosowane ulgi lub ich pominięcie. Przykładowo, jeśli podatnikowi w 2022 roku urodziło się dziecko, ulga nie będzie widoczna w systemie.

W związku ze zmianami, które miały miejsce w roku 2022, wielu podatników może skończyć rok z nadpłatą podatku. Może się jednak okazać, a były już takie przypadki, że podatnik otrzyma większy zwrot niż mu się faktycznie należy. – Wielu z nas traktuje pieniądze ze zwrotu podatku jako dodatkowy bonus finansowy i lekką ręką wydaje te środki, bez sprawdzenia czy zostały naliczone prawidłowo w systemie. Trzeba jednak pamiętać, że prędzej czy później fiskus upomni się o zwrot nienależnej nadwyżki zwrotu. Na szczęście nie będzie trzeba płacić odsetek od tej kwoty. Jednak oddawanie już wydanych pieniędzy dla wielu osób może być trudne. Dlatego warto znać właściwą kwotę zwrotu – mówi Piotr Juszczyk.

Co ciekawe, za 2022 r. można dostać wyższy zwrot, niż wynika to ze złożonego zeznania. Po dokonaniu przez podatnika rozliczenia, przeliczany jest podatek hipotetyczny, z zastosowaniem zasad ulgi dla klasy średniej. Jeśli zasady te okażą się korzystniejsze, podatnik otrzyma wyższy zwrot. Po takim rozliczeniu powinna nadejść pisemna informacja od fiskusa.

Creotech Instruments podsumował 2022 rok

Creotech Instruments podsumował intensywny 2022 rok, w którym wygenerował przychody ogółem na poziomie 35,8 mln zł, z czego przychody netto ze sprzedaży wyniosły 21,7 mln zł. Osiągnięta marża brutto na wyniku ze sprzedaży, po wyłączeniu kosztów Badań i Rozwoju, kolejny rok z rzędu utrzymała się powyżej poziomu 22% i wyniosła 22,1% w porównaniu do 22,7% w 2021 roku. W celu realizacji kluczowych projektów Spółki, wydatki w obszarze B+R zwiększyły się o 78% r/r i wyniosły 20,2 mln zł. Pozwoli to na obsłużenie dodatkowych strumieni przychodów w kolejnych latach, a w krótkim terminie obciąża wynik EBITDA, który wyniósł -4,5 mln zł. Środki pieniężne na koniec 31.12.2022 roku wzrosły do 26,1 mln zł na co wpływ miał duży sukces oferty publicznej akcji Creotech Instruments w lipcu ubiegłego roku, kiedy Spółka w wymagającym otoczeniu rynkowym pozyskała około 40 mln zł i przeniosła notowania swoich akcji z NewConnect na Rynek Główny GPW. Rozwój segmentu kosmicznego i kwantowego jest obecnie priorytetem Spółki, a pierwsze wyniesienie na orbitę własnego satelity jest zaplanowane na I kwartał 2024 roku.

Rok 2022 był dla Creotech Instruments okresem bardzo intensywnego rozwoju na drodze do zrealizowania transformacji z zaawansowanego start-upu, w podmiot znacznie dojrzalszy, ze zweryfikowanym portfolio technologicznych produktów w każdym obszarze działalności. Jestem zadowolony, że udało nam się osiągnąć główne cele jakie postawiliśmy przed każdym segmentem Spółki, w tym poszczególnymi departamentami. Dokonaliśmy tego pomimo wysokiej niepewności gospodarczej, w tym środowiska inflacyjnego i zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw. Szybkie reagowanie i skuteczne dostosowanie się do zmieniającego otoczenia pozwoliło nam pozyskać szereg intratnych kontraktów, które przyczyniły się do wzmocnienia naszej pozycji na międzynarodowej arenie. Stajemy się pożądanym partnerem w dużych i międzynarodowych projektach, nie tylko w segmencie kosmicznym, ale również kwantowym, którego rozwój zapowiada się w kolejnych latach równie obiecująco. Wierzę, że rok 2023 pozwoli nam się dobrze przygotować do oczekiwanego wzrostu popytu na nasze produkty, a komercjalizacja oferty Creotech przyspieszy po umieszczeniu na orbicie okołoziemskiej naszego pierwszego satelity w I kwartale 2024 roku w ramach misji EagleEye, wieńcząc wieloletnie prace nad autorską platformą satelitarną HyperSat komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Creotech Instruments jako jedyna firma w Polsce osiągnęła zdolność do budowy mikrosatelitów, czyli satelitów o wadze od 10 kg do kilkudziesięciu kg. Krokiem milowym w rozwoju spółki jest projekt EagleEye, dotyczący opracowania mikrosatelity obserwacyjnego Ziemi. Jego wyniesienie na orbitę planowane jest w I kwartale 2024 roku na rakiecie amerykańskiej firmy SpaceX. Spółka jest też współrealizatorem projektu PIAST, w ramach którego planuje umieścić na orbicie konstelację trzech satelitów obserwacyjnych w 2025 roku, opartych na autorskiej platformie HyperSat. Ponadto firma bierze udział w pionierskim projekcie budowy pierwszego dużego komputera kwantowego dla Unii Europejskiej w ramach międzynarodowego konsorcjum Millenion. Wybór konsorcjantów nastąpił przez Komisję Europejską, a Creotech Instruments podpisał umowę wykonawczą jako jedyny przedstawiciel z Europy Środkowo–Wschodniej.

Przygotowujemy się obecnie do etapu przeskalowania naszej działalności, ponosząc znaczne inwestycje na kluczowe projekty i zmiany organizacyjne w Spółce, m.in. proces przenosin do nowej siedziby i zwiększenie mocy produkcyjnych naszego zakładu w Piasecznie. W samym 2022 roku zwiększyliśmy zatrudnienie z 149 osób do 180. Wszystkie te wysiłki są realizowane dzięki zakończonej z dużym sukcesem ofercie publicznej akcji, gdy na niestabilnych rynkach finansowych pozyskaliśmy blisko 40 mln zł, ustanawiając największą ofertę pierwotną w 2022 roku na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Oferta wiązała się także ze zmianą rynku notowań z NewConnect na Rynek Główny, co odbyło się z korzyścią dla płynności na akcjach Spółki, w tym zainteresowania ze strony zagranicznych inwestorów wyjaśnia dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W 2022 roku przychody ogółem Creotech Instruments wyniosły 35,8 mln zł, co oznacza spadek o 15% względem 2021 roku. Przychody netto ze sprzedaży wyniosły 21,7 mln zł, a wygenerowana marża na wyniku ze sprzedaży osiągnęła 22,12%, czyli o 0,62 p.p. mniej niż w 2021 roku. EBITDA była ujemna i wyniosła -4,5 mln zł, co jest konsekwencją dużych kosztów związanych pracami badawczo-rozwojowymi, w tym kluczowymi projektami Spółki w obszarze własnych satelitów. Środki pieniężne wzrosły na koniec 31.12.2022 roku do poziomu 26,1 mln zł m.in. dzięki zakończonej z sukcesem oferty publicznej akcji w lipcu 2022 roku.

Największy wpływ na osiągnięte w 2022 roku wyniki finansowe miała podjęta decyzja o selektywnym podejściu w ubieganiu się o nowe kontrakty dla Creotech Instruments. Do tej pory Spółka starała się o wszystkie, możliwe na danym etapie rozwoju, kontrakty w których posiadała kompetencje. Począwszy od 2022 roku uznano, że priorytetem będzie intensyfikacja i finalizacja prac badawczych związanych z kluczowymi, własnymi projektami Spółki, a tym samym ograniczenie pozyskiwanych kontraktów w obszarach, które nie zbliżają nas do realizacji założonych celów, czyli rozwoju małych satelitów oraz systemów kwantowych. Ubiegły rok przyniósł także szereg zmian w zespołach, które realizują projekty B+R, m.in. wprowadziliśmy pionową strukturę sekcji kompetencyjnych, aby zwiększyć efektywność zarządzania kompetencjami naszej kadry inżynieryjnej i korzystniej alokować zasoby do poszczególnych projektów. Ponadto wprowadzony został system kontroli dostępu do informacji, rozwinięto dział jakości i grupę architektów systemów oraz wdrożono zaawansowane narzędzia do prowadzenia projektów. Wszystkie te zmiany były niezbędne dla obsługi oczekiwanych przez Spółkę strumieni przychodów w kolejnych latach, a także dla gotowości do realizowania zleceń rządowych komentuje Paweł Górnicki, Wiceprezes ds. Finansowych Creotech Instruments S.A.

Poza realizacją własnych projektów Creotech Instruments jest wielokrotnie wybierany do przedsięwzięć o międzynarodowej skali. Jedną z nich był udział w misji JUICE realizowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną, która 14 kwietnia 2023 roku wyniosła na rakiecie Ariane 5 sondę, która ma dotrzeć do układu Jowisza w celu zbadania jego lodowych księżycy. Spółka odpowiadała za montaż elektroniki do dwóch instrumentów badawczych, które znajdują się na wyposażeniu sondy. Kolejnym projektem jest pozyskany kontrakt na budowę pierwszego dużego komputera kwantowego dla Unii Europejskiej, w którym Creotech Instruments będzie odpowiadał za dostarczenie elektroniki sterującej CPU komputera. W kwietniu 2023 roku Spółka przypieczętowała swój udział w tym prestiżowym projekcie i podpisała umowę z Komisją Europejską, zgodnie z którą budżet dla całego konsorcjum został ustalony na około 20 mln EUR, z czego około 2,2 mln EUR przypada dla Creotech. Celem jest zbudowanie do 2025 roku 100-kubitowego komputera kwantowego oraz uzyskanie gotowości technologicznej do budowy 1000-kubitowego rozwiązania do 2029 roku. Szacuje się, że wartość globalnego rynku komputerów kwantowych już w 2026 roku ma przekroczyć 1 mld USD, w porównaniu z 472 mln USD w 2021 roku.

Pozyskanie przez nas kontraktu i podpisanie umowy to nie tylko duże wyróżnienie i prestiż, ale przede wszystkim potwierdzenie naszych kompetencji i gotowości do współtworzenia europejskiego rynku komputerów kwantowych na którym możemy stać się liderem w dostarczaniu wyspecjalizowanej elektroniki dla sektora. Około 10 mln PLN przysługujące nam z tytułu realizacji umowy, jako jedynemu podmiotowi wybranemu do tego projektu z Europy Środkowo-Wschodniej, jest jednym z pierwszych istotnych kroków dla uzyskania przez nas ekspozycji na ten dynamicznie rosnący segment w którym już, na tak wczesnym jego etapie, jesteśmy silnie obecni. Uważam, że segment kwantowy dla Creotech Instruments może stać się w kolejnych latach równie kluczowy, co segment kosmiczny dodaje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Inflacja w Niemczech, Hiszpanii i Francji

Inflacja CPI w Niemczech w kwietniu wyniosła 7,2% r/r względem 7,4% r/r w marcu. Spadek był nieco większy niż oczekiwano, jednak inflacja wciąż pozostaje wysoka. W Hiszpanii czy Francji zaobserwowaliśmy odmienną sytuację, gdzie inflacja wzrosła względem poprzedniego miesiąca.

Wzrost inflacji ogółem był oczekiwany i można go przypisać niekorzystnym efektom bazy. Inflacja w krajach strefy euro wciąż jest wysoka, przede wszystkim patrząc na wskaźnik bazowy. Pogłębia się podział na sektor usług i produkcji, wystarczy spojrzeć np. na indeksy PMI. Z tego względu inflację w najbliższych miesiącach trzymać powinny przede wszystkim ceny usług, które wciąż dynamicznie rosną i mało wskazuje na to, żeby presja w tym sektorze odpuściła. Dane z kwietnia pokazują, że walka z inflacją jest daleka od zakończenia.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Od dziś obowiązują nowe przepisy o charakterystyce energetycznej budynków. Co się zmienia?

Wchodząca w życie z dniem 28 kwietnia nowelizacja ustawy o charakterystyce energetycznej budynków, w kwestii samych świadectw energetycznych nie wnosi żadnych rewolucyjnych zmian, a co najwyżej kosmetyczne poprawki. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl w związku z tym bardzo trudno jest przewidzieć, czy korekta przepisów spełni przypisaną jej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii zasadniczą misję, czyli nadanie rodzimej certyfikacji energetycznej odpowiedniej rangi.

Świadectwo charakterystyki energetycznej, czyli co?

Świadectwo charakterystyki energetycznej nieruchomości (zwane potocznie certyfikatem lub paszportem energetycznym), to wydany przez upoważnioną osobę dokument, który na podstawie specjalistycznych obliczeń określa potencjalną ilość energii, jaka jest potrzebna do standardowego użytkowania przedmiotowego budynku lub lokalu. Przy obliczeniach uwzględnia się przede wszystkim parametry konstrukcji nieruchomości i sposób jego izolacji, a następnie dokonuje się kalkulacji energii potrzebnej na ogrzewanie-chłodzenie i wentylację pomieszczeń, podgrzewanie wody, oraz – w budynkach użyteczności publicznej – oświetlenie. Otrzymany wynik wyrażony w kWh/m2/rok jest podstawą do zakwalifikowania nieruchomości do odpowiedniej klasy od A do G.

Zasada jest prosta i znana już z urządzeń AGD: im klasa wyższa, tym zużycie energii mniejsze, a więc koszt eksploatacji niższy. Ponieważ certyfikaty są i pozostaną wymagane wyłącznie przy sprzedaży lub wynajmie mieszkań, budynków czy nieruchomości komercyjnych, a także w przypadku nowo wybudowanych obiektów, powinny stanowić silną motywację do oszczędzania energii poprzez modernizację termoizolacyjną istniejących budynków i energooszczędne budowanie nowych. Ma to oczywiście ogromne znaczenie w dobie galopujących cen energii, czy też postępującego zanieczyszczenia środowiska.

Półtorej dekady w martwym punkcie

Świadectwa charakterystyki energetycznej zostały wprowadzone do krajowych przepisów ustawą z dnia 19 września 2007 r. o zmianie ustawy Prawo budowlane, co było podyktowane koniecznością realizacji założeń dyrektywy 2002/91/WE. Już ówczesny akt prawny na samym wstępie komunikował, że „dla każdego budynku oddawanego do użytkowania oraz budynku podlegającego zbyciu lub wynajmowi powinna być ustalona, w formie świadectwa charakterystyki energetycznej, jego charakterystyka energetyczna”. A zatem już od samego początku swojej misji świadectwa energetyczne obowiązywały przy sprzedaży, wynajmie oraz wznoszeniu nowych budynków.

Przepisy podyktowane koniecznością wprowadzenia w Polsce unijnych standardów certyfikacji energetycznej weszły w życie 1 stycznia 2009 roku, funkcjonują więc w kraju już piętnasty rok z rzędu. Sęk w tym, że w ciągu tych kilkunastu lat przepisy były przez uczestników rynku nieruchomości niemalże całkiem ignorowane, może z wyjątkiem deweloperów mieszkaniowych i komercyjnych, z których część   poprzez luki w przepisach często ułatwiała sobie w ten czy inny sposób zadanie.

Sytuacji nie zmienił fakt powołania do życia w 2014 roku osobnej ustawy o charakterystyce energetycznej budynków. Tym razem chodziło o wdrożenie do krajowego porządku prawnego przepisów dyrektywy Parlamentu Europejskiego 2010/31/UE z dnia 19 maja 2010 r., a także o pewne ucywilizowanie i dopracowanie przepisów, które w swej pierwotnej formie pozostawiały pod tym względem wiele do życzenia. Niestety i tym razem paszporty energetyczne nie doczekały się należnego im zainteresowania, pozostając w kolejnych latach w martwym punkcie na absolutnym marginesie rynku nieruchomości do dnia dzisiejszego.

Do trzech razy sztuka?

Obecna nowelizacja ustawy jest więc już trzecim podejściem ustawodawcy do tematu świadectw energetycznych. Czy zasada „do trzech razy sztuka” tym razem przyniesie oczekiwany skutek?

Najnowsze przepisy są tym razem pokłosiem zmiany wyżej wspomnianej dyrektywy 2010/31/UE dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2018/844 z dnia 30 maja 2018 r. Jest więc kolejnym etapem nadrabiania zaległości wobec wymogów unijnych. Pytanie, co takiego zmieniono i czy zmiany okażą się tym razem skuteczne w misji przywracania świadectwom odpowiedniej rangi.

Na szczęście nie zmieniono zakresu certyfikacji. W ostatnich tygodniach wielokrotnie powielano w mediach klasycznego fake newsa, wg którego świadectwa miały już od 28 kwietnia br. obowiązywać wszystkie nieruchomości mieszkaniowe, niezależnie czy z przeznaczeniem na wynajem lub sprzedaż, czy na własny użytek. W efekcie Ministerstwo Rozwoju na swojej stronie internetowej, w zakładce dedykowanej świadectwom, czerwonym drukiem zakomunikowało co następuje: „Świadectwo charakterystyki energetycznej nie jest wymagane kiedy wykorzystujemy istniejący budynek (lub lokal) „na własny użytek”, tj. nie zamierzamy go sprzedawać lub wynajmować”.

Co nowego po 28 kwietnia?

Nowelizacja ustawy wbrew pozorom nie przyniesie rewolucyjnych zmian w procesie certyfikacji energetycznej krajowych nieruchomości.

Do najmniej istotnych korekt przepisów należy zaliczyć uzupełnienie formy papierowej certyfikatu dokumentem w formie elektronicznej, opatrzonym kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym lub podpisem osobistym osoby uprawnionej. Poza tym świadectwo charakterystyki energetycznej budynku ma zostać uzupełnione o oświadczenie osoby, która sporządziła świadectwo, że dokument został wygenerowany z centralnego rejestru charakterystyki energetycznej budynków.

Tymczasem art. 13 ustawy, dotąd zobowiązujący do umieszczenia w ogłoszeniu lub reklamie o zbyciu lub wynajmie budynku lub jego części informacji o wartości wskaźnika rocznego zapotrzebowania na energię końcową, po noweli zostaje rozszerzony o wskaźniki rocznego zapotrzebowania na energię użytkową, energię końcową i nieodnawialną energię pierwotną, udział odnawialnych źródeł energii w rocznym zapotrzebowaniu na energię końcową oraz jednostkową wielkość emisji CO2.

Dotychczas obowiązek podawana w ogłoszeniach o zbyciu lub wynajmie budynku lub jego części informacji o wartości wskaźnika rocznego zapotrzebowania na energię końcową był niemal całkowicie ignorowany. Po nowelizacji sytuacja może ale nie musi ulec zmianie. Z treści art. 13 niezmiennie wynika, że w przypadku gdy świadectwo nie zostało jeszcze sporządzone, przedmiotowej informacji umieszczać nie trzeba, a za niedopełnienie tego obowiązku nikomu nie grożą żadne konsekwencje.

Nie jest prawdą, że świadectwa charakterystyki energetycznej do tej pory dotyczyły tylko budynków wybudowanych po 2009 roku, albo że obowiązywały wyłącznie na rynku pierwotnym. Natomiast dość istotną zmianą dotyczącą deweloperów mieszkaniowych jest wprowadzony obowiązek sporządzania i przekazywania nabywcy świadectwa dla konkretnego lokalu, a nie jak dotychczas dopuszczalność świadectwa dla całego budynku.

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl być może najważniejszą zmianą wprowadzaną do ustawy nowelizacją jest dopisanie w par. 41 (Przepisy karne) m.in. osoby sprzedającego lokum bez dopełnienia obowiązku przekazania świadectwa przy sporządzaniu aktu notarialnego umowy zbycia prawa własności albo spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu lub wynajmującego z pominięciem przekazania kopii świadectwa przy zawarciu umowy najmu.

Co bardzo istotne, rejent nie będzie mógł odmówić wykonania czynności aktu notarialnego przeniesienia własności lokum bez dołączenia świadectwa. W ustawie wskazano, że notariusz odnotuje w akcie notarialnym przekazanie nabywcy świadectwa charakterystyki energetycznej. W przypadku nieprzekazania nabywcy przedmiotowego dokumentu, notariusz pouczy stronę obowiązaną do jego przekazania o grożącej karze grzywny za niewykonanie tego obowiązku.

Kolejny, 42 paragraf ustawy komunikuje, że orzekanie w sprawach karnych będzie realizowane na podstawie przepisów Kodeksu wykroczeń, który w treści art. 24 par. 1 określa wymiar grzywny w przedziale od 20 do 5000 zł, chyba że ustawa stanowi inaczej. Tym razem inaczej nie stanowi, w związku z czym wiadomo, że grzywna nie musi wynieść dokładnie 5 tys. zł, jak bardzo często ostatnio było komunikowane w mediach,  ale nie więcej niż 5 tys. zł i nie mniej niż złotych 20.

Kolejnym osobliwym newsem, chętnie lansowanym w kilku opiniotwórczych portalach, było przypisywanie notariuszom roli instytucji wymierzającej wysokość grzywny oraz nawet jej inkasowanie za brak paszportu energetycznego przy akcie notarialnym przeniesienia własności nieruchomości. Pomijając milczeniem tego typu rewelacje, tylko dla porządku dodajmy, że w Polsce jedynym organem upoważnionym do wymierzania kary grzywny jest sąd, który czynność tę wykonuje na wniosek organów ścigania, a więc w tym przypadku policji lub prokuratora.

W tej sytuacji należy zadać pytanie, na ile realna jest sytuacja systemowego i powszechnego penetrowania przez funkcjonariuszy policji, i prokuratury osiedli mieszkaniowych, i zlokalizowanych tam mieszkań w poszukiwaniu lokali wynajmowanych bez obowiązkowego świadectwa charakterystyki energetycznej, albo wizytujących kolejne kancelarie notarialne, w celu weryfikacji aktów notarialnych przeniesienia własności nieruchomości, pod kątem ich zgodności z zapisem przepisów ustawy o charakterystyce energetycznej.

Wniosek? Ustawowa metodyka mobilizowania obywateli do respektowania przepisów ustawy o charakterystyce energetycznej budynków poprzez zagrożenie karą grzywny ma wszelkie predyspozycje do tego, by spalić na panewce. Już wkrótce okaże się, czy w tej sytuacji Polacy wykażą się obywatelską postawą i bez realnego przymusu podejmą trud przywrócenia świadectwom energetycznym należnej im rangi oraz dopasowania rodzimego prawa do wymogów unijnych w kwestii certyfikacji energetycznej nieruchomości mieszkaniowych.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Główni akcjonariusze TIM S.A. złożyli zapisy w ramach wezwania

Wrocław, Künzelsau. Najwięksi akcjonariusze i kluczowi menadżerowie TIM S.A. („Spółka”) posiadający łącznie ok. 42% ogólnej liczby akcji w kapitale zakładowym i ogólnej liczby głosów w Spółce, odpowiedzieli na wezwanie ogłoszone przez FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, spółkę należącą do Grupy Würth („Wzywający”) i złożyli zapisy po uzgodnionej z Wzywającym cenie 50,69 zł za akcję. Zapisy na sprzedaż akcji TIM S.A. będą przyjmowane do 4 lipca 2023 r.

Najwięksi akcjonariusze i kluczowi menadżerowie TIM S.A., w tym m.in. Krzysztof Folta (prezes zarządu i założyciel TIM S.A.), Krzysztof Wieczorkowski (przewodniczący rady nadzorczej TIM S.A.), Piotr Tokarczuk (dyrektor finansowy TIM S.A.), Maciej Posadzy (prezes zarządu 3LP S.A.), Piotr Nosal (CCO TIM S.A.), Ewa Folta oraz Jan Walulik złożyli zapisy w ramach wezwania po uzgodnionej cenie 50,69 zł za akcję.

Jeżeli w wyniku Wezwania przekroczony zostanie próg co najmniej 95%, Wzywający zamierza ogłosić przymusowy wykup akcji posiadanych przez akcjonariuszy mniejszościowych TIM S.A. Następnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, Wzywający zamierza wycofać Spółkę z obrotu na rynku regulowanym prowadzonym przez  Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.

Harmonogram wezwania na akcje TIM S.A.:

26 kwietnia 2023 Rozpoczęcie przyjmowania zapisów
4 lipca 2023 Zakończenie przyjmowania zapisów
7 lipca 2023 Przewidywany dzień transakcji nabycia akcji
12 lipca 2023 Przewidywany dzień rozliczenia transakcji nabycia akcji

Szczegóły dotyczące wezwania znajdują się pod adresem https://wezwanie-tim.pl

Inflacja w Polsce w kwietniu

W ujęciu rocznym ceny wzrosły o 14,7% wobec 16,1% w marcu. Kwietniowy odczyt jest nieco niższy niż konsensus rynkowy, głównie za sprawą niższego niż oczekiwano wzrostu cen żywności. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,7%. Kwietniowe dane o inflacji wpisują się w dotychczas oczekiwany przez nas scenariusz. Szczyt szerokiego CPI osiągnęliśmy w lutym, teraz czekamy na stopniowy spadek dynamik – ciągnięty jak na razie wyłącznie przez efekty statystyczne – wysoka baza (m.in. energia, paliwa).

Inflacja bazowa pozostaje wciąż wysoka. Uważam, że w tym miesiącu jeszcze przyspieszyła, przede wszystkim za sprawą szybko drożejących usług. Inflacja pozostaje dużym problemem. Brakuje przesłanek do obniżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Złoty wciąż zyskuje

Przełamanie poziomu 4,60 zł na parze EURPLN nie spowodowało zatrzymania dobrej passy złotego. To wcale nie znaczy, że przyszłotygodniowe dane nie wywrócą trendów na rynku walutowym do góry nogami.

Złoty pokazuje siłę

Kwiecień jest bardzo dobrym miesiącem dla złotego. Od mniej więcej 11 kwietnia rozpoczął się ruch umacniający złotego względem euro i od tego momentu trwa niemal nieprzerwanie. W rezultacie z poziomu 4,69 zł w ciągu tych przeszło dwóch tygodni znaleźliśmy się wczoraj poniżej 4,58 zł. Inwestorzy nie są do końca zgodni co do powodów tego ruchu. Z jednej strony jest to prawdopodobnie napływ kapitału z USA do Europy. Z drugiej jest to pewne uspokojenie w Europie. Temat rosyjskiej agresji na Ukrainę wbrew okropnościom, które tam się odbywają, trochę się rozmywa. Rynek coraz bardziej uczy się z tym żyć, co zmniejsza negatywny wpływ tych danych. Do tego dzisiaj najprawdopodobniej zobaczymy spadek tempa wzrostu cen. Nie znaczy to wcale, że za tydzień w wyniku decyzji FED i EBC zobaczymy odwrót tego trendu.

Niejednoznaczne dane z USA

Wczorajszy pakiet danych z USA pokazał z jednej strony słabszy od oczekiwań annualizowany wskaźnik PKB. Pokazuje to, że gospodarka przeżywa jednak problem. Z drugiej strony rynek pracy, patrząc na spadającą liczbę zasiłków dla bezrobotnych, ma się przyzwoicie. Do tego należy dodać jeszcze słabszy indeks podpisanych umów domów. Co ciekawe, inwestorzy uznali to za dobre dane i kupowali dolara. Był to jednak raczej pretekst do korekty na korzyść dolara spowodowany ostatnimi osłabieniami. W przyszłym tygodniu najprawdopodobniej dojdzie do podwyżek stóp procentowych w USA, więc może część tego ruchu przypada na inwestorów, którzy przygotowują się na ostatnią chwilę do tej decyzji.

Turcja utrzymuje eksperyment

Od listopada w Turcji udało się gwałtownie ograniczyć wzrost cen. Teraz wynosi on już „zaledwie” 50% wobec 80% jeszcze kilka miesięcy temu. Problem w tym, że głównym ograniczeniem wzrostu cen nie jest jak w większości państw polityka monetarna. Stopy procentowe znajdują się bowiem na kuriozalnym dla tej inflacji poziomie 8,5% i nie zostały zmienione. Bank Turcji niezależny jest co prawda tylko z nazwy, ale warto zwrócić uwagę, że jest on w trakcie cyklu obniżek stóp procentowych. Jeszcze w 2021 roku zarówno inflacja, jak i stopy procentowe były na zbliżonym poziomie tuż poniżej 20%. Od tego czasu rozpoczęto obniżki stóp w ramach wytycznych płynących od prezydenta. Teraz głównym ograniczeniem cen jest bieda, która powoduje, że społeczeństwo powoli nie jest w stanie płacić tych cen.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

10:00 – Polska – inflacja,
11:00 – strefa euro – PKB,
14:00 – Niemcy – inflacja,
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Meta odbija się od dna – reklama kluczowym czynnikiem napędzającym przychody

Po trzech kwartałach ujemnego wzrostu przychodów, Meta odbija się od dna, ze wzrostem przychodów o 2,6 proc. za kwartał, sięgając poziomu 28,6 miliarda dolarów. Z akcjami, które wzrosły już o ponad 70 proc. od początku roku, przy raporcie nie było marginesu błędu, a Meta go dostarczyła. Firma wykazuje wyraźną dyscyplinę kosztową, a patrząc na jej dobrze wyglądającą podstawową działalność, inwestorzy, którzy kupili te akcje pod koniec 2022 roku – będą się cieszyć.

Odbicie w przychodach z reklam może świadczyć o tym, że spowolnienie budżetów korporacyjnych zaczyna się poprawiać – Alphabet również pobił wczoraj szacowane wyniki. Przychody reklamowe Meta wyniosły 28,1 mld dolarów, co oznacza wzrost o 4,1 proc. rok do roku i jest znacznie lepszym rezultatem od spodziewanych 26,7 mld dolarów.

Mark Zuckerberg nazwał ten rok “rokiem efektywności” dla Meta, wraz z ograniczeniem wydatków i zmniejszeniem zatrudnienia. Jednak jego Metaverse push Reality Labs, stracił kolejne 3,99 miliarda dolarów przez kwartał, co było gorsze niż oczekiwano, i niestety, wygląda na to że te straty w najbliższym czasie będą dalej rosły.

Kluczową informacją dla inwestorów była silna prognoza na przyszłość, pokazująca, że ten wynik nie był jednorazowy i że rok 2023 zapowiada się dla Mety znacznie lepiej. Gigant mediów społecznościowych spodziewa się przychodów w przedziale 29,5 mld USD – 32 mld dolarów.

Josh Gilbert, analityk rynkowy eToro

Allianz Trade: Rekordowo dużo niewypłacalności polskich małych firm, (jak na razie) odporność tych większych

Z miesiąca na miesiąc I kwartału rosła rekordowa liczba niewypłacalności polskich firm – w marcu było ich aż 421!
Wzrost ich liczby rok do roku po I kwartale wyniósł +136%

Choć zima była łagodna, przepływy finansowe wielu polskich przedsiębiorstw były skute lodem – efektem jest rekordowa liczba niewypłacalności w I kwartale 2023. Specyfika Polski, jak i naszego regionu to nie problemy firm dużych, ale małych i średnich przedsiębiorstw, zazwyczaj rodzinnych biznesów. Na jaką skalę, w jakich branżach, dlaczego tak się dzieje próbuje odpowiedzieć Allianz Trade, który niedawno prezentował raport o rosnącej światowej skali niewypłacalności.

  • Zaskakująco wysokie tempo wzrostu liczby niewypłacalności +136% r/r Nawet na tle ubiegłego roku, trzeciego już z kolei roku utrudnień w biznesie i towarzyszących im niewypłacalności, aż o tyle wzrosła dynamika problemów firm wyrażona liczbą ich niewypłacalności (1083 vs 459 przed rokiem)
  • Niewypłacalne są głównie firmy małe, najmniejsze – o obrotach poniżej 5 a nawet 2 mln złotych. Tylko około 10% spośród niewypłacalnych firm miało obroty rzędu kilku-kilkunastu milionów złotych. Bardzo rzadko zdarzają się firmy większe – w samym marcu spośród 421 firm (nowy rekord liczby oficjalnych niewypłacalności firm w Polsce w skali miesiąca) było tylko sześć firm o obrotach kilkudziesięciu milionów złotych i więcej, w tym tylko dwie o obrotach ponad sto milionów złotych
  • Niewypłacalne sektory – nie ma już tych bezpiecznych, o czym świadczy wzrost w minionym kwartale liczby firm z problemami zarówno w transporcie, jak i w hurcie. Obydwa te sektory notowały w ciągu ubiegłego roku stosunkowo mniejszy przyrost niewypłacalności niż produkcja, usługi lub budownictwo (to zwłaszcza w I połowie ub. roku)
  • Produkcja rolna – arena spektakularnej liczby niewypłacalności. W samym marcu opublikowano informacje o niewypłacalności 44 producentów rolnych (nie przetwórców żywności) – 80% z nich prowadziło chów i hodowlę zwierząt, pozostali to produkcja roślinna. Na tym tle 7 niewypłacalnych przetwórców żywności nie robi wrażenia – widać, gdzie jest największy problem – przetwórcy, zwłaszcza ci więksi radzą sobie stosunkowo dobrze
  • Dlaczego upadają firmy MSP, a te większe –radzą sobie stosunkowo dobrze, a nawet… wykorzystują ten czas na rozwój, zwiększanie efektywności i rentowności oraz przejęcia?

upoadłości firm

Nie ma bezpiecznych branż – casus transportu i handlu

Jak tłumaczy Sławomir Bąk, członek zarządu Allianz Trade w Polsce ds. oceny ryzyka: „Należało się tego spodziewać, gdyż niewypłacalności nie są w pierwszym rzędzie efektem jakichś szczególnych dekoniunktur dla poszczególnych sektorów, tylko ogólnej makroekonomicznej sytuacji rynkowej, uderzającej we wszystkich tak samo. Stąd różne sektory w różnym momencie, ale doświadczają takiej samej skali problemów. W dalszej dopiero kolejności znaczenie ma specyfika branż, np. – spadek popytu najpierw uderza w detal, a dopiero z czasem w hurt; transport podobnie – woził dla innych sektorów w czasie „po pandemicznego” odbicia w I kwartale ub. roku, miał dobre wyniki, z czasem zaczął doświadczać zarówno spadku przewozów w ślad za chłodzeniem na rynku, jak i w efekcie sankcji na Rosję i Białoruś – odcięcia od rynków wschodnich”

Tylko w marcu ogłoszono niewypłacalność 45 firm transportu towarów, pojawiają się też niewypłacalne firmy kurierskie (koniec pandemii i koniunktury na sprzedaż internetową?). W transporcie dodatkowo oprócz czynników makroekonomicznych (jak pw. wysoki koszt obsługi finansowania i problem z jego dostępnością) mamy prawdziwą kumulację branżowych czynników „co może pójść źle”

– wysokie koszty (i paliwa, i koszty związane ze wspólnotowym Pakietem Mobilności),

– gorsza koniunktura – przy blokadzie przewozów na wschód, dodatkowo duża konkurencja firm stamtąd na naszym i zachodnim rynku (wiele firm transportowych z kapitałem np. litewskim czy ukraińskim a nawet… rosyjskim otwiera bazy w Polsce)

– gorsza moralność płatnicza, kondycja firm, które zamawiają przewozy

Z kolei handel – w samym marcu niewypłacalnych było aż 80 firm, w tym 30 hurtowni. To unaocznia, jak przyspieszyła koncentracja w handlu i znikanie niezależnych placówek – omijająca może co najwyżej małe miejscowości, a raczej wsie… Dodatkowo – warto zauważyć iż 11 upadłości dotyczyło firm sprzedaży wysyłkowej – po pandemiczna dekoniunktura (a raczej spadek popytu na elektronikę, wyposażenie mieszkań i inne dobra trwałe, odzież i obuwie – coraz częściej kupowane w tym kanale)?

Dlaczego upadają firmy MSP? Finansowanie jako podstawowy bieżący problem, a długofalowo – utrata konkurencyjności kosztowej

Finansowanie, koniec taniego pieniądza – to bardzo ważny, jeśli nie kluczowy aspekt sytuacji wielu firm. Dlaczego? Dotychczas firmy korzystały z kredytu przy stopach bliskich zeru, firmy płaciły de facto marże banku (i tak niską, gdyż banki mocno ze sobą konkurowały mając duże nadwyżki gotówki w bilansach). Obecnie uwzględniając stopy NBP plus już dużo mniej konkurencyjne marże banków, kredytobiorcy ponoszą 9% a nawet 10% koszty pieniądza. Ile jest branż, które stać na ponoszenie takich kosztów finansowania?

Polski sektor MSP generalnie mało inwestuje, jeśli już to odtworzeniowo – inwestycje w Polsce realizują firmy duże, często międzynarodowe, a z lokalnych firm – z reguły te średnie, z ambicjami na rozwój. Dlaczego sektor MSP nie tylko nie inwestował, ale był uzależniony od zewnętrznego finansowania w prowadzeniu bieżącej działalności? De facto zewnętrznym finansowaniem rolował swoje zobowiązania z bieżącej działalności? – ocenia Sławomir Bąk. – Nie jest to dziwne, jeśli weźmie się pod uwagę, iż wydajność nie rosła w ostatnich latach tak szybko jak inne koszty, w tym pracy. Żeby małe firmy mogły zwiększać finansowanie własne, muszą zdecydowanie więcej zarabiać. Zazwyczaj jest to możliwe, gdy są liderem pod względem innowacyjnym czy kosztowym. Liderem kosztowym mogły być kiedyś, gdy koszty pracy były nie tylko niższe, ale część z nich była o rząd wielkości mniejsza przy powszechności zatrudniania czy rozliczania pracowników „na czarno”. Ta sytuacja to już historia, nie wróci era niskich lub bardzo niskich kosztów pracy.

Duzi dzięki kryzysowi będą… więksi

Paradoksalnie duże firmy w obecnej sytuacji wzmacniają się, umacniają swoją rynkową i finansową pozycję. Przejmują kierunki ekspansji porzucone przez małe firmy, których nie stać na ich kontynuację. Duże firmy mają też dużą siłę cenową – nie tylko gwarantują sobie długofalowo lepsze ceny dostaw surowców i komponentów, ale też są w stanie narzucić odbiorcom, nawet sieciom handlowym ceny swoich produktów urealnione o wzrost cen i kosztów (ze względu nie tylko na skalę sprzedaży, ale i też np. bogate portfolio marek produktów – a tym samym nie zastępowalność całej palety swoich produktów, dostarczanych razem). Ich marże nie są więc zagrożone, a nawet nierzadko udaje się je podnieść.upoadłości firmupoadłości firm

Polska na celowniku hakerów

  • Średnia światowa liczba ataków wzrosła w IQ2023 o 7% (1248)
  • Polska zbliża się już do światowej średniej. Rodzime przedsiębiorstwa, administracja oraz instytucje pozarządowe atakowane są przeciętnie 1129 razy w tygodniu, co stanowi niemal 30-proc. wzrost r/r.
  • Głównym celem jest nadal sektor edukacji i badań, który na całym świecie odnotowuje 2507 ataków (+15%)

Hakerzy coraz częściej atakują. Średnia tygodniowa liczba ataków wzrosła na świecie o 7 proc. w pierwszym kwartale br. W Polsce odnotowano aż 28-proc. wzrost, a przeciętna polska organizacja atakowana była 1129 razy – wynika z najnowszych danych firmy Check Point Software. Najbardziej zagrożony jest sektor edukacji i badań, który doświadczył przeszło 2,5 tys. prób ataków w skali tygodnia.

Cyberprzestępcy nie odpuszczają przedsiębiorstwom i organizacjom na całym świecie. Średnia światowa liczba ataków wzrosła o 7 proc. (1248 ataków tygodniowo). Polska zbliża się już do światowej średniej. Rodzime przedsiębiorstwa, administracja oraz instytucje pozarządowe atakowane są przeciętnie 1129 razy w tygodniu, co stanowi niemal 30-proc. wzrost r/r. Na wynik ten bez wątpienia mają wpływ działania prorosyjskich haktywistów oraz pozycja Polski w konflikcie rosyjsko-ukraińskim. Ataków z pewnością nie ubędzie – na początku kwietnia było ich już 1286, najwięcej w 2023 roku.

Głównym celem ataków jest nadal sektor edukacji i badań, który na całym świecie odnotowuje 2507 ataków, co stanowi 15 proc. wzrost w stosunku do pierwszego kwartału 2022 r. Drugim najczęściej atakowanym – ze średnią 1725 ataków tygodniowo – okazał się sektor rządowo-wojskowy (+4 proc.). Znacznego przyrostu ataków doświadczył również sektor opieki zdrowotnej – średnia 1684 ataków tygodniowo, oznacza znaczny wzrost o 22 proc., jednak najbardziej znacząca zmiana nastąpiła w sektorze handlu detalicznego i hurtowego, który odnotował najwyższy wzrost rok do roku o 49%, z 1079 atakami tygodniowo.WykresW pierwszym kwartale 2023 r. mniej więcej 1 na 31 organizacji na całym świecie co tydzień doświadczała ataku ransomware, czyli takiego w którym cyberprzestępcy szyfrują zasoby cyfrowe przedsiębiorstw i oczekują okupu za odzyskanie do nich dostępu. Sytuacja jest stabilna, bowiem eksperci firmy Check Point mówią o zaledwie 1-proc. wzroście w porównaniu z analogicznym okresem w 2022 r. W Europie statystyki mówią z kolei o 1 na 43 organizacje, która doświadczyła tego typu ataku. Ataki ransomware najczęściej dotyczą sektora rządowo-wojskowego, finansowego oraz edukacji i badań.

Sektor Zaatakowane organizacje (Średnia tygodniowa)
Rząd/Wojsko 1 z 20
Finanse/Bankowość 1 z 25
Edukacja/Badania 1 z 26
ISP/MSP 1 z 27
Opieka zdrowotna 1 z 27
SI/VAR/dystrybutor 1 z 31
Narzędzia 1 z 32
Konsultant 1 z 33
Komunikacja 1 z 33
Ubezpieczenia/prawny 1 z 40

Pozytywną wiadomością jest wzrost świadomości zagrożeń i konsekwencji cyberataków, o czym świadczy wprowadzanie nowych przepisów. W Stanach Zjednoczonych przepisy dotyczące cyberbezpieczeństwa zostały niedawno zmienione, a organy regulacyjne rozważają obecnie propozycje mające na celu poprawę zgłaszania incydentów, ujawniania informacji, nadzoru i modernizacji przestarzałych przepisów. Proponowane zmiany, które mają zostać wdrożone jeszcze w tym roku, wymagałyby od firm aktualizacji programów zgodności z cyberbezpieczeństwem, obejmujących takie obszary, jak ład korporacyjny, wymagania dotyczące powiadamiania i raportowania, a także zarządzanie aktywami i bezpieczeństwo.

Podobne zmiany dotyczą Unii Europejskiej. Dyrektywa NIS2 powinna przebudować europejski schemat infrastruktury krytycznej i cyfrowej – zwiększy wymagania w sferze cyberbezpieczeństwa i rozszerzy zakres podmiotów zobowiązanych do ich stosowania. NIS2 obejmie wszystkie średnie i duże podmioty działające w sektorach, których dotyczy regulacja – m.in. energetyki, transportu, telekomunikacji, dostawców danych, platformy mediów społecznościowych i dostawców centrów danych i ochrony zdrowia.