Złoty wreszcie złapał wiatr w żagle. EUR/PLN zszedł w okolice 4,39 zł, a USD/PLN do ok. 3,90 zł, bo na korzyść PLN zagrały jednocześnie słabszy dolar, tąpnięcie cen ropy i uspokojenie sytuacji wokół NBP. Czy to trwały zwrot, czy tylko przerwa w przecenie? Odpowiedzi poszukamy na dzisiejszej konferencji prezesa Glapińskiego, a jutro w decyzji S&P w sprawie ratingu Polski.
Wall Street świętuje polityczny pat
Według amerykańskich mediów po wtorkowych wyborach Demokraci przejmą bezpieczną kontrolę nad Izbą Reprezentantów i Senatem. Inwestorzy nie przestraszyli się zmiany układu sił – wręcz przeciwnie. Dow Jones wystrzelił w środę o ok. 3% i zaliczył najlepszą sesję w tym roku, a S&P 500 i Nasdaq dorzuciły po blisko 2%. Rynek kupił prostą tezę: Biały Dom i Kongres w rękach różnych partii to mniej przestrzeni na rewolucje podatkowe i budżetowe, a taki pat zwykle giełdom nie szkodził. „Zielony” stracił, a kurs EUR/USD wspiął się w rejon 1,1275 $, po czym zawrócił. Tym samym rośnie znaczenie tego poziomu w roli oporu przed dalszymi zwyżkami (stanowi on górne ograniczenie lokalnej konsolidacji, w której eurodolar znajduje się od końca września). Jednak technicznie na wykresie można też powoli rozważać szansę na realizację formacji podwójnego dna, która mogłaby wyprowadzić kurs przynajmniej do obszaru 1,136–1,141 $. Tego typu układ został na tej parze rozegrany już dwukrotnie w tym roku, ale poprzednio ostatecznie to zawsze dolar wracał do ofensywy. Warto też pamiętać, że nowy Kongres rozpocznie pracę dopiero w styczniu. Rynki jak zwykle starają się zdyskontować przyszłość? Nowy impuls już jutro w postaci najnowszych danych z amerykańskiego rynku pracy.
Baryłka pod 95 $
Jeszcze mocniej zareagowała ropa. Brent stracił w środę 8,7% i zakończył dzień na poziomie 94,62 $, najniższym od końca sierpnia, notując czwartą spadkową sesję z rzędu. Według źródeł z regionu Zatoki Perskiej Kongres kontrolowany przez Demokratów zwiększy presję na administrację Trumpa, by szukała porozumienia z Iranem, co zmniejsza ryzyko pełnoskalowej eskalacji. Teheran studzi jednak nadzieje, przypominając, że w kluczowych kwestiach strony wciąż dzieli wiele. Dla złotego to i tak dobra wiadomość, bo tańsza ropa oznacza mniejszą presję inflacyjną, a lepsze nastroje sprzyjają walutom rynków wschodzących.
Europa wciąż zacieśnia
Szok energetyczny wciąż spędza sen z powiek europejskim bankierom centralnym. Bank Anglii podniósł dziś stopę procentową o 25 pkt bazowych, do 4%, pierwszy raz od 2023 r. Za decyzją głosowało ośmiu członków, a jeden opowiadał się nawet za podwyżką o 50 pkt bazowych. Prezes Andrew Bailey studził oczekiwania, przekonując, że nie jest to początek długiej serii podwyżek. Jednocześnie przyznał, że bez rozwiązania konfliktu na Bliskim Wschodzie kolejny ruch w górę jest dość prawdopodobny. Rynek oczekiwał podwyżki, a jednak odebrał ją jastrzębio, co odznaczyło się umocnieniem funta bezpośrednio po publikacji komunikatu. Kurs GBP/USD zawrócił z 1,344 $, a kurs GBP/PLN dociera znowu do 5,27 zł. Rano Norges Bank pozostawił stopy na poziomie 4,50% po wrześniowej podwyżce, a inwestorzy zastanawiają się, czy kolejny krok przyjdzie w grudniu. Dla złotego to istotne tło. Skoro BoE, EBC i Fed w tym roku podnosiły stopy, a RPP pozostaje w trybie wyczekiwania, przewaga oprocentowania PLN systematycznie się kurczy.
NBP odblokowany, projekcja niepokoi
Krajowe ryzyka również nieco przygasły. We wtorek premier kontrasygnował cztery nominacje do zarządu NBP i odesłał dokumenty prezydentowi, oddalając (przynajmniej na razie) groźbę paraliżu banku centralnego. Wielokrotnie w moich analizach podkreślałem ryzyko, jakie niósłby za sobą brak minimalnej ustawowej liczby członków zarządu NBP. Dlatego z satysfakcją przyjąłem tę decyzję premiera. W środę RPP zgodnie z oczekiwaniami pozostawiła stopy bez zmian, z referencyjną na poziomie 3,75%. Więcej do myślenia daje nowa projekcja NBP. Przedział inflacji na 2027 r. podskoczył do 3,1–5,3% wobec 1,5–4% w lipcu. Październikowy spadek inflacji do 3,5% r/r zawdzięczamy w dużej mierze tańszemu paliwu po powrocie programu „Ceny Paliwa Niżej”, który na razie ustanowiony jest tylko do końca roku. Moim zdaniem dyskusja o podwyżkach w Polsce wróci dopiero, jeśli ceny surowców i paliw znowu pójdą w górę, a politycy nie zdecydują się na kolejną odsłonę CPN. W innym wypadku wciąż brakuje wystarczających danych o rozlewaniu się inflacji po różnych obszarach gospodarki, czy sygnałów o tzw. efekcie drugiej rundy. Inwestorzy skupili się jednak na podwyższonych projekcjach inflacyjnych, co pomogło złotemu w umocnieniu. Jeżeli prezes Glapiński dziś w trakcie konferencji zasygnalizuje gotowość do podwyżek, złoty zyska kolejny argument. Jeżeli jednak postawi na cierpliwość, odbicie PLN może okazać się krótsze, niż chciałby rynek. A w piątek jeszcze decyzja S&P o ratingu Polski, więc ten tydzień jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.



