Rekordowy początek roku Develii – w I kwartale 2024 r. sprzedała 1038 lokali

Develia sprzedała 1038 mieszkań w I kwartale br. na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych, co oznacza wzrost o 95% w stosunku do I kwartału 2023 r. Spółka przekazała 598 mieszkań.

Develia na koniec marca br. miała również zawarte 417 umowy rezerwacyjne, których znaczna część zostanie przekształcona w umowy deweloperskie w najbliższym okresie – na koniec 2023 r. było ich 572.

W I kwartale br. deweloper sprzedał 1038 mieszkań w porównaniu do 533 w I kwartale 2023 r., co oznacza wzrost o 95%.

– Mamy za sobą bardzo dobry początek roku – w I kwartale osiągnęliśmy rekordowe kwartalne wyniki sprzedaży. Istotny wpływ na ten rezultat miała wysoka liczba rezerwacji, związana z zakończeniem programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, z jaką zamknęliśmy ubiegły rok. Wiele z tych umów rezerwacyjnych przekształciło się w umowy deweloperskie w pierwszym kwartale 2024 r. – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Pomimo zakończenia programu wsparcia kredytobiorców popyt nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Choć w skali całego kraju podaż mieszkań w ostatnich miesiącach wzrosła, to na największych rynkach, takich jak Warszawa czy Kraków, nadal liczba mieszkań dostępnych na rynku jest niewystarczająca, by odpowiedzieć na aktualne zapotrzebowanie nabywców. Wyniki kwartalne oraz aktualna sytuacja rynkowa, dają nam komfort w kontekście realizacji celu sprzedaży mieszkań na poziomie 2900-3100 mieszkań – dodaje Andrzej Oślizło.

W okresie styczeń – marzec 2023 r. najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach Aleje Praskie i Bemowo Vita w Warszawie, City Vibe w Krakowie i Przemyska Vita w Gdańsku. W I kwartale br. Develia sprzedała też 30 lokale w projektach Lizbońska na Saskiej Kępie oraz Ursynów #22 w Warszawie, realizowanych we współpracy joint venture z deweloperem Grupo Lar.

Stopy procentowe bez zmian, ale czy na pewno do końca roku?

Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe w Polsce pozostały bez zmian i wszystko wskazuje na to, że stopy w tym roku pozostaną na takim samym poziomie do końca tego roku. Co ciekawe ma to miejsce w momencie, kiedy inflacja spada wyraźnie poniżej celu, a realna stopa procentowa jest największa od lat. Czy faktycznie kredytobiorcy nie mają szansy na niższe oprocentowanie w tym roku?

Główna stopa procentowa pozostała bez zmian na poziomie 5,75%. W zasadzie nikt nie oczekiwał, że może dojść do takiej zmiany, nawet przy spadku inflacji do poziomu 1,9%, wyraźnie poniżej 2,5% celu oraz do najniższego poziomu od początku 2019 roku. Oczywiście warto pamiętać, że ostatni niski odczyt to efekt bardzo wysokiej bazy z zeszłego roku, a efekt ten będzie się zmniejszał w kolejnych miesiącach. Co więcej, od 1 kwietnia powróciła 5% stawka VAT na żywność, a od połowy roku najprawdopodobniej czekają nas podwyżki cen energii, co wpłynie najmocniej na odbicie inflacji. Z drugiej strony rezygnacja z wszelkiego rodzaju tarcz inflacyjnych przybliży nas szybciej do celu inflacyjnego, gdyż “baza” cenowa w tym roku pozwoli na spadek cen do celu w roku przyszłym, co jest potwierdzone przez marcowe projekcje NBP. Co więcej, uwzględniając kontynuację tarcz, inflacja nie znalazłaby się w celu do końca 2026 roku. Wobec tego nieco wyższa inflacja teraz może nas przybliżyć do cięcia stóp procentowych w przyszłym roku. Czy jest jednak szansa na to, że obniżki ujrzymy w tym roku?

Pojawia się spekulacja, że w przypadku utrzymania inflacji w celu do połowy tego roku, RPP mogłaby zdecydować się na cięcie stóp procentowych w czerwcu. Taki ruch miałby być również uzasadniony cięciem stóp procentowych ze strony EBC czy Fed. W tym momencie cięcia ze strony tych banków nie są jednak takie pewne. Wydaje się, że najwcześniejszym możliwym terminem cięcia stóp procentowych będzie przełom III i IV kwartału. Jeśli inflacja nie wzrośnie mocno, ceny paliw pozostaną stabilne, to otworzy się droga do obniżek. Do tego momentu powinniśmy również obserwować wciąż mocnego złotego, który pozwoli na to, żeby dalej ograniczać inflację importową, również tej związanej z ostatnimi wysokimi cenami ropy naftowej.

Po dzisiejszej decyzji złoty pozostaje stabilny i za dolara płacimy nieco powyżej 3,95 zł, za euro poniżej 4,30 zł, za funta blisko 5,00 zł, natomiast za franka płacimy jedynie 4,36 zł, co jest związane z rosnącymi szansami na cięcie stóp procentowych ze strony Szwajcarskiego Banku Narodowego w czerwcu.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Obniżki stóp procentowych coraz bardziej odległe

Stopy procentowe w Polsce pozostały – zgodnie z oczekiwaniami rynku – na niezmienionych poziomach.

Komunikat po posiedzeniu RPP również nie zaskoczył. Delikatnie inaczej rozłożone akcenty.
W kwestiach dotyczących inflacji, jej determinantów oraz „proinflacyjnej” drugiej połowy roku (zniesienie osłon) komunikat jest właściwie bliźniaczo podobny do tego marcowego.

Obniżki stóp procentowych w tym roku wydają się być coraz bardziej odległe. Jutro o 15:00 konferencja Prezesa NBP i być może wtedy dowiemy się czegoś więcej.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Lokum Deweloper prezentuje wyniki sprzedaży za I kwartał 2024 r.

Działająca głównie we Wrocławiu Grupa Lokum Deweloper w I kwartale br. odnotowała znaczny spadek sprzedaży, zawierając 70 umów przedwstępnych i deweloperskich (-55% r/r, -53% kw./kw.). Do końca marca klientom przekazano 138 lokali.

Lokum Deweloper, oferujący mieszkania o podwyższonym standardzie, w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2024 r. objął umowami przedwstępnymi lub deweloperskimi 60 lokali we Wrocławiu oraz 10 w Krakowie. Ostatniego dnia marca Grupa miała podpisanych 15 umów rezerwacyjnych, o 79% mniej niż w tym samym czasie rok wcześniej.

W I kwartale br. Lokum Deweloper przekazał klientom łącznie 138 lokali (+30% r/r): 116 na rynku wrocławskim oraz 22 w Krakowie.

W pierwszym kwartale tego roku zanotowaliśmy duży spadek sprzedaży w wysokości 55% r/r oraz 53% kw/kw. Wynik ten jest zgodny z naszymi przewidywaniami. Z uwagi na przedłużające się oczekiwania na uzyskanie nowych pozwoleń na budowę nasza oferta jest dziś skromna, a szybkie jej poszerzenie nie wydaje się prawdopodobne. Mamy nadzieję na uruchomienie nowego projektu dopiero pod koniec roku. Niestety skutkuje to tym, że w jeszcze większym stopniu musimy koncentrować naszą uwagę na dostosowaniu cen i tempa sprzedaży do wielkości aktualnie posiadanej oferty. Problem ten dotyka wielu deweloperów, szczególnie średniej i mniejszej wielkości. Zapewne, gdyby urzędy pracowałyby sprawniej, ceny mieszkań byłyby niższe, gdyż w mniejszym stopniu stałe koszty działalności miałyby na nie wpływ. W tym roku oczekujemy sprzedaży ok. 350 lokali, czyli o połowę mniej, niż w zeszłym roku, przy niewiele niższym zatrudnieniu i dużych kosztach stałych spółki związanych z przygotowaniem nowych inwestycji mówi Bartosz Kuźniar, prezes Lokum Deweloper.

Z końcem I kwartału Grupa miała w ofercie 372 lokale, z czego 223 gotowe do odbioru. W budowie były w tym czasie 584 lokale we Wrocławiu.

EY: Rośnie rola GenAI, ale firmy preferują stopniowe wdrożenie

Najnowsze badanie EY – Reimagining Industry Futures Study 2024 – potwierdza rosnącą rolę generatywnej sztucznej inteligencji w biznesie. W tę technologię inwestuje już 43% ankietowanych przedsiębiorstw na całym świecie, w tym w Polsce, zaś w ciągu roku planuje to zrobić kolejne 30%. Jednocześnie ponad jedna trzecia respondentów (38%) opowiada się za wyważonym i stopniowym podejściem do adopcji GenAI, aby wypracować odpowiednie sposoby działania m.in. w kwestii etycznego zarządzania danymi. Z badania EY wynika, że 73% firm chce lepiej zrozumieć koncepcję i przypadki użycia tego rozwiązania, a 69% musi dowiedzieć się więcej o zagrożeniach z nim związanych.

Inwestowanie w nowoczesne technologie jest już nie tylko odpowiedzią na konieczność większej cyfryzacji przedsiębiorstw w celu budowania ich konkurencyjności. Ponad połowa ankietowanych (56%) uważa, że nowe rozwiązania mogą odegrać istotną rolę w przyspieszeniu zrównoważonego rozwoju. Aż 81% firm wymienia ESG jako ważny czynnik przy inwestowaniu w technologie, co stanowi wzrost o 5 p.p. w porównaniu z raportem z 2023 roku. Jednocześnie trzech na czterech respondentów (75%) uważa, że potrzebuje lepszego zrozumienia, w jaki sposób różne nowoczesne rozwiązania mogą być łączone w celu tworzenia wartości i skuteczniejszego wykorzystania ich potencjału.

Inwestycje w nowe technologie

Obecnie największy odsetek firm inwestuje w analitykę i AI oraz robotykę z automatyką (63%). Jako trzecie rozwiązanie wskazano generatywną sztuczną inteligencję (43%), a tuż za nią uplasowało się przetwarzanie brzegowe (42%). Co ciekawe, GenAI w zeszłorocznej edycji badania w ogóle nie pojawiła się na liście najpopularniejszych technologii, więc jej debiut na podium jest tym bardziej godny odnotowania. Rozwój tego rozwiązania może jeszcze bardziej przyśpieszyć, gdyż niemal co trzecie ankietowane przedsiębiorstwo (30%) planuje zainwestować w ten obszar w ciągu najbliższych trzech lat.

Respondenci zamierzają również rozwijać sieci 5G (28% wskazań) oraz Internet Rzeczy (25%). Z kolei wśród technologii, które są odbierane jako nieistotne dla biznesu lub z którymi firmy nie wiążą swoich planów, znalazły się rzeczywistość rozszerzona/wirtualna (AR/VR) oraz blockchain – odpowiednio 40% i 39% odpowiedzi. Wraz z komputerami kwantowymi należą one do rozwiązań, w które obecnie inwestuje się najrzadziej – robi to jedynie co piąta organizacja (19%). Jako powód można wskazać dość wysoki próg wejścia związany z dużymi nakładami finansowymi oraz koniecznością posiadania wyspecjalizowanej kadry, która rozwinie daną technologię zgodnie z potrzebami przedsiębiorstwa.

– Jednym z najważniejszych trendów wyłaniających się z tegorocznego badania jest duża dynamika inwestycji w GenAI. Firmy upatrują w niej ogromną szansę na swoją transformację technologiczną. Wszystkie analizowane rozwiązania wiążą się z szeregiem strategicznych i praktycznych wyzwań dotyczących ich implementacji. Do głównych zaliczymy bezpieczeństwo i zarządzanie danymi. Bez właściwie wypracowanych mechanizmów działania i zapewnienia wysokiego poziomu cyberbepieczeństwa nawet największe inwestycje w nowoczesne technologie nie przyniosą spodziewanych efektów. Równie ważne jest skalowanie ich wykorzystania. Na razie większość firm znajduje się jedynie w fazie weryfikacji koncepcji lub pilotażu – komentuje Radosław Frańczak, Partner EY Polska, Lider obszaru Technology Consulting.

EY Rośnie rola GenAI, ale firmy preferują stopniowe wdrożenie

GenAI poprawi zarządzanie danymi

Generatywna sztuczna inteligencja szybko zyskuje na znaczeniu, co potwierdza jej status potencjalnie przełomowej technologii dla biznesu. Jednocześnie firmy podchodzą rozważnie do jej stosowania – najwięcej respondentów (38%) preferuje stopniową implementację. Wynika to z istnienia dużej luki w wiedzy, która utrudnia wykorzystanie pełnego potencjału GenAI. Przedsiębiorstwa chcą przede wszystkim lepiej zrozumieć przypadki wykorzystania tej technologii (73%) oraz poznać ryzyka z niej płynące (69%).

Respondenci zapytani o główny priorytet związany z rozwojem GenAI w ich organizacji, najczęściej wskazywali lepsze zarządzanie danymi w celu zwalczania zagrożeń związanych m.in. z dokładnością i etyką danych (46%). Jest to szczególnie istotne dla sektora usług finansowych, w którym odsetek odpowiedzi sięgnął 52%. Na drugim miejscu znalazło się wykorzystanie GenAI w ramach szerszej strategii technologicznej i łączenie różnych rozwiązań w celu zwiększenia wartości (41%). Jako trzecie zadanie pojawiło się budowanie lepszego zrozumienia tej technologii (40%).

– Przedstawiciele firm unikają hurraoptymizmu i są świadomi tego, że wdrożenie generatywne sztucznej inteligencji to długi proces. Im lepiej będzie zaplanowany i przeprowadzony, tym szansa na szybkie pojawienie się pierwszych pozytywnych efektów jest większa. Oprócz zwiększania wydajności i produktywności w organizacji, GenAI jest również katalizatorem transformacji. Wykorzystując jej możliwości, takie jak szybkie uczenie się, firmy mogą zwiększać poprawiać doświadczenia klientów oraz personalizować swoje produkty i usługi. Równie ważne będą zmiany wewnątrz organizacji, np. automatyzacja złożonych i kreatywnych zadań oraz odkrywanie nowych wzorców w dużej ilości danych – stwierdza Mateusz Mazur, Partner EY, lider zespołów Cloud Enablement oraz IT Advisory.

5G z potencjałem wzrostu

Z badania EY wynika, że w sieć 5G w perspektywie najbliższych trzech lat planuje zainwestować ponad połowa ankietowanych firm (52% wobec 57% rok wcześniej). Jednocześnie co piąty respondent (20%) stwierdził, że ta technologia nie dotyczy jego biznesu lub nie wiąże z nią swoich planów inwestycyjnych. Równocześnie przedsiębiorstwa są otwarte na różne modele pozyskania rozwiązań Internetu Rzeczy w oparciu o sieć 5G. Najbardziej popularny jest zakup łączności i aplikacji 5G za pośrednictwem pośrednika, takiego jak operator wirtualnej sieci komórkowej (MVNO). Z drugiej strony szeroki wachlarz opcji wdrażania IoT opartego na 5G może być źródłem frustracji, gdyż ponad połowa firm (53%) ma trudności z ustaleniem, który model jest dla nich najlepszy.

Integracja sieci 5G z istniejącą technologią i procesami pozostaje największym wewnętrznym wyzwaniem dla przedsiębiorstw. Słabe zrozumienie relacji 5G z innymi rozwiązaniami, takimi jak chmura obliczeniowa, ponownie znalazło się na drugim miejscu, a na trzecie wskoczyła natomiast ograniczona świadomość ekosystemu dostawców 5G (rok temu miejsce piąte), odzwierciedlając szersze wyzwania w tym obszarze.

– Sieć 5G to ogromna szansa na zwiększenie efektywności przy nieustannie rosnącej ilości pozyskiwanych danych. Jednocześnie rozwój tej technologii pociąga za sobą konieczność kontroli zagrożeń cybernetycznych i ochrony danych. Ważnym wyzwaniem jest także integracja 5G z rozwiązaniami AI i innymi nowoczesnymi technologiami, aby uzyskać efekt synergii i zwiększyć wartość płynącą z cyfrowej transformacji i pozyskiwanych danych. W tym wypadku ważną rolę do odegrania mają dostawcy technologii, aby nie tylko sprzedać swoje rozwiązania, ale przede wszystkim wypełnić lukę w wiedzy i wdrażać wartości wynikające z połączenia różnych rozwiązań – zauważa Tadeusz Kurdziel, manager w obszarze Technology Consulting, EY Polska.

O badaniu
Badanie Reimagining Industry Futures Study 2024 zostało przeprowadzone online w listopadzie 2023 r. wśród 1405 przedsiębiorców na całym świecie, w tym w Polsce.

Złoto z kolejnym historycznym rekordem 2300 USD. W PLN również rośnie. Czy zalśni jeszcze mocniej?

Temat rosnących cen złota zdecydowanie zdominował ostatnie dni. W okolicach północy testowane były kolejne rekordy, tym razem na poziomie okrągłych 2300 USD, które zostały już symbolicznie przekroczone. Z kolei w polskim złotym ceny także systematycznie się wspinają, a u dealerów za najbardziej popularną, 1-uncjową monetę, trzeba obecnie zapłacić ponad 9300 zł. Co może w najbliższym czasie mieć wpływ na jego kolejne zachowania? Komentuje Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex.

Warto wiedzieć, że wzrosty na złocie obserwujemy już od połowy lutego, natomiast w ostatnich dniach codziennie bije rekord wyceny. Choć złoto ma przed sobą w dłuższym horyzoncie bardzo dobre perspektywy, w krótkim terminie pewnym ostrzeżeniem może być właśnie spory rozgłos związany z jego notowaniami. Jak bowiem wiadomo, pieniądz lubi ciszę. Kto zatem przegapił ostatni ruch, będzie prawdopodobnie czekał teraz na jakąś korektę, na którą zrobiło się już obecnie nieco przestrzeni.

Wpływ na zachowanie tego aktywa ma m.in. amerykański bank centralny (Fed), który zasugerował rozpoczęcie cięcia stóp procentowych jeszcze w tym roku, a niższe koszty kredytu najczęściej są sprzyjające notowaniom metali szlachetnych. Co więcej, poza perspektywą ciecia stóp w USA dodatkowym wsparciem dla notowań złota są napięcia geopolityczne na świecie oraz nadal duże zakupy złota dokonywane przez banki centralne.

W kontekście najbliższych wydarzeń, które mają spore szanse dostarczyć jeszcze większej zmienności na złocie, już jutro inwestorzy poznają miesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy, który jest zdecydowanie najważniejszą publikacją tego tygodnia. W centrum zainteresowania będzie jak zawsze stopa bezrobocia oraz zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex.

Jeśli dane okazałyby się rozczarowujące, a więc jednocześnie zwiększyłyby presję na przyspieszenie obniżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, złoto miałoby prawo jeszcze bardziej zdynamizować dotychczasowe wzrosty. Odwrotna sytuacja miałaby oczywiście miejsce w przypadku danych lepszych od prognoz, które mogłyby się wówczas okazać impulsem inicjującym korektę cen kruszcu. Rynkowy konsensus zakłada, że stopa bezrobocia w USA pozostała w marcu bez zmian, a więc na poziomie 3,9%.

Brak sprawozdania i niezamknięcie ksiąg a skuteczność zgłoszenia do estońskiego CIT

Jednym z wymogów przejścia na ryczałt od dochodów spółek w trakcie roku podatkowego jest zamknięcie ksiąg rachunkowych i sporządzenie sprawozdania finansowego. Fiskus twierdził, że obowiązków tych spółka musi dokonać przed upływem terminu na złożenie zawiadomienia o wyborze estońskiego CIT. Jak się okazało – błędnie.

Zawiadomienie o wyborze formy opodatkowania

Zgodnie z art. 28j ust. 1 pkt 7 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, z opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek (tzw. estoński CIT) może skorzystać podatnik, który w tym celu złoży zawiadomienie o wyborze tej formy opodatkowania, według ustalonego wzoru, do właściwego naczelnika urzędu skarbowego w terminie do końca pierwszego miesiąca pierwszego roku podatkowego, w którym ma być opodatkowany ryczałtem. Dodatkowo, na mocy ust. 5, podatnik może wybrać opodatkowanie ryczałtem również przed upływem przyjętego przez niego roku podatkowego, jeżeli na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc opodatkowania ryczałtem zamknie księgi rachunkowe oraz sporządzi sprawozdanie finansowe zgodnie z przepisami o rachunkowości.

Sprawozdanie finansowe i zamknięcie ksiąg

Na tle tej ostatniej regulacji dochodziło do sporów pomiędzy przedsiębiorcami a fiskusem. Organy podatkowe stały na stanowisku, że jeśli spółka nie zamknie ksiąg rachunkowych i nie złoży sprawozdania finansowego w ustawowym terminie na złożenie zawiadomienia o wyborze opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek (formularz ZAW-RD), wówczas nie dokona skutecznej rejestracji do estońskiego CIT.

Tak było m.in. w przypadku spółki z o.o., która złożyła 30 czerwca 2022 r. zawiadomienie ZAW-RD, w którym wskazała przejście na estoński CIT od 1 lipca 2022 r. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej potwierdził, że spółka może dokonać wyboru opodatkowania ryczałtem w trakcie trwającego roku podatkowego. Jednak by tego skutecznie dokonać należy rozliczyć CIT za okres od początku roku do dnia poprzedzającego dzień przyjęcia nowej formy opodatkowania, i na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc opodatkowania ryczałtem zamknąć księgi rachunkowe oraz sporządzić sprawozdanie finansowe zgodnie z przepisami o rachunkowości. Dyrektor KIS powiadomił więc przedsiębiorcę, że nie udało mu się skutecznie wnieść zawiadomienia o wyborze estońskiego CIT, bo do tego konieczne było spełnienie ww. przesłanek z art. 28j ust. 5 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (interpretacja indywidualna z dnia 15 marca 2023 r., sygn. 0114-KDIP2-2.4010.40.2023.1.AS).

Co gorsza, z punktu widzenia podatników, z takim stanowiskiem organu podatkowego zgodził się sąd. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził, że spółka pozostaje w błędnym przekonaniu, że zamknięcia ksiąg i sporządzenia sprawozdania można dokonać w późniejszym terminie, po złożeniu zawiadomienia ZAW-RD, do czego miałyby uprawniać przepisy ustawy o rachunkowości. Zdaniem sądu, treść przepisu art. 28j ust. 5 ustawy o CIT jest na tyle jasna, że nie rodzi żadnych wątpliwości co do konieczności dopełnienia tych dwóch obowiązków w terminie na złożenie zawiadomienia ZAW-RD (wyrok z 29 sierpnia 2023 r., sygn. akt III SA/Wa 1335/23).

Interpretacja ministra finansów

Na początku roku głos w sporze przedsiębiorców z fiskusem zabrał minister finansów. W wydanej 25 stycznia 2024 r. interpretacji ogólnej zwrócił uwagę, że w art. 28j ust. 5 zawarte jest wyraźne odesłanie, że warunkiem skutecznego przejścia na estoński CIT jest zamknięcie ksiąg i sporządzenie sprawozdania na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc opodatkowania ryczałtem „zgodnie z przepisami o rachunkowości”. Dlatego też to ustawa o rachunkowości określa terminy na zamknięcie ksiąg i sporządzenie sprawozdania finansowego, a ustawa o CIT w tym przypadku określa tylko termin na złożenie zawiadomienia o wyborze opodatkowania ryczałtem.

Stosownie do przepisów ustawy o rachunkowości, zamknięcie ksiąg i sporządzenie sprawozdania finansowego powinno nastąpić najpóźniej w ciągu trzech miesięcy od dnia bilansowego. W przypadku podatników, którzy wybrali opodatkowanie ryczałtem przed upływem przyjętego prze siebie roku podatkowego, dzień bilansowy przypada na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc opodatkowania ryczałtem. Dlatego ów termin upływa z końcem trzeciego miesiąca pierwszego roku opodatkowania ryczałtem. Tak samo ustawa określa termin na sporządzenie sprawozdania finansowego za okres sprawozdawczy rozpoczynający się pierwszego dnia roku podatkowego poprzedzającego pierwszy rok opodatkowania ryczałtem, a kończący się ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc opodatkowania ryczałtem.

Minister finansów potwierdził więc, że spółka dokona skutecznego zgłoszenia do estońskiego CIT jeśli złoży zawiadomienie ZAW-RD i zamknie księgi rachunkowe oraz sporządzi sprawozdanie finansowe w ustawowych terminach. W przepisach nie ma bowiem wymogu, aby zamknięcie ksiąg i sporządzenie sprawozdania musiało nastąpić przed upływem terminu na złożenie zawiadomienia o wyborze opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Media społecznościowe w kampanii samorządowej: Trzaskowski królem Instagrama i Twittera, Korwin-Mikke mistrzem kontrowersji

W dzisiejszych czasach media społecznościowe odgrywają znaczącą rolę w komunikacji politycznej, umożliwiając politykom bezpośrednią interakcję z wyborcami. W najnowszym raporcie firmy doradczej PRCN sprawdzono, którzy z kandydatów na prezydentów miast wojewódzkich najlepiej radzą sobie na Instagramie oraz na platformie X (dawniej Twitter). Raport pokazuje, jak politycy wykorzystują platformy społecznościowe do promowania swoich idei, budowania wizerunku oraz angażowania się w dialog z obywatelami. Na jego podstawie wskazano top influencerów spośród kandydatów na prezydentów miast.

TOP Influencerzy wśród kandydatów na prezydentów miastInfluencerzy kandydatów na prezydentów miast

Na podstawie przeprowadzonych analiz można wskazać TOP Samorządowców w obydwu mediach internetowych.

Niewątpliwym faworytem pod względem aktywności medialnej wśród samorządowców jest Rafał Trzaskowski – aktualny prezydent Warszawy, jak i kandydat ubiegający się o reelekcję. Konto Rafała Trzaskowskiego na Instagramie gromadzi ponad 429 tysięcy obserwujących, na platformie X jest ich już niemal 850 tysięcy. Prezydent Warszawy wzbudza ogromne zainteresowanie użytkowników, nie tylko z miasta stołecznego, lecz także z całej Polski. Jego różnorodne aktywności, wpisy, publikowane posty wzbudzają emocje, są bardzo często szeroko komentowane, „lajkowane” i udostępniane. Medialna działalność Trzaskowskiego wykracza poza ramy samorządowe, czyniąc go także jednym z najpopularniejszych polityków na szczeblu państwowym.

Na wyróżnienie zarówno samorządowe, jak i krajowe zasługują również profile Janusza Korwin-Mikke i Aleksandry Dulkiewicz. Janusz Korwin-Mikke posiada 152 tysiące obserwujących na Instagramie i niemal 322 tysiące na X. Działania Janusza Korwin-Mikke w mediach społecznościowych wzbudzają ogromne emocje i kontrowersje wśród odbiorców.

Prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz – swoją systematyczną aktywnością w mediach społecznościowych wypracowała ponad 74 tys. obserwujących na platformie X oraz ponad 85 tysięcy obserwujących na Instagramie.

Mimo mniejszej ilości obserwujących od wyżej wymienionych polityków – wytrwałe, aktywne i systematyczne profile społecznościowe prowadzi prezydent Wrocławia – Jacek Sutryk. Kandydat na bieżąco publikuje aktualne i planowane działania związane z rozwojem Wrocławia.

Grupa Pracuj z rekordowymi wynikami w 2023 roku. Przychody wzrosły o 19%, a zysk netto o 14%

  • Skonsolidowane przychody Grupy Pracuj wzrosły w 2023 roku o 19% i sięgnęły 724,4 mln zł. Wzrost ten wynikał z konsolidacji niemieckiej grupy softgarden (przejętej w połowie 2022 roku), a także wyższych cen projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl, silnego odbicia na rynku ukraińskim oraz systematycznie rosnącej liczby klientów korzystających z usług oferowanych w modelu SaaS w Polsce i w Niemczech.
  • Skorygowana EBITDA[1] Grupy Pracuj w minionym roku wyniosła 330,4 mln zł, co oznacza wzrost o ponad 8% r/r. Skonsolidowany zysk netto wzrósł z kolei o ponad 14%, do 187,7 mln zł, pomimo negatywnego wpływu aktualizacji wartości godziwej udziałów w spółce Beamery Inc.
  • W samym czwartym kwartale 2023 roku przychody Grupy Pracuj wyniosły 173,5 mln zł (+12% r/r), skorygowana EBITDA sięgnęła 69,8 mln zł (+18% r/r), a zysk netto wyniósł 27,6 mln zł (+130% r/r).

– W 2023 roku Grupa Pracuj kontynuowała rozwój, osiągając bardzo dobre wyniki operacyjne i finansowe w wymagającym, zmiennym otoczeniu rynkowym. Serwis Pracuj.pl oferuje pracodawcom i kandydatom w Polsce nowe funkcjonalności, zapewniając bezkonkurencyjny na rynku poziom obsługi. To przekłada się na możliwość osiągania przez nas atrakcyjnego poziomu średniej ceny projektów rekrutacyjnych, co z nawiązką kompensuje mniejszą liczbę projektów zrealizowanych w 2023 roku. Liczba klientów aktywnie korzystających z rozwiązań Pracuj.pl wzrosła z kolei do rekordowego poziomu ponad 59 tysięcy, co jest dobrym prognostykiem na kolejne kwartały. Zgodnie z naszą strategią, rośnie udział przychodów z usług oferowanych w modelu Software as a Service, generowanych przez niemiecki softgarden i polskiego eRecruitera. W tym obszarze zanotowaliśmy 25% wzrost miesięcznych powtarzalnych przychodów (MRR), pomimo wymagającej sytuacji rynkowej. Z satysfakcją obserwujemy także, jak radzi sobie nasz ukraiński zespół, rozwijający serwis Robota.ua, który działając w obliczu nieustających wyzwań osiągnął kilkudziesięcioprocentowy wzrost przychodów i wypracował zysk – skomentował Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

– Stale inwestujemy w innowacje. Udoskonalamy funkcjonalności i interfejs użytkownika, dopasowując się do trendów w branży rekrutacyjnej i zarządzania talentami. Wprowadziliśmy szereg nowych narzędzi i algorytmów, które usprawniają procesy rekrutacyjne, automatyzują zadania i pomagają naszym klientom w budowaniu silniejszych i bardziej zróżnicowanych zespołów – dodał Przemysław Gacek.

Pracuj.pl umacnia wiodącą pozycję w Polsce

Łączne przychody Grupy Pracuj osiągnięte w 2023 roku na polskim rynku wyniosły 508,1 mln zł (wobec 508,6 mln zł w 2022 roku), natomiast zysk z działalności operacyjnej segmentu Polska wzrósł o 7,1% do 268,5 mln zł.

Liczba projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl w 2023 roku sięgnęła 491 tys. i była o 10,8% niższa niż w 2022 roku, kiedy to obserwowano popandemiczne ożywienie na rynku rekrutacyjnym. Średnia cena projektów rekrutacyjnych sprzedanych w minionym roku wzrosła z kolei o 9,6% do 898 zł, co z nawiązką skompensowało umiarkowany spadek wolumenu. Jednocześnie, do rekordowego poziomu ponad 59 tys. wzrosła liczba aktywnych klientów serwisu Pracuj.pl.

– W 2023 roku swoją premierę miała nowa odsłona Pracuj.pl – Pracuj 3.0. Rozwój serwisu oparty jest na danych oraz wykorzystaniu rozwiązań AI, co jest wartością dodaną zarówno dla użytkowników, jak i pracodawców. Algorytmy wspierają lepsze dopasowanie ofert pracy do umiejętności kandydatów. Dziś ponad połowa aplikacji kandydatów, składana w odpowiedzi na oferty w serwisie Pracuj.pl, jest wysyłana dzięki systemowi rekomendacji sztucznej inteligencji – wskazał Rafał Nachyna, dyrektor operacyjny Grupy Pracuj. – W minionym roku w serwisie Pracuj.pl została również odświeżona i przebudowana oferta produktowa. Zaoferowaliśmy klientom nowe, innowacyjne dodatki oraz rozbudowane pakiety dla wszystkich kanałów sprzedaży, które pozwalają nam między innymi osiągać wyższe średnie ceny projektów rekrutacyjnych – dodał Rafał Nachyna.

eRecruiter zdobywa nowych klientów i wchodzi w obszar post-hire

Systematycznie rośnie również liczba pracodawców korzystających z systemu eRecruiter wspierającego rekrutację, oferowanego przez Grupę Pracuj w modelu SaaS. Na koniec 2023 roku sięgnęła ona 1 970 firm, czyli o 8,5% więcej niż rok wcześniej.

– eRecruiter w 2023 roku podążał za trendami HR Tech SaaS i między innymi udostępnił klientom platformę HR Workflows, która umożliwia integrację wszystkich procesów HR w jednym miejscu, przez co wspiera ich automatyzację. Rozpoczęliśmy również sprzedaż modułu preboarding, poszerzając tym samym stopniowo obszar działania eRecruitera o usługi i moduły z zakresu post-hire – wskazał dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

softgarden rośnie w Niemczech

Rozwiązania onboardingowe zostały w minionym roku wdrożone także w niemieckim systemie softgarden, przejętym przez Grupę Pracuj w połowie 2022 roku. Na koniec 2023 roku z usług softgarden oferowanych w modelu SaaS aktywnie korzystało 1 630 firm, co oznacza przyrost o 13% w ciągu ostatniego roku.

Przychody Grupy Pracuj z rynku niemieckiego w 2023 roku wyniosły 174,6 mln zł, a zysk z działalności operacyjnej przekroczył 6 mln zł. W 2022 roku było to odpowiednio: 74 mln zł i 2,5 mln zł, przy czym dane te dotyczą jedynie drugiej połowy roku (Grupa Pracuj konsoliduje wyniki softgarden począwszy od trzeciego kwartału 2022 roku). Niemcy są obecnie drugim największym rynkiem działalności Grupy Pracuj pod względem osiąganych przychodów.

Robota.ua zostaje największym serwisem rekrutacyjnym w Ukrainie

Przychody Grupy Pracuj z rynku ukraińskiego w 2023 roku wyniosły 41,7 mln zł i były o 60,8% wyższe niż rok wcześniej. Zysk z działalności operacyjnej segmentu Ukraina sięgnął natomiast 7,2 mln zł (wobec 7,0 mln zł straty w 2022 roku).

– Pomimo działalności w bardzo trudnych warunkach, zespół Robota.ua umocnił pozycję rynkową serwisu, który w minionym roku został największym serwisem rekrutacyjnym w Ukrainie pod względem liczby publikowanych ogłoszeń o pracę. W 2023 roku segment ukraiński poprawił przychody o ponad 60% i wygenerował solidny zysk na poziomie operacyjnym – stwierdził Rafał Nachyna.

Łączna liczba ofert pracy opublikowanych w ukraińskim serwisie Robota.ua w 2023 roku wyniosła 984 tys. (+77,2% r/r), z czego 497 tys. stanowiły płatne projekty rekrutacyjne (+69% r/r).

Na ścieżce do osiągnięcia strategicznych celów

Wypracowana przez Grupę Pracuj skorygowana EBITDA w 2023 roku wyniosła 330,4 mln zł, co oznacza wzrost o 8,2% w porównaniu z 2022 rokiem. Marża skorygowana EBITDA wyniosła tym samym 45,6%, co jest zgodne z długoterminowym celem Grupy Pracuj zakładającym utrzymanie marży EBITDA na poziomie powyżej 40%.

Skonsolidowany zysk netto wzrósł z kolei w 2023 roku o 14,1%, do 187,7 mln zł. Negatywny wpływ na raportowany wynik miała aktualizacja wartości godziwej należących do Grupy Pracuj udziałów w spółce Beamery Inc. w kwocie 23,9 mln zł. Było to zdarzenie o charakterze jednorazowym i niegotówkowym.

– Bardzo dobre rezultaty 2023 roku są potwierdzeniem skuteczności naszej strategii rozwoju opartej o organiczny wzrost sprzedaży w serwisach rekrutacyjnych przy rosnącym udziale przychodów z usług świadczonych w modelu SaaS. W tym roku spodziewamy się stabilnego, jednocyfrowego wzrostu liczby projektów rekrutacyjnych publikowanych w naszych serwisach oraz dalszego, konsekwentnego wzrostu liczby klientów korzystających z systemów oferowanych w modelu subskrypcyjnym. Sądzimy, że powinno się to przełożyć na dwucyfrowe tempo wzrostu powtarzalnych przychodów w obszarze HR Tech SaaS – zapowiedział Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

***

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Pracuj

(mln zł) 4 kw. 2023 4 kw. 2022 Zmiana
r/r
2023 2022 Zmiana
r/r
Przychody z umów z klientami 173,5 155,3 11,7% 724,4 608,5 19,0%
Skorygowana EBITDA 69,8 59,0 18,2% 330,4 305,3 8,2%
Marża skorygowana EBITDA 40,2% 38,0% 2,2 pp 45,6% 50,2% (4,6 pp)
Zysk netto 27,6 12,0 130,0% 187,7 164,6 14,1%

 

[1] Skorygowana EBITDA oznacza zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację, skorygowany o rozpoznane, jak również odwrócone, a uprzednio rozpoznane odpisy z tytułu trwałej utraty wartości aktywów oraz o wykazane w skonsolidowanym sprawozdaniu z całkowitych dochodów koszty programów płatności w formie akcji, koszty oferty publicznej oraz koszty związane z akwizycjami.

Rynek mieszkaniowy wciąż gorący. Polacy wnioskują o coraz wyższe kwoty kredytów

O 68,7% r/r wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w marcu 2024 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w marcu 2024 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 68,7% w porównaniu do marca 2023 r.

W marcu 2024 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 29,66 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 22,22 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost r/r o 33,5%. W porównaniu do lutego 2024 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 11,3%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w marcu 2024 r. 430 tys. zł i była wyższa o 15,3% niż w marcu 2023 r., a w porównaniu do lutego 2024 r. nieznacznie wzrosła o 0,6%.

Potencjalni kredytobiorcy złożyli w marcu 2024 r. wnioski kredytowe na wartość ponad 68% wyższą niż rok wcześniej.

– Popyt na kredyty mieszkaniowe, co było do przewidzenia, wyhamował po zakończeniu przyjmowania wniosków w ramach Programu Bezpieczny Kredyt 2%. Obecnie jest on niższy niż w II półroczu 2023 roku, ale jednak pozostaje on wyraźnie wyższy (o 30-40%) niż w I półroczu ubiegłego roku. Pomimo obaw nie spadł on więc do poziomu sprzed uruchomienia Programu.

Istotnym czynnikiem wpływającym na wartość bieżącego odczytu Indeksu Popytu jest większa liczba wnioskodawców, która wzrosła z 22,22 tysięcy w marcu zeszłego roku do 29,66 tysięcy w marcu tego roku. Ten ponad 33% wzrost liczby wnioskujących to w dużym stopniu efekt niskiej zeszłorocznej bazy, „zamrożenia” popytu na kredyty mieszkaniowe w marcu ub.r., w następstwie wysokiego poziomu stóp procentowych oraz wysokiej inflacji.

Drugim ważnym aspektem determinującym poziom Indeksu jest wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do 430 tys. zł – to kwota o ponad 15% wyższa niż w marcu 2023 r. Jest ona jednak niższa o 1,2% niż w grudniu ub. roku, co jest również efektem braku Programu wsparcia kredytobiorców. Beneficjenci Programu Bezpieczny Kredyt 2% wnioskowali i zaciągali kredyty na wyższą średnią kwotę w porównaniu z kredytobiorcami „rynkowymi”. Jednak realny wzrost wynagrodzeń przy stabilnym poziomie stóp procentowych pomyślnie wpływa na wzrost zdolności kredytowej, a w konsekwencji pozwoli na zwiększenie średniej wartości wnioskowanego kredytu w kolejnych miesiącach tego roku – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, Główny Analityk Grupy BIK i dodaje:

– Marcowe dane są lepsze od zakładanych prognoz, co wynika z mniejszego niż przewidywano negatywnego wpływu zakończenia Programu wsparcia kredytobiorców na liczbę osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy. Analizy z początku roku wskazywały, że liczba wnioskodawców zmniejszy się o połowę, jednak spadek wynosi około 30%. Popyt na kredyty mieszkaniowe nie powrócił więc do niskiego poziomu sprzed uruchomienia Programu BK2%.

wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w marcu 2024

IDC: sztuczna inteligencja będzie wszędzie. Łączne wydatki na technologie w 2024 r. będą rosły na całym świecie siedmiokrotnie szybciej niż PKB

To już pewne. Globalne wydatki na technologie cyfrowe na koniec bieżącego roku aż 7-krotnie przewyższą tempo wzrostu gospodarczego. Natomiast, biorąc pod uwagę jedynie organizacje z Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki, w ciągu najbliższych dwóch lat blisko 75 proc. z nich będzie korzystało ze sztucznej inteligencji. Jak wskazuje międzynarodowa firma doradcza IDC, rozpoczyna się nowy rozdział „AI Everywhere”, w którym sztuczna inteligencja wdziera się do każdej dziedziny działalności przedsiębiorstw.

Czy AI to tylko modne hasło czy faktyczna zmiana, która dzieje się tu i teraz? Firma IDC zapytała menedżerów w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce o ich podejście do sztucznej inteligencji i inwestycji w technologie. Główny wniosek? Boom wokół GenAI, który obserwowaliśmy szczególnie w trakcie ostatniego roku, wpłynął na zmianę spojrzenia przedsiębiorstw na możliwości oferowane przez narzędzia wykorzystujące tę technologię. I ma to już przełożenie na konkretne decyzje.

150 mld dolarów na GenAI

W 2023 r. na rozwiązania GenAI wydano łącznie 19,4 mld dolarów. To sporo, ale niewiele w porównaniu z tym, co czeka nas w kolejnych latach. Według prognoz IDC, w perspektywie 3 najbliższych lat inwestycje osiągną globalnie wartość 150 mld dolarów. Aż 30 proc. inwestycji w AI do 2027 roku będą stanowiły wydatki na jej generatywną odmianę.

Widzimy ogromną zmianę. Mimo niestabilnej sytuacji geopolitycznej, inwestycje w technologie cyfrowe będą rosły w 2024 r. aż siedem razy szybciej niż cała gospodarka. Kluczową rolę będzie odgrywała oczywiście sztuczna inteligencja, która będzie wdrażana w niemal każdym obszarze działalności przedsiębiorstw. Jeśli w samym tylko regionie EMEA budżet na AI wzrośnie w przyszłym roku o 40 proc., oznacza to dodatkowe 30 mld dolarów wydatków na technologie. To najlepiej pokazuje skalę i tempo zmian – zauważa Ewa Zborowska, Research Director z IDC Polska.

Produkty trafią na rynek 2 razy szybciej

Oczywiście, firmy nie zwiększają inwestycji w technologie tylko dlatego, że na AI jest moda, ale dlatego, że jej wdrożenie ma nieść za sobą konkretne korzyści dla biznesu: obniżenie kosztów, zwiększenie efektywności i zdobycie nowych źródeł przychodów – twierdzą analitycy IDC. – Innymi słowy, dzięki technologii AI pojawią się nowe możliwości, których dzisiaj nie ma – dodaje ekspertka.

IDC szacuje, że do 2026 r. już 70 proc. dużych firm w regionie EMEA zacznie wykorzystywać sztuczną inteligencję do podejmowania decyzji biznesowych w czasie rzeczywistym. Połowa organizacji w regionie będzie korzystać z GenAI jako wsparcia w projektowaniu nowych produktów i usług, co dwukrotnie skróci czas ich wprowadzania na rynek.

Przedsiębiorstwa uczestniczą w technologicznym wyścigu nie tylko dlatego, że pierwszeństwo daje im rynkową przewagę. Te firmy, które tego nie zrobią mogą w perspektywie 5 lat zacząć tracić swoje udziały rynkowe – tłumaczy Ewa Zborowska z IDC Polska.

AI Everywhere – ze sztucznej inteligencji korzysta już prawie każdy

Jednak częścią tej technologicznej rewolucji są nie tylko firmy, ale także konsumenci i pracownicy – przekonują eksperci IDC.

Rozpoczynamy nowy rozdział. Żyjemy obecnie w erze AI Everywhere – świecie, w którym sztuczna inteligencja jest nie tylko łatwo dostępna, ale przede wszystkim staje się integralną częścią strategii oraz działań biznesowych. Przekłada się to również na życie społeczeństwa. W regionie EMEA do 2026 r. 75 proc. organizacji rozważy wykorzystanie AI lub już z tej technologii korzysta. Ma to wpływ na zwykłych obywateli. Dużą popularnością wśród użytkowników cieszą się przede wszystkim generatywne formy AI. Z GenAI za 2 lata będzie korzystało aż 85 proc. mieszkańców Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki – wyjaśnia Ewa Zborowska, Research Director w IDC Polska.

Dwukrotnie więcej, o połowę szybciej

Eksperci IDC podkreślają, że do 2025 r. już 45 proc. dużych firm w regionie EMEA będzie wykorzystywać GenAI do przyspieszenia automatyzacji procesów. Dzięki temu podwoi się efektywność pracowników biurowych, a to oznacza uwolnienie ich czasu, który będą mogli spożytkować na realizację innych ważnych dla firm projektów. W praktyce oznacza to, że pracownicy będą mogli wykorzystywać swój potencjał tam, gdzie będzie on najbardziej potrzebny, znacząco zmniejszając swoje zaangażowanie w realizację monotonnych i nudnych czynności, które można zautomatyzować.

Może to dotyczyć m.in. przetwarzania danych – sortowania i kategoryzacji dokumentów oraz automatycznego generowania raportów i analiz czy też odpowiadania na standardowe zapytania klientów – dodaje Ewa Zborowska, Research Director, IDC Polska.

Musimy się nauczyć AI

Jest jednak też i druga strona medalu. IDC zwraca uwagę na wiele wyzwań, jakie stoją przed firmami (i nie tylko) w związku z wdrożeniem sztucznej inteligencji. Do najważniejszych zaliczają te związane z integracją nowych technologii z tymi już istniejącymi, koszty wdrożenia AI oraz brak specjalistów.

Sztuczna inteligencja wymaga znacznych inwestycji nie tylko finansowych, ale także w ludzi, którzy potrafią te systemy projektować, wdrażać i utrzymywać. To oznacza, że firmy muszą być gotowe nie tylko na początkowe inwestycje, ale także na ciągłe szkolenie swoich zespołów – zauważa Ewa Zborowska z IDC.

Oczywiście szybkie i masowe przyjęcie sztucznej inteligencji niesie za sobą wyzwania dla pracowników. Aby złagodzić negatywny wpływ tego procesu i przyspieszyć proces adaptacji technologii, pracownicy będą musieli zostać przekwalifikowani do pracy z GenAI.

Rozwój parków handlowych w Polsce: nowe trendy i perspektywy

Na przestrzeni ostatnich lat parki handlowe rozwijały się głównie w rozmiarach zazwyczaj nie przekraczających 5 000 mkw. Funkcjonowały jako dopełnienie już istniejącej oferty handlowej lub powstawały w mniejszych miastach, często będąc pierwszym obiektem handlowym o nowoczesnym charakterze. Aktualnie widzimy trend rozszerzania tych metraży – w procesie budowy lub rozbudowy znajdują się 32 duże parki handlowe (GLA powyżej 5 000 mkw.). 6 z nich przekracza 20 000 mkw. GLA i łącznie odpowiada za ponad 50% nowej powierzchni w tym segmencie. Największym parkiem handlowym na etapie budowy jest Sun Park Mysiadło, który pod koniec 2024 roku zaoferuje 55 000 mkw. GLA.

Duże parki handlowe często zastępują centra handlowe o znaczeniu regionalnym, zapewniając najemcom niższe koszty operacyjne i umożliwiając ekspansję na terenach dotychczas niedostępnych. Ze względu na swoją atrakcyjność i zdolność do przyciągania klientów, duże parki handlowe zaczęły skupiać uwagę operatorów tradycyjnie kojarzonych z centrami handlowymi, którzy chętniej otwierają tam swoje sklepy, widząc potencjał dla rozwoju. Często są to marki z ekonomicznego sektora odzieżowego, punkty gastronomiczne czy usługi takie, jak np. sale zabaw, przedszkola lub siłownie.

Mimo spowolnienia, parki handlowe dalej poszukiwane

Mimo ogólnego spowolnienia na rynku inwestycyjnym, parki handlowe nadal cieszą się dużym zainteresowaniem, pozostając jednym z preferowanych typów aktywów wśród inwestorów. Te obiekty są postrzegane jako względnie stabilne i bezpieczne pod względem inwestycyjnym, przy czym ich koszt jest relatywnie niski, z typowymi wartościami transakcji wahającymi się między 5 a 15 milionami euro.

W 2023 roku, parki handlowe i mniejsze obiekty typu „convenience” reprezentowały 56% łącznego wolumenu inwestycji w sektorze handlowym, stanowiąc także około połowy wszystkich zrealizowanych transakcji. Pierwszy kwartał 2024 roku przyniósł już kilka takich transakcji, z udziałem Avison Young w roli pośrednika sprzedającego 2 z nich. I spodziewamy się kilku kolejnych przejęć dużych parków handlowych w najbliższych miesiącach.

Polska, z uwagi na swój rozmiar, dynamiczny rozwój ekonomiczny i dużą liczbę miast, wyróżnia się na tle innych krajów, gdzie ceny parków handlowych są znacznie wyższe. Z tego względu, nasz kraj co roku przyciąga nowych inwestorów szukających atrakcyjnych ofert. W 2023 roku na polskim rynku zadebiutował francuski inwestor FREY, nabywając Park Handlowy Matarnia w Gdańsku, co było jedną z trzech największych transakcji w 2023 roku. Z kolei 2 parki handlowe typu „convenience” na Śląsku zainteresowały austriackiego inwestora typu „family office”, którego wprowadził na rynek zespół Avison Young.

Ze względu na dostępność gruntów inwestycyjnych, a także na fakt, że segment parków handlowych nie jest jeszcze nasycony, oczekujemy kolejnych projektów deweloperskich tego typu formatów handlowych. Aktualnie w budowie jest ok. 50 obiektów tego typu. Warto zwrócić uwagę, że wolumen inwestycyjny zależy w głównej mierze od deweloperów dostarczających na rynek nowy produkt: w 2023 roku to właśnie nowe projekty (istniejące do 2 lat na rynku) stanowiły 40% sprzedanych parków handlowych.

Brak portfeli, więcej indywidualnych kupujących

Polski rynek parków handlowych jest ciągle rozdrobniony, co potwierdza również niska liczba transakcji portfelowych. W 2023 roku na rynku handlowym sprzedano 3 mniejsze portfele parków handlowych, z czego Avison Young doradzał przy 2 z nich.

Na lokalnym rynku nie ma zbyt wielu ofert portfeli parków handlowych czy sklepów operatorów spożywczych, co wyraźnie odróżnia Polskę od rynków zachodnich. Główni lokalni inwestorzy, nabywając parki handlowe, nie planują ich szybkiej odsprzedaży, celując w długoterminowe zyski z wynajmu. Tym samym, rynek portfeli parków handlowych pozostaje stosunkowo mało aktywny.

Kto kupuje?

W Polsce, ponad 20 podmiotów inwestycyjnych poszukuje parków handlowych, co świadczy o znacznej konkurencji na rynku, mimo jego ochłodzenia. Jeśli chodzi o pochodzenie inwestorów, wyraźnie widoczny  jest wzrost zainteresowania graczy z Europy Środkowo-Wschodniej, krajów bałtyckich, a także lokalnych. Często są to inwestorzy indywidualni lub małe „family offices”. Inwestorzy indywidualni wciąż chętnie kupują również pojedyncze sklepy spożywcze, przebijając często oferty funduszy inwestycyjnych.

Największym wyzwaniem jest aktualnie znalezienie obiektu w odpowiedniej cenie, oferującego przy tym wysoką jakość. Preferowane są nowe obiekty w dużych miastach z długoterminową umową z sieciowym operatorem spożywczym. Na rynku nie brakuje ani chętnych do kupna, ani ofert sprzedaży.

Autor: Artur Czuba, Associate Director, Investment

Złoto rośnie, a jak złoty po decyzji RPP?

Dzisiaj mamy posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Oczekiwanie zmian stóp ociera się o fantastykę, ale jutrzejsza konferencja zapowiada się ciekawie. Dane z USA osłabiły dolara. Hossa na złocie trwa.

Decyzja RPP

Byłoby bardzo dziwne, gdyby na dzisiejszym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej padła inna decyzja niż brak zmian stóp procentowych. Z jednej strony mamy w ostatnich tygodniach rosnące stawki rynkowe długoterminowe, pokazujące jeszcze większe wydłużenie horyzontu, w którym obniżki mogą się pojawić. Do tego warto zaznaczyć, że stawki te odpowiadają obecnemu poziomowi stóp. Z drugiej mamy deklarację prezesa NBP o braku zmian do końca roku. Z trzeciej jeszcze presja, jaką na decyzję wywarł wniosek do Trybunału Stanu, który z pewnością zmniejsza chęć do podejmowania działań, z których można być rozliczonym. Nie brakuje też rynkowych sygnałów, że w najbliższych miesiącach może dojść do odbicia w górę wskaźnika inflacji, co może powodować, że jednak obniżki teraz byłyby przedwczesne. Ponownie jednak dochodzimy do zdrowej sytuacji, gdzie od samej decyzji ważniejsza jest konferencja prasowa.

Dane z USA

Wczorajsze dane zza oceanu zaczęły się korzystnie dla dolara. Raport ADP na temat zatrudnienia wskazał wynik o 36 tysięcy miejsc pracy wyższy od oczekiwań (to 25%). Niemal dwie godziny później pojawił się jednak Raport ISM dla usług. Rynki oczekiwały 52,7 pkt, a odczyt wyniósł zaledwie 51,4 pkt. W normalnych warunkach te dane z pewnością powodowałyby osłabienie dolara, ale miałyby sporą szansę mniej więcej wyrównać się z danymi z rynku pracy. Obecnie jednak dolar był w kilkutygodniowym trendzie wzrostowym względem euro. W rezultacie wielu inwestorów od jakiegoś czasu szukało sygnału do realizacji zysków. Wielu analityków wskazywało na duży potencjał związany z piątkowymi danymi z rynku pracy. Jak się jednak okazało, dobry moment pojawił się już wczoraj i byliśmy świadkami silnej przeceny dolara względem euro. Taniał on również względem złotego. Sam ruch po decyzji spowodował spadek kursu dolara o 2 grosze.

Hossa na złocie

W sumie nie wiadomo co tak mocno wyciąga ceny złota do góry. Z jednej strony analitycy wskazują na nadchodzące obniżki stóp procentowych i słabsze stopy zwrotu z takich aktywów. Z drugiej strony, przecież właśnie te obniżki się od nas oddalają. Pojawia się jednak jeszcze jedna kwestia. Potencjalnego zaognienia sytuacji na Bliskim Wschodzie. Patrząc na ostatnie działania Izraela, scenariusz ten jest bardzo prawdopodobny. Tego typu wydarzenia powodują, że ludzie uciekają do bezpiecznych przystani, a za taką uchodzi złoto. Szczególnie kiedy rośnie w tak szalonym tempie, jak ostatnio.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:00 – Rumunia – decyzja RNB w sprawie stóp procentowych,
  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
  • 14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Mieszkania coraz mniejsze, ale z większą liczbą pokoi. Polacy chcą więcej przestrzeni, ale ograniczają ich finanse

Nowe mieszkania drożeją, więc zdarza się, że kupujący z bólem serca rezygnują z jednego pokoju. Problem w tym, że i pokoje są coraz mniejsze. Eksperci portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl sprawdzili, jak w ostatnich latach zmieniał się ich metraż.

Deweloperzy analizują preferencje kupujących mieszkania, by odpowiednio dostosować swoją ofertę. Nie jest to łatwe, bo na zachowania kupujących mają wpływ nie tylko odczuwane przez nich potrzeby, ale też możliwości finansowe, w tym dostępność kredytów mieszkaniowych oraz ceny mieszkań – mówi Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl.

Np. w 2022 r. na skutek gwałtownego wzrostu oprocentowania kredytów, we wszystkich największych miastach wzrósł popyt na kawalerki, a zmniejszył się na mieszkania trzypokojowe. A jak było w 2023 r.? Dostępność kredytów wyraźnie się poprawiła, a rządowy program „Bezpieczny Kredyt 2%” uruchomił wręcz lawinę popytu na nowe mieszkania. Problem w tym, że deweloperzy nie od razu zareagowali odpowiednią podażą. Wskutek potężnej nierównowagi między popytem i podażą w większości metropolii miały miejsce dwucyfrowe podwyżki średniej ceny metra kwadratowego.Kompaktyzacja mieszkań - ceny

Logika podpowiada, że w tej sytuacji większe wzięcie powinny mieć mniejsze lokale. Tymczasem stało się coś odwrotnego. W łącznej puli sprzedanych mieszkań, w siedmiu największych miastach, zmalał udział kawalerek i mieszkań dwupokojowych, a wzrósł mieszkań trzypokojowych.Kompaktyzacja mieszkań -udział-pokoje

Wygląda na to, że dzięki „Bezpiecznemu Kredytowi 2%” więcej rodzin mogło sobie pozwolić na dodatkowy pokój – komentuje Marek Wielgo. Zwraca też jednak uwagę, że zmiana preferencji dotyczy nie tylko liczby pokoi, ale także ich powierzchni. W ofercie firm deweloperskich można przecież znaleźć dwupokojowe mieszkania o powierzchni blisko 70 m kw. oraz takie, które mają niespełna 30 m kw. Niestety, trzeba się liczyć z tym, że tych najmniejszych będzie coraz więcej. Już od kilku lat niektórzy deweloperzy ograniczają bowiem ich metraż z uwagi na bardzo wysokie ceny. Pojawił się nawet termin „mieszkania kompaktowe”. W skali całego rynku nie są to jednak spektakularne zmiany. Przeciętna powierzchnia mieszkań oferowanych przez firmy deweloperskie była w 2023 r. o 2 m kw. mniejsza niż w roku 2017.Kompaktyzacja mieszkań -powierzchnia lokali

Ponadto, polityka deweloperów w tym zakresie jest różna w poszczególnych miastach. Np. w Katowicach przeciętny metraż w ofercie rynkowej niewiele się zmienił w ostatnich siedmiu latach. Natomiast w Gdańsku i Wrocławiu widać, że niektórzy deweloperzy starają się upchać jak największą liczbę pokoi na jak najmniejszej powierzchni. Przede wszystkim zmniejszył się tam metraż kawalerek oraz mieszkań czteropokojowych i większych, np. w Gdańsku – z 90 do 84 m kw. W Łodzi wyraźnie mniejsze są natomiast mieszkania czteropokojowe, ale średnia powierzchnia kawalarek zwiększyła się od 2017 r. z 28 do 35 m kw.Kompaktyzacja mieszkań - metraż pokoi

Ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl podkreśla, że deweloperzy nie mogą zejść z metrażem mieszkań poniżej 25 m kw. Na budowanie mniejszych lokali nie zezwala bowiem rozporządzenie ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Prawo nie ingeruje natomiast w to, jaką powierzchnię mają mieć poszczególne typy lokali. Tę kwestię pozostawiono rynkowi.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Sygnaliści lepiej chronieni

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o ochronie sygnalistów, przedłożony przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Obecnie projektem zajmie się Sejm.

Trwające od dłuższego czasu prace nad ustawą mającą implementować unijne przepisy o ochronie osób zgłaszających naruszenia prawa, budziły kontrowersje. Zmieniony projekt ustawy był konsultowany z partnerami społecznymi w dniu 2 kwietnia br. Kolejne konsultacje odbędą się na etapie procedowania projektu w Sejmie.

„Rząd planuje objęcie ochroną tzw. sygnalistó Chodzi o osoby, które pracują w sektorze prywatnym lub publicznym i zgłaszają naruszenia prawa, w kontekście związanym z pracą. Instytucją odpowiedzialną za udzielanie wsparcia sygnalistom będzie Rzecznik Praw Obywatelskich. Nowe rozwiązania dostosowują polskie prawo do przepisów Unii Europejskiej” – czytamy w komunikacie Rady Ministrów.

Pozbawienie wynagrodzenia, awansu, premii czy mobbing – to niektóre tylko działania, przed którymi sygnalistów ma chronić ustawa. Projekt zakłada, że osoba, która doświadczyła niepożądanych działań może wystąpić o zadośćuczynienie lub odszkodowanie.

W trybie autopoprawki Rząd zmienił w ostatnich dniach marca 2024 r. kilka przepisów w stosunku do wersji projektu z dnia 26 lutego 2024 r. Przede wszystkim obniżono wysokość odszkodowania przysługującego sygnaliście, wobec którego dopuszczono się działań odwetowych z dwunastokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w poprzednim roku do jednokrotności takiego wynagrodzenia.

– Należy pozytywnie ocenić tę poprawkę. Tak wysokie minimalne odszkodowanie, które było przewidziane w projekcie tej ustawy w poprzedniej wersji było rozwiązaniem niespotykanym dotychczas w polskim systemie prawnym. Sankcja ta, która mogła spotkać przedsiębiorców była oderwana od realnej szkody, jaką mógłby ponieść sygnalista.mówi Artur Rycak, ekspert prawa pracy BCC, Przewodniczący Komisji Pracy BCC.

Z katalogu naruszeń prawa podlegającego zgłoszeniom usunięto także handel ludźmi. Ponadto doprecyzowano, że pod pojęciem  „wolności i praw człowieka i obywatela” chodzi     o „konstytucyjne wolności i prawa człowieka i obywatela – występujące w stosunkach jednostki z organami władzy publicznej i niezwiązane z dziedzinami zgłoszeń wskazanymi w projekcie. Doprecyzowano także co rozumie się pod pojęciem „zadośćuczynienia”, które przysługujące osobie, która poniosła szkodę z powodu świadomego zgłoszenia lub ujawnienia publicznego nieprawdziwych informacji przez sygnalistę. Przyjęto, że jest to zadośćuczynienie „za naruszenie dóbr osobistych”. Projekt nadal znacznie odbiega na korzyść potencjalnych sygnalistów w stosunku do dyrektywy 2019/1937 z dnia 23 października 2019 r. w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii. Przede wszystkim dlatego, że znacznie rozszerza katalog dziedzin, które mogą być przedmiotem zgłoszeń. – podsumowuje ekspert BCC.

Instytucja sygnalisty jest w polskim prawie wciąż nowa. Sygnalista to każda osoba fizyczna, która zgłasza lub ujawnia publicznie informację o naruszeniu prawa uzyskaną w kontekście związanym z pracą. Może to być zarówno pracownik, którego zgłoszenie dotyczy, osoba świadczącą pracę na podstawie umowy cywilnoprawnej, były  pracownik, a także wolontariusz, wspólnik czy współpracownik i podwykonawca.

Złoto śrubuje kolejne rekordy

W marcu cena złota kwotowana w dolarze amerykańskim kilkukrotnie wyznaczała swój nowy rekord, czyli tzw. All Time High. A jak pokazuje początek kwietnia, królewski kruszec wcale nie zamierza zwalniać tempa. Wedle stanu na czwartek 4 kwietnia, godzinę 9, uncja złota jest wyceniana już na niemal 2 300 dolarów!

Przyczyn historycznych rekordów wycen złota upatrywać należy w kulminacji dotychczasowych wydarzeń – pandemia i dodruk pieniądza na bezprecedensową skalę, a następnie wojna w Ukrainie, przyczyniły się do globalnego wzrostu inflacji i zacieśniania polityki pieniężnej przez banki centralne.

Aktualnie, przy wciąż pozostającym na wysokim poziomie ryzyku geopolitycznym, banki centralne zaopatrują się w złoto. Jednocześnie stopniowo odpuszczająca inflacja pozwala na odchodzenie od restrykcyjnej polityki. Stopy procentowe obniżył już Narodowy Bank Węgier, Narodowy Bank Czeski, a także – co było dużym zaskoczeniem – Szwajcarski Bank Narodowy, który taką operację wykonał po raz pierwszy od dziewięciu lat.

Tym, co obecnie w największym stopniu wpływa na cenę złota, jest jednak decyzja amerykańskiego banku centralnego. FED najprawdopodobniej rozpocznie cykl obniżek stóp procentowych od czerwca i dokona trzech takich cięć w 2024 roku. Prawdopodobieństwo obniżenia stóp w czerwcu jest aktualnie – zgodnie z FedWatch Tool – szacowane przez analityków na ponad 60 procent.

Jeśli rzeczywiście stopy procentowe w USA pójdą w dół, będzie to w praktyce oznaczać, że aktywa, których wartość uzależniona jest od oprocentowania, jak chociażby amerykańskie obligacje skarbowe, staną się mniej atrakcyjne względem złota. Obligacje te są w posiadaniu wielu wierzycieli, a jednym z największych jest Japonia, która przez dekady utrzymywała ujemne stropy procentowe.

W marcu jednak, po raz pierwszy od 17 lat, Bank Japonii podniósł stopy procentowe, sygnalizując tym samym początek cyklu podwyżek. W dłuższej perspektywie może to oznaczać wzrost atrakcyjności japońskich obligacji skarbowych, kosztem tych amerykańskich. A to może spowodować powrót kapitału do Kraju Kwitnącej Wiśni, co na dłuższą metę uderzy w dolara i wesprze złoto.

Poza globalną kondycją gospodarczą nie bez znaczenia pozostaje sytuacja geopolityczna, w szczególności przemodelowanie światowego ładu po 24 lutego 2022 roku i wszystkie idące za tym konsekwencje. Dlatego też królewski kruszec wciąż lśni na fali popytu na bezpieczeństwo ze strony banków centralnych, jak i inwestorów indywidualnych.

Michał Tekliński, ekspert rynku złota, Goldsaver.pl

Dyrektywa budynkowa wywołała nie lada poruszenie. Kiedy emocje nieco opadły, czas na analizę

W połowie marca Parlament Europejski przyjął plany, które mają na celu zmniejszenie zużycia energii i emisji gazów cieplarnianych w sektorze budownictwa. W praktyce oznacza to szereg zobowiązań, które państwa członkowskie muszą spełnić, aby do 2050 roku wszystkie budynki stały się neutralne dla klimatu. Pierwsze wymogi mają wejść w życie już w 2025 roku, co oznacza, że musimy zacząć aktywnie działać. Jakie postanowienia dyrektywy są najistotniejsze dla obywateli oraz czy istnieją jakieś wykluczenia? Na te i inne pytania odpowiada ekspert Euros Energy.

Czas na konkrety – kiedy i kogo obowiązywać będą postanowienia dyrektywy?

Zgodnie z informacjami podanymi w dyrektywie, aż dwie trzecie energii zużywanej do ogrzewania i chłodzenia budynków pochodzi z paliw kopalnych. Warto także przypomnieć, że budynki odpowiadają za 36% całkowitej emisji gazów cieplarnianych do atmosfery – jak podaje Parlament Europejski. Patrząc na dane, można śmiało stwierdzić, że dekarbonizacja sektora budowlanego nie będzie możliwa, jeśli nie zaczniemy odchodzić od kotłów zasilanych kopalinami.

Pierwsze postanowienia dyrektywy budynkowej mają zacząć obowiązywać już w 2025 roku i dotyczą zaprzestania stosowania zachęt finansowych dla indywidualnych instalacji kotłów zasilanych paliwami kopalnymi. Dofinansowania będą zaś nadal osiągalne dla instalacji hybrydowych, czyli takich, w których system ogrzewania działa dzięki znacznemu udziałowi energii ze źródeł odnawialnych, np. kocioł gazowy połączony z pompą ciepła. Warto wytłumaczyć, że instalacja hybrydowa powinna opierać swoją pracę przede wszystkim na OZE, zaś spalanie gazu powinno być rozwiązaniem szczytowym, pracującym w przypadku silnych mrozów. Instalacje hybrydowe powinny być wspierane tam, gdzie nie ma warunków dla pełnego odejścia od spalania paliw kopalnych mówi dr Kamil Kwiatkowski, Dyrektor ds. Projektów Badawczych, Euros Energy.

Unia Europejska zobowiązała się również do zmniejszenia emisji netto gazów cieplarnianych w całej gospodarce Unii o co najmniej 55 % do roku 2030 w stosunku do poziomów z 1990 r.  Do tego samego roku strategia o nazwie „Fala renowacji” ma doprowadzić do znaczącej poprawy standardu energetycznego budynków i w konsekwencji to zmniejszenia zapotrzebowania na ciepło o chłód. Założenia mają obejmować regulacje i wsparcie finansowe, dzięki którym roczny wskaźnik renowacji zostanie co najmniej podwojony. Wstępnie w całej Unii Europejskiej procesowi podlegać ma 35 milionów budynków, co pozwoli na utworzenie nowych miejsc pracy i rozwój sektora budowlanego.

Całkowite wycofanie z użytkowania kotłów na paliwa kopalne nastąpić ma w 2040 roku, a zakaz dotyczyć będzie instalowania kotłów na paliwa kopalne, czyli kotłów gazowych, węglowych, ale także tych na olej opałowy i ekogroszek. Docelowo w planie Unii Europejskiej jest osiągnięcie neutralności klimatycznej w całej gospodarce do 2050 roku.

Oznacza to, że dostępne będą trzy główne sposoby ogrzewania: spalanie biomasy, pozyskiwanie ciepła ze słońca i ogrzewanie elektryczne. Ze względu na najwyższą efektywność energetyczną i zgodność ze strategią elektryfikacji, docelową technologią ogrzewania będzie technologia sprężarkowych pomp ciepła. Warto pamiętać, że spalanie biomasy jest technologią emisyjną i jako taka, będzie także podlegać zaostrzającym się normom emisji i pozyskiwania paliwa ze źródeł zrównoważonych.

Czy istnieją jakieś wyjątki?

Parlament Europejski wskazał kilka możliwości, do których nowe przepisy nie będą stosowane. Zwolnione z postanowień dyrektywy będą przede wszystkim budynki zabytkowe oraz rolnicze, ponadto państwa członkowskie mogą podjąć decyzję o niestosowaniu przepisów do budynków chronionych ze względu na ich szczególne walory architektoniczne lub historyczne oraz kościołów i miejsc kultu. Wykluczeniu podlegają jeszcze inne budynki opisane szerzej w dyrektywie.

Co ciekawe, wykluczeniu podlegać będą także budynki tymczasowe, które użytkowane będą do dwóch lat, a także budynki sezonowe, czyli takie, które zamieszkane są przez mniej niż cztery miesiące w roku. Dopuszczalne będzie także używanie takich budynków w ograniczonym zakresie, z zachowaniem poniżej 25% prognozowanego rocznego zużycia energii. Domy wolnostojące, których powierzchnia użytkowa jest mniejsza niż 50m2, także zostaną zwolnione z obowiązków dyrektywy. Jest to dobra wiadomość głównie dla posiadaczy np. sezonowych ogródków działkowych. Ponadto nowymi przepisami nie muszą martwić się obiekty przemysłowe czy warsztaty tłumaczy dr Kamil Kwiatkowski, Dyrektor ds. Projektów Badawczych, Euros Energy

Jakie mamy opcje, aby spełnić założenia dyrektywy?

Chociaż dyrektywa może budzić niepokój, warto podkreślić, że istnieją możliwości skorzystania ze wsparcia finansowego. Choć nie powstały jeszcze rozwiązania „szyte na miarę” nowych przepisów, to zadbanie o termomodernizację i zmianę źródła ciepła sprawi, że przyszłość i kolejne założenia dyrektywy wchodzące w życie nie będą już sprawiać snu z powiek obywatelom.

Kluczem do sukcesu i możliwością do spełnienia unijnych wymogów jest termomodernizacja. To dzięki uszczelnieniu budynków, wymianie grzejników i zapewnieniu efektywnego źródła ciepła zredukujemy jego straty oraz zaoszczędzimy energię potrzebną do ogrzania całego budynku. Wymiana kotła na bardziej ekologiczne rozwiązanie odegra w tym procesie najważniejszą rolę. Obserwując obecny kierunek, w którym podąża Unia Europejska, najbardziej wydajnymi i bezpiecznymi rozwiązaniami będą te oferowane przez OZE – podsumowuje dr Kamil Kwiatkowski, Dyrektor ds. Projektów Badawczych, Euros Energy.

Warto podkreślić, że zgodnie z dyrektywą, dotacje na samodzielne kotły na paliwa kopalne mają być wycofane od 1 stycznia 2025 roku, dlatego warto już teraz pomyśleć o innym, docelowym rozwiązaniu. Obecnie można skorzystać ze wsparcia finansowego na termomodernizację dzięki m.in. programowi Czyste Powietrze oraz Moje Ciepło. Pozyskane fundusze można przeznaczyć na instalację pomp ciepła, systemów centralnego ogrzewania i ciepłej wody użytkowej, fotowoltaiki oraz magazynów energii. Możliwością dla przedsiębiorców, wspólnot i spółdzielni będzie inicjatywa o nazwie DARMOmodernizacja, dzięki której bloki mieszkalne mają szansę stać się niezależne energetycznie i samowystarczalne, dzięki indywidualnemu źródłu ciepła opartemu o OZE.

Niepewność RPP nie pozwoli na obniżkę stóp

W ubiegłym tygodniu poznaliśmy wstępne dane na temat inflacji w Polsce w marcu. Ta ponownie pozytywnie zaskoczyła, schodząc już do poziomu 1,9%. Rynkowy konsensus zakładał, że inflacja spadnie z 2,8% do 2,2%. Choć bilans rocznej walki z rosnącymi cenami wygląda bardzo imponująco, a warto przypomnieć, że jeszcze w lutym ubiegłego roku inflacja wynosiła 18,4%, to na horyzoncie pojawiają się czynniki, które mogą sprawić, że najłatwiejsza część drogi w sprowadzaniu inflacji w stronę celu Narodowego Banku Polskiego jest już za nami. Komentuje Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.

Chodzi w największej mierze o zdjęcie tarczy antyinflacyjnej i powrót do 5% VAT-u na żywność w tym miesiącu oraz o przyszłe decyzje w zakresie regulacji dotyczących taryf energetycznych. Nie bez znaczenia jest również efekt spadającej bazy porównawczej z sytuacją sprzed roku, po przekroczeniu szczytu z lutego 2023 roku.

Te zagrożenia sprawiają, że pomimo widocznych obecnie sukcesów w walce z inflacją, a warto wspomnieć, że jest ona najniższa od pięciu lat, Rada Polityki Pieniężnej nie będzie skora do podjęcia decyzji o obniżeniu stóp procentowych na dzisiejszym posiedzeniu. Obecnie stopa referencyjna wynosi 5,75%, a rynkowy konsensus zakłada, że cena pieniądza pozostanie w tym roku bez zmian.

Hubert Hurkacz nowym ambasadorem oraz inwestorem Waterdrop

Waterdrop ogłasza rozpoczęcie współpracy z wybitnym polskim tenisistą Hubertem Hurkaczem. Polak, zajmujący obecnie dziesiąte miejsce w światowym rankingu ATP, dołączył do grona ambasadorów oraz inwestorów firmy. Austriacka marka, promująca prawidłowe nawyki dotyczące nawadniania się, znana jest z ekologicznych produktów takich jak butelki wielokrotnego użytku oraz rozpuszczalne kapsułki bez dodatku cukru i konserwantów. Firma poszerza swój globalny zasięg dzięki współpracy z czołowymi sportowcami.

Waterdrop ogłasza zamknięcie rundy inwestycyjnej, w wyniku której ambasadorem oraz inwestorem marki został Hubert Hurkacz. Sportowiec ten to najwyżej sklasyfikowany polski tenisista w historii rankingu ATP. Jego kariera obfituje w sukcesy, w tym wygrane w siedmiu turniejach ATP Tour. Do jego największych osiągnięć należą dwa tytuły Masters 1000: Miami Open w 2021 roku, Shanghai Masters w 2023 roku oraz półfinał Wimbledonu. Współpraca ta podkreśla zaangażowanie Waterdrop w świat tenisa. Dodatkowo firma jest oficjalnym partnerem turniejów ATP.

Bardzo cieszymy się, że możemy ogłosić partnerstwo z tak wybitnym sportowcem, jakim jest Hubert Hurkacz. To wzór do naśladowania zarówno na korcie, jak i poza nim. Dodatkowo możemy pochwalić się rozpoczęciem współpracy z innymi czołowymi zawodnikami ATP oraz WTA. Jest to dla nas ogromny zaszczyt i wyróżnienie, że tak znaczące postacie ze świata tenisa decydują się na wspieranie naszej misji. To potwierdzenie, że nasze zaangażowanie w promowanie zdrowego i zrównoważonego nawadniania się znajduje poparcie w autentycznych wartościach naszych partnerów, którzy podzielają nasze ideały – powiedział CEO Waterdrop, Martin Donald Murray

Idea nawadniania organizmu oraz świata bez plastiku

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Waterdrop niemal połowa Polaków zapomina o piciu wody. Z kolei według Plastic Pollution Coalition, co minutę na całym świecie kupuje się milion plastikowych butelek, a 91 proc. całego produkowanego plastiku nie podlega recyklingowi. Dlatego marka zwraca szczególną uwagę na promowanie zarówno prawidłowego nawadniania się, jak i konieczność wyeliminowania plastiku z codziennego użytku. Nowi ambasadorzy i inwestorzy marki, którymi są gwiazdy tenisa: Taylor Fritz, Elina Svitolina, Sebastian Korda, Andrey Rublev i Cameron Norrie, aktywnie wspierają tę misję, dążąc do zmniejszenia ilości odpadów plastikowych w branży tenisowej i promowania zdrowego stylu życia globalnie.

Javier van Engelen CFO InPost Group

InPost powołał na stanowisko CFO Grupy Javiera van Engelen. To doświadczony menedżer, ekspert w dziedzinie finansów, który pełnił funkcje CFO w wielu międzynarodowych firmach.

Javier van Engelen jest doświadczonym managerem w obszarze finansów. Pełnił wiele zarządczych ról w międzynarodowych firmach z branży produkcyjnej, FMCG, retail czy farmaceutycznej. Pracował w firmach giełdowych, właścicielskich, rodzinnych czy private equity. Ostatnio pełnił funkcje CFO i członka zarządu w Signify. Wcześniej był CFO w Jerónimo Martins oraz Grupo Telepizza. Posiada także doświadczenie w obszarze produkcyjnym oraz fuzjach i przejęciach, zdobyte na wcześniejszych etapach kariery w Procter & Gamble, a także później w rolach CFO w firmach AstraZeneca oraz Triumph International.

Powołanie Javiera na stanowisko CFO Grupy InPost to ważna decyzja  dla naszego międzynarodowego rozwoju. To doświadczony i wszechstronny fachowiec, piastujący wcześniej stanowiska managerskie w finansach w Polsce i za granicą. Ma duże doświadczenie w pracy z międzynarodowymi zespołami, w tym na rynku polskim jako CFO Jerónimo Martins. Ponadto Javier ma bogate doświadczenie w handlu detalicznym – zarówno w segmencie żywności, jak i mody, a także w przemyśle. Jego doświadczenie pozwoli mu odegrać ważną rolę w realizacji strategii InPost i umacnianiu naszej pozycji lidera na europejskim rynku rozwiązań logistycznych dla branży e-commerce – powiedział Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu InPost.

To wyjątkowy czas, aby dołączyć do Grupy InPost. Po ogromnym sukcesie modelu biznesowego w Polsce, dalsza udana internacjonalizacja powinna sprawić, że Grupa InPost stanie się numerem jeden wśród europejskich dostawców usług logistycznych dla e-commerce. Cieszę się, że będę mógł przyczynić się do kolejnego sukcesu Grupy – dodał Javier van Engelen, CFO Grupy InPost.

Wynagrodzenia i stawki godzinowe w branży marketingowej 2023/24

Wzrost stawek godzinowych oraz wynagrodzeń w branży marketingowej nie nadążały za inflacją wynika z badania wynagrodzeń i stawek godzinowych w sektorze komunikacji marketingowej 2023/24 poziomów.

Badanie zlecone przez Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR zostało przeprowadzone przez WTW Consulting. Wzięło w nim udział niemal sto podmiotów branży komunikacji marketingowej. Przeanalizowaliśmy 7315 indywidualnych danych płacowych.

Z zebranych danych wynika, że przeciętny wzrost stawek wynagrodzeń pracowników branży w roku 2023 wyniósł 8%.

“Deklarowane przez firmy stawki wynagrodzeń i wzrosty budżetów na wynagrodzenia, nie były w stanie nadążyć za galopującą inflacją. Z ubiegłorocznego badania wyciągnęliśmy podobne wnioski, ale wówczas inflacja wynosiła średnio 14,4%, a budżety wzrosły o 5% (2% mniej, niż w innych sektorach).

W 2023 roku pracodawcy podnieśli swoje budżety na wynagrodzenia o 9% czyli przeznaczyli na podwyżkę wynagrodzeń więcej niż w roku poprzednim, mimo iż poziom inflacji zaczął spadać.  Zmiana ta może świadczyć o chęci nadrobienia niedoborów we wzroście wynagrodzeń w poprzednim roku. Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo wysiłku, rynek wciąż nie był w stanie nadążyć za poziomem inflacji” – wskazuje Krzysztof Gugała – WTW Consulting Sp. z o.o..

Zadaliśmy również pytanie o płacowe plany budżetowe na 2024 rok. Z danych zebranych wśród agencji członkowskich SAR wynika, że podmioty badanego sektora w ujęciu mediany deklarują, że w tym roku podniosą budżet na wynagrodzenia o 7% dla pracowników już zatrudnionych.

Z kolei deklarowane całkowite wzrosty budżetów na wynagrodzenia w 2024 roku, ale z uwzględnieniem planowanych do obsadzenia nowych stanowisk, wzrosną w ujęciu mediany o 10%.

„Deklarowany wzrost budżetów na wynagrodzenie w 2024 roku na poziomie 7% przewyższa prognozowany wskaźnik inflacji w wartości 4,6%. Może to wiązać się z faktem niepewności co do prognoz, i próbą zabezpieczenia się pracodawców na wypadek wzrostu wskaźnika inflacyjnego” – wyjaśnia Marcin Gaworski Prezes Zarządu SAR, CEO&Partner 180HEARTBEATS + JUNG V MATT.

Od trzech lat branża raportuje również lukę płacową – Gender Gap. Analiza luki płacowej nieskorygowanej (porównanie płac wszystkich kobiet i mężczyzn zatrudnionych w branży bez względu na stanowisko) wskazuje, że kobiety otrzymują średnio o 11% mniejsze wynagrodzenie na umowie o pracę oraz o 14% niższe na umowach B2B (dla porównania nieskorygowana luka płacowa dla sektora firm prywatnych w Polsce w roku 2023 osiągnęła według badań WTW Consulting wartość 21%).

Natomiast porównanie płac według standardu Equal Pay (obliczony wzorem: średnia płaca mężczyzn minus średnia płaca kobiet, podzielone przez średnią płacę mężczyzn na konkretnym analizowanym stanowisku) wynosi 1% na umowach o pracę i -4% na umowach B2B. To oznacza, że kobiety zatrudnione na umowach o pracę zarabiają o 1% mniej niż mężczyźni, a na umowach B2B na tych samych stanowiskach już średnio o 4% więcej.

“Raport potwierdza, że w sektorze komunikacji marketingowej w Polsce z roku na rok systematycznie poprawia się sytuacja płacowa kobiet. To efekt kilku czynników takich jak np. prowadzenie przez pracodawców konsekwentnej polityki dotyczącej wyrównywania wynagrodzeń niezależnie od płci, kultura inkluzywności i dążenie do eliminacji dyskryminacji m.in. ze względu na płeć oraz budowanie systemu wynagrodzeń w oparciu o obiektywne kryteria. Na pewno na ten stan rzeczy wpływa także konieczność przygotowania się przez organizacje do implementacji przepisów dyrektywy unijnej w sprawie równości płac. Niezależnie od tego, ponieważ dostosowanie się do tychże wymogów unijnych dotyczy całego rynku pracodawców, cieszy nas fakt, że sektor komunikacji marketingowej pod tym względem znacznie szybciej adaptuje się do zmieniających się przepisów i staje się dobrym przykładem dla pozostałych branż”   tłumaczy Lena Stryjewska, Członkini Zarządu SAR, Managing Director w 2012 Agency.

Badanie SAR praktyk biznesowych w sektorze komunikacji marketingowej – stawki cennikowe

Wzrost budżetów płac jest związany bezpośrednio ze wzrostem stawek cennikowych (godzinowych), których wzrost plasuje się średnio na poziomie 7% w 2024 roku.

Wyniki badania pokazują, że stawki godzinowe rosną tak, jak poziom budżetów na wynagrodzenia w naszych organizacjach. Całość wzrostu stawek zatem przeznaczona jest na wzrost wynagrodzeń.

Taki wzrost stawek względem wskaźnika inflacji oznacza, że albo agencje, obniżyły koszty swojej działalności poprzez ograniczenia kosztów operacyjnych, takich jak np. koszt powierzchni biurowej (efekt pracy zdalnej) czy zaplecza administracyjnego, albo skupiły się na podnoszeniu efektywności pracy związanej z wykorzystaniem nowych narzędzi usprawniających pracę (wykorzystania technologii AI).

Może to być również efektem oporu po stronie klientów na etapie negocjacji. Zeszłoroczne badanie stawek pokazało wzrost na poziomie 14% czyli dwukrotnie wyższym niż w tym roku. Być może teraz agencje zmieniły strategię negocjacji i choć poziom wzrostu wyjściowych stawek w negocjacjach jest niższy niż w zeszłym roku, agencje bardziej stanowczo bronią ich na dalszych etapach rozmów.

Na podstawie przeprowadzonej analizy widać, że branża komunikacji marketingowej mierzy się z wieloma wyzwaniami wynikającymi z wyjątkowo dynamicznych zmian na rynku. Mocno rozdrobniony rynek z relatywnie dużą liczbą mniejszych podmiotów, będących w stanie zaoferować niższe stawki cennikowe ze względu na niższe koszty działalności, a wraz z nią rosnące oczekiwania klientów względem optymalizacji budżetów prowadzą do ograniczonych możliwości negocjacyjnych agencji.

Pomimo rosnących kosztów działalności i presji płacowej ze strony pracowników, agencje nieznacznie podnoszą swoje cenniki godzinowe, ale nadal jest to zdecydowanie poniżej poziomu inflacji.

Konieczność wprowadzania praktyk ESG, często również wymagana przez klientów, nakłada na agencje dodatkowe obowiązki, angażujące czas i zasoby.

Szansą na podniesienie efektywności pracy, i dzięki temu na optymalizację kosztów pracy jest wykorzystanie nowych narzędzi usprawniających pracę (z zakresu AI) stosowanych już przez wiele film w naszym sektorze.

Badanie dotyczące praktyk biznesowych obejmowało również zagadnienia dotyczące kosztów przetargów, struktury zatrudnienia w branży czy też stopnia realizacji polityki ESG. W kolejnych odsłonach raportu udostępnimy dane dotyczące tych zagadnień.

Tab.1. Mediany wynagrodzenia gwarantowanego: miesięcznie [PLN] / UoP

RODZINA/STANOWISKO MEDIANA PLN (MIESIĘCZNIE)
CREATIVE  
SENIOR COPYWRITER   13 000
COPYWRITER   8 650
SENIOR ART DIRECTOR   12 450
ART DIRECTOR   8 710
GRAPHIC DESIGNER 7 000
SENIOR GRAPHIC DESIGNER 9 160
MOTION DESIGNER/ANIMATOR 2D 8 315
GRAPHIC DESIGNER 7 154
DTP OPERATOR 7 000
MOTION DESIGNER/ANIMATOR 2D 8 315
MEDIA    
MEDIA MANAGER (PLANNING/BUYING) 13 000
SENIOR MEDIA PLANNER/BUYER 9 700
MEDIA PLANNER/BUYER 7 400
SOCIAL MEDIA PLANNER/BUYER 7 200
SEM/SEO  
SEM SPECIALIST 7 828
SEO SPECIALIST 7 500
ONLINE ADVERTISING  
PROGRAMATIC SPECIALIST 8 000
PERFORMANCE SPECIALIST 8 000
PROGRAMATIC SPECIALIST 8 480
DIGITAL  
UX MANAGER   9 500
PROJECT MANAGEMENT  
PROJECT MANAGER 9 000
STRATEGY PLANNING  
STRATEGIC PLANNER 9 500
SENIOR STRATEGIC PLANNER 11 500
TRAFFIC  
TRAFFIC MANAGER 9 051
CLIENT SERVICE    
ACCOUNT DIRECTOR 15 000
ACCOUNT (TEAM) SUPERVISOR 12 250
ACCOUNT MANAGER 9 000
ACCOUNT EXECUTIVE 6 900
ACCOUNT ASSISTANT 4 800
SOCIAL MEDIA MANAGER 9 050

 

Tab.2. Mediany stawek cennikowych: [PLN, netto] / UoP

RODZINA/STANOWISKO MEDIANA STAWKI GODZINOWEJ PLN
CREATIVE    
CREATIVE DIRECTOR   430
CREATIVE GROUP HEAD 310
SENIOR COPYWRITER   290
COPYWRITER   227
JUNIOR COPYWRITER   178
SENIOR ART DIRECTOR   285
ART DIRECTOR   225
JUNIOR ART DIRECTOR   196
GRAPHIC DESIGNER 200
DTP OPERATOR 170
MOTION DESIGNER/ANIMATOR 2D 215
PROJECT MANAGEMENT  
PROJECT MANAGER 220
BRAND DESIGN    
DESIGNER 234
SENIOR STRATEGIC PLANNER BRAND DESIGN 340
SENIOR PROJECT MANAGER / ACCOUNT MANAGER / SENIOR BRAND CONSULTANT 300
DIGITAL  
UX DESIGNER 220
MEDIA    
SENIOR MEDIA PLANNER/BUYER 240
MEDIA PLANNER/BUYER 210
SOCIAL MEDIA PLANNER/BUYER 170
SOCIAL MEDIA TEAM MANAGER 320
CONTENT DESIGNER / COMMUNITY MANAGER 150
SEM/SEO  
SENIOR SEM SPECIALIST 209
SENIOR SEO SPECIALIST 201
PRODUCTION    
BROADCAST PRODUCER 240
PR SERVICES – EXTERNAL  
PR MANAGER 300
PR EXECUTIVE 201
STRATEGY PLANNING  
STRATEGIC DIRECTOR 430
STRATEGIC PLANNER 250
SENIOR STRATEGIC PLANNER 329
TRAFFIC  
TRAFFIC MANAGER 171
CLIENT SERVICE    
CLIENT SERVICE DIRECTOR 420
GROUP ACCOUNT DIRECTOR 370
ACCOUNT DIRECTOR 315
ACCOUNT (TEAM) SUPERVISOR 291
ACCOUNT MANAGER 230
ACCOUNT EXECUTIVE 185
SOCIAL MEDIA MANAGER 240

 

Finansowanie nowych samochodów Kia – jak to wygląda w praktyce?

Zakup nowego samochodu to ekscytujące wydarzenie, ale może też wiązać się z pewnymi wyzwaniami, zwłaszcza gdy chodzi o kwestie finansowe. W przypadku marki Kia, dostępnych jest kilka różnych opcji finansowania, które mogą ułatwić zakup wymarzonego auta. W tym artykule przyjrzymy się bliżej tym opcjom, skupiając się na polskim rynku.

Leasing Kia – elastyczny sposób na finansowanie

Kia Leasing to coraz popularniejsza forma finansowania nowych samochodów. Polega on na wynajęciu auta na określony czas (zazwyczaj od 2 do 5 lat) za ustaloną miesięczną opłatą. Po zakończeniu umowy leasingowej możesz wykupić samochód na własność, przedłużyć umowę lub wybrać nowy model. Nic dziwnego, ponieważ oferuje on wiele zalet, takich jak:

  • Niskie raty: Leasing wiąże się z niższymi ratami niż kredyt samochodowy. Wynika to z faktu, że płacimy jedynie za użytkowanie auta, a nie za jego pełną wartość.
  • Elastyczność: Leasing pozwala na wybór różnych parametrów umowy, takich jak okres leasingu, wysokość wkładu własnego i limit kilometrów. Dzięki temu można dopasować umowę do swoich indywidualnych potrzeb.
  • Możliwość wymiany auta na nowe: Po zakończeniu umowy leasingu można zwrócić auto i wziąć w leasing nowe. To świetna opcja dla osób, które lubią często zmieniać samochody.

Kia oferuje kilka różnych programów leasingowych, dopasowanych do różnych potrzeb. Do najpopularniejszych programów należą:

  • Kia Leasing: Standardowy program leasingu, dostępny dla osób prywatnych i firm.
  • Kia Select Leasing: Program leasingu z niskim wkładem własnym i możliwością wykupu auta po zakończeniu umowy.
  • Kia Business Lease: Program leasingu dedykowany firmom, oferujący szereg dodatkowych korzyści.

Sprawdź Kia w leasingu na vehis.pl/marka/kia.

Kredyt Kia – tradycyjne rozwiązanie

Kredyt samochodowy to bardziej tradycyjna forma finansowania, która polega na pożyczeniu pieniędzy na zakup auta. Kredyt wiąże się z wyższymi ratami niż leasing, ale pozwala na nabycie pełnej własności samochodu.

Kia oferuje również kilka różnych programów kredytowych, dopasowanych do różnych potrzeb. Do najpopularniejszych programów należą:

  • Kia Kredyt: Standardowy program kredytowy, dostępny dla osób prywatnych i firm.
  • Kia 0% Kredyt: Program kredytowy z 0% oprocentowaniem, dostępny dla wybranych modeli.
  • Kia Ballon Kredyt: Program kredytowy z niskimi ratami i wysoką ratą balonową na koniec okresu spłaty.

Ile kosztuje Kia z salonu?

Cena nowego samochodu Kia zależy od wielu czynników, takich jak model, wyposażenie, silnik i rok produkcji. Przykładowe ceny popularnych modeli Kia w Polsce:

  • Kia Ceed: od 89 990 zł
  • Kia Sportage: od 119 990 zł
  • Kia Stonic: od 74 990 zł
  • Kia Sorento: od 169 990 zł
  • Kia EV6: od 174 990 zł

Jak wybrać najlepszą formę finansowania?

Wybór najlepszej formy finansowania nowego samochodu Kia zależy od Twoich indywidualnych potrzeb i możliwości finansowych. Jeśli zależy Ci na niskich miesięcznych ratach i elastyczności, leasing może być dobrym rozwiązaniem. Jeśli natomiast chcesz mieć możliwość modyfikacji auta i nie chcesz martwić się o limity kilometrów, lepszym wyborem może być kredyt.

Przed podjęciem ostatecznej decyzji warto dokładnie porównać dostępne oferty leasingu i kredytu. Pomocna może być również kalkulacja raty online, która pozwoli Ci oszacować miesięczne koszty finansowania.

Podsumowanie

Finansowanie nowego samochodu Kia może odbywać się na różne sposoby. Najpopularniejsze opcje to leasing i kredyt. Leasing oferuje wiele zalet, takich jak niskie raty i elastyczność, ale wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Kredyt pozwala na nabycie pełnej własności samochodu, ale wiąże się z wyższymi ratami. Wybór najlepszej opcji finansowania zależy od indywidualnych potrzeb i preferencji.

Kompletacja i konfekcjonowanie – czym są te procesy logistyczne

W dzisiejszym, szybko zmieniającym się świecie logistyka stanowi kluczowy element sukcesu wielu przedsiębiorstw. Niezależnie od branży, efektywne zarządzanie łańcuchem dostaw może znacząco wpłynąć na efektywność operacyjną, zadowolenie klienta i rentowność firmy. Wśród wielu procesów logistycznych, szczególną rolę odgrywają kompletacja i konfekcjonowanie. Te dwa procesy, choć różne, są ściśle ze sobą powiązane i mają bezpośredni wpływ na sposób, w jaki towary są przygotowywane do dystrybucji. W tym artykule przyjrzymy się bliżej, czym są kompletacja i konfekcjonowanie oraz jakie znaczenie mają w nowoczesnej logistyce.

Kompletacja – serce magazynu

Kompletacja, znana także jako „picking”, to proces wybierania i zbierania konkretnych towarów w magazynie w celu zaspokojenia indywidualnych zamówień klientów. Jest to jedna z najbardziej czasochłonnych i kosztownych operacji w magazynie, wymagająca dokładności i skuteczności w celu minimalizacji błędów i maksymalizacji szybkości realizacji zamówień.

Proces ten może przyjąć różne formy, w zależności od specyfiki magazynu i typu towarów. Może być wykonywany manualnie przez pracowników magazynu lub zautomatyzowany z wykorzystaniem zaawansowanych systemów magazynowych, takich jak roboty czy systemy karuzelowe. Bez względu na metodę, cel pozostaje niezmienny: szybkie i dokładne zebranie wszystkich pozycji zamówienia.

Wyzwaniem w procesie kompletacji jest optymalizacja – zarówno w kontekście trasy, jaką muszą pokonać pracownicy magazynu, aby zebrać towar, jak i w zarządzaniu zapasami, aby najczęściej zamawiane produkty były najłatwiejsze do dostępu. Technologie takie jak systemy zarządzania magazynem (WMS) odgrywają tu kluczową rolę, pomagając w planowaniu i monitorowaniu procesów magazynowych, co przekłada się na wydajniejszą kompletację.

Konfekcjonowanie – finalny dotyk przed wysyłką

Konfekcjonowanie, znane również jako „packing”, jest procesem przygotowania skompletowanych już towarów do wysyłki. W tym etapie produkty są odpowiednio pakowane, etykietowane i przygotowywane do transportu. Celem konfekcjonowania jest nie tylko zabezpieczenie towaru przed uszkodzeniami w trakcie dostawy, ale także zapewnienie, że pakiet spełnia wszystkie wymagania logistyczne i prawne, takie jak kodowanie, oznakowanie oraz zgodność z regulacjami celnymi i środowiskowymi.

Wiele firm traktuje konfekcjonowanie jako szansę na wzmocnienie swojej marki. Indywidualnie zaprojektowane opakowania, ekologiczne materiały pakownicze czy dołączane do przesyłek personalizowane podziękowania mogą pozytywnie wpłynąć na doświadczenie klienta i wizerunek firmy. Dlatego też, proces ten wymaga nie tylko logistycznej precyzji, ale także kreatywności i strategicznego myślenia.

Nowoczesne technologie w służbie logistyki

Wdrażanie nowoczesnych technologii ma kluczowe znaczenie dla optymalizacji procesów kompletacji i konfekcjonowania. Automatyzacja, zaawansowane oprogramowanie zarządzające łańcuchem dostaw, jak i wykorzystanie danych i analiz predykcyjnych, to tylko niektóre z narzędzi, które mogą znacząco przyczynić się do poprawy wydajności i redukcji kosztów operacyjnych. Firma Insidelog jest przykładem przedsiębiorstwa, które skutecznie implementuje innowacyjne rozwiązania w logistyce, ułatwiając zarządzanie kompleksowymi procesami magazynowymi i dystrybucyjnymi.

Zastosowanie robotów magazynowych, dronów do inwentaryzacji czy inteligentnych systemów sortujących pozwala na znaczące przyspieszenie operacji magazynowych, redukcję błędów i poprawę bezpieczeństwa pracy. Ponadto, technologie te umożliwiają lepszą personalizację usług, dostosowując procesy logistyczne do indywidualnych potrzeb klientów i specyfiki towarów.

Wyzwania i przyszłość

Mimo wielu możliwości, jakie oferują nowoczesne technologie, firmy logistyczne stoją przed szeregiem wyzwań. Zmieniające się oczekiwania klientów, rosnące wymagania dotyczące zrównoważonego rozwoju, jak i potrzeba ciągłej adaptacji do nowych regulacji prawnych wymagają od przedsiębiorstw elastyczności i innowacyjności.

Jednakże, poprzez ciągłe inwestycje w rozwój technologii i procesów, branża logistyczna może nie tylko sprostać tym wyzwaniom, ale także skutecznie kształtować przyszłość rynku. Procesy takie jak kompletacja i konfekcjonowanie, choć mogą wydawać się jedynie codzienną rutyną, są fundamentem, na którym opiera się efektywność całego łańcucha dostaw. Ich optymalizacja i innowacja są kluczem do sukcesu w coraz bardziej konkurencyjnym i dynamicznym świecie logistyki.

Biurko elektryczne: dla kogo i czy warto?

Coraz więcej czasu spędzamy w pozycji siedzącej. Przeważnie jest to osiem do nawet 10 godzin spędzonych w pracy przy biurku, z niewielkimi tylko przerwami. W dodatku praca w pozycji siedzącej odbiera nam energię, w związku z tym nierzadko zdarza się, że i po pracy odpoczywamy zasiadając na ulubionej kanapie lub w wygodnym fotelu. A gdzie w tym wszystkim miejsce na aktywność fizyczną, dbałość o kondycję, dobre samopoczucie i zdrowie? Biurko elektryczne z regulacją wysokości jest rozwiązaniem korzystnym dla zdrowia.

1. Biurko elektryczne z regulacją wysokości: na czym to polega?

2. Biurko elektryczne – dla kogo?

3. Korzyści wynikające z zakupu biurka elektrycznego

4. Cena biurek elektrycznych

Żyjemy w czasach, w których wiele osób pracuje w biurze i spędza większość dnia przed komputerem. Zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić, więc na co dzień nie zastanawiamy się raczej nad konsekwencjami takiego stylu życia. Warto to zmienić i skorzystać z rozwiązań, które pozwolą nam zadbać o siebie nawet podczas wykonywania pracy siedzącej.

1. Biurko elektryczne z regulacją wysokości: na czym to polega?

Rozwój technologi przyniósł nam wiele korzyści, ale i sporo nowych problemów. To m.in. dzięki niemu możemy teraz wykonywać wiele obowiązków, nie ruszając się z krzesła. Ma to swoje plusy, ale i minusy.Światowa Organizacja Zdrowia wskazała przed laty, że siedzący tryb życia zajmuje czwarte miejsce wśród przyczyn śmiertelności ludzi na świecie. Siedzenie może prowadzić do poważnych chorób, wpływa też na naszą kondycję i wygląd. Warto pamiętać, że nasz organizm nie jest stworzony do bezruchu.

Oczywiście nie możemy zrezygnować z pracy, możemy natomiast zmienić pewne przyzwyczajenia i zastosować proste rozwiązania, dzięki którym zadbamy o zdrowie nawet podczas wykonywania codziennych zawodowych obowiązków.

Biurko elektryczne z regulacją wysokości blatu to rozwiązanie, które cieszy się coraz większą popularnością, a w wielu biurach, tudzież domach (nie brakuje pracowników, którzy wykonują pracę zdalną), stopniowo wypiera manualne odpowiedniki.

Biurka elektryczne z Fly-Desk.com to innowacyjne rozwiązanie korzystne dla zdrowia, a przy tym – rozwiązanie funkcjonalne, ciekawe i uniwersalne. Dzięki możliwości regulacji wysokości, można dostosować stanowisko pracy do indywidualnych potrzeb użytkownika, a to przekłada się na większy komfort oraz korzyści zdrowotne. Biurko regulowane z elektryczną regulacją wysokości pozwala pracować w pozycji siedzącej lub stojącej, w zależności od preferencji, co przekłada się na większy komfort pracy.

Możesz zdecydować się m.in. na biurko podnoszone z blatem prostym, z blatem ergonomicznym lub kolor fly. Jeśli chodzi o materiał, z którego może być wykonany blat biurka, możemy wskazać m.in. drewno, bambus lub sklejkę. Fly-Desk oferuje biurka wykonane z wysokiej jakości materiałów, o solidnej konstrukcji. Nie bez znaczenia jest też stabilność biurka, estetyka wykonania i nowoczesny design.

2. Biurko elektryczne – dla kogo?

Zastanawiasz się, czy ergonomiczne biurko elektryczne to mebel dla Ciebie? Biurka elektryczne nie bez powodu cieszą się rosnącym zainteresowaniem. Biurko podnoszone elektrycznie sprawdzi się w firmach, które poszukują ergonomicznego wyposażenia do swoich pomieszczeń biurowych. Nada się również dla specjalistów, którzy przez kilka dni w tygodniu pracują w zaciszu domowym i spędzają wiele godzin w pozycji siedzącej. Sprawdzi się u studentów czy uczniów, spędzających wiele godzin z tabletem lub laptopem.

Biurko gamingowe, przy którym można nie tylko siedzieć, ale i stać, bez wątpienia przyda się również miłośnikom gier.

3. Korzyści wynikające z zakupu biurka elektrycznego

Biurka regulowane elektrycznie to inwestycja w zdrowie, która z pewnością zaprocentuje w przyszłości.

Siedzenie po kilka, a nawet kilkanaście godzin dziennie, wpływa na spadek aktywności serca i osłabienie przepływu krwi. Choć mogłoby się wydawać, że dzięki siedzeniu jesteśmy bardziej wypoczęci, nie jest to prawdą. Długotrwałe siedzenie sprawia, że czujemy się zmęczeni, cierpną nam nogi, pojawia się na nich opuchlizna, tworzą się żylaki. Ale na tym niestety nie koniec. Siedzenie sprawia, że spowalnia nasz metabolizm, mamy problemy z trawieniem, obniża się nasza sprawność fizyczna i zwiększa się ryzyko zwyrodnień kręgosłupa, zwłaszcza w odcinku szyjnym i piersiowym.

Biurko regulowane umożliwia częste zmiany pozycji ciała, co zapobiega dolegliwościom związanym z długotrwałym siedzeniem. Umożliwia też na dostosowanie blatu do innych czynności wykonywanych przy biurku (pisanie, czytanie, spotkania itd.).

Decydując się na regulowane biurko, możesz wydajniej i bardziej energicznie pracować. Możliwość pracy w pozycji stojącej poprawia krążenie krwi i dotlenienie mózgu, wpływa korzystnie na koncentrację i wydajność.

4. Cena biurek elektrycznych

Wiesz już, że biurko z elektryczną regulacją wysokości jest opcją dla Ciebie, zastanawiasz się jednak, czy stać Cię na to, by zakupić podnoszone biurko?

Regulacja wysokości blatu to rzecz cenna, nie oznacza to jednak, że cena burka musi zwalać z nóg. Warto jednak podkreślić, że zależy ona od wielu czynników, dlatego należy poświęcić trochę czasu, by znaleźć biurko dopasowane do potrzeb i możliwości finansowych.

Dom Development z kwartalną sprzedażą powyżej 1000 lokali

Grupa Kapitałowa Dom Development S.A. odnotowała kolejny udany kwartał, sprzedając 1 011 lokali netto w I kwartale 2024 roku. To wzrost o 11% w porównaniu do analogicznego okresu 2023 roku.

SPRZEDAŻ

  • W I kwartale 2024 roku Grupa Kapitałowa Dom Development S.A. sprzedała 1 011 lokali netto wobec 914 w analogicznym okresie 2023 roku (wzrost o 11% r/r), w tym 422 lokale w Warszawie, 267 w Trójmieście, 203 we Wrocławiu oraz 119 w Krakowie.
  • Największą kwartalną sprzedaż Grupa odnotowała w projektach: Osiedle Przy Ryżowej (78 lokali), Harmonia Mokotów (71) oraz Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód (67) w Warszawie, Osiedle Beauforta (53 lokali) w Trójmieście, Osiedle Braniborska (92 lokale) we Wrocławiu oraz Górka Narodowa (97 lokali) w Krakowie.

PRZEKAZANIA

  • W I kwartale 2024 roku Grupa przekazała nabywcom 921 lokali (wobec 1 350 w I kwartale 2023 roku), w tym 526 lokali w Warszawie, 293 w Trójmieście, 45 we Wrocławiu oraz 57 w Krakowie.
  • Na wynik finansowy za I kwartał 2024 roku wpływają głównie przekazania w projektach: Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód (303 lokale), Apartamenty Solipska (101) i Przystanek Międzylesie (100) w Warszawie, Doki (255 lokali) w Trójmieście, Osiedle Nowodworska (33 lokale) we Wrocławiu oraz Górka Narodowa (57 lokali) w Krakowie.

OCENA SYTUACJI RYNKOWEJ

„Po bardzo udanym dla Grupy Kapitałowej Dom Development S.A. roku 2023, sytuacja na rynku mieszkaniowym w pierwszych miesiącach 2024 roku w dalszym ciągu sprzyja osiąganiu wysokich wyników sprzedażowych przez naszą organizację dewelopera o ugruntowanej pozycji, silnej marce, cieszącego się dużym zaufaniem klientów i dysponującego atrakcyjną ofertą. Pierwszy kwartał bieżącego roku był piątym z rzędu, w którym sprzedaż netto przekroczyła 900 lokali.

Pomimo wygaśnięcia rządowego programu Bezpieczny Kredyt 2% popyt na mieszkania oferowane przez Grupę pozostaje silny, co w połączeniu ze sprawnym uzupełnianiem oferty pozwala nam realizować zamierzenia sprzedażowe zgodnie z planem. Zdecydowaną większość zawieranych umów stanowią obecnie transakcje gotówkowe. Ich udział w I kwartale tego roku stanowił 56% całkowitej sprzedaży wobec średnio 59% w 2023 roku. W drugiej połowie tego roku popyt na mieszkania może zostać dodatkowo wzmocniony poprzez wprowadzenie nowego rządowego programu dopłat do kredytów hipotecznych Mieszkanie na start. Głównym wyzwaniem rynku mieszkaniowego pozostaje ograniczona podaż nowych mieszkań.

Biorąc pod uwagę sprzyjającą sytuację rynkową, duży bank ziemi oraz liczne projekty wprowadzone już do sprzedaży oraz przygotowywane do uruchomienia w 2024 roku niezależnie od tego, czy i kiedy zapowiadany program rządowy zostanie uruchomiony, celem Grupy Kapitałowej Dom Development S.A. jest wzrost liczby sprzedanych mieszkań w porównaniu z 2023 rokiem, w którym sprzedaż netto sięgnęła 3 906 lokali” – komentuje Jarosław Szanajca, Prezes Zarządu Dom Development S.A.

„Wyniki finansowe publikowane przez deweloperów zależą głównie od liczby lokali przekazanych nabywcom w danym okresie. Z uwagi na harmonogramy realizowanych inwestycji, w I kwartale 2024 roku Grupa Kapitałowa Dom Development S.A. przekazała mniejszą liczbę lokali niż w analogicznym okresie 2023 roku. Niemniej jednak, potencjał przekazań w całym 2024 roku jest wyższy niż w poprzednim, rekordowym pod tym względem roku, kiedy to klienci Grupy odebrali klucze do 3 831 lokali.

Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development S.A.
Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development S.A.

Wszystkie inwestycje Grupy Kapitałowej Dom Development S.A. realizowane są przez własnych generalnych wykonawców Dom Construction oraz Euro Styl Construction. Są oni gwarantem terminowości, wysokiej jakości oraz efektywności ekonomicznej projektów. W połączeniu ze stabilną sytuacją na rynku usług i materiałów budowlanych, umożliwia to osiąganie satysfakcjonujących marż. Wszystkie te elementy powinny pozytywnie przełożyć się na wyniki finansowe Grupy Kapitałowej Dom Development S.A. za 2024 rok” – podsumowuje Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development S.A.

Czy USA wycofa się z pomocy Ukrainie?

Obecnie w sferze bezpieczeństwa większość kwestii na świecie, a zwłaszcza w Europie, jest determinowane wojną w Ukrainie. Pomoc dla Ukrainy jest powszechna. Do niedawna była pełna zgoda świata w tej sprawie. Pojawiają się jednak wątpliwości odnośnie stanowiska administracji amerykańskiej – nie wiadomo czy Stany Zjednoczone dalej będą wspierać Ukrainę. USA są główną siłą, która determinuje pomoc i finansową, i wojskową – materialną, wywiadowczą, rozpoznawczą.

– Wszyscy zadają sobie pytanie, co stanie się z pomocą USA, jeśli w tym roku w wyborach prezydenckich fotel prezydenta zajmie kandydat republikanów Donald Trump, były prezydent Stanów Zjednoczonych – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Maciej Matysiak, ekspert Fundacji Stratpoints, wykładowca ANS Gniezno. – Na pewno wszyscy liczą się z tym, że pomoc może zostać ograniczona. Natomiast co de facto się stanie, nie wiemy. Były prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wielokrotnie mówił, że jest nieprzewidywalny i uznawał to za swoją największą zaletę. Można zacytować niedawne słowa premiera Polski Donalda Tuska – który w rozmowie z prezydentem Trumpem powiedział, że jest on nieprzewidywalny – tylko że ta nieprzewidywalność jest korzystna dla naszych przeciwników, a niekorzystna dla nas. Ta niewiadoma jest zagrożeniem i wyciągamy wnioski z tego, co działo się za poprzedniej prezydentury Donalda Trumpa. Wówczas zdecydowanie ograniczył on aktywność NATO w Europie. Tym bardziej, że wyartykułował to jasno w swoich wystąpieniach mówiąc, że wojnę jest w stanie zakończyć ciągu jednego, może kilku dni. Taka opcja jest tylko i wyłącznie po myśli Rosji. W związku z tym Europa nie ma innego wyjścia, jak tylko zabierać się do pracy. To od nas może zależeć, czy wsparcie Ukrainy będzie kontynuowane i czy Rosja odniesie sukces – wskazuje Matysiak.

MacBook Pro – laptop dla wymagających

Komputer przenośny spełniać musi wiele wymagań, zwłaszcza, jeśli ma być użytkowany przez profesjonalistę. Z tego powodu zdecydowanie najlepiej jest zainwestować w nowoczesny sprzęt renomowanego producenta. Takim laptopem z pewnością jest MacBook Pro.

Profesjonaliści, pracujący nad złożonymi projektami, z reguły poszukują laptopa, który odznacza się bardzo wysoką wydajnością, energooszczędnością, a także niepodważalną mobilnością. Sprzęt taki powinien umożliwiać posługiwanie się wieloma aplikacjami jednocześnie, jak również doskonale sprawdzać się podczas pracy w domu lub biurze, samolocie, pociągu, autobusie czy każdym innym miejscu. Taki właśnie jest MacBook Pro, oczywiście od Apple.

MacBook Pro – superszybkie procesory, bezkompromisowa wydajność

Laptop MacBook Pro wyposażony w ultraszybkie układy Apple M2, M2 Pro lub M2 Max to najpotężniejszym komputer przenośny z tej serii. Jego moc obliczeniowa jest wprost niewyobrażalna, toteż laptop idealnie sprawdzi się zarówno podczas pracy, jak i nauki bądź zabawy. Jest to urządzenie bardzo wielofunkcyjne, komputer, który poradzi sobie z każdym wyzwaniem. Najbardziej wymagającym użytkownikom mogą z pewnością przypadnie do gustu MacBook Pro z procesorem M2 Max, którego wspierać może nawet 96 GB zunifikowanej i superszybkiej pamięci RAM oraz maksymalnie 38 rdzeni GPU! Sprzęt taki zauważalnie zwiększy efektywność pracy nad zaawansowanymi projektami graficznymi, a także usprawni tworzenie wielowymiarowych modeli geometrycznych – a do wykonywania tego typu zadań potrzeba naprawdę potężnego komputera.

Inną ważną zaletą MacBooka Pro jest bogactwo portów, które ogromnie podnoszą funkcjonalność urządzenia. Komputer wyposażony jest też w przełomowy ekran Liquid Retina XDR, a także wykorzystuje technologię ProMotion, zapewniającą adaptacyjną częstotliwość odświeżania. Dzięki temu rozwiązaniu przewijanie stron internetowych oraz wyświetlanie dynamicznych scen (np. podczas grania w nowoczesne gry czy oglądania filmów) jest tak płynne, jak jeszcze nigdy. Bez względu na to, do jakich celów używamy laptopa, MacBook Pro zapewni wszystko, czego nam potrzeba.

Ważną cechą wszystkich urządzeń elektronicznych jest obecnie energooszczędność – coraz więcej klientów zwraca na nią uwagę, wybierając sprzęt dla siebie. Tu właśnie objawia się kolejna ogromna zaleta MacBooków Pro od Apple. Laptopy te, niezależnie od modelu, są w stanie pracować na jednym naładowaniu baterii nawet 22 godziny. Samo ładowanie jest bardzo szybkie, dzięki nad wyraz wydajnej ładowarce.

Warto też dodać, iż w gamie MacBooka Pro każdy znajdzie komputer dla siebie. Przykładowo, MacBook Pro 13 i MacBook Pro 14 to propozycje dla użytkowników, którzy potrzebują niewielkich, kompaktowych komputerów przenośnych o doskonałych parametrach. Z kolei MacBook Pro 16 jest sprzętem dla profesjonalistów, nadaje się bowiem do najbardziej wymagających zastosowań.

MacBook Pro a komunikacja

Komputery, również przenośnie, wykorzystujemy obecnie nie tylko do pracy, nauki czy zabawy, ale też – ta ich rola ma coraz większe znaczenie – do komunikowania się z innymi osobami. W tym zakresie MacBook Pro sprawdza się wręcz doskonale. Poszczególne modele wyposażone są w kamerę o rozdzielczości 1080p, idealną do wideorozmów z rodziną, przyjaciółmi oraz współpracownikami. Nawet w kiepskich warunkach oświetleniowych działa ona nawet dwukrotnie lepiej i jest w stanie dokładnie zarejestrować wszystko to, co mamy do przekazania. Komunikowanie się z innymi osobami ułatwią również aż trzy wysokiej klasy mikrofony, które rejestrują dźwięk dokładnie bez zbędnych szumów, zakłóceń i z odpowiednim poziomem głośności. Z kolei dźwięk przestrzenny generowany jest przez sześć głośników ze wsparciem dla technologii Dolby Atmos. Dzięki nim zawsze poczujemy się jak na sali kinowej.

Mówiąc krótko, każdy model MacBooka Pro to potężny laptop, który zadowoli nawet najbardziej wymagających użytkowników.

Czy czeka nas odbicie inflacji w górę?

Ceny w Niemczech zbliżają się do wymarzonego progu 2%. W całej strefie euro też są już bardzo blisko tego pułapu. Nie znaczy to, że trend ten na pewno będzie kontynuowany. W tle indeksy koniunktury i obniżka stóp w Chile.

Inflacja w Niemczech bez niespodzianek

Ceny u naszego zachodniego sąsiada rosną w tempie 2,2% rocznie. Jest to wynik zgodny z oczekiwaniami. Jest to również spadek o 0,3% względem poprzedniego miesiąca. W rezultacie poziom zmian cen bardzo szybko dąży do celu. Co prawda, nie wpływa to na tempo spadku stóp procentowych. Pomimo wyraźnych sukcesów w walce z inflacją EBC nadal czeka. Powodem jest chęć długoterminowego zduszenia inflacji. Patrząc na nagły wzrost cen ropy, cel ten wbrew pozorom zaczyna być zagrożony. Już dzisiaj ropa jest droższa niż rok temu, a za chwilę punktem odniesienia będą dołki z maja i czerwca, co spowoduje, że relatywnie będzie duża presja na wskaźnik inflacji. Oczekiwanie efektu jojo jest zatem bardzo racjonalne.

Indeksy koniunktury

Wczorajsze dane ze strefy euro okazały się lepsze od oczekiwań. Nie zmienia to faktu, że jest to spadek nastrojów od poprzedniego miesiąca. Po prostu analitycy spodziewali się, że nastroje pogorszą się jeszcze mocniej, niż się faktycznie pogorszyły. Obecny wynik 46,1 pkt to (patrząc na ostatni rok) i tak czwarty najwyższy wynik. Jest to jednak kolejny już w serii rezultatów z przewagą odpowiedzi negatywnych. Ostatni raz optymizm wśród ankietowanych w strefie euro wygrywał w czerwcu 2022 roku. Od tego czasu mamy mniej lub bardziej pesymistyczne nastawienie respondentów. Duża jest tutaj wina Niemiec, które pokazują wyjątkowo słabe dane. Obecnie było to zaledwie 41,9 pkt, co jest poziomem, którego większość gospodarek z wyjątkiem silnych szoków (np. pandemii COVID) nie osiąga.

Chile obniża stopy procentowe

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami doszło w Chile do obniżek stóp procentowych. Główna stopa procentowa spadła z 7,25% na 6,5%. Jest to już kolejna z rzędu decyzja. Cykl obniżek zaczął się w lipcu, kiedy to obniżono stopę procentową z 11,25% na 10,25%. Od tego czasu co miesiąc stopy procentowe spadają od 0,5% do 1%. Powodem oczywiście jest opanowanie inflacji. Problem z tym opanowaniem jest jednak taki, że na początku tego roku mieliśmy efekt jojo. Inflacja odbiła z 3,8% na 4,5%. To właśnie dlatego część inwestorów była zaskoczona obecną decyzją. Spodziewano się bowiem, że obniżki stóp z tego powodu spowolnią. Dobrze widać to po reakcji dolara do chilijskiego peso, po decyzji dolar się wyraźnie umacniał.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 – strefa euro – inflacja konsumencka,

14:15 – USA – raport ADP na temat zatrudnienia.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

7 pomysłów na luksusowe wakacje na Węgrzech

Węgry często kojarzą się nam z ciepłymi źródłami, ich stolicą – Budapesztem. Zazwyczaj jest to destynacja dla osób, chcących zrobić sobie “weekendowy wyskok” od rzeczywistości, jednak na Węgrzech, jak to w europejskim kraju – możliwości jest wiele. W tym artykule omówimy te wymagające większego budżetu, charakteryzujące się wyższym standardem pobytu. Pokażemy hotele, w których bezwstydnie będziecie mogli odbyć rozmowę biznesową, a także przeprowadzić konferencję, czy zebranie.

Ibis Budapest Castle Hill

Pierwszy hotel, o którym opowiemy znajduje się w samym centrum stolicy Węgier. W cenie noclegu jest WI-FI, klimatyzacja, bar, całodobowa recepcja. Za dodatkową opłatą ok. 75 zł zjecie obfite śniadanie w formie bufetu szwedzkiego. Opcje pokoju są różne – jest możliwość wyboru zakwaterowania np. z lodówką. W każdym pokoju znajduje się zaś telewizor, biurko, ręczniki. W ciągu dnia skorzystać można także z restauracyjnego MENU. Atrakcją najbliższą hotelu, którą warto przy okazji odwiedzić jest Muzeum Historyczne w Budapeszcie (ok. 1 kilometr). Miejsce przystosowane jest również dla miłośników sportów, co wykorzystać można w celach integracyjnych zespołu: tenis stołowy, ziemny, czy pobliskie ścieżki rowerowe. W hotelu zapewniono centrum biznesowe oraz automaty z przekąskami i napojami. Personel całodobowej recepcji posługuje się językiem niemieckim, angielskim, francuskim i węgierskim. Goście hotelu mogą za dodatkową opłatą skorzystać z transferu na lotnisko, które oddalone jest od obiektu 15 kilometrów.

Novotel Budapest City

To hotel o wysokim standardzie, ulokowany w dzielnicy 12. Hegyvidék w Budapeszcie, 1 kilometr od Ogrodu Filozofów. Obiekt idealny jest na różnorodne zjazdy, konferencje i zgrupowania, gdyż oferuje 319 pokojów. Wszystkie pokoje mają dźwiękoszczelne okna, a ich wyposażenie obejmuje telewizję, Wi-Fi oraz minibar i urządzenie do parzenia kawy/herbaty. Wyposażenie ich obejmuje czepki kąpielowe wraz z takimi udogodnieniami jak suszarka do włosów i ręczniki kąpielowe. Warto zaznaczyć, że w ofercie dla gości hotelowych są również łaźnie, basen, nasłonecznione tarasy oraz bogate w swoją ofertę SPA. Dla osób wybierających się w ściśle biznesowych celach, hotel oferuje centrum biznesowe, które jest odpowiednio doposażone. Dodatkowo płatne są śniadania serwowane w hotelowej restauracji. Doba hotelowa, w zależności od terminu waha się w cenach pomiędzy 440, a 510 złotych. Wspomniany wcześniej Ogród Filozofów jest idealną lokalizacją do odbywania spokojnych spacerów i rozmów. Znajduje się on na Górze Gellerta, z której rozpościera się malowniczy widok na Budapeszt.

Green Hotel Budapest

7 pomysłów na luksusowe wakacje na Węgrzech 1

Green Hotel Budapest to wyjątkowy, designerski hotel położony tuż obok stacji metra w Budapeszcie. Znajduje się on obok takich obiektów, jak: Hungexpo, hali wystawowej BOK i hali sportowo – widowiskowej Papp László SportAréna. W cenie zakwaterowania dla gości zapewnione są przestronne pokoje, WI-FI, telewizor i lodówka. W niektórych pokojach znajduje się klimatyzacja. Hotel ma swój parking oraz restaurację, która serwuje za dodatkową opłatą śniadania i obiady. Cena za dobę hotelu waha się pomiędzy 350, a 400 złotych.

Hotel Golden Lake Resort

Hotel o bardzo wysokim standardzie i niezwykle pozytywnych ocenach publikowanych przez gości. Charakteryzuje się personelem o wysokiej życzliwości, mówiącej w kilku językach. To doskonałe miejsce do połączenia pracy z odrobiną relaksu i zaznania luksusu w ścianach czterogwiazdkowego hotelu. W hotelu do dyspozycji gości jest sala konferencyjna, restauracja, dwa baseny, SPA, siłownia, prywatny parking i bar. Za dodatkową dopłatą możliwy jest transfer z lotniska. W zasadzie w hotelu jest wszystko, co potrzebne do zrelaksowania się, jednak właściciele informują, że dla miłośników sportu blisko obiektu znajdują się ścieżki rowerowe oraz pole golfowe.

7 pomysłów na luksusowe wakacje na Węgrzech 2

Rubin Wellness Hotel Budapest ****7 pomysłów na luksusowe wakacje na Węgrzech 3

To hotel o wysokim standardzie, położony u stóp góry Sas-hegy. Otoczenia obiektu jest niesamowicie spokojne i w zgodzie z naturą. Do dyspozycji gości jest 79 pokoi. Każdy pokój wyposażony jest w telewizor, radio, telefon, minibarek, WI-FI oraz klimatyzację. W hotelu znajduje się również bar, restauracja i miejsce na grilla. W Business Center do dyspozycji gości są komputery, dostęp do internetu, ksero, telefon. W oddzielnej sali jest miejsce na prezentacje, konferencje i szkolenia. W obiekcie znajduje się aż siedem różnorodnych sal konferencyjnych. Sale są wyposażone we wszystkie udogodnienia związane z nagłośnieniem. Hotel oferuje również usługi związane ze strefą relaksu: SPA, salon kosmetyczny, solarium, jacuzzi i basen. Miejsce wydaje się idealnym na wyjazd zespołu – to idealne połączenie kwestii biznesowych z odrobiną wypoczynku i zdrowia w postaci świeżego, górskiego powietrza.

Boutique Hotel Victoria Budapest ****

7 pomysłów na luksusowe wakacje na Węgrzech 4

Hotel charakteryzuje się kameralną atmosferą i indywidualnym podejściem do klienta. To rodzinny biznes, który gwarantuje spersonalizowane usługi. Położony jest w centrum Budapesztu, u stóp Zamku Królewskiego w Budapeszcie, nad samym brzegiem Dunaju. Obiekt posiada 27 pokoi z widokiem na centrum europejskiej stolicy. W cenie hotelu zawarte jest WI-FI, klimatyzacja, obfite śniadania bufetowe, a także sala koncertowa i herbaciarnia. Skorzystać możecie także z darmowych saun, czy palarni. Można zakupić voucher na pobyt na stronie superprezenty.pl.

Hotel Clark Budapest – Adults Only

Hotel znajdujący się w Dzielnicy Zamkowej Budapesztu, stawiający na najwyższą jakość – jest obiektem pięciogwiazdkowym. Hotel oferuje takie udogodnienia jak restauracja, masaż, sauna, parking, WI-FI, a także śniadanie w cenie. Cena za dobę wynosi od 950 złotych w zależności od wybranego pokoju i udogodnień. To idealne miejsce dla wielbicieli designerskich wnętrz i wysokiego komfortu.

Węgry – informacje praktyczne przed wyjazdem

Najczęściej wybieranym środkiem lokomocji do Węgier jest samochód. Dystans nie jest bardzo odległy, więc nie trzeba przeznaczać na tę podróż wielu godzin. My proponujemy Państwu wybór trasy przez Słowację.

Przed wyruszeniem w trasę, pamiętajmy o tym, by zwrócić uwagę na poniższe kwestie:

  • Ważny paszport lub dowód osobisty
  • Winiety wymagane już na Słowacji na autostradach oraz drogach szybkiego ruchu, ale i na Węgrzech, o których warto zadbać przed wyjazdem kupując na jednej z stron WWW, np. TUTAJ
  • Dobry stan techniczny samochodu m.in. sprawne światła i hamulce, warto zadbać również o trójkąt oraz apteczkę
  • Sporządzenie planu trasy ułatwi jej przebieg.

Pamiętajmy o ograniczeniach prędkości, które mogą różnić się od tych obowiązujących w Polsce, żeby w przyjemnej podróży nie przeszkodził wysoki mandat. Przekroczenie prędkości o 20 km/h może sktukować mandatem o wysokości 30.000 huf, a przekroczenie prędkości o 50 km/h może nas kosztować aż 60.000 huf.

Czy to początek korekty na giełdach?

Wczorajsze spadki indeksów giełdowych w USA oraz w Europie nie były jedynie kosmetycznym „zejściem” na nieco inne poziomy. Dzienna, negatywna świeca dzienna na niemieckim DAX-ie przyniosła największą jednosesyjną korektę od początku tego roku. Układ na wykresie jest negatywny, ale nie zostały jeszcze przełamane kluczowe poziomy. Na Sp500 widoczny jest „podwójny szczyt”, podobnie jak na przemysłowym Dow Jones. Czy to początek większej korekty na „wygrzanym rynku”?

Wczoraj nie wydarzyło się tak naprawdę nic szczególnego. Dla inwestorów w Europie była to poświąteczna sesja, pierwsza w nowym miesiącu oraz w II kwartale tego roku. Rano otrzymaliśmy finalne dane PMI z Europy, które okazały się nieco lepsze od oczekiwań, ale były jednocześnie słabsze od poprzednich wartości. Dla strefy euro wskaźnik został zrewidowany do 46,1 pkt. z 45,7. Przemysł wciąż kuleje w Niemczech, Francji czy Austrii. Wskaźniki powyżej 50 pkt. plasują się w takich gospodarkach południa Europy takich jak Grecja, Hiszpania czy Włochy. W momencie publikacji rynek zachowywał się stosunkowo spokojnie. Niemiecki Dax rozpoczął spadki dopiero po godz. 14:30. Nieco wcześniej bo o 14:00 światło dzienne ujrzały dane na temat niemieckiej inflacji CPI, która obniżyła się do 2,2 proc. z 2,5 proc. w ujęciu rok do roku. Co było zgodnie z oczekiwaniami. Wskaźnik HICP zniżkowała nieco mocniej do poziomu 2,3 proc. z 2,7 proc. r/r w poprzednim miesiącu. Poprawiły się również oczekiwania inflacyjne w Europie wśród konsumentów w krótkim horyzoncie czasowym. Na kolejne 12 miesięcy wynoszą one 3,1 proc.. Wcześniej było to 3,3 proc. To najniższy poziom od momentu wybuchu wojny w Ukrainie (luty 2022).

Z danych amerykańskich uwaga była skupiona na ankiecie JOLTS, która pokazała liczbę wakatów oraz rotację pracowników. Wynik na poziomie 8,76 mln był bliski konsensusowi. Rezultat poprzedni został zrewidowany w dół z 8,86 mln do 8,75 mln. W USA wzrosły również zamówienia w przemyśle, które wzrosły o 1,4 proc. m/m. Urosły także zamówienia na dobra beż środków transportu o 0,3 proc. m/m (oczekiwano 0,5 proc.) oraz na dobra trwałego użytki o 1,3 proc. m/m (prognoza 1,4 proc.). Dane pokazują siłę amerykańskiej gospodarki. Interpretacja Wall Street była następująca: gospodarka radzi sobie dobrze, wiec Fed może nie spieszyć się z obniżkami stóp. W konsekwencji Dow Jones oraz Nasdaq Composite straciły 1 proc. a SP500 0,7 proc. Jeśli kolejne dane (ADP, ISM dla usług, NFP) okażą się mocne, wczorajsze zniżki mogą być początkiem większej korekty na giełdach.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Sztuczna inteligencja Minte.ai rewolucjonizuje likwidację szkód

Minte.ai, insurtech z portfela JR HOLDING, wdraża z powodzeniem rozwiązanie, które dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji rewolucjonizuje proces likwidacji szkód ubezpieczeniowych pod kątem szybkości i jakości. Oprogramowanie Minte.ai wdrożone produkcyjnie w grudniu ubiegłego roku, pozwoliło Grupie UNIQA znaleźć się na czele firm ubezpieczeniowych, jeśli chodzi o innowacyjne podejście do obsługi roszczeń osobowych.

Narzędzie opracowane przez Minte.ai automatyzuje analizę dokumentacji medycznej przesłanej przez klienta firmy ubezpieczeniowej: odczytuje ją, porządkuje i przeprowadza na jej podstawie ocenę roszczenia. Jako wynik tej analizy, Minte.ai określa podstawę wypłaty odszkodowania zgodnie z warunkami umowy (bądź stwierdza jej brak) oraz ustala parametry wypłaty (np. procent uszczerbku na zdrowiu czy długość pobytu w szpitalu).

Nasze rozwiązanie pozwala na transparentną automatyzację oceny szkód osobowych w zakresie ubezpieczeń na życie i majątkowych: uszczerbku na zdrowiu, pobyt w szpitalu, przeprowadzenie operacji oraz ciężkie zachorowania. – powiedział Romuald Paprzycki, CEO Minte.ai.

Według UNIQA, dzięki technologii Minte.ai, średni czas likwidacji w przypadku uszczerbku na zdrowiu skrócił się do niespełna 5 minut. W najbliższym czasie wykorzystanie Minte.ai w UNIQA ma zostać rozszerzone o obsługę roszczeń z tytułu umów dodatkowych, dotyczących leczenia szpitalnego, operacji chirurgicznych i poważnych zachorowań.

Opracowane przez nas rozwiązanie pozwala firmom ubezpieczeniowym zaoszczędzić znaczne środki w każdym miesiącu działania oprogramowania. Potwierdza to pierwsze wdrożenie produkcyjne i przeprowadzone już testy u kolejnych kontrahentów. Minte.ai przynosi ogromną wartość dodaną swoim klientom nie tylko w zakresie oszczędności kosztów operacyjnych, ale również podniesienia jakości obsług klienta. Nie bez znaczenia są również dostarczane przez Minte.ai ustrukturyzowane dane medyczne, które mogą w dalszej kolejności zostać wykorzystane przez TU do optymalizacji produktów ubezpieczeniowych – dodał Romuald Paprzycki, CEO Minte.ai.

Modele Minte.ai zostały przygotowane przez łączony zespół lekarzy-orzeczników, specjalistów AI i programistów systemów core’owych.

Wartością dodaną była szczegółowa analiza tabel uszczerbkowych przeprowadzona przez ekspertów UNIQA i lekarzy-orzeczników Minte. Wnioski z warsztatów roboczych pozwoliły na ustalenie jednoznacznych, słownikowanych reguł oceny roszczenia na podstawie danej tabeli uszczerbkowej – tłumaczy Anna Njoku, dyrektorka Działu Obsługi Roszczeń z Ubezpieczeń Osobowych i Bancassurance w UNIQA.

Cechą wyróżniającą modele AI opracowane przez Minte.ai, jest to, że oprogramowanie – oprócz danych dotyczących wypłaty – dostarcza wyjaśnienie powodu decyzji, oparte o umowę zawartą pomiędzy ubezpieczonym a TU. Technologia może być również zastosowana do produktów ubezpieczeniowych dopiero wchodzących do sprzedaży, co odróżnia ją od standardowych modeli uczenia maszynowego.

Każda wydawana decyzja ubezpieczeniowa musi być uzasadniona, zatem zastosowanie typowych metod uczenia maszynowego proponujących kwotę wypłaty przestało być wystarczające – wyjaśnia Tomasz Tarkowski, dyrektor zarządzający Pionu Odszkodowań i Świadczeń w UNIQA.

W oprogramowaniu Minte.ai położono szczególny nacisk na bezpieczeństwo danych ubezpieczonych. Cały proces przetwarzania danych jest zabezpieczony i odbywa się w środowisku informatycznym klienta, dzięki czemu wrażliwe informacje nie opuszczają infrastruktury IT towarzystwa ubezpieczeniowego. Proces spełnia więc wymagania RODO i KNF.

Minte.ai to jedna z najbardziej perspektywicznych spośród naszych spółek, motorem jej rozwoju jest zastosowanie sztucznej inteligencji. Trwają prace nad wdrożeniem oprogramowania u kolejnych ubezpieczycieli. Dzięki dobremu przyjęciu usług spółka będzie się rozwijać, jesteśmy z tego zadowoleni i przekonani, że Minte.ai będzie „perełką” w naszym portfelu – podsumował January Ciszewski, główny akcjonariusz i Prezes JR HOLDING ASI S.A.

Plany strategiczne Minte.ai przewidują dalszy rozwój w zakresie obsługi szkód osobowych, w tym wsparcie interakcji z ubezpieczonym i unikalne moduły przeciwdziałania nadużyciom, a także rozszerzenie oferty na kolejne rynki europejskie.

Ceny ofertowe nowych mieszkań – marzec 2024 (wstępne dane)

W Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście marzec przyniósł stabilizację średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań. W Łodzi średnia spadła poniżej pułapu 11 tys. zł. Poszły natomiast w górę ceny mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów w Warszawie, Poznaniu i w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Czy podwyżki cen nowych mieszkań wreszcie wyhamują, czy – co wielu może wydać się szokujące – będą wyższe niż w roku ubiegłym? Po trzech miesiącach to pytanie wciąż pozostaje otwarte, choć są też powody do optymizmu – mówi Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl.

Warto zwrócić uwagę, że w tym roku właściwie każdy kolejny miesiąc przynosił w którejś z metropolii zwrot sytuacji, co utrudnia jej ocenę. Najlepszym tego przykładem może być Łódź, która w lutym br. była liderem podwyżek średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów. Liderem już jednak nie jest, bo w marcu średnia w tym mieście spadła o 2%. Na czele w wyścigu cenowym znalazły się Warszawa i Poznań. W stolicy nowe mieszkania podrożały w marcu, w przeliczeniu na metr kwadratowy, średnio aż o 2%, zaś w Poznaniu – o 1%.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-M

Przy czym w Poznaniu ceny nowych mieszkań pną się w tym roku systematycznie w górę. Natomiast w Warszawie sytuacja przypomina rollercoaster. W styczniu średnia cena metra kwadratowego wzrosła w stolicy o 2%, w lutym nie zmieniła się, zaś w marcu znów wzrosła. Czy podobnie będzie w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście? W tych metropoliach w marcu średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań utrzymała poziom z lutego. Jednak w poprzednich miesiącach zdarzały się tam wahnięcia cenowe. Ostatecznie Trójmiasto jest jedyną metropolią, w której średnia cena metra kwadratowego zachowała wartość z końcówki ubiegłego roku.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-K

W pozostałych metropoliach kupujący nowe mieszkania w marcu musieli się liczyć z większym wydatkiem. Co gorsza, w przypadku Krakowa, Łodzi, Poznania i miast Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii podwyżka średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów była w pierwszym kwartale wyższa niż w analogicznym okresie przed rokiem. Oczywiście to jeszcze nie przesądza, że taka sytuacja utrzyma się przez cały rok.

–  Wzrost średniej ceny metra kwadratowego wyhamuje wówczas, gdy rosnącej aktywności inwestycyjnej firm deweloperskich towarzyszyć będzie wzrost podaży mieszkań w segmencie popularnym – komentuje Marek Wielgo.

Niemal we wszystkich metropoliach oferta firm deweloperskich wyraźnie się poprawiła. Wyjątkiem była Łódź, choć należy zaznaczyć, że wybór nowych mieszkań w tym mieście wciąż jest rekordowo duży. Problem w tym, że z oferty deweloperów najszybciej znikają najtańsze lokale, zaś ceny tych, które wprowadzają oni do sprzedaży często przekraczają możliwości kupujących za kredyt. Na przykład warszawscy deweloperzy prawdopodobnie z tego powodu zawarli w marcu mniej umów niż w poprzednich dwóch miesiącach. Na rynek trafiły mieszkania, których średnia cena metra kwadratowego sięgała 18,5 tys. zł. Sprzedane były zaś znacznie tańsze, bo po ok. 16,1 tys. zł za metr. Połączenie tych dwóch czynników dało efekt w postaci 2% wzrostu średniej ceny metra kwadratowego mieszkań pozostających w ofercie.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-sprzedane i wprowadzone

Marcową stabilizację cenową w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście można tłumaczyć tym, że tamtejsi deweloperzy wprowadzili do sprzedaży pulę stosunkowo tanich – jak na te rynki – mieszkań. Równocześnie wyprzedawały się głównie nieco od nich droższe.

Jak w tej sytuacji zmieniła się struktura cenowa lokali w ofercie firm deweloperskich? W Warszawie już ponad jedna piąta mieszkań kosztuje więcej niż 20 tys. zł za metr. Niestety, zarówno w stolicy jak i w Krakowie coraz większym wyzwaniem jest znalezienie mieszkania z ceną poniżej 10 tys. zł za metr kwadratowy. Także w innych metropoliach odsetek takich lokali szybko się zmniejsza, np. we Wrocławiu – z 14% do 7% w ciągu zaledwie trzech miesięcy.

W Łodzi i w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii można jeszcze znaleźć bez problemu mieszkania, których cena metra kwadratowego nie przekracza 9 tys. zł. Ale czy będą one dostępne za rok, skoro od grudnia w Łodzi oferta skurczyła się z 32% do 24%. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 12 tys. zł za metr kwadratowy zwiększył się w tym mieście z 15% do 26%.

Ceny mieszkań - marzec 2024-struktura cenowa

W marcu kontynuowały marsz w górę także ceny mieszkań oferowanych na rynku wtórnym. Jak wynika z danych portalu GetHome.pl, w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście średnia cena metra kwadratowego podskoczyła w ciągu miesiąca o 1%, zaś w Łodzi i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – o 2%. Tylko w Poznaniu odnotowano w marcu spadek średniej ceny metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki, i to aż o 2%.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-wtórny-M

Po trzech miesiącach zdecydowanym liderem podwyżek na rynku wtórnym jest Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, gdzie średnia cena metra kwadratowego wzrosła aż o 10%. Najmniej, bo tylko o 1% podrożały w tym roku średnio na metrze używane mieszkania w Trójmieście.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-wtórny-K

Warto zwrócić uwagę, że w Warszawie, Wrocławiu i Łodzi mieszkania na rynku pierwotnym i wtórnym drożały w zbliżonym tempie. W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii oraz w Krakowie i Trójmieście bardziej wzrosła w tym roku średnia cena metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki, zaś w Poznaniu – mieliśmy do czynienia z sytuacją odwrotną. Bardziej podrożały tu mieszkania w ofercie firm deweloperskich.

Wciąż w czterech metropoliach – w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście – średnia cena metra kwadratowego mieszkań na rynku wtórnym jest wyższa niż na rynku pierwotnym. Największa różnica na korzyść rynku wtórnego jest w Łodzi.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-pierwotny i wtórny-M

Polacy studiują, lecz często nie pracują w wyuczonym zawodzie

Dynamicznie zmieniający się świat wymaga elastyczności, również w kontekście edukacji i kształtowania ścieżki zawodowej. Choć ukończenie studiów nie zawsze jest niezbędne do wykonywania określonej pracy, to kształcenie wyższe pozwala poszerzyć wiedzę i rozwijać kluczowe dla danego obszaru kompetencje. Uzyskanie dyplomu nie gwarantuje jednak sukcesów zawodowych w studiowanej dziedzinie, a wybór kierunku często okazuje się nie najlepszym dopiero w momencie wejścia na rynek pracy. Jak wynika z badania Hays Poland, zaledwie 68 proc. specjalistów i menedżerów pracuje lub pracowało w obszarze związanym z kierunkiem studiów.

Pomimo iż od wielu lat biznes i placówki edukacyjne zacieśniają współpracę, to działania te wciąż wydają się niewystarczające. Pomiędzy oba bytami brakuje synergii, która pomogłaby lepiej dopasować system kształcenia do realnych potrzeb rynku pracy.

W konsekwencji absolwenci opuszczający mury uczelni często nie posiadają wystarczających umiejętności praktycznych lub nie potrafią przełożyć wiedzy na kontekst biznesowy, co utrudnia im start w karierze. Do tego dochodzi również zderzenie wyobrażeń o pracy w danej branży z rzeczywistością.

Niektórzy młodzi ludzie dopiero po ukończeniu studiów i kilku próbach pracy w zawodzie uświadamiają sobie, że dana profesja nie jest dla nich odpowiednia, oferuje niskie płace lub nie gwarantuje perspektywicznej ścieżki kariery. Inni z kolei jeszcze w trakcie edukacji zdobywają doświadczenie w zawodzie niezwiązanym z kierunkiem studiów. Wielu z nich decyduje się na ukończenie edukacji i uzyskanie wyższego wykształcenia, lecz bez planów rozwoju zawodowego w tym obszarze – komentuje Justyna Chmielewska, dyrektor w Hays Poland.

STUDIA NIE DAJĄ PERSPEKTYW?

Czasy, kiedy ukończenie studiów było jednym z ważniejszych wymogów pracodawców, minęły. Poza zawodami, do których dostęp jest regulowany przepisami prawa, w rosnącym odsetku profesji wykształcenie wyższe przestaje być kluczowe. Obecnie znacznie cenniejsze jest posiadanie konkretnych kompetencji – m.in. menedżerskich, IT czy sprzedażowych – doświadczenia branżowego oraz uniwersalnych zdolności „miękkich”.

Mimo to kształcenie wyższe nadal cieszy się sporym zainteresowaniem wśród młodych ludzi. Problem w tym, że nie zawsze ułatwia im to start w karierze lub zmusza do rewaluacji wybranego kierunku. Najnowsze badanie Hays Poland przeprowadzone w marcu wśród blisko 1200 specjalistów i menedżerów dowodzi, że 32 proc. z nich nie pracuje lub nawet nigdy nie pracowało w obszarze, który studiowali.

Z czego wynika taki stan rzeczy? Największy odsetek respondentów z tej grupy – 38 proc. – wskazuje na fakt, iż na rynku pracy nie ma wystarczającej liczby ofert w zakresie, w którym się kształcili. Możliwe jest interpretowanie tego dwojako. Z jednej strony, rynek może nie wykazywać tak wielkiego popytu na niektóre zawody, ponieważ nie odpowiadają one już aktualnym potrzebom. Jednocześnie problemem może być nie liczba, lecz jakość dostępnych ofert. Prawdziwie atrakcyjne możliwości zawodowe mogą być nieliczne, a konkurencja wśród kandydatów bardzo wysoka.

Na niedostateczną liczbę ofert pracy w danym sektorze może wpływać również zupełnie inna sytuacja: – Pewne kierunki studiów mogą być tak oblegane, że podaż absolwentów – i tym samym potencjalnych kandydatów do pracy w danym obszarze – zdecydowanie przewyższa rynkowy popyt. W konsekwencji spośród setek młodych ludzi, którzy każdego roku wychodzą na rynek pracy, część nie znajduje dla siebie odpowiedniej szansy na zdobycie zatrudnienia. Często decydują się wtedy albo na rozwój w innym zawodzie, bliskim ich wykształceniu, albo próbują znaleźć rozwiązanie tymczasowe. Praktyka pokazuje jednak, że takie rozwiązania bardzo często prowadzą do stałej zmiany ścieżki kariery – zauważa Justyna Chmielewska z Hays Poland. Infromacja prasowa Hays - wykres 1

Źródło: badanie Hays Poland, marzec 2024

Co czwarty profesjonalista zadeklarował również, że obrana ścieżka nie gwarantuje na tyle dobrych zarobków i perspektyw, żeby kontynuować rozwój w tym kierunku. Wśród najbardziej perspektywicznych kierunków kształcenia najczęściej wymieniane są IT oraz nowoczesne technologie, robotyka i automatyka, marketing cyfrowy oraz odnawialne źródła energii. Jednak z uwagi na duże zapotrzebowanie rynkowe na ekspertów z tego zakresu, możliwe jest, że w niedługim czasie kierunki te będą aż nadto oblegane.

Kolejne 20 proc. respondentów stwierdziło, że nie pracuje w zawodzie z uwagi na utratę zainteresowania dotychczasowym obszarem kształcenia. Przyczyny takiej sytuacji można upatrywać m.in., w niedostatecznym doradztwie zawodowym jeszcze na etapie szkoły średniej, a nawet w ostatnich latach szkoły podstawowej. Tymczasem jest ono kluczowe w budowaniu samoświadomości i podejmowaniu rozsądnych decyzji przez młodych.

Obecnie, po wyborze kierunku studiów, jest niewiele przestrzeni na ewentualną zmianę ścieżki nauki. Młode osoby często przyswajają wiedzę podążając za programem i zaliczając kolejne przedmioty w formie wymagającej nauki na pamięć. Brakuje czasu na pracę kreatywną, refleksję, analizę swoich mocnych i słabych stron, pochylenie się nad swoimi zainteresowaniami – dodaje Justyna Chmielewska.

POTRZEBA ZMIAN

Jak pokazują odpowiedzi respondentów, sam dyplom nie wystarczy. Aby skutecznie odnaleźć się na danym stanowisku, niezbędne są także konkretne umiejętności, które w praktyce powinny być rozwinięte na studiach. Z tego też powodu pracodawcy mimo wszystko wolą, gdy pracownik lub kandydat ma wykształcenie wyższe, bowiem jest ono postrzegane jako gwarancja posiadania pewnej wiedzy teoretycznej i postaw, zwiększających szansę na osiągnięcie sukcesu w miejscu pracy.

Tymczasem 17 proc. ankietowanych badania Hays przyznało, że w trakcie studiów nie pozyskało wystarczających umiejętności do pracy w zawodzie. Problem jest poważny, bowiem w tak szybko zmieniającej się rzeczywistości wyzwaniem jest nie tylko kształcenie z myślą o bieżących potrzebach kompetencyjnych, lecz przede wszystkim o przyszłości.Infromacja prasowa Hays - wykres 2

Edukacja dopasowana do wyzwań przyszłości powinna koncentrować się na wzmacnianiu wśród studentów kompetencji miękkich i postawy otwartej na ciągły rozwój, a także tworzyć konteksty, w których mogą wykazać się swoimi talentami, naturalnymi zdolnościami oraz krytycznym myśleniem. Bezcenna będzie także regularna współpraca w grupie, która przyda się w niemal każdej pracy – zauważa Justyna Chmielewska.

Nie bez powodu coraz częściej słyszy się o edukacji 4.0. Jest to koncept, który zakłada, że kształcenie musi być wyspecjalizowane, praktyczne i dopasowane do wymogów rynku. Aby było to możliwe, placówki edukacyjne powinny ściśle współpracować z przedsiębiorcami – organizować szkolenia i prelekcje, zawierać porozumienia o możliwości realizacji praktyk, promować konkretne branże i stanowiska.

Dlaczego warto pochylić się nad taką współpracą? Większość profesjonalistów, którzy mają doświadczenie zawodowe spójne z kierunkiem studiów, argumentuje to zainteresowaniami związanymi właśnie z tym obszarem. Kwestie finansowe czy praktyczne, takie jak duża liczba ofert pracy, są na liście o wiele dalej. Potencjał i chęci rozwoju zatem są i czekają na ich wykorzystanie. Warunkiem powodzenia jest natomiast zmiana postrzegania studiów oraz kierunku kształcenia.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – marzec 2024

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 30,7% rdr do 32,2 mld zł
  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 12,8% rdr do 154,4 mln zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 0,1% rdr do poziomu 1 030,6 tys. szt.
  • Wzrost łącznej wartości obrotu ETF i ETC o 4,3% rdr do 125,3 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 16,5% rdr do 10,7 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 29,2% rdr do 10,1 TWh

W marcu 2024 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 33,3 mld zł, czyli o 34,3% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 30,7% rdr do poziomu 32,2 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,61 mld zł, o 50,3% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec marca wyniosła 82 745,58 pkt. i była o 41,2% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w marcu odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 22,7% rdr do poziomu 156,1 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 12,8% rdr i wyniosła 154,4 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w marcu wyniosła 1,0 mln zł, wobec 0,2 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w marcu wyniósł 1,6 mln szt., czyli o 19,5% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 0,1% rdr do poziomu 1 030,6 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 49,1% rdr do 355,3 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 9,0% rdr do 148,0 tys. szt.

W marcu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 40,4% rdr do poziomu 161,6 mln zł oraz wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 4,3% rdr do 125,3 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec marca 117,2 mld zł, wobec 94,2 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 28,1% rdr do poziomu 308,6 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 37,6 mld zł wobec 43,0 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 12,4% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w marcu br. 10,7 TWh, co oznacza spadek o 16,5% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot spadł o 1,6% rdr do poziomu 4,3 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 24,1% rdr do poziomu 6,4 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 29,2% rdr do 10,1 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 10,6% do poziomu 2,2 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 35,8% rdr do poziomu 7,9 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,4 TWh, co oznacza spadek o 30,5% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 18,5% rdr do poziomu 9,5 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE spadł o 11,0% rdr, do wolumenu 5,2 TWh.

Kapitalizacja 368 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w marcu 2024 r. wyniosła 808,6 mld zł (187,2 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 410 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 583,3 mld zł (366,6 mld EUR).

Na Głównym Rynku GPW w marcu 2024 r. zadebiutowały akcje spółek: JR HOLDING ALTERNATYWNA SPÓŁKA INWESTYCYJNA oraz RENDER CUBE (oba debiuty były przejściami z NewConnect).

Na rynku Catalyst w marcu 2024 r. zadebiutowały obligacje komunalne Miasta i Gminy Uzdrowiskowej Muszyna (wartość emisji: 20 mln zł) oraz Gminy Swarzędz (wartość emisji: 35 mln zł).

W marcu br. na GPW odbyło się 20 sesji giełdowych w porównaniu do 23 sesji rok wcześniej.

W załączeniu dane o obrotach na rynkach prowadzonych przez Grupę GPW.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Bio Planet kontynuuje dobrą passę – marzec z rekordową sprzedażą

Bio Planet kontynuuje dobrą passę i kolejny miesiąc z rzędu przedstawia dobre wyniki sprzedaży. Lider polskiego rynku żywności ekologicznej od kilkunastu miesięcy sukcesywnie zwiększa sprzedaż, umacniając tym samym swoją pozycję na rynku. W marcu 2024 roku sprzedaż osiągnęła poziom 27,7 mln złotych i jest wyższa o 7 % od sprzedaży w marcu 2023 r., która wynosiła 25,9 mln złotych. Spółka w marcu osiągnęła rekordowy poziom miesięcznej sprzedaży.  

„Marcowe wyniki dają nam bardzo duże powody do zadowolenia. Pomimo niewielu dni handlowych – 21 w porównaniu do 23 w roku ubiegłym – nie tylko poprawiliśmy wyniki sprzedaży, ale również osiągnęliśmy rekordowy miesięczny wynik. W stosunku r/r poprawiliśmy sprzedaż o 7% osiągając poziom 27,7 mln złotych. Co istotne inflacja wpływa w coraz mniejszym stopniu na wzrost sprzedaży, co oznacza, że nominalne wzrosty sprzedaży coraz bardziej odpowiadają realnemu wzrostowi sprzedaży. Sprzedaż narastająco po 3 miesiącach wyniosła 77,1 mln złotych i jest wyższa o 12 % w stosunku do sprzedaży w analogicznym okresie roku ubiegłego, która wyniosła wówczas 69,0 mln zł. Ciągle poprawiające się wyniki potwierdzają trafność naszych wcześniejszych decyzji inwestycyjnych, ale też motywują do kolejnych działań. W kolejnych miesiącach planujemy skupić się na dwóch obszarach: optymalizacji pracy magazynu i udoskonaleniu naszych usług dropshippingowych. Liczymy, że te działania w dłuższej perspektywie przełożą się na kolejne dobre wyniki” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

W ostatnim czasie ważnym wydarzeniem dla Spółki było podpisanie z Santander Bank Polska S.A., umowy o kredyt, który został przeznaczony na wcześniejszą spłatę 3 kredytów inwestycyjnych. Konsolidacja ma na celu optymalizację rat kredytowych i osiągnięcie lepszych parametrów w wynikach finansowych Spółki.

Nowy projekt ustawy o Sądzie Najwyższym. Czy będzie rewolucja?

Od 3 kwietnia 2018 r. obowiązuje wzbudzająca olbrzymie kontrowersje, także w międzynarodowej opinii publicznej, ustawa o Sądzie Najwyższym, którą wprowadzono rozwiązania poddające w wątpliwość niezależność sądów i stan praworządności w Polsce. Niedawno ukazał się społeczny projekt nowej ustawy, który ma naprawić tę sytuację.

Postępowanie przed Sądem Najwyższym

Nowa ustawa o SN nie powinna wprowadzać zmian w zakresie zadań Sądu Najwyższego. Nadal więc powinien on być skupiony wokół rozstrzygania środków zaskarżenia od orzeczeń sądów powszechnych i wojskowych oraz podejmowania uchwał rozstrzygających zagadnienia prawne. SN powinien niezmiennie rozpoznawać sprawy dyscyplinarne sędziów Sądu Najwyższego (sprawy dyscyplinarne pozostałych sędziów i asesorów, prokuratorów powinny być regulowane przez ustawy szczególne, np. ustawę – Prawo o ustroju sądów powszechnych, SN ma orzekać w tych sprawach wyłącznie jako sąd drugiej instancji, ewentualnie jako sąd kasacyjny), sprawy z zakresu prawa wyborczego, oraz opiniować akty prawne w zakresie, w jakim dotyczą one podstaw działania i orzekania sądów.

Autorzy ustawy chcą jednak, by zostało wyraźnie podkreślone, iż wymiar sprawiedliwości sprawowany przez SN służy zapewnieniu zgodności orzecznictwa ww. sądów, nie tylko z ustawami, lecz przede wszystkim z Konstytucją RP oraz wiążącymi Polskę prawem i umowami międzynarodowymi, mającymi pierwszeństwo przed ustawami.

Nowa ustawa ma przyjąć zasadę losowego przydziału spraw sędziom Sądu Najwyższego, z uwzględnieniem kolejności wpływu i kategoryzacji spraw (chyba że odstąpienie od tej reguły uzasadniają ważne przesłanki) i możliwością uwzględniania specjalizacji sędziów. Szczegóły tych rozwiązań mają znaleźć się w regulaminie SN. Obecna ustawa, stosująca zasadę jedynie kolejności wpływu, nie uwzględnia zróżnicowanego charakteru i stopnia skomplikowania spraw poddawanych pod rozstrzygnięcie SN.

W ustawie o SN z 2017 r. po raz pierwszy w historii dopuszczono udział ławników w składach orzekających Sądu Najwyższego. Nowelizacja ma całkowicie wykluczyć taką możliwość i powrócić do modelu przewidującego wyłącznie składy SN złożone z sędziów zawodowych.

Środki zaskarżenia, zniesienie skargi nadzwyczajnej

Nowa ustawa o SN nie powinna ingerować w obowiązujące regulacje dotyczące wniosku o unieważnienie prawomocnego orzeczenia sądowego. Wśród propozycji znalazło się jednak wprowadzenie terminu końcowego – 5 lub 10 lat – na złożenie takiego wniosku, jeśli jego podstawą jest wyłącznie niedopuszczalność drogi sądowej. Autorzy nowelizacji chcą całkowitego usunięcia wprowadzonej w 2017 roku skargi nadzwyczajnej. W obliczu proponowanego zniesienia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, skargi nadzwyczajne złożone i nierozpoznane przed wejściem w życie nowej ustawy o SN powinny podlegać rozpoznaniu w pozostałych izbach Sądu Najwyższego, zgodnie z ich właściwością rzeczową. Usunięcie skargi nadzwyczajnej powinno być związane z wprowadzeniem innego rodzaju skargi – skargi na naruszenie konstytucyjnie gwarantowanych wolności i praw, do której wniesienia uprawnione byłyby przede wszystkim strony postępowań, a nie tylko Prokurator Generalny lub Rzecznik Praw Obywatelskich, oraz inne organy w zakresie swojej właściwości (jak obecnie w przypadku skargi nadzwyczajnej). SN w ramach tej skargi badałby przede wszystkim zgodność skarżonego rozstrzygnięcia sądu nie tyle z ustawą, co z indywidualnymi prawami i wolnościami człowieka i obywatela określonymi w Konstytucji RP lub w wiążącym Polskę prawie międzynarodowym. Postępowanie byłoby dwuetapowe. Pierwszy etap kończyłby się rozstrzygnięciem w przedmiocie przyjęcia skargi przez SN, drugi stanowiłby fazę merytoryczną.

Reorganizacja Sądu Najwyższego, trzy izby zamiast pięciu

Nowa ustawa o Sądzie Najwyższym powinna znieść dwie jego izby: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Odpowiedzialności Zawodowej. SN będzie wówczas funkcjonować w podziale na 3 izby: a) Cywilną, b) Karną oraz c) Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Do właściwości tej ostatniej zostaną przekazane sprawy publiczne rozpoznawane dotąd przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, a także m.in.: sprawy wyborcze, protesty wyborcze w wyborach do Krajowej Rady Sądownictwa (dalej również KRS), sprawy odwołań od rozstrzygnięć Pierwszego Prezesa SN, sprawy z odwołań od uchwał KRS. Sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów oraz prokuratorów należy objąć właściwością Izby Karnej SN ze względu na łączność z właściwością rzeczową tej izby. Skutki zasad prawnych uchwalanych przez SN będą takie same, bez względu na to, która z jego izb podejmie uchwałę.

Zmiany w organach Sądu Najwyższego i samorządzie sędziowskim

Nowelizacja ma zagwarantować, że kandydat powoływany na Pierwszego Prezesa SN będzie legitymował się realnym poparciem sędziowskim. Przedstawienie kandydatów Prezydentowi RP będzie następować przez podjęcie uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN. Zgodnie z art. 183 ust. 3 Konstytucji RP, Pierwszy Prezes SN powoływany jest na 6-letnią kadencję. Kadencyjność powinna też obejmować stanowiska pozostałych Prezesów SN, co wymaga wprowadzania odpowiednich regulacji. Ponowne powołanie na stanowisko Prezesa SN powinno być dopuszczalne maksymalnie raz, przy czym kadencje nie powinny następować po sobie. Ograniczeniem liczby kadencji należy objąć także stanowisko Pierwszego Prezesa SN.

Wzmocnienie pozycji kolegialnych organów samorządu sędziowskiego, współpracującego z Pierwszym Prezesem i Prezesami Sądu Najwyższego oraz kontrolującego ich działalność – to postulaty zmian jakie mają zostać wprowadzone nową ustawą. Wyodrębnić należy w niej rozdział poświęcony samorządowi sędziowskiemu i jego organom, czyli Zgromadzeniu Ogólnemu Sędziów SN, zgromadzeniu sędziów izb SN i Kolegium SN. W rozdziale tym zostaną określone ich kompetencje.

Regulamin SN bez ingerencji Prezydenta RP

Powołując się na niezależność władzy sądowniczej, wynikającej z art. 173 w zw. z art. 19 Konstytucji RP, powodującą niepodleganie ustrojowo ani pod Prezydenta RP ani Premiera, autorzy nowelizacji postulują przywrócenie Zgromadzeniu Ogólnemu Sędziów SN w zakresie uchwalania własnego regulaminu wewnętrznych zasad funkcjonowania Sądu Najwyższego. Ani Prezydent RP ani Prezes Rady Ministrów nie powinni więc mieć żadnych uprawnień do regulowania tych zasad.

Określenie minimalnej i maksymalnej liczby stanowisk w izbach SN

Obecnie określanie liczby stanowisk sędziowskich w SN leży w gestii Prezydenta RP działającego w porozumieniu z Premierem. Sposób określenia liczby tych stanowisk powinien zdaniem autorów nowelizacji zostać uregulowany bezpośrednio w ustawie. Obciążenie SN napływem spraw może być zmienne, co doskonale pokazuje przykład spotęgowania napływu spraw tzw. kredytów frankowych. Dlatego też nowa ustawa nie powinna określać konkretnej stałej liczby stanowisk sędziowskich, lecz minimalną i maksymalną. Ostateczna decyzja co do określania konkretnej liczby stanowisk, w granicach zakreślonych ustawą, powinna należeć do KRS, na wniosek Pierwszego Prezesa SN z inicjatywy Kolegium SN. Określenie liczby stanowisk sędziowskich w poszczególnych izbach, w ramach ogólnej liczby stanowisk sędziowskich w SN, powinno podlegać Kolegium Sądu Najwyższego, w którego kompetencjach powinno również leżeć określanie liczby wolnych stanowisk w izbach SN. Określenia tego należałoby dokonywać natychmiast po zwolnieniu stanowiska i poprzedzić otwarciem postępowania konkursowego na wolne stanowisko sędziego SN.

Konkurs na sędziego SN

Projekt zmian postuluje, by postępowanie poprzedzające przedstawienie wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego oprzeć na formule otwartego konkursu, którego celem jest wyłonienie kandydatów o najwyższych predyspozycjach etycznych i merytorycznych. Poza tym należy utrzymać dotychczasowe ścieżki dostępu do urzędu sędziego SN, czyli poprzez staż sędziowski lub prokuratorski, a także w innych zawodach prawniczych, ewentualnie poprzez uzyskanie tytułu lub stopnia naukowego w dziedzinie nauk prawnych oraz zatrudnienie na stanowisku naukowym lub naukowo-dydaktycznym. Wydłużeniu powinien jednak ulec wymagany 10—letni staż zawodowy jeśli staż ten łączy się z wykonywaniem innej pracy niż sędzia. Należy przywrócić uczestnictwo organów SN w postępowaniu poprzedzającym przedstawienie przez Krajową Radę Sądownictwa wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego SN w charakterze opiniodawczym. Ostateczna decyzja w zakresie wystąpienia z ww. wnioskiem w odniesieniu do każdego z kandydatów powinna należeć do KRS i podlegać kontroli sądowej.

Z uwagi na potrzebę zapewnienia sprawnego funkcjonowania Sądu Najwyższego należy zachować obecne kompetencje Pierwszego Prezesa SN co do czasowego wyznaczenia sędziego SN do orzekania w innej izbie oraz wyznaczenia sędziego do wzięcia udziału w rozpoznaniu konkretnej sprawy w innej izbie.

Delegowanie sędziego i możliwość powrotu do orzekania w niższym sądzie

Proponuje się podtrzymanie instytucji delegowania sędziego do Sądu Najwyższego. Delegowanie należy jednak dopuszczać tylko do wykonywania czynności sędziowskich, z wykluczeniem delegowania do wykonywania innych czynności, np. asystenta. Sędzia SN, który przed powołaniem swojego urzędu zajmował stanowisko w sądzie powszechnym, wojskowym lub administracyjnym, powinien mieć możliwość powrotu do pełnienia urzędu na poprzednio zajmowanym stanowisku.

Przywrócenie sądu pracy sędziom SN

Obowiązująca ustawa o SN z 2017 r. odebrała sędziom SN dostęp do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych, przenosząc te sprawy sędziów SN do Izby Dyscyplinarnej, a następnie do Izby Odpowiedzialności Zawodowej. Jednak takim systemem nie objęto sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego ani orzekających na innych stanowiskach. Rodzi to sprzeczność z konstytucyjną zasadą równości i pozbawia sędziów SN jako jedyną grupę zawodową sędziów dostępu do dwuinstancyjnego sądownictwa w ww. sprawach, w którym Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN stanowi instancję kasacyjną. Brak merytorycznego uzasadnienia dla takiego stanu. Dlatego należy przywrócić zasadę rozpoznawania sporów ze stosunku służbowego sędziów SN przez właściwe sądy pracy, od których rozstrzygnięć przysługuje skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego na zasadach ogólnych.

Postępowanie dyscyplinarne

Jak już wspomniano wyżej, sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów SN należy przekazać do właściwości Izby Karnej SN. W sprawach tych SN powinien orzekać w dwóch instancjach. Kompetencje do orzekania należy przyznać wszystkim sędziom SN (z pominięciem sędziów delegowanych do pełnienia czynności sędziowskich w SN) z wyjątkiem Pierwszego Prezesa SN, Prezesów SN oraz rzecznika dyscyplinarnego. Składy orzekające powinny być wybierane w drodze losowania, przy założeniu, że w skład każdego wchodzić będzie sędzia SN stale orzekający w sprawach karnych oraz sędzia orzekający stale w sprawach z tego zakresu, w którym orzeka obwiniony sędzia. Autorzy nowelizacji domagają się likwidacji instytucji Nadzwyczajnego Rzecznika Dyscyplinarnego SN, jako ustanawianego przez organ władzy wykonawczej w drodze decyzji uznaniowej.

Co z praworządnością rozstrzygnięć wydanych po 2017 r.?

Co do wzbudzającej kontrowersję kwestii orzekania przez tzw. neosędziów, autorzy nowej ustawy zwracają uwagę, że 23 stycznia 2020 r. połączone izby SN dokonały krytycznej oceny postępowań nominacyjnych i zasiadania w składach orzekających sądów powszechnych i Sądu Najwyższego sędziów powołanych z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa utworzonej na podstawie ustawy z 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zajęły jasne stanowisko o wadliwości postępowań prowadzonych przez tak powołane składy Sądu Najwyższego.

Podsumowanie

Projekt ma być odpowiedzią na radykalne zmiany w organizacji wymiaru sprawiedliwości jakich dokonano w 2018 r., i którymi doprowadzono do osłabienia niezależności władzy sądowniczej w Polsce, zwiększając wpływ władzy politycznej na obsadę i funkcjonowanie sądów, w tym szczególnie Sądu Najwyższego. Upolitycznienie sędziowskiej części Krajowej Rady Sądownictwa, a także rozwiązania zawarte w ustawie z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym oraz ich liczne, naruszające podstawowe reguły legislacji nowelizacje, pogłębiały kryzys funkcjonowania SN. Jego wyrazem były naruszenia międzynarodowych gwarancji co do postępowań toczonych przed SN, a także stale postępujące wydłużanie się czasu rozpoznawania spraw. Doprowadziło to do stanu wysokiej szkodliwości dla obywateli RP, dla wiarygodności państwa na arenie międzynarodowej, ale również dla gospodarki, i przede wszystkim dla pewności obrotu prawnego.

Społeczny projekt ustawy z dnia 12 stycznia 2024 r. przedstawiono oficjalnie podczas Kongresu Prawników Polskich już w czerwcu 2023 r. w Gdańsku. Po przeprowadzeniu dyskusji został opracowany przez zespół sędziów Izby Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego powołanych na stanowiska przed rokiem 2018. Projekt opublikowało wydawnictwo Wolters Kluwer.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Nadprodukcja energii zaczyna być problemem – w święta ograniczono moc instalacji fotowoltaicznych

W Święta Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) wyłączyły instalacje fotowoltaiczne, w wyniku czego „przepadło” ponad 13000 MWh energii elektrycznej pochodzącej z odnawialnych źródeł energii (OZE). Warto wspomnieć, że tylko w marcu br. takich interwencji dotyczących energii z OZE było kilka. Czy jest to zwiastun tego co może nas czekać w nadchodzącym lecie? Czy możemy zmienić tę sytuację i nie dopuszczać do utraty zielonej energii? Komentuje dr Kamil Kwiatkowski, dyrektor ds. projektów badawczych w Euros Energy.

W dniach 29.03-01.04, Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) – operator krajowej sieci elektroenergetycznej, zarządził nierynkowe niedysponowanie jednostek wytwórczych, czyli nakazał wyłączenie instalacji fotowoltaicznych. W same święta, czyli 31.03 wydano polecenie wyłączenia w godz. 12:00 – 17:00 źródeł fotowoltaicznych o łącznej mocy zainstalowanej 3237 MW. Natomiast w lany poniedziałek wprowadzono ich redukcję w wysokości: 1158 MW w godz. 11:00 – 12:00, 1937 MW w godz. 12:00 – 13:00, 1841 MW w godz. 13:00 – 14:00.

Konieczność wyłączenia instalacji fotowoltaicznych wynika z wysokiej generacji energii elektrycznej pochodzącej z OZE przy jednoczesnym niskim zapotrzebowaniu (w związku z dniami wolnymi) oraz niewystarczalności innych środków do zbilansowania krajowego systemu elektroenergetycznego (KSE), w szczególności ograniczenia generacji źródeł konwencjonalnych. W takich okolicznościach, nadmiar energii generowanej przez odnawialne źródła energii, przekraczający aktualne potrzeby na energię elektryczną, nie może być efektywnie wykorzystany.

W wyniku wyłączenia instalacji fotowoltaicznych, w dniach 29.03-01.04, „przepadło” ponad 13000 MWh energii elektrycznej pochodzącej z odnawialnych źródeł energii. Warto wiedzieć, że energia ta mogła łatwo zasilić magazyny ciepła w ciepłowniach powiatowych, zmniejszając emisje dwutlenku węgla ze spalania węgla o ponad 5000 ton w przypadku klasycznej sieci ciepłowniczej – wskazuje dr Kamil Kwiatkowski, dyrektor ds. projektów badawczych w Euros Energy. Przykładem takiego rozwiązania może być pierwszy w Polsce magazyn wodny PTES zainstalowany w „Ciepłowni Przyszłości”* w Lidzbarku Warmińskim. W przypadku najprostszego ładowania elektrycznego, zmarnowane ponad 13000 MWh energii elektrycznej pozwoliłoby załadować około 10 takich magazynów jak w Lidzbarku Warmińskim. Co więcej, w „Ciepłowni Przyszłości” PTES wspierany jest pompami ciepła, gdyby również i to wziąć pod uwagę, 13000 MWh energii elektrycznej pozwoliłoby załadować 40 magazynów – dodaje.

Opisane magazyny mogłyby stanowić idealne źródło taniego, ekologicznego ciepła na zimne dni. Oszczędzanie każdej megawatogodziny energii o zerowej emisji stanie się wkrótce istotne również dla małych ciepłowni, kiedy to i one zostaną włączone do rozszerzonego systemu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla w ramach nowego ETS2.

Sprzedaż w dół, oferta w górę, czyli pierwszy kwartał na rynku deweloperskim

Jak podsumować pierwszy kwartał 2024 roku na rynku pierwotnym? Przede wszystkim wzrost podaży – aż o 120% więcej mieszkań trafiło do sprzedaży w ciągu ostatnich trzech miesięcy niż w tym samym czasie w ubiegłym roku. Zwiększyła się też dostępność mieszkań od deweloperów, którzy sprzedali 7% mniej lokali niż w poprzednim kwartale, co jednak nie spowodowało spadku cen. Z pewnością wiele osób wyczekuje kolejnych dopłat rządowych, choć inwestorzy indywidualni nadal są aktywni. Najnowsze dane Otodom Analytics komentuje Marcin Krasoń, ekspert rynku nieruchomości.

Niespełna 12,4 tys. lokali mieszkalnych – tyle sprzedali deweloperzy, działający na siedmiu głównych rynkach w Polsce w pierwszym kwartale 2024 roku. To o 14% więcej niż przed rokiem, ale o 7% mniej niż jeszcze kwartał wcześniej. Jednocześnie z danych Otodom Analytics wynika, że od stycznia do marca br. w granicach największych miast, tj. Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa i Wrocław, do sprzedaży trafiło 15,9 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 6% w stosunku do poprzedniego kwartału i o 120% rok do roku.

Na koniec marca 2024 r. dostępnych było 43 tys. mieszkań w stanie deweloperskim, czyli o blisko 17% więcej niż jeszcze trzy miesiące wcześniej. Świadczy to o tym, że przewaga podaży nad popytem spowodowała zwiększenie oferty, choć sytuacja różni się w zależności od miasta.pierwszy kwartał na rynku deweloperskim

Aktywny Poznań i Wrocław

W ostatnim kwartale spośród siedmiu największych rynków to Poznań i Wrocław odnotowały najsilniejsze wzrosty oferty nowych mieszkań na sprzedaż, odpowiednio 45% i 36%. Warto zauważyć, że dla stolicy Wielkopolski to rekord, ponieważ jeszcze nigdy w ofercie nie było tam aż tak wielu mieszkań deweloperskich. W Krakowie i w Łodzi wzrost liczby dostępnych mieszkań wyniósł niespełna 20%, a w Warszawie 8%. W Trójmieście nie nastąpiła praktycznie żadna zmiana, a w Katowicach odnotowano 3% spadek.

„Jednak cały czas należy monitorować sytuację w Łodzi, gdzie istnieje zagrożenie nadpodażą. Dostępne obecnie 8,1 tys. mieszkań to druga największa oferta w kraju, mocno wybijająca się ponad inne duże miasta, oczywiście poza Warszawą. Jednocześnie sprzedażowo rynek ten zajmuje dopiero szóste miejsce. Natomiast na podium wskoczył teraz Poznań, który oferuje więcej nowych mieszkań niż Kraków, Trójmiasto i Wrocław”, mówi Marcin Krasoń, Otodom Analytics.

Kraków notuje spadek

W pierwszym kwartale 2024 r. najwięcej mieszkań deweloperskich sprzedano w Warszawie, tj. blisko 4,2 tys., o 2% mniej niż kwartał wcześniej i o 8% więcej niż w poprzednim roku. Dynamiczne wzrosty sprzedaży zanotowano w Łodzi, Katowicach i Poznaniu, odpowiednio o 89%, 66% i 57%. Z kolei jedynym badanym miastem, w którym sprzedaż w ciągu roku spadła, i to o blisko 20%, był Kraków. pierwszy kwartał na rynku deweloperskim 2

Jak zauważa ekspert Otodom Analytics: „Pod względem liczby lokali wprowadzonych do sprzedaży uwagę zwraca kwartalny wynik deweloperów operujących w Poznaniu. 3050 mieszkań to drugi wynik w kraju, więcej było tylko w Warszawie, bo 3,7 tys. Większość nowej oferty w stolicy Wielkopolski pojawiła się w marcu, blisko 1,9 tys., kiedy to na rynek trafiło kilka dużych inwestycji”.

Wiosenne uspokojenie cenowe

Wzrost liczby dostępnych mieszkań przełożył się na lekki spadek cen w dwóch lokalizacjach. W porównaniu do końca czwartego kwartału 2023 r. obniżki odnotowano w Poznaniu i Trójmieście – po około 1,5% – do odpowiednio 12,2 i 14,5 tys. zł/mkw. W pozostałych miastach utrzymuje się trend wzrostowy, co najmocniej odczuwają osoby poszukujące mieszkań w Łodzi. Tutaj za metr kwadratowy mieszkania z rynku pierwotnego trzeba zapłacić obecnie 10,8 tys. zł/mkw., o 12% więcej niż trzy miesiące wcześniej. Kilkuprocentowe podwyżki są zauważalne też w Krakowie, Warszawie i we Wrocławiu.pierwszy kwartał na rynku deweloperskim 3

„Wprawdzie możemy mówić o lekkim uspokojeniu cen mieszkań w ostatnim czasie z uwagi na większą ofertę dostępnych lokali deweloperskich i lekkie spowolnienie sprzedaży, ale nadal w perspektywie rocznej to są znaczne wzrosty, bo od 9% w Katowicach, po 20-25% w Krakowie i Łodzi. Skromna kwartalna korekta w dwóch miastach nie oznacza jeszcze odwrócenia trendu wzrostowego. Potencjalni nabywcy nowych lokali czekają na kolejny program rządowych subsydiów. Mogą też liczyć na to, że za obniżką inflacji pójdą spadki stóp procentowych i oprocentowania dostępnych kredytów”, wyjaśnia Marcin Krasoń. 

pierwszy kwartał na rynku deweloperskim 4

Ceny przestały galopować, ale to nie oznacza, że nie będą rosnąć. Problem z dostępem do gruntów nie znika, a czasowa przewaga podaży nad popytem jest zbyt skromna, by deweloperzy powszechnie zaczęli obniżać stawki. Wprawdzie wejście w życie nowelizacji rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, zostało przesunięte, jest jednak nieuniknione i nie ma wątpliwości, że zmiany te, zakładające m.in. rozrzedzenie zabudowy, będą czynnikiem stymulującym podwyżki cen. Jednocześnie spadek akcji kredytowej bilansują nadal aktywni inwestorzy, których nie brakuje nie tylko w największych miastach. Choć ogólnopolski trend wzrostu cen jest widoczny, to w poszczególnych segmentach rynku może dochodzić do niewielkich korekt.

Silny dolar, ropa naftowa drożeje. Kryptowaluty w odwrocie

Ropa naftowa idzie znów wyraźnie w górę. Dzieje się to wbrew umacnianiu się dolara, co jest ciekawą sytuacją na rynku. Ten jednak wyraźnie zyskuje po danych. O ile silny dolar nie przeszkodził złotu, to mocno odbił się negatywnie na kryptowalutach.

Słaby prima aprilis na ropie

Czarne złoto już w piątek wskazywało wyraźną tendencję wzrostową. Poniedziałek był dniem wolnym w Polsce, ale notowania na świecie były kontynuowane. W ich wyniku, mimo początkowej korekty, kurs znów wystrzelił w górę. Co gorsza dla naszych portfeli, dzisiaj od rana nadal widzimy wzrosty. W rezultacie od piątkowych dołków baryłka ropy podrożała już niemal 3 dolary i surowiec jest najdroższy od przełomu października i listopada. Co jest powodem wzrostów? Analitycy wskazują kilka powodów. Jednym z nich jest działalność kartelu OPEC, a konkretnie cięcia wydobycia. Drugim wskazywane ryzyka geopolityczne, a konkretnie eskalacja na Bliskim Wschodzie. Mowa tutaj o obarczaniu Izraela odpowiedzialnością za atak rakietowy na ambasadę Iranu w Syrii. Jakby tego było mało, rośnie nam popyt na surowiec w USA i Chinach, czyli u największych konsumentów. Jaki ma to wpływ na waluty? Koniec taniej ropy, a na to się zanosi, w końcu wybijamy 5-miesięczne maksima, przełoży się na wzrost inflacji prędzej czy później. To z kolei może spowodować, że banki centralne oddalą obniżki stóp procentowych.

Dalsza moc dolara

Zarówno piątek, jak i poniedziałek przyniosły ważne dane z USA. Piątek pokazał lepsze od oczekiwań wydatki Amerykanów. Rosły one o 0,8% wobec oczekiwanych 0,5%. W tym samym czasie dochody rosły o 0,3% zamiast oczekiwanych 0,4%. Rynki jednak zdecydowanie mocniej się skupiają na wydatkach, bo to one napędzają gospodarkę tu i teraz. Poniedziałek to z kolei indeksy koniunktury. Co prawda PMI dla przemysłu wypadł słabiej, ale podobnie jak z jednostkami miary, Amerykanie wolą swoje własne standardy zamiast światowych i większą uwagę zwrócono na raport ISM dla przemysłu. Ten był lepszy od oczekiwań, co przełożyło się na umocnienia dolara. Dolar kontynuuje swoją passę względem kursu euro. Brakuje mu jeszcze ułamków centa, by przebić najsilniejsze poziomy względem europejskiej waluty z lutego.

Poświąteczna korekta kryptowalut

Ceny najpopularniejszej kryptowaluty, jaką jest oczywiście bitcoin, stają się ostatnio coraz bardziej medialne. Tym bardziej że znowu zbliżamy się do rekordowych poziomów. Dzisiejszy poświąteczny poranek pokazuje jednak wyraźną przecenę tej kryptowaluty. Te same dobre dane z USA, które oddalały podwyżki stóp procentowych, a zatem umacniały dolara, szkodzą jednak kryptowalutom. Cyfrowe pieniądze nie płacą odsetek, w rezultacie im szybciej dojdzie do obniżek stóp procentowych, tym będą atrakcyjniejsze. Skoro perspektywa się oddala, to tracą. Czasem tak jak dzisiaj gwałtownie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień publikacji indeksów PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Indeks ISM umocnił dolara

W poniedziałek giełdy w Europie były zamknięte. Na Wall Street otrzymaliśmy wzrost indeksu Dow Jones o 0,6 proc. oraz SP500 o 0,2 proc. a także kosmetyczny spadek Nasdaq Composite o 0,1 proc. Dolar zyskał po lepszych danych na temat ISM dla przemysłu. Nastroje wśród menedżerów ds. zakupów w USA wydają się ponownie poprawiać. Rentowności 2-letnich rządowych obligacji USA urosły powyżej poziom 4,7 proc.

Kolejne dane potwierdzają, że Fed może pozwolić sobie na utrzymanie stopy funduszy federalnych na obecnym wysokim poziomie przez dłuższy czas, niż wcześniej zakładał rynek. Mowa tu o lepszych wskaźnikach PMI oraz ISM. W piątek Jeromie Powell z Fed podczas swojego wystąpienia dał kilka uwag wskazujących, że Rezerwa Federalna potrzebuje większej pewności co do spadku inflacji, zanim zacznie obniżać koszt pieniądza.

Dolar zdecydowanie zyskał po danych makro, które rynek otrzymał w poniedziałek. Zarówno indeks PMI jak i ISM dla amerykańskiego przemysłu uplasował się powyżej granicznego poziomu 50 pkt. Wskaźniki wypadły odpowiednio na poziomie 52,5 pkt. oraz 50,3. Silnie urósł subindeks cen płaconych do 55,8 pkt. Lepsze okazały się również nowe zamówienia (51,4 pkt.). Dobre dane z amerykańskiej gospodarki powodują, że rynek lekko dostosował swoją wycenę (w stronę bardziej restrykcyjną) dotyczącą ścieżki stóp procentowych w USA. Rentowności rządowych obligacji USA zyskały, 2-letnie papiery urosły powyżej 4,70 proc. W konsekwencji danych kurs EUR/USD zniżkował w poniedziałek do 1,0730 co przełożyło się bezpośrednio na wzrost pary walutowej USD/PLN powyżej 4,00.

Obecnie rynek daje niewiele ponad 55 proc. szans na realizacje scenariusza pierwszej obniżki przez Fed w czerwcu. Łącznie w tym roku kontrakty na stopę funduszy federalnych wskazują na 67 punktów bazowych obniżki co oznacza spadek z 73 pb w ostatni czwartek.

Para EUR/USD coraz mocnie zbliża się do okrągłego poziomu 1,07, który jest wsparciem horyzontalnym wynikającym z dołka ustanowionego w połowie lutego. Dziś uwaga inwestorów będzie skupiona na ankiecie JOLTS, jutro rynek będzie oceniał raport ADP oraz ISM dla usług a w piątek otrzymamy kulminację czyli miesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy.

Z krajowych wydarzeń otrzymamy decyzję RPP w sprawie stóp procentowych. Tu zmian nie powinniśmy doświadczyć. Ciekawie zapowiada się piątkowa konferencja po posiedzeniu, szczególnie w kontekście ostatniego zaskoczenia w danych na temat inflacji CPI, która zniżkowała do poziomu 1,9 proc. r/r – najniższego od marca 2019 roku.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers