7-sesyjny wzrost WIG-u 20 jak w listopadzie ub.r. i listopadzie 2020

Pozytywnie reagując na oczekiwany ostateczny wynik niedzielnych wyborów do Sejmu i Senatu (możliwość uformowania przez KO, Trzecią Drogę i Lewicę koalicji rządzącej) WIG-20 zanotował wczoraj najsilniejszy od 25 lutego ub.r. wzrost (+5,31 proc.). Najsilniejsze wzrosty notowały wczoraj WIG-Banki (+9,77 proc.; ) i WIG-Paliwa (+8,29 proc.) zdominowana przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa. Dziś rano ta zwyżka była kontynuowana. WIG-20 rósł o +2,55 proc. ok. godz. 9:30 osiągając swój najwyższy poziom od ponad 2 miesięcy. Skala 7-sesyjnego wzrostu WIG-u 20 przekroczyła 14 proc. osiągając poziom ostatni raz obserwowany w połowie listopada ub.r., a wcześniej w pierwszej połowie listopada 2020 roku. W obu tych przypadkach tak wysoka 7-sesyjna dynamika wzrostu pojawiała się w pierwszej fazie wielomiesięcznych zwyżek cen akcji.

W reakcji na prognozowany wynik wyborów silnie spadła wczoraj do najniższego od ponad 3 tygodni rentowność 10-letnich obligacji polskiego rządu. Dziś rano ta zniżka nie była kontynuowana (5,665 proc.).

Silnie umocnił się w powyborczy poniedziałek polski złoty, a dziś ok. godz. 10:05 ta aprecjacja była kontynuowana już ze znacznie mniejszą dynamiką (EUR/PLN -0,28 proc., USD/PLN -0,13 proc.). Euro było najsłabsze względem polskiego złotego od 2 miesięcy.
W warunkach generalnej euforii rynkowej zwracała uwagę słabość WIG-Games, który spadł dziś rano – podobnie jak wczoraj – do swego najniższego poziomu od przynajmniej roku.

Dominujący (61,45 proc.) udział w tym indeksie mają oczywiście akcje CD Projekt. Spadły one wczoraj do najniższego poziomu od ponad roku (-4,01 proc.), a dziś rano po początkowym spadku próbowały odbijać się w górę (+3,39 proc. ok. godz. 9:45).

W poniedziałek średnia przemysłowa Dow Jonesa wzrosła do swego najwyższego poziomu od 3 tygodni (S&P 500 i Nasdaq 100 pozostają w tyle). Dziś rano zmiany notowań kontraktów na główne amerykańskie indeksy były niewielkie (S&P 500 -0,07 proc.).

W Europie trwały dziś rano nieśmiałe próby odrabiania ostatnich strat (DAX +0,3 proc., CAC 40 +0,37 proc.).

Wcześniej na giełdach Azji i Oceanii dominowały zwyżki głównych indeksów (Nikkei 226 +1,2 proc., All Ordinaries +0,41 proc.). Cały czas zwracają uwagę 3-letnie minima chińskiego Shanghai B-Share Index.

Rentowność 10-latek amerykańskiego rządu była dziś najwyżej od ponad tygodnia (4,75 proc.).

Główne pary walutowe notowały dziś ok. godz. 10:20 niewielkie zmiany (EUR/USD -0,15 proc., USD/JPY +0,1 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara wystrzelił wczoraj w górę z 27180 USD w poniedziałek do – w pewnym momencie – nawet 30000 USD. To najwyższy poziom od 2 miesięcy. Poniedziałek zakończył się ostatecznie zwyżką kurs BTC/USD o 4,61 proc., a dziś ok. godz. 10:20 cena byłą stabilna (-0,09 proc.).

Cena kontraktów na ropę naftową skorygowały w poniedziałek swe bardzo silne piątkowe wzrosty spowodowane zapewne obawami przed dalszą eskalacją wzrostu napięcia politycznego na Bliskim Wschodzie, rozpoczęta atakiem Hamasu na Izrael sprzed ponad tygodnia. Spekuluje się, że siły izraelskie wstrzymują się z inwazją na strefę Gazy czekając na pozwalającą na optymalne operowanie lotnictwa lepszą pogodę. Dziś rano ok. godz. 9:50 WTI drożała na NYMEX-ie o 0,23 proc., a Brent na ICE o 0,29 proc. Podobnie stabilizowała się po silnych piątkowych skokach cen w górę sytuacji na rynku złota (-0,12 proc. ok. godz. 9:55) i srebra (-0,09 proc.). Platyna była dziś rano najdroższa od ponad 2 tygodni (+0,32 proc.). Cena kontraktów na miedź notowanych na COMEX-ie dotknęła dziś swego najniższego poziomu od listopada ub.r.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Alpinizm przemysłowy, czyli zadania specjalne na wysokości

Alpinizm przemysłowy to jedna z dziedzin, która w ostatnich latach zdobywa coraz większą popularność, szczególnie w dużych polskich miastach, takich jak Warszawa, Kraków czy Poznań, gdzie biurowce wyrastają jak grzyby po deszczu. Prace na znacznych wysokościach to nie tylko niezwykle ekscytujące wyzwania, ale również profesja, która przynosi niemałe korzyści finansowe. W artykule przyjrzymy się bliżej pracy na wysokościach, dowiedzmy się, jakie zlecenia są najczęściej wykonywane oraz czy każdy może się takiej pracy podjąć. Zapraszamy na wspinaczkę w świat alpinizmu przemysłowego!

Czym w ogóle jest alpinizm przemysłowy?

Alpinizm przemysłowy to specjalistyczna forma wspinaczki, która wykorzystywana jest w celu przeprowadzania różnorodnych prac na wysokościach.  Usługi alpinistyczne to branża, która łączy niezwykłą odwagę z profesjonalizmem przy wsparciu zaawansowanego sprzętu wspinaczkowego. Alpiniści przemysłowi często pracują na dużych wysokościach, wykonując zadania, które dla przeciętnego człowieka byłyby nie do pomyślenia.

Jakie są najczęściej realizowane prace na wysokości?

Prace wykonywane przez alpinistów przemysłowych są niezwykle zróżnicowane. Obejmują one takie zadania, jak naprawy na budynkach, konserwację mostów, czyszczenie i malowanie konstrukcji stalowych, montaż billboardów czy też inspekcje instalacji na elektrowniach wiatrowych. Pracownicy wysokościowi realizują również usługi takie jak mycie okien na wysokości, mycie elewacji, mycie dachów czy wymiana szyb. Alpinista przemysłowy może znaleźć się na wieży komunikacyjnej w górach czy pracować na fasadzie wieżowca w centrum miasta. To prace, które wymagają precyzji, sprytu i wiedzy na temat technik wspinaczkowych.

Zimą, bardzo często alpinistów przemysłowych zatrudnia się do odśnieżania dachów. Przykład takiej oferty, jak również innych prac zimowych, można znaleźć np. tu: https://ever-best.pl/alpinistyczne-prace-zimowe/

Prace na wysokości

Piękne widoki i niemałe zarobki

Jednym z atutów alpinizmu przemysłowego są niewątpliwie widoki, jakie towarzyszą wykonywaniu zadań na wysokości. Alpiniści mają okazję podziwiać panoramę miast, krajobrazy górskie czy widoki na morza. To aspekt, który przyciąga wielu śmiałków do tej profesji. Niemałe zarobki to kolejny czynnik, który przemawia za pracą na wysokościach. Alpinistów przemysłowych ceni się za ich umiejętności i odwagę, co często przekłada się na atrakcyjne wynagrodzenie, szczególnie w przypadku tych pracowników, którzy mają już kilkuletnie doświadczenie i potrafią pokierować pracami na budynku, dbając jednocześnie o bezpieczeństwo pozostałych członków ekipy.

Ciekawa praca, ale czy każdy może ją wykonywać?

Choć alpinizm przemysłowy może wydawać się niezwykle ekscytujący, nie jest to zajęcie dla każdego. Praca na wysokościach niesie ze sobą ogromne ryzyko, a bez odpowiedniego przygotowania i doświadczenia może być niebezpieczna. Osoba zainteresowana alpinizmem przemysłowym musi przejść specjalistyczne szkolenia, zdobyć certyfikaty i staż, aby zapewnić sobie oraz innym bezpieczne warunki pracy na wysokościach. Warunki pogodowe nie zawsze są sprzyjające, w związku z czym ważna jest też odporność i zahartowane. Innymi słowy, do odważnych alpinizm przemysłowy należy!

Podsumowując, alpinizm przemysłowy to fascynująca i niezwykle wymagająca dziedzina, która oferuje zarówno niezapomniane wrażenia wizualne, jak i potencjał finansowy. Jednakże, aby podjąć się tego wyzwania, niezbędne jest zaangażowanie, odpowiednie przygotowanie oraz świadomość ryzyka. Dla tych, którzy spełniają te warunki, alpinizm przemysłowy może być pasją i źródłem satysfakcji zarówno zawodowej, jak i osobistej.

Unijne dotacje. Liderami są Małopolska i Śląsk

Jak wynika z danych NCBR, od 2019 roku do I połowy 2023 roku było prawie 1900 projektów badawczych realizowanych z Funduszy Europejskich z łącznym dofinansowaniem w wysokości blisko 11,8 mld zł. Ponad 700 takich przedsięwzięć odnotowano w 2021 roku. W całym analizowanym okresie najwięcej projektów dotyczyło województwa małopolskiego – przeszło 280. Dalej w zestawieniu widać woj. śląskie i dolnośląskie. Znawcy tematu, komentujący te dane, zwracają uwagę na czynniki, które mogą wpłynąć na zainteresowanie pozyskiwaniem unijnych środków w najbliższych miesiącach. I jednocześnie wskazują na liczbę wniosków w konkursie w ramach Ścieżki SMART, zakończonym w maju.

Miliardy zł na projekty badawcze

Według danych Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), od 2019 roku do połowy 2023 roku było 1898 projektów badawczych (zakończonych i trwających) realizowanych z Funduszy Europejskich. Łączne dofinansowanie wyniosło 11,769 mld zł. Analizując dane z pierwszej połowy tego roku, widzimy odpowiednio 96 takich przedsięwzięć i 524,3 mln zł.

– Moim zdaniem, przytoczona statystyka pokazuje krzywą wydatkowania środków z funduszy UE i środków krajowych na projekty badawcze. W 2019 roku realizowane były projekty bazujące na konkursach ogłaszanych w latach 2015-2018. Liczba ta malała wraz z postępem finansowym perspektywy na lata 2014-2020. Jest to naturalny proces. W tym roku kończy się kwalifikowalność wydatkowania środków z tej perspektywy, a ostatnie konkursy rozstrzygane były 3 lata temu. Stąd też tak drastyczny spadek liczby realizowanych projektów – komentuje Marcin Tumanow, ekspert BCC ds. funduszy UE, przewodniczący Komisji BCC ds. Funduszy Strukturalnych.

Z kolei Ewa Flor, doradca podatkowy z Kancelarii ATL Accounting & Payroll, zwraca uwagę na łączne dofinansowanie projektów badawczych wspieranych z Funduszy Europejskich od 2019 roku. Według ekspertki, kilkanaście miliardów złotych stanowi znaczący potencjał finansowy. Takie dofinansowania przyczyniają się do postępu nauki i technologii. A inwestycje w projekty badawcze mają potencjał generowania innowacyjnych rozwiązań, które mogą doprowadzić do wzrostu gospodarczego kraju.

– Zamknięcie ludzi w domach w okresie pandemii spowodowało spowolnienie realizacji projektów badawczych. Charakterystyka prowadzenia ich wymaga kontaktu z innymi osobami, przede wszystkim w przypadku działań w laboratoriach. Podczas wykonywania swoich obowiązków online trudniej jest pracować koncepcyjnie – mówi Monika Najgebauer z Departamentu Klienta Korporacyjnego w Banku BPS.

Oczekiwanie na KPO

Jak wynika z danych za 2022 rok, projektów badawczych realizowanych z Funduszy Europejskich było 96, a dofinansowanie wyniosło 479,4 mln zł. W zestawieniu za 2021 rok dostrzegamy odpowiednio 714 oraz 3,965 mld zł, a za 2020 rok – 540 i 3,818 mld zł. Natomiast biorąc pod uwagę 2019 rok, widzimy 452 i 2,982 mld zł.

– Przedłużający się konflikt z Unią Europejską może spowolnić realizację projektów badawczych, szczególnie tych z funduszy unijnych. Przedsiębiorcy nie mają pewności, że otrzymają dotacje, chociaż zakończą projekt zgodnie z założeniami. Konflikt w sprawie praworządności spowalnia wdrażanie funduszy unijnych w perspektywie unijnego budżetu. To nie sprzyja inwestowaniu, w tym w projekty badawcze, które obarczone są większym ryzykiem. Dodatkowe środki moglibyśmy otrzymać również z KPO, jednak konflikt blokuje ich dotarcie do przedsiębiorców – analizuje Monika Najgebauer.

Jednak powyższa sytuacja może się zmienić, bo jest szansa na to, że już niedługo opozycja dojedzie w Polsce do władzy i konflikt z UE zostanie rozwiązany. Natomiast według Ewy Flor, obniżenie liczby projektów w 2022 roku, jak i w pierwszej połowie 2023 roku, może wynikać z kilku czynników. Wśród nich należy wskazać m.in. cykliczne zmiany w aktywności badawczej, planowane przerwy w realizacji projektów czy konieczność dostosowania projektów do aktualnych potrzeb i trendów. Ekspertka podkreśla, że ograniczenie dofinansowania tego typu działań może wynikać ze zmiany priorytetów lokacji środków unijnych w obecnym okresie. Konflikty zbrojne i sytuacje kryzysowe często wpływają na stabilność polityczną, gospodarczą i społeczną regionu. A w ostatnim czasie z pewnością jednym z priorytetów budżetowych jest pomoc Ukrainie i zapobieganie skutkom wojny.

– Wiele statystyk pokazuje, że działalność B+R oraz innowacyjna wciąż w większości finansowana jest ze środków własnych. Jedynie małe firmy w znacznym stopniu zdobywają wsparcie z programów unijnych. Środki UE są istotne, ale nie dominują w strukturze finansowania tego typu działań – dodaje Marcin Tumanow.

Małopolska i Śląsk w czołówce

W okresie od początku 2019 roku do połowy 2023 roku, najwięcej projektów dotyczyło woj. małopolskiego – 284 (łączne dofinansowanie – 1,630 mld zł). Dalej widać woj. śląskie – 237 (1,641 mld zł – najwyższa kwota dofinansowania w analizowanym okresie), dolnośląskie – 215 (1,372 mld zł), a także pomorskie – 182 (883 mln zł).

– Duża liczba projektów województwa małopolskiego może wynikać z obecności wielu renomowanych uczelni i ośrodków badawczych, takich jak Uniwersytet Jagielloński czy AGH. To może przyciągać inwestycje i projekty badawcze. Natomiast województwo śląskie czy dolnośląskie to ważne centra przemysłowe i technologiczne w Polsce. Z kolei pomorskie może przyciągać inwestycje i projekty związane z nowymi technologiami ze względu na istotną obecność sektora ICT, portów i uczelni – analizuje ekspertka z Kancelarii ATL Accounting & Payroll.

Na kolejnych miejscach w ww. zestawieniu znajdują się woj. wielkopolskie – 166 (844 mln zł), łódzkie – 153 (1,107 mld zł) oraz mazowieckie – 133 (788 mln zł). Biorąc pod uwagę projekty obejmujące jedno województwo, na końcu listy są lubuskie – 20 (104 mln zł), opolskie – 30 (180 mln zł) i zachodniopomorskie – 31 (251 mln zł). Jednocześnie widzimy 7 projektów obejmujących 2 lub 3 województwa (np. lubelskie, śląskie i warmińsko-mazurskie) z dofinansowaniem od 5,8 mln zł do 33,2 mln zł.

– Nienaturalne może wydawać się dopiero siódme miejsce województwa mazowieckiego. Jednak taki stan rzeczy ma racjonalne wyjaśnienie. Mazowieckie, jako jedyne tzw. województwo przejściowe w perspektywie 2014-2020, miało osobną pulę środków, jaką można było przeznaczyć na finansowanie projektów B+R. Kiedy została ona wyczerpana, kolejne projekty nie otrzymywały dofinansowania. Projekty z pozostałych województw startowały do wspólnego budżetu – zaznacza Marcin Tumanow.

Przyszłość dofinansowań

W opinii Ewy Flor, zainteresowanie projektami badawczymi w najbliższych miesiącach może zależeć m.in. od priorytetów rządowych i polityki rozwoju. Istotna jest również kwestia dostępności funduszy unijnych. Ekspertka podkreśla, że równie istotny wpływ na aktywność badawczą ma stan gospodarki. W okresach wzrostu gospodarczego firmy i instytucje mogą być skłonne do inwestowania w projekty badawcze i innowacje. W tym aspekcie z kolei ważną rolę będzie odgrywać inflacja oraz poziom stóp procentowych. Do tego zapowiadana zmiana władzy w Polsce może poprawić cały klimat wokół tego typu inwestycji.

– Niewystarczająca transparentność w podziale środków unijnych może mieć wpływ na realizację projektów badawczych. W ostatnim czasie media informowały o nieprawidłowościach w przyznawaniu dotacji przez instytucję do tego umocowaną. Staranie się o unijne dotacje jest angażujące i wymaga od przedsiębiorców wiele wysiłku organizacyjnego, finansowego i technologicznego. Negatywne postrzeganie instytucji uprawnionych do rozdzielania dotacji może zniechęcać firmy do skutecznego starania się o granty na projekty badawcze – stwierdza ekspertka z Banku BPS.

Z kolei Marcin Tumanow zaznacza, że w ramach funduszy europejskich firmy mogą aplikować do konkursów na poziomie krajowym, ponadregionalnym (program Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej) oraz w poszczególnych województwach. Według eksperta BCC, zainteresowanie projektami badawczymi nie zmalało. Potwierdzeniem tego jest chociażby konkurs zakończony 9 maja br. w ramach Ścieżki SMART. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, operator Ścieżki SMART dla MŚP, poinformowała, że polscy przedsiębiorcy złożyli 1540 wniosków na łączną kwotę ok. 15,2 mld zł, co kilkukrotnie przekracza pulę przeznaczoną na ten nabór.

Europejski rynek IPO wciąż słaby, ale kilka ofert powyżej 500 mln euro oraz wzrost liczby debiutów dają powody do lekkiego optymizmu

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w trzecim kwartale 2023 r. wyniosła 4,6 mld euro – to spadek o 52,1% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku (9,6 mld euro), podczas którego liczbę tą stanowiła wartość debiutu Porsche (9,1 mld euro). Natomiast, miniony kwartał napawa większym optymizmem na przyszłość głównie ze względu na rosnące nieprzerwanie zainteresowanie rynkiem pierwotnym – w trzecim kwartale 2023 r. wartość i liczba IPO na europejskich rynkach wzrosła względem pierwszego i drugiego kwartału tego samego roku. Brakuje ofert na rynku głównym GPW.

Podsumowanie III kwartału 2023 r. na GPW w Warszawie

W trzecim kwartale 2023 roku na giełdzie w Warszawie odnotowano 3 IPO, wobec 1 IPO w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wszystkie te debiuty miały miejsce na alternatywnym rynku NewConnect – łączna wartość przeprowadzonych transakcji w trzecim kwartale br. wyniosła 7,7 mln PLN (1,7 mln euro), co oznacza spadek o 79,1% w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r., podczas którego na NewConnect zadebiutowała spółka HiProMine, która pozyskała łącznie 36,8 mln PLN (8,0 mln euro).

Spośród trzech IPO przeprowadzonych na alternatywnym rynku NewConnect największym był debiut spółki Plot Twist S.A, która pozyskała 5,6 mln PLN (1,2 mln euro). Drugie i trzecie miejsce przypadło odpowiednio spółce Freemind S.A (oferta o wartości 1,1 mln PLN) oraz Demolish Games S.A. (oferta o wartości 1,0 mln PLN). Wszystkie 3 spółki zajmują się tworzeniem i wydawaniem gier wideo.

“Według statystyk Giełdy Papierów Wartościowych, od początku 2023 roku, 10 spółek opuściło rynek główny, przy braku nowych debiutów (nie licząc przejść z rynku NewConnect). Biorąc pod uwagę niskie wyceny oraz niepewność makroekonomiczną, trend ten może utrzymać się w kolejnych kwartałach. Tymczasem kolejne duże spółki rozważają opuszczenie polskiej giełdy – wezwanie do sprzedaży akcji zgłosiły między innymi Ciech, Kernel Holding, Newag czy STS Holding. Na aktywizację rynku IPO w Polsce będziemy musieli poczekać najprawdopodobniej do co najmniej drugiej połowy 2024 roku. Do końca bieżącego roku nie należy się spodziewać debiutów nowych spółek na GPW” – mówi Kamil Wardzyński, wicedyrektor PwC Polska, zespół ds. rynków kapitałowych.

Podsumowanie europejskiego rynku ofert pierwotnych w III kwartale 2023 r.

Zgodnie z danymi uzyskanymi przez PwC, w trzecim kwartale 2023 roku łączna wartość IPO w Europie wyniosła zaledwie 4,6 mld euro i spadła w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku o 52,1%. W okresie od 1 lipca do 30 września 2023 r. miały miejsce 33 debiuty (wobec 21 debiutów w III kwartale 2022 r.).
W minionym kwartale odnotowano w Europie jedną tzw. mega ofertę (transakcję o wartości przekraczającej 1 mld euro) – był to debiut spółki Hidroelectrica (1,9 mld euro) przeprowadzony na rumuńskiej Bucharest Stock Exchange. Debiut spółki Hidroelectrica był największym co do wartości IPO w Europie i czwartym na świecie. Na drugim i trzecim miejscu pod względem wartości IPO w Europie, uplasowały się oferty przeprowadzone na giełdzie Deutsche Börse – SCHOTT Pharma AG & Co KGaA (oferta o wartości 813 mln euro) oraz Thyssenkrupp Nucera AG & Co KGaA (z ofertą o wartości 605 mln euro).

“Na globalnych rynkach, w szczególności w Europie i w Stanach Zjednoczonych, oznaki ożywienia na rynku IPO widoczne są przede wszystkim w poprawiających się nastrojach i deklaracjach inwestorów i emitentów, niż w statystykach debiutów. Wprawdzie ostatnie miesiące przyniosły udane transakcje, mi.n. spółek technologicznych na rynku amerykańskim (w tym rekordowe IPO Arm Holdings o wartości ponad 5 mld euro), a w Europie liczba i wartość debiutów rośnie z każdym kwartałem, jednak poziom aktywności na rynku IPO jest w dalszym ciągu znacząco niższy od obserwowanego w latach 2020 – 2021. Powrót koniunktury w 2024 roku będzie uzależniony zarówno od uwarunkowań makroekonomicznych, racjonalizacji oczekiwań co do wycen biznesów, jak i od wyników finansowych i notowań akcji obecnych debiutantów – analiza post-IPO i utrzymanie pozytywnych trendów po debiucie wydaje się obecnie jednym z kluczowych elementów mogących przyciągnąć na dobre zainteresowanie inwestorów” – mówi Bartosz Margol, partner PwC Polska, zespół ds. rynków kapitałowych.

Aktywność na europejskim rynku IPO w pierwszych trzech kwartałach roku (narastająco) od 2019 r.
Aktywność na europejskim rynku IPO w pierwszych trzech kwartałach roku
* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2019 r.
Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2019
* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

O raporcie IPO Watch Europe

Bieżąca i poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch. Dostępne są również podsumowania roczne za lata 2004-2022.

Raport IPO Watch Europe obejmuje wszystkie debiuty na głównych giełdach w Europie (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii i Szwajcarii) i jest publikowany kwartalnie. Debiuty podmiotów, które przeprowadzały wcześniej pierwszą ofertę publiczną oraz przeniesienie pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 lipca do 30 września 2023 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Począwszy od raportu za II kwartał 2019 roku IPO Watch Europe obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch Europe zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku w Warszawie, niezależnie od ich wartości.

Cyberbezpieczeństwo: firmy mają tylko rok na wdrożenie dyrektywy NIS2

Zgodnie z dyrektywą NIS2 wprowadzającą nowe ramy odpowiedzialności w zakresie nadzoru i zarządzania ryzykiem związanym z cyberbezpieczeństwem, organizacje objęte regulacją znajdują się teraz w decydującym okresie implementacyjnym. Równo 12 miesięcy mają firmy działające w sektorze publicznym i prywatnym państw członkowskich UE, aby dostosować się do nowych standardów, w tym m.in. przygotować własną politykę organizacyjną, określić procedury operacyjne i wybrać technologie wspierające cały proces.

Dyrektywa NIS2, która weszła w życie 16 stycznia 2023 roku, uchyliła dotychczas obowiązujący akt prawny z 2016. Ten krok ma kluczowe znaczenie dla wzmocnienia cyberbezpieczeństwa w organizacjach, które są filarami infrastruktury krytycznej. W wyniku tych zmian lista sektorów, branż i obszarów gospodarki podlegających regulacjom w dziedzinie bezpieczeństwa cyfrowego została rozszerzona o dziewięć pozycji. Co istotne, dyrektywa NIS2 ma zastosowanie zarówno do podmiotów działających w sektorze publicznym, jak i prywatnym, które świadczą usługi lub prowadzą działalność w Unii Europejskiej, spełniając jednocześnie kryteria klasyfikujące je jako średnie przedsiębiorstwa. Według wprowadzonej w nowelizacji klasyfikacji podmioty, których dotyczą nowe przepisy, dzielą się na kluczowe i ważne. Organizacje świadczące usługi kluczowe to te, których zakłócenie działalności związane z cyberatakami może spowodować poważne konsekwencje społeczno-gospodarcze, zalicza się więc do nich m.in. również sektor administracji publicznej.Dyrektywa NIS2

Liczba cyberataków rośnie w coraz szybszym tempie, stąd dynamicznie przybywa też nowych wyzwań w tym obszarze. Pomimo istotnej poprawy poziomu cyberbezpieczeństwa w Unii Europejskiej po wdrożeniu regulacji NIS w 2016 roku, potrzeba nowelizacji dyrektywy zaczęła się nasilać. W dużej mierze jest to związane z przyspieszoną transformacją cyfrową społeczeństwa, której początkiem była pandemia COVID-19. Zauważono, że organy odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo mało rygorystycznie podchodziły do kwestii reagowania na incydenty i usuwania ich skutków – mówi Michał Kurek, Partner, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Jak przygotować organizację do wdrożenia zasad zawartych w dyrektywie NIS2?

Wiele organizacji postrzega osiągnięcie zgodności swoich procedur z wymogami postawionymi w dyrektywie NIS2 jako stan docelowy. Zdaniem tych podmiotów jest to zbiór zasad, których należy przestrzegać i dążyć do spełnienia wymaganego minimum. W rzeczywistości jednak, te zasady, które zostały przedstawione w ramach znowelizowanego aktu stanowią podstawę i środek do osiągania wyższego poziomu cyberbezpieczeństwa. Skoordynowane i dostosowane regulacje są kluczowe dla wzmocnienia odporności organizacji na cyberataki. Jednak ich spójność i wdrożenie stanowią wyzwanie dla organów nimi zarządzających. Liderzy biznesowi muszą rozważać wszelkie konsekwencje wprowadzanych procedur, które mogą wpłynąć na dostawców usług, klientów i innych kluczowych partnerów współtworzących cały łańcuch dostaw. Powinni również stale monitorować, czy wprowadzane zmiany są zgodne z nowymi przepisami.

Nieprzypisanie odpowiedzialności za cyberbezpieczeństwo konkretnym osobom czy zespołom w organizacji może skutkować przeoczeniem zagrożeń. Tematyka cyberbezpieczeństwa w systemach OT (Operational Technology) nie jest jeszcze w takim stopniu upowszechniona jak ma to miejsce w przypadku systemów IT, a w świetle regulacji NIS2 harmonizacja środków bezpieczeństwa wdrażanych na obu tych płaszczyznach jest konieczna. Ponadto organizacje muszą zmierzyć się z zaostrzonymi wymogami w zakresie raportowania incydentów. Argumenty te uwypuklają konieczność wskazywania zespołów odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo w organizacjach objętych dyrektywą NIS2 – mówi Łukasz Staniak, Dyrektor w Zespole Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce.

Fundusze obligacji korporacyjnych brylują wynikami

Średnia stopa zwrotu funduszy obligacji korporacyjnych za ostatnie 12-miesięcy to 10,30%, a tylko we wrześniu zarobiły one średnio 0,59%. Tym samym w ostatnim miesiącu były jedną z najlepiej radzących sobie klas aktywów – tuż obok obligacji skarbowych.Fundusze obligacji korporacyjnych brylują wynikami

W czołówce stóp zwrotu znajdują się fundusze nastawione na wyższe poziomy ryzyka (Private Debt). Warto jednak zaznaczyć, że bardzo dobrze radzą sobie również klasyczne fundusze obligacji korporacyjnych oraz te które mają w swoich portfela również papiery skarbowe i zagraniczne. Biorąc pod uwagę, że ogromna większość polskich obligacji korporacyjnych ma zmienne oprocentowanie oparte o WIBOR, to ostatnie decyzje RPP o obniżce stóp procentowych bezpośrednio wpływają na rentowność długu firm. Tym samym tak dobre wyniki tej grupy aktywów będą prawdopodobnie trudne do utrzymania w dłuższym horyzoncie.Fundusze obligacji korporacyjnych brylują wynikami 2

W ślad za wynikami funduszy obligacji korporacyjnych idą również ich aktywa, które tylko w sierpniu urosły o ponad 400 mln zł. Inwestorzy wpłacili do nich w tamtym miesiącu ponad 300 mln zł i był to najlepszy wynik od ponad 2 lat. Nie znamy jeszcze danych za wrzesień, ale biorąc pod uwagę jak dobre wyniki wygenerowały one mimo dużej rynkowej korekty, można spodziewać się, że „gonienie” rosnących wyników przez rosnące aktywa wciąż trwa.Fundusze obligacji korporacyjnych brylują wynikami 3

Na powyższej tabeli wyraźnie widać jak ciężki dla prawie wszystkich grup aktywów był wrzesień. Rynkowe spadki dotknęły bowiem prawie wszystkie klasy funduszy. Niemniej jednak to fundusze polskich obligacji korporacyjnych dalej radziły sobie bardzo dobrze. Mimo że spadające stopy procentowe nie będą sprzyjać ich wynikom w przyszłości, wyraźnie widać, że dług polskich firm może stanowić ciekawą alternatywę inwestycyjną. Z kolei rosnące aktywa zdają się potwierdzać tezę, że inwestorzy po kwartałach „odpływów” powoli zaczynają wracać do długu polskich firm.

 Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA). Michael / Ström Dom Maklerski.

Start-upy posiadające patenty i znaki towarowe pozyskują finansowanie dziesięciokrotnie częściej

  • Posiadanie praw własności intelektualnej zwiększa zdolność start-upów do pozyskiwania funduszy, zwłaszcza w branżach najbardziej zaawansowanych technologii o wyższym zapotrzebowaniu na kapitał.
  • W korzystaniu z patentów i znaków towarowych przoduje sektor biotechnologii: prawie połowa start-upów w tym sektorze ubiega się o te podstawowe prawa.
  • Patenty i znaki towarowe zgłasza więcej start-upów w Austrii, Szwajcarii, Czechach, Niemczech, Finlandii, Francji czy we Włoszech.

Europejski Urząd Patentowy (EPO) i Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) opublikowały dzisiaj nowe wspólne badanie wskazujące, w jakim stopniu patenty i znaki towarowe mogą przyczynić się do sukcesu start-upów w Europie. Z raportu wynika, że start-upy, które posiadają te dwa rodzaje praw własności intelektualnej na początkowych etapach – zalążkowych lub wczesnego wzrostu – mają średnio nawet 10,2 razy większe szanse na pomyślne pozyskanie finansowania.

Średnio 29% europejskich start-upów złożyło wniosek o zarejestrowanie praw własności intelektualnej, choć obserwujemy znaczne różnice między różnymi sektorami przemysłu. Sektorem, w którym zdecydowanie najintensywniej wykorzystuje się prawa własności intelektualnej, jest biotechnologia: prawie połowa start-upów w tej branży wykorzystuje patenty lub zarejestrowane znaki towarowe. Inne sektory, które intensywnie wykorzystują własność intelektualną, to nauka i inżynieria (25% użytkowników patentów i 38% użytkowników znaków towarowych), opieka zdrowotna (20% użytkowników patentów i 40% użytkowników znaków towarowych) oraz produkcja (20% użytkowników patentów i 36% użytkowników znaków towarowych).Infografika 2 Infografika 1

Posiadanie europejskich patentów i znaków towarowych wiąże się z jeszcze większą przewagą – wskaźnik zagwarantowania finansowania na wczesnym etapie jest ponad pięciokrotnie wyższy niż w przypadku krajowych praw własności intelektualnej (6,1 razy wyższy w przypadku znaków towarowych i 5,3 – w przypadku patentów). Przedsiębiorstwa typu start-up w dziedzinie najbardziej zaawansowanych technologii (tzw. start-upy „deep tech”) napotykają szczególne wyzwania przy opracowywaniu przełomowych technologii, ponieważ wymagają one dużych inwestycji i długiego czasu realizacji. Takie start-upy mogą zwłaszcza skorzystać z patentów i znaków towarowych, aby przyciągnąć „cierpliwych” inwestorów.

António Campinos, dyrektor Europejskiego Urzędu Patentowego, powiedział: – Start-upy są dynamicznymi katalizatorami innowacji i wzrostu gospodarczego. Mają potencjał do opracowania nowych rozwiązań, które mogą sprostać najpilniejszym wyzwaniom społecznym i zapewnić bardziej zrównoważoną przyszłość. Musimy zatem znaleźć sposoby na dalsze wspieranie naszych start-upów. W tym roku EPO poczyniło niebagatelne postępy dzięki wprowadzeniu jednolitego patentu, ale teraz nasze nowe obserwatorium ds. patentów i technologii [ang. Observatory on Patents and Technology] wprowadzi przełomowe narzędzie, EPO Deep Tech Finder, umożliwiające potencjalnym inwestorom identyfikację i ocenę start-upów korzystających z pionierskich i obiecujących nowych technologii. Umożliwiamy łączenie podmiotów kreatywnych z tymi, które mają zasoby do napędzania silnika innowacji – wszyscy mogą na tym skorzystać.

Dyrektor wykonawczy Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej, João Negrão, powiedział: – Wartości niematerialne i prawne stanowią obecnie zdecydowaną większość wartości przedsiębiorstwa, a formalne prawa własności intelektualnej, takie jak znaki towarowe, są nie tylko gwarancjami prawnymi dla inwestycji w wartości niematerialne i prawne, lecz także kluczem do zapewnienia finansowania i współpracy. Jest to szczególnie istotne w przypadku nowo powstałych, innowacyjnych przedsiębiorstw, które na początkowym etapie posiadają zazwyczaj niewiele aktywów poza kapitałem intelektualnym. Opublikowane dziś badanie pokazuje, że 27% objętych nim start-upów zgłosiło znak towarowy – to więcej niż w przypadku jakiegokolwiek innego prawa własności intelektualnej. Dlatego tak istotne jest wsparcie, jakiego możemy im udzielić, nie tylko aby poczyniły pierwszy krok i zarejestrowały swoje prawa własności intelektualnej – i tutaj bardzo istotny jest fundusz Komisji Europejskiej na rzecz MŚP, wdrażany przez EUIPO wraz z krajowymi i regionalnymi urzędami ds. własności intelektualnej UE – lecz także na późniejszych etapach, dzięki inicjatywom takim jak wycena własności intelektualnej i usługa IP Scan. Widzimy jednak, że Europa pozostaje w tyle za innymi regionami świata, jeśli chodzi o finansowanie start-upów, dlatego musimy zwiększyć wysiłki na rzecz udoskonalenia własności intelektualnej jako narzędzia dostępu do finansowania, wzrostu i zrównoważonego rozwoju dla unijnych przedsiębiorstw, a w szczególności dla MŚP, tak aby nasze innowacyjne start-upy mogły się prężnie rozwijać.

Własność intelektualna w różnych krajach

Istnieją znaczne różnice w korzystaniu z praw własności intelektualnej w poszczególnych krajach europejskich. Najwyższy odsetek przedsiębiorstw typu start-up, które zgłosiły własność intelektualną, znajduje się w Finlandii i we Francji, gdzie wynosi po 42%. Start-upy z siedzibą w Niemczech (40%), Austrii (40%), we Włoszech (39%), w Norwegii (37%), Szwecji (34%), Danii (34%), Szwajcarii (32%) i Czechach (31%) średnio ubiegają się o więcej praw własności intelektualnej. Przedsiębiorstwa z tych krajów są również najbardziej skłonne do zgłaszania znaków towarowych i patentów oraz do łączenia tych dwóch praw własności intelektualnej. Dotyczy to w szczególności start-upów z Austrii, Szwajcarii, Francji i krajów nordyckich.

Własność intelektualna w różnych branżach

Jeśli chodzi o sektory, zarówno z patentów, jak i ze znaków towarowych najintensywniej korzysta się w sektorze biotechnologii – niemal połowa start-upów w dziedzinie biotechnologii w Europie ubiega się o jedno lub oba te prawa własności intelektualnej. 48% start-upów biotechnologicznych zgłosiło patent, a 47% – znak towarowy. Jest to sektor z najwyższym odsetkiem start-upów posiadających zarówno patent, jak i znak towarowy (31%). Sektorem z drugim najwyższym odsetkiem start-upów posiadających prawa własności intelektualnej jest nauka i inżynieria (47%), przy czym 38% firm zgłasza znak towarowy, a 25% składa zgłoszenia patentowe. Wyniki są podobne w sektorze opieki zdrowotnej i produkcji, gdzie 40% firm w każdym z sektorów zarejestrowało patent albo znak towarowy.

O ile wszystkie produkty i usługi mogą być oznaczone marką, a marki te mogą być chronione dzięki rejestracji znaku towarowego, o tyle istnieje wiele sektorów, w szczególności usługowych, których innowacje nie posiadają zdolności patentowej. Podobnie jak wyżej wymienione sektory, inne branże intensywnie korzystające z patentów obejmują media i rozrywkę (21%), technologie informacyjne (20%), energię elektryczną (19%), zasoby naturalne (18%) i zrównoważony rozwój (17%). W odniesieniu do znaków towarowych inne intensywnie z nich korzystające branże to zrównoważony rozwój (37%), energia elektryczna (36%), sztuczna inteligencja (36%), rolnictwo i hodowla (36%) oraz zasoby naturalne (35%).

Podpora nowoczesnej gospodarki

Ekosystem start-upów w Europie odnotował w ostatnich latach gwałtowny wzrost. Według tabeli wyników OECD w zakresie finansowania MŚP i przedsiębiorców z 2023 r. w następstwie kryzysu związanego z COVID-19 we wszystkich gospodarkach zaobserwowano znaczny wzrost aktywności kapitału wysokiego ryzyka, przy czym w 2021 r. mediana wzrosła o 58,6% (w porównaniu ze wzrostem o 4,18% w 2020 r.). Krajowe stowarzyszenia venture capital zgłosiły jednak w tym samym raporcie, że wzrost kwoty inwestycji kapitału wysokiego ryzyka był szczególnie znaczący na późnych etapach i w przedsiębiorstwach skonsolidowanych, ale słabszy na etapie zalążkowym i wczesnym.

W projekcie sprawozdania Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Parlamentu Europejskiego opublikowanym we wrześniu 2023 r. podkreślono, że dostęp do kapitału pozostaje istotną przeszkodą dla start-upów i scale-upów. Wiele z nich ma trudności z zapewnieniem inwestycji na wczesnym etapie rozwoju, w szczególności kapitału podwyższonego ryzyka i kapitału wysokiego ryzyka, które mają kluczowe znaczenie dla rozwoju ich działalności, opracowywania produktów i wchodzenia na nowe rynki. Aby sprostać tym wyzwaniom, podjęto już różne inicjatywy UE, w tym utworzenie Europejskiej Rady ds. Innowacji (EIC) jako punktu kompleksowej obsługi na potrzeby identyfikacji, rozwoju i zwiększania skali powstających głębokich technologii i przełomowych innowacji.

W skomplikowanym środowisku start-upów patenty i znaki towarowe stają się ważnymi instrumentami konkurencyjności. Patenty nadają tym wschodzącym firmom kluczowe prawo: prawo do ograniczania innym możliwości przywłaszczania sobie ich pionierskich technologii. Nie tylko gwarantuje to innowacyjną przewagę tych przedsiębiorstw, lecz także mobilizuje je do uzyskania strategicznej przewagi na rynku. Znaki towarowe pełnią rolę bastionu prawnego, wzmacniającego inwestycje w wartości niematerialne i prawne. Te odróżniające symbole lub nazwy, jeżeli są prawnie chronione, stają się skuteczną tarczą, chroniącą wizerunek marki start-upa przed naruszeniem prawa.

Bardzo dobra sprzedaż deweloperów giełdowych w III kwartale 2023 r.

W trzecim kwartale br. kontraktacja deweloperów mieszkaniowych notowanych na rynku podstawowym i Catalyst warszawskiej GPW wyraźnie przekroczyła poziom poprzedniego, zdecydowanie udanego kwartału. To może sugerować definitywny powrót koniunktury sprzedażowej do normy sprzed cyklu podwyżek stóp procentowych. Jak tłumaczą jednak eksperci portalu RynekPierwotny.pl przesilenie w kierunku kolejnej fazy ożywienia można by było uznać za dokonane, gdyby nie wątpliwości sygnalizowane przez samych deweloperów.

Rekordowa sprzedaż deweloperów giełdowych

Miniony kwartał był już drugim z kolei trzymiesięcznym okresem wyraźnej poprawy koniunktury sprzedażowej mieszkaniowego rynku pierwotnego. W normalnych warunkach można by więc było uznać, że po nieco ponad półtorarocznym okresie ostrego hamowania sprzedażowego boomu, stan koniunktury w minionym kwartale potwierdził wyraźne symptomy powrotu do normalności sprzed cyklu windowania stóp procentowych.

Tymczasem okoliczności rynkowe raczej nie skłaniają do hurraoptymizmu, sugerując raczej zachowanie pewnej ostrożności w kwestii ogłaszania faktu rynkowego przesilenia, które wydają się potwierdzać statystyki sprzedaży nowych mieszkań, nie tylko te dotyczące deweloperskich spółek giełdowych.

Notowana na rodzimej GPW stawka piętnastu deweloperów mieszkaniowych, w okresie od lipca do września br. znalazła nabywców na ponad 7 tys. lokali. To o 87 proc. więcej licząc rok do roku i 17 proc. w relacji kwartał do kwartału. Podobnie optymistycznie prezentuje się wynik ogółem od początku roku na poziomie niespełna 18 tys. lokali, oznaczający progres w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego o ponad jedną trzecią.

Na ile udanym okresem sprzedażowym okazał się dla deweloperów giełdowych miniony kwartał, niech świadczy fakt, że w historii notowań ilość przypadków, w których ich kwartalna kontraktacja przekroczyła poziom 7 tys. lokali, można dosłownie policzyć na palcach jednej ręki. Jeśli jednak uwzględnić fakt, że w przeszłości takiej miary sprzedaż realizowała większa o kilka jednostek liczba spółek, to najprawdopodobniej III kwartał br. należy uznać za historycznie rekordowy.

Co istotne, jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl, nie tylko cała stawka prezentowanych budowniczych mieszkań znalazła się w minionym kwartale wyraźnie „nad kreską”, ale aż w ośmiu przypadkach progres rok do roku ma wymiar trzycyfrowy, a więc liczony w setkach procent.

Tak rzadko spotykana wolta statystyk kontraktacji deweloperów niezupełnie komunikuje jednak fakt popytowej eksplozji, choć w przypadku wybranych firm był to rekordowy kwartał w historii. Wynika natomiast z dwóch czynników: z jednej strony ze zdecydowanej poprawy koniunktury sprzedażowej, osiągającej, czy wręcz pokonującej parametry z okresu boomu zastopowanego cyklem podwyżek ceny rodzimego pieniądza, z drugiej zaś z rekordowo niskiej bazy. Ostatnie dwa kwartały ubiegłego roku to bowiem czas sprzedażowej zapaści pierwotnego rynku mieszkaniowego, cofającej wyniki kontraktacji deweloperów o osiem lat, czyli aż do momentu koniunkturalnego przesilenia sprzed dekady.

Rynek na sztucznym dopalaczu

Za poprawę koniunktury sprzedażowej pierwotnego segmentu mieszkaniówki odpowiada, praktycznie na zasadzie wyłączności, program dopłat do kredytów mieszkaniowych BK2%. Już sama perspektywa jego uruchomienia od połowy roku coraz bardziej elektryzowała rynek, przyspieszając decyzje zakupowe tysięcy inwestorów indywidualnych, nabywających nowe lokale zarówno na coraz bardziej dostępny kredyt albo za gotówkę.Tab. 1 - Sprzedaż deweloperów giełdowych

Z kolei od początku misji programu dopłat do kredytów mieszkaniowych do dziś liczba wniosków o BK2% osiągnęła niebezpiecznie wyśrubowany poziom 65 tys. oraz 20 tys. pozytywnych decyzji. Z tej puli zapewne istotna część wsparła statystyki sprzedażowe deweloperów mieszkaniowych, w tym prezentowaną stawkę spółek giełdowych.

Sęk w tym, że BK2% to sztuczny stymulator popytu oraz mało przewidywalny instrument wspierający okresowo rynek mieszkaniowy, windujący ceny mieszkań zarówno nowych jak i z drugiej ręki, ale co gorsza mocną drenujący rynkową ofertę. Szczególnie niepokojąco prezentuje się jej spadek na rynku pierwotnym, będący pokłosiem ograniczania produkcji mieszkań przez deweloperów.

Jak wynika z danych serwisu BIG DATA RynekPierwotny.pl, w  sierpniu na dziesięciu głównych rynkach kraju na trzy sprzedane lokale deweloperzy wprowadzali tylko jedną nową ofertę. We wrześniu sytuacja uległa niewielkiej poprawie, jednak wciąż zdecydowanie utykało uzupełnianie oferty na głównych rynkach kraju: w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu.

A to raczej nie przesądza o wejściu pierwotnego segmentu krajowej mieszkaniówki w kolejną fazę sprzedażowej prosperity. Co więcej, stawia pod sporym znakiem zapytania przyszłe wyniki kontraktacji deweloperów, z tymi notowanymi na GPW na czele.

WIG-Nieruchomości na rozdrożu

Inwestycyjna wstrzemięźliwość deweloperów, sygnalizująca ich dość ograniczony rynkowy entuzjazm, bardzo szybko znalazła swoje przełożenie na notowania giełdowych tuzów branży deweloperskiej. Po chwilowej euforii z dnia pierwszej obniżki stóp procentowych pod koniec września, indeks WIG-Nieruchomości znalazł się w odwrocie, lokując się poniżej wzrostowej rocznej linii trendu, będącej tymczasem ostatnim impulsem trwającej od 11 lat nieruchomościowej hossy. Już najbliższe tygodnie zadecydują najprawdopodobniej o dalszym kierunku notowań w segmencie spółek deweloperskich, kontynuacji długoterminowych wzrostów lub o równie prawdopodobnej dłużej ich korekcie.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

#StartUP Małopolska Meetup #11: Budowanie biznesu z misją

Przed nami kolejne spotkanie dla osób zainteresowanych tematyką przedsiębiorczości i jednocześnie podsumowanie 11. edycji programu akceleracyjnego #StartUP Małopolska organizowanego przez Województwo Małopolskie. 

Na #StartUP Małopolska Meetup #11 zapraszamy 18 października (środa) do klubu Hevre przy ulicy Meiselsa 18 w Krakowie na godzinę 18:00. Tematem przewodnim spotkania będzie budowanie biznesu z misją.

Z zaproszenia na spotkanie powinny skorzystać głównie osoby, które właśnie rozpoczęły działalność gospodarczą, są na początku swojej ścieżki zawodowej albo planują w najbliższym czasie uruchomienie swojego biznesu. Bez wątpienia skorzystają z doświadczeń ludzi, którzy już osiągnęli sukcesy i chętnie, w sposób przystępny, dzielą się swoją wiedzą w bardzo ważnym obszarze jakim jest społeczny wpływ biznesu

– zachęca wicemarszałek Józef Gawron.

Ekonomia cyrkularna i social impact

Wśród prelegentów i panelistów, którzy podzielą się z uczestnikami swoim bogatym doświadczeniem znajdujemy doświadczonych przedsiębiorców. Temat ekonomii cyrkularnej i budowania społecznego wpływu biznesu odgrywa dla nich ogromną rolę:

  • Szymon Niemczura (co-founder w Ecomyko),
  • Kamila Solon-Serek (kierownik zespołu komunikacji projektów ESG w Inpost),
  • Przemysław Stanisz (co-founder & strategy partner w Social Movers Hub),
  • Piotr Hołubowicz (CEO w SEEDiA).
  • Anna Wojcieszczak z WiseAdvise będzie moderatorką dyskusji.

Każdy z uczestników panelu będzie prezentował spojrzenie na problematykę social-impact z perspektywy startupu, NGO’s lub dużej firmy. Eksperci przybliżą szanse i zagrożenia jakie niosą działania w tym obszarze w budowaniu biznesu lub ich włączaniu do aktywności firmy.

Szymon Niemczura jest założycielem i doradcą w kilku startupach, współtwórcą Ecomyko, zajmującego się zwalczaniem zanieczyszczenia plastikiem za pomocą grzybów. Proces ten wykorzystuje naturalne zdolności grzybni do biodegradacji odpadów z tworzyw sztucznych, tworząc gospodarkę o obiegu zamkniętym, w której odpady nie są już ciężarem, ale zasobem do wykorzystania.

Kamila Solon-Serek pełni funkcję kierownika Zespołu Komunikacji i Projektów ESG w InPost sp. z o.o.. Zajmuje się projektami związanymi ze zrównoważonym rozwojem (ESG) i CSR, działaniami promocyjnymi i marketingowymi.

Piotr Hołubowicz to inżynier i przedsiębiorca skoncentrowany na rozwiązywaniu globalnych problemów, m.in takich jak globalne ocieplenie, zanieczyszczenie powietrza. Jest co-founderem i CEO startupu SEEDiA zajmującego się produkcją solarnych elementów architektury na potrzeby Smart Cities.

Przemysław Stanisz jest współzałożycielem licznych firm i marek działających na rynku europejskim, pomagających podnosić efektywność sprzedaży i marketingu oraz skalowania biznesu za granicę. Pozostaje aktywny w społecznościach technologicznych i startupowych w Europie i USA, pracując jako coach i mentor. Był prezenterem na wielu wydarzeniach i w wielu organizacjach, od Uniwersytetu Stanforda po US-Polish Trade Council.

Prezentacja startupów

Pod koniec spotkania na scenie zaprezentują się wybrane startupy uczestniczące w 11. edycji programu akceleracyjnego #StartUP Małopolska. To będzie dla nich okazja do zaprezentowania przed szerszą publicznością swojej oferty biznesowej. Czekamy na efekt ich przygotowań z niecierpliwością!

Rejestracja na wydarzenie

Udział w spotkaniu  jest bezpłatny. Bardzo jednak prosimy o rejestrację na to wydarzenie poprzez wypełnienie formularza na stronie https://www.malopolska.pl/startup-meetup11

Agenda #StartUP Małopolska Meetup #11

18 października (środa), godz. 18:00, Hevre, ulica Meiselsa 18 w Krakowie.

18:00–18:15

  • Otwarcie spotkania
  • Wystąpienie przedstawiciela Województwa Małopolskiego
  • Prezentacja programu akceleracyjnego #StartUP Małopolska

18:15–18:35

  • Ekonomia cyrkularna – skąd pomysł, by z odpadów robić biznes? Szymon Niemczura (Co-founder w ecomyko – startupie zajmującym się zwalczaniem zanieczyszczenia plastikiem za pomocą grzybów; doświadczony przedsiębiorca, założyciel i doradca w wielu startupach)
  • Sesja pytań i odpowiedzi

18:35–19:15

Panel dyskusyjny „Social-impact – chwilowy trend czy obowiązek każdej firmy?”

  • Moderatorka: Anna Wojcieszczak (WiseAdvise)
  • Prelegenci:
    • Kamila Solon-Serek (Kierownik Zespołu Komunikacji w Projektów ESG w Inpost)
    • Szymon Niemczura (Co-founder w ecomyko)
    • Przemysław Stanisz (Co-founder & Strategy Partner w Social Movers Hub)
    • Piotr Hołubowicz (CEO w SEEDiA)

Sesja pytań i odpowiedzi

19:15–19:30

  • Startup Pitch – prezentacja firm z programu akceleracyjnego #StartUP Małopolska
  • Sesja pytań i odpowiedzi

19:30 – Podsumowanie spotkania i networking

Program akceleracyjny #StartUP Małopolska jest częścią projektu „Startupowa Małopolska – wsparcie przedsiębiorczości w regionie” współfinansowanego ze środków europejskich w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego 2014-2020.

Bitcoin zyskuje po orzeczeniu SEC

Bitcoin odnotował znaczny wzrost w weekend i dziś rano po tym, jak potwierdzono, że organy regulacyjne w USA nie będą rozpatrywać odwołania od wniosku ETF Grayscale.

Cena bitcoina wykazywała tendencję spadkową przez siedem dni, zaczynając nieco powyżej 27 500 dolarów i spadając do 26 300 dolarów. Ale wczorajsze późne wiadomości wymazały wszystkie straty, a handel kryptowalutami ponownie przekroczył 27 500 dolarów na eToro.

Ethereum odnotowało jednak kolejny spadek w zeszłym tygodniu. Po rozpoczęciu notowań powyżej 1600 dolarów, w ciągu siedmiu dni spadł o 3 proc. i obecnie notowany jest na poziomie około 1560 dolarów.

Wiadomości z USA na temat wniosku ETF Grayscale mają potencjalnie bardzo istotne konsekwencje dla rynku bitcoinów. Historia zatwierdzenia ETF po cenie spot jest dominującą narracją na rynku bitcoina od kilku miesięcy.

W miarę jak bariery na drodze do zatwierdzenia spadają, wśród inwestorów wciąż rosną nadzieje, że prędzej czy później będziemy mogli zobaczyć te produkty na rynku.

Rząd USA posiada 5 miliardów dolarów w bitcoinach

Według raportu opublikowanego w Wall Street Journal, rząd USA posiada bitcoiny o wartości 5 miliardów dolarów. To – zgodnie z raportem – czyni go jednym z największych posiadaczy kryptowalut na świecie.

Czy powinniśmy się martwić, że rząd USA ma tak duży udział w bitcoinie? W obecnej sytuacji – nieszczególnie. Większość jego zasobów ma charakter przypadkowy, związany raczej z konfiskatą wynikającą z nielegalnej działalności niż z aktywną polityką gromadzenia kryptowalut.

Ponadto, przy 5 miliardach dolarów, jego udziały stanowią mniej niż 1 proc. całkowitej kapitalizacji rynkowej bitcoina, która, według Coinmarketcap, wynosi około 543 miliardy dolarów. Jako sieć zdecentralizowana, bitcoin wymagałby posiadania ponad 50 proc. udziałów, aby jeden podmiot mógł przejąć kontrolę. Jest to bardzo mało prawdopodobne. Gdyby jeden z głównych aktorów próbował zdobyć 50 proc. udziałów, cena i tak poszybowałaby w górę, co znacznie utrudniłoby jej osiągnięcie.

Bitcoinowe wieloryby trzymają się stabilnie, podczas gdy wieloryby ethereum sprzedają

Według danych Glassnode, wieloryby bitcoina i ethereum podejmują obecnie wyraźnie różne działania na rynku. „Wieloryby” odnoszą się do posiadaczy kryptowalut o znacznej wielkości (zazwyczaj ponad 1000 BTC). Podczas gdy wieloryby bitcoinowe wydają się gromadzić, wieloryby ethereum sprzedają swoje zasoby.

Tendencja ta odzwierciedla rozbieżność, jaką obserwowaliśmy ostatnio między dwoma największymi kryptowalutami. Bitcoin, choć nie odnotował gwałtownych zmian cen, wydaje się utrzymywać stabilny poziom wśród szerszej zmienności rynkowej, podczas gdy ethereum nie było tak silne.

Jak zawsze jednak, ważne jest, aby nie odczytywać zbyt wiele z aktywności dużych posiadaczy, ponieważ będą oni mieli własne powody do kupna lub sprzedaży. Ważne jest, aby inwestorzy zastanowili się raczej nad długoterminowymi przypadkami kryptowalut i ich przyszłym potencjałem.

Ferrari akceptuje kryptowaluty jako płatność

Główna włoska marka luksusowych samochodów Ferrari akceptuje teraz kryptowaluty jako formę płatności, zgodnie z raportem agencji Reuters. Wynika to z próśb zamożnych klientów, jak powiedział szef marketingu i handlu firmy.

Firma twierdzi, że dostrzegła potencjał w mieszance młodszych klientów i tradycyjnych inwestorów z zasobami kryptowalut, którzy chcą płacić za swoje luksusowe pojazdy za pomocą tokenów. Stawia to Ferrari w jednym szeregu z innymi firmami, takimi jak Tesla, która zaczęła przyjmować bitcoiny jako formę płatności w 2021 roku.

Jednym z największych zarzutów w ostatnim czasie było to, że kryptowaluty nie mogą działać jako waluta, ponieważ ludzie nie używają ich jako metody płatności. Wydaje się jednak, że jest to sprzeczne z doświadczeniem Ferrari i może wskazywać na zmiany, które nadejdą w dalszej części spektrum, ponieważ inne firmy stają się bardziej elastyczne w zakresie akceptowanych form płatności.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Polski system wyborczy celem rosyjskich cyberataków w ostatnich dniach

  • Rosyjska grupa NoName057(16) zaatakowała w sobotę poprzedzającą dzień wyborów (15.10) kilka kluczowych polskich celów w kampanii DDoS: ePUAP, portal eWybory.eu oraz lokalne oddziały Krajowego Biura Wyborczego
  • Atak nie mógł mieć wpływu wyniki wyborów i nie był skuteczny. Zaatakowane strony odnotowały jedynie okresowe problemy z utrzymaniem działania z wyjątkiem ostatniego – rządowego serwisu PKW (pod adresem pkw.gov.pl).

Rosyjska grupa NoName057(16) zaatakowała w sobotę poprzedzającą dzień wyborów (15.10) kilka kluczowych polskich celów w kampanii DDoS. Celem ataków była strona internetowa rządowego systemu usług administracji publicznej – ePUAP, portal eWybory.eu oraz lokalne oddziały Krajowego Biura Wyborczego – poinformował Check Point Research. Atak nie mógł mieć wpływu wyniki wyborów i nie był skuteczny – podkreślają eksperci.

Celami ataków były m.in. oddział delegatur Krajowego Biura Wyborczego oraz portal podający wyniki sondaży wyborczych (pod adresem ewybory.eu) oraz rządowy portal Państwowej Komisji Wyborczej (pod adresem pkw.gov.pl). Eksperci Check Point Research wskazują, że zaatakowane strony rządowych portali odnotowały okresowe problemy z utrzymaniem działania z wyjątkiem ostatniego – rządowego serwisu PKW (pod adresem pkw.gov.pl). Atak nie miał wpływu na wyniki wyborów i ostatecznie żaden z ataków nie był skuteczny – podkreślają specjaliści cyberbezpieczeństwa.

– Organy zarządzające wyborami, partie polityczne i inne zainteresowane strony są często słabo przygotowane na ataki cybernetyczne i reagowania na nie. Brak reakcji na zagrożenia dla cyberbezpieczeństwa może stanowić krytyczne zagrożenie dla uczciwości wyborczej – ostrzegała w maju br. Międzynarodowa Fundacja Systemów Wyborczych (IFES).

– Biorąc pod uwagę doświadczenia ostatnich 2 lat i obserwacje działań grup haktywistycznych powiązanych z Rosją, mieliśmy świadomość realnego zagrożenia możliwością ataku na Polskę przed lub podczas wyborów parlamentarnych w tym roku – Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce. I to właśnie instytucje publiczne: internetowe strony rządowe, portale partii politycznych, a także mediów relacjonujących kampanie partii były wskazywane jako główne cele takich ataków. – Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami celowego ingerowania prorosyjskich grup w działania instytucji zaufania publicznego w naszym regionie – alarmuje ekspert firmy Check Point Software.

 

Rynki pozytywnie reagują na wyniki wyborów

Polska waluta bardzo entuzjastycznie przyjęła wyniki sondażu exit poll po wyborach. Co prawda od rana trwa lekka korekta, ale nadal jesteśmy w zupełnie innym miejscu niż w piątek. Na rynku ropy dalej niespokojnie.

Powyborcza moc złotego

Pomimo tego, że nie znamy jeszcze ostatecznych wyników, to rynki już reagują na wyniki exit poll. Najwyraźniej inwestorzy dobrze przyjmują koalicję trzech partii, która ma chyba obecnie największe szanse na utworzenie rządu. Polska polityka wielokrotnie uczyła nas, by niczego nie pisać na 100%, aczkolwiek obecnie w mediach nie czyta się niemal o innych możliwych układach. Rynki, wygląda na to, że patrzą na ten scenariusz optymistycznie. Piątkowe zamknięcie notowań, po i tak pięknym dwutygodniowym rajdzie doprowadziło kurs euro do poziomu 4,53 zł. Dzisiaj w nocy na otwarciu było to 4,46 zł. Niewykluczone, że w ciągu dnia zobaczymy pewną korektę, ale wniosek, że inwestorzy preferują ten wynik wyborów, wydaje się uzasadniony. Entuzjazm widać również na giełdzie co tylko potwierdza tę tezę.

Dane z USA

Piątek był kolejnym dniem umocnienia dolara. Dane makroekonomiczne publikowane w piątek nie napawają optymizmem. Słabiej wypadła Unia, więc można to tym tłumaczyć. Problemem jednak jest to, że oba te organizmy gospodarcze nie pokazały dobrych odczytów. Strefa euro straszy spadkiem produkcji przemysłowej w ciągu roku o 5,1%. Są to na szczęście dane zagregowane, więc inwestorzy już wcześniej mieli możliwość się na nie po części przygotować. Dane z USA zresztą nie były lepsze, raport Uniwersytetu Michigan wyniósł zaledwie 63 punkty wobec oczekiwanych 67,5 pkt. Na szczęście lepiej wypadły ceny importu i eksportu.

Bliski Wschód znów miesza na rynku

O tym, że ropa boi się konfliktów na Bliskim Wschodzie, wiadomo od dawna. Obecna sytuacja jest tego dobrym dowodem. Ryzyko eskalacji konfliktu jest głównym powodem, dla którego cena baryłki surowca wzrosła w piątek z o około 5%. Część analityków wskazuje na umacniającego się dolara, ale ten wpływ powinien być proporcjonalny. Umocnienie amerykańskiej waluty może wyjaśniać około 10% tego ruchu. Reszta to głównie strach. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że we wrześniu baryłka ropy przekraczała 95 dolarów. Dzisiaj pomimo tych wzrostów jest to nadal niecałe 91 dolarów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – inflacja bazowa,
14:30 – USA – indeks NY Empire State.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Złoty mocny po wyborach, optymizm na GPW

Wyniki sondaży exit poll po niedzielnych wyborach parlamentarnych umocniły złotego. EUR/PLN spadł poniżej 4,46 a USD/PLN poniżej 4,24 proc. Część tej aprecjacji dziś rano jest redukowana. Na rynku akcyjnym WIG20 zyskuje dziś 3,2 proc. a WIG rośnie o 2,4 proc.. Globalnym tematem jest wzrost awersji do ryzyka w wyniku obaw o eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Izraelska armia oświadczyła, że przygotowuje się do „znaczących operacji naziemnych” w Strefie Gazy, tydzień po tym, jak bojownicy Hamasu uderzyli w południowy Izrael. Rentowności amerykańskich obligacji spadły w wyniku popytu na aktywa zaliczane do „bezpiecznych przystani”. Dolar umocnił się a kurs EUR/USD spadł do poziomu 1,0500.

Za nami wybory parlamentarne. Na razie mamy jedynie sondaże, ale one wystarczyły, żeby złoty uległ aprecjacji. Wszystko wskazuje na to, że opozycyjna koalicja będzie w stanie zdobyć większość. Dużo się mówi o potencjalnej możliwości uwolnienia funduszy unijnych, które Bruksela wstrzymała ze względu na prowadzoną politykę PIS-u. Inwestorzy zakładają, że zmiana władzy w Polsce przybliży nasz kraj do Europy a sama polityka będzie bardziej przewidywalna.

Kolejna kadencja obecnej partii rządzącej zwiększałaby prawdopodobieństwo, że Polska podążałaby w kierunku autokratycznej formy rządów. W perspektywie średnio i długoterminowej takie podejście mogłoby doprowadzić nasz kraj do opuszczenia Unii Europejskiej. Z punktu widzenia inwestycji taka wizja jest mocno niekorzystna. Import kapitału zagranicznego mógłby zostać mocno ograniczony. Duża szansa jednak na realizację odmiennego scenariusza powoduje, że inwestorzy optymistycznie patrzą na nasz kraj a złoty znacznie się umocnił. Widać też optymizm na GPW. Zyskują mocno spółki skarbu państwa. Bank PEKAO rośnie o ponad 8 proc. a PKOBP o ponad 6 proc. Z kolei PKN Orlen jest już „nad kreską” 6,5 proc. WIG20 jest na plusie ponad 3 proc.

Na zmiany przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, ponieważ w pierwszej kolejności to PIS może rościć sobie prawo do bycia poproszonym o utworzenie rządu. Jednak dopóki obecna opozycja trzyma się razem, nie ma powodu, aby rynek walutowy zmienił kierunek wyznaczony dziś nad ranem.

Przechodząc do sytuacji globalnej, w piątek na rynkach mieliśmy odwrót od ryzyka co skutkowało spadkami głównych indeksów giełdowych w USA (głównie SP500 -0,5 proc. oraz Nasdaq Composite – 1,6 proc.) oraz Europie (DAX -1,6 proc.). Nastroje się pogorszyły po tym, jak izraelska armia oświadczyła, że przygotowuje się do „znaczących operacji naziemnych” w Strefie Gazy. Przypomnijmy, że tydzień temu bojownicy Hamasu zaatakowali południowy Izrael. Efektem tego były znaczne wzrosty cen ropy naftowej oraz złota.

Dolar również zyskiwał co było po części spowodowane wyższymi oczekiwaniami inflacyjnymi długo i krótkoterminowymi zaprezentowanymi w raporcie Uniwersytetu Michigan. Te pierwsze wzrosły do poziomu 3 proc. z 2,8 proc. poprzednio a drugie zwyżkowały do 3,8 proc. r/r podczas gdy konsensus rynkowy wskazywał ten sam poziom co poprzednio, czyli 3,8 proc. Kurs EUR/USD obniżył się ponownie do okrągłego poziomu 1,0500. Piątkowe spadki były kontynuacją ruchu, który widzieliśmy dzień wcześniej po danych o inflacji CPI z USA.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Polacy są coraz bardziej eko

Coraz więcej Polaków oszczędza prąd oraz wodę. Te korzystne dla środowiska praktyki deklaruje już kolejno 81 proc. i 77 proc. konsumentów. Pod tym względem Polacy wypadają znacznie lepiej niż średnia światowa i europejska. Rośnie też liczba osób korzystających z przyjaznych planecie środków transportu. Coraz częściej konsumenci wybierają komunikację miejską, rower lub decydują się na zakup samochodu elektrycznego bądź hybrydowego. To wnioski z najnowszego badania „Green Gauge” opracowanego przez GfK – An NIQ Company.

Z raportu „Green Gauge”, który powstał na podstawie globalnego badania „Consumer Life”, wynika, że dbanie o środowisko na dobre weszło Polakom w krew. Aż 81 proc. badanych zadeklarowało, że oszczędza energię elektryczną. To znacznie więcej niż średnia europejska (74 proc.) i światowa (73 proc.). Analizy przeprowadzone przez GfK – An NIQ Company pokazują także, że polscy konsumenci są prawdziwymi mistrzami w ograniczaniu zużycia wody. Tego typu starania podejmuje już 77 proc. z nich. W tym przypadku także wypadamy lepiej niż Europa i świat – tutaj średnia wynosi kolejno 64 i 71 proc.

W Polsce przyjazne środowisku nawyki są praktykowane w większości gospodarstw domowych. W ten sposób wielu z nas dba nie tylko o planetę, ale także o kondycję własnych portfeli, która w czasach wysokiej inflacji została mocno nadszarpnięta. Można więc powiedzieć, że obecna sytuacja ekonomiczna sprzyja wzmacnianiu „zielonych” postaw – mówi Marcin Gromulski, project manager w GfK – An NIQ Company.

Ekologia na wiele sposobów

Z raportu „Green Gauge” wynika, że w polskich domach sposobów na dbanie o środowisko, a przy okazji oszczędzanie, jest mnóstwo. – Aby ograniczyć koszty energii i ogrzewania aż 83 proc. Polaków zwraca większą uwagę na wyłączanie świateł, a już ponad połowa używa energooszczędnych żarówek. Niemal co czwarty badany zabezpiecza drzwi i okna listwami uszczelniającymi chroniącymi przed wiatrem i zimnem, a co dziesiąty decyduje się na instalację nowych okien lub drzwi sztormowych – komentuje Marcin Gromulski.

W ostatnim czasie zwolenników zyskało także podróżowanie w sposób przyjazny dla środowiska. Coraz więcej konsumentów deklaruje, że zamiast zwykłego samochodu wybiera komunikację miejską, rower lub auto elektryczne bądź hybrydowe. Takie praktyki wcieliło w życie już ponad 50 proc. Polaków. To o 7 p.p. więcej niż jeszcze w 2021 roku.

Inwestorzy stawiają na bardziej agresywną strategię inwestycyjną na europejskim rynku nieruchomości

Z najnowszego badania ankietowego przeprowadzonego przez międzynarodową firmę doradczą Savills* wśród inwestorów zarządzających aktywami w Europie i krajach Bliskiego Wschodu o łącznej wartości przekraczającej 500 mld euro wynika, że prawie jedna trzecia z nich planuje przyjąć bardziej agresywną strategię inwestycyjną w najbliższych 12 miesiącach, poszukując okazji do lokowania kapitału w segmencie value-add. Oznacza to wzrost w porównaniu z ubiegłoroczną analizą, w której takie podejście deklarowało zaledwie 14 proc. respondentów. Ponadto zmniejszył się odsetek inwestorów preferujących bardziej ostrożną strategię w kolejnych 12 miesiącach – z 55 proc. do 28 proc.

Zdaniem inwestorów priorytetowe sektory to:

  1. Miejskie obiekty logistyczne
  2. Wielkopowierzchniowe obiekty logistyczne
  3. Mieszkania na wynajem
  4. Domy studenckie
  5. Domy senioralne

„Przewidujemy, że w najbliższych 12 miesiącach wielu inwestorów nadal będzie poszukiwać aktywów o wartości nieprzekraczającej 100 mln euro, ponieważ wysokie koszty finansowania dłużnego wciąż ograniczają możliwości zawierania większych transakcji. Co ciekawe, inwestorzy w Europie dwukrotnie chętniej będą inwestować kapitał w nieruchomości biurowe położone w COB niż inwestorzy w USA czy Kanadzie. Bez wątpienia ma to związek z faktem, że wskaźniki niewynajętej powierzchni biurowej w Europie są znacznie niższe niż w Ameryce Północnej, a także z dużym zainteresowaniem inwestorów nieruchomościami o wysokim standardzie i rywalizacją o nie w obliczu ograniczonej podaży obiektów w budowie” – mówi Tristam Larder, dyrektor działu europejskich rynków kapitałowych w Savills.

„Pomimo wciąż niesprzyjających uwarunkowań makroekonomicznych sektor logistyczny pozostaje w dobrej kondycji. Optymizmem napawa fakt, że głównym celem wielu inwestorów są miejskie, jak i wielkopowierzchniowe obiekty logistyczne w Europie. Jak zawsze wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniego produktu inwestycyjnego we właściwej lokalizacji i w przystępnej cenie, ale obserwujemy zmniejszanie się różnic pomiędzy oczekiwaniami kupujących i sprzedających, co pozwala prognozować wzrost wolumenów transakcji inwestycyjnych w tym sektorze w najbliższych 12 miesiącach” – komentuje Marcus de Minckwitz, dyrektor działu nieruchomości przemysłowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

„Strategie ESG posiadają wszyscy inwestorzy, z którymi rozmawialiśmy. Ponadto w porównaniu z ubiegłym rokiem zaobserwowaliśmy wzrost zainteresowania zakupem wyłącznie aktywów spełniających wymagania ESG oraz realizacją strategii zakładającej podejmowanie działań w kierunku ich spełnienia. To również tłumaczy, dlaczego niewystarczająca podaż odpowiednich produktów inwestycyjnych – oprócz niewystarczającej korekty cen i kosztów finansowania dłużnego – stanowi jedną z największych barier dla inwestorów na europejskim rynku nieruchomości komercyjnych” – dodaje Mike Barnes, Associate Director, dział badań w Europie, Savills.

„Najnowsze dane i transakcje sfinalizowane w sektorze nieruchomości przemysłowych i logistycznych w Polsce wskazują na fakt, że niektórzy inwestorzy nadal koncentrują się na poszukiwaniu najbardziej atrakcyjnych aktywów w tym segmencie. Pomimo sygnałów świadczących o negatywnych nastrojach na rynku nieruchomości zainteresowanie inwestorów sektorem przemysłowym i logistycznym w Polsce utrzymuje się na stabilnym poziomie i dotyczy głównie aktywów o wartości nieprzekraczającej 100 mln euro” – mówi Mark Richardson, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego Savills w Polsce.

Według wstępnych szacunków firmy doradczej Savills, wolumen transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości w Polsce w okresie od stycznia do września 2023 r. był o około 65% niższy niż w roku ubiegłym. Analizowane dane wykazały też spadek średniej wartości transakcji o około 40%. Savills spodziewa się, że na przestrzeni kolejnych trzech kwartałów, sentyment inwestycyjny pozostanie relatywnie niezmienny, z lekkim trendem w kierunku ożywienia.

*Ankietę przeprowadzono we wrześniu 2023 roku i objęła ona 27 paneuropejskich inwestorów z różnych sektorów reprezentujących ponad 500 mld euro kapitału nieruchomości w Europie i na Bliskim Wschodzie.

Kryzys na Bliskim Wschodzie i inflacja w USA windują ceny złota

Weekendowy atak Hamasu na Izrael i otwarcie nowego konfliktu na Bliskim Wschodzie, a także wyższa od oczekiwanej inflacja w USA oddziaływały na ceny złota w tym tygodniu w największym stopniu.

Końcówka września przyniosła złotu sporą przecenę w związku jastrzębimi komunikatami płynącymi z FED. Cena złota, która w sierpniu i wrześniu lawirowała w przedziale 1 900-1 940 USD za uncję, spadła w okolice 1 840 na koniec miesiąca, a w ubiegłym tygodniu dobiła nawet do 1 820 dolarów.

Był to efekt przerzucenia uwagi części kapitału chociażby na amerykańskie obligacje, których rentowność wzrastała dzięki retoryce „wyżej i dłużej”, która wpływała na umacnianie się dolara i wzrost rentowności obligacji.

W czwartek Departament Pracy Stanów Zjednoczonych ogłosił najnowszy odczyt wskaźnika cen towarów i usług za wrzesień. Podobnie jak w sierpniu, wrześniowy odczyt kształtował się na poziomie 3,7 proc., co wprawdzie nie było wynikiem gorszym, jednak konsensus zakładał odczyt na poziomie 3,6 proc. Dane to spowodowało gwałtowne umocnienie dolara i osłabienie złota z poziomu 1 885 USD do 1 870 USD. Niemniej jednak już w piątek kruszec nadrobił chwilową słabość z nadwyżką, co pokazuje, że na dłuższą metę wzrost niepokoju na Bliskim Wschodzie, jak i obawy inflacyjne wzbudzają popyt na bezpieczne aktywa.

Inflacyjne wieści z USA, które świadczyć mogą o ograniczonej skuteczności zabiegów FED, przyniosły także spore przeceny na giełdach – zarówno na najważniejszych indeksach na Wall Street, jak i na innych indeksach na całym świecie – traciły niemiecki DAX czy francuski CAC.

Notowania złota kwotowane w polskim złotym również zakończyły tydzień na plusie. W poniedziałek uncja wyceniana była na 8 020-8 030 PLN. W piątek obserwowaliśmy już przebicie poziomu 8 150 PLN.

Czy FED podniesie jeszcze stopy procentowe?

Protokół z ostatniego posiedzenia FOMC (Komitet ds. Operacji Otwartego Rynku – odpowiedni Rady Polityki Pieniężnej) pokazuje dużą ostrożność amerykańskich bankierów centralnych wobec szybko zmieniającej się sytuacji. Maleje prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w listopadzie. Wg CME FedWatch Tool prawdopodobieństwo podwyżki o 25 punktów bazowych w listopadzie wynosi zaledwie 9,7 proc. W grudniu jednak wzrasta do 30,5 proc. Pojawia się także 2,5-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki o 50 pb.

Wypowiedzi przedstawicieli FED odnotowane przez media wskazują na brak jednomyślności w tej kwestii oraz dużą grupę „centrystów”, których nie można przypisać ani do gołębi, ani do jastrzębi, jak chociażby John Williams, prezes FED w Nowym Jorku, który powiedział, że w jego ocenie stopy procentowe znajdują się na poziomie maksymalnym lub blisko niego, w zakresie docelowym. Michael Barr, wiceprzewodniczący ds. nadzoru powiedział, że ważniejsze jest nie to, czy potrzebna jest dodatkowa podwyżka, ale to, jak długo stopy pozostaną na obecnym poziomie.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

KI Chemistry zwiększa zaangażowanie w Ciechu do 95,43% i podtrzymuje plan realizacji przymusowego wykupu pozostałych akcji

Akcjonariusze mniejszościowi Ciechu sprzedali na rzecz KI Chemistry 2,98% akcji chemicznej firmy. Udział spółki z Grupy Kulczyk Investments wzrósł tym samym do 95,43% z dotychczasowych 92,45%. W związku z przekroczeniem progu 95%, KI Chemistry podtrzymuje zamiar przeprowadzenia przymusowego wykupu akcji należących do pozostałych akcjonariuszy, a następnie wycofania akcji Ciechu z obrotu giełdowego.

Akcjonariusze mniejszościowi Ciechu sprzedali na rzecz KI Chemistry łącznie 1.572.145 akcji, stanowiących 2,98% kapitału zakładowego spółki. Łączna wartość zawartych transakcji wyniosła około 85 mln zł, a ich rozliczenie nastąpiło 12 i 13 października br.

– Z zadowoleniem przyjęliśmy informację, że w wyniku rozliczenia transakcji zaangażowanie KI Chemistry w Ciechu przekroczyło 95%. Daje nam to prawo do przeprowadzenia, w okresie 3 miesięcy od przekroczenia tego progu, przymusowego wykupu pozostałych akcji Ciechu, a następnie podjęcia pozostałych działań niezbędnych do wycofania akcji Ciechu z obrotu giełdowego, zgodnie z naszymi wcześniejszymi zapowiedziami. Chcielibyśmy serdecznie podziękować wszystkim akcjonariuszom za wspólne budowanie wartości Grupy CIECH w ostatnich latach. Jako inwestor strategiczny, zamierzamy ją nadal wspierać w jej planach globalnego rozwoju, w tym poprzez akwizycje. Formuła spółki niepublicznej pozwoli nam szybko i elastycznie reagować na zmieniające się uwarunkowania rynkowe i nadarzające się okazje – powiedział Dawid Jakubowicz, prezes Kulczyk Investments.

KI Chemistry została inwestorem strategicznym Ciechu w 2014 roku, kiedy to nabyła 51,14% akcji spółki. Od tego czasu z powodzeniem wspierała strategię i rozwój Grupy CIECH oraz jej transformację w nowoczesny holding o silnej pozycji na rynkach międzynarodowych. Od nabycia przez KI Chemistry pakietu kontrolnego w Ciechu wartość rynkowa spółki istotnie wzrosła. Dodatkowo, w latach 2015-2023 akcjonariusze Ciechu otrzymali dywidendy w łącznej kwocie około 1,09 mld zł, tj. 20,60 zł w przeliczeniu na jedną akcję.

Od kliku miesięcy KI Chemistry konsekwentnie zwiększa swoje zaangażowanie w Grupie CIECH, dążąc do jej pełnej integracji w ramach Grupy Kulczyk Investments. W wyniku transakcji przeprowadzonych od kwietnia do października br. udział KI Chemistry w kapitale zakładowym Ciechu wzrósł z 51,14% do 95,43%. Inwestor strategiczny przeznaczył na ten cel łącznie około 1,27 mld zł.

Czujemy się wypaleni zawodowo, potrzebujemy wsparcia psychologicznego

Z wrześniowych badań PSH Lewiatan zrealizowanych we współpracy z SW Research w ramach inicjatywy „Urodzeni Przedsiębiorcy” wynika, że Polacy narzekają na wypalenie zawodowe, marząc jednocześnie o pracy w firmach, które inwestują w kompetencje swoich specjalistów. Przedsiębiorcy, którym zależy na tym, by obniżyć rotację pracowników, osiągną to wówczas, gdy zadbają o dobrostan własnej załogi.

Dzisiaj, by zatrzymać pracownika w firmie na dłużej, nie wystarczy wypłacać mu wynagrodzenia na czas. Dla przedsiębiorcy koniecznością staje się stworzenie mechanizmów motywujących, które pozwolą pracownikom poczuć, że firma o nich dba i w nich inwestuje.

Chcemy zwiększać kompetencje, potrzebujemy jasnych zasad

Aby zbadać, jak Polacy oceniają swoich pracodawców pod względem dbania o dobrostan, PSH Lewiatan zrealizowało we wrześniu badania, pokazujące z jakimi problemami polscy pracownicy zmagają się najczęściej. Czy chodzi o niskie zarobki lub spóźnienia w wypłacaniu pensji? Wcale nie. Na pytanie, które z problemów wymagają najszybszego rozwiązania w firmie, Polacy wskazywali przede wszystkim na wypalenie zawodowe i brak możliwości awansu – problem ten dotyka aż 30% aktywnych zawodowo. Straciliśmy ochotę do wykonywania obowiązków, a przy tym mamy dominujące poczucie, że pracodawcy nie robią nic, by inwestować w nasze kompetencje, organizując np. szkolenia czy warsztaty – tego zdania jest 20% respondentów. I dokładnie taka sama ich liczba przyznała, że firmy stosują niejasne kryteria oceny umiejętności zawodowych pracowników. Ponadto, w miejscu pracy brakuje nam jeszcze jednej ważnej rzeczy – wydarzeń firmowych, które służą wzmacnianiu więzi i zacieśnianiu wzajemnych relacji. Na to, że jest to problem do rozwiązania wskazało blisko 24% uczestników badania.

Przedsiębiorcy muszą sobie uświadomić, że wypłata na czas nie jest już jedynym narzędziem motywującym pracowników. Oni chcą się rozwijać, utrzymywać dobre relacje z współpracownikami i najzwyczajniej dobrze czuć się w miejscu, w którym spędzają aż 8 godzin dziennie. Młodzi pracownicy – reprezentanci pokolenia Z i millenialsów, którzy dominują obecnie na rynku pracy, oznaczają rewolucję w spojrzeniu na kluczowe wartości z nią związane. Jeśli przedsiębiorca chce uniknąć problemu nieustannej rotacji w firmie, musi wiedzieć, że jednym z najważniejszych współczesnych wyzwań, z którymi trzeba się zmierzyć jest umiejętne, a zarazem konieczne inwestowanie w dobrostan pracowników – mówi Katarzyna Długa, Menedżer ds. Marketingu i liderka obszaru ESG w Lewiatan Holding S.A.

Potrzebujemy wsparcia psychologicznego

Tymczasem jednym z najpoważniejszych problemów wymagających rozwiązania ciągle pozostaje mobbing w miejscu pracy – skarży się na niego 10% Polaków. Z kolei na niedotrzymywanie zobowiązań finansowych wynikających z umowy (tzn. wypłat pensji, premii, świadczeń, brak podwyżek, waloryzacji) narzeka nieco ponad 12% badanych. Już zdecydowanie lepiej wypadają odpowiedzi na pytania dotyczące atmosfery w pracy. Mimo krytycznego stosunku do wielu innych kwestii, ponad 72% respondentów ocenia, że ona jest dobra, albo przynajmniej neutralna.korzystnie brzmią odpowiedzi na pytanie, o to, czy firma zachęca pracowników do udziału w aktywnościach fizycznych, rekreacyjnych lub kulturalnych w celu poprawy ich zdrowia i samopoczucia – odpowiedzi „tak, czasami” udzieliło 34,7% badanych.

I dochodzimy do najbardziej jednoznacznej opinii pracowników związanej z kwestią odpowiedzialnego zarządzania kapitałem ludzkim przez firmy. Na pytanie o to, czy badani widzą potrzebę, aby te „zapewniały pomoc psychologiczną w celu wspierania pracowników w trudnych sytuacjach takich, jak np.: wojna, pandemia, wypalenie zawodowe, trudne relacje i konflikty między pracownikami”, twierdząco odpowiedziało blisko 58% z nichOkazuje się więc, że pomoc psychologiczna – miała na to wpływ pandemia i pogorszenie samopoczucia Polaków w trakcie jej trwania – zaczyna być traktowana przez pracowników jako niezwykle ważny benefit oferowany przez pracodawcę. Wsparcie, które przez długi czas wchodziło w zakres dodatkowych pakietów zdrowotnych, staje się powoli jednym z istotniejszych elementów polityki HR, w której dobro zatrudnionych traktowane jest priorytetowo.

Przedsiębiorcy widzą świat inaczej

A jak powyższe kwestie wyglądają z perspektywy przedsiębiorcy? Zaledwie niecałe 7% z tej grupy wskazało na to, że problemem koniecznym do rozwiązania jest kwestia wypalenia zawodowego i brak możliwości awansu. Niemal dokładnie tyle samo wskazało, że problemem w firmach są niejasne kryteria oceny umiejętności zawodowych pracowników. Tylko niecałe 13% z tej grupy wskazało na to, że firmy nie inwestują w kompetencje pracowników poprzez organizowanie warsztatów i szkoleń. Tylko w jednym przypadku wartości procentowe odpowiedzi przedsiębiorców zbliżały się do odpowiedzi pracowników. Na to, że problemem wymagającym rozwiązania jest brak wydarzeń wzmacniających więzi między pracownikami wskazało blisko 20% przedstawicieli grupy przedsiębiorców. Jeśli chodzi o ocenę potrzeby wsparcia psychologicznego tutaj przedsiębiorcy także są zgodni z pracownikami – blisko 56% przedstawicieli tej grupy odpowiedziało na to pytanie twierdząco.

Robert Rękas
Robert Rękas – Prezes Lewiatan Holding S.A.

Przeprowadzone badania ukazują niepokojącą prawidłowość – przepaść między opiniami pracowników, a opiniami przedsiębiorców na temat problemów, które w firmach wymagają rozwiązania jest olbrzymia. Przedsiębiorcy powinni zadać sobie pytanie – czy na pewno zrobiłem wszystko, by poznać opinie pracowników na temat mojej firmy? Czy wiem czego im brakuje, co jest im niezbędne do tego, by zostać u mnie na dłużej, zapewniając mi jako pracodawcy poczucie komfortu i możliwość spokojnego rozwoju? Takie podejście zwiększa szanse na zbudowanie silnego, solidnego zespołu poprzez unikanie uniknięcie nieustannych rotacji, które są dzisiaj zmorą wielu pracodawców. Empatia i dbałość o dobro pracowników opłaca się zresztą nam wszystkim – pracownicy stając się ważnym ogniwem łańcucha wartości zasługują na szacunek, bo przecież to oni w dużej mierze budują sukces biznesowy firm takich jak nasza – mówi Robert Rękas, Prezes Zarządu Lewiatan Holding S.A.

Zwiększanie satysfakcji pracowników z wykonywanej pracy poprzez wzmacnianie ich poczucia bezpieczeństwa, budowanie wzajemnych, głębszych relacji i zwiększanie zawodowych kompetencji – to wszystko musi stawać się obowiązującą normą w politykach HR – takie są trendy globalne. Dla zarządów polskich firm bywa to jednak wyzwaniem, wymagającym zmiany menedżerskiego mindsetu. Osiągnięcie sukcesu na tym polu oznacza m.in. konieczność nieustannego dialogu między władzami firmy, a jej pracownikami. W Lewiatan Holding realizowany jest on na kilka sposobów – pracownicy regularnie wypełniają ankiety dotyczące warunków pracy i poziomu zadowolenia z niej – wyniki z takich wewnętrznych badań stają się jednym z bardziej przydatnych źródeł informacji dla HR i zarządu. Natomiast regularnie organizowane szkolenia i kursy są przejawem dążenia firmy do tego, by jej konkurencyjność rynkową zwiększać m.in. poprzez wzmacnianie kompetencji pracowników i specjalistów. Działania te pozwalają uniknąć firmie wielu negatywnych zjawisk obecnych dzisiaj na rynku, takich jak chociażby niekontrolowana, duża rotacja pracowników.

Wybory w Polsce i konflikt w Izraelu wstrząsną rynkami

Weekendowe wybory parlamentarne, czyli najprawdopodobniej najważniejsze z wyborów w Polsce, na pewno nie pozostaną bez wpływu na złotego. Na rynkach światowych na pewno uważnie będą też się przyglądać sytuacji w Izraelu.

Inflacja za oceanem nie spadła

Wczoraj pomimo oczekiwanego spadku do 3,6% roczny wskaźnik wzrostu cen wyniósł 3,7%. W rezultacie USA, które jeszcze w czerwcu pokazywało wynik 3% i wydawało się, że wraca szybko do celu, obecnie po kwartale jest na istotnie wyższym poziomie. To właśnie dlatego inwestorzy wierzą w dłuższe utrzymywanie się stóp procentowych na podniesionych poziomach. To przekonanie z kolei odpowiada za wczorajsze umocnienie się kursu dolara amerykańskiego względem głównych walut. W tym samym czasie pokazano również lepsze dane z rynku pracy. W przypadku danych o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych różnica jednego tysiąca wniosków w USA to nie jest coś, co ma większy wpływ na rynki walutowe, stąd analitycy wskazują inflację jako głównego winowajcę.

Korekta przedwyborcza

Inwestorzy, którzy kupowali złotego w ostatnim silnym trendzie powoli zaczęli realizować zyski. Jak już tu kilkakrotnie wspominaliśmy umocnienie polskiego złotego sprzed kilku dni najczęściej było połączone właśnie z wyborami w Polsce. Ruch ten jednak był na tyle silny, że część inwestorów nie czeka już na wynik wyborów, tylko realizuje zyski już teraz. Kurs euro w okolicach 4,55 to z perspektywy np. poziomów, jakie oglądaliśmy w wakacje, żadna atrakcja. Z drugiej strony od decyzji RPP podnoszącej stopy procentowe we wrześniu kurs euro oscylował pomiędzy 4,52 zł a niemal 4,70 zł. W rezultacie nie można się dziwić, że ktoś uważa obecne poziomy za potencjalnie atrakcyjne do kupna. Czeka nas ciekawe zamknięcie dnia dzisiaj i jeszcze ciekawszy poniedziałkowy poranek.

Karuzela cen ropy

Na rynku ropy naftowej jest ostatnio bardzo dużo silnych bodźców. Z jednej strony mamy walki w Izraelu. Z drugiej strony umocnienie dolara amerykańskiego zwyczajowo powoduje spadki na ropie. Do tego warto dodać wczorajszy gigantyczny wzrost zapasów surowca w USA. Wczorajsze dane pokazały ponad 10 milionów baryłek nadwyżki w ciągu tygodnia. To około 1,5% światowej produkcji nadwyżki w samym USA. Głównie z tego powodu wczoraj wieczorem cena ropy spadała. Dzisiaj z kolei rośnie. Musimy też pamiętać, że część inwestorów boi się tego, co w weekend wydarzy się w Izraelu, kiedy rynki będą zamknięte i nie będzie można reagować.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ROBYG i Vantage: sprzedaż mieszkań na rekordowym poziomie

W ciągu trzech kwartałów 2023 roku Grupa TAG Immobilien sprzedała na rynku polskim 2883 mieszkań i rozpoznała w przychodach ponad 1500 lokali. Grupa TAG podpisała 2559 umów deweloperskich i przedwstępnych, Robyg 2245, a Vanatage 285. W tym okresie ROBYG podpisał w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu i Wrocławiu 2562 umowy rezerwacyjne, a także rozpoznał w przychodach prawie 1300 lokali. Vantage w ciągu trzech kwartałów 2023 sprzedał 283 lokale oraz rozpoznał w przychodach około 200 lokali. Na koniec września 2023 w wynajmie posiadał ponad 2230 lokali, a łącznie w ofercie najmu prawie 2300 lokali.

„Sprzedaż mieszkań po 3 kwartałach bieżącego roku jest satysfakcjonująca i potwierdza, że cały rok będzie bardzo udany. Popyt na mieszkania cały czas jest duży – także wśród obcokrajowców, którzy coraz częściej wybierają Polskę jako swoje miejsce docelowe do życia. Z pewnością program „Bezpieczny kredyt” pozwoli na lepszą dostępność mieszkań dla ludzi młodych, często nie mogących pozwolić sobie na finansowanie na warunkach rynkowych. To bardzo dobra decyzja – rząd powinien maksymalnie ułatwiać obywatelom nabycie swojego pierwszego mieszkania – to element niezbędny dla poczucia bezpieczeństwa, wspierania przyrostu naturalnego i wzrostu gospodarczego. Dlatego wszelkie programy, obejmujące również łatwo dostępne i nisko oprocentowane kredyty, powinny być stałym elementem wspierania swoich obywateli i programów rządowych. Teraz najważniejsze jest, aby deweloperzy mogli płynnie wprowadzać inwestycje do sprzedaży, a więc zwiększać podać – która cały czas jest ograniczona przez powolne procedury administracyjne” – wskazał Oscar Kazanelson, przewodniczący rady nadzorczej ROBYG i Vantage.

W pierwszym półroczu 2023 roku Grupa ROBYG zanotowała przychody ze sprzedaży na poziomie 348 mln zł, podczas gdy marża brutto ze sprzedaży wyniosła 99 mln zł. EBIT wyniósł 112 mln zł, a wynik netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 89 mln zł. W 2023 roku ROBYG planuje sprzedaż w Polsce na poziomie ponad 3,3 tys. mieszkań, a przekazania w liczbie ok. 3,5 tys. lokali.

Zarówno ROBYG, jak i Vantage – podmioty w ramach Grupy TAG w Polsce – bardzo dobrze się rozwijają. ROBYG ma mocną pozycję w każdym mieście, w którym działa – jest pionierem najnowszych technologii w budownictwie mieszkaniowym i synonimem ekologicznych rozwiązań – jak ogrody deszczowe, zielone dachy, łąki kwietne, budki dla owadów, elewacje i chodniki antysmogowe, panele fotowoltaiczne, SMART HOUSE by Keemple, etc. Natomiast Vantage buduje rynek PRS w Polsce w oparciu o najlepsze doświadczenia Grupy TAG w Europie. Każda z firm dba również o wkład na rzecz lokalnych społeczności, inwestycji publicznych i wspiera potrzebujących. Od lat budujemy polski sektor nieruchomości mieszkaniowych z korzyścią dla Polaków” – powiedział Eyal Keltsh, prezes zarządu ROBYG i Vantage.

W maju 2023 ROBYG podpisał umowę joint venture z funduszem zarządzanym przez Centerbridge Partners, LP w celu inwestowania w portfolio nieruchomości mieszkaniowych. Centerbridge był jednym z inwestorów w Bricks Acquisitions Limited, który jest poprzednim akcjonariuszem ROBYG. Joint venture będzie realizować projekty deweloperskie w ramach obecnych inwestycji ROBYG, a także inwestować w nowe nieruchomości nabywane od innych podmiotów. Wstępne inwestycje obejmą nieruchomości o kubaturze ponad 100.000 m2 PUM w Trójmieście i Warszawie. Strony planują zwiększenie tej powierzchni do 200.000 m2 PUM, a docelowa wartość inwestycji wyniesie minimum 100 mln USD.

W 2022 roku ROBYG i VANTAGE rozpoczęły budowę synergii w ramach Grupy TAG Immobilien, a ROBYG przejął kompetencje nadzorcze i zarządcze w Vantage. Na stanowisko prezesa zarządu (CEO) obu spółek został powołany Eyal Keltsh. Oscar Kazanelson, przewodniczący Rady Nadzorczej ROBYG od ponad 20 lat, przejął dodatkowo funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej Vantage. Niezależnie od połączonego zarządu oraz nadzoru każda ze spółek kontynuuje swoją dotychczasową działalność. ROBYG buduje i sprzedaje mieszkania, a także zarządza generalnym wykonawstwem oraz sprzedażą inwestycji Vantage. Spółka Vantage Rent prowadzi działalność w segmencie PRS – czyli mieszkań na wynajem. Każda ze spółek jest finansowana niezależnie.

W 2022 roku ROBYG zanotował przychody ze sprzedaży na poziomie 1,5 mld zł, co oznacza 16% wzrost w porównaniu do 2021 roku. Zysk brutto ze sprzedaży wyniósł 410,8 mln zł, czyli o 11% więcej niż w 2021 roku. EBIT wyniósł 438,8 mln zł a wynik netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 354,2 mln zł. W 2022 roku ROBYG podpisał w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu i Wrocławiu 2144 umowy deweloperskie i przedwstępne. Spółka sfinalizowała w tym okresie 2114 umowy rezerwacyjne i przekazała klientom około 3500 lokali.

W 2022 roku Grupa TAG Immobilien na rynku polskim sprzedała 2419 mieszkań i przekazała klientom ponad 4500 lokali (wraz z mieszkaniami na wynajem) w ramach operacji ROBYG i Vantage, w tym Vantage sprzedał 275 lokali oraz przekazał 309 lokali nabywcom. W eksploatacji jest blisko 800 lokali z przeznaczeniem na najem. Oferta Vantage Rent na koniec roku obejmowała 1 153 lokale na wynajem, z czego 740 było już wynajętych. Aż 408 lokali z 413 pozostających do wynajęcia zostało oddanych w grudniu 2022 roku. Portfel mieszkań na wynajem będzie systematycznie powiększany, już na koniec I kwartału 2023 wyniósł prawie 2 300 lokali, a na koniec 2024 ponad 3 300.

ROBYG to ponad 30.000 sprzedanych lokali i ponad 90.000 zadowolonych klientów.

Najważniejsze dane ROBYG:

  2020 2021 2022
Umowy deweloperskie i przedwstępne 2738 4308 2144
Lokale uznane w przychodach 2715 2940 3500
Przychody 1,11 mld zł 1,3 mld zł 1,5 mld zł

Amerykańska inflacja wzrosła w wyniku drożejącej benzyny

Amerykańska inflacja we wrześniu wyniosła 3,7 proc. To trzeci z rzędu miesiąc, w którym inflacja CPI rośnie, przy jednoczesnym spadku inflacji bazowej. Najbardziej do wzrostu inflacji przyczyniła się cena benzyny, która na amerykańskich stacjach podrożała przez miesiąc o 8,5 proc. Dla porównania, w tym samym czasie, przy tych samych cenach światowych, paliwa w Polsce staniały o 3,1 proc.

Amerykańska inflacja to obecnie najważniejszy wskaźnik jakiemu przyglądają się ekonomiści i inwestorzy. Jej wysokość ma bowiem najistotniejszy wpływ na decyzje FED dotyczące poziomu stóp procentowych w USA. Będą one wpływać na stan światowej gospodarki, a także portfele wielu oszczędzających. We wrześniu, inflacja konsumencka w USA wyniosła 3,7 proc. r/r, gdy rynek spodziewał się wzrostu o 3,6 proc r/r. To trzeci miesiąc, w którym inflacja w ujęciu rocznym rośnie, choć nieznacznie. W ujęciu miesięcznym, inflacja zwolniła z 0,6 proc. w sierpniu do 0,4 proc. we wrześniu.

Źródłem wzrostu inflacji konsumenckiej były rosnące ceny energii powiązane ze wzrostem cen ropy naftowej na świecie. Najbardziej do wzrostu inflacji przyczyniła się cena benzyny, która na amerykańskich stacjach podrożała przez miesiąc o 8,5 proc. Dla porównania, w tym samym czasie, przy tych samych cenach światowych (wzrost ceny ropy brent o 11 proc.), benzyna i olej napędowy w Polsce staniały o 3,1 proc. co, według wielu ekonomistów, jest efektem utrzymywania przez Orlen zaniżonych cen paliw przed wyborami.

Z 4,3 proc. w sierpniu do 4,1 proc. spadła natomiast inflacja bazowa. Jednocześnie, po raz dziewiąty z rzędu spadły ceny usług (z wyłączeniem czynszów) w ujęciu rocznym. To  wskaźnik, któremu z uwagą przyglądają się przedstawiciele FED. Wydaje się zatem, że raport o inflacji może nie być katalizatorem dla kolejnych podwyżek stóp procentowych w USA. Inflacja w usługach wzrosła w ujęciu miesięcznym, ale ten trend nie powinien się utrzymywać w kolejnych miesiącach.

Inflacja w USA w ciągu ostatniego roku mocno spadła od szczytu na poziomie 9 proc. r/r. Mimo obecnych wzrostów, szanse by wymknęła się spod kontroli pozostają niewielkie. Tym bardziej, że jastrzębia polityka FED mocno trzyma gospodarkę w ryzach i w tym momencie recesja może być większym zmartwieniem niż kolejny skok cen. Jednak podwyższona inflacja – nawet na poziomie 3-4 proc. r/r – jeśli utrzymuje się przez dłuższy czas, może wypaczyć sposób w jaki konsumenci myślą o pieniądzach. Dłużej utrzymujące się wysokie stopy procentowe, mogą wywoływać poważne skutki gospodarcze.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

WEI: Polacy oddają państwu 60% swojego wynagrodzenia

Pracownik zatrudniony na podstawie umowy o pracę opłaca obowiązkowe składki na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne, a także podatek dochodowy. Robiąc zakupy w sklepie spożywczym, pośrednio płaci podatek VAT, a gdy tankuje auto na stacji benzynowej, ponosi przy tym koszty akcyzy. Raz na rok musi zapłacić podatek od nieruchomości, a co miesiąc ponosi koszty związane z wywozem śmieci i opłatą za abonament TV. Gdy zsumuje się wszystkie daniny fiskalne, okazuje się, że pracownik oddaje państwu aż 60% wypracowanego dochodu brutto miesięcznie!

Po uwzględnieniu wszystkich kosztów podatkowych wychodzi na to, że polskiemu konsumentowi pozostaje do dyspozycji tylko 40 proc. wynagrodzenia brutto. Wielość podatków i opłat, które polski rząd nakłada na obywatela oraz ich łączna wysokość znacząco wpływa na średnią wysokość dochodów obywateli, powoduje upadek wielu małych i średnich przedsiębiorstw oraz zmniejszenie liczby inwestycji dokonywanych na terenie naszego kraju. Konsekwencją działań fiskalnych rządu jest także migracja zarobkowa z Polski, która wpływa na zwiększenie problemu niżu demograficznego.

  • W 2023 roku podatek dochodowy od osób fizycznych, wraz ze składkami na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, odpowiada za przeszło 27 proc. obciążenia przeciętnego dochodu brutto. Osoba fizyczna zatrudniona na umowie o pracę, która nie korzysta ze zwolnień czy ulg podatkowych w PIT oraz pracuje w miejscowości zamieszkania, zarabiając przeciętne wynagrodzenie w kwietniu 2023 r., może liczyć na wypłatę w wysokości 5395,84 zł netto.
  • Podatek od towarów i usług (VAT) odpowiada za ok. 4,3 proc. obciążenia przeciętnego dochodu brutto. VAT jest jednym z kluczowych podatków odpowiadających za zasilanie budżetu państwa. Po uzyskaniu danych na temat przeciętnych wydatków konsumpcyjnych osoby prowadzącej jednoosobowe gospodarstwo domowe okazuje się, że średnia wysokość podatku VAT przypadająca na obywatela wynosi 320,66 zł miesięcznie.
  • Wpływ podatków i opłat lokalnych na całkowity ciężar podatkowy wynosi 2,4 proc. przeciętnego dochodu brutto. Samotny mieszkaniec Warszawy, zamieszkujący średniej wielkości mieszkanie własnościowe o metrażu ok. 64 m2, musi liczyć się z obciążeniem fiskalnym z tytułu podatku od nieruchomości, a także opłaty abonamentowej oraz opłaty na wywóz śmieci, w wysokości właśnie 2,4 proc. jego dochodu brutto.
  • Akcyza na wybrane produkty (alkohol, tytoń, benzyna i zakup samochodu osobowego) może osiągnąć nawet 26 proc. w ciągu miesiąca! 
  • Analiza systemów wybranych państw UE: Słowacji, Czech i Niemiec pokazuje, że skomplikowany system podatkowy nie jest wyłącznie polskim problemem. W Czechach i na Słowacji suma opodatkowania przypadająca na obywatela oscyluje wokół 60 proc., a w Niemczech mamy do czynienia z bardzo wysokim opodatkowaniem pracy wynoszącym ok. 28 proc.
  • Suma opodatkowania w Polsce przypadająca na obywatela obejmuje nawet 60 proc. dochodu brutto w ciągu miesiąca! Po uwzględnieniu wszystkich kosztów podatkowych wychodzi na to, że polskiemu konsumentowi pozostaje do dyspozycji tylko 40 proc. wynagrodzenia brutto.

Grupa Recykl kończy kluczowe inwestycje i wypłaci 0,70 zł dywidendy na akcję

Grupa Recykl, notowany na NewConnect lider rynku zagospodarowywania odpadów poużytkowych w postaci zużytych opon, 12 października zakończył ostatnią kluczową inwestycję „Strategii 2030” przedstawionej w IV kw. 2021 r. Inwestycja zrealizowana przez firmę Refa Energy o wartości 6,2 mln zł i mocy 1,8 MW w założeniach pozwoli pokryć niemal 1/4 rocznego zapotrzebowania zakładu w Śremie i planowana jest jej rozbudowa do mocy 3,5 MW. Intencją spółki jest kontynuacja zapisanej w ww. dokumencie strategicznym polityki dywidendowej. Zarząd i Rada Nadzorcza Grupy Recykl podjęły decyzję o rekomendacji zwołanemu na 26 października Walnemu Zgromadzeniu Akcjonariuszy wypłaty dywidendy w wys. niemal 1,16 mln zł, tj. 0,70 zł na akcję.

Zakończenie inwestycji nastąpiło w związku z podłączeniem Farmy do stacji transformatorowej spółki, co pozwoli od drugiej połowy października br. na korzystanie przez zakład w Śremie z produkowanego przez Farmę prądu. Do realizacji inwestycji zostały użyte panele marki Sunova Solar o mocy 550W typu bifacial (dwustronne) oraz falowniki Kehua Tech. Powierzchnia farmy wynosi ok. 1 ha, a jej zakładana roczna produkcja nominalna: 1,74 tys. kWh, z wykorzystaniem systemu bifacial: 1,97 tys. kWh. Wartość projektu wyniosła 6,2 mln zł (dotychczas Grupa poniosła wydatki w wys. ok. 80 proc. ww. kwoty) i przy założeniu pełnego własnego wykorzystania produkowanej energii (w założeniach część będzie sprzedawana do sieci), inwestycja pokryje ok. 23% zapotrzebowania energetycznego zakładu w Śremie.  Wykonawcą farmy była spółka Refa Energy z siedzibą w Warszawie, specjalizująca się w dużych instalacjach fotowoltaicznych, magazynach energii i hybrydowych systemach OZE.

– Sfinalizowaliśmy kolejną kluczową inwestycję wchodzącą w zakres „Strategii 2030”. Naszym celem jest nie tylko systematyczny wzrost skali biznesu poprzez rozbudowę mocy produkcyjnych i portfolio produktowego, ale także wzrost efektywności biznesu prowadzący m.in. do optymalizacji kosztowej. To zadanie spełnia uruchamiana farma PV, która w założeniach pozwoli na produkcję energii pokrywającej niemal 1/4 rocznego zapotrzebowania naszego zakładu w Śremie. Co więcej, niniejsza inwestycja jest zgodna z naszym podejściem związanym z zasadami zrównoważonego rozwoju i ESG. Podjęliśmy także decyzję o dalszym rozbudowie farmy do mocy 3,5 MW, która zakończy się w IV kw. 2024 r. – mówi Maciej Jasiewicz, Prezes Zarządu Grupy Recykl S.A.

Status projektów inwestycyjnych ramach ogłoszonej w 2021 r. strategii rozwoju przedstawia się następująco:

  • Rozbudowa zakładu w Krośnie Odrzańskim:

W II kw. 2023 r. nastąpiło całkowite zakończenie inwestycji i przekazanie do eksploatacji. Jej koszt wyniósł 13,2 mln. Zł (ok. 45% kosztów kwalifikowanych pokryła dotacja Banku Gospodarstwa Krajowego w ramach kredytu technologicznego). W efekcie inwestycji wzrosły roczne moce produkcyjne zakładu: SBR – 2 tys. ton (+20%), czysty złom stalowy – 3,5 tys. ton (+100%), paliwo alternatywne – 5 tys. ton (+70%).

  • Rozbudowa linii do granulacji opon w Śremie:

Inwestycja ukończona w IV kw. 2021 r. W wyniku jej realizacji moce produkcyjne w zakresie wytwarzania granulatów gumowych SBR w zakładzie w Śremie wzrosły o ok. 4 tys. ton w skali roku (+20%).

  • Budowa drugiej linii do granulacji opon w Chełmie:

Inwestycja została zakończona w IV kw. 2022 r. Efektem realizacji inwestycji jest wzrost mocy produkcyjnych zakładu w Chełmie o 12 tys. ton granulatu SBR rocznie (+100%).

  • Linie do odkamieniania granulatów w Śremie i Chełmie:

Obie linie zostały uruchomione w 2021 r. co skutkuje uzyskaniem możliwości wytwarzania granulatów gumowych całkowicie pozbawionych krzemionki.

– Miło nam poinformować o zakończeniu wszystkich kluczowych projektów inwestycyjnych, nakreślonych w założeniach strategicznych przed dwoma latami. W najbliższych kwartałach i latach chcielibyśmy rozwijać się poprzez działania akwizycyjne, dostrzegamy perspektywiczne cele w regionie państw CEE i DACH, które mogą pozwolić Grupie Recykl konsolidować rynku zagospodarowania zużytych opon. Co ważne, rozważamy inwestycje tylko w firmy zajmujące się zbliżoną do naszej działalnością – dodaje Maciej Jasiewicz.

Jednym z filarów „Strategii 2030” jest przyjęta polityka dywidendowa, zakładająca wypłaty zysku netto osiągniętego przez spółkę w danym roku kalendarzowym w wys. do 30% jego wysokości, a łącznie w okresie obowiązywania strategii, łącznie 30 mln zł.

W 2022 roku wypłaciliśmy naszym Akcjonariuszom 0,50 zł dywidendy na akcję, w tym roku naszą intencją jest jej wzrost do 0,70 zł na akcję. W kolejnych latach chcemy kontynuować obraną politykę – uzupełnia Zbigniew Fleszar, Członek Zarządu i dyrektor finansowy Grupy Recykl S.A.

Zgodnie z uchwałami zwołanego na 26 października Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Grupy Recykl S.A., wysokość dywidendy wyniesie 1.156.403,50 zł (0,70 zł na akcję), dniem dywidendy będzie 31 października, a jej wypłaty: 6 listopada.

Piątek trzynastego, ale na razie dzieje się niewiele

Po rajdzie w górę z ostatnich dni dziś koniunktura na rynkach akcji w Azji i Oceanii uległa lekkiemu osłabieniu (japoński Nikkei 225 –0,55 proc., australijski All Ordinaries -0,6 proc.). Również w na giełdach europejskich dzień rozpoczął się niewielkimi spadkami (DAX -0,33 proc., CAC 40 –0,28 proc. ok. godz. 10:10). Na GPW WIG-20 nie wykazywał dziś ok. godz. 10:30 większych zmian (-0,02 proc.).

Najwyżej w swojej historii był dziś kurs akcji spółki Kruk. Drugi dzień o ponad 10 proc. spadał kurs akcji spółki CI Games (dziś premiera wyprodukowanej przez spółkę gry „Lords of the Fallen”.). Swój najwyższy poziom w historii osiągnął dziś kurs akcji spółki Selena FM.

Po silnym wczorajszym wzroście dziś rano rentowność 10-letnich obligacji skarbowych spadała (4,644 proc. ok. godz. 10:30). Rentowność 10-latek polskiego rządu trzymała się w okolicach poziomów swoich 3-tygodniowych minimów (5,76 proc.).

Swe wczorajsze duże straty próbował odrobić dziś rano kurs EUR/USD (+0,21 proc. ok. godz. 10:20). Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena prowokuje władze finansowe Japonii utrzymując się dziś rano tuż poniżej poziomu 150 JPY.

Kurs złotego był dziś rano stabilny (EUR/PLN +0,13 proc., USD/PLN -0,11 proc. ok. godz. 10:20).

Dopóki kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara pozostaje powyżej poziomu ok. 25000 USD droga do dalszych wzrostów w średnim terminie wydaje się być otwarta. Dziś ok. godz. 10:25 kurs BTC/USD rósł o 0,34 proc.

Po spadkach z trzech ostatnich sesji próbowały się dziś rano odbić w górę kontrakty na ropę naftową (ok. godz. 10:10 WTI +2,35 proc., Brent +2,2 proc.). Można zastanawiać się nad utrzymującym się wpływem sytuacji w Izraelu na rynek tego surowca. Taniały dziś rano kontrakty na gaz ziemny notowane na NYMEX-ie (1,67 proc. ok. godz. 10:15), ale utrzymywały się nadal w pobliżu swoich osiągniętych w tym tygodniu najwyższych od stycznia br. poziomów.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Wojna w Izraelu nie wywołała wstrząsu na rynkach. Inwestorzy czekają na Fed

Wojna w Izraelu nie wywołała wstrząsu na rynkach finansowych. Nerwowość widać było na złocie, ale nie trwała długo. Rynki interesują bardziej zmiany stóp procentowych związane z walką z inflacją.

– Jeżeli ktoś obserwuje rynki finansowe, to wie kiedy i jak reagują rynki, a to jest wycena scenariuszy liczonych w pieniądzach – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Dla rynków ważne jest ile z powodu danego wydarzenia zarobi np. Apple na sprzedaży swoich telefonów, albo czy ropy przez to będzie więcej lub mniej.

Cena ropy naftowej brent przez tydzień, od dnia poprzedzającego niespodziewany wybuch konfliktu, zmieniała się pomiędzy 85-89 USD za baryłkę. Po tygodniu jest droższa o ok. 2 dolary, a na zmienność jej ceny miały wpływ także inne czynniki niż wojna. Nie przebiła więc 90 USD, a przecież można byłoby wyobrażać sobie, że przekroczy nawet 100 USD.

To przed wybuchem konfliktu bardziej rosły ceny ropy naftowej, ponieważ popyt utrzymywał się dość wysoko, a jednocześnie OPEC+ obniżył podaż. Jednak PEC+ zrobił to na tyle ostrożnie, aby światowa gospodarka nie wpadła w recesję, co spowodowałoby spadek popytu na ropę i załamanie jej ceny.

– To jest jak ostrożne przeciąganie liny przez Arabię Saudyjską w rozgrywce z administracją USA – komentuje ekspert XTB.

Natomiast sama wojna na Bliskim Wschodzie nie zmieniła światowego rynku ani pod względem podaży, ani pod względem popytu, choć rynek właśnie teraz jest bardzo zbilansowany.

Bardziej nerwowa była reakcja na złocie. Jego cena wzrosła w ciągu tygodnia od 1 824 USD za uncję do 1 890 USD, ale jednak zaczęła spadać.

Jednak w tym czasie nieco osłabił się też dolar, a rentowności 10-letnich obligacji USA zaczęły też nieco tracić. Taka sytuacja sprzyjała wzrostowi cen złota.

Rynki finansowe bardziej żyją tym czy nie dojdzie do listopadowej podwyżki stóp procentowych w wykonaniu Fed. Zwłaszcza, że Fed jest coraz bardziej „gołębi”.

Kto obniży podatki, a kto zlikwiduje ZUS? Podsumowanie obietnic wyborczych

W trwającej kampanii wyborczej komitety składają wiele propozycji kierowanych do przedsiębiorców. Obiecują im m.in. uproszczenie przepisów PIT i CIT, możliwość czasowego zawieszenia płatności składek na ZUS w postaci miesięcznych wakacji bez ZUS. Partie chcą również przekonać do siebie wyborców poprzez szereg propozycji dotyczących rynku pracy i świadczeń społecznych. Na trzy dni przed wyborami eksperci inFakt podsumowują i porównują najważniejsze obietnice wyborcze ogólnopolskich komitetów.

W podsumowaniu wzięto pod uwagę propozycje sześciu komitetów wyborczych startujących w wyborach parlamentarnych w 2023 roku: Koalicji Obywatelskiej, Konfederacji, Lewicy, Prawa i Sprawiedliwości, Trzeciej Drogi i Bezpartyjnych Samorządowców.

Prostsze i niższe podatki

W programach wyborczych partie wiele uwagi poświęcają kwestiom podatkowym. Propozycje dotyczą m.in. obniżenia podatków, wprowadzenia kwoty wolnej, reformy systemu opodatkowania dochodów oraz ułatwień dla przedsiębiorców.Podatki

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt: Poza partią rządzącą, każde inne ugrupowanie proponuje zmiany podatkowe. Wszystkie komitety poza PiS chcą obniżki podatku VAT: Trzecia Droga proponuje obniżkę stawki z 23% do 20% oraz stawki uproszczonej z 8% do 7%; Konfederacja chce zmniejszenia VAT-u na konkretne towary, np. paliwo, energię czy węgiel, a Koalicja Obywatelska postuluje obniżkę do 8% dla branży beauty oraz do 0% na transport publiczny. Lewica jedynie wskazuje ogólnie na potrzebę obniżki VAT, ale w jej programie brak jest konkretnych rozwiązań. W podatku dochodowym największą rewolucję proponują Bezpartyjni Samorządowcy, którzy chcą wprowadzić stawkę PIT w wysokości 0%, a więc de facto zlikwidować ten podatek Konfederacja w swoim programie ma zapis o jednolitej stawce PIT w wysokości 12%, o kwocie minimalnej na poziomie dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia oraz o likwidacji 15 różnych podatków, głównie lokalnych. Koalicja Obywatelska chce wprowadzić kwotę wolną na poziomie 60 tys. zł. Lewica proponuje progi podatkowe oraz podwyższenie kosztów uzyskania przychodów dla pracowników, ale i w tym wypadku brakuje konkretów. KO i Bezpartyjni Samorządowcy chcą natomiast wprowadzenia kwoty wolnej przy podatku Belki w kwocie 100 tys. zł, a Konfederacja całkowitą likwidację tej daniny. Dodatkowo Trzecia Droga proponuje brak podwyżek podatków do 2026 r., a zmiany w podatkach miałyby być ogłaszane najpóźniej do połowy roku. Według komitetów, wszystkie ich obietnice mają przynieść korzyści podatnikom. Pozostaje pytanie, czy takie rozwiązania byłyby dobre dla budżetu państwa?

Przedsiębiorczość: ułatwienia i mniej biurokracji

W swoich programach komitety skupiają się na stworzeniu korzystnego środowiska dla przedsiębiorców poprzez redukcję biurokracji, uproszczenie procedur biznesowych, wspieranie inwestycji i małych oraz średnich przedsiębiorstw, a także nowe regulacje dotyczące składek ZUS.Przedsiębiorczość

Piotr Juszczyk: Trzecia Droga oraz Koalicja Obywatelska chcą wprowadzenia kasowego PIT. Dla przedsiębiorców oznaczałoby to, że dopóki nie otrzymają zapłaty za fakturę, dopóty nie zapłacą podatku. Podobne rozwiązanie funkcjonuje obecnie w przypadku płatności VAT, jednak skorzystać z niego mogą tylko mali podatnicy. PiS natomiast chciałby ochrony dla firm przed nadużyciami ze strony dużych konkurentów oraz w przypadku upadłości wierzycieli. Lewica i Trzecia Droga chciałyby z kolei „promowania polskiej przedsiębiorczości”. Moim zdaniem, nie są to zmiany, które mogłyby zrewolucjonizować i pobudzić przedsiębiorczość w Polsce. 

Dla dobra pracowników

W propozycjach partii istotną rolę odgrywa kwestia rynku pracy. Proponowane zmiany dotyczą wzmocnienia praw pracowniczych, elastyczności zatrudnienia, wsparcia dla bezrobotnych oraz sprawowania opieki nad dziećmi.Rynek pracy

Piotr Juszczyk: W sprawach ochrony pracowników najwięcej proponują Lewica i Trzecia Droga. PiS obiecuje dofinansowania do pracy zdalnej, która od wiosny 2023 roku została uregulowana przepisami Kodeksu Pracy. Konfederacja nie zamierza przeprowadzać w tej kwestii żadnych zmian, a Koalicja Obywatelska chce wsparcia finansowego dla matek. Obecnie rynek pracy w Polsce jest w dobrej kondycji i w mojej ocenie nie należy mu przeszkadzać. Zbyt radykalne zmiany mogłyby go zaburzyć. Propozycje przedwyborcze to raczej usystematyzowanie przepisów niż ich znaczne modyfikacje, które zmieniłyby sposób kształtowania stosunku pracy. Uważałbym jednak na postulat likwidacji umów zleceń, gdyż pamiętajmy, że są one pożądane przez wiele osób.

Mała rewolucja w ZUS

Większość komitetów proponuje przynajmniej nieznaczne zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych. Mówią m.in. o dobrowolności ZUS, obniżeniu składek czy możliwości ich zawieszenia. Interesująca jest też propozycja dotycząca wypłaty świadczenia chorobowego przez ZUS już od pierwszego dnia nieobecności pracownika.ZUS

Piotr Juszczyk: Od wprowadzenia przepisów tzw. Polskiego Ładu w 2022 roku składka zdrowotna przeszła rewolucję. Należy nazwać rzeczy po imieniu: stała się ona de facto podatkiem uzależnionym od dochodu lub przychodu przedsiębiorców. PiS nie mówi o jakichkolwiek zmianach w tym zakresie. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga, Konfederacja oraz Bezpartyjni Samorządowcy chcą powrotu do stanu sprzed 2022 roku. Lewica w obietnicach wprost nie informuje o tym, jednak w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje, że jest takiemu rozwiązaniu przychylna.

Przypomnę, że w 2021 roku po odliczeniu części składki zdrowotnej od podatku ZUS wynosił 1130 zł miesięcznie. W 2024 r. to będzie to już minimum blisko 2000 zł. Minimum, gdyż składka zdrowotna jest nielimitowana, nie ma górnej granicy jej wysokości.

Dodatkowo Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga proponują, żeby za chorobowe pracownika ZUS płacił już od pierwszego dnia zwolnienia, co zmniejszyłoby koszty pracodawcy. Te dwa ugrupowania chcą również zawieszenia płatności składek na jeden miesiąc, a Konfederacja i Bezpartyjni postulują dobrowolny ZUS. W mojej ocenie ze względu na budżet nie jest to możliwe w dzisiejszych realiach.

Creotech Instruments pozyskał ok. 60 mln PLN w ofercie Akcji Serii J

Creotech Instruments, polski producent satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, poinformował o objęciu przez inwestorów wszystkich 396.557 oferowanych w ofercie publicznej akcji zwykłych na okaziciela serii J Spółki. Cena emisyjna za jedną akcję została ustalona na poziomie 150,00 PLN, co oznacza, że całkowita wartość przeprowadzonej oferty publicznej brutto wyniosła ok. 60 mln PLN. Środki pozyskane z emisji akcji pozwolą wdrożyć Spółce zaplanowane działania inwestycyjne w celu osiągnięcia przez Creotech Instruments pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej. Spółka zamierza w kolejnych latach zrealizować inwestycje w trzech kluczowych obszarach: rozbudowy portfolio produktowego, zwiększenia zdolności produkcyjnych, a także wzmocnienia działu sprzedażowego. W procesie Spółka wspierana była przez cc group – stałego doradcę IR oraz doradcę finansowego, a Menadżerami Oferty byli Pekao Investment Banking S.A., Trigon Dom Maklerski S.A. oraz Bank Polska Kasa Opieki S.A. – Biuro Maklerskie Pekao.

Oferta Creotech Instruments objęła 396.557 akcji zwykłych na okaziciela serii J emitowanych przez Spółkę w trybie subskrypcji prywatnej, które po zakończonym z sukcesem procesie budowania Księgi Popytu i objęciu akcji przez inwestorów, a następnie po rejestracji podwyższenia kapitału zakładowego Spółki będą reprezentować łącznie 16,67 proc. wszystkich akcji Spółki. Oferta publiczna akcji była skierowana do inwestorów wybranych przez Zarząd Spółki, zgodnie z postanowieniami uchwały emisyjnej podjętej przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki.

Prezentowany przez nas model biznesowy, który opiera się na dwóch perspektywicznych obszarach w postaci segmentu kosmicznego oraz segmentu kwantowego, pozwolił nam z sukcesem zakończyć ofertę Akcji Serii J i zbudować Księgę Popytu na wszystkie oferowane akcje. Uzyskana cena emisyjna była o ok. 50% wyższa od ceny emisyjnej w naszej ostatniej ofercie publicznej w 2022 roku, gdy Creotech Instruments przechodził na rynek główny GPW. To oznacza, że pozyskaliśmy ok. 60 mln PLN brutto, które zamierzamy przeznaczyć na wszystkie zaplanowane inwestycje, które przyczynią się do jeszcze szybszego tempa wzrostu Spółki, a przede wszystkim, do osiągnięcia w kolejnych latach pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Zaplanowane inwestycje mają zostać sfinansowane ze środków pozyskanych z emisji Akcji Serii J (pomniejszonych o koszty tej emisji) w proporcji około 60%-70% środków na rozbudowę portfolio produktowego, około 15%-25% środków na zwiększenie zdolności produkcyjnych i około 15%-20% środków na wzmocnienie działu sprzedażowego. Wskazane proporcje mają charakter wstępny i szacunkowy, a także mogą podlegać zmianom w przyszłości w zależności od m.in. sytuacji w sektorze, warunków makroekonomicznych, pozyskanych przez Spółkę kontraktów i harmonogramu realizowanych projektów.

Przyspieszeniu naszego rozwoju sprzyjają również zawarte i rozpoczęte w tym roku istotne kontrakty o strategicznym znaczeniu dla obronności na szczeblu krajowym, a także europejskim. Wybór Creotech Instruments do projektu dla Skarbu Państwa – Agencji Uzbrojenia czy projektu REACTS dla Europejskiego Funduszu Obrony, obok firm kosmicznych o takiej wielkości i skali działania jak DLR, OHB czy Airbus, to najlepsza możliwa referencja, którą już wykorzystujemy w toczących się rozmowach biznesowych z Europejską Agencją Kosmiczną, Ministerstwem Obrony Narodowej i Komisją Unii Europejskiej. Łączna wartość potencjalnych projektów, których dotyczą te rozmowy, może osiągnąć około 300 mln EUR w najbliższych latach. Warto podkreślić, że obok segmentu kosmicznego, nasz segment kwantowy także posiada obiecujące perspektywy wzrostu, a my już teraz budujemy ekspercką pozycję Creotech do obsługi kluczowych, dużych europejskich zleceń w przyszłościdodaje dr hab. Grzegorz Brona.

Creotech Instruments w lipcu br. przedstawił strategię finansowania projektów kosmicznych. Strategia zakłada realizację w kolejnych latach szeregu inwestycji, w trzech kluczowych obszarach, w celu osiągnięcia pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych. Pierwszym obszarem jest rozbudowa portfolio produktowego, w tym m.in. przeskalowanie autorskiej platformy HyperSat do 200 kg, co pozwoli uczestniczyć Spółce w najbardziej perspektywicznym segmencie rynku satelitarnego, czyli mikrosatelitów (10-100 kg) i minisatelitów (100-500 kg). Drugim jest rozbudowa zdolności produkcyjnych obejmująca m.in. doposażenie zaplecza produkcyjnego i rozwój zaplecza laboratoryjnego, w odpowiedzi na rosnący popyt na rozwiązania Spółki. Trzecim obszarem jest wsparcie działań sprzedaży i marketingu, w tym przynajmniej 2-krotne zwiększenie tego zespołu i budowa dedykowanych działów produktowych oraz wsparcia posprzedażowego.

Obecna faza rozwoju Creotech Instruments pozwala na rozpoczęcie realizacji pierwszych dużych projektów, które Spółka zamierza kontynuować na poziomie krajowym, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb publicznych i projektów obronnych – faza 0 i A projektu dla Skarbu Państwa – Agencji Uzbrojenia, a także na poziomie UE, jako wiodący dostawca w projektach europejskich – konsorcjant i lider segmentu satelitarnego w projekcie REACTS, koordynujący w ramach tego segmentu działania m.in. Airbus France i OHB.

W lipcu 2023 roku Polska podjęła strategiczną decyzję o zwiększeniu krajowego zaangażowania w budżet ESA o dodatkowe 295 mln euro w latach 2023-2025. Mechanizm składki krajowej do ESA pozwala na odzyskanie niemal całości wpłaconych środków w postaci projektów i zleceń od ESA dla krajowych firm. Na przestrzeni ostatnich 10 lat Creotech zrealizował wspólnie z ESA ponad 25 projektów kosmicznych, stając się jednym z największych polskich kontrahentów i firmą pierwszego wyboru w Europie Środkowej dla kluczowych projektów Agencji. Spółka prowadzi obecnie rozmowy z ESA na temat 4 różnych misji kosmicznych opartych na jej autorskiej platformie mikrosatelitarnej HyperSat.

Zastrzeżenia prawne

Niniejsza publikacja ma charakter wyłącznie informacyjny i nie służy w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, promowaniu oferty, emisji i subskrypcji Akcji Serii J i nie jest materiałem promocyjnym ani reklamą, w rozumieniu art. 22 Rozporządzenia UE 2017/1129 („Rozporządzenie Prospektowe„), przygotowanym lub opublikowanym przez Spółkę na potrzeby promowania Akcji Serii J lub ich subskrypcji albo zachęcania, bezpośrednio lub pośrednio, do ich objęcia. Spółka nie opublikowała dotychczas jakichkolwiek materiałów mających na celu promocję Akcji Serii J lub ich subskrypcji.

Niniejsza publikacja nie stanowi prospektu ani jakiegokolwiek innego memorandum lub dokumentu informacyjnego ani ofertowego. W związku ze sprawami będącymi przedmiotem niniejszej publikacji nie będzie udostępniany prospekt a sporządzenie takiego prospektu nie jest wymagane zgodnie z Rozporządzeniem Prospektowym. Niniejsza publikacja nie zawiera ani nie stanowi oferty sprzedaży ani objęcia papierów wartościowych ani zaproszenia do złożenia oferty nabycia papierów wartościowych lub zachęty/rekomendacji do nabycia papierów wartościowych, w tym nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia w sprawie nadużyć na rynku (Rozporządzenie (UE) nr 596/2014) oraz Rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2016/958 z dnia 9 marca 2016 uzupełniającego Rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku oraz w żadnych okolicznościach nie stanowi podstawy do podejmowania decyzji o nabyciu papierów wartościowych Spółki.

Akcje Serii J nie były i nie będą przedmiotem rejestracji, zatwierdzenia lub notyfikacji zgodnie z przepisami Rozporządzenia Prospektowego lub Amerykańskiej Ustawy o Papierach Wartościowych z 1933 r., ze zmianami („Amerykańska Ustawa o Papierach Wartościowych”) i nie mogą być oferowane ani sprzedawane poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej (w tym na terenie innych państw Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki), chyba że w danym państwie taka oferta lub sprzedaż mogłaby zostać dokonana zgodnie z prawem, bez konieczności spełnienia jakichkolwiek dodatkowych wymogów prawnych przez Spółkę i jej doradców. Każdy inwestor zamieszkały bądź mający siedzibę poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej powinien zapoznać się z właściwymi przepisami prawa polskiego oraz przepisami praw innych państw, które mogą się do niego stosować w tym zakresie.

Niniejsza publikacja nie jest przeznaczona do rozpowszechniania ani wykorzystywania przez żadną osobę lub podmiot w jakiejkolwiek jurysdykcji, gdzie takie rozpowszechnienie lub wykorzystywanie byłoby sprzeczne z miejscowymi przepisami prawa lub innymi regulacjami, lub które kreowałyby obowiązek w zakresie autoryzacji, notyfikacji, zezwolenia lub innych wymogów wynikających z odpowiednich przepisów. Rozpowszechnianie niniejszej publikacji oraz innych informacji z nią związanych może być ograniczone przepisami prawa, a osoby, które wejdą w posiadanie jakiegokolwiek dokumentu lub innych informacji, o których mowa w niniejszym materiale, powinny zasięgnąć informacji o takich ograniczeniach oraz je przestrzegać. Nieprzestrzeganie wspomnianych ograniczeń może stanowić naruszenie przepisów prawa dotyczących papierów wartościowych w danej jurysdykcji. W niektórych jurysdykcjach rozpowszechnianie niniejszej publikacji może być niezgodne z prawem.

IKEA Retail w Polsce podsumowuje rok finansowy 2023: przychód ponad 6 mld zł i 30% udział kanału online

IKEA Retail Polska w roku finansowym 2023* odnotowała przychód przekraczający 6 miliardów złotych, co oznacza wzrost o 9% względem roku ubiegłego. W całości przychodów kanał online osiągnął udział 30%. W lipcu br. firma obchodziła też 80-lecie działalności na świecie oraz 62 lata obecności w Polsce. Obecnie co piąty produkt sprzedawany w sklepach IKEA na całym świecie pochodzi z polskich fabryk.

Marina Dubakina, Prezeska i Dyrektorka Generalna ds. Zrównoważonego Rozwoju w IKEA Retail w Polsce
Marina Dubakina, Prezeska i Dyrektorka Generalna ds. Zrównoważonego Rozwoju w IKEA Retail w Polsce

„Miniony rok finansowy, choć pełen wyzwań, ponownie pokazuje, że biznes oparty na wartościach ma sens. Wciąż odpowiadamy na rosnące oczekiwania klientów i klientek, rozwijając nasz cały ekosystem omnikanałowy, na który składają się sklepy, nowe formaty czy zdalne punkty kontaktu. Chcemy być bliżej ludzi oraz realnie wspierać ich w prowadzeniu lepszego życia na co dzień. Sytuacja zewnętrzna pokazała nam, że kierunki strategiczne, jakie obraliśmy wiele lat temu, np. rozwój nowych miejsc spotkań z klientami, inwestycje w odnawialne źródła energii, praca z efektywnością energetyczną na poziomie sklepów oraz optymalizacja sieci logistyczno-magazynowej, mogą pozytywnie oddziaływać na naszą planetę i pozwalają równocześnie budować naszą odporność na trudniejsze czasy. Życie w domu nigdy nie było ważniejsze, a tworzenie lepiej pomyślanego domu zawsze będzie naszym celem” – mówi Marina Dubakina, Prezeska i Dyrektorka Generalna ds. Zrównoważonego Rozwoju w IKEA Retail w Polsce.

Ekosystem sprzedaży omnikanałowej

W 80. rocznicę powstania firma stawia sobie za cel rozwój, inwestując i przekształcając sklepy w celu zwiększenia możliwości sprawnej realizacji zamówień, jednocześnie tworząc ekosystem sprzedaży omnikanałowej, w którym konsumenci mogą wchodzić w interakcje z marką w najwygodniejszy dla siebie sposób. Polska jest jednym z pierwszych rynków na świecie, gdzie IKEA wprowadziła swój mniejszy format – Studia planowania i zamówień. Firma zamknęła rok finansowy 2023 z 9 nowymi miejscami spotkań z klientami: w Opolu, Lubinie, Bielsku-Białej, Olsztynie, Kielcach, Toruniu, Rzeszowie i w Warszawie (Westfield Mokotów oraz Wola Park).

IKEA zainwestowała w infrastrukturę magazynowo-logistyczną kanału e-commerce, co w konsekwencji wpłynęło na poprawę doświadczeń zakupowych. Klientki i klienci mogą teraz zamawiać za pośrednictwem IKEA.pl, przez telefon czy Aplikację mobilną IKEA zarówno materace, jak i mniejsze meble oraz elementy takich systemów, jak szafy PAX czy regały BESTA z szybszą i tańszą dostawą. Dostarczenie do klientów 2 milionów paczek pozwoliło osiągnąć 30% udział kanału online w całości przychodów za rok 2023.

Odpowiedzialny rozwój IKEA

Lepsza planeta to lepszy dom dla wszystkich. IKEA pracuje nad tym, aby stać się firmą działającą w oparciu o zasady cyrkularności. Jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu jest opracowanie nowych produktów i usług cyrkularnych umożliwiających pielęgnację, naprawę i przekazywanie przedmiotów dalej, gdy przestaną być potrzebne. IKEA sukcesywnie odnotowuje wzrost zainteresowania usługą „Oddaj i Zyskaj”. W ubiegłym roku finansowym z usługi skorzystało ponad 3 razy więcej klientów i klientek niż rok wcześniej. IKEA udostępniła również możliwość rezerwacji online produktów z działu „Okazje na Okrągło”, gdzie poza używanymi meblami i akcesoriami znajdują się także te pochodzące ze zwrotów, ekspozycji, ostatnie sztuki lub z niewielkimi wadami, które nie wpływają na ich funkcję i bezpieczeństwo. Tutaj również zainteresowanie było większe niż rok wcześniej – sprzedano 1,8 mln sztuk różnych produktów, co daje 16% wzrost względem roku finansowego 2022.

Szwedzka marka chce także oferować konsumentom różnorodne wybory żywieniowe, w tym roślinne dania w tej samej lub niższej cenie, co mięsne odpowiedniki. Dziś dania roślinne IKEA Food stanowią 43% całej oferty.

Dzięki 80 turbinom wiatrowym na sześciu farmach wiatrowych, IKEA wygenerowała ponad 386 GWh. To oznacza, że produkuje więcej zielonej energii niż zużywa we wszystkich jednostkach Grupy Ingka w Polsce.

W ubiegłym roku fiskalnym firma angażowała się również w pomoc grupom narażonym na wykluczenie, w szczególności osobom z doświadczeniem uchodźczym, docierając z pomocą do ponad tysiąca osób. Sukcesem zakończyły się 2 edycje półrocznego programu stażowego „Liczą się umiejętności!’. Łącznie 56 osób z różnych krajów, m.in. Afganistanu, Iraku, Turkmenistanu, Białorusi czy Czeczenii otrzymało szansę na zdobycie kluczowych kompetencji do rozpoczęcia aktywności na polskim rynku pracy. IKEA do programu włączyła także inne firmy, inspirując ponad 30 biznesów do wdrożenia podobnych działań.

*Rok finansowy trwający od 1 września 2022 do 31 sierpnia 2023 roku.

Roman Rewald dołącza do CRIDO jako senior strategic advisor

Roman Rewald objął stanowisko senior strategic advisor w CRIDO, wzmacniając tym samym kompetencje firmy w zakresie doradztwa dla amerykańskich klientów. To kolejny krok w realizacji strategii rozwoju międzynarodowych praktyk CRIDO. 

Roman Rewald jest byłym przewodniczącym Rady Dyrektorów Amerykańskiej Izby Handlowej (AmCham) w Polsce. Obecnie pełni funkcję prezesa Centrum Mediacji Konfederacji Lewiatan i jest arbitrem w Sądach Arbitrażowych przy Konfederacji Lewiatan oraz przy Krajowej Izbie Gospodarczej.

To jeden z najbardziej uznanych i doświadczonych prawników, który od ponad 30 lat wspierał amerykańskich klientów w Polsce. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że Roman Rewald dołącza do CRIDO jako senior strategic advisor i w ten sposób wzmocni nasze kompetencje biznesowe m.in. w zakresie doradztwa dla firm z USA – mówi Andrzej Puncewicz, partner zarządzający CRIDO.

Firmy ze Stanów Zjednoczonych należą do czołówki zagranicznych inwestorów w Polsce. W 2022 roku obroty handlowe między Polską i Stanami Zjednoczonymi osiągnęły rekordową wartość 27,2 mld dolarów.

Siedemdziesiąt procent naszych klientów to międzynarodowe korporacje. Od wielu lat wspieramy te firmy we wszelkich kwestiach biznesowych, podatkowych i prawnych związanych z wejściem na polski rynek i ich późniejszym funkcjonowaniem. Działamy w ramach różnych międzynarodowych sekcji: m. in.  niemieckojęzycznej (kraje DACH), francuskiej czy anglosaskiej (UK & USA). Doświadczenie Romana pozwoli nam na lepsze zrozumienie specyfiki działania firm amerykańskich i rozszerzenie naszej oferty. Jesteśmy też przekonani, że Roman będzie źródłem inspiracji dla członków zespołu CRIDO, szczególnie dla licznej grupy prawników firmy  – dodaje Andrzej Puncewicz

Amerykańscy inwestorzy odegrali ogromną rolę od początku transformacji w Polsce inwestując swój kapitał, umożliwiając dostęp do rynku międzynarodowego, wprowadzając nowoczesne zarządzanie, kształcenie dla utalentowanych menadżerów i wnosząc wiele innych ważnych wartości. W rezultacie często osiągali znakomite rezultaty gospodarcze. Dziś ciągle jest miejsce w Polsce na nowoczesne inwestycje amerykańskie i kolejne dobre wyniki ekonomiczne – mówi Roman Rewald.

Roman Rewald, specjalizował się w sprawach korporacyjnych oraz tematyce energetycznej i nieruchomościowej. Posiada również bogate doświadczenie w obsłudze firm joint venture, inwestycji bezpośrednich, bankowości oraz w dziedzinie fuzji i przejęć. Ma wykształcenie prawnicze zarówno polskie, jak i amerykańskie: jest licencjonowanym adwokatem w Michigan (USA), w Polsce był wpisany na listę prawników zagranicznych przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. W 1991 r. przyjechał z USA do Polski, gdzie został doradcą Banku Światowego w zakresie finansowania budownictwa mieszkaniowego. W 1992 r. rozpoczął pracę w nowojorskiej firmie prawniczej Weil, Gotshal & Manges w biurze w Warszawie, do 2016 r. był partnerem tej kancelarii (obecnie jest partnerem emerytowanym).

Obniżki stóp procentowych napędzają rynek leasingu

  • Jak obecny poziom stóp procentowych i poziom PKB przekłada
    się na rynek leasingu?
  • Czy dostęp do leasingu staje się droższy czy może tańszy?
  • Czy dostrzegamy wzrost czy spadek zainteresowania leasingiem? 

Komentarza udziela Paweł Piotrowski, dyrektor ds. controllingu i finansowania
w Santander Leasing.

Należy przede wszystkim podkreślić, że ostatnia a łącznie już dwukrotna obniżka stóp procentowych (o 1 punkt procentowy), to zdecydowanie dobra informacja zarówno dla rynku leasingowego, jak i podobnie dla kredytów. Nie ma to jeszcze bardzo istotnego wpływu na wysokość rat leasingowych. Przeciętna rata na samochód osobowy wartości ok. 100 tys. zł maleje zaledwie o kilkadziesiąt złotych, ale powszechne oczekiwanie rynkowe ma już jeden widoczny kierunek – w okresie najbliższych 3 lat stopy będą spadać. Oznacza to stabilizację i przewidywalność ceny w średnim okresie, a jest to jednoznaczny czynnik który pozwala na pewniejsze planowanie przez przedsiębiorców ewentualnych inwestycji.

Należy wskazać, że przewidywany wzrost PKB w Polsce w 2023 roku
to zaledwie 0,5 proc. Zatem dynamika zysków przedsiębiorstw będzie niższa niż w roku ubiegłym głównie za sprawą długotrwałego efektu wzrostu cen i kosztów produkcji. Popyt konsumpcyjny zmalał, udział inwestycji w PKB jest historycznie niski, jednak nie hamuje to popytu na rynku leasingu, który w I połowie 2023 odnotował niecałe 15 proc. wzrost, a w naszym przypadku uzyskał jeszcze lepszy wskaźnik gdyż wyniósł 16 proc.

Przewidywany wzrost PKB w 2024 roku to już co najmniej 2,5 proc. – wzrastająca, po okresie załamania, podaż środków trwałych odpowiada na zapotrzebowania przedsiębiorców dając podstawy do utrzymania prognozowanego ponad 10 proc. wzrostu leasingu w roku 2024.

Lords of the Fallen – wielka szansa dla Ci Games

Premiera długo wyczekiwanej gry “Lords of the Fallen” będzie miała miejsce już jutro, 13 października. Flagowa produkcja studia developerskiego CI Games ma być kontynuacją, a raczej rebootem gry o tej samej nazwie z roku 2014. Tym razem, “Lords of the Fallen” startuje z zupełnie innej półki. Budżet gry jest nieporównywalnie większy, a sama przestrzeń wirtualnego świata ma być 5-razy większa nie w oryginalnej grze.

Fabuła gry

“Lords of the Fallen” można zaliczyć do gier typu RPG w klimacie dark fantasy. Fabuła oferuje graczom złożoną krainę do eksploracji, czerpiąc inspiracje z udanej wersji poprzedniej oraz topowych gier z tej kategorii. Gra wyróżnia się kompleksową personalizacją postaci. Biorąc pod uwagę, że gra została opracowana przy użyciu silnika Unreal Engine 5 i wydana wyłącznie na platformy obecnej generacji, gracze mogą spodziewać się wciągających wrażeń wizualnych.

Zgodnie ze statystykami udostępnionymi przez oficjalne konto na twitterze, produkcja uzasadnia wysoki budżet z racji kompleksowości fabuły oraz opcji wyboru. Gracz może wybierać spośród 194 rodzajów broni i tarczy, 76 zaklęć oraz 339 elementów zbroi. Gra oferuje również różne klasy graczy oraz 30 bossów do pokonania. Całkowity czas potrzebny do przejścia tej produkcji ma wynosić ponad 40 h.

Budżet gry

Według szacunków budżet produkcyjny gry wynosi ok. 200 mln zł, z czego prawie połowa przypada na działania marketingowe. W wywiadzie, Marek Tymiński, CEO CI Games potwierdził że obecnie spółka planuje przeznaczyć ok. 20 mln euro (ok. 90 mln zł) na marketing. Jest to stosunkowo niewielka kwota w porównaniu przykładowo to budżetu Cyberpunka 2077 w wysokości ponad 1,2 miliarda złotych. Porównywalną produkcją, do której często odnosi się zarząd CI Games jest produkcja „Elden Ring” studia From Software. Jest to gra w tej samej kategorii wydana w lutym 2022 roku, która stała się hitem sprzedażowym. Do marca 2023 roku, czyli przez pierwszy rok od wydania sprzedaż wyniosła ponad 20 mln egzemplarzy. Szacowany budżet „Elden Ring” wyniósł ok. 450-900 mln zł, czyli również kilka razy więcej niż „Lords of the Fallen”.

Mimo to spółka kwalifikuje swoją grę do ekskluzywnego grona spółek typu AAA, co zdają się potwierdzać najnowsze statystyki ze Steama. „Lords of the Fallen” znajduje się obecnie na 3. miejscu na liście top sellerów oraz 7. miejscu na wishliście steama. Dla porównania Cyberpunk 2077 obecnie znajduje się na pozycji 11., po ostatnio wydanej aktualizacji gry.

Lords of the Fallen od CI Games Źródło: Steam

Równie wysoko jak statystyki na Steamie, gra została wyceniona przez CI Games. Cena podstawowej wersji gry wynosi 59,99 euro. Za podobną cenę jest sprzedawany obecnie Cyberpunk 2077. Również jest to taka sama cena, jak podstawowej wersji w momencie wydania wyżej wspomnianej gry „Elden Ring”. Choć obecnie ta gra jest przeceniona blisko 34% i kosztuje niewiele mniej niż 40 euro.

Sprzedaż

Zakładając wyżej wspomniany budżet na poziomie 200 mln zł oraz podstawową wersję gry na poziomie 59,99 euro można założyć, że aby sprzedaż osiagnęła początkowe nakłady gra musi się sprzedać w co najmniej 724 000 egzemplarzach. Według zarządu, punkt przecięcia znajduje się na poziomie ok 1 mln sztuk. Co przy uwzględnieniu różnego rodzaju prowizji od sprzedaży, kosztów dystrybucji i innych może być nawet optymistycznym założeniem. Niemniej jednak, poprzeczka nie jest wysoko, aby wyjść na zero, a cele zarządu są postawione zdecydowanie wyżej. Gra „Lords of the Fallen” ma być początkiem długoterminowej strategii przychodowej całego uniwersum. Tryb multiplayer ma również pomóc osiągnąć te cele. Pierwszy dodatek o nazwie „Ancient Labyrinth” do gry ma pojawić się już na przełomie 2023-2024 roku. Patrząc na notowania giełdowe Ci Games można zdecydowanie stwierdzić, że oczekiwania inwestorów są również wysokie. Jednak patrząc na rozmach produkcji oraz nakłady można znaleźć uzasadnienie takiej wyceny. Otwartym pytaniem pozostaje co powiedzą pierwsi gracze, a na to znajdziemy odpowiedź pewnie już w najbliższych tygodniach. CI Games zapowiedziało, że pierwszy raport ze sprzedaży przekaże inwestorom do końca października.

Notowania CI Games

Oczekiwania inwestorów są zdecydowanie wysokie co może potwierdzać fakt wzrostu kursu w miarę zbliżania się daty premiery. W pewnym momencie kapitalizacja CI Games przekroczyła magiczną barierę 1 mld zł, a obecnie znajduje się nieco niżej. W ciągu roku notowania spółki zyskały blisko 3 krotnie osiągając swoje ATH na poziomie ok 7 zł. Największe wzrosty rozpoczęły się w okolicach połowy marca 2023 roku, kiedy to spółka poinformowała rynek o finalizowaniu umów dystrybucyjnych oraz pozyskaniu dodatkowego finansowania od banków. Kilka dni później prezes CI Games powiedział, że w jego ocenie wycena spółki po wydaniu gry powinna być ok 3-5 krotnie wyższa niż obecna, co napędziło kolejną falę wzrostów. Te słowa padły przy kursie ok 3 zł za akcję. Mimo, to wycena akcji powędrowałą maksymalnie 130% w górę i od tamtej pory kurs powoli osuwa się w miarę zbliżania się daty premiery.xStation 5

Źródło: xStation 5

Z jednej strony mamy do czynienia z oczywistym zagraniem „sell the news” ze strony inwestorów. Jednak z drugiej strony do spadków może dokładać się niepokój inwestorów, związany z powtórką premiery Cyberpunka 2077. W tamtym czasie oczekiwania były również wysokie, gra była wywindowana na szczyty statystyk. Jednak pierwsze oceny oraz wyniki sprzedażowe pokazały bolesną prawdę. „Lords of the Fallen” jest grą o nieco mniejszej skali, jednak zachowanie rynku jest podobne.

Popularność gry “Lords of the Fallen”

Popularność gry “Lords of the Fallen” i konkurencyjnej gry “Elden Ring” w wyszukiwarce Google na podstawie wyszukiwań haseł. Skala liczona jest od 0-100, gdzie 100 jest momentem szczytu popularności. Źródło: opracowanie własne, Google Trends

Patrząc na pierwsze oceny z przedpremierowej sprzedaży, pozycję na liście top sellerów na steam, można uznać, że koszmarna powtórka z premiery Cyberpunka 2077, która spędza sen z powiek inwestorów nie powinna mieć miejsca. Z drugiej jednak strony, pozytywne opinie na steamie to nie wszystko. Porównują częstotliwość wyszukiwania tytułu gry w google trends z porównywanym wcześniej „Elden Ring” daje pewien pogląd na różnice w popularności. “Elden Ring” jest półtora roku po premierze, a gra nadal pozostaje popularna w wyszukiwarce Google. Jednakże, popularność gra zyskała głównie w pierwszych dniach premiery co może również oznaczać, że to co najlepsze dla CI Games jest również przed nami. Wszystko okaże się tuż po premierze. Wtedy też inwestorzy otrzymają pierwsze twarde dane na temat ocen pierwszych graczy. A do końca października wstępny raport ze sprzedaży powinien definitywnie rozwiać wszelkie wątpliwości oraz powiedzieć ostateczne „sprawdzam”.

Autor: Bartłomiej Mętrak, analityk XTB

Czy środowisko jest ważne dla komitetów wyborczych? Recyklerzy sprawdzają

Ochrona środowiska i recykling nieistotne dla największych. Tylko trzy komitety wyborcze przedstawiły stanowiska w sprawie recyklingu.

Tylko trzy komitety wyborcze są zainteresowane i posiadają wiedzę na temat recyklingu w Polsce. 27 września 2023 roku Stowarzyszenie „Polski Recykling” rozesłało do dziewięciu komitetów wyborczych prośbę o przedstawienie stanowiska w kwestiach dotyczących realnego wsparcia i planowanych działań na rzecz zrównoważonego rozwoju i recyklingu w Polsce. Odpowiedziały zaledwie trzy.

Recykling, pomimo faktu, iż jest kluczowym elementem i konstytucyjnym obowiązkiem Państwa w zakresie ochrony środowiska, nie został ujęty w żadnej z kampanii wyborczych. Zagadnienia poruszone w piśmie Stowarzyszenia do komitetów dotyczyły bieżących wyzwań stojących przed branżą recyklingową: braku Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta, braku wpisania recyklingu do sektora branż energochłonnych, niekorzystnych przepisów dotyczących wydawania decyzji środowiskowych oraz braku programów wsparcia rozwoju recyklingu w Polsce. Stanowisko w tej sprawie przedstawiły: Komitet Wyborczy Nowa Lewica oraz KKW Trzecia Droga PSL-PL2050 Szymona Hołowni, a także Komitet Wyborczy Bezpartyjni Samorządowcy.

– Wyborcy powinni wiedzieć jakie jest stanowisko ich ugrupowań w sprawach tak kluczowych jak recykling i ochrona środowiska, czyli kwestiach mających często bezpośredni wpływ na ich życie i zdrowie. Bacznie przyglądaliśmy się debatom wyborczym i na próżno szukaliśmy jakichkolwiek konkretnych wypowiedzi w tym temacie. W obliczu tak pasywnej postawy zarówno komitetów, jak i instytucji organizujących debaty, postanowiliśmy jako Stowarzyszenie, zgodnie z naszą misją, zareagować w tej sprawie – podkreśla Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia „Polski Recykling”.

Jak zatem odpowiedziały komitety?

KKW Trzecia Droga PSL-PL2050 Szymona Hołowni przedstawił Stowarzyszeniu obszerną odpowiedź na każde z zadanych pytań. W swoim oświadczeniu komitet zwraca szczególną uwagę na konieczność stworzenia mocniejszych mechanizmów prawnych regulujących składowanie odpadów niebezpiecznych oraz usprawnienie rejestru odpadowego wspierającego zarządzanie odpadami komunalnymi. Jako kluczową i priorytetową zmianę Trzecia Droga wskazuje wprowadzenie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta. Komitet zwraca też uwagę na kwestię inwestycji w instalacje termicznego przetwarzania odpadów, których rola powinna jego zdaniem maleć na rzecz rozwiązań wspierających gospodarkę obiegu zamkniętego: ekoprojektowanie opakowań i recykling odpadów.

Z kolei KW Nowa Lewica stawia w tej kwestii na rozwój recyklingu i ograniczenie odpadów oraz wprowadzenie, na wzór dobrych praktyk Europy Zachodniej, systemu kaucyjnego, pomagającego zmniejszyć ilość wytwarzanych odpadów i obniżyć ceny wywozu śmieci. Komitet oświadcza też, że w pełni wdroży system Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów i w swoim programie przewiduje osiągnięcie 60% recyklingu odpadów do 2030 roku. Planowane jest także przeznaczenie dodatkowych środków na neutralizację składowisk niebezpiecznych odpadów rozsianych w całej Polsce.

Bezpartyjni Samorządowcy postulują działania związane z szeroko pojętą ochroną środowiska. Dla tego komitetu istotna jest kwestia oddzielenia definicji „odpadu” oraz „rzeczy używanej”, wspierającej odpowiednie ich zagospodarowanie. Opowiada się również za doprecyzowaniem przepisów o kontroli interwencyjnej w przedsiębiorstwach, pod kątem sposobu przeprowadzania takich kontroli oraz ich dopuszczalnej częstotliwości i zakresu.

Według Zarządu Stowarzyszenia „Polski Recykling” odpowiedzi świadczą o zainteresowaniu ochroną środowiska, jednak tylko w przypadku Trzeciej Drogi i Lewicy możemy mówić o wiedzy na temat gospodarki o obiegu zamkniętym w Polsce.

Jestem zaskoczony, że największe ugrupowania nie są zainteresowane odpowiedzią na tak ważne tematy. Przecież to, jak gospodarujemy odpadami świadczy o naszej świadomości ekologicznej lub jej braku a tymczasem kampanie wyborcze partyjnych gigantów nawet nie dotknęły tych tematów – komentuje Szymon Dziak-Czekan.

Polskie Stowarzyszenie Zero Waste, w związku z niewielkim zainteresowaniem polityków kwestiami środowiskowymi, rekomenduje ugrupowaniom, które wygrają nadchodzące wybory, skupienie się na trzech kwestiach w ramach gospodarki odpadami.

Po pierwsze na szybkim wprowadzeniu do polskiego systemu prawnego zapisów dyrektywy o odpadach, definiującej znaczenie ROP, wraz z jej kluczowymi elementami, czyli zapewnieniem pokrycia przez producentów 100% kosztów zbiórki i przygotowania do recyklingu wprowadzonych przez nich na rynek opakowań – komentuje Joanna Kądziołka, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste. Następnie wzmocnienie w polskim prawie różnych modeli ponownego użycia przedmiotów, od systemów kaucyjnych na wielorazowe opakowania, po ułatwienia i zachęty prawne czy podatkowe dla tworzenia punktów napraw i ponownego użycia produktów AGD, RTV, mebli i innych. No i wreszcie ograniczenie marnowania zasobów przez składowanie i spalanie odpadów, jak również minimalizacja odpadów u źródła, poprzez ekoprojektowanie i ekomodulację oraz znaczącą poprawę jakości selektywnej zbiórki, a przez to poprawienie poziomów recyklingu – kontynuuje Joanna Kądziołka.

Według danych Stowarzyszenia „Polski Recykling”, w Polsce kilka milionów Polaków wspiera czyste środowisko i ekologię. Jednak w debacie wyborczej nie padł ani jeden postulat dotyczący poprawy jakości powietrza, czystości wody, którą pijemy czy łąk, parków i lasów, do których chodzimy. Tym samym Stowarzyszenie apeluje do rządu, który zostanie powołany po 15 października, o postawienie w kwestiach ekologii i recyklingu na zrównoważony rozwój wspierany przez przedsiębiorczość oraz podjęcie wszelkich działań na rzecz wdrożenia w naszym kraju gospodarki obiegu zamkniętego. W ocenie Stowarzyszenia, tylko taki rozwój zagwarantuje branży stabilny wzrost gospodarczy, miejsca pracy, szacunek do zasobów naturalnych i środki finansowe, które zapewnią obywatelom zdrowie i bezpieczeństwo.

Klauzula przeciw unikaniu opodatkowania – niekorzystny wyrok

Szef Krajowej Administracji Skarbowej może kwestionować rzetelność przeprowadzonych przez podatników transakcji także tych dokonanych przed 15 lipca 2016 r., czyli przed dniem wejścia w życie tzw. klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania. Tak wynika z rozstrzygnięcia Naczelnego Sądu Administracyjnego z 22 sierpnia 2023 r. Wyrok oznacza, że fiskus będzie mógł badać działania podjęte przez podatników przed wielu laty i w przypadku stwierdzenia, że ich główmy celem było osiągnięcie korzyści podatkowej, pozbawić przedsiębiorcę tej korzyści, samemu określić skutki podatkowe, oraz wymierzyć dodatkowe zobowiązanie fiskalne.

Przyzwolenie na wsteczne zastosowanie klauzuli

Wydany przez NSA 22 sierpnia 2023 r. wyrok (sygn. akt III FSK 354/23, III FSK 489/23, III FSK 490/23, III FSK 491/23 III FSK 492/23, III FSK 493/23, III FSK 494/23, III FSK 495/23) może mieć jednak ogromny wpływ także na sytuację podatników, którzy przeprowadzili transakcje przed 15 lipca 2016 roku. W sprawie jednej z polskich spółek, która na początku 2009 r. zawarła ze spółką powiązaną umowę sprzedaży i leasingu zwrotnego nieruchomości, NSA orzekł, że co prawda organy skarbowe chcąc zastosować klauzulę muszą wykazać, że celem transakcji była głównie korzyść podatkowa, to jednak mogą nią objąć również działania podatnika podjęte przed 15 lipca 2016 r., jeśli ich skutki podatkowe wystąpiły po tej dacie.

Przedsiębiorcy nie mogą być karani za działania, które w chwili ich podejmowania karalne nie były

Zważywszy na jedną z fundamentalnych zasad nieretroaktywności prawa (zakaz nadawania aktom normatywnym mocy obowiązującej wstecz), wyrok NSA wydaje się co najmniej kontrowersyjny. Reguła lex retro non agit stanowiąca, że prawo nie działa wstecz, funkcjonuje nie tylko na gruncie prawa karnego [art. 1. Kodeksu karnego: odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (§ 1), a nie popełnia przestępstwa sprawca, jeśli nie można mu przypisać winy w czasie czynu (§ 3)]. Art. 3 Kodeksu cywilnego również wyraża generalną zasadę, ze ustawa nie ma mocy wstecznej. Co prawda na gruncie systemu prawa funkcjonuje pojęcie autonomii jego poszczególnych gałęzi, jednak w przypadku retroaktywności należy być szczególnie ostrożnym, by nie podważyć i naruszyć konstytucyjnie gwarantowanych praw i wolności. Między innymi art. 64 ust. 3 Konstytucji RP zapewnia, że własność może zostać ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. A nie sposób odmówić w przedmiotowej sprawie spółce, że dysponując swoją nieruchomością przed 15 lipca 2016 r. korzystała z istoty należnego jej prawa własności w sposób, który nie był kwalifikowany przez obowiązującą wówczas ustawę jako niedozwolony przejaw unikania opodatkowania.

Nie można odbierać obywatelom praw przez nich nabytych

NSA w swoim wyroku wydaje się, że zapomniał o fundamentalnej z punktu widzenia bezpieczeństwa prawnego obywateli zasadzie ochrony praw niewadliwie nabytych. O konieczności jej przestrzegania przypominał wielokrotnie Trybunał Konstytucyjny. Ustanawia ona zakaz pozbawiania obywateli nadanych im na mocy ustaw praw, jeśli odebraniu nie towarzyszy pełen ekwiwalent za ich utratę. W orzeczeniu z 4 października 1989 r. (sygn. K 3/88) TK stwierdził, że zasada ta stanowi oparcie dla wiarygodności państwa i jego organów wobec obywateli. Odbieranie nadanych im uprawnień powoduje utratę przez nich szacunku dla idei prawa, skoro nie mogą mieć pewności, co do wiarygodności źródeł, na mocy których prawa im te nadano. Choć jak zauważa się w literaturze, ochrona praw nabytych nie ma na gruncie prawa podatkowego charakteru absolutnego to odstępstwo od niej dopuszcza się tylko w sytuacjach nadzwyczajnych i tylko w drodze zmiany ustawodawstwa podatkowego (A. Gomułowicz, D. Mączyński, Podatki i Prawo podatkowe, Warszawa 2022).

Obejmując przedsiębiorców sankcjami za unikanie opodatkowania w zakresie działań gospodarczych, które w chwili gdy je podejmowali za takie nie mogły być uznane, stanowi przejaw prawotwórczego działania sądu, który swym rozstrzygnięciem niejako zastąpił ustawodawcę podatkowego.

Skutki wyroku mogą dosięgnąć szerokie grono podatników

Zgodnie z art. 8 wciąż obowiązującej Ustawy z dnia 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców, przedsiębiorca może podejmować wszelkie działania, z wyjątkiem zakazanych przez prawo. Można go zobowiązać do określonego zachowania tylko na podstawie przepisów prawa. Należy więc mieć nadzieję, że wyrok NSA nie utrwali się w orzecznictwie sądów i zostanie wkrótce „naprawiony”. W przeciwnym razie jego skutki mogą dosięgnąć szerokiego grona przedsiębiorców i innych podatników, którzy dokonali działań optymalizacyjnych swojej działalności i swojego majątku przed 15 lipca 2016 r. Szczególnie narażone są firmy wykorzystujące transgraniczne struktury organizacyjne i spółki zagraniczne. Każda nowa furtka otwarta dla fiskusa jest przez niego natychmiast wykorzystywana do zwiększenia kontroli nad podatnikami. Wystarczy przypomnieć, że przez pierwsze 2,5 roku obowiązywania klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania Szef KAS wszczął przeciw podatnikom tylko 6 postępowań z jej zastosowaniem. Po tym, jak w 2019 r. znowelizowano przepisy klauzulowe, dopuszczając do objęcia sankcjami szerszego grona podatników, w kolejnych dwóch latach KAS wszczęła aż 15 razy więcej takich postępowań.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Pułapki unijnych regulacji chmurowych

Branża cyfrowa: Unijne regulacje dotyczące cyberbezpieczeństwa chmury zawierają wiele pułapek, które mogą zaszkodzić rozwojowi tej technologii.

Współpraca państw i biznesu w zakresie ochrony rozwiązań chmurowych przed cyberatakami jest kluczowa i wymaga rozsądnych regulacji. Jednak zaproponowany przez Komisję Europejską i ENISA unijny program certyfikacji chmury w zakresie cyberbezpieczeństwa (EUCS) zawiera wiele potencjalnych pułapek, które mogą utrudnić rozwój tej technologii w Unii Europejskiej – przestrzega Związek Cyfrowa Polska w apelu skierowanym do przedstawicieli Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich.

Projekt programu certyfikacji cyberbezpieczeństwa usług chmurowych w Unii Europejskiej został przygotowany przez Komisję Europejską oraz Europejską Agencję Cyberbezpieczeństwa (ENISA). W jego powstaniu uczestniczyły także państwa członkowskie UE. To inaczej – program dobrowolnej certyfikacji, w ramach, którego zostały zdefiniowane wymagania bezpieczeństwa dla aplikacji oraz infrastruktury chmurowej. Obecnie Komisja Europejska pracuje nad jego ostatecznym tekstem.

– To kluczowy akt, który ujednolici standardy i praktyki w zakresie cyberbezpieczeństwa rozwiązań chmurowych w całej Unii Europejskiej. Obecne rozdrobnienie i różne podejście w ramach Wspólnoty uniemożliwia budowanie odporności i skutecznego zwalczania rosnących zagrożeń stwarzanych przez cyberataki. Istnieje zatem ściślejsza współpraca w tym zakresie – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. Organizacja reprezentująca polską branżą cyfrową zgadza się z ideą, która przyświeca aktowi. Jednocześnie zauważa, że proponowane zapisy zawierają wiele potencjalnych pułapek, które mogą zaszkodzić rozwojowi technologii chmurowych na terenie Unii Europejskiej. Swoje zastrzeżenia Związek przesłał do przedstawicieli Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich.

Kraje UE mogą zostać pozbawione zaawansowanych technologii

Eksperci Cyfrowej Polski zwracają uwagę przede wszystkim na proponowany w projekcie wymóg, aby dostawcy usług w chmurze mieli siedzibę w Unii Europejskiej. W ocenie organizacji, może to oznaczać, że wielu światowej klasy i zaufanych dostawców tego typu technologii może zostać pozbawianych możliwości funkcjonowania na europejskim rynku. Zaostrzając wpływ tych dyskryminujących środków, najnowszy projekt EUCS wydaje się przewidywać znacznie szerszy zakres tych przepisów dotyczących suwerenności niż deklarowany zamiar ograniczenia ich wyłącznie do zbiorów danych dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Ten szeroki zakres poziomu wysokiego obejmuje obecnie ryzyko uwzględnienia danych gospodarczych i danych dotyczących zdrowia, a także innych otwartych kategorii, co może spowodować, że duża część europejskiego przemysłu i usług publicznych będzie pozbawiona dostępu do zaawansowanych technologii przetwarzania w chmurze” – czytamy w liście ekspertów Związku Cyfrowa Polska.

W ocenie organizacji takie podejście wpłynie na jakość bezpieczeństwa i odporności systemów chmurowych, a także spowoduje nieproporcjonalny wzrost kosztów dla sektora publicznego i prywatnego. Związek zwraca przy tym uwagę na to, że obecnie niektórym państwom członkowskim brakuje odpowiedniej infrastruktury do przechowywania znacznych ilości danych i będą one miały problem ze spełnieniem unijnych wymagań.

Kluczowa współpraca transatlantycka i otwarta debata

Cyfrowa Polska proponuje, aby Unia Europejska postawiła na współpracę z krajami spoza UE o podobnych poglądach w celu opracowania wspólnego podejścia do ochrony chmury. Jako przykład podaje istniejące już ramy ochrony danych między UE–USA. „Przepływy danych między Europą a Stanami Zjednoczonymi są największe na świecie, a wspólne ramy pomogły w ustaleniu jasnych zasad dla nich. Podobnie w tym przypadku, aby zapewnić ochronę danych obywateli UE, także gdy są one zlokalizowane poza EOG, należy ustanowić wspólny zbiór przepisów. W ten sposób UE zapewniłaby bezpieczeństwo danych obywateli i zgodność z prawem unijnym, rozwijając jednocześnie system, który jest skuteczny i umożliwia przekazywanie danych do innych liberalnych demokracji” – podkreśla Cyfrowa Polska.

Ekspertów niepokoi też fakt, że w dyskusji o przepisach dot. certyfikacji chmury pominięto wiele uwag ze strony państw członkowskich. W ocenie przedstawicieli polskiej branży cyfrowej brakuje szerszej kontroli nad tym procesem i szerokiej debaty, co stwarza ryzyko wprowadzenia radykalnych zmian w europejskich standardach cyberbezpieczeństwa bez odpowiedniego nadzoru. „Decydenci muszą zabrać głos i zadbać o to, aby EUCS zawierało rozsądne rozwiązania zwiększające europejskie cyberbezpieczeństwo, a nie wybierać przestarzałe przepisy, które mogłyby utrudniać korzystanie z najbardziej niezawodnych technologii i narażać obywateli Europy na ryzyko” – podsumowują eksperci Cyfrowej Polski.

Stabilizacja w strefie euro

Dane na temat inflacji w Niemczech nie zaskoczyły. Zaskoczyła natomiast wyższa od oczekiwań inflacja konsumencka za oceanem. W tle rosną ceny gazu, co biorąc pod uwagę kumulacje negatywnych bodźców, nie powinno dziwić.

Ceny za Odrą bez niespodzianek

Wczoraj opublikowano ostateczne dane na temat zmian cen. Wynik jest zgodny z pierwotnymi odczytami i wynosi 4,5%. Jest to rezultat delikatnie, bo o 0,2%, wyższy od średniej dla strefy euro. Z drugiej strony średnia unijna wynosi 5,9%, co długo będzie wskazywane jako zaleta wejścia do unii walutowej. Kontrą z drugiej strony będę prawdopodobnie państwa nadbałtyckie, które wyraźnie przekroczyły 20% poziomu inflacji. Niemcy są zatem dokładnie na poziomie stóp procentowych, co powoduje, że realna stopa procentowa jest dokładnie neutralna.

Wzrost inflacji za oceanem

Na szczęście mowa o nie wzroście inflacji konsumenckiej a producenckiej. Jest to parametr bardzo ważny, gdyż rosnące koszty producentów przekładają się na koszty dla konsumentów prędzej czy później. Z drugiej strony pomimo tego, że wskaźnik jest aż o 0,6% powyżej oczekiwań to zwyczajowo duże odchylenie od oczekiwań. Na korzyść dolara działa jednak fakt, że pomimo negatywnej niespodzianki wynik 2,2% to nadal bardzo przyzwoity rezultat, pozwalający trzymać zmianę cen pod kontrolą. Na dolarze nadal trwa jednak odwrót. Z drugiej strony po tylu tygodniach umocnienia się kursu dolara wobec kursu euro na takie zmiany trzeba patrzeć po części jako korektę. Inwestorzy w końcu chcą zamknąć pozycję inwestycyjną i realizować zyski. W rezultacie po tak długiej dobrej passie nawet słabsze sygnały mogą wywoływać nieproporcjonalny efekt.

Gaz w górę

Początek sezonu grzewczego to moment, kiedy uważniej rynki zaczynają śledzić ceny gazu. Okazuje się, że znów wraca temat naszych przyjaciół w Australii. Dzieje się tak, ponieważ pracownicy firmy Chevron znów wznowili strajk. Temat strajków jest w przypadku gazu topowym tematem w ostatnich miesiącach. Kiedy do tego dodamy wydarzenia w Izraelu oraz zamknięcie nitki pod Bałtykiem pomiędzy Finlandią a Estonią, mamy całkiem nieciekawą sytuację. Nie może zatem dziwić, że ceny surowca rosną, tym bardziej że prognozy naprawy fińskiej nitki mówią obecnie o kilku miesiącach, co realnie wyłącza ją z większości okresu grzewczego. Już teraz jesteśmy blisko 6-miesięcznych szczytów cenowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Fabrity Holding: 15 mln zł dla akcjonariuszy po sprzedaży biznesów marketingowych

Większość wartości transakcji sprzedaży biznesów marketingowych Grupy Fabrity Holding ma trafić do akcjonariuszy. Zdecyduje o tym Walne Zgromadzenie po zakończonym roku finansowym.

Sprzedaliśmy spółki zależne K2 Precise i Agencja K2 w transakcji o wartości 21,7 mln zł. Sygnalizowaliśmy wówczas, że zamierzamy przekazać w związku z tym kolejną istotną kwotę akcjonariuszom. Na dzień dzisiejszy przewidujemy do dystrybucji około 15 mln zł w formie potencjalnej dywidendy lub skupu akcji. Są to pierwsze symulacje i rekomendowana kwota jak również sposób dystrybucji będą weryfikowane. Aktualnie pracujemy nad konkretnymi rozwiązaniami, a ostateczną decyzję podejmie Walne Zgromadzenie komentuje Artur Piątek, Wiceprezes Zarządu Fabrity Holding.

To kolejne ponadprzeciętnie wysokie transfery do akcjonariuszy – dywidendy za lata 2021-2022 to łącznie 12,4 zł na akcję. Od objęcia sterów spółki przez Prezesa Zarządu Pawła Wujca, co nastąpiło w lutym 2020 roku, zwrot z inwestycji w akcje K2/Fabrity uwzględniający dywidendy to około +470%. To oznacza, że 1 zł zainwestowany przed niewiele ponad 3,5 roku oznacza aż 5,7 zł obecnie. Dla porównania, dla szerokiego rynku giełdowego w Polsce (WIG) wzrost wartości od lutego 2020 roku to +13%, czyli 1 zł zainwestowana na koniec stycznia 2020 roku oznacza 1,13 zł dzisiaj. Jest to efektem m.in. właściwej strategii i jej realizacji, zbudowania kompetencji tworzenia jakościowych, dynamicznie rozwijających się biznesów. Oprócz przemodelowania spółek marketingowych i sukcesu ich sprzedaży, nawet w nie do końca sprzyjającym otoczeniu, należy wymienić spółkę Oktawave, zajmującą się usługami chmurowymi, która została sprzedana za 33,7 mln zł w czerwcu 2022 roku do Netii z Grupy Polsat Plus. Poza dynamicznie rosnącym software housem Fabrity (spółka zależna), w portfolio notowanej na GPW spółki Fabrity Holding pozostaje też PerfectBot – czatbot nowej generacji, który obecnie rozpoczyna komercjalizację produktu, opierającego się na rozwiązaniach AI – model językowy OpenAI (ChatGPT).

Jednocześnie sukces transformacji wielobranżowej Grupy K2 w technologiczną Grupę Fabrity, skupioną wokół software house’u Fabrity oznacza wejście w nowy etap rozwoju. W rezultacie trwa proces sukcesji na stanowisku CEO Fabrity Holding. Od listopada br. Pawła Wujca, który ma przejść do Rady Nadzorczej, zastąpi Tomasz Burczyński, prezes i twórca sukcesu Fabrity oraz od ponad roku wiceprezes  giełdowej spółki holdingowej.

Dziś dane na temat CPI w USA, kontrakty na S&P 500 najwyżej od 3 tygodni

Tematem dnia będą dzisiaj popołudniowe dane na temat CPI w USA. Ekonomiści oczekują, że roczna dynamika tego indeksu cen detalicznych lekko spadła we wrześniu z poziomu 3,7 proc. w sierpniu br. do 3,6 proc., a roczna dynamika wskaźnika inflacji bazowej obniżyła się we wrześniu do 4,1 proc. z 4,3 proc. Dziś ok. godz. 10:55 kontrakty na S&P 500 rosły o 0,28 proc. osiągając swój najwyższy poziom od 3 tygodni. Najwyższe poziomu od końca września notowały dziś również niemiecki DAX (+0,58 proc.) i francuski CAC 40 (+0,49 proc.).

Na GPW WIG-20 trzymał się w okolicach osiągniętego wczoraj najwyższego od prawie miesiąca poziomu (-0,13 proc. ok. godz. 11:00).
Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych zaliczyła dziś rano swój najniższy od końca września poziom, ale później wróciła w okolice poziomu wczorajszego zamknięcia (4,563 proc.). Najniżej od 3 tygodni była dziś rentowność 10-latek polskiego rządu (5,742 proc.).

Zmiany kursu amerykańskiego dolara wobec euro i japońskiego jena były dziś rano kosmetyczne (EUR/USD +0,03 proc., USD/JPY 0,0 proc. ok. godz. 10:45).

Po silnej fali aprecjacji z ostatniego miesiąca równowagę próbował złapać polski złoty (EUR/PLN +0,08 proc., USD/PLN +0,05 proc. ok. godz. 10:50).

Po wczorajszym spadku do najniższego od końca września poziomu dziś rano kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara próbował się odbijać w górę (+0,25 proc. ok. godz. 10:50).

Swój najniższy od grudnia 2021 poziom zaliczyła dziś cena kontraktów na soję na CBOT, ale ok. godz. 10:40 kontrakty te notowały wzrost o 0,48 proc. Po wczorajszym spadku o prawie 3 proc. próbowały w górę odbijać ceny kontraktów na ropę naftową (WTI +0,61 proc., Brent +0,89 proc.). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie, która w tym tygodniu osiągnęła swój najwyższy od stycznia br. poziom, spadała dziś ok. godz. 10:45 o 1,07 proc. Drożały dziś rano metale (złoto +0,32 proc., srebro +0,81 proc., platyna +0,31 proc., pallad +0,11 proc., miedź +0,84 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Zamówienia publiczne mogą być waloryzowane

Wykonawcy zamówień publicznych znaleźli się obecnie w sytuacji dynamicznego wzrostu kosztów, które są konsekwencją m.in. wojny w Ukrainie – ale również gwałtownego wzrostu płacy minimalnej, rekordowego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia, a w związku z tym ogromnej presji płacowej. Wszystkie strony zaangażowane w zamówienia publiczne potwierdzają, że obecna sytuacja jest nadzwyczajna. Jak w takiej sytuacji waloryzować i urealniać umowy w zamówieniach publicznych? Bardzo ważne jest to, aby zamawiający rozumieli potrzebę waloryzacji i współpracowali z wykonawcami – aby realizowane zamówienia mogły być kontynuowane przez przeszkód. W tym obszarze obowiązuje opinia UZP potwierdzająca możliwość waloryzacji kontraktów publicznych.

– Oczywiście nie ma jednej recepty i nie ma jednej odpowiedzi właściwej do każdego stanu faktycznego. Natomiast wydaje się, że w obecnej sytuacji – czyli z kontraktami, które były zawierane i realizowane we wcześniejszym czasie – mieliśmy do czynienia ze zderzeniem z nadzwyczajną sytuacją, z gwałtowną sytuacją oraz ze skutkami tej sytuacji – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Hubert Nowak, Prezes Urzędu Zamówień Publicznych, Urząd Zamówień Publicznych. – I w takim przypadku, jeżeli występowały różne oczekiwania ze strony czy wykonawców, czy ze strony zamawiających – to ja ze swojej strony mogę rekomendować dialog, konsyliację, rozmowy, próbę zrozumienia racji jednej strony, racji drugiej strony. I myślę, że jeżeli w ten sposób będą przeprowadzone rozmowy, to ramy prawne do tego są i każda ze stron może być usatysfakcjonowana – bez konieczności strzelania do siebie roszczeniami, czy niekorzystnymi wpływami na realizację poszczególnych kontraktów. Przepisy i ramy prawne dla waloryzacji są stworzone – szczegóły oczywiście zależą od konkretnego stanu faktycznego – wskazuje Nowak.

Obietnice podatkowe Bezpartyjnych Samorządowców

Ruch Bezpartyjnych Samorządowców skupia samorządowców i przedsiębiorców. W swoim programie wyborczym wiele miejsca poświęcają osobom prowadzącym działalność gospodarczą w Polsce. Proponują im m.in. zerową stawkę PIT, wprowadzenie podatku przychodowego zamiast CIT oraz odliczanie składki zdrowotnej od podatku. Ekspert z firmy inFakt tłumaczy, co te obietnice oznaczają dla przedsiębiorców.

W ramach cyklu „inFakt Check – Wybory 2023” eksperci z firmy inFakt analizują obietnice wyborcze Polski 2050, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Lewicy oraz Bezpartyjnych Samorządowców. W każdym materiale eksperci biorą pod lupę kwestie dotyczące przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. 

Każdy komitet startujący w wyborach 2023 ma swój pomysł na polski system podatkowy. Bezpartyjni Samorządowcy proponują m.in. wprowadzenie zerowej stawki PIT dla wszystkich, co ma spowodować wzrost wynagrodzeń pracowniczych i emerytur oraz obniżyć koszty ponoszone przez pracodawców. Komitet chce również zastąpić podatek CIT ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych, czyli podatkiem przychodowym. Bezpartyjni Samorządowcy proponują wprowadzenie kwoty wolnej od podatku Belki w wysokości do 100 tys. zł dochodu rocznie oraz możliwość odliczania składki zdrowotnej od podatku. Komitet zapowiada reformę administracji skarbowej, aby traktowała ona obywatela jak klienta, a nie jak petenta.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt: Propozycja wprowadzenia zerowej stawki podatku PIT to duży uszczerbek dla budżetu. Jeśli obejmie wszystkich, czyli pracowników i przedsiębiorców, może spowodować stratę ponad 100 mld zł rocznie. Tej propozycji w mojej ocenie nie da się zrealizować. Dodatkowo stoi ona w sprzeczności z pomysłem odliczania składki zdrowotnej od podatku. Przecież brak PIT spowoduje, że nie będzie od czego odliczyć tej składki. Zmiana w CIT opodatkowania na ryczałt, oznaczałaby opodatkowanie przychodów. W mojej ocenie wybór tylko takiego opodatkowania to zbyt dalekie posunięcie, które negatywnie wpłynęłoby na podatników CIT. Bezpartyjni proponują jednak wprowadzenie kwoty wolnej od podatku Belki w wysokości 100 000 zł, co mogłoby podatnikowi przynieść nawet do 19 000 zł oszczędności rocznie. W mojej ocenie propozycje ruchu Bezpartyjnych Samorządowców są w większości niemożliwe do zrealizowania.

Szereg ułatwień dla przedsiębiorców

Program wyborczy Ruchu Bezpartyjnych Samorządowców zawiera wiele propozycji dla przedsiębiorców, dlatego, że ich przedstawiciele są częścią komitetu i znają realia prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Komitet chce więc wprowadzić dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców i zlikwidować obowiązek opłacania składki zdrowotnej przy jednoosobowej działalności gospodarczej jako drugim źródle dochodu. Bezpartyjni proponują również zwiększenie limitu przychodu z działalności nierejestrowanej do 100% minimalnego wynagrodzenia. Zapowiadają również pociągnięcie urzędników do odpowiedzialności dyscyplinarnej i majątkowej w przypadku naruszenia przez nich przepisów. Komitet zapowiada ograniczenie biurokracji, zbędnych regulacji i raportów oraz przypisanie opiekuna do każdego podatnika.

Inne obietnice Bezpartyjnych Samorządowców obejmują:

  • zakaz nakładania przez ustawodawcę nowych obowiązków biurokratycznych na mikroprzedsiębiorców i redukcja obecnie istniejących;
  • nowe obowiązki dla przedsiębiorców w prawie gospodarczym z minimum półrocznym wyprzedzeniem;
  • możliwość rozliczania się ryczałtem od przychodów bez ograniczeń wraz z dostosowaniem stawek do realiów w poszczególnych branżach;
  • zniesienie zawieszenia biegu terminu zobowiązania na skutek wszczęcia postępowania karno-skarbowego;
  • ograniczenie tymczasowych aresztowań przy podejrzeniu popełnienia przestępstwa gospodarczego;
  • powołanie Powszechnego Samorządu Gospodarczego;
  • rozwój systemu finansowania MŚP.

– Propozycja wprowadzenia dobrowolnego ZUS dla przedsiębiorców bardzo ucieszy tę grupę wyborców. Dziś jednoosobowe działalności gospodarcze płacą składki ZUS na poziomie 1 400 zł miesięcznie, a w przyszłym roku będzie to już ok 1600 zł. Do tego dochodzi jeszcze składka zdrowotna. Mając to na uwadze, Bezpartyjni Samorządowcy chcą dodatkowo likwidacji obowiązku opłacania podwójnej składki zdrowotnej. Zmiany te znacząco wpłynęłoby na budżet, ale jednocześnie sprzyjałyby rozwojowi przedsiębiorczości w Polsce – tłumaczy ekspert inFakt.

Rynek pracy: Rodzina przede wszystkim

Wsparcie dla rodzin, zwiększanie atrakcyjności państwa na arenie międzynarodowej czy opieka nad seniorami to tylko kilka punktów z zaprezentowanego programu wyborczego, które mają wpłynąć na polski rynek pracy po wyborach. Bezpartyjni Samorządowcy chcą również podjąć działania mające zachęcić Polaków do pozostania w kraju, do powrotu do Polski po emigracji, a także ułatwić obcokrajowcom funkcjonowanie w Polsce.

Inne propozycje dotyczące rynku pracy to m.in.:

  • wprowadzenie elastycznego systemu pracy dla pracujących rodziców;
  • uruchomienie programów wsparcia finansowego dla rodzin, które zatrudniają m.in. dziadków/seniorów jako opiekunów dzieci;
  • stworzenie programów finansowania opieki nad dziećmi, takich jak zasiłki opiekuńcze lub umożliwienie opieki nad dziećmi w miejscu pracy;
  • subwencje dla firm, które zatrudniają pracowników z dziećmi;
  • stworzenie specjalnych placówek dla dzieci, w których opiekę nad nimi sprawować będą dziadkowie/seniorzy;
  • wzmocnienie roli ojca jako opiekuna poprzez wprowadzenie modelu szwedzkiego, w którym ojcowie mają prawo do 10 tygodni urlopu tacierzyńskiego, który może być wykorzystany do uzupełnienia urlopu macierzyńskiego matki;
  • reaktywowanie „przedszkola w pracy”;
  • zmniejszenie obciążenia młodych rodziców opieką nad seniorami.

– W obszarze rynku pracy widać, że Bezpartyjni Samorządowcy mocno stawiają na rodzinę. Świadczą o tym propozycja elastycznego czasu pracy czy subwencji dla firm, które zatrudniają pracowników z dziećmi, a także przedszkola w miejscach pracy. Wpisuje się to w ideę przyjaznego państwa – mówi Piotr Juszczyk.

ZUS i świadczenia socjalne: Większa dobrowolność i cofnięcie ustaleń Polskiego Ładu

Bezpartyjni Samorządowcy chcą zwiększyć limit rocznych wpłat na IKE i IKZE oraz wprowadzić preferencje podatkowe dla trzeciego filaru emerytalnego, jeśli nie uda się zlikwidować podatku PIT albo podnieść kwoty wolnej od podatku Belki do poziomu 100 tys. zł. Ruch planuje stworzyć Państwowy Bank Emerytur i Rent (PBEiR) w miejsce ZUS oraz ujednolicić daninę i pobór składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Bezpartyjni proponują również powiązanie podstawy składki zdrowotnej z jednym z parametrów podatkowych i uproszczenie zasad ustalania jej wysokości, a także ułatwienie weryfikacji prawidłowości naliczonej i zapłaconej składki poprzez wymianę informacji pomiędzy ZUS a Krajową Administracją Skarbową (KAS).

Komitet Bezpartyjnych Samorządowców zapowiada rezygnację z wprowadzenia odrębnej ewidencji finansowej na potrzeby składki zdrowotnej oraz zmniejszenie kosztów poboru składki zdrowotnej po stronie ZUS. W programie wyborczym znalazł się również zapis o podziale składki – 75% miałoby zostać przeznaczone na finansowanie świadczeń na rzecz ubezpieczonego, a 25% na rzecz pozostałych świadczeń. Ponadto, Bezpartyjni zapowiadają, że przy wykupie prywatnych usług leczniczych będzie istniała możliwość odliczenia w podatkach tzw. limitów kwot z jednoczesnym zachowaniem prawa do publicznej służby zdrowia.

– Z programu wyborczego komitetu wynika, że partia patrzy realnie na to, co można zrobić. Z jednej strony mówi o likwidacji PIT, ale wskazuje też na niemożliwość wprowadzenia takiego rozwiązania. W związku z tym proponuje preferencje podatkowe w miejsca zerowego PIT. Wprowadzenie odliczeń od podatku z pewnością jest dobrym rozwiązaniem i alternatywą dla programów socjalnych. W mojej ocenie rozwiązania proponowane przez Bezpartyjnych Samorządowców są przyjazne przedsiębiorcom, ale nie wszystkie są możliwe do zrealizowania. Komitet prezentuje plan w swoim odczuciu idealny, ale podaje też alternatywy. Przedsiębiorcom należy ułatwiać prowadzenie biznesu w Polsce i taki też proponują program Bezpartyjni Samorządowcy – ocenia Piotr Juszczyk.

Kondycja polskich firm w 2023 roku. Pesymistyczne prognozy dyrektorów finansowych

Przedstawiamy opinie ekspertów dbających o finanse kluczowych polskich przedsiębiorstw, na podstawie badania jakie w tym roku Allianz Trade przeprowadził wspólnie ze skupiającym ich Stowarzyszeniem Polskich Skarbników Korporacyjnych PCTA. Ich tegoroczne oceny sytuacji są diametralnie odmiennie do ubiegłorocznych: wtedy większość managerów finansowych optymistycznie oceniała perspektywy swoich firm jak i całej gospodarki, obecnie na obu polach przeważają opinie negatywne. Wskazywane przyczyny tego spójnego obrazu to przede wszystkim wieloaspektowa niepewność trapiącą gospodarkę krajową, jak i światową oraz w efekcie tego spadek rentowności na poziomie przedsiębiorstw i wzrost ryzyka ich niewypłacalności.

W skrócie:

  • Więcej jest opinii o pogorszeniu się kondycji firm (37% badanych) niż o jej poprawie (31%).
  • Tymczasem jeszcze w 2022 r., po dwóch latach pandemii aż 55% menagerów finansowych oceniało kondycję swoich firm jako lepszą niż wcześniej, a tylko 15% mówiło o jej pogorszeniu.
  • Opinia poparta faktami – więcej firm doświadcza spadku marż, niż ich wzrostu. W perspektywach na przyszłość dominują oceny zachowawcze
  • Przyczyną wieloaspektowa niepewność w gospodarce – badani wskazywali splot wielu współistniejących przeszkód. Do szybkiego i trwałego odwrócenia koniunktury w firmach nie wystarczy więc zmiana jednego czynnika, np. cen energii

Zdecydowana zmiana proporcji – więcej pesymizmu niż optymizmu

Po wspomnianym ubiegłorocznym optymizmie nie ma śladu, a wskazywane przyczyny to m.in. spadek obrotów (spodziewa się go w tym roku połowa ankietowanych kluczowych managerów finansowych). Jeszcze więcej, bo 67% badanych wskazuje na negatywne efekty inflacji, w tym na związany z tym wzrost kosztów finansowych ponoszonych przez ich firmy (a nie tylko na wzrost cen towarów i usług zaopatrzeniowych).

Oczekiwana przeciętna rentowność
Źródło: Badanie nastrojów finansistów 2023 Allianz Trade i Stowarzyszenie Polskich Skarbników Korporacyjnych

Stąd przeciętna rentowność (marża) własnej firmy na tle branży w opinii aż co drugiego ankietowanego zmniejszy się w skali całego, 2023 roku. Tylko niespełna co dziesiąty finansista spodziewa się możliwości zwiększenia się w tym roku rentowności w swojej firmie.

Bardzo wyważone oczekiwania odnośnie poprawy kondycji swoich firm w przyszłym roku – stąd narastanie M&A

Najwięcej, bo 42% ankietowanych wybierało jako ocenę perspektyw umiarkowany rozwój firm. Tylko niespełna 18 proc. deklarowało, że ich firma pomimo globalnej niepewności jest i pozostanie w fazie silnego rozwoju. Nieznacznie, ale więcej – bo 20% finansistów wskazywało, że firma w której pracuje jest (i prawdopodobnie pozostanie) w stagnacji. Wśród badanych podobna liczba, bo 18% wskazywała wprost możliwy regres w swojej organizacji.

W opinii Małgorzaty J. Grzegory, Prezes Stowarzyszenia Polskich Skarbników Korporacyjnych (PCTA) „Słabsza kondycja wielu firm z różnych sektorów jest szczególnie widoczna w porównaniu do sytuacji przedsiębiorstw w trakcie i krótko po pandemii Covid-19, gdzie po okresie rynkowej niepewności, w kolejnych miesiącach często obserwowaliśmy poprawę kondycji finansowej, czy nawet działania strategicznie nakierowane na rozwój.

W 2023 roku sytuacja jest zdecydowanie inna, a działania firm są nakierowane na optymalizację i zabezpieczenie sytuacji finansowej, m.in. poprzez aktywne zarządzanie mające na celu obniżenie kapitału pracującego. Część z firm, zwłaszcza mniejszych, ale też i duże korporacje, decyduje się na sprzedaż części biznesu. Ponieważ nie wszystkie firmy są w trudnej sytuacji, a prawo rynkowe podaży i popytu działa, firmy o wciąż stabilnej kondycji, nastawione są na „łowienie” takich okazji M&A i upatrują w tym szanse swojego rozwoju.”.

Współistniejące czynniki ryzyka skłaniają firmy do redukcji swojego potencjału – zwolnień

Wysokie koszty, szczególnie wywołane niestabilnością cen energii elektrycznej oraz paliw wpływają na wzrost ryzyka nieterminowego regulowania zobowiązań – aż 37% badanych wskazuje na bezpośredni skutek w postaci wzrostu niewypłacalności i upadłości polskich firm (samego wzrostu skali opóźnień płatniczych spodziewa się zaś 25% badanych, a 16% spośród nich mówi o najdrastyczniejszej formie, bankructwie kontrahentów – czyli większość ekspertów od płynności finansowej widzi narastającą falę problemów polskich firm).

Poprawa perspektyw ekonomicznych jest w ocenie ankietowanych najmniej prawdopodobna, i to zdecydowanie (11% ankietowanych oczekujących poprawy vs. 41% oczekujących pogorszenia). Niestety widać, jak te obawy się konkretyzują, m.in. planami dotyczącymi zmniejszenia zatrudnienia (w co czwartej firmie, której menager był ankietowany). Bezrobocie w Polsce jest obecnie obok Czech najniższe w UE – trudno więc znaleźć doświadczonego i wykwalifikowanego pracownika. Firmy starały się więc utrzymywać zatrudnienie jak najdłużej, a gdy je redukują jest to znak, iż zostały przyparte do muru, nie mają już pola manewru. Świadczy to o rosnącym obciążeniu ich kapitału obrotowego i spadku marż na skutek zwiększonych koszów i wydłużających się opóźnień płatniczych – uważa Sławomir Bąk, Członek Zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Trade Polska.

* W badaniu ankietowym Allianz Trade i Stowarzyszenia Polskich Skarbników Korporacyjnych (PCTA) udział wzięło 61 członków kadry finansowej wyższego szczebla, głównie będących skarbnikami korporacyjnymi (59 proc,), zarówno polskich, jaki międzynarodowych firm (produkcja (31 proc.), handel i usługi ( po 26 proc.), przede wszystkim o strukturze spółek akcyjnych, którzy anonimowo wyrazili swoje opinie na temat sytuacji makroekonomicznej. Ankietowani pracują przede wszystkim w firmach dużych, o obrotach przekraczających 200 mln zł (86 proc.) i w zdecydowanej większości zatrudniających ponad 250 osób (78 proc.).