Nowelizacja art. 119 k.w. Granica między wykroczeniem a przestępstwem kradzieży przesunięta o ponad pół roku

Przepisy podnoszące próg kwotowy między wykroczeniem a przestępstwem kradzieży z 500 do 800 zł miały obowiązywać od połowy marca br. Nowelizacja art. 119 Kodeksu wykroczeń została jednak przesunięta na początek października br. Sklepy zyskały tym samym dodatkowy czas na wdrożenie nowych zabezpieczeń, ale i tak wkrótce zostaną skonfrontowane z sytuacją prawą, która może zachęcić złodziei do większej zuchwałości. Renata Juszkiewicz z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji przewiduje, że sprawcy będą mogli ukraść nie tylko więcej produktów podstawowej konsumpcji, ale także ekskluzywne artykuły spożywcze, drobne AGD, elektronikę czy odzież. Z kolei Łukasz Grzesik, specjalista ds. zabezpieczeń w handlu, uważa, że problem kradzieży sklepowych będzie narastał, bo mają one związek z sytuacją gospodarczą.

Sklepy dostały dodatkowy czas

Art. 119 Kodeksu wykroczeń przewiduje, że kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, której wartość nie przekracza 500 złotych, podlega karze aresztu, wolności albo grzywny. 14 marca 2023 roku miały zacząć obowiązywać przepisy podwyższające tę granicę do 800 zł. Nowe brzmienie omawianego przepisu zacznie jednak obowiązywać z ponad półrocznym opóźnieniem. Na stronach sejmowych można znaleźć informację, że zmiana wejdzie w życie dopiero 1 października 2023 r.

– Podniesienie ww. progu wzbudza emocje w środowisku retailowym. Sprzedawcy obawiają się, że może to być zachęta do kolejnych kradzieży. Samo odłożenie w czasie przepisów dało wprawdzie branży dodatkowe miesiące na przygotowanie się, ale konsekwencji decyzji ustawodawcy nie uda się uniknąć – zwraca uwagę Łukasz Grzesik, specjalista ds. zabezpieczeń w handlu z bloga BezpiecznyHandel.pl.

I jak dodaje ekspert, sieci handlowe zbroją się, ulepszając swoje systemy i strategie bezpieczeństwa. Niektóre z tych zmian można wdrożyć od razu i nie wymagają dużych inwestycji, podczas gdy na inne trzeba poświecić więcej czasu oraz środków. Dotyczą one m.in. podniesienia skuteczności systemów monitoringu wizyjnego, systemów antykradzieżowych czy nawet szkolenia personelu. W zależności od rodzaju oferowanego asortymentu, każdy we własnym zakresie musi ponownie przemyśleć obszary, które powinien poprawić. Większość już to zrobiła.

– Właściwa ocena sytuacji w tym przypadku może okazać się kluczowa, ponieważ pozwoli wyeliminować nieefektywne procesy, a tym samym – zaoszczędzić czas i środki na nowe rozwiązania. Należy też pamiętać, że oszczędzanie ma swoje granice, które koniecznie trzeba równoważyć z potencjalnymi korzyściami wynikającymi z wdrożenia nowych rozwiązań, zwłaszcza technologicznych – uważa Grzesik.

Branża zmartwiona, a złodzieje niezaskoczeni

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD), przypomina, że branża handlowa od początku stoi na stanowisku, iż podniesienie „progu kradzieży” do 800 zł jest złym rozwiązaniem. Przesunięcie o pół roku terminu wejścia w życie poprawki niewiele w tej kwestii zmieni, gdyż finalnie to sklepy będą musiały zmierzyć się z plagą kradzieży. Handlowcy spodziewają się, że nasili się ona wskutek liberalizacji przepisów. Ekspertka zauważa również, że wyposażanie sklepów w lepsze systemy zabezpieczeń antykradzieżowych wiąże się z dodatkowymi kosztami, a handel, podobnie jak inne sektory polskiej gospodarki, znajduje się pod bardzo silną presją kosztową.

– Podniesienie „progu kradzieży” z 500 do 800 zł zachęci złodziei do większej zuchwałości. W opinii branży, przyczyni się do zwiększenia skali zjawiska. Ponadto będzie oznaczać większe straty dla sklepów, gdyż w ramach wyższego progu kwotowego sprawcy będą mogli ukraść nie tylko więcej produktów podstawowej konsumpcji, ale także ekskluzywne artykuły spożywcze, drobne AGD, elektronikę czy odzież – komentuje prezes POHiD-u.

Przesunięcie daty wejścia przepisów podnoszących próg kwotowy dla kradzieży może zaskoczyć część nieuczciwych klientów, którzy zakodowali sobie, że korzystne z ich punktu widzenia podniesienie wartości nastąpi już w pierwszym kwartale 2023 roku. Łukasz Grzesik nie uważa jednak, by zaskoczeni okazali się złodzieje, którzy kradną „z kalkulatorem w ręku”. – Te osoby wiedzą dokładnie, na co mogą sobie pozwolić, ponieważ lepiej planują swoje działania. Znajdą się jednak tacy, którzy pod presją nie zauważą, że zmiana jest opóźniona. Mogą wpaść w pułapkę, ale trudno ocenić, czy takich osób będzie dużo i czy będzie to widoczne w statystykach, które i tak są już mocno napompowane – analizuje sytuację autor bloga.

Liberalizacja wpłynie na wzrost przestępczości

Osobną kwestią pozostaje jednak to, czy podniesienie progu w ogóle może mieć znaczenie dla skali kradzieży sklepowych. Złodzieje pozostają zuchwali i to niezależnie od tego, że co kilka lat próg karalności jest podnoszony. Łukasz Grzesik przewiduje, że problem kradzieży sklepowych będzie narastał, bo mają one związek z sytuacją gospodarczą.

– Inflacja zbiera swoje żniwo również na tej płaszczyźnie. Przyczynia się to do wzrostu przestępczości kradzieży. Złodzieje, którzy robią to dla zysku, łatwiej będą mogli sprzedać łup po zaniżonej cenie. Widać to chociażby po policyjnych notatkach, w których wartość odzyskanego towaru po kradzieży nierzadko przekracza 1000 zł, a czasem nawet sporo więcej. Niestety dla takich złodziei jakikolwiek próg ma niewielkie znaczenie – zauważa ekspert.

Jak podsumowuje szefowa POHiD-u, liberalizacja prawa w zakresie kradzieży może przełożyć się na wzrost przestępczości w naszym kraju, co w konsekwencji będzie prowadziło do radykalizacji nastrojów społecznych. Już dziś wyniki licznych sondaży pokazują, iż blisko połowa Polaków, w obawie o bezpieczeństwo własne i rodziny, opowiada się za zaostrzeniem prawa wobec sprawców kradzieży. Zdaniem branży, remedium na ograniczenie przestępczości jest obniżenie, a nie podwyższenie „progu kradzieży”, a przede wszystkim zmniejszenie inflacji. To przyczyni się do poprawy budżetów domowych Polaków oraz skutecznie odwiedzie osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji materialnej, od wkroczenia na przestępczą ścieżkę.

PHN z sukcesem uplasował emisję obligacji o wartości 220 mln PLN

Polski Holding Nieruchomości wyemitował 3-letnie obligacje serii C o łącznej wartości nominalnej 220 mln PLN, ponad 2,5-krotnie przekraczając pierwotne założenia, przy korzystnej marży odsetkowej. Pozyskane środki spółka przeznaczy m.in. na realizację ambitnego programu inwestycyjnego.

Zakończona 23 maja br. oferta emisji obligacji PHN serii C spotkała się z bardzo pozytywnym zainteresowaniem inwestorów finansowych. W ciągu dwóch dni zapisy za pośrednictwem czterech największych krajowych banków oferujących złożyło 41 podmiotów instytucjonalnych, głównie fundusze inwestycyjne, co pozwoliło przy tak dużym rynkowym popycie na ustalenie jej ostatecznej wartości na poziomie 220 mln PLN. To ponad 2,5-krotnie więcej niż wynosiły pierwotne założenia, przy co warto podkreślić, bardzo korzystnej marży odsetkowej.

 

Objęte przez inwestorów obligacje serii C podlegają zmiennemu oprocentowaniu, co powinno przełożyć się na spadek kosztów obsługi po obniżkach stóp procentowych spodziewanych w perspektywie roku. Oprocentowanie oparte jest o stawkę referencyjną WIBOR 6M, powiększoną o marżę w wysokości 3,95%.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z dużego zainteresowania ofertą emisji obligacji serii C. Wysoki popyt pokazuje, że profesjonalni inwestorzy, jakimi są zarządzający funduszami inwestycyjnymi bardzo dobrze oceniają nasz rozwój oraz dotychczasowe działania Grupy PHN. Pozyskane środki przeznaczymy m.in. na dalszą realizację programu inwestycyjnego – powiedział Marcin Mazurek, prezes zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Obligacje serii C są niezabezpieczone, z terminem wykupu w maju 2026 r. Zostały wyemitowane w ramach ustanowionego w kwietniu 2019 r. siedmioletniego programu emisji obligacji o łącznej wartości do 1 mld PLN. Zakończona właśnie emisja będzie drugą pod względem wartości przeprowadzona przez PHN w ramach tego programu. Pierwsza emisja obligacji przeprowadzona w 2019 r. miała wartość 160 mln PLN, a druga przeprowadzona w grudniu 2020 r. – 325 mln PLN. Środki pozyskane z tych emisji PHN przeznaczył na ambitny program inwestycyjny, w tym m.in. na realizację w Warszawie kompleksu biurowego SKYSAWA oraz budynku INTRACO Prime.

Wartość emisji serii C przekroczyła nasze wstępne szacunki, co potwierdza duże zaufanie inwestorów do naszej firmy, na które ciężko pracowaliśmy w ostatnich kilku latach. SKYSAWA, wyznaczająca rynkowe standardy ekologiczne i estetyczne na biurowej mapie Warszawy i Polski, na której budowę przeznaczyliśmy środki z emisji B, w najbliższym czasie zacznie generować przychody z najmu, które będą pozytywnie oddziaływać na nasze wyniki w kolejnych kwartałach. Chcemy dalej inwestować w projekty przynoszące solidne stopy zwrotu i wiemy, jak to robić. Dlatego pomimo ryzyk związanych z obecną sytuacją na rynku nieruchomości, obligatariusze dostrzegli potencjał naszej Grupy i chcą współtworzyć nasz rozwój – dodał Marcin Mazurek.

Banki obsługujące emisję obligacji serii C to największe banki uniwersalne w Polsce: PKO Bank Polski S.A., Bank Pekao S.A., Santander Bank Polska S.A. oraz mBank S.A.

Vivid Games opublikowała raport za I kwartał 2023 r.

Spółka skupia się na realizacji nowej strategii, w tle podejmuje walkę z NCBiR o należne w ramach Szybkiej ścieżki środki.

Wyniki za I kwartał przedstawione w dzisiejszym raporcie nie odbiegają od prezentowanych przez Spółkę szacunków. Spółka wypracowała 5,75 mln zł przychodów ze sprzedaży, EBITDA wyniosła 0,89 mln zł, a strata za I kwartał 17 tys. zł. Spółka realizuje nową strategię, której pierwszym kluczowym elementem jest rozwój Real Boxing 3. Prace idą zgodnie z harmonogramem, a Zarząd pozostaje skupiony na znalezieniu odpowiednich partnerów biznesowych do realizacji kolejnych pomysłów.

Spółka zrealizowała z sukcesem zadania zaplanowane na I kwartał w kluczowych projektach i z każdym miesiącem poprawia wyniki na poszczególnych tytułach. “Pierwszy kwartał był dla nas okresem rewizji podejścia do płatnego pozyskiwania użytkowników. Sytuacja zmienia się dynamicznie, wymaga stałego monitoringu i błyskawicznych reakcji. W zakresie rozwoju kontentu w grach czerpiemy z naszego bogatego doświadczenia developerskiego i masy posiadanych informacji. Efekty naszych działań są coraz bardziej satysfakcjonujące” – podkreśla Piotr Gamracy, Prezes zarządu Vivid Games. “Dla mnie osobiście najważniejsze jest jednak to, by wznieść Spółkę na wyższy poziom. Założenia naszej nowej strategii są ambitne, ale wiemy co zrobić, by przekuć je w rzeczywistość. Real Boxing 3 rozwija się zgodnie z planem. Wybraliśmy silnik, prowadzone są obecnie testy, w wyniku których wybierzemy styl wizualny całej produkcji. Prowadzimy też wstępne rozmowy z wieloma potencjalnymi partnerami i jestem przekonany, że już niebawem będziemy mogli zrobić kolejny krok naprzód” – dodaje Prezes.

15 maja Spółka została zaskoczona przez NCBiR decyzją o wycofaniu dofinansowania, przyznanego na realizację projektu w ramach konkursu Szybka ścieżka. Gwarancją wypłaty refundacji była zawarta w lutym umowa o dofinansowanie. Spółka czekając na informację z NCBiR co z wypłatą należnych jej środków, wystąpiła o zapłatę należnej zaliczki. “Umowa nie została rozwiązana. Nadal realizujemy projekt zgodnie z harmonogramem. Oczekujemy od NCBiR reakcji na złożone przez Spółkę wezwanie do zapłaty. W sytuacji jej braku, będziemy zmuszeni wkroczyć na drogę postępowania sądowego.” – podkreśla Gamracy.

Najpierw zadłużenie, potem bankructwo – niewypłacalne firmy zostawiły po sobie 70 mln zł zaległości

W I kwartale 2023 r. upadłość ogłosiło w Polsce 105 firm, czyli o blisko 17 proc. więcej niż w IV kwartale 2022 r. Część z nich przejawiała problemy finansowe już wcześniej: co 5. widniała w Krajowym Rejestrze Długów 2 lata wstecz, a co 2. na 3 miesiące przed ogłoszeniem upadłości. Bankruci pozostawili po sobie 14,4 mln zł długów. Z kolei przedsiębiorstwa, które zdecydowały się na restrukturyzację, nie zapłaciły kontrahentom 55 mln zł. W tej grupie także widać wyraźny wzrost niewypłacalności. Łącznie bankruci i firmy w trakcie przekształcania zalegają na 69,4 mln zł.

Według danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej pierwsze trzy miesiące tego roku przyniosły nasilenie bankructw w gospodarce. W IV kwartale ub. roku na taki krok zdecydowało się 90 firm, ale w okresie od stycznia do marca br. już o 15 podmiotów więcej. Liczby te nie pokazują jednak pełnego obrazu sprawy, gdyż część przedsiębiorców prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze skorzystało z możliwości ogłoszenia upadłości konsumenckiej, po uprzednim zamknięciu działalności. Takie rozwiązanie wybrało 380 osób. Nie są one więc ujęte w statystykach dotyczących firm. 107 wniosków o upadłość oddalono, a 1052 stanowiły postępowania restrukturyzacyjne.

Nie są to pozytywne sygnały, jakie płyną z polskiej gospodarki. Jeśli nałożyć na to aktualną kwotę zadłużenia firm, która wynosi 9,02 miliarda złotych i obarcza 262 tysiące podmiotów, to widać, że kryzys mocno daje się przedsiębiorcom we znaki. Funkcjonują oni w trudnych warunkach rynkowych, na które składają się coraz wyższe koszty działalności, rosnące ceny komponentów używanych w produkcji oraz niedobory kadrowe – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Wiele JDG-ów, które dopiero rozpoczęły funkcjonowanie i już w pierwszym roku działalności zostały wpisane do KRD, było w nim wcześniej notowanych jako dłużnicy. Jak to możliwe, skoro dopiero weszły na rynek? Poprzednio funkcjonowały pod innymi nazwami, ale miały ten sam NIP. Przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą otrzymują bowiem jeden numer, który jest przypisany do ich nazwiska i towarzyszy im przez całe biznesowe życie.

Problemy bankrutów piętrzyły się od dawna

Dane KRD pokazują, że aż 21 proc. firm, które ogłosiły upadłość w I kw. br., miały problemy z płaceniem kontrahentom 2 lata przed bankructwem – już wtedy były notowane w rejestrze dłużników. Pozostawiły po sobie 5,8 mln zł zaległości finansowych. Rok przed upadłością w rejestrze znajdowało się prawie 27 proc. przedsiębiorstw, które nie zapłaciły 7,4 mln zł. Z kolei 41 proc. podmiotów można było znaleźć w bazie danych KRD pół roku przed upadłością. Powinny one oddać 11,3 mln zł. Natomiast 3 miesiące przed bankructwem w KRD widniała połowa z nich. Ich konto obciąża już 12,7 mln zł nieuregulowanych zobowiązań finansowych.

Największe długi są udziałem bankrutów z województwa podkarpackiego, którzy nie uregulowali 4,1 mln zł, oraz z Opolszczyzny, gdzie pozostało do zapłaty 3,1 mln zł.

Zdecydowaną większość, bo 83 proc. firm, które przed ogłoszeniem upadłości w I kwartale tego roku widniały w KRD, stanowiły spółki prawa handlowego. Ich wierzyciele nie otrzymali 12,4 mln zł. 17 proc. bankrutów to jednoosobowe działalności, które zalegają na kwotę 2 mln zł.

Na czele branż, w których przedsiębiorstwa pozostawiły po sobie najwięcej długów, jest przemysł z kwotą 10 mln zł oraz budownictwo z sumą 2 mln zł.

Rekordowe restrukturyzacje

I kwartał tego roku przyniósł też wzrost liczby restrukturyzacji. Dane COIG wskazują, że w tym czasie ogłoszono 1052 takie postępowania. Rekordowy pod tym względem był marzec, kiedy było ich aż 400. Dla porównania – w IV kwartale 2022 r. rozpoczęto 874 sprawy. Biorąc pod uwagę rodzaj postępowań, dłużnicy najczęściej decydowali się na restrukturyzację w ramach uproszczonego postępowania o zatwierdzenie układu – było to blisko 92 proc. wszystkich spraw.

Przedsiębiorstwa, które ratowały się restrukturyzacją w I kwartale tego roku, nie zapłaciły wierzycielom łącznie 55 mln zł. 17 proc. było wpisanych do KRD 24 miesiące przed tym, zanim rozpoczęły postępowanie. Suma zaległości, jakie pozostawiły po sobie, wynosi 22 mln zł. Natomiast 21 proc. firm figurowało w KRD rok wcześniej – ich długi sięgają 23,3 mln zł. Co 4. przedsiębiorstwo widniało w rejestrze 6 miesięcy przed restrukturyzacją. Ich łączny dług to 27 mln zł.

Według danych KRD najwyższe nieuregulowane zobowiązania finansowe mają, będące w trakcie restrukturyzacji, jednoosobowe działalności gospodarcze – 34,2 mln zł. Spółki prawa handlowego nie zapłaciły natomiast swoim kontrahentom ponad 20 mln zł.

Podobnie jak w przypadku upadłości, w gronie firm, które zdecydowały się na restrukturyzację, przeważa przemysł. Dłużnicy z tego sektora powinni oddać kontrahentom 17,4 mln zł. Ze zobowiązań finansowych nie wywiązał się także handel – w tym przypadku przedsiębiorstwa pozostawiły po sobie 10,3 mln zł zaległości.

Najwięcej długów obciąża firmy z Mazowsza. Mają one 13,2 mln zł nieuregulowanych rachunków. Duże problemy odczuwają także podmioty z województwa wielkopolskiego, gdzie uzbierało się 7 mln zł zaległości.

Nie czekać z odzyskaniem pieniędzy

Jak wskazuje doświadczenie przedsiębiorców, nawet wieloletnia współpraca z partnerem handlowym nie gwarantuje, że zawsze będzie on płacił na czas, a w przypadku poważnych problemów finansowych zapewni zwrot pieniędzy za kupiony towar czy zrealizowaną usługę.

Dlatego należy stale monitorować spływ płatności od kontrahentów. Jeśli przedsiębiorca zauważy, że dany kontrahent nie wywiązuje się ze zobowiązań finansowych, będzie mógł zareagować i na przykład zlecić faktury do windykacji. Wiele firm znika z rynku z dnia na dzień, a wtedy na odzyskanie pieniędzy jest za późno. Z naszego badania „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach” wynika, że firmy czekają na zapłatę średnio 22 dni od upływu terminu wskazanego na fakturze. Nie oznacza to, że od razu kierują sprawy do windykacji. Wiele z nich zwleka pół roku lub rok, czekając aż partner biznesowy sam zapłaci. Powoduje to  zatory płatnicze, które są dla nich dużą barierą w prowadzeniu działalności gospodarczej – reasumuje Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Praktyka firm windykacyjnych pokazuje, że upływający czas zmniejsza szanse na wyegzekwowanie zapłaty od niesolidnego kontrahenta. Im dłużej wierzyciel czeka na pieniądze, tym możliwość ich odzyskania maleje.

Dynamika rynku kredytowego w kwietniu 2023 r.

W kwietniu 2023 r., w porównaniu do kwietnia 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych (+63,9%), kart kredytowych (+31,3%) oraz kredytów gotówkowych (+2,1%). Spadek o (-40,3%) odnotowały kredyty mieszkaniowe. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość limitów na kartach kredytowych (+38,9%), kredytów ratalnych (+24,7%) oraz kredytów gotówkowych (+5,6%), natomiast o (-39,2%) spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

W pierwszych czterech miesiącach br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+60,5%), wydały więcej kart kredytowych (+38,9%) oraz udzieliły więcej o (+6,9%) kredytów gotówkowych. Spadła natomiast (-51,1%) liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych. Wzrosła wartość przyznanych przez banki i SKOK-i kredytów ratalnych (+13,9%), kredytów gotówkowych (+8,9%) oraz limitów w kartach kredytowych (+41,2%). Wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych spadła o (-51,9%)

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie stosowne wnioski oraz formułując opinie i komentarze, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę udzielania poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procedowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, kwietniowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym kwietniu 2023 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procedowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w kwietniu 2023 r. jest efektem wniosków składanych głównie w marcu 2023 r., a nawet w lutym 2023 r.

Po drugie, z uwagi na konstrukcję Indeksów Jakości, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w ich odczytach dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty (czyli trzech niezapłaconych miesięcznych ratach), ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

W kwietniu 2023 r. nadal wzrosty w kredytach gotówkowych, ale tylko w ujęciu nominalnym

– Kwietniowe dodatnie dynamiki sprzedaży w ujęciu liczbowym (+2,1%) oraz w wartościowym (+5,6%) potwierdzają wzrosty na rynku kredytów gotówkowych. Jednak dla pełnej oceny sytuacji należy wziąć pod uwagę, że dynamiki wartości pokazujemy w ujęciu nominalnym. Gdy jednak posłużymy się ujęciem realnym, oczyszczonym z inflacji, to roczna dynamika wzrostu wartości udzielonych kredytów gotówkowych wypada już znacznie gorzej, a wręcz jest ujemna na poziomie ok. -7,4%. Inaczej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w czterech pierwszych miesiącach odnotowały wzrost 6,9%. W ujęciu wartościowym wynosi on 8,9% nominalnie, ale -4,6% realnie.

Analizując rynek kredytów gotówkowych według przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł. W przedziale tym, w okresie pierwszych czterech miesięcy 2023 r. wystąpiły najwyższe dodatnie dynamiki wzrostu zarówno w ujęciu liczbowym (+11,8%), jak i wartościowym (+14,0%). To samo zjawisko występowało również w 2021 r. Z odmienną sytuacją mieliśmy natomiast do czynienia w roku 2022, gdy najwyższa dodatnia dynamika dotyczyła kredytów niskokwotowych do 5 tys. zł. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12% liczby udzielonych w okresie styczeń – kwiecień br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (49,4%) łącznej wartości sprzedaży. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, która odpowiada za połowę akcji kredytowej. 24% wartości udzielonych kredytów gotówkowych to drugi i kolejny kredyt, co pokazuje konieczność korzystania z kolejnych kredytów w przypadku części gospodarstw domowych – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kredyty ratalne w mistrzowskiej formie, głównie jednak w ujęciu liczbowym

Kwietniowy odczyt dynamiki sprzedaży kredytów ratalnych w ujęciu liczbowym osiągnął wzrost (+63,9%), natomiast wartość w ujęciu nominalnym była na poziomie (+24,7%).

– W okresie styczeń – kwiecień br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+100,0%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+157,8%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to efekt przekształcania zobowiązań z odroczonym terminem płatności w kredyt ratalny poprzez zakup wierzytelności.

Natomiast nadal, podobnie jak w całym 2022 r., ujemną dynamiką sprzedaży charakteryzowały się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (-10,0% L oraz -7,5% W). Są to w większości kredyty na zakup nowych samochodów, których rejestracja spadła w kwietniu o 28,3% w porównaniu do marca br., jak podaje PZPM. Względem kwietnia 2021 r. spadek rejestracji nowych samochodów wyniósł 11,6 % w relacji do rekordowego kwietnia 2019 r. aż 23,5%. Trend spadkowy z zeszłego roku jest więc kontynuowany – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Dla kredytów gotówkowych średnia wartość zaciągniętego w kwietniu 2023 r. kredytu to 23 034 zł – to wzrost o 3,4% w stosunku do kwietnia 2022 r.

Natomiast średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w kwietniu 2023 r. to 2 563 zł i jest ona niższa niż w kwietniu rok temu o 23,9%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na niskim, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – kwietniowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,56%. O 0,44 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Kwietniowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 4,85%.

– W porównaniu do kwietnia 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 1,2 pkt proc. To negatywne zjawisko występuje również w ujęciu dziewięciu miesięcy. Jednak już w ujęciu miesięcznym czy kwartalnym wystąpiła poprawa wartości Indeksu (spadek odpowiednio o 0,27 p.p. oraz 0,3 p.p). Pomimo, że BIK Indeks Jakości kredytów gotówkowych w ostatnim okresie polepszył się (spadł) i jest na bezpiecznym poziomie, to jednak nadal należy uważnie monitorować sytuację w kolejnych miesiącach – wyjaśnia główny analityk Grupy BIK.

Kredyty mieszkaniowe – kwiecień potwierdza pierwsze oznaki ożywienia

W kwietniu br. w porównaniu z kwietniem 2022 r., na rynku kredytów mieszkaniowych nadal w ujęciu rocznym odnotowaliśmy wysokie spadki zarówno liczby (-40,3%), jak i wartości (-39,2%) udzielonych kredytów mieszkaniowych. W kwietniu 2023 r. średnia wartość udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 357,3 tys. zł i była wyższa w ujęciu rocznym o 1,9%.

– Dla kredytów mieszkaniowych kwiecień pomimo świąt wielkanocnych na tle ostatnich miesięcy wypadł bardzo korzystnie. W ujęciu liczbowym wynik był bardzo dobry, bowiem banki udzieliły 9,5 tys. kredytów, podczas gdy jeszcze w lutym – tylko 6,8 tys. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 3,394 mld zł (w lutym 2,246 mld zł a w marcu 3,333). Co prawda, w porównaniu do kwietnia 2022 r., jest to o 39,2% niższa wartość, ale takiej miesięcznej sprzedaży kredytów mieszkaniowych pominąwszy marzec br. nie widzieliśmy od czerwca 2022 r. Skąd ten wzrost akcji kredytowej? Jest on wynikiem wzrostu popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie liberalizacji wymagań nadzorczych w zakresie liczenia zdolności kredytowej – zmniejszenie wymaganego poziomu bufora na stopę procentową, co przełożyło się na wzrost zdolności kredytowej nawet o około 30%. Czy ożywienie będzie trwalsze i dłuższe, czy to tylko krótkie odbicie efekt? W kolejnych miesiącach przekonamy się, który scenariusz będzie „w grze”. Potwierdza się moja opinia, że 2023 r. z uwagi na dużą zmienność będzie bardzo ciekawy na rynku kredytów mieszkaniowych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Do 30 kwietnia 2023 r. banki zaraportowały 1,131 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi na wartość 281 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w kwietniu 2023 r. wyniósł 1,12%. W ostatnich 12 miesiącach (od kwietnia 2022 r. do kwietnia 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,54 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest dużo lepszy od tego sprzed miesiąca (polepszenie o -0,66 p.p.). Co prawda, wartość Indeksu kredytów mieszkaniowych pogorszyła się (wzrost wartości Indeksu) w ujęciu 9- oraz 12-miesięcznym. W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie ograniczony. Jednak partycypacja w moratoriach kredytowych nie wystarczyła, by w pełni wyhamować wzrost szkodowości złotówkowych kredytów mieszkaniowych. To, co obecnie zaczyna budzić niepokój, to pogarszanie się jakości kredytów walutowych, w większości udzielonych we franku szwajcarskim, czego apogeum mieliśmy w styczniu br. Przyczyną tego zjawiska jest coraz częstsze zaprzestawanie spłaty rat kredytu do czasu rozstrzygnięć prawnych, choć wydaje się, że fala takich zdarzeń na razie została zatrzymana, możliwe, że w wyniku zawieranych ugód przez banki z frankowiczami – podkreśla Rogowski.

Karty kredytowe – wzrosty, które można tłumaczyć zarówno efektem niskiej bazy z 2022 r. jak i ożywieniem na rynku finansowania z odroczoną ponad 50-dniową płatnością.

W kwietniu 2023 r. banki wydały 50,6 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 443 mln zł.

– W kwietniu 2023 r. odnotowaliśmy wzrost dynamiki sprzedaży liczby (+31,3%) i wartości (+38,9%) kart kredytowych w porównaniu do kwietnia 2022 r. Jest to częściowo efekt niskiej bazy z kwietnia zeszłego roku. Jednak należy również zauważyć, że renesans popularności kart kredytowych może być efektem szukania przez gospodarstwa domowe dodatkowego źródła finansowania. Łyżką dziegciu są jednak spadki w porównaniu z marcem br. zarówno liczby wydanych kart (-15,8%), jak i wartości przyznanych limitów (-10,7%). Należy pamiętać, że limity kartowe są po kredytach gotówkowych drugim najbardziej ryzykownym produktem kredytowym. Wartość Indeksu Jakości w kwietniu wyniosła 3,91%. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się – wzrosła o (+0,64 p.p.) i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższy wskaźnik ze wszystkich Indeksów produktowych – dodaje główny analityk Grupy BIK.

Zaległości pokolenia X wynoszą 24,3 mld zł

24,3 mld zł – wynoszą zaległości pokolenia X z tytułu nieterminowego opłacania bieżących rachunków, rat kredytów i pożyczek. Dorastający w PRL-u, 45-54 latkowie, uchodzący za osoby zagubione w chaosie współczesności, zagubili się też w finansach. W tle kłopotów jest m.in. drożyzna, konsumpcjonizm, pomoc wchodzącym w dorosłość dzieciom oraz schorowanym rodzicom i rozwody. Generacja X winna jest niemal co trzecią złotówkę z całej puli zaległości przypadającej na Polaków, wynika z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK.

Przedłużające się problemy gospodarcze będące konsekwencją najpierw pandemii, a później wysokiej inflacji i wyższych stóp procentowych, właśnie tej grupie wiekowej dają się najbardziej we znaki. Na tle całego społeczeństwa, przez 12 miesięcy do końca I kw. tego roku, suma ich nieopłacanych zobowiązań wzrosła w największym stopniu, o ponad 9 proc. (2,1mld zł). Średnia kwota zaległości jest jednak o niemal 5 tys. zł niższa niż przed rokiem i wynosi 42,2 tys. zł. Finansowe kłopoty są też w pokoleniu X najbardziej rozpowszechnione, ma je co 9. osoba w tym wieku (11,4 proc.). Zmaga się z nimi obecnie 576,7 tys. osób, o 13,7 tys. więcej niż przed rokiem. Choć 45-54 latkowie, w społeczeństwie nie stanowią najbardziej licznej grupy wiekowej, bo znacznie więcej jest reprezentantów generacji 65+, 35-44 latków, a nawet 25-34 latków, to właśnie na nich przypada największa część wszystkich przeterminowanych zobowiązań, których na koniec marca br. jest już niemal 79,8 mld zł.

– Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, m.in. sama mentalność 45-54 latków. Cechą charakterystyczną generacji X, dorastającej w okresie przemian gospodarczych i wielkich niewiadomych, nazywanej też pokoleniem PRL, jest silna chęć posiadania. Osoby te często swój status określają poprzez pryzmat zgromadzonych dóbr, a to sprawia, że są bardziej skłonne do brania na siebie różnego rodzaju zobowiązań. Ale z pewnością nie tylko konsumpcjonizm przesadza o wysokiej skali problemów finansowych. Spore znaczenie ma tu również okres życia, który sytuuje 45-54 latków pomiędzy wchodzącymi w dorosłość dziećmi, nieotrzymującymi już 500 plus, ale często wciąż niepotrafiącymi się utrzymać, a coraz starszymi i gorzej radzącymi sobie rodzicami. Zarówno jedni jak i drudzy wymagają ich pomocy, za którą idą konkretne wydatki. Sytuacja jest tym trudniejsza, że właśnie pokolenie 45-54 latków ma przeciętnie więcej potomstwa niż urodzeni później. W obecnych warunkach, wysokich cen najmu mieszkań, wysokiego oprocentowania kredytów, bez rodzicielskiego wsparcia trudno się obyć. Trudno się też w ogóle wyprowadzić. Polska jest jednym z krajów UE o najwyższym udziale gospodarstw domowych z co najmniej trzema dorosłymi osobami mieszkającymi pod jednym dachem. Odsetek ten wynosił w 2021 roku aż 45 proc. i był ponad dwukrotnie wyższy niż średnia w Unii Europejskiej. Przyczyną narastających kłopotów pokolenia X może być również gorszy stan zdrowia rodziców, po zaniedbaniach w czasie pandemii, wymagający większych obecnie nakładów na leczenie, leki czy rehabilitację. Z czym seniorzy nie zawsze są sami w stanie sobie finansowo poradzić. Nie bez wpływu na finanse pozostają też rozwody. Jak wynika ze statystyk, najwięcej bo niemal 3 na 10 z ponad 60 tys. rozpadających się rocznie małżeństw ma ponad 20 letni staż, czyli w zdecydowanej większości dotyczy osób między 45 a 54 rokiem życia. Zdarza się, że wówczas zasądzane są alimenty, a jak pokazuje praktyka z ich płatnością niestety w Polsce nie jest najlepiej. Wśród 45-54 latków, zaległości tego typu ma wpisane do BIG InfoMonitor ponad 102 tys. osób, czyli 35 proc. dłużników alimentacyjnych. W ogóle zobowiązania, którym można było bez problemu sprostać we dwójkę, w pojedynkę czasami są już nie do udźwignięcia, stają się nawet podstawą do ogłoszenia upadłości konsumenckiej – komentuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

ART In Energy: przyszłość należy do transportu szynowego – zarówno kolejowego, jak i tramwajowego

Tylko w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy firma ART In Energy była głównym wykonawcą robót sieciowych na przebudowywanej stacji Łódź Kaliska, wybudowała kolejową sieć trakcyjną do nowoczesnej hali obsługi pociągów spółki Polregio oraz sieć trakcyjną wewnątrz obiektu w Skarżysku-Kamiennej, a także współpracowała przy budowie zaplecza technicznego dla Kolei Małopolskich. W przyszłości ART In Energy chce się jeszcze bardziej skoncentrować na realizacji skomplikowanych i wszechstronnych projektów budownictwa infrastrukturalnego, zarówno kolejowych, jak i tramwajowych.

Ostatnie sześć lat to bardzo dynamiczny rozwój spółki z Koluszek, inwestowanie w specjalistyczny sprzęt budowlany, podnoszenie kwalifikacji załogi, poszerzanie działalności o nowe obszary. Sprzyjała temu koniunktura, szczególnie w ramach podstawowej działalności spółki, tj. w kolejnictwie. – Niestety po raz kolejny mamy powtórkę załamania rynku na koniec perspektywy finansowej. Nie jest to spowodowane brakiem projektów przygotowanych do realizacji przez zamawiającego, ale brakiem finasowania. Ta sytuacja powoduje dużą niepewność co do najbliższej przyszłości i rzutuje na plany dalszego rozwoju spółki. Obecnie skupiamy się na wzmocnieniu kompetencji w nowych obszarach, takich jak elektroenergetyka zawodowa, tramwaje, projektowanie czy chociażby usługi obróbki metali i tworzyw sztucznych – podkreśla Arkadiusz Błoch, prezes zarządu spółki ART In Energy.

Renesans zainteresowania

Od kilku dekad zauważalny jest renesans zainteresowania tramwajami. Wszędzie tam, gdzie taka komunikacja funkcjonuje, jest ona systematycznie rozbudowywana. Łódź, Wrocław, Kraków czy Warszawa to tylko kilka z miast, w których trwają modernizacje i planowane są nowe linie tramwajowe.

– To prawda – potwierdza prezes Arkadiusz Błoch. – My także pracujemy na liniach tramwajowych, realizując duże zadanie w Krakowie w ramach Krakowskiego Szybkiego Tramwaju oraz w kilku miejscach w Łodzi, między innymi na terenie zajezdni tramwajowej Chocianowice. Modernizujemy również sieć trakcyjną na ulicy Wojska Polskiego oraz przystępujemy do robót w trakcji tramwajowej na alei Śmigłego-Rydza. Ponadto jesteśmy w przededniu zawarcia umowy na modernizację trakcji tramwajowej na odcinku granica miasta Łodzi–Konstantynów – dodaje Arkadiusz Błoch.

Zdaniem ekspertów ze spółki promowanie i rozwijanie ekologicznego transportu może i powinno spowodować wzrost zainteresowania rozbudową linii tramwajowych w Polsce. Dziś, aby przejechać samochodem osobowym z jednego końca miasta na drugi, należy poświęcić często dwa razy więcej czasu niż w trakcie podróży tramwajem, który porusza się po wydzielonym obszarze i nie czeka w korkach. Tabor tramwajowy jest cały czas modernizowany i wymieniany na nowy, staje się coraz bardziej komfortowy. Już teraz prowadzane są działania, które mają na celu ograniczenie w ciągu kilku lat możliwości poruszania się samochodem spalinowym w miastach na rzecz komunikacji miejskiej bądź pojazdów elektrycznych, czyli np. tramwajów.

Nie tylko koleją spółka żyje

– Chociaż podstawowym obszarem działalności spółki jest rynek kolejowy, trzy lata temu rozszerzyliśmy nasze kompetencje, obejmując nimi również sieć trakcyjną tramwajową – zauważa Arkadiusz Błoch. – Pod względem budowy i funkcji jest ona zbliżona do sieci kolejowej, więc łatwo było wykorzystać posiadany w tym zakresie potencjał. Dodatkowo w ramach kontraktów dotyczących przebudowy sieci tramwajowej realizujemy także prace związane z budową układu zasilania, w tym modernizacje podstacji trakcyjnych, jak również kabli zasilających sieć. W przyszłości zamierzamy umocnić pozycję w obszarze modernizacji zakresu elektroenergetyki na liniach tramwajowych i nie wykluczamy ubiegania się o zlecenia w innych miastach – dodaje Arkadiusz Błoch.

W ostatnich dwóch latach ART In Energy sukcesywnie dywersyfikuje obszary działalności spółki. – Obok tradycyjnych dla nas rynków kolejowego i tramwajowego jesteśmy obecni na rynku elektroenergetyki zawodowej, projektowym – wyjaśnia Arkadiusz Błoch. – W najbliższym okresie chcemy umocnić swoją pozycję w tych obszarach, co może nie być łatwe z powodu mocnego wyhamowania gospodarki, wynikającego z wyczekiwania na to, co przyniosą najbliższe wybory, oraz z powodu nieuruchomienia środków pomocowych z UE. Około dwóch lat temu powołaliśmy do życia dział badawczo-rozwojowy, któremu przyświeca myśl wypracowania technologii i rozwiązań optymalizujących proces budowlany oraz utrzymaniowy infrastruktury energetycznej kolejowej i tramwajowej. Mam nadzieję, że na koniec roku jeden z naszych autorskich pomysłów ujrzy światło dzienne i zostanie wdrożony w obszarze utrzymania sieci trakcyjnej – podsumowuje Arkadiusz Błoch.

Aktualnie ekipy ART In Energy zaangażowane są w modernizacje sieci trakcyjnej na stacji Opole Główne, na linii kolejowej Warszawa–Białystok i na odcinku Łapy–Białystok.

W kwietniu deweloperzy rozpoczęli o 37% mniej budów

Najnowsze dane GUS na temat budownictwa mieszkaniowego w kwietniu oraz czterech pierwszych miesiącach bieżącego roku nie potwierdziły wstępnego sygnału ożywienia koniunktury z poprzedzającego marca. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl przede wszystkim pesymistycznie prezentują się statystyki mieszkań rozpoczętych przez deweloperów, czyli najważniejsze z punktu widzenia oceny bieżącej sytuacji rynkowej.

Ubijanie koniunkturalnego dna przez statystyki inwestycji budownictwa mieszkaniowego trwa już dziewiąty miesiąc z rzędu, a symptomów jego zakończenia wciąż nie widać. Wyraźniejsze odbicie w marcu, dające nadzieję na wiosenne ożywienie aktywności inwestorów okazało się fałszywym sygnałem, po którym rynek powrócił do trwającego marazmu. Najwyraźniej widać to w kategorii mieszkań rozpoczętych, przy relatywnie lepiej prezentujących się w samym kwietniu danych dotyczących nowych pozwoleń na budowę.
Dane GUS 2019-2023 W kwietniu deweloperzy rozpoczęli o 37% mniej budów

Kategorią GUS-owskich danych o pierwszorzędnym znaczeniu dla oceny stanu bieżącej koniunktury rynkowej są wolumeny mieszkań rozpoczętych. W sumie w ubiegłym miesiącu inwestorzy ruszyli z budową zaledwie 14,5 tys. mieszkań, co jest rezultatem o 28 proc. gorszym od uzyskanego w kwietniu ub. roku i aż o ponad jedną piątą słabszym od tegorocznego marca. Co istotne, na tak słaby rezultat główny wpływ miały wyniki deweloperów, którzy z miesięcznym wynikiem niespełna 7 tys. rozpoczętych w kwietniu lokali zaprezentowali regres w relacjach zarówno rok do roku jak i miesiąc do miesiąca, rzędu 37 proc..

W sumie w czterech pierwszych miesiącach br. w Polsce ruszyła budowa 53 tys. mieszkań i domów, o prawie 28 proc. mniej niż w analogicznym okresie ub. roku. Głównym hamulcowym ponownie okazali się deweloperzy z wynikiem 30 tys. lokali rozpoczętych, czyli aż o 29 proc. mniej niż przed rokiem.

Pomimo lekkiej poprawy w kwietniu w dalszym ciągu silne osłabienie rynkowej euforii inwestycyjnej komunikują także GUS-owskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym. W sumie, w kwietniu, w ramach wszystkich form budownictwa wydano nieco ponad 20 tys. przedmiotowych decyzji administracyjnych, co jest wynikiem o symboliczny 1 proc. lepszym licząc miesiąc do miesiąca, jednak już o 27 proc. gorszym w relacji rok do roku. Natomiast od początku roku nowych pozwoleń było ogółem 72 tys., czyli o blisko jedną trzecią mniej niż w analogicznym okresie ub. roku.

I tym razem decydujący wpływ na relatywnie wysoki poziom statystyk GUS mieli deweloperzy. Ich wynik z kwietnia na poziomie ponad 14 tys. jednostek był bardzo przeciętny, a w odniesieniu do analogicznego okresu ub. roku słabszy o 22 proc. Znacznie gorzej sytuacja nowych pozwoleń deweloperskich wyglądała w okresie styczeń – kwiecień, kiedy to osiągnięty wynik 48,5 tys. oznacza regres rok do roku o prawie jedną trzecią.

Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl nowe pozwolenia na budowę są podstawowym parametrem oceny potencjału popytowego rynku w przyszłych okresach przez deweloperów oraz wiarygodnym wskaźnikiem ich optymizmu inwestycyjnego, który jak widać wciąż utrzymuje się na rekordowo niskich, od dawna nie notowanych poziomach.

Z kolei statystyki lokali oddawanych do użytkowania, najmniej istotne dla oceny bieżącej koniunktury, wciąż trzymają się na zadowalających poziomach, przez co należy rozumieć dolne zakresy długoterminowych wahań danych statystycznych. W tym przypadku głębszego regresu wciąż nie widać, co jest oczywistym efektem charakteru tej kategorii danych, odzwierciedlających stan koniunktury rynkowej sprzed około 2 lat.
W kwietniu było takich mieszkań w sumie prawie 21 tys., czyli licząc rok do roku o 11 proc. więcej. Optymistycznie w tej samej relacji prezentuje się dynamika lokali oddanych do użytkowania w czterech pierwszych miesiącach br. Przy wolumenie 75,5 tys. daje to wynik lepszy od uzyskanego przed rokiem o ponad 3 proc.

W sumie wymowa danych GUS budownictwa mieszkaniowego po czterech miesiącach br. jest w dalszym ciągu zdecydowanie pesymistyczna. Krajowy rynek mieszkaniowy prezentuje się inwestycyjnie w sposób wyraźnie asekuracyjny, co widać po mocno kulejącej aktywności zarówno deweloperów jak i inwestorów indywidualnych. Tym samym wciąż trwa oczekiwanie na wyraźniejsze sygnały rozwoju koniunktury w kolejnych okresach.
Podstawowe dla jej oceny statystyki, a więc te dotyczące nowych inwestycji wykazują symptomy coraz bardziej utrwalanego osłabienia motywacji do rozpoczynania nowych inwestycji, którego kontynuację najprawdopodobniej zobaczymy w kolejnych miesięcznych danych sygnalnych GUS.

Jak widać na hamowanie wolumenów nowych budów mieszkaniowych nie wpływa nawet bliska już perspektywa uruchomienia programu mieszkaniowych kredytów preferencyjnych. Prawdopodobnie w ocenie deweloperów Bezpieczny Kredyt 2% będzie miał marginalny wpływ na statystyki popytowe pierwotnego rynku mieszkaniowego. Z kolei rozkręcająca się karuzela wyborczych obietnic kolejnych wielomiliardowych transferów socjalnych może co najwyżej utrwalić inflację i wzrosty cen mieszkań, a w konsekwencji oddalić w czasie moment koniunkturalnego przesilenia w mieszkaniówce, skutkującego trwałym wzrostem popytu na nowe mieszkania.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Wzrost wydatków na zdrowie nie nadąża za PKB

Wysoka inflacja w Polsce powoduje szybszy wzrost PKB. Nie idzie on jednak w parze z analogicznym zwiększeniem wydatków na ochronę zdrowia. W efekcie, mimo wzrostu planowanych nominalnych środków na zdrowie, ich wartość w relacji do PKB jest niższa niż wynikało to ze wcześniejszych prognoz. Biorąc pod uwagę stan realizacji ustawy o wzroście nakładów na zdrowie do 7 proc. PKB, luka w finansowaniu opieki zdrowotnej zwiększa się i wynosi już ponad 100 mld zł.

W ramach najnowszej edycji Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia, prezentujemy skutki najnowszych zmian w planie finansowym NFZ, w tym również tych dopiero projektowanych, w kontekście nowych prognoz makroekonomicznych przedstawionych przez rząd wraz z Wieloletnim Planem Finansowym Państwa na lata 2023-2026. Pokazujemy również stopień realizacji planu finansowego NFZ za poprzedni i bieżący rok. Nie mogło też zabraknąć odniesienia do najbardziej aktualnej kwestii, czyli zapowiedzi skutków rozszerzenia programu bezpłatnych leków o osoby od 65. i do 18. roku życia – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich

NFZ planuje większe wpływy i większe wydatki, mimo to nakłady jako proc. PKB maleją

Najnowszy Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia uwzględnia najbardziej aktualne dane o przewidywanych wydatkach NFZ, w tym oparte o niezatwierdzone jeszcze zmiany jego planu finansowego, które zostaną zaopiniowane przez Sejmową Komisję Zdrowia w środę 24 maja. Mimo że projektowane zmiany zakładają zwiększenie wpływów ze składki o 4,1 mld zł oraz zwiększenie wydatków Funduszu na świadczenia ogółem o blisko 4,8 mld zł, w porównaniu z poprzednią edycją Monitora, przewidywane nakłady publiczne na zdrowie obniżyły się z 5,11 proc. do 5,07 proc. PKB z tego samego roku. Wskaźnik ten ma się daleko do deklarowanego 6 proc. PKB, nie mówiąc już o ambitniejszym wskaźniku 7 proc. – który jest średnią wydatków w Unii Europejskiej.

Po uwzględnieniu planowanych zmian, wzrost wydatków sektora publicznego na ochronę zdrowia w porównaniu z 2022 r. wyniesie 19,4 mld zł – analizuje Łukasz Kozłowski. – To nie wystarczy jednak do zrównoważenia efektów szybszego wzrostu PKB, niż wynikało to z wcześniejszych przewidywań. Obecnie zakładane jest osiągnięcie poziomu 3.448 mld zł, podczas gdy w projekcie tegorocznego budżetu zapisano 3.318 mld zł. Należy przy tym zaznaczyć, że szybszy wzrost nominalnego PKB nie wynika z szybszego rozwoju naszej gospodarki, tylko szybszego podnoszenia się poziomu cen. 

6,5 mld zł środków na świadczenia w 2022 r. nie zostało wydanych

Utrzymuje się tendencja planowania wydatków NFZ na świadczenia na istotnie wyższym poziomie niż faktycznie są później wykonywane – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Ze wstępnych danych wynika, że nie wykorzystano prawie 6,5 mld zł przewidzianych środków, z tego 2,7 mld zł na leczenie szpitalne. Po ostatecznym rozliczeniu umów, ta różnica może się zmniejszyć, ale w dalszym ciągu zapewne będzie wynosić kilka miliardów złotych. Odłożone środki pozwolą zasilić szybko kurczący się fundusz zapasowy w NFZ, ale jednocześnie oznacza to, że mniej środków ostatecznie trafiło na leczenie pacjentów.

Projektowane zmiany w planie finansowym NFZ przewidują zwiększenie prognozowanych wpływów ze składki zdrowotnej o 4,1 mld zł. W bieżącym roku warunki dla realizacji planowanych przychodów będą jednak trudniejsze niż w poprzednich okresach, ze względu na hamującą dynamikę zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, utrzymującą się ujemną realną dynamikę płac, a także wygaśnięcie efektów związanych ze zmianą zasad ustalania składki zdrowotnej z działalności gospodarczej w ramach Polskiego Ładu. W kwietniu br. dynamika wpływów ze składki przekazywanej z ZUS do NFZ wyhamowała do14 proc. r/r, wobec 19,2 proc. w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Bez zmian w modelu finansowanie bezpłatnych leków odbędzie się kosztem ograniczania innych świadczeń

Zgodnie z obowiązującymi od 1 stycznia 2023 r. przepisami wprowadzonymi przez nowelizację ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, koszt realizacji programu bezpłatnych leków (1,5 mld według Ministerstwa Zdrowia) jest w pełni ponoszony przez NFZ, który nie otrzymuje już dotacji z budżetu państwa na sfinansowanie wydatków z tego tytułu.

Oznacza to, że w ramach istniejącego obecnie systemu finansowania publicznej ochrony zdrowia, każde rozszerzenie programu bezpłatnych leków w sposób automatyczny przekłada się na zmniejszenie środków dostępnych na realizację pozostałych celów – nie przyrasta bowiem suma alokowanych wydatków, lecz musi jedynie zmienić się ich struktura poprzez redystrybucję między poszczególnymi kategoriami.

Aby zapobiec negatywnemu wpływowi zmian w programie bezpłatnych leków na dostępność innych świadczeń, niezbędne jest cofnięcie rozwiązań wprowadzonych od 1 stycznia br. i przywrócenie finansowania programu poprzez dotację z budżetu państwa.

Ukazało się nowe, VI wydanie kwartalnika MONITOR FINANSOWANIA OCHRONY ZDROWIA. To trwający od początku 2022 r. projekt Federacji Przedsiębiorców Polskich, którego celem jest dostarczanie wiarygodnych, rzetelnych i aktualnych danych o finansowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz o wielkości i strukturze środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia. Realizuje go Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Złoty mocny mimo danych

Euro znów spadło poniżej 4,50 zł. Co ciekawe dzieje się to pomimo relatywnie słabszych danych makro. O ile wynagrodzenia wypadły przyzwoicie, to produkcja przemysłowa szoruje po dnie.

Wzrost wynagrodzeń zwalnia wolniej niż inflacja

Wczoraj poznaliśmy dane na temat zmian zatrudnienia i wynagrodzeń. Zatrudnienie rośnie wciąż o 0,4% w skali roku, co jest dobrą informacją dla pracowników, bo specjalistów na rynku wciąż powinno brakować. To z kolei przekłada się na presję płacową. Pensje w ciągu roku wzrosły o 12,1%. To niestety mniej niż inflacja, ale jest to obecnie już „zaledwie” o 2,6% mniej. Miesiąc temu pensje rosły o 12,6%, co niby było lepszą sytuacją, problem w tym, że po odliczeniu inflacji spadek był większy niż teraz, bo o 3,5%. Co ciekawe tak jak w przypadku inflacji rząd szybko wypromował temat dezinflacji, by stworzyć wśród mniej uważnych osób złudzenie spadku cen, tutaj nie powstał odpowiedni wyraz. Nie powinno to w sumie dziwić, biorąc pod uwagę, jakie iluzje mają być tworzone.

Euro znów tanieje

Wczoraj ku sporemu zaskoczeniu analityków euro staniało z okolic 4,54 zł do okrągłej wartości 4,50 zł. Ostatnie wydarzenia na wykresie mają słabe połączenie z tym co się realnie dzieje, szczególnie w danych makroekonomicznych. Wczoraj poznaliśmy dane na temat produkcji przemysłowej. Już trzeci miesiąc mamy spadek w ujęciu rocznym. Spadek wynosi jednak aż 6,4%, wobec oczekiwanych 3,5%. Ujęcie miesięczne jest jeszcze bardziej brutalne. Spadek wynosi 14,8%. Z drugiej strony w krótszym okresie te dane mają olbrzymią zmienność. W końcu w marcu było 14,1%, ale wzrostu, a nie spadku. Dlaczego zatem złoty mimo tych danych się umacnia? Może rynki przewidują poprawę relacji z Unią Europejską i napływ środków biorąc pod uwagę konflikt premiera z liderem Suwerennej Polski?

Gaz ponownie szuka dna

Ceny gazu od niemal dwóch miesięcy podążają wyraźnie w dół. Wczoraj pierwszy raz od czerwca 2021 roku doszło do spadku ceny megawatogodziny poniżej 30 euro. Zwyczajowo w przypadku benzyny mamy narzekanie, że stacje benzynowe wolno reagują na spadek cen ropy. Zobaczymy, jak długo poczekamy aż odczujemy w portfelach dzisiejsze dołki cenowe. Oprócz złośliwości względem dostawców gazu jest tutaj jeszcze jeden ważny element. Gospodarka Rosji jest mocno oparta na cenach tego surowca, a tak niskie poziomy z pewnością nie pozostaną bez wpływu na domykanie się budżetu państwa.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na odczyty indeksów PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Koniunktura polskiej gospodarki w maju 2023 – komentarz ekspertów BCC

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) w maju br. wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury kształtuje się na poziomie zbliżonym do prezentowanego w kwietniu.
We wszystkich obszarach, poza handlem detalicznym, wskaźnik znajduje się poniżej średniej długookresowej. Najbardziej pesymistyczne oceny formułują podmioty z sektora przetwórstwa przemysłowego oraz budownictwa. Dane GUS komentują eksperci BCC.

W porównaniu do kwietnia, w którym wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury, poprawił się we wszystkich branżach, w maju oceny są jednak mniej optymistyczne. Największy spadek wskaźnika (2,5) odnotowano w sektorze handlu hurtowego, a także transportu i gospodarki magazynowej (o 2,2). Najniższy wskaźnik (12,5) ogólnego klimatu koniunktury w maju obserwujemy w przetwórstwie przemysłowym i budownictwie (11,4). Największy wzrost w ujęciu m/m odnotowano zaś w sektorze gastronomii i zakwaterowania (o 2,4).

Przez ostatnie dwa lata odsetek przedsiębiorstw we wszystkich działach gospodarki, uznających klimat koniunktury za nieprzyjazny, tj. oczekujących pogorszenia swojej sytuacji finansowej, jest większy niż odsetek przedsiębiorstw oczekujących poprawy swojej sytuacji. Ta różnica w przetwórstwie przemysłowym, oceniających klimat koniunktury za niekorzystny, jest przez ostatnie dwa lata najwyższa od roku 2010. Waha się w przedziale od 0 do 40 procent i aktualnie wynosi około 10-15 procent. Koniunkturę korzystnie oceniły jako jedyne, podmioty z sektora finansowego i ubezpieczeniowego oraz z sektora informacji i komunikacji. Choć ich oceny są także poniżej średniej długookresowej. – zauważa prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

Spadek produkcji w kwietniu odnotowano w 25 działach gospodarki na 34, podał w swoich danych GUS.

To niepokojący sygnał, zwłaszcza że analitycy spodziewali się spadku produkcji o 3,5 proc. r/r i o 12,4 proc. m/m. W ostatnim czasie polski przemysł wydawał się iść na przekór wszystkim trendom i być odpornym na wszelkie zawirowania. Niestety wydaje się, że ten czas się kończy. Obecnie obserwujemy słabość popytu zewnętrznego i zakończenie odbudowy zapasów. Zaskakuje zwłaszcza spadek w produkcji energii. I choć dane o wzroście PKB w I kw. 2023. były lepsze od oczekiwań, spadek produkcji może w dłuższej perspektywie – jeśli miałby się utrzymać niepokoić. Z produkcją na takim poziomie nie uda nam się wrócić na ścieżkę szybkiego wzrostu. – mówi Łukasz Bernatowicz, przewodniczący Rady Dialogu Społecznego, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club.

Te dane pokazują przede wszystkim wyjątkowo duże zróżnicowanie między działaniami aktywności, od około 23 proc. spadku do około 32 proc. wzrostu. Charakterystyczny dla obecnej niemal depresyjnej koniunktury jest spadek w Polsce produkcji artykułów spożywczych o 8,6 proc. r/r. Ten spadek jest w Polsce powiązany ze znacznym spadkiem realnych dochodów i realnych oszczędności gospodarstw domowych, w dużym stopniu rezultat wysokiej inflacji, 2-3 razy wyższej niż średnio w UE, UK oraz USA. Czymś nowym i pozytywnym jest dodatni bilans handlowy, czyli dodatni eksport netto, który podtrzymuje – a nawet nieco umacnia kurs złotego wobec euro i dolara. Główny powód poprawy to silny spadek cen importowanych surowców energetycznych. – ocenia prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

Główny problem ekonomiczny to także silny spadek popytu na mieszkania, w reakcji na duży wzrost cen materiałów budowlanych oraz koszt obsługi kredytów bankowych. – dodaje ekonomista BCC.

Do badania „Koniunktura w przetwórstwie przemysłowym, budownictwie, handlu i usługach – maj 2023 roku” GUS dołączył moduł pytań diagnozujących wpływ wojny w Ukrainie na koniunkturę gospodarczą oraz inwestycje. W badanie udział wzięli przedsiębiorcy reprezentujący 6 branż. W ankiecie zapytano ich o przewidywania dotyczące poziomu tegorocznych inwestycji. W większości branż deklarowano utrzymanie poziomu inwestycji. Część przedsiębiorców, głównie z sektora budowlanego (ponad 40 proc.) przewiduje też spadki inwestycji.

Przedsiębiorstwa nadal odczuwają skutki wojny w Ukrainie. We wszystkich branżach najczęściej wskazywanym ujemnym skutkiem jest: zakłócenie łańcucha dostaw, wzrost kosztów oraz spadek sprzedaży. Zmniejsza się natomiast ilość przedsiębiorców definiujących skutki rosyjskiej inwazji na Ukrainę jako „poważne” lub „zagrażające stabilności firmy” (5,4 proc.).

Złoty umacnia się wobec euro, ale wysoka inflacja utrudni utrzymanie pozycji

Niemal dwadzieścia groszy w pięć tygodni, o tyle potaniało euro w relacji do polskiego złotego. Złoty zadziwił skalą umocnienia, teraz broni swojej pozycji. Będzie to bardzo trudne, ze względu na wyjątkowo wysoką inflację w Polsce.

Warto przypomnieć: początek października ubiegłego roku – euro kosztuje 4,85 złotego, WIG20 spada poniżej 1400 punktów. To moment największego pesymizmu dotyczącego europejskiej gospodarki. Ceny surowców energetycznych w Europie biją rekordy, a widmo kryzysu wywołanego brakiem gazu w okresie zimowym zniechęca globalny kapitał. Od tego czasu wiele się zmieniło, sytuacja w okresie zimowym nie była tak zła, po części ze względu na sprzyjającą pogodę. Ceny surowców energetycznych znacząco spadły i są dziś wręcz niższe niż tuż przed agresją wobec Ukrainy.

Maksimum z 52 tygodni to wspominane 4,85 zł za euro, a minimum – to 4,49 zł (15 maja 2023 r.). Z początkiem ostatniego tygodnia maja euro było tylko o 3 grosze powyżej tego minimum. W tym samym czasie maksimum dla dolara – 5.04 zł (27 wrzesień 2022 r.), a minimum to 4,12 zł (także 15 maja 2023 r.).

– Patrząc na wzmocnienie złotego można być zaskoczonym dynamiką tego ruchu, bo euro/złoty to para walutowa, na której zwykle niewiele dzieje się niewiele – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Jeżeli ruch następuje szybko, to zwykle dzieje się to w drugą stronę, czyli złoty szybko traci, ale straty odrabia mozolnie.

Szukając uzasadnienia, nastroje globalnych inwestorów zmieniły się i przeceniona Europa stała się faworytem, a polski rynek często jest traktowany przez globalnych inwestorów jak swego rodzaju Europa „z dźwignią”. To właśnie wahaniom sentymentu można przypisać w dużej mierze najpierw jaskrawą słabość złotego kilkukrotnie w minionym roku oraz jego obecną siłę.

Wahania przesłaniają głębszą, bardziej długotrwałą tendencję, która od pewnego czasu dla złotego nie jest korzystna: ceny nad Wisłą rosną szybciej niż w strefie euro i nic nie wskazuje na to, aby to miało się w kolejnych latach zmienić. W latach 2010-2019 można było uznać, że wahania nastrojów mają miejsce wobec iluzorycznego acz w miarę stałego w czasie kursu równowagi EURPLN. Od roku 2019 ze względu na wyższą u nas inflację ten kurs równowagi stale rośnie, a obecna siła złotego może tworzyć mylne wrażenie zmiany o charakterze fundamentalnym.

– Argumenty za wzmocnieniem złotego nie są więc mocne, złoty jest jakby na sterydach – komentuje ekspert XTB. – Jednak rynki lubią skrajności, chętnie wpadają w nadmierny optymizm bądź pesymizm, teraz taki optymizm widać na rynku walutowym i na warszawskiej giełdzie. Inwestorzy z tego trendu starają się wycisnąć jak najwięcej.

Wygląda na to, że globalny kapitał próbuje wykorzystać obecny sentyment do maksimum, ponieważ złoty jak na razie nie zareagował na jakiekolwiek znaki ostrzegawcze. A tych pojawiło się kilka. Para EURUSD przestała rosnąć i od ponad tygodnia rysuje się tam korekta, notowania niemieckiego DAX40 utknęły od miesiąca pod historycznymi szczytami, regionalne waluty nie idą specjalnie w ślad za złotym (czeska korona nawet lekko traci do euro). Minima z ubiegłego roku na EURPLN to 4,48, tuż przed agresją wobec Ukrainy.

Słabsze dane makro napływające z polskiej gospodarki dają nadzieję na pierwsze obniżki stóp przez RPP jeszcze w tym roku. Produkcja przemysłowa spadła o 6,4% r/r (wobec 3,5% r/r w marcu), gospodarka złapała zadyszkę. Wynagrodzenia wzrosły w tempie 12,1% wobec 12,6% poprzednio, a inflacja PPI wypadła poniżej oczekiwań. Choć presja cenowa nadal jest wysoka, rozminięcie się z oczekiwaniami daje nadzieję na stabilniejszą kontynuację trendu.

Mimo perspektyw spowolnienia w światowej gospodarce polskim rynkiem w ostatnich miesiącach interesuje się sporo zagranicznych firm. Globalny kapitał wraca na nasz rynek, pytanie czy na stałe?

– Złoty był bardzo niedowartościowany, ale niedowartościowanie zostało już wymazane, a jeśli popatrzymy na perspektywy inflacji w USA, w strefie i w Polsce, to kształtują się one zdecydowanie najgorzej właśnie w Polsce – wyjaśnia P.Kwiecień z XTB. – Jest to bardzo ważne i negatywne dla naszej gospodarki, ponieważ osłabia jej konkurencyjność.

Z tego powodu złoty będzie szukał nowego kursu równowagi i będzie to poszukiwanie zmierzające w zupełnie innym kierunku wobec tego, który obserwowaliśmy przez pięć tygodni. Jeżeli polska inflacja będzie chronicznie wysoka, co nam grozi, to rynkowy sentyment będzie oscylował wokół coraz wyższego kursu równowagi walutowej.

SatRev tworzy spółkę w Australii i będzie tam budować satelity

Wrocławska spółka z branży kosmicznej SatRev rozpoczyna współpracę z australijskim rządowym programem „MMI-C” (Modern Manufacturing Initiative Collaboration). Celem programu jest promowanie możliwości technicznych w sektorze kosmicznym w Australii oraz zapewnienie wymaganego zaplecza do projektowania produkcji testowania i uruchamiania krytycznych komponentów dla pojazdów kosmicznych i satelitów.

W ramach programu SatRev – we współpracy z Gilmour Space, wiodącym australijskim dostawcą rakiet nośnych i platform satelitarnych – założy w Australii spółkę, która stworzy na miejscu możliwości produkcyjne w zakresie nanosatelitów. Spółka zaprojektuje i zbuduje mikrosatelitę wielkości 12 jednostek (12U) o wysokiej rozdzielczości obrazowania oraz zapewni usługę obsługi satelity. Prototyp satelity zostanie częściowo sfinansowany z dotacji przyznanej przez rząd Australii firmie Gilmour Space.

Jesteśmy czołowym podmiotem współpracującym z Gilmour Space w ramach tego projektu. Naszym celem jest stworzenie w Australii niezbędnej infrastruktury umożliwiającej komercyjną produkcję nanosatelitów. Chcemy być ważną i aktywną częścią projektu, jaki chce stworzyć Australia, tak aby wykorzystać nasze doświadczenie oraz możliwości w budowie satelitów i ich umieszczaniu na orbicie. Naszą wizją jest wniesienie wkładu w tę inicjatywę poprzez użycie naszego doświadczenia potencjału, aby ostatecznie stać się kluczowym uczestnikiem programu rozwoju i eksploatacji satelitów przez Australię – deklaruje Grzegorz Zwoliński, Prezes SatRev.

Ambicją rządu Australii jest dołączenie do krajów prowadzących liczące się projekty kosmiczne. Priorytetem MMI-C jest stworzenie stacji naziemnych, miejsc startowych, produkcja satelitów i pojazdów wynoszących satelity na orbitę oraz ich komponentów na terenie Australii. Program koncentruje się na współpracy pomiędzy przedsiębiorstwami oraz pomiędzy biznesem a naukowcami w skali całej Australii, a także międzynarodowej. Całe przedsięwzięcie będzie miało zakładaną wartość rzędu 800 mln dolarów australijskich (około 530 mln USD).

Program MMI-C wykorzystuje unikalne możliwości Australii i stanu Queensland, który może zapewnić dogodne miejsce wynoszenia satelitów, zlokalizowane w pobliżu równika. Pierwsza faza projektu doprowadzi do powstania opłacalnej infrastruktury z platformą startową. Stworzona infrastruktura ma być dostępna, na zasadzie współpracy, dla innych australijskich firm opracowujących rakiety nośne.

W Wielkopolsce otwarto nową biogazownię rolniczą. Inwestorem jest WPIP Green Energy

W Iłówcu Wielkim (województwo wielkopolskie, powiat śremski) otwarto nową biogazownię rolniczą o mocy 499 kW. Do produkcji energii, która finalnie trafia do sieci elektroenergetycznej, wykorzystuje się substraty pochodzące od lokalnych dostawców. Inwestorem jest poznańska spółka WPIP Green Energy.

Biogazownia rolnicza w Iłówcu Wielkim powstała na działce o powierzchni 2,3 ha. Jej moc to 499 kW. Proces powstawania energii polega na wytworzeniu biogazu w procesie fermentacji mezofilnej związków organicznych. Następnie wytworzony biogaz, którego głównym składnikiem jest metan, zostaje spalany w jednostkach kogeneracyjnych produkujących prąd. W ciągu roku do sieci będzie trafiało ok. 4 tys. MWh energii elektrycznej.

– Biogazownie powinny odgrywać w przyszłości istotną rolę dla zapewnienia stabilności i bezpieczeństwa dostaw energii oraz stać się ważnym elementem transformacji energetycznej, nie tylko w Polsce, ale także całej Europiemówi Dariusz Stasik, prezes zarządu WPIP, większościowego udziałowca spółki WPIP Green Energy oraz jej prokurent. Inwestycja w Iłówcu Wielkim to pierwsza z kilku planowanych zielonych inwestycji, która wraz z realizowanymi przez nas instalacjami fotowoltaicznymi, doskonale wpisuje się w strategię WPIP Green Energy, zmierzającą do redukcji emisji gazów cieplarnianych i optymalizacji kosztów pozyskania energii, co jest jednym z priorytetowych celów Unii Europejskiej.

Do produkcji energii wykorzystywana jest obecnie kiszonka z kukurydzy, gnojowica świńska oraz bydlęca.

Substrat pochodzi od okolicznych dostawców podkreśla Wojciech Nawrocki, wiceprezes zarządu WPIP Green Energy. – W niedalekiej przyszłości, po uzyskaniu decyzji na przetwarzanie odpadów, będziemy rozszerzali miks substratowy o odpady warzywno-owocowe i inne surowce pochodzące z przemysłu rolno-spożywczego.

Łączny koszt inwestycji wyniósł ponad 13 mln zł netto, z czego 8,9 mln zł pochodzi z dofinansowania ze środków unijnych.

– Pozyskała je spółka METROPOLIS Doradztwo Gospodarcze (udziałowiec WPIP Green Energy) w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, Działanie 1.6.1. Źródła wysokosprawnej kogeneracji – informuje Wojciech Nawrocki. – Generalnym wykonawcą robót oraz dostawcą technologii jest firma agriKomp Polska.

WPIP Green Energy to spółka zajmująca się inwestycjami z obszaru odnawialnych źródeł energii, która oferuje także wsparcie projektowe i doradcze dla innych podmiotów, służące realizacji projektów energetycznych, dążących do uzyskania samowystarczalności energetycznej firm i gmin.

Grupa Data4 uruchamia pierwsze centrum danych w Polsce

Data4, wiodący europejski operator oraz inwestor w sektorze centrów danych, otwiera pierwsze centrum danych w Polsce zlokalizowane w Jawczycach k. Warszawy. Docelowo na terenie kampusu powstaną 4 obiekty o łącznej mocy 60 MW, a całkowity koszt inwestycji wyniesie 1 mld złotych. Mając na uwadze wysokie zapotrzebowanie na usługi kolokacyjne w Polsce, Data4 zdecydowało się już na rozpoczęcie budowy drugiego budynku w podwarszawskiej lokalizacji.

Pierwszy polski kampus centrów danych Grupy Data4 znajduje się w Jawczycach pod Warszawą, na działce o powierzchni 4 hektarów. W skład podwarszawskiej inwestycji wejdą 4 obiekty, których całkowity przydział mocy wyniesie 60 MW. Łączna dostępna powierzchnia ośrodka wyniesie 50 tys. m2 brutto, w ramach której do dyspozycji klientów będzie powierzchnia IT licząca 15 tys. m2 netto. Pierwsze centrum danych o mocy 8 MW jest już w fazie rozruchu i zajmuje ponad 2,2 tys. m2 powierzchni netto – czyli „czystej” powierzchni użytkowej z wydzielonymi strefami kolokacyjnymi dla klientów. Kampus zostanie połączony światłowodowymi łączami telekomunikacyjnymi z sieciami dostępnymi w Warszawie, aby zapewnić dostęp do dużej liczby operatorów telekomunikacyjnych oraz pełnej powtarzalności procesów oraz rozwiązań wdrożonych w pozostałych kampusach Data4 na terenie Europy. Całkowity koszt inwestycji w Polsce to ponad 1 mld złotych.

– Otwarcie kampusu w Warszawie pozwala nam realizować ambicje pozostania wiodącym paneuropejskim graczem w sektorze centrów danych. Dostrzegając potrzeby hostingu w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, Polska była dla Data4 oczywistym rynkiem do dalszego rozwoju. Znaczenie regionu warszawskiego w sektorze centrów danych szybko rośnie i wkrótce może być równie ważne jak Włochy czy Hiszpania — mówi Olivier Micheli, prezes Data4 Group.

Intensywna cyfryzacja wielu dziedzin życia stale podnosi znaczenie centrów danych, które stanowią dziś fundament cyfrowej gospodarki i są częścią infrastruktury krytycznej. Data4 projektuje, buduje i obsługuje obecnie 31 wysoce skomunikowane, bezpieczne i zrównoważone pod względem środowiskowym centra danych, które wspierają rozwój klientów w różnych częściach Europy. Grupa, obecna poza Polską także we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Luksemburgu, a wkrótce także w Niemczech, wciąż posiada znaczne rezerwy gruntów i mocy. Te możliwości zostaną rozszerzone o kolejne centra danych pod Warszawą. Przygotowania do budowy kolejnego z etapów kampusu w Jawczycach już ruszyły.

Otwarcie pierwszego centrum danych to także okazja, żeby ogłosić rozpoczęcie kolejnego etapu rozwoju Grupy Data4 w Polsce. Przygotowujemy się do budowy drugiego centrum, które wzmocni nasz polski kampus. Liczymy, że dalsza realizacja inwestycji, której łączna wartość przekracza 1 mld złotych, pozwoli na lepsze wypełnienie potrzeb polskiego rynku, a my będziemy mogli dalej wspierać naszych klientów w cyfrowej rewolucji — wyjaśnia Adam Ponichtera, dyrektor polskiego oddziału Data4.

Decyzja Grupy Data4 o dynamicznym rozwoju kampusu w Polsce została podyktowana strategiczną lokalizacją tej inwestycji na mapie Europy. Położenie u zbiegu tras telekomunikacyjnych prowadzących z Czech i Niemiec zapewnia Warszawie doskonałe połączenie zachodniej części Europy z jej środkowo-wschodnią częścią oraz krajami skandynawskimi. Na pierwszą lokalizację w Polsce Data4 wybrało podwarszawskie Jawczyce w gminie Ożarów Mazowiecki, gdzie  firma uzyskała najlepsze możliwości inwestycyjne pod względem długoterminowej rozbudowy kampusu.

Cieszy mnie, że Data4 wybrało Jawczyce i gminę Ożarów Mazowiecki na miejsce swojej pierwszej inwestycji w Polsce, która będzie jedną z największych w naszym regionie. Wierzę, że dzięki tej współpracy nasze miasto będzie w stanie w pełni wykorzystać swój ogromny potencjał – powiedział Paweł Kanclerz, burmistrz Ożarowa Mazowieckiego.

Francuskie inwestycje w Polsce

Od wielu lat francuskie firmy są jednymi z kluczowych i największych inwestorów w Polsce. Data4 jako francuski inwestor i operator centrów danych o europejskim rodowodzie ma już 17 lat i działa na 6 rynkach. Firma łączy działalność w dużej skali z europejskimi wartościami oraz odpowiedzialnym podejściem do biznesu.

Polska jest uznawana przez francuskie firmy za doskonałe miejsce do długofalowych inwestycji, szczególnie w obszarze nowoczesnych technologii. Data4 to dostrzegło, decydując się na ulokowanie pierwszego kampusu w Europie Środkowo-Wschodniej właśnie w naszym kraju. Tym bardziej cieszy deklaracja o dalszej rozbudowie i rozpoczęciu prac nad kolejnym centrum w ramach inwestycji — mówi Joanna Jaroch–Pszeniczna, dyrektorka generalna Francusko–Polskiej Izby Gospodarczej (CCIFP), której członkiem jest również Data4.

Zrównoważone budownictwo i efektywna technologia w Jawczycach

Realizując zobowiązania w obszarze zrównoważonego rozwoju, Data4 zastosowało w podwarszawskim kampusie szereg technologii, mających na celu zmniejszenie śladu węglowego centrum danych. Wdrażanie rozwiązań sprzyjających dekarbonizacji objęło zarówno etap budowy, jak i będzie widoczne podczas eksploatacji obiektu. Na każdym etapie inwestycji wykorzystywano mieszanki betonowe zoptymalizowane pod kątem obniżenia emisji CO2, a w celu zminimalizowania śladu węglowego wynikającego z transportu, surowce pochodziły z możliwie najbliższych lokalizacji lub zostały przetransportowane koleją. Pierwsze centrum danych Data4 w Polsce zostało wyposażone w nowoczesne rozwiązania technologiczne, takie jak system chłodzenia z użyciem gorących korytarzy czy brak podniesionej podłogi. W skład instalacji chłodniczej centrum wchodzą rury z tworzyw sztucznych, które są efektywniejszym i bardziej zrównoważonym rozwiązaniem niż ich stalowe odpowiedniki. Co więcej, zastosowanie takich plastikowych elementów przyśpiesza uruchomienie instalacji, a w podwarszawskiej inwestycji Data4 zostało to zrobione po raz pierwszy w całej grupie. Kluczowymi partnerami zaangażowanymi w proces inwestycji byli BCA Engineering Group, firma odpowiedzialna za commissioning oraz AoDC (Art of Data Center), przedsiębiorstwo realizujące projekt i wykonanie instalacji elektrycznych.

Poza podejmowaniem działań mających na celu zmniejszenie emisji dwutlenku węgla i optymalizację wydajności energetycznej centrów danych, Data4 dąży do realizacji kompleksowego planu zarządzania wodą. W tym celu firma wykorzystuje najnowsze sprawdzone technologie takie jak free-cooling i free-chilling i nieustannie pracuje nad udoskonaleniem technik nawilżania powietrza, optymalizacji temperatury w centrach danych oraz bada możliwości sztucznej inteligencji, która pomoże jeszcze bardziej zoptymalizować zużycie wody. Wskaźnik efektywności wykorzystania wody w obiekcie w Jawczycach równa się zeru ze względu na zastosowanie do chłodzenia wody krążącej w obiegu zamkniętym. W kwestii efektywności energetycznej Data4 w każdej swojej lokalizacji dąży do wykorzystywania energii pochodzącej bezpośrednio ze źródeł odnawialnych, a klienci firmy w Polsce otrzymają do dyspozycji narzędzie Green Dashboard, dzięki któremu mogą monitorować ślad środowiskowy wynajętej infrastruktury i wyposażenia oraz otrzymują gwarancję pochodzenia używanej energii elektrycznej. Dostęp do narzędzi pozwoli im ocenić wpływ infrastruktury IT na środowisko, a finalnie pomoże w prowadzeniu obowiązkowego raportowania ESG.

Budowa domów w Polsce: Parterowe konstrukcje dominują, piwnice coraz rzadziej wybierane

Osoby stawiające dom w 2022 roku najczęściej decydowały się na budynki parterowe, które stanowiły 81% wszystkich realizowanych projektów w ubiegłym roku – wynika z Raportu o budowie domów w Polsce przygotowanego przez Oferteo.pl. Coraz rzadziej stawiane są domy podpiwniczone. W porównaniu z zeszłym rokiem ich odsetek zmniejszył się o 5 p.p. i obecnie wynosi 8%.

W artykule znajdują się informacje na temat projektu domu, m.in.:

  • liczby pięter użytkowych;
  • uwzględnienia w projekcie tarasu lub balkonu;
  • obecności garażu oraz piwnicy.

80% nowych domów w Polsce to budynki parterowe z ew. poddaszem użytkowym

Inwestorzy stawiający domy, muszą na wczesnym etapie projektowania zdecydować, ile pięter ma mieć budynek. W 2022 roku po raz kolejny najczęściej decydowano się na jednokondygnacyjne konstrukcje – połowa respondentów budowała domy parterowe z poddaszem użytkowym. Natomiast 31% wybrało projekty parterowe bez poddasza – wynika z danych Oferteo.pl, największego polskiego serwisu łączącego poszukujących usług z ich wykonawcami.

18% respondentów zdeklarowało, że budowało domy jednopiętrowe. Natomiast na projekty z dwoma lub większą liczbą pięter zdecydował się zaledwie 1% inwestorów. Porównując te wyniki z poprzednimi edycjami Raportu o budowie domów w Polsce, widać, że Polacy coraz rzadziej decydują się na większą liczbę kondygnacji, a odsetek budynków dwupiętrowych lub wyższych zmalał w porównaniu z poprzednią edycją badania o 6 p.p.wykres 1 - liczba pieter

Coraz rzadziej decydowano się na piwnice

W dawnych czasach piwnice w domach były głównie miejscem przechowywania żywności ze względu na utrzymującą się tam niską temperaturę. Współcześnie często służą one jako komórka lub tzw. składzik. Nowoczesne projekty domów coraz rzadziej uwzględniają ich obecność. W Polsce w 2022 roku zaledwie 8% nowo wybudowanych domów było podpiwniczonych.

Zaletą mieszkania w domu jest możliwość postawienia garażu. Odnotowano, że jego na jego budowę zdecydowano się w przypadku 53% nowych inwestycji.

Taras lub balkon w prawie każdym nowym domu

Z badania wynika, że zaledwie 13% nowych budynków nie ma tarasu ani balkonu. Na sam taras zdecydowało się 62% respondentów. Co dziesiąta osoba zdeklarowała, że jej dom ma balkon. Natomiast 15% stanowiły projekty uwzględniające obecność obu tych elementów.wykres 2 - taras i balkon

Źródło danych

Dane pochodzą z badania przeprowadzonego techniką CAWI, w ramach Raportu o budowie domów w Polsce, przez serwis Oferteo.pl w styczniu 2023 roku.

Próba badawcza wyniosła 465 osób, które w 2022 roku budowały dom.

Jednoosobowe składy naruszają prawo do sprawiedliwego procesu. Kontrowersje po uchwale Sądu Najwyższego z 26 kwietnia 2023 r.

Sąd Najwyższy podjął uchwałę, w której stwierdził, że przepis covidowy, który dopuszczał rozpoznanie sprawy apelacyjnej albo zażalenia w składzie jednoosobowym, narusza zasadę uczciwego procesu i dostępu do sądu.

Sąd Najwyższy uważa, że sprawa powinna być rozpoznana kolegialnie w odwołaniu.

– Ta uchwała jest tak ważna, że jako przedsiębiorcy nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak daleko idące będą jej skutki, a skutki te są katastrofalne – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Skrzypek, Senior Associate w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Ten przepis, który Sąd Najwyższy uznał za niezgodny z zasadą uczciwego procesu miał rozładować zatory po covidzie, a zawarty został w ustawie post covidowej. Teraz czeka nas paraliż sądów rozpoznających apelacje i zażalenia, ponieważ dużo więcej czasu zajmuje rozpatrzenie sprawy w składzie trzech sędziów.

– Uchwała spowodowała panikę w sądach, w sprawach które prowadzę dostałem już powiadomienia o odwołaniu terminów rozpraw i spodziewam się kolejnych, bo sędzia, który prowadził sprawę jednoosobowo poprosił prezesa sądu o wyznaczenie składu trzyosobowego – wyjaśnia M.Skrzypek, Kancelaria Ożóg Tomczykowski. – Można się spodziewać kolejnych odroczeń i opóźnień liczonych w miesiącach, miejmy nadzieję, że nie w latach.

Problem okaże się tym poważniejszy, że jeszcze przed wspominaną uchwałą SN zatory w rozpatrywaniu spraw były bardzo duże i wydłużały się.

Na pocieszenie można jedynie dodać, że w sprawach o mniejszych wartościach sporu (tzw. sprawach niekasacyjnych), ta uchwała nie będzie miała aż tak złego wpływu ponieważ sąd okręgowy, który rozpoznaje apelację od wyroku sądu rejonowego może zignorować uchwałę Sądu Najwyższego. Od wyroku sądu rejonowego, wydanego w skutek apelacji, nie przysługuje kasacja i nikt nie stwierdzi nieważności postępowania.

– Natomiast w sprawach o wyższej wartości, w których orzeka sąd apelacyjny, ta uchwała i konieczność tego, że sądy apelacyjne będą musiały się do niej zastosować, obawiając się kasacji i uchylenia wyroku, spowoduje duże opóźnienia w rozpoznaniu spraw, dlatego warto zarządzać sporem wcześniej, zawierając w umowie handlowej możliwość skorzystania z arbitrażu – komentuje prawnik z Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Optymalizacja profilu na Instagramie w celu promocji konta

Promocja konta na Instagramie zaczyna się od dokładnej analizy jego zawartości oraz grupy docelowej. Dzięki temu można jasno określić, czy planowane działania marketingowe przyniosą zamierzony efekt, czy są może jedynie pustymi elementami, które tylko spowodują wydawanie kolejnych funduszy. Jednym z elementów, na jakie warto zwrócić uwagę, przeglądając profil Instagrama, jest ilość obserwatorów oraz reakcji pod poszczególnymi zdjęciami. Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? Sprawdź, które elementy są niezbędne do zoptymalizowania przed ustaleniem kampanii promocyjnej.

Promocja konta na Instagramie a liczba obserwatorów

Od zawsze obserwacje na Instagramie stanowiły bardzo ważną walutę. Jest nią przede wszystkim czas, jaki odbiorcy poświęcają na Twój profil. Nie ma możliwości, żeby tanio pozyskać wartościowych obserwujących. Szczególnie jeśli planujesz korzystać z tworzenia reklam z poziomu menedżera reklam. W takich przypadkach konieczne jest posiadanie odpowiedniego zaplecza, które pozwoli Ci przekonać odbiorców, że warto zostać z Tobą na dłużej.

Jednocześnie liczba obserwatorów na koncie, do którego chcesz przekierować użytkownika, ma znaczenie w przypadku reklam. Promowanie postów, kiedy na Twojej tablicy niewiele się dzieje, nie przynosi spodziewanych rezultatów. Możesz łatwo zauważyć, że są one zazwyczaj nieefektywne. Dlatego najpierw pozyskaj obserwatorów, a następnie promuj swoje posty.

Czy w aplikacji Instagram możesz utworzyć reklamy?

Najprostszym sposobem na tworzenie reklam jest korzystanie z menedżera reklam na Instagramie. Instagram jednak daje również inne możliwości. Algorytm Instagrama bardzo dobrze widzi promowanie Insta Stories, dlatego możesz promować je bezpośrednio z aplikacji, bez konieczności wchodzenia w desktopową wersję Meta na swoim komputerze lub laptopie.

W jaki sposób profil Instagrama powinien wyglądać, żeby reklamy były skuteczne?

W jaki sposób pozyskać legendarny like na Instagrama? Jak profil powinien wyglądać, żeby za pomocą menedżera reklam skutecznie wypromować wszystkie swoje treści? Przede wszystkim powinien być dopasowany do Twojej grupy odbiorców. W portalach społecznościowych możesz znaleźć wiele możliwości dotarcia do swoich potencjalnych klientów. Jednak musisz dokładnie wiedzieć, kim oni są, czym się zajmują i jakie są ich problemy. Na tej podstawie jesteś w stanie odpowiednio stargetować reklamy i dopasować je do swoich możliwości.

Pamiętaj, że Twój profil powinien żyć. Niezależnie od tego, ile kosztuje reklama, kluczowym elementem jest tutaj pojawianie się na swoim profilu na Instagramie. Oznacza to, że warto często robić live, wstawiać relacje oraz ciekawe posty. Pamiętaj oczywiście o tym, żeby zawsze reagować na wszystkie komentarze, jakie pojawiają się pod Twoimi postami. W ten sposób zarówno odbiorcy czują Twoje zaangażowanie, jak i algorytmy wyłapują większe zaangażowanie na Twoim profilu. Wszystkie te elementy sprawiają, że Twoje promowanie Instagrama przyniesie spodziewane efekty i będzie po prostu skuteczne.

Ile postów powinno znaleźć się na koncie przed rozpoczęciem promocji konta na Instagramie?

Wybieranie grupy odbiorców jest istotne również wtedy, kiedy musisz zdecydować o częstotliwości publikacji w swoich mediach społecznościowych. Jeśli chcesz jednak promować swoje konto, postaw na przynajmniej 9 atrakcyjnych i ciekawych zdjęć, jeszcze zanim zdecydujesz się na uruchomienie skutecznego marketingu. Ten ruch spowoduje, że Twoi potencjalni odbiorcy nie będą przekierowywani na pusty profil, gdzie nie dzieje się nic dla nich ciekawego, a do miejsca, gdzie mogą rzeczywiście znaleźć dużą wartość dla siebie.

Czy zaangażowanie na profilu ma znaczenie jeszcze przed puszczeniem reklam?

Zaangażowanie na profilu ma ogromne znaczenie, niezależnie od tego, na jakim etapie rozwoju konta jesteś. W związku z tym nawet w chwili, kiedy planujesz puszczenie reklam, należy skupić się na tym, żeby jak najmocniej angażować wszystkich swoich odbiorców, a przynajmniej tę część, która wchodzi z Tobą często w interakcje. Pamiętaj, że zaangażowanie na profilu to:

  • aktywność pod postami – komentarze i serduszka,
  • wiadomości prywatne wysyłane do Ciebie,
  • reakcje na ankiety w relacjach,
  • reakcje na relacje w ogóle,
  • wysyłanie Twoich treści dalej w wiadomościach lub publikowanie ich w relacjach obserwatorów.

Wszystkie te elementy mają ogromny wpływ na to, w jaki sposób widzą Cię algorytmy instagrama. Jest to ważne przed puszczeniem reklam, ponieważ angażujące treści, dobrze widziane przez algorytmy, są łatwiej wybijane przez system.

W jaki sposób biogram wpływa na odbiór Twojego konta na Instagramie?

Twój biogram powinien być czytelny, przejrzysty i zachowany w języku, w jakim zwracasz się do odbiorców. Pamiętaj zamieścić w nim wszystkie niezbędne informacje na swój temat, ale zrób to w krótkich komunikatach. Wykorzystaj tutaj słowa kluczowe charakterystyczne dla Twojej branży.

Odpowiednio przygotowany profil na Instagramie pozwoli Ci z sukcesem rozpocząć promowanie konta. Dlatego zwróć uwagę, czy zadbałeś o wszystkie powyższe elementy jeszcze przed puszczeniem reklam.

Inflacja największym ciosem dla 77% polskich przedsiębiorstw, 63% podniosło ceny produktów i usług, by ochronić biznes

  • Największymi ciosami w ostatnich dwóch latach dla 77% polskich firm była inflacja oraz rosnące koszty – zarówno pracy, paliw (po 70%), jak i energii (58%).
  • Spośród 88% firm, które podjęły działania w celu ochrony przed niekorzystną sytuacją gospodarczą, najwięcej, bo 63% przedsiębiorstw musiało podnieść ceny produktów i usług.
  • 53% polskich firm z kryzysów toczących się w ostatnich latach wyszła obronną ręką i dobrze ocenia swoją obecną kondycję – wynika z badania „Małe, średnie firmy – wielkie wyzwania”, zrealizowanego przez agencję badawczą IQS na zlecenie firmy ubezpieczeniowej Wiener.

Ostatnie lata dla polskich przedsiębiorstw były niemałym wyzwaniem. Pandemia i wybuch wojny w Ukrainie przyniosły konsekwencje w postaci wzrostu cen, przerwanych łańcuchów dostaw i niestabilnej sytuacji gospodarczej. Jakie czynniki miały największy wpływ na sytuację firm w ostatnich dwóch latach?

Wykres Czynniki Wykres kondycja firm Wykres Plany na 2023

Największe ciosy dla firm – inflacja, ale też koszty paliw czy energii

Jak wynika z badania „Małe, średnie firmy – wielkie wyzwania”, zrealizowanego przez agencję badawczą IQS na zlecenie firmy ubezpieczeniowej Wiener, dla 77% przedsiębiorców największym wyznaniem ostatnich lat była inflacja, z czego 44% oceniło jej wpływ jako „bardzo duży”. Na drugim miejscu wśród najczęściej wspominanych wyzwań był wzrost kosztów pracy – ich wpływ odczuło 70% firm. Ten sam odsetek badanych wskazał również na koszty paliw jako kluczowy czynnik wpływający na kondycję ich przedsiębiorstwa. 6 na 10 właścicieli firm wymieniło także pandemię i lockdown jako czynniki o największym wpływie na ich sytuację. 58% badanych odczuło rosnące koszty energii i prądu – ten czynnik miał szczególnie duży wpływ na największe firmy, z których 78% wskazało to utrudnienie jako jedno z najważniejszych w ostatnich latach.

Wysokie podatki to kolejny cios, który w ostatnich latach uderzył polskich przedsiębiorców – na ich duży wpływ na kondycję firm narzeka 56% badanych. 47% z nich znacząco odczuło też zmiany przepisów podatkowych, szczególnie dotknęło to najmniejsze firmy (1-9 pracowników), z których ten czynnik wskazało 68% z nich.

Wpływ wojny w Ukrainie na kondycję przedsiębiorstw 44% firm oceniło jako duży, 25% jako umiarkowany, a 29% jako mały. Zaburzony łańcuch dostaw miał duży wpływ na kondycję 39% przedsiębiorstw, 26% oceniło go jako umiarkowany, a 32% jako mały.  Na skomplikowaną księgowość narzekało 32% badanych, jednocześnie 35% nie odczuło jej negatywnego wpływu na prowadzenie działalności. Problemy kadrowe miały dla największej liczby firm (49%) mały wpływ na kondycję, 28% uznało ich wpływ za umiarkowany, a 21% – za duży.

Ostatnie lata były bardzo wymagające dla polskich przedsiębiorstw – najpierw pandemia COVID-19, potem wojna w Ukrainie i jej gospodarcze skutki. Wszystko to wpłynęło na kondycję i nastroje firm. Według prognoz, za nami szczyt inflacji i choć nadal jesteśmy w trakcie spowolnienia gospodarczego, firmy dostrzegają „światełko w tunelu”. Warto zauważyć, jak ogromny skok wykonaliśmy w ostatnich 30 latach. Z danych zebranych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy wynika, że wśród dużych gospodarek po 1990 roku szybciej od Polski rozwijały się tylko Chiny. To jak wygląda nasza gospodarka teraz i jaki rozwój zanotowaliśmy, jest sytuacją bez precedensu.  Aby polskie firmy mogły się dalej rozwijać, potrzebują większej stabilizacji i możliwości przewidzenia najbliższej przyszłości – ocenia Adam Dwulecki, prezes zarządu Wiener TU S.A. Vienna Insurance Group.

Reakcja na kryzys – podwyżki cen, ale i chęć rozwoju

Z badania Wienera wynika, że aż 88% firm podjęło różnego rodzaju działania w celu ochrony przed niekorzystną sytuacją gospodarczą. Najwięcej, bo 63% przedsiębiorstw musiało podnieść ceny produktów i usług. Ponad połowa polskich przedsiębiorców ograniczyła wydatki na inwestycje. Co trzeci zaczął budować poduszkę finansową. Część firm w obliczu kryzysu postawiło na zwiększony rozwój – 16% poszerzyło obszar działalności w Polsce, a 11% zdecydowało się na ekspansję zagraniczną, a 13% przeniosło część działań do internetu.

Polscy przedsiębiorcy, zapytani o plany na przyszłość, są prawie jednogłośni – priorytetem dla 82% badanych jest przede wszystkim przetrwanie na rynku. Rozwój znalazł się na drugim miejscu, wskazało go 64% przedsiębiorców. Właściciele firm widzą, że to właśnie poszerzanie swoich możliwości daje im największą szansę na utrzymanie działalności – chcą powiększać swoje oferty produktów i usług (53%) czy obszary działalności w Polsce i zagranicą (64%) oraz wdrażać nowe rozwiązania technologiczne (41%).

Kondycja przedsiębiorstwa zależna od jego wielkości

Jak wynika z badania Wienera, 45% firm ocenia swoją kondycję w kontekście aktualnej sytuacji gospodarczej raczej dobrze, a 8% – bardzo dobrze. Co trzeci przedsiębiorca ma ambiwalentne odczucia twierdząc, że jego sytuacja nie jest ani dobra, ani zła. Źle stan swojej firmy ocenia 15% badanych.

Wielkość firmy wpływa na różnice w postrzeganiu aktualnej sytuacji przedsiębiorstwa. Wśród dużych firm (ponad 49 pracowników) wnioski są optymistyczne – trzy czwarte ocenia swoją kondycję dobrze. W przedsiębiorstwach średniej wielkości pozytywnie stan firmy ocenia co drugie, natomiast wśród małych firm sytuacja jest diametralnie różna – dobrze swoją kondycję ocenia jedynie 37% firm, a 28% ocenia ją jako złą.

***

Metodologia badania

Badanie zostało przeprowadzone przez IQS w kwietniu 2023 roku. Badanie zrealizowano metodą CATI – wywiady telefoniczne na próbie 300 firm (respondenci to właściciele lub zarządzający firmą), z podziałem na poziom zatrudnienia: 1-9 pracowników (40%), 10-49 pracowników (30%), 49+ pracowników (30%), uwzględniając podział na regiony według danych z GUS.

Sytuacja polskiej mamy w świetle prawa

Dzień Matki to dobra okazja, aby zastanowić się nad tym, kim jest Mama w świetle przepisów polskiego prawa i jakie uprawnienia przysługują jej w związku z tym szczególnym statusem. O tych zagadnieniach mówi dr Małgorzata Eysymontt – warszawska adwokatka, prawniczka z Uniwersytetu SWPS.

Jak ujął to kiedyś Józef Ignacy Kraszewski: Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca – to miłość macierzyńska.

W rozumieniu polskiego prawa, matką jest kobieta, która urodziła dziecko (także w przypadku tzw. urodzenia martwego) (art. 619 Ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (k.r.o.)). Niezależnie od tego, czy między kobietą a dzieckiem istnieje pokrewieństwo genetyczne. Rozróżnia się bowiem macierzyństwo biologiczne od genetycznego. Przywołany przepis w pełni odzwierciedla starą sentencję łacińską Mater semper certa est (łac. Matka zawsze pewna jest), wedle której przyjmuje się, że macierzyństwa nie trzeba dowodzić.

W praktyce kwestia ta może jednak budzić pewne wątpliwości, chociażby w kontekście powództwa o ustalenie czy zaprzeczenie macierzyństwa i coraz bardziej popularnego zjawiska surogacji, które nie jest w Polsce uregulowane (tj. zalegalizowane), a tym samym nie rodzi żadnych skutków prawnych. Dlatego wszelkie umowy o tzw. macierzyństwo zastępcze nie są w Polsce prawnie dopuszczalne, a w konsekwencji na mocy art. 58 § 1 Ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny – jako sprzeczne z zasadami współżycia społecznego – są bezwzględnie nieważne – tłumaczy ekspertka.

Dodatkowo, z uwagi na rozwój medycyny w dziedzinie technik wspomagania rozrodu (inseminacja czy procedury zapłodnienia pozaustrojowego in vitro, w tym z wykorzystaniem dawstwa komórek czy adopcji zarodka), macierzyństwo może być różnie interpretowane w zależności od rozwiązań przyjętych w poszczególnych państwach.

Nie należy przy tym zapominać o istotnym wyjątku od reguły, według której tylko urodzenie dziecka oznacza macierzyństwo. Mamą jest przecież także mama adopcyjna, która sama albo wraz z mężem przysposobiła małoletnie dziecko. Wówczas, w myśl art. 121 k.r.o., pomiędzy osobą przysposabiającego a przysposabianego powstaje taki stosunek, jaki istnieje między rodzicami a dziećmi. W przypadku przysposobienia pełnego przyjmuje się, że powstają wówczas nowe więzi pokrewieństwa, a dotychczasowe wygasają, co stanowi szczególnie interesującą fikcję prawną.

Dobro rodziny pod specjalną ochroną

Jednym z najważniejszych dóbr chronionych prawem jest dobro rodziny. Zgodnie z art. 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

Oznacza to, że organy władzy publicznej powinny zapewniać bezpieczeństwo sferze rodzicielstwa, a w szczególności macierzyństwa oraz ich ochronę przed jakimikolwiek zagrożeniami ze strony innych podmiotów w każdej sferze życia – obyczajowej, moralnej, społecznej, gospodarczej i duchowej (religijnej). Z kolei opieka oznacza, że władze publiczne powinny tworzyć skutecznie funkcjonujący system pomocy i wsparcia dla osób z rodzin uboższych, znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej lub doświadczających problemów socjalnych – taki, który oferowałby dostęp do określonych świadczeń i dóbr (np. zasiłek rodzinny i dodatek pielęgnacyjny lub dodatek dla kobiet samotnie wychowujących dziecko).

Macierzyństwo jest szczególną więzią, jaka łączy matkę z dzieckiem. Obejmuje nie tylko moment narodzin i czas po urodzeniu dziecka, ale także okres ciąży. Znajduje to potwierdzenie w art. 71 ust. 2 ustawy zasadniczej, w którym podkreśla się, że matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa – mówi prawniczka.

Większy wymiar urlopów dla rodziców

Z dniem 26 kwietnia tego roku weszła w życie istotna nowelizacja Kodeksu pracy (k.p.), która w dużej mierze odnosi się do praw pracowniczych kobiet, w szczególności matek. Niestety, rozwiązania przewidziane w tej ustawie nie dotyczą tych kobiet, które zatrudnione są na podstawie umów cywilnoprawnych, jak umowa zlecenia czy umowa o dzieło – mówi dr Eysymontt.

W celu zapewnienia jeszcze większej ochrony prawnej matkom, w Kodeksie pracy przewiduje się zmiany dotyczące urlopów, w tym zasad korzystania z urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego. Pojawiła się możliwość składania wniosków w tym zakresie w wersji papierowej lub elektronicznej. Pracownikom, którzy przyjęli dziecko na wychowanie i wystąpili do sądu opiekuńczego z wnioskiem o wszczęcie postępowania w sprawie przysposobienia dziecka, czyli rodzicom adopcyjnym, przysługuje prawo do urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego, a także do urlopu rodzicielskiego w celu sprawowania opieki nad dzieckiem lub dziećmi w określonym wymiarze. Na skutek nowelizacji przepisów Kodeksu pracy uległ ona znacznemu zwiększeniu (z 32 do 41 tygodni w przypadku przysposobienia jednego dziecka oraz z 34 do 43 tygodni w przypadku przysposobienia dwojga lub więcej dzieci), przy czym nie dłużej niż do ukończenia przez dziecko 14 roku życia.

Nowelizacja korzystnie wpłynęła również na sytuację pracowników, którzy przyjęli dziecko na wychowanie jako rodzina zastępcza niezawodowa, gdyż mają oni prawo do urlopu rodzicielskiego w celu sprawowania opieki nad dzieckiem w znacznie większym wymiarze niż dotychczas. Szczegółowe zasady dotyczące wyżej wymienionych urlopów zostały przewidziane w znowelizowanym art. 183 k.p – dodaje dr Eysymontt.

W wyniku nowelizacji znacznie zwiększono wymiar urlopu rodzicielskiego dla pracowników – rodziców dziecka – z 32 do 41 tygodni w przypadku urodzenia jednego dziecka oraz z 34 do 43 tygodni w przypadku mnogiego urodzenia – od dwojga do pięciorga i więcej dzieci. Zmiana ta ma służyć zwiększeniu zaangażowania i roli drugiego rodzica (w praktyce zazwyczaj chodzi o ojca) w wychowaniu dziecka i opiece nad nim oraz ułatwienie matkom powrotu do aktywności zawodowej po urodzeniu dziecka. Z urlopu rodzicielskiego mogą jednocześnie korzystać oboje pracownicy – rodzice dziecka.

Nowość w kodeksie pracy – bezpłatny urlop opiekuńczy

Do Kodeksu pracy wprowadzono także nowy rodzaj urlopu – bezpłatny urlop opiekuńczy w wymiarze do 5 dni w roku kalendarzowym. Ma on umożliwić zapewnienie osobistej opieki lub wsparcie osobie będącej członkiem rodziny lub zamieszkującej w tym samym gospodarstwie domowym, która wymaga opieki lub wsparcie z poważnych względów medycznych (art. 1731 k.p.). Tak więc poza urlopem na żądanie, mama opiekująca się chorym dzieckiem będzie miała prawo do kilku dodatkowych dni urlopu.

Zwiększenie zasiłku macierzyńskiego

Zgodnie z treścią art 184 k.p., za okres urlopu macierzyńskiego, urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego, urlopu rodzicielskiego oraz urlopu ojcowskiego przysługuje zasiłek macierzyński na zasadach określonych w ustawie z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.

W wyniku nowelizacji nastąpiły korzystne zmiany w wysokości zasiłku macierzyńskiego za okres urlopu rodzicielskiego (w tym 9 tygodni urlopu rodzicielskiego przysługującego wyłącznie drugiemu rodzicowi dziecka będącemu pracownikiem) – wynosi on 70% podstawy wymiaru zasiłku. Nie później niż 21 dni po porodzie lub po przyjęciu dziecka na wychowanie albo po przyjęciu dziecka na wychowanie jako rodzina zastępcza, świeżo upieczona mama ma prawo złożyć pisemny wniosek o wypłacenie jej zasiłku macierzyńskiego za okres odpowiadający okresowi urlopu macierzyńskiego i urlopu rodzicielskiego w pełnym wymiarze (poza okresem 9 tygodni tego urlopu, jakie przysługują ojcu dziecka). Zwiększeniu uległa w tym przypadku wartość zasiłku macierzyńskiego do 81,5 % podstawy jego wymiaru za cały ten okres.

Co więcej, ci rodzice, którzy przed wejściem w życie nowelizacji korzystali z urlopu związanego z ich rodzicielstwem, w 21 dni od tej daty (tj. do 17 maja 2023 r. włącznie) mieli prawo złożyć wniosek o przeliczenie świadczenia według nowych zasad i otrzymać podwyższone świadczenie z tytułu zasiłku. Zamiast dotychczasowych 80% – 81,5% albo zamiast dotychczasowych 60% – 70% – dodaje ekspertka.

Ochrona przed wypowiedzeniem umowy

Kolejną pozytywną zmianą dla rodziców małych dzieci jest zwiększenie ochrony prawnej przed wypowiedzeniem umowy o pracę. Przesłanką warunkującą taką ochronę jest nie tylko okres ciąży i korzystania z urlopu macierzyńskiego, ale także okres od dnia złożenia przez pracownika jednego z wniosków: o udzielenie urlopu macierzyńskiego lub jego części, urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego albo jego części, urlopu rodzicielskiego lub jego części oraz urlopu ojcowskiego lub jego części do dnia zakończenia korzystania z tych urlopów.

W wyniku nowelizacji wydłużony został maksymalny ustawowy próg wiekowy pozwalający na uznanie dziecka za „małe”, uprawniający rodziców do korzystania ze szczególnych uprawnień dla rodziców małych dzieci (art. 187 § 2 k.p.). Po zmianach pracownika wychowującego dziecko do dnia jego 8 urodzin nie wolno już bez jego zgody zatrudniać w godzinach nadliczbowych, w porze nocnej, w systemie przerywanego czasu pracy czy delegować poza stałe miejsce pracy.

Elastyczna organizacja pracy

W ślad za unijną dyrektywą, do Kodeksu pracy wprowadzono także nowy przepis – art. 1881 k.p. przewidujący tzw. elastyczną organizację pracy w przypadku pracowników wychowujących dziecko do ukończenia przez nie 8 lat. Chodzi o możliwość skorzystania z takich uprawnień pracowniczych, jak: praca zdalna, inny system pracy – przerywany, skróconego tygodnia pracy lub pracy weekendowej, a także odmienny rozkład pracy –  przewidujący różne godziny rozpoczynania jej  w dniach, które zgodnie z tym rozkładem są dla pracowników dniami pracy (tzw. ruchomy czas pracy) lub na pisemny wniosek pracownika – indywidualny rozkład jego czasu pracy w ramach systemu czasu pracy, którym pracownik jest objęty. Nowelizacja daje także gwarancję i poczucie bezpieczeństwa mamom, umożliwiając powrót do pracy na dotychczas zajmowanym stanowisku, chyba że nie będzie to możliwe (np. na skutek reorganizacji w miejscu pracy). W takiej sytuacji pracodawca zobowiązany będzie takiemu pracownikowi powierzyć pracę na stanowisku równorzędnym z zajmowanym przez niego przed rozpoczęciem ww. urlopu, przy czym na warunkach nie mniej korzystnych od tych, jakie obowiązywałyby go wówczas, gdyby nie skorzystał z przysługującego mu urlopu. Gdyby jednak pracodawca naruszył te reguły, wówczas pracownik będzie mógł wytoczyć powództwo o odszkodowanie w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę w danym roku.

Jak widać, istnieją liczne przepisy odnoszące się do ochrony prawnej matek, wśród których zwraca się uwagę na przysługujące kobietom uprawnienia w związku z ciążą oraz sprawowaniem opieki nad dzieckiem i jego wychowaniem. Macierzyństwo odgrywa istotną rolę w życiu każdej kobiety i ma ważny wymiar społeczny, dlatego też ustawodawca poświęcił mu wiele uwagi w licznych aktach prawnych, w odniesieniu do różnych kwestii. Jak pisze Jodi Picoult: „Macierzyństwo to taki zawód, w którym nie można pracować na zmiany” – podsumowuje ekspertka.

EDP Renewables i P&G zawarły jedną z największych korporacyjnych umów PPA we Włoszech

  • Obiekty objęte umową PPA należą do pierwszego klastra elektrowni słonecznych EDPR we Włoszech.
  • Energia wytworzona w tym klastrze pozwoli uniknąć emisji ok. 52 tysięcy ton CO2 w regionie Lacjum.

EDP Renewables (EDPR), czwarty pod względem wielkości producent energii wiatrowej i słonecznej na świecie, oraz Procter & Gamble, globalny koncern z branży dóbr konsumpcyjnych, wyspecjalizowany w szerokiej gamie produktów higieny osobistej, zawarły jedną z największych korporacyjnych umów PPA we włoskim sektorze energetycznym.

Zgodnie z tą umową P&G stanie się odbiorcą znacznej ilości energii wytworzonej w obiektach o łącznej mocy zainstalowanej 142 MWp (109 MWac), zlokalizowanych w regionie Lacjum w środkowych Włoszech. Elektrownie fotowoltaiczne, których budowa ma ruszyć jeszcze przed początkiem lata, planowo zostaną oddane do użytku pod koniec 2023 roku i będą pierwszym klastrem elektrowni słonecznych we Włoszech – rynku, na którym EDPR zbudowała już elektrownie wiatrowe o łącznej mocy zainstalowanej powyżej 520 MW.

Elektrownie słoneczne będą łącznie wytwarzać ponad 210 GWh energii odnawialnej w skali roku. Produkcja energii z wykorzystaniem promieniowania słonecznego pozwoli rocznie uniknąć emisji 52 tysięcy ton CO2 do atmosfery, przyczyniając się do dekarbonizacji regionu.

Zawarta umowa zacieśnia współpracę EDPR i P&G, która rozpoczęła się wraz z podpisaniem przez oba koncerny w 2021 roku umowy PPA w Hiszpanii na rozwój portfela elektrowni wiatrowych i słonecznych o łącznej mocy 127,5 MW, które zostaną oddane do użytku jeszcze w tym roku.

Z dumą ogłaszamy kolejny wspólny projekt z Procter & Gamble, który pozwoli nam przyspieszyć transformację energetyczną. Zawierając jedną z największych korporacyjnych umów PPA we Włoszech wspieramy rozwój zielonej gospodarki, budując nowe obiekty OZE, a także dokonujemy inwestycji społecznych i środowiskowych w regionie Lacjum. EDPR będzie nadal realizować misję wspierania sprawiedliwej transformacji energetycznej we Włoszech, umożliwiając dostęp do czystej energii większej liczbie osób – podkreśla Roberto Pasqua, dyrektor wykonawczy EDP Renewables na południowo-wschodni region UE i dyrektor generalny EDP Renewables we Włoszech.

EDP Renewables jest obecna na włoskim rynku od 2010 roku, a pierwszą farmę wiatrową oddała do użytku w roku 2012. EDPR posiada siedzibę w Mediolanie oraz dwa biura regionalne w Bari i Potenzy; spółka zrealizowała farmy wiatrowe na terenie całego kraju.

EDPR działa zgodnie ze strategią dywersyfikacji techonologicznej, z silnym naciskiem na rozwój energetyki słonecznej. Po zawarciu tej umowy EDPR ma obecnie zabezpieczone ok. 44% z blisko 17 GW docelowej mocy zainstalowanej, która ma powstać w obiektach na całym świecie w latach 2023-2026.

W pierwszym kwartale 2023 r. w portfelu EDP Renewables znajdowały się obiekty o łącznej mocy zainstalowanej 14,8 GW, które wytwarzały ok. 10,2 TWh energii na całym świecie. Jest to przyrost o 11% względem poprzedniego roku, który spółka zawdzięcza dywersyfikacji geograficznej i technologicznej.

Szczyt G7 w Japonii może zapoczątkować nowy etap protekcjonizmu

Podczas szczytu G7 w Japonii uwagę przykuwały kwestie relacji z Chinami i Rosją, ale co istotne – w „menu” obrad były już istotne konkretne postulaty związane z głównymi tematami, a ich realizacja zapowiada nową fazę protekcjonizmu w światowej gospodarce. Po zaostrzeniu ograniczeń eksportowych, Stany Zjednoczone opowiadają się obecnie za ograniczeniem wychodzących inwestycji zagranicznych w obszarze potencjalnie wrażliwych technologii oraz ograniczenia outsourcingu krytycznej produkcji jako kolejny krok w celu zmniejszenia ryzyka w łańcuchach dostaw i zmniejszenia zależności od Chin.

W „menu” szczytu protekcjonizm realizowanych inwestycji zagranicznych

  • Stany Zjednoczone opowiadają się za ograniczeniem inwestycji zagranicznych w potencjalnie wrażliwe technologie oraz outsourcingu krytycznej produkcji jako kolejny krok do zmniejszania ryzyka w łańcuchach dostaw i redukowania zależności od Chin. Obecnie same Chiny, ale też Japonia i Korea Południowa to jedyne gospodarki, w których obowiązują pewne ograniczenia w przenoszeniu z nich produkcji za granicę, ale ich zasięg i zakres są bardzo ograniczone.
  • Jako pierwsze prawdopodobnie w opinii Allianz Trade realizować swoje postulaty będą Stany Zjednoczone, potencjalnie już we wrześniu lub październiku przyjmując w Kongresie stosowne prawo; a wtedy inne kraje zapewne pójdą w ich ślady. Jednak biorąc pod uwagę potencjalne luki, pełne wdrożenie ograniczeń dotyczących inwestycji zagranicznych zajmie trochę czasu.
  • Dwukierunkowe przepływy inwestycyjne między Chinami a Zachodem są stosunkowo umiarkowane i spadały w ciągu ostatnich kilku lat, ponieważ sektor prywatny chciał zmniejszyć swoje zaangażowanie w obliczu rosnących napięć geopolitycznych. Łączne przepływy bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Chin osiągnęły szczyt w 2016 r. na poziomie 27 mld USD dla gospodarek G7 i od tego czasu spadły do blisko 3 mld USD, głównie pod wpływem ograniczeń inwestycji ze Stanów Zjednoczonych, których przepływy netto do Chin były ujemne (mniejsze niż inwestycje chińskie w USW) już w 2021 r.
  • Konsekwencje gospodarcze dalszej ”rozłąki” Zachodu i Chin mogą być jednak w opinii Allianz Trade daleko idące. Trudno będzie nazwać nieistotnymi długoterminowe szkody dla chińskiej gospodarki, nawet jeśli ograniczenia będą miały zastosowanie tylko do kilku sektorów. Chociaż chiński przemysł zwiększył swoją samowystarczalność, jego ekosystem nadal korzysta z zachodnich technologii i know-how, zwłaszcza w dziedzinie ICT, farmaceutyki i biotechnologii. Chiny mogłyby w odwecie ograniczyć dostawy kluczowych surowców, w których mają dominującą pozycję, co mogłoby poważnie zakłócić globalne łańcuchy dostaw. Jest to jednak mało prawdopodobne, ponieważ Chiny stosują już pewne formy ograniczeń swoich inwestycji wychodzących i nadal dążą do pragmatyzmu gospodarczego (np. Chiny złagodziły niektóre ograniczenia importu niektórych australijskich towarów po wieloletnim sporze dwustronnym).

Po zaostrzeniu ograniczeń eksportowych, Stany Zjednoczone opowiadają się za ograniczeniem realizowania wychodzących inwestycji zagranicznych w obszarze potencjalnie wrażliwych technologii oraz outsourcingu krytycznej produkcji jako kolejny krok w celu zmniejszenia ryzyka łańcuchów dostaw i ograniczenia zależności od Chin. Podczas szczytu G7 w Japonii, Stany Zjednoczone naciskały na skoordynowany przez G7 przegląd inwestycji wychodzących do Chin w określone zaawansowane technologie. W przemówieniu na temat stosunków UE-Chiny wygłoszonym 30 marca 2023 r.[1] przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zadeklarowała również, że UE przygotowuje się do przeglądu realizowanych za granicą inwestycji związanych z „niewielką liczbą wrażliwych technologii, w przypadku których inwestycje mogą prowadzić do rozwoju zdolności wojskowych”. które stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”.

Obecnie takie badania poprzedzające inwestycję są realizowane tylko przez same Chiny, Japonię i Koreę Południową (Diagram 1), choć ich skala w Chinach jest umiarkowana a w Japonii i Korei Południowej – mała. W Japonii „Ustawa o promowaniu bezpieczeństwa gospodarczego” ma na celu zabezpieczenie łańcuchów dostaw i ochronę rodzimych innowacji, posuwając się nawet do subsydiowania japońskim firmom powrotu z Chin do kraju, co sprawia, że jest ona pierwszym krajem G7, który to zrobił. W Korei Południowej inwestycje wychodzące podlegają „Ustawie o ochronie technologii przemysłowych”, a stosowne badanie przeprowadza Ministerstwo Handlu, Przemysłu i Energii (MOTIE). Celem jest „zapobieganie nieuzasadnionemu ujawnianiu i ochrona technologii przemysłowej w celu wzmocnienia konkurencyjności koreańskiego przemysłu oraz przyczynienie się do bezpieczeństwa narodowego i rozwoju gospodarki narodowej”, koncentrując się obecnie na sektorach takich jak biotechnologia i technologie akumulatorów i baterii (zobacz pełną listę tutaj).

Powszechnie jest wiadome, iż Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Zjednoczone Królestwo równolegle dyskutują o wzmocnieniu kontroli eksportu półprzewodników i innych krytycznych technologii do Chin. Stany Zjednoczone zaostrzyły kontrolę eksportu do Chin w 2022 r., a inne kraje, takie jak Holandia, Zjednoczone Królestwo[2] i Japonia, poszły w ich ślady. Kontrole eksportu są obecnie silnie egzekwowane przez wszystkie główne gospodarki (ponownie Diagram nr. 1) i prawdopodobnie zostaną rozszerzone w nadchodzących latach. Na poziomie globalnym ograniczenia eksportowe osiągnęły rekordową liczbę 2500 w 2022 r., z czego ponad dwie trzecie dotyczyło towarów, a reszta to ograniczenia dotyczące inwestycji i usług.

Ograniczenia dotyczące eksportu do Chin wysokiej klasy układów scalonych i urządzeń do ich wytwarzania już od 2021 r. doprowadziły do dramatycznego spadku importu chińskich układów scalonych. Całkowity wolumen eksportu układów scalonych i urządzeń do ich wytwarzania z USA do Chin spadł o -33% między  IV kwartałem 2021 r. a IV kwartałem 2022 r. Po wprowadzonejh w zeszłym roku kontroli eksportu, udział sprzedaży maszyn i sprzętu transportowego w eksporcie ze Zjednoczonego Królestwa do Chin spadł z 43% poprzednio do 27% w marcu 2023 r. (w ujęciu rocznym).

Ponieważ rywalizacja geopolityczna między USA a Chinami nie zmniejsza się, to w jej następstwie możliwe jest wprowadzenie przez USA kontroli eksportu w nowych sektorach i gałęziach przemysłu (poprzez wydanie tzw. „Foreign Direct Product Rules”]). Mogą to być biofarmaceutyki (obszar, w którym Chiny są w dużym stopniu uzależnione od amerykańskiej własności intelektualnej), materiały biotechnologiczne, informacje techniczne i sprzęt laboratoryjny (który amerykańskie firmy dostarczają w znacznych ilościach chińskim zakładom), a nawet produkty rolne (np. nasiona).

Diagram 1: Środki bezpieczeństwa gospodarczego stosowane obecnie i będące przedmiotem dyskusjiŚrodki bezpieczeństwa gospodarczego stosowane obecnie i będące przedmiotem dyskusji

[China = Chiny; US = USA; EU = UE; UK = Zjednoczone Królestwo; Japan = Japonia; Australia = Australia; South Korea = Korea Południowa; Inbound investment screening = Badania poprzedzające inwestycji przychodzących; Outbound investment screening = Badania poprzedzające inwestycji wychodzących; Export controls = Kontrola eksportu; Procurement restrictions = Ograniczenia w zamówieniach publicznych; Sanctions = Sankcje; Anti-coercion policy = Polityka przeciwdziałania przymusowi; Supply-chain resilience policies = Polityki w zakresie odporności łańcucha dostaw; Data protection and cybersecurity = Ochrona danych i cyberbezpieczeństwo; Institutionalization = Instytucjonalizacja; Industral strategy = Strategia przemysłowa; Strong = Mocny; Moderate = Umiarkowany; Weak = Słaby; Under discussion = W trakcie dyskusji; None = Żaden]

Źródła: Merics, Allianz Research. Uwaga: * Niewielkie ograniczenia obowiązują w przypadku zagranicznych banków, produkcji broni i narkotyków, ale są to pozostałości po procesach otwierania gospodarczego, a nie pełnoprawna polityka monitorowania inwestycji wychodzących

Pełne wdrożenie w opinii Allianz Trade zajmie trochę czasu, biorąc pod uwagę potencjalne luki, ale sektor prywatny już zmniejsza swoją ekspozycję. Jak wskazała PIIE[3], ograniczenia realizowanych za granicą inwestycji byłyby trudne do wdrożenia i prawdopodobnie stworzyłyby wiele luk. Na przykład zachodnie firmy nadal mogą inwestować w chinach w zakazane (przez rządy swoich krajów) sektory krytyczne za pośrednictwem swoich zagranicznych spółek zależnych lub za pośrednictwem Hongkongu.

Na razie rządy wciąż balansują pomiędzy chęcią ograniczenia transferu technologii do Chin a obawami sektora prywatnego, który ma duży udział w chińskich inwestycjach. Stany Zjednoczone[4] prawdopodobnie jako pierwsze wprowadzą swój własny system przeglądu inwestycji wychodzących do Chin jeszcze tej jesieni (tak zwany „odwrotny CFIUS”, odnoszący się do Komisji ds. Inwestycji Zagranicznych Departamentu Skarbu, która dokonuje przeglądu inwestycji przychodzących), a\ inne kraje G7 prawdopodobnie pójdą w ich ślady. W Stanach Zjednoczonych ponadpartyjna ustawa (China Competition 2.0 Bill) ma duże szanse na przyjęcie przez Kongres już we wrześniu lub październiku (po kilku nieudanych próbach w poprzednich latach). Głównymi branżami branymi pod uwagę byłyby mikroprocesory, niektóre rodzaje sztucznej inteligencji związane z wojskiem i nadzorem oraz obliczenia kwantowe, ale można by również uwzględnić sektory biotechnologii i energii odnawialnej. UE napotyka pewne ograniczenia w odniesieniu do istniejącego rozdrobnionego systemu kontroli bezpośrednich inwestycji zagranicznych (gdyż realizowanego na poziomie państw członkowskich), a zatem prawdopodobnie będzie działać wolniej.

Dwukierunkowe przepływy inwestycyjne między Chinami a Zachodem już wykazują tendencję spadkową. Pomimo pewnego przyspieszenia w 2021 r., bezpośrednie inwestycje zagraniczne napływające z Chin spadły o -77% w stosunku do szczytowego poziomu w 2016 r., do 46 mld EUR, ze względu na wprowadzone w największych krajach europejskich kontrole poprzedzające inwestycje. Do 2020 r. blisko 60% inwestycji przychodzących z Chin do Europy było realizowanych w Niemczech, Wlk. Brytanii i Francji, a od 2021 r. także z Holandii (po dużym przejęciu w tym kraju zrealizowanym przez biznes z Chin). Na Europę Środkowo-Wschodnią przypada tylko około 10% wszystkich chińskich inwestycji w Europie. Większość chińskich inwestycji przychodzących jest dokonywana w sektorze motoryzacyjnym i produktach konsumenckich, ale na popularności zyskują również sektory takiej jak ITC (technologie internetowe i komunikacyjne), biotechnologia, farmaceutyka i sektor ochrony zdrowia.

Trend napływu inwestycji z Chin do Europy prawdopodobnie będzie spadkowy nie tylko ze względu na nowe regulacje europejskie (m.in. dotyczące zamówień publicznych i subsydiów zagranicznych), ale także ze względu na wzmocnioną kontrolę poszczególnych krajów. W 2022 r. Niemcy, Włochy i Zjednoczone Królestwo zablokowały już kilka chińskich inwestycji w tzw. branże strategiczne.

Większość państw UE uchwaliła już przepisy chroniące ich bezpieczeństwo narodowe. W Niemczech obowiązuje ustawa o handlu zagranicznym i płatnościach (Aussenwirtschaftsgesetz) oraz rozporządzenie w sprawie handlu zagranicznego i płatności (Aussenwirtschaftsverordnung (AWV)), które dotyczą takich sektorów, jak środki ochrony indywidualnej (PPE), sztuczna inteligencja, technologia kwantowa, robotyka i jazda autonomiczna. We Francji zasady kontroli bezpośrednich inwestycji zagranicznych są określone w Code monétaire et financier i dotyczą wrażliwych sektorów, w tym energetyki, infrastruktury krytycznej, bezpieczeństwa żywności, transportu, prasy drukowanej, obrony, przestrzeni kosmicznej, sztucznej inteligencji, robotyki, cyberbezpieczeństwa i zdrowia publicznego. We Włoszech napływające bezpośrednie inwestycje zagraniczne są kontrolowane przez Golden Power Law. W Holandii w 2022 r. holenderski Senat przyjął międzysektorową ustawę o monitorowaniu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (Wet veiligheidstoets investeringen, fusies en overnames), która dotyczy inwestycji w obszarze (bardzo) wrażliwych technologii. Zjednoczone Królestwo zmieniło swój system przeglądu inwestycji zagranicznych, uchwalając Prawo o bezpieczeństwie narodowym i inwestycjach (ustawa NSI) z 2021 r. Jest w niej 17 sektorów, w których kontrolowane są inwestycje zagraniczne, głównie dotyczące produktów wysokich technologii.

Także inwestycje przenoszone do Chin wykazują od 2016 r. tendencję spadkową (Wykres 1), na czele z gwałtownym wycofaniem się ze Stanów Zjednoczonych. Na przykład wielkość bezpośrednich inwestycji zagranicznych realizowanych w Chinach przez podmioty ze Zjednoczonego Królestwa wyniosła blisko 11 mld GBP w 2021 r. (-15% w porównaniu z 2018 r.), czyli 0,6% wszystkich bezpośrednich inwestycji zagranicznych wychodzących ze Zjednoczonego Królestwa. Z drugiej strony, suma bezpośrednich inwestycji zagranicznych napływających z Chin do Zjednoczonego Królestwa wyniosła „zaledwie” 5 mld GBP, czyli 0,3% całkowitego zasobu bezpośrednich inwestycji zagranicznych napływajacych do Zjednoczonego Królestwa.

Wykres 1: Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Chin z krajów G7 (mld USD)

Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Chin

[US = USA; Canada = Kanada; France = Francja; Germany = Niemcy; UK = Zjednoczone Królestwo; Japan = Japonia; Italy = Włochy]

Źródła: Refinitiv Datastream, NBS, Allianz Research

Dużym problemem nie są całkowite przepływy bezpośrednich inwestycji zagranicznych, ale raczej dostawy krytycznych materiałów w przypadku możliwego odwetu ze strony Chin. Ograniczenia dotyczące inwestycji wychodzących do Chin w perspektywie krótkoterminowej będą wąskie, ale z czasem będą rozszerzane. Sektor prywatny będzie więc prawdopodobnie ograniczał aktywne inwestycje w Chinach (bezpośrednie inwestycje zagraniczne i Inwestycje typu venture capital) na rzecz pasywnego kanału realizowania inwestycji (kupowanie papierów wartościowych). Jeśli ograniczenia zostaną skoordynowane i wdrożone przez główne kraje lub większe obszary gospodarcze, zmniejszy to luki i stworzy ważne bariery regulacyjne dla przepływów inwestycyjnych do Chin.

Długoterminowe szkody dla chińskiej gospodarki mogą być znaczne, nawet jeśli ograniczenia dotyczą tylko kilku sektorów. Chociaż chiński przemysł zwiększył swoją samodzielność, ekosystem nadal korzysta z technologii i know-how przywiezionych z Zachodu, zwłaszcza w dziedzinie ICT, farmaceutycznej i biotechnologicznej. Zachodnie restrykcje mogą zatem zaostrzyć spowolnienie chińskiej produktywności w nadchodzących latach, w czasie gdy wzmożona interwencja państwa i ingerencja polityczna (centralne planowanie) powodują coraz częstszą niewłaściwą alokację zasobów i odbijają się na wynikach dużych firm.

Jednak odwet w przyszłości ze strony Chin również potencjalnie wyrządziłby poważne szkody zachodnim gospodarkom, nawet jeśli byłby ograniczony, zarówno pod względem skali jak i swojej branżowej selektywności. Niedawno Chiny złagodziły niektóre ograniczenia importowe dotyczące niektórych towarów importowanych z Australii (bawełny, miedzi i węgla), wprowadzone wcześniej w następstwie wieloletniego sporu dwustronnego. Stawka (tych ograniczeń eksportowych ze strony Chin) jest wysoka dla Europy, ponieważ to Chiny są dominującym dostawcą surowców krytycznych niezbędnych do zielonej transformacji (fotowoltaika etc). Ograniczenia eksportu surowców krytycznych przez kraje je produkujące drastycznie wzrosły w ciągu ostatnich 15 lat, nie wspominając już o uchwalonej przez UE ustawie o surowcach krytycznych. Nowe ograniczenia we wzajemnych inwestycjach i przepływie technologii oraz surowców mogą poważnie zakłócić kluczowe branże, doprowadzić do niedoborów kluczowych produktów i wpłynąć na znaczne podniesienie cen.

[1] Przemówienie przewodniczącej na temat stosunków UE-Chiny (europa.eu)

[2] Rząd Zjednoczonego Królestwa wzmocnił kontrole eksportu poprzez wzmocnione kontrole wojskowych użytkowników końcowych wprowadzone w maju 2022 r. oraz nową ustawę o bezpieczeństwie narodowym i inwestycjach wdrożoną 4 stycznia 2022 r.

[3] Nowe reguły ograniczające amerykańskie inwestycje w Chinach będą trudne do wdrożenia | PIIE

[4] Administracja rozważa wprowadzenie ograniczeń lub wymogów notyfikacyjnych w odniesieniu do inwestycji USA w niektóre podmioty zaangażowane w podzbiór pewnych kluczowych zaawansowanych technologii, które mają krytyczne znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.

Rola link buildingu w pozycjonowaniu stron www

Pozycjonowanie stron www to istotny aspekt marketingu internetowego, który pozwala na poprawę widoczności strony w wynikach wyszukiwania. Jednym z kluczowych elementów skutecznej strategii pozycjonowania, jest link building. Dzięki niemu strona www może zyskać większą popularność oraz autorytet.

Celem tego artykułu jest przybliżenie roli link buildingu w pozycjonowaniu stron www. Omówimy podstawy wspomnianego procesu, strategie, najlepsze praktyki, a także potencjalne pułapki. Dodatkowo, zajmiemy się tematem linkowania wewnętrznego oraz różnymi rodzajami linków zewnętrznych. Agencja 1stplace.pl zaprasza do zapoznania się z artykułem.

Podstawy link buildingu

Backlink to link prowadzący na Twoją witrynę ze źródeł zewnętrznych. Link building polega na zdobywaniu wspomnianych backlinków i odgrywa ważną rolę w pozycjonowaniu stron www. 

Profil linków może być budowany różnymi sposobami. Linki mogą powstać naturalnie (kiedy ktoś samodzielnie linkuje do Twojej strony), być uzyskiwane poprzez umieszczanie odnośników w komentarzach, na blogach lub forach, a także poprzez publikację artykułów sponsorowanych. Pamiętaj jednak, że linki słabej jakości, nietematyczne  mogą zaszkodzić Twojej stronie.  

Dobrym rozwiązaniem może okazać się wsparcie agencji e-marketingowej. Agencje SEO zapewniają fachową pomoc z zakresu link buildingu i szeroko pojętego pozycjonowania. 

Rola link buildingu w pozycjonowaniu stron www

Link building umożliwia poprawę widoczności strony w wynikach wyszukiwania. Wyszukiwarki takie jak Google traktują backlinki jako „głosy” na rzecz Twojej strony. Im więcej jakościowych linków prowadzi na Twoją witrynę, tym ma ona większe szanse na zajęcie topowych pozycji. Linki mogą także wpływać na autorytet i wiarygodność strony, co jest szczególnie ważne w niektórych dziedzinach, takich jak medycyna czy finanse.

Rodzaje linków zewnętrznych: dofollow, nofollow

Linki zewnętrzne mogą mieć różne atrybuty, które wpływają na to, jak są traktowane przez wyszukiwarki. Wyróżniamy linki dofollow, nofollow, sponsored, user generated content. 

  • Dofollow: Link dofollow (https://1stplace.pl/blog/dofollow-czym-jest-jak-link-dofollow-wplywa-na-seo/) to odnośnik, który mówi wyszukiwarkom, że powinny go śledzić i uwzględnić w algorytmach rankingowych. Są one bardzo wartościowe dla SEO.
  • Nofollow: Ten atrybut mówi wyszukiwarkom, aby nie śledziły linku. Atrybuty nofollow często stosowane są na forach lub w sekcjach komentarzy, aby zapobiec spamowaniu. Takie odnośniki nie przekazują „link juice” (wartości SEO), ale mogą pomóc w generowaniu ruchu na stronę.
  • Sponsored: Ten atrybut jest stosowany do oznaczenia linków, które powstały w wyniku płatnej umowy, na przykład sponsorowanych postów.
  • UGC (User Generated Content): Ten atrybut jest stosowany do oznaczenia linków generowanych przez użytkowników, na przykład w sekcjach komentarzy lub forach.

Zrozumienie różnych typów linków zewnętrznych może pomóc w skutecznym budowaniu linków i poprawie widoczności strony w wynikach wyszukiwania.

Strategie link buildingu

Link building, przede wszystkim zdobywanie linków dofollow, to proces, który wymaga strategicznego podejścia. Poniżej przedstawiamy kilka sprawdzonych metod, które będą pomocne w zdobyciu jakościowych linków zewnętrznych. 

  • Tworzenie wartościowego i unikalnego contentu: O jakości Twojej strony decyduje w dużej mierze treść, jaką na niej publikujesz. Jeśli Twoje teksty są unikalne, interesujące i dostarczają wartości użytkownikom, istnieje większa szansa, że inne strony będą do nich linkować. Może to obejmować blogi, artykuły, infografiki, filmy, podcasty i wiele innych.
  • Wymiana linków i guest blogging: Wymiana linków z innymi stronami o podobnej tematyce może być skutecznym sposobem na budowanie sieci backlinków. Guest blogging, czyli publikowanie artykułów na innych stronach z linkiem do Twojej witryny, jest inną dobrą strategią. Pamiętaj jednak, aby zawsze dążyć do tworzenia wartościowej treści, która będzie przydatna dla czytelników.
  • Wykorzystanie mediów społecznościowych i forów: Media społecznościowe i fora dyskusyjne to doskonałe platformy do promowania Twojego contentu i zdobywania linków. Możesz na przykład udostępniać swoje posty na mediach społecznościowych, udzielać się na forach branżowych i odpowiednio linkować do swojej strony.
  • Badanie i analiza konkurencji: Zrozumienie, jakie strategie link buildingu stosują konkurenci, może dostarczyć Ci cennych informacji. Możesz za pomocą narzędzi SEO zweryfikować, skąd pochodzą linki prowadzące na strony konkurencji i zastanowić się, czy możesz zdobyć odnośniki z tych samych źródeł.

Pamiętaj, że każda strategia link buildingu powinna być dostosowana do Twojej konkretnej sytuacji i celów. Skuteczne strategie link buildingu zawsze będą skupiać się na tworzeniu wartości dla użytkowników, a nie tylko na zdobyciu jak największej liczby linków.

Potencjalne problemy i pułapki link buildingu

Podczas budowania profilu linków, powinieneś być świadomy potencjalnych problemów i pułapek, które mogą wpływać na efektywność Twojej strategii SEO. Oto kilka z nich:

  • Niskojakościowe linki: Nie wszystkie linki są równie wartościowe. Linki z niepowiązanych tematycznie stron, stron o niskiej jakości lub stron, które są znane z nadmiernego linkowania, mogą mieć negatywny wpływ na widoczność Twojej strony. 
  • Spamowanie linkami: Linki w komentarzach, na blogach, forach dyskusyjnych czy w mediach społecznościowych, które nie dostarczają wartości użytkownikom, często postrzegane są jako spam. To nie tylko nie pomaga w SEO, ale może zaszkodzić reputacji Twojej strony.
  • Nadmierne optymalizowanie (Over-optimization): Choć SEO jest ważne, nadmierna optymalizacja pod kątem wyszukiwarek może przynieść więcej szkody niż pożytku. Zbyt duża liczba słów kluczowych, nadmierne linkowanie, czy tworzenie nienaturalnego contentu, mogą skutkować karą.
  • Nieaktualizowanie strategii: Algorytmy wyszukiwarek wciąż są aktualizowane, co oznacza, że coś, co działało jakiś czas temu, może nie działać dzisiaj. Ważne jest, aby regularnie aktualizować swoją strategię link buildingu i dostosowywać ją do najnowszych wytycznych i najlepszych praktyk SEO.

Pamiętaj, że budowanie linków to proces długoterminowy, który wymaga ciągłego monitorowania i dostosowywania.

Najlepsze praktyki link buildingu

Najważniejsze jest skupienie się na jakości, a nie liczbie linków. Budowanie relacji z innymi stronami i tworzenie wartościowego contentu są ważniejsze niż zdobycie jak największej liczby linków (zwłaszcza linków słabej jakości). Regularna analiza i monitorowanie efektów działań link buildingu to klucz do zrozumienia, które działania przynoszą największe korzyści i jak można je zoptymalizować.

Linkowanie wewnętrzne

Linkowanie wewnętrzne jest równie ważne, co budowanie linków zewnętrznych. Linkowanie wewnętrzne polega na tworzeniu linków pomiędzy podstronami Twojej witryny. Dobrze zaplanowana struktura takich odnośników pomoże wyszukiwarkom lepiej zrozumieć zawartość Twojej strony i poprawi rankingi SEO, będzie też ułatwieniem dla użytkowników.  

Podsumowanie

Link building jest kluczowym elementem strategii SEO i ma duże znaczenie dla poprawy widoczności strony w wynikach wyszukiwania. Chociaż istnieją różne strategie i metody link buildingu, najważniejsze jest skupienie się na jakości linków i tworzeniu wartościowych treści. Regularna analiza i monitorowanie to kolejne, istotne działanie. 

Zysk netto Grupy Kino Polska w 1 kw. 2023 r. wzrósł o 6% r/r do 13,5 mln zł, przychody sięgnęły 70,7 mln zł

  • W 1 kw. 2023 r. Grupa Kino Polska odnotowała przychody na poziomie 70,7 mln zł (+6,5% r/r), przy wzroście wpływów zarówno z emisji, jak i z reklam.
  • Zysk netto Grupy w pierwszym kwartale bieżącego roku wyniósł 13,5 mln zł (+6,0% r/r), a wynik EBITDA 31,4 mln zł (+4,3% r/r).
  • Rentowność netto Grupy wyniosła 19,0%, podobnie jak rok wcześniej.
  • Na koniec 1 kw. 2023 r. Grupa dysponowała nadwyżką finansową w wysokości 26,0 mln zł.
  • Przychody z emisji zwiększyły się o 9,3% r/r i stanowiły 54,5% całkowitej sprzedaży Grupy. Wpływy z reklam wzrosły o 1,0% r/r, a ich udział w przychodach ogółem stanowił 34,0%.
  • Przychody na rynkach międzynarodowych wyniosły 23,4 mln zł (+1,8% r/r) i stanowiły 33,1% całkowitych przychodów Grupy.
  • Marża EBITDA wyniosła 44,4%, wobec 45,4% rok wcześniej.
  • Średni udział kanałów Grupy w oglądalności widowni komercyjnej w 1 kw. 2023 r. wyniósł 2,56% (SHR%, All 16-59, live), tj. o 5,0% mniej r/r, co częściowo wynika ze zmiany standardu nadawania telewizji naziemnej.

– W pierwszym kwartale bieżącego roku odnotowaliśmy wzrosty wszystkich kluczowych wskaźników finansowych. Zwiększyliśmy przychody zarówno z emisji jak i z reklamy, pomimo niepewnej sytuacji na rynku. Intensywnie rozwijał się kanał Zoom TV, który, dzięki doborowi odpowiednich treści – nowych premierowych propozycji oraz własnych produkcji – zwiększył swoją oglądalność o ponad 20% rok do roku. To przełożyło się na wzrost przychodów z tego segmentu. Sprzedaż reklam rozwijamy także na rynkach międzynarodowych. Oferujemy czas reklamowy na kanałach marki FilmBox w Czechach. Odnotowaliśmy wzrost przychodów z tej działalności o 40% rok do roku – informuje Katarzyna Woźnicka, członkini zarządu Grupy Kino Polska, CFO Kino Polska TV S.A. oraz SPI International B.V.

Największe przychody w 1 kw. 2023 r. odnotował (łącznie z emisji i reklamy) segment Kanały filmowe marki FilmBox i kanały tematyczne, który wygenerował w Polsce i na rynkach międzynarodowych przychody w wysokości 39,7 mln zł (+13,1% r/r). Wyższe wpływy z emisji to efekt wzrostu przychodów na rynkach takich jak Polska, Bułgaria, Węgry oraz kraje Półwyspu Bałkańskiego. Z kolei dynamiczny przyrost przychodów z reklamy jest skutkiem wzrostu na rynkach polskim i czeskim.

Kanał Zoom TV powiększył przychody o ponad 28% r/r wobec poprzedniego roku, osiągając sprzedaż reklam na poziomie 5,6 mln zł za sprawą rosnącej oglądalności, będącej efektem atrakcyjnej oferty programowej. Wyraźny wzrost odnotowano w segmencie Produkcja kanałów telewizyjnych. Wygenerował on w 1 kw. 2023 r. przychody w wysokości 1,7 mln zł, tj. niemal tyle ile w całym 2022 r.

Stopklatka w 1 kw. 2023 r. zanotowała spadek przychodów w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego, co jest częściowo efektem ubiegłorocznych zmian regulacyjnych. Segment ten osiągnął 9,8 mln zł sprzedaży z reklam, tj. mniej o 9,7% r/r. Sprzedaż niższą o 18% r/r odnotowano także w przypadku segmentu Kanały marki Kino Polska.

Sprzedaż praw licencyjnych przyniosła 5,6 mln zł, tj. mniej o 16,5% r/r. Wynika to z faktu, że treści nabywane przez Grupę w tym okresie wzmacniały główne ramówki kanałów własnych Grupy, przyczyniając się do wzrostów przychodów z emisji jak i reklamy. Licencje w mniejszym niż rok wcześniej zakresie trafiały natomiast do podmiotów zewnętrznych.

– Grupa Kino Polska równolegle oferuje operatorom treści dostępne linearnie oraz w wersji cyfrowej. Dążymy do tego by być dla operatorów partnerem dostarczającym kompleksową usługę, dzięki której ich abonenci, i jednocześnie nasi widzowie, będą mogli oglądać atrakcyjne treści wszędzie, na dowolnym urządzeniu, w ramach jednego rachunku u swojego operatora. Widzimy znaczne możliwości wzrostu dzięki dystrybucji naszych treści cyfrowych w modelu B2B –  dodaje Bogusław Kisielewski, prezes Grupy Kino Polska.

W 1 kwartale 2023 r. kanały Grupy Kino Polska osiągnęły łącznie 2,56% udziału w oglądalności widowni komercyjnej, co oznacza spadek o 5% w porównaniu z tym samym okresem 2022 r. (SHR%, All 16-59, live).

Stopklatka osiągnęła udział w oglądalności widowni komercyjnej na poziomie 1,19% (-12% r/r) (SHR%, All 16-59, live), a drugi kanał naziemny Grupy – Zoom TV 0,65%, co oznacza wzrost o 23% r/r (SHR%, All 16-59). Kanał Kino Polska uzyskał udział w oglądalności widowni komercyjnej na poziomie 0,41% (-16% r/r) (SHR%, All 16-59, live), a drugi kanał z segmentu tej marki – Kino Polska Muzyka 0,05% (SHR%, All 16-59; live) (-29% r/r). Kino TV natomiast osiągnął udział w oglądalności widowni komercyjnej na poziomie 0,26%, co oznacza wzrost o 8% r/r (SHR%, All 16-59, live).

Indeksy PMI dla strefy euro

Przemysł słabnie, usługi trzymają się mocno. Maj jest kolejnym miesiącem pogłębiania się tej rozbieżności. Można to odczytać ze wstępnych wskaźników PMI za maj dla strefy euro. PMI dla przemysłu spadł do 44,6 wobec 45,8 miesiąc wcześniej. Tak niska wartość jest negatywnym zaskoczeniem i pokazuje, że spowolnienie w przemyśle się pogłębia. To sektor produkcyjny jest hamulcem dla gospodarek strefy euro i wzrostu PKB.

Wskaźnik dla usług wyniósł 55,9 wobec 56,2 w kwietniu. Wskaźnik utrzymuje się na wysokich poziomach, lecz jego wzrost zastopował. Odczyty są ważne w kontekście inflacji, która w ostatnim czasie utrzymana była w dużej mierze przez usługi. Wydaje się, że presja inflacyjna w sektorze usług nadal się utrzymuje.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Spadki na rynku inwestycyjnym w regionie EMEA i CEE po I kw. 2023 r. Polska wciąż liderem w Europie Środkowo-Wschodniej

W pierwszym kwartale 2023 r. wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej wyniósł 1,3 mld euro i spadł o ok. 58% w porównaniu do roku ubiegłego. Jest to nieznacznie lepszy wynik od danych z regionu EMEA, które wykazały spowolnienie rynku o 62%. Jak wynika z najnowszego raportu Colliers, podsumowującego I kw. na rynku inwestycyjnym, Polska, mimo spadku inwestycji, nadal była atrakcyjną lokalizacją dla inwestorów i zakończyła I kw. z 50% udziałów w wolumenie regionu CEE na poziomie 650 mln euro. Eksperci Colliers prognozują początek odbicia na rynku w czwartym kwartale 2023 r.

Jak kształtują się wolumeny w regionach EMEA i CEE

Kryzysy bankowe w Europie i USA spotęgowały dotychczasowe obawy inwestorów związane z wysoką inflacją, podwyżkami stóp procentowych, słabym wzrostem gospodarczym i ryzykiem geopolitycznym. Obecnie całkowite koszty finansowania wynoszą 5-6%, co wynika ze znacznie wyższych stóp procentowych niż 12 miesięcy temu.

W efekcie wolumeny na rynkach Europy kształowały się następująco: Niemcy odnotowali jeden z najsłabszych kwartałów otwierających rok od ponad dekady (w siedmiu największych miastach nastąpił niemal całkowity zastój w transakcjach, który prawdopodobnie utrzyma się w drugim kwartale, ponieważ kupujący i sprzedający próbują ustalić nowy poziom cen rynkowych obecnych realiach), zaś wartości inwestycji we Francji i Hiszpanii spadły o ponad jedną trzecią w porównaniu z I kw. 2022 r. W przypadku regionu Europy Środkowo-Wschodniej wolumeny były jednymi z najniższych odnotowanych od czasu globalnego kryzysu finansowego. Polska, mimo spadków, posiada 50% udziału w wolumenie wszystkich transakcji za I kw. 2023 r., natomiast Czechy 31%. Z analizy wynika, że Rumunia i Bułgaria miały lepszy początek roku niż w 2021 i 2022 r.

– W przypadku Polski, pomimo mniejszych chęci inwestorów do zawierania transakcji w chwili obecnej, korekta wycen, nadal dobre funkcjonowanie rynku najmu oraz pozytywna dynamika podaży i popytu w średnim okresie na wszystkich głównych rynkach w kraju, powinny przyciągnąć nabywców, zwłaszcza z Europy Środkowo-Wschodniej i krajów bałtyckich oraz w dalszej kolejności sprzyjać powrotowi tradycyjnych nabywców z najbardziej ustabilizowanych rynków. Spodziewamy się, że sytuacja na rynku zacznie się normować pod koniec 2023 r. – mówi Piotr Mirowski, Senior Partner, Dział Doradztwa Inwestycyjnego w Colliers.

Nowe transakcje na rynkach

Pomimo zastoju inwestycyjnego nadal zawierane są transakcje transgraniczne o dużej wartości, czego przykładem może być zakup za 395 mln funtów (448 mln euro) wielofunkcyjnego obiektu St Katharine Docks w Londynie przez singapurską firmę City Developments Ltd (CDL).

W Europie Środkowo-Wschodniej to sektor przemysłowy i logistyczny wrócił do łask, tym samym odzyskując pozycję lidera i wyprzedzając sektor biurowy i handlowy w I kw. 2023 r. Do najważniejszych transakcji w regionie CEE należało zbycie przez Panattoni aktywów magazynowych o wartości ponad 300 mln euro w Polsce oraz sprzedaż portfela supermarketów w Czechach i Słowacji za ponad 200 mln euro przez spółkę Trei.

Przyszłość

Globalne perspektywy pozostają dość mieszane: inwestorzy mają większą jasność co do inflacji, ale nie musi to oznaczać, że znane są im zagrożenia związane z kryzysem bankowym i potencjalną zapaścią kredytową w zaawansowanych gospodarkach. Inne kryzysy geopolityczne i związane z COVID wciąż wywierają wpływ na rynki, co wyjaśnia, dlaczego globalne perspektywy gospodarcze, wraz z przewidywaniami dla CEE-6, nieco się pogorszyły w porównaniu z sytuacją sprzed kilku miesięcy. Niemniej jednak, dopóki żadne wydarzenie zewnętrzne nie spowoduje istotnego spadku aktywności gospodarczej w strefie euro, spodziewane jest, że w długim okresie kraje Europy Środkowo-Wschodniej będą nadal przewyższać swoich zachodnich partnerów atrakcyjnością zwrotów i  potencjalne makroekonomicznym dzięki funduszom unijnym i atrakcyjnemu otoczeniu biznesowemu.

Rozmyta odpowiedzialność i rutynowe API

Dane osobowe 37 milionów klientów amerykańskiego T-Mobile – należące do nich adresy rozliczeniowe, adresy e-mail oraz daty urodzenia – dostały się w ręce cyberprzestępców. Stało się to w wyniku ataku na jeden z niezabezpieczonych odpowiednio interfejsów API należących do tego telekomunikacyjnego giganta. Jak to możliwe? Są to skutki zaniedbań firm w zakresie zabezpieczania i zapobiegania nieautoryzowanym dostępom do API. Dziś trzeba traktować tę kwestię priorytetowo.

Interfejsy programowania aplikacji są jak układ nerwowy, który umożliwia przesyłanie i odbieranie danych między różnymi systemami, takimi jak sieć internetowa, różne aplikacje czy urządzenia Internetu rzeczy (IoT). Dzięki API mamy możliwość korzystania z ogromnych zasobów danych i funkcji typowych dla cyfrowej gospodarki. Do niedawna niestety zabezpieczanie tego obszaru postrzegane było jako sprawa drugorzędna. Dziś ta taktyka zaczyna przynosić niebezpieczne skutki. I pomimo tego, że wspomniany incydent naruszenia API w T-Mobile mógł skończyć się dużo gorzej – finalnie nie wyciekły hasła, kody PIN i inne informacje dotyczące kont finansowych klientów, to nigdy nie powinno dojść do takiego zaniedbania.

Rutynowe API

Problem z bezpieczeństwem API, z którym boryka się wiele organizacji, polega na tym, że nie zawsze jest jasne, kto właściwie w firmie odpowiada za ten obszar. Zdarza się, że programiści rutynowo tworzą interfejsy do udostępniania danych, czasem nie mając pełnej wiedzy na temat cyberbezpieczeństwa. Popełniają więc błędy, które ułatwiają cyberprzestępcom pracę i umożliwiają kradzież danych.

– Zespoły ds. cyberbezpieczeństwa w firmach najczęściej nie mają żadnej kontroli i wiedzy nad tym, jak tworzone i wdrażane są w firmach API – mówi Mateusz Ossowski, CEE Channel Manager w firmie Barracuda Networks, która jest producentem rozwiązań z obszaru bezpieczeństwa IT. – W rezultacie stają się one niezabezpieczonymi punktami końcowymi. Wiele z nich jest na szczęście tworzonych na potrzeby wewnętrzne.

Zdarza się jednak, że do naruszenia dochodzi właśnie przez API, które omyłkowo zostało wystawione na świat, choć powinno być przeznaczone do użytku wewnętrznego. Dlatego obie wersje muszą być traktowane z jednakową uwagą przez ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Wystarczy bowiem naprawdę niewiele, aby zespoły deweloperskie udostępniły wewnętrzne API użytkownikom spoza organizacji.

Zombie API

Dobrą strategią staje się zwiększenie poziomu odpowiedzialności za bezpieczeństwo API przez programistów. Jednak liczbę utworzonych do tej pory interfejsów API można mierzyć w milionach. Wiele z nich tworzy tzw. zbiór „Zombie API”, który składa się z interfejsów porzuconych przez zespoły programistów, acz nadal zapewniających dostęp do danych.

Znalezienie i zabezpieczenie wszystkich punktów końcowych API, które zostały kiedykolwiek utworzone, należy więc nadal do obowiązków zespołów ds. bezpieczeństwa cybernetycznego. Niezależnie od tego, kto w organizacji jest ostatecznie odpowiedzialny za bezpieczeństwo API, pewne jest, że nie poświęca się temu zagadnieniu wystarczająco dużo uwagi. Podobnie jak niezabezpieczonym odpowiednio aplikacjom internetowym, których jednak jest znacznie mniej niż API. Niestety wiedza na ten temat kuleje i możemy się spodziewać, że skutki zaniedbań w tym zakresie mogą się kumulować nie tylko w 2023 roku, ale i w kolejnych latach.

DB Energy po III kw. roku obrotowego 2022-23 z 7,4 mln zł ETBIDA i 2,8 mln zł zysku netto

Spółka DB Energy, oferująca kompleksowe usługi efektywności energetycznej dla przemysłu, w III kwartale roku obrotowego 2022/2023 (I kw. br.) osiągnęła ponad 16,4 mln zł przychodów ze sprzedaży, blisko 3,1 mln zł zysku EBITDA i 1,5 mln zł zysku netto. Na koniec okresu DB Energy dysponowała środkami pieniężnymi w kwocie 6,6 mln zł. Na wyniki finansowe miała wpływ realizacja kolejnych etapów projektów inwestycyjnych w modelu Generalnego Wykonawstwa, a także rozliczenie oszczędności na projekcie w modelu ESCO dla Słodowni Soufflet oraz rozliczenie części działań doradczych realizowanych przez Willbee Energy GmbH.

Wyniki finansowe osiągnięte przez DB Energy w trzecim kwartale roku obrotowego 2022/2023 są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Zrealizowaliśmy zarówno zakładane cele operacyjne działalności DB Energy, jak i poczyniliśmy kolejne kroki na rynku kapitałowym przenosząc notowania na Główny Rynek GPW w Warszawie. W minionym okresie prowadziliśmy m.in. projekt modernizacji elektrociepłowni dla Schumacher Packaging Grudziądz o wartości 43,4 mln zł, a także projekt dotyczący instalacji wysokosprawnej kogeneracji o wartości 21,8 mln zł. Realizowaliśmy także projekt inwestycyjny dla Żabka Polska o szacowanych nakładach 16 mln zł. – komentuje Łukasz Feldman, CFO DB Energy.

Obecnie Grupa DB Energy realizuje i rozlicza 5 projektów w modelu ESCO, których nakłady inwestycyjne na realizację wynoszą łącznie 35 mln zł (obejmuje to nakłady poniesione oraz przyszłe nakłady inwestycyjne). DB Energy jest zaangażowana w kilku procesach negocjacyjnych, które mogą skutkować zawarciem umów na realizację projektów ESCO w kolejnych kwartałach br. w ramach współpracy z SUSI Partners.

Inwestycje z obszaru poprawy efektywności energetycznej w przemyśle cieszą się obecnie rosnącym zainteresowaniem ze strony potencjalnych kontrahentów. Znaczna część przedsiębiorstw wyraża zainteresowanie projektami służącymi ograniczeniu kosztów poprzez optymalizację zużycia energii. Dotyczy to w szczególności projektów, które Grupa DB Energy realizuje w modelu ESCO, tj. pełniąc zarówno funkcję generalnego wykonawcy, jak również oferując finansowanie. – dodaje Łukasz Feldman.

W ostatnich miesiącach DB Energy realizuje także kolejne kroki na rynku kapitałowym. W II kwartale 2023 roku Spółka z sukcesem zakończyła Ofertę Publiczną pozyskując 10,8 mln zł brutto, które przeznaczy na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym w formule ESCO, intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją oraz kontynuację prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej.

Facebook ukarany rekordową karą. „Firmy powinny być rozliczane z przestrzegania umów”

Właściciel Facebooka, Meta, został ukarany grzywną w wysokości 1,2 miliarda euro (1 miliard funtów) za niewłaściwe obchodzenie się z danymi klientów podczas przesyłania ich między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Kara wyznaczona przez irlandzką Komisję Ochrony Danych Osobowych (DPC), jest największą grzywną nałożoną na mocy unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych.

Istotą tej decyzji jest wykorzystanie standardowych klauzul umownych (SCC) do przenoszenia danych z Unii Europejskiej do USA. Umowy prawne, przygotowane przez Komisję Europejską, zawierają zabezpieczenia zapewniające ciągłą ochronę danych osobowych podczas przesyłania ich poza Europę. Urzędnicy wskazują, że istnieją obawy, że przepływy danych wciąż narażają Europejczyków na słabsze amerykańskie przepisy dotyczące prywatności.

Duże firmy technologiczne zawarły z konsumentami umowy dotyczące obsługi i przetwarzania danych. Jest to zasada zaufania, z której powinny być rozliczane. Nie wystarczy powiedzieć, że przetwarzają dane w sposób bezpieczny, muszą one być przetwarzane w sposób zgodnie z przepisami dotyczącymi ochrony danych i prywatności – mówi Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.

Właściciel Facebooka już zapowiada, że odwoła się od „nieuzasadnionego i niepotrzebnego” orzeczenia. Kontrowersji dodaje fakt, że w 2013 roku były pracownik Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA, Edward Snowden, ujawnił, że amerykańskie władze wielokrotnie uzyskiwały dostęp do danych osobowych za pośrednictwem firm technologicznych, takich jak Facebook i Google.

Chociaż argumentowano, że dane przesyłane przez granice międzynarodowe są bezpieczne, nie możemy ignorować rozbieżności w poziomie prywatności utrzymywanym w różnych krajach. Jest to kolejne przypomnienie tego, jak pewna dwuznaczność dotycząca przetwarzania i ochrony danych prowadzi do złego zarządzania i kar na taką skalę. Jestem pewien, że nie będzie to ostatni raz, kiedy usłyszymy o firmach, które popełniły błąd – dodaje przedstawiciel Check Pointa.

Wprowadzenie 14. emerytur na stałe. Czy to poprawi sytuację seniorów?

Rada Ministrów przyjęła właśnie projekt ustawy, która wprowadzi wypłatę
tzw. czternastek na stałe. Po raz pierwszy „czternastka” została wypłacona w 2021 roku. W 2022 roku świadczenia otrzymało 7,7 mln osób, których emerytura nie przekraczała 2900 zł.[1] W przypadku osób, których świadczenie państwowe mieści się w granicach 2900-4188,44 zł emerytura była zmniejszana zgodnie z zasadą złotówka za złotówkę. Co zmieni wprowadzenie czternastek na stałe? Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM uważa, że 14. emerytury to tylko kropla w morzu senioralnych potrzeb i tak naprawdę obnaża niewydolność obecnego systemu emerytalnego

W 2021 roku czternastki były wypłacane w kwocie 1250,88 zł a w 2022 roku w kwocie
1338,44 zł (mowa tu o seniorach, których comiesięczne świadczenia nie przekroczyły
2900 zł). Nowe przepisy, które mają wprowadzić czternastki na stałe będą stosowane do emerytur i rent w systemie powszechnym, rolników, służb mundurowych, emerytur pomostowych, świadczeń i zasiłków przedemerytalnych, rent socjalnych, nauczycielskich świadczeń kompensacyjncyh, rodzicielskich świadczeń uzupełniających, świadczenia pieniężnego przysługującego cywilnym niewidomym ofiarom działań wojennych oraz rent inwalidów wojennych i wojskowych. Czy te zmiany poprawią sytuację finansową polskich emerytów?

Komentarz ekspercki
Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM

Najważniejsze tematy, które wymagają w tej chwili długofalowych i przemyślanych działań rządzących powinny dotyczyć palących kwestii związanych z niskimi emeryturami, coraz niższą stopą zastąpienia oraz szeregiem problemów, które wynikają z kwestii demograficznych. Dodatkowo, szalejąca inflacja szczególnie mocno uderza w sytuację finansową najuboższych osób, w tym emerytów.

Pamiętajmy, że polskie świadczenia emerytalne wciąż są jednymi z najniższych w Europie, choć ogólnie – na tle całego społeczeństwa – emeryckie gospodarstwa domowe nie są w złej sytuacji. Warto również dodać, że po obniżeniu wieku emerytalnego coraz większa liczba osób pobiera emerytury minimalne (w ciągu dziesięciu lat liczba tych osób wzrosła piętnastokrotnie). Stopa zastąpienia (a więc relacja przeciętnej wypłacanej emerytury względem średniej krajowej) jest coraz niższa. W 2018 roku wynosiła ona 56,4 proc., a za 20 lat będzie wynosiła ok. 38 proc. Wreszcie pamiętajmy, że dla utrzymania godziwego poziomu życia, poziom konsumpcji po przejściu na emeryturę nie powinien spaść o więcej niż 30 proc. A to oznacza to, że stopa zastąpienia powinna oscylować na poziomie minimum 70 proc. Tymczasem już dziś stopa zastąpienia w Polsce spadła poniżej 60 proc, za 20 lat będzie wynosiła 38 proc., a za 40 lat tylko 24 proc. Powyższe kwestie potrzebują solidnego planu ze strony rządzących. Trzynasta, czy czternasta emerytura to działania, które są tylko „plasterkiem”, który nie wyleczy i nie naprawi na stałe systemu emerytalnego. Takie działania, moim zdaniem, odwlekają problem w czasie, nie rozwiązując jego przyczyny. Potrzebne są wielowymiarowe prace nad tym, jak powinien wyglądać cały system emerytalny. Niestety od lat nie ma w Polsce rzetelnej debaty na temat całościowego planu działań związanego ze zmianami demograficznymi. Są jednorazowe „plasterki’, takie jak trzynastka i czternastka. A co będzie za rok, za dwa? Piętnastki, szesnastki?

Z najnowszego raportu Związku Przedsiębiorstw Finansowych, dotyczącego rynku Consumer Finance, wynika że 74,6 proc. Polaków ma świadomość, iż po przejściu na emeryturę wysokość świadczeń państwowych nie zapewni im odpowiedniego życia.[2] Jeszcze w 2018 roku podobnego zdania było 31,5 proc. ankietowanych, a to oznacza, że świadomość finansowo-emerytalna rośnie.

W mojej opinii trzeba zmienić całkowicie podejście do emerytur, które za 20-30 lat nie będą opierać się wyłącznie na świadczeniach z systemu państwowego. Emerytura przysłowiowego Kowalskiego będzie opierać się zatem na puzzlach, swoistego rodzaju klockach, które będą ją budować. Te klocki to róźne źródła finansowania (m.in. świadczenia z ZUS, PPK, PPE, IKE, IKZE, hipoteka odwrócona, lokaty, inwestycje dobrowolne), które będą tworzyły cały budżet seniora. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że budżet emeryta oparty tylko i wyłącznie na świadczeniach państwowych, społecznych, będzie po prostu niewydolny. Może warto spojrzeć kompleksowo na to, jak gromadzić aktywa podczas naszej aktywności zawodowej i jak skutecznie i efektywnie te aktywa spieniężać po przejściu w okres po zakończeniu pracy.

[1] https://www.pap.pl/aktualnosci/news,1572919,premier-rzad-przyjal-projekt-ustawy-wprowadzajacej-14-emeryture-na-stale oraz https://www.pap.pl/aktualnosci/news,1573036,trzynasta-emerytura-zus-wyplacil-swiadczenia.html

[2] Opinie gospodarstw domowych w zakresie tego, czy po przejściu na emeryturę wysokość świadczenia będzie zapewniała odpowiedni poziom życia (N=692). Źródło: Sytuacja na rynku consumer finance, badanie ZPF i IRG SGH.

 

Sprzedaż detaliczna w Polsce

Kolejny miesiąc spadku sprzedaży detalicznej w Polsce. Kwietniowy wskaźnik wyniósł 3,4% r/r, wobec 4,8% r/r w marcu. Jest to odczyt gorszy od prognoz (3,8%). Sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych (skorygowana o inflację) zaliczyła jednak spadek o 7,3% r/r. W danych o sprzedaży widoczny jest realny spadek konsumpcji. Wpływ ma na to oczywiście wysoka inflacja, w tym realny spadek wynagrodzeń, który prowadzi do ograniczenia realnej siły nabywczej gospodarstw domowych. Konsumenci są zmuszeni do zmian struktury swoich wydatków, zmian jakościowych lub rezygnacji z części z nich.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

GUS o handlu i e-handlu w kwietniu 2023

Według najnowszych danych GUS w kwietniu 2023 r. w porównaniu z marcem 2023 r. odnotowano spadek wartości sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących (o 6,1%). Udział sprzedaży przez Internet w sprzedaży „ogółem” zmniejszył się z 8,6% w marcu 2023 r. do 8,1% w kwietniu br. 

Najnowsze dane komentują poniżej eksperci ASM Group,Unity Group i cyber_Folks

Maciej Pawłowicz – Dyrektor sprzedaży i rozwoju w ASM Group:

Branża handlowa, w tym e-commerce, jest bardzo zróżnicowana, dlatego zagregowane wskaźniki pokazujące ogólną kondycję rynku, takie jak te publikowane przez GUS, nie dają pełnego wglądu w sytuację poszczególnych sprzedawców. ASM Group od ponad 20 lat na bieżąco analizuje nawyki zakupowe konsumentów oraz działania handlowe producentów i widzi pewne procesy “od środka” nim znajdą one swoje odzwierciedlenie w ogólnych statystykach. Nasze wnioski? Bardzo ciekawie transformuje się w ostatnim czasie rynek apteczny i sprzedaży leków. Apteki sukcesywnie zmniejszają swoją liczebność, średnio o kilkaset punktów rocznie. Ostatnie lata spowodowały ubytek w dostępności placówek z 14 do poniżej 12 tys.

Pojawiają się problemy kadrowe, szczególnie w małych i średnich miejscowościach. W branży farmaceutycznej mamy do czynienia z deficytem farmaceutów – na 37 tys. specjalistów tylko 26. tys. zdecydowało się pracować w aptece. O dalszej przemianie tej części handlowego rynku zdecydować mogą również regulacje – kwiecień był ostatnim pełnym miesiącem funkcjonowania aptek w starym reżimie prawnym, kształtującym sposób promocji produktów leczniczych. Od 13 maja obowiązują przepisy nowego rozporządzenia ws. reklamy wyrobów medycznych, które regulują kwestie dotyczące prowadzenia działań reklamowych skierowanych do klientów.
W nowym porządku prawnym, to od podejścia aptek i samych firm farmaceutycznych do kwestii merchandisingu i prezentacji produktów w miejscach sprzedaży zależeć będzie to, czy nowe regulacje staną się w średnim i długim okresie impulsem do powstania nowej wzrostowej fali, czy też będą dla nich kolejną przeszkodą w rozwoju. Jeszcze istotniejsze stają się kwestie planowania i wizualizacji produktu lub nośników i formy reklamy.

Grzegorz Rudno-Rudziński – Managing Partner w Unity Group: 

Koniec wzrostu segmentu e-commerce pure player?

Ostatnie miesiące pokazują, że udział e-commerce pure players (firm sprzedających tylko w internecie) w całkowitej sprzedaży detalicznej ustabilizował się na poziomie ok. 10%. Jednocześnie liczba graczy omnichannel z raportowanym udziałem sprzedaży w kanale online wciąż zwiększa się, nawet jeżeli w ich przypadku udział e-handlu w ich sprzedaży nie rośnie, ale jest na poziomie ponad 20%. To znak, że na tym rynku coraz więcej znaczą tradycyjni gracze, którzy przeszli drogę od sprzedaży wielokanałowej do omnichannelowej, a ich modele biznesowe pozwalają sprawnie “przerzucać” swoje wysiłki sprzedażowe do kanału, w którym w danym momencie można uzyskać lepsze efekty. Gdy koszty akwizycji nowego klienta w online są dziś na granicy rentowności, firmy te zadowalają się obecnymi obrotami, walcząc nowymi digitalowymi rozwiązaniami o klientów w kanałach stacjonarnych.

Czy to oznacza, że tzw. pure players złożyli broń i ich udział w rynku będzie malał? Uważam, że tak się nie stanie, gdyż są oni często zwinniejsi i szybciej mogą zaadaptować innowacje związane z przełomem w dziedzinie AI. Co więcej, także firmy startujące dziś z nowymi produktami, mogą zaczynać od kanału D2C, bo jest to tańsze i szybsze niż dotarcie do klienta poprzez zbudowanie fizycznej sieci sprzedaży – ona może być rozwijana, ale dopiero w drugim etapie.

Podsumowując, e-commerce w modelu pure players nadal będzie istniał, ale w ramach już ukształtowanego podziału. Dlatego analizując od lat wskaźnik GUS dotyczący udziału e-handlu w sprzedaży detalicznej ogółem uważam, że udział tych graczy nigdy nie przekroczy 20%. Nie oznacza to jednak, że tego wyniku nie osiągnie szeroko pojęty kanał online.

Kacper Skoczylas – szef marketingu produktu Stores w cyber_Folks z Grupy R22

Według analityków Strategy & (grupa PwC) wartość polskiego sektora e-commerce ma wynieść 124 mld zł na koniec 2023 i 187 mld zł na koniec 2027 r., względem 109 mld zł rok wcześniej i 57 mld zł w jeszcze przedpandemicznym 2019 r. Wśród najsilniejszych czynników wzrostu w  e-handlu w latach 2022-2023 wymieniają oni bardzo wysoką  i utrzymującą się w czasie inflację oraz przyspieszające rozwój rynku nowości technologiczne – innowacje, zapewniające konsumentom lepsze doświadczenia zakupowe. Szybkość zakupów i dostawy, ich wygoda oraz bezpieczeństwo (szczególnie w obszarze płatności) to elementy najbardziej pożądane przez konsumentów podczas zakupów w sklepach online – wg Gemiusa ponad 50% konsumentów uważa bezpieczeństwo i zaufanie do sklepu lub sprzedawcy za kluczowe czynniki przy podejmowaniu decyzji zakupowych.

Z kolei raporty GUS wskazują, że o ile inflacja, wzrost cen energii i sytuacja geopolityczna tymczasowo wpływają na spowolnienie wzrostu udziału e-handlu,  to nie są w stanie zmienić długoterminowego trendu. Wiedzą to także firmy i sukcesywnie digitalizują kolejne swoje działania, nie tylko wchodząc w kanał sprzedaży online, ale także poszerzając działalność o sprzedaż zagraniczną (cross-border) i szersze wykorzystanie narzędzi marketingowych i analitycznych do poprawy efektywności oraz optymalizacji procesów.

Obecnie konsumenci jeszcze uważniej niż zwykle szukają optymalnych ofert. Dlatego też porównywarki cen, platformy handlowe (marketplace) oraz firmy oferujące kompleksowe doświadczenia zakupowe we wszystkich kanałach (omnichannel) z atrakcyjnymi ofertami cenowymi stanowią duże wyzwanie dla klasycznych e-przedsiębiorców, sprzedających wyłącznie przez swój sklep. Dla nich priorytetem na teraz i najbliższe miesiące powinny być przemyślane inwestycje we wdrażanie kolejnych rozwiązań dalej cyfryzujących ich e-sklepy, bo mimo wielu innych dostępnych kanałów sprzedaży, własny e-commerce wciąż jest ważnym ogniwem w całym łańcuchu wartości. Istotne w budowaniu potencjału sprzedażowego jest także odpowiednie segmentowanie klientów i personalizacja oferty, aby cena była dopasowana do etapu zakupowego kupującego i obniżana tylko w strategicznych momentach, bez “obciążania” marży na każdym etapie.

Za dalszym wzrostem e-commerce przemawia również popularyzacja sprzedaży w kanale mobile – realizowana za pośrednictwem urządzeń mobilnych. Ponad 80% osób urodzonych po 1980 roku dokonuje zakupów w ten sposób i dzieli się tym doświadczeniem z najbliższymi, a to z kolei ma wpływ na dynamiczny przyrost zakupów online wśród seniorów. W coraz większym stopniu do głosu dochodzą również konsumenci z pokolenia Z, dla których naturalnym miejscem robienia zakupów są social media (social commerce). Impulsów do wzrostu segmentu e-commerce w Polsce jest wiele, ale finalnie o kształcie rynku oprócz jego szans, zdecydują też pojawiające się często nagle zewnętrzne zagrożenia.

Grupa Elemental Holding podpisała umowę dotyczącą przejęcia Daniel Ball Converter Recycling

Grupa Elemental Holding podpisała umowę dotyczącą przejęcia Daniel Ball Converter Recycling, Inc. („DBCR”), wiodącej spółki zajmującej się recyklingiem katalizatorów samochodowych. DBCR ma siedzibę w stanie Tennessee i działa na obszarze południowo-wschodnich Stanów Zjednoczonych. To kolejna akwizycja na rynku amerykańskim, która wzmacnia pozycję Grupy w globalnym łańcuchu dostaw metali z grupy platynowców („PGM”) z recyklingu.

W ramach umowy Grupa Elemental Holding nabędzie 70 proc. udziałów w DBCR. Doświadczenie kadry zarządzającej i pracowników DBCR, a także reputacja rynkowa i wieloletnie relacje z dostawcami i klientami, stanowią mocną podstawę do dalszego rozwoju biznesu w segmencie zbiórki i przetwarzania PGM-ów.

Przejęcie DBCR jest kolejną inwestycją Grupy Elemental Holding w segment recyklingu strategicznych metali w USA, która rozpoczęła się w grudniu 2019 r. przejęciem spółki PGM of Texas, następnie w 2021 r. Grupa nabyła spółki Maryland Core i Legend Smelting and Recycling. Obecnie Grupa Elemental Holding jest drugim co do wielkości graczem w segmencie zbiórki i przetwarzania katalizatorów samochodowych w Stanach Zjednoczonych, a także na świecie.

„Ta akwizycja pozwoli nam wzmocnić naszą obecność w stanach Tennessee, Karolina Północna, Karolina Południowa, Georgia i Floryda. Naszym ostatecznym celem jest pełne pokrycie geograficzne w Stanach Zjednoczonych.” – skomentował Sławomir Baran, Dyrektor działu M&A w Elemental Holding.

Deloitte: Rosnące koszty życia skłaniają Polaków do szukania oszczędności

Notowany w ostatnich tygodniach spadek inflacji nie ma większego wpływu na oczekiwania większości polskich konsumentów co do poziomu cen. Chociaż odsetek Polaków przewidujących podwyżki cen paliw, mediów czy produktów spożywczych zmniejszył się, to w przypadku niektórych kategorii produktów nadal sięga on nawet 80 proc. Jak wynika z najnowszej edycji badania Global State of the Consumer Tracker, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, 45 proc. respondentów ma odłożone pieniądze na koniec miesiąca, czego nie może o sobie powiedzieć co czwarty ankietowany. Rosnące koszty życia skłaniają Polaków do szukania oszczędności w wydatkach na m.in. produkty cyfrowe. Co piąty mieszkaniec Polski wydaje na ten cel mniej niż 40 zł.

Wyniki 42. odsłony badania Deloitte Global State of Consumer Tracker, przeprowadzonego w kwietniu 2023 roku, pokazują, że Polacy nadal zmagają się rosnącymi kosztami życia.

Podobnie jak w poprzedniej edycji ankiety, jedną piątą domowego budżetu mają pochłonąć koszty zakupów produktów spożywczych, a 27 proc. wydatki związane z domem. Obydwie te pozycje stanowią niemal połowę prognozowanych wydatków przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego. Jedynie 7 proc. przychodów jest przeznaczanych na oszczędności.

Rosnące ceny skłaniają Polaków do ograniczania wydatków na m.in. wizyty w restauracjach i zamawianie posiłków. Co drugi ankietowany nie planuje w najbliższych tygodniach wizyty w lokalu gastronomicznym, a 44 proc. ankietowanych nie odwiedziło restauracji w ostatnich dwóch tygodniach. Co trzeci ankietowany przyznał, że częściej niż kiedyś przygotowuje posiłki w domu.

Podobnie jak w przypadku gastronomii wygląda sytuacja z podejściem Polaków do potencjalnych dodatkowych kosztów. Jedynie 17 proc. osób planuje obecnie kupno nowego samochodu. Chociaż 64 proc. z nas przyznaje się do posiadania własnego auta, to w siedmiu na dziesięciu przypadkach chodzi o pojazd używany. Jednocześnie około dwie trzecie polskich kierowców nadal zamierza używać samochodu z taką samą częstotliwością, co wcześniej, mimo, że taki sam odsetek ankietowanych spodziewa się wzrostu cen paliw w najbliższych miesiącach.

Subskrypcje popularne, ale wydatki mniejsze

W ramach 42 fali badania eksperci Deloitte sprawdzali preferencje Polaków dotyczące korzystania z usług w modelu subskrypcyjnym. Niezmiennie największą popularnością cieszą się platformy streamingowe z filmami, serialami oraz z muzyką. Subskrybuje je 46 proc. Polaków, o 5 p.p. więcej w porównaniu z poprzednią edycją badania. Usługi i produkty digitalowe są popularniejsze wśród młodszych użytkowników: w grupach wiekowych 18-34 oraz 35-54 odsetek użytkowników tego typu platform wynosi ok. 60 proc., podczas gdy jedynie co czwarta osoba powyżej 55 r.ż. korzysta z rozwiązań umożliwiających streaming produkcji filmowych lub muzyki.

A ile Polacy wydają miesięcznie na produkty cyfrowe? Również i w tym przypadku uległo to zmianie pod wpływem rosnących kosztów życia. Obecnie 21 proc. Polaków wydaje na ten cel od 40 do 84 zł miesięcznie. Taki sam odsetek stanowi grupa osób wydających między 85 a 219 zł. Oznacza to spadki o odpowiednio 6 i 1 pkt. proc. w porównaniu do poprzedniej edycji ankiety. Jednocześnie do 17 proc. wzrósł odsetek osób przyznających się do wydatków na cyfrową rozrywkę nieprzekraczających 39 zł. W przypadku platform streamingowych 45 proc. respondentów wskazało wydatki od 40 do 84 zł. 61 proc. z nas co miesiąc wydaje na gry online między 40 a 219 zł. Czterech na dziesięciu mieszkańców Polski w ogóle nie korzysta z produktów cyfrowych.

Postępująca digitalizacja codziennego życia sprawia, że coraz więcej z nas korzysta z cyfrowej rozrywki, czego przejawem jest rosnąca popularność platform streamingowych. Jednocześnie rosnące koszty życia i ograniczone możliwości budżetowe skłaniają do redukcji wydatków na ten cel, a niekiedy korzystania z jedynie darmowych wersji różnych platform. Jeśli branży uda się przetrwać okres spowolnienia gospodarczego, to w dłuższej perspektywie możemy obserwować gwałtowny rozwój tego sektora – wskazuje Wiesław Kotecki, partner, lider Customer Strategy & Design, Deloitte Digital.

Terminowe płatności coraz większym wyzwaniem

Odsetek mieszkańców Polski przewidujących dalsze zmiany poziomu cen produktów nadal utrzymuje się w okolicach 60 proc. całej populacji. Ponad trzy czwarte badanych z Polski przewiduje wzrost cen żywności, a siedmiu na dziesięciu zakłada podwyżkę opłat za prąd czy gaz oraz wzrost cen benzyny (64 proc.).

Niestabilna sytuacja gospodarcza oraz inflacja mają przełożenie na nastroje również w innych krajach świata. Największą niepewnością cechują się mieszkańcy RPA (79 proc.), Irlandii (77 proc.) oraz Wielkiej Brytanii (76 proc.).

Chociaż oficjalne dane wskazują na powolny spadek tempa wzrostu cen w Polsce, to nadal ma on ogromy wpływ na nasze codzienne życie. Nastrojów nie poprawia nawet umacniająca się od kilku miesięcy złotówka. Nic więc dziwnego, że aż połowa ankietowanych przyznała, że niepokoi ich stan finansów osobistych. Dla sporej grupy mieszkańców Polski coraz większym wyzwaniem staje się terminowe regulowanie należności. Powszechna obawa o stan własnego portfela z pewnością znajdzie odzwierciedlenie w decyzjach konsumenckich podejmowanych w najbliższych miesiącach – mówi Bartosz Bobczyński, partner, lider Consumer Industry, Deloitte.

45 proc. respondentów deklaruje, że ma odłożone pieniądze na koniec miesiąca. Nie może tego o sobie powiedzieć 39 proc. badanych, o 1 pkt. proc. więcej niż miesiąc wcześniej. W porównaniu z poprzednią edycją badania nieznacznie wzrósł odsetek osób nieprzygotowanych na niespodziewane wydatki (59 proc.) oraz oceniających swoją sytuację finansową jako gorszą niż rok temu (59 proc.).

Na przestrzeni ostatnich 30 dni o 13 punktów procentowych spadł odsetek osób deklarujących brak problemów z regulowaniem nadchodzących płatności. Jednocześnie o niemal tyle samo zwiększyła się grupa wskazująca na trudności w tym zakresie (34 proc. odpowiedzi, o 12 pkt proc. więcej niż miesiąc wcześniej). Niewiele ponad połowa badanych odkłada poważniejsze wydatki w czasie, odwrotnie twierdzi co czwarty ankietowany. Odsetek osób mogących pozwolić sobie na kupno tego, co sprawia im przyjemność wynosi 33 proc., z kolei 49 proc. badanych nie widzi w tej chwili takiej możliwości.

Pesymizm widać także w podejściu mieszkańców do kondycji ich finansów w przyszłości. Czterech na dziesięciu badanych uważa, że w przyszłym roku ich zarobki będą takie same lub wyższe, a niewiele ponad jedna trzecia przewiduje poprawę osobistej sytuacji finansowej w najbliższych miesiącach. Jednocześnie 39 proc. ankietowanych zakłada odwrotny scenariusz, a 40 proc. cechuje obawa o stan portfela w przyszłości.

O badaniu

Najnowsza fala badania została przeprowadzona pod koniec lutego kwietnia 2023 r. Była to 42 edycja przeprowadzona globalnie i 35., w której wzięli udział konsumenci z Polski. W sumie eksperci Deloitte przebadali mieszkańców 24 krajów, oprócz Polski, byli to obywatele: Arabii Saudyjskiej, Australii, Belgii, Brazylii, Kanady, Chin, Danii, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Japonii, Meksyku, Norwegii, RPA, Korei Południowej, Szwecji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

 

O ile zdrożały w tym roku nowe mieszkania – deweloperzy odpowiadają

Postępująca inflacja ma wpływ na koszty budowy mieszkań. Ile średnio wzrosły w tym roku ceny nowych mieszkań w największych miastach w kraju? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

W porównaniu do grudnia 2022 roku wzrosty cen mieszkań były kilkuprocentowe. Jednak rok do roku jest to kilkanaście procent. Biorąc pod uwagę poziom inflacji można jeszcze mówić o stabilizacji cen wynikającej z niskiej jak dotąd sprzedaży. W drugim kwartale br. wraz z ożywieniem popytu oraz faktem, że zwiększenie podaży w naszej branży wymaga czasu przewidujemy kilkuprocentowe wzrosty miesiąc do miesiąca.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

W 2022 roku inflacja wyniosła ponad 14 proc., natomiast ceny transakcyjne mieszkań wg raportu NBP w największych miastach wzrosły o 10-11 proc. Przy ograniczonym popycie i wzroście kosztów wykonawstwa deweloperzy wstrzymali inwestycje, co widzimy w danych GUS za ostatnie miesiące. Wraz z odbudową zdolności nabywczej klientów oraz stopniowej poprawie po stronie popytu notujemy również większą podaż, ale także wzrost cen, który po części rekompensuje ubiegły rok. Od początku roku podwyżki cen mieszkań dostrzegalne są, zarówno w odniesieniu do nowych inwestycji, jak również do projektów w trakcie realizacji i wyniosły średnio 5-6 proc.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal

Ceny utrzymywały się mniej więcej na tym samym poziomie, a w niektórych lokalizacjach dostrzegamy lekki wzrost o około 2-3 proc. Deweloperzy zbyt długo „tłumili” inflację i starali się nie podnosić cen, przede wszystkim ze względu na znaczący spadek popytu. Sytuacja z pewnością będzie się dynamicznie zmieniać, jednakże raczej w kierunku dalszego wzrostu cen.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Realia rynku nieruchomości są takie, że nawet biorąc pod uwagę osiedle realizowane etapowo na jednej działce, każdy kolejny etap nieruchomości jest po prostu droższy. Wpływ ma na to wiele czynników niezależnych od deweloperów. Przede wszystkim pod uwagę trzeba wziąć rosnące koszty pieniądza. Nasza firma nie zaciąga kredytów pod projekty, co gwarantuje naszym klientom pewną budowę i ukończenie inwestycji w wysokim standardzie. Drugim czynnikiem są koszty budowy, które cały czas rosną. Materiały drożeją, tak samo jak wykonawstwo. Trzeci czynnik to niepewność rynkowa, która wpływa, nie tylko na nas, ale również i na generalnych wykonawców, którzy muszą wkalkulować w projekty wzrastające koszty materiałów w trakcie realizacji kolejnych etapów inwestycji.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Inflacji bez wątpienia drenuje portfele wszystkich Polaków, a także deweloperów. Wzrost kosztów materiałów budowlanych, wykonawstwa oraz finansowania inwestycji nie pozwala deweloperom na obniżkę cen mieszkań, a wręcz odwrotnie.  W naszej, ekologicznej inwestycji Miasteczko Jutrzenki, zlokalizowanej na warszawskich Włochach ceny lokali w maju 2023 roku wzrosły o min. 2 proc. Na rynku jest grupa osób, która dysponuje gotówką i lokuje zaoszczędzone pieniądze we własne M lub inwestuje w mieszkania pod wynajem. Obecnie popyt na lokale rośnie tak szybko, że na rynku brakuje mieszkań deweloperskich, szczególnie takich, które spełniają kryteria programu Bezpieczny Kredyt 2 proc.

Justyna Hamrol-Wasielewska, dyrektor sprzedaży Eiffage Immobilier Polska

Koszty realizacji inwestycji to suma wielu czynników, na które składają się: indywidualny charakter projektu, jakość użytych materiałów, czy też czas kontraktowania konkretnych zakupów. Każdy projekt ma swój kosztorys, a cena za mieszkanie w projektach na sąsiednich działkach może się znacząco różnić z uwagi na wyżej wymienione uwarunkowania. Dynamiczna sytuacja na rynku mieszkaniowym i wojna w Ukrainie bezsprzecznie wpłynęły na wzrost kosztów budów. Synergia w ramach naszej Grupy – inwestora Eiffage Immobilier Polska i generalnego wykonawcy Eiffage Polska Budownictwa to gwarancja ukończonej budowy w standardzie, jakiego oczekują klienci.

Marcin Michalec, CEO Okam

Prowadzona przez nas polityka cenowa jest dostosowana do sytuacji rynkowej. Rosnące ceny materiałów budowlanych czy surowców, przede wszystkim energetycznych, przekładają się na koszty budowy i stawki naszych podwykonawców, a tym samym wpływają na całościowy koszt realizacji projektów. Zatem ewentualne wzrosty cen mieszkań w naszych nieruchomościach podyktowane są tą sytuacją.

Eyal Keltsh, prezes zarządu Grupy Robyg

Można zakładać, że wzrost cen mieszkań będzie podążał za inflacją. Jest to efektem rosnących cen materiałów, surowców oraz kosztów pracy. Z pewnością nie będzie to bez wpływu na ceny nieruchomości.

Damian Tomasik, założyciel Alter Investment

Widać, że po chwilowym zatrzymaniu wzrostu  cen w zeszłym roku, w tym roku następuje ich odmrożenie  i zaczynają rosnąć w okolicach kilkunastu procent, wyrównując poziom wysokiej inflacji, jaką obecnie mamy.

Marek Pawlukiewicz, kierownik ds. komunikacji Aria Development

W naszych inwestycjach w roku 2023 ceny nie wzrosły i utrzymują się na stabilnym poziomie. Jest zapotrzebowanie na mieszkania w okolicach Warszawy w zielonym otoczeniu, z ogródkami i smart rozwiązaniami, w tym Osiedlu Natura 2 w Wieliszewie.

Piotr Ludwiński, dyrektor ds. Sprzedaży i Obsługi Klientów w Archicom

Według danych rynkowych mediana cen metra kwadratowego mieszkań z rynku pierwotnego we Wrocławiu wyniosła w 2022 roku 11 520 zł, odnotowując wzrost na poziomie 13 proc. rok do roku. W obliczu aktualnych realiów ekonomicznych i rynkowych dalszy wzrost cen jest nieunikniony. Na średnią cenę nieruchomości ma wpływ bardzo wiele czynników, a postępująca inflacja zdecydowanie jest jednym z nich. W mojej ocenie do najważniejszych czynników należą dziś również: dynamiczny wzrost cen materiałów budowlanych, a także ograniczona podaż atrakcyjnych gruntów. To trzy kluczowe elementy składowe, które powodują, że ceny nowych inwestycji wchodzących do sprzedaży czy też kolejnych etapów osiedli na rynku wrocławskim, są droższe. Koncentrujemy się na tym, aby oferowana przez nas ostateczna cena nieruchomości była dla nabywcy atrakcyjna, m.in. poprzez kwartalne programy promocyjne czy też regularne obniżki cen mieszkań w wybranych osiedlach.

Visa planuje otworzyć w Polsce nowy globalny Hub Technologiczno-produktowy

Pierwszy strategiczny Hub Technologiczno-produktowy Visa w Europie Środkowo-Wschodniej rozszerzy obszar działalności organizacji, wpisując się w jej podobne działania prowadzone na całym świecie, zmierzające do wspierania szybkiego rozwoju handlu cyfrowego i płatności cyfrowych.

Visa, jeden ze światowych liderów płatności cyfrowych, ogłosiła dzisiaj, że planuje otworzyć w Polsce globalny Hub Technologiczno-produktowy, który będzie pierwszym tego rodzaju projektem w Europie Środkowo-Wschodniej. W ciągu najbliższych kilku lat w Hubie będzie pracować 1500 specjalistów z obszaru technologii. Inwestycja wpisuje się w podobne projekty Visa, realizowane na całym świecie, mające na celu wsparcie modelu rozwoju innowacji opartego na działaniu w trybie 24/7 oraz dalsze napędzanie szybkiego rozwoju handlu cyfrowego i płatności.

Polska posiada wysoko wykwalifikowanych pracowników i prężnie rozwijający się sektor IT. Właśnie dlatego jest idealnym miejscem do pozyskiwania nowych talentów oraz tworzenia we współpracy z naszymi partnerami i firmami nowych rozwiązań płatniczych – powiedział Rajat Taneja, Prezes ds. Technologii, Visa. – Kolejna fala naszych produktów i innowacji będzie jeszcze bardziej ekscytująca – skupiamy się obecnie na sztucznej inteligencji następnej generacji, cyberbezpieczeństwie oraz odporności i dostępności naszej sieci, z myślą o wszystkich, którzy z niej korzystają.

Inwestycja będzie piątym globalnym Hubem Technologiczno-produktowym Visa o dużym znaczeniu strategicznym. Polska coraz powszechniej uznawana jest za miejsce, gdzie odnaleźć można najlepszych specjalistów w obszarze technologii, a planowane powstanie hubu wpisuje się w dążenie Visa do tworzenia innowacji i inwestowania w regionie europejskim, a w szczególności w naszym kraju. Visa będzie poszukiwać nowych sposobów na wykorzystanie umiejętności młodych specjalistów z regionu, by przyspieszyć pracę nad rozwojem produktów i tworzeniem innowacji na szeroką skalę, z korzyścią zarówno dla konsumentów oraz swoich klientów, jak również kupujących i sprzedających na całym świecie.

Jako firma prowadząca działalność w ponad 200 krajach i terytoriach, przywiązujemy dużą wagę do inwestowania w lokalne talenty i tworzenia regionalnych hubów technologicznych, bo pozwala nam to obsługiwać naszą globalną sieć klientów coraz lepiej – powiedziała Charlotte Hogg, CEO Visa w Europie. – Różnorodność oraz inkluzywność są dla nas istotnymi wartościami i w miarę rozwoju Visa dbamy o to, by nasza organizacja coraz bardziej odzwierciedlała bogaty potencjał, płynący ze społeczności, w których żyjemy i pracujemy. W Polsce oznacza to rekrutację z różnorodnej puli talentów, w tym plany dotyczące kandydatów z Ukrainy i innych części regionu.

To wyjątkowo dobra informacja, że Visa wraz ze swoim unikatowym w skali świata doświadczeniem i know-how wybiera spośród innych potencjalnych lokalizacji właśnie nasz kraj, budując tym samym pozycję Polski jako najlepszego miejsca realizacji inwestycji z branży nowych technologii – podkreślił premier Mateusz Morawiecki. – Polska została wybrana na miejsce tej inwestycji między innymi ze względu na wysokie kwalifikacje naszych pracowników z sektora IT, a także istotny zasób talentów na naszym rynku pracy. Mamy ogromny potencjał, by przyciągać do naszego kraju wysoce innowacyjne inwestycje – dodał premier.

Chcemy podtrzymywać atrakcyjność Polski na mapie potencjalnych inwestorów. Zależy nam na ułatwieniu im współpracy z naszą administracją. Dlatego Utworzyliśmy Centrum Obsługi Podatkowej Inwestora, które obsługuje kluczowych inwestorów i udziela im wsparcia na każdym etapie realizacji przedsięwzięcia – podkreśliła minister finansów Magdalena Rzeczkowska.

Decyzja Visy o zlokalizowaniu w Polsce centrum technologicznego doskonale potwierdza, jak cenieni na globalnej scenie IT są polscy programiści. Proces wsparcia Visy przez PAIH obejmował szereg działań, między innymi dostarczenie informacji o sektorze IT, rozmowy o potencjale Polski i perspektywach rozwoju firmy w kraju. Ta inwestycja niewątpliwie potwierdza, że Polska jest niekwestionowanym liderem w przyciąganiu najbardziej zaawansowanych projektów inwestycyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej – powiedział dr Paweł Kurtasz, Prezes zarządu, Polska Agencja Inwestycji i Handlu S.A.

Niezmiernie się cieszę, że piąty Hub Technologiczno-produktowy Visa na świecie zostanie otwarty w Europie Środkowo-Wschodniej. Z punktu widzenia zaangażowania Visa w innowacje i inwestycje w transformację cyfrową, przedsięwzięcie to wzmacnia rosnące znaczenie całego regionu, a w szczególności Polski – powiedział Jakub Kiwior, dyrektor zarządzający regionem Europy Środkowo-Wschodniej, Visa. – Rekrutacja oparta na lokalnej zróżnicowanej grupie talentów technologicznych podkreśla nasze zaangażowanie w promowanie integracji cyfrowej i umożliwianie jednostkom rozwoju w erze cyfrowej. Wspieramy również Unię Europejską i polskie władze w ich wysiłkach na rzecz zapewnienia pracownikom większej biegłości w technologiach cyfrowych oraz konkurencyjności na rynkach pracy. Z dumą mogę powiedzieć, że kolejna fala globalnych innowacji Visa, służących społecznościom na całym świecie, będzie powstawała także w Polsce – dodał Jakub Kiwior.

Visa napędza rozwój płatności cyfrowych od ponad 60 lat, prowadząc działalność w Polsce od 1995 roku. Pierwszą kartą płatniczą wydaną w Polsce była karta Visa i od samego początku procesu cyfryzacji wiele sposobów płacenia i przyjmowania płatności, z których korzystali konsumenci i sprzedawcy, opierało się na innowacjach tworzonych przez Visę. Polska była również pierwszym krajem na świecie, w którym można było zapłacić zbliżeniowo w każdym fizycznym punkcie sprzedaży, akceptującym płatności Visa.

Visa zauważa kluczową rolę, jaką umiejętności cyfrowe odgrywają w nowoczesnej gospodarce i jest zaangażowana we wspieranie wysiłków Unii Europejskiej, dążącej do tego, by pracownicy byli jeszcze bardziej konkurencyjni i biegli w technologiach cyfrowych[1]. Inwestycja ta wpisuje się w zobowiązanie Visa do promowania włączenia cyfrowego i umożliwienia jednostkom pełnego rozwoju w erze cyfrowej.

[1] Through the Digital Decade the EU aims to ensure that 20 million ICT specialists are in employment in the EU by 2030. https://ec.europa.eu/commission/presscorner/detail/en/ip_23_2246

Podwyżki czynszów w centrach handlowych wykończą sklepy?

Głównym problemem, który obecnie najemcy mają z centrami handlowymi – czyli tak zwanymi wynajmującymi – jest kwestia indeksacji czynszów. Po drugie, rozliczanie kosztów wspólnych i zachowanie zasad partnerstwa w relacjach między wynajmującym, a najemcą. Jeżeli chodzi o indeksację czynszów – to jest to rzeczywiście bardzo istotny problem, ponieważ wszystkie umowy podpisywane z centrami handlowymi są z reguły wyrażane w euro. Prawie wszystkie te umowy przewidują roczną indeksację czynszów o wskaźnik inflacji. Dotychczas nie stanowiło to problemu, ponieważ wskaźnik inflacji wahał się w granicach 1,5% – 1,7% – a więc podwyżka czynszu była nieznaczna. Natomiast w tym roku, w związku z sytuacją ogólnogospodarczą w całej Unii Europejskiej – indeksacje czynszów sięgnęły aż 10 procent. Ale wartość płaconych czynszów wzrosła więcej – bo obecnie mamy słabą złotówkę i relatywnie mocne euro. To jest bardzo duże, dodatkowe obciążenie dla wszystkich najemców.

– To bardzo niesprawiedliwe, by szukać dodatkowego zysku bez uwzględnienia interesu najemcy. Kolejnym problemem są koszty wspólne. Tutaj może przypomnę, że kilka dni temu miało miejsce ważne orzeczenie sądu – czyli wyrok Sądu Najwyższego dotyczący proporcjonalnego i sprawiedliwego rozliczania kosztów wspólnych – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Stanisław Bogacki, prezes zarządu Solar. – Niektóre centra handlowe wychodziły z założenia, że tzw. ancors – czyli specjalni najemcy – zapłacą niższe stawki za powierzchnie wspólne niż pozostali najemcy. Oznacza to przerzucanie na innych najemców zwiększonych opłat za wykorzystanie powierzchni wspólnych. Wyrok Sądu Najwyższego jest bardzo obiecujący – ponieważ mówi, że tak być nie może, że to czyn nieuczciwej konkurencji. Te koszty muszą być równoważne dla wszystkich najemców, a obniżki musi pokryć wynajmujący. Ale głównym problemem jest to, że centra handlowe nie przedstawiają dokładnych rozliczeń kosztów wspólnych, za które płacimy. I to jest rzeczywiście zjawisko powszechne – nie można się doprosić praktycznie nigdzie, żeby takie rozliczenia przedstawiono. Wiadomo, że pewne centra handlowe działają lepiej, pewne działają gorzej – natomiast te, które osłabiły swoją pozycję na rynku, absolutnie się nie chcą do tego przyznać. Mówiąc szczerze, nie wychodzą naprzeciw najemcom, nie dotrzymują obietnic, zobowiązań podjętych na początku współpracy – wskazuje Bogacki.

Mabion z kwartałem rekordowych wyników

  • Mabion opublikował wyniki finansowe za 1Q 2023, który był kolejnym kwartałem znaczących przychodów i wyników finansowych z realizacji usług CDMO (ang. Contract Development and Manufacturing Organization) przy bardzo atrakcyjnej marży EBITDA ponad 50% (bez materiałów)
  • W 1Q 2023 roku Mabion wypracował:
  • 39,5 mln PLN przychodów (bez przychodów z zakupów materiałów)
  • 19,8 mln PLN EBITDA
  • 18,0 mln PLN EBIT
  • 16,5 mln PLN zysku netto
  • Brak zadłużenia finansowego oraz historycznie najwyższy stan środków pieniężnych wygenerowanych z działalności operacyjnej, zabezpieczających realizację zaplanowanych inwestycji zgodnie z opublikowaną w kwietniu br. Strategią na lata 2023-2027
  • Saldo środków pieniężnych na dzień 31.03.2023 roku wzrosło do 69,5 mln PLN, wobec 18,1 mln PLN na koniec 1Q 2022 roku i blisko 54 mln PLN na koniec 2022 roku
  • Współpraca z Novavax rozwija się pomyślnie i generuje dla Mabion istotne przepływy finansowe, które od początku współpracy w marcu 2021 roku do dnia publikacji sprawozdania (23.05.2023) wyniosły łącznie ponad 64 mln USD otrzymanych płatności
  • Mabion, zgodnie z założeniami Strategii, przygotowuje się do rozpoczęcia zaplanowanego na okres czerwiec-listopad 2023 roku procesu modernizacji istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim
  • Celem modernizacji jest dywersyfikacja technologiczna i zwiększenie elastyczności oferty usług CDMO poprzez wymianę dwóch obecnych bioreaktorów w technologii orbital shaking na dwa nowe bioreaktory w tej technologii oraz doposażenie zakładu o system bioreaktorów w innej technologii, z konwencjonalnym mieszaniem
  • Zawarcie aneksu z Novavax rozszerzającego zakres wykonywanych prac kontraktowych o wariant Omicron, w następstwie udanego transferu technologii wytwarzania dla tego wariantu oraz ukończenia z sukcesem produkcji serii walidacyjnych

Z sukcesem komercjalizujemy efekty naszej pracy. Ogłoszona Strategia Spółki na lata 2023-2027 otwiera nowy rozdział w historii Mabion, w którym sprawnie dokończymy transformację w kierunku w pełni zintegrowanej firmy świadczącej usługi CDMO. Cieszymy się z solidnych i gotówkowo dobrych wyników za pierwszy kwartał, który był rekordowy zarówno pod względem najwyższego poziomu przychodów z tytułu realizowanych usług CDMO,  jak i zysku netto. Zaprezentowane wyniki oraz wysokie przepływy operacyjne potwierdzają stabilną sytuację Spółki, co wraz z zabezpieczeniem finansowym w postaci dostępnego kredytu z EBOR daje nam mocne podstawy do realizacji przedstawionych w Strategii ambitnych planów rozwoju i pierwszego etapu inwestycji”komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Wyniki finansowe 1Q 2023

Kolejny kwartał z rzędu Spółka wygenerowała istotne przychody, które w 1Q 2023 roku wyniosły 39,5 mln PLN, z czego 39,3 mln PLN z tytułu realizacji usług CDMO razem z komponentem leasingowym. Pozostałą, nieznaczącą część przychodów stanowi wartość zakupionych materiałów do realizacji usług wytwarzania kontraktowego (komponent bezmarżowy). Mabion uzyskał bardzo dobrą rentowność na wszystkich poziomach wyników, osiągając 77,5% marży brutto ze sprzedaży (bez materiałów), 50,4% marży EBITDA (bez materiałów) oraz 45,9% marży EBIT (bez materiałów). Na poziomie EBITDA Spółka zanotowała wynik w wysokości 19,8 mln PLN (+106% r/r), a zysk operacyjny EBIT wyniósł 18,0 mln PLN (+154% r/r). Zysk netto wzrósł do 16,5 mln PLN, wobec 7,4 mln PLN zysku netto w 1Q 2023 roku.

Nasza skuteczność procesowa oraz zachowana dyscyplina kosztowa pozwoliła na uzyskanie w pierwszym kwartale bardzo dobrej marży ​na wszystkich poziomach wyników. W pierwszym kwartale tego roku wypracowany zysk netto z powtarzalnej działalności CDMO był historycznie najwyższy, a przepływy operacyjne odzwierciedlają wysoką marżowość i stabilną współpracę z Novavax. W konsekwencji na koniec pierwszego kwartału stan środków pieniężnych wzrósł do blisko 70 mln PLN. Podtrzymujemy szacowany potencjał wypracowania w całym 2023 r. przychodów (razem z materiałami) na poziomie ok. 150 mln PLN oraz marży EBITDA ok. 25%” – mówi Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych Mabion S.A.

9 lutego 2023 roku Mabion podpisał kolejne, dziesiąte już rozszerzenie zakresu usług Umowy produkcyjnej z Novavax, które obejmuje usługi logistyczne, w tym transport oraz magazynowanie materiałów, substancji czynnych szczepionek i produktów gotowych. 6 kwietnia 2023 roku Spółka zawarła z Novavax Aneks nr 2 do Umowy produkcyjnej z Novavax, dotyczący możliwości zlecania przez Novavax wytworzenia przez Spółkę uzgodnionych serii antygenu szczepionki na COVID-19 w wariancie Omicron. Ponadto zakończony został proces transferu technologii przeprowadzony przez Mabion oraz z sukcesem ukończono wytworzenie serii walidacyjnych na drugi już produkt wytwarzany kontraktowo – właśnie antygen przeciwko Omicron. W ostatnich tygodniach Mabion uruchomił również proces transferu technologii dla kolejnego wariantu – Kraken.

Realizacja Strategii na lata 2023-2027

Najważniejszym wydarzeniem ostatnich miesięcy było ogłoszenie w kwietniu br. długoterminowej Strategii Spółki na lata 2023-2027, która ma na celu transformację Mabion w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym oraz zbudowanie pozycji rozpoznawalnego podmiotu na globalnym rynku kontraktowego rozwoju i wytwarzania leków na zlecenie.

Istotnym elementem Strategii Mabion na lata 2023-2027 jest dywersyfikacja technologiczna istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim i wymiana dwóch istniejących bioreaktorów w technologii orbital shaking na dwa nowe bioreaktory w tej technologii oraz doposażenie go o system bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem, w ramach zaplanowanej na okres czerwiec-listopad 2023 roku modernizacji. Celem jest zwiększenie atrakcyjności oferty usług CDMO, poprzez zapewnienie większej elastyczności i pełniejszego dopasowania do potrzeb potencjalnych klientów, którzy będą mogli korzystać zarówno z bioreaktorów Spółki w technologii orbital shaking, jak i nowych bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem.

Finansowanie zaplanowanej modernizacji zakładu jest zapewnione dzięki podpisaniu w dniu 6 lutego 2023 roku umowy kredytu z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR) na kwotę 15 mln USD oraz wygenerowanej gotówce z działalności operacyjnej.

Już pod koniec II kwartału rozpoczniemy zapowiedzianą w Strategii modernizację zakładu w Konstantynowie Łódzkim, w którym planowana jest dywersyfikacja technologii procesowych w celu maksymalnego dopasowania się do zapotrzebowania rynku. Modernizacja zakładu polega na m.in. wymianie dwóch bioreaktorów w technologii orbital shaking na dwa nowe bioreaktory w tej technologii oraz doposażeniu go o system nowoczesnych bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem. Działania te zostaną zrealizowane w okresie od czerwca do listopada tego roku​” mówi Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Harmonogram modernizacji zakładu jest uzgodniony z Novavax i wpłynie na zróżnicowany poziom generowanych przepływów operacyjnych w kolejnych kwartałach, jednak przez cały ten okres Mabion będzie rozpoznawał przychody z rozliczanego kontraktu. W związku z modernizacją tegoroczny CAPEX szacujemy, że może wynieść około 60 mln PLN. Zmiany w poziomie inwestycji w tym roku będą zależały od tempa realizacji dostaw nowych urządzeń oraz ostatecznego wykorzystania budżetu modernizacji. Złożyliśmy aplikację w ramach programu FENG i oczekujemy na wynik możliwości skorzystania z grantu, co powinno dodatkowo poprawić ekonomikę i skuteczność naszej strategii rozbudowy możliwości świadczenia usług CDMOdodaje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych Mabion S.A.

Realizując założenie dywersyfikacji technologicznej ze Strategii, 22 maja 2023 roku Spółka zawarła aneks do umowy z 2021 roku na dostawę bioreaktorów do istniejącego zakładu wytwórczego w Konstantynowie Łódzkim ze spółką Adolf Kühner AG ze Szwajcarii. Pierwotnie umowa dotyczyła zakupu czterech bioreaktorów w technologii orbital shaking o pojemności 2.500 litrów każdy wraz z usługami dodatkowymi. W wyniku zawarcia aneksu, szwajcarski partner dostarczy w III kwartale 2023 roku do Mabion dwa nowoczesne bioreaktory w technologii orbital shaking o pojemności 2.500 litrów każdy. Ponadto Spółka ogłosiła przetarg na wyprodukowanie i dostarczenie dodatkowego systemu bioreaktorów już w innej technologii, z konwencjonalnym mieszaniem, co pozwoli na osiągnięcie dywersyfikacji technologicznej i zwiększy elastyczność Spółki w zakresie dopasowania oferty do potencjalnych klientów, zwiększając tym samym atrakcyjność Mabion jako podmiotu świadczącego usługi w obszarze CDMO – strategicznym kierunku rozwoju Spółki.

Obecnie w zakładzie w Konstantynowie Łódzkim Mabion posiada dwa bioreaktory w technologii orbital shaking o pojemności 2.500 litrów każdy.

„Wykorzystywane przez nas do tej pory bioreaktory w technologii orbital shaking, w których wytwarzamy substancje czynne na potrzeby realizacji kontraktu z Novavax od 2021 roku, posiadają szereg zalet technologicznych, jednakże planowana modernizacja naszej wytwórni i doposażenie o system bioreaktorów w konwencjonalnej technologii mieszania, zapewni Spółce istotny element dywersyfikacji technologicznej” mówi dr Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

„Modernizacja zakładu w 2023 roku stanowi ważny element oferty CDMO Mabion, którą przedstawiamy potencjalnym klientom w ramach prowadzonych rozmów i spotkań biznesowych. Dodatkowa dywersyfikacja technologiczna i zwiększenie mocy wytwórczych m.in. poprzez wymianę i wprowadzenie nowoczesnej linii fill&finish, przekładają się na wzrost naszej atrakcyjności dla wielu nowych podmiotów. W dniach 5-8 czerwca będziemy obecni na BIO International Convention 2023 w Bostonie, USA, największej i najważniejszej konferencji branży biotechnologicznej i farmaceutycznej na świecie, gdzie zaprezentujemy szeroko ofertę CDMO Mabion zarówno na naszym stoisku, jak i podczas zaplanowanych spotkań biznesowych i networkingowych. Uczestnictwo w tej konferencji stanowi jeden z wielu elementów działań sprzedażowych realizowanych przez Mabion, nakierowanych na dywersyfikację strumieni przychodów i pozyskanie nowych klientów. Równolegle, intensywnie i dynamicznie rozbudowujemy nasz zespół rozwoju biznesu dedykowany do pozyskania klientów – obecnie funkcjonuje w składzie dwukrotnie większym niż pod koniec ubiegłego roku” dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

26 kwietnia 2023 roku Spółka postanowiła o zakończeniu działań podejmowanych w celu uzyskania ochrony patentowej w ramach wniosków złożonych dla wynalazków pn. “Combination Therapy of Multiple Sclerosis comprising a CD20 Ligand” i “Low aggregate anti CD20 ligand formulation”, opracowanych w ramach projektu innowacyjnej terapii MabionMS (ang. multiple sclerosis – stwardnienie rozsiane). Ponadto Spółka podjęła decyzję o wypowiedzeniu umowy z CRO Parexel International na przeprowadzenie badań klinicznych MabionCD20, co nie generuje dla Mabion istotnych konsekwencji finansowych innych niż związane z niezbędnymi kosztami dla zakończenia badania klinicznego. Decyzje te podyktowane są realizacją założeń Strategii Mabion na lata 2023-2027, zgodnie z którą Spółka koncentruje się na obszarze CDMO, w którym zidentyfikowała największy potencjał do wzrostu biznesowego i finansowego, a tym samym zaprzestała budowy własnego portfolio produktowego, w tym samodzielnego rozwoju i wprowadzenia na rynek własnych projektów lekowych. Analogiczne decyzje zostały podjęte w stosunku do wszystkich wniosków patentowych w ramach projektu MabionMS.

Rezygnacja z ochrony patentowej projektu MabionMS oraz wypowiedzenie umowy z Parexel na badanie kliniczne MabionCD20 wynikają ze strategicznej decyzji o zaprzestaniu samodzielnego rozwijania własnych projektów lekowych i koncentracji na dokończeniu transformacji w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym. To właśnie tutaj dostrzegamy największy potencjał rozwoju dla Mabion” komentuje dr Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

Tabela 1. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu kwartalnym

Dane w mln PLN 1Q 21 2Q 21 3Q 21 4Q 21 1Q 22 2Q 22 3Q 22 4Q 22 1Q 23   
Przychody razem (w tym) 1,6 55,3 38,6 43,9 38,5 42,9 39,5  
     Przychody ze sprzedaży 18,2 22,3 17,5 14,1 36,7 38,2  
     Przychody z tytułu leasingu 1,3 1,8 1,4 1,3 1,1 1,2  
     Przychody z zakupu materiałów 14,9 14,5 25,0 23,1 5,1 0,2  
     Przychody z tytułu bezzwrotnych zaliczek* 20,8  
    Przychody z tytułu usług R&D 1,6  
Koszt własny sprzedaży i zakupionych materiałów -21,0 -21,8 -33,3 -29,9 -13,0 -9,1  
Zysk brutto na sprzedaży 1,6 34,3 16,8 10,7 8,6 29,9 30,5  
Marża brutto ze sprzedaży bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a 69,1% 69,7% 56,2% 55,7% 79,2% 77,5%  
Marża brutto na sprzedaży n/a 100% n/a 39,1% 43,5% 24,3% 22,3% 69,7% 77,0%  
Koszty R&D i ogólnego zarządu -13,8 -6,6 -16,4 -6,9 -9,7 -8,0 -14,3 -11,8 -12,5  
EBITDA (11,9) (2,3) (14,2) 27,4 9,6 5,6 (4,4) 26,4 19,8  
Marża EBITDA bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a 33,8% 39,9% 29,6% n/a 69,7% 50,4%  
Marża EBITDA n/a n/a n/a 19,2% 24,9% 12,8% n/a 61,4% 50,1%  
Amortyzacja 2,2 2,1 2,1 2,4 2,5 2,5 2,0 1,9 1,8  
EBIT (14,1) (4,4) (16,3) 25,0 7,1 3,1 (6,4) 24,5 18,0  
Marża EBIT bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a 21,5% 29,4% 16,3% n/a 64,7% 45,9%  
Marża EBIT n/a n/a n/a 12,2% 18,4% 7,0% n/a 56,9% 45,6%  
Zysk/strata brutto (17,1) (2,5) (15,6) 24,9 7,4 5,1 (5,1) 14,5 16,5  
Podatek dochodowy (12,2) (1,2)  
Zysk/strata netto (17,1) (2,5) (15,6) 37,1 7,4 5,1 (5,1) 15,7 16,5  

*W 4Q’21 zdarzenie jednorazowe w postaci rozpoznania przychodów z tytułu bezzwrotnej zaliczki dotyczącej MabionCD20

Wall Street w zawieszeniu

Poniedziałkowy handel na Wall Street była obrazem niezdecydowania inwestorów. Spółki technologiczne umiarkowanie zyskiwały a cały indeks Nasdaq 100 urósł o 0,34 proc. Sp500 był handlowany płasko i nie wykazała żadnej zmiany w porównaniu do poziomu otwarcia. Z kolei przemysłowy Dow Jones spadł o 0,4 proc. Rynki wciąż obserwują trwające negocjacje w sprawie limitu zadłużenia i oceniają również wypowiedzi poszczególnych przedstawicieli Fed-u. To była nudna sesja.

Termin 1 czerwca zbliża się nieubłaganie. Do tego czasu politycy amerykańscy muszą postanowić coś w sprawie limitu zadłużenia. Wczoraj miało miejsce spotkanie Biden – McCarthy, ale pomimo starań nie osiągnięto porozumienia. Stwierdzono, że rozmowa była „produktywna”. Spiker Izby Reprezentantów dodał, że była ona lepsza niż kiedykolwiek wcześniej. Polityk przyznał, że ma nadzieje na codzienne negocjacje z prezydentem USA aż do momentu przypieczętowania porozumienia. Pojawiły się oczywiste stwierdzenia, że kompromis jest konieczny do osiągnięcia, aby uniknąć katastrofalnej niewypłacalności państwa amerykańskiego. Cały czas sprawę komentuje Sekretarz Skarbu Janet Yellen ostrzegając przed negatywnymi konsekwencjami. Rynek raczej nie wierzy w to, że sprawy mogą pójść w złą stronę i raczej zakłada, że w ostatniej chwili politycy znajdą rozwiązanie, tak jak to miało miejsce w przeszłości wielokrotnie.

Zmienność rynkowa nie została również wywołana słowami poszczególnych przedstawicieli Fed-u. Kashkari stwierdził, że ważne jest, aby Fed zasygnalizował, że zacieśnianie nie jest zakończone, jeśli nastąpi przerwa w podwyżkach w czerwcu. Nie widzi on również dowodów na to, że napięcia w sektorze bankowym przyczyniają się do obniżenia inflacji. Mary Daly z San Francisco Fed przyznała, że jest zbyt wcześnie, aby powiedzieć, czy bank podniesie stopy procentowe na następnym posiedzeniu. Bostic z Atlanty Fed chce utrzymania stóp na niezmienionym poziomie, ponieważ polityka monetarna działa z opóźnieniem i chce on poczekać na większe jej efekty działania. Barkin z Fed Richmond jest wciąż otwarty na różne opcje w czerwcu, ale zauważa, że poprzednie podwyżki stóp procentowych i zaostrzone standardy kredytowe w obliczu napięć w sektorze bankowym schłodzą w niedalekiej przyszłości popyt i ceny.

Prawdopodobieństwo, że Fed podniesie koszt pieniądza w czerwcu wg wyceny rynkowej oscyluje wokół 16 proc. Widać, że inwestorzy w dużej mierze w tym momencie opierają swoje oczekiwania na ostatnich słowach Powella z piątku, który dał „gołębi” sygnał o braku zmian. Pozostałe słowa nie robią na nich żadnego wrażenia. Dolar nie reagował co powodowało, że kurs EUR/USD oscyluje wciąż wokół 1,08. Ruch umacniający widać była na złotym. Kurs USD/PLN spadł w okolice 4,16 a EUR/PLN znajduje się poniżej 4,50.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Cloud Technologies kontynuuje dynamiczne tempo rozwoju. Sprzedaż danych w marcu wzrosła o 41%

Cloud Technologies, spółka dostarczająca dane do targetowania reklamy internetowej, które zasilają kampanie największych marek na świecie, kontynuuje dynamiczny wzrost sprzedaży w strategicznym dla siebie segmencie. W marcu br. sprzedaż danych cyfrowych do kluczowych klientów wzrosła o 41% r/r. Dynamiczny wzrost sprzedaży danych jest wynikiem skutecznej realizacji strategii rozwoju na lata 2021-2023, której kontynuacją jest zaprezentowana kilka dni temu nowa strategia na lata 2023-2025. Nowa strategia koncentruje się na organicznym rozwoju spółki, którego uzupełnieniem będą akwizycje i inwestycje.

– Sprzedaż wysokiej jakości danych stanowi kluczowy element naszej działalności, który bezpośrednio napędza bardzo dobre wyniki, jakie osiągaliśmy w ostatnich kwartałach.  Zapotrzebowanie na wysokiej jakości dane rośnie cały czas. W dobie gospodarki cyfrowej posiadanie jakościowych danych to klucz do sukcesu. Umożliwiają one precyzyjne targetowanie reklam, co wpływa na efektywność pozyskiwania klientów i przekłada się na lepsze wyniki biznesowe naszych klientów. Co więcej, jak pokazały ostatnie miesiące, dane są też niezbędnym zasobem, umożliwiającym rozwój zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies. 

Raportowany wskaźnik szacunkowej miesięcznej dynamiki sprzedaży danych obejmuje kluczowych klientów Cloud Technologies. Około 80% przychodów ze sprzedaży danych Cloud Technologies pochodzi z największego rynku reklamowego świata, czyli z USA, który jest jednym z najbardziej wymagających i konkurencyjnych rynków reklamy na świecie. Notowana na głównym parkiecie GPW Cloud Technologies od lat pozyskuje dane i wykorzystuje algorytmy AI, między innymi w celu zaawansowanego klasyfikowania treści. Spółka zasila danymi algorytmy maszynowego uczenia największych platform odpowiedzialnych za emitowanie reklam internetowych. W wyniku właściwego targetowania reklamodawcy osiągają lepsze wyniki oraz tym samym zwrot z inwestycji.

– Osiągane przez nas wyniki potwierdzają, że jesteśmy jednym z wiodących dostawców na globalnym rynku danych, zdolnym skutecznie rywalizować z największymi firmami na świecie, nawet na tak wymagającym rynku jak Stany Zjednoczone. Cloud Technologies rozwija się dynamicznie, dlatego kilka dni temu zaprezentowaliśmy naszą nową strategię rozwoju na lata 2023- 2025, która stanowi naturalną kontynuację naszych dotychczasowych działań. Chcemy dążyć do zwiększenia wolumenu sprzedawanych danych na dotychczasowych rynkach, ale również w nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu, takich jak wykorzystanie danych w sektorze sztucznej inteligencji. Wciąż naszym priorytetem jest rozwój organiczny, który uzupełnia rozwój przez akwizycje i inwestycje  – dodaje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

W ramach realizacji nowej strategii Cloud Technologies zamierza przeznaczyć na rozwój do 100 mln PLN w latach 2023–2025. Szczegółowy plan zakłada przeznaczenie około 60 mln PLN na potencjalne akwizycje i inwestycje, około 10 mln PLN na prace badawczo-rozwojowe, a także około 30 mln PLN na skup 250 000 akcji w ramach programu motywacyjnego dla pracowników. Możliwość objęcia akcji będzie uzależniona od spełnienia KPI w postaci skumulowanego poziomu rocznego wyniku EBITDA bez uwzględniania kosztów programu motywacyjnego grupy kapitałowej za lata 2023 – 2025 w łącznej wysokości 110 mln PLN. Dodatkowo, zarząd Cloud Technologies przedstawił propozycję wprowadzenia polityki dywidendowej, rekomendując wypłatę dywidendy w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA. Celem strategicznym Cloud Technologies w perspektywie 2023-2025 jest dalszy dynamiczny rozwój sprzedaży danych w obecnych i nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu.

Cloud Technologies osiągnęło wszystkie cele założone w strategii na lata 2021-2023. Przychody z wysokomarżowego segmentu sprzedaży danych w 2022 roku wzrosły do poziomu 38,5 mln PLN (+53% r/r), a spółka stała się jednym z wiodących dostawców na globalnym rynku danych. W lipcu 2022 r. Cloud Technologies dokonało akwizycji hiszpańskiej spółki TL1 za 1,9 mln EUR, a w grudniu spółka przeszła z rynku NewConnect na Główny Rynek GPW, zaliczając udany debiut. Z kolei w lutym br. spółka sfinalizowała proces zakupu kodów źródłowych do platformy DSP, co zwiększa niezależność w funkcjonowaniu grupy kapitałowej na rynku reklamy internetowej. W ramach realizacji poprzedniej strategii (2021-2023) Cloud Technologies przeprowadziło skup akcji własnych na potrzeby programu motywacyjnego, skupując łącznie 250 000 akcji za 11,2 mln PLN oraz z powodzeniem zrealizowało projekty B+R o wartości 3,3 mln zł.