Wyniki rynku ubezpieczeniowego w 2022 r. – raport PIU

W 2022 r. Polacy otrzymali 44,4 mld zł odszkodowań i świadczeń ubezpieczeniowych – wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU). To 7,5 proc. więcej niż rok wcześniej. W 2022 r. ubezpieczonych na życie było 23,8 mln Polaków. Zawarliśmy też 71,2 mln polis majątkowych.

Kluczowe liczby:

  • 44,4 mld zł dla poszkodowanych, w tym:
  • 18,87 mld zł z ubezpieczeń na życie,
  • 16,26 mld zł z ubezpieczeń komunikacyjnych (OC+AC),
  • 9,25 mld zł z pozostałych ubezpieczeń.
  • Na ubezpieczenia Polacy przeznaczyli (składka przypisana brutto):
  • 72,4 mld zł, o 4,5 proc. więcej niż rok wcześniej.
  • Prawie 83,4 mld zł aktywów ubezpieczyciele ulokowali w obligacjach i innych papierach wartościowych o stałej kwocie dochodu, wspierających gospodarkę i finanse publiczne.
  • Ponad 17,3 mld zł aktywów było ulokowanych w akcjach spółek z GPW i innych papierach o zmiennej kwocie dochodu.
  • Ponad 1,4 mld zł podatku dochodowego zapłacili ubezpieczyciele.

Ubezpieczenia na życie

Na rynku życiowym w 2022 r. nadal utrzymuje się wzrost w wypłacanych świadczeniach. Widzimy też rosnące zainteresowanie ubezpieczeniami życiowymi. W 2022 r. 23,8 miliona Polaków miało ubezpieczenie na życie, w tym 12,7 mln w ramach ubezpieczeń grupowych. To o około 1 proc. więcej niż rok temu. Ogółem składka z ubezpieczeń na życie wyniosła 21,5 mld zł.

Wzrost zainteresowania polisami ochronnymi to efekt m.in. wydarzeń ostatnich lat. W pandemii doceniliśmy te ubezpieczenia. Nadal spłacamy dług zdrowotny zaciągnięty wówczas. Ochrona życia i zdrowia jest dla nas coraz ważniejsza, tym bardziej że życie i zdrowie ciągle budzi nasze największe obawy. 80 proc. Polaków obawia się braku pieniędzy na leczenie poważnej choroby – mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu PIU.

Ubezpieczenia komunikacyjne

W ubezpieczeniach majątkowych największą część odszkodowań stanowią ubezpieczenia komunikacyjne.

  • Odszkodowania i świadczenia z obowiązkowego OC posiadaczy pojazdów wyniosły w 2022 r. prawie 9,9 mld zł i były o 6 proc. większe niż przed rokiem.
  • Jednocześnie pomimo wzrostu kosztów szkód, średnia składka w ubezpieczeniach OC ppm wzrosła tylko o 0,4 proc. i wyniosła ona 490 zł. W tym samym czasie średnia szkoda z OC ppm wzrosła o 8,4 proc., do 9 199 zł.
  • Odszkodowania z autocasco wyniosły 6,4 mld zł, czyli o 6,9 proc. więcej niż przed rokiem.

Inne ubezpieczenia majątkowe

W 2022 r. mieliśmy do czynienia ze skutkami gwałtownej pogody, co przyniosło znaczące wzrosty odszkodowań w ubezpieczeniach majątkowych. Odszkodowania związane z żywiołami oraz pozostałymi szkodami rzeczowymi wyniosły 4,2 mld zł, czyli 23,7 proc. więcej niż rok temu.

Zjawiska związane z żywiołami to ryzyko, które będzie nam już stale towarzyszyć. Ubezpieczyciele są przygotowani, by nieść pomoc w takich przypadkach, jednak musimy też myśleć o rozwiązaniach systemowych, które ryzyko klimatyczne pozwoli zmitygować – mówi Andrzej Maciążek, wiceprezes zarządu PIU.

Zyski w 2022 r.

W 2022 r. ubezpieczyciele odprowadzili do budżetu państwa ponad 1,4 mld zł podatku dochodowego. Wypracowali w tym czasie 6,1 mld zł zysku netto, czyli o 8 proc. więcej niż przed rokiem.

Przykłady szkód ubezpieczeniowych z 2022 r.

Rodzaj polisy Składka Zdarzenie Pomoc dla poszkodowanych
Indywidualne ubezpieczenie na życie 2 088 zł (rocznie) 34-letni mężczyzna zmarł w wyniku tętniaka rozwarstwiającego aorty Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie w wysokości 400 000 zł
Indywidualne ubezpieczenie na życie 1 992 zł (rocznie) Rak naciekający NST piersi rozpoznany u 46-letniej kobiety Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie z tytułu poważnego zachorowania w wysokości 100 000 zł
Grupowe ubezpieczenie na życie 4 669,85 zł (rocznie) 50-letnia kobieta zmarła w wyniku nowotworu złośliwego płuc Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie w wysokości 581 462 zł
Indywidualne rodzinne ubezpieczenie NNW 43 zł (miesięcznie) Ubezpieczony podczas ścinki drzew został uderzony przez spadające drzewo – doszło do trwałego inwalidztwa Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie w wysokości 300 000 zł
Grupowe ubezpieczenie na życie 604,40 zł (rocznie) Niezdolność do pracy ubezpieczonego w związku z zachorowaniem na raka gruczołowego odbytnicy Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie w wysokości 240 000 zł
Ubezpieczenie grupowe NNW 335 zł (miesięcznie) Ubezpieczona przewróciła się podczas jazdy na nartach. Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie z tytułu kosztów leczenia 21 937 zł, rekonwalescencji 240 zł, inwalidztwa 15 200 zł oraz 240 zł świadczenia szpitalnego
Ubezpieczenie NNW 149 zł (miesięcznie) 16-letnia dziewczyna została potrącona przez inną zawodniczkę na treningu koszykówki, upadając na parkiet doznała urazu prawego kolana. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w kwocie
7,3 tys. zł
OC komunikacyjne 4 560 zł (rocznie) Kierowca autobusu komunikacji miejskiej przedwcześnie zamknął drzwi, przytrzasnął nogę osoby wysiadającej. Pasażer przewrócił się na chodnik, doszło do złamań. Ubezpieczyciel wypłacił zadośćuczynienie za doznaną krzywdę oraz odszkodowanie

w wysokości 90 000 zł

OC komunikacyjne 409 zł (rocznie) Kierująca pojazdem osobowym nie ustąpiła pierwszeństwa motocyklowi. Kierujący motocyklem, chcąc uniknąć zderzenia, zjechał na przeciwny pas ruchu. Ubezpieczyciel wypłacił zadośćuczynienie za doznaną krzywdę oraz odszkodowanie za uszkodzone pojazdy w wysokości 52 000 zł
OC komunikacyjne 1 731 zł (rocznie) Kierujący pojazdem zjechał na przeciwny pas ruchu, uderzając w zaparkowany na poboczu pojazd. Ten z kolei przemieszczając się uderzył w stojącego przy nim mężczyznę. Mężczyzna zmarł. Ubezpieczyciel wypłacił zadośćuczynienie w wysokości około 254 000 zł
OC komunikacyjne 1 642 zł (rocznie) Uszkodzenie w kolizji lokomotywy na przejeździe kolejowym. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w wysokości 4 254 800 zł
Ubezpieczenie mieszkania 263 zł (rocznie) Pożar w domu, na skutek którego spalony został dach. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w wysokości 200 000 zł
Ubezpieczenie mieszkania 266 zł (rocznie) Zapalenie się obudowy akwarium spowodowało okopcenie pomieszczeń w domu. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w wysokości  26 732 zł
Ubezpieczenie firmy 1 005 zł (rocznie) Pod wpływem ciężaru śniegu załamała się woliera z ptakami. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w wysokości

201 765 zł

 

 

Gaz ziemny w USA najtańszy od września 2020

S&P 500 i średnia przemysłowa Dow Jonesa osiągnęły wczoraj swe najwyższe poziomu od ponad 3 tygodni (odpowiednio +0,57 proc. i +0,43 proc.). Nasdaq Composite wzrósł do najwyższego poziomu od połowy lutego (+0,73 proc.). Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 na CME pozostawała stabilna (0,06 proc. ok. godz. 9:50).

Na rynkach akcji Azji i Oceanii przeważały dziś zwyżki głównych indeksów. Największy – +1,47 proc. – notował indyjski SENSEX 30.

Główne indeksy europejskiego rynku akcji osiągnęły wczoraj swe najwyższe poziomy od 3 tygodni, a dziś rano pozostawały stabilne (DAX +0,01 proc., CAC 40 +0,1 proc. ok. godz. 9:55).
WIG-20 minimalnie spadał na początku piątkowej sesji (-0,12 proc. ok. godz. 9:55). Swój najwyższy poziom od października 2021 osiągnął dziś WIG-Nieruchomości. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś rano kursy akcji spółek Eurocash i Develia. Wśród składników sWIG-u najwyższe od przynajmniej roku poziomu osiągnęły ceny akcji spółek Ambra i Sanok Rubber Company.

Lekko rosła dziś rano rentowność 10-letnich obligacji rządu Stanów Zjednoczonych utrzymując się jednak poniżej poziomu 3,6 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu pomimo dzisiejszego spadku o 0,41 proc. pozostawała powyżej poziomu 6 proc.

Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie osunęła się wczoraj do najniższego poziomu od września 2020. Dziś rano cena tych kontraktów była stabilna (+0,19 proc. ok. godz. 9:30). Lekko spadały dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową (WTI -0,23 proc., Brent -0,41 proc. ok. godz. 9:30). Cena kontraktów na kakao na ICE osiągnęła wczoraj najwyższy poziom od lutego 2020. Można tu spekulować o trwającym wyłamaniu w górę z 5-letniej formacji „trójkąta symetrycznego”. Cena kontraktów na cukier na ICE osiągnęła wczoraj swój najwyższy poziom od 2016 roku. Jeśli szczyt kursu z 2016 roku zostanie przełamany – co wydaje się prawdopodobne – cena tych kontraktów osiągnie najwyższy poziom od 2012 roku.

Nieznacznie umacniał się dziś rano amerykański dolar (USD/JPY +0,29 proc., EUR/USD -0,01 proc. ok. godz. 9:10. Swój najniższy poziom od roku osiągnął dziś rano kurs amerykańskiego dolara do czeskiej korony. Swe historyczne maksimum zaliczył dziś kurs euro względem tureckiej liry.

Kurs złotego był stabilny (EUR/PLN -0,07 proc., USD/PLN -0,05 proc.). ). Kurs USD/PLN przebywa tuż powyżej swego minimum z początku lutego.

Kurs BTC/USD próbował wczoraj wyrwać się powyżej poziomu 29000 USD. Ten atak okazał się nieudany i kurs skończył wczorajszą sesję na poziomie minimalnie powyżej 28000 USD. Dziś ok. godz. 9:00 kurs BTC/USD pozostawał stabilny (-0,03 proc.). 17 marca br. doszło na tym rynku do wyłamania w górę z kształtującej się od czerwca ub.r. formacji „odwróconej głowy z ramionami”. Jej rozmiary – ok. 62 proc. pomiędzy ok. 15500 USD a ok. 25000 USD – sugerują średnioterminową zwyżkę kursu do poziomu ok. 40000 USD. Oczywiście, gdyby kurs BTC/USD spadł ponownie wyraźnie poniżej poziomu 25000 USD, to założenie przestałoby być aktualne.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Adrian Jarosz powołany do roli Prezesa Zarządu NOTUS Finanse S.A.

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki NOTUS Finanse S.A. powołało ze skutkiem od dnia 1 kwietnia 2023 roku Adriana Jarosza do pełnienia funkcji Prezesa Zarządu spółki.

Adrian Jarosz obejmuje funkcję zastępując na tym stanowisku Pawła Komara, który będzie kontynuował swoją karierą zawodową poza strukturami NOTUS Finanse.

Adrian Jarosz jest Absolwentem Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, a z branżą finansową związany jest od ponad 20 lat. Posiada wszechstronne i długoletnie doświadczenie w zarządzaniu największymi firmami działającymi w obszarze branży pośrednictwa finansowego. Przez ostanie 7 lat, odnosząc wiele sukcesów, pełnił funkcję Prezesa Spółki Expander Advisors. Wcześniej w latach 2013-2015 na stanowisku Wiceprezesa Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie AVIVA S.A. odpowiadał m.in. za rozwijanie nowych kanałów dystrybucji. W swojej karierze zawodowej pełnił także funkcję Prezesa w Spółkach Tax Care S.A., Idea Leasing S.A. oraz Open Finance S.A.

Od kilku lat jest Prezesem Związku Firm Pośrednictwa Finansowego – organizacji reprezentującej polski rynek firm pośrednictwa finansowego, gdzie prężnie i aktywnie działa na rzecz rozwoju całej branży.

W swojej nowej roli, jako Prezes Zarządu NOTUS Finanse S.A., Adrian Jarosz skupi się na dalszym wzmacnianiu pozycji spółki, jak również dalszym wzroście biznesu.

Zezwolenia na pobyt dla obywateli Ukrainy objętych ochroną czasową

Od 1 kwietnia 2023 r. obywatele Ukrainy, którzy posiadają numer PESEL ze statusem UKR, będą mogli ubiegać się o udzielenie zezwoleń na pobyt czasowy w celu podejmowania pracy lub prowadzenia działalności gospodarczej. Rozwiązanie jest opcjonalne i skierowane do osób, które czują się pewnie na polskim rynku pracy i chcą zrezygnować z korzystania z ochrony czasowej.

Ustawa o zmianie ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa oraz niektórych innych ustaw, z dniem 1 kwietnia 2023 r. wprowadzi nową regulację umożliwiającą obywatelom Ukrainy ubieganie się o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy. Dotyczy to osób, których pobyt na terytorium Polski uznaje się za legalny i status pobytowy dokumentuje posiadany numer PESEL ze statusem UKR.

Nowe regulacje dotyczą zezwoleń, które związane są z podstawowymi formami aktywności ekonomicznej czyli:

  • zezwolenia na pobyt czasowy i pracę (o którym mowa w art. 114 ust. 1 ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach),
  • zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie wymagającym wysokich kwalifikacji (o którym mowa w art. 127 ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach),
  • zezwolenia na pobyt czasowy w celu prowadzenia działalności gospodarczej (o którym mowa w art. 142 ust. 1 lub 3 ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach).

Aby uzyskać jedno z wymienionych zezwoleń na pobyt, obywatel Ukrainy powinien spełniać wymogi określone w przepisach ustawy o cudzoziemcach.

Wniosek o udzielenie zezwolenia najlepiej wypełnić za pośrednictwem portalu mos.cudzoziemcy.gov.pl. Następnie należy go wydrukować, podpisać, dodać niezbędne załączniki i przesłać pocztą lub dostarczyć do urzędu wojewódzkiego, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania obywatela Ukrainy. W przypadku pytań dotyczących prowadzenia postępowań należy kontaktować się z wydziałem właściwym do spraw cudzoziemców w danym urzędzie wojewódzkim.

Możliwość ubiegania się o wspomniane zezwolenia pobytowe jest opcjonalna. Obywatele Ukrainy, którzy przybyli do Polski od dnia 24 lutego 2022 r. i nie skorzystają z tego rozwiązania, będą mogli nadal legalnie przebywać w kraju na podstawie ochrony czasowej. Bazując na decyzji Rady UE o wprowadzeniu ochrony czasowej, z dużym prawdopodobieństwem można spodziewać się, że okres pobytu uznawanego za legalny, który aktualnie kończy się 24 sierpnia br., zostanie stosownie wydłużony przynajmniej do 4 marca 2024 r.

Obecnie ok. 1 mln obywateli Ukrainy i członków ich rodzin korzysta w Polsce z ochrony czasowej, czego potwierdzeniem jest posiadanie numeru PESEL ze statusem UKR (nadanego zgodnie z ustawą o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa).

Rynek nieruchomości komercyjnych w fazie przejściowej

Odbywające się w dniach 14-17 marca br. międzynarodowe targi nieruchomości MIPIM w Cannes jak zwykle były okazją do zapoznania się z najnowszymi trendów i wyzwaniami stojących przed rynkiem komercyjnym. Wśród kluczowych zagadnień znalazły się takie jak dekarbonizacja i ESG, inwestowanie oraz strategie najemców w czasie spowolnienia gospodarczego. Swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi targów MIPIM postanowiły podzielić się ekspertki AXI IMMO.

Renata Osiecka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO, mówi: „Rynek nieruchomości komercyjnych znajduje się w fazie przejścia, a kluczowymi czynnikami na następne miesiące pozostają kwestie związane z finansowaniem inwestycji, a także z rosnącymi kosztami zadłużenia. Większość uczestników i paneli dyskusyjnych podczas MIPIM wskazywała na widoczne ochłodzenie na rynku inwestycyjnym. Osiągnięcie wyników z poprzednich trzech lat będzie bardzo trudne”.

Joanna Lewandowska, Transaction Manager, AXI IMMO, komentuje: „Co ciekawe, dynamika wydarzeń na rynkach finansowych była w swoim szczycie w dniach samych targów. W weekend poprzedzający MIPIM dowiedzieliśmy się o potężnym załamaniu w sektorze bankowym w USA. Z kolei, 16 marca, Europejski Bank Centralny ogłosił podwyżkę stóp procentowych o kolejne 50 punktów bazowych. W naszym odczuciu wydarzenia te nie odbiły się aż tak silnym echem na nastrojach na samych targach, jak można by się spodziewać. Podwyższające się koszty finansowania stały się już nową normą dla inwestorów i oczekiwania podwyżek stóp znalazły już swoje odbicie w strategiach inwestycyjnych. Natomiast doniesienia z sektora bankowego były wciąż zbyt świeże, żeby móc ocenić ich konsekwencje dla rynku nieruchomości komercyjnych”.

Joanna Lewandowska, kontynuuje: „Obecnie wciąż znaczna grupa inwestorów instytucjonalnych odczuwa dużą niepewność, która przekłada się na przyjmowanie postawy wyczekującej. Sytuacja wpływa na wydłużenie procesów transakcyjnych. Droższe finansowanie ma bezpośredni wpływ na stopy kapitalizacji, co utrudnia osiągnięcie porozumienia pomiędzy sprzedającymi a kupującymi. Jednocześnie, w zdecydowanie lepszej sytuacji znajdują się inwestorzy dysponujący gotówką”.

Renata Osiecka, wyjaśnia: „Zauważamy również zwiększoną aktywność podmiotów z regionu CEE i Skandynawii, które w mniejszym stopniu obawiają się negatywnego wpływu rosyjskiej agresji w Ukrainie i aktywnie poszukują atrakcyjnych okazji do zakupu nieruchomości na głównych rynkach w Polsce”.

Renata Osiecka, dodaje: „Aktywność najemców w najbliższym czasie powinna pozostać wysoka, przy czym większość firm podczas spowolnienia gospodarczego nie będzie zabezpieczała dodatkowych powierzchni. Wśród trendów będzie dominować optymalizacja lub relokacja do bardziej zielonych nieruchomości gwarantujących realizację strategii ESG i obniżenia kosztów operacyjnych. Nieodłącznym tematem rozmów graczy rynkowych i ekspertów pozostaje zero emisyjność, całkowita dekarbonizacja ewentualnie redukcja emisji dwutlenku węgla. Eksperci ESG, którzy coraz częściej są stałymi pracownikami firm deweloperskich i doradczych mają być odpowiedzialni za wskazywanie, a także weryfikację działań w zakresie zrównoważonego rozwoju”.

Joanna Lewandowska, mówi: „Po stronie podaży widoczne jest ustabilizowanie się cen i dostępności materiałów budowlanych. Niemniej pozostają one wysokie, co wraz z wysokimi kosztami finansowania bezpośrednio wpływa na tempo dostarczania nowych projektów”.

Renata Osiecka, podsumowuje: „W kontekście kolejnych miesięcy wskazuje się, że Polska pozostaje atrakcyjną lokalizacją pomimo spowolnienia gospodarczego, kryzysu energetycznego i graniczenia z Ukrainą. Krajowe aktywa, a zwłaszcza segment logistyki miejskiej, jak i nowe inwestycje biurowe pozostaną szczególnie intersujące dla inwestorów. Wśród alternatywnych klas aktywów wskazuje się również sektor parków handlowych oraz PRS”.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Banku Millennium

30 marca 2023 roku odbyło się Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Banku Millennium, m.in. podsumowujące aktywność biznesową i wyniki finansowe Banku i Grupy Kapitałowej Banku Millennium za 2022 rok. Prezes Zarządu Joao Bras Jorge przedstawił wyniki Banku i Grupy za 2022 rok, a WZA zatwierdziło m.in. roczne sprawozdanie finansowe, raport ESG i sprawozdanie Rady Nadzorczej za rok obrotowy 2022, udzieliło absolutorium wszystkim członkom Zarządu i Rady Nadzorczej oraz zadecydowało o pokryciu straty za 2022 r. z kapitału rezerwowego.

Joao Bras Jorge
Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium

2022 był trudnym, pełnym nieprzewidzianych wydarzeń rokiem. Atak Rosji na Ukrainę, dwucyfrowa inflacja, podwyżki stóp procentowych, ogromne straty banków w związku z ustawowymi wakacjami kredytowymi… to wszystko odbiło się na wynikach Banku. Mimo to i mimo rekordowych obciążeń kosztami regulacyjnymi, podatkowymi i rezerwami na kredyty frankowe, zakończyliśmy rok z pozytywnym wynikiem (+249 mln zł w 4 kwartale). Po wyłączeniu kosztów związanych z walutowymi kredytami hipotecznymi, kosztów wakacji kredytowych i po dodaniu hipotetycznego podatku bankowego, wynik netto w całym 2022 roku wyniósłby +2 241 mln zł. Pokazuje to siłę modelu biznesowego, który pozwala na rozwój i konsekwentne generowanie przychodów. Nie byłoby to możliwe bez fantastycznego zespołu pracowników, którzy swoim codziennym zaangażowaniem współtworzyli te osiągnięcia.

W 2022 roku byliśmy nadal otwarci na polubowne rozwiązania kwestii kredytów we frankach szwajcarskich – zawarliśmy 7 943 indywidualnie negocjowane ugody, a od 2020 roku, kiedy uruchomiliśmy proces, blisko 18 000 ugód. W efekcie liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych zmalała w 2022 roku o blisko 9 600 (jest ich teraz 38 011), co jest bardzo dobrym wynikiem w wyjątkowo niesprzyjającym środowisku. Konsekwentnie realizowaliśmy strategię na lata 2022-24, wdrożyliśmy kilkanaście istotnych inicjatyw, zrealizowaliśmy też kilka ważnych zadań urzeczywistniających ideę zrównoważonego rozwoju, m.in. osiągnęliśmy cel obniżenia o 50% własnych emisji gazów cieplarnianych w zakresie 1 i 2 w porównaniu do roku 2020. W obszarze ESG kontynuowaliśmy też prace związane z poszerzaniem oferty zielonych produktów, a po wybuchu wojny w Ukrainie, w geście solidarności, wprowadziliśmy wiele ułatwień dla obywateli Ukrainy, a w pomoc na rzecz uchodźców włączyła się cała millennijna społeczność – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy rozpatrzyło i powzięło m.in. następujące uchwały:

  • w sprawie zatwierdzenia za rok obrotowy 2022: sprawozdania finansowego Banku Millennium S.A. i łącznego sprawozdania Zarządu z działalności Banku Millennium S.A. i Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A. oraz łącznego raportu ESG Banku Millennium S.A. i Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A.
  • w sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A. za rok obrotowy 2022
  • w sprawie zatwierdzenia rocznego sprawozdania Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. za rok obrotowy 2022 oraz dokonania oceny polityki wynagradzania w Banku Millennium S.A.
  • w sprawie pokrycia straty za rok obrotowy 2022.

Walne Zgromadzenie udzieliło absolutorium wszystkim członkom Zarządu Banku Millennium S.A. i członkom Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. z wykonania obowiązków w roku obrotowym 2022, wyraziło pozytywną opinię na temat sprawozdania Rady Nadzorczej o wynagrodzeniach członków Zarządu i Rady Nadzorczej Banku oraz zatwierdziło Politykę doboru i oceny odpowiedniości członków Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A.

Dokonano również zmian w Statucie Banku Millennium S.A.

Rekordowe przychody Grupy InPost w 2022 r.

Skorygowana EBITDA osiągnęła poziom 1 961,4 mln zł po wzroście o 20,6% r/r.

Grupa InPost w 2022 roku osiągnęła imponujące rezultaty na wszystkich kluczowych rynkach, kończąc rok spektakularnymi wynikami zarówno pod względem przychodów, zysku EBITDA, jak i obsłużonych wolumenów. Przychody za 2022 rok wzrosły o 53,8% r/r, osiągając 7 079,1 mln zł, skorygowana EBITDA wzrosła o 20,6% r/r, osiągając wartość 1 961,4 mln zł, natomiast wolumen obsłużonych przesyłek zwiększył się w ciągu roku o 44% r/r, sięgając 744,9 mln sztuk. Już ponad 40% przychodów Spółka osiąga z zagranicy (25% w roku 2021).

W 2022 roku Grupa InPost dynamicznie kontynuowała ekspansję, rosnąc powyżej rynku w każdym kluczowym kraju, w którym jest obecna. Pomyślny rozwój firmy oraz wzrost wolumenów wyprzedzający rynkowe tempo, mimo trudnych warunków w sektorze
e-commerce, potwierdza efektywność modelu biznesowego i jego odporność na wymagające otoczenie makroekonomiczne. W Polsce Grupa InPost utrzymuje niekwestionowaną pozycję lidera, systematycznie umacniając swoją pozycję rynkową. Tymczasem na rynkach międzynarodowych, Grupa skupia się na rozwoju własnej sieci, kreowaniu świadomości marki oraz podnoszeniu jakości oferowanych usług. Międzynarodowa ekspansja Grupy InPost w 2022 roku stanowi ważny etap w kreowaniu autentycznie paneuropejskiej marki. W 2023 roku InPost będzie konsekwentnie realizować strategię zrównoważonego rozwoju Grupy, dążąc do przeobrażenia rynku logistyki e-commerce w całej Europie. – 
Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu InPost

Kluczowe informacje

  • Wzrost wolumenu obsłużonych przesyłek na wszystkich rynkach do 744,9 mln w 2022 r. (+44% r/r).
  • Wzrost sieci punktów OOH (Out of Home – dostawy poza adresem zamieszkania) Grupy o 29% r/r do 54 059, w tym wzrost sieci urządzeń Paczkomat® o 37% r/r do 27 939.
  • Rekordowe przychody w wysokości 7 079,1 mln zł w 2022 r. (+53,8% r/r), z czego 40,7% stanowiły przychody z rynków międzynarodowych (w porównaniu do 25,0% zagranicznych przychodów Grupy w 2021 r.).
  • Rekordowa skorygowana EBITDA w wysokości 1 961,4 mln zł, (+20,6% r/r).
  • Działalność Grupy w Polsce wygenerowała w 2022 r. 673,7 mln zł wolnych przepływów pieniężnych (Free Cash Flow), ponad dwukrotnie więcej w stosunku do roku 2021.
  • InPost odnotował imponujący wzrost na każdym z kluczowych rynków:
  • W 2022 roku w Polsce udział wolumenowy InPost w rynku przesyłek
    e-commerce wzrósł do 43%, wolumen obsłużonych paczek osiągnął rekordowe 508,4 miliona (+20% r/r). Przychody w 2022 roku wyniosły 4,2 mld zł (+21,6% r/r), a skorygowana EBITDA 1,8 mld zł (+14,3% r/r), pomimo bardzo trudnego otoczenia rynkowego i presji inflacyjnej. Na koniec roku spółka posiadała sieć 19 306 urządzeń Paczkomat® (+17% r/r).
  • W ramach Mondial Relay, Grupa Inpost obsłużyła 213,2 miliona paczek (+21,21% r/r). Przychody Mondial Relay w 2022 roku wzrosły do 2,7 mld zł. (+17,4%[1] r/r), na koniec roku w ramach Mondial Relay funkcjonowały 2 564 urządzenia Paczkomat® InPost (+2 251 urządzeń w stosunku do końca 2021) oraz 19 446 punktów PUDO (+10% r/r).
  • W Wielkiej Brytanii popyt na usługi świadczone poprzez Paczkomat® InPost przekroczył oczekiwania. Wolumen obsłużonych paczek wzrósł o 151% r/r, osiągając poziom 20,5 mln. Na koniec 2022 roku w Wielkiej Brytanii funkcjonowało 4 835 urządzeń Paczkomat® InPost (+53% r/r).

[1] Wzrost w stosunku do 2021 liczony na podstawie danych pro-forma. Dane pro-forma uwzględniają wyniki Mondial Relay za cały 2021 r.

DB Energy S.A. ustaliło cenę emisyjną akcji serii D na poziomie 26 zł za jedną akcję

DB Energy S.A. ustaliło cenę emisyjną akcji serii D w Ofercie Publicznej na poziomie 26,00 zł za jedną akcję. Przy tak ustalonej cenie emisyjnej Oferta wynosi 10,79 mln zł, a środki z niej zostaną przeznczone na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym modelu ESCO oraz intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją. Dziś, 31 marca br., rozpoczynają się zapisy na akcje Spółki w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych, które potrwają do 4 kwietnia br. Zgodnie z harmonogramem Oferty Publicznej, w II połowie kwietnia 2023 roku zakładany jest pierwszy dzień notowań Akcji Serii B i C oraz PDA na rynku równoległym GPW. Pierwszy dzień notowań Nowych Akcji planowany jest w ok. połowy maja, co będzie równoznaczne z notowaniem na GPW wszystkich Akcji Dopuszczonych.

Model biznesowy i strategia rozwoju DB Energy spotkały się z dużym zainteresowaniem Inwestorów, co pomimo wymagającego sentymentu na rynku IPO w ostatnich miesiącach pozwoliło nam na zbudowanie Księgi Popytu na akcje DB Energy. Ustaliliśmy cenę emisyjną na poziomie 26,00 zł za jedną akcję serii D, a zatem zgodnie z tymi parametrami powinniśmy pozyskać 10,8 mln zł. Jestem przekonany, że dzięki wsparciu Inwestorów będziemy mogli rozwijać naszą działalność zgodnie z planami oraz realizować kolejne, ambitne cele biznesowe.– komentuje Krzysztof Piontek, Prezes Zarządu DB Energy.

Oferta publiczna DB Energy obejmuje łącznie 415.000 akcji serii D, z czego 93.000 akcji serii D zostało dedykowanych do objęcia przez inwestorów w ramach Transzy Inwestorów Detalicznych, natomiast 322.000 akcji serii D w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych. Informacja dotycząca ustalenia ceny emisyjnej akcji serii D oraz ostatecznej liczby akcji serii D oferowanych w ramach oferty publicznej oraz liczby akcji serii D oferowanych w poszczególnych transzach dostępna jest na stronie internetowej: https://www.dbenergy.pl/ipo. Koordynatorem całości oferty jest Dom Maklerski Navigator SA. Doradcą prawnym spółki jest kancelaria prawna SSW Pragmatic Solutions Spaczyński, Szczepaniak, Okoń Sp.k.

DB Energy specjalizuje się w oszczędzaniu energii, a jej kompetencje obejmują wiele różnych nośników energii, takich jak energia elektryczna, ciepło, chłód i sprężone powietrze. Spółka oferuje kompleksową obsługę od identyfikacji przedsięwzięć, doradztwa i audytu, przez projektowanie i wykonanie inwestycji w modelu ESCO lub w modelu Generalnego Wykonawstwa (GW).

DB Energy realizuje i rozlicza już 5 projektów w modelu ESCO, których nakłady inwestycyjne na realizację (już poniesione i przyszłe) wynoszą łącznie 35 mln zł. Z czego lwią część, bo aż 29 mln zł pochłania umowa ze Słodownią Soufflet Polska. Realizacja tej inwestycji została zakończona w czerwcu 2022 r. i od tej pory generuje przychody dla DB Energy.

Rynek efektywności energetycznej wchodzi w etap dynamicznego wzrostu, który stymulowany jest przez wiele czynników, takich jak chociażby rosnąca globalna konkurencja w przemyśle, przy jednocześnie niskiej efektywności polskiego przemysłu. Wymusza to na spółkach wdrażanie rozwiązań oszczędzania energii. Przedsiębiorstwa zmagające się z ograniczonymi budżetami inwestycyjnymi chętniej korzystają z finansowania inwestycji w modelu ESCO, a także przekazują chętniej odpowiedzialność za utrzymanie ruchu infrastruktury i jej modernizację.

BADANIE: Polacy najczęściej kupują mięso w dyskontach lub w małych sklepach na osiedlu

Jak wynika z najnowszego raportu branżowego, 3 na 4 osoby kupują mięso w dyskontach. Natomiast blisko co trzeci respondent wybiera małe niezależne sklepy, np. osiedlowe. Nieznacznie mniej wskazań mają placówki wielkopowierzchniowe, w tym hipermarkety. Z kolei do rezygnacji z zakupu skłania ankietowanych głównie zły wygląd. On może sugerować, że produkt jest przeterminowany lub przechowywany w nieodpowiedni sposób. Ponadto zniechęca też cena. Według sondażu, Polacy zwracają również uwagę na to, w jakim opakowaniu kupują mięso.

Z dyskontów lub ze sklepów osiedlowych

Z najnowszego raportu Kantar Polska i Grupy BLIX wiemy, w jakich miejscach Polacy najczęściej kupują mięso. Respondenci mogli wybrać maksymalnie 3 odpowiedzi. Zdecydowanie najwięcej wskazań mają dyskonty – 76%. Dalej są małe niezależne sklepy (np. osiedlowe) – 30%, placówki wielkopowierzchniowe, hipermarkety – 28%, supermarkety – 19%, a także zakupy bezpośrednio u rzeźnika – 13%. Jak stwierdza Marcin Lenkiewicz, ekspert rynku retailowego, badanie pokazuje, że konsumenci coraz bardziej zwracają uwagę na jakość i pochodzenie mięsa, ale wciąż borykają się z ograniczeniami finansowymi i czasowymi.

– Wśród wszystkich użytkowników aplikacji z promocjami ponad 80% robi zakupy w dyskontach przynajmniej raz w miesiącu, dlatego najwyższe wskazanie tego formatu – jako miejsca zakupu mięsa – ma swoje uzasadnienie. Jest ono jednym z głównych driverów, który skłania konsumentów do zakupów w danym sklepie – zauważa Patrycja Jedlińska z Grupy BLIX.

Z kolei Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego (PZHiPBM), zaznacza, że dyskonty stały się podstawowym miejscem zaopatrzenia w produkty żywnościowe. Nie powinno więc nikogo dziwić, że to tam kupujemy właśnie mięso. Przyzwyczailiśmy się bowiem do zakupów kompleksowych. Wszystko nabywamy w jednym miejscu. Eksperta cieszą zakupy w osiedlowych sklepach mięsnych oraz bezpośrednio u rzeźnika. To pokazuje, iż rośnie świadomość konsumenta, który woli kupić produkt w mniejszym sklepie, licząc na lepszą jakość.

– Kolejnym argumentem przemawiającym za zakupem mięsa w dyskontach jest fakt, że możemy zaoszczędzić sporo czasu. Podczas jednych zakupów możemy też nabyć jednocześnie nabiał, warzywa i pieczywo, bez konieczności odbycia wizyt w kilku sklepach. Zaskakująco wysoką, drugą pozycję osiedlowych sklepów mięsnych ekspertka tłumaczy faktem, że dla dużej grupy kupujących bardzo ważna jest jakość mięsa, jego pochodzenie i zdrowy wygląd. – Przy panującym przekonaniu, że w mniejszych punktach sprzedaży mięso jest lepszej jakości, wybór respondentów staje się już mniej zaskakujący – dodaje Jedlińska.

Rezygnujemy przez zły wygląd i cenę

Z badania wynika ponadto, że do rezygnacji z zakupu najczęściej skłania nas zły wygląd mięsa. Może on wskazywać na to, że produkt jest przeterminowany (62%), w nieprawidłowy sposób przechowywany (np. w zbyt wysokiej temperaturze – 50%). Ponadto zniechęcić nas może również to, że mięso jest za drogie (37%).

– Z roku na rok konsumenci są coraz bardziej świadomi. Dużo uwagi poświęca się ekologii, zdrowemu trybowi życia, a przy tym racjonalnemu odżywianiu. Większość powodów decydujących o rezygnacji z zakupu mięsa skupia się właśnie wokół czynników wpływających na zdrowie i dobre samopoczucie – podkreśla Patrycja Jedlińska.

Według prezesa Zarzeckiego, obecnie konsument kieruje się głównie ceną. Reszta to szukanie usprawiedliwienia dla takiego czy innego wyboru. Oczywiście, bardzo ważną rolę pełni tutaj sposób opakowania, ekspozycji etc. Ale niewiele możemy powiedzieć o jakości produktu, jeżeli jest on zapakowany i znajduje się w wielkiej chłodni.

– Jednocześnie coraz więcej konsumentów ma świadomość tego, że spożycie mięsa wpływa na środowisko i dobrostan zwierząt. W związku z tym 42% ankietowanych w tej grupie ogranicza spożycie mięsa ze względów etycznych. Ponadto 30% stara się jeść mięso rzadziej ze względów zdrowotnych, np. z powodu chorób układu krążenia. 27% badanych przyznaje, że po prostu nie lubi smaku mięsa – dodaje Marcin Lenkiewicz.

Zdaniem ekspertki z Grupy BLIX, to, że wysoki koszt odwodzi od zakupu 37% respondentów, nie może dziwić. Smart shopperzy doskonale orientują się w cenach poszczególnych produktów. Duża konkurencja pomiędzy producentami i retailerami sprawia, że konsument jest w stanie kupić produkt jak najatrakcyjniej.

Rosnąca świadomość i przemyślane wybory

Autorzy badania przedstawili też 12 zdań wypowiedzianych przez różne osoby na temat kupowania i spożywania mięsa. Ankietowani wskazują, na ile zgadzają się z każdym z nich, a odpowiedzi ulokowane są w skali 1-7. I tak „1” oznacza, że respondent zupełnie się nie zgadza, a „7” – całkowicie popiera. Najwyższy wynik w badaniu osiągnęła opinia „Zwracam uwagę na to, w jakim opakowaniu kupuję mięso” – 5,21. Dalej widać „Wolę samemu wybrać kawałek mięsa niż kupić porcjowane w opakowaniu” – 4,93, a także „Kupując mięso, zwracam uwagę na jego pochodzenie i typ chowu zwierzęcia” – 4,47. Na końcu zestawienia jest „Chciałbym zrezygnować ze spożywania mięsa, ale gotowanie z zamiennikami bądź potraw wegetariańskich jest drogie i czasochłonne” – 3,34.

– To dowód na to, iż rośnie społeczna świadomość dotycząca jakości mięsa i jego wpływu na środowisko oraz zdrowie. Klienci coraz częściej wybierają alternatywy roślinne lub ograniczają spożycie mięsa. Według badań, aż 51% osób rzadko je jada z powodu przekonania o złej jakości, co może wynikać z problemów związanych z hodowlą, przetwarzaniem czy też z zanieczyszczeniami środowiska – analizuje Lenkiewicz.

W opinii Jacka Zarzeckiego, konsument zwraca coraz częściej uwagę na to, co kupuje i co je. Wybiera staranniej produkty. Wynika to ze wzrostu cen, ale również z rosnącej świadomości. Dzisiaj problemem nie jest brak żywności na świecie, ale jej dystrybucja i marnowanie. Prawie 60% jedzenia trwonimy u nas w domach. Jak podkreśla prezes PZHiPBM, emisja gazów cieplarnianych z gospodarki odpadami jest w UE na podobnym poziomie co hodowla zwierząt. Jeżeli chcemy walczyć o klimat, to powinniśmy zacząć od siebie, poprzez większą świadomość zakupową.

– Firmy FMCG powinny brać pod uwagę te trendy i rozwijać swoje portfolio produktowe o alternatywy roślinne oraz oferować mięso wysokiej jakości, pochodzące z ekologicznych hodowli. Oferowanie większej ilości towarów w różnych przedziałach jakościowych i cenowych może przekonać rzadkich nabywców tej kategorii do częstszych zakupów – podsumowuje ekspert z Grupy BLIX.

Wysyłka palet

Jako przedsiębiorca, dzięki postępującej globalizacji mamy ogromne pole do popisu. Sklepy internetowe znacznie ułatwiają handel z klientami zarówno krajowymi, jak i zagranicznymi. Firmy kurierskie oferują z kolei swoje usługi, by dostarczać nasze towary dla potencjalnych odbiorców. Myśląc jednak o kurierach, przed oczyma może nam pojawić się stos małych paczek. Nie jest to mylne stwierdzenie, paczki takich rozmiarów często są obsługiwane. A jeśli chcemy eksportować towary na skalę hurtową – lub towary, które same w sobie są duże? Wtedy z pomocą przychodzi oferta wysyłek paletą. Przesyłki paletowe są często używane przez biznesy w transporcie międzynarodowym. Czym jednak dokładnie są? Jakie są przedziały wagowe? Jak zabrać się do nadania takowej? Z czyich usług skorzystać? Tego dowiedzą się Państwo w poniższym artykule. Zapraszamy do lektury!

Czym są wysyłki paletowe?

Wysyłki paletowe są wykorzystywane w sytuacjach, gdy wysyłamy towar o gabarytach przekraczających wymiary przesyłek standardowych. Mogą to być zarówno pojedyncze, spore przedmioty pokroju beczek, jak i duża ilość pomniejszych paczek. Istnieje kilka typów palet, różniących się wymiarami. Są one bardzo wytrzymałe, często są więc wykorzystywane nawet w transporcie bardzo ciężkich towarów.

Firmą kurierską, obsługującą różne gabaryty, w tym w wysyłkę palet, jest DSV XPress. Są to specjaliści w transporcie i spedycji międzynarodowej dla firm, również na skalę globalną.

paleta w magazynie wysyłkowym

Jakie są dopuszczalne przedziały wymiarowe dla towaru na palecie?

Palety, w porównaniu do przesyłek standardowych, mają dużo większe dopuszczalne gabaryty. Nie oznacza to jednak, że możemy załadować na nie cokolwiek. Przesyłka musi mieścić się w granicach krawędzi danej palety. Przedziały wagowy wynosi od 100 do 1000 kg, przy podziałce na wyższy gabaryt co 100 kg. Dla ułatwienia przytoczymy przykład. Nadając towar ważący 150 kg, musimy płacić za paletę o ładowności 200 kg. Podobnie, nadając towar ważący 308 kg, zapłacimy jak za ładunek do górnej ładowności 400 kg.

W kwestii samych wymiarów palety możemy wyróżnić trzy najpopularniejsze typy:

  • Europaleta 120×80 cm;
  • Półpaleta 60×80 cm;
  • Paleta przemysłowa – 120×100 cm, 120×120 cm lub 240×80 cm;

Przekroczenie dopuszczalnych wymiarów na wybranej palecie wiąże się z dodatkowymi opłatami. Przesyłka jest bowiem wówczas traktowana jako „niestandardowa”.

Jak przygotować paletę do wysyłki?

Jak przy każdej przesyłce, trzeba zadbać o jej zabezpieczenie. W przypadku wysyłek międzynarodowych – szczególnie. Trasa, w którą wyruszy nasz towar, będzie długa i zahaczy o wiele punktów po drodze. To z kolei naraża ją na potencjalne uszkodzenia, jeśli nieprawidłowo ją zabezpieczymy. Rzeczy znajdujące się na palecie warto zabezpieczyć przed warunkami atmosferycznymi, np. folią stretch. Krawędzie przesyłki powinny być okryte dodatkową warstwą kartony, tektury lub folii, by zapobiec uszkodzeniu. Obowiązkowe jest też usztywnienie zawartości. Najczęściej robi się to taśmami bindującymi. Luzy są niedopuszczalne – mogą one doprowadzić do obsunięć, a dalej do uszkodzenia lub zniszczenia towaru.

paleta gotowa do wysłania

Przesyłki paletowe – jakiego przewoźnika wybrać?

Wspomniana wcześniej firma DSV XPress zasługuje tutaj na wyróżnienie. Są na rynku od wielu lat, utrzymując bardzo dobrą reputację wśród klientów biznesowych. Szczycą się oni nie tylko szybkimi czasami dostawy, ale także zdolnością obsługi zarówno wysyłki hurtowej, jak i wielkogabarytowej. Wybierając ich jako kuriera, możemy mieć pewność, że nasze towary dotrą od odbiorców bezpiecznie. Jeśli są Państwo zainteresowani ich ofertą, należy wypełnić formularz kontaktu na podstronie kalkulatora wysyłek. Po wypełnieniu danych przesyłki, przedstawiciel DSV XPress wkrótce skontaktuje się z Państwem z ofertą transportową.

Inflacja w Niemczech

Po porannym inflacyjnym zaskoczeniu w Hiszpanii liczono na podobny scenariusz również w Niemczech – to jednak nie nastąpiło.

Inflacja CPI w Niemczech w marcu wyniosła 7,4% r/r. Marcowe dane o inflacji nieco zaskoczyły w górę. Rynkowy konsensus wynosił 7,3% r/r. Marzec jest pierwszym miesiącem, gdzie ceny porównywane były do wyższych cen (głównie paliw i energii), które wzrosły zaraz po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Spadek inflacji CPI w marcu jest pozytywnym sygnałem, jednak wynika on przede wszystkim z korzystnego efektu bazy. Problem podwyższonej inflacji nie został jeszcze rozwiązany, na co wskazuje inflacja bazowa, która w dalszym ciągu pozostaje wysoka i nie spada tak dynamicznie.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Domu Maklerskiego

Kiedy w końcu spadną ceny gazu w Polsce?

Ceny gazu ziemnego Europie i USA spadają. Przyczynia się to do obniżenia inflacji i utwierdza prognozy dotyczące aktywności gospodarczej. W Polsce jednak, ceny nadal pozostają wysokie – zarówno dla przemysłu jak i dla indywidualnych odbiorców.

Cena gazu ziemnego w USA spadły poniżej poziomu 2 dolarów (za 1 MMBtu – Million British Thermal Units) i zbliżają się do poziomu swoich najniższych notowań w historii. Gaz jest prawie dwa razy tańszy niż wynosi średnia długoterminowa jego notowań (wynosząca 3,85 dolara za MMBtu). Gaz był tak tani tylko 4 razy w ciągu ostatnich 25 lat. W USA odnotowano jeden z trzech najcieplejszych początków roku od 1895 roku. To spowodowało, że konsumpcja jest niższa niż w zeszłym roku, a zapasy są o 23 proc. wyższe od średniej. Amerykańska Energy Information Administration (EIA) prognozuje, że w 2023 roku ceny gazu wzrosną do średnio 3 USD/MMBtu, co będzie spowodowane dwucyfrowym wzrostem zapotrzebowania na gaz LNG i sezonowym zapotrzebowaniem na energię elektryczną. Tym co różni obecną sytuację od poprzednich dołków cenowych, to brak znacznej redukcji wydobycia gazu. Wynika to ze zmienności na rynku i obawy, że cena może się znacząco wahać w krótkim terminie. Obecnie, liczba urządzeń wiertniczych służących do wydobycia gazu ziemnego jest wyższa o 18 proc. niż rok temu, natomiast podczas dwóch poprzednich dołków cenowych gazu, liczba instalacji wydobywczych skurczyła się o 60-80 proc. w stosunku do szczytów cenowych.

Z podobną sytuacją mamy także do czynienia w Europie. Ceny gazu ziemnego TTF spadły z powodu ciepłej pogody, ograniczenia popytu przez przemysł i konsumentów oraz ponadprzeciętnego wypełnienia magazynów gazu. Jednak ten spadek cen ma swoje granice. Europa zaczyna się już koncentrować na kolejnym zimowym sezonie grzewczym i ponownym wypełnieniu magazynów. Wiąże się to z ryzykiem całkowitego odcięcia dostaw z Rosji i rosnącą konkurencją na rynku LNG ze strony ponownie otwierających się Chin. Popyt na LNG w Azji jest zazwyczaj ponad dwukrotnie wyższy niż w Europie. Ekspozycja kontynentu na rynek spot LNG wzrosła dramatycznie z 20 proc. do 50 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat.

Kluczowe pozostaje pytanie o ceny gazu w Polsce. Mimo spadków na światowych giełdach, cały czas pozostają one wysokie, co wzmacnia inflację i osłabia konkurencyjność polskich przedsiębiorstw. Klienci indywidualni, płacąc więcej za gaz, mają mniej pieniędzy na dokonywanie innych wydatków. Wysoki poziom regulacji polskiego rynku gazu umożliwił odsunięcie w czasie podwyżek cen, jednak teraz utrudnia dostosowanie ich do niższego poziomu z rynków światowych.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Ubezpieczenia należności w 2022 r. – dane PIU

W 2022 r. ubezpieczyciele należności zabezpieczyli 710 901 mln PLN obrotów. To wzrost o 10 proc. w porównaniu do roku 2021. Łączna wartość ubezpieczonych obrotów odpowiada 26,6 proc. wartości PKB Polski[1]. W 2022 r. ubezpieczyciele należności wypłacili odszkodowania o łącznej wartości 219,6 mln zł, czyli o 49 proc. więcej w porównaniu do 2021 r.

Zakłady ubezpieczeń zebrały w 2022 r. 1 072 mln PLN składki, co stanowi wzrost o 18 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Wynika to przede wszystkim z ubezpieczenia znacznie wyższej ekspozycji, rozumianej jako łączna wartość limitów kredytów kupieckich, przyznanych odbiorcom ubezpieczanych firm. Ekspozycja wzrosła aż o 26 proc. r/r.

Wzrost wypłat w ubezpieczeniach należności wynika z pogarszającej się sytuacji płatniczej przedsiębiorstw w porównaniu do roku 2020, kiedy funkcjonowały one w środowisku wysokiej podaży pieniądza. Gorszą płynność w gospodarce potwierdza także łączna wartość należności skierowana w ubiegłym roku do windykacji polisowej, która wyniosła aż 1 323,4 mln zł. Nie wszystkie kwoty skierowane do windykacji zamieniają się w szkody. Znacząca część z nich zostaje ostatecznie uregulowana. Jednak wielkość ta świadczy, że wiele przedsiębiorstw płaci swoim dostawcom w ostatnim możliwym momencie – mówi Andrzej Maciążek, wiceprezes zarządu PIU.

W opinii ekspertów rynkowych pogorszenie się sytuacji płatniczej utrzymuje się także w pierwszym kwartale bieżącego roku.

Szczególnie teraz, w coraz trudniejszych warunkach makroekonomicznych, ubezpieczenia należności są ważne dla stabilności gospodarki. Wsparcie firm przez zakłady ubezpieczeń polega m.in. na dostarczaniu informacji gospodarczej, pomocy w zarządzaniu limitami kredytu kupieckiego w odniesieniu do poszczególnych odbiorców towarów i usług, uczestniczeniu w procesie windykacji, a przede wszystkim na wypłacie odszkodowań w razie braku płatności za fakturę. Dzięki tak szerokiej pomocy firmy mogą zachować rentowność i rozwijać się mimo słabszej koniunktury gospodarczej.

Znaczenie ekonomiczne ubezpieczeń należności widać także w ujęciu wieloletnim. Od roku 2015 r. wartość łącznej ubezpieczonej ekspozycji uległa podwojeniu, a łączna wartość ubezpieczonych obrotów o 65 proc. Świadczy to o wzroście znaczenia tego typu ochrony ubezpieczeniowej dla przedsiębiorców.

Dane w mln PLN 2015 2022 Dynamika 2022/2021 Dynamika 2022/2015
Ekspozycja krajowa (31 grudnia) 93 114 167 032 124% 179%
Ekspozycja eksportowa (31 grudnia) 42 562 105 420 130% 248%
Ekspozycja łączna (31 grudnia) 135 676 272 453 126% 201%
Ubezpieczone obroty krajowe 330 063 552 839 110% 167%
Ubezpieczone obroty eksportowe 100 682 158 062 111% 157%
Ubezpieczone obroty łącznie 430 745 710 901 110% 165%
Składka przypisana brutto 528 1 072,2 118% 203%
Odszkodowania i świadczenia przypisane brutto 234 219,6 149% 94%

 

Dodatkowo
Łączna wartość należności skierowana do windykacji polisowej w roku kalendarzowym,
w odniesieniu do ubezpieczonych odbiorców
1 323,4

Słowniczek:

Ekspozycja – to ryzyko finansowe, jakie ponoszą zakłady ubezpieczeń. Innymi słowy, jest to suma limitów kredytowych przyznanych przez ubezpieczycieli dla wszystkich przedsiębiorstw korzystających z ubezpieczeń należności handlowych.

Ubezpieczone obroty – łączna wartość obrotów, które były objęte ochroną ubezpieczeniową w danym okresie.

Jak działa ubezpieczenie należności handlowych? Standardem wśród przedsiębiorców jest sprzedaż produktów i usług z odroczonym terminem płatności, czyli stosowanie kredytu kupieckiego. Ubezpieczenie należności handlowych zapewnia firmom ochronę finansową w przypadku strat wynikających z niewypłacalności kontrahentów. Co więcej, dzięki know-how ubezpieczyciela, przedsiębiorstwo otrzymuje profesjonalny i stały dostęp do monitoringów informujących o aktualnej kondycji finansowej kontrahenta.

[1] GUS, Wstępny szacunek produktu krajowego brutto w IV kwartale 2022 roku, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rachunki-narodowe/kwartalne-rachunki-narodowe/wstepny-szacunek-produktu-krajowego-brutto-w-iv-kwartale-2022-roku,3,82.html

Digitalizacja procesów biznesowych – jakie zmiany przyniesie ustawa o pracy zdalnej i jak się na nie przygotować?

Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez Antal w raporcie „Model pracy a efektywność i zadowolenie pracowników”, praca zdalna jest bardzo dobrze oceniana, nie tylko przez pracowników, ale przede wszystkim przez pracodawców. Aż 92% z nich stwierdziło, że cyfryzacja pracy – ku zdziwieniu powszechnej opinii, wyróżnia się wysoką efektywnością.

Aż 97% kadry zarządzającej twierdzi, że pandemia COVID-19 przyspieszyła działania związane z transformacją cyfrową, tak wynika z badań statystycznych amerykańskiej organizacji Zippia. Okres po pandemii wymusił wprowadzenie nowych, zdigitalizawanych rozwiązań oraz alternatyw do tradycyjnych spotkań czy konferencji. W bardzo krótkim czasie trzeba było zmienić nawyki i przyzwyczajenia dotyczące tradycyjnych kontaktów międzyludzkich w miejscu pracy. Zmiana z trybu offline na online była dynamiczna i nagła, ale okazała się być korzystna dla firm i ich pracowników. Obecnie rozwiązania cyfrowe są coraz częściej stosowane, ponieważ nierzadko oszczędzają czas i koszty pracy.

Ustawa o pracy zdalnej – jakie zmiany nadchodzą?

Już 7 kwietnia 2023 r. zaczną obowiązywać nowe przepisy określające wymogi pracy zdalnej. Kodeks Pracy poszerzy się o regulacje dotyczące m.in. zasad wykonywania pracy w takim modelu, ewentualnych kontroli, tzw. pracy zdalnej na żądanie lub kwestii jej odmowy przez pracodawcę.

Ta szybka i dynamiczna transformacja w prawie wymusza na działach HR podjęcie drastycznych środków, ponieważ firmy i organizacje mają bardzo mało czasu na przystosowanie się do nadchodzących zmian. Nowe przepisy wymagają wprowadzenia przez firmy sprzętów służbowych, często nowych oprogramowań, dostosowaniu procedur on-boardingowych. Konieczność podjęcia szybkich działań przez wewnętrzny HR mogą zaburzyć codzienne obowiązki oraz zaplanowaną strategię pozyskiwania kandydatów – mówi Maja Wilczewska, ReX Leader, Antal.

Ustawa o pracy zdalnej jest ogromnym, ale koniecznym do podjęcia krokiem. Jasno pokazuje, że digitalizacja jest i będzie coraz bardziej obecna w większości sfer życia, w tym również w miejscu pracy. Jej wykonywanie będzie można uzgodnić przy podpisywaniu umowy o pracę albo w trakcie zatrudnienia. Trzeba wówczas złożyć papierowy lub elektroniczny wniosek. Również pracodawca może wyjść z inicjatywą uzgodnienia pracy zdalnej.

Pracodawca może narzucić wykonywanie pracy zdalnej w dwóch sytuacjach. Pierwsza to okres obowiązywania stanu nadzwyczajnego, stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii oraz w okresie 3 miesięcy po ich odwołaniu. Druga to brak możliwości zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy w dotychczasowym miejscu pracy pracownika spowodowany działaniami siły wyższej. Tutaj pracownik musi złożyć bezpośrednio przed wydaniem polecenia oświadczenie, że posiada warunki lokalowe i techniczne do wykonywania pracy zdalnej. Pracodawca może cofnąć polecenie wykonywania pracy zdalnej z co najmniej dwudniowym uprzedzeniem – wyjaśnia Paulina Szewczyk, Managing Consultant Antal, Engineering & Operations.

Jak podejść do zarządzania zmianą w organizacji?

W kontekście zarządzania zmianą spraw w obliczu nadchodzącej transformacji cyfrowej warto skorzystać z usługi outsourcingu, która staje się coraz bardziej popularnym działaniem w wielu firmach. Polega na zleceniu przez klienta wszystkich lub wybranych procesów rekrutacyjnych do wykonania przez firmę zewnętrzną. Jego pochodną jest crowdstaffing, czyli metoda rekrutacji, w której tłum (ang. crowd) rekruterów wykorzystuje swoje online’owe i offline’owe znajomości, koneksje, narzędzia i zasoby, aby w maksymalnie krótkim czasie znaleźć odpowiednich specjalistów (ang. staffing) w ramach konkretnego zlecenia. Wszystko to za sprawą technologii i platform crowdstaffingowych.

Dziś 43%, a dwa lata temu nieco ponad 10% przedstawicieli HR deklarowało wykorzystanie zasobów crowdstaffingu. Jednym z takich przykładów jest platforma crowdstaffingowa ReX.  Jest to niesamowity skok, jaki wykonała branża i sami pracownicy obszaru Human Resources. Weszliśmy na wyższy poziom optymalizacji, digitalizacji i automatyzacji procesu rekrutacyjnego. Korzystanie z usług partnerów zewnętrznych pomaga zaoszczędzić czas, jednocześnie zachowując jakość zlecanego działania. Wprowadzenie ustawy o pracy zdalnej jest wyzwaniem, ponieważ owe zmiany skłaniają do rozwiązań cyfryzacji procesów, przed którymi niektóre firmy mogły się wciąż bronić – komentuje Maja Wilczewska, ReX Leader, Antal.

To co może być również problematyczne to fakt, że zmiany w organizacji będą kontrolowane przez instytucje, pod ogromną presja czasową, jednocześnie przy ograniczonych zasobach, co może skutkować powstaniem chaosu organizacyjnego. Dlatego tak ważna jest umiejętność priorytetyzacji działań. Pomocny w tym procesie może być przygotowany plan i ustalenie, które z zadań koniecznie musi być przeprowadzone przez wewnętrzne działy firmy, a które z nich mogą zostać zlecone,
by usprawnić pracę i odciążyć pracowników.

Zacznij transformację cyfrową od digitalizacji procesów rekrutacyjnych

Przed okresem pandemii abstrakcją było myślenie, że prawie każdy etap rekrutacji może zostać przeprowadzony bez tak potrzebnego czynnika ludzkiego. Jednak teraz, dla wielu firm jest to codzienność. Procesy rekrutacyjne, w niektórych firmach już są maksymalnie zdigitalizowane, od etapu początkowego aż do ostatniego. Z raportu Antal „Trendy rekrutacyjne” wynika, że średnio 56% spotkań rekrutacyjnych w pierwszym etapie odbywa się w sieci. Co więcej, średnio prawie połowa wszystkich spotkań rekrutacyjnych odbywa się online, a 44% badanych wskazuje, że tylko finalny etap rekrutacji nie jest spotkaniem face to face.

Pracodawca często jest w stanie podjąć decyzję o zatrudnieniu jedynie po spotkaniu online z zainteresowanym. Powstaje również coraz więcej narzędzi zewnętrznych, które umożliwiają digitalizację procesów w jeszcze większym stopniu np. poprzez funkcjonalności automatycznego umawiania spotkań, całkowicie bez potrzeby nadzoru człowieka. Zcyfryzowane zarządzanie zasobami ludzkimi to możliwość ciągłego udzielania feedbacku, pokazującego, w jakim stopniu udaje się realizować wyznaczone cele. Wielkim wsparciem dla działania firmy może być wdrażanie nowoczesnych platform e-learningowych – mówi Maja Wilczewska, ReX Leader, Antal.

Dużym trendem w digitalizacji procesów rekrutacyjnych jest także przejście do sfery metaversum. Według raportu Antal „Trendy rekrutacyjne” aż 65% badanych osób odpowiedzialnych za zarządzanie kapitałem ludzkim ocenia, że w przyszłości więcej niż 10% procesów rekrutacyjnych będzie realizowane w przestrzeni metaversum.

Wdrożenie pracownika poprzez metawszechświat może nieść ze sobą wiele korzyści. Udostępnienie nowemu członkowi zespołu interaktywnej platformy onboardingowej, jak i cyfrowych materiałów szkoleniowych może ułatwić odnalezienie się w strukturach firmy. Dobrą praktyką jest stworzenie wirtualnej przestrzeni biurowej odzwierciedlającej rzeczywiste miejsce pracy. Dzięki temu dołączający pracownik łatwiej i naturalniej nawiąże nowe znajomości ze współpracownikami, czego nie gwarantują wideorozmowy – dodaje Paulina Szewczyk, Managing Consultant Antal, Engineering & Operations.

Firmy szukają sposobu na optymalizację działań przy jednoczesnym zwiększaniu współczynnika sukcesu i pozostaniu konkurencyjnym na rynku pracy. Jako ReX i Antal także stawiamy sobie za cel sprostanie coraz większym wyzwaniom digitalizacyjnym i chcemy w tym wspierać także inne firmy. Widzimy ogromny potencjał jaki drzemie w platformach crowdstaffingowych i cały czas staramy się wydobywać go na światło dziennie i zachęcać do skorzystania z naszego wachlarza zdigitalizowanych narzędzi rekrutacyjnych.

Najniższa inflacja w Hiszpanii

Wstępne dane na temat wzrostu cen z Madrytu są dużym zaskoczeniem. W USA rynek nieruchomości wciąż mocny. Czesi utrzymują stopy procentowe bez zmian.

Niespodzianka z Półwyspu Iberyjskiego

Dzisiaj nad ranem poznaliśmy dane o wzroście cen w Hiszpanii. Analitycy spodziewali się spowolnienia wzrostu cen do 3,8% w skali roku. Tak, 3,8% w skali roku, nie miesiąca. Wynik okazał się jeszcze niższy, bo zaledwie 3,3%. To ponad 5 razy mniej niż w Polsce. Są to co prawda tylko wstępne dane, ale pokazują bardzo korzystną tendencję. Tym bardziej, że miesiąc temu wzrost wynosił 6%. Nadal wartość, o której jeszcze przynajmniej przez kilka kwartałów będziemy musieli w Polsce pomarzyć. Zatem Hiszpania, dość niespodziewanie, została liderem wyścigu ograniczania inflacji. O 0,1% wyprzedza bowiem Lichtenstein i Szwajcarię.

Amerykański rynek nieruchomości wciąż rośnie

Wczorajsze dane pokazują wzrost o 0,8% indeksu podpisanych umów kupna domów. Trzeba pamiętać o pewnej specyfice tamtejszego rynku. Banki podchodzą tam znacznie bardziej rygorystycznie do zabezpieczeń kredytów, bo łatwiej jest oddać mieszkanie do banku i anulować kredyt. W rezultacie gorsza koniunktura w segmencie nieruchomości może być bombą, która przysłowiowo „wysadzi” gospodarkę. Dzieje się tak, gdyż kiedy spada wartość nieruchomości, bank domaga się większego zabezpieczenia. Jeżeli nie można tego zapewnić, trzeba sprzedać lub oddać mieszkanie. Trafiające na rynek w ten sposób nieruchomości były jednym z powodów głębokości kryzysu z 2008 roku.

Czesi nie zmieniają stóp procentowych

Nasi południowi sąsiedzi zgodnie z oczekiwaniami utrzymali wczoraj stopy procentowe na niezmienionym poziomie 7%. Kraj ten ma niższą od Polski inflację, bo „zaledwie” 16,7%. Inflacja bazowa w obu krajach oscyluje obecnie w okolicach 12% i jest poważnym problemem. Wygląda bowiem na to, że o ile na świecie nie dojdzie do poważnego spowolnienia, możemy zostać z tym problemem jeszcze na długo. Czeska korona w dalszym ciągu ma się dobrze i znów jesteśmy świadkami ataku na poziom 20 groszy za jedną koronę. W lutym już na większość miesiąca udało się te poziomy osiągnąć. Dla porównania, przed pandemią było to niecałe 17 groszy. To jeden z powodów, przez które wyjazdy do naszych południowych sąsiadów zrobiły się relatywnie droższe.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – PKB,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Normy metrażowe w nowym budownictwie – czy nadal ich potrzebujemy? Deweloperzy odpowiadają

Minimalna powierzchnia nowo budowanych lokali to temat, który budzi wiele emocji. Systematycznie powraca więc on do dyskursu publicznego. Na początku roku Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapowiedziało pakiet zmian w prawie budowlanym. Jedna z nich dotyczy właśnie wymaganej, minimalnej powierzchni. Czy regulacje dotyczące norm metrażowych są konieczne? Portal RynekPierwotny.pl zapytał o to deweloperów w swojej sondzie.

Boaz Haim, Prezes Zarządu RONSON Development

Na rynkach takich jak mieszkaniowy, niezbędne są pewne generalne uregulowania, wyznaczające granice podmiotów na nim aktywnych. Zupełna swoboda mogłaby doprowadzić do wypaczeń, policzonych na maksymalizację zysku, a finalnie dotykających klientów. O takich przypadkach czasem słyszymy. Nasze kluczowe założenie biznesowe zakłada, że RONSON Development ma się kojarzyć klientom przede wszystkim z jakością, dlatego procent najmniejszych lokali, typu studio jest w naszej ofercie niewielki. Uzasadnienie jest proste. W dłuższej perspektywie takie mieszkania nie są w stanie spełnić podstawowych funkcji mieszkalnych. Tymczasem nam zależy nam na tym, aby projektowane lokale były przestronne i funkcjonalne.

Małgorzata Wiśniewska, Dyrektor Sprzedaży w Cordia Polska

Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Z jednej strony, norma metrażowa jest czynnikiem, który ingeruje w relacje między deweloperem a klientem – i to nie zawsze w dobry, czyli korzystny dla klienta sposób. Normy siłą rzeczy ograniczają bowiem możliwość dopasowania oferty mieszkań do oczekiwań i siły nabywczej konsumentów. Z drugiej strony, aktualnie obowiązująca w Polsce norma mówi, że od stycznia 2018 r. każdy nowo realizowany lokal mieszkalny musi mieć przynajmniej 25 mkw. To w mojej opinii rozsądne „minimum” dla tego typu jednopokojowych lokali, które nie wpływa znacząco na ofertę dewelopera i jego relacje z klientami. Co więcej, zgadzamy się, że budownictwo w Polsce powinno spełniać jakieś normy jakościowe – które, co warto podkreślić, są standardem na rynkach zachodnich.

W Cordia Polska stawiamy sobie za cel realizację mieszkań komfortowych i funkcjonalnych, zgodnych z oczekiwaniami klientów. Kawalerki zgodne z aktualną normą – o powierzchni 25-30 mkw. –  dobrze wpisują się w te założenia.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A. 

Uważamy, że w budownictwie mieszkaniowym powinny obowiązywać normy metrażowe. Obecnie obowiązujące minimum, czyli  25 metrów kwadratowych, to wg nas zdrowy kompromis. W dyskursie publicznym toczą się spory o dodatkowe kryteria techniczne, takie jak wymagana w inwestycji liczba miejsc postojowych, odstępy między balkonami czy odległość budynku od granicy działki. Jak we wszystkich sferach życia, także tu potrzebny jest „złoty środek”, aby z jednej strony nieruchomości zapewniały nabywcom odpowiednie warunki, z drugiej –  żeby poprzez zbyt rygorystyczne zapisy nie ograniczać ich dostępności. Według danych Eurostatu jesteśmy na niskiej pozycji w Europie, jeśli chodzi o sytuację lokalową zarówno pod kątem dostępności mieszkań na 1000 mieszkańców, jak również średniego metrażu przypadającego na domownika. Wprowadzanie kolejnych obostrzeń prawnych nie poprawi tej sytuacji.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

Normy są potrzebne z kilku względów. Dają jasne wytyczne do projektowania i sprawiają, że projektowane mieszkania mają porównywalną jakość i funkcjonalność. Równie ważne jest jednak doświadczenie i wiedza architekta, które przekładają się na projektowanie ergonomicznych i funkcjonalnych układów mieszkań. Szczególnym przypadkiem są jednak mieszkania powstające w adaptacjach budynków historycznych, w których ze względu na zastany układ konstrukcyjny czy wytyczne konserwatorskie wymagane jest od architektów kreatywne podejście do projektowania.

Angelika Kliś, Członek Zarządu ATAL

Jak każdy tego typu pomysł, ten również powinien być omawiany z branżą. Ważne, aby nieprzystającymi do realiów przepisami nie doprowadzić do przeregulowania rynku. Normy powinny być więc zgodne z przyjętymi standardami, ale też z oczekiwaniami klientów.

Justyna Wiśniewska, reprezentująca Scandic Park

Dyskusja dotycząca tego, ile metrów kwadratowych może mieć minimalnie mieszkanie, trwa już od jakiegoś czasu. Wynika głównie z tego, że niektóre firmy skłaniają się ku temu, by lokal mieszkalny miał mniejszą powierzchnię, niż standardowe 25 mkw. dla kawalerki. Sądzę, że nie jest kluczowe spełnienie normy co do detali, ale zapewnienie rzeczywistego komfortu osobom, które mają w danej przestrzeni mieszkać, tj. odpoczywać, czasami pracować i po prostu czuć się dobrze. Wsłuchując się w rzeczywiste oczekiwania klientów, nie mieliśmy żadnego problemu, by zaprojektować nasze osiedla. W inwestycji Nove Dopiewo są kawalerki, o powierzchni około 30 mkw., z dwoma oknami, oddzielnym aneksem kuchennym i balkonem lub ogrodem. Normy metrażowe będą kropką nad i, jednocześnie pozwolą uporządkować rynek, na którym zdarzają się pomysły, by tworzyć tzw. mikro mieszkania. W naszej ocenie jest to nieodpowiednie i nie takie powinny być standardy.

Patrycja Pilarczyk z biura sprzedaży inwestycji Nowa Murowana

Stawiamy na komfort życia naszych przyszłych mieszkańców i duża część firm z naszej branży podobnie jak my, wyznacza wysokie standardy. Niestety dziś nie możemy tak powiedzieć o wszystkich firmach deweloperskich, stąd dobrze takie normy metrażowe wyznaczyć. W naszym projekcie najmniejsze mieszkania mają niecałe 27 mkw. Natomiast zdecydowanie więcej mamy mieszkań 2-pokojowych około 40-50 mkw., ponieważ taka przestrzeń jest po prostu lepsza do życia.

Tomasz Pietrzyński, Członek Zarządu firmy More Place

Dyskusja na temat norm metrażowych rozpoczęła się ze względu na to, w jakim kierunku zmierzają trendy, a naszym zdaniem w kierunku dość niebezpiecznym. Naszym zdaniem nie można bez żadnych ograniczeń pomniejszać przestrzeni mieszkalnej, proponując powierzchnie mniejsze, niż np. 25 mkw. Mamy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości świadomość firm deweloperskich i klientów będzie tak duża, a standardy i praktyki na tak wysokim poziomie, że regulacje zewnętrzne nie będą konieczne. Dziś raczej są.

W naszej inwestycji „Osiedle Przy Jeziorach” stawiamy na przestrzeń, ponieważ proponujemy lokale w zabudowie bliźniaczej o ponad 100 mkw. Nie musimy borykać się z opiniami klientów, że zaprojektowana przestrzeń mieszkalna jest zbyt mała. Wręcz przeciwnie, mamy bardzo pozytywny feedback, ponieważ klienci – ci, którzy mają zdolność kredytową rzecz jasna – bardzo cieszą się z większego metrażu.

OECD proponuje podnieść w Polsce wiek emerytalny. Czy warto?

OECD, czyli Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, zaproponowała ostatnio, by wprowadzić nowe regulacje dotyczące wieku emerytalnego w Polsce.[1] Według OECD w Polsce trzeba podnieść minimalny wiek emerytalny, bo przyszli emeryci będą pobierać – na przestrzeni kolejnych dekad – coraz niższe świadczenia emerytalne, które nijak będą miały się do ich obecnych zarobków, a właściwie będą stanowiły ich niewielką część. Minister Rodziny i Polityki Społecznej twierdzi, że podniesienie wieku emerytalnego nie jest konieczne.[2] Z kolei Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM, zgadza się z rekomendacjami OECD pod jednym warunkiem. Jakim?

OECD proponuje, by Polska wydłużyła wiek emerytalny. Problemem jest starzejące się społeczeństwo, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Z danych ZUS wynika, że stopa zastąpienia, czyli relacja przeciętnej wypłacanej emerytury względem średniej krajowej wynosiła w 2018 roku 56,4 proc. To o ponad 5 pkt proc. mniej niż pięć lat wcześniej. Za 20 lat stopa zastąpienia będzie wynosiła już tylko 38 proc., a to oznacza, że dzisiejsi 40-45 latkowie, którzy zarabiają średnią krajową w wysokości ok. 3550-4000 zł netto, po przejściu na emeryturę, dostaną ok. 1300-1500 zł na rękę. Jeżeli system emerytalny się nie zmieni, nie uratuje ich nawet PPK. Co na temat proponowanych przez OECD zmian sądzi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM?

przeciętna emeryturaŹródło: Business Insider Polska

Komentarz ekspercki Roberta Majkowskiego, Prezesa Funduszu Hipotecznego DOM:

Indywidualny system emerytalny powinien składać się z szeregu elementów. Tylko puzzle emerytalne (wiele źródeł finansowania) mają szansę uchronić przyszłego emeryta przed katastrofą finansową.

O potrzebie podniesienia minimalnego wieku emerytalnego mówi się w Polsce, ale i całej Europie Zachodniej, już co najmniej od lat 90-tych XX wieku. Reforma emerytalna z roku 1999 miała służyć przede wszystkim zachęcaniu do jak najdłuższej pracy. Wydzielenie indywidualnych kont w ZUS, indywidualne konta w OFE miały uzmysławiać Polakom, że im dłużej pracujemy, tym więcej będziemy mieli środków na emeryturze. Niewiele osób dzisiaj pamięta, że podstawową wadą starego systemu, obowiązującego do 1998 roku, był szereg zachęt do wcześniejszej dezaktywizacji zawodowej i liczne przywileje emerytalne dla różnych grup zawodowych. W łatwy sposób można było nabyć prawo do wcześniejszej emerytury lub renty, a wysokość pobieranego świadczenia nie była powiązana z sumą wpłaconych składek. Nowy system – w założeniach – miał tworzyć więcej zachęt dla zwiększenia aktywności zawodowej i ograniczenia szarej strefy w gospodarce. Przedłużanie wieku naszej aktywności zawodowej jest po prostu dobre dla społeczeństwa, dla naszej gospodarki, a każdemu z nas pozwala na zgromadzenie większego kapitału do wykorzystania na emeryturze.

Pamiętajmy, że OECD od lat rekomenduje podnoszenie wieku emerytalnego, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Gdy spojrzymy na kraje Unii Europejskiej wszędzie, z wyjątkiem Polski, zachodzi proces stopniowego podnoszenia minimalnego wieku emerytalnego. Trzeba pamiętać jednak o tym, że system musi przewidywać opcję wcześniejszego przejścia na emeryturę w przypadku braku możliwości podjęcia pracy, na przykład ze względu na stan zdrowia. W mojej opinii indywidualny system emerytalny powinien składać się z szeregu elementów. Od lat promuję ideę tzw. puzzli emerytalnych – jest ZUS, OFE, IKE, IKZE, IKZE, PPE, ale są też oszczędności, aktywa które powinniśmy stale kumulować. Wiele osób w wieku emerytalnym posiada nieruchomości – one też mogą służyć uzyskiwaniu dochodu na emeryturze, a to oznacza, że hipoteka odwrócona może, a nawet powinna dołączyć do wyżej wymienionych puzzli, czyli elementów budujących bezpieczeństwo finansowe seniorów.

[1] https://tvn24.pl/biznes/dla-seniora/wiek-emerytalny-w-polsce-oecd-proponuje-zmiany-minister-rodziny-komentuje-6788953

[2] Tamże.

Bruksela zdecydowała. Cel OZE 42,5 proc. to duże przyspieszenie

42,5 proc. OZE w końcowym zużyciu energii w Unii Europejskiej w 2030 roku – to nowy cel dotyczący udziału odnawialnych źródeł, który podano w czwartek po negocjacjach między Komisją Europejską, Radą i Parlamentem UE. – Dla całej UE oznacza to blisko dwukrotne przyspieszenie rozwoju źródeł odnawialnych w obecnej dekadzie względem dotychczas obowiązujących celów. Polska ma tu szczególnie dużo do zrobienia – komentuje Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform.

Długie negocjacje dotyczące aktualizacji dyrektywy OZE w trilogu między Radą UE, Parlamentem Europejskim i Komisją zakończyły się nad ranem w czwartek 30 marca. Oficjalny tekst dyrektywy gotowy do zatwierdzenia przez europejskie rządy i Parlament Europejski ukaże się za kilka tygodni, ale już dziś poznaliśmy ogólny poziom ambicji Unii do 2030 r.

– Nowy wiążący cel udziału OZE w zużyciu energii końcowej dla całej Unii Europejskiej wynosi 42,5 proc. Do tej pory było to 32,5 proc. Jednocześnie negocjatorzy zgodzili się, że wartość ta jest minimalnym poziomem ambicji, a państwa europejskie powinny dążyć do jeszcze szybszej transformacji i osiągnięcia łącznie 45% udziału OZE w 2030 r. – zgodnie z zapisami planu REPowerEU – mówi Aleksander Śniegocki z Instytutu Reform.

Wynegocjowane 42,5 proc. oznacza, że instytucje unijne spotkały się w pół drogi, między wyjściowym i podwyższonym poziomem ambicji. Minimalny poziom oczekiwań wyznaczał pakiet Fit for 55, który zakładał 40 proc. udziału OZE, natomiast w planie REPowerEU mieliśmy propozycję przyspieszenia zazieleniania miksu do 45 proc. w 2030 r.

Nowy cel – co oznacza dla Polski

Jakie znaczenie dla Polski ma wynik czwartkowych negocjacji?

– Kluczowe jest to, że mamy ostatecznie określony punkt odniesienia dla przygotowania własnych dokumentów strategicznych, w szczególności Polityki Energetycznej Polski 2040 i Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu. Pamiętajmy, że KPEiK będzie oceniany przez Komisję w oparciu o nowe cele dla OZE. Aby uniknąć dalszego wzrostu dystansu do reszty Europy, powinniśmy ustalić znacznie ambitniejsze cele niż poprzednio – mówi Śniegocki.

Prezes IR wskazuje, że powinny to być okolice 35 proc. w 2030 r. dla całej polskiej gospodarki oraz ponad 50 proc. dla elektroenergetyki Do tego konieczne będzie przyspieszenie elektryfikacji ogrzewania i transportu oraz poprawa efektywności energetycznej.

OZE – najtańsza energia, nowe miejsca pracy

W raporcie „Rozpakowujemy RePowerEU. Czysta energia receptą na kryzys” eksperci Instytutu zaznaczają, że OZE stanowią w tej chwili najtańsze źródło energii i dominują wśród inwestycji w nowe moce wytwórcze na świecie. W kwietniu 2022 roku w Polsce, dzięki wysokiej produkcji energii z wiatru, energia z odnawialnych źródeł była nawet do pięciu razy tańsza niż w przypadku produkcji energii z węgla i gazu.

Jak podkreśla Instytut Reform, rozwój OZE to nie tylko kwestia bezpieczeństwa energetycznego i mniejszych kosztów energii, ale również przyspieszenia polskiej transformacji z licznymi korzyściami dla gospodarki i społeczeństwa. Jak wyliczyło Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) same tylko nowe farmy wiatrowe na lądzie mogą przyczynić się do utworzenia do 2030 r. ponad 90 tysięcy nowych miejsc pracy, zagwarantować od 490 do 935 mln zł dodatkowych wpływów do samorządów oraz od 70 do 133 mld zł przyrostu PKB. Z kolei inwestycje w farmy wiatrowe na Bałtyku to nawet 100 tysięcy nowych miejsc pracy.

Już teraz widać też dynamiczny wzrost zatrudnienia w sektorze energii słonecznej – tylko w 2021 r. w Polsce utworzono tu około 113 tysięcy nowych miejsc pracy. Kolejną istotną gałęzią energetyki mogą stać się magazyny energii.

Bariery do zniesienia

W krajach Unii Europejskiej, w tym w Polsce, najczęstszymi barierami związanymi z procesem administracyjnym projektów w zakresie rozwoju inwestycji w OZE są obciążenia biurokratyczne, nieprzejrzyste procesy, brak spójności prawnej oraz niekompletne i niejasne ramy i wytyczne. Te bariery skutkują niepotrzebnym wydłużaniem procesu inwestycji w OZE.

Instytut Reform sformułował szereg rekomendacji, których implementację wskazuje w Polsce jako najpilniejszą. To m.in. wdrożenie obszarów docelowych dla OZE (ang. go-to areas) – np. na obszarach przemysłowych oraz rekultywowanych – na których będą obowiązywać skrócone i uproszczone procedury wydawania zezwoleń czy wypracowanie systemu zachęt dla samorządów oraz społeczności lokalnych w zamian za nadanie danemu terenowi statusu obszaru docelowego.

Kolejne to: uznanie inwestycji w OZE i powiązanych inwestycji sieciowych za inwestycje celu publicznego, uproszczenie i przyspieszenie postępowań związanych wydawaniem pozwoleń dla OZE zgodnie z propozycjami unijnymi, uproszczenie procedury dla repoweringu, czy wreszcie inwestycje w cyfryzację i potencjał kadrowy administracji publicznej odpowiedzialnej za wydawanie pozwoleń.

FPP: Aż 64% Polaków uważa, że system kaucyjny powinien ruszyć jak najszybciej

Według badań Insight Lab[1] aż 64 proc. Polaków uważa, że system kaucyjny na opakowania po napojach powinien zacząć obowiązywać w Polsce jak najszybciej. Najwyższe wskazania – aż 76 proc. uzyskano w grupie osób starszych – powyżej 65 roku życia. Jeszcze więcej osób – niemal 70 proc. – jest zdania, że prace nad rozwiązaniami prawnymi wprowadzającymi system kaucyjny powinny przyspieszyć. Z kolei 63 proc. Polaków i 76 proc. seniorów uważa, że brak wprowadzenia w 2025 roku tego rozwiązania będzie miał negatywny wpływ na środowisko. Zdecydowana większość respondentów – aż 83 proc. – deklaruje, że możliwość zbiórki opakowań po napojach w sklepie, w którym zazwyczaj robią zakupy, zachęci do ich oddawania. Co więcej – taki sam odsetek odpowiedzi (83 proc.) zanotowano na wsi.

Projekt ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi, wdrażający system kaucyjny w Polsce, trafił do Kancelarii Premiera. Zanim przepisy wejdą w życie, muszą jeszcze dostać pozytywną opinię rządu, przejść procedowanie w parlamencie, a na koniec uzyskać podpis prezydenta. Tymczasem w Europie system kaucyjny działa od lat.

„Każdy dzień zwłoki w procedowaniu ustawy o systemie kaucyjnym powoduje, że termin uruchomienia systemu od 1 stycznia 2025 roku staje się mniej realny. Brak systemu kaucyjnego będzie miał niewątpliwie negatywny wpływ na polską gospodarkę. Osiągnięcia wyznaczonych w ustawie SUP poziomów zbiórki butelek plastikowych jednorazowych (obecny poziom ok. 50%, wymagany już od 2025 r. 77%, a w 2030 już 90%) bez systemu kaucyjnego będzie niemożliwe. Oznacza to, że przedsiębiorstwa branży napojowej w Polsce będą musiały płacić zarówno bardzo wysokie karne opłaty produktowe, jak również ponosić znaczące koszty zakupu recyklatu za granicą. Jeśli system kaucyjny nie zostanie uchwalony i wejdzie w życie około 2030 roku to oznacza to minimum 5 miliardów złotych niepotrzebnych strat, które obciążą polski budżet, przedsiębiorców i konsumentów To niepotrzebne, szkodliwe dla środowiska i gospodarki opóźnienie. Ponadto sukces systemu kaucyjnego będzie zależeć od wielu czynników, a jednym z nich będzie jego wygoda i dostępność. Odpowiednie nasycenie punktami zbiórki, a także potencjalne wykorzystanie innowacyjnych technologii pozwolą Polakom na efektywne uczestnictwo w systemie, z korzyścią dla środowiska naturalnego i dla nas wszystkich” – podkreśla Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Polska płaci rocznie 1,7 mld zł podatku od plastiku. Kwota ta jest bezpośrednio zależna od ilości niezrecyklingowanych odpadów z plastiku w danym roku i wynosi 0,80 euro od kilograma odpadów z tworzyw sztucznych. W Polsce ponownie wykorzystujemy zaledwie około 1/3 odpadów z tworzyw sztucznych. Dlatego Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) apeluje o odblokowanie rządowego projektu wprowadzającego system kaucyjny i pilne skierowanie go do Sejmu. System kaucyjny to nawet o 400 mln zł niższy podatek od plastiku dla Polski, wyższy poziom odzysku surowców i łatwiejsza droga do osiągnięcia unijnych celów w tym obszarze. Jest to sytuacja korzysta dla Polski, dla przedsiębiorców oraz dla obywateli.

[1] Badanie zostało przeprowadzone przez pracownię badawczą Insight Lab na zlecenie FPP na reprezentatywnej próbie Polaków (N=1041), z wykorzystaniem wywiadów internetowych CAWI w dniach 23.02-02.03.

Stereotypowe myślenie Polaków o pracujących obcokrajowcach

Według danych straży granicznej w 2022 r. do Polski wjechało w sumie 13 667 986 os. z ponad 67 krajów. Wielu cudzoziemców zostaje u nas na dłużej – rozpoczyna tu studia lub pracę i układa sobie życie. Mimo że widok obcokrajowca nikogo już nie dziwi, to Polacy nadal myślą o nich dość stereotypowo, wynika z wielkanocnego badania Grupy Progres. Ponad 58 proc. nie zna dokładnych i podstawowych zasad religii, jaką wyznają przyjezdni, jednak uważa, że – również w związku z obchodzonymi przez nich świętami – będzie wymagała ona dodatkowych dni wolnych lub przerw w ciągu dnia pracy.

  • Większość Polaków przestrzega świątecznych tradycji i mówi o sobie, że nie wpływają one na ich pracę.
  • Jeśli chodzi o obcokrajowców, to mamy już inne zdanie – nie potrafimy określić, jakiej są dokładnie wiary, jednak uważamy, że ich obrzędy religijne kolidują z pracą.
  • Liczba stereotypów rośnie wraz z malejącym poziomem wiedzy o wyznaniu innych narodowości przyjeżdżających do Polski.
  • Sami zainteresowani przyznają jednak, że jest wręcz odwrotnie. Co potwierdza najnowsze badanie wielkanocne Grupy Progres – jedynie 8 proc. cudzoziemców aktywnych zawodowo deklaruje, że na święta weźmie wolne.
  • Obcokrajowcy pracujący w Polsce nie chcą korzystać powszechnie z prawa do urlopu na święta, które obchodzą. Mimo że – zgodnie z przepisami – mają do tego prawo.

Zbliżające się Święta Wielkanocne obchodzi co roku wielu naszych rodaków. Z ubiegłorocznego badania CBOC wynika, że dla 68 proc. z nich są one przede wszystkim świętem rodzinnym, niemal co drugi ankietowany (44 proc.) przyznaje, że to dla nich przeżycie religijne, 38 proc. uznaje je za miłą tradycję, a 16 proc. traktuje jako okazję do wypoczynku i przerwy od pracy. Najczęściej przestrzeganymi praktykami religijnymi i zwyczajami wielkopostnymi oraz wielkanocnymi zachowywanymi przez Polaków są: dzielenie się z najbliższymi święconym jajkiem (90 proc. badanych), święcenie pokarmów (88 proc.), wysyłanie życzeń za pośrednictwem SMS-ów lub internetu (81 proc.), święcenie palemki (72 proc.), domowy wypiek tradycyjnych wielkanocnych ciast, np. mazurków (72 proc.), malowanie pisanek (69 proc.) i obchodzenie tzw. lanego poniedziałku (67 proc.).

Najwięcej wiemy o Ukraińcach, ale…

Mimo że – jak wynika z najnowszego badania Grupy Progres – według opinii naszych rodaków przestrzegane przez nich praktyki religijne i tradycje świąteczne nie kolidują z pracą, to już w przypadku obcokrajowców nie jesteśmy tak optymistyczni. 58 proc. mieszkańców Polski uważa, że cudzoziemcy ze względu na religię nie mogą pracować w takim trybie jak Polacy. Sami zainteresowani przyznają jednak, że jest wręcz odwrotnie. Według Ukraińców, którzy stanowią najliczniejszą grupę obcokrajowców przyjeżdżających nad Wisłę (w 2022 r. granicę z naszym krajem przekroczyło w sumie 9 592 444 obywateli Ukrainy, dane: Straż Graniczna) i podejmujących tu pracę, religia nie koliduje z ich życiem zawodowym. Co więcej, wiara w znaczącym stopniu nie wpłynie na obecność w pracy w czasie świątecznym, a ten nastąpi tydzień po katolickiej Wielkanocy – 16 kwietnia. Nasi wschodni sąsiedzi poszczą przedtem 40 dni, a w Wielki Piątek nie powinni spożywać żadnych pokarmów i płynów. W Wielką Sobotę (15 kwietnia) w Cerkwi poświęcą pokarmy, wśród których znajdą się m.in. jajka, chleb, sól, wędlina, ser i pascha – symbol świąt i obowiązkowa pozycja na świątecznych stołach. W noc z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną wezmą udział w czuwaniu i Jutrzni paschalnej (nabożeństwo) zakończonej namaszczeniem wiernych. W tradycje Wielkanocy prawosławnej nie są wpisane baranki, zajączki czy kurczaczki – używa się ich raczej ze względu na komercjalizację tego święta. Inaczej jest z symbolami tych świąt – paschą, pisankami czy święceniem palmy głównie z gałązek wierzbowych udekorowanych wstążkami, która powinna być przechowywana w domu przez kolejny rok.

Jeśli chodzi o znajomość zwyczajów religijnych i tradycji wielkanocnych Ukraińców, to Polacy mieszkający np. na Podlasiu, którzy nie są prawosławni czy osoby na co dzień pracujące ludźmi z Ukrainy na ogół wiedzą, jak wygląda Wielkanoc u kolegi ze Wschodu. Tu poziom świadomości zwyczajów jest największy. Jednak powszechnie nadal panuje przekonanie, że w związku z nadchodzącymi świętami Ukraińcy będą potrzebowali specjalnych dni wolnych. Jest wręcz przeciwnie, bo osoby mieszkające w Polsce te dni spędzą oni w pracy. Z naszych danych wynika, że urlop weźmie jedynie 8 proc. cudzoziemców aktywnych zawodowomówi Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowej w Grupie Progres.

Swoje chwalimy, cudzego nie znamy

Liczba stereotypów rośnie wraz z malejącym poziomem wiedzy o wyznaniu innych narodowości przyjeżdżających do Polski. W ubiegłym roku granicę z naszym krajem (wg statystyk Straży Granicznej) przekroczyło ponad 13 mln. osób, również z odległych kierunków. Największą liczbę przyjezdnych – zaraz po Ukraińcach – stanowią obywatele państw tj. Białoruś, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Izrael, Rosja, Gruzja, Indie, Turcja, Korea Południowa, Kanada, Mołdawia, Kazachstan, Armenia, Filipiny i Azerbejdżan. Co więcej – jak wynika z danych Grupy Progres – w naszym kraju tymczasowo pracuje ponad 50 narodowości. Wielkanocne badanie agencji wskazało, że obcokrajowcy aktywni zawodowo nad Wisłą i pochodzący z Azji, Afryki lub Ameryki Południowej, deklarują, że są katolikami (28 proc. badanych), muzułmanami (25 proc.), wyznawcy hinduizmu stanowią 17 proc., a protestanci – 11 proc. Najmniej pracujących w Polsce cudzoziemców z innego kontynentu przestrzega wiary prawosławnej (8 proc.) i buddyzmu (6 proc.), pozostali (ok. 5 proc.) nie określają, czy w coś wierzą.

Katolicka Wielkanoc to dla wielu wyznawców islamu mieszkających nad Wisłą czas bez zmian. Muzułmanie mają jednak inne obrządki i święta, które są dla nich ważne. Istnieją dwa główne: Ramadan, który kończy się trzydziestodniowym postem oraz Wielkie Święta. W czasie Ramadanu nie wolno jeść, pić czy palić papierosów od wschodu do zachodu słońca, należy też unikać złych uczynków tj. przeklinanie, plotkowanie czy kłamanie. W tym roku data ramadanu przesunęła się o jeden dzień – zgodnie z decyzją duchownych rozpoczął się on w czwartek 23 marca i potrwa do 21 kwietnia. To czas, w którym mieszkający i pracujący w Polsce wyznawcy islamu najczęściej będą aktywni zawodowo. Tylko 8 proc. z nich deklaruje, że zamierza wziąć kilka dni wolnego.

– W zespołach, które tworzą różne narodowości, nie obserwujemy konfliktów na tle religijnym, ale powszechnie dostrzegamy stereotypowe myślenie, czasem zdarzają się też śmieszne pomyłki wynikające z braku wiedzy nt. danej religii. Powszechnym przekonaniem, które obserwujemy w badanych firmach i wśród pracujących Polaków jest to, że osoby innej wiary z uwagi na obchodzone święta, będą potrzebowały dodatkowych dni wolnych czy specjalnych przerw w ciągu dnia pracy w związku z obrzędami religijnymi – zaznacza Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowej w Grupie Progres. – Tymczasem nie tylko z naszego doświadczenia, ale również badania wynika, że 67 proc. badanych z innych kontynentów na swoje święta nie chce brać dni wolnych, a 71 proc. przyjezdnych z Azji i Ameryki Płd. nie potrzebuje w tym czasie również specjalnych przerw w pracy. Mimo że np. mają prawo do dni wolnych, to z niego nie korzystają – dodaje ekspertka. 

Prawo do wolnego

Cudzoziemcy pracujący w Polsce i wyznający inną wiarę niż katolicka mogą się starać o dodatkowe dni wolne na swoje święta. Warunkiem jego udzielenia jest wniosek danej osoby, która powinna złożyć go szefowi co najmniej 7 dni przed wystąpieniem święta. Jednocześnie nie później niż w terminie 3 dni przed dniem wolnym przełożony informuje pracownika o zasadach jego odpracowania. Wspomniany wniosek składa się dla świąt „jednorazowych”, występujących w określonym dniu w roku (jak np. katolicka Wielkanoc). Wnioski o ustalenie indywidualnego czasu pracy dotyczą świąt „regularnych”, obchodzonych w konkretnym dniu tygodnia. Jeśli pracownik nie zdąży złożyć wniosku z siedmiodniowym wyprzedzeniem, pracodawca może – ale nie musi – udzielić dnia wolnego na przypadające święto w terminie zgodnym z obrządkiem wyznania pracownika. Co ważne, przełożony nie ma prawa żądać od danej osoby, którą zatrudnił składania oświadczenia o wyznaniu.

Jeśli chodzi o dni wolne od pracy w Polsce, to oprócz niedziel, są nimi też 13 świąt, które zostały wskazane przepisami ustawy z 18 stycznia 1951 r. o dniach wolnych od pracy. Zgodnie z prawem trzynaście dni wolnych ma każdy pracownik niezależnie od wyznania. Przepisami regulującymi m.in. prawo do wolnego w przypadku wiary innej niż katolicka jest art. 42 ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. Szczegółowo te kwestie reguluje Rozporządzenie Ministrów Pracy i Polityki Socjalnej oraz Edukacji Narodowej z dnia 11.03.1999 r. w sprawie zwolnień od pracy lub nauki osób należących do kościołów i innych związków wyznaniowych w celu zwolnień od pracy, lub nauki osób należących do kościołów i innych związków wyznaniowych w celu obchodzenia świąt religijnych niebędących dniami ustawowo wolnymi od pracy.

************

Wielkanocne badanie Grupy Progres nt. wiary i obrzędów religijnych oraz ich wpływu na aktywność zawodową obcokrajowców, zostało zrealizowane w okresie od 1 do 13 lutego 2023 r. na reprezentatywnej grupie N=1000. Respondentami byli pełnoletni cudzoziemcy – pochodzący z Europy, Azji, Afryki, Ameryki (północnej lub południowej) – aktywni zawodowo i mieszkający w Polsce. W ramach badania ilościowego posłużono się ankietą internetową (CAWI) oraz badaniem DAR. Udział w badaniu był dobrowolny.

Komisja odrzuciła szkodliwe przepisy Lex Pilot

Członkowie Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii na środowym posiedzeniu zdecydowali o odrzuceniu rządowych projektów ustawy Prawo Komunikacji Elektronicznej (PKE) oraz przepisów wprowadzających ustawę PKE (tzw. Lex Pilot).

– Od początku apelowaliśmy o wyrzucenie szkodliwych zapisów, których wejście w życie zepsułoby bardzo dobrze funkcjonujący rodzimy rynek płatnej telewizji, będący jednym z najtańszych w Europie. Zwracaliśmy uwagę na to, że proponowane zmiany nikomu nie przyniosą korzyści, także abonentom, którzy ponieśliby wyższe koszty. Nowelizacja PKE i ustawy wprowadzającej (tzw. Lex Pilot) powinny być przedmiotem odrębnych prac legislacyjnych. Skutkiem połączenia prac legislacyjnych przez rząd jest teraz konieczność dalszego opóźnienia całego PKE. Strona rządowa zaproponowała poprawki, które wycofują się z wybranych przepisów, ale liczymy, że w całości zrezygnuje ona z zapisów Lex Pilot i parlament będzie mógł merytorycznie pracować nad przyjęciem PKE – mówi Jerzy Straszewski, Prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej (PIKE).

O negatywnych skutkach proponowanych zmian w ustawie przedstawiciele organizacji, instytucji, nadawców i operatorów, a także mediów lokalnych mówili na początku marca w trakcie wysłuchania publicznego, w którym udział wzięło niemal 200 osób.

W trakcie posiedzenia sejmowej komisji przedstawiciele rządu złożyli nowe propozycje zmian w przepisach, które zdaniem władz częściowo przychylają się do podnoszonych od miesięcy argumentów przedstawicieli wielu organizacji i instytucji, by wycofać się z kontrowersyjnych zapisów zwanych Lex Pilot.

41 proc. Polaków uważa, że bez Ukraińców pensje rosłyby szybciej

Wynagrodzenia w lutym br. według danych GUS wzrosły o 13,6 proc. W opinii 41 proc. Polaków ten odczyt byłby wyższy, gdyby nie napływ do Polski Ukraińców, którzy obniżają tempo wzrostu wynagrodzeń – wynika z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service. Ta obawa Polaków nie idzie w parze ze spadającym sentymentem do Ukraińców. Tylko 14 proc. osób wskazuje na negatywny stosunek do naszych wschodnich sąsiadów. Rośnie za to odsetek tych, którzy widzą w Ukraińcach konkurencję na rynku pracy. Rok temu 8 na 10 pracowników nie obawiało się utraty pracy na rzecz kadry ze Wschodu. Aktualnie ten odsetek jest niższy i wynosi 68 proc. spokojnych o swoją sytuację w kontekście obecności w Polsce Ukraińców.

Wybuch wojny w Ukrainie to moment ogromnego zrywu serca wśród Polaków, rosnącej z dnia na dzień chęci pomocy. Po roku od tego wydarzenia jesteśmy w innym miejscu. Jest to naturalne zjawisko, że nastroje z czasem erodują i nieco słabną, co jednak nie oznacza, że przestaliśmy lubić Ukraińców. Nadal dominują pozytywne i neutralne nastroje. Widać za to rosnące obawy Polaków związane z obecnością Ukraińców na rynku pracy w Polsce. A jest to pokaźna grupa. Z danych ZUS wynika, że pod koniec lutego br. 738,6 tys. Ukraińców odprowadzało w Polsce składki. Wcześniej raczej nie baliśmy się, że mogą oni nam zabrać pracę, choć mieliśmy świadomość, że wpływają na obniżanie tempa wzrostu wynagrodzeń. Teraz ta druga obawa się wzmacnia i jednocześnie rośnie odsetek tych, którzy obawiają się o utratę pracy na rzecz Ukraińca – mówi Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service i ekspert rynku pracy.

Nastroje wobec Ukraińców erodują

Z najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że 45 proc. pracowników ma neutralny stosunek do Ukraińców. Nieco mniej, bo 35 proc. Polaków myśli o naszych wschodnich sąsiadach pozytywnie i oznacza to lekki spadek (o 3 pp.) w porównaniu do edycji badania zrealizowanej w listopadzie 2022 roku. Negatywny stosunek do Ukraińców ma tylko 14 proc. badanych.

Pozytywne i neutralne nastawienie do ukraińskich pracowników wiąże się z tym, że Polacy nie czują, że wschodni sąsiedzi zabierają im pracę. Nadal takich obaw nie ma większość, bo 68 proc. pracowników, zatem tyle samo co w listopadzie 2022 roku. Trzeba jednak wskazać, że rok do roku widać wzrost obaw. Wtedy 8 na 10 pracowników było spokojnych o swoje miejsca pracy z punktu widzenia napływu Ukraińców do Polski. Było to pochodną tego, że migracja z Ukrainy miała charakter komplementarny a nie substytucyjny, co oznacza, że pracownicy ze Wschodu wypełniali luki tam, gdzie nie było Polaków do pracy. Napływ rzeszy uchodźców do Polski nieco zmienił percepcję Polaków, którzy widzą rosnące zagrożenie ze strony Ukraińców.

Obawa o niższe tempo wzrostu wynagrodzeń

Obawa o utratę pracy na rzecz Ukraińców jest mniej nasilona niż strach, że napływ kadry ze Wschodu na krajowy rynek pracy obniża tempo wzrostu wynagrodzeń. A te pomimo spowolnienia gospodarczego nadal rosną w tempie szybszym niż zakładały prognozy. Z danych GUS z lutego br. wynika, że wynagrodzenia wzrosły o 13,6 proc. w ujęciu rocznym. Przeciętne wynagrodzenie wyniosło za to 7065,56 zł. Warto jednak dodać, że od połowy zeszłego roku wzrost płac nie nadąża za wzrostem cen. Polacy wskazują, że gdyby nie Ukraińcy wynagrodzenia mogłyby rosnąć szybciej. 41 proc. osób obawia się, że kadra ze Wschodu obniża tempo wzrostu płac w Polsce, o 3 pp. więcej niż w poprzedniej edycji badania. 36 proc. osób uważa, że imigracja ze Wschodu nie jest zagrożeniem dla podwyżek. W wynikach widoczna jest zależność między wiekiem respondentów a poziomem obaw o obniżanie tempa wzrostu wynagrodzeń przez Ukraińców. 55 proc. najmłodszych od 18 do 24 roku życia twierdzi, że dochodzi do takiego zjawiska, natomiast w najstarszej grupie wiekowej, czyli osób powyżej 55 roku życia, to samo twierdzenie popiera co czwarty badany.

Rosnące obawy Polaków wynikają z trudnego otoczenia gospodarczego. Stopa bezrobocia nadal jest niska, ale w lutym liczba bezrobotnych w porównaniu do stycznia wzrosła o 8,5 tys. Widać też spadającą liczbę wakatów. Do tej pory utrzymywała się ona na poziomie ok. 150 tys. Natomiast już w ostatnim kwartale ubiegłego roku było to 115 tys. Przed nami czas wyzwań dla pracowników – podsumowuje Krzysztof Inglot z Personnel Service.

Metodologia badania

Badanie pracowników w Polsce przeprowadzono na ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna metodą CAWI (Camputer-Assister Web Interview). Selekcja z ogólnopolskiej próby losowo-kwotowej wynoszącej N=1106 osób w wieku od 18-tu lat wzwyż. Kwoty łączne dla płci, wieku, wielkości miejscowości zamieszkania dobrane według reprezentacji w populacji pełnoletnich Polaków. Próba właściwa do analiz według kryteriów selekcyjnych wynosiła N=697 – osoby pracujące na dowolny rodzaj umowy lub prowadzące działalność gospodarczą. Badanie realizowane w dniach 6-10 lutego 2023 roku.

Sprzedaż fashion e-commerce wzrosła o 27%

Po wybuchu pandemii COVID19 w 2020 roku branża modowa była jedną z tych, które najmocniej odczuły skutki kryzysu. Wyniki sprzedażowe marek odzieżowych z całego świata spadły nawet o kilkadziesiąt procent. Odbudowa tego segmentu była czasochłonna, a dopiero w 2022 roku można było mówić o powrocie kupujących do aktywności na poziomie sprzed kryzysu.

Czy liderzy branży mogą już odczuwać ostrożny optymizm? Jakie czynniki najbardziej napędzają wzrost sprzedaży artykułów modowych? I w końcu, jaki udział ma w nim segment e-commerce i czy w tej branży również jest on przyszłością marketingu?

Najnowsze dane sprzedażowe wyglądają obiecująco

Jak udało się ustalić ekspertom sieci partnerskiej Admitad (grupa Mitgo), w 2022 r., czyli pierwszym roku po pandemii, liczba zakupów online w segmencie modowym wzrosła o ponad 30% na świecie i o ponad 12% w Polsce. Jeszcze bardziej, bo aż o 19%, wzrosła kwota, jaką polscy konsumenci byli skłonni zapłacić za zakupy modowe. Na całym świecie wzrost GMV (ang. Gross Merchandise Value, czyli wskaźnik wartości transakcji w danym okresie) zamówień osiągnął poziom 35%. Dane te bazują na próbie ponad 37 milionów zamówień, które przeanalizowali eksperci w dziedzinie e-commerce.

Pierwszy kwartał 2023 roku pokazuje bardziej umiarkowany, ale stały wzrost na całym świecie. Polscy klienci również konsekwentnie zwiększają tempo. Według szacunków Admitad, liczba zamówień w przemyśle fashion na całym świecie w styczniu i lutym br. wzrosła o 15% w porównaniu do tego samego okresu w roku ubiegłym. W Polsce wynik ten jest jeszcze lepszy i wynosi 27%.Sprzedaż fashion e-commerce wzrosła o 27%

Należy wziąć pod uwagę, że w branży modowej najgorętszymi okresami są zawsze wiosna i jesień, kiedy wiele marek i marketplace’ów oferuje masowe wyprzedaże. Z kolei organizowane na początku roku tygodnie mody nadają kierunek, w którym podążają preferencje konsumentów.

W Polsce dużą rolę w odbudowie wyników sprzedażowych odgrywa również napływ nowych klientów z Ukrainy. Według raportu Strategy&,  ponad 2 miliony potencjalnych klientów będących obywatelami Ukrainy znacząco zasiliło grupę polskich konsumentów e-commerce. Istotnie pobudziło to osłabioną koniunkturę polskiego handlu online. Drugim istotnym czynnikiem na polskim, ale też globalnym rynku jest inflacja, której rekordowy poziom wzbudza zaniepokojenie. Spadek wartości pieniądza przyczynił się do wzrostu średniej wartości koszyka, co widoczne jest jednak znacznie bardziej na rynkach zagranicznych niż w Polsce. Według danych Admitad, przeciętna wartość zamówienia modowego wzrosła w ostatnim roku na świecie z 45 do 74 dolarów, a w niektórych krajach przekroczyła nawet znacznie 100 dolarów. W Polsce ten wzrost był znacznie mniejszy – z 47 do 50 dolarów. Eksperci prognozują jednak, że w związku z obniżeniem siły nabywczej pieniądza konsumenci tym bardziej skierują swoją uwagę ku zakupom online w poszukiwaniu jak najkorzystniejszych cen.Sprzedaż fashion e-commerce wzrosła o 27% 2

Co jeszcze pobudza sprzedaż online?

Do głównych czynników napędzających wzrost w branży należy ogólny rozwój segmentu e-commerce – ponad 39% całej sprzedaży odzieży, obuwia i akcesoriów w Europie przypada na zamówienia online. Co więcej, odsetek ten systematycznie rośnie.

Klientów najmocniej przyciągają łatwość zwrotu towaru czy możliwość skorzystania z wirtualnej przymierzalni. Narzędzia te niwelują najpoważniejszy czynnik ryzyka związany z kupowaniem online, a więc zamówieniem nietrafionego produktu, który nie będzie pasował lub będzie źle leżał. Te innowacje, połączone z szeroką ofertą promocji i rabatów, zwiększają w coraz większym stopniu atrakcyjność zakupów przez Internet.

Oprócz typowych zakupów online, dokonywanych bezpośrednio na stronach marek i marketplace’ów, rozwijają się również alternatywne segmenty rynku mody. Szczególnie interesujący dla rynku europejskiego jest trend zakupów z drugiej ręki, który doskonale wpisuje się w nurty troski o środowisko naturalne i świadomej konsumpcji. Według ekspertów, wyniki odsprzedażowe w tym segmencie mody wzrosły o 24% w 2022 roku na całym świecie i będą rosły nawet trzykrotnie szybciej niż sprzedaż regularna. Można się spodziewać, że w 2026 roku wartość tego rynku osiągnie 228 miliardów dolarów.

Najskuteczniejsze kanały pozyskiwania klientówSprzedaż fashion e-commerce wzrosła o 27% 3

O ile polscy konsumenci generalnie podążają za globalnymi trendami, można zauważyć też ciekawe, lokalne niuanse. W Polsce widzimy utrzymującą się popularność Facebooka, jako najchętniej wykorzystywanej platformy społecznościowej. Podczas gdy w innych krajach marki przesunęły budżety na bardziej efektywne kosztowo platformy, jak Instagram i TikTok, w Polsce silna pozycja grup tematycznych na Facebooku pozwala monetyzować ten kanał z dobrym efektem bez ponoszenia znaczących kosztów. W rezultacie Facebook wygenerował ponad połowę wszystkich zleceń za pośrednictwem sieci społecznościowych – zauważa Mateusz Łukianiuk, Country Manager Mitgo, ekspert w dziedzinie e-commerce.

Na gruncie polskim wzrasta również rola najnowocześniejszych narzędzi e-commerce, a więc sieci afiliacyjnych i reklamy kontekstowej. Wprawdzie strony afiliacyjne były w Polsce niemal o połowę mniej popularne niż w reszcie świata, ale ich udział w ogólnej liczbie zamówień zwiększył się w ciągu roku o 20%. Może się więc okazać, że w niedługim czasie będą one równie efektywne, jak w pozostałych krajach. Z kolei reklama kontekstowa okazała się być znacznie skuteczniejsza i odpowiadała za niemal 16% zamówień od polskich kupujących. AOV (średnia wartość koszyka w e-commerce) w Polsce jest nadal niższy niż średnia światowa, jednak skuteczność reklamy natywnej to wyraźny sygnał zwiększonej siły nabywczej odbiorców kanałów online, a co za tym idzie – możliwości sprzedania więcej niż konkurencja.Sprzedaż fashion e-commerce wzrosła o 27% 4

Marketing afiliacyjny w fashion e-commerce

Aktywny rozwój fashion e-commerce w 2022 roku zbiegł się z okresem dużych zawirowań gospodarczych i rosnących kosztów dla producentów zarówno w samej Polsce, jak i fabrykach poza granicami naszego kraju. W tych warunkach marki i marketplace’y stały się jeszcze bardziej ostrożne w wydatkach marketingowych, a wiele z nich całkowicie je ograniczyło.

W tym niepewnym okresie branża modowa podążyła w stronę bardziej przewidywalnych i przejrzystych narzędzi, wśród których znalazł się marketing afiliacyjny. Według Admitad, w 2022 roku liczba marek i marketplace’ów wykorzystujących ten kanał do generowania sprzedaży wzrosła w kraju o 65%, a na świecie o 23%. Systematycznie zwiększa się też (o 54%) liczba właścicieli stron internetowych i twórców treści, którzy są gotowi współpracować z reklamodawcami na zasadach partnerskich (za nagrody od złożonych zamówień). Zyski z takiej działalności zwiększyły się w ciągu roku w naszym kraju aż o 14%.

Powyższe dane jasno wskazują, w jakim kierunku powinien podążać marketing w branży modowej. Dzięki możliwości wykorzystania niskokosztowych kanałów reklamowych i coraz lepszej koniunkturze, rok 2023 zapowiada się obiecująco i zachęca specjalistów ds. marketingu i sprzedaży do jeszcze bardziej precyzyjnego planowania kampanii marketingowych. Odpowiednio ukierunkowane działania z dużym prawdopodobieństwem mają szansę wykazać się skutecznością wyższą niż w ostatnich miesiącach.

Wzrosła liczba kredytów dla mikrofirm. Pojawiają się problemy z jakością portfeli kredytowych – dane za luty 2023 r.

W lutym 2023 r., w porównaniu do lutego 2022 r., banki udzieliły więcej kredytów mikroprzedsiębiorcom zarówno w ujęciu liczbowym
(+2,7%), jak i wartościowym (+0,7%).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

W ujęciu liczbowym banki przyznały mniej o (-25,8%) kredytów inwestycyjnych oraz o (-0,5%) kredytów w rachunku bieżącym. Natomiast banki udzieliły więcej o (+3,4%) kredytów obrotowych. W ujęciu wartościowym ujemną dynamikę odnotowały kredyty inwestycyjne (-27,8%). Natomiast niewielkie dodatnie dynamiki (+3,7%) wystąpiły w kredytach obrotowych, a także w kredytach w rachunku bieżącym (+0,3%).

W okresie styczeń – luty 2023 w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku banki udzieliły więcej o (+8,6%) kredytów mikroprzedsiębiorcom i na kwotę wyższą o (+0,9%). Nadal spada liczba (-26,3%) i wartość (-19,8%) udzielonych kredytów inwestycyjnych. Wzrosty w aspekcie liczbowym i wartościowym dotyczą tylko kredytów obrotowych: odpowiednio (+6,7%) oraz (+0,6%). Kredyty w rachunku bieżącym odnotowały dodatnią dynamikę w liczbie udzielonych kredytów (+7,6%), a spadki w wartości (-3,0%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Lutowy odczyt Indeksu jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 6,13% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on na w miarę bezpiecznym poziomie. Produktowe Indeksy jakości w lutym 2023 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 2,96%, kredyty w rachunku bieżącym 4,98% oraz kredyty obrotowe 10,89%. W lutym 2023 r. w porównaniu do stycznia 2023 r. pogorszył się (wzrósł) ogólny Indeks jakości o (+0,21). Ogólny Indeks pogorszył się (wzrósł) również w porównaniu do lutego 2022 o (+1,69). W okresie 12-miesięcznym pogorszyły się także Indeksy wszystkich trzech rodzajów kredytów. Najwyższe pogorszenie Indeksu wystąpiło w przypadku kredytów obrotowych (+2,78).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według sektorów

Na 12,6 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w lutym br., 5,8 tys. zaciągnęły firmy usługowe (45,5%) i 3,1 tys. handlowe (24,9%). Łącznie więc 70% udzielonych w lutym 2023 r. kredytów przypada na te dwa sektory. Z całkowitej kwoty 1,681 mld zł, banki udzieliły 624 mln zł (37,1%) kredytów firmom z sektora usług oraz 460 mln zł (27,4%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów to w lutym 2023 r. 64,5% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom. W lutym 2023 r. najwyższy wzrost r/r liczby udzielonych kredytów dotyczył finansowania budownictwa (+8,4%) oraz handlu (+2,7%). Banki udzieliły mniej kredytów firmom produkcyjnym (-5,1%). W ujęciu wartościowym w lutym 2023 r. w porównaniu do lutego 2022 r. dodatnia dynamika dotyczyła tylko kredytów dla firm budowlanych (+28,5%). W pozostałych trzech sektorach odnotowano ujemne dynamiki – najwyższe w handlu (-6,1%).

W okresie styczeń – luty 2023 w porównaniu do analogicznego okresu 2022 banki udzieliły o 8,6% więcej kredytów na wartość wyższą o 0,9%. Dodatnie dynamiki w ujęciu liczbowym dotyczyły kredytów udzielonych firmom ze wszystkich sektorów. Najwyższa dynamika dotyczyła firm budowlanych (+13,2%). W ujęciu wartościowym banki udzieliły o 23,8% wyższą kwotę firmom budowlanym i o 9% niższą firmom handlowym.

Jakości Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w lutym 2023 r. spłacane były kredyty przez firmy handlowe – wartość Indeksu wyniosła 6,77% oraz produkcyjne (6,13%). Najlepszy (najniższy) odczyt w lutym br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora budownictwo i wyniósł 5,05%. W porównaniu do lutego 2022 r. Indeks pogorszył się (wzrósł) we wszystkich branżach. Najbardziej w handlu (+2,5) oraz produkcji (+2,29).

Dlaczego praca z freelancerem jest bardziej opłacalna niż z agencją?

Freelancer vs firma zewnętrzna – podstawowe różnice.

Wiele firm decyduje się na zlecenie swoich projektów pracownikom zewnętrznych. Outsourcing daje możliwość zatrudnienia freelancera lub agencji. Poniżej znajdziesz informacje dotyczące różnic między tymi opcjami. I dowiesz się, dlaczego zdalny specjalista jest lepszym wyborem.

Szczególnie małe i średnie firmy decydują się na zatrudnienie freelancera. Głównie dlatego, że pozwala to im oszczędzić czas i pieniądze. Wybór zdalnego specjalisty oznacza brak potrzeby tworzenia nowego miejsca pracy i zatrudniania osoby na stałe. 

Freelancer vs firma zewnętrzna – podstawowe różnice

Podstawową różnicą są finanse. W przypadku zatrudnienia freelancera płacisz jedynie za jego pracę. Jeśli zdecydujesz się na firmę, koszt jaki przyjdzie Ci ponieść, będzie wyższy. Agencje obliczają cenę za wykonanie projektu biorąc pod uwagę takie czynniki jak:

  • opłatę za biuro (między innymi czynsz za wynajem),
  • koszty eksploatacyjne,
  • zadanie wykonane przez pracownika,
  • praca account managera (osoby, która odpowiada za kontakt z Tobą jako zleceniodawcą).

To właśnie w kontekście ceny widać największą różnicę między freelancerem a zatrudnieniem firmy zewnętrznej. Przykładowo: stworzenie identyfikacji wizualnej Twojego produktu w przypadku zdalnego specjalisty może zamknąć się w kwocie 2 tysięcy złotych. Zlecenie tego firmie to nawet dwa razy większy budżet.

Pieniądze to nie jedyna różnica między zatrudnieniem freelancera a firmy zewnętrznej. Drugim dużym plusem na konto pracownika zdalnego jest zaangażowanie. Forma w jakiej pracuje i zarabia freelancer powoduje jego większe zaangażowanie w projekt. Nawet wykonując kilka prac naraz zdalny specjalista poświęca na każde z nich dużo uwagi. W przypadku firm zewnętrznych wykonujących nierzadko kilkadziesiąt zleceń w jednocześnie trudno o takie zaangażowanie.

To przekłada się nie tylko na wykonanie Twojego projektu, ale też ciąg pracy. Mamy tutaj na myśli formę kontaktu i czas w jakim przekazywane są poszczególne elementy zlecenia (lub jego całość). Jeśli zależy Ci na szybkim wykonaniu projektu, zdalny specjalista jest lepszym wyborem.

Dlaczego warto zatrudnić freelancera?

Część z zalet takiego wyboru poznałeś wyżej. Ale nie wszystkie. Pokażmy to na konkretnym przykładzie. Potrzebujesz wspomnianej wyżej identyfikacji wizualnej dla swojego produktu. Wśród freelancerów na naszym portalu dla pracowników zdalnych możesz znaleźć kilkuset specjalistów, którzy się tym zajmują. Różnią się oni umiejętnościami i stopniem rozbudowania portfolio. Dzięki temu możesz wybrać osobę w pełni odpowiadającą na Twoje potrzeby.

Sposób prezentacji freelancera na Freelancehunt pozwoli Ci szybko ocenić, czy to właśnie jest specjalista, który wykona projekt. Przedstawione są jego umiejętności, wizualna prezentacja portfolio, referencje jak również cenę (często w postaci widełek). Cztery elementy z których powstanie Twoja aplikacja mobilna.

Co ważne – freelancer skupia się na wykonaniu tego konkretnego projektu. Wie jakie są jego zadania, bo jest specjalistą w zakresie pisania aplikacji. Dodatkowo kontakt z nim jest prosty. Przy pomocy obszaru roboczego w serwisie Sejf (o którym zaraz nieco więcej) wymieniacie wiadomości. Bez pośredników w postaci account managera z firmy zewnętrznej. Prosto i szybko.

Jest jeszcze jedna zaleta wyboru freelancera, którą musisz znać. Przeglądasz jeden portal dla zdalnych specjalistów. Wszyscy są w jednym miejscu. Ich portfolio, umiejętności i referencje poznajesz dzięki kilku kliknięciom. W przypadku firm, które wykonują wspomnianą identyfikację wizualną, spędzisz wiele czasu na przeglądaniu ofert. Tego jakich zleceń się do tej pory podejmowali. 

Dlaczego wybór freelancera z Freelancehunt jest opłacalny?

To szybki i prosty sposób na znalezienie idealnego wykonawcy Twojego zlecenia. Wspomnieliśmy już o funkcjonalności związanej z prezentacją poszczególnych freelancerów. To nie wszystko. Gwarantujemy również bezpieczną formę współpracy.

Serwis Sejf – to nasze innowacyjne rozwiązanie. Jego działanie jest bardzo proste. Współpraca z freelancerem przy jego udziale przebiega w następujących krokach:

  1. Publikacja zlecenia.
  2. Wybór specjalisty spośród zgłoszonych freelancerów.
  3. Ustalenie warunków współpracy.
  4. Wpłacenie środków przeznaczonych na zlecenie.
  5. Wykonanie projektu.
  6. Otrzymujesz ten ostatni. Sprawdzasz czy zgadza się z założeniami. Akceptujesz, a freelancer otrzymuje zarezerwowane wcześniej pieniądze.

Koniec. Właśnie zakończyłeś swoje zlecenie. Serwis Sejf to jednak dużo więcej. Przeczytasz o tym na stronie bezpieczna transakcja

Reasumując, współpraca z freelancerem przy Twoim projekcie w porównaniu do firmy zewnętrznej będzie szybsza i tańsza. Gotowy produkt w pełni będzie odpowiadał zaprezentowanym przez Ciebie założeniom w zleceniu.

Andrzej Sadowski: Inflacja jest niekorzystna dla obywateli

Jeszcze kilka lat temu Polacy doświadczali deflacji, która okazała się być czymś nieprawdopodobnie korzystnym dla obywatela. Mimo że nie zwiększały się nominalne wynagrodzenia polskich obywateli – to jednak za takie same pieniądze mogli kupować coraz więcej. Spora część ekonomistów, a tym bardziej polityków, oczekiwała jednak, że w Polsce zostanie przywrócona inflacja – bo inflacja miała być, jak niektórzy określali, poranną, mocną kawą, która pobudza do działania. Niestety te poglądy okazały się niezwykle fałszywe – bo z inflacji, która była dosyć niska, bardzo szybko doszło do spirali cenowej. I tak w lutym 2020 roku w Polsce inflacja rok do roku wzrosła o 100% i była już na poziomie ponad 4,7 proc. Taką inflację Francja osiągnęła dopiero po dwóch latach pandemii. A więc rozkręcenie inflacji w Polsce nastąpiło przed okresem pandemii. A jak szkodliwe ma to skutki, można dzisiaj obserwować – wartość złotego jest tak ograniczona, że obywatele powrócili do praktyk sprzed ponad dwóch dekad, kiedy oszczędności były trzymane w dolarach i innych walutach obcych.

– Dzisiaj znowu wracamy do sytuacji, kiedy przerwany został cykl oszczędzania w walucie narodowej i dzielenia się oszczędnościami z kolejnymi pokoleniami w polskich rodzinach. Stąd inflacja, która nie jest wynikiem wyłącznie napaści Rosji na Ukrainę i innych czynników zewnętrznych – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Andrzej Sadowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Obecna inflacja w dużej mierze jest polityką tak zwanego wyrzucania pieniędzy z helikoptera, która doprowadziła do zatrzymania kumulacji bogactwa w polskich rodzinach oraz przerwania inwestycji w naszym państwie. Bo zauważmy, że trudno realizować inwestycje w cyklu wieloletnim – kiedy inflacja jest tym elementem, który powoduje zrywanie już zawartych kontraktów. Dziś bardziej opłaca się zapłacić wysokie odszkodowania niż realizować inwestycje. Inflacja jest, jak widać, złem. Tym bardziej kiedy jest tak wysoka, jak obecnie – co jest przede wszystkim skutkiem błędnych i złych decyzji wewnętrznych – wyjaśnia Sadowski.

Rynki energii elektrycznej Unii Europejskiej – analiza Allianz Trade

Rynki energii elektrycznej UE – Komisja Europejska przedstawiła skromną propozycję reformy, skupiając się na dodatkach w celu zwiększenia stabilności cen. Komisja nie utorowała jednak drogi dla bardziej skoordynowanej i ukierunkowanej polityki w czasach kryzysu energetycznego.

Komisja Europejska przedstawiła swoje propozycje reformy europejskiego rynku energii elektrycznej. Jednak mimo obietnic o „głębokiej i kompleksowej reformie”, są to raczej dodatki do obecnej konstrukcji rynku. System „merit order”, który był odpowiedzialny za ekstremalne wahania cen latem ubiegłego roku, pozostanie zasadą, według której działają krótkoterminowe rynki energii elektrycznej. Wzmocnione zostaną jednak doraźne instrumenty łagodzenia ekstremalnych szczytów cenowych. Odporność rynku w opinii Allianz Trade należy również wzmocnić poprzez przyspieszone wprowadzanie odnawialnych źródeł energii, wzmocnione poprzez dodanie wirtualnych rynków regionalnych, jak również rynków elastyczności, które wspierają wprowadzanie zdolności magazynowania w sieci przesyłowej i zwiększają reakcję strony popytowej na sygnały cenowe. Takie podejście jest uzasadnione: Nawet jeśli system „merit order” prowadzi do zmienności cen (Wykres 1), okazał się on ogólnie skutecznym systemem zarządzania podażą i popytem na rynku europejskim.

Wykres 1: Hurtowe ceny energii elektrycznej w Europie

Hurtowe ceny energii elektrycznej w Europie
Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Istotą propozycji Komisji jest dodanie długoterminowych instrumentów, które nie tylko zapewniają wszystkim odbiorcom energii elektrycznej – w tym gospodarstwom domowym – wyższy stopień stabilności (cen), ale przede wszystkim mają na celu stworzenie właściwych bodźców do stymulowania zrównoważonych inwestycji w zakresie wytwarzania i zużycia energii elektrycznej. W grę wchodzą dwa instrumenty: PPA (umowy zakupu energii elektrycznej) oraz CfD (kontrakty na różnicę). Pierwsze z nich to dwustronne umowy między producentami i konsumentami energii elektrycznej, które do tej pory były stosowane głównie w przemyśle, zapewniając dużym odbiorcom długoterminową pewność co do cen i ilości energii. Chodzi o to, by korzyści te udostępnić również użytkownikom detalicznym (gospodarstwom domowym oraz małym i średnim przedsiębiorstwom). Z kolei CfD są zawierane między regulatorem a dostawcami energii elektrycznej i prowadzą do wypłaty rekompensat, jeśli cena energii elektrycznej spadnie poza określony przedział. Obecnie ma panować symetria: Jeśli ceny są zbyt wysokie, producent energii elektrycznej musi zapłacić – w ten sposób problem „nadmiernych zysków” (i ich ewentualnego uszczuplenia) jest jednocześnie elegancko rozwiązany. Głównym celem CfD jest jednak stworzenie długoterminowej, stabilnej podstawy obliczeniowej dla inwestycji w odnawialne źródła energii. Z planowaną regulacją wiąże się szereg środków towarzyszących, które mają zwiększyć akceptację i upowszechnienie tych instrumentów. Ostatecznie jednak to uczestnicy rynku zdecydują, czy z nich skorzystają.

Propozycja Komisji Europejskiej uwzględnia kruchość paneuropejskiego rynku energii elektrycznej, na którym występują znaczne różnice regionalne. Jest to reforma z wyczuciem proporcji, która poprawia status quo – zwłaszcza jeśli uda się jej znacząco zwiększyć wykorzystanie CfD, a tym samym inwestycje. W tym kontekście w opinii Allianz Trade należy wziąć pod uwagę nie tylko wytwarzanie energii, ale także w coraz większym stopniu infrastrukturę sieciową: Inwestycje w cyfryzację w celu inteligentnego sterowania zużyciem energii elektrycznej oraz wystarczające zdolności magazynowania są pilnie potrzebne, aby zapewnić niezbędną elastyczność podaży i popytu. Na przykład „prosumenci” będą wspierani w dzieleniu się swoją samodzielnie wytworzoną energią elektryczną, ponieważ państwa członkowskie są zobowiązane do dostosowania sieci do tego, aby energia elektryczna mogła również przepływać „w drugą stronę” od konsumentów do systemu, oraz do wprowadzenia odpowiedniej infrastruktury informatycznej. Operatorzy systemów przesyłowych są zachęcani do zamawiania produktów „oszczędzających energię w szczycie”, które umożliwiają zmniejszenie zapotrzebowania na energię elektryczną w godzinach szczytu. Potrzeby w zakresie elastyczności systemu elektroenergetycznego będą okresowo oceniane, a odpowiednie systemy wsparcia powinny zapewniać dostępność wystarczającej zdolności reakcji po stronie popytu i magazynowania. Jest to konieczne, aby odnawialne źródła energii mogły w dłuższej perspektywie obniżyć cenę energii elektrycznej w Europie, a tym samym zapewnić konkurencyjność europejskiego przemysłu.

W opinii Allianz Trade bardziej niż sam rynek energii, reformy wymagają reakcje rządów na kryzys cen energii. Nieskoordynowane i źle ukierunkowane interwencje rynkowe tworzą niewłaściwe bodźce dla wszystkich uczestników rynku. Dotyczy to nawet niemieckiego hamulca cen energii elektrycznej, który przynajmniej na papierze stanowi zachętę do oszczędzania energii. W obecnej sytuacji rynkowej ceny stałe częściej utrzymują ceny na wyższym poziomie przez dłuższy czas, osłabiając chęć zmiany dostawcy – najbardziej efektywny element konkurencji na rynku energii elektrycznej. Niemiecki hamulec cenowy dla energii elektrycznej jest przykładem opóźnionych i nadmiernie zaprojektowanych interwencji na złożonym rynku. Nawet jeśli ekstremalne wahania z zeszłego lata raczej nie powtórzą się w takiej formie, to kolejny kryzys cen energii na pewno nadejdzie i rządy powinny być na niego dobrze przygotowane. W tym celu potrzebują zestawu narzędzi w postaci skutecznych i ukierunkowanych środków ex ante, które przyniosą szybką ulgę osobom naprawdę dotkniętym kryzysem, takich jak płatności ryczałtowe dla potrzebujących gospodarstw domowych.

Rosną zobowiązania alimentacyjne. Zaległości sięgają już ponad 13,7 mld zł. Problem będzie narastał

W zależności od rejestru dłużników, na koniec 2022 roku liczba osób zalegających z płaceniem alimentów wyniosła od przeszło 273 tys. do ponad 288 tys. I spadła rdr. w jednym przypadku, a wzrosła w dwóch pozostałych. Z kolei długi z tego tytułu były większe niż rok wcześniej. Do tego alimenciarze mają do spłacenia od blisko 12,9 mld zł do ponad 13,7 mld zł. Natomiast średnie zadłużenie z tego tytułu wzrosło do poziomu wynoszącego od przeszło 45,7 tys. do 48,5 tys. zł. W zdecydowanej większości wpisani do rejestrów są mężczyźni, przede wszystkim w wieku 45-54 lat. Z analiz wynika również, że statystyczny dłużnik zalega z płaceniem alimentów średnio ponad 3600 dni, czyli prawie 10 lat. Eksperci komentujący dane alarmują, że przez różnego rodzaju bieżące zawirowania – głównie inflacyjne, problem będzie dalej narastał.

Miliardowe zobowiązania alimentacyjne

Zgodnie z danymi Krajowego Rejestru Długów (KRD), na koniec 2022 roku liczba osób zalegających z płaceniem alimentów spadła w porównaniu z 31 grudnia 2021 roku o 4,9% – z ponad 287,7 tys. na przeszło 273,6 tys. Z kolei w rejestrze dłużników prowadzonym przez BIG InfoMonitor wzrosła w tym samym okresie o 34% – z 211,4 tys. do 283,3 tys. Natomiast w ERIF BIG odnotowano wzrost o ok. 4% – z 277 tys. do 288 tys.

– Od grudnia 2021 roku zmieniły się przepisy dotyczące tego, ile lat dłużnik może widnieć w takim rejestrze. Wcześniej było to ograniczone do sześciu lat. Zapewne więc ludzie, którzy wypadli z tych rejestrów w 2021 roku, ponownie zostali wpisani w 2022 roku. Ponadto, raport NIK-u ze stycznia ub.r. zdiagnozował realizację ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentacji w województwie opolskim. Wynika z niego, że problem z niealimentacją w Polsce nadal jest duży, ponieważ gminy nie realizują swoich obowiązków należycie. Być może w związku z tym zaczęły inaczej podchodzić do tej kwestii – komentuje Justyna Żukowska-Gołębiewska, psycholożka, badaczka przemocy poseparacyjnej oraz prezeska Stowarzyszenia Poprawy Spraw Alimentacyjnych – Dla Naszych Dzieci.

Jak wynika z obserwacji Konrada Walca, prawnika z Komitetu Ochrony Praw Dziecka (KOPD), częściej kwestie niedostatku niż niechęci do płacenia są przyczyną zadłużenia alimentacyjnego. Tak jest od wielu lat. Ekspert podkreśla, że Komitet zachęca do polubownego rozwiązywania tego typu sporów, czyli przy użyciu mediacji. Jednocześnie na koniec 2022 roku ww. długi były większe niż rok wcześniej. W KRD wzrosły o 4,6% – z 12,301 mld zł do 12,865 mld zł. W BIG InfoMonitor wzrost wyniósł 75,8% – z 7,814 mld do 13,741 mld zł. Natomiast w ERIF BIG odnotowano skok o 11,5% – z 11,806 mld zł do 13,161 mld zł.

– Wzrost kwot zadłużenia wynika m.in. z tego, że przestępstwa wobec rodziny traktujemy z większym pobłażaniem niż inne przekroczenia prawa. Załóżmy, że dziecko idzie z opiekunem do banku wpłacić swoje oszczędności, np. 45 tys. zł. Tyle wynosi średni dług alimentacyjny w Polsce na jedno dziecko. Ktoś ich napada i zabiera pieniądze. W takim przypadku oburzenie społeczne byłoby olbrzymie, pojawiłyby się żądania surowego ukarania sprawcy, bo kto to widział okradać tak dziecko w biały dzień. Ale kiedy mamy rodzica winnego dziecku 45 tys. zł, to często szukamy dla niego różnych usprawiedliwień – zwłaszcza w gronie jego znajomych. Uważam, że umyślną niealimentację trzeba nazywać przemocą ekonomiczną wobec rodzica na co dzień wychowującego dziecko i przemocą zaniedbania występującą często w przebiegu przemocy poseparacyjnej – podkreśla Żukowska-Gołębiewska.

Widać narastający problem

We wszystkich analizowanych rejestrach na koniec 2022 roku zwiększyło się średnie zadłużenie w porównaniu z końcem 2021 roku. W KRD wzrosło o 10% – z przeszło 42,7 tys. zł do lekko ponad 47 tys. zł. W BIG InfoMonitor skoczyło o 31,2% – z ponad 36,9 tys. zł do 48,5 tys. zł. Z kolei w ERIF BIG odnotowano wzrost o ponad 7% – z 42,6 tys. zł do przeszło 45,7 tys. zł.

– Na pewno wzrosty średniego zadłużenia wynikają z różnych czynników. To m.in. wysoka inflacja, problemy na rynku pracy, niskie wynagrodzenie, ale też ciągle zwiększające się koszty utrzymania dzieci. Rosną przecież m.in. opłaty za żłobki i przedszkola. Coraz droższe jest jedzenie. Jeśli więc kilka lat temu ustalono alimenty na poziomie np. 500 zł, to dziś są one kroplą w morzu potrzeb dziecka. Widzimy, że coraz więcej osób jest zainteresowanych zwiększeniem kwoty alimentów – mówi ekspert z Komitetu Ochrony Praw Dziecka.

Według KRD, statystyczny dłużnik alimentacyjny w 2021 roku i 2022 roku to mężczyzna, mieszkaniec miasta w woj. śląskim, w wieku między 46-55 lat. Z kolei biorąc pod uwagę dane BIG InfoMonitor, na koniec 2022 roku mężczyźni stanowili 94,1% dłużników alimentacyjnych (ponad 266,5 tys.). Kobiety reprezentowały 5,9% (przeszło 16,7 tys.). Wśród panów najwięcej zadłużonych było w wieku 45-54 lata (ponad 93,6 tys.), a wśród pań – 35-44 lata (6,3 tys.). Natomiast jak wynika z danych w ERIF BIG, w grudniu ub.r. udział mężczyzn wśród dłużników alimentacyjnych wynosił 93,9% (292,3 tys.), a kobiet – 6,1% (lekko ponad 19 tys.). Problem dotyczy przede wszystkim osób w wieku 45-54 lat  (uwzględniając płeć odpowiednio 96 tys. i 6,2 tys.).

– W zdecydowanej większości przypadków opiekę nad dziećmi, czyli bycie rodzicem wiodącym, otrzymują kobiety. Tym samym mężczyźni są zobowiązani do płacenia alimentów. Ale to się stopniowo zmienia. Trudno jednoznacznie stwierdzić, dlaczego akurat panowie w takim wieku mają problemy z terminowym regulowaniem tych zobowiązań. Być może są w nowym związku, mają kolejne dziecko lub dzieci i nie są w stanie finansowo tego pogodzić – dodaje Konrad Walc.

Z danych KRD wynika, że na koniec 2022 roku dłużnik zalegał z płaceniem alimentów średnio ponad 3,6 tys. dni (rok wcześniej – 3,1 tys. dni). Jak stwierdza Justyna Żukowska-Gołębiewska, za chwilę będziemy mieli do czynienia z dużo większym i poważniejszym problemem. Dziś wielu Polaków nie spłaca swoich kredytów, ponieważ ich na to nie stać. W taką spiralę zadłużenia mogą wpaść matki, które nie otrzymują alimentów, bo w Polsce to głównie one opiekują się dziećmi, wobec których nie płaci się tego typu zobowiązań. Wówczas konieczne stanie się uruchomienie pomocy społecznej na szerszą skalę. Jako społeczeństwo będziemy więc kredytować dłużnika alimentacyjnego kolejne lata, który w tym czasie może przebywać np. na wakacjach na Karaibach. Naszego państwa zwyczajnie na to nie stać.

Do 2030 r. sprzedaż samochodów całkowicie elektrycznych w Polsce wzrośnie ponad dziesięciokrotnie

Prawie 170 tys. sztuk już za osiem lat wyniesie liczba nowo rejestrowanych osobowych i dostawczych samochodów całkowicie elektrycznych w Polsce – wynika z najnowszej edycji raportu „Polish EV Outlook”, opracowanego przez PSPA. To ponad 10 razy więcej niż w 2022 r. Ujęte w poprzednim wydaniu raportu PSPA prognozy rozwoju rynku BEV na rok 2022 były zbliżone do wyniku rzeczywistego w niemal 100%.

Pierwsze wydanie „Polish EV Outlook 2023” na ponad 300 stronach przedstawia aktualny stan oraz prognozy rozwoju polskiego rynku zero- i niskoemisyjnego transportu. Opracowanie zawiera niedostępny w żadnym innym źródle zbiór wiedzy na temat elektromobilności w wymiarze zarówno ogólnokrajowym jak i lokalnym.Polish_EV_Outlook_2023_wyd_I_komunikat_grafika_pojazdy_03 Polish_EV_Outlook_2023_wyd_I_komunikat_grafika_pojazdy_04 Polish_EV_Outlook_2023_wyd_I_komunikat_grafika_pojazdy_05

Raport PSPA potwierdza, że mimo wciąż trwających zaburzeń łańcuchów dostaw w sektorze motoryzacyjnym, polski rynek e-mobility nie zwalnia tempa. Według danych IBRM Samar, będącego partnerem merytorycznym „PEVO 2023”, na koniec 2022 r. skumulowana liczba rejestracji osobowych i dostawczych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) w Polsce wynosiła 33 866 szt. To oznacza, że zaledwie w ciągu roku flota takich pojazdów powiększyła się o ponad 80%, a od 2020 r. – niemal czterokrotnie. W 2022 r. w Polsce zarejestrowano 12 607 nowych BEV (czyli o 74% więcej niż w 2021 r.), jak również 2 783 pojazdy tego typu pochodzące z importu (+49% r/r). Z „Polish EV Outlook 2023” wynika, że w latach 2014-2022 udział samochodów całkowicie w sprzedaży nowych pojazdów osobowych w Polsce wzrósł z 0,02% do 2,7%. To jednak nadal zdecydowanie mniej niż średnia w Unii Europejskiej, która wg ACEA pod koniec 2022 r. wyniosła 12,1%.

W jakich miastach jeździ najwięcej samochodów elektrycznych?

Elektromobilność w Polsce nadal koncentruje się przede wszystkim w największych ośrodkach miejskich. Z pierwszego wydania „Polish EV Outlook 2023” wynika, że najwięcej samochodów całkowicie elektrycznych – prawie 22% całej polskiej floty – zarejestrowano w Warszawie. W 2022 r. stolica odpowiadała również za ponad 21% nowych rejestracji BEV w Polsce. Ok. 26% polskiego parku samochodów całkowicie elektrycznych zarejestrowano w miastach liczących od 300 tys. do 1 mln mieszkańców – Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Szczecinie, Bydgoszczy i Lublinie. Flota w mniejszych ośrodkach miejskich, o liczbie mieszkańców od 150 tys. do 300 tys., stanowi 12% łącznej liczby BEV w Polsce. Natomiast udział miast, których liczba mieszkańców wynosi od 50 do 150 tys. osób, wynosi ok. 5%.

– Największa liczba BEV na mieszkańca wśród polskich miast przypada w Warszawie – ponad 4. Kolejne miejsca zajęły Poznań, Katowice, Kraków i Opole. Najniższy wynik (poniżej 0,5) odnotowano w Bytomiu, Chorzowie, Dąbrowie Górniczej, Wałbrzychu i Rudzie Śląskiej. Znaczne różnice w rozwoju floty samochodów całkowicie elektrycznym obserwujemy również na poziomie województw oraz powiatów. W województwie mazowieckim zarejestrowano 31% wszystkich BEV w Polsce. Drugie miejsce należy do województwa małopolskiego z udziałem ponad 11%, a trzecie – wielkopolskiego. Na przeciwległym biegunie znajdują się województwa opolskie, warmińsko-mazurskie i świętokrzyskie. Ich łączny udział wynosi zaledwie ok. 4,5% – mówi Jan Wiśniewski, dyrektor Centrum Badań i Analiz PSPA.

Kto kupuje samochody elektryczne w Polsce?

Swój udział w polskim rynku elektromobilności coraz mocniej zaznaczają firmy. W 2022 r. przedsiębiorcy (nie wliczając osób fizycznych prowadzących działalności gospodarczej) odpowiadali aż za 78% rejestracji nowych, osobowych samochodów całkowicie elektrycznych na polskim rynku. Udział firm okazał się być zatem wyższy niż w latach 2020-2021. Liderami pod względem liczby rejestracji BEV byli leasingodawcy (prawie 39% udziału) oraz dealerzy samochodowi.

Wysoki udział CFM (car fleet management) na rynku elektromobilności nie powinien dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że leasing i wynajem długoterminowy są szczególnie atrakcyjnymi formami finansowania z perspektywy nabywców samochodów elektrycznych (ograniczają m.in. ryzyko związane ze spadkiem wartości pojazdu). Umowy z BOŚ Bankiem w ramach programu „Mój Elektryk” podpisało już 26 firm leasingowych, co pozytywnie wpływa na konkurencyjność oferty w przypadku osób zamierzających nabyć pojazd zeroemisyjny z dopłatą – mówi Aleksander Rajch, dyrektor ds. relacji zewnętrznych PSPA.

Jakie samochody elektryczne wybierają Polacy?

„Polish EV Outlook 2023” zawiera również zbiór szczegółowych informacji na temat oferty BEV dostępnych na polskim rynku. Na podstawie „PEVO 2023”, Polacy mogą wybierać spośród 107 modeli samochodów całkowicie elektrycznych (82 osobowych i 25 dostawczych). Podane liczby stają się jeszcze wyższe przy uwzględnieniu wszystkich wariantów akumulatorowych oraz napędowych. Najbardziej rozbudowaną ofertę BEV w naszym kraju proponuje koncern Stellantis. Kolejne miejsca zajęły Volkswagen oraz Mercedes-Benz. Z raportu PSPA wynika, że najpopularniejszymi markami samochodów całkowicie elektrycznych pod względem łącznej liczby rejestracji w Polsce są Nissan, Tesla oraz BMW.

Wśród najchętniej kupowanych przez Polaków modeli BEV w 2022 r. znalazły się Tesla Model 3, Ford Mustang Mach-E oraz Nissan Leaf. W 2022 r. w polskiej ofercie pojawiło się 18 nowych modeli samochodów całkowicie elektrycznych. Co istotne, średni zasięg debiutujących modeli osobowych przekroczył 500 km, a średnia, maksymalna moc ładowania – 150 kW.  Na rok 2023 zaplanowano ponad 30 kolejnych premier samochodów całkowicie elektrycznych – mówi Albert Kania, Senior New Mobility Manager PSPA.

Kiedy dogonimy Europę na rynku samochodów elektrycznych?

Na potrzeby „Polish EV Outlook 2023” opracowano trzy różne scenariusze rozwoju rynku samochodów elektrycznych, w wariantach zakładających brak, kontynuację albo znaczne rozszerzenie programów wsparcia sektora elektromobilności w Polsce. Prognozy opierają się ponadto na szeregu różnych czynników, takich jak unijne, krajowe i lokalne regulacje prawne, wiodące trendy w sektorze motoryzacji (również w obszarze bateryjnym), rozwój technologii, wdrażanie stref czystego transportu, czy postępujące zmiany w nawykach konsumentów. Uwzględniono również okoliczności wpływające na rozwój rynku negatywnie, w tym wysoki poziom inflacji, zaburzenia łańcuchów dostaw w sektorze motoryzacyjnym, czy też trwającą wojnę w Ukrainie.

W prognozie zaprezentowanej w poprzednim wydaniu „Polish EV Outlook” udało nam się z prawie stuprocentową dokładnością przewidzieć liczbę nowo zarejestrowanych samochodów całkowicie elektrycznych na koniec 2022 r. W scenariuszu realistycznym nasza estymacja różniła się od wyniku rzeczywistego o zaledwie 85 szt. Margines błędu wyniósł ok. 0,5%. Liczymy na to, że liczby ujęte w prognozach przedstawionych w „Polish EV Outlook 2023” również będą możliwie zbliżone do ostatecznego rezultatu w segmencie elektromobilności, który odnotujemy w Polsce w 2023 r. W kolejnych latach polski sektor e-mobility zdecydowanie przyspieszy. Zakładamy, że do 2030 r. łączna liczba nowo rejestrowanych (pochodzących z rynku krajowego i importu) w Polsce samochodów całkowicie elektrycznych (osobowych i dostawczych) zwiększy się do prawie 170 tys. szt. Podobny poziom rejestracji nowych, osobowych BEV jak w Belgii, Hiszpanii, czy we Włoszech w 2022 r. osiągniemy już w 2024 r., natomiast do ubiegłorocznego wyniku Niderlandów zbliżymy się w 2025 r. – mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.

Najbardziej kompleksowa analiza sektora elektromobilności w Polsce

Obok danych dotyczących rynku samochodów osobowych i dostawczych treść „Polish EV Outlook 2023” obejmuje również pierwszą w Polsce prognozę rozwoju rynku zeroemisyjnego, drogowego transportu ciężkiego. Czytelnicy raportu mogą dowiedzieć się, jakie czynniki są kluczowe dla przyspieszenia tempa elektryfikacji flot pojazdów ciężarowych w Polsce i jaka liczba eHDV wyjedzie na polskie drogi do 2040 r. Pierwsze wydanie „PEVO 2023” zawiera również kompleksową analizę sieci infrastruktury ładowania w Polsce oraz prognozy jej rozbudowy ujęte w dwóch, wariantowych scenariuszach. W nowej edycji cyklicznego raportu PSPA opublikowano m.in. niedostępne w żadnym innym opracowaniu dane dotyczące poziomu wykorzystania stacji ładowania oraz najważniejszych trendów rynkowych, zgromadzone na podstawie pogłębionych wywiadów z wiodącymi operatorami sieci publicznych ładowarek. W raporcie w szczegółowy sposób opisano także ostatnie zmiany w regulacjach prawnych kształtujących polski rynek elektromobilności.

Answear.com ze wzrostem przychodów ze sprzedaży 42 proc. rdr. w 2022 r.

Answear.com, wiodący e-commerce oferujący modę i produkty home&lifestyle w regionie Europy Środkowo-Wschodniej opublikował wyniki za 2022 r. Spółka odnotowała 973 mln PLN przychodów ze sprzedaży, co oznaczało wzrost o ponad 42 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. EBITDA wyniosła rekordowe 61,8 mln PLN, a zysk netto 25,9 mln PLN. Pomimo wymagających warunków makroekonomicznych, Answear.com kontynuował realizację celów strategicznych, w tym m.in. poprawienie oferty oraz zwiększanie udziału marek premium w sprzedaży.

Trudne warunki makroekonomiczne i wybuch wojny przeciw Ukrainie nie przeszkodziły nam w konsekwentnej realizacji strategii rozwoju, polegającej na rozbudowie oferty produktowej, zwiększeniu sprzedaży marek premium oraz efektywnej ekspansji geograficznej. Odnotowaliśmy dynamiczny wzrost zarówno na nowych rynkach, jak i na tych, na których byliśmy już obecni od dłuższego czasu, co potwierdza słuszność podejmowanych przez nas działań. W porównaniu do konkurencji, która boryka się ze spadkami wyników lub osiąga jedynie niewielkie wzrosty, nasza spółka zanotowała znaczący progres w wynikach sprzedażowych i finansowych – komentuje Krzysztof Bajołek, Prezes Zarządu Answear.com.

W minionym roku Answear.com powiększył udział marek premium w ofercie, który wyniósł 57 proc., co oznacza wzrost o 5 p.p. porównując do 2021 r. W samym IV kwartale ich udział wyniósł natomiast 60 proc. Zwiększenie udziału marek premium w ofercie produktowej pozytywnie wpływa bezpośrednio na wzrost marży oraz wartość średniego koszyka, co przyczynia się do lepszych wyników finansowych firmy.

Oprócz zwiększania udziału marek premium w ofercie, na początku tego roku podpisaliśmy przedwstępną umowę przejęcia dwóch nowych marek: Sneakerstudio i PRM. Są to bardzo mocne brandy w segmencie premium sneaker & streetwear, charakteryzujące się relatywnie wysoką średnią wartością zamówienia, a także unikalną ofertą produktową, która dociera do młodego pokolenia na całym świecie – dodaje Krzysztof Bajołek.

Pozytywny wpływ na wyniki finansowe ma stały rozwój na rynkach zagranicznych. W 2022 r. nowootwarte rynki tj. Grecja, Cypr, Chorwacja i Słowenia odpowiadały za 26 proc. wzrostu sprzedaży całej Spółki rdr. Warto również podkreślić, że Spółka odnotowała udany powrót na ukraiński rynek, gdzie osiągnęła 34 proc. wzrostu rdr, mimo zawieszenia sprzedaży po wybuchu wojny na okres ponad dwóch miesięcy.

Answear.com w minionym roku zwiększył również budżet marketingowy do poziomu 153,8 mln PLN, w porównaniu do 107,8 mln PLN w 2021 r. W tym czasie Spółka przeprowadziła trzy szerokozasięgowe kampanie medialne na wszystkich rynkach, włącznie z czterema nowootwartymi.

Konsekwentnie dążymy do zwiększania naszego budżetu marketingowego, który bezpośrednio wpływa na wzrost przychodów. Answear kontynuuje działania marketingowe w obszarze TV i video on-line, wykorzystując ciekawy i nieoczywisty przekaz, który przyciąga klientów oraz pomaga osiągać wyższe wzrosty sprzedaży – dodaje Jacek Dziaduś, wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

Powrócił apetyt na ryzyko

Wczoraj na rynek powrócił apetyt na ryzyko. Akcje na całym świecie odbiły. Z amerykańskich indeksów najlepiej radził sobie Nasdaq Composite, który zamknął dzień wyżej o 1,8 proc. W Europie Dax zyskał 1,23 proc. Na FX widać małą zmienność na głównej parze walutowej, która oscyluje wokół poziomu 1,0850. Pokazująca często globalne nastroje rynkowe para AUD/JPY rosła trzeci dzień z rzędu zahaczając o pułap 88,8. Z kolei rentowność amerykańskiego długu pozostała na podobnym poziomie. 2-latki wskazują 4,11.

Rynek wciąż żyje problemami w sektorze bankowym USA oraz Europy. Te jednak z dnia na dzień ustępują. Jednak brak nowych informacji o kłopotach kolejnej instytucji powoduje, że rynek coraz mocniej oddala od siebie ten temat i pomału przygotowuje się na interpretację danych z USA oraz Europy. Te kluczowe poznamy dopiero jutro. Ponownie elektryzującym odczytem powinien być raport na temat wydatków Amerykanów a w szczególności wskaźnik core PCE, który jest preferowaną przez Fed miarą inflacji. Prognozy wskazują na utrzymanie się bazowego wskaźnika na poziomie 4,7 proc. r/r (podobnie jak miesiąc wcześniej). Jednocześnie oczekuje się, że zmiana miesięczna spadnie do 0,4 proc. z 0,6 proc. poprzednio. Nie bez znaczenia będzie dla rynku również publikacja oczekiwań inflacyjnych krótkoterminowych oraz długoterminowych wg raportu Uniwersytetu Michigan. To czeka nas również w piątek. Z kolei to jak kształtowała się dynamika wzrostu cen w Europie pokażą dzisiejsze oraz jutrzejsze odczyty HICP i CPI dla Niemiec, Hiszpanii, Francji i całej strefy euro. Kiedy kurz po zawirowaniach sektora finansowego trochę opadł, powracają stare zależności dla walut, obligacji i akcji. Wyższe od prognoz odczyty za marzec powinny wspierać waluty danego regionu, ponieważ ponownie rynek zacznie interpretować to jako czynnik skłaniający państwowe instytucje do kontynuacji restrykcyjnej polityki monetarnej. Jeśli chodzi o wycenę rynkową kontraktów futures to widać mniejsze niż 50 proc. prawdopodobieństwo szans na podwyżkę stóp procentowych w USA w maju o 25 punktów bazowych. Rynek wciąż wycenia łącznie około 60 pb obniżki kosztu pieniądza do końca roku.

Wczorajsze wzrosty na rynku akcyjnym miały miejsce pomimo doniesień, że FDIC może zaproponować program pozyskania funduszy od banków w celu zasilenia funduszu ubezpieczeń depozytów o wartości 128 mld USD. W ten sposób byliby chronieni mniejsi regionalni pożyczkodawcy a ciężar mógłby spaść na większe banki. Kontrakt CFD oparty o Nasdaq100 testuje lokalny opór w okolicach 13 tys. pkt. Jego przełamanie może wywołać nieco większy ruch w górę. Wówczas otworzy się droga do 13.700 pkt., który to poziom koresponduje z maksimami z połowy sierpnia 2022 roku.

Większa zmienność na rynku może się pojawić również za sprawą zaplanowanych na dziś wystąpień Susan Collins czy Thomasa Barkina z Fed. Ponownie swoje zdanie wyrazi również Janet Yellen, która ostatnio wprowadziło sporo popłochu na rynku i spowodowała spadki na Wall Street chwilę po ostatniej decyzji Rezerwy Federalnej w sprawie podwyżki.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Poprawa wyników Atende w 2022 roku, mocne podstawy do wzrostu

W zakończonym 2022 roku Grupa Atende wypracowała dobre wyniki finansowe, znacznie lepsze niż w roku poprzednim, w tym wyższe o 10% przychody ze sprzedaży (wzrost z 205,3 mln zł do 225,6 mln zł), wzrost zysku operacyjnego z 0,1 mln zł do 3,0 mln zł oraz EBITDA na poziomie prawie 13 mln zł. Był to jednocześnie dla spółki rok odbudowy i koncentracji na efektywności po trudnym roku 2021, którego wynik roczny negatywnie obciążyła sytuacja związana z przerwanym dostępem do certyfikatów bezpieczeństwa przemysłowego. W 2022 roku, podobnie jak w roku wcześniejszym, na działalność operacyjną Spółki oraz osiągnięte wyniki negatywny wpływ miały opóźnienia w dostawach produktów głównych dostawców Atende, będące następstwem braków materiałowych w przemyśle półprzewodnikowym.

W 2022 roku wdrożyliśmy szereg działań, wpisanych w strategię Atende Next 2022-2024, dzięki którym rozpoczęliśmy rok 2023 znacznie wzmocnieni oraz lepiej przygotowani do dynamicznie zmieniającego się otoczenia. Warto wspomnieć chociażby reorganizację struktur sprzedażowych oraz wzmocnienie zespołów odpowiedzialnych za rozwój usług cyberbezpieczeństwa i chmury powiedział Marcin Petrykowski, prezes zarządu Atende SA.

W ubiegłym roku Atende intensywnie rozwijało własne rozwiązania w obszarze cyberbezpieczeństwa. W tym obszarze Spółka stworzyła oraz dokonała pierwszych sprzedaży kompleksowej usługi pn. Atende Security Suite. Ponadto Narodowe Centrum Badań i Rozwoju pod koniec 2022 roku przyznało 5,6 mln zł dofinansowania Atende SA i Cryptomage SA na stworzenie systemu integrującego dane z rozproszonych systemów bezpieczeństwa, automatyzującego inwestygację incydentów oraz zapewniającego wsparcie informatyczne dzięki algorytmom inteligentnej oceny zagrożeń.

Równolegle nastąpiło wzmocnienie wieloletniej, bliskiej współpracy z operatorami telefonii komórkowej, m.in. w procesie ich transformacji w kierunku technologii 5G. Atende w dalszym ciągu aktywnie uczestniczy w rozbudowie rdzenia sieci pakietowych operatorów, a także poszerza swoje kompetencje w zakresie kompleksowego monitoringu sieci mobilnych. Ponadto spółka rozwija swój flagowy produkt Atende SMaCS do zarządzania usługami abonenckimi w sieciach IP i rozliczania abonentów. Przychody od tego najważniejszego dla Atende segmentu rynku wzrosły do 54,8 mln zł z 46,8 mln zł w 2021 roku.

W aspekcie spółek zależnych kluczowym wydarzeniem w 2022 roku było zawarcie umowy na kwotę 154,3 mln zł brutto przez spółkę A2 Customer Care (A2CC), w konsorcjum z Atende, i rozpoczęcie wdrożenia centralnych systemów CRM i Billing w PGE Systemy SA. – projektu, który nie tylko stanowi jeden z filarów transformacji cyfrowej ujętych w strategii tej największej w kraju grupy energetycznej, ale i jeden z największych projektów cyfryzacji polskiej energetyki. Pomimo wyzwania organizacyjnego dla spółki A2CC, która musiała w stosunkowo krótkim czasie znacznie rozbudować swoje zespoły projektowe i wdrożeniowe, projekt jest realizowany zgodnie z przyjętym harmonogramem, a w 2023 roku powinien mieć istotny wpływ na wyniki finansowe Grupy.

Wśród spółek zależnych należy także wyróżnić spółkę OmniChip projektującą układy scalone, która zanotowała bardzo dobre wyniki finansowe (1,3 mln zysku netto, wzrosty przychodów ze sprzedaży i zysku netto po 70% r/r), realizując jednocześnie europejski projekt badawczo-rozwojowy REALHOLO i rozpoczynając prace nad kolejnym półprzewodnikowym IP.

Warto także wspomnieć, że w tym roku po raz pierwszy Atende publikuje oficjalną Politykę ESG celem podkreślenia, że jako nowoczesna grupa technologiczna włącza czynniki środowiskowe, społeczne i zarządcze jako fundamentalny wymiar strategii prowadzenia i rozwoju biznesu.

Chociaż osiągnęliśmy zdecydowanie lepsze wyniki finansowe niż rok wcześniej, jestem przekonany, że pozostają one dalekie od potencjału reprezentowanego przez naszą zdywersyfikowaną biznesowo Grupę. Tworzymy wyprzedzające rynek rozwiązania, jak PCF dla operatorów mobilnych, platformę besmart.energy do zarządzania spółdzielniami energetycznymi czy ChainDoc dla organizacji bez papieru. Do tego już dzisiaj jesteśmy trwale obecni w branżach, które z roku na rok przyspieszają cyfryzację, jak energetyka, telekomunikacja oraz sektor publiczny. Patrzymy w przyszłość z dużym optymizmem – podsumował Marcin Petrykowski.

Google Ads vs. Facebook Ads: Która platforma daje lepsze wyniki dla Twojego biznesu?

Reklama internetowa odgrywa kluczową rolę w promocji współczesnych firm. Dwie główne platformy, które oferują takie usługi, to Google Ads i Facebook Ads. Obie platformy mają swoje mocne i słabe strony, a wybór pomiędzy nimi zależy od celów marketingowych, budżetu oraz specyfiki Twojego biznesu. W niniejszym artykule przyjrzymy się różnicom pomiędzy Google Ads a Facebook Ads oraz pomożemy Ci zdecydować, która z nich będzie lepszym wyborem dla Twojej firmy.

Google Ads – zalety i wady

Zalety:

  1. Ogromny zasięg: Google to najpopularniejsza wyszukiwarka internetowa na świecie, a reklamy Google Ads mogą pojawiać się również na stronach partnerskich i w YouTube.
  2. Intencja zakupowa: Użytkownicy Google często szukają konkretnych produktów czy usług, co oznacza, że reklamy Google Ads mogą trafiać do osób o wysokiej intencji zakupowej.
  3. Precyzyjne targetowanie: Google Ads pozwala na szczegółowe targetowanie słów kluczowych, lokalizacji, języka, urządzeń czy nawet godzin wyświetlania reklam.

Wady:

  1. Wysokie koszty: Reklamy Google Ads mogą być kosztowne, zwłaszcza w konkurencyjnych branżach.
  2. Złożoność platformy: Google Ads ma wiele opcji i ustawień, co może sprawić, że zarządzanie kampanią może być trudne dla osób bez doświadczenia.

Facebook Ads – zalety i wady

Zalety:

  1. Ogromna baza użytkowników: Facebook to jedna z największych platform społecznościowych na świecie, co oznacza, że reklamy mogą dotrzeć do ogromnej liczby potencjalnych klientów.
  2. Zaawansowane możliwości targetowania: Facebook Ads pozwala na bardzo precyzyjne targetowanie reklam na podstawie danych demograficznych, zainteresowań, zachowań czy nawet wydarzeń życiowych.
  3. Wizualne i angażujące formaty reklam: Facebook Ads oferuje różnorodne formaty reklam, takie jak zdjęcia, wideo, karuzele czy reklamy w Instagram Stories, które mogą przyciągać uwagę użytkowników.

Wady:

  1. Niższa intencja zakupowa: Użytkownicy Facebooka przeglądają treści raczej dla rozrywki, co może oznaczać niższą intencję zakupową w porównaniu z Google Ads.
    1. Cel marketingowy: Jeśli Twoim głównym celem jest generowanie sprzedaży i skierowanie ruchu o wysokiej intencji zakupowej na stronę, Google Ads może być lepszym wyborem. Jeśli natomiast zależy Ci na zwiększeniu świadomości marki, budowaniu społeczności i angażowaniu użytkowników, Facebook Ads może być bardziej odpowiedni.
    2. Budżet: Facebook Ads może oferować niższe koszty za kliknięcie (CPC) i za tysiąc wyświetleń (CPM) w porównaniu z Google Ads, szczególnie w konkurencyjnych branżach. Jeśli masz ograniczony budżet, warto rozważyć przetestowanie Facebook Ads.
    3. Branża i specyfika biznesu: Niektóre branże mogą odnosić lepsze wyniki na jednej z platform. Przykładowo, biznesy B2C mogą odnosić większy sukces na Facebooku, ze względu na możliwość targetowania według zainteresowań, podczas gdy biznesy B2B mogą skorzystać z intencji zakupowej użytkowników Google.
    4. Testowanie i optymalizacja: Niezależnie od wyboru platformy, kluczowe jest monitorowanie efektywności kampanii, testowanie różnych ustawień, treści i formatów reklam oraz optymalizowanie ich w celu osiągnięcia jak najlepszych wyników.Konieczność tworzenia angażujących treści: Reklamy na Facebooku muszą przyciągać uwagę użytkowników, co wymaga większego wysiłku w tworzenie atrakcyj nych treści i grafik. 3. Ryzyko negatywnych opinii: W przypadku Facebook Ads użytkownicy mogą zostawiać komentarze pod reklamami, co może prowadzić do negatywnych opinii i wpłynąć na wizerunek marki.

Porównanie efektywności Google Ads i Facebook Ads

Ostatecznie wybór pomiędzy Google Ads a Facebook Ads zależy od celów marketingowych, budżetu oraz specyfiki Twojego biznesu. Oto kilka kwestii, które warto rozważyć przy podejmowaniu decyzji:

  1. Cel marketingowy: Jeśli Twoim głównym celem jest generowanie sprzedaży i skierowanie ruchu o wysokiej intencji zakupowej na stronę, Google Ads może być lepszym wyborem. Jeśli natomiast zależy Ci na zwiększeniu świadomości marki, budowaniu społeczności i angażowaniu użytkowników, Facebook Ads może być bardziej odpowiedni.
  2. Budżet: Facebook Ads może oferować niższe koszty za kliknięcie (CPC) i za tysiąc wyświetleń (CPM) w porównaniu z Google Ads, szczególnie w konkurencyjnych branżach. Jeśli masz ograniczony budżet, warto rozważyć przetestowanie Facebook Ads.
  3. Branża i specyfika biznesu: Niektóre branże mogą odnosić lepsze wyniki na jednej z platform. Przykładowo, biznesy B2C mogą odnosić większy sukces na Facebooku, ze względu na możliwość targetowania według zainteresowań, podczas gdy biznesy B2B mogą skorzystać z intencji zakupowej użytkowników Google.
  4. Testowanie i optymalizacja: Niezależnie od wyboru platformy, kluczowe jest monitorowanie efektywności kampanii, testowanie różnych ustawień, treści i formatów reklam oraz optymalizowanie ich w celu osiągnięcia jak najlepszych wyników.

Wybór między Google Ads a Facebook Ads zależy od indywidualnych potrzeb i celów Twojego biznesu. Oba kanały reklamowe oferują unikalne zalety i mają swoje wady. Ważne jest, aby dokładnie przeanalizować cele marketingowe, budżet oraz specyfikę Twojej branży, aby podjąć świadomą decyzję. W wielu przypadkach warto również rozważyć stosowanie obu platform równocześnie, aby w pełni wykorzystać ich potencjał i zwiększyć efektywność działań marketingowych.

Czy kryzys w sektorze bankowym zawita do Polski?

Zaczęło się od problemów amerykańskich banków, aby następnie dotknąć szwajcarskiego Credit Suisse. Zaniepokojeni inwestorzy zaczęli obawiać się również o przyszłość niemieckiego banku Deutsche Bank. Czy ewentualne zamieszanie na rynku może dotknąć polskich instytucji finansowych?

Zaniepokojenie inwestorów wywołała decyzja władz banku, który poinformował, że zamierza wcześnie wykupić obligacje. Sygnał ten, który powinien zostać odczytany jako potwierdzenie dobrej sytuacji finansowej banku i jego kondycji, wywołał jednak odwrotny efekt. Był on widoczny na piątkowych notowaniach giełdy we Frankfurcie, gdzie akcje Deutsche Banku zaczęły mocno tanieć. Zainfekowało to banki w samych Niemczech i Europie, by za chwilę przenieść się za ocean i dotknąć największych graczy na rynku.

– Ostatnio na przykład mieliśmy do czynienia z problemami amerykańskich banków. Oczywiście to nie dotyczy nas bezpośrednio w Polsce. Ale bardzo wielu inwestorów inwestuje globalnie, przygląda się temu i zastanawia się też jak bardzo nasz system finansowy jest bezpieczny – podkreśla Paweł Majtkowski, analityk w eToro. – Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że banki w Europie są szczególnie po kryzysie roku 2008-2009 dużo bardziej bezpieczne niż banki amerykańskie. Bufory kapitałowe to nie jest rzecz, która jest nam dana raz na zawsze. Musimy cały czas na bieżąco uważać, musimy cały czas na bieżąco komunikować i informować naszych klientów o tym, jakie ryzyka ponoszą w każdym wypadku dokonując takiego, a nie innego wyboru inwestycyjnego. Musimy też budować pewne standardy i to nie tylko te oparte o regulację prawne, ale też te standardy które są już wypracowane bezpośrednio przez firmy z sektora inwestycyjnego. Tak, żeby zapewnić naszym klientom bezpieczeństwo i jak największy komfort.

Nie można wykluczyć, że działania inwestorów to pochodna obaw o stabilność sektora, wywołanych działaniami wobec Credit Suisse. Wątpliwości budzi również podwyższanie stóp procentowych w strefie euro, czy wspomnianej Szwajcarii. To wcale nie ułatwia bankom funkcjonowania, wręcz przeciwnie wprowadza kolejny element obaw i niepewności. W Polsce nie brakuje głosów, że dużo poważniejszym zagrożeniem dla polskiego systemu bankowego i gospodarki jest sytuacja na froncie wojny w Ukrainie niż kłopoty zachodnich instytucji finansowych.

– Istotnym czynnikiem jeżeli chodzi o nasz rodzimy rynek jest przede wszystkim wojna w Ukrainie. Rynek zakłada, że może dojść do jakiś pewnej normalizacji na froncie wojny ukraińsko-rosyjskiej. Byłoby odebrane wręcz euforycznie przez rynek kapitałowy. Pamiętajmy o tym, że wojna w Ukrainie to jest ten główny czynnik oprócz inflacji, który wpływa na notowania spółek akcyjnych w naszym kraju – zaznacza Maciej Kietliński, Ekspert Rynku Akcji w XTB. – O ile procent inflacji jest w miarę możliwy do przewidzenia plus jeszcze decyzje Narodowego Banku Polskiego też są w ostatnim czasie dość przewidywalne, to o tyle sytuacja na froncie jest totalnie nieprzewidywalna i tutaj wszystko może się wydarzyć.

Deutsche Bank jest obecnie 22. największym bankiem w skali całego globu. Stąd ewentualne problemy tak dużego podmiotu mogą budzić obawy inwestorów, ale również klientów indywidualnych. Stąd narastająca fala niepewności. Coraz wyraźniej brzmią zapewnienia, że polskie banki nie są zagrożone. Ponadto polscy klienci mają zabezpieczenie w postaci Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który chroni środki finansowe do wysokości 100 tysięcy euro w każdym banku. Natomiast obawy ekspertów nadal koncentrują się na skutecznej walce z inflacją w naszym kraju i dalszym przebiegu wojny w Ukrainie.

– Jak pytamy inwestorów, o to jakie są te kluczowe elementy, które wpływają na to jak wygląda konstruowanie ich portfela to zdecydowanie wskazują, że jest to inflacja i kontekst międzynarodowy, czyli w naszym wypadku wojna na Ukrainie. To są te dwa elementy, które wpływają właściwie na każdego inwestora. Inflacja powoduje oczywiście też wzrosty stóp procentowych i to jest znowu coś co odbija się na globalnym rynku finansowym – wskazuje Paweł Majtkowski, analityk w eToro. – Bardzo mocno przyglądamy się temu jak te stopy rosną i jak mocno będą rosnąć w Stanach Zjednoczonych oraz strefie euro.

KRAFTON nowym akcjonariuszem PCF Group (People Can Fly)

KRAFTON, Inc. (NASDAQ: 259960.KS: „KRAFTON”), PCF Group oraz Sebastian Wojciechowski zawarli umowę inwestycyjną („Umowa”), zgodnie z którą w ramach planowanej emisji nowych akcji (SPO) KRAFTON zobowiązał się objąć akcje serii F stanowiące 10% kapitału zakładowego PCF Group po przeprowadzeniu oferty, a więc ponad 60% planowanej emisji akcji. Cena emisyjna akcji obejmowanych przez KRAFTON została ustalona na poziomie 40,20 zł za każdą akcję, czyli powyżej średniego kursu z ostatniego miesiąca, niezależnie od liczby i ceny emisyjnej akcji, które zostaną objęte przez pozostałych inwestorów uczestniczących w SPO.

Zgodnie z Umową, KRAFTON weźmie udział w ofercie akcji serii F uchwalonej przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie PCF Group pod koniec lutego br. i stanie się 10-proc. akcjonariuszem po przeprowadzeniu oferty. Umowa określa: (i) warunki inwestycji kapitałowej KRAFTON, w tym zwyczajowe oświadczenia i zapewnienia złożone przez KRAFTON, PCF Group i Sebastiana Wojciechowskiego; (ii) prawa KRAFTON dotyczące możliwości współpracy wydawniczej przy Projekcie Victoria lub Projekcie Bifrost; (iii) deklaracje lock-up złożone przez KRAFTON i Sebastiana Wojciechowskiego, dotyczące ich pakietów akcji w PCF Group, które będą obowiązywać do 28 marca 2024 roku; (iv) przyznane KRAFTON uprawnienia przeciwdziałające rozwodnieniu; (v) wzajemne prawa pierwszeństwa nabycia akcji oraz prawo przyłączenia (tag-along right) przysługujące KRAFTON, które odpowiada prawu pociągnięcia (drag-along right) przysługującemu Sebastianowi Wojciechowskiemu; oraz (vi) obowiązki informacyjne Spółki wobec KRAFTON.

Umowa ponadto przewiduje, że w przypadku rozważania w przyszłości przez PCF Group wydania któregokolwiek z projektów Victoria lub Bifrost w modelu innym niż model zdefiniowany w nowej strategii PCF Group, tj. w modelu innym niż self-publishing, KRAFTON będzie miał prawo pierwszeństwa w negocjacjach umowy wydawniczej (right of first negotiation), jak również prawo pierwszeństwa zawarcia umowy wydawniczej (right of first refusal) w odniesieniu do wszelkich tego typu umów dotyczących któregokolwiek z tych dwóch projektów.

– Naszą nową strategię ogłosiliśmy nie tylko z myślą o zdynamizowaniu rozwoju People Can Fly, ale także w celu znalezienia partnerów do jej realizacji. Zawarcie umowy inwestycyjnej z KRAFTON, z którym łączą nas biznesowe ambicje i shooter’owe DNA, to bardzo dobra wiadomość dla naszego studia oraz potwierdzenie jakości realizowanych przez nas projektów w modelu self-publishing. To także sygnał, że jako Grupa zmierzamy we właściwym kierunku, a globalni gracze to dostrzegają – komentuje Sebastian Wojciechowski, CEO PCF Group i największy akcjonariusz PCF Group.

Chciałbym także zaznaczyć, że Umowa między PCF Group a KRAFTON ma precyzyjnie określone ramy prawne i zapewnia nam całkowitą niezależność oraz poufność w realizacji projektów z innymi partnerami – dodaje Wojciechowski.

KRAFTON skupia niezależne studia deweloperskie, które łączy pasja do tworzenia innowacyjnych i emocjonujących doświadczeń dla graczy na całym świecie. W skład grupy wchodzą: PUBG STUDIOS, Bluehole Studio, RisingWings, Striking Distance Studios, Dreamotion, Unknown Worlds, 5minlab, Neon Giant oraz KRAFTON Montréal Studio, z których każde posiada unikalne doświadczenie. Portfel gier KRAFTON obejmuje m.in. takie rozpoznawalne tytuły jak: PUBG: Battlegrounds, The Callisto Protocol, NEW STATE MOBILE, Moonbreaker, TERA i ELYON.

– KRAFTON będzie szukał możliwości dokonania w tym roku dalszych inwestycji w spółki produkujące gry we współpracy z wydawcami zewnętrznymi, dążąc tym samym do zwiększenia liczby tytułów trafiających na rynek – powiedział CH Kim, CEO KRAFTON. – Będziemy kontynuować rozwój KRAFTON w oparciu o strategiczne partnerstwo z tak doświadczonym, globalnym deweloperem, jakim jest PCF – dodał.

Umowa została zawarta na okres 10 lat. KRAFTON może ją rozwiązać w określonych okolicznościach, w szczególności w przypadku odwołania oferty akcji serii F lub jej niezrealizowania w terminie 10 dni roboczych od dnia publikacji raportu kwartalnego za pierwszy kwartał 2023 roku.

Rock Tech Lithium Inc. rozpoczyna budowę fabryki litu przy granicy z Polską

  • Rock Tech Lithium Inc. jako strategiczny partner Mercedes-Benz rozpoczyna budowę fabryki litu w mieście Guben przy granicy z Polską (część euromiasta Guben-Gubin); od 2026 r. zakłady te będą dostarczać Mercedes-Benz wodorotlenek litu do produkcji akumulatorów – początkowo w ramach okresu kwalifikacyjnego
  • Surowce do rozwoju samochodów elektrycznych: rozpoczęcie budowy fabryki w Guben stanowi kolejny kamień milowy dla Mercedes-Benz w kierunku zrównoważonej produkcji najnowocześniejszych akumulatorów w Europie
  • Europejskie kompetencje w zakresie akumulatorów: wraz z budową zakładów Mercedes-Benz przyspiesza integrację pionową w Europie i w Niemczech, potwierdzając swoje lokalne podejście

Wraz z rozpoczęciem budowy fabryki litu w mieście Guben przy granicy z Polską przez firmę Rock Tech Lithium Inc. Mercedes-Benz robi kolejny krok w kierunku lokalizacji i większej pionowej integracji technik układów napędowych na potrzeby ich elektryfikacji w Europie. Partnerstwo z niemiecko-kanadyjskim startupem sprawi, że producent samochodów luksusowych ze Stuttgartu będzie w stanie dostarczać swoim partnerom z sektora akumulatorów wysokiej jakości wodorotlenku litu w celu zwiększenia produkcji w pełni elektrycznych Mercedesów.

Nowy zakład konwersji litu reprezentuje kolejny kamień milowy w strategicznym partnerstwie Mercedes-Benz z niemiecko-kanadyjskim startupem Rock Tech. W ubiegłym roku obie firmy podpisały umowę na dostawy dla partnerów Mercedes-Benz w zakresie budowy akumulatorów wysokogatunkowego wodorotlenku litu, rafinowanego w nowej fabryce w ilości wystarczającej dla około 150 000 w pełni elektrycznych samochodów rocznie.

„Przejście na elektromobilność oznacza dla Mercedes-Benz również zmianę w naszych łańcuchach dostaw. Najważniejsze są dla nas trzy cele: zrównoważony rozwój, bezpieczeństwo surowców i lokalizacja zaopatrzenia. Rozpoczęcie budowy fabryki w Guben stanowi kolejny kamień milowy Mercedes-Benz w kierunku w kierunku zrównoważonej produkcji najnowocześniejszych akumulatorów. Jeśli chodzi o nasze dostawy litu w Europie, Rock Tech odegra w przyszłości kluczową rolę” – powiedział Markus Schäfer, członek zarządu Mercedes-Benz Group AG ds. rozwoju i zaopatrzenia, dyrektor ds. technologii.

Strategiczne partnerstwo Mercedes-Benz z Rock Tech zostało ogłoszone na niemiecko-kanadyjskim szczycie w Toronto pod koniec sierpnia 2022 r., po podpisaniu protokołu ustaleń pomiędzy Mercedes-Benz AG a Kanadą. Toruje to drogę do głębszej współpracy na wszystkich etapach motoryzacyjnego łańcucha wartości, z koncentracją na gospodarowaniu zasobami naturalnymi.

W ramach umowy na dostawy obie firmy będą współpracować nad stworzeniem mapy drogowej dla osiągnięcia neutralnej pod względem emisji dwutlenku węgla produkcji wodorotlenku litu do końca 2030 r. Ponadto wodorotlenek litu dostarczany przez Rock Tech musi bazować na surowcu z kopalń audytowanych przez Inicjatywę na rzecz Odpowiedzialnego Wydobycia (IRMA).

W 2022 roku Google usunął ponad 5,2 miliarda i ograniczył zasięg ponad 4,3 miliarda fałszywych reklam

Według najnowszego raportu na temat bezpieczeństwa systemu reklamowego, Google w 2022 roku usunął ponad 5,2 miliarda i ograniczył zasięg ponad 4,3 miliarda reklam, a także zawiesił ponad 6,7 miliona kont reklamodawców. Od początku wojny w Ukrainie ponad 17 milionów reklam nawiązujących do rosyjskiej inwazji zostało zablokowanych. Aby zapewnić użytkownikom i użytkowniczkom większą transparentność wyświetlanych reklam, Google wprowadza nowe narzędzie – Centrum przejrzystości reklam.

Ads Safety Report co roku podsumowuje działania Google podjęte w celu zapewnienia bezpieczeństwa i prywatności użytkownikom, a także wydawcom i reklamodawcom. Oprócz usuwania fałszywych reklam, w 2022 roku Google wprowadził program weryfikacji usług finansowych w kolejnych państwach, rozszerzył ochronę dzieci i nastolatków w sieci oraz wzmocnił zasady dotyczące reklam wyborczych. Jednocześnie nowe narzędzie – Centrum przejrzystości reklam – pozwoli użytkownikom przeglądać wszystkie reklamy pochodzące od zweryfikowanych reklamodawców.

5,2 miliarda zablokowanych nieodpowiednich reklam

W 2022 roku Google zablokował 5,2 miliarda reklam – o niemal 2 miliardy więcej niż w poprzednim roku. Dodatkowo ograniczył zasięg kolejnych 4,3 miliarda reklam i zawiesił ponad 6,7 miliona kont reklamodawców. Ponad 1,5 miliarda stron reklamodawców zostało objęte blokadą lub ograniczeniem, a na ponad 143 tysiącach z nich podjęto szersze działania na poziomie witryn.

Najczęściej blokowanymi reklamami były te naruszające zasady dotyczące celowego wprowadzenia w błąd, politykę usług finansowych lub zawierały nieodpowiednie treści, np. mowę nienawiści, podżeganie do przemocy, negowanie zmian klimatu czy promocję niebezpiecznych produktów i usług.

Aby egzekwować swoje zasady na taką skalę, Google polega na zgłoszeniach użytkowników oraz na zautomatyzowanych systemach opartych na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym. Pomaga to w sortowaniu treści i lepszym wykrywaniu naruszeń w ekosystemie reklamowym Google.

Oszustwa, dezinformacja i negowanie zmian klimatu

Oszustwa w sieci i próby wyłudzeń wciąż przybierają na sile. W 2022 roku usunięto lub zablokowano 165 milionów reklam, które nie spełniały zasad dotyczących zapobiegania celowemu wprowadzeniu w błąd. Wśród tych reklam znalazła się ukierunkowana kampania oszustów, polegająca na rozprzestrzenianiu złośliwego oprogramowania poprzez podszywanie się pod popularne marki oprogramowania.

Dodatkowo Google rozszerzył program certyfikacji usług finansowych, który wymaga potwierdzenia od reklamodawców, że są oni upoważnieni przez lokalnego regulatora do promowania swoich produktów i usług. Program działa w 11 państwach, m.in. w Wielkiej Brytanii i Australii, a w przyszłości zostanie wprowadzony także w innych regionach.

W ostatnich latach szczególnie ważne było także zwalczaniu dezinformacji i nierzetelnych komunikatów, zwłaszcza w zakresie zdrowia lub zmian klimatu. W 2022 roku Google zablokował ponad 24 miliony nieodpowiednich reklam z tym związanych na ponad 300 tysiącach stron wydawców. Ponadto zablokowanych i usuniętych zostało ponad 52,5 miliona reklam zawierających nieodpowiednie treści, w tym mowę nienawiści, przemoc i szkodliwe twierdzenia na temat zdrowia oraz 25,6 miliona reklam dotyczących niebezpiecznych produktów lub usług, takich jak broń i materiały wybuchowe.

Reakcja na wojnę w Ukrainie – 17 milionów zablokowanych reklam

Od początku inwazji rosyjskiej Google zablokował ponad 17 milionów reklam w ramach polityki dotyczącej wydarzeń „o charakterze wrażliwym”. Usunięto również reklamy pochodzące z ponad 275 stron internetowych finansowanych przez państwo rosyjskie.

Google zawiesił większość działań komercyjnych na terenie Rosji – wstrzymał wyświetlanie reklam, ograniczył widoczność reklam pochodzących od rosyjskich reklamodawców oraz zablokował monetyzację rosyjskich mediów finansowanych przez państwo na platformach Google.

Centrum przejrzystości reklam

W październiku ubiegłego roku Google udostępnił Moje centrum reklam, narzędzie, które pomaga użytkownikom w samodzielnym zarządzaniu reklamami widocznymi w ekosystemie Google.

Aby zapewnić użytkownikom jeszcze większą kontrolę nad wyświetlanymi reklamami, Google uruchamia Centrum przejrzystości reklam – narzędzie, w którym można sprawdzić i wyszukać wszystkie reklamy pochodzące od zweryfikowanych reklamodawców. Dzięki temu użytkownicy mogą dowiedzieć się więcej zarówno o reklamach, jakie widzą na platformach Google, jak i o samych reklamodawcach oraz ich produktach, m.in. sprawdzić

  • jakie reklamy uruchomił dany reklamodawca,
  • które reklamy były wyświetlane w danym regionie,
  • ostatnią datę uruchomienia reklamy oraz jej format.

Dostęp do Centrum przejrzystości reklam można uzyskać poprzez Moje centrum reklam lub bezpośrednio z poziomu reklamy – wystarczy kliknąć ikonę trzech kropek obok niej. Wówczas pojawi się menu, które zawiera podstawowe informacje o reklamodawcy, a także opcje polubienia reklamy, jej zgłoszenia lub blokady, jeżeli, zdaniem użytkownika, narusza ona jedną z zasad.

Bank Millennium sfinalizował transakcję sprzedaży udziałów w Millennium Financial Services

29 marca nastąpiło zamknięcie transakcji sprzedaży udziałów w kapitale zakładowym Millennium Financial Services sp. z o.o. Towarzystwu Ubezpieczeń Europa oraz Towarzystwu Ubezpieczeń na Życie Europa. Tym samym Bank rozpoczął nowe partnerstwo strategiczne w obszarze ubezpieczeń. 

Transakcja polegała na przeniesieniu tytułu prawnego do 80% udziałów w spółce Millennium Financial Services z Banku Millennium na rzecz Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie Europa, które nabyło 72% udziałów spółki oraz Towarzystwa Ubezpieczeń Europa, które nabyło 8% udziałów. Nastąpił również transfer środków za udziały na rzecz Banku.

Zawarte z Europą Ubezpieczenia porozumienie zakończone sfinalizowaną dziś transakcją wpisuje się w realizację strategii Banku Millennium na lata 2022-2024, która zakłada m. in. rozwój oferty bancassurance dla klientów detalicznych. Nowe partnerstwo pomoże Bankowi w realizacji celów biznesowych, wzmocnieniu pozycji kapitałowej i przyśpieszy rozwój oferty ubezpieczeniowej dla klientów. W wyniku transakcji przez najbliższe 10 lat Bank będzie oferować wybrane ubezpieczenia towarzystw Europa na zasadach wyłączności. Zgodnie z planem współpraca zostanie uruchomiona w 3 kwartale 2023 r. – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

– Jesteśmy ubezpieczycielem skoncentrowanym na partnerstwach, a w strategii zakładamy wyraźne udziały w biznesowo dla nas ważnych obszarach. Bancassurance to jeden z filarów naszej strategii na kolejne lata. Rozszerzenie relacji z Bankiem Millennium na strategiczne, długofalowe partnerstwo stwarza trwały fundament dla powodzenia tych celów i dalszego zyskownego wzrostu naszego biznesu na polskim rynku.

To również dobra wiadomość dla klientów banku – zamierzamy wykorzystać 10-letnią perspektywę współpracy, by dalej wzbogacać zakres oferowanej im ochrony życia i majątku – powiedział Artur Maliszewski, Prezes Zarządu spółek Europy Ubezpieczenia.

Zawarte porozumienia nie wymagają od klientów Banku Millennium żadnych działań.

Lafarge przejmuje HM Factory

  • HM Factory to dostawca innowacyjnych, rozwiązań w zakresie budownictwa modułowego dla sektora mieszkaniowego, przemysłowego w Polsce i Skandynawii.
  • Połączenie stwarza nowe możliwości dla zastosowania niskoemisyjnych produktów budowlanych Lafarge w segmencie prefabrykacji.

Lafarge Polska, należący do grupy Holcim, sfinalizował transakcję przejęcia spółki HM Factory, producenta elementów prefabrykacji betonowej do budownictwa mieszkaniowego i przemysłowego. Firma dostarcza takie rozwiązania jak ściany, klatki schodowe i balkony. Produkcja HM Factory wynosi 18 tys. m3 betonu rocznie. Firma ma siedzibę pod Warszawą i zatrudnia 70 osób.

– Przejęcie HM Factory stanowi doskonałe uzupełnienia naszą działalność, dzięki czemu będziemy mogli oferować synergię technologii i surowców. Nie mogę się doczekać, żeby powitać pracowników HM Factory, których wiedza specjalistyczna w zakresie wydajnych konstrukcji modułowych będzie nieoceniona w realizacji naszej strategii i przyspieszaniu zielonej transformacji – Xavier Guesnu, Prezes Zarządu Lafarge w Polsce.

Rozwiązania prefabrykowane cechuje z jednej strony oszczedność materiałów, zaś z drugiej są wytrzymałość i wysoka jakość. Ich wykorzystanie pozwala na zmniejszenie ilości odpadów generowanych w budownictwie, gdyż do produkcji modułowego budynku wykorzystuje się mniej zasobów. HM Factory, dzięki połączeniu z Lafarge skorzysta z innowacyjnych trendów budowlanych, na przykład takich jak druk 3D w inteligentnym projektowaniu czy wykorzystanie niskoemisyjnych cementów oraz systemów izolacji i ociepleń.

Strategiczny cel Lafarge to bycie liderem innowacyjnych i zrównoważonych materiałów budowlanych, a prefabrykacja wpisuje się w jego realizację. Jednocześnie transakcja jest związana z globalną strategią Grupy – Strategią 2025, której celem jest rozszerzenie działalności w zakresie nowoczesnych rozwiązań i produktów w różnych segmentach budownictwa, takich jak pokrycia dachowe, izolacje i renowacje.

Związek Dealerów Samochodów komentuje przegłosowany zakaz rejestracji samochodów emisyjnych po 2035 r.

To już oficjalne, Rada Unii Europejskiej w trakcie głosowania z 28 marca 2023 roku przegłosowała wprowadzenie zakazu rejestracji samochodów emisyjnych od 2035 roku. Był to kolejny już termin głosowania, które było przekładane przez zagrożenie wetem ze strony Niemiec. Finalnie za wprowadzeniem zakazu głosowały przedstawicielstwa wszystkich państw, poza Polską która wyraziła swój sprzeciw oraz Belgią i Austrią, które wstrzymały się od głosu. Komentarz do sytuacji przedstawia Związek Dealerów Samochodów.

Wynik głosowania okazał się być pewnym zaskoczeniem, ze względu na stanowiska Niemiec oraz Włoch, które w ostatnich tygodniach okazywały najgłośniejszy sprzeciw związany z całkowitym wykluczeniem pojazdów spalinowych, bez wyraźnego wyłączenia dla samochodów wykorzystujących do napędu e-paliwa, a nawet biopaliwa. Finalnie w treści procedowanego projektu pojawił się zapis mówiący o przedstawieniu przez Komisję Europejską wniosku wyłączającego z zakazu pojazdy o takich napędach.

W praktyce zapis ten wprowadzający ewentualną możliwość rejestracji pojazdów spalinowych, napędzanych paliwami bezemisyjnymi, jest szansą na zachowanie motoryzacji w modelu obecnym dotychczas. Jest to również wysłuchanie stanowiska branży dealerskiej, jakie Związek Dealerów Samochodów wyraził poprzez działania w europejskiej organizacji zrzeszającej narodowe struktury związane z dealerstwami autoryzowanymi, czyli AECDR. Pozostawienie „furtki” dla rejestracji samochodów spalinowych będzie dywersyfikacją stwarzającą możliwość pracy nad alternatywnymi rozwiązaniami i technologiami.

W motywie 11 preambuły rozporządzenia znalazł się zapis dotyczący e-paliw, który brzmi „Po konsultacjach z zainteresowanymi stronami Komisja przedstawi wniosek dotyczący rejestrowania po 2035 r. pojazdów napędzanych wyłącznie paliwem bezemisyjnym zgodnie z prawem Unii, wykraczając poza zakres norm dotyczących parku pojazdów, i zgodnie z celem Unii polegającym na osiągnięciu neutralności klimatycznej.”. Z kolei w stanowiskach stron czytamy, że propozycja ta ma zostać opublikowana na jesieni tego roku. Uważamy, że bardzo dobrze się stało, że taka klauzula znalazła się w dokumencie. Jest to wprawdzie zapis kierunkowy, z którego na razie żadne szczegółowe regulacje nie wynikają, niemniej stanowi on podstawę do kontynuacji funkcjonowania pojazdów spalinowych, od których istnienia jest uwarunkowane dalsze działanie niezwykle ważnej gałęzi rynku motoryzacyjnego, w tym producentów części, fabryk oraz serwisów. – komentuje Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów.

Produkcja i dalszy rozwój samochodów wyposażonych w silniki spalinowe, nawet napędzanych paliwami niekopalnymi, pozwoli utrzymać motoryzację w dotychczas nam znanej formie, a co za tym idzie kontynuować funkcjonowanie obszernej części rynku motoryzacyjnego. W przypadku całkowitego zrezygnowania z napędów spalinowych, szacuje się że blisko 600 tys. osób w całej Europie może stracić zatrudnienie, co bezpośrednio oznacza upadek jednego z filarów przemysłu starego kontynentu.

Polski przemysł i usługi związane z motoryzacją, to ponad 200 tysięcy zatrudnionych osób (z czego około 50 tysięcy w branży dealerskiej), tworzących trzecią co do wielkości bazę pracowników w Europie. Znaczna część z nich może zostać pozbawiona zatrudnienia w przypadku całkowitej rezygnacji z pojazdów spalinowych. Związek Dealerów Samochodów wobec powyższego pozostanie w pozycji dążącej do utrzymania rozwoju alternatywnych technologii nisko- i zero-emisyjnych, pozwalających utrzymać zarówno funkcjonowanie rynku, jak również możliwie niską cenę samochodów dla konsumentów końcowych.