Jak zacząć promować mały sklep internetowy? 5 skutecznych metod generowania pierwszych zysków

Mały sklep internetowy może generować duże zyski. Wszystko jednak zależy od tego, jak podejdziesz do kwestii rozpoznawalności marki i pozycjonowania. Podpowiadamy, jakie obszary powinny Cię na początek szczególnie interesować.

Ach, to SEO. Czyli po co Ci pozycjonowanie sklepu

Pozycjonowanie i optymalizacja witryny pod kątem SEO to największa przysługa, jaką możesz sobie zrobić już od pierwszych chwil, gdy stawiasz sklep. Czas zainwestowany na dostosowanie witryny do oczekiwań stawianych przez Google w postaci jego algorytmów wydających ocenę danej strony nigdy nie jest czasem straconym. Dobra wiadomość jest taka, że wdrożenie wskazówek, które regularnie wydaje Google developerom, programistom, projektantom i specjalistom od SEO na pewno przyniesie rezultaty. Zła wiadomość jest taka, że nie jest to najłatwiejsze zadanie, aby posiąść wiedzę w tak szerokim zakresie: jeśli czujesz, że gubisz się w gąszczu informacji, zwróć się do specjalistów, takich jak „Mayko – skuteczne pozycjonowanie sklepów„. Usługa ta niekoniecznie musi Cię słono kosztować, a Ty zyskujesz czas na rozwijanie asortymentu sklepu, marketingu i innych kwestii biznesowych.

Ach, to SEO. Czyli po co Ci pozycjonowanie

Niech Cię zobaczą! Płatne reklamy Google Ads

Opłacanie (z głową!) reklam Google Ads to doskonały sposób na pozyskanie wartościowego ruchu, szczególnie w sektorach ecommerce z wysoką konkurencyjnością, czyli branży odzieżowej, kosmetycznej czy elektronicznej. Dobrze przygotowana kampania pozwala ukierunkować reklamę na konkretnych użytkowników, w tym osoby, które już np. odwiedziły Twoją stronę (tzw. remarketing). Z badań wynika, że działania remarketingowe wykazują się nawet kilkukrotnie większą skutecznością (czyli kończą się transakcją) niż w przypadku zupełnie „świeżych” użytkowników. Umiejętne wykorzystywanie Google Ads do tworzenia bazy użytkowników, którzy są świadomi Twojej marki, to efektywny sposób na pozyskanie pierwszych klientów i klientów powracających: niebywale cenny nabytek dla startującego, niewielkiego sklepu jak Twój.

Niech Cię zobaczą! Płatne reklamy Google Ads

Zawsze świeże treści, czyli sensowny blog

Blog jest idealną przestrzenią do umieszczania contentu zarówno wartościowego dla użytkownika, jak i nasyconego słowami kluczowymi. Aby jednak dowoził stawiane przed nim cele, musi być pisany pod kątem wytycznych SEO: każdy wpis powinien mieć odpowiednią długość, zawierać odpowiednie frazy i odpowiadać na pytanie, które można zdefiniować np. za pomocą Google Search Console. Im częściej będzie aktualizowany Twój blog, tym lepiej: Google lubi strony, na których pojawiają się regularnie nowe i dobre dla użytkownika treści. Nie warto zaniedbywać tego aspektu już od samego początku tworzenia strony: działania contentowe są procesem, który przynosi rezultaty dopiero po pewnym czasie. Tym bardziej spektakularne one będą, im rzetelniej podejdziesz do kwestii publikacji i pisania nowych treści. Wartościowy content jest dla działań promocyjnych paliwem: nieodzownym elementem, bez którego Twój sklep internetowy po prostu „nie pojedzie”.

Zawsze świeże treści, czyli sensowny blog

Bądź tam, gdzie Twoi potencjalni klienci

Google Ads pozwala Ci dotrzeć do wybranych grup klientów, ale wymaga za to odpowiedniej zapłaty. Z kolei social media to kanał, który (przynajmniej teoretycznie) jest bezpłatny i jedynie poświęcając swój czas i kreatywność możesz przykuć uwagę użytkowników, na których Ci zależy. Do najpopularniejszych social media należą oczywiście Facebook, Instagram, YouTube, TikTok. Dobrze jest wykonać odpowiedni research nim założysz konto dla swojego sklepu i ustalić strategię komunikacyjną marki. Z pewnością inne medium wybierzesz, jeśli celujesz w klientów w wieku nastoletnim, a inne, jeśli w osoby po 30. roku życia. To samo z językiem i formą przekazu. Miej na uwadze, że obecnie najlepszym sposobem sprzedaży czegokolwiek (począwszy od wizerunku, poprzez produkty na usługach kończąc) jest format video. Spokojnie, nawet, jeśli nie przepadasz za obecnością przed kamerą, możesz wymyśleć sposób na to, jak wykorzystać ten trend do promocji swojego sklepu. Mimo wszystko brakuje Ci pomysłów? Zwróć się po poradę do profesjonalistów: oni będą wiedzieć, jak Ci pomóc!

Bądź tam, gdzie Twoi potencjalni klienci

Upewnij się, że jesteś widoczny

Mówiliśmy, że social media są teoretycznie darmowe: to prawda, ponieważ co pewien czas pojawiają się informacje na temat tego, że zasięgi poszczególnych stron zostały z różnych względów ograniczone, a dopiero po włączeniu płatnych kampanii „magicznie” wróciły do poprzedniego poziomu. Polityka poszczególnych social media bywa bardzo różnorodna i zmienna, dlatego warto trzymać rękę na pulsie. Oprócz tego, płatne reklamy w kanałach, w których Twoi potencjalni klienci przebywają dla przyjemności i dla nawiązywania relacji z innymi, to zawsze dobry pomysł. Tutaj jednak musisz wykazać się prawdziwym sprytem, kreatywnością i najlepiej znajomością nie tylko trendów marketingowych, ale również obyciem w aktualnych viralach, aby zwrócić na siebie uwagę. Wydaje Ci się, że to duży wysiłek? Być może, ale naprawdę warto: zbudujesz sobie oddane grono osób, które staną się tzw. ewangelistami Twojej marki.

Jak widać, metod na zwiększenie zasięgu już od pierwszych chwil działania małego sklepu jest wiele. Warto zwracać uwagę na to, aby rozwijać się równomiernie, ponieważ Google najbardziej ceni w takich działaniach symetryczność: jeśli zbagatelizujesz jeden aspekt działalności (np. wykupienie certyfikatu SSL lub nie publikowanie tzw. duplicate content), nawet najlepsze działania na innych polach mogą pójść na marne. Dlatego wsparcie doświadczonej osoby specjalizującej się w pozycjonowaniu może Ci znacznie ułatwić życie przedsiębiorcy.

Fałszywi kurierzy i konsultanci – pomysłów na wyłudzenie danych wciąż przybywa

Dodatek węglowy, dopłata do zamówionej paczki, potrzeba aktualizacji danych w banku oraz wiele innych. Sposobów na wyłudzenie danych osobowych wciąż przybywa. Problem w tym, że nadal trafiają na podatny grunt. Wynikające z tego straty sięgają już dziesiątków milionów złotych. Zagrożeni są zarówno seniorzy, jak i młodzi.

Pomimo regularnie publikowanych ostrzeżeń na temat kolejnych metod oszustów wyłudzających dane osobowe, nadal nie brakuje osób, które dają się na to nabrać. Z danych Dokumentów Zastrzeżonych wynika, że w całym 2021 r. udaremniono próby wykorzystania skradzionych danych na łączną kwotę prawie 340 mln zł. To o 32 proc. więcej niż rok wcześniej. Warto zaznaczyć, że mówimy tu tylko o wykrytych przypadkach.

To wszystko jest możliwe dzięki temu, że przestępcy dostosowują swoje działania do bieżących wydarzeń. W ostatnim czasie Ministerstwo Klimatu i Środowiska ostrzegało przed wyłudzaniem danych na dodatek węglowy. Oszuści wysyłali e-maile z linkiem do rzekomego ogólnopolskiego sondażu na ten temat lub do złożenie wniosku o dopłatę. Formularze wymagały oczywiście podania najważniejszych danych osobowych.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez serwis ChronPESEL.pl i Krajowy Rejestr Długów pod patronatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych, najbardziej podatne na takie oszustwa są osoby w wieku powyżej 65 lat. Zaledwie bowiem 12 proc. z nich deklaruje, że nie mieliby żadnych problemów z tym, żeby rozpoznać fałszywą wiadomość. Z drugiej strony do wypełnienia internetowych ankiet zbierających dane osobowe najczęściej przyznają się młodzi Polacy. To nawet 36 proc. ankietowanych w wieku od 18 do 34 r.ż.

Fałszywi kurierzy i konsultanci nadal dzwonią

Wśród najpopularniejszych metod oszustwa nadal króluje podszywanie się pod kurierów. W czasach, w których z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że czekamy na przesyłkę, oszuści chętnie udają Pocztę Polską lub jedną ze znanych firm kurierskich i za pośrednictwem SMS-a lub wiadomości e-mail informują, że nasza paczka z różnych względów została wstrzymana. Żeby rozwiązać ten fikcyjny problem musimy „tylko” kliknąć w umieszczony w komunikacie link kierujący nas na stronę, na której trzeba podać dane osobowe do uwierzytelnienia lub za jej pośrednictwem zalogować się do naszej bankowości elektronicznej.

Zazwyczaj po kliknięciu jesteśmy przekierowani na stronę, która łudząco przypomina serwis naszego dostawcy lub banku, dlatego oszustwo powinniśmy zdemaskować wcześniej. Przede wszystkim jednak, jeśli nic nie zamawialiśmy, nie powinniśmy w ogóle w taki link klikać. W przypadku, gdy czekamy na paczkę, w pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na stylistykę, tytuł wiadomości oraz obecność lub brak identyfikacji wizualnej firmy. Warto także uważnie sprawdzić czy w adresie e-mailowym, z którego otrzymaliśmy wiadomość nie ma jakiejś literówki. Pamiętajmy też, żeby w razie wątpliwości, zanim cokolwiek zrobimy z otrzymanym komunikatem, zadzwonić na infolinię firmy lub instytucji, od której rzekomo otrzymaliśmy wiadomość – mówi Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl, partnera Krajowego Rejestru Długów.

Stałą metodą jest także podszywanie się pod banki, które w obecnych trudnych czasach mają wysyłać informacje o możliwości skorzystania z dodatkowego finansowania lub komunikaty o potrzebie uwierzytelnienia z powodu rzekomej próby wykorzystania naszego konta przez osoby trzecie. W takich przypadkach kontaktuje się z nami fałszywy konsultant, który prosi o podyktowanie danych, np. nr PESEL, loginu i hasła do banki. W ten cyniczny sposób oszuści wykorzystują nasz strach przed wyłudzeniami.

Zdaniem Komendy Głównej Policji od stycznia do sierpnia br. straty wynikające z oszustw phishingowych w bankowości elektronicznej wyniosły ponad 60 mln zł. To tyle, co w całym 2021 r., w którym ten wynik i tak był o 155 proc. wyższy niż jeszcze rok wcześniej. Widać zatem wyraźnie, że skala przestępstw rośnie.

Paradoksalnie ponownie ten sposób działa szczególnie na młodych Polaków. Prawie 30 proc. ankietowanych w wieku 18-24 lata przyznało się do tego, że zdarzyło im się podać komuś swoje dane do logowania.

Egzamin z cyberbezpieczeństwa do poprawki

Jak wynika z przeprowadzonego badania, nikt tak nie boi się wycieków danych osobowych, jak Polacy w wieku studenckim. Za największe zagrożenie uważa ich blisko 38 proc. z nich. Równocześnie młodzi zwracają na siebie uwagę także przesadną pewnością siebie. Co trzeci z nich (32 proc.) jest absolutnie pewien tego, że wie, jak zadbać o bezpieczeństwo danych. To prawie dwukrotnie więcej niż ogół populacji (17 proc.).

O tym, że te obawy są uzasadnione świadczą ostatnie wrześniowe doniesienia medialne na temat wycieków danych z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej oraz łódzkiego Uniwersytetu Medycznego. Niestety, jak wynika z oświadczeń, oprócz danych kontaktowych, w niepowołane ręce mogły trafić także numery PESEL studentów oraz numery i seria ich dowodów osobistych.

Mając takie informacje, przestępcy mogą próbować posłużyć się nimi do zaciągnięcia zobowiązań z wykorzystaniem naszej tożsamości, np. w postaci umowy kredytowej, drogich zakupów lub szybkiej pożyczki. Właściciel wyłudzonych w ten sposób danych dowie się o tym dopiero wówczas, gdy dostanie wezwanie do zapłaty. Myśląc o konsekwencjach wycieków należy zdawać sobie sprawę, że nie zawsze dowiadujemy się o nich od razu. Zdarza się, że administrator danych dopiero po upływie pewnego czasu orientuje się, że doszło do takiego incydentu. To czas, w którym oszuści mogą próbować wykorzystać udostępnione informacje zanim zostanie to zablokowane. Dlatego warto śledzić aktywność swojego numeru PESEL w biurze informacji gospodarczej. Dzięki temu o potencjalnej próbie użycia dowiemy się od razu, co da nam czas na szybką reakcję – wyjaśnia Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Prawie 68 proc. Polaków w wieku studenckim zdaje sobie sprawę z możliwych konsekwencji wycieków danych. Najczęściej obawiają się właśnie zaciągnięcia zobowiązań finansowych (82,5 proc.) oraz tego, że ktoś podszywając się pod nich będzie próbował oszukać ich bliskich (81 proc.). Blisko 2/3 z nich odpowiedzialnością za przeciwdziałanie negatywnym skutkom wycieków obarczają po równo administratora danych, UODO oraz organy ścigania, np. policję.

Badanie na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów pod patronatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych zostało przeprowadzone w I połowie 2022 roku metodą CAWI na reprezentatywnej grupie 1010 respondentów przez IMAS International.

Eksperci nie mają wątpliwości. To nie Rosja jest kluczowa dla światowych gospodarek

Tak napiętej sytuacji geopolitycznej na świecie dawno nie było. Jesteśmy świadkami wojny w Ukrainie, a ponadto zaostrza się konflikt pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Prelegenci XTB Investing Masterclass zwrócili uwagę, że to drugie “starcie” może mieć większe znaczenie dla światowych gospodarek.

Jeszcze do niedawna wydawało się, że żyjemy w czasach pokoju. To złudzenie jednak bardzo szybko prysło niczym bańka mydlana. Obecnie sytuacja geopolityczna na świecie jest niezwykle napięta. Z polskiej perspektywy najwięcej mówi się o tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Mowa oczywiście o brutalnej napaści Rosji na Ukrainę.

Atak rosyjskich wojsk i przeciągająca się wojna spowodowały, że Rosja została wykluczona z normalnego życia – gospodarczego czy kulturalnego. Z drugie jednak strony, obserwujemy szantaż energetyczny, który dotyka całą Europę. Ciągle istnieje również obawa o to, że Władimir Putin widząc nieporadność jego wojsk na ukraińskim polu bitwy, zdecyduje się na bombę atomową. Jednak zdaniem ekspertów, dla losów światowej gospodarki niekoniecznie ten konflikt będzie kluczowy.

Oczy zwrócone na Chiny

Podczas konferencji XTB Investing Masterclass spotkali się czołowi polscy geopolitycy, którzy debatowali o dalszych losach świata. Z wyszczególnieniem obecnego, jak i przyszłego układu sił w gospodarkach. Z przeprowadzonej dyskusji wypływa łatwy wniosek, że nie można zlekceważyć działań prowadzonych przez Chiny.

Jeszcze kilka tygodni temu cały świat żył realną groźbą kolejnego konfliktu zbrojnego na linii Chiny – Tajwan. To natomiast oznaczałoby zaangażowanie takich krajów, jak USA i Japonia. Wówczas realna byłaby groźba III wojny światowej. Ostatecznie skończyło się tylko na strachu. Jednakże już przy samym tylko zagrożeniu bardzo mocno reagowały światowe rynki finansowe. To właśnie m.in. z tego powodu obecnie jesteśmy świadkami wielkich przecen na chińskiej giełdzie.

Zdaniem Krzysztofa Wojczala, ten strach jest nieco wyolbrzymiony. Czołowy geopolityk twierdzi, że Chiny atakując Tajwan i wchodząc w otwarty konflikt z USA miałyby ogromny problem z zaspokojeniem swojej gospodarki.

Chiny są największym importerem gazu i ropy naftowej. Co ważne, najwięcej importują drogą morską. Jak wiadomo, te szlaki handlowe są pod kontrolą hegemona, jakim jest US Navy. Chińska marynarka wojenna jeszcze długo nie będzie mogła się równać z tym, czym dysponują Amerykanie na morzu. Po drugie, infrastruktura w Chinach jest w tym momencie tak rozbudowana, że ci mogliby się odciąć od dostaw gazu i ropy z Rosji praktycznie z dnia na dzień. Natomiast nie ma takiej możliwości po odcięciu szlaków morskich. Trzeba pamiętać, że to również największa droga tamtejszego eksportu – uspokajał Krzysztof Wojczal.

W nieco innym tonie wypowiadał się generał Jarosław Kraszewski. Nie można lekceważyć militarnej potęgi Chin. Może nie jest ona najbardziej imponująca na świecie, jednakże kraj ten ma dostęp do technologii, która może okazać się kluczowa w każdym konflikcie.

Chińczycy opanowali światowy rynek dronów. My bagatelizujemy ten problem. Oczywiście same drony nie wygrają żadnej wojny, ale mogą one stworzyć ku temu realne warunki. Przy takim nasyceniu dronów, ich możliwości rozpoznania terenu są ogromne – przestrzegał generał Kraszewski.

Sen o wielkiej potędze

Ostatni czas był niefortunny dla chińskiej gospodarki. Rozwój wyraźnie zwolnił, a postrzeganie tego kraju na świecie stało się nieco bardziej negatywne. Tak się stało m.in. poprzez COVID-19, który mocno dotknął ten kraj, bliskie relacje z Rosją oraz wielką niepewność związaną z Tajwanem. Jednak przyglądając się temu, co niedawno głoszono na XX zjeździe Komunistycznej Partii Chin, można spodziewać się wielkiej determinacji w drodze do realizacji celów.

Poznaliśmy trzy główne cele na 2035 rok. Pierwszy to zrobienie z Chin społeczeństwa innowacyjnego. Już teraz ten kraj dla Europy Zachodniej czy Stanów Zjednoczonych jest wyzwaniem w kwestii gospodarczej i handlowej, a chce być jeszcze w technologicznej – wskazuje prof. Bogdan Góralczyk, sinolog oraz były dyplomata.

Kolejnym celem jest modernizacja armii. W tym przypadku główny nacisk to flota, flota i jeszcze raz flota. To ma spowodować ich dominację na Morzu Południowochińskim. To jednak nie wszystko. Ważne będzie też zbudowanie siły militarnej w cyberprzestrzeni oraz kosmosie. Już w ostatnich pięciu latach zrobiono ogromny postęp w tym względzie, a teraz ma to tylko przyspieszyć. Natomiast ostatni cel to społeczeństwo dobrobytu i przeskoczenie pod tym względem m.in. Korei Południowej – tłumaczył Góralczyk.

Zdaniem wybitnego sinologa, świat, a w szczególności Stany Zjednoczone nieco przespały dynamiczny rozwój Chin. Te teraz stały się jednym z najważniejszych graczy w światowej geopolityce i to właśnie pomiędzy USA a Chinami dochodzi do strategicznej rywalizacji na wielu płaszczyznach.

To zdanie potwierdzał również generał Waldemar Skrzypczak. Dostrzegł on, że obecnie światowe gospodarki w dużej mierze uzależniły się od Chin. To powoduje, iż kraj ten ma obecnie wiele wpływów na wszystkich kontynentach. Co ciekawe, rozwiązaniem może być odpowiednie zachowanie inwestorów.

My nie budujemy suwerenności technologicznej. W Polsce nie docenia się rozwiązań polskich naukowców, czyli czegoś, co może zapewnić nam niezależność. Dlatego inwestorzy powinni zwracać uwagę na to, aby doceniać polskie rozwiązania – apelował gen. Skrzypczak.

To tam rozstrzygnie się światowa dominacja

Rywalizacja pomiędzy USA a Chinami nabiera tempa. Oba kraje są mocno zaangażowane w wojnę w Ukrainie, ale też w napiętą sytuację polityczną na Półwyspie Koreańskim. Jednak to nie te dwa kierunki mają być kluczowe pod względem geostrategii. Zdaniem prof. Bogdana Góralczyka, trzeba zwrócić uwagę na inne obszary, ponieważ to one mogą pozwolić zbudować realną przewagę.

Wszystko rozegra się z jednej strony wokół Tajwanu. Ten region może pozwolić osiągnąć przewagę technologiczną nad resztą. Natomiast drugim kierunkiem jest światowe południe, czyli z kim będą współpracować Indie, Ameryka Łacińska, Arabia Saudyjska czy Afryka. Z punktu widzenia geostrategii, ten kto wygra wyścig o światowe południe, będzie dominował za dwie-trzy dekady – podsumował debatę geopolityczną na XTB Investing Masterclass prof. Bogdan Góralczyk.

AWS uruchomił Strefę Lokalną w Warszawie

  • Nowa Strefa Lokalna AWS (z ang. AWS Local Zone) umożliwia klientom i użytkownikom końcowym korzystanie z rozwiązań chmurowych oraz hybrydowych z bardzo niskimi czasami opóźnień, liczonymi w jednocyfrowych milisekundach.
  • People Can Fly, Ringier Axel Springer Polska i ZnanyLekarz są jednymi z firm, które oczekiwały otwarcia nowej Strefy Lokalnej AWS w Warszawie

Amazon Web Services (AWS) uruchomił swoją Strefę Lokalną

w Warszawie. Strefy Lokalne AWS to rodzaj infrastruktury, w których usługi AWS, takie jak np. moce obliczeniowe, pamięć masowa, bazy danych czy usługi kontenerowe znajdują się bliżej lokalnych klientów, umożliwiając wdrażanie aplikacji, które wymagają jednocyfrowych milisekundowych opóźnień. Klienci mogą uruchamiać rozwiązania wymagające niskich opóźnień w Strefach Lokalnych, jednocześnie płynnie łącząc się z resztą swoich usług działających w tzw. regionach AWS (Regions).

AWS posiada obecnie 21 stref lokalnych na całym świecie i planuje uruchomienie kolejnych 29 stref. Polska jest jednym z 26 krajów, w których ogłaszane są nowe strefy lokalne AWS. W Europie będą to m.in. Austria, Belgia, Czechy, Dania, Finlandia, Niemcy, Grecja, Portugalia. Te nowe lokalizacje dołączą do 17 Stref Lokalnych AWS w Stanach Zjednoczonych.

Milisekundowe opóźnienia, lokalizacja danych i chmura hybrydowa

Lokalizacja infrastruktury chmurowej ma znaczenie w przypadku aplikacji, które wymagają jednocyfrowych milisekundowych opóźnień lub dane muszą pozostać w określonych granicach geograficznych ze względów regulacyjnych. Większość usług AWS jest uruchamiana w regionie AWS, czyli lokalizacji geograficznej, w której AWS grupuje centra danych w celu obsługi klientów. Jednak, gdy region nie jest wystarczająco blisko, aby spełnić wymagania dotyczące niskich opóźnień lub rezydencji danych, klienci potrzebują infrastruktury AWS bliżej swojego źródła danych lub bliżej użytkowników końcowych. Tradycyjnie wiele firm utrzymywało swoje obciążenia zależne od lokalizacji na lokalnych serwerach lub w zarządzanych centrach danych – wymagało to zakupu, obsługi i utrzymania infrastruktury IT, a także korzystania z innego zestawu interfejsów API i narzędzi dla środowisk lokalnych i AWS, co generowało niepotrzebne koszty i złożoność operacyjną.

Uruchomienie nowej Strefy Lokalnej AWS w Warszawie daje klientom możliwość łatwego wdrażania aplikacji zlokalizowanych blisko użytkowników końcowych. Posiadanie lokalnych stref AWS w pobliżu dużych skupisk ludzi pozwala na osiągnięcie niskich opóźnień np. w grach online, realizacji transmisji strumieniowej na żywo, czy korzystania z rzeczywistości rozszerzonej i wirtualnej. Strefa lokalna może także pomóc klientom działającym w sektorach regulowanych, takich jak opieka zdrowotna, usługi finansowe czy sektor publiczny, które mogą mieć preferencje lub wymagania dotyczące przechowywania danych w określonych granicach geograficznych.

AWS zarządza i obsługuje strefy lokalne, co oznacza, że ​​klienci nie muszą ponosić kosztów i wysiłku związanego z zakupem, obsługą i utrzymaniem infrastruktury w różnych miejscach w celu obsługi swoich aplikacji. Lokalne Strefy AWS mogą również pomóc organizacjom w migracji dodatkowych obciążeń do chmury AWS, wspierając strategię migracji do chmury hybrydowej i upraszczając operacje IT. Klienci mogą łączyć się z lokalnymi strefami AWS za pośrednictwem połączenia internetowego, jak również mogą korzystać z AWS Direct Connect w celu uzyskania bezpiecznych, prywatnych połączeń sieciowych zarówno ze strefą lokalną, jak i dowolnym regionem AWS.

„Dzisiejsze uruchomienie nowej strefy lokalnej AWS w Warszawie przybliża chmurę do klientów AWS. Mogą oni wdrażać obciążenia wrażliwe na opóźnienia, upraszczać migracje do chmury hybrydowej, a w niektórych przypadkach spełniać lokalne wymogi dotyczące rezydencji danych” – mówi Przemek Szuder, Dyrektor Generalny AWS CEE. „Zaprojektowaliśmy strefy lokalne tak, aby wspierać szerokie możliwości użycia – od serwisów transakcyjnych, które muszą szybko reagować na wahania rynku, po interaktywne wydarzenia na żywo i gry. Klienci z różnych branż mogą teraz dostarczać innowacyjne usługi swoim użytkownikom, a wszystko to przy użyciu znanej infrastruktury AWS, usług, interfejsów API i narzędzi.”

Strefa lokalna AWS w Warszawie to najnowszy dodatek do infrastruktury AWS w Polsce, obejmujący lokalizację brzegową Amazon CloudFront oraz lokalizację AWS Direct Connect.

Korzyści dla klientów płynące z otwarcia Strefy Lokalnej AWS w Warszawie

Założone w 2002 roku studio People Can Fly jest pionierem gier akcji w Europie i jednym z trzech najbardziej doświadczonych polskich producentów gier klasy AAA. People Can Fly jest znane z wydania takich gier jak: Painkiller (2004 r.), Bulletstorm (2011 r.), Gears of War: Judgment (2013 r.) i Outriders (2021 r.). „Tworzenie gier AAA w dobie jakości obrazu 4K wymaga zaawansowanych technologii i bardzo niskich opóźnień. Jest to też kluczowe dla efektywności w przypadku pracy zdalnej” – mówi Grzegorz Janicki, Szef Działu IT w People Can Fly. „Każdego dnia chmura AWS pomaga nam skalować się globalnie i wykorzystywać nowe możliwości technologiczne. Uruchomienie strefy lokalnej AWS w Warszawie to coś, na co czekaliśmy z niecierpliwością, ponieważ oferuje ona szybki, bezpieczny dostęp do usług AWS, które z kolei pomagają nam zapewnić dostęp z minimalnym opóźnieniem do naszych aplikacji działających lokalnie.”

Ringier Axel Springer Polska to wiodący wydawca medialny docierający codziennie do 40 milionów osób, posiadający w swoim portfolio takie marki jak Fakt, Forbes, Newsweek i Przegląd Sportowy, a także najpopularniejszy polski portal internetowy Onet.pl. W tym roku Ringier Axel Springer Polska zakończył pełną migrację systemów i aplikacji do chmury AWS. Obecnie serwisy takie jak Onet, Sympatia, Skąpiec, jak również międzynarodowe media korzystające z platformy Ring Publishing są obsługiwane z regionu AWS Europe (Frankfurt) z wykorzystaniem lokalnej sieci Content Delivery Network (CDN) w Warszawie
i innych europejskich lokalizacjach”
– mówi Krzysztof Studziński, Principal Cloud Engineer, Ringier Axel Springer Polska. „W branży mediów i rozrywki każda milisekunda ma znaczenie. Według naszych obliczeń 0,5 sekundy dodatkowego opóźnienia może skutkować nawet o 20 proc. mniejszym ruchem. Wierzę, że strefa lokalna AWS w Warszawie pozwoli nam na skrócenie czasu opóźnień operacji brzegowych do jednocyfrowych milisekund, co przełoży się na jeszcze lepsze doświadczenia naszych użytkowników.”

Serwis ZnanyLekarz, będący częścią grupy Docplanner, tworzy cyfrowe aplikacje i rozwiązania dla lekarzy, klinik, szpitali i pacjentów. Docplanner skorzysta z nowej strefy lokalnej AWS w Warszawie, aby jeszcze mocniej rozwijać oprogramowanie w Polsce” – mówi Łukasz Barulski, Engineering Manager w Docplanner. „Niskie opóźnienia, które umożliwia Lokalna Strefa w Warszawie, pomogą zbliżyć nasze zdalne zespoły programistów do użytkowników końcowych i zdecydowanie przyspieszą dostarczanie nowych funkcjonalności. Wszystko po to, aby odbiór usług z zakresu opieki zdrowotnej stał się jeszcze bardziej bliski człowiekowi.”

Integracja ukraińskich uchodźców wpłynie pozytywnie na PKB Polski i przyczyni się do szybszej odbudowy Ukrainy

Inwazja rosyjska na Ukrainę spowodowała największy kryzys uchodźczy w Europie od czasów II wojny światowej. Szacunki wskazują, że od 24 lutego polską granicę mogło przekroczyć 3,8 mln Ukraińców, z czego ok. 1,5 mln wciąż przebywa w naszym kraju. Jak wynika z raportu Uchodźcy z Ukrainy w Polsce. Wyzwania i potencjał integracji, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, przemyślane, systemowe i długofalowe podejście do integracji obywateli Ukrainy może zaowocować wzrostem PKB od 0,2 do 3,5 proc. Jednocześnie, będzie miało pozytywny wpływ na proces odbudowy zniszczonego wojną sąsiadującego kraju. Zdaniem ekspertów kluczowe są aktywizacja zawodowa uchodźców zgodnie z ich kwalifikacjami i lepszy dostęp do rynku mieszkań.

W pierwszych tygodniach wojny pomoc przybywającym z Ukrainy miała charakter spontaniczny, doraźny i krótkoterminowy. Istnieje silna potrzeba stworzenia kompleksowego, długoterminowego planu, który weźmie pod uwagę możliwość napływu kolejnej fali uchodźców. Aby tak się stało, konieczne jest uporządkowanie i ujednolicenie sposobu komunikacji z uchodźcami. Niejednorodna polityka informacyjna stanowi bowiem jedną z największych przeszkód na drodze do skutecznego włączenia obywateli Ukrainy do polskiego społeczeństwa – mówi Michael Wodzicki, Partner w Monitor Deloitte.

Zdaniem ekspertów Deloitte powodzenie integracji uchodźców z Ukrainy jest zależne od tego, jakie wsparcie otrzymają oni od razu po przyjeździe do Polski. Zagwarantowanie osobom zza wschodniej granicy stabilności, godnego bytowania, a także możliwości rozwoju zawodowego dla dorosłych oraz nauki dla dzieci i młodzieży jest kwestią fundamentalną. Pomoże to Polsce zagospodarować potencjał przyjezdnych z pożytkiem dla obydwu stron.

Polska, jako największy kraj goszczący Ukraińców, musi opracować strategię, która umożliwi minimalizację ryzyka i wykorzystanie szans. Mądrze wdrażany, długofalowy plan może zaowocować wzrostem polskiego PKB do nawet 3,5 proc., w zależności od przyjętych założeń, w których główne zmienne dotykają kwestii wykorzystania kwalifikacji imigrantów. Wpłynie to nie tylko pozytywnie na zmniejszenie problemu niedoboru pracowników, ale też poprawi strukturę demograficzną Polski. Dodatkowo pracujący migranci wysyłają cześć zarobków do Ukrainy, dlatego zwiększenie ich dochodów zwiększy wpływy dla tego kraju i wspomoże jego odbudowę – mówi Julia Patorska, liderka zespołu analiz ekonomicznych w Deloitte. Już w 2019 r. trzecia część wszystkich przekazów pieniężnych na Ukrainę pochodziła z Polski.

Aktywizacja zawodowa uchodźców

Eksperci Deloitte opracowali 5 rekomendacji, kluczowych z punktu widzenia integracji ukraińskich uchodźców w Polsce. Ich wdrożenie upłynni rynek pracy i ułatwi znalezienie imigrantom stałego miejsca pobytu – są to dwie kluczowe kwestie, które wpływają na sukces długoterminowej emigracji.

Z analiz Deloitte wynika, że zatrudnienie osób z Ukrainy dla wielu firm nie jest łatwym procesem. Problemem jest nie tylko bariera językowa, ale także ograniczenia administracyjne oraz brak odpowiedniego doświadczenia zatrudnianych obcokrajowców.

Tymczasem, w związku z wojną w Ukrainie odnotowano znaczące braki pracowników na polskim rynku. Aż 40 proc. przedsiębiorców z sektora budowlanego, transportowego i teleinformatycznego zgłasza niedobory kadrowe. Należy zaznaczyć, że napływ siły roboczej jest niewystarczający, natomiast część osób z Ukrainy będzie szukać zajęcia w innych branżach, takich jak hotelarstwo czy gastronomia, w których problem związany z niedoborem pracowników jest mniejszy.

Likwidacja barier edukacyjnych i językowych

Zdaniem ekspertów Deloitte, aby integracja uchodźców była efektywna, istotna będzie nie tylko ich umiejętność komunikowania się w języku polskim, ale i praca zgodna z kwalifikacjami. Żeby wyeliminować te przeszkody, należy zaoferować im kursy językowe zarówno w formie online, jak i stacjonarnej. Jest to tym bardziej istotne, że zdaniem aż 74 proc. przedsiębiorców znajomość języka polskiego osób, które na skutek wojny przyjechały do naszego kraju, jest słaba albo bardzo słaba (ankieta Deloitte).

Aż 60 proc. Ukraińców przebywających w Polsce ma wyższe wykształcenie. Praca poniżej ich kwalifikacji jest marnotrawstwem kapitału ludzkiego. Dlatego powinniśmy umożliwić imigrantom wykonywanie zawodów wymagających wysokich kwalifikacji lub specjalistycznych umiejętności, poprzez cyfryzację i optymalizację procesów nostryfikacyjnych, a także stworzyć alternatywne formy poświadczania dyplomów, np. możliwość podejmowania egzaminów bez wcześniejszego odbywania kursów – mówi Michael Wodzicki.

Należy również pamiętać, że dwie trzecie uchodźców przyjechało do Polski wraz z dziećmi. Według ekspertów Deloitte aktywizacja zawodowa Ukraińców będzie niemożliwa, jeżeli najmłodsi nie znajdą miejsca w przedszkolach. Jednym z proponowanych rozwiązań jest zakładanie i prowadzenie punktów opieki w ich własnych domach. Innym rozwiązaniem byłoby stworzenie ofert pracy zapewniających możliwość wykonywania zawodu i opiekę nad dziećmi w tym samym miejscu. Taką możliwość mogłyby dawać zakładane przez pracodawców przedszkola, wpierane finansowo przez instytucje publiczne.

Systemowe podejście do mieszkalnictwa

Kolejnym utrudnieniem wobec pełnej integracji jest sytuacja na rynku mieszkaniowym. W związku z pobytem blisko 1,5 mln uciekających z Ukrainy kwestią priorytetową jest zwiększenie zasobów mieszkaniowych i usprawnienie rynku wynajmu.

Jak pokazuje raport Deloitte, rozwiązanie podobnego problemu znalazła między innymi Kanada, gdzie gminy starały się zidentyfikować nieużywane i niezamieszkane lokale, które można byłoby wykorzystać do celów mieszkaniowych i przejmowały nieruchomości dotąd w pełni niewykorzystywane (np. magazyny, akademiki) oraz opuszczone (np. stare szkoły i biura).

W 2021 r. oddano w Polsce do użytku 235 tys. nowych mieszkań, podczas gdy do zaspokojenia potrzeb uchodźców w długim okresie potrzeba ich około 480 tys. Cała procedura budowy osiedla mieszkaniowego w Polsce trwa co najmniej kilka lat, a niejasność przepisów budowlanych jest dużą barierą biznesową, co negatywnie wpływa na wzrost podaży nieruchomości na rynku. To pokazuje skalę problemu na rynku mieszkaniowym – mówi Julia Patorska.

Identyfikacja i modernizacja niewykorzystanych nieruchomości oraz reforma prawa o wynajmie lokali mieszkalnych to działania, które mogą być receptą na rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego. Mowa tu przede wszystkim o identyfikacji miejsc, które mogłoby zostać przekształcone w tymczasowe lub stałe mieszkania, zachęcaniu samorządów do poszukiwania wolnych lokali, zmianach prawnych, które zabezpieczyłyby właścicieli zainteresowanych wynajmem mieszkań obcokrajowcom czy też wprowadzeniu tymczasowych dopłat czynszowych dla uchodźców.

Jak płacą Polacy? Popularne formy płatności

W ostatnich latach zwyczaje płatnicze Polaków uległy sporej zmianie. Jeśli jesteś przedsiębiorcą prowadzącym punkt handlowy czy usługowy, z pewnością sam to zauważyłeś. Coraz mniej osób wybiera gotówkę, popularność z kolei zyskują transakcje bezgotówkowe. W czasach coraz większej konkurencji na rynku warto wyposażyć się w terminal płatniczy, by sprostać oczekiwaniom klientom i ułatwić im zakupy w Twoim punkcie.

Płatności zbliżeniowe na topie – badanie „Zwyczaje płatnicze a rozwój sieci akceptacji w Polsce”

Badanie przeprowadzone na zlecenie Fundacji Polska Bezgotówkowa wykazały, że trend zapoczątkowany w 2020 roku na skutek pandemii stale rośnie. Chodzi o płatności bezgotówkowe: w 2021 roku ich udział w liczbie transakcji realizowanych w punktach handlowych i usługowych wyniósł aż 57%*.

Co ciekawe, wybieranie bezgotówkowych form płatności jest bardzo demokratyczne. Dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet (odpowiednio 59% i 54%), młodych (89% osób między 18 a 24 r.ż.) i seniorów*. Ci ostatni, chociaż są stosunkowo najmniej „ubankowioną” grupą społeczną, coraz chętniej sięgają po nowe sposoby regulowania zobowiązań, doceniają ich wygodę i przejrzystość.

Płatności zbliżeniowe – dlaczego są tak popularne?

Większość transakcji bezgotówkowych dokonuje się za pośrednictwem kart płatniczych. Zmienia się jednak forma – coraz popularniejsze stają się płatności zbliżeniowe. W tym przypadku wystarczy zbliżyć kartę do terminala na odległość kilku centymetrów, by transakcja została zrealizowana. To bardzo wygodne, dlatego nie powinniśmy się dziwić, że udział kart zbliżeniowych w ogólnej liczbie kart płatniczych wynosi aż 88,3%**.

Formy płatności zbliżeniowych – nie tylko karta płatnicza

Technologia NFC, za pomocą której możliwe jest płacenie bezstykowe, wykorzystywana jest także w smartfonach, smartwatchach czy różnego rodzaju opaskach płatniczych. Ich popularność także stale rośnie – w 2021 roku korzystało z nich 22% Polaków*. Takie rozwiązanie ma dla konsumentów dużo korzyści – nie wymaga noszenia ze sobą klasycznej karty, umożliwia zrobienie spontanicznych zakupów w trakcie spaceru z psem czy gdy zapomni się torebki. W przypadku płacenia smartwatchem lub opaską płatniczą wystarczy jeden gest nadgarstkiem, a płatności telefonem – przyłożenie go do czytnika terminala.

Obsługuj płatności bezgotówkowe z terminalem płatniczym

Obsługa różnych form płatności bezgotówkowych jest bardzo prosta. Jedyne, czego potrzebujesz, to odpowiedniego terminala płatniczego lub oprogramowania, które zmieni Twój smartfon z systemem Android w terminal płatniczy. Obsługa takiego urządzenia jest bardzo prosta, a koszt – niewielki. Jeśli prowadzisz małe lub średnie przedsiębiorstwo, możesz skorzystać z Programu Polska Bezgotówkowa i w jego ramach otrzymać terminal płatniczy na 5 miesięcy zupełnie za darmo – bez opłat za dzierżawę czy obsługę transakcji.

 

* https://polskabezgotowkowa.pl/aktualnosci/boom-na-platnosci-bezgotowkowe-nie-slabnie.

** https://www.nbp.pl/systemplatniczy/karty/q_01_2021.pdf.

Kolejne 13-letnie minimum Hang Senga

Spadek kursu Meta Platforms o prawie jedną czwartą i kursu Amazon.com o ponad 16 proc. oraz zniżki cen akcji wielu innych gigantów (Apple -2,71 proc., Microsoft -2,91 proc., Alphabet -2,66 proc.) przełożyła się wczoraj na spadek Nasdaq Composite o 1,6 proc. i S&P 500 -0,61 proc. Wzrosła natomiast średnia przemysłowa Dow Jonesa (+0,61 proc.) osiągając w trakcie sesji najwyższy poziom od 1,5 miesiąca.

Na giełdach Azji i Oceanii zwracał dziś rano kolejny spadek Hang Senga (-3,73 proc.), który osiągnął swój nowy najniższy od 2009 roku poziom. Spadały dziś również inne chińskie indeksy giełdowe (Shanghai Composite -2,25 proc., Shanghai B-Share -1,96 proc.). Główne indeksy giełd w Japonii, Korei Południowej oraz Australii traciły dziś prawie 1 proc.

Słabła dziś rano również większość europejskich rynków akcji (DAX -0,97 proc., CAC 40 -0,85 proc. ok. godz. 9:45). Poza kursem PGNiG spadła na początku piątkowej sesji ceny akcji wszystkich składników WIG-u 20 (ponad 3 proc. zniżki notowały kursy akcji Dino Polska, KGHM i Allegro). Najwyżej w historii był dziś kurs akcji XTB. O ponad 11 proc. zwyżkował dziś rano kurs akcji Rafako. Do najniższego poziomu od ponad 2 lat spadł dziś rano kurs akcji Rafako.

WIG-20, który wczoraj zamknął się po raz pierwszy od miesiąca powyżej poziomu 1500 pkt. dziś rano ponownie wrócił poniżej niego (-1,31 proc. ok. godz. 9:45).

Wczoraj rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu Stanów Zjednoczonych spadła poniżej poziomu 4 proc. Dziś rano rentowności 10-latek w USA i krach strefy euro lekko rosły. Rentowność 10-latek polskiego rządu, który tydzień temu przez chwilę wyszła powyżej poziomu 9 proc., a później spadła, utrzymywała się dziś rano poniżej poziomu 8 proc.

Wczoraj nowy najniższy od sierpnia ub.r. poziom osiągnęła cena kontraktów na kawę na ICE. Dziś rano do najniższego od końca 2020 roku poziomu spadła cena kontraktów na bawełnę na ICE. Wczoraj po spadku o ponad 6 proc. najniżej od 2 lat była cena kontraktów na rudę żelaza na COMEX-ie. Nieco ponad 1 proc. taniały dziś rano kontrakty na ropę naftową oraz amerykański gaz ziemny.

Kurs EUR/USD wrócił wczoraj poniżej poziomu parytetu i ok. godz. 9:20 nadal lekko spadał (-0,19 proc.). Amerykański dolar lekko umacniał się również względem japońskiego jena (+0,4 proc.).

Kurs polskiego złotego względem głównych walut notował dziś rano niewielkie zmiany (EUR/PLN +0,01 proc., USD/PLN +0,2 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadał dziś ok. godz. 9:15 o 0,84 proc., ale utrzymywał się lekko powyżej poziomu 20000.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Deweloperzy kuszą promocjami. Czego można się spodziewać

Z danych opublikowanych przez REDNET Consulting za III kwartał tego roku wynika, że w 36,7% inwestycji prowadzone były akcje promocyjne. To ponad jedna trzecia z 1500 inwestycji deweloperskich przeanalizowanych przez analityków REDNET Consulting na sześciu największych rynkach nieruchomości w Polsce. Były one realizowanie głównie dla dużych projektów z dalekim terminem odbioru. Największe z obniżek dochodziły nawet do zawrotnych 100 tys. złotych!

Tab. 1. Udział inwestycji, w których prowadzone były akcje promocyjne w uwzględnieniem skali projektu.Udział inwestycji, w których prowadzone były akcje promocyjne w uwzględnieniem skali projektu

Źródło: REDNET Consulting

Łącznie zidentyfikowano około 20 różnych typów promocji. Najczęściej pojawiała się promocja cenowa, która występowała w aż 23,6% projektów. Dość wysoki procent zanotowały też inne promocje takie jak, chociażby: notarialna gwarancja ceny (11,5%), harmonogram płatności (10,7%) czy miejsce postojowe (9,1%). Najmniejsze zainteresowanie dotyczyło takich upustów jak komórka lokatorska (0,9%), akt notarialny gratis (1,2%) oraz promocja na wykończenie (2,6%).

Tab. 2. Częstotliwość występowania różnych typów promocji.Częstotliwość występowania różnych typów promocji

Źródło: REDNET Consulting

Najpopularniejsze z wszystkich promocji – cenowe, odnotowano, w co czwartej badanej inwestycji. Były one przyznawane poszczególnym mieszkaniom w konkretnych przedsięwzięciach. Rabaty miały szeroki zakres cenowy, od 14 do 100 tys. złotych. Jeżeli chodzi o zniżki liczone za m2, były one w pułapie od 500 do 1 tys. zł/m2. Wyróżnić możemy również różne promocje cenowe – na ostatnie mieszkania w inwestycji, wyjątkowe oferty dla klientów gotówkowych oraz mieszkania bez VAT.

Tab. 3. Rodzaje promocyjnych harmonogramów płatności. Rodzaje promocyjnych harmonogramów płatności

Źródło: REDNET Consulting

Kolejnym, dość mocno zauważalnym typem promocji był harmonogram płatności, który znalazł się, w co dziesiątej inwestycji. Najpopularniejszą formą płatności była 20/80, gdzie 20% oznacza wkład własny niezbędny przy kupnie nieruchomości na kredyt. Były również dostępne inne warianty takie jak chociażby 10/90, 30/70, 40/60 oraz opcja elastyczna. W porównaniu do najczęściej spotykanej opcji, były one jednak znacznie mniej popularniejsze.

Tab. 4. Rodzaje promocji dotyczących miejsc postojowych. Rodzaje promocji dotyczących miejsc postojowych

Źródło: REDNET Consulting

Dość mocno wyróżniały się też promocje związane z miejscami postojowymi. Można je podzielić na pięć konkretnych rodzajów, które były wykorzystywane w różnych ilościach. Najpopularniejszą była oferta związana z promocyjną ceną miejsca postojowego – wyniosła ona 38,9% z całości. Na drugim miejscu można wyróżnić dodawanie miejsca postojowego za darmo do wybranych mieszkań (27,8%). Podium zamyka promocja związana ze specjalną ofertą takiego miejsca (17,8%).

Ciekawie prezentują się również promocje obejmujące bony rabatowe i karty podarunkowe dla partnerów, które można użyć w sklepach budowlanych i wykończeniowych lub też vouchery do spa. W blisko 6,0% inwestycji skorzystano natomiast z pomocy w uzyskaniu finansowania. Do przywilejów, które można zaliczyć w tej kwestii należały: niższa marża kredytu, niższe koszty wyceny nieruchomości czy mniejszy koszt ubezpieczenia.

– Przed rynkiem mieszkaniowym stoi wiele wyzwań. Popyt na rynku gwałtownie zmniejszył się, ale ceny nie spadły. Spadła natomiast mocno podaż. Wysoka inflacja i kolejne podwyżki stóp procentowych przełożyły się na spadek zdolności kredytowej Polaków, a co za tym samym na ich możliwości zakupowe. Kupujący mieszkań dokładnie analizują i porównują dostępną ofertę, mają więcej czasu na podjęcie decyzji. W związku z tym deweloperzy muszą wkładać więcej wysiłku w celu uczynienia swojej inwestycji atrakcyjnej w oczach przyszłych właścicieli – komentuje Ewa Palus, Szef Działu Consultingu w Rednet Property Group.

EBC podnosi stopy, ale osłabia euro

Wczorajsza decyzja EBC to typowy rollercoaster. Najpierw po samej decyzji zapanował optymizm, który już pół godziny później został zgaszony konferencją prasową.

EBC podnosi stopy procentowe

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami doszło do podwyżek stóp procentowych w strefie euro. Wzrost o 0,75% był najpopularniejszym oczekiwaniem analityków. Nie brakowało jednak takich, którzy widzieli miejsce na mniejszy wzrost. Główna stopa wynosi obecnie 1,5% i jest na bardzo niskim poziomie, biorąc pod uwagę obecną inflację. Wynosi ona w ramach przypomnienia aż 9,9%. Z tego też powodu dużym zaskoczeniem na rynku była konferencja po decyzji EBC. Skoro podnoszono stopy, to rynek oczekiwał konsekwentnego poparcia. Było dokładnie odwrotnie. Wypowiedzi prezes EBC były bardzo ostrożne i dające wrażenie, że bank ogranicza możliwy zakres podwyżek. Przynajmniej tak zrozumiały to rynki. W rezultacie skoro rynek oczekuje niższych podwyżek docelowo, to nagle pomimo wzrostu stóp procentowych byliśmy świadkami spadków na euro.

Złoty niespodziewanie silny

Zwyczajowo polska waluta zyskuje wraz z euro i wraz z euro traci. Wczoraj jednak zyskiwała pomimo słabości europejskiej waluty. W pierwszej połowie dnia było widać osłabienie złotego, po którym przyszła korekta po decyzji EBC. Początkowy ruch można jeszcze tłumaczyć zmianami na polskich obligacjach. W pierwszej połowie obligacje taniały i było widać wycofywanie się z polskiej waluty inwestorów. Z kolei po decyzji nagle zaczęto kupować polskie papiery skarbowe. W rezultacie znów mamy rentowność poniżej 8%, co i tak jest bardzo wysoką stopą zwrotu jak na ten instrument.

Dobre dane z USA

Wczorajszemu odbiciu dolara nie przeszkadzały dane z USA. W pakiecie poznaliśmy lepszy od oczekiwań odczyt PKB. Biorąc pod uwagę, że to dane annualizowane można śmiało mówić o tym, że jest on symbolicznie lepszy. Zamówienia na dobra wypadły trochę słabiej, ale za to lepiej wpadły wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Pokazuje to, że spowolnienie spowolnieniem, ale rynek pracy jest wciąż bardzo mocny. Właśnie to pcha znów dolara na poziomy powyżej 1 euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wydatki Amerykanów,
16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Torby reklamowe – poznaj najlepsze modele do promocji Twojej marki

Torby promocyjne mogą być wykorzystywane do promowania Twojej marki na wiele sposobów. Są one doskonałym narzędziem marketingowym i nadają Twojej marce unikalnego wizerunku. Pomagają one klientom szybciej zapamiętać i znaleźć Twoją firmę, a także nadają Twojej marce dodatkowej estetyki. W tym artykule poznamy najlepsze dostępne obecnie modele toreb promocyjnych i dowiemy się, jak możesz je wykorzystać do skutecznego marketingu swojej marki

Torby bawełniane z nadrukiem ekologicznym – reklama z troską o środowisko.

Torby typu shopper to świetny sposób na promocję swojego biznesu. Ale co jeśli mógłbyś reklamować się za pomocą torby, która nie przyczynia się do zanieczyszczenia środowiska i wylesiania? Otóż możesz! Torby ekologiczne są wykonane z bawełny organicznej, która jest uprawiana bez użycia pestycydów, herbicydów i genetycznie modyfikowanych nasion. Jej uprawa jest również bardziej przyjazna dla środowiska niż w przypadku bawełny konwencjonalnej, która wymaga dużej ilości wody i nawozów.Torba zakupowa z bawełny organicznej

Torba zakupowa z bawełny organicznej

Materiałowe torby promocyjne – dlaczego warto?

Ta kategoria produktów promocyjnych jest idealna dla firm, które sprzedają produkty wykonane z naturalnych materiałów. Ekologiczna żywność, kosmetyki, artykuły gospodarstwa domowego i wszelkie inne produkty przyjazne środowisku są idealne do promowania tym gadżetem. Pozwala to na zachowanie spójnego wizerunku marki.

Pomimo tego, że torby są zwykle używane do reklamowania produktu lub usługi, nic nie stoi na przeszkodzie, aby same stały się cenionym akcesorium! Zwykle odporne na zużycie i używane przez wiele lat mogą być bawełniane torby reklamowe od TampoGadżet.

Dostępne są w wielu kolorach, dlatego z pewnością znajdziesz taką, która będzie pasowała do identyfikacji wizualnej Twojej firmy. Możesz nadrukować na nie swoje logo, wzór firmowy, rysunek lub zabawny cytat. Wybierz coś chwytliwego, ale estetycznego.Torba zakupowa z płótna i juty

Torba zakupowa z płótna i juty

Jakie są rodzaje toreb reklamowych?

Obecnie dostępnych jest wiele różnych rodzajów toreb promocyjnych. Najpopularniejsze są torby papierowe i bawełniane, ale znajdziesz również spory wybór modeli na ramię, plecaków i toreb podróżnych. Główne różnice pomiędzy tymi torbami to rozmiar, ilość przegródek oraz materiał, z którego są wykonane.

Najważniejszą rzeczą, jaką należy wiedzieć, jest to, że torba musi pasować do Twojej marki i jej rynku docelowego. Inny rodzaj toreb zaoferujesz kobietom a inny jeśli Twoimi klientami są mężczyźni. Zwykle firmy wybierają tańsze opcje gadżetów promocyjnych, takich jak torby zakupowe lub worki ze ściągaczem jeśli planują kampanie na dużą skalę. Natomiast w przypadku, gdy Twoja marka wspiera jakieś wydarzenie sportowe i funduje nagrody, można postawić na droższe modele z brandingiem, np. plecak rowerowy lub torbę na siłownię.

Ile kosztują torby prezentowe z logo?

Koszt toreb promocyjnych różni się w zależności od modelu torby i rodzaju materiału. Torby foliowe są zwykle tańsze od papierowych, ale nie zawsze są przyjazne środowisku. Bawełniane będą droższe, ale z pewnością odbiorca doceni je bardziej niż torby jednorazowego użytku. Cena całego zamówienia będzie niższa, jeśli zakupisz większą ilość produktów.

Istnieje wiele różnych rodzajów toreb promocyjnych, a każdy z nich ma inne funkcje, cechy i ceny. Dzięki porównywaniu ich łatwo jest znaleźć najlepszą torbę, która odpowiada Twoim potrzebom. Również tym finansowym.

Prezesi firm są zgodni: w najbliższym czasie czeka nas recesja

7 na 10 pytanych przez think tank Conference Board, uważa, że Europę czeka głębokie spowolnienie. Managerowie narzekają na powszechną drożyznę i rosnącą presję inflacyjną. Koszty produkcji w ciągu ostatnich trzech miesięcy w najlepszym wypadku pozostały na tym samym poziomie. Czy to oznacza zaciskanie inwestycyjnego pasa?

Biznes czuje zbliżającą się recesję. Takie wnioski płyną z ankiety think tanku Conference Board. Niemal wszyscy pytani prezesi (99 proc.) przygotowują się na recesję w Unii Europejskiej. Takie same nastroje jak na Starym Kontynencie panują za oceanem (98 proc.) — Kadra c-level przygotowuje się obecnie na niemal nieuniknioną recesję zarówno w USA, jak i w Europie. — komentuje wyniki badania Roger Ferguson, wiceprezes Business Council, organizacji zrzeszającej największe firmy świata, w tym polskie PZU.

Dwa scenariusze na kryzys

Po obu stronach Atlantyku nastroje są minorowe, jednak scenariusze przebiegu recesji są zupełnie odmienne. Amerykanie są przekonani, że spowolnienie będzie głębokie, ale krótkie (85 proc.). Europejczycy raczej przygotowują na długi kryzys (68 proc.), choć nie brakuje też opinii, że stagnacja przyjmie formę litery V (31 proc.). Recesja powinna skończyć się najpóźniej w 2024 roku. To odległa perspektywa, zważywszy, że inflacja rośnie, a wraz z nią koszty. Dla większości w ciągu ostatnich 3 miesięcy koszty prowadzenia biznesu pozostały na tym samym poziomie (54 proc.) lub wzrosły (19 proc.). Przedsiębiorstwa będą musiały trzymać dyscyplinę finansową, a to może źle wróżyć inwestycjom, które mogą zejść na dalszy plan.

Nadchodzi zima dla inwestycji?

Koniunktura w ostatnich latach była na tyle dobra, że firmy mogły bez problemu finansować modernizację z własnych środków. Jednak obecnie europejski krajobraz inwestycyjny ulega zmianie. Szczególną kategorią wydatków są nakłady na rozwiązania cyfrowe. W ostatnich dwóch latach cyfryzacja nie zatrzymała się, a wielu obszarach przyspieszyła. Tylko w 2021 roku europejski sektor prywatny na technologie informacyjno-komunikacyjne wyda 1,1 bln dolarów. W czerwcu eksperci IDC prognozowali, że przez 4 lata nakłady na ICT w Europie będą rosły w 5 proc. tempie.

Dzisiaj inflacja jest o niemal 2 punkty procentowe wyższa niż w czerwcu, kiedy publikowano prognozy, a przed nami jeszcze zima i perspektywa rosnących rachunków za energię elektryczną i gaz. Drożyzna może odbić się na budżetach alokowanych w digitalizację. Czy optymistyczne scenariusze z lata mają rację bytu jesienią i zimą? — Na pewno część firm może zdecydować o zamrożeniu inwestycji na zasadzie „zaczekajmy i obserwujmy”. Jak powszechne będzie to zjawisko, zależeć będzie od tego, czy spadek koniunktury będzie trwały, czy chwilowy. — tłumaczy Michał Górecko, prezes BPSC.

Polska kluczowym rynkiem dla Brown-Forman International. Polacy awansują w strukturach amerykańskiej firmy

Marki Jack Daniel’s czy Finlandia Vodka to rozpoznawalne marki dla polskich konsumentów. Według badań CMR (2022) Jack Daniel’s Tennessee należy do 3 najczęściej kupowanych marek na rynku – wynika z danych opublikowanych przez magazyn Hurt i Detal. Tymczasem za tymi markami stoi mniej znana niż marki tych trunków amerykańska firma Brown-Forman Polska, która mocno stawia na rozwój kompetencji pracowniczych, promuje swoich menedżerów, zatrudnia uznanych specjalistów z rynku. Polska okazuje się być jednym z kluczowych rynków na świecie. Celem jest dynamiczny rozwój marek w segmencie premium i super premium.

Jak wynika z danych firmy Nielsen IQ, w 2020 roku wolumenowa sprzedaż whisky wzrosła o 15,3 proc. (r/r) a Polska jest bardzo atrakcyjnym rynkiem dla światowych producentów whiskey. Rozmiar i dynamika naszego rynku powodują, że Polska jest obecnie w pierwszej dziesiątce krajów najbardziej perspektywicznych dla rozwoju Brown-Forman, plasując się na 6 miejscu pod względem wielkości.

Brown-Forman Corporation działa obecnie na 170 rynkach na świecie, zatrudnia ponad 5.000 pracowników i jest największą, amerykańską firmą – producentem i dystrybutorem alkoholi na świecie pod względem wartości (IWSR 2021). Polska, obok Brazylii, Meksyku i Chile należy obecnie do największych rynków segmentu Emerging markets – wynika z najnowszego raportu Brown-Forman.

To może uzasadniać ostatnie awanse w strukturach firmy na polskim i międzynarodowym rynku. Po tym, jak przez ostatnie 3 lata Bibianna Konieczna-Sano pełniła obowiązki Dyrektora Generalnego Brown-Forman Polska, w październiku 2022 r. objęła stanowisko Wiceprezesa oraz Chief of Staff i Dyrektora Strategii, Dywizji Rynków Rozwijających Brown-Forman. Teraz Polka będzie odpowiadać za realizację strategii firmy na kilkudziesięciu rynkach Azji, Afryki oraz Ameryki Południowej.

Objęcie przez B.Konieczna-Sano nowego stanowiska jest kolejnym etapem realizacji jej ścieżki zawodowej w Brown-Forman. Polka wejdzie w skład wąskiego gremium kierownictwa Dywizji Rynków Rozwijających amerykańskiej firmy, odpowiedzialnego za budowę i wdrożenie strategii rozwoju w tak ważnej dla Brown-Forman Dywizji.

Moją ambicją jest poznawanie i rozwijanie nowych rynków i konsumentów, budowanie naszych marek, podkreślanie odpowiedzialnej konsumpcji, a także dalszy rozwój naszej efektywnej i zróżnicowanej organizacji – mówi Biba Konieczna-Sano.

Stanowisko Dyrektora Generalnego firmy Brown-Forman w Polsce, obejmuje Filip Popławski. Będzie odpowiadał za realizację strategii rozwoju firmy na polskim rynku. W ramach struktur organizacyjnych polskiej firmy, wspierany będzie przez zespół kierowniczy składający się z Beaty Mirowskiej (dyr. finansowy), Doroty Pałysiewicz (dyr. Human Resources) oraz nowego Dyrektora Marketingu, Pawła Miziołowskiego.

Rozpoczęcie współpracy z Pawłem Miziołowskim to dla amerykańskiej firmy bardzo ważny element strategii wzmacniania portfolio produktów segmentu premium należących do tej firmy. Miziołowski to laureat tytułu Dyrektora Marketingu Roku 2021, którego działania i realizowane kampanie wielokrotnie zdobywały bardzo wysokie oceny w branży. W ramach nowego stanowiska, Miziołowski odpowiedzialny będzie za tworzenie polityki marketingowej firmy w oparciu o jej długookresową strategię oraz budowanie komunikacji marek z portfolio Brown-Forman w Polsce, mi.in. Finlandia Vodka, Jack Daniel’s czy Woodford Reserve.

Brown-Forman Polska od wielu lat stawia na rozwój pracowników, konsekwentną budowę ścieżki kariery pracowników, którzy odnoszą sukcesy zawodowe w globalnych strukturach Brown-Forman International.

Wielu naszych rodaków pełni odpowiedzialne i kierownicze funkcje. Są cenieni za umiejętności przywódcze, strategiczne myślenie oraz za osiągane wyniki, dzięki czemu zajmują coraz wyższe pozycje w organizacji. Wśród nich znajdują się Dorota Pałysiewicz – Dyrektor ds. HR na region Polska, Developing Europe & Iberia, Katarzyna Obuchowicz – prowadząca dział Corporate Affairs dla Europy Wschodniej, czy Agnieszka Przybyłek będąca Dyrektorem Zarządzającym Brown-Forman, odpowiedzialnym za rynki Włoch i krajów alpejskich.

Rosnące koszty budowy i koszty kredytów studzą plany deweloperów

Rosnące koszty budowy oraz wzrost kosztów obsługi kredytów budowalnych studzą plany deweloperów. Najniższy od dekady wolumen powierzchni w budowie, który na koniec III kwartału wynosił 153 700 m kw. wraz ze stabilnym popytem na poziomie 129 000 m kw. sprawia, że wizja luki podażowej na warszawskim rynku biurowym jest bardzo realna. Stabilne od wielu lat stawki czynszu delikatnie wzrosły.

Zasoby biurowe w stolicy na koniec września 2022 roku wzrosły do poziomu 6,34 mln m kw. Przyczyniły się do tego 3 nowe projekty oddane do użytku w III kwartale: Varso Tower (63 800 m  kw., HB Reavis), P180 (32 000 m  kw., Skanska) oraz Poleczki 32 (3 300 m  kw. PID Polska). Pierwsze trzy kwartały 2022 roku przyniosły ponad 228 000 m kw. nowej powierzchni biurowej, co było wynikiem o prawie 25% niższym od wyniku osiągniętego w analogicznym okresie 2021 roku na rynku biurowym w Warszawie.

„W związku z rosnącymi kosztami budowy i finansowania inwestycji, trudno jest oszacować w dłuższej perspektywie czasu finalne nakłady. Przekłada się to na wstrzymywanie decyzji przez deweloperów o rozpoczynaniu nowych budów. Jak wynika z danych, kolejny raz odnotowano w Warszawie najniższy od dekady wolumen powierzchni w budowie. Na koniec III kwartału 2022 roku w realizacji znajdowało się zaledwie 153 700 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Jest to ponad cztery razy mniej niż średnia podaż w budowie notowana w ciągu ostatnich pięciu lat. Trend spadkowy w ilości realizowanej powierzchni biurowej oraz wstrzymywanie rozpoczynania nowych budów na stołecznym rynku, w kolejnych latach może doprowadzić do powstania luki podażowej,” – komentuje Katarzyna Bojar, konsultant w Knight Frank.

Do końca 2022 roku planowane jest oddanie do użytku niespełna około 7 000 m kw. powierzchni biurowej, zaś pozostała część ma zostać dostarczona na rynek w latach 2023-2025. Ponad 60% podaży w budowie jest realizowana w lokalizacjach centralnych, gdzie największymi inwestycjami w trakcie realizacji są The Bridge (47 000 m kw., Ghelamco) oraz LIXA D i E (28 000 m kw. Yareal).

Aktywność najemców od lipca do września była mniejsza w porównaniu do poprzedniego kwartału i wyniosła 129 000 m kw. Niemniej, w ujęciu całościowym od początku 2022 roku podpisano umowy najmu na ponad 608 000 m kw. co jest wynikiem wyższym o ok. 53% w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku. Wysoki wolumen popytu pozwala przewidywać, że na koniec 2022 roku popyt ma szansę powrócić do wartości sprzed pandemii.

W strukturze umów w okresie I-III kw. 2022 roku dominowały nowe umowy, które stanowiły 52% wolumenu, z czego umowy pre-let to 23%. Kolejne miejsce zajęły renegocjacje z wynikiem 38%, a ekspansje wynosiły zaledwie 9%. Warto podkreślić, że w ostatnich latach zauważalna stała się zmiana struktury popytu. W porównaniu z okresem sprzed pandemii znacznie zwiększył się udział renegocjacji (z średnio 30% w latach przed pandemią do około 40% w trakcie i po pandemii), zaś w przypadku nowych umów notowany jest spadek ich udziału w strukturze transakcji (z średnio 60% w latach przed pandemią do około 50% w trakcie i po pandemii).

Pod względem zainteresowania najemców, niezmiennie najwięcej powierzchni w III kw. 2022 roku wynajęto w strefie centralnej – 35%. Na drugim i trzecim miejscu znalazły się Służewiec i Centralny Obszar Biznesu z ponad 20% i 19% udziałem w wolumenie transakcji najmu.

W związku z wysokim wolumenem nowej podaży dostarczonej na stołeczny rynek od lipca do września 2022 roku, a także mniejszym niż w II kw. 2022 roku popytem na powierzchnię biurową, współczynnik pustostanów wzrósł do 12,1%. Na koniec września 2022 roku w Warszawie znajdowało się około 770 200 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej dostępnej od ręki. W porównaniu z końcem II kw. 2022 roku współczynnik wzrósł o 0,2 pp., jednakże w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku odnotowano spadek dostępności powierzchni o 0,3 pp. Najwyższy współczynnik pustostanów zaobserwowano ponownie na Służewcu – 21,2%. W centralnych obszarach Warszawy wyniósł on 11,1% (spadek o 0,5 pp. kw/kw), zaś w strefach poza centrum 13% (wzrost o 0,8 pp. kw/kw).

„Zauważalny jest delikatny wzrost stawek czynszu na stołecznym rynku biurowym. Czynsze wyjściowe w Centralnym Obszarze Biznesu, uwzględniające nowe prestiżowe projekty, kształtują się w przedziale 20-26 EUR/ m kw./miesiąc. W pozostałych lokalizacjach centralnych stawki znajdowały się w przedziale 15-23 EUR/ m kw./miesiąc. Czynsze wywoławcze poza centrum wahają się od 10 do 16 EUR/ m kw./miesiąc. Jednocześnie oczekuje się, że czynsze w budynkach znajdujących się w budowie i których oddanie do użytkowania planowane jest w najbliższych latach będą wyższe niż aktualne stawki wywoławcze ze względu na rosnące koszty budowy (wzrost cen materiałów budowlanych i kosztów pracy), a także wzrost kosztów obsługi kredytów budowlanych. Wciąż zauważalny jest wzrost stawek opłat eksploatacyjnych, z uwagi na postępujący wzrost cen usług oraz mediów, które na koniec września 2022 roku kształtowały się w przedziale od 17 do 30 PLN/ m kw./miesiąc,” – dodaje Izabela Dąbrowska, associate director w Knight Frank.

Hakerzy zaatakowali strony Senatu. Kto stoi za atakiem?

Dziś rano doszło do poważnego ataku hakerskiego na strony Senatu – poinformował marszałek Tomasz Grodzki. Niewykluczone, że atak został dokonany w odpowiedzi na przegłosowanie uchwały ogłaszającej władzę Federacji Rosyjskiej za „reżim terrorystyczny”, co zostało skomentowane przez ukraińskiego prezydenta jako bardzo słuszne posunięcie. – Może to być przypadek lub dobrze zaplanowana strategia – powiedział marszałek Grodzki.

– Wzrost aktywności hakerów związanych z Rosją może mieć związek z toczącą się jednocześnie wojną na naszej wschodniej granicy i cyberwojną – mówi Wojciech Głażewski, Country Manager firmy Check Point Software w Polsce. Zdaniem analityków Check Point Research, wzrost ten jest szczególnie widoczny w kraje Europy Wschodniej – nie tylko Ukraina i Rosja, ale także Polska, Litwa i Rumunia. Wszystkie te kraje należą do 25 najbardziej podatnych na ataki hakerskie. – Najprawdopodobniej nie jest przypadkowe to, że w zeszłym miesiącu w wielu krajach Europy Wschodniej zwiększyła się liczba zagrożeń. Praktycznie wszystkie organizacje są zagrożone i muszą przejść na strategię cyberbezpieczeństwa polegającą na zapobieganiu – dodaje przedstawiciel firmy Check Point.

We wrześniu polskie firmy doświadczyły największego wzrostu i rekordowej liczby cyberataków w 2022 roku. W pierwszym tygodniu miesiąca na jedną organizację było ich 1033, a pod koniec września już 1629 – o 60 proc. więcej

Słaby dolar = droga ropa. Gaz blisko minimów półrocza

Na rynku mamy dość dziwną sytuację. Z jednej strony ropa właśnie odbija w górę, z drugiej strony mamy właśnie odbicie gazu w dół. Pokazuje to, że surowce energetyczne nie są już ze sobą tak silnie powiązane.

Kanada ostrożniejsza

Ostatnie trzy miesiące to spadek inflacji w Kanadzie. Z 8,1% spadła już do 6,9%. Nie zmienia to faktu, że stopy procentowe dalej rosną, by nie dopuścić do eskalacji problemu. Wczoraj spodziewano się podwyżki do poziomu 4%, by osiągnąć ten sam wynik co USA. Bank Kanady zdecydował się jednak na mniejszy ruch i jesteśmy na poziomie 3,75%. Jest to teoretycznie mniej niż inflacja, ale jest to bardzo niewielka różnica jak na państwa zachodnie. Po samej decyzji na rynkach pojawiło się sporo zamieszania. Kurs dolara kanadyjskiego początkowo gwałtownie spadł, ale szybko wrócił na niezmienione poziomy.

Tańszy gaz na zimę?

Rosyjska presja na ceny gazu przestaje być aż tak skuteczna. Analitycy wskazują wiele czynników fundamentalnych, które utrudniają rosyjskiemu agresorowi trzymanie Europy w szachu. Jednym z nich jest wyraźnie cieplejszy od oczekiwań październik. Dzięki temu magazyny w większości państw są wciąż niemal pełne. Rośnie zatem szansa, że sezon grzewczy będzie niezagrożony. Zasoby finansowe, które Rosja mogła przeznaczyć na wykupywanie surowca, też są skończone. Patrząc na stabilizację cen, wielu obserwatorów podejrzewa, że przy zorganizowaniu alternatywnych dostaw do wielu państw Unii ilość zasobów potrzebna na destabilizację zaczyna być poza zasięgiem nawet dyktatury nieliczącej się z kosztami. Dla nas to bardzo dobra wiadomość. Oznacza to, że być może podwyżki cen gazu nie będą aż tak duże.

Słaby dolar = droga ropa

Na rynku jest kilka prawidłowości, które zadziwiają swoją skutecznością. Jedną z nich jest tendencja do wzrostów cen ropy, gdy dolar słabnie oraz jej spadków, gdy dolar zyskuje na sile. Można by sugerować, że wynika to ze stabilności cen w walutach krajów producenckich, aczkolwiek nie tłumaczy to z pewnością siły tych ruchów. Są one bowiem często znacznie silniejsze niż zmiany na dolarze. Tak też było wczoraj. Dolar osłabł o 1,5 centa względem euro, za to ropa podrożała o 3 dolary na baryłce. Procentowo to dwa razy większa zmiana. Warto też zwrócić uwagę na wzrost apetytu na ryzyko na rynkach. Wraz ze słabnącym dolarem kapitał płynął na rynki bardziej ryzykowne, w tym właśnie surowce.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – PKB,
14:30 – USA – zamówienia na dobra,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Małe metraże mieszkań i zakupy za gotówkę

Ceny mieszkań na rynku wtórnym w większości największych miast uległy korekcie w dół. Natomiast na rynku deweloperskim odnotowywane są kolejne rekordy. Wszystko to dzieje się w czasach ograniczonego dostępu do kredytów hipotecznych i niskiej aktywności kupujących. Najnowsze dane dotyczące rynku mieszkań i kredytów hipotecznych przedstawia raport Barometr, przygotowany przez Metrohouse, Credipass i RynekPierwotny.pl.

Kredyty pikują, a kupujących brakuje

Obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym nie napawa optymizmem potencjalnych nabywców, którzy marzą o zakupie mieszkania na własne potrzeby. Wzrastające stopy procentowe przekładają się na coraz większe ograniczenia w dostępie do finansowania kredytem hipotecznym. Często zdarza się, że niska zdolność kredytowa staje się barierą trudną do pokonania dla młodych ludzi, którzy chcą się usamodzielnić i zacząć nowy etap życia „na swoim”. Statystyki, które publikujemy w raporcie Barometr Metrohouse i Credipass III kw. 2022 pokazują, że zachwianie rynku kredytów hipotecznych (23 mld zł wypłaconych kredytów w III kw. 2021 r. vs. ok. 7 mld w analogicznym okresie 2022 r.) powoduje zmiany w preferencjach nabywczych. – Zwiększoną popularnością cieszą się mieszkania do 50 m kw., nabywane poza najbardziej atrakcyjnymi częściami miast. O takie właśnie lokale trwa zażarta rywalizacja pomiędzy nabywcami indywidualnymi a inwestorami, którzy odpowiadają już za prawie połowę wszystkich zakupów na rynku. Najczęściej są to transakcje gotówkowe, co powoduje, że tacy klienci mają bardziej uprzywilejowaną pozycję i większe szanse na uzyskanie satysfakcjonującego rabatu, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse, współautor raportu. – Wolniejszy rynek nie oznacza jednak wcale wydłużenia się czasu sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym. Odnotowywane wyniki w okolicach trzech miesięcy ekspozycji na rynku należy uznać za całkiem przyzwoite – dodaje Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Nowe mieszkania drożeją, rynek wtórny w dół

W Barometrze Metrohouse i Credipass warto przyjrzeć się bliżej porównaniu sytuacji na rynku pierwotnym i wtórnym. Podczas, gdy wśród mieszkań z drugiej ręki widać pewne oznaki obniżek średnich cen mieszkań w transakcjach, to rynek pierwotny jakby nie zwracał uwagi na słabnący popyt i w każdej z analizowanych lokalizacji ceny ponownie pną się do góry. Klienci lawirują więc pomiędzy rynkiem nowych mieszkań i dostępnymi lokalami na rynku wtórnym. Wybór najlepszej opcji wymaga jednak wielu analiz i kalkulacji – zwłaszcza w kontekście opłat około transakcyjnych oraz kosztów potencjalnych remontów.

Największe spadki cen na rynku wtórnym, w porównaniu do poprzedniego kwartału, widoczne są w Gdańsku i Krakowie. W pierwszym z tych miast ceny m kw. nabywanych lokali były niższe o 7,2 proc., a średnia cena w transakcjach wynosi 10 400 zł za m kw. Tylko nieznacznie taniej jest w Krakowie, gdzie spadki wyniosły średnio 5,2 proc., a mieszkania kupujemy w średniej cenie 10 309 zł za m kw. W kolejnych dwóch miastach, czyli w Warszawie i Poznaniu płacimy za mieszkania nieznacznie powyżej 1 proc. mniej niż przed kwartałem. Są jednak lokalizacje, gdzie mimo sytuacji na rynku odnotowujemy wzrosty. Są to Wrocław (+9 proc.) oraz Łódź (+9 proc.). Wrocław z ceną 9704 zł za m kw. powoli dobija do psychologicznej granicy 10 000 zł za m kw. Jednocześnie jest to miasto, gdzie w ostatnim kwartale nabywaliśmy najmniejsze mieszkania (średnio 41 m kw.) – jest to także czynnik powodujący, że średnia cena m kw. rośnie. Natomiast Łódź może pochwalić się najwyższym średniorocznym wzrostem cen, który obecnie przekracza 17 proc. – Warto zwrócić uwagę, że kupujący nie są tak bardzo przywiązani do ceny ofertowej i w przypadku ostatecznych negocjacji są w stanie rozmawiać o obniżkach cen – mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.Tab. 1 - Średnie ceny rynek wtórny III kw

Sytuacja na rynku mieszkań deweloperskich wygląda zupełnie inaczej. Dane portalu RynekPierwotny.pl pokazują, że we wszystkich analizowanych największych miastach w Polsce ceny mieszkań w porównaniu do ubiegłego kwartału wzrosły. Największe, bo aż prawie 7-procentowe podwyżki odnotowywane są we Wrocławiu, gdzie obecnie za m kw. trzeba zapłacić średnio 11 586 zł. Zauważalne zwyżki widoczne są w Łodzi (3,7 proc.), gdzie cena za kw. przekroczyła już 9000 zł. Jak wskazuje Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl jedynie w Warszawie niewielki kwartalny wzrost średniej ceny 1 m kw. może być zakwalifikowany jako przejaw rynkowej stabilizacji. – Na terenie stołecznego miasta w III kw. 2022 r. aż 84% nowych mieszkań miało pięciocyfrową ofertową cenę 1 m kw., a więc wynoszącą co najmniej 10 000 zł. Analogiczne wyniki dla pozostałych największych miast były następujące: Kraków – 80% mieszkań z ceną min. 10 000 zł/mkw., Łódź – 15%, Wrocław – 57%, Poznań – 38% i Gdańsk – 52%. Znaczące zmiany z poprzedniego kwartału dotyczyły między innymi Wrocławia, w którym kwartalny wzrost średniej ceny nowego metrażu wyniósł niemal 7%. To wynik przywołujący na myśl czasy niedawnego boomu, mówi Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl.

We wszystkich badanych miastach można zauważyć istotny wzrost udziału rynkowego nowych lokali z ceną powyżej 11 000 zł/mkw. Najbardziej wyraźna zmiana dotyczyła Wrocławia. W stolicy Dolnego Śląska na rynku pojawiło się sporo lokali kosztujących więcej niż 15 000 zł/mkw. To właśnie dużo większa liczba takich najdroższych „M” z oferty deweloperów skutkowała prawie siedmioprocentowym kwartalnym wzrostem średniej ceny nowych wrocławskich mieszkań.Tab. 1 - Zmiana średniej ceny rynek pierwotny III kw

Kredyty hipoteczne w odwrocie

Już w poprzednim kwartale uwidaczniały się negatywne tendencje w wolumenie nowych umów o kredyt hipoteczny. Okazuje się, że może być znacznie gorzej. W odniesieniu do dostępnych danych autorzy raportu Barometr Metrohouse i Credipass szacują, że III kw. br. zamknął się wartością 7,4 mld zł nowych kredytów. Stanowi to niewiele ponad 50 proc. wyniku z II kw. i zaledwie 31 proc. wolumenu z analogicznego kwartału 2021 r.

Duża w tym zasługa kolejnych podwyżek stóp procentowych – w lipcu o 0,5% i wrześniu o 0,25%, z aktualnym odczytem na poziomie 6,75%, które przekładają się na zdolność kredytową klientów. – O ile jeszcze rok temu singiel zarabiający 5000 zł netto mógł liczyć na kredyt hipoteczny w średniej wysokości 485 tys. zł, dziś jego zdolność wynosi zaledwie 240 tys. zł. Przy obecnych cenach mieszkań znalezienie lokum w podobnej cenie w największych polskich miastach jest prawdziwym wyzwaniem – komentuje Andrzej Łukaszewski, ekspert finansowy Credipass.

Zmiany stóp procentowych oraz dane o inflacji miały ciekawy wpływ na ruchy banków w kwestii oprocentowania stałego kredytów hipotecznych. –  Na przełomie lipca i sierpnia mogliśmy obserwować wyraźne zachęcanie klientów do oprocentowania stałego, które nominalnie było niższe niż zmienne. Od połowy września obserwujemy już wyrównanie się tych wartości. Aktualnie średnie oprocentowanie kredytu hipotecznego ze stałym oprocentowaniem z 20% wkładem własnym wynosi ok. 9,37% a z oprocentowaniem zmiennym 9,32%, mówi Andrzej Łukaszewski z Credipass.

Biopilic design — czyli przyszłość projektowania wnętrz biurowych

Kiedy w 1973 roku słowo „biofilia” zostało użyte po raz pierwszy przez psychoanalityka Ericha Fromma, nikt nie spodziewał się, że kilka dekad później będzie ono inspirować projektantów wnętrz biurowych. Termin ten tłumaczy się jako „miłość do życia”. Związek biofilii z projektowaniem wnętrz biurowych nie jest więc oczywisty. Na czym polega? Dlaczego powszechnie uważa się, że biophilic design jest przyszłością projektowania wnętrz biurowych?

Czym jest biofilia w projektowaniu wnętrz?

Termin „biofilia”, choć stworzony w roku 1973, doczekał się popularyzacji i rozwinięcia dopiero 11 lat później. Dokonał tego Edward O. Wilson na łamach swojej książki o tytule „Biophilia”. Na gruncie jego pracy oraz prac innych fascynatów świata przyrody, do mainstreamu zaczęła przebijać się idea połączenia miejskiej architektury ze światem roślin.

Biofilic design w projektowaniu przestrzeni biurowych oznacza więc wprowadzanie do biur elementów roślinnych. Nie chodzi tu oczywiście o zwykłe zaopatrzenie parapetów w rośliny doniczkowe — projektantów wnętrz stać na znacznie więcej. W realizacjach tego typu natura gra główną rolę. Naturalne materiały, rośliny, woda, kamienie, odpowiednie oświetlenie — wszystko to pozwala kształtować charakter wnętrz biurowych w duchu biofilii.

Jak wprowadzić elementy biofilii do biura?

Jednoznaczna odpowiedź na to pytanie nie istnieje. Oczywiście najważniejszym kryterium jakości biura jest jego funkcjonalność. Praktyczne rozwiązania nie muszą jednak stawać na drodze biofilii. Świetny tego przykład stanowi akustyczna budka do rozmów w pracy marki Hushoffice. Ten nowatorski produkt wyróżnia stylistyka, która świetnie wpasowuje się w estetykę biur tworzonych z miłości do życia.

Zaprojektowanie przestrzeni w nurcie biofilii nie jest trudne. Takie przedsięwzięcie najlepiej jednak oddać w ręce specjalisty. Wykwalifikowany projektant zadba, aby biuro angażowało zmysły, wyróżniało się elementem zmienności i przypominało o jedności człowieka z naturą.

Jak aranżacja w duchu biofilii wspiera pracowników?

Czy jednak projektowanie wnętrz biurowych w trendzie biofilii niesie jakiekolwiek korzyści dla pracowników? Zdecydowanie tak. O pozytywnym wpływie obecności naturalistycznych akcentów w przestrzeni biurowej świadczą liczne badania. Szczególną uwagę warto zwrócić na pracę pod tytułem „Benefits of indoor plants on attention capacity in an office setting”. Wynika z niej, że rośliny wewnętrzne w biurze mogą zapobiec zmęczeniu podczas pracy wymagającej uwagi. Poza tym podkreśla ona korzyści wnikające z pracy w miejscu z widokiem na naturę. Wiele wartościowych informacji zawiera także praca zatytułowana „Plants in the Workplace: The Effects of Plant Density on Productivity, Attitudes, and Perceptions”. Przedstawione w niej badania dowodzą, że obecność roślin w przestrzeni biurowej wpływa na wyższy poziom nastroju pracowników i postrzeganej przez nich atrakcyjności biura.

Raport PINK: rynki biurowe w regionach – dane za trzeci kwartał 2022 r.

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała dane dotyczące rynku powierzchni biurowych na ośmiu głównych rynkach regionalnych w Polsce (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) za trzeci kwartał 2022 roku. Źródłem informacji są firmy doradcze, działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark Polska, Savills), a podsumowanie dotyczy istniejących zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych obiektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec trzeciego kwartału 2022 roku całkowite istniejące zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu głównych rynkach regionalnych wyniosły 6 357 400 m kw. Niezmiennie największymi rynkami biurowymi w Polsce (po Warszawie) pozostawały Kraków (1 651 700 m kw.), Wrocław (1 320 600 m kw.) oraz Trójmiasto (1 011 000 m kw.).

W trzecim kwartale 2022 roku do użytkowania oddano dwa obiekty o łącznej powierzchni 20 200 m kw. Tymi projektami były: Quorum Office Park D (deweloper Cavatina, 16 200 m kw.) oraz L’Uni (deweloper Luni Sp. z o.o., 4000 m kw.). Oba projekty znajdują się we Wrocławiu. Dodatkowo zakończyła się renowacja budynku Centrum Orląt we Wrocławiu (15 900 m kw.), który oferuje teraz powierzchnie komercyjne na wynajem.

Na koniec trzeciego kwartału 2022 roku na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia od zaraz pozostawało 967 200 m kw. powierzchni biurowej, co odpowiada stopie pustostanu na poziomie 15,2% (wzrost o 0,05 p.p. kw./kw. oraz wzrost o 1,7 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu w 2021 roku). Najwyższy współczynnik pustostanów odnotowano w Łodzi – 22,0%, najniższy w Szczecinie – 3,9% (jedyne miasto ze stopą pustostanów poniżej 10,0%).

Całkowity wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w trzecim kwartale 2022 roku wyniósł 106 300 m kw., co jest wartością o 44% mniejszą niż w kwartale ubiegłym, i o 6% mniejszą niż w analogicznym okresie 2021 roku. Najwięcej powierzchni zostało wynajęte w Krakowie (24 800 m kw.), we Wrocławiu (23 300 m kw.) i w Gdańsku (22 900 m kw.).

W trzecim kwartale 2022 roku najwyższy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom: 68% (włączając umowy przednajmu oraz powierzchnie na potrzeby własne właściciela nieruchomości). Renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 25% zarejestrowanego popytu, a ekspansje za 7%.

Do największych transakcji zawartych w trzecim kwartale 2022 zaliczamy: umowę przednajmu poufnego najemcy z sektora IT w budynku Ocean Office Park D w Krakowie (4700 m kw.), umowę ekspansji firmy Keywords Studios w Global Office Park A1 w Katowicach (3800 m kw.), oraz odnowienie umowy najmu firmy TietoEvry w budynku Green 2Day we Wrocławiu (3700 m kw.).

Trzy powody, dla których warto dodawać krówki reklamowe do zamówień Twoich klientów

Krówki to słodkie, kruche na zewnątrz i ciągnące się w środku cukierki, które wielu z nas przypominają dzieciństwo. Dziś są to wręcz kultowe słodycze, które przeżywają swoją drugą młodość. Co więcej, ze zwykłych łakoci zmieniły się w reklamowe gadżety wykorzystywane przez niejedno przedsiębiorstwo. Marki zaczęły dodawać je bowiem do wysyłanych zamówień. Dlaczego? Przedstawiamy trzy powody, dla których firmy decydują się na ten krok, ale zanim do nich przejdziemy, kilka ważnych informacji dotyczących krówek.

Krówki reklamowe z logo – gdzie je kupić?

Krówka reklamowa to nie zwykły cukierek, to nośnik informacji o firmie, przypomnienie klientowi, że istniejemy, jesteśmy i że spełnimy jego potrzeby w najlepszy możliwy sposób. Krówki reklamowe powinny być cukierkami najwyższej jakości, podobnie jak nasze usługi. Tylko jakość sprawi, że słodki gadżet będzie wizytówką naszej firmy i skuteczną zachętą, by klient do nas wrócił. Właśnie dlatego nie możemy pozwolić sobie na wpadkę.

Cukrówki reklamowe to słodkie cukierki, które stworzone zostały z myślą o wydarzeniach biznesowych, eventach, promocjach, ale także o tym, by wskoczyć wraz z zamówieniem do pudełka, w którym wysyłamy towar do klienta i pełnić funkcję miłej niespodzianki. Takie gesty ze strony dostawców są szczególnie ważne w e‑commerce, ponieważ coraz więcej sklepów internetowych stara się, by w przesyłkach znalazło się coś więcej niż tylko złożone przez klienta zamówienie — personalizowane krówki reklamowe to doskonały pomysł, by wyróżnić się na tle konkurencji.

Słodycze reklamowe krówki – słodki upominek dla klientów

Sprzedaż w internecie wymaga odpowiedniego podejścia do klientów i wyjątkowego traktowania ich. Wygrywają te firmy, które zawsze są o krok przed konkurencją, które wiedzą, co oznacza best customer experience, które traktują klientów jak przyjaciół. Dodawanie drobnych upominków do paczek jest jednym z działań marketingowych, które mają wpływ na to, jak nasza marka odbierana jest przez innych. Poniżej podajemy trzy powody, dla których warto dodawać krówki reklamowe do wysyłanych zamówień.

  1. Krówki to słodki upominek, który będzie dobrze kojarzył się klientowi z naszą marką. Wrzucenie kilku, a nawet kilkunastu, w przypadku większych zamówień, krówek do paczki z towarem, pozwala nam pokazać klientowi, że jesteśmy wdzięczni za to, że wybrał nasz sklep. To małe podziękowanie, dodatkowo słodkie i smakowite.
  2. Krówka reklamowa może być dodatkowym nośnikiem informacji. Wewnątrz papierka możemy nadrukować kod rabatowy na kolejne zamówienie. Aby mieć pewność, że klient dostrzeże kod, możemy w liście z podziękowaniem za zamówienie poinformować go, że w każdej krówce znajduje się rabat na kolejne zamówienie. Na każdym papierku może to być inny rodzaj bonifikaty. Dzięki temu klient może skorzystać ze zniżki, darmowej wysyłki lub otrzymać tańszy produkt gratis przy większym zamówieniu od określonej kwoty.
  3. Krówka może pełnić funkcję wypełniacza pudełka. Nie, to nie jest żart. Załóżmy, że wysyłamy klientowi małe rzeczy, takie jak długopisy, kosmetyki, biżuterię. Zamiast pchać do pudełka kolejne rolki folii, warto wsypać trochę krówek na dno, włożyć przedmiot i wypełnić pozostałą przestrzeń kolejnymi krówkami. Otwierająca paczkę osoba, będzie się czuła, jakby miała do czynienia z prezentem pełnym niesamowitości. Takie drobiazgi sprawiają, że obdarowany czuje się naprawdę wyjątkowo.krówkiKrówki reklamowe dostępne na stronie Cukrowki.pl.

    Krówka reklamowa znajdzie wiele zastosowań marketingowych. Warto sięgać po ten słodki gadżet, szczególnie gdy prowadzimy sklep internetowy. Możemy przygotować małe woreczki z krówkami, które będziemy wrzucać do każdej paczki niezależnie od wartości zamówienia, ale też możemy dawać je wybranym klientom. To, w jaki sposób je wykorzystamy, ogranicza jedynie nasza wyobraźnia. Warto spróbować i zobaczyć, jakie efekty przyniesie wybrana przez nas strategia marketingowa.

Sprężyny naciskowe, a naciągowe – sprawdzamy czym się różnią

Istnieją dwa główne rodzaje sprężyn, oba stosowane na dużą skalę. Są to sprężyny naciskowe i sprężyny naciągowe. Choć pozornie podobne, w rzeczywistości znacząco się między sobą różnią. Czego dotyczą te różnice? Czy elementy te można stosować zamiennie? Odpowiadamy!

Sprężyny naciskowe i dociskowe – części specjalistyczne

Zanim szczegółowo porównamy charakterystykę sprężyny naciskowej i rozciąganej, wyjaśnijmy, do jakiej kategorii zalicza się te elementy. Otóż z pozoru są to bardzo mało skomplikowane elementy. W rzeczywistości zestaw sprężyn naciskowych zawiera elementy mocno specjalistyczne. Ich projektowanie wymaga dużej wiedzy technicznej, a wykonanie profesjonalizmu i precyzji.

To warunki konieczne, aby części te dobrze pełniły swoje funkcje i były trwałe. Polecamy zatem wybierać jedynie produkty renomowanych marek. Warto w tym miejscu wskazać na sprężyny naciskowe od Cloos. To firma o ugruntowanej pozycji na rynku, z dużym doświadczeniem.

Różnice dotyczące budowy

Już na poziomie budowy widać różnice między sprężynami dociskowymi i rozciąganymi. Choć trzeba wskazać, że pozornie mogą się wydawać podobne. Przede wszystkim oba elementy są zwojami metalowymi. Zarówno modele naciskowe, jak i naciągowe wykonuje się zwykle ze stali. Również pod względem wymiarów można wskazać na podobieństwa. Dostępne są sprężyny naciągowe długie i krótkie. Podobnie modele naciskowe występują w różnych wersjach. Zatem w czym tkwi różnica?

Otóż sprężyny naciskowe cechują się dużym rozciągnięciem w czasie spoczynku. Jest to bardzo luźny zwój, w którym występują duże przerwy pomiędzy kolejnymi częściami. Natomiast sprężyna naciągowa to zwój mocno zbity, w którym przerw w zasadzie nie ma. Ta niby niewielka różnica ma ogromne znaczenie. W zasadzie decyduje ona o odmiennym zastosowaniu sprężyn obu rodzajów.

Reakcja na oddziaływanie sił zewnętrznych

Co do zasady sprężyna posiada swój stan spoczynkowy, który zmienia pod wpływem oddziałującej z zewnątrz siły. To właśnie w tym miejscu uwydatnia się główna różnica pomiędzy modelami naciskowymi i naciągowymi. Otóż sprężyna naciskowa zmienia swój stan spoczynku pod wpływem oddziaływania sił ściskających. Obciążona ciężarem zmienia swój stan naturalny, stając się bardziej zbitą. Jest to możliwe za sprawą luźnej pozycji spoczynkowej, do której sprężyna wraca po ustaniu oddziaływania siły.

Natomiast sprężyny naciągowe zmieniają swój stan naturalny wskutek oddziaływania sił rozciągających. Dochodzi wtedy do wydłużenia sprężyny i zwiększenia odległości pomiędzy jej poszczególnymi częściami.

Charakterystyka sprężyny naciskowej i naciągowej a ich przeznaczenie

Omówiona powyżej charakterystyka sprężyny naciskowej i naciągowej determinuje przeznaczenie obu rodzajów elementów. Otóż modele naciskowe doskonale spisują się amortyzacji obciążeń. Sprzyja temu ich budowa. Natomiast modele naciągowe lepiej sprawdzają się w łączeniu elementów, których praca polega na oddalaniu się od siebie i powrocie do pierwotnej pozycji.  Ponadto oba typy sprężyn są wykorzystywane do łączenia elementów, nie posiadając przy tym żadnych szczególnych zadań dodatkowych. Należy również wspomnieć  o przejmowaniu obciążeń, co jest wspólnym zadaniem obu rodzajów sprężyn.

Należy podkreślić, że sprężyn naciskowych i naciągowych nie stosuje się zamiennie. Rzeczywiście mają one pewne cechy wspólne, jednak generalnie działają na innej zasadzie. Odmienne jest przeznaczenie tych elementów. Dlatego nie stosuje się ich wzajemnie, lecz doskonale się uzupełniają.

Zadowolenie i satysfakcja pracowników – co na nie wpływa?

Coraz więcej pracodawców stawia na działania, mające poprawić zadowolenie i satysfakcję pracowników. Szczęśliwa kadra sprzyja poprawie wydajności całej firmy, dlatego warto wiedzieć, co wpływa na zadowolenie podwładnych z pracy.

Co wpływa na zadowolenie pracownika z pracy?

Satysfakcja z pracy jest połączeniem wielu czynników. Przede wszystkim zależy od rodzaju wykonywanych obowiązków oraz tego, czy dana osoba lub swoją pracę. Zadowolenie wynika również ze stosunku pracownika do organizacji pracy, miejsca, w którym pracuje oraz atmosfery, jaka tam panuje. Oczywiście nie bez znaczenia jest aspekt finansowy, jednak samo wynagrodzenie może nie wystarczyć, ponieważ wiele osób wymaga przede wszystkim szacunku i poczucia samorealizacji.

Zadowolenie i satysfakcja a motywacja i zaangażowanie pracownika

Kiedy jesteśmy zadowoleni i dobrze się czujemy, potrafimy zrobić więcej, a nasza motywacja do pracy wzrasta. Pracownik, który lubi przychodzić do pracy, ponieważ wie, że to, co robi, ma znaczenie, a dodatkowo czuje się w miejscu pracy komfortowo, będzie wydajniejszy i z większą ochotą podzieli się swoimi pomysłami.

Jeżeli pracownik znajdzie w swoim miejscu pracy to, czego potrzebuje do rozwoju, będzie chciał robić więcej. Dlatego zapewnienie kadrze odpowiednich warunków do wykonywania zadań może w dużym stopniu wpłynąć na ich motywację i zaangażowanie. Pracodawca, który zadba o wszystkie detale, wpływające na komfort i satysfakcję z pracy, ma szansę uzyskać najwyższą wydajność swoich pracowników, a co za tym idzie, zwiększyć obroty firmy i poprawić jej reputację.

Jak projektować biura skazane na sukces?

Atmosfera w miejscu pracy w dużym stopniu zależy od wyposażenia biura. Warto więc postawić na nowoczesne rozwiązania, tworząc wyposażenie, przyjazne pracownikom. W ostatnich latach pojawiło się wiele ciekawych elementów, które z powodzeniem pomogą stworzyć wygodne miejsce pracy. Jedną z innowacji są tzw. chillout roomy, czyli strefy relaksu. Specjalne pokoje na odpoczynek, wyposażone w wygodne sofy, na których pracownik może się odprężyć i uspokoić myśli, mogą wpłynąć na zwiększenie satysfakcji z pracy. Stawiając na takie rozwiązanie, pracodawca pokazuje swoim podwładnym, że docenia, iż potrzebują oni przerwy w wykonywaniu obowiązków służbowych.

Kolejnym krokiem do sukcesu jest stworzenie pracownikom komfortowego stanowiska pracy. Wygodny fotel do biura to must have każdego dobrze wyposażonego zakładu. Zadowolenie z pracy płynie z możliwości dopasowania pozycji do wykonywanych zadań. Dlatego warto zwrócić uwagę na biurka z regulowaną wysokością. Nic tak nie wpływa na skupienie, jak wyciszenie otoczenia. W dużych biurach trudno jest o ciszę i spokój na otwartej przestrzeni. Pomocne w tym przypadku będą budki lub ścianki akustyczne, pozwalające na oderwanie się od hałasu, panującego w biurze.

Satysfakcja pracowników wpływa na dobre samopoczucie, dlatego warto ją pielęgnować. Każdy pracodawca, któremu zależy na dobrych wynikach kadry, powinien zapewnić im jak najlepsze warunki do działania.

Pesymizm w branży motoryzacyjnej

Z badania przeprowadzonego wśród producentów części motoryzacyjnych wynika, że pomimo optymalizacji kosztów produkcji i innych środków mających przeciwdziałać kryzysowi, aż 23% ankietowanych spodziewa się odnotować w tym roku straty. Perspektywy na 2023 r. są jeszcze bardziej ponure – 27% spodziewa się straty. Obawy odzwierciedlają ogólne nastroje dotyczące przyszłości: 70% respondentów zgłasza negatywne perspektywy. Warto wspomnieć że jesienią 2018 roku podobnych głosów było tylko 18%

Trudne czasy branży moto

Jak wskazuje Benjamin Krieger, Sekretarz Generalny Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych (CLEPA), badanie Pulse Check przeprowadzone już po raz 12 przez CLEPA wyraźnie dokumentuje presję, z jaką borykają się producenci części motoryzacyjnych, która może pogorszyć się w okresie zimowym. Przy zysku operacyjnym EBIT na poziomie poniżej 5%, notowanym przez prawie 70% z nich, finansowanie rewolucji ekologicznej i cyfrowej staje się ogromnym wyzwaniem. Jak dodaje producenci części motoryzacyjnych nadal utrzymują poziom zaangażowania w wydatki na badania i innowacje, ale bez przystępnej cenowo energii w Unii Europejskiej i sprawiedliwego podziału obciążeń spowodowanych inflacją w całym łańcuchu dostaw, konkurencyjność i szybkość innowacji w tym sektorze zmniejszy się.

Ta perspektywa wynika z bieżących trudności w połączeniu z nadchodzącymi zagrożeniami: 96% producentów części motoryzacyjnych zgłasza znaczny wpływ kosztów energii i potencjalnych niedoborów na ich rentowność. Wzrost cen surowców dotyka 85% producentów części motoryzacyjnych, podczas gdy niedobory półprzewodników nadal mają znaczący wpływ na marże 65% ankietowanych firm.

Kluczowym wyzwaniem w branży jest sprawiedliwy podział obciążeń rosnących kosztów. Około 80% producentów części nie otrzymuje żadnego lub też jedynie ograniczone odszkodowania od producentów pojazdów za rosnące koszty energii i frachtu lub zakłócenia w łańcuchu dostaw, podczas gdy 42% ma trudności z uzyskaniem rekompensaty za koszty surowców.

Ograniczona zdolność dostawców części do przerzucania dominujących wzrostów kosztów produkcji jest dla wielu bardzo krytyczna – niektórzy nawet obawiają się bankructwa mniejszych poddostawców lub poddostawców przenoszących się do sąsiednich branż – co zagrozi integralności całego ekosystemu motoryzacyjnego. Pomimo powszechnej presji 85% respondentów nie ograniczy inwestycji w badania naukowe i innowacje, aby zrekompensować straty, co pokazuje, że zaangażowanie przemysłu motoryzacyjnego w nowe rozwiązania w zakresie mobilności pozostaje silne. Powstaje zatem pytanie – jak długo to będzie trwało – biorąc pod uwagę obecne perspektywy gospodarcze. Ograniczenie inwestycji w innowacje poważnie osłabiłoby przejście na transformację mobilności, a także długoterminową konkurencyjność i wzrost sektora.

– Producenci części motoryzacyjnych przeznaczonych na pierwszy montaż są silnie zależni od sytuacji producentów pojazdów oraz ich decyzji, a w przeciwieństwie do nich nie ma na kogo przerzucić kosztów. Są więc w sytuacji nie do pozazdroszczenia, zwłaszcza obecnie, co pokazały wyniki ostatniego Puls Check’u CLEPA. Rynek wtórny co obserwowaliśmy podczas kryzysu w 2009 r. czy sytuacja pandemiczna radzi sobie lepiej. Widać więc, że potrzeba europejskich i krajowych programów wsparcia tej gałęzi przemysłu, o co zabiegamy – mówi Tomasz Bęben, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM), Członek Zarządu CLEPA.

Dziś EBC rozdaje karty

Dzisiaj rynek oczekuje “jastrzębiej” decyzji EBC. Przedstawiciele instytucji wielokrotnie sygnalizowali, że recesja nie przeszkodzi bankowi centralnemu w realizacji podejścia normalizacyjnego. Zdecydowane decyzje powinny być wspierane przez lepszą sytuacją na rynku gazu ziemnego. Cena surowca spadła poniżej 100 euro za MWh a magazyny w Europie są w dużej mierze wypełnione. Modele prognozy pogody dla Starego Kontynentu wskazują na łagodną zimę. Wszystko to może oznaczać , że kryzys energetyczny może przyjąć nieco łagodniejszą formę.

Wobec niezwykle wysokich wskaźników inflacji konieczne jest zdecydowane działanie, gdyż w przeciwnym razie istnieje ryzyko rozchwiania oczekiwań inflacyjnych. Gdyby bank centralny działał zbyt ostrożnie, możliwe jest, że w późniejszym okresie będzie musiał jeszcze bardziej zaostrzyć politykę pieniężną. W rezultacie, kluczowe stopy procentowe zostaną dziś prawdopodobnie podniesione o 75 pb, zwłaszcza, że prawie połowa członków rady wydawała się otwarta na taki krok. Oprócz podwyżki stóp, EBC prawdopodobnie zmieni warunki TLTRO. Jeśli chodzi o ten program to również „gołębie” w Radzie popierają zmianę zasad. Z perspektywy banków komercyjnych zmienione warunki zwiększają motywację do wcześniejszej spłaty środków z TLTRO. Dzięki niej nadwyżka płynności (ponad 4,5 bln euro) zostanie zredukowana, a przez to EBC będzie mógł poświęcić więcej czasu na zmniejszenie ilościowe posiadanych obligacji (zacieśnianie ilościowe QT).

Kolejny ruch o 75 pb powinien wspierać wycenę euro. Jeśli do tego dojdą inne kwestie zacieśniające warunki monetarne wsparcie dla wspólnej waluty może być trwalsze. Co prawda rozmiar zmian parametrów polityki monetarnej EBC jest w dużej wyceniony przez rynek a ryzyka dla całej strefy euro nie zostały zanegowane, dlatego potencjał aprecjacyjny dla wspólnej waluty będzie przez to ograniczony.

Nawet jeśli EBC prawdopodobnie będzie musiał skorygować swoje prognozy wzrostu w dół w grudniu, to obecna sytuacja związana z dostawami gazu (łagodne temperatury, dobrze zaopatrzone magazyny gazu) sugeruje, że EBC może nadal brzmieć „jastrzębio” pomimo osłabienia gospodarki i pesymistycznych wskaźników nastrojów. Kluczowe wydaje się być jak mocno bank podkreśli swoje restrykcyjne nastawienie. W tym momencie mniej istotne jest to o ile dziś stopa referencyjna pójdzie w górę. Rynek na ten moment skupia się na kolejnych decyzjach i szuka odpowiedzi, na jakim poziomie cały cykl może się zakończyć. Widzimy, że niektóre banki centralne zaczynają pomału łagodzić tempo zmian kosztu pieniądza (Kanada, doniesienia z Fed). EBC jest jednak spóźniony ze swoimi decyzjami, dlatego też nie zakładam, że instytucja zakomunikuje spowolnienie cyklu w najbliższej przyszłości.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Jak Polacy odpoczywają po pracy

W czasach ciągłych zmian coraz częściej wystawieni jesteśmy na stres, konieczność mobilizacji, duże napięcia w pracy. Ponad 1/3 Polaków regularnie odczuwa przeładowanie codziennymi obowiązkami zawodowymi – wynika z najnowszych badań Pracuj.pl. Co robimy, by odpocząć “po robocie”? Według badania najczęściej w tym celu sięgamy po seriale, spędzamy czas z rodziną i znajomymi czy słuchamy muzyki. Cenione są także benefity od pracodawców wspierające pasje: dodatkowe dni wolne, zniżki na podróże i karty sportowe.

Wybrane ustalenia:

  • 1/4 badanych uważa, że pracodawca dba o to, by się nie przepracowywali.
  • ½ kobiet i ponad ⅓ mężczyzn niecierpliwie wyczekuje zakończenia pracy.
  • “Po robocie” Polacy najczęściej odpoczywają podczas oglądania seriali.
  • 47% Polaków uważa, że przerwa kawowa jest najlepszą chwilą do relaksu.
  • Pożądanymi benefitami są m.in. vouchery na podróże (41%) i karnet sportowy (31%).

W obliczu zawodowych napięć

Postęp technologiczny, automatyzacja pracy i presja czasowa powoduje, że dynamika pracy jest znacznie większa niż kilka lat temu. Raport Instytutu Gallupa pt. Employee Burnout: Causes and Cures wskazuje na to, że zdecydowana większość pracowników doświadcza wypalenia zawodowego. Dlatego jeszcze ważniejsze, niż wcześniej, jest dbanie o balans między życiem zawodowym i osobistym oraz własny dobrostan.

Jak Polacy pomagają sobie odpocząć „po robocie”? Postanowiło sprawdzić to Pracuj.pl w badaniu „Praca w czasach zmian”, przeprowadzonym na reprezentatywnej grupie 2110 Polaków.  Jego wyniki wykazują, że napięć i zmęczenia nam nie brakuje, ale także sięgamy po wiele form odpoczynku. Pracodawcy starają się, by ich wsparcie dla pracowników w obszarze zachowania balansu mogło również pozytywnie działać na przyciąganie nowych talentów.

Balans czy integracja

Przedsiębiorstwa od wielu lat wprowadzają pewne udogodnienia w miejscach pracy, takie jak pokoje relaksacyjne, w których można pograć m.in. w piłkarzyki, w ping-ponga, na konsoli czy nawet skorzystać z krzesła do masażu. Pomimo tych udogodnień jedynie 35% pracowników badanych przez Pracuj.pl uważa, że ich pracodawca dba o ich równowagę pomiędzy życiem osobistym a pracą. Dodatkowo tylko 25% Polaków twierdzi, że ich pracodawca dba o to, aby się nie przepracowywali.

Jednak czy “work-life balance” nadal funkcjonuje? Potrzeby pracowników ewoluują. Według opinii specjalistów aktualnie następuje coraz większy nacisk na tzw. “work-life integration”, czyli życia zawodowego, które jest dobrze zintegrowane z prywatnym. Szczególnie pracownicy młodszych pokoleń są najbardziej zainteresowani znalezieniem ścieżki kariery, która będzie wspierać ich styl życia, co w tym kontekście oznacza realizowanie ich zainteresowań i preferencji poza pracą. Szukają oni ścieżek rozwoju, które będą integralną częścią ich życia.

Czerpanie satysfakcji z pracy to przywilej?

Jak wykazały badania Pracuj.pl, 63% Polaków lubi swoją obecną pracę. Jednocześnie jednak niepokojące są dane dotyczące młodszych pokoleń pracowników, wśród których sympatia wobec obecnego miejsca zatrudnienia jest wyrażana rzadziej. Jedynie 56% osób w wieku 18-24 lat oraz 59% w wieku 25-34 lat czerpie satysfakcję z wykonywania swoich zawodowych zadań w obecnej pracy.

Dlaczego ponad ⅓ Polaków, w tym aż 4 na 10 przedstawicieli młodszych pokoleń, odczuwa niechęć wobec pracy? Często deklarowaną przyczyną jest zmęczenie bieżącymi zadaniami. Odczuwa je często lub bardzo często 36% Polaków badanych przez Pracuj.pl. Szczególnie często wykazują się tym kobiety (41%). Warto dodać, że ponad ⅓ pracowników (34%) ma regularnie poczucie przeładowania codziennymi obowiązkami.

Nie może więc dziwić, że ponad ⅓ mężczyzn (38%) i co druga kobieta (51%) często lub bardzo często wyczekują niecierpliwie zakończenia dnia pracy. Z naszych badań wyraźnie wynika, że obowiązki w pracy zauważalnie bardziej negatywnie wpływają na kobiety, a także na przedstawicieli młodszych pokoleń.

Trudno się więc dziwić, że ⅓ Polaków często odczuwa mocno chęć odcięcia się od tematów zawodowych. Najczęściej dotyczy to najmłodszych pracowników (43%), a najrzadziej pracowników najstarszych, czyli po 55. roku życia (24%). Jak zauważa Jolanta Lewandowska-Bitkowska, HR Business Partner w Grupie Pracuj, wszystkie powyższe tendencje dostrzec można w codziennej praktyce kontaktów z pracownikami.

Ostatnich kilka lat dostarczyło ludziom na całym świecie wielu nowych trudności i wyzwań, z którymi wcześniej nie musieli się mierzyć na płaszczyźnie zawodowej. Na rynek pracy wchodzą także pokolenia o innej wrażliwości od starszych pracowników. Wszystkie te tendencje przekładają się na dodatkowe wyzwania i trudne uczucia wobec pracy wielu Polaków, dostrzegalne w naszym badaniu. Pracując z nowymi kadrami, ale także doświadczonymi ekspertami często podkreślamy, że dziś jak nigdy ważne jest rozwijanie w sobie zdolności zachowania odpowiedniej proporcji między pracą, a czasem po pracy. W czasach, w których łatwo o przebodźcowanie zdolność regeneracji i odpoczynku jest niezbędna, by pracować dobrze i mądrze – komentuje Jolanta Lewandowska-Bitkowska

Ulubione formy odpoczynku Polaków po pracy

Jednym z kluczowych elementów zachowania równowagi umysłowej oraz fizycznej jest odpoczynek. Co robią Polacy, by odpocząć “po robocie”? Najczęściej po zakończeniu pracy nabierają sił podczas oglądania seriali lub dobrych filmów (69%). Kontakt z kulturą i rozrywką odzwierciedla także słuchanie muzyki. Sześciu na dziesięciu Polaków relaksuje się właśnie w taki sposób. Z kolei ⅔ z nas preferuje czytanie książek.

Spoglądając na TOP 5 najczęściej wybieranych form relaksu można dostrzec, że bardzo ważną rolę mimo rosnącej cyfryzacji odgrywają realne spotkania i kontakty. 61% Polaków odpoczywa  spędzając czas z członkami swojej rodziny, natomiast 57% – spotykając się ze znajomymi. Pewnym optymizmem napawa fakt, że te formy wciąż są deklarowane częściej od korzystania z mediów społecznościowych (55%).

Przyglądając się preferencjom kobiet i mężczyzn można zaobserwować dużą rozbieżność pomiędzy ich ulubionymi formami odpoczynku. To właśnie panie są bardziej chętne do spotkań zarówno z rodziną, jak i z przyjaciółmi niż panowie. Mężczyźni są bardziej wycofani w życiu towarzyskim.

Po godzinach pracy kobiety najchętniej relaksują się w domowym zaciszu. Najczęstszą formą wypoczynku jest obejrzenie filmu lub serialu (74%).  ⅔ Polek równie dobrze  relaksuje się czytając książkę czy spędzając czas z rodziną i dziećmi. Ciekawym zjawiskiem jest to, że taki sam odsetek (64%) Polek odpoczywa w gronie znajomych, jak i korzystając z mediów społecznościowych. Panie sięgają po tzw. social media znacznie częściej od panów.

A jak wygląda to w przypadku różnych pokoleń? Osoby w wieku 18-24 lat najczęściej relaksują się podczas oglądania filmów (68%). Jeszcze częściej w ten sposób odpoczywają osoby w wieku 25-34 lat. Natomiast między 35. a 44. rokiem życia Polaków następuje przełom. Osoby w tym wieku najczęściej relaksują się podczas spędzania czasu z rodziną i dziećmi.

Nasze badanie wykazuje, że Polacy i Polki sięgają po bardzo różnorodne formy odpoczynku po pracy. Nasze preferencje mogą się różnić w zależności od płci czy wieku, ale łączy nas potrzeba odreagowania, odcięcia myśli, a często także spędzenia czasu z innymi ludźmi, nie związanymi z naszą pracą. Cieszy, że osobiste kontakty z bliskimi wciąż znajdują się wyżej na liście naszych priorytetów po pracy niż media społecznościowe. Wszystkie te formy odpoczynku są niezwykle istotne zarówno dla pracowników i pracowniczek, jak i zatrudniających ich firm. Odpowiedni odpoczynek  chroni nas przed stresem i wypaleniem zawodowym. Pracodawcy powinni dbać o ten dobrostan, by uniknąć odejść z pracy czy utraty motywacji – komentuje Konstancja Zyzik, ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju talentów w Grupie Pracuj

Chwila oddechu w pędzie

Czy jednak odpoczywamy tylko “po godzinach”? Wielu z nas zdaje sobie sprawę, jak ważne w trakcie wykonywania obowiązków są małe przerwy. Kluczową rolę w codzienności zawodowej odgrywa oczywiście… kawa. 79% Polaków przynajmniej raz na jakiś czas robi sobie w pracy przerwy na jej wypicie lub zjedzenie drugiego śniadania. Trudno się temu dziwić. Sześciu na dziesięciu Polaków uważa, że rozpoczęcie dnia pracy od dobrej kawy wprowadza ich w pozytywny nastrój.

Inną popularną formą odpoczynku w trakcie godzin pracy są przerwy na obiad. Przynajmniej raz na jakiś czas robi je sobie 58% badanych Polaków. Tego typu przerwy służą często budowaniu lepszych relacji ze współpracownikami – taką opinię podziela co drugi badany. Jeszcze więcej, bo 6 na 10 respondentów przyznaje, że smaczny posiłek w godzinach pracy potrafi ich wprawić w dobry nastrój.

Metodą na złapanie luzu w trakcie tygodnia pracy jest robienie sobie… wolnego. Najczęstszą formą, po którą sięgają Polacy, są krótkie przerwy w trakcie godzin wykonywania obowiązków. Pozwala sobie na nie 2 na 3 badanych (66%). Tylko nieco mniejszy odsetek (63%) sięga po dodatkowe dni wolne przy tzw. “długich weekendach” – co często pozwala znacząco wydłużyć czas wolny i odetchnąć od środowiska pracy. W tym czasie można np. wyjechać na krótką wizytę na działkę, do innego miasta czy za granicę, ale także spędzać czas realizując ulubioną pasję.

Benefity, jakich szuka pracownik

Co ważne, w skutecznym odpoczynku po pracy dużą rolę mogą odgrywać…pracodawcy. Coraz więcej firm gwarantuje pracownikom benefity związane z realizacją pasji lub ułatwiające “naładowanie baterii”. Z jakich świadczeń od firm korzystaliby Polacy, gdyby mieli taką możliwość? Poprosiliśmy respondentów o wskazanie trzech najbardziej atrakcyjnych.

Najczęściej wskazywane były dodatkowe wolne dni od pracy – wybrało je aż 67% respondentów. Na drugim miejscu znalazły się zniżki na podróże w ciekawe zakątki świata, preferowane przez 41% badanych. Trzecim najczęściej wskazywanym benefitem był ten, który występuje w firmach najczęściej – czyli karta sportowa. W czołowej piątce znalazły także vouchery do instytucji kultury (30%) oraz do restauracji (29%).

Włączenie do firmowej oferty benefitów takich świadczeń, które wspierają pracowników w odpoczynku “po godzinach” jest świetnym krokiem ze strony pracodawcy. Ważne jednak, by taka oferta była możliwie szeroka i uwzględniała różne typy aktywności. Oczywiście nie każdą firmę będzie stać na bardzo szeroki pakiet. Wówczas warto skupić się na mniejszym, ale bardziej jakościowym pakiecie. Taka dbałość o wypoczynek pracowników nie tylko procentuje podczas rekrutacji, ale także pomaga w utrzymaniu talentów – komentuje Jolanta Lewandowska-Bitkowska.

W poszukiwaniu balansu

Dane Pracuj.pl potwierdzają, że współczesnym “świętym Graalem” na rynku pracy jest miejsce zatrudnienia, które łączy możliwość realizacji ambicji zawodowych z zachowaniem odpowiedniego balansu.

Niewątpliwie jedną z metod, by osiągać ten stan jest uważne przyglądanie się ofertom pracy, dobre przygotowanie do procesu rekrutacyjnego i poznanie przyszłego pracodawcy. Istotne jest także, by umieć zidentyfikować nasze pasje i czynniki, które pozwalają skutecznie odpocząć od myśli o zawodowych obowiązkach. Niezależnie, czy jest to dobra kawa, chwila przerwy, dobry film po pracy czy spontaniczny długi weekend – warto pamiętać o tym, by w pogoni za ambicjami nie zapominać o tym co… po robocie.

O BADANIU

Badanie “Praca w czasach zmian” zostało przeprowadzone we wrześniu 2022 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI przeprowadzono na próbie 2110 Polaków, reprezentatywnej dla populacji osób czynnych zawodowo w wieku 18-65 pod względem płci, wieku oraz wielkości miejscowości zamieszkania.

Branża opakowań w okresie zawirowań gospodarczych – raport Banku Pekao S.A.

Sektor opakowań to bardzo mocno rozwinięty obszar krajowego przetwórstwa, który pod względem wartości produkcji – aż 55 mld rocznie – może być porównywalny z branżą meblarską czy maszynową.  Po przejściowej stagnacji wywołanej kryzysem COVID w 2020 r., branża w 2021 r. powróciła na ścieżkę dynamicznego wzrostu, na której utrzymała się także w pierwszym półroczu 2022 r., notując przy tym solidne wyniki finansowe – podsumowują analitycy Banku Pekao S.A. w najnowszym raporcie sektorowym „Branża opakowań w okresie zawirowań gospodarczych”.

Polska zajmuje mocną pozycję w całej unijnej produkcji opakowań, z udziałem ponad 8 proc. w wartości produkcji i wytwarzanej wartości dodanej UE-27. W naszym kraju działa 1/5 wszystkich unijnych firm opakowaniowych, a zatrudnienie w nich znajduje 14 proc. ogółu pracowników tej branży w UE. Dominujące są segmenty opakowań z papieru i tektury oraz z tworzyw sztucznych, na które przypada blisko 75 proc. całej produkcji. Pozostałą część stanowią opakowania szklane, metalowe i drewniane (przy czym do tych ostatnich zalicza się także palety, generujące przeważającą część produkcji w tej kategorii). W każdym z tych segmentów Polska należy do czołowej piątki UE-27 pod względem wartości produkcji.

Tempo wzrostu produkcji opakowań na poziomie 8-9 proc. rocznie, plasuje branżę wśród najbardziej dynamicznych gałęzi polskiego przetwórstwa. 2021 rok to gwałtowne ożywienie i wzrost wartości produkcji sprzedanej aż o 23 proc. r/r, zarówno dzięki rosnącym wolumenom, jak i wyższym cenom wyrobów.  W pierwszych 8 miesiącach 2022 roku wolumeny produkcji części wyrobów nadal rosły, jednak w niektórych kategoriach produktowych pod koniec tego okresu pojawiły się już ich wyraźne spadki – dotyczyło to m.in. niektórych wyrobów z papieru i kartonu (pudła i pudełka) czy tworzyw sztucznych (pudełka, skrzynie itp.).

Ważnym motorem napędowym rozwoju branży w ostatnich latach był eksport. Jego dynamika w minionej dekadzie nieznacznie przewyższała tempo wzrostu produkcji, a udział w przychodach ze sprzedaży firm zwiększył się w latach 2010-2021 z 37 proc. do 41 proc. Sam 2021 rok przyniósł bardzo silne ożywienie sprzedaży zagranicznej (wzrost o 20 proc. wartościowo i o 10 proc. ilościowo), po przejściowej stagnacji z roku 2020. W okresie styczeń-lipiec 2022 eksport zanotował dalszą, mocną zwyżkę (o 29 proc. r/r wartościowo i o 7 proc. r/r wolumenowo), choć miesiące letnie przyniosły już wyraźne spowolnienie, a w ujęciu wolumenowym wręcz spadki r/r w niemal wszystkich segmentach branży.

Odzwierciedleniem dobrej koniunktury panującej w branży opakowaniowej w 2021 roku i w 1. półroczu 2022 były jej solidne wyniki finansowe. Wynik netto w ubiegłym roku poprawił się o 15 proc. (przy czym trzeba podkreślić, że w 2020 r. spowolnienie dynamiki produkcji nie miało negatywnego przełożenia na zysk branży, który wzrósł wówczas o 20 proc. r/r), a w 1. półroczu 2022 zwyżkował aż o 34 proc. r/r. Jednocześnie jednak pierwsza połowa obecnego roku przyniosła już obniżenie rentowności netto w segmentach opakowań z tworzyw sztucznych, szkła i metalu. Sugeruje to, że w segmentach tych zmiana warunków rynkowych (oznaki ochłodzenia koniunktury odbijające się na popycie) były już na tyle odczuwalne, że uniemożliwiły dostosowanie cen wyrobów do rosnących kosztów działalności.

Z raportu wynika, iż druga połowa roku może być dla producentów opakowań okresem większych wyzwań. Obserwowane od kilku miesięcy spowolnienie gospodarcze (rzutujące na popyt na opakowania) zbiega się bowiem z utrzymującymi się trudnościami po stronie podażowej.

W kilku segmentach (drewno, papier czy tworzywa sztuczne) ceny surowców pomimo niedawnej korekty utrzymują się wciąż na historycznie wysokim poziomie. Poważnym wyzwaniem na najbliższe miesiące są także koszty energii – tym bardziej, że niektóre segmenty branży (zwłaszcza produkcja opakowań ze szkła) odznaczają się wysoką energochłonnością. Pomimo różnych działań podejmowanych na szczeblu krajowym i unijnym w celu walki z wywołanym przez wojnę w Ukrainie kryzysem energetycznym należy zakładać, że czynnik ten pozostanie źródłem znacznej niepewności i presji na ekonomikę branży. Drugim ważnym czynnikiem generującym niepewność i presję kosztową są zmiany w otoczeniu regulacyjnym, które – biorąc pod uwagę kierunek polityki środowiskowej KE – wymagać będą nakładów na dostosowanie działalności operacyjnej i mogą się wiązać z dodatkowymi obciążeniami w postaci opłat i podatków.

Pomimo wyzwań ciążących na branży i ryzyka pogorszenia jej sytuacji finansowej w bliskiej przyszłości, analitycy Banku Pekao oceniają  średnio – i długoterminowe perspektywy jako korzystne. Decyduje o tym duży i dynamicznie rozwijający się rynek wewnętrzny, silna pozycja w roli dostawcy na rynek unijny w warunkach systematycznie rosnącego popytu z tego kierunku (przy utrzymujących się przewagach kosztowych polskich producentów), jak i potencjał do dalszego wzrostu sprzedaży eksportowej – także dzięki ekspansji na nowe rynki (zarówno w ramach UE, jak i w słabo zagospodarowanych do tej pory rynkach krajów trzecich). Dzięki korzystnym uwarunkowaniom popytowym branża powinna być w stanie utrzymać solidną dynamikę wzrostu w długim okresie, pod warunkiem skutecznego wdrożenia innowacji dostosowujących ją do wymogów polityki środowiskowej UE.

Raport „Branża opakowań w okresie zawirowań gospodarczych” został opracowany przez   Krzysztofa  Mrówczyńskiego  i Pawła  Kowalskiego, analityków Banku Pekao S.A.

Hays Poland: 58% pracowników nie otrzymuje regularnie informacji zwrotnej

Regularne udzielanie pracownikom informacji zwrotnej na temat ich działań i wyników jest ważnym elementem budowania zaangażowania w miejscu pracy. Powinni o tym pamiętać menedżerowie, którzy mają ogromny wpływ na satysfakcję i dalsze plany zawodowe swoich podwładnych. Tymczasem, jak pokazują wyniki najnowszego badania Hays Poland, zaledwie 42 proc. specjalistów otrzymuje regularny feedback od szefa. Najwięcej, bo aż 55 proc. ankietowanych może na niego liczyć rzadziej niż raz w miesiącu.

Regularna, otwarta i jakościowa komunikacja powinna stanowić podstawę relacji pomiędzy kadrą menedżerską i członkami zarządzanych przez nich zespołów. Jednym z kluczowych elementów efektywnej komunikacji jest informacja zwrotna dotycząca pracy zatrudnionych. Dzielenie się z pracownikami feedbackiem na temat ich sukcesów i niepowodzeń jest kluczowe w skutecznej współpracy.

Pracownik, otrzymując czas i uwagę przełożonego, niejednokrotnie wykazuje się większym zaangażowaniem i może chcieć pozostać w firmie na dłużej. Dzięki informacji zwrotnej może bowiem rozwijać karierę, doskonalić umiejętności oraz budować partnerskie relacje, które mają wpływ na ogólny dobrostan i zaangażowanie. Udzielanie podwładnym konstruktywnej i wyczerpującej informacji na temat ich postępów jest jednak zadaniem, które wielu menedżerów realizuje nieregularnie.

Informacja zwrotna? Najczęściej okazjonalnie

Jak wynika z badania Hays Poland, przeprowadzonego w październiku br. wśród 339 specjalistów, zaledwie 42 proc. respondentów otrzymuje regularną informację zwrotną od przełożonego. Oznacza to, iż ponad połowa specjalistów nie może liczyć na cykliczne wsparcie i uwagi na temat swojej pracy. To z kolei ma potencjalny wpływ na realizację pełnionych obowiązków oraz pewność siebie w podejmowanych decyzjach.

Odpowiedzi specjalistów wskazują, iż polscy menedżerowie najczęściej udzielają feedbacku rzadziej niż raz w miesiącu. Zaledwie 18 proc. ankietowanych profesjonalistów zadeklarowało, że informacja zwrotna jest im udzielana kilka razy w tygodniu. W przypadku najmłodszych lub nowych pracowników, wydaje się, iż jest to najbardziej optymalna częstotliwość, ponieważ umożliwia im efektywne podnoszenie swoich kwalifikacji, obejmowanie nowych obowiązków oraz osiąganie założonych celów. Nie oznacza to jednak, iż specjaliści z większym doświadczeniem powinni otrzymywać feedback znacznie rzadziej. Informacja zwrotna od przełożonego jest bowiem kluczowa w rozwoju każdej kariery zawodowej – niezależnie od wieku, poziomu zajmowanego stanowiska czy stażu w firmie.

Jak często otrzymujesz informację zwrotną od przełożonego?

Kilka razy w tygodniu 18%
Raz w tygodniu 8%
Kilka razy w miesiącu 8%
Raz w miesiącu 11%
Rzadziej niż raz w miesiącu 55%

Źródło: Badanie Hays Poland, październik 2022

Prawdziwy lider powinien wiedzieć, że jakość i częstotliwość informacji zwrotnej ma wpływ na dalsze postępy pracownika i jego rozwój w strukturze firmy. Co więcej, szczera i regularna komunikacja jest kluczowa w skutecznej współpracy i utrzymywaniu partnerskich relacji. Może również zminimalizować prawdopodobieństwo wystąpienia nieporozumień w zespole. Warto o niej pamiętać bez względu na rolę czy staż pracownika – dodaje Agnieszka Kolenda, Dyrektor Wykonawcza w Hays Poland.

Co zatem może być przyczyną faktu, że kadra menedżerska często przywiązuje zbyt mało uwagi do regularnych rozmów z pracownikami? Wiele niewątpliwie zależy od dotychczasowych praktyk oraz relacji liderów ze współpracownikami. Jeśli do tej pory menedżer nie miał nawyku udzielania pracownikom informacji zwrotnej w regularnych odstępach, to wygospodarowanie czasu na rozmowy i pilnowanie ich terminów może postrzegać jako dodatkowy nakład pracy. Niektórzy szefowie mogą również zakładać, że pracownicy nie potrzebują takich rozmów, ponieważ i bez nich dobrze sobie radzą. W konsekwencji wielu udziela informacji zwrotnej wyłącznie wtedy, gdy jakieś postępowanie wymaga poprawy. Nie jest to jednak odpowiednie podejście. Brak upomnienia nie jest bowiem traktowany przez pracowników jak pochwała.

Nieadekwatny i zbyt rzadko przekazywany feedback może również wiązać się z popularyzacją hybrydowych i zdalnych modeli pracy. Część menedżerów nadal nie udoskonaliła swoich kompetencji komunikacyjnych, niezbędnych do zarządzania rozproszonymi zespołami. Udzielanie informacji zwrotnej w kontekście pracy zdalnej jest trudniejsze szczególnie dla tych menedżerów, którzy mają tendencję do chwalenia pracowników spontanicznie, w towarzystwie pozostałych członków zespołu obecnych w biurze. Tymczasem, aby przekazać feedback pracownikowi pracującemu zdalnie, niezbędne jest umówienie w tym celu wirtualnego spotkania. W obliczu wielu innych zobowiązań takie rozmowy nie są jednak traktowane priorytetowo.

Pracownicy oczekują więcej informacji zwrotnych od szefa

Wartość feedbacku w miejscu pracy potwierdzają wyniki badania Hays. Aż 62 proc. respondentów deklaruje, iż chciałoby otrzymywać więcej informacji zwrotnych od przełożonego. Przyczyny są zróżnicowane – specjaliści argumentują to zarówno chęcią zwiększenia efektywności swojej pracy, jak i polepszenia partnerskich relacji z szefem.

Chcę otrzymywać więcej informacji zwrotnych, ponieważ dzięki temu:

Mogę pracować efektywniej 54%
Mogę lepiej rozwijać swoją karierę 53%
Czuję, że moja praca ma sens 46%
Mogą poprawić się moje relacje z szefem 28%

Źródło: Badanie Hays Poland, październik 2022
Tylko respondenci, którzy chcieliby otrzymywać więcej informacji zwrotnych. Procenty nie sumują się do 100, ponieważ możliwe było zaznaczenie kilku odpowiedzi

Dzięki efektywnej pracy możliwe jest nie tylko osiąganie sukcesów i dobrych wyników, ale również odczuwanie satysfakcji z wykonywanej pracy. Nie dziwi zatem fakt, iż dla specjalistów kluczowa jest regularna, jakościowa komunikacja. Warto dodać, iż doskonalenie umiejętności związanych z udzielaniem wartościowego feedbacku niesie za sobą korzyści dla menedżera. Pomaga to m.in. w poszerzaniu kompetencji miękkich, niezbędnych w zarządzaniu zespołem, a także rozwija umiejętność wywierania wpływu – komentuje Agnieszka Kolenda.

Co za tym idzie, kluczowe w miejscu pracy jest dopasowanie sposobu i częstotliwości komunikacji tak, aby odpowiadała ona potrzebom pracowników. Aby informacja zwrotna była skuteczna oraz wartościowa, niezbędna jest szczerość, otwartość, indywidualne podejście do współpracowników oraz budowanie zaufania.

Grupa Transition Technologies po 3 kwartale 2022 r.

Grupa Transition Technologies podsumowuje wyniki po trzecim kwartale 2022 r. Spółki grupy utrzymują rekordowy trend wzrostowy.

Globalny poziom sprzedaży Grupy Kapitałowej Transition Technologies osiągnął ponad 520 mln zł (wzrost o 50% r/r) przy wysokich wskaźnikach rentowności – EBIDTA ok. 60 mln zł. Grupa kontynuuje wyjątkową ścieżkę wzrostową, oczekując że rok 2022 będzie rekordowy pod względem obrotów i pozwoli na przekroczenie poziomu 700 mln zł sprzedaży w grupie.

Cały czas gospodarka światowa znajduje się w okresie turbulencji, a notowania surowców i energii są niesłychanie zmienne, ale pomimo tego nasze obroty pozostają na rekordowym poziomie – usługi IT nie zwalniają tempa, a zapotrzebowanie na nie wciąż rośnie” – ocenia wyniki trzeciego kwartału 2022 r. prof. Konrad Świrski, Prezes Transition Technologies. „Spółki naszej grupy rosną i mają przeważnie najwyższe zyski w historii. Pokazuje to jak sektor ITC jest odporny na kryzysy” – dodaje Konrad Świrski.

Grupa Transition Technologies skupia się na najnowocześniejszych rozwiązaniach informatycznych dla przemysłu, medycyny i energetyki oraz zapewnia nowoczesne usługi produkcji oprogramowania (managed services). Zawsze była także obecna w sektorze automatyki przemysłowej, a obecnie coraz bardziej dynamicznie rozwija także obszar robotyki dla przemysłu.

Spółka Transition Technologies PSC, lider nowoczesnych rozwiązań dla przemysłu, od wielu lat koncentruje się na zagadnieniach digitalizacji, technologii chmurowych, zagadnień cyberbezpieczeństwa oraz sztucznej inteligencji i data science.

„Konsekwentnie realizujemy strategię, która zakłada długotrwałą współpracę z klientami przemysłowymi i wytwórcami oprogramowania działającymi globalnie, w odpornych na zawirowania rynkowe sektorach gospodarki. Takie podejście procentuje, m.in. nowymi współpracami, które nawiązujemy z klientami w USA, Szwajcarii, ale także w Polsce wspierając ich także w nowych wyzwaniach, jakim są np. rosnące ceny energii. Cora częściej pomagamy firmom efektywniej i skutecznie zarządzać energią w fabrykach poprzez wdrażanie Energy Management System. Wzrosty zamówień i cyfrowych potrzeb firm oraz dobre perspektywy branży IT, przekładają się na większą liczbę realizowanych przez nas projektów, a co za tym idzie także na wzrost zatrudnienia ekspertów, których w TT PSC mamy już ponad 900” – tak o aktualnej sytuacji mówi Szymon Bartkowiak, Prezes TT PSC.

Transition Technologies MS, spółka specjalizująca się w outsourcingu, a szczególnie w usługach typu managed services, rozważa debiut giełdowy (proces wejścia na GPW został wstrzymany z uwagi na wojnę w Ukrainie).

Trzy kwartały tego roku to znaczny wzrost sprzedaży usług (w porównaniu z rokiem poprzednim) przy jednoczesnym zachowaniu bardzo dobrej rentowności firmy. Konsekwentnie budujemy dużą, międzynarodową organizację dzięki strategii organicznego wzrostu i selektywnych akwizycji na rynkach zagranicznych. Jeszcze w tym roku planujemy przeprowadzić transakcję zakupu pakietu większościowego dostawcy usług IT w regionie APAC. Monitorujemy sytuację na rynkach finansowych i nastroje inwestorów na GPW. Mam nadzieję, że w następnym roku będziemy mogli wrócić do przygotowań do debiutu giełdowego.” – mówi Sebastian Sokołowski, Prezes TT MS.

Z kolei Transition Technologies CS, spółka specjalizująca się w projektach automatyki przemysłowej, uczestniczyła z sukcesem w projektach związanych z Baltic Pipe, ale aktywnie myśli o innych segmentach  rozwijając m.in. współpracę ze światowym dostawcą urządzeń dla robotyki (Doosan). TT AS (zaawansowane oprogramowanie dla optymalizacji sektora energetycznego) widzi też szansę w przyszłym rozwoju energetyki jądrowej.

Jedną z odpowiedzi spółki na kryzys energetyczny jest aktywne działanie w sektorze energetyki jądrowej. Jako TT AS współpracujemy zarówno z amerykańskim wykonawcą Westinghouse (m.in. w USA i Chinach) oraz koreańskim KHNP (m.in. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich) będąc jednym z nielicznych polskich dostawców IT dla tego wymagającego sektora” – ocenia sytuację Paweł Różacki, Prezes TT AS.

Rok 2022 będzie rekordowy, ale w przyszłości nie chcemy zwalniać tempa. Planujemy być co najmniej 1 miliardową firmą informatyczną działająca na sześciu kontynentach – jeszcze przed 2025 rokiem i budować międzynarodową grupę o polskich korzeniach” – dodaje Konrad Świrski.

Wydaje się, że sektor usług informatycznych może być jednym z kluczowych obszarów wzrostowych polskiej gospodarki i jako jeden z nielicznych obszarów może być także miejscem, gdzie polskie firmy mogą być rozpoznawane na światowych rynkach.

W Polsce ma miejsce największy na świecie wzrost liczby niewypłacalności przedsiębiorstw w porównaniu do przedkryzysowego 2019 roku

Raport Allianz Trade dotyczący niewypłacalności firm w latach 2022-2023. Według Allianz Trade, liczba niewypłacalnych firm na świecie wzrośnie o +10% w 2022 i o +19% w 2023 roku.

  • Po dwóch latach tendencji spadkowej, w latach 2022 i 2023 liczba niewypłacalnych przedsiębiorstw na świecie prawdopodobnie wzrośnie, a pod koniec przyszłego roku osiągnie poziom sprzed pandemii.
  • Wysokie rachunki za energię, rosnące stopy procentowe i wynagrodzenia będą miały duży wpływ na rentowność i przepływy pieniężne przedsiębiorstw.
  • Obecne wsparcie fiskalne ogranicza wzrost niewypłacalności o ponad -10 pkt. proc. w latach 2022 i 2023 we wszystkich największych gospodarkach europejskich. Jednak w przypadku pogłębienia się kryzysu energetycznego i recesji, konieczne będzie dodatkowe wsparcie, aby zamortyzować skutki tego wstrząsu.

Presja inflacyjna, zaostrzenie polityki monetarnej, kryzys energetyczny i zakłócenia łańcuchów dostaw zagrażają przepływom gotówkowym przedsiębiorstw. Wiele rządów postanowiło jednak stawić czoła obecnej sytuacji, stosując zdecydowaną politykę fiskalną. Czy te środki wystarczą, aby powstrzymać wzrost niewypłacalności – wysoki zarówno na poziomie globalnym, jak i lokalnym? Allianz Trade, światowy lider w dziedzinie ubezpieczeń należności, bada tę kwestię w swoim najnowszym raporcie: „Kryzys energetyczny, szok stóp procentowych i nieokiełzana recesja wywołają falę bankructw”.

Po dwóch latach tendencji spadkowej, spodziewane jest znaczne przyspieszenie wzrostu liczby upadłości przedsiębiorstw na świecie

Według Allianz Trade, liczba niewypłacalności przedsiębiorstw na świecie powinna wzrosnąć zarówno w 2022 (+10%), jak i w 2023 (+19%). Po dwóch latach spadku wystąpiły dwa znaczące wzrosty tej wartości, które mogą sprawić, że w 2023 roku globalna liczba upadłości firm znów przekroczy poziom sprzed pandemii (o +2%).

„Powrót do poprzedniego poziomu upadłości przedsiębiorstw jest już faktem w większości krajów, a w szczególności na czołowych rynkach europejskich (Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Holandia, Belgia i Szwajcaria), co tłumaczy dwie trzecie wzrostu. W skali globalnej, połowa analizowanych przez nas krajów odnotowała dwucyfrowy wzrost liczby upadłości przedsiębiorstw w pierwszej połowie 2022 roku. Tymczasem Stany Zjednoczone, Chiny, Niemcy, Włochy i Brazylia nadal obserwują przedłużający się niski poziom niewypłacalności firm, ale w przyszłym roku tendencja ta powinna się odwrócić” – wyjaśnia Maxime Lemerle, Główny Analityk Allianz Trade ds. Niewypłacalności.

Gwałtowny wzrost liczby upadłości firm w ciągu najbliższych dwóch lat może szczególnie dotknąć Europę: Allianz Trade spodziewa się znaczących wzrostów we Francji (+46% w 2022; +29% w 2023), Wielkiej Brytanii (+51%; +10%), Niemczech (+5%; +17%) i Włoszech (-6%; +36%). Region ten powinien przekroczyć poziom upadłości przedsiębiorstw sprzed pandemii już w 2022 roku (o +5%). W przypadku Azji oczekuje się, że Chiny odnotują o 15% więcej przypadków niewypłacalności w 2023 roku ze względu na niski wzrost gospodarczy i ograniczony wpływ luzowania polityki pieniężnej i fiskalnej. W USA Allianz Trade spodziewa się wzrostu liczby upadłości przedsiębiorstw o +38% w 2023 roku w wyniku zaostrzenia warunków monetarnych i finansowych.

„Ta normalizacja w zakresie niewypłacalności przedsiębiorstw pozostaje niejednorodna w różnych sektorach i kategoriach wielkości firm. W Europie obserwujemy ponowny wzrost liczby upadłości w nieco mniej niż 60% branż[1], przy czym powrót do poziomu sprzed pandemii następuje najczęściej w branży spożywczej/noclegowej, produkcji i usługach B2C. Jednocześnie globalny wzrost (niewypłacalności) wynika głównie z niewypłacalności małych przedsiębiorstw, co potwierdza umiarkowana liczba upadłości dużych: 58 przypadków w III kwartale 2022 roku i 182 w ciągu pierwszych trzech kwartałów, w porównaniu do 187 i 332 w analogicznym okresie 2021 i 2020 roku”, dodaje Ano Kuhanathan, Dyrektor Działu Analiz Korporacyjnych w Allianz Trade.

Wysokie rachunki za energię oraz rosnące stopy procentowe i wynagrodzenia: trzy czynniki wpływające na rentowność, które mocno obciążają przepływy pieniężne przedsiębiorstw

Jak wyjaśnić ten ogólny wzrost liczby upadłości przedsiębiorstw? Allianz Trade identyfikuje trzy główne czynniki wstrząsowe, które mogą mieć znaczący wpływ na rentowność przedsiębiorstw.

Wydatki na energię pozostaną największym czynnikiem wpływającym na rentowność, szczególnie w krajach europejskich. Na obecnym poziomie, ceny energii zniweczyłyby zyski większości przedsiębiorstw niefinansowych, ponieważ ich zdolność do kształtowania cen maleje w związku ze spowolnieniem popytu. Jeżeli firmy będą w stanie przenieść jedną czwartą wzrostu cen energii na klientów, będą mogły wytrzymać wzrost cen poniżej odpowiednio +50% i +40% w Niemczech i Francji. Analizując dokładniej Francję stwierdzamy, że z wyłączeniem mikroprzedsiębiorstw, dla których stosuje się limity cenowe, ponad 7000 firm w 4 sektorach, dla których hurtowe ceny energii elektrycznej są obecnie powyżej szacowanej przez nas ceny progu rentowności, a mianowicie w sektorze papierniczym, metalurgicznym, maszyn i urządzeń oraz w sektorze górnictwa i kamieniołomów, kraj ten może stracić co najmniej 9 mld EUR. Dla porównania, w przypadku Niemiec jest to 7 mld EUR i 4000 firm zagrożonych stratami z powodu wzrostu kosztów energii, głównie w sektorach metalurgicznym i papierniczym.

Dodatkowo, w pierwszej połowie 2023 roku grozi nam szok związany ze stopami procentowymi, któremu będzie towarzyszył wzrost płac. W Europie będzie to prawdopodobnie odpowiednik szoku rentowności wywołanego przez Covid-19, który wyniesie -4 pkt. proc. Zgodnie z oczekiwaniami, wysokie salda gotówkowe przedsiębiorstw (nadal 43% powyżej poziomu sprzed Covid-19 w USA, +36% w Wielkiej Brytanii i +32% w strefie euro) stanowiły znaczny bufor przed normalizacją polityki pieniężnej w 2022 roku, ale najgorsze dopiero przed nami.

„Przewidujemy, że nadchodzące podwyżki kluczowych stóp procentowych w USA, Wielkiej Brytanii i strefie euro spowodują do połowy 2023 roku wzrost średnich stóp procentowych dla przedsiębiorstw o dodatkowe 200 pkt. bazowych, co z kolei obniży marże o -1,5 pkt. proc. w USA, -2,2 pkt. proc. w Wlk. Brytanii i ponad -3 pkt. proc. w krajach strefy euro. Najbardziej zagrożone są Włochy, Hiszpania i Francja. Co więcej, koszty wynagrodzeń są nieco wyższe w europejskich sektorach przemysłowych w porównaniu z USA. Dlatego wzrost o 4-5% w 2023 roku może zniwelować średnio od -0,5 do -1 pkt. proc. marży. Ogólnie rzecz biorąc, wzrost kosztów finansowania i wynagrodzeń w kontekście niskiego wzrostu gospodarczego sprawia, że najbardziej zagrożone są sektory budownictwa, transportu, telekomunikacji, maszyn i urządzeń, handlu detalicznego, sprzętu gospodarstwa domowego, elektroniki, motoryzacji i tekstyliów”, wylicza Ana Boata, Dyrektor Globalnego Działu Analiz Ekonomicznych w Allianz Trade.

Wsparcie publiczne będzie niezbędne, aby uniknąć ogromnej fali niewypłacalności

Aby uniknąć najwyższego rocznego wzrostu od 2009 roku, jeżeli recesja podwoi się do -2,4% z powodu silniejszego kryzysu energetycznego, wsparcie państwowe w Europie prawdopodobnie zostanie wzmocnione. Allianz Trade szacuje, że obecne wsparcie fiskalne, bardziej ukierunkowane i skoncentrowane na ograniczaniu przyspieszenia wzrostu liczby upadłości, ograniczy wzrost liczby przypadków niewypłacalności o ponad -10 pkt. proc. w latach 2022 i 2023 dla wszystkich największych gospodarek europejskich: -12 pkt proc. w Niemczech (tj. 2.600 firm), -13 pkt proc. we Francji i Włoszech (tj. odpowiednio 6.700 i 1.900 firm), -15 pkt proc. w Wielkiej Brytanii (4.300) i -24 pkt proc. w Hiszpanii (2.100).

Jeżeli jednak kryzys energetyczny nasili się, potęgując nadchodzącą recesję, możemy spodziewać się, że rządy zwiększą rozmiar środków wsparcia fiskalnego, ponieważ liczba upadłości przedsiębiorstw wzrośnie w UE o kolejne +8 punktów procentowych do +25% w 2023 roku – będzie to najwyższy roczny wzrost od 2009 roku. Aby w pełni zamortyzować dodatkowy wstrząs, środki wsparcia fiskalnego powinny wzrosnąć średnio do 5% PKB. Jednak tak duże kroki fiskalne byłyby znacznie bardziej ograniczone w warunkach restrykcyjnej polityki pieniężnej. Wspólne zaciąganie pożyczek, podkreślające europejską solidarność, pozwoliłoby wszystkim państwom członkowskim UE na sformułowanie adekwatnej i spójnej reakcji fiskalnej na kryzys energetyczny bez narażania na szwank zdolności do obsługi zadłużenia.

Polska – kryzys w widoczny sposób uderzył w polskie firmy

Największy na świecie wzrost liczby niewypłacalności przedsiębiorstw w porównaniu do przedkryzysowego 2019 roku ma miejsce właśnie w Polsce” – podkreśla Sławomir Bąk, członek Zarządu Allianz Trade ds. oceny ryzyka. – „Po trzech kwartałach jest o 129% więcej niewypłacalności, niż w tym samym okresie 2019 roku. Oczywiście, przyczyniło się do tego wprowadzone w międzyczasie uproszczone postepowanie restrukturyzacyjne, mające za zadanie identyfikować i rozwiązywać problemy i zatory na jak najwcześniejszym etapie, odmiennie niż na większości innych rynków (gdzie procedury były raczej zawieszone niż uproszczone). Tym niemniej fala niewypłacalności w Polsce nie opada, ale wciąż rośnie”.

O tym, że jest to problem całej gospodarki, a nie jedynie spowolnienia w poszczególnych branżach świadczy sektorowa struktura niewypłacalności: w tym roku dekoniunktura zaczęła się od budownictwa, ale od drugiego-trzeciego kwartału liczba niewypłacalności ponownie rośnie także w usługach, handlu i produkcji. Pocovidowe odbicie popytu mamy już dawno za sobą. Nie ma bezpiecznych branż – nawet utrzymujący się popyt nie gwarantuje powodzenia, więc m.in. producenci żywności również odczuwają skutki inflacji kosztów i tracą płynność finansową lub zawieszają (lub ewentualnie kończą) działalność na skalę, jakiej nikt nie mógł się spodziewać jeszcze kilka lat temu.

Samo zamykanie czy w najlepszym razie zawieszanie działalności jest jeszcze powszechniejsze, niż niewypłacalności i chociaż nie wiąże się z pozostawieniem długów to w szerszej perspektywie ma podobny, dewastujące dla gospodarki skutki: kurczący się dla dostawców rynek zbytu, malejące: liczba miejsc pracy i wpływy podatkowekontynuuje Sławomir Bąk. – „Pocieszające w tym wszystkim może być to, że wielu polskich przedsiębiorców nie czeka do ostatniej chwili – działa z wyprzedzeniem, aby chronić kapitał i podstawy swojej działalności. Pytanie, jak szybko biznes się odrodzi, skoro po 10% wzroście liczby niewypłacalności w tym roku spodziewamy się kolejnego ich wzrostu o 10% w 2023 roku, gdy ich liczba osiągnie nowy, rekordowy poziom.”liczba niewypłacalności

[1] Branżę definiuje się jako dany sektor w danym kraju na podstawie – w przypadku Europy – listy 8 sektorów (przemysł, budownictwo, handel, transport/magazynowanie, żywność / noclegi, informacja / komunikacja, finanse / działalność BtoB, edukacja / zdrowie / działalność społeczna) i 20 krajów (Belgia, Bułgaria, Dania, Niemcy, Estonia, Francja, Włochy, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Węgry, Holandia, Norwegia, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowenia, Słowacja, Hiszpania, Wielka Brytania).

Cena mieszkania – ile będzie warte mieszkanie w 2023 roku?

Na rynku mieszkaniowym od wielu lat mieliśmy do czynienia ze wzrostowym trendem cen. Nawet okres pandemii koronawirusa nie przyczynił się do zmiany tej sytuacji. Czego możemy się spodziewać w 2023 roku?

Rosnące stopy procentowe przyczyniają się do znacznych zmian na rynku kredytów hipotecznych. Przekłada się to na spadającą zdolność kredytową Polaków. W ten sposób zmniejsza się popyt na rynku mieszkaniowym. Jak wskazują eksperci z rynku nieruchomości, można z tego powodu spodziewać się tego, że ceny lokali mieszkaniowych nie będą rosły. Możliwe są także spadki. Taki trend może pojawić się w 2023 i utrzymać się nawet do 2025.

Czy warto zaczekać z decyzją o kredycie hipotecznym i kupnem mieszkania?

Jeśli planuje się zakup mieszkania, wówczas należy brać pod uwagę, że ceny mogą spadać. Oczywiście to czy warto poczekać z decyzją o zakupie nieruchomości mieszkaniowej, zależy od indywidualnej sytuacji.

Warto zdecydować się na zakup mieszkania gdy:

  • znalazło się atrakcyjną ofertę,
  • dysponuje się odpowiednią ilością gotówki, więc nie trzeba decydować się na duży kredyt hipoteczny,
  • jest ono niezbędne do celów mieszkaniowych.

Jeśli zrealizowanie zakupu nieruchomości mieszkaniowej nie jest konieczne, wówczas można poczekać przynajmniej do pierwszego kwartału 2023. Wówczas będzie można zorientować się, czy przewidywania, co do spadku cen na rynku mieszkaniowym się potwierdzą.

Czy warto zdecydować się na zakup mieszkania w celach inwestycyjnych?

Perspektywy wzrostu cen na rynku mieszkaniowym są niekorzystne. Z tego powodu inwestorzy, którzy planują zakup nieruchomości w celach inwestycyjnych, powinni dobrze przemyśleć taką decyzję. Dotyczy to szczególnie sytuacji, gdy taką transakcję zamierza się sfinansować w części lub całości z kredytu hipotecznego. Wówczas należy brać pod uwagę rosnące koszty uzyskania środków finansowych w bankach. Będzie to ograniczać opłacalność zakupu. Jednak nawet przy zakupie za gotówkę, trzeba brać pod uwagę możliwość stabilizacji cen lokali mieszkaniowych w dłuższym okresie. Jeszcze większym problemem dla inwestorów będzie trend spadającej wartości mieszkań. Okres, w którym będzie można liczyć na zwrot z inwestycji może się znacznie wydłużyć, gdy zakupu nieruchomości mieszkaniowej w celach inwestycyjnych, dokona się w 2023 roku.

Czy warto decydować się na sprzedaż mieszkania?

Właściciele lokali mieszkaniowych, którzy rozważają sprzedaż nieruchomości, powinni rozpocząć ten proces jak najszybciej. Obecnie negatywny wpływ podwyższonych stóp procentowych na rynek kredytów hipotecznych dopiero się pojawia. Z tego powodu nadal występuje spore zainteresowanie zakupem lokali mieszkaniowych na rynku wtórnym i pierwotnym. Ta sytuacja może ulec znacznym zmianom już na początku 2023 roku. Część analiz wskazuje na możliwość wystąpienia spadku cen mieszkań o 5% w 1 kwartale zbliżającego się roku. Biorąc pod uwagę przeciętny czas sprzedaży lokalu mieszkalnego, nadal można zrealizować transakcję przy obecnie obowiązujących cenach, które po pandemii koronawirusa zaliczyły wzrost.

Ponad 60% szefów działów biznesowych wymaga od CFO większego wsparcia w planowaniu i budżetowaniu

Z raportu KPMG w Polsce, przygotowanego we współpracy z Klubem CFO wynika, że prawie połowa CFO (Chief Financial Officer) oczekuje od szefów działów biznesowych przede wszystkim regularnej i klarownej komunikacji. Z kolei od dyrektorów finansowych oczekuje się szerszego wsparcia w planowaniu i budżetowaniu. Przy tempie zmian obserwowanym w ostatnich latach, dostosowanie budżetów do bieżącej sytuacji jest jednym z kluczowych zadań, w realizacji którego pomagają technologie cyfrowe, z których w większym stopniu powinni korzystać CFO. Tymczasem dwóch na trzech zarządzających działami finansowymi nie wykorzystuje innych narzędzi niż arkusz kalkulacyjny w procesie budżetowania.

Odpowiedzialni za działy finansowe respondenci zdają sobie sprawę, że CEO (Chief Executive Officer) wymaga od nich przede wszystkim samodzielności w działaniu oraz proaktywności. Ponad 40% CFO zależy natomiast głównie na zapewnieniu przez CEO możliwości udziału w decyzjach strategicznych. Z kolei szefowie działów biznesowych wymagają od funkcji finansowej większego wsparcia w procesie planowania i budżetowania. Aż 71% samych CFO uznało, że proces planowania jest nieoptymalny, a zdecydowana większość przedstawicieli działów biznesowych narzeka na jakość otrzymywanej informacji zarządczej. Warto przy tym wspomnieć, że tylko jedna trzecia CEO jest zadowolonych z jakości informacji zarządczej w swoich organizacjach.

Obecnie w firmach dane zarządcze powstają najczęściej poprzez manualne dostosowywanie danych księgowych. Z badania KPMG i Klubu CFO wynika, że jedynie 17% działów finansowych posiada zautomatyzowaną większość procesów związanych z przygotowaniem informacji zarządczej i finansowej.

Działy finansowe są tymi, które z jednej strony biorą kluczowy udział w podejmowaniu decyzji o transformacji cyfrowej przedsiębiorstw, ale także same czerpią z dostępności danych, automatyzacji i jakości analiz. W tym kontekście cieszy fakt, że 58% CFO zadeklarowało ścisłą współpracę z działem IT i CIO. Jest ona niezbędna, aby skutecznie automatyzować powtarzalne procesy, a tym samym przyspieszać proces zamknięcia miesiąca i szybciej otrzymywać wartościowe informacje z danych finansowych – mówi Dagmara Wojnar, Partner Associate, Szef Zespołu CFO Advisory w KPMG w Polsce.Odpowiedzialni za działy finansowe

Komunikacja kluczem do usprawnienia relacji z biznesem

Aby skutecznie reagować na nowe wyzwania i dostarczać wartość strategiczną, której coraz częściej wymagają zarządzający firmą, pion finansowy musi ściśle współpracować z biznesem. Ponad połowa badanych osób na stanowiskach CFO (54% wskazań) uznała, że realizuje cele biznesu w sposób ciągły. Inaczej sytuacja wygląda z perspektywy CEO i biznesu – obie grupy były zgodne, wskazując najczęściej, że dział finansowy tylko sporadycznie realizuje cele działów biznesowych. Choć ankietowani reprezentowali różne firmy, tak duża rozbieżność pokazuje, że oczekiwania wobec realizacji celów biznesu przez funkcję finansową są wyższe niż dostarczane wyniki, bądź też nie są dostatecznie dostrzegane i doceniane w organizacji.

Szefowie działów biznesowych oczekują większego wsparcia w procesie planowania

Respondenci badania odpowiedzialni za działy produkcyjne i sprzedażowe dzieląc się swoimi oczekiwaniami dotyczącymi roli CFO, w zdecydowanej większości wskazali na konieczność większego wsparcia w procesie planowania i budżetowania (62%). To również obszar najczęściej wybierany przez CFO (35%), natomiast próbując zidentyfikować oczekiwania biznesu, dyrektorzy finansowi wskazywali znacznie częściej na wsparcie w relacji z CEO (32% odpowiedzi CFO i 14% odpowiedzi szefów działów biznesowych) i szybsze dostarczanie raportów (12% wobec 5%).

Ponad 70% dyrektorów finansowych uważa, że procesy planowania finansowego w ich organizacjach wymagają dostosowania i skrócenia – są przy tym bardziej krytyczni niż CEO i szefowie działów biznesowych.

Relacja CEO – CFO powinna być jak sprawnie działająca maszyna. Każda z tych osób wnosi bowiem do organizacji własne, niepowtarzalne kompetencje. CEO i CFO powinni więc uzupełniać się wzajemnie w każdym aspekcie swojej działalności. W wielu przypadkach za spektakularnymi sukcesami dyrektora generalnego leży ciężka praca dyrektora finansowego. I chociaż CEO i CFO często pracują niezależnie od siebie, mają jeden wspólny cel, jakim jest opracowanie strategii firmy i monitorowanie, czy podąża ona w założonym kierunku – mówi Urszula Wysocka, opiekun merytoryczny, ekspert Klubu CFO ICAN Institute.

CFO i CEO są zgodni, że automatyzacji wymaga przede wszystkim proces raportowania

Zarówno dyrektorzy finansowi jak i szefowie działów biznesowych są zdania, że raportowanie finansowe jest najważniejszym obszarem, który w większości firm powinien być bardziej zautomatyzowany. Drugim najczęściej wskazywanym obszarem przez CFO i CEO jest księgowanie (21% wskazań wobec 17%). Na kolejnych miejscach znalazło się pozyskiwanie danych oraz planowanie.automatyzacji wymaga przede wszystkim proces raportowania

Transformacja cyfrowa w obszarze finansów

W czasie szybko postępującej transformacji cyfrowej relacja funkcji finansowej i IT wydaje się kluczowa dla zdobycia przewagi konkurencyjnej firmy. 77% dyrektorów finansowych uważa, że ich dział finansowy jest w trakcie procesu transformacji cyfrowej. Niespełna 9% z nich uznało, że jest on zakończony, co może oznaczać, że nie zamierzają w najbliższym czasie wdrażać kolejnych rozwiązań technologicznych. Dodatkowo niewielki odsetek respondentów przyznał, że w ogóle nie rozważa cyfryzacji działu finansów. W przypadku 13% firm transformacja cyfrowa funkcji finansowej jest dopiero rozważana lub planowana.

Nowoczesny dyrektor finansowy, poza tradycyjnymi obszarami, musi się skupiać także na identyfikacji nowych produktów, kanałów zbytu i rynków czy poprawie sprzedaży. Aby było to możliwe, konieczne jest z jednej strony czerpanie jak najwięcej z potencjału dostępnych danych, a z drugiej odciążenie zasobów pracy skupionych na powtarzalnych zadaniach. W firmach, w których zautomatyzowano większość procesów finansowych i jednocześnie wykorzystuje się zaawansowane narzędzia wspierające proces budżetowania, CFO mogą skutecznie wyjść poza tradycyjny schemat sprawozdawczości finansowej i księgowości. Dzięki temu mogą dostarczać wartość strategiczną dla swoich organizacji – mówi Dagmara Wojnar, Partner Associate, Szef Zespołu CFO Advisory w KPMG w Polsce.

****

O PUBLIKACJI:

Badanie zostało przeprowadzone przez KPMG w Polsce i Klub CFO we wrześniu 2022 roku. Wzięło w nim udział 126 CFO zarządzających działami finansowymi. Aby zyskać szerszą perspektywę przebadano także 56 osób na najwyższych stanowiskach kierowniczych, odpowiedzialnych za inne funkcje niż finansowa Wśród nich znalazło się 35 dyrektorów generalnych, co pozwoliło na zestawienie perspektywy CFO z CEO, a grupa 21 ankietowanych szefów działów sprzedażowych i produkcyjnych pozwoliła na pokazanie spojrzenia biznesu na współpracę z CFO. Łącznie badanie objęło 182 osób, przedstawicieli firm prowadzących działalność w Polsce o charakterze usługowym (54%), produkcyjnym (32%) lub handlowym (22%).

Deloitte: Ponad połowa Polaków martwi się swoją sytuacją finansową, a co trzeci ogólnym stanem gospodarki

Osobista sytuacja finansowa jest najczęstszym powodem do zmartwienia Polaków, ale we wrześniu odsetek takich opinii spadł znacząco w porównaniu do wcześniejszego miesiąca. Jednocześnie wyraźnie mniej konsumentów deklaruje odkładanie na później większych zakupów – wynika z ostatniej edycji badania Global State of the Consumer Tracker, opracowanego przez firmę doradczą Deloitte. Zmienia się również nastawienie do kwestii zdrowotnych – o 5 p.p. zmalał odsetek osób obawiających się pandemii Covid-19, ale martwiących się ogólnie o swoje zdrowie przybyło aż o 9 p.p. w porównaniu do sierpnia tego roku. Konsumenci nie zapominają też o wyzwaniach klimatycznych i aż 59 proc. deklaruje, że spowodowało to zmianę ich zachowań – najczęściej ograniczają marnowanie żywności oraz oszczędzają prąd i wodę.

Przeprowadzona pod koniec września, 35. edycja Deloitte Global State of the Consumer Tracker to pierwsza wersja odświeżonego badania, uzupełnionego o szereg nowych pytań dotyczących zwyczajów zakupowych i preferencji konsumenckich.

W odświeżonej edycji badania w szczególny sposób uwzględniliśmy aspekty ekonomicznej sytuacji konsumentów, a także wpływu stanu gospodarki na ich nastroje. Ogólnie jest to powodem do niepokoju już dla co trzeciego ankietowanego, co pokazuje, że po okresie uzasadnionej zwiększonej troski o stan przede wszystkim własnych finansów, Polacy zaczynają dostrzegać szerszą perspektywę globalnego kryzysu ekonomicznego. Poza tym, po okresie wzrostu obaw w wielu obszarach, wrzesień przyniósł uspokojenie, a pogorszenie nastrojów dotyczy jedynie oceny ogólnego stanu zdrowia uczestników ankiety – mówi Bartosz Bobczyński, partner, lider Consumer Industry Deloitte w Polsce.

Pytani we wrześniu o powody do zmartwienia, ankietowani najczęściej (51 proc.) wymieniali osobistą sytuację finansową, ale stres z tym związany zmalał o 9 p.p. w porównaniu z poprzednim badaniem. Nadal istotne są dla nich kwestie zdrowotne – choć obawy covidowe zmalały o 5 p.p., do 23 proc., jednocześnie aż o 8 p.p, do 43 proc. wzrosło zaniepokojenie ogólnym stanem zdrowia pytanych. Wśród dominujących obaw znalazła się też troska o stan gospodarki, na którą wskazało 34 proc. uczestników.

Mniejsze niż w sierpniu obawy dotyczą natomiast takich kwestii jak: sytuacja geopolityczna (41 proc., spadek o 9 p.p.) czy społeczna (28 proc., spadek o 6 p.p.), niekorzystne zmiany klimatyczne (26 proc., o 11 p.p. mniej), sprawy rodzinne i osobiste (30 proc., spadek o 8 p.p.) czy sytuacja zawodowa (19 proc., o 5 p.p. w dół).

Zdecydowana większość konsumentów spodziewa się wzrostu cen najczęściej kupowanych produktów

W najnowszym badaniu Deloitte ankietowani nadal nie najlepiej oceniają swoją sytuację finansową. 56 proc. pytanych wskazało, że pogorszyła się ona w porównaniu z ubiegłym rokiem i tyle samo ocenia, że w ciągu najbliższych 3 miesięcy nie poradziłoby sobie ze znaczącym, niespodziewany wydatkiem. Co trzeci badany nie potrafi określić, czy za rok jego dochody pozostaną na niezmienionym poziomie lub wzrosną, czy też nie. 47 proc. pytanych nie może pozwolić sobie na wydatki na rozrywkę, a 37 proc. martwi się poziomem swoich oszczędności.

Z drugiej strony, konsumenci rzadziej niż miesiąc wcześniej odkładają na później większe zakupy. Odsetek takich odpowiedzi zmalał o 10 p.p., z 58 do 48 proc. Co ciekawe, choć aż 42 proc. ankietowanych deklaruje, że na koniec miesiąca zostaje im trochę pieniędzy, bardzo zbliżony odsetek (39 proc.) mówi coś wręcz przeciwnego.

Zmiany cen często kupowanych produktów spodziewa się 59 proc. pytanych, a przeciwnie ocenia ponad dwukrotnie mniej (27 proc.). Prognozowane w ciągu najbliższego miesiąca wzrosty cen dotyczą wszystkich kategorii towarów i usług. Najczęściej konsumenci wskazują na produkty spożywcze i domowe media (po 87 proc.), usługi restauracyjne (81 proc.) paliwo oraz alkohole i tytoń (po 73 proc.) czy odzież i obuwie (70 proc.). Dla porównania, w sierpniu, konsumenci najczęściej wskazywali na droższe zakupy spożywcze (85 proc.), media (74 proc.), paliwo (70 proc.), restauracje (68 proc.) czy odzież i obuwie (64 proc.). Jeszcze w lipcu najpowszechniejsze były obawy dotyczące cen mediów (89 proc.), żywności (88 proc.) i paliw (86 proc.).

Niewygoda i czasochłonność przyczynami rezygnacji z działań proekologicznych

W tej edycji badania znaczna część pytań dotyczy postrzegania przez konsumentów zmian klimatycznych i zrównoważonego rozwoju. Zaledwie 18 proc. pytanych zadeklarowało, że w ostatnim miesiącu w ogóle nie przejmowało się tymi kwestiami. Przeciwnego zdania jest niemal dwie trzecie ankietowanych – o swoich obawach wspomniało 46 proc., a o poważnym zaniepokojeniu 14 proc. z nich. Więcej niż co piąty (22 proc.) nie potrafi ocenić swojego nastawienia do tych kwestii. Jednocześnie trzy czwarte uczestników badania ocenia, że do postępujących zmian klimatycznych przyczynia się działalność człowieka. Przeciwnego zdania jest zaledwie 7 proc. pytanych.

Konsumenci podejmują szereg działań, które ich zdaniem mogą zmniejszać wpływ na środowisko.

91 proc. ankietowanych stara się kupować tylko to, co jest im potrzebne, a 86 proc. kupuje lokalne produkty. 80 proc. ogranicza marnowanie jedzenia. Ponad trzy czwarte badanych zmniejsza zużycie energii w swoich gospodarstwach domowych, a 70 proc. – wody. Te wyniki potwierdzają obserwacje Deloitte z poprzednich raportów, chociażby Sustainable Behaviors Survey i Sustainable Actions Index. Świadomość zmian klimatu i chęć przeciwdziałania im staje się coraz ważniejszym czynnikiem w wyborach konsumenckich – mówi Irena Pichola, partner, lider Sustainability Consulting, Deloitte.

O badaniu

Najnowsza fala badania została przeprowadzona pod koniec września 2022 r. Była to 35. edycja przeprowadzona globalnie i 29., w której wzięli udział konsumenci z Polski. W sumie eksperci Deloitte przebadali mieszkańców 24 krajów, oprócz Polski, byli to obywatele: Arabii Saudyjskiej, Australii, Belgii, Brazylii, Kanady, Chin, Danii, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Japonii, Meksyku, Norwegii, RPA, Korei Południowej, Szwecji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Gaz płynny LPG dobry do ogrzewania domów

Podjęcie decyzji o wyborze najlepszego sposobu ogrzewania w domu często stanowi nie lada wyzwanie. Ma być ciepło, ekologicznie, wygodnie. Oczywiście, liczą się też koszty – zarówno montażu, jak i użytkowania. Wśród rozmaitych źródeł ciepła ciekawą opcją jest gaz płynny LPG. Ma on liczne zalety w stosunku do pozostałych paliw wykorzystywanych do ogrzewania. W stosunku do węgla jest to niższa emisyjność. Ponadto zajmuje o wiele mniej miejsca składowanie opału. Natomiast w porównaniu do pomp ciepła jest to zdecydowanie mniejsza inwestycja. Co więcej, gaz płynny LPG nie podlega żadnym ograniczeniom, z którymi możemy mieć do czynienia chociażby w przypadku zwykłego gazu. Nie dotyczą go stopnie zasilania – więc nie będzie żadnych zakłóceń, jeśli chodzi o dostawy i problemy z zaopatrzeniem. Piece na gaz płynny LPG są wartą rozważenia opcją, aby zapewnić tanie, bezpieczne, niskoemisyjne źródło ciepła dla domu.

– Gaz płynny LPG można kupować przez cały rok, uzupełniać swój zbiornik – korzystając też z tego, że okresowo wahania cen sprawiają, że w pewnych momentach roku jest on zdecydowanie tańszy. To pozwala elastycznie zarządzać portfelem przez odbiorcę – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Co więcej, gaz płynny LPG już niedługo będzie miał też swoją wersję bio, która zachowuje pełne jego cechy fizykochemiczne. To paliwo równorzędne do standardowego gazu płynnego LPG, ale całkowicie zeroemisyjne. Będzie pochodziło z przetwarzania głównie odpadów – w związku z tym mamy tutaj do czynienia z zamknięciem obiegu. Odpady, które nie będą mogły już podlegać procesowi ponownego wykorzystania, zostaną przetworzone na paliwo – które będzie można wykorzystać jako źródło ciepła właśnie w piecu na gaz płynny LPG. Będzie się to też wpisywało w prawodawstwo unijne. Aktualnie trwają prace nad dyrektywą, która powinna wprowadzić nakaz zeroemisyjności przez budynki mieszkalne w okolicach 2030 roku. W związku z tym sięgnięcie po gaz płynny LPG w tym momencie wydaje się bardzo rozsądną opcją, ciekawą alternatywą, która w przyszłości pozwoli zaoszczędzić koszty i wyprzedzić regulacje. Federacja Przedsiębiorców zachęca, by być krok przed regulacjami i przewidywać trendy, z którymi będziemy mieli do czynienia – wyjaśnia Wołejko.

Inflacja coraz bardziej niepokoi przedsiębiorców. Co druga firma zamierza podnieść ceny swoich towarów i usług

Wzrost kosztów materiałów czy energii oraz generalna „drożyzna” to największe wyzwania, na które wskazują firmy z sektora MŚP, niezależnie od tego czy jest to mikro, mała czy średnia działalność. W efekcie niemal co 5. przedsiębiorca starał się o dodatkowe środki z czego ponad 16 proc. dostało decyzję odmowną. Blisko 40 proc. firm sektora MŚP spodziewało się, że w kolejnych miesiącach dostęp do finansowania typu leasing, faktoring, pożyczka czy kredyt będzie się pogarszał. Zdaniem co drugiej firmy trudniej będzie uzyskać każdy rodzaj finansowania. Najmniej optymizmu mieli w tym obszarze przedstawiciele sektora budowlanego. W konsekwencji piętrzących się problemów połowa firm przyznaje, że w obecnych okolicznościach po prostu podniesie ceny swoich towarów bądź usług, a co trzecia wstrzyma inwestycje – wynika z badania „Skaner MŚP” przeprowadzonego dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Gospodarcze konsekwencje wojny w Ukrainie – w tym zerwanie globalnych łańcuchów dostaw, wzrost cen i kosztów prowadzenia działalności – widoczne są już w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK. Na koniec sierpnia br. łączna kwota zaległości firm wyniosła 39,2 mld zł – to o ponad 2 mld zł więcej niż jeszcze w analogicznym okresie roku ubiegłego. Przeterminowane długi budownictwa wynoszą już ponad 5,6 mld zł., z jeszcze większymi zaległymi zobowiązaniami boryka się przemysł, bo tam saldo przeterminowanych długów osiągnęło już blisko 6,8 mld zł. Stawkę podbija jednak handel z zawrotną kwotą ponad 8,1 mld zł. Najwyższy udział firm z problemami jest natomiast w transporcie – prawie 9 proc.
skaner msp

Rosnące zadłużenie dostarcza przedsiębiorcom kolejnych wyzwań, wśród badanych tylko 2 proc. nie dostrzega żadnych problemów, z czego jeszcze na koniec 2021 było to 5,4 proc.

Gorszy dostęp do finansowania?

– Cykliczne badanie Skaner MŚP, prowadzone dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, pokazuje, że największe niepokoje o charakterze finansowym skupione są wokół podatków, prowizji i kosztów, które zjadają coraz większą część marż. Głównie przedsiębiorcy obawiają się utraty rentowności firmy (38,2 proc.) oraz płynności finansowej (29,4 proc.). 10,3 proc. firm boi się, że banki wypowiedzą im umowy kredytowe, a dodatkowo mogą stracić zdolność kredytową. Nic więc dziwnego, że tylko nieliczni w ostatnich miesiącach zdecydowali się wystąpić o kredyt, faktoring, pożyczkę czy leasing, co widać w danych BIK dotyczących zaciąganych kredytów przez mikroprzedsiębiorców. Wśród tych, których wnioski zostały rozpatrzone pozytywnie, przeważały średnie firmy – wskazuje Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor.

Blisko 40 proc. firm sektora MŚP spodziewa się, że w ostatnim kwartale tego roku dostęp do finansowania typu leasing, faktoring, pożyczka czy kredyt jeszcze się pogorszy. – W tej grupie niemal co drugi przedsiębiorca jest przekonany, że trudniej będzie uzyskać każdy rodzaj wsparcia finansowego. Zdaniem co trzeciego, najtrudniej będzie firmom pozyskać kredyt. Żadnych obaw w kwestii utrudnienia dostępu do finansowania nie wyraża 35,6 proc. badanych i są to głównie firmy średnie (50-249) a także firmy produkcyjne – dodaje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor (Grupy BIK).

Inflacja coraz bardziej niepokoi przedsiębiorców

– Inflacja dotyka wszystkich, w dużej mierze także przedsiębiorców. Wskaźnik PPI, podany przez Eurostat, osiągnął w UE w sierpniu br. poziom aż 43 proc. wyższy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego i o 4,9 proc. wyższy w porównaniu z lipcem br. W Polsce inflacja producencka wyniosła 34,5 proc. r/r i 1,5 proc. m/m. Jest to wynik znacząco poniżej europejskiej średniej, ale dalecy jesteśmy od optymizmu. Krajowe wskaźniki nadal są bardzo wysokie i pokazują, jak z dużą presją cenową mierzą się właściciele biznesów – mówi Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor.

Aktualne pozostają obawy związane z kwotami wydawanymi na gaz, prąd i opał. Rosnące ceny materiałów i energii są główną bolączką mikro, małych i średnich firm, aż 55,6 proc. z nich wskazuje inflację jako największe wyzwanie dla prowadzenia działalności. Utrzymuje się też problem ze spadkiem sprzedaży (19,4 proc.) i znalezieniem pracowników (17,4 proc.). Znacznie zwiększył się również udział firm, które mierzą się z utrzymaniem płynności finansowej (wzrost o 10,8 pkt. proc. w relacji do pomiaru z IV kw. 2021 roku).

– Blisko co druga firma mierzy się obecnie z wyzwaniami w obszarze terminowości uzyskiwanych płatności od kontrahentów, a wśród tych najczęściej wskazywanych są wydłużone terminy zapłaty, na co skarży się już co 5. przedsiębiorca. Jest to duże utrudnienie dla firm z sektora MŚP, które nie tylko uniemożliwia dalszy rozwój – w tym zatrudnianie nowych, wykwalifikowanych pracowników – ale powoduje powstawanie niedoborów w budżecie przeznaczonym na finansowanie bieżących zobowiązań. Utrzymująca się na wysokim poziomie inflacja tylko eskaluje problem, a każdy dzień zwłoki w terminowym regulowaniu płatności przez klientów, to dla przedsiębiorców niekiedy decydujący cios. Nie wspominając już o sytuacjach, w których kontrahenci po prostu wstrzymują płatności lub decydują się odroczyć zlecenia w czasie – komentuje Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor.

Przybywa firm podnoszących ceny towarów i usług

Firmy z sektora MŚP w walce z drożyzną, chwytają się różnych rozwiązań: m.in. kupują na zapas, szukają tańszych zamienników, a nawet wstrzymują inwestycje. – W drugim kwartale tego roku relacja inwestycji do PKB spadła do poziomu 15 proc., jest to jeden z najniższych wyników w UE – przypomina Waldemar Rogowski.

Co druga firma przyznaje, że w obecnych okolicznościach po prostu podnosi ceny swoich towarów bądź usług, to ogromny wzrost, bo jeszcze w ostatnim kwartale 2021 roku w ten sposób odpowiadało jedynie 5 proc. badanych firm. Wyższe ceny dla niemal co trzeciego przedsiębiorcy oznaczają konieczność wstrzymywania inwestycji, a co piąty deklaruje, że magazynuje towar. Zdecydowanie mniejsza grupa przedsiębiorców, niż przed rokiem, decyduje się przeczekać inflację i nie podejmować żadnych środków zaradczych. Dziś jest to zaledwie 13,6 proc. wobec 52,4 proc. na koniec 2021 roku.

skaner msp 2

– Z naszych badań wynika, że to firmy handlowe w przeważającej większości podnoszą ceny, przemysł natomiast wstrzymuje kolejne inwestycje, a firmy budowlane najczęściej decydują się przeczekać skutki rosnącej inflacji. Niezależnie jednak od przyjętej strategii walki z inflacją, wszyscy przedsiębiorcy próbują na wszelkie sposoby utrzymać się na powierzchni. Prognozy na następne miesiące nie są jednak zbyt optymistyczne, a każdy nowy odczyt wskaźnika inflacji będzie tylko pogłębiał problemy przedsiębiorców – dodaje Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor.

Badanie zrealizowane w ramach projektu „Skaner MŚP”, przez Instytut Keralla Research, prowadzone co kwartał wśród mikro, małych i średnich firm. Próba = 500, technika: wywiady telefoniczne, termin: 07-28.07.2022.

Mabion zmienia plany inwestycyjne dotyczące projektu budowy nowego zakładu – Mabion II

  • Zarząd Mabion w toku prac nad aktualizacją strategii w kierunku koncentracji Spółki na działalności CDMO, szczególnie w obszarze usług kontraktowego rozwoju, wytwarzania i analityki, zdecydował o zmianach w planach inwestycyjnych Spółki, wypowiadając w konsekwencji aktualną umowę o dofinansowanie projektu „Rozbudowa Centrum Badawczo-Rozwojowego Mabion S.A. – badania nad nową generacją leków” z 2018 r.
  • Mabion podtrzymuje plany rozbudowy istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim w 2023 roku, jak i budowy nowego zakładu Mabion II, stawiając przede wszystkim na istotne zwiększanie zdolności wytwórczych i analitycznych na rzecz klientów zewnętrznych
  • Dotychczasowy projekt inwestycyjny Mabion II (uwzględniony w umowie o dofinansowanie) koncentrował się na budowie zaplecza badawczo-rozwojowego, pozwalającego na opracowywanie własnych leków biologicznych; nie przewidywał rozbudowy mocy produkcyjnych Spółki
  • Rozbudowa mocy produkcyjnych istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim zaplanowana jest na 2023 rok z wykorzystaniem finansowania dłużnego, w tym miesiącu Mabion otrzymał zgodę komitetu kredytowego Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju na wsparcie projektu kwotą 15 mln USD
  • Realizacja projektu Mabion II stanowić będzie element zaktualizowanej strategii rozwoju Spółki nad którą toczą się obecnie prace

Mabion intensywnie rozwija się w obszarze CDMO, podczas gdy inwestycja na której budowę otrzymaliśmy dofinansowanie w 2018 roku, przede wszystkim skupiała się na stworzeniu zaplecza B+R dla rozwoju własnych leków biologicznych i z oczywistych przyczyn nie uwzględniała kluczowego obecnie dla nas istotnego zwiększenia mocy wytwórczych. Ten komponent produkcyjny naszej działalności, w powiązaniu z szerokim spektrum usług analitycznych, pozwoli nam pozyskiwać i dywersyfikować źródła przychodów, zwiększając możliwości świadczenia usług kontraktowych na rzecz klientów. To właśnie w skierowaniu działań Mabion na obszar wytwarzania kontraktowego upatrujemy największego potencjału rozwoju, dlatego wzięliśmy to pod uwagę przy dostosowaniu planów inwestycyjnych i podjęciu decyzji o wypowiedzeniu Umowy dofinansowania”mówi Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Umowa na dofinansowanie projektu „Rozbudowa Centrum Badawczo-Rozwojowego Mabion S.A. – badania nad nową generacją leków” została zawarta z Ministerstwem Inwestycji i Rozwoju w dniu 11 czerwca 2018 r., w ramach Działania 2.1 Wsparcie inwestycji w infrastrukturę B+R przedsiębiorstw Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój 2014 – 2020, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Całkowity koszt realizacji projektu został określony w 2018 roku na ok. 173 mln PLN, a kwota dofinansowania wynosiła ok. 63 mln PLN. Mabion dotychczas wykorzystał płatności w łącznej wysokości ok. 0,3 mln PLN (Spółka zwróci tę kwotę w ostatecznych rozliczeniach projektu). Projekt zakładał realizację budowy Centrum Badawczo Rozwojowego do końca 2023 roku.

Jednym z priorytetów Zarządu Spółki jest transformacja Mabion, w firmę biofarmaceutyczną o zdywersyfikowanych przychodach i dużej skali działania w zakresie wytwarzania i szerokiej oferty usług specjalistycznych, co znajdzie odzwierciedlenie w strategii Spółki nad którą toczą się prace.

Obecnie Mabion realizuje usługi kontraktowe dla amerykańskiego partnera Novavax w zakresie m.in. wytwarzania antygenu do szczepionki przeciw COVID-19, poszerzone w ramach zawartych we wrześniu br. aneksów o możliwość rozpoczęcia produkcji antygenu szczepionki w wariancie Omicron. W celu intensyfikacji rozwoju Mabion prowadzi aktualnie prace przygotowawcze do rozbudowy istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim, która jest zaplanowana na przełom II i III kwartału 2023 roku. Rozbudowa zakładu zwiększy dostępne moce produkcyjne Spółki, zgodnie z planowanym rozwojem w obszarze świadczenia usług na rzecz kontraktowej produkcji w ramach CDMO.

„Współpraca z Novavax, włączając w to zawarte we wrześniu br. aneksy, to dla nas potwierdzenie dużego potencjału rozwoju w obszarze usług CDMO, do czego dążymy zarówno w średnim terminie w ramach rozbudowy istniejącego zakładu, jak i w długim terminie, myśląc o budowie nowego zakładu Mabion II. Obecnie prowadzimy działania mające na celu zabezpieczenie środków na inwestycje związane z doposażeniem istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim, do czego przybliżyła nas ostatnio zgoda komitetu kredytowego EBOR. Jednocześnie w Spółce kontynuowane są prace związane z aktualizacją strategii, która powinna uwzględniać dalszą niezbędną rozbudowę mocy wytwórczych” – komentuje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych Mabion S.A.

Do roku 2021 Spółka koncentrowała się na rozwoju portfolio własnych produktów biologicznych. Zawarta umowa z amerykańskim podmiotem Novavax w październiku 2021 roku sprawiła, że Mabion z sukcesem zaczął komercjalizować zbudowane kompetencje i dokonał transformacji we w pełni zintegrowaną firmę biofarmaceutyczną certyfikowaną GLP i GMP wraz ze zintegrowanym CDMO w postaci analityki i wytwarzania kontraktowego. Skuteczna realizacja umowy z Novavax o wartości 372 mln USD została przedłużona do końca 2026 roku wskutek zawartych we wrześniu br. aneksów, z gwarantowanym poziomem przychodów co najmniej do końca 1H 2024 r. Aneksy poszerzyły ponadto zasady wynagradzania Mabionu o kolejny komponent – Spółka na ich podstawie będzie otrzymywała wynagrodzenie za wytworzone serie produktu lub wynagrodzenie za gotowość do wytworzenia produktu (rezerwacja mocy produkcyjnych). Aneksy rozszerzyły również współpracę o plany transferu technologii i wytwarzania substancji czynnej dla szczepionki w wersji Omicron.

Studenci nie są zadowoleni z tego, jak przygotowują ich do pracy uczelnie

Raport Salesforce dotyczący szkolnictwa wyższego: tylko 11% studentów czuje się bardzo dobrze przygotowanych do wejścia na rynek pracy.

W erze postpandemicznej instytucje szkolnictwa wyższego mogą zapewnić studentom lepsze doświadczenia, co przekłada się na poprawę wyników w nauce. Nowe dane pokazują, że działania w tym zakresie należy podjąć już w momencie, gdy student zapisuje się na studia.

Zaledwie jedna trzecia studentów twierdzi, że ma świetne doświadczenia wyniesione z uczelni. Instytucje szkolnictwa wyższego są pod większą niż kiedykolwiek presją, aby zwiększać zaangażowanie studentów i wspierać ich w trakcie nauki, jak również spełniać nowe oczekiwania i lepiej przygotować ich do wejścia na rynek pracy.

Nowy raport pokazuje, że instytucje te muszą ewoluować, aby móc przyciągnąć studentów w obliczu rosnących kosztów edukacji, rezygnowania przez pracodawców ze stawiania kandydatom wymogu ukończenia  pięcioletnich studiów wyższych oraz pogłębiającego się niedoboru umiejętności w sytuacji, gdy zaledwie 32% pracowników z pokolenia Z czuje, że ma dostęp do odpowiednich zasobów do nauki umiejętności cyfrowych potrzebnych do osiągnięcia sukcesu.

W trzecim dorocznym raporcie firmy Salesforce pt. „Connected Student” przepytano ponad 1300 studentów i 1300 specjalistów z sektora szkolnictwa wyższego na całym świecie. Raport zawiera również spostrzeżenia z pogłębionych spotkań informacyjnych z liderami wyższego szczebla w instytucjach szkolnictwa wyższego w 11 krajach. Najważniejsze wnioski:

  • Prawie połowa (47%) studentów wybrała swoje instytucje na podstawie potencjalnych perspektyw zawodowych, jednak zaledwie 11% czuła się bardzo dobrze przygotowana do wejścia na rynek pracy.
  • Zaledwie jedna trzecia badanych studentów wysoko oceniła swoje doświadczenia związane z wprowadzeniem do nauki na uczelni.
  • Tylko 2% studentów, którzy mieli słabe doświadczenia w tym zakresie, twierdzi, że ich ogólne doświadczenia związane ze studiami były bardzo dobre.
  • Prawie połowa (48%) studentów przewidywała, że ich kwalifikacje będą istotne dla wybranej przez nich ścieżki kariery tylko przez pięć lat lub mniej po ukończeniu studiów.
  • Instytucje szkolnictwa wyższego mają jeszcze wiele do zrobienia, aby studenci mogli poczuć się jak w domu – tylko 12% ankietowanych studentów czuło silną więź ze swoimi uczelniami.

Szansa: instytucje szkolnictwa wyższego mogą umożliwić studentom osiągnięcie sukcesu poprzez zapewnienie wspaniałych doświadczeń i kompleksowego wsparcia od pierwszego dnia studiów, czy to wirtualnie, czy stacjonarnie.

  • W przypadku studentów, którzy mieli świetne doświadczenia związane z wprowadzeniem do nauki na uczelni, prawdopodobieństwo, że będą mieć świetne ogólne doświadczenia związane ze studiami było 35 razy wyższe niż w przypadku tych, którzy takich doświadczeń nie mieli.
  • Prawie siedmiu na dziesięciu (69%) studentów, którzy mieli świetne doświadczenia związane z wprowadzeniem do nauki na uczelni, czuło również, że ich uczelnia zapewniała spersonalizowaną ofertę edukacyjną dostosowaną do ich indywidualnych potrzeb i zainteresowań.
  • Połowa (49%) studentów oczekuje, że dzięki nauce na swoich uczelniach uzyska umiejętności i wiedzę związaną z pracą, czy to online, czy stacjonarnie. Taki sam odsetek twierdzi, że ich uczelnia mogłaby wspierać ich w uczeniu się przez całe życie poprzez zapewnienie dostępu do bezpłatnych kursów po ukończeniu studiów.
  • 40% studentów chce, by ich uczelnie oferowały warsztaty związane z pracą, które pomogą im w budowaniu kariery.
  • Tylko 10% studentów stwierdziło, że czują się bardzo związani ze swoją społecznością studentów lub absolwentów, a zaledwie 24%, że jest bardzo zadowolonych z usług i wsparcia dla studentów.

Jak uczelnie mogą sprostać temu wyzwaniu? Poprzez dostosowanie swojej oferty do potrzeb i zainteresowań studentów, w tym kładąc większy nacisk na ich dobre samopoczucie, planowanie kariery i zwiększanie gotowości do podjęcia pracy poprzez zdobywanie doświadczenia zawodowego. Dzięki temu instytucje mogą osiągać lepsze wyniki, przyciągać więcej studentów i budować silne więzi, które utrzymują się długo po ukończeniu studiów.

  • Jedna trzecia studentów oczekuje więcej działań w zakresie planowania kariery, a 36% więcej świadczeń związanych z dobrym samopoczuciem (wzrost z 24% zaledwie w zeszłym roku), takich jak wsparcie zdrowia psychicznego, opieka psychologiczno-pedagogiczna i pomoc finansowa.
  • 40% chce większej pomocy w zachowaniu równowagi między życiem akademickim, zawodowym i osobistym.
  • Z kolei na pytanie o to, jakie wartości powinna promować ich uczelnia, różnorodność i integracja były trzecią najczęściej wybieraną odpowiedzią, tuż za doskonałymi wynikami w nauce i dobrym samopoczuciem studentów.

Perspektywa Salesforce: Marie Laxague Rosecrans, dyrektor ds. marketingu, dział szkolnictwa i organizacji non-profit w Salesforce, wyjaśnia znaczenie wniosków płynących z raportu:

  • – Instytucje szkolnictwa wyższego stoją przed ogromną szansą, aby przygotować się na przyszłość i móc angażować studentów w nowy i ekscytujący sposób poprzez budowanie głębszych więzi, priorytetowe traktowanie dobrego samopoczucia oraz zapewnienie wsparcia, które lepiej przygotuje studentów do nauki na uczelni, a następnie wejścia na rynek pracy.
  • – Instytucje szkolnictwa wyższego mogą odegrać istotną rolę w tych zmianach poprzez zapewnienie swoim studentom spersonalizowanych doświadczeń na każdym etapie nauki – od momentu przyjęcia na studia po naukę przez całe życie, wspieranie rozwoju umiejętności i kształtowanie gospodarki w nowy sposób.

Perspektywa wyższych uczelni: instytucje szkolnictwa wyższego na całym świecie dostosowują się do zmieniających się potrzeb i priorytetów studentów:

  • W wielu organizowanych przez siebie egzaminach kompetencji na poszczególnych kierunkach Uniwersytet Howarda przeniósł nacisk z wykonywania ćwiczeń pisemnych na budowanie doświadczenia zawodowego w trakcie nauki.
    • – Gdy wspomina się o potrzebie wprowadzania elementów zawodowych do poszczególnych kierunków studiów, niektórzy członkowie wydziału mają obawy, że odchodzimy od klasycznego wykształcenia w zakresie języka angielskiego i zmierzamy w kierunku praktycznego i zawodowego – powiedział James Davis, prodziekan ds. akademickich i studiów humanistycznych na Uniwersytecie Howarda. Dodał jednak: – Świat się zmienił, a my musimy przygotować studentów do tego, co będą robić poza zamkniętymi drzwiami uczelni.
  • Na barcelońskim Uniwersytecie Pompeu Fabra studenci zwracają mniejszą uwagę na liczbę artykułów, które publikują członkowie wydziału, a większą na jakość usług dla studentów.
    • – To są rzeczy, do których tradycyjnie uniwersytety nie przywiązywały tak dużej wagi, ale teraz stają się coraz ważniejsze – stwierdził Pablo Pareja-Alcaraz, prorektor uczelni.
  • Douglas Eck, dziekan ds. studentów Columbia College w Chicago, przyrównuje sposób, w jaki uczelnia wprowadza studentów w naukę, do obsługi w biurze podróży.
    • – Podczas wprowadzania studentów w życie na uczelni instytucja stara się stworzyć podstawy pod udaną i pasjonującą przygodę z nauką. Podobnie jak w przypadku planowania podróży mamy nadzieję, że doświadczenie to będzie wypełnione oszałamiającymi widokami, niezapomnianymi wspomnieniami i nowymi przeżyciami. Kiedy fundamenty położone pod tę przygodę spełniają swoją rolę, staje się ona doświadczeniem, o którym mówi się po latach. W przypadku szkolnictwa wyższego będzie to „wspaniałe doświadczenie uniwersyteckie”.

Nie ma co badać ksiąg, gdy są nierzetelne

Za zaległości podatkowe spółki z ograniczoną odpowiedzialnością odpowiadają solidarnie całym swoim majątkiem członkowie jej zarządu. Ordynacja podatkowa przewiduje jednak wyjątkowe sytuacje, które mogą tę odpowiedzialność wyłączyć.

Odpowiedzialność członka zarządu

Zgodnie z art. 116 § 1 ordynacji podatkowej za zaległości podatkowe spółki z ograniczoną odpowiedzialnością odpowiadają solidarnie całym swoim majątkiem członkowie jej zarządu, jeżeli egzekucja z majątku spółki okazała się w całości lub w części bezskuteczna, a członek zarządu:

  1. nie wykazał, że:
  2. we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym czasie zostało otwarte postępowanie restrukturyzacyjne
  3. niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło bez jego winy;
  4. nie wskazuje mienia spółki, z którego egzekucja umożliwi zaspokojenie zaległości podatkowych spółki w znacznej części.

Istotnym jest zatem, że niewypłacalność, będąca przyczyną do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości i w konsekwencji ograniczenie odpowiedzialności członka zarządu, powinna być zgłoszona przez członka, w czasie którego kadencji powstała. Jednym z problemów jest zatem ustalenie kiedy powstała niewypłacalność.

Ustalenie kiedy doszło do niewypłacalności spółki

Spółka posiadająca jednego członka zarządu miała zaległości podatkowe w VAT za poszczególne miesiące lat 2013, 2014, 2015, 2016 i 2018. Łączna kwota dochodzonych należności wynosiła 840 516,83 zł (w tym koszty egzekucyjne w kwocie 49 890,70 zł). Organ dokonał zajęcia mienia o wartości 168 090 zł. W konsekwencji ewentualna sprzedaż tych ruchomości nie doprowadziła do wyegzekwowania jakiejkolwiek części zaległości spółki w podatku od towarów i usług za IV kwartał 2013 r.

Zaległości wynikały z nieodzwierciedlania stanu rzeczywistego jak też z uwagi na nieujmowanie całości sprzedaży dokonywanej przez spółkę. W związku z tym organ kontroli skarbowej zakwestionował rzetelność prowadzonych ewidencji. Innymi słowy spółka nie zaewidencjonowała sprzedaży i nie rozliczyła podatku należnego. Spółka natomiast uważała, że organ kontroli powinien przy ustalaniu stanu faktycznego, istotnego dla uznania kiedy doszło do niewypłacalności i kiedy należało złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości, powołać biegłego z zakresu rachunkowości i finansów.

Konieczność powołania biegłego

W wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego wskazano, że organy podatkowe nie mają obowiązku powoływać biegłych z zakresu rachunkowości na okoliczność ustalenia faktu oraz daty powstania niewypłacalności w sytuacji, gdy materiał dowodowy jest wystarczający do stwierdzenia danego stanu faktycznego. Według NSA, skoro sprzedaż nie była ewidencjonowana, możliwe jest bazowanie na ustaleniach, których samodzielnie dokonał organ podatkowy, tym bardziej że badanie sprawozdań finansowych nie zawsze wymaga posiadania specjalistycznej wiedzy.

Czynny udział strony w postępowaniu

NSA zwrócił uwagę na bardzo istotną kwestię, czyli możliwość wypowiedzenia się w ramach czynnego udziału strony w postępowaniu. Członek zarządu, który miał odpowiadać za zobowiązania spółki miał zapewniony czynny udział w tym postępowaniu, a także możliwość zapoznania się ze zgromadzonym materiałem dowodowym i wypowiedzenia się w sprawie zebranych dowodów i materiałów, oraz zgłoszonych żądań. Strona na etapie postępowania nie zgłosiła żądań oraz nie przedłożyła dodatkowych dowodów, świadczących o tym, że organ źle ustalił stan faktyczny, dlatego następcze ich podniesienie nie przyniosło żadnego skutku.

Wina strony w zgłoszeniu wniosku o upadłość

Kolejną przesłanką wyłączającą odpowiedzialność członka zarządu za zaległości podatkowe jest brak winy w niezgłoszeniu wniosku o ogłoszenie upadłości. NSA wskazał, że określenie zaległości podatkowych w późniejszych decyzjach nie oznacza, że kondycja finansowa była dobra. Decyzja określa jedynie, że zobowiązania podatkowe nie zostały prawidłowo określone i rozliczone przez podatnika, co doprowadziło do powstania zaległości. NSA wskazał, że zaległości te zostały celowo ukryte przez spółkę i trudno jest przyjąć, że jednoosobowy zarząd nie wiedział o ukrywaniu sprzedaży przez spółkę. Wobec celowych działań, członek zarządu ponosi winę za niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości w terminie.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Mandaty, o których istnieniu możesz nie wiedzieć. Te przewinienia słono kosztują

W tym roku policjanci w Polsce wystawili mandaty na łączną sumę wynoszącą ponad miliard złotych[1].

Mandaty najczęściej kojarzą nam się z nieprzepisową jazdą samochodem lub z zakłócaniem porządku publicznego.  Nie są to jednak jedyne sytuacje, w których można otrzymać karę finansową. „Nieznajomość prawa szkodzi” – w tym przypadku o aktualności tego powiedzenia można się dotkliwe przekonać.
Mandatem może skończyć się np. wycieczka do lasu na grzyby lub spacer z naszym pupilem, jeżeli nie znamy konsekwencji złamania pewnych przepisów. A w niektórych przypadkach za recydywę, oprócz kary finansowej grozi nawet odpowiedzialność karna i ograniczenie wolności! Trzeba znać prawo i nie nadwyrężać swojego portfela, który i tak już cierpi z powodu inflacji wynoszącej ponad 17% i rosnących wydatków za energię czy ogrzewanie. Co warto zatem wiedzieć o nietypowych przewinieniach, za które możemy zostać ukarani, by nie narażać się na mandat i niepotrzebny stres?

Uważajmy na nasze zwierzęta – nieprawidłowa opieka nad pupilem może skończyć się mandatem!

Niepozorny spacer z psem po parku może przerodzić się w nieprzyjemne doświadczenie i uszczuplić nasze konto. Dlaczego? Ponieważ obowiązuje wiele zasad dotyczących przebywania zwierzaków we wspólnej przestrzeni miejskiej, a za ich nieprzestrzeganie możemy zostać ukarani. Warto zacząć od często spotykanej sytuacji

– w komunikacji miejskiej, np. w tramwaju czy autobusie pasażerowie zwracają uwagę opiekunom psów, że ich pupile nie mają smyczy i/lub założonego kagańca. Czy mają rację i w rzeczywistości jest to obligatoryjne? Według kodeksu wykroczeń:

  1. Jeśli nie zachowujemy zwykłych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, grozi nam kara grzywny do 1000 zł, a nawet ograniczenie wolności! Niekoniecznie jednak musi chodzić w tym przypadku o smycz i kaganiec. Rzecz dotyczy faktycznej kontroli nad zwierzęciem, nad którym sprawujemy opiekę. Wspomniane zwykłe środki ostrożności uzależnione są od danej rasy psa. Niekiedy wystarczy sama smycz, a czasem
    ­– w przypadku tzw. agresywnych ras – potrzebna jest zarówno smycz, jak i kaganiec.
  2. Istnieją też tzw. nakazane środki ostrożności. To specjalne przepisy, które obowiązują w danych gminach.
    W niektórych z nich funkcjonują dość restrykcyjne nakazy trzymania psa na smyczy i kagańcu poza terenem zamkniętej nieruchomości. Wiele z gmin przyjmuje jednak zaświadczenia od weterynarza, które potwierdzają, że pies nie może być prowadzony na smyczy ze względu na jego wiek, bądź zdrowie.
  3. Jeśli zwierzę jest agresywne i stwarza zagrożenie dla zdrowia lub życia innego człowieka, a my nie zachowujemy żadnych środków ostrożności, podlegamy karze ograniczenia wolności lub grzywny.

Nie możemy także drażnić ani płoszyć zwierzęcia, gdyż umyślne tworzenie sytuacji, w której zwierzę staje się niebezpieczne także podlega karze (według art. 78 kodeksu wykroczeń jest to kara ograniczenia wolności, grzywny do 1000 zł lub nagany).

  1. Nie dopuszcza się puszczania psów luzem w lesie, jeśli nie dotyczy to polowania. Według artykułu 166 kodeksu wykroczeń za nieprzestrzeganie tego zakazu grozi kara grzywny lub nagany.

­– Zawsze warto interesować się zasadami obowiązującymi w naszej gminie czy mieście. Może się okazać, że w naszym otoczeniu istnieją specjalne przepisy, których nieprzestrzeganie może dostarczyć nam przykrych niespodzianek. Niestety – „nieznajomość prawa szkodzi”, także naszym portfelom. Według kodeksu wykroczeń kara grzywny za nieprawidłowe wyprowadzanie zwierzęcia może sięgać nawet do 1000 złotych. Tak samo wygląda sytuacja przy okazji umyślnego płoszenia bądź drażnienia psa. Pamiętajmy też, że kary mogą być o wiele surowsze, jeśli zwierzę zrobi komuś krzywdę lub spuszczone ze smyczy spowoduje wypadek. Zdecydowanie lepiej jest zapobiegać takim sytuacjom niż nadwyrężać domowy budżet kosztami za wyrządzone szkody i narażać się na niepotrzebny stres – radzi Jakub Baumgart, ekspert Intrum.

Kosztowny wypad na grzyby

Jesienią ruszamy do lasów w poszukiwaniu grzybów. Można nawet uznać, że to nasz sport narodowy i prześcigamy się z sąsiadem, kto zbierze ich więcej. Warto jednak zachować rozwagę. Dlaczego? Niewiele osób wie, że za niektóre nasze działania w lesie można zostać upomnianym, a niekiedy nawet dostać karę finansową.

  1. Lasy Państwowe i Parki Narodowe – w tych pierwszych możemy zbierać grzyby bez ograniczeń, natomiast
    w Parkach Narodowych jest to zabronione. Podobnie w rezerwatach i na terenach poligonów wojskowych. Niekiedy zdarzy się, że trafimy na obszar zabroniony zupełnie nieświadomie, dlatego przed wyruszeniem do lasu, warto zorientować się, do kogo on należy. W przypadku złapania nas przez straż leśną grozi nam kara grzywny nawet do 500 zł.
  2. Umiejętne zbieractwo. Możemy dostać mandat za niszczenie runa leśnego! Grzyb należy ściąć nad powierzchnią ziemi. Według artykułu 163. kodeksu wykroczeń, za nieumiejętne rozgarnianie ściółki
    i niszczenie grzybów lub grzybni podlegamy karze grzywny lub nagany. Nie możemy także zbierać pewnej grupy grzybów, które są chronione. Problematykę ochrony grzybów leśnych reguluje Rozporządzenie Ministra Środowiska.
  3. Odpowiednie zachowanie w lesie. Runo leśne to jedno, ale według artykułu 148. kodeksu wykroczeń nie możemy także niszczyć krzewów, drzew i wszelakiej innej roślinności. Grozi za to kara do 500 zł. Pamiętajmy o tym podczas pobytu w lesie.

 Fani zbierania grzybów muszą mieć się na baczności, aby nie dostać mandatu. Należy pamiętać, że straż leśna jest uprawniona do nakładania kar grzywny. Mandaty w zależności od wykroczeń oscylują w widełkach od 20 do nawet 500 złotych. Najwięcej można zapłacić za wjeżdżanie samochodem do lasu i tu kluczowa jest wiedza jak poruszać się po terenach leśnych. Przede wszystkim powinniśmy wiedzieć, że drogi leśne nie muszą być zablokowane szlabanami lub być oznakowane. Zakaz wjazdu do lasów jest ustawowy i obowiązuje przez cały rok. Po terenach leśnych możemy poruszać się tylko wtedy, gdy jest to droga publiczna bądź jest wyraźnie oznaczona znakami, dopuszczającymi poruszanie się pojazdami. Powinniśmy także parkować wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych. Zazwyczaj dane nadleśnictwo przygotowuje specjalne miejsca parkingowe dla pojazdów. Wszystkie informacje można znaleźć na oficjalnej stronie lasów państwowych. Przed wyruszeniem na grzyby warto zainteresować się nie tylko zasadami ich zbierania, bo one funkcjonują, co nie jest popularną wiedzą, ale także o podstawowych kwestiach dotyczącymi poruszania się w lesie. Nie chcemy przecież, by nasza wyprawa zakończyła się mandatem – radzi Jakub Baumgart, ekspert Intrum.

Żarty, które mogą mieć poważne konsekwencje

W dobie internetowych żartów i popularności mediów społecznościowych, w których to bardzo popularne są wszelkiego rodzaju ,,pranki”, szczególnie młodszym użytkownikom sieci mogą przychodzić do głowy różne nietypowe pomysły. Niektórzy w tych żartach idą o krok za daleko. Zgodnie z kodeksem wykroczeń wprowadzanie innych osób w błąd poprzez przypisywanie sobie tytułu, stopnia lub stanowiska, który nie jest zgodny ze stanem faktycznym, grozi kara grzywny. Dodatkowo, publiczne używanie munduru, stroju bądź odznaczeń, do których nie ma się prawa, także grozi karą finansową lub też naganą. Istotne w obu tych przypadkach jest to, że nie liczy się skutek tych działań. Nieważne czy ktoś nam uwierzył czy nie, jeśli próbowaliśmy kogoś oszukać to i tak popełniliśmy wykroczenie.

Kara finansowa za wykroczenie przywłaszczania sobie czyjegoś dorobku (np. tytułu profesora, doktora, dyrektora firmy czy prawnika) grozi grzywną do 1000 zł. W rozumieniu prawa takim czynem nie jest tylko sfałszowanie dokumentu czy też wpisu na wizytówce, ale też ustne oświadczenie. Nie możemy także bez konsekwencji nosić odpowiednich odznaczeń albo orderów, które nie zostały nam nadane. Osoby, które mogą nosić określone odznaczenia posiadają dokument, który potwierdza autentyczność nadania. Sprawa robi się dużo poważniejsza, jeśli umyślnie podszywamy się pod kogoś i działamy na jego szkodę, wykorzystując wizerunek. Takie przestępstwo znajduje swój opis już w kodeksie karnym i grozi za nie kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat – zaznacza Jakub Baumgart, ekspert Intrum.

Niepłacenie mandatów za brak biletu nie jest rozwiązaniem. To kolejne wykroczenie – szalbierstwo

O istnieniu „jednorazowych” mandatów nakładanych za jazdą na gapę w komunikacji miejskiej wie każdy. Zdecydowanie mniej popularną wiedzą jest fakt, że skumulowanie takich kar i niepłacenie ich terminowo, skutkuje dodatkowym wykroczeniem. Prawo kwalifikuje takie działanie jako osobny czyn, nazywany szalbierstwem.
O szalbierstwie mówmy wtedy, gdy po raz trzeci w ciągu roku bez zamiaru uiszczenia mandatu wyłudzimy przejazd koleją lub innym środkiem transportu zbiorowego. Według artykułu 121. kodeksu wykroczeń czyn szalbierstwa podlega karze aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny.

Mandat za jazdę na gapę wynosi zazwyczaj od 100 do 250 zł, jednak niezapłacony we wskazanym terminie może znacznie wzrosnąć (nawet dwukrotnie). Roszczenie przedawnia się po roku, jednak nie ma sensu ryzykować, gdyż przez ten czas możemy otrzymać sądowe wezwanie do zapłaty, a wtedy dochodzenie zostaje przedłużone o 6 lat. Jeśli pomimo nałożenia na nas dwukrotnie w ciągu roku kary pieniężnej, po raz trzeci zostaniemy złapani na jeździe na gapę bez zamiaru uiszczenia należności, mamy do czynienia z szalbierstwem. W tym przypadku kary finansowe są dużo wyższe, a może grozić nam nawet coś więcej. Za wyłudzanie przejazdów komunikacją miejską grozi nam kara aresztu, która może trwać od 5 do 30 dni, kara ograniczenia wolności, która polega na wykonywaniu nieodpłatnej pracy np. na cele społeczne lub wysoka kara grzywny (nawet do 5000 zł). Po dokładnej analizie przepisów prawa można wnioskować, że bilet na komunikację wcale nie jest jednak taki drogi – komentuje Jakub Baumgart, ekspert Intrum.

[1] Informacje uzyskane przez „Rzeczpospolitą” w Izbie Administracji Skarbowej w Opolu. [https://www.rp.pl/policja/art37173301-ponad-miliard-zlotych-z-mandatow-w-osiem-miesiecy-to-dwa-razy-wiecej-niz-przed-rokiem]

54% szpitali w Polsce, które doświadczyły cyberataku, zostało zaatakowanych za pomocą phishingu

W 31% placówek, które doświadczyły próby naruszenia bezpieczeństwa, doszło do włamań na konta personelu. Szpitale w większości przypadków posiadają takie rozwiązania ochronne jak firewalle czy antywirusy, zaś potrzebują więcej szkoleń i specjalistów.

Fortinet ogłosił wyniki badania stanu bezpieczeństwa IT w polskich szpitalach. Ukazują one, jakie zmiany zaszły w szpitalnej infrastrukturze informatycznej w czasie pandemii COVID-19 oraz jakie są najpilniejsze potrzeby inwestycyjne i wyzwania w szpitalach w Polsce w zakresie cyberbezpieczeństwa.

Badanie zostało zrealizowane na zlecenie Fortinet przez centrum badawczo-rozwojowe Biostat. Kluczowe płynące z niego wnioski, to:

  • Zdecydowana większość szpitali wśród posiadanych rozwiązań ochronnych wskazuje na oprogramowanie antywirusowe (92%) oraz firewalle (91%).
  • Wśród placówek, które odnotowały przypadki naruszenia bezpieczeństwa, najważniejszym zagrożeniem pozostawał phishing i inne ataki socjotechniczne (54%).
  • Największe wyzwania związane z zapewnieniem ochrony środowisk IT w szpitalach dotyczą czynnika ludzkiego – respondenci wskazują na potrzebę szkoleń dla personelu oraz niedobór specjalistów.
  • Prawie połowa badanych już teraz spodziewa się, że w 2023 roku będzie dysponowała większym budżetem na bezpieczeństwo IT. W ciągu minionych dwóch lat środki na ten cel w większości przypadków pozostawały na tym samym poziomie.

Phishing i inne ataki socjotechniczne najczęstszym zagrożeniem dla szpitali

Od początku pandemii, a więc od marca 2020 roku, do prób naruszenia bezpieczeństwa infrastruktury IT doszło w 13% badanych placówek ochrony zdrowia. Na szczęście wśród respondentów, którzy tego doświadczyli, w 77% przypadków problem został wykryty tego samego dnia, w którym doszło do incydentu. Cyberprzestępcy najczęściej atakowali szpitale za pomocą metod socjotechnicznych, w tym phishingu (54%), ataków typu DDoS (15%) oraz z użyciem oprogramowania szpiegującego (8%). W 31% placówek, które doświadczyły próby naruszenia bezpieczeństwa, doszło do włamań na konta personelu.

76% badanych wskazało, że dostrzega wyzwania związane z zachowaniem cyberbezpieczeństwa w swojej placówce. Wśród nich najwięcej dotyczyło czynnika ludzkiego. Najczęściej podkreślano niewystarczającą liczbę szkoleń (21%). Jednocześnie okazało się, że tylko w 16% placówek w ostatnich latach regularnie odbywały się działania edukacyjne dla personelu z zakresu cyberbezpieczeństwa, a okazjonalnie w 38%. W przypadku 1/3 badanych szpitali szkoleń nie było, lecz istnieją plany przeprowadzenia ich w przyszłości.

Ponadto, według wyników badania, w więcej niż co trzecim szpitalu (36%) brakuje specjalistów zajmujących się infrastrukturą IT. Jest to stan, który utrzymuje się w ciągu ostatnich dwóch lat. W analizowanym okresie jedynie w 23% placówek liczba specjalistów wzrosła.

Utrzymująca się popularność zagrożeń socjotechnicznych sprawia, że konieczne staje się przyjęcie proaktywnego podejścia do bezpieczeństwa, zwłaszcza że cyberprzestępcy stale zmieniają swoje taktyki, a ich działania coraz częściej są zautomatyzowane i bazują na sztucznej inteligencji. Jako że phishing najczęściej dystrybuowany jest za pomocą poczty elektronicznej, warto, aby placówki ochrony zdrowia posiadały odpowiednie narzędzia zabezpieczające oraz budowały kulturę cyberświadomości wśród swojego personelu, zapewniając mu odpowiednią liczbę i zakres szkoleń.

Ocena stanu infrastruktury IT i jej bezpieczeństwa

Respondenci zgłaszają problemy związane z dostępnością specjalistów i brakiem szkoleń, są natomiast zadowoleni z obecnego ogólnego stanu infrastruktury IT w szpitalach (76%) oraz stanu jej bezpieczeństwa (74%).

Najpopularniejsze rozwiązania ochronne, obecne w niemal każdej badanej placówce, to: oprogramowanie antywirusowe (92% wskazań), firewalle (91%) i VPN (Virtual Private Network – 89%) (89%). Powszechne są także rozwiązania zapewniające bezpieczeństwo urządzeniom końcowym (komputerom, smartfonom, laptopom) – wskazało na nie 78% ankietowanych. W porównaniu z wynikami badania Fortinet z 2014 roku[1] znacząco wzrosła popularność stosowania systemów VPN (z 64%). Więcej użytkowników zabezpiecza również urządzenia końcowe (wzrost z 72%). Uwagę zwraca natomiast stosunkowo niska popularność podejścia Zero Trust Access (26%). Wśród rozwiązań ochronnych, które mają być wdrażane w przyszłości, respondenci wskazywali m.in. systemy wykrywania i zapobiegania włamaniom – IDS+IPS, a także systemy do ochrony urządzeń końcowych

Ankietowani specjaliści wskazali też najważniejsze potrzeby inwestycyjne w zakresie bezpieczeństwa IT. Na pierwszym miejscu znalazło się stworzenie środowiska i procedur gwarantujących ochronę przed utratą danych (25%), a w dalszej kolejności – oprogramowanie zabezpieczające urządzenia końcowe (18%) oraz rozwiązania chroniące infrastrukturę sieciową (16%).

Z uwagi na charakter danych, jakie przetwarzają jednostki ochrony zdrowia, bardzo istotne jest, aby dysponowały najnowocześniejszymi środkami ochronnymi, jak zapory sieciowe nowej generacji (NGFW), czy bazujące na sztucznej inteligencji oprogramowanie EDR/XDR do ochrony urządzeń końcowych. Rozwiązania te powinny być zunifikowane w ramach jednej platformy, która zapewni lepszy wgląd w stan bezpieczeństwa środowiska IT, pozwoli na jego dokładne monitorowanie i szybkie wykrywanie zagrożeń oraz odciąży pracowników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Równie ważne jest posiadanie polityki bezpieczeństwa, do której mieliby stosować się wszyscy pracownicy placówki oraz wdrażanie nowoczesnego podejścia do zachowania cyberbezpieczeństwa, jak Zero Trust Network Access, według którego wszystkie osoby, urządzenia i aplikacje łączące się z firmową siecią muszą być weryfikowane i uwierzytelniane. Zastosowanie tego modelu umożliwia odejście od konieczności używania tradycyjnych rozwiązań VPN w celu zabezpieczenia zasobów, do których potrzebny jest zdalny dostęp.

Szpitale chcą inwestować więcej w bezpieczeństwo infrastruktury IT

W czasie pandemii 67% placówek posiadało takie same środki na bezpieczeństwo IT jak wcześniej. Większym budżetem niż przed pandemią dysponuje niemal co trzeci badany podmiot (31%).

Można spodziewać się, że w przyszłym roku szpitale będą miały więcej pieniędzy na zapewnienie bezpieczeństwa infrastrukturze IT. Natomiast już teraz 46% zakłada, że ich budżet na te cele wzrośnie, a co trzeci jeszcze nie ma takiej wiedzy. Należy więc przypuszczać, że ostatecznie odsetek ten będzie wyższy. Wpływ na poprawę poziomu ochrony ma m.in. możliwość pozyskania dotacji z Narodowego Funduszu Zdrowia na zakup systemów cyberbezpieczeństwa. 93% respondentów deklaruje świadomość możliwości uzyskania takich środków, a 90% spośród nich – chęć skorzystania z tej formy wsparcia.

Komentarz Jolanty Malak, dyrektor Fortinet w Polsce:

Jednostki ochrony zdrowia przechowują i przetwarzają ogromne ilości bardzo wrażliwych danych swoich pacjentów. Unikalność i niezastępowalność danych medycznych czyni je wyjątkowo ważnymi i wymaga bardzo skutecznych mechanizmów chroniących przed ich utratą lub wyciekiem. To bardzo ważne, że osoby odpowiedzialne za utrzymanie bezpieczeństwa IT w szpitalach mogą liczyć także na dodatkowy budżet pochodzący z dotacji od NFZ. Wyniki badania po raz kolejny pokazują też, jak istotne jest zapewnienie pracownikom odpowiedniej wiedzy na temat zagrożeń w sieci. Prawidłowo przeszkolony personel powinien nie tylko móc rozpoznać atak phishingowy i rozumieć, na czym polegają zagrożenia socjotechniczne, ale też wiedzieć, kogo poinformować w przypadku otrzymania podejrzanie wyglądającej wiadomości e-mail.

Metodologia badania:

Badanie zostało przeprowadzone metodą CATI w lipcu 2022 roku przez centrum badawczo-rozwojowe Biostat na próbie 100 placówek medycznych w Polsce, w skład których wchodziły zarówno podmioty prywatne, jak i publiczne. 3/5 badanych stanowiły szpitale powiatowe lub miejskie, co czwarty respondent wypowiadał się w imieniu wojewódzkiego szpitala specjalistycznego (25%). W badaniu udział wziął również jeden respondent wypowiadający się w imieniu instytutu badawczo-rozwojowego. Ankietowanymi były osoby odpowiedzialne za szpitalną infrastrukturę IT.

[1] Raport Fortinet o informatyzacji polskich placówek ochrony zdrowia, 2014 r.

Finanse i ubezpieczenia najbardziej zaufanymi branżami w kwestii ochrony danych

Polacy najbardziej ufają sektorom, w których w ostatnim roku dochodziło do największej liczby wycieków danych na świecie – jak dowiadujemy się z raportu Procontent Communication pt. „Polacy w cyberprzestrzeni – Czy jesteśmy świadomi cyberataków?”. Badaniu opinii publicznej poddano wiarygodność poszczególnych sektorów gospodarki w kwestii praktyk mających na celu ochronę danych. Największym zaufaniem respondentów cieszyły się branże: finansów i ubezpieczeń (26,9%), ochrony zdrowia (21,9%) oraz technologii i telekomunikacji (19,4%). Jak wynika ze światowego badania i raportu CrowdStrike pt. „Global Threat Report”, wskazane sektory były najczęściej atakowane przez hakerów w 2021 roku.Finanse i ubezpieczenia najbardziej zaufanymi branżami w kwestii ochrony danych

Blisko 1/3 badanych nie ufa żadnej branży w kwestii ochrony przechowywanych przez nią danych. Największym zaufaniem Polacy darzą branże finansową – ponad 26,9% wskazań. Na drugim miejscu pod względem zaufania znalazł się sektor ochrony zdrowia – 21,9% wskazań , a na trzecim sektor technologii i telekomunikacji – 19,4%. Bardzo wysokim zaufaniem Polaków cieszyły się również instytucje państwowe i administracja publiczna, które znalazły się na 4. miejscu wśród wskazań. Bardzo niskim zaufaniem w kwestii zabezpieczenia naszych danych cieszą się natomiast: przemysł (6%), sieci handlowe (6,2%) oraz logistyka i transport (10,1%).

Minęło kilkadziesiąt lat odkąd zaczęliśmy powszechnie komunikować się z wykorzystaniem cyfrowych technologii. W ostatnim dwudziestoleciu, do powszechnego użytku weszły usługi cyfrowe, takie jak bankowość elektroniczna, handel, media społecznościowe, rozrywka, telemetria i wiele innych. Dziś praktycznie każde „inteligentne” urządzenie podłączane jest do Internetu i żyje w cyberprzestrzeni. Od żarówek do samochodów. Przenieśliśmy nasze życie do cyberprzestrzeni nie zawsze rozumiejąc zasady, jakimi ta przestrzeń się rządzi i jak ona działa. Używanie cyfrowych technologii musi iść w parze ze świadomością zagrożeń i wiedzą o bezpiecznym sposobie ich używania. Jeżeli powstanie tu choćby mała luka, to natychmiast wypełniają ja cyberprzestępcy  – mówi Tomasz Szala, Ekspert ds. bezpieczeństwa w Mikronika

Poziom zaufania jakim Polacy darzą poszczególne branże jest przy tym odwrotnie proporcjonalny do liczby ataków hakerskich na poszczególne sektory. Zdaniem ekspertów Check Point wśród najczęściej atakowanych branż w Polsce są finanse, gdzie liczba tygodniowych ataków wzrosła, rok do roku aż o 46%[1]. Finanse, ochrona zdrowia oraz telekomunikacja to również sektory, które najczęściej komunikują wdrożenia w zakresie bezpieczeństwa do swoich klientów.

Porównanie uzyskanych przez Procontent Communication danych z globalnymi statystykami pokazuje, jak efektywnie budowany jest wizerunek polskich firm z branży finansów i ubezpieczeń, ochrony zdrowia, oraz technologii i telekomunikacji w zakresie cyberbezpieczeństwa. Pomimo rosnącej liczby zagrożeń i wycieków, poprzez skuteczną komunikację z klientami, firmy te nie tracą wiarygodności.

Postępująca cyfryzacja w postaci rozwoju bankowości internetowej oraz rozwój telemedycyny  i aplikacji placówek medycznych wymusza na firmach zwiększenie inwestycji w odpowiedne zabezpieczenia infrastruktury IT. Organizacje z sektorów finansów, służby zdrowia czy technologii regularnie komunikują o dostosowywaniu się do nowej rzeczywistości, co uwiarygadnia ich skuteczność w ochronie danych informatycznych. Pomimo odnotowania ogromnej ilości wycieków danych[2], Polacy nie przestali ufać firmom z tych sektorów – podkreśla Iwona Kubicz z Procontent Communication.

Ostatnie lata to przyspieszona transformacja organizacji, którą wymusza rozwój technologiczny, optymalizacja i migracja zasobów IT do chmury. Transformację przyspieszyła pandemia COVID19 skutkującą powszechną zmianą sposobu pracy z on-site na on-line, a granica praca/dom mocno się zatarła. Świadomość bezpieczeństwa powinno się budować na zasadach cyberhigieny, budowania nawyków w oparciu o dobre praktyki, nie patrząc tylko i wyłącznie przez pryzmat zakazów i nakazów wynikających z procedur bezpieczeństwa organizacji. Cyberbezpieczeństwo obowiązuje nas 24 godziny na dobę Dariusz Podleśny, Senior Security Manager w Panattoni

Co piąta pytana osoba zadeklarowała, iż jednym z najbardziej zaufanych sektorów jest administracja publiczna (18,2%), natomiast o punkt procentowy mniej (17,1%) wskazań respondentów miały firmy z branży usług prawniczych oraz wymiaru sprawiedliwości. Badanie pokazało, iż pomimo globalnego wzrostu o 53% wycieków w sektorze edukacji[3], blisko 15,1% wskazało tę branżę jako najbardziej godną zaufania.

Najmniej Polacy ufają rynkowi dóbr konsumpcyjnych (6,2%) oraz przemysłowi (6%). Sektor logistyki, w której, według badań CrowdStrike[4], dochodziło do najmniejszej ilości wycieków w 2021 roku, zupełnie nie cieszy się zaufaniem wśród Polaków. Firmy z tych rynków podejmują jednak coraz więcej inicjatyw, by zmienić postrzeganie swoich branż w zakresie cyberochrony.

Obserwując dynamikę zagrożeń cyberatakami zarówno z punktu widzenia organizacji jaką jest Lewiatan Holding S.A. jak i osoby prywatnej widzę potrzebę zwrócenia szczególnej uwagi i większej ostrożności w działaniu. Działania nie mogą być doraźne, na wypadek większych, bardziej medialnych ataków. Odpowiedzialne podejście do cyberbezpieczeństwa to dla nas codzienna praca nad jakością i bezpieczeństwem użytkowników i systemów. Efektywna komunikacja zagrożeń, ocena ryzyka i predykcja potencjalnych skutków. – Anna Papierowska, Specjalista IT w Lewiatan Holding S.A.

Płeć w zaufaniu do wybranych sektorów

Najwięcej badanych wskazało, że nie ufa w kwestii ochrony danych żadnej z branż, przy czym najmniej ufne są kobiety – aż 34,7% z nich wskazało taką odpowiedź w porównaniu do mężczyzn (25,3%). Kolejną różnicę opinii na podstawie płci w omawianym badaniu można zauważyć w przypadku oceny przez respondentów sektora technologii i telekomunikacji. Zaufaniem w kwestii cyberbezpieczeństwa branża ta cieszy się wśród, aż 25,9% mężczyzn i jedynie 13,6% kobiet. Technologia, według statystyk Check Point Research, doświadczyła podwojenia liczby tygodniowych ataków w porównaniu z rokiem 2020[5], kobiety są więc bardziej świadome występujących zagrożeń dot. omawianego sektora.

Z drugiej strony, kobiety bardziej ufają placówkom ochrony zdrowia (23,1%), podczas gdy mężczyźni udzielili odpowiedzi świadczącej o zaufaniu do tej branży znacznie rzadziej (20,6%). Wyraźna różnica pojawia się w postrzeganiu ochrony danych przez wymiar sprawiedliwości. Wśród płci żeńskiej miał on 19,1% wskazań, natomiast wśród męskiej tylko 14,8%.Finanse i ubezpieczenia najbardziej zaufanymi branżami w kwestii ochrony danych 2

Polskie firmy dobrze przygotowane na cyberataki?

Według danych Check Point Research z czerwca 2022 r. w Europie występuje średnio tysiąc ataków tygodniowo na jedną organizację. W badaniu Procontent sprawdzano gotowość Polskich firm na gwałtowny wzrost zagrożeń ze strony hakerów. Polacy zostali zapytani o poziom cyberzabezpieczeń, jaki ich zdaniem, reprezentują firmy, w których pracują. Zaawansowaną cyberochronę w firmach zadeklarowała zaledwie ¼ Polaków, większość z nas ocenia poziom bezpieczeństwa danych u własnego pracodawcy jako przeciętny (37,5%),  natomiast na bardzo niski, wręcz niezadowalający poziom, wskazało ponad 11% badanych.

W porównaniu z mniejszymi miejscowościami, w aglomeracjach miejskich (powyżej 500 tys. mieszkańców), znacznie częściej wskazywano na wysoki poziom przygotowania do cyberataków. Wyniki prezentują zatem niekorzystny obraz cyberbezpieczeństwa poza dużymi miastami.

Warto podkreślić, że za bezpieczeństwo danych odpowiadają wszystkie osoby pracujące w organizacji. Z tego względu warto zwrócić uwagę pracowników na procedury bezpieczeństwa sieci obowiązujące w firmie. Częstym źródłem wycieku jest bowiem niezamierzone działanie osoby, która przetwarza informacje. Złośliwe oprogramowanie stale ewoluuje, co sprawia, że wywiad o zagrożeniach i inwestycje w wiedzę na ten temat są niezbędnymi narzędziami, które powinna rozważyć niemal każda firma.  – mówi Iwona Kubicz, prezes Procontent Communication.Finanse i ubezpieczenia najbardziej zaufanymi branżami w kwestii ochrony danych 3

Raport powstał w wyniku pracy zespołu Procontent Communication oraz SW Research. Całość niebawem ukaże się w kanałach mediowych agencji, między innymi na www.procontent.pl

[1] Raport Check Point Research, styczeń 2022 r.

[2] Raport „Global Threat Report” opracowany przez CrowdStrike; 2021 r.

[3] Raport Check Point Research, czerwiec 2022 r.

[4] Raport „Global Threat Report” opracowany przez CrowdStrike; 2021 r.

[5] Dane Check Point Research

Wyniki XTB po 3 kwartale 2022 r. – 715,8 mln zł zysku

  • Skonsolidowany zysk netto w III kwartale 2022 r.: 236,2 mln zł, o 126,5% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku
  • Niemal 48 tysięcy klientów pozyskanych w III kwartale i łącznie 145,8 tys. w ciągu pierwszych 9 miesięcy 2022 roku
  • Wzrost kwartalnego wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD o 52,7% r/r – z 1,044 mln do 1,594 mln lotów
  • Zwiększenie rentowności na lota o 28,1%

XTB przedstawiło właśnie wstępne wyniki finansowe za III kwartał 2022 roku. W tym okresie spółka wypracowała skonsolidowany zysk netto w wysokości 236,2 mln zł, który był o 126,5% wyższy niż w III kwartale 2021 roku. Podobnie jak w poprzednich kwartałach czynnikami wpływającymi na poziom wyników XTB były utrzymująca się wysoka zmienność na rynkach finansowych i towarowych oraz systematycznie powiększana baza klientów.

Wyniki XTB za 3 kwartał 2022W III kwartale 2022 roku XTB wypracowało zysk netto na poziomie 236,2 mln zł wobec 104,3 mln zł zysku w III kwartale 2021 roku. Łącznie po trzech kwartałach 2022 roku zysk netto XTB wynosi 715,8 mln zł i jest to ponad 4-krotnie więcej niż w takim samym okresie poprzedniego roku (169,3 mln). Przychody z działalności operacyjnej zanotowane w III kwartale 2022 roku osiągnęły wartość 391,3 mln zł, niemal dwukrotnie wyższą niż w III kwartale 2021 r (200 mln zł). Z kolei koszty działalności operacyjnej ukształtowały się na poziomie 132,5 mln zł (w III kw. 2021 r.: 84,8 mln zł).

W III kwartale 2022 roku XTB pozyskało 44,8 tys. klientów, co łącznie z wynikami z poprzednich kwartałów tego roku daje ponad 145,8 tys. nowych klientów na koniec września. Tym samym w każdym z trzech kwartałów firma zrealizowała deklaracje zakładające pozyskanie średnio co najmniej 40 tys. klientów kwartalnie. Łączna liczba klientów na koniec III kwartału przekroczyła 567,3 tys. Ważnym wskaźnikiem wpływającym na wynik jest średnia liczba aktywnych klientów – ta w III kwartale wyniosła 151,7 tys. w porównaniu z 110,9 tys. w analogicznym okresie poprzedniego roku i średnio 112 tys w całym 2021 r. Przełożyło się to na zwiększenie wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD wyrażonego w lotach – w III kwartale wyniósł on 1,595 mln lotów wobec 1,044 mln w analogicznym okresie 2021 roku (wzrost o 52,7%), a łączny obrót w ciągu trzech kwartałów 2022 r. wyniósł 4,645 mln lotów. Rentowność na lota zwiększyła się o 28,1%. O 42,5% (z 559,3 mln zł w III kwartale 2021 roku do 796,9 mln zł w III kwartale 2022 r.) wzrosła również wartość depozytów netto klientów.

– Sytuacja na rynku energii rzutująca na ceny surowców energetycznych, wysoka inflacja oraz zmienność na rynku walut to tylko niektóre z czynników, które zachęcały klientów do aktywnego poszukiwania okazji inwestycyjnych na rynkach finansowych. Ma to potwierdzenie w przychodach z poszczególnych rodzajów aktywów. W takich okolicznościach widać efekty systematycznego budowania przez nas bazy klientów, którzy w okresie wyższej zmienności zawierają więcej transakcji. Efektem tego, podobnie jak w poprzednich kwartałach, jest również wyższa rentowność – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Jeśli chodzi o przychody XTB pod kątem klas instrumentów odpowiedzialnych za ich powstanie, to w III kwartale 2022 r. najbardziej zyskowne były CFD oparte na indeksach. Ich udział w strukturze przychodów na instrumentach finansowych sięgnął 37,6%. To konsekwencja dużej dochodowości na kontraktach opartych o indeksy US 100, WIG20, DAX (DE30) oraz US 500. Drugą najbardziej dochodową klasą aktywów były instrumenty CFD oparte o waluty, z udziałem w strukturze przychodów w III kwartale 2022 r. wynoszącym 31,0%. Przychody na instrumentach CFD opartych na towarach stanowiły 27,7% wszystkich przychodów, a wiodącymi instrumentami w tej klasie były kontrakty oparte na notowaniach złota, ceny ropy naftowej oraz gazu ziemnego.

Koszty działalności operacyjnej w III kwartale 2022 r. ukształtowały się na poziomie 132,5 mln zł i były o 47,7 mln zł wyższe w stosunku do okresu porównywalnego (III kwartał 2021 r.: 84,8 mln zł). Najistotniejszymi pozycjami były koszty wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych, będące efektem ciągłego rozwoju firmy, a co za tym idzie wzrostu zatrudnienia, oraz koszty marketingowe wynikające z działań promocyjnych. We wrześniu XTB zainicjował globalną kampanię marketingową z nowym ambasadorem marki Conorem McGregorem, jednym z najbardziej utytułowanych i rozpoznawalnych na świecie zawodników sztuk walki i jednym z najlepiej zarabiających sportowców. Fintech, zgodnie ze swoją strategią, stale pracuje nad poprawą swojej oferty – w III kwartale wprowadził do niej m.in kontrakty na 30 nowych kryptowalut, dostosował też swoją ofertę prawdziwych akcji oraz funduszy ETF do wymagań klientów, rozszerzając ją w efekcie o ponad 65 walorów. Aby ułatwić klientom budowę i równoważenie składników ich portfeli inwestycyjnych, obniżył również minimalną wartość zlecenia dla akcji i funduszy ETF.

– Dane dotyczące akwizycji pokazują, że liczba naszych klientów systematycznie rośnie, co było jednym z naszych głównych celów na ten rok. Rozwój technologii sprawia, że inwestowanie staje się coraz bardziej dostępne i powszechne. Dlatego stale modyfikujemy naszą ofertę i wprowadzamy do niej zmiany, które mają zwiększyć zainteresowanie naszymi usługami zarówno nowych jak i obecnych klientów. Dodatkowo, zintensyfikowaliśmy nasze kampanie reklamowe z wykorzystaniem ambasadorów marki. Dzięki temu konsekwentnie z kwartału na kwartał umacniamy naszą pozycję na rynku globalnych firm inwestycyjnych – komentuje Omar Arnaout.